Obserwacje i reminiscencje przed-, około- i poszczepienne
Zaczęło się jak w bajce: było wiele przemówień ministra zdrowia i innych osób odpowiedzialnych za wiekopomne dzieło, jak zawsze w takim przypadku „narodowe”.
Przyjęliśmy do wiadomości, że stworzono wspaniały plan szczepienia obywateli, oczywiście „Narodowy”, podobno najlepszy na kuli ziemskiej, a może nawet w całym kosmosie. Takie wrażenie miałem po każdym wystąpieniu premiera. W ramach tego Narodowego Planu (NPS) wybitni fachowcy (anonimowi) opracowali program komputerowy z procedurami, różnymi, rzecz jasna, dla kierowników punktu szczepień i pacjentów, czyli obywateli, którzy chcieli się zaszczepić. Problem z tym programem był taki, że pacjent miał tylko prawo zarejestrować tzw. wizytę lub z zarejestrowanej zrezygnować, a kierownik punktu mógł szachrować tymi terminami do woli i olewać potwierdzone podpisem i podziękowaniem ministerstwa zdrowia wizyty, aby we właściwym miejscu planu szczepień umieścić ludzi godniejszych. Ani pan minister, ani zainteresowany, oszukany pacjent nic nie mogli, gdy pan/pani anonim realizował/a przekręty. Twórca programu był zbyt ufny, nie przewidział istnienia ludzi nieuczciwych wśród może dziesiątek tysięcy osób zajmujących się szczepieniem. Szacunek bazuje na liczbie punktów (ok. 6500). Wystarczyłoby uniemożliwić dokonania zmian terminów pracownikom punktu, tylko zezwolić na przypisanie innych osób do wolnych terminów.
Nie jestem informatykiem na usługach ministra zdrowia i widzę być może tylko fragment większego dzieła, gigantycznej cyfryzacji usług medycznych (nie znam tylko nazwy tego programu). Funkcjonuje już od pewnego czasu i korzystałem z e-recept, bo reszta mnie nie interesowała, nie potrzebuję przecież np. e-zwolnienia, bo do czego? Sądzę więc, że NPS jest tylko doczepką do znacznie bardziej uniwersalnego programu dzięki linkowi „e-rejestracja” związanemu z covidem.
Opiszę procedurę na moim przykładzie. Zgodnie z zaleceniem ministra zarezerwowałem termin wizyty z proponowanych przez program, korzystając w pierwszym dniu zgłoszenia dla seniorów 80+ z mojego konta pacjenta pod hasłem e-rejestracja. Po kilku sekundach lub minutach otrzymałem mail i SMS: resort zdrowia informuje o ustalonym terminie wizyty i dziękuje za mój trud. Termin był znakomity – pierwszy dzień szczepień dla seniorów (25 stycznia, koło południa). Moje zadowolenie i podziw dla wspaniałej organizacji bez typowych w Polsce przekrętów trwał tylko trzy dni. Ni stąd, ni zowąd ministerstwo zmieniło mi termin o prawie miesiąc później, nie podając powodu, ale zakpiło ładnie, znów dziękując. Za co te dzięki, skoro niczego nie robiłem i tej zmiany nijak nie polubiłem? Taka sobie kpina z obywatela, widać gorszego sortu. Nie miałem szansy ani się poskarżyć albo przynajmniej poznać przyczyny tego przesunięcia, wszystko anonimowo, żadnych danych personalnych osób odpowiedzialnych za punkt, ministra też nie, znam go tylko z tego smutnego, usypiającego głosu w TV. Maksymalne wkurwienie z biegiem czasu opadło i nadszedł dzień przed dniem X. Znowu sukces programu – otrzymałem SMS o terminie. Aby było śmieszniej, nie otrzymała SMS-a żona, która miała być szczepiona zaraz po mnie – historia zmiany terminu była identyczna. Skąd minister (w domyśle program) miał pewność, że przekażę nowinę żonie? A może mieliśmy ciche dni? Rzecz typowa po diamentowym weselu!
Jestem fanem science fiction i wiem, że komputery mogą przejść w stan wyższej „itligencji“ (pisownia JK) i buntować się przed głupimi zadaniami, nakazanymi przez programistę, ale to u Lema, czy my już jesteśmy na takim etapie rozwoju cywilizacyjnego? Jeśli tak, to niech PiS rządzi dalej i przegoni Hołownię z tym nędznym terminem 2050 i wskoczy od razu do następnych wieków. Może tego nie doczekam, ale nie szkodzi, zobaczą to dzieci moich prawnuków.
Tak prywatnie w to nie wierzę – ani w rozumną reakcję ministra. Chyba znam prawdę, ale o tym potem.
Nadszedł ranek dnia X po nieprzespanej nocy ze strachu i innych emocji. Mierzę ciśnienie – za wysokie! Pewnie ze strachu nie tyle przed kłuciem, ile przed dojściem do punktu. Nogi spuchnięte to normalka u mnie, ale do żadnego buta ich nie wepchnę. Pozostają rozklepane papcie, ale na dworze śnieg. Jakoś wlazłem do auta wspomagany przez zięcia i dotarliśmy do punktu szczepień. Tu cudo – puste korytarze szpitala, trochę pobłądziliśmy nielegalnie po oddziale, ale wyproszono nas (żona, wózek i ja), w rejestracji poprawiono kierunek i dojechaliśmy do gabinetu. Była 8:10, czyli 5 min przed terminem. Był lekarz (chyba Ukrainiec) i pielęgniarka. Zgodnie z instrukcją przygotowałem na piśmie mnóstwo danych o stanie zdrowia. Ściskam papierzyska w ręce, podczas gdy żona obnaża częściowo mój tors i próbuję to wcisnąć lekarzowi, ten to olewa, nawet nie pytał o choroby „towarzyszące”, genialną intuicją założył, że mam na pewno cukrzycę i pytał o insulinę. Powiedziałem, że nie, tylko tabletki. Przyłożył stetoskop do piersi (mojej) i kazał szczepić.
Tu pierwsze zdziwienie! Pamiętałem widoki z TV z tymi strzykawkami i kilkucentymetrowymi igłami. Bałem się, że mi podziobią kości przy moich minimalnych mięśniach i tu nic! Prawie nie czułem ukłucia, mniej niż ukąszenie komara. Tak btw – zaszczepiono żonę pół godziny przed terminem, dano nam twarde kartoniki i poinformowano o terminie drugiej szczepionki. Lekarz podał datę 5 marca i kazał w recepcji ustalić godziny wizyt. My do rejestracji, a tam szereg chętnych do szczepienia…, ale drugiego! Przestaliśmy się dziwić, że rejestratorka po przywitaniu pytała nas, czy to drugi termin. Teraz wiem, że to musieli być ci, którzy nas wygryźli z pierwszego terminu. Faktycznie – gdyby nie zmiana, byłby to nasz drugi termin. Przyjrzałem się tym staruszkom 80+ i chyba zrozumiałem szybko – to byli sami młodzi ludzie!!! Albo był to u nas superprzekręt jak szczepienie aktorów warszawskich, albo celowe przesunięcie seniorów i może szczepienie ludzi młodych z grupy „0”?
Gdyby tak było, przestałbym złorzeczyć, ale i tak świadczy to o typowej „Polnische Wirtschaft”, bo z niczym to się nie zgadza i nie zostało uwzględnione przez program komputerowy. Dowód na to, że nie minister zdrowia rządzi tym programem, tylko idiotycznie dziękuje, dostałem przy ustaleniu godzin naszych wizyt i nieinformowaniu żony. To rejestratorka mordowała komputer, wpisując datę – inną, niż podał lekarz (pięć dni później), godziny porządne, znów koło południa. Gdy po kwadransie dotarłem do domu, już były na moim komputerze informacje o nowych terminach i kilka godzin później SMS do mnie, żonę znów uznano za nieważną.
Po dotarciu do domu dopiero przeczytałem ulotkę szczepionki, zwracając uwagę na możliwe skutki niepożądane. Lista jest długa, u nas wystąpił lekki ból ramienia, który utrudnił mi spanie, i leciutki ból głowy. Były jednak inne objawy NOP: bóle mięśni po stronie pokłutej, skoki ciśnienia tętniczego oraz – aby było śmiesznie – u mnie głównie w lewej łydce i spodzie stopy! Mam czas o wszystkim zapomnieć aż do 10 marca, powtarzając znane porzekadło – „aby do wiosny”!
Moje uwagi o realizacji „Narodowego Planu Szczepień”:
W zasadzie chodzi mi o jeden aspekt, o którym teoretycznie pomyślano, choć niezupełnie, ale w realizacji był niewypał – nie pomagano osobom o znacznym stopniu niepełnosprawności, i to niezależnie od wieku. Słyszałem pana ministra i/lub pana Dworczyka, że będzie pomoc dla osób niemogących samodzielnie dotrzeć do punktu.
To nie jest wystarczające rozwiązanie, co widać na moim przykładzie. Lokalnie próbowano ulżyć seniorom propozycją zgłaszania potrzeby dojazdu. Dowiedziałem się o tym dopiero po szczepieniu, poza tym mnie nie urządza, bo dowieźć może mnie rodzina, kłopot jest w moim braku mobilności w ogóle. Od ponad roku nie wyszedłem przed dom i obawiałem się, że nogi odmówią posłuszeństwa i zwalę się ze schodów, połamię co nieco i karetka zawiezie mnie do zupełnie innego „punktu”.
Dawno temu pisałem felieton pt. „Czy Polska to dziki kraj”. O blaskach i cieniach podejścia społeczeństwa do osób niepełnosprawnych. Można by o tym napisać grubą książkę. Ja w tekście zwróciłem uwagę, że prawo jest na ogół dobre lub zmiany idą nawet w dobrym kierunku, ale szwankuje przestrzeganie go. Wtedy jeszcze korzystałem z samochodu i wkurzało mnie zajmowanie miejsc parkingowych dla inwalidów przez osoby nieuprawnione. Teraz mam gorszy problem, kłopot z dotarciem do dowolnego samochodu. Zejście do garażu lub wyjście przed dom jest równie niepewne i niebezpieczne.
Dla takich osób „NPS” formalnie widzi rozwiązanie, minister zwalił odpowiedzialność na samorządy – trzeba organizować „mobilne punkty szczepienia”. Teoretycznie to bardzo proste i może lub powinno być rozciągnięte na wszystkie osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, niezależnie od wieku. Nie jest to jakaś specjalna, dodatkowa łaska pana ministra, ale wymóg ustawowy. Opiszę sytuację prawną później. Tu zatrzymam się tylko na podaniu bardzo łatwej procedury dla naszego prezydenta miasta (płci żeńskiej). Jeden telefon z Koźla do Koźla do odpowiedniej komisji z prośbą o podanie listy osób, udostępnienie samochodu, polecenie lekarzowi i pielęgniarce, zawiadomienie zainteresowanych i w ciągu jednego dnia wszyscy byliby zaszczepieni i zadowoleni, nie martwiliby się w nocy, jak się wydostaną z domu i do auta, bo potem to już łatwo – wózek i opiekunka. Niestety pani prezydent tego nie zorganizowała, tylko na drzwiach sklepu osiedlowego powiesiła kartkę o możliwości dowozu. Do sklepu nie chodzę, żona raz lub dwa w miesiącu po chleb, a auto mamy własne.
Ironia losu polega na tym, że w/w osoby mają prawo do uzyskania dowolnego świadczenia opieki medycznej poza ustaloną kolejką chętnych, jeśli to świadczenie jest finansowane ze środków publicznych. Tak brzmi ustawa z 2004 r. ze zmianami do 2017, uzupełniona w 2018 dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności: dostęp w dniu zgłoszenia poza kolejnością, a jeśli to jest niemożliwe w danym dniu, to nie później niż do 7 dni roboczych.
Prawo jest, bo świadczenie jest finansowane ze środków publicznych. Ustawa obowiązuje, bo „nie masz ci u nasz” stanu wyjątkowego – wiemy dlaczego. Niestety żyjemy w kraju, gdzie nikt nie szanuje prawa od prezydenta do ostatniego menela. Wspominając o menelu, nie podkreśliłem, że do niego nie mam żalu, bo ma prawo nie znać prawa – na tym kończę ten wątek, bo osoby, które mam na myśli, poznały prawo, m.in. dzięki mnie (moja doktorka), a jedna z nich podpisała wspomnianą ustawę, czyżby nie czytając? Jak uzasadnienia wniosków o łaskę dla przestępców?
Jako humoreskę może załączę kiedyś opis moich nieudanych prób wymuszania respektowania prawa, ale w innym punkcie szczepień, jakby moim właściwym, bo jestem pacjentem tej przychodni od ponad 20 lat. Historia zawiera elementy humorystyczne obok chorobotwórczych, bo obawiałem się załamania psychicznego, gdy wszystkie próby skorzystania z mojego „prawa“ zawiodły.
PS Przywilej (prawo) do świadczeń zdrowotnych poza kolejką obowiązywał we wcześniejszej ustawie dla wszystkich osób niepełnosprawnych, ale Sejm wyrzucił lub zmodyfikował odpowiedni paragraf w 2004 r. Wkurzył mnie maksymalnie nie ten fakt, bo nie przeceniam miłości społeczeństwa do tych darmozjadów, śmierdzących i denerwujących strajkiem niewdzięczników, ale uzasadnienie kasacji. Uznano, że jest martwy, bo nie określono w ustawie, jaka kara czeka łamiących to prawo. Wspomniane uprawnienie zostało jednak w nowej ustawie, ale dla innej grupy osób i nadal bez grożenia karami za łamanie prawa. Wystarczyło dodać – jak w przedszkolu – za łamanie prawa – raz w pysk!
Widać z tego, jak uczciwe było to uzasadnienie, jedno wielkie chamstwo i obłuda. Lista osób uprzywilejowanych jest długa i zaczyna się od kobiet w ciąży i kombatantów (nie wiem, z której wojny). W 2018 r. dołączono ponownie osoby niepełnosprawne, ale nie wszystkie, tylko te ze znacznym stopniem wspomnianej niepełnosprawności.
Antonius
Komentarze
Najmocniej przepraszam, jeszcze w ramach remanentu
@@@TanakaBWTB, Ramschel
Rejs to, mówiąc najkrócej, przypowieść o człowieku osadzonym w peerelowskiej małej stabilizacji. W miarę bezpiecznej, w miarę nudnej, tyleż śmiesznej co żałosnej w swojej siermiężności. Piwowskiemu udało się stworzyć male arcydziełko, obraz społeczeństwa z tego okresu w pigułce. Co się dalej działo z tym społeczeństwem, najtrafniej pokazał Bareja w „Misiu”, i kilku innych kultowych filmach, niezgorzej Jerzy Gruca w „Czterdziestolatku”, choć ciut landrynkowo.
III RP na ekranie to odrębny temat, może nadałby się na wstępniaka? Ale na razie ma głos znakomity Antonius.
@mag
Mam nadzieje, ze jestes ode mnie mlodsza przynajmiej o 25 lat i masz zgrabne nogi. Poza tym wszelkie przestrogi wizualno-audialne z czasow komuny nijak sie maja do obecnej rzeczywistosci. Tylko dobry kop (butem z steel toe) moze sprowadzic tych katobolszewikow na ziemie.
Ramschel: nie popisuj sie twoimi plwocinami:nawet Tanaka napisal ci to. Ty jestes za prymitywny zeby to kapnac. W glowie masz tylko pojecia z chlewa bo tam chyba mieszkasz!
Ja też najmocniej przepraszam, że nie na temat tekstu Antoniusa – ale chcę się podzielić radosną wiadomością !
Komitet Norweski przyjął nominację dla Jerzego Owsiaka na laureata Pokojowej Nagrody Nobla
Brawo ! To cieszy ! Jurek zasłużył na tę nominację i na nagrodę. Mam nadzieję, że ją otrzyma.
Wyobrażam sobie reakcję zbawcy narodu i jego świty.
Niestety specjalista od sprawiedliwości nie pośle swego prokuratora, aby zaskarżyć nominację 🙂
Hej Antonius!
Opis twoich przeżyć szczepiennych (przed-, w trakcie i po-) czyta się jak opowieść z dreszczykiem. Z ulgą przyjąłem chwilowy happy end (uzyskanie pierwszej dawki) i mam nadzieję przeczytać też raport z fazy drugiej.
Trzymaj się ciepło i z humorem jak dotąd.
@Antonius
Dzięki za rzetelny i dokładny opis. Może za parę m-cy tzw system a ramach autokorekty i – realnego wciąż – wyszczepienia wszystkich tych równiejszych od równych sam sie niejako usprawni. Co do podstaw prawnych: wypowiadało sie na ten temat wielu w piśmie paragrafów uczonych, w tym np. po(?) RPO pan Bodnar, że ustalanie jakiejkolwiek listy czy programu na podstawie uchwały RM nie jest wiążącą, ba! żadną, podstawą prawa dla nikogo, prócz tych, którze tej Radzie podlegają. Nie sądzę, aby łaskawie nam rządzący nie mieli własnej czy doradczej na ten temat wiedzy. Po co więc ten unik? Widocznie wykonanie tegoż narodowego w zamyśle dzieła od samego początku w oparciu o np choćby rozporządzenie wykonawcze, czy o ustawie na okoliczność nie wspominając, krytycznie nadwyrężyłoby ichnią już i tak przeciążoną odpowiedzialność przez 24 h/ dobę przed BiO. Zatem z powodów , co to „pan wiesz, a ja rozumiem” nastąpiła tegoż przeciążenia dywersyfikacja. Poza tym takie mi się nasuwa spostrzeżenie, czy aby te „unaradawianie” wszystkiego jak leci, nie jest wstępem do upaństawiania. To wg moich „wiejskich” obserwacji dość bliskoznaczne. Na takiej samej zasadzie, jak poziom wiedzy np o podatkach, co skutkuje np kategorycznym żądaniem podniesienia tzw. kwoty od podatku wolnej, bo „ja mam 1300 na rękę po podatku”, to niech inni tez podatek płacą. Ciekawy byłby projekt narodowej ciszy nocnej.
scrambler
21 lutego 2021
14:34
errata:
obniżenia kwoty od podatku wolnej.
@basia.n
Nasz rodzimy, nieudany PolPocik jest w stanie podjąć taka próbę.
Towarzysz Piotrowicz, wspomagany kakao, już pręży swe alabastrowe ciało i błyskotliwy zmysł prawniczy w gotowości na gwizdek mesjasza.
Kościółek otwarty i zamknięty pobłogosławi.
Skutek będzie jak zwykle, po ofensywie narodowej, lecz nie cel ważny, lecz dążenie do niego.
Ja nawet nie próbuję się zarejestrować po tym, gdy w pierwszym dniu po uzyskaniu połączenia usłyszałam automat informujący, że terminów już nie ma do 30 marca. Jak to u nas… Natomiast po przeczytaniu tekstu Antoniusa, poczekam sobie aż się to wszystko przewali /może w 2022 roku?/. Być może przed opuszczeniem tego padołu zdążę przyjąć szczepionkę /ku chwale ojczyzny/.
A Szatan nie spi, tylko o jednym mysli:
Wielki Post. Abp Marek Jędraszewski o „zwolennikach cywilizacji śmierci” https://wiadomosci.wp.pl/wielki-post-abp-marek-jedraszewski-o-zwolennikach-cywilizacji-smierci-6610543439965024a
Moje kłopoty przy kontakcie z PNS biorą się głównie z paskudności mojego charakteru. Tenże jest wałęsowski, tzn. mam zbyt duże zaufanie do ludzi i czasem zupełny jego brak – szczególnie do siebie . Na to się nakłada brak inteligencji. To szczere wyznanie może dziwić, ale jest zgodne z leninowską definicją: „Inteligencja to umiejętność dostosowania się do zmieniających się okoliczności“.
Umowne kamienie rzucali mi pod nogi ludzie nieuczciwi oraz niekompetentni, ale gdybym był mądry, to mogłem zniwelować cudze przeszkody i zostać zaszczepionym po południu pierwszego dnia i to w domu (żona też). Wystarczyłoby podjąć niewielkie ryzyko. Ja to spieprzyłem i to mnie prawie doprowadziło do szału. Miałem kłopoty ze spaniem, bo cały czas rozważałem, co mogłem zrobić , aby uzyskać optimum w tej sprawie, bo mogłem, a nie zrobiłem. To mnie boli, choć ostatecznie jestem już po pierwszej dawce i NOP mnie tylko trochę gryzie. Już nie pamiętam dokładnie chronologii zdarzeń, ale główne etapy będę pamiętał długo. Unikam określenia „do śmierci”, bo ta może się okazać szybsza od mej pamięci.
C. d. może nastąpi.
xpawełek
Nie rób za adwokata diabła.
@ Antoniusie,
witam serdecznie. Mam nadzieje, ze jestes w dobrym (?) zdrowiu.
U nas szczepienia przebigaja nieco opieszale i dosc nierowno w roznych regionach Szwecji. Obiecano, ze juz w najblizszym tygodniu zwiekszy sie radykalnie liczba
szczepionych osobnikow. Najlepiej byloby, gdyby priorytet byl zapewniony wszystkim obywatelom. Obecnie zaszczepieni: 2021-02-19 585 843
Przeszedlem Covid-19 bez najmniejszego uszczerbku, powiedzialbym nawet, ze
czuje sie lepiej po- : zmniejszylem swoja wage o 8 – 9 kg i teraz trzymam sie ostro
zasad dietetyczno-sportowych (doradzal je na EP @GajowyM.). Szczepic sie bede, gdzies w okolicach poznego lata. Poki co niezla tarcze ochronna z przeciwcial. Nie mam nadwagi, zadnych dolegliwosci zdrowotnych, ktore by ponaglaly mnie do szczepienia. No, i jeszcze troche 60+ jako „pay off”. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek bral jakies antybiotyki.
Odkryto u czterech pacjentow w regionie Gävleborg (srodkowa Szwecja) tzw.”brazylyjska” mutacje koronowirusa (P.1). Cztery osoby, ktore pochodza z roznych miejsc tego regionu i kontaktuja sie ze soba ale nie odwiedzaly nigdy miejsce
odkrycia mutanta, czyli Brazylie. Jak dotychczas niue odkryto go w innych miejscach
Szwecji. Trojka z nich nie kontaktowala z innymi osobami.
Wedlug prof. Ali Mirazimiego z Karolinska Institutet w Sztokholmie wiedza o tym
mutancie jak na razie jest ograniczona i nie sposob sformulowac konkluzje. Ten wirus brazylyjski(P.1) pochodzi z miasta Manaus (Amazonas), bardziej zarazliwy i jak powiada prof, Mirazimi : „nie mamy zbyt wiele wiedzy na temat jego wlasciwosci” Ten wirus dzieli swoj proces mutacji zarowno z brytyjskim jak i
poludniowoafrkanskimi wariantami. Dokladnie jak brytyjska mutacja N501Y (emerging mutant from SARS-CoV-2 Variant) dotyczy zmian w spike protein (bialko
fuzyjne), ktore ma powodowac zwiekszenie zarazen.
Dotychczas w Sztokholmie oblicza sie, ze odpornosc stadna (herd immujnkity) uzyskalo jakies 14%. Odpornosc zbiorowa osiaga sie chroniac ludzi przed wirusem, a nie narazając ich na jego działanie.Prog odpornosci zbiorowiskowej musi wyniesc 60 – 70 proc.
ponizej ciekawa lektura :
(https://theconversation.com/coronavirus-thresholds-for-effective-herd-immunity-could-be-lower-than-predicted-heres-why-145069)
„Mam nadzieje, ze jestes ode mnie mlodsza przynajmiej o 25 lat i masz zgrabne nogi. Poza tym wszelkie przestrogi wizualno-audialne z czasow komuny nijak sie maja do obecnej rzeczywistosci. ”
Taka młoda to ja już nie jestem, ale mam zgrabne nogi. Co do reszty twojej wypowiedzi, pełna zgoda.
xpawełek
W moim chlewie nikt takiego gowna nie proponuje;
https://mamadu.pl/150843,matura-z-religii-bedzie-mozna-pisac-mature-z-religii-piontkowski-wyjasnia
Byl sobie jaro, taki maly skurwiel
Granatem oderwany od mamusinego cyca
A gdy zainwestowal w posmolenski burdel
Wtedy w wolsce powstala prawica
Jakiejs matce boskiej ktos odrabal rece
Oby takich aktow bylo duzo wiecej
U xpawelkow w rozumkach sie gotuje
I kolacza sie same chuje-muje
Xpawelkowi dobrodziej jajeczka wazyl
I siusiaka z miarka tez porownywal
Po czym po dupie go tylko naparzyl
Gdyz tak marnych wynikow nie oczekiwal
Teraz z xpawelka zale wytryskuja
Ze na ministranta sie nie nadawal
Choc usta jego jak najbardziej pasuja
A tu taki odwalonoo mu kawal
Moi mili, nie martwcie się tak tymi szczepieniem, bo jak umrzemy dzisiaj, to nie będziemy musieli umierać jutro. Jutro idę na USG wnętrzności, a wysłałem lotto z możliwością wygrania 20 mln PLN i się waham jak ten baca przed poprawinami. Co najpierw sprawdzić, bebechy czy kupon?
Jako autor wstępniaka czułem się w obowiązku małpowania premiera i dowiedzieć się, jak to robią inni. Dla mnie było oczywistym, że u nas musi być lepiej, bo wierzę w każde słowo naszego Pinokia.
I faktycznie ma rację, gdy chodzi o Niemcy. Pan premier lubi rzucać liczby – niekoniecznie prawdziwe, więc zrobię porównanie dwóch miast o zbliżonej populacji: Kędzierzyn-Koźle i Viersen w NRW.
Liczba mieszkańców K-K to niecałe 55 tysięcy i 16 punktów szczepień,
Viersen – 75 tysięcy ludzi i…1 punkt szczepień.
Jeszcze ciekawiej jest w Moenchengladbach (15 km od Viersen). Mieszkańców jest 260 tysięcy a punktów też …1!!! Podobno punkt to nie byle jaki punkcik jak w K-K na Judyma, a jest dużą kropką, typu Stadion Narodowy w Warszawie, pewnie jest mniej przekrętów dla znajomych, ale nie jest różowo.
Znajomy córki pojechał z matką (90+) i zastali kilometrową kolejkę. Kobieta zmarzła i po 45 minutach odechciało jej się szczepienia. Nie wiem, czy to odchorowała.
Jeszcze gorzej jest w innym mieście (Erkelenz), gdzie w dalekiej dzielnicy mieszka moja siostra (94 lata i ciężko chora). Jej córka i zięć to emerytowani pielęgniarze. Próbowali zarejestrować matkę przez infolinię. Zięć wcale się nie dodzwonił mimo trudu i próbował online – bez skutku, córka się nawet dodzwoniła i uzyskała informację, że nie ma wolnych terminów do końca roku. Wtedy syn siostry, karykaturzysta Rheinische Post nasłał do swej siostry dziennikarza RP i natychmiast miał do wyboru dwa terminy marcowe w pobliżu.
Czy Wam to nie przypomina wycieczki ze Szczecina do Rzeszowa (802 km) lub z Jawora (600 km). TVN załatwił w Jaworze i to natychmiast. Potęga mediów!
Trzeci przypadek z RFN: Znajoma 90+ dostała z infolinii termin w punkcie odległym o 60 km. Pojechała do tego punktu i jej nie przyjęli z powodu rejonizacji. Tez rozrabiała w prasie.
Po tych informacjach o znajomych mojej córki w „porządnym” państwie uznałem świństwo mojego punktu za błahostkę.
@ozzy
A to znasz? All metal vibe.
https://www.youtube.com/watch?v=Tl5T-glTdXw
Ramschel
21 lutego, g.16:35
Wiem i rozumiem, że @xpawełek cię mierzi. I słusznie, ale jednak FUJ! Nie bądź jak ten ojciec u Boya-Żeleńskiego, który brzydkie wyrazy powtarzał po wiele razy.
U mnie wczoraj mielismy wielkie zarcie fondue fromage i zadne tluste czwartki sie do tego nie umywaja. O szczepieniach nic nie wiem i za bardzo mi sie do nich nie spieszy.
Mutacje wirusa noszą nazwę od miejsca ich wykrycia. Ponieważ świat jest dziś – dzięki globalizacji i powszechnej komunikacji – mocno zunifikowany, więc identyczne mutacje muszą powstawać w różnych miejscach zupełnie niezależnie od siebie. Tak więc nie jest konieczne przenoszenie/przewożenie mutacji.
Aby pozbyć się mutacji trzeba pozbyć się wirusa. Ponieważ jest to niemożliwe bez pozbycia się ludzkości i życia w ogóle, więc pozostaje spokój. Nie mylić z rezygnacją. Jak kto ma czas i ochotę, może się modlić albo inaczej przeklinać.
Oczywiście jest to wspaniała szansa dla PiS. Należy się spodziewać już niedługo polskiej, katolicko-narodowej, mutacji ojczyźnianej. Imienia JP2. Zgłoszonej do nagrody Nobla. Pokojowej, z wejściem kuchennym im. Przyłębskiej.
@mag
Powtarzac brzydkie wyrazy, az tyle razy
Gdy brzydkie wyrazy sa tak pelne odrazy
Slowa bardzo czesto uzywane w jezyku am-angielskim.
Fuck off – odpirdol sie
Fuck in – wpierdalac sie
Fuck out -wypierdalaj
Fuck around -opierdalac sie
Fuck up – cos spierdolic
Fuck yourself – idz sie jebac (pierdolic) brdziej dosadne niz Fuck you
Nie ma czegos takiego jak brzydkie wyrazy, gdyz to tylko slowa ktore swego czasu zostaly ocenzurowane przez religie.
https://www.pinterest.ca/pin/553731716691602573/
@@…
Niestety, do wiedzy o coronavirusch nic dodac nie moge. Zlecilem, zapisac mnie szczepic, nazwe to, zewnetrznie. To uwazam już podwojnie zabezpieczony jestem. Reszta jak u Ramschel, ale z modyfikacja. Tluste czwartki stosuje calorocznie, codziennie (365). Lece na wienerbröd (chlebek wiedenski???) lub budapesztanski stubbe (pieniek???). Obraz szczepionki jest taki
https://www.bing.com/images/search?q=wienerbr%c3%b6d&form=HDRSC2&first=1&tsc=ImageBasicHover
lub
https://www.bing.com/images/search?q=budapeststubbe&qs=AS&form=QBIR&sp=1&pq=budapeststubbe&sc=6-14&cvid=0416B91EAAB54679B9DB7F400B5EC13C&first=1&tsc=ImageBasicHover
pzdr Seleuk, po pierwszym variant wlasnie
identyczne mutacje muszą powstawać w różnych miejscach zupełnie niezależnie od siebie.
To mówisz Qba, że brytyjski mutant koronawirusa jest identyczny z południowoafrykańskim, a ten z brazylijskim?
Opublikuj to w „Lancecie”.
Byłbyś pierwszym wirusologiem, który tak twierdzi 😎
Ja tam się nie denerwuję.
Zarejestrowałem się online, dostałem kod, poobserwowałem tempo szczepienia w moim kantonie i mi wyszło, że w październiku 2023 powinienem się załapać. Pod warunkiem, że tylko połowa mieszkańców zdecyduje się na ten krok. Połowa to 500 tys. osób x 2 dawki…
Punkt szczepień mam osiągalny rowerem, autobusem, samochodem, a nawet pieszo (ca 5 km), odległości jeszcze nie mierzyłem.
Znam dwie „wyszczepione” osoby (lat 91 i 77), mają się dobrze.
Na razie szczepią osoby 75+
@ Tobermory
21 lutego 2021 18:05
Możesz oczywiście rozumieć opacznie.
Twierdziłem jedynie, że każda mutacja może powstać wszędzie i niezależnie. Tak mówi statystyka. Świecka.
Jak na razie nie jesteśmy w stanie dostatecznie dokładnie zbadać wirusy by stwierdzić, że w ramach danej mutacji nie ma różnych jej wersji. Różnic może być mnóstwo ale nieistotnych z punktu widzenia reakcji organizmu czy skuteczności szczepionki. Poza tym, jeżeli szczepionka działa na wszystkie znane dotąd mutacje wirusa, to różnice są zapewne niewielkie. Albo szczepionka potężna.
Jak @Tobermory napisal, tez liczylem, modelem w excelku. Wyszlo mnie niewiele lepiej. Punkt mam oddalony bardziej, ~9km. Ale… tu maja zwyczaj esemesowac wszystko, nie tylko szczepionki. Biblioteki (ksiazka przyszla), dentysta (visyta nie zapomnij), Bolaget (whisky, zubrowka przyszla), jedzenie (zapakowane zabierz) etc. Nawet nowe bloczki i sznurki do lodek (zapakowane, zabierz).
To jak dostane sms z szczepialni, bede wiedzial ze zyje. Bo umiem czytac.
pzdr Seleukos
W ogole to sa ciezkie czasy, bo… Dzis przyszla do mnie Moja, na dluzsza visytacje. Zaszczepilismy siebie clebkiem wiedenskim i… Wziela za ogladanie zaleglych „Corek McLeoda” (chyba). Ja takich rzeczy nie trawie. A oboje na sofie siedzimy, kazdy przy swoim compie. Bo ja mam podobno, szersze internetowe pasmo(???).
Ciezkie czasy, dlatego… Przypomnial mnie zwyczaj blog LA (krotkotrwaly). Pic zdrowie nieboszczyk Manfred, nieustajace. Manfred by slaski lotnik (pilot), ale zestrzelony. To ide do barku, zara wracam. Corki McLeoda, na drzewo…
pzdr Seleukos
seleuk(os)
ciezkie czasy, doprawdy….jak kiedys w reklamie sowieckich zegarkow
„Poljot” – „nasze zegarki chodza najszybciej”. W ZSRR tylko takie pomylki w druku /опечатки byly prawdziwe. Za nie wysylano na Workute albo na Butyrki. Jeden z bohaterow Michaiola Bulhakowa chcial tam wyslac Kanta, nie majac pojecie ze ow wielki filozof dawno juz nie zyl.
Moija z kolei caly czas przy telefonie, rzadko przy TV, albo czyta crime stories
a ja w sasiednim pokoju pisze albo slucham muzyki – nie ma drzwi, wiec slysze.
Na dole moj sredni syn, ktorego czasami uciszam, jezeli za „gromko” gra rap-music.
I tak wyglada moj wieczor niedzielny.
PS zmarl legendarny dzialacz opozycji demokratycznej z czasow PRL Jan Litynski
(1946-2021)
„Janek Lityński utonął ratując psa. Janek,kochany, mądry, bojowy przyjaciel. Walczył o demokrację, prawdę ,godność robotników. Straszny smutek” (Lena Kolarska Bobinska)
Jak jest zima to musi być zimno a jak jest pandemia to muszą być straty w sile żywej.Siły jeszcze żywe nie powinny szerzyć defetystycznie lecz dziękować wladzy,ze są ciągle żywe.Na każdego przyjdzie kolej po dokonaniu rejestracji w Narodowym Systemie Centralnym.Osobnicy i osobnice omijajacy zlosliwie NSC nie ujdą prawu i sprawiedliwosci.Też kiedyś umrą.
Otuchę niesie wieść z polsat.news 18.02.br,że wladza uruchomi rozlewnię szczepionek.Tą technologię mamy obcykaną .Istniejace rozlewnie ,stopniowo i prporcjonalnie do potrzeb sily zywej beda przeksztalcane
w RS.
Z tej samej wiesci wynika takze,że jak na razie nie ustalono dostawcy koncentratu.Prace trwają.
W tych ciezkich czasach, Ozzy, są i motylki posytywne…
Wyczytalem dziś, w language prasie, Biden może uladzi z Merkelowa o NordStream2. Chociaz twardy opor senatorow, ponadpartyjny, notuje. Dbalych o europejskie dobro, senatorow. W kazdym wypadku, jakiś ruski Akademik CostamCostam, co bezuzytkowo stal w porcie Merkelowej, zaczal rury ladowac. Co tez bezuzytecznie lezaly. To był skrot, teraz meritum…
Jak ja Ozzy plywalem, na Polnocnym Morzu, to moglem wzdluz i szerz jak chcialem. Ostatni raz, zanim do Grecji pojechalem. Teraz na mapke patrze. Wszystko zabudowane. Jak nie taki felt, to siaki, jak nie tamta wieza to innsza, ferm wiatrowych, jak nasikal. Wszystko restricted area, albo obstruction. To może ten Biden, motylek posytywny. Z Merkelowa uladzi, co gazu ona potrzebuje, jak kania dzdzu. Mnie na PlnMorze, fteiwefte pozwola. Merkelowa, zebym mogl plywac, nawet zaproponowala dla WTI gas terminal zbudowac, za wlasna kase. Dla WTI kroplowki. Tak w language wyczytalem.
To chyba Ozzy, zaczne pic Merkelowej i Biden zdrowie nieustajace. Zamiast Manfred. Bo Moja, dalej z tymi corkami obcuje. Daje mapke zoomowalna fteiwefte, zeby nie było, ze ja cos wysysam z klawiatury i paluszkow
https://webapp.navionics.com/?lang=en#boating@7&key=uzduI%7DvdQ
Do @Abchaz, Ja mam podreczna rozlewnie szczepionek. Wlasnie irlandzka lece. Pozatym…
pzdr Seleuk
mag
21 lutego 2021
16:13
Taka młoda to ja już nie jestem, ale mam zgrabne nogi. Co do reszty twojej wypowiedzi, pełna zgoda..
Tak jest, albowiem jest powiedziane:
nogi,nogi, nogi roztańczone
nogi, nogi, tańczą jak szalone!
Ramschel
21 lutego 2021
17:12
@mag
Powtarzac brzydkie wyrazy, az tyle razy
Gdy brzydkie wyrazy sa tak pelne odrazy
Łojezułojezu, Ramschelu, a Ty znowu te brzydkie wyrazy po parę razy w niedzielę świętą! Zbastuj i poczekaj do wstępniaka na tematy ogólnowojskowe.
Age unlimited, dobra geometria nog i zadbane paluszki, sa podstawowe. Pozniej, schody zaczynaja, strome 🙂
pzdr Seleuk
mag:czy rzeczywiscie uwazasz , ze Ra…. ma prawo pisac w jez. polskim.?Demokracja nie powstala dla ludzi z chlewa.Jeszce tylko w Polityce sa tacy , nie wiem dlaczego ,tolerowani!
Ps.Czytam , dosc czesto , pisma typu Polityka , w 3 krajach: nie spotkalem od kilkudziesieciu lat tak obrzydliwgo jezyka i wyrazen. I ty , jak i Ra…. okreslacie sie ateistami?Tych kilku ateistow ktorych znam sa na jakze innym kulturalnym poziomie!Amen!
abchaz
21 lutego 2021
20:27
… rozlewnia, wylewnia, jaka tam Sasinemu julkowi różnica. Jest już prawie gotowy kanał suski, działa szpital narodowy stadionowy (stadium szpitala polowego?) pod wyrwigroszem, to i Sasinu się coś udać musi. Na przykład rozlewnia, może nawet rozszczepialnia. W każdym razie na kopertach się już zna, bo uczy się szybko, choć może nie za tanio, ale kto by tam narodowym okazjom grosza żałował. Zawsze się jakaś szczepionka do rozlania / wylania znajdzie. A jakby co poszło nie tak, to jak nadmienił
seleuk|os|
21 lutego 2021
20:37
można zając się rozlewaniem pośledniejszych, za to nie mniej skutecznych szczepionek łatwowchłanialnych, niskonakładowych, najbardziej przy tym narodowych z możliwych, bo na wielopokoleniowej tradycji ugruntowanych. I niech nam nikt nie wmawia, że szczepionek się nie pija. Moi lokalsi wyłącznie takie środki antyepidemiczne stosują, nikt na nic – póki żyw – nie choruje, a wirusy i inne podobne paskudztwo wieją od nich (od nich też ciut wieje) szybciej, niż onych rowery patrolowe przed śladem zapachowym służb mundurowych. Szczególną preferencję mają wyroby lokalne na unikalnych recepturach ale generyczne, koniecznie bez znaków akcyzy „bo to chemnia panie sama”. Dlaczego te „nieszczęsne dochtory chco ich kuć”? I jak to panie jest, że „jak rence, to śpirytusem dezynfekować, a do środka ma nie działać”? Wystarczy więc ustalić ew dostawcę tego koncentratu, ale i bez też „dadzo rade”.
Antoniusie
Cieszy mnie to, że jesteś już po pierwszej turze szczepienia i teoretycznie masz jasną perspektywę otrzymania drugiej dawki, co powinno pomyślnie zakończyć sprawę covida dla Ciebie i rodziny.
Cóż, osobiście nie jestem człowiekiem wielkiej wiary w słowa i czyny obecnej władzy. W zasadzie żadna tzw. wolna władza po 1989 r. nie dała mi powodu do traktowania jej na poważnie. Prawie nie ma tam osób merytorycznie przygotowanych do pełnienia ról i funkcji jakie obejmują ponoć z naszego nadania. Ich gładkie słówka i obietnice mają nas przekonać (i niektórych przekonują), że będą dobrze służyć w naszym społecznym i politycznym interesom. A po wyborach, wszystko wraca w staro-nowe koleiny rzeczywistości podziału łupów politycznych. I realnej współpracy, niby przeciwnych sobie partii i grupek.
W ostatnim okresie także się nie popisali. Mam cztery sąsiadki – wdowy. Trzy po 80-ce, jedna 70+. Jedna dostała już pierwszą dawkę, lada moment otrzyma drugą dawkę. Ale sama biegała do przychodni, aby się zapisać. Wystała sobie termin. Druga, prawdopodobnie też już została zaszczepiona, bo choć po 80-ce, to nadal udzielająca się lekarka. Reszta? Jedna pani nie wychodzi z domu. I nie wiem czy zostanie zaszczepiona, bo w Katowicach chyba nie ma ruchomego punktu szczepień. A bloki na Tysiącleciu mają sporo podobnych, nie wychodzących osób, korzystających z płatnej opieki MOPS-u.
Słucham, wszelkich rządowych informacji na temat akcji szczepień. I łapię się za głowę, że można tak sknocić stosunkowo łatwą, choć na dużą skalę akcję. Sam, jeszcze się nie zarejestrowałem, bo panu Dworczykowi pomieszały się w głowie informacje. Jako osobnik z grupy 65+/70-, nie mam obecnie możliwości zapisania się na termin. Oczywiście, winna Unia Europejska, bo nie wywiązuje się z obiecanych dostaw. A, że Dworczyk i jego ludzie sobie nie radzą? To też wina Unii.
Już miałem nadzieję, że po wałbrzyskiej aferze Dworczyk wypadnie z obiegu. Wyleciały same płotki. Gadatliwy, choć niekompetentny Dworczyk, nadal opowiada głupoty. I bierze za to spore pieniądze, wcale nie ograniczone w wysokości z powodu pandemii. Jesteśmy dobrymi i wielkodusznymi pracodawcami nieudaczników.
35 PYTAŃ DLA WIERZĄCYCH W PANDEMIĘ
1. Dlaczego nie słyszymy syren pojazdów ratowniczych bez przerwy w dzień i w nocy?
2. Dlaczego domy pogrzebowe nie są tak zajęte, jak w poprzednich latach?
3. Dlaczego na cmentarzach nie widzimy niekończących się rzędów ludzi grzebiących bliskich?
4. Dlaczego statystyki mówią, że śmiertelność nie wzrosła w 2020 roku?
5. Gdzie poszły zgony na grypę?
6. Jeśli pierwsza blokada zadziałała, po co ją powtarzać?
7. Jeśli blokady nie działają, dlaczego je powtarzamy?
8. Dlaczego rząd słucha tylko bardzo małej grupy tych samych ekspertów, a nie uznanych głosów znawców nauki?
9. Dlaczego w telewizji widzimy przepełnione oddziały intensywnej terapii, skoro w rzeczywistości nie są one przepełnione?
10. Dlaczego wyszkolone pielęgniarki nie mają pracy i dlaczego przychodnie są zamykane z powodu niepełnego wykorzystania?
11. Dlaczego rządy na całym świecie zamówiły test PCR w 2018 roku?
12. Jeśli maski są skażone wysoce zaraźliwym wirusem, dlaczego widzimy je na każdym rogu ulicy?
13. Dlaczego w poszczególnych krajach obowiązują różne zasady dotyczące odległości?
14. Jeśli wirus nie jest przenoszony przez dzieci, dlaczego szkoły są zamknięte?
15. Jeśli maski działają, dlaczego nie używamy ich od lat przeciwko grypie?
16. Dlaczego nie widzimy, jak ludzie umierają na ulicy?
17. Dlaczego duże sklepy spożywcze są otwarte, a setki osób robi zakupy w tym samym czasie, podczas gdy małe sklepy w centrum miasta, które mogą pomieścić tylko dwie lub trzy osoby, są zamknięte?
18. Dlaczego osoby, które uzyskały wynik pozytywny w teście PCR, nazywają się „przypadkami koronowymi”, a nie tylko ci, którzy uzyskali wynik pozytywny.
19. Dlaczego zapominasz poinformować ludzi, że WHO przyznała, że test PCR nie jest miarodajny?
20. Jeśli kichnięcie może sięgać nawet dwóch metrów, dlaczego zachowujemy odległość półtora metra?
21. Dlaczego można dezynfekować ręce dziesięć razy dziennie, jeśli powoduje to znaczne uszkodzenie skóry?
22. Dlaczego potrzebujemy eksperymentalnej szczepionki przeciwko wirusowi z 99,9% współczynnikiem przeżycia?
23. Jeśli szczepionka działa, dlaczego nadal możesz przenosić wirusa?
24. Jeśli jesteś zaszczepiony, dlaczego nadal musisz nosić maskę i zachowywać dystans?
25. Ile znasz osobiście osób, które zmarły na koronę, ile znasz, którzy cierpią z powodu uszkodzeń spowodowanych szczepieniami?
26. Dlaczego wartość częstotliwości jest używana jako punkt odniesienia, skoro jest zmieniana całkowicie arbitralnie?
27. Dlaczego nic nie jest publikowane na temat tysięcy uszkodzeń spowodowanych szczepieniami i zgonów?
28. Dlaczego nie istnieje komisja odpowiedzialna za szkody spowodowane szczepieniami?
29. Dlaczego nie wszystko jest całkowicie zamknięte, skoro wirus jest tak śmiertelny i może być przenoszony przez każdego?
30. Dlaczego możemy żyć na wolności z tysiącami wirusów, ale nie z koronawirusem?
31. Dlaczego w niektórych krajach (Tanzania, Białoruś, Szwecja) środki są niewielkie lub nie ma ich wcale i dlaczego nie umiera tam więcej ludzi?
32. Dlaczego musisz być testowany 20-centymetrowymi wacikami przed mózgiem, kiedy rozpylona ślina jest tak zaraźliwa?
33. Jeśli wirus jest śmiertelny (podobno wszystkie mogą być takimi), dlaczego ok. połowa może go mieć, a druga połowa nie?
34. Dlaczego osoby, które zostały zaszczepione, umierają tylko z powodu wcześniejszych chorób?
35. Dlaczego większość ludzi jest tak potwornie głupia, że wierzy w te wszystkie pandemiczne brednie? (odp. „wiara czyni człowieka głupim” Staszic)
………………………..
Nikogo nie obliguję do odpowiedzi, nie mniej jednak gdyby takowe miały się przytrafić, to prosiłbym o niestereotypowe odpowiedzi, tzn. takie, jakie do tej pory słyszało się w mediach i na forach netowych, te już są znane.
Mile widziane, nieodpowiadanie pytaniem na pytanie, szydera, pogarda,
zjadliwość i obśmiewanie.
Jako memento; „Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!” klasyk
Wyłączamy telewizory, włączamy myślenie.
…………………….
Do wysłuchania:
https://www.youtube.com/watch?v=GSDyJB72g9Q
Jak zapędzić bydło na rzeź? Wstrząsająca całość w opisie.
No, to Optymatyk ześwirował już kompletnie 🙁
Chłopie, łyknij waleriany i ułóż pasjansa na uspokojenie.
No i dowiedz się, że nie tylko Izrael przyznaje przywileje zaszczepionym, ale i Wielka Brytania otwarcie zaczyna mówić o szczepieniu jako jednym z warunków uzyskania zatrudnienia.
A mój rząd rozważa, komu wcisnąć 5,3 mln zamówionych onegdaj dawek Astra-Zeneki, których nie zamierza aplikować swoim obywatelom.
Szczepionka ta i tak ma być dostarczona dopiero w maju, a do tego czasu powinny być zrealizowane dalsze dostawy lepszych produktów.
Na razie szczepi się Pfizerem i Moderną.
Polacy też jakby zmieniali zdanie na temat szczepienia.
Jeszcze nie tak dawno domagali się 1000 zł za zgodę na zastrzyk, a teraz wystają pod przychodniami i kombinują, jak się wkręcić wcześniej do kolejki.
Może nawet gotowi by byli za szczepienie zapłacić?
Co tam gdakanie tego lub innego premiera vel ministra zdrowia czy chorób, czy słanie lub anulowanie esemesów.
Ja z uwagi na polski bałagan nie wracam do Polski przed zaszczepieniem w Szwecji. Natomiast przez analogię mogę zaproponować porównanie z innymi urokami życia tu i tam. Otóż mieszkając i pracując zawodowo w USA od 1975 roku do 2016 nie zdarzyło mi się aby jakaś redakcja czasopisma naukowego nie odpowiedziała na korespondencję. W Polsce, na dziesiątki wysłanych listów do różnych wydawnictw i redakcji dostałem tylko dwie odpowiedzi. Taka jest Polska-narodowo-warcholska.
Potknięć różnych jak widać nie brakuje w Narodowym programie szczepień. Mimo tych potknięć Polska radzi sobie całkiem nieźle, przynajmniej według:
https://www.smh.com.au/national/covid-19-global-vaccine-tracker-and-data-centre-20210128-p56xht.html
Tobermory
21 LUTEGO 2021
23:04
No i dowiedz się, że nie tylko Izrael przyznaje przywileje zaszczepionym, ale i Wielka Brytania otwarcie zaczyna mówić o szczepieniu jako jednym z warunków uzyskania zatrudnienia.
——————
W sumie to nic nowego. Mam taką małą, żółtą książeczkę wydaną pod koniec lat 1970-tych. Zawiera adnotacje dotyczące okresowych szczepień na ospę, cholerę i żółtą febrę. Szczepienia te były wówczas niezbędnym warunkiem wykonywania mojej pracy i jako takie czymś całkowicie oczywistym i niekwestionowanym. Obowiązkowe było również przyjmowanie tabletek anty-malarycznych w tych rejonach świata, w których istniało zagrożenie malarią. Widziałem kiedyś jegomościa, który zlekceważył przyjmnowanie tych tabletek. Nie było to widok inspirujący.
Optymatyk
21 lutego 2021
22:54
Oj, strasznie dużo tych „dlaczego”. Nie wiem, czy naprowadzę na jakiś trop. W 2012 sześciu robotników kopiących (komu i na co, nie wiem) guano w chińskiej jaskini w Mojiang w płd. Chinach zapadło na silne choroby płuc, co dla połowy z nich skończyło się fatalnie, mimo zapewnionej przyzwoitej opieki szpitalnej. Tropiąca wszelkie „jaskiniowe” wirusy niemal od pierwszej epidemii SARS dr Shi Zhengli (w 2019 szefowa TEGO Lab z Wuhan) wyekstrahowała z pobranych tam próbek takiego jednego RaTG13, któren jest – jaki przypadek – w 96% zbieżny z tym teraz. Gdybyś miał problem z wnioskami: w 2012 mimo zakażenia ludzi nieznanym jeszcze wówczas wirusem nie wybuchła za jego przyczyną żadna epidemia. Nawet lokalna. Jedynymi ofiarami byli ci trzej kopacze guana. Co oznacza, że ok 4% odmienności pomiędzy tymi wirusami a detalicznie tysiące nukleotydów, stanowi główną odpowiedź dla większości DLACZEGO z twojej listy. Wybacz, ale jej konstrukt to socjotechniczna sugestywna woltyżerka na drucie. Wyłącznie w celu wzmocnienia wątpliwości. Znaczy nie-wiary metodą antynomii. Wg klasyka „Jeżeli kłamca mówi, że kłamie, to znaczy, że zawsze kłamie i nie kłamie zarazem”.
@
Taieri
21 lutego 2021
23:40
Też mam taką małą, żółtą książeczkę i tutaj wpisują do niej wszystkie szczepienia.
Optymatyk żołądkował się tutaj na temat dyskryminacji antaszczepionkowców, a potem z ulgą przyjął deklarację pani Merkel, że oczywiście nie może być mowy o przywilejach dla zaszczepionych.
Otóż jest coraz głośniejsza mowa, zwłaszcza tam, gdzie jest już możliwość wyboru między szczepieniem lub jego świadomą odmową. W Izraelu właśnie tempo szczepienia przyhamowało nie z braku szczepionki, a malejącej liczby chętnych. Stąd tym bardziej mnożyć się będą przywileje dla zaszczepionych i już im się pozwala na chodzenie bez maski, zwłaszcza że badania wykazały, iż zaszczepieni są w 90 proc. chronieni również przed przenoszeniem zarazy.
@
Taieri
21 lutego 2021
23:34
Dzięki za tego linka.
Tak sobie trochę wisielczo żartowałem, ale nawet WHO podaje mi termin – listopad 2023 🙄
A dla Szwecji rok wcześniej, za to (przynajmniej w części) Astra-Zeneką
Finlandia skończy w 2031 😯
Tobermory
22 LUTEGO 2021
0:47
Dzięki za tego linka.
Tak sobie trochę wisielczo żartowałem, ale nawet WHO podaje mi termin – listopad 2023
———————-
Tutaj nawet orientacyjnych terminów nam nie podają. Nie sądzę, że załapię się w tym roku.
@Tobermory
21 LUTEGO 2021
23:04
Wcale nie ześwirował, bo ja tego całego szaleństwa (ś)wiruowego nie uznaję.
To właśnie ty pokazujesz, żeś chyba niczego nie zrozumiał, właśnie z takiej segregacji „rasowej” jaka teraz będzie zaszczep i niezaszczep. To jest czysty faszyzm i nazizm w jednym. Czy ty qrwa nie rozumiesz, że dojdzie do rozlewu krwi, do jasnej cholery?
Na jakim ty świecie żyjesz, jakie wnioski z historii. Brak mi słów. Tragedia.
Szczepienia tutaj zaczynają się od dziś. Na pierwszy ogień demonstracyjnie i miedialnie poszedł już ten tłusty baran, pentakostalistyczny religiot, wielbiciel węgla i USA, premier federalny Scott Morrison (ulubiony przez dziennikarzy i karykaturzystę “Independent Australia”, https://independentaustralia.net/). Bardziej żeby podkopać straszenie profanum vulgus przez płaskoziemców fejkami o spisku szczepieniowym, niż z obawy o własny spaśny kałdun, choć i to było pewnie dla niego ważne. Nie może tym razem wybyć z rodziną gdzieś na daleką plażę, jak kiedy płonęło ćwierć Australii.
Reszta publiki może łatwo dowiedzieć się on-line, w której grupie, od 1a do 3, są w kolejce do szczepień https://www.sbs.com.au/news/where-are-you-in-australia-s-coronavirus-vaccine-queue . 1a i bodajże 1b dostaną Pfizer’a, reszta Astro-Zeneca, produkowaną lokalnie. Biorąc pod uwagę tutejszą wciąż niezłą dyscyplinę społeczną i stosunkowo niską (w porównaniu z resztą świata) korupcję i nepotyzm, wpychania się bez kolejki raczej nie będzie. Rząd przechwala się, że zaszczepi całą populację do końca października. Czy im to wyjdzie – nie wiadomo, trzeba by szczepić po 200 tys. osób dziennie. Co prawda zastrzyk będzie można dostać w niektórych aptekach i lokalnych przychodniach, ale wg. ocen 200K/dzień nie będzie realne bez ustanowienia dodatkowych ośrodków szczepień masowych – https://www.sbs.com.au/news/can-australia-really-vaccinate-everyone-against-coronavirus-by-october . Obiecywano niezobowiązująco, że zaszczepić będzie się można z marszu, bez rezerwacji, ale to raczej wątpliwe.
Z innej beczki, znowu dzisiaj 39 w cieniu, nie mogę psiamać naprawić kranu, bo przy takim upale kolektor słoneczny na dachu zaczyna gotować się jak szalony po spadku ciśnienia gdy odetnie się dopływ z wodociągu do chałupy.
Kran, szczepienia i Covid, to tylko pomniejsze problemy, wg. Exignoranta – https://exignorant.wordpress.com/2021/02/17/zestawienie-aktualizacji-2021-r-1/ , czyli nie warto się nimi zbytnio przejmować. Jeśli ludzie skoczą sobie do gardeł, to nie z powodu płaskoziemskich teorii spiskowych, ale o wodę i o żarcie.
@Herstoryk
22 LUTEGO 2021
2:47
Jeśli ludzie skoczą sobie do gardeł, to nie z powodu płaskoziemskich teorii spiskowych, ale o wodę i o żarcie.
……………………..
Zgadza się, ale teraz to będzie konsekwencją fałszywie wprowadzonej pandemii.
Muszę wyznać Tanako, że nie jestem przyzwyczajony do tak raptownych zmian tematycznych na L.A. z dudusiowo-matczakowo-rejsowych, na perturbacje związane z trwającym od wieków burdelem administracyjnym w mej byłej ojczyźnie, co w tak trafny sposów opisałAntonius. Powiem tylko, że w pewnej chwili poczułerm się jak na blogu A.Sz. który cierpi na gonitwę myśli produkując trzy wstępniaki na tydzień. Wszystko to nie umniejsza w jakimkolwiek stopniu wartości wielce trafnych spostrzeżeń Antoniusa na temat jego szczepionkowej gehenny, do której noszę się z zamiarem odnieść. I w tym cały dramat. Po jakiego groma cały ten wstęp? Aha, już wiem. Coś chciałem w sprawie „Rejsu” Piwowskiego, tej perełki polskiej kinematografii. Pełna zgoda z mag, w kwestii „małego arcydziełka” obrazu polskiego społeczeństwa z epoki PRL-u. Ale uważam, że wymiar tego przekazu ma znacznie szerszy, a nawet uniwersalny zakres. Wystarczy posłuchać wypowiedzi zwolenników Trumpa, B. Johnsona, J. K. , Marie Le Pen, i innych podobnych im postaci by dojść do wniosku, że „Rejs” możnaby nakręcić w większości krajów w różnych wersjach językowo-kulturowych z równym powodzeniem wywołującym chichot utożsamienia się z sobą jako kimś spoza. Sam, obejrzawszy „Rejs” już poraz kolejny z rzedu każdemu rozbawieniu sytuacyjnymi scenkami , gdzieś w głębokim tle towarzyszył mi Gogolowski cytat z „Rewizora” zredukowany do liczby pojedynczej „Z czego się śmiejesz – z samego siebie się śmiejesz”.
P.S. Duduś jest wizualną repliką KO-wca z Rejsu, bez jakiejkolwiek charakteryzacji.
@ Aceteusz
Miły Aceteuszu cieszę się, że zainteresował Cię portal „In Pursuit of Wonder”. Jego założyciel niejaki Robert Pantano wydał ostatnio książke pt. „Notes From The End Of Everything”. Świetne recenzje na Amazon. Już zamówiłem, żeby uczesać się z włosem. (Conlfirmation bias in full swing) Co mnie urzekło w produkcji R. Pantano to jego zrozumienie dla zjawiska czasu dla, którego istnienie nasze nie ma żadnego niewzruszonego oparcia poza wciąż umykającą teraźniejszością.
@ Basia. N
Basiu trwam w przekonaniu, że muzyka jest kluczem do …..
@ aceteusz
Zapomniałem załączyc parę jarych staroci. Elliot Smith, jankeski Wysocki bez chrypki w głosie.
https://www.youtube.com/watch?v=psLhTyj1sAY
https://www.youtube.com/watch?v=qkmxbZTos6w
https://www.youtube.com/watch?v=S6G3e_C4e7s
Ramschel
21 lutego 2021
17:12
@mag
Powtarzac brzydkie wyrazy, az tyle razy
Gdy brzydkie wyrazy sa tak pelne odrazy
Ramschelu niepoprawny: poprawnie Twoje wyrazy brzmią tak jak niżej,
Slowa bardzo czesto uzywane w jezyku am-angielskim.
F* off – gwizd kosa przy goleniu
F* in – poranny śpiew skowronka przy buziaczkach dla żony
F* out – dzwoneczki dzwoniące radośnie na pobudkę przed niedzielną sumą
F* – wesoły jazgocik dzieciątek przed wyjściem do szkoły czyli przed kompa
F* up – szczere pozdrowienia sąsiedzkie na podwórku przez warzywniakiem
F* yourself – miłe gaworzenie pań parafialnych szorujących kościelną posadzkę
Wersje bardzo nieozdobne będę umieszczał w koszu, bo uwagi się już dość nazwracałem. Miej to na uwadze.
Aborygen
22 lutego 2021
3:43
Aborygenie przenajbardziej!
Mamy nagłe zmiany klimatu, to i nagłe zmiany tematu. W drugiej sprawie też mówiąc poważnie, jako że formuła autorska blogu jest społeczna i działa to całkiem nieźle od samego początku działania, niechaj działa dalej. Tak mi się zdaje, że ważna przede wszystkim taka rzecz, by teksty były raczej o czymś niż o niczym, nie polegając przy tym na gonitwie myśli jak po sąsiedzku, co uprzejmie trafnie zauważyłeś.
Ale że duch czuwa, to i ja czuwam. No, chyba, żebym nie czuwał, bo zgodnie z BHP człowiek ma przez 8 godzin na okrągło chrapać. Co u mnie słabo wychodzi, bo podobno marnie chrapię, choć mógłbym się postarać.
W sprawie „Rejsu” całkiem masz rację. Autorzy po prostu pokazali człowieka w całej swojej kraśnej niekrasie, co jest rzeczą zupełnie uniwersalną. Robiąc byle co – madrale tak film widzą – sięgnęli odpowiednio głęboko. A przy tym pokazali Polaka z jego kraśnymi i specyficznie nadwiślańskimi detalami, co bardzo jest porządne. W sumie to dzieło bardzo poważne, co się dziełom nadzwyczaj absurdalnie przewrotnym bardzo często zdarza. Dlatego też kabarety Olgi Lipińskiej, które są wprost oparte o najlepszych autorów który pokazali na czym polega mądrość przewrotności, są tak poważne w swojej bezbrzeżnej humorystyczności, bo tak trafne diagnostycznie. Mieć bowiem wysoki zmysł humoru, to rzecz arcypoważna.
Od dawna nic muzycznego tu nie wkleiłem. No to, z jednego skraja powrót do korzeni – Skalni z krakowskiej AR, „Idom casý za casami”, a z drugiego Szeherezada Leny Chamayam:
https://www.youtube.com/watch?v=oud5CtL_mhM
https://www.youtube.com/watch?v=i-KtUEBQ2Yk
@mag
Popieram! Słowa niecenzuralne są OK, ale tylko gdy wymaga tego treść, i są stosowane z umiarem. Inaczej to śmiecenie językowe.
Mily Tanako
Teksty nigdy nie sa o niczym. Ten blog ma urok w tym, ze ton nadaja mu komentatorzy. Twoja w nim interakcja w odpowidzi na kwestie nie zwiazane tematycznie ze wstepniakiem jest tego najlepszym dowodem. Jestes jednym z nas i to odroznia Cie od tzw “gospodarza bloga” uzurpujacego sobie prawo do nadawania tonu.
Szkoda mi Ramschela, ktorego na swoj sposob lubie. Ale jak mawiano za moich czasow – To fajny facet, tylko mu brzydko z pupy pachnie”.
Wraeszcie Komendanci Niezalezni moi (Kot Boss i Moja) dali mnie spokoj chwilowo. Boss poszedl na przeglad terenu (plus temperatury), Moja na wykrycie niedociagniec w piwnicy. To pozwolilo mnie zajac przegladem Swiata. Poniewaz temat virusa jest aktualny, na mojej ulubionej stronie nowy artykul. Strona moja ulubiona, jest ulubiona, z powodu prostego. Brak wiadomosci tragicznych. Tylko posytywy same. Zaznaczam, nie mam zamiaru skrotow trzyliterowych i czteroliterowych dyskutowac. Dla zachowania zdrowia. Ale daje, bo widze duze zainteresowanie tematem.
https://newatlas.com/health-wellbeing/pfizer-coronavirus-mrna-temperature-cold-freezer-vaccine/
Jak co znajdde posytywne, w prasie language dam znac, mam nadzieje do lunczyku,
nara pa, Seleukos
Byl raz sobie Pawelek
Bedacy losu swego motorniczym.
A potem zanegowal sie przez “x”.
I od tej pory jest niczym.
Aborygen
22 lutego 2021
11:14
Byl raz sobie Pawelek
Bedacy losu swego motorniczym.
A potem zanegowal sie przez “x”.
I od tej pory jest niczym.
Pawelkowi plączą się nóżki
przez tego „iksa”
co wlezie na blog
to zrobi kiksa.
A mógłby po sobie posprzątać
zamiast się ciągle dąsać.
Aborygen
22 LUTEGO 2021
3:43
Masz rację, pisząc że podobne do „Rejsu” kino można nakręcić prawie w każdym kraju świata. Z pewnością pamiętasz serię czechosłowackich filmów z rodziną Homolków w roli bohaterów. Twórcy tej serii poszli dalej od naszych reżyserów, pokazując sceny, które naszym twórcom zdawały się zbyt banalne, aby je pokazywać na ekranie. A przecież niejeden Polak wyciągał rozmaite rzeczy, jakie wpadły mu do kloaki przez otwór na tyłek w sławojce. Życie jest najlepszym twórcą.
Takim bohaterem stał się obecnie Jan Lityński, który działając instynktownie, wszedł na lód, który załamał się wcześniej pod zdecydowanie lżejszym psem. Próbując ratować czworonożnego przyjaciela, bohater dawnej opozycji nie pomyślał. Zadziałał w najprostszy i zarazem najbardziej nieskuteczny sposób, jaki można sobie wyobrazić. Sam psa nie uratował, a swoje życie życie stracił. A przecież nie był czlowiekiem głupim, tyle że zadziałał emocjonalnie, czym pozbawił się innych szans. Dawno temu, powtarzałem z niejaką złośliwością, że najłatwiej pokonać człowieka, którego emocje podkręcimy na wysoki poziom. Rozum i rozsądek opuszczały tak podpuszczonych. Żal mi pana Lityńskiego, bo nie był nawiedzonym kretynem. A jednak…
@Tanaka
Aborygenie przenajbardziej
Tanako najprzewielebniejszy
Twoje “Salutations” sa dla mni inspiracja do nawiazywania kontaktow towarzyskich, do ktorych odczuwam gleboka awersje.
Z wiadomosci posytywnych, niestety lokalnie tylko. Z reka w nocniku (smakowite szczegoly sa) zlapala policja dwoch szpiegow. Rosyjski (profs z dyplomatycznym immunitetem, badania i zaawansowane tech) i szwedzki bez immunitetu (konsult Volvo i Scania). Szwed idiota, jak z art wynika, choc zaawansowane modelowanie computerowe prowadzil jak konsult. Po trzyletnim dochodzeniu, z reka w nocniku!!! Tu artykul caly w DN, niestety po szw. Nie będę tlumaczyl, sorry. Ale daje dla wgladu, bo zdecydowanie mój humor poprawil
https://www.dn.se/sverige/svensk-tvabarnspappa-atalas-for-spioneri-misstanks-ha-rekryterats-av-rysk-underrattelsetjanst/
pzdr Seleukos
Aborygen
22 lutego 2021
11:57
@Tanaka
Aborygenie przenajbardziej
Tanako najprzewielebniejszy
Twoje “Salutations” sa dla mni inspiracja do nawiazywania kontaktow towarzyskich, do ktorych odczuwam gleboka awersje.
W tej sytuacji należy zauważyć, że awersje mają swoje rewersje!
zak1953
22 lutego 2021
11:56
Aborygen
22 LUTEGO 2021
3:43
Masz rację, pisząc że podobne do „Rejsu” kino można nakręcić prawie w każdym kraju świata. Z pewnością pamiętasz serię czechosłowackich filmów z rodziną Homolków w roli bohaterów.
Sądzę, że nie. O ile w „Rejsie” przedstawiono universum ludzkie, to sposób i forma wykonania są takie, że mają fenomenalną swojskość. Podobnie z rodziną Homolków. Też nie do zrobienia wszędzie.
Kultury polska i czeska oraz wtedy czechosłowacka, jak też i rosyjska są zbiorami o rozległych częściach wspolnych. Stąd część (część – sic!) Polaków bez pudła łyka z apetytem Homolków, a część Czechów – „rejsowiczów”. Nie wszyscy jednak, bo jak wiadomo, nie brak takich Polaków, dla których czeskie kino to jest kino pt. „nikt nic nie wie”. Dla Polaka nudnego do nudności – nudne, a w prostocie – za trudne.
Technicznie rzecz biorąc, rzecz jasna, zarówno „Rejs”, czy „Misiów”, bądź „Nie ma róży bez ognia” i inne Bareje lub Kondratiuki można nakręcić wszędzie na świecie gdzie jest prąd i taśma filmowa. Jednakże dla tamtejszych kino takie będzie mało zrozumiałe, choć w jakiejś części z pewnością tak. Mnóstwo smaków lokalnych zostanie przeoczonych. Tak jest zresztą z każdym filmem nieuniwersalnym w stopniu bardzo wysokim, a raczej swoistym.
To w sumie kino wysokiego lotu, bo widza kusi do prostego rechotu, przez co może przeoczyć, że rechocze się z siebie właśnie; mniema bowiem że rży z głupków wioskowych na ekranie.
@
zak1953
22 lutego 2021
11:56
Lityńskiego żal, zwłaszcza że jeszcze go nawet nie znaleziono i szukają go płetwonurkowie, w rzece pokrytej lodem 🙁
A pies?
Co z psem?
@v
seleuk|os|
22 lutego 2021
10:45
Dobra wiadomość dla ciepłych krajów. Mogą zamawiać.
@Tobermory
Dobra wiadomość dla ciepłych krajów. Mogą zamawiać.
Nie wiem jak u Ciebie. W Szw przewaza opinia, trzeba dzielic z biedniejszymi, na wszelki sposoby. Lokalnie i miedzynarodowo. Plotow, barier do biedniejszych postawic dla zarazy nie mozna. Bogatsi i tak dadza rade, jak zwykle, w kazdym przypadku, nie tylko szczepionek. Ja osobiscie, z nikim nie potzrebowalbym kontaktowac, praktycznie. Nic w moim zyciu by nie zmienilo. Tylko z nudow, no i erotycznie musze. Biedniejsi tak robic nie moga. Dlatego uwazalem ze to posytywna wiadomosc.
pzdr Seleukos
https://www.youtube.com/watch?v=JnTimdpLmMY
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!SZOK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PROF. SIMON NORMALNY JAK NIGDY! /2020
„Covidioza to nowa groźna choroba przenoszona drogą radiowo-teleiwzyjną i prasową poprzez obrazy, dźwięki i publikacje”.
Co to za koszmar z Litynskim i jego psem. Tu na antypodach ludzie gina ratujac zwierzaki z plonacych domow, Byc swiadkiem smierci ukochanego zwierzaka nie bedac w stanie udzielic mu pomocy to katorga, ktora ciezko przezyc. I niech nikt nie mowi, ze to tylko pies bo mu posle ramschelowska wiazke.
https://www.onet.pl/informacje/onetslask/skandal-w-slaskim-szpitalu-firma-nie-obsluguje-policjantow-i-ich-rodzin/49hg76q,79cfc278
„Nasza firma nie obsługuje funkcjonariuszy policji i ich rodzin! W podziękowaniu za bicie i gazowanie ludzi, nękanie przedsiębiorców, kultywowanie tradycji ZOMO”
…………………..
Nareszcie ktoś dał odpór bezprawiu policyjnych fagasów. Stracił pracę, ale można się domyślać, że już niebawem ją znajdzie.
@Aborygen
22 LUTEGO 2021
13:11
Uważasz, że poświęcenie własnego, życia dla pasa jest postępowaniem właściwym , to twoja opinia, moja jest odmienna. No to czekam na wiązkę.
https://www.onet.pl/informacje/onetkielce/skarzysko-kamienna-awantura-o-zdjecie-z-napisem-jc-pis/ztpw3lx,79cfc278
Zdjęcie stadionu Ruchu Skarżysko z lotu ptaka obiegło wczoraj media społecznościowe. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden szczegół – na środku boiska widać olbrzymi napis „J…ć PiS”. Fotografię udostępnił m.in. prezydenta miasta. To z kolei spotkało się z masą komentarzy ze strony sympatyków partii rządzącej.
@ Optymatyk Stasiowi Pytalskiemu pozazdrościł.
1. W którym miejscu zaczyna sie kula?
2. Co na deser gotują dla króla?
3. Ile kroków jest stąd do Powiśla?
4. Co by myślał stół gdyby myślał?
5. Skąd się biorą bruneci na świecie?
6. Ile ważą dwa kleksy w kajecie?
Tuwim raportuje co spotkało osoby biorące go poważnie.
Piotr Sawka
Kur… j… mać!!! Dosyć!!! UWAGA! Nie czujesz się na silach czytać bluźnierstw, opuść ten wpis!
Z premedytacją zamieszczam swoją podobiznę z wczoraj, żeby bylo jasne i bez niedopowiedzeń. Jestem stary, tak to prawda ale potrafię jeszcze przypie*dolić, że oranżada z komuni się odbije. Mam dosyć tego je*anego pisu z jego je*anym zapyzialym preziem, który robi w MOIM Kraju bu*del. Wyroslem w komunie i ponad pól życia marzylem o wolnej Polsce, o której Dziadek Pilsudczyk mi opowiadal. Doczekalem, stalo się wiele dobrego ale również wiele zlego. Cóż, jeszcze się taki nie urodzil co by wszystkim dogodzil. Jednak to co wyprawia obecna „wadza” prowadzi do unicestwienia Polski, mojej Polski i ja kategorycznie temu sprzeciwiam się. Publicznie oświadczam, pójdę bić się za mój kraj. Nie pozwolę aby pisiorskie po*eby zniszczyly moją ojczyznę. Koniec, kropka i przepraszam za nie cenzuralne slowa ale ulalo mi się.
seleuk|os|
22 lutego 2021
12:08
Velærværdig,
tak naprawdę link zawiadamia jedynie, że „Disiaj aresztowano szwekiego tatusia dwojga dzieci. Tatuś z Geteborga. Podejrzany o wieloletnią wspólpracę z wywiadem rosyjskim”.
Resztę do Wielkanocy czytać za darmo można jeśli się wszystkie dane karty kredytowej poda.
Common!
mvh
Calvin H.
Aborygen
22 LUTEGO 2021
13:11
Niestety, nie mamy pełnej informacji o okolicznościach zdarzenia z psem Jana Lityńskiego. Nie znalazłem niczego, co mówiło by o losie zwierzaka. Wszyscy skupili się na samym Lityńskim. Można jednak domniemywać, iż oboje padli ofiarą kruchego lodu na rzece. Nie wiem jakiego psa miał Jan Lityński. W moim przypadku, ostatnim psem jaki wyprowadzał mnie na dłuższe z nim spacery, był ciemno-wilczasty owczarek niemiecki o imieniu Bej. Formalnie był moim prezentem dla mamy. Faktycznie stał się główną personą w rodzinie. I to on decydował kiedy i z kim wychodzi na spacery. Zazwyczaj w tygodniu robili to rodzice. W weekendy, kiedy odwiedzałem rodziców, to ja byłem tym wybranym. I robiliśmy wtedy długie, nawet dwu-trzy godzinne spacery. On wiedział, że rodzice nie sa już w stanie tak długo chodzić. Potrafił spokojnie doczekać do weekendu i wtedy za diabła nie wyszedł z nimi, bo ja miałem przyjść. I wtedy tłukliśmy wielokilometrowe spacery po Parku Śląskim (dawne WPKiW) albo okolicach lotniska Muchowiec i Doliny Trzech Stawów. Tyle, że w miejscach potencjalnie niebezpiecznych, to ja pilnowałem go, aby w spacerowym rozgardiaszu nie wszedł, gdzie nie powinien. Bo nawet dorosły, dojrzały lub starszy pies, nie ma jednak do końca wyrobionego rozeznania w otaczających nas niebezbezpieczeństwach. Przez stały kontakt z nami utraciły zazwyczaj tę częśc instynktu samozachowawczego. W przypadku Jana Lityńskiego i jego psa mogło być podobnie. Mocniejszy przy brzegu lód, uspokoił obawy. A przecież to była rzeka, a nie staw czy jezioro. W sumie dwa błędy Lityńskiego, jednak tragiczne w ostatecznym rachunku…
Ja też mam dobrą wiadomość.
Okazuje się bowiem ,system NSC nie jest juz jedyną nadzieją przetrwania.Ujawnił się system „miekki” zdecentralizowany,znany w Polszcze od pokoleń,oparty na więzach krwi,więzach sąsiedzkich i zwyklych „ja Panu a Pan mnie” dający nadzieje na przetrwanie maluczkim.
NSC potwierdza,niewątpliwie,swą niezbędność jako system zapewniający przetrwanie zarzadzjacym przetrwaniem dostarczający statystyk niezbędnych dla przetrwania zarządzających.Co do „miękkiego” to wszystko co mogę powiedzieć .
Lokalsi wiedzą a zamorskich nie będę deprawował.
Mam wątpliwości ,poważne, ,czy strategia priorytetowego szczepienia staruchów,w miarę pomyślnego rozwoju,nie ulega deprecjacji.Lokalnie (80 z zona
70++) jestesmy zarejestrowani i czekamy na wezwanie.Wczoraj zarządzający przetrwaniem ujawnili,że wznowia szczepienia dla grupy 60+.Czyli centralnie juz nas nie ma w gronie pretendujacych do przetrwania.Strategia dla staruchow musi sie zdeprecjonowac w miarę ich ubywania w sile żywej .Traca bowiem argumenty humanistyczne „niech se pożyją” ,logistyczne „korkują łóżka” i polityczn e „30% elektoratu”.Pozostaje mi juz tylko wiara w siłę lokalnosci.Oparta na rozmowie odbytej prawie 60 lat temu z zarządcą lokalnym „Panie, oni mi ciągle dokręcają śrube ale ino ja wiem jaki ten gwint jest długi”.
@
seleuk|os|
22 lutego 2021
12:57
Oczywiście, że to pozytywna wiadomość. Posądzałeś mnie o inne zdanie?
Dzisiejszy dzień zapowiadał się dobrze. NOP już trochę mnie opuszcza, Słońce pięknie świeciło do mojego Izolatorium, śniadanie mimo Wielkiego Postu obfite i urozmaicone. Kończyłem konsumpcję około 9-tej i rutynowo włączyłem komputer. Maili nie ma, więc zgodnie z moralnym obowiązkiem autora wstępniaka czytam komentarze na LA. Opuszczam dwa nicki, seleukosa z przyczyn „estetycznych“, a xpawelka merytorycznych. I tak mam wystarczająco informacji o ich przemyśleniach z komentarzy do ich komentarzy. Czytając pobieżnie około 30 komentarzy nie jestem oczywiście w stanie zapamiętać kto co powiedział, ale zostają frapujące mnie detale. Dłuższe komentarze, łaknące odpowiedzi, kopiuję na dysk do późniejszego wykorzystania, dziś np. serię pytań optymatyka.
Potem zabrałem się do pisania moich uwag i to trwało do 12-tej. Gdy już dokonałem ostatniego szlifu tekstu, żona zasugerowała mi spożycie rosołu z makaronem (pozostałość niedzielnego obiadu – śląskiego, ale w wykonaniu Galicyjki, przeszkolonej w tej materii).
Miałem dwa wyjścia i wybrałem niewłaściwe. Mogłem opóźnić konsumpcję o kwadrans i wklepać tekst do blogu, przejrzeć, poprawić ewentualne literówki, potwierdzić i udać się do kuchni.
Niestety postąpiłem inaczej, chciałem tekst zapisać na dysku i po obiedzie zakończyć procedurę. To się okazało błędem. Edytor otworzył inne niż zazwyczaj okienko i dał wybór: zapisz jako beztytułu 1, odrzuć i anuluj. Wiem, że miałem gdzieś taki plik i było mi go szkoda i zamiast klikać „anuluj” i pomyśleć, nacisnąłem „odrzuć” i to bydlę odrzuciło, ale moją 3-godzinną pracę!!!
Myślałem, Że mnie szlag trafi, bo tekst był bezpowrotnie stracony, nie pomogła nawet młodzież, szukając „raju utraconego”. Zjadłem rosół, ale do komputera czułem wstręt i nawet nie próbuję sobie przypomnieć przebłysków geniuszu satyrycznego. Myślałem nawet o kilkudniowej przerwie, ale nie chciałem zniknąć z blogu bez podania powodu.
Może tylko wylazło kilka szczegółów z zakamarków pamięci, jak znakomita recenzja filmu „Rejs” w wykonaniu @mag, co również ktoś inny zauważył. Możesz spokojnie dorabiać do emerytury jako Kałużyński w spódnicy – koniecznie w spódnicy, aby nie zasłonić zgrabnych nóg. Nie musisz tez drapać się po głowie, bo na blogu i tak tego nie widać.
PS
Zauważyłem, że jest brak logiki w ostatnim zdaniu, rzeczywiście nie byłoby widać drapania, ale też, niestety, tych w/w nóg!
@Tobermory
Przepraszam. Wyrazilem widze niezrecznie. Tylko tyle mam na usprawiedliwienie.
@Calvin Hobbs
Rowniez przepraszam, rowniez nieszczegolnie dalem link. W kazdym razie, „dyplomata” ze stazem z Szwajcaria, Austria, Niemcy, zatrzymany zostal z notatkami niedyplomatycznymi, od tego niedyplomaty. Niedyplomata mial 27000 Skr za notatki, porcje wlasnie dostarczona. Byly jeszce szczegoly o modelach computerowych, jak linki do materialow poglebiajacych. Trzy. Rowniez ogolnie, w kolejnosci. Najwiecej „dyplomatow” jest rosyjskich, potem chinscy, potem iranscy. Statystycznie. Ostatnia „iranska” wpadka zakonczyla skazaniem na smierc, jednego szwedzko-iranskiego, jak odwiedzil rodzine iranska. Co w tej wpadce bedzie, nie wiadomo. Pewnie wymiana. Tez zwyczajowa. SÄPO (Policia Bezpieczenstwa) jest jedyna policja, wywiad, kontrwywiad etc w Szw. Byla jeszcze
https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_National_Defence_Research_Institute
dzis jest
https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_Defence_Research_Agency
ale oni po knajpach nie wlocza 🙂 z notatkami i pieniedzmi.
@Optymatyk,
chcialbym na jedna rzecz zwrocic Twoja uwage. Ja nie uwazam blad wiekszy, jak co drugi wpis do St.Staszic dajesz cytat. Troche smieszne ale ok. Twoje linki, co argumentuja niezasadnosc lockdown(ow) i skurwielstwo wielkich producentow lekarstw sa kontraproduktywne, rowniez kompletnie pozbawione inteligencji i empatii. W pkt.
1/ Profesorem, bogiem, szefem, wyrocznia etc dla mnie jestem tylko ja. Inni tez tacy sa. Wyobraz sobie.
2/ Na covid umieraja ludzie z zageszczonych srodowiskowo miejsc. O slabszej odpornosci ogolnej. O slabszej lekarskiej opieki mozliwosciach etc, etc. Malych ekonomicznych mozliwosciach znaczy. Gdziekolwiek nie zyja. Nawet w Szwecji.
3/ Zamykanie spoleczenstw i gospodarek „ordynuja” ludzie o zwiekszonych, gdziekolwiek nie zyja, mozliwosciach ekonomicznych. Zwiekszonych. Za ktorych ja nie decyduje, ale popieram, patrz pkt2.
Taka dzialalnosc jak Twoja, przedluza tylko pandemie. Daje cierpienie, wlasnie tym biednym, co Ty niby bronisz przed zakusami. Probujesz ich oswiecic. Zebys 100 profesorow podparl. Tyle.
pzdr Seleukos
https://www.youtube.com/watch?v=kQaIE9griog
Jarek doczekał się swojego bałwana
@ Antonius,
Przykro mi o Twoich trudnościach czytać. Podziwiam ducha. W Marines mógłbyś za młodu służyć pełen uznania widzę.
Sam kilka tygodni temu się zaszczepiłem. Cały dzięń z cabin do domu jechałem, żeby mnie następnego dnia w loalnym szpitalu pod Św. Luke wezwaniem Pfizer zaaplikowali. Włączne z wteiwefte z domu do szpitala jednogodzinna operacja. Podobnie za drugim razem. No sweat.
Tu na północno zachodnich USA kresach (ID 2/3 obszaru Polski 1,7 mil. mieszkańców) dość sprawnie to idzie, W „niebieskich” stanach słyszę bałagan jak zwykle. Dems jak ta krowa co dużo ryczy.
Procedura taka:
Gubernator wzywa, żeby „schedule”. Można „on line” można przez telefon. W obu przypadkach miejsce, datę i czas sie wybier WYbrane miejsce datę i czas potwierdza. E-mail lub text instrukcje jak i co zawiera. Na parkingu ample space. Szlak z parkingu do wejścia oznakowany. Przy wejściu, w srodku reće trzeba zdezynfekować, maskę nałożyć, badaniu temperatury sie poddać i na szereg pytań wstęnych odpowiedzieć. Następnie szlak do administracyjnego stolika wiedzie. Tu kwestionariusz wręczają. Na 5 jego pytań trzeba odpooiwiedzieć, a resztę hurtowo „decline to reveal” się załatwia. kilka dosłownie minut na foteliku w poczekać i nurse na zastrzyk wzywa. Na ekranie wszystkiedane ma. O datę urodzenia pyta poczem pamięc testuje (jakie lekarstwa, jakie dolegliwości, kto leczy) i o samopoczucie pyta. Vitals sprawdza, podpisać prosi, że sie człowiek zgadza i szczepionkę applikuje. Jeszcze raz o poczucie pyta i poleca kwadrans w poczekalni posiedzieć na wszelki wypadek. Jeśli samopoczucie wciąż OK możńa do domu wracać.
Nurse starszego z synów zna i za swój obowązek uważa mnie poinformować, że on jako lekarz dobrze się spisuje. Jej dziadek też w Marines służył informuje. Nie lubię jak mnie ponętna dziewczyna dziadkuje, więc się odwdzięczam stwierdzeniem, że nikt tak atrakcyjny przedtem mnie nie szczepił. W ekran zagląda i pyta czy z MASH pielęgniarkami tez flirtowałem. Ripostuję, że wtedy równie trudno powstrzymać się było jak teraz. Życzymy sobie na wzajem dobrego dnia i po zabiegu. To wszystko przed lunchem. Po lunczu starszy syn do mnie dzwoni i napomina żebym nurses nie uwodził. Żadnej privacy tu człowiek mieć nie może. Wszyscy wszystko o nim wiedzą. Obamy Medical Records System.
Pozdrawiam.
PS
Nie pamietam już kto to spiewał: „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej…”
seleuk|os|
22 lutego 2021
15:56
Velærværdig,
Dzięki. Owiecony zauważyć nie omieszkam Volvo chińskie od lat kilku jest (czyja Skandia teraz pytać nawet nie śmiem), ale ekstradycja mu chyba nie grozi nawet jeśli Chiny by się upomniały .
Napomknąć tu by należało iż ów „szwecki tatuś dwojga” (zauważyć warto te „szwedzki” zamiast „Szwed”) zgodnie z Twoim kompasem moralnym z biedniejszymi od siebie w informacje się dzielił, a oni w rewanżu z nim biedniejszym od siebie w korony. Może i jakiś turnus w domu wypoczynkowym dostanie w uznaniu swoich chwalebnych wyczynów. Bardziej bolesnym zapewne będzie z Urzędem Skarbowym tymi koronami się dzielenie.
Grupę szwedzkich dentystów to mi przypomina, którzy w grunta budowlane na Florydzie po kryjomu inwestowali. Okazało sie grunta na dnie morskim były. Sprawę przeciwko oszustom wnieśli. Urząd Skarbowy się zwiedział o sprawie i rzeczonych dentystów wziął za uszy. O dochodów ukrywanie oskarżył, wielkość ukrywanych według własnego zdania oszacował, karę odpowiednią nałożył i wraz z zaległymi podatkami odpowiednio oprocentowane zapłacić bezzwłocznie polecił.
W Danii mówiono, na Niels Blædel „De gamle molboers vise gerninger og tapre bedrifter sie powołując”, iż rzeczeni dentyści z pólwyspu Mols muszą się wywodzić.
mvh
Calvin H.
Drogi Calvinie!
Opisujesz swoje szczepienie, sielankowe i w familijnej atmosferze, tylko przyklasnąć. Czy wiesz, że i ja miałem taką szansę, a nawet lepszą, choć bez flirtowania z pielęgniarką w obecności mojej żony, ale zaprzepaszczono tę szansę przez niekompetentnego człowieka (jeśli rejestratorkę przychodni można uznać za człowieka). Potem to ja wszystko spieprzyłem.
Plan był znakomity. Moja doktorka od ponad 20 lat planowała przyjechać do nas do domu w drugim dniu szczepień i załatwić żonę i mnie, bo zgłosiła swój gabinet jako punkt szczepień.
W pierwszym dniu zgłoszeń 80+ program pana ministra nie działał rano poprawnie i nie proponował żadnego terminu w żadnym punkcie Kędzierzyna (16). Dzwonię do przychodni, aby się formalnie i oficjalnie zapisać na obiecane dwa terminy, a „człowiek” w rejestracji mi oświadcza, że nie będzie Pani Doktor szczepić przeciw covidowi. Wtedy szukałem najbliższy punkt i o cudzie – były świetne terminy w programie, więc je zająłem i pan minister to zatwierdził (na dwa sposoby – mail i SMS) i podziękował. Termin o jeden dzień szybszy niż planowałem. Gdyby tak zostało, to nie miałbym materiału do narzekania na „Polnische Wirtschaft’ i dzisiaj byłbym tydzień po drugim szczepieniu, jeszcze trochę poczekać i wirus już niegroźny. Trzy dni później minister się zbiesił i mnie wydymał (żonę też). W międzyczasie się dowiedziałem z mailu doktorki, że ten człowiek płci odmiennej mnie okłamał i nadal ma dla nas te dwa terminy. Nie mogła ich jednak formalnie wprowadzić, bo komputer pamiętał nasze Pesele w innym punkcie. w tym miejscu zadziałał mój brak inteligencji i szybkiej decyzji. Powinienem był poprosić o kwadrans cierpliwości, szybko zrezygnować z tamtych terminów i wrócić do planowanej wizyty domowej, czyli prywatnego mobilnego punktu. Teraz to wiem, wtedy nie zareagowałem szybko i zdecydowanie, stąd dalsze kłopoty, już wyłącznie przeze mnie zawinione i dlatego boleśniejsze, bo nie wiem, na kogo zwalić winę.
PS
Może i dobrze, bo wizyta domowa mogła mieć paskudne skutki, gdybyśmy źle reagowali na szczepionkę. Mobilne punkty mają być wyposażone w środki, ratujące życie, o tym nie pomyślałem.
@ Calvin,
dobrze ze zaszczepiles siebie, u przyjemnych nurses. Ja u marines nie bylem, ale tez lubie, jak mnie dlubia w zebach, cycuszkami i systematycznie 🙂
Volvo Personvagnar jest sprzedane, ale wydzialy rozwoju dalej w Göteborg. Pozostale Volva (Volvo Group’s / Holding) dalej tu
https://en.wikipedia.org/wiki/Volvo
czekaja na klienta. Moze Trump(et) kupi? 🙂 W Szw jest wszystko na sprzedaz 🙂 Byle to co trzeba zostalo. Z SAAB, LM Eriksson, ASEA, stoczniami etc Dluuuga lista. Tak bedzie z metalurgia zelaza (chyba widze) niedlugo. Wszystko kazdy moze kupic. To jest najszybszy sposob, pare pieter rozwoju przejsc od razu, dla kazdego. Sprzedajacy i kupujacy. Win to win. Najmniejsze spoleczne koszty nieuniknionego. Ale…
Nawet Chinczycy, pieniedzy nie maja kupic wszystko naraz. Dlatego czasem ktory idzie do pudla. Czeka na wymiane z jakim Chinskim chinczykiem szw, co pojechal w odwiedziny. Taki zwyczaj.
W Mols bylem (zeglarsko). Raz czy dwa. Krajobraz ladny. Spec nasilenia polglowkow nie zauwazylem. Ani dentystow. Pewnie to tak, jak z tym polskim „zza Buga”. Idiom.
mvh Seleukos
Apostacie sie wydaje, ze moze dogadac sie z tym samym bogiem co przedtem ale juz bez posrednikow.
@Calvin, sorry.
Zapomnialem o Scania, co pytales
https://www.scania.com/group/en/home.html
mvh Seleuk
Profesor Hartman na blogu zaprasza do poważnj dyskusji –
na temat delegalizacji kaka w Polsce.
Ramschel
22 lutego 2021
19:11
Apostacie sie wydaje, ze moze dogadac sie z tym samym bogiem co przedtem ale juz bez posrednikow.
😀 😀 😀
Ująłeś to z celnością godną najlepszych bon motów.
Dostaję kolki ze śmiechu na wiadomość od tego i owego, że on już nie wierzy w kościół kat, bo mu wystarczy wierzyć w bozię.
A, że tak pardon, to jakiego bozię? Bozię katolickiego definiuje kościół katolicki. Bozię prawosławnego – kościół prawosławny, bozię luterańskiego – kościół luterański, baptystycznego – baptystyczny i tede i tepe.
To ten wierzący w bozię bez wierzenia w kościół, wierzy w krasnoludka.
@Aborygen
22 lutego 2021 13:11
W 1983 roku (lato) wyciagnalem z fosy miejskiej we Wroclawiu w okolicach mostu przy Piotra Skargi dosyc sporego psa. Pies mi nie podziekowal tylko dal natychmiast noge.
Moja, wlasnie zaczela sluchac, na caly regulator!!! Przemowienie ZONY na 50lat DUNSKIEGO Fryderyka. Moja to takie rzeczy lubi, pasjami. Z wyzsiejszych sfer…
Letem czytac Hartman. Mnie kobieta to do wszystkiego moze przyprowadzic
nara Seleukos
@Tanaka
Apostazja to chyba obecnie najmodniejszy trend u nadwislakow. Ciekawe kto ich bedzie rozgrzeszal.
@Hartman,
smutne koszalki etyczne
@Ramschel,
mnie kot Boss, uratowany z autostrady w wieku ~10dni, do dzis meczy/terroryzuje. Jako najwazniejsza OSOBA w domu. Ale teraz spi, na moim lozku. Do gory nogami. I chrapie.
pzdr Seleukos
@seleuk|os|
22 LUTEGO 2021
15:56
@Optymatyk,
(…)
chcialbym na jedna rzecz zwrocic Twoja uwage. Ja nie uwazam blad wiekszy, jak co drugi wpis do St.Staszic dajesz cytat. Troche smieszne ale ok. Twoje linki, co argumentuja niezasadnosc lockdown(ow) i skurwielstwo wielkich producentow lekarstw sa kontraproduktywne, rowniez kompletnie pozbawione inteligencji i empatii. W pkt.(…)
Wyobraz sobie.(…)
Taka dzialalnosc jak Twoja, przedluza tylko pandemie.
…………………………………….
„Wyobraź sobie”, że to jest fałszywa pandemia, bo taką jest!
Wyobraź sobie, że wszystko to, co w związku z tym zostało wprowadzone, jest nielegalne. Masz tyle wyobraźni? Pewnie wyobraźni już Ci nie starcza. Ale to już tylko i wyłącznie Twój problem. Nie można przedłużać czegoś, co nie istnieje, czego nie ma.
Ja mam taką wyobraźnię, jak nie przymierzając, J. Lennon w „Imagine”.
Ja sobie wyobrażam taki świat jak On, i takim, jakim jest bez fałszywych pandemii.
Nie może być przedłużane coś, co w rzeczywistości nie istnieje.
Wykreowano jedynie celowo takie fałszywe realia.
S. Staszic jest nadal aktualny, możliwe, że Ty niewiele o nim wiesz i nie przeczytałeś z niego nic ja i owszem, więc wiem, dlaczego go tak często cytuję.
Lepiej będzie, jak pozostaniemy na swoich odmiennych stanowiskach, bez niepotrzebnych (nie) „uprzejmości”.
Co do inteligencji; inteligentny znajdzie wyjście z sytuacji, do której mądry nigdy by nie dopuścił.
W zwiazku ze zmiana prog tutejszego, urodziny Fryderyka dunskiego na Corki McLeod zostalem wyslany na odcinek kuchenny. Robic gorace kanapki, co jestem spec uznany (wg Mojej)
pa nara Seleukos
Przybyłem pochwalić się odkryciem. Taki wyraz twarzy, jak na zdjęciu pod linkiem, który zapodaję, widziałem kiedyś u człowieka wierzącego, że znalazł prawdę o UFO
https://oko.press/koniec-szarka-jako-prezesa-ipn-ustalenia-oko-press/
bubekro,
wazny dodatek do katalogu ‚mord polskich’.
Wracajac z kanapkami, do corek McLeoda pragne zuwazyc
@Optymatyk,
„zaleciales Hartmanem”
Ja na tym blogu, LA (dawniej pare innych tez) czytalem o nielegalnych / wykreowanych / falszywych uchodzcach (Merkel do pudla), sankcjach gospodarczych (przewaznie Rosja), lotach na Mars (USA), teraz pandemii. Moze cos pominalem. I co z tego, ze ktos uwaza nielegalne, falszywe wykreowane etc? Co z tego? Sa. I nie Ty decysje mozesz podejmowac w czymkolwiek z tego. „Zaleciales Hartmanem” zdelegalisowac nielegalnych falszywych. Dobre.
Zeby Big Pharma zlikwidowac, co chcesz jak rozumiem, wymysl co dac ludziom zamian. Najlepiej za darmo (najskuteczniej bedzie). Zabronic nie da Optymatyk. Z bohaterow antyklerykalow, najbardziej lubie Kosciuszko, bo mial Order Cincinatus, chyba jedyny Polak.
Nie lataj na Marsa Optymatyk,
pzdr Seleuk
act
22 lutego 2021
20:42
bubekro,
wazny dodatek do katalogu ‚mord polskich’.
Jakbyś wiedział, że mam taki specjalny folder, w którym zbieram polskie mordy. Może kiedyś będzie z tego wstępniak.
@seleuk|os|
22 LUTEGO 2021
20:46
Za przeproszeniem, ale teraz pieprzysz jak potłuczony, Baj!
Мозги, @Optymatyk, дело такое: обычно их не видно, но, когда их не хватает — заметно!
@ozzy
22 LUTEGO 2021
22:54
Qrva, pisz po polsku, bo nie jesteś na rosyjskim blogu, do q…y nędzy, ok?
Optymatyk
22 LUTEGO 2021
13:24
@Aborygen
22 LUTEGO 2021
13:11
Uważasz, że poświęcenie własnego, życia dla pasa jest postępowaniem właściwym , to twoja opinia, moja jest odmienna. No to czekam na wiązkę.
No to pies Ci mordę lizał! Chciałem Ci dokopać, a wyszedł komplement.
Ad. Ramschelski w sprawie wyłowionego z przepastnej toni psa, który okazał się niewdzięcznikiem.
Jeszcze jeden dowód na to, że zwierzęta są mądrzejsze od ludzi. Zrobiłeś to, co zrobiłby każdy normalny człowiek. Skąd więc te rozczarowania w kwestii braku laurki? Pewnie chciałeś żeby pies wysłał Ci emaila ” Thank you for rescuing me from drowning”. Zaproś mnie do siebie, a przyjadę z Brutusem, który wdzięcznie obsika Ci prawą łydkę. Ode mnie masz medal i niech Ci też pies mordę liże. Ustawcie się w kolejce z Optymatykiem, ktory łasi się żeby go pogłaskać. Jedyną kwestią, która spędza mi sen z oczu to pytanie czy Optymatyk ma ogon? A jak ma, to czy macha nim z prawa w lewo, czy z lewa w prawo?
Proszę o szcerość Optymatyku. Nikomu nie powiem.
Abo,
pies musi byc ‚gonny’ i ‚chwytny’… i nie daj Bog jesli ma ‚dolna szczeke krotsza’, o czym zaswiadcza sam geniusz Czechowa.
https://youtu.be/6kjRcQvPd10
acteusz
Przyjacielu, to
powiedziawszy – w cwal.
seleuk|os|
22 lutego 2021
18:59
Velærværdig,
Z „me too” uważaj. Podpaść łatwo można. Niels B. przeczytać radzę. Mnie się niezmiernie podobało. A z Mols tak, że tam ziemia najbardziej podobno w całej Danii urodzajna była (może jeszcze jest, nie wiem). Trzeba to było jakoś sobie powetować. Stąd te o Mols mieszkańcach sagi.
mvh
Calvin H.
ozzy
22 lutego 2021
22:54
Oн малограмотный, не понимaет.
@Calvin Hobbs
🙂 To myslisz mogliby mnie karnie, jakiego pielegniarz przydzielic??? 🙂
@@@… All. To jest wiadomosc!!!!!!!
Co wlasnie przy kaffce swiezej przeczytalem. Moja pochrapuje jeszcze, Corki McLeod spia znaczy. Boss pewnie za myszami. Dunski tabloid Extra Bladet, ktorego nie czytam zwykle podal. Bezplatnie zaznaczam (zeby mnie Calvin znow nie obsobaczal). W zwiazku z tym, udalem do Jerusalem Post, co chyba tabloid nie jest, ale tez nie czytam zwykle. Bezplatny, zeby mnie znow Calvin, nie obsobaczyl. Daje dwa linki. Nie mam pojecia, o IKEA struktura w Israel podejmowania decysji, i nie mam zamiar poszukiwac ale…
Extra Bladet (po dunsku)
https://ekstrabladet.dk/nyheder/samfund/her-tilbyder-ikea-gratis-vacciner-til-alle-kunder/8480673
a w language
https://www.jpost.com/israel-news/buy-one-get-jabbed-free-ikea-big-offer-vaccine-to-shoppers-659773
To jest wiadomosc, jak win to win robic, przy kaffce
pzdr Seleukos
@Aborygen
23 LUTEGO 2021
3:11
Idź się utop.
@ Optymatyk
Idz sie utop.
To nic prostszego skoro wszystkie wody nosza barwy topielca.
Abo!
W 1983 ani ja ani pies, nic jeszcze nie wiedzielismy o e-mailach ale z wody sie otrzepal.
https://www.youtube.com/watch?v=aZ5xN8LaxVk
Antonius
22 LUTEGO 2021
15:23
Mój komentarz
Wiem, że miałem gdzieś taki plik i było mi go szkoda i zamiast klikać „anuluj” i pomyśleć, nacisnąłem „odrzuć” i to bydlę odrzuciło, ale moją 3-godzinną pracę!!!
Myślałem, Że mnie szlag trafi,
Mój komentarz
Antonius, to samo miałem kilka razy ze znikaniem napisanych tekstów zanim się zorientowałem się, że to „Odrzuć”, to jest ściema i oznacza całkowity przepadek pliku.
Stąd wnioskuję, ze pisałeś swój komentarz w programie OpenOffice Write, bo w nim jest ta wprowadzająca w błąd komenda Odrzuć – klik i nie ma pliku.
Gdy kończy się pracę z plikiem, wyświetla się okienko z poleceniami do wyboru – Zapisz, Odrzuć i Anuluj. Zapisz, to wiadomo, Anuluj, to odstępstwo od zapisywania, a Odrzuć, to co?
Po długich deliberacjach samego ze sobą zorientowałem się, że Anuluj oznacza rezygnację z zapisu i powrót do okna, w którym jest napisany tekst. Ale co do Odrzuć miałem wątpliwości.
Odrzuć? Co odrzuć, gdzie odrzuć? Zanim się rozeznałem w tej terminologii, to powiesiłem dziesiątki psów na twórcach tych poleceń, na tłumaczach przekładających z języka angielskiego na polski, na programistach, którzy nie rozumieją prostego człowieka. Bo ja, który pisze sobie jakiś tekst, jestem prostym użytkownikiem, a nie filozofem, językoznawcą, informatykiem, czy analitykiem psychologii programisty, który to wymyślił.
TJ
Korekta
Pierwsze „Mój komentarz” należy skreślić. To są słowa Antoniusa nie tejota.
TJ
SoftMaker Office – https://www.softmaker.com/pl/softmaker-office
Od lat używam darmowej wersji próbnej.
Poniewaz chwilke czasu mam, co jest rzecz (bez)cenna, pragne odniesc do historii computer(a) co Tejot napomknal i powiesil „…dziesiątki psów na twórcach tych poleceń, na tłumaczach przekładających z języka angielskiego na polski, na programistach, którzy nie rozumieją prostego człowieka. Bo ja, który pisze sobie jakiś tekst, jestem prostym użytkownikiem, a nie filozofem, językoznawcą, informatykiem, czy analitykiem psychologii programisty, który to wymyślił.”
Computer co znacie (wiekszosc z Was) jest wynalazek amerykanski. Jak kto Wam powie cos o Odra, albo K2, to kit Wam sprzedaje. Dotyczy rowniez innych kitow lokalnych (co kraj to kit inny). Jak kto Wam powie o jeden xundz albo Angielka 200lat dawniej saga, to (pol)kit Wam sprzedaje.
Logika w compie, nic wspolne ma z logika prostego czlowieka. Computer, wymyslony zostal, zeby pieniadze zarabiac. W zadnym wypadku, dla prostego czlowieka, ktory o pieniadzach, czyta gazetki. Pieniadze maja zarabiac tworcy/producenci compow jak i FIRMY co zatrudniaja kogokolwiek (prostego), tez dla zarabiania forsy. Dotyczy rowniez oprogramowania. Dowolnego!!! Historie oprogramowania dowolnego, najlepiej sledzic co wyszlo z pomyslu VisiCalc.
Compy, przy ktorych siedzicie (ja tez teraz jak pisze) sa tylko „wypadkiem” przy pracy. Resztka, zaoferowana rowniez dla forsy zarabiania. Cos jakbyscie Szanowni auto kupili, co w drzewo pierdyklo i spodziewali uzytkowosci Lamborgina i Volvo Truck na raz osiagnac. Tym autem.
Nie nerwujsia Kazmisz. Dziela wielkopomne, cywilisacje popychajace do przepasci jak i blog LA nie trzeba zapisywac. Wystarczy „okienko”. Wiem z wlasnego doswiadczenia, a cale zycie spedzilem w srodowiskach wyzej. Czasem majac jaki succes. Gdybyscie jednak chcieli, swoje texty dla potomnosci zachowywac to Ja Seleukos, rekomenduje Apache OpenOffice 4.1.9 release. Sam uzywam 4.1.5 release. Calkowicie za darmo, bez cudzyslowow darmo. Apache byli dzikie plemie indianskie, a teraz tez helikopter (tez gruby pieniazek).
Zaleta tego Apache(a) polega na modulach (czesciach) basdanych, kalkulowania (gdybactwa) i matematycznych formulach (polgdybactwo), poza inne jak pisac czy obrazki stawiac (pacz Morawiecki premier). Ja nie mowie, ze Morawiecki, od razu zostaniesz. Ale Twoje wielkopomnosci mozes zautomatysowac nieprzepadalnosc, nawet co minuta. Moja osobista zdolnosc pisania znaczkow na minute jest duza. Jakkolwiek duza jednak, zawsze skonczona. Jak Twoja.
Z polskimi znaczkami (kurzymi zwane diakrytyczne) jest problem. Kiedy te Amerykance zapytali o standard polski (zeby forse zarabiac), to polscy standartowcy poklocili wzajemnie, co jest standard. To olani zostali, calkiem agnostycznie. Bo zarabianie mamony, jest najwieksza sila pociagowa NieSzarych ludzi (bozia).
Tyle ja, majac chwilke czasu i
pzdr Seleukos 🙂
Również wiosna ma swoje dobre strony:
Można w końcu spalić zimowe opony.
@Qba
Smrod z komina
Gdy przemija zima
Kiedys Marzanny topino w rzece
Teraz w kominach sie cos upiecze.
Rycho, ksiaze Butapren Terlecki wyszedl z trescia aby wszelkie ex-komuchy wyjebaly sie z PiSu. Obawiam sie ze zabraknie im kadr.
Apostazyjne fantazjozowanie
To najnowsza moda w katowolsce
Ale dalej z poblogoslaw nam „panie”
Bo przeciez jestesmy w Polsce
Tu nadwislactwo wierzy
We wszelkiego czarnego luda
A Gdy od kosciolka odbierzy
Mysli ze mu sie cos innego uda
Chocbysta sie jak niewiem starali
Z kosciolkim czy tez bez
Niebo znika w oddali
I niech je jebie pies
Sorry za kilka bledow stylistyczno-ortograficznych ale pisalem gdy opony sie moga zapalic.
Tusku-bohateru powrocilo po latach
I doradza teraz na wszelkich czatach
Ze niby to nie PeOwa jest ta wina
Ze nad wolska zawisla ta PiSowa kurtyna
I nie wiam jakby sie nadymal
To jednak kacz go po prostu wydymal
Ramschel
23 lutego 2021
17:33
„… jednak kacz go po prostu wydymal”.
Ale to już było.
https://www.youtube.com/watch?v=Y2lX5J-8L9o&ab_channel=KabaretOLD01
Meritum na końcu.
Jak oni się wszyscy boją !
Pawłowicz do kościoła wybrała się z… ochroniarzem! Nie opuszczał jej nawet na krok
https://natemat.pl/340357,pawlowicz-do-kosciola-wybrala-sie-z-ochroniarzem-razem-poszli-na-msze
Jeden z komentarzy pod artykułem:
Krzysztof Wrocławski
Panno doktor habilitowana Krystyno Pawłowiczówno!
Jest jesień 2022 roku. Jest już po przedterminowych wyborach, które oczywiście wygrała strona demokratyczna, i rząd PiSobolszewicki przeszedł na karty historii.
Rozpoczęło się rozliczanie PiSobolszewii i naprawa państwa.
A ponieważ Trybunał Konstytucyjny nie został wybrany zgodnie z konstytucją , oraz prezes Trybunału nie została zgodnie z konstytucją powołana na to stanowisko, (dlatego że nie było uchwały Zgromadzenia Ogólnego sędziów, którzy by wskazali na dwie osoby, które miałyby być przedstawione prezydentowi), oczywistym jest, że zwykłą uchwałą sejmową TK zostanie rozwiązany.
I teraz panno Pawłowicz , uwaga!!! Koniec przywilejów, koniec ochrony, koniec wielkiej kasy i koniec immunitetu.
Trzeba będzie zapyer…ać po bułeczki i iść do ludzi, bez goryli. To cię czeka. Jesteś na to gotowa?
Na pewno czeka cię wiele sympatycznych historii „na mieście”. Już wkrótce.
Oby tak się stało jak najszybciej.
Antonius
22 LUTEGO 2021
15:23
Szanowny,
„Odrzuć? Co odrzuć, gdzie odrzuć? Zanim się rozeznałem w tej terminologii, to powiesiłem dziesiątki psów na twórcach tych poleceń, na tłumaczach przekładających z języka angielskiego na polski, na programistach, którzy nie rozumieją prostego człowieka. Bo ja, który pisze sobie jakiś tekst, jestem prostym użytkownikiem, a nie filozofem, językoznawcą, informatykiem, czy analitykiem psychologii programisty, który to wymyślił.”
Czytam i takie mnie nachodzą refleksje:
Bardzo dawno juz temu (1972) na kalifornijskiej highway 101 zwrócił moją uwagę bumper sticker głoszący: „APPARATUS ARE FOR PEOPLE”. Tak wpadłem na pomysł wykorzystania pierwszego z mikroprocesorów Intela MCS 4004. Olśniło mnie wonczas, że ten processor pozwoliłby wyeliminować plejadę wszelkiego rodzaju przycisków, gałek i pokrętł, których przenaczenie mało kto w pełni rozumiał. Niezwykle to było irytujące w przypadku appliances oraz elektroniki domowej, katastrofalne wręcz w przypadku aparatury medycznej. Postanowiłem zatem naprawę istniejącego stanu rzeczy od tej ostatniej zacząć. W wyniku powstał „apparatus” w pełni automatyczny (całkowicie pozbawiony tak irytujących wszelakiego rodzaju guzików, gałek i pokręteł), który każdy kto go pierwszy raz na oczy widział mógł z łatwością bezbłędnie obsłużyć (klapkę otwórz, próbkę wstrzyknij, klapkę zamknij). W przeciągu półtorej minuty wykonujący to na co laborant pół godziny potrzebował. Sam się po każdym pomiarze ten apparatus czyścił i sam siebie w równych odstępach czasu kalibrował, wszystko automatycznie. Co więcej, w 30 z górą lat później, wciąż cieszył się opinią takiego, który nigdy się nie psuje.
Stopień użytkowności czegokolwiek warunkuje jednoznaczność dwustronnej komunikacji z użytkownikiem. Za klasyczny tego przykład posłużył mi wówczas „mózg elektronowy” GE dostępny użytnikowi jedynie za pomocą dalekopisu – na większość poleceń odpowiadał „WHAT?”. Taki miał zwyczaj. Mogło mu to do 15 minut zabrać zanim odpowiedzi udzielił co niezwykle kosztowne było. Problem na tym polegał, że ludzie uznawali odpowiedź za brak zrozumienia polecenia, a komputer komunikował brak możliwości jego wykonania. „WHAT?” znaczyło „Zastanów się półgłówku o co mnie prosisz”.
Ten „elektronowy mózg” dostarczył mi niezbitego dowodu, że „programistów” (czytaj dżokeji ujeżdżających keybord) do programowania urządeń zautomatyzowanych używać nie należy – brak im podstawowych communikation skills. Dlatego też oprogramowaniem wyżej wspomnianego apparatus (czyli jak to się dzisiaj mówi software) zajmowało się oprócz mnie jedynie dwu adeptów nauk ścisłych jeden elektronik, drugi mechanik. Na poziomie pojedyńczych „bitów” było to oprogramowanie tworzone, przy pomocy dzuirkacza papierowej taśmy dalekopisu – do ośmiu dziurek w jednym rzędzie.
Niezwykle żmudny i czasochłonny był to proces zmuszający do nadwyraz gruntownego przemyślenia tego co chce się zrobić zanim się to robić zacznie. Już na samym początku okazało się, że u Intela nie za bardzo myśleli – nie wyposażyli MCS 4004 w możliwośc wykonywania kolejnych instrukcji w dowolnych odstępach czasu (single stepping) ani też nie zadbali o to, żeby zawartość wewnętrznych registrów microprocesora była zdefiniowana (wyzerowana) w wyniku RESET – inaczej mówiąc stworzyli coś w rodzaju samochodu startującego z miejsca na maksymalnej prędkości z kołami ustawionymi w przypadkowym kierunku. Na całe szczęście wyposażyli MSS 4004 w NOP czyli „nie rób nic” instrukcję, którą (jak się okazało) można było zewnętrznie na „data bus” wymusić. Tak więc wymuszając NOP z zewnątrz mogliśmy registry wyzerowwywać i pojedyńcze instrukcje w dowolnym odstępie czasu jedna za drugą w dowolnej sekwencji wykonywać (pierwszy o ile mi wiadomo program analyzer w ten sposób powstał), bez czego nie sposób by było mój ambitny zamiar zrealizować.
Tym niemniej największym z wyzwań konstrukcji nie tyle trudności natury technicznej były, co to żeby użykownikowi żadnych możliwości popełnienia głopstwa nie dać, co biorąc pod uwagę ludzką ingenuity w tym względzie nie lada jest wyzwaniem – klapkę otwórz, próbkę wstrzyknij, klapkę zamknij niby proste, ale jak ma apparatus reagować w przypadku gdy ktoś jej nie zamknie, lub będzie usiłował w niewłaściwym momencie otworzyć? jak gdy niewłaściwą ciecz jako próbke będzie usiłował wstrzyknąć ? jak gdy za dużo lub za mało wstrzyknie? w każdym z przypadków reakcją musi być dla obsługującego w pełni naturalna i zrozumiała – „an apparatus for people” to taki, który nie tylko że nie stwarza, ale wręcz nie dopuszcza, możliwości popełnienia głupstwa no matter how hard are you trying, a jeśli już to sukces w tej mierze nie do nieodwracalnych konsekwencji prowadzi, ale takich które nietrudno samemu skorygować .
Proroctwa marketingowych specjalistów iż takie „niereponsywne urządzenie” na rynku się nie przyjmie nigdy się nie spełniły – po roku market share 80% było – klientom niezwykle taki w pełni zautomatyzowany, prymitywny w obsłudze apparatus do smaku przypadł.
Potem Steve Apple zbudował, Bill świat MS-DOS / WIndows uszczęśliwił i definicja „an apparatus for people” uległa radykalnej zmianie na taką, która za cel stawia nie tylko stworzenie każdemu instant możliwości zrobienia niezliczonej ilości głupst, ale wręcz go do tego zmusza.
Podsumowując:
Nikt poniżej podanych prawd bardziej nie jest świadom niż software gurus oraz od marketingu specjaliści i nikt też ich bardziej efektywnie wykorzystać nie potrafi:
1. . Propensity do robienia głupstw w ludzkiej naturze leży.
2. Znakomita większość „wolność” z niczym nie ograniczonemi możliwościami w tej dziedzinie utożsamia.
3. Never make it better, when making it different will suffice.
4. Każdemu można wmówić, że jeśłi produkt oczekiwań nie spełnia, wina po użytkownika stronie leży.
Filozoficzny podkład, a jakże, jest:
– Wolność jako działanie ze świadomością konsekwencji tzw. „frihed under ansvar” (wolność opowiedzialna) przedmiotem zażartych dyskusji w Danii była, choć generalnie praktykowano tam wówczas „frihed uden ansvar” (wolność nieodpowiedzialną), ansvar czyli odpowiedzialność na społeczeństwa czyli samfund barki składając. W tym względzie Dania okazała się być a trendsetterem podobnie jak w design.
Pozdrawiam,
Calvin H.
PS.
Z moich osobistych doswiadczeń wynikałoby: Świadomość możliwości popełnienia głupstwa nadwyraz w życiu przydatną bywa, ale z drugiej strony możliwość popełniania głupst do pełni szczęścia jest absolutnie niezbędna.
Calvin Hobbs
23 lutego 2021
23:56
.. czyli potwierdza twój opis moje podejrzenia, iż skażenie wszelakich apparatusów nastąpiło na bliżej czy mniej określonym etapie ujeżdżania swych kayboardów przez jeźdźców programistycznej apokalipsy. Moje podejrzenia wzięły początek w połowie ostatniej 10ki lat ub. wieku, przy okazji zawodowego obcowania z onymi dżokejami. Banalna sprawa: wówczas następowała tzw „komputeryzacja” m. in. rachunkowości firm. U mnie wdrażała taki system rodzima tzw wiodąca firma stołeczna. Środowisko B&W znaczy DOS (nota bene Win3.11 był tylko w kompie szefa). Surowe, bez zbędnych girlandów i inkrustacji. Ale nie! Towarzystwo apokaliptyczne nie potrafiło zrozumieć powodów wybrzydzania, bo przecież dostarczyli znacznie więcej, niż potrzeba. Pada nieśmiałe pytanie: a po co to więcej? No bo oni mają taki STANDARD. Wszystko albo nic. W dodatku to wszystko za niewygórowane – ich oczywiście zdaniem – pieniądze. Pytamy, czy w takim razie możemy dopłacić do takiej wersji, która nie będzie tym wszystkim za nieduże pieniądze, ale jednocześnie nie będzie wymagała od nas żadnej ingerencji adaptacyjnej. Takiej opcji na razie nie ma, ale na specjalne zamówienie … Nas na eksperymentowanie stać nie było, zwłaszcza na żywca i za własne fundusze. Podobną zapewne metodą następowała „standaryzacja” całego IT. Prostota użytkowania i funkcjonalna asceza padły ofiarą bizantyjskiej nadmiarowości pseudo użytkowej. Bo to się podobno miało lepiej sprzedawać. Istota postępu. Kto dzisiaj pamięta jeszcze, że pierwsze arkusze kalkulacyjne startowały z dyskietek firmy Borland? A to tylko ok 30 lat temu. Ponieważ decydujący głos w kształtowaniu użytkowego oblicza postępu technologicznego mają nie od dziś księgowi, to pewnie na ich konto można zaliczyć STANDARD dostarczania w dowolnym produkcie elektroniki użytkowej nadmiaru potencjalnej funkcjonalności nad zdolnościami percepcyjnymi „przeciętnego” tegoż cuda użytkownika. W tym sposobie niemal każdy, kto korzysta z laptopa, telefonu, domowego AGD czy nieantycznego pojazdu staje się mimowolnym MacGywerem, co to śmigłowiec schowany ma w rowerze. Na wszelki wypadek. A jak już ten wszelki nastąpi to i tak albo się okaże, że śmigło odpadło, albo że zamiast śmigłowca tam jest jednak łódź podwodna. I jak tu się nie pomylić? Cwane gapy.
seleuk|os|
23 lutego 2021
11:38
Velærværdig,
Mój sergeant Bruno (Pollack z Connecticut o rozległym doswiadczeniu życiowym, któremu zawdzięczam swoją znajomośc polskiego w zakresie a Marine niezbędnym) tak by chyba to wszystko razem wziete skomentował:
„G..o chłopu w kieszeń nie zegarek.”
Nie z nami już on, zapytać go niestety nie mogę czy dobrze się domyślam.
Odmienny nieco od Ciebie mam na tą całą historię pogląd, być może ponieważ dłużej to obserwuję, być może ponieważ w stajence już byłem obecny. W PRL-u jak mnie naoczni świadkowie tego informowali pierwszym „mózgiem elektronowym” istniejącym w kilu egzemplarzach była Uniwersalna Maszyna Cyfrowa UMC-1. Na podstawie jej dokumentacji powstawała następnie ODRA. Pierwsze UMC-1 na potrzeby Ministerstwa Spraw Wewnetrznych (tak sie to chyba nazywało) w jakims Zakładzie Doświadczalnym Politachniki Warszawskiej zbudowano. Nie wątpię do celów ewidencyjnych, zapewne kontroli wydawania paszportów.
Prekursorami PC i Apple były Commodore, Attari (i temu podobne ósme cuda świata do grania gier wszelakich budowane) oraz kalkulator kieszonkowy. Software przez duże S owszem pisany był, ale dla komputerów szerokiej publiczności niedostępnych i nie przez „gik” ale z reguły przez osoby z wieloletnim wyższym wykształceniem, które w znakomitej większości świetnie zdawały sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji tego co robią.
Tak naprawdę zmienił krajobraz dopiero Intela 8086 i jego pochodne. Wtedy pojawily sie cudowne dzieci ze Steve i Bill na czele. Tych konsekwencje tego co robią nie obchodziły. Zbytnio byli zajęci pławieniem się w glorii tego co robią.
College dropouts utorowali drogę high school dropouts. Jedni i drudzy zaśłepieni tym co „ich software” potrafi stworzyli jedyny w swoim rodzaju ser szwajcarski w którym wiecej dziur niz sera i to jakich dziur – cały przemysł się na ich istnieniu dziś opiera. Sotware od dawna już budują z cegiełek, o których wiadomo iz każda dziurawa. Całych niema, bo wiadomo iż cała to z definicji taka, w której jescze dziury nie znaleziono, a nie taka w której dziury niema. W efekcie każdy system dziurawy, każdy kto z dziurami obyty spenetrować go może. Moduł szmoduł temu nie zapobiega. Moduły „elestyczność” mają zapewniać a nie ułatwiać zycie koncowemu użytkownikowi, temu który w tym food chain najniżej, któremu jak ongiś afrykańskmi murzynom błyszczące szkiełka się sprzedaje.
Jeśli nie potrafisz sam lepiej zrobic tego co powinni dobrze zrobić ci którzy ten chłam na rynek rzucają, w głębokim dudu jesteś, such is the reality. PC uzależnia, podporządkowuje. Jesli nie ma się wiedzy i umiejetności potrzebnych do tego, żeby być jego panem, człowiek jest na jego łasce, czyli łasce tych od których go nabył i którzy z kontynuowania tego stanu rzeczy żyją.
Nie przekonuj mnie o Velærværdig, że w Szwecji jest inaczej.
mvh
Calvin H.
scrambler
24 lutego 2021
0:44
You got it right.
@Tobermory https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2021/01/17/nieznosna-kruchosc-bytu/#comment-603248, czyli o karabinku „Grot”.
Cytując kolejny artykuł „Onetu” na jego temat – https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/macierewicz-kupil-groty-przed-zakonczeniem-ich-testow-oskarzenia-opozycji/vzn1prn,79cfc278 :
Przez pierwszą część spotkania przedstawiciele rządu, wojska i zbrojeniówki wychwalali karabinek, koncentrując się na jego polskości. Wiceminister Skurkiewicz mówił o Grocie jako „produkcie typowo polskim, wyłącznie polskim, bazującym na polskiej myśli technologicznej”, a Antoni Macierewicz twierdził, że jest to karabinek „tak świetny”, że spowodował „niebywałą nagonkę na polski przemysł zbrojeniowy”.
Jeśli karabinek jest naprawdę tak szmelcowaty jak wykazują testy, P. minister puszcza kolosalnego bąka, chlubiąc się publicznie i oficjalnie „Polnische Wirtschaft”, a Ściemarewicz węszy jeszcze jeden spisek wrażych sił.
@Calvin Hobbs,
„Twoja” historia jest jak „moja”. Ja tylko uniknac chcialem podawania skrotow literowych i nazwisk. Pierwszy komercyjny prog napisalem w Turbo Pascal i Assembler. Operacyjny sys nie pamietam dzis jak nazywal, w kazdym razie byl na duzej dyskietce. W drugiej szufladce to co ja napisalem i skompilowalem (com czasem exe). Pozniej, costamcostam pisalem w Cobol na sys Sintran (norweski). Na kursach Workstation (NT4) uczestnicy mieli przykazane (wiekszosc panie bankowe) zrobic cert, zeby miec mozliwosc podwyzki. Wyobraz sobie Calvin zrobily, mimo mojej zerowej pedagogiki. Z MSDOS, najlepiej pamietam „cwiczenia” ciagle w zdresowaniu pamieci prog mem (poczem param). Biedak (Ms-DOS) mogl tylko adresowac 640kb RAM 🙂 W VattenfalL instalowalem 4000 OS jednoczesnie (unattended). Maszyny Simens. Tak moglbym w nieskonczonosc, do ostatniego dnia. Co zdanie dwa skroty.
O przygodach w liniach lotniczych (siec, sprzedaz biletow i bokowanie) nie wspomne. Najlepiej 🙂 Pakistanskie Linie Lotnicze (panstwowe). Wszystkie panie byly zony dyplomatyczne. Lub kandydatki na. Nieprawdopodobnie wypielegnowane. Obstawa, w spoconych garniturkach.
W kazdym wypadku Calvin, moje doswiadczenie z tej branzy (innych nie mam) jest. Wszystko dla zarabiania forsy. Ja pracowalem na polecenia innych. Wynajety czlowiek. Nazywalem mnie hatamoto. Pracownicy, albo umiec mieli, albo byli redukowani. Na najrozniejsze sposoby. W Szwecji i pozostalych skand, w swietym Petersborku (filia ASEA, kontorek) czy Hollandi (cztery lata w Maastricht, AUTOCAD w wiekszosci LISP, tez siec, ze Szwecja). Zarabiac pieniazek. Nie umiales, znikales.
Komputerkowanie amatorskie, typ blogowanie, takiego warunku nie ma. Stad pewnie Calvin, duzo glupot pojawia. Tak przypuszczam. W moich historiach, brak jest paroliterowych skrotow. Mam cos kolo 15 cert z PyciutkoMietki, Cisco i SQL, wszystko emeryckie 🙂 Jak na emeryturke udalem do Gr, to ksiazki spalilem w kominku, a dyski zawiesilem na drzewa, zeby ptaki nie dziobaly owocow, kolo Askersund.
Jest mnie niewymownie przykro Calvin, ze bez skrotow tego napisac nie mozna. Paroliterowych. Mam podejrzenie, to jest taki slang, cos na ksztalt koscielno katolicki. Zeby innch wylaczyc, pokazac ich malenskosc.
Mvh Seleukos
@@…
Jak na zamowienie (Calvin/Seleuk). W „moich” czasach tego nie bylo, ale byly poczatki. Ci co nie potrafia, nie znajduja miejsca, w tej ciaglej pogoni za lepsze. Lepsze prog komputerowe. Teraz te najlepsze, nazywaja platforma Uber 🙂 Za „moich” czasow, slowo platforma oznaczalo kombinacje typ Intel Microsoft (processor/sys operacyjny). Dzis znaczy Uber . I cudowne slowo gig
Takie uwagi jezykowe, (nie)jezykowca
https://www.politico.eu/article/gig-workers-employment-rights-european-commission-regulation/
pzdr Seleukos
@@…
Przeczytalem link Herstoryk. O karabinkach mam niewielkie pojecie. Ale niekompetencja WSZYSTKICH, wylazi kazda dziura. Mozna by zastanawiac, nad przyczynami systemowymi niekompetencji. Bo Grot karabinek, to tylko przedmiot, niedopracowany. W systemie niekompetencji. Takich jest wiecej. Jak niedadazac systemowo. Uwazam ja, z premedytacja. Sciemarewicz, uwazam, powiatowy z „piatki Kambrydz” 😀
Moja ulubiona (najlepsza???) strona polskich militariow jest Defence24. Nie Onet. Daje link, porownawczy, nawet nie trzeba czytac. Mozna sluchac z obrazkami. Na koncu jest pytanie, bo strona polska, po polsku. Te same, porownywalne pieniadze (koszty).
https://www.defence24.pl/armie-swiata-marynarka-wojenna-szwecji
O karabinku tez jest, ale inny link 🙂
pzdr Seleukos, poranny przeglad przy kaffce
@ Ramschelski -clip o psiej kapieli.
Piekny to widok, pies po kapieli.
Namokle kudly strzasane woda.
Morda w usmiechu, ze koniec mydla.
i mozna znow sie cieszyc swoboda.
A potem jeszcze sie wtyarzac.
W gownie podworkowego rywala.
I dziwic sie, ze Pan zbyt czesto.
Na lozko wskoczyc nie pozwala.
@ Zly wieczor.
Gdzies sie zaplatal watek w katku.
Jakze do ciebie dotrzec watku.
@
O Panie psa! Niech Twoja wola
Namiesza tak w psa biednej głowie,
By nie rozumiał, że to jednak niewola,
Choć Pan czasami coś dobrego powie.
Czy Pan by chciał chodzić na smyczy?
Czy miska żarcia jest tego warta?
Ja wolałbym urodzić się w dziczy
I zwiewać czasem z szybkością charta.
Aby być wolnym trzeba być szybkim,
Umieć podejmować decyzje trudne.
A tak między nami, to poza wszystkim,
Życie na uwięzi jest po prostu nudne.
Herstoryk
24 lutego 2021
5:36
@Tobermory https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2021/01/17/nieznosna-kruchosc-bytu/#comment-603248, czyli o karabinku „Grot”.
Cytując kolejny artykuł „Onetu” na jego temat – https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/macierewicz-kupil-groty-przed-zakonczeniem-ich-testow-oskarzenia-opozycji/vzn1prn,79cfc278 :
Przez pierwszą część spotkania przedstawiciele rządu, wojska i zbrojeniówki wychwalali karabinek, koncentrując się na jego polskości. Wiceminister Skurkiewicz mówił o Grocie jako „produkcie typowo polskim, wyłącznie polskim, bazującym na polskiej myśli technologicznej”, a Antoni Macierewicz twierdził, że jest to karabinek „tak świetny”, że spowodował „niebywałą nagonkę na polski przemysł zbrojeniowy”.
Jeśli karabinek jest naprawdę tak szmelcowaty jak wykazują testy, P. minister puszcza kolosalnego bąka, chlubiąc się publicznie i oficjalnie „Polnische Wirtschaft”, a Ściemarewicz węszy jeszcze jeden spisek wrażych sił.
Szmelcowatość karabinka „Grot” – od Grota-Roweckiego, oczywiście, żeby było najpatriotyczniej i najtragiczniej w jednym – potwierdza w sposób ścisły ten tekst:
https://www.onet.pl/1614078405172/4/www_onet_pl__informacje_onetwarszawa_jak_fabryka_broni_z_radomia_doprowadzila_do_bankructwa_polskiego_przedsiebiorce_zs6v8db_79cfc278
Przedsiębiorca, wspomagający formalnego producenta karabinków „Grot” – zakłady „Łucznik”, pokazuje, na przykładzie bankructwa własnej, bardzo dobrej firmy – bankructwa wymuszonego (sic!) przez „Łucznika”, jak zabójczo-samobójczy jest system patologii w gospodarce i przemyśle obronnym, jaki wybitnie umocnił Kaczyński.
Jedna z kluczowo ważnych rzeczy, zrozumiałych dla inżyniera, jest taka, że przedsiębiorca, będący fachowcem od technologii obróbki stali, był w szoku, oglądając w „Łuczniku” na żywo, własnymi oczami i słysząc własnymi uszami, jak niekompetentni w sprawach technologii obróbki stali są ludzie z „Łucznika”! Przyjmują oni bowiem, że można punktowo hartować małe stalowe elementy (będące ważnym składnikiem karabinka). Przedsiębiorca-fachowiec wie doskonale, że takie punktowe hartowanie w istocie osłabia cały element w użytkowaniu, czego skutki widać, w tym widać na filmie i w raporcie sporządzonym wcześniej przez fachowca od strzelania z „Gromu”, rusznikarza i całą grupę speców z „Gromu”, którzy stoją za sporządzonym raportem o dziadostwie „Grota”, który wywołał całą sprawę.
Szok może tylko rosnąć, gdy się kapuje, że Rosjanie robią karabinki najwyższej jakości i niezawodności w każdych warunkach bojowych, a rozwiązania technologiczne stoją na najwyższym poziomie. Zaś sposoby testowania broni w każdych warunkach są sprawdzone od wielu dziesięcioleci i gwarantują, że broń będzie skutecznie działać.
Krótko mowiąc: Polska nie potrafi, zwłaszcza pod pisoidyzmem państwowym, zrobić NAWET porządnego karabinka. O tym i o reszcie nie da się mówić bez wściekłości na państwowych gangsterów.
Calvin Hobbs
24 lutego 2021
3:10
W dyskusji z seleukosem poruszyłeś problem potęgi komputerów i ich panowanie nad umysłami „maluczkich“, niekoniecznie głupich, ale nie umiejących znaleźć dziur w tym serze informatycznym , aby je zatkać, lub wykorzystać do niecnych celów. Tak btw nakreśliłeś początek komputeryzacji w Polsce. Ja się włączyłem jako użytkownik na etapie Odra 1013 w Opolskim ZETO.
Byłem jednym z pierwszych klientów. Liczyłem żmudne rzeczy do mojej pracy doktorskiej. Po opanowaniu języka programowania Most 1 mogłem powtórzyć obliczenia, wykonane chałupniczo w ciągu kilku godzin pracy komputera. Moja branża, która żywiła moją rodzinę to diagnostyka plazmy, czyli określenie wartości jej parametrów, m. in. jej temperatury. W moim laboratorium wytwarzaliśmy plazmy o temperaturach od kilka tysięcy kelwinów do 35 000 stopni, ale uzyskanie tej informacji wymagało oprócz kłopotliwych pomiarów parametrów emitowanego światła, niezwykle żmudnych obliczeń – rozwiązywanie układów równań nieliniowych. Potworne obliczenia wykonywałem na wszystkich istniejących urządzeniach i przy użyciu 6-cyfrowych tablic wartości funkcji wykładniczych. Opanowałem do perfekcji liczenie na suwaku logarytmicznym, sprowadzonym z Anglii (ciotka żony) oraz sowieckimi (już nie pamiętam czy białoruskie czy ukraińskie). Jeśli któryś blogowicz jest „wiekowym” inżynierem, to wie (Mińsk?). Wiele spraw nie dało się zrobić na suwaku i wtedy kręciołek. Polska technika była wtedy na wysokim poziomie i nabyłem kręciołek Mesko z klawiaturą cyfrową – cudo! Później gwizdnąłem potężny Soemtron enerdowski w kwesturze, który miał klawisz „Rü”, czyli powrót do zapamiętanego wyniku poprzednich obliczeń – niesamowite ułatwienie. Maszyna zajmowała prawie połowę stołu. Następnie światełko w tunelu moich kłopotów – elektryczny kalkulator, chyba bułgarski (Elka?), a potem bardzo lichy z Wrocławia. Na tym wyposażeniu liczyłem całe wakacje po kilkanaście godzin dziennie i skończyłem obliczenia do pracy. Rok chyba był 1968, bo w radiu cały czas słuchałem Czechów, witających nasze wojska, ratujące czeską demokrację. Do dziś brzmi mi w uszach odezwa – zachowejtie klid! Po wakacjach otworzono w Opolu ZETO z Odrą 1013 i nowa dla mnie era obliczeniowa; napisanie programu w Most 1, przygotować dane na taśmie papierowej (wąskiej) i heja! Byłem tak bliski ośrodkowi, że pozwalali mi na korzystanie z maszyny po południu, gdy wszyscy poszli do domu. Dyrektorem był miły gośc, fachowiec – tzn. W zawodzie „dyrektor“, jak w komedii z postawieniem budynku do stawu. Był uprzednio dyrektorem Centrali Rybnej. Szybkość obliczeń nie była oszałamiająca, ale kręciołek i elektryczne kalkulatory przeszły do lamusa. W Polsce następny krok to były nowsze Odry z programem Most 2 (z szeroką taśmą), już zbliżonym do Fortranu na zachodzie. Kłopot był z dostępem, bo maszyna była na wrogiej uczelni – w WSI, ZZETO w późniejszych latach kupiło Mińska, ale mnie to nie „zaimało“, bo dokonałem milowego skoku cywilizacyjnego w Paryżu – najnowsze IBM-y i potem jeszcze szybsze, tylko zapomniałem nazwy (VAX?). Miałem kanciapę z klawiaturą, monitor i drukarkę, czytnik kart był obok. Małe pliki drukowałem na miejscu, duże w Orsay (50 km?) i szofer obserwatorium je przywoził. Kilka lat później był dalszy krok, żadnych danych na kartach tylko zapis na dyskach. Po każdym powrocie z Francji napotkałem Polskę z marnymi komputerami (w porównaniu).
Na Zachodzie pojawił się dodatkowy trend, miniaturyzacja – od maszyn biurkowych Wang do kalkulatorów programowalnych Hewlett Packarda, program na wąskim pasku magnetycznym, wspaniała sprawa, nie trzeba było dupy podnieść i jechać do ośrodka obliczeniowego.
W tym miejscu stanę się patriotą i z dumą informuję, że tak poważna firma jak HP użyła notacji, wymyślonej przez polskich matematyków. Ze wstydem przyznaję, że ja jej nie cierpiałem, ale komputerki ją ceniły.
Rozważania o pierwszych komputerach, pamięciach, modułach, pierwszych wersjach OS (systemów operacyjnych), arkuszy kalkulacyjnych, itd. są cofaniem się do punktu wyjściowego rewolucji IT.
Antonius wraz z tejotem mieli problem z komunikowaniem się użytkownika z programem
(edytorem tekstu) z powodu znacznie prostszego niż problemy pierwszych software działających u użytkowników – z trudnością w jednym, jedynym punkcie, newralgicznym dla dalszego losu dokumentu.
Firma sprzedająca program nie zauważyła, czy też wynikało z to z naturalnej kolei rzeczy, że w polskim języku słowo „Odrzuć” wynikające z przetłumaczenia jakiegoś terminu angielskiego powszechnie używanego przez programistów speców od interfejsów (GUI?) ma znaczenie takie siakie, nie wiadomo jakie.
Klik w to słowo i świeżo wytworzonego pliku nie ma.
Czy firma mogła zauważyć brak koincydencji zamiarów tłumacza, czy programisty z odbiorem, rozumieniem tego słowa przez jakąś część użytkowników?
TJ
Przeczytałem historię szczepienia się @Antoniusa i w pierwszym moim wpisie zasygnalizowałem, że będę miał do czynienia ze służbą zdrowia choć jeszcze nie jako pewny kandydat do zaszczepienia (moją grupę wiekową minister gdzieś zapodział). Pochwaliłem się jednocześnie wysłanym kuponem lotto z możliwością wygranej 20 mln PLN. Niby nie mają te dwa zdarzania niczego wspólnego, ale zaraz opisze, że tak i to z Norwegią.
1) Lotto. Oglądałem kiedyś reklamę norweskiej wersji lotto z małżeństwem staruszków na ganku (coś mi to przypomina), którzy trafili wygraną i debatują, co za to kupić. Postanowili, że żarówkę, bo akurat się na ganku przepaliła. Koniec reklamy.
2) Służba zdrowia. W jednym z ostatnich numerów Polityki czytam, że w Norwegii każdy obywatel kontaktuje się z lekarzem dwa razy w roku (2 x rok), a w Polsce siedem razy na rok (7 x rok). I kto tu ma lepszą służbę zdrowia?
a) Dzwonię do przychodni, więc pani zapisuje mnie na teleporadę- (zapłacono)
b) Dzwoni lekarz i robi ze mną wywiad tzn. ja wyjaśniam mu, co mnie boli, więc prosi, żebym przyszedł do poradni- (zapłacono)
c) Przychodzę do gabinetu lekarza (młodego), który się o dziwo interesuje moimi dolegliwościami i zleca badania krwi plus USH- (zapłacono)
d) Idę do laboratorium (zewnętrzna firma przysyła pielęgniarkę z potrzebnymi instrumentami od pobierania krwi) – (zapłacono).
e) W inny dzień zgłaszam się na USG (mistrzostwo świata w szybkości badania bym przyznał – wiem bo już miałem takie badania) – (zapłacono).
f) Rejestruję się telefonicznie w przychodni i czekam na telefon lekarza, któremu robię zdjęcia wyników badań i posyłam sms – em, i znowu czekam na telefon. Oddzwania i mówi, że nie ma pojęcia co mi jest, więc daje przekaz do specjalisty – to jest kod cyfrowy do podania w odpowiedniej przychodzi do samodzielnego znalezienia (zapłacono).
g) Dzwonię do takiej przychodni, gdzie miła pani informuje mnie o terminie na listopad, więc się zapisuję (zapłacono)
Dzisiaj rano zadzwoniłem jeszcze raz, żeby mnie pani usunęła z listy, bo to jakieś kpiny. Jak będzie coś poważnego, to w listopadzie już mnie nie będzie. Zabawne jest jeszcze to, że dostaniecie powiadomienie sms-em i email- em o tym, że zapisano was do specjalisty, ale na próżno szukalibyście w tym wiadomościach terminu wizyty, ten podała mi ta miła pani, gdy się zapisywałem.
W podsumowaniu jest tak, że w lotto nie wygraliśmy z żoną (problem z głowy), natomiast NFZ zapłacił za moje „leczenie” aż sześć razy (6 x razy), więc Norwegowie niech się gonią z bidą.
Alleluja i do przodu!!!
Nogami?
BWTB
24 lutego 2021
13:53
…może z tym norweskim lotto jest podobnie, jak w naszym brodatym wicu?
Zaproszono szczęściarza przed kamery. Pada pytanie, co on teraz z tymi milionami zrobi.
– Najpierw oddam długi pożyczki, Jankowi, szwagrowi, Ceśce i Irenie.
-A reszta?
-Reszta musi poczekać.
Albo może te żarówki takie drogie? To może chociaż wieczysto wiekuiste?
@Antonius to bardzo dobrze, ze „przylozyles” sie do sprawy i udalo Ci sie wraz z zona zaszczepic. Kosztowalo Cie to nieco wysilku, ale gra byla warta swieczki. Moze jednak troszke wyrozumienia dla organizatorow tej poteznej akcji logistycznej, ze nie wszystko szlo idealnie. Wszak to byl pierwszy dzien. Moze tez dobrze jest pamietac, ze to nie zly PiS nie chce i nie umie szczepic tylko dobra Unia skompromitowala sie w sprawie zakupu szczepionki. A takze trudno oskarzac ministra i rzad, ze lokalna opieka zdrowotna jest nieuczciwa i to nie ministerstwo jest odpowiedzialne tylko samorzady pod, ktore podlegaja szpitale itd.
Polska jawi sie na tle innych krajow Europy dobrze lub b. dobrze. Do niedawna byla w grupie 4 krajow z najwieksza iloscia podanych szczepionek na 100 mieszkancow. , Pozostale to byly malutkie jak Malta, Serbia. Napewno bylismy lepsi w ilosci szczepieniach na 100 mieszkancow od ulubionych Niemiec gdzie wszystko gra o tak o tak, a takze innych krajow. Zainteresowalam sie tym kiedy na BBC dwukrotnie zobaczylam pania z EU, ktora na codzien walaczy o praworzadnosc Polski, a ktora wlasnie na takich miejscach wymieniala Polske.
I to nie rzad i ministerstwo sa winne za brak szczepionek, o czym dobrze wiecie, ale nie chcecie pamietac. A juz jak najbardziej nie sa winni za kolesiostwo i nieuczciwosc odpowiedzialnych za akcje. Dlaczego maja sie czuc winni, kiedy tak nie poczuli sie celebryci, a w obronie skompromitowanego rektora wystapily najwieksze autorytety. Zreszta zwyczajny obywatel tez na ogol mowil, jesli mogli….
W USA, szczepienia ida dosyc sprawnie, chociaz sa przerwy w dostawach z roznych powodow, jak dwutygodniowe zamiecie na Wschodnim Wybrzezu, czy tez mrozy w Teksasie. Jestesmy po UK, no i oczywiscie Izraelu w ilosci zaszczepionych. Na dzien dzisiejszy 18%. W UK duzo ponad 20% To jest na pewno korzysc z wyjscia z Unii.
W mojej szerszej rodzinie zaszczepieni zostali juz wszyscy, ktorym sie nalezy : 3 osoby frontliner workers, 2 osoby essential workers, jedna z chorobami towarzyszacymi, jedna w domu opieki, ja ze wzgledu na wiek ….
Oprocz pracownikow zdrowia wszyscy poswiecilismy wiele godzin nocnych itp azeby sie zarejestrowac.
Wszystkie wskaznik choroby w Amerycei ida w dol, chociaz w dalszym ciagu sa dramatyczne. Sklada sie na to wiele parametrow, w tym coraz wieksza dyscyplina spoleczenstwa po odejsciu Tr. i zestrachanie sie ludzi. Co do samego szczepienia fachowcy mowia, ze trzeba jeszcze poczekac, zeby potwierdzic korzystny trend z tego powodu.
A w Polsce trzecia fala , ale nie bedzie nam rzad PiS plul w twarz i chlopaki z Zakopanego z panie Gessler , a takze inni, ktorzy wiedza lepiej co nalezy zrobic obala rzad.
Nie wzrusza mnie Wasza trzecia, czy ktoras tam fala, skoro ludzie sa tak nieodpowiedzialni. Coraz bardziej okazuje sie, ze zachowanie trzech podstawowych rezimow daje duza ochrone. Szpitale, osrodki zdrowia dla pacjentow dochodzacych sa juz od miesiecy najbezpieczniejszymi miejscami. Dlaczego ? Chyba nie trzeba tlumaczyc.
@tejot
Politechnika Wroclawska 1975-1981. Odra tysiac trzysta iles. Jezyk komputerowy Fortran, przepisywany na karty perforowane aby ten komputer (wielkosci stodoly) mogl cos sklecic. Wchodzilo sie na tzw koncowke komputera ale nie osobiscie tylko z personelem. Kazdy minimalny blad obracal sie w DAAAAAAAAAAAAAAA. Ale przetrwalem.
(nie)Tylko do @Calvin Hobbs, pare godz swieze(stare) o przyszlosci Volvo Cars (osobowe), bo wykazales Calvin zainteresowanie
https://www.di.se/ditv/ekonomistudion/volvo-cars-och-geely-fortsatter-som-fristaende-bolag/
Tu Wszystkim moze byc pomoc, co klopot maja z instrukcjami comp (stare ale jare). Stara, ale jara zasada obowiazuje RFM (read…). Ja sam, NIE STOSUJE tej zasady w pralce, wlaczam tylko prunt (jeden guzik, jeden palec)
https://www.dailymotion.com/video/xrmfie
@Zyta2003 pisze pomylkowo
„…tylko dobra Unia skompromitowala sie w sprawie zakupu szczepionki.”
EU (Komisja) nie ma zadnych kompetencji (uprawnien) do prowadzenia polityki zdrowotnej. To nie mogla skompromitowac. Dzis wyglada, brak ochoty rowniez w przyszlosci, zmienic traktat w tej sprawie. Jezeli, w najblizszej przyszlosci zmiany nastapia, beda w sprawie Unii „dwoch predkosci” (podwojny budget). Tez zmian traktatowych nie wymagaja. Reszta idzie z gory upatrzonymi sciezkami, dosc dobrze.
pzdr Seleukos
@ Aborygen
24 lutego 2021 8:50
Nie ma na świecie takiej słodyczy,
Która pozwoliłaby zapomnieć o smyczy.
tejot
24 lutego 2021
12:45
Jeśli „firma” (znaczy konkretnie kto? Field Service? Customer Service? Marketing? Technical Support? RD?) „zauważyła” znaczy miała jakiś „feedback” to potraktowała go odpowiednio do wielkości reveneu na jaki to wpływ mieć mogło (Product Quality Assurance czytaj Product Reveneu Stream Assurance). Następnie profitability weszło w grę przy resource allocation. Krótko mówiąc, jeśli nie można tego było wykorzystać w wewnętrznym infighting, who the hell gives a sh… approach.
@ozzy
The same song but five years later. The ending features are sickly awesome (if you catch what I mean).
https://www.youtube.com/watch?v=4KT28_q78Vg
Qba
24 lutego 2021
17:36
@ Aborygen
24 lutego 2021 8:50
Nie ma na świecie takiej słodyczy,
Która pozwoliłaby zapomnieć o smyczy.
Lecz jest powiedziane:
wpadniesz w dobrą zmianę.
Odtąd na krótkiej smyczy
dusisz się wśród słodyczy!
seleuk|os|
24 lutego 2021
16:57
Velærværdig,
Dzięki za link. Za cenę zainstalowania cookies można bullshit posłuchać. Według standartowego template z użyciem standartowych wyświechtanych zwrotów. Ani słowa o tym co się z wyprodukowanymi dotychczas Volvo ma stać, jakie plany odnośnie zapewnienia maintenance suppport wcześniej wyprodukowanych, nieme f… you suckers. Jednym słowem promising!
Świetlana przyszłość… czy to aby nie PRL speak?
mvh
Calvin H.
@ Tanaka
24 lutego 2021 18:17
Niejeden dla zdobyczy
Złapał się smyczy,
Nie dostał słodyczy
I skowyczy.
@Calvin Hobbs, miales zainteresowanie, dalem link. Fuck you suckers, dobra streszczenie Twoje 🙂 Bardziej dyplomatycznie, bycmoze byloby „dalej mamy zamiar pieniazek zarabiac osobno. Tak nam teraz pasuje. Bez wspolnego notowania (pierwsze zdanie)”
Nie chce mnie szukac ostatnich sprawozdan finansowych. Volvo i Geely. Na dobrej pozycji (zainteresowania) Samuelsson wymienil investorow 🙂 To najwazniejsza grupa (chyba) w wszystkich firmach. Przyznaje, potraktowal ich „po macoszemu”, jednym slowem.
pzdr Seleukos
BWTB
24 lutego 2021
13:53
Porównując ten opis z moimi doswiadczeniami wyniesionymi z Danii półwieku temu kompletna całkowita degrengolada. Jeśli w najbogatszym ze skandynawskich państw tak się dzieje, mogę sobie wyobrazić postęp w pozostałych.
To również w pewnym sensie wyjaśnia powody dla których Obama nagrodę Nobla dostał – to samo usiłował u nas zaprowadzić, aczkolwiek z umiarkowanym jedynie sukcesem.
Te „beskyttende hænder” od kolebki do grobu. Brrrr…
@Zyta2003
Szanowna Zyto!
Już dawno temu napisałem, że mam sentyment do tego nicku, bo to imię mi się bardzo dobrze kojarzy (moja była sekretarka), a niezależnie od tego uczucia na ogół zgadzałem się z Twoimi komentarzami. W dzisiejszym masz dużo racji, ale jest do czego się przyczepić. Pisałem dużo, we wstępniaku, aby zmniejszyć frust po moich niepowodzeniach organizacyjnych. Najwięcej pretensji miałem do siebie, co wyjaśniłem w komentarzach i to mnie tak strasznie wqrwiło. Nie jestem cwany i nad tym ubolewam. Poza tym trudno mi się szybko na coś zdecydować i to było tu potrzebne, abym mógł mieć w „du… żym poważaniu” PiS i jego geniuszy u władzy. Poza tym społeczeństwa innych krajów też są rządzone przez polityków – to nie brzmi optymistycznie. Pokazałem to na przykładzie mojej rodziny w NRW. Nie oceniam zorganizowania NPS przez nasze władze. Zorganizowali, pewnie bez szansy weryfikacji możliwości 6500 punktów szczepień, a stosowanie procedury rejestracji doprowadziło do idiotyzmów, np, staruszka ze Szczecina dostała termin wizyty w Rzeszowie (802 km). Gdyby to robili ludzie, to pewnie nie byłoby takich głupot. Jest jeszcze coś, co mnie wkurzyło – piękne słowa o sprawiedliwej procedurze – decyduje jakoby Pesel, co przy takiej organizacji było a priori fikcją, jeśli punkty były niezależne od siebie. Tych ludzi, których szczepiono w dniu, z którego nas wyrzucono (z podpisem ministerstwa) chyba spotkaliśmy przy naszej wizycie, oceniłem ich wiek na 20 do 40 lat – seniorki jak cholera!!! Nas chyba wyrzucono na koniec kolejki dla tych osób, a można było przesunąć o dzień dwa, a nie na koniec, chyba za karę, że udało mi się legalnie zając najlepsze miejsca.
Nie wierzę w możliwość skontrolowania 6500 punktów, przekręty pewnie są i poza moim punktem, miastem lub państwem. Trudniej oszukać w RFN, jeśli na 260 tysięcy mieszkańców jest jedna infolinia – nie pytałem córki, czy jest dla miasta, landu czy całych Niemiec. Tam są gigantyczne kolejki przed tym punktem, tego chyba u nas nie ma, ale w św. Mikołaja i rozsądne działanie infolinii – dowolnej – nie wierzę. Próbowałem szczęścia bezskutecznie, choć nie w sprawie covidu.
Nasz program medyczny z kontami pacjenta jest pozornie świetny, a e-rejestracja jest tylko przyczepką, ale według mnie niewystarczająco przemyślaną. Znam trochę kuchnię informatyczną, to jest wina projektanta programu a nie programisty, który tylko tłumaczy komputerowi genialne myśli projektanta. Drobna zmiana w programie nie dałaby lokalnym medykom szansy na takie chamstwo. Mój PESEL nie pomógł mi również w przypadku kilku znajomych, dużo młodszych. Jakim to cudem? Oczywiście wiem, że to nie minister o smutnym głosie mnie tak urządził, a końca jeszcze nie widać, bo firmy farmaceutyczne nie wywiązują się i może nie będzie dla nas szczepionki.
Być może realizacja zgodna z obietnicami nie była w ogóle możliwa, to po co mnie oszukiwano? Było powiedzieć, „siedź cicho, mamy ciebie w …itd”, zgrzytałbym zębami (tą żałosną resztką), ale nie awanturowałbym się.
seleuk|os|
24 lutego 2021
18:32
Velærværdig,
Zasada znana: Screw the customer, screw the employee, screw the share holder
W imię dyplomatycznego języka można „screw” innym czasownikiem zastąpić.
W polskiej wersji „wystaw do wiatru” by się chyba nadawało.
mvh
Calvin H.
@Calvin, pozwole mnie zapytac Ciebie bezposrednio. Nie lubie spec, rzadko stosuje. Ciebie ostatnio bezposrednio pytalem o szybkosc Twojego rejsu na Alasca. Na Twoim Albin. Musze Ciebie spytac znow.
Czy jestes posiadaczem (lub ktos bliski) auto marki Volvo (premium)? Dowolny model premium, nie musi byc EV?
Ja sam, zamienilem Volvo S90 (bensin + wszystkie mozliwe gadgety) na Leaf Nissan (EV 100%) standard. Osobiscie nic przeciw Volvo nie mam, dopoki dokladaja do mojej emeryturki 🙂 Czy myslisz ze firma Volvo zadrzy w posadach z powodu Izera EV? Pytam, bo PRL fasoner u Samuelsson wymieniles. Cokolwiek ja mysle o Samuelsson i Volvo, jak klient (uzytkownik), zamienilem i… Jestem Calvin TYLKO zadowolony z Leaf (poza brak haka do przyczepki fabrycznego)
mvh Seleukos
@
Tanaka
22 lutego 2021
21:19
Ładny zestaw mord był w 2015 – po wyborze narciarza na sieci latało zdjęcie z uśmiechniętymi mordami partyjnej wierchuszki: Antek, Jarek, Rychu, Duduś i jeszcze z 2-3 osoby
Calvin Hobbs
24 LUTEGO 2021
18:02
tejot
24 lutego 2021
12:45
Jeśli „firma” (znaczy konkretnie kto? Field Service? Customer Service? Marketing? Technical Support? RD?) „zauważyła” znaczy miała jakiś „feedback” to potraktowała go odpowiednio do wielkości reveneu na jaki to wpływ mieć mogło (Product Quality Assurance czytaj Product Reveneu Stream Assurance). Następnie profitability weszło w grę przy resource allocation.
Mój komentarz
Pytanie – kto konkretnie – jest nie do mnie.
Problem polecenia „Odrzuć” dotyczy programu Write w pakiecie Open Office.
Problem polega na tym, ze gdy otworzy się okno edytora, napisze jakiś nowy tekst i gdy użytkownik chce zamknąć dokument z tekstem, to wyświetla się okienko, które proponuje 3 czynności – Zapisz, Odrzuć, Anuluj.
Dwie ostatnie są tak bliskoznaczne, ze użytkownik głupieje i klika w jedna z dwóch. Gdy kliknie w Anuluj, to nic się nie dzieje, zapisywanie jest anulowane, dokument jest nadal w oknie edytora.
Gdy kliknie w Odrzuć – świeżo napisany dokument nie jest zachowany, okno jest zamykane, dokument ginie.
Tu nie chodzi o winę, serwis, czy feedback.
Po prostu jest taka sytuacja i występują ona w Open Office Write przy próbie zamknięcia nowoutworzonego dokumentu.
O ile pamięć mnie nie myli, w Microsoft Office Word coś takiego nie występuje.
TJ
bubekró
24 lutego 2021
19:44
@
Tanaka
22 lutego 2021
21:19
Ładny zestaw mord był w 2015 – po wyborze narciarza na sieci latało zdjęcie z uśmiechniętymi mordami partyjnej wierchuszki: Antek, Jarek, Rychu, Duduś i jeszcze z 2-3 osoby
Od tej pory zestaw mord też się bardzo ładnie rozmnożył. Znaleźć niemordę, staje się wyzwaniem większym niż zimowe zdobycie K2.
Qba
24 lutego 2021
18:26
@ Tanaka
24 lutego 2021 18:17
Niejeden dla zdobyczy
Złapał się smyczy,
Nie dostał słodyczy
I skowyczy.
Niejeden tak się złapał
że został złapany
a teraz skowyczy…
do ściany.
Bo ugotowany
Znow niepytany 🙂 na zakonczenie wieczoru.
Za „moich” czasow, najwieksza pozycja kosztu wydzialow it, dowolnej firmy/dzialalnosci byl koszt support dla pozostalych pracownikow. Oczywiscie byly programy „otwarte” i sys operacyjne „otwarte” (klony Linux nprzyklad). Tylko kto mial dawac support zatrudnionym, w bankach, hurtownikach, finansowych inst etc, etc? Taki support, przy ciaglej zmianie versji (nowszych) + hardware wymagal prawie „doktoratow” na wydz it. W standardowych, licencionowanych produktach, KOSZT totalny byl mniejszy. Oczywiscie, byly tez firmy, co mogly support dawac do tych „otwartych”. Tylko co wtedy za zaleta? Za darmo nie dawaly.
Jak jest dzis, nie wiem. Ale, prawdopodobnie podobnie, kiedy dzis jest wiekszosc „w chmurze”. Kto powazny, nie amator blogowania, zaryzykuje swoimi danymi?
dobranoc, Seleukos
skaczemy
https://www.youtube.com/watch?v=JXEmoA1xzQA
BWTB
24 LUTEGO 2021
13:53
Dzisiaj rano zadzwoniłem jeszcze raz, żeby mnie pani usunęła z listy, bo to jakieś kpiny. Jak będzie coś poważnego, to w listopadzie już mnie nie będzie. Zabawne jest jeszcze to, że dostaniecie powiadomienie sms-em i email- em o tym, że zapisano was do specjalisty, ale na próżno szukalibyście w tym wiadomościach terminu wizyty,
—————————–
A jak wygląda to gdzie indziej? Opiszę…
W maju 2019 udaję się do lekarza „rodzinnego” w związku z dolegliwościami po zabiegu chirurgicznym wykonanym w lipcu 2017. Otrzymuję skierowanie do chirurga w miejsowym szpitalu publicznym. W sierpniu 2019 roku otrzymuję list ze wspomianego szpitala, który informuje mnie że okres oczekiwania na przyjęcie przez chirurga wyniosi „około 40 tygodni” ale może się przedłużyć. W lipcu 2020 dzwonię do szpitala by dowiedzieć się jak sprawy wyglądają. Miesiąc później przyjmuje mnie, nie, wcale nie chirurg, ale tzw, „registrar”, czyli lekarz, który dopiero ma zostać chirurgiem. Pod koniec sierpnia 2020 otrzymuję kolejny list ze szpitala, w którym informują mnie, że „registrar” zlecił skan MRI. Okres oczekiwania na ów skan wynosi od 4 do 24 tygodni, ale można ten okres skrócić udając sie do szpitala prywatnego i wnosząc tam odpowiednią (całkiem wysoką) opłatę. Ponieważ nie stać mnie na wniesienie takiej opłaty czekam. Do 31 stycznia 2021, kiedy to zostaję wezwany do pracowni skanów. Posumowując, od pierwszego konatktu z lekarzem w tej sprawie minęło 20 miesięcy. A ja nadal nie znam wyników badania.
https://www.worldometers.info/coronavirus/country/poland/
Antonius:zwracam uwage: RFN jest federacja krajow , tak nieco dokladniej, poza polityka zagr. i obronna , reszta nalezy do poszcegolnych landow/ krajow/. Czasem sie dogadaja : rzadko ! Przecietny Poalak niewiele wie na ten temat!
Polska jest jednym z nielicznych cywilizowanych krajow w ktorych prawie wszelkie decyzje podejmuje stolica = nad Wisla :varszava!
Antonius:kawal.Wojewoda i marszalek maja 1 auto sluzbowe! Z tego 1 z nich ma auto , a drugi jedyny klucz! Tak mniej wiecej wyglada wladza varszavki.Ale ,a jakze , za takie ustawienie wladzy winny jest krk ,co? albo nie? Zapytaj jakiegos ateisty.
Antonius
24 lutego 2021
18:41
Wielce Szanowny,
Czytam:
„staruszka ze Szczecina dostała termin wizyty w Rzeszowie (802 km). Gdyby to robili ludzie, to pewnie nie byłoby takich głupot. ”
poczem nieco dalej:
„Znam trochę kuchnię informatyczną, to jest wina projektanta programu a nie programisty, który tylko tłumaczy komputerowi genialne myśli projektanta. ”
Rozumiem masz na myśli:
„gdyby IT nie było w ten proces wplątane, nie wysyłano by staruszek 800 km na szczepienie.”
To raczej wątpliwe, że nie. Pewnym jest natomiast, że nie zdążono by tylu wysłać, ba jest nawet szansa iż epidemia by wygasła zanim pierwszą zdążono by wysłać.
Nie chcę Ci przykrości tu robić, ale zdajesz sobie chyba sprawę z tego iż w „kuchni IT” zasada kumlacji błędu działa. Każdy następny „kucharz” swoje omyłki dodaje, swoje propensity do głupot robienia.
O robieniu głupot rozpisywałem się poprzednio, nie ma co powtarzać. Homosapiens ma propensity do robienia głupot (errare humanum est), cecha ujawniająca sie w całej swojej krasie gdy sytuacja energicznego działania wymaga.
Z tego to właśnie powodu ludzka cywilizacja koniec końców na zagładę jest skazana, zbliżając się do niej w tempie proporcjonalnym do tego w jakim podejmowane są decyzje. Wymagająca „consensus” demokracja stworzyła szansę spowolnienia procesu. Adwent komputera tą szansę zmiótł. Bezpowrotnie.
Ulubiona maksyma tu mi na myśl przychodzi:
„Once technology is the master, we shall reach disaster faster”
Mnie łatwo ze swojego lususowego odludzia, mając „nework” izolujący mnie od bezpośrednich z biurokracją kontaktów, jest filozofować. Idealizm mi nieobcy, również i ten z głupotą graniczący, we własnym i innych wykonaniu. To mi dziś pozwala na własne odbicie w lustrze patrzeć bez odrazy, a jedynie z politowaniem.
37 z 50-ciu lat kariery zawodowej na budowę urządzeń medycznych poszło. Własne przedsiębiorstwo, nikt mną nie dyrygował. Świetny zespół miałem, kapitału nie brakowało. Myśl przewodnia była zbliżyć medycynę do pacjenta, stworzyć lekarzowi rodzinnemu w jego gabinecie, jeśli już nie torbie podręcznej, te same możliwości jakie szpital ma. Przenieść możliwość wykonywania testów z centralnych laboratoriów na stolik przy łożku szpitalnym, do ambulansu, do gabinetu lekarza pierwszego kontaktu. Technologicznie pełen sukces, choć krótkotrwały, niespełna 20 lat. Establisment kontratakował. Obowiązkowy system zbierania danych i raportowania wyników zarządził, automatyczną transmisję narzuconymi przez siebi standartami uniemożliwił. To sprawiło iż obecność powyższego typu urządzenia w gabinecie lekarza oznaczała konieczność zainwestowania dodatkowych od $200,000 wzwyż w elektronikę kompletnie w leczeniu pacjenta niepotrzebną, statystykom biurokracji jedynie przydatną. Do każdego z konstruowanych z perspektywy minimum service urządzeń pod przymusem dodać 10 krotnie bardziej kosztowny system wymagający równie kosztownej nieustannej „opieki” „specjalistów” oznacza korzystniej sie urządzenia pozbyć. Akcja mająca na celu wyelinowanie niezależnych lekarzy. Pozbawienia pacjenta lekarza, który leczy i obdarzenia go w zamian urzędnikiem, który scentralizowny proces leczenia administruje. To była wizja, którą Obama propagował: Precz z lekarzem, my teraz dostawcę zdrowia mamy. Patologiczna wersja społecznej opieki lekarskiej. Nic dziwnego przymus był potrzebny.
Nie mogę narzekać. Straszną kupę forsy zrobiłem zanim Establishment prevailed. Na Obama et consortes pasku nie miałem zamiaru chodzić. Firmę sprzedałem i na otium od tego czasu dolce far niente praktykuję próbując niewykorzystane w młodości okazje odrobić. Zdrowie mam podobno jak z żelaza. Kłopoty jedynie z tymi, którzy za mnie usiłuja decydować co jeszcze potrafię, „if you don’t use it, you loose it” nie rozumieją i nie wiedzą, że o tym na co jescze sił starczy, a na co już nie człowiek sam musi i powinienen decydować.
Pozdrawiam.
tejot
24 lutego 2021
20:05
Sorry,
musiałem sie źle wysłowić. Usiłowałem jedynie zwrócić uwagę na fakt iż ktokolwiek Open Office nie udostęnia, w głębokim poważaniu ma co użytkownikowi polskiej wersji przeszkadza.
„Apache OpenOffice is simply the easiest and cheapest way of providing the essential software tools required to support a growing business. Developed over twenty years, OpenOffice is a mature, stable, product, guaranteeing trouble-free usage.”
Pomyśl jak „guaranteeing trouble-free usage.” należy rozumieć. To standartowy eufemizm na „nie oczekuj, że będziemy się kłopotami użytkownika przejmować”.
Byly kiedys, w czasach jak najsluszniej minionych rozne kultury. Nazwane tak ode roznych fetyszow (gadgetow). Byla nprzyklad „kultura pucharow lejkowych”. Byla nprzyklad „kultura twarzowych urn pogrzebowych” 🙂 Dzis, czasem nazywana „urn selfie”. Czy „krzyzykowych”. Dziesiatki drugich. Taka, najsluszniej miniona epoka byla i kultury takie. Dzis mamy, epoke nazywana antropocen. Dominujaca kultura epoki jest „kultura darmocenska”, po laguage „black friday all year round „. Kultura ta, ma karakter powszechny. Glowna ceche, zadnych kosztow. Poniewaz antropocen dal wiecej gadgetow jak twarzowe urny pogrzebowe (urny selfie), atrybuty „kultury darmocenskiej” sa powszechniejsze. Zrodlem zadowolenia kogokolwiek, szczegolnie producenta gadgetow, ma byc tzw „lajk”. Jest to jednostka platnicza Banku SwiatowoAntropocenskiego. Na tej jednostce, ma producent dowolnych gadgetow kultury darmocenskiej, zupke ugotowac. Ale nie virtualna, co jest „lajk” valuta. Tylko Zupke Realna, bezlajkowa. Dla lepszego selfie.
W dorzeczu Wisly i Odrabuga, znana jest filosofia „niezagladania koniu w zeby”. Koniom w zeby, zagladaja nabywcy gadgetow (dawniej koni), zeby cechy pozytywne, wiek nieduzy, stworzenia czworonoga zauwazyc. Przynajmniej powinni zajrzec. Po zebach jakosci okreslic epoke. Ale w kulturze „darmocenskiej” jest to niemozliwe. Nie zeby kon zebow nie mial. Ma. Ale koniowi za piec „lajkow” kupiony nie mozna takie fopa (faux pas, pl kuku) zrobic!!!. Znaczy „darmo” nabyty
Tu schody zaczynaja wyznawcom. Nie tylko materialnych gadgetow, czy oprogramowania computerkowego „kultury darmocenska” amatorom. Schody strome. Czego najlepszym przykladem jest NadPrezes Prezesow, od napoczecia zwany Kaczynski Jaro. Nikt mu w zeby nie zagladal, bo od napoczecia darowany byl on za „darmo”. A jeszcze nadokladke, braki w uzebieniu, jak mial tak ma. Co patrzec, zeby zalety konia okreslic, jak darowany „lajkami”? Czego blog LA, ma nieustajace powody do radosci pisania. Pare dziesiatek lat dawno rezygnujac z rfm, read fucking manual. RFM, jest jak szczepionka na covidvirus czy inna dzuma/cholera. Mozna brac lub nie, co komu jaki „lajk” pasuje „darmocenski”.
Przy kaffce, zauwaza co unika placenia „lajkami”, rfm nie unika, a LA
pozdrawia, Seleukos
@
Dziś czwartek, więc od 6:00 słucham (podsłuchuję) radia „Nowy Świat” z pareczką K.K. i G.M. i dzień zapowiada się przyjemnie, bo pogoda za oknem i ducha dopisuje. Kto lubi błyskotliwe, inteligentne i nierzadko grzecznie złośliwe riposty, tej/temu polecam. Do słuchania w Internecie, a więc wszędzie. Jest app na telefon.
A co do obsługi/instrukcji tworów programistów, to obcuję z nimi od „zawsze”. Z jednej strony budowałem takie ustrojstwa i wtedy naczelnym kryterium była niezawodność działania i jednoznaczność obsługi, czyli m.in. minimalizacja liczby dostępnych funkcji i przycisków/pokręteł.
Jeżeli chodzi o produkty obce stwierdzam, że dawniej wystarczało myślenie logiczne, by w miarę szybko znaleźć rozwiązanie. W miarę komplikacji oprogramowania było coraz trudniej, głównie z powodu konieczności poruszania się również „w pionie” czyli w hierarchii funkcjonalności. Problemem był język amerykański stosujący dowolne skojarzenia, rzadko nawiązujący nazwą do opisywanej funkcji. Dla tumacza oznaczało to wymóg konsultacji. Tu pytanie – kogo miał pytać o program zupełnie nowy w danym kraju? Zlecenie tłumaczenia otrzymywał nie od producenta, a od lokalnego dystrybutora. Tłumaczył więc jak umiał często bez odniesienia do rzeczywistości, bo programu na oczy nie widział.
Osobiście stosowałem zasadę „gdy wszystko inne zawiedzie, przeczytaj instrukcję”. Stąd mam „we krwi” właściwe podejście, bo jestem dostatecznie ostrożny, a jednocześnie mało strachliwy. A nawet lubię zupełnie mi nieznane urządzenia. Przykład: dawniej otwarcie obudowy oznaczało jedynie znalezienie wszystkich śrubek. Dzisiaj obudowy są zatrzaskiwane, a zatrzaski ukryte, więc trzeba je znaleźć i uruchomić z możliwie małymi uszkodzeniami/śladami. Inna sprawa, że dziś otwarcie obudowy mało pomaga – skala integracji nie daje szansy na zrozumienie/naprawę.
Dalej na temat zbrojeniowy – F-35 to kosztowny i wadliwy gniot twierdzi artykuł w „Forbes”, powołując się na wypowiedź szefa sztabu jankeskiego lotnictwa, gen. Charles Brown’a Jr. – https://www.forbes.com/sites/davidaxe/2021/02/23/the-us-air-force-just-admitted-the-f-35-stealth-fighter-has-failed/?sh=3648b62f1b16&fbclid=IwAR3RKaM1zOxDzipa4IXdY5F1LpdrPXy-S0jDu0GmtY8SRb7fSqLDBcksGWA
Polska i inne Wiernusie Hegemona złożyły jednak zamówienia na setki tych gniotów – muszą się przecież dokładać do redukowania astronomicznego deficytu płatniczego USA i do finansowania ich zbrojeniówki, jedynej poza kasynem Wall Street dochodowej gałęzi gospodarki Światła Wolności i Swobody.
W tym to sposobie Zwycięzska Polska Armia będzie dumnie uzbrojona w rodzimego taniego gniota „Grota” i super drogiego gniota-samolot, ale AMERYKAŃSKIEGO! A co pośrodku??
Calvin Hobbs
25 LUTEGO 2021
1:04
tejot
24 lutego 2021
20:05
Sorry,
musiałem sie źle wysłowić. Usiłowałem jedynie zwrócić uwagę na fakt iż ktokolwiek Open Office nie udostęnia, w głębokim poważaniu ma co użytkownikowi polskiej wersji przeszkadza.
„Apache OpenOffice is simply the easiest and cheapest way of providing the essential software tools required to support a growing business. Developed over twenty years, OpenOffice is a mature, stable, product, guaranteeing trouble-free usage.”
Mój komentarz
To co cytujesz powyżej, to standardowy język firmowy, korporacyjny, język sprzedawcy. Wystarczy wejść na stronę jakiejś firmy. W wielu działach ten język króluje, właściwie we wszystkich.
Język ten jest bardzo podobny w semantyce do języka polityków (politycy też są sprzedawcami), jest eufemistyczny, aksamitny, zachęcający, co razem zebrane rodzi pewien fałsz, który jest trudno odcedzalny przez osoby naiwne lub nieuświadomione.
TJ
Calvinie szanowny!
Nie jestem wrogiem komputeryzacji – no może boję się Pegasusa w rękach ułaskawionych przestępców.
Chwalę sobie program medyczny, choć nie wiem, czy ma piękną nazwę. Korzystam głównie z e-recept i zamierzam uzyskać e-skierowania do specjalistów, bo część usług jest emerytowi niepotrzebna (np. zwolnienia z pracy). Miałem tylko zastrzeżenia do doczepki pod nazwą e-rejestracja do szczepienia. Ta turystyka covidowa byłaby mniej szkodliwa, gdyby dodano prosty filtr odległościowy, który napotkałem w wielu programach firm usługowych. Zacząłbym od kółka o małym promieniu, a po 100 km zacząłbym się zastanawiać, czy ofertę potraktować poważnie. Wielokrotnie korzystałem z takiego filtra przy szukaniu fachowców. Jeśli mam niewielką naprawę, a najbliższy fachowiec jest np. w Hajnówce, to kupuję nowy sprzęt, będzie i szybciej i taniej.
Dla śmiechu: Kupiłem w Mediamarkcie telewizor 4k, ale jako człowiek ostrożny, ubezpieczyłem go od „nieszczęśliwych wypadków”, poza gwarancją na niesprawne działanie. Mieszkamy z żoną w jednym pokoju, to ma uzasadnienie medyczno-organizacyjne – opiekunka 24 h/dobę. Zachciało się żonie zmienić firanki lub umyć okno, (już nie pamiętam). Chyba jednak firanka, bo potrzebowała drabiny. Postawiła ją opartą o stół, a ta bestia się obaliła i uderzyła o ekran nowiutkiego telewizora. Została uszkodzona matryca, co dało ładny obraz z paskami. Gwarancja nie działa , a ubezpieczenie tak.
Zapomniałem, po co ja to piszę i czy ma to związek z tymi kilometrami. Jednak ma, bo w tym przypadku, nie interesowało mnie, czy fachowiec przyjedzie z Opola czy Warszawy. Przyjechał z Opola!
W głębokim PRL-u kupiliśmy piec gazowy firmy z nad brzegu morza. Siermiężna kuchnia, ogólnie niezawodna, miała feler – nie domykały się drzwiczki piekarnika. Usiadłem przy biurku i napisałem list do firmy, że zbliżają się święta, ja muszę siedzieć w kuchni i trzymam drzwiczki. Mamy już część wypieków, ale za mało i szef nie chce już dać mi urlopu na to trzymanie drzwiczek. Minęło kilka dni i przyjeżdża facet z nad morza, podobno chciał zobaczyć gościa, który napisał ten list. Czekał po naprawie, aż wróciłem z pracy. Przy okazji wymienił też kratę na górze o znakomitej jakości materiału.
Gdyby nie gwarancja i łagodna satyra to byłby kłopot.
Herstoryk
25 lutego 2021
8:18
Nie doczytawszy jeszcze do końca artykułu, bardzo mi się spodobało stwierdzenie, że F-35 wywołał problem, który miał rozwiązać.
To jest w ogóle nadzwyczajnie ciekawe: ludzkość sama tworzy problemy, które później w męce usiłuje rozwiązać, zwykle z kiepskim skutkiem. Zaś tempo produkowania nowych problemów ma większe niż zdolności do rozwiązywania, sprawę jakości tych rozwiązań w ogóle odkładając na bok.
USA mają w tej dziedzinie nadzwyczajne zasługi, choć trzeba też przyznać, że mają zasługi w przerzucaniu przez siebie stworzonych problemów na innych. Do tego mają i taką zasługę, że to przerzucanie potrafią nieraz dobrze spieniężyć, ale nie tyle dla pożytku publicznego, a głownie prywatnego.
„Niewidzialne” samoloty są bez problemu widzialne. Amerykanie byliby o tym wiedzieli, gdyby słuchali Rosjan i czytali ich naukowe książki. W krajach technicznie i wojskowo zacofanych, F-35 może i są „niewidzialne”, ale nie dla Rosji, która wszystkie takie samoloty bardzo dobrze widzi. W krajach zacofanych „niewidzialność” jest mało potrzebna.
Bardzo możliwe, że jak przybędą do Polski niepolskie F-35, Polska nie będzie ich widzieć. Do tego bowiem trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Dlatego wojsko im. Macierewicza-Kaczyńskiego będzie mogło słusznie gadać, że to niewidzialne samoloty .
Z tego co Polska może sama produkować, to może przedwojenne Vis-y? Ale takie w celach kolekcjonerskich, bo żeby wojskowych, to nie bardzo. Może by dała radę wyprodukować garażowe „Błyskawice”, bardzo poręczne w Powstaniu, to może i teraz się nadadzą dla partyzantów im Macierewicza? Jak w piwnicy się dało, albo w garaży, to może by się nawet dało wyprodukować w „Łuczniku” z nowiuśkimi maszynami za miliard?
Tak sobie żartuję, że by się dało.
Miała Polska już mieć wyprodukowane u siebie 3 okręty podwodne najnowszej generacji, ale zamiast tego ma oddany właśnie na złom ostatni z nieżywych norweskich podwodnych Kobbenów, oraz jeden ledwo żywy okręt z dumną nazwą „Orzeł”, produkcji Lenina ze Stalinem, czego bardzo nie lubimy, ale to jedyny jeszcze półżywy okręt podwodny, w dodatku tak cichy, że jak ma w sobie nieco życia, to okręty NATO nie mogą go wytropić. Bo Rosjanie mogą.
Tak że ten, jest dobrze, a ogólnie coraz lepiej.
seleuk|os|
25 lutego 2021
5:16
Velærværdig,
FRM? Which manual? User Manual, Service Manual, Workshop Manual?
„Apparatus are for people” oznacza FRM zbyteczne ponieważ User Manual zbyteczny.
Nie poto microprocesor wymyślono, żeby końcowy użytkownik czytał jak go w urządzeniu programować, nie po to standarty wymyślono żeby gadgetów obsługę skomplikować.
Don’t buy the bloody gadget if you need a manual to use it! Sergeant Bruno się kłania. Gadget nie odpowiedni dla kogoś na tym poziomie technologicznym.
U podstaw problemu leży PRL-owskie „nie matura lecz chęć szczera” i nasze „learnig on the job”. W wyniku znakomita wiekszość robi to czego robić nie potrafi. RFM approach to kładzene lakieru na rdzę.
mvh
Calvin H
tejot
25 lutego 2021
9:28
Czy to ja mam z językim polskim kłopot?
Przecież napisałem:
„Pomyśl jak „guaranteeing trouble-free usage.” należy rozumieć. To standartowy eufemizm na „nie oczekuj, że będziemy się kłopotami użytkownika przejmować”.”
@Calvin Hobbs,
rfm, nie frm. Jaki? Malo istotne, byles idiotysmow podstawowych nie robil. Typ naciskania guzikow w appkach. Zaawansowane idiotysmy mozna 🙂
@All…
Widze, z duza przyjemnoscia, nie tylko ja mam tendencje do pisania kabaretowych textow. Z przyjemnoscia notuje pojawienie w tej dziedzinie na LA , Qba, Herstoryk i Antonius. Opowiadanie o pilnowaniu drzwiczek piekarnika, na lek zwolnieniu, jest perelka. Otwieraniu zamknietych pudelek i puszczaniu „srodkiem” miedzy mlot a kowadlo, nie gorsze.
Poza tym. W nawiazaniu do mojego porannego. I slowo Tejot o okretach podwodnych marki Kobben.
Najswiezsze rzeczy, godzinne. W Riksdag, ostatnie dni, odbyla i odbywac bedzie dalej debata o zblizaniu do NATO. Szwecji. Szw do NATO, zbliza cos na podobienstwo tego Jesus, co zbliza, zbliza, calkiem jest zblizony, ale jeszcze nie jest. Tanaka wielokrotnie wspominal. Co znaczy, problematyka zblizen nie jest nieznajoma. I tak kraina polnocna do Nato zbliza.
W tej debacie, zazartej jak na tutejszych, padlo slowo o projekcie sprzedazy dwoch okretow Södermanland do Polski. Niestety, chyba nic z tego nie bedzie. Okrety sa operacyjne dzis, znaczy operuja gdzie trzeba. Do class A19 (Gotland) podniesione. Przez Kockums. Ale Polska chciala na zasadzie „kultury darmocenskiej”. co rano pisalem. Znaczy „lajkami” zaplacic. Riksdag tutejszy, „kultury darmocenskiej” nie acceptuje. Chyba, sam ma placic lajkami, ale to niebyl przypadek z Södermanland/ Gotland class. Takze na pytanie Herstoryk, co puscic miedzy Groty a eFyXX, odpowiedz jest prosta. Kobbeny puscic, ale pomalowane przedtem, na barwy ochronne.
Tyle nara, pzdr Seleukos
Herstoryk
25 lutego 2021
8:18
Pan Gen nic nowego nie powiedział / napisał. To realnie nie są tanie zabawki, a że będa kosztowały po +/- 100 amerykański baniek za sztukę, nie od dzisiaj wiadomo. Reszta wypowiedzi wpisuje się kontekstem w zachodzące na zapleczu USAF zmiany koncepcji / doktryny wojennej wymuszone niejako następującym skokowo niemal postępem technologicznym i przez globalnych współzawodników tej olimpiady. No i nie da się złapać wszystkich srok za ogon. F35 poszedł „za ciosem” F22. Taka była koncepcja modułowego systemu obrony, a od dość dawna wiadomo, jaka jest najlepsza forma tej obrony. Zmiana lokatora WHouse wiele innych zmian oznacza. Sporo się już działo za Trumpa ((„kosmiczne” siły zbrojne), ale teraz sądząc po publikacjach w miejscach mniej eksponowanych a bardziej dla profesjonalistów są pewne soczyste akcenty. W mojej opinii cel jest taki, żeby obciąć ilościowo zakontraktowaną dla USAF flotę F35, bo przeznaczone na ten cel środki mają już inne priorytety. Pan Gen. ma rację, że Ferrari nie nadaje się na codzienne dojeżdżanie do pracy. Myślę, że wcześniej też to wiedział. Trudno bowiem zakładać, że amerykańscy stratedzy nie wzięli pod uwagę takiego choćby czynnika, jak ucieczka potencjalnych przeciwników do przodu. Dlaczego co mieliby uparcie i w zacietrzewieniu godnym epoki Reagana tłuc głową w szklany sufit „niewidzialności” stealth , skoro znaleźli alternatywne pola możliwej niwelacji przewag? To nie jest tak, że nikt bogatemu nie zabroni, bo wystarczy, że policzy. I dlatego np zasobne w finanse Chiny inwestują w rozwój tam, gdzie on realnie następuje i przynosi wymierne korzyści, swój program „niewidzialnych” latadełek też zastopowali, czy też zmodyfikowali, choć z odmiennego zgoła powodu – braku jednostki napędowej odpowiedniej dla tego typu maszyn. Ale pomimo, że nadal te nowe zdolności / uzbrojenie (np. hipersoniczne) są mocno deklaratywne i propagandowe, zmieniły niektóre reguły gry. Trudno zatem definitywnie rozstrzygnąć, kto obecnie kogo w spiralę zbrojeń wciąga. Niewątpliwie USA muszą to i owo nadgonić w sensie praktycznych zastosowań, np ich niedawno powołane „wojska kosmiczne” już mają gotową i przetestowaną technologię „zagłuszania” satelitów bez ruszania się z powierzchni ziemi. Sektor cywilny też nie zasypia gruszek w popiele:
https://www.bbc.com/news/science-environment-55699262
Faktem jest, że byle jakim, nawet małym truckiem da się spokojnie i niedrogo przewieźć znaczne ilości tego, co się w Ferrari w ogóle nie zmieści. Dlatego pewnie i w USA i u nas do wyniesienia jakiegoś skutecznego pocisku w powietrze wystarczy F16. Już parę lat temu klarował o tym gen. Skrzypczak.
@Tanaka 25 lutego 2021 12:31
Herstoryk 25 lutego 2021 8:18
Bardzo możliwe, że jak przybędą do Polski niepolskie F-35, Polska nie będzie ich widzieć. Do tego bowiem trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Dlatego wojsko im. Macierewicza-Kaczyńskiego będzie mogło słusznie gadać, że to niewidzialne samoloty .
Pozwolę sobie, z całym szacunkiem, z powyższym się nie zgodzić!!! Będą w Polsce mocno i uporczywie widzialne! TVP i prasa rządowa będą je do przesytu uwidaczniać, dumnie stojące na jakimś pasie startowym (niekoniecznie w pełni dostosowanym do ich startu i lądowania, niekoniecznie z zapleczem niezbędnym do ich obsługi i niekoniecznie z niezbędnym uzbrojeniem). Prawdopodobnie w otoczeniu uśmiechniętych oficjeli, pęcznięjących z dumy nad obronnością kraju i z Maliniakiem marsowo spoglądającym z kokpitu.
Cały potrzebny do tego sprzęt to kamery.
Być może nawet uda się wyskrobać z budżetu obronnego dosyć (kosztem mniej widowiskowych drobiazgów), żeby jeden czy dwa trochę polatały widowiskowo, by udowodnić Narodowi, że Polska jest silna zwarta i gotowa. Tak jak przed 1939 czołgi jeździły w kółko w defiladach, żeby wyglądało, że jest ich więcej.
@scrambler 25 lutego 2021 14:39
Jeśli wydaje Ci się luby Skramblerze, że Wujo pozwoli swym pudelkom na wycofanie się z już podpisanych zamówień na F-35 bez ostrzyżenia ich do gołej skóry, pomyśl jeszcze raz! Nie ma znaczenia czy F-16, albo dron wystarczy, słowo się rzekło, kobyłka u płota, business is business, itp.
Herstoryk
25 tego 2021
14:56
… bo widzisz, ten F35 jest w sam raz jak przerośnięty dron. Mięsne nadzienie mu niepotrzebne. I czego tu nie rozumieć? Podniebną kawalerię czeka powolna przesiadka do klawiatur i dżojstików. Ale oczywiście podpisany papier rzecz święta. Kasa nawet bardziej. Tylko widzisz, trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że Hameryka z kolan niewstanięta ale juz od dawna nas za podnóżek używająca, tudzież mientką wkładkę do klęcznika. Jak się komu u nas wydaje, że choćby za działke Twardowskiego na Księżycu nasze misie zza kałuży nasprzedają nam, co tylko MON zdoła wymyślić, to …. no nie tak. W poprzednio uzgodnionym pakiecie wasalskim dostac mamy tzw HIMARS (ale nie czytaj wspak) x 2. A dlaczego tylko tyle, co ledwo może jedno lotnisko osłonią, a i to pod warunkiem, jak będą miały czym nadlatującego cósia zobaczyć? Bo to widzisz, moim zdaniem nie chodzi o żadną realną tarczę (mamy własne, prawie niewidzialne, to może juz z grafenu?) ale o pewien sygnał w kierunku na wschód od Niemna. Że oto Hameryka jak zechce to może nam więcej ciekawych zabawek udostępnić. Jak zechce. Czyli to, co na naszej ziemi stoi to raczej w funkcji słupa ozdobno – ogłoszeniowego. Oczywiście Hameryckie plakaty i ogłoszenia zawsze gratis albo nawet sponsorowane. Taka sytuacja. Goło polityczna.
Herstoryk
25 lutego 2021
@Tanaka 25 lutego 2021 12:31
Herstoryk 25 lutego 2021 8:18
„Bardzo możliwe, że jak przybędą do Polski niepolskie F-35, Polska nie będzie ich widzieć. Do tego bowiem trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Dlatego wojsko im. Macierewicza-Kaczyńskiego będzie mogło słusznie gadać, że to niewidzialne samoloty .”
Pozwolę sobie, z całym szacunkiem, z powyższym się nie zgodzić!!! Będą w Polsce mocno i uporczywie widzialne!
Tfu, tfu, złapałeś mnie na nieprecyzyjności naukowej, której się pilnuję, ale jak za mało kawy w mózgu, to bywa wtopa. Powinienem był precyzyjniej napisać, że polska armia nie będzie widzieć F-35 bo polski suweren będzie miał wytrzeszcz gał od widzenia. Z takiego bliska i w takim fartuszku ozdobnym, że będzie mógł pomacać i fartuszek podciągnąć dla radochy podatnika-emeryckiego na powirusa wesoło konającego wśród niewidzialnej służby zdrowia a widzialnych cudów Maryi fruwającej między samoloty.
Jednakże spiker defiladowy, pokazując naocznie świadkom suwerennie naocznym
te F-35 będzie za każdym razem wyjaśniał, iż one są niewidzialne. Co jeszcze bardziej wzmoże suwerena w pewności, że żyje w ojczyźnie cudami słynącej, bo inni tak nie mają, że widoczne-niewidoczne i niewidoczne-widoczne.
Herstoryk
25 lutego 2021
14:56
@scrambler 25 lutego 2021 14:39
Tu z kolei należy nadmienić, że potwierdzenie zapłacenia nastąpi bardzo łatwo. Wystarczy, że podsekretarz podsekretarza stanu w Waszyngtonie szepnie naszym najwyższym wysłannikom do swojego właściciela, że może nie będzie poklepania po ramieniu przed kamerą w Warszawie i nie będzie słówka, że Polacy to dzielne ludzie i Hameryka kocha Polaka.
To jest taka hamerykańska „opcja atomowa”: brak poklepunku po ramieniu to dla prawdziwego Polaka nieszczęście większe niż tysiąc lat szczęścia chrześcijańskiego w ojczyźnie. Zaraz taki Polak traci tożsamość i nie wie co ze sobą zrobić, więc się musi upić.
seleuk|os|
25 lutego 2021
14:30
Velærværdig,
frm ==> fuck reading manual, ale w tym konkretnym przypadku istotnie podstawowej quality control zabrakło, MMC ==> mea maxima culpa.
mvh
Calvin H
scrambler
25 lutego 2021
14:39
Nie wiem co general Skrzypczak mówił, ale jeśli poprawnie cytujesz wiedział o czym mówi. Mnie w Korei Corsair close air support zapewniał, a nie Sabre.
Tym niemniej to ten ostatni, a nie WWII samoloty panowanie w powietrzu zapewnił. Ferrari nie po to, żeby nim coś przewozić, ale po to, żeby a race wygrać.
Co do pozostałej częsci komentarza słuszną masz słuszność.
Calvin Hobbs
25 lutego 2021
15:51
Gen. Skrzypczak tak to mniej więcej widział: wiency miensa F16, mniej lub tylko przyprawa z F35 i to dopiero, jak już będzie dość tego miensa w komórce, znaczy magazynie. F35 albo cóś w jego podobie ma widziec i słyszeć, co w trawie piszczy, bo AWACS-a dopiero Świroni zamówi, jak mu mgła opadnie i brzoza odrośnie , a F16 mają wytaszczyć w oznaczone miejsce i czas właściwe muchołapki z zapalnikiem. No w każdym razie czymś toto w powietrze wyekspediować trzeba w określonym reżimie, najlepiej też niekoniecznie jakim Maybachem czy innym Ferrari. Gen. Skrzypczak taki jest więcej pragmatyk: woli np czołgi strzelające od tych w remoncie czy z obrazka. Straszny ortodoks jest.
@
Gdzie są te zapisy? Jakaś kolejka?
https://www.bbc.com/news/world-europe-56195919
@tejot –
“Obeznanemu w snach filozofów trudno jest mówić mową kaprali” – zwłaszcza gdy “kapral” monopolizuje dyskusję. Rozumiesz, wiesz.
Ten cytat ma stać na własnych nogach, bo historyczny kontekst pomijam 🙂
scrambler 24 LUTEGO 2021 14:31
Taki dowcip chodził po ulicach miasta moich narodzin. Nazywał się Wiluś G, stary komunista, protektor mojego starego jako tłumacza w Spółce Brackiej (tu nadmieniam, że mój stary jak każdy po wojnie na Śląsku znał dobrze niemiecki choć, wykształcenie posiadał raczej symboliczne). Wiluś był znany z wielu wyczynów, a najgłośniejszy był ten, że jako przedwojenny ułan przyjechał na koniu z Krakowa do Chorzowa. Inne, dotyczące „wygranych” (pożyczonych nie oddanych):
– Wiluś, jak tam moje sto złotych?!
– Zostaw sobie, nie potrzebuję!
Reklama zaś lotto w norweskiej TV mniej dotyczyła wygranej, bardziej chodziło o charakter Norwegów, zupełnie nie do pojęcia przez Polaka katolika.
Calvin Hobbs 24 LUTEGO 2021 18:40
Zestawiłem statystykę wizyt Norwega i Polaka w gabinecie lekarskim dlatego, żeby zwrócić uwagę na skuteczność leczenia i liczenie się z pieniędzmi. Skoro Norweg jest zaopatrzony prawidłowo po dwóch wizytach a Polak po siedmiu, to należy wnioskować o skuteczności leczenia lub/i zdrowiu pacjentów. O pieniądzach wspomniałem tylko dla porządku, żeby nikt nie myślał, że coś jest darmo.
Sekcja pedofilii sado-maso przy episkopacie
Ogłasza otwarty nabór kandydatów.
Portfolio można składać w sekretariacie.
Wpisowe wynosi czterysta batów.
Taieri 24 LUTEGO 2021 21:19
Po pierwsze, to Ci współczuję i życzę zdrowia w dalszym procesie leczenia.
Nie wiem gdzie mieszkasz choć, to nie jest istotne w cierpieniu.
W Polsce spotkałem się już dwa razy z jawną sugestią lekarzy do skorzystania z prywatnych usług medycznych. Tak było także w opisywanym przeze mnie przypadku. Też potrafię być bezczelnym, więc kwituję te propozycje info o moim ubezpieczeniu.
Dwa tygodnie temu w Polityce ukazał się tekst Timothy Snydera, gdzie chyba jednym z pobocznych wątków była służba zdrowia w USA (tak tu zachwalana przez jednego z naszych kolegów). Zorientowałem się dopiero teraz, że był to fragment jego książki „Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności”. Naprawdę skóra cierpnie, trzeba chyba mieć mocne nerwy do tej książki.
Chińczycy właśnie odtrąbili zwycięstwo nad USA w długość życia przeciętnego obywatela. Nie wiem jak wygląda porównanie nakładów do efektów, ale coś mi się zdaje, że to przepaść.
Pozdrawiam i jeszcze raz zdrowia życzę.
Qba
25 lutego 2021
17:42
Sekcja pedofilii sado-maso przy episkopacie
Ogłasza otwarty nabór kandydatów.
Portfolio można składać w sekretariacie.
Wpisowe wynosi czterysta batów.
Zaprawa kondycyjna oprócz wpisowego
Jak w Navy Seals jest konieczna
Bo się rozumie, szanowny kolego
Że ich zbrodniczość musi być skuteczna
@
Qba
25 lutego 2021
17:42
400 batów? Tanio jak barszcz. Na nasze to nawet nie 5 dych.
Nie wiedziałem, że biorą nawet walutę tajlandzką 😉
BWTB
25 lutego 2021
17:25
Z brodatych lubię taki:
– stary, pożycz stówę.
– A od kogo?
Bo, że Norwegowie są sknery dość znane jest. Kto ma najzamożniejsze / największe fundusze emerytalne na świecie? No! Średnia emeryturka by Norway chyba w 2018 wyniosła cirkaebałt 95,5 tysi nadwiślańskich / cały rok/.
A w kwestii tzw całokształtu wiedzy niezaczadzonej n/t ile kosztuje i dlaczego tak dużo za tak niewiele daje widzenie się z lekarzem w systemie NFZ / ZUS prawie pełne objaśnienie poznać można tutaj:
https://krytykapolityczna.pl/kraj/vademecum-polska-sluzba-zdrowia-stan-problemy-reforma/
https://krytykapolityczna.pl/kraj/kowalik-szescilo-centralizacja-szpitali-to-kolejny-przepis-pis-u-na-katastrofe/
Warto poświęcić ciut czasu szczególnie na to pierwsze. cyt:
„W Polsce mamy określony próg opłacalności kosztowej dla nowych terapii. Założenie jest takie, że uzyskanie dodatkowego roku życia skorygowanego o jakość, czyli QALY (Quality Adjusted Life Year), w porównaniu z interwencjami już dostępnymi, nie powinno co do zasady kosztować więcej niż trzykrotność PKB na mieszkańca.”
A to było przed zarazą.
Swoją drogą aż dziwne, że są jeszcze tacy fachowcy jak p. Libura. Oczywiście nie nadają się do pracy w okolicach czynników decyzyjnych. Podwładny – jak oznajmia carski ukaz Piotra I :
… powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego.
Подчинённый перед лицом начальствующим должен иметь вид лихой и придурковатый, дабы разумением своим не смущать начальство.
A ugruntowanych tradycji świeckich, albo raczej bezKaKowych tak niewiele już się ostało.
POpisdowcy (tzw koalicyja obywatelska lub inny styropianowy pomiot) czuja absmak, ze czarni jebia dzieci… modlac sie aby nie byly ich wlasne.
Dopoki ostatni katol nie zawisnie (obojetnie krzyz czy szubienica), dopoty w tym nadwislanskim padole bedzie tak jak jak od wiekow.
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26826859,pedofilia-w-kosciele-slawomir-nitras-sutanna-daje-dzis-w-polsce.html#do_w=46&do_v=142&do_a=286&s=BoxNewsLink
Dlaczego otwarto narciarskie stoki?
Bo mają piękne covidoki.
@ Tobermory
25 lutego 2021 17:58
Jak mawiali starożytni:
W tym kraju tylko ryba nie bierze, za to nawet buty piją.
Dzieci jebane ku chwale pana
To cos jak najbardziej wznioslego
Suwerenie przywyknij wreszcie do tego
Ze to kato-dogma najlepiej udana
Nie ma to jak te usta u ministranta
A i jego pupka tez niczego sobie
Zaglebiasz sie w nich niczym w panskim grobie
Bog ci wybogoslawil nastepnego farta
Jesli byloby cos nie tak
Jakis narodowy nie-smak
To biskupi jak zwykle zakryja to spodnica
Gdyz tylko z kasa sie od zawsze licza
Tanaka:czy chce Pan udowodnic wypowidziami tego w chlewie wych. Ra…., ze tzw. ateisci wychowali sie w chle…..? Tez winni biskupi krk?
@ xpawelek
25 lutego 2021 21:22
Wie każdy, kto nie jest beznadziejnie głupi,
Że wszystkiemu i zawsze winni są biskupi.
A ponieważ taka jest wola Najwyższego,
Zatem klęknij i módl się za biskupa swego.
Oba: nie pisalm do ciebie.Sam nie jestem katolikiem:odwal sie.Amen.
Niekatolik może z powodzeniem modlić się za wszystkich biskupów świata albo i dać na mszę w ich intencji 😎
Ja tylko krótko, bo temat szczepienia przeciw covid jest u mnie zawieszony. Mogę do niego wrócić za dwa tygodnie, gdy minie termin drugiego szczepienia. Jako niepoprawny optymista oczekuję powrotu z szpitala bez efektu, „bo szczepionek zabrakło”. Zainteresował mnie Wiluś G., przyjaciel BWTW, bo miałem team stryja z Richardem w Kandrzinie. Obaj jeździli do „gruby“ w Zabrzu m. in. w czasie powstania. Robili na dworcu takie kawały, które się normalnemu człowiekowi nie śniły. Były to pomysły jak u Dyla Sowizdrzała.
Pamiętam dwa wyskoki tego „Eulenspiegla“, choć wygłupy stryja i jego kolegi były gorsze, bo strasznie denerwowali nimi policję.
Prawdopodobnie Eulenspiegel był Ślązakiem (to moja hipoteza), bo najlepszy dowcip był po śląsku:
Zwołał wszystkich krawców z całego świata, aby im powiedzieć coś bardzo ważnego. Do zgromadzonych odezwał się tak: „Daremny sztich bez wanzołka“!
Drugi dowcip pokazał dwujęzyczność „śląskiego” kpiarza. Zawiadomił media, że „Um 12 Uhr wird die Bruecke gesprengt“!
Policja i wojsko oblegają most przed terrorystą i punktualnie o 12-tej przychodzi Till z konewką i podlewa most. Dowcip polega na dwuznaczności wyrazu „gesprengt’, oprócz „wysadzony“ jest „podlewany“ (tak delikatnie jak kwiatki).
Tyle o fikcyjnym dowcipnisie. Kolega stryja tak narozrabiał, że matka prawie zawału dostawała od wizyt policji. Powiedziała mu tak; |“Richardku, Richardku, 9 miesięcy ech ciebie nosiła, a ty mi tak dokuczasz”! Uspokoił ją Richardek słowami: „Mutter, to skoczcie mi do rzyci, a banan wos cały rok nosił”!
Stryj też miał niezłe wstawki. Najlepsza była prywatno-rodzinna. Po latach już mieszkał bliżej swojej kopalni, ale nas odwiedzał. Wchodzi z sieni do kuchni i wita matkę słowami:: „Steffi, co tam jest w tej sieni“! Matka zagląda, a tam w rogu potężna brązowa kupa, mocno podlewana. Matka: „Ach te dzieciska“ i biega po szufelkę. Na to stryj: „Nie warto“ i schował kupę do kieszeni. Nie pamiętam jak reagowała matka. Kupa była z ceramiki, a woda czysta.
Gdy stryja dopadł policjant i go zapytał z niedowierzaniem -“to pan“? on na to -“nie, to mój duch” i uciekł dalej.
Podczas powstania zawsze miał w kieszeniach dokumenty niemieckie i legitymację polskich Związków Zawodowych i przeżył kontrole obu stron konfliktu.
@
Antonius
26 lutego 2021
11:04
Mam znajomego artystę malarza, który w czasach studenckich miewał także różne surrealne pomysły, niektóre zabawne, inne szokujące, ale zawsze bardzo oryginalne.
Bawiąc w Londynie mieszkał u znajomych Anglików. Pewnego dnia zastał pod swoimi drzwiami talerz z właśnie taką „kupą”, tyle że raczej plastikową, a nie ceramiczną. Kolega pochodził z bardzo kulturalnej rodziny i taki ordynarny dowcip mało go rozśmieszył, uniósł się zatem polskim honorem i zrewanżował adekwatnie.
Następnego ranka Anglicy zastali pod swoim drzwiami ten sam talerz z tak samo wyglądającą kupą, tyle że tym razem prawdziwą 😎
@xpawelek
W cokolwiek wierzysz
To cie w dupe jebie
Szczegolnie gdys w tzw potrzebie
A jak juz sie to cos na ciebie zamierzy
To wiory leca jak z jakiejs pazdzierzy
Na blogu Hartmana probowalem opublikowac z nudow nastepujace… Ale mnie nie poszlo 🙂
Wynalazek gwarantowanego dochodu podstawowego (GDP) nie jest ani glupi, ani absurdalny, ani madry, ani rozwiazujacy problemy blablabla, ani lewicowy, ani prawicowy, czy liberalny czy oszukanczy, ani…
Kazde spoleczenstwo, powinno odpowiedziec i ciagle ponawiac pytanie i odpowiedzi na…
Co chcemy jako spoleczenstwo?
Bez odpowiedzi i ciaglego odpowiadania, wyliczanki wad i zalet GDP sa bezsensowne. Kompletnie bezsensowne. Tluczenie piany publicystycznie i blogowo.
W krajach 100% kapitalistycznych (skandynawskich) transfery socialne obejmuja 100% ludnosci. Wysokosc transferow jest rowna dla wszystkich. Przelewy sa automatyczne. W wiekszosci nawet zawiadamiac nie potrzeba, ze mnie nalezy costamcostam. Byc moze w kleptokracjach (Azja, Rosja, USA, wsch Europa) jest inaczej.
Przelewy sa zautomatyzowane, wg nastepujacych grup, naleza, otrzymuja wszyscy. Oczywisci, samo zycie, zmienia przynaleznosci grupowe. Wysokosci swiadczen sa caly czas rosnace. Nowe wprowadzane. Tendencja jest wyrownywania. W Szwecji jest ok 54 roznego rodzaju transfery z grup nizej. Administracja jest 100% zautomatysowana (zkompoterysowana). Mowienie o mniejszej ilosci urzednikow jest smieszne. W wielu komunach malych, wszystkie urzedy sa jednym biurem, dzielonym wspolnie przez okoliczne kommuny jednoczesnie. Nazywa sys Biuro Obywatelskie (Medborgarkontoret).
1/ emerytury i dodatki wdowie
2/ wyrownanie bezrobocia
3/ dodatki rodzinne
4/ chorobowe i inwalidzkie
5/ dodatki dla studentow, uczniow, kursantow etc.
6/ wyrownania mieszkaniowe
7/ eventualna pomoc socialna (tu wymagany kontakt z urzednikiem)
8/ inne (np pomoc w domu drobna emerytom czy sluzba transportowa)
Kazda osoba moze otrzymywac wyrownanie dochodu, z wielu grup wyzej.
Najwazniejsze, w tym systemie transferow jest, zeby obejmowal WSZYSTKICH. Inaczej, czesc by „uciekla”, patrz kleptokracje wyzej, pomylkowo nazywane czasem kapitalism. System wtedy (GDP czystego) bylby kulawy, brakowalo pieniedzy w systemie transferow.
Doswiadczenia praktyczne (experymenty pilotowe), paroletnie w Finlandii, Szwecji dowiodly GDP nic nie zmienia. Ci co chca pracowac, studiowac, malowac, podrozowac, pisac ksiazki, blogowac etc etc (dla przyjemnosci) robia to majac GDP (skand), ci co niechca pracowac, ani studiowac, ani podrozowac (dla wlasnej przyjemnosci) czy wiersze pisac, czy chmury liczyc i blogowacnie robia tego z GDP (skand). Zadnych statystycznie zauwazalnych roznic nie bylo. Za ani przeciw, dowolnie uzasadniajac oba.
Napisalem z nudow, bo na LA nic nie dzieje 🙂 tez pewnie z nudow, rozmowa o kupach.
Pzdr Seleukos
BWTB
25 lutego 2021
17:43
Szanowny,
Piszesz Chińczycy odtrąbiaja kolejne zwycięstwo nad USA. Tym razem zwycięstwo diety w połączeniu z one child policy. Ta pierwsza obesity eliminuje, ta druga umieralność noworodków poważnie ogranicza. Obie zbawienny wpływ na statystyki długowieczności mają.
Podobną metodą selektywnego wyboru faktów professor alarmizmu z Yale się posługuje. Snyder nie Libera. Nie rzeczową analizę ma na celu ale dramatyczny effect (w Yale też Hollywood scenariusz doceniają). Libera o tym wspomina – widoczność w środkach przekazu. Nie ma takiego systemu, którego by się poprawić nie dało. Professor wie iż jedynie skandal publiczny może wpływy donorów w naszym systemie politycznym zrównoważyć i działa odpowiednio. Uznanie mu się z tego tytułu należy. Co czytelnik Polityki o tym myśłi kompletnie bez znaczenia, ten tu nie głosuje nawet jeśli w Norwegii mieszka.
Tak więc można nauki mułłow mieć za żródło wiedzy o tym co się w raju dzieje, mozna pontyfikacje Tanaka za źródło wiedzy o KK w cywilizacji roli. To kwestia gustu i upodobania. Rozprawy o pogryzionych, jakkolwiek dramatyczne i traumatyzującejące, niewiele do wiedzy o naturze psa wnoszą.
I ja mógłbym na podstawie ponad 30-to letnich z systemami służby zdrowia kontaktów włosy na głowie podnoszącą ksiażkę napisać, skandalizować. Po co?
W swoim czasie w duńskim (Hillerød – Zelandia północna) szpitalu trzy i pół tygodnia byłem kurowany. W ciągu tego czasu dwa razy mnie wypisywano i za każdym razem w ciągu następnych 48 godzin ambulans pogotowia spowrotem mnie do szpitala odwoził. W trakcie pobytu w tym szpitalu widziałem nie mniej niż 23 lekarzy (żadnego wiecej niż raz). Straszni partacze byli. Na oddziale problem z odporną na penicylinę bakterią mieli (mycie rąk nie było wśród personelu w modzie), którą mnie po operacji zarazili. Wiedzieli, że bakterię maja ale peniciliną przez dwa dni usiłowali leczyć zanim doszli do wniosku, że coś nie tak. Sam zabieg chirurgiczny też sknocili, poprawiać trzeba było. Nie było lekarza wiodącego. Za każdym razem kto inny się pojawiał i od studiowania journala zaczynał. Przyznać trzeba nudno nie było. Osiem łóżek było na sali, bezpośrednia opieka nad chorymi przez większość dania i nocy sprawowana przez dziewczęta „na przyuczeniu” do zawodu, które chciały jak najlepiej nie zawsze wiedząc co dla pacjenta właściwe. Do licznych zabawnych sytuacji to prowadziło.
Jaki z tego wniosek? Że niby duński sysyem szpitalny do kitu, czy też ten że fatalnie trafiłem? Rachunku szpital co prawda nie przysłał, ale po tym doświadczeniu zafundowałem sobie ubezpieczenie w razie potrzeby zapewniające transport Gulfstream jet do szpitala w Stanach i od tej tamtej pory bez takowego do Europy nie podróżuję.
W amerykańskich szpitalach reperowano mnie kilkakrotnie. Jedną z tych reperacji życie mi ratując. W Korei, w Japonii, w Niemczech (Zachodnich) i kontynentalnym USA. Najpierw wuj Sam płacił potem Medicare. Narzekać nie mam powodu. Dobrze swoje zobili. Pobyt w szpitalu był znośny, choć nie mogę powiedzieć żeby do przyjemności należał. Jedynie pielegniarki wciąż ciepło wspominam.
Czy z tego wniosek amerykańskie szpitalnictwo lepsze? Czy też, że wiecej szczęścia w amrykańskim systemie miałem niż w duńskim?
Pozwolę tu sobie wyrazić opinię iż centralny problem społecznego systemu zdrowia jest natury etycznej. W starożytnej Sparcie (podobno) selekcją noworódków zdrowotność populacji zapewniano. Aesklopios nauczał primo non nocere znaczy najważniejsze (pacjentowi) nie szkodzić. Nie podnosił do rangi jaką to obecnie przybrało przedłużania życia, ani też obowiązku uzdrawaiania wszystkich ze wszystkiego jak popadanie. Ludzkość weszła na kurs kolizyjny z podstawowym prawem ewolucji survival of the fittiest i nie chce sobie tego uświadomić.
Paradoks rzucania okruchów marznącym na śniegu ptaszkom – im wiecej okruchów rzucisz, tym większa ilość ptaszków zimę przeżyje i tym większa będzie w następnym roku na śniegu marzła.
Warto o tym pomyśleć. Autopsja porfela (czy ten społeczny czy prywatny) aczkolwiek równie nęcąca co intratna, sytuacji nie zmieni. Potrzebne są decyzje natury etycznej do których podejmowania politycy kompletnie sie nie nadają. Tanaka upiera się (z racją czy bez racji) iż Kościól też nie. Czy w takiej sytuacji nie byłoby optymalnym rozwiązaniem w gestii jednostki podejmowanie tych decyzji pozostawić? Tak dawniej robiono kiedy jak wieść niesie „lepiej było”.
seleuk|os|
26 lutego 2021
18:16
Velærværdig,
Boska to prawda.
Tu u nas, po długich i zażartych sporach, pakiet pomocy ustalili. $600 na nos dla potrzeujących miało im pomóc trudności pandemią spowodowane przetrwać. Kryteria kto potrzebujacy, a kto nie te same co poprezdnio za Trumpa. Również i tym razem IRS dystrybucję zlecono. W terminie do 15 stycznia. IRS pieniądze dostało, dane niezbędne ma, ale tym razem nie wszyscy z tych którzy kryteria spełniali otrzymali monies. Tym co nie otrzymali IRS równoważną ulgę w podatkach proponuje. Powiada wypełniając 2020 Tax Return jako tax credit to potraktujcie, to może w wymiarze podatku uwzględnimy. Znaczy w najlepszym z wypadków w drugiej połowie 2021 w formie tax return otrzymacie, a bardziej prawdopodobnie dopiero po wygaśnięciu pandemii w 2022 przed uzupełniającymi wyborami do House and Senat.
Ntomiast w Senacie teraz nie mniej zażarta walka wre o następny pakiet pomocy. Tym razem $1400 na nos według tych samych co poprzednio kryteria.
Reality taka: za Trump każdy kto kryteria spełniał $2000 otrzymał. Za Biden zaledwie $600 i to nie wszyscy otrzymali z nadzieją na być może $1400 w nieokreślonej przyszłości.
Dlaczego ja tu o tym? To Biden stronie wiele o powszechnym dochodzie się mówi.
mvh
Calvin H.
Xpawelku to taki wyjatkowy chrzescijanin
Wyjebano go w dupe niemalze za nic
To samo z jego dziecmi (jesli je ma)
Choc watpliwego DNA
@Calvin Hobbs,
ja szczegolow amerykanskich nie znam. Dziekuje za cala mase. Oczywiscie (prawdopodobnie) moglbym na wlasna raczke dowiedziec, ale… wiesz Calvin, 🙂 te moje slabosci, co zawziecie zbieram…
Prawdopodobnie, spoleczenstwo amerykanskie i spol skandynawskie inne odpowiedzi maja na pytanie „Co chcemy jako spoleczenstwo?”
Nie podejmuje mnie, podjac probe odpowiedzi bardziej wyczerpujacej.
Jezeli o szpitalnictwo chodzi (Twoj do BWTB wyzej). Raz myslalem, ze mnie do Nieba zabrali po wypadku autkiem. Direct. Ale okazalo, zbanowali wkrotce (pare dni). Chyba z powodu moj ateism, agnostycyzm. Tylko eleganckie ubranie mnie zniszczyli co mialem i dali kusa koszulke (do kolan) i chodaczki zamiast. Biale i ostemplowane. Jak to w Niebie
mvh Seleukos
Tanaka: co, wypowiedzi chorych , wychowanych w gnoju przyjmujesz i co , tez taki jestes? Czy Polityka zezwala pisac zboczyncom? I to ma byc pismo dla polskich intelektualistow: kto tu w co gra?
seleuk|os|
26 lutego 2021
20:01
Velærværdig.
Amerykańskie społeczeństwo chce żeby tak dobrze jak dawniej było. Skandynawskie chce żebyy jeszcze lepiej niż teraz. Takie wrażenie odnoszę.
Znaczy z diametralnie różnymi scenario perspektywę lepszego jutra wiażą.
A gwoli swawoli scenka z tego szpitala, o którym do @BWTB powyżej.
Odział męski czego najlepszym dowodem w pojemniku bielizny szpitalnej na zmianę damskie jedynie majtki znajdziesz XXL i XXXL wyłącznie za to. Późnym wieczorem żarówka w ubikacji sie przepaliła. Panowie, wlekąc za sobą kroplówki stojak jak mogą w ciemnościach naturze dań składają. W środku nocy kolej na mnie przyszła. Ciemno choć oko wykol, pod nogami (w chodaczkach a jakże) chlupie. Co tu robić? Widzę w pokoju dyżurnej pielegniarki światlo sie świeci. Podążam tamże. Fru pielęniarka przy stole siedzi tygodnik jakiś czyta. Nad stolem lampa wisi, a w niej żarówka. Na ścianie umywalka jest, przy niej ręcznik wisi. Biorę ten ręcznik, bo żarówka przecież gorąca, i jedną ręką lampę trzymając drugą żarówkę wykręcam. Pani w krzyk. Co robisz?Więc ja informuję w ubikacji żarówka się przepaliła wymienić trzeba. Pani pielęgniarka protestuje. Nadaremno. W ciemnościach już w na szlaku do ubikacji dalsza wymiana poglądów ma miejsce, tu bez znaczenia. Po omacku drogę do kibelka znajduje i na sedes sie wspinam. Lampe wiszącą udaje mi się dosięgnąć i żarówkę wymienić. W całej okazałości demonstrują się braku oświetlenia rezultaty. Pani pielęgniarce głos odbiera. Wycofuje sie w kierunku swojego biura, a ja zrobiwszy co potrzeba na salę szpitalną wracam i przed jej drzwiami chodaczków się pozbywszy do lóżeczka myk. Z rana Pani nadpielęgniarka w otoczeniu bliżej nie znanych mi osób z karna ekspedycą się pojawia. Orację rozpoczyna, ale prawie natychmiast przerywa jej chór pozostałych siedmiu pacjentów pytaniami dlaczego nie było w nocy w ubikacji światła. Pani nadpielegniarka z wyższościa w głosie wyjaśnia, że żarówkę tylko elektryk może wymienić, a on do domu idzie o 4-tej po południu i nie wraca aż o 9 rano następnego dnia. Moi współpacjenci nie daja sie zbić z tropu. To co mamy robić jak sie żarówka ponownie przepali pytają. Pani nadpielegniarce mowę na moment odebrało, z oburzenia zapewne, więc ja pozwalam sobie zauważyć iż skoro światło w biurze dyżurnej pielegniarki jest to zawsze można tam do umywalki się wysiusiać. Tego Pani nadpielegniarce już za wiele „Skal du være vanskeli? podniesionym głosem pyta,
Po południu mnie wypisali po to jedynie, aęy mnie ambulans następnego dnia wieczorem spowrotem przywiózł. Tu w USA szpital musiałby mi zapłacici nie byle jakie odszkodowanie, nie takigo w Danii. Za to jak już mnie z ER na salę przywieźli dyżurna Pani peilęgniarka (inna, młodsza i bez porównania ładniejsza) poinformowała mnie z uśmiechem, że teraz zapasowa żarówka u niej w biurze jest gdyby było trzeba. K sożaleniju nie trzeba było, bo możesz sie domyslić jakie to otwierało perspektywy …
mvh
Calvin H.s
@ Tanaka
Najpierw @ Sowizdrzał, tera z @ Ramszel – czy ja dobrze regulamin blogu czytam?
@Calvin Hobbs, wczoraj wieczorkiem,
co do skand spoleczenstwa, odnosisz wrazenie zupelnie prawidlowe. Wg mnie. Co do am, tylko przypuszczam, wierze Tobie i gazetom. To jest zreszta Calvin powod, dlaczego ja jestem ostrozny (umiarkowany) optymista. Skand wrazenia. Jutro bedzie lepiej jak wczoraj, dzis jest jakotako.
Z fruar pielegniarki, to uwazam, wszystkie maja tendencje byc Rachel, co kukulczego gniazdka pilnowala i Nicholson Jacka. A nadpielegniarki fruar szczegolnie. Moja przedostatnia visyta w szpitalnictwie, byla surrealistyczna, w mozliwosciach, z undersköterskor, moze kiedys napisze. Zglosilem mnie sam, jak mialem zostac karaibski pirat. Przebadac znaczy, mozliwosci piractwa, w universytet szpitalnictwie Örebro. Ale ostatnia, to byla calkiem niewypal, bez mojej przyczyny, czy fruar valfria przyczyn, tylko covid.
Dostala Moja, esemesik, na okresowe badanie oczu. Okularnica + jakis diabetes. Do szpital w Skövde. To ja sprytnie i empatycznie Calvin, zaproponowalem zawioze przywioze. Zamiast zeby busami wielogodzinnie tlukla fteiwefte. Mialem nadzieje, rowniez lunczyk zjemy, u moj ulubiony Chinczyk. Bo oni slyszalem, Drogi Jedwabne buduja srodkiem. To prowadza knajpe, w Skövde Centrum srodek. Koniec drogi. Najlepsza chinska na 100km promien. No pojechalismy. Idziemy do szpitala. A tam warty stoja. Tylko wpuszczaja tych z esemesikami. Ja nie mialem. Mowie do warty, ja choroba towarzyszaca osobiscie jestem calkiem, pokazuje palcem Moja. Zgodnie z prawda mowie, sällskapssjukan. Ja w kawiarni bede fika tylko. Nikomu nie zaszkodze. A spojrzal, jakby mnie zastrzelic chcial, z kabura. I drugi pomocnik przyszedl. Tez w rynsztunek obwieszony, za robocop. I nie wpuscili mnie. To ja, poszedlem do auto. Na parking. Szpital, lezy ca 10km od Chinczyka, na koncu drogi jedwabnej. Odludzie, otoczony parkingami. Budynki polaczone, wszystkie litery alfabetu tyle ich nastawiali i parkingi. Dalej las tylko. To wsiadlem do auto, ale zobaczylem, nic ladowania nie ma/bedzie. Bo slup tylko 20A. A ja oczywiscie wlaczylem grzanie pupki, powietrza grzanie i muzyczke grzanie. Bo chyba bylo wtedy 15minusow. To jak mialem zamarznac i ladowac jednoczesnie? To jak Moja wyszla za godzine z okladem, to uznalem, musimy do Chinczyka taxi. Zeby auto podladowac bez grzania, inaczej nie wystarczy, wg computerka. To pojechalismy. Przyjechalismy kwadrans po drugiej. Tam kartka. Zamykaja o drugiej bo covid. Ja juz taki glodny Calvin bylem, ze moglem do jakiego spozywczaka, z opakowan zjesc. Za ostatnia lachudra. Ale obeszlismy rynek. Snieg i mroz wali coraz gorzej i wiatr. Znalezlismy, co covida nie boja. Poczem kaffka etc, etc. Taxi z powrotem do szpitalny parking. Computerek pokladowy mowi, tym razem wystarczy. Tak wrocilismy na domowa pieleszke. Tak bylo, katastrofalnie i ciemno.
Dobrze Elena okularnica, bez diabetes. To we esemesowy system nie figuruje. Tylko kwasno stwierdzila o Chinczykach i lunczykowaniu. Bez niej i mnie, za choroba towarzyszaca.
Niedawno bylem tez na przystani. WooHoo obejrzec i Sigrid. Bo podobno wiosna idzie, wiekszosci snieg stopil. WooHoo i Sigrid typ 300m leza na odleglosc zima. Przy Sigrid, jeszcze w namiocie, obalilem piwko, z jeden viking stalej zalogi. Przy WooHoo, wiatr i snieg obalil domek yachtowy i plandeke zniszczyl kompletnie. To podjalem stanowcza decysje, na ten rok. Dziadostwa nie robic, nie wodowac, dokonczyc przebudowki/zmiany wszystkie. Zamowilem domek aluminiowy, a plandeke zbrojona i przezroczysta. Dzis jade odebrac, bo mnie zesemesowali, przyszlo. To nawet i dobrze moze, bo skiff, tez na przystani bedzie, razem, jak pracowal bede na duzym WooHoo. Zebym nie przemeczyl mnie.
Med morgonfika, hälsningar från Seleuk
@ xpawelek
26 lutego 2021 8:26
W tym dyskusyjnym zapale,
Jak mi dowalisz, to się odwalę.
Musisz jednak wytoczyć jakieś ciężkie działa,
Bo ani modlitwa, ani obelga na mnie nie działa.
Szanowni!
Człowiek nie może spokojnie wypić porannej kawy bez wiadomości, że znowu jakiś polski konsekrowany – czyli półświęty następca świętych apostołów – ma w CV gwałcenie dzieci.
W tej sytuacji to nie tylko dziaderstwo gada do obrazu, ale i obraz przemawia, co jest Cudem Boskim.
Zapraszam do nowego wstępniaka. Wystarczy przeczytać tytuł, pogapić się chwilkę na święty obrazek z odpowiednią zadumą i już można komentować. Bardzo praktyczne rozwiązanie.