Po drugiej stronie lustra – Polska i Iran

Dominującym wśród Polaków nastawieniem do muzułmanów, w tym Persów/Irańczyków, jest połączona z lękiem pogarda i nienawiść. To „śniadzi fanatycy, brudasy, zacofane dzikusy”. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele podobieństw łączy Polskę i Iran, który jest, w pewnym sensie, po drugiej stronie lustra. Poniższy tekścik jest próbą ich pokazania.

Zacznę od króciutkiego nakreślania paraleli historii nowożytnej, bo wcześniej podobieństw raczej nie było. W XVI i XVII w. zarówno Rzeczpospolita Jagiellonów i Wazów jak i Persja Safawidów były wielonarodowymi mocarstwami, połączonymi dosyć blisko zarówno więzami handlowymi i dyplomatycznymi, jak i wrogością wobec będącej u szczytu swej potęgi Turcji.

Pod koniec XVII w. oba państwa weszły w okres upadku i słabości.

Wiek XIX to dla Polski rozbiory i powstania, dla Persji odkrawanie po plasterku terytoriów przez Rosję i Imperium Brytyjskie. To drugie stopniowo zdobyło prawie całkowitą kontrolę na perską gospodarką i finansami. Persja nie straciła całkowicie suwerenności tylko dlatego, że drapieżnicy konkurowali ze sobą zamiast współpracować, jak zaborcy Polski, i że żaden nie widział w tym korzyści przed odkryciem ropy. O tym co działo się gdy ją znaleziono można przeczytać (po ang.) tutaj – http://english.khamenei.ir/news/2165/Britain-s-Major-Plunder-of-Iranian-Oil-in-1903

Oba kraje odzyskały kulawą niepodległość po pierwszej wojnie światowej i oba budowały nowoczesne instytucje państwowe przy pomocy pół lub pełnej dyktatury.

Polska stała się silnie uzależnionym krajem wasalnym Rosji Sowieckiej w 1948 r., podobny los spotkał wkrótce Iran po zorganizowanym przez USA i Wlk. Brytanię w 1953 r. przewrocie, który oddał władzę Szachowi – amerykańskiej marionetce. Trzeba tu nadmienić, że jego dyktatura była bardziej brutalna i bezwzględna niż prawie równoległa post-stalinowska PZPRu w Polsce. Oba reżymy próbowały dokonać przyspieszonego procesu modernizacji swych krajów i społeczeństw. Obu udało się zbudować nowoczesną infrastrukturę, choć bardzo często nieefektywną i marnotrawną, i poprawić położenie materialne większości poddanych. Żadnemu nie powiodła się jednak laicyzacja społeczeństwa. W obu powszechna była korupcja i nieudolność władzy.

Po tym przydługim wstępie przejdę do kwestii interesujących bywalców LA – religii i wpływów kleru i losów najnowszych.

Jaki jest polski katolicyzm wszyscy wiedzą. Szyicka odmiana islamu, państwowa religia w Iranie, jest do niego zadziwiająco podobna. W odróżnieniu od purytańskiego sunnizmu, Szyici mają hierarchiczny kler, choć różni się on od hierarchii katolickiej tym, że ajatollachów wybierają ich koledzy mułłowie, na podstawie (przynajmniej w teorii) ich wiedzy religijnej i zasług. Do rewolucji islamskiej nie było też w Iranie żadnego papieża – władcy absolutego nieomylnego w sprawach wiary, a kwestie kanoniczne decydowano kolegialnie. Nawet i po ustanowieniu „welajat e-fakih” (dominacji/władzy eksperta prawa kanonicznego, ang. https://www.britannica.com/topic/velayat-e-faqih), poszczególni ajotollachowie oficjalnie i legalnie mieli i mają sporą swobodę interpretacji kanonów wiary, często mocno odmienną od innych, a wierni mogą wybierać sobie „guru” wedle upodobań.

Dyktatura w Iranie padła w 1979 r., w Polsce 10 lat później, w obu krajach pod hasłem wprowadzenia demokracji, przywrócenia sprawiedliwości społecznej, naprawy gospodarki i uniezależnienia się od obcej dominacji.

W obu krajach większość tych celów okazała się mirażem.

Iran był w o wiele lepszej sytuacji politycznej i gospodarczej (dzięki nafcie), a kler nie był jedyną alternatywą dla upadłej dyktatury, istniały tam struktury i organizacje o orientacji marksistowskie i centrowo-liberalnej, oraz wpływowa klasa średnia złożona z inteligencji, mniejszych lub większych przedsiębiorców i tradycyjnej kasty kupieckiej „bazarich”. Ci ostatni, choć po islamsku konserwatywni, niekoniecznie chcieli zastąpienia dyktatury Szacha tyranią mułłów.

W Polsce tymczasem jedyną alternatywną dla PZPR zorganizowaną strukturą był Kościół a wąska klasa średnia składała się prawie wyłącznie z inteligencji.

Irański kler przejął pełną władzę w znacznym stopniu (o ironio losu!) dzięki podszczuciu Iraku Saddama Husseina do napaści na Iran, przez USA, nie mogące darować buntu satelicie, a zwłaszcza wzięcia zakładników z amerykańskiej ambasady. Chomeini wykorzystał zagrożenie wojenne i wynikły z tego stan wyjątkowy do brutalnej likwidacji świeckiej opozycji i ustanowienia dyktatury kleru. Równocześnie kler, wraz z krewnymi i znajomymi, uwłaszczył się na majątkach Szacha/dynastii i przeciwników politycznych.

W Polsce Kościół usadowił się jako polityczny kierowca z tylnego siedzenia, zagarnął poprzez często sfałszowaną rewindykację ogromny majątek, a na „państwowym” uwłaszczyli się mniej skompromitowani aparatczycy partyjni, często poprzez szaleńczą hurtową wyprzedaż tego „państwowego”, często koncernom zagranicznym.

Dla obu krajów skutki, w dziedzinie politycznej, prawnej i obyczajowej są podobne, choć w Iranie bardziej otwarte i drastyczne. W obu kler jest ponad prawem, silnie skorumpowany, arogancki, używający życia i „ubogacony” materialnie.

Jeśli idzie o społeczeństwa, to zarówno dla Irańczyków jak i Polaków, identyfikacja narodowa zlała się do tego stopnia z wyznaniem, że nawet jeśli znaczna część nie akceptuje dominacji kleru i krytykuje jego zepsucie, etykietka Irańczyk-szyita i Polak-katolik jest dominującym wyznacznikiem tożsamości. Maszhad, gdzie jest grób Imama Rezy i Qum gdzie pochowana jest jego siostra, Fatima al-Masumeh to irańskie Częstochowa i Licheń. Za granicami kraju, leżą odpowiedniki Rzymu – Mekka w Arabii Saudyjskiej oraz w Iraku Nadżaf z sanktuarium Imama Alego i Karbala gdzie pochowany jest Imam Husejn. Irańczycy pielgrzymują równie ochoczo i gromadnie jak Polacy, do wymienionych powyżej świętych dla nich miejsc, ale też i do grobów poetów narodowych – Hafiza w Szirazie i Omara Khayma w Niszapur.

Iran jest w ciężkiej sytuacji gospodarczej, z powodu drastycznych sankcji USA, które nigdy nie darują buntu wasalom, zwłaszcza że są w tym merdane przez swój bliskowschodni ogon, ale zachował niezależność polityczną i militarną.

Polska, która gospodarczo nie wypada najgorzej, zamieniła kuratelę Moskwy w dziedzinie polityki zagranicznej i wojskowej na kuratelę Waszyngtonu, różniącą się od tej pierwszej tylko bardziej estetycznym opakowaniem.

Herstoryk