Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

Kącik Anumlika

Każdy z nas jest wyjątkowy, ale Anumlik wyróżniał się nawet wśród wyjątkowych. Pomysł, by zrobić mu na blogu pamiątkowy kącik, wszystkim się spodobał. Zatem oto on. Oprócz wspomnienia Anumlika napisanego przez jego syna, zamieścimy tutaj przypomniane wpisy i twórczość zmarłego autora, którego obecność na tym blogu miała istotny wpływ na to, czym był i jest.

———————

Mam zaszczyt pisać w miejscu, w którym mój tata, czytelnikom bloga znany jako Anumlik, zachwycał nie tylko ciętym językiem, wielką erudycją i niebywałą wiedzą; do ostatnich minut swojego życia czytał wpisy z „Listów Ateisty” i uśmiechał się myśląc o komentarzach, które napisze, kiedy w końcu wyjdzie ze szpitala. Nie dane mu jednak było z niego wyjść.

Wasz przyjaciel, a mój ojciec, odszedł w ten wtorek 27 lutego krótko po godz. 10. Miał w momencie śmierci komórkę w ręku, na której kilka sekund przed reanimacją czytał komentarze pod jednym z wpisów.

Choroba, na która zmarł, zaatakowała nagle – tata przegrał walkę z życiem w przeciągu zaledwie dwóch tygodni. Jednak jak się dopiero po jego śmierci okazało, choroba ta zabijała go powoli i konsekwentnie przez ostatnich kilka lat. Nie wiedzieliśmy, że Anumlik na naszych oczach umiera. On sam nie wiedział. Jednak niezależnie od stanu zdrowia zawsze był sobą w jednym miejscu. Nie w domu w Warszawie, nie u mnie w Wiedniu, kiedy odwiedzał wnuka, nie we Wrocławiu, gdzie się wychował. Tutaj, na Waszym blogu.

Tata nauczył mnie krytycznego myślenia. Był to proces. Mówił, że aby przeżyć, trzeba być chwilami cynikiem, a nawet rewolucjonistą. Trzeba pytać, kwestionować, szukać dowodów. Jednocześnie jestem mu wdzięczny za to, że umiem myśleć pozytywnie. To on nauczył mnie patrzeć na emocje jak na coś pomiędzy naiwnością a rozumem. Wszak szklanka nie musi być ani w połowie pełna, ani pusta. W ogóle zawartość tej szklanki nie jest istotna! Ona kiedyś się i tak skończy. Ktoś ją wypije albo wyleje. A to sama szklanka jest bardziej trwała niż jej treść. Trudniej ja zbić niż wypić albo wylać jej zawartość. I o to musi chodzić w życiu – o to, co nas tworzy, a nie o to, co wypełnia.

Tata nauczył mnie otwartości, tolerancji, akceptacji tego, co na pierwszy rzut oka jest inne. Wielokrotnie powtarzał, że widzenie świata w największej mierze zależy od tego, jak my ten świat widzimy. Czy chodzi o wiarę, przekonania, upodobania czy emocje, dyskusja musi być prowadzona przede wszystkim w oparciu o racjonalne myślenie. Ciętym językiem. Mocnymi argumentami. Rzeczową dyskusją i analizą dyskursu. Inaczej nie ma sensu w ogóle dyskutować.

Dziękuję Wam wszystkim za to, że mój tata znalazł miejsce na ziemi, z którego mógł tak dobrze przygotować się do śmierci. Dziękuje Wam za Wasze dyskusje, za Wasze argumenty, za słowa i polemiki! To one do ostatnich chwil jego życia były szklanką, nie jej zawartością. To one były motorem, który nie odebrał mu nadziei. To w bardzo dużej mierze dzięki Wam tata nie umarł w agonii. Miał nadzieje, że jak wyjdzie ze szpitala, to napisze na „blogu Kowalczyka”. Dzięki tej nadziei śmierć była w stanie go tylko zaskoczyć, a nie zniszczyć.

Dziękuje Wam jednak przede wszystkim za to, tata nie czuł się samotny. Dzięki Wam był w swoim żywiole, czuł się doceniony. Tata poprosił mnie kiedyś, że gdyby odszedł, to żebym przekazał Wam te informacje osobiście. Niniejszym to czynię.

Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!

Syn Mateusz wraz z rodziną

******************************

Cytaty z twórczości Anumlika

PUTIN:
Kto mi powie, że w Smoleńsku
hel przyglebił tutkę w błoto
temu wrzucę (po błazeńsku)
trotyl w rzyć – pod Bramą Złotą.

Kto mi powie, że w Smoleńsku
Antoś nie popuścił w gacie
temu Bacha po klezmersku
puszczać będę po roracie.

***

Moje wierne przyjaciółki – zarówno kurwy, jak i święte –
idą przede mną;
prowadzą mnie ścieżkami, których nie pamiętam
oraz tymi, które chciałbym zapomnieć.
Przyjaciółki nie zapominają
dziwiąc się – jak mówią – szlachetności i podłościom
spotykanym na zapomnianych szlakach.
Idę cierpliwie, mijając każdą z nich,
a każda jest obecnie świętą opłakującą to, co utracone.
Przed szczytem nie dostrzegam ni kurew ni świętych;
opuściły mnie na kolejnych stacjach
czy je porzuciłem?
Do calvari docieram sam
dziwiąc się nieco, że to gąbczaste coś w środku
jest w tak dobrym stanie.
Rozmawiamy z sobą: ja i mój mózg.
Pytamy o dwie strony tej samej drogi.

***

Isabell nie wraca ranki i wieczory
na forum, zastygłe we trwodze.
W serze samotnie boruje otwory,
ogromne, jak ból po pożodze.
Strachów wór wielki rozwiązałaś, Iska!
Tak wielki, jak stąd do Afryki.
Każde stworzonko w skraj bloga się wciska,
a środek zajmują już dziki.
Wróć Izabello w blogowe pielesze,
(kumpli tu – jak piasku na Gobi).
Starców rój czeka, przy dziurce, w uciesze!
No! Tego się kotom nie robi!

***

Gdy Waszczo szedł do Gamy
tropami Escobara,
ćwierkały o nim damy
że trapi go z koki mara.
Waszczu wtopiony w bar
(przydrożny, jak on sam)
rzekł – jest żem z San Escobar
i w dupie mam ćwierki dam.

***

anumlik 2017/09/18 15:50:34
@Paradox! Chciałeś? Masz!

Czym my winne, Ludki Boże,
Że spod samego Aleppa
Przywędrowały przez morze
Miazmaty obcego nam szczeppa?

De-eN-A niech demony
Wracają do Syryi!

Matko Boża, Panno Święta,
Naród błaga na kolanach,
Genetyczne zrzuć z nas pęta;
Dziewico Niepokalana,

De-eN-A niech demony
Wracają do Syryi!

My ci świeczek nastawiamy:
Z wosku, znad Wisły, pszczelego,
Tylko wyrwij te pogany,
Z wiernego ci ciała naszego!

De-eN-A niech demony
Wracają do Syryi!

anumlik 2017/02/24 11:24:07
@Jergowi z wekeendowom prywietom:

Wrona BOR-em strwożona
wleciała na chwilę do boru.
Kapturkiem dziś stumaniona
nie dostrzegła drzew pomoru.
Wilków nie ma, ni niedźwiedzi,
znikły pliszki oraz traszki,
a na pieńku sobie siedzi
Szyszka oraz cztery Błaszczki.
• anumlik 2017/02/24 19:47:57
Dostojność pniaków skazanych na mykwę
w natchnionym dziadu poruszyła struny,
których istnienia nie przeczuwał. Żertwę
dla świętych w sągach przygotował, bizuny
naoliwił, balię wyługował. „Na kąpiel czas”
rzekł pióro odkładając. Broszka wybałuszone
oczka wytrzeszczając – „Kajś tu wlazł!?”
rzekła – i jak zając z BOR-em kicnęła na stronę.

W miejscu wypadku wydało mi się celowe zamieszczenie kontekstu anumlików, stąd przeplecione pojedynkiem – nie pojedynkiem z Kotobehemotowym poetą. 
• jerg2 2017/02/24 21:35:01
„Zemsta, zemsta na wrogu
się zbliża dzięki Bogu,
a głównie prezesowi”;
rzekła ta, co z kąpieli
czmychnęła w ciemny gdzieś kąt,
używając forteli,
gdyż bezkompromisowi
zbawiciele narodu
myją się z okazji świąt
tylko i raczej z przodu.
• anumlik 2017/02/24 22:42:05
Wlazł prezes do drewutni, strząsnąwszy kota z kolan,
A tam – niczym w Elidzie – smród od tysięcy polan.
Suweren (w tajemnicy szepnę: duch to był Komandora)
Siekierkę w łeb mu wetknął i warknął: „fora ze dwora!”
Prezes – ćwiczon w Putina nie dość dostojnej stajni –
Szepnął: Spieprzaj suweren, bo zgnijesz w dnie kopalni!
Suweren – przerażony – wzrokiem jął szukać rzek.
Nie było. Alfejos i Penejos spłynęły w polski ściek.

• jerg2 2017/02/24 23:49:00
„Polanie! Zrzućcie koty
z kolan; pozbądźcie się snów!”
Do rzesz rodaków rzekł ów,
co ich wpędził w kłopoty.
„Przyznaję: miałem zwidy
jak ten Pyrron z Elidy.
Choć mam coś z Heraklesa,
to jednak moja kiesa,
nijak się do Putina
w żaden sposób nie równa;
to jak złoto do błota…”
• anumlik 2017/02/25 00:01:37
O, chałko pachnąca, świeżo upieczona,
wyjdź za Putina i zejdź z mego łona.
On cię piór kolorami w radość przyozdobi,
tyłek do promienistej mucety wsposobi,
aż wzejdziesz, jak prezes, w bezchutny poranek.
Chałka przed zżarciem krzykła: gdzie mój wianek?

***

SONET NA CZEŚĆ PRAWDY
Prawda połowiczna w połowie jest idyllą,
w drugiej zaś połowie połowiczną zmorą
utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą;
Z pozoru idiotyczna – odpływa flotyllą.
Liryczna jest w kurhanie skrywającym zwłoki
pani, co zabijając pana, łka nad fiutkiem,
(z kiepskim dla fiutka – przyznać trzeba – skutkiem;
nie chciał ejakulować w truchełko wywłoki).
Złowieszcza jest, gdy sama się przemieszcza,
Z ramów wytrącanych z ramotek pań swawolnych
i w Tischnerowską prawdę się prawda obwieszcza:
W wyzwoloną trójprawdę prawd dziwnie dowolnych,
z których moja z twoją to nie zawsze „pleć-pleciuga”,
a twoja moją nie zawsze „gównoprawdą” ruga.

***

Puryc, jako purysta nie zawsze jest złodziejski,
nawet kiedy z czystości wpada w ton kaznodziejski.
Wstępując w idiolektyzm, w fantazjach leksykalnych,
nie stroni od zapożyczeń, przez które bywa banalny.

***

@Lewemu, znad porannej kawy, przyłączając się do jego harcèlement sexuel:

Rankiem obie bały się lirycznie,
W obiad obie bały się koszmarnie,
W wieczór obie bały się tak ślicznie,
Że trafiły nocą pod latarnię.
Obie bane będą tak dopokąd
Z gruzów nie powstanie pomnik,
Wyrzeźbiony Fredry ręką złotą.
(albo Boya, czy innego Tuwima, hy, hy)

***

anumlik 2017/02/07 18:49:12

Rzecze dżender do dżendera
Nikt nie patrzy, pan rozbiera.

Lepiej dżendera omijać łukiem
Niż z kapitana zadać się kukiem

Lepiej we Francji głosować na mera
Niż z polskim klechą tropić dżendera

Lepszy dżender w dupie
Niż dwa włosy w zupie

Lepiej majtki zdjąć na moście
Niż dżendera użyć w poście

Lepiej dziurkę zatkać szmatką
Niż dżenderzyć, zacna matko

Lepiej kołek sciosać ostro
I wbić w dżender, zacna siostro

Dżender spod koronki się wyrwał u cioty;
Sapnął i cicho załkał: To nie dla mnie psoty.

Dżendery poszły w las.
O matko, tak bez nas?

W tym samym duchu:
anumlik 2017/02/07 21:40:02
Dżender patriotyczny

Dwa dżenedery
Trzy Butlery
Strach w liczbie
Czterdzieści cztery
Oraz zapach
L’Air du Temps
Usiadły
Na przyzbie.
Która z person
głośniej gwizdnie
„poszedł won
z piastowskich ziem”
Na pohybel ojczyźnie?

• anumlik 2017/02/10 19:35:19
@Juli
To nie zwierzchnik sił zbrojnych otrzyma gadżet w postaci długopisuo-latarko-maczety-bojowej, a tysiąc wybranych przez niego absolwentów Akademii Terytorialnej Obrony przed specnacem. I będzie jak w starej piosence warsiawskiej:

Tysiąc walecznych z nocnikami w ręku
Weszło do Warszawy, narobiło brzęku
Ciotka Waleria, co zbierała pyłek
Spadła ze stołka, stłukła sobie tyłek.

Ci nowowaleczni wejdą nie do Warszawy, a do Sant-Petersburga z długopisami bojowymi w ręku. Ratuj się kto może.

anumlik 2017/01/09 17:24:03
@Jaelce, w podziękowaniu za wpis, anumlika w a’proposie zasyłam:

Hej, przykryli my orła
polskim gronostajem.
Hej, z orłowego berła
został ersatz z jajem.
Hej, gronostaj z damulki
jakiegoś da Vincia,
Hej, ozdobą prymulki
zostanie u ksińcia.
Hej, zwalił Czartoryski
Glińskiego w antrakcie.
Hej, prosto na Zygmunta,
na królewskim trakcie.

• anumlik 2017/01/10 23:23:06
@Jergu, duuuużo czasu trzeba, aby – ot, taki sobie – anumliczek, poniewierany w różnych konfiguracjach, zaczął wyglądać – ot, tak sobie:

Nie oddamy orła
na piastowskim śniegu.
Cham Putin nam Ełku*)
nie wypchnie z szeregu.
Orłem wywinięty
ostanie się honor,
kiedy obce męty
orzeł spuści do nor.
Przykryjemy orła
polskim gronostajem.
A z polskiego berła
zrobim ersatz z jajem.
Gronostaj z damulką
jakiegoś da-Ełka
ozdobą prymulki
na gałązce świerka.
————————————
*) Ełk – polskie miasto zagrożone przekopaniem przez polską ekipę rządzącą, stanowiące przyczółek nacjonał-iskanederów Macierewicza.

anumlik 2017/01/13 23:11:28
@Jael
Pani prosi, Pani ma. Oto wierszyk, wuala:

Zabójstwo połowiczne w połowie jest idyllą,
a w drugiej zaś połowie jest połowiczną zmorą.
Z pozoru idiotyczne – odpływa het; flotyllą
utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą.
Liryczne, jak w kurhanie kryjącym śliczne zwłoki
pani, co zabijając pana, łkała nad jego fiutkiem.
Złowieszcze, gdy z mównicy profesorskie wywłoki
mamić chcą cne beanki kiepskim ejakul(u)tkiem.

Panie Jergu, Pani też Pana prosi, hi, hi 😉

anumlik 2017/01/13 23:11:28
@Jael
Pani prosi, Pani ma. Oto wierszyk, wuala:

Zabójstwo połowiczne w połowie jest idyllą,
a w drugiej zaś połowie jest połowiczną zmorą.
Z pozoru idiotyczne – odpływa het; flotyllą
utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą.
Liryczne, jak w kurhanie kryjącym śliczne zwłoki
pani, co zabijając pana, łkała nad jego fiutkiem.
Złowieszcze, gdy z mównicy profesorskie wywłoki
mamić chcą cne beanki kiepskim ejakul(u)tkiem.

Panie Jergu, Pani też Pana prosi, hi, hi 😉

Oczywiście, nie mogłem sobie darować, żeby nie zamieścić tego w aproposie:
• anumlik 2017/01/13 23:36:17
PS
Ze SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta:
Zabójstwo połowiczne – niepełny wytrysk podczas prawidłowej ejakulacji, powodujący zabójstwo połowy ejakulatów. W środowiskach prawników moherowych stanowi okoliczność łagodzącą przy orzekaniu kary przewidzianej w KK za marnowanie nasienia.

anumlik 2017/01/11 22:55:57
@Jerg

Krótka odpowiedź Anodiny

Czy mogę panu zrobić fejka,
czy pan fejkuje tylko z nią?
Na pana czole – to naklejka,
czy myśl widziana przez lorgnon?

Rozmowa z panem – ot uklejka:
top(ik) – of the mountain(ią)?
Jestem dla pana czarodziejką;
od dziś żem twą nabywczynią.

Ach, pan już szczeka na człowieka,
tłumacząc – „baba jest jak brzdąc”.
Szczekajże pan, ja jak bezpieka
zaczeka(m) na wzwód pana żądz.

A do Julijnej „Dębowej” nastawiam ryjek :)))

***

Honorowa kobieta

Honorowa kobieta
jest jak tango w kościele,
albo Bach do kotleta
po mszy świętej, w niedzielę.
Honorowa kobieta
(z prawdziwymi jajami)
nie usmaży omleta,
nie przyprawi go łzami;
Raczej rumem z umrzyka
prosto z Dead Chest Island.
Honor to, czy mistyka
zamieniona w jazz band?
Honorowa kobieta
(w róg serwantki wrzucona)
wkręci nas w pirueta,
po czym skona. Ot, żona!

***

A w sumie – zahaczmy o starożytnych Greków – czy przypadkiem nie chodzi o hubris?
O to właśnie chodzi. O hybris, jak ją Grecy starożytni nazywali. O pychę wywodzącą się z pochodzenia. I w ślad za nią idącą pogardę. To przypadłość władców i ich wojowników. Oni – ci władcy i wojownicy – nie myślą o własnej słabości, gdyż triumf nad ludźmi mają wpisany w fatum.

Chciałaś anumlika? Psze bardzo, Contessa Namarginessa. Znów on trochę (?) w kontrze do Jacka, ale wpisuje się w nasz dyskurs o Carolu Tavrisie i Ellionie Aaronsonie.

Wojownicy pychę wpisaną mają w herbarze;
panoplie oświetlają ich szlachetne pochodzenie
pochodniami Eupatrydów sprzed przemiany.
Gotowi ginąć za cesarstwo tego kto możniejszy
nie czują żalu, a euforia bólu uwzniośla ich
proste przecież czynności zwykłego zabijania.
Ołtarze rytuałów składanych cesarzom zamieniają
w przedsionek raju przechowujący kalekie dusze
wojowników – szafarzy cierpień haftujących
panoplie Auschwitz, Kołymy i Pańskiego Grobu.

***

A tu anumliki nieco lżejszego kalibru:

anumlik 10 października 2016 o godz. 14:40
Melanż z Lions-Officier
Nefer rzuciła na żer.
Wstążka z mélange d’honneur
przypomina nieco por.
W śpiewce Allez venez! Milord
czai się zdradziecki mord,
któren duszę mą przeczystą
wódką zalać chciałby czystą.
Tę zaś z NeferNefer wnet
wypijemy – tête-à-tête.

anumlik 10 października 2016 o godz. 16:39
@Namarginesce (w pętach prokrastynacji będącej):
Niepewność rzadko bywa cnotą
Rzekł kokot stając się kokotą.
Zzuł męskie kamasze
I sięgnął po flasze
L’Air du Temps – z nutką złotą.

anumlik 10 października 2016 o godz. 17:47
@Na marginesie
To my Ci tego Brela sparodiujemy wespół z Dalidą:
Blond alkohole! Blond alkohole!
Po parku parami parują w parole.
A słowa – Je te jure – porywa zły wiatr;
Choć diable est à nous, aż do Tatr,
Mais tu peux bien les offrir à une autre:
Parole? Parole! Bo czemuż by nie.

anumlik 10 października 2016 o godz. 19:02
@NeferNefer, z godz. 18:36
Ja Cię rozumiem. O tak:
Leżałby pomruk długo pod tytułem,
gdyby nie machła rzęsami Neferka.
Pomroczną Zezem walnął epistułę;
zapomniał, że zez wprost nie zerka.

***

Wkurw
Wkurw, który dopadł ego Kaczyńskiego
wstrząsnął Królewskim Traktem. Trakt od Żoliborza
Wkurw przeniósł od Tatr, przez Wawel, do morza,
gdzie obmyty z miazmatów Rydzykowej Panny
Wkurw przybrał postać Neptuna z fontanny
i napieprzać zaczął trójzębem Schachmanna
upiory ersatz-nazi: ruję endecką rzucił na kolana,
Antosia do smoleńskiej – chlup! – wrzucił kloaki,
a brata Prezesa wpieprzył w Żoliborskie krzaki.
Za Wkurwem dużym, małe powstały Wkurwięta.
Wodą z gdańskiej fontanny przemyły oczęta
i zaczęły wypieprzać – jak Polska szeroka i długa –
endecką cieczkę. Brunatna popłynęła struga
na Nowogrodzką. Tam ją wkurwu zalał potop.
Tak się kończy nadwiślański ersatz-nazi biotop.

***

Komentarze: 45

Dodaj komentarz »
  1. http://nekrologi.wyborcza.pl/0,11,,414956,Lech-Isakiewicz-nekrolog.html
    nekrolog

  2. Z blogu ‚Wiele Halasu Onuc’, prawdziwej milosci Anumlika, przytargiwuje niniejszym taka wklejke okolicznosciowa:

    adomi6319, 2018/03/02 10:25:52
    Anumlik nas opuścił – na zawsze 🙁
    ‚kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/03/01/pozegnanie-z-anumlikiem/#more-3424
    balsamlomzynski, 2018/03/03 22:00:10
    Syn Anumlika pisze :
    …Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!
    Z chęcią udzielę informacji o pogrzebie Anumlika, proszę o kontakt (SMS, Whatsapp) na austriacki numer +43 67 66 735 656.
    Syn Mateusz wraz z rodziną
    balsamlomzynski [autor blogu Wiele Halasu Onuc], 2018/03/03 22:21:11
    Ogłaszam konkurs na opis pogrzebu anonimowego autora fraszek i wierszy okolicznościowych. Im mniej rzeczywistych okoliczności i, zarazem, im więcej szczegółów, tym lepiej. Pierwsza nagroda specjalna (jako jedyny uczestnik konkursu, jury zastrzega sobie przyznanie jej przewodniczącemu, po jego uprzednim wyznaczeniu, w trybie zwykłego heglowskiego procesu): nieśmiertelność lub jej odpowiednik w dobrach trwałych. Autorzy muszą wskazać stosowną muzykę.
    Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi. Czy Mateusza możemy prosić o zdjęcia/rzeczywisty opis? Dzięki za podanie tej smutnej informacji tutaj. Jak mawiają nieliczni pośród nas obdarzeni wiarą i/lub licencją pilota: Anumlik, trzymaj się. I pozdrów innych artystów.

  3. Nastepny anumlik Anumlika, z przed kilku lat

    Tupnął prezes na szczycie,
    TUP!
    Czy prezesa słyszycie?
    ŁUP!
    Fanfary aż w Madrycie –
    TRU!
    Europa rży o świcie,
    SRU!
    A w oddali gra muzyka pisswojska,
    Przysypana kamieniami drży Polska.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I jeszcze jeden, z 2014/01/01 [Wiele Halasu Onuc]

    Gdy rozrodczości stanie na przeszkodzie
    Paskudny gender – co jest sił w narodzie
    Odeprzeć musi święte plemię nasze
    Judyty Butler, występne misz-masze:
    Drag queeny i drag kingi, trzy subwersje,
    Seks. Podmieniony na seksu inwers(je)
    Oraz poszóstne miazmaty przechodnie,
    Których wyziewy narowią w seks zbrodnie
    Dziateczki nieskalane gender-złem.

    Trzymajmy proporce na literę M.

  6. Pociagnijmy jeszcze kapke te owocna kontynuacje Anumlika z „Onuc”

    Dżendery poszły w las.
    O matko. Tak bez nas?

    Lepiej dżendera omijać łukiem
    Niż z kapitana zadać się kukiem

    Lepiej we Francji głosować na mera
    Niż z polskim klechą tropić dżendera

    Lepszy dżender w dupie
    Niż dwa włosy w zupie

    Lepiej majtki zdjąć na moście
    Niż dżendera użyć w poście

    Lepiej dziurkę zatkać szmatką
    Niż dżenderzyć, zacna matko

    Lepiej kołek sciosać ostro
    I wbić w dżender, zacna siostro

  7. Inwokacja. Czy jakos tak. Z 2014/01/04. To samo Zrodlo

    Dżenderian wyjął z portek – po trzykroć zwinięty –
    Dżender wysmukły, długi, cętkowany, kręty.
    Wyprostowany dżender, prezentował godnie
    Dżenderiana myśl wtórną, dwie myśli przewodnie
    Oraz lśniące jak słońce dwa – półdupki Zosi.
    Na niezły gender pomyślał – się dzisiaj zanosi.

  8. anumlik, 2014/01/09
    – Cały zeżarł. Nawet trawki nie zostawił. Pan coś z tym zrobi, prezesie.
    Hofman spojrzał w oczy prezesowi bardziej po kociemu, niż po psiemu, choć może tak to się tylko prezesowi wydawało.
    – To wy trawkę, Hofman, palicie?
    – Też żrę. Za zdrowie prezesa. I też mam płomień pośrodku. Mocno stoi.
    Hofman zdjął z prezesa ciężar racy Kaczmarka,
    – Może pan prezes porównać, który mocniej płonie.
    – Na trójkącik przyjdzie jeszcze czas. Wy, Hofman też głupie jesteście, ale nie tak stare i nie tak brzydkie.
    – Ku chwale ojczyzny, przeczyste.

  9. Chyba jakies zakazanie publikacji czy co, na tym tworczym blogu nastapilo? POPiSem ujemnym Anumlik sie stal czy co? Ale jak tak mozna? Ostatecznie, Czlowiek sie przeniosl w Inny Wymiar, nie?

    Wiec wyrelaksujcie kapke. I dajcie mu oddechnac po Smierci. Bo za Jego zycia, z ostatnich kilku lat, toscie tylko korzystali Jego talent..

    Oprocz tego, z powodu Jego dzialalnosci WYMUSZONNEJ przez Sluzby, w latach 70-tych, nikt nie umarl, z tego co mi wiadomo

  10. Ja wyjechalem po 68-m. I nie z Wroclawia

  11. Wiec nie zalapalem sie na TW. Inni nie byli takimi szczesliwcami

  12. anumlik, 2012/12/17 20:08:35
    Bardzo Cię polubiłem, Balsamie, i chciałbym, aby tak pozostało, ale – uwierz poecie – prawdziwa poezja jest filozofią, a naprawdę wieka filozofia poezją. A tu drobiażdżek z „Hymnów Rigwedy”, na osłodę:
    MANDALA 10, Hymn 129
    Początek rzeczy
    Niebyt nie istniał wtedy, ani byt nie istniał,
    Nie było też przestworza i nieba u góry,
    Co było w ruchu, w czyjej opiece?
    Czym wody były, otchłanne, głębokie?

    Była ciemność, ciemnością od początku okryte
    Wszystko było jednym bez cech oceanem,
    Zarodek bytu w pustkowiu zawarty
    Stał się tym jednym mocą swego żaru.

    Śmierć nie istniała wówczas, ani nieśmiertelność,
    Pomiędzy dniem a nocą nie było rozłamu,
    Przez własną moc to jedno bez tchu oddychało
    I nic innego nigdzie poza nim nie było.

    Lecz oto żądza powstała z początku,
    Stając się myśli najpierwszym wysiewem,
    Związek bytu z niebytem wysiłkiem rozumu
    Znaleźli wieszczowie, w swym sercu szukając.

    Na wskroś przenika promień ich poznania –
    Czy była ona w górze, czy była też w dole?
    Byli dawcy zarodków, były sił potęgi,
    Różnorodność w dole, u góry dążenie.

    Ale kto wie to wszystko, kto mógłby powiedzieć,
    Skąd się zrodziła, skąd jest ta wysnowa,
    Bogowie się zjawili, gdy świat się wyłonił,
    A więc kto może wiedzieć, skąd wszystko powstało?

    I jak się zrodziła ta wysnowa bytów,
    Czy kto ją zdziałał, czy też nikt nie zdziałał –
    Ten, co na ziemię patrzy z najwyższego nieba,
    Ten może wie o tym, a może też nie wie?
    (przełożył z sanskrytu Franciszek Michalski)

  13. anumlik, 2012/12/28 15:17:46

    Wernyhor z Wernyhorą,
    Nie dość magiczną porą,
    Ku nie dość mrocznej Łomży,
    Przez śniegów zaspy dąży.

    W dali majaczy knieja,
    Z niej głosik Udu Beja
    Z głosem Sienkiewicz Ewy
    Miazmatne tka wyziewy.

    Najważniejszy – o zbrodni –
    Utkał się miazmat przechodni:
    O klęsce z ponad Stołu
    Popełnionej pospołu

    Przez solidar-komunę.
    Co dała im fortunę
    Uwłaszczając bandytów;
    Z zacnych – czyniąc najmitów.

    Ten najmit nie odpuści
    Choć z kija, a popuści:
    I ze smoleńskiej tutki
    Spuści dla PIS-u dutki.

    Tkają z dutków pisiory
    Patryjotyczne love story
    Tak długo będą tkać,
    Aż reszta krzyknie: „Psia mać

    Poszły wy do cholery,
    Bohatery mohery!”
    Udu Bej z Wernyhorą
    Odetchną magiczną porą.

  14. Nuzy juz mnie troche ta wylacznosc prawa przytaczania cytatow Anumlika. Nawet Zorzik nie dolaczyl. Ki ciul?

  15. Dostał łopatką pomiędzy kule,
    sopranem odtąd śpiewa czule.

    PS. Kule wywodza sie z angielskich balls. A co te oznaczaja to po prostu jaja

  16. MODLITWA DO ŚWIĘTEGO MINISTRA ANTONIEGO
    Zaimplantował mnie bezbożny masończyk.
    Sondę mi w rzyć zapuścił oraz liścik gończy.
    Gdzie ja się ukryję przed Sorosa zgrają,
    kiedy w mojej rzyci implanty ćwierkają?
    Ratuj mnie przed sodomią ministrze Antoni!
    Proszę cię znakiem Krzyża i znakiem Pogoni,
    proszę cię znakiem Orła i Booza znakiem.
    Polska nie jest już Polską, a Polak Polakiem!

  17. anumlik 8 czerwca o godz. 21:00
    Naści uzupełnienie, Lewusku z Lionu. W stylu uwspółcześnionego Villona. Ale zważ – przesłanie jest iście Villońskie.
    Czemuż, ach czemuż, śniegi przeczyste
    mamicie mnie swoją bielą,
    gdy stopniejecie, byle mnie chłystek
    wyrzuci precz, wraz z kądzielą.

    Na marginesie 8 czerwca o godz. 21:26
    Czy to ten sam Brantome, co Pierre de Bourdeille?
    Czyli, uczciwszy uszy, burdeltata?

    anumlik 8 czerwca o godz. 21:46
    @Na marginesie
    Uszy przemywszy święconą water
    odpowiem rychle: to burdeltater

  18. anumlik 12 października o godz. 20:32
    @@mag, wbocek
    Cóś o mewach:
    Cholerna mewa nad fiordem
    wszystko obsrywa, o w mordę!
    Obsrała okna i ściany
    Świeżo pomalowane.
    Wózek Hedwisi, but Lusi,
    Wypraną pościel mamusi.
    Nawet w Akershus festning
    Spuściła dość duży naleśnik.
    Chciała Kongelige slottet,
    Lecz był zamknięty w sobotę.

  19. Anumlik 28 sierpnia o godz. 13:12

    Wsiadl wbocek na kuca
    myslac, ze ma araba.
    Nie pomysal, kruca,
    ze to islamska zaba.
    Sorry. Na mom zadupiu i na pozyczonym tablecie, nie ma znakow diakrytycznych

  20. Anumlik 22 listopada o godz. 11:32

    @konstancja
    Naści obiecanego anumlika. W formie sonetu napisanego. Nie utożsamiaj się (plizzz) z podmiotem lirycznym soneciku; on raczej z niektórymi panami się – sam z siebie – utożsamił.

    SONET NA CZEŚĆ PURYSTY
    Puryc, jako purysta nie zawsze jest złodziejski;
    wstępując w idiolektyzm, w fantazjach leksykalnych,
    nie stroni od zapożyczeń, przez które bywa banalny,
    nawet kiedy z czystości wpada w ton kaznodziejski.
    Kaznodziejską pieszczotą słów własnych upojony
    tka z dyrdymałów wyroby czekoladopodobne.
    Wtykając – nawet w ruchy filozofa niegodne –
    Idiosynkrazję swą do purytańskiej żony.
    Żona, jak każdy wyrób z czystej przyczyny złożon,
    przeciąga się przeciągle – w dialektykę strojone
    pilpule zmieniając w potężny podręczny korzon –
    nie baczy na fantazje w leksykałach tajone.
    Leksykał purysty, milczkiem, niczym Higgsa Bozon
    hoduje idiolektów najprzemyślniejsze korony.

  21. Anumlik 21 listopada o godz. 23:57

    @ Tobermory, z godz. 23:25 vs @Żorż Ponimirski, z godz. 23:06
    Rozmawiamy z sobą
    Ja i mózg
    Pytamy o dwie strony
    Tej samej drogi
    [I nie ma inaczej]

  22. Anumlik 22 listopada o godz. 12:38

    @konstancja
    Do sonetu dodaję w pakiecie limeryka. Świeżutki

    Fioletfiutek z Bazyliki Przemienienia Wody w Wino
    Tak się w nocy skonsekrował, że z chrzcielnicy nie wypłynął.
    Gdy śpiewali mu „Te Deum”
    Namaszczając go oleum,
    Głosem żwawym intonował: „Winem mnie namaszczaj, synu!”

  23. anumlik 13 listopada o godz. 16:18
    @Namarginesce, która czasem nożycami na stole bywa:
    Muślinowe zawiewki,
    bursztynowe nalewki,
    przedwieczorny cień brzozy.
    Upał z chłodem się wita,
    melancholia spowita
    piętnem metamorfozy.
    Dosyć zacne, staruszki
    przywdziały fintifluszki
    na łebki dumą bzdętne.
    Nie zdołały – natrętne,
    ukwiecone w kokardy –
    wywołać ducha z mar – by
    zacny spełnić mógł trunek
    za staruszek frasunek.
    Anumlik też bywa hardy.
    stem już w leciech

  24. Przekomarzanki z Qbą – przytaczam niemal w całości:

    anumlik 2 września o godz. 17:26
    @Qba
    Córco Topórco nie błyszcz na chabecie,
    twój wianek rozplecie ułan na bidecie.
    Czerwonym pasem ty się nie obronisz,
    ułana przegonisz, z koniem się zwałkonisz.

    anumlik 2 września o godz. 19:57
    @Qba, z godz. 19:49
    Topórco wyostrzona z ćwierćanalfabety;
    dosiadła araba, a zsiadła z chabety.

    anumlik 2 września o godz. 22:17
    @Qba, z godz. 21:54
    Poniżona żona
    z ćwiercipodogona
    wychynęła spod glanu
    w przestwór oceanu.
    Pierwiastek z koszmaru
    wygnała do jaru.
    Ten błysnął Topórce
    hidżabem na burce.

    Qba 2 września o godz. 22:31
    @anumlik
    2 września o godz. 22:17
    A cóż Ty mi synu,
    uciekasz w Ursynów.
    Tam nie ma już burki,
    Bo plenią się gburki,
    Co to ich Antoni
    Do ćwiczeń nie goni,
    Bo inteligencja
    Jest jak potencja:
    Jak komu nie staje,
    To ma gronostaje.

    anumlik 2 września o godz. 23:10
    @Qba
    Krawiec kraje gronostaje
    Dla prezesa – choć nie króla.
    Kura zniosła kacze jaje:
    Będzie awantura.

    anumlik 2 września o godz. 23:11
    Dobranoc Waszmościankom i Waszmościakom

    Qba 2 września o godz. 23:13
    @anumlik
    Mój zegar mi wybił godzinę dosadnie
    I rzekł, że być może nie jest to ładnie,
    Gdy nękam po nocy, nie bojąc się boga,
    Jednego z filarów ateistów bloga.
    Zakręcam więc pióro obsadką do góry,
    Pozdrawiam małżonkę i synów i córy
    I życzę snów lekkich, a nawet proroczych,
    Byś przyszłość w przeszłości nigdy nie przeoczył
    I wiedział a priori i summa summarum,
    Że wola nie zwalczy popędów pożaru

  25. Wdowienstwo docenione. Wykrakaniem nastepnego, niestety. A tu nawet Pogrzeb sie jeszcze nie odbyl

    anumlik, 2014/04/17 22:14:10
    Przedmiotowy Zakres wyślizgnął się bezszelestnie ze starczego zazwyczaj szelestu kartek ipeenowskiego archiwum. W mistrzowski sposób obszedł zabezpieczenia chroniące zasób szczególnie tajny i udostępniany jedynie na polecenie najważniejszego egzorcysty. Dziś nadegzorcysta Macierewicz nie był szczególnie czujny, ba, był szczególnie rozkojarzony po rozmowie z Władimirem Władimirowiczem. Zasób obszedł na paluszkach senne rozkojarzenie nadegzorcysty i wślizgnął się do sypialni, skrywającej resztki piękna podmiotowej wdowy.
    – Czego, kurtyka chcesz?
    Wdowa z wdziękiem przełknęła Freudowską pomyłkę.
    – Dopiero co kretyn Lasek usiłował zadowolić mnie, najwdowszą z wdów. Do dwóch zadowoleń nawet nie doszedł, eunuch jeden, komisyjnie cwelony.
    – Jestem esencją. Zakresem przedmiotowym teraz i na każde twoje późniejsze zawołanie. Zadowalam genderowo. a każde twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
    – O kur…tyka.
    Wdowa po prezesie ipeenu wślizgnęła się w stalową woń ramion Przedmiotowego Zakresu.

    Blogu prasti eto bluzniercze cytowanie tworczosci Drogiego Zmarlego

  26. Nastepne profetyczne wykrakanie?

    anumlik
    2014/05/08 00:39:54

    Na skraju Lędyczka rzępoli muzyczka
    Wchłaniana pokątnie przez Gwdę.
    Maleńka uliczka. Jabłonka, ciut dziczka,
    Wprowadza w pokrętną mię grę.
    Zaprasza piwniczka, a w niej śliwowiczka
    Osusza, psia mać, każdą łzę.
    Chwilowa kotwiczka? Rozjaśnia me liczka.
    A potem? Pod płotem już mrę.

    [Nie mow, Mateuszu, ze to ‚pod płotem już mrę’ tez sobie doslownie wykrakal Rodzic Twoj Wielki]

    Ścieżka dydaktyczka prowadzi z Lędyczka
    W dolinkę rzek pięciu. Entrée.
    Mańka, nożowniczka, wyjmuje z koszyczka
    Amanita regalis. Ją żrę.

    Żrę ją, muzę mą,
    Mariannę Radzyner.
    Muchomor poszedł w wor,
    A my do wyższych sfer.
    Rzężąc z francuska – ehhr.

  27. anumlik 2 lutego 2017 o godz. 23:15
    @NikodemD, z godz, 23:01
    Chwalmy nic
    Nic nie istnieje poza nic –
    nie kończy się i nie zaczyna –
    trwa.
    Snuje byty z siebie,
    z nic
    obojętnego na ból, czas i miejsce,
    z którego wzeszło.
    Nim oblecze się w
    samo nie wie co
    szuka miejsca w nie-nic
    stając się:
    uśmiechem, lękiem i lekiem na lęk.

  28. anumlik 3 lutego 2017 o godz. 8:32
    @act, z godz. 3:24
    Wieczny anachronizm – mówią artyści
    o wiecznym nic.
    Wieczny anachronizm – powtarza za nimi
    wieczne nic.
    Aha – dziwią się artyści.
    Wieczne nic nie jest zdziwione,
    dar zdziwienia pozostawia artystom.
    Filozofowie szykują szkatułki,
    w których pieczętują wieczne zdziwienie.
    Wieczne nic nie mówi nic filozofom;
    żandarmi filozofów nie wiedzą
    jak przyozdobić wiecznym nic panoplie.

  29. anumlik 2 lutego 2017 o godz. 23:18
    @ gł*os zwykły, z godz 23:06
    Z resztek po chaosie
    w lekkości tworzenia
    bogowie tkają nieskończoność bytów;
    porzucają je tuż po narodzeniu.
    Czas wygładza niedoskonałości
    nie dbając o piękno.
    Piękno dba o siebie;
    nic nie wie o bogach.
    Bogowie nie kryją wzruszenia
    widząc piękno,
    którego nie stworzyli
    i nie stworzą

  30. Nikt nic nie donosi o Pogrzebie SP Anumlika. Ktory to pogrzeb sie odbyl, podobno, niewiele godzin temu w Warszawie. No ale jakos te Okazje uczcic w tym kaciku mus. Wiec wyjdzmy na plus. I szlus

    anumlik
    2014/05/10 21:08:46
    Na wzgórzu nieopodal Gwdy, w nawiedzanym przez rycerzy Ordo fratrum domus hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum in Jerusalem miejscu, gdzie niegdyś stała ich komturia, Marianna Radzyner dostrzegła pierwsze oznaki pisowskiej formy wolności.
    – Wcale ona nie taka kurwa, zalążkowa, jak się początkowo wydawało.

    Forma wolności, stopniowo przyoblekając się z oralnego przebłysku ukradkowej rozrodczości, w damsko męskiego osobnika, z rodziny fringillidae, zwanego serinus canaria, co w rodzinie pisowczyków znaczyło – kanarek, wyrastała ponad wzgórze jako kanar. Cieć, kontroler i uosobienie słynnego powiedzenia Juwenalisa quis custodiet ipsos custodes w jednym kanarowym ciele, pysznił swą niczym nieograniczoną wolność kurewstwem jawnym i niczym nie krępowanym.
    Od strony pól Państwowych Gospodarstw Wiejskich w Bielawie dochodziły kobiece przyśpiewki:
    – Rzęzi ziele na Praterze, rzęzi sobie wzwyż.
    Twój dziurawiec mnie ni bierze, robię mu – a kysz.
    Jam Lędyczka-borowiczka, nie poskąpię ciała
    Prorokowi-trawnikowi, dam, choćbym nie chciała.

    Odpowiadały im męskie, tuż po mutacji, głosy:
    – Bo Lędyczki mają piczki słodkie jak małmazja
    Takich piczek krom Lędyczek nie ma nawet Azja.

    A kobiece dośpiewywały:
    – Taka jest nasza krew, taki jest Lędyczek zew,
    Wyje on pośród drzew, z nienasyconych trzew.
    – Co jest, kurwa, gender w Lędyczku?
    Kanar Wolności, wraz z postępującą za nim świtą Hofmanów, Brudzińskich i Macierewiczów, z Pawłowicz dzierżąca w mocarnych dłoniach elektryczne krzesło oraz chyłkiem pomykającym prezesem, podążyło w kierunku genderu.

    Marianna pociągnęła solidny łyk z flaszy.
    – Nie zapomnij o zagrysze.
    Gusano spoglądało na Radzyner nad wyraz przytomnie.

    No to niech jota-40gazeta da podsumowanie. Z tej pogrzebowej wysokosci o Umieraniu nadajac:

    jota-40gazeta
    2014/05/10 23:47:36
    – Turlam się między kurkami, być może nawet ostatecznie umrę ze śmiechu, a wszystko to przez Ciebie, Anumliku. Piczki słodkie jak małmazja, toż to czysto słowiańska fraza, zupełnie jak kobieta z brodą.

    Mam nieodparte wrazenie, ze nasz Dearly Departy by preferowal, w dniu swojego Pogrzebu, umieranie ze smiechu od tego drugiego. Niestety, nie bylo Mu to dane.

    Wiec pewnie dzisiejsza ostatnia posluga koscielno-cmentarna dla Anumlika to byly nudy na pudy. O ktorej to posludze nikt nie napisze ani slowa, z pewnych wzgledow Pomimo apelu Balsama Lomzynskiego w tej Sprawie.

    Too bad. Z zycia i tworczosci nietuzinkowego Poety utworzyl sie (nie)okolicznosciowy bzdet.

    Kondolencje dla Rodziny sle. Najszczersze

  31. Syn Anumlika, Mateusz, napisal:
    „Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!”

    Jesli ktos rozumie znaczenie ‚gdzie chciał się znaleźć’, niech da znac. Nurtuje mnie to znaczenie dosyc uporczywie.

    Anumlik odszedl zbyt szybko. Jesli syn Anumlika, Mateusz, znaczenie slow ‚gdzie chciał się znaleźć’ zna, niech glos da. Please.

    Balsama tez nurtuje, jak wnosze.

  32. Nie otrzymujac zadnego odzewu na haslo ‚gdzie Anumlik chciał się znaleźć?’ – a pytanie to wciaz nurtuje mnie doglebnie – dokladam, z okladem, do kacika Anumlika

    anumlik, 2013/03/01 19:26:05
    – Trzy na pełnię w samym środku Czerwonego Bagna, nieopodal Biebrzy, z odwiertu Qadama, zwanego z angielska Boreholem Qada, wylazło Jeszujo Łomżyńskie. Płeć miało obojnacką, spojrzenie powłóczyste z domieszką szafranu, a intencje… Tych nie znała nawet Ciotka terlikowska. Jeszujo ruchem skrętno-posuwistym wypełzło z borehole czyniąc biodrami boga żywego zakosy, których skutki na lata całe miały zmienić ekosystem Bagien Biebrzańskich. Dwa na pełnię, z odwiertu, chyłkiem, wysunął się Iskariota.
    – Iska, zdradź!
    – Węszę.
    Iskariota zastrzygł na zawietrzną. Nic. Zastrzygł na odwietrzną…
    – Czuję nowy User Identifier, Jeszujo przeczyste.
    – Też czuję. Ma-Jurek się teraz nazwał, sufragan w bruzdę przez cingulum jebany.
    – Z tyłu, z przodu i przez uszy też.
    – Ty boga swego lepiej, Iska, nie poprawiaj. Sede vacante pro aeternitate mu się zamarzyło, chujowi fioletowemu. Znajdź, omotaj, przylgnij i zdradź. Wprawę masz.
    – Sequor, przeczyste.
    Jeden na pełnię Jeszujo zatkał wylot borehole szatą jednotkaną wplatając w splot witki z pobliskiego bobrowiska.
    „Se wymyślił, Rydz jebany, odwiert geotermalny z Czerwonego Bagna do Khirbet Qumran. Spryciula”.
    Jeszujo ruchy wężowymi posuwało się po bagnie w kierunku Moniek, aby trzy po pełni zdążyć na dalekobieżny do Warszawy.

    anumlik, 2013/03/01 23:33:18
    – Dalekobieżny do Warszawy spóźniał się już o cztery po pełni. Jeszujo, aczkolwiek boskie i przeczyste, nic nie mogło poradzić na wstrzymanie ruchu na trasie numer 38, gdyż INTERREGIO z Rosji do Warszawy zatrzymany został na granicy Obwodu Kaliningradzkiego osobiście przez Putina. „Chuj wielkoruski boi się żołnierzy wyklętych, nawet w sześćdziesiąt osiem lat po wojnie” Jeszujo, mimo pociągającej zwiewności i szafranu w oczach, znało historię Priwisleńskoj Obłaści.
    – Dokumenty, proszę!
    Starszy aspirant sztabowy wpatrywał się w wzrokiem wyzbytym podtekstów seksistowskich, co Jeszujo natychmiast wyczuło przeczystą intuicją.
    – Wy mi tu, Nietubyć, nie pierdolcie. Bóg bez dokumentów jeździ. A tak po porządku. Zostaliście wybrani.
    Nietubyć uczuł natychmiastową chęć sięgnięcia do telefonu.
    – Kanonik Waszczeniuk nie żyje, Nietubyć. Przecież wiesz.
    Aspirant wybałuszył gały na Jeszujo.
    – Skąd?
    – Z dupąd. Prowadź do kostnicy. Nie takich wskrzeszalim w Betanii.
    Na twarzy kanonika, malowniczo podmalowanego w kostnicy w Mońkach, malowało się błogie zdziwienie.
    – On zawsze, Nietubyć, gdy lachę ciągnął sufraganowi, miał taki natchniony wyraz twarzy?
    – Mnie nie ciągał.
    – Nie oburzaj się, apostole. Mnie nic nie jest w stanie zadziwić.
    Jeszujo wepchło w gardziel Waszczeniuka mały palec. Zaświdrokręcił się paluszek boży, zagłębił w kanonikowy przełyk i jelitem przednim wydobył z żołądka wiecheć słomy, wiatyk tuż sprzed articulus mortis i kiełzno skórzane łączone z fikuśną fintifluszką. Jeszuło westchło, tchło i wypowiedziało w szkolnej łacinie:
    – Accersire te vivere. Kurwa, czy ta rzymska nomenklatura nigdy się nie skończy?
    Waszczeniuk rozkaszlał się na całą kostnicę.
    – Cud!
    Netubyć padł na kolana.
    – Nie pierdol, aspirat. Bierz szwagra i chodu na stację. Putin dalekobieżny przepuścił. Aha. Waszczeniuk, wybieram cię na drugiego. Apostoła, znaczy.
    I o to chodzi. Żołnierze wyklęci zagościli chyłkiem, flagi jeno tu, a jeszcze bardziej ówdzie. Obywatele – widać – w dupie mają wyklętych, a może tylko czynią na przekór redundancji epitetów patetycznych? Niepokorny, wyklęty, niepodległy – zeszły na psy wbrew własnej semantycznej woli, gwałtem przypisane do dyskursu inteligentnych inaczej. Wiosną powiało, wiatyk w dłoń i bij, zabij, a także oby nam się.

    anumlik, 2013/03/02 21:51:29
    – Jeszujo Przeczyste, acz Łomżyńskie, w trybie paruzji, wlazło z dwoma nowymi apostołami w dalekobieżny do Warszawy. Mońki zarzęziły na rozjazdach. Iskariota, w sfatygowanym Volkswagenie Beetle, rocznik 1961, zerżniętym z Tatry T-97, wyjechał z Łomianek na krajową siódemkę, wprost pod Suzuki V-Storm 650 ABS. Sufragan odbił w lewo, zamrugał światłami i dociskając gaz do dechy odskoczył na bezpieczną odległość. Niemiecki rzęch doszedł boskie Suzuki po trzech sekundach i …
    „Wyprzedza mnie, kurwa. To-to mnie wyprzedza.”
    Sufragan Łomżyński poczuł jak mu się jaja ze złości kurczą. Zrzucił z szóstki na czwórkę i pociągnął manetką do końca. Ledwie zapanował nad przednim kołem, ale motocykl wyskoczył przed Garbusa. „W dupę możesz mnie teraz…”
    Volkswagen przeszedł biskupa prawym pasem, wszedł bez kierunkowskazu na lewy i wytracając prędkość zmusił Sufragana do… „Ożeż ty, kurwa!” Suzuki odbił na prawo i… Volkswagen utrzymywał tę samą prędkość co Suzuki. Sufragan spojrzał na szybkościomierz. „195, o kurwa.” Wrzucił z powrotem szóstkę. Strzałka pokazała 212. Garbus z taką samą szybkością jechał lewym pasem. Jeszuło wyciągło tablet ASUS VivoTab TF810C i po chwili cała trója obserwowała wyśig Iskarioty z Sufraganem Łomżyńskim.

    anumlik, 2013/03/02 22:23:41
    – Znalazł i omotał.
    Jeszujo spojrzało na Nietubycia z czułością, choć w szafranowym spojrzeniu boga żywego tlił się melancholijny swąd starotestamentowej stanowczości.
    – Zaraz wleziesz w nieoznakowany radiowóz i na końcu dwupasmówki zahaltujesz towarzystwo za prędkość i narażenie.
    – Tam, gdzie goniłem Najwyższego z Walerkiem?
    – Abba się wkurwił na Rydza i przegiął trochę. Dopilnuj, aby Iska przylgnął. I to mocno.
    – A ja?
    – Ty Waszczeniuku za Skałę będziesz robił. Ale jeszcze nie pora.

    anumlik, 2013/03/04 18:40:16
    – Jeszujo Łomżyńskie siedziało w kawiarnianym ogródku stacji benzynowej Shella w towarzystwie dwóch nowych, jednego starego i jednego kandydata.
    – Apostoły, baczność. Zaraz nawiedzi nas Nazarejczyk. Zmienia wodę w oktanówkę, napuszcza na siebie kiboli i zmienia pasztety mięsne w karmę dla psów. Chodzi od Szela do Orlenu i, kurwa, naucza, że wszyscy są kapłanami.
    Waszczeniuk spojrzał zdziwiony.
    – Jak ja?
    – Jak ty, Waszczenieczku. I jak Sufragan. Biskup coś taki jakiś markotny zrobił się po wyścigu. Przegrywać biskup nie umie. Oj, nie umie.
    – Bo mnie ten cholerny Iska podszedł rzęchem stuningowanym.
    – Judasz to Judasz. Chłopaki, Ha-Nocri cóś w melancholię ostatnio popadł. Ojczulka o wapory przyprawia, proroków Staremu cytuje, w paruzji mną się chce wyręczyć. Tryb Sprostowania tak na wstępie zakręcił, że i Lucynka nie odkręci, choćby i miejsce na multipleksie dostał.
    – To co my możemy, Jeszujo Przeczyste?
    – Utwierdzać go, że ja fałszywy prorok jestem i szejtan. On w przepowiednie wierzy, z Nostradamusem się nie rozstaje, a jak go ostatnio, w Khirbet Qumran widziałem to w Babie Wang się zaczytywał.
    Esseńczyk. otoczony tłumem kiboli Jagiellonii i amatorami darmowej czarnej smoły, dotarł do Trans Baru przy Stacji Paliw Shell w Załuskach.

    anumlik , 2013/03/05 00:36:01
    – Koniec Europy zmienił się potem w koniec świata, bo Jota pociągnęła za rączkę od spłuczki klozetowej. A Veverka wylądował w Estonii uciekając przed Bilderbergczykami. Jako nawrócony agent „Grupy B” IV Departamentu. Może by go tak Jeszujo Łomżyńskie wskrzesiło i podesłało na konklawe. Kardynałowie dopiero co wywalili z tajnych obrad fałszywego biskupa. Miał za krótką sutannę i nie taki łańcuch. Veverka takiego błędu by nie popełnił.

    Jesli ktos nie wszystko rozumie o czym SP Drogi Departy Anumlik nadawal 5 lat temu na blogu Balsama Lomzynskiego, to wlasnie o to chodzi. Bo dewiza byla zawsze ta sama:

    tak pisac zeby nikt nigdy wszystkiego nie rozumial

  33. Jest tez o Drogiej Nieobecnosci Balsama. kilka lat wczesniej doswiadczonej

    anumlik, 2012/03/09 14:57:03
    – Balsam nie wraca ranki i wieczory,
    Lud czeka strwożony srodze.
    Po blogu snują się damskie wapory,
    Strzyg-Fotyg pełno przy drodze.

    Musi co Balsam w spóźnione amory
    Wdał się, a wiek zmógł go srodze,
    Albo mu domu wciąż czyni honory
    Ministra, nam ku przestrodze.

    Oj, Balsaaamie, Balsaaamie,
    Ty lepiej pooopraw sieee.
    I poooojaw sieee.
    I zaaabloooguj sieee!

    Tam byly przerzutki pewne pomiedzy dwoma Tworcami. Czy ktos kiedys sie porwie na jakies podsumowanie – o antologii nie smiem mowic – pisaniny SP Anumlika?

    O pisaninie Balsama Lomzynskiego porozmawiamy gdy SP wkroczy

  34. SP, Swieta Pamiec, wkroczyla na niektore blogi, po Anumliku. Po Balsamie – nie wiadomo jeszcze. On moze odzyc. Anumlik raczej nie odzyje

    A tu dajmy przyklad Anumlikowej brawury. Powiedzmy sobie, literackiej brawury

    anumlik, 2012/03/26 23:35:05
    – Grossman to jeden z największych paradoksów literackich. Pieszczoch Stalina, wylansowany przez Gorkiego, pułkownik Armii Czerwonej, korespondent wojenny, wydawany za życia w milionowych nakładach. Jednocześnie autor „Wszystko płynie”, książki, której jedyny egzemplarz maszynopisu ostał się po rewizji; wydany w Stanach Zjednoczonych i powielany w setkach, ba – tysiącach egzemplarzach w samizdacie, zyskał sławę równą „Archipelagowi Gułag” Sołżenicyna. A „Wszystko płynie” to nie tylko powieść, to literackie świadectwo epoki łagrów i … kanibalizmu. Człowiek głodny to jakby ludożerca. Mięso z siebie samego zjada, zostają same kości, tłuszcz jest zjedzony doszczętnie. Potem mąci mu się w głowie to znaczy, że zjadł własny mózg. Całego siebie zjada człowiek głodny. W. Grossman, „Wszystko płynie”, s. 157. Dla zmiany nastroju: ‚www.youtube.com/watch?v=juVLrJZHG4Q

    I jeszcze
    anumlik , 2012/02/15 14:36:54
    – Zrewanżuję się na parapecie. Hymn Młodych Obozu Wielkiej Polski, z roku 1926:

    Złoty słońca blask dokoła,
    Orzeł biały wzlata w wzwyż,
    Dumne wznieśmy w górę czoła,
    Patrząc w Polski znak i w krzyż!

    Polsce niesiem odrodzenie,
    Depcząc podłość, fałsz i brud,
    W nas mocarne wiosny tchnienie,
    W nas jest przyszłość, z nami lud!

    Naprzód idziem w skier powodzi,
    Niechaj wroga przemoc drży!
    Już zwycięstwa dzień nadchodzi,
    Wielkiej Polski moc to my!
    Wielkiej Polski moc to my!

    Noo. Nie pienkne to?

    Gdyby to byly czasy II-giej RP, kazde slowo tworcow pokroju Anumlika zostaloby oprawione w pozlacane ramki. W czasach IV-tej RP, jedynie slowa tForcow pokroju Najwiekszych – prezydentow, premierow, you name it – zostana oprawione w ramki ZLOTE. A wiec nie w pozlacane.

    Co wyjdzie z tak lukrowanej historii naszego umeczonego kraju? Guano wyjdzie. Tak jak zawsze wychodzilo

    Pust’ wsiegda budiet guano. Kacze najlepiej guano

  35. anumlik
    2015/08/19 13:09:37
    A rigor mortis ustąpić nie chciał,
    Chociaż Krotoszyn poddał się łatwo.
    Tężejąc – rigor już tylko ciupciał
    Wszystkie lęgnące się w niej robactwo.
    anumlik
    2015/08/19 15:02:33
    Hej! Siknął jej z pitbula gorącym zacierem.
    Hej! Stłumił rigor mortis pierogami z serem.
    Hej! Podjechały ruskie w skwarkowej omaście.
    Hej! Zgubiła w kapuście Iskandrów dwanaście.
    Hej! Wygoniła Ruskich samym swym zapachem.
    Hej! Zagrali na dudach: Duda razem z Kwachem.
    anumlik
    2015/09/14 10:51:04
    Złowieszcze
    Przechodzą mnie dreszcze
    Na myśl, że mym wieszczem
    Antoni ma być.
    Mózg wpleszczę
    W byle jakie kleszcze,
    A słowa jak deszcze –
    Być albo nie być
    Wirują, gdy w dżdż szcze
    Żałobne requieszcze:
    Antoni, ty jeszcze
    Nie zacząłeś gnić?

  36. Okolicznosciowe wyznanie Anumlika

    anumlik
    2016/12/31 20:35:48
    Dokładanie cztery lata temu (co do godziny) pojawiłem się po raz pierwszy na Blogu Balsama, gdzie zostałem – jako komentator i jako wierny czytelnik. To było także moje pierwsze pojawienie się w blogosferze w ogóle. Sporo od tego czasu napisałem – głównie anumlików. Za te początki – Balsamowi szapką bacham do samej ziemi. Wklejam najnowszą Szopkę noworoczną, która ukazała się w blogowisku „Polityki”. Wiele postaci z „szopki” powstało tu, u Balsama Łomżyńskiego.
    Do Siego Roku!

    anumlik
    2017/01/10 22:43:12
    Nie oddamy Ełku
    na piastowskim śniegu.
    Cham Putin nam orła
    nie wypchnie z szeregu.
    Orłem wywinięty
    ostanie się honor,
    kiedy obce męty
    orzeł spuści do nor.
    Przykryjemy orła
    polskim gronostajem.
    A z polskiego berła
    zrobim ersatz z jajem.
    Gronostaj z damulki
    jakiegoś da-Ełka
    ozdobą prymulki
    i gałązki świerka.

  37. anumlik
    2016/12/31 21:56:33
    Obiecał, a nie wkleił. Alzheimer czy co?
    ‚kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/12/30/szopka-noworoczna-w-krainie-podknutkow/

  38. anumlik
    2014/05/04 14:29:51
    @Tetryk
    Myślę, że z profetycznego wyczucia wierszyka, który popełniłem:

    Złowieszcze
    wydrżały z niej dreszcze;
    chcę jeszcze
    rzęziła jej chuć.
    Twe leszcze
    schmurzone
    przez deszcze,
    kapały w wytrzeszcze
    rozwartych mych czuć.
    Z gór kleszcze,
    niewielkie choć wieszcze,
    zeżarły potrzeszcze
    nie przestając żuć.
    Niewieszcze
    są twe płocioleszcze,
    gdy pleciesz raz jeszcze:
    ach wróć, Luciu, wróć.

  39. anumlik
    2014/05/09 10:47:46
    Żohrż, ach Żohrż, czy kupisz mi pohrsch?
    (Za oknem kanarek kurwił się).
    Gdy tylko zarobię więcej fohrsz,
    To nawet fehrrahrem skuszę cię.
    A kanarek za cygarek
    Z konserwą tyrolską
    Śpiewa jak po orzechówce:
    To dla ciebie, Polsko.

    Żohrż, ach Żohrż, ty bądź dla mnie mąhż
    (Za oknem cham kanarka gniótł)
    Nie będę ci mąhż, bo ty jesteś wąhż
    I mnie, jak pohrsch, weźmiesz pod bhut.
    A kanarek za dolarek
    Też ugniata chama
    Śpiewa jak po szajs-śliwkówce:
    Niezła ze mnie dama.

    [Joteczce pod poduszeczkę]

  40. Kołysanka z aluzjami

    W kominku, na kupce żużli,
    Przysiadło kilka aluzji.
    Wmrukują się w Zosi sen.

    Jedna udaje Greka;
    Daleko jej do człowieka,
    Ot, takie ni to ni sio.

    Druga, z loczkami jak pudel,
    Damę udaje, choć bubel
    Nie byle jaki z niej.

    Trzecia, wymądrzać okrutnie,
    Chce wszystkie domowe kłótnie,
    Choć one i tak głupie są.

    Czwartej rozsądek odjęło;
    Muzyczne wyrażać chce dzieło,
    Choć mysim piskiem jest.

    Piąta, najmłodsza z aluzji,
    Rozwiewa kilka iluzji
    Z życia najwyższych sfer.

    I tak, z iluzji w iluzję,
    Wchodzić aluzje chcą w fuzję
    Z rozsądkiem, którego im brak.

    Dosyć paskudne to stadko
    Plotkuje, aż słuchać hadko.
    W kominku, gdy Zosia śpi.

    Zbudź się, rozpędź koszmarki;
    Poczwarki i nocne Marki,
    Niech nie rujnują ci snów.

    Niech aluzyjne kumochy,
    Z prawdy strojące wciąż fochy,
    Czepiać przestaną się słów:

    „Że najradośniej jest w lecie,
    W czasie, gdy słońce na świecie
    Świeci, jak żółty ser”.

    „Że najpaskudniej jest w pluchę,
    Gdy tylko to bywa suche,
    Co w środku kominka jest”.

    „Że białe oznacza białe,
    A nie szarego kawałek
    Zmieszany z tuszem do rzęs”.

    Prawda jest, Zosiu, w prostocie.
    Aluzje niech topią się w błocie,
    ‎Gdzie ich istnienie ma sens.‎

  41. Pierwszy slad Anumlikowego pojawienia sie w pajeczynie. Blog: Wiele Halasu Onuc. Ponad 5 lat temu

    anumlik
    2012/11/18 10:09:58
    Duby podwawelskie
    – Zamknij wieczko
    Ma córeczko,
    Z tej trumienki śmierdzi.
    – Już, ojczulku.
    Ooo, matulku,
    Stryj trotylem pierdzi.
    – Nie leć Gmyzem
    Bądź Narcyzem,
    Jak twój luby twierdzi.
    – On nie luby.
    On mej zguby
    Chce. Je vous remercie
    – Moje wieczko,
    Ma córeczko,
    Głosów ci napędzi
    – Tak tatulu.
    W Wawel lulu.
    Śpiew to twój łabędzi.

    Dalej poszlo gladko

    anumlik
    2012/12/06 20:32:36
    Tajny wibrator z miasta Taws
    Przykry miał Character Flaws
    Jebał agentów
    A ich klientów
    Odsyłał do Nuremberg Laws

    anumlik
    2012/12/07 10:46:51
    W tajny wibrator Anodiny
    Zamontowany u rodziny
    Lechutka
    Jebła tutka
    Szkód wiele czyniąc wśród brzeziny

    2016/12/31 20:35:48
    Dokładanie cztery lata temu (co do godziny) – no, powedzmy sobie – pojawiłem się po raz pierwszy na Blogu Balsama, gdzie zostałem – jako komentator i jako wierny czytelnik. To było także moje pierwsze pojawienie się w blogosferze w ogóle.

  42. anumlik
    2012/11/21 17:45:49
    Wątl się nicio ma, przędna, wątl;
    Plątl swe wątki plemienne, plątl.
    Wpis niech się z PIS-em umizga,
    W PIS-denną woń niech się wślizga.
    Bohaterów wyślizga nad toń.

    Bahatery są dwa. Choć za trza
    Jeden łeb ma, zaś drugi pół łba,
    Wyżej sta ich przechery,
    Krom pokrętnej maniery,
    Niżej szamba ich snuje się woń.

  43. Az cos zapowiadajacego Nadchodzace

    anumlik
    2012/10/21 09:22:24
    Bujnęła się w tiurmie, dla draki,
    Krowa w sędzim z Kentucky.
    Rostrum corporis callosi
    Zamieniała w donosy
    I w zapach Matsushima Masaki

    I aktualnego. Prawie
    anumlik
    2012/10/31 00:06:55
    Inny buc, podpuszczający Gmyza,
    Spektrometrem jony mu wyżarł.
    Feremony trotyla
    Niuch mnąc, zapach babsztyla
    Błasika, uwiądł. Ot siurpryza.

    anumlik
    2012/11/02 18:59:44
    I chleb się, panie, nie wywinie
    Kiedy go dobrze przyskrzynię.
    (Antoni Mecierewicz)
    [Pijmy sdrowie Mickiewicza, on nam słodkich chwil użycza.]

    Podsumowanie proza
    anumlik
    2012/09/29 21:57:42
    Salvador Jimenez de Amariga, rankiem tak niechcianym jak wczesna ciąża Iriny Prochorenko, wyszedł z hotelu Sobieski wprost na cmentarne nagrobki placu Zawiszy. Wrośnięte w tory tramwajowe oraz podkłady Szybkiej Kolei Miejskiej, wymieszane z darnią świeżych grobów i trawą ulicy Raszyńskiej, opierały się o witynę sklepu My Tummy – ubrania ciążowe z jednej strony, a restaurację sushi Inaba z drugiej. Aby dojść do siedziby Prawa i Sprawiedliwości, Salvador Jimenez musiał pokonać grobowiec Maliny Jagodzińskiej z aniołkiem sypiącym kwiatki, zmurszały ceglany nagrobek Seweryna Bończy-Skarzyńskiego oraz okazały sarkofag autora Pojaty, córka Lezdejki, który wystawił się na sam środek ulicy Nowogrodzkiej. Wejście do siedziby prezesa zasłaniała brama cmentarna „w konserwacji”, z 1879 roku. Aby ją ominąć, de Amariga zmuszony zosatał do przejścia na drugą stronę Nowowiejskiej, wprost w gwar głosów dochodzących z Sushi Inabany. Chodnik, mimo wczesnej pory, zajmowali politycy parlamentarni, pozaparlamentarni i ich asystenci. Dziennikarze błyskali fleszami, sitkami mikrofonów i bon motami. Księża i grabarze, nieco z boku, stanowili malownicze dopełnienie obrazu godnego Bruegela. Od strony restauracji dochodziła miła woń smażonego kurczaka teriyaki, a od strony polityków odór wyjątkowego wkurwienia.
    – Biskupa pożałował, cham niemyty.
    – Kto?
    – Nycz. Kardynał. POOOO-papraniec. Infułata przysłał, aby mszę za ojczyznę odprawił.
    – Rydzu za to miał gadane. I Ziobrę, zawsze dziewicę, ujaił.
    – No. Ale Polskę obudzim?
    – Obudzim.
    Salvador Jimenez de Amariga, stąpając ostrożnie pomiędzy grobami, szynami tramwajowymi i ubraniami ciążowymi szukał skromnego grobu kiełbasiarza Kołotko.

  44. „Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!
    Syn Mateusz wraz z rodziną”

    Co syn Mateusz chcial przez to przekazac?

  45. anumlik
    2012/02/19 22:33:19

    – Czy wiesz, że po pustych autostradach Portugalii jeżdżą jedynie samochody przewożące do Polski wino dla Jeronimo Martinsa. Właśnie wybudował…
    – Lettycjo?
    – Tak, tak. Na rogu Dolnej i Sobieskiego. Dziewięć pięter, ze sklepem na parterze i parkingiem w pięciu podziemnych kondygnacjach.
    – Przenosi Portugalię do Polski?
    – Razem z Palácio da Bacalhôa, rocznik 2007 i Quinta da Alorna, Reserva, rocznik 2008.
    – Pytałem, czy nie staną się kwaśne w Warszawie?
    – Nie. Próbowałam. Ale wzmagają laktację.
    – Lettycjo? Laktację? U ciebie? Przecież jesteś panienką.
    – Och, ministrze…
    Lettycja pogładziła końcami palców sutki
    – Czyżbyś nie wiedział, że za pomocą mechanicznej stymulacji piersi można wywołać laktację u kobiet które jeszcze nie rodziły i u kobiet już po menopauzie? Zawsze miałam kompleks małych piersi, ministrze. Od dziecka. Gdy cierpiałam na niedostatki tłuszczów zwierzęcych, pomagałam sobie uzupełnić je wywoływaną erotyczną laktacją indukowaną. Portugalia tonie – Lettycja nagle przeszła do przerwanego laktacją wątku. – Podobnie jak Grecja i Italia. Nic to, że wina im w Polsce kwaśnieją, nic to, że polskie konowały mylą kwas arachidonowy z inflamacją żołędzi, a zgryz próżni po pustce wybucha w rytmie muzyki z Kleinsche Fläche. Polska jest dla nich dalej zieloną wyspą.
    Letycja wpędziła się w trans. Zapominając o manierach siorbała kapuśniak z jajkiem na rosole i perorowała coraz głośniej. Goście u „Samsona” przerywali konsumpcję karpia po żydowsku i gęsich pipków spoglądając na falujące coraz intensywniej piersi Lettycji po laktacji. Minister cyfryzacji i elegancji dyskretnie zasłonił twarz ostatnim numerem „Wysokich Obcasów”.
    – Lettycjo, nie podniecaj się – wyszeptał zafascynowany widokiem coraz jędrniejszych i twardszych sutków Lettycji po laktacji.

  46. I wyznanie wiary kilka lat pozniej na tym blogu

    anumlik
    2 kwietnia o godz. 17:24
    @waldi – Nie jestem inwariantny. Zmieniałem i przekonania i tzw. światopogląd. Jak już – także na blogu Jacka Kowalczyka – pisałem, wiem, że: świat istnieje od zawsze (nie rozumiem owego „zawsze”), albo, że powstał sam z siebie z osobliwości kwantowej zwanej punktem, czyli „czymś” co posiada masę mniejszą od stałej Plancka (ale nie wiem jak to jest możliwe), albo został stworzony (ale przez kogo bądź przez co – nie mam pojęcia). Wyposażony w taką wiedzę, muszę powiedzieć – wierzę. W co? I tu zaczyna się problem. Jako umysł racjonalny (w Arystotelesowym rozumieniu racjonalności) muszę też powiedzieć – wiem, że nic nie wiem. No i jakoś się bujamy (ja i moje wątpliwości) z dnia na dzień. Czasem postrzegam jakąś nadprzyrodzoną moc i – być może – bożą interwencję, a czasem wyłącznie „chwilowe porozumienie atomów”. Z tej też postawy wypływa moje tzw. religioznawstwo. To znaczy – religioznawstwo od kiedy zadałem sobie (i klesze, który mnie za durne pytania sprał) pytanie skąd wziął się Bóg. Znaczy – kto go stworzył? Inny Bóg? A tego innego jeszcze inny? W „Hymnach Rigwedy” (w 121 i w 129) wedyjscy mędrcy to samo pytanie zadali trzy i pół tysiąca lat temu. Ale da się z tymi pytaniami żyć. Byle by innym na głowę nie włazić z okrzykiem: Odkryłem prawdę. Jest moja i jest mojsiejsza od twojej. O, w mordę!