„Wesele” nie jest dla ludzi, a dla Polaków

[ten tekst przeczytasz w 4,4 sekundy]

Wszedłem do kina, obejrzałem, a nawet wyszedłem!

Polak funkcjonuje w rzeczywistości rozrzedzonej. Taki mamy klimat. Przez co nic nie widzi i dlatego jest zawsze sobą, czyli Polakiem i Polacy, nic się nie stało!

Wojtek Smarzowski to uprościł do gęstości stuprocentowej, a nawet bardziej.

Pierwsza scena w filmie: oto ja!

Potem jest środek: cały ja.

Ostatnia scena w filmie: zapanowała błoga cisza i spokój, a dwa drzewka na rynku Polaka szumiały, nie mącąc!

Tanaka