Przyjaciółko, czy wstałaś już z kościelnej posadzki?

Jeden z moich pierwszych wstępniaków na blogu, wtedy jeszcze pod egidą Jacka Kowalczyka, był o kobiecie odrzucającej mokrą szmatę i wstającej wreszcie z kościelnej posadzki. Dostrzegałem wiele symptomów, iż właśnie tak się dzieje. Miałem nadzieję, że nie powodowała mną przedwczesna nadzieja i widzenie nieistniejącego, a dostrzeganie realnie nadchodzącego zjawiska.

Na końcu tekstu jednak wyraziłem nutę niepewności, czy to nie nadmiar optymizmu sądzić, że TO już się zaczyna naprawdę dziać i kobieta wreszcie staje się w Polsce człowiekiem, odrzucając tym samym katolicką niewolę i poniżenie, jakiego zaznawała od tysiąca lat.

Dziś, po decyzji fałszywego Trybunału Konstytucyjnego, który wykonał zlecenie oczekiwane z najwyższym utęsknieniem przez Kościół katolicki i Kaczyńskiego wraz z rządem państwowej przemocy, dzieje się coś niezwykle intensywnego i dynamicznego. Znowu mam pewne wahanie, czy to już ten moment przełomowego buntu przeciw cywilizacji śmierci, jaką jest katolicyzm, zwłaszcza sklejony w jedną machinę zła z partią. Nie mam bowiem złudzeń, jak głęboko w zbiorową nieświadomość i w najgłębsze regiony psyche każdego z osobna wdarła się religia, która uśmierca w człowieku podmiotowość, autentyzm i wolność i jak się tam zamaskowała mazią łączącą szantaż, kłamliwe obietnice, korupcję, deprawację i przemoc w jedno.

Oby to był ten właściwy moment. Bo oto kobiety w Polsce, ale i każdy dobry człowiek, dostały nie tylko tysięczny raz po twarzy jak niewolnice, ale pojęły może już ostatecznie, że w tej skłamanej cywilizacji miłości będą zabijane mocą wyroków katolickiego państwa. Taki bowiem los spotka te z nich, które zostaną przez państwo zmuszone do rodzenia płodu, który sam niezdolny do życia, zagraża ich życiu. Te, które będą chciały przeżyć, będą musiały z tej cywilizacji śmiertelnej miłości uciekać do normalnego świata: Czech, Niemiec, Holandii, by w tej rzekomej cywilizacji śmierci przeżyć. I żyć godnie. Tam, nie tu. To nie jest kraj dla ludzi.

Tłum po horyzont w dzielnicy Kaczyńskiego krzyczy WYPIERDALAĆ! To nie przekleństwo – choć i ono jest na miejscu – a należny, konieczny krzyk życia. Niech ten krzyk, ta niezgoda, tłum obywateli w godnym gniewie zniszczą potwory katolicyzmu i pisoidyzmu z ich biskupami, prezesami i janczarami. Niechaj bestia zdycha i narodzi się życie!

Tanaka

fot. OKO.press