Rozmowy przy strzyżeniu owiec

Jak tylko możliwe już było udanie się do salonu fryzjerskiego, w związku z zaleceniami niezalecającymi przepisy nieprzepisowe rządu nierządu, udałem się do placówki, w której strzygą. Było to zaraz po niekonstytucyjnych wyborach, w których nie wybrano Dudy, co w niczym nie przeszkadza, by znowu popełnił krzywoprzysięstwo i dalej robił to, co wiadomo, tylko bardziej.

Do strzyżenia wzięła mnie fryzjerka z wyglądu bardzo doświadczona. Fach fryzjerski wymaga od fachowca poważnego talentu słowa, co widać po każdej pani fryzjerce. A po dłuższej wirusowej przerwie pani, co mi robiła postrzyżyny, bardzo była widać spragniona poważnej dyskusji, więc ledwo się usadziłem w fotelu, miło zagaiła:

– No i jak tam wybory, dobrze pan głosował?
– Dobrze!
– A na kogo pan głosował?

Niespecjalnie skory do roztrząsań z nożycami przy uchu odparłem z niewielkim entuzjazmem: na tego, co nie niszczy konstytucji. Fryzjerka się ucieszyła: ja też na takiego głosowałam! Ale niech mi pan powie, kto właściwie niszczy konstytucję?

W tym miejscu powinienem był się zdziwić z powodu braku logiki: nie wie, kto niszczy konstytucję, ale na pewno głosowała na tego, co nie niszczy. Skoro nie wie, to skąd wie, który nie niszczy? Jednak wcale się tym nie zdziwiłem, co mnie trochę zdziwiło. Żeby sprawy były jaśniejsze, dodałem:

– No, niestety, obecne władze niszczą konstytucję.

Pani fryzjerka, ciachając mi nożycami wokół uszu i poprawiając maszynką, zamilkła na dłuższą chwilę, a trzeba wiedzieć, że dłuższa chwila u fryzjerki trwa półtorej sekundy.

– Różnie mówią, ale ja to różnym takim nie wierzę.

Tu znowu powinienem był się zdziwić, ale jeszcze bardziej się nie zdziwiłem.

– Cóż – mówię – rząd i prezydent działają przeciw konstytucji, ustanawiają ciała niemające oparcia w konstytucji lub wbrew konstytucyjnym wymaganiom, nie przestrzegają ustaw lub uchwalają ustawy niezgodnie z prawem bądź jawnie z nim sprzeczne. Niszczą sądy i niezależne organy. Poniżają ludzi, odmawiają im praw, prezydent mówi o osobach LGBT jak nie o ludziach, nazywając ich „ideologią”, straszy się uchodźcami, których w Polsce prawie nie ma, że roznoszą pasożyty i zarazki oraz chcą gwałcić polskie kobiety…

Tu pani fryzjerka uznała, że już dość się nagadałem, więc się włączyła: Wszędzie się pchają do Polski te różne czarnuchy. A sędziowie to wiadomo, jacy są, biorą i wyroki dają za niskie!

– Skąd wiadomo, że za niskie? – zapytałem chytrze.

– Jak skąd, ludzie mówią! Wiadomo, że za niskie, a przecież trzeba dawać takie wyroki, żeby odstraszały!

Znowu spróbowałem chytrości: chyba pani by wolała, żeby ktoś, kogo pani szanuje, a zdarzyła mu się zła rzecz, dostał wyrok nie na postrach, ale sprawiedliwy?

Pani była jeszcze chytrzejsza: no, to wiadomo!

Trochę już tracąc przekonanie do własnej chytrości, skonkludowałem rozmowę przy strzyżeniu owiec: i czeka nas dalej to samo, a może będzie nawet gorzej.

– Zobaczymy, jak to będzie – ciągnęła niezrażona fryzjerka, objawiając postawę bardzo wysokiej miary, bo filozoficzną. Nie sądziłem, że w szkołach fryzjerskich uczą filozofii.

– Już wiadomo. Jak dopiero zobaczymy, to już będzie za późno – też popróbowałem pofilozofować, ale chyba mi nie wyszło, bo pani fryzjerka, odpinając mi śliniaczek, podsumowała ostatecznie:

– Zobaczymy, jak to będzie!

Wydobyłem się z fotela, usiłując zachować godny spokój, uiściłem i opuściłem zakład. Po drodze pomyślałem: jestem świadomy bycia strzyżonym przez katolickie państwo Kaczyńskiego i Kościoła. Pani fryzjerka mnie strzyże, ale nie ma pojęcia, że to ją w istocie strzygą. Ma nad sobą państwo fryzjerskie, które ją – suwerena! – strzyże na całego. Pani nieświadoma jest panią zadowoloną. A ja – nie. Pocieszyłem się jednak tym, że zostałem przez panią porządnie ostrzyżony. W domu stwierdziłem, że prawie, co czyni pewną różnicę.

Tanaka