Niewygodne marcowe rocznice…

Uff, marzec właśnie minął. Pierwszy kwartał za nami. Za chwilę Polacy będą świętować Zmartwychwstanie Pańskie. Suwerenna Rzeczpospolita od kilku lat fetuje kolejne rocznice stulecia wydarzeń ze swej przeszłości XX w.

Ku narodowemu i duchowemu wzmożeniu dumy Polaków przed każdym kolejnym rokiem Sejm przyjmuje nowy wykaz i harmonogram upamiętnień. Na r. 2021 patronami ustanowiono postacie znane: Stefan Wyszyński, Stanisław Lem, Cyprian Kamil Norwid, Krzysztof Kamil Baczyński oraz Tadeusz Różewicz. Wydarzeniem roku uchwalono 230. rocznicę przyjęcia Konstytucji 3 Maja, która corocznie jest obchodzona jako święto narodowe. Ba, Skarbnica Narodowa każdemu chętnemu oferuje za friko jubileuszowy medal. Trzeba tylko zapłacić za pakowanie i przesyłkę. Jedyne 11,95 zł.

Prawie niezauważenie przeszła SETNA rocznica uchwalenia ustawy zasadniczej odrodzonej w 1918 r. Rzeczpospolitej. 17 marca 1921 r. Sejm niepodległego, suwerennego państwa uchwalił konstytucję będącą podstawą prawodawstwa i funkcjonowania Polski na kolejne lata. Jednak dziwnym trafem obecna opcja polityczna, która minimalną przewagą dominuje w życiu politycznym i gospodarczym kraju, nie uznała za stosowne świętować stulecia pierwszej demokratycznej konstytucji państwa odrodzonego po latach zaborowego niebytu.

Konstytucja marcowa oparła władzę na fundamentalnej zasadzie suwerenności narodu, czyniąc podmiotem rządzącym ogół obywateli. Czyli wszyscy mieszkańcy Polski zostali uznani za obywateli i to ich polityczna wola miała stać za decyzjami wybieranych demokratycznie władz. Konstytucja gwarantowała prawo swobodnego tworzenia partii, zrzeszania się w związkach zawodowych i stowarzyszeniach. Uznawała nietykalność mieszkania, tajemnicę korespondencji, wolność słowa, w tym druku prasy i wydawnictw, z równoczesną swobodą ich rozpowszechniania i zakazem cenzury prewencyjnej. Zapewniała wolność sumienia i wyznania, a mniejszościom narodowym prawa językowe i kulturalne. Wprowadzała obowiązkowe bezpłatne nauczanie na poziomie podstawowym.

Konstytucja potwierdzała ustawodawstwo socjalne, jedno z najnowocześniejszych w świecie. Deklarowała rozbudowę instytucji ochrony pracy, ubezpieczeń i opieki społecznej. Wiele miejsca zajmowały przepisy strzegące praworządności. Ich fundamentem był trójpodział władzy, w tym gwarancja niezawisłego sądownictwa. Marcowa ustawa zasadnicza została przyjęta przygniatającą większością głosów posłów wszystkich opcji. Ewenementem było uchwalenie konstytucji bez szczegółowego liczenia głosów. Tak wielkie było poparcie posłów.

Konstytucja 1921 od początku była jednak krytykowana przez prawicowe elity II RP, wywodzące się z postcarskiego ziemiaństwa i narodowej szlachty, które stały się bazą kadry dowódczej wojska II RP. W efekcie pierwsza konstytucja republikańskiej II RP przetrwała do kwietnia 1935 r. Po zamachu majowym 1926 r. i spacyfikowaniu w latach 30. swych oponentów wyraźnie faszyzujące elity uchwaliły nową, wygodniejszą dla siebie ustawę zasadniczą, z którą dotrwały do wybuchu nowej wojny światowej.

Zastanawia mnie, dlaczego rządząca koalicja prawicy pominęła w swych rozważaniach o ważnych dla Polski wydarzeniach stulecie uchwalenia konstytucji marcowej. I nie zdecydowała się uznać jej za godną uhonorowania rocznym fetowaniem. Może przyczyna leży w słowach prezesa-wicepremiera, skierowanych w niedawnym wystąpieniu sejmowym do opozycji parlamentarnej i innych oponentów? Prezes Jarosław wyraźnie stwierdził (ba, wykrzyczał to z mównicy), iż to on i jego środowisko są w tym kraju panami, prawdziwymi panami. Między wierszami można było odczytać, iż reszta obywateli to mierzwa społeczna i źródło patologii. Nie będę bardziej dociekał przyczyn. Pozostawię to przypuszczeniom, domyślności i inicjatywie czytelników.

Kolejna rocznica, której stulecie przypadło w marcu, wiąże się z Górnym Śląskiem, który do odrodzonej ówcześnie Polski nie należał. Tyle że polskie władze robiły wszystko, aby się nań dostać i móc korzystać z bogactwa istniejącego tam przemysłu, głównie ciężkiego i wydobywczego. Wynikiem paryskich starań dyplomatycznych m.in. Romana Dmowskiego (skrycie wspieranego przez Francję) zwycięskie mocarstwa zachodnie zdecydowały o przeprowadzeniu na pożądanej ziemi plebiscytu, który miał pokazać wolę mieszkańców. Jakimi obywatelami pragną być: nowo odrodzonej Polski czy przegranych Niemiec?

Kreśląc nowe europejskie granice na konferencji pokojowej w Wersalu, dyplomaci zapewniali, że nadrzędną sprawą jest prawo narodów do samostanowienia. Z tych zapewnień można by wyciągnąć korzystny dla Ślązaków wniosek, iż dla państw europejskiego zachodu początków XX w. Ślązacy byli narodem ulokowanym między państwem niemieckim a Polską.

Jak pokazała historia, mocarstwa rozgrywały przede wszystkim własne interesy. To właśnie te odmiennie rozumiane interesy uniemożliwiły Polsce wchłonięcie Górnego Śląska bez ekstra wsparcia ze strony mocarstw. Brytyjczyków zadowalało samo zwycięstwo w wielkiej wojnie. Nie czuli potrzeby kopania leżących Niemiec, które i tak po likwidacji monarchii były wstrząsane strajkami, a nawet działaniami zbrojnymi. Tego samego nie można powiedzieć o Francji, zdecydowanie wspierającej odrodzonych Polaków. Zwycięska, choć mocno poturbowana militarnie i prestiżowo Republika Francuska nie była w stanie samodzielnie zagrać na dalsze osłabienie Niemiec. A pałała taką żądzą jak mało kto. Po upadku monarchii rosyjskiej i przejęciu władzy w Rosji przez bolszewików we Francji postawiono na Polaków zainteresowanych radykalnym wzmocnieniem swego generalnie rolniczego państwa. Tym bardziej że Polacy zapisali się mocnym wsparciem Francuzów w czasach napoleońskich.

Jednak w drugim kwartale 1919 r. szansę na objęcie nowych ziem dawał już wyłącznie plebiscyt pośród mieszkańców spornych terenów. Dla Górnego Śląska wyznaczono go na 20 marca 1921 r.

Decyzja o przeprowadzeniu plebiscytu stawiała przed aspirującą do ziem śląskich Polską nowe pilne zadania. Zasadnicze było przekonania Górnoślązaków do przyjęcia opcji propolskiej. Walcząca z bolszewikami o wschodnie granice Polska musiała oddelegować sporą grupę swych obywateli, kamuflując jednocześnie charakter ich aktywności. Niewątpliwie dużą pomoc Warszawie nieśli w tym zwycięscy Wielkopolanie. Chociaż faktycznie to powstanie wielkopolskie zostało uratowane przez skuteczną akcję Francuzów, zakończoną podpisaniem traktatu rozejmowego w Trewirze 16 lutego 1919 r. Niemcy musieli zaprzestać działań zbrojnych przeciwko insurgentom. W marcu 1921 r. Wielkopolanie nadal mieli swobodny dostęp na Śląsk. Wykorzystywano to przy przemycie ludzi i rozmaitych środków na potrzeby polskich organizacji działających w obszarze plebiscytowym.

Działo się. W styczniu 1919 r. powołano Polską Organizację Wojskową Górnego Śląska. Organizowaną i nadzorowaną przez Oddział VI (później znany jako Oddział II) Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Organizacja z dużą aktywnością mobilizowała Ślązaków w akcje polskie. Przede wszystkim powiększano grupy osób wspierających ich działalność. Niestety, dwa propolskie powstania – z sierpnia 1919 r. i 1920 – zakończyły się porażką. Ich efektem było zwiększenie terroru i kontrakcji ze strony władz niemieckich.

Wybuch I powstania śląskiego uświadomił aliantom, że bez obecności wojskowych sił rozjemczych przeprowadzenie pokojowej akcji wyborczej i samego plebiscytu się nie uda. Zdecydowano, że administrację nad terenem spornym i czuwanie nad prawidłowym przebiegiem plebiscytu przejmie specjalna Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa, na której czele stanął francuski generał i weteran I wojny Henri Le Rond. Przy komisji akredytowani byli przedstawiciele Polski i Niemiec, a także innych państw – m.in. Czechosłowacji i Watykanu.

W styczniu 1920 r. weszły w życie na Górnym Śląsku postanowienia traktatu wersalskiego. Niemiecka Straż Graniczna i wojska opuściły teren plebiscytowy, a na ich miejscu pojawiły się kilkunastotysięczne oddziały alianckie (francuskie, brytyjskie i włoskie). Według różnych źródeł na Górnym Śląsku stacjonowało łącznie 13-22 tys. żołnierzy alianckich.

15 lipca 1920 r. polski Sejm ustawą konstytucyjną uchwalił Statut Organiczny Województwa Śląskiego. Gwarantował on przyznanie szeroko rozumianej autonomii województwa śląskiego, własny Sejm i Skarb. Zmotywowani tym Ślązacy w nocy 18/19 sierpnia 1920 r. decyzją Wojciecha Korfantego wywołali II powstanie, które potrwało do 25 sierpnia. Zdaniem niektórych polskich aktywistów założone cele taktyczne zostały osiągnięte. Przeprowadzone w Bytomiu pod patronatem Komisji Międzysojuszniczej rozmowy umożliwiły podpisanie porozumienia o zawieszeniu walk. Ich najważniejszym rezultatem było stworzenie tzw. Policji Plebiscytowej (Abstimmungspolizei – APO), a więc spełnienia żądań strony polskiej i zmieniające układ sił na obszarze plebiscytowym. Tyle że w niczym nie zmieniło to stanu faktycznego. Śląsk nadal znajdował się w stanie zawieszenia, a Polska była tuż za graniczną rzeką Brynicą.

O wszystkim miał zdecydować marcowy plebiscyt. Polska strona rządowa, chociaż oficjalnie niezaangażowana, optymistycznie liczyła na sukces swej akcji. Zgodnie z hasłem „przezorny zawsze ubezpieczony” 11 grudnia 1920 r. w Kępnie (Wielkopolska) utworzono Dowództwo Ochrony Plebiscytu, którego siedziba (ze względów bezpieczeństwa) znajdowała się w przygranicznym Grodźcu, a następnie przeniesiono ją do Sosnowca. DOP dysponował ok. 30 tys. zbrojnych.

Szczęśliwie – pod koniec 1920 r. – militarna i polityczna sytuacja Polski była coraz lepsza. Dzięki zawartemu 12 października 1920 r. w Rydze zawieszeniu walk z Rosją radziecką działania zbrojne z sowietami przerwano. Do tego sukcesem zakończył się „bunt generała Żeligowskiego”, dzięki czemu 29 listopada 1920 r. podpisano zawieszenie broni także z Litwą. Wileńszczyzna – ziemia Józefa Piłsudskiego – znalazła się w opiekuńczych rękach Polski. Do pełni szczęścia brakowało tylko przemysłowego Górnego Śląska.

20 marca 1921 r. Górnoślązacy – 59:41- zagłosowali za pozostaniem w ramach państwa niemieckiego. A przecież Polska tyle zrobiła, aby pokojowo, na dyplomatycznej drodze zapewnić ludowi śląskiemu swą nową, superdemokratyczną konstytucję z 17 marca. Marcowy plebiscyt okazał się dla władz w Warszawie wielkim rozczarowaniem. Planowane uroczyste Te Deum laudamus trzeba było odłożyć.

zak1953