Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

26.12.2019
czwartek

Boże Narodzenie: wszyscy wszystkim ślą życzenia

26 grudnia 2019, czwartek,

Dzień dobry, cześć i czołem! Jestem wesoły Romek – pardon, Adamek – pytacie, skąd się wziąłem? Jestem wesoły Adamek, mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz, powtarzam zatem jeszcze raz…

Dzień dobry, cześć i czołem! Jestem wesoła Ewa – pytacie, skąd się wzięłam, nie spadłam wam tu z drzewa, mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło gaz, powtarzać jeszcze raz..?

Dzień dobry, cześć i czołem, jestem wesoły Abel – pytacie, skąd się wziąłem, mam na przedmieściu domek… Itd.

Dzień dobry, cześć i czołem, jestem wesoły Kain… Itd.

I tak dalej, tak dalej, śnieg!

I tak samo przez egipską Kleopatrę, Jezusa z Maryją – aż po nas dziś, w Boże Narodzenie 2019. Wszyscy jesteśmy zadowoleni i wszyscy wszystkim ślą życzenia. Biskupi z papieżami i klerem zwykłym znają się ściśle na sprawach tutejszych i tamtejszych. Fachowiec, biskup Asher, dokładnie obliczył dzień i godzinę Stworzenia, ściśle opierając się na Słowie Bożym: 23 października 4004 r.p.n.e. o godz. 09:00. Dobra pora, jeszcze ciepła złota jesień, a właściwie prawie już ostre lato. Zależy, gdzie stworzył – w Krakowie czy w Rio, bo jak w Rio, to stworzył od razu sambę i bossanovę. W każdym razie była to sobota, chyba wolna, i można było pojechać maluchem do lasu na grzyby.

Co jest dobre, a że Stworzenie jest dobre, orzekł sam sam Dobry Pan Bóg, ma swoje dobre konsekwencje: przez 6 tys. lat geny się niemal nie zmieniają w ramach gatunku. Dlatego Jezus i Maria musieli wyglądać identycznie jak Adam i Ewa, w dodatku wszyscy byli „biologicznymi mężczyznami”, bo dla wyznawcy istnieją wyłącznie dwie słuszne płci: biologiczny mężczyzna i biologiczna kobieta. Reszta to obraza Dobrego Pana Boga i wroga działalność LGBT.

W tej sytuacji zadajemy poważne pytanie poważnym wyznawców, bo oni wszyscy są nadzwyczaj poważni: skoro Ewa została zrobiona przez Pana Boga z żebra Adama, to jest genetycznie tożsama z Adamem, czyli jest facetem. To jak to jest, że facet o imieniu Ewa rodzi dziecko? A może urodził facet o imieniu Adam? Pan Bóg osobiście zaprojektował geny i osobiście za każdym razem pilnuje produkcji. Czyli mechanizm genetyczny jest święty i działa absolutnie doskonale, a nie chaotycznie i poza Jego kontrolą.

Jak to działa, że Maryja była kobietą, skoro jej wszyscy przodkowie byli biologicznie prawidłowymi mężczyznami? Ale czy Maryja była na pewno prawidłową biologicznie kobietą? I co miałoby przeszkadzać Dobremu Panu Bogu, że prawidłowy biologicznie facet rodzi dzieci, skoro facet Ewa urodził śliczną dwójkę: Abla i Kaina? Ale zaraz, coś może poszło nie tak, bo ledwo się Pierwsza Dama z Pierwszym Małżonkiem pokazali na scenie dziejów, zaraz konflikcik i Kain zabił Abla. A potem to już ho-ho!

Dobry Pan Bóg stworzył bloba. Blob ma jakieś 720 płci. Większość gatunków zmienia sobie płeć wedle humoru i potrzeby. To czemu nie miałby człowiek mieć choć ze cztery płci ekstra: LGBT i jeszcze kilka na zapas, żeby się nie nudził? Cóż to jest jakiś tuzin przy 720 płciach? Każdy to człowiek i każdemu wolno kochać – jak mówi piosenka. Czemu Dobry Pan Bóg taki niedobry i najpierw sam stwarza sodomicki świat, od pantofelka poczynając, a następnie nakazuje sodomitę kamienować i osobiście morduje, jak mu się coś nie podoba?

Ale trzymajmy się początków: kto to taki – Adam? Homo Afrikanensis, homo erectus, Neandertalczyk czy homo sapiens sapiens? Co do homo erectusa, wygląda na to, że żył równolegle z homo sapiens i się z nim nie kontaktował, a od Neandertalczyka mamy kilka procent genów. Bo połowę to od banana albo drożdża. Ale homo erectus nie żył 6 tys. lat temu, tylko znacznie wcześniej, i nie urodził się w wolną sobotę. To samo Neandertal, a afrykańska Lucy w ogóle nie miała wolnego, jak to kobieta. Cały czas nic, tylko obrabianie męża i chałupy z dzieciakami. Lucy to była Ewa? Każda z tych istot jest poważna, każda chce móc poznać siebie i swoich bliskich, bo to tworzy jej tożsamość, więc każdej należy się odpowiedź: czy jestem człowiekiem i Dobry Pan Bóg ma dla mnie Wspaniały Plan oraz zbawienie wieczne czy nie? Kim jest mój ojciec i matka – nie ludźmi? I czy Jezus umarł na krzyżu za moje grzechy? A jakie? Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu czy seks pozamałżeński?

Jezusowi, jako postaci arcypoważnej, też należy się odpowiedź: za kogo umarłem na krzyżu – za homo erectusa? Należy mu się też wyjaśnienie ze strony ojca: dlaczego zdradził własne dziecko i wysłał je na śmierć w celu załatwienia osobistych rachunków z ludźmi, których stworzył na własny obraz i podobieństwo, co działa bardzo dobrze: Dobry Pan Bóg opowiada ze szczegółami w swoim Słowie Bożym, jak morduje i ludzie też mordują. Inaczej nie mogą, skoro na to podobieństwo i ten obraz. A jak nie mogą, to nie grzech, tylko posłuszeństwo i nagroda w niebie. To za co umarł Jezus?

Dziś dopiero i z powodów całkowicie niechrześcijańskich, a humanistycznych, ludzie – zgoła nie wszyscy, a wśród nie wszystkich całe tabuny katolików – przejmują się gwałceniem dzieci i molestowaniem aktorek. I jest akcja #MeToo. I wreszcie zaczyna się wychodzenie z szafy i publiczna dyskusja. Dobry Pan Bóg zdradził własnego syna Jezusa. Klasyczna, najbrutalniejsza historia o wymiarze absolutnym. Jakże częsta w rodzinach. Tych wzorowych, katolickich. Dlaczego nie włączyliśmy Jezusa jako ofiarę do akcji i nie jest pod opieką terapeutów, którzy zajmują się podobnymi przypadkami i jest to standardem cywilizacji i prawem człowieka – nie podlegać przemocy, także i zwłaszcza od najbliższych, bo to najtragiczniejsze w skutkach? Religia nam tego odmawia. Wymusza na nas rojenia, wewnętrznie sprzeczne, pokrętne, lecz jedynie słuszne schematy, zawsze skierowane i podporządkowane trzeciemu, szefowi, Dobremu Panu Bogu. Nie możemy poznać Jezusa, nieważne, że nieistniejącego. Nie możemy poznać jego, a w istocie – siebie.

Na poważne pytania nigdy nie dostajemy poważnych odpowiedzi od biskupów, kościołów i wyznawców. Zawsze trafiamy na bezczelność. Regułą jest milczenie, kłamstwa, krętactwa, brutalne ataki albo gadanie o wielkich tajemnicach wiary. Wiary – nieuchronnie – w dwóch prawidłowych biologicznie facetów, co porodzili dzieci i wiarę w zdradzonego. Temu, co nieuchronne jednak muszą się religie przeciwstawiać. Nie chcą ponosić konsekwencji tego, czym są i czego żądają. Zawsze się wykręcają, wiecznie ich urzędnicy są bezczelnie nieodpowiedzialni. Co nazywają najwyższą i świętą powagą.

Kler poważnie wygłasza niepoważne i uzurpacyjne orzeczenia: bez Dobrego Pana Boga nie da się pojąć człowieka! Jedynie katolicyzm zna pełną odpowiedź na to, kim jest człowiek i jakie jest jego przeznaczenie! Oni to wszystko wiedzą, ale gdy te bzdury zacząć dokładniej sprawdzać, zaraz się okazuje, że co chwila jest jakaś Wielka Tajemnica Wiary. Już pierwsza teza jest grandą uzurpacji: nie, nie ma żadnego źródła pewności, że człowiek w ogóle jest pojmowalny, że pojmowanie może i ma być kompletne – i że od tego akurat są biskupi – i że człowiek ma mieć jakąś pozażyciową robotę do wykonania, która w dodatku miałaby mieć jakiś specjalny sens. I te tajemnice są nadzwyczajnie często tam, gdzie nauka i nawet zwykłe doświadczenie dawno już tajemnice uczyniły nietajemniczymi przedmiotami wiedzy.

Mały, a brzemienny w skutki drobiazg: co się stało ze złotem, mirrą i kadzidłem, jakie Święta Rodzina otrzymała od trzech króli? Dary to były nadzwyczajnej cenności i Jezusek z rodzicami byliby krezusami, ale nic z tego nie wyszło. Cała ich historia potoczyłaby się inaczej, może znacznie szczęśliwiej. Poważni wyznawcy muszą mieć poważną odpowiedź. Ale oni nie są poważni. Może się postarają, od święta?

Mieć do czynienia z biskupem, zwykle doktorem czegoś, nawet habilitowanym, to mieć równie niemal z reguły do czynienia z troglodytą, tylko wypolerowanym: intelektualnym, mentalnym i moralnym. Do tego często z cynikiem. Neandertalczyk tworzył dzieła sztuki, podobnie homo erectus. To kim jest biskup? Z istoty – dzieckiem we mgle, nieszczęśnikiem, który musi gadać brednie, bo gdy był dzieckiem, jakiś bliski wyznawca uczynił mu wielką krzywdę, nie pozwalając dorosnąć i stać się sobą: poważnym, wolnym, autentycznym człowiekiem. Bredniami musi zastępować nieukształtowanego siebie, nie ma bowiem nic innego. Ból w sobie musi usiłować neutralizować, czyniąc krzywdę innym i kłamliwie nazywając to „bożą misją”. A ponieważ należy do przedsiębiorstwa i je reprezentuje, krzywda ta ma wymiar przemysłowy i globalny. Spośród jakichś 85 mld ludzi, jacy dotąd żyli, pewnie duża większość zaznała opresji religii. Nie można być przez to wolnym i szczęśliwym człowiekiem, który będzie wybierał zwłaszcza to, co wybierają inne gatunki: więcej współpracy i satysfakcji z tego niż wojny.

Z okazji Bożego Narodzenia słyszymy nieustannie te same puste słowa kleru i prawidłowych wyznawców. Nic one nie znaczą, nie ma z nich skutków rzekomo tkwiących w intencjach. I tak od początku wszelkich religii, które w złym świetnie się sprawdzają, a w dobrym nie działają. Nie mogą, bo prawdę zastępują ułudą i blagą. Gdy wzruszamy się małym Jezuskiem na sianie, wzruszamy się sobą. Płaczemy nad naszymi krzywdami i płaczemy szczęściem, gdy coś ważnego i dobrego w życiu dokonamy lub ktoś nam uczyni coś bardzo dobrego. Wzruszamy się Jezuskiem, bo Jezusek to nasze dziecko, które chcemy tylko kochać i nie szczędzić sił, by mogło się rozwijać i rosnąć zdrowe, mądre i szczęśliwe. Ale nieraz to my jesteśmy dla dziecka przeszkodą, jak Dobry Bóg Ojciec dla własnego syna Jezusa. Płaczemy, radujemy się, kochamy, śmiejemy, tańczymy, śpiewamy, jesteśmy artystami jak Neandertalczyk, który czuł potrzebę skrobać na sklepieniu jaskini i mazać ochrą kształty układające się w to, co jest wyrazem nieskończoności w skończonych istotach – nas. Jesteśmy autentyczni, gdy jesteśmy wprost: człowiek do człowieka. Wtedy dobrze go słyszymy, widzimy i czujemy. Nie gubimy tego, co ważne, a ukryte. Bez żadnego pośrednictwa, które ma nas zmusić do bycia uważnym na coś poza nami i jemu podległym, a czyni w rezultacie nieuważnymi na nas wzajemnie. Sami w ten sposób oddzielamy się od siebie, stawiamy między sobą mury za pomocą religii. Zawsze z tego wynika wina i nigdy nie możemy być szczęśliwi. Z tego właśnie żyją urzędnicy religii i tego od nas żądają. To ich zdrada i zbrodnia.

Raptem parę dziesiątek lat temu, wśród bolesnej męki, Kościół katolicki postanowił wykonać aggiornamento: dogonić świat. Tak się wziął za doganianie, że bardziej przeciwnie: kilkanaście lat temu abp Mediolanu Carlo Martini – jeden z najświatlejszych ludzi Kościoła, co wśród biskupów skrajnie rzadkie – stwierdził, że Kościół jest 200 lat za cywilizacją. I tak w kółko i tak od początku i nie będzie inaczej. Taka jego istota.

I to całkiem wystarczy, bo to my jesteśmy: gwiezdny pył, część Wszechświata. Nasze komórki mogły powstać, bo nastąpił Big Bang. I to jest piękne, słuszne i zbawienne w bozonie oraz ateiście niesporczaku. Tu i teraz żyjemy – i tu i teraz kochamy. I mamy wszelkie powody, by jak najlepiej ten czas wykorzystać, nie odwlekając tego do nieistniejących zaświatów.

To na to Boże Narodzenie i każde inne: wszyscy wszystkim ślą życzenia.

I żeby było z wykopem: pa, papapa, pa papapa; pa, papapa, pa, papapa!

Tanaka

Zdjęcie: Prehistoria.blogspot.com. Nawiązania do filmu „Miś” i piosenki Przybory i Wasowskiego „Na całej połaci śnieg”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 424

Dodaj komentarz »
  1. Co to, pierwszy jestem z komentarzem?!? A gdzie reszta co, obżarta śpi 😉 🙂 ??

    @Tanaka
    25 grudnia o godz. 15:59

    Ten przekładaniec to pasztet posiada w przekladce? Czy ciasto w cieście i origami?

    Na pytanie pod poprzednim wstępniakiem postawione tak śmiało odpowiadam – domowy zawijaniec drożdżowy z masą orzechową wedle własnego przepisu, sekretnego tylko kapkę mniej niż ten Coca-Coli.
    No i syrah/cabernet z niezłego rocznika, 2010.

    W temacie Adama i żebra przypomniał mi się mizoginistyczny kawał nt. „stworzenia”, w oryginale po angielsku, ale się tłumaczy:

    Bóg do Adama
    – „żeby ci smutno samemu nie było stworzę ci kobietę. Będzie piękna, pracowita, mądra, kochająca i wierna”
    Adam
    – „a co mnie to będzie kosztować?”
    Bóg
    – „rękę i nogę”
    Adam
    – „no dobra, a co dostanę za żebro?” 😉

  2. Chrześcijańscy/katoliccy antysemici cieszą się narodzinami Żyda-czy to nie paradne?
    A jak się pomyśli ileż to krwi spłynęło w następstwie tych narodzin …
    No,ale żadne narodziny nie rozkręciły takiego biznesu!

  3. Religijny transfer, czyli od Mahometa do Jezusa

    Od 2015 roku kilka tysiecy azylantow muzulmanskich przeszlo na chrzecijanstwo w Szwecji
    Cel tej konwersji bardzo prosty: pozwolenie na pobyt staly w Szwecji.
    Wiekszosci odmawia sie azylu a sama procedura przeciaga sie w nieskonczonosc.
    Religie traktuje sie jak partie polityczna albo klub pilkarski, ktore mozna sobie wybierac.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ten kolezka sympatyczny na zdjeciu u gory z twarzy taki zupelnie podobny do nikogo oprocz kolezki powszechnie znanego jako The Rock. To dlaczego te kobielki sa takie mietkie, jesli zrobione z zebra? Mnie sie widzi i czuje pod palcami, ze to co mietkie ani chybi dolepione z gliny zostalo.

  6. Byly jeszcze homo floresiensis (odkryty w 2004 na wyspie Flores) a takze
    homo denisovien (2010), homo heidelbergensis (1907) i homo rhodesiensis (1921) czyli ludu bozego w roznych wariantach bez liku.

  7. @Tanaka
    Mam BN po dziurki w nosie i żal mi naszego pra, pra, pra… że popadł w zależność, której skutki, już jako sformatowani katolicy, ciężko doświadczamy.
    Tanaczku, przepraszam za natręctwo, ale wkurzyłam się srodze na moderatora na EP, który karze mi czekać (za cholerę nie wiem dlaczego), więc pozwalam sobie przekierować tutaj zatrzymany wpis.

    „Trochę słyszałem i mam taką refleksję, że pani książka jest o czasach sprzed #metoo. (z Zuzanną Łapicką rozmawia Mike Urbaniak po ukazaniu się jej książki „Dodaj do znajomych”)

    Ma pan rację, bo za mojej młodości gwizdanie za kobietą na ulicy było komplementem. Dzisiaj jest molestowaniem seksualnym. Świat idzie do przodu, choć mam też poczucie, że trochę na tym traci, w tym sensie, że faceci boją się już nawet powiedzieć kobiecie, że ma ładne nogi.

    Ubolewa pani nad tym?

    Ubolewam przede wszystkim nad jednym: nad znaczącym obniżeniem poprzeczki intelektualnej, bo te moje kolorowe ptaki były jednak oczytane i diabelnie inteligentne. A nawet jeśli ktoś czegoś nie wiedział, wstydził się do tego przyznać. Dzisiaj żadnego poczucia wstydu w związku z niewiedzą nie ma. W telewizyjnym teleturnieju na pytanie o autora „Dziadów” można bez zażenowania odpowiedzieć: „Będę strzelał!”.
    Więcej: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23481366,zuzanna-lapicka-jako-mloda-zona-przezywalam-romanse-daniela.html

    Mam identyczne odczucia i doświadczenia (jednak kwestia pokolenia).
    Co do problemu kobiet „wykorzystanych seksualnie” kilkadziesiąt lat temu np. przez Polańskiego (nie chodzi o 13-latkę i ściganie, w tym przypadku raczej już molestowanie reżysera przez amerykański sąd), mam podejrzenie graniczące z pewnością, że owe panie chcą się lansować dzięki swoistej modzie na #metoo.
    Długo można rozprawiać, co jest w istocie gwałtem, a co trudno nim nazwać, gdy kobieta ląduje w łóżku ważnego celebryty. Jak się w nim w ogóle znalazła? Czy przypadkiem nie liczyła na to, że a nuż, właśnie ją wylansuje? Bywa, że są to bardzo młode kobiety, ledwie nastolatki. Trzeba mieć pecha, by na taką trafić. Nie jestem cyniczna, a tym bardziej mizoginiczna. Po prostu trzeźwo patrzę. Początki kariery „przez łóżko” to mechanizm stary jak świat.

    Twój komentarz czeka na moderację

  8. Chyba powinno być: której skutków ciężko doświadczamy

  9. @Tanaka
    Drugi dzień Świąt przeznaczamy zwykle na odwiedziny.
    Na twoje ręce, Tanako, przesyłam zacnemu towarzystwu LA najserdeczniejsze życzenia z obu okazji.
    Brak Nefer odczuwam dotkliwie, ale nie tracę nadziei, że za chwile tu wpadnie.
    Blog z wami!

  10. @mag
    Droga Madziu, za cholerę nie rozumiem tego ostatnio dość częstego i zupełnie nieuzasadnionego „ukrywania” twoich postów na EP.
    Dla zalogowanych nie jest to wielki problem, aby cię „odkryć”, ale samo zjawisko jest niewytłumaczalne, irytujące i w pewien sposób ciebie stygmatyzuje.
    Mnie Redaktor ukrywa, kiedy poddaję krytyce osobę mu znajomą.
    Można to w pewien sposób usprawiedliwić.
    Przytulam cię najczulej i życzę spełnienia najskrytszych marzeń.

  11. @mag
    A może zaszkodził link do wywiadu z Zuzią?
    Polecam pyszny wywiad z Dudim w Magazynie.
    To byli czasy…
    Kisses

  12. @mag
    26 grudnia o godz. 13:54

    Pozwolę sobie zgodzić się z Tobą. Przyznaję, nie mam odwagi zacząć pierwszy, tak jak nie mam odwagi zaczepić obcego dziecka. Skoro każdy może mnie o wszystko oskarżyć …
    Znam z autopsji przypadki, gdy matki przyuczały córki do zdobywania męża poprzez łóżko. Według dzisiejszych kryteriów, były to regularne gwałty.
    Antyseksualna histeria rozpowszechniana przez kk świadczy o poważnym problemie tych facetów w sukienkach. Szkoda, że mają taki ogromny wpływ na tych, którzy decydują o kierunkach rozwoju i wybierają najczęściej samozagładę – niech wszyscy zginą za moje grzechy.
    Cholera, świat mógłby być już piękny za mojego życia. Chyba będę musiał jeszcze raz spróbować za kilkaset lat.
    Serdeczne gratulacje dla wszystkich, którym udało się zdrowo przetrwać tę zinstytucjonalizowaną orgię obżarstwa i opilstwa z okazji narodzin nieistniejącego. W końcu każda okazja jest dobra, by się napić, prawda proszę księdzy? To taka adekwatna forma gramatyczna do ich seksualności.

  13. !
    a takze w GW Magazyn /24.12/, seria: ksiazki
    tekst Macieja Zaremby
    „Herbert, w odróżnieniu od Miłosza, rzadko opiewa słodycz kobiecego ciała. Ale czy trzeba tak od razu do rzeczy?”
    czyli odczytanie Zbigniewa Herberta przez emigranta po 68.

  14. stasieku
    Kochany jesteś. Też cię przytulam czule.
    A tak w ogóle – niech żyje czułość i nieustająca narracja czułości!

  15. A to odnośnie tego, co Jędraszewski wydalił z siebie na temat sprzeczności ekologii z „biblią”.
    Nie dość, że sutannowi i habitowi śmierdziele zrobili z Polski państwo klerykalno-wyznaniowe , to jeszcze chcą z Niej zrobić kraj brudny i śmierdzący.

    Ten wiersz dedykuję Jędraszewskiemu i pozostałym klechom równie śmierdzącym jak on brudasom w koloratkach i w habitach:

    „Raz na spacerze mimochodem
    Pan Brud się spotkał z panem Smrodem.
    Pan Smród ramiona rozwarł swe:
    – Ach jak mi miło, panie B.!
    Pan Brud miał oczy pełne łez:
    – Ach, jak się cieszę, panie S.!
    I poszli razem naszym krajem,
    Komplementując się nawzajem

    – Dla mnie – kolego – to, co cudne,
    Musi być przede wszystkim brudne.
    – A ja zaś śmiem to głośno twierdzić,
    To bywa cudne, co mi śmierdzi.
    A już największym w świecie cudem
    Jest mieszanina smrodu z brudem!

    Wie pan – kolego – dla mnie czystość
    To bujda, mrzonka, pełna mglistość.
    A dla mnie znowu, proszę pana,
    To rzecz zupełnie niesłychana.
    To przecież można umrzeć z nudów,
    Gdy nie ma smrodu albo brudu!

    Na szczęście (tu dziękować Bozi!)
    Ta klęska jeszcze nam nie grozi
    I nie tak prędko (mam nadzieję!)
    Wszystko dokoła oczyścieje.
    My mamy wszędzie swoich ludzi:
    Połowa smrodzi, reszta brudzi!”
    /Gozdawa i Stępień/

  16. Do „Tanaki”:
    Wspaniały tekst.
    Zabieram fragmenty i rozpowszechniam całość.

  17. @mag
    Jestem niby prawie z pokolenia Polańskiego – mniej więcej, ale w moim otoczeniu raczej sprawy męsko-damskie bywały różne – od „przyuczania” pzez dojrzałą kobietę młodego chłopca do mojego zapóźnienia w tej materii – pierwsze współżycie w wieku 22 lata. Obie metody były złe i miały kiepskie skutki, kolega został erotomanem i wylądował w ciupie za stosowanie metody, znanej w szkolnictwie – „jak dasz to przejdziesz”, a ja z moim brakiem doświadczenia i umysłem kształtowanym na dziewiętnastowiecznym, fałszywym obrazie niedotykalnej kobiety – zmarnowałem mojej żonie życie kiepskim seksem.
    Odnośnie moich obserwacji polskiego świata artystycznego w Opolu też mam rożne wspomnienia, np. absolutnie ludzkich zachowań Chyły, który miał taką tremę, że nawet przed próbami ratował się półlitrówką w kącie naszych warsztatów blisko auli WSP (przed Kowalczykami) , gdy przygotowywano Kabareton.
    Po występach ten „świat” relaksował się m.in. w restauracji Europa. Siedziałem kiedyś przy obiedzie obok grupki artystów i znana śpiewaczka oznajmiła swoje credo: „Choćbym miała mieć dupę w strzępach, to muszę zrobić karierę”!
    Czy to jest na temat?

    @Tanaka
    Sweetfocia, którą ozdobiłeś wstępniak chyba nie jest Twoją podobizną, ale może znanego polityka z ław rządowych, bo ta inteligencja wprost tryska z tych ócz! Podobne obrazy widziałem w Szkle Kontaktowym, ale nazwisk nie wymienię, mam żonę i dzieci.

  18. Każdy xsiunc w Polsce wywodzi się ze środowiska wsi lub małego miasteczka, gdzie do dziś jest najbrudniej, intelektualnie najciemniej, śmierdząco i prymitywnie.
    Tam każdy przejaw postępu w każdej dziedzinie życia przyjmuje się bardzo trudno, a obecność kleru owocuje zacofaniem, które kandydat na klechę zabiera ze sobą na całą drogę od seminaryjnego poczęcia, po wszystkich szczeblach hierarchii do naturalnej śmierci.

    To stamtąd pochodzą wszyscy Jędraszewscy, Głódzie i Rydzyki oraz ich:

    „…Puste gesty, puste słowa, puste serce, pusta mowa…
    puste, choć zacięte usta, pusty wzrok i głowa pusta,
    pusty program i projekty, do cna pustych stek inwektyw,
    pusty jazgot, próżne żale, krzyk, co treści nie ma wcale,
    puste groźby, puste miny, wielkie morze próżnej śliny,
    puste hasła, obietnice, wszystko puste – poza picem!
    Słowem zero, nicość, próżnia -…”
    /znalezione w Internecie/

  19. Antonius
    26 grudnia o godz. 17:41

    @Tanaka
    Sweetfocia, którą ozdobiłeś wstępniak chyba nie jest Twoją podobizną…

    Antoniusie, ja tam się mogę przyznać, bo się przecież przyznałem, że jestem wyznawcą genów, a nawet Dawkinsa; bo do tego, że jestem wyznawcą Moniki Płatek oraz Olgi Lipińskiej, to się już po trzy razy głośno przyznałem i że kocham pana, panie Sułku. A do genu Dawkinsa to się przyznałem już siedemdziesiąt siedem razy, z czego Jezusek na pewno jest zadowolony skoro o 77 razach napomknął był, ale nie aż tak głośno jak z panem Sułkiem, że zaraz kocham pana. No, ale przecież kocham, i jest powiedziane, w dodatku przez wieszcza: Kochajmy się!

    No to jak się zacząłem głośno przyznawać i do pań i do Dawkinsa z jego genem, to się muszę przyznać ostatecznie: muszę się prezentować dokładnie tak, jak na słitfoci. Sam rozumiesz, co i ja obwieściłem, że w 6 tysięcy lat, od dnia Stworzenia w wolną sobotę, to się człowiek nie zdąży tak genetycznie zmienić, żeby nie był sobą, czyli Adamem.
    Z tym, że ja się często golę, co mnie korzystnie odróżnia.

    A co do reszty, to za jaką chwilę.
    Serdeczne świąteczności i odwrotnie – jak to mówią – zasyłam .

  20. Nie życzę wesołych świąt, ale więcej życzliwości, a mniej zgorzkniałej zgryźliwości i zapiekłej nienawiści do ludzi, w tym zwłaszcza do własnego narodu.

  21. Aggent Rogger zaprezentował własną wersję „zdradzieckich mord”. I to bez żadnego trybu! Tyle „zapiekłej nienawiści do ludzi” – ze szczególnym uwzględnieniem ateistów.

  22. A fala hejtu – jak zwykle – bluzga z ambon.

  23. Herstoryk
    26 grudnia o godz. 0:40

    Co to, pierwszy jestem z komentarzem?!? A gdzie reszta co, obżarta śpi ??

    w tej sprawie, to mamy dobrze opracowany patent – gdy kogoś władza wyrwie do odpowiedzi, zaraz opowiadamy: ja się zgadzam z przedmówcą!
    Szczegóły działania metody znajdują się w filmie instruktażowym pt. „Rejs”.

    @Tanaka
    25 grudnia o godz. 15:59

    „Ten przekładaniec to pasztet posiada w przekladce? Czy ciasto w cieście i origami?”

    Na pytanie pod poprzednim wstępniakiem postawione tak śmiało odpowiadam – domowy zawijaniec drożdżowy z masą orzechową wedle własnego przepisu, sekretnego tylko kapkę mniej niż ten Coca-Coli.
    No i syrah/cabernet z niezłego rocznika, 2010.

    I to jest bardzo dobra odpowiedź! (szczegóły bardzo dobrej odpowiedzi też w filmie instruktażowym, przeważnie u Jerzego Dobrowolskiego). Ewentualnie jest też wiele mówiący film na temat, pt. „Przekładaniec”.
    Taka kombinacja: ciasto z winem i rocznikiem – pycha!

  24. Z porannej prasówki cytat z jednego z komentarzy:
    Ludzie! Nie dyskryminujmy księży! Nie pozbawiamy ich prawa do bycia kretynami. 🙂

  25. Na koniec dnia swiatecznego interesujaca rozmowa

    Richard Dawkins interviewed by ABBAs Björn Ulvaeus | 12th December 2015
    https://www.youtube.com/watch?v=ZmacqKEJHvM

    (j.angielski)

  26. Ewa-Joanna
    26 grudnia o godz. 23:12

    Podpisuję się, z klauzulą: kler ma pełne prawo do bycia kretynem zbiorowym i indywidualnym. Pod warunkiem do bycia kretyynem wyłącznie na koszt własny.
    Nota wyjaśniająca: nie da się spełnić tego warunku w przypadku kleru jako takiego czyli ciała zbiorowego, a więc kościoła kat, zatem nie ma alternatywy dla prześladowania kretyństwa kleru.
    Natomiast możliwe jest, przy ściśle aseptycznych warunkach, ograniczanie skutków kretyństwa członka kleru wyłącznie do siebie samego.
    Nota wyjaśniająca: taki członek kleru nie może jednak pelnić ŻADNYCH czynności przynależnych klerowi: nie może spowiadać, rozdawać ciasteczek, wygłaszać kazań, odbywać kolęd, odstawiać indokrtynacji religijnej pod nazwą „lekcje religii” i tak dalej i tak dalej. Cokolwiek bowiem z takich rzeczy robi, obrzuca kosztami własnego kretyństwa innych, nierzadko drogą kropelkową.
    W rezultacie, taki członek kleru nie nadaje sie klerowi jako organowi zbiorowemu, czyli kościołowi kat do niczego. Jest bezużyteczny. A skoro jest bezużyteczny, może zostać np. kelnerem i nieco się udoskonalić.
    Czyli, jak to mówią – jest nadzieja. Kler na kelnerów! I świat się staje lepszy.

  27. SPROSTOWANIE:
    Wiersz, który zacytowałam 26 grudnia o godz. 17:17 z dedykacją dla Jędraszewskiego i jego kolegów po fachu
    napisał Ludwik Jerzy Kern, a nie jak podałam Panowie Gozdawa i Stępień.

  28. W tych ateistycznych gaworzeniach jak zwykle sprzeczność pogania sprzeczność. Jeżeli Bóg jest wszechmocny, to z jakiej racji mają go ograniczać jakieś geny? Komuś się nieustannie myli logika kreacji z logiką ewolucji. Bóg nie jest ograniczony prawami natury, bo to on je tworzy i określa. No i co mają geny do płci? Czy brat i siostra przypadkiem nie mają tych samych genów mimo różnych płci? Dlaczego więc Bóg z genów mężczyzny nie mógł stworzyć kobiety – to już pewnie niezbadany (albo nieprzebadany – mimo ewidentnej potrzeby) umysł autora wie. Tak samo z neandertalczykiem, albo mówimy o ewolucji, a więc procesach natury, albo o kreacji, a więc zaprzeczeniu ewolucji. Jeśli neandertalczyk został stworzony przez Boga jako człowiek, Adam, obdarzony wolną wolą i zdolny do poznania dobra i zła, wtedy oczywiście może być zbawiony. A jeśli jest wytworem ewolucji podległej determinizmowi natury i żaden Bóg nie brał w tym udziału, no to o jakim zbawieniu mowa?

    Jeżeli Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący, a Ojciec i Syn są równi w swojej wszechmocy i wszechwiedzy, to jak Ojciec mógł zdradzić Syna? Zdrada polega na tym że silniejszy i mądrzejszy wykorzystuje słabość i niewiedzę drugiego, a w tym przypadku to niemożliwe, więc na czym niby polega ta zdrada? Jak Bóg może zdradzić samego siebie?

    Polecam logiczne myślenie, to nie boli, a można przezwyciężyć różne własne wewnętrzne sprzeczności i zawikłania, z pokręconych meandrów i mętliku umysłowego można dojść do zdrowego rozsądku. Czego wszystkim wewnętrznie zdradzonym i zbolałym szczerze życzę.

  29. Kiedyś na innym forum pewna religiantka objaśniała nam szczegółowo kwestię „duszy” u bliźniąt, z których jedno pochłania drugie w życiu płodowym. Ktoś napisał (hi hi!!!) naukową książkę na ten temat…

  30. @Tanaka
    SUPER TEKST!
    Gwoli przypomnienia:
    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S. Staszic
    ………………..
    Należy rozumieć tę „niewolę”pod każdą możliwą postacią. Bo niewolnicy moga tworzyć tylko cywilizację niewolników, którymi są rónież i jak najbardziej sami kapłani wszelkich religii. Świat jako jedno wielkie zniewolenie.
    My ateiści też jesteśmy niewolnikami tych wszystkich religii, które spowodowały powstanie buntu i ich zaprzeczenia, dzięki czemu ten świat kolebie się jako tako do przodu na zasadzie, dwa kroki do przodu, jeden w tył. To rodzaj zniewolenia zewnetrznego, bo jak to wyraził się jeden polski władca, „nie jestem królem sumień poddanych moich”.
    A tak w ogóle, to wszyscy wierzący w cokolwiek w sensie religijnym, są bezwiednie ateistami, li tylko dlatego, że obiekty ich uzależnień umysłowych poprostu nie istnieją. Wiara w cokolwiek nie jest jakimkolwiek dowodem na istnienie obiektów swojej wiary. Oni tylko tego nie przyjmują tego do wiadomości, że nie są zdolni dzięki wadliwej czynności ich umysłów, do samodzielnego myślenia.
    Im jest tak dobrze, więc dobrze im tak. Psychoaktywny manipulacyjny bakcyl zaszczepiony w dzieciństwie działa.
    Wyzwoleńców jest natomiast niewielu.
    „Dzięki Bogu jestem ateistą” powiedział ktoś tam i ja za nim.

  31. P.S. Na tym tle bledną nawet chore pier.doły, jakie to wysmaża aggent.

  32. ozzy
    26 grudnia o godz. 23:19

    Dzięki za linka. Z przyjemnością posłucham.

  33. @Optymatyk 26 grudnia o godz. 23:44
    Ale dzięki wypocinom aggenta – „pokręcone meandry i mętlik umysłowy” widzisz, jaki kociokwik cię ominął.

  34. Na marginesie
    26 grudnia o godz. 23:43

    Namarginesko, zauważyłem, że zauważyłaś naszego milusińskiego roggerka77. Czy możesz mi z lekka objaśnić, o czym tenże gaworzy w sprawie bozi?
    Bo to wygląda jakoś tak, że on się stara, ale wychodzi mu odwrotnie, co jest jego herbem rodowym: pokazuje, jak się bozi wszystko poplątało i z tą kreacją i bezmocną mocą i genami całą resztą, a na końcu to już się bozi poplątało z roggerem77, zresztą z wzajemnością.
    Co musi oznaczać, że bozia jest roggerem, a rogger bozią i obaj są kobietami z brodą.

  35. @Tanaka 26 grudnia o godz. 23:50

    Tak jest! Zadaniem, czyli „misją” aggenta jest „dawać świadectwo” wydumanej bozi. Dzięki kuriewnej działalności Roggerka „bozia” w zamyśle miałaby nabrać realnych kształtów. Dlatego what you see is what you get. Jaki aggent, taka bozia. I odwrotnie 🙂

  36. Optymatyk
    26 grudnia o godz. 23:44

    @Tanaka
    SUPER TEKST!

    Na takie dictum to ja klękam i się długo, a wdzięczne modlę, rączki składam i rozkładam portfel dając na tacę, a następnie odbieram, żeby proboszcza wpędzić w słuszne osłupienie i należną palpitację tego, czego on nie ma, a co się fachowo nazywa sercem, czyli nie wiadomo czym.

    Wiara w cokolwiek nie jest jakimkolwiek dowodem na istnienie obiektów swojej wiary

    Oczywiście! Ale należy zauważyć też, co następuje: wiara nie tylko nie jest dowodem na istnienie przedmiotu wiary, ale jest w konsekwencji wiarą w wiarę w jakiejś sprawie. Wyznawcy wierzą, że wierzą w bozię.
    Dowody na brak możliwości wiary bezpośredniej, wyłożyłem we wstępniaku, w niejednym poprzednim i w wielu dyskusjach.

    Wiara wprost w coś co jest zupełnie mętne, pełne sprzeczności, niemożliwości, wymagające przyjęcia całych wagonów różnych, zwykle bardzo skomplikowanych założeń będących spekulacjami, opartymi w dodatku na licznych krętactwach w dodatku pomijających dezawuujące je fakty i dowody w ogóle nie jest możliwa. Nie da się bowiem jasno i poważnie ustalić kształtu i zawartości przedmiotu wiary.

    „Wierzę, że będzie lepiej” Sam w to wierzę ze znaczną chęcią, ale wiem, że tak użyte słowo „wiara” nie ma nic wspólnego z treścią tego słowa odnoszącą się do bozi.
    To raczej żarcik lub coś pożądanego, co byłoby miłe i chętnie powitane. Lub może być sposobem na pewną determinację w działaniu, by było faktycznie lepiej.

    Credo katolika brzmi następująco, o czym na blogu nieraz już było:
    „boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję!”
    Jest to czystej wody niemożliwość, jest to blaga. Zbitka słów pozbawiona treści. Sztuczka słowna, by oszukać siebie lub kogoś.

    Ta blaga jest credo, samą substancją wyznawcy, czyli wielką pustką. Ponieważ jest to wielka pustka, z którą nic się nie da zrobić, wyznawca się strasznie męczy w tym oszustwie i usiłuje na wszelkie sposoby tą pustkę jakoś zapełnić pojmowalną treścią.
    I to robi. Bozia, będący jakimś bytem bez kształtu i treści, czystym absolutem, musi więc dostać konkretnych kształtów. Niebieska książeczna wyjasnia nam, że bozia przechadzał się po raju. jak się przechadzał, to wyznawca zaczyna już pojować: bozia ma nóżki. Pewnie dwie, bo on nie jest skolopendrą co ma dużo nóżek, ale facetem. Ale żeby sobie nóżki nie uraził na jakim kamieniu albo korzeniu, bozia z pewością chodzi w trampkach. Goły na pewno po raju nie chodzi, więc jak nic ma na sobie dżinsy.
    I już bozia nabiera kształtów.

    W innym miejscu niebieskiej książeczki bozia oświadcza, że bierze w rączkę łuk, strzałę, napina cięciwę i zakatrupia strzałami tabuny swoich wrogów.
    Wyznawcy się bozia coraz bardziej ukonkretnia: ma rączki, nawet silne, dwie (w jednej łuk, w drugiej cięciwa i strzała), ma oko (jak nic – dwoje oczu), żeby wroga zobaczyć i wycelować; ma głowę matematyczną, bo żeby trafić w podłego wroga, musi w głowie przeprowadzić obliczenia kąta wyprzedzenia dla strzału, inaczej nie trafi w bandziora i będzie pośmiewisko z bozi, a przecież z bozi nikt się nie może śmiać.

    Następnie, a właściwie to już od samego początku niebieskiej książeczki dowiadujemy się, że bozia jest dosyć gadatliwy. Do Adama w raju już gada: a kuku, Adamie gdzie jesteś? (a Adam siedzi goły w krzakach, bo zię zorientował, że ma goły tyłek, jak tylko zeżarł śliwkę-robaczywkę, co mu ją dała Ewa).
    Czyli bozia umie gadać. I już wyznawca jest zadowolony, że się zna dokładnie na bozi.
    Wyznawca jednak nie pyta: a w jakim języku gada bozia? Kto zanotował, co on gada, skoro nie było żadnego stenotypisty, ani nie było magnetofonu?
    Zadawanie takich pytań rodzi rożne przykre dla wyznawcy trudności, a to już nie na jego łeb. A zwłaszcza nie na jego wiarę.
    Ma być bozia konkretny, ale prosty.

    Podsumowując: bozia jest wewnętrznie sprzeczny, zatem niemożliwy. Bozia jest absolutem, ale absolut nie może mieć definicji, nie może mieć ani kształtu ani wewnętrznej treści. Każdy kształt wyróżnia, odcina od tego co poza nim. To samo z treścią. Treść i kształt odrzucają to co nie jest kształtem i treścią. Pozostaje reszta: inne treści i inne kształty. Każda defnicja, każdy kształt i treść są, per se – niedoskonałością, co wyklucza absolut bozi.

    Wyznawca nie może być wyznawcą tego co nie ma kształtu ani treści. Nie może wierzyć w COŚ. Może tylko o tym gadać, co jest blagą.
    Co dowodnie widać: wyznawca „nie pojmuje” i jest zadowolony na sposób absolutny w jego nieabsolutnym i lichym zakresie, ale ponieważ to blaga, cały czas się poci, żeby bozi nadać kształt i treść, żeby wreszcie bozia był jakiś konkretny, pojmowalny i nasz – nadwiślański.

  37. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 0:18

    @Tanaka 26 grudnia o godz. 23:50

    Tak jest! Zadaniem, czyli „misją” aggenta jest „dawać świadectwo” wydumanej bozi.

    Ale czy ten druh nasz szczery nie jest doktor filozof po UJocie? Bo on jest, ale tak konkretniej, to filozof w specjalności zbrojarz-betoniarz.

  38. @Tanaka 27 grudnia o godz. 0:30
    Stąd metoda prowadzenia tej katechezy: pie.przenie kotka za pomocą młotka. Innej nie znają.

  39. Ten tekst mial pojsc na En Passant ale nie przeszedl cenzury.

    “Na temat Polanskiego juz wszystko zostalo napisane I powiedziane.
    Napisze o wizycie Owczarka Podhalanskiego. Kilka lat temu odwiedzili nas Owczarek I orlica Maryna Krywaniec. Celem bylo przepedzenie kretow ktore kopaly dziury w naszym trawniku.
    Po sakramencko dlugim locie Owczarek I Maryna przywitali sie z Chief Seattle. Nastepnie poszli na kawe do pierwszej kawiarni Starbucks w 1912 Pike Place.
    Z Pike Place wsiedli na motocykl Harley Davidson czyli The Hog I pojechali do Makah Indian Reservation. Tam zjedli łososie pieczone po indiansku.
    Nastepnie udali sie nas jezioro Lake Quinault aby uczestniczyc w powitaniu lososi powracajacych z kilkuletniego pobytu w oceanie.
    Na te okazje Indianie Quinault przyplyneli swoimi canoe. Canoe ktore ma z przodu wyrzezbiony profil wilka oznacza ze ci indianie pochodza od wilkow.
    Po uroczystosci Owczarek I Maryna spedzili troche czasu z miejscowa zywiny.
    Kiedy zaczal padac deszcz Owczarek schowal sie w pniu starego drzewa cedrowego.
    Nastepnie przyszla pora skakac w falach oceanu gdzie przywitala ich orka.
    Dalej wulkan St Helens bez wirsycka I Fort Clatsop. W Fort Clatsop kiedys mieszkali Lewis and Clark, Sacagawea, jej syn Jean Baptiste, pies Seaman I czlonkowie Corps of Discovery.
    Pod koniec dnia Owczarek i Maryna usiedli przy ognisku i spiewali goralskie piosenki.
    Na pozegnanie Indianka Rona Yellow Robe-Walsh wykonala wlasny utwor Winter Solstice po czym Owczarek I Maryna wsiedli w pierwszy samolot do Turbacza.
    Wszystko jest na filmie.
    Znajomosc indianskiego nie jest wymagana.
    https://youtu.be/4zXcKBY_5wo

  40. No powiedzmy nie śmietnik, ale koło ratunkowe. Brzmi lepiej jakby.

  41. https://wiadomosci.onet.pl/politico/jak-swieta-bozego-narodzenia-rujnuja-planete/j3r595v

    No proszę, to dałem ciała przyczyniając się do paskudzenia ekosfery. Jagnięce nóżki mają wielki ślad węglowy, szynka parmeńska i łosoś opakowane były przesadnie i nie-ekologicznie, butelka z wina ma małe szanse na recykling (szkło się nie opłaca), itp. itd. 😳 😉

  42. Ja mamwatpliwosc (czy dalem ciala ekologicznie) To musza rozwiazac najwieksze spece eko.

    Jadlem, pilem etc ALE BYLEM ZAPROSZONY. Nic sam nie kupilem. Czy ciala dalem, ale w niepelnym wymiarze (pol ciala tylko)?

    przy kaffce dalej, pzdr Seleuk

    A wogole to. Czy kaffka jest prod nieekologicznym? Czy produkujac maryche, na strychu, jest bardziej eko jak importowana? Czy kaffke na strychu mozna produkowac?

  43. @aggent rogger
    Udowodnij, ze twoj bog istnieje i nie bredz o jakichs wypocinach zwanych opowiesciami swietymi. Biblia to tylko przewodnik dla wedrownych, pustynnych pasterzy koz z epoki Brazu do „pojmowania” Wszechswiata i zadna prawda historyczna.
    Dlaczego zydowski Jahwe ma byc lepszy od Zeusa, Ra czy Sziwy, ktorzy „zaistnieli” duzo wczesniej? Polecam „Mitologie” Jana Parandowskiego. Ta ksiazka wyleczyla mnie z wierzen jakies 50 lat temu.

  44. @Orca
    Nie wiedzialem, ze Ty z tamtych okolic piszesz. Mieszkalem troche w okolicach Everett, Marysville i Arlington jakies 20 lat temu.
    Pozdrowienia dla Evergreen State.

  45. Nie milkną echa po wigilijnej homilii abepa Jędraszewskiego, który odkrył nowego wroga Polski i kaka. Purpurat najwyraźniej zmierza w kierunku schizmy, czyli ustanowienia kościoła polskiego w miejsce rzymsko-katolickiego. Co na to Belzebub Rydzyk?
    https://natemat.pl/294893,biskupizm-nie-ekologizm-abp-jedraszewski-pokazal-postepujaca-g

  46. @Ewa-Joanna
    27 grudnia o godz. 3:55

    No powiedzmy nie śmietnik, ale koło ratunkowe. Brzmi lepiej jakby

    Pojemnik na recykling 😎

  47. @seleuk|os|
    27 grudnia o godz. 7:09

    Ślad węglowy to też transport, zwłaszcza samolotem.
    Zatem wszystko, co produkujesz sam, jest bardziej ekologiczne niż importowane z innych kontynentów.
    A jeśli do doświetlania marychy na strychu użyjesz prądu z elektrowni wodnej, to już w ogóle nie będziesz musiał zagłuszać nią wyrzutów sumienia, tylko zapalisz sobie dla czystej przyjemności 😉

  48. PS. Ekologicznie dałem ciała, ale wg. Jędraszewskiego bezgrzeszny jestem, no więc mogę nie mieć wyrzutów na sumieniu 😉 .

    Oddalam się oglądać „The General” genialnego Buster Keaton’a, https://www.youtube.com/watch?v=YWm587wKKVw

  49. Ramschel
    27 grudnia o godz. 9:14

    Ale kobicino, nie wiem czy zauważyłaś o czym jest cały „wstępniak” naszego władyki blogowego – właśnie o tych wypocinach. Kieruj więc swoje pretensje najpierw do tegoż władyki, jakby on nie wysmażył tej swojej tyrady, swoich żalów i zbolałych płaczów na ojca co zdradził syna, to ja nie miałbym do czego się odnosić i nic bym nie pisał. Skup się więc i przeczytaj najpierw wstępniak. Dasz radę, przy odrobinie dobrej woli, wysiłku intelektualnego i powstrzymaniu nadmiernie podnieconych emocji.

  50. Tobermory
    27 grudnia o godz. 10:57

    Wszystkie moje przyjemnosci sa lokalnie zakotwiczone. Poza whisky i kaffka. Nawet duzo bardzo lokalnie, wiekszosc. Jak zrobilem ostatnio test ekologiczny footprint, to mnie wyszlo najwieksze gagatki sa moje koty dwa 😀 Jak kaffke i whisky poloze na ich „konto” to moze jaki medal dostane od ekologow. Ale nie koty, beda bez medali.

    przy lunczyku (lokalnym) pzdr Seleuk

  51. Tanaka
    26 grudnia o godz. 23:43

    „Czy możesz mi z lekka objaśnić, o czym tenże gaworzy w sprawie bozi?”

    Ależ zauważ władyko nasz blogowy, że nawet kobieta Ramschel zrozumiała poniekąd o czym gaworzę i była w stanie jakoś merytorycznie się do tego odnieść. A Ty, taki sprytny i wygadany, nie byłbyś w stanie zrozumieć? Skup się, przeczytaj jeszcze raz a na pewno pojmiesz co nieco, nawet bez studiów filozoficznych. Wierzę w ciebie, o władyko.

  52. @seleuk|os|
    27 grudnia o godz. 11:28

    A nie próbowałeś przestawić twoje gagatki na najbardziej ekologiczne stołowanie czyli myszy? Są chyba jakieś w twojej okolicy.
    Mój kocurek też jest nieekologiczny, ale na reedukację za późno. Nie nauczył się łapać myszy i ptaszków przez 18 lat, to i teraz się nie nauczy 🙁

  53. Czyta ktoś jeszcze te gaworzenia filozoficznego betoniarza-zbrojarza?

  54. A nie, Ramschel to mężczyzna, pomyliłem się w identyfikacji genderu, jakoś tak mi się skojarzyło z kobietą. Ale dla naszego władyki to nie powinno być problemu, on nie odróżnia jednego od drugiego, zgodnie zresztą z nowoczesnym duchem czasu i poprawnością polityczną. W sumie, jakby się tak zastanowić, to przydomek blogowy władyki też może wskazywać na gender raczej niewieści…

  55. Tobermory
    27 grudnia o godz. 11:59
    Moje koty myszy lapia calorocznie i z powodzeniem, ale… Jesc nie chca. Zostawiaja w kuchni, na srodku, chyba dla mnie. Tak ze jest duze marnotrawstwo zwierzyny. I czekaja co ja zaofiaruje. Pewnie uwazaja to za handelek wymienny. Cos na ksztalt Fenicjan, zanim pieniazek (kapitalism) wymyslili.

    pzdr Seleuk

  56. Antonius
    26 grudnia, g.17:41
    To pokolenie (plus minus) nie było jednolite w sprawach seksu. Niektórych wyraźnie krępowało wychowanie po katolicku,. Najpierw „trzymaj rączki na kołdrze”, a później lęk przed strasznym grzechem „nieczystości” i namolne dopytywanie klechy w konfesjonale o „te” sprawy. Z powodu tego dopytywania, gdy miałam 15 lat, odeszłam bez słowa od konfesjonału, odeszłam nie tylko od kaka, ale i od bozi, jakby powiedział @Tanaka.
    Mój komp trochę niedawno strajkował i miałam kłopoty z odbieraniem poczty. Już jest OK, więc spodziewaj się maila ode mnie.
    Serdecznie pozdrawiam

  57. Tobermory
    27 grudnia o godz. 12:00
    „Czyta ktoś jeszcze te gaworzenia filozoficznego betoniarza-zbrojarza?”

    Czy zawód betoniarza-zbrojarza miałby przynosić jakąś ujmę? Czy paniczyk blogowy o pseudoangielskim przydomku, szydzący z ludzi ciężkiej pracy, jest kimś lepszym?

  58. @seleuk(os)
    Dzisiejsze koty tak chyba mają. Polują z atawistycznego odruchu jak to drapieżniki na myszy, wiewiórki, nornice, czy ptaki, ale ich nie zjadają, tylko przynoszą do domu. Dostawałam takie prezenty od moich kolejnych kotów. Dżezi, moja obecna kotka, je wyłącznie tzw. mokre z saszetki i suche, czyli karmy gotowce. W ogóle nie reaguje na zapach świeżego mięsa lub ryb, a co dopiero mówić o jedzeniu.
    Czy to przejaw swoistej degeneracji gatunku? Być może, ale kot bez trudu sobie poradzi, w przeciwieństwie do psa, gdyby z jakichś powodów stracił „swój” dom.

  59. W podwarszawskiej Magdalence pojawił się Lucyfer. Lucyfer ulokował się w budynku stojącym niedaleko kościoła. Bardzo przez niiego cierpi proboszcz i reszta załogi parafii. Spać nie mogą, żyć nie mogą. Armageddon.
    „Lucyfer” to nazwa kodowa nadana routerowi przez jakiegoś mieszkańca owego budynku. Wyświetla się proboszczowi na laptopie w kościele, oraz innym owieczkom bożym łączącym się z siecią w świętym przybytku.
    Czemu, zamiast się ładnie modlić w ławkach grzebią w necie jest ich słodką tajemnicą wiary, ale słodycz ma gorzki smak, albowiem przez „Lucyfera” bardzo cierpią uczucia religijne wyznawców.

    Wskutet tego nieznośnego cierpienia, proboszcz skierował bardzo grzeczne pismo do tych od „Lucyfera”, że „jest to nazwa szkodliwa dla uczuć religijnych” więc ten Pan – z dużej litery, co jest oznaką niewątpliwego szacunku dla producenta „Lucyfera”, ma onego zmienić na coś bardziej chrześcijańskiego.
    Pan – ten od „Lucyfera”, nie zmienia. Widać, jest z jego usług zadowolony. Co nie dziwi: w każdej porządnej bajce, Lucyfer zapewnia bardzo atrakcyjne korzyści, w zamian za drobną opłatę.
    Ale dla proboszcza et cons. nazwa jest „szkodliwa dla uczuć” w dalszym ciągu, a nawet coraz bardziej, więć proposzcz się coraz bardziej zwraca ddo Pana, żeby pan wyrzekł się „Lucyfera”.

    W sumie, jest to bardzo dziwne i jak widać, wyznawcy bez wódki nie rozgryziesz. Przecież wyznawca wierzy w Lucyfera i jest z tego bardzo zadowolony! A Lucyfer nie jest żadną bajeczną postacią, ale fizycznym konkretem bytu, jak orzekł nasz Święty Ojciec Święty. Bez Lucyfera wali się w gruzy cały gmach bożej opa-trz-czności. Bozia bez diabła blednie i zanika, a ludność nie ma cykora i grzeszy na potęgę, co się okazuje bezgrzeszne: hulaj dusza, piekła nie ma! – orzeka znane orzeczenie IPN-u w sprawie. I sprawa jasna!

    Krótko mówiąc: żądanie proboszcza i całej konsekrowanej obsady parafii jest bardzo szkodliwe dla uczuć wyznawcy, tylko w dokładnie odwrotnym sensie: bez Lucyfera wyznawca traci rację bytu. Życie nie znosi próżni, więc w braku Lucyfera, wyznawca sam się nim staje. I w takiej sytuacji, czy chce, czy nie, musi być zadowolony.

    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25546398,proboszcz-walczy-z-diabelskim-wifi-i-oferuje-sasiadom-pomoc.html#S.MT_wawa-K.C-B.1-L.1.duzy

  60. Tępawy filozof najwyraźniej nie trybi metafor.
    Betoniarz-zbrojarz nie odnosi się do zawodu jako takiego, ale do efektu jego pracy: konstrukcji masywnej, bryłowatej i zastygłej, topornej i przyciężkawej jak intelekt rzeczonego filozofa 😎

  61. Wysiłek jego też przypomina ciężką pracę betoniarza-zbrojarza, którego pracę jednak szanuję za przydatność i niebetonowanie, kiedy nie musi 😎

  62. Nie tłumacz się chłopie, tylko winny się tlumaczy. Razem ze swoim władyką zadrwiłeś z ciężko i uczciwie pracujących ludzi i to już pozostanie w Internecie.

  63. No i teraz Internet mnie potępi, a tępy filozof się dołączy 😎 😀
    Filozofem o specjalności zbrojarz-betoniarz nazwałem go wiele miesięcy temu, widać, że wreszcie dotarło.

  64. Ależ mi pseudoangielski fircyk dopiekł, niech go dunder trzaśnie.

  65. Filozoficzny zbrojarz – betoniarz jest ciężko i uczciwie pracującym ludziem. I pozostanie w internecie na wiek wieków, ament.

  66. @Tanaka
    cztery wiadomości o katabasach i ich poczynaniach w Gazecie to dla mnie trochę za dużo. Czy już naprawdę nie ma innych tematów, tylko rozpatrywanie co powiedział jakiś kretyn? Niech gada, ma do tego prawo, ale powtarzanie głupot kretyna to już zbrodnia na rozumie.

  67. @aggent rogger, fuckfaced by definition
    Tak czy tak bedziesz wyjebany w dude przez twojego boga and enjoy it forever and ever.

  68. Ewa-Joanna
    27 grudnia o godz. 13:32

    A coś ty paniusiu pożytecznego w życiu zrobiła, że drwisz z robotników? Niech zgadnę, pewnie twoim zawodem była funkcja żony jakiegoś wysoko postawionego członka partii czy innego kolektywu? Tak tylko zgaduję, bo jakoś mi twój profil internetowy do tego pasuje, ale mogę się oczywiście mylić.

  69. Ramschel, nie trać zimnej krwi i nie wściekaj się , przecież ostatecznie przyznałem żeś chłopem.

  70. A zgadnij!

  71. @ rogger
    Wyobraz sobie ze jako antyteista, antykerykal i liberal chetnie twoje scierwo ukrzyzowalbym na stronie twego uwielbianego truchla. Wybor nalezy do ciebie …z lewa czy prawa.

  72. Antonius
    26 grudnia o godz. 17:41

    Jestem niby prawie z pokolenia Polańskiego – mniej więcej, ale w moim otoczeniu raczej sprawy męsko-damskie bywały różne – od „przyuczania” pzez dojrzałą kobietę młodego chłopca do mojego zapóźnienia w tej materii – pierwsze współżycie w wieku 22 lata. Obie metody były złe i miały kiepskie skutki, kolega został erotomanem i wylądował w ciupie za stosowanie metody, znanej w szkolnictwie – „jak dasz to przejdziesz”, a ja z moim brakiem doświadczenia i umysłem kształtowanym na dziewiętnastowiecznym, fałszywym obrazie niedotykalnej kobiety – zmarnowałem mojej żonie życie kiepskim seksem.

    Antoniusie, przypomniałeś mi pewien list, jaki do redakcji – (było to bodaj studenckie pismo „Itd” ) przysłał pewien starszy już wtedy czytelnik. Sprostuj mnie jeśli się mylę, ale swego czasu, rubrykę poświęconą sprawom psychologiczno-życiowo-kulturowym prowadził prof. Kazimierz Dąbrowski. I to bodaj w tej rubryce opublikowano list owego czytelnika.
    List mnie, młodziaka, bardzo poruszył. Był bowiem, z jednej strony, poruszająco smutny z drugiej – optymistyczny. Autor pisał o tym, jak w czasach jego młodości, obie płci były tak od siebie odseparowane i tak uwięzione wśród opresyjnych kanonach religijnej kultrury, pełnej zakazów, szantażów i potępień, że w istocie nie było możliwości, by młodzi mogli wobec siebie być spontaniczni, naturalni i móc tworzyć to co piekne i przyjemne w jednym. Wszelkie działania i myśli były obwarowane religijno-policyjnym nadzorem, od którego nie było ucieczki i które zamieniały to co dobre i natulane, w rytuały sztuczności, pozorów, fałszu, co mogło dać tylko jednej skutek: sfałszowane życie wspólne będące wynikiem lęku i niemożności autentycznego poznania się dwojga.
    Optymizm listu czytelnika polegał na tym, że ze szczerym przejęciem cieszył sie i gratulował współczesnej młodzieży (studenckiej i każdej innej), że dziś posiada o wiele większą wiedzę i nierównie większą swobodę myslenia i czynienia tego, czego obopólnie pragną, oraz możności autentycznej bliskości.

    Odnośnie moich obserwacji polskiego świata artystycznego w Opolu też mam rożne wspomnienia, np. absolutnie ludzkich zachowań Chyły, który miał taką tremę, że nawet przed próbami ratował się półlitrówką w kącie naszych warsztatów blisko auli WSP (przed Kowalczykami) , gdy przygotowywano Kabareton.

    Tadeusz Chyła to w ogóle specjalna postać, którą pamiętam z nadzwyczajnym sentymentem: malarz, muzyk, bard, nieco osobny, nadwrażliwiec – w sumie wysoki artysta. Gdy byłem jeszcze dzieckiem w kołsyce co łeb Hydrze i tak dalej, nieoczekiwanie trafiła w moje ręce winylowa płyta z rodzinnych zasobów, właśnie z piosenkami Tadeusza Chyły. Gdy pierwszy raz wysłuchałem, zostałem jego wyznawcą. I tak mam.

    Po występach ten „świat” relaksował się m.in. w restauracji Europa. Siedziałem kiedyś przy obiedzie obok grupki artystów i znana śpiewaczka oznajmiła swoje credo: „Choćbym miała mieć dupę w strzępach, to muszę zrobić karierę”!
    Czy to jest na temat?

    Tak jest, to na temat. Tylko czy można rzecz uściślić? Bo skoro znana śpiewaczka już była znana z tego, że jest znana, to chyba już zrobiła karierę? W tej sytuacji przyrodniczej już chyba dalej nie musiała zdzierać „dupy w strzępy”?

  73. @Tanako drogi!

    Ja tylko krótko. Mam wrażenie, że dzielisz ludzi na wierzących w różne bzdury religijne, czy „biblije” różnych religii na temat stworzenia świata przez boga, oraz na wierzących w stworzenie świata przez potwora, jakiegoś Bingbonga.
    Jest opowiadanie Lema o społeczeństwie czczącego boga „Ejboma”, co się zresztą też źle skończyło (nie pamiętam tylko jak). Nie dopuszczasz możliwości, ze może istnieć trzecia grupa ludzi (do której np. ja należę), którzy ani w jedno ani drugie nie wierzą???
    Może się dziwisz, że ja – niby naukowiec z dziedziny konkretnej – nie mam zaufania do niektórych teorii, których zresztą już nawet nie rozumiem z tym wyschniętym mózgiem?
    Bywałem świadkiem, jak potężne mózgi polskich kosmologów interpretowały „fakty”. Kosmologia to wspaniała nauka. Gdybym się jeszcze raz urodził to starałbym się zostać astrofizykiem teoretycznym, broń Boże obserwacyjnym, bo to ciężki chleb. Znajomy astronom miał w swym dorobku blisko 300 dni (sorry -nocy) obserwacyjnych na rocznym stażu w USA, co to za życie!
    Astrofizyk teoretyczny pracuje we wspaniałych warunkach, karmi komputery najwyższej klasy własnymi danymi fikcyjnymi lub cudzymi obserwacyjnymi i wyciąga wnioski, których nikt nie potrafi obalić, bo teoria wyprzedza 100 lat możliwości obserwacyjne. Gdy się uczony zestarzeje to weksluje swe zainteresowania z konkretnych ciał niebieskich do kosmosu w całości. Wtedy jest absolutnie niezależny od krytyki eksperymentatorów, bo nigdy nie będą w stanie obserwować tyle tego kosmosu, aby teorię obalać. Tego byłem świadkiem na seminariach astrofizycznych – oprócz znakomitych wyników obserwatorów i teoretyków.
    Geniusze jak Einstein wymyślili pewne systemy matematyczne, które być może opiszą kiedyś rzeczywistość. Wymyślił równania rozwiązywane przez zdolnych matematyków – to jest w porządku! Kłopot w tym, że kosmolodzy rozwiązaniom tych równań przypisują konkretne wnioski fizyczne, a to pachnie szwindlem.

    Nie ogarniam już Bing Bonga, ale wciąż zostaje we mnie nieufność do interpretacji faktów obserwacyjnych, niewątpliwie prawdziwych.
    Takim przykładem, który miał miejsce w bardzo poważnym obserwatorium było stwierdzenie rewelacji – obecność pewnych pierwiastków w gwieździe, gdzie ich nie mogło być, obalałoby to uznane prawdy naukowe. Zawrzała gorączka badawcza w innych obserwatoriach i nikt nie potwierdził rewelacji. Dopiero przypadek wyjaśnił „cud’. W absolutnie ciemnym obserwatorium ktoś zapalił zapałkę i gwiazda znów miała zabronione pierwiastki. Przy ogromnej czułości aparatury wystarczyła obecność palacza z zapalanym papierosem, aby odkryć niespodziewane zachowania ciał niebieskich.
    Podobnie było z „odkryciem” zimnej fuzji. Była publikacja z epokowym odkryciem i nikt nie potrafił powtórzyć opisanego eksperymentu. Nawet w Opolu próbował kolega.

    Kilka uwag o bogu Bing Bangu. Mnie dawniej dziwiło, że poważni uczeni w duchu wierzyli w jakąś przemożną istotę-stwórcę, kak zwał tak zwał, ale to już filozofia, która powinna odpowiedzieć na pytania – co było przed BB i kto stworzył źródło tego BB? Z nicości trudno uzyskać coś -i to dużo?
    Dopóki nie przeczytam na blogu odpowiedzi na tego typu pytania to jestem absolutnie bezbożny i zagubiony, bo coś jednak musi być, tylko tego nie ogarniam.
    Co innego biskupi – oni wiedzą i głoszą to co wiedzą a priori, nie potrzebują dowodów.
    Czytałem (i słyszałem) o biskupizmie ekologicznym pana J. (link u @mag), ale chyba nie zgadzam się z biskupią ideologią ekologizmu, bo odczuwam skutki zmian klimatu i nie wierzę w istnienie ideologii LGBT, choć znam szereg osób z tej grupy.
    Sorry! Obiecałem, że będzie krótko i nie dotrzymałem obietnicy.

  74. Tym razem dwie ciekawostki o nawroceniach. Bron boze, nie denerwujcie sie – nie na katolicyzm.
    Wiec jestem w pierwszy dzien swiat w domu, gdzie na Wielkanoc poznalam mloda pare z Chicago, co sie mieli niedlugo pobierac. Wtedy czekalismy dlugo na narzeczonego, medytowal. Teraz dziewczyna jest sama, oczywiscie nie pytam, ale nastepnego dnia gospodyni sama mi wyjasnia. Rozstali sie za obopolna zgoda, okazalo sie, ze on coraz bardziej angazowal sie w jakas sekte, ktora prowadzi Rosjanin z Syberii – cos miedzy buddyzmem, szamanstwem, zbieraniem pieniedzy itd,
    Z innej okazji dowiedzialam sie tez wczoraj, ze dwoje Zydow z Polski ktorych przed laty znalam doskonale w Nowym Jorku, przyjechalo do NY z Warszawy z czyms jakby pielgrzymka. Obaj kiedy jeszcze mieszkali w Ameryce byli absolutnie non- religion. Po powrocie do Polski odmienilo sie, sa wielce pobozni, bardzo czynnie uczestnicza w gminiem zydowskiej. Okazuje sie, ze od lat planowali przyjechac na jakies groby rabbich, czy jeden grob najwazniejszego rabbi z najbardziej ortodoxyjnej sekty Zydow Chasydzkich, co sie nazywa Chabad – Lubovitz. Wczoraj mieli ten uduchowiony dzien,

  75. Tanaka

    Nie pamiętam już nazwiska tej artystki. Była tak w drugiej dziesiątce, bo wtedy znałem jej nazwisko. Nazwiska pierwszej dziesiątki chyba jeszcze wyskrobałbym z zakamarków pamięci.

  76. Ramschel
    27 grudnia o godz. 14:06

    Ależ ja o tym doskonale wiem że chętnie byś mnie ukrzyżował i torturował w możliwe najbardziej wymyślny sposób. Nic nowego w dziejach chrześcijaństwa. Dzięki za szczerość, zyskałeś w moich oczach, innym brakuje tutaj odwagi żeby przyznać się do czystej nienawiści i żądzy mordu. I właśnie ta hipokryzja i udawanie humanizmu mnie najbardziej zniesmacza.

  77. @Ramschel
    27 grudnia o godz. 14:06

    Ten betonowy filozof bardzo by chciał zostać męczennikiem za co bądź, ale najchętniej za wiarę, po to tu przyłazi.
    Już teraz sprawiłeś mu przyjemność samą wizją krzyżowanka, aż się z radości zaślinił 😎

  78. Antonius
    27 grudnia o godz. 14:15

    Mój komentarz, luźne uwagi
    Antoniusie, co było przed Bing-bangiem? Pulsujacy Wszechświat.
    Astrofizycy wymyślają rózne teorie, część z z tych teroii upada, cześć trwa w zawieszeniu, cześć ostaje się prawdziwa, ale nie na zasdzie dotknij i zobacz, tylko na zasadzie – większośc naukowców jezst zdania, że.
    Co nie zmienia paradygmatu nauki.
    Nauka, to doświadczenie i teoria. Doświadczenie, to pomiary. Pomiary w astrofizyce, to niesamowicie złożona teoria, czułość i selektywność obłędna.

    Nauka, to dziedzina, jeśli coś takiego można nazwać dziedziną, w której im więcej powstaje odpowiedzi na dotychczasowe pytania, tym więcej nowych pytań powstaje.

    Religia, to taka dziedzina, o ile coś takiego można nazwać dziedziną, w której wszystko jest wyjaśnione, a to co niewyjaśnione, pozostaje tajemnicą do „odczytania” przez ludzi.

    Doświadczenie w nauce, to aparatura. Doświadczenie w religii, to tzw. objawienie, przeżycie mistyczne, modlitwa.
    Pzdr, TJ

  79. Tobermory
    27 grudnia o godz. 14:58

    Coś ci chłopie solą w oku stoi ta filozofia, że tak uparcie chcesz ją (uwaga, trudne słowo) zdeprecjonować i ośmieszyć. Czyżby jakieś kompleksy związane z wykształceniem albo pochodzeniem? Może właśnie po to ten niby angielski przydomek, żeby uchodzić za dystyngowanego gentlemana? Niestety, słoma z butów wyłazi, w Anglii zawsze będziesz tylko środkowoeuropejskim przyjezdnym drugiej kategorii.

  80. I kto tu się czepia się „niby angielskiego” przydomka?
    Betoniarz podający w nicku swoje własne IQ?

  81. @Antonius
    27 grudnia o godz. 14:15

    Czytałeś, co się dzieje w gwiazdozbiorze Oriona?
    Betelgeza (Betelgeuse) ma konwulsje i może zgasnąć, a dla mnie Orion to jedyny gwiazdozbiór, który widziałem (rozpoznawałem) także na niebie półkuli południowej 🙁

  82. Antonius
    27 grudnia o godz. 14:15

    @Tanako drogi!

    Antoniusie przenajdroższy!

    Z tym „Tanaką drogim” to sprawa taka, że jest powiedziane: ty pójdzesz górą a ja doliną – albo odwrotnie. A dodatkowo, to mamusia mówiła: pamiętaj synuś, żebyś był górą! No to jak Ty, że ja drogi, to ja, że Ty przenajdroższy. Moje na wierzchu. Inaczej się nie da, a to dopiero początek. I prawda blogowa o Tobie.

    Ja tylko krótko. Mam wrażenie, że dzielisz ludzi na wierzących w różne bzdury religijne, czy „biblije” różnych religii na temat stworzenia świata przez boga, oraz na wierzących w stworzenie świata przez potwora, jakiegoś Bingbonga.

    To racja, że – tak mówią! – zamiarowałeś krótko, a wyszło niekrótko, z czego się cieszę jak zajączek. Tylko nie mogę dojść do tego, skąd masz ten wniosek, że dzielę ludność na wierzącą w stworzenie przez bozię albo Bingbonga i nic poza tym. Niewierzący w wierzenia i w ogóle nie mający podstaw do wierzenia w to i owo to przecież my – Niewidzialna Ręka B(l)oga, czyli blog LA.

    Swoimi uwagami o kosmologach teoretycznych i warsztatowych przypomniałeś mi historię sprzed paru dekad o pewnym, hamerynańskim bodaj badaczu od genetyki, co zaraz miał dostać Nobla, albo nawet dostał. Onże, miał zademonstrować na briefingu wyniki swoich badań za pomocą świnki morskiej. Swinka miała udowodnić słuszne wyniki naukowe badacza, za pomocą odpowiednich centek na futerku. Swinka jednak nie była zorientowana w tym co ona miała udowodnić, i nie posiadła odpowiednich centek. Co by popsuło noblowość nobliście. W związku z tym noblista, zjeżdżając ze świnką windą do sali biefingowej, wyciągł był z kieszeni mazak i umazał śwince futerko w prawidłowe centki.
    Briefing byłby się udał znakomicie, acz jakiś cymbał wziął i się niesłusznie dotknął świnki. I się od świnki umazał. Co musiało być dotknięciem tzw. palca bożego. Następnie watka zwilżona w alkoholu (sami widzimy: bez wódki cywilizacja nie istnieje) i świnka została oczyszczona. Z zarzutów. A badacz został obciążony.

    Takie to bywają bardzo ciekawe przygody z nauką. I dlatego nauka tak wciąga!

  83. @rogerro fucked-upo.
    Normalnosc idzie po was. Bedzieta sie wkrotce dzielili w swoich „boskich” myslach” z Muslinamy. Oby z jak najszybciej i najkrwawiej.

  84. To byl nieudany experyment. Wkrotce udany 🙂
    pzdr Seleuk

  85. Nie mialem czasu bardziej dopracowac
    sorry Seleuk

  86. Ten nieudany experyment, to byl, chcialem zobaczyc czy na blog mozna wmontowac film bez linku. Dla wyjasnienia. Oczywiscie nie mozna, bo coby to bylo jakby 😀
    pzdr S.

  87. mag
    27 grudnia o godz. 12:40

    U mnie bedzie 20/30 minusow Celsjusza w styczniu/lutym. Moze pare tygodni byc, ciurkiem. Zaden bezpanski kot nie poradzi, jak nie ma pomieszcenia zeby ogrzac, choc pare plus C

    pzdr Seleuk

  88. Ramschel
    27 grudnia o godz. 16:33

    Chłopie/kobieto (bo już nie wiem) pozbądź się złudzeń, muslimy jak podbiją Europę to pierwszych wytłuką ateistów, już dzisiaj o tym mówią otwarcie.

  89. Jeśli kaka nie ma lepszych kadr – i lepszych argumentów – to ja czarno widzę przed kaka.
    Aggent wyjący do księżyca w pustym przybytku… Zabawny widok.

  90. antonius mnie nie lubił i toczył ze mną wojny blogowe, ale ja i tak lubię czytać jego teksty.
    Oddają świetnie klimat stosunków polsko – niemieckich czasów mojej młodości.
    Krótko mówiąc teksty człowieka wychowanego w kulturze niemieckiej nieźle rozświetliły mi umysł w tym tomacie.
    A już po przeczytaniu w obecnym wpisie stwierdzenia jak to zmarnował on życie żonie przez swoją wstrzemięźliwość, to wpisowa perełka.

    Dawno temu miałem znajomego, który twierdził (dopóki się nie zreflektował), że oszczędzał żonę korzystając z usług innych kobiet.

    Tanaczku,
    abp uchodzi za najbardziej wykształconego wśród polskich biskupów, bo zrobił habilitację (wybitniejszy, prof. Haller ni jest biskupem).
    Co to jego wykształcenie jest warte widać po jego wypowiedziach.
    Myślę, że nie należy mu przeszkadzać w popisywaniu się nawiedzonymi przemyśleniami.
    Coś mi się wydaje, że marzy on swojej świętości za walkę o wiarę.

    Parę lat temu przeczytałem w Polityce komentarz do wykładu papy Prezydenta jaki wygłosił on alumnom na temat wychowania dzieci.
    Istny koszmar o łamaniu kręgosłupa dziecka w sposób nieodwracalny.
    Każdy może zobaczyć jak funkcjonuje taki człowiek w życiu dorosłym.

    Pozdrawiam Ciebie i Twoją Drużynę
    oraz przemiłego Azorka.
    hej

  91. @Rosa91b 27 grudnia o godz. 17:32

    Ależ któżby śmiał nawet marzyć o kneblowaniu najprzewielebniejszych?
    „Magisterium” kaka to przecież skarbiec pereł.

    „Dżenderyzm”, „ekologizm”, aborcja = ludobójstwo, muslimy ciurkiem wymordują ateistów…

    Warto przypomnieć takie klasyczne odzywki, jak „spierdalaj”, „dziecko samo lgnie” oraz wykład o tłokach i rurach wydechowych. Jest tego sporo i stale dorzucają… zwłaszcza z okazji świąt wszelakich.

  92. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 17:24

    Jeśli kaka nie ma lepszych kadr – i lepszych argumentów – to ja czarno widzę przed kaka.

    I na tą okoliczność zaśpiewajmy w głos, gibiąc się metodą na pingwina rydzorządowego

    Kiedy ranne wstają zorze,
    Tobie ziemia, Tobie morze.
    Tobie śpiewa żywioł wszelki,
    Bądź pochwalon, Boże wielki!

    https://www.youtube.com/watch?v=1WZTNpoNEsQ

  93. Rosa91b
    27 grudnia o godz. 17:32

    Bardzo miło widzieć Cię znowu na blogu. Pojawiaj się częściej.
    Dzięki za pozdrowienia, z sympatią pozdrawiam.

    abp uchodzi za najbardziej wykształconego wśród polskich biskupów, bo zrobił habilitację (wybitniejszy, prof. Haller ni jest biskupem).
    Co to jego wykształcenie jest warte widać po jego wypowiedziach.
    Myślę, że nie należy mu przeszkadzać w popisywaniu się nawiedzonymi przemyśleniami.
    Coś mi się wydaje, że marzy on swojej świętości za walkę o wiarę.

    tak jest, nie tylko nie przeszkadzajmy żadnemu bepe i abepe w gadaniu tego co gadają, ale jeszcze ich zachęcajmy, by podnosili wydajność. I to racja: im więcej takiego gdania abepego, tym pewniejsze jest, że znajduje się coraz bliżej świętości.

    Parę lat temu przeczytałem w Polityce komentarz do wykładu papy Prezydenta jaki wygłosił on alumnom na temat wychowania dzieci.
    Istny koszmar o łamaniu kręgosłupa dziecka w sposób nieodwracalny.
    Każdy może zobaczyć jak funkcjonuje taki człowiek w życiu dorosłym.

    Łamanie kręgosłupa dzieciaka w seminarium to główna czynność w ramach chrystoformizacji. Taki połamaniec wychodzi bokiem do góry nogami z seminarium i zostaje biskupem. I jaki zadowolony! A z nim Naród cały. Czyli Polska właśnie.

  94. @Tanaka 27 grudnia o godz. 19:01
    Ten śpiwak okrutnie sepleni!

  95. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 19:28

    No rety, Namarginesko, to masz wymagania!
    No, jak tak, to masz tu naszego milusińskiego i z jego najmilusińsiejszą pingwinogibacką słodkością nad słodkościami. Nasz milusiński dokładnie Cie informuje zaraz na początku, co i jak. Nie możesz nie być zadowolona.

    https://www.youtube.com/watch?v=0qzLRlQFFQ4

  96. @Tanaka 27 grudnia o godz. 19:51
    Ojejku, jejku, jakze pseślicny bełkocik!

  97. Szanowna Roso – z numerem mieszkania(91b)?

    Przypomnij mi jakie i o co prowadziliśmy wojny, bo nic nie pamiętam. Skomentowałaś, ale nietrafnie moje wyznania o seksie małżeńskim – nie chodziło mi o wstrzemięźliwość tylko o marną jakość moich „usług”. Jeśli chcesz jeszcze lepiej zrozumieć takiego typa „z pogranicza” jak ja to kup moją książkę – numer pozycji 111 w wydawnictwach Narodowej Oficyny Śląskiej w Zabrzu. Nie wiem ile kosztuje i nie mam ani grosza zysku, tylko odrobinę satysfakcji i nie musiałem zapłacić za druk. Szacownych blogowicz-ów i – ki przepraszam za lokowanie produktu.

  98. Takie ogolne pytanie do @Szanownych, katolickich ateistow. Do przemyslenia i jak kto chce odpowiedziec, rano 🙂 Zamiast liczenia baranow, nasennych tabletek, albo…

    W kazdym rodzaju ludzkiej dzialalnosci, doswiadczenie praktyczne i wiedza teoretyczna, so decydujace dla resultatu. Oba wymagaja wysilku, czasu, experymentow, rozwazan, dysskusji na zjazdach, grupach projektowych etc, etc. Dla resultatow.

    Dlaczego SEX (erotyka) mialby inne reguly? Kto to wymyslil?

    Seleuk, na dobranoc

  99. https://kulturaliberalna.pl/2019/12/24/agnieszka-holland-wywiad-kosciol-katolicki-polska/
    (…)
    Jędraszewski to wyjątkowa kreatura. Ale to nie znaczy, że będzie skuteczny. Oni grają już na klawiszach tak anachronicznych lęków, że następnym krokiem musiałby być otwarty faszyzm. Ale oni tego swoimi pulchnymi łapkami nie wykonają.

    W Polsce siła Kościoła bierze się nie z przywracania sensu, ale kulturowego organizowania wspólnoty. Nie wynika ani z głębokiej wiary, ani z szacunku do biskupów – wszyscy wiedzą, że to bardzo często obleśne, głupie i zachłanne postacie.
    (…)
    W Polsce siła Kościoła bierze się nie z przywracania sensu, ale kulturowego organizowania wspólnoty. Nie wynika ani z głębokiej wiary, ani z szacunku do biskupów – wszyscy wiedzą, że to bardzo często obleśne, głupie i zachłanne postacie. Istnieje natomiast głęboka potrzeba zorganizowania wspólnoty wokół tej jedynej trwałej instytucji. Jeśli dziś ludzie boją się, że Kościół się rozleci, to nie dlatego, że stracą wiarę, ale pewien rytuał, który daje im poczucie wspólnoty i jest też pewną atrakcją. Polska prowincja nie ma innych instytucji, gdzie ludzie mogliby się zbierać od święta i być razem. Kościół jest jedyny. Dlatego polska prowincja tak bardzo się go trzyma. Nie ma niczego lepszego.
    (…)
    Polski Kościół katolicki gnije już tak bardzo, że musi dojść do jakiejś reformacji, której zresztą u nas nigdy nie było. Bo nie ulega wątpliwości, że ludzie potrzebują transcendencji, rytuału, poczucia wspólnoty, kulturowej więzi z przeszłością. Potrzebują też nadziei eschatologicznej.
    (…)
    Polski Kościół katolicki to jest epoka kamienia łupanego. Taki arcybiskup Jędraszewski bierze maczugę i każdemu, kto odstaje od jego normy, przy***doli tą maczugą.

  100. @Optymatyk
    27 grudnia o godz. 22:41
    O rany, jak cytujesz to zaznacz tymi „” albo kursywą bo czasem tak poplączesz że nie wiadomo co cytat a co ty.

  101. Ewa-Joanna
    27 grudnia o godz. 22:48

    Czy tata czyta cytaty Tacyta?

  102. @Ewa-Joanna
    27 grudnia o godz. 22:48
    Nie zauważyłaś trójkropka w nawiasach? Ja przeważnie oddzielam swoje wypociny wielokropkiem liniowym, że tak powiem.

  103. @Optymatyk
    OK, to mamy to wyjaśnione.
    Ale to z linka to wyższa szkoła jazdy na drzwiach w teoriach spiskowych.

  104. Nie wymaga komentarza – https://wiadomosci.wp.pl/washington-post-kardynal-pedofil-wysylal-pieniadze-janowi-pawlowi-ii-6461280583153793a

    ale zacytuję:
    wysyłanie sobie pieniędzy – jako bożonarodzeniowych prezentów lub w dowodzie uznania – jest częstym zwyczajem wśród kościelnych hierarchów. Kwoty miały być wydawane na cele charytatywne „lub wykorzystywane w inny sposób” – pisze „Washington Post”.

    Ciekaw jestem jednak tego „innego sposobu”.

  105. https://obserwatorpolityczny.pl/weszlismy-do-gry-ktorej-zasady-ustalaja-inni-i-ktorej-nie-rozumiemy/
    (…)
    Słowa pana Władimira Putina Prezydenta Federacji Rosyjskiej na temat jednego z epizodów, prowadzącego do II Wojny Światowej, to coś więcej, niż świadectwo prawdy. Sam pan Prezydent powiedział, jak bardzo go ta prawda dotknęła, wie co mówi – ponieważ ma dostęp do oryginalnych archiwów. Polska straciła archiwa służb specjalnych i dyplomacji we wrześniu 1939 roku, w całości wpadły w ręce Niemców. Następnie po maju 1945 roku dostały się jako trofeum wojenne we władanie Armii Czerwonej. Z tych względów, nie da się dyskutować z prawdą, jakkolwiek by ona nie była dla nas bezwzględna, to dla naszego własnego dobra, wypada żeby się z nią zmierzyć.
    ………………………….
    Przecież Polska była w 1939 roku osamotniona, przez politykę sanacyjnych rządów i dostaliśmy w dupę i to szybko i potężnie. Wystarczy poczytać książki prof. H. Batowskiego
    „Agonia pokoju i początek wojny (sierpień–wrzesień 1939)” i
    „Rok 1938 – dwie agresje hitlerowskie”.

  106. @Herstoryk
    28 grudnia o godz. 0:57
    https://www.youtube.com/watch?v=UZj6fBBztN8
    Żydzi … naród wybrany?
    ……………………
    Ten też nakręca treści teorii spiskowej, czy praktyki? Też bełkoce?
    Nie wydaje mi się.

  107. @Optymatyk 27 grudnia o godz. 22:41
    W Polsce siła Kościoła bierze się nie z przywracania sensu, ale kulturowego organizowania wspólnoty. Nie wynika ani z głębokiej wiary, ani z szacunku do biskupów – wszyscy wiedzą, że to bardzo często obleśne, głupie i zachłanne postacie. Istnieje natomiast głęboka potrzeba zorganizowania wspólnoty wokół tej jedynej trwałej instytucji. Jeśli dziś ludzie boją się, że Kościół się rozleci, to nie dlatego, że stracą wiarę, ale pewien rytuał, który daje im poczucie wspólnoty i jest też pewną atrakcją. Polska prowincja nie ma innych instytucji, gdzie ludzie mogliby się zbierać od święta i być razem. Kościół jest jedyny. Dlatego polska prowincja tak bardzo się go trzyma. Nie ma niczego lepszego.

    Od zawsze piszę toczka w toczkę to samo.

  108. H. Batowski? Robiłem u niego magisterium. Dobry wykładowca i historyk, ale dosyć nieprzyjemny typek.
    Interesujące, że ktoś może powoływać się na jego książki, równocześnie wyznając spiskoizm.

    Z innej beczki i też nie na temat, dosyć trafny moim skromnem zdaniem artykuł – https://strajk.eu/faszyzacja-polski-i-niechciana-spuscizna-prl/
    Na ile skręt polskiego społeczeństwa (i nie tylko) w kierunku nacjonalistycznie-faszyzującym jest owocem sojuszu neo-liberałów z Kościołem, a na ile skutkiem gnicia zachodniego modelu gospodarczo-społecznego, jest tematem do dyskusji. PiS neo-liberalny na pewno nie jest, być może jednak jedzie na neo-liberalnym „dorobku” poprzednich rządów.
    Co do miękkiego lądowania dzięki PRLowi, to chyba racja.

  109. Herstoryk
    28 grudnia o godz. 6:34

    Na ile skręt polskiego społeczeństwa (i nie tylko) w kierunku nacjonalistycznie-faszyzującym jest owocem sojuszu neo-liberałów z Kościołem, a na ile skutkiem gnicia zachodniego modelu gospodarczo-społecznego, jest tematem do dyskusji.

    Zanim przeczytam tekst z linka: skręt nadwiślaństwa w podanym kierunku wskutek gnicia zachodniego modelu?
    Ta wersja wygląda mi na mało prawdopodobną. poza wszystkim: ludność słabo wniknęła i słabo poczuła owo ognicie.Nie bardzo miała kiedy i jak.

    Ważące jest tu słowo „skręt”. A czy ów „skręt” na pewno się odbył? To wcześniej ludność była nieskręcona? Od wyjaśnienia tego należałoby zacząć, a dopiero później pytać o powody skręcenia.

  110. zza kałuży
    28 grudnia o godz. 2:51

    Tak jest, przy czym z tego bardzo sensownego stwierdzenia Agnieszki Holland wynikają bardzo ważne konstatacje. O czym też na blogu gadamy.

  111. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 1:10

    Przecież Polska była w 1939 roku osamotniona, przez politykę sanacyjnych rządów i dostaliśmy w dupę i to szybko i potężnie. Wystarczy poczytać książki prof. H. Batowskiego

    Jakby tak, ale znacznie bardziej: Polska się osamotniła dobre kilka wieków wcześniej. Zaczęła przyjmować zgubny dla siebie kurs. Po roku 1918 nie mogła być nieosamotniona, chyba, że dokonałany rewolucyjnego rozliczenia z własną historią i własną tożsamością. Zwłaszcza te nasze cudowne Kresy nie mogły nie być przedmiotem sporu – tak zewnętrznego (Rosji rewolucyjnej) oraz formującej się świadomości ukraińskiej, jak i wewnętrznej, z Ukraińcami zwłaszcza, Białorusinami i innymi nacjami w środku, które o ile ksztaltowałyby się wewnętrznie, o tyle popadałyby w konflikt z wielkoziemską tożsamością Polaka. Kolonializm nie mógł nie dojść do fazy izolacji i zarazem wzbierających konfliktów, na co Polska nie miała nie tylko recepty, ale ochoty do spojrzenia sprawie w oczy.

    W mniejszym stopniu geograficznie, ale w odniesieniu do bardzo ważnych ziem i struktury spraw cywilizacji na nowoczesnym poziomie: przemysłowego Śląska, rejonów wielkopolskich, Pomorza – i czegoś fundamentalnego – dostępu do morza, Mazur z Warmią – mieliśmy niedobre sprawy z Niemcami. Też będące spuścizną historii i też tożsamościowe, choć może – pardoksalnie – w mniejszym stopniu. Tożsamość bagienna, puszczańska i stepowa, na wschodzie, była bardzo silna, ale sprzed wieków wzięta i zastała. Tożsamość katastroficzna. Niekatastroficzna była ta na zachodzie, ale tam byli Niemcy.

  112. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 0:08

    Mój komentarz
    Wklejasz brednie i pytasz poważnie, czy to prawda.
    Pzdr, TJ

  113. @Ewa-Joanna
    27 grudnia o godz. 22:48

    Własne przemyślenia @Optymatyka to te kropki w nawiasach 😎

  114. Herstoryk
    28 grudnia o godz. 1:05

    Nie wymaga komentarza – https://wiadomosci.wp.pl/washington-post-kardynal-pedofil-wysylal-pieniadze-janowi-pawlowi-ii-6461280583153793a

    ale zacytuję:
    wysyłanie sobie pieniędzy – jako bożonarodzeniowych prezentów lub w dowodzie uznania – jest częstym zwyczajem wśród kościelnych hierarchów. Kwoty miały być wydawane na cele charytatywne „lub wykorzystywane w inny sposób” – pisze „Washington Post”.

    Ciekaw jestem jednak tego „innego sposobu”.

    la-la-la, tralala-lala-la!
    Jest miło, a nawet elegancko!
    W normalnym, niezdegenerowanym moralnie i prawnie świecie, w takich sprawach działa prokurator, który zarządza kipisz: policja wpada i wywleka wszystko co trzeba. Zarzut: podejrzenie korupcji na wielką skalę, systemowej (stała zasada działania), usilowanie uniknięcia odpowiedzialności za gwałcenie dzieci.

    No, ale przedsiębiorstwo pt. kościół kat jest we wszystki anormalne i wzorowo niemoralne. I ten nasz słodki Lolek kremówkowy w samym środku ciasteczka. Pycha!

  115. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 0:08

    Prawda to czy fałsz?

    Optymatyku, nawet nie pytaj, tylko od razu wrzucaj: durnoty do kwadratu! Co zdanie, to pieprzenie. Że rządy są do zapewniania szczęścia obywatelowi. Może rząd Norwegii, ale nie pozostałe. Albo, że ta pani co w tytule opracowała „rząd światowy” z ogólnie dostępnych informacji. Jak nic – z elementarza Falskiego. A i to za wysoki na to „opracowanie” poziom. Albo, że jak w Polsce jest jakiś „odrestaurowany dworek” to obowiązkowo w środku siedzi masoneria. Albo, że „tajne służby wszystkich państw” ze sobą ściśle i przyjemnie współpracują pod „rządem światowym”. To samo z wojskiem.
    Dobra starczy sięgania do pierdół. Sprawa jasna, może dobr do kpin, ale też na krótko, a słaba do brania na serio. Bo na serio to można brać stan umysłowy producentów tych bredni.

  116. Tanaka
    28 grudnia o godz. 11:10

    Mój komentarz
    To jest jeden z licznych powodów, dla których KK w Umęczonej ręcami nogami się zapiera by nie przyjąć finansowania poprzez podatek kościelny od wiernych. Takie finansowanie, to początek transparentności, a transparentność, to trudność dla układu. KK poza tym, że jest instytucją oficjalną, to wypchany jest w 90 % układem, sitwą z prywatnymi interesami, zasysaniem kasy, umilaniem życia wzajemnie, trzymaniem sztamy z powoływaniem się na korporacyjną tajemnicę.
    Pzdr, TJ

  117. @tejot
    28 grudnia o godz. 10:55
    Właśnie jestem w trakcie czytania w PDFie „Międzynarodowego Żyda” H. Forda i jak na razie wszystko się zgadza, jak dla mnie. To nie jest teoria, tylko spisek w praktyce. I w sumie dla mnie nie jest ważne, jakiej narodowości ludzie to robią, gdyby to byli Polacy skutek byłbym ten sam i co wtedy, byłbym kim? – Polakożercą? – Bzdura wierutna!
    Dla mnie każda nacja, która wynosi się ponad inne, powołując się przy tym, na boskie wskazania jest nie do przyjęcia. Vide wypowiedzi J. Owadii, czy I. Singera, działalność loży B’nai B’rith czy sekty Chabad-Lubawicz i acta 447.
    Kto tego nie widzi, jest po prostu ślepcem, lub, jak to kiedyś w XIXw. nazwał, chyba A. Niemojewski, jest „dwupierdzianem żyda”.
    I tu nie ma to tamto, takie były i są fakty, nie żadne tam teorie spiskowe, tylko praktyka zręcznie kamuflowana i promowana w świecie. Z faktami się nie dyskutuje, można ich nie przyjąć do wiadomości, ale to faktów nie zmienia. I proszę mi tu nie wypisywać, jakim to jestem antysemitą, bo ktoś taki sam sobie wystawi świadectwo pożytecznego idioty i rzeczywiście, nie rozumie, co to pojęcie oznacza, kiedy, gdzie i dlaczego powstało. Nie ma narodu na tym świecie, który nie miałby mniejszych lub większych grzeszków na sumieniu, ale jak to trafnie napisał ks.prof. W. Chrostowski” Żydzi są perfekcjonistami w robieniu rachunku sumienia….innym”,
    i tu vide prof. N. Finkelstein „Przedsiębiorstwo Holokaust”.
    Polecam również książki prof. Shlomo Sanda „Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski”
    , „Dlaczego przestałem być Żydem. Spojrzenie Izraelczyka” i „Kiedy i jak wynaleziono Ziemię Izraela”.

  118. Ja juz dawno pisalem, na blogu LA, Zydzi siedzieli pod systemem komunikacyjnym w NowyYork. Tam Swiatem zarzadzali. Ale tam bylo ciemno, wilgotno, myszy pelno a brak kotow… Rzecz jasna jest, wyprowadzili stamtad w lepsze klimatycznie okolice. Sam tak bym zrobil, zeby Swiatem rzadzic. A Zyd nie jestem…

    Ale co z pozostalosci Centrum Zarzadzania Swiatem zostalo, mozna zobaczyc tu
    https://youtu.be/T0Ib5h2KGQU
    Ja, jak pisalem o tym, nie wiedzialem, sorry. W NY nigdy mnie nie bylo. To dzis uzupelniam

    A jak wczoraj z tym SEXEM bylo? Tylko bez detali prosze eventualnie, w ogolnych terminach wystarczy. Czy na tabletkach nasennych lecieliscie ogolnie.

    Boze narodzenie, boze narodzenie, no no … A Wszyscy zdrowi, nawet ateisci…

    pzdr Seleuk

  119. Tanaka
    28 grudnia o godz. 10:25
    Mój komentarz
    Teza o „skręcie” polskiego społeczeństwa, który się odbył teraz, to życzeniowo-laurkowa zabawa w słowa.
    Teza ta jest łudząco podobna do teorii o chorobie społeczeństwa, o Polsce, którą trzeba uzdrowić. Tylko, ze ta teoria jest głoszona z dokładnie przeciwległego bieguna znaczeń i przesłanek i jest podawana jako równie prawdziwa i solidna, jak teza o skręcie polskiego społeczeństwa w faszyzm, który to skręt odbył się dopiero co.
    Pzdr, TJ

  120. @Tobermory
    28 grudnia o godz. 11:07
    Co ty nie powiesz?, widzę dowcip ci się wyostrzył od rana. Faktycznie śmieszne. hahaha.

  121. @Optymatyk 1:10

    To Polska, ktora rozpoczela druga wojne swiatowa w porozumieniu z III Rzesza.
    Fake? Nie. O ile mozna wierzyc prezydentowi Rosji Wladmirowi Putinowi, ktory w te dni przedswiateczne podjal ofensywe i probuje na nowo pisac historie a jednoczesnie
    uwolnic Stalina od wspolodpowiedzialnosci za wubuch II wojny swiatowej.
    Rowniez dosc czesto wypowiadal sie ostatnio o geopolitycznej sytuacji w koncu lat 30,
    przed II wojna swiatowa. Jest to riposta na rezolucje parlamentu UE, ktora byla przyjeta w zwiazku z 80. rocznica paktu Ribbentrop-Molotow. W rezolucji parlamantu UE czytamy m.in. o pakcie, ktory otworzyl droge do straszliwej II wojny swiatowej i
    i zaglady Zydow europejskich.
    Putin na spotkaniu przedswiatecznym w ministerstwie obrony RF mowil o zmowie
    polsko-niemieckiej, o wspolpracy Polski z Hitlerem. Powoluje sie przy tym na archiwum
    historyczne a w nim na spotkanie polskiego ambasadora w Berlinie i Hitlera, we wrzesniu 1938. Dotyczylo ono m.in. „problemu zydowskiego” a polski ambasador oswiadczyl owczas, ze Trzecia Rzesza urzeczywistnia ide, by zeslac Zydow do Afryki i w zwiazku z tym monument Hitlera bedzie wzniesiony w Warszawie.
    „Kanalia, antysemicka swinia – chyba tylko tak nazwac go mozna” mowil prezydent Putin. Mowil tez o „ambicjach” Polski i „patologicznej rusofobii”, ktore doprowadzily do katastrofy wojennej.
    W jakim kontekscie miala odbyc sie ta rozmowa miedzy ambasdorem RP a Hitlerem jest niejasne. Ale nie mozna wykluczyc, ze tak bylo, bowiem Polska wowczas byla
    pod rzadami skrajnej prawicy a proby rozwiazywania „problemu zydowskiego” byly na porzadku dziennym w RP w latach 30.
    Za miesiac 27 stycznia 2020 roku bedzie obchodzona 75. rocznica wyzwolenia
    obozu zaglady w Auschwitz przez Armie Czerwona. Jest planowana wielka ceremonia
    pamieci w Auschwitz, na ktora przybeda nieliczni juz ocalency a takze wiele glow panstw.
    Prezydent RF Wladimir Putin wybiera sie w styczniu 2020 do Izraela na dzien pamieci.
    Jak powiedzial: „Rosja przyklada wielka uwage na obopolny rozwoj
    dobrych stousnkow z Izraelem”

  122. @Optymatyk
    28 grudnia o godz. 11:48

    Czytaj, czytaj tego Forda i zagryzaj słoniną, a wszystko ci się zgodzi 😎

  123. errata:
    zamiast: „przykladac wielka uwage” ma byc „przykladac wielka wage”

  124. @Optymatyk 11:48

    czy serio czytasz te mase makulatury, ktorej tytuly wymieniasz? Grasz w tej samej druzynie co Wszopolacy?

  125. tejot
    28 grudnia o godz. 11:39

    Tanaka
    28 grudnia o godz. 11:10

    Mój komentarz
    To jest jeden z licznych powodów, dla których KK w Umęczonej ręcami nogami się zapiera by nie przyjąć finansowania poprzez podatek kościelny od wiernych. Takie finansowanie, to początek transparentności, a transparentność, to trudność dla układu. KK poza tym, że jest instytucją oficjalną, to wypchany jest w 90 % układem, sitwą z prywatnymi interesami, zasysaniem kasy, umilaniem życia wzajemnie, trzymaniem sztamy z powoływaniem się na korporacyjną tajemnicę.
    Pzdr, TJ

    Tejocie, tak jest i oczywiście! Ale to jeszcze mało. Bo ten „podatek od wiernych” musiałby ściśle podlegać przepisom finansowym i podatkowym państwa, które nie czynią kościołów i ich holdingów formalnych i nieformalnych w niczym ponad prawem i zasadami obowiązującymi wszystkich.
    W polskich warunkach, zanim nie nastapią zmiany całkiem gdzie idziej i na najwyższych poziomach, nawet gdyby zarządzono „podatek od wiernych” nie będzie to żaden podatek w rozumieniu prawa podatkowego i księgowości.

    Mamy kolejny jużprzykład. W jakimś krakowskim kościele uruchomiono terminal płatniczy na „co łaska”. Przykładasz kartę płatniczą albo smartfona, wybierasz kwotę i pyk – przelew idzie.
    Nie jest to pierwsza próba, wiele razy takie próby albo były, albo je zapowiedziano. Nie mnej niż kilkanaście lat temu.

    Tyle, że terminal płatniczy jest częścią oficjalnego, księgow-podatkowego systemu rozliczeń. Każda transakcja jest ujawniana w księgowści przedsiębiorcy, każda jest weryfikowalna przez urząd skarbowy i każda wchodzi do rozliczeń podatkowych.
    W przypadku terminali płatniczych w kościele, musi się to odbywać całkiem inaczej. I to jest ciekawe, jak to zostało załatwione: całkiem na rympał i gangsterkę, czy po cichu, wicie-rozumiecie i tu jest koperta wzoru Głódzia i reszty, czy w konkordacie i innych niewolniczych przepisach są schowane odpowiednie zapisy gwarantujące nicniepłacenie i w ogóle omijanie prawa powszechnego i jego zasady jawności oraz przejrzystości.
    Sprawozdawczość rożnych „charytatywnych” organizacji kościelnych niby jest, ale jest „uproszczona”, czyli po prostu żadna. Organizacje pozarządowe muszą się rozliczać dokładnie i nie mogą produkować – pod rygorami prawa i utraty dodacji oraz zgody na działalność – szmatławych, na odwal zrobionych czy fałszujących rzeczywistość sprawozdań z działalności, w tym zwłaszcza sprawozdań finansowych.

    Żadne normalne stosunki i rozliczenia nie dotyczą przedsiębiorstwa pt. kościół kat. Mimo, że setkami strumieni ciągnie publiczne pieniądze i działa wśród publiczności.

  126. Trudno mierzyć się z własną historią, szczególnie z jej ciemnymi kartami. To że Putin mówi prawdę znalazło niespodziewane potwierdzenie w zupełnie niezwiązanym z polityka tekście.
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24682439,byla-tam-milosc-i-jednoczesnie-jakis-rodzaj-piekla-dla-obojga.html
    gdzie znajduje się taki fragment:
    Mocno przeżywał, że jego misja ratowania Żydów poniosła klęskę. Miał też poczucie winy za swoje przedwojenne zaangażowanie w ideologię Wielkiej Polski. Nigdy nie wspominał o tym, że jako młody urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych pracował nad tak zwanym rozwiązaniem kwestii żydowskiej. Jednym z pomysłów było odbieranie Żydom polskich paszportów, innym – przesiedlenie ich do Afryki. Madagaskar nie był tylko propagandowym chwytem skrajnej prawicy. Karski wiedział o tym jak nikt inny i bardzo się tego wstydził.

  127. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 11:48
    @tejot
    28 grudnia o godz. 10:55
    Właśnie jestem w trakcie czytania w PDFie „Międzynarodowego Żyda” H. Forda i jak na razie wszystko się zgadza, jak dla mnie. To nie jest teoria, tylko spisek w praktyce. I w sumie dla mnie nie jest ważne, jakiej narodowości ludzie to robią, gdyby to byli Polacy skutek byłbym ten sam i co wtedy, byłbym kim? – Polakożercą? – Bzdura wierutna!
    Dla mnie każda nacja, która wynosi się ponad inne, powołując się przy tym, na boskie wskazania jest nie do przyjęcia. Vide wypowiedzi J. Owadii, czy I. Singera, działalność loży B’nai B’rith czy sekty Chabad-Lubawicz i acta 447.
    Kto tego nie widzi, jest po prostu ślepcem, lub, jak to kiedyś w XIXw. nazwał, chyba A. Niemojewski, jest „dwupierdzianem żyda”.
    I tu nie ma to tamto, takie były i są fakty, nie żadne tam teorie spiskowe, tylko praktyka zręcznie kamuflowana i promowana w świecie. Z faktami się nie dyskutuje, można ich nie przyjąć do wiadomości, ale to faktów nie zmienia.

    Mój komentarz
    Optymatyk, jakie fakty? To tamto, „praktyka zręcznie kamuflowana i promowana”? Rząd światowy? Gdzież on? Jakieś Protokoły z posiedzeń Rządu Światowego? Zakamuflowane?
    Pzdr, TJ

  128. Ewa-Joanna
    28 grudnia o godz. 12:46
    Trudno mierzyć się z własną historią, szczególnie z jej ciemnymi kartami. To że Putin mówi prawdę znalazło niespodziewane potwierdzenie w zupełnie niezwiązanym z polityka tekście.

    Mój komentarz
    Putin cytując dokument, w którym, ambasador Lipski relacjonuje, że w rozmowie z Hitlerem w 1938 roku mówił o postawieniu pomnika Hitlerowi, gdy znajdzie się solucja „problemu żydowskiego”, cytuje prawdziwy dokument. Nie spotkałem się w mediach krajowych z zaprzeczeniem prawdziwości takich rozmów i takiego stwierdzenia.

    Putin idzie dużo dalej – dorabia do tego nową wersję historii. Czyni to tak, aby dać odpór rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej paktu Ribentropp-Mołotow.
    Pzdr, TJ

  129. Tanaka
    28 grudnia o godz. 12:44
    Mój komentarz
    Tanako, podwójnie dobry pomysł – Kościół organizacją pozarządową w państwie PiS. Ze statutem zatwierdzonym przez sąd, wpisany do rejestru, z obowiązkiem składania sprawozdań finansowych, itd.
    Pzdr, TJ

  130. Ewa-Joanna
    28 grudnia o godz. 12:46

    Trudno mierzyć się z własną historią, szczególnie z jej ciemnymi kartami.

    Tak trudno, że nogami i rękami się zapierać mus. Inaczej tożsamość się sypie w gruzy i z Polaka – trup.
    Polski przedwojenny i bardzo silny, bo i wielowiekowy antysemityzm jest faktem. Zwyczajowo zawężanym w przekazie do „getta ławkowego”. Jego oczywistą kontynujacją w czasie wojny było to co katolicy-Polacy robili żydom-Polakom. O tym dużo już i dokładnie wiadomo, dzięki rzetelnym badaczom, w dodatku polskim.

    Ambasador Lipski, którego notatkę dyplomatyczną przywołał Putin, wyrażał, na poziomie rządowym i międzynarodowej dyplomacji to, co w państwie było powszechnością i czymś naturalnym, wręcz. Ale uchylenie wieka do mrocznej czeluści polskiej tożsamości wywołuje wścieklicę i paniczne zaprzeczenie. Też to nie dziwi, bo polska tożsamość jest złożona z mroków.
    Jednym z największych przedwojennych żydożerców był nasz milusińki – Maksymilian Kolbe. Fachowo przerobiony na świętego, dla ukrycia jego przedwojennych, wybitnych, osiągnięć żydożerczych.
    Standardowa procedura katolicka.

    To jest zresztą ściśle spójne z cytowaną wyżej wypowiedzią Agnieszki Holland, o tej polskiej tożsamości ulepionej przez kościoł kat. Właśnie taka, a innej i lepszej, ciągle nie ma.

    Kolejne zaś, integrujące poświadczenie tego stanu rzeczy jest to, co przywołujesz z tekstu o Janie Karskim: kolejny dowód w sprawie, wzięty z poziomu rządowego i państwowego. Lipski się znowu kłania. I Putin też.

  131. Lipski się kłania…
    Jest koniec zimy 1938
    Władze polskie, zaniepokojone pogarszaniem się sytuacji Żydów – obywateli polskich w Niemczech, postanowiły przeciwdziałać ich masowemu powrotowi, przez pozbawienie obywatelstwa
    Na ten krok Niemcy deportują do Polski około 17 tysięcy Żydów – obywateli polskich, w ramach tzw. Akcji Polskiej.
    Polacy, którzy już unieważnili ich paszporty, nie wpuszczają ich w głąb kraju. W granicznym Zbąszyniu powstaje obóz przejściowy, w którym (w fatalnych warunkach i wzbudzając międzynarodowy skandal) przebywa ponad 6 tys. osób. Ostatni opuszczą go dopiero tuż przed wybuchem wojny.

  132. Kto w Polsce próbuje się przeciwstawić Putinowi i bronić Lipskiego?
    Kłamcy i fałszerze historii, ochraniarze neonazistów, hołdownicy Brygady Świętorzyskiej?
    Na pomnik wdzięczności Adolfowi za rozwiązanie kwestii żydowskiej zrzuciłby się zapewne i dziś niejeden Prawdziwy Polak.
    PiS dzielnie walczy z problemami, które sam stworzył, a jedynym sąsiadem, z którym Polski jeszcze nie skłócił, pozostaje Morze Bałtyckie…

  133. Tobermory
    28 grudnia o godz. 14:17

    Ta informacja o „pomocy polskim Żydom” przez pozbawianie ich obywatelstwa też współtworzy panoramę.

    I to wiadomo, że często tak mówiono: Hitler jaki był taki był, ale dobrze zrobił, że się z Żydami rozprawił.
    Zdarzało mi sie to słyszeć, w różnych sytuacjach: od przypadkowych ćwierćrozmówek na urlopie gdzieś w Polsce, przez jakieś jarmarki, wśród tak zwanych znajomych, po gadki kościelne i parafialne a nawet poniekąd też rodzinne. W rożnych pamiętnikach, wspomnieniach, kronikach, wywiadach też tego nie brak.

  134. Korekta
    Napisałem błędnie nazwisko: Ribentropp
    Ma być: Ribbentrop
    TJ

  135. @Tobermory, zdaje sobie sprawe, ze tu piszemy o okropnej Polsce i jej okropnej polityce od zarania dziejow i powolywanie sie, ze inni tez…. jest takie prymitywne. Jednakze chcialam cichutko wspomniec o roli Ameryki w czasie wojny, ktora nie wpuscila nie deportowanych, ale uciekinierow do kraju. Wszyscy maja cos za uszami, Polakom najbardziej sie za te uszy zaglada. Bo o tej roli rzadu amerykanskiego omal wcale sie nie wspomina.
    Nie przeczytalam co napisal, @optymatyk, ale odpowiedz @tejot, ktory zacytowal jego obficie. Czytanie jest pouczajace. Naiwnie myslalam, ze wspomniana tu przeze mnie w poscie o nawroceniach sekta chasydzka Chabad – Lubowitz zajmuje sie jedynie utwierdzaniem w jednej z najbardziej obskuranckiej religii, a tu dowiaduje sie ze oni polityka tez sie zajmuja. A moze to tylko wyssane z palca, nie wiem.
    Co do organizacji B’nai B’rth to na pewno nie jest to wyssane z palca, w USA oficjalnie mowi sie o jej zlowieszczej roli. To prawa reka Trumpa, stamtad pochodza jego doradcy. Dla rownowagi napisze, ze rownie zlowieszcza role odgrywaja bracia Koch, ortodoksyjni chrzescijanie, z ktorych jednego ostatnio pan bog powolal do swojego krolestwa.
    H. Ford nie kryl sie ze swoim, nazwijmy to wspolczesnie, antysemityzmem. Nie musial, takie widzenie swiata bylo powszechne i nie dyskwalifikujace. Nie zmienia to mojego pogladu, ze jego zaslugi dla rozwoju amerykanskiej ekonomii, rozwoju nowoczesnego przemyslu, wizjonerstwo, talent sa nie do przecenienia. I to przewaza.
    Swiat sie zmienia, rozwija, na lepsze lub na gorsze. Przeogromna wiekszosc rzeczy z zycia spolecznego nawet sprzed 100 laty jest dzisiaj nie do zaakceptowania.
    PS Hm, tak ni z gruszki ni z pietruszki. A Hindusy to ludzie, czy podludzie? Dlaczego nikt nie krzyczy, ze z dnia na dzien w jedynej demokracji na dalekim Wschodzie pozbawiono konstytucyjnie 200 milionow obywateli obywatelstwa? To mnie bardziej przeraza niz przypominana ksiazka H. Forda.

  136. @zyta2003
    28 grudnia o godz. 16:47

    o roli Ameryki w czasie wojny, ktora nie wpuscila nie deportowanych, ale uciekinierow do kraju nie trzeba przypominać cichutko, bo mówiło się też o tym głośno.
    Światowy rozgłos uzyskała na przykład odyseja statku „St. Louis” z żydowskimi uciekinierami z Niemiec. W lecie 1939.

    Jeśli mówimy tu o naszych, polskich grzechach, to dlatego, że należy je uświadomić ludziom przekonanym o naszej, polskiej niewinności i wyłącznie zasługach w ratowaniu Żydów, i niemile zdziwionym, że reszta świata tej opinii nie podziela tak bezkrytycznie.

  137. Do „Optymatyk”:
    Mam do ciebie prośbę:
    Odstosunkuj się od Zydów i przestań promować tych swoich antysemitów w koloratkach bo już rzygać się chce.
    Uważam, że jesteś antysemitą identycznym jak twoi mentorzy z antysemitą tysiąclecia S.Wyszyńskim na czele.

  138. @Tobermory, 14:17

    najwyzszy podziw dla Twojej repliki, vere dignum et justum est

    ———-
    Waclaw Jedrzejewicz opublikowal papiery ambasadora Lipskiego („Diplomat in Berlin”
    Columbia University Press, 1968, obejmuje lata 1933-1939), w Zesztach Historycznych,
    vol 70, Instytut Literacki 1984, publikacja notatek sporzadzonych przez Karola Kraczkiewicza, od 1937 roku I sekretarza amb. polskiej w Berlinie az do czasu ewakuacji ambasady jesienia 1939, ss.156-193

  139. ozzy
    28 grudnia o godz. 18:13

    czy jest tam przedmiotowy dokument o podanej treści?

  140. @Niezapominajka

    swietny referat na temat antysemityzmu w Kosciele wyglosil niegdys na konferencji w
    Oxfordzie (Sommerville College, 17-21.=9 1984) prof Rafael F.Scharf (1914-2003), absolwent UJ, jak o sobie pisal „jestem prawdziwym homo cracoviensis”. Jest piekny
    zbior jego esejow pt „Co mnie i Tobie, Polsko…” z przedmowa prof. Jana Blonskiego, ktory mowi ze autor powzial role straznika pamieci Zydow i Krakowa” – a duzo o przedwojniu krakowskim.
    Rafael F. ( „Felek” ) byl jednym z zalozycieli Oxford Institute for Polish-Jewish Studies.

    We wspomnianym referacie „Cum ira et studio” mowil otwarcie o o.Kolbe, , ktory w byl w teorii i praktyce zagorzalym antysemita i pomimo jego postawy, jak powiada autor, „nie moze to zmienic oceny jego wieloletniej, zydozerczej dzialalnosci, ktora, mowiac lagodnie, do swietosci sie nie kwalifikuje”.
    Jest tez tu o owczesnym biskupie lubelskim a pozniejszym prymasie Wyszynskim:”kwestia uzywania przez Zydow krwi nie zostala decydujaco wyjasniona”.

  141. ozzy
    28 grudnia o godz. 18:13

    Pod linkiem poniżej czytam coś takiego, że działania Lipskiego, który był głównym architektem deklaracji polsko-niemieckiej o nieagresji z 1934 roku doprowadziły – tak to jest współcześnie oceniane – otwarcia drogi do niemieckiej ekspancji i do upadku francuskiego systemu bezpieczeństwa w Europie (choć nie bez pewnego udziału Francji w tej współodpowiedzialności).

    W związku z takim passusem, pojawia się interesujące pytanie: czy bez tego aktu z Niemcami, którego Lipski był współarchitektem, francuski system bezpieczeństwa w Europie mógłby trwać dalej i w co najmniej w części , a może decydującej, zapobiec tak swobodnej i agresywnej ekspansji Hitlera szybko prowadzącą do wojny.
    Czy zatem w Monachium, w związku z zachowaniami Niemiec i Polski, możba było uzyskać coś znacznie poważniej utrudnającego Niemcom kolejną agresję i ostatnie kroki ko wojnie, czy już było za późno i Francja oraz Anglia postanowiły zabezpieczać już tylko wlasne interesy, odpuszczając interesy innych i ten francuski system bezpieczeństwa?

    https://www.cambridge.org/core/journals/slavic-review/article/diplomat-in-berlin-19331939-papers-and-memoirs-of-jozef-lipski-ambassador-of-poland-by-jozef-lipski-edited-by-waclaw-jedrzejewicz-new-york-and-london-columbia-university-press-1968-xxxviii-679-pp-1750/53CD303197AC9E0E52A292C3985FB37F

  142. Ostatnie komentarze nawiązują – nie wprost – do niedawnej wypowiedzi Putina, która jest zwyczajnym łgarstwem. To nie Polacy podpisali pakt z Hitlerem. Ribbentrop – Molotow, Mr. Puti.

  143. ozzy
    28 grudnia o godz. 18:41

    Jest tez tu o owczesnym biskupie lubelskim a pozniejszym prymasie Wyszynskim:”kwestia uzywania przez Zydow krwi nie zostala decydujaco wyjasniona”.

    To jest prawie ciekawe, że przedprymas Wyszyński z zaangażowaniem zajmował się „używaniem przez Żydów krwi”, ale nie mógł tego „decydująco ustalić”.
    Coś innego za to zostało decydująco ustalone, o czym był bardzo starannie poinformowany przedprymas Wyszyński: kościół katolicki używał krwi. Rozlewał ją cysternami, wagonami, tankowcami, po calym świecie.

  144. A jeśli chodzi o antysemityzm – to skąd się wzięła fala uchodźców z Sojuza do Izraela?

  145. @Tobermory 28 grudnia o godz. 13:44

    Ale to nie Polska deportowała Żydów – tylko Niemcy.
    Aha, podobno „inne” Niemcy niż obecnie…
    Sądzisz, że w Niemczech nie ma dziś antysemitów?

  146. https://vk.com/id479798488
    ciekawy punkt widzenia bardzo sympatycznej osoby. Wiele spraw wyjaśnia i do przemyślenia.

  147. Zaraz zaczniecie opowiadać, że Putin miał „troszeczkę” racji?
    Antysemityzm był powszechny w całej przedwojennej Europie.
    Polska nie była pod tym względem żadnym wyjątkiem.

  148. zyta2003
    28 grudnia o godz. 16:47

    Mój komentarz
    Optymatyk zalinkował tekst o rządzie światowym (żydowskim).
    Ty piszesz o B’nai B’rith, o sekcie Chabad-Lubowitz, że zajmuje się polityką, o Kochu, że szkodzi, o Fordze, że miał rację. Gdzie w tym wszystkim jest rząd światowy, który jest głównym tematem linku optymatyka?
    Pzdr, TJ

  149. @Tanaka

    takiego „dokumentu” nie ma w w/w pracach ale – czy rzeczywiscie istnial? Czy tez
    opiera sie to na takiej zasadzie, ze powiedzial a reszte przekazywano ustnie.
    Archiwum niemieckie zostalo bardzo dokladnie oczyszczone przez sowieckie specjalne
    grupy a nastepnie wywiezione do ZSRR. I tak kiedy jeden lepszych rosyjskich znawcow historii tzw. Wojny Ojczyznianej i roli Stalina prof.Mark Solonin (www.solonin.org)
    przekopywal w ostatnie lata archiwa niemieckie, to mogl zaobserwowac jak wiele z nich zostalo zabranych pospiesznie po zdobyciu Berlina. Czesc archiwum byla odtajniona za Jelcyna. Nie sposob tez zapomniec, ze czesc archiwow bylo tez w Kijowie i ktore zostaly przejete za prez. Krawczuka.
    „Stalin wygral II wojne. Workuta wygrala…” to takie klucze-hasla prof.Slonina. A Polska byla dla Generalissimusa tylko ” pokracznym bekartem traktatu wersalskiego” ( wedlug Molotowa a ktory ponoc sie jakal, jak wymawial nazwisko Stalina …Sta..sta..sta..lin)

  150. PiS-lam osłabił międzynarodową pozycję Polski – co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale to wcale nie PiS jest winien, że Putin szczuje. Za to wyłączną odpowiedzialność ponosi Putin.

  151. @Tejot do Zyty, 19:07

    Chabad Lubawiczer nie zajmuja sie polityka, dosc czesto spotykam tutejszych chasydow z tego dosc preznego ugrupowania stricte konfesyjnego a ich znajmosc polityki jest bezmala ZERO. Nie ma telewizji, zadnych swieckich gazet, swoje potomstwa wychowuja jak najdalej do Darwina et co. A ze sa dosc swietni zorganizowani, to inna sprawa. Maja jedna z lepszych na swiecie sieci internetowych i placowki na calym swiecie. Studiowanie Tory, Talmudu. organizowanie swiat i nauczania dzieci i mlodziezy ( we wlasnych szkolach a stad wiele problemow z wladzami szkolnymi krajow zamieszkania chabadnikow)
    B´nai B`rith—prosze zapytac o to prof. Jana Hartmana, jak rzadzi swiatem…

  152. Atak Putina został „sprowokowany” niedawną rezolucją Parlamentu Europejskiego:
    https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2019-0021_EN.pdf

    „whereas 80 years ago on 23 August 1939, the communist Soviet Union and Nazi Germany signed a Treaty of Non-Aggression, known as the Molotov-Ribbentrop Pact, and its secret protocols, dividing Europe and the territories of independent states between the two totalitarian regimes and grouping them into spheres of interest, which paved the way for the outbreak of the Second World War;”

    „whereas, as a direct consequence of the Molotov-Ribbentrop Pact, followed by the Nazi-Soviet Boundary and Friendship Treaty of 28 September 1939, the Polish Republic was invaded first by Hitler and two weeks later by Stalin – which stripped the country of its independence and was an unprecedented tragedy for the Polish people – the communist Soviet Union started an aggressive war against Finland on 30 November 1939, and in June 1940 it occupied and annexed parts of Romania – territories that were never returned – and annexed the independent republics of Lithuania, Latvia and Estonia;”

  153. Niemiecka prasa wyjaśnia o co Putinowi chodzi i jako jedna z niewielu w Europie (może jeszcze BBC) nas broni: https://www.dw.com/pl/faz-o-słowach-putina-nieprzyzwoita-próba-obarczenia-polski-winą-za-wojnę/a-51810303

    „W minionych dniach prezydent Rosji Władimir Putin kilka razy denerwował się na Polskę”. „Usprawiedliwianie paktu Ribbentrop-Mołotow zdominowało doroczną konferencję prasową Władimira Putna w Moskwie w czwartek w ubiegłym tygodniu, spotkanie Wspólnoty Niepodległych Państw w Sankt Petersburgu dzień później oraz naradę w Ministerstwie Obrony we wtorek” – relacjonuje „FAZ”. Dodaje, że powodem wzburzenia Putina jest przyjęta już trzy miesiące temu rezolucja Parlamentu Europejskiego z 19 września br. o znaczeniu europejskiej pamięci historycznej dla przyszłości Europy, która m.in. potępiła wszelkie formy manifestowania i rozpowszechniania ideologii totalitarnych, takich jak narodowy socjalizm i stalinizm. „Krytykowane są także rosyjskie władze. Dobre pięć lat temu zmieniły wcześniejsze oficjalne stanowisko, przypisując Zachodowi odpowiedzialność za pakt Ribbentrop-Mołotow, a Polsce – współwinę za II wojnę światową” – pisze „FAZ”

    Dziwny bywa ten blog.

  154. @Na marginesie, 19:16

    i z ta konkluzja zgadzam sie.

  155. Trzeba tu takze przypomniec, ze jeszcze jakies 10 lat temu prez. Putin byl po linii
    UE i nazwal pakt Ribbentrop-Molotow „amoralnym” a pozniej usprawiedliwiany
    nowa linia w Moskwie, ze Zwiazek Sowiecki nie mial innego wyboru i zawarl pakt
    z III Rzesza, by wygrac na czasie.
    I tak sucesywnie az do ostatnich wypowiedzi Putina czy tez Sergieja Iwanowa, czlonka
    Rady Bezpieczenstwa RF (Sowiet Biezopastnosti Rossijskoj Fiederacji), ktory stwierdzil, ze „Rosja powinna byc dumna” z tego paktu

  156. Na pochyłe drzewo …, Unii się Putin nie odwinie.

    A jak to widzą polskie władze?

    „Wczoraj pan prezydent miał ponaddwugodzinną naradę właśnie m.in. w tej kwestii. Według nas wynika to tylko i wyłącznie z tego, że polska polityka zagraniczna odnosi ogromne sukcesy w ostatnim czasie, przede wszystkim na kanwie bezpieczeństwa” – powiedział rzecznik prezydenta Błażej Spychalski w radiowej Trójce, cytowany przez PAP.

    Czyli widzicie, to polski sukces.

  157. Rzecznik megalomanii prezydenta RP „polska polityka zagraniczna odnosi ogromne sukcesy” – zwlaszcza po wypowiedziach prezydenta Rosji i to teraz wlasnie, kiedy Polska
    jest coraz bardziej izolowana dyplomatycznie i ma coraz mniej sojusznikow w UE z powodu swoich autorytawnych rzadow.
    Przeto prez. Putin wykorzystal te dobrze nadarzajaca sie okazje do werbalnego ataku.

  158. lecher
    28 grudnia o godz. 19:00

    Porządnie napisane i udokumentowane.

  159. izabella
    28 grudnia o godz. 20:34

    Na pochyłe drzewo …, Unii się Putin nie odwinie.

    A jak to widzą polskie władze?

    „Wczoraj pan prezydent miał ponaddwugodzinną naradę właśnie m.in. w tej kwestii. Według nas wynika to tylko i wyłącznie z tego, że polska polityka zagraniczna odnosi ogromne sukcesy w ostatnim czasie, przede wszystkim na kanwie bezpieczeństwa”

    „sukcesy … na kanwie bezpieczeństwa” – oświadcza ten co oświadcza od Dudy albo całej reszty rządu. Czy on zdał maturę z języka polskiego, żeby mieć sukces na kanwie?

    Powaga Dudy wynika z ponad dwóch godzin. Byłby znacznie poważniejszy, o jakieś 50%, gdyby wynikał z trzech i pół godziny.
    Bezpieczeństwo Polski jest takie, że żołnierze sami muszą sobie kupować mundury, suszyć je na poligonie, buty grzać na prywatnych suszarkach bo ciekną, do broni kalibrów większych niż 9 mm ciągle brakuje amunicji, z cud-czołgów Leopard 2 na chodzie jest nie więcej niż 8, ale co z tego, i tak nasi panzerniacy nie strzelają, bo nie ma amunicji. Mogą gołą lufą ośmiu czołgów postraszyć.
    Rozwalono dywizję uzbrojoną w czołgi, co zrobił Mącirewicz, przeflancowano tego i owego czołgistę oraz część czołgów z zachodu Polski pod Warszawę, ale nie przeflancowano całego zaplecza. A przeflancowane czołgi stoją pod byle plandekami, które zwiewa wiatr. Czołg to jakoś zniesie, ale krótko, a mechanik to nie zniesie, tylko sobie nery przewieje i dostanie rwy kulszowej po miesiącu roboty na wygwiździe.
    Aha, bo polska armia nie mogła zrobić porządnego przetargu na byle hełmy, a jak już o hełmach, to malowane są stare, poradzieckie. Niech wojak nosi i się puka w głowę.
    A jak już o kalinrach mowa, to nowe karabinki MSBS dostali niedzielni partyzanci niezłomni których nie ma, bo siedzą na kotlecie u mamusi, a nie dostały wojska operacyjne, które mają krzywe lufy.
    W związku z tym miało być 60 caracali do transportu wojskowego po 28 wojaków w kabinie, co należy rozumieć tak, że 60=4, bo cztery sikorskie black hawki pod postacią gołej blachy dostał GROM, który ich nie dostał, bo gołe, a gołe są do dupy, której GROM nie ma.

    Generalicja z wojska wyrzucona oraz połowa pułkownictwa. reszta robi defilady.

    Tak, że po ponad dwóch godzinach na kanwie bezpieczeństwa u Dudy mamy nadzwyczaje sukcesy w dziedzinie disko-polo z aureolą. Maryja fruwa i przeraża Putina dosyć tanio.

  160. Ale to nie Polska deportowała Żydów – tylko Niemcy.
    Aha, podobno „inne” Niemcy niż obecnie…
    Sądzisz, że w Niemczech nie ma dziś antysemitów?

    Dlaczego uważasz, że tak sądzę?

    Tak, to nie Polska deportowała Żydów. Polska odebrała im „tylko” obywatelstwo, swoim obywatelom. I to mając na uwadze pogorszenie ich sytuacji w Niemczech.
    A potem nie chciała wpuścić deportowanych na swoje terytorium. Bo to przecież nie byli już obywatele polscy.
    Potem, w 1968 również dawała paszporty, w jedną stronę.

  161. @tejot
    28 grudnia o godz. 19:07
    do zyta2003
    28 grudnia o godz. 16:47

    „Gdzie w tym wszystkim jest rząd światowy, który jest głównym tematem linku optymatyka?”
    …………………………
    Tejot, rżniesz głupa?, mówiąc za klasykiem?
    A to, to co?:
    „Ci, co decydują, nie są wybierani, natomist ci, co są wybierani nie decydują o niczym”. Horst Seehofer (b.szef CSU Bawarii, min. spr.wew, Niemiec)

    To dotyczy, w zglobalizowanym świecie, niemal każdego rządu, no może za wyjątkiem Chin i Rosji, no i KRLD. To kto, do q…y nędzy, tak naprawdę rządzi, tym światwem?
    W zalinkowanym przeze mnie artykule jest mowa, jedynie o garstce wiadomo jakiej nacji. Co nie jest przecież, do diaska, antysemityzmem tylko faktem. A tu się okazuje, że niektórzy nic nie kumają, po za słoniną.
    Niezapominajką, a ty się opdpier papier ode mnie. Ok?! To jest wolne forum, wolnomyślicielskie i jeśli ktoś nie skumał całości mojego wpisu, niech nie pieprzy bzdur. Jak przerobisz tyle literatury w temacie co ja, to pogadamy….albo nie. W dupie mam wszystkie anty-izmy. ŻYDZI SĄ ODPOWIEDZIALNI ZA ROZSIANIE PO CAŁYM ŚWIECIE SWOEJ PRZEKLĘTEJ RELIGII, która doprowadza ten świat na skraj przepaści, a ty mi to o jakimś atysemityzmie pieprzysz? Przeczytaj mój wpis wiele razy i niech Ci główkę kobiecą wejdzie, że wcale nie jest tak, jak myślisz. Ja bardzo cenię wielu Żydów np. prof. Jana Hartmana (pisuję na jego blogu i wiem, co ten niezwykle bysty umysł znaczy w naszym kraju) , ale nie cenię tych, którzy przy pomocy pieniędzy mieszają w tym świecie (np.Soros teraz) od tysięcy lat. Czy to jest zrozumiałe? Kumasz czaczę?
    A co do S. Staszica, to oświadczam, że nie było w naszej historii mędrszego człowieka od Niego. Na drugim miejscu jest prof.W. Sedlak, a na trzecim, „doktor”-lekarz Wszech Czasów, Jan Kwaśniewski. O tym ostatnim jeszcze napiszę nie jedno, czego jak mogę się spodziewać, umysłowi konserwatyści, nie zrozumieją nic, lub niewiele.
    Ateizm to nie rodzaj dogmatyzmu.
    To co, teraz wyproście zbanowanie mnie przez Gospodarza.
    „W zdrowym ciele zdrowy duch”

  162. Tanaka
    28 grudnia o godz. 21:13
    lecher
    28 grudnia o godz. 19:00

    Porządnie napisane i udokumentowane.

    Mój komentarz
    Jestem innego zdania o tej porządności
    Po pierwsze, nie była to pierwotna inicjatywa polskich eurodeputowanych, tylko litewskich.

    Po drugie, inicjatywa ta miała poprzedników w PE, co jest wyraźnie stwierdzone w rezolucji.

    Po trzecie, rezolucja jest o sojuszu (niezależnie, czy chcianym, czy nie chcianym, dyplomatycznym, czy taktycznym) dwóch totalitaryzmów.

    Po czwarte rezolucja dotyka problemu rozliczeń z przeszłością.
    Pzdr, TJ

  163. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 22:13
    @tejot
    28 grudnia o godz. 19:07
    do zyta2003
    28 grudnia o godz. 16:47

    „Gdzie w tym wszystkim jest rząd światowy, który jest głównym tematem linku optymatyka?”
    …………………………
    Tejot, rżniesz głupa?, mówiąc za klasykiem?
    A to, to co?:
    „Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani nie decydują o niczym”. Horst Seehofer (b.szef CSU Bawarii, min. spr.wew, Niemiec)

    Mój komentarz
    Moje pytanie dotyczyło linkowanego przez ciebie tekstu o rządzie światowym żydowskim.
    Gdzie jest ten rząd? Wszędzie?
    Pzdr, TJ

  164. Redaktorka Sputnika zgadza się z Putinem. I’m shocked. Shocked.

  165. No, no. Zauważyłam że dla poniżenia przeciwnika używa się porównania do kobiety. To już drugi raz tylko w tym wątku.

  166. @tejot
    28 grudnia o godz. 22:44
    Rżnij GŁUPA dalej , jedynie to Ci już zostało.

  167. Optymatyk
    28 grudnia o godz. 22:56
    @tejot
    28 grudnia o godz. 22:44
    Rżnij GŁUPA dalej , jedynie to Ci już zostało.

    Mój komentarz
    Optymatyk, zamieściłeś na LA link do tekstu o rządzie światowym żydowskim. Pytanie moje podtrzymuję – gdzie jest ten rząd żydowski światowy?
    Pzdr, TJ

  168. @tejot. przeciez wyraznie napisalam, ze watku @optymatyka nie czytalam, tylko twoj wyimek z niego. I to mi starczy. Swiatowy Rzad Zydow i jego wplyw na losy swiata nie interesuje mnie, duzo bardziej interesuje mnie co bedzie na Bliskim Wschodzie. I prosze tejot potraktuj to jako kpine, a nie moja wiare, ze taki istnieje. Poza tym nie wmawiaj mi, ze napisalam, ze Ford mial racje w swoich pogladach na temat Zydow, dobrze?
    Zapewne Chabad- Lubovitz internet ma doskonaly, tylko jaka wiedze mozna stamtad czerpac. Wiem, ze tv i internetu nie mozna im ogladac. I dobrze, tam tylko jakies bezecenstwa.
    Co do poziomu nauczania…, od lat trwa wielki spor miedzy wladzami miasta NY a szkolami chasydzkimi (nie bede klamac, ze wiem czy to w ogolnosci chasydzkie, czy z tej sekty, a moze wszyscy Chasydzi to Chabad- Lubavitz, wotewer- jak mowia rosyjscy emigranci) W szkolach wyznaniowych zgodnie z prawem NY moga uczyc co chca jednak pod warunkiem, ze zostanie zrealizowany wymagany program ogolny. Od lat trwa walka miedzy wydzialem oswiaty a szkolami chasydzkimi, poniewaqz od lat te szkoly maja fatalne wyniki w standaryzowanych testach jakie pisza uczniowie. Jak zapewne zdajecie sobie sprawe, wymagania tych testow to nie Himalaje wiedzy. Na ta okolicznosc wydz. oswiaty chcial przprowadzic kontrole nauczania w przeszlo 70 takich szkolach. Prawie 40 szkol wizytatorow po prostu nie wpuscilo. Co mi zrobisz jak mnie zlapiesz? Trwalo to juz kilka lat, w koncu nastal nowy inspektor oswiaty , podobno cos sie poprawilo. Ale tv lokalna juz sie tym nie zajmuje to i ja nie wiem.
    Podobnie nie wiem czy wygral major walke z tymi zacofancami na okolicznosc szczepien. To w tamtych szkolach, chyba wskutek podrozy zaczela sie szerzyc odra. Nie dadza zaszczepic dzieci i juz. Major miasta nawet byl tak dzielny, bo chyba zamknal kilka szkol, a moze tylko kazal sprawdzac czy dzieci maja swiadectwo szczepienia. Oczywiscie wspolnota odwolala sie do sadu i chyba wygrala.
    Mam ogormne watpliwosci co do systemu ksztalcenia w tym srodowisku i wychowywania dzieci na obywateli amerykanskich. Moja synowa pracujaca w bardzo slynnej placowce zajmujacej sie wadami twarzy dzieci ma wielka ilosc pacjentow z tamtego srodowiska. Bo klinika jest slynna na caly swiat, a oni ze wzgledu na dzietnosc (a matki sa samotne, bo nie maja oficjalnych mezow) maja zawsze tzw. medicaid, czyli najlepsze na swiecie ubezpieczenie dla biednych. Uczciwie dodam, zeby nie uwazac, ze czepiam sie tych matek, ze ubogie emigrantki z tak okaleczonymi dziecmi tez maja to ubezpieczenie. Naogol ortodoksyjna matka przychodzi z gromadka dzieci, Rozumiem, bo gdzie ma pozostawic pozostale. Te dzieci mowia miedzy soba wylacznie w jidisz, a mieszkaja juz kolejne pokolenie w Ameryce. To tylko muzulmanie w Europie musowo powinni sie integrowac. W doroslym wieku niewiele sie zmienia zwlaszcza wsrod kobiet, ktora maja mniejszy kontakt z angielskim , w subwayu te kobitki mowia omal wylacznie w jidisz. Innym tak nie wolno, co rusz naglosnione sa awantury, ze ktos tam mowil po hiszpansku i uslyszal wyzwiska, ze tu jest Ameryka i mowi sie po angielsku..
    W celach odprezenia podam ciekawostke, w Konstytucji amerykanskiej nie ma paragrafu, ktory mowilby jaki jest jezyk narodowy.

  169. Dostalam biezaczki pisarskiej. Zazdroszczxe @Seloukowi. czy @Tobermory, a moze jeszcze innym, w tej chwili nie pamietam, ze mieszkaja w takich wspanialych krajach. Uporzadkowane, non- religion, albo chociaz z tolerancja na ta okolicznosc, z dobra opieka zdrowotna, szkolnictwem, sluzbami socjalnymi… lista dluga. I omal nigdy nie znajduje w tym sielskim obrazie rysy, nie mowiac, ze tym bardziej inni nic nie znajduja.. To co napisalam nie jest ironizujace, tylko zastanawiajaco-smutne.
    Ja mieszkam w kraju o ktorym jeszcze nie spotkalam tu jednego dobrego zdania. Zreszta omal nigdzie czegos takiego nie spotkalam. Dlatego dziwila mnie opinia @Tanaki, ze Polacy lubia Ameryke, moze wladze, ale nie obywatele, ja przynajmniej sie z takim nie spotkalam.
    Staram sie pisac w moich elaboratach o A. albo krytycznie, albo przesmiewczo, bo nawet jak napisze, ze przynajmniej nature maja Amerykanie niesamowita, to dowiem sie, ze gdzie indziej maja lepsza. A przeciez zem nie Amerykanka, ale lubie ten kraj i mimo ogromnej ilosci niedoskonalosci widze w nim na przestrzeni kilku setek lat duze plusy dodatnie. (Prosze nie pisac o nativ, czy Guantanamo, moze juz lepiej o tuszonce – ale kto wie jaki zly zamysl mieli z ta tuszonka)
    Podobnie piszecie o rodzimym kraju, czyli Polsce. Wg Was zawsze i wszedzie bylo i jest w niej zle, nie tacy ludzie , nie takie rzady, nie taka gospodarka, polityka zagraniczna o religii nawet boje sie wspomniec, Polsce sie nic nie nalezy, i to cierpienie, ze caly swiat patrzy na nas i sie z nas smieje…… Teraz bylo wzmozenie na okolicznosc rzeczywiscie bardzo dobrej pisarki- Noblistki. I za cholere nie moge sobie przypomniec, zeby kiedys jeszcze oprocz niej ktos z Polakow, zwlaszcza w liczbie mnogiej wzbudzil wasza przychylnosc. Zapewne mam krotka pamiec i sie myle, ale ogolne odczucie jest takie.

  170. Aaa,. jeszcze taka ciekawostka z zycia. Mam znajoma wraz z mezem Zydem z Europy wybudowala piekny dom wakacyjny. Maz zmarl, ona wystawila dom na sprzedaz. Rozmawiamy o tym, mowie, ze na pewno po tylu latach wzrosla bardzo jego wartosc. „Not realy”. Ona Zydowka mowi, ze tereny tamtejsze bardzo traca na wartosci, bo podchodza ortodoksyjni Zydzi i ludzie szukaja mniej kontrowersyjnych miejsc. Ze wzgledu na to, ze tych Zydow (powinnam napisac z malej litery jako wyznanie) obowiazuje zakaz uzywania pojazdow w sabat, koszernosc nie tylko w jedzeniu, ale nawet w witaminach i karmy dla rybek to od razu buduja cale miasteczka na planie dawnych miasteczek galicyjskich. Wszystko walking distance i swoje. Skad wiesz – pytam- jak tam bylo w tych miasteczkach. O, maz nie mogl sie temu nadziwic, on sam urodzil sie w takim miasteczku, nie w Polsce – dodam. Kolejnym problemem zniechecajacym sa szkoly, bo zgodnie z demokracja w wydzialach oswiaty inni niz ortodoxi coraz czesciej sa w mniejszosc i nie we wszystkim jednym i drugim jest po drodze. Jak chociazby w ilosci pieniedzy przeznaczanych na tereny sportowe, albo na wspomaganie wszelakich bandow muzycznych…oni takiej muzyki, czy sportu nie potrzebuja..takze transport stanowi problem, dzieci spoza ich srodowiska bardzo czesto jezdza do szkoly z rodzicami, a wiekszosc pieniedzy jest przeznaczona na autobusy dla zydowskch dzieci. A podatki na szkoly, wyjasniam, placa wszyscy. Nie bede zanudzac mnostwem innych spraw, dodam tylko, ze wobec faktu, ze nie ma tam crime w postaci strzelania sie bardzo wiele im odpuszczam Niech sie zainteresowani z nimi diluja.
    Oprocz propagandowych opisow ze stosownych materialow, ktore sa mi tu podsuwane ja znam zycie. Stykam sie z nim na codzien, a o ktorym nikt nie ma odwagi publicznie mowic, zeby nie byc posadzonym o to slowo na s….. Nawety mnie sie tu dostalo od @tejota ( ze pisze groch z kapusta) za moj niewinny wpis, bo przdeciez wszyscy mamy tu spiewaz zgodnym chorem.
    Co do propagandy politycznej, to jak chyba pisalam, bylam przeszlo dwa miesiace temu na Kubie, nie w resorcie, ale w ramach jakiej takiej akcji humanitarnej. Bardzo madry przewodnik dwukrotnie, zgodnie z planem, wyglosil nam dlugie wyklady jak wszystko dobrze jest zorganizowane na tej Kubie. No i przeciez mial racje, szkolnictwo za darmo jest, opieka zdrowotna taka sama jest, dzieci moga uprawiac sporty na darmowych boiskach za pomoca szmacianki, a chevrolety z lat 50-tych to zabytek i dobro narodowe …. lista wielce dluga i on naprawde nie klamal. Golym okiem jednak bylo widac absolutnie co innego. Ament. O… qrcze, pisalam juz o tym na pewno. Nie szkodzi.

  171. Oj Zyta, czasem mnie denerwujesz ale lubię twoje wpisy. Pisz częściej pliiiz 🙂

  172. @Tanaka
    28 grudnia o godz. 10:25

    Zanim przeczytam tekst z linka: skręt nadwiślaństwa w podanym kierunku wskutek gnicia zachodniego modelu?
    Ta wersja wygląda mi na mało prawdopodobną. poza wszystkim: ludność słabo wniknęła i słabo poczuła owo ognicie.Nie bardzo miała kiedy i jak.

    Ważące jest tu słowo „skręt”. A czy ów „skręt” na pewno się odbył? To wcześniej ludność była nieskręcona? Od wyjaśnienia tego należałoby zacząć, a dopiero później pytać o powody skręcenia.

    Nadwiślaństwo ma od setek lat silną skłonność do bycia „pawiem i papugą”. Pawienie (w sensie pokazowym, a nie wymiotnym) skończyło się 400 lat temu, a papugowanie często sprowadza się niestety do naśladowania tego co najgorsze, jak np. skrajnej wersji neo-liberalizmu gospodarczego i społecznego, czy uchodźco-fobii. Jak wynika z głosowań Suwerena i sukcesu PiSu z wodzusiem, skręcenie, czyli reakcja na tą pierwszą jest wyrazem silnego wniknięcia i poczucia, a tą drugą Suweren ma wnikniętą w jakiejś tam formie od wiek wieków.

    Tak przy okazji, udział Kościoła w tym skręceniu nie jest w dzisiejszym świecie niczym wyjątkowym, religia i jej kapłani odgrywają sporą rolę w sterowaniu dryfem w kierunku faszyzującego szowinizmu w Indiach (Hindutva), w „Izraelu”, do pewnego stopnia w Turcji Erdogana, no i oczywiście nad Wisłą.

  173. Do komentowania opinii @Optymatyka dołączam się z wielkimi oporami, gdyż, w odróżnieniu od rogacizny parzystokopytnej, nie bawi mnie jeszcze jedno przeżuwanie materii przeżutej już setki razy.

    Chcę tylko wskazać, że stawianie w jednym rzędzie tez Spiskologii Bełkotowanej wywodzących się wprost z „krwi na mace”, „Protokołów” Ochrany i wypocin „teoretyków” Nazizmu, z naukowymi, popularno-naukowymi czy demaskatorskimi pracami Szlomo Sand’a, Norm Finkenstein’a, Ilan’a Pappe, itp., jest dowodem na brak lub co najmniej daleko posunięty uwiąd zmysłu krytycznego i na głęboką ignorancję w dziedzinie metodologii.

    Znaczący wpływ zorganizowanych syjonistycznych kampanii politycznych i propagandowych na politykę amerykańskiego hegemona i jego satelitów, zwłaszcza bliskowschodnią, jest oczywisty i łatwy do udowodnienia, choć jego powszechne i dogłębne ujawnienie i nagłośnienie jest (jak na razie) niemożliwe czy nieskuteczne. Równocześnie jednak, robienie z tych wpływów „podziemnej kabały” czy „konspiracyjnego rządu światowego” jest czystą Spiskologią Bełkotowaną.

    Od parudziesięciu lat gwałtownie wzrasta popularność i zasięg teorii spiskowych. Splatanie się spiskologii z bzdetami o „Mędrcach Syjonu” owocuje neo-antysemityzmem. Uporczywe, skuteczne i legislacyjne wpychanie politycznej krytyki Syjonizmu i syjonistycznej kolonii do jednego worka z żydożerstwem, pod naciskiem syjonistycznych grup nacisku, jest podsycającym rasizm dolewaniem benzyny do ognia, mającym skutek przeciwny do zamierzonego. Napisałem o tym kiedyś, https://wolnemedia.net/dlaczego-wraca-antysemityzm/

    Objawem uwiądu zachodnich liberalnych demokracji, jest populizm i związane z nim nacjonalizm i rasizm, skierowane przeciw tradycjnym jego ofiarom – żydom, ale także przeciw muzułmanom i wogóle każdemu „obcemu”.

  174. Herstoryk
    29 grudnia o godz. 6:50

    Co do „opinii” @Optymatyk, zdanie mamy jednakowe. Bez wiekszych tajemnic. Co do tematu konflikt israelsko/palestynski (arabski) zdanie mamy dokladnie przeciwne. Bez wiekszych tajemnic.

    Interesuje mnie. Moze Ciebie Herstoryk tez nastepujace…

    Jezeli zalozymy „brak lub co najmniej daleko posunięty uwiąd zmysłu krytycznego i na głęboką ignorancję w dziedzinie metodologii.” nie dotyczy mnie osobiscie, Seleuk… Zalozenie takie, uwazam za uprawnine, nie tylko historycy moga byc oblatani w metodologiach i miec intelektualny potencial (brak uwiadu).

    Przy takim, jak wyzej zalozeniu, jest dla mnie interesyjace, moze Tobie tez (jak sadze) dlaczego „wpływ zorganizowanych syjonistycznych kampanii politycznych i propagandowych na politykę amerykańskiego hegemona i jego satelitów, zwłaszcza bliskowschodnią, jest oczywisty i łatwy do udowodnienia, choć jego powszechne i dogłębne ujawnienie i nagłośnienie jest (jak na razie) niemożliwe czy nieskuteczne.”. Bo jest, tu Ty i ja niewatpliwie zgodzimy, jest niemozliwe i nieskuteczne. To mnie Herstoryk interesuje.

    Dlaczego wg Ciebie (przy zalozeniu jak acapit3) jest niemozliwe i nieskuteczne. Szerzej, jezeli Tobie wygodniej, w przedluzeniu, Szwecja jest jedynym panstwem na swiecie uznajacym dyplomatycznie Panstwo Palestynskie. Dlaczego Palestynskie Panstwo (Autonomia) nie potrafi/nie chce zbudowac panstwowosci, odpowiedzialnosci brac nie mozemy. Jezeli masz ochote Herstoryk odpowiedziec na ktory chcesz variant, moze oba. Jezeli chodzi o Panstwo Szwedzkie, uwiad i braki metodologii bylyby naduzyciem (najdelikatniej stwierdzajac 🙂

    To mnie interesuje, dlaczego nieskuteczne niemozliwe (wg Ciebie, Twoj cytat). A obaj i tak zachowamy nasz podstawowy poglad.

    pzdr Seleukos

  175. Sorry. Zapomnialem nawias zamknac…
    (najdelikatniej)
    pzdr S

  176. Dyskusja na blogu przypomina mi dokładnie metodę talmudyczną, stosowaną od wieków przez tzw. „starszych Braci w wierze”. Jest zasadnicza kanwa dyskusji, czyli Miszna (Boże Narodzenie), a w pewnym miejscu jest impuls do kompletnej zmiany w Gemarze – Putin się na nas gniewa!!!
    Wstępnie ma to jeszcze związek z Miszną, bo w narodzeniu boga (w które nikt na blogu ateistów nie wierzy, poza służbowymi trollami) ma przecież Maryja i to istotną rolę, a Putin nie może jej wybaczyć tego straszenia sowieckiej armady jakiś czas temu. To bezsporny fakt – widział jej działalność pewien polski abp (Hoser?).
    To wystarczy do kompletnej zmiany tematu dyskusji, na tym polega piękno talmudycznej dyskusji i Gemara rośnie dalej, aż ktoś wspomni np. nieśmiertelny temat uniwersalny, gdy się dyskusja nie klei – o „dupie Maryni” i znów nagła zmiana kierunku – uwielbiam taki sposób dyskusji, a doceniłem go live w rozmowach z fachowcami od talmudu.

    Odnośnie aktualnego wątku Gemary mam hipotezę:
    Putin ma stuprocentową rację w oskarżaniu Polski o pakt R-M. Prawdopodobnie nasz wywiad – przedwojenni harcerze Macierewicza – dowiedział się, że Japończycy mają zamiar uderzyć na Rosję od wschodu. Generalicja znała bitność polskich ułanów i sądziła, że naszym koniom ruskie błota nie są straszne i planowała napad na ZSRR. Tradycją polską są przecieki i Stalin się przestraszył i musiał szukać ratunku przed potęgą polskiego wojska i dogadał się z Hitlerem (pakt R-M). Ma więc rację Putin, ze była to próba obrony Kraju Rad przed atakiem pewnego mocarstwa z Zachodu.

    Historia lubi się powtarzać. Kilka kat temu prezydent tego mocarstwa machał szabelką przed nosem Rosji i groził zniszczeniem tej czerwonej zarazy. I znowu powtórka z historii – nastąpił ze strachu przed potężnym wrogiem (choć formalnie niewielkiego wzrostu jak wielu genialnych przywódców potęg militarnych) i Putin z Tuskiem uknuli pakt (T-P), aby zlikwidować to potężne zagrożenie szabelką wielkiego wodza i Smoleńsk zadziałał.
    JAK WAM SIĘ PODOBA MOJA HIPOTEZA? (cAPSLOCK PRZYPADKOWY)

    PS
    Kolko historyczne toczy się dalej. Tanaka opisał aktualną potęgę polskiej armii – te rdzewiejące leopardy bez amunicji, a aktualny wódz wnet będzie miał „najbardziej nowoczesne” i straszne U-boty skandynawskie, którymi zaatakuje Kaliningrad niszcząc te rakiety, wycelowane w Warszawę.
    O samolotach nie wspomnę, drogie i podobno dobre, ale bez przeszkolonych pilotów i zaplecza. Części zamienne do aktualnych „nielotów ” są na Zachodzie, więc atak na wschód nie ma sensu.
    Mimo tego zwycięstwo jest pewne jak w uprzednich zbrojnych starciach z Ruskami!

  177. Antonius
    29 grudnia o godz. 11:27

    Jak zaproponowalem rozmowe o dupie Maryny, bez cudzyslow, niedawno, to cisza byla jak w … Zreszta Ty Antoniu zainspirowales mnie do zapytania, stwierdzajac o Twojej wlasnej niedoskonalosci w temacie, bez cudzyslow.

    pzdr Seleuk

  178. „””tejot
    28 grudnia o godz. 22:41Oddałeś głos na ten
    komentarzTanak28 grudnia o godz. 21:13lecher28 grudnia o godz. 19:00
    Porządnie napisane i udokumentowane.
    Mój komentarz Jestem innego zdania o tej porządności ”
    Aby całość problemu o którym mowa należało by napisać nie kilka stron, a kilkanaście tomów wielostronicowych. I jeszcze parę lat studiów historyków- ale i tam będzie jednomyślności w ocenie dziejów.

  179. – nie będzie – w ostatnim zdaniu.

  180. seleuk|os|
    29 grudnia o godz. 8:43

    Herstoryk
    29 grudnia o godz. 6:50

    Panowie, Herstoryk i Seleuk, robi się ciekawie: dyskusja o tym czym jest metodologia i jak ją wdrożyć do badania danej sprawy? Jestem ciekaw przebiegu.

    Sprawa przypomina mi sytuację związaną z metodologią. Otóż nagminne jest mylenie metodologii z metodą. Metodologia – nauka o metodach, a metoda to sposób podejścia do tematu i badania go.
    Robiąc różne analizy czy ekspertyzy, ciągle ma się do czynienia z tym pomyleniem pojęć. Zarówno u zamawiających takie prace, jak i – rzadziej, ale jednak – samych wykonawców.
    Przypadki szczególnie częstego qui pro quo dotczyą samorządów i innych instytucji publicznych. Myli im się jedno z drugim, nie tylko to zresztą. W rezultacie, nie bardzo wiedzą co myślą, choć myślą, że wiedzą.

  181. Tanaka
    29 grudnia o godz. 12:27
    🙂
    Ja nie wiem Tanaka, co w zasadzie znaczy slowo polskie metodologia. Po szwedzku jest odpowiadajace slowo vetenskapsteorin (teoria nauki) . Po angielsku jest philosophy of science. Oba (szw, ang) bardzo scisle definjuja obszar dyskursu, granice.

    Dla przykladu innego, nie zwiazanego, co czesto na LA jest zamieszanie. W kazdy wstepniak. Granice (obszar) miedzy religia, wiara, organisacja wiary/religii. W moim pojeciu Tanaka, jezyk polski nie rozroznia. Dlaczego, nie pytaj mnie, nie wiem.

    Wracajac. Dlatego do Herstoryk zadajac pytanie, probowalem okreslic, przynajmniej granice, dodatkowo dajac wybor dwoch mozliwosci. Prywatnej do mnie, lub w skali panstwa. Zdaje mnie sprawe, z wieloznacznosci pojecie polskie metodyka. Sam tez uzywam oczywiscie. Dajac jaki link, pisze jest metodyka. W gruncie, jest tam opis, z jakiej teorii nauki korzysta ten link. Najczesciej statystyczne czy numeryczne…

    pzdr Seleuk, do wieczor

  182. seleuk|os|
    29 grudnia o godz. 13:00

    Wewnątrz danego języka zwykle panuje bałagan, a tylko dla bardzo wąskiego grona specjalistów, czy ludzi o przytomnych umysłach, definicje, pojęcia, są zrozumiałe i panuje co do nich zgoda co znaczą i jak sie nimi posługiwać. Ale i wśród speców bywa niełatwo.
    Trudniej jeszcze, gdy w grę wchodzą inne języki, bo z nimi wchodzą w grę inne wyobrażenia, kultury, doświadczenia oraz sama trudność znalezienia słowa znaczącego dokładnie to samo. Skoro Eskimos ma ze 200 słow na nasze jedno słowo „snieg”, to jak można z nim spójnie, wspólnie, wyczerpująco i we wzajemnym zrozumieniu o tym gadać?
    Wręcz niemożliwym czyni to powszechne i rządzące światem zjawisko „szalonych głow”. Głowy gadają, w ogóle nie mając pojęcia o czym gadają, ani dlaczego, ani po co. Gadają bowiem głownie po to, żeby bylo gadane i nic więcej nie trzeba. Emocje, wyrzuty, spusty, pocieszenia – to główny sens gadania, calkiem zresztą poważny. A nie tak jakieś badanie, dociekanie czegoś, ustalanie wspólnych kryteriów i dochodzenie do istoty rzeczy.

    Panie Wroński: mąż żonę zgwałcił!
    To jest niemożliwością. Nie ma takiej siły.

    I już jest pogadane. Słuchające fachowej dyskusji mężów żony też wiedza w czym rzecz: jest obowiązek małżeński, święty i sakramentalny, tak zawsze było jest i będzie i baba wie co i jak i wszysko jej się zgadza. Nie ma nawet o czym gadać. Zresztą, chłopy to załatwiły i szlus!

  183. @tejot
    28 grudnia o godz. 23:44
    Tu:
    „Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani, nie decydują o niczym”. Horst Seehofer
    To są ci, co decydują. Do tego nie potrzeba żadnego rządu. Rządy są na ich usługach.
    Jak to słusznie stwierdził H. Ford, „Wystarczy zamknąć 50 najbogatszych Żydów a ustaną wojny na świecie.”
    Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie abyś rżął głupa dalej. Ja wiem swoje i Ty wiesz swoje i niech tak pozostanie.

  184. zyta2003
    29 grudnia o godz. 1:58

    Ja mieszkam w kraju o ktorym jeszcze nie spotkalam tu jednego dobrego zdania.

    Zyto, przyczyna jest bardzo prosta: rzadko się tu spotykasz, żeby spotkać to, o czym mówisz.

    Dlatego dziwila mnie opinia @Tanaki, ze Polacy lubia Ameryke, moze wladze, ale nie obywatele, ja przynajmniej sie z takim nie spotkalam.

    Mnie nie zdziwiła moja własna opinia, że Polacy lubią Amerykę. To wynika z wielogeneracyjnych doświadczeń czy przekonań różnych Polaków tłumnych, oraz emanacji tychże na resztę ludności. Co się potwierdza w licznych badaniach społecznych.

    Staram sie pisac w moich elaboratach o A. albo krytycznie, albo przesmiewczo, bo nawet jak napisze, ze przynajmniej nature maja Amerykanie niesamowita, to dowiem sie, ze gdzie indziej maja lepsza.

    To by wychodziło na to, że jakoś tak podobnie jak blog piszesz.

    A przeciez zem nie Amerykanka, ale lubie ten kraj i mimo ogromnej ilosci niedoskonalosci widze w nim na przestrzeni kilku setek lat duze plusy dodatnie. (Prosze nie pisac o nativ, czy Guantanamo, moze juz lepiej o tuszonce – ale kto wie jaki zly zamysl mieli z ta tuszonka)

    I to by też jakoś podobnie wychodziło, albo nie całkiem niepodobnie.
    Można nauragać, a na końcu rączkę podać. Całkiem jak na mszy: „Żydzi zabili pana Jezusa a i nas prześladowali” – orzekł święty Paweł, a następnie mówimy: „przekażmy sobie znak pokoju, idźcie, ofiara spełniona”. I faktycznie, spełniona! I wszyscy są zadowoleni. Może oprócz Żydów. Ale to drobiazg, zresztą o nich fachowo się wyraził św. Paweł.

    Podobnie piszecie o rodzimym kraju, czyli Polsce. Wg Was zawsze i wszedzie bylo i jest w niej zle, nie tacy ludzie , nie takie rzady, nie taka gospodarka, polityka zagraniczna o religii nawet boje sie wspomniec, Polsce sie nic nie nalezy, i to cierpienie, ze caly swiat patrzy na nas i sie z nas smieje……

    Zyto, sprawa traci na jasności: Ty się starasz pisać krytycznie o Ameryce, to czemu blog nie ma mieć jakoś podobnie na okoliczność Polaka nad Wisłą? Mało tego: co się – to i owo – udało w Ameryce rozwiązać z niejaka pomyślnością, albo choćby pomyślnością mniemaną, to się nawet z mniemaną nie udalo Polakowi pod Krakowem. Znaczy: jest powód, żeby trochę krytycznie.
    A, jak wiadomo, słuszna krytyka mobilizuje do czynu. Tatuś mówi do synka: synek nie bądź dupa, tylko przywal tamtym ze trze gole i pokaż, żeś lepszy od tych dupowatych Zenków z sąsiedniego podwórka.
    I synek od razu zyskuje na wigorze, przywala nawet nie trzy a pięć goli i proszę – jest Lewandowski. I Bundesliga!
    Czyli wyraziłem się bardzo dobrze o Polakach.

    Teraz bylo wzmozenie na okolicznosc rzeczywiscie bardzo dobrej pisarki- Noblistki. I za cholere nie moge sobie przypomniec, zeby kiedys jeszcze oprocz niej ktos z Polakow, zwlaszcza w liczbie mnogiej wzbudzil wasza przychylnosc. Zapewne mam krotka pamiec i sie myle, ale ogolne odczucie jest takie.

    Przed chwilą wykonałem wzmożenie na okoliczność Lewandowskiego: nasi rządzą w Bundeslidze. A Krychowiak, zdaje się, w Moskwie.
    A ja osobiście, z pięć razy wyznałem na blogu miłość pod adresem różnych Polek. Z dokładnym uzasadnieniem. Tka laudacja noblowska dla przednoblistek. Bo może któraś jeszcze Nobla dostanie. Czyli jest bigamia i poliamoria. Bardzo nowocześnie! Jesteśmy więc przodownikami i to jest pomyślna wiadomość w polskiej sprawie.
    A skoro za cholerę nie możesz sobie tego i jeszcze czegoś przypomnieć, to dlatego, co na wstępie Ci przypomniałem, skoro nie możesz: za rzadko na blogu bywasz. I za rzadko mierzysz własne argumenty z cudzymi. To się potrafi przydać. Ale zapomniałem do czego.

  185. c. d.

    Jeśli ko-ledzy i -leżanki mają do mnie pretensje o przyczynek historyczny to powiem tak:
    Faktycznie nie jestem niedouczonym historykiem, jak niektórzy i nie dorobię się setek milionów oszczędności w dojnej ojczyźnie, ale bardzo dużo czytałem w mym życiu i o różnych „pacta” się dowiedziałem, które albo „sunt servanda” albo i nie. Pakt Rib-Moł był nieco servanda, gdy Sowieci zajęli część Polski, ale potem już tego servanda już nie było.
    O pakcie Tusk-Putin słyszałem tylko od niektórych oszołomów, ale jeśli był to kompletnie servanda.

    Oby tak wszystkie umowy międzynarodowe były przestrzegane, np. traktat poczdamski, choćby w sprawie Szczecina i Gdańska – alias Danzig. Jeśli to kogoś interesuje to polecam pewien artykuł w Silesii:
    DARIUSZ DYRDA – Gdańsk znowu wolny?
    Moja chatka z kraju i jest mi obojętne, czy żona wnuka – Kaszubka, będzie obywatelką Polski czy wolnego państewka Gdańsk. Prawnuki wybiorą sobie taki kraj jaki im się spodoba – dzięki pochodzeniu pradziadka ze Śląska, bo w katolickim kraju mężczyźni rodzą dzieci (biblia – rodowód Jezusa), a więc wnuk też ma wybór, jak i jego zstępni…

  186. @ Tanaka
    29 grudnia o godz. 12:27

    Panowie, Herstoryk i Seleuk, robi się ciekawie: dyskusja o tym czym jest metodologia i jak ją wdrożyć do badania danej sprawy? Jestem ciekaw przebiegu.

    Sprawa przypomina mi sytuację związaną z metodologią. Otóż nagminne jest mylenie metodologii z metodą. Metodologia – nauka o metodach, a metoda to sposób podejścia do tematu i badania go.

    Ta logia i dyka zabiły mi takiego ćwieczka, że aż wykopałem z szafy mój stary index, w którym znalazłem potwierdzenie, że na IV-m roku miałem semester „Metodologii historii”, a na V-m „Metodykę nauczania historii”. Potem sprawdziłem jeszcze w Wiki, która twierdzi, że logia uczy „jak należy robić”, a dyka „co należy robic”. Uważam więc, że użyłem „logia” poprawnie, bo dotyczy sposobu oceny i weryfikacji źródeł.

    Co się tyczy @Optymatyka i @seleuka, to nie mając z nimi zbieżnych opinii, ani też czasu i środków do wyprostowania ich poglądów (które uważam za głęboko błędne i pozbawione oparcia w twardych faktach), nie mam zamiaru kontynuować jałowego przeżuwania.

  187. @Herstoryk
    29 grudnia o godz. 6:50
    To czemu jest tak źle, skoro jest tak dobrze?
    Mógłbyś może, zgodnie z jaką metodologią, odpowiedzieć?
    Teraz „metodologiczna zasłona” zapadnie niczym „żelazna kurtyna” politycznej poprawności mówienia/pisania, że czarne jest białe.
    Jak powiedział Wolter:” W tym szalonym świecie dążenie do rozsądku samo w sobie jest już szaleństwem.”

  188. Ten pewnie też wszystko wyssał z brudnego palucha antysemityzmu?
    http://multibook.pl/pl/p/Douglas-Reed-Strategia-Syjonu.-Nieznana-historia-narodu-wybranego.-Tom-I/8296
    The Controvery of Zion, którą prezentujemy czytelnikowi polskiemu pod lepiej oddającym treść pracy tytułem Strategia Syjonu, napisana została przez Reeda w latach pięćdziesiątych XX wieku, ale opublikowano ją w niszowym wydawnictwie dopiero po dwóch dekadach. Znana z rozmaitych internetowych, nie zawsze kompletnych wydań stała się obiektem licznych ataków i krytyk ze względu na śmiałe hipotezy stawiane przez autora. Niewątpliwie wiele z nich jest dyskusyjnych, inne być może błędne, ale to, co pisze Reed, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Jego obficie udokumentowana historia świata widziana przez pryzmat politycznej strategii narodu wybranego, a zwłaszcza historia ostatniego stulecia, jest czymś, z czym warto się zapoznać, nawet jeśli nie zaakceptuje się wszystkich twierdzeń autora. Z tego też względu postanowiliśmy przedstawić polskim czytelnikom tę kontrowersyjną książkę w pełnej wersji, uzupełnioną o dodatkowe przypisy i komentarze. Nie ma wątpliwości, że wiedza o naszej przeszłości jest tym, co pomoże zrozumieć nam miejsce, w którym obecnie jesteśmy – a książka Reeda z pewnością takiej wiedzy dostarcza.

    Douglas Reed (1895-1976) był angielskim dziennikarzem, a w latach międzywojennych pełnił funkcję korespondenta czasopisma „The Times” ze środkowej Europy. Międzynarodową sławę przyniosły mu jego analizy polityczne, a zwłaszcza opublikowana w 1938 roku książka Insanity Fair, w której w błyskotliwy sposób diagnozował duchową kapitulację Zachodu w obliczu nazistowskiego totalitaryzmu, a także komunizmu.

  189. Optymatyk
    29 grudnia o godz. 13:20
    @tejot
    28 grudnia o godz. 23:44
    Tu:
    „Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani, nie decydują o niczym”. Horst Seehofer
    To są ci, co decydują. Do tego nie potrzeba żadnego rządu.

    Mój komentarz
    Tak też myślałem. Nie ma rządu światowego żydowskiego. Jednak to stwierdzenie jest sprzeczne z linkowanym przez ciebie tekstem, bowiem są w nim wymienione nazwiska Żydów, którzy wchodzą w skład rządu światowego.

    Natomiast twoja teza (ze wskazaniem na przemyślenia Forda) – Żydzi rządzą – jest metaforą, której pojemność jest niesamowita – od nie wiem do Żydzi są wszędzie.
    Pzdr, TJ

  190. Herstoryk
    29 grudnia o godz. 14:29

    @ Tanaka
    29 grudnia o godz. 12:27

    Ta logia i dyka zabiły mi takiego ćwieczka, że aż wykopałem z szafy mój stary index, w którym znalazłem potwierdzenie, że na IV-m roku miałem semester „Metodologii historii”, a na V-m „Metodykę nauczania historii”

    „- logia i – dyka zabiły mi ćwieczka”
    w tej sytuacji – tylko ucieczka
    obie są bowiem rzeczy bardzo trudne
    a przez to dla głowy strasznie marudne
    albo może być odwrotnie
    więc głowa nie zdzierży
    krzycząc:
    ja się chyba potnę!

  191. W sprawie „światowego rządu Żydów”: nie zdanżam nadanżać za wartkim tokiem dyskusji, ale mam pewną uwagę porządkującą. Co się może komu przyda, albo odwrotnie.
    Otóż pojęcie „rząd” jest przypisane do konkretnych formalnych uprawnień, metod wyłaniania, pracy, funkcji, uprawnień, rozliczeń, odwołania i jeszcze paru drobiazgów.

    Jeśli więc „rząd” jest, ale nie wiadomo, gdzie jest; jeśli z kogoś się składa, ale nie wiadomo z kogo, jeśli ma jakieś uprawnienia formalne, ale ich nie ma, albo nie wiadomo jakie one są, jeśli istnieje, manifestując swoje działania i funkcje, ale nie manifestuje ich więc nie wiadomo czy działa, a jeśli działa, to jak działa to należy znaleźć inne, właściwe temu bytowi mniemanemu, a może niemniemanemu – słowo.
    Jak się posiada właściwe słowo, wszystko się rozjaśnia, staje zrozumiałe i od razu duskusja jest owocna.
    Na przykład:
    „Wszystko jest do dupy!”
    I od razu to wszystko jest jasne.

  192. Antonius
    29 grudnia o godz. 14:22

    Mój komentarz
    Autor artykułu o Wolnym Mieście Gdańsku i Szczecinie nie przyznanym Polsce nie rozróżnia kierunków wchód i zachód. Dla niego tereny na zachód od linii biegnącej od Świnoujścia (od strony zachodniej Świnoujścia) do Odry, to Szczecin. Szczecin leży na wschód od linii łączącej Świnoujście z Odrą, nie na zachód od tej linii.

    Po drugie autor ten bardzo nieściśle nazywa postanowienia konferencji poczdamskiej traktatem.
    Pzdr, TJ

  193. Tobermory

    Kliknąłem na Twój nick i spodziewałem się nieba z Orionem, a tu smętny landszaft krótko przed zgaśnięciem naszego Słońca. O konwulsjach Betel… nic nie wiem, ale też martwię się o Oriona, którego pojawienie zapowiada mi koniec lata. wiem, ze jako rycerz ma wiele elementów składowych, żywych i pancerza. Obawiam się, ze może mu gaśnie męskość? Nie wiem, gdzie ta Betel…

  194. tejocie!
    Jestem słaby z geografii i nie sprawdzałem linii demarkacyjnych po różnych wojnach, choć traktat poczdamski czytałem w Poczdamie – tak z nudów i Z POWODU pewnego chronicznego kłamstwa polskich mediów na temat ustaleń ALIANTÓW. zA PRAWDĘ O TREŚCI TRAKTATU PEWNEGO NAUKOWCA WYRZUCONO Z PRACY I KSIĄŻKĘ ZMIELONO.
    Pan premier – człowiek wielu zawodów – jest na pewno również dobrym geografem i w razie czego obroni nam SZCZECIN – gOTT SEI dANK! (ten cholerny PRZYPADKOWY Capslok)

  195. Wszystko jest do dupy, tylko pasta do zębów

  196. @Tanaka
    Co to jest „światowy rząd Żydów” i gdzie on urzęduje, nie wie nikt, łącznie z tobą, ale najwidoczniej jego widmo krąży w umysłach prawdziwych patriotów nadwiślańskich.
    @Optymatyk pisze -” Jak to słusznie stwierdził H. Ford, wystarczy zamknąć 50 najbogatszych Żydów a ustaną wojny na świecie.”
    Szczęka mi opadła. Takie proste rozwiązanie i nikt na to nie wpadł?
    Domyśliłam się, ale też sprawdziłam, że chodzi chyba o słynnego amerykańskiego producenta samochodów, ponoć wielbiciela Adolfa Hitlera. Z jego fabryki pochodziła jedna trzecia niemieckich ciężarówek wojskowych, które mogły być pomocne m.in. w „ostatecznym rozwiązaniu” kwestii żydowskiej.
    Co właściwie @Optymatyk chciał nam powiedzieć, cytując H.Forda i czy jest w posiadaniu uaktualnionej listy 50 najbogatszych Żydów.

  197. Tobermory
    Wszystko jest do dupy, tylko pasta do zębów i butów – nie, że pozwolę sobie uściślić.

  198. Oczywiście pytania do @Optymatyka powinien zakończyć znak ?

  199. @Antonius
    29 grudnia o godz. 16:06

    Myślałem, że może interesowałeś się doniesieniami astronomów/astrofizyków na temat jednej z najjaśniejszych i łatwo rozpoznawalnych gwiazd na naszym zimowym niebie – Betelgezy w gwiazdozbiorze Oriona
    Otóż w ostatnich miesiącach ta gwiazda wyraźnie straciła na jasności, co budzi spekulacje na temat jej zbliżającej się przemiany w supernovą.
    W ciągu kilku tygodni Betel… straciła pozycję w pierwszej dziesiątce najjaśniejszych gwiazd i jest dopiero na 21. miejscu.
    Co do dalszych losów gwiazdy zdania są podzielone.
    Jedna możliwość to, że B. jest zmienną gwiazdą, która ciemnieje i rozjaśnia się w rytmie tysięcy lat.
    Druga, że kończy się jej paliwo, gwiazda się zapada w sobie, aby wybuchnąć jako supernova.

  200. Tobermory
    29 grudnia o godz. 16:54

    Wszystko jest do dupy, tylko pasta do zębów

    Tak jest, przy czym występuje też winda do nieba.
    Jest na to matematyczna formuła: 2+1
    https://www.youtube.com/watch?v=nEW1AJLo5hM

  201. mag
    29 grudnia o godz. 17:17

    W sprawie owego rządu światowego powstaje tzw. pytanie: na jakiej podstawie aresztować i kto ma aresztować oraz co z aresztowanymi dalej zrobić: wybić zęby i puścić, czy zrobić prawidłowy proces sądowy? A jak się wybronią i sąd puści wolno? Znowu będzie tenże rząd, w dodatku wzmocniony legendą partyzancką.
    No i należy zauważyć, że tych najbogatszych stać na wstawienie sobie nowych zębów. Więc mała strata, a wielka korzyść.

    Zdaje się, że w celu załatwienia sprawy trzeba by powołać spisek światowy w celu wyeliminowania spisku tych ktorych potem trzeba aresztować.

  202. @Tanaka
    29 grudnia o godz. 17:42

    Aresztować i puścić z torbami (pustymi).
    Optymatyk & Co przejmą aktywa i władzę.
    Od razu będzie inaczej 😎

  203. @Tanaka
    Powołanie ogólnoświatowego spisku do jego zwalczania pachnie mi czystym Orwellem, czyli jest jak najbardziej racjonalne.
    Mnie najbardziej intryguje wyłonienie owych najbogatszych (na chwilę obecną w dniu dzisiejszym). Mam na myśli kryteria oraz ich zastosowanie. Z zębami łatwo sobie poradzić. Kiedyś stosowano złote ubytki, dziś chyba eleganckie implanty.
    @Optymatyk ma łeb do spisków, a poznamy go po owocach.

  204. @Tobermory
    29 grudnia o godz. 17:52
    No dowcipasek jesteś niesamowity. Mnie wadza nie interesuje. Ludzie, miast być we wadzy pieniędzy, powinni mieć nad nimi wadzę. Ot co.

  205. @@ O Pani jedyna, o Panowie wiele

    Ucieczka do przodu nie jest rozwiazanie dylematu jezykowego, roznicy miedzy co a jak. O ile w przypadek pasty do zebow i butow, mozna kategorycznie stwierdzic nie sa do dupy, zwracam uwage na obecnosc past do dupy. Np Barnängen firmy. A sa to pasty do dupy bezwaselinowe.
    https://www.barnangen.com/en/home.html

    Dalej, ale w zwiazku z „ucieczka do przodu”, indexowana ucieczka. Kolega uczestnik bloga sasiedniego, zalinkowal text z The Guardian. Moja milosc (slabosc) do barokowego piekna jezykow jest Wam znana. W text zalinkowany brylanty znajduja, ja znajduje, takie jak bitwa Agincourt, scisla def miserabilismu czy funkcja choru w tragedii greckiej. Wy z cala pewnoscia inne odkryjecie. Moje perlki. Jak ucieczka na manowce (do przodu) moze zaprowadzic winda (Tanaka). Choc kontext inny, ale calkiem zgodny z tematem na LA wielokrotnie ruszonym. Jak pasta do dupy moze dzialac, stosowana do butow, niezgodnie z przeznaczeniem.
    https://www.theguardian.com/commentisfree/2019/dec/29/lesson-in-boris-johnson-jolliness-liberal-miserabilsm-is-a-turn-off

    Wieczornymi rozwazaniami, Seleukos

  206. tejot
    28 grudnia o godz. 22:41

    Tanaka
    28 grudnia o godz. 21:13
    lecher
    28 grudnia o godz. 19:00

    „Porządnie napisane i udokumentowane.”

    Mój komentarz
    Jestem innego zdania o tej porządności
    Po pierwsze, nie była to pierwotna inicjatywa polskich eurodeputowanych, tylko litewskich.
    Po drugie, inicjatywa ta miała poprzedników w PE, co jest wyraźnie stwierdzone w rezolucji.
    Po trzecie, rezolucja jest o sojuszu (niezależnie, czy chcianym, czy nie chcianym, dyplomatycznym, czy taktycznym) dwóch totalitaryzmów.
    Po czwarte rezolucja dotyka problemu rozliczeń z przeszłością.

    *

    Tejocie: jestem innego zdania, niż Twoje zdanie o odmienności zdania co do mojego zdania w sprawie porządności tekstu autorki.

    Tekst Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek jest poświęcony znanej wypowiedzi Putina. To jest jego głowne znaczenie i porządność w pierwszej mierze dotyczy tematu tekstu i oceny jego trafności.

    W sprawie tego, kto jest „pierwotnym inicjatorem” czy deputowani z Litwy czy z Polski, jest obfitość samego tekstu rezolucji. Składa się on w dużej mierze z tego co oficjalna polska narracja o historii twierdzi. Niemal dokładnie zastosowano zasadę kopiuj – wklej. Są tam – wprost – odniesienia do tego, co Polska chciała mieć w rezolucji. I dostała. W rezolucji o nadzwyczajne generalnym odniesieniu, pojawia się nagle i partykularnie rotmistrz Pilecki. Niezawodnie, polscy europdeputowani, a nie litwscy czy portygalscy, to do tekstu rezolucji wkleili.

    Możliwe, że podobnie gada się na Litwie. To nie jest sprawa główna i zgłębianie okoliczności kto bardziej był inicjatorem, oddala od tematu głównego.

    Rezolucja UE ma tytuł: Znaczenie pamięci o przeszłości Europy dla jej przyszłości”. Oraz podtytuł: „… w sprawie znaczenia europejskiej pamięci historycznej dla przyszłości Europy”

    Po czym następuje lista kilkudziesięciu orzeczeń: „uwzględniając….” , „mając na uwadze….”

    Suma tych orzeczeń falsyfikuje wzniosły tytuł rezolucji UE. To nie o „pamięć o przeszłości chodzi”, ale o zrównanie nazizmu i faszyzmu z komunizmem w kontekście doprowadzenia do wojny, jej wywołania, odpowiedzialności za II wojnę światową i sumy zbrodni.

    W punkcie M2 rezolucji znajduje się taki passus: „wybuch II wojny światowej, najbardziej niszczycielskiej wojny w historii Europy był bezpośrednim skutkiem osławionego radziecko-nazistowskiego traktatu o nieagresji z 23 sierpnia 1939 roku, znanego także jako pakt Ribbentrop-Mołotow i jego dodatkowego tajnego protokołu dodatkowego, na mocy którego dwa totalitarne reżimy dążące do podboju świata podzieliły Europę na dwie strefy wpływów. „

    Jest to orzeczenie zakłamujące historię, manipulacyjne i agresywnie nieuczciwe.
    Hitler postanowił zaatakować Polskę nie po tym, jak podpisany został pakt kilka dni przed 1 września 1939. Cała działalność Hitlera, poczynając od „Mein Kampf” i wcześniej, ukierunkowana była na wojnę. Powstanie III Rzeszy było na to ukierunkowane. Tak samo jak na zagładę Żydów. Monachium było zasadniczym krokiem, praktycznie przesądzającym o wybuchu wojny, dającym Hitlerowi wolną rękę.

    Pakt Ribbentrop-Mołotow nie zajmuje się „dążeniem obu stron do podboju świata” – to jest manipulacja i falsyfikacja, wynikająca z silnie uprzedzonej interpretacji, nawet nie paktu, ale innych zdarzeń i wyobrażonych dążeń zwłaszcza dotyczących strony radzieckiej.

    Sama rezolucja Europarlamentu opisuje traktat Ribbentrop-Mołotow tak, żeby jedną stronę obciążyć, drugiej przynieść ulgę. Użyto słowa oznaczającego całe państwo „radziecko”, ale po drugiej stronie już nie. Użyto słowa „nazistowskiego”. Nazizm został rozwalony formalnie w maju 1945 w Berlinie (przez Armię Czerwoną) oraz w Europie wskutek działania aliantów, ale „radzieckość” trwała do początku lat 1990-tych i ma się haniebnie wiązać z traktatem z 1939 roku.

    W tej rezolucji nie ma nic o współodpowiedzialności państw zachodnich, ani nie ma nic o tym, że wyniki I wojny światowej stworzyły warunki do wybuchu kolejnej. Nie a też o tym, że inne faszyzmy w Europie, były w swoim zakresie, nie mniej zbrodnicze i w II wojnie zaznaczyły swój krwawy udział. Nic konkretnie o Włoszech, nic o Hiszpanii, nic o Chorwacji, Słowacji, ale i Węgrzech czy Bułgarii. Ogólniki i wyczyszczenie z konkretów.

    Ten totalitaryzm radziecki uratował nie tylko Europę, ale i świat, pod Stalingradem, a następnie uratował Polaków od zagłady, którą Hitler wraz ze swoją III Rzeszą zaplanowali dla kolejnych podludzi – Polaków partykularnie i Słowian – generalnie.

    Bez zwycięskiego dla przeciwników III Rzeszy i jej planów „podboju świata” frontu wschodniego, nic by nie było. Tej zakłamanej rezolucji by nie było, nie byłoby Polski, polskich europarlamentarzystów, ani Polaków w ogóle i nie byłoby Unii Europejskiej, ale całkiem coś innego by było.

    Dalej nie rozwijam tematu, sprawy zasadnicze są wystarczająco znane i jasne.

    Cała ta rezolucja zaprzecza temu co tytułem głosi: „o znaczeniu pamięci o przeszłości Europy dla jej przyszłości”. Przy takiej zakłamanej pamięci, przyszłość Europy będzie taka jak jej przeszłość i ta sfałszowana pamięć.

    Tekst Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek jest porządnie napisany, podane są źródła, w tym do rezolucji UE. Tekst mówi o wypowiedzi Putina, do której ważnym powodem była owa zakłamana rezolucja.

    Gdyby Putin nie zareagował na te zakłamania i nie przypomniał polskiego wkładu w zakłamywanie historii – co jest bardziej obrzydliwe niż u inych, bo my wielbimy tzw. Prawdę i mamy organiczne pretensje o jej brak i brak rzekomy u wszyskich dookoła i nie mamy miary rzeczy – nie byłby sobą i nie byłby przywódcą państwa, które poniosło największy i nieporównywalny z żadnym innym ciężar tej wojny i koszty likwidacji III Rzeszy.

    Mam wrażenie, że nie czytałeś tego, w czego materii się wypowiedziałeś. Czytaj. I następnie zrób porządny wykład tego, z czym się nie zgadzasz albo zgadzasz i dlaczego. Uwielbiam takie wypowiedzi. Jest wtedy substancja do porzadnej dyskusji.

  207. Tobermory
    29 grudnia o godz. 17:52

    @Tanaka
    29 grudnia o godz. 17:42

    Aresztować i puścić z torbami (pustymi).

    Czyli zębów nie wybijać? Trochę mi ulżyło, choć sam nie wiem czemu. O ile sie orientuję, nie należę do światowego rządu Żydów, ale może jednak się nie orientuję. Czasem się można dowiedzieć dziwnych rzeczy o sobie.

    No dobrze, aresztować, ale na jakiej podstawie? I kto ma aresztować?
    Zwracam uwagę, że wszystkich, na całym świecie, trzeba aresztować w tym samym momencie. Bo się zwiedzą i zwieją w krzaki. Przebiorą się za Kaczyńskiego i co im zrobimy? No, nic.
    To kto to zrobi, żeby wszystkich naraz?
    A puscić z torbami, to jak? Chyba mają po kilka toreb naraz, a jedną trzymają u mamusi pod poduszką, jak to Żydzi. U nich „mame” zawsze ma poduszkę. A u nas to bieliźniarkę. Ale się nie domyka.

  208. mag
    29 grudnia o godz. 18:09

    @Tanaka

    Mnie najbardziej intryguje wyłonienie owych najbogatszych (na chwilę obecną w dniu dzisiejszym). Mam na myśli kryteria oraz ich zastosowanie.

    Otóż to właśnie, maguś, otóż to!
    Weźmy takiego księdza dobrodzieja prałata pedofila Jankowskiego. Był, jak to mówią „ambasadorem Baltic Banku” , jego śliczną twarzą, współfundatorem i gwarantem śliczności tego banku.

    Bierzesz torbę z forsą, niesiesz do banku, w banku się uśmiecha do Ciebie ksiądz dobrodziej i tak dalej, Jankowski.
    Więc sprawa jasna: kosisz procenty od wkładu z forsy i jesteś zadowolona. I kosisz więcej niż w innych bankach. To jesteś jeszcze bardziej zadowolona.

    No i ciach: bank bankrutuje. Na co zwracamy nagle uwagę: w słowie bank-ructwo mieści się co trzeba.
    No to prokurator z policją grzecznie pukają do plebanii księdza dobroddzieja i tak dalej, Jankowskiego. Dobrodziej chowa do szafy mlodzianków, a młodzianki boże do lodówki i piwnicy, otwiera i grzecznie wyjasnia prokuratorowi z policją, że on nic nie ma. Żadnego majątku i żadnej torby z forsą. Jedyne co jego to majtki i skarpetki. Używane. A cała reszta należy do Kościoła kat.
    To pan prokrator z policją dziękują, nie mają więcej pytań i się zmywają.
    Ludność co włożyła do Baltic Banku nie ma co wyjąć, ale gdzie rządzi ksiądz i miłośnik kremówek nie rządzi co innego.

    No to ja się pytam, jak ustalić ile kto w tym rządzie światowym ma toreb z forsą jak oni mają tylko majtki i skarpetki?

  209. Tanaka
    29 grudnia o godz. 19:11

    Tak jest z „pogladami” Tanaka, co nawet moje koty maja, a ja wielokrotnie podkreslalem ich znaczenie. I mam dowody na to, znaczenia resolucji (pogladow) moich kotow.

    pzdr Seleuk

  210. Mag widze rowniez ma problem metodologia/metodyka. Za co aresztowac (kryteria) i komu zeby wybite.

    pzdr S

  211. Tanaka
    29 grudnia o godz. 19:11

    Mój komentarz
    Rezolucja PE nie zajmuje się tym, co by było gdyby było, tylko tym, co było.

    Sęk w tym, że fakt podjęcia przez ZSRR sojuszu z Niemcami łączył się z uzgodnieniami pomiędzy dwoma sojusznikami co do podziału Europy na strefy wpływów (obie ściśle rozgraniczone części Polski, co do której uzgodniono, ze jej nie będzie, Pribałtika, Finlandia, Besarabia) oraz postanowieniami o ścisłej współpracy miedzy dwoma państwami, co jest wyjątkowo niewygodnym do interpretacji faktem dla dzisiejszych rządzących w Rosji.
    Pzdr, TJ

  212. Czy może mi ktoś podać link do dokładnej wypowiedzi Putina?

  213. “Wszystko jest do dupy, tylko pasta do zębów i butów”

    Powaznie, to duda tez jest do dupy? Na colgate nie wyglada a i prezes raczej do kamaszy pasty uzywa, ewentualnie kota, tego prawdziwego bo w PiS zjawisko fali nie istnieje. A propos Betelgezy podobno jak rozblysnie supernova to jasniej niz ksiezyc w pelni i w dzien bedzie widoczna, z kazdego miejsca na ziemi jak sadze. Doskonaly znak drugiego przyjscia Jezusa. No i kierunek z Oriona, wedlug niektorych wierzen siedziby naszych bogow, by sie zgadzal.

  214. @Antonius 29 grudnia o godz. 20:58
    Chodzi o kilka wypowiedzi, mniej więcej jednakowo skandalicznych.
    Putin obsesjonuje na temat Polski.
    https://www.bbc.com/news/world-europe-50918434

  215. @Antonius, 20:58

    (ok.40min /po wystapieniu min obrony Szojgu, wystapil Putin
    Путин на заседании коллегии Минобороны России (ч.2)
    https://www.youtube.com/watch?v=C1t09Bt94xg&t=1791s

  216. Poza tym chodzi o knajacki język tych wypowiedzi. Putin szczuje.
    Jak na polityka, to jest denny poziom “zdradzieckich mord bez żadnego trybu”. Jak na kagiebistę – w sam raz.

    https://www.france24.com/en/20191224-putin-accuses-poland-of-colluding-with-hitler

  217. @Antonius, 20:58

    Putina wystpienie po min. Szojgu—29:30

  218. ???
    Dlaczego archiwa, o ktorych wspomina Putin, sa utajnione? Co jest w nich ukryte?
    Dlaczego tylu biedakow w kraju?

    (pytania internautow w czasie emisji posiedzenia kolegium min.obr)

  219. @Tanaka
    29 grudnia o godz. 19:11
    Doskonały tekst, plackiem padam albo chapeau bas jak wolisz. 🙂
    Mnie też ruszyło to „radziecko-nazistowskiego” bo od razu intencyjnie zakłamuje całość dokumentu.

  220. @ozzy 29 grudnia o godz. 22:39

    Putin gwałtownie potrzebuje sukcesu, przynajmniej propagandowego, bo jego popularność w Rosji dołuje ze względu na coraz gorsze warunki życia. Ci spasieni i bardzo starency potakiewicze na widowni – to chyba jeszcze gieroje z czasów Sojuza. Dla nich takie dowartościowanie chyba się liczy? Co do innych – to ja myślę, że wątpię.

    A te rzekome archiwa to też dziwaczna sprawa. Normalnie takie rewelacje należałoby wygłaszać z dokumentami w garści.

  221. ________________dla zainteresowanych celem poglebienia wiedzy
    ponizej w punktach tematy (j.rosyjski)

    Historyk Mark Solonin „В гостях у Дмитрия Гордона” (2019)
    В гостях у Гордона
    https://www.youtube.com/watch?v=wrUq7QQOkZA
    ________________
    01:04 Почему работал кочегаром
    04:14 О пакте Молотова-Риббентропа
    11:31 О том, был ли Сталин сильнее Гитлера на момент подписания пакта Молотова-Риббентропа
    15:20 «Советский Союз стремился к гегемонии. По крайней мере в Европе»
    26:27 О докладах Сталину о готовящемся нападении Германии на СССР
    33:02 О массовом дезертирстве и добровольной сдаче в плен солдат Красной армии в 1941 году
    37:43 О причинах быстрого продвижения немецких войск вглубь СССР в начале войны
    43:25 «Порядка 200 тысяч пленных советских солдат немцы просто распустили по домам»
    45:49 О том, хотел ли Сталин отдать Гитлеру Белоруссию, Украину и часть России, лишь бы Гитлер отвел войска
    50:28 О том, почему немцы не взяли Москву
    1:01:03 «Гитлер не оценил масштаб террора в СССР»
    1:04:17 О блокаде Ленинграда
    1:19:02 О том, почему Сталин победил Гитлера
    1:26:55 «Если кто-то и выиграл во Второй мировой войне, то это Сталин»
    1:27:42 О приеме в честь военных начальников в Большом кремлевском дворце после парада Победы
    1:29:45 О том, сколько человек погибло во время Второй мировой войны
    1:32:46 О Сталине
    1:37:09 О Жукове
    1:37:48 О Гитлере
    1:38:20 О том, считает ли Сталина и Гитлера братьями-близнецами
    1:39:21 О неприятии правды о Второй мировой войне
    1:43:09 Об архивах документов о Второй мировой войне
    1:45:41 О Викторе Суворове и его книге «Ледокол»
    1:47:41 О советских военных начальниках и их мемуарах
    1:51:15 «Сегодня для меня победа Сталина над Гитлером – это победа Колымы над Освенцимом»

  222. @Ewa-Joanna 29 grudnia o godz. 22:42

    Intencyjnie zakłamuje całość dokumentu?

    Nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedziec.

  223. „Etyka Świata”

    Na przysłowie pomnij synu,
    Z rzezimieszków zbratan rzeszą:
    Gdy złodziejem będziesz małym,
    To cię złowią i powieszą.

    Lecz jezeli zyskać pragniesz
    Żywot szczęściem ozłocony,
    Musisz kraść na wielką skalę,
    Czyli musisz kraść miliony. […]

    Synu, jeśli masz uczciwe
    Do złodziejstwa powołanie,
    Załóż szumny bank i zaproś
    Wszystek lud na skór zdzieranie.

    Napisał Włodzimierz Stebelski (1848-1891)
    ……………………….
    Do kogo dziś należą prawie, jak nie wszystkie banki świata, od kiedy na placach Genui charakterystycznie ubrani i zarośnięci, wyznawcy Jahwe, na bankami zwanych stolikach, udzielali pożyczek w gotówce na procent, czyli lichwę? To byli „Bogaci” ludzie, wierzyli w Boga, który nakazywał im łupić gojów w swoje imię. Za bogatymi, jak sama nazwa wskazuje, zawsze stoi Bóg, za którego nakazem łupi się jednych, tylko po to by garstka „wybranych” mogła pławić się „Bogactwach”. Ale zjawił się demaskator tej bestaialskiej szajki, sam będąc im współbratem, obnażył i wyjaśnił na czym polega „kapitał” i skąd się bierze. Kapitał nie tworzy nic prócz konflików i odbiera ludziom rozum, praca tworzy kapitał, który potem aljenując „pochłania” swoich rzeczywistych twórców.
    Spinoza zapewne przyznałby mu rację, sam będąc wyklętym spośród „swoich Bogatych” i brodatych.

    „Bogactwo: oszczędności wielu w rękach jednego.”
    ………………..
    Taka anegdotka z epoki wiktoriańskiej.
    Swego czasu królowa angielska rozmawiała ze swoim „ulubionym” premierem czyli B. Disraelim, pytając, jaki jest dowód na istnienie Boga?
    Premier miał odpowiedzieć, że my, my Żydzi, wasza wysokość.

    Tak sobie myślę, że od czasów powstania, banki, cieszą się opieką samego Boga i dlatego jego wyznawcy zawsze są „Bogaci”. Czyli banki i pieniądze to dowody na istnienie Boga.
    Oddajcie Bogu co jego, a cesarzowi,(czyli władzy), co jego. A reszcie ludzi co?
    „Do roboty, do roboty…” – „Bóg tak chce”.

    https://www.youtube.com/watch?v=EcipyROBOeI
    autor tekstu znajomej nacji
    Uwielbiam takich.

    „I ty, fortuny skurwysynu,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
    A srać chodziłeś pod chałupę,
    Ty, wypasiony na Ikacu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.”
    ………………………
    I ty, userze blogowy
    Klepiący wokół dyrdymały,
    Wyuczone brednie filozoficzne,
    Tobermory, tejoty, magi,
    Niezapominaje, i ozzy,
    Co pichcicie niestrawną zupę,
    I ty, przeintelektualizowany bucu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

  224. @Na marginesie
    29 grudnia o godz. 22:56
    Really?
    Wyjaśniam: Radziecki wskazuje Kraj Rad
    nazistowski wskazuje ….. ?

  225. @Na marginesie

    nie wiem, na ile masz opanowany jezyk rosyjski ale ta rozmowa z prof. Markiem Soloninem i znakomitym dziennikarzem Dima Gordonem jest pasjonujaca.
    Solonin konczy rozmwe tak: Dzisiaj dla mnie zwyciestwo Stalina nad Hitlerem – to
    zwyciestwo Kolymy nad Oswiecimiem.”
    Popaganda Putina nie ma swiat. O tej z kolei pisze znakomicie dziennikarz brytyjsko-rosyjski Peter Pomerantsev z ksiazce „This is not a propaganda”, w ktorej przypomina
    postac Ludmily Sawczuk, zatrudnionej niegdys w rosyjskiej troll-fabryce. Po ujawnieniu istnienia tej fabryki nic sie nie zmienilo.Sama fabryka niejako weszla w istnienie
    rosyjskiej podswiadomosci.

  226. @Optymatyk
    29 grudnia o godz. 23:00
    Oj, przestań już. To nie argumenty to wybrane cytaty z literatury.

  227. @Ewa-Joanna 29 grudnia o godz. 23:04

    Ja nie rozumiem całego tego zdania:
    „intencyjnie zakłamuje całość dokumentu”.
    Gdzie tu jest kłamstwo, w dodatku intencyjne?
    Chcesz powiedzieć, że dokument jest celowo zakłamany?
    Czy że jego intencje są nieczyste?

  228. Zestawienie hitleryzmu ze stalinowskim Sojuzem jest jak najbardziej uzasadnione.
    Oba państwa, rządzone przez paranoidalnych szaleńców, były nastawione na podbój świata, bez zwracania uwagi na ofiary.
    Ile osób wymordował Stalin we własnym kraju? A w podbitej Ukrainie?

  229. @Na marginesie

    a na odprezenie polecam teksty humorystyczne Igora Gubermana (mieszka w Izraelu)
    wlasnie o ZSSR, w ktorej spedzil 6 lat w lagrach; rowniez jego rozmowa z redakcja
    „Echo Moskwy”.
    Dobrej nocy.

  230. @Na marginesie
    29 grudnia o godz. 23:11
    Nie wpuścisz mnie w te swoje zakręcenia – wyjaśniłam i wystarczy możesz przyjąć albo nie.

  231. @ozzy 29 grudnia o godz. 23:06
    Znam na tyle, że wyłowiłam to o Kołymie 🙂
    No więc właśnie – problem Rosji polega na tym, że oni niejako uwewnętrznili tę swoją tragedię i czują się w obowiązku dziękować własnym oprawcom (Stalin).

  232. Z sąsiedniego bloga:
    Na temat Rosji.

    Blackley
    29 grudnia o godz. 10:38
    Bywalec 2 ;

    Po co się ośmieszasz pisząc bzdury na temat Rosji której w ogóle nie znasz.
    Twoja rusofobia ma kompleks poczucia niższości wobec Rosji oraz zazdrość
    której nawet nie potrafisz ukryć.
    Rosja to kraj wolny i suwerenny a Polska jest zniewolona i zgnojona
    Rosja jest wielka a Polska mała z Rosją liczą się mocarstwa i potęgi
    a z Polską nie liczy się nikt.
    Z perspektywy globalnej Matuszka Rosja jest duszą świata a dusza jest nie
    śmiertelna i nic jej nie wzmoże .
    Polska oprócz księży i zakonników których wysyła w różne części świata
    nie ma do zaoferowania nic.
    …………..
    Zgadzam się.

  233. @Ewa-Joanna 29 grudnia o godz. 23:15

    To są twoje zakręcenia, które ja próbuję zrozumieć. Na razie rozumiem, że stalinizm to według ciebie coś innego niż hitleryzm. Dla mnie to po prostu dwa równorzędne totalitaryzmy.

  234. @ Optymatyk 29 grudnia o godz. 23:25
    Bredzisz.

  235. „mag”
    29 grudnia o godz. 17:20
    napisała:
    „Wszystko jest do dupy, tylko pasta do zębów i butów – nie…”

    Teraz to nawet pasta do zębów i do butów jest do dupy.
    Takie czasy „nadejszły”.

  236. @Na marginesie
    29 grudnia o godz. 23:28
    A to próbuj, próbuj. Zawsze warto. Kiedyś te próby może coś dadzą.

  237. Ewa-Joanna
    29 grudnia o godz. 22:42

    Pominąłem to we wpisie, nie chcąc rozwlekać, ale w końcu dodałem: w rezolucji europarlamentu, która niby odnosi się do rzeczy bardzo generalnych, jednak wyłącznie pod adresem „radzieckim” konkretnie, nagle pojawia się partykularyzm, jedyny taki: rotmistrz Pilecki.

  238. Do „Optymatyk”:
    Nie dość że jesteś antysemitą to jeszcze jesteś seksistą
    czyli ofiarą religijnej indoktrynacji gdzie antysemityzm, seksizm, homofobia, nienawiść do kobiet oraz wiele innych złych rzeczy to chrześcijańskie wartości.

    Dla mnie jesteś katolickim trolem, któremu przydzielono misję głoszenia „prawdy”.

    28 grudnia o godz. 22:13 napisałeś:
    „A co do S. Staszica, to oświadczam, że nie było w naszej historii mędrszego człowieka od Niego.
    Na drugim miejscu jest prof.W. Sedlak,
    a na trzecim, „doktor”-lekarz Wszech Czasów, Jan Kwaśniewski.”

    Uważam, że jesteś zbyt skromny bo na pierwszym miejscu powinna znaleźć się święta trójca czyli ty, JP2 i Wałęsa.
    Z Kwaśniewskim daj sobie spokój bo znów zaczniesz nudzić.

  239. @Tanaka
    29 grudnia o godz. 23:58
    Od lat już widać zagadywanie historii nazistami, obywatelami bliżej niezidentyfikowanego państwa. A trzeba pamiętać, że to Niemcy, nikt inny, rozpętali tę krwawą jatkę na niespotykaną skalę i to na Niemcach powinno spoczywać odium tego czynu.
    Darzę ogromnym szacunkiem Angelę Merkel za otwarte stwierdzenie tego faktu.

  240. Ewa-Joanna
    30 grudnia o godz. 0:17

    Spojrzenie, z odwagą, wnikliwie i szczerze, we własną historię, tak zbiorową jak i indywidualną, jest warunkiem koniecznym wywikłania się z mroków i wyjścia na światło.
    Jak bardzo przed tym uciekają Polacy, jak są zawzięci w trwaniu w kłamstwie – widać bardzo wyraziście.
    Jest to bardzo infantylne, to trwanie w stanie larwalnym. Skutkuje niemożnością wyrośnięcia i ukształtowania własnej powagi, dojrzałości, a w sumie wolności i autentyzmu.
    Każde społeczeństwo ma z tym trudności, bo to jest trudne. Ale nie każde tkwi w kokonie larwy, są społeczeństwa i państwa znacznie dojrzalsze. Łączy się to wprost z porzuceniem bodaj największej przeszkody w drodze do dorosłości: religii, która jest zarazem największym mechanizmem zaklamania i nieodpowiedzialności.
    W tym zaś Polacy są wybitni.
    Kto nie chce dorosnąć – wymówkę „nie może” należy odrzucić, to trwa o setki lat za długo,a od lat trzydziestu wszystko może – musi dostawać w dupę, obficie trupieszczo, a jak nie zostanie trupem musi smarkać, ,jęczeć i sarkać, że „wszyscy wszystkim ślą życzenia” – czyli wszyscy dookoła winni, tylko nie ten „wspaniały naród”, albo „wspaniałe społeczeństwo” które też Norwidowi się pomyliło, co do czego.
    I Polacy przedstawiają na to nieskończony szereg dowodów.

    Aleksander Bocheński napisał „Dzieje głupoty w Polsce”, napisał „Rzecz o psychice narodu polskiego”, która jest psychiką infantylną – i skutek jest taki, że co 2-3 dziesięciolecia można będzie powtarzać dokładnie to samo co do istoty, dodając tylko kolejne tomy faktów.

    To się nazywa polska Alleluja, Jezus z anteną satelitarną w głowie, świątynia opaczności bożej, Święty Ojciec Święty, ze swoim pokoleniem wsuwający kremówkę podczas śpiewania „barki” z kiwactwem na pingwina, „modlitwa do granic” Boshobora na Stadionie Narodowym wskrzeszający zmarłych – Jagiellonów najpewniej itd. itp. Czyli specjalność psychiatryczna i taka specjalizacja w Europie, a nawet w galaktyce.

  241. A w najnowszym „Strajku” coś dla

    @zyta2003
    29 grudnia o godz. 1:58

    Ja mieszkam w kraju o ktorym jeszcze nie spotkalam tu jednego dobrego zdania. Zreszta omal nigdzie czegos takiego nie spotkalam.

    Trudno Zyto droga mieć dobre zdanie o międzynarodowym bandycie, nawet bez wspominania Indian, czy Guantanamo – https://strajk.eu/bombardowac-wszystko-co-sie-rusza/. Jego obywatele, z których przytłaczająca większość nie umie pokazać własnego hrabstwa na mapie (nie mówiąc już o Kambodży czy Iraku), albo nic o tym bandyctwie nie wiedzą, albo im zamącono błękit w głowie „wyjątkowością”, „Manifest Destiny” i „szerzeniem w świecie dobra” (bombami), tak że mogą bezkrytycznie chwalić American Dream. Ci co patrzą z perspektywy globalnej już nie.

    i dla

    @Tanaki,
    który w niedawnym wstępniaku żalił się, że w Hucie Sendzimira (ongiś Lenina) wygaszono ostatni piec. Wydaje się, że tych wygaszeń będzie więcej – https://strajk.eu/morawiecki-tylko-obiecywal-polskie-hutnictwo-dogorywa-mimo-hossy-rynkach-swiatowych/

  242. Komentarz spod Szostkiewicza:
    …to co Władimir Władimirowicz ninie naplótł jest tak absurdalne, od czapy (i politycznie niezborne), że wręcz napawa troską.
    Dyktator z przedstarczą demencją to niebezpieczne sąsiedztwo.

  243. @Ewa-Joanna 29 grudnia o godz. 23:53
    To już lepiej zrób serniczek. Smacznego!

  244. Jeszcze jeden komentarz o Putinie:
    duende 30 grudnia o godz. 2:39
    Federacja Rosyjska połknęła cały bagaż historiografii radzieckiej, z jej kłamliwym mitem wielkiej wojny ojczyźnianej oraz z wygładzonym obrazkiem komu-zamordyzmu. Włącznie z mitologią tyczącą wojennych strat, z pomijaniem niewygodnych dat oraz z infantylnym gloryfikowaniem fikcyjnych bohaterów lub wydarzeń.
    Mając spory autorytet wśród poddanych oraz dostępne prace wysokiej rangi historyków (Sokołow, Suworow, Sołonin itp), Putin zaprzepaścił ogromną szansę na zainicjowanie wielkiego, narodowego katharsis. Totalna klapa. A być może, profesor sprytnie wykoncypował, że po wyparowaniu mitów, substancji zostanie niewiele…
    Deficyt prawdy gwarantuje Rosji kolejne dekady kwitnącego nacjonalizmu oraz odgrywanie starej, zdartej płyty, roli rzekomej ofiary. Kto następny?

  245. @Na marginesie
    30 grudnia o godz. 2:57
    Oj oj, kto nie z nami ten wróg?
    Jaka krzywda i obraza dla Polski że Putin powiedział co powiedział, a jak my mówimy co mówimy to Putin i Rosja ma mordę w kubeł i uszy po sobie?
    Już od dawna wiadomo, że Rosji ( tak jak kiedyś lewicy w Polsce) wolno mniej, no to i zaskoczenia nie powinno być, że w którymś momencie Rosja czy Putin ma dość bycia chłopcem do bicia.
    Mnie ta retoryka złej Rosji na razie bawi, ale mniej wszystkim będzie do śmiechu kiedy Rosja zjednoczy się z Chinami, a takie próby już są.
    Wtedy przestaniemy się śmiać a zaczniemy bać.

  246. Wredny ten Putin jest okropnie i wstrętny. Zamiast znosić pokornie i w milczeniu nieustanne jazgotanie na Rosję polskiego ratlerkowego rządu i mediów, ośmielił się bezczelnie odszczeknąć!!!!! Shock, Horror, zniewaga dla prześladowanego przez Ruskich od stuleci Narodu, i obraza boska!!!! 😉 😉

  247. Upal 39° nawet o 6pm u mnie, coz robic w takich okolicznosciach? Piwo i wino juz nie dzialaja…a organizm domaga sie wiecej plynow. Moze i mocniejszych trunkow, wszakze rok dobiega konca i cos trzeba uczcic.

    Herstoryk chyba rzucil zajawke, logico i dydaktyko, no, niezly temat na ten upal.
    Od razu przyszla mi na mysl dziedzina epistemologii: z grubsza, dosc prymitywnie; co wiemy, jak/skad to wiemy i …czy naprawde cokolwiek wiemy?
    Probierzem oczywiscie moze byc pragmatyka/empiria, i wynikajace z niej oszalamiajace (kogo?) osiagniecia technologii i techniki.
    Wezmy taki ‚case study’ po linii moich zainteresowan, jak ewolucja perspektywy w rysunku, malarstwie i rzezbie.
    Przyjelo sie (i byc moze udowodnilo sie), ze ‚wynalazl’ i niejako sformalizowal ja Fillipo Brunelleshi, slynny florentianski architekt (ten od kopuly) ok. 1415 roku.
    Jednak juz (troche dawno) w malarstwie jaskiniowym paleolitu widac wyczucie perspektywy ‚golym okiem’. Mniejsze sylwetki zwierzat na drugim planie, jedne zaslaniaja drugie. Poczucie odleglosci i…perspektywy.
    Dobra, Renesans, jak to Renesans doprowadza (glownie jednopunktowa a potem dwu) do rodzaju nauki, rafinuje ja typowo dla kazdego ruchu neofitow (czy boski Giotto nie czul perspektywy, czy nie chcialo mu sie jej stosowac, bo po co?). W Sredniowieczu tej ‚perspektywy’ malo. Troche jak w starozytnym Egipcie, plasko i ‚z profilu’. Niesmiale proby ‚aksonometrii’ w Sr-u ale to oczywiscie dzialalo!
    To cut the long story short: po kilku wiekach tej meki z odkryciem/wynalazkiem (?!) poprzez ekserymenty z nia Tintoretto, El Greko, Barok etc., i paradygmatu perspektywy, przychodzi Cezanne.
    Co za uparty czlowiek! Wszystko i wiecej wiedzial o powyzszym. Ale nie, sam sprawdze. Mowia i mowil on sam, ze ‚krew tryskala mu z oczu’, bo chcial widziec, jak to jest w polu widzenia naprawde. Jego perspektywa bylo, ze jablka mu skakaly po talerzu martwej (!) natury i odkryl po dziesiatkach lat sleczenia nad plotnem, ze kolor, jego cienie i gradacje najlepiej oddaja ‚perspektywe’. Potem oczywiscie Picasso, dla ktorego, i wielu, wielu innych, Cezanne byl bogiem. Kubizm i cala historia ‚wspolczesnej’ sztuki.
    O co mi chodzi, bo juz zapomnialem, o czym tu wywodze (upal!!!).
    Czy ktos skoczy po piwo?

  248. Juz wiem, chodzilo mi o pojecie postepu, pojecie ‚linearnego’ progresu. Paradygmatu (trzeba sie czegos trzymac) nauki.
    Moralnego postepu jakos nie widac za bardzo, jaki to postep.
    Acha, zyjemy dluzej i zdrowiej i szczesliwiej, czyzby?

  249. No chyba tak, skoro ktos po drodze wynalazl zimne piwo.

    Szczesliwego Nowego Roku wszystkim!

  250. Dygresyjnie…..

    Wzmianka o Brunelleschi’m architekcie przypomniała mi najpierw o imponującym Duomo Santa Maria del Fiore we Florencji, a następnie o równie imponującej kopule Mauzoleum Sułtana Oldżeitu w wiosce Soltanijeh w Iranie – Zdjęcia tu, https://en.wikipedia.org/wiki/Dome_of_Soltaniyeh, trzeciej największej w świecie po Haghia Sofia i Florencji. Nie wiadomo kto był jej budowniczym.
    Wybraliśmy się tam z żoną na wycieczkę z Zandżan. Choć początek maja, dzień był lodowaty i prószyło śniegiem, zwiedzaliśmy mauzoleum trzesąc się z zimna. Z balkonu tuż pod kopułą był wspaniały widok na okolicę i ośnieżone wzgórza na horyzoncie. Nauczycielka szkolnej wycieczki, którą napotkaliśmy w środku, wytłumaczyła nam znaczenie wyglądających na wzorki na murach napisów kufickim skryptem, a będących cytatami z Koranu. Kiedy musieliśmy potem na ulicy czekać na zamówioną taryfę do Zandżan, przed zamarznięciem ocalił nas dozorca kompleksu, zapraszając do swej kanciapy, gdzie było elektryczne słoneczko. Taksówkarz też nas ładnie potraktował, policzył cenę dla miejscowych a nie tyrustyczną. Mieliśmy potem jechać w góry, do Takh-e-Sulejman – zaraostriańskiej świątyni w kraterze wygasłego wulkanu, ale z powodu syberyjskiej pogody wymiękliśmy i z podkulonymi ogonami wróciliśmy do Teherenu.

  251. Tak herstoryku, uprzedziles mnie z ‚Brunelleschim’, a juz bieglem z autokorekta…zanim Tobermory da mi po lapach linijka.

  252. A Pantheon w Rzymie, ok. 150 lat w budowie. Kto pierwszy, kto drugi, trzeci…a kto ostatni.

  253. @act
    Już dawno wymyśliłam prawo, że im dalej i wyżej tym metr jest krótszy. 🙂
    Współczuję tych 39. Podobno trzymanie nóg w misce z wodą pomaga. 🙂

  254. Jeszcze przed dekada Putin nazwal pakt Ribbentrop-Molotow jako „amoralny”.
    W ZSSR mowiono niegdys: nie budiet choroszo w stranie, poka poslednioje czuczielo * nie budiet pochoronieno.
    A obecnie: nie budiet choroszo w stranie, poka kagiebiesznik glowoj strany.

    *) czuczielo, czyli Lenin w mauzoleum, jak powiadano „wypchany trocinami”

  255. Tu trzeba herstoryka i tegiego herhistoriozofa. Co dzialo sie od rzymskiego Pantheonu do kopuly ‚Duomo’. Prawie 1300 lat! Przeciez te katedry gotyckie strzeliste!
    Reims, Chartes etc. Dlaczego w Italii i gdzie indziej nastapila taka zmiana ‚idiomu’. Zaprzeczenia osiagniec Antyku. Prosze wyjasnij.

  256. Mila E-jko, tymczasem trzymam glowe w zimnym piwie.
    Pozdrawiam i zycze naj!

  257. This blog is fucking crap. Topic is about our ancestries but immediately has been changed to political shit between Putin and „proud” of Polaks.

  258. @act
    zmiana paradygmatu w nauce a estetyka

  259. Act, nie ma to jak zimne piwo fakt. Brak piwa to w Australii kataklizm.
    Czym się, też naj życzę. 🙂

  260. Ramschel:
    are you a Polak who was born of Polish decent?

  261. Co to jest 39! 2 tygodnie temu, w cieniu, na werandzie, 3 dni pod rząd https://photos.app.goo.gl/FzFJoE4wy3aHebJv9

  262. Troche kiczu ale strawnego na wigilie wigilii Nowego Roku, bo czyz jest wiekszy Kitsch niz te zmiany roku w kalendarzu.
    Jutro, przez chwile, bede o rok do przodu (niz wiekszosc z was).
    Niech zabawa sie zaczyna kiczowato, lub nie.
    https://youtu.be/FcIhw0my34w
    Pozdrawiam wszystkich.

  263. E-jko.
    Bez piwa w Australii. Raczysz…
    Zima, jesienia, wiosna i latem, czy jakos tak.
    Pijasz tez?

  264. ozzy,
    zmiana paradygmatu a estetyka, powiadasz…
    Cos czuje ale narazie nie podjalbym sie tematu.
    Jak cos masz, to podrzuc prosze!
    Etyka a estetyka, badz odwrotnie, tu mialbym jakies przemyslenia.
    Pozdrawiam.

  265. Na marginesie
    30 grudnia o godz. 2:45

    Dziękuję za link. Przeczytałem i nawet kilka komentarzy. Raczej nikt nie oskarżył Putina o ordynarne kłamstwo, tylko o „inteligentny” wybór dokumentów, a słuchaczom zostawił domysły. Tak robi każdy adwokat w obronie klienta. Chętnie znalazłbym cały tekst, bo Passent też wybrał co chciał i to jest również manipulacja. Putin faktycznie zapomniał o 17. września, ale czy człowiek może wszystko pamiętać?
    Czy w ripoście do wykładu „profesora” Putina nasz prezydent i premier opisali zajęcie okupowanego przez Czechów polskiego Zaolzia przez Polskę, czy też zapomnieli?

  266. ozzy
    29 grudnia o godz. 22:10

    @Antonius, 20:58

    Putina wystpienie po min. Szojgu—29:30

    Nic nie rozumiem!

  267. Antonius

    Najpierw sprawozdanie min obrony Szojgu o po nim Putin , czyli na skali czasowj you tube Putin od 29:30 i dalej

  268. Chyba przestanę interesować się Putinem i jego 20 rezydencjami, bo po angielsku może i trochę zrozumiałbym, ale bez subtelności knajackiego języka a po rosyjsku znam tylko kilka przekleństw i terminy naukowe z fizyki. To za biedny aparat do pracy nad politycznym tekstem.

  269. @act

    Coś na ochłodę 🙂

    Liadov – The Enchanted Lake
    i jeszcze wiecej ochłody
    Mussorgsky – Dawn on the Moskva River

    No i najlepsze życzenia na nadchodzacy rok. 🙂

  270. ozzie,
    juz dawno mialem Cie zapytac o prof. Sandauera. Mam jego 4 tomowe dziela wybrane, czy zebrane, do ktorych siegalem (lata temu) na wyrywki ale czesto.
    Lubilem jego analizy i egzegezy polskiej poezji powojennej i ‚wspolczesnej’. Polskiej i niemieckiej glownie..a i tez francuskiej.
    Byl troche a moze i bardzo wysmiewany w PRLu, (Hasko w ‚Pieknych…’ to inny przyklad). Dal nam przeciez Bruno Schulca i Gombrowicza, nieprawdaz? Gombrowicz go szanuje w ‚Dziennikach’ ale troche robi z niego jaja.
    I mowiono, ze on zachowal sie ‚przyzwoicie’ w mrocznych czasach Stalinizmu i potem.
    Lubie tworczosc plastyczna jego zony..jak tez i Sterna. Napisz troche, prosze, cenie twoje opinie…Taki krytyk a reputacje mial conajmniej ‚ambiwaletna’.
    Kiedys zapytalem mag o niego, zbyla mnie machnieciem reki: plotkarz!

  271. basiu.n swietnie, zaraz odslucham.

    I ja tez zycze Ci, co najlepsze w nowym roku!
    Dzieki.

  272. ozzie, ksiazeczka Sandauera, wydana takze oddzielnie, w PRLu, wiesz o czym mowie: ‚ O sytuacji pisarza zydowskiego…’, otworzyla mi oczy na tak wiele spraw..

  273. ozzy, nie ozzie, przepraszam.

  274. Ramschel,
    rozumiemy juz, ze sie gniewasz na cos, kogos…
    Ale na boga popraw angielski!
    Your English is crap. Slyszal o ‚articles’ na ten przyklad? Hadko czytac. Dam ci trojke na szynach. Wroc na kursa albo kup dobry podrecznik. Snobie.

  275. :act
    jestem w pracy i za bardzo mam czas na pisanie, za czasow Sandauera bylem malym dzieckiem, pozny rocznik 50 jestem. Polecam Henryka Bereze i jego teksty ktytyczno-literackie. Chyba Milosza jest cos tam albo u Ryszarda Matuszewskiego.
    A Schulz to wiecej Jerzy Ficowski jako popularyzator jego pismiennictwa.
    Zgadzam sie z tym co napisales o Sandauerze jako literacie i znawcy lit.fr. i niem. Oczywiscie jego eseje wzbudzaly zawsze poruszenie wsrod srod. tworczych .Odwaga potaniala. Rozum podrozal. Ale braku rozumu to nie odczuwamy.
    Zobacz takze u Andrzeja Kijowskiego, Mencwela.
    Tyle. Ave.

  276. szan.@akcie,
    chcialem powiedziec, ze za bardzo nie mam duzo czasu. Dodam tez, ze posluguje sie polszczyzna tylko na tym blogu. Wsord moich najblizszych j polski jest obcy. Rosyjski codziennie w pracy.
    Zycze Ci w nowym roku 2020 wszystkiego dobrego.

  277. @Herstoryk
    30 grudnia o godz. 10:35
    Chwalipięta!

    @act
    30 grudnia o godz. 10:43
    Piwo zawsze!

  278. act:
    jeszcze o Sandauerze:
    gdzies sie podziewaja u mnie jego „Zapiski z martwego miasta” , chyba poczatek lat 60.
    i angielski tekst ” O sytuacji…”
    PS az tyle o nim

  279. ozzy, rozumiem, ze jestes zajety i byc moze kiedys wrocimy do tematu.
    I nie rob ze mnie starca, ja tez nie czytalem Sandauera w przedszkolu zamiast ‚Misia’.
    Jestesmy podobny rocznik.
    Znam krytykow poezji i ‚nowej prozy’ jak Bereza (calkiem dobrze), ktorych wymieniles.
    Zycze ci tego samego i wiecej!
    act

  280. Znam ‚Zapiski..’ i chyba mam gdzies w papierowej edycji, czesc ozzy.

  281. E-J,
    co za kobieta!

  282. ozzie, mam tez dwie unikalne edycje Schulza pod redakcja Ficowskiego: zbior rysunkow Bruna i opowiadanie ‚Jesien’.
    Skarby.

  283. E-J, herstoryk.
    Ten ostatni to rzeczywiscie bierze pod ambit.
    Juz myslalem, ze pobije jego wynik, bo zapowiadali 41° na sobote, a widze, ze zmienili plany, bo ma byc tylko 39° .
    No dobra zadowole sie ex equo.

    P.S. Nie pod rzad a z rzedu ale to drobiazg.

  284. No OK, ‚ex aequo’.
    Czy leci z nami lingwista?!

  285. Cześć akcie, miło Cię widzieć, jak zawsze. Zmieniasz temat na coś co nas łączy zamiast dzielić.
    Ale dzielić będzie, na 128 kawałków.

    W temacie literatury właśnie skończyłam biografię Conrada, znakomitej amerykańskiej historyczki sztuki Mai Jasanoff. Polskie kawałki trochę słabe, ale opowieść o życiu w kontekście powieści (albo na odwrót), bardzo iluminująca. Kolonizacja, globalizacja, niewolnictwo, i jeden samotny człowiek, uciekinier z nieistniejącego kraju. Oraz realistyczne obrazki z Londynu, który wielbię.
    Od zawsze mówię że wolę oddzielać autora od jego dzieł, a nawet traktować ich życie jak tajemnicę, literatura tylko na tym zyskuje. I w tym przypadku, już nigdy jego powieści nie będą takie same.

    Od jakiegoś czasu chciałam zadać wam Australijczykom pytanie, czy już czujecie że stamtąd trzeba uciekać? Że lepiej nie będzie, bo to płonący okręt? Napisz, co myślisz.

  286. Nic nie czuje Izko, bo cale zycie dryfuje niekoniecznie w plonacej tratwie.
    Lepiej tonac, zginac w Australii, czy Polsce?
    Czy w plynieciu prawda, czy w tonieciu? Co prawdziwsze?
    Co do Korzeniowskiego, przeczytalem kilka jego biografii po polsku i angielsku (jedna obficie ilustrowana zdjeciami).
    Nie zapomne fragmentu, kiedy zastanawia sie w jakim jezyku uprawiac literature. Moze rosyjski, moze francuski a moze angielski.
    Podobnie z Nabokovem. Ale on pisal (i wydawal) najpierw po rosyjsku, potem niemiecku i bodaj cos po francusku zanim zaslynal jako pisarz anglojezyczny.
    Oddzielanie biografii od dziela, toz to temat ocean.
    Wyobrazasz sobie odbior dziel Van Gogha bez znajomosci jego biografii wlasnie, listow do brata etc. Da sie oczywiscie, tysiace to robia. Ile rozumieja, rozklad farb na plotnie? Zeby chociaz to…
    Albo samotny Kafka w attyce, po wyczerpujacej pracy w biurze C. K. pod ojca tyrana okiem. Czy napisalby to, co napisal, gdyby np. ozenil sie bogato?
    Arcydziela jego. Wlaczajac serce przeszywajace listy do kilku narzeczonych, ktore po kolei odrzucal. I ten slynny, dusze rozdzierajacy ‚List do Ojca’.
    Byla kiedys szkola krytykow literackich, juz nie pamietam z Frankfurtu, czy cos; nalezy rozpatrywac dzielo w oderwaniu od zyciorysu autora. ‚Dzielo otwarte’ i takie tam.
    Lubilem takie podejscie jako mlody idealista malo znajacy zycie.
    Dzis z wiekiem, pytam jakie papierosy palil/a i czy mial/miala kochankow w czasie tworzenia.
    Pozdrawiam noworocznie!
    ..

  287. izabella:

    Autor i jego dziela. Ale to juz w innym kontekscie osobowym .Tak mozna powiedziec o swietnym znawcy Josepha Conrada Zdzislawie Najderze, niegdys dyrektorze RWE. Jego dwa tomy o Konradzie
    to bez watpienia wysmienita lektura.
    Maya Jasanoff byla przekladana na j.szwedzki.

  288. ozzy, takze Komar i Dabrowska – etos conradyzmu.

  289. NB.
    H. G. W. (nie mylic z bufetowa) kpil sobie z po klubach z akcentu Conrada. A dzis w kazdym powaznym kompendium literatury anglojezycznej Conrad figuruje jako nowator tejze (slowianskie frazowanie jezyka, slowianska moralnosc?! etc.).
    Mowil o sobie: wyrywam kazde slowo angielskie ze slownika, jak gornik bryle wegla (cytat z pamieci). Pod koniec zycia mowil, poswiecilem zycie, szczescie i zdrowie dla literatury.
    Mowil tez, ze nie poznal dobrze angielskiego…

  290. Ozzy I act

    Z duza przyjemnoscia czytam wasze komentarze I wymiane opini.

  291. act
    30 grudnia o godz. 8:41

    Mój komentarz
    Jak perspektywa wkraczała do sztuki przedstawiającej, to bardzo ciekawe zagadnienie. Porzucenie hierarchii postaci (najważniejsza postać była przedstawiana jako największa) w płaskorzeźbie, mozaikach, freskach, malarstwie trwało tysiące lat.

    Cezanne (geniusz) i inni akurat mieli okazję żyć i tworzyć w epoce, w której gwałtownie zastartowała fotografia (od Talbota), co wywarło olbrzymie wrażenie na ekspresjonistach, odcisnęło się na ich wyobrażeniach o przestrzeni i kształtach.
    Pzdr, TJ

  292. tejocie,
    byc moze podejme temat jutro, bo ciekawy.
    U mnie czwarta rano. Do twojego jutra a mojego wczoraj…
    Pzdr.

  293. @@ Ozzy i act
    Z ciekawosci pytam, moze wiecie. Zadnym znawca biografii i w ogole litteratury nie jestem. Lubie to lubie, nie to nie. Pytam…
    „Nie zapomne fragmentu, kiedy zastanawia sie w jakim jezyku uprawiac literature. Moze rosyjski, moze francuski a moze angielski.”

    Dlaczego nie po polsku?

    pzdr Seleuk

  294. Pomysl tejocie o ‚camera obscura’ jako narzedziu, to przynajmniej 3 wieki przed fotografia (Vermeer, Canaletto etc.) A jako fenomen optyczny pewnie obserwowany od tysiacleci.

  295. Seleuk, moze chec mentalnej ucieczki od Korzeni.
    Casus Kosinskiego.
    Zjawisko znane, a poza tym ilu ludzi zna polski na tzw. Zachodzie. Tlumaczy tez chyba pewnie ze swieca trzebaby bylo szukac.

  296. act
    30 grudnia o godz. 16:31

    Konrad-Conrad, co prawda nie był Wallenrod, ale byl mocno niepewny swojej angielszczyzny. Dlatego konstruował wypowiedzi bardzo starannie, unikając zdań długich i wielopiętrowych. Znany był z języka klarownego i prostego, a przez to niejako wzorowego.
    Tak mówią.

    Inna rzecz, albo będąca skutkiem tego co wyżej była taka, że Conrad niewallenrodzki a Korzeniowski, gdy pisał, to cierpiał na bolesną mękę. Czyli katolik. Co polegało na tym, że zamykal się w pokou na gorze i całymi dniami nie wychodził. Rodzina mu podsuwała jedzonko, stawiała pod drzwiami, a on nic – potrafił ze dwa dni albo więcej nie tknąć. A jak tknął, to mnie niż mysz kościelna.
    Bladł, chudł i czezł. Tak produkował swoje to i owo.

  297. act
    30 grudnia o godz. 18:14

    I temu, no, Leonardowi.

  298. act
    30 grudnia o godz. 18:19

    Dzieki act. Wydaje mnie bardzo wysoko prawdopodobne. Zmeczenie.

    W zamian moze Twoj dylemat dam slad rozwiazania. Co miedzy kopulami Pantheon i w Florens. Tak jak Twoj dylemat zrozumialem. Nie jestem arkitekt, nie jestem mekanik, ale…

    1) Problem przekryc wielkopowierzchniowych zawsze istnial. W miedzyczasie tez. I byl zawsze rozwiazywany. Na tech poziomie mozliwosci czasu. Obiekty arch istnieja, nawet wiele, w Europie. Od Hiszpanii, masa we Wloszech, czy Rawenna bardzo specialna kopula, w jednym kawalku.
    2) Problem jest natury matematycznej. Okreslenie wytrzymalosci w ukladzie tzw „statycznie niewyznaczalnym”, momentow ugiec. Dzis mozliwe do rozwiazania, poza matematyka lepsza, metodami komputerowego modelowania. Kopula florencka ma rowniez model, miala. Jest do ogladania. Nie pamietam kto zbudowal, ale z epoki.
    3) Pantheon i Duomo maja zupelnie inna konstrukcje, kompletnie, choc na zewnatrz wygladja podobnie i wymiary, kolo 45 metrow srednica. Pantheon jest odlewem betonowym, jednoczesciowym, z coraz lzejszym wypelniacz ku gorze, porowatym pumexem. Na gorze ma trick, bo inaczej by zawalil, oculus, przerwa w nieskonczonej ilosc „belek” powloki. Doswietlenie (oculus) jest tylko efect uboczny. Caly ciezar blony odwroconej lezy na przaktycznie nieprzerwanej podstawie.
    4) W Florens, to nie jest kopula, technicznie. To osiem lukow (odwrocona krzywa lancuchowa). Miedzy ktorymi jest plaskie dwuczesciowe pokrycie. Taki rodzaj prymitywnego, mozliwego w epoce, sandwich konstrukcji. Wsparcie na kolumnach (bo funkcja kosciola na podstawie krzyzowej). Tu lukow przeguby (stat niewyznaczalne) sa trzymane zeleznymi i kamiennym „lancuchem”.

    To co napisalem @act nic nie umniejsza czy neguje geniusz Brunelleschi . Widzial i odrazu zorientowal, antyczne rzymskie rozwiazanie jak w Pantheon jest niemozliwe. Zreszta prawdopodobnie zabrakloby drewna w Toskanii na odlew jednoczesciowy powloki (blony). To jest genialnosc, zobaczyc zanim istnieje.

    Pzdr Seleuk

  299. act
    30 grudnia o godz. 16:31

    Pod koniec zycia mowil, poswiecilem zycie, szczescie i zdrowie dla literatury.

    Ciekawe stwierdzenie i chyba dość melodramatyczne. Gdyby nie talent literacki to raczej zostałby bez środków do życia. Angaże zdarzały mu się coraz rzadziej, i raczej poniżej jego umiejętności i ambicji. Posiadał uprawnienia kapitańskie (British master mariner) ale kapitanem był tylko raz, a zwykle pływał jako „second mate”. Swoją przygodę z morzem zaczął pod koniec XIX wieku na żaglowcach („the aristocracy of ships”), a epoka parowców ani go nie porwała ani nie posłużyła mu zawodowo.

    Dlaczego angielski? Mieszkał w Londynie, został obywatelem brytyjskim, miał brytyjskie uprawnienia, pływał najczęściej na angielskich statkach (chociaż raczej z emigrantami wszelkiej maści). Pisanie w jakimkolwiek innym języku byłoby dziwne i niepraktyczne. To angielska publika mogła być zainteresowana jego w większości azjatyckimi przygodami i kupować jego książki.

  300. seleuk|os|
    30 grudnia o godz. 19:10

    Ooooo.., selukosie, fachowiec jesteś jak się patrzy.

  301. @orca

    dzisiaj mielismy w pracy gosci z Seatle.
    Pozdrawiam.

  302. Ozzy,

    Goscie z Seattle? Business or pleasure?

  303. act
    30 grudnia o godz. 18:14
    Pomysl tejocie o ‚camera obscura’ jako narzedziu, to przynajmniej 3 wieki przed fotografia (Vermeer, Canaletto etc.) A jako fenomen optyczny pewnie obserwowany od tysiacleci.

    Mój komentarz
    Camera obscura jest znana od bardzo dawna. Była wykorzystywana przez malarzy i rysowników, m. in. Canaletto.

    Camera obscura, to żmudne rysowanie, szkicowanie w jednej pozycji.

    Fotografia, to szybkie tworzenie obrazów różnych miejsc oraz szybkie jego powielanie. Nowa jakość. Przystępność zwiększona tysiąckrotnie. Olbrzymi potencjał do eksperymentowania, osiągania obrazowego odbicia rzeczywistości w wielu perspektywach, ujęciach, oświetleniach, ustawieniach, kompozycjach.
    Pzdr, TJ

  304. Orca:
    to drugie. Jednej zaprzyjazionej mojej „cioci”
    syn jest reprezentantem firmy Boeing w Tokyo.

  305. Seleuk
    30 grudnia o godz.18:12

    Mysle, ze act bardzo trafnie odpowiedzial na twoje pytanie – dlaczego nie po polsku.
    Rzeczywiscie znalezc tlumacza jezyka polskiego (i to dobrego) to ogromny problem, aszczegolnie w tamtym czasie
    Nie mowiac juz o kosztach.
    To moze zawsze byc bariera nie do pokonania. Za przyklad moze posluzyc Marek Hlasko. Obiecujacy ,mlody pisarz, wydana ksiazka, znakomite recenzje, stypendium do Paryza, wydawaloby sie, ze przed nim stala otworem ogromna kariera pisarska.A kiedy zostal we Francji i odcial tym sobie droge powrotu do kraju, okazalo sie, ze nie znalezli sie chetni wydawcy i tlumacze.Nigdy nie zdobyl oczekiwanej slawy i naleznego uznania, nie mogl tez wrocic do Polski, wiec zakonczyl niespelnione zycie samobojstwem.
    Olga Tokarczuk podziekowala tlumaczowi, mowiac, ze bez niego nie byloby jej nagrody Nobla, bo Szwedzka Akademia nie moglaby przeczytac jej ksiazki.
    Wiec tak, jak rowniez powiedziala izabella – wzgledy praktyczne podyktowaly u Conrada wybor jezyka w pisaniu.

    P.S.przepraszam za brak polskiego alfabetu, ale mam awarie internetu i pisze z telefonu,
    na ktorym tego alfabetu nie mam.

  306. Tanaka
    30 grudnia o godz. 19:12

    No dziekuje Tanaka, dziekuje. Kiedys pamietam, na blogu LA napisalem o dwoch mostach. Ten nad SanFrancisco zatoka i jeden w Norwegii. Pierwszy widzialem tylko na obrazkach, drugi wiele razy auto jezdzilem. Pierwszy jest wiszacy, ten w Norwegi bialy kamien, JEDEN kawalek (otoczak) 10metrow kolo duzy. Zadnego „rozwiazania” w drugie miejsce przeniesc nie mozna. Kamien nad Sfrancisko jeden czy kupa zapalek nad strumykiem 10metrow. I jeszcze zeby auto pojechac…

    Statyka modelowa, czy w ogole modelowanie nie tylko jest dobre jak regatowe jachty budowac i w basenie bawic pluskaniem. Mozna tez kopuly i mosty ogladac 🙂 z lepszym zrozumieniem. Plus troszke matte, dosc prostej. Typ scalkowac objetosc do powierzchni 🙂

    basia.n
    30 grudnia o godz. 20:13

    Tez wydalo mnie @act wyjasnienie bliskie. Ale troszke inne powody co Ty Basia wymienilas. Dlatego o te kopuly do @act napisalem.

    pzdr Seleuk

  307. Ozzy,

    Kiedy mamy gosci czesto zabieramy ich na wizyte do firmy Boeing w Everett. Trudno jest to opisac, trzeba zobaczyc. Inne pojecie przestrzeni. W jednym budynku jest budowanych kilka samolotow pasazerskich.
    Nie wolno robic zdjec.

  308. @basia, 20:13

    oczywiscie przeklady Olgi Tokarczuk na jezyk szwedzki byly bez watpienia wazne i duzy w tym wklad tlumacza Jana Henrika Swahna, ktory juz w 2006 roku zapoznal czytelnikow szwedzkich z obecna laureatka literackiego Nobla. Jan Henrik Swahn znany jest teraz bardziej jako translator Olgi Tokarczuk a ponadto specjalizuje sie w przekladach dunskich, francuskich (tworczosc Bernarda Henri-Lévy´ego) i greckich.
    Latwiej bylo w przypadku Czeslawa Milosza czy tez Wislawy Szymborskiej, bowiem
    istnialy teksty angielskie a Szymborska byla juz przekladana na szwedzki w latach 60.
    I tak np.hinski lauereat zaistanial dzieki czlonkowi szw. Akademii, znanemu sinologowi Göranowi Malmquist i przekladom Anny Gustafson Chen.
    W ub roku po skandalach w Szwedzkiej Akademii podjeto decyzje o zmianie
    sposobu przyznawania nagrody literackiej. Komitet noblowski mial powiekszyc sie o piatke spoza Akademii, a wiec 5 z Akademii i 5 ekspertow spoza. Po tym opuscil Akademie Horace Engdahl i bylo 4 plus 5. Glosy wszystkich maja jednakowa wage.
    Z Markiem Hlasko byla dosc sprawa zlozona:udawal zawsze kogos innego. O nim
    pisali m.in. Konwicki, Henryk Dasko, Zygmunt Hertz albo Tyrmand w Dzienniku1954.,
    Guedriyc o Hlasce „nic nie pisze, niczego sie nie uczy. Nie jest to wesole”. I to chyba
    byla m.in.przyczyna jego tragicznego konca.

    Pozdrawiam
    .

  309. seleuk|os|
    30 grudnia o godz. 20:26

    Zanim była ta matematyka i równiania statycznie niewyznaczalne, było doświadczenie i próby bez końca. Aż wyszło. Ale dużo, prawie wszystkiego, można się nauczyć od przyrody. Co wytrzyma, co się złamie, jakie kształty do czego najlepsze.
    Wybitnych osiągnieć inżynierskich i to już w odległej starożytności, jest sporo. A od czasu Rzymu szybko inżynieria przyspieszyła, choć we wczesnym średniowieczu było słabo.
    Akwedukty, to jedna z dziedzin najbardziej zaawansowanej inżynierii, szczególnie geodezji. Z dzisiejszym pomiarem laserowym wiele akweduktów może się równać, albo jeszcze dzisiejsze budowle przewyższać. Uzyskiwanie spadków rzędu małego ułamka promila na długościach wielu kilometrów to majstersztyk.

  310. Izabello, tak, ale najpierw plywal na statkach francuskich ok. 4 lat chyba a francuski wyniosl z domu niemal perfekcyjny.
    O jego wielojezykowosci napisano mnostwo esejow. Takoz i o jego wyborze jezyka literackiego.

    seleuk, jeszcze jeden powod, ze nie po polsku: Conrad nie czul sie na silach, by, jak mowil, wniesc cokolwiek do literatury polskiej, dla ktorej mial ogromna rewerencje na poziomie jezyka wlasnie.

    tanaka,
    jego ‚frazowanie’ bylo zlozone wlasnie.
    Za to byl i krytykowany i podziwiany.
    Glownie podziwiany, jak sie okazalo!
    O jego ‚polonizmach’ w jezyku tez napisano wiele. Nie, rytm i fraza jego jezyka byl unikalny w literaturze anglojezycznej.

  311. …byly unikalne..

  312. @Tanaka
    30 grudnia o godz. 22:53

    Wybitnych osiągnieć inżynierskich i to już w odległej starożytności, jest sporo. A od czasu Rzymu szybko inżynieria przyspieszyła, choć we wczesnym średniowieczu było słabo.
    Akwedukty, to jedna z dziedzin najbardziej zaawansowanej inżynierii, szczególnie geodezji.

    Jestem od zawsze pełen podziwu dla technicznych zdolności gatunku. Cudeńka architektury i inzynierii budowane przy użyciu najprostszych przyrządów mierniczych, przez często niepiśmiennych ludzi.
    Rzymskie akwedukty czy arabskie i irańskie faladże/kanaty – kilkudziesięcio-kilometrowe nieraz podziemne tunele dostarczające wodę do miast i oaz z pokładów wodonośnych u stóp gór. Kopuły, sklepienia katedr gotyckich budowane do granicy mozliwości materiałów. Wszystko to bez pomocy suwmiarek, kalkulatorów, komputerów, teodolitów.

    Technicznie i artystycznie potrafimy być genialni. Szkoda że społecznie jesteśmy wciąż na poziomie szympansów.

  313. Prosta zagadka: jak uzyskac dwie linie prostopadle na plaskiej powierzchni przy pomocy sznurka na kijku (cyrkla) i listewki.
    Czy byly inne sposoby drzewiej?9

  314. @izabella
    30 grudnia o godz. 14:58

    Od jakiegoś czasu chciałam zadać wam Australijczykom pytanie, czy już czujecie że stamtąd trzeba uciekać? Że lepiej nie będzie, bo to płonący okręt? Napisz, co myślisz.

    W temacie „płonącego okrętu” – „Weterynarka o nagłej zmianie klimatu w Australii” albo tu po angielsku. W tym drugim jest link do orędzia świątecznego prawicowego polityka, Barnaby Joyce’a, w którym twierdzi, że rozwiązanie kryzysu klimatycznego leży w zwróceniu się do boga. Amen 😉

    Uciekać?!?!? Dokąd? Jeśli nastąpi wysoce prawdopodobne załamanie stabilności klimatu, które uszkodzi/zniszczy rolniczą produkcję żywności i/lub infrastrukturę cywilizacji przemysłowej, wszędzie będzie mniej więcej tak samo. We all live in a yellow submarine.

  315. Nadciagaja dymy od pozarow nad Canberre.
    Dzis w nocy nie bedzie fajerwerkow.

  316. PS. Wspomniałem o kanatach/faladżah, o wiele mniej znanych na Zachodzie niż rzymskie akwedukty. Tu jest artykuł na ich temat (po ang.) https://en.wikipedia.org/wiki/Qanat
    W Yazd w Iranie jest Muzeum Wody, w znacznej części poświęcone kanatom, które są niemniejszym cudem geodezji niż rzymskie wodociągi.

  317. Barnaby to wyjatkowy prick, z cygarem w zebach, czy bez.

  318. Barnaby to typowy chłop, co to żywemu nie przepuści. W końcu za suszę w wielu wypadkach odpowiedzialni są chłopi/rolnicy/farmerzy używający wody bez ograniczeń i głupio i usuwający drzewa bo przeszkadzają.
    Nie raz brała mnie cholera jak widziałam włączone polewanie pola w samo południe przy temperaturze w słońcu powyżej 40 stopni. Ponad połowa tej wody odparowywała, a przecież można było te podlewanie włączyć w nocy.
    Niech się modli.

  319. Chyba nie dales linku z Joyce’em herstoryku.
    Chetnie bym posluchal.

  320. E-j thanks.
    W tej chwili dym przeslonil juz caly niebosklon nad Canberra i zerwal sie bardzo silny wiatr.

  321. @act
    Współczuję. Nadal gorąco?

  322. @ Antonius,

    Teksty ( angielska wersja) wystapien Putina znajduja sie na stronie en.kremlin.ru. Do spraw II wojny swiatowej odnosil sie w trzech przypadkach: doroczna konferencja ( krotki komentarz w srodku konferencji), spotkanie z glowami CIS ( do tego wystapienia odnosi sie tlumaczenie red. Passenta) oraz spotkanie z wojskowymi ( drugie z kolei wystapineie Putina na zakonczenie spotkania).
    Jesli chodzi o polskie reakcje to wg. mnie sa dziwne i obok tematu i nie odnosza sie do spraw i dokumentow w wypowiedziach Putina. Przyczyn tego jest chyba wiele, gdyz zarowno Polska jak i Francja oraz Wielka Brytania stoja tutaj na sliskim gruncie.

  323. E-J, pieklo.
    Ale co tam, jest beczka piwa.

  324. „Nie raz brała mnie cholera jak widziałam włączone polewanie pola w samo południe przy temperaturze w słońcu powyżej 40 stopni. Ponad połowa tej wody odparowywała, a przecież można było te podlewanie włączyć w nocy.”

    Dobra technika jest zapytac, dlaczego woda odparowuje, „high noon”. Wtedy mozna zostac (jest szansa) madrala.

    przy kaffce Seleukos

  325. „…zarowno Polska jak i Francja oraz Wielka Brytania stoja tutaj na sliskim gruncie.”

    Sliski grunt (moralnosci) totyczy tylko Polski. Gdyz DZIS I JUTRO Polska jest odbiorca netto pomocy (fundusze strukturalne i rolnicze). Francja i WlkBrytania nie, Dzis i jutro.

    pzdr Seleuk, w dalszym ciagu przy kaffce jeszcze

  326. act
    31 grudnia o godz. 2:11
    Izabello, tak, ale najpierw plywal na statkach francuskich ok. 4 lat chyba a francuski wyniosl z domu niemal perfekcyjny. O jego wielojezykowosci napisano mnostwo esejow. Takoz i o jego wyborze jezyka literackiego.

    Masz rację, to były trzy rejsy z Marsylii do Indii Zachodnich (jako zwykły marynarz). Ale jako obywatel rosyjski musiał mieć wymagane przez Francję pozwolenie od rosyjskiego konsula. Parę razy udało mu się zagadać inspektora a potem już nie. Pozostało mu znaleźć statek niefrancuski lub wyjechać.

    W Londynie się odnalazł. Brytania miała największą flotę handlową na świecie. Na każdym statku mniej więcej jedna trzecia załogi to byli emigranci. Papierami nikt się nie przejmował. A potem wszystkie potrzebne papiery zdobył. Brytyjskie obywatelstwo dla uciekiniera z Rosji było bezcenne.

    O czymś te eseje trzeba pisać, ale przecież Conrad mieszkał w Londynie i potrzebował kasy. Pisanie w jakimkolwiek innym języku nie przyniosłoby mu szybkiej gratyfikacji.

  327. act
    31 grudnia o godz. 2:11

    Jeszcze tylko dodam, że w życiu emigranta (a pewnie i w życiu w ogóle) powody bywają przyziemne, a rządzi przypadek lub okazja. Książka którą czytałam koncentrowała się na szerszych zjawiskach i jak wpisywało się w nie życie Conrada. Mało w niej rozdzierania szat i przelewania pustego w próżne. Ideologie dorabia się później, zwłaszcza jak się chce swoje życie barwnie opisać.
    W tej „nieznajomości angielskiego” jest pewnie sporo kokieterii, bo z tego co wiemy był dwu- lub nawet trzy- języczny od dziecka. A teraz wiemy na tyle o wielojęzyczności, że każdy nowy język przychodzi łatwiej.
    Pewnie, mogło mu to pisanie po angielsku nie wyjść, ale wyszło. Wtedy nigdy byśmy o nim nie usłyszeli.
    Jak również gdyby celniej strzelił sobie w serce w Marsylii.

  328. Na marginesie awantury wywołanej przez Putina warto przypomnieć tak zwaną „grupę Ładosia”:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_%C5%81adosia

    grupa berneńska – nazwa nadana polskim dyplomatom oraz działaczom żydowskim, którzy wspólnie stworzyli w Szwajcarii w czasie II wojny światowej system nielegalnej produkcji paszportów południowoamerykańskich dla ratowania europejskich Żydów od zagłady

    I to jak przedstawiciele różnych państw snują opowieści przykrawane na własne potrzeby.
    Obecny podczas upamiętnienia Grupy chargé d’affaires ambasady Szwajcarii mówił głównie o obywatelu Szwajcarii, honorowym konsulu Paragwaju, berneńskim notariuszu Rudolfie Hügliego, który jako jedyny z tej grupy zarabiał na paszportach.

    Pieniądze trafiały za pośrednictwem Rokickiego, Kühla i Ryniewicza do Rudolfa Hügliego. Przyniosło mu to w ciągu całej akcji gigantyczny dochód. Dla porównania, ówczesna miesięczna pensja posła Ładosia wynosiła 1800 franków, a Juliusza Kühla – 350 franków

    Dyplomata, rzecz jasna, nie wspomniał o tym.

    Kanadyjczycy natomiast przedstawiają Kühla jako ‘kanadyjskiego Schindlera, nie wspominając nic o jego polskich korzeniach.

    Stara prawda: „sukces ma wielu ojców, klęska jest sierotą”

    I tym optymistycznym akcentem żegnam stary rok, życząc Państwu lepszego Nowego Roku.

  329. Izko, emanujesz ‚bezlitosna’ logika i zelaznym pragmatyzmem…i jestes swiezo po biografii ( u mnie to juz wiele lat).
    Ale dajesz jednak miejsce na przypadki w zyciu. Nie odzieralbym zycia z pewnej dozy romantyzmu i nieprzewidywalnosci, bo wtedy zostaje tylko wszechogarniajaca nuda.

  330. @Marian.W.O
    31 grudnia o godz. 6:09

    Wszedłem na stronę, ale w tym galimatiasie nie znalazłem ani wystąpienia ani tekstu. Nawet nie wiem jaka była data „wystuplienia”. Moje angielskie jest słabe, ale z pisanymi tekstami może bym sobie poradził, ale nie umiem go znaleźć.

  331. @wujaszek wania
    31 grudnia o godz. 9:48

    Honorowy konsul Paragwaju, berneński notariusz Rudolf Hügli, który wystawił szacunkowo 5000 paszportów, uchodził za umiarkowanego „biorcę”. Kasował 500 Fr za jeden dokument, podczas gdy inni konsulowie żądali 1000-2000 franków, a jeden zuryski notariusz miał wręcz zażądać 600 tysięcy.
    Hügli i inni członkowie siatki pomocników zostali zadenuncjowani policji w 1943, która nie chcąc wzbudzać zainteresowania i irytacji Niemiec, zamiotła sprawę pod dywan skupiając się jedynie na zdławieniu handlu paszportami.
    Aktualnie w Muzeum Żydowskim w Bazylei ma miejsce wystawa na ten temat

  332. Tobermory
    31 grudnia o godz. 10:58

    „Jaki ten Stalin dobry …” 😉

  333. Paszporty

    Chciałbym mieć paszport Urugwaju,

    ach, jaki to jest piękny kraj…

    ach, jak przyjemnie być poddanym

    kraju, co zwie się: Urugwaj…
    5

    Chciałbym mieć paszport Paragwaju,

    złoty i wolny to jest kraj,

    ach, jak przyjemnie być poddanym

    kraju, co zwie się: Paragwaj.

    Chciałbym mieć paszport Costa Rici[2],
    10

    nieba seledyn… wieczny maj…

    ach, jak przyjemnie móc powiedzieć,

    że Costa Rica to mój kraj…

    Chciałbym mieć paszport boliwijski,

    jak przyjaciele moi dwaj…
    15

    Boliwia żywicą wonna kraina…

    ach, jaki to jest piękny kraj…

    Chciałbym mieć paszport Hondurasu,

    (Honduras brzmi jak wschodni raj…),

    Przyjemnie rzucić od czasu do czasu
    20

    Honduras właśnie — to mój kraj…

    Patriota
    Chciałbym mieć paszport Urugwaju,

    mieć Costa Rica, Paragwaj,

    po to, by mieszkać spokojnie w Warszawie,

    to jednak najpiękniejszy kraj.

    Władysław Szlengel (1914–1943) – Co czytałem umarłym

    Paszporty — wiersz dotyczy złudnej obietnicy danej przez niemieckich okupantów, zapewniającej wolność osobom posiadającym obywatelstwo obcego kraju. Mieszkańcy getta, wierząc w tę pogłoskę, starali się zdobywać paszporty krajów, które nie brały udziału w wojnie, co wiązało się z dużymi kosztami. Mimo to w większości zostali wysłani do obozów koncentracyjnych. Szczególny przypadek stanowiła tu sprawa Hotelu Polskiego. Ok. 3500 Żydów, zwabionych tam obietnicą wyjazdu do krajów neutralnych, Niemcy wysłali do obozów; przeżyło zaledwie 243 z nich. [przypis edytorski]
    [2]

    Costa Rici — według dzisiejszej ortografii: Kostaryki. [przypis edytorski]

  334. @Tobermory 11:08

    piekny wiersz Wladyslawa Szlengela. Irena Maciejewska z PIW-u (zajmowala sie m.in.tworczoscia Staffa, Wittlina, Jastruna) zebrala niegdys i opracowala jego poezje, poety z getta, ktory zginal w bunkrze w kwietniu 1943.
    „Co czytalem umarlym”. Przypomina mi inny tytul prozy Bogdana Wojdowskiego „Chleb
    rzucony umarlym”.

  335. act:

    czytalem wiele Johna Steinbecka a moja ulubiona proza jego jest
    „The Acts of King Arthur and His Noble Knights” cudowna historia o grupie wagabondow
    z Kaliforni, ktora przypomina mi, ze nie mozna brac wszystko i wszytkich w zyciu na powaznie i czesto mam chec zasiasc przy jednym stole z Danym.

  336. Herstoryk
    31 grudnia o godz. 2:38

    @Tanaka
    30 grudnia o godz. 22:53

    Technicznie i artystycznie potrafimy być genialni. Szkoda że społecznie jesteśmy wciąż na poziomie szympansów.

    Tak, w sprawie sztuki i techniki potrafimy być fantastyczni. Sztuce dałbym pierwszeństwo, choć nie ma linijki do zmierzenia różnicy między sztuką a techniką. Linijkę mamy tylko do techniki. Technika jakaś taka prosta strasznie, choć strasznie zaawansowana i godna najwyższego uznania.

    Co do poziomu szympansa, sprawa zdaje się przedstawiać zgoła inaczej. To szympans nad człowiekiem góruje. Owszem, szympans potrafi być agresywny, ale nie w tym rzecz. Agresja jest bowiem częścią zachowań ewolucyjnych, ewolucja zaś dobrze służy gatunkowi. Gatunek funkcjonuje stabilnie, sprawnie i w rezultacie służy procesowi wyższemu – ewolucji życia. Zaś zasadą działania gatunku jest jego życie społeczne. Pomimo miejscowych i chwilowych agresji ale i w związku z nimi, społeczność działa dobrze. Każdy jej członek – co do zasady – znajduje w niej swoje miejsce. Szympansie LGBT także, jak wszędzie w przyrodzie.

    Z człowiekiem sprawa gorsza. Dowiedział się od swojego producenta, że ma zaludniać Ziemię i czynić ją sobie poddaną. Oraz ciągle się modlić i płody Ziemi składać w ofierze swojemu producentowi. Płody siebie samego także, a może nawet bardziej.
    Jak zaczął zaludniać, to tak zaludnił, że dawno już wyszedł poza granice tego, w czym może funkcjonować, czyli w społeczności o cechach podobnych do szympansich. Narzędzia do funkcjonowania w społeczności wcześniejszej, dawno już przestały działać w stanie rzeczy, jaki wytworzył człowiek nieustannie zaludniając Ziemię i nieustannie ją eksploatując. Im więcej ludzi tym silniejsza i bardziej bezwzględna eksploatacja. I tym bardziej usprawiedliwiona i święta, bo z nakazu i za autorytatywną zgodą producenta człowieka.

    Szympans zna granice i ich nie przekracza. I ma się dobrze. Źle, on i cała reszta przyrody, ma się w związku z człowiekiem.

  337. @ Antonius,

    Doroczna konferencja jest na samej gorze tytulowej strony: „Vladimir Putin’s Annual News Conference.” Tam jest relatywnie ogolna uwaga na temat zagadnien IIw.s. Putin odpowiada na pytanie, ktore zadala Kira Latukhkina ( Rossiyskaya Gazeta).

    Nastepne dwa wystapienia znajduja sie w sekcji „EVENTS”, pod-sekcja „Earlier” w dole strony.

    1. Defence Ministry Board Meeting. 24.12.2019.
    2.CIS Informal Summit. 20.12.2019.

  338. Sylwester w Australii już trwa. Jest tam bardzo gorąco.
    Za zaraz juz nadejdzie Nowy Rok, więc chcę złożyć życzenia naszym blogowym Australijczykom – Ejotce, actowi i herstorykowi
    oprócz tradycyjnego „naj, naj” – trochę ochłody !! No i może dobrze będzie przypomniec przy okazji Sylwestra kilka scen filmowych z sal balowych.
    Wprawdzie Sisi, to nie był film wysokich lotów, ale scena walca Straussa i przepięknej kreacji Romy Schneider, cieszy oczy. No a Strauss, rozpoczynał wszystkie bale..
    Sisi Imperatrice Valce

    We wszystkich wersjach Wojny i Pokoju , jest scena na balu i pierwszy taniec Nataszy i Andrieja.
    Podam pierwszą wersję z Audrey Hepburn, druga z 2007 r i ostatnią z 2016r
    Natasha ( Audrey Hepburn) and Andre’s first Walz
    Wojna i Pokój 2007, Chaczaturian Walc z baletu Maskarada
    War and Peace 2016 – Andrei and Natasha dancing

  339. @basia.n
    31 grudnia o godz. 13:59

    Za zaraz juz nadejdzie Nowy Rok, więc chcę złożyć życzenia naszym blogowym Australijczykom – Ejotce, actowi i herstorykowi

    Pięknie dziękuję i nawzajem.

    W ramach obchodów noworocznych i dla poprawy melancholijnego nastroju – w końcu kolejny rok ubył nam z kalendarza, obejrzeliśmy, śmiejąc się chwilami do rozpuku, dobrą staarą komedię świąteczną i noworoczną z 1939 r, „Bachelor Mother”, a potem w ramach „The same procedure as every year” – „Dinner For One”.

    Dosiego Roku wszystkim,
    https://www.youtube.com/watch?v=acxnmaVTlZA

  340. @basia.n
    31 grudnia o godz. 13:59
    Dziękuję i wzajemnie- dobrego roku bez głupich niespodzianek, nowych przyjaciół i nowych wrażeń, dla ciebie i dla wszystkich z blogu LA. Dosiego Roku!

  341. basia.n
    31 grudnia o godz. 13:59

    Basia, to jak Ty tak, to ja tak, że tego walca to z Tobą.
    Co to za czasy i sytuacje były! No wiadomo, takie specjalne i w takich okolicznościach przyrody, mało komu dostepnych, ale byli te czasy!
    Pewien moj profesor, postać zawodowo wybitna a prywatnie bardzo cenna i zacna, zadedykował mi niegdyś swoją książkę stwierdzeniem, że jego największym marzeniem byłoby wziąć udział w wielkim balu; pewnie własnie takim.
    Ech, też bym! Do tego mam argumenty 😀

    Pyszne te fragmenty z filmów. Z tym, że ja jestem kurka wodna. To znaczy, kurka wodna, mnie najbardziej biorą te filmowe oryginały radzieckie. I jakkolwiek doceniam, piękne-ładne nieradzieckie, to ta kurka wodna jest i nie poradzę albo nie chcę.

    Skoro puściłaś te filmowe fragmenty, to mi się zaraz przypomniała nieradziecka filmowa pyszność: Julie Christie i Omar Sharif w „Doktorze Żywago”. Melodię z filmu puszcza co raz RMF Classic. Klasyk.
    To też a propos tej składanki z 2016 roku jaką dałaś: scena z sali balowej i śnieżnego, leśnego stoku. Scena z „Doktora Żywago” w śnieżnej, zmrożonej willi na odludziu – totalnie odlotowa.

  342. Ja tez przylaczam sie do zyczen wszystkiego najlepszego.
    Dla tych, co juz o rok starsi i dla tych, co za iles tam godzin.
    Dosiego Roku!

  343. Mam jeszcze parę innych scen, które dolożę, ale chciałam być na czas z życzeniami. 🙂

    A więc po walcu musi być tango, po prostu musi !

    Libertango Dudamel Conducts tangos under the stars

    oraz szczególna scena, która bardzo mi się w filmie podobała

    Por una Cabeza – Carlos Gardel

    No i moze jeszcze ta :

    The Englisch patient – May I have this dance

    Chce zachecić dzis wszystkich, do wspólnej zabawy. Linkami z przeróżna muzyka (wcale nie koniecznie wizualna) wspomnieniami, wierszykami, zabawą na gorąco. Mamy dużo czasu. Bo Ameryka i Kanada będą dość późno. Ale niech wesoly nastrój trwa jak najdłużej.

  344. basia.n
    31 grudnia o godz. 15:18

    Mój komentarz
    Wszystkie trzy sceny paluszki lizać jeśli chodzi o aktorstwo, scenografię, pracę kamery, muzykę, choreografię, blichtr miłości. Zupełnie rożne sceny, ale zrealizowane z artystyczną konsekwencją i brawurą, opowiadające, muskające, głaszczące, prowokujące wyobraźnię, wzbudzające moje uznanie.
    Pzdr, TJ

  345. act
    Jak ty te upały wytrzymujesz. !
    Było tak samo w ubiegłym roku, pamietam.

    Uciekaj do Europy 🙂

  346. tejot
    31 grudnia o godz. 15:41

    Cieszę się,że ci się podobało. Ale dołóż tez coś od siebie, proszę.
    Bo rok za rokiem piszesz znakomite, rzeczowe komentarze na dwóch blogach, a teraz niech będzie czas zabawy również dla ciebie 🙂

  347. basia.n zaprasza do tancow i ‚zabawy na goraco’!! Uff, jak goraco i jak tu w polneglizu wyjsc na sale balowa!?

  348. act
    Ty tez masz wielkie zapasy muzyczne w róznych nastrojach.
    Poszukaj,proszę na dziś – tej lekkiej, łatwej i przyjemnej 🙂

  349. act
    31 grudnia o godz. 15:54

    Półnegliż nie szkodzi, byłe grała dobra muzyka

  350. @

    Bo – podobno – rok 2020 ma być.

    Ja nie wierzę, że coś się odmieni,
    Kiedy grudzień zamieni się w styczeń,
    Bo mój Los nadzwyczajnie się leni,
    I nie spełnia żadnego z mych życzeń.

    Ale nie chcąc być egoistą
    Oddam darmo moje życzenia:
    Niechaj naszą Ziemię Ojczystą
    Wezmą inni do naprawienia.

    Bo tu naród uparcie wierzy,
    Że go w niebie czeka nagroda,
    I że wszystko mu się należy.
    Przez to Ziemi trochę mi szkoda.

  351. te(moj komentarz)jot,
    wszystkiego najlepszego!
    Niech cie znakomita forma i wena nigdy nie opuszcza.

  352. Qba
    31 grudnia o godz. 16:00

    Bez twoich wierszyków nie byłoby dzis dobrej zabawy.
    Ale twój każdy satyryczny tekt, niesie zawsze to istotne ziarnko prawdy.
    Bądź i pisz, pisz 🙂

  353. Dobrego Nowego Roku 2020
    ________________
    Mando Diao – Long Before Rock´n´Roll ( with love from Sweden)
    https://www.youtube.com/watch?v=1pZg7oAyyRk

  354. @basia.n

    Ściągnąłem z YouTube różne MP4 z tańcem Andrieja i Nataszy (hamerykancki i ruski). Wprawdzie uwielbiam panienkę Hepburn, ale rosyjska aktorka jest ładniejsza, walec naturalnie wspaniały i ten sam.Piszesz, że to pierwszy taniec, to pewnie dlatego, że Natasza tam spotkała lubego, ale walc jest chyba Nr 2 Szostakowicza. który jest o klasę lepszy od walca Nr 1 tego kompozytora. Mam też MP4 ze sceną balową i walcem Nr 1, ale już nie pamiętam z jakiego filmu.

  355. Basia

    W tej sytuacji należy zauważyć, że odpowiednią ucieczkę zalecal też niejaki Seweryn Krajewski

  356. Noworoczne wystapienie prezydenta RF Wladimira Putina
    Новогоднее обращение Владимира Путина 2020
    https://www.youtube.com/watch?v=7UmOTMzHhrU

    mowi o choince, o zabawkach swiatecznych, figurkach….

  357. Antonius
    31 grudnia o godz. 16:46

    Antoniusie jesli chodzi o tytul liinku z Audrey Hepburn, rzeczywiście slowo „first” odnosi się do pierwszego tanca bohaterów,
    Ale muzyka, która im towarzyszy, nie jest muzyką Szostakowicza.
    Przypuszczam, że to albo mało znany walc Straussa, albo innego kompozytora tamtego czasu.
    Odnosi się to również do mego ostatniego linku z 2016 r. Tam z kolei kompozytorem jest Jack Arnold

    Ale mam specjalnie dla ciebie link z Drugim walcem Szostakowicza 🙂
    ze specjalnymi, bardzo serdecznymi życzeniami, również dla twojej żony
    Dmitri Shostakovich – Waltz 2 Russian Waltz – Happy New Year

    Jest jeszcze jego walc no1. i ten spotkałam tylko na jednym clipie, ktory jest bardzo dobrą kompilacją różnych scen filmowych, na tle tej muzyki.
    Więc na bis nie będzie ten inny walc Szostakowicza

    Dmitri Shostakovich – The First Waltz

    P.S. Są jeszcze rownież piękne sceny balowe z Anny Kareniny , ale już ich nie szukałam
    Jeszcze raz, wiele serdeczności

  358. Niech Nowy Rok będzie odkrywczy
    Wiatr od morza ożywczy
    Wzlotów więcej niż spadków
    Pomyślnych przypadków
    Niech postanowienia ziszczą się w większości
    Ku naszej i przyjaciół wielkiej radości
    Niech zrozumienie da nam podstawę
    A rozwiążemy każdą sprawę
    To i rybę będziemy w stanie
    Zjeść w całości na pokaz, na przekór mamie
    Głowę z ogonem i wszystkie ości
    Bez popitki wtrynimy na oczach gości.

    Za oknem wystrzały, błyski, grzmoty
    Powodzenia, sukcesów, cieszenia z roboty
    Od optymistycznego LA-tejota

  359. ozzy

    Oczywiście cóż byłaby to za zabawa bez Rock’n’ Rolla 🙂
    Świetnie, że zaproponowałeś

    Wszystkiego, co najlepsze w 2020 🙂

  360. @basiu

    Rock’ n ‚ roll is king
    Dobrego roku 2020

  361. tejot
    31 grudnia o godz. 18:01

    Co za niespodzianka. Bardzo fajne , rymowane życzenia 🙂

    P.S. szczerze podziwiam twój optymizm.

    U mnie wystrzały i łomoty trwają niestety już od godziny.

  362. @basia

    Nie sadze, by Johannesa Brahmsa, Ungarische Tänz przeszly na sylwestrowym balu? Co o tym myslisz?

  363. ozzy
    31 grudnia o godz. 18:08

    No to graj dalej, proszę 🙂

    Ungarische Tänz Johannesa Brahmsa mogłby calkiem dobrze pojawić się na balu w Budapeszcie, podczas pobytu Sisi 🙂

  364. @tejot
    31 grudnia o godz. 18:01

    Ach @tejocie!
    Jeżeli w istocie
    Większość się spełni
    Życzeń Twych w pełni,
    Cóż nam zostanie na kolejny rok?
    Chyba już tylko desperacki krok
    W kierunku najbliższego ołtarza,
    By zrobić z Kaczyńskiego cesarza.

  365. ozzy

    Zanim znajdziesz następny, to zrobię to ja .

    Rockin’ Rollin’ Rockabilly #4U

  366. Mam nadzieję,że zjawią się nasze panie blogowe – może i Nefer się odnajdzie ?
    oraz panowie Tobermory ( pomimo świątecznego najazdu gości – a moze już wyjechali ? ) paradox57 i wszyscy inni. Chyba, że zawzięcie gdzieś
    balują i nie mogą puścić towarzystwa .

    Mam jeszcze coś szczególnego: dwa przykłady dynamicznego tańca – seniorów i juniorów.
    Rock That Swing Festival 2019: Dietmar & Nellia at Deutsches Theater (3 March 2019)

    Juniorzy – Видео, покорившее весь мир! Зажигательный танец юных бальников

  367. Putin to homofob, seksista i morderca zwierząt, który podobnie jak wielu innych na polowaniach zabija je dla przyjemności. Identycznie jak katolickie i prawosławne badziewie w Rosji i w Polsce.
    Putin jest praktykującym bywalcem prawosławnych cerkwi i modli się do swojego „boga” dzieląc się władzą i bogactwem z cerkiewnymi.
    W ogóle ruski naród nie różni się prawie niczym od polskiego.
    Ich wspólne cechy to okrucieństwo, alkoholizm i religijna tępota.

    ps.
    Na nowy rok wszystkim złym ludziom życzę wszystkiego najgorszego.

  368. basia.n
    31 grudnia o godz. 18:37
    Jest jedna przeszkoda – pesel 38 nie pozwala na takie przyjemności ale zostały chociaż wspomnienia. DOSIEGO ROKU 2020. WSZYSTKIM blogowiczom

  369. Ile razy premier skłamał
    Ile PiS obietnic złamał
    Ile w Sejmie prawnych gniotów
    A marszałek odbył lotów
    Ile Banaś wziął na boku
    Tyle szczęścia w Nowym Roku!

    @basia.n
    31 grudnia o godz. 19:22

    Właśnie mam chwilę oddechu w kołowrocie od 23 grudnia 🙂
    Młodzi wybyli po południu na Sylwestra u przyjaciół, ale jutro wrócą i będzie znowu rozgardiasz (miły, ale absorbujący) pewnie do końca tygodnia.
    Wszystkim bywalcom tego bloga życzę roku niegorszego niż miniony, jeśli ma przynieść niespodzianki, to tylko miłe, i żeby ten czas nie galopował tak szybko 🙄

  370. Tobermory
    31 grudnia o godz. 20:09

    No nie zawiodłeś z rymowanką 🙂

    Młodzi wybyli, ale najmłodszy został ?
    Jak już będziesz miał trochę czasu, to napisz, proszę jak to było w tym roku. No i kiedyś tam, pewnie dojądą zdjęcia nowych śnieżnych figur ??

    P.S. szczególne życzenia dla malego Bliżniaka 🙂

  371. @basia n.
    Wielu uroczych spotkan z muzyka w 2020 roku

    Widze, ze jestes na noworocznym posterunku. U mnie raczej spokojny wieczor, zreszta nigdy specjalnie nie swietowalem 31.grudnia. Gra muzyla wszedzie. Na dole moich dwoch nastolatkow gra jakis rap – chyba Travis Scott i Post Malone.
    Ja na gorze gram teraz basiste Avishaia Cohena, ktory gosci ze swoim muzykami u nas 23.stycznia w sali koncertowej (ma dac 50 kncertow w 50 roznych krajach) u nas wystapi z göteborgskimi symfonikami – jedyny koncert w Szwecji. 23 kwietnia obchodzi muzyk 50.rocznice urodzin — 50:50:50

    Avishai Cohen – „New York 90’s” (‚Arvoles’ – New Album, 2019) – nagrany w tutejszym studio Nilento-
    https://www.youtube.com/watch?v=3addqBtVD98

  372. Pozdrawiam noworocznie! Rzućcie wszystko co złe.

    https://youtu.be/3qukBkM9kos

  373. @Tanaka
    30 grudnia o godz. 22:53
    (…)
    „Akwedukty, to jedna z dziedzin najbardziej zaawansowanej inżynierii, szczególnie geodezji. Z dzisiejszym pomiarem laserowym wiele akweduktów może się równać, albo jeszcze dzisiejsze budowle przewyższać. Uzyskiwanie spadków rzędu małego ułamka promila na długościach wielu kilometrów to majstersztyk.”
    ………………………
    I jak sądzisz, kto i za pomocą czego tego dokonał?
    Dla ułatwienia polecam Ci taki oto filmik:
    https://www.youtube.com/watch?v=xjB60bSBNQg
    Zapomniana technologia – BAALBECK Część 1 – Dr Franc Zalewski
    A tak przy okazji – Do Siego Roku 2020

  374. Żorż Ponimirski
    31 grudnia o godz. 21:38

    Żorżyku, jesteś w czas i z kapitalną dedykacją!
    Płytę znam, mam, a tu zza węgła zabrzmiał Wodecki z Mitchami fantastycznie! Taki rozbudowany pop, poszerzony do wymiarów bez mała symfoniczności, z jazzowym nerwem i świetnym tekstem, który Wodecki wrzuca za pomocą burzy włosów – znakomita rzecz.

  375. Optymatyk
    31 grudnia o godz. 21:48

    To jak dla ułatwienia, to obejrzę. Gdyby było utrudnienie, to z tym sprawa gorsza byłaby.

  376. Jak donosi nasz korespondent, za jaką chwilę nowy rok. Jeszcze nieużywany – 2020.
    Niektórzy już zaczęli co prawda używać, ale dla innych chwila jeszcze trochę potrwa, co dowodzi, że Polska jest dokładnie w środku. Wszystkiego.

    A jak wszystkiego, to wszystkiego, co kto sobie życzy, pod warunkiem, że będzie to słuszne i chwalebne. A co jest słuszne i chwalebne, wyjaśnił przed chwilą i nieco wyżej Zbigniew Wodecki i jego fryzura, za pomocą Żorżyka: Rzućcie wszystko co złe.
    I miejmy się w 2020 dobrze, a nawet znacznie lepiej ! 🙂

  377. ozzy
    31 grudnia o godz. 21:22

    Dobrze brzmi, nie znałem, dzięki.

  378. ozzy
    31 grudnia o godz. 21:22

    Płyty jeszcze nie mam, ale Avishai jest jednym z moich ulubionych, zresztą jego imiennik trębacz też 🙂

    Myślę, że on w ramach swego jubileuszu trafi koncertem i do mnie .
    A moj tegoroczny sezon koncertowy jest bardzo bogaty.
    Tobie również życzę wielu przygód z dźwiękami.

  379. @Tanako,

    Za caly rok ubiegly Twoich trudow, dzieki
    a w Nowym Roku 2020 duzo sil i dobrej kondycji umyslowej

  380. Tanaka

    ozzy mnie ubiegł, ale i ja chcę w ślad za nim powiedzieć po prostu –
    dziękuję za istnienie blogu, za ogromną pasję i pracę, którą wkładasz
    Niech się darzy 🙂

    Ale przy okazji chcialabym na twoje ręce złożyć noworoczne życzenia
    dla red. Jacka Kowalczyka 🙂

  381. @Niezapominajka.
    31 grudnia o godz. 19:51
    A ja Tobie Niezapominajko, życzę z całego serca ZDROWIA. Widzę sporo nienawiści w Twoich postach, po mimo, że z wielu się zgadzam.
    „W zdrowym ciele zdrowy duch” mówi stare porzekadło.
    „Nie ma wolnego niezdrowego człowieka” DJK

  382. Front Nowego Roku 2020 właśnie do mnie dotarł. jest głośno, chociaż proszono, aby nie straszyć naszych domowych zwierząt. Niektórzy już żyją w nowym czasie, częśc przywita go za nawet za kilka godzin. Wszystkiego najlepszego blogowiczom w rozpoczynającym się roku. Obyśmy mogli dzielić się nowymi, ciekawymi tekstami i komentarzami. A także, obyśmy w zdrowiu spotkali się w następnym 2021 roku

  383. Pijmy, bo jako rzecze Zara…tego, optymatyk: w zdrowym ciele…
    Tanako, juz drugi raz obchodze Sylwestra i Nowy Rok w tym roku.
    Zycze Ci wszystkiego najlepszego jeszcze raz i takoz wszystkim z grupy LA.
    Dosiego!

  384. Ogromny huk, zły dla ludzi i zwierząt.
    Zanieczyszczenie powietrza i ogromna ilosć pieniędzy marnowana bezsensownie. Ilu głodnych ludzi można by nakarmić…

    Czysty bezsens, ale nikt nie chce tego zakazywać, bo to przecież business

  385. Nowy Rok 2020
    _________________

    Avishai Cohen – Song of Hope
    https://www.youtube.com/watch?v=R84GNvcwh5w

  386. Tobermory
    31 grudnia o godz. 20:09

    😆 😆 😆

    czy można kolportować?

  387. Wysłuchalam dziś drugiej połowy noworocznego koncertu z Wiednia, po obejrzeniu doskonale zrealizowanego programu Śladami Beethovena, z okazji rozpoczęcia jego muzycznego roku 2020 .
    Nie każdego roku mam ochotę słuchań 1 stycznia wiedeńskiej muzyki Straussów, ale w tym roku chętnie powróciłam do Złotej Sali, ponieważ byłam tam na znakomitym koncercie w kwietniu 2018 r.
    Oczywiście Wiener Symphoniker jest jedną z najlepszych orkiestr na świecie i pewnie mogłaby wykonywać te walce bez dyrygenta, ale właśnie prowadzący koncert nadaje tej muzyce pewien swój rys.
    Dziś świetnie zrobił to Andris Nelsons. Z przyjemnością wróciłam na chwilę do słuchania tej lekkiej, pełej humoru muzyki .
    Przy okazji podzielę się kilkoma zdjęciami z koncertu, na którym byłam obecna. Dodam, że byłam zdumiona, kiedy tam weszłam. Jest o wiele mniejsza, ciaśniejsza, niż wyobrażałam ją sobie na podstawie przekazów tv. Ujęcia sali przez kamery wydłużają ją niesamowicie.
    Sama estrada jest mała, niemal za mała. Zastanawiałam się, jak mogą się tam pomieścić chóry, jeśli jest to potrzebne.
    Rzędy krzeseł są ustawione ciasno, zbyt ciasno. Pierwszy rząd przed estradą jest fatalny. Siedzący tam mają deski wysokiej estrady tuż przed nosem. Miałam świetne miejsce na prawym balkonie, ale w przerwie obejrzałam salę z każdej strony.
    Byłam w niej parę dni wcześniej, ponieważ każdego dnia można wejść tam o określonej godzinie z przewodnikiem, ale wtedy nie wolno jest robić zdjęć. A na koncercie – tak.
    Pokażę więc moje małe reminiscencje koncertowe 🙂

    https://photos.app.goo.gl/BLg949EhvYmwRBt17

  388. Szanowni blogowicze obojga płci chwalą się rożnymi atrakcjami pod koniec starego i na początku nowego roku, to i ja się dołączę. Miałem niezwykłe atrakcje w sylwestra, przez co przegapiłem Wiedeński koncert noworoczny.
    Dokonałem, a właściwie sfinalizowałem ostatni prawdopodobnie duży zakup rehabilitacyjny – łóżko obrotowe o nazwie „Twist”. Aby było śmieszniej zawierało również elementy innego łózka o nazwie „Swing”. Jak widać chodzi o to, aby inwalida miał szansę kontaktu z tańcami, a może nie o to chodzi? Na blogu są z pewnością panie, które tańczą (lub kiedyś tańczyły) zarówno twista jak i swinga. Ja dawno zapomniałem o tańcach i obu tańców nigdy nie poznałem, mogę tylko na podstawie ruchów elementów łóżka sądzić, jak wyglądały wspomniane tańce. Łóżko twist jest obrotowe, łóżko swing kiwa się na boki. Czy tak robi młodzież, gdy się wygłupia tanecznie?
    Quoi qu’il en soit – jak mawiają Rosjanie, moje łóżko robi różne wygibasy na rozkazy dwu pilotów. Podniecałem się montażem przez fachowców i moimi próbami opanowania techniki tak intensywnie, że koniec roku zastał mnie bez alkoholu i praktycznie bez TV. Miałem tylko jeden przerywnik – jako odtrutkę po hipokryzji biskupów w świątecznych homiliach, bo oglądaliśmy duży fragment filmu „Kler”, ja drugi raz, a moja żona pierwszy. Wszyscy wiemy, że obraz kleru jest tam zarysowany poprawnie. Wśród całej grupy klechów było dwóch, możliwych do zaakceptowania – główny bohater skrzywdzony przez wszystkich i kończący marnie, oraz pijak, cudzołożnik, który starał się być odpowiedzialnym za swoje czyny.
    Bezmiar łajdactwa wykazała wierchuszka bożych sługusów, a szczególnie cwaniak-pedofil, który lądował na Fiumicino, aby zrobić karierę, bo jak wiadomo – „kto chce być kardynałem, musi się otrzeć o papieża”. Tę maksymę słyszałem od naszego rektora jako zachętę do robienia kariery – „ale nie ze mną takie numery, Brunner”!

    Miewam czasem skojarzenia z czymś co piszę. w tym przypadku przypomdniałem sobie dowcip szkolny. Pani od polskiego kazała dzieciom napisać zdanie, w którym występują pojęcia „aczkolwiek” oraz „na wszelki wypadek”. Jasio pomyślał i napisał:
    „Aczkolwiek księdzu niepotrzebny, dał mu Pan Bóg na wszelki wypadek”!
    Czyżby Jasio był ministrantem?

  389. @wujaszek wania
    1 stycznia o godz. 12:21

    Proszę bardzo 😀
    Przepraszam, że mnie nie było, ale wędrowałem po śniegu nad doliną spowitą w gęstą mgłę i nie chciało mi się wracać pod tę kołderkę, w szarość i zimno.
    Nad mgłą było ciepło, słonecznie, bezwietrznie i cudnie widokowo, a ciszę zakłócały tylko helikoptery zwożące połamańców do lokalnego szpitala…

  390. Żeby dobrze nowy rok zacząć, należy podziękować blogowiczom za dobre słowo. Oraz współprodukcję. Dziękując, kłaniam się odpowiednio i dygam obszernie, w takt Canonu Pachelbela.
    Dyganie wykonuję w odpowiednio obszernym wnętrzu, żeby miało rozmach. W odpowiednio postindustrialnym wnętrzu, jakich jestem wyznawcą.

    https://www.youtube.com/watch?v=Ptk_1Dc2iPY

    Co za rok! dalej zapiernicz, czyli Alleluja. 😀

  391. Antonius
    1 stycznia o godz. 16:51

    Antoniusie: dowcip przedni!
    Aczkolwiek na wszelki wypadek należy zauważyć, że zostało Ci podsunięte wyposażenie twist i swingers zapewne przez ten kler. Taką teraz wyznają modę: twistują i swingują w odpowiednich łóżeczkach, w bardzo zróżnicowanych układach, z dziewicami parafialnymi i małżonkami sakramentalnymi swoich parafian bożych oraz różnych innych mniej parafialnych panienek, a także z udziałem młodzianków bożych, co zostało ładnie przedstawione na wszelki wypadek w „Klerze”.

  392. basia.n
    1 stycznia o godz. 14:45

    Basiu, świetne foty i ciekawy opis wrażeń; w związku z czym mam pytanie fachowe: co według Ciebie czyni tą salę tak dobrą akustycznie?

    Byłem w niej, ale nie w czasie koncertu. Z oglądu można mieć pewną wątpliwość. Sama jest skrzynką, co niespecjalnie korzystne akustycznie, co więcej są szyby, które mogą wpadać w drgania oraz dużo twardych, prostych i gładkich powierzchni, odbijających fale akustyczne, co może wwywoływac pogłosy, badź znoszenie się dźwięków. Z drugiej strony jest sporo nisz, wykuszy, elementów rozrzeźbionych, co z kolei sprzyja rozpraszaniu i stopniowemu wygłuszaniu dźwięków. Wreszcie, ale dopiero w czasie tłumnych koncertów, dobrym pochłaniaczem dźwieków są słuchacze, a szczególnie panie w obfitych sukniach oraz dobrze rozrzeźbionych biustach, co jednak nie zachodzi regularnie i nie jest osobno biletowane ze zniżką.

  393. Tanaka
    1 stycznia o godz. 17:56

    Jeśli chodzi o akustykę Złotej Sali, podobnbo ma na to wpływ fakt, że pod salą jest pusta przestrzeń, która była potrzebna do umieszczania tam wszystkich krzeseł w związku z odbywającymi się balami.
    Fachowcy twierdzą, że ma o zasadniczy związek z tą szczególną akustyką

  394. Z jednodniowym opóźnieniem, na pozostałe dni nowego roku życzę wspaniałemu TWA, aby nadal pięknie się adorowało (co nie wyklucza rozmaitych waśni) pod przewodem naszego niestrudzonego abepa Tanaki (owacje dla niego na stojąco!). Oprócz zdrowia i pieniędzy, które zawsze się przydadzą, życzę wszystkim, również sobie, aby był to ostatni rok rządów PIS, by w jeszcze szybszym tempie pustoszały kościoły, a uczniowie gromadnie olali lekcje religii. Jest wtedy nadzieja, że kaka spokornieje, choć nie bardzo w to wierzę. Może jednak zadziałać mechanizm samoobronny: ze strachu – atak, czyli jeszcze więcej głupich ruchów, niemądrych i obraźliwych dla owieczek wypowiedzi, nienawistnych słów itp.

  395. Sylwestra głównie przetańczyłam, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Nie dokuczał mi tzw. krzyż, który daje mi się we znaki przy chodzeniu. No ale przecież nie będę tańczyć na ulicy.

  396. mag:

    a dlacezgo nie na ulicy, jak np Mick Jagger & David Bowie?
    Dancing In The Street (Official Video)
    https://www.youtube.com/watch?v=HasaQvHCv4w

    Dobrego Nowego Roku 2020, juz od dzisiaj

  397. basia n.:

    nasza göteborgska sala koncertowa, ktora sie szczyci w Europie dobra akustyka zostala
    zaprojektowana wedlug „formuly Sabina” (Wallace Clement Sabine, np. Boston Symphony Hall)
    https://www.acoustics-engineering.com/html/sabin.html
    Probowal mi ja niegdys wyjasnic niezyjacy juz ekspert od akustyki Jakub Kirszenstein (ojciec Ireny Szewinskiej zm.2018), z ktorym pare razy spotkalem sie. Jednak same zasady konstrukcji sa zbyt skomplikowane.

  398. basia.n
    1 stycznia o godz. 18:27

    To ciekawe. Może strop pracuje jak membrana i oddaje część energii dźwięków przestrzeni pod spodem, co ma dobry efekt wygaszający i nadający większej subtelności dźwiękom wpadającym w ucho słuchacza.

  399. mag
    1 stycznia o godz. 19:32

    Z jednodniowym opóźnieniem, na pozostałe dni nowego roku życzę wspaniałemu TWA, aby nadal pięknie się adorowało (co nie wyklucza rozmaitych waśni) pod przewodem naszego niestrudzonego abepa Tanaki

    Tak jest, Maguś! To się rozumie: gdzie biskup tam i adoracja! 😀 😀

    A tańczenie dobrze robi na wszystko, więc i na kręgosłup. Zdrowia i humoru, Maguś !

  400. @ozzy
    Dzięki za wspaniały Dancing In The Street. Chyba jednak nie dam rady solo.

  401. mag
    26 grudnia o godz. 13:54
    podzielam Twoją opinię nt Polańskiego i ówczesnych czasów.
    Właśnie przy karpiu i kapuście z grzybami dyskutowałam z moim dziecięciem na ten temat. Różnica pokoleń sprawia, ale chyba nie tylko to, że moje dziecko orzekło , że Polański to gwałt i nic go nie usprawiedliwia.
    Nie przekonałam. Sięgnęłam jednak po argument, że w tamtych czasach (lata 60.70.) nie znaliśmy w ogóle słowa mobbing, molestowanie. choć wg dzisiejszych kryteriów takie fakty miały miejsce.
    Nie było jeszcze w prasie wywiadu z Panią Zuzanną; moje dziecko pochodzi z czasów, gdy dzieci rodziły się z klawiaturą w rękach…przynajmniej on się z nią urodził.
    A tak ogólnie:
    niech się święci nowy rok 2020…wszystkiego dobrego dla nas, rodzinnie, politycznie i niepolitycznie. Obyśmy tylko zdrowi byli

  402. Test

    Canberra

  403. konstancja
    1 stycznia o godz. 23:18

    Konstancjo, dobrego nowego roku !

    W sprawie Polańskiego, niezawodnie mądra, rzeczowa prof. Monika Płatek wyjaśnia całą rzecz w detalach.
    Jak zwykle nad Wisłą, działają dwie rzeczywistości, z których jedna nie działa. Nie działa rzeczywistość znajomości faktów, umiejętności rzeczowego badania rozumem i wyciągania mądrych wniosków. Działa rzeczywistość plucia, wrzasków i wzmożeń.
    Oto tekst Moniki Płatek.

    https://wyborcza.pl/7,75968,25543686,czego-chce-od-polanskiego-niczego-poza-kolejnymi-filmami.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.maly

  404. Bardziej chodzi o ŚWIĘTA,czy o wartości CYWILIZACYJNE?!Nie przez przypadek ewolucyjne osiągnięcia ŁACIŃSKIEJ Feliks Koneczny opisał w BIZANTYJSKIEJ,a wyeksponował ŻYDOWSKĄ,nazywając ją CYWILIZACJĄ PODWÓJNEJ MORALNOŚCI.
    To pytanie zasadne wobec faktu,że KULTURA CHRZEŚCIJAŃSKA bazuje na antycznej GRECJI,a ta była rozprowadzana za sprawą PRAWA RZYMSKIEGO.
    Tragiczna śmierć mojego brata Janusza pokazała jak aktualnie we wrocławskich warunkach za KORUPCJĄ KOŚCIELNO-DUCHOWĄ poszła ŚWIECKA.

  405. @konstancja
    W radiowej trójce po raz kolejny w głosowaniu na Top Wszech Czasów zwyciężył utwór „Bohemian Rhapsody” kultowego zespołu Queen, przebój z 1975 roku.
    To były czasy… Jeszcze! Faceci nie bali się zachwycać kobietami, bo nie byli posądzani, już na wejściu, o molestowanie. Może uda ci się przekonać Młodego. Wszystkiego najlepszego dla całej rodzinki i przyjaciół króliczka.
    https://www.youtube.com/watch?v=3p4MZJsexEs

  406. @Tanaka
    To jest właśnie ta płyta Paula McCartneya Tug Of War (z tą oryginalną okładką), o której ci wspominałam. Mogę słuchać bez końca.
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=Paulmaccartney+tug+of+war+youtube

  407. @mag
    Faceci nie bali się zachwycać kobietami, bo nie byli posądzani, już na wejściu, o molestowanie.
    Zadziwiające stwierdzenie.

  408. Ewa-Joanna
    g.17:09
    Co jest zadziwiającego w tym stwierdzeniu?

  409. Faceci też bez krępacji opowiadali w towarzystwie seksistowskie kawały, a panie chichotały do wtóru, żeby nie wyjść na cnotki-dewotki 🙄

  410. I co teraz robić, z powodu, że ta poprawność seksistowska?
    Co robić? Uciekać!
    Ba, ale dokąd?

  411. Szanowni!

    Niektórzy się już zorientowali, że nam nowy rok nastał. Jak tak, to tak i należy się zastanowić co to będzie, co to będzie ?!
    A co będzie i dlaczego, o tym w nowym wstępniaku. Zapraszam do czytania i komentowania.

  412. Tanaka
    2 stycznia o godz. 8:18

    Dziękuję za podpowiedź. Ten artykuł czytałam dopiero 31, wysłałam maila z linkiem, który podała @mag (duża buźka :-))dziecięciu, ale czy przekonam?

    mag
    2 stycznia o godz. 11:43
    Podzielam opinię Trójkowiczów; też bym na to głosowała.
    Wczoraj, 1 stycznia, popołudniem oglądałam w tv kultura „Queen podbija świat” . Sentymentalnie mi się zrobiło, podobnie, gdy w Nowy Rok, tuż po północy trzy części „Woodstok diary”- ponad trzy godziny z małymi przerwami.

    Oglądałam to także w kinie letnim w Poznaniu, akurat w 50 rocznicę tego festiwalu. Noc 14/15 sierpnia, było tak zimno (skończyło się około 2 w nocy), że dawno tak w nocy nie zmarzłam. Jeszcze w środku lata!

    W tym roku miasta tną wydatki na kulturę, nie wiadomo, co się ostanie ze stałych imprez w miastach.

  413. @Tanaka
    Zapoznaj się proszę, z treścią tego linku:
    http://wps.neon24.pl/post/152379,wladimira-putina-wykladnia-genezy-ii-wojny-swiatowej

    No cóż, na przytoczony przeze mnie cytat wypowiedzi H. Seehofera, przypomnę ” Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co sa wybierani, nie decydują o niczym” @tejot zareagował alergicznie, to oczywiście eufemizm z mojej strony, ale ten cytat, którego teraz użyję, całkowicie potwierdza, że miałem rację, co do machinacji na skalę światową zakulisowego zw. umownie „światowym rządem”i to już jest „praktyka spiskowa”, nie żadna teoria.

    „W.Putin we wszystkich swych wypowiedziach ustosunkował się jedynie do tzw. ” widzialnej polityki”, a w zasadzie całkowicie pominął najistotniejsze siły zakulisowe, które zarówno w przypadku I WŚ, jak i II WŚ decydowały nie tylko o wybuchu obu tych cywilizacyjnych kataklizmów, z których drugi był już nieskrywanym narzędziem planowanego na zimno ludobójstwa w wykonaniu światowych zakulisowych centrów finansów i globalnego, korporacyjnego biznesu – niemal tożsamych z ze światowym lobby anglosasko-syjonistycznym.”

    I ta historia jest najciekawsza i najistotniejsza, oficjalnie wybrane rzady państw są jedynie marionetkami w rękach „centrów finansów i globalnego, korporacyjnego biznesu – niemal tożsamych z ze światowym lobby anglosasko-syjonistycznym.”
    I tu zarzuca mi się jakiś antysemityzm, nawet z cytowaniem H. Forda co do przedstawicieli , (to jest w sumie garstka ludzi) tego narodu, który kieruje tymi ośrodkami finansowymi z FED na czele. Takie niestety są fakty!

  414. Moi drodzy ateiści – rozwodzicie się nad ludźmi żyjącymi w przekonaniu o istnieniu bóstwa Jahwe. Tym czasem to, czy osoby te rzeczywiście są absolutnie przekonane o istnieniu takiej postaci, jest drugorzędne. Zdecydowana większość polskich „katolików” to osoby używające katolicyzmu dla określenia swojej tożsamości. Choćby w Polsce nie pozostała ani jedna osoba wierząca w faktyczne istnienie tego azjatyckiego bóstwa, to i tak nic się nie zmieni, gdyż oficjalnie bedą nadal określać się jako „katolicy” i podkreślać, że są „wierzący”. Dla uzasadnienia swej rzekomej religijności muszą oni celebrować wszystkie obrzędy na pokaz.
    Niestety, wielu ateistów przykłada się do tego, chćby świętując Boże Narodzenie. To co mają w głowie jest bez znaczenia, często mają to samo co deklaratywni katolicy.
    Rzecz się więc rozchodzi o symbole, choćby były puste. Tak długo, jak ateiści będą obchodzić „świecką wigilę” w dniu katolickiej wigilii, a nie robić tego dnia np remont mieszkania, to Polska zawsze będzie „katolicka”. Wielu ateistów daje się nabierać na chwyty typu „taka jest tradycja” albo „to nasza kultura” w odniesieniu do katolickiciej symboliki.

  415. @kormoran
    4 stycznia o godz. 13:32
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że musiałoby dojść do rozbicia wielu rodzin, czego nikt nie chce. To nie jest tak, że włączę ostentacyjnie wieczorem wiertarkę i będę zakłócał celebrantom wigilii ich spokój i będzie wszystko ok. Okazuje się, że jedynie wojna eliminuje skutecznie tego typu imprezy na większą skalę. Czy chcemy wojny?
    Tylko całkowita,kompleksowa kompromitacja katolicyzmu i kleru, spowoduje jakąś zmianę. W jakim przedziale czasowym, tego nie wiem.

  416. @Optymatyk

    Konstytucja RP, art. 53 p. 6:
    „ Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.”

    Nie można oczekiwać szacunku od innych, jeśli się nie szanuje samego siebie. Każdy ma indywidualną sytuację rodzinną, mieszkaniową itp. Przykład z remontem dotyczył sytuacji, gdy ktoś mieszka sam, a obawia się go ze względu na sąsiadów. Jeśli mieszkasz z rodziną, możesz wszystkim grzecznie wyjaśnić, że celebrowanie katolickiego święta jest sprzeczne z twoimi przekonaniami i prosisz o uszanowanie tego i możesz np pojechać na wycieczkę. Jeśli rodzina mieszka gdzie indziej i zaprasza cię do siebie, możesz zwyczajnie odmówić. Wiem, że często pada wtedy argument, że to święto rodzinne itd. Też taki słyszałem – zaproponowałem wówczas, aby nasza rodzina ustaliła sobie jakąś datę w roku (np pierwszy weekend czerwca), kiedy będziemy się spotykać rodzinnie bez podtekstu religijnego. Jakoś nikt nie podchwycił tematu dziwnym trafem :). Nie chodzę na chrzty, śluby kościelne (tylko wesela), msze pogrzebowe (tylko na cmentarz) i rodzina to musiała uszanować. Pod moim wpływem matka (która mnie prowadziła do chrztu, komunii a nawet bierzmowania) sama przestała urządzać święta katolickie i cieszy się, że jej obowiązek odpadł.

    Oczywiście, można czekać aż „ktoś coś zrobi”. No, niestety wolnoś trzeba sobie wywalczyć samemu. Za ciebie nikt tego nie zrobi, jedynie uwolni cię z jednej klatki, aby umieścić w innej. Wolność to stan umysłu.

    Żadna kompromitacja nic nie uczyni, dopóki katolicyzm będzie traktowany jako wyznacznik polskiej tożsamości. A tak będzie, dopóki każdy ateista będzie chodził na wigilię do mamusi i śluby kościelne. Znam nawet ateistów, którzy ochrzcili swoje dzieci, czyli zapisali je do organizacji zwanej Kościołem Katolickim.

    Oczywiście, zdarzają się problemy, nieprzyjemności itd. Ale kiedy idziesz przez wieś w niedziele i widzisz te umęczone twarze męczenników stojących pod kościołem, które patrzą na ciebie smętnie, jakby błagały o ratunek, to czujesz niezmierną radość z tego, że jesteś wolnym człowiekiem.

    Chyba za dużo jest mówienia o nie-katolikach w Polsce jak o zastraszonych ofiarach. Nie słyszałem, by ktoś kogoś w Polsce choćby pobił za nieuczestniczenie w praktykach religijnych. Że ktoś się obrazi – no trudno, jego sprawa. Z praktyki wiem, że szantaże najbliższej rodziny kończą się prawie zawsze na słowach. A jeśli ktoś nie potrafi uszanować twojej wolności, to zależy ci na relacji z taką osobą? Za relację opartą na szantażu ja dziękuję, choćby to była najbliższa rodzina.

    W przeciwnym wypadku narasta tylko frustracja, która w niczym nie pomaga. Czasami też jej ulegam, ale wtedy sobie przypominam, czego ludzie najczęściej żałują gdy są starzy – że nie powiedzieli „dość”, że nie żyli zgodnie z sobą.

    Bądźcie odważni i konsekwentni.