Wojtyła, czyli Bóg i jego cieknące pantofelki

W Warszawie stanął pomnik. Znowu. Znowu Wojtyły, a więc zawsze słuszny, co od razu widać. Pomnik wyprodukował Jerzy Kalina. Też słuszny – jako autor pomnika smoleńskiego ze schodkami.

Słuszność pomnika wyjaśniło Muzeum Narodowe. „Wchodzi w relację z odbiorcami: publiczność przekraczająca bramę muzeum widzi ją od tyłu, co prowokuje do zatrzymania, odwrócenia się i dokładnego przyjrzenia się figurze”.

A więc dojdzie do takiej sytuacji, że sprowokowany oglądaniem świętego tyłu przechodzień zapragnie się z tego powodu przyjrzeć świętym szczegółom dokładniej! Od razu poznać fachowców, co wiedzą, po co i dlaczego robi się takie przedstawienia.

Następnie, po umyciu spracowanych rąk, głos w sprawie zabrał Jerzy Kalina. Tak, prostymi słowami z serca płynącymi, wyjaśnił, co i jak: „Znów do głosu dochodzi grupa radykalnych ludzi, których mentorzy z wyżyn pierwszomajowych trybun słali maszerującemu ludowi najlepszą z możliwych socjalistyczną nowinę. Teraz widzimy, jak z czerwonej flagi towarzystwo przeszło na tęczową. Chciałbym, żeby skończyły się te ekscesy z symbolami religijnymi. Dotyka mnie to osobiście”.

Niełatwo się zorientować, o co chodzi producentowi Kalinie z tym pierwszym majem i dobrą nowiną socjalistyczną w sprawie dobrej nowiny katolickiej, ale wiadomo: niełatwo, oj niełatwo zrozumieć producenta, co o sobie posiada artystyczne mniemania. Producent Kalina coś chciał przedstawić, ale chcieć to jedno, a wyrazić – drugie. Więc wyraził co innego, ale znacznie ciekawszego.

A Pan napełnił ich strachem na sam widok Izraela i zadał im wielką klęskę pod Gibeonem. ścigano ich w stronę wzgórza Bet-Choron i bito aż do Azeki i Makkedy.

Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów. [Słowo Boże, księga Jozuego]

Jak widać, wszystko się zgadza po ostatni szczegół: Kalina przedstawił Wojtyłę jako autora Słowa Bożego, czyli Absolut Miłości. Jam jest, który jest wznosi głaz, by cisnąć nim we wrogi swoje tak, żeby wyginęli. Od walenia głazami przez Dobrego Pana Boga będącego Wojtyłą – i odwrotnie – we wrogów: mężczyzn, kobiet i i dzieci, robi się krwawa miazga i wielka czerwona kałuża. Producent Kalina wszystko ściśle przedstawił, choć co innego miał na myśli. Jak się jednak jest słusznym artystą mniemanym i produkuje słuszny pomnik Świętego w dobrach lennych Watykanu, a zwłaszcza jak się jest słusznym wyznawcą, to wyjawianie prawdy następuje wbrew chęci i woli, a nadzwyczajnie trafnie.

Żeby jakoś ulżyć producentowi Kalinie z tą jego ścisłą dosłownością pokazania tego, czego bardzo nie chciał, podpowiadamy, dlaczego ta kałuża taka czerwona: Jan Paweł II ma na nogach czerwone pantofelki i stoi w wodzie. Pantofelki ciekną i stąd woda czerwona jako to Czerwone Morze. O boże! To wyjaśnienie powinno uśmierzyć dotknięte emocje producenta, choć nie uśmierzy dotkniętych emocji innych, bo nie zaprzeczy istocie autora Objawienia, którą dobitnie przedstawił Kalina. Skoro ludzie nie czytają, niech widzą.

Takie buty nosił papież. Jak się dowiaduje nasz korespondent, teraz kupisz je w Poznaniu. Trzeba jednak wyskoczyć z portfela – kosztują nawet 3 tys. euro.

A swoją drogą, to strasznie bolesna męka być słusznym producentem mającym co do siebie mniemania w sprawie artyzmu. Bo i bolesną męką jest być wyznawcą. Wszystko musi być infantylne, dosłowne, wtórne, być wykładem kiczu i dojmującej po nudności nudy. Kalina zamierzył przedstawić artystycznie schody smoleńskie, więc wziął i zmajstrował schody. I orzekł: oto schody! A publiczność smoleńska z głębi zakrzyknęła: łał, schody jak prawdziwe! Widać, że Prezydent Tysiąclecia po nich lekko stąpał nóżką prezydencką wraz z pierwszą małżonką!

A mógłby artysta przedstawić wiejący na wietrze zefirek. Jak to bowiem sami wyznawcy mówią: Pan jest wszędzie i się unosi jako Duch nad wodami! I wystawiony zefirek byłby konterfektem Pana. Co prawda nie tego, który jest Absolutem Miłości i autorem Objawienia, ale to już całkiem inna historia.

Tanaka

Cytaty i zdjęcia: „Gazeta Wyborcza”. Cytat z Księgi Jozuego – „Biblia Tysiąclecia” z dedykacją Wojtyły.