Niepodległość walcem sunie

Mamy Niepodległość. Pyszne, szczere i bez pretensji, więc radosne święto. Co tam bura jesień! Chce się fruwać ze szczęścia! Niepodległość to nie byle co: Naród wolny, wolność ubezpieczający!

Dzielimy się listopadowym kwiatkiem i Polak Polakowi pada we łzach w ramiona, skutkiem czego dostaje gazem pieprzowym po oczach, jest wleczony po bruku, wrzucany do policyjnej suki i deptany na sposób niepodległy przez podległą podeptanemu niepodległemu suwerenowi policję Niepodległej.

Niepodległość właśnie demonstruje swoją treść i formę na wschodniej granicy. Są i zdrajcy Niepodległej, usiłujący pomagać ludziom pod granicznymi zasiekami. To najgorszy sort Polaków, te zdradzieckie mordy.

Po przejściu przez Polskę Niepodległości pozostaje ruina im. Tuska, a huragan „Katrina” zapada się pod ziemię ze wstydu z powodu słabowitości niegodnej polskiej niepodległości.

Czyli biją nas Niemcy, Bruksela, Putin, Łukaszenka; migranci napadają nas swoimi pasożytami, umierając pod płotem, islamizują Polskę, gwałcąc polskie dziewice, ale my się nie damy, bo jesteśmy niepodlegli, zwarci i gotowi. No i mamy na koszuli orła z kotwicą: Niepodległa coraz bardziej zwycięża! Czyli niech żyje Polska oraz Polska gola i Polaku, nic się nie stało, hej orły, sokoły, więc się napijmy!

Taki Naród, że Matko Boska, która jesteś Matką Polką!

Tymczasem Polka zdradza Niepodległą, przestając rodzić niepodległych.

Tanaka