Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.01.2020
środa

Weź na wstrzymanie!

29 stycznia 2020, środa,

– rzucił Stasiek i rzucił pudełko pigułek powstrzymujących to co wszędzie reklamują ostrzegając, że przedawkowanie może się czymś przykrym skończyć dla zdrowia lub życia.

Ciało astralne (gwiazdy mniemane: Pawłowicz Krystyna, Piotrowicz Stanisław i w ostateczności nawet magister niefarmacji Przyłębska oraz różni AD: anonimowi dublerzy) – Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wstrzymuje wykonanie uchwały Sądu Najwyższego. Kolejne usiłowania podejmowania działań na drodze do ostatecznego zniszczenia systemu prawa i demokracji w Polsce. A ponieważ Konstytucja i ustawy są jedynym powszechnym i ustalonym spoiwem państwa i społeczeństwa, oznacza to zamiar zniszczenia tak pierwszego jak i drugiego. Coś takiego robi okupant w czasie wojny, nie zaś władza reprezentująca obywateli. Tak jednak mamy. Polska to kraj jedyny taki, o czym zapewnia każdego dnia każdy prawdziwy Polak i biskup też. Bo też prawdziwy z niego Polak.

Marszałek Senatu, przeciw któremu katolicy z rządu, partii rządzącej, kościoła oraz niezłomnych wobec opozycji i złomnych wobec rządu mediów popełniają codziennie przestępstwo z art. 8 dekalogu: „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” , proponuje „okrągły stół” w sprawie sądownictwa w Polsce.

Minister magister (jak słychać na „dostatecznie”, co jest oceną dowodnie zawyżoną o „n” kategorii) od sprawiedliwości, wskutek wizyty pani Very Jourovej, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, mówi coś o „kompromisie”, o którym nic jej nie wiadomo, mając niewątpliwie na myśli to, że Unia Europejska zgodzi się z ministrem i jego pryncypałem.

Naiwność i niezborność opozycyjnych propozycji „okrągłego stołu” , „otwartych debat” czy „kompromisów” śmieszy, zatrważa i oburza. „Okrągły stół z PiS-em? Z terrorystami się nie negocjuje” – mówi dziennikarka Eliza Michalik i ma całkowitą rację. Nie negocjuje się z terrorystami; nie negocjujemy, czy wolno nam żyć, mieć prawa i możliwość godnego życia. Ma też zupełną rację Eliza Michalik, gdy mówi, że „milczące marsze” są pozbawione istoty rzeczy i sprawczej siły: nie wolno iść, czy stać milcząc ale trzeba krzyczeć i podłej władzy okazać głośno gniew: ¡No pasarán! Wymowność milczenia może pojąć garstka subtelnych intelektualistów i wykształciuchów, nie działa to jednak w skali powszechnej i nie działa na rządzących. Tam nie ma ludzi subtelnych, pełno zaś łajdaków. O tym właśnie przypomniał – nie wprost, a tak wymownie – Marian Turski, były więzień Auschwitz, gdy mówił o stopniowym odbieraniu wolności i godności: najpierw godzimy się na jedno ustępstwo, drugie, wreszcie przestajemy to zauważać i godzimy się biernie na całą resztę, aż po kres.

Polska zasługuje sobie na swój los, skoro tak mało jest dziennikarzy takich jak Eliza Michalik. Wśród większości przedstawicieli mediów kojarzonych z opozycją panuje albo wielka naiwność, albo pełna hipokryzji subtelność, która jednak z hipokryzją przegrywa. Eliza Michalik bowiem potrafi być i subtelna i wyrazista i bardzo trafna w sądach. Ma jednak mocną zaletę, której najwyraźniej nie mają inni: nie ma złudzeń co do istoty i roli kościoła katolickiego w Polsce, który tworzy żyzną glebę dla przemocy i oszustwa. Może więc widzieć związek jednego zła z drugim.

Polska, podobno, zasługuje na lepszy los. To by wynikało z reklam podpasek: zasługujesz na najlepsze! Był taki czas, gdy garstka ludzi w Polsce tak sądziła i doprowadziła do reform w niektórych dziedzinach życia Polski, która była przecież doskonała: rządzi pan, pod nim cham. Oni jednak uważali, że wprost przeciwnie z tą doskonałością. Doprowadzili nawet do tego, że powstała pierwsza polska konstytucja, w dodatku jedna z pierwszych w świecie. I cóż z tego, skoro została uchwalona gdy już Polska realnie nie istniała.

Od tamtej pory lat minęło dobrze ponad dwieście i jak to w Polsce: powtórka z rozrywki. Inaczej się nie da, taka Tożsamość Polaka. Garstka ludzi zakotwiczyła Polskę w Unii Europejskiej. I tylko dzięki garstce i tylko dzięki temu, że Polska jest w Unii, jest poważna szansa na modyfikację losu – na to, że tak jak ponad dwieście lat temu Polacy sami znicestwili Polskę, tak dzięki tej podłej, wyznającej kulturę śmierci Unii Europejskiej – co wiemy od biskupów i prawdziwych Polaków, nie uda się Polakom Polski zniszczyć.

Profesor Strzembosz wyjaśnia: Trybunał Konstytucyjny nie jest środkiem odwoławczym od Sądu Najwyższego. Zaś Trybunał w Luksemburgu zawiesi „ustawę kagańcową” Kaczyńskiego, Ziobry, Morawieckiego i Dudy.

Bodaj najważniejszego z tej garstki, tego który zapewnił wejście Polski do UE, a wcześniej przyjęcie Konstytucji – prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – poddano bezprawnej, przestępczej akcji ze strony służb specjalnych państwa, gdy rządził Kaczyński, co wynika z zeznań „agenta Tomka” i innych poszlak. Wszystkie więzy zła prowadzą wprost do Kaczyńskiego, w każdej praktycznie sprawie. Kaczyński tak bardzo chciał zobaczyć „układ” w którego środku tkwi Kwaśniewski, że sam stworzył taki układ, jakiego – co najmniej – od 1989 roku nie było.

Jednym z głównych i złowieszczo haniebnych narzędzi do stworzenia tego układu było wytworzenie religii „zamachu w Smoleńsku” opartej na samych katolikach, czym spotwarzył Rosję, premiera Tuska i porządnych Polaków. Spacyfikował – z siłą siekiery – wszystkich subtelnych wykształciuchów i obywateli (wśród nich, co szokuje naiwnością i nierozumieniem z czym ma do czynienia, także prezesa PAN Michała Kleibera, który wzywał do „otwartej debaty” ekspertów komisji Millera i ponurych „badaczy” od Macierewicza), którym się zdawało, że grzecznie badając, przypominając fakty i „otwarcie debatując”, rozbroją to narzędzie śmierci i z Kaczyńskiego zrobią emeryta siedzącego w parku na ławeczce i karmiącego bułeczką ptaszki.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 637

Dodaj komentarz »
  1. A propos do wstępniaka Fanaki. Trochę dlugie ale warto się przyłożyć

    Stanisław Obirek: Poważna sprawa z prawem

    Jeden z najwybitniejszych współczesnych teoretyków prawa Ronald Dworkin przed laty napisał ciekawą książkę zatytułowaną Biorąc prawo poważnie. Ciekaw jestem czy czołowi polscy politycy (niektórzy mają wykształcenie prawnicze…) ja czytali. A jeśli czytali, co z niej zapamiętali.
    Słuchając pewnych komentarzy mam nieodparte wrażenia, że nie biorą oni prawa poważnie. A to jest sprawa bardzo poważna, zwłaszcza w kraju, który tak ochoczo powołuje się na wartości religijne.

    Dla Dworkina, który nie był człowiekiem religijnym, prawo miało ścisły związek z moralnością. W istocie pod koniec życia napisał niezwykle ciekawą książkę Religia bez Boga, w której wskazywał, że dla moralności istnienie Boga nie jest konieczne. W każdym razie od rozwiązania kwestii autonomii sądownictwa zależy, czy pozostaniemy w rodzinie krajów demokratycznych, czy się stoczymy w mroczny świat dyktatury, w której związek polityki z moralnością nie istnieje.

    Dziwi mnie, że polscy teologowie i hierarchowie, zwykle tak czuli na kwestie moralności, w tej sprawie w ogóle się nie wypowiadają. Obecny spór stawia pod znakiem zapytanie moralność nie tylko polityków, ale i popierających ich duchownych. Jest to tym bardziej zdumiewające, że to właśnie polscy duchowni zwrócili się do papieża Franciszka by ogłosił św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy. W jakim stopniu znam doktrynę polskiego papieża, moralność zawsze była dla niego istotną wartością. Jak to więc jest, że jego duchowi synowie nie widzą żadnego problemu, gdy prawo i moralność są deptane?

    Jest dla mnie także rzeczą zdumiewającą, że Kościół katolicki, który tak chętnie odwoływał się do prawników, gdy trzeba było zabezpieczać jego własne interesy — dzisiaj milczy jak grób. Tymczasem to właśnie on jako instytucja, może paść ofiarą kaprysu polityków, jak to się już nieraz w historii zdarzyło. Jednak ta instytucja moim zdaniem już dawno straciła wszelki autorytet i być może to jest jednym z powodów jej obecnej wstrzemięźliwości w obecnie konfliktu Sądu Najwyższego z rządzącą partią. A co gorsze jeden z wpływowych duchownych, Tadeusz Rydzyk, wielokrotnie deklarował swoje poparcie dla Zbigniewa Ziobry w jego destrukcji państwa prawa.

    Spór między Sądem Najwyższym i sprawującymi władzę politykami PiS-u to decydująca batalia o uratowanie praworządności w Polsce. Ma rację Henryk Wujec, gdy komentuje ten spór jako „śmieszny; gdyby o tym pisał Mrożek”.

    Jednak sprawa jest śmiertelnie poważna. Na początku grudnia pisałem o tekście dwóch wytrawnych akademików i praktyków prawa, którzy sporo mi wyjaśnili, już samym tytułem swego felietonu: „O stosowaniu prawa Unii mogą rozstrzygać niezawisłe sądy”. Chodziło o Macieja Gutowskiego i Piotra Kardasa, „O stosowaniu prawa Unii mogą rozstrzygać niezawisłe sądy”, Rz 3 12 2019.

    Wtedy Gutowski i Kardas pisali, że „szkoda Polski”, gdyż przewidywali awanturnictwo obecnego ministra sprawiedliwości i prezesa PiS-u. Nie mylili się. Teraz przeczytałem znowu tekst prof. Gutowskiego, który 24 stycznia 2020 również na łamach „Rzepy” napisał, że „Spodziewałem się zakwestionowania statusu sędziów, bo to odbicie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Spodziewałem się też zakwestionowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego”. Dodał też, że

    Sąd Najwyższy zastosował tu dualny mechanizm stabilizujący polegający na: 1) bezwzględnym mechanizmie wadliwości w odniesieniu do sędziów SN; 2) względnym mechanizmie wadliwości w odniesieniu do innych sędziów, tzn. wymagającym wykazania znaczenia naruszenia tego standardu w konkretnej sprawie, wyłączeniu skutku wstecznego w odniesieniu do wydanych przed jej podjęciem orzeczeń oraz skutków uchwały wobec toczących się postępowań. Mechanizm konwalidujący nie odnosi się natomiast do orzeczeń izby dyscyplinarnej. Ten dualizm wynika – jak należy sądzić – z zakwestionowania ID in toto przez TSUE oraz jej wadliwości w perspektywie konstytucyjnej.

    To język techniczny, ale jasny i wiadomo o co chodzi. Zastanawiam się, dlaczego nie wszyscy go rozumieją, zwłaszcza najważniejsi urzędujący politycy w państwie.

    Jeden, minister Zbigniew Ziobro. Zaraz po ogłoszeniu uchwał Sądu Najwyższego swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiło Ministerstwo Sprawiedliwości.

    — Sąd Najwyższy procedował z rażącym naruszeniem prawa, a jego tzw. uchwała nie powoduje żadnych skutków prawnych.

    Drugi to premier Morawiecki:

    Jako prezes Rady Ministrów nie mogę pozwolić na chaos i anarchię. W granicach moich kompetencji posługuje się możliwością skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku z prośbą o rozpatrzenie sprawy w trybie możliwie pilnym. Uchwała Sądu Najwyższego jest niebezpieczna dla ustroju Rzeczypospolitej.

    Te dwie wypowiedzi nie tylko kompromitują obu polityków, ale zapowiadają dalszą eskalację napięć sprokurowanych właśnie przez resort, którym kieruje Ziobro.

    Profesor Adam Strzembosz, b. pierwszy prezes SN wypowiedział się w TVN 24 jednoznacznie: „Patrzę na to z zawstydzeniem, że można takie rzeczy wypowiadać w kraju, który ma jednak bardzo wysoki procent ludzi z wysokim wykształceniem”. Strzembosz przypomniał inną skandaliczną wypowiedz Ziobry sprzed lat: „Były takie lata, kiedy pan minister sam już wydawał orzeczenia. Teraz przeszliśmy do wyższego etapu: teraz pan minister mówi, co Sądowi Najwyższemu wolno albo nie wolno – zauważył prof. Strzembosz nawiązując do słynnej sprawy kardiochirurga Mirosława Garlickiego, oskarżonego o zabójstwo pacjenta. Ziobro na konferencji specjalnie zwołanej po zatrzymaniu lekarza mówił: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Wypowiedź stała się przyczyną wytoczenia mu przez zatrzymanego procesu cywilnego, który lekarz wygrał”. Miejmy nadzieję, że Ziobro przegra i tym razem.

    Profesor Ewa Łętowska całą sprawę komentuje w następujący sposób:

    To dwa różne światy, dwie kultury bycia w społeczeństwie. Z jednej strony — Uchwała SN, z drugiej — i wypowiedzi najwyższych przedstawicieli władzy wykonawczej. Uchwała SN — to wypowiedź w ramach sądowej procedury. Rozumiem treść wypowiedzi Prezydenta i ministra sprawiedliwości, ale ich oceny są dokonywane poza jakimkolwiek trybem proceduralnym. Retoryki Prezesa Rady Ministrów nie dam rady nawet skomentować. Nasze demokratyczne instytucje przeżywają poważne konwulsje. Nie wiem, w którą stronę zmierzamy, ale na pewno odeszliśmy od państwa prawa i odchodzimy od demokracji.

    I jeszcze jedna ocena Łętowskiej uchwały SN:

    Ta uchwała nie ma nic wspólnego ze sporem kompetencyjnym, honoruje to, co się wydarzyło do tej pory; nie podważa nominacji sędziowskich prezydenta, ani nic nie nakazuje Sejmowi. A z drugiej strony wskazuje samym sędziom, co mogą zrobić, by nie pogłębiać chaosu w sądownictwie, który zgotowali politycy.

    Pani Profesor dodała coś, co napełnia otuchą:

    To od morale i odporności sędziów zależy teraz przyszłość orzeczeń. Dawno zresztą nie widziałam takiego aktu wiary i zaufania wobec liniowych sędziów. To wyraźny demokratyczny aspekt sprawy. Albo wybierzesz to, co jest zgodne z prawem, albo to, do czego cię skłania polityka. Twój wybór. To może również spowodować, że za jakiś czas ten chaos odżyje, pewnie nawet będzie się pogłębiał, ale temu naprawdę nie będą winne sądy.

    No i pozostaje społeczeństwo. Tak uważa profesor Jerzy Stępień. Mnie się też tak wydaje.

    Rzecz jest więc poważna i nie wiadomo, jak się skończy. Ale rozmawiać o tym trzeba i za wszelką cenę należy unikać rozwiązań siłowych. Mam nadzieję, że do nich nie dojdzie.

    Stanisław Obirek

  2. Sory Tanako, że Cię nazwałem Fanaką. Takie małe niechlujstwo.

  3. Drobna uwaga do tekstu Stanisława Obirka.
    Jerzy Stępień to nie profesor, ale analogicznie jak Pani Julia Przyłębska magister.
    Magister Jerzy Stępień.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do tekstu @Tanaki

    Krystyna Pawłowicz to Pani profesor Krystyna Pawłowicz.

  6. Krystyna Pawłowicz pracowała na stanowisku profesora nadzwyczajnego (uczelnianego), ale przestała.
    Na koniec była nauczycielem akademickim podrzędnej uczelni w Ostrołęce.
    Nie jest żadnym profesorem.

  7. I jeszcze jedynie o Pani (mgr?) Elizie Michalik – byłej dziennikarce Gazety Polskiej która w/g autora wstępniaka:
    „…potrafi być i subtelna i wyrazista i bardzo trafna w sądach..”.

    Z życia owej młodej dziennikarki (za Wikipedią):

    „…W 2003 została oskarżona o naruszenie praw autorskich Hanny Harasimowicz-Grodeckiej, przez wykorzystanie fragmentów jej tekstów, w jednym ze swoich artykułów (Czy eksmisja to dobry interes, „Gazeta Polska” nr 9 (503) z 5 marca 2003 r.) bez powołania się na źródło. Wkrótce potem „Gazeta Polska” opublikowała przeprosiny. Była autorką bloga w serwisie Salon24.pl. Na początku 2007 w komentarzach do jej notatek ponownie zaczęły pojawiać się oskarżenia o plagiaty. Usuwanie tego typu komentarzy spowodowało, że sprawę opisał w swoim blogu Gniewomir Świechowski, a potem powstał blog kolejny, o nazwie Eliza Watch, w którym internauci wpisywali fragmenty tekstów Elizy Michalik, porównując je z domniemanymi źródłami. 23 lutego 2007 Igor Janke poinformował o zakończeniu współpracy Salonu24 z Elizą Michalik…”

  8. @Tobermory
    Istotnie, ale aby być precyzyjniejszym wyłuskałem z Wikipedii.
    Krystyna Pawłowicz:
    „…W latach 2007–2011 była zatrudniona na stanowisku profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Warszawskiego, zaś w latach 2011–2012 na stanowisku profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz kierownika Katedry Publicznego Prawa Gospodarczego na Wydziale Prawa i Administracji tej uczelni. W latach 2007–2018 była nauczycielem akademickim Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Ostrołęce…”

  9. @

    Wśród wszystkich naszych protoplastów
    Mamy, niestety, prawdziwego gnoja,
    Bo do najpierwszych z pierwszych Piastów
    Zaliczyć musimy niejakiego Chciwoja.

    Nie wybiłby się ponad piastowską przeciętność
    Gdyby nie to, że miał zawsze wielką chcicę:
    Na każdą, najmarniejszą nawet, majętność
    I na każdą, najbrzydszą nawet, dziewicę.

    Dalibyśmy sobie radę z jednym takim gagatkiem,
    Bo mieliśmy wprawę w przeganianiu misjonarzy,
    Lecz, niestety, Chciwoj odkrył przypadkiem,
    Że z tytułem prezesa jest mu bardzo do twarzy.

    Wymyślił więc spółdzielnię, związek i stowarzyszenie
    I gotów był na każde, najgorsze nawet draństwo.
    Aby być przy tym bezkarnym i dostać rozgrzeszenie
    Namówił Mieszka Pierwszego, by przyjął chrześcijaństwo.

    I zafundował sobie absolutny komfort feudalny:
    Siedząc z kolegą w koloratce w środku drugiego rzędu
    Wydawał polecenia. Niepokalany i nietykalny,
    Bo nie sprawował przecież żadnego ważnego urzędu.

    Jeden z pierwszych ukazów był iście diaboliczny,
    Bo głosił, że podobnie jak cara, króla czy księcia,
    Również tytuł prezesa powinien być dziedziczny
    Dla jego syna lub córki. Lub ewentualnie zięcia.

    Aby członkowie jego spółdzielni dziewic mu nie psuli,
    A także, by ukrócić ich przyziemne materialne żądze
    Wprowadził celibat. Następnie, z pomocą księdza Cybuli,
    Pomysł ten odsprzedał papieżowi. Za duże pieniądze.

    Przemijały dynastie, królestwa, rzesze, republiki,
    Mieszały się religie, idee, rasy i niektóre geny,
    Aż doszliśmy do rządzącej dzisiaj w Polsce kliki
    I zbawcy narodu bełkoczącego z publicznej anteny.

    Bez żadnego trybu kieruje dużym państwem,
    Polotu ma mniej, niż zużyty kamień młyński,
    Nie gardzi kłamstwem i każdym innym draństwem,
    Bezpłciowa wersja Chciwoja, Jarosław Kaczyński.

  10. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    29 stycznia o godz. 18:08

    Przecież pisałem, że podrzędnej uczelni, to co tu precyzować? Że powiatowej?

  11. Żadne precyzowanie nie zmieni faktu, że panna Pawłowicz nie jest profesorem.

  12. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński 18:01

    I czego to dowodzi?
    Jest taka partia, której przedstawiciele też lubią zaglądać ludziom w życiorysy.

  13. A już bardziej merytorycznie.
    Jeżeli chodzi o narrację Pani Elizy ( prawidłowość którą dostrzegam od kilku lat) i te Jej – Rejtana pamięć przywołujące – zawołania i inne monity(no, pasaran) i wybieganie nieco przed szereg mogą budzić też takie skojarzenia.
    Tak jak sędzia Trybunału Konstytucyjnego Pan Piotrowicz z taką przeszłością ( członkostwo PZPR) musiał zmazywać winy z przeszłości swoją nadgorliwością w pracach Sejmu poprzedniej kadencji, tak Pani Eliza jako była dziennikarka „Gazety Polskiej” musi uciekać się do tak pełnej ekspresji posługi dziennikarskiej, aby nie daj Boże nikt nie wypomniał jej biograficznych epizodów.
    Nie znaczy to oczywiście, że sugeruję Pani Elizie w ramach pokuty pielgrzymkę do Ziemi Świętej, ale jako bystra kobieta powinna coś w tym duchu wymyślić.
    Może jakieś święte hafty własnego autorstwa.

  14. O Pani nasza, orędowniczko nasza…

    Pisanie o kimś „Pani, Pan” sugeruje piszącego na klęczkach albo ignoranta w dziedzinie ortografii.
    Pan, Pani wielką literą można pisać w korespondencji.

    A ten szperacz po biografiach znajomy jakiś.
    Smrodkiem ciągnie 🙁

  15. O, widzę desant. Nowe wcielenie sam.ba.kuku?
    Jeszcze nie doczytałam, ale nowy tekst Tanaki… już się oblizuję na zapas

  16. @Tobermory 29 stycznia o godz. 18:56
    Great minds… 🙂

  17. Jeśli prawdziwe jest przysłowie „Mądrej głowy włos się nie trzyma”, to dlaczego ten pan łysieje?

  18. @Na marginesie
    29 stycznia o godz. 19:03

    😉 Włóczy się po blogach jak smród za wojskiem 🙄

  19. @Tobermory
    Nie bardzo rozumiem z tym smrodkiem, ale mam nadzieję że nie chodzi o woń cebuli, bo to już może nosić znamiona antysemityzmu, a to w te dni (kolejna rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz) jest niezbyt mile widziane zachowanie.

  20. Ponoć Profesor Strzembosz mówi:
    ” Trybunał Konstytucyjny nie jest środkiem odwoławczym od Sądu Najwyższego.”

    No to kto jest?
    Przecież nie Sąd Ostateczny.

  21. Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    29 stycznia o godz. 19:12
    Wawrzuś, od ciebie czuć schabowego z zasmażaną kapustą. No i z kartofelkami.
    Bez aluzji do Auschwitz,ale z aluzją do szmalcownictwa.

  22. A jest? TK nie ma nic do SN. TK jest od stwierdzania czy ustawy sejmowe lub dekrety rzadowe sa zgodne z konstytucja. Tyle i tylko tyle. Swoj sad ostateczny to sobie wsadz w katoPiSde i nie wyjezdzaj z takimi religijnymi bzdurami na blogu ateistow.

  23. Nie posiadam papierów konstytucjonalisty.
    Jedyne co mogę, to przywołać artykuł 189 Konstytucji w brzmieniu:

    Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa.

  24. Lewy
    29 stycznia o godz. 17:21

    Sory Tanako, że Cię nazwałem Fanaką

    Bo, ewentualnie, jest jeszcze Famako. Natomiast pradziadek wujenki kuzynki ze strony teścia chrzestnej babci mawiał: ty duraku!
    I to mogła być prawda!

  25. Znakomitym przykładem tego, co dzieje się w kraju „prawa” i „sprawiedliwości” jest sprawa Profesora Wojciecha Krysztofiaka – ateisty, nauczyciela akademickiego Uniwersytetu szczecińskiego.

    Oto Jego historia:
    „Nazywam się Wojciech Krysztofiak. Jestem filozofem, logikiem i blogerem. W 2012 i 2013 roku opublikowałem dwa teksty pt. „Uniwersytety polskie – naga, smutna prawda” oraz „Uniwersytety polskie – naga, smutna prawda II”. Wymienione teksty cieszyły się popularnością wśród czytelników. Pierwszy z nich został przedrukowany w tygodnikach „Angora” oraz „Ochroniarz”. W wymienionych tekstach opublikowałem ranking najsłabszych szkół wyższych w Polsce, opracowany na podstawie światowego rankingu największej instytucji badań naukometrycznych w Europie. W 2013 roku jedna z prywatnych szkół wyższych (celowo nie wymieniam jej nazwy, gdyż boję się najgorszych następstw) pozwała mnie, domagając się 100 tysięcy złotych odszkodowania za naruszenie jej dobrego imienia. Na pozew odpowiedziałem,ze w swoich tekstach odniosłem się tylko raz do tej szkoły, wymieniając ja na liście najsłabszych szkół wyższych w Polsce. Skoro bowiem w gazetach sportowych podawane są tabele od najlepszej do najgorszej drużyny piłkarskiej, to sądziłem, że nie wyrządzam szkód swoją listą polskich szkół wyższych, znajdujących się na liście światowej wśród 20% najgorszych. Napisalem teksty, aby rozpocząć ogólnopolską dyskusję na temat kondycji polskiego szkolnictwa wyższego.
    Niestety, w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydal wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji. Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. Trzej pozostali pozwani nadal procesują się, ponieważ sąd im nie zamknął drogi do obrony. W styczniu 2020 roku otrzymałem pismo od komornika o zajęciu moich kont na kwotę 72 tysięcy złotych. Strzelił mnie piorun jak z jasnego nieba. Okazuje się,że mam zapłacić całą kwotę zasądzoną solidarnie na wszystkich pozwanych.
    Wszyscy prawnicy (sędziowie i adwokaci), z jakimi rozmawiałem, stwierdzili, że znalazłem się w „czarnej dziurze”. Poradzili mi, abym chronił swoją rodzinę, bo obecnie tkwię w sytuacji, w której mam do dyspozycji „sznur i gałąź”, skoro nie mam kasy na pokrycie swojej zabawy w „wolność słowa akademickiego”. Pomyślałem jednak, że może nadal warto walczyć o imponderabilia, podstawowe wartości definiujące prawa człowieka, bo jeśli wszyscy zrezygnujemy z tej walki, to w jakim świecie nasze dzieci znajdą się za dziesięć, dwadzieścia lat. Mam 56 lat, swoją dorosłość rozpoczynałem w czasach PRL, w których posiadanie marzeń i sensu życia wyróżniało jedynie promil społeczeństwa. Chciałbym, aby moja córka i jej rówieśnicy również posiadali sens życia i marzenia, kiedy wkroczą w okres „młodej dorosłości”. Bo czyż dla starego belfra nie jest to przyjemne, kiedy widzi, iż „młodo-dorosłym ludziom” (dzieciom, byłym uczniom) o coś w życiu chodzi?
    Sensu życia nie da się posiadać, kiedy czujesz, że nie wolno ci mówić na temat, na który chcesz mówić. Chciałbym nie mieć tego poczucia, aby móc moim uczniom i czytelnikom nadal pokazywać, że warto nie bać się, że warto mówić o sprawach ważnych publicznie. Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy „system” łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z „systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie „energicznymi tekstami” jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach.”
    /Wojciech Krysztofiak/

    Dodatkowo Prof.W.Krysztofiak jest szykanowany w pracy przez prokościelne władze Uniwersytetu w Szczecinie gdzie od roku toczy się przeciwko Niemu postępowanie dyscyplinarne za nieposzanowanie uczuć religijnych. Przez pół roku zabierano Mu pensję, a dodatkowo władze uczelni chcą Mu zabrać 25% wynagrodzenia przez dwa lata.

  26. Dziś Prof W.Krysztofiak napisał:
    cyt:
    „Przygotowuję skargę nadzwyczajną. Wyrok bowiem lamie artykuły Konstytucji: Art. 73 Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury; Art. 54 Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
    Moje teksty „Uniwersytety polskie – naga, smutna prawda” oraz „Uniwersytety polskie – naga, smutna prawda II” stanowią popularyzację wyników badań naukowych.
    Niech nikt mi od dzisiaj nie mówi,ze sądownictwo w Polsce jest zdrowe; to chory system, a przyczyną tej choroby jest niski poziom wykształcenia wielu sędziów. Żadne ustawy tego nie zmienią.
    Jeśli na wydziałach prawa, przyszli sędziowie nie będą profesjonalnie kształceni, to nasze sądy będą stawały się coraz gorsze.”
    /W.Krysztofiak/

    Ps:
    Jeśli ktoś ma chęć poznać więcej szczegółów tej sprawy lub porozmawiać bezpośrednio z prof.W.Krysztofiakiem zachęcam do odwiedzenia Jego strony na FB:
    https://www.facebook.com/wojciech.krysztofiak.7

  27. Tym pieniaczom walczacym o tytuly radze zajac sie problemem czy Adam i Ewa mieli pepek!

  28. Wygląda na to, że oddelegowany przez centralę na Nowogrodzkiej agitator Mauro Rossi dostal nowe zlecenie i z nową tożsamośćią, czysto polską i żartobliwą, jako Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński, ma tu nieustannie zaczepiać, prowokować, wzbudzać polemikę i stać się punktem centralnym blogu. Tak jak to mu się udało na blogu Passenta.
    Robi to solidnie, pracowicie i z dużą częstotliwością.
    Uwaga, uwaga, ten skunks jest w stanie zasmrodzic kolejny blog.

  29. @Ateista

    Naukowcowi, dr Wojciechowi Krysztofiakowi rektor Uniwersytetu Szczecińskiego wymówił mieszkanie służbowe.
    Rzecz miała miejsce w 2013 roku.
    Rok 2013 to rok kiedy premierem koalicyjnego rządu PO i PSL był Donald Tusk
    Prezesem Sądu Najwyższego w 2013 roku był Stanisław Zbigniew Dąbrowski
    Rzecznikiem Praw obywatelskich (2013)Pani dr Irena Lipowicz.
    Prezesem NIK (od 13 sierpnia) w 2103 roku był Krzysztof Kwiatkowski.
    Prezes Trybunału Konstytucyjnego to prof. Andrzej Rzepliński.
    Ministrem nauki i szkolnictwa wyższego Pani Ewa Kudrycka.

  30. @Lewy
    Dlaczego formułujesz swój przekaz w tak mało wyszukany sposób?

    Polecam Wittgensteina
    Logicznym obrazem faktów jest myśl…Myśl jest to zdanie sensowne.

    A teraz już ja:
    Myśl jest to zdanie sensowne i… kulturalne, bo jak nie spełnia w/w warunków jest zdaniem pustym.
    Nie znaczy to oczywiście, że jego autor jest pusty. Jego autor jest tylko niekulturalny.

  31. @Lewy 29 stycznia o godz. 20:19
    Maupo już tutaj się zagnieździło? Może olewać?

  32. Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    29 stycznia o godz. 18:01

    I jeszcze jedynie o Pani (mgr?) Elizie Michalik – byłej dziennikarce Gazety Polskiej która w/g autora wstępniaka:
    „…potrafi być i subtelna i wyrazista i bardzo trafna w sądach..”.

    Z życia owej młodej dziennikarki (za Wikipedią):

    „…W 2003 została oskarżona o naruszenie praw autorskich Hanny Harasimowicz-Grodeckiej, przez wykorzystanie fragmentów jej tekstów, w jednym ze swoich artykułów (Czy eksmisja to dobry interes, „Gazeta Polska” nr 9 (503) z 5 marca 2003 r.) bez powołania się na źródło. Wkrótce potem „Gazeta Polska” opublikowała przeprosiny. Była autorką bloga w serwisie Salon24.pl. Na początku 2007 w komentarzach do jej notatek ponownie zaczęły pojawiać się oskarżenia o plagiaty.

    Jak to miło, że wziąłeś się za dłubanie w Elizie Michalik!
    Jak sama nazwa wskazuje, Eliza Michalik zaczynała się kształcić dziennikarsko w „Gazecie Polskiej” u niejakiego Sakiewicza. Widać źle zaczęła, co nie może dziwić, jak się trafi w takie miejsce i do takiego szefa. No i jak się pochodzi z „bardzo tradycyjnie katolickiej rodziny” to w komplecie marne szanse.
    Jak się z Sakiewiczem i „bardzo tradycyjną katolickością” pożegnała, to jej się zaczęło poprawiać.

    Aliści, dłubiąc w dziennikarce, nie podłubałeś w „pani profesor” Pawłowicz Krystynie. Która na studiach i po studiach należała do pysznej organizacji: Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. Czyli podłej komuny, której się wysługiwała, żeby karierę robić. Komuna ta była straszna, wedle Kaczyńskiego z Morawieckim, Dudą i resztą, a każdy z nich się u komunistyczych belfrów uczył. Jednak Pawłowicz Krystyna dzisiaj nie uważa, żeby to miało cokolwiek wspólnego z komuną.

    Jak się dziennikarce poprawiało w życiorysie, to Pawłowicz Krystynie odwrotnie: zaczęła od ślicznego SZSP, a popadła w takie coś, że sprawa bolesna.

    Ale z pewnością chciałeś coś konstruktywnie ciekawego na temat wstępniaka powiedzieć. Wstępniak się ucieszy.

  33. @Mauro chce oczarować swoim intelektem opierając się na logice Wittgensteina.
    No i jak zwykle przedstawia siebie jako moralistę z wyrafinowaną kulturą.
    A swoją drogą, olśniewanie Wittgensteinem ma na celu oślepienie, żeby prawda o pisowskim komisarzuu została przykryta znajomością Wittgensteina.
    Ciekawe ile jeszcze paszportów wyda mu central i ile jeszcze nowych tożsamowć.
    W nowym wcieleniu będzie Mauro vel Wawrzyniec oślepiał może Schopenhauerem, może Kirkegaardem, a nawet samym Einsteinem ? no i zawstydzał swoją niebywałą kulturą i erudycją.
    No, no, patrzcie Wittgenstein ! Ja cię , jak mówi moja wnuczka.

  34. Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    29 stycznia o godz. 19:49

    Nie posiadam papierów konstytucjonalisty.
    Jedyne co mogę, to przywołać artykuł 189 Konstytucji w brzmieniu:

    Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa.

    Sąd Najwyższy nie jest w „sporze kompetencyjnym” z Sejmem. Sejm też nie jest z SN.

  35. Ooo, trafiła kosa na kamień. Znaczy Maupo na Tanakę 🙂

  36. I Lewego 😀

  37. Jeszcze jedna uwaga, żeby skończyć. Ów kulturalny znawca Wittgensteina jakoś brzydko zapachnial, kiedy mu sie zapach cebuli skojarzyl z Auschwitz, gdy napisal z subtelną ironią światowca-antysemity.
    Nie bardzo rozumiem z tym smrodkiem, ale mam nadzieję że nie chodzi o woń cebuli, bo to już może nosić znamiona antysemityzmu, a to w te dni (kolejna rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz) jest niezbyt mile widziane zachowanie

    He,he, wiadomo, cebula, czosnek, to się wittgensteinowcowi kojarzy z Mośkiem, co w rocznicę jest niezbyt mile widziane zachowanie – skunks wypuścił smród spod ogona.

  38. Nie bardzo rozumiem jakie fakty skłaniają wszystkich do wyprowadzania – metodą niezbyt wyszukanej indukcji – wniosku jakoby za Wawrzyńcem B. krył się jakiś mauro, albo inny blogowy mauropodobny artefakt.
    To chyba jakieś – na piramidach egipskich posadowione – qui pro quo.
    Aż muszę przejrzeć treści które sygnuje ów mauro, bo to robi się zabawne.
    Co najmniej bracia Marx. Ale na razie jest nas dwóch.

  39. Ale mam nadzieję, że blogowa Izba Dyscyplinarna nie pójdzie śladem Pani Premier Szydło i nie wpadnie na pomysł nie publikowania moich orzeczeń…żartowałem…
    … komentarzy.

  40. Lewy
    29 stycznia o godz. 17:14

    Nie czytałem Dworkina, nie bardzo więc wiem, co dokładnie ma na myśli mówiąc „religia bez boga”. Religia jest systemem organizującym wiarę w dowolnego boga. Religia bez boga nie jest religią, a bez religii bóg nie istnieje. religia go opisuje, nadaje mu atrubuty, ustala procedury, formy i treści wiary oraz ustanawia porządek, rozliczenie i kary. Nie ma też religii bez kościoła, inaczej to są niedomknięte zbiory swobodnych rojeń pozbawionych autorytetu znawcy, dostąpiciela tajemnicy, strażnika i kata.

    Natomiast moralności nie jest niezbędne ani prawo, ani religia. Działa ona całkiem nieźle, baw, często dobrze, wśrod wielu naszych zwierzęcych kuzynów i działa wśród ludzi niewyznajacych konkretnej religii ani niemających złożonych praw.
    W skomplikowanych społeczeństwach ludzi mamy skomplikowane prawa i skomplikowane religie oraz skomplikowane uwarunkowania moralności, co budzi wiele wątpliwości, sporów, zaś różne aspekty, nieraz nawet podstawowe, prawa i moralności, ewoluują, co przychodzi nawet religiom, które oszukańczo twierdzą, że są stałe, bo stały jest ich bóg.

    W sumie Obirek napisał ciekawie i trafnie.

  41. Całego tego pisiego szamba mogło nie być gdyby nie lenistwo(?), cwaniactwo(?) D. Tuska, który po przez ,,utkniętego w kiblu” posła nie osądził łajdactw ,, pierwszej IV RP” w osobie Zera a Kamińskiego po 7(!) latach zdołał skazać ale to już wyglądało na ,,tryb wyborczy”.

  42. Niestety, dla mnie opinia Pana Obirka jest mało miarodajna.
    Facet który był księdzem kreśli swoje krytyczne zdanie na temat Kościoła – którego szeregi opuścił jakiś czas temu – wygląda ze swoimi poglądami jak Minister Gowin który kreśliłby konterfekcik PO, albo Radek Sikorski który siliłby się na obiektywizm w swoich opiniach na temat partii obecnie rządzące, a ja miałbym je brać za obiektywne.
    Dziękuję – na tyle mam szacunek dla siebie, że nikt mnie zmusi do łykania takich mało wyszukanych subiektywizmów.
    Chociaż wiem, że są tacy którzy to łykają.

  43. Sławczan,
    ten „utknięty w kiblu” to był Dyka i na dodatek w 1993 roku. Było jeszcze jakieś inne „utknięcie w kiblu”? Nie kojarzę.
    Co do diagnozy dot. PO i jej przywódcy – zgoda.

  44. Profesor Obirek nie przejdzie Maupowi przez gardło…

  45. Za to opinie Maupo o kaka są szalenie, ale to szalenie obiektywne.
    Bo przecież Maupo nigdy kaka nie opuścił… i w tym rzecz 😀

  46. Slawczan
    29 stycznia o godz. 21:48

    Oczywiście, że tak. Ale należy tu zrobić zastrzeżenie: Tusk musiałby nie być sobą, żeby zrobić tak, jak powinien był zrobić. A szerzej – Polska ze swoimi Polakami musiałaby także nie być sobą.
    Mówimy zatem raczej o wyobrażonym modelu porządnego zachowania, które ustrzegłoby nas od napaści Kaczyńskiego z pisoidami, niż o realu.

  47. @Tanaka
    Ronald Dworkin – integralna teoria prawa.

    Dworkin, próbując dowieść, że pozytywistyczna koncepcja prawa wprost jest nie do przyjęcia, stawia trzy tezy:
    prawo nie składa się wyłącznie z reguł (norm)
    sędzia w procesie rozstrzygania może powoływać się nie tylko na reguły
    nie istnieje ścisły rozdział prawa i moralności.
    Zdaniem Dworkina koncepcja prawa jako zbioru reguł jest nieadekwatna dla trudnych przypadków. W przypadku prostym sędziemu dla dokonania rozstrzygnięcia wystarczy odnaleźć odpowiednią regułę; natomiast dla rozstrzygnięcia trudnego przypadku same reguły nie wystarczą – konieczne staje się wtedy odwołanie do standardów.
    Standardy i reguły (zasady i normy prawne)[edytuj | edytuj kod]
    Standardy i reguły (czy, jak przyjęło się w polskiej nauce prawa, zasady i normy prawne) różnią się sposobem funkcjonowania. Reguły (normy) działają na zasadzie „wszystko albo nic”, to znaczy są albo nie są spełnione. Standardy (zasady) natomiast mogą być spełnione w większym lub mniejszym stopniu. Inaczej niż w przypadku reguł, w razie kolizji standardów nie dochodzi do uchylenia jednego z nich, ale do przyznania w konkretnym przypadku pierwszeństwa jednemu standardowi przed drugim, przy czym oba nadal obowiązują. Normy mają ściśle wyznaczony zakres zastosowania – zasady nie. Ponadto zastosowanie normy ma charakter automatyczny w przypadku zaistnienia danego stanu faktycznego, a zastosowanie zasady ma charakter ocenny – zależny od oceny danej sytuacji przez podmiot stosujący prawo.
    Rodzaje standardów[edytuj | edytuj kod]
    Zatem, według Dworkina na pojęcie prawa składają się dwa komponenty: reguły i standardy. Standardy z kolei dzielą się na dwa rodzaje: principles i policies. Principles to zasady prawne, które mają być przestrzegane dlatego, że stanowią wymóg wynikający z jakiegoś wymiaru moralności (np. sprawiedliwości czy uczciwości). Policies to standardy wytyczające pewne ogólne cele natury społecznej, politycznej, ekonomicznej. Oba rodzaje standardów nakazują spełnienie jakiegoś stanu rzeczy w możliwie najwyższym stopniu, przy czym granicę wyznaczają tu możliwości prawne i faktyczne.
    Wolność sędziego[edytuj | edytuj kod]
    Dworkin nie zgadzał się z Hartem, gdy ten twierdził, że sędzia jest wolny w dokonywaniu rozstrzygnięcia. Zdaniem Dworkina w przypadku prostym możliwe byłoby kilka równie dobrze uzasadnionych rozstrzygnięć, ale tylko wtedy, gdyby nie obowiązywały standardy; one zatem takiej sytuacji zapobiegają. Sędzia nie jest więc wolny; musi on, w oparciu o reguły i standardy, odnaleźć słuszne rozstrzygnięcie, które jest tylko jedno dla każdego przypadku, zarówno prostego jak i trudnego.

  48. Lewy
    29 stycznia o godz. 17:14
    „No i pozostaje społeczeństwo. Tak uważa profesor Jerzy Stępień. Mnie się też tak wydaje”
    I co na to społeczeństwo?. Ano to samo co społeczeństwo niemieckie w latach 30-ch XX wieku.Modlić się należy o szybki kryzys ekonomiczny w tej chwili i to do społeczeństwa przemówi.Społeczeństwo wyniosło tych dewiantów do władzy za kasę i spacyfikuje ich za brak kasy.Innej drogi nie widzę.

  49. prospector
    30 stycznia o godz. 9:18
    Ano, też tak widzę. Wybory za trzy lata, albo wcześniej kryterium uliczne. Czyli metodami niedemokratcznymi ratowanie demokracji zawłaszczonej przez gang zlodziei i faszystow.
    I spacyfikowanie kościoła,, podpory owego gangu.

  50. @legat
    29 stycznia o godz. 22:07
    PO też zabrakło jednego podła by postawć Zero przed TS.
    A sprawa Kamińskiego to już zwyczajne…nie wiem jak to nazwać. Mieli 7 lat

  51. Lewy
    30 stycznia o godz. 7:50
    @Tanaka
    Ronald Dworkin – integralna teoria prawa.

    Mój komentarz Trudno się nie zgodzić z Dworkinem. Prawo, to zbiór norm ściśle zdefiniowanych, sprawiających, że proste przypadki s ą szybko rozstrzygane.
    W tym zbiorze „ścisłych” norm norm są luki, które muszą być wypełnione „słabiej”, ogólniej zdefiniowanymi zasadami, których zastosowanie, interpretacja wymaga ocenności.

    Właściwości zasad powodują, że instancje typu Sąd Najwyższy ustalają interpretacje, które mają wagę wytycznych dla sędziów. Tak kształtuje się system prawny.
    Nie ma systemów które by absolutnie niezawodnie działały w tak złożonych układach jak społeczeństwa.

    W społeczeństwach (wszystkich) zawsze są gotowi do użycia politycy lub kandydaci na polityków, dla których taka dwoistość nie istnieje. Są gotowi do objęcia władzy nad normami i zasadami, bowiem z ich teorii, dążeń i charakteru (psychiki) wynika jedno – nasze zasady są lepsze – należy działać tak jak tego wymaga sytuacja. Będzie dyscyplina, będzie porządek. Jak im przypie…my, to się uspokoją, przestaną tumanić naród, bredzić o instancjach, źródłach i trójpodziałach.
    Pzdr, TJ

  52. @prospector
    30 stycznia o godz. 9:18
    ,,Modlić się należy o szybki kryzys ekonomiczny w tej chwili i to do społeczeństwa przemówi.” To na poważnie? Czy jakaś podpucha? Bo to właśnie KRYZYS wyniósł do władzy nazioli w Niemczech. To właśnie KRYZYS społeczny powstały w wyniku thatcheryzmu, jaki dotknął brytyjskie społeczeństwo, zaowocował Brexitem. Emigranci i ,,stojąca za nimi UE” to ,,wróg zastępczy” na którego stransferowano gniew zdeklasowanych i deklasujących sie Brytyjczyków celem ochrony interesów klas wyższych.
    PiS zwyczajnie w dobie (wyczekiwanego przez Ciebie) kryzysu albo zastosuje metody Władymira Władymirowicza czyli pałka (np. ,,terror” instytucjonalny) i propaganda (zostanie wskazany wróg typuję: opozycja+Ukraincy). Jeżeli PiS straci pomimo tego władzę to raczej na rzecz czegoś bardziej brunatnego niż on sam. Analogiczna sytuacja panuje na Węgrzech gdzie alternatywą dla Fideszu jest Jobbik a nie demokraci.

  53. Waleczny tekst walecznego poety. Wunderwaffe czyli potęga smaku pokona Kaczora, Jakiego, Piotrowicza, Pawłowicz……..

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    nasza odmowa, niezgoda i upór
    mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku.
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia

    Zbigniew Herbert

    Matko moja, przecież to takie proste; chrząstkami sumienia pobijemy pis i kaka.
    Szlachetna paranoja a rebours.

  54. Mówi Duda:

    Jeżeli tego wsparcia nie będzie, to nadal będziemy wszyscy razem żyli w tym postkomunistycznym systemie, bo to są postkomunistyczne obyczaje, w których jest grupa nietykalnych, których nie wolno dotknąć, tak jak nietykalni byli przed 1989 rokiem. Mieliśmy to wtedy zmienić i 30 lat cały czas trwa to samo. Czas na to, aby to się wreszcie skończyło 

    On mówi i mówi, więc mówi dalej:

    Jest cały czas wśród tych ludzi jeszcze wielu sędziów, którzy swoje pierwsze legitymacje sędziowskie otrzymali jeszcze od komunistycznej władzy. Tamto im się podobało, teraz im się nie podoba

    Komuna, wiadomo, straszna sprawa i czarna dziura. Każdy Prawdziwy Polak to wie: mordercy i rzeźnicy biegali po ulicach, w katowniach bezpieki ginął kwiat Narodu, a Jaruzelski to syn Stalina. Bo Kwaśniewski też.

    Jest taka pani. Przyłębska Julia. Magister sędzia. Pod dyktatorem Jaruzelskim, zaraz po stanie wojennym, w 1984, zdała egzamin sędziowski. Na dostatecznie.
    Jak to mówią – małowiele czasu upłynęło i nadszedł rok 1987. Komunistyczna Rada Państwa, oczywiście działająca ręka w rękę z mordercą Jaruzelskim, mocą komunistycznej i zbrodniczej uchwały oną panią magister powołała na sędziego sądu rejonowego w Poznaniu.

    Zgodnie z oświadczeniem Dudy, Julia Przyłębska „otrzymała legitymację sędziowską od komunistycznej władzy”. „Tamto jej się podobało” – zgodnie z orzeczeniem Dudy – „teraz jej się nie podoba”.
    Duda, jako katolik, minał się z prawdą. Teraz magister sędzi Przyłębskiej też się podoba.
    No, ale katolik, wiadomo, jak powie nieprawdę, to zaraz się zawstydzi i strzeli buraka, co po Dudzie widać. Więc zaraz Duda powiedział prawdę:
    „jest grupa nietykalnych, których nie wolno dotknąć, tak jak nietykalni byli przed 1989 rokiem”. Tak jest, pani magister sędzia Julia Przyłębska dalej jest nietykalna.

    A teraz rzecz substancjalna.
    Pani sędzia Przyłębska jako sędzia radziła sobie marnie. w 2001 roku otrzymała liczne uwagi i wytyki Sądu Apelacyjnego za marną jakość pracy. W tym za przeterminowanie 26 uzasadnień, za rażące naruszenia prawa w tym art 328 par. 2 kpc i rażące naruszenie prawa przez wydanie wyroku po rozprawie o której strony w ogóle nie zostały powiadomione.
    Pani magister sędzi z egzaminem na tróję Julii Przyłębskiej wytknięto brak stabilności orzecznictwa. W podsumowaniu oceny pani Przyłębskiej stwierdzono: POWRÓT DO PRACY PANI SĘDZI NIE BĘDZIE KORZYSTNY DLA WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI.

    Jakże trafnie i przewidująco 19 lat temu o pani magister sędzi na tróję Przyłębskiej Julii wypowiedzieli się oceniający ją sędziowie. 19 lat czasu miała, żeby się poprawić.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25648104,33-lata-temu-rada-panstwa-powolala-julie-przylebska-na-sedzia.html#s=BoxOpMT

  55. @Lewy
    30 stycznia o godz. 13:34

    Do odbioru sztuki potrzebna jest wiara,
    Bo nie wiemy, czy artysta się o nas stara,
    Czy też wyśmiewa nas, żeśmy nieuki –
    Wszystko zależy od definicji sztuki.

  56. @Tanaka
    30 stycznia o godz. 14:45

    Jako jedyna żywicielka Prezesa, niejaka Przyłębska Julia, pseudonim magister,
    Musiała otrzymać godną pozycję, bo Prezesa nie może karmić byle minister.

  57. Qba
    30 stycznia o godz. 14:57

    Prawda to wielka: przy łóżeczku prezesa z nóżką jedną i drugą nie może być wymoczka
    więc pani magister sędzia na tróję ze szkodą dla wymiaru sprawiedliwości podaje mu smoczka.

  58. Duda powiezia\l:
    „Jeżeli tego wsparcia nie będzie, to nadal będziemy wszyscy razem żyli w tym postkomunistycznym systemie, bo to są postkomunistyczne obyczaje, w których jest grupa nietykalnych, których nie wolno dotknąć, tak jak nietykalni byli przed 1989 rokiem. Mieliśmy to wtedy zmienić i 30 lat cały czas trwa to samo. Czas na to, aby to się wreszcie skończyło”

    Mój komentarz
    Ten gość dla kariery, dla utrzymanie się na stanowisku, dla bycia ponad wypowie każde epitet, pomówi kogo trzeba, rzuci każda obelgę, dokona każdej najgłupszej analizy, podzieli społeczeństwo według życzeń Prezesa (który niedawno oznajmił, ze będzie go silnie wspierał, wiadomo, najlepszy uczeń, prymus) na swoich i obcych, na komunistów i prawdziwych Polaków, na spiskowców (Magdalenka, Smoleńsk) i bohatersko wyjaśniających spiski ludzi dobrej woli, itd.

    Jest to obrzydliwe, lecz nie to jest istotne. Najważniejsze jest to, że jego i innych luminarzy dobrej zmiany wypowiedzi są coraz bardziej histeryczne, a postępowanie rażąco bezładne, nerwowe, na odwal, na wyrwę. Wygląda na to, że zaczynają po troszku się gubić. Próbują, kombinują, straszą, dmuchają w nos kaszą, ale już słyszą, że dzwonią gdzieś daleko. Jaką drogę obiorą – lasem, polem, czy rzeką?
    Pzdr, TJ

  59. @@tejot,Tanaka
    W Szkle Kontaktowym jakiś rozsądny gość powiedział rzeczowo, że nie ma co analizować słów Dudy, zastanawiać się, czy on wie co mówi.On wie, bo gdyby nagle zaczął mowic inaczej, to tak jakby sam sobie gotował bat na gołą dupę.
    Ten obszczymurek tak daleko zaszedł w tym kaczystowskim labiryncie, że nie ma dla niego wyjścia, musi dalej brnąć i opowiadać coraz wieksze niedorzeczności , i wzmacniać swoją świniowatość. Przecież on chce jeszcze przez nastepnne 5 lat balować ze swoją Agatą, więc o co chodzi. Skoro brak moralności, podłość, wrzask, wysuwanie dolnej szczeki podoba się na Podlasiu i w kieleckiem, to dlaczego miałby zmienić socjotechnikę ?

  60. @Tanaka
    Strasznie zrobiło mi się smutno i beznadziejnie, gdy „przepracowałam” w sobie twój poruszający do głębi wstępniak. Wszystko co mogłabym powiedzieć, dodać lub ująć już zostało tutaj powiedziane.
    Przyszło mi na myśl, że może poezja pomoże ustawić jakiś pion, oddzielić ziarna od plew, poczuć wiatr w żaglach i usłyszeć łopot skrzydeł (nawet jeśli to brzmi kiczowato).
    https://www.youtube.com/watch?v=X461h_sC2L0

  61. Fajny film wczoraj widziałem. „The Lobster” (2015). Na końcu była grecka piosenka, która wydała mi się znajoma. Poszukałem oryginału i znalazłem.
    https://www.youtube.com/watch?v=KrxUN2oIskg
    Śpiewa Sofia Loren, po grecku.
    W tym nastroju bezradności, irytacji i głębokiego wqurwu mogę słuchać już tylko tego 🙁

  62. Podpisy można sobie nastawić po polsku.

  63. Tak, kwilenie ludzi dobrze wychowanych i wykształconych nigdy nie dotrze do umysłów przyzwyczajonych do innej artykulacji. Przed laty, jak tylko pierwszy raz PiS dostał się do koryta postulowałem na blogu redaktor Janiny Paradowskiej, żeby na kupkę gnoju nie lać perfumy tylko gnojówkę. Język jakim posługuje się polityk i każdy kto ma do czynienia z audytorium większym niż te na imieninach musi być dopasowany do takiej ilości. Jak reaguje tłum wie każdy, kto kiedykolwiek kupił bilet na zawody sportowe, a nawet na koncert w filharmonii. Że co, na koncert do filharmonii chodzą ludzie kulturalni? I co z tego, oni też będą tupać i gwizdać na muzykantów, wystarczy dobra klaka na widowni. Widzicie w jaką sprzeczność się wpakowałem?
    Nie rozwiążę tego, wiem jednak, że w to co teraz mamy wpakowała nas PO, a także poprzednie ekipy pracowicie się dołożyły. Na samym początku mieliśmy demokrację parlamentarną i pamiętacie, wszyscy wybrzydzali na ten „chaos”, a przecież właśnie o to chodziło. To było naprawdę wspaniałe, okres współistnienia władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Absolutnie mi nie przeszkadzali kompletni wariaci w ławach poselskich, bo byłem przekonany, że z czasem znikną. Znikli za sprawą idiotycznej ordynacji wyborczej i zredukowania stronnictw politycznych w parlamencie do kilku. To był właśnie najskuteczniejszy bezpiecznik przed rządami absolutnymi, dzisiaj w wykonaniu jednego szeregowego posła. Znikła tym samym władza ustawodawcza, parlamentaryzm padł. Nikt nie protestował. Teraz pada władza sądownicza, która nie jest bez grzechu i mógłbym tu wyliczać arogancję sędziów („pan tego i tak nie zrozumie”), fantazjowanie TK na temat treści Konstytucji, wydawania wyroków przez SN które przynależą się sądowi ostatecznemu.
    Szeregowy poseł widzi przecież, że państwo bez autentycznego monteskiuszowskiego podziału władzy może istnieć,np.Rosja, Turcja, Węgry, dąży do takiego modelu i tak jak w przypadku PRL-u odbierze mu tą władzę niezadowolony z niej tłum. Tłum jest teraz zadowolony i nie będzie ryzykował zmian, a za te „drobne” niedociągnięci odpowiedzialna jest przecież totalna opozycja z sądami i zagranicą.

  64. „Auschwitz nie spadł nagle z nieba. Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj.
    – Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne.
    Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki.
    Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana (…)
    Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja na tym polega, że prawa mniejszości muszą być chronione.”
    /Marian Turski – Żyd, który przeżył obóz zagłady w Oświęcimiu/

    https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/wyst%C4%85pienie-turskiego-z-o%C5%9Bwi%C4%99cimia-cytowane-w-%C5%9Bwiatowych-mediach-dzi%C5%9B-publicysta-otrzyma%C5%82-medal/ar-BBZp5lm?ocid=ob-fb-plpl-454&fbclid=IwAR2LOPBgWKoQhZvWknOkKi3Fh6IxRunSrz19-YtsHbPq6SRI4rMt6z-BnGI

  65. BWTB
    30 stycznia o godz. 18:02
    Tak, kwilenie ludzi dobrze wychowanych i wykształconych nigdy nie dotrze do umysłów przyzwyczajonych do innej artykulacji. Przed laty, jak tylko pierwszy raz PiS dostał się do koryta postulowałem na blogu redaktor Janiny Paradowskiej, żeby na kupkę gnoju nie lać perfumy tylko gnojówkę.
    To fakt, trudno zaprzeczyć.
    Tłum jest teraz zadowolony i nie będzie ryzykował zmian..
    Ale do czasu. Dopóki korytko jest pełne.
    Z tym ,że doświadczenie (historia Umęczonej) uczy ,że przyczyn
    będziemy szukać wszędzie tylko nie u siebie.

  66. Tanaka
    30 stycznia o godz. 14:45
    On mówi i mówi, więc mówi dalej
    W sumie nie zastanawia się co powie dalej. Po prostu chlapie przed siebie – tak bym to określił
    Pani sędzia Przyłębska jako sędzia radziła sobie marnie
    No i o to biega.
    Ogólnie: powołuje się miernoty. Dlaczego? Na ten temat już pisano, więc nie będę powtarzać.

  67. Lewy
    30 stycznia o godz. 16:47

    Ten obszczymurek […] Przecież on chce jeszcze przez nastepnne 5 lat balować ze swoją Agatą,

    Powiem Ci, że jestem zniesmaczony, zażenowany i zohydzony tzw. pierwszą damą.
    Jak Duda zostawał prezydentem, owa pani z imienia Agata, rzekła iż się nie boi, pewnie nie boi się też jej małzonek, prezesa Kaczynskiego.

    Przyjmijmy, że powiedziała prawdę. Zatem te wszelkie podłości Duda robi nie z tchórzostwa przed Kaczyńskim, ale ze szczerej chęci łaknącej tych podłości woli, zaś małżonka z wielkim przekonaniem go w podłościach wspiera. W konsekwencji mamy podły duet.
    Przyjmijmy, że powiedziała nieprawdę. Zatem podłości Duda popełnia z tchórzostwa i ma tchórzliwą małżonkę. Tchórzostwo Dudy oznacza, że nie nadaje się na prezydenta jako tchórz i osoba będąca pod wpływem rozkazów, bądź tylko sugestii od których trzęsą mu się kolana i tyłek. Podłości popełniane ze strachu.
    Można sobie jeszcze rozpatrzeć wersje krzyżowe: on tak, ona nie.
    W sumie to nie ma żadnego znaczenia, ktora wersja jest prawdziwa. Podłość która jest wielkokrotnie powtarzana demonstruje cechę osoby: właśnie jej podłość.

    Moje zohydzenie tzw. pierwszą damą – samego Dudę odstawiam tu na bok – polega bardziej nawet na tym, że przez te prawie pięć lat nie dała się poznać z niczego pozytywnego w sensie osobowym, a wyłącznie z tzw. wyglądania przy pomocy rożnych garsonek, sukienek, torebek, kożuszków, płaszczyków, kapelucików, paseczków i pantofelków. Słowem, nie osoba a manekin. W związku z czym określenie „Pierwsza Dama” nie ma do niej żadnego zastosowania.

    Podobno pani ta się co nieco udziela. A to odwiedzi jakąś szkołę i wśród dzieciątek czyta jakąś miłą ksiażeczkę. Podobno zdarzy jej się coś powiedzieć po niemiecku do jakichś innych dzieciątek na jakiejś specjalnie zorganizowanej lekcji dla owej pani, żeby się bardzo nie nudziła. Pani owa bowie jest germanistka szkolna. Fach ten u małżonki swojego małżonka nie wpływa jednak na to, że małżonek oswiadcza, że „nikt w obcych językach nie będzie nam mówił co mamy w Polsce robić”. Nie tylko więc małżonek odnosi się obraźliwie i drwiąco wobec życia zawodowego swojej małżonki, ale też widać, że małżonka w ogóle nie ma wpływu na swojego małżonka, oczywiście sakramentalnego, ktory mógłby choć nieco jego podłość mitygować.
    Inna rzecz, że pani owa robi rzeczy z jednej strony bez znaczenia, z drugiej zaś, o ile w ogóle przeczyta jakąś książeczkę czy komuś uściśnie rączkę, robi to jako wspieraczka swojego małżonka i rozwalania Polski.

    To jednak, że pani owa czasem się gdzieś udzieli, nie ma żadnego znaczenia, nie jest w ogóle odnotowywane nawet przez najbardziej złomne wobec rzadu, partii, prezesa i na końcu Dudy, media. Jej hipotetyczna działalność na boku, w ogóle nie jest odnotowywana w przestrzeni publicznej. Nic zero, nul.

    Pani owa nie posiada urodziwości,, choć nie jest też jednoznacznie brzydka. Nie wytwarza efektu, jaki wytwarza Melania Trump: chociaż można z ulgą i pewną satysfakcją przenieść wzrok z Trumpa na Trumpową. Melania Trump choć zapewne także jest manekinem, a może nie całkiem, bo nieraz dało się zauważyć jej zdystansowanie i brak ukontentowania ze słow i zachowań Trumpa, wysyła swoją urodą znak, że Trump to jurny, zdrowy i szczęśliwy dla szczęśliwej Ameryki byczek, choć napompowany. Jakoś to spójne, pomimo fałszu, a z Dudą i jej małżonką nawet w tym sprawa nijaka i bez wyrazu: Maliniak kartoflany z niekonkretnej urody manekinem. Ten Maliniak nie ma nawet pomarańczowej grzywki, nawet tupeciku, czegokolwiek, z czego można by się konkretnie śmiać, czy zdumiewać jakimś konkretem. Nic, kartoflowa zupowatość i odwrotnie.

    Małżonka Kaczyńskiego Lecha była bardzo stanowczo brzydka. Zanim została małżonką prezydenta na urzędzie, wyglądała tak koszmarnie, że i dziś pamiętam odruch wymiotny, gdy gdzieś zdarzalo się przypadkiem zobaczyć ją na zdjęciu. Jak ją wzięli w obrotę prezydenccy pacykarze, żeby jakoś ją dostosować do znośności wyglądu, dawało się już patrzeć bez wielkiej męki.

    Maria Kaczyńska jednakże stanowczo rożniła się od małżonkowej Dudy. Była zauważalną osobą. Nie udzielała się jakoś szczególnie aktywnie i chyba nawet nie czytała książeczek dziatwie szkolnej z cyklu „poczytaj mi babciu”, małżonka, także zresztą pozbwionego urody, nie ozdabiała i nie dawała wytchnienia oczom, ale wyczuwalne było właśnie to, że jest osobą, a nie manekinem. Rzadko, bo rzadko się odzywała, ale jej odezwania coś znaczyły, a nawet miały swoją wagę. tak było na przykład, gdy ścięła się z Rydzykiem, gdy stawiła opór, stawjąc po stronie kobiet, przed zamiarem Rydzyka i biskupów, by wmusić w Polskę i Polaków całkowity zakaz przerywania ciąży. Rydzyk potraktował ją za to brutalnie mówiąc, „sama się podstaw pod aborcję, czarownico”, co miało skutek w postaci poważnego obniżenia serdeczności związku między urzędem prezydenta a Toruniem. Pewnie jej mąż prezydencki zachował się po takiej chamskiej napaści Rydzyka stanowczo za miękko, jednak reakcja była, ale przede wszystkim wszyscy się dowiedzieli i zapamiętali to, że Maria Kaczyńska potrafi mieć swoje zdanie i dać temu publiczny wyraz z tonem pewnej odwagi cywilnej, w dodatku w sposób inny, niż pasował do przekazu i interesu pisoidów i jej małżonka prezydenckiego braciszka, co podlegle „meldował wykonanie zadania” drugiemu braciszkowi.

  68. Niezapominajka.
    30 stycznia o godz. 18:17

    „Auschwitz nie spadł nagle z nieba. Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj.

    Do Auschwitz tu i teraz nas Kaczyński z pisoidami nie doprowadzą, natomiast mechanizm, jaki opisał zarówno uniwersalnie jak i na swoim osobistym przykładzie Marian Turski, ma absolutnie ścisłe odniesienie do mechanizmu jakie powyżsi realizują.

  69. magdar49
    30 stycznia o godz. 17:06

    @Tanaka
    Strasznie zrobiło mi się smutno i beznadziejnie, gdy „przepracowałam” w sobie twój poruszający do głębi wstępniak

    Maguś, Szymborskiej dobrze się słucha, poezja poezją, ma swoje znaczenie i ma swoje wymogi – trzeba jej bardziej górnych wyrażeń. To mnie zastanowiło: czy na pewno jeśli się „nie kocha ojczyzny” to „można żyć, ale nie można owocować”? na czym to kochanie właściwie ma polegać i czy ma ono obejmować „ojczyznę”?
    Jak zawołał podniośle pewien marynarz pod postacią Franciszka Pieczki, podejrzewany o przemycanie na rynek nieuspołeczniony elementów niezbędnych do budowy stosu atomowego: „Ziemia planetą ludzi!” To może on ma rację, skoro ma w kieszeni elementy stosu atomowego? Siła argumentu. Nie powinniśmy raczej kochać każdego bliżniego, w dowolnej ojczyźnie i wszędzie, w ogóle calą planetę i jej nie tylko nie szkodzić, ale się do niej czulić?

    Ale wracam do twoich uwag dotyczących wstępniaka. Jedna rzecz to poruszenie, jak sądzę – bardzo wskazane, druga rzecz, to widzenie i także sądzenie o tym, że może nie jest tak marnie, jak się czasem wydaje. Ja tak marnie nie widzę, jest sporo powodów do ostrożnego nieczarnowidztwa, a może i pewnego optymizmu. Bardzo ciekawie w tej sprawie mówi dziś w „Onet rano” profesor Monika Platek, ktorą – jak wiadomo na blogu – nieustająco kocham. Normalnie, patrzę i motylki mam tam gdzie trzeba. A oprócz patrzenia dobrze jest posłuchać, co motylki porządnie wzmacnia. jak nic – niezależnie od płci, boć też pani profesor jest za LGBT.

    https://vod.pl/programy-onetu/onet-rano-prof-monika-platek-3001/jrv6x0j

  70. Po pobieżnej analizie komentarzy na LA można pokusić się o tej treści konkluzję.

    Demokracja parlamentarna to taki ustrojowy projekt w którym partie przegrywające wybory do różnych gremiów i na różnych poziomach, określają treść i zakres zmian jakie może przeprowadzić zwycięzca ( lub zwycięzcy) owych wyborów.
    Próby przeciwstawienia się tej – nowatorskiej na skalę co najmniej europejską- wersji demokracji, obarczone są ryzykiem krytyki ze strony obiektywizujących problem podmiotów zagranicznych, jak również ciał politycznych sąsiednich Galaktyk.

  71. Tobermory
    30 stycznia o godz. 17:51

    Fajny film wczoraj widziałem. „The Lobster” (2015).

    Jak fajny fim wczoraj, to co to był za film ten oryginał z Sophią Loren z przedwczoraj? Nie da się nie zauważyć, że nie da się nie być wyznawcą Sophii Loren.

  72. Tanaka
    30 stycznia o godz. 19:05

    Czego właściwie poza brakiem dobrych manier ma ten fragment dowodzić? Polityka na poziomie tabloids?

    „Pani owa nie posiada urodziwości,, choć nie jest też jednoznacznie brzydka. Nie wytwarza efektu, jaki wytwarza Melania Trump: chociaż można z ulgą i pewną satysfakcją przenieść wzrok z Trumpa na Trumpową. Melania Trump choć zapewne także jest manekinem, a może nie całkiem, bo nieraz dało się zauważyć jej zdystansowanie i brak ukontentowania ze słow i zachowań Trumpa, wysyła swoją urodą znak, że Trump to jurny, zdrowy i szczęśliwy dla szczęśliwej Ameryki byczek, choć napompowany. Jakoś to spójne, pomimo fałszu, a z Dudą i jej małżonką nawet w tym sprawa nijaka i bez wyrazu: Maliniak kartoflany z niekonkretnej urody manekinem. Ten Maliniak nie ma nawet pomarańczowej grzywki, nawet tupeciku, czegokolwiek, z czego można by się konkretnie śmiać, czy zdumiewać jakimś konkretem. Nic, kartoflowa zupowatość i odwrotnie.

    Małżonka Kaczyńskiego Lecha była bardzo stanowczo brzydka. Zanim została małżonką prezydenta na urzędzie, wyglądała tak koszmarnie, że i dziś pamiętam odruch wymiotny, gdy gdzieś zdarzalo się przypadkiem zobaczyć ją na zdjęciu. Jak ją wzięli w obrotę prezydenccy pacykarze, żeby jakoś ją dostosować do znośności wyglądu, dawało się już patrzeć bez wielkiej męki.

  73. Calvin Hobbs
    30 stycznia o godz. 20:08

    Być może @Tanaka – nieśmiało – proponuje aby żony prezydentów również poddane były werdyktowi ludu?
    Oczywiście potrzebna do tego zmiana Konstytucji, ale z pomysłem tak epokowym – dla samej jego wag i- Polacy mogą cierpliwie poczekać.
    Z finiszem PRL-u czekali 45 lat i się doczekał – z ogólnopolskim castingiem na prezydentową mogą wziąć sobie na wstrzymanie również.

  74. Wawrzek Mauro
    Gra głupa galaktycznie, ale jak intelektualne twierdząc, że próby uznania niezawisłości sądów i szanowanie zdania mniejszości obarczone są ryzykiem krytyki ze strony obiektywizujących problem podmiotów zagranicznych, jak również ciał politycznych sąsiednich Galaktyk”
    Obiektywizujące problemy podmiotów zagranicznych. Ileż w tym bełkocie ironi, i jakże ten Skunksik musiał parskać i dusić się ze śmiechu, że takie mądre zdanie wymyslił.
    Moja córeczka 4-letnia dziewczynka, tez lubiła takie trudne zwroty i na nich ćwiczyła mowę ojczysta. Np. lubiła powtarzać słowo chlorohinaldin. Alle dziisiaj dojrzała kobieta, już tego nie robi, jakoś jej przeszło

  75. Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    30 stycznia o godz. 19:49
    Po pobieżnej analizie komentarzy na LA można pokusić się o tej treści konkluzję.
    Demokracja parlamentarna to taki ustrojowy projekt w którym partie przegrywające wybory do różnych gremiów i na różnych poziomach, określają treść i zakres zmian jakie może przeprowadzić zwycięzca ( lub zwycięzcy) owych wyborów.

    Mój komentarz
    Deklaracja, której czcionkę wytłuściłem, jest dokładną identyfikacją Mauro Rossiego. Przed 5 czy 6 dniami napisał on na EP coś o takim samym wydźwięku, a mianowicie, że w Krajowej Radzie Sądownictwa rządzili sędziowie, a nie ci którzy zwyciężyli, wygrali wybory. Ta deklaracja wskazuje na następujące sprawy:

    Ponieważ teoria o rządzeniu wszystkim w państwie jest wybitnie PiSowską teorią, fundamentalną dla PiSu, tłumaczącą styl rządzenia tej partii, łamanie prawa, deptanie konstytucji, poniewieranie prokuratorami i sędziami przez PiSowskich nadzorców, to fakt ten jest mocnym uzasadnieniem dla podjęcia sprawy niezmiernie ważnej dla wizerunku PiSu jaką jest uprawianie reklamy PiSowskich metod, wykorzystywanie ich nadbudowy ideologicznej, docieranie z propagandą do miejsc ważnych oraz dobór osób do wypełniania takich odpowiedzialnych zadań.

    PiSowski propagandzista na blogach EP, to musi być osoba sterowna, oddana swojej misji, ambitna, mająca u PiSowców autorytet zdolnego, wykształconego propagatora słusznych idei i wartości. Osoba ta powinna cechować się dbałością o język, kulturę wypowiedzi, wykazywać stałość w realizowaniu udzielanych jej wytycznych oraz umieć korzystać rozważnie i wydajnie z porad i sugestii otoczenia, które zostało jej przydzielone.
    Kulturalnie, skromnie, zdecydowanie i na blogach opiniotwórczych mediów.
    Teraz należy oczekiwać zastosowania przez Rossiego (lub grupę pod tym nickiem występującą) jego ulubionego poetyckiego zwrotu potępiającego pisaninę tejota – łupież słów.
    Pzdr, TJ

  76. @Lewy
    ” Wybory za trzy lata, albo wcześniej kryterium uliczne. Czyli metodami niedemokratcznymi ratowanie demokracji zawłaszczonej przez gang zlodziei i faszystow.
    I spacyfikowanie kościoła,, podpory owego gangu.”
    ………………………………….
    Z tego wszystkiego bardzo mnie ciekawi, jak sobie wyobrażasz to spacyfikowanie kościoła. Bo to kryterium uliczne, jakoś sobie wyobrażam, ale zupełnie brak mi wyobraźni jak miałoby wyglądać to spacyfikowanie kościoła, i najważniejsze, przez kogo?
    -Przez Rzeplińskiego?, z papieskim medalem?
    -Przez katoliczkę MK-B?
    -Przez katolika Budkę, pod pachę z sędzią Żurkiem, też katolikiem?
    -Przez rodzinę Giertychów, łącznie z tym usytuowanym w Watykanie?
    -Przez te 95% religiotów
    Jak w tak wysoce „spacyfikowanym” przez katolicyzm, jak w tak skatolicyzowanym kraju, pozbawić swoich pasterzy władzy?
    I co najważniejsze, przykładowo rozliczyć i ukarać?
    Na jakiej podstwawie? – prawem kaduka?
    https://www.youtube.com/watch?v=r156HpZLDnA
    „Beczące owce polskiego Kościoła”
    Jak pozbawić RELIGITÓW władzy?
    Katolicyzm jest tak samo niereformowalny, jak swego czasu „socjalizm tak, wypaczenia nie”. „Opium” nadal działa i potęguje swoją moc.
    PZPR oddała władzę i zniknęła, uległa samorozwiązaniu. Sztandar wyprowadzono… bój to był ich ostatni.
    A tu „…bramy piekielne go nie przemogą”. Nie? – to nie!

  77. @tejot
    Treści które wyczytałem w komentarzu kierowanym pod moim adresem mają się nijak do materialnej prawdy, która wg klasycznej definicji ( a ja wywodzę z niej desygnat pojęć prawdy i fałszu) brzmi:
    Prawda to zgodność sądów z faktycznym stanem rzeczy.

    Zdaję sobie sprawę, że poglądy zbliżone do Twoich są powielane przez wiele osób, ale mam nadzieję, że z czasem owe treści przybiorą bardziej analityczny kształt.

    Mam oczywiście na myśli Twoją diagnozę aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, bo na Twoje próby oprawienia mnie w jakieś polityczne ramki spoglądam z należnym temu zabiegowi dystansem.

  78. Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    30 stycznia o godz. 19:49
    nowatorskiej na skalę co najmniej europejską- wersji demokracji,
    Co jest nowatorskiego na skali europejską, a może i światową,
    w tej wersji ( też dobre określenie: wersja) demokracji?
    Nocne posiedzenia Sejmu, spotkania prezesa z sobie podległymi -często także nocą, czy błyskawiczne sygnowanie ustaw?

  79. Wy tu gadu-gadu, a Titanic metaforycznie pruje naprzód na spotkanie z górą lodową. https://strajk.eu/dlaczego-polska-wysycha/

  80. @Tanaka

    Chlopiec na delfinie (Boy on a Dolphin) z 1957 roku

  81. @Tanaka 30 stycznia o godz. 19:05

    Gadanie o urodzie pierwszych dam jest zajęciem ryzykownym gdyż stawia nas w jednym rzędzie z takim Gadowskim, który według mnie jest potwornie brzydkim – na mordzie jak i charakterologicznie – debilem.

    Tzn. sam pewnie kiedyś cośtam też popełniłem na ten temat, ale łatwo przekroczyć tu granicę, albo raczej kilka granic.

    Agata Duda to nie jest Pierwsza Dama tylko Pierwszy Wieszak Na Ubrania.

    Z zalet bardzo doceniłem jej zjawiskowo naturalne odegranie gestu „sie ma biskupy!” Ta krótka etiuda powiedziała mi więcej co ona ma w głowie niż grube tomy naukowych analiz.

    Marię Kaczyńską polubiłem po jej podpisaniu apelu nt. aborcji.

    Czwartek, 8 marca 2007
    Kobiety mediów o kobietach w życiu
    8 marca 2007 r., w Dniu Kobiet, Małżonka Prezydenta RP Maria Kaczyńska spotkała się w Pałacu Prezydenckim z dziennikarkami. W spotkaniu wzięły udział również: ministrowie w Kancelarii Prezydenta Lena Dąbkowska-Cichocka i Ewa Junczyk-Ziomecka, Dyrektor Zespołu Protokolarnego KPRP Izabela Tomaszewska, Dyrektor Biura Prasowego KPRP Anna Kamińska i Dyrektor Biura Inicjatyw Społecznych KPRP Bożena Opioła.

    Rozpoczynając spotkanie, Minister Ewa Junczyk-Ziomecka wskazała, że 53,6 procent bezrobotnych w Polsce stanowią kobiety, większość z nich z wykształceniem średnim i wyższym. Pani Minister spytała zaproszone dziennikarki, dlaczego kwestia ta nie jest poruszana w prasie, radiu i telewizji. Wskazała, że do rozmów zbyt rzadko zapraszane są kobiety.

    Podczas spotkania Małgorzata Domagalik dokonała wprowadzenia do dyskusji na temat pozycji kobiet-dziennikarzy w polskich mediach. Szefowa producentów i reporterów TVN24 Małgorzata Łaszcz poruszyła kwestię wpływu dziennikarek na sprawy publiczne i na pozycję kobiet w Polsce. Uczestniczki dyskusji rozmawiały również o roli kobiet w kształtowaniu życia publicznego.

    W loży komentatorek zasiadły: wiceminister pracy i polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska, dziennikarka radiowa i autorka felietonów satyrycznych Maria Czubaszek, psycholog społeczny Katarzyna Korpolewska oraz etyk, filozof i publicystka Magdalena Środa. Komentatorki podkreślały potrzebę większej solidarności społecznej i działań gwarantujących przestrzeganie praw kobiet.

    Na zakończenie spotkania jego uczestniczki podpisały apel do parlamentarzystów, zainicjowany przez Monikę Olejnik:

    „Zwracamy się z apelem do posłanek i posłów, aby nie zmieniali Konstytucji w artykule 30, dotyczącym godności człowieka. Konstytucja naszym zdaniem dostatecznie chroni życie i godność człowieka”.

    Barbara Bodalska,
    Maria Czubaszek,
    Lena Dąbkowska-Cichocka,
    Justyna Dobrosz,
    Danuta Dobrzyńska,
    Małgorzata Domagalik,
    Ewa Junczyk-Ziomecka,
    Maria Kaczyńska,
    Anna Kamińska,
    Dorota Kania,
    Krystyna Kofta,
    Katarzyna Kolenda-Zaleska,
    Agata Konarska,
    Katarzyna Korpolewska,
    Ada Kostrz-Kostrzewska,
    Joanna Lichocka,
    Monika Luft,
    Małgorzata Łaszcz,
    Beata Michniewicz,
    Ewa Milewicz,
    Anna Moczulska,
    Małgorzata Moszczeńska,
    Agata Nowicka,
    Eliza Olczyk,
    Monika Olejnik,
    Bożena Opioła,
    Judyta Papp,
    Justyna Pochanke,
    Anna Popek,
    Małgorzata Raczyńska,
    Hanna Rydlewska,
    Iwona Schymalla,
    Hanna Smoktunowicz,
    Liliana Śnieg-Czaplewska,
    Monika Ścisłowska,
    Magdalena Środa,
    Izabela Tomaszewska,
    Grażyna Torbicka,
    Dominika Wielowieyska,
    Kamila Wronowska,
    Dorota Wysocka-Schnepf,
    Agnieszka Zagner

    Jolanta Kwaśniewska podobała mi się za całokształt.
    Nie zapamiętałem jej żadnej wpadki, modowej czy gadaniowej.

    Danuta Wałęsa miała i ma u mnie carte blanche. Wiem jak to jest być żoną mnie jako męża… 😉

    Anna Komorowska ma u mnie minusa za całkowity brak podjęcia jakiegokolwiek wysiłku w celu schudnięcia. Absolutnie nie w celu wypięknienia ale w celu dania znać otyłym Polkom, że jest to ważne ze zdrowotnego punktu widzenia. Wydaje mi się, że miała to w d*pie. A ja kpię z niektórych wyczynowych sportów głównie dlatego, że publiczne pieniądze w nie zainwestowane w żaden sposób nie przekładają się na polepszenie stanu zdrowia społeczeństwa.
    Ciężko mi zrozumieć inwestowanie pieniędzy podatnika w rzut oszczepem, dyskiem, młotem, podnoszenie ciężarów, saneczkarstwo, skoki narciarskie, itp. sporty gdyż nie widzę jak złote medale w tych dyscyplinach polepszą społeczny stan zdrowia. Jakoś bardziej wierzę w zachęcanie dzieciaków do grania w nogę, koszykówkę, siatkówkę, do pływania, kolarstwa, biegów narciarskich, ogólnie biegów na różnych dystansach, itp dyscyplin. Mam nadzieję, że bardziej przekładających się na poprawę zdrowia.

    Kaczyńska dla mnie nie musiała schudnąć nawet ani o jeden kilogram.
    Ale chciałbym zobaczyć ją w telewizorze jak biega w parku albo w sali do ćwiczeń. Jak przynajmniej próbuje. Daje znać, że ją to obchodzi.

    Jarosław K. od czasu do czasu próbuje ocieplać swój wizerunek, mam wrażenie że jakoś tak bez większej nadziei na powodzenie tych wysiłków, pokazując się ze swoją bratanicą, Martą Kaczyńską.
    Według mnie nie mógł gorzej wybrać.
    Ta czarownica ma u mnie od dawna ustaloną nazwę:
    Pierwsza D****a Polski.

  82. Nieśmiało? Raczej po chamsku!

  83. Kaczyńska dla mnie nie musiała schudnąć nawet ani o jeden kilogram

    Miało być „Komorowska dla mnie nie musiała…

  84. Mialem isc na urlop, a tu znow 42C i w kolo sie cos smerli, A wiec nuda, tedy bieze po “existential sustenance” na poletko Tanaki . O czym to ja mialem zaplesc? Aha , juz wiem. Pelna zgoda z gospodarzem w kwestii ojczyzny, i.e. ze wcale nie nalezy jej ani kochac ani cenic. Wrecz przeciwnie, mozna miec do niej gleboka awersje i niesmak. Nie chcac byc radykalny w swoich pogladach rozumiem, ze dla osob gleboko osadzonych w kulturze swojego kraju, rozstanie z nim moze byc powodem wielu duchowych rozterek (poeci, aktorzy, pisarze itp.) Ale jest tez prawda, ze wiele przypadkow ludzkich przeszczepow zaowocowalo w tak wielu wymiarach i ze potrzeba bylo dopiero obcej gleby zeby w pelni mogli zaowocowac. Oddalenie od wlasnych korzeni zmienia oglad swiata leczac z miopii, na ktora cierpi tylu przykutych do miejsca stalego pobytu i przyznajac status wiecznego obserwatora.

    @act

    Act nie bierz nic na powaznie z tego co mowie. Mam opinie, ze “I can’t be taken in jest or in ernest.” ( te rzuty dzida). Ma to cos wspolnego z osobami, ktore okreslilbym mianem self-deprecating, chodzi tu o tych ktore uwazaja, ze mozna pochowac je w pudelku od zapalek po zrobieniu im lewatywy (they are so full of shit), w odroznieniu od tych, ktorzy odlatuja jak balon nadmuchani „hot air” przez slomke zatknieta w tylek.

    Tanako. Skad sie tacy jak ty biora? Piekna charakterystyka prezydenckiej pary, tej miernoty obdarzonej dwuglosem. Zasluguje na jeszcze jeden limeryk:

    There was once a bishop from Kings
    who talked about god and such things
    But his secret desire,
    was a boy in the choir
    with his arse like jelly-on-springs.

    Co tam jeszcze? Wiersz, musi byc wiersz:

    Wizyta

    Co slychac w nadwislanskiej stronie?
    Szelest mowy ojczystej niesie niepokoj i drwine.
    Zmiany, zmiany – pokracznosc jakas.
    Goracy powiew wiatru, chwila ciszy.
    “Ladnie tu u was w Australii – niebo takie wysokie”.

    I A.H.Auden. “If I Could Tell You”

    https://www.youtube.com/watch?v=KD12FdpXHos

  85. @Herstoryk
    31 stycznia o godz. 1:02
    E tam! Pomodlą się posłowie i królowa Polski z królem pochylą się nad cierpieniami polskich obywateli i deszcz ześlą. Najwyżej trochę się pomylą i ześlą na Niemcy, albo na Rosję, bo z góry patrząc to wszystko takie małe…

  86. Może Barnaby szukać ratunku u boga, mogą i polscy posłowie. A to oni gorsi/lepsi ?

    Łał! W temacie ekologii właśnie wyczytałem, że jako totalny ateista i ekologista stanowię zagrożenie dla Kosmosu, należę do klubu Antychrysta i chodzi mi nie tylko o atakowanie gospodarki, ale też o „totalną erotyzację kultury – kult żądzy i popędu seksualnego”. Łał jeszcze raz, w moim wieku to ostatnie to nie byle co! 😉 https://oko.press/ekologizm-jako-przejaw-bytu-antychrysta-minister-mysliwi-i-futerkowcy-na-konferencji-u-o-rydzyka/

  87. Wawrzyk Mauro znowu się napiął, sprężył i wydalił takie skomplikowane zdanie złożone podrzędne
    Mam oczywiście na myśli Twoją diagnozę aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, bo na Twoje próby oprawienia mnie w jakieś polityczne ramki spoglądam z należnym temu zabiegowi dystansem.

    Kiedyś przyłapał mnie milicjant na sikaniu o 2-giej w nocy w istniejącym niegdyś parku pod Pałacem Kultury. Było to po klku kieliszkach w Poloni.
    Milicjant Wawrzek sprężył się i tak mi wypalił;
    Czemu to obywatelu załatwiacie potrzebę fizjologiczną w miejscu publicznym ?
    Kiedy to mówil , widać było na twarzy intelektualny wysiłek, widać było , że tego typu skomplikowaną frazę ten prosty mazowiecki burak, który przeszedł szybki kurs analfabetyzacji, wkuł na pamięć i olśniewał ją wszystkich dokoła a zwłaszcza samego siebie.
    Ale o Wittgensteinie i Galaktyce jeszcze nic nie wiedział, jak nasz uczony blogowy Wawrzuś Mauro.

  88. @Lewy
    Nie wiem dlaczego akurat stygmatyzujesz funkcjonariuszy publicznych rodem z poprzedniej epoki, którzy nie dość, że pod rządami obecnej władzy żyją w ciągłym stresie i myślą tylko i wyłącznie o niezawisłości polskich sądów, to jeszcze cały czas trwogą przejmuje ich los resortowych odznaczeń na których dobre imię ( dobre imię odznaki Wzorowego Dzielnicowego) dybie obecna władza.
    I jeszcze ten Wittgenstein.

  89. @

    Powszechna doczesna pazerność katolików
    I szczera żarliwość, z jaką ojczyznę swoją doją
    Sugeruje, że używają skrzyżowanych patyków
    Jako broni. Bo jeśli w raj wierzą, to się go boją.

  90. zza kałuży
    31 stycznia o godz. 2:01

    @Tanaka 30 stycznia o godz. 19:05

    Gadanie o urodzie pierwszych dam jest zajęciem ryzykownym gdyż stawia nas w jednym rzędzie z takim Gadowskim, który według mnie jest potwornie brzydkim – na mordzie jak i charakterologicznie – debilem.

    Uroda jest do pewnego stopnia rzeczą gustu, a poza tym pewnego kanonu działającego w danej epoce i miejscu. Ale kwestia urody ma znaczenie trzeciorzędne, albo żadne. Rzecz w czymś zupełnie innym, o czy napisałem: zupełny brak urody, wręcz brzydota Marii Kaczyńskiej nie przeszkodziła jej w ocieplaniu wizerunku małżonka, ale przede wszystkim pokazała, że stać ją na poważne i dosyć odważne własne zdanie, czym się naraziła ostro Rydzykowi i innym prawidłowym katolikom. Pokazała, że nie jest tylko rekwizytem przy mężu i że nie wszytkie jego zamiary popiera jak leci.

    Z małżonką Dudy jest właśne ta odstręczająca sprawa, że choć nie jest brzydka, pełni brzydką, gorzej nawet, rolę: słówkiem nie pisknie, wszystkie bezeceństwa i łamania Konstutucji oraz ustaw, regularne łamanie naczelnej odpowiedzialności prezydenta – bycia strażnikiem Konstutucji – popiera, pełniąc przy tym rolę wyłącznie manekina, czy wieszaka co ją pozbawia cech żywej osoby, która mimo braku oficjalnie panstwowej roli, powinna być kimś, kto pełni dobrą, łącząca rolę i wspomaga małżonka w pełnieniu roli strażnika Konstytucji, a nie jej gwałciciela, w czym ona go swoją rolą manekina wspiera.

    Tak więc pozytyw czy negatyw roli w kazdym przypadku dotyczy kwalifikacji zachowań, a kwestia urody jest w tle; bywa, że można w dobrym zjednywać ludzi wbrew dyspozycji urody, a bywa, że można urodą uwodzić do złego i oszukiwać.

  91. Czasami jednak pewna zmiana perspektywy – nawet jeżeli jest ryzykowna poznawczo – daje możliwość wniknięcia w świat kantowskich fenomenów naprawdę ciekawą perspektywą.
    Nawet jeżeli tej perspektywy użycza milicjant czytający do poduszki Wittgensteina ( niekoniecznie w oryginale).
    A jeżeli zaryzykujemy jeszcze bardziej i założymy na głowę czapkę angielskiego stróża prawa to możemy usłyszeć, przeczytać coś takiego:

    https://www.rp.pl/Brexit/200129142-Farage-Kto-opusci-UE-Dania-Polska-i-Wlochy.html

  92. Herstoryk
    31 stycznia o godz. 6:35

    Łał! W temacie ekologii właśnie wyczytałem, że jako totalny ateista i ekologista stanowię zagrożenie dla Kosmosu, należę do klubu Antychrysta i chodzi mi nie tylko o atakowanie gospodarki, ale też o „totalną erotyzację kultury – kult żądzy i popędu seksualnego”.

    No, Herstoryku, czyżbyś nie wiedział, że jako ateista jesteś faktycznie wyznawcą erotyzacji kultury??
    Toż przecież już wcześni wyznawcy Jezuska mieli ustalone, że kobieta jest tak obrzydliwie nieczystą istotą i worem brudów, że do prawidłowej komunii ciał nie może dojść częściej niż jakieś 42 dni w całym, bożym, roku. A jako wyznawca Antychrysta robisz co uważasz, wraz z małżonka czy niemałżonką i jesteś zadowolony.
    Ekologiczne zagrożenie dla Kosmosu, no, no no…!

  93. @Tanaka
    31 stycznia o godz. 10:55

    Ekologiczne zagrożenie dla Kosmosu, no, no no…!

    Przecież ks. prof. Guz tak sądzi, ipse dixit, podczas Seminarium w uczelni wyższej, zaszczyconego przez polityków i śmietankę elity. Taki utytułowany naukowiec nie może się mylić 😉

  94. @ Herstoryku
    Jeżeli jesteś groźny dla ekosystemu to nie jako totalny ateista, ale – prawdopodobnie nie uchylisz się przed tym mianem – jako dyplomowany humanista.
    Tak jako humanista, czyli człowiek który od jakiegoś czasu – powiedzmy okresu Oświecenia – włożył na głowę koronę władcy świata i postanowił pokazać całemu światu natury kto od tej chwili będzie ziemskim suwerenem.
    Nieważna jakaś tradycja ( którą kojarzono wiadomo z Kim), nieważny świat natury, nieważne przyszłe pokolenia, bo może znowu karta się odwróci i na tronie znów zasiądą wysłannicy wiadomo Kogo), my w końcu urządzimy świat po naszemu, czyli po ludzku.
    No i jak postanowił tak i zrobił, a jakie tego efekty wystarczy zobaczyć za okno.
    W tym miejscu muszę dodać, że nie ponoszę żadnej odpowiedzialności jeżeli za oknem czytającego znajduje się wieża katolickiego kościoła, czy innego minaretu.
    Jest to jedynie wyjątek potwierdzający regułę.

  95. @zezem 30 stycznia o godz. 18:33 Przyczyn czego przyjacielu? Obecnego zamieszania i walk między władzą absolutną jednego szeregowego posła a władzą sądowniczą? Za pierwszym razem Jarosław straszył elektorat pierwotniakami uciekającymi przed bombami (sukinsyny miały czelność uciekać w markowych butach ze smartfonami w dłoniach!), a w drugim podejściu wybrał kastę sięgającą po kiełbasę i wiertarki za darmo. Udało mu się. Przyłączył się do tego miłujący bliźniego KK, straszący dżenderem, sodomią, ekologizmem, jedzeniem jarzyn i rowerami. Udało się i mamy jak mamy. Oto całe przyczyny. Aaaa, zapomniałem o pieniądzach, które elektorat otrzymuje bez wkładu pracy (ja też z tym, że nie ma to wpływu na mój stosunek do kupki gnoju). Jakie to proste, prawda? Wystarczy wynaleźć jakiegoś wroga, sypnąć trochę grosza ludowi i rządzenie ma się w dłoni.
    Czy te zachęty będą odpowiadać coraz bardziej zmieniającemu się w czasie elektoratowi? Nie wiem czy to może mieć znaczenie (niedługo się okaże), bo nowy Borys Budka chce wygnać katechetów ze szkół i zrobić referendum legalizujące lub nie marihuanę. Ten jego pomysł na powiększenie elektoratu PO nie mógł jeszcze zadziałać, a Platformie już urosło. Katechetów mam gdzieś choć, moja emeryturka mogłaby by być o parę groszy wyższa po wygnaniu religii ze szkół. Mnie naprawdę jara możliwość legalnego kupowania marychy, bo na służbę zdrowia liczę coraz mniej, a zioło ma bardzo dobry wpływ na samopoczucie. Widzisz więc, że na dla mnie kiełbasa już jest. Teraz Borys musi tylko znaleźć dla mnie wrogów.

  96. człowiek który od jakiegoś czasu – powiedzmy okresu Oświecenia – włożył na głowę koronę władcy świata i postanowił pokazać całemu światu natury kto od tej chwili będzie ziemskim suwerenem.

    He, he, a kto był ziemskim suwerenem do czasu Oświecenia?
    W imię „bądźcie płodni, mnóżcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną”?

  97. Nie rozumiem nagłego poruszenia na dwóch blogach z powodu pojawienia się tu wielonickowego, kukułowatego wielbiciela czarnych jagód i Miłosza, epatującego lekturami jak „ciągle uczący się” PAD, a w rzeczy samej grafomana nudnego do womitacji.

  98. @Tobermory
    Zawsze możesz pójść w ślady premier Szydło i nakazać wstrzymanie moich komentarzy.
    Za Twoje skojarzenia dotyczące treści autoryzowanych przez piszącego te słowa z właścicielami innych nicków nie ponoszę moralnej i prawnej odpowiedzialności.

  99. I na koniec:
    Myślę, że każda refleksyjnie usposobiona osoba widzi różnice jakościową między światem natury w czasach kiedy człowiek z wiadomej inspiracji „czynił ją sobie poddaną”, a światem w którym przedstawiciele pewnego kręgu kulturowego mający za nic wcześniejsze rady i sugestię postanowili go udoskonalać na swój jedyny i niepowtarzalny sposób.
    Dlaczego jedyny i niepowtarzalny?
    Nie nie dlatego, że taki estetycznie wysublimowany ten model „zarządzania”, ale dlatego, że prawdopodobnie za niedługi czas, nie będzie czego już powtarzać.

  100. Z przykrością czytam seksistowskie wynurzenia typu

    Małżonka Kaczyńskiego Lecha była bardzo stanowczo brzydka. Zanim została małżonką prezydenta na urzędzie, wyglądała tak koszmarnie, że i dziś pamiętam odruch wymiotny, gdy gdzieś zdarzalo się przypadkiem zobaczyć ją na zdjęciu.

    bo przywodzą na myśl obraz osoby redukującej innych ludzi, a zwłaszcza kobiety, do wyglądu zewnętrznego, najlepiej takiego, który się nada na podkładkę do masturbacji 🙄
    Tacy „esteci” pewnie chętnie wyrzuciliby z miejsc publicznych wszystkich brzydkich, starych, otyłych, niezgrabnych i niepełnosprawnych, żeby im nie psuli harmonii na plaży, ulicy i wszędzie, gdzie nie da się uniknąć styczności z innymi ludźmi.
    De gustibus…

  101. różnice jakościową między światem natury w czasach kiedy człowiek z wiadomej inspiracji „czynił ją sobie poddaną”, a światem w którym przedstawiciele pewnego kręgu kulturowego mający za nic wcześniejsze rady i sugestię postanowili go udoskonalać na swój jedyny i niepowtarzalny sposób.

    Możesz podać konkretne przykłady?
    Najlepiej z podaniem poszczególnych kontynentów i krajów, i porównaniem „przed i po”.
    Jak się wszystkie zmieniły, od kiedy i dlaczego?

  102. I na czym polega owa „różnica jakościowa”, która zaszła w „świecie natury”?
    I jaka była ta jakość, zanim człowiek doznał owej „wiadomej inspiracji”? Na przykład 10 tys. lat temu albo jeszcze wcześniej, powiedzmy – 100 tysięcy lat temu?

  103. Wawrzek Biebrz….
    Czy ty musisz tak ględzić.

    Czasami jednak pewna zmiana perspektywy – nawet jeżeli jest ryzykowna poznawczo – daje możliwość wniknięcia w świat kantowskich fenomenów naprawdę ciekawą perspektywą

    Wiesz Wawrzuś, są ludzie , którzy o łatwych rzeczach mówią skomplikowanym językiem, żeby ukryć za tym barokiem słownym pustkę myśli i jednoczesnie uzyskać powagę myśliciela, nosiciela tajemnicy.
    Są tacy, co trudne rzeczy wyjaśniają jasnym językiem.
    Do tych pierwszych należy doc.Janusz Kuczyński i ty, a do drugich np.Leszek Kołakowski.
    Kiedy popisujesz się Wittgensteinem, galaktyką i światem kantowskich fenomenów, to przypominasz mi Johna Cleesa z Ministerstwa śmiesznych kroków.
    Ukończyłem filozofie, więc trudno ci bedzie mnie olsnić.
    Ale z przyjemnoscią będe obserwował twoje wygibasy.
    Nie obawiaj się, że cię Tanaka zbanuje. Taki błazenek na blogu to cenna rzecz.

  104. @Toby
    Chyba masz rację, a ja sie pomyliłem. Wawrzus to raczej miłosnik jagód, ten od stołu z powyłamywanymi nogami niz Mauro. Ale nie jestem pewien. A może to obaj ? I Mauro jako Warzuś próbuje oszołomić blogową gawiedź „wiadomymi inspiracjami”.
    Ech, chyba nie Mauro ?

  105. Tobermory
    31 stycznia o godz. 12:12

    Z przykrością czytam seksistowskie wynurzenia typu …

    Co jest w tym seksistowskiego? Seksizm jest apriorycznym orzeczeniem co do czegoś z powodu samej płci. „wszyskie baby są wredne” – to jest seksistowskie.
    Przykrość odczuwamy pospołu. Ja odczuwałem wielką przykrość oglądając , przez ileś lat a bez intencji, bo foty same wyskakują z netu i obrazki rzucają się z telewizora, bardzo brzydką, zapewne bardzo zaniedbaną przez małżonka, Marię Kaczyńską. Także z powodu foty, jaką pokazujesz – ze ślubu. Kontrast między miłą fotką ślubną świeżej dziewczyny a zdjęciami po latach, po prostu mi doskwierał i wkurzał na małżonka Marii Kaczyńskiej. Facet dba o swoją panią, ona też o siebie, widocznie jednak działo się tam coś zupełnie innego i bardzo przykrego.

    Kwestia urody nie jest głowną kwestią tego co powiedziałem, ale coś innego: osoba. Jej postawa, wspieranie w złym, lub dobrym.
    O tyle jednak uroda ma znaczenie i to poważne – co też powiedziałem – że wpływa na postrzeganie: ładnych ludzi uważamy apriorycznie za lepszych, mądrzejszych, szlachetniejszych (to jest właśnie seksistowskie, bo nienależnie uogólnione). Wpływa to poważnie na zachowania wyborców, którzy dają się mamić, co ma już najpoważniejsze skutki dla państwa.
    Nie od dziś wiadomo, że wyborcy mają większą skłonność głosowania na ludzi wyższych od kontrkandydatów, postawniejszych, żywiej się zachowujących i właśnie ładniejszych. Ileś procent (kilka, kilkanaście) wyborców będzie głosować na kandydata, przy którego boku stoi piękna (lub pięknie wypacykowana) kobieta. Gdyby nie fałszywe wrażenia, jakie tworzyła małżonka Dudy (z tym swoim niesławnym i lipnie buńczucznym zawołaniem: nie boję się pana prezesa Kaczyńskiego, wraz z resztą słodko-uwodzicielskich min i gestów, możliwe, że Duda nie wygrałby wyborów.
    Takie rzeczy są dosyć wiarygodnie badane i dlatego też stosuje się w polityce (i nie tylko) różne bajery i oszustwa, by omamić wyborcę nie realnymi cnotami osoby, a wrażeniami co do tych cnót.
    Jeśli więc coś jest seksistowskie, to raczej takie manipulacje (jak facet ma niezłą laskę za żonę, to sam musi być nieze ciacho, do tego mądry, sprawiedliwy, prawy i dobry – inaczej by takiej laski u boku nie miał).

    Maria Kaczyńska jest przykładem na coś przeciwnego: ewidentny brak urody nie był w sprzeczości z jej pozytywnym oddziaływaniem, mądrymi wypowiedziami i porcją osobistej odwagi cywilnej. Zaś zachowanie małżonki obecnego prezydenta jest zupełnie inne niż Marii Kaczyńskiej. Bez mała – odwrotne.

  106. @Lewy
    Z tą Twoją filozofią to trochę wierzę, ale i nie wierze.
    Bo jeżeli w swoim wykładzie o wierze Wittgenstein zawarł taki fragment:

    „…Jeśli p. Lewy jest człowiekiem religijnym i powie, że wierzy w Dzień Sądu, to nie będę nawet wiedział, czy powiedzieć, że go rozumiem, czy nie. Czytałem te same rzeczy, które on czytał. W pewnym ważnym sensie wiem, o co mu chodzi…”

    …to w tę filozofie wierzę, bo Wittgenstein to jednak nazwisko…
    …ale jeżeli Wittgenstein pisze, że p. Lewy jest człowiekiem religijnym to mam jednak wątpliwości.

  107. @Tanaka
    31 stycznia o godz. 13:01

    To jest seksizm, bo nikt nie rozprawia tu na temat obrzydliwego baniaka Wałęsy, nadwagi innych prezydentów, ich nieciekawych fryzur i przyodziewku czy podbródka Dudy przypominającego dwa półdupki.
    Dlaczego Polak ma potrzebę koncentrowania się na pytaniu: Czy ja bym ją przeleciał bez obrzydzenia?
    Po wizycie Jourovej czytałem komentarze (nie tutaj, ale jakże znamienne) w stylu:
    czy młodzi chłopcy u Zbynia to calkiem łakome kąski dla atrakcyjnej choć już przejrzałej pani komisarz

  108. Kiedy rozmawiam ze znajomymi Niemcami o niemieckiej polityce, to żaden ani żadna nigdy nie wypowiada się na temat wyglądu pani kanclerz. Nie zajmuje się ani urodą, ani garderobą, ani fryzurą…

  109. Herstoryk
    31 stycznia o godz. 6:35
    Może Barnaby szukać ratunku u boga, mogą i polscy posłowie. A to oni gorsi/lepsi ?
    Łał! W temacie ekologii właśnie wyczytałem, że jako totalny ateista i ekologista stanowię zagrożenie dla Kosmosu, należę do klubu Antychrysta i chodzi mi nie tylko o atakowanie gospodarki, ale też o „totalną erotyzację kultury – kult żądzy i popędu seksualnego”. Łał jeszcze raz, w moim wieku to ostatnie to nie byle co!  https://oko.pressekologizm-jako-przejaw-bytu-antychrysta-minister-mysliwi-i-futerkowcy-na-konferencji-u-o-rydzyka/

    Mój komentarz
    Straszne głupoty, które wygadują biskupi z towarzyszącymi im utytułowanymi naukowcami o ekologii, nie stanowią żadnej przeszkody by słuchacze uważali ich za wiarygodnych przywódców duchowych narodu i państwa.

    Łączenie ekologii z marksizmem z jednej strony i z satanizmem z drugiej, to zabieg godny inkwizytorskich instytucji. Bzdura i zabobon podparte wiarą i potencjałem rydzykowej machiny propagandowej. To logika identyczna z tą, która pozwoliła PiSowskim naukowcom zamienić katastrofę samolotową w Smoleńsku na zamach i połączyć go z Putinem i Tuskiem.

    Propaganda PiSu jest w całości oparta na takiej logice (odwrotnej – od odwracania kota ogonem), ponieważ jest to propaganda prawidłowo przyjmowana przez szerokie masy wychowane na logice stosowanej do interpretacji ksiąg religijnych.

    Ta logika jest ruchoma, zmienna i tak elastyczna, że pozwala spojrzeć na problem z każdej strony i w każdej perspektywie, np. w perspektywie zbawienia lub w perspektywie stworzenia lub w perspektywie – czyńcie ziemię sobie poddaną, itp.
    Pzdr, TJ

  110. Wawrzuś Biebrz…
    Fajne te twoje sylogizmy „jeżeli..to.”
    Obejrzyj sobie jakim jesteś mistrzem
    https://www.bing.com/videos/search?q=youtube+Monthy+Python+Ministerstwo+%c5%9bmiesznych+krok%c3%b3w&view=detail&mid=C7FAE42D7BEFF9E4

  111. Tobermory
    31 stycznia o godz. 13:41

    @Tanaka
    31 stycznia o godz. 13:01

    To jest seksizm, bo nikt nie rozprawia tu na temat obrzydliwego baniaka Wałęsy

    Jeśli jako przykład seksizmu podajesz stwierdzenie, że „Wałęsa ma obrzydliwy baniak” ( ma baniak, co jest stwierdzeniem faktu, a „obrzydliwy” jest opinią co do baniaka), to inaczej rozumiemy seksizm. To jest stwierdzenie co do osoby, a nie nienależna generalizacja ze względu na płeć.
    Ja podałem jak go rozumiem, a jak Ty go rozumiesz?

  112. @@Tanaka, Tobermory
    Uroda pomaga w życiu, ale i przeszkadza. Zawadą staje się wtedy, gdy wokół osoby urodziwej powstaje, a dzieje się to wręcz automatyczne, seksistowska aura. Jej sukcesy są pomniejszane o urodę właśnie, bo jakoby zawdzięcza je przede wszystkim urodzie. Inaczej mówiąc, jak byś się nie obróciła, piękna twarz z przodu. Mężczyzn to rzadziej dotyczy, ale bywa, że niezasłużenie „cierpią” z powody pięknych żon, którym jakoby zawdzięczają… itd.

  113. Seksizm ma charakter ocenny – różnicuje i wartościuje osoby ze względu na ich płeć. Idzie za tym nierówne ich traktowanie, co jest zachowaniem dyskryminującym.

    I takie jest właśnie rozprawianie na temat walorów pań prezydentowych, ogniskujące się na ich wyglądzie, a nie na poglądach politycznych, postawie etycznej czy aktywności społecznej.
    A co do wpływu na wybieralność prezydentów, to Lech Kaczyński wygrał jakoś mimo żony o wyglądzie „koszmarnej czarownicy”.
    Konkurent (Tusk) miał żonę jeszcze brzydszą?

  114. @Lewy
    31 stycznia o godz. 12:54

    Przecież on truje jednakowo nudno, drętwo i niezajmująco w każdym swoim wcieleniu.
    Chciałby zapozować na niebanalnego i uduchowionego erudytę, a wychodzi taki gumniano-kruchciany homiletyk 🙄

  115. Tobermory
    31 stycznia o godz. 14:21

    Seksizm ma charakter ocenny – różnicuje i wartościuje osoby ze względu na ich płeć. Idzie za tym nierówne ich traktowanie, co jest zachowaniem dyskryminującym.

    W takim razie mowisz o czymś innym. Podobnie z pozostałymi uwagami.
    Maria Kaczyńska została w czasie kampanii prezydenckiej poddana intensywnym zabiegom modowym, stylowym, kosmetycznymi itd. Zaczęła się prezentować inaczej niż wcześniej.
    Kaczyński wygrał albo „pomimo”, albo „w związku”. Zawodowi badacze mają niemałą wiedzę w takich sprawach, a w kampaniach wylicza się procenty zysku lub utraty głosów, ze względu na wygląd, głos, seksowność i inne elementy i w związku z tymi procentami „ustawia się” kandydata lub kandydatkę.

  116. mag
    31 stycznia o godz. 14:12

    @@Tanaka, Tobermory
    Uroda pomaga w życiu, ale i przeszkadza. Zawadą staje się wtedy, gdy wokół osoby urodziwej powstaje, a dzieje się to wręcz automatyczne, seksistowska aura. Jej sukcesy są pomniejszane o urodę właśnie, bo jakoby zawdzięcza je przede wszystkim urodzie. Inaczej mówiąc, jak byś się nie obróciła, piękna twarz z przodu.

    Tak, ciągle powszechne jest przekonanie, że jak urodziwa kobieta zdobyła pozycję, to „na pewno przez łóżko”. Ale równocześnie działa inne przekonanie, i jest ono starsze niż człowiek, bo u wielu gatunkow zwierząt społecznych także działa podobnie, że jak jest się urodziwym, to się jest lepszym, mądrzejszym itd. To druga strona owego seksizmu, w dodatku starsza.

    Mężczyzn to rzadziej dotyczy, ale bywa, że niezasłużenie „cierpią” z powody pięknych żon, którym jakoby zawdzięczają… itd.

    Mężczyzn z pewnością znacznie rzadziej dotyczy seksistowskie przekonanie, że jak mają pozycję, to „przez łóżko”. Natomiast silniej ich dotyczy inne fałszywe przekonanie, że „mężczyzna jest mądrzejszy”, co pochodzi wprost z patriarchalnej i religijnej kultury. Wszystkie te „rady mędrców”, „hierarchie”, z istoty składają się z mężczyzn, bo przecież mężczyzna jest mądrzejszy. Nie istnieją „rady mędrczyń” czy „hierarchinie kościoła”.
    Niebieska książeczka jest jednym, wielkim seksizmem na półtora tysiąca stron. A seksistowskie skutki tej książeczki trwaja do dziś i w większej części nie są nawet zauważane.

  117. Co najbardziej przyciąga wyborców
    Tanaka
    31 stycznia o godz. 13:01

    Mój komentarz
    Tanako, świetnie to ująłeś, to poszanowanie piękna ludzi wedle powszechnie wyznawanych kanonów i przekładanie się tego poszanowania na głosy wyborach. Mechanizm ten jest od lat badany, a jego analizy stanowią punkt startowy w planowaniu każdej kampanii wyborczej.

    Moim zdaniem mechanizm ten jest częścią mechanizmu doboru naturalnego płciowego, w którym harmonia, gładkość, proporcje, sposób zalecania się, ogólnie sympatyczny wygląd, są czynnikami silnie wpływającymi na dopuszczenie do siebie samca przez samicę. Ogólnie sympatyczny wygląd, fizjonomia, ubiór, przyjazny i elegancki sposób poruszania się i wysławiania (suma tych czynników) niwelują uprzedzenia wypływające z nieufności i wrogości, są przyjmowane jako oznaki bezpiecznego kontaktu, wpływają na pozytywne przyjęcie osoby, polityka, naczelnika, nauczyciela, księdza, lektora wiadomości w telewizji, itd.

    Proszę wrażliwych o nie obrażanie się. Mówię o pochodzeniu mechanizmu, o źródłach.
    Blogowych katechetów proszę o zakwalifikowanie mnie do sortu satanistycznych, zerotyzowanych kulturowo osobników zarażonych przez marksizm i ekonazizm.
    Pzdr, TJ

  118. u wielu gatunkow zwierząt społecznych także działa podobnie, że jak jest się urodziwym, to się jest lepszym, mądrzejszym itd
    Jakich na przykład? Mrówek, termitów, pszczół?

  119. Ogólnie sympatyczny wygląd, fizjonomia, ubiór, przyjazny i elegancki sposób poruszania się i wysławiania

    OK, ale u obu płci.

    Skutki wybrania kożucha ze względu na kwiatek (?) cieszą teraz Amerykanów i cały świat 😎

  120. Tobermory
    31 stycznia o godz. 15:22
    Ogólnie sympatyczny wygląd, fizjonomia, ubiór, przyjazny i elegancki sposób poruszania się i wysławiania

    OK, ale u obu płci.

    Mój komentarz
    U większości ssaków i ptaków dobór płciowy ma charakter jednostronny, zależy w największym stopniu od preferencji samicy.
    Samiec się zaleca, czyli prezentuje, samica ocenia samca ze względu na cechy preferowane przez nią i dopuszcza albo nie. Gwałt raczej nie wchodzi w rachubę.
    Pzdr, TJ

  121. @tejot
    31 stycznia o godz. 15:38

    Sorry, nie dokończyłem cytatu z twojej wypowiedzi:

    …wpływają na pozytywne przyjęcie osoby, polityka, naczelnika, nauczyciela, księdza, lektora wiadomości w telewizji, itd.

    W tym kontekście zabawnie wygląda twoje „dopuszczanie samca do samicy”.
    Księdza do parafianki, terapeuty do pacjentki, dyrygenta do chórzysty, producenta do aktorki?

  122. Dlatego aseksualny Kaczor chowa się za seksualnym Dudą, Morawieckim, panem Zbyszkiem co ma usteczka jak malina.

  123. Tobermory
    31 stycznia o godz. 15:17

    „u wielu gatunkow zwierząt społecznych także działa podobnie, że jak jest się urodziwym, to się jest lepszym, mądrzejszym itd”

    Jakich na przykład? Mrówek, termitów, pszczół?

    Też acz w swoity sposób i odpowiednio do roli jaką dany osobnik pełni w społeczności.
    Nieuzbrojonym okiem łatwiej to zaobserwować u ssaków.

  124. tejot
    31 stycznia o godz. 15:16

    Ale też nieurodziwa (zwłaszcza) kandydatka (małżonka kandydata) może być bardzo atrakcyjna dla wyborcy. Osoba taka może być postrzegana jako aseksualna i dzięki temu mająca zalety własne lub w kontekście męża-kandydata („mąż na pewno jest „spokojnym człowiekiem”, „nie myśli o głupotach” i „ceni sobie wartości rodzinne” – w domyśle: skupia się na cnotach, na pracy i nie myśli ciągle o seksie, albo nie goni za kochankami, bo „wyzsze wartości są dla niego ważne” i „będzie się bardziej poświęcał dla narodu”) i na takie osoby dużo ludzi będzie głosować. Zwłaszcza, jak się przekaz adresuje do określonych grup społecznych (np. wierzących, konserwatystów, tradycjonalistów, ludzi starszych, słabszych [opiekuńcza rola takiej osoby], może nawet działkowców – cenią sobie spokojne uprawianie ogródka z zupkę z własnych pomidorków bardziej niż niepokojący seksapil żony kandydata, która to żona na pewno nie jada zupek z własnego ogródka, ale się rozbija po luksusowych restauracjach, jest „rozrzutną kobietą”, „nie rozumie zwykłych ludzi” i na pewno umawia się z kochankami i „rozbija rodzinę”).
    Kobieta „przy kości” też może być bardzo atrakcyjna dla wyborców: płodna, więc rodzinna; „dobra kucharka i gospodyni”, „dba o męża”, a poza tym, nad Wisłą taki typ fizjonomiczny ciągle ma duże powodzenie. Kojarzy się też z matką.

    Kto wchodzi w politykę, wchodzi w nią cały. Zwykle albo sam aktywnie manipuluje wizerunkiem siebie samego lub na to pozwala i ma z tego korzyści – wykorzystuje rożne skojarzenia, seksizmy jak najbardziej też, kalki kulturowe, slogany, proste skojarzenia, biologicznie zwłaszcza uwarunkowane impulsy i reakcje, które są zwłaszcza cenne dla manipulującego polityka, bo silne, nieuświadomione i trwałe. Ale też świetnie można grać ludźmi przez skojarzenia religijno-kulturowe, co w kraju niedojrzałego społeczeństwa świetnie się sprawdza: Bóg=Ojczyzna, Prawda=Kościół katolicki, oraz odwrotnie: Żyd=kłamstwo i złodziejstwo; feministki= morderczynie dzieci poczętych i tak, dalej, przykładów nie brak a codziennie są przypominane dtare i dorzucne nowe, jak choćby ten „ekologizm”=Antychryst, a Antychryst jest odwrotnością Chrystusa, Chrystus=Bóg=Dobro, Ojczyzna i cała reszta do ugrania.
    Pojęcie „Antychrysta” funkcjonuje od prawie 2 tysięcy lat, ale w istocie jest to starszy symbol wszelkiego zła, tylko dzięki Chrystusowi nazwany jego przeciwieństwem. Nie było do wczoraj „ekologizmu”, ale że jest automatyczne, zbiologizowane reagowanie najsilniej negatywne na „Anychrysta”, to trzeba wymyślić jakiś epitet na oponentów których chce się zgnoić, zniszczyć, nieraz fizycznie i zlepić go z „Antychrystem”. To właśnie robi – od początku – kler. Politycy też.

  125. No właśnie, w swoisty sposób i odpowiednio do roli.
    Pszczółki mają pracować i nie myśleć o wyborze partnera. A królowa gzi się z wieloma trutniami.

    Zwierzęta stadne, a szczególnie ssaki miewają na ogół dość skomplikowane struktury społeczne, w których pojedyncza samica rzadko wybiera sobie sama najprzystojniejszego i najzdrowszego samca, raczej czeka, aż kandydaci wyłonią spomiędzy siebie tego najsilniejszego, który przeleci wybrane, rzadziej – wszystkie. Reszta musi się obejść smakiem do następnego sezonu. U jeleniowatych na przykład większość samców nigdy nie zazna zaszczytu bycia wybranym przez samicę.

  126. Co jakiś czas zapominam wyciąć część mojego nicku, która jest częścią e-maila. Nie mogę wrócić do „mag”, cholera jasna.

  127. Tobermory
    31 stycznia o godz. 15:46
    @tejot
    31 stycznia o godz. 15:38

    Sorry, nie dokończyłem cytatu z twojej wypowiedzi:

    …wpływają na pozytywne przyjęcie osoby, polityka, naczelnika, nauczyciela, księdza, lektora wiadomości w telewizji, itd.

    W tym kontekście zabawnie wygląda twoje „dopuszczanie samca do samicy”.
    Księdza do parafianki, terapeuty do pacjentki, dyrygenta do chórzysty, producenta do aktorki?

    Mój komentarz
    Masz rację. Napisałem zbyt kategorycznie przypisując mechanizm akceptacji kontaktu, zbliżenia go jedynie do doboru płciowego.

    Najstarszym i najsilniejszym mechanizmem zaprzyjaźniania się osobników nie pochodzących z tej samej rodziny (matka i potomstwo), ich wzajemnej akceptacji jest dobór płciowy, ściślej mówiąc dobór seksualny.
    Pzdr, TJ

  128. @mag

    No widzisz, słusznie się domyślałem, że zapominasz zmieniać nick w rubryce Podpis i się niepotrzebnie denerwujesz na Szostkiewicza czy Hartmana.
    Ale teraz serwer bloga zna już oba twoje nicki i my też 😉

    Zanim w Muzeum Przyrodniczym w Wiedniu ujrzałem Wenus z Willendorfu na własne oczy, nie wiedziałem, że to taka malutka figurka (niecałych 12 cm). Rozglądałem się za czymś większym i byłbym przeoczył 🙁
    A muzeum jest bardzo interesujące również z innych względów.

  129. Uważam, że „Tanaka” ma rację twierdząc, że uroda lub jej brak szczególnie u kobiet, ale także u mężczyzn ma wielką wagę przy rywalizacji a więc na przykład w wyborach do władz.
    Przykładem niech będzie pani Monika Płatek, która przeważnie mądrze mówi, ale przegrała w wyborach ponieważ oszpeciła się na własne życzenie.
    Kto nie wierzy niech obejrzy i posłucha wywiadu w podanym przez „Tanakę” linku:
    https://vod.pl/programy-onetu/onet-rano-prof-monika-platek-3001/jrv6x0j

    Nie mogę uwierzyć w to, że niektóre kobiety i mężczyźni mimo posiadania luster potrafią dobrowolnie się oszpecać.
    Dlatego nadal twierdzę, że tak jak nie wszystkie kobiety są mądre tak nie wszyscy mężczyźni są głupi.

  130. Niezapominajka.
    31 stycznia o godz. 18:17

    Mój komentarz
    Nie dostrzegłem oszpecenia. Pani Monika jak zawsze – pryncypialna, miła, rozważna i subtelna.
    Pzdr, TJ

  131. Na czym ma polegać to rzekome oszpecenie?

  132. Panowie „tejot” i „Tobermory” nie bądźcie hipokrytami.
    Chyba tylko zwykła przekora każe Wam zaprzeczać mojej ocenie wyglądu pani Moniki Płatek.

  133. Widocznie @Niezapominajka w swojej teorii – o której zapewne nie wszyscy słyszeli – publicznej emanacji zawarła konkluzje która sprowadza się do reguły:
    Jeżeli osoba dużą cześć swojej twórczej aktywności pełni w miejscach publicznych to przyjmując założenie o maksymalizacji efektów takich wystąpień nieunikniona jest jej figuralizacja w postać płatka róży, co tym bardziej jest uzasadnione, jeżeli mamy do czynienie z osobą pani profesor Moniki Płatek.

  134. Dołączę do hipokrytów. Pani profesor Płatek wygląda bardzo dobrze i nie widzę tu żadnego oszpecania. Chodzi ci o włosy? Mają być długie wiszące kłaki bo bardziej ‚kobiece’ czy co?

  135. W niewielkim sporze miedzy Tanaką a Tobermory stanę po stronie Tobermory. Nie miałam czasu zareagować ( z braku rąk) od razu jak czytałam ale też uznałam to za seksizm. Raczej niezamierzony, bardziej taki z rozpędu ale jednak seksizm. Taki sam jak Niezapominajkowy oceniający Monikę Płatek.

  136. @Niezapominajka.
    31 stycznia o godz. 20:25

    Chyba tylko zwykła przekora każe Wam zaprzeczać mojej ocenie wyglądu pani Moniki
    ???
    Na jakiej podstawie zarzucasz nam (mnie i tejotowi) hipokryzję?
    Zakładasz, że podzielam twoje kryteria cudzej urody obecnie i dawniej (kiedy?) przed rzekomym oszpeceniem?
    Sprecyzuj, na czym miało polegać?
    Nie znam Moniki Płatek na tyle, aby wiedzieć, jak zmieniał się jej wygląd i dlaczego na gorsze?
    Zrobiła sobie tęczowego irokeza? Tatuaże, kolczyk w nosie czy jakieś inne piercingi w widocznych częściach ciała?
    Obejrzałem sobie dostępne zdjęcia w internecie, na żadnym nie widzę nic odpychającego. Widzę osobę sympatyczną, dojrzałą kobietę o jasnej, otwartej twarzy i mądrych oczach.
    Oświeć mnie, na czym ma polegać jej szpetota?

  137. @Ewa-Joanna
    31 stycznia o godz. 21:57

    Witaj, hipokrytko 😉

  138. @Tobermory
    31 stycznia o godz. 22:08
    😉
    Idę ściągać skarpetkę z drzewa, bo znowu mi ptasiek (uwaga rasistowskie!) podiwanił.

  139. Moment dosyć ciekawym jeżeli chodzi o polityczno-kulturowe realia współczesności i perspektywy jakie się przed ludzkością rysują.
    Mówi nieco na ten temat Edwin Bendyk w swoim najnowszym tekście ( przypomina osobę niemieckiego filozofa Hansa Jonasa o którym pisałe(a)m swego czasu na naukowym blogu).
    A na obywatelskim również ważki temat:
    Powierzchowność Pani Płatek w kontekście losów demokracji w Polsce.
    Czyli, wolno myślący nie zawodzą.

  140. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    31 stycznia o godz. 22:30
    Nie słodziaku, nie powierzchowność pani Płatek, ale seksizm.

  141. @Ewa-Joanna
    31 stycznia o godz. 22:01

    Ten seksizm jest niezamierzony w sensie nieuświadomiony. Taki właśnie z rozpędu, przyzwyczajenia i polskiej kultury z rubasznym „zdrowie pięknych pań i tu obecnych”, bośmy tacy dowcipni, a w rzeczy samej szarmanccy i całujący w rękę, ale niech te baby wezmą się za siebie, byle tak, aby się (w naszych oczach) nie oszpecić.

  142. @Wawrzyniec

    O 12:16 i 12:27 zadałem ci parę pytań.
    Doczekam się odpowiedzi?

  143. Tobermory
    31 stycznia o godz. 22:08

    Dołanczam takoż. 🙂
    Poza tym, zara bedzie kerownik przemawiał a propo że Brexit. Bedzie się pępił, jakie to perspektywy roztaczajo się przed Brytanią i jaka ona bedzie wielka. Ide popaczeć.

  144. @Szary Kot
    31 stycznia o godz. 23:01

    No to sobie włączę BBC

  145. @Tobermory
    31 stycznia o godz. 22:48
    Ja przez długi czas pobytu w Polsce też sobie tego nie uświadamiałam, dopiero porównanie z innymi postawami otworzyło mi oczy i zrozumiałam dlaczego w wielu sytuacjach nie czułam się komfortowo.

  146. @Szary Kot
    31 stycznia o godz. 23:01
    To opowiedz potem swoimi słowami pliiiiz! 🙂

  147. Na temat okropnej fryzury prof.Moniki Płatek pozostaję przy swojej opinii.
    Jest to fryzura męska, która nie do każdej twarzy pasuje.
    Smiem twierdzić, że pani Monika Płatek nie przykłada należnej wagi do swojego wyglądu.
    Jej i Wam ta fryzura może się podobać – rzecz gustu. Mnie się nie podoba.
    Uważam, że w innej fryzurce wyglądałaby dużo ładniej i wcale nie muszą to być ani „długie kudły”, ani „irokezy”, ani „tatuaże”.

  148. Tobermory
    Pamiętam, gdy na szkolnej wycieczce w Muzeum Narodowym w Warszawie wyrwało mi się na widok kopiii Wenus z Milo – ale ona ma male piersi! Nauczycielka i przewodniczka się pochichraly, a reszta wycieczki też. Możesz sobie wyobrazić, jak się czułam.

  149. BBC nie transmitowało Kudłatego, ale jest do posłuchania tu:

     https://youtu.be/hdYNcv-chgY

    Fajnie brzmiące ogólniki. W tym jest dobry. Z czym tu się nie zgodzić. „Zlikwidować kliki i sitwy, zaopatrzyć sklepy w co tam trza… – Zrobi się!” (ktoś przypadkiem pamięta taką humoreskę?)
    Natomiast pooglądałem BBC News i moje ogólne wrażenie jest takie, że nie trzęsą portkami, bo jeszcze jest okres przejściowy. Czyli maniana. Na razie nie zmienia się nic, a w grudniu to się zobaczy. No zarąbiście, całe 11 miesięcy. Żebym to ja się cztery razy podrapać zdążył.
    Smutny moment tak czy inaczej. Energia brexitowych przepychanek w UK krąży wokół trade deals, a ja widzę EU przede wszystkim jako konstrukcję polityczną i w tym zakresie jest to cios. Gospodarczo poradzą sobie, a ja razem z nimi – nikt mnie nie wyrzuca, praca jest jak była, zresztą formalnie jestem studentem i researcherem zarejestrowanym w Dublinie, tylko na placówce w jukeju. Ale przykro.

  150. @mag
    1 lutego o godz. 0:04
    ” Możesz sobie wyobrazić, jak się czułam.”
    ……………………..
    Jak można przypuszczać, musiałaś większe.
    Skala porównawcza. I to nie jest seksizm. To nic zdrożnego.
    Zresztą wtedy nikt nie znał pojęcia seksizm.
    …………………….
    W latach 70 tych krążył taki dowcip:
    ZSRR zmienił swoją flagę, na czerwonym tle biustonosz.
    Dlaczego? – no bo Ruski są piersi w świecie.

  151. @Szary Kot
    31 stycznia o godz. 23:01
    i 1 lutego o.godz.0.39

    Bylo nam tak markotno, że zamiast katować się patrząc jak BBC transmituje celabracje z Londynu  a kudłaty pitoli o kraju mlekiem i miodem płynącym wybraliśmy się pod siedzibę szkockiego parlamentu w Edynburgu na anti-Brexit rally zorganizowany pod hasłem „Leave the light on for Scotland” uzbrojeni w unijne flagi, światełka i z saltire wymalowanym na policzkach. Atmosfera była bardziej serdeczna niż smutna, flagi łopotały pięknie na wietrze, Oda do radości wygrywana na bagpipes brzmiała swojsko i dziarsko. Śpiewaliśmy a to Ode, a to Flower of Scotland, a to Bonnie bonnie banks of Loch Lommond, a to 500 miles ale z nowym textem. Widok unijnych flag pomieszanych z flagami szkockimi kołyszacych sie nad naszymi głowami do Auld Lang Syne zostanie mi na długo w pamięci. O jedenastej, kiedy wybrzmialy ostatnie dźwięki bagpipes tłum zaczął skandowac „We are still Europeans”… Byliśmy w mieszanym szkocko-europejskim towarzystwie i choć serca nam się sciskaly kiedy odliczalismy minuty do Brexitu to jednocześnie było nam ciepło od fali akceptacji która nas ogarnęła. I mimo wszystko była w tym tłumie jakaś nadzieja, że dla Szkocji to nie jest jeszcze koniec. „A może by się dało ściągnąć Union Jacka ze słupa” dał mi w bok kuksanca mój kumpel z Neapolu rozochocony atmosferą popatrujac łakomie na trzy maszty przed parlamentem na których powiewa flaga szkocji, flaga unijna i flaga UK ale na widok policjanta stojącego pod słupem rozmyslil się i poczestowal nas na pocieszenie kapką  whisky  z piersiówki.

    A mój dziesiecioletni syn dzielnie wywijający flagą usłyszał od szkockiego wuja in spe „Widzisz, jeśli nam się nie uda tego bałaganu odkręcić twoje pokolenie będzie musiało się tym zająć”… „Spoko” odparł potomek bez mrugniecia okiem „Flaga jeszcze nam się przyda. Jak będziemy wchodzić z powrotem” 😉

    Padam na nos więc dobranoc…

  152. biggest revival of the infrastructure since Victorian

    He, he, ale fajne obietnice… 🙂
    I w tym wszystkim (rozwój edukacji, walka z przestępczością, super technologie etc.) przeszkadzała i hamowała ich Unia?
    Będzie super i to we wszystkch częściach Królestwa 😎
    Ten apel widziałem już przed 23:00 na Phoenix TV.
    W oczekiwaniu na coś więcej zasnąłem w trakcie jakiegoś talk show z udziałem Jima Carreya i paru innych osób, w tym atrakcyjnej ciężarnej z gołym brzuchem, i nie wiem, co jeszcze przegapiłem.
    Ludzie wywiadowani na ulicach nie promienieli entuzjazmem, niektórzy martwili się o swoje małe firmy, niepewność dominowała, mignął mi ciekawy wywiad z byłym przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso…
    Trochę przypomniał mi się przeżywany w Sylwestra 1992 rozwód Czechów i Słowaków. Siedzieliśmy z przyjacielem, czeskim emigrantem z 1968 roku, w zasypanej śniegiem górskiej chatce i słuchaliśmy w małym radyjku ostatni raz granego wspólnego hymnu…

  153. Mnie się widzi, że Wlk. Brytania, licząc na korzyści z pozycji kamerdynera i zaufanego lokaja USA większe niż z partnerstwa z EU, postawiła na pełną wasalizację, zamiast zadowalać się pośrednictwem pomiędzy Imperium a Unią Europejską oraz działaniem w ramach rozwiązań zbiorowych, które są nie do smaku „Dobremu Imperium”. Na polu gospodarczym jest to liczenie na dwustronne umowy o wolnym handlu, znów przedewszystkim z Wielkim Bratem zza oceanu.
    Jak wyjdzie sprytny błazen na rzuceniu się w objęcia głupiego błazna, czas pokaże. Tak czy owak, łączy ich fryzura!

  154. I pomyśleć, że 250 lat temu Korona próbowała jeszcze podporządkować sobie tę warcholską kolonię za oceanem, a teraz ma nadzieję choć na lokajstwo.
    Pudel Blair przetarł był niektóre ścieżki, więc pewien trening mają już za sobą…

  155. Szkoda. Technologie angielskie to najwyższa klasa. Najwazniejszą częścią montowanych w Tuluzie airbusow jest angielski silnik rols royce’a. Będą się musieli jakoś dogadać, żeby te silniki przekraczały kanał La Manche bez cła. Mniejsze zmartwienie będzie miala Unia po polexicie. Produkcję klamek do airbusa przejmie Malta albo San Marino.
    No i w UE zabraknie okien dachowych i lodow braci Koral

  156. @act
    1 lutego o godz. 7:16
    Właśnie cię miałam zapytać, jak wyglądasz w tym piekiełku. Ja przeżyłam pożary w Sydney i Blue Mountains w 94 (chyba) to wiem jak to wygląda.

  157. @Lewy
    1 lutego o godz. 8:13

    Silnikami rols royce’a nie ma się co przejmować. Przy tych kwotach i obrotach obie strony dogadały się już dawno. Natomiast, pamiętam z nieco dawniejszych czasów, że w branży (ogólnie) elektronicznej panowała opinia, iż pomysły brytyjskie są świetne ale z nikim i z niczym niekompatybilne. Co ma swoje zalety (idziemy do przodu) i wady (często zostajemy sami z wynalazkiem). W każdym razie wpisuje się to w ogólną opinię narwańców i indywidualistów mających się za pępek świata. Myślę, że obu stronom (UE i GB) dobrze zrobi taka separacja, tym bardziej, że nie jest ona związana z pilnowaniem granic, bo te są (na razie) naturalne.

  158. E-jko, wygladam, jak sam dyabel.
    Edytor zwalioewal pislze to juz siodmy raz do ciebie. Dzieki za troske.

  159. Moj biedny telefon wysiada przy rym upale.

  160. Sprobuje jeszcze raz do E- J:
    ten, kto wymyalil Canberre jako atolice kraju, zasluguje na nagrode Daarwina. Zima za zumno nawet dllall llllLlllllllillllpolllllalalllllaka, lllllllllllllllllllll lal lllaltlwmlll lslalal lwlllilldlzlilslzl.lllllllpl

  161. Tak dziala moj ellllldllllllllllllytor, sorry.

  162. O right @act, zrozumiałam. Trzym się.

  163. Dowiadujemy się, że niejaki Duda „osobiście podjał decyzję”.
    Chwilkę temu, „osobiście podjał decyzję”, żeby nie wziąć udziału w światowym spotkaniu w Izraelu, teraz „osobiście podjął decyzję”, że nie uda się do Rosji, „w związku z tym, co się stało 10 lat temu.

    Duda osobiście podejmuje decyzje, że tam nie poleci, tu się nie uda, z tym się nie spotka. Musi być strasznie z siebie zadowolony z tych decyzji do osobistego niebywania, nieznania się, niezabierania głosu w ważnych miejscach i wśród ważnych ludzi. Człowiek – potęga „osobistych decyzji”, w rozmiarze plastikowego pistoleciku na wodę.

    I w związku z tym, że co się konkretnie stało 10 lat temu? „Przygotowujemy plan obchodów rocznicy katastrofy w Polsce” – ustami ministra dery wyraził się Duda. Bardzo ładnie się wyraził, bo wielowątkowo: rocznicy katastrofy wrześniowej, katastrofy w Smoleńsku i katastrofy zamachu stanu w wykonaniu PiS w jednym.
    Obchody odbędą się przy kominku.

  164. Nie mogę nie podzielić się z blogowiczami LA szokującą, przynajmniej dla mnie, akcją społecznościową, jaka podjęła Renata Sutor, adwokatka z Rabki Zdroju.
    Według niej dotychczasowa intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski była niepełna, więc trzeba to naprawić. Pani adwokat osobiście wysłała mailem petycję w tej sprawie do ponad 2 tys. samorządów w kraju różnego szczebla.
    W ten sposób poprosiła miasta, gminy, powiaty i województwa o podjęcie uchwały skierowanej do Konferencji Episkopatu Polski, której celem byłaby „pełna intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski”. – Dla mnie idolem jest Jan Paweł II. On zawsze mówił, że wiara nie może nas nie obchodzić. Mamy Królową Polski Maryję, mamy Królową Wszechświata Maryję, a nie mamy Jezusa Chrystusa na Króla Polski – wyjaśnia.
    Zalała tą petycją cały kraj. Oczywiście miała do tego prawo. A samorządy – obowiązek, by się nią zająć.
    Odpowiedzi były jednoznaczne – nie leży to w naszych kompetencjach i takiej inicjatywy nie poprzemy. W podtekście wybrzmiewało – to chyba jakiś żart, a jeśli nie żart, to tym gorzej.

  165. Podaję link do petycji w sprawie intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski
    https://natemat.pl/298121,petycja-ws-jezusa-chrystusa-na-krola-polski-renata-sutor-do-samorzadow

  166. Łomatko, znowu się zagapiłam a propos nicku, ja czyli mag.
    Co mam zrobić, by przywrócić mój prawidłowy nick? Podaję go i wpisuję prawidłowe hasło, a wyskakuje mi uporczywie część emaila. Oczywiście za każdym razem przed wysłaniem postu delejtuję ową część, pozostawiając @mag, ale czasem w ferworze pisarskiego natchnienia – zapominam.

  167. @mag
    1 lutego o godz. 12:59

    Czy chcesz być królem naszego kraju?,
    Zapytałem SMS-em Jezusa Chrystusa.
    Odpowiedział, że nie chce do raju
    I przesłał mi emotikon całusa.

  168. @mag
    1 lutego o godz. 13:14

    Sprawdź, czy nad szarym prostokątem z „opublikuj komentarz”, masz tak mały kwadracik i tekst „Save my name, email etc. for the next time I comment”.
    Jeśli tak, to wstaw haczyk do tego kwadracika.
    Tylko najpierw sprawdź, co wpisałaś w rubryki Podpis i Email.

  169. mag
    1 lutego o godz. 12:59

    Nie mogę nie podzielić się z blogowiczami LA szokującą, przynajmniej dla mnie, akcją społecznościową, jaka podjęła Renata Sutor, adwokatka z Rabki Zdroju.
    Według niej dotychczasowa intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski była niepełna,…

    Pani Sutor reprezentuje powoda, Jezusa?
    Sprawa już została rozstrzygnięta. Zgodnie ze znanym orzeczeniem Sądy Najwyższego, Jezus został nieprawidłowo obsadzony, zatem jego wyroki są wadliwe i w konsekwencji – niebyłe.
    Natomiast przed orzeczeniem SN , Jezus był czterokrotnie intronizowany na Króla Polski. Maryja Wieczniedziewica ponad dwieście razy na Królową Polski.

    Należy zauważyć – i można w tej sprawie skierować pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE – że intronizacje miały charakter ewidentnie kadencyjny. Jednakże obsadzenia te także były wadliwe, albowiem uniemożliwiono innym kandydatom o ubieganie się o tytuł Króla i Królowej Polski. Jest to oczywisty nepotyzm.

    Uważam, że kompetentnych i wartościowych kandydatów do tytułu Króla Polski nie brakuje, a wśród nich najlepszą kandydaturą jest Gargamel.
    https://smerfy.fandom.com/pl/wiki/Gargamel?file=Gargamel.gif

    Zaś wśród kandydatek na Królową Polski niewątpliwie najlepsza jest Baba Jaga.

    Należy przy tym zauważyć, że wskutek nieprawidłowego obsadzenia Jezusa, chodzenie do spowiedzi jest bezprzedmiotowe i łączy się wyłącznie z ryzykiem trafienia na pedofila.

  170. Qba
    1 lutego o godz. 13:20

    @mag
    1 lutego o godz. 12:59

    Czy chcesz być królem naszego kraju?,
    Zapytałem SMS-em Jezusa Chrystusa.
    Odpowiedział, że nie chce do raju
    I przesłał mi emotikon całusa.

    Na Króla Polski dostanie Jezus wezwanie
    wyegzekwuje policja w gaziku
    Jezus odpowiada : nie jestem w stanie!
    Macie moje L4 i nie róbcie krzyku.

    To powiedziawszy Jezus z chytrą ulgą się uśmiecha
    Niech odczepi się ten naród tonący w pychy grzechach

  171. Sportowcy okazuje się potrafią być zabawniejsi od polityków. Uszło to mojej uwadze, bo nie oglądam już zawodów w skokach narciarskich (idiotyczne regulacje punktowania to sprawiły). Chodzi o zabawną odpowiedź Kubackiego na głupie pytanie dziennikarza – sami poszukajcie. Nie wiem czy tak odpowiedział celowo i ośmieszył premiera i prezydenta. Wróżę mu po odłożeniu nart karierę standupera .
    Mniej mnie śmieszy segregowanie śmieci na 5 koszy. Mam tylko dwa. A wam jak idzie? Pomożecie?

  172. Herstoryk
    1 lutego o godz. 7:05

    I jeden i drugi kraj to więcej niż fryzura obecnego Premiera czy Prezydenta. Istotnym będzie jak gospodarka brytyjska przystosuje się do nowej sytuacji. Dwaj panowie P mają to co prawda coś w tej mierze do powiedzenia, ale raczej niewiele niż wszystko.

  173. @BWTB
    1 lutego o godz. 17:54
    Jak komentujesz jakąś wiadomość a potem dajesz odsyłacz – poszukajcie sami, to się wypchaj i pomaluj na niebiesko.

  174. @Ewuniu J, przykro mi, nie wklejam linków. Nigdy nie otwieram tych w komentarzach. Mogę się oczywiście wypchać. Trocinami?

  175. Tobermory
    Sprawdzam

  176. Tobermory
    Bingo! Dzięks

  177. @@Tanaka, Qba
    Już nawet nie chce mi się żartować z uświęconych i potencjalnych Królów Polski. Zwłaszcza, gdy/że Monarchia Brytyjska wyszła z UE.
    Niech żyje Republika (RP) wolna od PIS! Takie jest moje hasło na dzień dzisiejszy.

  178. @BWTB
    1 lutego o godz. 22:04
    Możesz trocinami, mnie tam wszystko jedno, bo to nie ja będę wypchana.
    A linki to bardzo pożyteczna rzecz, oszczędza czas. 🙂

  179. Jade dzisiaj publicznym srodkiem transportu i dostaje wiadomosc na messengera. Jest to link do artykulu w Gazecie Wyborczej.
    Linku nie zalaczam, bo z mojego messengera mozna wejsc na moj profil na FB, wiec jedynie opisze o co chodzilo.
    Wytluszczonym drukiem zajawka artykulu: „Zajrzeli do podrecznikow i wlosy stanely im deba. Zalozyli Swieckie Forum… mowia: sprawdzilismy zawartosc blisko 90% podrecznikow i wlosy stanely nam deba. W podreczniku do geografii, w rozdziale o zmianach klimatycznych pojawila sie modlitwa o deszcz. Elementem krotkiego kursu bezpiecznego przechodzenia na druga strone ruchliwej drogi stala sie modlitwa przechodnia. Dzieciom wbija sie do glowy, ze aby uniknac wypadku powinny zwrocic sie do boga…..
    Dalej powinnabym otworzyc link, ale mi sie nie chce Jestem juz tym wszystkim zmeczona i temat juz mnie tak nie rajcuje. Chce byc jednak mila i odpisuje, ze jest to przerazajace, zwlaszcza, ze jest to w koncu Europa. Na to dostaje natychmiast odpowiedz: od kiedy to Izrael lezy w Europie? O, pomylilam sie. Mam uprany mozg, ze jesli w postepowej GW opisane jest religianctwo to na pewno chodzi o Polske. A to chodzilo o Izrael. Dziwne.
    Potem juz chcialam ptworzyc link, zeby dowiedziec sie kto lepszy. Jednak nie moge bo calosc jest tylko dla prenumeratorow. Podobno artykul mowi nie tylko o szkolach, ale glownie o tym jak ortodoksyjni Zydzi coraz bardziej ograniczaja wszelaka swobode w tym panstwie podporzadkowujac wszystko w imie wyzszosci ich religii.
    Przy najlepszych checiach, kudy naszemu KK do nich.
    Ciekawe, ze wasz uluibieniec ze Szwecji nigdy nie zajaknal sie w tym temacie, a okazji bylo zilion. „Musi”, ze nie wie o tym.
    Inni forumowicze blogow Polityki ( nie wszyscy) deklaruje swoj zachwyt nad Izraelem – dla tej jedynej demokracji i postepu spolecznego na Bliskim Wschodzie. I to robia nawet najbardziej za ciekli ateisci. Ale co innego Izrael, a co innego zenujaca Polska. No nie?

  180. @zyta2003
    2 lutego o godz. 1:13

    Ach Zyto, co robisz!! Właśnie zadeklarowałaś się jako zajadła antysemitka (a fe!, a fe!! 😉 )! Wedle zmian właśnie wprowadzanych (wraz z kryminalizacją) do definicji tej odmiany rasizmu w coraz to nowych krajach, każda taka krytyka, nawet czysto polityczna, to antysemityzm!! https://ifamericansknew.org/history/antisemitism.html

    Z innej beczki, o zakupie F-35 pisze „Strajk” – https://strajk.eu/wojskowe-zabawki-socjalnego-pis-u/
    i DW – https://www.dw.com/en/poland-buys-us-fighter-jets-to-bolster-bilateral-ties/a-52220110

    Zapowiada się się wyścig Polski z post-brexitową Anglią, o stanowisko czołowego europejskiego włazi-upca i Osła Trojańskiego Dobrego Imperium. Wynik jest dla mnie oczywisty. Może jednak Warszawa łudzi się, że powtórki 1939 r. nie będzie. To kto jest głupi? Ja czy władcy Rzplitej??

    @Calvin Hobbs
    1 lutego o godz. 18:23

    Dwaj panowie P mają to co prawda coś w tej mierze do powiedzenia, ale raczej niewiele niż wszystko.

    Jak głosi mądrość narodu w powiedzeniu – Muchy na szczycie ooofna mogą się zmienić, ale jego substancja pozostaje ta sama!

  181. @zyta2003
    2 lutego o godz. 1:13

    Jak to dobrze, że nie zaryzykowałaś z tym podawaniem linka.
    Jeśli nie rozróżniasz swojego adresu na FB od linka do artykułu w gazecie, to lepiej nic tam nie kombinuj, zwłaszcza że osoby prenumerujące GW (wyobraź sobie, są takie) już dawno miały okazję zapoznać się z tą sensacyjną wiadomością 😉
    Zaiste, miło było się dowiedzieć, że nie tylko Polakom odbija.
    A z tymi modłami o deszcz, to może wprowadzili zapoznawszy się ze skutecznością takich zabiegów w polskim Sejmie?
    Trzeba ich tylko ostrzec, żeby nie przesadzali z żarliwością, bo bozia ześle powódź 😎

    Przy okazji, jeśli chcesz wypomnieć komuś jego rzekome „deklaracje zachwytu nad Izraelem”, cxzy cokolwiek innego, to zwracaj się do tej osoby po nicku.
    Wiem, łatwiej ci przychodzą insynuacje, oczernianie i pomówienia, bo to takie przyjemne – anonimowo (pardon my French) przysrać całemu gremium i mieć radochę, ale spróbuj raz zadać sobie nieco trudu i napisać coś uczciwie.

  182. Koszmarna noc w bólach zakonczona kilkugodzinna wizyta w szpitalu. Schodzący kamień nerkowy.

    Po wyjściu kopia wypisu z pierwszym zdaniem z wywiadu „ pacjent przytomny i odpowiada pełnymi zdaniami”.

    Ile dziś trzeba się namęczyć żeby usłyszeć komplement.

  183. @Herstoryk 2 lutego o godz. 2:05
    Z innej beczki, o zakupie F-35

    Im dłużej o tym i o podobnych zakupach myślę, tzn. o zakupach (zbyt jak na Polskę) nowoczesnej amerykańskiej broni, tym bardziej jestem przekonany, że będą one miały sens tylko w wypadku dołączenia polskich oddziałów do większych jednostek amerykańskiej armii.
    Polska nie ma szans, ani technicznych ani finansowych na zbudowanie swojego, autonomicznego systemu obronnego zdolnego w pełni wykorzystać zdolności bojowe takiego F-35. Ani innych wojskowych zabawek, jakie kupujemy z USA.
    A skoro tak to myślę, że doktryna wojskowa polskiej armii będzie musiała być lustrzaną kopią doktryny z czasów Układu Warszawskiego, tylko armia ZSRR i jej radzieccy dowódcy zostaną zastąpieni armią i dowódcami amerykańskimi.

    Płaszczak i reszta tego bandy powinna mówić to otwarcie, że polscy żołnierze będą walczyć pod amerykańskim dowództwem i tyle. Autonomiczność polskiego wojska to dziecinna bajka tylko dla celów wygłaszania tromtadrackich przemówień z okazji defilad. Umowa w ramach PL-USA-NATO przewiduje (i to jest wg mnie optymistyczny wariant) w razie konfliktu wcielenie tych kawałków polskiej armii, które zdołają do czasu owego konfliktu osiągnąć poziom „czytaty i pisaty” do większych jednostek amerykańskich i tyle.

    Dlatego kupują amerykański sprzęt bez żadnych przetargów i dlatego stawiają tylko na USA. Celem ma być unifikacja wyposażenia z armią USA w celu jak najłatwiejszej inkorporacji jako-tako unowocześnionych rodzynków polskiego wojska.
    Reszta, czyli to czego nie uda się unowocześnić do poziomu interoperacyjności z Amerykanami będzie pełniło rolę WOTu.

    Albo ja to przeoczyłem albo PiS nie informuje o tym pomyśle. W propagandzie godnościowej i z kolan wstającej pewnie nie ma na taki reality check miejsca.

  184. ‚Stone free’ Aborygenowi dedykuje.
    (wczoraj ugotowal mi sie telefon, chcialem wsadzic na noc do lodowki ale chyba dobrze, ze zapomnialem; sam odzyl.)

    Stone Free https://g.co/kgs/CVABcY

  185. @zza kałuży
    2 lutego o godz. 4:28

    Jedynym krajem zagrażającym ponoć Polsce jest Rosja. Tylko po kiego miałaby zagrażać?? Najlepszym rezultatem dla Moskwy byłaby przecież finlandyzacja, a do tego nie potrzeba wojny ani podboju, ani nawet pełnej wasalizacji.

    W związku z tym należy zapytać:

    1. Czy możliwa jest jakakolwiek otwarta wojna pomiędzy Polską/NATO i rzekomo zagrażającą im Rosją. Ryzyko eskalacji w wojnę atomową byłoby zbyt wielkie, nawet dla kompletnych debili.

    2. Czy jest jakakolwiek szansa na przeżycie Polski/Polaków gdyby wojna USA/Zachodu z Rosją doprowadziła do użycia broni jądrowej?

    3. Czy, gdyby do jakiejś tam otwartej agresji Rosji na Polskę doszło, siłami konwencjonalnymi, Amerykanie/NATO byliby gotowi „umierać za Gdańsk”, biorąc pod uwagę możliwość eskalacji w atom i sytuację globalną?

    Moim zdaniem 1 – to nonsens, 2 – minimalna, 3 – bardzo wątpliwe.

    No więc po co Polsce te „kwiatek do kożucha” zabawki za miliardy???

    Czyli albo władcy PL są głupi i sprzedają kraj za puste obietnice, albo głupi jestem ja, a oni wiedzą coś czego ja (i sporo podobnie myślących) nie wiem.

  186. Rozluznijcie sie panowie troche.
    Z calym szacunkiem, nie jestescie Brzezinskimi ani, nie przymierzajac, Kissingerami. Nie macie na nic globalnego wplywu!
    Tyle macie wplywu, co zamieszacie w garnku na obiad. Mowie to z sympatia i podziwem dla waszej wiedzy!

  187. @Herstoryk
    2 lutego o godz. 6:51

    Czyli albo władcy PL są głupi i sprzedają kraj za puste obietnice, albo głupi jestem ja, a oni wiedzą coś czego ja (i sporo podobnie myślących) nie wiem.
    Nie uwzględniłeś najprostszej opcji – kasa. Zauważ, że większość dyktatorków po wygnaniu z kraju osiada szczęśliwie w USA, czyli poza swoją jurysdykcją i w znacznym dobrobycie dożywa. A ostatnie sankcje przeciwko Iranowi? USA zablokowały prywatne konta prominentnych polityków. Czy sądzisz, że politycy owi swe majątki lokowaliby dobrowolnie we wrogim kraju? Otóż (według mnie) są to gratyfikacje za USA-lubną politykę. Dostępne w USA i tylko wtedy, gdy dochowają wierności. Tylko część jest dostępna na codzień. Taka mała przynęta.
    W Polsce było i jest tak samo. Cóż to jest milion $ dla USA? A dla Wałęsy, Millera czy Płaszczaka to jest życie „na poziomie”. A na stypendiach politycznych, to USA nie werbują? Czy panią Kruk wzięto na stypendium, bo była taka zdolna? Nie ma tak naprawdę różnic pomiędzy celami działania tzw. mocarstw. Nawet sposoby są podobne. To wszystko też jest misjonarstwem. Tyle, że w ideologicznym zamiast religianckim sosie. Chociaż, pewnie jakiegoś boga też w to mieszają. Bo przecież cel uświęca środki.
    A konkretnie, zakup gołych (bez obsługi, bez off-setu, bez uzbrojenia) F-35 przez Polskę jest zbrodnią i kwalifikuje się natychmiast przed Trybunał Stanu. Bo zawsze obowiązywała zasada, że im głośniej ktoś krzyczy o ojczyźnie, ideologii czy bogu, tym głębiej ma to w dupie, bowiem prawdziwa miłość jest cicha i bezinteresowna.

  188. @Tobermory
    2 lutego o godz. 2:17

    Wiem, łatwiej ci przychodzą insynuacje, oczernianie i pomówienia, bo to takie przyjemne – anonimowo (pardon my French) przysrać całemu gremium i mieć radochę, ale spróbuj raz zadać sobie nieco trudu i napisać coś uczciwie.

    Co Ci Tobermory odbiło z tym naskakiwaniem na komentarz @zyty?? Po pierwsze, trochę racji miała o tych deklaracjach, po drugie, ci którym przysrywa nie obcinają się (przynajmniej niektórzy) z własnym insynuacyjnym przysrywaniem, co najczęściej przechodzi bez echa.

    Mógłbym wyszukać przykłady, ale mam lepsze rzeczy na tapecie, jak np. niedzielne potrawy, napitki i mój deserek czekoladowy 🙂

  189. @Qba
    2 lutego o godz. 9:26

    Nie uwzględniłeś najprostszej opcji – kasa.

    Możliwe. Gdybym był spiskologiem, dodałbym „haki” na Prezesa, itp. choćby w postaci „rozmowy smoleńskiej”.

    A konkretnie, zakup gołych (bez obsługi, bez off-setu, bez uzbrojenia) F-35 przez Polskę jest zbrodnią i kwalifikuje się natychmiast przed Trybunał Stanu.

    Tu jest cuś „w temacie” – https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dwa-mysliwce-f-16-skasowane-przez-wojsko-wiele-maszyn-nie-jest-w-stanie-latac/bnytn8p?utm_source=detal_viasg_wiadomosci&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne&srcc=ucs&utm_v=2

    Pesymistycznie więc – cyt. za artykułem Na drogie części nie ma w wojsku pieniędzy, ale też według naszych źródeł, jeśli części już docierają, to często z opóźnieniem, ponieważ dostarczający części do F-16 koncern Lockhead Martin w pierwszej kolejności zaopatruje stacjonujące w Europie jednostki amerykańskie, a dopiero potem samoloty z krajów europejskich, w tym Polskę.

    Watpliwe, że polskie wojska lotnicze zaczną opływać w fundusze na części, no bo po co one potrzebne, wystarczy przecie „posiadanie” prestiżowych samolotów 😉 A po drugie, niezły przykład jak uwielbiany sojusznik traktuje Wiernusia/ów.

    Trybunał Stanu??? Ha! Ha!! Raczysz Pan żartować!

  190. Aborygen
    2 lutego o godz. 4:14

    Koszmarna noc w bólach zakonczona kilkugodzinna wizyta w szpitalu. Schodzący kamień nerkowy.

    Po wyjściu kopia wypisu z pierwszym zdaniem z wywiadu „ pacjent przytomny i odpowiada pełnymi zdaniami”.

    Że odpowiedni kamień zszedł był i wyszedł, to i bardzo dobrze. Ale czy zdania były proste, czy złożone? Albowiem jest różnica, pamiętam ze szkoły. „Tak się złożyło, że mówił prostymi zdaniami”

  191. @Herstoryk
    2 lutego o godz. 9:45

    Ciocia Zyta bywa tu dostatecznie długo, aby dać się poznać z jak najlepszej strony.
    Pombocek nazwał to kiedyś dosadnie kołtuństwem, ja bym się skłaniał ku zawistnej zjadliwości, która nie przepuści okazji, aby dopiec znienawidzonym „Rockefellerom” albo komukolwiek, kto się jej z nimi skojarzy.
    Może tobie takie podsmradzanie nie przeszkadza, bo akurat celuje w osoby rzekomo „zachwycone Izraelem”, mnie przeszkadza, bo jest tchórzliwe i wredne.

  192. zza kałuży
    2 lutego o godz. 4:28

    Płaszczaj i jego właściciel, razem z resztą tej bandy, o niczym nie informuje poza tytułem: kupujemy F-35! jakiekolwiek informowanie o szczegółach zdradzi bowiem nie tylko bezsens i niekompetencję wojskową, ale po prostu katastrofalność zakupu i dobrowolny stan niewolnictwa u nowego Wielkiego Brata.
    Było to zresztą widoczne, gdy pani ambasador USA stała obok niejakiego Dudy i gadała do ludności nadwiślańskiej, de facto zostawiając Dudę w tle. Przy podpisywaniu kontraktu było to samo, przy czym dołączył jeszcze Płaszczak.
    W normalnych stosunkach dyplomatyczych ambasador nie stoi obok prezydenta, ale nad Wisłą nie ma normalnych stosunków dyplomatyczych, a jest demonstracja poddaństwa, a prezydent jest mniemany i specjalista od zdrady przysięgi jaką złożył na Konstytucję, iż będzie jej strzegł.

    Polska „doktryna obronna” nie istnieje i istnieć nie może. Jest książeczka o takim tytule, ale wiadomo jak to jest z książeczkami na podstawie niebieskiej książeczki oraz książeczek „Poczytaj mi mamo”.
    Już od czasu prezydenta Korowskiego miała nastąpić aktualizacja niemożliwej „doktryny”, ale nie nastąpiła, bo też nie mogła. Niezależnie od niemożności, niejaki Macierewicz powyrzucał z armii najprzytomniejszych generałów i pułkowników. Zostali byle jacy i potakiwacze defiladowi.

    Zakupy nowego sprzętu, remonty i modernizacje istniejącego, włącznie z bronią ręczną (ma znaczenie, jakie karabinki się wprowadza, w jakich ilościach i dla kogo oraz jakich celów użycia, samo „strzelanie” nie wystarczy), robi się pod doktrynę wojenną. W normalnym kraju. Nie w Polsce jak widać.
    Zakup na grube miliardy, o konsekwencjach sięgających 50 lat w przyszłość, ciążący na budżecie nie tylko wojska, ale całego państwa, i ściśle zależny – de facto w 100% od decyzji innego państwa w ciągu całego okresu eksploatacji samolotów – jest szaleństwem i słusznie za to należy się co najmniej Trybunał Stanu, albo do tego kryminał. Ale, że rzecz dzieje się w Polsce, nic się nie należy.

    Nie może być żadnej powtórki, czy kopii byłego Układu Warszawskiego. Konfiguracja stosunków oraz rzecywistość techiczna była całkowicie innego rodzaju. W Polsce było dowództwo regionalne Armii radzieckiej, wraz z kilkudziesięcioma tysiącami żołnierzy na miejscu i całym systemem logistyki i zaplecza, a państwem buforowym była NRD, w której siedziało około 400 tysięcy żołnierzy AR i parę razy więcej niż w Polsce sprzętu.
    W Polsce nie siedzi 400 tysięcy żołnierzy USA z milionem ton zaopatrzenia wszelkiego rodzaju i czteroma tysiącami czołgów. Polska zaś, w razie wojny, bylaby państwem buforowym, a nie drugoliniowym, jak za Układu Warszawskiego.

    Zdaje się, że maksymalne możliwości mobilizacyjne NATO, co podobno próbuje się ćwiczyć, ale „na sucho” są takie, że w ciągu miesiąca od dnia „X” udaje się przerzucić z Niemiec 3 dywizje wojska do Polski.
    Jedoczneśnie, wywalieni z wojska polscy kompetentni generałowie mówią, że wszelkie gry wojenne jakie były prowadzone potwierdzają, że od momentu wybuchu konfliktu, Rosja w ciągu 4 godzin likwiduje całe polskie lotnictwo, czyli rządzi na niebie. Zaś 3 dni wystarczą na opanowanie Warszawy.
    Prawdopodobne jest, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, że te 4 godziny są wyrazem skrajnie optymistyczych fantazji, ponieważ nie uwzględniają stale rosnącej rozbieżności między możliwościami wojsk powietrzno-kosmicznych Rosji a polską armią. Atak rakietowy bez uprzedzenia (mamy się spodziewać XIX-wiecznego ultimatum z tygodniowym terminem?), zniszczy równocześnie wszystkie polskie lotniska wojskowe i cywilne i zapewne wszystkie samoloty i śmigłowce, oraz odetnie drogi zaopatrzenia z Niemiec i każdego innego kierunku.
    To jest kwestia kilkunastu minut, może mniej.

    Można sobie hipotetyzować, że te 3 dywizje dotrą do Polski przed dniem, czy raczej minutą „X” (szpiedzy odpowiednio wcześniej uprzedzą). Dotarcie nie ma nic wspólnego ze zdolnoscią pełnego wlączenia się do działań wojennych. Na to trzeba tygodni, albo więcej. Same dywizje n nie znaczą bez zaopatrzenia. Zaopatrzenia trzeba by, na pierwsze kilka dni walki, zapewne miedzy 100 a 200 tysięcy ton. Czyli jakieś 300 pełnoskładowych (50 wagonów) zestawów kolejowych. Kto i gdzie je rozładuje i ile czasu to zajmie?
    Wreszcie: Rosja tylko się podrażni z NATO – taki zgrabny fejk, ale nie zaatakuje, a dywizje USA do Polski przybedą „na wszelki wypadek”. Nie bedą miały gdzie stacjonować. Namioty nie są odpowiedzią, do tego potrzeba gigantycznej infrastruktury.
    Jak długo tak będą w pełnej gotowości stacjonować? Miesiąc, pół roku, rok, na stałe? Samo sprowokowanie przez Rosję takiej sytuacji może być celem jej działania. To ogromna dezorganizacja, napięcie i gigantyczne koszty dla Polski i też reszty NATO. Zaś najgorsze może być rozczarowanie: nic się nie stało, Rosja (jednak?) nie zaatakowała.
    Trzeba się zwinąć. Więc się zwiną, podatnik NATO nie chce płacić. Jak się zwiną, Rosja błyskawicznie zaatakuje.

    Jest mocno prawdopodobne, że „wschodnioeuropejska doktryna NATO” jest raczej zbiorem rożnych dyrektyw, a nie ścisłą doktryną uzupełnioną o strategie, bo bez niej doktryna jest tylko wyznaniem wiary. I w realnych warunkach okazałaby się nierealizowalna. Możliwe też, że nawet gry wojenne pokazują dużą wątpliwość realizowalności i jest to wielka tajemnica NATO, świetnie Rosji znana.

    F-35 mają teoretycznie duże możliwości działania sieciocentrycznego, tyle że sieciocentrczność nie zdarzy się w Polsce przez najbliższe 30 albo więcej lat. Są zupełnie inne, zbierające się na scenariusz katastrofy problemy do rozwiązania, zwłaszcza gospodarcze i społeczne, na które trzeba gędzie gigantycznych ilości pieniędzy.
    „Niewidzialność” F-35 nie ma w Polsce innego znaczenia jak wytwaarzanie iluzji w głowach różnych Płaszczaków, więc to na pewno sprawka Kremla. Dla Rosjan samoloty te nie są niewidzialne, ale jak się ich uzyje na wytęsknionym Madagaskarze, to tam się okaża niewidzialne. Zaś skutek mniemanej niewidzialności jest taki, że inne cechy samolotu są słabsze.
    „Supernowoczesność” F-35 zeżre wszelkie inne potencjały armii i ją zatopi. Obnaży wszelkie, jakoś jeszcze dziś skrywane, niemożności, niekompetencję i dziadostwo armii. Tym bardziej uczyni ją niezdolną do niczego poważnego i może się paradoksalnie okazać, że największa siła bojowa armii to niedzielni, brzuchaci partyzanci imienia Macierewicza siedzący za krzakami i wsuwajacymi kiełbasy z musztardą, które będa piec w ogniskach na lufach karabików MSBS, tórych nie dostały wojska operacyjne.

    O polskim wariactwie wojennym można dużo gadać. Jedyne sensowne dla wszystkich państw chcących się pomyślnie rozwijać cywilizacyjnie to dać sobie spokój z wojennymi wariactwami. Rosja nie ma żadnego interesu w napadaniu na Polskę, bo tez sama ma do rozwiązania mnóstwo ważnych cywilizacyjnych interesów, które się rozwiązuje dobrze w warunkach pokoju i korzystnej współpracy międzynarodowej a nie wojny. Polska jest tak lichym celem do ataku, że nie widac do niego żadnego powodu Idioci wzmożeni patriotyczno-wojennie, czyli psychiatrycznie albo cynicznie, sami nie potrafią porządnie uzasadnić tego po co mialaby Rosja napadać na Polskę.
    Ale tacy idioci psychiatryczni i cyniczni siedzą nad Wisła w nadzwyczajnych ilościach i do tego rządzą.

  193. Herstoryk
    2 lutego o godz. 10:04

    Polska potęga przemysłu wojennego jest taka, że od ponad 20 lat nie jest w stanie opracować porządnego pocisku do czołgów T-72 , czyi też „Twardego”, a tych jest większość w armii. Pociski jakie są, pochodzą z PRL-u, czyli są komunistyczne, lecz nie mogą być zdekomunizowane, bo innych nie ma. Sam się więc dekomunizują, bo się dekomponują.

    Polska potęga przemysłu wojennego też jest taka, że przez podobne 20 lat nie była w stanie skonstruować i wyprodukować porządnego podwozia do haubicy, więc po latach bezowocnych prób, kupiono podwozia od Koreańczyków.

    Rozmawianie o polskiej potędze nauki i przemysłu obronnego jest rozmową o krasnoludkach. Gdy Airbus z „caracalem” chcial ten potencjał szokująco gigantycznie powiększyć, został przez PiS wywalony. Od czasu utrat potencjału z PRL, pozostaje wiara w Maryję Fruwającą i Zwyciężającą. Co najlepiej wychodzi.

  194. 3 dni wystarczą na opanowanie Warszawy.

    Jeśli po drodze zatrzymają się na targu w Biłgoraju 🙄

  195. PS.
    @F-35

    W temacie F-35, skusiło mnie guglnąć, ile wysiłku i kasy wymaga utrzymanie ich na chodzie. Jak na razie, same USA mają problem z tymi kosztami. Samoloty wymagają o wiele dłuższej obsługi niż starsze modele – https://www.defense-aerospace.com/articles-view/feature/5/179243/navair-projects-f_35-to-need-50-maintenance-hours-per-flight-hour.html, a koszt utrzymania ich w powietrzu jest prawie 4 razy wyższy niż F-16, z czym Polska nie może sobie ponoć poradzić. Czy P. Płaszczak wie/mówi skąd się wezmą na to pieniądze?

  196. Tobermory
    2 lutego o godz. 11:17

    „3 dni wystarczą na opanowanie Warszawy.”

    Jeśli po drodze zatrzymają się na targu w Biłgoraju

    Ci co wiedzą, to wiedzą, że bedą atakować od Suwałk. Bo inaczej im nie wolno. Wychodzi więc na to, że się spowolnią na targu w Łomży, o ile tam jst jakiś targ. A jak nie, to staną na popas w Nieporęcie nad Zegrzem.
    Chyba, żeby się zatrzymali na dzwony z klasztoru w Supraślu. A msza prawosławna jest strasznie długa i nasi w tym czasie wykopią okopy.

  197. @Tanaka i Herstoryk
    Zabrzmi to znowu jak „teoria spiskowa”, co zrobić jeśli jest to praktyka?, ale na mojego nosa, jest realizacja, pierwsza transza, spłaty acta 447. Wiadomo komu, co już trąci znowu jakimś anty…izmem. Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to jak zwykle o kasę.
    A Rosji to my możemy i to już od czasów cara Piotra I zw. Wielkim, łącznie z naszymi obecnymi sojusznikami, wskoczyć na wałek i zatańczyć kawałek…kazaczoka. Ot i tyle.
    A co się stanie z Polską, jak zacznie tak naprawdę knuć przeciw Rosji, to już parę lat temu dał odpowiedź niejaki Żyrinowski. „Pustynia atomowa”. On jest takim odpowiednikiem Rydzyka w Rosji, gada to, czego oficjalnie nie powie żaden polityk rosyjski. Oczywiscie każdy moze mysleć jak chce, ale takie jest moje zdanie i nie koniecznie chciałbym mieć rację.
    https://www.youtube.com/watch?v=I9CHgEfspYw
    Władimir Żyrinowski o zniszczeniu Polski! Szok [12.08.2014]

  198. @Tanaka
    2 lutego o godz. 12:11

    Podobno targ w Biłgoraju wart jest nadłożenia drogi.
    Sprawdziłem na mapie i widzę, faktycznie, tylko Front Ukraiński załapie się bezpośrednio.

  199. Jako pustynia atomowa możemy posłużyć obu stronom, profilaktycznie (uderzenie uprzedzające) również atakiem od zachodu.
    Przy dominującej cyrkulacji atmosferycznej fallout poniesie na wschód.

  200. Jak z Hanysem (Janem) vel „Syf” dokonaliśmy sabotażu w ciągu produkcyjnym czołgu z Łabęd ???
    Byliśmy uczniami pewnego technikum w Gliwicach (z tego powodu chyba wpadliśmy na ten pomysł) i raz w tygodniu gnano nas do pewnej fabryki na warsztaty. Z „Syfem”, sąsiadem Wojaczka, wylądowaliśmy na produkcji z tej racji, że byliśmy dużymi chłopcami, a w poniedziałek nie wszyscy stawili się do roboty. Dali nam suwnicą na stoły takie jebutne piguły ze stali, a w nich pełno otworów. Otwory trzeba było nagwintować. Teraz skrócę nudną narrację, „Syf” złamał nażynkę, została na zawsze w otworze. Śmieszyło nas to krótko, jakieś 400 m do biura ciut innego milicjanta. A teraz jeszcze większy skrót. Janek dopiero po przesłuchaniu mógł sobie dopisać ksywkę „Syf”. Zeznał, że współpracował z agentem Synem i zarobił 20 pał na dupsko. Jeśli macie moi mili jakiś pytania o technologie zbrojeniowe to pytajcie. Nie odpowiem. Wiecie już dlaczego.

  201. Prezes PiSu przedłuża w nieskończoność akcje stawiania gdzie się da pomników i wmurowania tablic upamiętniających Lecha Kaczyńskiego, którego zdradzieckie mordy i kanalie zamordowały w Smoleńsku. Im więcej pomników Lecha Kaczyńskiego i tablic ku czci w Umęczonej tym większym był politykiem Lech Kaczyński tym bardziej został zamordowany w zamachu.

    Na akcję wmurowania tablic chce się załapać PAD. Chce przyjechać do Pucka na 100-lecie Zaślubin Polski z Morzem i przy okazji coś odsłonić, a że pod ręką jest w PiSie zawsze hasło – Lech Kaczyński na pomniki, więc prezydent postanowił, ze mógłbyw Pucku jakąś tablice ku czci Lecha uwiarygodnić, uświetnić swoim pobytem przy niej. Padło na tablicę na ścianie kościoła.
    Do Pucka przyjedzie pan Prezydent i przy okazji pobytu dokona bardzo ważnego obrzędu – odsłoni na puckim kościele tablicę upamiętniającą pobyt prezydenta Kaczyńskiego w Pucku z okazji którejś rocznicy. Ten pobyt Lecha, to ważne wydarzenie, które należy uczcić tablicą pamiątkową. Pobyt prezydenta Lecha, to nie byle co, to zdarzenie wiekopomne, kulminacja, rewelacja. Należy się Puckowi tablica.

    Rozmowy Kancelarii PADa z władzami Pucka w tej sprawie trwają. I tu niespodzianka. Okazało się, że nic z tego (na razie), bo proboszcz tamtejszego kościoła postawił się i nie zgadza się na tablicę w ścianie kościoła. Zapewne nie dlatego, że nie lubi PiSu, lecz dlatego, że Puck jest unikalnym miastem w Polsce, bowiem we władzach tamtejszych pochodzących z wyboru nie ma ani jednego PiSowca.

    Ksiądz powołuje się na to, że taka tablica mogłaby wywołać protesty parafian. I słusznie, tylko czy proboszcz tak robi dusznie, czy bezdusznie?
    W każdym razie kampania wyborcza prezydencka doznała w Pucku prestiżowej porażki. Już widzę księdza proboszcza z Pucka na dywaniku u biskupa.

    Mieszkańcy Pucka nie szanują PiSu, zaczadziły ich komunistyczne opary, omamiły LGBTowskie fawory. Puck wymaga oczyszczenia.
    Pzdr, TJ

  202. @ BWTB
    2 lutego o godz. 14:04

    Byliśmy uczniami pewnego technikum w Gliwicach … Otwory trzeba było nagwintować. Teraz skrócę nudną narrację, „Syf” złamał nażynkę, została na zawsze w otworze.
    Jako uczniowie technikum musieliście wiedzieć, że w otworach wykonuje się gwint gwintownikiem, a narzynką nacina się gwint na wałku. Jeżeli wepchnęliście narzynkę do otworu, to był to ewidentnie bohaterski czyn, który powinien być dzisiaj doceniony przez PiS, bo tylko ta partia nie daje się otumanić żadnej nauce.

  203. Tobermory
    2 lutego o godz. 13:25

    @Tanaka
    2 lutego o godz. 12:11

    Podobno targ w Biłgoraju wart jest nadłożenia drogi.
    Sprawdziłem na mapie i widzę, faktycznie, tylko Front Ukraiński załapie się bezpośrednio.

    może i wart, ale Front Ukraiński nie będzie miał czasu na targowe figle w Biłgoraju. Już go niejaki Morawiecki Mateusz obsobaczył, że zamiast się żmudnie być w okolicach Lwowa a potem ciężko przebijać w okolice Wisły, miał od razu lecieć i wyzwalać Auschwitz. A że nie poleciał od razu to był strasznie drański.
    Przy czym należy zauważyć, że Front Ukraiński nie miał nic wspólnego ani z Rosją ani ze Stalinem. Również niejaki i do tego nijaki Schetyna, zatrudniony onegdaj na stanowisku ministra od spraw zagranicznych orzekł był, że że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy, a nie żadni Rosjanie czy Armia Radziecka. tak więc pretensje o lenistwo Morawiecki ma do Ukraińców, co jest dosyć smutne, bo Ukraina ma już różnych kłopotów powyżej uszu, a poza tym ma być naszym sojusznikiem.

  204. tejot
    2 lutego o godz. 14:07

    jak na księdza, to ten ksiądz zachował się nadzwyczajnie dziwnie. Może był na jakichś proszkach? Nie ma cykora przed swoim biskupem, co mu wlezie do kościoła i rzuci zaraz „kurwa!”?

  205. @@Tanaka, Tobermory
    Natrafiłam na taką oto ciekawostkę, akwarelę zatytułowaną „Targ w Biłgoraju”, wystawioną w Domu Aukcyjnym (Kraków, ul. Floriańska 16)
    https://desa.art.pl/foto/aukcje/70/img_medium/70_20.jpg

  206. @Lewy
    Panie Lewy, link który raczył Pan puścić kiedyś, kiedyś…
    https://www.bing.com/videos/search?q=youtube+Monthy+Python+Ministerstwo+%c5%9bmiesznych+krok%c3%b3w&view=detail&mid=C7FAE42D7BEFF9E4,

    …i który miał być śmieszny, niestety…drzwi do niego na kłódkę zamknięte i śmiać się nie będę.
    Oczywiście muszę zadać w tym miejscu zupełnie zasadne pytanie: A dlaczego jest zaryglowane?
    No to spróbuję odpowiedzieć.
    Otóż ta wyprowadzona za pomocą probabilistycznych reguł – i wyliczona na ile jest możliwe dokładnie – przyczyna jest taka oto:
    Ten cały pyton jest z poprzedniego kulturowego rozdania i brak w nim różnorodności, ferii barw, kolorytu epoki.
    Nie, nie dlatego, że ten żart jest czarno- biały. Dlatego, że oni, bohaterowie są biali i do tego zapewne chrześcijanie.
    A gdzie w tych filmach Chińczycy, Indianie z Południowej Dakoty, gdzie parytety, gdzie leworęczni, niepełnosprawni, Żydzi, gdzie kobiety ( niekoniecznie musi to być Pani Profesor Piątkowa), gdzie muzułmanie i dzieci specjalnej troski? Że nie wspomnę o reprezentantach środowisk LGBT.
    W tym filmie są tylko biali i do tego w czarnych garniturach.Kto wie, może wśród nich są katolicy, chociaż Anglicy mają na pieńku z papieżem.
    A propos różnorodności.
    Wie Pan, Panie Lewy dlaczego prowadzący galę Złotych Globów Ricky Gervais ironicznie (o zgrozo!) oznajmił, że zrezygnowano z minuty ciszy poświęconej zmarłym w 2019 roku?
    Bo wśród zmarłych nie było żadnego czarnego?

  207. https://natemat.pl/298237,mysliwce-f-35-sa-niecelne-bloomberg-pisze-o-usterkach-mysliwcow
    Jak się okazuje, dzień przed finalizacją zakupu myśliwców F-35 przez rząd PiS renomowana agencja Bloomberg opublikowała artykuł, w którym zostały opisane potężne wady tych samolotów. Z najnowszych doniesień wynika, że działka samolotu są niecelne. W oprogramowaniu „błyskawic” wykryto natomiast 873 błędów.
    (…)
    Nowy nabytek rządu PiS
    W piątek w Dęblinie odbyło się uroczyste podpisanie umowy zakupu myśliwców F-35A Lightning II z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego, szefa MON Mariusza Błaszczaka oraz ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. Umowa zakupu opiewa łącznie na aż 4,6 mld dolarów, czyli blisko 18 mld złotych.

    Marcin Bosacki
    @MarcinBosacki
    Kupno #F35
    ✖ przy wielu problemach tego samolotu,
    ✖ bez przetargu,
    ✖ bez offsetu,
    ✖ bez konsultacji,
    ✖ w gołej wersji i
    ✖ za tak wielkie pieniądze
    jest skandalem.
    Następnemu rządowi RP, dbającemu o interes narodowy, trudno będzie trzymać się takiej umowy.
    ………………………………….
    Kogo (Rosję, Białoruś) ma zamiar atakować i kiedy (za 10 lat), tymi szturmowymi samolotami rząd PiS. Na 20 lecie smoleńskiej katastrofy?
    Znajdzie się w kraju jakiś odważny lekarz psychiatra, który oficjalnie w jakiejść TV postawi diagnozę i skieruje tę ekipę na długoletnie leczenie w „oddziale zamkniętym”?
    Przecież istnieje PTS https://psychiatria.org.pl/, czy oni nie widzą, co się wyprawia?

  208. mag
    2 lutego o godz. 15:41

    Dobra ciekawostka! Ale „dziś prawdziwych targów już nie ma”. Żydów nie ma.

  209. O, jest Wawrzyniec!
    To jak będzie z tą „różnica jakościową”, która zaszła w „świecie natury”?
    I jaka była ta jakość, zanim człowiek doznał owej „wiadomej inspiracji”? Na przykład 10 tys. lat temu albo jeszcze wcześniej, powiedzmy – 100 tysięcy lat temu?

  210. Wrzuciłam komentarz na „Belferblog” Dariusza Chętkowskiego. Komentarz wcięło, więc tradycyjnie korzystam teraz z gościnności Tanaki.
    Chodzi o termin rekolekcji, na które biskup Ryś „zaprasza” młodzież i nauczycieli. Szkoła ma problem – na katechezę uczęszcza niewielu, ale wszyscy chcą być zwolnieni na rekolekcje. Co robić? – zapytuje nauczyciel.

    Mój komentarz:

    Czy biskup powiadomił władze szkolne o rekolekcjach?
    Jeśli nie, to oficjalnie szkoła nic o nich nie wie.
    I dlatego nie ma żadnej potrzeby ustosunkowania się do sprawy.
    Lekcje powinny odbyć się normalnie. Moim zdaniem. Uczniowie nieobecni będą mieli nieobecność. W czasie spędzonym poza szkołą szkoła nie ponosi odpowiedzialności za uczniów.

    Z kolei jeśli biskup wyśle zawiadomienie o rekolekcjach do dyrektora szkoły, to dyrektor bardzo uprzejmie odpisze z informacją, że w tych godzinach młodzież ma zajęcia w szkole, niestety.

    I nie ma zmiłuj, że się utrudnia uczestnictwo, bo rekolekcji jest bez liku, w różnych terminach.

    A mówiąc bez ogródek: jeśli biskup rżnie głupa, jawnie wchodząc w konflikt ze szkołą, to dlaczego szkoła rżnąć głupa nie może?

  211. @Tanaka 2 lutego o godz. 16:02
    Dzisiaj prawdziwe targi to już raczej na allegro 🙂
    Ale bez „puszystych kogucików” i „baloników na druciku”.
    https://www.youtube.com/watch?v=5Fs2PewmpmU

  212. @Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:22

    Dlaczego to szkoła rżnąć głupa nie może?
    Bo jeśli szkoła miałaby robić takie pierdoły,
    To czymże różniłaby się od kościoła? Mój Boże,
    Wtedy proste byłoby katolickie przejęcie szkoły.

  213. Zajrzałem na Belferblog, a tam…
    Pamiętam czasy, że o rekolekcjach decydował kurator. Jeden z nich, tak ze 20 lat temu, rozesłał nawet pismo do szkół, że rekolekcje to ustanowiony prawem czas dla ducha. Każdy, wierzący i niewierzący, ma prawo poświęcić te dni na refleksję duchową i przemyślenia spraw wyższych, dyrektor nie może więc nikomu tego zabraniać ani utrudniać

    Moja pamięć sięga jeszcze dalej i czuję się skrzywdzony 🙁
    Rekolekcje (pamiętam jedne, misjonarz był długo pod wrażeniem lotu Gagarina) odbywały się pod wieczór, po szkole, nawet akademia na cześć rewolucji październikowej była „po godzinach”, aby rodzice mogli podziwiać swoje pociechy…

  214. @

    Polska jest bezpieczna pod boskim parasolem
    I nie boi się rosyjskiego czy chińskiego nalotu,
    Bo naszego lotnictwa narodowym symbolem
    Jest kaczka, czyli kulawy nielot bez polotu.

  215. @Tobermory
    Według filozofów nauki, prawda w dzisiejszych czasach – wywodzona z dokonań najtęższych naukowych głów – jest tak naprawdę poddana regułom statystycznym. Tzn prawda jakiejś teorii naukowej „n” poddana rygorom probabilistycznych symulacji w kontekście jej prawowitości jest wyceniana na 78,38%. Może być też 23%, 48%, ale nie może (pamiętaj o tym) wynosić 112%
    I odwołując się do tych zasad i dokonując niezbędnych wyliczeń na podstawie treści i formy Twoich komentarzy ustaliłem, że prawdopodobieństwo tego, że prawidłowo odczytasz i zinterpretujesz tok wywodu w sprawie która Cię intryguje wynosi( wynik podaje w procentach) 0,000…no, nie, to jest nieprawdopodobne, ale wychodzi, że zszedłeś poniżej zera i dalej nie widzę jakie są Twoje moce hermeneutyczne.
    Czyli chwilowo rezygnuje z odpowiedzią na nurtujący Cię problem.

  216. @Tobermory – w przekładzie na ludzki język: Maupo stchórzył.

  217. @Tobermory 2 lutego o godz. 16:41
    A w jeszcze nieco dawniejszych czasach biskupi musieli składać przysięgę lojalności… państwu. Polskiemu zresztą.

  218. @Tobermory
    Musisz wiedzieć, ze jestem z NSA i dlatego w tej chwili nie udzielam kontentującej Cię odpowiedzi.

  219. @Qba 2 lutego o godz. 16:44
    Parasol smogu – to też nie przelewki 🙂
    I nie musimy nawet rozpylać sztucznej mgły

  220. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński 2 lutego o godz. 17:02
    Jesteś z IV parafialnej, uzbrojony w toporny różaniec bez granic.
    I kropidło ociekające fekaliami. I nadęte ego.

  221. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    2 lutego o godz. 17:02

    Zapachniało czadem probabilistycznym,
    Który podobno wszystkich nas dotyczy,
    Bowiem zgodnie z rachunkiem statystycznym
    Ten zawsze nie ma racji, kto najgłośniej krzyczy.

  222. @Na marginesie
    2 lutego o godz. 17:04

    Ach, smog wawelski, nasza broń odwieczna,
    Dumna i patriotyczna. Niestety, obosieczna.

  223. @kuba, nie wymagaj zbyt wiele, to było 55 lat temu, ale dziękuję za przypomnienie prawidłowej nazwy. No i za czytanie tych bzdur.

  224. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:22

    To zmartwiony pan Chętkowski pyta „co ma robić nauczyciel”? Nic nie ma, bo to sprawa dyrekcji szkoły i państwa polskiego.

    Biskup Ryś zaprasza. Jak się jest „zaproszonym” to można odmówić. Z bardzo dobrego i poważnego powodu: jestem w szkole, podlegam szkolnemu obowiązkowi nauczania, programowi i cyklowi nauki. Albo bez powodu – też dobrze: nie, dziękuję.
    Chyba, że „zaproszenie” jest rozkazem, a jest, więc tym bardziej odmowić należy z obowiązku państwowego.

    „Zapraszający”, jeśli nie jest chamem, w taki sposób i w takim czasie będzie organizował to na co zaprasza, żeby zaproszeni nie musieli się wypraszać skąd inąd, w tym przypadku ze szkoły, zawalając tym samym tok nauki. Organizuje swoją imprezkę w godzinach pozaszkolnych.

  225. Wasze uwagi kierowane pod moim adresem w/g mnie przybierają postać klasycznej hiperinterpretacji, czyli wnioskowania o intencjach i zachowaniu innych na podstawie własnych obaw.
    To tak na marginesie Qbowego „kto najgłośniej krzyczy”.

  226. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński 2 lutego o godz. 17:38

    Jak najbardziej powinieneś zaufać w tej kwestii własnemu instynktowi.
    Który od razu ci podpowie, że nie masz tutaj czego szukać.

  227. @Tanaka 2 lutego o godz. 17:38

    Rzuciłam okiem na zalinkowane ogłoszenie – tam zupełnie nic nie ma o jakimkolwiek dialogu ze szkołą. Biskup wywiesił w necie ogłoszenie o jezuickich rekolekcjach dla młodzieży licealnej i klas VII-VIII. Oraz – uwaga – dla nauczycieli! Impreza będzie podobno z przyśpiewkami, w godzinach lekcyjnych. Dlaczego w ogóle dyrektor szkoły miałby się jakoś przejmować biskupim afiszem? Biskup traktuje szkołę z buta, licząc na odzew i karne stawienie się. Moim zdaniem to idiotyzm, że szkoła w ogóle reaguje na ten zew.

  228. @Tobermory 2 lutego o godz. 16:41
    Komentarze u Chętkowskiego się ukazały. Chyba nie zdzierżę i przekleję ten twój, bo trafia w sedno/ Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko…

  229. Na marginesie
    2 lutego o godz. 18:03

    Tak, przy czym to więcej niż idiotyzm, to niewolnictwo z jednej, a przemoc z drugiej strony. Zachęcony, wpisałem się u Chętkowskiego i zakładam, że się za jaką chwilę pokaże.

  230. No cóż , myślałem że moje komentarze przyjmą co najmniej postać eksplanacyjną i pełnić będą tutaj funkcję wybitnie usługową ( a charakter tych usług określiłbym jako wybitnie ekskluzywny), ale skoro opis i interpretacja złożoności – nie tylko materialnego bytu – nie stanowi zakresu bieżącej działalności blogu to swoją obecność tutaj ograniczę do wymiaru wybitnie świątecznego.

  231. Tobermory
    2 lutego o godz. 16:41

    Moja pamięć sięga jeszcze dalej i czuję się skrzywdzony
    Rekolekcje (pamiętam jedne, misjonarz był długo pod wrażeniem lotu Gagarina) odbywały się pod wieczór, po szkole, nawet akademia na cześć rewolucji październikowej była „po godzinach”, aby rodzice mogli podziwiać swoje pociechy…

    I po godzinach jest, z grubsza, do przyjęcia. W każdym razie to nie sprawa szkoły co się po godzinach robi, a rodzice i dzieci mogą się nawzajem popodziwiać.
    Misjonarz pod wrażeniem lotu Gagarina tworzy potencjał misjonarski: zrobię ewangelizację Kosmosowi! Z czego bardzo by się ucieszył Terlikowski, ktory orzekł, że mógłby podać rączkę kosmicie, o ile ten zostanie katolikiem.
    Ponoć Gagarin orzekł, że w kosmosie nie widział bozi. Czy misjonarz był także pod wrażeniem orzeczenia Gagarina? W razie czego można by było misjonarza pocieszyć: Gagarin miał małe okienka i nie wszystko było dobrze widać.

  232. @Tanaka 2 lutego o godz. 18:26
    Great! 🙂

  233. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński 2 lutego o godz. 18:30
    Indyk myślał… o niedzieli.

  234. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    2 lutego o godz. 18:30
    Gubi cię twoja pycha. Upadek bliski.

  235. @Optymatyk
    2 lutego o godz. 18:44

    Gdy temat śliski,
    To upadek bliski.

    Za wcześnie skosztował pliski
    I kiepsko wypadł. Z kołyski.

  236. Qba
    2 lutego o godz. 18:55

    Polaka koniec bliski
    nie polega na tym,
    że wypada z kołyski,
    on wpada do szamba
    taka jego mamba

    Na mambę „karma” mowią
    i mają rację
    wpadają do szamba
    z gracją.

    Utopi się rodzina
    jest cisza i spokój
    i nikogo ni ma

  237. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/awantura-w-programie-pr-posel-lewicy-wyszedl-ze-studia/grqg8j8
    „- Sankcje powinny być nałożone bezpośrednio na tych, którzy realnie niszczyli praworządność, czyli polityków PiS – powiedział Gdula. Kaleta uznał te słowa za „haniebne”. Poseł Lewicy stwierdził również, że „jeżeli jest ktoś, kto narusza reguły, podkłada ładunki wybuchowe pod fundamenty, to nie może być tak, że cierpi cały kraj”.”

  238. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2468051286788309&set=a.1510776352515812&type=3&theater
    z komentarzy wzięte”
    Jan Kula
    Twoja matka teź powinna mieć pretensje do natury źe cie urodziła

  239. @Wawrzyniec Biebrzeniewierzyński
    2 lutego o godz. 18:30

    myślałem że moje komentarze przyjmą co najmniej postać eksplanacyjną

    eksplanacja = proces wyjaśniania jakiegoś zjawiska, stanu rzeczy, bytu

    Aha? Potrafisz coś takiego?
    No to nuże, do dzieła, eksplanuj twoje bełkoty na temat różnicy jakościowej, która zaszła w „świecie natury”.
    Temat jest fascynujący, chętnie poczytam, jak to było drzewiej z tą jakością, jak ją mierzyć i co się zmieniło najbardziej?

  240. @Tanaka
    2 lutego o godz. 19:00

    Czyżbyś czynił jawne kpiny
    Z Polski i polskiej rodziny?
    Wszak kołyska stoi w kraju –
    Kto wypadnie, ten jest w raju.
    Chyba, że Polska jest takim krajem,
    Że nawet szambo wydaje się rajem.

  241. @Tanaka
    2 lutego o godz. 18:33

    Misjonarz „rekolektor” przeżywał faktycznie słowa Gagarina, że ten żadnego boga w kosmosie nie widział, ale podał na usprawiedliwienie kosmonauty, że lot był chyba jednak zbyt blisko Ziemi.
    I patetycznym głosem przytoczył ową powiastkę o najdalszej gwieździe, którą już tu kiedyś wspominałem.
    – Zapytałem raz studentów, co jest za najdalszą gwiazdą?
    I wstał poważny młodzieniec, i rzekł: Za najdalszą gwiazdą trzeba uklęknąć 😎

    O jeszcze mi się przypomniała z innych rekolekcji wstrząsająca historia leśniczego, którego żmija ukąsiła w palec i groziła mu niechybna śmierć. Ale on dzielnie położył dłoń na pniaku i palec ów odrąbał tracąc część dłoni, ale ratując życie.
    To było chyba a propos grzechu, ale głowy nie dam.
    Zapamiętałem tylko tę krwawą wizję i potem bardzo się starałem unikać żmij, aż się dowiedziałem, że jest na to surowica 😎
    Żmije spotykam w górach co jakiś czas, ale są szybsze w ucieczce przede mną niż ja przed nimi.

  242. https://natemat.pl/298331,jasna-gora-marszalkini-sejmu-elzbieta-witek-powierza-polske-matce-bozej
    Na Jasną Górę po raz 31. pielgrzymowali polscy parlamentarzyści. W niedzielnej mszy wzięło udział 70-ciu posłów, senatorów i europarlamentarzystów. Po raz pierwszy wśród nich była marszałkini Sejmu Elżbieta Witek. W jednym z wywiadów udzielonych na Jasnej Górze wypowiedziała słowa, które niosą się szerokim echem wśród opinii publicznej.

    – Chcemy powierzyć Matce Bożej naszą Ojczyznę, oddać Jej wszystkie sprawy, żeby Ona to wzięła do siebie i w ten sposób działała przez nas, byśmy byli jej narzędziami – powiedziała marszałek Sejmu w wywiadzie dla Radia Jasna Góra.
    ………………………………
    Tylko jak wszystko spieprzą, to kto będzie odpowiedzialny? Matka Boża?
    A tak w ogóle to pytanie, czy jest na sali psychiatra?

  243. Tobermory
    2 lutego o godz. 19:58

    Zatem musi byc jakaś katolicka skala odległości w kosmosie, która informuje gdzie przebywa DPB (Dobry Pan Bóg). Jednakże żaden biskup do dziś nie podał tej odległości, mamy tylko ateistycze lata świetlne i podobne miary które nie mierzą prawidłowej odległości. To dziwne, bo przecież pewien biskup podał dokladnie rok, miesiąc, dzień i godzinę Stworzenia.

    Klękanie za najdalszą gwiazdą jest naturalne i prawidłowe. Pamiętam jak dziś, gdy jako sześciolatek aspirowałem do pozycji ministranta, bardzo byłem przejęty jak fachowo ksiądz i ministranci klękają przed tabernakulum, które jak nic jest tą najdalszą gwiazdą, ma przecież takie fajne blaszane promyczki.

    W sprawie żmij sprawa jest taka, że w atlasie gadów i płazów Polski wydanym w latach 80-tych (mam gdzieś w archiwum) podano, że po wojnie albo nikt, albo co najwyżej jedna osoba zmarła wskutek ukąszenia przez żmiję. Teraz już dokładnienie pomnę, ale było nie więcej niż 1. Zła legenda żmiji bierze się z naturalnego i zdrowego lęku, ktory został wpisany do niebieskiej książeczki co jest fatalne, bo żmiję jako wcielenie Szatana masowo się zabija bez żadnego – jak widać – uzasadnienia.
    Sam się ze 4-5 razy spotkalem ze żmiją, miałem ją w rękach, nigdy żadnej nie zabiłem. Są bardzo płochliwe, w drogę nie wchodzą.

    Kiedyś natomiast byłem świadkiem dramatu dziejącego się na moich oczach w lesie. Żmija złapała malutkie pisklę dzwońca. Matka nacierała na żmiję z odsłoniętą piersią, chcąc się poświęcić za jej malutkie pisklątko, a ojciec z góry usiłował dziobem, pazurkami i skrzydłami atakować żmiję. Scena niezwykle ludzka. Ptak jak człowiek, albo bardziej.
    Pisklę pewnie już było martwe, w każdym razie żmija trzymała malca w pyszczku i nie miała ochoty zamiennie ukąsić dorosłej matki, a ataki ojca nie robily na niej większego wrażenia. Obserwowałem tą scenę parę minut i do dziś, gdy sobie ją przypomnę, przechodzą mnie ciarki. Załowałem, że nie miałem możliwości zarejestrować tego aparatem czy kamerą. Udało mi się zrobić parę portretów fotograficznych żmij, ale innych.

  244. Jestem pod niejakim wrażeniem: malopolska kuratorka oświaty Barbara Nowak orzekła, że masturbacja jest niezgodna z prawem. A nawet podstawą programową w szkole.

    Polska nie tyle znajduje się na innej planecie niż reszta ludzkości, a co najmnej reszta Europy, ale w całkiem innym kosmosie.

    https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,25658666,masturbacja-jest-niezgodna-z-prawem-twierdzi-kurator-oswiaty.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.maly

  245. Ostatni raz, ale mam nadzieję, że po znajomości zostanę potraktowany ulgowo. Zaufania nie zamierzam nadużywać. Tekst puściłem u Chętkowskiego.

    Trochę się dziwię, abp Rysiowi i jego inicjatywie.
    Owszem rekolekcje są co rok, ale może właśnie w tym okresie młodzież mogłaby w końcu odetchnąć od tego religijnego smogu, którym zatruwana jest w ciągu roku.
    Przecież religia jest wszędzie.
    Nie da się spokojnie przejść przez ulicę aby nie być narażonym na religijne formy indoktrynacji.
    Religia jest na dworcach kolejowych, autobusowych, linii metra,
    w autobusach miejskich, dalekobieżnych tramwajach…
    …albo odwrotnie, ale wtedy są to już siostry zakonne.
    Księża są w zakładach wodno-kanalizacyjnych.
    Widziano ich w introligatorniach i wagonowniach,
    w aptekach i dyskotekach,
    w szpitalach i przychodniach zdrowia ( również psychicznego)
    w scenicznych dialogach i na obywatelskich blogach.
    W mlecznych barach i i na ulicznych zegarach ( wisieli na minutowych wskazówkach ).
    Na wykładach u Jana Hartmana i u jego kolegi Woleńskiego Jana.
    W telewizji śniadaniowej i w skrzynkach poczty pantoflowej,
    na szkolnych korytarzach i kinowych ekranach,
    w filmach Sekielskiego i Polańskiego,
    w kabinie miejskiej toalety i na stronach Wyborczej Gazety.
    Wszędzie są księża
    służbowo ubrani i zakamuflowani…
    I żeby nie przeciągać tej wyliczanki od której bolą uczniów głowy
    uważam, że udział w rekolekcjach powinien być nieobowiązkowy.

  246. @Tanaka
    2 lutego o godz. 20:29

    Taka marna jest polska stanu racja,
    Że szkodzi jej nawet masturbacja.

  247. Optymatyk
    2 lutego o godz. 20:11

    Chcemy powierzyć Matce Bożej naszą Ojczyznę, oddać Jej wszystkie sprawy, żeby Ona to wzięła do siebie i w ten sposób działała przez nas, byśmy byli jej narzędziami – powiedziała marszałek Sejmu w wywiadzie dla Radia Jasna Góra.

    Psychiatria się najwyrażniej manifestuje przez rytmiczne powtarzanie.
    Ona Witek powierzyła Matce Boskiej i tak dalej, „by działała przez nas”.
    Niech będzie. Zachodzi jednak zasadnicze pytanie: czy jak powierzyła, to już jest skutecznie powierzone i od tej pory „Maryja dziala przez nas”?
    Konsekwencją skuteczności powierzenia „wszyskich spraw” jest właśnie wszystko co robi niejaka Witek wraz ze wszystkimi powierzaczami.
    Wszystko co zrobią od tej pory będzie dziełem Maryi.

    Ponieważ jednak pisoidy niemal wszystko co robią robią głupio, bezczelnie, kłamliwie, znaczy to, że Maryja jest taka, jak robią. Należy im to mowić.

    Jednakże, za miesiąc albo trzy będzie kolejna pielgrzymka parlamentarzystów, albo msza w dowolnym kościele dowolnego dnia, właściwie codzieniie i znowu odbędzie się to zawierzanie Maryi, bo oni tak mają, że regularnie zawierzają. Co znaczy, że poprzednie zawierzenie nie nabrało mocy. Po pierwszym drugie, po drugim trzecie, po setnym następne i tak ad mortum usrantum.
    Zwierzanie oo raz kolejny tego, co za pierwszym razem zostalo zawierzone skutecznie jest psychiatryczne. Zaś powtarzanie w kółko nieskutecznych zawierzeń jest tak samo psychiatryczne. Powtarzanie w kólko tej samej czynności, niezależnie od skuteczności czy jej braku, jest identycznie psychiatryczne.
    Nic poza tym nie istnieje w zawierzającym wyznawcy.

  248. @Tanaka
    2 lutego o godz. 21:09

    Twierdząc poniższe mam chyba mam sporo racji:
    Klepanie pacierza jest też rodzajem masturbacji.

  249. Rzut oka na ostatnie komentarze do linków i innych komentarzy wprawia mnie w osłupienie. Boję się też o znane mi przypadki fellatio. Czy taki rodzaj seksu można zakwalifikować jako kanibalizm?

  250. BTWB
    Eating pussy is?

  251. Kto by tam zreszta jadl kota, choc sa tacy, glownie w Azji.

  252. BWTB mialo byc, sorry.

  253. https://www.youtube.com/watch?v=fkmKoVz148o
    Debata na temat obrazy uczuć religijnych
    5544 wyświetlenia•19 sty 2020
    ……………………………
    Wstęp prof. Jan Hartmana ” kościół jest złem……dobro kościoła to zniknięcie kościoła, tak jak dobrem gangu jest rozwiązanie tego gangu…”

  254. @Qba
    Paciorków różańca czułe przesuwanie
    Może i przypominana masturbowanie

  255. Tanaka interweniuj, ten blog robi sie frywolny! Kuleczki Keggla, zgroza, zamknalem oczy. Ten Toby. Jutro ide spowiedzi swienty, za czytanie tego blogu.

  256. @mag
    2 lutego o godz. 23:16

    Każdego wieczoru,
    W zaciszu klasztoru,
    Słychać po kolacji
    Odgłosy onanizacji.
    A jak kogoś to nie bierze,
    Może klepać pacierze.

  257. Tanaka interweniuj, ten blog robi sie iifrywolny! Kuleczki Keggla, zgroza, zamknalem oczy. Ten Toby. Jutro ide spowiedzi swienty, za czytanie tego blogu.

  258. A moze to byl ‚tik tak’ sprzedawany na kiermaszach w czasie odpustu pod kosciolem?!

  259. Jesli tak, to przepraszam bogobojnego Tobermorego.

  260. @

    Kiedy ranne wstają zorze
    Stary opat wstać nie może,
    Bo się modlił tak zażarcie,
    Że przesadził w samogwałcie,
    Teraz w gipsie ma przedramię,
    A poniżej krwawe znamię.
    A morał z tego jasnogórski wynika:
    Nie przesadzaj, poproś zakonnika.

  261. @act
    2 lutego o godz. 23:39

    😉
    To inne nazywało się chybaklik-klak
    Niejedno dziecko miało limo pod okiem albo rozkwaszony nos…

  262. Tak, klik-klak! Nigdy nie zawiode sie na Tobie Toby!

  263. Qba, skad czerpiesz inspiracje? Jakie prochy bierzesz albo, co palisz?

  264. @act
    2 lutego o godz. 23:57

    Tematy leżą dookoła. Na ogół odłogiem.
    A co do używek, to nie używam, bo zaciemniają.

    Na dobranoc
    Na pytanie, dlaczego z przyjęcia tak wcześnie uciekają,
    Para odrzekła pąsowiejąc, że dzieci w domu czekają.
    Na to ktoś stwierdził – przecież nie macie dziecka żadnego,
    A oni, już całkiem czerwoni, szepnęli – właśnie dlatego.

  265. A z korkowca strzelali pod kosciolem?!
    Ksiadz wytargal za uszy. Do dzis wielka trauma!

  266. Qba, musze pomyslec, jak mozna byc poeta po trzezwemu. W szkole nie przerabialim tego tematu. Bez absyntu nie ma szwungu, tak mnie uczono na podworku.

  267. Dziś wieczorem, po krótkich wahaniach, obejrzałem sobie Hitchcocka „Okno na podwórze” (Rear Window) z 1954 roku.
    Myślałem, że znam na pamięć, ale postanowiłem przynajmniej rozpoznać cameo reżysera (26 minuta) co nie było łatwe, a potem mnie wciągnęło. Tylu detali nie pamiętałem…
    Po filmie była jeszcze ciekawa biografia „Hitcha” i jego żony. Nie wiedziałem, że miała taki wpływ na jego twórczość.
    Byli małżeństwem przez 53 lata.
    Podczas gali na ich cześć, a był to jednocześnie ich ostatni publiczny występ, reżyser powiedział, że gdyby onegdaj nie poznał swojej Almy Reville, to zapewne byłby dziś na tej sali, ale jako bardzo powolny kelner.

  268. Pamietam ten biopic z Hopkinsem, czy o tym mowisz? Z filmami tak jest, pamietamy bardzo wybiorczo.

  269. act
    3 lutego o godz. 0:19

    Nie, to była dokumentacja z fragmentami filmów, wywiadami z jego aktorami etc.
    Mr. und Mrs. Hitchcock
    Komentarz jest po niemiecku, ale wycinki z filmów i wypowiedzi artystów po angielsku z podpisami.

  270. ATEISTKI I ATEIŚCI OBUDŹCIE SIĘ I POMÓŻCIE CHOREMU ATEIŚCIE.
    PROSZĘ.
    “Marek Łukaszewicz jest w potrzebie, pomóżcie! Pamiętacie piękne zdjęcia Marka? Znakomite ilustracje w Przeglądzie Ateistycznym?
    Markowi, Prezesowi Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, grozi całkowita ślepota, jeśli natychmiast nie podejmie drogiego leczenia.
    Diagnostyka przeprowadzona w nagłym trybie w ostatnich dniach pochłonęła jego rezerwy finansowe.
    Od poniedziałku musi zacząć leczenie zastrzykami (jeden za min. 1 000 zł) przygotowujące do kosztownej operacji.
    Pomóżcie!”
    https://zrzutka.pl/rgyzjt

  271. Z ostrzeżeniem, że to materiał nieodpowiedni dla dzieci i młodzieży oraz wrażliwych widzów.

  272. @Optymatyk 2 lutego o godz. 12:46
    Zabrzmi to znowu jak „teoria spiskowa”, co zrobić jeśli jest to praktyka?, ale na mojego nosa, jest realizacja, pierwsza transza, spłaty acta 447
    Oczywiście, że zabrzmi.
    Oczywiście, że możliwe.

  273. Shit, wcięło odpowiedź. Cza było pisać u siebie a nie w okienku na stronie bloga, wrrrr!

  274. Zawsze piszę w okienku i tylko raz mi wcięło. Jakiś skrót klawiaturowy ni chybi.

  275. Neil deGrasse Tyson for US president.

  276. „Od tamtej pory lat minęło dobrze ponad dwieście i jak to w Polsce: powtórka z rozrywki. Inaczej się nie da, taka Tożsamość Polaka. ”

    Tożsamość Polaka 200 lat temu? Hmmm. Tylko prawdziwego, do kitki wygolonego.

  277. bubekró
    3 lutego o godz. 8:38

    „Od tamtej pory lat minęło dobrze ponad dwieście i jak to w Polsce: powtórka z rozrywki. Inaczej się nie da, taka Tożsamość Polaka. ”

    Tożsamość Polaka 200 lat temu? Hmmm. Tylko prawdziwego, do kitki wygolonego.

    Tak jest! Każdy potomek chama przyznaje się do tożsamości pana.

  278. Ramschel
    3 lutego o godz. 8:32

    O, to, to!

  279. Ateista
    3 lutego o godz. 0:26

    Dzięki za namiar

  280. Qba
    3 lutego o godz. 0:04

    Na pytanie, dlaczego z przyjęcia tak wcześnie uciekają,
    Para odrzekła pąsowiejąc, że dzieci w domu czekają.
    Na to ktoś stwierdził – przecież nie macie dziecka żadnego,
    A oni, już całkiem czerwoni, szepnęli – właśnie dlatego.

    Jak wyszli czerwoni
    tak doszli – zieloni.
    Więc ich pouczono:
    „masturbacja jest niezgodna z prawem!”
    Posmutnieli snadnie:
    „a myśleliśmy, że życie jest klawe…”

  281. zza kałuży
    3 lutego o godz. 5:12
    Ładne podsumowanie historii brytyjskich wahań co do członkostwa w UE:

    https://www.theatlantic.com/international/archive/2020/01/britain-brexit-boris-johnson-influence-control/605734/?utm_source=pocket-newtab

    Mój komentarz
    Autor podsumował w punktach filozofię bycia Wielka Brytanią w EU, w której za i przeciw, to kłębuszek pragmatyzmu oraz wątpliwości, pożądań i przyzwyczajeń (tęsknot).
    Słowa kluczowe tej filozofii, to influence i control.
    GB chciałaby mieć należne wpływy w UE i jednocześnie zacieśniać kontrolę nad swoim suwerennym członkostwem w momentach kryzysowych.
    Przejawem tendencji do stawiania kontroli wyżej nad wpływami było od początku członkostwa ciągle negocjowane wyjątki dla GB.

    Postrachem dla GB była idea federalizacji UE.
    Największe przeszkody dla GB w UE to euro, związana z odrębnością funta polityka fiskalna GB niekompatybilna z polityką unijną oraz unionizacja prawa, której zapowiedzią było w Unii utworzenie instytucji takich jak TSUE oraz wydawanie dyrektyw, które państwa unijne muszą przyjmować w swoim prawie.
    Pzdr, TJ

  282. @tejot
    3 lutego o godz. 10:12

    Czy Unię opuści niebawem
    Jakaś Polska czy Dania,
    Poprzez konflikty z prawem,
    Jak Coraz Mniejsza Brytania?

  283. Skoro mamy powazny podtemat masturbacji:

    – Welcome to Masturbators Anonymous.
    – Oh, I see everybody came today.
    That’s very disappointing!

  284. Czegoś na wstrzymanie potrzebuje pilnie Pierwszy Wolontariusz Umęczonej Karczewski. Na wstrzymanie nagonki ze strony opozycji prześladującej go za pracę dla idei.
    Ma człowiek raz ideę, jak wyssać dwie krowy (kasę senatu i kasę szpitala), to się wrednie czepiają, że nie uchodzi 🙄

  285. @act
    3 lutego o godz. 11:25

    😀 😀 😀

  286. Jest 3 lutego 2020 , na dworze +15, wichura, deszcz zmywa śnieg z wysokich gór…
    W internecie oglądam znajome miejsca w NZ demolowane właśnie ulewami (350 mm w ciągu 24 h), pocieszające zapowiedzi deszczu w Australii (100 mm w ciągu kilku dni)…
    Jak ci tam, act?

  287. Brytyjskie munie porzuciły Unię
    Kto zechce Brytanie – oto jest pytanie
    Pzdr, TJ

  288. Tobermory
    3 lutego o godz. 11:31

    Karczewski umęczony jest przez Polakow najgorszego sortu. A on się poświęca dla Polski najlepszego sortu.
    1. w miejscu zatrudnienia (szpital) bierze bezpłatny urlop. Nie ma czasu, reprezentuje w Senacie Naród i nawet suwerena.
    2. ale ma czas – w szpitalu dostaje forsę za pracę.
    3. ale etat jest zablokowany, bo bezpłatny urlop.
    4. ale nie jest zablokowany, by forsa wypływa
    5. ale nie można zatrudnić na to miejsce innego lekarza, co będzie miał czas.
    6. ale nie można stworzyć nowego etatu – szpitalna (państwowa) forsa płynie do Karczewskiego. Karczewski robi dla idei, nie forsy, więc forsa do niego plynie idealnie. Stąd (szpital), stamtąd (Senat) i jeszcze skądś, bo jak jego właściciel wyjaśnił (prosty poseł z ławy): jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma. Sprawa jasna: ma je z kieszeni podatników, nie pytanych o zdanie.
    7. może byłby następny etat, ale bez forsy, patrz punkty wyżej Więc inny lekarz musi być idealista bez idealnego dopływu gotówki.

  289. Dzieki, ze pytasz Toby.
    Czekamy na ten deszcz.
    Juz dosc tego smogu i ludzi w maskach na ulicach. Od tygodni czuje sie jak w jakiejs dystopii.

    https://youtu.be/0CXPT-ELdhw

  290. Jasna Góra, 2 lutego. Elżbieta Witek o celu pielgrzymki: „Chcemy powierzyć Matce Bożej naszą Ojczyznę”
    Marszalkini na kolanach, reszta kamaryli PIS tez.

  291. Tobermory, act
    My tez czekamy na deszcz. Tymczasem olewa nas Matka Boska.
    Sorry, znaki diakrytyczne mi nie wchodza, niektore litery tez. Musze kompa odswirowac.

  292. Toby, mag.
    sprawdzilem prognoze pogody na 10 dni.
    Od piatku ma lac a potem maja byc burze z piorunami. Nie wiem, czy te pioruny takie dobre. Jeden Zeus, czy Thor wie.

  293. @act
    3 lutego o godz. 12:33

    Na pioruny pomaga gromnica poświęcona w dniu Matki Boskiej Gromnicznej.
    Wczoraj była okazja, ale nie wiem, czy z promocją.

  294. mag
    3 lutego o godz. 12:22

    Myslę że to ogromna roznica „też” czekać na deszcz przy zimowych +7 w W-wie i ponad +40 w Australii, przy pożarach wokół…

  295. Do nas Matka Boska nie zawita.
    Ma tyle zajec w Polsce.

  296. act
    3 lutego o godz. 12:33

    Kiedy pokazałeś link z pożarami , ja również zaczęłam sprawdzać pogodę u was, bo to wygladało jak prawdziwy horror.
    Myślę, że chyba z dwojga złego lepszy jest nadmiar wody niż jej brak do gaszenia pożarów. A Tobermory dobrze radzi z piorunami tą gromnicą 🙂
    Tylko chyba się nie liczy, jak nie jest odpowiednio poświęcona.
    Więc chyba jak zawsze, trzeba zdać się na los szczęścia 🙂

    Trzymaj się !

  297. Ale gromnice w oknie postawie na wszelki wypadek…tylko gdzie ja dostac.

  298. act
    3 lutego o godz. 13:01

    Ona nie rusza się nigdzie z tej Czestochowy !

  299. act
    3 lutego o godz. 13:02

    Poszukaj u siebie jakiegoś polskiego kościoła. Tam z pewnością sprzedają te wszystkie akcesoria.

  300. basia.n,
    a co, jak pojde i sie nawroce?
    Moja niewiara slaba.

  301. act
    3 lutego o godz. 13:18

    No to staniesz się synem marnotrawnym 🙂

    Będzie o jednego ateistę mniej. Ale szkoda by było .

  302. Podałem wyżej link do dyskusji m.in. o skuteczności gromnicy oraz płonącego kominka, która zaczęla się od tego komentarza powyżej.
    To było w listopadzie 2015

  303. Toby, basia.n,
    …come hell or high water…

    Czy Australia zacznie powaznie traktowac ‚climate change’ …obaczy sie niedlugo, bo na weglu siedzim przeciez.

    https://phys.org/news/2020-02-canberra-heatwave-wildfire-threat.html

  304. act
    3 lutego o godz. 13:42

    Wydaje mi się, że na calym świecie, nie tylko w Australii, nikt nie traktuje poważnie
    „climate change”. To w przedziwny sposób odbywa się na zasadzie założonych końskich okularów i powtarzanie jak mantry ” jakoś to będzie”…
    Bo nikt nie chce zrezygnować z robienia wszelkich interesów, na korzyść zmian klimatu, w które właśnie oni nie bardzo chcą wierzyć. A właściwie nie w same zmiany, a w ich przyczyny. Pozostaje więc jedynie pesymizm…

  305. Trochę sobie podczytywałem i jedna rzecz mnie zatrzymała. Podał jeden taki wcześniej wartość prawdopodobieństwa czegoś tam u @Tobermorego. Radbym w związku z tym dowiedzieć się, jak onże tę wartość statystyczną obliczył. Czyli jakieś dane wejściowe i metoda, jaką się posłużył. Bo jeśli już zapuszczamy się w tak ścisłe i policzalne rejony, dobrze byłoby te swoje wyliczenia czymś podeprzeć. Ale to chyba próżne oczekiwanie. A pustosłowia wolałbym nie czytać. Co przyjdzie mi z dużą łatwością.

  306. Tobermory
    3 lutego o godz. 13:36

    Masz świetną pamięć.
    Otworzyłam link i przeczytałam nie tylko wypowiedzi na temat gromnicy i kominka, ale dalszą wymianę zdań rownież. I trochę weszlam w tamten klimat.
    Nicki znane mi z tego i innych blogów. Kilka zupełnie nieznanych.
    Spróbuję prześledzić wszystkie wpisy od poczatku, pod tą datą

  307. @basia.n
    3 lutego o godz. 14:08

    Łatwo zmienić, na przykład horrendalnym podatkiem
    Przyzwyczajenie jednostki, by nie latała samolotem.
    By zmienić społeczeństwo, trzeba być nie lada gagatkiem,
    A całą ludzkość może zmienić tylko Bóg. Biblijnym potopem.

  308. Oda do premiera M.

    Milczą dziś gazet nagłówki,
    Że od okrągłego stołu
    Mieliśmy status czołówki.
    Przedostatniego zespołu.

    Krzyczą dziś gazet nagłówki,
    Że dzięki konkordatowi
    Mamy już status czołówki,
    Sprzeciwu obcemu sądowi.

    Żeśmy wybranym narodem,
    Nie mieści się w polskiej główce,
    Że Polska, nawet pod spodem,
    Mogłaby nie być w czołówce.

  309. basia.n
    3 lutego o godz. 14:08

    act
    3 lutego o godz. 13:42

    Wydaje mi się, że na calym świecie, nie tylko w Australii, nikt nie traktuje poważnie
    „climate change”. To w przedziwny sposób odbywa się na zasadzie założonych końskich okularów i powtarzanie jak mantry ” jakoś to będzie”…

    Dobrze nie jest nigdzie, globalnie rzecz ujmując jest katastrofalnie, jednak są regiony, w których coś pozytywnego się dzieje i to coś przyspiesza. mam na myśli część Europy, zwłaszcza zaś Skandynawię. Zarówno miasta (Helsinki, Sztokholm ale i inne) jak i rządy, albo już przyjeły, albo za chwilę przyjmą rezolucje i przepisy które mają zapewnić neutralność klimatyczną do roku, właśnie – najpierw rozważano rok 2040, teraz horyzont jest skracany do roku 2035 , a możliwe, że uda się neutralność osiągnąć wcześniej.
    Silnie rośnie też udział źródeł niskoemisyjnych lub neutralnych w Niemczech, choć mają kłopot z węglem brunatnym, którego wydobycie niszczy dramatycznie środowisko lokalnie, a jego spalanie – globalnie.

    Tym niemniej, to nie Niemcy a Polska ma największe zaległości i zachowuje się samobójczo, co nie może dziwić w kraju rządzonym przez popęd śmierci. Około 40 tysięcy Polaków umiera przedwcześnie co roku z powodu smogu. Ale import węgla lepszej jakości (mniej substancji trujących i zanieczyszczających oraz odpadów stałych), bardziej energetycznego (mniej go trzeba spalić dla tego samego uzysku energii) budzi wścieklicę suwerena z górnikami na czele, bo chcą spalania węgla najgorszej jakości, ale katolickiego. Niech więc trupów będzie co roku jakk najwięcej – takie są nieuniknione skutki żądań.

    Właśnie Czesi protestują przeciw rozbudowie kopalni węgla brunatnego w Turoszowie, która niszczy środowisko po czeskiej stronie granicy, a to samo dotyczy strony niemieckiej. Zamiar rozbudowy kopalni polega na dojściu z wyrobiskiem 100 metrów od granicy z Czechami.

  310. Qba
    3 lutego o godz. 14:26

    Masz rację – cała nadzieja w potopie 🙂

  311. @basia.n 3 lutego o godz. 14:17
    Jeśli już śledzisz, to „Aa.teista” jest poprzednim wcieleniem „Wawrzyńca W.” Po zbanowaniu przez Redaktora Kowalczyka odpysknął „Ja tu jeszcze wrócę, redaktorku!” A @anumlik wierszował… Ech, wspomienia.

    P.S. Ciekawostka, „Aa.teista” w normalnej postaci nadal nie przechodzi. Ten komentarz mi wcięło przed chwilą.

  312. I jeszcze jedna ciekawostka. „Płynna rzeczywistość” cytuje tam konkordat z 1925 roku. Warto przeczytać.

  313. @paradox57
    3 lutego o godz. 14:17

    Doczekasz się tak samo, jak ja odpowiedzi na temat różnicy jakościowej, która zaszła w „świecie natury” 🙄 🙂

    To producent gazów słabo rozweselających, które popuszcza, kiedy balon mu się za bardzo nadmie.
    Takie bąki intelektualne 😉

  314. @basia.n
    3 lutego o godz. 14:17

    Na szczęście nie było tych komentarzy w okolicach tysiąca i więcej 🙄
    Bywało czasem nad wyraz wesoło, ale i burzliwie 😉

  315. Tobermory
    3 lutego o godz. 15:21

    No właśnie widzę, że bywało burzliwie.
    Zdumiewa mnie zawsze, jak wiele niechcęci budzi w ludziach fakt, że ktoś wyróżnia się wiedzą ….
    Ale tak jest przecież również w realnym życiu 🙂

  316. Na marginesie
    3 lutego o godz. 15:03

    Dzięki, że mnie trochę wprowadzasz. Znajdę ten cytowany konkordat z 1925 r.
    Kilka nickow pojawia się na innych blogach , ale kto to był Nemer ?
    Czy jeszcze istnieje w innej „postaci ” ?
    Aha – czy Mauro z Passenta zawsze istniał w tym jednym wcieleniu ?

    Świetnie umilasz mu życie 🙂

  317. częstochowskie rymowanki na ateisty blogu
    układa poeta w zajętym dziecięciu barłogu
    skąd bezpiecznie ukryty oczom Heroda muzą tknięty wierszyk w komentarzu doda

  318. Lepiej od Pegaza w mordę
    Niż od Dudy dostać order 😎

  319. @BWTB
    3 lutego o godz. 17:09

    Czyżbyś miał kompleks Częstochowy?
    A może jesteś tak bardzo narodowy,
    Że drażnią Cię rymy niepatriotyczne?
    A może preferujesz rymy liryczne?
    Ulżyj sobie. Opluj, podepcz i nagadaj,
    Potem się grzecznie wyspowiadaj,
    Złóż raport w odpowiednim pokoju
    I idź spać. Dzielny polski kowboju.

  320. @

    Pięknej magister Julii z posłem Jarosławem
    Czas w jej apartamentach apetycznie płynie,
    Bo oboje są w kraju ponad wszelkim prawem.
    A gdzież małżonek Julii? Na placówce w Berlinie.

  321. @Tobermory 15:17
    Raczej nie mam złudzeń. Zwróciłem akurat na ten wpis uwagę, bo przebił nawet ten sprzed kilku dni autorstwa @Niezapominajki. „Zawartością merytoryczną”.

  322. PS. Cholera. Tylko czemu uznali za stosowne dzielić się swymi „przemyśleniami” akurat tutaj?

  323. Jakby malo bylo zmartwien, moj syn i corka, oboje pracuja na ANU…
    A moja kolezanka z pracy wrocila niedawno z ‚centrum’, gdzie mieszka jej matka.

    https://www.canberratimes.com.au/story/6612151/handful-of-canberra-students-in-isolation-over-virus-fears/

  324. Profesor Schmidt, wicerektor ANU jest laureatem Nobla z dziedziny astrofizyki.

  325. Do „paradox57” z 3 lutego o godz 20:20:
    Coś gaworzysz, coś bełkoczesz…
    Pisz konkretnie o jaką moją opinię ci chodzi i co jest w niej niemerytorycznego?
    To Ty pisz merytorycznie bo ta Twoja opinia właśnie jest niemerytoryczna.

  326. lubię zazdrościć poecie
    któremu się rym plecie
    im bardziej się nadymam
    tym mniej mu dotrzymam
    golnę chmielu szklankę
    złapię za sypialni klamkę
    złożę w niej raport calutki
    zasnę przy piersi golutki

  327. zza kałuży
    3 lutego o godz. 5:12

    Mrs Thatcher, proroczo:

    “The growth of extremist parties, battening on fears about mass immigration and unemployment, offering a real—if thoroughly unwelcome—alternative to the Euro-centrist political establishment. If, in addition, you were to create a supranational European federation, and the people could no longer hold their national parliaments to account, extremism could only grow further.”

    Zwracam uwagę na podobieństwo w zarysach do wywodu @pombocka, o który poszła awanturka zakończona niebyciem na łamach.

  328. act
    3 lutego o godz. 13:18

    Dla ateisty stosowna jest drabinka przeciwpożarowa. (To było bodajże u Prusa? Jak się ludziska zlecieli do pożaru patrzeć co też ta drabinka będzie robić, a ona nic?)

  329. Male addendum do mojego linku z przed chwili. Studenci z Chin w (z poza) Australii:

    https://www.abc.net.au/news/2020-02-03/coronavirus-has-stranded-chinese-international-students/11923364

  330. Szary Kot
    3 lutego o godz. 22:20

    Brytania postanowiła sobie odpłynąć na Wyspy Hula-Gula, ale ciekawie sie kształtuje oraz coraz dynamiczniej, sprawa nadwiślańska. Polak w Polsce zanika, w coraz szybszym i nieodwracalnym tempie.
    Czy będą jacyś zainteresowani, może nawet imigranci, żeby zaludnić ziemię, tą ziemię?

  331. @Niezapominajka
    Mylisz brzuch z żołądkiem. Nie przedstawiłem opinii, jedynie ocenę. W sensie: „umowny sposób zakwalifikowania pracy”. Zresztą sama też żadnej opinii nie przedstawiłaś. Jedynie jakiś mętny wywód o wpływie jedzenia mięsna na propagację wirusów. Poparty linkiem do artykułu. Owszem, jest tam wyrażone przypuszczenie o tym, że wirus Ebola mógł zainfekować człowieka, który zjadł chora małpę. To jest czysta spekulacja nie poparta żadnym dowodem. Problem w tym, że rezerwuar tego wirusa chyba nie został jeszcze rozpoznany, a sam wirus między ludźmi przenoszony jest drogą kropelkową. Podobnie jak ten najnowszy. Nie przez konsumpcję.
    Więc jest to jedynie przypuszczenie, a nie twardy dowód, jak starasz się wykazać. Faktem jest też, że nietoperze (o których się tam wspomina) mogą stanowić rezerwuar np. wścieklizny, ale w artykule nawet słówkiem nie wspomniano o tym, żeby Chińczycy konsumowali te skądinąd sympatyczne ssaki. Ponownie wyrażono jedynie spekulację, a nie pewnik, że mogą stanowić pierwotne źródło czynnika chorobotwórczego.
    Do przeskoczenia odzwierzęcej choroby na ludzi niekoniecznie trzeba to zwierzę skonsumować. Najczęściej ten łańcuch przyczynowy jest znacznie bardziej skomplikowany i wymaga całego szeregu ogniw pośrednich. Czego niezłym przykładem może być rozprzestrzenienie się dżumy w średniowieczu.

    Czemu nie znajdziesz sobie jakiegoś bloga o wege, gdzie będziesz mogła zaprezentować 150 autorskich przepisów na zupę z kupkówki pospolitej, albo 1500 sposobów usmażenia schabowego z wiechliny łąkowej ewentualnie flaków z tataraku?

    Zaprzysięgły mięsożerca

  332. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:54

    Ruiny na odludziu będą in vogue. 🙂
    A tak w międzyczasie przeczytałem na Onecie o sukcesach dyplomacji nadwiślańskiej i oplułem się ze śmiechu czytając na głos, jak to będziemy – wraz z Francją – walczyć z ociepleniem klimatu.

    https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/polska-chce-dazyc-do-neutralnosci-klimatycznej-w-2050-roku-razem-z-francja/x826xtd

    Najbardziej podobało mi się „…kontynuować wysiłki na rzecz realizacji celu neutralności klimatycznej”. Wysiłki? Kontynuować?? Że hę???

  333. @Szary Kot
    3 lutego o godz. 23:09

    Polska jest zawsze do współpracy gotowa:
    Niczego nie obieca i dotrzyma słowa!

  334. @basia.n
    3 lutego o godz. 13:04

    Na miasto tez nie wychodzi. Na noc zamykają ją do klatki.

  335. @Szary Kot 23:09

    Bo my do walki piersi. Nie wiem tylko, czy Francuzi wiedzą, że też będą walczyć. U boku.

    Mnie spodobało się jeszcze to:
    Wzmacniane ma być także współpraca w walce z nadużyciami finansowymi.
    Wyślemy im Ziobrę i Kamińskiego czy Banasia z Chrzanowskim?

  336. Wiadomo, najpierw zbiera się komisja. Albo inne ciało. Potem zadrukowujemy dużą ilość papieru ogólnikami o popieraniu i dołączaniu się itd. Potem szkolenia, z jadłem i wyszynkiem. Potem się kupi prawa do emisji, wynegocjuje wyjątki i okresy przejściowe, część produkcji i tak zrobią Chiny (ale mają emisję, łobuzy!), aha, jeszcze śmieci odeśle się do Bangladeszu i Liberii. I gra!

  337. Pamietacie slynne zawolanie G. Dablja Busha: It will take time to restore chaos.
    Ten slogan poraza glebia. Czy juz wtedy byl on inspirowany PiSem?

  338. @paradox57
    3 lutego o godz. 23:09
    „Czemu nie znajdziesz sobie jakiegoś bloga o wege, gdzie będziesz mogła zaprezentować 150 autorskich przepisów na zupę z kupkówki pospolitej, albo 1500 sposobów usmażenia schabowego z wiechliny łąkowej ewentualnie flaków z tataraku?

    Zaprzysięgły mięsożerca”
    …………………………………..
    Hahahahahahaha , aleś wygarnął?
    Powiem Ci taką ciekawostkę, że na tym świecie, wśród zwierząt jest jakieś 99,99% mięsożerców, mówimy tu o różnych postaciach tego „mięsa”.
    Reszta to innożercy, że tak powiem.
    Oczywiście człowiek ma, jak wiadomo, wolną wolę, cokolwiek to miałoby znaczyć, może żreć co chce, nawet same rośliny, skutki będą za jakiś czas, różny dla każdego takiego, opłakane. Taka krowa np. po mimo to ,że żre tylko rośliny, to trawi już zupełnie co innego i tak samo inni tzw. roślinożercy. Słońce też podobno wschodzi i zachodzi, nie?

  339. Jan Tadeusz Stanisławski

    Gdy płatki śniegu lecą z nieba jak anioły
    Uchyla kapelusza pomnik na spacerze
    Wspominam dzieje Hioba, żywot niewesoły
    Mimo plag, klęsk i nieszczęść Hiob powtarzał: „Wierzę”

    Pan go srodze doświadcza, mąci spokój duszy
    Ręce świerzbem okryte wznosi w niebo Hiob
    A mnie najbardziej zwykłych żal funkcjonariuszy
    Odwagą swego strachu zadziwili glob

    Na wysepkach tronowych władcy lubią patos
    Nawet gniew ich przybiera patetyczną postać
    Gdy flota zatonęła u przylądka Atos
    Król Dariusz kazał morze łańcuchami chłostać

    Gorliwość jego dworzan na pewno was wzruszy
    Król rzekł: „Chłostać!” – chłostali ciemne grzywy fal
    A mnie najbardziej zwykłych żal funkcjonariuszy
    Szeregowców historii naprawdę mi żal

    Nieufność tych, co rządzą, jest bezsenną sową
    Co leci przez komnaty, o sprzęty się tłucze
    Tron nie wierzył, choć Kolumb dawał na to słowo
    Że do skarbców indyjskich dopasuje klucze

    W pianiu świtu wyprawa Kolumba wyruszy
    Gryzły wszy i wspomnienia tropicieli zdrad
    A mnie najbardziej zwykłych żal funkcjonariuszy
    Wbrew swej woli musieli odkryć Nowy Świat

    Mówicie – stare dzieje, wierny Hiob, zły Dariusz
    Dziś każdy obrót Ziemi rzeczywistość zmienia…
    Najgorzej, gdy w kimś drzemie własny funkcjonariusz
    Stróż łuków triumfalnych, cień bladego cienia

    Prywatny funkcjonariusz każe przystrzyc uszy
    Tracić twarz, lecz nie etat, sypać w oczy piach
    A mnie najbardziej zwykłych żal funkcjonariuszy
    Których stawia na warcie codzienny nasz strach

  340. @Ewa-Joanna 3 lutego o godz. 6:22
    Zawsze piszę w okienku i tylko raz mi wcięło. Jakiś skrót klawiaturowy ni chybi.

    WRRRRRR!!!!

  341. Test

  342. Test2

  343. Test2 miał sprawdzić czy potrafię zwiększyć rozmiar czcionki:
    **TEXT HERE

    no i kicha.

  344. A Test miał sprawdzić czy potrafię zmienić kolor tekstu według instrukcji z tej strony:

    https://www.w3schools.com/tags/att_font_color.asp

    no i także kicha

  345. @mag 1 lutego o godz. 12:59
    Nie mogę nie podzielić się z blogowiczami LA szokującą, przynajmniej dla mnie, akcją społecznościową, jaka podjęła Renata Sutor, adwokatka z Rabki Zdroju.

    Chyba nigdy niczego nie napiszę systematycznie, ale niech tam…

    Polskojęzyczne programy radiowe w Chicago i okolicach nadają różne stacje, a jedną z nich jest WNWI 1080 AM:

    http://www.birach.com/wnwi.html

    Mój wniosek z nasłuchu jest taki, że właścicielowi stacji jest raczej wszystko jedno kto i co nadaje,

    http://www.birach.com/wnwipgm.html

    byle by było zapłacone na czas:

    http://www.birach.com/program_and_advertising_rates.htm

    Jak z powyższego widzisz, Radio Chrystusa Króla nadaje z tej stacji w dni powszednie, 5 razy w tygodniu, po godzinie; od 16 do 17, co kosztuje autorów audycji 6,5 tys. dolarów miesięcznie.

    Nasuwa się pytanie: skąd mają na to forsę?

    Ano ze składek słuchaczy, z dochodów z pikniku(pikników), pewnie od jakiegoś indywidualnego a bardziej zamożnego i mocniej fiśniętego słuchacza.

    Aby słuchać tego programu w Polsce musisz dodać 7 godzin do chicagowskiego czasu, a zatem 16+7=23. Na internecie między 23 a 24 polskiego czasu.

    Tu jest dobry wybór stacji:

    https://polskieradio.us/album/wnwi-1080am/

    Goście programu? Zwykle Braun i spólka, (ktokolwiek na danym etapie jest jego spółką), czasami rozmowy na żywo, czasami retransmisje filmików Brauna z youtube, oraz co bardziej walnięci księża, im bardziej trydenccy tym lepiej, im bardziej zaangażowani w sekcie intronizacji Chrystusa na króla Polski tym lepiej. Wysokooktanowym paliwem są dla tego programu wojny w polsko-katolicko-kościelnej łyżce wody, np. dlaczego Paulini z Jasnej Góry schowali „nasz obraz” do magazynu i co z tego wynika dla bieżącej teorii opanowania Kościoła katolickiego w Polsce przez Wiadome Siły?

  346. Do „paradox57”:
    A jednak bredzisz.
    Najwidoczniej Twój angielski jest bardzo słaby, albo ktoś ci źle przetłumaczył.
    Ostatni śmiercionośny wirus zaatakował żółtych psojadów dlatego że oprócz piesków i kotków żrą również węże, krokodyle i wielbłądy oraz wszystko inne co się rusza.
    Ja w przeciwieństwie do ciebie mam bardzo dużo wiadomości na ten temat z Internetu i z kanadyjskiej telewizii.
    Nawet chński rząd zabronił teraz w Chinach żarcia węży krokodyli i wielbłądów.
    Ponieważ jak sam stwierdziłeś uwielbiasz żreć mięso ze swoich kuzynów proponuję dołącz do swojego jadłospisu również to samo, co żrą psojady. Wszystko to dostaniesz w „chinatown” lub w chińskich restauracjach.
    Jesteś typowym człowiekowatym drapieżnikiem.

    ps:
    Do „Optymatyka”:
    Chciałbyś antysemito, żebym przestała tutaj pisać bo byś miał wtedy wolną drogę do ubliżania Żydom i siania wrogiej propagandy przeciwko nim.
    Nic z tego.
    Dla Ciebie mam również identyczną propozycję jak dla „paradox57”.
    Swoim Kwaśniewskim się wypchaj bo zdechł właśnie na skutek żarcia tłustego mięcha z trupów innych zwierząt.
    Wszystkim mięsożercom życzę „smacznego” kiedy żrą mięcho z trupów zwierząt.

  347. Im więcej poznaję ludzi – tym bardziej kocham inne zwierzęta.

  348. @Tanaka
    3 lutego o godz. 14:40

    Dobrze nie jest nigdzie, globalnie rzecz ujmując jest katastrofalnie, jednak są regiony, w których coś pozytywnego się dzieje i to coś przyspiesza. mam na myśli część Europy, zwłaszcza zaś Skandynawię.

    Jako poinformowanemu pesymiście wydaje mi się, że cokolwiek się robi, w pomniejszych głównie regionach, to za mało i za późno.

    Dziewięć lat temu skrobnąłem coś na ten temat – https://wolnemedia.net/rozwazania-pesymisty/.
    Od tego czasu, w skali makro niewiele się zmieniło, jest tak samo jak wtedy tylko jeszcze bardziej.

  349. Przed chwilą zauważyłem, że dane na stronie:

    http://www.birach.com/wnwipgm.html

    są nieaktualne w tym sensie, że Radio Polonii od kilku miesięcy nie nadaje od 17 do 19 tylko od 17 do 18. Potem przez godzinę leci tylko muzyczka co oznacza, że redakcji Radia Polonii (zasadniczo ten sam zespół co wydawcy papierowej gazety „Kurier Chicago”)

    http://kurierchicago.com/

    skończyli się reklamodawcy umożliwiający zapłacenie za dwie godziny programu.

  350. @zza kałuży
    4 lutego o godz. 1:00
    Odgórnie ustalone, nie można podskakiwać i robić bałaganu. Na pewno jest jakiś sposób, ale to już wymaga wysiłku. 🙂
    Wysiłek

  351. lepiej nie trzeba

  352. Lepiej pójdę pomęczę sudokiego coby mu za dobrze nie było.
    Widzę, że w Kanadzie maja coś przeciw jedzeniu mięsa.

  353. zza kałuży
    4 lutego o godz. 1:00

    To ja tu spróbuję powiekszyć tu litery innym kodem niż jest na linku
    Jeśli się uda, to wytłumacze jak to działa.

    Test

  354. zza kałuży

    Nie, nie udaje się.

    To znaczy,że html nie działa w okienku do korespondencji.

  355. @basia.n 4 lutego o godz. 1:43
    To znaczy,że html nie działa w okienku do korespondencji.

    No jakiś html jednak działa…

    Skoro udało mi się skrzywić i wytłuścić. 😉

  356. Wraz z ukochaną małżonką zjedliśmy w Chinach psa, przez pomyłkę, w miejscowości prowincjonalnej, gdzie w restauracji lokalnej po angielsku nikt ani be ani me. Po mandaryńsku umieliśmy tylko poprosić o zimne piwo i podziękować, od wcześniejszych konwersacji z tambylcami zesztywniały nam palce, no więc pomyliliśmy się zamawiając lunch i dostaliśmy psa zamiast osła. Niezły był, przynajmniej z początku, rozpływał się w ustach, zostawiając jednak nieprzyjemny posmak, który zmusił nas do spłukania go miejscową wódką, tylko trochę gorszą w smaku od terpentyny. Żadnych odzwierzęcych chorób wtedy nie złapaliśmy, choć przez dzień czy dwa oczuwałem potem dziwną pokusę zadzierania nogi przy latarniach 😉

    PS. @Optymatyk, @Tobermory, a propos uprzedniej dyskusji o przysrywaniu – patrzajcie jak przysrywa insynuacyjnie nie@Zyta.

  357. Widziałem też, że komuś (chyba temu szwedzkiemu żeglarzowi z Grecji 😉 ) już tu udało się zaczerwienić swój tekst…. a zatem można.

  358. Chamstwem, seksizmem i brakiem elementarnej kultury jest próba wyrzucania kogoś z grona blogowiczów tylko dlatego, że osoba jest dla niektórych niewygodna bo ma swoje zdanie na przeróżne tematy.

    Przykład:
    “paradox57”
    3 lutego o godz. 23:09
    napisał do “Niezapominajki”:
    “Czemu nie znajdziesz sobie jakiegoś bloga o wege, gdzie będziesz mogła zaprezentować 150 autorskich przepisów na zupę z kupkówki pospolitej, albo 1500 sposobów usmażenia schabowego z wiechliny łąkowej ewentualnie flaków z tataraku?”

    Moja opinia dotyczy również „Optymatyka”, który po zacytowaniu słów „paradox57”
    4 lutego o godz. 0:10 napisał:
    „Hahahahahahaha , aleś wygarnął.”

  359. @zza kałuży
    4 lutego o godz. 1:45
    Mówiłam, że trzeba większego wysiłku 🙂

  360. @Ateista
    4 lutego o godz. 1:51
    Jasne. Nie jest chamstwem pisanie o chińskich psojadach, o zdychaniu Kwaśniewskiego ale jest chamstwem propozycja zmiany bloga na bardziej odpowiedni zainteresowaniom.
    Podsrywanie, podsrywanie…

  361. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 1:47
    A jakbyś się nie dowiedział, tobyś nie wiedział i nie zadzierał 🙂
    Pamiętam jak mój ojciec zarzekał się, że w życiu mięsa z nutrii do ust nie weźmie i potem pożarł z zapałem kiełbasy z onegoż domagając się więcej.

  362. @tejot 3 lutego o godz. 10:12
    Autor podsumował w punktach filozofię bycia Wielka Brytanią w EU, w której za i przeciw, to kłębuszek pragmatyzmu oraz wątpliwości, pożądań i przyzwyczajeń (tęsknot).
    Słowa kluczowe tej filozofii, to influence i control.
    GB chciałaby mieć należne wpływy w UE i jednocześnie zacieśniać kontrolę nad swoim suwerennym członkostwem w momentach kryzysowych.

    No właśnie, zawsze się jeżę gdy słyszę tzn. bieżące komentarze po wypowiedziach lub/oraz posunięciach jakichś polityków, komentarze utożsamiające wolę czy intencje danego polityka z wolą czy intencjami jego kraju pochodzenia.

    Pisowcy bardzo lubią mówić o sobie „Polska”, „polskie”, itd., itp. Unia nie krytykuje posunięć danego polityka, nie karze posła do parlamentu europejskiego tylko „atakuje Polskę”.
    W innych krajach, podobnie jak i w Polsce, wybory są oczywiście wygrywane przez większość spośród głosujących, ale całkiem często ta wyborcza większość nie jest większością społeczeństwa, a nawet bywa, iż jest od tej drugiej bardzo odległa.
    Wiem, nieobecni nie mają racji ani prawa do pretensji, ale jednak coś mi nie pasuje w tych bezczelnych utożsamianiach w duchu „państwo to ja!”

    W przypadku GB i zacytowanego artykułu łapię się na braku podstawowej wiedzy o tym, jak „na danym etapie” wyglądał krajobraz polityczny w GB. Czytam wypowiedź danego polityka ale słabo pamiętam (jak to mówił mój ojciec; najtrudniej pamietać coś, czego się nigdy nie wiedziało) jak wyglądał krajobraz polityczny w GB w okresie, z którego dana wypowiedź pochodzi. Inaczej mówiąc, czy ten polityk był czy nie był rzeczywistym wyrazicielem „większości” czy tylko „partii rządzącej po ostatnich wyborach”. Co nie zawsze jest tożsame.

    Uff, obawiam się, że zanudzam. Siebie zanudzam, a innych to już bankowo. 😉

  363. zza kałuży
    4 lutego o godz. 1:45

    Wytłuścić się da, ale nie powiększyć 🙂

  364. Na całe szczęście podobno rozmiar nie ma znaczenia… 😉

  365. Ja tylko czuję się rozczarowany bo chciałem do Ewy-Joanny odwarczeć na czerwono.

  366. Tobermory

    Czy można w okienku napisać kolorem i powiekszyć tekst ?

  367. @basia.n
    4 lutego o godz. 2:20
    Myślę, że nie można bo wielkość i kolor tekstu determinuje css czy jak to tam zwał.

  368. @zza kałuży
    4 lutego o godz. 2:15
    Nie wiem dlaczego miałeś warczeć ale czuje sie odwarczana i to na czerwono! Pasi? 🙂

  369. Wystrzegajcie sie Id Marcowych i polskich medrkow. Ci w kraju zdurnieli, ci wyjechani jeszcze bardziej!
    Duda na prezydenta i niech ta farsa sie wreszcie skonczy. Juz nie ma czym rzygac!
    Gadajcie zdrowo do maja a potem bedzie nowy temat.

  370. Skrypt blogu nie zawsze pozwala na fanaberie bywalców

  371. W wieku 14 lat, w podstawowce uznany powszechnie lekarz upokorzyl mnie wobec calej klasy, bo mialem rzadka chorobe.
    Juz wtedy czulem, ze trzeba stamtad spierdalac. Ale dokad? Do czarnego lasu?
    Chamstwo i prymitywizm zaciskalo sie jak petla na szyi, choc bylem jeszcze dzieckiem.
    Odczekalem 16 lat zeby wydobyc sie z tego szamba. Udalo sie z wielkim trudem.
    Przeczytajcie inwokacje do Transatlantyku i nauczcie sie jej na pamiec. Nieucy i ucy.
    Nic sie nie zmienilo od 38, 39 roku w durnej polskiej mentalnosci.
    Duda na prezydenta! I cala reszta inwentarza.
    Dziekuje i przepraszam.

  372. Nowak, Kula, Skiba, to Polska chiba?
    Cooo, czy nie?

  373. @ Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 2:04

    A jakbyś się nie dowiedział, tobyś nie wiedział i nie zadzierał
    Pamiętam jak mój ojciec zarzekał się, że w życiu mięsa z nutrii do ust nie weźmie i potem pożarł z zapałem kiełbasy z onegoż domagając się więcej.

    Naturę zwierzęcia na talerzu odkryła małżonka wykrzykując „O rety chyba jemy psa!!”. Nie zniechęciło nas to odkrycie na tyle, by nie dokończyć, ale postanowiliśmy „nigdy więcej”, z uwagi na ww. posmak. Co się tyczy skutków konsumpcji, to chęć zadzierania nogi minęła, choć żona twierdzi, że mam od tamtego czasu zwiększoną skłonność do warczenia 😉 .

    Nutrie?? Niezłe. Podobnie jak koń, osioł, wielbłąd, koza. Tradycja zachodnia nie dopuszcza jednak jadania stworów mięsożernych, co dla daleko-wschodnich Azjatów jest OK. Tak przy okazji, wyczytałem ongiś, że Queensland’cy Aborygeni we wczesnych dniach kolonialnych zdecydowanie woleli jadać Chińczyków niż białych, bo ci pierwsi mieli dietę głównie wegeteriańską, co wg. aborygeńskich smakoszów dawało lepszy smak i przyjemniejszy aromat mięsa.

    Mięso to jest mięso to jest białko, biologii wisi skąd pochodzi, mózgowi niekoniecznie.

  374. Pokazcie mi jednego Infelda, Banacha, Ulama, Ajdukiewicza, Sierpinskiego dzis.
    Ciemna dupa, co?
    To nazwijmy ja po imieniu.
    Rysiek polej, na co czekasz.

  375. Sad Parysa w Polsce, Kepa, Szydlo czy Pawlowicz. Ale fajnie spierdolonych 31 lat. Brawo.

  376. @Ateista 1:51

    Och, jakże mi przykro się zrobiło. Tylko gdzie tu zobaczyłeś seksizm w dodatku? Że napisałem to co napisałem do osoby z kobiecym nickiem? Coś mi bezpodstawnie przypisujesz. Taką historyjkę opowiadają starożytni Rosjanie.
    Trafił się badacz, który zebrał dwie grupy ludzi. Jedna miała palcem wystukiwać na pianinie jakąś prostą melodyjkę, typu „wlazł kotek na płotek”. Druga z kolei miała zgadnąć, jaka to melodia. Założenie eksperymentu było takie, że mniej więcej połowa (a może więcej?) powinna trafnie ją zidentyfikować. Jaki był natomiast wynik? Zaledwie dwa procent. Autor eksperymentu wiedział, co będzie grane. Odnoszę wrażenie, że masz podobny problem, co autor eksperymentu. Ty coś wiesz, ale wyłącznie o sobie. I załapałeś się do tych 98%, którzy nie wiedzieli, co zagrałem.

    A w kwestii dalszych wymysłów @Niezapominajki. Otóż tak się składa, że Chińczycy żrą te swoje krokodyle i węże od dobrych setek lat. I od dobrych setek lat ich obyczaje hodowlane i dietetyczne nie ulegały jakimś wielce znaczącym przemianom. Tak się również składa, że dobrze pamiętam, jak jeszcze w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wyglądały nasze gospodarstwa małorolnych gospodarzy. Co prawda węży i krokodyli tam nie było, ale charakter tego chowu niewiele odbiegał od chińskich standradów. Czyli wszystko na kupie: kury, kaczki, perliczki, gęsi, krowy,świnie. Przeciętny chiński gospodarz czułby się tam jak u siebie.

    W dodatku czemuś się akurat Chińczyka czepiła? Czemu to Chińczyk miałby odpowiadać za wszystkie złe rzeczy, które dzieją się na tym świecie? Dwa przypadki chorób z ostatnich lat nie stanowią przekonującego dowodu.

    Na dodatek cały Twój wywód podlany jest antyimigranckim sosem. I to też jest osobliwość. Jak rozumiem tam gdzie obecnie jesteś, reprezentujesz pierwotnych mieszkańców tego kraju. Zapewne przybyłaś wraz z pierwszymi białymi osadnikami. Albo może byłaś w załodze Leiffa Erikssona. Nie, jakoś błędnie Cię szacuję. Ty musiałaś być w tej grupie, która kilkanaście tysięcy lat temu przekroczyła Cieśninę Behringa.
    Pomijam już całą mniej więcej historię ludzkich populacji , którym z różnych powodów na mniejszą lub większą skalę (czasem na całkiem wielką) włączał się szwendacz i leźli gdzieś przed siebie. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co.
    Życzę na drugi raz nieco więcej umiaru.

  377. @Herstoryk 1:47
    Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale objawy uboczne zjedzenia psiny przebiegły u Ciebie w sposób bardzo łagodny. Skończyło się to jedynie przymusem zadzierania nogi przy latarniach. O ile tylko byłeś w stanie zachować równowagę stojąc na jednej nodze. Potrafię sobie wyobrazić znacznie gorsze.

  378. PS
    Ze wstrętem mózgu do tego czy innego źródła białka też bym nie przesadzał. Europa to nie cały świat i zwyczaje europejskie (w szerokim tego słowa znaczeniu) niekoniecznie muszą być charakterystyczne dla każdego. Takie czasy.

  379. @paradox57
    4 lutego o godz. 8:23

    Ze wstrętem mózgu do tego czy innego źródła białka też bym nie przesadzał.

    Zgadza się, jednak wczesne zaprogramowanie jest bardzo silne i trudne do przełamania. Sami tego doświadczyliśmy z żoną, gdy podczas włóczenia się nocą po Bangkoku w jednej z najwcześniejszych podróży, właściciel ulicznego straganu próbował nas zachęcić do degustacji smażonych owadów przypominających karaluchy, estetycznie ułożonych rządkami na blasze, łapami do góry, i posypanych przyprawami. Umknęliśmy wtedy w popłochu. Dziś, po wielu późniejszych doświadczeniach podróżniczych już byśmy nie wymiękli, zwłaszcza że risercz nam wyjaśnił, że to nie karakany, ale hodowlane świerszcze. Tym bardziej, że wobec problemów ekologicznych powodowanych przez hodowlę bydła, nierogacizny, itp. coraz głośniejsze są opinie, że powinno się jadać owady, których białko jest ponoć b. wartościowe, a są łatwe do mnożenia, karmienia i hodowli.
    Tak czy owak, głód to najlepsza przyprawa, mając wybór pomiędzy przeżyciem a śmiercią głodową, większość ludzi się łamie.

  380. @Niezapominajka.
    4 lutego o godz. 1:24
    Niestety ale masz kiełbie we łbie. I Jeszcze raz nie używaj słów, których znaczenie jest ci obce. I nażryj się tymi swoimi zielskiem a efekty już dają się nam we znaki.
    „Ponieważ sam wybrałeś i ziele ziemi jeść będziesz, przeklęta będzie ziemia z powodu twego”. Sama już jesteś umysłowym trupem.

  381. @Ateista
    4 lutego o godz. 1:51
    Wiesz co mnie rozśmieszyło? , ano to: „… 150 autorskich przepisów na zupę z kupkówki pospolitej, albo 1500 sposobów usmażenia schabowego z wiechliny łąkowej ewentualnie flaków z tataraku?”
    I nikogo, nie sugeruję, aby stąd usuwać. Błędnie pojęta intencja.
    Polecam zapoznanie się z autorską dietą tej młodej kobiety, zbieżna z dietą Kwaśniewskiego: http://www.lekkimkrokiem.pl/p/o-mnie.html

  382. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 5:53

    Z moich obserwacji wynika, że są gatunki roślinożerne i wszystkożerne. Oznacza to, że tygrys czy niedźwiedź nie pogardzą strawą wegetariańską. Ze zwierząt udomowionych świnia (podobnie, jak człowiek) jest wszystkożerna.
    Mój organizm domaga się mięsa. Zawsze się domagał. Szczególnie przemawia do mnie smak surowego mięsa. I tu mogę na podstawie wieloletniej praktyki stwierdzić, że surowe mięso roślinożernych jest pysznie pikantne (bez przypraw, nawet soli), a wszystkożernych (konkretnie wieprzowina) jest słodkawo-mdłe i bez przyprawienia mało smaczne.

  383. Herstoryk
    4 lutego o godz. 1:28

    @Tanaka
    3 lutego o godz. 14:40

    „Dobrze nie jest nigdzie, globalnie rzecz ujmując jest katastrofalnie, jednak są regiony, w których coś pozytywnego się dzieje i to coś przyspiesza. mam na myśli część Europy, zwłaszcza zaś Skandynawię.”

    Jako poinformowanemu pesymiście wydaje mi się, że cokolwiek się robi, w pomniejszych głównie regionach, to za mało i za późno.

    Dlatego też stwierdziłem, że w skali globalnej jest katastrofalnie. Zmiany, bardzo złe, są już widoczne w wielu obszarach i na całym świecie. Pozytywy regionalne, w dodatku tych regionów jest niewiele, nawet w Europie to tylko jej kawałek, na stan globalny bedą mieć wpływ bliski zera, nawet w regionie zapewne nieznaczny.
    Czytałem właśnie, że w Helsinkach w całym styczniu nie spadł śnieg, co się nie zdarzyło bodaj od 1870 roku.

    Alternatywą jednak jest nic nie robić, czyli robić to co dotąd, popełniając wydłużone w czasie samobójstwo. Nicnierobienie ma ten wymiar, że aby coś się szybciej i na znacznie większą skalę mogło poprawić, trzeba by w ekspresowym tempie drastycznie zredukować produkcję gazów cieplarnianych i odpadów, a to dotyczy zwłaszcza Chin i USA. Jednak konsumpcjonistyczny model gospodarczy któremu hołdujemy i przekonanie kulturowe, że musimy być posiadaczami wszystkiego oraz „czynić sobie Ziemię poddaną”, są do tego największą przeszkodą.

  384. @Qba
    4 lutego o godz. 9:15

    Mój organizm domaga się mięsa. Zawsze się domagał. Szczególnie przemawia do mnie smak surowego mięsa.

    Oboje przepadaliśmy kiedyś, dawno, za tatarem. Teraz już nie jemy, bo ryzyko złapania jakiejś zarazy z surowej wołowiny pochodzącej z nowoczesnej hodowli wielkoprzemysłowej jest po prostu zbyt wielkie. Odważamy się jeszcze jadać słabo wysmażonego kangura ustrzelonego gdzieś w buszu.
    Od dawna już zresztą gotujemy trochę po persku, tzn. używając mięsa bardziej jako dodatku smakowego niż podstawy posiłków.

  385. act
    4 lutego o godz. 6:09

    Pokazcie mi jednego Infelda, Banacha, Ulama, Ajdukiewicza, Sierpinskiego dzis.
    Ciemna dupa, co?

    Możliwe, że masz rację, acz się trochę poprzekomarzam. Jest, może niemało, nie jestem w stanie tego oszacować, więc używam nosa, porządnych polskich, albo z Polski naukowców czy innych wybitności, ktore już łatwiej wskazać, a to Polańskiego, a to Abakanowicz, a to paru filmowców jeszcze, może muzyków i z pewnością Olgę Tokaruczuk. Nie pomnę w tej chwili nazwiska, Polka, która była bodaj prowadzącą pierwszą w historii medycyny operację przeszczepu calej twarzy.
    Pewnym minusem jednak jest to, że bodaj większość tych wybitności, to są osoby „wyjechane” i raczej wtapiające się w dokonania idące na konto innych krajów, a nie Polski. Choć, z drugiej strony, może to warunek konieczny i skutek naukowej i kulturowej globalizacji.
    Nad Wisłą też są ludzie, których nie ma powodu się wstydzić.

    Wszystko to jednak mało, mało. I jest to właściwie przykryte przez masowy wylew postaci najnędzniejszego gatunku.

  386. Nie mam już wystarczającego zasobu sił witalnych, aby zdecydowane brać udział w dyskusji i szczególnie w przekomarzaniach, już dalekich od tematu wstępniaka. Na „temat” mogę tylko powiedzieć, że lubię Elizę Michalik i to zarówno za jej inteligencję jak i kobiecy wdzięk. Nie wiem czy to prawda, ale doszła do mnie plotka, że dobra zmiana już pożarła kilka wolnych mediów, m.in. Polsat i Superstację. Od dłuższego czasu już nie natrafiam przy działaniu na pilocie na audycje Pani Michalik, ani Kuby „Chudego” czy jakoś tak. Kiedyś uwielbiałem „Krzywe zwierciadło”, ale nie wiem czy jeszcze jest, czy już słucha poleceń Kurskiego???
    Qu’oi qu’il en soit – jak mawiali starożytni Rosjanie w Monaco lub Baden Baden, nie wiem jak jest naprawdę. Wiem, że się zarzuca Pani Elizie drobne grzeszki młodości dziennikarskiej, ale każdy zasługuje na drugą szansę.
    Teraz do „ad remu”!
    Nie mogąc opanować całości, przerzucam komentarze od ostatniego i niektóre czytam, jeśli mnie coś „zaimało”. Podobnie dziś dotarłem do komentarza:

    Herstoryk
    4 lutego o godz. 5:53
    @ Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 2:04
    A jakbyś się nie dowiedział, tobyś nie wiedział i nie zadzierał
    Pamiętam jak mój ojciec zarzekał się, że w życiu mięsa z nutrii do ust nie weźmie i potem pożarł z zapałem kiełbasy z onegoż domagając się więcej.

    Skomplikowane, bo cytuję Herstoryka, który cytuje Ewe J., jadającą pewnie mięso kangurów?
    Ta nutria mi przypomniała epizod z dzieciństwa. Mieliśmy capa („męska koza”), niezwykle aktywnego seksualnie, który obsługiwał w wiadomym celu praktycznie wszystkie kozy z naszej dzielnicy. Mieszkał w przybudówce, dość daleko od domu z powodu „intensywnego” zapachu. Gdy jego zdolności osłabły, ojciec skończył jego życie, dokupił nieco innego mięsa i zrobił kiełbasę. Lepszej nie jadłem w mym długim życiu. Wszyscy znajomi, częstowani, chwalili podobnie do momentu zdrady tajemnicy „produkcyjnej”, czyli pochodzenia białka i tłuszczu uwędzonego. Jestem pewny, że z nutriami było podobnie..

  387. @Antonius 9:34

    Od kiedy właściciel Polsatu i Superstacji wziął i zaczął pisieć (albo może z innego powodu), zarówno Eliza Michalik jak i Kuba Wątły z niej zniknęli. Stąd też i niech Cię nie dziwi trudność pilota w ich odnalezieniu.

  388. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 9:28

    A ja jadałem surowe mięso „za komuny” i jadam do dziś. I nic mi nie jest …? Oczywiście rzadziej niż kiedyś i głównie dla smaku, ale nie mniej. Być może są ludzie bardziej uodpornieni na określone zagrożenia. Inna sprawa, że zawsze odruchowo słuchałem mego organizmu, a że potrafię bez problemu obejść się dłużej bez jedzenia, to i bardzo rzadko miewam problemy trawienne. Mój organizm reguluje też świetnie spożycie alkoholu. Toleruje go rzadko i w niewielkich ilościach. Jestem mu za to wdzięczny.

  389. Drogi Tanako, chodzi mi o pewna tradycje np. Szkoly Lwowskiej w matematyce, logice.
    Mielismy wspanialych Tarskich, Lukaszewiczow o swiatowym dorobku, o logice mowiac tylko. Kiedy studiowalem logike na Uniwersytecie w Adelaide, jakaz duma napawalo mnie odnoszenie sie i cytowanie tych nazwisk. Wiem przeciez, ze wojna ostatnia wytrzebila, przerwala etc…
    W filozofii na przyklad pojawiaja coraz to nowe nazwiska. Czytam teraz prace ‚Neo- Nihilizm’ pewnego mlodego Skandynawa.
    Te prace wnosza, znacza, powoduja dyskusje. Czy wyobrazasz sobie, ze takie prace sa pisane dzis w Polsce?
    Internet prawde ci powie.
    Pzdr

  390. Logik nasz Lukasiewicz, rzecz jasna.
    Lukaszewicz to moj ulubiony aktor

  391. @Tanaka
    4 lutego o godz. 9:17

    Czytałem właśnie, że w Helsinkach w całym styczniu nie spadł śnieg, co się nie zdarzyło bodaj od 1870 roku.

    Najbardziej dołuje świadomość, że z powodu inercji globalnych systemów cyrkulacji węgla, azotu, itp. takie zjawiska są najprawdopodobniej skutkiem stanu atmosfery, etc. paredziesiąt lat temu. Czyli konswekwencje stanu dzisiejszego będą narastać bez względu na wszystko co ludzkość zrobi do ok. r. 2040.

    Alternatywą jednak jest nic nie robić, czyli robić to co dotąd, popełniając wydłużone w czasie samobójstwo. ….. Jednak konsumpcjonistyczny model gospodarczy któremu hołdujemy i przekonanie kulturowe, że musimy być posiadaczami wszystkiego oraz „czynić sobie Ziemię poddaną”, są do tego największą przeszkodą.

    Pesymistycznie, „robienie czegoś” jest dla mnie obecnie jedynie działaniem dla poprawy samopoczucia świadomych jednostek. Zglobalizowana gospodarka neo-liberalnego kapitalizmu, zwłaszcza na Zachodzie, opiera się w 99% (z sufitu wzięte, ale procenty w tą czy w tamtą mają znikome znaczenie) na karuzeli konsumpcyjnej. Jej zastopowanie spowodowałoby katastrofę/kryzys gospodarczy (i prawdopodobnie polityczny) na skalę bez precedensu w historii ludzkości.
    Uważam, że nie można wykluczyć iż politycy i wielcy tego świata zdają sobie jednak sprawę z sytuacji ale, biorąc pod uwagę wysoce prawdopodobą jej beznadziejność i nie chcąc podcinać gałęzi na której siedzą, rządzą i żyją wg. maksymy „po nas choćby potop”. Tym bardziej, że ich stać na zabezpieczenie się na wypadek katastrofy, w odróżnieniu od hoi polloi.
    Rydzyki, Jędraszewskie i ich „towarzysze podróży” (należą przecież do ww. elit) dorabiają do karuzeli konsumeryzmu ideologiczno-religijną „gębę” o „ziemi poddanej”, celem bajerowania/uspokajania maluczkich.

  392. @ Qba

    Mój organizm reguluje też świetnie spożycie alkoholu. Toleruje go rzadko i w niewielkich ilościach. Jestem mu za to wdzięczny.

    Mój, w burzliwej młodości, tolerował często i w zaskakująco wielkich ilościach. Od lat już jednak ostro przeciw temu protestuje, wraz z żoną. Nie warto ryzykować 2 dniowego kaca z akompaniamentem gderania 😉 🙂

  393. zza kałuży
    4 lutego o godz. 2:08

    Wiem, nieobecni nie mają racji ani prawa do pretensji, ale jednak coś mi nie pasuje w tych bezczelnych utożsamianiach w duchu „państwo to ja!”

    Poniekąd tak, ale też – nie. O ile mówimy o rzeczywistej demokracji, a nie pozornej. Rzeczywista zaś polega na uznaniu dla „głosu większości” z poszanowaniem głosu i praw mniejszości. „Większość” w realnej demokracji nie zajmuje się poniżaniem mniejszości, jej tego w demokracji nie wolno. Nie gnoi się więc, przykładowo, homoseksualistów .

    „Większość” jest mniejszością, Kaczyński w pierwszych wyborach w 2015 dostał ok. 19% głosów wyborców. To niecałe 1/5 głosów i o żadnej większości nie tylko nie ma mowy, ale jest to mikrość, w niczym nie uprawniająca do gadania „państwo to ja!” ‘Większość” ma tylko to znaczenie, że dostał więcej głosów niż inni.
    Większością jest „mniejszość”, bo większość wyborców albo głosowała na inne partie, albo nie uznała, że należy głosować na jakąkolwiek, więc i nie na Kaczyńskiego.
    Tak więc może się powoływać na 19% i na nic więcej. Reszta to oszustwo.
    Inna sprawa – niestety pomijana – to ile z tych aktywnych głosów jest skutkiem dojrzałej decyzji, a ile wynikiem kolejnego oszustwa, czyli doprowadzenia fałszywymi obietnicami do rozporządzenia sobą wbrew własnemu interesowi. Co jest kategorią z kodeksu, ściganego przez prawo. Niestety, w wyborach to nie działa, co jest zaniechaniem prawa i kolejnym piętrem oszustwa.

  394. Herstoryk
    4 lutego o godz. 9:52

    Tak. Stan środowiska dziś jest wynikem nie tylko nawet procesów sprzed 50 lat, ale i początków rewolucji przemysłowej, choć jej początki fizykalnie nie miały jeszcze szokującego wpływu na środowisko. Natomiast katastrofalne stało się ukształtowanie mentalności, przyjęcie celów i sposobów działania charakterytycznych dla tej epoki.
    Ciekawe jest w tym pytanie, czy i jaka mogłaby być alternatywa.

  395. Przez ‚prace’ powyzej rozumiem nie referowanie, opracowywanie, przezuwanie, propagowanie gotowych juz idei (to tez pozyteczna praca). Chodzi mi o idee nowe, chocby nawet w zarodku, chocby niedokonczone, niedopracowane konceptualnie.
    Niedawno czytalem naprawde swietny esej Polaka na temat prac Thomas’a Nagela ze szczegolnym uwzgledniem tematu ‚Moral luck’. Swietne, blyskotliwe opracowanie.
    Ale to Nagel wymyslil i rozwinal nowe pojecia, ktore przeszly do filozoficznej literatury swiatowej i pozostana tam juz na zawsze. Trzebaby zapytac prof. Hartmana, czego ucza dzis na wydzialach filozofii w Polsce. Ale Pan profesor pisze ostatnio o pladze plagiaryzmu wiec o co tu pytac?!

  396. act
    4 lutego o godz. 9:46

    Drogi Tanako, chodzi mi o pewna tradycje np. Szkoly Lwowskiej w matematyce, logice.

    Oczywiście! Może mniej – nieco – znani w szerokim świecie są też wybitni Polacy, w tym tacy, co pod okiem cara dokonywali odkryć czy byli wybitnymi fachowcami w swoich dziedzinach, lub tacy co cywilizowali np. kontynent Ameryki Południowej, w dobrym akurat sensie. Też ich do puli zaliczyć należy.
    Natomiast co do dnia dzisiejszego, mało jest pożywki dla wyobraźni jakie to wybitne dokonania w dobrym się dzieją, a przeciwieństwa tychże są w nadzwyczajnej obfitości.
    W tej sytuacji należy się podeprzeć Niemenem i tymi dobrymi ludźmi, co ich jest więcej.

  397. @Tanaka
    4 lutego o godz. 9:29

    Przykładów jest sporo ale większość niemedialna. Absolutna większość z nich ma wspólną cechę (również wspomniany przez @Tobermory
    3 lutego o godz. 0:25 Hitchcock) – udało im się uniknąć w młodości indoktrynacji. Szczególnie w szkole. Pisaliśmy tu już wielokrotnie o tym, że w interesie każdych rządzących jest zachowanie status quo. Dlatego cykl szkolny jest tak idiotycznie długi i nudny jak klepanie pacierzy. Kto się wychyla, jest sam sobie winien. Nie robi „kariery”. Jest to (według mnie) najbardziej deprymujące słowo, hamujące wszelki postęp i wykluczające wszelką wolność osobistą. Owszem, dzięki temu cywilizacja bardzo się rozwinęła. Ale czy o taki rozwój chodziło?
    Jest to cywilizacja niewolnych. Zniewolonych koniecznością posiadania dla samego posiadania. Cały system prawny bazuje na posiadaniu – za karę zabierzemy to, co masz materialnego, a potem resztkę Twojej wolności, a w nagrodę dostaniesz coś materialnego, wolności nigdy. A ci, którzy o tym decydują, budują swoje namiastki wolności za coraz grubszymi murami, z coraz liczniejszą ochroną. I na pewno nie są to ludzie, którym powierzyłbym kierowanie czymkolwiek. Najważniejszą ich bronią jest tajemnica. Udają, że coś wiedzą i kryją fakt, że nie rozumieją nawet tego, co podobno wiedzą. I to funkcjonuje, bo większość im wierzy, bo nikt nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, a przecież wpojono nam poczucie odpowiedzialności za domniemane grzechy przodków (cudowny wynalazek odpowiedzialności zbiorowej).
    Tak, człowiek (jeszcze) nie jest i nigdy nie był zwierzęciem stadnym. W stadzie głupieje i robi rzeczy, z którymi się nie zgadza. A te jednostki, które wyrwą się ze stada i uda im się przeżyć, okazują się wybitne. Nigdy nie rozumiałem pędu do przynależności do jakiejkolwiek grupy czy jakiegoś narodu. Pewnie dlatego, że nie rozumiem przymusu posiadania. Jedyną dla mnie wartością jest moja wolność osobista. Sam ją wziąłem i nie dam sobie zabrać.
    I tylko Ziemi żal.

  398. act
    4 lutego o godz. 10:11

    W sprawie Hartmana nie odpowiem, a odpowiem w sprawie wydziałów teologicznych, wepchniętych za pomocą Lolka bodaj w każdy państwowy uniwersytet plus parę podobnych placówek stricte kościelnych. Profesor Bartoś drwi z nich nieustannie, pokazując ich zdegenerowaną istotę, naukową zerowatość w rejonie zera absolutnego i moralną nędzę.
    Ta nędza jest jednak nędzą uniwersytecką. Jej cień działa szeroko.

  399. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 9:59

    Gdybyż chodziło „tylko” o kaca, pewnie bym częściej nadużywał. Mój organizm karze mnie dodatkowo nieprzyjemną wysypką. Taki prawdziwy, naturalny esperal.

  400. @

    Ach, wyklęci inteligenci!
    Chcielibyście być święci?!
    Nic z tego. Choć się staraliście,
    Za mało narozrabialiście.
    Bo świętym ogłaszamy tego,
    Kto narobił wiele złego.
    W ten sposób my, dobrzy i łagodni,
    Korzystamy z jego zbrodni.

  401. @Qba

    Mnie nigdy wódka nie pociągała, ani „smakowała”. Pamiętam jak dziś ohydę żołądkowej gorzkiej, wypitej z kolegami nad Odrą po maturze. Druga wpadka z tego okresu tzw. „Bowle”, napój na bazie wina i truskawek. Wina nie chciałem, więc zjadłem wszystkie truskawki, nie wiedząc, że w nich gromadził się alkohol. Odchorowałem. Był okres (francuski) kiedy polubiłem dobre wina, mam nawet jeszcze niezłą piwniczkę. Niestety – po dwóch udarach nawet wino mi szkodzi, a co gorsze – nie smakuje!!! To jest prawdziwa tragedia, choć „on the other hand” – jak mawiał Tewje mleczarz, żałobnicy będą mogli się nieźle urżnąć na mojej stypie, bo i brandy jest jeszcze z 10 butelek. Nie mam już siły zejść do piwnicy, więc zięć sfotografował wina i w komputerze wybieram dla gości, ale sam już nie piję, tzn. prawie, czasem próbuję łyczek z lepszych win (ostatnio Beaujolais Villages.

    Piłem – raczej z umiarem, bo byłem członkiem takiego a nie innego społeczeństwa, ale chyba nie mam genu alkoholika. Nigdy nie potrzebowałem esperalu, bo zanim wysiadła głowa, zareagował układ pokarmowy, wracając niepotrzebną nadwyżkę.

  402. Tanaka 10:26.
    Wlos staje na glowie, kto lysy, ten szczesliwy.
    Ze swieckiej, zlaicyzowanej perspektywy to sie nie miesci w glowie (lysej czy nie)!
    Podrzucilbys jakis link moze do prof. Bartosia. Chcialbym sie troche rozpoznac w tematyce…ale nie, sam wygugluje.
    No to z czym my do goscia, co?

  403. @Antonius
    4 lutego o godz. 11:00

    Jeżeli lekarz zabrania pić, palić i p… (nic na „p”, jak mawiała moja Mamuśka), to po co żyć? Bo jest jeszcze kilka fajnych czynności na tą literę, np. pomyśleć, podyskutować. Mnie to już wystarcza. Zresztą, nigdy nie miałem tzw. podzielnej uwagi i nie potrafiłem robić na raz dwóch rzeczy. Porządnie.

  404. Najlepsze antidotum na kaca: piç codzien juz od rana. Nie polecam, choc eliminuje kaca od razu. Jaki zreszta ‚kac’? Co to?

  405. zza kałuży
    4 lutego o godz. 2:08

    Mój komentarz
    Zza kałuży, mnie nie zanudzasz.
    W zalinkowanym przez ciebie artykule o Brexicie autor przedstawił filozofię bycia Wielką Brytanią w Europie wyznawaną przez różnych polityków i prowadzącą w tak płynnej materii jak polityka do rożnych uogólnień, podsumowań, przeciwstawień i akceptacji. Na dziś mamy stan taki, ze w tej filozofii leciutko przeważa funkcjonowanie oddzielne jako korzystniejsze dla GB.
    Symptomatycznym jest, ze inicjator referendum brexitowego opowiadał się przeciw Brexitowi. Ciekawym jest też, że najgorętszym przeciwnikiem Unii był polityk mocno prawicowy i że ten przywódca uzyskał bardzo dużo głosów w ostatnich wyborach jadąc na argumentach dumy narodowej, samodzielności, odrębności, wspaniałości, drogocenności tradycji GB jako samej dla siebie, która nie dozwala obcym się wtrącać, okradania GB, niszczenia tożsamości Brytyjczyków, wykorzystywania przez tych stamtąd.
    Pzdr, TJ

  406. @Tanaka
    4 lutego o godz. 10:10

    Natomiast katastrofalne stało się ukształtowanie mentalności, przyjęcie celów i sposobów działania charakterytycznych dla tej epoki.

    Uważam, że jako gatunek mentalność mamy, w przeważającej większości przypadków, typowy dla całego stworzenia. Które nie jest w stanie przewidzieć, nie mówiąc już o zdolności rozpoznania zagrożenia, którego nie widzi/nie usłyszy/nie zwęszy. Tak nas, wraz z całą resztą, ukształtowały ziliony lat ewolucji. Łatwo jest wobec tego wmówić większości gatunku różne bzdety żerujące na chciejstwie, lęku przed zmianami i strusiźmie. Od wiary w życie wieczne, do odrzucania zagrożeń jeszcze niewidocznych gołym okiem – czy to Szoa, czy katastrofa klimatyczna. Obecna epoka jest kulminacją tego żerowania.

    @Qba
    4 lutego o godz. 10:25

    Tak, człowiek (jeszcze) nie jest i nigdy nie był zwierzęciem stadnym. W stadzie głupieje i robi rzeczy, z którymi się nie zgadza.

    Człowiek jest zwierzęciem stadnym, ale przystosowanym przez ww. ewolucję do funkcjonowania w stadzie kilkudziesięciu/paruset znanych osobiście i bezpośrednio osobników. W większych kiepsko się sprawdza.

    https://www.youtube.com/watch?v=cWGE9Gi0bB0

  407. Oooops! Errata logiczna:
    Które nie jest w stanie rozpoznać, nie mówiąc już o zdolności przewidzenia zagrożenia, którego nie widzi/nie usłyszy/nie zwęszy.

  408. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 11:31

    Stwierdzenie Człowiek jest zwierzęciem stadnym… jest (według mnie) tak samo prawdziwe, jak to, że jakiś bóg…
    Człowiek (w porównaniu z innymi gatunkami) jest wyposażony kiepsko uniwersalnie, a jedyne co ma więcej, to mózg z jego możliwościami. A w stada łączy się tylko dla spłodzenia i wychowania potomstwa. Niestety, mózg wykorzystuje głównie do oszukiwania. W ten sposób „wygrał” z innymi gatunkami. Ponieważ nie przestał oszukiwać, to mamy co mamy. Istotne wynalazki, tak materialne, jak i umysłowe, wykonują jednostki. Ich urzeczywistnienie i (na ogół błędne) wykorzystanie, to już sprawa grup czy społeczeństw.
    Jednym z głównych oszustw człowieka, jest oszukiwanie siebie. Dlatego łączy się w coraz większe społeczności i woli wierzyć niż myśleć. Jak już pisałem, w grupie człowiek zachowuje się nieracjonalnie. Gdy jest samodzielny, musi być racjonalne i jest.

  409. @act
    4 lutego o godz. 11:19

    A mały kac, to brzydkie kaciątko.

  410. Qba, kto by tam pytal lekarza.
    Dobry lekarz, to jak ten, co poradzil ojcu (prawie 90 letniemu) mojego kolegi: pije pan, pali praktycznie od dziecka, prosze nie przestawac, bo to moze miec fatalne skutki.

  411. Antonius
    4 lutego o godz. 9:34

    Antoniusie!
    Ciesząc się z widoku Twojej obecności na blogu wyjaśnię, że Eliza Michalik rozstała się z Superstacją, bo stacja ta ponoć zrezygnowała z zajmowania się tematyką polityczną na rzecz czegoś innego. Nie wiem czego, bo mnie to malo interesuje. Natomiast Eliza Michalik jest na portalu Onet.pl i prowadzi tam regularne wywiady właśnie o charakterze politycznym,,, ale i społecznym oraz religijnym.
    Kilka linków do nagrań i tekstów:

    https://vod.pl/programy-onetu/onet-opinie-eliza-michalik-tomasz-sekielski-1312/pzz01mc

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20604717,michalik-nie-odpuszczac-sprawiedliwosc-to-nie-msciwosc.html

    https://wyborcza.pl/7,75968,25638413,okragly-stol-z-pis-em-z-terrorystami-sie-nie-negocjuje.html#S.main_topic-K.P-B.3-L.3.glowka

    https://wyborcza.pl/7,75968,25617315,czasem-trzeba-uzyc-sily.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.glowka

  412. @Qba 11:59
    1. Nie. U człowieka, jak zresztą u większości gatunków doszło do specjalizacji. I nie, nie ma takich, które są dobrze rozwinięte uniwersalnie. Możesz mówić o mniej lub bardziej rozwiniętej specjalizacji. Adaptacja działa na wszystkie organizmy. Przykładów możesz poszukać w najbliższym otoczeniu.

    2. Nie. Mózg człowieka nie jest wcale specjalnie „skonstruowany” do oszukiwania, czy samooszukiwania. Takie mechanizmy oszukiwania możesz odnaleźć w całkiem licznych przykładach innych gatunków zwierząt. Na pewnym podstawowym poziomie mózg działa zgodnie z wpojonymi wzorcami. To taka adaptacja, która przydawała się do przeżycia we wrogim środowisku na wczesnych etapach ewolucji. I przetrwała do dzisiaj, bo widać nie jest i teraz obojętna. Znowu można by było wymienić sporo przykładów. Kiedyś przytaczałem już coś, co jest dosyć popularne w moim środowisku. „Kto słysząc tętent kopyt, myśli o zebrach?” To jest właśnie przykład stosowania wzorców. A Ty byś chciał, żeby każdy jednak wypatrywał zebry. Sam funkcjonujesz w środowisku, które Ci te wzorce określa i czasem narzuca. Pewnie nie żyjesz w zupełnym oderwaniu od tego środowisku i nie przeciw wszystkiemu się buntujesz, jak chciałbyś nam to wykazać. Zapewne pozostawiasz sobie jakiś tam zakres swobody, ale czy przypadkiem sam siebie nie oszukujesz, twierdząc to co twierdzisz o wolności osobistej i indywidualnej? Oderwanej od wszelkich wpływów, zależności i uwarunkowań.

  413. Herstoryk
    4 lutego o godz. 11:31

    @Tanaka
    4 lutego o godz. 10:10

    „Natomiast katastrofalne stało się ukształtowanie mentalności, przyjęcie celów i sposobów działania charakterytycznych dla tej epoki.”

    Uważam, że jako gatunek mentalność mamy, w przeważającej większości przypadków, typowy dla całego stworzenia. Które nie jest w stanie przewidzieć, nie mówiąc już o zdolności rozpoznania zagrożenia, którego nie widzi/nie usłyszy/nie zwęszy. Tak nas, wraz z całą resztą, ukształtowały ziliony lat ewolucji.

    W zasadzie tak, o ile skorygujemy pojęcie „mentalności”. Bo nawet u samego gatunku człowieka mentalność podlega zmienności w czasie, miejscu i kulturze. To podlegająca pewnym zmiennościom konfiguracja pojęć i przekonań umysłu. W związku z tym nie bardzo to pojęcie pasuje do „typowości stworzenia”, choć, oczywiście, są „typowości”, na wspolnym, niższym poziomie rozwoju większości, czy wszystkich stworzeń.

    I owszem, jesteśmy zwierzętami stadnymi, właśnie przystosowanymi do życia w grupie mniej więcej tej wielkości – kiludziesięciu, kilkuset, lub niewiele więcej osobników. Czyli do wiochy, do małego plemienia czy klanu. To wynika wprost z ewolucji i temu nie da się zaprzeczyć. Niejeden próbował, bez skutku, albo ze skutkiem przeciwnym, a nasza cywilizacja od dawna dostarcza dowodów, że nas przerosła.

  414. ‚Pieklo to inni’ wykul Sartre w kamieniu.
    Gombrowicz pisal, ze nawet medrzec przeglada sie w gebie tepego glupca.
    ‚Hard question’ in philosophy: po co dana, nam ludziom, byla samoswiadomosc?
    Jak powstala, nikt nie wie, najtezsi filozofowie nie maja pojecia (podpytywalem dwoch najwiekszych wtedy w ’94 Lewisa i Armstronga, usmiechali sie pod nosem tylko). Chalmers napisal gruba ksiege na ten temat, klasyk. Czytalem dwa razy, zrozumialem tok jego analizy i supozycji ale pytanie pozostaje otwarte. Chcialem go spotkac na ANU, nie udalo sie.
    Dzis i on chyba sie poddal w swoim poczatkowym optymizmie i on ukul termin ‚hardest problems in philosophy’.
    Potem zaczeto mowic o ‚intractable problems in philosophy’ – problemy nierozwiazywalne. Wspomniany przeze mnie ponizej Thomas Nagel jest wlasnie taki: nie da sie wszystkiego (glownie odczuwania i myslenia w Pierwszej Osobie, czyli z perspektywy subiektywnej) zredukowac materialistycznie.
    What is it like to be a bat? – slynny jego esej.
    Polecam.

  415. Qba
    4 lutego o godz. 11:59

    @Herstoryk
    4 lutego o godz. 11:31

    Stwierdzenie Człowiek jest zwierzęciem stadnym… jest (według mnie) tak samo prawdziwe, jak to, że jakiś bóg…
    Człowiek (w porównaniu z innymi gatunkami) jest wyposażony kiepsko uniwersalnie, a jedyne co ma więcej, to mózg z jego możliwościami. A w stada łączy się tylko dla spłodzenia i wychowania potomstwa.

    Czlowiek jest uksztaltowany ewolucyjnie do życia w stadzie i nic tego przez długi jeszcze czas nie zmieni. I dziś zachowuje się podobnie. Psychologia tłumu sporo o tym mówi.

    Niestety, mózg wykorzystuje głównie do oszukiwania. W ten sposób „wygrał” z innymi gatunkami. Ponieważ nie przestał oszukiwać, to mamy co mamy. Istotne wynalazki, tak materialne, jak i umysłowe, wykonują jednostki. Ich urzeczywistnienie i (na ogół błędne) wykorzystanie, to już sprawa grup czy społeczeństw.

    Owszem, tylko należy bliżej rozpoznać, co się ma na myśli mówiąc „oszukiwanie”. Inteligencja jest czymś co służy do modelowania rzeczywistości, a to polega także i nieodzownie na czymś sztucznym, czyli w pewnym, nieraz ogromnym zakresie, na „oszukiwaniu”.

    Jednym z głównych oszustw człowieka, jest oszukiwanie siebie. Dlatego łączy się w coraz większe społeczności i woli wierzyć niż myśleć. Jak już pisałem, w grupie człowiek zachowuje się nieracjonalnie.

    oczywiście, to polega TAKŻE na oszukiwaniu siebie. Natomiast „wola, by wierzyć niż myśleć” wynika z naszej konstrukcji ewolucyjnej, więc i także zdolności umysłu oraz jego ciążenia do znajdowania szybkich i prostych a nie trafnych odpowiedzi.

    Gdy jest samodzielny, musi być racjonalne i jest.

    Samodzielność nie jest synonimem racjonalności. Samodzielność przejawia się też w stadzie. Klanowi czy wsiowi „mędrcy” czy „mediatorzy”, albo „szamani” są lub bywają tego przykładami.

  416. act
    4 lutego o godz. 12:55

    Filozofowie nie są dobrymi adresatami pytania „jak powstała samoświadomość”, natomiast naukowcy – jak najbardziej. I takiej odpowiedzi , fragmentarycznie i po troszku zaczynają udzielać, wśród wielu niepewności.
    Nb. zbyt często pytamy filozofów o to, na czym się nie znają, ale fantazyjnie kombinują. Np. z odpowiedziami na wiele pytań znaczne lepiej radzi sobie psychologia niż filozofia.

  417. @paradox57
    4 lutego o godz. 12:41

    Specjalizacja ewolucyjna, to coraz lepsze przystosowanie do istniejących warunków przy niezmiennym kryterium zachowania gatunku. Różne gatunki rozwijają różne szczególne cechy pozwalające przeżyć. U człowieka cechą tą jest mózg. Nie jest on …specjalnie „skonstruowany” do oszukiwania, czy samooszukiwania… ale takowe umożliwia, co w połączeniu z abstrakcyjnym myśleniem okazało się wystarczające do zdominowania wszystkich innych gatunków. I jak wszystkie inne gatunki, człowiek potrzebuje bardzo dużo czasu na ewolucyjne przystosowanie się do zmian środowiska. Znacznie więcej, niż do samej zmiany tegoż. Dlatego ciągle oszukuje, choć już dawno wygrał.
    Oczywiście żyję w określonych warunkach w określonej społeczności i tylko w ograniczony sposób korzystam z osobistej wolności. Nie mam i nigdy nie miałem skłonności do bycia całkiem sam ale jestem bardzo wybredny w doborze towarzystwa. Ponieważ „wierzę” w możliwości ludzkiego umysłu, biorę udział w tych zakresach życia zbiorowości, które uznaję za tego warte z mojego, osobistego punktu widzenia. Innym nie przeszkadzam. Przynajmniej do momentu, w którym zaczynają zagrażać mnie lub mojej ograniczonej wolności. Wtedy walczę (bardzo rzadko) albo zmieniam okolicę (najczęściej). Wydaje mi się, że przez to mam większy dystans do ludzi, ludzkości i jej „osiągnięć”.
    W przeciwieństwie do nauk ścisłych, nauki humanistyczne bazują na przyjętych określeniach, których się nie dowodzi. Czyli każdy może je nieco inaczej pojmować. Dlatego wszelkie dysputy np. filozoficzne są tak bardzo obfite. Jak na moje skromne możliwości umysłowe, za obfite. Może zajmę się nimi, gdy zacznę trzecią setkę. Bo drugą setkę zarezerwowałem na badanie energii.

  418. Tanako, tu sie nie zgadzam z toba i to dosc pryncypialnie ale nie dogmatycznie hehe…
    Sprobuje uzasadnic moje stanowisko ale nie dzis, bo juz zasypiam.
    Czesc, pa, do mojego jutra.

  419. @ Tanaka
    4 lutego o godz. 12:56

    Czlowiek jest uksztaltowany ewolucyjnie do życia w stadzie…
    Słyszę i czytam o tym i nie wiem, skąd to się wzięło. Chyba małpowanie małp, które żyją w stadach, a że człowiek pochodzi od małpy, to też musi żyć w stadach. Koniecznie religijnych.
    Dlaczego nie można uwierzyć, że ewolucja może spowodować zmiany również w tym zakresie? Że człowiek ze swoimi możliwościami umysłowymi jest istotą wysoce konfliktową i z wielkim trudem wytrzymuje w niewielkich grupach, posiłkując się wyimaginowanymi bóstwami czy ideologiami. Że samodzielnie i samotnie daje sobie radę na zasadzie ewolucyjnej, czyli jeżeli jest dostatecznie sprawny. Że życie w coraz większych społecznościach powoduje coraz szybszą degenerację gatunku, w tym w coraz większym stopniu umysłową.
    Nie, człowiek w stadzie jest zagrożeniem dla siebie, Ziemi i kosmosu. 13 miliardów lat temu doprowadził gdzieś do big-bangu. Czy my dożyjemy takich możliwości?

  420. @ Herstoryk
    4 lutego o godz. 9:28

    …ryzyko złapania jakiejś zarazy z surowej wołowiny pochodzącej z nowoczesnej hodowli wielkoprzemysłowej jest po prostu zbyt wielkie.

    W Europie, tej nieco bardziej rozwiniętej, nie jest to prawdą. Hodowla wielkoprzemysłowa może sobie pozwolić na bardzo dobrą kontrolę jakości i nie może sobie pozwolić na jej brak – straty byłyby katastrofalne. Owszem, zdarzają się przekręty (jak to w kapitalizmie), ale do rzeczywistych zatruć czy wręcz śmiertelnych, dochodzi znacznie rzadziej, niż do katastrof lotniczych. I to głównie w przetworach mięsnych, do których dodaje się różne śmieci. Surowa polędwica wołowa jest bardzo dobrej jakości i dlatego kosztuje odpowiednio dużo.

    Inaczej wygląda sytuacja w hodowlach małych i bardzo małych, a to, co ma być wkrótce możliwe w Polsce (każdy może prywatnie prowadzić ubój i rozbiór), jest prostą drogą do tragedii. Zwłaszcza na polskiej wsi, znanej z wielowiekowej tradycji higienicznej.

  421. @Tanaka
    4 lutego o godz. 12:56

    Do innych Twoich tez odniosłem się wyżej. Teraz tylko:

    Samodzielny – „dający sobie radę, niepotrzebujący pomocy”.

    Samodzielność nie jest synonimem racjonalności. Samodzielność przejawia się też w stadzie. Klanowi czy wsiowi „mędrcy” czy „mediatorzy”, albo „szamani” są lub bywają tego przykładami.

    A cóż to za samodzielność, która bazuje na innych członkach społeczności? Jeżeli samodzielność przejawiać ma się w stadzie, to tylko pomimo bycia w nim. Inaczej nie jest samodzielnością.
    A że musi być racjonalna? A jak niby miałaby dać sobie radę samodzielnie?

  422. Qba, az sie obudzilem: czlowiek doprowadzil do Big-Bangu?
    Objasnij prosze.

  423. @act
    4 lutego o godz. 14:11

    Co prawda naukowcy od dłuższego już czasu powątpiewają generalnie w big-bang, ale ta teoria jeszcze obowiązuje. Najciekawsze w niej jest to, że nie wiadomo co było przedtem i co go spowodowało. Jeżeli wtedy miał powstać Wszechświat, to automatycznie nasuwa się szereg pytań:
    – dlaczego powstał
    – dlaczego wtedy
    – dlaczego taki
    – z czego
    – co było przed
    – …

    Dlatego moja prywatna teoria, która wyjaśnia te wątpliwości mówi, że Wszechświat był i jest nieskończony, zarówno w czasie jak i w przestrzeni. Natomiast zaobserwowane zjawiska sugerujące big-bang, to tylko koniec poprzedniego eksperymentu ewolucji z inteligencją.

  424. @Tanaka
    4 lutego o godz. 12:47

    „Uważam, że jako gatunek mentalność mamy, w przeważającej większości przypadków, typowy dla całego stworzenia. Które nie jest w stanie przewidzieć, nie mówiąc już o zdolności rozpoznania zagrożenia, którego nie widzi/nie usłyszy/nie zwęszy. Tak nas, wraz z całą resztą, ukształtowały ziliony lat ewolucji.”

    W zasadzie tak, o ile skorygujemy pojęcie „mentalności”. Bo nawet u samego gatunku człowieka mentalność podlega zmienności w czasie, miejscu i kulturze. To podlegająca pewnym zmiennościom konfiguracja pojęć i przekonań umysłu.

    Chyba nieprecyzyjnie się wyraziłem. Powinienem był raczej napisać nie „mentalność”, ale podstawowy, zwierzęcy sposób rozpoznawania zagrożeń, etc. Który u człowieka, podobnie jak u reszty stworzenia, jest z reguły reaktywny i oparty na doświadczeniach z przeszłości, a bardzo rzadko proaktywny, mimo posiadania najlepszego mózgu na planecie i zdolności do abstrakcyjnego myślenia. Mentalność jest chyba o szczebel wyżej i dotyczy interpretacji rzeczywistości oraz stosowania wyuczonych zachowań, często sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem.
    Brak umiejętności przewidywania i szybkiej zmiany zachowań prowadzi do „denializmu”, czyli nieuwiary w coś, co wykracza poza doświadczenia przeszłości i zaprogramowanie społeczne i niechęci do dostatecznie wczesnej, zapobiegawczej zmiany zachowań w obliczu nieznanego. Czy tym nieznanym jest przemysłowe ludobójstwo przez „cywilizowany” naród, czy też wzmożone odchylenia klimatu, od norm znanych z dziada-pradziada.

  425. @Herstoryk
    4 lutego o godz. 14:38

    Brak umiejętności przewidywania i szybkiej zmiany zachowań prowadzi do „denializmu”, czyli nieuwiary w coś, co wykracza poza doświadczenia przeszłości i zaprogramowanie społeczne i niechęci do dostatecznie wczesnej, zapobiegawczej zmiany zachowań w obliczu nieznanego. Czy tym nieznanym jest przemysłowe ludobójstwo przez „cywilizowany” naród, czy też wzmożone odchylenia klimatu, od norm znanych z dziada-pradziada.
    Można to wyjaśnić „denializmem” ale można po prostu stwierdzić, że powyżej pewnej liczebności grupy społecznej człowiek rezygnuje zupełnie (nie zawsze dobrowolnie) z samodzielności (zaspokajenie podstawowych potrzeb, w tym bezpieczeństwa) i nie tyle nie wierzy w coś, co wykracza poza doświadczenia przeszłości i zaprogramowanie społeczne, ile zdaje się na umowę społeczną podziału obowiązków, czyli jest ktoś, kto nie śpi, by spać mógł ktoś.

  426. jest ktoś, kto nie śpi, by spać mógł ktoś

    Czy to nie jest zasada działania stada? Z podziałem zadań i kompetencji dla dobra grupy?
    Próbowałeś sobie wyobrazić twoją egzystencję zdany tylko na siebie w dowolnym, ale bezludnym środowisku, choćby na rajskiej wyspie?
    Bez prądu, telefonu, internetu, samochodu etc. przeżyjesz, ale bez innych ludzi?
    Nie masz obowiązków wobec nikogo, ale też nikt nie interesuje się tobą, ani tym, co masz do zaoferowania.
    Ile wynalazków wymyślisz i zrealizujesz nie mogąc liczyć na wymianę wiedzy i doświadczeń z innymi ludźmi i nie dysponując stosowną infrastrukturą – dziełem ludzkiej zbiorowości?
    Robinson Cruzoe i Tom Hanks w „Cast away” cieszyli się z uratowania 🙂
    Świadoma rezygnacja ze wspólnoty i żywot pustelnika w skalnej grocie może być opcją, ale czy ciebie to naprawdę pociąga?
    Po polędwicę do sklepu jednak musiałbyś chodzić. Albo zamawiać przez internet i kuriera 😉

  427. Qba
    4 lutego o godz. 13:40

    @ Tanaka
    4 lutego o godz. 12:56

    „Czlowiek jest uksztaltowany ewolucyjnie do życia w stadzie…”

    Słyszę i czytam o tym i nie wiem, skąd to się wzięło. Chyba małpowanie małp, które żyją w stadach, a że człowiek pochodzi od małpy, to też musi żyć w stadach. Koniecznie religijnych.

    Wzięło się stąd, że nasi przodkowie, którzy się na pewnym etapie odłączyli od „pnia”, czy też „gałęzi” ewolucji, byli istotami stadnymi. Tak samo jak kontynujące rozwój w ramach tego pnia/gałęzi istoty wykształcone niewiele później do gatunku szympansa czy bonobo oraz pozostałych człekokształtnych.
    Wspólnota typu ewolucji bardzo podobnie ukształtowała wszystkim tym istotom mózgi, zaś najważniejszymi ich częściami w rozumieniu funkcjonalnym nie jest sama kora mózgowa, ale starsze jego części, które dzielimy z istotami starszymi od nas o grube dziesiątki milionów lat.
    Przodkowie człowieka, odłączając sie od wspólnej drogi ewolucyjnej kontynuowali społeczny, stadny sposób życia. Osobniki odłączone, żyjące w pojedynkę, czasowo lub stale, zdarzają się w bodaj każdym gatunku, ale nie one decydują o dominujących zdarzeniach ewolucyjnych i kształtowaniu się mózgów oraz aparatu funkcjonalnego gatunku.
    W historii o ktorej możemy powiedzieć, że jest już historią współczesnego człowieka, także widać, że niemal wszyscy żyją w grupie, w stadzie. Bez życia stadnego nie jest możliwe przedłużenie gatunku, bo młode wymaga u zaawansowanych ewolucyjnie gatunków długotrwałej opieki oraz zbierania doświadczeń niezbędnych do życia w stadzie, a samo nie przeżyje.

    Dlaczego nie można uwierzyć, że ewolucja może spowodować zmiany również w tym zakresie? Że człowiek ze swoimi możliwościami umysłowymi jest istotą wysoce konfliktową i z wielkim trudem wytrzymuje w niewielkich grupach, posiłkując się wyimaginowanymi bóstwami czy ideologiami. Że samodzielnie i samotnie daje sobie radę na zasadzie ewolucyjnej, czyli jeżeli jest dostatecznie sprawny. Że życie w coraz większych społecznościach powoduje coraz szybszą degenerację gatunku, w tym w coraz większym stopniu umysłową.
    Nie, człowiek w stadzie jest zagrożeniem dla siebie, Ziemi i kosmosu. 13 miliardów lat temu doprowadził gdzieś do big-bangu. Czy my dożyjemy takich możliwości?

    Czy zaś musi żyć w stadach religijnych? Obserwacja wskazuje, że ogromna część, być może wszystkie społeczności, posiłkują się czymś, co jest innego rodzaju niż bardziej bezpośrednie sposoby relacji i komunikacji, co ma często nieoczywistą naturę i może być na różne sposoby manifestowane i realizowane. Z jednej strony powszechny lęk, z drugiej uśmierzająca lęk stadność, wreszcie walka o dominację w stadzie i wytwarzanie rożnych reguł oraz tabu mogą prowadzić i prowadzą do różnokształtnych form mających cechy magii, a także religii. Ale także kultury i sztuki, co się często przeplata.
    Skąd odpowiedź na pytanie „czy musi żyć w stadach religijnych” jest złożona.
    Historia rozwoju człowieka podpowiada, że religie w rozumieniu bardzo złożonych treści są stosunkowo świeżym osiągnięciem, bo wymagają zaawansowanych, abstrakcyjnych sposobów myślenia i komunikacji. Ale wszystkie opierają się w sumie – i to jest ich istotna, stała i wspólna treść – na instynktach i odruchach bardzo pierwotnych, pozaświadomych. Lęk, władza, agresja, kara i rojenia, że „będzie dobrze” – cokolwiek to znaczy, ale pociesza, że się np. nie zginie w pożarze lasu albo powodzi czy od wroga – to coś, bez czego religie nie istnieją.
    A różne formułki słowne, zwykle straszliwie mętne, nielogiczne choć logikę udają, wewnętrznie sprzeczne, niemożliwe, nieistniejące jako źródłowe fakty oraz różne ozdóbki, dekoracje dźwiękowe czy zapachowe, to folklor bez istotnego znaczenia wobec znaczenia nieświadomego.
    Te ozdóbki i słowne dyrdymały podlegają zresztą nieustającym krętactwom, matactwom i wyparciom, co choćby po chrześcijaństwie widać bardzo dokładnie.

    Dlaczego nie można uwierzyć, że ewolucja może spowodować zmiany również w tym zakresie? Że człowiek ze swoimi możliwościami umysłowymi jest istotą wysoce konfliktową i z wielkim trudem wytrzymuje w niewielkich grupach, posiłkując się wyimaginowanymi bóstwami czy ideologiami.

    Ale w co i dlaczego mamy wierzyć, skoro możemy dużo na temat wiedzieć, co już wyżej zasygnalizowałem?
    Nasza konfliktowość niekoniecznie i nie tyle wynika z „możliwości umysłowych”, chyba, że mowimy o takich możliwościach umysłowych jakie maja np. szympansy, które są ewidentnie konfliktowe, albo bonobo, które są mniej konfliktowe. Jedne i drugie żyja w społecznościach i w nich uczą się radzić sobie z własną i cudzą agresją. Mają zdolność do zapewniania w stadzie stanu równowagi rożnych interesów i agresji oraz zaspokajania nieagresywnych oraz niezbędnych potrzeb życia, w tym bardzo zaawansowanej współpracy. Co jakiś czas równowaga ulega zaburzeniu, wybuchają konflikty, czasem krwawe, są koterie i „kluby”, dochodzi do negocjacji, mediacji, pojawiają się autorytety, znowu panuje pokój i generalna zgoda.
    Człowiek się nie wyróżnia, choć ma nieco bardziej rozwiniętą korę mózgową, która, jak widać niewiele ma do tego. Więcej ma do naszej naukowości, która z kolei niewiele ma wspolnego z agresją, a bodaj nawet przeciwnie.

    Że samodzielnie i samotnie daje sobie radę na zasadzie ewolucyjnej, czyli jeżeli jest dostatecznie sprawny. Że życie w coraz większych społecznościach powoduje coraz szybszą degenerację gatunku, w tym w coraz większym stopniu umysłową.

    Samodzielnie (i)/czy samotnie człowiek może żyć tylko przez jakiś czas (nie w pierwszych latach życia i raczej nie w ostatnich). tak więc jest warunkowany. Zaś samotność ma zarówno zalety jak i wady, w dodatku część w tych samych zakresach: zaletą życia samotnego jest brak obciążenia życiem stadnym i koniecznością zawierania kompromisów, a jednocześnie wadą jest nierozumienie i nieraz też już niezdolność do współżycia z innymi oraz osłabienie, w razie takiej potrzeby, szans na przeżycie czy określone korzyści.

  428. Qba
    4 lutego o godz. 14:05

    @Tanaka
    4 lutego o godz. 12:56

    A cóż to za samodzielność, która bazuje na innych członkach społeczności? Jeżeli samodzielność przejawiać ma się w stadzie, to tylko pomimo bycia w nim. Inaczej nie jest samodzielnością.

    Chyba przypisujesz samodzielności wartość zerojedynkową. Jak ktoś żyje w rodzinie – a zdecydowana większość gatunku tak robi – to jest niesamodzielny z zasady? Jeszcze więcej osobników żyje w społeczeństwie, choć nie w rodzinie. Też nie są z zasady samodzielni?
    Wątpliwe, czy istnieje samodzielność absolutna. Ktoś „mieszka samodzielnie”, „żyje samodzielnie”, ale nie myśli samodzielnie – co dotyczy zdecydowanej większości osobników gatunku.

    A że musi być racjonalna? A jak niby miałaby dać sobie radę samodzielnie?

    Racjonalność jest pojęciem złożonym. Do tego, by przeżyć – i to nawet wygodnie, wystarczy zestaw różnych bezwarunkowych odruchów i nieświadomych, a wykształconych zachowań. Osobnik, którego nazwalibyśmy „racjonalistą” zwykle też przeżywa, acz niekoniecznie z powodu swojej racjonalności, a bywa, że przeciwnie: racjonalność jest nieraz kłopotliwa, niepotrzebna i może się źle skończyć, na przykład na stosie. Chyba, że racjonalista uzna, że racjonalne jest dać priotytet przeżyciu a nie swojej racjonalności. Ale czy priotytet dla przeżycia wymaga racjonalności?
    Nieracjonaliści dają radę. Częściej umierają i krócej żyją, ale bardziej się mnożą.

  429. Andrzej Bursa
    [Modlitwa dziękczynna z wymówką]

    Nie uczyniłeś mnie ślepym
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie garbatym
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
    hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
    Dzięki Ci za to Panie

    Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

  430. Jak tu brać na wstrzymanie, skoro rządzące nami kolejne gangi wymyślają coraz fajniejsze sposoby na ustawianie swoich. Program budowy elektrowni atomowej pochłonął już prawie 500 mln zł,w którym w przeciwieństwie do PRZEKOPU nawet nie zorganizowano grupie mafijnej łopat, żeby mogła wystąpić w tv podczas kopania fundamentów. Kto wymyślił tą „firmę”, która prócz wypłacania sobie sowitych pensji nie robi nic? To już ten włoski urzędnik, który codziennie w szlafroku fatygował się podpisać listę obecności, wkładał w TO więcej wysiłku. Budowę atomówki przejął PiS,
    co nie zaspokoiło popytu na stanowiska, więc ministrant kultury obiecał, że zbuduje instytut myśli (????) narodowej im. Dmowskiego i Paderewskiego. Ileż to fajnych posadek dla przyszłych i tych już istniejących dokturów i profesurów się pojawi! Prace tych polskich Miczurinów historii staną się niebawem słynne na cały świat. Doktór Jaki po powrocie z Brukseli obejmie zapewne jeden z wydziałów INSTYTUTU.
    Niemcy jakiś czas temu pogodzili się z polską rzeczywistością, a teraz robi to Francja. Tak, innej Polski nie będzie. O wszystkim decydują kadry (kiedyś inaczej się nazywali).

  431. @Tobermory
    4 lutego o godz. 15:28

    Pisałem o samodzielności. Nie o samotności. Człowiek samodzielny daje sobie radę, czyli ma pewien nadmiar sił i środków, którym może się podzielić. Człowiek niesamodzielny jest skazany na innych i chomikuje. Na wszelki wypadek. Potrafi tylko brać. I takich ludzi wychowujemy, bo to są najlepsi konsumenci i napędzają PKB i wszyscy są szczęśliwi.
    A jeżeli przywołujesz przykład Robinson Cruzoe i Tom Hanks w „Cast away”, to powinieneś uzupełnić go o Winetou, Kmicica i wielu innych. Tak samo dobre przykłady beletrystyczne.

    @Tanaka
    4 lutego o godz. 16:19
    @Tanaka
    4 lutego o godz. 16:34

    Zwierzęta oraz nasi przodkowie żyli w stadach tylko z konieczności. Stwierdzenie tak samo prawdziwe, jak Twoje. Konflikty występują w każdym stadzie. Jeżeli reguły są stałe, bo instynktowne, to stado jest globalnie stabilne. Jeżeli reguły są płynne i stale łamane, jak to ma miejsce u ludzi, to stado nie może być stabilne. Tylko fizyczna przemoc może utrzymać takie stado w stanie konkurencyjnym do innych – terror, mafia, dyktatura, słabiej wojsko, kościół, uzależnienie konsumpcyjne. Tak to wygląda dzisiaj. Niby jakoś leci ale kilkadziesiąt wojen trwa codziennie, codziennie napady, przewroty, katastrofy, itd.
    Pytanie – czy nie chcemy zmiany czy też boimy się pomyśleć o zmianie? Bo zmiana jest niebezpieczna, niewiadoma, więc może lepiej znane zło…
    A może po prostu jest nam dobrze tak, jak jest? I to bicie piany z naszej strony jest tylko sposobem spędzania wolnego czasu, którego mamy coraz więcej?
    A może żyjemy za krótko i musimy się uczyć za długo i kiedy w końcu zaczynamy coś pojmować, to jest za późno na jakąś akcję, bo już siły nie te. Bo przecież najwięcej osiągają ci, którzy nie marnowali czasu na naukę. Bo co nam daje dzisiejsza nauka? Wybraną wiedzę, którą wszędzie możemy znaleźć. A kto nas nauczy myśleć? Moglibyśmy sami ale nie mamy czasu, bo uczymy się wiedzy.
    A racjonalność to tylko określenie sposóbu dążenia do celu. A celem może być przeżycie. Albo własny samochód. Albo urząd prezydenta.

  432. Qba
    4 lutego o godz. 18:05

    Zwierzęta oraz nasi przodkowie żyli w stadach tylko z konieczności.
    Stwierdzenie tak samo prawdziwe, jak Twoje.

    Nie skomentuję co stwierdzasz „prawdziwego”, bo nie wiem co wyrażasz mowiąc o „życiu w stadzie tylko z konieczności”.

    Konflikty występują w każdym stadzie. Jeżeli reguły są stałe, bo instynktowne, to stado jest globalnie stabilne. Jeżeli reguły są płynne i stale łamane, jak to ma miejsce u ludzi, to stado nie może być stabilne.

    „Instynktowność” nie jest gwarancją stabilności w stadzie.
    Reguły są zarówno ustalane jak i zasadniczno przestrzegane, oraz nadwyrężane lub oczywiście łamane, przez pojedyżcze osobniki lub grupy. Po konflikcie, który może mieć skutek w postaci modyfikacji reguł, wraca stabilność. Do czasu.
    Jeśli dochodzi do „stałego łamania” to jest niestabilność. Tyle, że mówisz o czymś innym niż życie w stadzie, bo w nim nie ma „stałego łamania”. Inaczej nie byłoby stada.

    Tylko fizyczna przemoc może utrzymać takie stado w stanie konkurencyjnym do innych – terror, mafia, dyktatura, słabiej wojsko, kościół, uzależnienie konsumpcyjne.

    Nie, nie tylko, a nawet rzadko. Terror fizyczny czy psychiczny może być skuteczny tylko przez chwilę w określonych warunkach. „Konkurencyjność stada” zapewniają przede wszystkim pozytywne więzy: współpraca, lojalność, kompromis, poczucie większego sensu bycia w stadzie niż poza nim oraz różne przyjemności Na przykład buziaczek od koleżanki ze stada.

  433. BWTB
    4 lutego o godz. 17:50

    Instytuty Myśli w Polsce w ogóle się nie udają. O ile mowa o myśli, a nie czymś całkiem innym, o czym jest naprawdę mowa.
    Koronnym tego dowodem jest Instytut Myśli Świętego Ojca Świętego Jana Pawła Drugiego Kajakarskiego Giewontowego Narciarskiego Kremówkowego. Jest to poważny gmach pusty jeśli chodzi o myśli, a pełen czego innego.
    Kolejny Instytut Myśli będzie dokładnie tym samym.

    Atom w Polsce działa tak samo jak myśli: nie działa. Za wczesnego Tuska miała Polska budować elektrownię atomową, z tymi samymi Francuzami. Nic nie zrobiła, oprocz zrobienia sobie dobrze.
    Mało brakowało, a zbudowałby elektrownię atomową Jaruzelski, ale mu nie daliśmy zbudować. Takie mieliśmy myśli, żeby ich nie było. To i nie mamy. Mamy węgiel, co oznacza czarne myśli. Chyba, że brunatne: Agnieszka Holland powiedziała, że Duda mówi prawie faszystowskimi stwierdzeniami.

  434. mag
    4 lutego o godz. 17:47

    Andrzej Bursa
    [Modlitwa dziękczynna z wymówką]

    Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

    No jak – dlaczego? Żeby Polak był Narodem Wybranym, przegrał II wojnę światową którą wszyscy inni poza Hitlerem i Mussolinim wygrali i żebyśmy mieli Świętego Ojca Świętego.
    To aż nadto i bardzo łaskawie. Polacy mówią „dziękuję”! I proszą o jeszcze! Oraz reparacje wojenne od Merkel i Putina.

  435. @Qba
    4 lutego o godz. 18:05

    Kmicic i Winnetou byli bardzo towarzyscy i stadni. Mylisz zdolności przywódcze z niezależnością od innych ludzi i samowystarczalnością.
    Samodzielność zawsze ma jakieś granice.
    Spróbuj pocałować się w łokieć. Albo się modnie ostrzyc 😉
    Dobrze jest umieć samodzielnie wypełnić deklarację podatkową, poruszać się bez pomocy, porozumiewać w obcych językach, nie zabłądzić w lesie lub obcym mieście, znaleźć drogę do domu, a w domu – do toalety, nie dać się oszukać przy robieniu zakupów lub zawieraniu umów, nie dać się nabrać reklamie i politykom obiecującym złote góry etc.
    I cieszyć się tą samodzielnością do późnego wieku.
    I jeszcze pomagać innym, mniej samodzielnym.

  436. Qba
    4 lutego o godz. 13:40
    Człowiek jest uksztaltowany ewolucyjnie do życia w stadzie…
    Słyszę i czytam o tym i nie wiem, skąd to się wzięło. Chyba małpowanie małp, które żyją w stadach, a że człowiek pochodzi od małpy, to też musi żyć w stadach. Koniecznie religijnych.
    Dlaczego nie można uwierzyć, że ewolucja może spowodować zmiany również w tym zakresie? Że człowiek ze swoimi możliwościami umysłowymi jest istotą wysoce konfliktową i z wielkim trudem wytrzymuje w niewielkich grupach, posiłkując się wyimaginowanymi bóstwami czy ideologiami. Że samodzielnie i samotnie daje sobie radę na zasadzie ewolucyjnej, czyli jeżeli jest dostatecznie sprawny.

    Mój komentarz
    Człowiek jako gatunek został ukształtowany w stadzie. By przetrwać ludzie musieli tworzyć stada. I to nie tylko z powodu niebezpiecznego środowiska, a z powodu konkurencji innych stad.

    Człowiek jako całość został ukształtowany ewolucyjnie przez stado oraz środowisko.
    Ostatnie kilka tysięcy lat cywilizacji, to zbyt mało by ewolucja zadziałała wyraźnie w jakąś stronę.

    Jakieś śladowe zmiany ewolucyjne w gatunku zaszły od czasy wywędrowania człowieka z Afryki Powstały cechy różniące poszczególne populacje, np. kolor skóry. Inny przykład, to mieszkańcy wschodniej Azji w odróżnieniu od mieszkańców Europy nie posiadają w okresie dojrzałym czynnego genu wytwarzającego enzym laktazę. Cechy takie kształtowały się bardzo długo (50 tys. lat?).

    Zmiany, które zachodzą w populacjach zwierzęcych hodowanych przez człowieka są błyskawiczne z punktu widzenia ewolucji „naturalnej”, ponieważ są wymuszane przez hodowców i podlegają bardzo szybkiej selekcji pozytywnej w sensie doboru cech korzystnych dla człowieka, co nie ma nic wspólnego z szybkością ewolucji i jej kierunkiem zachodzącymi w środowisku naturalnym dla gatunków takich jak człowiek, gdzie reprodukcja jest bardzo mała, powolna, a nacisk selekcyjny środowiska musi obejmować cały okres dojrzewania, który z kolei związany jest bardziej z kulturą niż z naturalnym środowiskiem (pomijając epidemie i okresy głodu).

    Człowiek wyewoluował w systemie stada i pochodzi od dużo starszych gatunków (linii gatunków prowadzącej do homo sapiens) również ewoluujących w systemie stada.

    Indywidualizm, o którym wspominasz i który traktujesz jako oznakę wolności i jeden z podstawowych czynników napędzających człowieka do czynienia innowacji, nie mógł zaistnieć, wyrazić się i utrwalić w stadzie, ponieważ stado musi być spójne, musi być dowodzone, a osobnicy w nim podlegają bardzo ściśle regułom stada. Mogła zaistnieć i utrwalić się różnorodność, lecz nie indywidualizm. Taka różnorodność pozwoliła ludziom wynaleźć narzędzia i doskonalić ich konstrukcję (w ramach stada).

    Dzisiejszy indywidualizm ludzki (wolność wyboru w pewnych granicach) prosperuje dzięki kulturze oraz dzięki uwolnieniu się człowieka od przymusu stadnego (w pewnej części), ponieważ kultura (narzędzia, technika, sposoby wytwarzania oraz idee i sposoby planowania oraz organizowania się) pozwalają przeżyć poza stadem, ale pod warunkiem korzystania ze środków technicznych, oraz sposobów wytwarzania wynalezionych już i utrwalonych w stadzie, oraz z umiejętności sterowania swoim postępowaniem wpojonych w okresie dorastania oraz z myślenia związanego z mową, co prowadzi do rozumowania opartego na logice niepodlegającej stadnemu sposobowi organizacji i zachowań.

    Stado wymagało bezwzględnie przestrzegania systemu zachowań. Bez żadnego ale, ponieważ osobnik ich nie przestrzegający, gdy został odłączony od stada nie był w stanie przeżyć, a przede wszystkim reprodukować się, no bo jak. Chyba że chodziłoby o oddzielenie się od stada jakiejś grupy. Lecz ta wydzielona grupa nadal by była stadem, jeśli była dostatecznie liczna. Ponadto taka grupa musiała walczyć z problemem dryftu genetycznego (zebranie ze stada macierzystego tylko części puli genowej), co nie sprzyjało przetrwaniu.
    Pzdr, TJ

  437. tejot
    4 lutego o godz. 19:14

    W stadzie też jest miejsce na indywidualizm, jest ewolucyjnie korzystny. Tyle, że nie może przekraczać poziomów poza ktorymi stado więcej traci niż zyskuje.

  438. „Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób.
    Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso.
    Jestem pewna, że tak się stanie.”
    /Olga Tokarczuk, Laureatka Nagrody Nobla – wegetarianka./

    „Jestem przekonana, że przyszedł czas, by wpisać do konstytucji zwierzęta.
    Od lat używam tego rozróżnienia na >istotę ludzkąnieludzką<.
    Nadszedł czas, byśmy się ogarnęli i zaczęli patrzeć na zwierzęta w sposób,
    który z czułością i rozważnością pokazuje nam je jako nie przedmioty czy ciała-maszyny,
    tylko osobne istoty.
    Pierwszym prawem musiałoby być prawo o godności tych zwierząt, które zakazałoby
    hodowli przemysłowej, która jest piekłem i koszmarem naszego świata i wpływa na naszą świadomość
    niszcząc nas od środka”
    /Olga Tokarczuk, laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018/

    ps:
    Mięsożercy pewnie stwierdzą za „Optymatykiem” z 4 lutego o godz 9:01, który napisał do „Niezapominajki”:
    cyt: ”… nażryj się tym swoim zielskiem a efekty już dają się nam we znaki. Sama już jesteś umysłowym trupem.”,
    że te słowa Noblistki to zgubny skutek wegetarianizmu i zażądają odebrania Jej nagrody Nobla.
    Do pozostałych drapieżnych człowiekowatych bestii takich jak: „Herstoryk”, „paradox57”, „Qba”, „Ewa-Joanna” i im podobnych: niczym nie różnicie się od katolickich mięsożerców pozbawionych empatii.

  439. @tejot
    4 lutego o godz. 19:14

    Indywidualizm,… nie mógł zaistnieć, wyrazić się i utrwalić w stadzie, ponieważ stado musi być spójne, musi być dowodzone, a osobnicy w nim podlegają bardzo ściśle regułom stada. Mogła zaistnieć i utrwalić się różnorodność, lecz nie indywidualizm. Taka różnorodność pozwoliła ludziom wynaleźć narzędzia i doskonalić ich konstrukcję (w ramach stada).
    Czyli reguły ścisłe ale nie ścisłe, bo może być różnorodnie. Czy różnorodność, która mieści się ścisłych regułach może przynieść wynalazki?

    Jeżeli stado jest dowodzone i ma ścisłe reguły, to nie ma szans na zmianę, bo żaden przywódca się nie zgodzi z obawy o utratę fuchy. Czyli albo są indywidualiści albo stagnacja bez nowości.

    Ideałem byłoby stado współpracujących indywidualistów, z ustalonymi zasadami i wzajemną kontrolą ich przestrzegania. A jeżeli już ktoś musi stać na czele, to jako zarządca czasowy lub rotacyjny. Ale do tego trzeba dzieci wychować na samodzielnych osobników. A na to większość się nie zgodzi. Bo większość boi się samodzielności. Takie wychowanie.

    Taki rotacyjny system rządzenia funkcjonuje na niektórych wyższych uczelniach Europy. Znam z autopsji. Działa.

  440. @Tanaka
    4 lutego o godz. 19:44

    Super. Ale kto ma dar przewidywania, jak zmiana wypadnie? Albo jest wolność (przynajmniej częściowa) badań i postępu albo się cofamy.

  441. @Tobermory
    4 lutego o godz. 18:37

    Chodziło mi o osoby wymyślone razem z zachowaniem, reakcją itd. Pod czytelnika. Jako wzorzec w dyskusji moją zerową wartość.

  442. @Tanaka
    4 lutego o godz. 18:23

    Konieczność życia w stadzie wynikała i wynika ze znacznie większej szansy przeżycia. Ponieważ nic nie ma za darmo, przynależność do stada wymaga rezygnacji z – przynajmniej części – wolności osobistej. Zawsze.

    Jeżeli stado kieruje się instynktowymi zasadami (zwierzęta), reguły są oczywiste i stado może być stabilne w stabilnych warunkach zewnętrznych.

    Terror przywódcy (w sensie absolutnego przestrzegania reguł) jest bardzo dobrym gwarantem stabilności stada. Jeden „buziaczek” oznacza złamanie reguł, bo wprowadza wybiórcze preferencje, czyli powód do buntu.

  443. @Niezapominajka.
    4 lutego o godz. 19:47

    Chyba utożsamiasz hardware z software’m. A przecież za mój hardware odpowiedzialny jest Bóg, który mnie takim stworzył. Przecież nie mogę software’m zmieniać Jego woli. Jak Bloga kocham.

  444. Qba
    4 lutego o godz. 19:48
    @tejot
    4 lutego o godz. 19:14
    Indywidualizm,… nie mógł zaistnieć, wyrazić się i utrwalić w stadzie, ponieważ stado musi być spójne, musi być dowodzone, a osobnicy w nim podlegają bardzo ściśle regułom stada. Mogła zaistnieć i utrwalić się różnorodność, lecz nie indywidualizm. Taka różnorodność pozwoliła ludziom wynaleźć narzędzia i doskonalić ich konstrukcję (w ramach stada).
    Czyli reguły ścisłe ale nie ścisłe, bo może być różnorodnie. Czy różnorodność, która mieści się ścisłych regułach może przynieść wynalazki?

    Mój komentarz
    Reguły ewolucji, reguły rządzące stadem nie są scisłe, bezwzględne, typu tak/nie, o czym wspomniał tanaka:

    Tanaka
    4 lutego o godz. 19:44
    tejot
    4 lutego o godz. 19:14
    W stadzie też jest miejsce na indywidualizm, jest ewolucyjnie korzystny. Tyle, że nie może przekraczać poziomów poza ktorymi stado więcej traci niż zyskuje.

    Mój komentarz, c.d.
    Statytyczne właściwości reguł nie oznaczaja, ze ich nie ma. Statysytyka jest nauką scisłą lecz ma pewną cechę, która sklaniać może niektórych do oebrania jej ścisłości. Statystyka jako dział matematyki jest ściśła, tylko że podstawą intepretacji praw statystyki jest prawdopopobieństo, a nie pewność.
    Prawdopodbieństwo daje się wyrazić liczbowo, ściśle lecz zakłada milcząco, że sprawdza się precyzyjnie, w całej pełni dla populacji nieskończenie dużych oraz dla zdarzeń ściśle zdefiniowanych.

    Indywidualizm, hierarchia w stadzie, porządek w stadzie, szanse na przeżycie, to są pojęcia rozmyte, nie dające się ująć w ścisłe reguły statystyki, bowiem statystyka idealna, to jest taka, która wymaga bardzo dużej ilości zdarzeń (w bardzo dużej populacji).

    Ewolucja spełnia takie warunki, lecz tylko wtedy, gdy trwa przez powiedzmy miliony la, by forma jaka się z niej wyłoni, mogła być interpretowana całościowo.
    Dla różnych gatunków jest różnie, np. w przypadku bakterii ewolucja przebiega błyskawicznie, np. nabywanie odporności na antybiotyki, bo wymaga zmiany tylko jednego szczegółu.
    Pzdr, TJ

  445. Karczewski nie łamał prawa (we własnym mniemaniu), bo
    Byłem na urlopie bezpłatnym na stanowisku ordynatora, a dyżurowałem jako zwykły lekarz. Koledzy mnie poprosili, żebym dyżurował.

    Jak czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można 😎
    (Beata Kempa)

  446. Qba
    4 lutego o godz. 19:50

    @Tanaka
    4 lutego o godz. 19:44

    Super. Ale kto ma dar przewidywania, jak zmiana wypadnie? Albo jest wolność (przynajmniej częściowa) badań i postępu albo się cofamy.

    Pewnie, że super.
    Qba i matko bosko: przewidywania wynikają z doświadczeń. Doświadczenia powtarzane masowo i w długim czasie są tłumaczone na reakcje nawykowe i instynkowne. Gęś jak zobaczy cień na trawie szuka schronienia, bo doświadczenie zbiorowe wpisane w instynkt przenoszony przez geny, podpowiada jej, że to drapieżnik. Często się myli, ale korzystniej jest zwiać bez potrzeby niż dać się zabić.
    Nie na kazdy cień tak reaguje, to też wynik obróbki doświadczeń. Do tego potrzebne jest stado.
    Są rzeczy przewidywane i są nieprzewidywane, oba rodzaje zdarzają się w stadzie.

  447. To taki ceramiczny amulet zawieszany na drzewach, którym grozi wycinka.
    Artystce grożą dwa lata więzienia.

  448. … za obrazę uczuć religijnych 😎

  449. Qba,
    jeden problem z ‚nieskonczonoscia’ czasu:
    intuicyjnie wyobrazamy sobie czas jako cos, co czlapie sobie do przodu ‚linearnie’.
    Otoz wtedy ten nieskonczony (w obie strony) czas nie doszedlby byl do zadnego punktu…w czasie, bo by dojsc musial by zajac sobie nieskonczenie dlugi czas!
    Tyle nasza ograniczona intuicja linearnosci czasu. Pewnie czas ma swoje ‚wymiary’.
    Poszukam w literaturze cos na ten temat, jak bede mial CZAS.

  450. Tobermory
    4 lutego o godz. 21:23

    Mnie się zdaje, że tą śliczność mogła sprokurować wyznawczyni doktora kościoła Rydzyka, której nie dane było to i owo, dziś na to za późno, ale sztuka przez nią przemówiła. Jak to mówią: ukryty wyraz niebiańskiej tęsknoty.

  451. Tobermory
    4 lutego o godz. 21:21

    Według artystki interpretacja jest dowolna…..
    Ale przecież w kraju nad Wisłą wszystko moze się stać podstawą do oskarżenia o obrazę
    uczuć religijnych.!

  452. Tobermory
    4 lutego o godz. 21:08 Edit

    Jak czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można
    (Beata Kempa)

    Na żądanie raz można!
    (Leszek, „Daleko od szosy”)

  453. @Tanaka, bój się Boga!
    Chyba nie stajesz w jednym szeregu z ordo iuris i młodzieżą wszechpolską, którzy patrząc na święty obrazek mają wizję żeńskich genitaliów i dlatego podają artystkę do sądu?
    O to jest oskarżana autorka owych „cipkomaryjek” – o obrazę uczuć religijnych!
    Oni widzą zakamuflowaną pornografię zapewne także w dziurce od klucza, przekrojonej brzoskwini i w bógwiejeszczeczym 🙄
    A Maryja na pewno nie miała czegoś takiego jak cipka 😎

  454. Na żądanie raz można!

    A na prośbę?

  455. @Tobermory
    Jesteś pewien że to Kempa a nie Pani Buka?

  456. @Niezapominajka.
    4 lutego o godz. 19:47
    „…że te słowa Noblistki to zgubny skutek wegetarianizmu i zażądają odebrania Jej nagrody Nobla.”
    …………………………
    No proszę, jak daleko posunięta martwota umysłowa. Gdzie i kiedy ja sugerowałem coś tak niedorzecznego?
    Właśnie jestem w trakcie czytania książki pani Olgi pt. „Prawiek i inne czasy”.
    „Jedna z najpoczytniejszych i najgłośniejszych współczesnych polskich powieści, przełożona na ponad dwadzieścia języków.
    Prawiek – wieś położona w centrum Polski – tutaj codzienność splata się z niezwykłością, rzeczywistość z mitem, a powszednie życie jest ważniejsze od wielkich wydarzeń. W burzliwych latach XX wieku kilka pokoleń kilku rodzin mieszkających w Prawieku walczy o swoje szczęście i przyszłość. Ich losy układają się w uniwersalną opowieść o czasie, przemijaniu i ludzkim losie.” Tyle od wydawcy.
    Moje odczucia po przeczytaniu 190 stron, zostało 100, są…….. w zasadzie nie czytam takich rzeczy, nie ma czasu, ale kiedyś napisałem na tym blogu, że coś naszej noblistki przeczytam, no to słowa dotrzymuję.
    Jest dużo swoiście pojętego seksu – opisy bez obcyndalania się, prymitywizm-siermiężność stosunków polskiego społeczeństwa połączonych z sielskością życia w zamkniętej enklawie, opisy bestialskich scen okresu wojny w skali maleńkiej wsi, szok po zmianie ustroju po wojnie, dużo opisów miejscowej przyrody, zabobony wymieszane z domniemaniami o pomyślności, które miejscowy dziedzic Popielski ujął w słowa: „…największym oszustwem młodości jest wszelki optymizm, uporczywa wiara w to, że się coś zmieni, poprawi, że we wszystkim jest postęp.” s.41. Każdy nowy rozdział to „Czas” kogoś tam. Nie powiem, jak na razie wg. mnie, gotowy senariusz na film obyczajowy. Dobrze by się to oglądało.

  457. @Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 21:52

    Wiem, że Pani Buka, ale parę lat temu widziałem taki mem z Kempą i mi utkwiło 🙄
    Bo to taka mentalność jak u Karczewskiego.

  458. Toby 21:21,
    ja widze popielniczke.

  459. @Optymatyk
    4 lutego o godz. 22:02

    Doczytaj do końca, a przynajmniej dojdź do czasów wojny. Mnie ściskało w środku…

  460. @act
    4 lutego o godz. 22:09

    No i bardzo dobrze. Znaczy to sztuka. Każdy widzi, co widzi, a nie, żeby tak kiczem jednoznacznym po oczach 🙄
    Ale lud lubi mieć jasność, czy to poważnie, czy dla jaj 😎

  461. @ Tanaka
    4 lutego o godz. 21:08

    … doświadczenie zbiorowe wpisane w instynkt przenoszony przez geny…
    Sugerujesz, że jak 90% stada widzi duchy, to pozostałe 10% także przekaże tę cechę w genach?
    A nie jest tak, że te bojące się cienia przeżywają i ten strach przekazują dalej, a te odważne albo mało uważne nie mają tej szansy, bo są zjadane przed macierzyństwem?

  462. @ act
    4 lutego o godz. 21:35

    Otoz wtedy ten nieskonczony (w obie strony) czas nie doszedlby byl do zadnego punktu…w czasie, bo by dojsc musial by zajac sobie nieskonczenie dlugi czas!
    Otóż nie rozumiem tego stwierdzenia. Może brak tu czegoś? Na przykład, że chodzi o nieskończoną odległość?

  463. Qba,
    pomysl intensywniej, i o zwyklej osi liczbowej + – nieskonczonosc.

  464. @Qba
    4 lutego o godz. 22:15

    Ale te „odważne” też jakoś nie wymierają, bo w każdej generacji są kandydaci do nagrody Darwina.

  465. Nazwij ja ‚t’ albo ‚T’.

  466. @Tobermory
    4 lutego o godz. 22:26

    A może to tylko rozrzut ewolucyjny?

  467. Tobermory
    4 lutego o godz. 21:49

    Z Maryją zachodza bardzo poważne trudności.
    Albowiem Maryja jest absolutnym wzorem kobiety. O czym się każda kobieta dowiaduje na każdej mszy i w ogóle – wszędzie oraz zawsze i bez ustanku.
    Z drugiej strony, Maryja nie miała z kobietami nic wspólnego. Ona miala in vitro, a kobiety nie. Nie licząc tych z lat ostatnich, ale one są słuzkami Antychrysta, a dzieci z in vitro mają bruzdy dotykowe, Jezusek zaś nie miał.
    Maryja nie rodziła. Była błogosławiona i nagle – cyk! – jest Jezusek w sianku! Kobiety tak nie potrafią. Kobieta ma nudności, musi ogórka albo śledzia, do łazienki i tak dalej. A jak rodzą to sie niejedno może zdarzyć, włącznie z tym, że nie urodzą. To zaś, co obraża wyznawcę Maryi nieraz doznaje uszkodzeń.
    Nic nie wiadomo o tym, żeby Jezusek ssał i kąsał święte to i owo o czym nie rozmawiamy , zeby odpowiednich uczuć nie obrazić, przy czym wiadomo, że chodzi o Madonnę z wielkim cycem Van Klompa. Nic tez nie wiadomo o tym, żeby Maryja nie miała tego co mają kobiety, więc jak nic posługiwała się mlekiem w proszku a Jezusek wsuwał Bebiko.

    Aczkolwiek może być coś świętego i wzorowego co łączy Maryję i kobietę: w ogóle nie mogła się rozeznać o co właściwie Jezuskowi chodzi, Jezusek zaś obdarzył ją grubym słowem. Oraz jak poszła ze swoim Józefem i Jezuskiem do świątyni, to oboje o Jezusku zapomnieli i wrócili do domu bez niego nawet się nie zorientowawszy. To się mamusiom często zdarza, ale chyba częściej tatusiom.
    Następnie Jezusek wziął i zniknął na dobre 18 lat, a ona się na temat nawet nie zająkneła.

    Do tego Maryja najpierw żywcem pojechała windą do nieba, a następnie fruwała nad Wisłą przerażając sowieckich żołdaków. U kobiet z tym pierwszym sprawa gorsza, z fruwaniem też, ale z przerażaniem płci męskiej to może być coś na rzeczy.

    Można jednak powątpiewać, czy to wszystko jest święte i zbawienne. Ale jest, bo musi.

  468. @act
    4 lutego o godz. 22:25

    Czas jest związany z ruchem. Nie ma żadnego ruchu, nie ma czasu. Jeżeli poruszasz się po osi czasu, która jest rozwiniętą w linię tarczą stopera, to każdy punkt w skończonej odległości osiągniesz w skończonym czasie. Nawet, jeśli jesteś nieskończenie powolny.

  469. @Tanaka
    4 lutego o godz. 22:30

    Następnie Jezusek wziął i zniknął na dobre 18 lat, a ona się na temat nawet nie zająkneła.
    A co się miała chwalić, że do seminarium go oddała na pastwę pedofilów? Nie dziwota, że potem taki mściwy był.

  470. Tobermory
    4 lutego o godz. 21:51

    „Na żądanie raz można!”

    A na prośbę?

    „Twoja prośba jest dla mnie rozkazem”. Albo odwrotnie: poproszę pannę Krysię na oglądanie mnie znaczków.

  471. @Qba
    4 lutego o godz. 22:34

    😀 😀 😀

  472. Qba
    4 lutego o godz. 22:34

    Myślisz, że go 18 lat pedofilili? „Mój mąż by nie wytrzymał” – powiedziała Kwiatkowska. I miała rację.

  473. @Tobermory
    4 lutego o godz. 22:38

    Mam nadzieję, że cieszysz się nie dlatego, że to podlega pod obrazę uczuć religijnych.

  474. @Tanaka
    4 lutego o godz. 22:39

    Zmieniając nieco Załuckiego:
    „Oni do pracy nie skorzy, lecz w tej dziedzinie, zakonnik się przyłoży.”

  475. @Qba
    4 lutego o godz. 22:41

    To było za błyskotliwość komentarza 😀
    A jakby co, to ci cebulę i papier biblijny (palisz?) idealny na skręty będę do kicia posyłać.

  476. Qba, sprobuje to sprecyzowac pozniej.
    Teraz praca w pracy.

  477. @Tobermory
    4 lutego o godz. 22:49

    Dzięki. Nie palę ale papier zawsze się przyda. Będę wydawać więzienną bibułę. A cebulę koniecznie.

  478. @act
    4 lutego o godz. 22:53

    Tylko spróbuj!

  479. A w sprawie procesu z artystką, to ciekawie będzie poznać fachowe zdanie eksperta od sztuki.
    Ktoś musi przecież oficjalnie ocenić, czy dzieło obraża uczucia religijne i dlaczego?

  480. Qba,
    hehe, jeszcze mnie nie znasz poeto!

  481. @tanako, faktycznie, aż dziw bierze, że nie powstał do tej pory instytut papieskiej kremówki, a już co najmniej muzeum. Skoro pało słowo muzeum, muszę po raz kolejny się zadziwić nad polskim obertasem wokół Muzeum Śląskiego. Do niedawna myślałem, że gorzej już być nie może, a jednak „gorole” zawsze dadzą rady zrobić ze złego gorsze.
    Wracając na arenę międzygalaktyczną, nie sposób zapytać o solidarność (małe s) zawodową sędziów. Czy będzie identyczna jak nauczycieli?
    Patrzę i słucham prezydenta Francji. Można by to tak przetłumaczyć : walcie się Polaczki, ja tu muszę załatwić parę interesów dla Francji. Uczcie się.

  482. BWTB
    4 lutego o godz. 23:21

    Toż właśnie ten instytut ŚOŚJPII to instytut kremówki. Taka treść trawienna. Coś słyszałem o figelkach w sprawie Muzeum Śląskiego, ale nie pomnę szczegółów.
    Nie wiem jak będzie z sędziami, ale ich sprawa już jest wprost sprawą podstaw państwa: państwo czy dyktatura? Nauczyciele są w innym miejscu, choć bez dobrych nauczycieli państwo to kremówka.
    Słyszałem, że ma być czołg polsko-francusko-niemiecki. Ta sobie Macron zażartował, a Duda wziął to poważnie.

  483. @act 4 lutego o godz. 9:46
    Kiedy studiowalem logike na Uniwersytecie w Adelaide, jakaz duma napawalo mnie odnoszenie sie i cytowanie tych nazwisk.

    Jeszcze 20 lat temu (chlip, chlip, jak ten czas szybko leci, chlip, chlip) na biurkach większości inżynierów w firmach, w których pracowałem leżały kalkulatory.

    W większości były to kalkulatory firmy Hewlett-Packard.

    Co zresztą jest ironicznym komentarzem do faktu prawie całkowitego opanowania amerykańskiej edukacji (od podstawówki po studia) przez kalkulatory firmy Texas Instruments, no ale to jest dygresja.

    Otóż kalkulatory HP o których piszę to prawie zawsze były maszynki używające tzw. RPN.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Reverse_Polish_notation

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Odwrotna_notacja_polska

    Testowałem, to wiem o czym teraz piszę. Testowałem właścicieli biurek z tymi kalkulatorami i co do jednego, wszyscy umieli prawidłowo rozwinąć ten skrót.
    Co mnie wtedy wbijało w bardzo wielką dumę, ze wstydem siem przyznajem. 🙂

  484. @Tanaka
    4 lutego o godz. 21:08

    przewidywania wynikają z doświadczeń. Doświadczenia powtarzane masowo i w długim czasie są tłumaczone na reakcje nawykowe i instynkowne. Gęś jak zobaczy cień na trawie szuka schronienia, bo doświadczenie zbiorowe wpisane w instynkt przenoszony przez geny, podpowiada jej, że to drapieżnik. Często się myli, ale korzystniej jest zwiać bez potrzeby niż dać się zabić.

    Otóż to i samo sedno. Ludzie mają ewolucyjnie zakodowany lęk przed:
    – wężami
    – pająkami
    – wilkami, tygrysami, lwami, itp.
    – gwałtownymi zjawiskami naturalnymi.
    Reagują odruchowo na „cienie na trawie” mogące świadczyć o zagrożeniu jednym z ww., ucieczką, chowaniem się, etc.
    Dewastacja biosfery przez ekscesy cywilizacji przemysłowej „cieni” takich nie rzuca, nie wyzwala zatem atawistycznego, silnego lęku. Dlatego tak trudno jest skłonić ludzkość do zgody na drastyczne wyrzeczenia dla zapobieżenia skutkom tych ekscesów.

    PS. Jeśli dojdzie do jakiegoś globalnego kataklizmu, ludzkość najprawdopodobniej powróci do masowego zaklinania rzeczywistości religiami, bo „jak trwoga, to do boga”.

  485. @paradox57, @Qba, @Ewa-Joanna i @im podobni

    Nie tylko zostaliście, wraz z moją skromną osobą, zaszufladkowani jako ant….ici, ale również jako drapieżne człowiekowate bestie niczym nie różniące się od katolickich mięsożerców pozbawionych empatii.

    Uczynny ze mnie człek, zatem w ramach pomocy dla wtykania mnie głębiej w szufladki podaję pomocne w tym argumenty:

    – w gospodarce teścia pomagałem mu katrupić cielęta i owce oraz ukręcać głowy kurom, w celach konsumpcyjnych, zwłaszcza przed weselem szwagierki. Nie jestem pewien czy mogę szukać usprawiedliwia mej drapieżności w szaleństwie wspólnego przodka, który zlazłszy z drzewa zaczął żreć padlinę i mięso zamiast owoców i liści i przekazał mi ewolucyjnie tą paskudną skłonność;

    – złożyłem obszerną samokrytykę nt. mego anty….izmu, wraz z otwartym przyznaniem się do ww. w artykule https://wolnemedia.net/jak-zostalem-zydozerca-antysemita-i-faszysta/

  486. @E-Jotka, @act, @Aborygen

    Dziś wieczorem nowy program Shaun Micallef’a w ABC. Yippeee! 🙂

  487. @Tanaka 4 lutego o godz. 10:20
    Natomiast co do dnia dzisiejszego, mało jest pożywki dla wyobraźni jakie to wybitne dokonania w dobrym się dzieją, a przeciwieństwa tychże są w nadzwyczajnej obfitości.

    No to podrzucę z mojego poletka:

    dr Janusz Bryzek. Jeden z tzw. „ojców” przemysłu czujników typu MEMS.
    Teraz robi za „wizjonera” ale kiedyś zaczynał od prac naukowo-badawczych i przez różne pozycje biznesowe w kilku założonych przez siebie firmach (co firma to kawałek historii tego przemysłu) doszedł do prac w finansowaniu nowych wynalazków i do ewangelizacji na rzecz swojej działki. Jak usłyszę, że jakiś polski minister czy premier poleciał do Kaliforni tylko po to, aby się z nim spotkać to będę wiedział, że w Polsce jest ktoś, komu prawdziwie zależy na nowoczesnych technologiach.
    Każdy współczesny telefon, każdy aparat fotograficzny, każdy samochód, prawie każda rakieta czy pocisk artyleryjski, granat lub mina, prawie każde urządzenie pomiarowe, w tym medyczne, itd, itp. zawiera w sobie technologicznych potomków jego pomysłów i wynalazków.

    Proszę sobie wpisać skrót MEMS (Micro-Electro-Mechanical Systems) i poprosić google o obrazki.

    Skrótowo – MEMS to skutek poproszenia mechanika aby wyprodukował dla was te swoje powycinane za pomocą jego najmądrzejszych obrabiarek, powycinane w metalu i w plastiku najwymyślniejsze kształty i cudeńka. Oraz poproszenia elektryka, aby te wszystkie mechaniczne cudeńka popodłączał do prądu, czyli zelektryfikował.

    Warunek – zamówione mechaniczno-elektryczne systemy mają być mniejsze od 1 mm. Co jest mniej więcej równoważne zamówieniu w pełni funkcjonalnej pralki automatycznej w postaci pudełka o wysokości 1mm.
    A zatem pojedyncze systemy składające się na całość muszą mieć wymiary liczone w mikrometrach.

    Włos ludzki, powiedzmy taki bardzo gruby, z którego kobiety się najbardziej cieszą to jakieś 100-120um średnicy.
    Taki średni ma jakieś 70um średnicy.

    Facio „robiący w MEMSach” potrafi produkować urządzenia mechaniczno-elektryczne, nie z metalu ale z krzemu i podobnych mu materiałów, o rozmiarach pojedynczych mikrometrów.

    @Tanaka, chciałbyś móc zamówić hangary dla swoich mikro samolotów (Nervi? Orvieto?) o grubości dachu 10um i o rozpiętości przęsła 2000um?
    Stosunek grubości stropu do długości przekrycia 1:200 a ja ci jeszcze daję płaskość tego dachu na dystansie 2000um lepszą niż 0.5um zapewnioną wstępnym sprężeniem mojego dachu przez wykonanie go z kilku warstw tlenków i azotków krzemu o różnej wartości naprężęń.
    Jak chcesz dach może być przezroczysty oraz oczywiście możesz sobie zamówić prawie dowolną charakterystykę optycznego filtrowania fal o danej długości. Może też być ogniwem fotowoltaicznym i dawać ci prąd. Gdyby ci się chciało wykorzystać te cechy np. do łączności albo do ogrzewania czy chłodzenia…

  488. Herstoryku, swietny to facet (i jego goscie, ta fajna seksowna pani, jak jej na imie?) ale od roku nie mam telewizorni.
    Ale poniewaz w tym roku sa Mistrzostwa Europy w kopanej (jestem fanatykiem) i Olimpiada ( coraz slabszy fanatyk tutaj a ogladam od Tokio, czyli pacholecia) chyba sie znowu podlacze. Brak mi komedii na ABC. A SBS tez potrafi byc nieglupi…te filmy europejskie o 4 nad ranem!!!
    Enjoy!

  489. Wcielo mi odpowiedz do zza kaluznika o RPN, bylo i o Canntorze, Goedlu i paradoksach logiki-matematyki etc.
    Niech to chudy Mojzesz na chudym byku!
    I chudy Abbas, zeby bylo po sprawiedliwosci.

  490. Cantorze, nie mylic z Kantorem.

  491. Nastepny wcielo!

  492. Wcina wpisy!

  493. Cantorze…erratum tylko.

  494. To przestań hałasować i uważaj na skróty.
    A do poczytania i pooglądania dla wszystkich kawałek dobrej roboty dziennikarskiej
    https://www.abc.net.au/news/2020-02-05/australia-attitudes-climate-change-action-morrison-government/11878510

  495. @Herstoryk
    5 lutego o godz. 1:55
    „– złożyłem obszerną samokrytykę nt. mego anty….izmu, wraz z otwartym przyznaniem się do ww. w artykule https://wolnemedia.net/jak-zostalem-zydozerca-antysemita-i-faszysta/
    ……………………….
    Nie, jesteś tylko żydorealistą. Ktoś, kto opisuje fakty o kimś o czymś, nie jest jakimś anty. Przeczytałem i wszystko się zgadza.
    Ktoś, kto jak pisząca tu furiatka ideolo, niejaka nieza… coś tam, nie uznaje faktów, jak 2+2=4, więc dyskusja z nią jest bezprzedmiotowa.

  496. @tejot wczoraj 19:14

    „Inny przykład, to mieszkańcy wschodniej Azji w odróżnieniu od mieszkańców Europy nie posiadają w okresie dojrzałym czynnego genu wytwarzającego enzym laktazę. Cechy takie kształtowały się bardzo długo (50 tys. lat?).”

    A to mój komentarz. Głowy nie dam sobie uciąć, ale gdzieś trafiłem na informację, że to nie było aż tak dawno. Mutacja, która spowodowała, że aktywność laktazy u ludzi została przedłużona poza okres niemowlęcy powstała stosunkowo niedawno. Jakieś 8 do 10 tysięcy lat temu. Gdzieś na terenach Europy Środkowej, zbliżonych do obecnych Niemiec i Polski.
    Ewentualne podejrzane źródło tej informacji to „Krótka historia wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na świecie”. Tak, chyba stamtąd zaczerpnąłem.

  497. @Herstoryk 1:55

    Ty przynajmniej miałeś dobry powód (wesele szwagierki). Ja ucinałem i patroszyłem drób wszelaki bez takich świątecznych okoliczności. Ot zwykły niedzielny obiad. Albo królika. A ryb wszelakich jako dziecko i nieco więcej niż dziecko co się nałapałem i napatroszyłem. Stadnie to czyniliśmy.
    Ale to nic. Tu przynajmniej miałem potrzebę, że coś zjeść. Za to później to dopiero bestia i potwór ze mnie wyszedł. Aż doszedłem do tego, czym jestem teraz. Staram się leczyć. A czasem muszę poddać eutanazji.
    Z tym że mięso dalej jadam i nie przysparza mi to wyrzutów sumienia. Lubię.

  498. zza kałuży
    5 lutego o godz. 2:07

    O, to, to! Właśnie na takie wiadomości czekam. Masz orientację co do Polaków polskich i popolskich w USA i pewnie w sąsiedztwie, co się w czymś poważnym odznaczyli to tak sobie myślę, jak już sobie coś myślę, że mógłbyś popełnić na temat porządnego wstępniaka pod taką flagą: Polak gęsi spod ogona nie wypadł!
    Mówiąc o membranach, przypomniałeś mi miże nie giganta, ale ewidentnie ponadstandardową postać architekta Macieja Nowickiego, który się również ewidentnie skończył w katastrofie lotniczej, a popełnił ciekawą halę w Raleigh oraz parę obiektów modernistyczych w Polsce, zanim wziął i nie wrócił i miałby dokonania pewnie jeszcze ciekawsze, gdyby nie ta katastrofa lotnicza.

    Zdaje się, że to Polak wymyślił walkie-talkie, co się przydało Amerykanom w Normandii w ’44, chociaż te pierwsze miały rozmiar walizy, a później w Motoroli był jednym z pionierów rozwoju tego, co się później zamieniło w telefony komórkowe. Nie pamiętam jego nazwiska, pewnie będziesz wiedział.

  499. act
    5 lutego o godz. 4:04

    Wcina wpisy!

    Pamiętam jak dziś: na studiach będac adekwatnych, urządzilem sobie ciemnię fotograficzną w łazience z porządną, fachową i czerwoną burdel-żarówką. Kolega – też fotograf – pożyczył mi obcinarkę do papierów. Zamiast obcinać, wcinała.
    Po niejakim polowaniu, nabyłem drogą kupna własną obcinarkę, która obcinała. Mam sentyment do ciemnego i czerwonego.

  500. paradox57
    5 lutego o godz. 7:41
    @tejot wczoraj 19:14

    „Inny przykład, to mieszkańcy wschodniej Azji w odróżnieniu od mieszkańców Europy nie posiadają w okresie dojrzałym czynnego genu wytwarzającego enzym laktazę. Cechy takie kształtowały się bardzo długo (50 tys. lat?).”

    A to mój komentarz. Głowy nie dam sobie uciąć, ale gdzieś trafiłem na informację, że to nie było aż tak dawno. Mutacja, która spowodowała, że aktywność laktazy u ludzi została przedłużona poza okres niemowlęcy powstała stosunkowo niedawno. Jakieś 8 do 10 tysięcy lat temu. Gdzieś na terenach Europy Środkowej, zbliżonych do obecnych Niemiec i Polski.

    Mój komentarz
    Odpowiadać na takie pytania jak – kiedy aktywność genu laktazy została przedłużona w dorosłość, dzisiaj biolodzy mogą dzięki niewyobrazalnym jeszcze 70 lat temu technikom sekwencjonowania DNA kopalnego i porównywaniu wyników z innymi danymi uzyskanymi z wykopalisk.

    Rozwój techniki dał nauce niesamowite możliwości sięgania w przeszłość. Poznanie to (poprzez DNA pradawnych ludzi) jest możliwe dlatego, że rozwój osobniczy i rozwój ewolucyjny jest oparty na mechanizmach samoprogramowania się opartych o skalę nano, o niezawodność pamięci „zakodowanej” w DNA chronionym otoczkami. Komplet chromosomów w każdej (prawie) komórce organizmu, to karta pamięci, na której zapisany jest kod niezmienny na tyle w trakcie procesów powielania zachodzących w organizmie, by osobnik istniał i funkcjonował oraz zmienny na tyle (w trakcie procesów reprodukcji) by w miarę upływu czasu w zbiorach prawie jednakowych osobników dokonywały się drobne zmiany (łańcuch zmian) prowadzące po latach do wytworzenia przystosowań a w dłuższym czasie do wytworzenia nowych gatunków.

    Ostatnio oglądałem w TV jakiś film popularno-naukowy, w którym przedstawiono wyniki badań DNA Darwina (jego włosów?). Darwin cierpiał na rzadkie schorzenie objawiające się bardzo dolegliwie – okresowe wymioty, zawroty, itp. Sekwencjonowanie DNA wykazało, ze miał on gen powodujący chorobę Leśniowkiego-Crohna dającą dokładnie takie objawy. Ciekawe jest, że córka Darwina miała te same dolegliwości i Darwin uważał, że oddziedziczyła ona je od ojca, co było argumentem potwierdzającym jego teorię, jedno z założeń teorii ewolucji o dziedziczeniu cech pozytywnych i negatywnych, że pierwsze sprzyjają reprodukcji, drugie nie. Darwin był świadomy bezwzględności ewolucji kryjącej się w dziedziczeniu opartym na jakichś nośnikach.
    Pzdr,. TJ

  501. paradox57
    5 lutego o godz. 7:41

    Mutacja, która spowodowała, że aktywność laktazy u ludzi została przedłużona poza okres niemowlęcy powstała stosunkowo niedawno. Jakieś 8 do 10 tysięcy lat temu. Gdzieś na terenach Europy Środkowej, zbliżonych do obecnych Niemiec i Polski.

    Też kojarzę, że to było mniej więcej w tym czasie, czyli dosyć niedawno. Ale czy akurat w Poznaniu, to nie jestem pewien.
    Sam jestem przykładem owej mutacji, bo dalej lubię jogurty i różne takie.

  502. Herstoryk
    5 lutego o godz. 1:37

    @Tanaka
    4 lutego o godz. 21:08

    PS. Jeśli dojdzie do jakiegoś globalnego kataklizmu, ludzkość najprawdopodobniej powróci do masowego zaklinania rzeczywistości religiami, bo „jak trwoga, to do boga”.

    Nad Wisłą już to działa. biskup Jędraszewski z kumplami przeklina „ekologizm” i poucza, że „mądra ekologia” jest zapisana w niebieskiej książeczce czyli Słowie Bożym.
    To by się zgadzało: wskutek tego Słowa Bożego jest biskup Jędraszewski i każdy inny, co się zna na mądrej bożej ekologii, w dodatku od co najmniej dwóch tysięcy lat. I dlatego te skutki.

  503. Dzięki Herstoryku

    „Mad as Hell” nie do pobicia. Ogladalem wszystkie odcinki.

  504. @Tanaka 9:14
    Też nie wiem, czy o Poznań chodziło. Obstawiałbym też okolice Torunia, ale tu wątpliwość jakby większa. Żeby ojdyr ni wykorzystał tego medialnie, to już się nie mieści w pojmowaniu.

    Korzystając z okazji. Z pewną taką nieśmiałością, no wiesz, może bym Ci coś podesłał. Może by się nadało na przerywnik od polityki?

  505. Rozwiążcie mi dylemat: Maria Skłodowska-Curie była francuską uczoną polskiego pochodzenia, czy polską uczoną na emigracji we Francji?
    Jeśli trzeźwo myślący ludzie na pierwszym miejscu podkreślają rodowód sukcesu naukowca czy też inżyniera, to szanowni państwo nie powinni się dziwić w dniu 11 listopada.
    Tak się składa, że mieszkam w miejscu z którego rowerem z łatwością dojechałbym do miejsc urodzenia 9 Noblistów. Niektórzy rozgłaszają, że ci prześwietni uczeni są Ślazakami. Nie że byli, SĄ! Pukam się w moją łysiejącą czaszkę i ciągle się dziwię.
    Męczę się tekstem dziennika Darwina z jego podróży Biglem i wiecie co? Jego nacjonalizm angielski (o rasizmie na razie zmilczę) właściwie niewiele różni się od współczesnych narracji nacjonalistów wszechświatowych.

  506. @BWTB 10:55

    Nie masz się co krępować. Rasistowskie wypowiedzi przewijają się niemal na każdej stronie Dziennika. I ta wyższość, z jaką opisuje różnych ludzi innych nacji, spotykanych w trakcie podróży. Pomyśleć, że to był całkiem młody człowiek. Pochopny dosyć.

  507. @paradoxie57, prawie 200 lat temu tego typu rasizm był czymś zwykłym i z całą pewnością nikt tego jeszcze nie nazwał.
    Mnie tu chodzi o jego nacjonalizm, który każe mu patrzeć na inne nacje z wyższością.Lepszość Anglików wyziera z każdej jego oceny – mowa o Hiszpanach i Portugalczykach. Tubylców nie uważa za ludzi, to są dzicy, co w tamtych czasach jest normą.
    W moim komentarzu do niewyróżnionych tu wpisów, zwracam uwagę na zagadnienie „nasi wygrali”. W odpowiednio dużym stężeniu takie postawy rodzą prawdziwe nieszczęścia. Poza tym przepisywanie sobie czyichś sukcesów jest głupie.

  508. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/robert-biedron-ma-nowego-szefa-sztabu/xm4stgm
    ” Polsce należy się prezydent na miarę XXI wieku – a nie osoba, która powtarza, jak to wstajemy z kolan i jednocześnie walimy głową o sufit.”

  509. @Optymatyk
    5 lutego o godz. 15:20

    Wstawanie z kolan to akt narodowy.
    Wstawać z kolan nie każdy potrafi.
    Tylko polski urzędnik państwowy
    Łbem w biurko Trumpa, od dołu, trafi.

  510. @paradox57 5 lutego o godz. 7:41

    Ta mutacja powstała nie tylko w Europie. Powstała również w Afryce – zupełnie niezależnie od tej europejskiej. Jednak o ile pamiętam (też czytałam książkę, którą cytujesz) np. Masajowie, lud żyjący z hodowli bydła, wcale nie mają tej mutacji – nie trawią laktozy, nie piją mleka. Piją krew hodowanych przez siebie krów i jedzą sery. A proces produkcji sera częściowo eliminuje laktozę, więc ser jest łatwiej przyswajalny dla osób nietolerujących mleka.

  511. Na temat rasizmu Darwina i jego rodaków – „odkrywcy” Afryki uznawali małpy człekokształtne (dlaczego język polski nie rozróżnia „ape” i „monkey”?) za ludzi. Oczywiście nie za równych sobie, tylko za „półzwierzęcych” tubylców…

    Podczytuję „Ancestor’s Tale” Dawkinsa nie oczekując, że mnie tu cokolwiek zdziwi. Jednak zdziwiłam się na wieść, że gady mają o wiele lepszy wzrok niż ludzie. A to dlatego, że w epoce dinozaurów przodkowie ssaków prowadzili nocny tryb życia – przemykając się gdzieś po kątach, bo w dzień królowały gady. My mamy „tylko” trójkolorowy aparat wzrokowy, gady rozróżniają cztery kolory zasadnicze. Tak samo ptaki oczywiście, które są z gadami „spokrewnione”. Jak na ssaka homo sapiens ma bardzo czuły wzrok – wiele ssaków rozróżnia tylko dwa kolory. Ale to ostatnie to znana rzecz.

  512. @Qba 5 lutego o godz. 16:02
    Od dołu w biurko 😀

  513. Z życia staruszka

    Postanowił rozprostować członki
    I z gimnastyką pójść na całego.
    Niestety, przy pomocy małżonki
    Rozprostował tylko jednego.

  514. @Niezapominajka.
    4 lutego o godz. 19:47

    Kocham przyrodę, aż ręce mi się trzęsą.
    Kocham zwierzęta. A zwłaszcza ich mięso.

  515. Qba
    5 lutego o godz. 16:32

    Puknąwszy czym trzeba w biurko od dołu
    zaległ staruszek z małżonką pospołu

  516. Widzę, że cały czas trwa popis mięsożernych „intelektualistów” w opiniach na temat zwierząt i ich zżerania.
    Jestem nimi do tego stopnia „zauroczona”, że postanowiłam podzielić się ich treścią z panią Olgą Tokarczuk i zacytować je w paru innych jeszcze miejscach w Internecie.
    Mięsożernych „jaskiniowców” zachęcam do dalszego publikowania swoich „złotych myśli” i jadłospisów.

    ps:
    Dziwne, że moderator bloga nie reaguje na pogwałcanie zasad obowiązujących blogowiczów.
    Na przykład w opiniach „Optymatyka” kierowanych pod moim adresem.

  517. @Na marginesie 16:21

    Nie załamuj rąk. W tymże samym(?) źródle pada stwierdzenie, że istnieją poważne przesłanki (albo może obawy), iż są na tym świecie kobiety, które też widzą w zakresie czterech długości fal.

    Panowie, co my na to z tym naszym ubóstwem kolorystycznym? Ledwo trzy, a często jedynie dwa.

  518. @Niezapominajka.
    5 lutego o godz. 17:53

    Wielce szanowna weganko/wegetarianko czy jakoś tak!
    Po pierwsze początkowe: Jak coś ma rzadką nazwę, to nie znaczy, że cały świat o tym wie i dokładnie tak to rozumie.
    Po pierwsze środkowe: Jak nie masz do siebie dystansu, to jest Tobie trudniej, niż tym z dystansem, ale obwiniaj tylko siebie.
    Po pierwsze końcowe: Twoja upierdliwość spowodowała mą tfurczość. I jest to oczywiście ironia. A nawet autoironia. Bo mam niejakie samopoczucie humoru.
    Po drugie początkowe: Autentycznie kocham zwierzęta. Aby było śmieszniej, one też mnie lubią. I ni cholery się mnie nie boją.
    Po drugie środkowe: Jak już będziesz donosić szanownej noblistce, przekaż jej moje uszanowanie. Czytałem (prawie) wszystkie jej książki/opowiadania od zawsze.
    Po drugie końcowe: Nigdy nie lubiłem donosicieli. Przepraszam, sygnalistów. Tak się to teraz nazywa. Dobra zmiana.

  519. @Qba
    Pamiętam z dzieciństwa taką oto piosneczkę:
    „Niezapominajki są to kwiatki z bajki,
    rosną nad potoczkiem, rosną nad potoczkiem
    patrzą modrym oczkiem”…
    No i popacz, co z nich wyrasta
    groźna wegańska (?) niewiasta

  520. @Na marginesie
    Piszesz – „my mamy „tylko” trójkolorowy aparat wzrokowy, gady rozróżniają cztery kolory zasadnicze. Tak samo ptaki oczywiście, które są z gadami „spokrewnione”. Jak na ssaka homo sapiens ma bardzo czuły wzrok – wiele ssaków rozróżnia tylko dwa kolory. Ale to ostatnie to znana rzecz.”
    Trochę się pogubiłam, no bo jak tłumaczyć daltonizm u ludzi, czyli zaburzoną percepcje barw, dotykającą głównie mężczyzn?
    Trudno tę wadę sobie wyobrazić komuś, kto widzi jakoby prawidłowo.
    Moi mężczyźni tak mają, a w praktyce okazywało się że granatowy i czarny lub brązowy albo wiśniowy to dla nich prawie jedno i to samo.

  521. mag
    5 lutego o godz. 20:09
    napisała:
    „@Qba
    „Niezapominajki są to kwiatki z bajki,
    rosną nad potoczkiem, rosną nad potoczkiem
    patrzą modrym oczkiem”…
    No i popacz, co z nich wyrasta
    groźna wegańska (?) niewiasta”

    Ciekawy jestem jakież to zagrożenie czujesz ze strony
    tej „groźnej” wegańskiej niewiasty”?

  522. @mag
    5 lutego o godz. 20:09
    „Groźna wegańska niewiasta”
    Co na oślep słowami szasta,
    Biedne roślinki pałaszuje i basta,
    taka wegańska z niej niewiasta.
    Chyba się po chlastam.
    A przyznać to niejako, muszę,
    że roślinki też maja jakąś duszę,
    podobnie jak mięsne zwierzęta.
    Rola ich podobna, bo przeklęta.
    Jemy zwierzaki, wpieprzamy rośliny,
    bo dzięki temu żyjemy, myślimy.
    Jeśli ktos chce nie jeść, niechaj więc nie jada,
    ale niech potem, głupot tylu nie gada.
    Niech każdy je to, co mu pasuje,
    a innym potem głowy nie truje.
    A niewiasta nickiem Niezapominajka,
    najlepiej jak przejdzie na same jajka.
    Stałaby się rzecz fundamentalna,
    bo to jest właśnie dieta opotymalna.
    Czego jak zdrowia, każdemu życzę,
    i na zrozumienie właściwe liczę.
    Jeszcze przyponmnę takie stwierdzenie,
    że najważniejszym w życiu, jedzenie.
    Że jak Herodot w Dziejach, powiada:
    „Z potarw, które się zjada,
    powstają wszystkie choroby ludzkie”.

    W ostatnim zdaniu z rymem fatalnie,
    nie mogłem znaleźć jego formalnie.

  523. A tu dalej milusio jak w przedszkolu. Ze tam jakis Duda cos podpisał , wazniejsza jest niezapominajka i wierszyki na jej temat.
    Trzymajcie sie riebiata.

  524. paradox57
    5 lutego o godz. 9:39

    @Tanaka 9:14

    Korzystając z okazji. Z pewną taką nieśmiałością, no wiesz, może bym Ci coś podesłał. Może by się nadało na przerywnik od polityki?

    Jak ja wiem, że Ty byś, to bardzo dobrze. Masz gotowe, czy masz mieć? W obu przypadkach – ślij.

  525. @mag 5 lutego o godz. 20:26
    Dawkins objaśnia to bardzo szczegółowo, ale nie chcę zamulać bloga. W pigułce: wyspecjalizowane elementy do postrzegania koloru niebieskiego/zielonego/czerwonego są zakodowane w genach. Czasami zdarza się duplikacja, to znaczy zamiast „aparatury” do zielonego i czerwonego ktoś dostaje dwie kopie „aparatury” zielonej lub czerwonej. Na tym jednak sprawa się nie kończy, bo daltonizm ma różne postacie, czyli nie jest to problem zerojedynkowy. Podobno dotyka około 8 procent mężczyzn – czyli już wiesz, w którym chromosomie jest przenoszony.

    Aha, Dawkins wspomina o tym, o czym pisze wyżej Paradox – że teoretycznie mogą istnieć kobiety widzące tetrachromatycznie, a nawet quintochromatycznie. Kobiety. Co do „daltonizmu”, czyli bichromatyzmu, podobno pozwala dostrzegać odcienie barw niewidoczne dla osób trichromatycznych. Załogi bombowców podczas II światowej specjalnie woziły owych daltonistów, bo mniej zwodził ich kamuflaż.

  526. Lewy
    5 lutego o godz. 21:28

    Za tydzień minie termin odpowiedzi do TSUE. Wygląda na to, że decyzja Trybunału zapadnie zaraz po tej dacie. Bardzo mi się podoba język, jakim się posługuje prof. Strzembosz: „Dalsze funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej jest działaniem przestępczym”. Takim, konkretnym i zdecydowanym językiem należy się posługiwać. Nie inaczej. Prof. Rzepliński z kolei wtraził się o podpisaniu ustawy przez Dudę: „antypolskie barbarzyństwo”. PiS trzeba flekować językiem trafiającym w ich łajdackie mity i kłamstwa. Duda nie podpisał ustawy „kagańcowej”, ale zamordystyczną. Duda nie jest prezydentem Polski, ale prezydentem pisoidów. Zaś TVP oznacza nie telewizję polską, ale telewizję pis.

  527. @Lewy
    5 lutego o godz. 21:28

    Lewy, nie bądź nasz wróg!
    Jak się przekroczy pewien próg,
    Człowiek już więcej się nie złości.
    Jednak z powodu bezsilności
    Ryczy, aż śmiech się niesie echem,
    W nadziei, że zabije śmiechem.
    Bo nawet, gdy od walki stronią,
    To walczą. Każdy własna bronią.

  528. Namarginesko

    Czy możesz sprawdzić pocztę? jest sprawa 🙂

  529. Tak na @marginesie ludź, właściwie oko ludzia rejestruje podczerwień, ale mózg już tego nie obrabia. Tak słyszałem. Gdzieś. Ale co ja tam wiem.

  530. Nie @Tanako, telewizja jest własnością Kurskego i Kaczyńskiego. O pardon, nie wstawił się znak zapytania?
    A poza tym, słuszny kierunek. W kupkę gnoju trzeba widłami i rozrzucać. Skąd to wiem? Mój dziadek i babcia byli chłopami i jestem z tego dumny.
    Bedziem panów piłami ciąć!? (jakby co)

  531. Na marginesie
    5 lutego o godz. 21:42

    Mój komentarz
    Geny warunkujące widzenie są na chromosomie X, a ponieważ kobieta ma 2 chromosomy X, więc, jest taka teoria, na tych dwóch chromosomach mogą być ulokowane inne allele (warianty genu) warunkujące widzenie w kolorach, co powoduje, ze wytwarzane są w oku opsyny warunkujące widzenie lepsze (więcej koloru ) niż u mężczyzn.

    Mężczyźni mają tylko jeden chromosom X.

    Opsyny są to światłoczułe związki chemiczne koncentrujące się w komórkach światłoczułych na czubkach fotoreceptorów (pręciki i czopki) w oku. Rożne rodzaje opsyn maja czułość na różne kolory (długości fal światła), które docierają do siatkówki.
    Pzdr, TJ

  532. @

    Dziś zobaczyłem na własne oczy,
    Coś, co nadziei trochę mi daje:
    Jeżeli fortuna kołem się toczy,
    To ona również kołem staje.

  533. @tejot 5 lutego o godz. 22:05
    Aha. Wiedziałam, że gdzieś dzwonią 🙂

  534. @Tanaka 5 lutego o godz. 21:49
    Zrobione. Dobrze 🙂

  535. @BWTB 21:52
    Ano rejestruje, albo może raczej odczuwa. Tyle że nie oczyma. Prędzej przez skórę.

  536. – „Brakuje mi po prostu słów. Sytuacji prawnej, która się w związku z tym wytworzyła, nie da się zrozumieć za pomocą znanego mi aparatu pojęciowego. Pamiętajmy: w demokratycznym państwie prawo jest po to, by poskramiało nagą siłę polityczną. Gdy naga siła polityczna odmawia respektowania prawa i używa go do wywierania presji, to prawo jest bezsilne, a demokracja umiera. Jest to wszystko głęboko upokarzające dla prawnika, obywatela i człowieka…
    – Obywatel ma prawo i powinien żądać od państwa dobrego prawa, spełniającego wymogi konstytucji. Tymczasem zwykły obywatel został oszukany przez polityków. Mówiąc obrazowo, sprzedają mu wyrób czekoladopodobny zamiast czekolady. Nie możemy już przecież mówić o autorytecie prawa, czy w ogóle o autorytetach. Zostały one skutecznie ośmieszone. Dla mnie autorytetem jest opinia różnego rodzaju instytucji, które szanuję z uwagi na wiedzę i dorobek zasiadających w niej ludzi – takie jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, któremu przystępując do Unii Europejskiej, zobowiązaliśmy się podporządkowywać. Czy to jest dziś dla Polaków autorytet? Tego nie wiem, gdyż wszystkie autorytety wyśmiano i wyszydzono”
    – mówiła Ewa Łętowska była Rzecznik Praw Obywatelskich i sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Pewnie nikt lepiej by tego nie napisał, jak Pani Profesor powiedziała.
    Polska Zjednoczona Partia Opozycji Demokratycznej (PZPOD), jeśli taka powstanie, będzie musiała użyć nagiej siły do wywierania presji, celem przywrócenia mocy prawa i demokracji oraz poskromienia nagiej siły politycznej, łamiącej prawo. Prawo na usługach silniejszych. Zawsze tak było. Tylko co z tym wspólnego ma demokracja, która umożliwia takie działania? Która wyrodnieje. Ale to nie demokracja jest winna, winni są konkretni ludzie, którzy deformując i wykorzystując mechanizmy i złożenia, doprowadzają do jej zaniku,…”demokracja umiera”i jej obrońcy w końcowym efekcie.
    Powstaje demokratycznie wyłoniony zamordyzm, „demokratura”. Kreatura o obliczu kurdupla z chorym kolanem, niczym kuternogi, również doktor J. G. w 3 rz.
    Coś, do doktorów mamy pecha, same demokreatury o nadętym jak B. Mussolini obliczu. Oby skończyli podobnie.

  537. https://www.antyradio.pl/amp/full/218400/Technologia/Duperele/Ustawa-zmieniajaca-polskie-godlo-juz-gotowa-Politycy-chca-umiescic-na-nim-krzyz-38787?__twitter_impression=true&fbclid=IwAR0veg3D05-PEr1LL0yjD8XGnNsuOPAc2Tpq7twMeQZj9JJnH1ZlRv_K_hM
    Dni świeckiego orła białego w koronie jako godła Polski mogą być już policzone. Po wyborach prezydenckich w maju 2020 roku sejm ma przegłosować ustawę o zmianie polskiego godła. Podczas prac nad projektem, który nie został upubliczniony, dużo mówiło się o wprowadzeniu do niego krzyża.
    Jak donosi „Rzeczpospolita”, projekt ustawy o zmianie godła powstał jeszcze w 2019 roku w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Został jednak odłożony na bok, żeby nie drażnić Polaków przez zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

    Oficjalnie resort informuje, że projekt znajduje się w fazie konsultacji wewnętrznych. Nieoficjalnie zaś wskazuje się na zamrożenie wdrażania prawa ze względu na ryzyko obniżenia szans na reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy.

  538. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/lech-walesa-o-gwiezdzistym-marszu-na-warszawe/zqp7n4w
    „Przypominam dawno zgłoszoną propozycję. Milion chętnych ludzi gwieździście na Warszawę 20 taczek do przewiezienia +zasłużonych+ w niszczeniu Ojczyzny do ARESZTU. Jak będziecie gotowi od dawna czekam. Mimo moich uwarunkowań, chyba nie będę miał wyboru, zastanawiam się nad terminem” – napisał Lech Wałęsa.

  539. @paradox57
    5 lutego o godz. 9:39

    Też nie wiem, czy o Poznań chodziło. Obstawiałbym też okolice Torunia, ale tu wątpliwość jakby większa.

    Genu stałej laktazy nie posiadam, ale ja genetycznie jestem trochę z Poznania (no, Galicji Wsch.) a kapkę więcej z Kaukazu, a tam go nie wymyślili.

    PS. Zabijanie zwierząt dla „sportu” budzi we mnie najgłębszą odrazę i ostre oburzenie. Parę lat temu amerykańskie babsko przechwalało się publicznie swoim „trofeum” – https://www.thesun.co.uk/news/7286719/female-big-game-hunter-slammed-by-celebs/, TFU!!, podsumował ją Steve Cutts – https://www.youtube.com/watch?v=S-lfXCrJqB4

    Słabi mnie też przemysłowa hodowla zwierzaków na mięso. Zabijanie ww. też budzi we mnie niepokój moralny, nie na tyle jednak, żebym został wegetarianinem. W porównaniu ze średnią, mięsa jadam niewiele, ale jednak. Słaby charakter mam i tyle….

    Z pewną taką nieśmiałością, no wiesz, może bym Ci coś podesłał. Może by się nadało na przerywnik od polityki?

    Mnie się też przerywnik zamarzył, podesłałem, ale polityka ważniejsza.

  540. @BWTB 5 lutego o godz. 10:55
    Rozwiążcie mi dylemat: Maria Skłodowska-Curie była francuską uczoną polskiego pochodzenia, czy polską uczoną na emigracji we Francji?
    Była francuską uczoną polskiego pochodzenia. Miejsce/uczelnia zrobienia doktoratu IMHO decyduje. Zachowała także bardzo ciepłe uczucia do Polski, gdyż mając 2 okazje, nie nazwała żadnego ze swoich naukowych dzieci francium tylko radium i polonium a także zadbała o to, aby w Warszawie powstał Instytut Radowy, któremu podarowała swój gram radu. A zatem uczona francuska polskiego pochodzenia a także wielka polska patriotka. 😉

  541. @Tanaka 5 lutego o godz. 9:02
    Nie pamiętam jego nazwiska, pewnie będziesz wiedział.
    Henryk Magnuski.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Henryk_Magnuski
    W Muzeum Motoroli było o nim masę informacji, no ale teraz nie ma już ani tego muzeum ani nawet ogromnego kampusu Motoroli w Schaumburgu, (przedmieście Chicago).

  542. @Tanaka 5 lutego o godz. 9:02
    Polak gęsi spod ogona nie wypadł!
    Wielka pokusa wrzucać Amerykanów polskiego pochodzenia, małym dziecięciem będących wyemigrowanych do USA, do koszyka „Polak”… 😉

    https://en.wikipedia.org/wiki/Darius_Adamczyk

  543. Albo pierwsze, urodzone już w Hameryce pokolenie polonusów:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Filipowski

    Miałem okazję poznać i pogadać, do tej pory najbogatszy człowiek z jakim „pogadałem”. Wprawdzie zaliczyłem kiedyś „rąsię, buzię, klapę, goździk” z ówczesnym szefem Motki, (wręczał pracownicze nagrody podczas uroczystego jubla) no ale o żadnym „pogadaniu” wtedy mowy nie było. 🙁

  544. @Herstoryk 0:58
    A bo ostatnich kilka dni upłynęło mi pod trójkolorową kokardą. Najpierw wizyta Macrona i cały czas rozważane jej konsekwencje. Wczoraj @Lewy ze swoją tęsknotą za niecnieznaczącą dudą. I również wczoraj dokument z Planete+. Nad tym bym się pochylił. Bo oto dowiedziałem się, że czeka nas (nie wiem w jakiej kolejności), iż Słońce spuchnie i wybuchnie, Droga Mleczna umrze z powodu niedoborów zimnego gazu i czeka nas nieuchronna kolizja z Mgławicą Andromedy. I to już w nieodległej perspektywie najbliższych 4-5 miliardów lat. Zaiste, marna przyszłość przed Polakiem. Jasna ale marna.
    Ale i tak moje zamarzenie dotyczyło zupełnie innej, bardzo przyziemnej sprawy.

  545. PS.
    Początkowo zdawało mi się, że chodziło o ziemny gaz, którego zasobami tak szastamy nieopatrznie. Ale nie, rzecz rozbija się o zimny gaz, konkretnie zimny wodór, który, w przeciwieństwie do ciepłego wodoru jest bardzo korzystny dla przyszłych losów Drogi Mlecznej.

  546. Sorry za moją zgryźliwość. Wiem, że dużo się nie osiągnie pisaniem na blogach. Ale dręczy mnie jedno. Czy nie można by jakimiś pozademokratycznymi metodami obronic demokracji przed szajką Skunksa ?
    Słyszę mądre wypowiedzi Strzembosza, Matczaka, Łętowskiej, Płatek, Stepnia, Grodzkiego…i co i nic ? Oni chcą się posługiwać demokratycznymi metodami.
    Tymczasem pis działa jak wirus aids, dobral się do układu immunologicznego organizmu, ubezwładnił organizm niszcząc TK, prokuraturę, teraz rozklada sądownictwo. A nawet stworzył nielegalną atrapę Izbę Dyscyplinarna, ktora ma byc tym ostatecznym batem na broniacych niezależnenego sądownictwa sędziow.
    No i ma użyteczne, bezwolne narzędzie w ręku , Dudę.
    Więc powtarzam pytanie Czy wolno niedemokratycznymi metodami walczyć z niszczącą demokrację grupę przestępczą, która demokratycznie osiągnęła władzę ? Adolf Hitler też demokratycznie został wybrany na kanclerza, a potem juz się potczylo.

  547. paradox57
    6 lutego o godz. 7:46
    Też tak ma. Kiedy oglądam Planet albo jakiś inny kanał o Kosmosie, to wszystko staje sie takie malutkie, kruchutkie wobec tych 4.5 miliarda lat, kiedy Slońce spuchnie, a Andromeda zderzy sie z nasza Galaktyką.
    Ale to malutkie, np. rozpierducha demokracji w Polsce to inna perspektywa. No bo cóż malutka Polska wobec Kosmosu ?
    Myslisz, że prowadzeni do gazu Żydzi znajdowalii pociechę w takich myslach ?
    Bo cóż nasze krótkie zycie , kiedy za godzinę mnie spalą, znaczy, kiedy za 4.5 miliarda lat cała Ziemia spłonie ?

  548. @Lewy

    Nie, nie myślę. Z kolei, czy Ty myślisz, że mnie nie przejmuje troską to, co się dzieje na moim podwórku? Może to nie wynikać wprost z tego, co czasem piszę. Z tego, że generalnie staram się nie wylewać żółci na blogu, a rozpisuję się o jakichś pierdołach. Bo jak pomyślę o tej alternatywie, o którą pytasz, to jeszcze większe ciarki mnie przechodzą. Niedemokratycznie – powiadasz. Niedemokratycznie już kilka razy w historii się zdarzyło. Chociażby w Twojej obecnej ojczyźnie. I co z tego wynikło? Jeszcze gorszy zamordyzm, zbrodnie i rozlew krwi. Pomijam hitlerowskie rządy, bo jak zauważasz, doszli do władzy na drodze demokratycznych wyborów. Ci przez Ciebie wymienieni proponują rozwiązania zgodne z prawem. Bo oni są cywilizowani, kulturalni. Rewolucji tacy nie wywołają. Rewolucję wywołują ludzie pokroju Wałęsy, a nie Mazowieckiego. Tylko gdzie ich szukać?

  549. PS.
    Tak, perspektywa wojny domowej przy wsparciu tych czy owych życzliwych sojuszników mocno mnie przeraża.

  550. Lewy
    6 lutego o godz. 8:29

    Jesteśmy na etapie zbiorowego eksperymentu na żywym organizmie i zarazem egzaminu: państwowego i osobistego. Każdy uczestniczy i każdy jest w trakcie zdawania. Krótko mówiąc: wyłazi z szydły worek oraz odwrotnie. Wyłazi, to proces, zatem jeszcze nie wiadomo.

    Nie jestem w stanie jasno oddzielić nadziei od sądu, że pisoidy się rozlazą. Działania obronne, z różnych stron i źródeł z jednej strony, z drugiej niedojdyzm gangsterów ktorzy mają też coś z gangu Olsena, z trzeciej wewnętrzne konflikty i zawisłość wszystkiego od starzejącego się zamordysty a wreszcie opór i nieprzewidywalność materii zjawisk życia doprowadzą do stanu, ktory nie będzie taki jaki ma być wedle oczekiwań gangsterów, acz niekomfortowy także dla obrońców dobrego. w sumie jednak będą wystarczające punkty i obszary oparcia, pozwalające na wywrócenie niespójnie kleconego Mordoru.

  551. Tanaka
    6 lutego o godz. 9:53
    Wydaje mi się, że ten gang Olsena, to świadomy wybór Kaczki. On wyławia takie kreatury, amoralnych cwaniakow, albo ograniczonych ludzików i z tej masy ludzkiego guana lepi ów gang. A to że ten gang prowadzi Polskę w przepaść to mu nie przeszkadza. ten typ chyba nienawidzi Polski, i calego świata. Nienawidzi, bo wie, że jest i wewnętrznie i zewnętrznie odrażający i dlatego upokarza swoich lokajow, a ubliżą tym wszystkim, ktorzy mu stawiaja opór. Jak Andreas Lubitz, Skunks jest gotow popełnić katastrofe, rozwalić demokratyczną Polske
    Dlatego mała nadzieja w tym, że gang jest nieudolny, bo nieudolność nie ma znaczenia, jest wręcz atrybutem tego gangu. Każdy „udolny” bylby zagrożeniem dla Skunksa.
    Jedyny nadzieja, że Skunks odejdzie w zaświaty i że wtedy nieudolny gang sie rozsypie.

  552. @Lewy, paradox57, Tanaka & Co

    Zawsze warto szukać – możliwie pierwotnej – przyczyny. Jak się znajdzie, łatwiej o lekarstwo.
    Załóżmy, że człowiek nie jest stworzony do życia w stadzie. Im bardziej myślący, tym mniej. Jak można go, pomimo to, utrzymać w stadzie? Najprościej przymusem. Tak działały społeczeństwa do wynalezienia tzw. demokracji. Wymyśliła ona, że wszyscy są równi i powinni mieć takie same prawa i była taka „mądra”, że założyła dobrą wolę wszystkich. Nawet, jeśli nie rozumieją, mają inne pojęcie wspólnoty, itd. Bo przymusu w demokracji być nie może, bo (teoretycznie) nie da się wprowadzić dyktatury. Trzeba by postępować niezgodnie z prawem. Czy jest to możliwe? Widzimy, że tak. Dlaczego? Bo jest przyzwolenie znacznej części społeczeństwa. Dlaczego? Bo wprowadzono (przy ogromnym poparciu religii) pojęcie podstawowej komórki społeczeństwa, czyli rodziny. Wychowanie w rodzinie prowadzi do tego, że taki wychowanek nie akceptuje społeczeństwa, a tym samym państwa. Czyli nie czuje się obywatelem. I łatwo nim manipulować, jak i rodziną, w przeciwieństwie do świadomego społeczeństwa.
    Nasze dzieci potrzebują dużo czasu na dorośnięcie do samodzielności. Fizjologicznie i mentalnie potrzeba góra 14 lat ale wydłużamy ten okres o 10 i więcej lat, tracąc tym samym szansę na obywatela. Bo on pozostanie mentalnie dzieckiem – niesamodzielnym, potrafiącym tylko wymagać i oczekiwać. Idealny wierzący. Korporacyjna kuwertura.
    Jeżeli chcemy mieć świadomych obywateli społeczeństwa, musimy dzieci wychowywać w społeczeństwie, czyli obowiązkowe przedszkola i to co rok inne. Przecież w życiu dorosłym spotkamy przeróżnych ludzi i musimy z nimi współpracować. Musimy się do tego przyzwyczaić, traktować to jako coś naturalnego. To samo w szkole – nauka powinna obejmować przede wszystkim współżycie w różnorodnych społeczeństwach. Z obowiązkiem częstej zmiany szkoły i okolicy.
    To pierwszy warunek, z którego wynika również zakaz indoktrynacji religijnej, ideowej, itp. na poziomie państwa.
    Teraz drugi warunek, czyli reguły organizacji społeczeństwa. Analizując (oczywiście po laicku i pod kątem skuteczności) systemy prawne możemy stwierdzić, że:
    – nie są niezawodne,
    – ulegają degradacji.
    Ich zawodność (m.in. niesprawiedliwość) wynika głównie z wyjątków i nieprecyzyjnych określeń, wprowadzanych celowo, jako furtki dla swoich. Każda opcja rządowa to czyni, powodując stałe zbliżanie się kodeksów demokratycznych do formy feudalnej.
    Stąd, pomimo ewidentnych dowodów, można przegłosować uniewinnienie. I na odwrót. Można łamać prawo w majestacie prawa. I wszystko odbywa się demokratycznie, czyli decyduje większość.
    Co z tym zrobić? Uprościć prawo (praktycznie napisać konstytucję i kodeksy od nowa – wiedzy i fachowców jest dosyć) i wprowadzić mechanizmy automatycznie blokujące próby psucia czy łamania prawa. A do zmiany prawa konieczna musi być absolutna większość na poziomie 95 %. Dopóki jesteśmy w Unii, możemy w ten proces zaangażować wszystkie jej kraje, wytrącając tym samym broń nacjonalistom.
    Mrzonki? Owszem, ale bez nich nie ma co zaczynać jakiejkolwiek naprawy. Zawsze konieczne są dalekosiężne i bardzo konkretne cele. Inaczej pozostaniemy na kanapie z Netflixem i popcornem czy innym chipsami, coraz grubsi i coraz głupsi.

  553. Lewy
    6 lutego o godz. 10:18

    Po Kaczyńskim widać, że ma nadzwyczajną wewnętrzną determinację, że napędza go ostry przymus. Powody, może nie wszystkie, ale wzięte z rzeczywistości faktów, są zrozumiałe i mocno przekonujące. Kłamliwe życie rodzinne: nieistniejący tatuś Rajmund, związany z „komuną”, której się „wysługiwał”, bo przecież komuna go puszczała na zagraniczne kontrakty i miał niezłą robotę na miejscu, więc to tatus utrzymywał swoimi komuszym pieniędzmi rodzinę i zapewniał synkom poziom życia. Mamusia – nieprawdziwa figura Powstania Warszawskiego, które spędziła poza Warszawą, wywindowana do roli niemał przywódczyni Powstania; nieudolność zawodowa obu braciszków, co widać było po ich stosunku do prawa i nieistnieniu na rynku prawnym, co kaczor sobie przerabia na kłamliwy mit o sobie, że „gdyby miał własną kancelarię prawną to arabiałby kokosy”, ale on sie „poświęca da ojczyzny”. Co widać: cały jego pis to gang złodziei publicznych pieniędzy i deprawatorów. I widać po nim osobiście, jak najpierw, w celu oszustwa publicznie gadał, o „skromności”, nakazał obniżenie posłom uposażeń, oddanie premii, a za chwilę się okazało, że nikt nie oddał i złodziejstwo hula pełna parą, a on nic z tym nie robi. nie robi, to bo zasada pisoidyzmu, czyli Kaczyńskiego: kraść, kłamać, znieprawiać.

    W opozycji jego rola była prawie żadna, a sławną niedzielę 13 grudnia spał u mamusi do południa i w ogóle nic nie wiedział, że od 6 rano jest stan wojenny, poszedł do kościółka i dopiero tam się dowiedział.

    Z liceum był usunięty za dwóje. Dopiero dziwna interwencja „komuchów”, zdaje się Kuberskiego, pozwoliła mu zdać maturę, właściwie niezgodnie z prawem, bo dwóje jednak miał.
    Swój doktoracik zrobił lichy i powoływał się na Lenina, a potem robił za bibliotekarza-archiwistę, czyli w sensie dumy i pychy – zero. Szara, nieważna mysz.
    Wreszcie – inni, znacznie od niego lepsi prawnicy, autentyczni, prawi i mądrzy oraz z poważnym dorobkiem dydaktycznym, naukowym i sądowym, górują nad nim tak,, że w sumie nie może nie odczuwac najgłębszej zawiści i nienawiści.
    Te spotworniałe fałszerstwa, kłamstwa, zawiści, nienawiść, paląca wściekłość, muszą mieć ujście, bo inaczej – zawał, udar, samobójstwo. Na dobre nie umie i nie chce tego przekszałcić, za późno na to od dawna. W złym ma niebanalne osiągnięcia, czym góruje nad tymi dobrymi prawnikami i dawnymi opozycjonistami i wybitną satysfakcję, iście szatańską. Szatańsko też karmi się „zamachem w Smoleńsku”.
    W sumie, daje to taki rezultat, jak widać.

  554. Qba
    6 lutego o godz. 10:42 Edit →

    @Lewy, paradox57, Tanaka & Co

    Zawsze warto szukać – możliwie pierwotnej – przyczyny. Jak się znajdzie, łatwiej o lekarstwo.
    Załóżmy, że człowiek nie jest stworzony do życia w stadzie.

    Qba, racjonalne badnie zaczyna się od przyjęcia racjonalnych przesłanek. Te zaś wskazują z siłą, że człowiek JEST istotą stadną, a nie singlem wyizolowanym ze środowiska wspólnego. Przyjęcie do badania silnie abstrakcyjnego założenia, że jest właśnie takim wyizolowanym singlem jest bardzo ryzykowne i łatwo prowadzi do fantazjowania, o czym trzeba dobrze wiedzieć i o ile chce się znaleźć cokolwiek zasadnego w tamim założeniu, trzeba bardzo ściśle kontrolować związek z faktami.

    Po zbadniu wersji bardziej prawdopodobnej i znalezieniu dowodów jej przeczących, można przejść do badania wersji bardziej fantazyjnych. Skoro są dowody przeczące temu, co uznaliśmy za bardziej prawdopodobne, może się okazać, że wersja fantazyja jest prawdziwa.

  555. @Na marginesie
    Wczoraj moje podziękowanie za szczegółowe info o daltonizmie wpadło w czarną dziurę, a wraz z nim moje uwagi na ten temat. Nie takie znowu istotne, skoro ich już nie pamiętam.
    Pozdro

  556. @Tanaka
    6 lutego o godz. 10:56

    Tak wygląda nasza trudna,
    Czysto polska pieriestrojka:
    Ciemna, brudna i obłudna,
    Czyli głupia zemsta gnojka.

  557. @Tanaka
    6 lutego o godz. 11:14

    Oczywiście opieram moje stwierdzenie na faktach. A że faktów jest więcej niż ludzi, to i każdy wybiera jakie chce.
    Nigdy nie twierdziłem, że człowiek jest …singlem wyizolowanym ze środowiska wspólnego ….
    Myślenie czyni człowieka indywidualistą, a tym samym utrudnia mu współżycie z innymi indywidualistami. Pszczoły mają łatwo – jedna królowa, a reszta ma pracować. Tak usiłują traktować społeczeństwo różni „mądrzy” – stąd monarchie, dyktatury, religie, ideologie. O dziwo, ludzie się dają. Przecież przekonano ich, że są stadni, więc robią to, co stado.

    Nie będę już więcej się wychylać. Pozostanę poza stadem.

  558. @Qba
    „czyli głupia zemsta gnojka”.
    Nie taka ona głupia. „Reforma” sądownictwa to wisienka na torcie wypichconym przez Kaczora i jego kamarylę, czyli przez Gang Olsena, jak podpowiada @Lewy. Dzięki nie powstaje prawdziwa kasta. Kasta PIS.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,25670384,ujawniona-lista-poparcia-do-krs-to-jest-p

  559. @mag
    6 lutego o godz. 11:39

    Przepraszam, ale nawet gdyby wszystko zdobył, postawił największą piramidę i pałac ku swej czci, podporządkował sobie całą Polskę i nawet Watykan – będzie to tylko głupia zemsta gnojka. Głupiego indywidualisty, nieprzystosowanego do życia w stadzie. Ale wychowanego w rodzinie jak Bóg i PiS przykazał.

  560. @Qba
    6 lutego o godz. 11:49
    A i tak w końcu umrze! 🙂

  561. Qba
    6 lutego o godz. 10:42
    Napisałeś tak
    Wymyśliła ona(demokracja), że wszyscy są równi i powinni mieć takie same prawa i była taka „mądra”, że założyła dobrą wolę wszystkich. Nawet, jeśli nie rozumieją, mają inne pojęcie wspólnoty, itd. Bo przymusu w demokracji być nie może, bo (teoretycznie) nie da się wprowadzić dyktatury. Trzeba by postępować niezgodnie z prawem

    Po pierwsze mylisz się co do założenia dobrej woli wszystkich. Wlaśnie nie wierząc w „dobrą wolę”, Monteskiusz obserwując system brytyjski , postulował trójpodział wladz. Nie wierząc w dobrą wolę politykow, w niedoskonałość ludzkiej natury zaproponował system, który przynajmniej by ukrócil samowolę potencjalnych dyktatorów.
    Niegdyś ludzkość szukała jakiegoś oparcia w religii, król był pomazańcem bożym. Demokracja odrzucając takie oparcie, stworzyla zasady, reguły, które regulują zycie społeczne, najwyższym, najogolniejszy zbiorem takich zasad jest konstytucja.
    Społeczeństwo to skomplikowana gra, w tej grze muszą obowiązywać jakieś zasady, przewidywalność, szacunek do zasad i do tych, ktorzy są gwarantami zgodności czynów z owymi zasadami.
    Najprosciej można to wyjaśnić na duzo mniej skomplikowanej grze n.p piłce nożnej. Są tam zasady, reguły, ktore wprawdzie zmieniały sie (np. wprowadzenie spalonego), ale nie można zmieniać reguł w trakcie meczu, nie mozna podważac werdyktu sedziego, bo inaczej nie bedzie można przeprowadzić żadnego meczu. Owszem sędziego można rozliczyc, ale po meczu. W przeciwnym wypadku bedzie chaos, a o wyniku meczu bedzie decydoawł z trybuny szary poseł albo jakis pan Zbyszek.
    Po drugie. Ludzie jako obywatele nie są równi. No bo młodzienieć , który glosował na Szymborską nie jest jako obywatel rowny Tobie, albo Tanace. Obywatel powinien posiadać jakies minimum wiedzy polityczne, znać podstawy prawa i umiejetność moralnej oceny .
    „Demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu’’ (W.Churchill)
    Wreszcie zakończyłeś tak Uprościć prawo (praktycznie napisać konstytucję i kodeksy od nowa – wiedzy i fachowców jest dosyć) i wprowadzić mechanizmy automatycznie blokujące próby psucia czy łamania prawa
    Ok. Jak utomatycznie zablokować próby psucia prawa przez pis ? Nawet jakbys wymyslil taki automat, to pis natychmiast by ten automat uszkodził. Przeciez tak juz zrobił z TK i KRSem.

  562. Qba
    6 lutego o godz. 11:36

    Qba – kto to są ci, co „przekonano ich [ludzi], że są stadni”?

  563. Qba
    6 lutego o godz. 11:36

    @Tanaka
    6 lutego o godz. 11:14

    Oczywiście opieram moje stwierdzenie na faktach. A że faktów jest więcej niż ludzi, to i każdy wybiera jakie chce.

    Na jakich faktach opierasz stwierdzenia, dotyczące niestadności człowieka? Które wybrałeś „jakie chcesz” a jakie Ci nie pasowały, więc je odrzuciłeś?

  564. @Qba
    g.11:49
    Upieram się, że ta zemsta głupia nie jest, skoro osiąga efekt założony przez mszczącego się złego, małego ciałem i duchem, człowieczka, czyli wielce zadowalający. Przynosi rozpierduchę jednego z trzech filarów ustroju demokratycznego i to filaru, bez którego nie można sobie wyobrazić cywilizowanego, demokratycznego państwa prawa.

  565. @mag
    6 lutego o godz. 13:37

    Upieram się, że ta zemsta głupia nie jest, skoro … Przynosi rozpierduchę jednego z trzech filarów ustroju demokratycznego i to filaru, bez którego nie można sobie wyobrazić cywilizowanego, demokratycznego państwa prawa.

    Rozumiem, że to co robi Kaczyński nie jest głupie i świadczy o jego mądrości. I jest to pewnie przykład na absolutną stadność człowieka.

    @Lewy, Tanaka

    Wybaczcie, ale mam zupełnie inny pogląd na podstawowe (dla ew. dyskusji o społeczeństwie) określenia. Aktualny model społeczeństwa bazuje na szczęściu jednostki, dzięki czemu mamy permanentną walkę poszczególnych ego. Jeżeli zdarzy się jakiś osobnik, chcący autentycznie zrobić dobrze innym, szybko znika ze sceny. Nierzadko pod ziemią. Czy to nie jest dowód niekompatybilności człowieka i ludzi? A dlaczego tylko absolutne dyktatury (od starożytności) pozostawiły po sobie wielkie budowle? Jeżeli człowiek jest zwierzęciem stadnym, to dlaczego stada demokratyczne rozpadają się? Czy GB wystąpiła z Unii, bo kocha stado? Czy trwała tendencja rozpieprzania dużych państw na mniejsze też jest dowodem stadności? Czy rosnąca liczba rozwodów oraz związków nieformalnych świadczy o tym, że człowiek jest stadny?

    Oczywiście, można wszystko tłumaczyć lokalnie. Jest dosyć teorii wszystkiego i niczego. I mnóstwo uznanych nazwisk.

    Niniejszym wycofuję się z dyskusji. Nic nie wiem, niczego nie rozumiem. Oświadczam, że wierzę, iż człowiek jest ukoronowaniem stworzenia i najlepiej czuje się w stadzie. Tym stadzie.

  566. @Lewy
    6 lutego o godz. 12:00

    Społeczeństwo to skomplikowana gra… w którą grają dla przyjemności wyznawcy stadności. Bo gdyby to byli indywidualiści, to mogliby być, nie daj Bóg, nieprzystosowani do społeczeństwa. A takich umiemy usuwać.
    Jak utomatycznie zablokować próby psucia prawa przez pis ? Nawet jakbys wymyslil taki automat, to pis natychmiast by ten automat uszkodził. Przeciez tak juz zrobił z TK i KRSem.
    Tak jak robimy z kimś, kto przejechał skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Ale Duda mógł łamać prawo bezkarnie, bo każdy rząd łamie prawo, bo społeczeństwo stadnych jest tak zainteresowane stadem, jak Wojtyła karaniem księży za pedofilię.

  567. Qba
    6 lutego o godz. 14:45

    Nie bardzo wiem, czemu się zaperzasz, czy irytujesz („nic nie wiem, niczego nie rozimiem, oświadczam…”).

    Zgłosiłeś złożony i obszerny temat, mówisz, że masz swoje własne określenia, więc należałoby, dla jasności i weryfikowalności wywodu zrobić coś podstawowego: uporządkować pojęcia. Inaczej wszystko fruwa i zirytowani mogą być wszyscy, co zresztą akurat nad Wisłą najlepiej wychodzi.

    Aktualny model społeczeństwa bazuje na szczęściu jednostki, dzięki czemu mamy permanentną walkę poszczególnych ego. Jeżeli zdarzy się jakiś osobnik, chcący autentycznie zrobić dobrze innym, szybko znika ze sceny. Nierzadko pod ziemią. Czy to nie jest dowód niekompatybilności człowieka i ludzi?

    Co ma „aktualny model społeczeństwa” do rzeczy zasadniczej: stwierdzenia, że czlowiek jest z istoty, z mocy ewolucji i jej historii oraz domunujących zachowań istotą stadną, czy przeciwnie?
    To jest porównywanie rzeczy nieporównywalnych, dwóch różnych porządków, fundamentów z ograniczonymi objawami czegoś, tylko nie wiadomo czego.

    „Aktualność” modelu wskazuje na jego chwilowość, nie do porównania z uwarunkowaniami ewolucyjnymi.
    „Model” jest modelem, a nie pewną, rozległą i od dawna działającą rzeczywistością. Gdzie ten model działa? Jak go odróżnić od niesprawności „modelu” albo innych modeli?
    W Danii dziala? Na pewno polega na realnym „szczęściu”? A w Brazylii, RPA, Indonezji, Mongolii, Chinach czy Maroko mają taki sam „aktualny model” i go tak samo realizują, z tym „szczęściem”?
    Może w katolickiej Polsce mamy ten model, który działa i dlatego te problemy z ego?
    Ta kwestia wymaga uporządkowania myślowego, porządnego i trzymająco się kupy wyjaśnienia, poważnych argumentów. A Ty się spieszysz robiąc błyskawiczne, wszechoganiające i nadzwyczajnie uogólnione założenia i już masz wynik jaki Ci pasuje, a następnie narzekasz, gdy słyszysz inne zdanie oparte na porządniejszych przeslankach i wskazujące slabości Twoich tez.

    O jakim „osobniku chcącym autentycznie zrobić dobrze innym” mówisz? O co chodzi z tą autentycznością i gdzie jej granica?
    Dlaczego on „znika”, w dodatku „często pod ziemią”? Oczywiście, są dobrzy ludzie, którzy są nielubiani, karani, jak się poważnie narażą bywają zabijani. Czego to ma dowodzić?
    W stadzie nie brak „dobrych osobników”, można znaleźć ogromne ilości dowodów na życzliwość, bezinteresowność, empatię i altruizm, nawet kosztem własnego życia. Te same osobniki potrafią także zachowywać się egoistyczne, czy też „dbać o swoje”, co niekoniecznie jest egoizmem, a raczej wymogiem życia w określonych warunkach. Interes najważniejszy ze wszystkich, to interes przeżycia genów, który jednak nie musi być realizowany wprost, bo także, a nawet zdecydowanie często realizowany jest przez zachowania dobre i „dobre osobniki”.
    Spójność społeczna stada jest zapewniana przede wszystkim przez wspołpracę i dobre relacje, a nie terror wodza i jego policji oraz zdrajców. A życie społeczne ma wiele poziomów, odmian, nisz, jedne są trwalsze i rozleglejsze inne bardziej zmienne. Tworzą się „grupy zainteresowań”, mające wzajemnie nietożsame interesy, muszą je między sobą uzgadniać, czasem dochodzi do scysji, konfliktów, bywa, że któryś zostanie zabity. Niekoniecznie „autentycznie dobry osobnik”, choć takie, z pewnością, też bywają zabijane, na co są przykłady.

    Czy to nie jest dowód niekompatybilności człowieka i ludzi?
    „Aktualny model”, ani „osobnik chcący zrobić autentycznie dobrze”, który może zostać zabity nie jest dowodem, bo założenia przedstawiłeś fantazyjnie i mało uzgadnialnie.
    Natomiast zdarzają się, to pewna stała w przyrodzie, takie osobniki w stadzie, które są outsiderami, ze swoiistych powodów, wśród których mogą być jakieś dysfunkcje, większa wrażliwość, wyższy stopień pojmowania pewnych rzeczy, specyficzne zainteresowania i tak dalej. tacy mogą sami wybrać życie bardziej na obrzeżu społeczności stada, nawet poza nim, lub są wypychani na bok. A w skrajnych warunkach mogą zostać zabici.
    To ne dotyczy tylko człowieka, ale mnóstwa gatunków, więc niewiele ma wspólnego ze specyficznie ludzkimi możliwościami umysłu. I to też jest wynik ewolucji, wspólny dla tak wielu gatunków.

    A dlaczego tylko absolutne dyktatury (od starożytności) pozostawiły po sobie wielkie budowle?

    Jak mierzysz wielkość tych budowli: na metry, na tony?
    Można przyjąć, że cywilizacja starożytnego Egiptu opierała się na absolutyzmie. Postawiła piramidy oraz to i owo. Piramidy, daleko nie wszyskie, w istocie ich drobna mniejszość, są faktycznie wielkie. Pod względem rozmiaru, pod względem przemyślności konstrukcji, organizacji budowy oraz – nie dla wszystkich – urody architektonicznej.
    Jak jednak ta dorozumiana wielkość przelożyła się na inne dziedziny funkcjonowania cywilizacji, w której można by zastosować rożne elementy owej wielkości?
    A co z innymi dziedzinami, do których trzeba by całkiem innych wielkości, w czym wręcz przeszkadzała wielkość piramid, bo wiązała siły, środki i umysły skupione na wielkości akurat piramid?
    Takie wielkości są względne i bywają mylące.

    Cywilizacja Chin zbudowała wielki mur. Wielki mur jest wielki, widać go gołym okiem z orbity Ziemi – i co z tego? Nie uchronił od przenikania wrogich plemion, zaś koncepcja nieruchomej, wielkiej, kosztownej w utrzymaniu budowli była po prostu słaba od zarania.

    Majowie budowali piramidy, na których mordowali ludzi, w czci, raczej mniemanej, dla Słońca, a bardziej dla utrzymania ludzi w karbach. Architektonicznie piramidy są nadzwyczajne (znowu, poniekąd kwestia gustu), ale znacznie mniejsze od piramid niektórych faraonów. Jaki dobry wpływ miały te piramidy, na cywlizację Majów, jaką wielkość im zagwarantowały?

    Hitler pozostawił po III Rzeszy mnóstwo wielkich budowli. Powiedzmy, że „cywilnych” – jak piramidy i wojennych – jak Wielki Mur Chiński.

    Za jednoznacznie wielkie uważam wynalezienie szczepionek na choroby, penicyliny, choć na wagę są to rzeczy drobne, nawet niezauważalne. Wielkie jest e=mc2 i inne podobne rzeczy. Wielkie jest zastosowanie energii atomowej dla celów pokojowych. Wielki jest Leonardo da Vinci, Michal Anioł, Rembrandt, kto chce może rozwijać listę o setki i tysiące nazwisk.
    Wielka jest Irena Sendlerowa. Wielkie jest wyjście poza powierzchnię Ziemi i badanie kosmosu, w istocie nauka jako taka jest wielka. Wielkim osiągnięciem są prawa człowieka i obywatela. Wielki jest Delta Plan. I znowu, listę można bardzo rozbudowywać.
    Czy to wynik działania „absolutnych dyktatur”?
    Pytam więc, czemu wielkie osiągnięcia przypisujesz tylko, czy głownie absolutnym dyktaturom i używasz tej zbitki do tworzenia tezy, która tak słabo się trzyma?

  568. „Optymatyk”
    6 lutego o godz. 0:45
    zacytował słowa Wałęsy na temat przewozu “zasłużonych”
    w niszczeniu Ojczyzny taczkami do ARESZTU.

    Moim zdaniem w pierwszych taczkach ludzie powinni wieźć naczelnego homofoba, seksistę, antysemitę i katolickiego matoła Lecha Wałęsę, od którego rozpoczął się proces niszczenia Polski i przekazywania majątku oraz władzy watykańskiemu okupantowi.

    Oto fragment kodeksu karnego, który precyzuje kwestie związane z odpowiedzialnością rządzących za swoje działania:
    „Art. 129. Zdrada dyplomatyczna
    Dz.U.1997.88.553 – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny.
    Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”

    Na tej podstawie wszyscy rządzący Polską od 1989 roku do dziś prezydenci i premierzy oraz pomniejsi politycy z senatu i sejmu RP powinni zasiąść na długiej ławie oskarżonych za zdradę Polski i Narodu w stosunkach z Watykanem i klerem kościoła katolickiego.
    Wszyscy oni działali, a ci do dziś żyjący nadal działają na szkodę RP lobbując na rzecz kościoła i dzieląc się z jego klerem wspólnym korytem władzy i dobrobytu.
    Wszyscy oni powinni zostać ukarani zgodnie z prawem oraz wyrzuceniem na „śmietnik” historii.

    ps:
    Od 1989 roku Polską rządzą religijne sekty zwane partiami wraz z klerem kk i to jest właśnie zdrada dyplomatyczna – największa i najbardziej haniebna w całej historii tego kraju.

  569. @Tanaka
    6 lutego o godz. 16:11

    Ty, Lewy i inni macie poglądy, które nie tylko akceptuję, ale się z nimi zgadzam. Inaczej mnie by tu nie było. Ale mamy problem „porozumiewawczy”. Ponieważ pochodzimy z odległych okolic i mamy różne naleciałości kulturowe i różne doświadczenia, różny mamy sposób wyrażania się i – jak widzę – różnie rozumiemy różne określenia. Przykładowo, droga @mag (6 lutego o godz. 13:37) napisała tak, jak ktoś nienależący do wspólnoty – ktoś rozpieprza skutecznie jej wspólnotę, a ona pisze, że mądry. Ja ją rozumiem i domyślam się co miała na umyśle. Ale czy nie jest ten automatyzm dowodem na to, że wyżej cenimy jednostkę niż społeczeństwo, które zapewnia nam komfortowe przeżycie? Owszem, przykro nam, że ktoś rozrabia, ale mamy demokrację i wielu członkom społeczności to odpowiada, więc nie możemy się siłą przeciwstawić. I nie dlatego, że wierzymy w demokrację, ale dlatego, że każde ograniczenie swobody dotknie również nas. Owszem, ze strony dyktatorka również grozi cenzura itd., ale ona dotyka niewielu, a każda dyktatura jest stabilniejsza, niż demokracja. A do stabilnych warunków łatwo się przystosować.

    Jest to jedna z wielu możliwych interpretacji. Można się z nią zgadzać, albo nie. Ale rozsądna dyskusja na blogu jest – według mnie – mało realna. Używamy jednak – znaczeniowo – innych języków. Ani lepszych, ani gorszych – innych.
    Mam wielką ochotę podyskutować z Wami. Wyobrażam sobie jakąś plażę np. w Portugalii, wczesną jesienią. Sądzę, że po tygodniu mówilibyśmy tym samym językiem, a po dwóch już byśmy się pokłócili co do metod osiągnięcia wspólnego, oczywistego celu.
    Za taką dyskusję chętnie wychylę szklaneczkę.

    Na koniec tylko przykład nieporozumień – piramidy i inne podobne budowle możliwe były tylko w dyktaturach (faraon, car, król, papież). W demokracji:
    – nie marnuje się wspólnych środków na głupoty
    albo
    – nie ma możliwości uzyskania takiej zgodności wszystkich członków społeczności (pomijam odbudowę po kataklizmach czy wojnach).

  570. @Tanaka
    Jakoś uporządkowałeś ten bałagan myślowy Qby. Ciekawe jak to Qba przyjmie, czy znów się obrazi czy też coś do niego trafi ?
    Ps
    Znakomity Hartman

  571. Qba
    6 lutego o godz. 17:33

    Qba, pomysł z plażą w Portugalii i szklaneczką jest bardzo dobry. Nie jest też zly pomysł, by dyskusję o złożonych zagadnieniach zacząć od wyłożenia znaczenia pojęć jakich się używa. Tym bardziej to wskazane, gdy porozumiewamy się wlaściwie tylko na piśmie, co poważnie zawęża spektrum sygnałów ktore można odczytywać i budować na tym rozumienie w dyskusji.
    Pomijanie tego etapu łatwo prowadzi do rozjazdu tego, o czym się właściwie rozmawia. Intuicyjnie nie zawsze można to złapać, a w sprawach złożonych to bywa nie do zrobienia, bo ilość aspektów, założeń, zastrzeżeń i warunków na czytanie intuicją nie pozwala.
    Ja się opieram na mocnych filarach ewolucyjnych zjawiska i na badaniach nauki, ktore pokazują ludzką stadność, nie różniącą się od stadnosci np. prymatów. Zdecydowana większość tego co w ogóle w zyciu robimy, bądź czego nie robimy uciekając, dzieje się na poziomie nieuświadomionym. Tylko niewielka część naszego życia jest wynikiem w pełni świadomych, racjonalnych decyzji. Nawet w nauce, niby zimnej i obiektywnej częste są „oczekiwania efektu” wzięte z uprzedzeń, przyzwyczajeń czy ograniczeń, nie mowiąc już o kłótniach nieraz wybitnych naukowców, udowadniających sobie wzajemnie kłamstwa czy oszustwa. Albo używa się – też nagminnie – faktów nauki do manipulowania. I robią to naukowcy, którzy w ten sposób przestają być naukowcami, a są krętaczami, ale na wierzchu tego nie widać. Jest profesor z papierkiem – znaczy, profesor. A, że naukowy zaprzaniec, niełatwo zobaczyć. Chyba tylko „ksiądz profesor” z daleka informuje, że jest oszust. A i tego ludzie nie widzą.

    No dobrze, więc w demokracji nie marnuje się środków „na głupoty” . To piramidy, Mur Chińcki etc były „głupotami” czy były „wielkie” ? Bo może i tym i tym w jednym?

    W demokracji można – zużywając na to sporo energii – robić uzgodnienia. Tak dojrzałe społeczeństwa robią. W rezultacie osiągać rzeczy wielkie. Nie jest to regułą, ale to może działać, na co są liczne przykłady, wśród nich te przeze mnie wymienione.

  572. @Tanaka
    6 lutego o godz. 17:52

    Jesteśmy coraz bliżej.
    Ja się opieram na mocnych filarach ewolucyjnych zjawiska i na badaniach nauki, ktore pokazują ludzką stadność, nie różniącą się od stadnosci np. prymatów. Zdecydowana większość tego co w ogóle w zyciu robimy, bądź czego nie robimy uciekając, dzieje się na poziomie nieuświadomionym. Tylko niewielka część naszego życia jest wynikiem w pełni świadomych, racjonalnych decyzji.
    Z ostatnim zdanie się nie zgadzam. Dzięki w pełni uświadomionym działaniom wykończyliśmy bardzo szybko środowisko. Czyli efektywność tej części nas, która różni nas od innych gatunków, jest ogromna. I to właśnie ona – twierdzę – czyni z nas indywidualistów, którym coraz trudniej utrzymać się w stadzie. Jest po prostu coraz mniej miejsca, w którym można by się indywidualizować. Może dlatego jest taki pęd do władzy i pieniędzy, bo wydaje się nam, że możemy za to kupić „wolność” od społeczeństwa (odgradzanie wszystkiego).
    A poza tym zgadzam się.

    Teraz luźna refleksja „artystyczna”. Nie mam pojęcia, co miałem na umyśle pisząc poniższe.

    Z podziwem na nas dziś patrzycie,
    Jak nasze społeczeństwo kwitnie,
    Bo rządzi nami przedstawiciel,
    Który przeciętny jest wybitnie.

    A wielkość jego rewolucji
    Dopomóc może Wam, bezradnym,
    Bo odkrył prawo ewolucji,
    Że człowiek jest zwierzęciem stadnym.

    Wynika zaś z tego odkrycia
    Że nie ma w tym wiele trudnego:
    Zanim ogarnie Was panika
    Znajdźcie wybitnie przeciętnego.

    Bo lepiej przeżyć jako pionek
    Gorszego sortu korporacji,
    Jakimś paciorkiem zacząć dzionek,
    A skończyć winkiem do kolacji.

    W tym się przejawia nasza stadność,
    Że nie pojmując celu życia
    Wykazujemy swą bezradność
    Wierząc bajeczkom bez pokrycia.

  573. Tanaka
    6 lutego o godz. 10:56
    Lewy
    6 lutego o godz. 10:18
    Po Kaczyńskim widać, że ma nadzwyczajną wewnętrzną determinację, że napędza go ostry przymus.

    Mój komentarz prawie homilia
    Tak jest, napędza go przymus.
    Ten przymus ma charakter niezwyczajny, jest rzadko spotykany.
    Jest to natręctwo permanentne, obsesja, mania, coś podobnego, czego w małej skali niemal każdy doświadcza, gdy usłyszy jakąś piosenkę i do końca dnia nuci ją pod nosem, gwiżdże, podśpiewuje bezwiednie. Ten rodzaj przymusu, to coś pokrewnego zauroczeniu jest jak najbardziej normalny, inspirujący i mija po jakimś czasie.

    Przymus napędzający Jarosława Ka, to stałe, nie dające się odgonić natręctwo, coś pokrewnego manii, czego nie można się pozbyć, co jest niezależne od woli, zamiarów, czy stanu umysłu.

    Przymus ten jest nie do pozbycia się, ale jest do wykorzystania, jeśli osoba nim owładnięta (obdarzona) wymyśli dla niego jakieś podstawy (mogą być urojone), takie jak np:
    – jestem bardzo ambitny i uparty w dążeniu do celu, będę kierował ludźmi
    lub
    – w życiu obieram sobie cele i je wykonuje, jestem w tym bardzo zdecydowany i przynosi to owoce, a ludzie mogą mnie nie lubić, ale powinni szanować, bo jest za co
    lub bardziej zdecydowanie podbudowane:
    – nie jestem zwykłym człowiekiem, liczą się ze mą ludzie, umiem rozpoznawać dobro i zło, organizować ludzi do walki, przewodzić, umiem poruszyć serca i umysły, moim zadaniem jest wyzwolenie ludzi od złudzeń, mobilizowanie ich do przekształcania świata, by wszystko szło w ładzie i porządku, ku lepszemu, ku prawdziwemu wyzwoleniu (tu można sobie wymyślić od czego się wyzwala ludzkość – od starego porządku, od ucisku przez drugi i dalsze sorty, od obcych, od bezbożników, od współpracowników złego, od agentów czynnych i uśpionych, od demoralizacji, destrukcji, ojkofobii, itd., jest tego multum.

    Po obmyśleniu tego wyzwalania i miejsca mojego w nim, należy ogłosić plan, który w rzeczywistości jest misją, nakazem wewnętrznym, który niosę sobą w lud, nakazem udziału w czynach ludzkich, zawierzeniem, które które tkwi we mnie z nadania, wzmacnia mnie, daje siłę ludowi, stwarza świetlane perspektywy. Nazwijmy tę walkę o lepszy świat dobrą zmianą. To jest coś jak perspektywa zbawienia.

    100 obwodnic, tysiąc mostów, miliard drzew, milion samochodów elektrycznych, to są wszystko odpryski tego planu, to są zarazem hasła mające porywać i moblilizować. Ludzie je rozumieją (tacy jak np. Mateusz eM) i je powtarzają ludowi, co wzmacnia ich oraz mnie w wykonywaniu powierzonych zadań.
    Trzeba się zabierać do roboty od razu, bo takim ludziom jak ja dany jest czas i musi być wykorzystany. Itd.

    Natręctwa, obsesje, mania, to przypadłości nietypowe, niestandardowe, zwykle nieszkodliwe, lecz niekiedy, w pewnych okolicznościach społecznych, w pewnych układach politycznych osoba nimi obdarzona nagle uzyskuje szansę na zrealizowanie się, a napęd od obsesji i manii zaczyna intensywnie działać.

    Osoba taka uzyskuje pełną akceptację w swoim środowisku ze względu na swój upór, który jest postrzegany jako zdecydowanie i charyzma, co przyciąga nowych ludzi, którzy zobaczyli, że mogą z tej akceptacji skorzystać, uszczknąć coś dla siebie, co z kolei powoduje przyciąganie dalszych osób, dla których priorytetem jest skorzystanie z władzy niezależnie w jaki sposób i pod czyim kierownictwem (działa efekt kuli śniegowej).
    Osobnik obdarzony manią i wizją zwycięstwa w walce ze złem zyskuje status dominanta (coś na ksztalł guru).
    Raz uruchomiona obsesja nie daje się zatrzymać. Skupia wokół dominanta ludzi i prze do przodu mimo przeszkód.

    Upór Jarosława Ka nie ma charakteru wyłącznie ambicjonalnego, nie wynika z dokładnego przekalkulowania szans. Wynika z misji, obdarzenia i zawierzenia. Na pewnym etapie staje się ten upór ślepy, tak jak ślepa jest obsesja. Upór przybiera wtedy formę absurdalną – nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz. Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie.
    Pzdr, TJ

  574. @tejot
    6 lutego o godz. 18:12

    Mocne. I bardzo prawdopodobne.
    Czy to ciągle mądrość, jak twierdzi @mag? Pewnie tak, bo jest już dość długo skuteczny.
    Ale może jest tak, że nie zwycięzca był dobry, tylko przegrany był kiepski?

  575. @Tanaka
    6 lutego o godz. 16:11
    (Cywilizacja Egipska) „Postawiła piramidy oraz to i owo. Piramidy, daleko nie wszyskie, w istocie ich drobna mniejszość, są faktycznie wielkie. Pod względem rozmiaru, pod względem przemyślności konstrukcji, organizacji budowy…”
    ……………………………..
    Otóż to, że wcale nie ta wskazywana cywilizacja, jaką przekazują nam w podręcznikach do historii ale, właśnie trzeba obejrzeć i posłuchać tego:
    https://www.youtube.com/watch?v=L4I28EwNpDM&t=64s
    Jak powstały piramidy? Tajemnice budowy piramid – Dr Franc Zalewski
    Ja się nie znam, podejrzewam, chyba słusznie, że reszta interlokutorów też nie, ale człowiek na tym filmie napewno tak.

  576. @Ateista
    6 lutego o godz. 17:12
    Całkowita zgoda.
    Tylko nic z tego nie wynikło, nie wynika, i jak sądzę, nie wyniknie w przyszłości.

  577. @Qba
    Dlaczego przeinaczasz moje słowa i wyciągasz dowolne wnioski z tego, co napisałam? Nie wiesz, co to jest ironia? Trudno uznać za przejaw głupoty cyniczne gry mściwego Kaczora, skoro mu się to per saldo opłaca, co nie oznacza, że przypisuję Prezesowi jakąś szczególną „mądrość” (nie użyłam nawet tego słowa). To ty sobie dośpiewałeś. Z rozpędu przypisałeś mi także udział w „rozstrzyganiu” dylematu, czy człowiek jest istotą stadną, czy też nie, co jest po prostu nieprawdą.
    @Qbusiu, take it easy!

  578. Qba
    6 lutego o godz. 17:33

    @Tanaka
    6 lutego o godz. 16:11

    Na koniec tylko przykład nieporozumień – piramidy i inne podobne budowle możliwe były tylko w dyktaturach (faraon, car, król, papież)

    I następne o głupotach i demokracji.

    Czy aby nie przykładasz do tego swojej własnej miary głupoty? Skąd możemy wiedzieć, czy dla tamtych to była głupota? Może te wszystkie piramidy, wielkie mury wcale dla nich nie były głupotą ale wynikały z racjonalnych w ich mniemaniu przesłanek.
    A Partenon w rozwiniętej demokracji ateńskiej to nie była głupota? Tyle sił i środków zmarnotrawić, żeby wybudować wielką chałupę dla jednej laski. Jednak powstał i do dziś zachwyca, mimo że to ruina. Pewnie takich głupot dałoby się znaleźć dość i w demokracjach.

  579. paradox57
    6 lutego o godz. 19:39

    Pytasz o miarę „wielkości”, czy też „głupoty”, o co też pytałem, bo rzecz jest względna i złożona, stąd sprawa tych meandrów w dyskusji.
    Partenon jest inny w skali i znaczeniu wobec piramid, objawia już nadzwyczajnej urody i wysmakowania zarowno styl architektoniczny jak i urdę detalu oraz zdobień oraz zmyślność techniczną zupełnie innego rodzaju i zastosowania niż w Egipcie. Co więcej, w pobliżu znajduje się teatr, a to już wynalazek całkiem innej miary i sensu. I inaczej się odpowie na pytanie o „wielkość” czy „głupotę” takich pomysłow. Wreszcie, samo greckie polis wynika z innego myślenia i jest inne pod względem kompozycji, składu i użyteczności niż miasta starożytnego Egiptu.
    Stąd to splecenie „wielkości” z dyktaturami jest nadmiernie uogólnioną tezą.

  580. @Optymatyk 18:21

    Z Ciebie to jednak fascynat. I fascynujący gość. Co jakiś czas mnie zaskakujesz. Nie da się ukryć, że facet płodzi więcej niż Daeniken. Ale co innego mnie trapi. Pod którymś linkiem o nim znalazłem informację, że jego twórczość ma zostać opublikowana w czasopiśmie „Archeoametria”. I że mało kto dostąpił zaszczytu (tak to ujęto. Pierwszy raz słyszę, żeby jakikolwiek badacz dostępował zaszczytu opublikowania jego pracy w nawet najbardziej prestiżowych czasopismach). Skoro takie prestiżowe, że aż trzeba dostępować zaszczytu, to musiał ten prestiż znaleźć odzwierciedlenie poprzez umieszczenie go w wykazie czasopism wpływu tzw. impaktowanych), czyli na Liście Filadelfijskiej. Sprawdziłem – ku memu rozczarowaniu – nie ma. Że jest taka dziedzina badań interdyscyplinarnych, to wiem.

    Widzę, że jesteś znakomicie zorientowany, więc może mógłbyś mi pomóc. Znaleźć jakieś wiarygodne odniesienia do tego czasopisma. Kto, gdzie, z jaką częstotliwością wydaje. Ewentualnie jak można uzyskać dostęp do subskrypcji. Lubię archeologię i radbym zagłębić się w czymś tak frapującym, poza sprawozdaniami i oficjalnymi opracowaniami tworzonymi przez archeologów prowadzących swoje żmudne i czasochłonne badania terenowe.
    Te Youtubowe demonstracje jakoś mało mnie przekonują.

  581. @mag
    6 lutego o godz. 19:14

    Wybacz. Nie chciałem Cię urazić, a jedynie zwrócić uwagę na trudność dyskusji na blogu. Z punktu widzenia społeczeństwa polskiego (przynajmniej znacznej jego części) poczynania Kaczyńskiego mało zasługują na określenie „nie głupie”. Podkreśliłem dalej, że rozumiem Twój zamiar. Proszę o wybaczenie.

  582. @Tanaka 20:07

    Sam widzisz, w czym tkwi problem. W interpretacji zjawisk, które miały miejsce kilka tysięcy lat temu z perspektywy dzisiejszej. Bardzo autorytatywnie @Qba zakwalifikował coś jako głupotę.
    Miewam wątpliwości do takich kwalifikacji. Nie wiem też, czy za za jakieś 20 wieków (o ile przetrwamy), jakiś tamtejszy Qba na widok Maracany, albo nawet Stadionu Narodowego (czy też ich smętnych resztek) (albo inaczej: Zapory Trzech Przełomów, stojącej w miejscu, w którym nie będzie już ani kropli wody) nie powie: Co za głupota. Musiał w tym kraju rządzić jakiś cholerny despota i tyran, bo w demokracji przecież by się nie dało tak marnować środków i sił.

  583. @paradox57
    6 lutego o godz. 19:39

    Wybacz. Próbowałem wczuć się w jednego z tysięcy roboli, harujących ku chwale władcy. To oczywiście moja miara. Stać mnie na nią.
    Co do mniemania o konieczności, masz oczywiście rację. I dzisiaj buduje się katedry ku chwale jakichś świętych lub mauzolea żyjących władców. I (podobno) ktoś w to wierzy. Jesteśmy wolnymi ludźmi w wolnym świecie i możemy harować dla kogo chcemy. Tak nam dopomóż…

    @Tanaka
    6 lutego o godz. 20:07

    Jeżeli niewielka część społeczności ma moc decyzyjną i finanse większe niż jej reszta, to jest to forma dyktatury. Niektóre budują teatry, inne kretyńskie lotniska czy piramidy. Owszem, ludzi można wychować na niewolników/wierzących, ale to też wyzysk.
    Ale co mnie to w końcu obchodzi? Niech sobie budują co chcą.

  584. @paradox57
    6 lutego o godz. 20:27

    Widzę, że obaj kwalifikujemy po swojemu. Dzięki temu wiemy, że są różne możliwości. Twoją interpretację uznaję całkowicie – niezależnie od ówczesnych motywów, przyjemnie jest popatrzeć dziś na Panteon czy inną piramidę. Dziś Licheń powstaje dobrowolnie, ale czy wtedy też? Nie wiemy i stąd różnice zdań.

  585. Qba
    6 lutego o godz. 20:37

    Jeżeli niewielka część społeczności ma moc decyzyjną i finanse większe niż jej reszta, to jest to forma dyktatury.

    Owszem. Tylko z tą „mocą decyzyjną” objawia się kwestia do wyjaśnienia. Na czym ta moc polega i jakie ma znaczenie? Jeśli ktoś stawia krzyżyk w karcie wyborczej na kandydata, który stawiaczowi krzyżyków składa obietnicę łapówki w zamian za krzyżyk to po czyjej stronnie jest moc? Stawiacz krzyżyka, jeśli nie ma zdolności do krytycznej oceny propozycji łapówki, nie ma mocy w rozumieniu dysponowania wolą, bo za niego decyduje ślina, jak u psa Pawłowa. O tym wie kandydat, więc sklada obietnicę, z ktorej się zresztą nie wywiąże, ale krzyżyk będzie ważnie postawiony.

  586. @Tanaka
    6 lutego o godz. 21:14

    Jeśli ktoś stawia krzyżyk w karcie wyborczej na kandydata…
    I to też jest dyktatura, bo zataja informacje, a te mają wymierną wartość. O tym pisałem już często – obywatele są właścicielami państwa i nikt nie ma prawa zatajać przed nimi czegokolwiek, co dotyczy ich państwa. Patologia w dzisiejszej Polsce świetnie oddaje ten rodzaj dyktatury.

  587. paradox57
    6 lutego o godz. 20:15
    @Optymatyk 18:21

    Z Ciebie to jednak fascynat. I fascynujący gość. Co jakiś czas mnie zaskakujesz. Nie da się ukryć, że facet płodzi więcej niż Daeniken.

    Mój komentarz
    Też myślę, że to uczeń Danikena. Zabiera się za problemy, których nie jest w stanie zrozumieć i ogłasza je ludziom jako kosmiczne zagadki.
    Wszedłem na jego stronę i przeczytałem takie coś autorstwa Zalewskiego:

    „Naukowcy nie wiedzą, jak powstał ten glob. Ziemski Księżyc, nazywany naturalnym satelitą, może być sztuczny i pusty w środku. Świadczy o tym wiele jego intrygujących…

    Jeżeli ktoś pisze, że Księżyc może być sztuczny albo pusty w środku, to pokazuje, ze o fizyce nie ma elementarnego pojęcia i to o fizyce na poziomie szkoły średniej. Ciało kosmiczne o takich rozmiarach, o gigantycznej masie sztucznym tworem pustym w środku. Koncepcja sprzeczna sama w sobie. Każdy taki twór natychmiast się zapadnie.Tak mówi fizyka.
    Skojarzyło mu się pewnie to z terminem używanym jakieś 50 lat temu – sztuczny księżyc – w stosunku do sztucznych satelitów.

    Zarekomendowanego filmu o piramidach nie dałem rady oglądać dłużej niż 15 minut, bowiem nie rozumiałem po co ten facet mówiąc o piramidach ciągnie w nieskończoność wstęp i używa co rusz terminologii naukowej, która najwyraźniej mu imponuje i którą chce zaczarować widzów. Zobaczył jakieś ślady obróbki kamienia i już w głowie mu powstała niesamowita hipoteza – starożytni Egipcjanie mieli wiertła rdzeniowe oraz frezarki do obróbki kamienia, co jest absurdem niewyobrażalnie głupim, itd.
    Pzdr, TJ

  588. „Republika” rzymska nie budowała „kosmodromów”, co faktycznie może dziwić. Z drugiej strony, chrześcijanie rozebrali prawie wszystko do fundamentów. Jeśli byliście kiedyś w Splicie, to wiecie o czym myślę.

  589. tejot
    6 lutego o godz. 21:46

    Jeżeli ktoś pisze, że Księżyc może być sztuczny albo pusty w środku, to pokazuje, ze o fizyce nie ma elementarnego pojęcia i to o fizyce na poziomie szkoły średniej. Ciało kosmiczne o takich rozmiarach, o gigantycznej masie sztucznym tworem pustym w środku. Koncepcja sprzeczna sama w sobie. Każdy taki twór natychmiast się zapadnie.Tak mówi fizyka.

    Nie wiem, co autor pustoty Księżyca ma na myśli, bo o jego „sztuczności” to już w ogole nie powiem, ale po tej pustocie można wznosić o dyspozycji umysłu autora. Nie słyszał, że Ziemia i Księżyc się wzajemnie przyciągają, działając w układzie podwójnym. Nie słyszał o pływach oceanu światowego, które są spowodowane przez przyciąganie Księżyca i zarazem dowodzą jego „pełności”, bo pusty Księżyc nie przyciągałby ani wody ani Ziemi w sposób pozwalający na istnienie pływów, zaś pływy wpływają na ewolucję na Ziemi?
    I nie kapuje, że Układ Ziemia – Księzyc nie mógłby istnieć w stanie takie równowagi, bo „pusty” Księżyc zostałby ściągnięty przez Ziemię, co by się skończyło zderzeniem na gigantyczną skalę? O ile w ogóle taki układ choć przez chwilę mógłby zaistnieć.
    Skąd by się miała wziąć pustka Księżyca? Powierzchnia gazowej kuli zamieniła się w jakąś skorupę, a gaz pod spodem uszedł w kosmos? Regułą jest, że im bliżej środka masy, tym jest ona gęstsza, więc jak taka skorupa miałaby powstać?

  590. BWTB
    6 lutego o godz. 22:02

    „Republika” rzymska nie budowała „kosmodromów”, co faktycznie może dziwić. Z drugiej strony, chrześcijanie rozebrali prawie wszystko do fundamentów.

    Chrześcijanie bardzo ładnie rozbierali też Koloseum. Z jednej strony trochę bardziej niż z drugiej. W ogóle, chrześcijanie lubią rozbierać. Ale panienkom każą się wstydzić, co może dziwić.

  591. O rany, ale się mądrzycie! Czytać się tych mądrości nie daje, pójdę trawę powyrywam, pożytek będzie.
    @paradox57
    czemu ptaszki podprowadzają mi skarpetki? 🙂

  592. @Qba 20:37
    Ejże, @Qba. Co do piramid. To nie byli żadni robole, batem zapędzeni do roboty, fellachowie zapędzeni do kamieniołomów i do ciągania kamieni w czasie, kiedy nie musieli zapieprzać w polu, tylko dobrze wykwalifikowani pracownicy, świetni fachowcy w każdej ze swoich wykonywanych dziedzin. To nie była budowa Kanału Biełomorskiego, czy militarne budowle Niemiec hitlerowskich.

  593. @paradox57
    6 lutego o godz. 20:15
    Sorrki, ale nie wiem nic o interesującej Cię sprawie.
    Mnie zastanawia, kiedy miała miejsce cywilizacja używająca mechanicznych urządzeń (maszyn) obróbki wszelkiej twardości materiałów skalnych. Obejrzyj jeszcze inne jego filmy, są równie ciekawe, co, jak twierdzą niektórzy, niemożliwe, a jednak. W Polsce też mamy takie „kwiatki” geologiczno-historyczne. Fakty mówią same za siebie. Franc wykazuje „mylne błędy” w konstrukcji bajek historycznych przekazywanych wszem i wobec, podane do wierzenia, a nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
    A Danikena zostawmy w spokoju, to facet z ponadprzeciętna fantazją.

  594. @tejot 21:46

    Oj, @tejocie, uważaj z tym powoływaniem się na jakieś wyimaginowane prawa fizyki. Wiem, @Tanako, już zamilcze.

  595. paradox57
    6 lutego o godz. 22:27

    Biełomorkanał budowali nieźli fachowcy. Pod przymusem, kosztem wielu ofiar, ale pod względem hydrotechnicznym został zbudowany dobrze i do dziś dobrze działa. Co więcej, wygląda na to, że jego znaczenie w przyszłości będzie poważnie rosnąć.

  596. @tejot
    6 lutego o godz. 21:46
    https://drfranc.com
    Niema sprawy, podałem link, napisz do Doktora o swoich wątpliwościach.
    Może wywiąże się bardzo ciekawa dyskusja. Pewnie w tej dziedzinie też okaże się, że twoja wiedza jest mikroskopijna i nieadekwatna do poziomu zaawansowania tego naukowca. Lubię i cenię niektóre twoje wpisy z dziedziny polityki, ale nie przesadzaj, nie jesteś autorytetem, dosłownie w każdym temacie, mówiąc eufemistycznie.

  597. Ewa-Joanna
    6 lutego o godz. 22:25

    Tu zachodzi mądrzenie sie przy pomocy skarpetek. Wiem po sobie, bo zdjąłem. Ewentualnie odwrotnie.
    To może być podpowiedź, dlaczego ptaszki podprowadzają Ci skarpetki. Płynie z nich nauka, albo nawet jakaś mądrość.

  598. @Optymatyk 22:17

    Nie, nie dam rady obejrzeć innych. Starczyła mi jedna próbka. Wiesz, to jak ze szpinakiem. Wiadomo, że jest zielony, zdrowy, smaczny i ma w sobie dużo tego i owego, i jest aż ciężki od żelaza (chociaż to ostatnie to g. prawda). Ale raz spróbowałem, mało nie zwomitowałem, żeby nie użyć bardziej swojskiego określenia i mam dość. Więc dalsze produkcje Franca też sobie daruję. Co Ci powiem, to Ci powiem. Pewne techniki wyszły dawno z użycia, ludzie o nich zapomnieli, albo zarzucili. Ale doszukiwanie się od razu jakichś super wyrafinowanych narzędzi tam, gdzie w użyciu były prostsze, to już przesada. Obrabiali ten kamień, bo umieli tym czym dysponowali. W dodatku mieli jeszcze dużo czasu i cierpliwości. Ot, jak ten neolityczny brodacz. Siedział przy ognisku wieczorkiem i z nudów łupał krzemienie. A to drugim kamieniem, a to jakimś przysposobionym do tego celu kawałkiem rogu. I wychodziły mu śliczne, precyzyjnie obrobione grociki do strzał, albo większe do dzidy, albo jakieś skrobacze do skór. Garnek ulepił, kobietę przyozdobił własnoręcznie. A kiedy miał taki kaprys, to Stonehenge zmajstrował lub inny krąg z kamulców. Bez cyrkla i teodolitu podłączonego do satelity. I także samo Neandertalczyk. Też potrafił łupać.

    Filigran w metalu to też nie jest wymysł współczesnych jubilerów. Scytowie w złocie potrafili cuda wyczyniać. Egipcjanie zresztą też.

    @Ewa-Joanna 22:25

    Zaraz, jakie skarpetki? I jakie ptaszki? Coś mi umknęło? Przecież macie tam lato.

  599. @paradox57
    6 lutego o godz. 22:51
    No mamy lato. Skarpetki są moje i zostawiam je w butach w których chodzę na spacer. No i ptaszki ( grey butcher bird) mi te skarpetki podprowadzają i wieszają na drzewie.
    Już kiedyś pokazywałam, ale pokaże jeszcze raz:
    https://photos.app.goo.gl/9GYH3kAV1ww5tGia9
    Moja teoria to zabawa, bo jesteśmy zaprzyjaźnieni 🙂
    Ale bym chciała zobaczyć jak tę skarpetkę niosą, no i nie udaje się, zawsze mnie przechytrzą.

  600. PS. Jeszcze jedno @Optymatyku. Facet wydaje się zaprzeczać wszelkim dokonaniom naukowych ostatnich mniej więcej 2000 lat. Wolno mu, tak jak Tobie wolno poważnie go traktować. Wiadomo bowiem od jakiegoś czasu, że naukę najlepiej się robi przez zaprzeczenie. Stąd taki sukces Mikołaja Kopernika. O którym popularny wierszyk głosi: wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię. My swego czasu (na studiach będąc) z kolegami poszliśmy o krok dalej i ogłosiliśmy, że Ziemia obraca się wokół Słońca w dzień, a w nocy wokół Księżyca. I to drugie stwierdzenie jest dosyć nieodległe od stanu faktycznego. Byliśmy wtedy już po paru piwach, więc takie kwestie jak prawa autorskie, plagiatowanie, pomysł że przecież ktoś już musiał na to wpaść, tyle że osobno, do głowy nam nie wpadł. Dokonaliśmy czegoś, co obecnie w naukowej twórczości nazywa się kompilowaniem. A przeglądówki są całkiem dobrze notowane.
    Jak Ci się wydaje, czy mógłbym konkurować jutubowo z Francem? Znalazłbym chociaż jednego słuchacza, chociażby w Twojej osobie?

  601. https://www.youtube.com/watch?v=5ZkKRsCembA
    Nieznane dzieje Polski – część I – Dr Franc Zalewski
    Nieznana cywilizacja zaawansowana technologicznie na terenie Polski? Otwieramy oczy i uczymy się widzieć. Na terenach jakie zajmuje dzisiaj nasz kraj, zachowała się olbrzymia liczba artefaktów po wcześniejszej, zaawansowanej technologicznie cywilizacji.

  602. Z komentarzy pod wczesniej podanym linkiem:

    Piotr Piotrerczak
    Panie doktorze, chciałbym zaproponować panu miejsce na przyszłe badania. Przez lata sporo mitów i legend narosło wokoło Góry Łysiec zwanej też Łysą Górą, a konkretnie w związanej z nią katakumbami. Nie było do tej pory żadnych oficjalnych badań dotyczących ich pochodzenia. Dotarłem jedynie do informacji że w latach Rzeczypospolitej Ludowej natrafiono na podziemne cysterny na wode, albo że wykuto te cysterny na wodę w skale (również w latach Rzeczypospolitej Ludowej).

    Ekspedycja nurków:
    https://youtu.be/37N240uAJjc

    Ekspedycja „pontonowa”:
    https://youtu.be/9fRDZCrzS58

    Spacerując po wzgórzu, mało kto wie, że pod nogami ma trzy całkiem sporych rozmiarów komory, w których stoi woda. Znajdują się one na placu między wieża telewizyjną a budynkiem Muzeum Przyrodniczego. Jedyna dokumentacja, jaka na ich temat istnieje, pochodzi z 1964 roku i wykonana została przez ekipę z warszawskiej Pracowni Konserwacji Zabytków. Dowodził nią Adam Pulikowski, inżynier budowlany i specjalista od zabytków budowli. – Pamiętam te zbiorniki doskonale, bo tylko raz w życiu musiałem dokonywać inspekcji, pływając na pontonie – mówi ze śmiechem 83-letni dziś inżynier. – Najpierw trzeba było znaleźć właz, gdyż wszystko było zasypane. Gdy już to się udało, zostałem opuszczony w głąb na linie, a za mną zjechał ponton, ale tylko częściowo nadmuchany. Musiałem ręcznie wtłoczyć do niego powietrze, gdyż inaczej nie mieścił się w wąskim otworze. Trud się jednak opłacił, gdyż komory sprawiały niezwykłe wrażenie. Przykryte zostały bowiem sklepieniem półkolistym, opartym na potężnych filarach. Woda miała kolor zielony, a z niektórych arkad zwisały stalaktyty. Ich stan był znakomity, nigdzie nie było żadnych spękań. Adam Pulikowski, siedząc w pontonie, dokładnie zmierzył zbiorniki, stąd wiemy, że pierwsza komora ma wymiary 9 metrów na 11,5 metra, a druga będąca przedłużeniem pierwszej – 7,6 metra na 6,5 metra, a trzecia – 4,25 metra na 4,25 metra. We wszystkich komorach o wysokości 7 metrów, woda utrzymuje się na jednakowym poziomie blisko 2 metrów, co świadczy o tym, że są one ze sobą połączone kanałem. – Jestem pełen podziwu dla budowniczych, bo to było piekielnie trudne zadanie do wykonania, a zrobione zostało po mistrzowsku – zapewnia Pulikowski. – Nad tą budową musiał czuwać doskonały fachowiec. A w jaki sposób gromadziła się w nich woda?- Spływała ona z dachów opactwa specjalnym kanałem wlotowym, który odkryliśmy przy południowej ścianie budynku – mówi inżynier. – Ale mogły istnieć jeszcze inne wloty i dlatego w dalszym ciągu gromadzi się tam woda.”

    Kilka linków do jedynej tematycznej wiedzy w internecie (jest tego zadziwiająco mało – a jeśli jest to faktycznie pozostałość po prapolakach aż dziw bierze że nikt się tym nie interesuje):

    https://www.odkrywamyzakryte.com/lysa-gora/amp/

    https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/8589-pocz%C4%85tek-pa%C5%84stwa-polskiego-966r-k%C5%82amstwo-krypty-w%C5%82adc%C3%B3w-polskich-na-%C5%82ysej-g%C3%B3rze/

    https://rudaweb.pl/index.php/2017/09/17/podziemia-lysogorskie-krypty-swiatynia-cysterny-czy-zamek/

    https://bialczynski.pl/2018/01/23/grzegorz-buller-tajemnice-krypt-na-lysej-gorze/

    Nie chodzi mi o udowadnianie czegokolwiek co nasuwają powyższe linki, ale o faktyczny stan rzeczy i archeologiczną prawdę. Czy jest choć cień szans żeby zrobić rzetelny jak każdy pana film o tym z czym mamy do czynienia w wypadku owych katakumb w górze Łysiec??

    Pozdrawiam serdecznie i szczerze życzę wszystkiego najlepszego w 2020 roku.

  603. @Ewa-Joanna

    Fajne. Ale Twoich butów nie widzę. Może chciałyby też w Twoich butach pochodzić, tyle że nie potrafią zawiązać sznurowadeł. Więc po co chodzić w samych skarpetkach? To zostawiają je na drzewach. Poza tym zauważam, że jakoś niebieski kolor je rajcuje. Chyba, że to Twój ulubiony kolor skarpetek i koincydencja jest zdeterminowana wyłącznie Twoimi preferencjami.

    Poważnie to nie mam pojęcia. Zostawiają je na drzewach w sąsiedztwie Twojego domu? Może oznaczają teren, żeby przywabić samiczkę. Niebieskie na takim wyeksponowanym stanowisku rzuca się w oczy. Patrzcie laski, jaką chawirę mi ludzie zbudowali. Albo żeby zasygnalizować innym – to moje. Nie wiem, jak u nich z terytorializmem. Jeśli jest, to całoroczny, czy tylko w okresie godowym?
    Ciekawie śpiewają. Ochryple, ale całkiem melodyjnie.

    A co do przyłapania. Może jakaś kamerka załatwiłaby sprawę.

  604. @tejot 21:46

    Mieli wiertła rdzeniowe…
    Pewnie. Kawałek miedzianej rurki albo pręta i piasek kwarcowy. Owinięte cięciwą. Już dawno takie coś wymyślono też do rozpalania ognia.
    Faktem jest, że odnaleziono ślady używania wiertła do kamieni. Obsydianowe ostrze osadzone na pręcie. I ta cięciwa. Wiercili dziury aż furczało. Rzeczywiście nie musieli używać wiertarki pionowej napędzanej prądem.

  605. @paradox57
    6 lutego o godz. 23:13
    Ostatnia zdobycz to różowa, jeszcze wisi bo pada to nie zdjęta. 🙂
    Drzewo obok domu, ale raz wyniosły poza ogród. One są cały rok i rządzą się jak u siebie. Za płotem mam busz to i ptaków dużo, jak była susza to zlatywały się na dokarmianie. Ale te są wybitnie ‚domowe’.
    Śpiewy ćwiczą na patio, a ponieważ mają dźwiękonaśladowczy talent to całkiem fajne te śpiewy. Chłop uczy je frazy : ‚czy pozwoli panna Krysia’ i już im prawie wychodzi. 🙂

  606. @Ewa-Joanna 23:54

    Dobrze by było, żeby poprzestał na nauce melodii. Bo jak zacznie słów uczyć, to może wyjść konsternacja z ułanem Pytą.

    Po polsku te Twoje birdy nazywają się srokosze. Dla mnie trochę podobne do sroki, trochę do zimorodka. Z powodu dzioba. Ale to nic nie znaczy. Znaczy nie mam powodów do snucia przypuszczeń o podobieństwie obyczajów do sroczych. Naprawdę nie wiem, co je skłania do podkradania Twoich skarpetek. Fetyszyści. Nie próbowałaś podpytywać po okolicy, czy tylko Twoje?

  607. @paradox57
    7 lutego o godz. 0:08
    Okolica rozległa, nie pytałam.
    Ale jak srokowate to mogą mieć pomysła. Jednemu magpie lark (znalazlam : galina srokata) musieliśmy lusterko zainstalować, bo nam szyby opluwał, a tak to całe dnie wojuje z tym lusterkiem. Ta żona jakaś cierpliwa 🙂

  608. @Tanaka 22:15
    Skąd by się miała wziąć pustka Księżyca?

    Pustka jest niezbędna. Sztuczna piłka. Uran z Saturnem i innymi haratają w gałę, a bozia Ra na słonecznym rydwanie im sędziuje.

  609. @Ewa-Joanna 0:16

    Zasponsoruj jej w nagrodę drugie. I jakąś szminkę

  610. Albo nie. Zabierz jemu, bo potomstwa nie doczekają. Ze stresu, że mu konkurent pod bokiem się panoszy.

  611. @paradox57
    Jak mu zabiorę lusterko to mi znowu okna zaatakuje lepiej niech się męczy z tym lusterkiem. 🙂

  612. @Ewa-Joanna
    Znaczy dzieci z tego nie będzie. I pińcet plus też nie będzie. Zapomniałem. U was i tak nie ma.

  613. Dobra, odpadam. Nic nie piłem, a głupawka mnie dopadła. A rano i tak trzeba wstać.

  614. @paradox57
    A w ogóle na zakończenie, bo pewnie spać już chcesz, to ci powiem, że mam nadzwyczajna radochę obserwując te wszystkie ptaszyska i ich zachowanie. I niby takie same, niby ta sama rodzina a każdy inny, jedne bojowe i odważne, inne nieśmiałe i lękliwe, niektóre krętacze i pozery, no sam mniód!
    Dobranoc.

  615. Jako herstoryk czuję się w obowiązku zabrać głos w kwestii piramid, Partenonu, itp., choć nie specjalizowałem się w historii starożytnej. Przedewszystkim by poprzeć

    @paradox57
    6 lutego o godz. 19:39
    6 lutego o godz. 20:27
    6 lutego o godz. 22:27
    6 lutego o godz. 23:29

    który, choć nie historyk, ma bardzo solidną wiedzę i podejście do historii.

    Skąd możemy wiedzieć, czy dla tamtych to była głupota? Może te wszystkie piramidy, wielkie mury wcale dla nich nie były głupotą ale wynikały z racjonalnych w ich mniemaniu przesłanek.
    A Partenon w rozwiniętej demokracji ateńskiej to nie była głupota? Tyle sił i środków zmarnotrawić, żeby wybudować wielką chałupę dla jednej laski
    ……..
    Sam widzisz, w czym tkwi problem. W interpretacji zjawisk, które miały miejsce kilka tysięcy lat temu z perspektywy dzisiejszej. Bardzo autorytatywnie @Qba zakwalifikował coś jako głupotę.
    Miewam wątpliwości do takich kwalifikacji. Nie wiem też, czy za za jakieś 20 wieków (o ile przetrwamy), jakiś tamtejszy Qba na widok Maracany, albo nawet Stadionu Narodowego (czy też ich smętnych resztek) (albo inaczej: Zapory Trzech Przełomów, stojącej w miejscu, w którym nie będzie już ani kropli wody) nie powie: Co za głupota. Musiał w tym kraju rządzić jakiś cholerny despota i tyran, bo w demokracji przecież by się nie dało tak marnować środków i sił.
    …….
    Co do piramid. To nie byli żadni robole, batem zapędzeni do roboty, fellachowie zapędzeni do kamieniołomów i do ciągania kamieni w czasie, kiedy nie musieli zapieprzać w polu, tylko dobrze wykwalifikowani pracownicy, świetni fachowcy w każdej ze swoich wykonywanych dziedzin.
    …….
    Pewnie. Kawałek miedzianej rurki albo pręta i piasek kwarcowy. Owinięte cięciwą.

    Racjonalna analiza zachowań ludzkich wymaga zrozumienia środowiska w jakim mają miejsce. Cywilizacje starożytnego Egiptu czy Grecji, Majów, itp. powinny byc traktowane pod pewnymi względami jak cywilizacje kosmitów/ufoludków. Bowiem poza sferą podstawowych ludzkich zachowań mających na celu zaspakajanie potrzeb życiowych, sposób myślenia i postrzegania świata ich twórców jest dla nas całkowicie obcy i trudny do zrozumienia. Ich dzieła, odseparowane od środowiska, w którym powstały, mogą wydawać się nonsensownymi ekscesami marnotrawstwa czy głupoty. Co więcej, jesteśmy zbiorowo zaślepieni technologią przemysłową, co utrudnia/uniemożliwia akcpetację umiejętności technicznych ludzi budujących przy użyciu prostych narzędzi z kamienia i miedzi gigantyczne budowle czy produkujących cudeńka biżuterii i sztuki. Ten brak zrozumienia prowadzi często do wymyślania i szerzenia nonsensowych teorii przez Daenikenów, Franców, itp.

    Ad rem: Kamienne piramidy Starego Państwa (w Średnim też budowano, ale z nie wypalanych cegieł, z kamienną tylko obudową, zachowały się we fragmentach) budowali narzędziami z kamienia i miedzi fellachowie w sezonie wylewów Nilu, gdy ich pola stały pod wodą i nie mieli nic do roboty. Były to więc (świetnie) zorganizowane masowe roboty publiczne. Nie pamiętam już nazwiska polskiego uczonego, który zdobył sławę przez analizę i modelowanie harmonogramu prac.

    Partenon obok funkcji religijnych pełnił też rolę Państwowego Skarbca, przechowywano w nim zasoby kruszcowe Aten i słusznie, świętokradców było zawsze mniej niż złodziei.

    Zarówno piramidy, jak i Partenon, czy średniowieczne katedry gotyckie, stały w drastycznym kontraście do reszty architektury ówczesnej. Wybudowała je wiara. W boskość faraona, która pomoże zapewnić regularne wylewy Nilu i obfitość plonów. W boską ochronę i protekcję Ateny patronki. W boską ochronę chrześcijańskiego boga i w obietnicę rajskiego życia wiecznego, jakże innego od średniowiecznej nędzy i mizerii. Wszystkie te i podobne budowle miały idealny sens dla ich twórców i użytkowników. Tak jak dla nas mają sens marmury i cudeńka banków, lotnisk, centrów handlowych, itp., zupełnie zbędne do zaspakajania podstawowych potrzeb życiowych.

    A wreszcie proste narzędzia i technologie. Archeologia eksperymentalna już dawno udowodniła, że były wystarczająco skuteczne. Budowniczowie piramid, świątyń i katedr mieli po pierwsze mnóstwo rąk do pracy, po drugie ludzką pomysłowość technologiczną (o wiele przewyższającą myślenie społeczne), po trzecie CZAS (pospiech to wymysł ery przemysłowej), a po czwarte motywację (wiarę, z pomocą bata czasami).

    Mur chiński był wymysłem szalonego tyrana i zwany jest przez historyków “najdłuższym cmentarzem świata”, bo dziesiątki (o ile nie setki) tysięcy straciło budując go życie. Podobnie jak, w mniejszej skali, przy budowie Koloseum. Wszystkie wielkie dokonania cywilizacyjne można umieścić na spektrum od dobrowolnych do skrajnie przymusowych.

    Uffff….. ale zanudziłem……

  616. @Herstoryk
    7 lutego o godz. 2:37
    Uffff….. ale zanudziłem……
    No. 🙂
    Wybudowała je wiara.
    I to tragiczne, że w większości zostawimy po sobie pomniki naszej głupoty.

  617. @Ewa-Joanna
    7 lutego o godz. 4:59

    Hmmmm, tak i nie z tą głupotą. Dla budowniczych tych pomników miały one sens.
    Zanudzając dalej „w temacie”, ludzkość zawsze budowała i buduje monumenty aktualnemu kultowi oraz dla użyteczności publicznej. Te pierwsze to piramidy, Partenony, katedry, etc. Dziś buduje się wystawne i przebogate świątynie handlowi i konsumpcji, co jakby potwierdza mój niegdysiejszy wstępniak o konsumeryźmie jako wypierającym religię nowym opium dla ludu. Te religijne były przynajmniej często arcydziełami sztuki i architektury. Czy to samo można powiedzieć o galeriach handlowych??

    Te drugie to tamy, systemy irygacyjne, akwedukty, drogi, porty, mosty, stadiony, teatry, muzea. Jakby mniej kontrowersyjne, ale czasami słoń albinos, zwłaszcza gdy głupio politycznie prestiżowe, jak kaczy np. przekop mierzei.

  618. @Herstoryk
    7 lutego o godz. 2:37

    Dziękuję za „rozsądny głos w naszym domu”.
    Oczywiście możemy głównie przypuszczać dlaczego coś się dawno temu stało. Porównując do współczesności, możemy domniemywać, że kiedyś wiara też była tak istotna, jak dzisiaj. Czyli, że ludzie ówcześni budowali np. piramidy dobrowolnie, jednocześnie będąc świetnymi fachowcami.
    Z własnego doświadczenia wiem, że można zrobić bardzo dużo bardzo prymitywnymi środkami. Ale motywacja?
    Ponieważ kiedyś przeżywali tylko najsprawniejsi zarówno fizycznie, jak i umysłowo, o fachowców nie było trudno. Ale oni jednocześnie myśleli niezbyt ortodoksyjnie. Dlatego – według mnie – bardziej prawdopodobna jest praca za wynagrodzenie lub przymusowa, co w określonych warunkach nie wiele się różni.
    A dlaczego było to w ogóle możliwe? Zarówno dorzecze Amazonki, jak i Nilu były bardzo żyzne, klimat sprzyjał, ludzi było mniej, więc pożywienie było w zasięgu ręki. A że ludzie sprawni, to i czasu mieli dosyć. A wielość różnych bóstw wskazuje raczej na ich uboczno-pomocniczy charakter, a nie na wiodącą rolę, jak w średniowiecznej Polsce dzisiaj.
    Oczywiście jakiś rodzaj przymusu (fizycznego czy mentalnego) musiał istnieć, bo jednak budowa piramidy to sprawa pokoleń, a przekaz informacji był lokalny, więc masowa indoktrynacja była utrudniona.
    A jakakolwiek ocena jakościowa celów ówczesnych dokonań jest oczywiście bez sensu.

  619. Ach, @Herstoryku. Aż spiekłem raczka.

    Chciałbym się wytłumaczyć z głupawki, która mnie ogarnęła wczoraj/dzisiaj w nocy. Powód był wprawdzie odległy od tematu, ale do tej pory mam zabawę, jak sobie przypomnę. Wpadli do nas znajomi niedawno z ofertą. Właściwie z zaproszeniem na spotkanie-prezentację cudownego urządzenia, leczącego zylion chorób, a przy okazji uwalniającego od wszelkich trosk typu depresja czy zły metabolizm. Jak się można domyślić, cena takiego cuda musi być adekwatna. I była. Wygoglałem. Pudełeczko, kilka elektrod podczepianych w różne miejsca na ciele i aplikacje na smartfona.
    Niezbyt dużo mam cierpliwości do takich ofert, więc poradziłem im, żeby zamiast tego pomyśleli o wibratorze. Tańszy, więcej zabawy a i skutek jakby bardziej gwarantowany. I też na prąd.

  620. paradox57
    6 lutego o godz. 19:39

    A Partenon w rozwiniętej demokracji ateńskiej to nie była głupota? Tyle sił i środków zmarnotrawić, żeby wybudować wielką chałupę dla jednej laski. Jednak powstał i do dziś zachwyca, mimo że to ruina. Pewnie takich głupot dałoby się znaleźć dość i w demokracjach.

    Wielkie budowle ZUSu, granty na badania postmodernistów, miliony topione w zmiany logotypów poważnych instytucji, reklamy suplementów diety w mediach służących rozwojowi demokracji. Będzie tego trochę

  621. „niemal wszyscy hierarchowie wyrazili wdzięczność dla krakowskiego metropolity”

    https://oko.press/ktos-w-kosciele-nie-poparl-abp-jedraszewskiego/

  622. Ewa-Joanna
    7 lutego o godz. 0:26

    @paradox57
    … mam nadzwyczajna radochę obserwując te wszystkie ptaszyska i ich zachowanie. I niby takie same, niby ta sama rodzina a każdy inny, jedne bojowe i odważne, inne nieśmiałe i lękliwe, niektóre krętacze i pozery, no sam mniód!

    Albowiem jest powiedziane, że każdy wróbelek jak człowiek, tylko bardziej.

  623. bubekró
    7 lutego o godz. 8:25

    „niemal wszyscy hierarchowie wyrazili wdzięczność dla krakowskiego metropolity”

    Na tym polega kościół katolicki i jego wyznawca.

  624. paradox57
    6 lutego o godz. 19:39

    I jeszcze – wielkie gmachy olimpijskie doprowadzające gospodarki do zapaści, hollywoodzkie filmy za dziesiątki milionów dolców, wielkie budowle instytucji kultury przeznaczane de facto na prezentowanie pop-gwiazdek.

  625. Co za człowiek. Potrąć kamyczek a wywołasz lawinę.

  626. Szanowni!

    Ciśnienie mętów nadwiślańskich niejednego przywodzi do palpitacji i udaru. Czas na płukanie głowy i higienę intelektualną. Trzeba wyjrzeć na świat i przypomnieć sobie, że jest ciekawy, różnokolorowy i znacznie większy od małego posła.
    Herstoryk proponuje bardzo odświeżający temat. W imieniu autora zapraszam do czytania i komentowania.

  627. Optymatyk
    6 lutego o godz. 22:36
    @tejot
    6 lutego o godz. 21:46
    https://drfranc.com
    Niema sprawy, podałem link, napisz do Doktora o swoich wątpliwościach.
    Może wywiąże się bardzo ciekawa dyskusja. Pewnie w tej dziedzinie też okaże się, że twoja wiedza jest mikroskopijna i nieadekwatna do poziomu zaawansowania tego naukowca.

    Mój komentarz
    Pisanie do Franca Zalewskiego nie ma sensu, ponieważ jego wypowiedzi są składniowo chaotyczne, z punktu wiedzenia techniki ignoranckie, z punktu widzenia elementarnej fizyki absurdalne.

    Na jakiej podstawie sugerujesz tejotowi, ze „pewnie w tej dziedzinie” (w jakiej dziedzinie?) „twoja wiedza okaże się mikroskopijna”? Np. w dziedzinie użycia przez starożytnych Egipcjan frezarek do obróbki kamieni? Kamieni nie obrabiało się i nie obrabia frezowaniem. To jest niemożliwe fizycznie.
    Pzdr, TJ