Niewolnik wierzący we własną wolność

Dziś trzy duże redakcje zaczynają publikować materiały ze śledztwa dziennikarskiego dotyczącego nepotyzmu Kaczyńskiego i jego politycznej zgrai oraz sieci ukrytych powiązań pomiędzy ludźmi PiS, których konsekwencją jest kradzież i niszczenie państwa. „Wyborcza”, Onet i Radio Zet wykonały ogromną pracę analityczną. Przez wiele następnych dni będą publikowane materiały zebrane zbiorowym wysiłkiem tych mediów i kilkudziesięciu dziennikarzy.

Zacytuję Bartosza Węglarczyka z Onetu, anonsującego istotę fundamentalnego problemu, jaki Polska ma z Polakiem, a Polak ze sobą. „Jedna z najsmutniejszych lekcji historii jest następująca: jeśli byliśmy oszukiwani wystarczająco długo, mamy tendencję do odrzucania wszelkich dowodów na to, że zostaliśmy oszukani. Nie jesteśmy już zainteresowani dociekaniem prawdy. Zawładnęło nami oszustwo. Po prostu zbyt bolesne jest przyznanie się, nawet przed samym sobą, że zostaliśmy oszukani. Jeśli raz dasz szarlatanowi władzę nad sobą, prawie nigdy jej nie odzyskasz. — Carl Sagan”.

Kilka już lat temu zniknęła z blogu LA świetna blogowiczka, lubiana i ceniona: Jiba. Mieszkająca w prowincjonalnej Polsce i zmagająca się z jej nędzą mentalną. Napisała kilka przejmujących wstępniaków, garść trafnych rysunków i wiele komentarzy pokazujących, jak Kaczyński zatruwa umysły ludzi, jak ich przekupuje, jak mami obietnicami, jak w tym czasie ludzie z PiS i przylepione do niego i podobne mu karły mentalne i moralne przenikają do władzy, zawłaszczają ją, jak niewolą, a bardziej opornych wyrzucają poza margines. Władza rozdziela dobra, forsę i wpływy traktowane jako łupy wśród swoich i jej poddanych. Deprawuje i degraduje.

Kaczyński zapowiedział na początku drugiej rundy własnych rządów: teraz będzie skromniej, znacznie skromniej. Mówił to do swoich niewolników, a ci mieli urojenie, że to mowa o skromności i uczciwości prezesa partii i o państwie.

To się dzieje nie tylko przez cały czas rządów Kaczyńskiego, ale działo się, choć na mniejszą skalę, przez całe 30 lat tzw. wolności. Jednak w żadnym razie nie ma tu symetryzmu: władza PiS i Kościoła, zlepionych w jedno, jest pod względem sumy zła, jaką czyni, niedoścignionym liderem w łotrostwie.

To, czego doświadczała @Jiba, żyjąc na prowincji, stało się rzeczywistością, która przeciekła wszędzie i skaziła wszystko. Nie stało się to z dnia na dzień. To proces narastający, korumpujący, porażający kolejne obszary umysłu tak wielu, którym się cały czas zdawało i zdaje, że nic wielkiego się nie dzieje, że nawet jest dobrze, bo „Polska odzyskała godność”, a oni jeszcze bardziej. Mają przecież swoje 500+ i Kościół, w którym co niedziela i codziennie dowiadują się tzw. Prawdy Bożej i są uczeni odróżniania zła od dobra. Muszą więc trzymać z Kościołem i PiS i toczyć walkę na śmierć i życie, bo inaczej wszystko stracą, włącznie z katolicką tożsamością narodową. Bo LGBT i lewactwo coraz agresywniej atakuje; dzieci już w przedszkolach są deprawowane i uczone pornografii oraz aborcji, sędziowie są kastą, która kłamie i odbiera prawa Polakom, media są na służbie Żydów, komuny i cywilizacji śmierci, której centrala jest w Brukseli, a Polska strasznie straciła na członkostwie w Unii. Dookoła czyhają wrogowie, a najgorsi to Niemcy i Rosja, które znowu robią z Polski kondominium.

Tak, Polak jest oszukiwany wystarczająco długo, bo od tysiąca lat z okładem, przez Kościół katolicki. Katolik widzi Maryję fruwającą nad polem bitwy i zeznaje do protokołu, że ją widział, a protokoły z tysiącami zeznań biskupi triumfalnie demonstrują. Katolik widzi, jak pocieranie „obrazkiem świętym” brzucha cudownie leczy z nowotworu trzustki i każdej innej choroby, a nie widzi rzeczywistości: własnego zniewolenia przez Kościół za pomocą religii i wiary w urojenia.

Polak rzekomo jest solidarny, a „Solidarność” jest największym osiągnięciem w całym świecie i kosmosie, Polak katolik, pod przewodem Świętego Ojca Świętego, z którym 20 tys. razy w przewielbionym zachwycie wyśpiewał „Barkę” skomponowaną przez wybitnego pedofila i ulubieńca Wojtyły, jest wzorem moralnym dla świata. Solidarny Polak nie miał nic przeciw temu, żeby kler gwałcił dzieci, a gdy dzieci dawały znaki o swojej krzywdzie, ojciec katolik i matka katoliczka pokazywali własnym dzieciom drzwi: jak będziesz gadał na świętego księdza i Kościół, to won z domu!

Wszechświatowa solidarność Polaka katolika polega na tym, że się wybitnie zgadza z tym, co robi Kaczyński i cały PiS. Solidarny Polak dostaje po mordzie i dziękuje za to, całując z uszanowaniem rękę, która chwilę temu wylądowała na jego gębie i wyląduje jeszcze tysiąc razy. Branie razów z podziękowaniem od władzy Kościoła i władzy dziedzica to wielowiekowa tożsamość Polaka. Znowu ma to, co jest jego tożsamością, i to mu daje spokój: jest, jak zawsze było. A do tego dostaje resztki z pańskiego stołu. Żyć się chce!

Przyznanie się przed samym sobą, że się zostało oszukanym, że się żyje z urojeń, jest bardzo trudne – tak, to prawda. Ale mimo to i w związku z tym coraz więcej ludzi wychodzi z tej szafy. To trudne, długie i bolesne procesy. Jednak się dzieją. Strajk Kobiet nie zniósł władzy, jednak kto z przekonaniem stanął po tej stronie, już przestaje być niewolnikiem. Rewolucja za pomocą jednorazowego aktu zdarza się rzadko, natomiast zmiany ewolucyjne, mające znaczenie rewolucyjne, dzieją się mniej spektakularnie, ale stale i z narastającą intensywnością.

Niebieska książeczka, zwana przewrotnie „Słowem Bożym”, jest zapisem słów człowieka i wbrew temu, co „Słowo Boże” głosi, wypowiada czasem i niechcąco coś niegłupiego, wziętego z prawdy psychologicznej: trzeba 40 lat chodzić po pustyni, zanim się człowiek oczyści z niewolnictwa w sobie, by móc wejść do „Ziemi Świętej”. Rzecz jasna nie 40 lat, a – w skali społecznej – więcej. Bardzo wieloma ścieżkami, bardzo wieloma szlakami, w nierównym tempie i pośród licznych kryzysów, ale proces wyzwalania się z niewoli i wśród Polaków zachodzi. Ludy Europy i innych części świata zdolne są do zyskiwania wolności i podmiotowości, bo to proces psychologiczny i cywilizacyjny.

Zdolny jest do tego też Polak, choć proces wyzwalania zaczął się u niego wieki później niż gdzie indziej i do dziś wielu jeszcze własnego niewolnictwa nie dostrzega w pełni. Urojony Jezus to przewidział: jest bolesna męka, ale na końcu czeka zmartwychwstanie. Nie bardzo boskie i niedoskonałe, a ludzkie. To w zupełności wystarczy.

Tanaka