Czy sumienie jest potrzebne?

To jest poważne pytanie. Gdybym wierzył w Boga, tobym się nie zastanawiał. Bóg mnie tym sumieniem obdarzył.

Ale jak to może sobie wytłumaczyć ateista? Dlaczego niektórzy ludzie mają sumienie, a łajdacy są go pozbawieni? I po co przyroda, geny, rodzice… wyposażyły niektórych w ów dziwaczny instrument? Czemu to służy?

Władysław Bartoszewski powiedział, że „warto jest być przyzwoitym”, ale słusznie dodał, że „nie zawsze to się opłaca”. Pytam więc, dlaczego warto i co to za wartość.

Historia ludzkości to ciąg brutalnych wojen, podstępnych manipulacji, wyzysku, zbrodni, gdy pozbawieni sumienia psychopaci i socjopaci robią to, co im się opłaca, a nie zawracają sobie głowy tym „warto”. To znaczy, że owszem, używają tego obcego im pojęcia, by nim manipulować i obezwładniać ludzi, którzy mają pojęcie, gdyż mają sumienie.

W tej grze socjopatycznej mistrzami są funkcjonariusze Kościoła. Bezbłędnie rozgrywają grzechem pierworodnym, odwracając sumienie od ludzkich win (gdyż każdy w życiu zrobił coś, czego się wstydzi), kierują je na wyimaginowany grzech, który tylko oni mogą wymazać, pozbawić go znaczenia.

Szanowni ateiści, jestem przekonany, że pośród kleru, a zwłaszcza wśród hierarchów, większość to są ateiści. Czy sądzicie, ze pedofil Wesołowski, Gil i wielu innych wierzą w istnienie Boga?

Że oni gwałcąc dzieci, boją się kary piekielnej, która ich za te łajdactwa i zbrodnie spotka? Myślicie, że Rydzyk wierzy w wieczną dziewicę? Toż to stuprocentowy ateista.

Więc dlaczego, powtórnie pytam, ja i wszyscy występujący na tym blogu ateiści zostaliśmy obdarzeni tą skazą, że nie jesteśmy w stanie popełnić łajdactwa? Dlaczego? Przecież żyłoby się nam łatwiej, przyjemniej.

Pomińmy kler, ale popatrzmy na owych łotrzyków z PiS: Tarczyńskiego, Jakiego, Czarneckiego, samego Kaczyńskiego. Czy jest im źle? Czy brakuje im chleba, wina i innych uciech, owych pierniczków Okudżawy?

Co zrobić, aby pozbyć się tej wstydliwej wady, jaką jest sumienie, żeby móc śmiało, bez wstydu spojrzeć w oczy owym łobuzom, nie czerwienić się, nie krępować? Być jak oni królami świata!

Jestem już za stary na takie zmiany, ale młodym radzę, że jeśli chcą żyć „opłacalnie”, to w Polsce mają dwie skuteczne drogi, by osiągnąć ten cel: albo zapisać się do PiS, albo wstąpić do seminarium duchownego… albo jedno i drugie.

Zresztą po co ja daję te rady, skoro i bez nich nowa awangarda pisowskich wilczków psychopatów aż się roi wokół PiS jak muchy plujki wokół fekaliów.

Lewy