Kulminacja stu lat Wojtyły: bunt – słuszny i zbawienny prezent!

Skupieni na tym, co się dzieje dziś, nie zapominajmy o środowisku zdarzeń i tym, co do tego doprowadziło.

„Papież Jan Paweł II obalił komunizm” – jak wiadomo ze złotych ust Kościoła katolickiego i pobliskich mu obalaczy oraz prawie wszystkich, jak Wisła długa i szeroka. Obalił, z niewielką pomocą przyjaciela Reagana. Jeśli tak było, to obalił jeden z filarów przemocy, które były we względnej równowadze, klinczu. Obalił po to, by wydać ludzi na absolutny monopol przemocy jedynej już strony: Kościoła, czyli siebie samego.

Wojtyła, nasz Święty Ojciec Święty, załatwił Polakom życie w absolucie kłamstwa i pod presją szantażu: Kościół to wielkie dobro, Polak nareszcie jest sobą i Polakiem, mamy wolność we własnym domu, Kościół zawsze z narodem, bez Kościoła narodu nie ma! Kościół zwyciężył cywilizację zła, o Kościele wyłącznie dobrze i hołdowniczo, a o papieżu Polaku wyłącznie na kolanach i wyłącznie całując krwiście czerwone papieskie pantofelki! Jan Paweł II tytanem myśli i nadtytanem jedynej prawdziwej moralności! Innych nie ma, reszta to nihilizm! Od tej pory rządzi Boża Prawda na Wieki!

Każdy może dorzucić całe wagony zachwytów, panegiryków i laudacji na cześć Wojtyły, kościoła i Prawdy. Osobliwie, niezawodnie, wybitnie, czołobitnie i analitycznie na sposób głęboko święty obsługiwali Wojtyłę i Kościół równie wybitni „katolicy otwarci”, dowodząc, że im głębiej się sięga, tym Prawda jest pełniejsza i Jedyna na 500 proc. zbawiennego cukru w cukrze. Czytajcie, a zwymiotujecie.

Święty Ojciec Święty załatwił Polsce konkordat, uwłaszczenie się Kościoła na państwie i jego przedobywatelu i cały episkopat biskupów rządzących wszystkim, włącznie z macicami, co jest największym marzeniem każdego członka kleru od 2 tys. lat. Zamknął klatkę bez wyjścia. Ten jego dar zapewnił nam to, co właśnie mamy.

Zachwycona terrorystycznym niewyrokiem Trybunału biskupów i Kaczyńskiego, sterowanego usłużnie przez niesędzię Przyłębską i resztę niesędziów, była najbliższa przyjaciółka Wojtyły Wanda Półtawska. Lekarka. Niemiłosierna dla macic, cudzej własności i cudzej podmiotowości, choć z brutalnym uprzedmiotowieniem człowieka miała w czasach wojny do czynienia. Właściwie trudno było odróżnić, kto Wojtyła, a kto Półtawska. Jedność wcielona. Ona wie lepiej niż wszyscy, czego naprawdę pragnął Wojtyła, więc objawia Prawdę: „Wreszcie zwycięstwo, tego pragnął Ojciec Święty Jan Paweł II. Jestem bardzo szczęśliwa, że tego dożyłam!”. Taka „antropologiczna Prawda o człowieku”, taka Miłość Bliźniego i taka Prawda Boża na Wieki. A więc wszyscy ci, co krzyczą: „WYPIERDALAĆ!”, co wspierają i się zgadzają, to muszą być potwory, wrogowie Świętego, istne diabły wcielone. Co ta szczęśliwa kobieta powie teraz?

Jakież to słuszne i zbawienne na stulecie świętego tytana: będzie coraz więcej pytań o Wojtyłę, zgoła nie tylko w sprawie tuszowania systemowych, konsekrowanych gwałtów na dzieciach. Wojtyła zostanie odarty z szat papieskich, pantofelków i zostanie nagi. Wyjdzie na jaw zwykła prawda, nie żadna Boża Prawda. Jedyna prawda, jaka istnieje. Pomniki jego pychy zostaną pomazane i obalone, a sam Wojtyła zniknie w spleśniałej piwnicy zapomnienia. Zniknie wraz ze swoim Kościołem. Nie mają nic autentycznego do powiedzenia, jako i nigdy nie mieli, bo wszystko oparli na oślepianiu ludzi. Patrzcie na dowody, słuchajcie biskupów! Potrwa to jeszcze, lecz najważniejszy przełom – znoszący uroszczone, kłamliwe tabu – właśnie dziś następuje, a kolejne nastąpią już wkrótce jako nieomijalne konsekwencje. Kto oszukuje, kto kłamie, kto stosuje przemoc, doczeka się tego, co mu się należy.

Tanaka