Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka
Koronawirus

4.03.2020
środa

Już tu jest!

4 marca 2020, środa,

Cała Polska z niecierpliwością czekała na nadejście koronawirusa. Cała aparatura państwa z Nowogrodzkiej była najbardziej niecierpliwa: wstaliśmy z kolan, odzyskaliśmy suwerenność i rozkopujemy Mierzeję, ONI mają, a my nie? Całe państwo zwarte i gotowe. Jak w pamiętnym momencie. O nim jednak nie będziemy rozmawiać.

Wyglądany – wreszcie jest. Państwo jest przygotowane na uroczyste przyjęcie. Jak zawsze najuroczystsi, z wyprzedzeniem, są nasi kochani biskupi. Arcybiskup Polak powtarza: „Nie radziłbym przesadzać, podajmy sobie dłoń! Nie ma przecież żadnych potwierdzonych przypadków”. Czyli do czasu potwierdzenia wirus skacze z ręki na rękę i wszyscy są zadowoleni: nie przesadzają!

Jak wiemy, w Polsce są jednak źli ludzie: Polacy najgorszego sortu, zblatowani z wiadomymi siłami. Oni nie wierzą w biskupa i przesadzają. Puszczają w sieci relacje, jak to osobiście zderzają się z niedowładem organizacyjnym i niekompetencją służby zdrowia. Lekarze najgorszego sortu mówią to samo: nie jesteśmy przygotowani.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski właśnie ogłosił: „Mamy pierwszy przypadek koronawirusa. Procedury zadziałały”. Jest dobrze.

Minister jest w tzw. mylnym błędzie. Arcybiskup zaniedbał, choć miał przećwiczoną całą obronę za pomocą akcji „różańca do granic”. Katolicy stanęli na granicach i skutecznie zablokowali modlitwą różańca przeniknięcie do ojczyzny matki Boskiej oraz Jana Pawła II miazmaty zła.

To dlaczego teraz nie stanęli i pozwolili, żeby wróg chytrze przedostał się do jądra cywilizacji miłości? Uśpił ich arcybiskup z tym swoim „nie przesadzajmy” i ta tradycyjna zwartość z gotowością?

Arcybiskup jest tradycyjnie elastyczny, choć na co dzień sztywny: można przyjmować komunię świętą „na rękę” zamiast do ust. Czy to aby nie nagła zmiana świętej procedury katolickiej na protestancką? Protestant jest gorszego sortu, więc weźmie do rączki i może schowa do kieszeni albo wypluje i potrzebna będzie policja.

Zapytajmy więc elastycznego arcybiskupa: czy komunię świętą wyznawca dostanie do ręki z ręki proboszcza opakowanej w gumową rękawicę i zaopatrzonego w strój wymagany do walki z zagrożeniem biologicznym? To jednak mało, albowiem cały proces tworzenia, składowania, transportu i dostarczania na miejsce wydania do ręki świętości musi polegać na ścisłych procedurach stosowanych w razie wojny bakteriologicznej. Kto wyda świadectwo spełnienia procedur zabezpieczenia świętości i bezpieczeństwa świętość rozgryzającego katolika?

„Jak ktoś się obawia, nie musi się żegnać wodą święconą” – kontynuuje elastyczność arcybiskup Polak.

Czy przed wejściem do kościoła wyznawcy będą otrzymywać odpowiednie stroje i będą poddani odkażaniu? Może święty obowiązek uczestniczenia w mszy świętej będzie można sobie odpuścić i wręcz zostanie to nakazane? Przez kogo – biskupów czy sanepid? Zwolniony ze świętości mszy katolik może już nie wrócić. Świętość jakaś taka mało konkretna.

Zasadne pytania można mnożyć. Nie w tym jednak rzecz. W konfrontacji religijnych mniemań z rzeczywistością materii religijne fantazmaty zostają sprowadzone do rzeczywistości tejże. Można już nie przyjmować komunii „doustnie”, można już nie wkładać rąk do „wody święconej”, można nie podawać rąk poświadczających „miłość braterską” i można będzie nie robić bodaj wszystkiego, co katolik musi robić.

To na czym polega owa świętość, która przegrywa z wirusem? „Mistyczna obecność Jezusa”, „ciało Chrystusa”, „woda święcona”, modlitwa różańca przegrywają z prymitywnym wytworem ewolucji, jakim jest wirus, i tym cholernym Darwinem, z którego chrześcijanie szydzą i go stale tępią. Na czym w ogóle polega świętość wody święconej, skoro woda święcona jest zupą pełną bakterii E.coli i mnóstwa innych, którą codziennie i pracowicie katolicy się częstują, zapadając na odpowiednie choroby? To świętość idzie w parze z bakteriami, wirusami, chorobami oraz śmiercią, którą się załatwia, obcując z tą świętością? Ewolucja zna symbiozę organizmów, ale żeby świętość wymagała symbiozy z ewolucją?

A przecież można było nie wpuścić wirusa za pomocą „różańca do granic”. Nikt by nie zachorował, nikt by nie ucierpiał, nie trzeba by stawiać na nogi całego aparatu państwa, które jest tak gotowe, że dziurawe. No i miliony, zamiast iść na potrzebującego 500, 600, 700 plus katolika, wydawane są na to, co różaniec na granicach bezpłatnie by załatwił. Dlaczego różaniec nie działa? I co w ogóle działa z tych świętości, do diabła?

Tanaka

Cytaty za wp.pl.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 631

Dodaj komentarz »
  1. Poruszający istotę problemu – jak zwykle – tekst Tanaki. Tak trzymać.

  2. Bo różaniec międlony w tłustych spoconych łapkach. W warunkach urągających wszelkich zasadom higieny.
    I z sucharem sprawa nie taka prosta. Co za różnica, jak serwowany. Starożytni Rosjanie powiadają: jak dziecko, co do rączki to do buzi.

  3. paradox57
    4 marca o godz. 10:47

    Paradoxie, jesteś fachowiec, to jaka procedura w sprawie herbatnika vel suchara?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zastanowiła mnie ilość zachorowań w Iranie. No i wyszło – oni liżą jakieś świętości…
    No to macie szanse 🙂
    A w Australii wykupili srajtasmę… 🙂

  6. Koronka na wirusa pomoże z pewnością :/

  7. woda święcona jest zupą pełną bakterii E.coli i mnóstwa innych, którą codziennie i pracowicie katolicy się częstują

    Częstują się, ale i solidarnie dzielą, czym łapa bogata 😎

    Ciekawe, czy teraz w Lourdes pątnicy przestaną zbierać dłonią i zlizywać wilgoć ze ścian świętej groty…
    Ja ten widok odebrałem jako wymianę informacji genetycznych bakterii i wirusów z całego (katolickiego) świata, a może nawet rodzaj szczepienia?
    A może też przyczynę tak nikłej liczby cudownych uzdrowień? 🙄

  8. Hej Nefer! Wszelki bóg…. 😀

    Koronka pomoże, jeśli gęsto tkana i nasączona spirytusem 😎

  9. @Tanako, roweru szkoda, ale przeżyłeś i biskupi mają za swoje. Z kościołem fizycznie nie mam styczności, więc jest mi obojetne jak tam będą spożywać ciało boże.
    Przy porannym wyginaniu ciała słuchałem konferencji prasowej ministra zdrowia, traktujące o pierwszym przypadku zachorowania w Polsce. Widać nie od dzisiaj, że mamy prawdziwą epidemię histerii medialnej i to jest prawdziwe zagrożenie. W Iranie przerażeni tą histerią ludzie podpalili szpital. Jesteśmy o krok od zabijania ludzi podejrzanych o chorobę. Biskupi, którymi gardzę z innego powodu, nie mają w tym udziału. Jeszcze nie ogłosili, że wirus jest karą boże za sodomię.

  10. Sorry, wszelki duch (chyba?) 😉

  11. @BWTB
    4 marca o godz. 11:17

    Jeszcze nie ogłosili, że wirus jest karą boże za sodomię.

    Ten ksiądz we Wrocławiu ogłosił. Za homoseksualizm i aborcję oraz życie bez ślubu 😎

  12. Tobermory
    4 marca o godz. 11:17

    Boo!
    Jeden pies 😉

  13. Nefer
    4 marca o godz. 11:12

    Neferko, jesteś Cud Boski! Nareszcie zstąpiłaś na blog cudny, bo antyboski 🙂

  14. BWTB
    4 marca o godz. 11:17

    @Tanako, roweru szkoda, ale przeżyłeś i biskupi mają za swoje.

    Pewnie, że szkoda. To była kolarzówka-wyścigówka z fachowymi oponami slickami zacnej marki Romet. Może nie taka jak mają w Tour de France za jakie pół miliona od sztuki, ale jest proporcja, bo nie jestem Eddy Merckx. chociaż prawie. Co czyni dużą różnicę, jak to mówią po piwie.

    Biskupi, którymi gardzę z innego powodu, nie mają w tym udziału. Jeszcze nie ogłosili, że wirus jest karą boże za sodomię.

    No jak nie ogłosili, jak ogłosili?

    Ksiądz z wrocławskiego kościoła pw. św. Michała Archanioła podczas niedzielnej mszy stwierdził, że koronawirus to kara za grzechy, w tym homoseksualizm i aborcję, i tylko modlitwa może uchronić ludzi przed epidemią. Wrocławska kuria odcięła się od słów duchownego.

    Ksiądz się zna na woli bożej, więc wie jak jest. Kuria się niby odcięła, ale wcale się nie odcięła, co dokładnie wyjasniłem we wstępniaku. Niby wirus to nie kara boża za sodomię, ale żadnej odpowiedzi na pytanie, jak w takim razie działa działająca kara boża która nie działa’ kiedy i kogo oraz za co spotyka, o czym się przecież co rano dowiadujemy od dwóch tysięcy lat od każdego biskupa i jego konsekrowanego dowolnego członka klery oraz prawie każdego wyznawcy – nie ma.

    Jak nie ma, to jest: koronawirus karą za sodomię, aborcję oraz nieumyta paszczę, która połyka i gryzie Ciało Boże. I za wszystko inne. I szlus!

  15. Nefer
    Witaj słoneczko, oko dnia pięknego!

  16. @all
    Prymas abep Polak o słowach księdza z Wrocławia:
    – To dziwna teologia. Nigdy takich wydarzeń, jak związane z epidemiami, nie można tak pokazywać, że stoi za nimi jakiś rozgniewany pan Bóg.
    Abp Polak przyznał jednak, że „są różne doświadczenia, które na człowieka pan Bóg na pewno dopuszcza”, ale podkreślił: – Nie innych oskarżajmy, ale starajmy się przyjąć to także jako wyzwanie do naszego nawrócenia.
    Nie kijem go, to pałką. Rozumiecie coś z tego języka ezopowego?

  17. mag
    4 marca o godz. 11:40

    Nie ma co, blog to piękne dziewczyny.
    Taka prawda.

  18. mag
    4 marca o godz. 11:44

    Biskup Polak jest bardzo wykształcony, więc sam siebie nie rozumie.
    Tak krętaczy, żeby było nie ale tak, tak ale nie, niemożliwe czyli możliwe, z góry czyli z dołu, z dołu do góry w dół i do góry nogami bokiem.
    I to cała treść wiary, która nie istnieje, dlatego musza być biskupi-naukowcy.
    Przed nimi zaś klęczy otwarty katolik, ktory też jest wykształcony i nawet może się znać na wirusie oraz bakterii E.coli, bo pracuje w Sanepidzie. I też rączkę wsadza w zupę ze świętych bakterii podając następnie rączkę dziecku, żonie i sąsiadowi i też tą zupę do domu niesie w termosie, żeby babcię przed radyjkiem Maryja kilogramem E.coli uraczyć na zdrowie babciusi.

  19. @mag, Tanaka

    Ukłony, w stroju niedbałem i nieczesane 🙂

  20. https://www.globalresearch.ca/covid-19-coronavirus-a-fake-pandemic-whos-behind-it-global-economic-and-geopolitical-destabilization/5705063
    COVID-19 Koronawirus: fałszywa pandemia? Kto za tym stoi? Globalna destabilizacja gospodarcza, społeczna i geopolityczna (Google tłumacz)
    Najnowszy nadzór FluView z amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) donosi, że od 18 stycznia 2020 r. Odnotowano 15 milionów przypadków grypy, 140 000 hospitalizacji i 8200 zgonów w USA w tym sezonie grypy.
    ………………………….
    Dlaczego jeszcze nie ogłosili …. no czego, właśnie, czego? Bo to normalka?

  21. Nefer
    4 marca o godz. 11:51

    @mag, Tanaka

    Ukłony, w stroju niedbałem i nieczesane

    Mam widzenia, więc to widzę; kłaniam sie do ziemi i podłogę piórem z kapelusza zamiatam.

  22. mag
    4 marca o godz. 11:40

    Nefer
    Witaj słoneczko, oko dnia pięknego!

    Maguś, tak pięknie mówisz do blogokoleżanki, że sie poczułem wzruszony i jakiś taki boży baranek.

  23. Rozmyślam sobie oto czytając artykuły jak to branża turystyczna płacze przez koronawirusa że straty idą w miliardy, tacy turyści byli be i nagle ich nie ma, ojej.

  24. @Tanaka 10:58
    Unikać. Nie brać. Niech sami żrą.

  25. PS.

    Widzisz, jaki jestem umiarkowany? U nas metody postępowania są bardziej radykalne. I myśliwi mieliby zajęcie.

  26. Zawiodłem się na PiSie – obiecali, że uchodźców nie wpuszczą – nie wpuścili za com im wdzięczny.
    Liczyłem, że i z wirusem im się uda…A nie udało się…
    Liczę, że kur(w)ski aparat propagandowy będzie umiał jednak ten temat obrócić na dobro ojczyzny: To…wina Tuska! A jakże. Przysłał franca jedna nosiciela by wybić przed wyborami elektorat pisowski. Nie ma podłości, której by się nie dopuścił gorszy sort (dlatego jest najgorszy) by powstrzymać Dobrą Zmianę.
    Brak ,,różańca do granic” – to duży fakap. Może zabrakło ,,twarzy” – poprzednio nią była wybotoksowana facjata Cezarego Pazury – widocznie tym razem był dostępny ale z tego co wiem Patryk Vega też jest niezłym specem od różańca…

  27. @Optymatyk
    4 marca o godz. 11:52
    Wiem, że to spiskowa teoria ale cała ta heca dobrze mi pasuje do kapitalistów…

  28. @Slawczan
    4 marca o godz. 12:44
    Cała ludzka historia to, poniekąd, spiskowa teoria dziejów. Tylko dlaczego odczuwalna w praktyce?

  29. Jak spiskować to ja stawiam na wojsko.

  30. Cała ludzka historia to, poniekąd, spiskowa teoria dziejów. Tylko dlaczego odczuwalna w praktyce?

    Bo durnie najpierw odczuwają coś w praktyce, a potem dorabiają teorię, że to ktoś na ich szkodę spiskuje 😎

  31. Dziwnym trafem teorie spiskowe nadzwyczaj rzadko lub wcale nie wyprzedzają praktyki.

  32. Nefer

    Smutno było .
    Nie znikaj na tak dlugo 🙂

    U ciebie też wykupione środki dezenfekcyjne ?

  33. A ja się nawet cieszę, że nie zarezerwowałem jeszcze hotelu na wakacje. Nie żebym się bał wirusa, a dlatego że teraz będzie taniej i luźniej. Wezmę że sobą bańkę oleju (podobno staniał) i będę się nim smarował, żeby się dobrze wysmażyć na słońcu.

  34. Dzień doberek wszystkim.
    Trochę byłem „zajętyk”, powiedzmy, że rysowałem komiks. Więcej może indziej albo kiedy.
    Wiosna (u mnie już), zatem czas powrotów / przylotów / kłopotów (też).
    Jakoś tak się mnie cuzamen z @Nefer wróciło… Znaczy telepatyk albo pewnie ten wirus… Jak mu tam? Kolano wiarusa? Tyż piknie. Dość popularne schorzenie, np. na Żoliborzu.
    Chwilowo tymczasem, biere time bo znowu ten komiks.
    Pozdro @Tanaka, ty jak zawsze na poziomie górnych stanów wysokich.

  35. Właśnie wróciłam od dentysty. I koniecznie muszę opowiedzieć o małej przygodzie. Do pustej poczekalni weszła przysadzista kobieta i po kilku wypowiedzianych słowach zorientowałam się, że nie jest rdzenną Holenderką (ale nie Azjatką i nie Arabką) Oczywiście rozmowa potoczyła się kierunku wirusa i kobieta stwierdziła,że … trzeba się modlić do boga.
    O matko ! tyle lat nie słyszałam tej ” mantry”, więc palnęłam od razu – boga nie ma. Dodałam też,że jeśli jest, to po co brać lekarstwa, wystarczy modlitwa. Ona spojrzala na mnie i wykonała gesty ” apage satanas”. Byłam w tym momencie dla niej uosobieniem zła calego świata. Nie wiem z jakiego europiejskiego kraju przybyła do Holandii, ale ta ciemnota z jednej strony wygasa w rdzennej ludności, ale pojawia się wraz z przybyszami . Okropne !
    Pomyślałam zaraz, jak muszą się czuć w Polsce ateiści, konfrontowani z tymi od różańca i modlitwy…

  36. Zgodnie z prośbą autora teksu zapodaje go u nas:
    …………………….
    Olga i Ja.

    JAK „CZERWONA DZIEWICA” STAŁA SIĘ AUTORYTETEM PRAWNICZYM…

    No i staliśmy się świadkami starcia dwóch prawniczych autorytetów. A właściwie rzeczywistego autorytetu z „autorytetem” PIS-owskim. I gdy się przyjrzymy temu PIS-owskiemu „autorytetowi”, będziemy mieć obraz tego, w jaką cywilizacyjną otchłań spadł nasz kraj, jak daleko od Europy znaleźliśmy się po zaledwie 4 latach rządów bolszewików. Znaleźliśmy się w zwykłym szambie, skoro „coś”, co nie spełniało warunków, aby być sędzią Sądu Okręgowego, jest obecnie uznawane przez rządzących za jeden z największych autorytetów prawniczych w kraju.

    Z jednej strony I Prezes Sądu Najwyższego Profesor Małgorzata Gersdorf. O niej dziś pisać nie będę, bo nawet głupio by mi było mieszać jej osobę z fekaliami, którym poświęcony jest ten post. Po przeciwnej stronie Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, jak na razie bez tytułów naukowych. Ale zapewne wkrótce PIS wymyśli dla niej jakąś „szybką ścieżkę” dojścia do profesury, z pominięciem doktoratu, habilitacji i wymaganych osiągnięć naukowych. Skoro z Patryka Jakiego potrafili w ciągu 6 miesięcy zrobić doktora, to i tu im się z pewnością uda.

    CV Przyłębskiej to w zasadzie całe pasmo ciemnych plam. To, że jej ojciec był komuchem i to nie byle jakim, bo m.in. wieloletnim członkiem rady programowej PZPR, to akurat nie było jej winą. Ale już jej winą było to, że należała do komunistycznej studenckiej przybudówki PZPR. Wstąpiła do niej w 1978 r., już po Ursusie i Radomiu, gdy ostatni uczciwi członkowie PZPR rzucali legitymacje partyjne. A ona poszła sobie w ślady tatusia. Musiała być wyjątkowo aktywna i zasłużona w szerzeniu ideałów socjalistycznych, skoro bardzo szybko awansowała do Rady Wydziałowej SZSP. Ja wtedy poszedłem inną drogą, byłem w NZS-ie. Dziś ona jest Prezesem TK, a ja, pisząc posty takie jak ten, muszę ukrywać się pod pseudonimem. O takich komunistycznych szmatach, jak ona lub Krystyna Pawłowicz, mówiliśmy wtedy „czerwone dziewice”. Nawet gdy oblewały wszystkie egzaminy, to i tak przechodziły na następny rok studiów. Egzaminującego wzywano po prostu do KW partii i śpiewająco zaliczały „poprawki”. Egzamin sędziowski złożyła z wynikiem dostatecznym.

    Krótki epizod w Sądzie Rejonowym w Poznaniu. Potem przez 3 lata była konsulem i dyplomatą w ambasadzie w Kolonii i Berlinie. Obecnie ambasadorem w Berlinie jest jej małżonek, Andrzejek. Były działacz ZSMP, potem TW SB o pseudonimie „Wolfgang” (nr rejestracyjny: KWMO Konin 3889/1979). Miał postawiony zarzut kłamstwa lustracyjnego, ale po dojściu PIS-u do władzy uwolnił go od tego zarzutu PIS-owski IPN. A jakże by inaczej… Pod żałosnym pretekstem „braku materializacji i tajności” został również ukręcony łeb sprawie jego współpracy z SB. No, ale w końcu za kogo „czerwona dziewica” miała wyjść za mąż, jak nie za kapusia SB? Za Władka Frasyniuka?

    W 2001 r. dzisiejszy PIS-owski „autorytet prawniczy” złożyła wniosek o powołanie na sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Jej kandydatura została negatywnie zaopiniowana przez właściwe organa SO z uwagi na liczne błędy przy wydawaniu orzeczeń, ponadprzeciętną liczbę uchylanych wyroków oraz wysoką absencję w pracy, co złożyło się na konkluzję, że „jej powrót do orzekania byłby niekorzystny dla wymiaru sprawiedliwości”. Chyba w całej historii tego sądu nie było tak miażdżącej opinii o jakimś sędzim. Do przyczyn licznych uchyleń wyroków wydanych przez dawną „czerwoną dziewicę” należało m.in.: „nieprzeprowadzanie postępowania dowodowego przed wydaniem wyroku, obraza prawa materialnego, pomijanie w orzeczeniach podstawowych faktów sprawy, naruszanie granic swobodnej oceny dowodów oraz dokonywanie ustaleń sprzecznych z aktami spraw”. Dwukrotnie sąd wyższej instancji nakazał wpisanie do akt personalnych Przyłębskiej faktów rażącego naruszenia przez nią prawa (!) m.in. poprzez „sporządzenie wyroku nie zawierającego ustaleń faktycznych, analizy zgromadzonych dowodów ani wyjaśnienia podstawy prawnej (…)”. Czegoś nie rozumiecie?

    A jednak w 2001 r. ta łamiąca prawo niedojda prawnicza została powołana na sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu i podjęła ponownie orzekanie! Jak myślicie, kto był wtedy ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym? Dobrze myślicie. Lech Kaczyński…

    Kaczyński wkrótce przestał być ministrem i szybko również Przyłębska przestała być sędzią w SO. Znów poszła w „dyplomację”, choć żadnych szkół w tym kierunku nie kończyła. I znów w Berlinie… Wygląda na to, że w tamtejszej ambasadzie zawsze musi być zatrudniony ktoś z rodziny Przyłębskich. Ale w marcu 2007 r. znów pojawiła się jako sędzia w SO w Poznaniu. Jak myślicie, kto był wtedy ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym? Dobrze myślicie. Zbigniew Ziobro, dawny zastępca Lecha Kaczyńskiego w MS…

    I tak to od 20 lat pani Przyłębska wypływa jak gówno na powierzchnię wtedy i tylko wtedy, gdy wymiarem sprawiedliwości rządzą bolszewicy z PIS-u. Przypadek? Hahahaha… A teraz jeszcze to ”coś” przeistacza się w kucharkę Prezesa, podejmuje go sobotniki obiadkami i zabawia opowiadaniem anegdot. I wcale nie przeszkadza jej to w ciągłym powtarzaniu, że jest apolitycznym Prezesem TK i w żaden sposób nie wykonuje poleceń swojego Prezesa w sprawach terminów rozpraw TK, ustalania składów orzekających, no i samych wyroków.

    Zaś zastępcą pani Przyłębskiej w TK jest pan Mariusz M. Który nawet w PIS-ie ma opinię chama wyjątkowego, mogącego o palmę pierwszeństwa w tym chamstwie konkurować z samą Krystyną Pawłowicz, dziś też już zasiadającą w TK. Zanim pan Mariusz został, jako „dubler” (czyli niezgodnie z prawem), powołany do TK przez Jaśnie Nam Panującego Andrzeja Dudę (słynne tajne ślubowanie „dublerów” o 2 nad ranem), wypisywał na forach społecznościowych takie komentarze, że aż dziw, że nikt mu nie wytoczył procesu. Jeśli jego oponent polityczny był kobietą, to pisał do niej pieszczotliwie „ty k…” lub „ty parszywa suko”. Jeśli był facetem, to pan Mariusz zwracał się do niego zwykłym ”ty ch…”. Generalnie do wszystkich zaś pisał „my was rozpier…!” lub „my was wszystkich zajeb…!”. Gdy został przez PIS wyznaczony na kandydata na sędziego TK te wpisy… zniknęły w ciągu 24 h. A szkoda, bo mogłyby się stać kanwą pracy magisterskiej zatytułowanej np. „Kompetencje, poziom moralności oraz kultury sędziów TK w czasach rządów PIS na przykładzie pp. Przyłębskiej, Pawłowicz, Piotrowicza i Muszyńskiego”.

    W 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że pan Mariusz nie ma prawa zasiadać jako sędzia w TK, ani oczywiście być jego wiceprzewodniczącym. Pan Mariusz skwitował to orzeczenie po swojemu: ”i ch…z tego, że nie mam prawa!”. Znacznie wcześniej, bo jeszcze w grudniu 2015 r., TK orzekł (jeszcze pod przewodnictwem Prof. Rzeplińskiego), że Andrzej Jakubecki został wybrany na sędziego TK zgodnie z Konstytucją i Jaśnie Nam Panujący Andrzej Duda ma obowiązek przyjąć od niego ślubowanie. Nie przyjął do dziś. Na to właśnie miejsce wskoczył ten, który jeszcze niedawno do kobiet zwracał się per „ty parszywa suko”.

    I jeszcze parę ciekawostek. O pracy pana Mariusza w UOP w latach 90. XX w. pewnie wszyscy słyszeliście. Już sam ten fakt dyskwalifikował go jako kandydata na sędziego TK. Ale nie wiecie, że w latach 1998-2002 był zatrudniony w ambasadzie RP w… Berlinie! Akurat wtedy, gdy była tam zatrudniona także pewna blond niedojda, a dziś „autorytet prawniczy”! Z Berlina na zbity pysk wyrzucili go Niemcy. Chyba nie chodziło im tylko o jego wrodzone chamstwo, bo dali mu na opuszczenie ich terytorium zaledwie 24 h. Był też współpracownikiem ikony polskiej dyplomacji minister Anny Fotygi. Ba, był również członkiem komitetu naukowego II i III Konferencji Smoleńskiej (w latach 2013 i 2014), zajmującego się „analizą” okoliczności zamachu…

    I na zakończenie, bo już mi się rzygać chce, gdy piszę nazwiska Przyłębskiej lub Muszyńskiego. Pan Mariusz w charakterystyczny dla siebie sposób, jak na prawdziwego patriotę i przykładnego katolika przystało, skomentował śmierć Profesora Władysława Bartoszewskiego. Powiedział: „Bóg zaczyna się uśmiechać do Polaków”…

    I dziś tacy ludzie podważają poszanowanie dla prawa, kompetencje, uczciwość i kulturę osobistą I Prezes SN Profesor Małgorzaty Gersdorf.

    Jak się z tym czujecie?

    Straciłem ostatnio kilka osób udostępniających posty. A sam jeszcze przez 4 dni mam bana na publikowanie w grupach. Więc tym bardziej udostępniajcie ten tekst gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

  37. Jest pierwszy!
    Pierwszy nie znaczy jeden.

    Dotychczas w Polsce przeprowadzono 584 testów na obecność koronawirusa. – Czyli utrzymujemy się mniej więcej w tej średniej europejskiej 2 proc. testów pozytywnych – poinformował szef KPRM Michał Dworczyk (…)
    Ministerstwo Zdrowia podało, że 68 osób w tej chwili jest hospitalizowanych w związku z podejrzeniem koronawirusa, około 500 osób jest poddanych kwarantannie…

  38. @Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 12:52
    Wojsko…eee. Oni są zdatni…Kapitaliści – dziś zysk się liczy a nie siła

  39. @

    Kto ty jesteś? Polak mały.
    Masz wirusa? Wytrzeszcz gały.
    A od kiedy? Od spowiedzi.
    Gdzie go trzymasz? W spodniach siedzi.

  40. @

    Kto ty jesteś? Polski świrus.
    A korona? Bom jest wirus.
    Czy zarażasz? W dzień i w nocy.
    Jak cię ubić? Chyba z procy.
    A szczepionka? Dla prezesa.
    Nie dla ciebie? Nie ta kiesa.

  41. Już kiedys chwaliłem się moim odkryciem, ale z chwaleniem nigdy dosyć, więc jeszcze raz się pochwalę
    Otóż od wieków, a tak naprawdę to dopiero od jakicś 200 lat trwa nieustanna wojna przyrody z człowiekiem. Przyroda nas stworzyła jako koronę stworzenia, ten czlowiek zamiast być wdzięcznym przyrodzie, to sobie wymyślił na wlasne podobieństwo boga, który to wymyslony bóg z kolei stworzył czlowieka , i tak w koło macieju.
    Ale przyroda zadawała czlowiekowi różne ciosy (wg człowieka to bóg go wyprobuwuje); trzęsienia ziemi, pwodzie, pożary, wojny, zarazy, aidse, ebole, teraz jakiś koronawirus. Człowiek skutecznie broni się przed tymi napaściami, wymysla sczepionki, przestał się przesadnie mordować na wojnach, zaczął myć ręce i zęby.
    Ale przyroda ma w zapasie potężne środki by atakować człowieka; wymyśliła kościół, który zabraniając używania prezerwatyw przyczynił się do rozwoju aids, wymysliła pis, ktory przy pomocy węgla zamienia powietrze w dwutlenek węgla, wymyśliła Trumpa i Dudę. No i – i to jest moje największe odkrycie – wymyśliła idiotów, czyli antyszczepionkowców, płaskoziemców.
    Po co przyroda to robi ? Prosta rzecz; jest nas juz ponaad 7 miliardów. Przyroda ma tego nadmiaru dosyć. Zabieramy miejsce nosorożcom, wielorybom, gorylom, słoniom, nawet przyczyniamy się do zagłady pszczół, wycinamy lasy…
    Dość tego, powiedziała przyroda..
    Czyzby więc idioci, kościół, Trump, Kaczyński mieli rację ? Kto wie ? Może dzięki nim za jakieś 20-30 lat będzie nas na Ziemi kilkuset, może parę tysięcy, jak za czasów homo erectusa, a nasi bracia w naturze ; orangutany, wieloryby, nosorożce, słonie, konie w Janowie odetchną z ulgą ?

  42. o, scrambler 🙂 elegancko mnie w drzwiach przepuścił 🙂

    @basia

    Chyba tak, nie chce mi się latać i sprawdzać w kaszlących aptekach. Są braki w makaronie, soli, mące, i cukru też czegoś mało. Do sklepów ruszyły chomiki.

    Bardzo mi się podoba słowo „hamsteren” 🙂 (guilty as charged)

  43. @Nefer 14:55

    Cukru brak, powiadasz. Tu wytłumaczenie jest bardzo proste i nie trzeba od razu zrzucać winy na wirusa. Kilka dni temu rzecznik od dupy ogłosił w telewizorze, że dzięki rządom pisu Polak za przeciętną pensję może kupić sobie o 140 kg cukru więcej niż przez osiem pamiętnych lat. 140 kg więcej. A skąd wziąć te 140 kg więcej na głowę Polaka? Oczywista, że w Brukseli. Bo skąd?
    Za to w rewanżu Bruksela może u nas kupić sobie olej. Bo staniał.

  44. #@@Nefer Lewy
    Pozdrawiam was najczulej.
    Ja na odwyku…

  45. Chciałbym pospiskować. Myślę, że tego zarażonego to nasz rząd specjalnie ściągnął do kraju z Niemiec. Od miesiąca głosili, że u nas będzie na pewno, i że to tylko kwestia czasu, więc tyle przygotowań i wysiłków nie mogło pójść na marne. I będzie na kogo zrzucić winę.

  46. Swoją drogą ten PiS to ma szczęście: w 2015 uchodźcy, w 2019 świetna koniunktura, teraz koronawirus. Kto by tam miał łeb do jakichś sądów (pijawki i oszuści), łamania Konstytucji (eee – kto tam ją widział), łamania praworządności (zawsze tak było), czy zwykłych wałków (każdy rządzący tak robi!) czy paluch posłanki (to już zupełne czepialstwo) Tu idzie walka o ocalenie Narodu…
    Umysły maluczkich jest więc czym zająć a nie czczymi dywagacjami. Tu walka idzie o przetrwanie: nas – Polaków

  47. paradox57
    4 marca o godz. 15:36

    A lokomotywy po ile?

  48. Nefer
    4 marca o godz. 17:54

    Staniały, stać nas (?).

  49. Wieści z frontu

    Przeszedłem się po okolicy. Pustawo.
    W sklepie pusta półka po mydle w dozownikach. Wziąłem do ręki opakowanie mydła w płynie do napełnienia dozownika. Pięć sekund później facet z koszykiem złapał pozostałe trzy opakowania i pobiegł dalej.
    W lokalnym szpitalu pierwszy pacjent z koroną. Młody, 22 lata, był przed 10 dniami w Mediolanie. Mieszka na drugim końcu kantonu, ale z objawami lekkiego przeziębienia przyjechał odwiedzić dziewczynę. Przetestowany pozytywnie w szpitalu, został od razu zatrzymany. Przyjaciółka wraz z nim. Kwarantanna.
    Dziewczyna czeka na wyniki testu.
    W moim kantonie na razie cztery przypadki.

  50. scrambler
    4 marca o godz. 18:11

    Nie wiem ale Matka Boska Pendolińska wspomoże, wszak talarów w jasnogórskim skarbcu nie potrzebuje.

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25758324,matka-boska-w-pendolino-przed-koronawirusem-maja-ubezpieczenie.html

  51. Lokomotywy taniej kupować wraz z całym pociągiem, a nawet dworcem i wiaduktem.
    Chciałem kupić wnukowi pojedynczą – drożej niż całe pudło z kolejką 🙄

  52. Tobermory
    4 marca o godz. 18:15

    U nas wczoraj 13 a dzisiaj 23. Przyszłościowe 🙂

  53. @Nefer
    4 marca o godz. 18:17

    Widziałem wczoraj na fb. Widać, okutanie się różańcem już nie wystarcza 🙁
    Czy konduktor i inni pasażerowie przyklękają mijając?

  54. @Tobermory
    4 marca o godz. 18:18

    Ale nie te, które mają na stanie (i na siedzenie) PADa.

  55. Nefer 17:54

    Lokomotywę dorzucają do każdej 5-litrowej bańki oleju. Za darmo.

  56. Nefer
    4 marca o godz. 18:17

    PAD podpisał na dworcu, że będzie kolej +. Bardzo fajny program, po tym + wpisz se, co chcesz. Proponuje opcję „lorneta i galareta” w ekwiwalentnym RIP „WARS” przybytku, może być w towarzystwie rzeczonej Pendolińskiej albo innej (tęczochowskiej?). Z tym, że koniecznie + 50% zawartości C2H5OH, bo poniżej słabo zwalcza podejrzanego na kolano wiarusa. Poza tym nie ma przeszkód, żeby przed plusem naminusował go dostojnik (albo poklęcznik) z kropidłem, po opakowaniu rzecz jasna.
    Tu jest dedykowany przepis na skuteczną ochronę dróg oddechowych:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2020/03/Dobra-rada.png
    Dobra rada+ : sprawdzić rozmiar przed, żeby była maska a nie hełm.

  57. W dawnych czasach krążył taki dowcip. Z Moskwy pisał student do rodziców gdzieś na Czukotce. „Jest mi tu bardzo dobrze. Jedzenie bardzo tanie. Za 5 rubli można kupić słonia. Ale po co komu tyle mięsa, skoro kurczak kosztuje 50 rubli.”

  58. @scrambler 18:33
    Najskuteczniej odkaża 70%. Taki używamy.

  59. Tobermory
    4 marca o godz. 18:21

    Ja mam detoks od FB od grudnia czyli zimny indyk.

    Dopóki nie ma kropielnicy (tak się to nazywa?) przy każdym wejściu do przedziału to jesteśmy bezpieczni.

    Przy okazji, to się nazywa kupowanie sobie kolejki metodą „na wnuczka” 🙂

  60. @Nefer
    4 marca o godz. 18:46

    Na fb nie bywam albo bardzo rzadko, ale inni pokazują.
    A pojemnik na wodę święconą do maczania brudnych paluchów nazywa się podobno aspensorium.

  61. @scrambler
    4 marca o godz. 18:33

    Prostsza metoda, nieco starszej daty dla niemających dostępu do damskiej bielizny.

  62. https://wroclaw.onet.pl/ksiadz-z-wroclawia-koronawirus-to-kara-za-homoseksualizm/r13qdw4
    Podczas kazania ksiądz bardzo żywiołowo dowodził, że maseczki i żele antybakteryjne nie pomogą nam w walce z koronawirusem, bo tylko modlitwa może ochronić ludzi. Tłumaczył, że epidemia to kara boska za życie w grzechu: za homoseksualizm, za pary, które mieszkają razem bez ślubu i za tych, którzy „mordują nienarodzone dzieci” – opowiadała w rozmowie z „GW” Patrycja, która uczestniczyła we mszy.
    ……………………………..
    Kar boskich nie można leczyć, bo one są jak najbardziej słuszne i żadem tam lek, przed tym nie uchroni. Trzeba przestać grzeszyć. W ogóle medycyna jest niezgodna z teologią, trzeba zaprzestać jej praktyki, modlić się nieustannie. Szpitale są pełne grzeszników.

  63. paradox57
    4 marca o godz. 18:35

    … taki używamy powiadasz? Inside też? Może mniam, ale co będzie, jak przepiszą w czopkach?

  64. Tobermory
    4 marca o godz. 19:14

    Tak całkiem poważnie, to kompletnie nie mam pojęcia co taki GISanitarny (-iat?) ma w głowie głosząc publicznie i w tzw majestacie sprawowanego urzędu podobne bzdety. Tańce na Titanicu w najlepsze! Ale – jak mawiają Apacze z Kamczatki – był czas, żeby przywyknąć do TEJ zmiany. Tymczasem odpowiednie osoby na właściwych pozycjach zajęte są raczej tym:
    https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30468-2/fulltext.
    Polecam też wyszperać cieplutkie rewelacje dot. ustaleń hiszpańskiego śledztwa w sprawie ich pacjenta „0” ze stycznia (!!!) br. Nie to, żebym chciał egzaltować kogokolwiek domniemanym w oparciu o wystąpienia w stylu GISowca stanem totalnej (nie)gotowości, nie tylko na brzegach Wisły. W razie co, nasz COVID jest nasiejszy, przez co swojski, jarmarczny i ludyczny. Spirytem go!

  65. @scrambler 19:20
    No i w czym problem. Tą drogą też dobrze się wchłania. Najwyżej przez chwilę będzie szczypało, a potem nastąpi znieczulenie i błogostan. Chyba że ktoś cierpi na hemoroidy.

  66. Właśnie zobaczyłam prezydęta podpisującego na peronie. Następne zdjęcie będzie z budowy, w kasku z podpisem „panie inżynierze, panie inżynierze”

  67. Optymatyk
    4 marca o godz. 19:15

    Ksiądz co wyjaśniał, że koronawirus jest grzechem za sodomię, mordowanie dzieci poczętych i tak dalej, WIE CO MÓWI.
    TAK JEST.

    Ksiądz zna na pamięć niebieską książeczkę, w kórej Dobry Pan Bóg wyjasnia co i jak. Spuścił na Egipcjan odpowiednie plagi za karę, w tym takie co są ewidentnie w typie koronawirusa: wodę zamienił w krew, wypuścił muchy, komary, spowodował pomór bydła, wywołał wrzody, spowodował śmierć pierworodnych dzieci oraz parę innych plag. A to dopiero początek kar z niebieskiej książeczki.
    Ksiądz więc, w swoim zidioceniu, jest jednak szczery i uczciwy, oraz zna Słowo Boże.

    Biskup wrocławski, co się zaczął odżegnywać od orzeczenia swojego podwładnego krętaczy, że nie zna Słowa Bożego. Jest to niemożliwe z mocy zasady: kto nie zna Słowa Boga, dostaje w łeb za pomocą jakiejś plagi albo specjalnie zaordynowanej indywidualnie dobranej kary. Może być miazga w wypadku drogowym, porażenie piorunem na Giewoncie i cała reszta. Jak biskup – następca apostoła od Jezuska przekręca Słowo Boga – popełnia zbrodnię ponad wszelką miarę i takąż dostanie karę.

    Biskup w swoim zidioceniu jest więc nieszczery, krętacki, do cna fałszywy i cyniczny. Jego podwładny proboszcz góruje nad biskupem.

    Koronawirus jest karą za mordowanie dzieci poczętych. Tak jest! A ponieważ na każde dziecko poczęte urodzone przypadają cztery dzieci poczęte zamordowane przez Dobrego Pana Boga, znaczy to, że Dobry Pa Bóg za swoje zbrodnie karze człowieka wirusem.

    U katolika wszystko to jest słuszne i zbawienne. Katolik jest zadowolony i idzie do nieba.

  68. Nefer
    4 marca o godz. 20:18

    Właśnie zobaczyłam prezydęta podpisującego na peronie. Następne zdjęcie będzie z budowy, w kasku z podpisem „panie inżynierze, panie inżynierze”

    Jak z budowy, to jedyny prawidłowy podpis będzie „Maliniak”. Maaliniak zaliczył dwa miesiące telewizyjnej politechniki i dobrze mu idzie. Skąd wiadomo, że dobrze? Bo nie zasnął. Maliniak od Kaczyńskiego ma takie samo wykształcenie: dwa miesiące telewizyjnego kursu prawa. Nie zasnął. Po jego robocie widać, że więcej nie dał rady.

  69. Nefer
    4 marca o godz. 20:18
    Właśnie zobaczyłam prezydęta podpisującego na peronie.

    Mój komentarz
    To chwytanie się prostych tricków, które mają przemówić do ludu, nie przebieranie w środkach, chyba jest świadectwem lekkiej paniki, a co najmniej popadnięcia w wątpliwości, w sztabie PADa.
    Pzdr, TJ

  70. Tanaka
    4 marca o godz. 20:34

    „…jest zadowolony i idzie do nieba.”
    Ale, ale! najsampierw kwa-ran-tan-na! A gdzie? Dobrze się toto nazywa. (O)środek na niestrawność.

  71. @

    Rzekła do mnie panna Anna,
    Nim mnie dotkniesz, kwarantanna,
    Dwa tygodnie, przez wirusa,
    Muszę czekać na całusa.

  72. @Nefer
    4 marca o godz. 18:46

    Listę lokalizacji dałem w linku z 4 marca o godz. 17:46 (drugim)

  73. https://www.tvp.info/46892669/pan-niska-smiertelnosc-z-powodu-koronawirusa-inne-choroby-sa-duzo-grozniejsze
    Śmiertelność wśród zakażonych nowym koronawirusem jest niższa niż w przypadku innych chorób wirusowych. Tak wynika z danych przedstawionych w dokumencie opublikowanym przez Państwową Akademię Nauk.
    ……………………….
    Tak sobie myślę, „PAN z naaamiiii”, a w Japonii brakło polskiego spirytusu, musi, że cwani Japońcy maczają gęby w celach dezynfekcyjnych. A też ci u nas przecież, nigdy nie było brak samogonu . Nawet za okupacji, nie? „A kto znami nie wypieje tego” …itd

  74. Koronawirus to nic w porownaniu
    z poslem chamem Tarczynskim.

  75. scrambler
    4 marca o godz. 20:54
    Qba
    4 marca o godz. 21:41

    @
    Rzekła do mnie panna Anna,
    Nim mnie dotkniesz, kwarantanna,
    Dwa tygodnie, przez wirusa,
    Muszę czekać na całusa.

    Bo ta Anna panna kwarantanna
    była całkiem nieźle cwanna
    Tobie czekać dwa tygodnie
    a innemu zdjęła spodnie

  76. @ozzy
    4 marca o godz. 22:30

    Chce chłopak skądś gdzieś wypłynąć i używa do tego swojego jedynego waloru – rechotu.

  77. basia.n
    4 marca o godz. 13:31

    […] Oczywiście rozmowa potoczyła się kierunku wirusa i kobieta stwierdziła,że … trzeba się modlić do boga.
    O matko ! tyle lat nie słyszałam tej ” mantry”, więc palnęłam od razu – boga nie ma. Dodałam też,że jeśli jest, to po co brać lekarstwa, wystarczy modlitwa. Ona spojrzala na mnie i wykonała gesty ” apage satanas”. Byłam w tym momencie dla niej uosobieniem zła calego świata.

    To poniekąd fascynujące, jakim idiotą jest wyznawca. Ma swoje fantazmaty religii, które są dla niego Prawdą, Świętą Prawdą i w ogóle całą rzeczywistością. Ggdy jednak zwrócić się do wyznawcy sugerując, żeby konsekwentnie trzymał się swoich fantazmatycznych zasad i likwidował zagrożenia mocą świętego pacierza czy którymkolwiek z innych fantazmatów, nagle następuje przełom w wilku morskim i idiocie i rzuca się do racjonalisty z krzywą buzią, wściekłym spojrzeniem i słowem. Nic jednak nie pojmuje. Tak jest ślepy, że nie widzi, jak sam szydzi z największych świętości swojego wyznania. Z siebie samego po prostu.
    Nie w sobie widzi ogłupienie, a w tym kto się spodziewa w wyznawcy czegokolwiek nieskrzywionego.

    Nie wiem z jakiego europiejskiego kraju przybyła do Holandii, ale ta ciemnota z jednej strony wygasa w rdzennej ludności, ale pojawia się wraz z przybyszami . Okropne !
    Pomyślałam zaraz, jak muszą się czuć w Polsce ateiści, konfrontowani z tymi od różańca i modlitwy…

    W tej holenderskiej cywilizacji śmierci to masz spory luzik. A nad Wisłą to zieje codziennie cywilizacja miłości. Nadwiślański ateista ma porządną szkołę. Nie ma, że po trzech przysiadach może iść do domciu, oraz że cisza i spokój.

  78. stasieku
    4 marca o godz. 15:45

    Stasieku, no, żeś wziął i znowu nastał znowu na blogu z którego nie powinieneś odstawać, to jakby Pan Jezus już się zbliżył.
    Siadaj i gadaj.

  79. Według niektórych epidemiologów coronawirusem zarazi się 3/4 ziemskiej populacji. Przy 3% śmiertelności, wirus wykończy ok 170 milionów ludzi, głównie po sześćdziesiątce. Przypuszczam, ze wielu z tu piszących znajduje się w tym przedziale wiekowym. Proponuje wiec ankietę pt. „ How would you like to be remembered?”

    Ze względu na egzystencjalno-emocjonalny charakter ankiety, prosimy o nie nadsyłanie wpisów ponad 200 słów. Tolerowane będą wpisy w językach obcych takich jak; angielski, francuski, niemiecki i hiszpański.

    Jako pierwszy biorący udział w ankiecie mój komentarz ograniczę do pięciu słów. „Chciałbym się nigdy nie urodzić”

  80. Według niektórych epidemiologów coronawirusem zarazi się 3/4 ziemskiej populacji. Przy trzy procentowej śmiertelności, wirus wykończy ok. 170 milionów ludzi, głównie po sześćdziesiątce. Mając na uwadze fakt, ze wielu z tutejszych blogowiczów znajduje się w tym przedziale wiekowym proponujemy ankietę pt. „ How would you like to be remembered?”

    Prosimy o nie nadsyłanie wpisów ponad 200 słów.

    Ze względu na emocjonalny charakter ankiety, mile widziane będą wpisy w językach obcych takich jak; angielski, francuski, niemiecki, rosyjski i hiszpański.

    Z poważaniem
    Carlos Juan Pereira
    Centrum Badań Epdemiologicznych
    WHO, Genewa

  81. @mag
    4 marca o godz. 23:25

    Na tym polega wstanie z kolan i pójcie w lud,
    Że Duda pracuje na peronie czekając na cud,
    Który nie ujmując mu nie posiadanej godności,
    Podniesie ponad połowę słupki popularności.

  82. @Aborygen
    5 marca o godz. 4:31

    Szanowny Panie Z Drugiej Strony,
    Czyżbyś nic nie miał do obrony?
    Gdy wirus zapuka strasząc Twego kaca,
    Pokaż mu wywieszkę: „Zaraz wracam”
    I udaj się spokojnie po następna butelkę,
    Zwiedzając przy okazji Moskwę i Bruxelkę,
    A zwiedziwszy świat cały do samego spodu
    Możesz wrócić do domu. Nie doznasz zawodu,
    Skutecznie jest bowiem działać tradycyjnie,
    Czyli załatwiać petenta administracyjnie.
    I zapewniam, klnąc się na polskie świętości,
    Nawet wirus nie ma dostatecznej cierpliwości.

  83. Piękny wpis Qba’u ale myślałem, ze będzie odrobinkę bardziej o sobie.

  84. @Aborygen
    5 marca o godz. 6:45

    Wybacz, ale nie było moim celem
    Dotknięcie Cię. Pisząc niby o Tobie,
    Wiem przecież mniej niż niewiele,
    Więc i tak piszę zawsze o sobie.

  85. @

    Z powodu śmierci w Polsce demokracji,
    Składam kondolencje tej części nacji,
    Która zachowała resztki uczciwości.
    Dla pozostałych raczej nie będzie litości,
    Pod warunkiem, że dojdzie tu do władzy
    Lewica. Jeśli nie, pozostaniemy nadzy.

  86. mag
    4 marca o godz. 23:22

    Duda podpisuje na peronie.

    Nie jest całkiem jasne co za okoliczności tego Dudy z wyglądem nieustającego Maliniaka, ale jasne jest, że popPiSuje, bo mu właśnie jego właściciel kazał. W tej sytuacji to i na krzywym peronie trzeba.

  87. Drodzy Ateiści możemy sobie i dworować z maliniakowatego wyglądu Dudy (i słusznie) i śmiać się z kontekstu podpisania jakiegoś dokumentu na peronie. Problem w tym, że Duda, a w zasadzie pisi rząd, przynajmniej werbalnie odpowiada na REALNE potrzeby i krzywdy społeczeństwa. Co gorsza ,,oficjalna kandydatka opozycji” nie może nic na ten temat w kontrze powiedzieć bo pisi aparat propagandowy by ją zjadł, że ,,przez 8 kolejnych lat…” i wyliczanka połączeń które zostały tak dobrze ,,dostosowane do potrzeb podróżnych”, że konsekwencji niejedną linię udało się ,,wygasić”. Nawet tak bardzo obszydzony dworzec we Włoszczowej (Północ) wbrew pozorom BYŁ POTRZEBNY. Oczywiście z punktu widzenia ,,prominenta” podróżującego Pindolino z Katowic do Warszawy jest to irytujący zgrzyt – taka wiocha i na dodatek obstalowana przez pisowca, ale z punktu widzenia mieszkańca Włoszczowy i okolic jest to DOSTĘP do transportu publicznego. Czyli coś co w III RP uznano za kompletnie nieistotne PRAWO obywateli. Oczywiście patrząc przez kontekst innych znacznie ważniejszych praw ludzkich, których Polaków III RP pozbawiła może to wydawać się błahostką a jednak…
    Dlatego szydźmy ale pamiętajmy: nie samą korupcją i prymitywną propagandą PiS utrzymuje władzę ale także odpowiadając na REALNE potrzeby obywateli. To czy owa odpowiedź RZECZYWIŚCIE załatwia problem to insza historia ale ludzie doceniają to, że kaczyści przynajmniej widzą dany problem. Bo PO-PSL w zasadzie problemów ,,planktonu ludzkiego” nie uznawało za istotne.

  88. @Slawczan
    5 marca o godz. 8:52

    Poza rodziną posła, mieszkaniec Włoszczowy nie ma potrzeby podróżowania codziennie do Wa-wy drogim środkiem transportu. Raczej zdenerwowany czeka na jakimś przystanku z Kielc, kiedy w końcu ten pendolino przejedzie, by on mógł dojechać do dworca we Włoszczowie.

  89. Oj, bo dostanę szału. Chyba miałem rację, pisząc że korwinowirus wywołuje pajacowanie. No może nie do końca miałem, ale mogłem mieć. PAD spóźnił się na podanie ręki pacjentowi (przed zapowiedzią „a teraz coś z zupełnie innego peronu”)

    https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,25759713,sor-w-konskich-czasowo-zamkniety-po-wizycie-andrzeja-dudy-zglosil.html

  90. @Nefer
    >A lokomotywy po ile?<
    Tanio. Jak masz tory to powinnas sobie kupic.

  91. @Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 11:07

    Zastanowiła mnie ilość zachorowań w Iranie. No i wyszło – oni liżą jakieś świętości…
    No to macie szanse
    A w Australii wykupili srajtasmę…

    W temacie Iranu – jeden waryjot lizał, w Maszhadzie. Miło mieć potwierdzenie, że po…by są wszędzie! Tu jest próba wytłumaczenia, czemu mają większy odsetek zgonów, nie wiem na ile prawdziwa – https://www.presstv.com/Detail/2020/03/05/620169/Iran-virus-coronavirus-figures-Qom-age-of-victims

    Nie tylko papier do, no dupy, mąkę też wykupili. Nie jestem w stanie rozebrać bez wódki jak mogą one pomóc w zwalczaniu wirusa koronnego. Psych na 7:30 tłumaczył to potrzebą sprawowania kontroli nad swoją sytuacją. Prostsze wytłumaczenie to to, że gatunek kopnięty jest i tyle….. Aaaaa, właśnie czytam przystępnie potwierdzone i wytłumaczone – „Humans – A Brief History How We F*cked It All Up”, https://www.goodreads.com/book/show/40858227-humans?from_search=true&qid=WKOipneSGo&rank=2, po polsku też jest – https://merlin.pl/ludzie-tom-phillips/8214014/

  92. PS. Gdy byłem w Iranie przekonałem się naocznie, że taksówkarze (niezrzeszeni – sawari) nie chcieli zabierać mułłów, gdy ci na nich machali z chodnika, udając że ich nie widzą. Nie znałem języka na tyle, by się dowiedzieć czy dlatego że nie chcą płacić za przejazd. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby taksówkarze w Polsce zaczęli wykazywać podobną niechęć, usprawiedliwioną – https://natemat.pl/301289,pijany-ksiadz-wyludza-pieniadze-od-lodzkich-taksowkarzy

  93. “One of the reasons why more cases of the virus infection have been detected is that the country’s labs have increased from three to 22,” Iran’s Health Minister Saeed Namaki has said.
    No właśnie. Sami sobie winni. Jakby nie robili testów, to by nie stwierdzili.
    A w Polsce właśnie zapowiadana jest zwiększona liczba i wydajność laboratoriów…

  94. @Qba

    Wiec i tak zawsze pisze o sobie.

    To miło , ze jak bumerang twoja odpowiedz tu wraca
    Rozumiem, ze jedziesz do Belgii
    By tam wyleczyć się z kaca.

    W sprawach jak leczyć kaca
    chętnie rada posłużę,
    choć tej przypadłości bynajmniej
    nie lecza długie podróże.

  95. Slawczan
    5 marca o godz. 8:52

    Drodzy Ateiści możemy sobie i dworować z maliniakowatego wyglądu Dudy (i słusznie) i śmiać się z kontekstu podpisania jakiegoś dokumentu na peronie. Problem w tym, że Duda, a w zasadzie pisi rząd, przynajmniej werbalnie odpowiada na REALNE potrzeby i krzywdy społeczeństwa.

    Nic podobnego! Poza pewnym marginesem, choć nie jest on bez znaczenia, pisoidyzm nie odpowiada na REALNE „potrzeby i krzywdy” społeczeństwa.
    Jeden z filarów sukceu Kaczyńskiego polega na tym, że spora część owego społeczeństwa, która nie jest „suwerenem” wyznającym pisoidów, a stoi po stronie opozycyjnej, daje się REALNIE oszukiwać i przyznaje, nawet głośno, że jednak pisoidy różne rzeczy „dobrze robią”. A inne to źle robią.

    Piosidy działają dokładnie tak jak religia katolicka. To co jest fantazmatem traktowane jest jako coś realnego. Nasz przyjaciel Lolek mówił jasno: szatan to byt REALNY. Mało tego – OSOBOWY!
    Społeczeństwo niemal w 100% złożone z porażonych na umysłach suwerenów, jest otępiałe i mniemanego nie odróżnia od realnego, nawet mimo formalnego wykształcenia.
    I Kaczyński z religijnego buta i religijną pałą traktuje opozycję, a opozycja, przylepiona do biskupa (PO, PSL, Kukiz, reszta prawactwa, po cześci też – niestety – Lewica, choć – stety – jednak tylko w części), nie wie jak na to odopowiedzieć. Dopóki będzie przylepiona, nie będzie mieć mocnej i działającej odpowiedzi.

    Skoro o OSOBOWYM było przed chwilą. Czyż nie jest „realną potrzebą i krzywdą” niezbędność posiadania silnie rozwiniętej, łatwo technicznie dostępnej i niedrogiej sieci połaczeń kolejowych, jak w wielu mądryych krajach UE?
    JEST.
    Co zrobiły pisoidy? NIC. Nałgały, że coś zrobią, nie zrobiły NIC. Od 1989 zbudowano tylko 50 km nowych szlaków kolejowych, a w latach 90-tycy zlikwidowano kilkadziesiąt procent (!) linii kolejowych, regionalnych i lokalnych.
    To co się robi na kolei, to głównie remonty i przebudowy tego co było.

    Skoro o transporcie publiczym, to dalej: Czyż nie jest „realną potrzebą i krzywdą” niezbędność posiadania połączeń autobusowych, wedle zasad jak wyżej? Żeby z małych wioch i miejscowości, niezamożna babcia i dziadek mogli dojechać a to do lekarza, a to do sklepu, a to do wnuków, a to może nawet do kina?
    JEST. Co zrobily pisoidy? Nałgały: bedzie „autobus +”! Co jest? NIC.

    Mieszkania dla niezamożnych – czyż nie jest to „realna potrzeba i krzywda”, że nie ma?
    JEST!
    Co zrobiły pisoidy? Nakłamały. Morawiecki obiecał, że w 2019 roku będzie stało „100 tysięcy Mieszkań +” Co jest? „99.100 Mieszkań-” Kłamcy zbudowali niecały tysiąc ze stu tysięcy obiecanych mieszkań. Wynik liczony w promilach, nawet nie procentach.
    NIC.

    Służba zdrowia: były kolejki do lekarzy specjalistów, średnio w kraju dwuletniego oczekiwania, od czasow pisoidów mamu dziś kolejki 3 letniego czekania. Spelnienie „realnych potrzeb i krzywd”?
    NIC.

    Sądy. teraz Kaczyński łże, że najważniejsza „realna potrzeba i krzywda” suwerena to są „sprawiedliwe i szybko działające sądy”. Bo te co są to są „komunistyczne elity” „i kasta” która kradnie batoniki i ukradła nawet wiertarkę w sklepie. A wyroki ustalają za drzwiami.
    „Krzywda” okłamanego suwerena zawsze istnieje: w sądzie są co najmnniej 2 strony. Jedna przegrywa druga wygrywa. Co najmniej 50% suwerenów jest „skrzydzonych”. Co to ma wspólnego z realnością? NIC. tak wszędzie i zawsze działa – dobry! – system sprawiedliwości.
    Jednak fantazmat uroszczeń został religijne przerobiony w katoliku i wyznawcy pisoidyzmu na REALNĄ krzywdę: ukradłem, ale mam w sądzie wygrać, BO MI SIĘ NALEŻY, a przegrałem! Sądził mnie sędzia komunista! Rozstrzelać go!
    REALNIE Kaczyński niszczy sądy, co do czego mamu tu całkowitą jasność. Sądy mają nie być sprawiedliwe, tylko należeć do pisoidów.
    Jakie to wyrównanie REALNYCH KRZYWD i spełnienie REALNYCH potrzeb ludzi?
    ŻADNE. To coś absolutnie przeciwnego REALNEJ sprawiedliwości i uczciwego, niezawisłego sądu.

    Mniemana REALNOŚĆ „Pińcet plus”, przy rozłażącej się gospodarce i nierozwiązywanych problemach skutkujących wzrostem cen, pińcet plus to już tylko „czterysta/trzysta pińdziesiont plus” – i to wyłącznie w teorii.
    Jak się musi do lekarza, żeby zdrowie poratować, albo życie ocalić, to sie nie czeka trzy lata w kolejce tylko idzie prywatnie. A wtedy pińcet plus to antypińcet i do tego minus.
    Piosidyzm więcej zabiera REALNIE niż daje fantazmatycznie.

    Dużo można mówić o REALNYCH potrzebach gospodarki, bez której nic się dziać nie może. Pisoidy NIE TWORZĄ nowoczesnego, sprawnego państwa, które musi takie być, by móc spełniać REALNE „potrzeby ludzi”.
    Wątek zbyt obszerny na głęboką analizę, może napiszę o tym wstępniaka.
    Jaki jest więc REALNY skutek pisoidyzmu w gospodarce, jaką nową jakość tworzą?
    ŻADNĄ. NIC nie tworzą, a rujnują.

    Podsumowując: jakie więc REALNE „potrzeby i krzywdy” są wypełniane przez pisoidów z Kaczyńskim na wierzchu?
    Bo nie w tych dziedzinach ktore wymieniłem, oraz w pozostałych jakkolkwiek związanych.

  96. To ze Andzejek wyjechal z tanim olejem, sam z siebie, bo glupi, to jeszcze mozna zrozumiec ale kto go posadzil na tym peronie jak idiote, zaczynam miec podejrzenie ze PiSowi wcale jednak na nim nie zalezy. Nie zdziwiloby mnie gdyby Kaczynski mial go serdecznie po dziurki w nosie. Po bracie mniejszym taki nastepca, zalosc.

    No zobaczcie te sierote

    https://bi.im-g.pl/im/b6/91/18/z25760182IH,Andrzej-Duda-w-wojewodztwie-swietokrzyskim-podpisa.jpg

    /chwilowy brak polskich liter/

  97. Nefer
    Wczoraj zapodałam zdjęcie tego palanta na peronie, ale nic nie szkodzi, że też je „opisujesz”. Faktycznie można odnieść wrażenie, że Prezes już go nie trawi. Zastanawiam się tylko, jak to jest, że Lech Kaczyński miał tak mizerne poparcie jako ewentualny reelekt ( aż „musiał” polecieć do Smoleńska), a Budyń Maliniak, który nawet jemu do pięt nie dorasta, ma uporczywie ponad 40%? Czyżby ślepota i durnota suwerena lepszego sortu powstała tylko w wyniku rozmaitych łapówek, czyli pińcetów plusów?
    Swoją drogą zadziwiająca sprawa z tymi peronami. Mam na myśli też ten we Włoszczowej/Włoszczowie (nigdy nie pamiętam, jak jest poprawnie), zazwyczaj pusty, gdy zatrzymuje się inter city albo jakieś inne pendolino.

  98. Byłem dzisiaj na basenie. Pustki. Koronawirus zadziałał błyskawicznie. Tak trzymaj wirusie (wiarusie?).

  99. mag
    5 marca o godz. 12:28

    Wiem ze zapodalas, ja po prostu nie moge sie tej Barei napatrzec.

    Przeciez dla malomiasteczkowych Pan Prezydent z Niemota to sam sznyt, elegancja i Wielki Swiat. Czego o Bracie Mniejszym nie dalo sie powiedziec bo garnitur jednak nie lezal (a Budynia ma za krótkie rekawki, dobrze ze nie spodnie). W sam raz pasuje na okladke bulwarowki czytanej przez suwerena. Taki przystojny przeciez…

  100. @Aborygen
    5 marca o godz. 11:03

    Ach, kac to pojęcie bardzo szerokie:
    Może być skutkiem widoku z okien
    Zwłaszcza, jeśli pocięty jest kratami;
    Wywołany patriotycznymi myślami
    Zdarza się przeróżnym emigrantom,
    A że powoduje go ojczyzny fantom,
    To ból głowy i silne łaknienie płynu
    Skutkują chęcią patriotycznego czynu,
    Który na ogół godzi w aktualną władzę.
    I chociaż nic na nią teraz nie poradzę,
    To kac taki, zwany kacem moralnym,
    Jest czymś jak najbardziej lokalnym,
    Ograniczonym do polskich obywateli,
    Zatem nie ma sensu jechać z tym do Brukseli.

  101. @Nefer
    5 marca o godz. 12:57

    Tak myślę, że kolejny film Barei
    Byłby o przekopywaniu mierzei,
    A po(d)pisy prezydenta na peronie
    Od dziś będą w Polsce w dobrym tonie
    I wspierając przy okazji złotówkę,
    Przywrócimy PRL-owską peronówkę.

  102. @Qba

    Wolalabym troche porozmawiac bez teorbana w reku bo zaczyna byc uciazliwy

    ***

    W Belgii wczoraj bylo 23 osobnikow a dzisiaj juz 50

  103. @Nefer
    Kurde, jak on jest przystojny i powabny, znaczy się Budyń, to ja jestem dziewica konsekrowana.
    Twarz pucołowata, nalana jak „tatarska dupa” (określenie bohatera „Doliny Issy”, Miłosza), oczka – szparki, kretyńskie uśmieszki, miny i rechotki ni w pięć , ni w dziewięć, głównie z własnych dowcipów, no i ten mussoliński podbródek z uroczą dziurką. Wprost cudo na kiju.

  104. mag
    5 marca o godz. 13:47

    A dla pani sklepowej w Pcimiu Dolnym co swiata nie widziala?

  105. @Tanaka
    5 marca o godz. 11:33
    Poniżej wklejam uzupełnienie Twojego tekstu dla Sławczana. To jest tym ważniejsze,
    że jej autorką, jest faktyczny autorytet prawniczy w Polsce. A ten koronawirus to jedna wielka ściema, tak a jak jego też rozdmuchani poprzednicy, z tego samego gatunku, jak SARS , MARS i inne. Tego nie należy lekceważyć, ale bez obecnej przesady.
    A ta ustawa będzie uzasadniać każde ruchy, niczym nieuzasadnione, obecnej władzy, a „ciemny lud to kupi”.

    Ustawa o koronawirusie to kliniczny przykład tego, jak nie powinno się stanowić prawa. Narusza konstytucję, godzi w przedsiębiorców, w wyższe uczelnie i ubezwłasnowolnia samorządy – mówi prof. Ewa Łętowska.

    https://wyborcza.pl/7,75398,25755535,prof-ewa-letowska-ustawa-o-koronawirusie-narusza-konstytucje.html#s=BoxWyboImg2:undefined

    „…Ta ustawa wprowadza przepisy, które dają władzy nieograniczone pole działania. Rozdział 11 konstytucji reguluje kwestię stanów nadzwyczajnych: to stan wojenny, stan wyjątkowy i stan klęski żywiołowej. Twórcy tej ustawy jakby w ogóle o nim zapomnieli. Wprowadzają jakiś nowy stan nadzwyczajny, w dodatku na 180 dni, podczas gdy konstytucja mówi o maksymalnie 90 dniach. Dlaczego, tego w ogóle nie tłumaczą. Poza tym w konstytucji jest wiele różnych rygorów, które muszą być spełnione w czasie stanu nadzwyczajnego. Są one po to, by nie doszło do wynaturzeń władzy. Ustawa o koronawirusie na te rygory się nie ogląda. To naruszenie konstytucji„.

    – A więc ta ustawa to podstęp.

    – Tak. Tryb i pośpiech, w jakich była uchwalana, nie dawały żadnych szans na opracowanie jej w sposób rzetelny. A zapewne przez rząd była przygotowywana dużo wcześniej, stąd zmiany w aż tylu innych ustawach.

    Ta ustawa ma jeden cel: ułatwić centralizację i ręczne zarządzanie państwem. Otwiera nieograniczone pole działania dla władzy bez uzasadnienia. Obchodzi to, co w konstytucji napisano o stanach nadzwyczajnych. Moim zdaniem nadaje się tylko do kosza. Jeżeli opozycja nie postawi się w Senacie i da się nabrać na tę taniochę, to zasługuje na los, jaki ją spotyka.

    Mamy przepisy o stanach nadzwyczajnych, ustawę o chorobach zakaźnych. Może ustawa o jednym wirusie w ogóle nie jest potrzebna?

    – Otóż to, nie jest! Można dopisać do listy chorób zakaźnych COVID, czyli chorobę wywoływaną przez koronawirusa. Można coś zmienić w zasiłkach, żeby były wypłacane, kiedy z powodu epidemii zamkną przedszkole. Ale to wystarczy. Nie potrzeba ręcznego sterowania. Doskonale je pamiętam z czasów komuny. W 1969 roku weszła ustawa o jakości. Wszystkie towary miały być dobrej jakości. I co? Jakość była, ale tylko na papierze. Tak samo jest teraz. Ta władza chce bezpośrednio wszystkim zarządzać i myśli, że się da. Nie da się. Przepisami nie zwalczy się epidemii. Dlatego dawno się tak nie wściekłam na opozycję. Mam 80 lat, wkraczam w 59. rok pracy zawodowej i mam wrażenie, że coraz bardziej otacza mnie morze ignorancji i cynizmu„.

  106. Nefer
    Może jednak nie doceniasz pani sprzedawczyni z Pcimia i jej znajomości świata. Nie tylko ludzie z dużych miast jeżdżą na wycieczki zagraniczne, nie mówiąc o TV oraz internecie.
    Myślę sobie, że w Dudzie gustuje po prostu specyficzny elektorat, nie tylko mega prowincjonalny, ale taki, który kupuje w ciemno wszystko, łącznie z estetyką, co podsuwa PIS.

  107. -Mistrzu ! – zwrócil sie do Jamesa Joyce’a wielbiciel- czy mogę pocałować rękę, ktora t, pisząc Ulissesa, trzymała pióro ?
    – Nie – odpowiedział Joyce – gdyż ta ręka trzymała również co innego.
    To a propos przyjmowania komuni do ręki czy prosto do ust. Kolega Gądecki poszedł na kompromis wyrażając zgodę na „do ręki”. Ale zapomniał o swojej ręce, która też dopiero co trzymała „co innego” i skażoną tym czymś innym podaje „cialo Chrystusa” , a niechby tam nawet do rączki katolika. A czy spożywający ciało Chrystusa katolik ma prawo zabiezpieczyć się przez uprzednie założenie maseczki ?
    Gdyż nikt nie ma pewności, nie ma żadnej gwarancji, że kolega Gądecki nie robił sobie wcześniej dobrze trzymając w rączce cos innego.
    Wydaje mi sie, że najlepszym rozwiązaniem byłyby wysterylizowane automaty wydające komunię, takie które nie posiadałyby rączek.

  108. Dobrze, że tej komunii nie podają lekarze.
    Jak wykazały obserwacje, co drugi lekarz i co trzecia pielęgniarka nie myją rąk po skorzystaniu z toalety.

    A pani standup-komediantka ze słubickiego Sanepidu najwyraźniej niedotleniona albo na bani 😉

  109. @mag

    Ja już zwątpiłam w Bożękę i Janusza, polecam artykuł Żart tropików w ostatniej Polityce

  110. mag
    5 marca o godz. 14:46

    Sprzedawczyni i sprzedawca w Pciumu z pewnością o świecie nie mają pojęcia. Najbardziej zaś o sobie nie mają pojęcia. Albowiem pozostają w mylnym pojęciu, że „są sobą”. Jak większość ludności świata i jak prawie każdy katolik, co do sztuki.
    Ci co „są sobą”, czyli mają wolną wolę, z tej wolnej woli bronią księdza co gwałcił dzieci Ksiądz jest święty, a do tego ładnie śpiewa i kaplicę wyremontował, to nie zgwałcił tylko gówniara kłamie i dostanie w domu w dupę to jej się odechce kłamania.

    Natomiast bardzo możliwe, że sprzedawczyni ze sprzedawcą z Pcimia byli w krajach zagranicznych. I to nawet wielu. First Minute, Last Minute i tak dalej – byli tu i tam, się opalili, pili drinki w barze, a jak nie dostarczyli na czas to się tak naawanturowali, że zaraz dowieźli. Górą nasi. Byli też na wycieczce objazdowej pozahotelowej i widzieli kupę kamieni, co się nazywa zabytek. Co to był za zabytek i po co to nie wiedzą, ale nic nie szkodzi, mają słitfocie. Które co prawda nie pokazują kamieni, a ledwo pół kamienia, bo resztę kadru zajęła buzia sprzedawczyni, sprzedawcy i kawałek osiołka, a konkretnie tyłek.

    Krótko mówiąc, to całkiem możliwe: taki świat, takie potrzeby, taka estetyka i znajomość kupy kamieni o nazwie zabytek. Jarmarczność i odpustowość estetyki i życia w wystarczającym stopniu zaspokaja nieskomplikowana estetyka pisoidyzmu oraz jego zawartość mentalna.

    Gwałcenie konstytucji, łamanie prawa, w istocie – przestępczość, gagsterstwo, kumoterstwo uwłaszczanie się pisoidyzmu na sprzedawczyni i sprzedawcy z Pcimia, może bardzo im dogadzać. Są niewolnikami u kościoła kat, byli u pana jako chamy mogą kontynuować jako chamy u pisoidów – takich samych chamów. Różnica żadna, a czują się dobrze: jeden poziom. Podwójnego niewolnictwa nie zobaczą. Przecież znają już świat cały, to co mają poznać swoje niewolnictwo, nie poznają, dostają cukierka i są zadowoleni.

    A ich potrzeby estetyczno-odpustowe zaspokaja Duda Maliniakiem w sobie: swój chłop i „Twoja twarz brzmi znajomo” – bo był u nich w powiecie, a może nawet w gminie I w telewizorze też brzmi znajomo z Maliniakiem. Mliniak na budowie czy w tzw. pałacu – bez różnicy. Pałac to budowa, budowa wstaje z kolan, budowa to pałac. Pasuje.

    Z poparciem dla Maliniaka z wyglądem pączka Tłustego Czwartku sprawa jednak wcale nie taka różowa jak chemiczny wkład z róży w Dudzie nadziewanym: poziom 41% poparcia to poziom 2 razy mniejszy, niż miał Kwaśniewski. Który potrafił zatańczyć disco polo i nie szkodziło mu to na porządną prezydenturę, którą BUDOWAŁ państwo, zamiast je strącać do wykopu jak robi to Maliniak.

  111. Nefer
    A ja zwątpiłam w Grażynkę i Janusza. Ale dlaczego akurat oni robią za tych, za których robią, a nie np. Dżemilka i Brajan?

  112. Bo Dżemilka (Dżesika?) i Brajan chyba jeszcze nie dorośli, by być suwerenem całą gębą.

  113. A propos
    Dżemila występuje w Polsce 16 razy,
    Dżesika — 1188
    Grażyna — 237 768
    Bożena — 206 390

    Janusz — 196 482
    Brajan — 5541

  114. Z frontu
    Pozytywnych — 111
    Zgony — 1
    Wyzdrowiali – 2

    Minister zdrowia propaguje „Social Distancing”, po czym ściska dłoń dziennikarki. Przyzwyczajenie drugą naturą.
    Starym grozi osamotnienie – alarmuje Pro Senectute

  115. I jeszcze deszcz pada i kolejna wichura nadciąga 🙁

  116. Tobermory
    g.18:15
    Pojawili się już w serialu „Klan” (bohaterowie typu Brajan), który od wielu lat trzyma rękę na pulsie, czyli moda na te imiona co najmniej raczkuje.

  117. Nefer 5 marca o godz. 17:13 Łał, a co ty, tu jest q… Polska i nikt nas tu pouczać w obcych językach nie będzie. Zobacz jak się zachowuje obcojęzyczne bydło w ten ich czarny piątek, czy jakoś tak. Świerzbi mi palec, żeby opisać zachowanie moich współmieszkańców kraju w bieszczadzkiej kolejce. Żeby nie jechać z jeszcze bardziej pijanymi z powrotem, przesieliśmy się do innego wagoniku. Ło matko, czego to o sobie nie usłyszeliśmy,a chcieliśmy tylko postać w kątku. Jeszcze lepiej było w zeszłym roku przy wchodzeniu na Tarnicę (Bieszczady) i to przed sezonem. Koszmar. Ja się nie zastanawiam, gdzie jechać w wakacje, ale gdzie nie jechać. Nie jechać gdzie będzie przewaga Dżesik i Dżastinów. Coraz mniej takich mijesc.
    Pozdro.

  118. Mag
    5 marca o godz. 18:45

    Lomatkobosko! Z „Klanu” widziałem 3x po ćwierć. Więcej nie dało rady.

  119. @mag
    5 marca o godz. 18:45

    Dopiero od początku tego tysiąclecia i to raczej nie ze względu na „Żywot Briana”.
    Zaroiło się po śmierci małego Brajanka w Łodzi, którego pilnował pijany ojciec. W mieszkaniu wybuchł pożar, dziecko zadzwoniło po straż, tata się uratował…

  120. @Tanaka
    5 marca, g.17:25
    Zmiłuj się, Tanaczku. Nie wszyscy co mieszkają na wsi lub w małym miasteczku są takimi burakami, jakimi chcesz ich widzieć. Opieram się na własnych obserwacjach. A z kołtuństwa i obłudy trzeba się natrząsać tak czy owak. Także z wszelkiej kiczowatości na czele z disco polo. Jakkolwiek faktem jest, że Kwaśniewski tańczył z wdziękiem, ale i dystansem. Nikt za jego czasów nie promował jednak tej muzyki jako „narodowej”, przy której ponoć najlepiej bawi się dzisiejszy suweren, bo takie są jego gusta. Podobno, bo może zostały po prostu wykreowane przez „publiczną” TVP, która niesie taką, a nie inną misję.
    Duda jest prostakiem tak jak jego rodzice. Nie z każdego inteligenta z cenzusem a nawet profesurą w pierwszym i jeszcze w drugim, a może i trzecim pokoleniu wyrasta gentleman, na którym frak dobrze leży.

  121. Tanaka
    Nieraz oglądam „Klan” (raptem pół godziny) na zasadzie „sadomaso”, żeby wiedzieć co w trawie piszczy, jakie są tryndy itp., chociaż bohaterowie żyją na apolitycznym księżycu.

  122. @BWTB
    5 marca o godz. 18:53

    Ja się nie zastanawiam, gdzie jechać w wakacje, ale gdzie nie jechać

    Ja się raz wybrałem na wakacje do Kornwalii, ale się trafił jak raz bank holiday czyli długi weekend…
    Stonehenge:
    „No, zrób mi k…. zdjęcie przy tym płotku i ch..!”
    Lulworth Cove:
    „O jezuuuu! No zobacz, k…., gdzie on wlazł! (skała nad kotłującym się przybojem). Janeeek, poczekaj, k…. to cię skameruje!”

  123. @mag, Tanaka

    Polecam „Szatańskie tango”. Też się ogląda po pół godziny, po godzinie, ale z nieco innych powodów. No można za jednym razem i trzy godziny, ale potem nieco odpoczynku.

  124. @mag
    5 marca o godz. 19:10

    Mam podobne doświadczenia. Według mnie cechą, która szczególnie różni „miastowych” i „wsiowych” jest szczerość – według „wsiowych” lub naiwność – według „miastowych”. Ludzie w miastach przejęli zwyczaje dworskie czyli ich walka o byt polega na rozpychaniu się łokciami, plotkowaniu, knowaniach, donosach, itd. Nie mówią co myślą czy czują tylko to, co – wydaje sie im – powinni powiedzieć. To w miastach wymyślono small talk czyli paplanie o niczym. Na wsi mogę z miejscowymi milczeć godzinę i wiele się dowiedzieć. W mieście już po minucie dowiaduję się, że jestem mruk. Na wsi człowiek ma zawsze coś do roboty. W mieście ma tzw. wolny czas, z którym mało kto daje sobie radę. Absolutna większość korzysta z gotowych wzorców spędzania czasu.

  125. @Qba
    5 marca o godz. 19:55

    Na wsi człowiek ma zawsze coś do roboty
    Co, konkretnie?
    Bywam w zamożnej wielkopolskiej wsi. Większość mieszkańców pracuje w firmach w pobliskich miastach. Po powrocie zasiadają przed telewizorem, a latem przy grillu, a potem przed telewizorem.
    W ogrodzie mają trawnik i cmentarne tuje oraz świerki. Zero roboty. Żaden nie trzyma kur ani królików, nie uprawia marchewki ani sałaty, bo po to ma w mieście markety, żeby się samemu nie męczyć.

  126. BWTB
    5 marca o godz. 18:53

    Pisz pisz, Tanaka da na wstępniak.

    Ja ostatnio rozmyślam jak to w ogóle się odpolszczyć bo coraz bardziej „I am European”. U mnie w pracy przekrój następujący: Belgowie, Portugalczycy, Niemcy, Włosi, Hiszpanie, Czesi, Francuzi, Grecy i Polacy. Wszyscy pięknie ładnie razem pracują i nikomu nic nie przeszkadza a nawet jest dosyć wesoło. Trochę sobie podkpiwam z Niemców ale jakoś to wytrzymują a nawet chcą ze mną na lunch chodzić.

    Lubię skoki narciarskie ale jak widzę te banery z Kozią Wólką to mam ochotę strzelać bez zatrzymania. Wobec czego jeśli kiedykolwiek się wybiorę na żywo to sobie założę gustowny szaliczek z napisem Norway, nabyty niedawno w Tromso, a z wyglądu mogę się spokojnie podszyć.

    Pięknie proszę, w następnym wcieleniu niech mnie bocian zaniesie do Norwegii bo mam dosyć tego garbu.

  127. @ Qba
    5 marca o godz. 19:55

    „Ludzie w miastach przejęli zwyczaje dworskie…”

    No raczej na wsi przejmowali zwyczaje dworskie (łącznie z firankami i dzisiejszymi domami gargamelami). W miastach mieszczańskie – aczkolwiek w kraju nadwiślańskim rządziło grajdołkowo dworskie, więc się to mieszczaństwo specjalnie nie rozwinęło.

  128. @ Nefer
    5 marca o godz. 20:13

    „Pięknie proszę, w następnym wcieleniu niech mnie bocian zaniesie do Norwegii bo mam dosyć tego garbu.”

    Pogadaj z Gombrowiczem. Podobno tego garbu się zrzucić nie da,

  129. bubekró
    5 marca o godz. 20:23

    Z Gombrowiczem jeszcze nie byliśmy sobie przedstawieni. Chociaż widzieliśmy Ferdydurke z Fryczem. Garb mnie ostatnio tak zeźlił że chyba się da, w każdym razie szarpię się w chomącie.

    A zmieniając temat kompletnie, Genesis ma ruszyć w trasę, hej poszłoby się,
    I ❤ Phil Collins

  130. @Tobermory
    5 marca o godz. 20:13
    @bubekró
    5 marca o godz. 20:22

    Przepraszam, pisałem o prawdziwej wsi, gdzie ciągle samemu wykonuje sie większość prac. I nie dlatego, że brak jest pieniędzy czy właściwego towaru. Samodzielne wykonanie wielu rzeczy daje wykonawcy poczucie siły, wartości i pewności siebie, bo wiele potrafi. Owszem, wykorzystuje narzędzia elektryczne czy spalinowe, ale dzięki nim może więcej i szybciej zrobić. Niekoniecznie lepiej czy ładniej. O dziwo, dopłaty unijne tych zwyczajów nie zmieniły.
    Wiem, że taka wieś zanika i te parę osób z miasta, które uciekają na wieś trendu nie odwróci. I mleko na wsi kupuje się Biedronce czy innej Żabce. Ale znam wsie, które bronią się przed umiastowieniem. I jakoś im jeszcze idzie. Nie ma ich (prawdopodobnie) w zachodniej Polsce czy w Szwajcarii. Ale na wschodzie kraju są. Z tymi ludźmi świetnie mi się rozmawia, a jeszcze lepiej milczy.

  131. @ Qba
    5 marca o godz. 20:47

    „Przepraszam, pisałem o prawdziwej wsi, gdzie ciągle samemu wykonuje sie większość prac. I nie dlatego, że brak jest pieniędzy czy właściwego towaru. Samodzielne wykonanie wielu rzeczy daje wykonawcy poczucie siły, wartości i pewności siebie, bo wiele potrafi.”

    Tak, mieszczanie, którzy chcą zerwać z konsumpcjonizmem, przyjeżdżają na wieś i się tym zajmują. Mieszkańcy wsi słuchają disco-polo, chodzą do kościoła i oglądają TVP.

    Prawdziwa wieś to była pańszczyzna, egzystencjalna pustka i marazm. Gdy się skończyła nastąpiło zniewalanie wewnętrzne (biedniejszych przez bogatszych), wzorowane na wcześniejszym działaniu wielmożnych panów i kopiowanie właśnie zwyczajów dworskich przez nowobogackich, wolnych chłopów. Zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie.

    Na wschodzie co sprytniejsi pouciekali do stolycy i innych miast całkiem niedawno. Stąd też tradycyjna wschodnia polska wieś wyludniona.

  132. @bubekró
    5 marca o godz. 21:02

    Oj, nie lubisz Ty wsi. Takiej, o której piszesz, też nie lubię. Ale w (prawie) każdej wsi można znaleźć ludzi, ktorzy po prostu lubią ziemię i zwierzęta. I dają sobie radę. Na wsi fajne jest również to, że nie bardzo jest jak robić karierę, bo drabina sięga najwyżej strychu. Więc można skoncentrować się na życiu.

  133. Pierwszy sekretarz przyjechał z gospodarską wizytą żeby mu słupki wzrosły a zachwycony gmin zagłosuje „bo podpisał”. Należałoby nad tym gminem się zadumać że tego nie rozumie. Cyrk pod publiczkę, jakoś przez 5 lat czasu nie mieli, dopiero teraz. A jak tam z wykorzystaniem środków unijnych na ten cel, bo były? I gdzie się podziały, poszły na pensje do powciskanych w spółki pisowców z rodzinami?
    Szkoda pisać.

  134. BWTB
    5 marca o godz. 18:53

    Ja się nie zastanawiam, gdzie jechać w wakacje, ale gdzie nie jechać. Nie jechać gdzie będzie przewaga Dżesik i Dżastinów. Coraz mniej takich mijesc.
    Pozdro.

    Podobno nigdzie nie może wyjechać 5 milionów ludzi. albo piętnaście, bo zapomniałem. Że nie mają na Egipt. To byś miał rozwiązane: nigdzie nie jechać z tłumem Polaków.
    No a gdzie jechać? Sprawa gorsza. Wszystkie jaskinie w Tartach pełne Dżesik i Brajanów. Słyszałem raz od pewnego porucznika dywizji Kościuszki, że gdzieś na Wale Pomorskim jest jakiś taki bunkier zawalony ziemią, w którym żadnej Dżesiki nie ma. Ten porucznik miał mi pokazać palcem na mapie gdzie ten bunkier, ale nie zdążył.

    Neferka ma zawsze rację: pisz wstępniaka z Bieszczad.

  135. Ramschel
    5 marca o godz. 22:07

    W amerykańskich filmach SF z lat 50-tych astronauci chodzili w identyczych hełmach z butli po mineralnej. Jak to moda wraca.

  136. Nefer
    5 marca o godz. 21:24

    Jak szkoda pisać, to trzeba.
    Jest taka pani: radca prawny w Zielonej Górze. Robota jako taka, choć przychód jak nic ponadstandardowy.
    Dnia pierwszego lutego roku pamiętnego 2020 pani ona zostaje dyrektorem Sądu Rejonowego Warszawa-Żoliborz. Wczoraj pani ona postanowiła awansować. Do NSA.
    Po miesiącu roboty w sądzie rejonowym w Warszawie nabrała takich kompetencji po tej Zielonej Górze, że się nada.
    A się nada, bo jest żoną zastępcy rzecznika dyscyplinarnego tego czegoś co nie jest sądem zgodnie z orzeczeniem trzech izb Sądu Najwyższego.
    Taki drobiazg.

  137. Tanaka
    OK, ale to się dzieje teraz.

  138. Na wsi białostockiej mieszkałam przez rok w latach 70 i był to najgorszy rok w moim życiu. Bogata wieś. Mleko kupowali w geesie bo swoje sprzedawali na skupie, to żadnego ‚prosto od krowy ‚ nie uświadczyłeś, żadnych twarożków, nic, wszystko szło na sprzedaż. Marzył mi się chleb wiejski pieczony przez gospodynię, wyśmiali mnie.
    Nowe wystawne chałupy, ozdobione lusterkami i szkiełkami kłuły w oczy, na sraczach leżały wydziergane szydełkiem serwetki a rodzina latała do wychodka za stodołą. Ale chusteczki higieniczne mieli w kwiatki prosto ze Stanów, choć używali bardziej do pokazywania niż smarkania.
    Nigdy więcej.

  139. @Qba
    5 marca o godz. 21:23

    Tia. Taki ascetyzm i afirmacja. Jak u Orzeszkowej. Tylko mieszkańcy wsi to nie bohaterowie powieści, ani podmioty liryczne. O sprawach przykrych przed obcymi milczą i dlatego obcym na wsi jest fajnie.

    Na myśl teraz przychodzą mi dwie produkcje filmowe: „Żeniac” Kidawy i „Wizyta” Łozińskiego. Ale „Szatańskie tango” lepsze – klimat smętnej wsi widać od pierwszych kwadransów 🙂

  140. @bubekró
    5 marca o godz. 22:23

    Obawiam się, że nie dojdziemy do porozumienia. Może i dobrze.
    Mnie chodzi o naturalny racjonalizm wsi. Bez pędu za nowym tylko dlatego, że nowe. Oczywiście jest on (jeśli występuje) niezależny od miejsca i czasu. Jednak na wsi jest, a przynajmniej kiedyś był, bardziej dosadny. Oczywiście dotyczy to twórczego ułamka promila ludzkości. Reszta jest pasywnym biorcą, czyli stanowi zdrową podstawę gospodarki wolnorynkowej.

  141. @Qba
    5 marca o godz. 22:41

    A, nie, no z tempem życia i pragmatycznym podejściem do innowacyjności to się zgodzę. Nawet Kaziuk Bartoszewicz wahał się, zanim zmienił siep na kosę.

  142. @Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:22

    W latach 60-tych włóczyłem się w każde wakacje po Polsce i było pełno mleka prosto od krowy (koszmarne rozwolnienie) i chleba prosto z pieca. Oczywiście były też zabawy w remizie strażackiej z nieodłącznymi bójkami i wódką. I mnóstwo ludzi z cudownym praktycznym zmysłem do techniki. Oni się techniki nie bali choć była dla nich zupełnie obca. Potrafili wszystko naprawić i wszystko mogło się przydać. Odpadów praktycznie nie było. Ponieważ nie było telefonów, każdy musiał sobie sam dawać radę w robocie. I dawał. Pomimo „opieki” państwa.

  143. sierp na kosę

  144. @Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:22

    To samo w Chochołowie. A jak próbowałem kupić chleb, to takiego fabrycznego paskudztwa, jak w tamtejszym sklepie, nie spotkałem chyba w żadnej okolicy.

    Przez Podlasie jechałem z Litwy, był chyba maj 2011, bo po drodze mijałem w szczerym polu Rondo Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Pierwszy raz byłem tak daleko na wschodzie Polski.
    Wśród soczystych łąk widziałem „prawdziwe wsie”, a w nich chałupy z ogródkami pełnymi kwitnących drzew owocowych i podwórka…porośnięte kwitnącym mleczem.
    Nigdzie psa, kota, kury, człowieka… Co parę kilometrów jakaś samotna krowa lub dwie, na łańcuchu…
    Prawdziwej wsi z uwijającymi się przy obejściu ludźmi trzeba dziś szukać ze świecą.
    W Szwajcarii znam parę takich miejsc, ale najbardziej taki „wiejski” jest mój przyjaciel, habilitowany doktor, który kupił starą posiadłość na wsi blisko stolicy, sam ją remontuje, kupił las, aby mieć własne drewno do ogrzewania, ma kury i króliki, uprawia warzywa i drzewa owocowe, a oprócz tego pracuje naukowo. Urodził się i wychował w stolicy, w dzielnicy domów szeregowych.
    Telewizora nie posiada.
    Ludzie w mieście po wyjściu z pracy spotykają przyjaciół, idą pobiegać, popływać, do kina, klubu, na siłownię albo demonstracje, mają wiele możliwości, by się rozerwać i ciekawie spędzić czas. Widzę to po moich młodych, oni też nie mają telewizora.
    W mojej okolicy widzę także bardzo aktywnych emerytów, nawet niedołężni staruszkowie w wózkach zażywają ruchu na świeżym powietrzu, a w radiu jest specjalny koncert życzeń, do którego kwalifikują się osoby od 90. roku życia albo obchodzący diamentowe gody…

  145. Ponieważ nie było telefonów, każdy musiał sobie sam dawać radę w robocie. I dawał.

    Chyba żeby się powiesił na strychu, a ludzie zachodzili w głowę, dlaczego, przecież nic nie mówił i dawał sobie radę…
    Ja takie historie pamiętam z owych sielankowych lat 60.

  146. naturalny racjonalizm wsi. Bez pędu za nowym wynikał z biedy. Kogo było stać, pędził za nowym tak samo jak mieszczanin.
    Chyba że był z Taplar… 🙄

  147. Eh, jak już gadamy o tej wsi – ta scena naprawdę urzeka (bez drwin – takie mam wyraźne wspominki wsi – tej „dawnej” sprzed kilkudziesięciu lat)

    Sátántangó

    https://www.youtube.com/watch?v=cXRxosazh6g

    Oglądać trzeba cierpliwie (bez przewijania, rozjaśniania ekranu, bez przyciszania muzyki – deczko obłędnej) – to tylko 1/60 filmu.

  148. Nie wiem, czy zauważyliście (ci którzy bywają teraz na wsi polskiej, a nie karmią się wspomnieniami sprzed lat), że prawie całkowicie zanikły chusty na głowę wiązane przez gospodynie pod brodą. Nieodzowny przyodziewek na co dzień, a od święta – paradne, ze srebrną lub złotą nicią. Nawet na sumie w kościele już ich nie widać. Wymiera ostatnie pokolenie kobiet, które jeszcze się tak nosiły.

  149. Troszkę ukraińskiej sielanki AD 2018

    @Ramschel
    5 marca o godz. 22:07

    Dostałem ataku kaszlu 🙄

  150. @Nefer
    5 marca o godz. 12:00

    No zobaczcie te sierote

    Czy ktoś zwrócił uwagę (i skomentował), że te tory są zardzewiałe, czyli chyba nic po nich nie jeździ?

  151. @Herstoryk
    6 marca o godz. 0:28

    Przecież w tym jest cały witz, że tory muszą być zardzewiałe, a peron porośnięty trawą i koślawy, bo to jest NIECZYNNY TOR, który PAD swoim podpisem uczynni 😎

  152. Jakby wszystko było OK i szyny błyszczące, to po co by miał coś podpisywać? Chodzi o Kolej plus.
    Taka symboliczna scenka. I jeszcze ta nazwa KOŃSKIE.
    Było Końskie, a będzie Elektryczne 😎

  153. To na czym polega owa świętość, która przegrywa z wirusem?

    Aby świętości okazały się zbawienne właściwości jeszcze dwie rzeczy muszą się wydarzyć. Otóż należy mieć zabezpieczoną łaskę wiary oraz czyste i otwarte na tę łaskę serce. Łaska wiary to łaska boska a ta jak wiadomo na pstrym koniu jeździ no i nie każdemu bywa dawana.
    @Tanaka ma w niebie fatalną opinię i wcale się nie dziwię, że dla niego w rozdzielniku łaski wiary zabrakło. No i jeszcze to czyste i otwarte na przyjęcie ww. łaski serce. Jasnym jest, iż żaden złośliwiec nie ma takiego serduszka i zgodnie z regułami sam jest sobie winien.
    c.b.d.o.

  154. Zupełnie nie na temat, ale dowiedziałem się czegoś dla mnie nowego, ważnego, przegapionego i zasadniczo potwierdzającego mą opinię o gatunku.

    Wspomniałem tu wcześniej, że czytam “Humans – A Brief History of How We F*cked It All Up”. W rozdziale “Shite Heat of Technology” autor opisuje „zasługi” niejakiego Thomas’a Midgley Jr., o którym nigdy wcześniej nie słyszałem. No więc dowiedziałem się, że był to facet który dokonał paru wynalazków o zasadniczym znaczeniu dla ludzkości.

    Wynalazek nr. 1 to używanie czteroetylku ołowiu (TEL) jako środka przeciwstukowego w benzynie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tetraetyloo%C5%82%C3%B3w . Co prawda dodanie alkoholu etylowego byłoby równie skuteczne, ale ten był tani i łatwo dostępny, oraz, co ważniejsze (z podanych dalej względów) nie można było go opatentować i zastrzec. Tymczasem użycie TEL’u dawało Midgley’owi i finansującej go firmie (General Motors, GM) 3 centy zysku na każdym galonie sprzedanej benzyny. Trujące właściwości ołowiu znane były od wiek wieków, pracownicy mający styczność ze świństwem świrowali, chorowali i umierali, sam wynalazca nabawił się ołowicy, ale zarówno on jak i GM uporczywie głosili, że dodatek, nazwany dla uniknięcia wzmianki o ołowiu marką firmową “Etyl” (stąd etylina), jest bezpieczny. Wszystkie wątpliwości i ostrzeżenia zostały skutecznie zagłuszone przez wynalazcę i Ethyl Gasoline Corporation (GM, Standard Oil, DuPont), przy użyciu masowej kampanii propagandowej, za pomocą taktyk stosowanych następnie przez firmy tytoniowe i paliw kopalnych (zaprzeczaczy/denialistów klimatycznych). I tak przez ponad 50 lat od 1923 r., dla przysporzenia gigantycznych zysków wielkim korporacjom, ludzkość wyemitowała do środowiska miliony ton silnie trującej substancji, kumulującej się w organizmach żywych, zwłaszcza miejskich i bardzo powolnie unieszkodliwianej przez przyrodę. Wg. niektórych opinii istnieje korelacja pomiędzy ostrym i bezprecedensowym wzrostem przestępczości w krajach uprzemysłowionych, a trującym wpływem ołowiu z benzyny, choć nie jest to udowodnione.

    Drugim wynalazkiem Midgley’a był CFC – chlorofluorocarbon, który zrewolucjonizował chłodnictwo, ale o mało nie zniszczył ozonu w stratosferze.

    Masowe wprowadzenie do użytku trujących/szkodliwych substancji, dla doraźnego zysku elit, bez skrupulatnego przebadania skutków i analizy możliwych konsekwencji wydaje się być typowe dla człowiekowatych. Tak przy okazji, obecnie, do produkcji żywności i środków codziennego użytku stosuje się co najmniej kilkadziesiąt tysięcy związków chemicznych (gdzieś widziałem liczbę 80 tysięcy, zarejestrowanych jest ponoć ponad 1,5 miliona) z reguły słabo przebadanych pod względem skutków środowiskowych indywidualnie oraz wcale w kombinacji z innymi. Gatunek z uporem NIE uczy się na dawnych błędach!

    Midgley, nazwany dziś czasami “jednoosobową katastrofą klimatyczną”, cieszył się za życia sławą, uznaniem i pieniędzmi. Zmarł zaduszony sznurami urządzeń, które zbudował by móc się niezależnie poruszać, bo po polio miał sparaliżowane nogi.

  155. @Tobermory
    5 marca o godz. 23:53
    Ten Kamieniec Podolski całkiem podobny do mojej córki sprzed 15 lat 🙂
    I te śliwki… Tu mamy różne odmiany, może jakieś i dobre ale oni je zrywają niedojrzale coby się dały wozić i przechować to tak naprawdę do jedzenia się nie nadają. A oni się dziwią, że dzieci nie chcą jeść owoców.

  156. @Herstoryk
    6 marca o godz. 2:23
    Całe szczęście, że umarł, bo jeszcze znów by coś wynalazł.

  157. @bubekró
    5 marca o godz. 23:33
    Nie starczyło mi cierpliwości…

  158. Dzis bylem na tyle nierozsadny, ze zaczalem dzien od lektury wstepniaka J. Hartmana. Skuka gwarantowana, a wiec cap za Dzienniki Ciorana jako ostatniej deski ratunku. Strona otworzyla sie sama na wyznaniu Emila na temat jego koligacji z ojczyzna:

    “Moje stosunki z wlasnym krajem byly zawsze negatywne, tzn. winie go za wszystkiem moje slabosci i porazki. Pomogl mi w niespelnieniu, sprzyjal moim wadom, jest przyczyna mojej degrengolady. Myslac tak, z pewnoscia nie mam racji. Ale ten sposob myslenia rowniez zawdzieczam mojemu krajowi”.

    Teraz mili blogowicze troche przydlugi wpis, ale czyta sie ciekawie. A mianowicie “lift” z “Nierzeczywistosci” K. Brandysa z 1976r. w odpowiedzi na pytanie:

    “Pana najwiekszy lek? Jaka mysl (wyobrazenie, wiadomosc, fakt) wywoluje w Panu najczesciej stan lekowy? Czy okreslilby go pan jako strach przyrodniczy? Metafizyczny?

    – K.B. Ani przyrodniczy, ani metafizyczny Przede wszystkim: moje leki nie wiaza sie z mysla o smierci . To, czego najbardziej sie obawiam, dotyczy sytuacji zyciowych, ktore mozna przezywac w najlepszym stanie zdrowia. Zdaje sie, ze mniej boimy sie tego, co musi nas spotkac, niz tego, co mozna z nami zrobic. W pierwszym wypadku czeka na tylko jedno zakonczenie, w drugim – repertuar mozliwosci jest nieprzebrany i nieprzewidzialny.

    Powiadam MY i mysle o ludziach z obu naszych polkul. Coraz trudniej bedzie takich ludzi rozgraniczac, poniewaz roznymi metodami buduja te sama piramide. Po obu stronach wznosza ja masy. Nie trzeba do tego poganiaczy niewolnikow ani wierzyczek strazniczych. Masy wznosza te piramide przeciw sobie. Czy przypomina pan sobie nasz spacer na Nymveg Rijde? Powiedzial pan wtedy kilka zdan, ktore zapamietalem Mowil pan: “po raz pierwszy odkryto energie zdolna do zniszczenia naszej planety i przekonano sie, ze ta sama energia pozwoli nam ja opuscic. Wypracowano nowe zasady rownosci spolecznej i okazalo sie, ze wyrosly z nich nowe tyranie. Wspolczesna nauka najglebiej wniknela w materie i w rezlultacie znalazla sie u progu metafizyki.” Okresli pan te zjawiska jako nieslychanie znamienne: Moze nigdy przedtem czlowiek nie stanal tak frontalnie zwrocony do praw swojego gatunku. I zapytal pan, co o tym mysle, czy nie sadze, ze to oznacza koniec cyklu. Przewaznie w takim momencie wymienia sie uwagi o cywilizacji sumeryjskiej albo o kulturze Majow. Ale ja odpowiedzialem inaczej. Odpowiedzialem, ze podobne mysli nie sa moim chlebem codziennym i ze zmierzch naszego swiata rzadko spedza mi sen z powiek. To zrozumiale, moja odpowiedz mogla wydawac sie panu troche opryskliwa. Otoz nie. W moim zyciowym obszarze nie dzwiga sie odpowiedzialnosci za ludzkosc. Dzieje tego kraju wytworzyly osobliwa strukture duchowa, ktora mozna by nazwac psychologia zwolnienia z obowiazku. W kraju skreslonym prez poltora wieku z nominalnej obecnosci w swiece musial sie zmienic stosunek do swiata. Wspolnota uniwersaliow – ludzkosci, postepu, cywilizacji – tracila konkretnosc jak malalo uczestnictwo w ogolnoludzkich interesach i pracach. Swiat coraz mniej o nas wiedziali my coraz mniej wiedzielismy o swiecie. Niech mi pan wierzy, w Polsce nikt sie nie ludzi, ze wspoltworzy losy swiata, kazdy ma poczucie – a jest to poczucie dziedziczne, wyobcowania z epoki, jakby prady czasu przebiegaly na zewnatrz, gdzie indziej. To stara sprawa. Rodzily sie z niej nostalgie, kompleksy, falszywe pojecia i tragiczne ucieczki, a ich zrodlem byl zawsze brak realnych powiazan ze swiatem. Ponad 300 lat temu Polska nie miala wplywu na europejskie procesy rozwojowe, ale Polacy mogli sadzic, ze ocalaja Europe przed Islamem. Do niedawna mogli sie jeszcze uwazac za natchnienie ludzkosci walczacej z hitleryzmem. Ale w ciagu tych kilkudziesieciu lat wyklarowala sie zimna swiadomosc kondycji Polakow jako przedmiotu dziejow. Kierowca autobusu ma te swiadomosc podobnie ugruntowana jak jego pasazer. Obaj wiedza, ze swiat sie zmienia, gdyby jednak ich zapytac, co sie zmienilo w Polsce, uszlyszy pan, ze nic. Bo w Polsce – wyjasnia panu – nic sie nie moze zmienic. Nalezy to rozumiec tylko w jeden sposob: ze w polsce ONI nic nie moga zmienic. Sens tej odpowiedzi nie polega na tym, ze w kraju nie nastapily zmiany ekonomiczne czy spoleczne. Wymowa jest glebsza: ze wszelkie zmiany dokonuja sie tam za sprawa innych sil niz zywotnosc spoleczenstwa i inicjatywa jednostek. Masowe srodki przekazu funkcjonuja w jednym kierunku, do odbiorcy. Milionom ludzi dostarcza sie codziennie informacji z odpowiedzia, wyselekcjonowanych i skomentowanych , tak aby zwalnialy odbiorce z wyrazania sadu. Informacja dociera jak towar po obrobce i w opakowaniu. Powie pan, ze w dzisiejszym swiecie nie ma “czystych” informacji . Zgoda, istnieje jednak mozliwosc ich przyjecia albo odrzucenia. W moim obszarze zyciowym takich mozliwosci nie ma. Telewizja, radio i prasa mopnopolizuja wybor oraz stosunek do przekazywanych informacji. W istocie sa udzwiekowiona cenzura, wynalazkiem ktorego genialnosc polega na artykulowanym zagluszaniu , czyli na tworzeniu plaszczyzny akustycznej izolujacej od rzeczywistosci. A przy tym nie zaniedbuje sie niczego, aby spoleczenstwo zachowalo wrazenie pelni swoich dawnych tresci. Tradycje ulanskie, i hasla pozytywistyczne, romantyzm, nacjonalizm, huzaria, praca od podstaw – wszystko jakby trwa nadal. Swiatopoglady i pojecia, jakie wsrod napiec i zdarzen formowaly w kilkusetletnim historycznym ciagu wyobraznie i doswiadczenia tego spoleczenstwa, teraz puszcza sie wszystkie naraz w jednoczesny sterowany obieg. Powstaje administracyjna smuga nadawcza, ktorej celem jest ubiec swiadomosc spoleczna i stworzyc zludzenie, ze wlasnie i jedynie ona te swiadomosc wyraza. To nie jest prosty zabieg propagandowy, to cos wiecej. Idzie nie tylko o poddanie milionow ludzi skoncentrowanej sugestii argumentow i hasel , rzecz przede wszystkim w tym, aby miliony ludzi zylo w przeswiadczeniu, ze ta sugestia od nich wychodzi i jest rzeczywistoscia . Rodzaj fabrykacji ducha zbiorowego, ktory krazy po obwodzie zamknietym.

  159. Abo,

    swietne cytaty…..tylko skad te ‚wierzyczki straznicze’? 🙂

  160. @ Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 2:37

    Całe szczęście, że umarł, bo jeszcze znów by coś wynalazł.

    Umarł ale wynalazczość ma się dobrze. Jak pokazuje np. thalidomide. A kto wie co się okaże o tym co wynaleziono od tego czasu i puszczono w świat?

    BTW, o wynalazczości. Autor „Humans” cytuje wypowiedzi wynalazców karabinu maszynowego Gatling, karabinu maszynowego Maxim i paru innych tego typu ustrojstw. Każdy bez wyjątku głosił, że jego dzieło zakończy wojny, bo ludzkość, przerażona jego okrutną śmiercionośną naturą, nie poważy się wszczynać nowych wojen i nastanie era wiecznego pokoju. Ha! Ha!

  161. @act

    Trudno powiedzieć skąd pan Kazimierz te ”figure of speech” wytrzasnął. Najlepiej byłoby go o to samego zapytać, ale opuścił był nas już prawie dwadzieścia lat temu. Jak ten czas leci.

  162. @Tobermory, @bubekró, @…

    Porządne, bo ładnie wygląda – czyste, lśniące i brzmiące. A co pod spodem? Tego już nie wiemy, bo to trudne do pojęcia, bo to tajemnica handlowa, bo to patent, bo… Ważne, że mogę to kupić.

    Im kto bardziej krótkowzroczny, tym lepiej nadaje się na szefa czegokolwiek – koncernu, mocarstwa. Przecież ważny jest zysk tu i teraz. A ten daje masowa sprzedaż. Opracowujemy więc wszystko pod tym kątem. Wszelkie inne kryteria kwalifikujemy jako wrogie wzrostowi gospodarczemu, a więc ludzkości. Tak wychowane społeczeństwa zachowują się coraz bardziej bezwolnie, a wszelki indywidualizm jest potępiany przez rządy, partie, kościoły, organizacje pozarządowe, itd. argumentem, że większość ma rację. Ta masowo ogłupiana większość. Działamy dokładnie przeciwko mechanizmom ewolucji, która stworzyła nasze podstawy i indywidualizm, który pozwolił nam się rozwijać. We wszystkich kierunkach, tak materialnych, jak i duchowych.

    Bo np. choć w wypadkach drogowych giną tysiące, to jedziemy dalej, jak nakazuje reklama – gaz do dechy, bo to jest współczesnym wyznacznikiem indywidualnej wolności. Masowa komunikacja publiczna (statystycznie najbezpieczniejsza i najbardziej ekonomiczna) nie może pokonać tej „wolności”, która o tyle przykrym sposobem samobójstwa, że pociąga za sobą śmierć innych, którzy – być może – chcieliby jeszcze pożyć. Ale indywidualne samobójstwo i eutanazję potępiamy.

    Prowadzimy wojny. Z kim? Sami ze sobą! Przecież wszyscy jesteśmy ludźmi i sami ze sobą nie możemy się porozumieć? Jesteśmy tacy głupi od urodzenia czy też stajemy się tacy pod wpływem „światłych” rządzących, dla których rynki zbytu są najwyższym celem?

    Rozczulamy się nad losem ginących gatunków ale z masowej hodowli w celach wyłącznie konsumpcyjnych nie zrezygnujemy i nie chcemy wiedzieć, jak strasznie i „nieludzko” ona wygląda. Zachwycamy się perfekcją holenderskich hodowli tulipanów zapomnając, że za chwilę zwiędną w wazonie. Kolejna ofiara na ołtarzu ludzkości. Tak jak żołnierze, którym przykazujemy ginąć w obronie zrabowanego.

    Wszystko ma podkreślać naszą pozycję jako szczytu stworzenia – obojętnie jakie przyjmujemy wytłumaczenie tego aktu. Stajemy się coraz bardziej bezmyślni i coraz bardziej wierzący. Bo nie widzę różnicy w wierze w nieomylność księdza i ministra. Mechanizmy społeczne stawiają obu poza wszelką odpowiedzialnością.

    Dlatego wolę wieś. Prawdziwą, gdzie wiem znacznie mniej ale znacznie więcej rozumiem. Bo wiedza oferowana powszechnie nie jest mi do życia potrzebna. Ona ma jedynie przekonać, że nie ma innej drogi dla ludzkości. Z czym się nigdy nie zgodzę.

  163. Herstoryk
    6 marca o godz. 6:11

    A tymczasem w Polsce….
    Przez antybiotyki następuje zanik różnic między płciami!
    Gdzie indziej też, ale Polak bije rekordy wsuwania leków bez żadnego sensu, ale dla wyższych potrzeb katolickiej psyche.

    To na pewno przez te cholerne antybiotyki Kaczyński jest dziewicą i coraz bardziej upodabnia się do siostry miłosierdzia.

  164. Qba
    6 marca o godz. 7:45

    Dlatego wolę wieś. Prawdziwą, gdzie wiem znacznie mniej ale znacznie więcej rozumiem. Bo wiedza oferowana powszechnie nie jest mi do życia potrzebna. Ona ma jedynie przekonać, że nie ma innej drogi dla ludzkości. Z czym się nigdy nie zgodzę.

    Qba: dajesz dobry szkic do wstępniaka, to ja tak myślę, jak już co myślę, że mógłbyś dokończyć i wstępniaka zrobić. Tym razem prozą 🙂

    A z tą wsią to nie wiem: gdzie Ty widzisz we wsi prawdziwą wieś? A jak ona jest prawdziwa, to nie wiem, co w niej prawdziwego, bo wszystko co prawdziwe, to nie wiadomo, czy prawdziwe. Prawdziwe jest na wsi podrzynanie gardła tzw świni, pies na łańcuchu i szczenięta topione w stawie.
    To ja przypuszczam, że powątpiewam w taką wieś.

  165. Dlatego wolę wieś. Prawdziwą, gdzie wiem znacznie mniej…
    I dlatego do dziś mam gleby skażone DDT i innymi pestycydami sypanymi bez pojęcia i w nadmiarze. Na dodatek jeszcze dziś polewane glifosatem, bo to oszczędza siły na plewienie.
    I te jeziorka śródpolne zatrute po płukaniu opryskiwaczy.
    I te zakopywane nocą pojemniki z truciznami, śmieci plastikowe, gumiaki i impregnowane drewno spalane w domowym piecu, a z komina dioksyny na całą okolicę…

  166. I jeszcze warstewka ixi na dnie kany z mlekiem, aby nie skisło, zanim dojedzie do mleczarni…

  167. @Tanaka
    6 marca o godz. 8:11

    A przecież ewolucja (lub jakiś bóg) tak to wymyśliła, że przeżyć mają tylko te osobniki, które mają indywidualnie szansę. W ten sposób każdy gatunek mógł dążyć do własnej doskonałości. Z tego, że natura ciągle funkcjonuje możemy wnioskować, że metoda jest skuteczna. W końcu miała dużo czasu, by dokonać wystarczającej liczby prób. A my, z marnym doświadczeniem kilku tysięcy lat, zmieniamy ten sprawdzony schemat i uzurpujemy sobie prawo do znalezienia innej drogi w czasie kilku naszych pokoleń. I zaślepieni pomysłem, że jesteśmy najlepsi, niszczymy nasz gatunek i przy okazji wszystko dookoła.

    A pod hasłem „wieś” można rozumieć po prostu współżycie z naturą zamiast podporządkowania jej naszym religijnym czy materialnym pomysłom. A umysł powinniśmy wykorzystać do poznawania i tworzenia, a nie do zabierania i niszczenia.

    Wybaczcie, ale im dłużej żyję, tym bardziej jest mi przykro, że należę do tak głupiego gatunku. Jedyna nadzieja w tym, że Ziemia nas wytrzyma i po wczesnym dzieciństwie (łapanie wszystkiego w zasięgu rąk, upajanie się siłą i sprawnością w niszczeniu) ludzkość zacznie dojrzewać i może przeżyje. Czego nie wszystkim życzę.

  168. @Tobermory
    6 marca o godz. 9:06

    Dziękuję za argumenty popierające moją wizję wsi.
    Bo to nie wieś wymyśliła te wspaniałości. To „miastowi”, którzy chcą coraz więcej i niszczą żywność, aby więcej zarobić.

  169. Qba
    6 marca o godz. 9:11

    @Tanaka
    6 marca o godz. 8:11

    A pod hasłem „wieś” można rozumieć po prostu współżycie z naturą zamiast podporządkowania jej naszym religijnym czy materialnym pomysłom. A umysł powinniśmy wykorzystać do poznawania i tworzenia, a nie do zabierania i niszczenia.

    Wieś nie ma nic wspólnego ze „wspołżyciem z naturą”. Mniemane współżycie zachodzi wyłącznie w celu ujarzmiania i eksploatowania natury. Tak jak współżycie katolika zachodzi wyłącznie w celu wyprodukowania następnego katolika.
    Dlatego jest powiedziane w prawdzie: chłop żywemu nie przepuści.

    Współżycie z naturą tu i tam zachodzi, ale słabo i nie na wsi. Sprzyja temu refleksja etyczna i wysiłek intelektualny, czemu wieś nie sprzyja.

  170. @Tanaka
    6 marca o godz. 9:17

    Wieś nie ma nic wspólnego ze „wspołżyciem z naturą”. Mniemane współżycie zachodzi wyłącznie w celu ujarzmiania i eksploatowania natury.
    Tak twierdzi obywatel świata zdominowanego przez gospodarkę rynkową, która żąda coraz więcej po coraz niższej cenie. Co rok nowy samochód, nowy telefon, nowa zmywarka, itd. To się nazywa postęp i świadczy o wyższości człowieka nad … No, właśnie. Nad sąsiadem? A co z naturą? Ujarzmiamy. Tak długo, aż nie będzie czego ujarzmiać.

    Durnie upowszechnili i upowszechniają taki straszny obraz wsi. Kiedyś zwali się arystokracją i zmuszali wieś do takiego życia. I dziś tak jest. A że arystokracji oficjalnie nie ma, więc czynią to tzw. elity. Poznać ich można po tym samym, czyli posiadaniu więcej, niż mają inni. Potrzebne im to jest tylko do imponowania. I poniżania innych, do czego wieś się szczególnie nadaje.

  171. @Qba
    6 marca o godz. 9:55

    Co rok nowy samochód, nowy telefon, nowa zmywarka, itd

    Ile znasz takich osób? Ja ani jednej.
    Powtarzasz oklepane frazesy.
    Średni wiek samochodów osobowych w Europie wynosi 11 lat! Bo z roku na rok poprawia się ich trwałość.
    W Polsce 17,4, w Rumunii 16,2, Belgii – 7,2, GB – 8,7, w Niemczech – 9,4. Tendencja wskazuje na coraz dłuższe użytkowanie pojazdów. Co akurat w przypadku dojeżdżanych w Polsce poniemieckich diesli nie jest zjawiskiem specjalnie pozytywnym 🙁

  172. @ Qba
    6 marca o godz. 9:55

    „@Tanaka
    6 marca o godz. 9:17

    Wieś nie ma nic wspólnego ze „wspołżyciem z naturą”. …”

    Tak twierdzi obywatel świata zdominowanego przez gospodarkę rynkową, która żąda coraz więcej po coraz niższej cenie. Co rok nowy samochód, nowy telefon, nowa zmywarka, itd. To się nazywa postęp i świadczy o wyższości człowieka nad … No, właśnie. Nad sąsiadem? A co z naturą? Ujarzmiamy. Tak długo, aż nie będzie czego ujarzmiać.

    Durnie upowszechnili i upowszechniają taki straszny obraz wsi. Kiedyś zwali się arystokracją i zmuszali wieś do takiego życia. I dziś tak jest. A że arystokracji oficjalnie nie ma, więc czynią to tzw. elity. Poznać ich można po tym samym, czyli posiadaniu więcej, niż mają inni. Potrzebne im to jest tylko do imponowania. I poniżania innych, do czego wieś się szczególnie nadaje.

    Ze wsią mam kontakty dwojakie.
    Jeden bezpośredni, w historycznej wiosce rolniczo-letniskowej w krakowskim, gdzie jeździłem jako dziecię na wakacje. Były tam ruiny zamku, tradycyjna zabudowa drewniana, basen kąpielowy, a gospodarze, u których się mieszkało, mieli czysto i schludnie, choć prosto urządzone domy, do których dokwaterowywali letników. A więc były tam grzybobrania, pomoc przy żniwach/wykopkach, zabawy i wyganianie z miejscowymi chłopakami krów na pastwisko, mleko prosto od i różne podobne atrakcje sielsko-anielskie.

    Drugi bardziej bardziej pośredni niż bez (na szczęście), z wioską mojej żony. Która była (wioska znaczy się) kompletnym zaupiem choć w sumie niedaleko od miast, do wczesnych lat 1960-ch taplaro-podobna w wielu aspektach. Sielskości tam było niewiele, za to katorżnicza harówa na kiepskich glebach, dla wszystkich, od 5-latków do staruszków, bez minimum komfortu, prawie bez wytchnienia, w drastycznie prymitywnych warunkach, a przyroda była, jak pisze @Tanaka, żeby ją włożyć w garnek, albo wydoić, a chłop żywemu nie przepuszczał. Postęp był w tym, że żona jako dziecko wysiewała z rodzeństwem DDT na pola (gdy się pojawiło), ze starej nylonowej pończochy, bez żadnej maseczki czy odzieży ochronnej.

    Problem @Qbo jest w tym, że pomiędzy skrajnościami miejskiej konsumpcji i wiejskiej gospodarki nietowarowej, lub mało towarowej brak na ogół złotego środka.

  173. @Tobermory
    6 marca o godz. 10:18

    Niestety, znam takie osoby. I wyobraź sobie, nie jest ich mało. Ale nie one stanowią problem, lecz cała reszta, która usiłuje im dorównać.

    Poza tym, powinieneś podać liczbę samochodów przypadających na głowę.

  174. Ze specjalną dedykacją dla @Qby
    https://www.youtube.com/watch?v=ZAhWS3CFDCc

  175. We wspomnianej wielkopolskiej wsi są też rozległe pola uprawiane przez kilku rolników. Jeżdżąc rowerem polną dróżką wśród łanów zatrzymałem się raz przy szczególnie malowniczym obrzeżu, aby zrobić zdjęcie przydrożnym makom, chabrom i kwiatom powoju.
    Na to nadszedł miejscowy gospodarz i z odrazą rzucił:
    – Nie spryskoł 👿 – zapewne pod adresem właściciela owego pola.

  176. Tobermory
    6 marca o godz. 10:18
    @Qba
    6 marca o godz. 9:55

    Co rok nowy samochód, nowy telefon, nowa zmywarka, itd
    Ile znasz takich osób? Ja ani jednej.
    Powtarzasz oklepane frazesy.

    Mój komentarz
    Podzielam twoje zdanie o wsi.
    Współżycie z naturą, to rodzaj wyobrażenia, apologia wsi, uwznioślanie jej pierwotnych mieszkańców, rodzaj chłopomaństwa. Mistyka. Andidotum na pesymizm, poszukiwanie raju.

    Wieś dzisiejsza jest taka jaka jest. Coraz bardziej towarowa, w jeszcze większej części nietowarowa, w dużej części cywilizująca się szybko. Ale i zasiłkowa też.
    Prawie każde gospodarstwo ma brykę, lecz wszyscy nią jeżdżą obowiązkowo bez prawa jazdy (bo to kosztuje tylko mandat 100 zł, a kurs, to 2 000 zł) oraz w wielu przypadkach z piwem jako niealkoholem (2 – 3 piwa na łba, to jest tylko ugaszenie pragnienia, śmiesznostka, a nie żadne promile), pestycydami po użyciu wylanymi do rowu (a co to komu szkodzi?) i z zawartością dołu z nieczystościami wylewaną na pole w celu użyźnienia.

    Generalnie powolutku obrządek zaczyna być zastępowany przez porządek, modlitwa przez rozumienie, walka z naturą przez kalkulację, byle do zachodu słońca przez – co będzie za miesiąc, rok. To jest proces dość powolny, rozciągnięty w czasie na dekady.
    Pzdr, TJ

  177. @Herstoryk
    6 marca o godz. 10:28

    Przesadzasz. Złotych środków jest mnóstwo, nawet naukowo opracowanych, tylko mało kogo interesują. Tu się przejawia indywidualzm, czyli neistadność, człowieka. Każdy chce być najwyższy, najszybszy, najmocniejszy, naj….. A najłatwiej jest mieć najwięcej. Nie trzeba harować, szlifować talentu, użerać się z wydawcami, itd. No i nie trzeba wiele myśleć.

  178. @tejot
    6 marca o godz. 10:59

    Generalnie powolutku obrządek zaczyna być zastępowany przez porządek, modlitwa przez rozumienie, walka z naturą przez kalkulację…
    Ale to jest odchodzenie od natury. Durne naśladowanie tych, którzy już dawno uciekli, choć ziemie posiadają. Ale traktują ja tylko jako źródło dochodu, czyli wyzyskują bez względu na konsekwencje.

  179. Herstoryk
    6 marca o godz. 10:28

    Herstoryku – ta pikna wieś letniskowa z grzybami wpadającymi do koszyczka obywatela letnika to ułuda. Jak ułuda w sprawie dobrego bozi. Ułuda zaistniała za PRL-u, choć przed wojną były ślady początków ułudy. Wieś w której zaczyna rządzić letnik przestaje być wsią, podobnie zresztą jak wieś chłoporobotnika. Nie z wsi czerpie dochód, a z roboty w fabryce. Na wsi to ma kapustę do gara, marchew i kurę też do gara.

    Dzisiaj to już w ogóle wsi nie ma. Wymierają. Zostają adresy pocztowe i nazwa w spisie miejscowości. A jak jaka wieś to nie wieś, tylko przyczółek wielkotowarowej gosporadki rolnej, letnictwo lub – zwłaszcza – domy mieszczuchów szukających niższych cen nieruchomości.

    Problem @Qbo jest w tym, że pomiędzy skrajnościami miejskiej konsumpcji i wiejskiej gospodarki nietowarowej, lub mało towarowej brak na ogół złotego środka.

    Do 1939 roku w tej pieknej Polsce prawie 90% gospodarki wiejskiej w Polsce to była gospodarka nietowarowa. Chłop z chłopem wymieniał konia na trzy krowy, 10 kur za 1 gęś, kozę za dwie świnie, metr zboża za dwa metry kapusty.
    Państwo nie miało z tego gotówki do obrotu, nie miało na infrastrukturę i różne inne rzeczy na które miałoby mieć żeby być.

  180. @Tanaka
    6 marca o godz. 11:14

    Państwo nie miało z tego gotówki do obrotu, nie miało na infrastrukturę i różne inne rzeczy na które miałoby mieć żeby być.

    Nie dodałeś, że państwo wykazuje najmniejszą mozliwą efektywność w inwestowaniu w cokolwiek, oprócz siebie. Bo państwo, to rząd i administracja. Bogaci się i prowadzi wojny. I czasem buduje najdroższe autostrady na świecie, by zarobić na samochodach.

  181. @ Tanaka
    6 marca o godz. 11:14

    Herstoryk
    6 marca o godz. 10:28

    Herstoryku – ta pikna wieś letniskowa z grzybami wpadającymi do koszyczka obywatela letnika to ułuda. Jak ułuda w sprawie dobrego bozi. Ułuda zaistniała za PRL-u, choć przed wojną były ślady początków ułudy.

    Nie całkiem. Była letniskowa jeszcze przed wojną, dziadkowie czasami tam jeździli przed 1939 r. Tamtejsi przez bardzo długi czas utrzymywali się jednak głównie z rolnictwa, bo gospodarstwa były rozsądnych rozmiarów, gleby niezłe, a pieniądze letników uzupełniały budżet i pozwalały na skromną, ale znaczącą modernizację. Tak było jeszcze w latach 1960.

    Kiedy tam zajrzałem znowu po dłuuugich latach, nie poznałem miejsca. Owszem zabytkowy ryneczek i otoczenie były jak dawniej, trochę może odpicowane, ale bardziej już skansen niż żywa tkanka, reszta niestety nie do poznania, nie udało mi się znaleźć drewnianego domku gdzie mieszkaliśmy, na jego miejscu stało (chyba, nie jestem pewien) jakieś monstrum. Nie wiem też z czego ludzie żyją, prędzej teraz z turystów, pracy w mieście i dopłat unijnych niż z rolnictwa.

  182. @Qba,
    myślę że powinieneś dopracować definicję tego co za wieś uważasz, bo raczej to co piszesz odstaje od rzeczywistości i tej dawniejszej i tej obecnej.
    Wieś w znaczeniu: chłopi, rolnicy, farmerzy, to najbardziej wsteczne i zacofane środowisko. Owszem są wyjątki, ale generalnie to rozpacz. I zawsze im źle – a to pada, a to nie pada, a to wieje, a to zimno, a to za gorąco… I tego tak zachwalanego przez ciebie myślenia praktycznego nie zauważyłam za bardzo.

  183. Qba
    6 marca o godz. 11:24

    @Tanaka
    6 marca o godz. 11:14

    „Państwo nie miało z tego gotówki do obrotu, nie miało na infrastrukturę i różne inne rzeczy na które miałoby mieć żeby być.”

    Nie dodałeś, że państwo wykazuje najmniejszą mozliwą efektywność w inwestowaniu w cokolwiek, oprócz siebie. Bo państwo, to rząd i administracja. Bogaci się i prowadzi wojny. I czasem buduje najdroższe autostrady na świecie, by zarobić na samochodach.

    Bo gadałem o gospodarce rolnej w II RP, ktora była typu folwarcznego.
    Co do państwa, to w zasadzie masz rację. Tylko gdy się stwierdza, że państwo wykazuje najmniejszą mozliwą efektywność w inwestowaniu w cokolwiek – to jest to sugestia, że coś innego niż państwo zbudowałoby państwową infrastrukturę, w dodatku znacznie efektywniej niż państwo.

  184. Herstoryk
    6 marca o godz. 11:30

    Ty znasz ową wieś, ja nie; wyrażałem sie bardziej ogólnie – o zjawiskach zachodzących na wsi jako takiej. Gdy staje się letniskiem, traci właściwości klasycznej wsi, a zyskuje funkcję rekreacyjną. Choć niewątpliwie dochody z letników pozwalały na modernizację.

    Z drugiej strony, rekreacja jednak na klasycznej wsi występowała, o czym nas poucza powieść „Chłopi”, w której Antek zaznawał rekreacji z Jagną w stogu siana oraz różnych krzakach. Jagna miała zaś dodatkową rekreację i to darmo: przejażdżkę wozem – gdy wymazana smołą albo gnojem peregrynowała po okolicy na wozie pełnym gnojowicy z procesją oraz ciekawymi wsiowymi śpiewami, co ma długą tradycję i zawsze budzi rekreacyjne podniecenie ludności, która następnie przystępuje do rekeacyjnego przyspieszenia procesu reprodukcji.

  185. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 13:29

    @Qba,
    myślę że powinieneś dopracować definicję tego co za wieś uważasz, bo raczej to co piszesz odstaje od rzeczywistości i tej dawniejszej i tej obecnej.
    Wieś w znaczeniu: chłopi, rolnicy, farmerzy, to najbardziej wsteczne i zacofane środowisko.

    Jeśli mówimy o czasach już po wyzwoleniu z niewoli pańszczyźnianego chłopa, to należy zauwazyć, że chłop ów kontynuował życie w sposób jaki znał od wieków. W formie mało zmienionej kontynuował do 1939 roku, a i w czasie wojny mało mu się zmieniło, bo doszły dodatkowe trudności. Dopiero gdy nastała czarna dziura komunizmu , to – jak to mówią – coś zaczęło się zmieniać. Skoro jednak była czarna dziura komunizmu, to widocznie zmieniło się na jeszcze gorsze i dlatego Kaczyński musiał zostać sobą czyli dziedzicem pamięci poległego i prostym posłem z ławy, który posiadł majątek ruchomy w postaci Dudy, Morawieckiego, Brudzińskiego, Tarczyńskiego („chama od zawsze” – jak rzeczowo orzekła Barbara Nowacka) oraz całą resztę.

  186. @Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 13:29

    Mój tutejszy znajomy, nauczyciel, przez kilka miesięcy pracował na zastępstwie w niedalekiej, górskiej wsi, bardzo jeszcze tradycyjnej, z gospodarzami w większości zajmującymi się hodowlą krów, koszeniem górskich łąk i pracą w lesie poza sezonem wypasów i sianokosów.
    Między innymi miał z tymi chłopskimi dziećmi zajęcia praktyczne czyli roboty ręczne. Stwierdził, że miały znacznie większe trudności ze zrozumieniem zadania oraz precyzyjnym wykonaniem przedmiotów z drewna lub kartonu, niż dzieci z innej górskiej wsi, żyjącej głównie z turystyki lub pracy w dolinie.
    Brakowało im wyobraźni, ile trzeba czegoś przyciąć, a ile zostawić „na zakładkę”, jak w ogóle zrobić projekt.
    – Ale przecież mają łebskich ojców, praktycznie pracujących w drewnie i w ogóle – wrzuciłem zdziwiony.
    Otóż to. Chłopcy „majstrowali” jak ich ojcowie: na pych, na siłę, partanina, która może z czasem dojdzie do mistrzostwa, tyle że zadanie nie polegało na „próbowaniu aż wyjdzie” 🙄

    Rozmawiałem raz z tamtejszą 12-latką, rozgarniętą i chyba dość zdolną, o jakim zawodzie myśli w przyszłości.
    – Fryzjerka – odpowiedziała wzdychając marząco.

    Z tej wsi do doliny z „cywilizacją” (szpital regionalny, gimnazjum, szkoła zawodowa, sklepy, hotele, dworzec kolejowy z pociągami co pół godziny do dużych miast) jest 7 km.
    Z tej drugiej wsi, bardziej turystycznej, 10 km.
    Obie wsie łączy kręta i wąska droga (ca 10 km), zamknięta w porze zimowej. Obie wsie różnią się lekko dialektem i to wystarczy, by mieszkańcy nie przepadali za sobą ze względu na obcość 😎

  187. @Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 13:29

    myślę że powinieneś dopracować definicję tego co za wieś uważasz, bo raczej to co piszesz odstaje od rzeczywistości i tej dawniejszej i tej obecnej.
    Wieś w znaczeniu: chłopi, rolnicy, farmerzy, to najbardziej wsteczne i zacofane środowisko.

    Rozumiem, że znasz rzaczywistość i dawniejszą i obecną. I wieś jest wsteczna i zacofana.
    Może zatem zdefiniujesz „nie wsteczność” i „nie zacofanie”? Czy chodzi o nowoczesne narkotyki? Czy o broń masowego rażenia? Czy o kretyńskie seriale w tv? Itd., Itp.

    Przepraszam, że się wzbudziłem, ale Twoje stwierdzenie jest po prostu durne. Nie spodziewałem się takiego u Ciebie.

    Ludzie są ludźmi i – statystycznie – tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie. Lubię rozmowy z chłopami o ziemi, o zwierzętach, o roślinach. Oni nie są rozrzutni, nie niszczą i nie zabijają bez sensu. Owszem, bywają też chłopi okropni. Też takich spotykam. Ale nawet oni nie są gorsi od „przywódców narodu” czy innych „elit”.

  188. @Tobermory
    6 marca o godz. 14:09

    Świetny przykład na to, że statystycznie jesteśmy przeraźliwie przeciętni i (prawie) wszystko zależy od wychowania. Znam chłopów, którzy nie mają nawet siedmiu klas i bez kursów czy innych nauk są rewelacyjni w ciesielce i stolarce. W domu nikt ich tego nie uczył. Sami doszli do tego co, jak i jakimi narzędziami obrabiać. I nie jest to byle jakie. Nie tylko solidne, ale jeszcze całkiem estetyczne.

    Jedyne uogólnienie o ludziach na jakie mógłbym się zgodzić, dotyczy polityków i nie jest ono pozytywne. Ale nawet tu znam kilku porządnych, a nawet wspaniałych. Ale to rzeczywiście wyjątkowe wyjątki.

  189. @ Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 13:29

    Wieś w znaczeniu: chłopi, rolnicy, farmerzy, to najbardziej wsteczne i zacofane środowisko.… I tego tak zachwalanego przez ciebie myślenia praktycznego nie zauważyłam za bardzo.

    Powołując się na doświadczenia własne z powinowatymi i ich okolicą, muszę się z tym w pełni zgodzić. Większość nie była w stanie wyjść poza ramy tradycyjnego myślenia i sposobu życia. Trzymali i trzymają się kurczowo tradycyjnych metod gospodarzenia, choć przy pomocy nowych narzędzi. Na całą wieś jedna jedyna rodzina była w stanie pójść świadomie i planowo za zmianami i przestawić się na intensywną gospodarkę towarową. Reszta klepie biedę żyjąc z emerytur dziadków, dopłat unijnych i ew. dorabiania gdzieś na czarno, bo z gospodarki nie byliby w stanie się utrzymać ze swymi samochodami z niemieckich szrotów i pozorami nowoczesności. W sąsiedniej wsi też tylko jedna rodzina poszła z duchem czasu, przestawiając się z rolnictwa na transport i spedycję. Na wsi polskiej (i nie tylko) działa zresztą bardzo intensywny negatywny odsiew. Wszyscy zdolniejsi, bardziej zaradni i otwarci uciekli do miast, albo na saksy.
    Przypuszczam, że położenie i historia maja spore znaczenie. Im większa izolacja, im większa bieda (bo gleby, bo rozdrobnienie), im bardziej historycznie nieudolna i skorumpowana administracja, tym gorzej.

    Tak czy owak, „prawdziwej, tradycyjnej” wsi już w Polsce raczej nie ma, a gdyby nawet istniała nie ma do czego wzdychać, bo sielanką była tylko w literaturze i chłopomanii.

  190. Qba
    6 marca o godz. 14:16

    Przepraszam, że się wzbudziłem, ale Twoje stwierdzenie jest po prostu durne. Nie spodziewałem się takiego u Ciebie.

    Ludzie są ludźmi i – statystycznie – tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie. Lubię rozmowy z chłopami o ziemi, o zwierzętach, o roślinach. Oni nie są rozrzutni, nie niszczą i nie zabijają bez sensu. Owszem, bywają też chłopi okropni.

    Jak się nie spodziewałeś u E-Jotki, to warto sprawdzić czy się gdzie indziej należy spodziewać tego, czego sie nie spodziewałeś.

    Statystycznie, to jakieś 80% ludzkości jest durnowate. Z czego nie wynika, że w każdym miejscu po równo. Co powinno skłaniać do przyjrzenia się różnym miejscom i czynnikom sprzyjającym bądź niesprzyjającym durnowatości.
    Podając jednak ową statystyczność, wiążesz ją ze wsią. Po czym z subtelnością napomykasz, że „bywają też chłopi okropni”.
    Wedle własnej metody jaką zaproponowałeś, jest dokładnie odwrotnie: „bywają też chłopi nieokropni” (20%), a „dominują chłopi okropni” (80%).
    Wtedy byś się był wyraził poprawnie i zgodnie z własnym wstępem statystycznym do zagadnienia okropności.
    Skoro zaś mowisz: „lubię rozmowy z chłopami”, to jak nic nie z tymi „okropnymi” których jest czterech na pięciu, tylko z tymi co „bywają też nieokropni”, a nawet niegłupi i może do tego jakoś ciekawi w roli rozmówców, co z tych 20% zmniejsza pogłowie takich nietypowych do może połowy albo 5%.
    Nieunikniony skutek rozmawiania z drobnym procentem chłopów jest taki, że się znajduje rozmówca niechłopski w mylnym błędzie co do reszty – tych przynajmniej 80%, albo 95%.

    W ogóle nie jest prawdą, że „nie zabijają bez sensu”. Zabijają, masowo, wedle nich – z sensem. Bez zabijania bez sensu nie ma chłopa.
    Trzymanie „Burka” ma metrowym łańcuchu jest torturą dla psa. Ci zaś subtelni i ciekawie dyskutujący chłopi psy bez oporów torturują, rozprawiając przy tym ciekawie o życiu mrówek w lesie, albo o tym jak to miło, gdy szumi zboże i bozia się uśmiecha do chłopa po pracowitym dniu w bardzo ładnej czerwieni: chłop ze słoneczkiem oraz bozią żyją w cudnej symbiozie, dobra bozia docenia i błogosławi trudowi chłopa, który swoim bogobojnym trudem „żywi lud boży”.

    Dałem subtelnej delikatności przykład torturowania psa – który ma całkiem inne zdanie w sprawie subtelności tortur – i który się nie zgłaszał świadomie na te tortury, a jednak jest torturowany przez subtelnego chłopa.
    Jakbym miał zacząć gadać o jeszcze grubszych sprawach co do „nie zabija bez sensu” to bym zapaskudził womitem monito. Pardon, monitor.

  191. Polski chłop tatrzański, znaczy góral, jest fajnym obiektem do pogadania o wiersyckach i turnickach, jeśli spróbuje się wyprzeć z pamięci widok fasiąga pełnego spasionych turystów w drodze do Morskiego Oka i tegoż chłopa poganiającego biczyskiem konie ciągnące ten wóz i czasem padające trupem na miejscu…

  192. Herstoryk
    6 marca o godz. 14:35

    @ Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 13:29

    „Wieś w znaczeniu: chłopi, rolnicy, farmerzy, to najbardziej wsteczne i zacofane środowisko.… I tego tak zachwalanego przez ciebie myślenia praktycznego nie zauważyłam za bardzo.”

    Powołując się na doświadczenia własne z powinowatymi i ich okolicą, muszę się z tym w pełni zgodzić. Większość nie była w stanie wyjść poza ramy tradycyjnego myślenia i sposobu życia. Trzymali i trzymają się kurczowo tradycyjnych metod gospodarzenia, choć przy pomocy nowych narzędzi. Na całą wieś jedna jedyna rodzina była w stanie pójść świadomie i planowo za zmianami i przestawić się na intensywną gospodarkę towarową.

    W rolnictwie czasów „czarnej dziury” którą jest Morawiecki – znawca owej czarności, wraz z resztą czarnych pisoidów i nie tylko nich, czyli za PRL-u, nośnikiem modernizacji w rolnictwie nie były „tradycjne gospodarstwa chłopskie”, a PGR-y. Z przyległościami w postaci Państwowych Ośrodków Maszynowych, Państwowych Gospodarstw Ogrodniczych (i Sadowniczych) czy Państwowych Gospodarstw Rybackich (sic!).

    Tak, tak, te ohydzone PGR-y były ośrodkami modernizacji i postępu. Ich wydajność (ziemi, maszyn, nawozów, pracy) była kilka razy większa niz wydajność „tradycyjnych gospodarstw chłopskich”. I to pomimo katolickiej tożsamości chłopa, ktory co raz musiał z PGRu coś ukraść, inaczej nie byłby sobą.
    Polska powojenna, bez tych czarcich gospodarstw państwowych i spółdzielni rolnych, nie przetrwałaby. „Tradycyjny chłop” co to „żywi naród” – jak gadają zawsze kłamliwie biskupi, nie wyżywiłby narodu i nawet własnej rodziny, którą państwo dożywało tymi wrednymi pegieerami.

  193. Tobermory
    6 marca o godz. 14:50

    Prawidłowy górol-katolik spod samiuśkich Tater ma zwrot finansowy na koniu na trasie Krupoóecki-Morskie Łocko w mniej niz jeden sezon.
    Może więc konia zatłuc własną rączką albo dać mu umrzeć w cierpieniu na szosie pod ciężarem wozu pelnego studwudziestokilowych Polaków-katolików robiących w tym czasie focie upadającemu koniowi, żeby były ciekawe wspominki z wakacji.

  194. @Tanaka
    6 marca o godz. 14:41

    Statystycznie, to jakieś 80% ludzkości jest durnowate.

    Jako należący niewątpliwie do tych 80%, a wręcz będąc ich pokazowym przykładem, posypuję głowę popiołem (ze sklepu z dewocjonaliami prowadzonego przez pozostałe 20%) i udaję się na wieś do swoich, którzy – o dziwo! – nie piją, a nawet nie klną. W przeciwieństwie do miastowych. Pomogę im w elektronice, a oni mnie w ciesielce i jakoś przebidujemy.

  195. Qba
    6 marca o godz. 14:59

    Qba, na razie masz ustalone, że to E-Jotka należy do owych 80%, czyż nie?

  196. @Tanaka
    6 marca o godz. 15:00

    Imputujesz mi Waść coś, czegom nie napisał. 80% to Twoje stwierdzenie. Ja jedynie odniosłem się do jednego stwierdzenia, którego się nie spodziewałem. A jako pojedyncze nie może rzutować na całokształt osobowości. Niczego takiego nie sugerowałem. Jeśli adresatka tak to odebrała, to niniejszym przepraszam i pozostaję w 80%.

  197. Qba
    6 marca o godz. 15:27

    Odwołałeś się do statystyki. Nietrafnie. Bo z tej statystyki w żadnej razie nie wynika, że „tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie”
    Statystyka posługuje się krzywą Gaussa, co jest silnym wskazaniem w sprawie mądrości lub głupoty, jednak to wskazenie bardzo uogólnione. Statystyka nie definiuje pojęcia głupoty ani mądrości, natomiast psychologia rozwojowa bardzo wiele mówi w sprawie. I to ona wyjaśnia, że około 80 % ludzi posiada bardzo prosta konstrukcje, która nigdy się nie rozwinie do czegoś bardziej złożonego osobowościowo, w tym intelektualnie i moralnie.

    Jesli więc mówisz o wsi jako takiej, mówisz o takim podziale : 80% vs 20 %.
    Tymczasem stwierdziles jednak coś całkiem innego, co nie zgadza się z rzeczywistością.
    To Ejotka ma rację, nie zaś Ty z opowieścią o bardzo sympatycznych osobnikach ze wsi, z którymi masz ciekawe tematy rozmów i fajnie się z nimi czujesz.

    Nikt tego nie kwestionuje, tylko jest to nietypowe, mieści się w tych 20 %, a nie żadnych „tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie”
    Skrytykowałeś Ejotke, zupełnie nie trafnie, zaś gdy ja zabrałem głos wskazując nietrafnosc tego co oświadczyłeś, orzekles, że zmykasz w krzaki, bo tam Ci widać dobrze, zamiast kontynuować dyskusje albo zgadzając się na przedstawione fakty i argumenty, albo je obalając czymś lepszym.

    Co z kolei mnie słabo satysfakcjonuje, bo jestem wyznawca porządnej dyskusji, zamiast chowania się w krzakach.

    Jeszcze dowód drobiazgowy : skoro wszędzie głupich i mądrych tyle samo to i w episkopacie. Tymczasem na idiotycznie i kłamliwe intelektualnie oraz zdegenerowane moralnie i zwyczajnie chamskie występy arcybiskupa Jędraszewskiego nie tylko nie było równie mocnych głosów moralnych, czystych i zgodnych z wiedzą, ale wszyscy biskupi poparli jego deprawacyjne i chamskie zachowanie. Dowodząc tym samym prawdziwości ustaleń psychlogii rozwoju.. Zaś że wzgledu na specyfikę środowiska, procent prostaków i degeneratów jest w nim jeszcze wyższy.

  198. Bołem sie tu kuknoć skiż @Tanaki, co mi kozoł szkryfnoć jakiś ustympniok. Nabrołech łodwadi, bo widza ze sie w Reymonta bawita mili moi.
    Kaj (gdzie) wy widzicie dzisiaj wieś? Mnie się zdaje, że to tylko administracyjna nazwa czegoś, co już w Polsce nie funkcjonuje. Chłopi są jeszcze w książkach, których prawie nikt nie czyta.
    Ja miałem dziadka i babcię na wsi pod Lublińcem, chodziłem tam nawet prawie rok do szkoły podstawowej, każde wakacje spędzałem właśnie tam. Nie chcę tu od razu ogłaszać, że z tego powodu wiem, jak to było na wsi. Nie jest na pewno tym, co wtedy, 60 lat temu nazad. Dzisiaj wieś już nie ma tego zapachu, brak w niej ryczenia krów, chrumkania świń, a nawet piania koguta możecie nie usłyszeć. Żaden burek przy budzie nie będzie szczekał w nocy na kuny i lisy, bo burka tam nie ma. Jest, u sąsiada na 3 piętrze i szczeka na wszystko.
    Rzadko odwiedzam teraz tą wieś. Wujek niewiele starszy ode mnie plecie takie dyrdymały jak stara dewotka. Skąd mu się to bierze nie wiem, bo dziadek był wzorcowym antyklerykałem, jego ulubioną książką były „Opowieści biblijne” w pierwszym wydaniu z 1963 roku. Do kościoła chodził, ale jak wrócił do domu, to lubił przedrzeźniać plebana i zaśmiewał się, gdy ów pleban przepowiadał z ambony, że to co zabrali komuniści (tu nie wymieniał kto) kościołowi, zostanie mu zwrócone z nawiązką. Dobrze że dziadek nie doczekał momentu spełnienia przepowiedni.
    Teraz tam nawet co dziesiąte gospodarstwo nie funkcjonuje jako warsztat pracy rodziny. Ziemię wydzierżawiają po sąsiedzku tym którzy potrafią z niej coś wycisnąć, a sami kasują dotacje unijne. Jak nie ma plonu, bo aura nie pozwoliła, to negocjują tak, żeby każdy wyszedł na swoje. Wieś jest teraz największą szarą strefą gospodarczą w Polsce. Podatki płacą symboliczne, a opieka zdrowotna i emerytura jest.
    Dzisiaj według GUS przeciętne gospodarstwa rodzinne na wsi i w mieście mają te same dochody.

  199. @BWTB
    6 marca o godz. 17:38

    Dzisiaj według GUS przeciętne gospodarstwa rodzinne na wsi i w mieście mają te same dochody.
    Do tego wiejskie ma przeważnie własny dom bez długu na całe życie.
    Mam starą ciotkę we wsi niedaleko Częstochowy. Przy domu jest jeszcze nawet czynna studnia z kołowrotem, ale w domu jest łazienka i hydrofor, który sobie wujostwo sprawili przenosząc się tam z cywilizowanego poniemieckiego domu na Ziemi Lubuskiej. Oboje pracowali w pobliskiej cementowni, a do tego uprawiali spory ogród ze wszystkim, czego dusza zapragnie. Poza tym było jeszcze stadko kur, dwa przygruntowe (niskopodwoziowe) kundelki i piękny, kwiatowy ogród z różami również zabranymi na przeprowadzkę.
    Teraz żyje tam jeszcze ciotka chyba już ponad 90-letnia, wielce pobożna i jeżdżąca na pielgrzymki do Wilna.

  200. @Qba
    6 marca o godz. 7:45

    Brzmi jak klasyczne wiejskie kazanie 😀

  201. @Tanaka
    6 marca o godz. 17:16

    Wybacz, każdy rozumie po swojemu.
    Pisząc …tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie… miałem na umyśle nie rozkład, a fakt, że ten rozkład (jaki by nie był) jest wszędzie statystycznie taki sam.
    Chodziło mi o to, że to warunki ostatecznie kształtują człowieka. I tylko bardzo silne osobowości (co we wczesnej młodości tożsame jest z fizjologicznie uwarunkowanymi ciągotami, typu – jednego ciągnie w góry, a inną do rzeźbienia w drewnie) idą całkowicie własną drogą i wyrywają się z rodzinnego środowiska. Dlatego twierdzę, że fajnych/interesujących ludzi można znaleźć wszędzie i mało zależy to od formalnego wykształcenia czy pochodzenia.
    A co do zaniku tradycyjnej wsi – zgadzam się. Mało tego, ponieważ znikają przede wszystkim gospodarstwa niechlujne, to i okolice wiejskie stają się coraz przyjemniejsze dla oka. Niestety (według mnie) jest to przyjemność wątpliwa, bowiem wszystko staje się coraz bardziej podobne do siebie, przez co coraz mniej zauważalne.

  202. Ludzie ze wsi sprzedają mleko do miejskich OSM.

    Zamiast zdrowego, pysznego buddyniu czekkoladowego, spożywają bezsmakowy i bezbarwny kisiel. 🙁

    Taka jest prawda.

  203. @ Qba
    6 marca o godz. 18:04

    „Pisząc …tyle samo głupich i mądrych jest wszędzie… miałem na umyśle nie rozkład, a fakt, że ten rozkład (jaki by nie był) jest wszędzie statystycznie taki sam.”

    Jak do kościoła przyjdzie 100 osób, 50 głupich zostanie, a 50 mądrych wyjdzie w trakcie kazania, to po wyjściu mądrych zostanie 25 mądrych i 25 głupich? 🙂

  204. @bubekró
    6 marca o godz. 17:59

    Nigdy nie byłem na żadnym kazaniu, ale skoro tak twierdzisz …

    Może dlatego, że miasto mnie męczy. Szczególnie hałas. I to nie ten mechaniczny, który rozumiem, ale ten wydawany bezpośrednio przez ludzi – są wszędzie i wszyscy mówią. Bez przerwy. I nic z tego nie rozumiem.
    A poza tym, klasyka grana na Steinway’u stojącym na klepisku w stodole z typowymi odgłosami wsi w tle ma ogromny urok. Zwłaszcza, gdy gra laureat konkursu chopinowskiego.

  205. @bubekró
    6 marca o godz. 18:11

    Statystyka przestaje być statystyką po ingerencji człowieka. Staje się sadystyką.

  206. bubekró
    6 marca o godz. 18:11

    W tym po siedem panien, statystycznie.

  207. Pojechałem raz w rodzinne strony i zanocowałem u wuja nad stawem, ale blisko kościoła, niestety. Kościół był późnoromański, XIII-wieczny, z ciosów granitowych pochodzenia skandynawskiego, ale pozytywka na jego wieży pochodziła z wieku XXI.
    Wieczorem przeraził mnie Anioł Pański, słyszalny co najmniej w promieniu 3 km. Ale najgorsza była pobudka „Kiedy ranne wstają zorze” o 6 rano 🙄
    Czy ta pozytywka wzmocniona była megafonem, nie dociekałem, ale poczułem się jak nocą w Mombasie na koniec Ramadanu, osaczony głosami muezzinów z czterech minaretów naraz 🙄
    W czasach mojego dzieciństwa słychać było tylko dzwon na mszę albo jak ktoś umarł, wtedy stara pani Aniela łapała za sznur i ciągnęła z całych sił…

  208. @Qba
    6 marca o godz. 18:14

    Dlatego też tobie polecam film, który wczoraj zalinkowałem. Trzeba się skupić, ale rozmontowuje myślenie o teraźniejszości. Taka Siekierezada + Herzog & Tarkowski.

  209. @Tobermory
    6 marca o godz. 18:28

    Im bliżej Jasnejgóry tym natężenie pozytywek kościelnych rośnie. W punkcie zero jest sieć sklepów i w każdym można kupić dewocjonalia i akcesoria spirytusankckie każdego kalibru.

  210. @bubekró
    6 marca o godz. 18:43

    Tak, ale moje rodzinne strony (z tą pozytywką) znajdują się 500 km od epicentrum 🙄

  211. @Tobermory
    6 marca o godz. 19:04

    Szczęściarz

  212. Wzruszyłem się.
    Dzieci ze szkoły w Ursynowie doczekały się spełnienia marzeń.
    Miejsce szarego papieru w toaletach zajmie papier… biały 😎

  213. @bubekró
    6 marca o godz. 18:39

    W połowie lat 60. trafiłem przypadkiem na wieś w lubelskie. Ponieważ jak zwykle nie miałem pieniędzy, jak zwykle nająłem się do roboty. Akurat było wywożenie gnoju z dużej obory PGRowskiej. Robiłem z Władkiem, około 40-ki, kawalerem z powodu znacznego garba. Korzystaliśmy z jego fury z koniem. Przed wieczorem byliśmy gotowi z robotą i Władek zaciągnął mnie do gospody, gdzie szybko się upił. Wrzuciłem go (przy pomocy innych klientów) na wóz i poczłapaliśmy z koniem do chałupy. Tam Władek przyszedł do siebie na tyle, że sam zlazł z wozu, wtoczył się do izby i tak jak stał (od stóp do głów w gnoju) padł na łóżko i zachrapał. Dla wyjaśnienia dodam, że w tej samej izbie spała jego siostra (też niezamężna) z dwójką małych dzieci. Pomimo środka lata, wszystkie okna były zamknięte. Udało mi się zwiać zanim mnie zmogło od smrodu. Umyłem sie gruntownie przy studni, wyprałem ciuchy i położyłem spać w stodole. Było pysznie. Następnego dnia nająłem się do kopania (szpadlem) fundamentów pod dom świeżo poślubionych. Było mleko prosto od krowy i chleb prosto z pieca z domowymi konfiturami.
    Dla wyjaśnienia dodam, że orałem pługiem jednoskibowym i obsługiwałem większość typowych maszyn rolniczych. Kosy używam do dziś.

  214. @Tobermory
    6 marca o godz. 19:15

    To prawdziwa dobra zmiana. Dawniej mówiło się, że życie jest jak papier toaletowy: długie, szare i do dupy. Od czegós trzeba zacząć.

  215. https://www.facebook.com/RacjonalnaPL/photos/a.706258126170514/2934059910056980/?type=3&theater
    Strefa skarżona brakiem rozumu. Parafiańszczyzna w pełnym rozkwicie.

  216. @Tomembory
    W Warszawie już były procesy (wygrane!), jakie wytaczali okoliczni mieszkańcy parafiom – kościołom zakłócającym spokój wiernym i niewiernym gromkim biciem dzwonów w postaci megafonów na full, zwłaszcza o g.6 rano.

  217. Sorry, ToBERmory

  218. Słowo na poniedziałek

    4.10 A Weyland, widząc jak destruktywna jest moc Beretów, porozrzucał je po świecie całym, a Buddynie pod powierzchnią ziemi i morza umieścił.

    11 Blademu Beretowi wyrwał dłuższą Antenkę, gdyż z niego wypłynął Kisiel.

    12 Pozostałym zaś Beretom powyrywał krótsze Antenki.

    13 Cztery spośród nich dostały się w ręce Beretyków, a były nimi :

    14 Beret Brązowy Z Antenką i Beret Czerwony Z Antenką, Beret Biały Z Antenką i Beret Czarny Z Antenką

    15 A piąty Beret Z Antenką będąc szarym dostał się do rąk Starej Pijackiej Szkoły Walki.

    16 Antoniści zaś skradli Beretykom Śnięte Antenki Z Beretów, a ich karma zaczęła wzrastać, gdy owymi antenkami buddyń jeść poczęli.

    17 Niebieski Beret Z Antenką zaś dostał się w ręce Heretyków, którzy buddyń nożem jedzą.

    18 I ujrzał to Weyland oraz Zbigniew W. i nakazali Beretykom jeść buddyń wyłącznie pałeczkami.

    19 A ostatni Blady Beret Z Antenką, z którego wypłynął Blady Łosoś, dostał się w ręce Zakapiorskich Mnichów.

    22 Z trzech zaś Beretów Z Antenką, z których żaden nie należał do Beretyków, wyłoniły się trzy straszne potwory i udały się do klubu muzycznego „Bob”.

    23 A były nimi : Bebok, Bobak i Babok, a przewodniczył im Kisiel zamknięty w trójkącie.

    24 I od tego czasu Czarci Pudding z Czarnym Królikiem przewodniczyli Buddyniowi Mmalionowemu i Czekkoladowemu.

  219. @Qba
    6 marca o godz. 14:16
    Żeby o czymś rozmawiać należy dopracować sobie definicje bo inaczej to się strzela w powietrze. Odnoszę wrażenie, że usiłujesz różnymi metodami zmusić innych do poparcia twojego zdania. Twoje prawo, ale chciałabym zwrócić ci uwagę, że te twoje zdanie kupy się nie trzyma.
    Nie zaprzeczam, że możesz znać wspaniałych i mądrych ludzi na jakiejś wsi, ale nie rozciągaj tej opinii na całość i nie rób z tego standardu, bo nie przechodzi to próby racjonalnej oceny.
    Dodatkowo skaczesz jak pchła po tematach i dopasowujesz je sobie do własnej koncepcji.
    Chcesz definicji ‚nie wsteczności’ i ‚nie zacofania’? Proszę: to otwartość nie tylko na nowinki techniczne ale i na innego człowieka, to akceptacja inności i praw istot żywych do życia. Starczy?
    A ty mi wyjeżdżasz z narkotykami, bronią masowego rażenia i serialami.
    Chcesz to masz: – alkohol pędzony we wsiach to nie narkotyk, nie uzależnia i nie powoduje szkód?
    – czy zaszczucie człowieka przez społeczność wiejską za jego inność nie jest lokalną ‚bronią masowego rażenia”?
    – Nie znam programu polskiej tv, ale sądzę że wątpię że nie ma tam seriali do rozpuku, te różne tańce z gwiazdami i rolnicy szukający żon, przecież to ktoś ogląda? A sądząc po opłacalności oglądających jest wielu. Owszem, mogą ‚miastowi’ ale w tym przypadku poprzyj swoją wypowiedź statystyką.
    Dalej piszesz Oni nie są rozrzutni, nie niszczą i nie zabijają bez sensu.
    No to zależy co dla nich ma sens. Dla chłopa polskiego sens ma wybicie dzików bo w szkodę wchodzą, dla australijskiego farmera wybicie kangurów bo w szkodę wchodzą.

  220. Jest cudowna wiadomość dla wszystkich rolników i ich kolegów.

    https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25766296,rzad-reaguje-na-koronawirusa-spirytu-bedzie-zwolniony-z-akcyzy.html

    Tadam. Działał leczniczo w kopalniach uranu? Działał. Teraz też podziała.

    Spiritus Sanctus i całe pierzaste stado aniołów za nami.

  221. @Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 22:21

    Oczywiście przepraszam. Zwróciłem tylko uwagę na Twoje kategoryczne stwierdzenie obejmujące pejoratywnie całą wieś. Bo skoro osobiście znam kilkoro porządnych i inteligentnych wsiowych, to już nie wszyscy są be. Ale może te kilka osób to za mało.
    A może miastowi tak bardzo odsunęli się kulturowo od wsi, że są to po prostu obcy, a obcych to my …
    Postaram sie moje uczulenie na „zawsze” i „wszyscy” schować pod łóżko.

  222. @Qba
    6 marca o godz. 22:44
    Tylko taki drobiazg – ja nie używam owych słów zbyt często, więc twój zarzut minął się z celem.
    Mój wniosek: zapędziłeś się w dyskusji ale za chiny ludowe się do błędu nie przyznasz, tylko będziesz mataczył i próbował zwalić odium na innych. Argument ‚bo ja’ tak naprawdę argumentem nie jest.
    Generalizację sam zacząłeś przeciwstawiając wieś spokojną, wesołą i mądrą tym wrednym miastowym hałaśliwym i napchanym narkotykami.
    To trzeba się zdecydować czy generalizujemy czy bawimy się w szczególiki i serwujemy opowiastki o ‚dobrych dzikich’.

  223. No i podpisał (-sze). A teraz kochane dzieci pocałujcie misia.

  224. Wiadomo było, że podpisze, tylko kokietował.

  225. A Andrzej prezydent osiągnął też coś. Prezes TVP tak jakby odwołany. Podobno w Radzie czterech (na 7) głosowało za odwołaniem. Prezes Kurski i prezydent Andrzej nie za bardzo się lubili. Andrzej te około 2 miliardy, a właściwie tyle ile zostanie po odprawach, wykorzysta na swoją reelekcję z nowym, bardziej przychylnym sobie prezesem.

  226. Na zakończenie mego udziału w temacie wiejskim (choć miałbym może sporo do dodania, ale po co) akcent historycznie-muzyczny – „Odmieniec” https://www.youtube.com/watch?v=b4DN7TVekbw

    Z innej zaś beczki, na tematy ogólny i dotyczący całości stworzenia – https://aszdziennik.pl/128903,smakuja-podobnie-90-proc-delfinow-nie-potrafi-odroznic-butelki-coca-coli , zabawne, ale smutne…..

    PS. A czego Wyście się po budyniu spodziewali ???

  227. @

    Czy po potopie, czy przed potopem –
    Prawdziwy Polak gardzi chłopem
    I w miejskiej kupie ludzi się puszy
    Wierząc, że kupy nikt nie ruszy.

  228. Qba
    6 marca o godz. 18:04

    Qba, wyjaśnienie dajesz teraz do nowego tematu. A był inny : Twoja krytyczna reakcja na słowa Ejotki.
    Chyba się nie doczekamy.
    A ponieważ porzucam nadzieję, to na zakończenie przypomnę Ci inna nadzieję, znana z polskiej kultury : chłopomanię inteligencji nadwiślańskiej o zacięciu twórczym. Tych Rydlow (inteligent nazwiskowo całkiem chłopski), przez Wyspiańskich, po różnych Matejkow.
    Było miło, ale się szybko skończyło. Z powodu, że rozjazd marzeń o cudnej chlopskisci i „prawdzie ziemi” z rzeczywistością.
    „Prawda ziemi” bardzo mi odpowiada w jednym momencie : jak Boryna wyłazi na pole, by skonać.

    Oprócz tego jestem wyznawca prawdy kamienia leżącego w krzakach. Bardzo prawdziwa jest też prawda góry Fujijama, którą można ładnie zobrazować za pomocą aparatu Fuji. Albo takiego Olympusa, albowiem góra Olimp też przedstawia prawdę.
    Powyższe prawdy słabo są związane z wsią nadwislanska oraz pozostałymi.

    Zgadzam się, że wykształcenie nie czyni automatycznie mądrym. Dowód katolicko bolesny : niejaki Duda, jako antyorzyklad, do tego zdeprawowany, co lubi iść w komplecie.

    Da się znaleźć na wsi osobnika który się nada do programu „Spotkanie z ciekawym człowiekiem”, co jednak nie dowodzi, że wieś jest cudna. Podobno w miejscowości Swornegacie jest ciekawy człowiek.

    Zgoda : tradycyjne gospodarstwa się sypia, a zostają nijakie, czyli nowoczesne. Krowa nie muczy, koza nie beczy, gęś nie gdacze. Nuda i trzeba wyjść z kina.
    Jednak krajobraz ruralistyczny że stara krzywa chałupa jest znacznie lepszy niż bez niej. Przychodzi jednak moment dziejowy, że ostatecznie chałupy już nie ma.
    Ostatni świadkowie rzezi na Wołyniu jadą jeszcze w rodzinne strony, a tam w miejscu rodzinnej chałupy las, łąka, nieużytek i może jakaś drobna nierówność terenu zdradzi, że kiedyś stał tam dom.
    Dla świadka ta nierówność będzie „prawda ziemi”, dla postronnego widza znaczenie mieć będzie tylko lesny krajobraz z ładna chmurka na błękitnym niebie.

  229. Qba
    7 marca o godz. 7:38

    Lecz Prawdziwy Polak to jest chłop
    Nihiliscie z miasta mówi twarde STOP!

  230. Bubekro

    6 marca o godz. 20:42

    Hahahah!! Dobre, dobre. Już jestem zorientowany : to budyń kardynał Zdziwisz czyta niebieska książeczkę Lolka narciarza z kremówka pod czapka

  231. @Herstoryk
    7 marca o godz. 9:55

    Dzięki za link. O to mi chodzi. „Cudze chwalicie, swego nie znacie …”.
    To samo dotyczy wsi. Również polskiej.

  232. @Qba
    7 marca o godz. 10:13

    Polska wieś ma, jak bóg Janus 2 oblicza, o czym pisałem wcześniej. Dla letników, turystów i wielbicieli „sielskości” (najczęściej z daleka) bywa, no właśnie, sielska. Dla mieszkańców zwłaszcza do niedawna (powiedzmy lat 1960) była, a czasami wciąż bywa, zapyziałym grajdołem, pozbawionym nowoczesnej infrastruktury społecznej, z otępiającą harówą i brakiem perspektyw. Nie wykluczam, że może są niewielkie i rzadkie enklawy „pośrodku”, ale to marginalny margines. Żona napisała książkę/pamiętnik o tych swoich Taplarach, ale że zawiera oryginalne nazwy miejscowości i nazwiska mieszkańców jest „pro domo sua” i nie nadaje się do rozpowszechniania.

  233. Herstoryk
    7 marca o godz. 9:55

    Generalnie podoba mi się sposób spojrzenia autora. Wyrażając sporo trafnych uwag, zatrzymuje się jednak na powierzchniowych warstwach problemu, oraz sektorowymi argumentami. Zauważając problem, nie docieka jego przyczyn. Dlaczego tak jest.
    Ten błąd zatrzymania popełniają niemal wszyscy. Niczego to nie może zmienić, gdy nie ma diagnozy i gdy nie sięga do dna.

    Autor przypomina Malczewskiego i Boznanska jako powód do dumy z polskiej kultury, co jest trafne, ale względnie. Sztuka wysoka, do tego już historyczna byla nazbyt elitarna dla ludu, który nie miał narzędzi do jej pojmowania. To się już nie zmieni.

    Autor całkiem jednak pominal, co uważam za dowód tego, że sam nie rozumie istoty problemu który go męczy, sztuki dla wszystkich dostępnej : filmowej i telewizyjnej, z czasów PRL – u. Nic, zero, w ogóle tego nie dostrzega. A to najlepsze kino, seriale, sztuki teatru TVP, czy dostępne intelektulanie dla większości takie programy jak Sonda, czy telewizja dla młodych widzów, albo wysoka sztuka w wersji Starszych Panów czy kabaretu Olgi Lipińskiej : przystępna forma, wysoka istota.
    To kształtowało polska kulturę nierównie bardziej niż ekscentryczny Malczewski.

    Autor, sam się tego wyrzekając, nie znajdzie nigdy trafniejszej odpowiedzi na to co go tak przejmuje. Może też należy do wyznawców tezy, że PRL był czarna dziurą.

  234. @Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 23:00
    @Tanaka
    7 marca o godz. 9:26

    Rozumiem, że mojej wpisy
    @Qba 6 marca o godz. 22:44 oraz
    @Qba 6 marca o godz. 18:04
    nie spełniają Waszych oczekiwań.

    Na wszelki wypadek stwierdzam, że
    jesteście świetni w tym temacie i możecie sobie pozwolić na dowolne ogólne stwierdzenia o wsi.
    Wystarczy?

  235. @Herstoryk
    7 marca o godz. 10:26

    Użyłeś sformułowania … otępiającą harówą i brakiem perspektyw… w odniesieniu do wsi. Czy w miastach jest inaczej? Czy urzędy, korporacje oferują cokolwiek innego?
    Zarówno na wsi, jak i w mieście, liczba osób zadowolonych z tego, co robią w życiu jest podobnie mała. Nie mam tu na umyśle spędzania wolnego czasu, tylko to, co zajmuje nam co najmniej 8 godzin codziennie i z czego usiłujemy przy okazji wyżyć. Absolutna większość wykonuje jakąś pracę tylko dla pieniędzy. Niezależnie od środowiska. Chłopi mają o tyle trudniej, że są swoimi pracodawcami. A to wymaga nieco więcej samodzielności, niż urzędniczenie.

  236. Jakby się kto pytał, to ja jeszcze ciągle żyję.
    Korona nie korona, wirus nie wirus, postanowiłem, ze starczą złośliwością, trzymać się doczesnej powłoki aż do czasu upadku czarnej komuny. Przeżyłem upadek czerwonej, to czarną też przeżyję.
    Przepraszam moich potencjalnych spadkobierców, że będą musieli poczekać nieco dłużej. Ale mnie się też coś od życia należy. Taki piękny happy end na domknięcie.
    Postaram się nie uszczuplać masy spadkowej bez potrzeby. Jedynie w stanie wyższej konieczności 😉

  237. @Tanaka
    7 marca o godz. 10:27

    Wydaje mi się, że autor pisał na inny temat. Ale pewnie znowu błądzę w intelektualnej mgle.

  238. @Tanaka
    7 marca o godz. 10:27

    Generalnie podoba mi się sposób spojrzenia autora. …
    Autor całkiem jednak pominal, co uważam za dowód tego, że sam nie rozumie istoty problemu który go męczy, sztuki dla wszystkich dostępnej : filmowej i telewizyjnej, z czasów PRL – u. Nic, zero, w ogóle tego nie dostrzega. A to najlepsze kino, seriale, sztuki teatru TVP, czy dostępne intelektulanie dla większości takie programy jak Sonda, czy telewizja dla młodych widzów, albo wysoka sztuka w wersji Starszych Panów czy kabaretu Olgi Lipińskiej : przystępna forma, wysoka istota.
    To kształtowało polska kulturę nierównie bardziej niż ekscentryczny Malczewski.

    Kultura w PRLu była w znacznym stopniu robiona przez inteligencję dla rosnących szeregów inteligencji. Reszta społeczeństwa też co nieco konsumowała, bo nie było nic innego. Nie ulega przy tym wątpliwości, że niektórych z tej reszty zafascynowała i wciągnęła, ale to był margines w porównaniu z resztą. W „Taplarach” po przybyciu TV popularne były głównie infantylne wykwity kultury USA – Flip i Flap, Bonanza, itp. Wyższa sztuka produkcji rodzimej była niezrozumiała, nierozumiana i czasami kwitowana pukaniem się w czoło.
    Po upadku PRLu kultura poszła na masówkę, równaną do najniższego wspólnego mianownika, czyli najszerszej odbieralności. Koń jaki jest każdy widzi, łatwo wydedukować jacy są ci masowi odbiorcy. Kultura wysoka po utracie mecenatu państwowego zipie. Czyli w tej dziedzinie zrobiło się jak na Zachodzie.

  239. @Qba
    7 marca o godz. 10:49

    Rozważania autora artykułu, krytykującego cierpiętnictwo „narodowe” i „cudze chwalicie”, można też bez trudu rzciągnąć na „kulturę” zdominowaną przez małpowane „reality shows” i przysłowiową „Niewolnicę Izaurę”.

  240. Qba
    7 marca o godz. 10:33

    Qba, jesteś posiadaczem możliwości dowolnie szczegółowego i trafnego przedstawiania wsi.
    Miast jednak uwzględnić uwagi przybliżające jasność wywodu i przystawalność do faktów i okoliczności , oznajmiasz, że raczej dasz dyla na wieś, prychając przy tym z niejakiego niezadowolenia, że Twój obrazek w innych oczach posiada wyraźne rysy.
    Taka jakas Alleluja 🙂

  241. Qba
    Myślę że jednak trochę naszą wieś idealizujesz, choć przyznaję, że spotyka się tam interesujących, inteligentnych ludzi, otwartych na świat.
    „Będąc młodą dziennikarką” we wczesnych latach 80. zjeździłam Polskę gminną i powiatową wzdłuż i wszerz. Potem była kontynuacja, ale już nie tak intensywna, bo zajęły mnie tematy bardziej „miejskie”.
    Moja obserwacja wsi polskiej, a raczej wnioski z niej płynące, sprowadzają się z grubsza i w pewnym uproszczeniu do dwóch tez:
    Chłopu nigdy nie dogodzisz, zawsze będzie się czuł stratny.
    Moja chata z kraja.
    Cywilizacyjny skok, jaki przez te 40 lat się dokonał jest ogromny, ale malkontencka dusza i zwyczajowe poczucie krzywdy całkiem z chłopa nie wyszło. Ile razy, inaugurując na działce nowy sezon, rozmawiam z „moim” sołtysem, najbogatszym zresztą w okolicy, zawsze słyszę głównie narzekania, a to na urząd gminy, a to na ceny skupu itd, itp.
    Gdy po rocznej przerwie jadę znajomą trasą, widzę że wyrosły nowe (lub są właśnie wykańczane) wypasione „chałupy” w stylu dworkowym (obowiązkowe kolumienki na froncie). Obejścia wszędzie schludne, żywopłoty z tui, trawa wystrzyżona. No i bardzo dobrze. Niech ta „moja chata z kraja” ma się jak najlepiej. Odnoszę jednak wrażenie, że poza nią niewiele ich mieszkańców interesuje. Gdy próbuję rozmawiać ze znajomymi na tematy, nazwijmy, ogólne, zatrącać o politykę, machają lekceważąco ręką w stylu „a bo to nasza sprawa”? Głosują na PIS, do kościoła zajeżdżają przeważnie „nówkami”. Młodzi kończą jakieś zawodówki, częściej technika, rzadziej jednak wybierają się na studia.
    Na wielu domach są anteny satelitarne, więc niekoniecznie muszą oglądać TVP, ale może po prostu przywykli.

  242. Qba
    Swoją drogą, gdybym była trochę młodsza, to może wyniosłabym się na wieś, nie tylko sezonowo. Tyle że od „szosówki” trzeba jechać drogą przez las. Niby niedaleko, ale w razie kopnego śniegu (może się jeszcze zdarzyć) czy roztopów i wylewki Narwii, trudno dotrzeć w razie co samochodem. A, nie daj bóg, gdyby chodziło o szybką pomoc lekarską?

  243. Herstoryk
    7 marca o godz. 11:03

    Pewnie masz rację z Bonanza, rzecz w tym, że oferta była szeroka. Mówię tu raczej już o latach późnego Gomółki i Gierka, gdy tv na wsi stał się dosyć powszechny.
    Ale też było kino objazdowe, były zespoły teatrów jeżdżące w „powiatowa Polskę”, a w samych powiatach bywały albo porządne kina, albo sale w których można było filmy puszczać.. Były powiatowe ośrodki kultury. A i poeta z literatem też zaglądali. Była wreszcie masowa produkcja literatury polskiej i kanonu literatury światowej, a i księgarni było sporo, zaś Polak najwsiowszy był już – w zasadzie – czytaty.
    Kto czegoś w tym zakresie chciał, miał niezły wybór. Nigdy wcześniej takiego nie miał.

    Jesli jednak wybierał Bonanze, nie zabronisz, ani do lepszego nie przymusisz.
    Jednak i górne programy miewały duże wzięcie. Adam Januszkiewicz nieraz wspominał o tym, że gdy odwiedzał różne gminy i powiaty w ramach ukulturalnuania narodu, ze zdziwieniem dowiadywał się, że taki Kabaret Starszych Panów jest bardzo popularny.

    Nadzwyczajna popularność Klossa uważam za niezwykle cenna dla narodu. Leczył bowiem traumy wojny, pokazując, że „Polak potrafi”. Podobnie Czterej pancerni, Franek Dolas, szeregowy Siemion, Gdzie jest generał i wiele innych bardzo popularnych rzeczy, nie zapominając o hicie nad hitami : Krzyżakach oraz Potopie.
    Bajki właśnie po to są, żeby leczyć, pocieszać, pomagać z czegoś wyzdrowiec.
    Teraz popadliśmy w nawrot ciężkiej choroby narodowej.

  244. @Qba
    Udowodniłeś ponad wszelką wątpliwość, że nie warto z tobą rozmawiać.
    I przypomniała mi się scenka ze ‚Znaczy Kapitana’ – jak to chłopczyk tupał nóżką i krzyczał: stety! stety!
    Niestety.

  245. Aż trudno uwierzyć, a jeszcze trudniej zaakceptować.
    https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/nie-bylo-mowy-o-czarach-na-dzieciach-rekolekcje-do-prokuratury,260,4527
    Nareszcie rodzice zareagowali, ale czy nie za późno?
    *
    Witaj wujaszku Waniu i nie daj się w żadną koronę ubrać!

  246. @mag
    7 marca o godz. 11:31

    Przypisano mi przeróżne wykroczenia, których – według mnie – nie tylko nie popełniłem, ale nawet się do nich nie zbliżyłem.
    Przykład. Zaczynając studia miałem kolegę, który był rewelacyjnym krótkofalowcem. Poza tym nic nie wiedział i nie chciał wiedzieć. Oczywiście mało kto z nim utrzymywał kontakt. A ja z nim gadałem bardzo często, mimo iż nie parałem się krótkofalarstwem. Stwierdziłem natomniast, że ludzie z pasją mają bardzo interesujące podejście do świata. O dziwo bez najmniejszych uprzedzeń i zahamowań.

    Nigdy nie twierdziłem, że wieś była lub jest idealna, a przynajmniej porównywalna z miastem. Nie ma co porównywać. To inne światy. Obowiązują inne kryteria, a nawet inna moralność. Ale oba te światy stworzone są przez ludzi. I – jak wszędzie – trafiają się wśród nich bardzo interesujące egzemplarze.

    I tylko o tym pisałem, protestując przeciw potępianiu wsi całościowo. Tym bardziej, że stosowane przy tym kryteria postępu, kultury, otwartości, itd. są absolutnie jednostronne i nie uwzględniają specyfiki innych skupisk ludzkich, a konkretnie wsi. Mało tego, te same kryteria użyte w stosunku do mieszkańców miast wykażą, że średnia inteligencji/moralności/otwarcia/ itd. jest przeraźliwie niska (jak napisał Tanaka – 80% ludzi to durnie).

    Kryterium „kultury” jest przy tym szczególnie śliskie. Przykładowo: osoba z miasta ma perfekcyjne maniery ale oszukuje dla kariery, a osoba ze wsi ma bardzo kiepskie maniery ale jest do bólu uczciwa.

  247. @wujaszek wania
    Wszelki duch pana boga chwali! Czym się wujaszku, bo musimy doczekać upadku czarnej komuny.

  248. Ewa-Joanna
    7 marca o godz. 12:55

    Tak, nareszcie zareagowali ! Ale te praktyki wszelkich sekt muszą być jak najszybciej prawnie zabronione. Oczywiście oni się zawsze będą chcieć powoływać na swobody praktyk religijnych, ale są granice wszystkiego.
    I te lata swobód sekty kk jest widoczny chociażby na tym przykładzie podanym przez ciebie.

  249. @Ewa-Joanna
    7 marca o godz. 12:46

    Udowodniłeś ponad wszelką wątpliwość, że nie warto z tobą rozmawiać.

    Błogosławieni ci, którzy nie mają wątpliwości.
    Szkoda. Ceniłem Twoje wypowiedzi, z którymi się na ogół zgadzałem. Dlatego zwróciłem uwagę na tej jeden raz, gdy coś zgrzytnęło.
    Znaczy na ludziach też się nie znam.

  250. @Ewa-Joanna
    Tej Twojej katechetce (mam nadzieje, ze mloda) przydalby sie anal gang banging by bunch of huge black dicks.

  251. @wujaszek wania
    Totally behind you. Je…bac wszelka katobolszewie. Zawsze i wszedzie.

  252. Ordo Iuris to wierzchołek góry lodowej – nowa książka Klementyny Suchanow.

    (Ordo Iuris) to tylko jeden z elementów układanki, składających się na Agendę Europe i inne fundamentalistyczne sieci, dziwnie powiązane z sektami lub Kremlem, które przeprowadzają konserwatywną rewolucję, mającą odebrać nam prawa człowieka, by zaprowadzić do autorytaryzmu.

    Ten plan jest realizowany przez organizacje fundamentalistów w różnych częściach świata, którzy regularnie się spotykają i wymieniają doświadczeniami. Małymi kroczkami, ograniczeniami to tu, to tam, które mogą się wydawać przypadkowe, ale są częścią większej całości.(…)

    Zakaz przerywania niechcianej ciąży to nie wszystko. To tylko krok na drodze do wprowadzenia reżimu quasi–wyznaniowego, od zakazu edukacji seksualnej, przez wyłączenie „jednorazowego” pobicia z definicji przemocy domowej, po zakaz rozwodów. A wszystko to ze sporym udziałem Rosji, która sponsoruje nie tylko zjazdy konserwatystów, nazywane dla niepoznaki kongresami rodziny, ale i wspiera działalność części organizacji anty-aborcyjnych w poszczególnych krajach. Podobnie jak czyni to obecnie z grupami prawicowymi, nacjonalistycznymi czy faszystowskimi.

    Przecież nikt się nie zgodzi na zakaz rozwodów. (…)

    Oczywiście nikt z dnia na dzień nie uchwali ustawy delegalizującej zakończenie małżeństwa. To się będzie działo stopniowo. Już teraz są próby wprowadzenia przymusowej mediacji między małżonkami, którzy chcą się rozwieść. Na pierwszym etapie chodzi o utrudnienie rozwodu. I takie propozycje – często na poziomie rozporządzeń rządu, a nie ustawy – będą się mnożyć. Na początku roku Ordo Iuris ogłosiło, że organizuje debatę „Czy czas zakazać rozwodów?”. Pod wpływem krytyki opinii publicznej zmienili tytuł, ale przecież nie zmienili swoich celów. (…)

    Dzisiaj wojna może się toczyć bez armat. I tak jest w tym przypadku. Do serca powinni wziąć to sobie zwłaszcza mężczyźni, często zafascynowani militariami. Najwyższy czas, by zdali sobie sprawę, że Polski trzeba dziś bronić nie w mundurze, ale na przykład dołączając do manifestacji kobiet lub występując z otwartą przyłbicą na wywiadówkach szkolnych za edukacją seksualną. Bo tu przebiega front.

    https://natemat.pl/301139,czy-ordo-iuris-to-sekta-jakie-znaczenie-maja-jej-projekty-ustaw-i-kontakty?force_rwd=1

  253. @Szarlo
    Tez mnie zastanawia. Moze na miejsce Kurskiego dadza Macierewicza czy innego Suskiego.

  254. @Qba 7 marca o godz. 12:58
    Nie ma sensu tłumaczyć, że nie jesteś wielbłądem…
    Jesteś nietuzinkowy. Nie każdemu się to podoba.

  255. Bubekro
    6 marca o godz. 22:43

    Tadam! Tak jest, odbywa się Największa Boza Bitwa Przedwieczności : hufce aniołów starły się z koronawirusem na świetliste miecze i wirujące topory.
    Z tym, że koronawirus też jest Dziecko Boże i ma właściwości angielskie.

    To o co się właściwie rozchodzi?

  256. Modlitwa – niezrozumiałe ciągi sylab
    Pytanie do księdza dotyczące rekolekcji dla dzieci przeprowadzonych w diecezji cieszyńskiej w wybranym kościele

    Co mówił ksiądz do leżących dzieci? Jaką treść przekazywał, w jakim języku? Z relacji rodziców uczestników wynika, że grupka trzech osób przemawiała nad dzieckiem w niezrozumiałych językach. Czy to były to języki istniejące, używane, czy abstrakcyjne, nic nieznaczące dźwięki? Różne, czy wszyscy mówili to samo?

    Odpowiedź księdza

    Modlitwa w językach, która czasem towarzyszy modlitwie w Duchu Świętym, może być podobna do rzeczywistych języków lub przybierać postać niezrozumiałych ciągów sylab (czasami bywają rozpoznawane jako pojedyncze słowa lub frazy istniejących języków). Rzadko zdarza się, że modlący się wypowiada sensowne zdania w języku, którego się nie uczył (jest to tak zwana ksenoglossa). Taki sposób mówienia do Boga jest rodzajem modlitwy uwielbienia. Ponieważ modlitwa ma służyć dobru osoby w niej uczestniczącej, dlatego księża i animatorzy przede wszystkim słuchają i rozeznają, co mówi dana osoba o doświadczeniu Boga i Jego łaski.”

    Mój komentarz, c.d.
    Przeczytałem pytania i odpowiedzi przedstawiciela kurii w sprawie rekolekcji.
    Wszystkie są nie na temat.
    Wypowiedź księdza jest zadziwiająca, nie z tej ziemi, przypominająca składnią oraz strukturą wyjaśnienia udzielane w jakichś trudnych sprawach ludowi przez PiSowskich polityków.
    Tak samo nie na temat. Taka sama logika. Taka sama nadrzeczywistość.

    Pewna różnica wystąpiła. Kaczyński mówił o ojkofobii, a ksiądz o ksenoglossie. W obu przypadkach ma zadziałać magia słowa.
    Niezrozumiałe ciągi sylab.
    Pzdr, TJ

  257. Qba
    Uszy do góry. Nie jesteś wielbłądem. Popieram opinię o tobie Namargineski.

  258. Tejot
    7 marca o godz. 15:42

    Bełkot „modlitwą uwielbienia”!

    Ludzieeee, jak ja kocham kler!!!

  259. Tanaka
    7 marca o godz. 16:59
    Tejot
    7 marca o godz. 15:42

    Bełkot „modlitwą uwielbienia”!

    Mój komentarz
    Że ten ksiądz jak również jego zwierzchnik, który pewnie to aprobował, nie zdają sobie sprawy z tego, co plotą, że ich wyjaśnienia niczego nie wyjaśniają, a szerzą wątpliwości wśród wiernych co do (nie, nie modlitwy), a ilorazu inteligencji, którego wymodlić się nie da.
    Pzdr, TJ

  260. Qba
    7 marca o godz. 12:58
    osoba ze wsi ma bardzo kiepskie maniery ale jest do bólu uczciwa.
    Przykładowo to osoba ze wsi może mieć bardzo kiepskie maniery ORAZ być wyjątkowo utalentowanym cwaniakiem. Aby nie używać dosadniejszych słów. Posiadać wyjątkowo dobrze rozwiniętą zdolność tzw. radzenia sobie w życiu. Przeprowadzka do wielkiego miasta wybitnie w tym pomaga, bo zapewnia anonimowość co dla osoby ze wsi jest równoznaczne z bezkarnością.

  261. @zza kałuży
    7 marca o godz. 17:26

    Zgadzam się. Ale nie wiem co chcesz przez to wykazać. Że takie osobniki bywają na wsi? Oczywiście, są wszędzie.

  262. https://obserwatorpolityczny.pl/czy-jestesmy-w-punkcie-zwrotnym-historii/
    ” Proszę więc nie mieć złudzeń, Zachód jaki znamy – jak po Kongresie Wiedeńskim, będzie się prosił o rosyjską obecność i pomoc. Osamotniona, słaba, starzejąca się i nieudolna Europa potrzebuje przywództwa. W obecnych warunkach geopolitycznych – wybór może być tylko jeden. Przywódcą systemu państw mających wspólne interesy, powinien być przywódca najsilniejszego z nich. Kiedyś był to Imperator Aleksander I Pawłowicz (Александр I Павлович) Car Rosji (Cesarz i Samodzierżca Wszechrosyjski). Dzisiaj tę rolę może pełnić tylko Prezydent Federacji Rosyjskiej, którego oferta o wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa, rozwoju i dobrobytu od Lizbony do Władywostoku – nadal jest aktualna.
    (…)
    ma najskuteczniejszą dyplomację i rządzi nią najpotężniejszy człowiek na świecie. Czy można sobie wyobrazić lepszą nadzieję na przetrwanie? Zwłaszcza, że Rosja nie jeden raz uratowała Zachód, w tym kilka razy przed nim samym… Przy czym uwaga, jak już się zacznie, to co eufemistycznie określamy jako “zabawa”, to Rosja nie będzie potrzebowała nikogo, a wówczas wielu będzie chciało się dostać pod jej parasol ochronny…”
    ……………………….
    No proszę, jak Gorbaczowowi udała się pieriestoijka i głasnost , no to dawaj … „Wieje wiosna ze Wschodu”. https://www.youtube.com/watch?v=XM2FSf5IQa8

    Wieje wiosna od wschodu
    Wieje wiosna na dobre
    Kocham wiosnę, moją siostrę
    I twe oczy modre
    Może wiosna też u nas
    Już na dobre zagości
    Może wreszcie zrejterują
    Stróże kłamstwa i ciemności
    Władimi, ta piosenka dla ciebie
    Co ty nowe reformy
    Władimir, ty wprowadzisz nowy spokój
    Nie Angielski, nie Francuski, bo ty Rosyjski bohater
    Są już tego powody
    Żeby stwierdzić niezbicie
    Wieje wiosna
    Wieje ze wschodu
    Nowy sposób na życie
    Wieje na wiosna
    A wiosna
    żyje się zdrowiem
    Może skończą się…

  263. Aby nie było, że tradycyjna kultura ludowa polskiej wsi nie miała na mnie żadnego wpływu. Miała, miała. Kiedyś, w zamierzchłym dzieciństwie (pewnie był to wiek do niedawna w Polsce gimnazjalny) odwiedził nas w mieście kuzynek w podobnym do mojego wieku. Pooglądał moje drewniane klocki, plastykowe żołnierzyki, kolejkę elektryczną, regał z książkami na pół ściany, samochodziki na linkę i enerdowską, pompowaną rakietę na wodę.

    Zapamiętał i jak go później w ramach dyplomatycznej rewizyty odwiedziłem w domu na wsi pochwalił mi się jego pokojem i jego kolekcjami. Puszek i butelek po alkoholach. Najbardziej był dumny z tych zagranicznych. Ta kolekcja tak mi się w pamięć wbiła, że niczego innego z owej wizyty w jego domu nie zapamiętałem. Bardzo też mi zaimponowała, bo po powrocie do Wrocka postanowiłem, że ja też będę miał taką samą albo i lepszą kolekcję.

    Moja mama nie wiedzieć czemu z bardzo umiarkowanym entuzjazmem podeszła do planów budowy wartościowej kolekcji i z pożałowania godnym uporem postawiła nieprzekraczalną tamę znoszeniu do domu i mojego pokoju aktualnych szklanych butelek i metalowych puszek. Po długich negocjacjach zgodziła się tylko na wkładanie butelek do wypełnionej wodą wanny, odmaczanie etykietek i na suszenie etykietowych dzieł sztuki między gazetami przyciśniętymi tymi moimi stosami bezużytecznych książek.

    Butelki wypraszałem zaś osobiście we wrocławskich restauracjach, z których najmilej wspominam te hotelowe, gdyż ich wybór trunków był nieporównanie bardziej atrakcyjny. Mama tolerowała stosy odmakających butelek w domowej wannie zadziwiająco długo, no ale w końcu sam zdałem sobie sprawę, że moje kolekcja etykietek urosła do takich rozmiarów, że kuzynek nie ma ze mną żadnych szans. Niestety nigdy do jego drugiej wizyty w naszym mieszkaniu nie doszło i nie dane mi było obserwowanie jego „zbielałego oka”.

    Po latach dowiedziałem się, że kuzynek się zapił na śmierć, no ale to zabrało mu wiele lat i wcale nie nastąpiło w młodości. Wiązanie dziecinnego hobby z jego dorosłym alkoholizmem jest zatem całkowicie nieuzasadnione. Tym bardziej nieprawnione są wszelkie gdybania na temat zainteresowań i sposobów spędzania wolnego czasu przez rodziców kuzynka oraz przez jego dziadków.

    Polska wieś kulturo ludowo stoi i stać będzie. Nawet jak to stanie jest leżeniem w rowie.

    Dla wyjaśnienia – nie wszystkie z tej gałęzi rodziny sie zapiły, nie wszystkie. Niektóre cieżko praco doszły do ogromnej farmy tuczników i zostały sie wielokrotnymi milionerami. Zajęło to dużo lat i mase pracy ale do majątku doszły ogromnego. Tymi tucznikami.

    Chociaż czasami jak się zastanowić nad życiem spędzonym w rytmie tuczenia świń to człowiekowi ochota na wszelkie mięsko odchodzi. I metraż rezydencji oraz rodzaj i ilość limuzyn nie imponuje. Zresztą w tamtym przedsiębiorstwie zarówno rezydencja jak i osobista motoryzacja to mały pikuś w porównaniu z wartością majątku produkcyjnego.

  264. @Nefer 5 marca o godz. 20:38
    I ❤ Phil Collins

    Kiedyś dobry znajomy/kolega tak podsumował moje nad Philem zachwyty:

    -Przyznaj się, ty chyba to do jego muzyki robiłeś? 😉

  265. Ale wiecie co moi mili, cały czas (no może robię sobie przerwy) sprawdzam jak się mają sprawy we Italii, bo tam chciałem spędzić wakacje. Nie chce mi się wierzyć, że Włosi wpadli w taki korkociąg histerii koronkowego wirusa. Fakt, jest sporo przypadków, ale do jasnej anielki, zwykła grypa zbiera większe żniwo. Co jest? Nawet już mnie nie cieszą przeceny różnych wycieczek po Sycylii (to tam chciałem się wybrać), ogarnia mnie smutek. Nie panikuję, nie takie rzeczy ze szwagrem po pijaku się robiło.
    Qrwa, ludkowie, czy ludzie oszaleli, chcą za wszelką cenę katastrofy?

  266. https://www.onet.pl/?pushmedia=10f6239eaadb546&utm_source=browser_viasg_wiadomosci&utm_campaign=allonet_00d_10f6239eaadb546&utm_medium=push&srcc=ucs&pid=64baa4dd-c738-46ed-8b9f-1708a20111c1&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2
    Zmarł Ludwik Stomma, wieloletni felietonista tygodnika „Polityka”. – Odszedł jeden z najmądrzejszych ludzi, jakich znałem; wielki erudyta i patriota, serdeczny przyjaciel Ludwik Stomma. Męczył się z chorobą dłuższy czas, bywał już po drugiej stronie ale wygrywał, teraz nie dał rady. Odpoczywaj Ludku w pokoju – stwierdził Wojciech Sadurski
    ………………………………..
    Przedwczesna śmierć, człowieka co nie szczędził Polakom prawdy o nich samych.
    Wielka szkoda. Czytałem jego książki.

  267. fragment reportażu:
    „W odciętym od zasięgu telefonicznego klasztorze, po całym dniu modlitw, ośmioklasiści w odświętnych strojach podchodzili do grupki dorosłych, którzy kładli im ręce na ramiona i mówili w niezrozumiałym języku. Niektóre dzieci mdlały, inne miały drgawki, a potem przez kilka dni popłakiwały bez powodu. Kuria nazywa to zjawisko „spoczynkiem w Duchu Świętym”.”

    KLER FIZYCZNIE I PSYCHICZNIE GWAŁCI DZIECI I MŁODZIEŻ!
    Religijni Rodzice powinni być surowo karani za współudział w przestępstwie znęcania się besti w koloratkach i w habitach nad dziećmi.

    Moim zdaniem dzieci zostały znarkotyzowane substancjami o przedłużonym działaniu, a narkotyki prawdopodobnie podawano im w pożywieniu.
    Wyobrażam sobie co działo się w nocy, podczas snu dzieci i ile z nich było molestowanych.
    Wszystkie religie i ich kościoły to przestępcze sekty, to cywilizacje zła i śmierci, które powinny być zdelegalizowane i zakazane we wszystkich krajach.
    Czytając ten reportaż utwierdziłem się w przekonaniu, że ludzie religijni to prymitywny, tępy „boży” ludek.

    https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/nie-bylo-mowy-o-czarach-na-dzieciach-rekolekcje-do-prokuratury,260,4527?fbclid=IwAR1KcWRx5G0S0QLuniJveL0I3BAlz_6dPzf82eXD7oKxIH0t8sbtQq-Ak5A

  268. Pocztówka (niestety angielskojęzyczna) z przeszłości, na temat koronkowego wirusa:

    A Pandemic Killed Trump’s Grandpa. This One Could Destroy His Presidency.

    https://www.yahoo.com/news/pandemic-killed-trump-grandpa-one-094543833.html

  269. https://www.tygodnikprzeglad.pl/polska-ludowa-ktorej-wzrastalem/
    Doprawdy nie byli Polacy narodem zastraszonym i zdeptanym
    ……………………..
    „W roku 1963 Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza wydała wspomnienia ks. Leonarda Świderskiego „Oglądały oczy moje”, w których oskarżał on biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka o współżycie seksualne z zakonnicami (m.in. z sercanką, siostrą Domicelą) i inne czyny lubieżne. Bp Kaczmarek nie był postacią nieznaną, gdyż podczas okupacji zachowywał się dwuznacznie, na pograniczu kolaboracji z administracją niemiecką, w czasach stalinowskich został natomiast skazany w sfingowanym procesie, co kreowało go na męczennika. Nic więc dziwnego, że podczas audiencji udzielonej przez kard. Stefana Wyszyńskiego posłom z Koła Poselskiego Znak jeden z nich zapytał, co należy sądzić o zarzutach ks. Świderskiego. „Nic – uciął krótko prymas – to są wewnętrzne sprawy Kościoła”. W tymże 1963 r., w Laskach, odbył długą rozmowę z Wyszyńskim filozof Leszek Kołakowski. W relacji z niej dla Władysława Gomułki pisał: „Wrażenie ogólne, jakie wyniosłem z tej rozmowy, było takie, że jest to człowiek ograniczony i mierny, którego obchodzą niemal wyłącznie interesy instytucji kościelnej, niewrażliwy zupełnie na istotną problematykę współczesności, która skądinąd znajduje zrozumienie w bardziej otwartych kołach katolickich…”.”

  270. Ludwik Stomma nie żyje.
    Kiedyś pisał w Polityce, ostatnio, wiele lat, w Przeglądzie.
    Zawsze go czytałem.

  271. zza kałuży
    7 marca o godz. 18:24

    Tylko bez mental image 😛

    Phil był zawsze, zawsze wracam, obojętnie Genesis czy bez. Chociaż za „But seriously” nie przepadam, przesłodzone jakieś.

    To rzekłszy słucham właśnie „Dude looks like a lady” i „Rag doll”

  272. Optymatyk
    7 marca o godz. 19:24

    Posłowie katolicy przyszli do swojego wlasciciela, kardynała Wyszyńskiego, pytając co mają myśleć.
    NIC! Krótko orzekl ich właściciel.

    I jak tu nie kochać katolika który nic o niczym nie myśli i dlatego ma przyrodzona godność!
    A nasz przyjaciel Wyszyński jest, jak zawsze, sobą. Dlatego wyprodukował Wojtyłę, który też zawsze jest sobą.
    I dlatego te skutki.

    A Kaczmarka Wyszyński przerzucił do Gdańska, żeby był Święty Spokój.

  273. Nefer
    7 marca o godz. 20:10

    Dla mnie „Do you remember” i „Against aal odds” it the best.
    A Gienkami (znaczy Genesis) to chyba … Entangled, a poza tym wszystko w pierwszym składzie.

  274. Nefer
    7 marca o godz. 20:10
    errata do ślizgów po klawiaturze: „..all odds” i is the…

    Poza tym nie widzę osłabiającego wpływu odkażacza przeciwwiarusowego… mniam..

  275. .. a tak w ogóle…
    jeżeli przyjąć za wielce prawdopodobny rozwój wypadków zapowietrzenia w stylu lombardzkim, to chyba już na tym etapie można by tzw. wybory majowe skreślić z kalendarza i przerwać trwonienie publicznych (teraz, bo przed opodatkowaniem były jednak „czyjeś”) pieniędzy na tzw. kampanie.
    Wiecie, tak sobie piszę, na Berdyczów…

  276. scrambler
    7 marca o godz. 20:24

    Od Against all odds wszystko się zaczęło. Potem Face value i No jacket required. Do you remember też lubię. Throwing it all away, If leaving me is easy, I don’t wanna know, In too deep, i tak dalej… w kółko można, YouTube nie wie co mi polecać 🙂

    Odkażacz, powiadasz:)

  277. scrambler
    7 marca o godz. 20:34

    Objazdówka powiatowa w remizach się skończy. A te 2 miliardy to czytam że rocznie mają być przyznane, razem wyjdzie 10.

  278. Nefer
    7 marca o godz. 20:56

    Pal 6ć te objazdówki, ale przeca one są deptane przez PAD-a i antyPAD-a! Objazdówkowy bal na Titanicu, tyle, że z przewagą nicu i picu.
    A za rogiem biohazard z krainy łuskowców!
    Chciałbym zwrócić czytajostwu „uwagie”, że mao w tym troski oj mao. PAD pokazał faka chorym na raka (moje, nie Qby). A co pokazują inne antyPADy? Jak osmarkane dzieci (też chore na wiarusa?) dają się podejść i gorzej niż PAD na zardzewiałym końskim peronie przyklepują w swojej stajni Augiasza prawie jednogłośnie świadectwo własnego kunktatorstwa. Taki fak „spod fortucha”. W Lombardii też był pełen luzik, spoko, karpie jem (czy jakośtak?). I co? … Chyba za dużo się w The Lancet naczytałem… Jakby kogo interesowało … to mogę coś więcej napisać. Ale nie! Bez paniki. Bez rozsiewania paniki. Tzw. szczypionka już w drodze, tzn skleili jakiś lepik i testują teraz na braciach mniejszych. Za 2-3 m-ce doją do większych. Znaczy w maju – czerwcu. No to urn!

  279. Nefer
    7 marca o godz. 20:56

    … kurde, śliskie te klawisze, oj śliskie…
    No to do urn!
    miało być.

  280. Nefer
    7 marca o godz. 20:56

    … a zapomniał zapytać: Entagled słuchała? Nie? Oj szkooda, szkooda…

  281. Wirus z koroną i media.
    Hiobowe wiadomości z Włoch.
    Od paru dni trudno znaleźć informacje o wzrastających zachorowaniach w Chinach w tym w „wiodącym” Wuhan…
    Za to wiadomość ,że tamże zawalił się budynek.
    Eksperci-virusolodzy co jeden to nieco inna opinia. Niekiedy sprzeczne o tzw. 180°.
    Piszą ,że biliony (nie miliardy) $ na giełdach zostały stracone.
    Stracone? Wyparowały , tak po prostu?
    Na granicy Grecja-Turcja dramatyczne sceny. Następna fala
    szykuje się do szturmu na rozkajorzoną Europę.
    NZZ pyta czy Orban i Kaczyński nie mieli racji.

  282. scrambler
    7 marca o godz. 21:20

    No so, zaraz nadrobi

  283. @Tanaka
    7 marca o godz. 20:19
    Mnie bardziej podobało się zadnie L. Kołakowskiego o „Prymasie Tysiąclecia” poddaństwa narodu polskiego Rzymowi. Takie prymitywy ludzkie, właśnie, zarządzają ludzkimi duszami, umysłami, to raczej niestosowne wyrażenie. No ale sami chcieliście?
    No to macie, jakieś tam ryby w tomacie.
    Czytałem wiele lat temu książkę L. Świderskiego, swego rodzaju cymuś.

  284. zezem
    7 marca o godz. 21:29

    Zacząć by należało od tego, że z Chin generalnie docierają TYLKO takie informacje, jakie CHCĄ, żeby docierały. Mleko się wylało dość dawno temu.
    Taka przypowiastka: w latach 70 mój wujek – wówczas inspektor czegośtam w instytucie (ha!) upraw doświadczalnych (2 x ha!) nadzorował tzw program naukowy. No, modyfikacje genetyczne to nie były, raczej odmiany świecące różnymi takimi paciorkami od Mendelejewa. Po zakończeniu tzw. sezonu wegetacyjnego nakaz był owe płody rolne unicestwić (dół, wapno albo jakaś podpałka). Przyszedł termin, pojechali na te specjalnie oznakowane areały … , a tam już po wykopkach. Znaczy okoliczni nie dali się żywności zmarnować.
    W Chinach jest dużo więcej tych okolicznych. A wszyscy rozsmakowani w prawie wszystkim, takie to francuzy. Kto pozna, że to z upraw czy hodowli pod specnadzorem? Smakuje tak samo, a może i bardziej.

  285. @scrambler

    O rany, co to za Willy Wonka I fabryka czekolady :/ włącz sobie lepiej Throwing it all away

  286. @ Tanaka
    7 marca o godz. 11:51

    ” a w samych powiatach bywały albo porządne kina, albo sale w których można było filmy puszczać.. Były powiatowe ośrodki kultury”

    Również gminne, a i dotykała ta salowa/domokulturowa infrastruktura (z projektorem) wsie, które gminami nie były. Nawet był film temu fenomenowi poświęcony z niejakim Pieczyńskim.

  287. scrambler
    7 marca o godz. 21:45
    że z Chin generalnie docierają TYLKO takie informacje, jakie CHCĄ, żeby docierały.
    Co do informacji typu „TYLKO” śmiem twierdzić ,że dotyczą nie tylko Chin ale sporej większości w tym tzw. demokracji (ale to już zupełnie inny temat).

  288. Nefer
    7 marca o godz. 21:50

    Jest pora na Wonka i jest na Dominos (niepizza) :
    https://www.youtube.com/watch?v=jLPHz8KT9No

    U Wonka w czeko jest nadzienie. Wielosmakowe.

  289. @Ramschel
    7 marca o godz. 14:26

    W oryginale „…stare baby i kler”, ale teraz wszystko jakieś takie gładsze.

  290. zezem
    7 marca o godz. 22:06

    Ale z Chin jakby bardziej, nieprawdaż? Akurat w kwestii aktualnego zapowietrzenia. Prawa autorskie.

  291. Optymatyk
    7 marca o godz. 21:38

    Te prymitywy szantażuja od 2000 lat. Mianowały się specami i sędziami od „moralności”.
    Michnik, facet który zapłacił spora cenę za swoją opozycyjność, do tego intelektualista, jest śmiesznie i smutno zarazem nierozumny gdy gada, że kościół jest dobry, bo w nim ludzie dowiadują się co dobre a co złe. Nooo, dowiadują się, dlatego mamy taki popieprzony, zdeprawowany kraj i miliony ludzi nienawiszacych innych ludzi, a to same katoliki. Kaczyński z pisoidami zrobił kłamstwo, pomówienie, łamanie praw i nienawiść zasada państwowa, a biskupi co ciągle pitolą, że mają monopol na pilnowanie moralności w państwie sami należą do gangu razem z Kaczyńskim i nic nie słychać, żeby mówili jaki to śmiertelny grzech dzielić, poniżać ludzi, okłamywać ich, okradać i siać nienawiść
    . Taka katolicka moralność i dobro. Czyli gow. o.

    O jakiej książce mówisz, bo nie wiem, czy nadążam

  292. @Tanaka
    7 marca o godz. 15:33

    Z kranów Sanctus jeszcze nie leci, ale pracują pewnie już nad tym cudem, co by ostatecznie pogrążyć Tuska.

  293. scrambler
    7 marca o godz. 22:08

    No już lepsze, skojarzyło mi się z Big Log Roberta Planta (przez to aktualnie na słuchawach)

  294. Trochę muzycznej degrengolady na dobranoc

    https://www.youtube.com/watch?v=wz8NiUGTJs0

  295. Nefer
    7 marca o godz. 22:20

    .. że co?Cepelin? A co mi tu Paani z jakimś Niemcem? Może jeszcze po niemiecku? Ale, nie noooo… chyba, że tak, jak tak:
    https://www.youtube.com/watch?v=fOEQTJV_3-w

    … ilość odkażacza w odkażaczu jest zacna.

  296. Widzisz Qbauszu jak dostales po uszach od mieszczuchow za roztaczanie sielankowych wizji i za plebejskie ciagoty. Spiesze ci wiec z odsiecza z pomoca twojego ulubionego gatunku literackiego nie pomny na to, ze wysylasz mnie do Moskwy i Bruxsselki po alpage. Mam nadzieje, ze w codziennych kontaktach z ludzmi nie przemawiasz wierszem. To moze w szybkim czasie doprowadzic do pojawienia sie sanitariuszy w bialych kitlach ze strzykawka w reku. Ale nie chcac tlumic twych poetyckich zapedow, oddaje glos Tuwimowi:

    Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
    Zgroza zimowa, ciemne konanie.

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
    I wszystko widmo. I wszystko fantom.

    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
    Krawacik musną, klapy obciągną
    I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
    Taką wiadomą, taką okrągłą.

    I oto idą, zapięci szczelnie,
    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
    A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
    Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

    Jak ciasto biorą gazety w palce
    I żują, żują na papkę pulchną,
    Aż papierowym wzdęte zakalcem,
    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford… że kino…
    Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
    Warstwami rośnie brednia potworna,
    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

    Głowę rozdętą i coraz cięższą
    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
    Łbem o nocniki chłodne trącając.

    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
    Spodnie na tyłkach zacerowane,
    Własność wielebną, święte nabytki,
    Swoje, wyłączne, zapracowane.

    Potem się modlą: „od nagłej śmierci…
    …od wojny… głodu… odpoczywanie”
    I zasypiają z mordą na piersi
    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

    Musze przyznac, ze nie mam wiekszego rozeznania co ma do zaoferowania dzisiejsza polska wies. Moge tylko mowic o antypodzkim doswiadczeniu. Przez prawie dziesiec lat mieszkalem na australijskim zadupiu w buszu na 30ha hobby far. Byl to chyba jeden z najpiekniejszych okresow w moim zyciu i gdyby nie ciagle zagrozenie pozarem w polaczeniu ze slabnaca tezyzna fizyczna, pozostal bym tam chetnie do konca swych dni. Wspaniala, zawsze pomocna miejscowa spolecznosc, wiele swiat i imprez spedzonych wspolnie z miejscowymi farmerami, z ktorymi utrzymuje do dzis kontakt. A wiec wies, wies i raz jeszcze wies, przynajmniej na Antypodach.

    W tej calej polemicznej wymianie pogladow na temat gdzie jest wiecej durniow na wsi czy w miastach odpowiedz nasuwa sie sama. Oczywiscie, ze w miastach juz chocby ze wzgledu na wieksza liczbe ludzi w aglomeracjach miejskich. To jednak byloby duzym uproszczeniem. Zabraklo mi bowiem zasadniczego kryterium bardziej poglebionej oceny procentowej dystrybucji glupoty przy braku definicji pojecia samej “madrosci” . Nie pokusze sie o definicje tego wielce zlozonego zagadnienia, proby takie podejmowalo wielu przede mna z wiekszym lub mniejszym sukcesem. Ogranicze sie jedynie do stwierdzenia, ze madrzy ludzie mowili zawsze jedno, a durnie, stanowiacy znakomita wiekszosc, robili dokladnie na odwrot. Stad, zapewne nieustajaca aktualnosc slow Woltera: “Nous laisserons ce monde-ci aussi sot, aussi méchant que nous l’avons trouvé en y arrivant.” (odejdziemy z rownie glupiego i zlego swiata jak ten, jaki zastalismy przy urodzeniu). Temat rzeka, mogacy zostac przyczynkiem do niejednego platonskiego dialogu, lub stac sie najkrotszym wstepniakem pt “Czym jest madrosc?”

  297. @Aborygen
    7 marca o godz. 23:12

    Dzięki.

    Bo mądrość, proszę Antypoda,
    Każdy Polak od dziecka posiada.
    Jednak panuje powszechna zgoda,
    Że nie dotyczy to żadnego sąsiada.

  298. @Tanaka
    7 marca o godz. 22:14
    „O jakiej książce mówisz, bo nie wiem, czy nadążam”
    ……………………………
    „W roku 1963 Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza wydała wspomnienia ks. Leonarda Świderskiego „Oglądały oczy moje”, w których oskarżał on biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka o współżycie seksualne z zakonnicami (m.in. z sercanką, siostrą Domicelą) i inne czyny lubieżne.”

  299. W roku 1963 Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza wydała wspomnienia ks. Leonarda Świderskiego „Oglądały oczy moje”

    Na allegro do wyboru do koloru, zarówno pierwsze jak i nowsze wydania.

  300. @Optymatyk
    7 marca o godz. 23:48

    „W roku 1963 Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza wydała wspomnienia ks. Leonarda Świderskiego „Oglądały oczy moje”, w których oskarżał on biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka o współżycie seksualne z zakonnicami (m.in. z sercanką, siostrą Domicelą) i inne czyny lubieżne.”

    Przynajmniej ograniczał się (miejmy nadzieję!) do dojrzałych kobiet. Hipokryzja to mniejszy grzech niż molestowanie dzieci!

  301. @bubekró
    7 marca o godz. 22:18

    Z kranów Sanctus jeszcze nie leci, ale pracują pewnie już nad tym cudem, co by ostatecznie pogrążyć Tuska.

    A Włochom jednak poleciał! Wino znaczy się poleciało!

    https://www.telegraph.co.uk/news/newstopics/howaboutthat/3152623/Wine-flowing-from-Italian-taps-is-hailed-as-a-miracle.html

    Dlaczego mnie nigdy nie ma tam, gdzie się coś ciekawego dzieje!?. Kiedy młódka rozebrała się do naga w miejskim autobusie jakiś czas temu też mnie tam nie było 🙁 😉

  302. Biskup kielecki Kaczmarek (chyba o niego chodzi) ma na swoim koncie większe grzechy. Warto przeczytać jego list do wiernych, jaki wysmażył (w piekle) po pogromie kieleckim. Jeszcze lepszy tekst przekazał Amerykanom, na ręce ambasadora USA. Przy okazji przypomnę wymowne milczenie prymasa 1000 lecia (już świętego?). Zgodnie z biblijną przypowieścią pojawił się w tym horrorze ostatni sprawiedliwy, biskup Kubina. Ot moralność katolicka (koka).

  303. Optymatyk
    7 marca o godz. 18:09

    To, czy tak się stanie jak opisujesz, jest nadzwyczaj ciekawym zagadnieniem prognostycznym. A jednocześnie jednym z głównych zagadnień geopolitycznych i cywilizacyjnych.
    Trafne jest stwierdzenie, że Rosja ratowała Europe przed samą sobą. Sekwencja zdarzeń i ich powodów (!!) w latach poprzedzających II wojnę dobrze to pokazuje, jeśli się ma oczy do patrzenia, połączone z rozumem.
    Nb. Czesi uważają, że II wojna zaczęła się ostatecznie w Monachium i dniu jej inauguracyjnego skutku : ataku Hitlera na Czechosłowację przy poparciu Anglii i Francji. Oraz z udziałem drobniejszego agresora – Polski.
    Tym samym Czesi odbierają Polsce wybitny honor i światowe gwiazdorstwo bycia pierwsza ofiarą wojny.

    Wracając do adremu. Europa się starzeje, acz nieco względnie. Może bowiem czerpać z imigrantów. Może, ale nie bardzo chce. Jak nie będzie miała wyjścia, to zechce.
    Rosja też się starzeje, ale dużo łatwiej jej czerpać nowe siły, co najmniej z obszaru dawnego ZSRR. Połowa Ukraińców którzy zniknęli z Ukrainy wskutek wolności przeprowadziła się do Rosji.
    A ponieważ Ukraina jest w stanie permanentnego rozkładu, zapewne kolejne wiele milionów przeniesie się do Rosji w następnych latach. Reszta znikającej Ukrainy kieruje się, przez Polskę, w kierunku zachodnim.
    Jednolita cywilizacja od Lizbony po Wladywostok (a raczej Pietropawlowsk Kamczacki) jest ciągłe pomysłem dosyć mgławicowym. Na razie za słabe są argumenty na rzecz takiego projektu. Ich sila wydaje się tkwić w jakimś interesie koniecznego zebrania się w wielkie cialo, by radzić sobie z innym wielkim cialem. Jak nic – z Chinami.
    Ale to hipoteza także niejasna. Rosja i Chiny mają mocne i trwałe wspólne interesy i dosyć dobrze się znają.

    Może zajść inna okoliczność : USA wydają się tracic swoją wydolność i łatwość rządzenia zwłaszcza siła ponad wszystkimi. Nie widać czynnika, który miałby to odwrócić. Redukcja takich możliwości będzie tworzyć proces podobny do procesu kurczenia się Brytanii. Niegdyś właścicielki prawie 1/3 świata i królowej morz. Dziś Brytania sama nie wie kim jest – co obserwujemy jako bezpośredni świadkowie – i kurczy się w sobie wycinając z Europy. Zdaje się, że nic o tym jeszcze nie wiedząc, chce być rakiem pustelnikiem co się zamknie w muszelce.
    Separując się od Europy, będzie skazana na płacenie ceny odium, jakie spada na USA, dostając ze stołu pańskiego niewielkie resztki.
    Być może i tak, że dla Eurazji największym problemem będzie padające na kolana imperium USA, miotane wewnętrznymi sprzecznościami, które z reguły przekładają się na agresywne kasanie. Los jak los Rzymu.

    Nie mniej ciekawa kwestia jest to, czy świat w perspektywie dalej miałby tendencje do posiadania hegemona, czy będzie kilku, w miarę równorzędnych głównych graczy.
    I takie pytanie : czy gracze ci będą w stanie równowagi między rywalizacja (o co?) a współpraca (klimat i globalne wymieranie oraz globalne zmiany nie do załatwienia bez głębokiej współpracy), czy któryś z nich będzie koniecznie chciał być ponad wszystkich.

    Chyba kryzys jaki sami na siebie ściągnęliśmy i dopiero weń wchodzimy będzie – w długiej perspektywie, ale może ona się okazać krótka – tworzył więcej przesłanek do współpracy.

  304. BWTB
    8 marca o godz. 8:01

    Masz może pod ręką tekst przemówienia Kaczmarka do wyznawców po pogromie kieleckim?

  305. scrambler
    7 marca o godz. 22:11 i zainteresowani
    https://www.youtube.com/watch?v=9PYKYjkqnGU

  306. Jeszcze w nawiązaniu do dyskusji wywołanej przez Qbę. Znalazłam ciekawy tekst na portalu Studio Opinii.
    „Ze wstydem przyznam – pisze autor – że w życiu bym się nie spodziewał, ile dobrych i ciekawych rzeczy dzieje się w polskich gminach. Nie mówi o nich żadna telewizja zajęta pyskówkami chamskich coraz bardziej polityków, aferami które coraz bardziej powszednieją, ewentualne pobicie sławnej aktorki przez jej dwuletniego kota”
    Calość tutaj:
    https://studioopinii.pl/archiwa/197326

  307. Niestety @Tanako nie mogę tu przytoczyć treści tego listu/odzezwy biskupa Kaczmarka. Można się z tym i innymi równie ciekawymi dokumentami z tej sprawy zapoznać w II Tomie książki Joanny Tokarskiej-Bakir „Pod Klątwą „. Ja mam tylko pierwszy tom, w którym atorka je przytacza i omawia.
    Polecam książkę, z której taki Duda, prezydent Polski mógłby się dowiedzieć trochę faktów z „walki” wyklętych.

  308. Zza kałuży
    7 marca o godz. 18:10

    Ta frapującą opowieścią o butelkach po zagranicznych trunkach przypomniałeś mi coś podobnego.
    Otóż w niezbyt dalekiej okolicy, pojawiła się silna ekipa budowlańców pochodzenia zagranicznego, z pewnym udzialem sił miejscowych. Okazało się szybko, że budują hotel zagranicznej marki. Znaczy – Zachód nad Wisłą. Ekipa budowlana, tak one mają, używała zawartości różnych butelek oraz puszek – aluminiowych! W kolorach i wzorach bardzo zagranicznych. Ludność okoliczna wybierała owe butelki i puszki ze smietnikow i starannie badała plac budowy z tą samą intencja, co wymagało większego poświęcenia osobistego, bo pilnowali porządniej niż nasi cięcie drzemiący po uraczeniu się zawartością butelki krajowej.

    Gdy hotel został otwarty, nastał czas który należałoby nazwać „złotymi żniwami” które co prawda kojarzymy z czymś nieco innym, ale jest coś wspólnego. Ekskluzywni goście zagraniczni, ekskluzywne panienki, ekskluzywne konferencje i kongresy, ekskluzywne restauracje, bary i klub nocny. Słowem : góry butelek po alkoholach światowych marek, puszek po piwie i bom – belkach także, oraz pudełka po złotych papierosach i cygarach.
    Powstał rynek pozyskiwania tych cennych artefaktów, wymiany, kolekcjonowania i urządzania pokazów domowych oraz osiedlowych, ku częstej zazdrości aspirantów do posiadania artefaktów.

    Mnie to jakoś słabo brało, bo bardziej brała mnie jazda rowerowa na łeb i szyję. Razu pewnego, zobaczyłem nielicha kolekcje tychże cudów Zachodu u osobistego wujka, który posiadł był specjalnej roboty półki pod sufitem, ciągnące się przez całe mieszkanie łącznie z łazienką i balkonem, a na nich setki tych obiektów pożądania.
    Jak już wziakem i zobaczyłem tą imponująca kolekcje, wymagająca intensywnego odkurzania, do której wuj nie miał już energii która zużywał na pozyskiwanie, więc okresowo robotę odwalała ciocia, jak to poczciwe kobiety muszą mieć w zwyczaju, gdy małżonek peregrynuje wśród gości z medalami owych artefaktów jak porożem dumnego myśliwego.

    No i to ostatecznie zgasili wszelkie hipotetyczne moje skłonności ku zbietactwu tego co w środku było całkiem puste i zastępcze. Coś niezastępczego i bardziej treściwego, a w postaci nieplynnej wydało mi się bardziej godne pożądania.

  309. Mag
    8 marca o godz. 10:45

    Jasne! Może nie tyle w ujęciu „gminnym” *ale szerzej samorządowym, lokalnym i regionalnym dzieje się najwięcej dobrego z tego co się w ogóle dzieje.
    Jest to poziom na którym jest najmniejsza odległość między twarzą polityka a twarzą wyborcy. Na poziomie rządu i parlamentu to abstrakt i niemal każda głupota i świństwo uchodzą.
    Ale też nie ma się co czarować. Na dole też ogrom nędzy. Pamiętasz pewnie @Jibe, która pisała wstępniaki i rysowała, pokazując real życia na poziomie gminnym. Brutalny, chamski i złodziejski i jednoczesną mękę ludzi pozytywnych, którzy chcą coś dobrego i realnie potrzebnego zrobić.
    Szkoda, że @Jiba nam gdzieś ubyła. Cenna była blogowiczka.

  310. @mag
    8 marca o godz. 10:45

    Czersk to jednak miasto i to całkiem zadbane. Byłem tam 10 lat temu i już wtedy czułem się w nim bardzo hmmm sterylnie. A niepodległościowe ciągoty teraz wszędzie bardzo bardzo wyraźne.

  311. BWTB
    8 marca o godz. 11:42

    Niejaki Duda nie może się niczego o niezolnierzach przeklętych dowiedzieć. Nie po to jest Dudą i nie ten rozum oraz ta katolicka moralność.
    Bardzo ciekawie i mądrze pisze o przeklętych Robert Walenciak w Przeglądzie nr 9. Temat ten jest często obecny w tygodniku, to to jedno z większych i bolesniejszych zakłamań podlej polityki historycznej podłych rządzących i durnych wyborców.

  312. Tanaka
    Pamiętam @Jibę, a jakże. Była nawet kiedyś u mnie w domu (przejazdem w Warszawie) na spotkaniu TWA z placu na Rozdrożu.
    Obawiam się, że jednak wyjechała wraz z mężem i synkiem z Polski, bo miała już dosyć „takiej gminy”.

  313. Tanaka
    Pamiętasz „Taką gminę” naszego ukochanego Jeremiego Przybory?
    https://www.youtube.com/watch?v=5hR5WyTwgbw

  314. To jak coś nie jest Warszawą i ma w nazwie gmina, to już wieś?
    To co jest miastem poza Warszawą?

  315. @Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 13:16

    A no ni ma. Wszystko gmina.

  316. Tanaka
    8 marca o godz. 12:11

    Próbuję znaleźć Przegląd i nie mogę. Czy możesz podać link ?

  317. @basia.n
    8 marca o godz. 14:05
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/
    Ale nie wiem czy bez prenumeraty można czytać. Jak będziesz miała problem, mogę podesłać.

  318. Basia n.
    8 marca o godz. 14:05

    Widzę, że już Ci Ejotka podesłała. Masa kapitalnych tekstów, w tym ważnych rozmów z mądrymi ludźmi. I – co nie do przecenienia – Przegląd tworzy bibliotekę książek odklamujacych współczesna historie Polski.

  319. Ejotka
    8 marca o godz. 14:11

    Bez prenumeraty można czytać sporo, ale nie całość. Natomiast starsze teksty są otwarte.

  320. @Tanaka
    8 marca o godz. 14:40
    Prenumeruję to dostaję pdf, mogę Basi podesłać z twoim pośrednictwem.

  321. Mag
    Z @Jiba rozmawialiśmy poza blogiem. Dziewczyna włożyła ogrom wysiłku, by zrobić coś dobrego dla zaniedbanych dzieci w swojej gminie. Zderzała się ta polska prawda o gminie, która Przybora nasz ukochany tak celnie wyraził, choć dzisiejsza gmina w nieco już inny sposób swoją gminnosc wyraża. Ale istota się w niczym nie zmieniła.
    I przez tą cholerną gminnosc ubyła nam @Jiba 🙁

    Jednak jestem niezmiennym wyznawca wykonania piosenek panów A i B w oryginale. Teatralizacja i udosłownienie z dodawaniem efektów półkomicznych nie bardzo mnie przekonuje. Natomiast podoba mi się gminna oprawa plastyczna.
    Ważne jednak, że Starsi Panowie są przypominani. To z kolei zasługa Magdy Umer oraz Wojciecha Manna i Grzegorza Wasowskiego.

    Jakże gminny jest tzw. inteligent Kaczyński że swoimi janczarami i duża częścią gminnego suwerena pod wodzą biskupów, samych naukowców z tytułami.

  322. Ewa – Joanna

    Bardzo proszę

  323. Ja bym @Tanako opisał postawę wyklętych po 1945 tak: przebrał się diabeł w ornat i na mszę dzwoni (pasuje nawet do bloga).
    W mniejszej skali każdy z nas mógł to widzieć i dalej patrzeć (Piotrowicz) na te przebieranki zdradzieckich mord z PiS-u.

  324. zezem
    8 marca o godz. 10:42

    dzięki za link, ale przypuszczam, że wątpię … w bezwzględną rzetelność podobnych zestawień, szczególnie w przypadku COVID. Nie są skrywane informacje o braku – zwłaszcza w początkowej fazie zapowietrzenia – odpowiednich testów, choćby np w USA (nie, no, nad Wisłą od razu były właściwe?). Poza tym wracam do kwestii skali wiarygodności informacji napływających w styczniu / lutym ze „źródła”, znad Jangcy. Ponadto pojawiają się wątki pośrednio wskazujące na niedoszacowanie: wg ustaleń śledztwa w poszukiwaniu tzw. pacjenta 0 w Hiszpanii takowy pojawił się był już w II. połowie stycznia (po szczegóły odsyłam np do serwisu BBC). Niemniej przyjmując dane ilościowe wg zlinkowanego wykresu pamiętać należy o monitorowanym na bieżąco wzroście zagrożenia rozwoju epidemii. Są do tego odpowiednie modele matematyczno statystyczne „budowane” na wiedzy pochodzącej z poprzednich epidemii.

    http://www.cidrap.umn.edu/news-perspective/2020/01/data-suggest-ncov-more-infectious-1918-flu-what-does-mean

    A świeże zestawienia, jak np tutaj:

    http://www.cidrap.umn.edu/news-perspective/2020/03/global-covid-19-cases-pass-100000-mark

    nie napawają optymizmem. Tzw. R-nought (R0) czyli miara zaraźliwości o ile pod koniec stycznia wartości 2,2 (czyli już wtedy wyższa niż tzw. hiszpanki sprzed 100 lat) obecnie zmierza powyżej 3,5 (upraszczając: jeden zakażony osobnik zakaża 3,5 kolejnych) . Nie ma kraju na świecie przygotowanego na taki obrót spraw. Paradoksalnie – Chiny mogą sobie jakoś poradzić, nie będą i nie przebierają w środkach „zaradczych”. Taka gmina.

  325. @BWTB
    8 marca o godz. 17:16

    znaczy przebrał się za potwora

    https://www.youtube.com/watch?v=ANylPvVXkzU

  326. A goździki? Nie dowieźli? 🙁

  327. „Umiłowani w (nie)-wierze”, musicie to obejrzeć i posłuchać do końca, bez tego nie zdacie sobie sprawy, w jakich czasach żyjemy.
    https://www.youtube.com/watch?v=J1vsUiTNRHA

    Niektóre komentarze:

    „Śmiać się czy płakać z debilizmu, ale nie klechów, bo oni dobrze wiedzą co robia- z debilizmu „owieczek” które w to wierzą.”

    „Kto jest bardziej chory umysłowo. Oni ,czy to durne społeczeństwo które tych idiotow slucha?”

    „TO SĄ PATOLE. Jak można pierdzielić takie bzdety, albo brać to na poważnie. Niech mężczyzna nie ubiera się w kobiece stroje… powiedział facet w kiecce.”

    „Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych, wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie, tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.” Kazimierz Łyszczyński
    Ja bym nie powiedział, że „mądrzejszych”, ale zwyczajnie cwańszych, bo, nie należy mylić mądrości z jej przeciwieństwem.

  328. „Niemcy mordowali narod zydowski dlatego, poniewaz Zydzi sa szerzycielami komunizmu”
    Stefan Wyszynski, bp lubelski

    Bp kielecki Kaczmarek, trzy tygodnie przed pogromem w Kielcach 4 lipca 1946 r, przyjal delegacje tamtejszych Zydow, ktorzy byli zaniepokojeni juz grozba wybuchu. Odmowil
    prosbie ich o ogloszenie listu pasterskiego a sama motywacja byla podobna do deklaracji
    prymasa kardynala Hlonda. Hlond powolywal sie niezmiennie na obecnosc Zydow we wladzach rezimowych („usilowali wprowadzic ustroj, ktoremu wiekszosc narodu jest wroga”). „Zydikomuna” i odpowiedzialnosc zbiorowa byla pelnym wykladnikiem Kosciola.
    W samym dniu pogromu, kiedy tlum oblegal dom Zydowskiego Komitetu, jego przewodniczacy probowal interweniowac telefonicznie u biskupa Kaczmarka. Kancelaria biskupa odmowila polaczenia.
    Juz po pogramie oglosil deklaracje, w ktorych bardzo oglednie mowil o wydarzeniach, „dramacie wywolanym splotem wydarzen” nie nazywajac ani jednym zdaniem wypadkow jako takich.

  329. Optymatyk
    8 marca o godz. 19:13

    „Patent” aktualny w KK ćwiczony od +/- 2 tys lat a podbudowany wcześniejszymi praktykami, od co najmniej 500+ (lat!) z wielgachnym powodzeniem. Był czas, żeby przywyknąć. Błogosławieni umiłowani w ubóstwie intelektualnym. Sacrum cwaniakum.

  330. Poniewaz nie zdzierzylam monotematycznosci ( no.. duotematycznosci) „Polityki” wypisalam sie z internetowej prenumeraty juz dosyc dawno i podczytuje wlasnie „Przeglad”.
    Moj Boze ( boze) i znow nalezy wspomniec, ze M. Rakowski w grobie sie przewraca widzac na co wyroslo jego dziecko. Czy wiodace, z dluga tradycja tytuly w innych krajach rowniez przechodza takie metamorfozy? Moze gdyby w strachu przed upadkiem nie starano sie ideologicznie przebranzowic, to polska lewica nie wygladalaby tak jak wyglada? „Przeglad” jest dosyc niszowy, ale swoj charakter z odleglych lat ciagle ma. Jednak najbardziej mi odpowiada Dziennik. Gazeta Prawna. Nie prenumeruje, ale np. zasadnicze wywiady, czasami reportaze sa dostepne bez tego.
    Paniom, ktore tu pisza zycze z okazji 8 Marca czujnosci w pilnowaniu praw jakie juz mamy i wytrwalosci w walce nie tylko o prawa macierzynskie, ale i rownouprawnienie.
    Ciesze sie, ze wysmiewane przez tyle lat i sprowadzane do chichotu na temat rajstop i gozdzika swieto wrocilo do lask i jest uznawane na calym swiecie.

  331. Jan Widacki w zalinkowanym przez e-j numerze Przegladu pisze o sadownictwie. Np: „Do niedawna sądy orzekały za zabójstwo kary między 12 a 15 lat pozbawienia wolności, wyjątkowo karę 25 lat pozbawienia wolności, a w mniej niż 3% spraw karę dożywocia. Dziś za zabójstwo zapadają niemal wyłącznie kary 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotniego pozbawienia wolności. Sędziowie boją się, że jeśli orzekną karę zdaniem ministra zbyt łagodną, zbeszta ich na kolejnej konferencji prasowej lub naśle na nich rzecznika dyscyplinarnego. Z tych samych względów boją się dziś uniewinnić, uchylić areszt, złagodzić środki zapobiegawcze. Za parę lat za pomocą statystyki kryminalnej obiektywnie zmierzymy nieugiętość sędziowskich postaw.”
    1. Nie wiem, jak to wyglada naprawde statystycznie, a moze jednak wyroki byly za niskie. Wiem ze klawiatura wszystko przyjmie, ale postawiona teza stoi w sprzecznosci z niedawnym wyrokiem niezaleznego sadu. Wlasnie w tych tygodniach za zakatowanie czlowieka sad wydal wyroki skazujace na 2 lata. Nie znam uzasadnienia, ale 2 to nie 25. Niejedna kobitka, ktora w obronie wlasnej a nie z pijanej wscieklosci dzgnela smiertelnie meza ma wielokrotnie wyzszy wyrok. No chyba, ze rzecz sie dzieje w dworku podwarszawskim wsrod elity artystycznej. Wtedy okazuje sie, ze facet sam sie zadzgal..
    Zreszta moze sedziowie tak sie nie boja skoro slynnego juz biznesmena niemieckiego potraktowal jako ofiare nielegalnego nagrywania. Qrcze, w ten sposob nigdy nic sie nie wyda, bo nawet jak sie wyda, to bedzie przeciwko ofierze. Nagrywala!!

  332. @Optymatyk
    Szczerze probowalem ale nie moglem. Natomiast komentarze napawaja nadzieja.

  333. @bubekró, twój link to żart, a w Kielcach we władzach umościli się ludzie, którzy byli takimi komunistami jak ja jestem biskupem koka. W czasie okupacji zajmowali się nakładaniem kontrybucji na chłopów i rabowaniem dworów, a w wolnych chwilach polowaniem na zbiegłych z transportów Żydów; po wojnie kontynuowali te polowania. To są bohaterowie dzisiejszej władzy w Polsce!

  334. @BWTB
    8 marca o godz. 21:34

    Teraz polują na innych niewinnych. Właśnie uaktualniono mapę przestępczości.

    https://oko.press/na-mapie-koscielnej-pedofilii-w-2019-r-przybyly-43-sprawy-to-juz-ok-300-sprawcow-i-650-ofiar/

  335. Bubekro
    8 marca o godz. 22:10

    To musiała być ustawka. Orlen Narodowy wzmocni katolika spirytusem do mycia buzi i raczek.
    Pamiętam z lotnictwa do czego odkażania służył spirytus
    No i dlatego nie ma modlitwy do granic.

  336. Zyta 2003
    8 marca o godz. 19:53

    Jan Widacki wie co mówi. I nie mówi nic sensacyjnego. Natomiast mściwy Ziobro który nie może się dostatecznie zemscic za mniemane błędy lekarzy których uważa za morderców korzysta z powszechnej katolickiej moralności zemsty. Śmierć za śmierć. Wyroki idą w górę.

  337. @Tanaka 8 marca o godz. 11:56
    Tak to było. Magia zagraniczności była za PRLu bardzo silna. Na tym froncie waadza ludowa poniosła całkowitą klęskę. Pozostałości słyszę w polskojęzycznym radio w Chicago, gdzie wielką popularnością cieszą się wszelkie piosenki z „tamtych czasów” a posiadające „wsad zagraniczny”. Idole owiani nimbem „zagraniczniaka” dalej bardzo popularni, tym bardziej im w mniej zrozumiałym języku śpiewają. Najlepiej po włosku albo po francusku.

  338. Zyta 2003
    8 marca o godz. 19:28

    Przegląd jest znacznie mniejszy niż Polityka , a jakość wyższa. Wyższej nie widzę.

  339. @ozzy 8 marca o godz. 19:17

    „Niemcy mordowali narod zydowski dlatego, poniewaz Zydzi sa szerzycielami komunizmu” Stefan Wyszynski, bp lubelski

    Cała antysemicka strona działalności katolickiego księdza Charlesa Coughlina była na tym oparta.

    Z drugiej strony w Stanach bardzo ciężko jest napotkać na zmierzenie się strony żydowskiej z rolą Żydów w ruchu komunistycznym. Albo o tym cicho-sza albo załatwia się to genialnie prostym stwierdzeniem: „z chwilą stania się komunistą Żyd przestawał być Żydem a zatem problem odpowiedzialności Żydów za komunistyczne zbrodnie dla nas Żydów nie istnieje.”

  340. Tobermory

    Pomóż, proszę znaleźć nazwę tego krzewu, który tak bardzo lubią motyle.

    https://photos.app.goo.gl/WBLRVVJTLmPsZsvz7

  341. Zza kałuży
    8 marca o godz. 22:29

    To był paradoks władzy ludowej. Jak pół niewolnikowi powiedziała, że nazywa się człowiek, musi iść do darmowej szkoły, należy mu się darmowe leczenie, dostanie emeryturę, ma obowiązek i prawo do pracy, może tanio iść do kina, muzeum i teatru oraz należą mu się wczasy pracownicze w Beskidach albo nad morzem (sensacyjny wynalazek PRL-u, wcześniej nieznany), a w międzyczasie musi Polak zapieprzać w pocie czoła, żeby z ruin Polskę odbudować, to musiał taki Polak tęsknić do kolorowych zachodnich świecidełek.
    To było nie do uniknięcia. Co oznacza także, że niezupełnie było to zjawisko przedmiotem klęski PRLu. Była to rzecz nieomal obiektywna.
    Może, gdyby ten socjalizm był obozem jak jakas Albania, to można by mówić o klęsce, bo żandarmi usiłowali pilnować, ale nie upilnowali.

  342. Ordo Iuris nawiedza nas dzisiaj w parafii św. Ferdynanda.
    Zerknąłem na stronę ww. parafii.

    http://www.stferdinandchurch.com/Polski.html

    Kim jest parafianin?

    Jest wielu ludzi, którzy przychodzą na plebanię z prośbą o chrzest, udzielenie sakramentu małżeństwa lub do podpisania zaświadczenia, że dana osoba jest parafianinem. W takiej sytuacji, sekretariat parafii sprawdza, czy dane osoby są uważane za zarejestrowane i wielokrotnie okazuje się, że nie. Co więc sprawia, że dana osoba jest parafianinem?

    Nie jesteś parafianinem, ponieważ twoi rodzice chodzą tu do kościoła.

    Nie jesteś parafianinem, ponieważ chodziłeś tu do szkoły.

    Nie jesteś parafianinem tylko dlatego, że tu przychodzisz na Mszę Św.!

    Proces rejestracji parafianina jest sprawą stosunkowo łatwą. Wystarczy przyjść na plebanię i wypełnić formularz rejestracyjny. Możesz też pobrać formularz rejestracyjny tutaj, a następnie przynieść go na plebanię. Jeżeli dostajesz koperty do składania ofiar na swoje nazwisko to znaczy, że jesteś parafianinem. Rejestracja jest bardzo prosta i nie wymaga dodatkowych opłat; nie są wymagane żadne dowody osobiste!
    Bycie parafianinem oznacza, że jesteś zaangażowany w życie parafii. Oznacza to, że zobowiązujesz się do aktywnego uczestnictwa w wydarzeniach parafialnych, co oznacza poświęcenie czasu i talentów na rzecz parafii a także pomoc materialną. Parafia nie byłaby taka sama bez naszych parafian, ich zaangażowania i pomocy. Tylko dzięki temu kościół i parafia mogą być dobrym miejscem i domem dla nas wszystkich

    Dziękujemy za poświęcenie i oddanie!

  343. http://nomoremaps.com/3517/dlaczego-polak-klepie-biede-a-chinczyk-kupuje-drugie-porsche/
    „Od 1989 roku Chiny wykonały gospodarcze salto z piruetem. W tym czasie Polska ledwo oderwała się od ziemi. Jak to się dzieje, że ten straszny komunistyczny reżim karmi swoje dzieci lepiej niż nasz, oparty na prawdzie, wolności i demokracji?”
    …………………………
    Świetne spojrzenie na sytuację. My budowaliśmy i nadal budujemy kościoły a oni gospodarkę. Miała być druga Japonia i potem druga Irlandia, a wychodzi nieudolnie drugi Watykan. My się dorobimy na drugim świecie, bo na tym nie mamy już szans.
    Oddaliśmy bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie i zostaliśmy z ręką w nocniku.

  344. @Tanaka 8 marca o godz. 22:46
    Co oznacza także, że niezupełnie było to zjawisko przedmiotem klęski PRLu.
    Była to propagandowa klęska, gdyż wbrew opisanym przez ciebie faktom prosta magia zagranicznej błyskotki zwyciężała w porównaniu z lokalnością. Inaczej mówić paperek od amerykańskiej gumy do żucia albo plastykowy worek foliowy – byle z kolorowym obrazkiem – był uważany za lepszy od ziemniaków ze schabowym albo kanapki z serem i sałatą.
    Paradoks!

  345. Zza kałuży

    Coś mi się zdaje, że błyskotki szły w doskonałej komitywie ze schabowym, kartoflem, ogorem, wóda, brudnymi paznokciami i poważnymi brakami w uzębieniu.
    Paradoks do sześcianu.

  346. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 23:09

    Bardzo dziękuję !
    Ty też wiesz wiele o roślinach 🙂

  347. @basia.n
    8 marca o godz. 23:11
    A te zdjęcia to z natury czy z internetu?
    Bo ja się kiedyś na to narwałam. Najpierw kupiłam nasiona i cos mi tam wyrosło – chude i byle jakie, szybko zdechło. Potem kupiłam w sklepie – dokładnie to samo, żaden krzew, zwykły chaszczyk i ani jednego motyla na nim nie zobaczyłam a mam ich (tych motyli) sporo.

  348. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 23:20

    Te zdjęcia są zrobione własnoręcznie. W pogoni za motylem 🙂

    Niedaleko domu w ktorym mieszkam.

  349. @basia.n
    8 marca o godz. 23:27
    Czyli klimat 🙂 Pewnie u mnie za gorąco i za sucho.

  350. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 23:38

    Z pewnością tak – absolutnie i za gorąco i za sucho 🙂
    U mnie trawa jest wszędzie zielona przez okrągły rok . Bo wody pod powierzchnią nie brakuje . Więc i wszystkie krzewy i kwiaty rosną gdzie tylko się da.

  351. @Zza kałuży, Tanaka
    Skoro już wspominamy rozmaite błyskoty, bajery, gadżety – jak byśmy dziś powiedzieli – z Zachodu, przysyłane, przywożone do siermiężnej Umęczonej, to czule myślę o kolorowych torbach reklamówkach, znanych i mniej znanych firm „kapitalistycznych”, które się nosiło zamiast banalnych siatek swojskiego wyrobu.
    Jeszcze mam w oczach przedsiębiorcze kobitki, które stały przy schodach do wejść podziemnych przy rondzie Marszałkowska – Aleje Jerozolimskie z naręczami takich toreb, nie pamiętam już po ile od sztuki. W swoim czasie robiłam „furorę”, chodząc z reklamówką z wizerunkiem jakiegoś szwedzkiego króla i napisem Kungens Kurva (Królewski Zakręt jako nazwa ulicy). Mijający mnie przechodnie porozumiewawczo się uśmiechali. Wracając od siostry mieszkającej w Szwecji przywoziłam zapas takich reklamówek.

  352. @basia.n
    8 marca o godz. 23:45
    U mnie to nigdy nie wiadomo co któremu przypasi i w sumie to coś głupio posadzę a potem to już wyrywam i wyrywam. Albo co gorsze samo się posadzi. Aktualnie mam inwazję trzykrotek i jakichś takich szałwiowatych, które przyplątały się do cebul amarylisów to tak sobie wyrywam i wyrywam a one się nie dają.

  353. Dla lubiejących motylki i różne takie https://photos.app.goo.gl/hCEr3QPd2BB9RTc17

  354. @Herstoryk
    9 marca o godz. 1:28
    A tak, pokwikujący ze szczęścia monsz przyleciał z tą wiadomością. 🙂

  355. @zza kałuży, twierdzisz zatem że Żydzi chcą się wymiksować z udziału w ruchu komunistycznym? Teza mi znana, która szczególnie popularna jest w Polsce. Polakom potrzebna jako alibi do prowadzenia polowań z nagonką w celu odzyskania wycyckanego przez pejsatych majątku od bogobojnego i zawsze bohaterskiego NARODU. I dodać trzeba, że polscy komuniści wzięli się z ruskich czołgów . Jak oni się w kilka milionów zmieściło na tych tankach? Czołgów było dużo?

  356. BWTB

    tak trzymac!

  357. Herstoryk
    9 marca o godz. 1:28

    Anioł stróż mi podpowiedział jak to się prawidłowo czyta : KARTOFLIX.
    Trochę się pokłóciliśmy, bo ja mam propozycję nieco bardziej zmodyfikowana :KARTO-FELIX. Katolicki portal filmowy szczęśliwych kartofli.

  358. Herstoryk

    Motylki lubiejemy. Zaś odpowiednia jaszczurka prezentuje się na pniu fachowo jak modelka.
    Co ta Australia robi z jaszczurek!

  359. Mag
    9 marca o godz. 0:09

    O, to, to!!!
    Torby reklamówki to był hicior. Nieraz slono trzeba było zapłacić za co ozdobniejsze. Pamiętam je z Marszakowkiej, u mnie był „import marynarski”. Rodzina jak przyjeżdżała nad morze, obowiązkowo nabywała droga kupna, żeby w swojej miejscowości zadawać szyku.
    To działało w cyklach turnusowych : co dwa tygodnie fale ludzi w mieście świeżo wyposażone w kolorowe torby.

  360. Mag
    9 marca o godz. 0:09

    Z tą ” kurva” byłaś mocna!
    Też miałem „kurva”, ale nie na reklamowce, tylko na okładce katalogu domów jednorodzinnych. Dla odpowiedniej ekspozycji Jeździłem tramwajem przed Politechnika z katalogiem w ręce, fachowo eksponując precyzyjny termin. Ludność patrzyła z podziwem i zazdrością.
    Jako dobry kolega, pożyczałem katalog, który w konsekwencji często jeździł tramwajem, albo peregrynowal po mieście pieszo. Osobliwie korzystna była duża ilość świateł na skrzyżowaniach ruchliwych ulic. Czekając na zielone, można było zebranym wyznawcom „kurvy” eksponować napis w celu podziwiania.
    Raz kolega dostał w ryj za „kurve”, jak wyjaśnił, pewnie od jakiegoś alfonsa, który uznał go za bezczelnego konkurenta. Ale kolega katalog obronił, a że trenował judo, dosyć niegrzecznie potraktował napastnika i było jakieś 6:1.

  361. @Tanaka
    9 marca o godz. 9:33

    Co ta Australia robi z jaszczurek!

    Jaszczurka pozowała na Bali, podobnie jak motylek nr. 2 i modliszka. Domowy jest motyl numer 1. Są tu też inne lepidoptera, ale trudno je namówić do pozowania, płochliwe jakieś takie….Dla równowagi dodałem parę domowych fot innych stworów – https://photos.app.goo.gl/hCEr3QPd2BB9RTc17

  362. My tu pogodnie o krzewach, motylach i jaszczurkach, ale kiedy czytam taki nagłówek w gazecie, to również ogarnia mnie pewna radość 🙂

    „Był na granicy furii”. Otoczenie Kaczyńskiego ujawnia, do czego Duda doprowadził prezesa PiS

    https://natemat.pl/301715,wyborcza-kaczynski-byl-na-granicy-furii-gdy-duda-zadal-dymisji-kurskiego

  363. Basia, nie wstydźmy się tej radości 😀

    W środku kampanii prezydenckiej Duda rozwalił telewizję, która mu robi kampanie za publiczne dwa miliardy. Cudne!
    Z drugiej strony Kurski pod Kaczyńskim robią Dudzie kampanie „nudna i nie do oglądania” – za te publiczne, ukradzione miliardy.
    Nudne i nie do oglądania po to, żeby Duda wygrał, bo jak przegra to Kaczyński nie tylko znajdzie się „na granicy furii”, ale zrobi duży krok do przodu, a wtedy może się do niego zbliżyć Pan Jezus, nawet z Trybunałem Stanu dla Dudy i pozostałych jego pisoidow na odpowiednich stanowiskach.
    Z trzeciej strony, jest dobrze : jeden pisoid poniża drugiego na okrągło, aż mu coś pęknie. Po tym poznaje się w nich katolików co bardzo się miłują.
    No i jaka miła perspektywa : wskutek furii w Kaczyńskim trzaśnie gumka. I pisoidyzm też trzaśnie.

    Życzmy Kaczyńskiemu seryjnych furii, a Dudzie rychłej wizyty przed Trybunałem Stanu.

  364. Herstoryk
    9 marca o godz. 9:52

    Coś wiem o płochliwości, gdy próbowałem podejść żurawie zbierające się na łące w celu przedyskutowania planu lotu do ciepłych krajów.
    Dobrze mieć aparat z długim obiektywem.

    A swoją drogą, skoro żurawie mogą fachowo omówić plan lotu, to czemu nasi piloci smolenscy nie mogli?
    Chyba trzeba się zawstydzić : żuraw mądrzejszy od magistrów lotnictwa.

  365. „Był na granicy furii”….szkoda, że mu żyłka nie pękła…..

  366. Nad żurawiem nie stali generał po małpkach za plecami i prezydęt za drzwiami.

  367. No to poczytajmy co o dymisji Jacka Kurskiego pisze Robert Walenciak 🙂

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-meczenstwo-jacka-kurskiego,nId,4371293

  368. No i jeszcze coś z Trójki 6.3.2020 – z porannego wydania, które prowadzi Wojciech Mann. Występuje tam pod koniec bardzo często Piotr Bukartyk z piosenkami pisanymi ” na gorąco „. Trochę tak, jak nasz blogowy satyryk Qba 🙂

    Bukartyk u Manna – Kolej na olej

  369. http://ddbelchatow.pl/artykuly/aktualnosci,przeszli-ulicami-belchatowa-modlac-sie-o-zatrzymanie-koronawirusa-osmy-meski-rozaniec-za-nami-foto,90569.html?fbclid=IwAR3rC1S1WTb36cZbqQaz2rQAbFoXsk4w6KRClR–68Eb9Am7fJyW8hJ8FEc
    Od kilku miesięcy, pierwsza sobota miesiąca w Bełchatowie wiąże się z widokiem kilkudziesięciu mężczyzn, maszerujących ulicami miasta z modlitwą na ustach. Męski Różaniec miał dziś swoją ósmą edycję, a jego . Zaraz po Mszy Świętej, którą odprawiono w kościele na os. Dolnośląskim, wierni wyruszyli w różańcowym korowodzie. Mężczyźni tradycyjnie przeszli ulicą Lipową, aż do parafii farnej na ul. Kościuszki.
    ……………………….
    „…uczestnicy modlili się w intencji zatrzymania rozprzestrzeniającego się koronawirusa…” do kogo się modlili? Przecież wirusy, podobnie jak wszystko na tym świecie, jest stworzone przez boga, czyli, jak napisano w ST „a wszystko, co stworzył, było dobre”. To przecież wola boska, skoro bóg tak chce, to wam nic do tego. Czego się boicie, w domu Pana jest wystarczająca ilość izb dla każdego z was, nie? Więcej wiary panowie! Ducha nie gaście!

  370. https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/abp-grzegorz-rys-mocne-slowa-o-pedofilii/m2c1j1h
    „Żadna wspólnota ani instytucja nie obroni się żadną mitologią – powiedział metropolita łódzki.”
    ………………………………..
    Biorąc pod uwagę, na jakiej mitologii broni się wspólnota i instytucja kościoła katolickiego, można dojść do wniosku, że biskup po prostu bredzi.

  371. Optymatyk
    9 marca o godz. 14:56

    Do wniosku, że biskup bredzi już od 2 tysięcy lat nie trzeba dochodzić.
    W zupełności wystarczy zapowiedzieć spotkanie z biskupem następująco : szanowni państwo, przybyliście na spotkanie z biskupem Rysiem. Biskup będzie bredził jak każdy i zawsze.
    Po czym biskup zaczyna gadać i ściśle trzyma się zapowiedzianej tresci: co zdanie, co teza to brednia. Inaczej biskup nie byłby sobą.

  372. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/checiny-grozby-na-spotkaniu-z-andrzejem-duda-kod-zawiadamia-prokurature/hm3z6h7
    „- W pewnym momencie około 60-letnia kobieta, która miała w reklamówce plakat „Duda 2020”, podeszła do pikietujących i wprost do rejestrującego pikietę działacza KOD powiedziała: „To pan jest kodowiec?! A co wy k…a tu robicie?! Spie….ć z Chęcin, bo wam tutaj… nakopiemy wam do dupy!” – relacjonują działacze świętokrzyskiego KOD-u.”
    ……………………………………………….
    Zapewne katoliczka, wykazała swoje nie-miłosierdzie. No kopać to oni potrafią, trzeba przyznać. Takie są skutki, „chodzenia” do kościoła.

  373. Tanaka
    9 marca o godz. 9:26

    Bliżej temu do KARTOFLUX-a, znaczy ziemniaczanki na wodzie. Tyle, że z krzyżykiem. Znaczy woda.

  374. Scrambler

    A nie bliżej aby do REFLUKSA za pomocą katolickiego kartofla filmowego? 😀 😀

  375. Tanaka
    9 marca o godz. 19:01

    Refluks tyż zacny, przeca święconą kartoflanką. Refluks sprzyjający towarzyskim refleksjom, zapraszamy na wieczory womitacyjne w intencji. Pod wezwaniem. Na deser budyń firmy PAD. Wyszczuplający.

  376. Chyba się przyjmie Kartoflisko

  377. „PiS: Docierają informacje, że marszałek Tomasz Grodzki był we Włoszech” [Wirtualna Polska]

    Chyba jeszcze nie wydali tych 2 mln PLN z resortu Zbigniewa na promocję prawdy. A to tylko jakieś 0,1% z tego, co otrzymało TVP.

  378. Drogi współblogowiczu, sznowne czytajostwo!

    Jeśli nie czytałeś:

    https://wyborcza.pl/7,82983,25772217,prof-markowski-zakazonych-musi-byc-duzo-wiecej-niz-stwierdzono.html#s=BoxWyboImg2

    przeczytaj.
    A jak przeczytałeś – łap się za kieszeń.

  379. bubekró
    9 marca o godz. 19:48

    Skądżeby, nie wydali! rząd oszczędnie promuje prawdę. Po gospodarsku, z troskom.

  380. Scrambler
    9 marca o godz. 20:20

    Prof. Markowski, który jak zwykle wyraża się fachowo mówiąc o tym „zagubionym człowieku z Żoliborza”, nie uwzględnia jednak tego, że w takim Luksemburgu to może być dużo zarażonych, bo oni są bogaci i mało mają katolików.
    A w Polsce sami katolicy i do tego niebogaci, a ubogaceni, więc wirus się nas nie ima.

  381. Tanaka
    9 marca o godz. 22:24

    Kurde, to może jakiś ełro patencik, szczepioneczka ubogacająca eksportowa? Może być w małpkach. Sie przyjmie. Tak w ogóle to mało odporne te luksemburczyki czy szwajcarczyki jedne. Cebula ich mać!

  382. Może kogoś to wzruszy/zainteresuje/otrzeźwi. A może wcale nie?
    https://www.youtube.com/watch?v=RBLqmehn40c
    Tak mieszka brat Magdy Gessler. Ikonowicz zdradza jak wyglądają jego relacje z GWIAZDĄ TVN
    …………………………
    Kuchenka węglowa jest rzeczywiście wzruszająca.
    A miało kopciuchów w Wa-wie nie być.

  383. Taki komentarz pod Walendziakiem z linku Basi.
    ~Z SIECI- Dzisiaj (13:35)
    Powiem wam potomkowie folwarcznego chłopstwa jaka jest sytuacja bo jesteście intelektualnymi niedołęgami oderwanymi od rzeczywistości za co teraz przyjdzie wam zapłacić i to najwyższą cenę. Śmierdział wam PRL, który wyciągnął was za zawszony kołtun i na siłę posłał do szkoły gdzie nauczono was liczyć do więcej niż macie koślawych paluchów, od biedy pisać oraz pokazał co to jest i do czego służy sedes bo biegaliście za stodołę lub robiliście do wiadra. Dali wam godność, pracę i darmowe mieszkania w miastach gdzie nanieśliście g no ju niczym do mitycznej stajni Augiasza. Tylko niewielu z was skorzystało z owego dobrodziejstwa i wyszło na ludzi. Pokąsaliście rękę, która chciała was ucywilizować, zrujnowaliście ten kraj kradnąc i wynosząc z pracy wszystko oprócz rzadkiego g ó w n a i płynnej stali bo nie dały się wziąć do łapy. Zamiast uczciwie pracować chlaliście na umór i leżeliście na brudnym styropianie albo przesiadywaliście miesiącami na lewych zwolnieniach. Doprowadziliście kraj do ruiny i wsadziliście na piedestały sobie podobne kreatury, które zniszczyły i rozkradły co tylko się dało i do dziś wspólnie z czarną zarazą robią wam dalej bałagan we łbach rąbiąc z budżetu ile się da i zadłużając kraj. Ponieważ jest was za dużo i jesteście ponadto roszczeniowi trzeba was depopulować. W cywilizowany sposób, czasy barbarzyńskich wojenek odeszły, nikt nie będzie już krzyczał o łamaniu praw człowieka. Na początek zniszczono wam resorty szkolnictwa i zdrowia byście byli głupi jak buty i umierali czekając miesiącami na wizytę u specjalisty albo na korytarzach w kolejce na SOR. Ale to okazało się być nieefektywne bo rozmnażacie się bez opanowania gdyż nie umiecie współżyć jak cywilizowani ludzie. Wypuścili wam kontrolnie skromnego wirusika i obserwują waszą reakcję, póki co zaczęliście tylko wykupować masowo mąkę, kaszę i ryż jakby to miało cokolwiek pomóc. Prawdziwa „hatakumba”dopiero nadejdzie i będziecie ich jeszcze błagać na kolanach o ratunek i pomoc. Macie tylko to na co zasłużyliście, na własne życzenie. Idźcie znowu wyć pod bożnice co pomoże tak samo jak sztywnemu dym z kadzidła. I kasy na tacę nie żałujcie bo trzeba przebłagać i zadośćuczynić.

    Trochę paskudny i pewnie wywoła oburzenie ale z drugiej strony jakże prawdziwy w swoich stwierdzeniach.

  384. @Ewa-Joanna
    9 marca o godz. 23:50
    Pozwolisz, że użyję parafrazy?

    Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia,
    zniszczonego PRL, nie wskrzesi nikt, ponownie do istnienia.

    Dedykacje pasujące do tego tekstu:
    https://www.youtube.com/watch?v=f6VDm2npVkI
    „To były piękne dni”
    i
    https://www.youtube.com/watch?v=Q8RSnN8-u_k
    „Tych lat nie odda nikt „

  385. Ewa-Joanna
    9 marca o godz. 23:50

    …eee, tam:
    „..Wypuścili wam kontrolnie skromnego wirusika i obserwują waszą reakcję…” albo „…okazało się być nieefektywne bo rozmnażacie się bez opanowania…” czy „Macie tylko to na co zasłużyliście…” to lipnie wykreowane tendencyjne efekciarstwo. Do kogo ta mowa? „Potomkowie folwarcznego chłopstwa…”? Może. Ciemnogród to stan umysłu bez specjalnej konduity. PRL-owi nic do tego: 30 lat wolności i dowolności w degeneracji. Chyba, że informacje o rzekomym zgonie PRL-u są mocno przedwczesne. Bo cytowana wypowiedź doskonale mieści się w koncepcie rzekomego odkrywania przyczyn dziadostwa. Jak nie ma, to przecież ktoś toto ukradł, zmalwersował, przepił…
    Mnie ten tekst nie oburza, choć dziadunio kuniem orał. Ta prawdziwa hatakumba to jest właśnie sposób zwracania się do tych z horyzontem myślowym skróconym do widoku z okna. Bardzo prosta sprawa: chcesz się z kimś dogadać, po pierwsze nie obrażaj. Nie to, że prawda w oczy kole. Też. Tyle, że przez okno widać tej prawdy niewiele. Da się z tym żyć.
    Koncyliacja – trudne słowo. Abominacja również.
    Wajchę pomiędzy nastawia zabłąkany (o-?), skromny dróżnik z Żoliborza z przemożnym wsparciem fanów LGTB w przydługich kieckach. Jak jest możliwe, że niejaki stfurca (przez duże fy) tak niecnie ich testuje? I co tu teraz wyjcom powiedzieć? Nie zamykać przybytków strach, zamknąć jeszcze większy i nie będzie dudków. To będzie mordercza wiosna ludów. Zapowietrzonych. A noże i jeszcze lato. Jak to leciało? Nie gaście nadziei. No!

  386. tytuł newsa:
    „27 osób zatruło się śmiertelnie metanolem. Miał je uzdrowić z koronawirusa „.

    Kurde, ale to w Iranie. Nie w Łodzi, Łomży, Łomazach czy innym Bladywostoku! Ginie tradycja w narodzie…

  387. @scrambler
    10 marca o godz. 1:58
    A nie powiedziałam, że się ze wszystkim w tym cytacie zgadzam, bo nie. Z tobą się zgadzam stuprocentowo w tym: Bardzo prosta sprawa: chcesz się z kimś dogadać, po pierwsze nie obrażaj. bo od dawna to mówię.
    Z cała resztą z cytatu jak i twojej wypowiedzi raz się zgadzam raz nie, ale na ogól się zgadzam.
    Śmieszy mnie to wypominanie pochodzenia bo w wielu przypadkach ma zasugerować poprawne i rodowodowe pochodzenie wypominającego. No, same szlachcice w Polsce. Zagrodowe. Małe okna mieli.
    Tak samo śmieszy mnie inteligencja jako klasa społeczna w XXI wieku. W Polsce. Może w Rosji. Umieją pisać, czasem czytać i znają dziwne słowa.

  388. @BWTB 9 marca o godz. 7:58
    zza kałuży, twierdzisz zatem że Żydzi chcą się wymiksować z udziału w ruchu komunistycznym?
    Akurat jest to jeden z dowodów na to, że nie są znowu ci Żydzi aż tacy genialni. To znaczy nie zaprzeczam, że ode mnie i tak i tak są mądrzejsi, ale czasami można ich przyłapać na oczywistej durnocie.

    Zamiast wziąć tę całą żydokomunę na klatę, dobrze i starannie prześwietlić i opisać (a kto jak kto ale oni bardzo lubią pisać sami o sobie 😉 – ach jaki mi się modelowy antysemityzm wyrwał, a tak się pilnowałem!) otóż oni wolą „to” pod dywan zamiatać, najczęściej albo przemilczając albo umywając rączki. Naprodukowaliby 1000 tomów analiz sowieckiego, zachodnioeuropejskiego i amerykańskiego ruchu komunistycznego UWYPUKLAJĄC rolę Żydów, nakręciliby 1000 filmów na ten temat, zrobili 1000 gier komputerowych i skomponowali 1000 oper i skutkiem tego cały świat, włącznie z najbardziej zagorzałymi tropicielami żydokomuny w historiii miałby tego tematu tak serdecznie dosyć, że nawet w katotalibańskiej Wolsce skończyłoby się grzebanie w nazwiskach rodziców i dziadków.
    No z tym ostatnim to może przesadziłem, wybaczcie mi mój zbytni optymizm.
    No ale wszędzie indziej na świecie ludziska daliby sobie z tym spokój na wieki wieków.
    Me thinx.

  389. @ Ewa-Joanna
    9 marca o godz. 23:50

    Taki komentarz pod Walendziakiem z linku Basi.
    ~Z SIECI- Dzisiaj (13:35)
    Powiem wam potomkowie folwarcznego chłopstwa jaka jest sytuacja bo jesteście intelektualnymi niedołęgami oderwanymi od rzeczywistości za co teraz przyjdzie wam zapłacić i to najwyższą cenę. Śmierdział wam PRL…

    Dałem do przeczytania żonie, bo ona poniekąd do potomkiń się zalicza, choć jest zdecydowanie intelektualną dołęgą. Powiedziała, że gdyby nie PRL to ona by nigdy z „Taplar” się nie wydostała, podobnie jak wielu podobnych, że zawsze tak uważała, i że nie czuje się komentarzem obrażona, bo też się z częścią zgadza.

  390. Wracając conieco do tematu wstępniaka, z zapodanego artykułu wychodzi mi, że Polska jest znów „silna, zwarta i gotowa” – https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25767074,koronawirus-w-polsce-kompletnie-nie-jestesmy-przygotowani.html?fbclid=IwAR0d8mm-do_ng4KNiNc4PKBsnpjAtkQDCu0HNgv4UfOK9QD2y4BUJyv-OCA&disableRedirects=true#s=BoxWyboImg1
    Oby nie skończyło się tak jak poprzednim razem, kiedy taka była!

  391. PS. Chińczycy korygują śmiertelność z powodu Covid-19 -http://www.ecns.cn/news/society/2020-03-02/detail-ifztzycc4785519.shtml, do 1,4%.

  392. @zza kałuży, nie wiem jak ci odpowiedzieć i nie obrazić. Hamuję emocje, ale już twój komentarz do mnie przeczytałem. Ty po prostu obrażasz moją i sporej części trzeźwych (nie chodzi o alkohol) inteligencję. Różnica między nami polega na tym, że ty oceniasz Żydów poprzez pryzmat ich zaangażowania w ideologię komunistyczną, która była znikoma. Czy Feliks Dzierżyński nie był przypadkiem Polakiem? Nie? No tak, Polak komunistom być nie mógł. Ja jednak Polakom nie wytykam Dzierżyńskiego, bo niby z jakiego powodu. I trzymajmy się faktów, proszę.

  393. Ewa – Joanna
    9 marca o godz. 23:50

    Ten wpis jest bardzo ciekawy. Można go odebrać jako pogardliwy. Jednakże w wielu aspektach taka pigardliwosc jest uzasadniona. Można ten tekst odebrać jako nie owijająca w bawełnę mocna krytykę. To zwłaszcza jest uzasadnione. W kilku punktach nie całkiem trafne, bo np. bezwzględna krytyka rozmnażania się nie odpowiada faktom. Polacy prawie wcale się nie rozmnażają. Ale nie tyle w niecelności tego stwierdzenia rzecz, bo w czym innym jest to bardzo trafne : niskiej, tak często tragicznie niskiej kulturze seksualnej. Która ciągle jakże często jest prymitywna, właściwie żadna, bo o kulturze erotycznej nie ma co mówić. Ciągle jeszcze hasło „dawaj dupy” wywołuje nadzwyczajny rechot znawców brania dupy.
    Złączona w jedno z tym prostactwem jest przemoc domowa i coroczna śmierć około 400 sakramentalnych małżonek swoich katolickich mężów. Którzy je tak tłuką, że zatłuką 400 rok w rok. Sąsiadom to nie przeszkadza, robią podobnie.
    I w niczym nie przeszkadza, a bardzo pomaga katolickość. Cytowałem w niedawnym wstępniaku biskupa (sic!) Szkodonia, który gwalconej przez siebie ofierze wyjaśniał jak jest, z czym nie ma się ci kłócić, bo to fundament rzeczywistości : mąż leje żonę, ale w niedzielę pod rękę idą do kościoła, a biskupi są zadowoleni : taka ludowa siła katolicyzmu!

    Gdy się zaczyna wnikać w real życia, pogardliwosc wpisu słabnie, bo ten real, przed którym tak niemal wszyscy uciekają, pokazuje się w pełni swojej potworności.

    Nieuniknionym błędem socjalizmu była naiwność. Ze można człowieka zniewolonego i spętanego tak wielka ilością kulturowych więzów oraz brutalizmu fizyczności życia, tak szybko zamienić w subtelnego, uważnego, górnego człowieka.
    Takie rzeczy nie są możliwe ani w skali tzw. narodu ani w skali krótkiego żywota socjalizmu. Na to trzeba pokoleń. Wielu. I konsekwencji, która została zerwana.

    Kto dostaje szybko, dużo, a co dostaje nagle to mentalny szok niemożliwego cudu : jesteś człowiek, należy ci się godność, praca, lekarz, dentysta, renta z emerytura, zwolnienie chorobowe, urlop, wczasy, darmowa szkoła, przedszkole, stołówka, mieszkanie, tania kolej i autobus, kino i teatr. To nadto wiele dla człowieka wyciągniętego z bagien i kurnej chaty przylepionej jeszcze do pańskiego dworu i nigdy nie wolnej od kościoła – potwora co pożera rozum i kradnie wolność zawsze trzymając w lęku i koszmarnych przesadach ciemnoty dewastującej umysł i cialo.

    O ile tym suwerenom czasu PRL sporo można wybaczyć rozumiejąc ich nieprzygotowanie, to niemal nic już wybaczyć nie można suwerenowi 2020. Miał i dużo czasu, dostał narzędzia i możliwości. Skoro na to splunął, nie ma czym się usprawiedliwiać.

    Po wierzchu wpis wyglądac może dla powierzchownych na pogardliwy. Ale jego istota jest trafna, zaś trafność co najmniej silnie osłabia zarzut pogardliwosci. To należna w grubej większości krytyka oparta na nieobludnym widzeniu rzeczy.

  394. Herstoryk
    10 marca o godz. 5:48

    Im Polska bardziej prawdziwa, tym bardziej zwarta, gotowa i ma większy guzik, którego nie odda. Model 1939.
    Polska jest najbardziej odporna na samą siebie i sobie nigdy nie odda guzika.

  395. Jeszcze jedno z sieci

    Powiem wam potomkowie folwarcznego chłopstwa jaka jest sytuacja bo jesteście intelektualnymi niedołęgami oderwanymi od rzeczywistości za co teraz przyjdzie wam zapłacić i to najwyższą cenę. Śmierdział wam PRL, który wyciągnął was za zawszony kołtun i na siłę posłał do szkoły gdzie nauczono was liczyć do więcej niż macie koślawych paluchów, od biedy pisać oraz pokazał co to jest i do czego służy sedes bo biegaliście za stodołę lub robiliście do wiadra. Dali wam godność, pracę i darmowe mieszkania w miastach gdzie nanieśliście g no ju niczym do mitycznej stajni Augiasza. Tylko niewielu z was skorzystało z owego dobrodziejstwa i wyszło na ludzi. Pokąsaliście rękę, która chciała was ucywilizować, zrujnowaliście ten kraj kradnąc i wynosząc z pracy wszystko oprócz rzadkiego g ó w n a i płynnej stali bo nie dały się wziąć do łapy. Zamiast uczciwie pracować chlaliście na umór i leżeliście na brudnym styropianie albo przesiadywaliście miesiącami na lewych zwolnieniach. Doprowadziliście kraj do ruiny i wsadziliście na piedestały sobie podobne kreatury, które zniszczyły i rozkradły co tylko się dało i do dziś wspólnie z czarną zarazą robią wam dalej bałagan we łbach rąbiąc z budżetu ile się da i zadłużając kraj. Ponieważ jest was za dużo i jesteście ponadto roszczeniowi trzeba was depopulować. W cywilizowany sposób, czasy barbarzyńskich wojenek odeszły, nikt nie będzie już krzyczał o łamaniu praw człowieka. Na początek zniszczono wam resorty szkolnictwa i zdrowia byście byli głupi jak buty i umierali czekając miesiącami na wizytę u specjalisty albo na korytarzach w kolejce na SOR. Ale to okazało się być nieefektywne bo rozmnażacie się bez opanowania gdyż nie umiecie współżyć jak cywilizowani ludzie. Wypuścili wam kontrolnie skromnego wirusika i obserwują waszą reakcję, póki co zaczęliście tylko wykupować masowo mąkę, kaszę i ryż jakby to miało cokolwiek pomóc. Prawdziwa „hatakumba”dopiero nadejdzie i będziecie ich jeszcze błagać na kolanach o ratunek i pomoc. Macie tylko to na co zasłużyliście, na własne życzenie. Idźcie znowu wyć pod bożnice co pomoże tak samo jak sztywnemu dym z kadzidła. I kasy na tacę nie żałujcie bo trzeba przebłagać i zadośćuczynić.

  396. Sorry
    Chcialem ewę-joanne wrzucić u Passenta. Ale zaraz to poprawię

  397. A co powiecie, moi mili, o zdradzającej objawy utraty rozumu wypowiedzi red. Pawła Lisickiego, który twierdzi, że decyzja o zawieszeniu we Włoszech mszy świętych to… zdrada Chrystusa?
    https://www.pch24.pl/pawel-lisicki-dla-pch24-pl–decyzja-o-zawieszeniu-we-wloszech-msz

  398. Ewa-Joanna
    9 marca o godz. 23:50

    Ejotko bardzo dziękuję ! 🙂

    Parę lat temu, kiedy zaczęłam abonować Politykę, odkryłam przypadkowo na Interii felieton Walenciaka. Od razu zwróciły moją uwagę jego mąre słowa. Wtedy po raz pierwszy(i ostatni) zajrzałam do komentarzy pod artykułem. I o mało nie przewróciłam się z wrażenia. Bo nigdy nie widziałam wcześniej internetoweho hejtu. To co zobaczyłam po prostu mnie przeraziło. Na przekór wszytkim wpisałam wtedy krótkie uznanie za jego tekst i oczywiście wylali mi tam na głowę cale szambo, za mój wpis…
    Od tamtego czasu nie czytam nigdzie komentarzy, zdając sobie sprawę ile strasznego błota można tam znaleźć. Ale okazuje się, że mogą czasem znaleźć się również ciekawe głosy, tylko ja nie mam wystarczającej odporności, zeby ich szukać, przedzierając się przez te inne.

  399. scrambler
    10 marca o godz. 1:58

    Mój komentarz
    Miałem coś napisać odnośnie tekstu besztającego durnych zakute łby beneficjentów PRL nie rozumiejących ile dobra w nich wtłoczono wtedy. Wyprzedziłeś mnie pisząc mniej więcej to samo, co mi w głowie świtało na ten temat.
    Pzdr, TJ

  400. Ewa-Joanna 9 marca o godz. 23:50 Cytowany komentarz jest prostacki i zbyt prosty. Poza tym jest agresywny, a ja już nie trawię takich emocji, boję się zarazić. Na koniec autor pokazuje nam (ja też tu niedawno pokazałem), że jest prawdziwym chrześcijaninem, który jako chrześcijanin oczekuje jakiegoś armagedonu za grzechy (nie jest ważne kto i z jakich pobudek ideologicznych je popełnił).
    Mój fater zawsze wrzeszczał, że gdyby nie komuniści, to byłby tak biedny jak w płynącej mlekiem i miodem II RP. Tu zaznaczę, że tą biedę klepali na Górnym Śląsku, gdzie było jako tako. Opowiadał, że jako dziecko w charakterze alibi pojechał ze swoim ojcem (komunistą) do Łodzi i było to dla niego tak traumatycznym przeżyciem, że porównywał to tylko do ubrania go w mundur Wehrmachtu. Fater był prostym człekiem, robotnikiem, więc widział tylko swoją zagrodę.
    W mojej ocenie PRL i ci straszni komuniści zrobili rzecz, której nikt by w Polsce nie wykonał nigdy, zlikwidowali społeczeństwo klasowe. Dodatkowo byli panowie byli obłożeni ograniczeniami, które nie dotyczyły chłopów i nielicznych jeszcze wówczas robotników. Awans tych pogardzanych i gnębionych klas społecznych był niesamowity. Władza ludowa wprawdzie parę razy skierowała lufy karabinów w ich stronę, ale w porównaniu do mlekiem i miodem II RP było to słabe. Tu szybko muszę przejść do zjawiska, które jest dla mnie dziwne i tajemnicze. Polskie społeczeństwo (naród?) ma korzenie chłopskie, ale się tego wstydzi jako całość i indywidualnie.
    Skrobnąłem tu już, że miałem dziadków na wsi i zawsze byłem z tego dumny. Jak podrosłem też i trzeba było widzieć miny moich znajomych spoza Śląska, którym opowiadałem o wsi. Z reguły każdy z nich miał (ma?) herbowego w rodzinie, a jakimś dziwnym trafem każdy (z naciskiem na każdy) przyjechał na Śląsk ze wsi krytej strzechą (szkoda, że za Gierka puścili te wsie chłopi z dymem). I to mnie wkurzało i wkurza, a nie brak umiejętności korzystania z urządzeń cywilizacji takich jak łazienka (tej też w domu nie mieliśmy).
    Najlepsze teraz. Rozmawiamy sobie luźno z młodym wykształconym(?) chłopcem, który w pewnym momencie mówi: dziadek mi powiedział, że w II RP każdy mógł studiować. Szczęka mi opadła i tylko stwierdziłem: tak, podobnie jak dzisiaj może każdy studiować na Oxfordzie. Nie będę gołosłowny, zajrzyjcie do życiorysu prof. Barbary Simonides. Był rówieśniczką i sąsiadką mojego teścia (robotnik) w Janowie-Nikiszowcu. Najlepiej przeczytać „Czarny Ogród” Małgorzaty Szejnert. Rodzina robotnika nie była w stanie wykształcić choć jednej córki bez pomocy plebana w mlekiem i miodem płynącej.

  401. @BWTB
    10 marca o godz. 11:30

    Jakie to życie jest przewrotne,
    A nierzadko również trochę durne.
    Zatraciliśmy instynkty pierwotne,
    Pozostały nam już tylko wtórne.

  402. BWTB
    10 marca o godz
    ale zauważ, że to dotyczy obecnego suwerena, który wyciagiety z czworakow przez PRL, nauczyl sie pisać i czytac, ale nie myślec i tak się poczuł po pańsku, że teraz poszczuwany przez zbawce Jarka i czarna mafię pokazuje palec wykształconej elicie. Kiedy zaś wytyka się suwerenowi prymitywizm, chamstwo i brak moralności, ów suweren z niejasnych powodów obraża sie, a szczególnie obrażane są jego uczucia religijne.
    I żeby było jasne, ja szanuję niewykształconego człowieka, mam przyjaciół, z ktorymi nie porozmawiam o Kancie , Tokarczuk, a nawet o Sienkiewiczu, ale cenię ich madrośc życiową, uczciwość, zazdroszczę im praktycznych umiejetności, hydraulikom, elektrykom.. Szkoda tylko, że niektórzy zbyt szybko zdobyli wyższe wyksztalcenie i zamiast byc pożytecznymi hydraulikami zostali politologami, jak hatakumba Jaki.
    Natomiast nie mam żadnego szacunku do „wykształconych” doktorów teologii sukienkowych i wykształconej pisowskiej elity i tego agresywnego tępego suwerena, dla ktorego Duda jest drugim Chrystusem.

  403. @BWTB
    10 marca o godz. 11:30
    Na koniec autor pokazuje nam (ja też tu niedawno pokazałem), że jest prawdziwym chrześcijaninem, który jako chrześcijanin oczekuje jakiegoś armagedonu za grzechy (nie jest ważne kto i z jakich pobudek ideologicznych je popełnił).
    Hy???
    Jesteś pewien, że to o to chodziło w cytowanym tekście?

  404. @Lewy
    10 marca o godz. 12:12

    Jerzy Dobrowolski
    Najgorsi są ludzie wykształceni ponad swą inteligencję.

  405. @Ewa-Joanna, a o co tu chodzi? : „Prawdziwa „hatakumba”dopiero nadejdzie i będziecie ich jeszcze błagać na kolanach o ratunek i pomoc. Macie tylko to na co zasłużyliście, na własne życzenie. Idźcie znowu wyć pod bożnice co pomoże tak samo jak sztywnemu dym z kadzidła.”
    Toć to chrześcijańskie wyczekiwanie na koniec świata (u autora hatakumba).
    Mogę się mylić, ale tekst jest po polsku?

  406. 2BWTB
    10 marca o godz. 12:58
    będziecie ich jeszcze błagać na kolanach o ratunek i pomoc.
    Rządzących?
    Ja w całym wpisie nie widzę nic chrześcijańskiego, widzę gorzką refleksję nad kondycją tzw. narodu.
    Nie wiem o co chodzi z tym koronawirusem i co powoduje taką panikę w rządach światowych, ale jeżeli rzeczywiście mają rację, to w Polsce, z jej bałaganiarstwem i badziewną służba zdrowia będzie to hakatumba.

  407. BWTB
    10 marca o godz. 11:30

    Mnie wcale nie dziwi to, że Polacy zapierają się swojej chlopskosci i niewolnictwa panszczyznianego w rodowodzie.
    Kultura chłopska, wykształcana przecież dopiero po zniesieniu panszczyzny (przez zaborców, a nie polska oświecona szlachtę),
    była pod ciągłym pręgierzem szlachty, której chłop zrobił straszna krzywdę swoim bezczelnym wymknięciem się z niewoli. Jeszcze większą krzywdę zrobił kościołowi kat.
    Chłopom nie udało się przebić że swoją raczkująca kultura do tzw. narracji narodowej. Mieli drzwi dosyć szeroko otwarte do tego za PRLu, ale i to nie wystarczyło.
    Kochany profesor Zin rysował piękne dworki szlacheckie, zamki, pałace, twierdze, kościółki i dumne katedry, a czasem też jakieś miasto, ale nie rysował gnoju i walącej się dumnie w ten gnój chłopskiej chałupy. Rodowych sreber, zwierciadeł, kandelabrow, posągów, obrazów przodków i scen bitewnych przewag oraz kontuszy i szabel chłop też nie posiadał.
    Nie było co rysować.
    A potomek chłopa, jak oglądał prof. Zina, to się najpierw bardzo wstydził, a po chwili zaczął dochodzić do przekonania, że on też jest herbowy i jak nic – Koniecpolski, Lubomirski albo Radziwiłł.
    Od tej chwili mógł już bez stresu a z przyjemnością oglądać prof. Zina.

    Dzisiejsza obowiązkowa. ” narracja narodowa ” w ogóle chama panszczyznianego nie uwzględnia. Kto się przyzna, natychmiast zostaje chamem, Polakiem najgorszego sortu wykluczonym z towarzystwa.

    Katastrofalnie to smutne, bo zaprzecza rzeczywistości i kreuje fałszywą tożsamość. Inni mogą się przyznawać do zwykłości i chlopskosci pochodzenia, ba – czuć z tego powodu dumę, ale nie Polacy.

    W Polsce wszystko musi być fałszywe, dopiero wtedy jest prawdziwe. Dlatego mamy Prawdziwego Polaka. I jego Prawdziwa Tozdamosc oraz Prawdziwa Wiarę.

  408. @all

    Korona wirus zmusza rząd polski do działnia :
    Morawiecki: Odwołujemy wszystkie imprezy masowe

    Tylko jakoś nic nie powiedział o tych masowych imprezach niedzielnych ( i nie tylko) w kościołach !!
    Czy tam odwoływanie mszy podpada pod ” obrazę Chrystusa” – jak to określił red. Lisiecki ??? – który pewnie chce być zapamiętany jako „świętszy od papieża”
    Polski ciemnogród nie zna granic.

  409. @Ewa-Joanna
    10 marca o godz. 13:11

    Panika jest, bo rządy zaczynają sobie zdawać sprawę, jak daleko posunęły się w oszczędnościach na zdrowiu obywateli. W Polsce zamknięto szereg szpitali, w pozostałych pozamykano lub okrojono oddziały zakaźne, bo przecież mamy antybiotyki. Brakuje dostatecznej liczby łóżek na oddziałach intensywnej opieki, bo nikt nie przewidywał, że może się przytrafić zaraza nie tylko nie reagująca na dostępne lekarstwa, ale i wymagająca wspomagania oddechowego. Poza tym za pacjentów wymagających respiratorów polski ubezpieczyciel zdrowotny płaci marne grosze, więc nie opłacało się ich kupować, zatem nie ma ich nawet w hurtowniach sprzętu medycznego. A jak się je w końcu zdobędzie, to brak wykwalifikowanego personelu, który potrafi je obsłużyć…
    Do tego dochodzi uświadomienie, jak bardzo wyeksportowano do Chin miejsca pracy i technologie, i jak bardzo teraz przemysł europejski czy amerykański zostaje dotknięty paraliżem z braku komponentów i części produkowanych w Azji. Wystarczyło, że Chiny zmniejszyły zapotrzebowanie na ropę naftową i jest już jej nadmiar na rynku i krach na giełdzie, do którego dokłada się wyścig między Rosją i Saudami, kto sprzeda więcej…
    Szwajcaria, kraj słynący z potężnego przemysłu farmaceutycznego, a nie sposób jest kupić skuteczne środki do dezynfekcji rąk, nawet w szpitalach są już racjonowane. Niemiecki producent jednego z nich wypuszcza dziennie 47 ton, ale to za mało, bo cały świat domaga się właśnie tego. Innych też zresztą brakuje w sprzedaży.
    Pozostaje mydło i ciepła woda.

  410. Czytałem, jaki problem stwarza już powracająca gruźlica, kiedy szuka się miejsca dla pacjenta na oddziale zakaźnym zwykłych szpitali, a co dopiero masowe zachorowania na tego wrednego wirusa.

  411. Optymatyk
    10 marca o godz. 13:03

    To każdy powinien obejrzeć !
    Włosy powstają na głowie !

    Chciałam przepisać ten tekst z transparentu, a okazuje się ,że ta strona już jest niedostępna. Więc powiem,że slogany wyglądały mniej więcej tak :
    Polska tylko dla katolików. PO, Żydzi i innowiercy do gazu !!!!
    Za takie transparenty powinno się trafiać do więzienia i to na długo
    Ale w obecnej rzeczywistości władza udaje ,że tego nie widzi.
    A kk klaszcze na zapleczu w łapki…

  412. @basia.n
    10 marca o godz. 13:49

    Widziałem ten plakat. Było coś tam, że Jezus wymierzy sprawiedliwość.
    Mnie najbardziej przeraziły tryumfujące twarze pań trzymających te hasła.

  413. Tobermory
    10 marca o godz. 14:09

    Ależ tak – wlaśnie te twarze !! I pomyśleć,że z takich składają się np. wszelkie procesje…

  414. Tobermory
    10 marca o godz. 14:10

    Potrafisz wszystko znaleźć .

    Ten plakat powinien być rozpowszechniany jak gest Lichockiej.
    Bo mówi sam za siebie ludziom chociaż trochę normalnym !!

  415. Gdy wczoraj przeczytałem interpretację aktualnej plagi przez wrocławskiego sługę bożego, to najpierw pukałem się w czoło, ale po zastanowieniu się zmartwiłem – a może ma rację i moje liczne grzechy przez blisko 90 lat mogły zdenerwować mojego stwórcę? Czułem się winny uchwalenia „lex coronae”, które pozwala władzy wykorzystać prawo do załatwienia swoich spraw. Po zupełnym ochłonięciu nieco zmniejszyło się moje poczucie winy. Podobno najbardziej rozzłościło boga panoszenie się praktyk homoseksualnych i aborcja. To mnie uwalnia od tej strasznej winy, bo ani jednego ani drugiego nie uprawiałem, pierwszego ze wstrętu, drugiego z powodów anatomicznych.
    We wczorajszym Szkle Kontaktowym zainteresowało mnie jedynie pytanie widza, czy to „lexisko” pozwala też np. władzom zabronić zgromadzeń w kościele, wspaniałego miejsca dla „pracy” tych pięknych kuleczek z mackami. Nie myślę tu, ze ksiądz przy podawaniu komunii zarazi wiernego, łaknącego odrobiny kanibalizmu. Luteranie są nawet wampirami i pija podobno z tego samego kielicha krew pewnego żyda. To chyba absolutnie pewny sposób nabycia bakterii i wirusów.

    Na Śląsku był idiotyczny zwyczaj w kościele, który mnie złościł i zniesmaczył – chodziło się na ofiarę za ołtarz, tam kazano całować figurkę Jezusa, złożyć ofiarę i powrót do ławek. Ja tego nie cierpiałem, a to całowanie figurki najbardziej. Pieniędzy nie było mi żal. Jeśli msza była w intencji konkretnej rodziny, wtedy – hierarchicznie – maszerowali od pradziadka do niemowląt chłopcy, a potem baby, też piękna kolejka hierarchiczna, a gdy skończył się ciąg rodzinny – reszta hołoty!. To na szczęście znikło, tak myślę, choć mogę się mylić.
    Jest lepszy sposób zakażenia lotnymi wirusami wszystkich uczestników mszy. Dlaczego tak myślę?
    To z mojego doświadczenia z pasterki, a ściślej z pierwszej pasterki po wojnie (1945). Wchodzę ja do kościoła i to z świeżego powietrza zimowego, czystego i przyjemnego, a w me nozdrza uderza smród wódki i nie przetrawionej jeszcze zagrychy (głównie czosnek). Tego wcześniej nie było, ani kropli wódki przed pasterką. Zresztą w naszym domu i po pasterce nie było alkoholu. Ojciec , jeśli pił, to poza domem, z kolegami, zresztą raczej rzadko i nigdy nie widziałem go pod gazem. Jedynie raz częstował nas zdobycznym szampanem francuskim, który pewnie dostał w pracy, bo nie ze sklepu…

    Kościół jest duży, a mimo tego cały był napełniony aerozolami różnej maści, najmniej mi przeszkadzał zapach naftaliny z zimowych płaszczy.
    Wracam do pytania widza, czy świecka władza odważy się zastosować lex coronae do zgromadzeń religijnych? Pytanie jest oczywiści retoryczne i znam odpowiedź.

    PS
    Mógłby ktoś mieć do mnie pretensje za wyraz „kanibalizm” na spożycie kawałka wafelka, ale nie miałby racji!!!
    Religia chrześcijańska jest jedyną znaną mi wielką religią, propagującą kanibalizm. Dawno nie byłem w kościele, ale drobiazgi pamiętam, np. „jedzcie, albowiem to ciało moje.. itd.”.
    Miałem kiedyś zabawną historię z moją asystentką – fizyczką, która dodatkowo studiowała teologię. Gdy ja jej o kanibalizmie to ona, że to tylko metafora itp. Obraziła się na mnie i znikła na kilka dni. Powróciła po konsultacji na wydziale „bratnim” i przyznała mi rację. Każdy porządny katolik jest kanibalem, dlatego prezydent ryzykował zdrowie, ratując szczupakiem upadającą hostię. Szkoda, ze tylko tyle u niego zostało w pamięci z nauk Chrystusa, bo z UJotu pamięta jeszcze mniej na temat lexu!

  416. Antonius
    10 marca o godz. 14:46

    Antoniusie, nie bardzo wiem, czemu żałujesz, że Duda tylko tyle zapamiętał z lekcji o Jezusku.
    Po pierwsze, w ogóle nie da się nic zapamiętać, co6 najlepiej widać po biskupach, zawodowych pamietaczach wszystkiego o Jezusku i jego tatusiu.
    Twoja teologiczna asystentka też nie pamiętała, że Ciało Chrystusa gryzie się poważnie, a nie, że symbolicznie.
    Tym samym teologiczna asystentka katolicka okazała się protestancka. Oni Jezusa gryza symbolicznie.
    Po drugie, Duda osobiście nie jest w stanie pamiętać, ani w ogóle na czymkolwiek się znać. Nie miej więc do tego marnego umysłu pretensji także o nieznanie się na prawie.
    Pretensje można mieć za to, że posługuje się nienależnym w tej sytuacji tytułem magistra prawa a nawet doktora.
    Jes to człowiek niewykształcony, po prostu. Co znaczy, że nie ma wykształconej moralności.
    Natomiast, co potwierdził praktycznie, ma wykształcone mięśnie długie. Może więc robić długie susy równolegle do posadzki kościoła w celu łapania fruwającego herbatnika.
    Jest to wyraz najwyższych możliwości tego osobnika i więcej nie wymagajmy. Poza jednym, na koniec : żeby sobie osobiście zrobił koniec. W czym należy mu pomoc.

  417. Basia n.
    10 marca o godz. 14:42

    Tak jest!
    Procesje wyrażają boża radość procesjonatow. Widać to na obliczach.
    Procesje wyrażają bożą treść : widać to na karteczce.
    Widać też pozostałe komponenty pobożności : różaniec porządnie przepleciony przez paluszki i rzeczowo przedstawiony napis na plastikowym worze zawierającym ducha bożego procesjonatki : Polonia Christiana.

  418. A więc wojna!
    Z Panem Bogiem!

    Pan Bóg wyprodukował koronawirusa. Żeby mordował człowieka. Taka ma robotę Koronawirus.
    Pan Bóg zaatakował koronawirusem dowódcę generalnego rodzajów sił zbrojnych RP.
    To jest atak wojny bakteriologicznej. Na pewno Pana Boga do ataku na naszego generała podjudzil Putin.

  419. Antonius,

    Super!
    “Kościół jest duży, a mimo tego cały był napełniony aerozolami różnej maści, najmniej mi przeszkadzał zapach naftaliny z zimowych płaszczy.”

    Odpowiedz na pytanie.

    W stanie WA I prawdopodobnie w calym kraju świecka władza nie wtraca sie do spraw kościoła.

  420. Muszę dodać że kościół nie wtraca sie do świeckiej władzy. Sa przepisy które działaja w obie strony.

  421. @mag
    10 marca o godz. 10:44

    We Włoszech zmiarkowali, że Polska chce też mieć statystyki, więc trochę chcą przyhamować, aby „z ziemi włoskiej do Polski”. Za to u nas będą nadganiać

    https://www.rp.pl/Koronawirus-2019-nCoV/200319904-Nowe-zalecenia-Episkopatu-ws-koronawirusa-Bedzie-wiecej-mszy.html

  422. Teraz tylko wyczekiwać, kiedy zaczną kamienować tych, którzy przyjdą do czercza w maseczkach i nie będą brać udziału we wspólnocie śpiewu na całe gardło, płuca i oskrzela.

  423. Dudo-PiSsdzielskie zagranie pod katojelopi narod, bezcenne. Zamienili dwa miliardy Kurskiego na dziesiec „bez” niego.
    Radiokomitet, Rezurekcja.

  424. Ledwo co Jarosław Ka podniósł naród z kolan, a ci w Chełmie znów – buch na kolana.
    I co z takim narodem można zdziałać? – Chce na kolanach, to niech se klęczy – zniechęci się Prezes Polski.
    Pzdr, TJ

  425. @Antoniusie, cenię twoje opinie, ale jako przedstawiciel nauk ścisłych (o ile dobrze pamiętam dr fizyki) musisz być precyzyjny. Ja też jestem mężem kobiety przeszło 40 lat i nie powiedziałbym, że uprawiam z żoną hetetosekualizm. Seks to seks, a uprawiamy ziemię. Poza tym, użycie słowa wstrętne, stygmatyzuje, ociera o nienawiść. Daj tym ludziom spokój, oni nikogo nie krzywdzą.

  426. @Tanako, być może jest jak piszesz. Chłopi nigdzie lekko nie mieli, wszędzie byli sługami panów. Polski chłop trochę dłużej czekał na wolność, co wydaje mi się nie powinno mieć aż takiego wpływu na różnice o których piszemy.
    Reymont pisze wielką epopeję chłopską i gdyby nie PRL to prawdopodobnie byłby tak pamiętany jak obecnie. A jest to jedna z nielicznych książek, którą da się czytać jeszcze w naszych czasach. Reszta to pierdy ze szlacheckich dworów, kłamstwa i fantazje.

  427. @Lewy, jak masz ochotę i czas, wyszukaj sobie opinie wygłaszane przez rodziców (każdy profesor) obecnego lokatora Pałaca. Pamiętasz co mówił o smokach wykształcony inteligent z dziada pradziada, tatuś Giertycha? Przy nich zabobonny chłop i baba to gwiazdy racjonalizmu. Idiotyzm jest cechą wrodzoną jak mawiał Szwejk.

  428. BWTB
    10 marca o godz. 18:05

    W wielu innych krajach Europy dola chłopa była w pewnej mierze lżejsza. Niewolnictwo panszczyzniane było w Rzeczpospolitej skrajne, powszechne i wielowiekowe. Gdy w innych krajach dawni chłopi zamieniali się w najemnych fachowców oraz rzemieślników i robotników, w dumnej że swojej sarmackosci Polsce chłop był dalej własnością dziedzica.

    Gdy w zachodniej Europie rozwijały się prężnie wolne miasta, handel międzynarodowy, produkcja, banki i uniwersytety, w Polsce miast było niewiele, a większość która była, to były miasta prywatne. Gospodarka zaś była gospodarka przyfolwarczna, obsługująca dwór i palac , a nie rynki międzynarodowe.
    Chłop, pod panem i plebanem, bez żadnych alternatyw i praw musiał się rodzic, robić i zdychać. To cały jego życiorys.

    „Chłopów *i dziś da się czytać. Ale ilu czyta? Ilu cokolwiek czyta używając do tego umysłu?

  429. A episkopat apeluje o zwiększenie liczby mszy.

    z komentarzy:
    słow.
    2 godziny temu

    Wprowadzanie średniowiecza do Polski,czy już naprawdę episkopat upadł na głowę.Episkopat chce zwiększyć swoje dochody,bo ilość zgonów będzie większa o 400%.

  430. BWTB
    10 marca o godz. 18:14

    Czechom Szwejka powinniśmy zazdrościć do końca świata.
    Jego absolutna odmienność od widzenia i działania polskiej rzeczywistości znamionowała zupełna odmienność mentalna Czechów. I Czesi na tym wygrywają.
    A przy tym Szwejk jest absolutnie uniwersalny i ma nadzwyczajna, plebejska, ale także uniwersalna urodę.
    Szwejka się od razu połyka, choć można nic nie wiedzieć o odmienności czeskiej mentalności, kultury i gospodarki.

  431. Paradox 57
    10 marca o godz. 18:39

    Raczej nie ekstra zarobki w ten sposób planują cymbały biskupi. To się może zdarzyć, ale inna droga.

    Teoretycznie chodzi o to, żeby wyznawców w kościołach rozgescic. Wtedy – teoretycznie – mniejsza szansa na złapanie wirusa.
    Nic z tego nie będzie.
    A. Kler musiałby więcej zasuwac i mieć mniej kasy z tacy.
    B. Katolik ma swoje ulubione godziny mszy i nie zmieni ich.
    C. Łażenie do kościoła polega na prezentacji towarzyskiej a nie czymkolwiek innym.
    D. Wyznawca dobrze się czuje dopiero w kupie. Nie będzie jeden stał 10 m od drugiego. Od tego zresztą wyznawca i proboszcz popadliby w stupor poznawczy i depresję.
    E. Wyznawca nie bedzie sobą, jak się nie będzie pchal. W drzwiach się wszyscy pchają i wirus robi co ma do roboty.
    F. Wyznawca będzie wsadzał rączki do wody święconej pełnej bakterii E. coli, która uzupełni koronawirus. Razem będzie to fachowo zjadliwa zupa.
    G. Jakby wyznawca poczuł w sobie, że już nic konkretnie nie musi : lazic na msze świętą z grzechem śmiertelnym za nieobecność, wsadzać raczek w zupę świętą z bakterii, tloczyc się i pchać, zawodzić nędznie i depresyjnie, dawać na tacę forsę z kolonia koronawirusa, pożerać Ciało Chrystusa za pomocą otwartej paszczy no i tak dalej, to taki wyznawca zbladnie, rozcieńczy się i jeszcze szybciej zaniknie. Biskup na to nie może pozwolić.

  432. https://obserwatorpolityczny.pl/jest-za-pozno-na-cud-badzmy-madrzejsi-przed-szkoda/
    Jest za późno na cud? Bądźmy mądrzejsi przed szkodą!
    ……………………………
    “O to chodziło, żeby hodować strach, lęk i nakręcać wrogość, wszystko po to, żeby łatwiej rządzić ludźmi, którzy są świadomi sytuacji bez wyjścia, w której rządzi drapieżna mniejszość dosłownie terroryzująca biedą większość.”

    Tak, o to chodziło zawsze w dotychczasowej historii ludzkości, tzw. elitom, do czego kiedyś służyły religie, a kiedy przestały się sprawdzać w utrzymywaniu stanu zniewolenia, to światowa oligarchia (władzy i pieniądza) stawia na chaos i multi-kulti, dzięki któremu może robić swoje parszywe interesy.
    “Jaśnie państwo” zmieniło tylko metody, bo czas nie zatrzymał się kiedyś.
    Kiedyś, jako wyższy stan społeczny, szlachta, arystokracja, burżuazja, kapłani przy pomocy religii i świętej własności prywatnej, mogli dominować bez przeszkód nad nieświadomym plebsem.
    Rewolucja Francuska i Październikowa w Rosji oraz rewolucja technologiczna XX wieku zmieniły paradygmat władzy, stąd „krwiopijcy” muszą się posługiwać innymi narzędziami, bo religia już tak nie działa, jak kiedyś. Choć nadal pozostaje narzędziem systemu do kontrolowania ludzi za pomocą wiary, szczególnie w naszym kraju.
    „Wyzwolenie człowieka”,jak pisał W. Spasowski, zależy od zmiany paradygmatu moralnego, „przebudowy moralnej” jak pisał Abramowski, „przewartościowania wszystkich wartości” jak pisał F. Nietzsche.
    Bez tego, społeczeństwa będą tkwiły po swój kres, we władaniu bogatych i ich sługusów służb spec. i lokajów politycznych, a także religijnych, którym się wydaje, że ta planeta, to ich własność.
    Czyżby A. de Tocqueville miał rację, mówiąc, że „… teraz walka odbędzie się pomiędzy tymi, co posiadają a tym i co nie posiadają”?
    Że już o Marksie nie wspomnę….

  433. Optymatyk
    10 marca o godz. 19:18
    „…
    Emancipate yourself from mental slavery
    None but our self can free our minds…
    (…)
    Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free…”

    B. Marley, Redemption Song.

    No taaa… co nam tu bedzie ćpun jakiś….

  434. @Tanaka
    10 marca o godz. 18:54

    Zgadza się. Samo „więcej mszy” to słaby pomysł. Tu najlepsze byłyby inne specjalne maskarady – np. koronki. I do koronek msza jako dodatek, gdyby ktoś nie wiedział, jak pozbyć się ciążącego balastu z portfela.

  435. Cholera, a jak 10. Brylant nie będzie mógł zorganizować zgromadzenia na placu pod drabinką?

    https://oko.press/oko-press-poznalo-kryptonim-jaroslawa-kaczynskiego/

  436. Mag

    Niejaki Lisicki słabo się nadaje do komentowania, podobnie jak opona w taczce.
    Raz w roku, spróbuję, ale krótko

    Tenze Lisicki oświadcza, że najpierw uznał olanie mszy świętej przez biskupów włoskich za ” głupi antykatolicki żart”.
    No to się już przekonał ze jest to ” głupi katolicki nieżart”
    Na pewno jest zadowolony ze jest głupi i katolicki.

    Jako taki prawi dalej, że sakramentu to przecież nie jakaś nic nie znacząca konwencja, tylko jakieś coś tam i ta łaska boska.
    Jako taki znowu się wygłupił.

    Jako taki wyglupiony głupi orzekł, że włoscy biskupi zdradzają Jezuska.
    Nieustsnnosc głupoty zaraz go wprawi w kolejne osłupienie własną głupota, że nsdeislanscy biskupi tak samo zdradzają Jezuska.
    Przy czym głupi jest osłupiały z przekonania, że to nie on jest głupi.

    Niejaki Hoser orzekł był : ” Zdradziliśmy Jana Pawła II”
    Nie wyjaśnił dokładnie kto zdradził i na czym polega zdrada, co nic nie szkodzi, bo kto nie jest Lisickim z Hoserem w środku, ten wie.
    Zdrada Jana Pawła polega na tym, że kleropisoidyzm jest jakiś taki miałki, rozcieńczony, a taki Jędraszewski gada zbyt przymilnie i niekonkretnie. A pokolenie JP II czuję się u siebie jak nie u siebie. Rządzi lewactwo, ekologizm, tęczowa zaraza i Bruksela zamiast Świętego Ojca Świętego. Jakby rządził to by było jak ma być.

    Wiadomo więc jak by rządzil nasz narciarz kajakowy ze święcona kremówka.
    Lisicki, Hoserem oraz cała reszta byłby zadowolony.

  437. @Tanaka
    Na temat zdrady dużo miała do powiedzenia i zaśpiewania Kora Jackowska. W ludzkich wymiarach. Inne są zwyczajnie wymyślone – by nie rzec – kretyńskie (zdrada Chrystusa) albo tak niechlubne, jak te w wykonaniu epidiaskopów i papieży (np. Pius XII, Lolka zostawmy już w spokoju, bo przynajmniej „nasz”).
    https://www.youtube.com/watch?v=ay9squx89Zk

  438. Mag

    Cudna Kora. Wie o czym śpiewa, życie miała złozone. Śpiewa : „białe jest czarne a czarne jest białe” – wybitnym specjalista od zdrad jest Kaczyński. Nikt mu nie powie, że białe jest białe.

  439. @BWTB
    10 marca o godz. 18:05

    Chłopi nigdzie lekko nie mieli, wszędzie byli sługami panów

    Żyjąc od kilku dziesięcioleci wśród dumnych ze swojej wielowiekowej wolności górali szwajcarskich odczuwam wyraźnie różnicę mentalnościową między nimi a potomkami słowiańskiego feudalizmu.
    Od zrzucenia ponad 700 lat temu jarzma Habsburgów naród ten nie zaznał władców ani wielkich posiadaczy ziemskich czy arystokracji, której by musiał służyć jako niewolnik.
    Jeśli płacił podatki, to na rzecz swojej gminy i wspólnoty, zabierał głos w jej interesie i próbuje to robić do dziś, choć uwikłany w globalne zależności ma z tym coraz większe trudności.
    Niemniej zachował swoją chłopską dumę i godność wolnego obywatela, nie płaszczy się ani przed klerem, ani przed urzędnikami, od małych do wielkich, a wielcy nie próbują wywyższać się dodatkowo blokując ulice i ostentacyjnie jeżdżąc w asyście syren i migaczy. Ministrowie chodzą do pracy na piechotę lub jeżdżą tramwajem, kto ich nie widział w telewizji, nie rozpozna, że to akurat prezydent federacji pędzi zdyszany z jednego biura do drugiego na sąsiedniej ulicy.
    Urząd podatkowy nie traktuje nikogo jako potencjalnego złodzieja i oszusta, a przepisy nie są celowo komplikowane do tego stopnia, żeby zawsze można je było zinterpretować na niekorzyść płatnika.
    Pewnie wyszło to jakoś kiczowato, bo jest całe mnóstwo złośliwych żartów z irytującej i nudnej dyscypliny obywatela tego kraju (jak stoi w środku nocy na pustym skrzyżowaniu czekając na zielone światło, aby przejść na drugą stronę ulicy) i jego „ordnungu”, ale cenię życie oszczędzające niepotrzebnego stresu, bieganiny i chaosu, wśród ludzi szanujących czas i nerwy współobywateli, dotrzymujących umów i dbających o dane słowo.
    Zaufanie to jedna z głównych wartości społecznych, kapitał, na którym bazuje dochodzenie do konsensu, dialogu i pozytywnej kooperacji na rzecz wspólnego dobra.
    Patrzę na Włochów z Północy, którzy łamiąc wydane przez władze ograniczenia i przepisy uciekli w sobotnię noc z zagrożonej strefy na Południe i znaleźli się dziś w takiej samej sytuacji jak poprzednio, bo teraz całe Włochy stały się czerwoną strefą 🙁

  440. Tobermory
    10 marca o godz. 21:07
    Szwajcarzy obok Holendrów (i Czechów) to najlepsze egzemplarze homo sapiens. Gdyby cała ludzkość byla jak Szwajcarzy, to może byłoby nudno, ale czyściej, przejrzyściej i sprawiedliwiej.
    Najbardziej mi zaimponowali, kiedy w referendum odrzucili owa darowiznę za to, że jest się Szwajcarem. Ech łza sie kręci. Przeciez żaden karaluch, gnom czy kaczorek nie byłby w stanie przekupić ich jakimś 5oo+, nawet jakby to było we frankach a nie w złotówkach.

  441. Najgorsza w takich przypadkach jest panika. Już zaczyna być widoczna a media podlewają żeby lepiej rosła.
    Ale zrobienie zapasów ma swój sens, pozwala na przetrzymanie kilku tygodni bez pchania się w tłumy, bo można zrezygnować z koncertu czy podróży ale jeść trzeba. A u nas centra handlowe to jak kościoły w Polsce 🙂

  442. Ewa-Joanna
    10 marca o godz. 22:18

    Dlatego zrobiłam zapasy 🙂
    Nie przesadne, ale właśnie na wypadek wielkiego nasilenia zachorowań, czy własnej choroby .

  443. @basia.n
    10 marca o godz. 22:32
    Ja zapasy zawsze mam, po przodkiniach mi zostało, dodatkowo mieszkanie w strefie cyklonów wymusza pewne postawy i działania. Bo ten cyklon może być ale nie musi a jak jest to szybko i energicznie, czasu może zabraknąć na zakupy. Trzeba mieć. 🙂

  444. Ja mam zapasy ZAWSZE. Od 50 lat, pod hasłem „Kluger Rat – Notvorrat” wpajana jest Szwajcarom zasada trzymania w domu podstawowego zapasu żywności i najważniejszych artykułów codziennego użytku, a to na wypadek konfliktu zbrojnego z Ruskimi (zimna wojna) katastrofy naturalnej – (lawiny, powodzie) pęknięcia zapory wodnej, awarii elektrowni atomowej (jest ich pięć) etc.

    Rząd federalny zaleca
    – Napoje , co najmniej 9 l wody na osobę (1 sixpack)
    – Żywność na 1 tydzień np. ryż, makarony, olej, gotowe dania, sól, cukier, kawa, herbata, suszone owoce, muesli, sucharki, czekolada, mleko UHT, suszone mięso, konserwy
    – Artykuły higieniczne, zapas najczęściej stosowanych lekarstw, latarka, baterie, radio tranzystorowe, świece, zapałki, kuchenka gazowa
    – Poza tym trochę gotówki, żarcie dla zwierząt domowych.

    W mojej piwnicy dominuje zapas napojów alkoholowych, Ruscy welcome! 😉

    A z dzieciństwa pamiętam różne kryzysy, chyba od kubańskiego poczynając, bo zawsze pojawiał się wtedy w domu worek cukru i worek mąki 😎

  445. a oto lekarstwo w czasach zarazy

    https://www.youtube.com/watch?v=dgjcYk-MIEc

  446. Porządny amerykański Prepper ma swój schron i jest przygotowany na koniec świata 😎

  447. Tobermory
    Ty z tymi zapasami to tak serio? A mnie nie przyszło jak dotąd do głowy. Jakaś niepoważna jestem? W moich okolicznych sklepach, nawet markecie typu Biedronka, nie widzę szczególnego wzmożenia zakupów.

  448. @bubekró
    10 marca o godz. 22:58

    Tylko nie wstaw tu zaraz „Bring out ya dead”, ty defetysto 🙄

  449. Tobermory
    „W mojej piwnicy dominuje zapas napojów alkoholowych”.
    Wiesz, to jest myśl. Jutro wyskoczę i zakupię. Dobre do dezynfekcji i jako wlewka do środka dla miłego znieczulenia.

  450. @mag
    10 marca o godz. 23:18

    Całkiem serio. Ale nic nie musiałem ostatnio dokupywać, bo zapasy mam naprawdę zawsze. A zapałek to mam całą kolekcję z różnych stron świata.
    Radio się zestarzało i chyba już nie działa, a jak się bateria rozładuje w smartfonie i prądu zabraknie do naładowania, to kicha 🙁 Ale alkoholu zabraknąć nie powinno. Gorzej może być z lodem do drinków 🙄

  451. @Tobermory
    10 marca o godz. 23:19

    Z tym chwilowo się wstrzymam :>

  452. Wspominałem w zeszłym tygodniu, że w sklepie wszystkie muesli były wykupione. No właśnie.
    Dzisiaj były pełne półki wszystkiego, tylko cytryn BIO nie dowieźli. Z Włoch.

  453. Tobermory
    Najwięcej zapałek miałam w stanie wojennym. Przychodziły w paczkach od siostry ze Szwecji (duże opakowania!) razem z kawą, herbatą, konserwami, m.in mulami, za którymi przepadałam. Była jednak pewna konserwa o zabójczym wprost zapachu, przypominającym kocie szczyny, jakaś specyficzna odmiana szwedzkiego przysmaku rybnego.

  454. @mag
    10 marca o godz. 23:34

    Może surströmming? Kiszony śledź cuchnący jak sto bandytów?

  455. Ja mam zapasy jak chomik. Tydzień temu półki z makaronem były puste ale dzisiaj obsługa lokalnego sklepu dokładała na bieżąco, niczego nie brakowało, z wyjątkiem, nie wiedzieć czemu, cukru. Paniki zakupowej nie było ale tłum większy niż normalnie. Byle tylko była woda i prąd. Strasznie jesteśmy zależni od elektryki :/

    Zaczynam coraz bardziej lubić Belgów w odmianie flamandzkiej, co za naród zdroworozsądkowy, bez zadęcia i umie się śmiać sam z siebie, Polacy straszne nadęci, pełni kompleksów i „jakoś to będzie”, brrr.

  456. @Nefer
    10 marca o godz. 23:40

    Ja znam paru Belgów całkiem w porzo, ale nawet nie wiem, z której odmiany, bo gadam z nimi po angielsku 🙁

  457. Dobranoc! Trzeba się wysypiać.

  458. O do diaska, czekolady muszę dokupić! Jakoś wyszła 🙂

  459. I sera. O serze zapomniałem wspomnieć.

  460. Czekolada się u mnie w domu nie uchowa, nawet gdyby gryzła i kopała.

    @Tobermory

    Pewnie flamandzcy, wszyscy znają angielski. Francuska odmiana jest oporna.

  461. Nabyłem dziś włoskie salami, całe, półkilowe.

  462. Zaraz wysypiać, niektórzy dopiero teraz sobie tv włączą :/

  463. Dlaczego „są takie, które” nie brzmi jak „są tacy, którzy”?

  464. @Tanaka 10 marca o godz. 18:34
    „Chłopów *i dziś da się czytać. Ale ilu czyta? Ilu cokolwiek czyta używając do tego umysłu?

    Pytasz i masz!

    9 lat temu na Belferblogu napisałem:

    ******************************************************

    Dla pocieszenia nauczycielskiego oraz polonistycznego grona.
    Dwie historyjki o pracy na ochotnika oraz aby zrobić frajde nauczycielowi polskiego.

    Jako uczeń klasy „mat” w liceum mat.-fiz. z własnej i nieprzymuszonej woli przeczytałem „Chłopów” dwa razy. Raz normalnie, jak wszyscy, a drugi raz po to, aby przyłapać Reymonta na przechwalaniu się. Otóż kiedyś, wstyd się przyznać, ale pewno w jakiejś pracy gdzie poloniści analizują wielkie dzieła literackie wyczytałem anegdote o tym, jaki to Reymont był spostrzegawczy. Miał on spacerować z komplementującym jego talent znajomym(?) i w pewnym momencie rozmowy zatrzymał się i poprosił owego znajomego o opisanie kamienicy, którą właśnie byli minęli. Znajomy nie umiał tego zrobić a Reymont opisał dokładnie kamienicę z dokładnością do liczby okien na piętrach. I to w/g Reymonta miał być duży procent jego literackiego sukcesu.

    Otóż jako szkolne pacholę postanowiłem wykorzystać wszystkie tak lubiane przez młodzież opisy i namalować mapę wsi Lipce. I udało mi się! Dokładnie wynotowywałem wszelkie kierunki marszu wszystkich bohaterów, kierunki z których dobiegały głosy, w którą strone patrzyli i co tam widzieli, kierunki cieni rzucanych przez budynki i drzewa w danej porze roku, umiejscowienie rzeki, kierunek jej płynięcia, (a nuż kazał jej płynąć pod górę?), położenie chat itp. Wszystko szkicowałem na papierze i zapamiętale szukałem sprzeczności.

    Na koniec wymalowałem pięknie całość na arkuszu bristolu i zaniosłem poloniście w prezencie. Reymont nie popełnił ani jednego błedu, nie znalazłem w „Chłopach” ani jednej lokacyjnej sprzeczności. Albo miał taką świetną pamięć albo patrzył na podobną mapę podczas pisania. Ta druga możliwość dała mi dużą satysfakcję, gdyż poczułem się jakbym używając wehikułu czasu przeniósł się do pracowni pisarza.

    ******************************************************

    A teraz oklaski poproszę… 😉

  465. @BWTB 10 marca o godz. 9:01
    Różnica między nami polega na tym, że ty oceniasz Żydów poprzez pryzmat ich zaangażowania w ideologię komunistyczną,
    To są jakieś twoje projekcje. Niczego podobnego nie robię. Jeżeli już, to dużo częściej „oceniam Żydów” przez pryzmat ich nadreprezentacji np. wśród fizyków.

    Ja tylko reaguję właśnie na takie trudne do obrony stwierdzenia jak to poniższe:

    która była znikoma.

    Parę dni temu kwalifikowałem kolejne książki do wyniesienia i wśród przeglądanych była też książeczka autorstwa byłego ambasadora USA w ZSRR Kennana pt. „Russia and the West under Lenin and Stalin”, która akurat otworzyła mi się stronie z wyliczeniami udziału Żydów wśród komendantów gułagów. Powiedzieć, że według Kennana było to 90% jest niedoszacowaniem zjawiska.

    Terlecki wyliczył procentowy udział Żydów w kadrze kierowniczej UB/MBP na 37%. To spora nadreprezentacja po Holokauście, gdy skutkiem wojny zginęło 90% polskich Żydów.

    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/10/21/zydowska-ubecja-przypominamy-sylwetki-pieciu-stalinowskich-oprawcow-ktorzy-bez-watpienia-byli-polakami/

    Czy Feliks Dzierżyński nie był przypadkiem Polakiem?
    Był.

    Nie?

    Napisałem, że był. Twoje zakładanie, iż będę zaprzeczał było wzięte z sufitu, z twoich uprzedzeń.

    No tak, Polak komunistom być nie mógł. Ja jednak Polakom nie wytykam Dzierżyńskiego, bo niby z jakiego powodu. I trzymajmy się faktów, proszę.

    Fakty są takie, że mit o jakiejś cudownej polsko – katolickiej tolerancji dla innowierców, a już szczególnie dla zamieszkałych w Rzeczpospolitej Żydów jest właśnie tylko mitem. Tzn. na tle różnych gwałtownych wydarzeń mających przez wieki miejsce zarówno w zachodniej jak i we wschodniej Europie rzeczywiście wielokrotnie to tereny Rzeczpospolitej bywały dla Żydów najbezpieczniejszym schronieniem, ale mówimy tylko „w porównaniu”, w odniesieniu do dużo większych tragedii. Niby tytuł do polsko-katolickiej dumy jest, ale taki sobie.
    W rezultacie symbioza i asymilacja były bardzo niekompletne i w czasie największych zagrożeń dla polsko-katolickiej państwowości pękały wzajemne połączenia i pokazywały się głębokie podziały. Polacy/katolicy chcieli swojego państwa a Żydzi – swojego. A przynajmniej tak ogromnej autonomii, że trudno by było mówić o jednym organiźmie państwowym.

    Każda ze stron ciągnęła w swoją stronę, podobnie zresztą jak na wielu granicznych terenach Czesi, Słowacy, Litwini, Ukraińcy i Niemcy.

    Ja się nie cieszę podkreślaniem nadreprezentacji Żydów w UB czy w MBP. Ani ich ochotą do witania kolejnych okupantów/najeźdźców państwa polskiego w kolejnych wojnach. Ja widzę w tym zjawisku dowód na mityczność doskonałości stosunków polsko/katolicko-żydowskich, w wielkiej mierze będącą skutkiem wielowiecznych przesladowań Żydów przez Kościół katolicki.

    Ot, były próby asymilacji, tworzenia amalgamatu, ale skutkiem tragicznych wydarzeń, które rozegrały się na tej ziemi nie miały chyba szans na wyprodukowanie prawdziwie stopionego w jedno Polako-Żyda, jakiejś polsko-żydowskiej eutektyki.

    Ja się tym smucę a nie z tego cieszę.

  466. 1. O czekoladzie (żeby zacząć od rzeczy przyjemniejszych):

    jak przystało na czokocholików mamy spory, stale uzupełniany zapas ww., wyłącznie super gorzkiej, od 85% kakao w górę. Co dzień zjada się po kosteczce po lunch’u, skutecznie (na ogół) zwalczając pokusę, żeby zeżreć więcej. Od święta pichci się deserek czekoladowy.

    2. O koronawirusie, zdroworozsądkowa opinia poinformowanego (mam nadzieję) laika (gryźcie mnie i drapcie jeśli piszę głupoty):

    – prawdopodobieństwo zatrzymania szerzenia się zarazy jest niewielkie. Szczepionka być może za rok+. Czyli wirusek raczej z nami zostanie i oblezie znaczną część gatunku.

    – śmiertelność nie jest tragiczna i może być zawyżona, ze względu na wysoki odsetek nierestrowanych zarażeń bezobjawowych.

    – śmiertelność jest najwyższa wśród osób starszych, po 50-ce. Młodzi chorują raczej lekko, lub bezobjawowo.

    Zatem. Prawdopodobnie, najboleśniej odczują epidemię kraje ze starszym społeczeństwem, dużą gęstością zaludnienia oraz kiepską służbą zdrowia. A więc:.

    – Zachodnia Europa jest stara, gęsto zaludniona, ale ma nienajgorszą służbę zdrowia. Jakoś to będzie.

    – USA są młodsze, rzadziej zaludnione, ale mają najgorszą spośród krajów rozwiniętych służbę zdrowia. Może być cienko.

    – Polska jest kapkę młodsza od Zach. Europy, gęsto zaludniona, ma tragiczną służbę zdrowia. Też może być cienko.

    – Australia jest młoda (dzięki migracji) z bardzo rzadkim zaludnieniem i dobrą służbą zdrowia. Jakoś to będzie.

    – Chiny, nie wiem czy są młode, ale już wychodzą z epidemii, są samowystarczalne gospodarczo i rządzone autorytarnie, co daje rządowi skuteczne narzędzia do kordonowania ognisk choroby, dekretowania np. kasacji zadłużenia, itp.

    Konkluzje:

    – najpoważniej odczuje zarazę światowa gospodarka, a zwłaszcza zglobalizowany system finansowy, bo epidemia może wyciągnąć na światło dzienne wszystkie jego słabości – kolosalne powszechne zadłużenie, bańko-mydlaność pieniądza fiducjarnego, kasynową spekulacyjność giełd papierów wartościowych i brak lokalnych mocy produkcyjnych. Co może doprowadzić do posypania się piramidy. Jak zawsze w takich przypadkach najbardziej oberwie zachodnia klasa średnia posiadająca skromne aktywa i wielkie długi oraz biedota. 1% jest bezpieczny, ba może zarobić.

    – złagodzić do pewnego stopnia kryzys gospodarczy może smutny fakt, że śmiertelność jest najwyższa wśród seniorów, co (choć brzmi to znieczulicowo, ale jest tylko beznamiętne) odciąży budżety służb zdrowia oraz wydatki na renty i emerytury.

    Wybaczcie słowotok, ale po godzinie na siłowni odczułem potrzebę potrenowania umysłu i paluszków na klawiaturze.

    Pozostaję, etc…

  467. Do tego jeszcze infodemia i skłonność gatunku do myślenia magicznego. Ufffff…..

  468. @Herstoryk 6:15
    – Polska jest kapkę młodsza od Zach. Europy, gęsto zaludniona, ma tragiczną służbę zdrowia. Też może być cienko.

    Jedynie do tego. Bardziej niż bezpośrednich śmiertelnych skutków koronawirusa u nas obawiam się innych jego następstw. Bo, powiedzmy sobie szczerze, kolejnych kilkadziesiąt przypadków zachorowań w skali kraju będzie miało znikome konsekwencje. Nawet jeśli część tych zachorowań zakończy się śmiercią. Mówię o bezpośrednim wpływie tej konkretnej choroby. Chodzi o co innego. Dezorganizację i tak kiepskiej służby zdrowia. Wyłączanie z powodu pojedynczych przypadków całych oddziałów, a nawet szpitali. Przy i tak istniejącym niedoborze łóżek i personelu. Odwoływanie planowanych zabiegów i przyjęć, na które chorzy czekają tygodniami bądź miesiącami. Zastanawiam się, czy ktoś policzył, o ile skróci się życie tych wszystkich pacjentów.
    Nie wspominając o już brakujących podstawowych środkach ochrony osobistej. A dopiero się zaczęło.

    Więc tak sobie myślę, że być może nader optymistycznie oceniasz rozwój sytuacji w Polsce.

  469. Symetrysci (GW) w swoich komentarzach sie dwoja i troja jak to Kurski wydudal Dude. Przeciez to byla od poczatku ustawka od pod ciemnego luda aby Dudzie podniesc „prestiz”. Nie ma nic glupszego niz wiara w cuda.

  470. paradox57
    11 marca o godz. 7:56

    … plus fake news pt jacy to my jesteśmy przygotowani. O ile dotąd stan przypominał leczenie zawału plastrem na odciski, teraz pewnie zamiast plastra będzie lewatywa, albo raczej prawatywa.

  471. Co to jest pieniądz fiducjarny?

  472. @Nefer
    11 marca o godz. 8:52

    Co to jest pieniądz fiducjarny?

    W wielkim uproszczeniu, oparty na zaksięgowanym zadłużeniu, zamiast na trwałych aktywach.

  473. Herstoryk
    11 marca o godz. 8:57

    Dzięki, za krótkie wyjaśnienie też.

  474. Lewy
    10 marca o godz. 21:17

    Otóż to! W razie gdyby Szwajcarzy albo Holendrzy byli nieco nudni – chociaż oni ciągle coś pożytecznego robią, to chyba się nie bardzo nudzą – ludzkość mogłaby się przełączyć na bycie Czechami.
    I pewnie ludzkość dałaby radę, tylko Prawdziwy Polak by nie dał rady

  475. @Tanaka
    11 marca o godz. 9:22

    Jak ktoś się wydaje nudny na zewnątrz, to nie znaczy zaraz, że sam się sobą lub ze sobą nudzi.
    Większość ludzi zatopionych w swojej pracy, projektach i planach wydaje się nudna, a już najnudniejsi są ci, którzy godzinami mogliby opowiadać o fascynujących (dla nich) detalach ich pasji 😉
    Przypomina mi się czasem scenka z dzieciństwa, kiedy do naszego domu wpada zaaferowana najnowszymi plotkami sąsiadka i zastając moją matkę zatopioną w lekturze książki lub „Przekroju” stwierdza z przekąsem:
    – Znowu czytasz? 🙄
    Żadne z jej dzieci (szóstki bodajże) też nie marnowało później czasu na czytanie.

  476. Tobermory
    11 marca o godz. 9:45

    Ja akurat na takich nudziarzy pogrążonych w swoich pasjach zwykle reaguje zaciekawieniem. Bo też czytałem książki albo Przekrój, choć nie ściśle regularnie. Natomiast regularnie czytałem, bodaj od wieku lat 8-9 tygodnik Forum, który prenumerował tata . Wiedzieć coś o tym jak działa świat i dlaczego tak, to cenna rzecz.

  477. Paradox57

    11 marca o godz. 7:56

    Sądzę, że masz rację w ocenie. Sytuacja przypomina mi tego potwornego typa, Ziobre, który ścigał znanego chirurga, mówiąc o nim na całą Polskę : przez tego pana nikt już nigdy życia nie straci.
    I już był pewien, że wsadzi go do lochu na dożywocie. Jednak sąd („kasta”) był innego zdania.
    Czy ktoś policzył ilu pacjentów zmarło, gdy wskutek szantażujacego środowisko medyczne zachowania Ziobry, nagle i na dość długo drastycznie spadła ilość przeszczepów? Pewnie nie, a rachunek śmierci powinien był otrzymać ten zdegenerowany typ partyjny. I za niego zapłacić.

  478. Zza kałuży
    11 marca o godz. 0:28

    Pozostaje w podziwie!
    Oklaski rzęsiste, frenetyczne oraz należne okluski!!

    Pomysł z mapa znakomity. Wiem co mówię, bo jako szkolny wyznawca geografii i Adama Słodowego urządzałem pokazy na mapach 6 kontynentów przy pomocy własnoręcznie zrobionego wskaźnika, dokładnie takiego jaki miał Pan Adam.

  479. Herstoryk
    11 marca o godz. 8:57

    A gdzie w tzw dzisiejszych czasach jest pieniądz „niefiducjarny”? Dość dawno już temu pewien osobnik z grona 1% beneficjentów kapitalizmu zgromadził majątek wyceniany na wartość przekraczającą wówczas wszystkie pozostające w obiegu dolary USA. Niezły cyrk. Nie wyglądał na zmartwionego. Jak takich ew. kryzys nie zabije, to wiadomo … tylko wzmocni. Nawet jeśli potem realny byłby tylko handel wymienny. Czyli wrócimy do symptomów tzw. demokracji pierwotnej?

  480. Autentyczny obrazek z belgijskiego kościoła, dzisiaj w mediach. Kościelna wierchuszka włożyła ten papier, nie jakiś żartowniś.

    https://images.vrt.be/width1280/2020/03/11/f08eb5c1-6371-11ea-aae0-02b7b76bf47f.jpg

    A u nas wirus wart jest mszy.

  481. @ scrambler
    11 marca o godz. 10:44

    A gdzie w tzw dzisiejszych czasach jest pieniądz „niefiducjarny”?

    Jak to gdzie?? W zasobach złota, w nieruchomościach mieszkalnych, komercyjnych i przemysłowych, w dziełach sztuki, w pakietach kontrolnych, w obligacjach rządowych i czym tam jeszcze, co należą do 1% procenta, czy może nawet 0,1%.

    Elementary dear Watson 😉

  482. @Herstoryk
    11 marca o godz. 7:31

    Masz na myśli magię przenośną, czy homeopatyczną? 😉

  483. @Tanaka
    11 marca o godz. 9:22

    Kapitulowałbym od razu, gdyby tylko chcieli nas podbić.

  484. @bubekró
    11 marca o godz. 11:48

    Były już kiedyś takie pomysły, żeby wypowiedzieć im wojnę i natychmiast się poddać, ale to trzeba było robić, kiedy armia szwajcarska liczyła 700 tys. chłopa pod bronią (jeszcze w latach 80.) Dziś chyba nadal jest liczniejsza niż polska i lepiej uzbrojona, ale od czasu likwidacji jednostki wojskowych gołębi pocztowych oraz oddziałów rowerowych osłabł jakoś duch bojowy w narodzie 🙁 Przebąkują co jakiś czas o likwidacji armii i już udało się ją skurczyć do niepoznaki 🙄

  485. https://obserwatorpolityczny.pl/kampania-wyborcza-w-warunkach-epidemii-jest-wyzwaniem-dla-systemu-politycznego/
    „Oznacza to UWAGA – ŻE RZĄDZĄCY MUSZĄ PODZIELIĆ SIĘ W CZĘŚCI WŁADZĄ Z OPOZYCJĄ, JEŻELI CHCĄ, ŻEBY WZIĘŁA W CZEŚCI ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA RZĄDZENIE, ZAMIAST UDERZAĆ WE WŁADZĘ Z KAŻDEGO POWODU JEJ DECYZJI LUB JEJ BRAKÓW.”

    „Należy również zauważyć, że ze względu na to, że społeczeństwo nie będzie zadowolone z tego, jak władza radzi sobie z epidemią, to na pewno ona nie pomoże rządzącym w reelekcji pana Andrzeja Dudy. Tego akurat możemy być pewni, chyba że retoryka polityczna obozu rządzącego, przedstawi Koronawirus jako połączenie kary niebios za np. LGBTUWZXYZ, przyjmowanie imigrantów, palenie „ruskim gazem” i przerywanie ciąży. Wówczas jednak czeka nas rzeźnia, przy czym jeżeli w czasie chaosu mamy nie stać przy własnej władzy, to co mamy robić?”
    ………………………..
    Leninowskie pytanie, co robić?

  486. Humor krzepi, zwłaszcza w czasach zarazy.
    Giertych podsumował Jarosława Kaczyńskiego: „skrzyżowanie Jana Pawła II z Piłsudskim, Stalinem i Zenkiem Martyniukiem”

  487. Tobermory
    10 marca o godz. 21:07

    „…ludzi szanujących czas i nerwy współobywateli, dotrzymujących umów i dbających o dane słowo.
    Zaufanie to jedna z głównych wartości społecznych, kapitał, na którym bazuje dochodzenie do konsensu, dialogu i pozytywnej kooperacji na rzecz wspólnego dobra.”

    Mój komentarz
    Te reguły konstruują główną zasadę, podstawę dobrego funkcjonowania społeczeństwa.
    Poszanowanie prawa poprzez poszanowanie słowa swojego i dotrzymywanie umów.
    Umiejętność współpracy w grupie, kolektywie, społeczeństwie.
    Zaufanie do drugiego człowieka, poszanowanie drugiej osoby. Są to przesłanki dla kształtowania się demokracji.

    W Chinach, Korei, Japonii przeważają dwa elementy – poszanowanie władzy i jej prawa do rządzenia, współpraca w grupie, dotrzymywanie słowa w imię tej współpracy.

    Podobne, lecz nie identyczne jak w Szwajcarii.
    Pzdr, TJ

  488. Carolus Gustavus mógłby, w ramach emerytury, a Szwecję córce oddać na przykład

  489. Nefer
    11 marca o godz. 11:12

    Myślisz, że wierchuszka? Wstawka jakaś taka oszczędna, jakby żartowniś parafialny.
    Nad Wisłą mszy ma być więcej, żeby mniej. A w sklepach odwrotnie : mniej, żeby więcej. Co zauważył prof. Markowski : jakby ten zagubiony pan z Żoliborza poważnie podchodził, to by uruchomił niedziele handlowe. Zagęszczenie ludności w sklepach by spadło, całkiem jak w tych rozgeszczonych mszach. Ale nie. Jak nie to nie i wirus robi co chce. Taki ten zagubieniec z Żoliborza zagubiony.

  490. Tanaka
    11 marca o godz. 12:31

    Nie myślę, wiem. Przeczytałam artykuł, wrzuć sobie w translate.

    https://www.vrt.be/vrtnws/nl/2020/03/11/wijwatervaatjes-leeggemaakt-in-kerk-essene/

  491. W parlamencie populiści domagają się zamknięcia granicy z Włochami, rząd się waha.

  492. scrambler
    11 marca o godz. 10:44
    Herstoryk
    11 marca o godz. 8:57

    A gdzie w tzw dzisiejszych czasach jest pieniądz „niefiducjarny”?

    Mój komentarz
    „Pieniądz fiducjarny”, to taki wytrych pojęciowy, taki jak „elity”, czy „bańka finansowa”, stosowany gdzie się da jako zastępnik tego czegoś.

    Używany często jako joker, argument na wszystko i to argument o wydźwięku wysoce negatywnym, brzmiący trochę magicznie, co dodaje mu erudycyjnego wdzięku i ma świadczyć o precyzji wywodu.
    Pzdr, TJ

  493. Optymatyk
    11 marca o godz. 12:06

    Jak wiadomo, Polak bez kary bożej nie jest sobą. Człowiek bez tożsamości i właściwości.
    W związku z tym, nie ma przeciwwskazań, żeby uznać iż Koronawirus jest kara boża za Kaczyńskiego, Dudę z całą resztą pisoidow oraz kościół kat.

  494. Bubekro
    11 marca o godz. 11:48

    Polak nie umie od razu skapitulować. W ogóle nie umie skapitulować. Słyszałeś, żeby we wrześniu roku pamiętnego Polak ogłosił kapitulacje przed Adolfem H.?
    Powstanie Warszawskie dalej trwa. W dodatku coraz bardziej. Już tak bardzo dalej trwa, że to niezolnierze przeklęci walczą i wszystko oraz wszystkich zwyciężają. Zwycięża koronawirusa.

    Tak, że sam widzisz : Polak zawsze walczy do ostatniego guzika. A nawet pierwszego.

  495. tejot
    11 marca o godz. 12:39

    Tak mi ojkofobią zaleciało to wolałam się poinformować

  496. @tejot
    11 marca o godz. 12:39
    Zgoda, wygodniej używać określenia – wirtualny.
    Znaczenie ma to samo, ale brzmi bardziej swojsko i zrozumiale.

  497. Fides = wiara, zaufanie
    Fiducjarny = przyjmowany na wiarę, polegający na zaufaniu do rządów i banków, które odpowiadają za emisję oraz politykę monetarną.

  498. I learn something new everyday, zupełnie jak… 🙂

  499. @Nefer
    11 marca o godz. 13:32

    😀
    Wszystkie pieniądze w twojej portmonetce i na koncie są fiducjarne. Jeśli posiadasz złote lub srebrne monety, to one nie są fiducjarne, jeśli wartość kruszczu wynosi co najmniej tyle, ile ich wartość nominalna. Zwykły bilon jest fiducjarny.

  500. https://www.facebook.com/PiSnaKsiezyc/photos/a.844302592337571/2426622117438936/?type=3&theater
    Boga nie ma?
    Koronawirus dowodem na nieistnienie Boga! „… a wszystko co stworzył, było dobre” – ????????

  501. @Tanaka
    „Polak zawsze walczy do ostatniego guzika. A nawet pierwszego”.
    No i nigdy kulom się nie kłaniał. Nawet generał Walter, choć „czerwony”.
    Ale z powstaniem warszawskim, które niby wciąż trwa (według ciebie) jest jednak inaczej. Mimo tych kretyńskich rekonstrukcji, w które bawi się garstka i mimo ideologicznej wymowy Muzeum Powstania Warszawskiego, przez wielu mocno krytykowanej, bo zbyt mocno stawiającej na efekt martyrologiczno-bohaterski.
    Od lat coraz więcej dyskusji w mediach i komentarzy w necie ocenia powstanie jako zbrodnię na ludziach i mieście, której winien jest rząd londyński oraz dowódcy podziemnej AK. Tłumaczenia, że zwłaszcza młodzieży rwącej się do walki nie dało się już powstrzymać, brzmią żałośnie. Tak to od ostatniego guzika we wrześniu do ostatniej barykady w Warszawie pożegnaliśmy się nieodwracalnie z tamtą Polską, dziś przez niektórych wybielaną. Bardzo mnie wkurza zwłaszcza podkreślanie przez tzw. prawicę ciągłości II i III RP, a teraz jakoby IV, tak jakby 40 lat i miliony żyć Polaków „między” można było unieważnić.
    Znamiennym głosem młodego pokolenia, gdy chodzi o stosunek do powstania warszawskiego, jest film Jana Komasy „Miasto 44.” Wstrząsający film, jak żaden dotąd pokazujący bezsens morderczych walk i ogrom osobistych tragedii warszawiaków. Apokalipsa o mimo wszystko „szczęśliwym” zakończeniu?
    Ostatnie obrazy: dwójka głównych bohaterów (chłopak i dziewczyna) siedzi na praskim brzegu Wisły, bo właśnie cudem udało się im się przepłynąć rzekę. Widać panoramę płonącej Warszawy lewobrzeżnej, z której stopniowo wyłania się Pałac Kultury w otoczeniu smukłych wysokościowców i zarysy starego miasta na skarpie.

  502. Chyba dokupię jeszcze mąki bo coś mnie na ciasteczka namawia…

  503. @mag
    11 marca o godz. 14:03
    W ostatnim Przeglądzie dobry artykuł na temat odbudowy Warszawy. I jak to się ma do zwracania majątków – to już moje.

  504. Tobermory
    11 marca o godz. 13:40

    Wg mnie ostatnie „prawdziwe” pieniądze rozstrzelał Nixon przy okazji zadymy w Wietnamie. Od Breton Woods wytrzymało. Resztę „uwolniły” deregulacje za czasów Reagana, od wtedy mniej więcej wolno było handlować tzw. instrumentami pochodnymi (tfu!). Dzisiaj w zasadzie szulernia gra tylko na instrumentach. Jest tego śmiecia więcej niż skład symfonicznej. Trzeba bowiem mieć za co schować puchnące debety. Skąd bierzesz pewność , że „…W zasobach złota, w nieruchomościach mieszkalnych, komercyjnych i przemysłowych, w dziełach sztuki…” ich wartość rynkowa (właśnie: rynkowa? ile kto da?) nie jest zawyżona przez wypychane z szulerni ugrane tam nadwyżki? Epidemia chciwości nie zabija jak wirus, ale to schorzenie przewlekłe i śmiertelne jak ludzkie życie. Czyli – wg klasyka – przenoszone drogą płciową.

  505. @ Ewa-Joanna
    11 marca o godz. 14:03

    Chyba dokupię jeszcze mąki bo coś mnie na ciasteczka namawia…

    To tam jeszcze jest w sklepach?? My mamy spory zapas, ale to normalka bez związku z paniką, żona piecze chleb, bułki i ciasta (z moją skromną pomocą) średnio raz na 2 tyg.

    @
    W temacie pieniądza fiducjarnego (fiat money):
    króciutkie (8 linijek) wytłumaczenie w polskiej Wiki – https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieni%C4%85dz_fiducjarny
    (bo po co Polakom zawracać głowę takimi głupstwami, są ważniejsze informacje, jak np. kilkanaście stron o życiu i dziełach JP2 – https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Pawe%C5%82_II 😉 )

    i bardziej wyczerpujące i do rzeczy w angielskiej
    https://en.wikipedia.org/wiki/Fiat_money

  506. Ewa-Joanna
    11 marca o godz. 14:06

    „I jak to się ma do zwracania majątków – to już moje.”

    Przeczytam, a potem porównam z przejściami rodzinnymi. Jak mówią, że będą zwracać, to mówią. Moja teściowa pewnie nie dożyje zwrotu miejsca , w którym się urodziła i wychowała. Długa i ciekawa historia, na razie bez happy endu. W post-PRLowskiej Polsce jak dotąd zabrakło czasu na zwrot tego płaszcza z szatni. Bo oni go tam po prostu nie mają. Takie misie.

  507. @Herstoryk
    11 marca o godz. 14:16
    No mąż piecze chleb, ja ciasto dość oszczędnie z powodu diety, ale coś mnie pcha…

  508. @scrambler
    11 marca o godz. 14:18
    Się uczciwie przyznam, że mało wiem, tyle co przeczytam, bo od dawna mnie nie ma. Ale jak pomyślę o odbudowanej kamiennicy czy pałacyku który oddano właścicielom to mnie nieco gryzie.

  509. @scrambler
    11 marca o godz. 14:12

    Skąd bierzesz pewność , że „…W zasobach złota, w nieruchomościach mieszkalnych, komercyjnych i przemysłowych, w dziełach sztuki…

    To nie ja twierdziłem.
    Żadne państwo nie ma pokrycia w złocie dla pieniędzy, które emituje jego bank. Wszystkie banki centralne emitują pieniądz fiducjarny.

  510. @scrambler
    11 marca o godz. 14:12
    „Epidemia chciwości nie zabija jak wirus, ale to schorzenie przewlekłe i śmiertelne jak ludzkie życie. Czyli – wg klasyka – przenoszone drogą płciową.”
    ………………………
    To jest tak samo, jak powiedział ktoś, że „ekonomia jako sposób na życie dla ludzi, jest chorobą śmiertelną.”, to chyba E. Fromm był. I co, okazuje się, że w ogóle nie trzeba wojny, aby rozłożyć ludzkość na łopatki.

  511. Ewa-Joanna
    11 marca o godz. 14:26

    To jest jedna granda, ale innego kalibru.
    A co powiesz, jeżeli nie zwraca się realnie (zapisy hipoteczne) nieruchomości, których prawowici właściciele przebrnęli jedyną dostępną dla nich w „wolnej” Polsce prywatnego postępowania wobec organów administracji państwowej zakończonego prawomocną decyzją tegoż organu o zwrocie popartego wyrokami sądowymi? Nie sądzę, aby było takich przypadków więcej niż tych, o których przeczytałaś. Ze swojego okna widzę dawną dziką łąkę, dzisiaj ogrodzoną jakimś kiepskim drutem z powywieszanymi tabliczkami „własność prywatna”. Kilka – może już 10? – lat temu wywłaszczono ich właścicieli, rzekomo pod tereny inwestycyjne. Mocna to inwestycja: 2/3 terenu oddano jakiemuś zakonowi ukrzyżowanemu w ramach rozliczeń tzw. komisji majątkowej. Postawili na inwestycje. I dalej stoi. Pewnie kolejny raz zmieni właścicieli, ale teraz już po właściwej, rynkowej cenie. Ale to nieprędko, bo… Ponieważ obecna zmiana nie hołduje już konstrukcjom typu ch.., du.. i kamieni kupa z racji przejścia na system wycinanek kurpiowskich klejonych do paździerza budyniem, „omskło” się komuś niedopatrzenie i do darowanej sukienkowym enklawy / pastwiska pośród gotowych już osiedli zgłosili pretensje spadkobiercy jakiegoś żołnierza wyklętego. Stąd mamy za płotem sarny, bażanty, znowu dziki (przetrwały!) i sporo dziko rosnącej przyrody. (Ch)Wała wyklętym!

  512. Tobermory
    11 marca o godz. 13:40

    Ze złotych monet to mam tylko takie z czekoladą 🙁

    Chyba pójdę zmienić nicka na Pani Jourdain 😉

  513. Ejotka
    11 marca o godz. 14:06

    Tak jest, bardzo dobry tekst w Przeglądzie nt. odbudowy Warszawy.
    Warto zauważyć, że miasta państw zachodnich : Hawr i miasta przedpola pasa lądowania w Normandii, Rotterdam, Frankfurt czy Hamburg nie zostały odbudowane z taką pieczołowitością i rozległością przywracania dawnego kształtu jak miasta w Polsce. I nie tylko te rdzennie polskie jak Warszawa czy Poznań, ale takie kosmopolityczne i długo związane z obca, a w kontekście wojny po prostu wroga bo niemiecka kultura jak Gdańsk czy Wrocław.

    Bardzo ciekawe były spory merytoryczne „konserwatorów” z „modernistami”. Dzisiejszy kształt tych polskich miast łączy wiele zalet podejścia konserwującego z postępowym. To ogromne osiągnięcie powojennej Polski, a ścisłej tej „potwornej czarnej dziury komunizmu” o której gada kłamca Morawiecki, kłamca Kaczyński, kłamca Duda i reszta kłamców. Oraz równocześnie ludzi bezbrzeżnie, prymitywnie tepych.

  514. Optymatyk
    11 marca o godz. 14:52

    Ciekawa jest antropologia długu. W starożytności, choćby w Sumerze czy Egipcie faraonów do kanonu religijnego wpisane były specjalne okresy darowania długów (w dużym uproszczeniu), kiedy wierzyciele musieli zwalniać swoich dłużników ze zobowiązań, co często oznaczało np uwolnienie oddanego / przejętego w niewolę za długi. Oczywiście, jeśli dożył, bo takie cuda możliwe były co 25, 30 lub 50 lat, jak to sobie lokalnie ustalił bóg ziemski z przedstawicielami pozostałych. Oczywiście potem bardzo szybko sytuacja wracała do normy, ale co jakiś czas warstwy uprzywilejowane miały okazję wyzerowania bilansu, albo raczej dewaloryzacji. Nie musieli kreować kryzysów ponad te, które zapewniała im natura.

  515. Nefer

    O, pani Jourdain!!! 😀 😀 : D

    Przypomnialas mi fenomenalne przedstawienie teatru TVP, z najlepszymi : Kobielą jako panem Jourdain, Kraftówna jako panią Jourdain, Rudzkim jako mistrzem wymowy (mówimy wierszem albo prozą):
    ” mówię prozą!” – zachwycony pan Jourdain, Gołasem jako mistrzem fechtunku i jeszcze kilkoma innymi znakomitościami.
    Ech, piękne rzeczy były w TVP co to jej od dawna nie ma.

  516. Ja nie mogę piec ciasteczek bo cukru nie dowieźli a w kostkach się nie nadaje.

    Czytam właśnie że w Polsce rozpoczął się bojowy szturm do półek z makaronem i papierem. U nas 314 przypadków a wczoraj szaleństwa nie było.

  517. Tytuł:
    „Arcybiskup Wacław Depo: Koronawirus to tylko jedno z zagrożeń, nie najważniejsze, obok wojen i ideologii gender”.

    Aha. Pan w czerwonym berecie ma na „w razie co” pokropiony niespirytusem respirator i okadzoną gruszkę do lewatywy. Poza tym wszyscy zdrowi. Uwaga! aureola tyż może być zawirusowana.
    A! Czercze zawsze można przerobić na zbiorowe izolatki, skutek dość pewny, a kasiora za opiekę (podwójną?) od władzuchny poleci. Łebskie.

  518. Tragedią jest że KOwska yntelygencya dalej wierzy w cuda i twierdzi, że polski KK nie ma nic wspólnego z tym co powodzie chadzał. „Cód nad Wisłom” forever and ever.

  519. @Nefer
    11 marca o godz. 15:21

    „U nas 314 przypadków a wczoraj szaleństwa nie było”

    Opowiedzieć ci kilka dowcipów o Belgach? 😉

  520. @scrambler
    11 marca o godz. 15:06
    Od starożytności wielu ludzi zastanawiało się, jak to jest, że dla ludzi największa wartość mają metale zw.szlachetnymi i kamienie takoż same, tudzież inne zbyteczne dobra materialne (no nie wszystkie), choć bez tego, ludzie mogą się obejść całkowicie, a nie woda, bez której życie na tej planecie, jest niemożliwe.
    Woda (czysta) i żywność (biologicznie zdrowa), bo bez tego cała reszta jest bezwartościowa. A co my zrobiliśmy? Odwróciliśmy całkowicie wszelkie wartości stąd moje przypomnienie słów F. Nietzsche, o przewartościowaniu wszystkich wartości.
    „Wiele czysto subiektywnych pragnień jest obiektywnie szkodliwych.” E. Fromm

  521. Tanaka
    11 marca o godz. 15:18

    Takiej Polski już nie ma, nie tylko tvp.

  522. Tobermory
    11 marca o godz. 15:35

    Bardzo proszę, tylko przez najbliższe godziny będę dolatywać do komputera, później przeczytam

  523. @Nefer
    „Czytam właśnie że w Polsce rozpoczął się bojowy szturm do półek z makaronem i papierem. U nas 314 przypadków a wczoraj szaleństwa nie było”.
    Nie wiem, gdzie o tym czytałaś i o jaką Polskę chodzi, ale ja nie obserwuję żadnego szaleństwa i gromadnych „wykupów” ani w swojej okolicy, ani dalej na mieście.
    Może da głos w tej sprawie Tanaka i jeszcze jakiś tubylec, bo ostatnio piszą tu głównie „zagraniczni”.

  524. @Nefer
    11 marca o godz. 15:54

    Żartowałem. Opowiem ci jeden o Szwajcarach z mojego kantonu, znanych z powolności:
    Dlaczego w piątek wieczorem nie należy Berneńczykowi opowiadać żadnych dowcipów?
    – Żeby się w niedzielę głośno nie roześmiał na sumie 😎

    A teraz też muszę wyjść.

  525. mag
    11 marca o godz. 15:55

    Maguś, nie jestem dokładnie zorientowany, czy ludność katolicka wyniosła już ze sklepów ryż z pólkami i paniami sklepowymi, bo sobie na to półbimbam.
    Z krzaków wystają już pierwsze liście a przebiśniegi maja się nadzwyczajnie no i trawa też odzyskuje świeżość. A ja lubię warzywa i różne zieleniny na dodatki.
    Inaczej to zwariowalibylibyście
    Żebym ja miał przez Polskę zwariować i jej katolickiego koronawirusa imienia Świętego Ojca Świętego 500+ Kaczyńskiego?
    Nie godzi się! – jak powiedział ciemny chłop gospodarz Skowroński któremu UFO zlądowało na polu, który jest – jak to się mówi – ciemny chłop.

  526. mag
    11 marca o godz. 15:55

    Ja jakotubylec! Byłem i też nie widziałem. Niektóre półki cokolwiek przetrzebione, ale towar na paletach już w pobliżu. Kupujących jakby nieco więcej, ale też nieprzesadnie. Taczki z zakupami nieprzepełnione. Pamiętajmy, że w szmelcgrosach i innych ma(k)rach zakupowywują półhurtowo detaliści z nieodległych satelitów. Jak sie któren spóźni przed konkurentem i nie bedzie miał akurat tego chodliwego? Jest czas żniw.

  527. Natomiast z donosów to mogę donieść, że jakie pol godziny temu, stojąc w korku, usłyszałem z radia iż kończa się w szpitalach maseczki, środki czystości, lateksowe rękawice i każde inne oraz respiratory. Lekarze mówią, że przestaną przychodzić do roboty. Bez maseczek, rękawiczek i całej reszty jakoś się słabo czują.
    W związku z tym niejaki rząd, prawdopodobnie pod postacią nijakiego Morawieckiego ogłosił, że udzielą się pomocnie strażnicy miejscy oraz… wojska obrony terytorialnej imienia niejakiego Macierewicza. Wojska te są wyposażone w najnowsze karabinki MSBS których nie mają wojska operacyjne, ale po co wojskom operacyjnym karabinki, skoro sama nazwa mowi, że nie są od strzelania, tylko operowania, czyli mogą zastąpić chirurgów co odstąpią.

    Partyzanci niedzielni imienia niejakiego Macierewicza nie mają co prawda maseczek, rękawiczek i tak dalej, ale mają płyny procentowe oraz te karabinki. Zanim się wirus zbliży – zastrzelą. I dlatego jest powiedziane: najpierw strzelaj, potem pytaj.

    I tu następuje apel do ludności niekatolickiej nadwiślańskiej oraz pozostałej: ateiści, sodomici, masoni, komuniści, Żydzi, cykliści, brukseliści, putiniści, merkeliści, filateliści, ekologiści, wyznawcy III Rzeszy w Gdańsku i na Śląsku oraz cała cywilizacjo śmierci! Ratuj Polskę imienia Jana Pawła II i poległego na sposób upadły!
    Polska co prawda może obronić Trójmorze, ale sama się przed sobą obronić nie może!
    O boże!

  528. Ewa-Joanna
    11 marca o godz. 12:57
    @tejot
    11 marca o godz. 12:39
    Zgoda, wygodniej używać określenia – wirtualny.
    Znaczenie ma to samo, ale brzmi bardziej swojsko i zrozumiale.

    Mój komentarz
    Pieniądz fiducjarny i pieniądz wirtualny, to dwie różne rzeczy.

    Pieniądz fiducjarny, to w ekonomii zdefiniowany jasno termin. Pieniądz fiducjarny, to prawnie zdefiniowany środek płatniczy emitowany w postaci banknotów i monet przez uprawniony bank w państwie.

    Pojęcie „pieniądz fiducjarny” jest często używane w netowych dyskusjach jako pieniądz bez pokrycia, pieniądz nic nie warty, nie posiadający prawdziwej wartości, a to wynika z kilku tysięcy lat tradycji, kiedy to ludzkość posługiwała się i przyznawała wartość tylko pieniądzom „niefiducjarnym”, czyli monetom wybitym w kruszcu (złoto lub srebro). Kruszec nadawał monetom wartość uznawaną powszechnie.

    „Pokryciem” takiego pieniądza był materiał, z którego te monety wybito. Dane państwo, księstwo, miasto było tak bogate, ile miało towarów zamienialnych na monety z kruszcu, ile miało tych monet w zapasie, ile mogło skądinąd zdobyć (wykopać, zrabować) złota lub srebra by wybijać nowe monety.

    Utarło się przez tysiące lat, że tylko taki pieniądz ma wartość, który jest ze złota, z kruszcu.
    Ale i taki pieniądz miał wahającą się wartość (siłę nabywczą). Gdy złota było mniej niż zapotrzebowania na nie, lub gdy pieniądze odpłynęły na zewnątrz państwa lub gdy było odwrotnie – pojawiła się nadmierna podaż złota lub srebra (kolonialna Hiszpania). W takiej sytuacji bywał Rzym, gdy nadmierny import ze Wschodu wysysał pieniądz z państwa.

    Aby pieniądz „niefiducjarny”- wartościowy funkcjonował, musi być spełniony tylko jeden warunek – musi być wybity z kruszcu.
    Aby pieniądz fiducjarny funkcjonował, musi być spełnionych szereg warunków.
    Państwo musi być zorganizowane. Musi być uchwalone prawo dotyczące funkcjonowania pieniądza. Musi istnieć instytucja mająca prawo emitowania pieniądza, kontrolowania podaży pieniądza, pilnowania inflacji, stóp procentowych, itd.

    W zasadzie pieniądz papierowy to jest czysta umowa, uznanie, papier poświadczający prawo do nabycia. Ta umowa ma charakter społeczny, ponieważ wszyscy ją uznają. Lecz gdy nastąpi jakiś trzęsienie, ruchawka, rewolucja, to taka umowa się gwałtownie załamuje i pieniądz ten staje się mało warty tylko przez to, że ludzie tracą zaufanie do państwa, przestają uznawać jego wartość. Wtedy następuje krach i ci, którzy cokolwiek chcą kupić, muszą dokonywać wymiany towar za towar lub wymieniać swoje obrączki na żywność, lub kraść i rabować. Wtedy okazuje się, ze złoto ma wartość, co przyczynia się do wzmocnienia poglądu, że najlepiej gdyby pieniądze były złote lub srebrne, a przynajmniej wymienialne na złoto. Bo co złoto, to złoto, nie ma jak złoto. Wszystko, każdego można za nie kupić i sprzedać.

    Pieniądz kruszcowy, to również jest umowa, bo przecież kruszec w tym pieniądzu zawarty ma swoja wartość tylko i wyłącznie poprzez uznanie, że jest drogi. Ze złota nic się nie buduje, nie produkuje (marginalnie używane jest w przemyśle), produkuje się tylko błyskotki. Złoto jako surowiec odgrywa bardzo znikomą rolę.

    Zapasy złota w bankach również mają umowną wartość (rynkową) i zmienną, bo cena złota (wyrażona w pieniądzu fiducjarnym!) się zmienia, faluje.
    Złoto ma tradycyjnie dużą wartość ze względu na jego rzadkość i ma tę właściwość, że nigdy jego cena nie spadnie radykalnie (pojęcie względne). I to jest to, co najbardziej budzi pożądanie u ludzi, nadaje złotu wartość.

    Pieniądz wirtualny, to jest inna sprawa. To jest waluta internetowa, np. bitcoin, zdefiniowana w internecie, operowana za pomocą odpowiednich programów. To jest żeton elektroniczny, nie mający postaci materialnej.

    Pieniądz ten jest dużo bardziej umowny niż pieniądz papierowy, bo umowa na ten pieniądz nie istnieje poza graczami – osobami prywatnymi. To nie jest umowa pomiędzy państwem, a społeczeństwem, jak w przypadku pieniądza fiducjarnego.
    Pzdr, TJ

  529. W GW nagłówek:
    Sklepy oblężone po wystąpieniu premiera. W dyskontach, super- i hipermarketach gigantyczne kolejki. „Jakby tornado szło”

  530. https://krytykapolityczna.pl/swiat/koronawirus-katastrofa-wywolana-przez-kapitalizm/
    (…)
    „Podobnie jak w przypadku każdego ostatniego kryzysu zdrowotnego epidemia koronawirusa prawdopodobnie nie zmieni podejścia establishmentu do konieczności przyznania klasie pracującej i najuboższym większych praw i zasobów, jak powszechna i bezpłatna opieka zdrowotna, miesiąc płatnego zwolnienia chorobowego i tak dalej – nie mówiąc już o tym, by uznali, że świat rozwija się po to, by zaspokoić ludzkie potrzeby, a nie łechtać ego przywódców politycznych lub zasilać konta bankowe dyrektorów branży medycznej.”
    …………………………………………..
    Widmo, widmo krąży po świecie, widmo koronowirusa kapitalistycznego rozkładu.

  531. Dość typowy wpis w necie a propos rewelacji GW:
    „Chyba chodzę do innych sklepów albo żyję w innym kraju, ja nie widziłem nigdzie pustyh płek i paniki w sklepach! Tendencyjne zdjęcia wózkja zMakro gdzie kupują w iolościach hurtowych zawsze i zawsze są kolejki do kas. Gazeta znalazła teraz okazję do żeru. Takie fałszywe informacje powinny być karalne!”

  532. @Tanaka
    11 marca o godz. 12:50

    Przed Adolfem to bym nie kapitulował tak szybko, ale przed Heleną Vondráčkovą i Ollie Ryšavą od razu.

  533. Tanaka
    Czy ty masz jakieś ekstra środki dezynfekcyjne w domu (zalecane z dużą zawartością chloru) i odkażacze (co najmniej 60-70% alkoholu), bo ja tylko te czystościowe co zwykle? Alkohol wolę aplikować wewnętrznie (nie żeby aż tak mocny), ale to ponoć szkodzi, a nie pomaga. A w ogóle może jestem jakaś nieroztropna albo co?

  534. https://krytykapolityczna.pl/swiat/epidemia-koronawirusa-fakty-zamiast-leku/
    (…)
    To, czego naprawdę się boję, to utrata rozumu i fala strachu, która napędza spiralę paniki i popycha całe masy społeczeństwa w obłęd gromadzenia nieprzyzwoitych ilości i zasobów wszystkiego, czym spokojnie dałoby się wypełnić schron w postapokaliptycznym świecie.”
    (…)
    „Boję się, że nasze szpitale zostaną przytłoczone, gdy zacznie się do nich zgłaszać każdy, kto uzna, że ​„prawdopodobnie tego nie ma, ale mimo to zbadać się i upewnić przecież nie zaszkodzi, bo nigdy nie wiadomo…”, podczas gdy ci z niewydolnością serca, rozedmą lub zapaleniem płuc i udarami zapłacą najwyższą cenę za przepełnione poczekalnie, w których zawsze brakuje lekarek i pielęgniarzy.”
    (…)
    „Obawiam się, że ograniczenia w podróżowaniu pójdą tak daleko, że będzie się odwoływać wesela, obrony dyplomów i ceremonie ukończenia studiów, nie dojdzie do wielu rodzinnych spotkań. Nawet tak wielka impreza jak Igrzyska Olimpijskie może się spalić w blokach. Niewyobrażalne?

    Martwię się, że lęk przed pandemią ograniczy handel, zaszkodzi współpracy w biznesie, w wielu obszarach i sektorach, ostatecznie doprowadzając do globalnej recesji.”

    „Covid-19 nie zniknie tak szybko. Pojawi się w naszych miastach, szpitalach, może zarazi znajomego albo nawet członka naszej rodziny. Spodziewajcie się tego. Przestańcie czekać, aż zaskoczy was kolejna informacja. Oto fakty. Ten wirus prawdopodobnie nie wyrządzi naprawdę wielkich szkód, kiedy pojawi się obok was. Ale nasze własne zachowania i przyjęcie postawy „walcz przede wszystkim o siebie” może już się okazać katastrofalne w skutkach.

    Błagam was wszystkich. Powściągajcie strach rozumem, panikę – cierpliwością, niepewność – wiedzą i edukacją. Mamy okazję dowiedzieć się wiele na temat higieny, zdrowia i nauczyć się metod ograniczania rozprzestrzeniania się niezliczonych chorób zakaźnych w społeczeństwie. Wspólnie stawmy czoła temu wyzwaniu w duchu solidarności, współczucia i cierpliwości. A nade wszystko niezawodnie stawiajmy na prawdę, fakty i wiedzę przeciwko domysłom, spekulacjom i katastrofizmowi.”

    Fakty zamiast lęku. Czyste ręce. Otwarte serca.”
    …………………………….
    Najbardziej rozsadny tekst, jaki ostatnimi dniami przeczytałem o tym pskudztwie ukoronowanym.

  535. W oczekiwaniu inwazji braci z południa na Ząbkowice Śląskie

    https://www.youtube.com/watch?v=J09FkIrJb1A

  536. tejot
    11 marca o godz. 17:52
    To nie tylko umowa, ale również muszą istnieć silne gwarancje. Tak jak złoto jest rzadkie, tak samo ilośc emitowanego papierowego i elektronicznego pieniądza musi być limitowana przez bank centralny a jego nielegalna „produkcja”, czyli fałszerstwo bezwzględnie karane.
    Pieniądz fiducyjny (papierowy, elektroniczny, akcje,obligacje..)emitowany w oparciu o szacunek aktualnego majatku narodowego, podaży i popytu, jak i prognoz, czyli szacunku przyszłości (akcje,obligacje). Czyli w tle, które stanowi o wartości pieniądza ,jest majątek narodowy i wiara w jego przyszle pomnożenie.
    Jak napisałeś, wystarczy, że owe gwarancje przestaną funkcjonować, a owa fluktująca relacja miedzy pieniądzem a owym majątkowym zapleczem ulega rozregulowaniu i nastepuje chaos, a ludzie uciekają od gorącego pieniądza w absurdalne zakupy (u pewnej staruszki znaleziono w latch 90tych po jej śmierci wersalkę wypełnioną kostkami masła).
    Rozdawnictwo pisu, owe różne xx+ właśnie ku temu zmierza. Jesli dodamy do tego połamanie konstytucji i zakagańcowanie sędziów, to ow proces przybiera przyśpieszenie turbo.
    Ciekaw jestem, kiedy pis wprowadzi dystrybucję drukarek pieniądza, oczywiście takie drukarki rozdawanoby tylko lepszemu sortowi. Choć takie rozdawnictwo i tak już się odbywa, bez drukarek.
    Balcerowicz patrzy z rozpaczą, jak jego z trudem zbudowany ekonomiczny szkielet jest demolowany przez barbarzyńcow, idiotów lub cyników w rodzaju Krzywoustego, który wie co robi, ale co tam..

  537. Dzwoni kumpel z Pekinu i radzi: „Nie bierzcie COVID-19. Już we wrześniu wypuścimy nową wersję, COVID-20!”

  538. Mam jakiś niesmak do Wyborczej ostatnio, zachowuje się jak pośledni brukowiec. Grzeją tego koronawirusa zachwalając że „otwierają teksty dla wszystkich żeby uniknąć paniki” a potem czerwone nagłówki wielkimi literami „pandemia” „na żywo” „szturm na sklepy”. Dobrze że mi się prenumerata skończyła :/

    Polityka przynajmniej spokojnie wyjaśnia. Team Polityka.

  539. 10 kwietnia, ho ho, ciekawe czy będą huczne obchody

  540. Lewy
    11 marca o godz. 19:34

    Brytania juz ileś lat temu miala krotną nadmiarowość papieru o nazwie pieniądz, oraz skryptów dłużnych, ktore też są pieniadzem, wobec aktywów które mogły je pokryć. Proporcja była bodaj 2,5 x 1.
    USA to przykład na dużo większą skalę.

    Rynek pieniądza opiera się na religii wiary w wieczny rozwój. Utrata wiary w walutę lub inne papiery jest jej katastrofą. A za nią państwa które ją emituje.
    Zaufanie jest podstawą gospodarki. zachód działa tak od dobrych kilkuset lat, właściwie prawie tysiąca. Podobnie tacy Chińczycy i rożni inni. Jedwab jako jednostka wymienna, musiał budzić zaufanie, za którym stało cesarstwo.
    W aktualnej Polsce zaufanie nie istnieje inaczej jak w formie szantażu: jak na mnie nie zagłosujecie, odbiorą wam 500+ (albo ja odbiorę, bo mnie wkur.icie). Mamy też „ufność w Panu”. Krótko mówiąc, nic nie mamy.
    Ustokrzywy w ogóle nie wie co robi, bo za niego robią kompulsje i organiczne frustracje, mściwość, zawiść, dręczące lęki i cała reszta mroków piekła które go rozdyma.
    Jego pojęcie o gospodarce jest poniżej zera. W państwie poza religią z ideologią nic innego nie działa. Od pierwszego dnia rządu Ustokrzywego II nie dowiedzieliśmy się niczego o gospodarce. Antyrosyjski wojenny port w Elblągu oraz gigamegalotnisko katastroficzne i milion katolickich aut elektrycznych za 3 lata to nie gospodarka, tylko religia.

  541. @mag
    11 marca o godz. 18:45

    Roztwór podchlorynu potasu działa dezynfekująco, ale śmierdzi chlorem. Dobrze wietrzyć. Używać rękawic ochronnych. Wystarczy roztwór 0.5-procentowy.
    Używa się u mnie głównie do wybielania niespieralnych plam na białym (obrusy, ścierki, serwetki, T-shirty).
    Mam w domu zawsze, 2-litrowa butla wystarcza na 2-3 lata, ale dziś zauważyłem, że się kończy. Wybrałem się rowerem do sklepu i nabyłem nową. Była ostatnia na półce.
    Rzuciłem okiem na dział papieru toaletowego, gdzie zawsze stoi góra paczek z rolkami różnego rodzaju i koloru – pusto kompletnie. Nie ma też chusteczek cleenex w pudełkach. Dołożyłem paczkę ręczników papierowych w promocji.
    W drugim sklepie był papier toaletowy, w dalszych nie sprawdzałem. Nabyłem cytrynę BIO i dwa awokado. Przede mną w kolejce do kasy klientka z wózkiem pełnym różnych artykułów, chyba z 50 sztuk, za mną to samo. Na szczęście otworzyli drugą kasę.
    Ten światowy kryzys w dziedzinie papieru do WC wzbudził we mnie podejrzenie, że i to produkują w Chinach. Albo tną i pakują, bo taniej 🙄

  542. Utrata wiary w walutę lub inne papiery jest jej katastrofą. A za nią państwa które ją emituje.

    Tak. I wszyscy rzucają się na franka, bo za nim stoi właśnie to – solidny bank centralny solidnego kraju.
    A potem wrzask, że to szwajcarski spisek, bo cena (kurs) pożądanego dobra rośnie i nagle podwaja się wartość długu zaciągniętego w tej walucie 🙄
    A było dowiedzieć się, jak funkcjonują rynki walutowe, przeanalizować dostępną historię, uwzględnić ryzyko zmian, poradzić u fachowców albo po prostu brać kredyt w walucie, w której się zarabia.

  543. Tanaka
    11 marca o godz. 20:45
    Dobrze to rozwinąłeś. Wiara w przyszłość, to jest to.
    Holender wierzy, że jak zbuduje wał przeciw morzu, osuszy poldery, to za 20-30 lat, jak się ziemia odsoli, będzie mógł tam sadzić szparagi albo tulipany. Horyzont jego przyszłości jest ograniczony do tych trzydziestu , najwyzej do 100 lat. Chińczycy ponoć przewidują na 1000 lat.
    Ale katolik nie zawraca sobie głowy takimi ograniczonymi horyzontami. Wprawdzie Krzywousty planuje jakies centralne lotniska, łodzie podwodne dalekiego zasięgu. miliony mieszkań i elektryków, ale to bez czasowych ograniczeń. A to dlatego, że katolik ma w perspektywie wieczność. Po co trudzić sie na tym padole płaczu, kiedy i tak facet w sukience z cudaczną czapką na głowie, załatwi mu miejsce w chórze anielskim na wieki wieków.Nawet jak tu bedzie pił, pluł i drapał, chrumkał i chędożył.
    Przecie ma to jak w banku. A w końcu zbawca karaluszek wbił palik w mierzeję, więc basta. Niech się Holendrzy walą.

  544. Tobermory
    11 marca o godz. 20:59

    Tak. I wszyscy rzucają się na franka, bo za nim stoi właśnie to – solidny bank centralny solidnego kraju.

    A było dowiedzieć się, jak funkcjonują rynki walutowe, przeanalizować dostępną historię, uwzględnić ryzyko zmian, poradzić u fachowców albo po prostu brać kredyt w walucie, w której się zarabia.

    W tej sytuacji niejaki Duda znowu obiecał – że pomoże spłacić kredyty. Typ idzie w zaparte. 5 lat temu obiecał załatwić sprawę „frankowiczów” i nic nie załatwił. Teraz znowu obecuje niemal dokładnie to samo. Jezus się do niego nadmiernie zbliżył, bo panikuje coraz bardziej.

  545. @Tobermory 11 marca o godz. 13:40

    Jeśli posiadasz złote lub srebrne monety, to one nie są fiducjarne, jeśli wartość kruszczu wynosi co najmniej tyle, ile ich wartość nominalna. Zwykły bilon jest fiducjarny.

    Eeee tam, ja i tak wiem swoje. W garażu zgromadziem nieco ponad 3 tony jednocentówek, a wszystkie wybite przed rokiem 1982-gim.

    Jako bilon są warte 10 tys. dolarów ale jako miedziany złom o całe 6400 dolarów więcej!
    Tak więc proszę mnie nie straszyć łacińskimi słówkami, bo ja mam liczydło, mam wagę i rachować umiem!

    Muszę jeszcze tylko je gdzieś po tajniacku przetopić bo za oficjalne stopienie waluty będącej w obiegu dają tu słone kary… 🙁

    https://www.thoughtco.com/the-copper-penny-is-worth-more-than-one-cent-809218

    https://www.macrotrends.net/1476/copper-prices-historical-chart-data

  546. Lewy
    11 marca o godz. 19:34
    tejot
    11 marca o godz. 17:52
    To nie tylko umowa, ale również muszą istnieć silne gwarancje. Tak jak złoto jest rzadkie, tak samo ilośc emitowanego papierowego i elektronicznego pieniądza musi być limitowana przez bank centralny a jego nielegalna „produkcja”, czyli fałszerstwo bezwzględnie karane.
    Pieniądz fiducyjny (papierowy, elektroniczny, akcje,obligacje..)emitowany w oparciu o szacunek aktualnego majatku narodowego, podaży i popytu, jak i prognoz, czyli szacunku przyszłości (akcje,obligacje). Czyli w tle, które stanowi o wartości pieniądza ,jest majątek narodowy i wiara w jego przyszle pomnożenie.

    Mój komentarz
    Jak dotychczas PiSowcy śmiali się w nos ekonomii. Czerpali z kasy państwa na wszelkie wydatki i nic się nie działo. Do czasu.
    Teraz gdy nadeszło nagłe zagrożenie epidemią, zaczęli s..ć w pory, bowiem dotarły do nich nieprzyjemne prognozy tyczące się tego, co może się podziać, gdy epidemia dopadnie Umęczoną.

    Zobaczyli jeden scenariusz – masakra. Że dla narodu, czy społeczeństwa, to dla nich są mało istotne hocki-klocki. Zobaczyli scenariusz masakry dla siebie. To ich poruszyło i przybiło.

    PiS (wódz partii) mimo że się zarzeka stale, to prawie nigdy nie pracował z planem B, a o C nie ma co mówić. Jarosława przyrodzone talenty, predyspozycje, to manipulacje, cwaniaczenie, ogrywanie przeciwników, upokarzanie ich, insynuacje i wykluczanie. Wszystkie te talenty-elementy mogą zbudować tylko jeden rodzaj planu – plan A.

    Planu B partia PiS i jej wódz nie mają, ponieważ oni siebie widzą jako pierwszy sort, jako urodzonych zwycięzców i jak raz dorwali się na urzędy, to nigdy nie zejdą z zajętej grzędy. To jest ich plan A, B i C.
    Pzdr, TJ

  547. @zza kałuży
    11 marca o godz. 21:30

    Kup sobie nagrzewnicę indukcyjną i przetapiaj przelotowo po pieniążku 😉 Albo tygiel i piec elektryczny za parę tysięcy dolarów.
    Temperatura topnienia miedzi 1085 stopni.

  548. Niejaki Vyacheslav Grinko na Twitterze: „Jeśli zastanawiacie się, jak się żyło w XIV wieku, to możecie przestać. Zasadniczo tak samo jak teraz. Mieli dwóch papieży i epidemię”

  549. Apteka pełna ludzi stojących w kolejce po suplementy, mające ich ochronić przed kolanowirusem. Wchodzi starszy człowiek, rozgląda się niezadowolony. Po chwili zaczyna kaszleć, kichać, dławi się i smarka, tłum rzuca się do drzwi, mało ich nie wyłamując ucieka z apteki. Farmaceutki przerażone chowają się za szyby, starszy pan przestaje kichać, smarkać, wyciera się chusteczka i prosi o paczkę prezerwatyw, po czym spokojnie z uśmiechem wychodzi. Widać że ogląda wszystkie konferencje prasowe premiera Morawieckiego, orędzia prezydenta Dudy i Dobranocki ministra Szumowskiego
    (korab1, GW)

  550. Lewy
    11 marca o godz. 21:05

    Tanaka
    11 marca o godz. 20:45

    Dobrze to rozwinąłeś. Wiara w przyszłość, to jest to.
    Holender wierzy, że jak zbuduje wał przeciw morzu, osuszy poldery, to za 20-30 lat, jak się ziemia odsoli, będzie mógł tam sadzić szparagi albo tulipany. Horyzont jego przyszłości jest ograniczony do tych trzydziestu , najwyzej do 100 lat. Chińczycy ponoć przewidują na 1000 lat.

    Napatrzyłem się od środka na to jak Holendrzy robią Holandię. nagadałem, nasłuchałem, obejrzałem w szczególach kilkadziesiąt wielkich i znanych i mniej znanych przedsiewzięć: gotowych, w trakcie realizacji i w trakcie prac planistyczno-organizacyjnych.
    Namacałem się i sam to i owo zrobiłem.

    Dlatego też mam ogromne uznanie i wielkie poważanie dla Holendrów in gremio, bo indywidua mogą być różne. Ale suma jest sumą jakościową. W ogóle nie ma z której strony zacząć porównywać Polskę do Holandii. Nie ma co liczyć na złapanie kontaktu, żeby cokolwiek, choć na centymetr było tu i tam takie samo.

    Jedna z rzeczy które w Holandii wychodzą, to drogi. Kraj jak wiadomo ciasny jest nadzwyczaj. Dróg mnóstwo. Projektanci tak projektują, organizatorzy ruchu tak organizują, konsultanci tak konsultują, inspektorzy tak odbierają, gminy i insze władze tak zatwierdzają, że co ma działać, to działa: logika, sekwencyjność widoków, możliwość wyrobienia się autem na bardzo ciasnych łukach i zakrętach oraz skrzyzowaniach, stopień zużycia przestrzeni na drogi i relacje dróg samochodowych wobec innych rodzajów infrastruktury i zabudowy kubaturowej są na bardzo wysokim poziomie.

    W Polsce – odwrotnie: bezmyślne marnowanie przestrzeni, rycie i niszczenie wszystkiego dookoła, brak myślenia w perspektywie czasu, wydatków inwestycyjnych i zamierzonych celów do osiągnięcia, co jest po prostu szyderstwem. Brak własnych patentów, innowacyjnych rozwiąń projektowych czy technicznych, bezhołowie organizacyjne, projektowanie w izolacji od rownoległych inwestycji, rozwalanie zabudowy bez sensu, bo można całkiem inaczej do zagadnienia podejść, w dodatku rozwalanie zabudowy historycznej której u nas mało, bo wojny narozwalały aż za dużo. Durnowaci projektanci nie rozumiejący dynamiki poruszania się pojazdów, brak logiki i sekwencyjnego projektowania widoków niezbędnych kierowcy by rozumiał jak jedzie i pojmował czego się może spodziewać za zakrętem, za drzewem, za budynkiem. Durnowaci organizatorzy ruchu nie umiejący zrobić porządnego systemu znaków, zidiociali inspektorzy, albo kupieni, bo nie widzą skrzyzowań odwrotnie pochylonych, czy krawęźników lub innych szykan drogowych drastycznie niebezpiecznie ustawionych, wreszcie inwstorzy placący gigantyczne pieniądze za robienie sobie krzywdy drogami i przepłacający x razy.

    Słyszaleś może o najnowszycm szaleństwie Morawieckiego z Kaczyńskim: „szprychy” drogowe prowadzące do megagigalotniska z dala od Warszawy. Te „szprychy” rozwalą dziesiątki miast w Polsce, wsie, obrzary chronione, resztki terenów wolnych od betonu i wielkie połacie ziem rolniczych, co tysiącom drobnotowarowych rolników, posiadaczom domów za miastem i tak dalej, rozwali życiowe plany i finanse na dwa-trzy pokolenia do przodu.
    Muszą być „szprychy”, bo to się komponuje do pijaru i prezentacji z laptopa Morawieckiego i tych cymbałów za kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie od kosmicznego lotniska. Oni wszyscy znają się na niczym, oprocz jednego: jak robić suwerena w bambuko wycyckując Polskę.

    Przyglądałem się od środka, jak się Holendrzy biorą za przygotowanie inwestycji infrastrukturalnej i międzynarodowej, unijnej: przeprowadzenia TGV do Amsterdamu. to tak a propos tych katolickich szprych nadwiślańskich. Patrzyłem jak się robi lotnisko Schiphol jako system państwa w dziedzinie infrastruktury, biznesu i cywilizacji. Dalej teraz nie powiem, bo dostaję wkurwicy.

    Tak się ma Polska do Holandii. Na drobny początek i tak zwaną zachętę. Bo dalej to gorzej.

  551. Pierwszy przypadek smiertelny w Szwecji po zarazeniu sie wirusem covid-19 – zmarla oso ba starsza, ktora cierpiala na jakies dolegliwosci drog oddechowych.
    Organizacja sluzby zdrowia funkcjonuje dosc dobrze. Bez paniki. W niektorych aptekach brakuje srodkow dezynfekcyjnych a z papierem toaletowym nie ma problemu (tutejszy produkt). Szkoly nie sa zamkniete. Dzisiaj postanowiono ograniczyc publiczne imprezy
    do liczby ponizej 500 uczestnikow.
    W pracy u mnie zaopatrzenie w konieczne srodki antykoronowe imponujace. Spirytus
    odkazajacy 70% (plynny i zel z dozownikiem), spray do powierzchni, reczniczki papierowe
    etc. Zakaz uzywania suszarek do rak w toaletach /wylaczono je/.

  552. Gowin w TVN
    Jak PiSowscy politycy są uzależnieni od poparcia KK (mającego znaczenie wybitnie polityczne dla PiSu) i jak tulą uszy po sobie na dźwięk słowa „Kościół”, świadczy dzisiejsza wypowiedź Gowina w TVN w Faktach po faktach, w której zapytano go o zawieszenie zajęć na uczelniach wyższych. Gowin uznał to posunięcie za racjonalne, profilaktyczne, przeciwdziałające szerzeniu się zakażeń, itd.

    W porządku. Następne pytanie było o Kościół. Jak Gowin ocenia wypowiedź pewnego zwierzchnika KK, który oświadczył, że od koronawirusa groźniejsze są ideologie, gender, LGBT, itd.? Gowin odpowiedział niekonkretnie i szablonowo, jak na stowarzyszonego PiSowca przystało. Kościół jest rozdzielony od państwa, on to szanuje i państwo nie może narzucać Kościołowi czy wierni mają przychodzić na msze, czy nie.
    W tym momencie obywatele stają się wiernymi i jakby zostają wyłączeni spod relacji państwo-obywatel. Państwo nie ma nic do tego. Obywatele, który staja się wiernymi, są w dyspozycji Kościoła. Taki był sens odpowiedzi Gowina.

    Poza tym Kościół, to jest takie miejsce, gdzie leczy się duszę, a nie choroby (?) – powiedział minister Gowin. Wywiadującemu troszkę opadła szczęka, lecz dopytywał dalej – że przecież w kościołach gromadzą się ludzie, są blisko siebie, wirus zaraża w promieniu 4 m, itd. Lecz i takie dociekanie nie zmogły Gowina. Metoda Pisowska – mówić byle co, dużo i długo, na temat i nie na temat – zadziałała. Czas wywiadu minął.

    Paskudne typy – przewrotne, obłudne, fałszywi skromnisie i zawoalowani bezczelniacy. Plują w twarz spod maski skromności i wiary w człowieka.
    Pzdr, TJ

  553. Tanaka
    11 marca o godz. 21:46
    Mam nadzieję, a nawet jestem pewien, że te „szprychy” pozostaną tylko w laptopie Mateuszka, tak jak te miion elektrykow. No może uszczkną jakąs jedną „szpryche” i zniszczą parą domów.

  554. tejot
    11 marca o godz. 21:35

    Plan A+:
    poszczuć wirusa talentami Jarozbawa.
    Jakby nie dał rady, będzie kogo wskazać paluchem. Wg WHO organizmy po 65 są najbardziej narażone.

    A tak na serio: nie śmiali się z ekonomii, ale raczej z ortodoksyjnych metod zarządzania finansami państwa. Pan premier jest z braku estymy do zasad znany. Info w pigule:
    1. https://www.salon24.pl/u/loremipsum/827218,kim-pan-jest-panie-morawiecki
    2. https://www.salon24.pl/u/loremipsum/827475,wiem-kim-pan-jest-panie-morawiecki

    Resztę skomentował przed ok 4 laty p. Cezary Morawski, młody, zdolny i bystry ekonomista. Można znaleźć w necie, nie chciałbym czegoś przekręcić.
    Kręcą lody na państwowych finansach jak w każdej korpo sprzedającej dmuchawce, latawce i wiatr. Takie fiducjarne hop z przerzutką. No ale przeca my nie mieli swojego XIX-wiecznego kapitalizmu. Jest więc przyspieszony dokształt dla niechętnych.

  555. @Tobermory 11 marca o godz. 21:45
    (…) starszy pan (…) prosi o paczkę prezerwatyw

    Najbardziej podziwiam starszego pana nie za okazany spryt i za znajomość natury ludzkiej tylko za posiadanie potrzeby kupowania prezerwatyw. 😉

  556. @tejot
    11 marca o godz. 17:52
    To z giełd jakie pieniądze zniknęły? Fiducjarne czy wirtualne?

  557. Lewy
    11 marca o godz. 21:55

    Tanaka
    11 marca o godz. 21:46
    Mam nadzieję, a nawet jestem pewien, że te „szprychy” pozostaną tylko w laptopie Mateuszka, tak jak te miion elektrykow. No może uszczkną jakąs jedną „szpryche” i zniszczą parą domów

    Nie zrobią tego całego megalotniska tak jak ogłosili, bo nie są do tego zdolni. W gospodarce nie są do niczego zdolni, poza robieniem bajzlu i skęcaniem forsy dla swoich. Swoi muszą być drastycznie niekompetentni zawodowo. Bo zawodowiec, nad Wisłą jest ich nieco, ale mało, albo taki zawodowiec Holender, Szwajcar czy Duńczyk, albo by w takiej sytuacji dostał zawału, albo rzucił w cholerę całe to państwo z żoliborskiej dykty.
    Kto jest drastycznie niekompetentny zawodowo, a do tego moralnie zdeprawowany, nie ma stresu. ma go tylko wtedy, gdy konkurencyjny pisoid chce go ze stołka wywalić.

  558. tejot
    11 marca o godz. 21:48

    Gowin w TVN
    Kościół jest rozdzielony od państwa, on to szanuje i państwo nie może narzucać Kościołowi czy wierni mają przychodzić na msze, czy nie.

    Gowin jest zdeprawowany moralnie i poznawczo a do tego ogłasza, że pasuje mu zabijanie Polaka przez Polaka, w dodatku katolika przez katolika, w dodatku dziecka poczętego przez katolika i w dodatku w trakcie świętej mszy świętej w domu bożym na oczach biskupa, który – identycznie zdeprawowany – osobiście zgadza się dokładnie z tym, z czym się zgadza Gowin.

    Tym bowiem dokładnie jest łażenie do kościołów, gdzie ludzie zarażają ludzi. Jak powiedział Duda: trzeba się niestety liczyć z wieloma przypadkami śmiertelnymi. Duda jak zwykle nie ma pojęcia o czym mówi, bo trzeba się STETY liczyć z wieloma przypadkami śmiertelnymi. Imprezy masowe zostają odwołane, ale nie zostają odwołane, bo msze są imprezami masowymi. Gowin z Dudą, Morawieckim, Kaczyńskim, państwem biskupów i pisoidów co jest doskonałą jednością, tego właśnie STETY chce: by w kościołach odbywało się zakażanie wirusem ze skytkiem śmiertelnym. Będzie zabijanie dzieci poczętych za zgodą Gowina, biskupów i reszty tych drabów: przyjdzie dziewczę w stanie brzemiennym, złapie wirusa od katolika i wyjdzie w stanie śmiertelnym.

  559. @Nefer
    11 marca o godz. 20:36

    „10 kwietnia, ho ho, ciekawe czy będą huczne obchody”

    Brylant nie odpuści

  560. bubekró
    11 marca o godz. 22:45

    … znaczy, że co? Sam stanie na taborecie? Aaa.. nie! Jeden taki subtelny w czerwonym berecie (nie mylić z „tą małpą w czerwonym”) załatwi mu, skromnemu posłu kwalifikację modłów, co jak wyżej wyjaśniono jest zwolnione z państwowych za- i nakazów. Bez żadnego trybu.
    Poza tym Antoni będzie wzywał do broni, znaczy objawi 99,99% prawdziwej prawdy o prawie udanej wycieczce (jemu się udało wrócić) do Smoleńska 10 lat temu.
    Jakby się zapowietrzenie nasiliło będziemy mieć może rodzimą odmianę weneckich karnawałów (kar nawał?) maskowych.

  561. Nefer
    11 marca o godz. 20:32

    Mam jakiś niesmak do Wyborczej ostatnio, zachowuje się jak pośledni brukowiec. Grzeją tego koronawirusa zachwalając że „otwierają teksty dla wszystkich żeby uniknąć paniki” a potem czerwone nagłówki wielkimi literami „pandemia” „na żywo” „szturm na sklepy”. Dobrze że mi się prenumerata skończyła :/

    Z Wyborczą sprawa taka, że co dnia należu uważać, jak się smakuje. Wyborcza jest od tego, żeby zawsze mieć rację oraz wyższość ponad wyższość. Innym mniej wolno, czyli lewicy, bo jeszcze innym też wolno. Niby ta lewica już coś więcej u Wyborczej może, ale nie bardzo może, bo może być symetryczność Wyborczej: jak jednym to i drugim. A nie ma, że jest równo, od czego Wyborcza jest nierówna.
    Przykościelność też osłabia Wyborczą.

    jak się liche poodkrawa i wywali, coś jeszcze zostaje. Bo u innych to może nic nie zostawać. Podobają mi sie rożne teksty społeczne Wyborczej, ale też trzeba robić odsiew, albo przesiew czy posiew , bo teraz faktycznie. Wyborcza ma wzdęcia na okoliczność wirusa.
    Poprzednie było lepsze, bo ekologiczne.

    * * *

    Nefer
    11 marca o godz. 20:36

    10 kwietnia, ho ho, ciekawe czy będą huczne obchody

    Mus jest! – jak powiedział Janek co widział UFO na polu pana Skowrońskiego i dwóch ufoków co za potrzebą wysiedli.
    Okrągła rocznica. Zamachu stanu za pomocą kłamstwa smoleńskiego Kaczyńskiego. I będzie raport, pełen Prawdy jak usta Antoniego.

  562. Tanaka
    11 marca o godz. 23:13

    jak się liche poodkrawa i wywali, coś jeszcze zostaje

    Ale za 200 zł na rok? Szkoda atłasu. Zawsze miałam wrażenie że GW zadziera nosa.

  563. mag
    11 marca o godz. 18:45

    Tanaka
    Czy ty masz jakieś ekstra środki dezynfekcyjne w domu (zalecane z dużą zawartością chloru) i odkażacze (co najmniej 60-70% alkoholu), bo ja tylko te czystościowe co zwykle? Alkohol wolę aplikować wewnętrznie (nie żeby aż tak mocny), ale to ponoć szkodzi, a nie pomaga. A w ogóle może jestem jakaś nieroztropna albo co?

    Środki dezynfekcyjne mam głównie w piwnicy. Passport, Wild Goose, Black & White, Courvousier V.S.O.P., czarna Finlandia, łotewska jałowcówka i podobne. Musza być skutecznej zacności, bo rzadko używane. Pod ręką posiadam podręczne i starczy.

    Melduję posłusznie, że wykonałem badania terenowe za pomocą reportażu penetrującego.

    Otóż w sklepie dla suwerena (Biedronka), ubyło trochę ryżu z Chin, ale mało makaronu. Ubyło sporo cukru, więc się spodziewajmy dużej ilości środków dezynfekujących 500% cukru w cukrze, Marysiu!
    Ubyło też sporo czipsów, zwłaszcza tych ostrych. Co mnie zastanawia: ostra papryczka chili z workiem soli na koronawirusa?
    Ale niczego nie ubyło, jak to mowią, ostatecznie. reszta jest jak była.

    W sklepie dla kasty (PP) czipsów nie ubyło, a ryżu chińskiego ubyło tyle ile u suwerena. Ale nie ubyło makaronu, a u suwerena troszkę ubyło. Poza tym ubyło papieru toaletowego, ale nigdzie jak to mówią powyżej: ostatecznie. Mydła niewiele ubyło, co mnie smuci, bo już prawie bym miał nadzieję zacząć myśleć, że naród zacznie się myć, chociaż na taką okoliczność.
    W sklepie dla kasty ubyło też trochę piwa Kozel, a nie ubyło zimnego Lecha. Trochę to niejasne zjawisko. Może dziesiątego czwartego się wyjaśni.

  564. Nefer
    11 marca o godz. 23:30

    Bo zadziera.
    Jednakowoż, porównując dzienniki, poziom przeciętny Wyborczej powyżej przeciętnej i nie jestem pewien, czy inni wystają.
    Potwornie męczy zajadłą stronniczością niejaki Wacław Radziwinowicz, ale nieźle pisze Agnieszka Kublik. Wyborcza ma dużo rożnych tematycznych dodatków, w sumie więc da się z nią żyć, mimo zadzierania. Cągle to co robi da się nazwać dziennikarstwem.

  565. ozzy
    11 marca o godz. 21:47

    Bo Szwecja dyskrecja, Francja elegancja a Polska…mistrzem Polski.

  566. Tanaka
    11 marca o godz. 23:36

    Ale koń trochę kuleje. I zaczyna wpadać w sensacyjki, nawet bez wirusa. Pfe. Polityka jest spokojna, wyważona i rzeczowa.

  567. Nefer u mnie jest aktualnie 500 zachorowań, a jak u ciebie ?
    W sklepach nie brakuje niczego poza środkami dezenfekcyjnymi.

    I jeszcze nie spieszą się z zamykaniem szkół, ale ograniczają imprezy.
    No i nikt nie nawołuje do kościołów 🙂

  568. Nefer
    11 marca o godz. 23:56

    Polityka to tygodnik. Inny rytm pracy, inna perspektywa patrzenia, trochę inny czytelnik, nie całkiem te same cele.

  569. Stare ale jare:

    Pierwszy sekretarz ZSRR w trakcie rozmowy z prezydentem USA dowiedzial sie ze ten jest fanem wyscigow konnych podobnie jak i on. Postanowili wiec sie poscigac. Jak bylo do przewidzenia prezydent wygral, sekretarz byl drugi. Co napisala „Prawda”. Podczas wizyty doszlo do towarzyskiego wyscigu pomiedzy naszym sekretarze a prezydentem. Nasz sekretarz zajal wspaniale drugie miejsce, a prezydent byl przedostatni.

  570. Tanaka
    12 marca o godz. 0:12

    You don’t say 🙂

  571. /mamrocze coś o mansplaining/

  572. basia.n
    12 marca o godz. 0:10

    300+.

    Szkoły otwarte, imprezy odwołane, 3 nieboszczyków. W sklepach też niczego nie brakuje (oprócz cukru) w Colruycie obsługa się biedzi i stara nadążać z uzupełnianiem półek ale paniki wczoraj nie było, ludzie mieli normalne zakupy tylko trochę większy tłum był. Nie cierpię za to jazdy tramwajem i metrem, brrr. Za dezynfekcją nawet nie latam, szkoda czasu bo nigdzie nie ma.

  573. W szopach z łajnem pełno dezynfekcji. 🙂
    I nie należy się macać po nosie.

  574. Nefer
    12 marca o godz. 0:31

    No to kup jakieś niedrogie perfumy do torebki, do dezynfekcji rąk po tej miejskiej komunikacji. No i moze teraz lepiej jeździć do pracy rowerem ?

  575. basia.n
    12 marca o godz. 0:39

    Za daleko mam i do tego pagórkowato. A pogodę macie tę samą, brrr, nie, dziękuję. Już dawno powinni nas wysłać na teleworking ale nie, zginiemy na posterunku, ku chwale ojczyzny.

    Mam mini buteleczkę czegoś odkażającego w torebce ale przypadkiem kupione dawniej w aptece. W podróży rękawiczki bo odstręczają od dotykania twarzy.

  576. Inna ciekawostka z kolonii w Palestynie. Jak podaje antysemicki brukowiec Haaretz https://www.haaretz.com/israel-news/.premium.MAGAZINE-42-knees-in-one-day-israeli-snipers-open-up-about-shooting-gaza-protesters-1.8632555, dzielni chłopcy-snajperzy z Najbardziej Moralnej Armii Świata umilali sobie trudy walki o „Blut und Boden” konkurowaniem o najwyższą ilość okaleczeń demonstrujących przeciw zamknięciu w getcie Gazy palestyńskich Untermenschen, którym strzelali w rzepkę kolanową.

  577. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 0:36

    🙂 🙂

    A jak Australia sobie radzi ?
    Skoro w niedzielę zaczyna się w Melbourne sezon Formuły 1 i nie jest odwołane, to znaczy, że u was nie jest najgorzej.

  578. Z innych wieści ze świata, na temat wirusa, to Chińczycy wracają do pracy, zaczęli uruchamiać na nowo zamknięte z powodu epidemii fabryki.
    W USA i Australii zaczyna się testowanie szczepionki, https://time.com/5790545/first-covid-19-vaccine/, https://www.abc.net.au/news/2020-02-22/coronavirus-vaccine-animal-testing-days-away-uq-researchers/11991456, co na pewno wzbudzi strach i oburzenie anty-szczepionkowców.

  579. Alkoholicy przezyja (wszyscy tego swiata laczcie sie).
    Diabel im dzieci kolysze….
    Nadmierna higiena zabija…
    Proklamuje rok bez kapieli…
    Pijmy, na pohybel jakims tam wirusom.

  580. Jutrzejszy koncert nie odwołany, Debussy, Liszt, Poulenc i Ravel.

  581. Gdzie ten koncert Herstoryku?

  582. act
    12 marca o godz. 1:04

    No bez przesady, proszę .

    Nie każdy może !

  583. basia.n
    12 marca o godz. 0:56

    Damy rade. Na tej dziwnej wyspie zwanej ‚Ostatni brzeg’.
    Pamietasz film? Kto pamieta?

  584. basia.n
    12 marca o godz. 1:09

    Nie pijuszczy, to chyba chory.
    Tak sie wychowalem wsrod Wilniukow.
    Czy ja wybieralem podworko dziecinstwa mego?

  585. act
    12 marca o godz. 1:09

    Pamiętam film. Ostatnie miejsce do przeżycia po globalnej wojnie jądrowej to Australia 🙂

    Nikt nie wybiera podwórka dzieciństwa, ale nie zawsze ma ono zasadniczy wpływ na dalsze losy. Czasem tak, a czasem nie.

  586. @basia.n
    12 marca o godz. 0:56
    Różnie. I doraźnie. Rząd się produkuje coby gospodarkę ocalić przed recesją, nawet do patriotyzmu premier sięgnął. Giełda spadła na pysk i dalej leci, to te tejotowe pieniądze z niej wylatują bez śladu.
    Liberałowie krytykowali rząd lejberzystowski za rozdawnictwo pieniędzy w czasie kryzysu finansowego w 2010 a teraz muszą powtórzyć operację, żeby nie załamać rynku.
    Najmniejszy problem w tym wszystkim to wirus.
    Mnie ciągle dziwi ta histeria.
    Porównaj:
    In total, the CDC estimates that up to 42.9 million people got sick during the 2018-2019 flu season, 647,000 people were hospitalized and 61,200 died.
    Jak to się ma do korony?

  587. @act
    12 marca o godz. 1:12
    Poprawię:
    Nie pijuszczy, musi chory. 🙂

  588. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 1:30

    Bardzo lubie i szanuje Twoj rozsadek.

  589. E-J

    Musi tak!

  590. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 1:30

    A u mnie będzie problem ekonomiczny , jak zaczną wszystko zamykać, bo w w małym kraju o ogromnym zagęszczeniu ludności, choroba rozprzestrzenia się bardzo szybko. Więc oczywiście już teraz rząd obiecuje wsparcie dla sektora handlowego. Ale to wszystko tutaj dopiero się zaczyna. I z pewnością prewencja będzie potrzebna

  591. basia.n
    12 marca o godz. 1:17

    Też mi ostatnio dziwnie się kojarzył ten ostatni brzeg. Ale tam chyba było bez happy endu, bo i ten ostatni w końcu dopadło (albo lada moment) skażenie popromienne. Dlatego chyba Grzesiek Peck dał na koniec nura w swojej submarine. Jak co pokręciłem, to znaczy że w trakcie seansu zamknęły mi się żaluzje.
    Pasowało by wysłać naszych podobnych choć nieco do G. Pecka (z daleka) na jaki ostatni brzeg do Mozambiku albo na inny Madagaskar. Na dożywotnią kwarantannę.

  592. scrambler
    12 marca o godz. 1:47

    Tak, masz rację. To nie był happy end. Właśnie czekanie na „ostatnią falę”. Widzialam ten film dopiero w kinie studyjnym. Ale też już dość dawno.

  593. ‚Ostatnia fala’ z Chamberlain’em!!!
    Tos mi zadala bobu Basiu. Widzialem ten film jeszcze w Polsce…tylko raz.
    Genialny Peter Weir. Potem ‚Piknik pod wiszaca skala’. Ech….
    Kolega robil doktorat z teorii filmu i opowiadal mi o wywiadach jakie robil z Weir’em, Noyce’em etc.

  594. @scrambler
    12 marca o godz. 1:47
    Byle nie tutaj! 🙂 Mamy własnych durniów.

  595. Durniow ci u nas dostatek ale i tych przyjmiemy na znak naszej ostatecznej kleski.

  596. @act

    Wybacz miły kanberiuszu ale lekko zmodyfikowałem twój pieciowiersz. Do poezji zblizasz się w tempie geometrycznym.

    A wiec widzę to tak:

    Szystke nałogy przezyjom,
    Diabeł im dzieci kołysze,
    Nadmierna hygena zabyja.
    Wenc po to tu do was pysze..
    Proklamuje rok bez kompely
    Nadmierna hygena zabyje
    Wenc czas ju je najwyższy
    By dać sobie ostro w szyje.

    Ach ta stołeczna infleksja.

  597. Abo,

    powinno bylo byc ‚dyjabel’. Wisz, rozumisz.
    🙂

  598. @act

    I nie „nadmierna tylko ” nadmerna”.

    Co tam słychać w ter. Stołecznym? Sratjelnoj bumazhki hvatajet,ili njet?

  599. My tu w Kanberze nie defekujemy Abo, boc to stol(y)eca.

  600. Trump zatrzasnął właśnie LOTowi drzwi przed jego narodowo-katolickim, niepodległym i suwerennym noskiem. Wyjątek uczyniwszy dla Brytoli.

    Nie wiem jak państwu, ale mnie to wirusowe izolowanie się od Europy ma cierpki posmak wojny handlowej z Unią. Ukrywania sankcji pod dyzgajzem ochrony przed wirusem.

  601. 42 900 000 million chorych 647 000 w szpitalu 61 200 zmarło

    ___100%_______________1.5%_____________0.14%

    To, co do tej pory słyszałem, to szacunki śmiertelności koronawirusa na poziomie 2-3-4%. A zatem w najlepszym wypadku kilkanaście razy gorzej niż w wypadku zwykłej grypy.

  602. w poprzdnim komentarzu ostał się niepotrzebnie wyraz milion – of kors.

  603. I zauwazcie, ze Pell to nie jakis tam szeregowy biszkopt.
    To byl gosc drugi po papiezu (trzeci po Bogu?).

  604. @act
    My tu w Kanberze nie defekujemy.

    Tłumaczy to poniekąd dlaczego większość polityków w tym pięknym mieście jest full of sh..t.

  605. act
    12 marca o godz. 4:48

    I zauwazcie, ze Pell to nie jakis tam szeregowy biszkopt.
    To byl gosc drugi po papiezu (trzeci po Bogu?).

    To zależy po którym papieżu. Jeśli po naszym Świętym Ojcu Świętym, to drugi albo trzeci, ale bozia czwarty:
    1. Lolek
    2/3. Panzerkardinal/Pell
    4. bozia

    Chociaż z bozią sprawa niepewna: jeśli to jest Dobry Bozia, czyli nieprawdziwy to bozia jest na miejscu 4. Jeśli to jest bozia prawdziwy, czyli morderca dzieci poczętych, czyli też nieprawdziwy, to on jest nr 1.
    Ale Lolek i tak jest Nadnumerariusz.

  606. Szanowni!

    Jest powiedziane: nie opuszczaj nas! No i wirus nie opuszcza. Nie ten świeży wirus, ale całkiem inny, pod znacznie lepiej się prezentującą dla niewidzących postacią, jest u nas obecny od dawna. Wirus ten co prawda nie zabija człowieka tylko kogoś innego, ale najgorzej o człowieku świadczy. O tym pisze nowy autor, a znany blogowicz – Paradox57.
    Zapraszam w imieniu autora do czytania i komentowania nowego wstępniaka.

  607. Komisja Episkopatu ma sposób na koronowirusa!!! Wydała wytyczne żeby zwiększyć liczbę mszy, a po każdej śpiewać suplikację gdzie są słowa: „od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie”!

    Szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski oczywiście nie widzi problemu z dodatkowymi mszami: Zwiększenie liczby mszy jest podyktowane troską o to, żeby w kościele nie było sytuacji, kiedy odległość między wiernymi jest poniżej metra. Jest to zasadne i sensowne.

  608. Herstoryk
    12 marca o godz. 9:19

    Czy ten Szumowski nie ma już aby wirusa w ostatnim stadium przed zejściem? Ze sceny politycznej albo tej całkowitej.
    Jak onże zapewni, że wyznawcy będą w kościołach porozstawiani w szachownicy metr na metr – co najmniej?

  609. @Tanaka
    12 marca o godz. 9:21

    Jak onże zapewni, że wyznawcy będą w kościołach porozstawiani w szachownicy metr na metr

    To nie jego problem!
    Jeśli sam biskup arcy Gądecki chce dodatkowych mszy to co ma Szumowski zrobić?? Wszak co pan każe, sługa musi! A o odległość to niech się już pobożni troskają sami!