Powstanie: kiedy przeciw naszym okupantom?

Prokuratura Krajowa właśnie ogłosiła stanowisko w sprawie tuszowania przestępstw seksualnych: biskupi pozostaną bezkarni.

W takich sytuacjach ludzie niezdegenerowani a uwrażliwieni mają ochotę powiedzieć: „wyobrażam sobie, co teraz czują ofiary”. Powiedzieć można, wyobrazić sobie, co realnie czują po raz kolejny zgwałceni – nie. Legiony zgwałconych przez konsekrowanych dzieci i nastolatków. Ale też dorosłych. Przemoc i zbrodnia jest jednaka, choć dzieci są w częściowo innej sytuacji. Z zasady znacznie gorszej. Jednak i dorośli mogą się znaleźć wskutek przemocy seksualnej i psychicznej w skrajnej sytuacji. Gwałt zawsze i wobec każdego pozostaje gwałtem.

W 2013 r. episkopat orzekł z nadzwyczajnie niezdeprawowaną powagą: zero tolerancji dla pedofilii. Dzieci i młodzież są skarbem Kościoła.

Golum, wysykując lubieżnie: my preciousss!, był nieskończenie bardziej skromny i niewinny. Ten „skarb Kościoła” jest faktycznie skarbem: do użycia. Jak orzekł wybitny pedofil, antybohater filmu braci Siekielskich, który niedawno przeniósł się „do Domu Ojca” i z Wielkim Świętym Ojcem Świętym Janem Pawłem II Karolem Lolkiem Wojtyłą narciarskim ogląda TV Trwam, „nie ma grzechu, jak nie ma wytrysku!”. Wielki Święty był tak wielki, że nie miał pojęcia. Unosił się ponad wodami. I wiedział, co jest dobre, a światłość oddzielił od ciemności. Jego nieustający przyboczny nie miał pojęcia w ogóle o niczym – do potęgi „n”. Dlatego jest kardynałem.

W międzyczasie mieliśmy całe festiwale adoracji oświadczeń, że Kościół ma wzorowe procedury w sprawie pedofilów, że państwo powinno się wstydzić i brać przykład z Kościoła, bo ma byle jakie. Przykład ewidentnie bierze. Bardzo gorliwie i skutecznie. Biorą od siebie nawzajem. Jak wiadomo z Biblii, potrzebującego należy obdarzyć. Stamtąd wszystko wiadomo.

Dowiadywaliśmy się systematycznie, że biskupi są nadzwyczajnie gorliwi i nieustający jak ten wieczny ogień na ołtarzu w szukaniu wśród konsekrowanych typów nie dość świętych i pociąganiu ich za tzw. konsekwencje. Nastąpiło gigantyczne wzmożenie poszukiwań i przeczyszczeń. Przeczyszczenia oczyszczają, a oczyszczenia przeczyszczają. Dobro kompleksowe.

Kościół dokonał też absolutnego poświęcenia na rzecz bliźniego: ofiarom zbrodni zaproponował paciorki jako zadośćuczynienie. Zadośćuczynienie moralne, materialne, prawne czy organizacyjne odrzucił. Konsekrowani gwałcili prywatnie. Sakrament pokuty i pojednania jest dla cichych, albowiem oni nic nie posiądą, a kler posiadł Królestwo. Tu i tam, a nasz człowiek w Hawanie, Botswanie, Panamie, Rwandzie i w ogóle wszędzie już tam czuwa i kieruje ruchem.

Kilka dni temu media obiegła nieoficjalna wiadomość: speckomisja watykańska oczyściła kard. Dziwisza z zarzutów. Nie tylko jego. Nieco wcześniej, z nieznanych powodów, ze dwóch czy trzech hierarchów otrzymało z Watykanu coś na kształt nieabsolutnie miłującego spojrzenia. Wskutek czego abp Głódź przeniósł się na emeryturkę za jakieś 20 tys. miesięcznie plus do swojego pałacu emerytalnego i został przewielbionym wójtem swoich poddanych. Inny hierarcha przeniósł się wygodnie „do Domu Pana”.

Po sąsiedzku czytam tekst Joanny Podgórskiej: „Pierwszy raport komisji ds. pedofilii. Pozytywne rozczarowanie”. To, co czytam, wyłącznie rozczarowuje.

*

To już ponad 90 lat od czasu, gdy Tadeusz Boy-Żeleński stworzył trafiające w sedno określenie: nasi okupanci. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Okupacja trwa. Trwała, oczywiście, przed Boyem, dobre tysiąc lat. Kreśląc fenomenalnie panoramę kościelnej, katolickiej okupacji, Boy nie znał jeszcze demonstracyjnych i nieskończenie zbrodniczych, a organicznych związków między Kościołem katolickim, faszyzmem i nazizmem. Psychologia, psychoanaliza, w tym analiza psychologicznej głębi, stawiały dopiero pierwsze kroki. Jeszcze nie mogły za czasów Boya powiedzieć tego, co dziś wiemy.

Kryminologia także była mało rozwinięta, zresztą do dziś bojaźliwie i usłużnie zarazem omija łukiem przemoc i zbrodnie Kościoła. W ważnej rzeczy jest jednak pomocna. Ustaliła, że przemoc silnie poddana presji tabu jest realnie wielokrotnie większa niż liczba przypadków przemocy oficjalnie zgłoszonych i poddanych działaniu wymiaru sprawiedliwości. W przypadku gwałtu ciemna liczba przestępstw jest ok. 10 razy większa niż oficjalnie znana. Gwałcenie dzieci jest większym tabu niż gwałcenie dorosłych. Gwałcenie przez świętych konsekrowanych, następców apostołów na Ziemi, jest najwyższym tabu. Wszelkie odsetki zbrodni, jakie są podawane na skutek działania komisji w różnych krajach, są znacznie niższe, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Przypomnę: królewska komisja w Australii – jedyna, która miała pełny dostęp do archiwów Kościoła i sama dokumenty z archiwów wybierała, nie zaś zdawała się na to, co jej Kościół dostarczy, jak gdzie indziej – ustaliła najwyższy formalnie znany procent kleru dopuszczającego się przemocy seksualnej: siedem.

Zbrodnie pedofilii pokazują z bezwzględną mocą, jak obrzydliwy, potworny jest sam fundament Kościoła katolickiego. To zresztą dotyczy Kościołów i religii w ogóle. To przedsiębiorstwo instytucjonalnej przemocy. Gwałcenie dzieci, choć potworne, jest tylko łatwo rozpoznawalnym – dopiero obecnie, od raptem kilkunastu lat z dwóch tysięcy! – przejawem katolickiej potworności. Nieskończona ilość przemocy katolickiej dzieje się w ciszy, codziennie, w każdym miejscu. Poza samym budynkiem: w rodzinie, w środowisku. W głowie.

I to uchodzi za najwyższą cnotę, za fundament społeczeństwa od wieków i jedyną prawdziwą moralność, za tożsamość Polaka. Wszystko inne to nihilizm i walka z Absolutem Miłości i Dobra – katolickim bogiem. Miłości tej zażywa obecnie Wojtyła.

Polak urządził Niemcom powstanie w Warszawie. Wróg był oczywisty i widoczny – i ze swastyki, i z działania. Łatwy w identyfikacji. Polak podobno obalił tzw. komunę. Też ją, oczywiście, łatwo rozpoznał. Bardzo się nacierpiał, obalając. Ale zwyciężył i chodzi w glorii. Katolickiej glorii. Komuna trwała, brutto, 45 lat. Tyle co nic wobec ponad już „tysiącletniej chrześcijańskiej tożsamości Polaka”. Polak – jak dotąd – przegrywa z Kościołem katolickim proporcją jak w Brukseli: 1:27. I tu działa ciemna liczba kryminalistyki, wynik jest znacznie gorszy.

Tanaka