Byłem na strajku kobiet!

Sygnałem do zbiórki był rytmiczny huk tam-tamów. I już wszyscy wiedzieli bez sprawdzania, gdzie się będzie działo. Tam-tamy to klanowość, krew i biologia. Afryka i nasi praprzodkowie. Najlepsze wołanie na zbiórkę. Nie da się nie przyjść.

Do wielkich bębnów wkrótce dołączyły inne perkusyjne instrumenty: małe bębny, marakasy, różne pukadełka, tarki i obowiązkowy gwizdek. Tłum gęstniał szybko, niebo nad głowami pokryło się kartonami ze znanymi już i nowymi hasłami.

Mnóstwo policji i niemało tajniaków. Policjantki, w wieku niewiele starszym od manifestantek, właściwie takim samym. Policja zajmowała się jednym: bezpieczeństwem i manifestantów, i przechodniów, i uczestników ruchu drogowego.

Ani się spostrzegłem, a już byłem w środku morza postaci. Wiele tysięcy, ile, nie wiem, to niespecjalnie ważne. Młodzi ludzie od ok. 15. do mniej więcej 30. roku życia. Niektórzy z małymi dziećmi, byli i manifestanci z pokolenia rodziców tych młodych. Strajk kobiet, ale bardzo dużo było także młodych mężczyzn. Bez różnicy, wszyscy tacy sami i wszyscy w tym samym celu walczą o to samo.

Muzyka: house, trochę latino, wołania o Lady Gagę, rytmiczne i mocne basy. Wszyscy falują, wszyscy skandują: jebać PiS! To jest wojna! Na zmianę z innymi okrzykami, bardzo mocnymi i bardzo oczywistymi. Ale te dwa okrzyki jako zworniki co chwila wracają. Spontan, autentyzm, zaangażowanie, entuzjazm i moc. Wkurw niesamowity. I takie poczucie: tu i teraz! To my! I to się mocno czuje: młodzi są razem. Ten sam świat, te same wartości, to samo widzenie. Nie odpuścimy, to jest święta wojna! Wszyscy znają sens i wagę sprawy, ale jest luz, są uśmiechy, żarty i chętne pozowanie do fot. Większość foci, setki smartfonów się grzeje, zdjęcia i klipy natychmiast wędrują w świat i wracają z innych miejsc. Wspólny świat.

Robiłem zdjęcia i filmiki, ale nie po to przyszedłem, by rejestrować, ale by być. Poczułem, że łzy stanęły mi w oczach. Cholera, wzruszyłem się. Nie tylko dlatego, że ci młodzi to pokolenie moich dzieci, ale te dzieciaki to ja! Ich krzyk to mój krzyk. Te dzieciaki są niewinne niczemu! Nie chcą podłości, nie zgadzają się na łajdactwa kłamstw, przemocy i gwałtu, jakie funduje im obrzydliwa religia i nie mniej obrzydliwi, zdeprawowani i pełni pychy politycy uważający się za emanację prawdy, moralności, patriotyzmu i tzw. Polski. Te ponure staruchy chcą im zniszczyć życie. To wojna, walczą o godne, normalne życie.

To się czuje całą skórą: młodzi to całkowicie odrębny wszechświat od świata spotworniałych tyranów, kłamliwych łajdaków mielących w gębach święte słowa i czyniących piekło na ziemi, którą nazywają „prawdziwą Polską”. Młodość to nie wiek, ale wewnętrzny stan. To wojna życia z żywymi trupami. Ci młodzi nie tylko „są straceni dla Kościoła”, jak się troskają obłudnicy. Oni mają go w dupie, on jest dla nich zjadliwym trupem, tak jak trupem jest Kaczyński z pisoidami. Nie ma i nie może być żadnego kompromisu, do którego wzywają naiwniacy, głupki lub cyniczni szalbierze. Nic tych światów nie łączy. Ani język, ani pojęcia, ani wartości, ani kultura. Starzy język skradli i znieprawili, wartości zgwałcili. Młodzi mają wszystko własne, zbrukanego nie chcą.

Kaczyński walczy. Nie wie, z kim i o co, więc usiłuje walczyć z opozycją, wrzeszcząc znowu w Sejmie i telewizji PiS, że rozliczy przestępstwa opozycji, która wypycha młodych na ulice. Młodzi z tego drwią i szydzą z gumowych, tłustych paluchów Kaczyńskiego na pulpicie, gdy przemawia z telewizora PiS do sobie podobnych starych trupów. Szydzą z biskupów, którzy chcą przed nimi bronić kościołów. Młodzi w dupie mają kościoły. Kościoły upadną nie dlatego, że zostaną zburzone przez młodych, ale właśnie dlatego, że młode pokolenie ma w dupie kler i kościoły. Odrzuci ten podły świat. Chcą być wolni, autentyczni i wybierają życie.

Stare dziady już przegrały. Nie stłumią strajku kobiet, bo to walka między życiem a śmiercią. Rodzice nie poślą policji na dzieci, a jeśli jacyś by chcieli, piętno zdrady i hańba ich wyrzucą poza margines życia. Ci młodzi będą utrzymywać starych nienawistników albo wyjadą do lepszego świata. Kto z młodymi walczy, chce być samobójcą.

Gdy już wychodziłem, słyszę, jak dobrze odżywiony i ustawiony facet nadaje tubalnie przez telefon do jakiegoś znajomka: to jest paranoja! To są 16-letnie dzieciaki, same gnojki i biorą się za aborcję! Gnoje pierdolone, policję na nich i pałami lać przez łeb, dziwki jebane! Nawet, kurwa, przejechać przez miasto nie dadzą, korki na kilometry, a te gnoje się drą, bo im się we łbach popierdoliło! Po drugiej stronie ulicy idzie kilka dziewczyn z transparentem z kartonu: piekło kobiet!

Piszcie, mówcie, czy byliście, czego doświadczyliście, jak to widzicie. Niech to będzie usłyszane, to też strajk kobiet.

Tanaka

(Foty moje).