Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.02.2020
sobota

Problem niektórych (niepotrzebnych) kompetencji prezydenta

22 lutego 2020, sobota,

Galopujące zmiany prawa w różnych dziedzinach życia i ciągoty rządzących wcześniej lub później doprowadzą do zmian w konstytucji, tej biedaczki, chamsko gwałconej wielokrotnie. Proponowałbym przy takiej okazji zrewidować ustawę zasadniczą w temacie niektórych przywilejów i zadań prezydenta, w szczególności zlikwidować prawo łaski, ten idiotyczny, anachroniczny i najbardziej kryminogenny przywilej „Głowy Państwa” .

Jestem laikiem w dziedzinie prawa, ale miłośnikiem. Są według mnie bardzo poważne łamania litery i ducha prawa i to w wykonaniu najwyższych dostojników, a dokładnie m. in. wszystkich prezydentów, którym nierozumna hołota – hałastra, jak mówił Miecugow o parlamentarzystach, przyznała monarsze prawo łaski. Śledziłem dyskusje w mediach po ułaskawieniu M. Kamińskiego et consortes i skopiowałem ciekawsze informacje i wypowiedzi oraz zaopatrzyłem je swoimi uwagami, być może udostępnię je przy okazji. Podam też garść informacji ogólnych, dotyczących ułaskawienia przestępców, cytując odpowiednie artykuły z obowiązującego dawniej i dziś w Polsce Kodeksu Postępowania Karnego. Tłumaczenie bezprawnego ułaskawienia przestępców przez prezydenta jest żałosną i cyniczną niegodziwością w ustach człowieka, który teoretycznie liznął trochę nauk prawniczych. Ze wstydu powinien się spalić, gdyby miał tzw. „zdolność honorową”, albo przynajmniej odrobinę godności osobistej. Tylko kretyn uważałby to tłumaczenie „wyręczania” sądów za poważną wypowiedź doktora prawa. Nawet student pierwszego roku prawa nie powiedziałby takich głupot.

W Polsce obecnie prawem łaski dysponuje prezydent na podstawie art. 139 Konstytucji.

W 2017 Sąd Najwyższy orzekł, że prawo łaski jako uprawnienie Prezydenta może być stosowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu, a jego zastosowanie przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych.

Jeśli o mnie chodzi, to Sąd Najwyższy nie musiał się trudzić tą sprawą, bo wystarczy przeczytać fragment KPK, dotyczący ułaskawienia skazanych prawomocnym orzeczeniem. Dawno temu uczono mnie czytać polskie teksty ze zrozumieniem, to wystarczyło. Analfabetom i ćwierćinteligentom w rządzie i jego otoczeniu Sąd Najwyższy chciał ułatwić zrozumienie bardzo prostego tekstu.. Prezydent go jednak nie zrozumiał, albo – co gorsze – zrozumiał, ale złamał prawo świadomie, bo czuje się tak wielki, że wystaje głową ponad prawo. Istnieje jednak możliwość ucięcia mu niżej osadzonych organów – o tym pewnie zapomniał!

Z literatury wiem, że monarchowie mieli prawo łaski. Na czym ono polegało? Jeśli obywatel złamał prawo i został skazany na śmierć, ale czyn miał znamiona szlachetności (np. chciał zabić tyrana) , to łaskawy monarcha mógł zmienić karę np. na wygnanie lub inną karę, bo śmierć jest zjawiskiem nieodwracalnym, a pozostałe kary na ogół nie, choć bywały wyjątki – np. ucięcie rąk za złodziejstwo.

Ludzie nieco wykształceni mogą znać fragmenty literatury światowej, np. urywki dzieł Schillera i Goethego – to jak w Polsce Słowacki i Mickiewicz.

Jedna ze sławnych ballad Schillera (Die Bürgschaft) opisuje sytuację, gdy szlachetny człowiek, patriota, chciał zabić ich „niby-prezesa” – tyrana, ale niestety mu się to nie udało, bo go przyłapano z nożem w kieszeni. Za przestępstwo usiłowania zabójstwa według prawa dyktatora słusznie należała mu się czapa.

Przejdę od razu do ułaskawienia, zainteresowani mogą śledzić sprawę u dr Gugla, tzn. sprawę zmiany poglądów tyrana. Dalsze postępowanie przestępcy dało tyranowi asumpt do ułaskawienia, a nawet do przyjaźni ze zbrodniarzem. Taki efekt widzę również teraz w stosunkach – ułaskawiony i „monarcha” (przyjaźń i to nie szorstka). Taka motywacja w oparciu o dalsze zachowanie po wyroku też jest w KPK w naszym kraju, niezbyt demokratycznym, i może dotyczyć pana K., może przeprosił prezesa za nieudaczne działanie przestępcze w interesie PiSu?

Nie mamy w Polsce monarchii, tylko pełzającą dyktaturę – tzw. „dobrą zmianę”, analogiczną sytuację jak w Niemczech w latach 30-tych, ale już wcześniej niepotrzebnie postanowiono wyposażyć – proszę się nie śmiać – „Głowę Państwa” – w to monarsze prawo.

Przypominam:

W Polsce prawem łaski dysponuje prezydent na podstawie art. 139 Konstytucji.

Jak ono bywa zastosowane w sytuacji, gdy nie ma już nieodwracalnej kary śmierci, a nawet rąk się już nie ucina złodziejom? Byłoby zresztą w Polsce za dużo osób niepełnosprawnych – bez rąk.

Taki przykład: Był sobie złodziej, który okradł fundusz dla osób niepełnosprawnych. Niestety nie ma już kary śmierci, więc więzienie. Zięć prezydenta potrzebował wspólnika do szemranych interesów, a ten złodziej znał fach, ale jako skazany przestępca był nieprzydatny potencjalnemu wspólnikowi, więc prezydent ułaskawił go dla zięcia – hańba!!!

Współdziałanie wspólników w musiało być owocne przy tak uczciwych przedsiębiorcach w stylu jednego z nich, bo zięć też wpadł w konflikt z prawem i aktualnie jest w areszcie wydobywczym. Honor prezydenta ratuje fakt, że zięć to nie rodzina, a poza tym już przestał być zięciem.

W normalnej sytuacji prerogatywa prezydenta podlegała jeszcze innym warunkom:

Warunkiem rozpatrzenia przez prezydenta prośby o ułaskawienie jest poparcie jej przez sąd lub prokuratora generalnego(chyba że za skazanym specjalnie wstawia się sam prezydent).

I tu jest pies pogrzebany, w tym słóweczku „lub”, które wszystko zmienia! Ustawodawca zakładał – pewnie słusznie, że prezydent i prokurator generalny są (taki mały żarcik!) ludźmi uczciwymi – wprost krystalicznymi i koleżków nie ułaskawią bez opinii sądu. Mogę w ciemno założyć, że obaj działali rączka w rączkę razem, bo prezes oczekiwał efektów, więc ekspres zadziałał.

Normalna procedura ułaskawienia wydaje się być sensowna. Jej etapy, to złożenie wniosku do Sądu I Instancji, który wydał wyrok. Jeśli uprawomocnienie nastąpiło brakiem apelacji, sąd opiniuje wniosek i dostarcza prokuratorowi generalnemu, ten aktami zawraca głowę „Głowie Państwa”, która albo zatwierdza, albo odrzuca wniosek. Zazwyczaj skazany jest niezadowolony z wyroku i składa apelację. Sąd Sądowi przekazuje akta z opinią. Jeśli ta jest negatywna, wniosek ląduje w koszu, jeśli pozytywna Sąd Apelacyjny też opiniuje i akta via prokurator generalny dochodzą do prezydenta. Jeśli obie opinie są negatywne, pęcznieje kosz w kancelarii prezydenta, jeśli jedna jest pozytywna „Głowa” myśli i decyduje. Obostrzenia przy rozpatrywaniu wniosku przez oba sądy są tak mocne, że korupcja jest praktycznie niemożliwa. Wstawienie do tej procedury możliwości unikania sądów rodzi szanse na przekręty różnego rodzaju, właśnie takie jak widzieliśmy – ułaskawienie umiłowanych przez obu panów zbrodniarzy.

KPK jest napisany dla sądownictwa w dowolnych warunkach systemowych i mogłoby się zdarzyć, że obaj wymienieni „słudzy narodu” są zwyczajnymi draniami, wtedy co się może dziać? Należy koniecznie uniemożliwić robienie takich kantów jak ułaskawienie w/w przestępców i podobnych, potrzebnych innym politykom.

Tu uwaga:

Ten artykuł KPK pozwala prezydentowi rozpatrzyć wniosek bez opinii sądów – przecież „głowa państwa” jest z założenia tak mądra, ze nie potrzebuje cudzych opinii, jej geniusz i niezawodna intuicja wystarczają. Pomijam tu ewentualne naciski zainteresowanych ułaskawieniem osób! Wygląda na to, że prezydent może działać bez łamania prawa, stosując ten wybieg z KPK dla wybranego przestępcy. Nie mógł tego jednak uczynić legalnie z Kamińskim z powodu braku uprawomocnienia wyroku, a tak długo prezydent nie chciał czekać, więc popełnił przestępstwo.

Mam pewną koncepcję przemianowania „reformy” sądownictwa na „zamach kiepsko wykształconych magistrów prawa”: Ziobro, KaKaO i jako wisienka na torcie Julia P., prawdopodobnie najgorszy sędzia z tych 10000 kolegów i koleżanek „Kasty”. Dlaczego tak sądzę? Przeczytałem o osiągnięciach zawodowych pani sędzi. Dwa wpisy do akt z naganą za brak profesjonalizmu w prowadzeniu rozpraw i bezprawne orzekania. Czy ma konkurenta w tak negatywnej ocenie może powiedzieć Justitia, ma pewnie dane. Uważam, że nawet kradzież części do wiertarki jest mniejszym złem, niż krzywdzenie ludzi nieodpowiednimi wyrokami. Wybór tej pani mgr mimo takiej opinii był celowy, będzie posłuszna. Na to jeszcze dołożyła umiejętności kulinarne zdaniem prezesa i sprawa załatwiona – działa tak jak w sądzie uprzednio, nieprofesjonalnie, ale zgodnie z linią partii. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek przeczytałem konstytucję, ale doszły mnie wieści, że tam lub w ustawie są określone wymagania wobec kandydatów na sędziów TK. Jestem przekonany, ze ich nie spełnia z takim dorobkiem (negatywnym) jak wynika z Wikipedii.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa nowych sędziów TK – działanie prokuratorskie, nagrodzone przez komunę w stanie wojennym. jest rękojmią dobrego sądzenia w najważniejszych sprawach dla narodu, a bogate doświadczenie pani P. w sądzeniu także. Przecież odsądzała od czci i wiary systematycznie, wszystkich adwersarzy, wszędzie tam gdzie działała. Poza tym bardzo szanowała konstytucję, przerwała nawet na chwilę konsumpcję sałatki i płakała wtedy, gdy głosowała za ustawą, niezgodną z konstytucją. Może jednak naiwnie źle zrozumiałem przyczynę pojawienia się łez, może nie były to resztki sumienia a cebulka z sałatki?

Wracam do sprawy ulaskawień.

Mimo starań grupy „magistrów” ułatwienia prezydentowi Dudzie ułaskawienie przestępców poprzez kosmetyczne zmiany w KPK, złamał on prawo, bo ci nieudacznicy mini-kasty magistrów nie zauważyli innej przeszkody, której nie dało się zresztą rozsądnie ominąć, to maleńkie słowo „po”, które w chronologii procedur karnych odgrywa zasadniczą rolę – najpierw uprawomocnienie wyroku, potem inne możliwości. Znany doktor prawa też tego nie zrozumiał. Dziwnym trafem ci głupi profesorowie z dużym dorobkiem nie przegapili tego małego słówka (pewien znany mi laik też nie). Poza tym gonił czas – trzeba było wypróbowanych przestępców uczynić ważnymi urzędnikami państwowymi : „Also sprach Zaratustra…”!. Dla mnie to odpowiednik – „Roma locuta, causa finita”! Ostatnio się mówi – „i kropka”!

Poza tym mam pewne pytanie. Ułaskawienie polega na zmniejszeniu lub darowaniu kary, ale taki ułaskawiony nie jest dziewicą przed Bogiem, to nie zatarcie kary! Jeśli komuś daruję karę za występek, to jednak nie będzie moim przyjacielem i nie zapomnę mu tego świństwa, które popełnił. Nie powierzyłbym takiemu beneficjantowi łaski poważnego urzędu, nawet dojenia… i tu mam rozterkę, czy pisać „krów” czy „ojczyzny”? Co na to prawo? Od rozstrzygania takich wątpliwości są odpowiednie sądy, m. in. Najwyższy.

Czy prezydent mógł legalnie ułaskawić Kamińskiego? Nie miał prawa!!! Z czego to wnoszę?

Przeczytałem odpowiednie fragmenty KPK i je zrozumiałem, nie potrzebowałem do tak prostego tekstu interpretacji Sądu Najwyższego!

Nie wiem, czy pan prezydent chodził się opalać podczas zajęć z prawa na UJ , czy też był zbyt mało rozgarnięty, aby zrozumieć zawiłości Kodeksu Postępowania Karnego, ale miał przecież ludzi światłych w swej kancelarii, mógł ich zapytać przed łamaniem prawa. Widać nie umiał przeczytać i zrozumieć odpowiednich fragmentów KPK, dotyczących ułaskawienia. Ja jestem laikiem, ale zrozumiałem bez problemów, jak wygląda sprawa. Ta sprawa jest omawiana szczegółowo w Dziale XII KPK – zatytułowanym „Postępowaniepouprawomocnieniu orzeczenia”!!! Zwracam uwagę na wyraz „po”, bardzo ważny!

Układ artykułów w KPK jest logiczny i chronologiczny jeśli chodzi o procedury sądowe. Najpierw jest akt oskarżenia, potem rozprawa, którą wieńczy wyrok, potem albo uprawomocnienie lub apelacja i nowy wyrok, a dopiero po jego uprawomocnieniu możliwości dalsze, m. in. ułaskawienie, kasacja i w dalekiej przyszłości zatarcie kary. O takiej kolejności wiedzą na pewno nawet marni studenci prawa, ale doktorzy już tego nie rozumieją, a szkoda!

Dział XII Postępowanie po uprawomocnieniu się orzeczenia

Rozdział 59 – dotyczy „ułaskawienia” – w artykułach od 560 do 568.

Pan prezydent tak dokładnie zapomniał o najprostszych sprawach prawnych, że uznał wyrok I instancji za prawomocny. Nawet sam pan Kamiński na początku wyraził żal do prezydenta, że mu uniemożliwił oczyszczenie z zarzutów w sądzie II Instancji (czego był pewny i bardzo tego pragnął) – czyli przed uprawomocnieniem orzeczenia! Wyrok pierwszej instancji byłby prawomocny, gdyby pan K. nie złożył apelacji od wyroku, a on ją złożył! Był nieroztropny, mógł się nie odwoływać, a tak zmusił prezydenta do przestępstwa.

Moje uwagi i wniosek końcowy:

Wiem, że rządzenie tak dużym krajem z pozycji fotela prezydenta jest trudne i żmudne, wymaga od prezydenta wiele czasu, a musi jeszcze dodatkowo pilnować żyrandole w pałacu. Kiedy ten biedak może do tego jeszcze uważnie czytać uzasadnienia wniosków o ułaskawienie? Nie da rady przy w/w „przerobie” kilka tysięcy w czasie kadencji, więc ktoś usłużny podsuwa mu gotowce, które podpisuje – w tym ma wprawę! Brak rozsądnej kontroli tej procedury jest chyba najbardziej kryminogennym przepisem prawnym w tzw. wolnej Polsce. Jest rzeczą normalną, ludzką, że ułaskawiony przestępca pała nieodpartą chęcią odwdzięczenia się wybawcy, bezpośrednio lub przez pośredników, którym się głęboka wdzięczność też należy – choćby za podsuwanie właściwego aktu do podpisu. Taka sytuacja aż prosi o nadużycia i cudowny wzrost fortun przy blisko 10000 wdzięcznych osób, raczej nie biednych. Niewykluczone są też zachęty dla pośredników przed ułaskawieniem. Ewentualne dowody „wdzięczności” niezwykle trudno wykazać, szczególnie wtedy, gdy osoba odpowiedzialna za walkę z korupcją sama jest osobą ułaskawioną – kozioł ogrodnikiem?

Samo podejrzenie o normalne, ludzkie zachowania urzędników, poddanych presji możliwości popełnienia przestępstw powinno skutkować przerwaniem tej niezdrowej sytuacji – stosowanie prawa łaski przez osobę, która nie ma na pewno pojęcia, co podpisuje – oczywiście oprócz wniosków kilku osób jej dobrze znanych – np. „przyszły wspólnik” zięcia osoby, która stosuje to prawo, albo skarbnik partii, z której wywodzi się prezydent..

Taka drobna zmiana nie wyklucza starania się skazanych o łaskę. Prawo łaski mogłyby mieć sądy, a procedura jest już teraz taka przy rozpatrywaniu wniosków, że korupcja jest niemożliwa lub niezwykle utrudniona. Tak czy tak procedura ułaskawienia zaczyna się wnioskiem, złożonym wyłącznie do sądu pierwszej instancji i tam tez powinna być zakończona. Jest bowiem wymóg, aby sprawę wniosku rozpatrywał sąd w tym samym składzie jak wtedy, gdy wydał wyrok skazujący. Podobno należy nawet zatrudnić tych samych ławników, jeśli to możliwe. Nie wyobrażam sobie korupcji na taką skalę, trzeba być chyba multimiliarderem, a taki unika skazania swoimi sposobami i nie potrzebuje niczyjej łaski.

Natomiast podczas procedury laski u przepracowanego innymi sprawami prezydenta, podejrzenie o przekręt jest normą i nie do wykazania poza bardzo głębokim kopaniu w życiorysach pracowników kancelarii prezydenta. Kto mógłby to robić? Ułaskawiony przestępca innym przestępcom? Wolne żarty!

Można się przyjrzeć armii ułaskawionych przestępców przez kilku prezydentów (ponad 10000 wniosków do głębokiej analizy) i pomyśleć nieco! To są kpiny z sądownictwa i kompletny brak zaufania do organów sprawiedliwości. Z tych tysięcy przypadków ułaskawień znam tylko jeden usprawiedliwiony, gdy prezydent ułaskawił rodzinę, która zlikwidowała bandziora, z którym ani policja ani prokuratura sobie nie poradziły. Za to znam kilka przypadków wołających o pomstę do nieba (na prezydenta) za niesłuszne ułaskawienie oprychów.

Nie chcę przedłużać tekstu, więc nie przedstawiam danych, ale mogę je umieścić w komentarzu.

Antonius

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 371

Dodaj komentarz »
  1. Aby dyskusja przyjęła sensowną jakość trzeba jednak przywołać ów 139 punkt Konstytucji który brzmi:

    Art. 139.

    Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.

    I tyle.

  2. „Ksiądz jest jak Chrystus”, powiedziała w „Skandalistach” u Gozdyry, PolsatNews (teraz na żywo), wykorzystywana seksualnie przed 33 laty przez księdza, kobieta. Mam nadzieję, że lada moment ukaże się na YT, to wkleję link i sam też wysłucham od początku tej audycji.

  3. Myślę, że nie będzie niestosownym, przenieść mój post z poprzedniego wątku na obecny, bo jak najbardziej jest na czasie.
    ………………………………………………………
    Optymatyk
    22 lutego o godz. 18:58
    @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    22 lutego o godz. 18:12
    Wystarczy ,że papieże i podlegli im biskupi a tym samym, niżej usytuowani w hierarchii księża, na przestrzeni tylko ostatnich kilkudziesięcioleci, wiedzieli o niecnych skłonnościach, czynach i przestępstwach popełnianych przez swoich podwładnych, nie reagowali jak powinni. Już samo to, dyskwalifikuje ich i należy traktować ich jako współwinnych wymienionych przeze mnie niegodziwości, popełnianych przez podwładnych. Nie każdy bp ma skłonności do popełniania przestępstw, to prawda, ale jeśli wie o tym i nie reaguje właściwie, to bierze na siebie odium współwiny i konsekwencji prawnych, współodpowiedzialności za te czyny.
    Weźmy przykład z jakiejkolwiek innej formacji mundurowej, zorganizowanej za identycznych zasadach hierarchicznych, jak kościół, np. wojsko. Napoleon lubił takie porównania.
    Co by było gdyby, dca jednostki wojskowej wraz ze swoim sztabem wiedząc ,że jego podwładny niższego szczebla, dca bat. lub kp, wykorzystując swoją władzę nad szeregowym żołnierzem/żołnierzami, dopuszczał się czynów zabronionych prawnie
    (analogicznych, jak w przypadku księży), skierowali takiego podwładnego, celem odbywania dalszej służby wojskowej, do innej jednostki wojskowej? Czy gdyby taka informacja wydostała się na zewnątrz, tacy dowódcy, nie powinni natychmiast być pozbawieni władzy, potem stopni, prawa wyk. zawodu i skazani sądownie (już cywilnie, po przekazaniu ich odpowiednim władzom) na przewidziane prawem kary?

    Palikot nie przekroczył granic walki o świeckie państwo (niepotrzebne samoograniczenie), kiedy Kościół przy pomocy konkordatu i zblatowanych z nim władz świeckiego państwa, łamią konstytucję i przepisy prawa już od 89 roku. Oczywiście z różnym natężeniem w poszczególnych ekipach rządowych. Każda walka z tak skonfigurowanymi ze sobą instytucjami jest POTRZEBNA, bo Kościół przekracza wszelkie granice i…. parafrazując, co mu możecie zrobić?
    Kościół nie uznaje władzy żadnego prawa, ale tylko i zawsze, władzę nad prawem. Każdym prawem, które nie pochodzi od Kościoła czyli tzw. prawem naturalnym i to w interpretacji własnej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Co do Pana Janusza Palikota i jego politycznej posługi mam swoje zdanie, ale bardziej jego cenię jego dokonania na niwie kultury (festiwale dramaturgii Gombrowicza,popularyzacja dorobku paryskiej kultury).
    A Pani ze „Skandalistów” i jej wspomnienia sprzed 33 lat.
    Nie mam podstaw aby tej kobiecie nie wierzyć, ale w przypadku winy katolickiego kapłana to miarodajny jest dla mnie prawomocny wyrok sądu.
    W innym przypadku, oskarżenia głoszone po upływie ćwierćwiecza ( plus 8 lat) przypominają te wysuwane pod adresem marszałka Grodzkiego.

    Rożni je jedynie logo telewizyjnego nadawcy.
    A poza tym przypomina swąd palonych czarownic.

  6. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    22 lutego o godz. 20:14
    „…swąd palonych czarownic.”
    ……………………
    To jest jedno z tysięcy bestialstw popełnionych przez tę instytucję na ludziach, którą kiedyś trzeba rozliczyć, np. delegalizując KK na świecie i rozdać zgromadzony majątek wszystkim cierpiącym biedę.
    Nie ma żadnych podstaw do dalszego istnienia tej ludobójczej instytucji.

  7. Tanaczku miły, czy tego przyjemniaczka („ja tu jeszcze wrócę, redaktorku!”) nie można po prostu zbanować również pod nowym nickiem? Przecież to oczywiste, że tylko smrodzi i zamula…

  8. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    22 lutego o godz. 20:14
    Myślisz, że wykpiłeś się chwaląc Palikota za działalność na niwie kultury? Myślisz, że nie zauważyłem twego uniku? Zauważyłem, jak tchórzysz pod naporem argumentów.
    A o programie w TV Polsat to jeszcze podyskutujemy, jak będzie na YT i wszyscy z userów tego bloga go obejrzą, bo warto. Tym razem się nie wykpisz, nie ma to tamto.

  9. Co do „niepotrzebnych” kompetencji prezydenta – Antonius ma 150 procent racji, ale z tekstu wynika jasno, że Du*a przekroczył owe kompetencje, czy raczej uzurpuje sobie kompetencje, których nigdy nie miał. Ergo, Kamiński nie został ułaskawiony, chociaż PiS-dzielstwo go za takiego uznaje.

  10. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/lech-walesa-dla-rosyjskiej-telewizji-polska-jest-v-kolumna-rozwala-unie/lqddtyq
    Dowiadujemy się z nich m.in., że zdaniem byłego prezydenta „Polska wchodzi sobie do UE i potem jest V kolumną, rozwala Unię!” – Tak nie może być! Wchodzisz, to się zgadzasz z regułami, a nie zgadzasz się, to nie wchodź! Biorą pieniądze, a robią przeciw! No bałagan, syf – mówi dalej noblista.
    ………………………
    Wcześnie się obudził!? , co? Nie powiedział tylko otwarcie, czyją V kolumną?

  11. @Na marginesie
    22 lutego o godz. 20:31
    Pamiętasz może, jak pod koniec tzw. komuny, jak już wiadomym było ,że przepadnie, to było takie hasło, że, co nie zabronione prawem to jest dozwolone? No to „nudziak”korzysta.

  12. No cóż, kobiety tak mają.
    Nie ważne czy to premier Szydło, czy …
    Ważne aby nie ujrzało światła dziennego.
    Bo jak kto zobaczy …
    czyli:
    Drukować czy banować ?
    Oto jest pytanie.

  13. Zaprawdę, dylemat godny…Ofelii.

  14. A żeby mieć czyste ręce – proponuje rozpropagować „na mieście”, że jestem dobrym znajomym Prezesa Najwyższej Izby Kontroli.
    Zajmie się mną CBA.
    I będzie po problemie.

  15. Na marginesie
    22 lutego o godz. 20:25

    Namarginesko
    Może zanim Tanaka straci zupełnie cierpliwość, łapkujmy 🙂
    Aż ręce opadają, jak pod nowym świetnym tekstem Antoniusa, zaczyna dominować natrętnie jeden nick…

  16. Antoniusie zacny, wybacz maly ‚house keeping’ do poprzedniego wstepniaka:

    mag, dzieki za wyjasnienie nowoczesnej technologii (state of art)
    wytwarzania skladanych kropidel i produkcji wody swieconej (cost efficient).
    Czy Kosciol to nie geniusz wcielony, przyznajcie sami!

    Qba,
    ten Hemar to tour de force!
    Dzieki za przypomnienie tego genialnego utworu.

    Juz lece i biore i zacieram rece na wstepniak Antoniusa.

  17. W. B. 19:02,
    mam z toba problem epistemologiczno – entomologiczno – etymologiczny : natretna mucha, wredna osa, czy moze raczej cos z plazow albo gadow (w okularach 45 dioptrii).

  18. W.B.
    to nie ty nadajesz ‚jakosc’ tej dyskusji, nie ludz sie zuczku.

  19. Na marginesie
    22 lutego o godz. 20:25

    Basia dobrze podpowiada: łapkować trzeba. Ćwiczę siłę spokoju, a spokoj ma swoja siłę i na koniec palnie w rudą kitę.

  20. @act
    22 lutego o godz. 21:55

    Szedłem do domu poboczem,
    Znaczyłem drogę moczem,
    Bo zamiast do pisuaru
    Trafiłem ponownie do baru
    I stwierdzam, choć to pewnie zbędne,
    Że życie jest strasznie moczopędne,
    Oraz, że z psami znaczącymi tak swe tereny
    Mam wspólne co najmniej czterdzieści cztery geny.

  21. @Antonius

    Dzieją się w tym katolickim kraju najprawdziwsze cuda,
    Gdy prezydentem jest doktor łamania prawa Andrzej Duda,
    Który poznał na parafialnych kursach najważniejsze prawo,
    Że przeciwnika najlepiej niszczy się kłamstwem, nie odwagą.

  22. Cytuję Antoniusa:
    Tłumaczenie bezprawnego ułaskawienia przestępców przez prezydenta jest żałosną i cyniczną niegodziwością w ustach człowieka, który teoretycznie liznął trochę nauk prawniczych. Ze wstydu powinien się spalić, gdyby miał tzw. „zdolność honorową”, albo przynajmniej odrobinę godności osobistej. Tylko kretyn uważałby to tłumaczenie „wyręczania” sądów za poważną wypowiedź doktora prawa. Nawet student pierwszego roku prawa nie powiedziałby takich głupot.

    Pod poprzednim wstępniakiem właśnie dyskutowaliśmy zdolności – że tak sobie zażartuję – uniwersyteckie, niejakiego Dudy. oraz opcje jakie stoją przed onym gdy już opuści przybytek o charakterze zabytku kultury materialnej gdy kto inny zostanie prezydentem.
    Kolega Antonius, zupełnie równolegle, rzecz tu skomentował.
    Są badacze, którzy tworzą listę deliktów i przestępstw konstytucyjnych pełniącego urząd w owym przybytku architektury. Mają sporo roboty. odczytywanie ich po kolei w Trybunale Stanu, jak sądzę, zajmie parę godzin.
    Zachodzi tu poniekąd interesująca okoliczność: ów pomieszkiwacz odpowiedniego pałacu, codziennie powołuje się na swojego guru, który pod Smoleńskiem zakończył działalność prezydencką. Jest i drugi demiurg, rączka w rączkę i kołnierzyk w kołnierzyk z bratem. Z uczniem swojego guru tworzą swoisty trójkąt bermudzki.
    Ten który przebywa już od prawie 10 lat w Domu Ojca był, ponoć, jakiś taki znośny prawniczo prawnik, choć też cierpiał na imposybilizm prawny. Jeśli tak było, to dwaj pozostali trójkąciarze dokonali klasycznej zdrady tego znośnego. Jako że wszyscy trzej to naśladowcy Chrystusa, konkluzja sama się nasuwa: niebieska książeczka wspomina o jednym Judaszu, a było ich – co najmniej – dwóch. Krótko mówiąc, obojętnie czy zajrzeć do wyznawców czy do niebieskiej książeczki, wszędzie są jakieś poważne trudności.
    Nawet Terlikowski czuje się niekomfortowo, chociaż on się zawsze czuje komfortowo, bo jest naśladowca. I jojczy, że biskupi nic tylko milczą, choć powinni gadać o tym i owym – i przez to katolik się rozcieńcza i zanika.
    Wracając do naśladowcy w pałacu, kształtuje się interesujące pytanie z dziedziny medycznej: jak się czuje onże, co się powołuje? Po tłustym pączku na buzi widać, że dobrze. Jak to mówią: po jabłku poznaje się jabłoń oraz odwrotnie. Po onym pączku poważne trudności się pojawiają co do możliwej zgody na to, że ten ze Smoleńska był prawniczo i jeszcze jakoś znośny. Chociaż co do jednego wiemy z całkowitą pewnością, że był nieznośny – dla Putina w Gruzji i dlatego kulom się nie kłaniał.

  23. Qba,
    sam bym to tak napisal, gdybym potrafil.
    Moczopednosc jako manifestacja elan vital, w swietle najnowszych badan i studiow fenomenologicznych i odkryc w zakresie fizjologii konsumentow nadmiernych ilosci piwa i innych szkodliwych dla zdrowia napojow.

  24. @Na marginesie
    22 lutego o godz. 20:25
    Nie jestem za banowaniem i tu zgadzam się z Tanaką, ale proponuję ograniczyć ilość wypowiedzi do 10 – przekroczy limit i polecą w kosmos.

  25. Qba
    22 lutego o godz. 22:26

    @Antonius

    Dzieją się w tym katolickim kraju najprawdziwsze cuda,
    Gdy prezydentem jest doktor łamania prawa Andrzej Duda,
    Który poznał na parafialnych kursach najważniejsze prawo,
    Że przeciwnika najlepiej niszczy się kłamstwem, nie odwagą.

    Gdy onże A. Duda znowu pożarł pączka
    co widać po pasku: puściła mu sprzączka
    oblizawszy lukier z pulchnych usteczek
    oraz marmeladę co mu z palców ciecze
    wydał oświadczenie:
    nie jestem jeleniem!
    Konstytucję łamię sześć dni w tygodniu
    by w niedzielę na mszy wyglądać godnie
    albowiem Prawo Boże w Polsce rządzić musi
    a konstytucję musi katolik zadusić!

  26. Antonius rozebrał na elementy podstawowe instytucję aktu łaski prezydenta i jakby nie patrzeć, jakby nie analizować, to Mariusz Kamiński – kumpel Jarosława Ka – jest osobą skazaną i nie ma prawa pełnić funkcji państwowych.
    Na każdym stanowisko tej rangi, co zajmowane przez Kamińskiego, pierwszym warunkiem jego piastowania jest niekaralność. Mariusz Kamiński jest osobą karaną.

    Dlaczego prezydent postanowił „ułaskawić” Kamińskiego przed uprawomocnieniem wyroku depcąc w ten sposób ducha i literę prawa (literę, czyli konkretne przepisy)? Dlatego, że to ułaskawienie Kamińskiego odbyło się przed zakończeniem postępowania sądowego. W chwili ułaskawienia Kamiński był formalnie osobą skazaną (przez sąd 1-szej instancji). Wyrok 1-szej instancji jest nieprawomocny do momentu złożenia apelacji w 2-giej instancji i może się uprawomocnić po wydaniu orzeczenia skazującego w 2-giej instancji. Dalszą drogą jest złożenie tzw. kasacji do Sądu Najwyższego.
    „Ułaskawiając Kamińskiego po wyroku 1-szej instancji prezydent jednym podpisem przerwał postępowanie sądowe wobec Kamińskiego i tym samym go „uniewinnił”. „Uniewinnienia” może dokonać tylko i wyłącznie sąd. Prezydent do tego jednego aktu łaski mianował sam siebie sądem.

    Kamiński nie złożył w terminie apelacji do sądu 2-giej instancji i wg wszelkich przepisów, wielu przepisów, jest osobą prawomocnie skazaną. Mariusz Kamiński nie ma prawa pełnić funkcji państwowych.

    Ułaskawienie nie przekreśla skazania. Ułaskawienie dotyczy tylko i wyłącznie darowania kary osobie skazanej. To jest istota ułaskawienia. Osoba ułaskawiona mimo nie odbycia kary jest nadal osoba skazaną!

    Eksperci prawni kancelarii prezydenta oraz eksperci partii PiS krętacko wyjaśniali ludowi, że wcale tak nie jest, bowiem prezydent wg nich ma prawo do każdej formy ułaskawienia (nawet takiej, które unieważnia wyrok), która nie jest określona literą prawa, ponieważ konstytucja nadaje rzekomo prezydentowi prawo łaski do udzielania w sposób taki, jaki prezydent uzna za stosowne. Taka „wyjątkowa”, totalna interpretacja uprawnień prezydenta ma opierać się na fakcie, że prezydent ma mandat pochodzący z wyboru powszechnego i ten mandat stoi ponad „szczegółami” konstytucji i kodeksów prawnych. Prezydent może wszystko.

    Prezydent swoim nielegalnym postępowaniem depczącym prawo, stworzył „precedens” (czy łamanie konstytucji może być precedensem prawnym?), który inny idiota, mściwój, głupiec, czy karierowicz na jakimś stanowisku państwowym może powtórzyć. Chodzi mi generalnie o deptanie prawa, a nie o konkretny akt łaski łamiący prawo.

    Ten precedens przyczynił się do ośmielenia innych mądrali z bagażem niepowodzeń w dziedzinie prawa oraz narwańców nazywających siebie przedstawicielami suwerena, do dalszego gwałcenia prawa i deptania konstytucji w Umęczonej. Był zaczątkiem stosowania pewnej normy bezprawia – kłamstwa, które jest nazywane normą prawną.
    Palenie głupa i kłamstwo w żywe oczy normą prawną w Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  27. @Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 23:04

    Czyli zamknięcie w lochu banicyjnym po 10 wpisach. Ale limit już przekroczony w tym roku.

  28. @Antonius
    Bardzo dobry i na czasie wstępniak, choć jak dla mnie oczywiście za długi. Już tak mam, że wole krótkie teksty bez zbędnych wyjaśnień.
    Ale masz recht, to prawo jest idiotyczne, prezydent nie król Ludwiczek, a złodziej nie niewinna dziewica.
    W całym tym galimatiasie polityczno prawnym jest jeden szkopuł – ta niby demokracja jaką macie w Polsce, która pozwala aby 20% społeczeństwa wybrało za całą resztę.
    Progi wyborcze nie są demokratyczne.
    Listy partyjne nie są demokratyczne.
    Prezydent na księżyc – kosztowny przeżytek historii do niczego niepotrzebny.

  29. Dopiero przeczytalem dwa akapity z Antoniusa i juz przyszlo mi do glowy ulaskawiawienie (w ostatniej chwili) Dostojewskiego. Car dobry pan, uratowal glowe geniusza, co nie? A moze chcial zachowac inzyniera, jakim Fiodor juz chyba wtedy byl.
    Pewnie nie na temat, czytam dalej…

  30. Przeżyjemy s…synów.

  31. @bubekró
    22 lutego o godz. 23:11
    Ja bym mu dała 10 na wstępniak, niech ma.

  32. @act
    22 lutego o godz. 23:15
    Sugerujesz że ci obaj to geniusze? 🙂
    Może i tak…

  33. Czytajac ciagle Antoniusa dlugiego a jakze madrego:
    nigdy nie zapomne sceny z filmu ‚General Nil’ chyba taki byl tytul filmu o gen. Fildorfie.
    Bierut podpisuje, czytaj, odrzuca, prosby o ulaskawienie, sekretarz podsuwa mu kolejny papier, teraz z prosba rodziny Generala.
    Reka mu nie drzy, ani chwili refleksji, musi skazany zginac. Podpis, ze odrzucam. Straszne czasy.

    Nie na temat znowu, luzne asocjacje…

  34. Nic nie sugeruje E-jko,
    car moze byl ‚dobry pan’ czasami, Bierut chyba nigdy.

  35. @act
    Literatura może się starać odzwierciedlić życie, ale życiem nigdy nie będzie, nie ta płaszczyzna.

  36. E-jko,
    rozwin mysl, prosze.

  37. I w konekscie do czego ona?

  38. W kontekście twoich literacko – filmowych skojarzeń. 🙂

  39. Ewo, dalas mi niezla zagwostke, bo ciagle nie wiem, o co chodzi. Naprawde.
    Zycie a literatura, czy film, czy sztuka?
    Czyz nie sa one emanacja zycia?
    Cala kultura, czyz nie wyszla z zycia, z natury homo, ledwo sapiac.
    Mowisz: literatura nigdy nie bedzie nigdy zyciem.
    Wyjasnij ten twoj dylemat, bo nie mam sie o co zaczepic. Zbyt ogolne to dictum.

  40. https://www.arslege.pl/prawo-laski/k15/a5370/
    Art. 139. Prawo łaski
    Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
    Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.
    …………………………………………………………….
    Pytam się wszystkich, co teraz nie mogą otrząsnąć się z boleści spowodowanych tym, że „obatel prezywzdęt” zastosowuje się literalnie do tego artykułu.
    Czy są jakieś przepisy prawne, dokładnie określające, w jaki sposób ma to wykonywać? Jeśli takich nie ma, to obowiązuje nadal to, że, co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone. I on, to z premedytacją wykorzystuje, mając wszystkich prawników, w dupie (sam będąc prawnikiem, qrva, że też tak się pomylili).

  41. Czy jest tu niejaki Warzywniak B. bo mam pytanko: Czy PAD moze ulaskawic samego siebie?

  42. Chyba wiem juz o co ci chodzi E-jko!
    Car mial watpliwosci, czy ulaskawic Fiodora.
    Byl byc moze pod presja doradcow, moze duzo o nim wiedzial, ze zdolny i przyda sie Rosji. Ze nie jakis tam ‚rewolucjonista’ jakich bylo wielu.
    A Bierut, moze plakal dlugo po odrzuceniu prosby o ulaskawienie gen. Fildorfa.
    To wszystko jest mozliwe!
    W tym sensie masz racje.

  43. @act
    Może i są emanacją życia ale życiem nie są. One to życie czy tę reality spłycają pretendując do ubogacania.
    A dalej to już się sam męcz 🙂

  44. E-J,
    niedobra.

  45. @Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 23:14

    W całym tym galimatiasie polityczno prawnym jest jeden szkopuł – ta niby demokracja jaką macie w Polsce, która pozwala aby 20% społeczeństwa wybrało za całą resztę.

    W Oz nie lepiej, a nawet gorzej, tak naprawdę to wybiera dużo mniej niż te 20%!

  46. Czemu tak wielu dzis kwęka?
    O co ich boli głowa?
    Wystarczy niewielki asteroid.
    I wszystko się zacznie od nowa.

  47. @Herstoryk
    23 lutego o godz. 2:14
    No tak, w sumie decydują marginal seats. Ale jednak pozory demokracji są zachowane – możesz wystartować w wyborach i zwyczajnie przegrasz a nie wygrasz ale się nie zmieścisz na progu.

  48. Nie napadajcie na Wawrzyńca Biebrzeniewierzynskiego, bo zmieni nicka na Biebrzynca Wawrzyniewierzynskiego i nikt się nawet nie domyśli.

  49. @Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 4:06

    Nie! Dzięki, choć nic nowego się w zasadzie nie dowiedziałem! Bo przecież typowe w dzisiejszych czasach, dla Wielkiego Brata, który używa otwarcie metod i organizacji tych tam „son’ów” i dla pudli w Londynie i Kanberze.

  50. @Herstoryk
    23 lutego o godz. 5:02
    Ważne jest, że w ogóle piszą, bo długo siedzieli cicho.

  51. Herstoryk 2:18,

    Duda wygral z Szydlo niepiekna, to pewnie i wygra z ta ladna, co gryzie. I jakie ona ma nazzzwisko!
    O jezuuu, co ja gadam!

  52. Kacik sportowy:

    wczoraj minelo dokladnie 40 lat odkad USA pobilo w polfinale (4:3) ZSRR w MS hokeja na lodzie w Lake Placid. KGB dyktowalo podobno zmiane bramkarza i napastnikow!
    Rosyjska filia agencji TASS milczala przez 24 godziny. W hotelu gdzie stali radzieccy sprzataczki znalazly 121 butelek po wodce, pustych. W samolocie dochodzilo do rekoczynow i grozb morderstwa.
    No i kto powie, ze czasy Zimnej Wojny nie przynosily czasem ekscytacji.
    Polecam swietny film fabularny na ten temat ‚Miracle on Ice’.
    NB. USA wygralo final przeciw Finlandii (4:2).

  53. @

    Wszyscy jesteśmy Polakami,
    Bo mówimy polskimi językami.
    I prezydent, co jest wykształcenia wynikiem,
    Także świetnie włada, tym pięknym językiem:
    W pierwszym się jąka,
    W drugim po temacie błąka,
    Trzeci ma na narty,
    A w czwartym jest uparty,
    W piątym odmawia podpisu,
    W szóstym tłumaczy z życiorysu,
    Siódmym broni hostii w kościele,
    Ósmy ma na handlowe niedziele,
    Dziewiątego używa w jasnogórskiej bramie,
    A wszystkie one polskie i w każdym z nich kłamie.
    W ten sposób próbował katolicki Kraków
    Wykształcić prezydenta wszystkich Polaków.

  54. Abo but he’s running out of nicks already!

  55. Qba, swietne!!!

  56. @basia.n

    Udało się wkleić na EP. To ja poknociłem z nickiem.

  57. @act
    23 lutego o godz. 7:39

    Dzięki.

  58. Zawsze tak bylo! Juz wieszcz pisal ze (z pamieci cytuje)
    ….
    Na patrona z trybunalu
    co milczkiem wypijal rondel
    zadzwonil kiesa pomalu
    z patrona robi sie kondel…

    Inny pisaciel opisal jak pan Zagloba gardlowal aby ksiecia Radziwill skazac i co?

    Z tego wynika, ze bylismy i jestesmy paskudnym narodkiem co sam sie wykonczy predzej czy pozniej. Niuanse prawnicze niuansami ale tzwsprawiedliwosci ni ma i nie bedzie dla rowniejszych. Zreszta tak juz jest na calutkm swiecie tu bardiej a tam mniej. A wkosmosie?

  59. @act
    23 lutego o godz. 7:08

    Duda wygral z Szydlo niepiekna, to pewnie i wygra z ta ladna, co gryzie. I jakie ona ma nazzzwisko!

    Nooo, nie wiadomo! Może z nią razem ugryźli więcej niż mogą przeżuć 😉 .

    A właśnie! Nazwisko!! Wyjątkowo drażni mnie ta nowa moda na dwuczłonowe. Tradycyjnie, podwójnych używano, żeby odróżnić od siebie dwa niespokrewnione rody, noszące to samo nazwisko, od miejscowości pochodzenia, przez dodanie nazwy ich herbu jako przedrostka. I tak np. małopolscy Skotniccy nazywali się Bogoria-Skotniccy, od ich herbu Bogoria, bo Skotnik było więcej niż jedne. Itp. itd.
    Dziś parweniusze próbują zadawać szyku dorabiając sobie jakieś tam fantazyjne dwuczłonowce.

  60. Qba
    23 lutego o godz. 7:34, 7:39

    Jesteś w świetnej formie, a tematów nie brakuje, bo rzeczywistość mnoży je na codzień 🙂

    Jeśli chodzi o wpisy na różnych blogach, to wczoraj rano na ten temat pisali blogowicze u Passenta. Gajowy M. radził, aby po dobrym sprawdzeniu swego zalogowania pod spodem wpisu, „odhaczyć” w kwadraciku save my name…
    Wtedy nie będzie następnych problemów.

  61. @Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 6:52

    Przeczytaj sobie https://www.unz.com/gatzmon/my-struggle/. Bardzo pouczające!

  62. Herstoryku,
    tak parweniuszowskie ale jak brzmi!
    Kresowo i historycznie.
    Chlopskie ‚Duda’ potrzebuje okrasy hehe…
    No i ladna ta pani mecenas. Kamery beda szly na nia. A jak jeszcze umie ladnie mowic…strach pomyslec o maju!

  63. Herstoryku 9:03,
    przeczytalem zalaczony artykul wlasnie i…
    nauczylem sie nowego slowa: ‚identitiarizm’.
    Silny tekst, przeciwstawienie ‚Aten’ ‚Jeruzalem’ jako dwoch paradygmatow kulturowych, bardzo ‚chwytliwe’.
    Nic wiecej nie powiem, bo co ja tam wiem…
    Wojna na slowa lepsza od tych prawdziwych.

  64. ‚identitarianism’ mialo chyba byc.
    Cytowalem z pamieci to trudne nowe slowo.

  65. @Herstoryk
    23 lutego o godz. 9:03
    Czytam i czytam i jeszcze tyle do przeczytania 🙂

  66. act
    23 lutego o godz. 7:08

    Duda wygral z Szydlo niepiekna, to pewnie i wygra z ta ladna, co gryzie. I jakie ona ma nazzzwisko!
    O jezuuu, co ja gadam!

    Odstałeś troszku od zwyczajów nadwiślańskich? fachowo trzeba tak zaciongno-wszy i zaokrągli-wszy, a na końcu z przytupem:
    Łoooooojeeeezuuuuuu!!!

  67. Tanako, co ja bym bez Ciebie.
    Pocwicze do nastepnej razy, do maja!
    Albo bedzie: o kurrrrrrrrrrwa!!!
    Albo: Łoooooojeeeezuuuuuu jak dobrze!!!

  68. Herstoryk
    23 lutego o godz. 8:42

    I tak np. małopolscy Skotniccy nazywali się Bogoria-Skotniccy, od ich herbu Bogoria, bo Skotnik było więcej niż jedne. Itp. itd.
    Dziś parweniusze próbują zadawać szyku dorabiając sobie jakieś tam fantazyjne dwuczłonowce.

    No toż to ten niewyzwolony całkiem chłop pańszczyźniany się kłania w pas i czapkuje. Co ktory się ubogaci, to zaraz ze dworek z katalogu kupuje i obsadza po granicy żywotnikem w dwa rzędy, żeby od sąsiadów się szczelnie odgrodzić. To i nazwisko sobie też ubogaci, a co! Tak, weźmy Bogoria-Cebula znacznie lepiej się prezentuje na wizytówce: Wawrzyniec Sobieski-Widły, Piaski Dolne, ul. Szara, punkt odbioru złomu.

  69. act
    23 lutego o godz. 9:44

    Tanako, co ja bym bez Ciebie.
    Pocwicze do nastepnej razy, do maja!
    Albo bedzie: o kurrrrrrrrrrwa!!!
    Albo: Łoooooojeeeezuuuuuu jak dobrze!!!

    Łotusz to właśnie, łotusz tooooo!!!
    Do Łoooojeeezuuuuu jak dobrze, ślicznie nam tańczy pożeracz tłustych pączków, Duda Andrzej z oblizanymi paluszkami i miejscową parafianką.
    I w tych pięknych okolicznościach przyrody, Pan Jezus już się zbliża.
    Sam widzisz: jest dobrze!

  70. Qba
    23 lutego o godz. 7:34

    😀 😀 😀 😀 😀

    Poplułem się kawą.
    Muszę zmienić koszulkę.

  71. Tak, jest dobrze ale nie beznadziejnie, jak mawial klasyk. Ktoren to byl, tylu ich mielismy….

  72. Sytuacja jest beznadziejna, ale niepoważna 😎

  73. @Tanaka
    23 lutego o godz. 9:48

    To i nazwisko sobie też ubogaci, a co! Tak, weźmy Bogoria-Cebula znacznie lepiej się prezentuje na wizytówce: Wawrzyniec Sobieski-Widły, Piaski Dolne, ul. Szara, punkt odbioru złomu.

    W herbarzu Niesieckiego jest 6 rodów o nazwisku Skotnicki, żaden Cebulą się nie pieczętował 😉 Ród Sobieskich wygasł w pierwszej połowie 18 w. czyli Widły to też lipa. Ale brzmi szlachetnie, można się podpiąć pod arystokrację, a kto sprawdzi??? Może pomóc w sprzedaży złomu i w polityce, nawet gdy ktoś gryzie 🙂 .

  74. Śmigły-Rydz, Dąb-Biernacki, Młot-Fijałkowski, Rola-Żymierski, Rowecki-Grot, Budyń-Duda…

  75. act
    23 lutego o godz. 9:30
    Herstoryku 9:03,
    przeczytalem zalaczony artykul wlasnie i…
    nauczylem sie nowego slowa: ‚identitiarizm’.
    Silny tekst, przeciwstawienie ‚Aten’ ‚Jeruzalem’ jako dwoch paradygmatow kulturowych, bardzo ‚chwytliwe’.

    Mój komentarz
    Wart przeczytania tekst i zastanowienia się, co autor miał na myśli. Moim zdaniem autor przegiął w kondensacji kultury, polityki i religii w jeden jak to nazwać czynnik determinujący tak samo wszystkich.
    Pzdr, TJ

  76. Tak tejocie, o to chodzi.
    Powiedzialem ‚chwytliwe’, bo uproszczone.
    Ale demagogicznie, byc moze skuteczne tu i tam.
    Retoryka versus Dialektyka?

  77. Mam szlacheckie nazwisko na ‚ski’:
    Skiba.

  78. Tu wywiad z „terrorystą” antydudzim

    https://oko.press/to-my-gwizdalismy-na-dude-w-pucku/

    Trochę się rozmarzyłem, ale i zmartwiłem, że happeningi polityczne w Polsce robi garstka osób w wieku okołoemerytalnym.

    A mogłyby się z transparentami pojawić młode dziewczyny:

    „Laska 21”
    „Dupa 20”
    „Ruchadło leśne 17”

  79. @Tobermory
    23 lutego o godz. 10:54

    Bluźnisz!

  80. @Tobermory
    23 lutego o godz. 10:54

    Śmigły-Rydz, Dąb-Biernacki, Młot-Fijałkowski, Rola-Żymierski, Rowecki-Grot, Budyń-Duda…

    Te dwuczłonowce, z wyj. ostatniego oczywiście niewątpliwie, były złożone z psueda konspiracyjnego i właściwego nazwiska. Można by je jakoś usprawiedliwić, nosiciele pretendowali do nobilitacji działalnością patriotyczną (czasami). Czy duduś konspirował pod pseudem „budyń” przypuszczam, że wątpię!

  81. Ufff, doczytałem. Tak, zgadzam się na odebranie polskiemu prezydentowi możliwości ułaskawiania skazanych przez sąd. Kropka. Uzasadnienie we wpisie Antoniusa.
    Usuwając tą możliwość nie zlikwidujemy dysfunkcjonalności tego urzędu i to bez względu kto go będzie sprawował. Każda władza demoralizuje. Co na to wpływa? Ja poddam krytyce długość sprawowania urzędu. Im dłużej tym gorzej, tak twierdzę. Częste wybory nie są tak kosztowne jak idioci nie do usunięcia. Twierdzę, że kadencja 2 letnia byłaby w sam raz. Na każdy urząd kandydat musi mieć kompetencje i wie to każdy urzędnik niskiego szczebla, bo musi zdawać egzaminy, które mają stwierdzić czy się nadaje. Na prezydenta, premiera, ministra żadnych egzaminów zdawać nie trzeba, co może budzić zdziwienie, ale nikt się nad tym nie zastanawia.

  82. @Herstoryk
    23 lutego o godz. 11:15

    W 1920 roku weszła w życie ustawa umożliwiająca uzupełnienie nazwiska o pseudonim przybrany podczas służby wojskowej. Jaki problem nieco ją rozszerzyć?
    Duda-Niezłomny, Duda-Budyń, Duda-Długopis…

  83. Przepraszam, że nie odniosę się się do komentarzy. Nie jestem w formie, nawet pomyślałem, że nie przeżyję poprzedniej nocy i umrę na chorobę weekendową jak mój znajomy, który w sobotę przyszedł (sam przyszedł!!!) po n-tym zawale do szpitala i nikt się im mnie zajmował – weekend!. Więc „wziął i umarł”. „Planowałem” zakończyć żywot po ataku duszności, wiadomo, karetka nie zdąży po ataku, a przed nim nie wolno zadzwonić, sprawa bez wyjścia, bo moja przychodnia nie działa w weekendy. Wygląda na to, że połowa weekendu jest za mną (prawie) więc może to nie kres, ale cholerne osłabienie. Nie mogąc przeczytać wszystkich komentarzy przeleciałem wzrokiem niektóre i mam dwie uwagi:
    1)
    MajsterKlepka
    23 lutego o godz. 0:27
    Czy jest tu niejaki Warzywniak B. bo mam pytanko: Czy PAD moze ulaskawic samego siebie?

    Oczywiście, jeśli zna osobę do ułaskawienia, ale kto tak naprawdę zna samego siebie? Przy jakiej sumie zacznie lizać w d…. guru???
    Pomoże mu, że zna go prokurator generalny.

    Druga uwaga to jak zwykle celne uwagi tejota: Ułaskawienie ma wpływ na wysokość kary – od 0% do 100% odpuszczenia kary, ale nie zmaże to winy, bo np. zamordowany nie zmartwychwstanie, ani nie likwiduje to faktu ukarania i skazania. Problem statusu osoby ułaskawionej wymaga ustalenia w prawie, niekoniecznie w konstytucji. Niech mądre Kakao to wymyśli i zapyta mgr J. o zgodność chociażby z recepturą gołąbków -proponuję „bez zawijania”!

  84. @Antonius
    23 lutego o godz. 11:31

    Nie rób numerów!!!

  85. A, i jeszcze jeden transparent:

    „Kto pokaże palec władzy
    To mu władza ten palec odgryzie”

  86. @Herstoryk, Tobermory

    Mieć dwa nazwiska zaraz po imionach,
    To być jak krowa o wielu wymionach:
    Choćbyś ciągnął na siłę i ssał pełną gębą
    I tak się z tego zlepku kokosy nie ulęgną,
    Bo wszystko, jak zwykle, opiera się o wiarę,
    Gdyż opis raczej rzadko zgadza się z towarem.

  87. @Antonius
    23 lutego o godz. 11:31

    To jeszcze jeden transparent – np.:

    „Ułaskaw Zbysia”
    innych na kolejnych też można wymieniać…

    I na końcu „Ułaskaw Brajana”

  88. BWTB
    23 lutego o godz. 11:25

    w zasadzie masz rację. Aczkolwiek.
    Aczkolwiek należy zauważyć, że rola prezydenta jest ważna, jako osoby która powinna mitygować różne złe zapędy władzy rządowo-parlamentarnej. Oraz powinna łączyć Polaków, bo władza wykonawcza miewa skłonności do dzielenia.
    N okoliczność niejakiego Dudy i reszty pisoidów to mitygowanie i to łączenie jest drwiną z Polaka, co jest poniekąd słuszne i należne: wyznawca Jezuska Ch. i Jarosława K. tego właśnie oczekuje: władza ma z niego drwić, inaczej czuje się nieswojo, jest zagubiony i od tego popada w agresję. Jak czuje, że porządnie z niego zadrwiono, wyszydzono, poniżono, robi mu się lżej na duszy i zaraz sobie przypomina swoją Tożsamość Narodową.

    w warunkach zbliżonych do psychiatrycznego zdrowia, kadencja prezydenta powinna trwać lat 5 i prezydent ma wykonywać A i B, a w warunkach psychiatrycznie pisoidalnych, kadencja prezydenta ma trwać 20 minut. To wystarczy do wsunięcia ośmiu pączków. Szkolna przerwa na obiad za PRL-u też trwała 20 minut i starczało na wsunięcie całego obiadu w stołówce, nawet z racuchami.

  89. Ułaskawienie to tylko złagodzenie kary lub jej darowanie, a traktowane jest na równi z uniewinnieniem (vide Kamiński).
    Osoba ułaskawiona jest nadal osobą prawomocnie skazaną. Zatarcie wyroku następuje w ustalonym przez prawo terminie.

  90. Prezydent Adrian uzurpuje sobie również prawo do powstrzymywania nominacji profesorskich.
    Rola prezydenta w tym przypadku, to nadanie godnej oprawy i uroczystego charakteru wręczenia tytułu naukowego na wniosek Rady Doskonałości Naukowej (dziś jeszcze Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów).
    Jeden z kandydatów, wybitny naukowiec, czeka od ponad roku na decyzję, ale okazuje się, że nominacja nie podoba się PiS-owi, więc Adrian zwleka odpowiadając, że wszystko idzie swoim tokiem, a przepisy nie określają terminu, w którym Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zobligowany jest do wydania postanowienia w sprawie nadania tytułu naukowego profesora

  91. Liczby, które mówią za siebie:

    Wystarczy zapytać pana Gugla, ile ułaskawień zaliczyli prezydenci „wolnej”Polski.

    Każdy z czterech poprzednich prezydentów ułaskawiał. Ostatnio dużo rzadziej niż przed laty, ale dzięki głowom państw wielu skazanych uniknęło kary.
    Rekordzistą jest Aleksander Kwaśniewski. Dekada jego rządów (1995-2005) to aż 4245 ułaskawień i o połowę mniej odmów – 2112. Wśród „wybrańców” Kwaśniewskiego znaleźli się „kasjer lewicy” Peter Vogel i łączony z tzw. aferą starachowicką polityk SLD Zbigniew Sobotka.
    Miejsce drugie przypada Lechowi Wałęsie. Pierwszy prezydent wolnej Polski w latach 1990-1995 podpisał 3454 decyzji o ułaskawieniu, co daje średnio dwóch oczyszczonych dziennie. I to wliczając dni wolne od pracy! Najsłynniejszy w tym gronie był pruszkowski gangster Andrzej Z. „Słowik”. Do towarzystwa, Wałęsa ułaskawił też dwóch jego kompanów – Zbigniewa K. „Alego” i Janusza S. „Dzika”. Przepadły tylko 384 wnioski do Wałęsy.
    Ostatnią pozycję na podium okupuje Bronisław Komorowski. Jego prezydentura w latach 2010-2015 przyniosła 348 podpisów pod wnioskami o ułaskawienie. Zdecydowanie więcej było odmów, aż 1476. Komorowski ułaskawiał średnio co pięć dni. Za jego czasów zabrakło przestępców-celebrytów. Pijani rowerzyści, przemytnicy narkotyków i sprawcy rozbojów, dla nich Bronisław Komorowski był łagodny.
    Zdecydowanie „najsłabiej” wypada śp. Lech Kaczyński. Do momentu śmierci w katastrofie Smoleńskiej w 2010 roku, Kaczyński skorzystał z przywileju darowania win tylko 201 razy. Częściej na prośby odpowiadał negatywnie – 913 osób usłyszał „nie”. Średnia też niezbyt imponująca, bo zaledwie co osiem dni do kogoś uśmiechało się szczęście. Z tego grona do opinii publicznej przebił się Adam S., skazany za wyłudzenie z PFRON 120 tys zł.
    Już wspomniałem, że na tego pana spłynęła łaska prezydenta, aby mógł legalnie zawrzeć spółkę z zięciem prezydenta – i być może kraść dalej, ale w dobrym towarzystwie. Nie posądzałbym jednak szlachetnego prezydenta o prywatę, broń Boże! Przecież zięć to nie rodzina!
    Andrzej Duda zaczął prezydenturę od mocnego uderzenia. Z jakim wynikiem ją zakończy? Dowiemy się najwcześniej w 2020 roku., a raczej w 2025. 

  92. @Antonius
    23 lutego o godz. 11:58

    Rekordzistą jest jednak Wałęsa (po 1,89 na dzień), a Kwaśniewski (1,1) – drugi.

  93. Antonius
    23 lutego o godz. 11:58

    Antoniusie, do liczby i rodzaju ułaskawionych przez poszczególnych prezydentów dodam taką uwagę, że prezydent – oprócz przypadki niejakiego Dudy, ale ówże nie przestawia sobą kategorii prezydenckiej a wyłącznie mniemanie o niej – ułaskawia spośród skazanych. Czyli wykrytych, złapanych, zapuszkowanych i ubogaconych prawomocnym skazaniem sądowym.
    Prezydent, wyłączając Dudę, nie ułaskawia niewykrytych. Mamy bardzo pięknie rozwijającą działalność bankrutującą tzw. SKOK-i i ich właściciela, przytulnego przytulacza pisoidów oraz odwrotnie.
    SKOKi („spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe”) były pierwotnie nawiązaniem do przedwojennej idei samopomocy społdzielczej prostych oszczędzaczy. Wkrótce zostały zawłaszczone, przez pozabankową strukturę, dzięki której zbankrutowani przez Kasę oszczędzacze, szli z torbami, bo nie obejmował ich bankowy mechanizm gwarancji wkładów bankowych. Co wybitnie zwiększało wydajność biznesową zawłaszczonych Kas dla swojego nowego właściciela.

    Ten i inne interesy, w ogóle nie docierały do poziomu ułaskawień prezydenckich, bo „państwo prawa” zamiast badać i ścigać, głaskało one interesy. Co wyjaśnia całkie nieźle, co to za państwo – Polska, oraz co to za zjawisko_ pisoidyzm i jego Duda.

  94. Pamietam z dziecinstwa z radia kary smierci dla uczestnikow tzw ‚afery miesnej’.
    To byli czasy.

    Antoniusie, a czy Bierut ulaskawial?
    A jesli tak, to kogo?

  95. Tobermory
    23 lutego o godz. 11:53

    Taka odpowiedź jest drwiną wobec oczekującego na nominację kandydata, oraz reszty publiczności nadwiślańskiej. Co jest normą prezydentury onego Dudy.
    Prawo wyjaśnia że brak określonego terminu oznacza, że decyzja ma być wydana „bez uzasadnionej zwłoki”. Inaczej państwo nie działa.
    Oczywiście, zwłoke można „uzasadnić”: „podjęcie decyzji wymaga stosownych analiz i namysłu”. Analizy i namysł mogą trwać do końca świata i resztę czasu trwania raju.

  96. act
    23 lutego o godz. 12:16

    Pamietam z dziecinstwa z radia kary smierci dla uczestnikow tzw ‚afery miesnej’

    Tak, to była koszmarna sprawa. Państwo, nie radząc sobie z własnym systemem i katolickim społeczeństwem które kradło, a dziedzina „mięsna” była szczególnie wrażliwa, postanowiło, za pomocą odrażającego czynu zastraszyć innych potencjalnych złodziei. Co nie mogło zadziałać.

  97. act
    23 lutego o godz. 11:04
    Tak tejocie, o to chodzi.
    Powiedzialem ‚chwytliwe’, bo uproszczone.
    Ale demagogicznie, byc moze skuteczne tu i tam.
    Retoryka versus Dialektyka?

    Mój komentarz
    Być może autor chciał wydobyć z historii dwa nurty cywilizacyjne. Micwa – oparty o obowiązki sformułowane w Torze, pochodzące od Boga, należne ludowi wybranemu, zanurzeni w nim są objęci całkowicie nakazowością (10 przykazań – tak ma być i koniec) oraz nurt środziemnomorsko-grecki (filozofia, matematyka-geometria, demokracja, dialektyka, różne definicje duszy i boskości).

    Ci z pierwszego nurtu nie potrzebują się identyfikować, bo są już zidentyfikowani odgórnie.
    Ci z drugiego nie mają takiego gotowca.
    Pzdr, TJ

  98. @

    Na polskiej służbie zdrowia zawsze można polegać,
    Aliści, nie należy jej popędzać ani zbytnio nalegać.
    Ale gdy wstanie z kolan i wyjdzie z kościoła,
    To można ją spróbować do chorego przywołać.
    Być może nawet przyjedzie, jeśli nie zabłądzi,
    Być może obejrzy chorego i być może zarządzi,
    By przewieźć go na oddział ratunkowy szpitala,
    W którym jeszcze nie wszystko kompletnie nawala.
    Po kilku godzinach czekania i po rejestracji
    Umieszczą chorego w korytarzu. Obok ubikacji.
    Tam oświadczy mu klecha, w dobrze płatnym żalu,
    Że wszystko jest w rękach Boga w tym polskim szpitalu.

  99. @Antonius

    Ułaskawienie to jawne
    Ze wszystkiego drwiny,
    Bo małpuje bezprawne,
    Kościelne odpuszczenie winy.

  100. Wlasnie wygooglowalem te ‚afere miesna’.
    Wniesiono o 3 kary smierci, zasadzono jedna, wyrok wykonany w marcu 1965 roku.
    Kilka dozywoci, kilka wyrokow od 9 do 12 lat.
    Co jednak ciekawe, 40 lat od procesu, w 2004, uchylono wszystkie wyroki, cokolwiek to znaczy.
    Sedzia Kryze byl przewodniczacym skladu sedziowskiego. Skad ja, kurna, znam to nazwisko. Wracam do Googla…

  101. czy Bierut ulaskawial?

    Cieszę się, że mogę rozpocząć urzędowanie od aktu łaski – mówił w 1922 r. pierwszy prezydent RP, Gabriel Narutowicz. Ułaskawienie było jego pierwszą decyzją jako głowy państwa. Następca, prezydent Wojciechowski, nie podpisał aktu łaski dla zabójcy Narutowicza
    Bierut też ułaskawiał, czasami, a czasami nie.
    Później, wraz z nową konstytucją, rolę tę przejęła Rada Państwa, która w latach 60. ułaskawiała średnio 1000-1200 osób rocznie, a więc więcej niż prezydenci Wałęsa i Kwaśniewski.
    Za Gierka nastąpiła liberalizacja, której złagodzenie kary (jednemu z kary śmierci na 25 lat więzienia, drugi od razu dostał 25 lat)) zawdzieczają bracia Kowalczykowie – terroryści z Opola. Kolejna decyzja Rady Państwa umożliwiła im przedterminowe zwolnienie z więzienia. Jednemu po odsiedzeniu 12, drugiemu – 14 lat.
    Antonius powinien znać sprawę zamachu z dość bliska.

  102. No tak,
    tatus Roman ‚sadzi Kryze – beda krzyze’ Kryze i synek Andrzejek, tez sedzia Kryze.
    Swietna para kurrr…

  103. Toby, dzieki za wyjasnienie.
    A o braciach Kowalczykach, to slyszala chyba cala Polska wtedy, tyle o ile, rzecz jasna.

  104. @@act, Tanaka
    Jako plus minus dziesięciolatka poznałam na wakacjach trochę ode mnie starsze dwie córki Bolesława Dedy, który dostał czapę w równie słynnej jak „mięsna”, aferze „skórzanej”. Na szczęście został ułaskawiony i ostatecznie odsiedział 15 lat. Szybko umarł, bo był mocno schorowany (dlatego go zwolniono).
    Wiem, że starsza z córek, Ewa usiłowała, chyba już w „wolnej” Polsce, wynegocjować odszkodowanie za wszelkie krzywdy, jakich doznała ona i jej rodzina. Ponoć sprawę uznano za przedawnioną czy coś w tym guście. Szczegóły można znaleźć w googlach.

  105. https://www.facebook.com/bezfochadlawosp/photos/a.383016542268240/600663237170235/?type=3&theater&_rdc=1&_rdr
    „Krzykacz i pajac wiecowy”
    „Bardzo mocny komentarz płk Mazguły o Adrianie.
    BRAWO PANIE PUŁKOWNIKU”
    ……………………….
    Tak trzymać!

  106. Szanowi „ludzie”!
    Nie posądzajcie mnie o to, że wiem wszystko! Gdyby tak było, to występowałbym w cyrku i wiele zarabiał. Gdy o czymś piszę, to przeważnie ujawniam to co wiem, chyba że coś ważnego mi na to nie pozwala.
    Monarszy akt łaski raczej mnie męczy, ale nie studiowałem specjalnie faktów, bo nie o to mi chodzi. Chciałem tylko wykazać bezsens tej procedury w wykonaniu obecnym. Kompletne olewanie pracy sądów, policji, prokuratury tylko dla doraźnej korzyści prezydenta i jego kancelarzystów? Idiotyzm!
    Czy prezydenci naprawdę zapoznali się z aktami osoby do ułaskawienia? Halo!
    Kto wierzy w to, ze Wałęsa przeczytał wszystkie wnioski przed podpisywaniem? Prawnicy w procedurze sądowej ślęczeli czasem latami nad tysiącami tomów akt (pamiętam obrazki stołu obładowanego skoroszytami jednej sprawy) + wysiłki 10000 sędziów.
    Przecież tylko jedna sędzia olewała akta i wyrokowała intuicyjnie! Dlatego tak awansowała, bo spostrzegła bezsens jej działalności zawodowej. Pan D. od niej się nauczył i „wyręczył sąd” w sprawie pana K.
    Nawet w przypadku Kowalczyków nie interesowałem się ich ułaskawieniami, a raczej przyczynami ich kłopotów – w tej sprawie jestem ekspertem i zgadzam się z oceną działalności przez Lecha K. Kilka lat temu, gdy jeszcze skakałem po kilku blogach Polityki jak rączy zając, poproszono o moje zdane o braciach. Napisałem wtedy Kowalczyk story w trzech częściach i jest w archiwach. Zainteresowanym mogę przybliżyć sprawę. W ich przypadku celowość ułaskawień jest dla mnie wątpliwa, ale prawnie w porządku – wszystko – „po”!

  107. Qba
    Twój krótki wierszyk pokazuje rzeczywistość – ułaskawiony to dziewica! Tak jak w kościele. Lubie seriale typu Father Brown, gdy szubrawcom sugeruje pójście na policje, ale Pan Bóg już wybaczył.

  108. Bo Father Brown mial chody u Fathera Goda.
    Swietny serial, bylem fanem przez lata…

  109. A jak te sprawy rozwiązują prawodawcy krajów nie tylko ościennych:

    „Warto w tym momencie także dodać, że jeżeli ułaskawiany został już skazany w postępowaniu sądowym, to z istoty prawa łaski wynika, że akt ten powinien obiektywnie działać na korzyść ułaskawianego, tzn. nie może w jakimkolwiek wymiarze powodować zwiększenia uciążliwości kary wymierzonej skazanemu przez sąd. Powodowałoby to bowiem sytuację nie tylko sprzeczną z istotą tej instytucji, ale naruszałoby także szereg gwarancji jednostki przewidzianych w – będącej immanentną częścią Konstytucji – Karcie Praw.
    Z kolei w sytuacji, gdy prezydent chciałby ułaskawić osobę przed formalnym stwierdzeniem jej winy w postępowaniu sądowym i orzeczeniem kary, nie może wykorzystać swoich uprawnień inaczej niż poprzez całkowite darowanie kary. Ułaskawiając bowiem częściowo, rozstrzygałby co do części kary jaka nie została jeszcze przez sąd zasądzona, tym samym w pewnym sensie postawiłby się na jego miejscu. ”

    Fragment zaczerpnięty z

    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Zeszyty_Prawnicze/Zeszyty_Prawnicze-r2015-t15-n3/Zeszyty_Prawnicze-r2015-t15-n3-s71-94/Zeszyty_Prawnicze-r2015-t15-n3-s71-94.pdf

  110. Ta sofistyka kauzypedrow, zawsze sie brzydzilem i to sie raczej nigdy nie zmieni.

  111. Aaaronek przydreptał z przekazem dnia. Bo to, panie, w Hameryce…
    Wojciech Kwiatkowski – dyżurny amerykanista? – zabłysnął ową publikacją jak raz w roku 2015. Data zupełnie przypadkowa 🙂

  112. …kauzyperdow…

  113. A jak te sprawy rozwiązują prawodawcy krajów nie tylko ościennych:

    „Warto w tym momencie także dodać, że jeżeli ułaskawiany został już skazany w postępowaniu sądowym, to z istoty prawa łaski wynika, że akt ten powinien obiektywnie działać na korzyść ułaskawianego, tzn. nie może w jakimkolwiek wymiarze powodować zwiększenia uciążliwości kary wymierzonej skazanemu przez sąd.

    Mój komentarz
    Akt łaski nie powinien powodować zwiększenia uciążliwości kary (?).

    Logika PiSu jest odwracalna na prawą i lewą stronę, dobra do ataku i na obronę, jest kluczem i kłódką, staruchą i młódką, bieżącą wodą, zastałym stawem, rozwiąże dla PiSu każda sprawę.
    Pzdr, TJ

  114. @act 23 lutego o godz. 15:41
    Ordo Iuris – zawsze na posterunku. Z aaaaaronkami.

  115. @tejot 23 lutego o godz. 15:50
    A w razie potrzeby zawsze można zawyć: „Ten/ta (tu nazwa) jest brzydki i niefajny/a, uuuuuwierz miiii!”

  116. Byłem już absolwentem KUL ( nie mylono mnie jednak z Janem Hartmanem), byłem posłem Cymańskim, jestem członkiem Ordo Iuris…ciekawe kiedy zostanę Sekretarzem Generalnym ONZ?

  117. Aaaronek czerpie natchnienie z jakiejś centralnej „skarbnicy”, to oczywiste.
    Przeżuta „wiedza” na zawołanie. O tym, że „prezydent” prezydentowi nie równy, pisia szczekaczka raczej nie wspomina.

  118. „Czasem są wtyczki, ale nie ma kontaktu” – S.J. Lec

  119. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    23 lutego o godz. 16:01
    Nie wymiguj się, nie zmieniaj tematu, poniżej jest nierozwiązana przez ciebie kwestia.
    No dalej, nadawaj!
    ……………………………………..
    Optymatyk
    22 lutego o godz. 18:58
    @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    22 lutego o godz. 18:12
    Wystarczy ,że papieże i podlegli im biskupi a tym samym, niżej usytuowani w hierarchii księża, na przestrzeni tylko ostatnich kilkudziesięcioleci, wiedzieli o niecnych skłonnościach, czynach i przestępstwach popełnianych przez swoich podwładnych, nie reagowali jak powinni. Już samo to, dyskwalifikuje ich i należy traktować ich jako współwinnych wymienionych przeze mnie niegodziwości, popełnianych przez podwładnych. Nie każdy bp ma skłonności do popełniania przestępstw, to prawda, ale jeśli wie o tym i nie reaguje właściwie, to bierze na siebie odium współwiny i konsekwencji prawnych, współodpowiedzialności za te czyny.
    Weźmy przykład z jakiejkolwiek innej formacji mundurowej, zorganizowanej za identycznych zasadach hierarchicznych, jak kościół, np. wojsko. Napoleon lubił takie porównania.
    Co by było gdyby, dca jednostki wojskowej wraz ze swoim sztabem wiedząc ,że jego podwładny niższego szczebla, dca bat. lub kp, wykorzystując swoją władzę nad szeregowym żołnierzem/żołnierzami, dopuszczał się czynów zabronionych prawnie
    (analogicznych, jak w przypadku księży), skierowali takiego podwładnego, celem odbywania dalszej służby wojskowej, do innej jednostki wojskowej? Czy gdyby taka informacja wydostała się na zewnątrz, tacy dowódcy, nie powinni natychmiast być pozbawieni władzy, potem stopni, prawa wyk. zawodu i skazani sądownie (już cywilnie, po przekazaniu ich odpowiednim władzom) na przewidziane prawem kary?

    Palikot nie przekroczył granic walki o świeckie państwo (niepotrzebne samoograniczenie), kiedy Kościół przy pomocy konkordatu i zblatowanych z nim władz świeckiego państwa, łamią konstytucję i przepisy prawa już od 89 roku. Oczywiście z różnym natężeniem w poszczególnych ekipach rządowych. Każda walka z tak skonfigurowanymi ze sobą instytucjami jest POTRZEBNA, bo Kościół przekracza wszelkie granice i…. parafrazując, co mu możecie zrobić?
    Kościół nie uznaje władzy żadnego prawa, ale tylko i zawsze, władzę nad prawem. Każdym prawem, które nie pochodzi od Kościoła czyli tzw. prawem naturalnym i to w interpretacji własnej.

  120. mag
    23 lutego o godz. 13:28

    @@act, Tanaka
    Jako plus minus dziesięciolatka poznałam na wakacjach trochę ode mnie starsze dwie córki Bolesława Dedy, który dostał czapę w równie słynnej jak „mięsna”, aferze „skórzanej”. Na szczęście został ułaskawiony i ostatecznie odsiedział 15 lat. Szybko umarł, bo był mocno schorowany (dlatego go zwolniono).
    Wiem, że starsza z córek, Ewa usiłowała, chyba już w „wolnej” Polsce, wynegocjować odszkodowanie za wszelkie krzywdy, jakich doznała ona i jej rodzina. Ponoć sprawę uznano za przedawnioną czy coś w tym guście. Szczegóły można znaleźć w googlach.

    W ramach tej „afery mięsnej” został stracony ojciec Pawła Wawrzeckiego, aktora. Skazanie kogoś, choćby ukradł cały pociąg mięsa, na karę śmierci, jest i zbrodnicze i żałosne. Nie ma w tym żadnej proporcji i jest okrucieństwo oraz bezmyślność zastraszania.

    W jakichś bardzo szczególnych warunkach, np. w czasie klęski głodu, gdy ludzie umierają sektami, a osoba odpowiedzialna za dostarczenie żywności kradnie ją i na tym się bogaci – czego skutkiem jest konkretna śmierć ludzi i straszne poczucie zawodu i opuszczenia – można sobie wyobrazić zasadność kary śmierci, jakoś etycznie dopuszczalnej.

    Kradzież mięsa, w sytuacji niedoborów, ale przecież współzawinionych przez nieudolne zarządzanie systemem przez państwo, nie jest czymś takim jak wyżej opisana klęska głodu. Bez mięsa, nawet w ogóle, da się żyć i to nawet całkiem dobrze. Niedługo zreszta o tym się przekonamy osobiście. Przemysł mięsny jest jednym z głownych winowajcow niszczenia atmosfery, a więc współodpowiedzialny na przyspieszające zmiany klimatu, ale i jest w dużej mierze odpowiedzialny za choroby cywilizacyjne. I nie bez racji będzie przypomnienie problemu etycznego: masowego hodowania zwierząt w koszmarnych warunkach tylko po to, żeby je zamordować.

  121. Uwaga o Kowalczykach:
    Chciałem podać link do Kowalczyk-story z przełomu lat 2012/2013, ale nie mam szans. Gdyby ktoś był naprawdę zainteresowany opinią świadka wydarzeń, to znajdzie dokładny opis w książce tego świadka wydarzeń, wydanej przez Narodową Oficynę śląską pod pozycją 111 (36 zł).

  122. Antonius
    23 lutego o godz. 14:26

    Kto wierzy w to, ze Wałęsa przeczytał wszystkie wnioski przed podpisywaniem?

    Na blogu ateistów trudno o wiarę, zwłaszcza w takie byle co, natomiast jest wiedza: rzeczony Lech Wałęsa osobiście lubił wygłaszać oświadczenie, że w życiu przeczytał jedną książeczkę. Zdaje się, że była to książeczka do nabożeństwa, która jest jedną szesnastą książeczki, czyli samej siebie, albowiem składa się niemal wyłącznie z licznych powtórek różnych wezwań, paciorków i takich tam. Treści niepowtarzalnych, choć i tak znanych Wałęsie na pamięć z powodu tysięcznych melorecytacji na każdej mszy, jest nie więcej jak kilka kartek. Zatem jego umiejętność przeczytania kilku karteczek jest bardzo niepewna, bo cokolwiek tam czytał, czytał ze słuchu, czyli tych mszalnych zawodzeń wdrukowanych w pamięć.
    Większe prawdopodobieństwo jest tego, że Wałęsa umiał przeczytać książeczkę oszczędnościową PKO. Jest tam wymieniona kwota zapisana cyframi, co Wałęsa daje radę przeczytać, o ile nie są to kwoty powyżej tysiąca i są zaokrąglone do setek. Jest też podpis wpłacającego, wypłacającego, data i stempelek.
    I to wystarczy. Ten poziom alfabetyzacji wystarczał prezydentowi Wałęsie do ułaskawienia bądź nie ulaskawiania.
    Duda Andrzej, mimo nominalnie znacznie wyższego poziomu alfabetyzacji, produkuje myśli na poziomie zborności Wałęsy. Przy czym Wałęsa brutalnie góruje nad Dudą swoistym urokiem swoich wiekopomnych przemyśleń. Duda zaś uroku nie ma za grosz, oprócz uroku pożartego pączka.

  123. @Optymatyk
    Powtarzasz ten komentarz, a ja jako osoba dobrze wychowana w krótkich żołnierskich się do treści komentarza odniosę.
    Twoje światopoglądowe credo upoważnia Cię do tego rodzaju konkluzji – ja inspiracji do swoich przemyśleń szukam w innych zakamarkach bytu i prawdopodobnie dlatego mój opis zjawiska molestowania nieletnich jest zupełnie różny od Twojego.
    Ty wycinek zjawiska traktujesz jako jego istotę – ja Twoje centrum traktuje jako peryferie peryferii.
    I bliskie jest mi w tej kwestii zdanie Janusza Palikota które przywoływałem wcześniej, a które jest w zasadzie konkluzywne do treści które upubliczniam od długiego czasu ( z wiadomą oczywiście finalizacją)w różnych medialnych zaułkach.

  124. Tanaka 23 lutego o godz. 11:39 Powiem szczerze, że nie jest mi potrzebny ktokolwiek do odczuwania jakiejś szczególnej łączności z milionami nieznanych mi bliżej z żadnej strony mieszkańców Polski, zwanych dumnie Narodem. Jak się z kimś nie zgadzam, to żaden prezydent ani inny bóg wszechmogący nie jest w stanie zasypać tego rowu niezgody. Z żoną nie zawsze się zgadzałem przez ponad 40 lat, a jednak nie zdążyliśmy się jeszcze porządnie pokłócić. Stop, zaczynam ujawniać zbyt dużo.
    Gdyby więc zlikwidować ten urząd w Tym Kraju, to znikłyby problem ułaskawień, nikt nie musiałby się trudzić nad godzeniem mnie z kimś, z kim się nie pokłóciłem. Jako dowód poddam pod rozważnie tej zbędności 30 ostatnich lat z prezydentami.
    Tu już nawet nie chodzi o te głupie 500 mln zł rocznego budżetu tego zbędnego organu, kojarzącego mi się z ślepą kiszką – zdrowa nie zagraża życiu, a chorą się usuwa i pacjent cieszy się z życia jakby nic mu nie ubyło. Sądzę, że bez urzędu prezydenta Polska byłaby tym samym państwem, w którym jednym żyje się lepiej a drugim gorzej. Tak to już jest.
    Moi mili, niszczenie instytucji demokratycznych w Tym Kraju będzie kontynuowane i jak to się kiedyś skończy, trzeba będzie usnuć ślepą kiszkę i to nie jedną. Trudno, bez prezydenta, TK, KRS, NIK, TVP i Kineskopatu można żyć w państwie demokratycznym.
    Już dzisiaj trzeba zapowiedzieć budowniczym dobrej zmiany, że emerytury będą mieli takie jak esbecy.
    Skoro jedna pani profesor prawa może i chce żyć z emerytury ZUS, to tym bardziej druga profesor bezprawia powinna tak mieć, czy chce czy nie. Kropka.

  125. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński 23 lutego o godz. 17:05
    Więc jeśli nie masz nic do powiedzenia, to po co mataczysz? Tanako, zbanuj!

  126. https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/oskarzenia-wobec-metropolity-gdanskiego-slawoj-leszek-glodz-pod-obserwacja-watykanu/cw5j4xd
    Pójdzie/wyślą go na „zasłużoną” emeryturę do swojego pałacu i tam, miejmy nadzieje, zapije się na śmierć. Czyli, jak zwykle, nic mu nie zrobią.

  127. @Na marginesie
    Kogo?

  128. @Tanaka
    O ojcu Wawrzeckiego wiedziałam, bo jego syn kiedyś nagłośnił tragiczną historię ojca. Dedzie się upiekło, choć miał też wyrok śmierci, więc może dlatego „aferę skórzaną” mało kto kojarzy. Chodziło o skóry, wytwory przemysłu garbarskiego w Radomiu.
    Według Gomułki to były straszliwe przestępstwa gospodarcze, zasługujące (dla przykładu zapewne) na najwyższy wymiar kary.
    Boże, którego nie ma, chroń nas przed totalnymi prymusami w dziedzinie moralności, sprawiedliwości itp.

  129. @Na marginesie
    Odpuść temu Wawrzyńcowi Biebrzcośtam, bo z dotychczasowych nicków tego jegomościa ten jest najśmieszniejszy. Niech se pisze, wystarczy przewijać.

  130. @mag 23 lutego o godz. 19:55

    Dlaczego mam „odpuścić”?
    On wobec nas nie poczuwa się do żadnej winy.
    On odkupuje jakieś swoje chimery na urojonej kanwie Palikota.

  131. P.S. Bo jeśli ktoś chce się onanizować własną pokutą to niech sobie nabędzie włosiennicę, walnie się… krzyżem i co tam jeszcze. Po kiego grzyba wciągać innych w swój obłąkany religiancki kociokwik? Baw się sam, Aaaaaronku, będzie ci prześlicznie. Mądry nie jesteś, dowcipny też nie. A my tu nie mamy żadnych zadatków na psychiatrów.

  132. Nic Wawrzyńca nie powstrzyma
    procz chamskiego bluzgu.
    Bowiem biedak znowu zapadł
    na biegunkę mózgu.

  133. Antonius,
    do ciekawych „ułaskawieńców” należ Zdzisław Najmrodzki, zwany „królem złodziei”.
    Wielokrotnie uciekał z więzień i aresztów. Spektakularna ucieczka to ze spacerniaka w gliwickim więzieniu. Za worek złota i kosztowności mamusia Najmrodzkiego kupiła kilku fachowców, którzy wykopali profesjonalny chodnik pod więzieniem. O umówionej godzinie Najmrodzki wskoczył do otworu w środku spacerniaka i zwiał.

    Wałęsa uznając Najmrodzkiego za całkowicie zresocjalizowanego ułaskawił go (darmo – jak mówią ) przyjmując za dobrą monetę przysięgę Najmrodzkiego, że już nigdy nie zejdzie na złą drogę. To oczywiste, że w tym układzie żaden worek dla Wałęsy i Mietka W. już potrzebny nie był. Wystarczyła ich wiara w przysięgę.

    Zdzisiek zginął zapierdalając kradzionym BMW „wylatając” z zakrętu i wbijając się w jakąś ciężarówę czy drzewo. Zabił nie tylko siebie ale też dwóch nastoletnich synów swego kumpla.

    A „shout out” oglądasz? Właśnie leci.

    Serdecznie pozdrawiam po starej znajomości i pilnuj tego zdrowia.
    Rosół z roladami dzisiaj zaliczony? Nie przejadaj się 😉

  134. Dostrzegam pewne wahanie nastrojów względem piszącego te słowa. I zastanawiam się, czy to tylko walki frakcyjne (antybiebrzeniewierzeńców z neutrobiebrzeniewierzeńcami), czy może jednak coś więcej – na przykład kolejna schizma, tym razem w obywatelsko-ateistyczno-agnostycznej społeczności.
    Jeżeli tak – to na naszych oczach tworzy się historia.

  135. @Aborygen 23 lutego o godz. 21:32

    On tu włazi, bo chce dokopać sobie
    Szkoda tylko, że naszymi rękami.

  136. Ustawa z dnia 18 marca 1921 r. o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników (Dz.U. 1921 nr 30 poz. 177 1921.04.06)

    (…) Art. 2. Urzędnik, winny:

    przyjęcia bądź podarunku lub innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy takiego podarunku lub innej korzyści majątkowej, danych w zamiarze skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, albo żądania takiego podarunku lub korzyści majątkowej;

    innego przestępstwa służbowego, popełnionego z chęci zysku i z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych w b. dzielnicach rosyjskiej i pruskiej, a w b. dzielnicy austriackiej nadużycia władzy urzędowej, popełnionego z chęci zysku – będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie. (…)

    Tanako,
    i komu to przeszkadzało?

  137. BWTB
    23 lutego o godz. 18:44

    Tanaka 23 lutego o godz. 11:39

    Powiem szczerze, że nie jest mi potrzebny ktokolwiek do odczuwania jakiejś szczególnej łączności z milionami nieznanych mi bliżej z żadnej strony mieszkańców Polski, zwanych dumnie Narodem. Jak się z kimś nie zgadzam, to żaden prezydent ani inny bóg wszechmogący nie jest w stanie zasypać tego rowu niezgody.

    Z tym całym „Narodem” jest jakoś tak jak z wiarą: wyznawca ciągle gada, że wierzy w bozię, ale wiara kończy się na gadaniu i jakichś ponurych lub czasem śmiesznych demonstracjach, które mają gadaczy upewnić, że jak gadają i demonstrują, to wierzą. Jak ktoś ma w domu święty obrazek, to dowodzi wszem, wobec i sobie, że głęboko wierzy.

    Posiadam antyodczuwanie z biskupami, liche odczuwanie z ich wyznawcami, przechodzące w antyodczuwanie i i słabowite odczuwanie Polaka zza Starego Sącza.
    Natomiast posiadam porządne odczuwanie takiego, weźmy, literata Lema, literata Prusa, aktora Pieczkę, aktora Gołasa, aktorkę Kwiatkowską, reżyserkę Lipińską, reżysera Morgensterna, grafika Szancera, grafika Butenkę, malarza Samborskiego, muzyka Niemena, muzyka Grechutę i jeszcze sporą grupę podobnych postaci. Zbiorowo nazwałbym to najlepszym objawem polskiej kultury.

    Sądzę, że bez urzędu prezydenta Polska byłaby tym samym państwem, w którym jednym żyje się lepiej a drugim gorzej. Tak to już jest.
    Moi mili, niszczenie instytucji demokratycznych w Tym Kraju będzie kontynuowane i jak to się kiedyś skończy, trzeba będzie usnuć ślepą kiszkę i to nie jedną. Trudno, bez prezydenta, TK, KRS, NIK, TVP i Kineskopatu można żyć w państwie demokratycznym.

    Bez prezydenta, o ile rozumiemy jego rolę jako równoważnika i łącznika, niełatwo będzie żyć w państwie demokratycznym.
    Niełatwo też bez TVP – o ile rozumiemy przez to coś co jedni nazywają „misją publiczną”, a ja bym dodał, że chodzi o jakiś nieniski sens takiej telewizji dla zbiorowości. Ponieważ od iluś już lat mamy telewizję publiczną nadzwczyjanie nędznej jakości, a teraz mamy do tego ukradzioną i stricte partyjną, to, po pierwsze, owa niełatwość rośnie, a po drugie, dowodzi, że na dnie da się żyć bez telewizji publicznej w ogóle.

    Z usuwaniem ślepej kiszki – co jest niezbędne i każdy medyk oraz posiadacz fikającej mu w środku ślepej kiszki dobrze wie – będzie niełatwo. Było by łatwiej, gdyby przed Trybunałem Stanu stanęło ze stu wysokich urzędników państwa i 4/5 z nich skazane byłoby na wywalenie z życia publicznego i publiczną infamię.
    Ale nikt nie stanął i nikt za nic nie odpowiedział. Taki jest ten Naród.

  138. legat
    23 lutego o godz. 22:36

    No, racja, nikomu nie przeszkadzało, a nawet dobrze się działo.
    Ponieważ jednak od tamtej pory sto lat minęło jak jeden dzień, w tym zauważalna wojna światowa nr 2, to w ostatnich latach to i owo z tym rozstrzeliwaniem zaczęło przeszkadzać.
    A nawet, co po prostu zdumiewa, bo nigdy to nie przeszkadzało, w ostatnich paru latach zaczyna niektórym przeszkadzać gwałcenie dzieci. Przy czym trudno zauważyć, żeby to biskupom i ich wyznawcom przeszkadzało.

  139. Tanaka,
    przestało biskupom i ich wyznawcom przeszkadzać po likwidacji „czwórki” w 1989 i likwidacji jej teczek a także „kontroli operacyjnej” tych zboków. Uznano natomiast, że „czworkarze” działali na rzecz totalitarnego państwa i odebrano im emerytury bo
    żadne dobre uczynki nie mogą pozostać bez kary.

  140. 200 lat minęło a jednak plus ça change – https://trybuna.info/opinie/38858/

  141. @Tanaka
    23 lutego o godz. 22:52
    Ja po przeczytaniu ostatnio tej właśnie książki w PDF, prof. J. Tittenbruma „Upadek socjalizmu realnego w Polsce”, 15 mim. temu skończyłem:
    https://drive.google.com/file/d/1AsZ_Sx5b3Z1aYAh6lCddkk78h_n7AnXD/view
    mogę powiedzieć, że „nie watro było”
    https://www.youtube.com/watch?v=lxhxOO-iYl8
    Nie warto było (Regina Pisarek)
    Pozostała tylko cała masa wspomnień, które powodują zgrzyt straconych złudzeń co kondycji ludzkich losów. Teoria teorią, ale praktyka poszła innymi torami. Istnienie obok siebie dwóch wykluczających się systemów jest, jak pokazała praktyka, było i nadal jest, niemożliwe. Pomimo olbrzymiego teoretycznego dorobku obnażającego niegodziwości obecnego systemu, ludzie lgną do niego, jak muchy do gówna.
    Jak mawia nieporawny optymista Piotr Ikonowicz:
    „Albo zostanie kapitalizm, albo ludzkość” hehehe

  142. Tanako, jezeli potrafisz wyjasnic, jak ta kultura w PRLu byla mozliwa, oprocz wspanialych nazwisk, ktore wymieniles.
    Jak mozliwy byl Kantor, Szajna, Grotowski, wspaniali krytycy i pisarze rezyserzy, aktorzy etc. Plus mielismy nienajgorsze pojecie, co sie dzialo na ‚Zachodzie’ od muzyki rockowej, jazzowej i klasycznej…i literatury i malarstwa na przyklad.
    Ale to bylo wielkim kosztem! W szkolach nie uczono o Miloszu, Gombrowiczu, Hemarze i wielu innych. Byla zadziwiajaca cenzura, ktora dzis, z perspektywy czasu nie muala zadnego sensu!!!

  143. Nie miala…
    Tych zawiadowcow kultury trzeba pod sad, czy trzeba ich rozumiec i mowic, robili, co mogli?
    Jak mnie meczy, to myslenie o Polsce. Na wieki Umeczona, od boga zapomniana etc.
    Wolalbym przeladowac 3 tony koksu (bylem dobry w tym), niz myslec o Polsce. Tam przynajmniej placili, jak mogli, szorska a uczciwa lapa. Co ja tu bede…

  144. Szorstka reka…

  145. Analizujcie te Polske do konca swiata…ale tego nie zycze. Wiecie co? Co to za kraj, gdzie glupi ch** podarl papier, a glupia pi*** pokazala palec (trzeba zauwazyc, ze srodkowy, ten ‚significant’) i wszyscy od razu na nogach, media, najwieksze autorytety , czy sa w tym kraju autorytety??!!
    Cyrk Ambraszki, ten kraj.
    Kiedys byla Polska, Ojczyzna, Matczyzna a teraz to jest ten dziwny kraj. Dziekuje za nieuwage.

  146. Herstoryku 1:48,
    swietny material, dziek

  147. Szybki palec!
    swietny material, dzieki.
    Tak 200 lat, chyba spektakularnie zmarnowanych. Polska mistrzem Swiata w marnowaniu najlepszych umyslow. Zawsze cos!
    Jak to dobrze, ze w koncu umieramy, by nie widziec…

  148. Jestem pewien, ze polskie Oswiecenie bylo znaczace w Europie choc nigdy go powaznie nie studiowalem i zaluje. Mielismy rodzime talenty, w malarstwie, architekturze, pismiennictwie, np. geniusz biskupa Krasickiego, Paska etc.przytaczam przyklady nieudolnie, ad hoc. Swiatlych biskupow!!!
    Geniusz ‚Rekopisu znalezionego w Saragossie’ to tez jakis Potocki?
    Byl tez geniusz Hasa, ktory przyoblegl te powiesc w niesmiertelny film. Byli najlepsi sprowadzani do Polski Wlosi w malarstwie i architekturze. Mowili pewnie ‚obcym jezykiem’ do nas.
    Tak 200 lat, w miedzyczasie rozbiory, zeby wybili panie, o tu!
    Nie da sie pisac o Polsce po trzezwemu nawet z antypodow.
    Przewijajcie…

  149. Jak na poranek same dobre wiadomości

    Najpierw dla was:
    https://www.rp.pl/Wybory-prezydenckie-2020/200229772-Sondaz-Duda-w-II-turze-przegrywa-z-Kosiniakiem-Kamyszem.html

    Ale ta chyba jeszcze ciekawsza:
    https://www.rp.pl/Prezydent–USA/200229774-Korwin-Mikke-o-Sandersie-Komunista-powalczy-o-prezydenture-USA.html

    To było dla was, a teraz coś dla mnie:
    Z Wikipedii (o Sandersie):
    Jak sam przyznał w wywiadzie dla The Washington Post, wierzy w Boga, ale nie czuje się związany z żadną zorganizowaną religią.

    Czyli jest nadzieja, że jest trochę orthodox church.

  150. Smierc plaskoziemca i wyznawcy Trumpa przy probie udowadniania plaskosci Ziemii.
    Mad Mike Hughes just launched himself in a self-made steam-powered rocket and crash landed.
    https://twitter.com/justindchapman/status/1231336002175717376

  151. @

    Gdy w kościele na tacę da wiernych stonoga,
    Usłyszy tylko „Bóg zapłać” w podzięce,
    Ale mówiąc „wszystko w rękach Boga”,
    Kościół po to „wszystko” wyciąga obie ręce

    Twierdząc kłamliwie, jak to ma w zwyczaju,
    Że potrzebuje tyle do „czcigodnego” życia.
    Obiecuje za to życie po śmierci i do tego w raju,
    Czyli daje weksle bez najmniejszego pokrycia.

    Dzisiejsze rządy też stosują metodę Kalego
    Opartą na oszustwach, donosach oraz kłamstwach:
    Inni mają być uczciwi i pełni miłości do bliźniego,
    A rządzący kradną w majestacie codziennego chamstwa.

    Dzięki temu człowiek zdobył prymat na planecie,
    Ale koszt jego przekracza wyobraźnię rządzących.
    Już wkrótce góra śmieci kompletnie przygniecie
    Nas wszystkich. Tych innych oraz tych wierzących.

    Owszem, pazerność była zawsze postępu motorem,
    Aby wyzysk usprawiedliwić, wymyśliliśmy Boga.
    Dziś widzimy, że ten postęp stał się w końcu potworem,
    A wycieczka człowieka na Ziemię niewyobrażalnie droga.

  152. @Ramschel
    Jest kilka prawd tego typu, których miejscem kolportażu jest oczywiście wybitnie refleksyjnie usposobiona internetowa społeczność.

    To że ziemia jest płaska; że ocieplenie klimatu to zmowa producentów sandałów; że szczepionki to dżuma XXI wieku, no i chyba największy hit że molestowanie nieletnich to znak firmowy katolickich duchownych.

    Jest prawdopodobnie ich więcej, ale te akurat na szybkiego przychodzą mi do głowy.

  153. Optymatyk
    24 lutego o godz. 2:05

    Dzięki za linka do książki, z chęcią przeczytam. teraz dwie błyskawiczne uwagi do wstępu:
    1. Oczywiście! – socjalizm obalili robotnicy, a właściwie nieco inaczej – rączkami robotników socjalizm został obalony.
    Przytaczałem na blogu dowód na żywo, gdy pewien robotnik kolebki oświadczył przy mnie z dumą: obalimy komunę! Po czym sam został obalony przez budowlę, którą podkopał.
    Dziś rzadzą pisoidy dzięki wypartej rzeczywistości tamtych faktów świeżej przecież daty, ale i wypartego niewolnctwa z czasów przedwojenno-pańszyczyźnianych.
    Taką zbiorową cenę się płaci za fałszywe życie. Mniam mniam!
    2. Przyczyną upadku nie było „ogromne zadłużenie”, ponieważ to „ogromne zadłużenie” miało swoje przyczyny. Jedna z główych – próba wydobycia się z przekleństwa wielowiekowego zacofania i znajdowania się na marginesie cywilizacji. Co zawdzięczamy „prawdziwym Polakom”, a nie Gierkowi, który był „Polakiem najgorszego sortu” jak orzekł Kaczyński z tłustym pączkiem Dudą leśnym.

    Pieśniarkę Reginę Pisarek, oczywiście, należy zaliczyć do dobrego kanonu polskiej kultury, acz ja nie byłem jej wyznawcą. Głos ma okrągły niezły, ale trochę nie to pokolenie. Acz doceniam, że miliony Polaków, robotników – obalaczy komuny i chłopów – obalaczy samych siebie, przed głośniami radioodbiornika „Śnieżka” i każdych innych (gonienie cywilizacji przez górnika Gierka), doznawało przy pani Reginie wyższych stanów kultury, nawet lepszej jakości niż wyznawanie niewyznawalnego Jezuska.
    Pani Regina bardziej się zbliża do pana szansonisty Połomskiego, który był niewątpliwie wybitnym szansonistą polskiej kultury, co przy niewielkiej posturze oraz peruczce gwarantowało mu liczne przewagi u pań. No i dobrze!

  154. A Mieczyslaw Voit spiewajacy od czasow Mieszka Pierwszego to ch…j?

  155. Tanako,
    w sierpniu bedzie ‚czterdziesci lat minelo, jak jeden dzien’.
    Wyglada na to, ze z tych dni euforii wsrod milionow pozostala tylko gorycz i zgrzytanie zebami…wsrod milionow.
    Czyz nie?
    Ciekaw jestem, kto zawlaszczy te rocznice.
    Czuje przez skore, ze to nie bedzie juz nasz Dudus et consortes kurrr…a!!!
    Bede sie modlil do Swiatowida, zeby nie.

  156. @Optymatyk, @Tanaka

    W temacie obalania, to po pierwsze książkę Tittenbruna ściągnąłem, po drugie tu jest interesujący reportaż/wywiad o „dekomunizacji” PGR-ów (czyli wylewaniu dziecka z kąpielą) – https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/jak-sie-zyje-w-upadlym-pgr-ze-bylismy-przyzwyczajeni-ze-ktos-sie-powiesil-na-galezi/68clg9e

  157. Ramschelu,
    glowe dam, ze chodzilo ci o Miecia Fogga.
    Miecio Voit, to jeden z najlepszych polskich aktorow np. Matka Joanna od aniolow.
    Obejrzyj to arcydzielo Kawalerowicza.
    Ty chyba mlody jestes. Ale to swietnie, jezeli tak!

  158. act
    24 lutego o godz. 9:50

    Do Światowida możemy się pomodlić zbiorowo. Raźniej, jaśniej, skuteczniej.
    Jak dostąd, co miało być zawłaszczone zostało zawłaszczone przez Największego Opozycjonistę, Demokratę, Katolika, Prawdziwego Polaka i Prawdziwego Prawnika Moralnego w dziejach, który ma drobne problemy z kolankami i nieco większe trudności ze sprowadzeniem wraku, chociaż sprowadzenie odbyło się 10 kwietnia roku pamiętnego za pomocą kocyków wybuchowych. Dlatego jest powiedziane przez mamusię: Jarusiu, masz tu kocyk, ogrzejesz się!

  159. Jeśli idzie o prezydentów i wybory, to https://www.fairobserver.com/region/north_america/democratic-party-candidates-foreign-policy-plans-post-trump-us-2020-election-news-19811/ zawiera stwierdzenie, że tylko ok. 7 – 9% elektoratu można przekonać argumentami dot. polityki. Reszta głosuje wedle upodobań ukształtowanych przez kampanie reklamowe „sprzedające” im kandydatów jak np. pastę do zębów, czy markę piwa. Artykuł jest o USA, ale nie dziwiłoby mnie gdyby podobnie było w PL. Jeśli tak, budyń i atrakcyjna zgryźliwa maja spore szanse, o ile wypromuje ich profesonalna firma marketingowa.

  160. Pani Regina bardziej się zbliża do pana szansonisty Połomskiego, który był niewątpliwie wybitnym szansonistą polskiej kultury, co przy niewielkiej posturze oraz peruczce gwarantowało mu liczne przewagi u pań.

    Mój komentarz
    Połomski? Był wybitnym szansonistą. Jedna jego piosenka, „Bo z dziewczynami…” to dzieło kultury masowej, to jest jego bardzo solidna cegiełka dla kultury polskiej, ponieważ dotarła do milionów i wspominana jest przez wielu, a mi się nieraz naprzykrza, gdy dziewczynie coś pójdzie nie tak.
    Pzdr, TJ
    .

  161. Herstoryk
    24 lutego o godz. 9:52

    Panowie, to poproszę o podpowiedź co do ściągnięcia, albowiem w linku Optymatyka jest słabo ściągalna.
    Jakiś czas temu czytałem obszerną rozmowę z kobietą, która wzrastała w osiedlu PGR-owskim i w tymże świecie, ceniąc tego świata liczne zalety i wartości, które niewiele miały wspólnego z powszechnym i powierzchownym widzeniem ślepaków: że to tylko syf i dziadostwo było.
    I jeszcze uwaga ekonomiczna: PGR-y były ekonomiczne znacznie wydajniejsze od gospodarstw chłopskich. I wdrażały nowoczesne techniki rolnicze i hodowlane, co u chłopów było zupełną rzadkością. Co zresztą zrozumiałe: małe gospodarstwa, do tego działające na zasadzie wszystkiego po trochu, a jeszcze z problematyczną wiedzą właścicieli, bardziej się skłaniająca do kontynuowania tzw. tradycji niż nowoczesnego spojrzenia na rolnictwo, nie bardzo miały jak być realnie nowoczesnymi i wydajnymi.

  162. Wlasciwie to bylo arcydzielo Iwaszkiewicza.
    Kawalerowicz potrafil robic wspaniale filmy.
    Jego ‚Austeria’ przesladuje mnie do dzis.
    Co za obraz zaginionego juz swiata!

  163. @act się ciekawi i chyba pyta, ale znakiem interpunkcyjnym frazy nie zakończył:
    „..Ciekaw jestem, kto zawlaszczy te rocznice…”

    I trochę na kanwie tej wątpliwości…
    W ubiegłym roku zmarł Profesor Karol Modzelewski – człowiek legenda, chociaż w ostatnich latach bardziej znanym Modzelewskim stał się Witold (ekonomista).
    Na starość dał sobie spokój z polityką (przynajmniej tą uprawianą w strukturach), głos raczej zabierał rzadko, tytuły prasowe nie zamawiały wywiadów z miesięcznym, wyprzedzeniem, ale od czasu do czasu…no i autobiografia: „Zajeździmy kobyłę historii”.

    Oto dwa fragmenty które dla wielu być może będą szokiem. Właśnie z „kobyły”.
    Jakieś spotkanie z Wałęsą, Mazowieckim. Sala BHP. Gdańsk.
    Wałęsa jak to Lechu. O take Polskę walczyliśmy, o kapitalizm, a Profesor Modzelewski wywołany przez kogoś z tłumu powiedział:

    „Widocznie Wałesa wiedział więcej ode mnie. Ja nie walczyłem o kapitalizm. Przesiedziałem osiem i pół roku, ale za kapitalizm nie zgodziłbym się siedzieć ani jednego dnia”.

    I jeszcze fragment z tej właśnie książki, po którym większości staną włosy dęba. Nawet łysym:
    „W Polsce przeważa populizm prawicowy. Najbardziej jego masowy odłam nie jest partią, lecz szczególnego rodzaju ruchem społecznym solidnie zakotwiczony, w licznych parafiach – to Rodziny Radia Maryja
    Nie mam czasu by na to by regularnie słuchać tej rozgłośni, zdarzyło mi się jednak wysłuchać transmitowanego przez nią wiecu w strajkujących zakładach Tormięs.
    Strajk został podjęty przeciwko prywatyzacji zakładu. Słuchałem ich wypowiedzi jak zaczarowany – to był dawno nie słyszany, ale dobrze znajomy głos w moim domu Miałem wrażenie, że czas się cofnąl, i że znów jestem na jednym z burzliwych zgromadzeń robotniczych w 1980 roku”
    Karol Modzelewski wzruszył się słuchając Radia Maryja…bo w tym czasie RMF, radio ZET, Trójka. Tok FM, itd…

    To tyle na temat zawłaszczenia. Również.

  164. @legat

    Dziękuję za informacje. Jestem w stanie psychicznym jak królik po pierwszym szlagu, ale spróbuję, choć nie rozumiem zasad „shout outu”.

  165. @Tanaka
    24 lutego o godz. 10:04

    Panowie, to poproszę o podpowiedź co do ściągnięcia, albowiem w linku Optymatyka jest słabo ściągalna.

    Pospieszyłem się z przechwałkami o tym ściąganiu 😳 . Muszę założyć czerwoną chustkę, przypiąć drewnianą nogę i próbować jeszcze raz. Na razie czytam na ekranie.

  166. @Herstoryk
    24 lutego o godz. 9:52

    Bardzo wiele jest spraw, które polityków w Polsce dzielą,
    Ale jedną cechę mają wspólną: wylewają dziecko z kąpielą.

  167. Tanaka

    Dzisiejszy felieton Walenciaka o ostatnich wydarzeniach związanych z Banasiem

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-czego-sluzby-szukaly-u-banasia,nId,4344806

  168. Antoniusie,
    no to mnie zmartwiłeś. Pogoda jest fatalna dla meteopatów. Nawet mój pies znajda z wadą serca stracił przytomność, spadł z fotela i się zsikał nieprzytomny choć nigdy mu się to nie zdarzyło w domu. Drugi mu zrobił masaż, zaczął po nim skakać i znajda wróciła do życia. Mnie pozostało posprzątać siki bo znajda jak doszedł do siebie, to po powąchaniu się zawstydził. Wszystko chyba przez pogodę bo ja też się momentami czuję jak zbity pies.

    A teraz o „shout out’cie”. Po pierwsze primo to się w nocy skończył więc ewentualnie możesz pooglądać powtórki.
    Po drugie primo, to w skrócie jest tak, że frame trwa tylko 10 min. bez zatrzymywania czasu gdy sędzia wstawia wbitą kolorową. Przez pierwsze 5 minut zawodnik ma 15 sekund na „shout” a podczas następnych pięciu tylko 10.
    Każdy faul powoduje, że przeciwnik faulującego dostaje białą „z ręki” i nie musi jej ustawiać w polu „D”. Jak w pool’u. Można ustawiać snookery tylko jeśli jedna z toczących się bil odbije się od bandy, czyli nie przez proste dotoczenie.
    Inne zmiany, to przy remisie wbijana jest „blue” do wskazanej uprzednio dziury a nie czarna.
    To chyba na tyle + brak wymagań co do zachowań publiki.

    Nie odpowiadaj jeśli to ma spowodować jakiś dyskomfort.
    Pozdrawiam.

  169. Tanaka, jak masz konto na gmail to po prostu dodaj to do swojego Drive i będziesz miał pod ręką.

  170. Sprawa Banasia to jedna z wisienek na torcie, który coraz bardziej przypomina dzieło pijanego cukiernika. Myślę, że warto zacytować fragment wywiadu Donalda Tuska, jaki wygłosił dla studentów na białostockiej uczelni, inaugurując Festiwal Dyplomatyczny.

  171. A oto zapowiedziany cytat:
    „Człowiek, który nie będzie rozumiał, co się dzieje wokół niego, będzie łatwym obiektem manipulacji. Podczas szczytu w Monachium słuchałem wykładu o jeziorach danych, była też debata o czasach post-chmurowych. I nagle znajomy mi wysyła wiadomość o następującej sprawie: „oto Człowiek Roku Gazety Polskiej 2007 aresztował Człowieka Roku Gazety Polskiej 2009, pracując pod nadzorem Człowieka Roku Gazety Polskiej 2016, 2017, 2018” (…)
    – Mamy do czynienia z wojną na górze, czy wojną gangów jak to mówią. Ja oglądałem „Gang Olsena” i „Różową panterę”. I trzeba się śmiać, żeby nie zwariować. Tylko, że Ci ludzie rządzą Polską. Rządzą nami ludzie, który… i może tu powinienem ugryźć się w język. Choć nawet i słowo „ugryźć” ma teraz polityczne konotacje”.

  172. mag
    24 lutego o godz. 13:25

    Myślę, że chyba lepiej nie powoływać się na Tuska który teraz wszystko wie, a jak mógł pogonić wielu złodziei, łacznie z szeregowym posłem i jego wielkim ministrem od sprawiedliwości, to nie zrobił nic.
    Skoro tylko „sklepywał” i nie złapał za hajdawery nikogo (a było kandydatów wielu ) skoro dał rozwijać się złu i poszedł w połowie kadencji, zostawiając wszystko na z góry spalonej pozycji, to powinien zniknąć z pola widzenia i się nie wymądrzać.

  173. Mag,
    a propos Banasia, to w GazWybie napisano:

    W grudniu „Dziennik Gazeta Prawna” donosił, że w domu Mariana Banasia służby znalazły nieudokumentowaną gotówkę w wysokości 200 tysięcy złotych, z której szef NIK „nie umiał się przekonująco wytłumaczyć”. Zapytany o to, pełnomocnik Mariana Banasia stwierdził:

    Marian Banaś jest góralem, osobą, która pracowała w Stanach Zjednoczonych, przeżyła stan wojenny, odbyła karę więzienia. Jest przyzwyczajony do tego, że zawsze dysponuje gotówką, każdy z nas ma inne przyzwyczajenia
    Czasami jest tak, że ma się pewne ograniczone zaufanie do banku, chce się mieć pieniądze pod ręką
    – mówił.

    Sie czepiają Mariana a przecież 200 kafli to każden jeden góral a może nawet i gorol w materacu przeca sobie trzymie.

  174. W. B.
    ja tu tylko w sprawie formalnej.
    Po takim zdaniu: ‚Ciekaw jestem, kto zawlaszczy te rocznice.’ nie stawia sie znaku zapytania, jak chyba insynuujesz, a dalem kropke, czyli znak interpunkcyjny.
    Cos krucho u ciebie z polska gramatyka ale to drobiazg…

  175. basia.n,
    swietny komentarz!

  176. Tu nie jest problemem to że Oni rządzą, ale problemem jest to, że demokratycznie usposobiona (która bierze udział w demokratycznych wyborach w/g zasad określonych w Konstytucji) większość polskiego społeczeństwa uważa tych polityków za lepiej reprezentujących ich interesy aniżeli zrobiliby to Ci którzy w tej chwili nie rządzą, a mogliby rządzić gdyby okazali się być reprezentantami demokratycznie usposobionej większości.
    A że demokratycznie usposobiona większość ma podobne priorytety polityczno-estetyczne do tych które posiadali i posiadają dziennikarze jakiejś gazety to w procesach dziejowych nie ma najmniejszego znaczenia.
    Tak po prostu jest i trzeba wobec tego faktu zachować odpowiedni dystans.

  177. A ja go posiadam.

  178. Laurenty, dalbys juz spokoj temu blogowi, coooo?

  179. Wawrzek,
    pisząc: … większość polskiego społeczeństwa uważa tych polityków za lepiej reprezentujących ich interesy aniżeli zrobiliby to Ci którzy w tej chwili nie rządzą …,
    nie powiem, że jesteś kłamczuszkiem żeby nie wyjść na pisopodobnego chama w stylu Kaczyńskiego czy Lichockiej a powiem, że „oszczędnie gospodarujesz prawdą” bowiem opozycja łącznie w ostatnich wyborach otrzymała więcej niż trzy partie wchodzące w skład PZPR, czyli tzw polskiej zjednoczonej zjednoczonej prawicy.
    Czy Ty w ogóle wiesz co to jest „większość”? Widać, że nie więc Ci podpowiem. Np. 3 jest większe od dwóch. Możesz policzyć na paluszkach Joasi Lichockiej, Twojej koleżanki pisowskiej posiadaczu dystansowy.

  180. @basia. n
    Podobnie jak ty twierdzi np. Biedroń, który uważa w trybie walki przedwyborczej, co można zrozumieć i wybaczyć, że poparcie kogokolwiek przez Tuska to jak „pocałunek śmierci”. Czyżby na pewno? Szkoda, że Tusk nie pogonił w 2007, gdy niejako „otworzył’ dwie kadencje rządów liberalnych, takich ewidentnych szkodników jak Mariusz Kamiński. Mógł jednak sądzić, że ten gest zostanie doceniony przez PIS będące wtedy w opozycji. Przejaw naiwności? A może próba ucywilizowania naszej nieokrzesanej sceny politycznej? Zauważ, że kolejne rządy po 1989 jakoś potrafiły zgodnie doprowadzić do tego, że w 2004 znaleźliśmy się w UE.
    Schody zaczęły się, odkąd Kaczor po raz pierwszy wreszcie dorwał się do władzy.
    To, że Tusk wszedł na europejskie salony jako polityk już górnej półki, pełniący ważne funkcje, to raczej powód do chwały, nie tylko jego osobistej. Małostkowość i pospolita zawiść tak bardzo typowe dla naszej nacji (uogólniam, ale nie bez powodu) skazuje Umęczoną na marginalizację. Znowu. I nie jest przysłowiowa „wina Tuska”

  181. act
    24 lutego o godz. 14:36
    basia.n,
    swietny komentarz!

    Komentarz do czego? zapytowuję

  182. @Tanaka
    24 lutego o godz. 10:04
    https://wos.blog.polityka.pl/2018/04/13/odszedl-jacek-tittenbrun-czlowiek-ktory-spisal-patologie-polskiej-prywatyzacji/
    „Tittenbrunowska krytyka polskich przemian była inna od tej formułowanej przez prawicę publicystyczną i bliskich jej ekonomistów (choćby prof. Witolda Kieżuna). Tittenbrun nie mówił, że patologie transformacji uderzyły „w Polskę” albo „w Polaków”. Kto tak twierdził, ten – jego zdaniem – rozmywał problem. Tragedia polskiej transformacji była bowiem bardziej realna i polegała na tym, że z deszczu pod rynnę wpadły niektóre grupy polskiego społeczeństwa. I co najsmutniejsze, były to właśnie te klasy, którym już za PRL było najtrudniej. Głównie robotnicy. Potem zaś pracownicy.

    Była to perspektywa marksistowska, a Tittenbrun nie krył się z tym, że zawsze był marksistą. Już w latach 70. i 80. należał do tych ekonomistów, którzy atakowali PZPR z lewej – za odejście od postępowych ideałów i koncentrację na utrzymaniu władzy. W tym sensie robił to, co Kuroń i Modzelewski półtorej dekady wcześniej, zanim porzucili swój rewizjonizm. Z tego powodu nie po drodze mu też było z przechodzącą na radykalnie antylewicowe pozycje Solidarnością.

    Tittenbruna bolało to, że za PRL samej klasie robotniczej – poza pewnymi enklawami – wiodło się raczej kiepsko. Dość szybko klasą panującą w Polsce Ludowej stała się bowiem nomenklatura. Tworzyli ją głównie kierownicy przedsiębiorstw państwowych, czyli odpowiednicy dzisiejszych menedżerów. To oni kryli się za państwem jako symbolicznym właścicielem przedsiębiorstw państwowych. Do tego dochodzili dygnitarze partyjni i wyżsi urzędnicy. Przedstawiciele tych trzech grup wymieniali się na najważniejszych stanowiskach w państwie i gospodarce. To była karuzela stanowisk. Jak już raz na nią wsiadłeś, miałeś dobrą robotę do końca życia. Jednego dnia taki ktoś był dyrektorem spółdzielni, potem redaktorem naczelnym ważnej gazety, później znów sekretarzem w województwie. Tym ludziom za socjalizmu wiodło się świetnie, a w kapitalizmie nawet lepiej. Robotnikom odwrotnie. W PRL było im ciężko, a po 1989 roku – jeszcze ciężej. A sposób przeprowadzenia polskiej prywatyzacji to właśnie jeden z powodów takiego obrotu spraw.”
    …………………………..
    Lepiej sam bym nie napisał tej recenzji o Profesorze. Dodam tylko, że „Upadek…” w sposób podparty dokumentami obnażą degenerację ludzi, nie tylko władzy i zarządzania, ale później, szmacenie się dosłownie wszystkich, no z małymi wyjątkami.
    Po prostu, „to nieważne czyje co je , ważne to je co je moje”. Prawie każdy „prywatyzował” co sie dało i gówno dla tych licznych, co nie zdążyli zostało.

  183. @legat

    Wypowiedź która wywołała pewien niepokój ustrojowy (24 lutego o godz. 14:36) zawierała również taki fragment:

    „…demokratycznie usposobiona (która bierze udział w demokratycznych wyborach w/g zasad określonych w Konstytucji) większość polskiego społeczeństwa…”

    A jeżeli Konstytucja w Artykule 96 mówi, że wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne, a Metoda D’Hondta która jest stosowana do podziału mandatów w systemach wyborczych opartych na proporcjonalnej reprezentacji z listami partyjnymi, jest usankcjonowana jako obowiązująca przez polskiego ustawodawcę to wymóg uzyskania większości głosów wyborach parlamentarnych jest kontrproduktywny.

    Myślę, że jaśniej problemu konieczności uzyskania większości głosów podczas wyborów parlamentarnych odbywających się w Polsce wyjaśnić nie można.
    W razie problemu z prawidłową interpretacją tekstu o pomoc proszę się zgłosić do Pani Namargines.

  184. mag
    24 lutego o godz. 15:17

    Kiedy byłam w Polsce 2 lata temu i rok temu, starałam się rozmawiać z różnymi ludźmi i szukać dla siebie odpowiedzi na pytanie, jak doszło do takiej zmiany. I słyszałam, że wielu nie głosowało, bo nie było na kogo głosować. I muszę szczerze powiedzieć, że gdybym widziała, że np.panom posłom nie chciało się przyjść na obrady, kiedy można bylo Zbyszka wziąć za kołnierz, to też nie mialabym chęci głosować na leni i niechlujów. A pan T. wcale nie chciał być takim wzorem parlamentaryzmu, tylko tak było mu wygodnie.
    ” I wilk syty i owca cała”. I jeśli myślał, że Jarosław Ka to doceni, to okazał się niezmiernie naiwnym politykiem, który przynosi wiecej szkody niż pożytku. Dlatego dla mnie Biedroń ma rację, mówiąc , że teraz jego poparcie może więcej szkodzić niż pomagać. Niech w końcu ludzie zaczną zapominać te stare twarze, kojarzące się bardzo niekorzystnie.Dla mnie winą Tuska jest fakt, że zostawił kraj w takiej sytuacji, że możliwe było przejęcie wladzy, bo ludzie byli niezadowoleni.

    ps. Polska weszłaby tak czy owak do Unii, bo przecież zmienił się generalnie plan Związku Europejskiego. Więc zamiast porozumienia handlowego 8 silnych ekonomicznie państw, wymyślono coś innego. (nie pytając o zgodę obywateli tych państw)
    I tam znalazła się Polska i kraje środkowej Europy, na które płacą od lat maksymalnie opodatkowani obywatele tych 8 państw. ( ale w tych społeczeństwach rodzi się opór, bo ile można płacić i płacić ??)

  185. https://nowyobywatel.pl/2018/04/14/bezdroza-polskiej-prywatyzacji/
    Powszechnie za początek transformacji ustrojowej uważa się rok 1989. Właśnie ukazała się Pana monumentalna praca pt. „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. Przypomina w niej Pan, że większość fundamentalnych przekształceń gospodarczych, jak prywatyzacja, „kuchennymi drzwiami” wprowadzano jeszcze przed formalną zmianą systemu.
    https://wolnemedia.net/1989-przelom-czy-handel-zywym-towarem/

  186. @ act
    >>Ramschelu,
    glowe dam, ze chodzilo ci o Miecia Fogga.
    Miecio Voit, to jeden z najlepszych polskich aktorow np. Matka Joanna od aniolow.
    Obejrzyj to arcydzielo Kawalerowicza.
    Ty chyba mlody jestes. Ale to swietnie, jezeli tak!<<
    Zgadza sie, sorry!!! to Fogg spiewal od czasow Mieszka Pierwszego a Voit byl aktorem. Za dlugo tulam sie po swiecie (zaczalem w osiemdziesiatych) to cos moze mie sie pokickac od czasu do czasu.

  187. Wawrzek ad 15.49,
    wyraźnie napisałeś o „większości” a nie o większości wg d’Hondt’a.
    Ja rozumiem, że należysz do tego lepszego sortu, któremu nikt nie wmówi, że białe jest białe a czarne jest czarne. A ja należę do sortu gorszego dla którego białe nie jest czarne i dla którego większość to nie mniejszość. No, mam takie ułomności wobec kasty lepszego sortu. Powiem Ci więcej. Jestem nawet z tego dumny że wiem, że 3 jest większe od dwóch i wmawianie mi, że tak nie jest, jest kontrproduktywne. „Niech wasza mowa (Wawrzyńcze – dop mój) będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37). a Ty mi tu bajo bongo, ery mery dontowe bajery i takie tam tralalala.
    Nie macie większości i już i mam nadzieję, że się to jasno ujawni 10 maja a jak nie to nieco później. Nawet grizzly Jolka może nie dać rady.

    No taka sytuacja jest.
    Ja tym razem Twój tekst rozumiem i o pomoc nie muszę na razie zabiegać ale się nie będę wahał by z niej skorzystać w razie potrzeby ponieważ nie jestem arogantem i wszystkowiedem w odróżnieniu od innych megalomanów, blogowych w szczególności.

  188. @legat
    Jeżeli ma to dla Ciebie takie znaczenie to degraduję „…większość…” i na miejsce wstawiam „…duża część która – w myśl zapisów Konstytucji RP i ustawy która metodę D’Hondta wybrała jako metodę liczenia głosów – może posiadać moc sprawczą bezwzględnej większości”…

    Lepiej?
    Lepiej być nie może.

  189. basia.n
    24 lutego o godz. 11:44

    Tanaka

    Dzisiejszy felieton Walenciaka o ostatnich wydarzeniach związanych z Banasiem

    Basia, dzięki. jak to mówią na Podhalu, albo pod Ełkiem: tradycyjnie!
    Walenciak co tydzień i co tydzień trafia. 🙂

  190. Ewa-Joanna
    24 lutego o godz. 12:38

    Tanaka, jak masz konto na gmail to po prostu dodaj to do swojego Drive i będziesz miał pod ręką

    Aaaaaa…, to wezmę i zrobię jako rzeczesz. Podzięx!

  191. @basia.n
    24 lutego,g.15:58
    Wolałabym ,żeby ludzie zapomnieli „stare twarze”, ale chyba na to jeszcze za wcześnie. Dotychczasowe próby zaistnienia nowych (Palikot, Kukiz) nie bardzo się powiodły choć oczekiwania były duże. Teraz mamy Biedronia i Hołownię. Życzę im jak najlepiej, bo wnoszą świeży powiew i nie są populistami w stylu pisiaków. Żałuję, że kandydatem lewicy nie został Zandberg, ale on szykuje się na późniejsze „wejście” w znaczącą politykę, mając świadomość, że dziś kandydując na prezydenta, nie miałby szans.
    Póki co (bardzo nie lubię tego rusycyzmu, ale walka z nim jest już daremna) stawiam na Kidawę-Błońską, nie jako na mniejsze zło w porównaniu z Dudą, ale na politycznie doświadczoną, roztropną i zrównoważoną osobę z tzw. klasą, której prezydentura na pewno nie będzie mnie wprawiać w zażenowanie, mówiąc najdelikatniej.

  192. basia.n
    24 lutego o godz. 14:12

    mag
    24 lutego o godz. 13:25

    Myślę, że chyba lepiej nie powoływać się na Tuska który teraz wszystko wie, a jak mógł pogonić wielu złodziei, łacznie z szeregowym posłem i jego wielkim ministrem od sprawiedliwości, to nie zrobił nic.
    Skoro tylko „sklepywał” i nie złapał za hajdawery nikogo (a było kandydatów wielu ) skoro dał rozwijać się złu i poszedł w połowie kadencji, zostawiając wszystko na z góry spalonej pozycji, to powinien zniknąć z pola widzenia i się nie wymądrzać.

    Basia – całkiem się zgadzam, jeno jedną rzecz odwinę z papierka – „mógł pogonić”. No, tak mógł, że nie mógł. A nie mógł, bo jak już paru mądrych ludzi zauważyło i to nie dzisiaj, a przedwczoraj, PO i PiS to nic innego jak tango: trzeba dwojga. Muszą się do siebie lepić i się lepią w bolesnej męce POPiS-u.
    Tusk za wielki bufon i ślepiec, żeby móc. Miał móc, bo tego wymaga stanowisko szefa partii i premiera, wreszcie rząd partii w parlamencie. Ale nie mógł. Jego wina, to go nie usprawiedliwia, ślepcem został z własnej tępej chęci i pychy.
    W dzisiejszym „Przeglądzie” felieton profesora Łagowskiego. Który, w kolejnym ujęciu, przypomina swoją dawną już diagnozę. Cytuję:
    Czytając książkę Radosława Sikorskiego „Polska może być lepsza”, szukałem w niej różnic między PiS-em a PO i jestem rozczarowany, bo godnych uwagi rożnic nie znalazłem.

    Tusk fałszywie oceniał stan spraw w Polsce, bo jako ślepiec i doktryner oraz pyszałkowaty opozycjonista dawno już temu uznał, że zna się na wszystkim, bo się zaliczył do tej grupy, z zaliczenia zaś wynikało ich mniemanie o własnej wszechmądrości.
    Do tego był Tusk strasznym leniem. Czym się sam, bedąc jeszcze wicemarszałkiem Sejmu, często chwalił. I to mu zostało: ślepota, pyszałkowatość i lenistwo to dewastująca umysłowo i degenerująca etycznie kombinacja.
    Dopełnił tym samym, nic z tego nie pojmując, wszystkie warunki niezbędne do zwycistwa Kaczyńskiego.

    Tu jednak uwaga: dał się Kaczynskiemu, jak prawie wszyscy Polacy, wziąć na szantaż, co też było ślepotą, na którą premier nie może sobie pozwolić. Uznał, że musi głaskać po głowce oszusta Kaczyńskiego, który tak strasznie płakał co miesiąc bluzgając na Polaków i odkrywając „prawdę” że oto sam jest współautorem zbrodniczego zamachu na upadłego braciszka oszusta.
    Co miesiąc i codziennie słuchał Donald pisoidów wrzeszczących, że z Putinem zamordował Kaczyńskiego upadłego – i tak był przejęty fałszywą żałobą zamordysty, że cicho siedział. I siedząc cicho, dowiózł Kaczyńskiego do władzy.

    Niech tam sobie Tusk popiera Kidawę-Błońską, albo nie popiera. Oczywiście, jest drastyczna rożnica między Tuskiem i Kaczynskim. To jednak już historia i Tusk się do niczego poważnego w sprawie przyszłości nie nadaje.

  193. @basia.n
    Piszesz, że do UE i tak byśmy weszli. Ale nie zmarnowaliśmy czasu, by na to „zasłużyć”, czyli wchodziliśmy przystosowani do wymogów wspólnoty europejskiej. To teraz, za sprawą rządów Kaczafiego, następuje kompromitująca „cofka”.

  194. @Tanaka
    Podziwialem Palikota za jego odwage nazywania wszystkiego po imieniu. Niestety wyprzedzil epoke.

  195. @Tanaka
    Wpisaliśmy się @basi.n o tej samej porze (g.17:13). Może spróbujesz odnieść się mniej krytycznie do mojego punktu widzenia, bynajmniej nie fanki Tuska, ale i nie osoby upatrującej we wszystkim co się nie powiodło i co złe – winy Tuska

  196. Basiu N., Mag,
    ponieważ debatujecie na temat Donalda Tuska to pozwólcie, że nie powtarzając tego co napisałem i tu i w sąsiedztwie to dodam swą refleksję na temat ostatniej wieści, że Tusk zadeklarował wspieranie kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

    Dla mnie to świetna wiadomość bo wiem, że Tusk egocentryk i intrygant nie pozwalał na to, by komuś udało się go przerosnąć gdy jeszcze był czynnym politykiem w Kraju. Gdy wbrew swym wcześniejszym zapowiedziom jednak Polskę porzucił z powodu swych ambicji to dla mnie jawi się on jako oszukaniec, któremu zaufać mogą tylko głupcy.

    Był kiedyś taki „prymas tysiąclecia”, Wyszyński się nazywał. Gdy poczuł, że już mu niewiele zostało czasu na tym padole zadbał o to, by pokolenia Polaków które go znały nie mogły mieć prymasa, który byłby do niego porównywalny. Wyznaczył więc przed śmiercią swego następcę, wyjątkowego nieudacznika i głupka, który nie miał szans dorośnięcia mu nawet do pięt.
    Tusk zrobił to samo bo odchodząc do Brukseli wyznaczył na swoje miejsce Artemidę, której już przodkowie polowali na dinozaury przy pomocy miotanych ręcznie kamieni. Prezydentem sam nie został choć chciał ale udało mu się tylko rozwinąć dywan „prezydentowi tysiąclecia”.

    No i co teraz?
    Ano wziął się za lans i pomoc kandydatce PO-KO która co tu dużo ukrywać, podobnie jak Artemida, obarczona jest pewnymi deficytami intelektualnymi i polityczną ignorancją. Pokazała np. że dla niej Rada Europy to Rada Europejska. To koszmar jakiś, bo to nie było przejęzyczenie a przejęzycza się też „coiraz”.
    Pewnie Tuskowi by pasowała na Prezydentkę i mam nadzieję, że ją przytopi.
    Dlaczego?
    Otóż jest spore prawdopodobieństwo, że będzie druga tura wyborów i jednym z kandydatów, który przejdzie, będzie Duda niestety.
    Jeśli przeszedłby w towarzystwie Kosiniaka-Kamysza to pewnie wybory by przegrał. Jeśli przejdzie w towarzystwie Kidawy-Błońskiej to nie wiadomo ale raczej z nią wygra, m. in. dzięki „pomocy” Tuska.
    Pozostaje mieć nadzieję, że ta pomoc Tuska zaowocuje tym, że MKB do drugiej rundy nie przejdzie.

  197. mag
    24 lutego o godz. 17:13

    @basia.n
    24 lutego,g.15:58
    Wolałabym ,żeby ludzie zapomnieli „stare twarze”, ale chyba na to jeszcze za wcześnie. Dotychczasowe próby zaistnienia nowych (Palikot, Kukiz) nie bardzo się powiodły choć oczekiwania były duże.

    Już o tym kiedyś wspominałem. Uważam, że Palikotowi sie nie powiodło z dwóch-trzech zasadniczych powodów.

    Po pierwsze, PO z Tuskiem uznała go za zdrajcę, choć było odwrotnie: Palikot walił w to, co niszczyło samą Platformę i teraz jest półżywa. PO, ślepa, usiłowała Palikota zatłuc.

    Po drugie, głowne partie polityczne określane jako „lewica”, „prawica”, „tradycja”, „środek”, „ludowość” już były. A nazwy i skojarzenia zostały zawłaszczone. Palikot miał duży problem ze skojarzeniem się z jakimś mocno brzmiącym filarem polityki. Nie bardzo mógł skopiować „środek”, czy też „liberałów”, czyli PO. Nazwanie się „prawdziwym liberałem” jest słabe i musiałby całą energie poświęcić na walkę z PO, by udowodnić, że to on jest prawdziwy.
    „Ruch Palikota” brzmiał niejasno: jaki ruch? „Twój ruch” brzmiało jeszcze słabiej: twój, czy mój, mój czyli twój? i jaki ten „twój” ruch jest? Można się pogubić. Nie na polskie głowy ten „twój”.

    Po trzecie, Palikot to biznesmen, dosyc znaczny. Chyba się zaciął w biznesmeńskiej perspektywie, a nie uzględnil perspektywy ludności „500-„. Jego liczne ekspetymenty, z gumowymi fallusami, małpkami itp, były jakimiś próbami rozpoznania bojem, ale nie zapewniły mu wystarczającego rozpoznania realności, natomiast przeciwnicy zlepili go z happenerem, ktory w dodatku drwi z kościoła kat. I po początkowym naprawdę dużym sukcesie, rozcienczył się i zostal spuszczony do klozetu. Niestety, bo miał ciekawe pomysły i mial potencjał, czego wyrazem był sukces wyborczy. Ale ma tez poważna zaslugę. Wprowadził Biedronia, wprowadził też ważny element cywlizacyjny: ludzie są równi i nikomu nie wolno grzebać w bieliźnie: LGBT, dzięki Palikotowi i jego dwóm mocnym posłom: Annie Grodzkiej (szkoda, że się nie znalazła w polityce w innej formule, ale widać z dojrzałością jeszcze nie jest dobrze) i właśnie Biedroniowi. A LGBT, pomimo bandyckiego na to plucia, zwlaszcza przez naszych milusińskich wyznawców Jezuska czyli karminowe mniam-mniam czapeczki i sukieneczki masowo sodomickich biskupów, żyje i przeżyje, a biskupi czezną. I dobrze, to też współzasługa Palokota zza kulis.

    Teraz mamy Biedronia i Hołownię. Życzę im jak najlepiej, bo wnoszą świeży powiew i nie są populistami w stylu pisiaków. Żałuję, że kandydatem lewicy nie został Zandberg, ale on szykuje się na późniejsze „wejście” w znaczącą politykę, mając świadomość, że dziś kandydując na prezydenta, nie miałby szans.

    Tak jest, na Zandberga jeszcze za wcześnie, choć ma gadane. W Sejmie Morawieckiego gadaniem rozwalcował na podłodze. Biedroniowi życzę, co do Szymusia Hołowni, to ani to ani sio. Szymuś jest śmieszny, bo otwarty katolik, co jest dosyć groźne bo mydlące oczy podobnym figlarzom hipokrytom katolickim i naiwniakom, a poza tym to on może ładnie coś zaśpiewa. Outsider nie ma szans. Acz lepiej mi sie widzi niż niejaki Duda, ktory jest mrocznym a pączkowo tłustym podkaczyńskim zerem. Tylko mając do wyboru Dudę lub Szymusia, postawię na Szymusia, spluwając komuś na buty.

  198. Ramschel
    24 lutego o godz. 17:19

    @Tanaka
    Podziwialem Palikota za jego odwage nazywania wszystkiego po imieniu. Niestety wyprzedzil epoke.

    Może nie wszystkiego, ale całkiem się zgadzam, że wiele rzeczy po imieniu nazywał. Problem, bodaj w ramach tego co wyżej napisałem był taki, że takie nazywanie było nazbyt trafne i nazbyt skomplikowane zarazem, bo wymagające pewnej odwagi spojrzenia na nazywane rzeczy oraz pewnego poziomu edukacji, by móc ocenić trafność słow Palikota.
    W pewnym więc sensie wyprzedzil epokę, acz w sensie poliycznego umocowania się na scenie politycznej, nie trafił w zdolność pojęcia przekazy przez odbiorców.

  199. mag
    24 lutego o godz. 17:28

    @Tanaka
    Wpisaliśmy się @basi.n o tej samej porze (g.17:13). Może spróbujesz odnieść się mniej krytycznie do mojego punktu widzenia, bynajmniej nie fanki Tuska, ale i nie osoby upatrującej we wszystkim co się nie powiodło i co złe – winy Tuska

    Maguś, ja zdecydowanie i konkretnie, przedstawiając uzasadnienie, krytykuję Tuska. Ale to w ogóle nie znaczy, że uważam iż wszystko jest „winą Tuska”. Win ma wiele, bardzo wiele, o czym wspomniałem wyżej i z piećdziesiąt razy wcześniej, ale ciągle od „bardzo wiele” do „wszystko wina” jest bardzo duża odległość.
    Poza tym, to nie mniej, a nawet bardziej ważne, jakiekolwiek „winy Tuska”, nie zdejmują ani krzty winy z Kaczyńskiego i jego przydupasów. Winien, nierównie więcej niż Tusk czy ktokolwiek spoza świata pisoidyzmu, jest sam Kaczyński, ze swoim mniejszym braciszkiem. Braciszek, jak wiadomo, „poległ” w Smoleńsku, a to „polegnięcie”, czyli łajdackie, spotworniałe kłamstwo, to robota na zamowienie polityczne i moralne niepolegniętego Kaczyńskiego, ktory użył trupa brata do wyrąbania nim drogi do władzy. Walił trupem w ludzkie głowy i wyrąbał co chciał wyrąbać.
    Jest coś potworniejszego?

  200. @Tanaka
    Tez uwazalem, ze walka o wolnosc konopiowania to byly blind shots Jednakze zdarzyl wygarnac tuskomatolom, ze uprawianie samouwielbienia moze sie zakonczyc rzadami PiSdziekcow.

  201. Ramschel
    24 lutego o godz. 18:00

    Właśnie: samouwielbienie. Tuskowi się zdawało, że wszystkie ważne sprawy zostały załatwione wcześniej, nic specjalnego się nie dzieje, jest Unia, miliardy Euro płyną obficie, dobuduje się jeszcze autostradki, mostki, a zwłaszcza stadioniki – i już jest dobrze, nic nie trzeba, ciepła woda w kranie jest, to o co chodzi?

  202. Tanaka 23 lutego o godz. 22:52 Oczywiście ja też rozumiem (współodczuwanie) twórców kultury w Polsce, ale nie wszystkich. Ci z najwyższej półki są cenieni nie tylko w tzw. kręgu kultury europejskiej, są czytelni nawet dla Chińczyków. Mówi się, że ich twórczość posiada cechy uniwersalności. Są jednak różnice i tylko od „zręczności” twórcy zależy, czy zrozumie je „inny”. Nie trawię Gombrowicza nie dlatego, że szydzi z podobno narodowych (?) defektów Polaków. Czy wobec tego jestem polskim nacjonalistą? Nie, ponieważ co najmniej połowa tych kodów kulturowych ściśle polskich jest dla mnie nieczytelna. To mi jednak nie przeszkadza, akceptuję to i ludzi, którym jest to bliskie.
    Teraz raz jeszcze zapytam czym jest, a właściwie czym powinna być telewizja publiczna i czy tak telewizja jest potrzebna w XXI wieku. W Polsce jest organem propagandowym ekipy polityków sprawujących władzę. Wygrali wybory, więc sądzą, że telewizja jest ich i tak to trwa 30 lat. Czym powinna być? Nie wiem, choć zastanawiałem się nad tym, nie potrafię odpowiedzieć. Skoro tak, to chyba jest zbędna, no bo wyobraźmy sobie, że musimy płacić abonament za publiczną prasę (a dlaczego nie ?). Jeszcze tylko osobnicy z mojego pokolenie śledzą wydarzenia w tzw. głównych wydaniach wiadomości. Młodzi ludzi robią to jeśli w ogóle ich to interesuje poprzez internet.
    Co się zaś tyczy urzędu prezydenta, proszę mi podać jeden przykład zadziałania tego urzędu lub nie działania, które w zauważalny sposób wpłynęło na nasze życie szarych obywateli. Ja w każdym razie niczego takiego nie zauważyłem. Poza tym uważam, że jeden osobnik choćby nie wiem jak mądry (taki nam się jeszcze nie zdarzył) nie jest w stanie ogarnąć nawet minimalnej części problemów z jakim boryka się państwo, jego obywatele. Trzeba szukać innych rozwiązań.

  203. Tusk przegrał z mitem zamachu smoleńskiego
    Tanaka
    24 lutego o godz. 17:48

    Mój komentarz
    Tusk został zaskoczony katastrofą smoleńską w kilku aspektach.

    1) Katastrofa smoleńska jako wynik Polnische Wirtschaft, która to PW za rządów Tuska nie była uwzględniana jako jedno ze stale czynnych zagrożeń dla państwa, jako jedna z barier rozwoju powyżej której nie podskoczysz, jak mówi ludowi porzekadło, a na którą trzeba mieć jakiś pomysł, koncepcję, wizję.

    2) Katastrofa smoleńska jako zdarzenie, które zostało natychmiast, gwałtownie, intensywnie wykorzystane do budowy kłamstwa w formie mitu smoleńskiego, który zniszczył częściowo w Polsce rzetelność (tę która była), wzniecił emocje, rozum zastąpił wiarą, rozkruszył świeże zręby polityki, wpuścił kształtowanie się tradycji państwa na ścieżkę kłamstwa, pomówień i szalbierstw.

    Tusk został zbyt łatwo zaskoczony przez Kaczyńskiego w tak wydawałoby się jasnej do interpretacji i trudnej do wykorzystania politycznego sprawie, jak prawda o katastrofie lotniczej.
    Okazało się, że nie w Umęczonej. W Umęczonej nie takie rzeczy jak kłamstwo smoleńskie przechodziły do polityki i były bez skrupułów wykorzystywane przez pazernych, zaciętych ambicjonerów politycznych.

    Tusk tej szczególnej okoliczności nie wziął pod uwagę. Pewnie myślał, że Polska się zmieniła na tyle, stała się nowocześniejsza, prawniejsza, że coś takiego nie ma prawa być odebrane pozytywnie wśród obywateli i zdezaktywował się całkowicie w tej sprawie.
    Był to kolosalny błąd. Tusk nie zauważył, ze ta warstwa nowoczesności i prawości nałożona na Umęczoną jest relatywnie cienka. Pod nią buzują tradycje hajdamcko-konfederacyjno-powstańcze, z których wyrastają kibice (ich stowarzyszenia święcone na Jasnej Górze), kult żołnierzy wyklętych, polityka historyczna PiSu, wsparcie dawane z kręgów KK.

    Nie podjął w zarodku „czynności” w tej sprawie. Kaczyński od razu to wyczuł i zaczął hajdamaczyć. Tym bardziej hajdamaczył im bardziej widział, że Tusk siedzi cicho.

    Dlaczego Tusk nie miał koncepcji aby się temu przeciwstawić, dlaczego okazał się w tym względzie kunktatorem? Z wielu powodów.

    Pierwszy wzgląd, to Tusk został zaskoczony skalą protestu PiSowskiego, oraz błyskawicznym zakorzenieniem się w narodzie, w dużej części narodu przekonania, że w Smoleńsku coś podejrzanego się stało.
    Ta duża część narodu została przerobiona w ciągu powiedzmy dwóch, trzech lat milczenia i nic nie robienia przez Tuska w sprawie kłamstwa smoleńskiego na zwolenników Kaczyńskiego i dodała się w wyborach do jego żelaznego elektoratu robiąc (także z innych względów) te 38 % uprawnionych, którzy zagłosowali na PiS, co razem z d’Hondtem i brakiem wyobraźni lewicy, która jako blok partii nie przekroczyła progu wyborczego 8 % (blok partii w wyborach ma wyższy próg – 8 % niż partia – 5 %), dało większość parlamentarną PiSowi.

    Główny niedostatek Tuska na stanowisku premiera – nie miał wizji jako polityk i w dodatku pokpiwał sobie z tych którzy mają wizję – niech idą do lekarza. Ponadto Tusk głosił fatalną dla polityka sentencję o tym, że rząd co powinien robić, to dbać o ciepłą wodę w kranie.

    Poza tym Tusk był OK.
    Pzdr, TJ

  204. BWTB
    24 lutego o godz. 18:55

    Tanaka 23 lutego o godz. 22:52
    Oczywiście ja też rozumiem (współodczuwanie) twórców kultury w Polsce, ale nie wszystkich. Ci z najwyższej półki są cenieni nie tylko w tzw. kręgu kultury europejskiej, są czytelni nawet dla Chińczyków. Mówi się, że ich twórczość posiada cechy uniwersalności. Są jednak różnice i tylko od „zręczności” twórcy zależy, czy zrozumie je „inny”.

    To, czy coś jest twórcze nie zależy od warunku, że musi być „uniwersalne”. Uniwersalność łatwiej osiągnąć w ramach w miarę jednolitej kultury, gdy język symboli, kodów, impulsów wzbudzających podobne reakcje, emocje, myśli skojarzenia, działa.
    Ale też każda osoba twórcza może sie posługiwać bardzo własnym, trudnym do odczytania nawet przez bardzo bliskie osoby, językiem.
    Część języków twórczości jest naturalnie łatwiejsza do przyjęcia zuniwersalizowanego. To może dotyczyć np. języka dźwięków, muzyki mówiąc szerzej, na jakimś podstawowym jednak poziomie. Gdy bowiem przychodzi do estetyki muzycznej, mogą być poważne problemy z tą uniwersalnością.
    Dosyć uniwersalny wydaje się także rysunek. To silna, bezpośrednia emanacja motooryczna wnętrza umysłu i w rycunku można się posługiwać znakami niemal wszędzie obecnymi: drzewo, kamień, ptak, słońce, ziemia, woda, ryba itd to znaki wszędzie zrozumiałe. Także uniwersalnie da się czytać emocje rysunku, nawet gdy są poddane pewnym regułom, ale one są pewnym standardem zapisu emocji, jak na przykład pismo japońskie czy chińskie. Znaki pisma są rysunkami, a rysynek odpowiada treści.

    Na ile jednak uniwersalna dla jednej kultury jest w odczycie inna kultura? Bywat to mocno trudne, bo jedną kulturę ma się zapisana w głowie, co może zaburzać czytanie innej kultury i prowadzić do uznania jej za gorszą, „prymitywną”. Czy „prymitywiści” w malarstwie byli prymitywni? Z punktu widzenia złozoności warsztatu malarskiego, właściwie tak. Ale z punktu widzenia emanacji twórczej – niekoniecznie, lub jednoznacznie nie, zaś wysublimowany krytyk mający taką sztukę za prymitywną, sam może się okazać prymitywem.

    Nie trawię Gombrowicza nie dlatego, że szydzi z podobno narodowych (?) defektów Polaków. Czy wobec tego jestem polskim nacjonalistą? Nie, ponieważ co najmniej połowa tych kodów kulturowych ściśle polskich jest dla mnie nieczytelna. To mi jednak nie przeszkadza, akceptuję to i ludzi, którym jest to bliskie.

    Cenię Gombrowicza, ale do pewnego stopnia. To nie jest autor dla wszystkich, miedzy innymi właśnie dlatego, że wymaga specyficznego przygotowania, skupienia, czasem męki. Czyli te jego kody są skomplikowane i dosyć hermetyczne. Dla pożeracza kiełbasy i tłustych pączków może być wymiotny. Albo śmiertelnie nudny.

    Teraz raz jeszcze zapytam czym jest, a właściwie czym powinna być telewizja publiczna i czy tak telewizja jest potrzebna w XXI wieku. W Polsce jest organem propagandowym ekipy polityków sprawujących władzę. Wygrali wybory, więc sądzą, że telewizja jest ich i tak to trwa 30 lat. Czym powinna być? Nie wiem, choć zastanawiałem się nad tym, nie potrafię odpowiedzieć. Skoro tak, to chyba jest zbędna, no bo wyobraźmy sobie, że musimy płacić abonament za publiczną prasę (a dlaczego nie ?). Jeszcze tylko osobnicy z mojego pokolenie śledzą wydarzenia w tzw. głównych wydaniach wiadomości. Młodzi ludzi robią to jeśli w ogóle ich to interesuje poprzez internet.

    Tzw. młodzi interesują się czym chcą, czymkolwiek lub niczym. Myślę, że na sens „telewizji publicznej” raczej dobrze jest spojrzeć z perspektywy celów i niedostatkow. A więc: czego brakuje w społeczeństwie, jakie są niedostatki, które może i powinna wypelnić telewizja publiczna, bo inne media nie są od tego ? Edukacja? Kształcenie umiejętności dyskutowania, prowadzenie debat o ważnych sprawach? Łatwy, niedrogi lub darmowy kontakt z cenną i na wysokim poziomie kulturą i sztuką „narodową”, ale i uniwersalną – innych narodów, czy kontynentów? Propozycje jakoś spójne pod względem sensu, wiedzy, wykształcenia, po to właśnie by jak najwięcej ludzi miało podobne wyposażenie umysłowe, kulturowe, co jest narzędziem jakiegoś porozumienia raczej niż nieporozumienia?
    Wspomaganie spójności społecznej, zwracanie uwagi i uwrażliwianie na nierownosci społeczne, indywidualne dramaty i swoisty dialog z odbiorcą by pomóc mu się odnaleźć, coś przemóc, poczuć sie dobrze między innymi ludźmi i w swoim kraju, przełamać bariery kulturowe? Pokazywać jak bogaci wewnętrznie, jak ciekawi, pełni pomysłów i tworczych możliwości są ludzie?
    Konsekwentne pokazywanie osiągnięć współczesnej wiedzi? Rozpraszanie mroków ciemnoty uprzedzeń, lęków, nienawiści?
    Współtworzenie celów, pobudzanie ambicji, podpowiadanie jak można to lub tamto osiągnąć, pokazywanie jak robia to inni z czym się zmagaja i jak sobie radzą?
    Czy dobrym zadaniem dla telewizji publiczej byłaby ambicja, by Polacy stali się ludźmi ciekawymi świata, wykształconymi, o żywych umysłach, twórczych, przekształcający kraj w miejce nowoczesnej gospodarki, o bardzo silnym udziale kapitału ludzkiego, a nie taniej siły roboczej jak dotąd? Moim zdaniem – jednoznacznie tak.
    Sądzę, że wiele takich dziedzin można by wskazać i jest wiele bardzo ważnych rzeczy, których nikt inny niż publiczne medium (nie tylko sama telewizja, ale powiedzmy, telewizja sprzęzona z interenetem i multiaktywnie zwrotną działalnościa samych odbiorców).

    Ale tego nie mamy w Polsce. To oczywiste I oczywiste jest to, że to wielkie zaniechanie i wielka strata. To bardzo źle świadczy o mniemanych elitach, ale i o Polakach w ogóle. To opóźnia, to jest czynnik przegrywania w stosunku do innych.

    Co się zaś tyczy urzędu prezydenta, proszę mi podać jeden przykład zadziałania tego urzędu lub nie działania, które w zauważalny sposób wpłynęło na nasze życie szarych obywateli. Ja w każdym razie niczego takiego nie zauważyłem. Poza tym uważam, że jeden osobnik choćby nie wiem jak mądry (taki nam się jeszcze nie zdarzył) nie jest w stanie ogarnąć nawet minimalnej części problemów z jakim boryka się państwo, jego obywatele. Trzeba szukać innych rozwiązań.

    Jakich rozwiązań trzeba szukać i jak to robić?
    W obecnym stanie rzeczy, szukanie rozwiązań skończy się zanim się zacznie. Widać to po polskiej chorobie: władza państwowo polityczna niczego nie szuka poza trickiem na wieczną przemoc opakowaną w „demokrację” by móc okradać innych. Wyłącznie w tym rzecz, dlateg Lichocka pokazała paluszek „pierdolcie się”, bo dwa miliardy na partyjną telewizję to po kilkaset tysięcy złotych rocznie i więcej dla tzw. menedżerów , bandę tzw. dziennikarzy oraz jeszcze większą bandę śliskich ogórków. A to przykład tylko telewizji. Wszystkie spółki skarbu pąństwa, polowa spółek komunalnych, wszelkie mnistrerstwa i jednostki organizacyjne zależne od rządu i partii, wojsko, policja, służby oraz kościoł kat z biskupami jako tłusty pąk mazany w marmeladzie deprawacji moralnej na czele oraz zależne indywidualne kariery – wymagają zorganizowanej państwowej kradzieży.

    Żadne próby rozwiązania nic obecnie nie dadzą. Każde otwarcie w dobrej wierze, by cos poważnie poprawić, na przykład na zmianę konstytucji natycmiast skończy sie jej takim zmienieniem, że już się w lustrze przestaniemy poznawać.

    W zauważalny sposób na życie obywateli wpłynął Aleksander Kwaśniewski. To, że miał najwyższą i najtrwalszą popularność wśród tychże, nieosiągalna zapewne bardzo długo jeszcze dla innych dobrze o tym zaświadcza. Nie musieliśmy się go wstydzić na świecie, umiał nieźle gadac po angielsku, choć nie był orłem, ale nie to jest najważniejsze. Gadał bowiem rzeczy sensowne, był otwarty, ciekawy, aktywny. W kraju gadal zrozumiale dla prostego obywatela i dla bardziej skomplikowanego także. Był głownym motorem przygotowania nowej konstytucji, był twarzą Polski wobec NATO i twarza wobec Unii Europejskiej. Nikogo nie obrzydzał, a przeciwnie – zaciekawial i był pożądanym mówcą i spikerem na wielu międzynarodowych konferencjach i debatach o ważnych sprawach Polski i świata.
    Strzegł konstytucji, co oczywiste,skoro był jej jednym z rodziców. Nie poniżał, nie dzielił, nie był nienawistnikiem i był właściwym parnerem do kohabitacji z rządami innych opcji.
    I jeszcze taka rzecz, nie mniej ważna: tworzył ze swoją żona naturalny, bez picu i partnerski związek. Polacy czuli bez pudła, że Jolanta Kwaśniewska nie jest „paprotką” męża-prezydenta, a realną, niezależną i jednocześnie klasową partnerką. Żona Wałęsy prawie nie istniała, żona Komorowskiego prawie nie istniała, żona Lecha Kaczyńskiego też prawie nie istniała, choć kilka razy, w ważnych chwilach stać ja było na własne zdanie ktore publicznie wypwiedziała. Żona Dudy nie istnieje inaczej jako obiekt monotonnych komentarzy co do sukienek, żakiecikow, pantofelków czy spinek.

    Czy ktoryś z innych prezydentów choćby się zbliżył do jego dorobku?

  205. Antonius,
    jak tu jeszcze zaglądasz to właśnie „Players Championship” się zaczął.

  206. legat
    24 lutego o godz. 21:53

    Williams – Selby 🙂

  207. @Tanaka
    24 lutego o godz. 21:37
    „Czy ktoryś z innych prezydentów choćby się zbliżył do jego dorobku?”
    ………………………………………..
    NIKT.
    Świetna laurka dla „Kwacha”. Podzielam Twoje zdanie i skromnie przypomnę, że zaraz ktoś wyskoczy o jego skłonności do napojów wyskokowych, azaliż.
    A poza „konkursem” wspomnę:
    o wysokiej kulturze osobistej i służbowej gen. W. Jaruzelskiego. Też prezydenta.
    Był wysokiej klasy żołnierzem/oficerem/generałem i intelektualistą, a jednocześnie wyjątkowo skromnym człowiekiem, o wysokiej wymagalności wobec samego siebie, na najwyższych stanowiskach/urzędach w Polsce. Posiadał w pewnym czasie pełnię władzy absolutnej i oddał ją pod skutecznym naciskiem terroru ekonomicznego i rozkładu wewnętrznego społeczeństwa. Co się na to złożyło, można przeczytać w książkach prof. J. Tittenbruna.

  208. Optymatyk
    24 lutego o godz. 22:53

    @Tanaka
    24 lutego o godz. 21:37
    „Czy ktoryś z innych prezydentów choćby się zbliżył do jego dorobku?”
    ………………………………………..
    NIKT.
    Świetna laurka dla „Kwacha”. Podzielam Twoje zdanie i skromnie przypomnę, że zaraz ktoś wyskoczy o jego skłonności do napojów wyskokowych, azaliż.

    To nie tyle laurka, bo takie są lukrowaniem a nie przedstawianiem, natomiast co do skłonności „Kwacha” do wyskokowych płynów, to rzecz była razy kilka wyjaśniana.
    1. Prezydent nie jest absolutnym abstynentem. No i dobrze.
    2. Niejaki Flaszka Głódź, wyznawca bratania się, bratał się z prezydentem za pomocą swojej fachowości zawodowej: lampki koniaku. Kwach na biskupa nie jest tak odporny jak prof. Hartman, więc despektu jego fioletowemu kinolowi nie zrobił przy ludziach państwowych. Lampka do społki z męczącym programem kulturalno-oświatowym oraz wysoką temperaturą zapewniła lekką niestabilność prezydencką.
    3. Prezydentura „Kwacha” w żadnej mierze nie stała na niestabilności lampkowej, a na czymś zupełnie innym, o czym było wspomniane. To zamyka kwestię lampki Kwaśniewskiego, a otwiera kwestię Głódzia, która powinna była być otwarta 25 lat temu, a nie była i to nie przez Kwaśniewskiego, a kompanię zwartych zdrowotnie biskupów pt. episkopat, z udziałem Lolka kremówkowego i Zdziwisza jego.

  209. Zawsze uważałam, że byli politycy włażący z pouczeniami do polityki dnia dzisiejszego są śmieszni i niestosowni i nie przynoszą pożytku tylko przypominają wszystkie potknięcia.
    Tusk to kamień młyński dla Kidawy-Błońskiej.

  210. Ewa-Joanna
    24 lutego o godz. 23:12

    Za czasów bodaj Palikota, Kwaśniewski się przymierzał do swego rodzaju „grupy wsparcia” dla szeroko pojętego spektrum lewo-środkowego, ale to nie miało poważnych szans na powodzenie, więc się z tego dosyć szybko wycofał. I dobrze zrobił.
    Pozostaje jako jasny punkt w polityczm tle, zachował powagę i autorytet, zaś rozbierana na części prowokacja jaką mu urządził już lata temu zawzięty w nienawiści Kaczyński za pomocą Kamińskiego, Wąsika i „agenta Tomka”, by go wmazać go w „układ” przez willę w Kazimierzu kupioną rzekomo na słupa i za rzekomo nielegalne pieniądze tym mocniej przemawia na korzyść Kwaśniewskiego i tym bardziej pokazuje degrengolagę spotworniałego Kaczyńskiego i jego rzeczywistego układu.

  211. Tanaka,
    tak naprawdę to o finansach Kwaśniewskiego nie wiadomo wiele i nie będzie wiadomo. Był na służbie u Pińczuka, zięcia Kućmy, u Deripaski, najpierw oligarchy ukraińskiego a potem putinowskiego, też u poznanego szeroko ostatnio Viatcheslava Moshe Kantora, przyjaciela Putina a także był dyrektorem u poznanej w związku z „impiczmentem” Trumpa „Burisma Holding” w której dyrektorami byli też Hunter Biden o śledztwo wobec którego upominal się Trump u komika Zeleńskiego. To tylko część jego aktywności prywatnej.

  212. Ewa-Joanna
    24 lutego o godz. 23:12

    …a Kidawa to kamień młyński dla Platformy?

  213. @legat
    24 lutego o godz. 23:56
    Ale czy aktywności prezydenckiej? I czy przed czy po?

  214. Ewo-Joanno,
    no po, tak że wszyscy mu mogą skoczyć. Ja nie mam do tego żadnych „ale”. Chodzi tylko o to, czy Mariusz Kamiński mający fobię na tle Kwaśniewskiego miał uzasadnione przesłanki by go inwigilować w związku z jakimiś interesami prowadzonymi rzekomo „na słupy” (tak jak szkolił już nie pamiętam kogo w „Sowie i Przyjaciołach” niejaki Morawiecki zwany Pinokiem, w czasach gdy był doradcą Tuska).

  215. @Szary Kot
    25 lutego o godz. 0:05
    …a Kidawa to kamień młyński dla Platformy?
    A czyż Platformie potrzeba jakiegoś kamienia? Już i tak prawie zatopiona.

  216. Tanaka
    24 lutego o godz. 21:37

    Każde otwarcie w dobrej wierze, by cos poważnie poprawić, na przykład na zmianę konstytucji natychmiast skończy sie jej takim zmienieniem, że już się w lustrze przestaniemy poznawać.

    Sprzątanie po Pisie będzie zapewne okazją do „otwarcia” z powodu rozmiaru roboty. Wtedy poznamy prawdę o narodzie jeszcze dogłębniej i raz na zawsze?

  217. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 0:17

    W sumie czort z Platformą jako taką, tylko Polski szkoda.

  218. …a właściwie to ludzi, którzy tam mieszkają.

  219. @legat
    25 lutego o godz. 0:16
    Jak po to nie ma sprawy. 90% polityków światowych ma jakieś „po” w różnych biznesach nie zawsze czystych, większość ląduje w jakichś spółkach ostatecznie jako wykładowcy czegoś. Czasem dla nazwiska czasem dla koneksji a czasem dla wiedzy.

  220. @Szary Kot
    25 lutego o godz. 0:20
    Ludzi szkoda. Ale to ludzie wybierają tak jak wybierają.
    Myślę, że rozsądnym opozycji ( w szerokim znaczeniu) byłoby poszukanie odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie nie chodzą na wybory i jak ich do pójścia zachęcić. Tu leży ten pies.

  221. Szary Kot
    25 lutego o godz. 0:18

    Sprzątanie po pisoidach będzie niekonsekwentne. Do konsekwentności potrzeba zimnych oprychów, by sprzątnęli zimnych oprychów. Te oprychy muszą być lepsze od tamtych, a jednocześnie kontrolowalne i niezamienialne na tamtych oprychów.

    Ale nie tylko ich trzeba. Trzeba bowiem jasnego rozumienia istoty rzeczy – bo to racja państwa – czego nie chciały pojąć cwaniące rozumki, które nie dopuściły do postawienia dawno juz temu i po wiele razy rożnych oprychów.
    Na przykład gdy Wałęsa z Milczanowskim uwalili za pomocą fałszywego oskarżenia premiera Oleksego robiąc z niego ruskiego agenta.
    Gdy oprychy Kaczyńskiego I doprowadziły do śmierci Barbary Blidy. Gdy oprychy Kaczyńskiego I zmontowały prowokację przeciw Lepperowi. I tak dalej.
    Nierozliczone oprychy Kaczyńskiego hulają teraz bez żadnych ograniczeń. na to pozwoliły te cwaniące, niskie rozumki.
    Oprychy Kaczyńskiego II też muszą stanąć przed Trybunałem Stanu. Staną?

  222. Tanaka
    25 lutego o godz. 0:27

    Człowiek się całe życie uczy i niewiele mądrzejszy idzie do piachu. Pamiętam – choć byłem młodziak – sprawę Oleksego i wiem, że rozumiałem tylko część jej wymiaru – dla jasności, niezbyt wierzyłem w winię Oleksego, ale zakładałem, że sprawę nie tylko powinien, ale i może wyjaśnić sąd. Jak widać, nie rozumiałem całej oprychowatości tego oskarżenia – że sąd już w niczym nie pomoże, choćby najmądrzejszy i najsprawiedliwszy spadł z nieba, oraz że sąd nie spada z nieba. Teraz rosną następni, którzy tego nie wiedzą, a i wskutek ogólnego ogłupiania coraz mniejsze szanse mają się dowiedzieć, zanim poczują na własnej d… Z bagna można się wyciągnąć, jak wiadomo, za włosy, ale to boli i trwa dłużej niż u barona Münchhausena. Polacy trochę ciągnęli, ale bolało, więc przestali. Po Pisie trzeba będzie ciągnąć mocniej. Albo wcale.

  223. @tejot 24 lutego o godz. 19:19
    Pod nią buzują tradycje hajdamcko-konfederacyjno-powstańcze, z których wyrastają kibice (ich stowarzyszenia święcone na Jasnej Górze), kult żołnierzy wyklętych, polityka historyczna PiSu, wsparcie dawane z kręgów KK.

    Ależ ty grzeczny jesteś i jakże dyplomatycznego języka używasz.
    Chamy, gnidy, złodzieje, oszuści, cwaniacy, kurwy, donosiciele, sprzedawczyki, itp.
    To jest właściwy język do opisywania tych ludzi.

    Część tych cech usprawiedliwiam parszywą historią od niepoliczalnych pokoleń gnębiącą lokalne (powiedzmy, że polskie) chłopstwo, ogólnie – biedotę. Ciężko zachować (powiedzmy, że urodzeniową) niewinność i honorowe podejście do tzw. „życia” wtedy, gdy to życie nie robi niczego innego tylko cię wali w zęby.

  224. Mój ulubiony przykład, wiem, wiem, powtarzam się. Jakiś czas temu zacząłem kolekcjonować groszaki wydawane mi w sklepie. Znaczy się nie szukam po numizmatycznych giełdach, po jakichś specjalistycznych sklepach czy na eBay. Ot, sprawdzam datę emisji monety wybitą na niej i odkładam sobie te starsze.

    Cencik z 1936 jak na razie jest najstarszy. Zaraz za nim kilka z 1939 i 1940. Jeszcze jeden z 1944. Kilkanaście z lat 50-tych i cała masa z 60-tych. Pewnie z kilogram tych z lat 70-tych.

    Podkreślam,- zebrane z tzw. „normalnego obiegu”. Czyli walające się po kieszeniach.

    Pytanko do mieszkańców Polski: od roku 1936-go ile było wymian pieniędzy, z tej czy innej przyczyny, okupacyjnej czy dewaluacyjnej, na terytorium umownie nazywanym „dzisiejszą Polską”?

    Jaki wpływ na przekonanie mieszkańca tego obszaru o stabilności organów państwa, banków, w tym państwowych, o pożytkach płynących z inwestowania, z oszczędzania, z planowania na wiele lat w przyszłość, miały wielokrotne rewolucje monetarne?

    A taki Ameryklanin w roku 2020 płaci dokładnie tym samym pieniążkiem za swoje piwko czy papieroski czy benzynę jakim płacił jego dziadek.

    To o czym my tu mówimy? Nie dziwota, że mieszkaniec Polski ma mentalność bardziej podobną do tego „Ruska” z dowcipu o tym, co by zrobił gdyby wygrał na loterii milion rubli?
    (Odp.: Kupił 100 litrów wódki a resztę pieniędzy zakopał i uciekł.)
    Może ktoś zna ten dowcip i będzie umiał jego wcześniejszą treść lepiej ode mnie przypomnieć.

    Na firmowym pikniku w pewien letni dzionek, na parking przed budynkiem firmy przyjechali hobbyści od zabytkowych samochodów. Firma samochodowa, więc nie dziwota, że dużo facetów bawi się w restaurowanie starych i z jakiegoś powodu drogich dla nich autek.

    Kolega przyjechał Fordem T, teraz już nie pamiętam z którego dokładnie roku, w każdym razie były to lata 20-te. Autko jak najbardziej na chodzie, oglądaliśmy, podziwialiśmy. Razem z dokumentami jego dziadka. Czyli w tej samej rodzinie od ponad 100 lat. Ile w Polsce jest takich rodzin, w których wnuk może jeździć pojazdem swojego dziadka?
    O czym my tu mówimy? Że Amerykanie nie mają historii? Taak? Polacy za to mają. Wawel i Auschwitz. W obu miejscach byli raz w życiu.

  225. od prawie 100 lat – miało być

  226. @BWTB 24 lutego o godz. 18:55

    Co się zaś tyczy urzędu prezydenta, proszę mi podać jeden przykład zadziałania tego urzędu lub nie działania, które w zauważalny sposób wpłynęło na nasze życie szarych obywateli.

    Tak z ciekawości; wolałbyś amerykańskie uprawnienia prezydenta? Szczególnie po poglądowej lekcji Trumpa jak używać tych uprawnień?
    A jeszcze jest bardzo duże ryzyko jego drugiej kadencji…

  227. @zza kałuży
    25 lutego o godz. 5:25
    W polskiej rzeczywistości ten prezydent to taki kwiatek do długopisu.

  228. @zza kałuży
    25 lutego o godz. 5:14
    Ale przez te 100 lat nikt im czołgami po podwórkach nie ganiał tam i z powrotem.

  229. @zza kałuży
    25 lutego o godz. 5:08

    Czym się różni USA od Polski na przykład?
    Można by na ten temat wygłosić długi wykład,
    Ale ograniczę się do spostrzeżeń zgoła niewinnych:
    Polska łupi głównie swoich, a USA głównie innych.
    I trzeba chyba być pokręconym od stóp, aż po samą głowę,
    By dumnie zwać je z tego powodu „mocarstwem światowym”.

  230. Szary Kot
    25 lutego o godz. 1:27

    Tanaka
    25 lutego o godz. 0:27

    Człowiek się całe życie uczy i niewiele mądrzejszy idzie do piachu. Pamiętam – choć byłem młodziak – sprawę Oleksego i wiem, że rozumiałem tylko część jej wymiaru – dla jasności, niezbyt wierzyłem w winię Oleksego, ale zakładałem, że sprawę nie tylko powinien, ale i może wyjaśnić sąd.

    Oleksego przeprosił publicznie, w Sejmie, marszałek-senior Aleksander Małachowski. Jednak ze ściśle najjaśniejszych postaci opozycji, i publicznych postaci w najszerszym sensie. Za te przeprosiny został opluty przez tzw. kolegów-opozycjonistów. Już wtedy nieźle gorzało piekło polskiej nienawiści, głównie wśród tej ślicznej opozycji, czyli państwowotwórczych sił Wolności, Niepodległości i Moralności Narodu Katolików. Kaczyński, ale i cała zgraja innych zbawców ojczyzny tęgo się już szkoliła do późniejszych działań na pełną skalę.
    Kościół kat – zawodowy i celebrycko płatny monopolista od moralności publicznej – siedział cicho, a po cichu popierał opluwaczy Małachowskiego, bo Małachowski miał wiele bardzo krytycznych słów dla kościoła kat. Zresztą kościół nie miał wstrętu do plucia na komucha, choć komuch karmił naiwnie biskupów i się do niego łasił. Kto się naiwnie przytula, musi dostać od kościoła w ryj.

    Małachowski czuwał nad stworzeniem „białej księgi” w sprawie publicznego pomówienia Oleksego. Nic jednak nie zrobiono, by Wałęsa z Milczanowskim odpowiedzieli za swoje haniebne i już wtedy rozwalające ledwie raczkującą w nowej wersji państwowość czyny.

    W sprawie śmierci Barbary Blidy powstała kolejna księga pokazująca jak pisoidy z Ziobrą działały by ją zniszczyć. Powstania księgi w tej sprawie dopilnował Ryszard Kalisz. Ale gdy przyszło do głosowania nad postawieniem sprawców przed TS, śliczni posłowie PO zrobili co trzeba, by nikt nie odpowiedział za śmierć Barbary Blidy.
    Ta ohydna nieodpowiedzialność, moralna degrengolada, upewniły Kaczyńskiego z resztą jego pisoidów, że nie ma bata. Mamy to, czego chcieliśmy, a w sporej mierze zawdzięczamy to platformersom z Tuskiem.

  231. zza kałuży
    25 lutego o godz. 3:52

    @tejot 24 lutego o godz. 19:19
    „Pod nią buzują tradycje hajdamcko-konfederacyjno-powstańcze, z których wyrastają kibice (ich stowarzyszenia święcone na Jasnej Górze), kult żołnierzy wyklętych, polityka historyczna PiSu, wsparcie dawane z kręgów KK.”

    Ależ ty grzeczny jesteś i jakże dyplomatycznego języka używasz.
    Chamy, gnidy, złodzieje, oszuści, cwaniacy, kurwy, donosiciele, sprzedawczyki, itp.
    To jest właściwy język do opisywania tych ludzi.

    Tak jest, ale co robią w tym niemiłym zestawieniu calkiem porządne panie z miłej branży usług bezpośrednich dla ludności katolickiej?

  232. zza kałuży
    25 lutego o godz. 5:08

    Kolega przyjechał Fordem T, teraz już nie pamiętam z którego dokładnie roku, w każdym razie były to lata 20-te. Autko jak najbardziej na chodzie, oglądaliśmy, podziwialiśmy. Razem z dokumentami jego dziadka. Czyli w tej samej rodzinie od ponad 100 lat. Ile w Polsce jest takich rodzin, w których wnuk może jeździć pojazdem swojego dziadka?

    Bardzo słuszne pytanie. W tak słusznej sytuacji należy zauważyć, że auta lubią podrożować po prostej i gładkiej drodze znacznie bardziej niż przez bagna, lasy i wykroty.
    Podróżujący przez Polskę przedzaborczą, a więc dumną i szlachetną oraz pełną szabel, niejeden obcokrajowiec, weźmy taki Francuz czy szkop, zwłaszcza podróżując w towarzystwie damy, doznawał ciężkich przeżyć pokrewnych podróżom w dyliżansie przez Amazonię.
    Ze zrozumiałych powodów damy miewały nieco silniejsze przeżycia niż panowie, stąd też zdarzalo się że one zapisywały to w kronikach podróży do dzikiego kraju.
    Przedwojenna Polska zaś wyglądała pod względem drogowym tak, ze od Warszawy wychodziło kilka szos na jakieś 30-40 kilometrów w postaci drogi bitej, a dalej nieco kocich łbow i za chwilę i tego koniec, czyli jazda po glebie takiej, jakiej jej się podobało akurat być.
    Podobnie, acz w jeszcze mniejszym zasięgu dotyczyło to kilku innych ośrodków cywilizacji miejskiej: Lwowa, Wilna i czegoś może jeszcze.
    W tej sytuacji krajobrazowej, oprócz możliwości nabywczych ludności (prawie 90% gospodarki to była gospodarka autarkiczna, wsobna), nie ma podstaw do porównania świata nad Wisłą ze światem nad Potomakiem. Inne planety.

  233. @ Tanaka 8:05

    zza kałuży
    25 lutego o godz. 3:52

    @tejot 24 lutego o godz. 19:19
    „Pod nią buzują tradycje hajdamcko-konfederacyjno-powstańcze, z których wyrastają kibice (ich stowarzyszenia święcone na Jasnej Górze), kult żołnierzy wyklętych, polityka historyczna PiSu, wsparcie dawane z kręgów KK.”

    Ależ ty grzeczny jesteś i jakże dyplomatycznego języka używasz.
    Chamy, gnidy, złodzieje, oszuści, cwaniacy, kurwy, donosiciele, sprzedawczyki, itp.
    To jest właściwy język do opisywania tych ludzi.

    Tak jest, ale co robią w tym niemiłym zestawieniu calkiem porządne panie z miłej branży usług bezpośrednich dla ludności katolickiej?

    Być może wyjaśnienie jest bardzo proste. Jak mawiają starożytni Rosjanie: Prostytutka to zawód, kurwa – charakter. I może to miał na myśli @zza kałuży.

  234. Bite i szutrowe drogi w USA zaczęły otrzymywać porządną nawierzchnię dopiero po 1916 roku ( Federal-Aid Road Act 1916). Dwupasmowe szosy (Interstate) planowane w latach 20. miały zacząć powstawać po 1935, kiedy w Millers Act zagwarantowano ich finansowanie, a Roosevelt przeprowadził przez Kongres swój Federal-Aid Highway Act of 1938.
    Przyszła jednak wojna światowa i ważniejsze sprawy. Wojna się skończyła, ruch drogowy rósł, szosy coraz ciaśniejsze i coraz bardziej zużyte, plany budowy autostrad rosły na papierze, ale polityka im nie sprzyjała przyznając zbyt niskie fundusze, do tego znowu wojna – koreańska.
    Zmieniło się dopiero po 1953, kiedy władzę objął Eisenhower, the Hero of the Highways…

  235. @legat 14:25

    Słówek kilka.
    Gdybyż ci wszyscy, których tak w oczy kole te marne 200 tysiów w materacu u Banasia czytali w młodości, albo nie zapominali tego, co przeczytali. Jest otóż w Hrabim Monte Christo Dumasa taka smaczna scenka, kiedy do bankiera Danglarsa przychodzi tytułowy bohater powieści otworzyć sobie, jak byśmy to dzisiaj nazwali: linię kredytową. Bankier chcąc wykazać się swoją zasobnością powiada. Cytuję z niczego, czyli z głowy: Zażądaj pan choćby miliona. Na co hrabia: Eee, panie, a cóż bym ja miał zrobić z milionem. I wyciąga przy tym pugilaresik, w którym tkwią dwa bony po 5 milionów każdy.

    Francja 20 lat po Napoleonie.

  236. @Tobermory
    25 lutego o godz. 9:04
    Czytałam w jakimś kryminale, że tzw. interstates powstały w czasie zimniej wojny na potrzeby wojska.

  237. @zza kałuży

    To piękne, co napisałeś o facecie, który przyjechał Fordem T z lat 20. ubieglego wieku. Tylko związek z sytuacją naszego kraju akurat pod tym względem jest trochę mało trafiony. Pomijając to, że i w Polsce znalazłoby się sporo pasjonatów motoryzacji sprzed kilku dziesiątek lat. Więc przy zachowaniu stosownych proporcji. Ile tych Fordów Ameryka wyprodukowała? 10 milionów? Więcej? A ile z nich się zachowało w Ameryce? Statystycznie pewnie nieistotne. Więc przypadek, który opisujesz z takim podziwem należałoby raczej potraktować jako swoisty ewenement, podobnie jak jeszcze jeżdżące w Polsce stare Warszawy czy Syrenki. Takich pasjonatów, którzy z czułością i pietyzmem odnawiają zabytki samochodowe w żadnym kraju nie brakuje. Wystarczy popatrzeć na relacje z ich zlotów.

    PS.
    „Jeżdżace”. Ze mnie optymista. One, pewnie podobnie jak ten Ford T, są wyciągane z garażu raz w roku (a może i rzadziej) z takich właśnie okazji.

  238. paradox57
    25 lutego o godz. 9:58

    Ile tych Fordów Ameryka wyprodukowała? 10 milionów? Więcej?

    To można bez trudu znaleźć, przy czym rozumiem, że nie tylko o Fordach T mówimy, ale po prostu o poziomie motoryzacji.
    To sobie zerknijmy, jak ten poziom motoryzacji w konkretnym czasie wyglądał w Polsce a jak – w Europie.

    W 1938 r. na tysiąc mieszkańców przypadało w Polsce 10 samochodów, podczas gdy w Anglii i we Francji ponad 500, w Szwecji – 305, w Niemczech – 251, we Włoszech – 100, w Czechosłowacji – 69.

    Widać dlaczego Polak rechocze z Pepika: Pepik posiada w roku 1938 siedem samochodów, a Polak – jeden. W dodatku – skodę. A Pepik nie posiada poloneza ani nawet syrenki.
    Pepik posiada jakichś dwóch biskupów, a Polak ze 150 plus Lolka, ktory wystarcza za 1000 biskupów i 1000 kotletów. A Pepik nie ma nawet kremówki wadowickiej.
    I dlatego Polska i jej Trójmorze. O boże!

  239. @Tanaka 10:12
    Oj tak. Byliśmy tam gdzie byliśmy, mimo tych wszystkich rojeń o potędze. Potęgą głównie byliśmy w dziedzinie guzika, którego mieliśmy nie oddać. Niemniej jednak złożyło się na to trochę uwrunkowań i wewnętrznych, i zewnętrznych.

  240. @Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 9:39

    Tak, obok podkręcenia koniunktury i poprawy połączeń między stanami, wpływ kompleksu militarnego był na pewno jednym z motywów amerykańskiego programu autostradowego. Eisenhower już od 1919 roku, kiedy na zlecenie armii kontrolował sieć połączeń drogowych w USA, uważał rozbudowę infrastruktury drogowej za jedną z ważniejszych spraw w polityce.
    Kiedy w czasach Clintona podróżowałem po USA (from coast to coast) natrafiłem na całe mnóstwo zaniedbanych szos i bitych dróg gruntowych, po których jechało się jak po tarze do prania (washboard road) o nawierzchni jak blacha falista, na odcinkach po 100 i więcej km.

  241. paradox57
    25 lutego o godz. 10:23

    Tak jest! W związku z tym, pomiędzy rokiem 1913 a 1938 poziom produkcji na 1 mieszkańca spadł o 18%.
    W tej sytuacji zdaje się, że chodzi o pół guzika, a nie cały guzik, ktory okazał się guzikiem.

  242. Jak byłem w Nowej Zelandii, to tam, w mieście Napier, zniszczonym w 1933 roku przez silne trzęsienie ziemi i odbudowanym w stylu Art déco, odbywał się doroczny festiwal, na który mieszkańcy przebierają się w stroje z epoki sprzed trzęsienia, urządzają tradycyjny piknik i odbywa się wielki korowód samochodów z początków zeszłego wieku.
    Nigdy nie widziałem w jednym miejscu tylu starych automobili na chodzie, ale potem się okazało, że część z nich wraca do domu na lawetach, na których też przybyła.

  243. Tanaka 24 lutego o godz. 21:37 Po przeczytaniu komentarza na temat roli jaką powinna wypełniać telewizja publiczna, zdania nie zmieniam. Nie dlatego, że tej roli nie wypełnia, ale dlatego, że nie mam przekonania do takiej roli. Od kształcenia, formowania młodego człowieka jest szkoła publiczna (z naciskiem na to słowo), który będzie potrafił wybrać. Co wybrać? Aaaa, właśnie, to zależy od edukacji publicznej. I wcale mi się nie marzy, żeby wszyscy wybierali to samo.
    Tak na marginesie zasygnalizuję, że wkrótce może się okazać, że słowo drukowane straci na swoim znaczeniu. Telewizja jest stosunkowo nowym wynalazkiem w porównaniu do opowiadania pismem. Wydaje się to moje dumanie dziwactwem, a przecież jeden z największych filozofów niczego nie napisał. Może tylko chwilowo przegrał z pismem?
    Prezydent Kwaśniewski wielkim był? Wiem jakie zmiany zachodziły w Polsce podczas jego dwóch kadencji i przyznaję, ma w tych przemianach swoje zasługi. Dziwi mnie, że nie skomentowałeś jego zasług w klerykalizacji Polski. Czyżbyś zapomniał, że Olek podpisał konkordat? Nie będę się tu znęcał nad nim, ale wszyscy wiemy, co owa umowa dała polskiemu państwu, obywatelowi.
    Za jego kadencji Polska dryfowała w stronę rządów oligarchicznych. Dowodziła tego prof. Jadwiga Staniszkis, z którą delikatnie mówiąc, prawie nigdy się nie zgadzałem. Tu miała rację. Blatowanie się władzy K z dwoma innymi panami K było aż nadto widoczne. Całe szczęście, że uciął te spotkania Rywin u Michnika. Ironią losu jest, że Rywin zamiast dostać nagrodę, dostał się do więzienia.
    Co się zaś tyczy prezydenckich małżonek, muszę po raz któryś się z Tobą nie zgodzić. Dla mnie naprawdę interesującą osobą była i jest Pani Danuta, żona Lecha. Innych nie mam odwagi oceniać, ponieważ okazuje się, że niektóry panie nieźle gryzą.
    Pozdrawiam

  244. @Tanaka 10:34

    Widać, wzrost dochodu narodowego nie nadążał za demografią. Ta rosła znacznie szybciej.

  245. Co dalej – wizja, plan działania, program
    zza kałuży
    25 lutego o godz. 3:52
    @tejot 24 lutego o godz. 19:19
    Pod nią buzują tradycje hajdamcko-konfederacyjno-powstańcze, z których wyrastają kibice (ich stowarzyszenia święcone na Jasnej Górze), kult żołnierzy wyklętych, polityka historyczna PiSu, wsparcie dawane z kręgów KK.

    Ależ ty grzeczny jesteś i jakże dyplomatycznego języka używasz.
    Chamy, gnidy, złodzieje, oszuści, cwaniacy, kurwy, donosiciele, sprzedawczyki, itp.
    To jest właściwy język do opisywania tych ludzi.

    Część tych cech usprawiedliwiam parszywą historią od niepoliczalnych pokoleń gnębiącą lokalne (powiedzmy, że polskie) chłopstwo, ogólnie – biedotę. Ciężko zachować (powiedzmy, że urodzeniową) niewinność i honorowe podejście do tzw. „życia” wtedy, gdy to życie nie robi niczego innego tylko cię wali w zęby.

    Mój komentarz
    Zza kałuży, to bardzo mi przypomina powiedzenie Piłsudskiego o rodakach i nie jest ważne, czy on to wypowiedział dokładnie tak jak to weszło do obiegu. Skoro weszło do obiegu, to jakieś konotacje zawiera.
    \
    Ale ja nie o tym chciałem. Tu w dyskusji podnoszony jest wątek – co będzie po, ile da się naprawić i jak, czy to będzie całość czy część.

    Trochę amatorskiej propedeutyki

    Pierwsza sprawa, to cel, wizja w sensie jaki stan chcemy osiągnąć oraz co należy zmienić. Co jest realne, co będzie do zrobienia w rozsądnym terminie. Co, jakie zmiany ze względu na opory, uwarunkowania ustrojowe, prawne, czy naciski różnych sił, nie będzie łatwa do przeprowadzenia?

    Co wymagałoby pracy od podstaw, czyli dla kilku kolejnych ekip? To ostatnie w Umęczonej, w której podstawowym podziałem jest – MY i ONI, jest słabo wyobrażalne. Kilka ekip i ten sam cel. Też coś.

    Aby jakoś uściślić odpowiedź na to pytanie przedtem należałoby rozpatrzyć „stan po” – na czym stoimy, na czym trzyma się państwo.

    Ludzie (politycy wszelkich rang), którzy prowadzą dziś politykę historyczna, tworzą na bazie kłamstw mity narodowe, zatruwają społeczeństwo nienawiścią i odwetowością, dzielą społeczeństwo na sorty, itd., nie znikną, nie wyparują do cna z obiegu społecznego. Co z nimi, jaka współpraca?

    Nie zniknie podkład na którym oni wyrośli. Ten podkład jest różnorodny, pewna cześć jest podatna na zmiany, lecz duża część ma cechy trwałości, które są utwierdzane tradycjami przenoszonymi z pokolenia na pokolenie, ideologicznymi uzasadnieniami podpowiadanymi, szerzonymi przez widzących szansę dla siebie narodowo-socjalistycznych działaczy, umacniana przez zwykłą nieznajomość rzeczy, spraw, czy niechęć do innego i innych, tych obcych ideowo, a bardziej dokładnie – kulturowo oraz tych obcych narodowo.

    Czy do przekształcenia takiego „stanu po” wystarczy siekierka w ręku, czy ściągnięcie cugli i hajda po nich? Czy może koniecznym byłoby mieć jakąś wizję, długofalowy plan uwzględniający wszelkie znane i przewidywane okoliczności.

    Długofalowy plan, to by była zupełna nowość w Umęczonej.
    Coś takiego jak długofalowy plan, jest obce dla wielu krajan wychowanych na podległościach, wynoszeniu się, buntach, samowoli, na pragnieniu, że niech ktoś rządzi byle zrobił porządek z „tymi tam” i co jest charakterystyczne, to „ci tam” w Umęczonej zwykle identycznie myśleli, tylko w odwrotnym kierunku.

    Wizja i dalekosiężny plan, to jest coś obcego, wymyślnego, niedorzecznego w państwie,w którym spontan (szabelka, na koń oraz precz, np. z Potockim), to najbardziej skuteczny, dziedziczony z pokolenia na pokolenie sposób działania.

    Polnische Wirtschaft nie zna czegoś takiego jak długofalowy plan działania, dyskusja, uwzględnienie okoliczności sprzyjających i przeciwnych. Odwet, zemsta, nie ma kary boskiej na tego zaprzańca, Huzia na Józia lub w formie uwspółcześnionej – siadajcie, siadaj śmiało, zmieścisz się, to podstawowy sposób wychodzenia z trudnych sytuacji przez wieki zakorzeniony w sercach i umysłach zarówno poddanych jak i narodu Rzeczpospolitej (tych szlachetnie urodzonych).

    Czy coś się da zmienić? Czy wieki w umysłach obywateli okazać się mogą silniejsze niż tu i teraz?
    Da się.
    Ostatnie pytanie. Czy ugrupowania przystępujące do wyborów uwzględniły te pytania, mają jakieś odpowiedzi na nie w swoich programach?
    Pzdr, TJ

  246. No to zostaje wam tylko zmienić kraj…

  247. @tejot
    25 lutego o godz. 11:40
    „Kilka ekip i ten sam cel. Też coś.”
    ………………………….
    Pomijając ten cały pozostały wywód zw. moim komentarzem, pragnę przypomnieć, że właśnie, to, już na początku swojej kadencji, PiS słowami swojego Nadprezesa, powiedział. Mianowicie to, że, oby zrealizować ichniejszy plan perspektywiczny, potrzebna będzie następna kadencja i jeszcze lepiej, jak dwie lub trzy. „Dobra zmiana” to przecież proces ciągły i nie należy go przerywać tylko dlatego, że bogaci bardziej miłują pieniądz, niż bliźniego swego.
    I aby tak było, potrzebne jest poparcie, ażeby je zyskać, potrzeba jest poprawa losu najbiedniejszych, czyli wszystkie „ileśtam+” i 13-ki i 14-ki. Bo jak wiadomo, bez pieniędzy w dzisiejszych czasach żyć się nie da, a zwłaszcza tym, którzy mają gremialnie pójść do urn i zagłosować na tych, co ten wypływ pieniędzy spowodowali. Bez względu na przyszłe skutki ekonomiczne. Dosyć biedowania.
    A jak wiemy, KK to w graj bo i na tacę starczy.
    „Ludzie pięniądze mają, no to je skądś mają” i teraz z tego samego „skądś” będzie miała cała reszta tych, co ich nie mieli do tej pory, przez tych, co „je skądś mają”. Pieniądze trzeba brać od tych, co je skądś mają”, w obrzydliwym nadmiarze.
    A jak nie, to się wywoła narodowo-katolicką ruchawkę, która dopiero pokaże, na co nas stać. „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!”

  248. @Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 13:08

    No to zostaje wam tylko zmienić kraj…

    Chodzi o przemianę Polski czy o emigrację?

  249. https://telewizjarepublika.pl/skandaliczne-slowa-prof-zolla-w-polsce-panuje-dyktatura,91508.html?fbclid=IwAR3ioErmh1lIXaJQ9WOyvKoiXFd7k-VgHr7ug_63w629ekaiqRJUjcGNER0
    To jest dyktatura. Dlatego, że władza jest w zasadzie w rękach jednej osoby – mówi o obecnej sytuacji w Polsce były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll.

  250. Moja długoletnia znajoma, córka Polaka i Szwajcarki, wróciła z dorocznego turnusu biegówek w fińskiej Laponii i uraczyła mnie opowieściami na temat śniegu, sauny, zorzy polarnej, jedzenia i wysokich cen.
    Na koniec zostawiła najbardziej niespodziewane przeżycie w tej podróży: wizytę w toalecie na lotnisku genewskim.
    Kiedy była już w przybytku, do sąsiedniej kabiny ktoś wszedł, zamknął drzwi na zasuwkę, zaszeleścił ubraniem i… zaczął śpiewać. Czysty, dziewczęcy głos nucił w rytm sikania: Jeszcze Polska nie zginęła… 😎

  251. paradox57
    25 lutego o godz. 11:02

    @Tanaka 10:34

    Widać, wzrost dochodu narodowego nie nadążał za demografią. Ta rosła znacznie szybciej.

    Do wybuchu wojny liczba ludności wzrostła o 20,5% Przy równoczesnym spadku produktywności mieszkańców o 18%, nadwyżka jest praktycznie pomijalna.
    3/4 ludności Polski mieszkało na wsi, w tym 97% wsi nie miało prądu. Kilkadziesiąt procent tzw. mieszkań, składało się z tzw. izby kuchennej. Jednej, bo innych nie było. Czyli jedna izba z „kątem kuchennym”, ojciec z matką i kupą dzieciaków na głowie.
    Jak byli dziadkowie, to się ich wystawiało na wycug, żeby się szybciej przenieśli do nieba. Ale nie byli specjalnie często, bowiem urodzone dziecko płci meskiem miało przed sobą karierę ok. 45 lat życia. Z tego połowę czasu spędzało na uzystaniu tytułłu magistra, jak nasz Duda, przy czym nie spędzało, bowiem bardzo często w ogóle nie chodziło do szkoły, a jak chodziło, to zwykle kończyło na 4 klasach, co nie dawało prawa do dalszej kariery akademickiej, a dawało uprawnienia do kariery w kartoflach i gruźlicy.
    Zatem wzrost ludości był oczywisty, bo odbywał się w korzystnych warunkach: po ciemku. Żeby chronić wartości chrześcijańskie i nie narażać dziatek na obserwacje nieobyczajne, przy czym dziatki i tak obserwowały.

  252. Tobermory
    25 lutego o godz. 16:21

    Na koniec zostawiła najbardziej niespodziewane przeżycie w tej podróży: wizytę w toalecie na lotnisku genewskim.
    Kiedy była już w przybytku, do sąsiedniej kabiny ktoś wszedł, zamknął drzwi na zasuwkę, zaszeleścił ubraniem i… zaczął śpiewać. Czysty, dziewczęcy głos nucił w rytm sikania: Jeszcze Polska nie zginęła…

    O ile się znam na sikaniu, dochodzi jednak do systematycznego ginięcia Polski w rurze kanalizacyjnej. Jednak uważam, że bardzo ważne jest to, że głos był czysty.

  253. Breaking news
    We Włoszech katolicy żegnają się na sucho, bo z kropielnic spuszczono święconą wodę skażoną przez koronowirusa.

  254. Hej tam ATEIŚCI!
    Malgośka K-B zadeklarowała właśnie wolę wyprowadzenia religii ze szkół!
    POwskie zasrancen przestali robić w gacie przed mafią sukienkową? Nooo, sensacja!

  255. Ach. Zadumałem się.
    Od dwóch dni widoczne jest w polskich telewizorach silne wzmożenie różnorakich czynników rządowych w związku z ekspansją koronawirusa. Słucham zapewnień o naszym przygotowaniu do odparcia wrażych zarazków. Minister Kamiński zapewnił nas, że służby postawiono w stan gotowości i żaden wirus przez kordon sanitarny się nie przemknie. Dokonano przeglądu procedur, wszyscy odpowiedzialni są poinformowani o zasadach, których należy przestrzegać pod rygorem utraty głowy bądź zesłania na placówkę do Chin. I tu następuje zderzenie z rzeczywistością. Nie chodzi o to, że dopiero teraz na lotniskach będą montowane kamery termowizyjne. Co miało się przedostać, pewnie już się przedostało i na razie się przyczaiło.
    Dwie sytuacje. Takie miasto Świdnik pod Lublinem. Znane z zakładów produkujących helikoptery. Aktualnie własność (zakład nie miasto) włoskiej firmy Augusta. Jak można się domyślić zatrudnia znaczną ilość pracowników z Włoch. Konkretnie spora część z Mediolanu. Kojarzycie? Cały czas trwa intensywny ruch pasażerski w te i we wte. Nawet wygodnie, bo lotnisko na miejscu.
    Rzecz druga. Zadzwoniła znajoma. Nauczycielka w jednej z podwarszawskich szkół. Mieli dziś dla uczniów prelekcję człowieka z zewnątrz. Prelekcja zapewne się udała, chociaż o tym ani słowa. Najciekawsze nastąpiło po. W pokoju nauczycielskim prelegent zwierzył się, że właśnie wrócił z Włoch. Dzwonił wprawdzie wcześniej do stacji sanitarno-epidemiologicznej z pytaniem, czy w związku z zaistniałą sytuacją może pójść do szkoły i spotkać się z uczniami. Zapytano go tylko, czy dobrze się czuje, bo jeśli tak, to może śmiało.
    Szczerze powiedziawszy pod znakiem zapytania postawiłbym to, czy on rzeczywiście dobrze się czuje. To samo zastrzeżenie miałbym do pracownika Sanepidu.

  256. Perspektywiczny plan PiSu dla Polski
    25 lutego o godz. 14:53
    @tejot
    25 lutego o godz. 11:40
    „Kilka ekip i ten sam cel. Też coś.”
    ………………………….
    Pomijając ten cały pozostały wywód zw. moim komentarzem, pragnę przypomnieć, że właśnie, to, już na początku swojej kadencji, PiS słowami swojego Nadprezesa, powiedział. Mianowicie to, że, oby zrealizować ichniejszy plan perspektywiczny,

    Mój komentarz
    PiS nie ma planu perspektywicznego. Generalnie plan PiSu, to zlepek życzeń od sasa do lasa sklejonych do kupy interesem PiSu:

    a) wydatki z kasy państwa w miarę zapotrzebowań partii na głosy od ludu

    b) dostosowanie się do najwygodniejszego dla PiS układu politycznego – sojuszu z KK oraz z daleką prawicą

    c) prowadzenie polityki historycznej, czyli podpuszczanie narodu na patriotyzm w postaci kampanii o żołnierzach wyklętych, rocznicowych przemów o niczym, zapewniania narodu, że PiS jest najbardziej narodową i narodowolubną partią jaką można sobie wyobrazić

    c1) obrzydzanie obywatelom ludzi drugiego sortu jako pozostałości po komunie, które muszą być wyeliminowane jak najszybciej, najpilniejsza do likwidacji jest kastę sędziowska, następna pilna sprawa to szkodnicy tacy jak Tusk, ci którzy mają krew na rękach

    d) najważniejsze – przejęcie państwa przez partię PiS po to, aby nikt nie tylko nie miał innego zdania w zakresie punktów (a) do (c) ale nie mógłby mieć innego zdania

    Dlatego też w tym rzekomo spójnym, służącym państwu i narodowi planie najważniejszą i ostateczną sprawą do załatwienia jest:

    e) przejęcie organów ścigania oraz sądownictwa przez rządzącą partię.

    To pierwsze z (e) zostało zrealizowane i jest wprowadzane w życie. Np. jeśli państwo, czyli partia rządząca w nim, nie życzy sobie ścigania np. Banasia, to Banaś nie będzie ścigany, będzie tylko perswadowany. Jeśli państwo czyli partia rządząca, z jakichś względów zażyczy sobie by Banaś był ścigany, to Banaś będzie ścigany. To jest najprostszy przykład realizacji planu PiSu. O tym pisze przywoływany na LA Walendziak.

    f) Ideologią napędzającą wykonawstwo planu PiSu jest suwerenizm (ni pies ni wydra, coś na kształt świdra, przypomn. moje)

    W polityce wewnętrznej suwerenizm to głoszenie, zapewnianie, że wszystkie posunięcia dobrej zmiany są przeprowadzane z woli suwerena, ponieważ to suweren wybrał PiS do rządzenia jako większość, a suweren dlatego wybrał PiS, bo chciał tego wszystkiego, tych posunięć, które PiS teraz wykonuje.

    W polityce zagranicznej też króluje suwerenizm, lecz odmiana łagodniejsza. Różnica jest taka, że suwerenizm jest w niej bardziej gadany niż wykonywany, ponieważ polityka zagraniczna, to nie jest obszar, w którym można wszystko przeprowadzić na gębę idąc w zaparte, w żywe oczy.

    Zagranica jakoś nie chce wszystkiego słuchać (pewnie jest niedoinformowana i niewykształcona), dlatego PiS idzie na pewne ustępstwa, lecz w propagandzie PiSu tych ustępstw albo nie ma, albo są tyci tyci, że nie warte są wzmianki a jeśli są zauważalne, głośne, to są honorowe, bo my PiS zawsze postępujemy w zgodzie z umowami i przyjętymi zasadami oraz są ogłaszane nie jako ustępstwa lecz jako wielkie zwycięstwa polityki prowadzonej przez naszego wspaniałego premiera. Białe jest czarne i odwrotnie.

    Polityka zagraniczna napędzana przez PiSowski suwerenizm, to nie jest polityka zagraniczna, a miotanie się od płota do płota i podejmowanie decyzji, na jakie przyjdzie PiSowcom ochota.

    Taki jest z grubsza plan PiSu dla Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  257. BWTB
    25 lutego o godz. 10:47

    Tanaka 24 lutego o godz. 21:37

    Po przeczytaniu komentarza na temat roli jaką powinna wypełniać telewizja publiczna, zdania nie zmieniam. Nie dlatego, że tej roli nie wypełnia, ale dlatego, że nie mam przekonania do takiej roli. Od kształcenia, formowania młodego człowieka jest szkoła publiczna (z naciskiem na to słowo), który będzie potrafił wybrać.

    Rodzice uważają, że szkoła powinna wychowywać. Szkoła uważa, że odwrotnie. Rodzice uważają, że kościół kat powinien wychowywać, kościół kat uważa, że rodzice są od wychowywania, pod warunkiem, że wychowują po katolicku, bo jak nie to patologia.
    W tej niejasnej i skomplikowanej sytuacji wychowawczej jasne jest to, że kler powinien być wychowywany przez system penitencjarny. Ale system penitencjarny uważa, że wychowywac powinna grypsera i areszt wydobywczy. Areszt wydobywczy nie odpowiada na pytania, bo sam zadaje pytania i nie akceptuje nieprawidłowych odpowiedzi.

    A teraz nieco żartem mowiąc, bo powyższe było serio: ktokolwiek cokolwiek robi, nie robi jak trzeba, tylko byle jak. Telewizja Publiczna mogłaby robić to w miarę nieźle, zapelniając ewidentne luki, ale nic nie robi, poza propagandą rzadową, nienawistnym szczuciem i otępianiem za pomocą Zenka oraz „miłości w Zakopanem” oraz puszczaniem biskupów, czyli w sumie wartościami chrześcijańskimi.

    Prezydent Kwaśniewski wielkim był? Wiem jakie zmiany zachodziły w Polsce podczas jego dwóch kadencji i przyznaję, ma w tych przemianach swoje zasługi. Dziwi mnie, że nie skomentowałeś jego zasług w klerykalizacji Polski. Czyżbyś zapomniał, że Olek podpisał konkordat? Nie będę się tu znęcał nad nim, ale wszyscy wiemy, co owa umowa dała polskiemu państwu, obywatelowi.

    Konkordat został podpisany w 1978 roku, gdy pewien pan wyjrzał z okienka. W Watykanie. Do ratyfikacji doszło w 1980, za pomocą Maryi w klapie drugiego pana oraz jego księdza pedofila wybitnie Jankowskiego i pozostałych członkow kleru, zaś kolejne podpisy pojawiały się sukcesywnie i konsekwentnie, w tym za pomocą każdego Polaka co jeżdził całować w rączke Ojca Świętego Przedświętego i pobierać za opłatą laurkę z „osobistym błogosławieństwem Ojca Świętego Jana Pawła II”, a czasem nawet krzyżyk; za pomocą „komisji wspólnej rządu i episkopatu”, za pomocą instrukcji ministra edukacji Samsonowicza wprowadzającej indoktrynację katolicką do szkoły publicznej i tak dalej i tak dalej, włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym i jego prezesami pod postacią prof. Zolla i różnych innych prezesów z zasługami dla kościoła kat.

    Konkordat podpisała niejaka Suchocka, posiadaczka fryzury katolickiej. W ramach wymiany usług wzajemnych, po podpisaniu została ambasadorem Polski przy Watykanie. Miała dużo czasu wolnego, żeby dokładnie policzyć ilość sodomitów wśród kardynałów i zgodzić się z autorem książki „Sodoma”, że jst ich jakieś 90%.

    Kwaśniewskiemu zależało na wniebowstąpienie do NATO i UE. W tym celu potrzebował tzw. przychylności. Kościoła kat.
    W związku z tym wszelkie konkluzje o tym kto co podpisał i kiedy są od dawna jasne, jeśli ktoś ma jasno w głowie.

  258. paradox57
    25 lutego o godz. 16:49

    Od dwóch dni widoczne jest w polskich telewizorach silne wzmożenie różnorakich czynników rządowych w związku z ekspansją koronawirusa. Słucham zapewnień o naszym przygotowaniu do odparcia wrażych zarazków. Minister Kamiński zapewnił nas, że służby postawiono w stan gotowości i żaden wirus przez kordon sanitarny się nie przemknie.

    Czyli koronawirus zostanie obalony na ziemię, potraktowany paralizatorem, skuty, oraz wsadzony do aresztu wydobywczego, a niejaki Ziobro nakaże prokuraturze, żeby zażądała dla wirusa kary śmierci?

    Niejaki Morawiecki oświadcza, że testy na obalonego na ziemię koronawirusa będą regularne i darmowe. Pasażerowie samolotów dowiadują się, że jak chcą mieć sobie testy, to niech sobie zapłacą. Medycy oświadczają, że panuje chaos. Kolejni pasażerowie wrajacacy do ojczyznu Świętego Ojca Świętego z Watykanu jego oświadczają, że kontrola na lotniskach w katolickiej Polsce to „śmiech na sali”.

    W tej sytuacji należy zapytać: czy leci z nami pilot?
    Chociaż lepiej zapytać: czy jest z nami psychiatra
    A najlepiej nic nie pytać. I tak nie będzie odpowiedzi.

  259. Tanako,
    tak do końca to nie wiadomo, czy Suchocka podpisała konkordat legalnie bowiem – o ile dobrze pamiętam – nastąpiło to w jakąś dobę po tym jak w Sejmie przegłosowano wotum nieufności dla jej rządu. Nie wiem jak to wygląda z punktu prawnego natomiast moralnego fatalnie.

  260. @Tanaka, gratuluję slalomu, którego nie powstydziłby się pierwszy narciarz IV RP. On też nie ma wyjścia, podpisuje już zaklepane.

  261. Lewy
    25 lutego o godz. 16:36

    Breaking news
    We Włoszech katolicy żegnają się na sucho, bo z kropielnic spuszczono święconą wodę skażoną przez koronowirusa.

    To koronawirus wyjada świętość z wody?
    Bo taka bakteria E.coli nie wyjada. Święcona woda pełna bakterii E. coli w ilości gęstej zupy ze stojącą łyżką nie bywa spuszczana.
    To musi być Wielka Tajemnica Wiary.

  262. BWTB
    25 lutego o godz. 17:05

    Słusznie, przy tym to nie slalom tylko jazda na wprost bez trzymanki na bicie rekordu prędkości. Głowę urywa. Dlatego Polak ma konkordat od 1978, choć w ogole mu to nie przyszło do głowy.
    A właściwie ma konkordat od tysiąca pięćdziesięciu lat. Jak się żyje w takim świecie, to się nie widzi tego, co się ma przed oczami i rozumem, którego sie nie ma.

  263. legat
    25 lutego o godz. 17:04

    Tak, chyba właśnie tak było, że Suchocka podpisała już po przegłosowanym wotum nieufności. Czy już nielegalnie pod względem prawnym? Nie mam pewności, być może zapadnięcie nielegalności powstaje z chwilią opublikowania wyniku głosowania w monitorze Sejmu? Ale coś mi się zdaje, że sam moment głosowania przesądza sprawę. I – oczywiście – TK albo się nie zajął sprawą, albo jak się zajął (w co wątpię), to orzekł, że jest dobrze.

    Od strony etycznej Sochocka postąpiła fatalnie, ale nad Wisla nie ma etyki tylko jest moralność chrześcijańska, ktora nie jest chrześcijańska, tylko katolicka. U takiego luteranina Suchocka byłaby przekreślona do końca dni swoich, ale nie u katolika, u ktorego ma zasługi, oraz w niebie też.

    W sumie jednak, legalność czy nielegalność podpisu Suchockiej o tyle nie ma znaczenia, że od czasu wyboru Lolka narciarskiego na papieża kurs wydarzeń został przesądzony. Osobom niepojmującym procesów psychologii zbiorowej i nierozeznanych co do zjawisk kulturowych oraz procesów historii zdaje się jednak, że konkordat został przesądzony dopiero przez Kwaśniewskiego.

    Osobom niepojmującym zdaje się też niezawodnie, że II wojna wybuchła zaczęła się dnia pierwszego września roku pamiętnego. Nie, ona została przesądzona długo wcześniej.

  264. @tejot
    25 lutego o godz. 16:50
    „PiS nie ma planu perspektywicznego. Generalnie plan PiSu, to zlepek życzeń od sasa do lasa sklejonych do kupy interesem PiSu”
    …………………….
    No właśnie nakreśliłeś, bardzo emocjonalnie zresztą, cały ten ichniejszy plan perspektywiczny, ten”zlepek życzeń” zw. planem. On właśnie taki jest. Jaki jest, taki jest, ale jest. A ciemny suweren to kupi. Nawet za swoje pieniądze, bo on jeszcze nie wie, że tak jest. Wiem co ludzie mówią , że „oni jednak coś dali” i jeszcze dadzą.
    Od kadencji do kadencji, byle jak najdłużej przy władzy i kasie. Dzięki temu co napisałem ja, też emocjonalnie. I nie ma tu rozdźwięku, a detale się nie liczą, korekty za pewne będą. A wszystko wg. maksymy „divide et impera”.

  265. W „”””liberalnej”””” Wyborczej wielki artykul o tym dlaczego Strasbourger jeszcze dzieciaka nie ochrzscil.

  266. @Tanaka
    25 lutego o godz. 17:03
    „W tej sytuacji należy zapytać: czy leci z nami pilot?
    Chociaż lepiej zapytać: czy jest z nami psychiatra
    A najlepiej nic nie pytać. I tak nie będzie odpowiedzi.’
    ……………………………….
    Moja odpowiedź: hahahahahahahahahahahahahahahahaha , dokładnie tak jest.

  267. @Tanaka
    25 lutego o godz. 17:11
    „Jak się żyje w takim świecie, to się nie widzi tego, co się ma przed oczami i rozumem, którego sie nie ma.”
    ………………………….
    Muszę sobie zapisać. Ale coś mi to przypomniało.
    Tanaka ,vide S. Staszic – „Ludzie nie mają żadnego własnego rozumu”.
    Trafiłeś w dychę.

  268. Tanaka
    25 lutego o godz. 16:30

    3/4 ludności Polski mieszkało na wsi, w tym 97% wsi nie miało prądu.

    W tym samym czasie gospodarstwo, którego mam zaszczyt być teraz właścicielem, położone daleko w polach za wsią na zatylu najbiedniejszej prowincji Rzeszy, miało elektryczność i studnię głębinową, o częściowo brukowanym podwórzu nie wspominając (we wsi też był bruk). Jak w tym kontekście – dla codziennego życia – wypada niepatriotycznie „przegrany” przez Polskę mazurski plebiscyt?

  269. https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/wietnamczycy-wyleczyli-wszystkich-nosicieli-koronawirusa/4h7r3e0
    Resort zdrowia w Wietnamie wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że każdy z 16 pacjentów, u których stwierdzono obecność koronawirusa jest już zdrowy. Ponadto Wietnamczycy przekonują, że do 13 lutego w kraju nie zarejestrowano żadnego nowego przypadku zakażenia.
    ……………………………….
    Można? Można, tylko trzeba chcieć. Swoja drogą, ciekawe jak oni to zrobili?

  270. Szary Kocie,
    i durackie maszyny wymyślali bo siły w ręcach nie mieli.

  271. @Szary Kot
    25 lutego o godz. 20:45
    Jak jedziesz w stronę Suwałk to przedwojenna granicę między Polską a Niemcami wyraźnie widać. No przynajmniej było widać jeszcze 30 lat temu.

  272. @Qba
    Emigrację. A Polskę wynająć.

  273. legat
    25 lutego o godz. 21:14

    A Polak na drzwiach od stodoły poleci po wodę z rzeki albo bodaj z bagienka.

    Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 21:22

    Widać i dziś.

  274. @English listeners

    Kolejny ciekawy program z serii The Digital Human. Kopanie kryptowalut a zapotrzebowanie na energię elektryczną i jej cena. Studium przypadku: Plattsburgh, NY.

    https://www.bbc.co.uk/sounds/play/m000fpnk

    Rodzyneczek z programu: zużywający mnóstwo prądu na pracę serwerów biznes kryptowalutowy podszywa się tu i ówdzie pod biznesy, które mają subsydiowany prąd. W Korei są to farmy kurczaków, a w Iranie… meczety.

  275. @Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 21:24

    Najpierw z Polski emigrujemy
    A potem Polskę wynajmujemy?
    Dobre, bo polskie czyli kompletnie do góry nogami.
    Ale czy trzeba wynająć z PiSowskimi lokatorami?

  276. Szary Kot
    25 lutego o godz. 20:45

    Tanaka
    25 lutego o godz. 16:30

    „3/4 ludności Polski mieszkało na wsi, w tym 97% wsi nie miało prądu.”

    W tym samym czasie gospodarstwo, którego mam zaszczyt być teraz właścicielem, położone daleko w polach za wsią na zatylu najbiedniejszej prowincji Rzeszy, miało elektryczność i studnię głębinową, o częściowo brukowanym podwórzu nie wspominając (we wsi też był bruk). Jak w tym kontekście – dla codziennego życia – wypada niepatriotycznie „przegrany” przez Polskę mazurski plebiscyt?

    właśnie! I jak się ma w tym kontekście zamiana Wołynia i bagien Prypeci, z Taplarami i ich „Konopielką” na Ziemie Odzyskane-Wyzyskane „Samych swoich”? Dzięki czemu mialeś zaszczyt zostać właścicielem dawnego zatyla zaścianka Rzeszy?

  277. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 21:24

    A Polskę wynająć.

    Na godziny? Banaś podpowie, jak to z korzyścią zrobić i nie płacić podatku.
    Polska to cudowna kraj.

  278. Optymatyk
    25 lutego o godz. 18:24

    Poniekąd, bo nad Wisłą trzeba pilnować, żeby było raczej poniekąd, inaczej się zwariuje, więc poniekąd to mnie fascynuje, ta polska ślepota, gdy rzecz jest poddana pod gały i rozum, a tu nic – rozum porażony! A do tego takie powiedzenie, znane od dziecka nienarodzonego po Dom Ojca Lolka: widziały gały co brały!
    No, jak widziały, jak nic nie widziały, choć gały przed gałami miały?

    Weźmy takiego „otwartego katolika”. Toż on więcej na rozumie otępiony niż tępy prawidłowy wyznawca. Prawidłowy jest tępy i nie ma się go co za mocno czepiać – tak ma od tysiąca lat i co mu pan zrobisz, jak takie geny?
    Ale „otwarty katolik” twierdzi, że ma rozum, który działa. A nie działa. Dlatego to do niego należy mieć większe pretensje. Ten otwarty upiera się, że jego gały widzą!
    Po sąsiedzku mamy tego demonstrację do drobnych szczegółów. I śmieszną i straszną.

  279. Tanaka
    25 lutego o godz. 22:24

    jak się ma w tym kontekście zamiana Wołynia i bagien Prypeci, z Taplarami i ich „Konopielką” na Ziemie Odzyskane-Wyzyskane „Samych swoich”?

    Krótko: zarąbiście! 😉
    Nota bene, majątku starczyło na zaskakująco długo. W pobliskiej gorzelni, przy pomocy której wredny PRL przez 40 lat rozpijał chłopów, dopiero po przyjściu nowych czasów sprzedano na złom przedwojenną miedzianą aparaturę.

  280. @Tanaka 25 lutego o godz. 8:05
    Tak jest, ale co robią w tym niemiłym zestawieniu calkiem porządne panie z miłej branży usług bezpośrednich dla ludności katolickiej?
    Doprecyzuję.

    Prostytutka sprzedaje swoje ciało. Towar wystawiony, dokładnie obnażony, widziały gały co brały. Klient pyta o cenę, płaci i dostaje. Porównując ze sposobami, w jaki zarabiają kurwy to uczciwa robota.

    Kurwa to mentalność.

  281. @paradox57 25 lutego o godz. 8:54
    Prostytutka to zawód, kurwa – charakter.
    Dokładnie, lepiej to określiłeś niż ja.

  282. @Tanaka 25 lutego o godz. 10:12
    nie tylko o Fordach T mówimy, ale po prostu o poziomie motoryzacji.
    To też, ale to nie było dla mnie najważniejsze.
    Mój przykład miał raczej usprawiedliwiać polską mentalność cechującą się brakiem zaufania do wszystkiego i wszystkich. W której to atmosferze tak łatwo było wykreować religię zamachu smoleńskiego.
    I dlatego w przykładzie z Foredm T bardziej od masowości motoryzacji chodziło mi o brak tych czołgów ganiających po podwórkach, o których napisała @Ewa-Joanna 25 lutego o godz. 6:01

  283. @tejot 25 lutego o godz. 11:40
    Co dalej – wizja, plan działania, program

    Zanim zabiorę się do czytania muszę podzielić się moją emocją typu automatycznego. Jak czytam takie jak twoje rozważania automatycznie jakoś pojawia się u mnie bardzo silne i nieprzyjemne poczucie niedoczasu.
    Grający w szachy wiedzą, a niegrającym napiszę tylko, że jak grasz w szachy z zegarem to umawiasz się z przecinikiem co do czasu trwania partii. Czasami, gdy gracz „wydał” zbyt dużo czasu w debiucie i w części środkowej partii to mu zostało zbyt mało tego czasu na końcówkę. Widzisz zbliżające się do końca czasu wskazówki zegara, wiesz mniej więcej ile jeszcze ci ruchów do końca partii zostało i wpadasz w panikę, w duży stress związany z rosnącym przeczuciem, iż ci tego czasu nie starczy i przegrasz nie z powodu mata tylko z powodu skończenia ci się czasu.

    I otóż @tejocie zawsze dumając o wizjach, planach działania, programach dla Polski czuję się jakbym grał w silnym niedoczasie.
    Okropne uczucie!
    Wielokrotnie mam bardzo dobry pomysł.
    Pomysł na wygraną albo przynajmniej na wymuszenie remisu.
    Z palcem w nosie.

    I co z tego?

    Klapka zegara mi spada i kuniec. Po zabawie.

    Polska może nie mieć czasu. Polacy mogą nie mieć czasu. Nawet z najlepszymi pomysłami. Nawet z cudownie osiągniętą narodową zgodą.

    Poprzednie pokolenia wydały zbyt dużo czasu w debiucie.

    Debiuty gra się z pamięci. Z encyklopedii. Z komputera. Prawie, że bezmyślnie.

    Nastolatek, zdolny nastolatek w Pcimiu Dolnym (w każdym małym miasteczku w dowolnym kraju świata), debiuty gra jak arcymistrz, bo po raz pierwszy w dziejach ma w sieci takie materiały szkoleniowe jakich nikt nigdy nie miał. Debiutowe, wartościowe eksperymenty to wielkie i bardzo rzadkie wydarzenie.

    Myśmy nasz debiut – być może – przegrali. A właściwie było tych debiutów kilka i restarty po nich przebiegały bardzo ciężko i rzadko osiągały lepsze (np. gospodarczo) wyniki niż te sprzed poprzedzającej ten kolejny debiut klęski.

    Państwo istenieje, dycha, niby kółko się kręci, ale czy nie jesteśmy spóźnieni, śmiertelnie spóźnieni, skutkiem tych tyle razy powtarzanych, mało udanych debiutów z przeszłości?

    Przepraszam za ten katastrofizm, ale to uciskające uczucie niedoczasu naprawdę mi towarzyszy.

  284. @zza kałuży
    26 lutego o godz. 1:03
    Nprawdę powinieneś poczytać tego linka od Optymatyka. Trochę tego niedoczasu wyjaśnia. To długie, ja siedzę na 40 stronie ale i to dało do myślenia.

  285. zza kałuży
    26 lutego o godz. 1:03

    No kurde balans! Nie dość, że poruszyłeś ważny i dojmująco wgłębny temat, to jeszcze zrobiłeś szkic do wstępniaka!
    Trzask, siadaj i pisz całość.
    To poczucie gry w niedoczasije jest bardzo trafną, sięgającą w głąb indywidualnej, ale i społecznej psyche, refleksją.
    To właściwie jest nawet na serię wstępniaków.
    To tym bardziej, pisz. 🙂

  286. zza kałuży
    26 lutego o godz. 0:19

    @paradox57 25 lutego o godz. 8:54
    Prostytutka to zawód, kurwa – charakter.
    Dokładnie, lepiej to określiłeś niż ja.

    W zasadzie tak, ale jakoś nie całkiem mam przekonanie. Kurwą faceci nazywają kobietę, co niekoniecznie oddaje rzeczywistość, bo faceci ustalają warunki. Tymczasem , zdaje się, bardziej to może do samych facetów pasować, niż do onych pań.
    Demonstracyjny dowód: pisoidy to głównie dziady, w dowolnym wieku, a bab tam jest widoczna niedoreprezentacja. Choć te co są, starają się dorównać w tej niecności dziadom.

  287. Jeszcze raz, prof. Jacek Tittenbrun ” Upadek socjalizmu realnego w Polsce”

    https://drive.google.com/file/d/1AsZ_Sx5b3Z1aYAh6lCddkk78h_n7AnXD/view

  288. zza kałuży
    26 lutego o godz. 1:03

    Jak masz ochote odpowiedziec.

    W latach 90, moja sila byla 1900/2000 elo, (przecietny szczur klubowy, Gustavsberg SK). Tu jest adress, mozesz ustawic pozim elo. Zagraj trzy cztery gry.
    https://2700chess.com/play-computer

    Napisz na jakim poziomie grales (resultat), jak masz ochote

    pzdr Seleuk

  289. Jak PiS zatrzymał transformację
    zza kałuży
    26 lutego o godz. 1:03

    Mój komentarz trochę chaotyczny
    Mamy tyle czasu, co wszyscy, tylko że jesteśmy zbyt opóźnieni w pewnych obszarach. Podobnie jak państwa środkowo-wschodniej Europy typu Rumunia, Bułgaria, ogólnie Bałkany.
    Warstwa demokracji nałożyła się na Polskę zbyt cienko, z wieloma lukami. Krajanie ją przyjęli nie jako normę, model, przyszłościową ideę, bo nie kojarzyli tej warstwy za bardzo z mityczną demokracją (demokracja w Polsce była raczej mitem, czymś porządnym, pożądanym przez wielu, ale odległym, nieosiągalnym), a łączyli ją z wolnością sobie i obiecanym dobrobytem.

    A dlaczego mieliby ją kojarzyć z czymś innym skoro słyszeli nad uchem – obiecujemy wam wolność i przyszły dobrobyt i przyjęli, że to może być coś innego, spróbujemy.

    Szybko okazało się dla dużej części ludzi, że przeważająca większość z nich w swojej linii dziedziczenia kulturowego nie doświadczyła rządów prawa i nie mogła zająć innego stanowiska, jak tylko emocjonalne związane z plusami dodatnimi, a nie np. z odpowiedzialnością za państwo?

    Okazało się że znamy cele transformacji ustrojowej, wiemy do czego chcemy dojść, lecz nie wiemy jak społeczeństwo się stransformuje. Samo z siebie, pod przymusem, za przykładem innych, wedle nowej konstytucji? Nie wiedzieliśmy i nie wiemy tego. Kolejne rządy działały na czuja, a niektóre w ogóle nie działały w tym kierunku.

    W pierwszosortowej warstwie społeczeństwa zaczęła kiełkować idea – być może społeczeństwu wygodniej będzie nie transformować się, ale uszczknąć troszkę dobrobytu z tego co już jest.

    Znalazła się pierwszosortowa władza, która jak pomyślała, tak zrobiła. Władza ta ogłosiła, że ta cała POwska transformacja, to nic innego jak nowa forma rządów – postkomunizm (nazwa, która ma odpychać, odstręczać), w której prym wiodą byli komuniści i ich agenci oraz wychowankowie, którzy w przebrali się za liberałów, znów uciskają Polaków i doprowadzają Polskę do ruiny, obywateli rzucają na kolana.
    Musimy podnieść Polskę z ruin, a obywateli z kolan – takie „demokratyczne” hasło (nic nie znaczące bowiem bardzo wiele można pod nie podpiąć) widniało na planie PiSu, którego celem było zatrzymanie i cofnięcie transformacji ustrojowej.

    Władza ta zapowiedziała konkrety – my damy kasę, czyli będziemy realizować zapowiedź dobrobytu, a wy się zgodzicie na to (może to być zgoda milcząca), że my wyprostujemy ustrój, uchwalimy nowe prawo, uporządkujemy państwo, wyczyścimy je z wrogich elementów – komunistów i ich wychowanków, łobuzerii i chuliganów politycznych.
    Nowa władza otrzymała zgodę, niby większościową, niby wielokrotną, lecz większość ta jest chwiejna, a wielokrotność zbyt mechaniczna.
    Co się okazało? -Część chuliganerii i postkomuny dostała się w jakiś niewytłumaczalny sposób do PiSu.
    Czas płynie, a lud nie znajduje zadowalających wyjaśnień.
    Czy ten czas gra na korzyść nowej władzy, która umówiła sie z ludem na czyszczenie państwa za kasę, którą ludowi daje i musi tę kasę nadal dawać, bo nie ma innego wyjścia?

    Moim zdaniem mimo wielu plusów dodatnich działających na korzyść tej nowej władzy, to plusów ujemnych zbyt szybko przybywa, nie na tyle szybko, żeby jutro lud poszedł po rozum do głowy, lecz na tyle szybko, by lud zaczął się zniechęcać, częściej spoglądać na zegar, który mierzy czas dla PiSu i pytać – dlaczego gadają wciąż to samo?

    Czy taki przebieg wypadków, taka reakcja obywateli na niezgodne z prawem i zasadami demokracji posunięcia władzy ma coś wspólnego z demokratycznym społeczeństwem? Czy te znaki zapytania, ta niecierpliwość ludu przełoży się na większe poparcie dla państwa prawa?
    Po części tak, po części nie?
    Pzdr, TJ

  290. @

    „Prostytutka to zawód, a kurwa to mentalność,
    Powiedział pewien znawca tematu w sutannie”
    I dodał po namyśle – „Dla mnie to normalność,
    Z każdą dyskutowałem – i to nie raz – w wannie.”

    Czy coś wynika z tej odważnej i szczerej wypowiedzi?
    Biorąc pod uwagę fakt, iż mówi to duchowny katolicki
    I zakładając, że wie co mówi, nie kłamie i nie bredzi,
    Wynika w zasadzie jedno – kościół zna się na wszystkim.

  291. Qba
    26 lutego o godz. 11:19

    Qba, ale masz ciąg! 😀 😀
    Próbuję, ale nie zdanżam!

    Superackie !

  292. Jeśli ktoś wpadłby na pomysł bycia matką lub ojcem chrzestnym na terenie diecezji płockiej, powinien to bardzo poważnie rozważyć i ewentualnie uzupełnić braki.
    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/plocka-diecezja-przyszli-rodzice-chrzestni-musza-podpisac-oswiadczenie-ze-chodza-na/cvfxbjn

  293. „Tak się zaczyna, taniec pingwina, na szkle” (Lombard)
    ……………………..
    Warszawa, 25 lutego 2020 roku

    Do

    I Prezes SN prof. dr hab. Małgorzaty Gersdorf.

    Szanowna Pani Prezes!

    Uprzejmie informuję, że wczoraj otrzymałem dokument opatrzony pieczęcią SN, w którym wzywa się mnie do zapłaty rzekomej grzywny nałożonej podobno w ramach kary porządkowej przez tzw. Izby Dyscyplinarną SN oraz doręczono mi wyciąg z protokołu, w którym trzy osoby podają się za sędziów SN i podejmują decyzję o ukaraniu mnie porządkową karą grzywny.
    Zgodnie z uchwałą z dnia 23 stycznia br. podjętą przez trzy połączone izby Sądu Najwyższego: „Izba Dyscyplinarna powołana w Sądzie Najwyższym ustawą o SN z 2017 r. strukturalnie nie spełnia cech niezawisłego sądu w rozumieniu art. 47 KPP oraz art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, a także art. 6 ust. 1 EKOPCz, i ma charakter sądu wyjątkowego, którego ustanowienie – na mocy art. 175 ust. 2 Konstytucji RP- jest zakazane w czasie pokoju”.

    W tej sytuacji jestem zmuszony zwrócić się do Pani Prezes o skierowanie zawiadomienia do Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby, które dopuściły się czynu z art. 227 kk w zw. z art.271§1 kk w zw. z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 286§1 kodeksu karnego poprzez usiłowanie doprowadzenia mnie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 3000 złotych stanowiącej rzekomą karę porządkową na rzecz Skarbu Państwa poprzez usiłowanie wprowadzania mnie w błąd co następujących faktów:

    – istnienia Izby Dyscyplinarnej SN
    – sprawowania przez osoby podpisane pod protokołem funkcji sędziego Sądu Najwyższego
    – wydania postanowienia w przedmiocie kary porządkowej dla mnie
    – obowiązku uiszczenia tej kary w terminie 30 dni

    oraz dopuściły się tego czynu w związku z czynem spenalizowanym w art. 271§1 kk poprzez poświadczenie nieprawdy co do okoliczności mającej znaczenie prawne.
    W swych działaniach w/w osoby naruszyły również art. 227 kk poprzez podawanie się za sędziów SN.

    Uważam, że złożenie takie zawiadomienia przez I Prezesa SN byłoby logiczną konsekwencją uchwały trzech izb SN.

    Szanowna pani Prezes!

    Zgodnie z art. 183 Konstytucji RP Sąd Najwyższy reprezentowany przez panią Prezes sprawuje nadzór nad działalnością wszelkiego rodzaju sądów. W budynku Sądu Najwyższego, przy użyciu imponderabiliów procesowych charakterystycznych dla sędziów SN zostało w moim przekonaniu popełnione przestępstwo usiłowania oszustwa na moją szkodę. Przestępstwo to zostało popełnione z tego powodu, że ośmieliłem się przytoczyć i omówić uzasadnienie uchwały trzech połączonych izb Sądu Najwyższego. Działanie to, według mnie, ma w przekonaniu sprawców doprowadzić do efektu mrożącego wobec innych osób, które tak jak ja, przedstawiałyby tzw. Izbie Dyscyplinarnej że nie jest sądem w rozumieniu polskiego prawa. W tej sytuacji uważam, że zasadne jest, aby I Prezes SN skierował zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratora Generalnego. Mam pełną świadomość, że obecne kierownictwo Prokuratury Generalnej nie zrealizuje w tym zakresie swoich obowiązków procesowych i nie będzie ścigać sprawców tego przestępstwa. Ale mam również świadomość, że przestępstwo to przedawani się dopiero 24 lutego 2035 roku i że prędzej czy później jego sprawcy zostaną przez Rzeczpospolitą ukarani.

    R. Giertych

    Załączniki: protokół tzw. Izby Dyscyplinarnej SN wraz z wezwaniem do zapłaty

    W/w pismo zostało dzisiaj złożone do I prezesa SN. Upubliczniam je, gdyż od samego początku, czyli od wypowiedzi, że nie ma żadnych podstaw do zarzutów dla Donalda Tuska za katastrofę smoleńską, wszystkie moje działania w tej sprawie mają charakter publiczny.
    …………………….
    Znalezione w sieci.

  294. Optymatyk
    26 lutego o godz. 12:20

    Właśnie tak trzeba! każdy, kogo dotyczą takie i podobne działania oszustów podających się za państwo polskie, powinien tak reagować.

  295. paradox57
    26 lutego o godz. 11:43

    Jestem coraz bardziej wyznającym wyznawcą takich działań wszelkich biskupów. Chyba już przekroczyłem 100% wyznawania. Chętnie będę dalej podpowiadał i gorąco zachęcał biskupa płockiego i każdego innego a nawet Jedraszewskiego z jego Zdziwiszem-znawcą zagadnienia gwałcenia dzieci przez kler standardowy i biskupi, żeby produkowali coraz nowe instrukcje, przesłuchania, „ścieżki zdrowia” dla wszelkich kandydatów wszystkiego w kościele kat, a nawet niekandydatów do niczego!
    Kandydat na ojca chrzestnego niech składa zeznanie, że ma kwalifikacje do bycia matką chrzestną, a kandydatka na matkę chrzestną niech składa zeznanie, że ma kwalifikacje na ojca chrzestnego, a oboje niech wyznają, że mają katolickie kwalifikacje moralne i operacyjne do gwałcenia analnego biskupów za pomocą ideologii ekologizmu.

    Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi – śpiewa biskup płocki. I ma rację! Coś się zbliża.

  296. Biskup płocki nazywa się Liberał czy jakoś tak.

  297. „Przyszły rodzic chrzestny musi zapewnić, że:

    – „ukończył 16. rok życia,

    – został ochrzczony w Kościele katolickim,

    – przyjął Pierwszą Komunię Świętą i sakrament bierzmowania (tu załącza stosowne zaświadczenie),

    – wypełnia praktyki religijne,

    – uczestniczy w niedzielnej Mszy św.,

    – może przystąpić do sakramentu pokuty i Komunii Świętej,

    – prowadzi życie zgodne z wiarą katolicką (nie żyje w związku jedynie cywilnym, nie żyje w związku niesakramentalnym czy w konkubinacie),

    – nie podlega żadnej karze kanonicznej, wymierzonej lub zadeklarowanej zgodnie z prawem,

    – uczęszczał (lub nadal uczęszcza) na katechezę szkolną,

    – uczyni wszystko, aby należycie wypełnić przyjmowany obowiązek bycia matką/ojcem chrzestnym”.

    Na podstawie oświadczenia kandydata na chrzestnego proboszcz stwierdza, czy dana osoba może zostać rodzicem chrzestnym.”

    Oglądałem wczoraj na arte dokument o Katyniu, a w nim historię od Czeka do NKWD…

    Czytam te kościelne rygory dla rodziców chrzestnych i przychodzi mi na myśl Dzierżyński 🙄
    Gdyby tak samo pryncypialnie i pedantycznie podchodzono do rodziców chrzestnych i chrztu jako takiego na Zachodzie, to ceremonie te przestałyby się w ogóle odbywać, poza nielicznymi wyjątkami.
    W szwajcarskim kościele katolickim rodzice chrzestni nie są pytani o wyznanie, ani się do niczego nie zobowiązują. Są rodzajem świadków, jak na ślubie.
    Mój „anglikański” wnuk ma za rodziców chrzestnych nieochrzczoną ateistkę i (chyba) protestanta, nawet nie wiem 🙄 Chrzestny wziął niedawno ślub cywilny z Rosjanką.

  298. Jak to dobrze, że nigdy nie zostanę jakąś tam chrzestną. 🙂

  299. paradox57
    26 lutego o godz. 12:37

    Biskup płocki nazywa się Liberał czy jakoś tak.

    Jakoś tak to jemu będzie Libera.
    Natomiast stan umyslu poprawiłby mu się, gdyby się wziął i nazwał Lelek kozodój.
    Ale niech się nie poprawia. dzięki temu poprawi się sytuacja nadwiślańska.

  300. Tobermory
    26 lutego o godz. 13:29

    Delikwent musi też dowieść, że jest katolik za pomocą papierów, w tym komunii św i bierzmowania św.
    Im więcej Dzierżyńskich w biskupach tym lepiej, mniej ochoty na przesłuchanie, prześwietlannie sumienia w celu dostąpienia do bycia chrzestnym. Mniej chrzestnych, mniej chrztów, mniej wyznawców, mniej biskupów a więcej normalności, różnorodności i wolności, czyli godności osoby ludzkiej

  301. @

    Tresura zalecana przez katolicką prawicę,
    Jest jak próba jazdy po jakimś średniowiecznym torze,
    Który zawsze prowadzi na zapyziałą bocznicę,
    Bo jak się dziecko ma rozwijać, gdy pytać nie może?

  302. Po tym dokumencie o Katyniu pokazano następny pt. „Pakt Ribbentrop-Mołotow. Fiasko zachodniej dyplomacji”.
    Bardzo interesująco pokazujący, jak doszło do niesłychanego zbliżenia dwóch zatwardziałych wrogów: Hitlera i Stalina. Ten zadziwiający pakt przyspieszył marsz Europy na prostej drodze do piekła, na którą weszła już 5 lat wcześniej
    Przy okazji można się nieco dowiedzieć o „zasługach” Polski w tej kwestii i zobaczyć min. Becka z wizytą u Hitlera, chełpiącego się udziałem Polski w aneksji Czechosłowacji (zajęciem Zaolzia), by za chwilę usłyszeć od Adolfa żądanie oddania Korytarza czyli terenów polskich oddzielających Prusy Wschodnie od reszty Niemiec…
    https://www.arte.tv/pl/videos/080961-000-A/pakt-ribbentrop-molotow/
    Program jest po francusku, ale ma polskie podpisy.

  303. @zza kaluzy napisal, „ale my jestesmy spoznieni, smiertelnie spoznieni…” Na jaka okolicznosc jestesmy spoznieni? Ma byc szybciej, wiecej, konkurencyjniej? A potem jest inna sesja na forum, w ktorej ubolewamy nad tym wszechogarniajacym konsumpcjonizmie, nad proznoscia, zachlannoscia i co tylko.
    Dla mnie godne nasladowania i zazdrosci sa kraje, ktore troszcza sie o swoich obywateli ( czego nie mozna powiedziec o przodujacych krajach azjatyckich i Ameryce), pozwalaja obywatelom zyc wg swojego tempa i upodoban co niekoniecznie jest zwiazane z szalenczym wyscigiem ekonomicznym.
    Stop and smell the roses & keep smilling.

  304. Ewa Siedlecka obok – o „znieważeniu” herbu Jordanowa. Policja wraz z PiS-dzielczymi władzami miasta wprowadziły w błąd, zastraszyły, naruszyły dobra osobiste nastoletniego obywatela.

    Smród i żenada, podlewana patologiczną nienawiścią i nieznajomością prawa. Bo waaaadza powołała się na… nieistniejący przepis.

    W krajach cywilizacji zachodniej potępia się moralnie i ściga karnie akty nienawiści. W Polsce ścigana i podejrzana jest tolerancja.

    https://siedlecka.blog.polityka.pl/2020/02/26/przestepstwo-nawolywania-do-tolerancji/?nocheck=1

  305. @zyta2003 26 lutego o godz. 17:29
    Ależ przecież chyba nie o to mu chodziło. Ja podzielam. Mam to samo wrażenie co zakałużnik, ale nie ujęłabym tego w słowa tak trafnie jak on.

  306. P.S. Bo świat (chwilowo?) odwraca się od ideałów, które były niepodważalne jeszcze kilkadziesiąt lat temu. A Polska po 1989 roku chciała realizować właśnie takie cele i „gonić” Zachód, który już jednak zmienia kierunek. Jesteśmy spóźnieni przede wszystkim w sferze mentalności – bo pewnych etapów nie „zaliczyliśmy” jako naród. I może nawet nigdy ich nie zaliczymy.

    Niedoczas – to jest bardzo trafna metafora. Bo to naprawdę trudno inaczej ująć w słowa.

  307. zyta2003
    26 lutego o godz. 17:29

    @zza kaluzy napisal, „ale my jestesmy spoznieni, smiertelnie spoznieni…” Na jaka okolicznosc jestesmy spoznieni? Ma byc szybciej, wiecej, konkurencyjniej?

    Jesteśmy spóźnieni na okoliczność cywilizacyjną.

    Dla mnie godne nasladowania i zazdrosci sa kraje, ktore troszcza sie o swoich obywateli ( czego nie mozna powiedziec o przodujacych krajach azjatyckich i Ameryce), pozwalaja obywatelom zyc wg swojego tempa i upodoban co niekoniecznie jest zwiazane z szalenczym wyscigiem ekonomicznym.

    1. To są kraje do których jesteśmy opóźnieni cywilizacyjnie do kwadratu.
    2. Obywatele tych krajow sami sobie pozwalają żyć wedle własnego tempa, a tempa tą różne. W dziedzinie gospodarki, innowacyjności, nauki, wdrożeń ora wielu rozwiązań społecznych nie tyle żyja powoli, tylko żyją sprawnie i skutecznie, znacznie lepiej wykorzystując zasoby wiecznie zabieganych, spieszących sie i napiętych obywateli innych krajów.
    A lepiej wykorzystują zasoby, bo lepiej się ze soba komunikują.
    Taka Finlandia: straszne nudy i nic się nie dzieje. A relacje społeczne, rowność, adaptywność; nwoczesność gospodarki, inteligentne wykorzystywanie zasobów, przodowanie w rozwiązywaniu wielu nierozwiązalnych dla innych problemów (teraz: w ochronie klimatu) – jak niemal nigdzie indziej poza samą Finladią i szerzej – Skandynawią. Gdzie w ogóle nudno i często dłubią w nosie, zamiast zapiepprzać od świtu do nocy jak wzorowy polski przedsiębiorca oraz pracobiorca, ktory nie wie po co zapieprza i co z tego wyniknie. Tym bardziej nie wie tego polityk nadwiślański.

    Stop and smell the roses & keep smilling.
    Polaku! Więcej dłub w nosie, to poczujesz wreszcie jak pachną stokrotki (w Finlandii)!

  308. Niestety, ale typowy polski rozpiździaj. Jak ze „smoleńską wycieczką” w 2010.

    https://wyborcza.pl/7,162657,25731133,zero-informacji-zero-organizacji-tak-lekarze-komentuja.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy
    „„Nasz kraj nie jest gotowy logistycznie”
    W mediach społecznościowych lekarze wymieniają się pytaniami o koronawirusa. Piszą m.in.: „Jestem na dyżurze w SOR. Dostałam wiadomość od dyspozytora, że wiozą mi pacjenta z podejrzeniem koronawirusa. (…) Zerowa informacja, zerowa organizacja. Próba kontaktu z GIS – nie odbierają już ode mnie telefonów. Nasz kraj nie jest gotowy logistycznie, a to dopiero początek problemów”.”

  309. Tobermory
    26 lutego o godz. 15:25

    Faktycznie, bardzo interesujący film Arte. Nie jestem pewien, czy takie były intencje autorów, ale pokazuje, że wojna zaczęła się jeszcze przed Monachium. W samym zaś Monachium wszystko zostało przesądzone i nic już nie powstrzymało wojny z Czechosłowacją, jak powiedziano w filmie – jedyną demokracją w tej cześci Europy. Zmiażdżona przez Htlera dzięki współdziałaniu Francji i Brytanii, wojna już trwała. Kolejnym krajem do unicestwienia musiała być Polska.
    W Monachium Polska dostała zgodę na udział w wojnie przeciw Czechosłowacji i wyrwania kawałka jej terytorium, co Polska zrobiła.

    Niezwykle ciekawe i brzemienne jest to, co Hitler powiedział Beckowi 5 stycznia 1939 w Berghof, gdy Beck zaczął się przd nim chwalić, jak to wyszarpał kawałek Czechosłowacji: dajcie mi korytarz do Gdańska, dostaniecie za to ode mnie jako nagrodę całą Ukrainę.
    Co dosłownie oznaczało, ze Hitler oznajmił w tej chwili Beckowi, że wypowiada Polsce wojnę.
    Beck był takim skrajnym idiotą, że w ogóle tego nie zrozumiał. Jedyna droga Hitlera na Ukrainę, żeby nią „nagrodzić” Polskę prowadziła przez samą Polskę, którą musiał najpierw zmiażdżyć.
    Beck nie pojął, że Polska już nie istnieje. Nie pojął też tego, że Francja i Anglia, ktore sądziły, że chronią siebie sprzedając innych, nic nie zrobią dla Polski. I nie zrobiły.
    Zaś uparcie odmawiając wcześniej Związkowi Radzieckiemu przyjścia z pomocą Czechosłowacji, a póżniej porozumienia że Armia Czerwona przeciwstawi się Hitlerowi atakującemu Polskę na jej terytorium, wbił ostatni gwódź, polską ręką, do polskiej trumny.
    Skrajny idiotyzm polskiej dyplomacji samobójstwa więcej niż szokuje.

    Film ma też poważną słabość. Skupia się na płaszczyźnie politycznej, nie wnikając w płaszczyznę wojskową ani gospodarczą. A one razem przesądziły o tym, że doszło do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. W filmie nic o tym nie ma, co jest fałszerstwem. Miary fałszerstwa dopełnia uczynienie Stalina cynicznie winnym podpisania paktu, co zaprzecza wcześniejszej części linii argumentacyjnych filmu.
    Wygląda to tak, że w konkluzji, Arte chciało jakoś wybielić Anglię i Francję obciążając Stalina, choć wcześniej pokazało jak koszmarnymi zachowaniami Francja i Anglia same wydały Europę Hitlerowi.

  310. @Optymatyk 26 lutego o godz. 21:39

    To przerobione logo PiS też mi się bardzo podoba

  311. Optymatyk
    26 lutego o godz. 21:39

    Arcybiskup Głódź kurwę ma za przecinek, Morawiecki tak samo. Po tym poznać, że taki mamy klimat.

  312. Optymatyk
    26 lutego o godz. 21:25

    Niestety, ale typowy polski rozpiździaj. Jak ze „smoleńską wycieczką” w 2010.

    Ująleś to precyzyjnie. Polska to pasta w tutce frunąca do Smoleńska.

  313. https://wyborcza.pl/7,82983,25730787,lasek-o-podkomisji-macierewicza-jedyna-rzecz-ktora-im-sie.html#S.strefa_ogladania-K.C-B.2-L.1.videogruby
    – Mam wrażenie, że politycy Prawa i Sprawiedliwości wstydzą się Antoniego Macierewicza. Wstydzą się tematu smoleńskiego. Najchętniej zostawiliby ten temat prokuraturze i ja bym im to rekomendował – mówi Maciej Lasek, poseł KO, były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
    ………………………..
    Miejsce Macierewicza jest w Tworkach i to na OZ oddziale zamkniętym, bo przed sądem jakimkolwiek to „wykolei” sąd. Obawiam się o zdrowie sędziów, nie wytrzymają do końca procesu. (Ktoś wyjmie „karabiun” i go z premedytacją zabije). Jego gadka jest nie do wytrzymania przez zdrowego człowieka.

  314. Optymatyk
    26 lutego o godz. 22:18

    Jolusia jest słodziusia. Andrzejka sobie ładnie nawija. „Niech się wypowie” – chyba pierwszy raz w zyciu musiałby się wypowiedzieć, zamiast czytać co mu Kaczyński napisze.

  315. Optymatyk
    26 lutego o godz. 22:41

    Z Tworkami będzie trudność. Polska psychiatria jest w kiepskiej kondycji finansowej i organizacyjnej, a dziecięca – a o niej mówimy – jest w zupełnej rozsypce.
    Macierewicz stanowczo zbyt rzadko sssie smoczek. Może od tego zacząć postępowanie z Antonim? Jak smoczek troszkę pomoże mu się uspokoić, będzie czas się zastanowić gdzie go umieścić, żeby tą niewydolną psychiatrię jakoś ominąć, albo wzmocnić. Bo co będzie, jak na Antoniego polska psychiatria okaże się za słaba?
    Może mu zasugerować, że to on jest jednym z tych trzech co się uratowali z katastrofy w Smoleńsku i uciekli i on sie właśnie szczęśliwie odnalazł i już wszystko będzie dobrze, zwłaszcza jak dostanie smoczka. można posypać cukrem pudrem, to efekt sie wzmoże.

    Paradoksalnie, czasem niewiele trzeba, żeby nagle coś kliknęło w głowie i pacjent pod prostym a milym impulsem został sobą, czyli Macierewiczem.

  316. @

    Antoniemu Wielkiemu

    Śpij dziecino, zamknij polskie oczęta,
    Opowiem ci historię niezwykłą,
    O której mało kto już tu pamięta
    I nie jest mu, z tego powodu, przykro.

    Był raz rycerz bez skazy na umyśle,
    Niejaki Macierewicz Antoni,
    Który trwał na posterunku przy Wiśle,
    Gdy tupolew o brzozę przydzwonił.

    On się nie dał przekonać i omamić,
    Bo prezydent nie może być durny,
    On zaprzysiągł dorwać w końcu tych drani,
    Co najlepszych wysłali do trumny.

    On powoływał światowe komisje,
    Zniszczył w próbach podobną maszynę,
    Jadł parówki, gniótł puszki, bo miał misję,
    Bowiem znaleźć chciał godną przyczynę.

    W Polsce najlepsi nie giną w wypadkach,
    Czasem mogą polec na polu chwały.
    Dziś mówimy tu o naszych dziadkach,
    Którym się ucieczki z bitew udały.

    Zapamiętaj dziecko ważną naukę:
    By żyć długo, choć marnie i nudno,
    Trzeba opanować trudną sztukę
    Znikania, zanim już będzie za późno.

  317. „…przestępca generalny kraju?”
    …………………………….
    „Pan jesteś zerem” L.M.
    …………………..

    Adam Mazguła:

    Płacę podatki, czy mafijny haracz?
    Nie interesuje mnie cudze życie seksualne i wykorzystywanie jego do celów zawodowych. Jednak, kiedy zaczynam mieć wątpliwości czy płacę podatki, czy może mafijny haracz, to już nie jest mi wszystko jedno.
    Nie po raz pierwszy przeczytałem o panu Zbigniewie Ziobro, jako przykładzie powiązań mafijnych. Jego zachowanie polegające na szkalowaniu wybranych sobie osób, a nawet zmiana prawa, aby można było ich prześladować przy pomocy państwowych służb, jest już w naszym kraju czymś „politycznie dopuszczalnym”, a nawet „modnym”.
    Jak powszechnie wiadomo, człowiek, którego ludzie nazywają pogardliwie „zerro”, ma kłopoty ze swoja seksualnością. Czy w tej sytuacji pani Kotecka uratowała jego wizerunek, aby wspólnie z innymi mógł teraz szczuć na ludzi nazywanych „ideologią LGBT”? Czy sprawiła to mafia pruszkowska, wołomińska, czy Solidarna Polska z po/rozum/i/mieniem Gowina oraz patologią i symulacją Kaczyńskiego?
    Przerażenie u ludzi przyzwoitych wzbudza jego bezkarność i upór władz do utrzymywania tego moralnie upadłego polityka prawicy na najwyższych stanowiskach w kraju. To on publicznie zniszczył komputer i telefon mimo, że były tam dowody przestępstwa i włos mu z głowy nie spadł. To on nadzorował morderstwo Barbary Blidy i zanim ujawniono, co się stało, wysprzątano mieszkanie i zmieniono ubrania wysłanych do jej domu ludzi. To był jawny pokaz bezkarnego zabijania przeciwników politycznych. Wszyscy mogli zobaczyć, jak morduje się na komisariacie niewinnego człowieka Igora Stachowiaka z użyciem wymyślnych tortur. Ale Ziobro wziął morderców w obronę. Można się domyśleć, kto stoi za śmiercią Andrzeja Leppera, gen. Sławomira Petelickiego, płka Sławomira Berdychowskiego, Pawła Adamowicza. Dlaczego popełniają samobójstwa w aresztach nadzorowanych poprzez Ziobrę kolejni świadkowie kompromitacji politycznej biskupów i polityków prawicy?
    Nie ma wątpliwości, że osobiście ten człowiek dokonał tysięcy wyroków śmierci zatrzymując przeszczepy ratujące życie na wiele lat. Jest współodpowiedzialny za śmierć co najmniej 60 byłych funkcjonariuszy poprzez ustawę dezubekizacyjną.
    Skandaliczny poziom świadomości prawnej pokazał Ziobro organizując w kierowanym przez siebie ministerstwie grupę szkalującą niewygodnych sędziów.
    Prokurator, czy przestępca generalny kraju?
    Jeżeli 28 grudnia opublikowano wywiad i część kompromitujących informacji o Zbigniewie Ziobro, a już następnego dnia, bez wyjaśnień, oświadczeń, konferencji czy dymisji, zablokowano dostęp do strony internetowej z tymi wiadomościami, a osoba, która obiecywała kolejne dokumenty leżała w szpitalu i po pobiciu walczyła o życie, to jak to nazwać?
    Czy nie wygląda to tak, że Zbigniew Ziobro nie będzie się przed nikim tłumaczył, bo posiada grupę przestępczą do siłowego wymuszania posłuszeństwa i bezwzględnego stosowania terroru?
    Kim jest Zbigniew Ziobro?
    Prokuratorem, ministrem sprawiedliwości, sędzią, posłem?
    Czy też może najbardziej wpływowym przestępcą w kraju, który może zorganizować napad, pobicie…? Może też zlecić okrutniejsze zadania, wydatkować dowolne kwoty finansowe, na co tylko chce i zorganizować w ministerstwie sędziowską grupę do szkalowania prawników? Może też doprowadzić do uchwalenia kompromitującej Polaków w świecie ustawę o prawnym zakazie krytykowania naszych rodaków. Bez problemu dewastuje polski wymiar sprawiedliwości nie oglądając się na żadne autorytety organizacyjne i prawne.
    Czy zatem Z. Ziobro jest gangsterem, który może zdemolować system prawny w kraju, podporządkować sobie prokuraturę, sądownictwo i służby specjalne państwa, wyprowadzić Polskę z UE?
    Wygląda na to, że korzysta ze szczególnych uprawnień do bezwzględnego łamania prawa pod pozorem reformowania, o czym trąbi mafijna propaganda.
    Nie wiem, czy to mafia podporządkowała sobie Ziobrę przy pomocy Koteckiej, czy też było odwrotnie. Jednak nie akceptuję jakiejkolwiek współpracy przedstawicieli władzy z organizacjami przestępczymi.
    Jeśli dzisiaj mam wątpliwość, kto tu morduje Polaków, a kto ich broni, to czas na zmianę.
    Popieram ujawnianie wszelkich powiązań polityków z przestępcami. Będę w tym działaniu wspierał wszystkich odważnych dziennikarzy i domagał się każdej informacji, która może przybliżyć prawdę. Czekam również na debatę, na poważne wyjaśnienia w tej sprawie od tej nieodpowiedzialnej i pełnej pychy władzy.
    Adam Mazguła

  318. https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/oskarzenia-wobec-metropolity-gdanskiego-slawoj-leszek-glodz-wydaje-oswiadczenie/8d9rcf8
    „Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa. Prowadzone są one zgodnie z procedurami określonymi przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski.”
    ………………………………………
    A po co mu polskie prawo? On jemu nie podlega.
    Natomiast:
    „W związku z tym, że moje bezpieczeństwo i życie zostało zagrożone, a także stan mojego zdrowia spowodowany chorobą nowotworową nieustannie się pogarsza, będę zmuszony wystąpić na drogę działań prawnych.”
    ……………………………
    Wg. którego prawa, nie napisał. Pewnie Ziober mu pomoże, jeśli wcześniej nie przeniesie się na Łono Abrama.

  319. @mag
    27 lutego o godz. 13:15
    A ja doczytałam, że było 13 za a 11 przeciw a 3 tchórzy się wstrzymało. Gdyby zagłosowali to by przepadło.

  320. @Optymatyk
    A z czym Ci się kojarzą plujące jadem żmije?

  321. Znalezione w sieci:
    …………………………

    Krzysztof Skiba
    Komisja w akcji

    Dobre wieści! Dzięki dociekliwości senatora Krzysztofa Brejzy dowiedzieliśmy się, że owiana cyrkową legendą komisja smoleńska Antoniego Macierewicza nadal działa i nadal pożera pieniądze jak Krystyna Pawłowicz sałatkę. Na ten rok przyznano kumplom Awiatora kolejne miliony złotych do skonsumowania (2,7 mln). Nikt nie wie dokładnie ile kosztują zabawy komisji (bo pracą trudno to nazwać), ale szacunki mówią, że w ciągu ostatnich czterech lat kosztowała państwo ok. 12 mln złotych.

    Nieźle jak na fakt, że do dziś nie doczekaliśmy się żadnych naukowych dowodów na zamach (komisja nie była w stanie przedstawić tzw. raportu końcowego). Ferajna znawców od latawców, wyprodukowała za to szereg monstrualnych bredni i hipotez, odbyła kilkanaście posiedzeń przy kawie i wycieczek przy whisky oraz wysadziła w powietrze szopę na wsi, aby zobaczyć jak wygląda wybuch.

    Jej skład był wielokrotnie zmieniany, a obecnie jest właściwie tajny i to nic dziwnego skoro pensje są tam tak grube jak wąż po zjedzeniu niedźwiedzia (ok. 10 tys. zł). Podejrzliwym obywatelom mogłoby się nawet wydawać, że tak naprawdę nie chodzi tu o wyjaśnienie czegokolwiek, tylko o dojenie państwowej kasy jak najdłużej pod szlachetnym szyldem zbadania „prawdy”.

    O ile na początku prac komisji (w 2016) zabłąkało się tam dwóch profesorów i doktor fizyki, o tyle obecnie ekspertami są ludzie nie mający z nauką wiele wspólnego (artysta od pomników smoleńskich, prawicowa blogerka). Brakuje tylko kucharza, fryzjera i kosmetyczki. Sprawa zakrawa już na kpinę nie tylko z rozumu, ale z własnych wyborców i wszystkich tych, którzy w zamach uwierzyli.

    Był okres, że przez wiele miesięcy temat przycichł, a sama komisja jakby zeszła do podziemia, bo nie była dla PiS już nośna propagandowo. Teraz dzięki naciskom posłów opozycji, zdezorientowany urzędnik MON ujawnił wreszcie budżet komisji na rok 2020. Rozdawana lekką ręką i bez głowy kasa komisji jest JEDYNYM dowodem na jej istnienie.

    Zbliża się jednak 10 rocznica katastrofy, tak więc temat będzie ponownie rozgrywany politycznie (bo teraz jak i zawsze dramat w Smoleńsku był tylko cyniczną trampoliną do politycznego awansu PiS). Pewnie usłyszymy także nowe bajki Antoniego okraszone zmysłową nutą pustosłowia i otulone baśniową aurą uroczego bełkotu, pomnożoną przez perfekcyjne dane wyssane z sufitu.

    Smoleński tropiciel już zapowiedział (w swoim kowbojskim stylu niedomówień) wstrząsające nowinki i rewelacje. Dziennikarze indiańskiego pisma „Porcja guana z rana” jako pierwsi po kanale rozrywkowym Comedy Central otrzymali kontrolowane przecieki z rury wydechowej trabanta osobistego masażysty Antoniego. Wynika z nich, że komisji smoleńskiej Macierewicza udało się nie tylko dojść do knajpy i dotrwać do wypłaty, ale także niezbicie udowodnić przy pomocy korkociągu, że wtorek czasem jest środą.
    …………………………
    No, czy nie dom wariatów? Polska rządzącymi wariatami stoi.

  322. Tropienie smoleńskiego spisku przez Pana Antoniego Macierewicza emocjonalnym tchnieniem jedną
    rzecz może przypominać.
    Co?
    Oczywiście, detektywistyczną misję Gazety Pana Redaktora Adama Michnika w tropieniu pedofilskiej szajki w szeregach katolickiego kościoła.

    Tylko i wyłącznie.
    A poza tym i w pierwszym przypadku występują pojętne baranki wsłuchane w narrację sowich mentorów.

  323. Ostatnie zdanie niezbyt przejrzystą przybrało brzmienie, a oto jego docelowe brzmienie:

    A poza tym i w pierwszym przypadku i w drugim występują pojętne baranki wsłuchane w narrację swoich mentorów.
    Pana Antoniego i Pana Adama.
    Obaj Panowie M.

  324. Ewa-Joanna
    27 lutego o godz. 13:04
    Juz nawet komentować się nie chce
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25735576,chrystus-wygrywa-z-demonami-na-kaszubach-gmina-glosuje-ws.html#a=351&c=163&t=14&g=x&s=BoxNewsImg6

    Mój komentarz
    Chrystianizacja Polski zaczynała się od burzenia chramów pogańskich, palenia rzeźb pogańskich, ścinania kultowych drzew oraz wycinania tych, którzy nie rozumieli nowego.

    Po tysiącu lat mamy powtórkę. Rechrystianizacja Polski rozpoczęta od gminy Linia na Kaszubach. Potem przyjdzie kolej na całe Pomorze, Warszawę, Zawiśle, Wawel. Może marzenie premiera Mateusza eM o rechrystianizacji Europy się spełni.
    Wyrzucić spalić rzeźby pogańskich bożków!
    Cholerka, tysiąc lat minęło, a na Kaszubach jakby nic się nie zmieniło., belzebubstwo, czczenie drewnianych bożków. Trzeba to wreszcie ukrócić, dobrą zmianą dobre imię Umęczonej przywrócić.

    Gdzie ja jestem? Czy ja śnię? W jakim Ciemnogrodzie-Idiotengrodzie przyszło mi żyć?
    Pzdr, TJ

  325. @tejot
    27 lutego o godz. 16:00
    „Gdzie ja jestem? Czy ja śnię? W jakim Ciemnogrodzie-Idiotengrodzie przyszło mi żyć?”
    …………………………………..
    Oto Polska, właśnie. XXI wiek.
    A wszystko, dzięki miłościwie nam panującemu kościołowi katolickiemu i zbałamuconym przez niego, stadom baranów i owieczek, wiernych do usranej śmierci.

  326. Zakaz rozwodów, in vitro i antykoncepcji – to początek. Ambitne plany Ordo Iuris
    https://mamadu.pl/145957,czym-jest-ordo-iuris-ta-koscielna-organizacja-grzebie-w-polskim-prawie

  327. Fundusze Norweskie jednak nie dla PiSu
    Właśnie okazało się, że Norwegia nie podpisze umowy na przekazanie Ministerstwu Sprawiedliwości, jako operatorowi, prawie 300 mln zł w ramach tzw. Funduszy Norweskich. Powodem tej decyzji jest zagrożenie dla praworządności w Polsce.
    – W świetle ostatnich wydarzeń w Polsce i decyzji administracji sądowej jasne jest, że władze norweskie nie podpiszą umowy z Polską – powiedział Audun Halvorsen, sekretarz stanu w norweskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – To silny sygnał dla polskich władz, który pokazuje troskę rządu norweskiego o rozwój praworządności i niezależności sądów w Polsce – dodał

    https://natemat.pl/300771,norwegia-odcina-sie-od-polski-przez-pis-chodzi-o-fundusze-norweskie

  328. W kwestii planów Ordo Iuris
    Moim zdaniem bardzo ambitne, ale mało realne w dzisiejszej Polsce.
    Większość idealistów buja nieco w obłokach, ale taki już los tych którzy idą pod prąd głównemu nurtowi.
    Jedyna ich pociecha to wiedza, że z głównym nurtem najlepiej g… płynie, a oni jednak płyną w innym kierunku.

  329. Anonimowy komentator dał odpór (hi hi)
    Po pierwsze: nie ma Norwegii, jest kalifat norweski i no-go zones. Czytam prawicowe memy, więc wiem.
    Po drugie: uczyliśmy Norwegów jeść łyżką
    Po trzecie: w czasie II WŚ oni kolaborowali, a my nie.
    Po czwarte: nie chcemy tej forsy
    Po piąte: Norwegia to dżender
    Po szóste: są nam winni biliony dolarów za najazdy Wikingów.
    Po siódme: nic nie zatrzyma nas na drodze ku reformie sądownictwa!

  330. @Na marginesie
    27 lutego o godz. 17:25

    Heh, w Norwegii nawet Fuck For Forest dostali finansowe wsparcie na swoją działalność. W Polsce byłoby tylko na fuck forests.

  331. Inny dyżurny kaka-komentator, Maupo R. usiłował mnie zapewnić na EP, że Ordo Iuris to taka sobie zwyczajna organizacja pozarządowa, która po prostu pragnie pomóc człowiekowi… chodziło o krewkiego pracownika Ikei, który cytował biblię argumentując, że gejów trzeba i należy ukamienować.

    Ordo Iuris, wbrew wszelkiej logice i wbrew decyzji komisji ds. zatrudnienia, która nie dopatrzyła się żadnych uchybień w zwolnieniu pracownika (który to pracownik podpisał umowę zobowiązując się do przestrzegania kodeksu firmy) a więc wbrew wszelkiej logice Ordo Iuris walczy jak lew.

    Zapytałam wtedy rzeczonego, czemu to owa „organizacja pozarządowa” nie walczy np. o prawa kobiet z biura prasowego biskupa Jędraszewskiego, które hierarcha zwolnił z dnia na dzień i bez powodu. MR zamilczal wymownie. Cóż, jak widać Ordo Iuris w tym przypadku nie interesuje los poszkodowanych…

  332. @bubekró 27 lutego o godz. 17:37
    Skoro Norwedzy lekką ręką… to tym ciekawsze, że PiS-landia nic nie dostanie.

  333. @

    Od kiedy znak leży na wznak,
    Polska pod znakiem leży burakiem,
    A durny lud przestrzega cnót
    I forsę znosi, gdy klecha prosi,
    Bo dzięki wierze nikt nie odbierze
    Dzielnej prawicy naszej krwawicy
    I ona w złocie, a reszta w błocie.
    Boga chcieliście, to dostaliście.

  334. @Qba 27 lutego o godz. 17:54

    Zadrżą okna od żołnierskiej pieśni;
    Po żołnierskiej zadrżą od kościelnej!
    Pana Boga my na piersiach nieśli,
    Żeby z waszych oczu zetrzeć bielmo!

    Patrzcie! Krew uderza nam do głowy
    Od sztandarów całowania wrząca!
    Patrzcie, jak się tu popiersia strąca!
    Cokół ma być przecież narodowy!

    https://www.youtube.com/watch?v=Jv3z4M-BMwk

  335. @

    Gdy Ordo Iuris
    Po raz już któryś
    W imieniu Boga
    Krzyczy od proga,
    Że tylko chrzczony
    Będzie zbawiony
    I w polskim kraju
    Będzie jak w raju,
    To ja do wora
    Wkładam półtora
    Starego chleba,
    Więcej nie trzeba
    I całkiem boso
    Poranna rosą
    W dalekie kraje
    Dziś się udaję,
    A wy Polacy
    Dajcie na tacy
    Tyle, by Rydzyk się nie ożenił
    I całą Polskę w kościół przemienił.

  336. @Qba 27 lutego o godz. 19:35
    Ładne 🙂
    Ale ten Kaczmarski… bo on przecież komentuje holenderski obraz… historyczny. Historia się powtarza? A przynajmniej co poniektóre wątki.

  337. Qba
    27 lutego o godz. 19:35

    Qba, bardzo lubię taki krótkie wersy, one tworzą perkusyjny rytm i biegną w tempie ktore można rozgrywać. Swietnie!
    Tylko łojezu! Nie uciekamy przed tymi palantami, ale ich kopiemy w tyłki i niech sami się wynoszą do swojego katoraju w jakiejś jaskini ziejącej ich ulubioną katosiarką.

  338. Wieści z frontu walki

    Koleżanka ze studiów wróciła w ostatnią sobotę (5 dni temu), nigdzie nie molestowana termometrem, z Hanoi przez Katar do Warszawy. Na lotnisku w Warszawie nikt nawet nie zapytał, skąd wraca.
    Przyznawszy się w pracy do dwóch tygodni pobytu w Wietnamie, została poproszona przez koleżanki biurowe o pozostanie w domu i mierzenie temperatury. Jest koniec miesiąca i jej obecność w biurze jest pilnie potrzebna, więc może się pojawić w pracy w godzinach popołudniowych, kiedy inni udadzą się do domu. Zaproponowała firmie zamontowanie w biurze promiennika UV 🙄
    Inne dwie uczestniczki tej wycieczki, nauczycielki, zataiły swoją podróż do Azji i w poniedziałek wróciły do pracy jak wszyscy inni po feriach zimowych…
    U mnie wichura na zmianę ze śnieżycą, ciepły front zostanie w nocy przegnany przez zimny i kolejne opady śniegu.
    W głównym supermarkecie opustoszały półki z… muesli i innymi cerealiami śniadaniowymi w pudełkach.

  339. … a tymczasem w Łodzi:
    Dzięki solidarnemu głosowaniu PO – PIS w Łodzi powstanie jezuicka szkoła, która otrzyma od 50 do 100% dotacji publicznej. Może to oznaczać konieczność likwidacji jednej szkoły publicznej.

    https://dzienniklodzki.pl/zgodne-glosowanie-radnych-pis-i-po-jezuici-otworza-w-lodzi-szkole-choc-zbuntowalo-sie-az-dziesiecioro-radnych-hanny-zdanowskiej/ar/c5-14817130?fbclid=IwAR3I6NzYmlmexc3mS0cTbhSwIia65yi-c_yfrmoxpv_ZdJNJrDP4Xn4Cqdg

  340. Na marginesie
    27 lutego o godz. 17:25

    Fundusze Norweskie jednak nie dla PiSu

    I bardzo dobrze i chwalić pana w gumofilcach!
    Norwegowie dawali środki finansowe na bardzo dobre, ważne, konstruujące porządny kraj projekty. Poniważ pisoidy kaczyńskie nic nie mają z porządnością i dobrym krajem, nie należy im się ani złotówka, a kop w tyłek jaki uprzejie wykonali subtelni Norwegowie. Polacy na tym nic nie stracą, bo należą im się dobre projekty, jakich od pisoidów nie dostaną, bo sami je sobie zgarną. Nic porządnego zresztą nie potrafią.

    Rozwalenie Mierzei Wiślanej, na co Norwegowie nie daliby grosza, juz jest ponad 2 x droższe niż mialo być i będzie jeszcze drożej. Niech te puchniejące ceny zaduszą tych zdeprawowanych złodziei państwa.

  341. Ateista
    27 lutego o godz. 20:39

    Tak jest. Dlatego państwo co jest państwem to jeszcze będzie długa i bolesna męka. Dał nam przykład Dobry Jezus jak się męczyć mamy.

  342. Na marginesie
    27 lutego o godz. 17:44

    Inny dyżurny kaka-komentator, Maupo R. usiłował mnie zapewnić na EP, że Ordo Iuris to taka sobie zwyczajna organizacja pozarządowa, która po prostu pragnie pomóc człowiekowi…

    to rzecz wiadoma, że z onym maupo r do dyskusji dojść nie może – i że Odor Iuris to wyznawcy rządów katolickiej piąchy.

  343. Słuchajcie, mnie już zaczyna doskwierać ten zalew kościołowej pazerności i nachalności. Czytać tego nie mogę i wy pewnie też, a na dodatek w tym żyjecie.
    Mnie to dobrze, wyłączę kompa i problemu nie ma, ale co z wami?
    Udajecie, że to tylko część życia i można omijać, czy usiłujecie się przeciwstawić w jakiś sposób? Widzę, że niektórzy próbują, ale masa bezwolna. Co robić, bo robić coś trzeba zanim będzie za późno.
    Macie jakieś pomysły na działanie?

  344. @Ewa-Joanna
    27 lutego o godz. 22:09

    Bo życie, proszę emigrantki, ma sens dopiero wtedy,
    Gdy człowiek, nic nie robiąc, napyta sobie biedy.

  345. Optymatyk
    27 lutego o godz. 13:18

    Oooooooooo.., widać że nasz milusiński Głódź a do tego arcybiskup, jest pierwszoklaśny fachowiec: katolicką ludność niewolniczą bierze na szantaż moralny i finansowy. Mam odpowiednią chorobę kurwa i mi tu kurwa nie pyskować stare pizdy tylko mordy w kubeł bo mi sie pogorszy.

    Należy poinformować naszego milusińskiego Głódzia, że gdy pyskował do tego i owego nazywając „kurwą”, „starymi pizdami”, „gównem jesteś i gówno wiesz!”, „spierdlaj mi kurwa stąd!” i tak dalej i temu podobne, to opierdalanym miało sie nie pogorszyć, chociaż „jego dwór żyje w wiecznym strachu”.

    Natomiast Głódziowi arcybiskupowi, nie trzeba mówić „gównem jesteś i gówno wiesz!”, żeby mu się zaraz pogorszyło, bo wystarczy powiedzieć, ile trzeba mu dać w łapę, żeby dostać.

    Można też poinformować rzeczonego milusińskiego, że skoro mu sie ciągle pogarsza, to jak się będzie procesował, to mu się jeszcze szybciej pogorszy. I wtesy szybciutko, szybciutko znajdzie się w Domu Pana i będzie mógł boki zrywać rzucając z góry na dół: o, ta stara pizda znowu lezie! spierdalaj mi kurwa stąd!
    Niewątpliwie jest to cel dążenia Głódzia i każdego innego prawidłowego katolika: znaleźć się jak najszybciej w Domu Pana. No i zrobić sobie misia z Lolkiem.

    Aczkolwiek mógłby jeszcze nasz milusiński przystępnie i wyczerpująco wyjaśnić swojemu kościołowi czyli suwerenowi na mszy oraz wszędzie indziej, jak to tam było z tym jego fioletowym kinolem, który niewątpliwie nie był oznaką zdrowia potrzebnego do opóźniania znalezienia się w Domu Pana i o jakiej chorobie on właściwie mówi. Czy w grę wchodzi choroba cynizmu? Choroba deprawacji? Choroba złodziejstwa? Choroba oszustwa? Choroba pychy? Choroba obżarstwa i opilstwa? Choroba lenistwa? Choroba zawiści? No i wszyskie inne katalogowe choroby za które Dobry Pan Bóg daje w łeb i kopniakiem wywala do piekła.

    W tej sytuacji należy uznać, że Głódź jest już należycie poinformowany i zaraz mu się zrobiło lepiej.

  346. Ewa-Joanna
    27 lutego o godz. 22:09

    Nie wiem, czy pytając o działanie masz na mysli coś w rodzaju organizacji, stowarzyszenia, partii czy czegoś innego, ale rozganizowanego, np. happeningu, czy flash-mobs, co jednak jest raczej ulotne.
    Oczywiście, ulotność nie musi znaczyć, że to znika bez żadnego efektu, bo i ruch skrzydeł motyla potrafi wywrzeć decydujący skutek na drugiej stronie kuli ziemskiej.

    Odpowiem Ci tak, że zdaje mi się, iż ze szczególną ciekawością warto patrzeć na bieg zdarzeń teraz, w kampanii wyborczej. Nie tylko skupiając się na samych kandydatach i tym co oni robia, ale na wielu zdarzeniach, niekoniecznie widowiskowych i mocnych, a takich, które są bardziej w tle i nie tak spektakularne. Te sto kwiatów i ten tysiąc strumyków – jak powiedziałby Chińczyk i to kapanie wody. Czyli przesączające sie do poszczególnych głów czucie, że pomimo tej nachalnej, bezczelnej, walącej w twarz taranem i poprawiającej siekierą w czoło propagandy, szantaży, przemocy niewerbalnej, werbalnej, urzędowej, prokuratorskiej i wszelkiej innej, coś się – chyba – zaczyna przewartościowywać.

    Nie chcę stawiać diagnozy, na to zbyt wcześnie, ale idzie mi o te właśnie nieoczywistości tysięcy, setek tysięcy drobnych pęknięć, chrupnięć, przekrzywień, których ci bezczelni i tępi zamordyści nie widzą nie czuja, a jak cokolwiek czują, to niewiele, nic zgoła z tym nie mogą zrobić, bo tych pęknięć jest zbyt wiele i zbyt są drobne, żeby można je było łapać i przyskrzyniać.

    W odniesieniu do kościoła kat to jest o tyle jeszcze ciekawsze, że bardziej kolorowe i posunięte do takiego absurdu z jednej a bezczelnie chamskiej szydery z tego biskupiego Jezuska mniemanego że patrzeć aż miło. Co więcej, co absolutnie jasne, pękanie, puszczanie srodliwej zgnilizny przez kosciół kat ma znaczenie nadrzędne nad podobnymi procesami władzy politycznej. Bo ona jest zblatowana i autoryzuje sie dzięki kościołowi kat. Kościół kat nie autoryzuje sie przez pisoidów, tylko dostaje od nich rzekę pieniędzy. Rzekę tą trudno pisoidom byłoby powstrzymać, bo ich autoryzator zacząłby wrzeszczeć i cofnie autoryzację.
    Pisoidy gwałcą konstytucję i grożą policją, a kościół kat może grozić potępieniem, ekskomuniką, niewydaniem świadectwa chrztu, nieudzieleniem ślubu , może opluwać, że się jest ideologiem lgbt, ekologistą, nieprawdziwym Polakiem, nihilistą i co tam oni sobie chcą. Gdy się jednak zrobi najprostszą rzecz i bezpłatną: zobaczy słońce i siebie w piaskownicy, jako dziecko świata a nie niewolnika, to na te wszyskie bluzgi, zdegenerowane i podłe przekleństwa, należy zrobić to co każde szczęśliwe z poczucia swojej prostej i szczerej siły dziecko: mam cię w dupie stary trupie!

    I na te sto tysięcy i milionów sposobów to właśnie wyrażajmy. Chętnie, konsekwentnie, śmiejąc się w głos z tych trupów kleru czy pisoidów. Życie jest po naszej stronie.

  347. Three poets Leopardi, Bukowski and Kaczmarski separated by eons of time and space and yet all three displaying such convergent views on the wretched nature of humanity. Two hours of imbecilic ante meridiem ruminations. All of which makes one wonder where Kostka may have disappeared. “Lazarus come forth.”

    Do not fall silent dear friend
    As you may find it untoward
    For those who seek
    And those who dream
    There’s always some reward.

    J. K.
    https://www.youtube.com/watch?v=nLvOIBoilVc

    C. B.
    https://www.youtube.com/watch?v=0doGM_6izYg

    G. L

    In every land the universal vices and ills of mankind and of human society are noted as particular to that place. I have never been anywhere where I have not heard , “Here the women are vain and inconstant, they read little. Here the public are curious about other people’s affairs, and they’re very talkative and slanderous. Here money, favour and baseness can achieve anything. Here envy rules, and friendships are hardly sincere, and so on, as if things went on differently elsewhere. MEN ARE WRETCHED BY NECESSITY, AND DETERMINED TO BELIEVE THEMSELVES WRETCHED BY ACCIDENT.

    P. S. Pardon the foreign lingo.
    Abo

  348. Kiedys byla tu rozmowa na temat picia alkoholu a dokladnie na temat uzaleznienia lub “excessive drinking”.
    Richard Burton odpowiada na pytanie ktore zadal Dick Cavett. Czy wiesz ktory drink powinien byc ostatni. Lub inaczej: How do you know when you’re in trouble.

    https://youtu.be/cgF1fzCqu-k

  349. Znam ten wywiad doskonale Orco i zawsze milszy mi duszy będzie myślący pijus niż mdląco-przynudzający abstynent.

  350. Ab…
    Ja moge sluchac Mr Burton na kazdy temat. Jesli Dick Cavett siedzi przy stole to tym bardziej. Mr Cavett zadaje pytanie I milczy czyli słucha a ja razem z nim.

  351. @Orca
    Brawo. Tak trzymać.

  352. @ Tanaka
    27 lutego o godz. 23:58

    Ewa-Joanna
    27 lutego o godz. 22:09

    W przedostatniej mojej firmie (jako nieco już doświadczony kapitalista) tłumaczyłem wspólnikom, że najważniejszy jest czas, kiedy firmie idzie świetnie. Wtedy trzeba dużo pracować – wydaje się, że ciężko, bo przecież nic się złego nie dzieje. Ale, że wszystko mija, to i dobre czasy kiedyś się skończą i wygrają ci, którzy się przygotowali (nowe produkty, nowe rynki, zapas kapitału, nowi ludzie, itd.).
    Przekładając to na czas Polski po zmianie ustroju, każdy pieprzony rząd zachwycał się rosnącym dobrobytem i dawał nielicznym wielkim pomijając wszystkich mniejszych i rozwalając istniejącą przecież, strukturę państwa. Wszelkie głosy wołające o rozwagę, praworządność, ukrócenie kościoła, itd., były zbywane z niezachwianą pewnością, że już zawsze będzie tak dobrze. Znam to z autopsji, prowadziłem w Polsce od 1990 roku własną firmę przez 10 lat, kontaktowałem się z rządzącymi na różnych poziomach administracji (dawni koledzy). W końcu dałem sobie spokój. Dlatego droga Kangurzyco, nie bardzo widzę dziś możliwość zmiany odgórnej – nie ma na kogo głosować.
    Charakterystyczna jest odpowiedź Tanaki – próba dowodu, że obecny rząd upadnie sam z siebie, czyli bez potrzeby kolejnej rewolucji. Zgadzam się z takim poglądem. Prawicę cechuje pazerność – zawsze i wszędzie, więc musi się pożreć. W końcu rywalizacja pomiędzy Kaczyńskim, a Tuskiem to też był (jest) pojedynek swoich.
    Problem Polski jest jednak poważniejszy ze względu na dominującą pozycję kościoła w wychowaniu. Jeżeli jednak pani kandydatka K.-B. oświadcza, że wyprowadzi religię ze szkół, to nie znaczy, że tak zrobi. Bo podstawą społeczeństwa polskiego jest wpajana od dziecka możliwość bezkarnego (spowiedź) oszustwa, kłamstwa, itd.
    Może jest to w moim przypadku kwestią wieku i ogólnego zmęczenia aktywnym życiem, ale mnie już się nie chce. Jedyna kontynuacja pokoleniowa tradycji przekazywana jest przez kościół, a ten jest mi zupełnie obcy. Nie mam zatem żadnego wspólnego języka z młodszymi pokoleniami.
    Jestem jednak pewien, że dadzą sobie radę. Zrobią mnóstwo błędów, zrujnują po raz kolejny kraj i zaprzepaszczą pomoc UE, ale jakoś to będzie.
    Zasadnicze (moim zdaniem) błędy wychowawcze:
    – Wychowanie w rodzinie. Człowiek ma działać w różnych społecznościach i w nich musi być wychowywany – czyli od szczeniaka różne przedszkola, różne szkoły, różne uczelnie.
    – Wychowanie dziecka, jako dziecka – jesteś za młoda/y, to nie dla dzieci, itd. Dziecko powinno od początku swej percepcji świata brać w nim czynny udział. Tylko wtedy będzie się z nim identyfikować, czuć się odpowiedzialnym i nie bać się go. Dziecko musi robić błędy w czasie nauki – im ich więcej za młodu, tym mniej w dorosłym życiu.
    – Jakakolwiek indoktrynacja powinna być zakazana w tym sensie, że dziecko musi otrzymywać informacje o wszystkim (również, a może przede wszystkim o seksie) tak, by samo miało szansę najlepszego dla siebie wyboru. Dzięki temu będzie również dużo bardziej tolerancyjne.

    Jak to zrobić? Nie wiem, bo jak pisałem, to już nie jest mój świat. Osobiście wolałbym, by więcej pieniędzy wydawano na badania naukowe, bo niewyczerpalne źródła bardzo czystej energii są w naszym zasięgu, lecz zaślepieni wiarą w boga (czyli pieniądza), jeszcze ich nie dostrzegamy. I ciągle bazujemy na wymyślonym w starożytnej Grecji modelu atomu.

  353. Qba
    28 lutego o godz. 7:09

    Qba, dodam tylko do Twojej ciekawej wypowiedzi, że „rosnący dobrobyt” nie jest rosnącym dobrobytem, tylko jak zawsze w Polsce katolickiej – mniemaniem. Jako doświadczony przedsiębiorca wiesz o czym mówię. Sam to zresztą wyjaśniłeś trafnym stwierdzeniem: jak jest dobrze, to jest niedobrze: nie wolno dać się uśpić tym, że jest dobrze.

    I właśnie: nad Wisłą słychać donośne chrapanie. „Wzrost” – tego i owego, to sen. A raczej rojenie chrapiącego misia katolickiego wagi 140 zamiast 70, który to sen skończy się zawałem w trakcie i znakomicie wykonanym zejściem, czyli wejściem. Oczywiście – do Domu Pana.

    Zauważyłeś może, że pisoidy z Morawieckim na czele (on jest poniekąd szczególny krętacz, bo co prawda jest historyk polski, czyli kłamca od „narracji historycznej”, ale ma też studia MBA, co czyni go bezpośniednio niewykręcalnym z krętactw), gadają wyłącznie o wskaźnikach „wzrostu” i „rosnącego dobrobytu” (wzrósł dobrobyt bo jest pińcet+!) wyłącznie dotyczących krótkiego okresu: rok do roku.

    Takie krótkookresowe wskażniki niic nie mówią o wzroście i dobrobycie. Nie pokazują zmian w długim okresie, nie pokazują, jak zmiany wpływają na strukturę gospodarki. A te zmiany są najważniejsze. Nie krótkookresowe chrapanie z zejściem do wejścia.

    Pisoidyzm robi więc dokładnie odwrotnie niż odpowiedzialny i przewidujący przedsiębiorca, który gdy jest dobrze, skupia się na wzmacnianiu struktury, inwestowaniu w badania, nowe propozycje na rynku, przeganianiu konkurentów, wzmacnianiu zasobów inwestowaniu w kapitał ludzki, związki z partnerami, środowiskiem w którym funkcjonuje, poszukiwaniem nowych rynków itp.

    Poszukwanie nowych rynków w państwie pisoidów polega na wycofywaniu się z rynku: Polska stała się częścią Europy i zaczynała stopniowo nabierać znaczenia jako jej składnik, o w miarę znaczącym potencjale i zyskiwała na znaczeniu jako w miarę sensowny partner budzący pewne nadzieje, że doda się do Unii a nie będzie jej ujmował. Pisoidyzm państwowy wszystko to odwrócił.

  354. Szanowni!

    Uwaga, uwaga, nadchodzi!
    Ten co po raz drugi usiłuje nadejść, strasznie się męczy nadchodząc. Tak jest, gdy się nie idzie samodzielnie, a krokami kieruje właściciel nadchodzącego.
    Przyjrzymy się właścicielowi, który bardzo nie lubi gdy się mu przyglądać, więc w unikaniu przyglądania się pomaga mu państwo ktore on usiłuje zbawić.
    Bacznie przygląda się onemu Qba.
    Zapraszam do czytania i komentowania w imieniu autora.