Blogi „Polityki”: łatwość niszczenia, trudność w budowie

Blogi, w tym takie jak w cyfrowej „Polityce”, to miejsce na monologi bądź na dyskusję. Ten pierwszy rodzaj bloga pozostawiam na boku, bo rzecz go nie dotyczy. Blogi, na których blogowicze mogą się wypowiadać, dyskutować, poznawać swoje poglądy, dowiadywać się o faktach, spierać, wykazywać sobie nawzajem albo płytkość i nietrafność ocen albo ich głębię, to całkiem inna jakość. Skoro są blogowicze aktywnie się na blogach udzielający, to widać mają swoją wartość.

Może na gruncie polskim większą niż gdzie indziej, bo nierozmawianie albo pozór rozmowy, a zawzięte lub bezmyślne trwanie w poczuciu wyłączności własnej racji jest społeczną cechą Polaków. Do tego dodajmy gotowość do swarów – rzecz znana historycznie – i łatwość trollowania lub wręcz swobodnego wyrażania nienawiści. Systematyczne uderzanie w osoby, poniżanie ich, pomawianie, odczłowieczanie wpisami, wręcz bez cech polemiki czy sporu. Nie incydent, ale cecha. Nie dyskusja jest celem, a unicestwienie.

W ciągu ostatnich dobrych kilku miesięcy pojawił się na kilku blogach „Polityki” poważny, chyba pierwszy tej skali problem powyższego rodzaju. Problem ma twarz w postaci nicka @jakub01. Dla jasności: poniższa wypowiedź nie jest wypowiedzią redakcji „Polityki”, ale wypowiedzią z perspektywy autora bloga.

@jakub01 działał jakiś czas na blogu LA, działał też długo, jeszcze przed chwilą, na innych blogach. Zwłaszcza zaś na blogu Jana Hartmana. @jakub01 stworzyła – to blogowiczka – całą armię fałszywych nicków, botów, którym się posługiwała do czynienia złego. Nieświadomi sytuacji blogowicze usiłowali polemizować z nieistniejącymi blogowiczami, nie wiedząc, że odpowiadają na nienawistne wpisy jednej postaci ukrytej w cieniu oddziału niszczycieli. Boty te się nawzajem zgadzały, wspierały, tworzyły swoistą narrację i klimat bloga. Robiły wrażenie, że oto duże grono osób ma zgodne poglądy i ma rację, atakując, pomawiając, poniżając innych. Wszak tak wielu nie może się mylić! A ci, co się – siłą rzeczy – bronili indywidualnie, racji mieć nie mogą i w istocie sami są nienawistnikami.

Boty miały także władzę zakrywania niepożądanych przez siebie wypowiedzi innych blogowiczów. W ten sposób dyskusja nie tylko nie może oddawać rzeczywistości i jest wypaczana, ale staje się niemożliwa, a blogowicze faktyczni i pozytywni są w ten sposób do całego bloga zniechęcani i z niego wypychani. Hydra połyka blog wraz z jego autorem, który sądzi, że na jego blogu można się swobodnie wypowiadać, na czym mu zależy. Nie, wypowiada się i rządzi niemal wyłącznie jedna osoba.

Tak się niszczy blogi, ich sens, ich wartość. Po długim okresie rozważań i prób wpłynięcia na zachowanie @jakub01 redakcja cyfrowej „Polityki” zdecydowała o usunięciu tej blogowiczki wraz z jej licznymi botami. A także – o ile wiadomo – niezbędne się okazało usunięcie wpisów rzeczywistych blogowiczów polemizujących z botami. Inaczej wyglądałoby to na polemikę z pustką.

Nie wiem, czy porządek udało się zrobić dokładny. Naprawianie zwykle nie jest doskonałe, a budowa czegoś wartościowego bardzo trudna. Nie można nie mieć jak najbardziej krytycznego stanowiska wobec takiego zachowania i takiej osoby. Jak jednak temu zapobiegać, co może i powinien zrobić ktoś, kto ceni otwartość blogów i chce mieć możność poznania innych i także sporu czy kłótni, ale bez nienawistnego niszczenia? Jak się może czuć człowiek sądzący, że rozmawia z kimś całkiem innym, niż to się faktycznie dzieje, a dowie się, że rozmawiał z kimś podstawionym? Czy blogowicze mogą się porozumieć między sobą i niechcianego gościa wyprowadzić z blogowej kawiarenki mocą własną, czy musi nastąpić interwencja formalna? Gdzie jest Rubikon, którego przekroczenie zamienia się w katastrofę? W jakim zakresie współodpowiedzialni są sami blogowicze bądź autor bloga czy redakcja, zbyt długo godzący się na realizację przez kogoś celu, którym nie jest dodawanie sobą wartości blogowi i tygodnikowi, ale odejmowanie i niszczenie?

Na takie pytania sam szukam dobrej odpowiedzi, ale też szukają liczni blogowicze. Sadzę, że na blogu LA udzielają niezłych odpowiedzi, choć bywa różnie. Jak, przy polskiej skłonności do niszczenia, zbudować dobrze rozmawiający ze sobą blog, zdrowy i zdolny do zdrowienia, a nie chory i rozsiewający bakcyle? Zatem, czytelniku, co o tym sądzisz?

Tanaka