Dziwisz topi Wojtyłę

Kolejny „atak na Kościół katolicki”, następna „zmowa wiadomych sił”, jeszcze jedno uderzenie w „tożsamość Polaka”, czyli reportaż TVN24 o Dziwiszu, ofiarach cierpiących z powodu ukrywania przez niego gwałtów wykonywanych systemowo przez członków kleru katolickiego oraz jego szokujących mrocznością związkach i biznesach z takimi piekielnymi typami konsekrowanymi jak Marciel Degollado czy kard. McCarrick i podobni im na samym szczycie Watykanu.

Tytuły medialne zaraz po ukazaniu się reportażu:

Jest oficjalne oświadczenie Episkopatu po reportażu „Don Stanislao”. To sprawa dla watykańskiej komisji (Gazeta) * Stanisław Dziwisz wydaje oświadczenie w sprawie „Don Stanislao” (Wirtualna Polska) * Za pieniądze i po znajomości. Kardynał Dziwisz miał tuszować co najmniej sześć afer pedofilskich (OKO.press). * Największa pomyłka Jana Pawła II? Burza po filmie „Don Stanislao” o kard. Dziwiszu („Wyborcza”) * Raport w sprawie McCarricka. Były kardynał zapewniał bpa Dziwisza i Jana Pawła II o swej niewinności (Onet) * Szok po raporcie Watykanu. Jan Paweł II miał wiedzieć o zarzutach wobec kardynała McCarricka (NaTemat).

Ostatnie trzy tytuły sięgają tam, gdzie wzrok dotąd nie sięgał: do samego Wojtyły. Ale zanim o tym, w poczuciu ciekawości rzeczy zajrzałem też do pysznego portalu katolickiego „Gość”. W „Gościu” nie wiedzą jeszcze, co napisać poza urzędowymi komunikatami episkopatu, więc można sobie poczytać: Siostra Boniszewska cierpiała za grzechy kapłanów. I dalej: Rozpoczęcie jej beatyfikacji w czasach, gdy wychodzi na jaw tyle grzechów i przestępstw osób duchownych związanych z molestowaniem dzieci i nieletnich, jest potężnym sygnałem – mówi w rozmowie z KAI dr Ewa K. Czaczkowska, autorka książki „Mistyczki. Historie kobiet wybranych”.

A więc mamy POTĘŻNY SYGNAŁ! Po otrzymaniu tym potężnym sygnałem w łeb wróćmy do rzeczy. Otóż istotą nie tyle jest Dziwisz, ile Wojtyła. Jeszcze pisane na klęczkach teksty, jeszcze zadawane na klęczkach pytania omijają tę istotę, ale już się zbliżają i już istoty zaczynają dotykać, czyli Pan Jezus już się zbliża. Im więcej będzie pytań i im więcej sprawdzania, tym więcej mroku Wojtyły zostanie odkryte. Nie odwrotnie. Arcysłodziakiem Wszechświata Wojtyła już był. Taka kariera: The Hobbit or There and Back Again, czyli TAM i z powrotem.

Nie, Dziwisz nie był wcale żadną „największą pomyłką Jana Pawła II”. Był w samej źrenicy oka i w samym środku umysłu Wojtyły. Długo przed wyprowadzką do Watykanu, w 1966 r., Wojtyła wybrał sobie Dziwisza na osobistego sekretarza. Byli jako jedno do samej śmierci Wojtyły w 2004 r. Taki Dziwisz mu pasował jako jedyny ze wszystkich Dziwiszów i nie- Dziwiszów świata. Jeśli Dziwisz miałby być „pomyłką” Wojtyły, to Wojtyła był pomyłką siebie samego, Kościoła i świata.

W reportażu TNV24 ofiara (dziś dorosły mężczyzna) mówi, że od 12. roku życia była gwałcona setki razy przez osobistego sekretarza kard. Macharskiego z Krakowa. Szkodoń – biskup pomocniczy w Krakowie – został niedawno odsunięty od obowiązków z powodu kolejnego oskarżenia, tym razem przez kobietę, która jako nieletnia była przez niego gwałcona. Arcybiskup Krakowa Marek Jędraszewski jest na liście biskupów, którzy ukrywali konsekrowanych gwałcicieli. Niezależnie od tego – monstrualność jego słów i zachowań sama z siebie budzi najwyższą odrazę. Wreszcie kard. Dziwisz krakowski, ucieleśnienie dalszego ziemskiego życia Wojtyły. Mówi abp Gądecki, przedstawiający stanowisko episkopatu w sprawie Dziwisza: Mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości zaprezentowane w tym reportażu zostaną wyjaśnione przez odpowiednią komisję Stolicy Apostolskiej. Równocześnie chciałbym zauważyć, że Kościół w Polsce jest wdzięczny ks. kardynałowi za jego wieloletnią służbę przy boku św. Jana Pawła II. Gądecki też jest na liście mrocznych biskupów, którzy kryli konsekrowanych pedofilów.

„Co z tą Polską?” – już było. To co z tym Krakowem, do jasnej cholery, że taki ciemny? Właśnie: Dziwisz i wieloletnia służba u boku Wojtyły. Oto czym jest Dziwisz dla Kościoła. Dziwisz jako Wojtyła, Wojtyła jako Dziwisz.

Szef Dziwisza i jedność z Dziwiszem nie mógł nie wiedzieć. Autorzy niezliczonych tekstów i wypowiedzi, jakie się dotąd pojawiały, zawzięcie twierdzili, że „Wojtyła nic nie wiedział”. Wojtyła-dzidziuś, Wojtyła-frajer, Wojtyła-ślepiec, biedne, bezradne i niewinne dziecko we mgle: nic nie wiedziałem i gdzie jest nocniczek? Niepowaga, deprawacja i drwina z ludzi. Szyderstwo z fundamentalnej zasady cywilizacji: szef odpowiada za firmę. Jak się w firmie źle dzieje, szef musi ją naprawić, a jak nie umie, podaje się do dymisji. Jak nie chce – zostaje wywalony i trafia do pudła, gdy winien jest przestępstw. Ale nie w Kościele katolickim.

Dziwisz wręczył swojemu uwielbionemu Wojtyle prezent na stulecie urodzin: wiadro ze świeżym betonem, w który wsadził mu nogi. Będzie już tak, że nawet jakieś przytomne myśli Wojtyły pójdą w błyskawiczne zapomnienie i znikną z tego świata razem z emeryckimi już wyznawcami Świętego Ojca Świętego, pomniki jego pychy zostaną obalone, obsikane albo wstydliwie nocą schowane w piwnicach. Zaś „Instytut Myśli” Wojtyły stanie się drwiną z pojęcia „myślenie”. Zrobią to dzieci „pokolenia Jana Pawła II”. Już to robią. Jest to należne oburzenie, odrzucenie i będzie to ostateczny chichot z bardzo mrocznej historii. Dla Polski będzie to świeżym powietrzem w płucach i w mózgach ludzi, choć to Polska miała być Wojtyłowym płucem chrześcijaństwa razem z drugim płucem chrześcijańskiej Europy – prawosławiem.

Dziwisz topi Wojtyłę, ale nie on jeden. Topią go wszyscy biskupi. Dziwisz zaś, jako wcielenie Wojtyły, podsuwa wiadro z betonem i sam do niego wkłada nogi. Symboliczne zabójstwo przez samobójstwo. Wybitny przykład działania umysłu, do zbadania na poziomie głębi psychologicznej. Tak samo jak w przypadku Wojtyły. I reszty drużyny czarciego pierścienia.

Tanaka