Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.12.2019
niedziela

Dialog Olgi Tokarczuk z kremówką i martenowskim piecem

8 grudnia 2019, niedziela,

W sobotę w Sztokholmie laureatka nagrody Nobla Olga Tokarczuk powiedziała tak: „siłą Polski jest literatura, nie węgiel”. Teza brzmi bardzo poważnie, bardzo frapuje i budzi nadzieję, opiera się jednakże na fundamencie założeń oraz istnienia apriorycznych konieczności. Przyjrzymy się zatem bliżej tak ważkiemu stwierdzeniu tak wybitnej autorki.

W czasie gdy pani Olga wygłasza te słowa, wygaszany jest ostatni piec martenowski w hucie im. Lenina – w aktualnej RP, imienia Sendzimira. Będącej własnością globalnego koncernu stalowego pochodzącego z Indii. Nie opłaca się. Resztówka po niegdysiejszej sile i dumie gospodarki PRL, która zapewniła powojenne odżycie. Wygasza się go po wyborach. Żeby było ciszej nad trumną.

Olga Tokarczuk ma rację. Siłą, niezbędną do życia i do przeżycia wspólnoty społecznej i państwa, jest najpierw zdolność do postawienia trafnej diagnozy rzeczywistości, a następnie stworzenie środków zmiany, które zostaną skutecznie wdrożone. Nie da się działać w warunkach idealnych, bo społeczeństwa nie da się wymienić na inne, będą to więc zarówno środki naprawy, jak i budowy całkiem nowego gmachu życia. Rzecz tym trudniejsza.

W tej pierwszej dziedzinie literatura ma możność i zdolność postawienia trafnej diagnozy. Czego nieraz dawała przykład. Na niwie literatury polskiej – mam mocne przekonanie – nie ma lepszej diagnozy polskiej rzeczywistości od „Lalki” Bolesława Prusa. Choć nie brak dzieł zbliżonej klasy. Niechaj więc Olga Tokarczuk będzie podobnym co Prus diagnostą. Późniejszym o jakieś 130 lat, a ciągle mającym do czynienia z podobnymi problemami polskiej rzeczywistości, z jakimi zmagał się Prus.

Najbardziej oczywistą, boleśnie tłukącą w głowę konstatacją na temat stanu polskiej rzeczywistości jest to, że gdy inni idą do przodu, nieraz się – co oczywiste – potykając, świat w tylu polskich głowach wciąż tkwi w okowach folwarku i niezrzuconego piętna niewolnictwa pańszczyźnianego. Niewolnictwo pod panem, zwłaszcza zaś pod plebanem, trwa i ma się niezgorzej. Wzmocnione solidnie wiernopoddańczym konkordatem z Watykanem: pan może wszystko – lista możności jest w konkordacie wyłożona, większa zaś jest lista ciemna; cham ma móc nic – tyle, by dalej być chamem. Stan ten nazywa swoją Tożsamością Narodową.

Wzbierający nawis problemów współczesnego świata dawno już przekroczył możliwość poznania i opanowania tradycyjnymi sposobami. A wciąż pojawiają się nowe, o sile ciążenia dotąd nieznanej, co oznacza z pewnością jedno: większe są, niż się komukolwiek zdaje. Wśród nich problemem zwornikowym jest sprawa nadciągającej katastrofy klimatycznej.

Wałęsa w debacie z Miodowiczem (był taki lider PRL, ale trzask i zgasł) za czasów Generała gadał, że trzeba pędzić do przodu mercedesem, a nie dymać na piechotę. Wałęsie się zdawało, że mercedesem zasuwa „Solidarność” razem z Kościołem katolickim i Matką Boską w klapie, a Generał ze swoim PRL drepce na piechotę. Miał coś z racji: mercedesem zasuwał prałat pedofil Jankowski i wszyscy byli zadowoleni oprócz gwałconych dzieci. Te zaś głosu nie mają u katolika. Reszta biskupów też zasuwała mercedesami, zaś „Solidarność” załatwiła taki pęd, że łeb Polakowi najwyraźniej urwało: Tusk z Kaczyńskim w żelaznym uścisku – kto jest najprawdziwszy solidaruch, a kto zamordował i wybuchł za pomocą kocyka ukrytego w skrzydle.

Polak z urwaną głową nie czyta książek. Nie da się. Już – za PRL było przecież lepiej – jakieś 60 proc. Polaków w ciągu roku nie czyta ani jednej książki. Przy czym definicja książki jest bardzo litościwa: byle broszurka to już książka. Tymczasem byle Czech czyta rok w rok jakieś 17 książek. Dlatego z pewnością Prawdziwy Polak pokpiwa z Czecha, bo on, jak nic – z tych nieprawdziwych.

Miała Polska przestać być krainą magazynów i montowni, a stać się pełnowymiarową gospodarką od pomysłu do przemysłu – co zapowiedziała niejaka Szydło, gdy jej podwładni i nadwładni kazali uwalić kontrakt z Airbusem na zakup helikopterów Caracal, którego częścią byłoby utworzenie centrum badawczo-rozwojowego w Łodzi, włączonego w działania wielkiego, europejskiego i globalnego zarazem koncernu produkującego w najwyżej zaawansowanych dziedzinach, zwanych kolektywnie „high-tech”. Tymczasem Łódź jako miasto znika, a buduje się w niej wielki dworzec, jakby miała zostać Paryżem. Zniknie jeszcze prędzej, skoro w niej nie będzie nowoczesnego centrum rozwoju, jaki oferowali Francuzi z Airbusa.

W ogóle Polak znika. 500+ miało dać efekt: Polak mnoży się jak królik; była na to nawet specjalna, katolicka reklama. Polak inkasuje, ale się nie mnoży. Polak nie chce imigranta u siebie, bo tenże – co oświadczył właściciel Polaka – roznosi pasożyty, choroby i gwałci polskie dziewice, więc chce efektywnej samolikwidacji i Polski i siebie. Marzy mu się wielki cmentarz. Zgadza się to ściśle z wiarą katolicką, będącą manifestacją popędu śmierci.

Niejaki Morawiecki, jeszcze jako ten podwładny Szydło od gospodarki, oświadczył, że za jakieś siedem lat Polska będzie co rok wypuszczać na rynek milion katolickich – bo od A do Z wymyślonych i robionych przez polskich katolików – samochodów elektrycznych. Termin za chwilę minie. Aut nie ma, ale Morawiecki już jako premier dokonał inauguracji: odsłonił plastikową makietkę, coś jak makietka ciężkiego więzienia na Sikawie, jaką naczelnik więzienia zaprezentował ministrowi od więziennictwa w filmie „Vabank II”. Po inspekcji makietki imienia Morawieckiego jest pewność: zawartość odpowiada zawartości modeli „matchboxów”, jakimi małe chłopaczki z czasów PRL bawiły się w piaskownicy, gdy im któryś tatuś nabył takowy za walutę w Pewexie.

Ma być też wielki port morski w Elblągu na skutek zniszczenia Mierzei. Zdaje się, że imienia Kaczyńskiego, choć nie jest jeszcze jasne, którego. Może być obu – imienia sumy nieszczęścia narodowego. Jak ma być, będą katastrofy: wieczne długi – port nigdy nie da zysku – i katastrofa w środowisku.

Ma być wielki port lotniczy. Hub przesiadkowy na całą Europę. Tyle że producenci samolotów tworzą modele zdolne do ekonomicznych lotów na coraz dłuższe dystanse i regionalne przesiadki będą coraz mniej potrzebne, a istniejące od dawna lotnicze huby mają bardzo mocne argumenty konkurencyjne. Coraz wyraźniej rośnie więc ryzyko, że zanim powstałby taki port, za jakieś 15 lat co najmniej albo dużo więcej, który przy tym zniszczy kawał środowiska w Polsce i przeora substancję urbanistyczną wraz ze stosunkami społecznymi i gospodarczymi – niewątpliwie imienia Polaka bez głowy – rynek lotniczy będzie już zupełnie inny.

Równocześnie Duda Andrzej na posadzie, z którą się nie zgadza, oświadczył był, że „węgiel to polskie dobro narodowe”. I dalej tak oświadcza. Z oświadczeń rządzących wynika, że ma być kolejny węglowy blok energetyczny – na jakieś tysiąc megawatów lub więcej. Zaś z oświadczeń znawców energetyki wynika, że taka inwestycja nigdy się nie spłaci i dołoży się poważnie do katastrofy klimatycznej. Wcześniej ci sami rządzący, jak tylko doszli do władzy, zaczęli niszczyć raczkujący przemysł oparty na turbinach wiatrowych. 35 lat temu Polska zaczęła budować elektrownię jądrową, ale „Solidarność” ją rozwaliła i od tej pory nie jest Polska zdolna na nic się zdecydować. Nawet nie może się na rurę zdecydować: Rosja proponowała Polsce gazociąg, ale przez Białoruś, Polska chciała zmusić Rosję, by szedł przez Ukrainę – takie Kresy w głowach. Na Ukrainie z rurociągu kradli, więc rurociąg jest na dnie Bałtyku, co Polskę wprawia we wścieklicę. Zbudowała więc sobie szalenie kosztowny terminal imienia tego co w Smoleńsku, by kupować znacznie droższy gaz, który obciąży polską gospodarkę, zwłaszcza tę nowocześniejszą, w tym przemysł chemiczny, który sobie roi, że będzie konkurował z przemysłem chemicznym Rosji opartym na tańszym gazie.

Literatura jest władna nie tylko stawiać celne diagnozy, ale i tworzyć idee, sensy, wytwarzać wartości, które mogą zostać powszechnie przyjęte i stać się zaczynem koniecznych zmian. Olga Tokarczuk ma wielką rację, którą jednak należy rozumieć szerzej: siłą Polski mogłaby być myśl. Idea, dobrze skonstruowana i ulokowana wobec splotu złożonych spraw świata. Oraz idąca za tym konieczność: powaga, realizm i konsekwencja działania w łączeniu, co wymaga rozumienia innych. Wtedy byłaby Polska w centrum jego spraw, zdolna do czegoś wyższego i poważniejszego. Po prostu – lepszego. Polska jednak nikogo rozumieć nie chce, wszyscy mają ją rozumieć, w żalu tulić, smarki wycierać i żal osładzać walutą w miliardach.

Mogłaby, byłaby. Czymś takim miała być „Solidarność” i miał być gigant na skalę kosmiczną: Jan Paweł II. Oba nośniki skarlały albo też nigdy wielkie nie były, a były nadęte ponad wszelką miarę, którą rzeczywistość boleśnie zweryfikowała. Polska bowiem to zawsze jest bolesna męka. Skutkiem „Solidarności” jest obecna nędza polityki, dewastacja państwa i wspólnoty, a skutkiem Jana Pawła II jest to samo plus niestrawna kremówka: w sprawach substancjalnie ważnych i ważących o przyszłości biskupi siedzą cicho, co nie może dziwić – nic nie mają o tym do powiedzenia, bo są wypełnieni czymś zupełnie przeciwnym: ksenofobią folwarczną i szokującym cynizmem zlepionym w jedno ze skrajną głupotą. Co się nazywa katolicyzmem i z tym należy się zgodzić.

Mogłaby, byłaby. Czy wśród tej bolesnej nędzy literatura okaże się – wespół z innymi niezbędnymi czynnikami – siłą Polski miast węgla, gdy Polak nic nic czyta, nie jest wcale jasne. Lecz innej drogi nie widać: trzeba działać organicznie, czyli zapierdalać. I to jest – poniekąd – fajne, nawet słuszne i zbawienne: będzie chociaż piękna katastrofa, jeśli nie może być inaczej. Chociaż czy kiedykolwiek którakolwiek polska katastrofa była piękna? W Grecji może, a nad Wisłą – nie?

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 338

Dodaj komentarz »
  1. Aleksander Głowacki, poprawię, zanim doczytam resztę.

  2. izabella
    8 grudnia o godz. 20:54

    🙂 Poprawione.

  3. Tanako,
    Napisałeś jak zwykle długiego wstępniaka, z wieloma wątkami. Pozwolę sobie na razie na krótki komentarz, taki na zasadzie wrzucenia patyka w gniazdo os. Aby mocniej rozkręcić dyskusję, jaką wywołujesz swym tekstem.
    Pani noblistka Olga Tokarczuk ma absolutną rację. Jeśli jest coś w Polsce, o czym mówią elity światowe, to nie jest to polska gospodarka. Na świecie o Polsce – od dawna już mówiło się więcej w aspekcie polskiej kultury. I to rozmaitych rodzajów; polska szkoła filmowa, szkoła plakatu polskiego, literatura.
    Jeśli przyjrzeć się polskim sukcesom noblowskim, to mamy je z literatury i za działalność Wałęsy w pokojowym rozwiązywaniu problemów społecznych. Gospodarczych sukcesów docenianych przez światowe elity gospodarcze – zero.
    Za patriotyczne nadymanie się – Nobla jeszcze nie dają. A to jest jedyne, co realnie potrafią robić „elity” rządzące średniej wielkości krajem nad Wisłą. I nie jest to cecha tylko obecnie rządzących.
    Gdybyśmy przeanalizowali minione stulecie, to takich czystych, prawdziwych sukcesów będzie naprawdę niewiele. To zazwyczaj raczej absolutny przypadek, szczęśliwy zbieg okoliczności, że obecny rząd może np. świętować:
    – 100 lecie niepodległości państwa,
    – rocznice kolejnych tzw. powstań śląskich lat 1919-1921, wynikiem których było zagarnięcie przez Polskę prawie 60% górnośląskiego przemysłu,
    – Polskę z granicą zachodnią na Odrze i Nysie Łużyckiej,
    – pokojową zmianę ustrojową roku 1989,
    – wejście do Unii Europejskiej w maju 2004 roku.
    Żadna z powyższych okoliczności nie jest zasługą elit politycznych państwa polskiego. O powojennych przemianach gospodarczych i społecznych nie będę wspominał, bo wg przyjętej terminologii polityki historycznej, był to wynik działań Wielkiego Brata ze Wschodu, czyli politycznych działań Józefa Stalina i jego popleczników.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tanaka
    8 grudnia o godz. 21:46
    Rzeczywiście nieźle wybrnąłeś z kabały, usuwając imię Aleksander. Osobiście spodziewałem się po tobie podania pełnej informacji o przywołanym pisarzu: Aleksander Głowacki, znany pod literackim pseudonimem Bolesław Prus. W końcu w czasach spadającego obecnie czytelnictwa, może się niedługo okazać, iż niewielu Polaków będzie wiedziało, jak Prus się naprawdę nazywał. Nie pozbawiajmy go tożsamości.

  6. Czytam, czytam, i tak zadaję sobie pytanie: no dobrze, ale co robić? No i widzę, że w ostatnim akapicie Tanaka podaje odpowiedź: zapierdalać! Okej, tak też czynię, targany tylko wątpliwościami, czy zapierdalanie na (tzw.) obczyźnie mogę sobie zaliczać chwalebnie, czy już się wypiąłem.

  7. Szary Kot
    Zapierd… można wszędzie. W ojczyźnie i na obczyźnie, byle skutecznie.
    Dobranoc

  8. Szary Kot, 8 grudnia o godz. 22:43 i inni, z pytaniem leninowskim 🙂 „Co robic?”

    1) Poprawiac, budowac, rozwijac najblizsza okolice.
    2) Miec ogolne zainteresowanie okolicami dalszymi
    3) Dac problemy rozwiazywac dzieciom wlasnym. One nie sa glupie. Kazde pokolenia wlasne problemy rozwiazywalo. Nie emeryci.

    Dobranoc Wacpanstwu, Seleukos

  9. @Tanaka
    Tytuł twojego wstępniaka – palce lizać, a że długość tradycyjnie długa, przeczytam i skomentuję na spokojnie jutro.
    Dobranoc, Tanaczku

  10. Potrzebne są zarówno zdolności produkcyjne na odcinku literatury jak i hutniczej surówki. Pytanie, jak zawsze, jest to samo, czyli: „jak bardzo lokalne”?
    Czy w każdej wsi musi być uniwersytet?
    A szkoła średnia?
    A podstawówka?
    A biblioteka?

    Czy w każdej wsi ma być opera?
    A filharmonia?
    A teatr?
    Redakcja gazety?
    Radiowa czy telewizyjna stacja nadawcza?

    Czy w każdej wsi musi być huta?
    A fabryka z nowoczesnymi obrabiarkami?
    A kuźnia?
    A warsztat naprawy samochodów?

    Czym się kierować planując infrastrukturę, zarówno oświatową, kulturalną, medialną, produkcyjną, energetyczną jak i każdą inną?

    Kierować się wnioskami płynącymi z celowego wszywania Polski i Polaków w patchworkową tkaninę większej całości, np. Unii Europejskiej? Czy przeciwnie, zaprowadzać w Polsce autarkię w każdej dziedzinie?

    Bez miejscowej zdolności do nowoczesnej obróbki metali, od momentu ich powstawania, miejscowi tracą kolejne narzędzie. A jak w domu nie masz lutownicy to nie polutujesz. Zdecydujesz się wywiercić dziurkę i skręcić śrubką i nakrętką. A jak pozbędziesz się wiertarki? Będziesz próbował kleić. Albo zszywać. Albo kupić od kogoś usługę lutowania.

    Czym się kierować planując i finansując (albo nie finansując z pieniędzy publicznych) zestaw narzędzi, jakie państwo ma zapewnić każdemu polskiemu przedszkolakowi? Albo inżynierowi, muzykowi, pisarzowi, niepotrzebne skreślić?

    Chyba z tymi pisarzami, kompozytorami (oraz matematykami i filozofami) jeszcze najtaniej i dlatego najłatwiej – im wystarczy tylko ołówek i kartka papieru…. 😉

    Inżyniera pośle się do Reichu a naukowca do Hameryki i spoko.
    Księża i tak i tak od wieków jeżdżą do Rzymu i komu to przeszkadza?

    Tylko w mediach nada to jakoś pozytywnie przedstawić i dlatego mamy szkołę ojca Rydzyka.

    Wznieśmy zatem toast za jej 28 lat owocnej pracy dla dobra Polski!

  11. Nic nie mogę powiedzieć o smaku i jakości kremówek. My na Mazowszu zawsze jedliśmy napoleonki, które podobno nijak się mają do kremówek. A w obecnym miejscu w zasadzie unikam ciastek, w myśl zasady, że ze słodyczy jedynie śledzie. No chyba że makowiec. A poza tym wstępniaka i tak muszę przeczytać jeszcze z raz, albo i dwa. Z nadzieją, że poprawię w ten sposób statystykę Polaka. Jutro.

  12. @Tanaka

    wygaszany jest ostatni piec martenowski w hucie im. Lenina, w aktualnej RP, imienia Sendzimira. Będącej własnością globalnego koncernu stalowego pochodzącego z Indii. Nie opłaca się. Resztowka po niegdysiejszej sile i dumie gospodarki PRL-u, która zapewniła powojenne odżycie.

    W hucie wygaszono ostatni wielki piec a nie Martena, i wstrzymano pracę stalowni. Czy w tej ostatniej jest piec martenowski nie wiem/nie pamiętam. To, że się nie opłaca nie powinno dziwić. Wielkie ilości żelaza/stali potrzebne są w procesie uprzemysłowienia kraju, budowy podstawowej infrastruktury i zaspakajania podstawowych potrzeb społeczeństwa. Okres ten w Polsce dawno się już skończył, a obecnym stadium gospodarki – usługowo-konsumpcyjnym, zapotrzebowanie na stal jest niewielkie, konkurencja z Chin nie do pobicia, tak więc duma i siła stała się reliktem muzealnym, jak gdzie indziej w Europie.

    Z pozycji krakusa-historyka muszę tu dodać, że Huta była dla Krakowa zawsze obiektem bardzo kontrowersyjnym. Choć potrzebna dla kraju, lokalizację podyktowały względy polityczne. Kraków był jedynym okręgiem wyborczym, gdzie, nawet mimo fałszerstw wyborczych, PPR przegrała referendum w 1946. Postanowiono więc przytłoczyć krakowską „reakcję” masowym desantem „ludu roboczego” w nonsensownych gospodarczo wielkich obiektach przemysłowych – Hucie i hucie aluminium w Skawinie. Hutniczego molocha zbudowano na rzadkich w Polsce glebach dobrej klasy, z dala od źródeł surowców i infrastruktury transportowej, w fatalnym dla środowiska miejscu, gwarantującym uporczywy i niszczycielski smog.

    Tak więc nostalgia jest moim zdaniem OK, żal nie bardzo. Choć, ze wspomnień, w Hucie były najładniejsze dziewczyny 🙂

  13. @seleuk|os|

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/12/04/statysta-do-obywatela-jonesa/#comment-579933

    Z innych badan, Uniwersytet Stockholmski co kiedys podawalem, wynika wierzacych praktykujacych wszystkich wyznan, jest kolo 18% wszystkich w Szwecji. Z kolei jeden badacz problematyki, Tobias Hübinette, podaje ok 30% z krajow muzulmanskich sa muzulmanie praktykujacy(???).

    Bardzo interesująca liczba te 30%. Pokrywa się z danymi z Francji, wg. których tam też aktywnie praktykuje ok. 30% muzułmanów. Tymczasem w Polsce odsetek praktykujących katolików to ponoć 41%. Tyle o „tsunami” fanatycznych wyznawców.

  14. @paradox57
    8 grudnia o godz. 23:55
    Cały czas się zastanawiałam co to te kremówki i podejrzewałam ptysie. Sprawdzać nie miałam ochoty ze względu na niemiłą mi osobę a teraz mi wyjaśniłeś, że to napoleonki. No fuj, tak spartaczyć ulubione ciastko łącząc je na wieki wieków z patronem pedofilów!
    Niech on sobie żre kremówki ja będę jadła napoleonki.

  15. @Herstoryk 9 grudnia o godz. 2:09
    Tymczasem w Polsce odsetek praktykujących katolików to ponoć 41%.

    Z oczywistą poprawką na pochodzenie danych, no ale to chyba najłatwiej znaleźć:

    http://www.iskk.pl/images/stories/Instytut/dokumenty/Annuarium_Statisticum_2019.pdf

  16. Każde pieprzone brednie Macierewicza, Dudy, Kaczyńskiego, Morawieckiego i innych z tej kliki Radio coMaryja wraz z TV Trwam transmitują w czasie rzeczywistym plus powtarzają po pięć razy we wszystkich wydaniach i w radio, i w telewizji i w ich gazetach. Publikują w druku. Jako podcasty zamieszczają na swoich stronach internetowych.

    A o Noblu Tokarczuk jedna, krótka notka. Poczekam, może opublukują jej przemówienie. A jużci.

  17. @zza kałuży
    9 grudnia o godz. 3:20
    Do przemówienia linka dał seleuk w poprzednim wątku.

  18. @Ewa-Joanna 9 grudnia o godz. 4:28
    Do przemówienia linka dał seleuk w poprzednim wątku.
    Ale chyba nie w mediach Rydzyka… 😉

  19. @zza kałuży
    9 grudnia o godz. 2:50

    @Herstoryk 9 grudnia o godz. 2:09
    Tymczasem w Polsce odsetek praktykujących katolików to ponoć 41%.

    Z oczywistą poprawką na pochodzenie danych, no ale to chyba najłatwiej znaleźć:

    http://www.iskk.pl/images/stories/Instytut/dokumenty/Annuarium_Statisticum_2019.pdf

    Nie szukalem specjalnie, z jakiegoś artykułu może i sprzed paru lat zapamiętałem te 41%. Różnica z 38,3% nie jest aż tak wielka i świadczy, że Polacy są o prawie 10% bardziej religijni niż w czambuł fanatyczni rzekomo wyznawcy islamu w Szwecji i Francji, tych kalifatach 😉 (jak je nazywają Prawdziwi).

  20. @zza kałuży
    9 grudnia o godz. 4:38
    No nieee! 🙂

  21. @Ewa-Joanna
    9 grudnia o godz. 2:34

    Cały czas się zastanawiałam co to te kremówki i podejrzewałam ptysie. Sprawdzać nie miałam ochoty ze względu na niemiłą mi osobę a teraz mi wyjaśniłeś, że to napoleonki.
    Niech on sobie żre kremówki ja będę jadła napoleonki.

    Gdzieś Ty się E-Jotko chowała?!!? 😉 W Krakowie kremówki i napoleonki (nie mówiąc już o ptysiach) to były inne ciastka. Łączył je jedynie spód i wierzch z ciasta francuskiego. Kremówki były nadziewane umiarkowanie kremem budyniowym, napoleonki grubo kremem z bitej śmietany z masłem. Kiedyś lubiłem, teraz za słodkie, pomijając już papieski niesmak skojarzeniowy.

  22. @Herstoryk
    9 grudnia o godz. 5:38
    W Krakowie to ja tylko piwo piłam. Przez to nie mogłam na ten Kopiec Kościuszki dotrzeć, jakoś nie dawałam rady.
    Po nazwie sądząc to powinno być odwrotnie – te kremówki z masłem a napoleonki z „budyniem”, bo to nie był budyń tylko krem gotowany.
    A papieski niesmak skojarzeniowy podzielam w pełni.
    A teraz tez wolę mango a nie ciastko. Jeszcze nie wymyślili co z nimi robić, żeby ich nie było. Bo winogrona przerabiają na wino, czereśnie eksportują do Azji, coraz gorzej w tym kraju.

  23. @Ewa-Joanna 2:34

    Ale bo czyż kremówka w naturalny sposób nie kojarzy się akurat z przedstawicielami kk? Czego dowód dał jeden proboszcz, każąc dzieciom zlizywać krem ze swoich kolan. A może to była bita śmietana? Zresztą co za różnica, co oni do tej kremówki wetkną.

    A propos wpisu @Herstoryka dot. różnicy między kremówkami i napoleonkami. Nie wiem, jak wtedy (lata 60.) było z tym w Krakowie. Ale u mnie napoleonka zawsze była przekładana ciastem budyniowym. I zawsze nazywała się napoleonka. A i o papieżu z Krakowa nikt przy tej okazji nie oplatał.

  24. PS

    Swoją drogą to jest dziwne, jak się zawłaszcza i uzurpuje nawet wypieki cukiernicze. Przecież w Wadowicach zapychali się ciastkami już wtedy, kiedy nikomu by do głowy nie przyszło robienie z Karolka papieża. I nawet niespecjalnie dla niego te kremówki były robione. A teraz wielka sprawa: kremówka papieska. Dobrze, że rurek z kremem nie nazwali papieskimi. To by dopiero było.

  25. Herstoryk
    Jak przeczytalem o milionach i hordach i zalewie (z przyzwyczajeniem spoleczenstwa) to wydalo mnie stereotyp. Ja jestem bardzo niestereotypowy 🙂 Mieszkajac w Polsce bylbym UFO lub pijakiem, z koniecznosci. Dlatego probowalem, wg najlepszych moich mozliwosci, rozwiac troche stereotyp. O niepasujacych kulturowo muzulmanach. Dodac moge, problemy prawne (wyroki sadowe/kary) ma ok 1,6% populacji pozanordyckiej (lacznie z katolikami). Dla nordyckiej jest 0,7%. Podaje teraz z pamieci. Ta liczba mozna potraktowac za „koszt” spoleczny migracji. Reszta jest zysk. W krajach skandynawskich realisowany praktycznie od 2WojnySwiatowej.

    Zza kaluzy
    Jestem daleki od udzielania Tobie rad. Niemniej delikatnie stwierdzam, Radio Rydzyk, nie jest najlepsze miejsce szukac wiedzy o swiecie. Ja osobiscie, niedoinformowany mnie nie czuje. Radio Rydzyk, dotychczas, nie poswiecilem jedna minuta zycia.

    pzdr Wszystkich, przy kaffce Seleukos

  26. @ Ewa-Joanna
    9 grudnia o godz. 6:01

    W Krakowie to ja tylko piwo piłam.

    Mam nadzieję, że nie z krakowskiego browaru. Przed przemianą ustrojową to było drugie najgorsze piwo w PRLu, po szczecińskim, i dawało się wypić dopiero w stadium pełnego wcześniejszego znieczulenia wrażeń smakowych innymi płynami.

    Od manga wolę papaje, z przerabianiem winogron entuzjastycznie się zgadzam, dzisiejsze/tutejsze czereśnie (i truskawki) zbytnio mnie nie kuszą, bez smaku. Co się tyczy ciastek, to właśnie zbieram składniki na świąteczny orzechowiec zawijany.

    No dobra, trywia z głowy, to teraz na poważnie.

    @
    O piecu hutniczym już pisałem, a poetycki okrzyk o „kraju węgla i stali” jest już anachronizmem. Węgiel jest często rosyjski, albo nawet australijski i, bez względu na pochodzenie, powinien też być anachronizmem. Czytelnictwo, nie tylko w Polsce ale i gdzie indziej, też już było, a jednanie Suwerena spektakularnymi „słoniami-albinosami” jest w powszechnym użyciu wszędzie, nie tylko w PL.

    Wykład Noblistki bardzo dobry, trafia w sedno.
    Ma rację co do literatury i jej spłycenia, fragmentacji i narcyzmu. Słusznie stwierdza, że kiedyś świata trzeba było aktywnie szukać, dziś wciskają go w gardła, jak karmę gęsiom na foie gras. Słusznie boleje nad wyjałowieniem literatury i życia z cudowności i poezji. Słusznie mówi o kryzysie klimatycznym i politycznym.

    Sedno jednak zrobiło się dziś takie duże, że bardzo łatwo w nie trafić.
    I, moim skromnym pesymistycznym zdaniem, nic z tego trafiania nie wynika. To są rzeczy oczywiste dla każdego poinformowanego obserwatora, ale mówienie o nich, nawet przez noblistkę, jest grochem o ścianę. Nie zmieni zachowania i decyzji polityków, a Hoi Polloi raczej zgnoi takie Kasandry, jak pokazuje przykład Grety Thunberg, wedle odwiecznej reguły „zabić posłańca/heralda”.

    Treść i konkluzja wstępniaka też słuszne, ale działanie pozytywistyczne wymaga czasu, gdy tymczasem ludzkość może już tego czasu mieć za mało.
    Czyli bardziej pasuje nastrój z początku, raczej niż z końca uwertury „Egmont” Beethoven’a https://www.youtube.com/watch?v=pkxXFLRmqvw

  27. @Herstoryk 8:10

    Mój lokalny patriotyzm nie pozwala mi się zgodzić z Tobą w kwestii piwa. Najgorszym piwem było ciechanowskie na zmianę z sierpeckim. A w czasach późniejszym, jak zmieniłem lokalizację – lipcowe z browaru w Chełmie.

  28. zak1953
    8 grudnia o godz. 22:05

    To zapewne racja, że poza Polską to i owo o polskiej kulturze wiadomo i jest to doceniane. W jaki sposób, w jakim zakresie i co z tego wynika – to rzecz już mniej jasna, a warta dobrej wiedzy. Więcej, to trzeba wiedzieć, podobnie jak się wie o sile polskiego eksportu towarów: ile komu sprzedajemy pieczarek, a ile jakiegoś zaawansowanego produktu, dlaczego tam kupują, do czego to służy i co z tego wynika.
    Wtedy tą siłę można ocenić, programować ją i nią kierować. Inaczej będzie to raczej niedookreśloną pociechą i nie wiadomo, czy nie tymczasową.

    Olga Tokarczuk wyraziła się w znaczeniu wąskim, raptem o literaturze. Gdyby tak wąsko to widzieć, miałbym pewne wątpliwości, czy to taka siła. Trafnie przywołałeś, znaną za granicami polską szkołę filmową. Owszem, ona jest związana z literaturą, nieraz na niej oparta, ale nie jest to związek automatyczny i ścisły, a książka jako podstawa filmu nie musi stawać się znana i doceniana gdy doceniany jest film.

    Swego czasu znana była też polska szkoła plakatu. Dziś jednak już pewnie nie. To i owo wiedzą poza granicami o teatrze, ale czy na pewno o teatrze dzisiejszym, czy może tym jeszcze z czasów PRL-u? Bo patrząc do wewnątrz, był on – bez wątpliwości – wielką siłą, wielkim czynnikiem rozwoju. Ale w czasach PRL-u. wtedy bowiem działał największy teatr świata, w postaci Teatru Telewizji. Z milionów chamów zrobił ludzi. Niestety, cześć jego pamięci!

    Nie wejdę teraz w dalsze rozważania, może wieczorem; ważną, zasadniczą rzeczą – gdy mówimy o „sile literatury”, co poszerzam na „siłę kultury” – jest jej (swoista) mierzalność. Podobnie jak mierzymy eksport materialny. Zdolność do oceny, jak celne pytania stawia, jak się przyczynia do rozwiązywania problemów, w którą stronę kieruje siłę ogółu, jakie wywiera skutki? Te kwestie wiążą się z pojęciem siły.

  29. mag
    8 grudnia o godz. 23:05

    Maguś, jak dobranoc, to dzień dobry 🙂

  30. zza kałuży
    8 grudnia o godz. 23:53

    Potrzebne są zarówno zdolności produkcyjne na odcinku literatury jak i hutniczej surówki. Pytanie, jak zawsze, jest to samo, czyli: „jak bardzo lokalne”?
    Czy w każdej wsi musi być uniwersytet?

    Odpowiem na razie fragmentarycznie, bo dzien goni: tak jest, w każdej wsi musi być uniwersytet!
    Był taki wyraźny, trend w końcówce lat 90-tych i na początku dwutysięcznych. Powstało wtedy kilkaset (tak jest!) „szkół wyższych”. Co powiat i bez mała co gmina, to „wyższa uczelnia”.

  31. @paradox57
    9 grudnia o godz. 8:20

    Mój lokalny patriotyzm nie pozwala mi się zgodzić z Tobą w kwestii piwa. Najgorszym piwem było ciechanowskie na zmianę z sierpeckim.

    Mój krakowski patriotyzm nie jest tak gorący, żebym się upierał. Z Ciechanowa to ja znałem dziewczynę, na wakacjach, fajna i inteligentna! Jeśli to prawda o tamtejszym piwie, to nie żałuję, żem nie poznał.

  32. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 8:31

    Był taki wyraźny, trend w końcówce lat 90-tych i na początku dwutysięcznych. Powstało wtedy kilkaset (tak jest!) „szkół wyższych”. Co powiat i bez mała co gmina, to „wyższa uczelnia”.

    Inflacja dotyka nie tylko waluty!

  33. @Herstoryk
    9 grudnia o godz. 8:10
    Pojęcia nie mam z jakiego browaru. Było ciepłe, paskudne ale w doborowym towarzystwie to i Cygan dał się powiesić.
    Pewnie nie jadłeś manga prosto od krowy. 🙂
    Papaje też lubię, a truskawki tylko z gruntu i od farmera.

  34. basia.n
    8 grudnia o godz. 19:26

    Dziękuję! Oglądałem to kiedyś, ale chętnie sobie przypomnę.
    Bruno Ganz był jednym z moich ulubionych aktorów, więc odświeżę sobie także ze względu na jego głos.

  35. Kto by mówił, że bój w hucie
    Stylem życia jest krakowskim
    Zmieni zdanie po minucie
    W wielkim piecu martenowskim
    😎

  36. Jedyne co mogę zrobić po przeczytaniu wstępniaka i większości komentarzy to przypomnieć stary dowcip (a właściwie poważny tekst):
    Nieco zmęczony sędzia wysłuchał oskarżyciela i skwitował wywód słowami -”masz rację”!
    Potem wysłuchał tyrady obrońcy i powiedział „masz rację”!
    Asystent sędziego szepnął mu do ucha: „Panie, obaj nie mogą mieć racji”!
    Na to mądry sędzia powiedział: „Ty też masz rację”!

    Stwierdziłem, że wszyscy mają rację, no może mam wątpliwości na temat kremówek. W Krakowie zjadłem tylko najlepszą pizzę w rynku – od strony Wierzynka, kremówek nie znam, ale śląskie napoleonki były zawsze z kremem budyniowym. Miałem tylko wiecznie problem z próbą estetycznej konsumpcji – „okładki” twarde jak stal z huty Sendzi-coś tam, a środek miękki – jak tu działać, aby nie świnić okolicy?

  37. Kremówka vs napoleonka?

    Kremówki były nadziewane umiarkowanie kremem budyniowym, napoleonki grubo kremem z bitej śmietany z masłem
    Krem z bitej śmietany z masłem? 😯
    Jak to połączyć?
    Pamiętam masę do tortów, która była połączeniem gotowanego kremu budyniowego (mąka, mleko, jaja) i masła. Jako kuchenny pomocnik w domu rodzinnym musiałem ten zimny budyń dodawać po trochu do masła roztartego w donicy i ucierać na jednolitą masę. Okropna robota, ale można było ukradkiem próbować 😉

    Tutejsze kremówki (Crèmeschnitten) mają dwie do trzech warstw ciasta francuskiego i nadzienie z gotowanego budyniu (Crème Pâtissière) z dodatkiem bitej śmietany, niektórzy usztywniają to żelatyną. Wierzch jest glazurowany białym lukrem.
    Jedyne, które chętnie jadałem, produkował piekarz Gafner w sąsiedniej górskiej wsi. Ciasto francuskie piekł zawsze w sobotę, w piecu opalanym drewnem, po upieczeniu chleba. Czasem nieco przypalał.
    Krem był fantastyczny, nie za słodki, warstewka lukru cieniutka – czysta poezja. Kiedyś zobaczyłem piekarza, jak dekorował choinkę przed piekarnią. Miał na sobie biały fartuch pełen żółtych plam od tego kremu…
    Przez całe lata rodzinny rytuał wymagał, aby po drodze na ulubiony szczyt nabyć kremówki u Gafnera.
    Niestety, kilka lat temu z braku następcy piekarnia została zamknięta. Od tego czasu nie zjadłem żadnej innej kremówki.

  38. Zagadka.
    Kogo przedstawia ta figura?
    Za godzinę pokażę ją od przodu. Lepiłem ponad 3 godziny 🙄

  39. Bruno Ganz, takich aktorow juz nie ma.

    Wszyscy pewnie znamy aniola w ‚Wings of desire’, i Hitlera w ‚Downfall’. Nie bede wymienial innych rol, bo gral nawet….kard. Wyszynskiego.
    A jednak zapamietalem Ganza najbardziej w jakze sugestywnym ‚epizodzie’ w filmie ‚Unknown’ z Liam’em Neeson’em.
    Gra tam bylego agenta, ex-Stazi.
    Scena samobojstwa jest majstersztykiem aktorstwa. Zobaczcie, kto nie widzial a ciekaw.

  40. @act
    9 grudnia o godz. 11:34

    A widziałeś Pane e Tulipani?

  41. Toby, pewnie nie ale przypomne sobie.
    Jego ‚portfolio’ jest ogromne!
    Polecasz?

  42. Tobermory
    9 grudnia o godz. 11:29

    Królowa Śniegu ??

  43. zak 1953 8.12 22.05
    Jestem tego samego zdania od conajmniej 50 lat. Mozna wyliczac jeszcze wiecej bzdur niz Nowa Huta; np. wybudowanie AGH w 2019 w Krakowie: gdzie nie bylo kopaln ani hut= rekord swiata w glupocie; kiedy Europa likwidowala kopalnie wegla kam.,Polska zaczela budowe itp!
    Naturanie wg. potakiwaczy pana Tanaki winny jest / totalna bzdura /Kosciol!
    Wg. mnie nalezy :
    1. zlikwidowac centalizacje wladzy ktora varszavka doprowadzila do absurdu , nieznanego od conajmniej 100 lat w swiecie
    2.szkolnictwo , zdecentralizowane ustawic na wyluskiwanie najlepszych i to od szkoly podstawowej poczawszy
    3.zmusic varszavska biurkracje do zaniechania rzadzenia gospodatka !Oni, takze absolwenci UW , nie potrafia!
    Spolki skarbu panstwa , to absurd gospodarczy na granicy psychicznego absurdu wymyslone przez krajowych noblistow lub asolwentow UW!

  44. Tobermory
    9 grudnia o godz. 11:29
    To nieprawda. Tyle śniegu naraz nie widziałem w Polsce od kilkunastu lat.

  45. @act
    9 grudnia o godz. 12:07

    Jeśli lubisz zgrabne komedie, to polecam.

  46. W Polsce , od setek lat ,obowiazuje zasada dyskutowania na temat zastepczy :np. od 1945 Kosciol Kat. A np. mnie nikt jeszcze nie odp.na pytanie dlaczego najwieksi ludobojcy w historii ludzosci/Lenin, Stalin , Mao, Hitler itd/ mieli to samo zdanie o Kosciele jak Tanaka i jego potakiwacze!Oglupiajcie sie dalej: mnie to nie dotyczy = nie jestem katolikiem!

  47. Tobermory
    9 grudnia o godz. 11:29

    Albo śnieżna madonna

  48. Skopiowałem tytuł wstępniaka i główną myśl noblistki – jakby nieco kontrowersyjną.
    Mam prawo nazwać to zdanie „główną” myślą, skoro Tanaka je „zboldził i skursywił”.

    „Dialog Olgi Tokarczuk z kremówką i martenowskim piecem
    W sobotę, w Sztokholmie, laureatka nagrody Nobla Olga Tokarczuk powiedziała tak: siłą Polski jest literatura, nie węgiel.

    Moja aktywność blogowa ostatnio zanikała z różnych powodów, ale postanowiłem nieco przyjrzeć się pojęciom, użytym w tym cytacie.
    Nie komentuję wyrazu „dialog”. Wprawdzie słuchałem tylko fragmenty przemówienia noblistki, ale nie słyszałem, aby do niej przemawiały kremówki, a nawet piec martenowski, zdecydowanie głośniejszy od kremówek, więc dialogu nie zauważyłem.
    Kremówki też olewam dialogowo, bo ich nie jadłem, ba! Nawet nie byłem w Wadowicach!
    Nową Hutę zwiedzałem, ale już się zatarł nieco jej obraz w mej sfatygowanej pamięci. Mogę tylko przypuszczać, że mogły tam działać „wielkie piece”, które pewnie też już się nie spuszczają jak kiedyś, bo stalownię dobrze pamiętam. Widziałem jak z rozżarzonego bloku walcowano cienkie blachy – imponujący widok. Jako lojalny obywatel PRL byłem dumny z posiadania takiej huty, a jej wyziewy były daleko, a Ślązacy nie takie smrody smakowali. Tak blisko to mamy gorsze niż w Krakowie, tylko Skawina może z nami konkurować. Pewien dowcipny dziennikarz napisał kiedyś artykuł o „klimacie” w Kędzierzynie. Tytuł był wspaniale dobrany: „Najzdrowiej na cmentarzu”!
    Niby zaskakująca myśl – jakby lekko makabryczna i prawie tak kontrowersyjna jak noblistki o Polsce. Była to jednak tzw. naga prawda. Smrody fabryk chemicznych dookoła miasta oraz typowa róża wiatrów chroniły często cmentarz komunalny. Ja mieszkam blisko cmentarza i tylko wschodni wiatr z OXO dusił mnie podczas snu. Zachodni był zbawieniem, ale to nie ma nic wspólnego z polityką lub ciągotami rewizjonistycznymi, przypisywanymi od zawsze „zakamuflowanej opcji” – z zachodu dochodziły tyko „zdrowe” pestycydy i ożywczy zapach (amoniak) gnojowicy z rolniczej strefy za Koźlem.

    Załatwiwszy mniej ważne fragmenty cytatu mogę spokojnie rozwinąć główne zdanie – w czym leży prawdziwa wielkość Polski – w czytelnictwie, ha, ha! Gdy Polacy piszą dobre książki, to i są chętnie czytane, tak można by sądzić. W tym miejscu mogę z dumą podkreślić, ze ja się przyczyniłem do wzrostu czytelnictwa polskiej literatury nawet już wtedy, gdy nie wiedziałem jeszcze o moich polskich korzeniach – tak jakoś antycypowałem (genialna intuicja?)! Od dziecka połykałem książki jak inne dzieci kremówki, m. in. nawet dzieła polskich noblistów (raz lub dwa). Czytałem „Quo vadis” i „Rodzinę Połanieckich” , wprawdzie po niemiecku, ale doceniłem wartość tych dzieł. Gdy wiele lat później przeczytałem oryginał Quo vadis stwierdziłem ze zdumieniem, że niemiecki tekst był ciekawszy! Może dzieje się podobnie z książkami Pani Tokarczuk – ma genialnych tłumaczy i stąd nagroda??? Nie mam zdania w tej kwestii, bo już nie przeczytam jej książek z powodu trudności technicznych. Ja nawet własnych już nie czytam w wersji papierowej tylko PDFy z dużymi literami. Jak już jestem przy własnej działalności grafomańskiej, to pozwolę sobie na skromne „lokowanie produktu”. Ewentualnie zainteresowanym „wnętrzem” starego Ślązaka polecam pozycję 111 ze zbioru książek Narodowej Oficyny Śląskiej, gdzie po straszliwych bólach porodowych ukazała się moja trzecia – i ostatnia książka, o której można powiedzieć, że jest to jakby testament polityczny leciwego człowieka , autochtona z Opolszczyzny.
    Nie wiem, co będzie dalej z moją działalnością blogową, może to już łabędzi śpiew?

  49. Z tylu to ‚Macierzynstwo’ ale znajac Ciebie, to z przodu bedzie jakis trick.

  50. @zak1953
    9 grudnia o godz. 12:11

    Za tym śniegiem musiałem zawędrować na wysokość 1692 m. A tak było wczoraj na 1800
    Chciałem iść na ponad 2000, ale nie zabrałem rakiet, a ścieżka była w miarę wydeptana do 1800.
    Młodzi zabrali mi wczoraj rano wnuczka i oddali pod opiekę wiadomym panom (miałem go odwieźć wieczorem), to z tej frustracji ruszyłem w śnieg 🙄
    Anyway, oszczędzili mi ponad 300 km jazdy.
    W nocy była wichura i deszcz, teraz też duje i wygląda na nadciągającą zamieć.

  51. Toby, lubie wszelkie komedie, nawet te ‚niezgrabne’.
    Oczywiscie obejrze. Uwielbiam aktorstwo Bruno Ganza.

  52. OK, to zobaczcie resztę

    @act
    😉

  53. Tobermory
    9 grudnia o godz. 12:26

    No to zrobili ci niemiłą niespodziankę !
    A kto będzie się nim opiekował w czasie koncertu ??

    Figura przedziwna.Wędrująca kobieta z kotem na ramieniu.
    Nie mam pojęcia kto to.

  54. Swietna rzezba – ‚open to interpretation’

  55. Basiu, Kaczor z kotem?…topniejacy…

  56. @basia.n
    9 grudnia o godz. 12:37

    Myślałem, że każdy rozpozna Babę Jagę 🙁
    No tak, ona miała czarnego kota 🙄
    Ale brodawkę na nosie ma jak się należy 😎
    A że od tyłu wygląda jak Madonna z dzieciątkiem, to zauważyłem dopiero na koniec 🙂

  57. @basia.n
    9 grudnia o godz. 12:37

    Plan wygląda tak: Próba w czwartek – wiadomi panowie.
    Kolacja firmowa w piątek, próba w sobotę, koncert w niedzielę – ja, ale wszystko w Bazylei, chyba że w piątek rano będzie pogoda na narty, to go podrzucą tutaj.
    Prognozy pogody są kiepskie.

  58. Tobermory
    9 grudnia o godz. 12:40

    Tak myślałam, a nie napisałam ! Bo obok Śnieżki i Puchatka, nagle taka postać. No, ale stress tłumaczy wybór tematu 🙂

  59. @basia.n
    9 grudnia o godz. 12:50

    Mówisz, że to stress?
    Kiedy zaczynam lepić coś ze śniegu, to nigdy nie wiem, co mi wyjdzie. Najpierw coś nieforemnego, trzy utoczone kule albo śnieg zgarniany do kupy, aż nagle klik! I coś się zaczyna wyłaniać…

  60. Tobermory
    9 grudnia o godz. 12:47

    Panowie znów będą zazdrośni, że koncertowa odpowiedzialność spada na ciebie 🙂
    Napisz, proszę w poniedziałek, jak było.

  61. Tobermory
    9 grudnia o godz. 12:57

    Myślę, że gdybyś lepił z wnukiem, to chyba nie Babę Jagę.
    Może krasnal dla Śnieżki

  62. Antonius
    9 grudnia o godz. 12:20

    Antoniusie, wyjątkowo ośmielę się napisać w imieniu wszystkich: piszesz rzadko, ale to jest zawsze święto Cię czytać. Zdrowia i sokolego wzroku życzymy.

  63. @basia.n
    9 grudnia o godz. 12:57

    Po Śnieżce został już tylko fundament, Puchatek się skurczył, Baba Jaga może już zasypana śniegiem albo rozmyta nocnym deszczem (nie wiem, do jakiej wysokości siągnęła ulewa)…
    Trudno coś kontynuować 🙁
    A z wnuczkiem na pewno jeszcze cię czymś zaskoczymy 😉
    Co do odpowiedzialności w czasie koncertu, to chętnie bym ją odstąpił, bo dziecko robi się dość bezpośrednie w wyrażaniu życzeń i czyni to bez skrępowania.
    Wczoraj rano, po drodze do Bazylei młodzi mieli jeszcze muzykować podczas anglikańskich jasełek w Bernie.
    Wnuczek, w przeciwieństwie do swoich dwóch nieco starszych kuzynów, nie chciał podczas próby ansamblu siedzieć przy anglikańskiej babci, tylko dał się babysitterce przebrać za pastuszka i hasał z barankiem pod pachą. Kiedy uznał, że dość tego muzykowania, uciekł z pomieszczenia dla dzieci i oświadczył muzykom: Fertig Probe! Idziemy do śniegu!

    W sobotę, w porze obiadowej wpadła z wizytą znajoma z Lozanny. Przy obiedzie, który jedliśmy we troje, cały czas mówiła, że musi niedługo jechać, ale jakoś nie ruszała się z miejsca, a czas płynął. W pewnym momencie, jakieś dwie godziny po jej przybyciu, wnuczek otworzył szeroko drzwi i grzecznie zapytał: Chcesz teraz jechać?
    I do mnie: Pójdziemy pomachać (rączką na pożegnanie)?

  64. @Tobermory 13:39

    Pewnie czekała na kawę.

  65. Antonius
    9 grudnia o godz. 12:20
    Trzymaj się. nie bądź czarnowidzem. Głowa wysiada ostatnia., !!!

  66. @paradox57
    9 grudnia o godz. 13:51

    Dostała. Deser też. Ja bym ją chętnie zatrzymał dłużej…

  67. Żona jednego tutejszego chłopa ma zwyczaj pytania zasiedzianych gości: Chcecie jeszcze herbatę, zanim pójdziecie?

  68. Matka wyciągaj pościel bo goście chcą iść do domu 🙂

    Ładne te śniegowe rzeźby

  69. @Antonius

    W ostatnich dniach października jechałem trasą z Rybnika przez Górę Św. Anny i Nysę do Kłodzka.
    Z Annabergu, gdzie obejrzałem sobie słynny amfiteatr, pomnik Czynu Powstańczego i sanktuarium, widziałem we mgle liczne dymiące kominy, które wziąłem za twoją okolicę.
    Myślałem, że będę przejeżdżać w pobliżu, ale moja nawigacja kazała skręcić w prawo i nagle asfaltowa droga przeszła w polną, a potem leśną, aż wylądowałem na autostradzie koło Gogolina 😯
    Do celu dotarłem, ale nie tak, jak planowałem 🙁
    Cieszę się, że dajesz znaki aktywności. Trzymaj się ciepło!

  70. Tobermory
    A dla mnie ta nostalgiczna (?!) lodowa rzeźba to widziana od tyłu kobieta z maluszkiem na ręku, która żegna jego ojca, może Duńczyka, może Norwega, odpływającego właśnie do swojego kraju. Ona pozostaje w Grenlandii, bo przywykła do życia w Arktyce, a on chyba nie nalegał, by mu towarzyszyła. Ot, przygoda z tubylką w długiej sukni/płaszczu. Będzie się roztapiać powłóczyście.

  71. @mag
    9 grudnia o godz. 14:33

    Podoba mi się twoja interpretacja, a od przodu nie musisz jej wcale oglądać 😉

  72. @Tobermory
    Czasem nawet lepiej oglądać rzeźbę od tyłu. Jest w Radomiu taka figuralna, można rzec – realistyczna rzeźba Jana Kochanowskiego rozpartego na fotelu, jak mówią radomianie – ginekologicznym. Lepiej go oglądać ze szlachetnego profilu lub właśnie z tyłu.
    Mój wnuczek, gdy lepiliśmy bałwana, upierał się, że trzecia kula, najwyższa, robiąca za głowę powinna być największa, by… miał więcej rozumu. Toczyliśmy ją znowu, z trudem nasadziliśmy na korpus i wtedy wnuczek przyznał, że to wygląda durnowato. Tak jakby posadzić kogoś na głowie, czyli do góry nogami.
    A co z rozumem – spytałam? – Może przecież być bałwan o bardzo małym rozumku.
    Kubusia Puchatka mieliśmy już przerobionego.

  73. Chciałem w Wyborczej przeczytać artykuł o Tokarczuk, a tu się okazuje, że tylko w dostępie Premium 🙄
    To ja mam wykupić prenumeratę dla trzech osób, aby przeczytać jeden artykuł?
    Nie dosyć, że za pół roku płacę teraz więcej niż dwa lata temu za cały rok, to jeszcze takie coś?

  74. @mag
    9 grudnia o godz. 15:29

    Ja bym w takie sytuacji dorobił nóżki u góry, rączki na ziemi i byłby bałwan akrobata 😉
    Podsunęłaś mi pomysł na przyszłość 😎

  75. Tobermory
    9 grudnia o godz. 14:14
    Najbliższym dużym zakładem są tam Zakłady Koksownicze Zdzieszowice, należące obecnie do koncernu metalurgicznego Mittala. Polskie władze prywatyzując Hutę Katowice w Dąbrowie Górniczej, nie zauważyły że HK ma tam swoje udziały i całość została sprzedana. Żeby było śmieszniej, to o ile HK była słabo dochodowa, to Koksownia Zdzieszowice przynosiła miliard złotych zysku rocznie. Czyli Warszawa oddała całość za frico, bo cena za Hutę była żenująca, a zysk z koksowni wyraźnie przewyższył cenę zapłaconą przez Hindusów. Polak potrafi.

  76. „””””Chciałem w Wyborczej przeczytać artykuł o Tokarczuk, a tu się okazuje, że tylko w dostępie Premium ”
    Całe moje życie byłem przekonany, że to ” premium ” to jest premia dla klienta lub konsumenta a tu okazuje się że jest odwrotnie.= premia dla dostawcy usług lub towaru. Dotyczy to również operatorów sieci internetowych, telefonii komórkowej, banków i jeszcze kilka firm.
    No i to częste powoływanie się na własne procedury – niezgodne lub sprzeczne z obowiązującymi kodeksami.

  77. @zak1953
    9 grudnia o godz. 15:37

    A to super biznes zrobili!
    Zauważyłem, że już prawie wszystkie huty w Polsce znajdują się jak nie na skraju bankructwa, to w rękach tego Hindusa 🙄

  78. @lecher
    9 grudnia o godz. 15:51

    Premium to dla mnie tzw. lepszy gatunek, wyższa klasa czyli musi być drożej, ale przecież nie aż tak.
    Trzeba było skorzystać z oferty po 10 zł przez dwa miesiące, a potem zwyczajnie zrezygnować. Gapa ze mnie 🙁

  79. Antonius
    9 grudnia o godz. 12:20
    Z tym Sienkiewiczem to widać ogólno-śląski problem jest. Po przeczytaniu jednej z części Trylogii, Adalbert (Wojciech) Korfanty poczuł w sobie miłość do Polski i języka polskiego. Co prawda inni Górnoślązacy tego nie czuli, ale jego sposób działania i umiejętność przekonywania pozwoliły mu zrealizować swoje plany życiowe. Już jako poseł, w Berlinie nawiązał bliższe kontakty z kołem poselskim Wielkopolan. A wszystko przez jedną książkę Henryka Sienkiewicza.

  80. @Tanaka
    „Siłą Polski jest literatura, nie węgiel „- ogłosiła nasza Noblistka. Można dodać – ani żadna huta, zwłaszcza powstała za Bieruta. A jeśli nie literatura, lecz disco-polo i Martyniuk, bo Polacy go kochaja, a Tokarczuk nie znają, bo z reguły nie czytają? Zgroza.
    Za dojnej zmiany cofamy się do tyłu. To nie błąd językowy, bo można się również cofać do przodu w sensie pozytywnym, np. do czasu, gdy mieliśmy ciepłą wodę i jeszcze państwo prawa.
    Twoja drobiazgowa, wnikliwa analiza tu i teraz prowadzi do smutnej, a mimo to krzepiącej diagnozy. Aż ją przytoczę, bo warta jest wykucia się na pamięć.
    …” Czy, wśród tej bolesnej nędzy, literatura okaże się – wespół z innymi niezbędnymi czynnikami – siłą Polski miast węgla, gdy Polak nic nic czyta, nie jest wcale jasne. Lecz innej drogi nie widać: trzeba działać organicznie, czyli zapierdalać. I to jest – poniekąd – fajne, nawet słuszne i zbawienne: będzie chociaż piękna katastrofa, jeśli nie może być inaczej. Chociaż, czy kiedykolwiek, którakolwiek polska katastrofa była piękna? W Grecji może, a nad Wisłą – nie?”
    Za chwilę walnę laurkę, lecz zapewniam, że spośród kadzidlanych dymów wyłania się naga prawda o Tanace.
    Chłopie, ale ty masz pióro! Doskonalisz się, odkąd cię piszącego pamiętam (również maile do mnie) ze wstępniaka na wstępniak, z komentarza na komentarz, gdy wchodzisz w interakcje z blogowiczami. Bywa, że wprost unosi cię gejzer słów lecz nigdy nie są to słowa rzucone na darmo. Zwięzłość, lapidarność nie jest po prostu twoją mocną stroną, ale to nie musi być zarzut.
    Tak trzymaj, Tanaczku i niech cię mają w opiece różne Peruny i Swarożyce, a na wszelki wypadek warto również, co jakiś czas, odpukać w niemalowane i splunąć przez lewe ramię, widząc jednocześnie czarnego kota przebiegającego drogę oraz zakonnicę w ciąży lub kominiarza.

  81. Tobermory
    9 grudnia, g.15:53
    O tych nóżkach i rączkach będę pamiętała. Tylko skąd wziąć śnieg?

  82. Tobermory
    9 grudnia o godz. 15:30

    Przemówienie Olgi Tokarczuk możesz przeczytać tu:
    Olga Tokarczuk: „Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy”

    Bezpośredniość dzieci jest zabawna, ale czasem wprawia w zakłopotanie 🙂

  83. Tobermory

    Można też usłyszeć to przemówienie na youtube
    Nobel Lecture: Olga Tokarczuk

    i jeszcze coś – przemówienie Petera Handke po niemiecku.
    Ty zrozumiesz i oczywiście Antonius.( o znajomości niemieckiego innych blogowiczów nic nie wiem)
    Nobel Lecture: Peter Handke

  84. Tobermory
    9 grudnia o godz. 15:52
    @zak1953
    9 grudnia o godz. 15:37

    A to super biznes zrobili!
    Zauważyłem, że już prawie wszystkie huty w Polsce znajdują się jak nie na skraju bankructwa, to w rękach tego Hindusa

    Mój komentarz
    Losy hutnictwa w ojczyźnie rewolucji przemysłowej nie są lepsze. Od lat funkcjonuje na styk, w pobliżu upadku (konkurencja chińskich wyrobów stalowych).

    Koncern British Steel był w rękach Hinduskiego potentata Tata. Teraz jest w sytuacji krytycznej i musi żebrać o po wybawienie, z którym chętnie przychodzi nie kto inny, jak firma z Chin.
    Pzdr, TJ

  85. @mag
    “…widząc jednocześnie czarnego kota przebiegającego drogę oraz zakonnicę w ciąży lub kominiarza.”

    Ale co maja ze soba wspolnego czarny kot, zakonnica w ciazy i kominiarz, oprocz koloru wierzchniego odzienia. Pani Olga zacheca do spojrzenia z czuloscia na pozornie niezwiazane fragmenty rzeczywistosci, ktore ukladaja sie w przedziwne zbiegi okolicznosci, czy nieuniknione fatum. Moja wersja wydarzen: siostra przelozona wezwala kominiarza, aby sprawdzil slaby ciag w kominie. Nie skojarzyla ze Mruczus zaginal, chociaz zwykle wracal przynajmniej po dwoch dniach samowolki. Odnalazl go kominiarz, wiadomo gdzie. Nagle pojawienia sie Mruczusia z loskotem w chmurze sadzy doprowadzilo do omdlenia siostry, na co gorliwie zareagowal mistrz kominiarstwa rzucajac sie na ratunek. Metoda reanimacji usta usta i masaz serca okazala sie skuteczna. Zakonnica miala pecha bo przy habicie nie bylo guzika.

  86. @

    Polaku! Dziś się ważą Ojczyzny losy,
    Bo podstawą sprawiedliwości są donosy,
    A podejrzany jest szefem Najwyższej Izby Kontroli,
    A Ministerstwo Sprawiedliwości jest fabryką trolli,
    A wszystkim rządzi nieudacznik ponury,
    Nie tylko wewnętrznie mizernej postury,
    A Ty wiedziony nieuzasadnioną mrzonką
    Dywagujesz o wyższości kremówki nad napoleonką?
    Gdzież Twój patriotyzm i Ojczyzny miłowanie?
    Głęboko w dupie, szanowny panie!

  87. @basia.n
    9 grudnia o godz. 18:18

    Dziękuję, ale chodziło mi o artykuł „Tak się rodzą pomysły na Nobla. Wjeżdżamy do świata Olgi Tokarczuk”.
    Zorientowałem się, że został zamieszczony wprawdzie w Wyborczej (Tylko u nas!), ale w magazynie „Książki”, który jest dodatkiem do prenumeraty Premium.
    Może go sobie jeszcze dokupię.

  88. zak1953
    8 grudnia o godz. 22:16

    Rozbawił mnie ten mój Aleksander Prus. Uciąłem mu imię, został sam Prus, ale gdybym miał wpisać Aleksandra Głowackiego, faktycznie mogłoby to brzmieć nieco zaskakująco: o dwóch różnych zawodnikach piszę?
    Tacy czasy, że trzeba by pewnie objaśnić dodatkowo, łoco sie rozchodzi.

  89. @Qba
    “A podejrzany jest szefem Najwyższej Izby Kontroli,”

    Teraz to sie nazywa Najwyzsza Izba Korupcji.

  90. Szary Kot
    8 grudnia o godz. 22:43

    […]w ostatnim akapicie Tanaka podaje odpowiedź: zapierdalać! Okej, tak też czynię, targany tylko wątpliwościami, czy zapierdalanie na (tzw.) obczyźnie mogę sobie zaliczać chwalebnie, czy już się wypiąłem.

    Mało tego, zachodzi interesujące pytanie: czy jak się zapier-ten-tego-ten na obczyźnie, to to się wlicza do zapieritakdalej ojczyźnianego, oraz czy to się wlicza do siły literatury czy jakiej innej siły? Może tej brukselskiej, znaczy się – antypolskiej?
    Łeb puchnie od pytań, chyba urwie i będzie jak we wstępniaku: nie ma czym czytać tego Aleksandra Prusa.

  91. Qba
    9 grudnia o godz. 20:59

    Krem Dupny?
    Czyś nie nadto
    okrutny?

    Po wsunięciu kremówek pięciu
    kazanie:
    jak mnie kręci w kiszkach
    o panie!

    Po wsunięciu kremowek dziesięciu
    puk-puk-puk
    i odpuszczenie
    czytaj: rozwolnienie

  92. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 21:21

    Ciekawą sprawę poruszyłeś na blogu –
    Co zrobić, gdyś się sprzeniewierzył Bogu?
    Najlepszy sposób na odpuszczenie,
    To rozwolnienie!

  93. @MajsterKlepka
    9 grudnia o godz. 21:09

    Nie warto mówić/pisać o korupcji, gdy stanowi ona podstawę działania państwa, czyli jest wszechobecna. Jak Wszechmogący.

  94. Qba
    9 grudnia o godz. 21:35
    @Tanaka
    9 grudnia o godz. 21:21

    Ciekawą sprawę poruszyłeś na blogu –
    Co zrobić, gdyś się sprzeniewierzył Bogu?
    Najlepszy sposób na odpuszczenie,
    To rozwolnienie!

    W tym ozdrowieńczym procesie przyrody
    uwalnia się dusza i znikają wrzody
    duża zaś krąży i kędy chce wieje
    na co wchodzi sprzątaczka i krzyczy:
    jezu, co tu się dzieje?!!!

  95. Tobermory
    9 grudnia o godz. 21:04

    Mam to Premium i zajrzałam do Książek, żeby się zorientować, czy ewentualnie mogę skopiować tekst i wkleić w jakiś album fotos
    Chodzi o wywiad Nogasia z Olgą Tokarczuk – tak ?

  96. Tobermory

    Widzę jednak, że chodzi o inny artykuł. Znalazłam i spróbuję

  97. @basia.n
    9 grudnia o godz. 21:50

    Basiu, dziękuję, ale może nie wdawaj się w jakieś. nielegalne działania. Dam sobie radę.

  98. Piec nam tu gaszą – czyli i zredukują zatrudnienie. Piotrze Dudo i Solidarności wzywam Was do obrony polskich miejsc pracy!
    Ale tu cisza. Solimarność ino…
    OPZZ też nie grzmi…

  99. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 21:48

    Tego się obawiałem. W ewangelicznym zapale
    Sprawiedliwości społecznej nie uwzględniłeś wcale!
    Jak mogłeś sprzątaczkę połączyć z Jezusem?
    To tak, jakbyś Kaczyńskiego nazwał Aleksandrem Prusem!

  100. Można odebrać też wystąpienie O. Tokarczuk, że nie nie wungiel i łopata ale wartości intelektualne konstytuują współczesny świat. Ale co tam: gdzieś tsm ok. 1989r zagoniono ten kraj do ,,łopaty”, kompradorzy nadzorujący machających ,,łopatami” mają zapewnione dostatnie życie. Nie ma za bardzo co dumać: od myślenia są ,,centrale” – Niemczech, USA, Francji.
    A ,,chłopom pańszczyźnianym” tylko dragi trzeba podawać – mamy od tego sprawdzonych o 2000 lat kuglarzy.

  101. Herstoryk
    9 grudnia o godz. 2:00

    @Tanaka

    W hucie wygaszono ostatni wielki piec a nie Martena, i wstrzymano pracę stalowni. Czy w tej ostatniej jest piec martenowski nie wiem/nie pamiętam.
    Możesz mieć rację co do nazwy techicznej i funkcji pieca, jednakowoż nazwa „piec martenowski” jest szeroko znana, no i ta „Autobiografia”, w której
    ojciec martenowski stawiał piec. I że ta Pola Raksa.
    Czyli odpowiedni dramacik i klamra: wtedy – teraz. Do tytułu lepiej pasuje.

    Jako niespecjalny fachowiec oddam się spekulacji: że piec martenowski jest w ciągu technologicznym za wielkim piecem. Ale może nie.

    To, że się nie opłaca nie powinno dziwić. Wielkie ilości żelaza/stali potrzebne są w procesie uprzemysłowienia kraju, budowy podstawowej infrastruktury i zaspakajania podstawowych potrzeb społeczeństwa. Okres ten w Polsce dawno się już skończył, a obecnym stadium gospodarki – usługowo-konsumpcyjnym, zapotrzebowanie na stal jest niewielkie, konkurencja z Chin nie do pobicia, tak więc duma i siła stała się reliktem muzealnym, jak gdzie indziej w Europie.

    Otóż nie bardzo, Herstoryku: co prawda okres powojennej odbudowy się – z grubsza – skończył, ale też i nie skończył, tyle, że nie jest kontynuowany pod tą formułą a inną: wstawania z kolan. Jednakże, w stadium usługowo0konsumpcyjnym zapotrzebowanie na wyroby stalowe nie jest mniejsze, a większe. Proste trzaskanie osiedli deweloperskich wymaga pokaźnych ilości stali, podczas gdy trzaskanie osiedli socjalismu wymagało minimalnej ilości stali.
    Za socjalizmu odbudowującego nie trzaskano biurowców w trybie innym niż trzaskano mieszkaniówkę, czyli też ze skromnym udziałem stali. Z dzisiejszymi parkami biurowców po sto metrów każdy w ogóle nie ma porównania. Szalunki były z dżewniannych desek, nie ze stali, maszyn budowlanych było niewiele, zasuwali gęsiego tragarze z drewnianymi nosidłami na cegły na plecach. I tak dalej.
    Nie było mostów ani wantowych ani wiszących i w ogóle mało ich było, chociaż jest piosenka: na prawo most, na lewo most a środkiem Wiiiiisła płynieeeee..
    Automobilów było tyle, co kot napłakał, a koń wyskoczył, bo wozy z wozakami miały swoją godność i zakorkowywały co się dało.
    Nie było baterii blaszanych idiotyzmów pt. galera handlowa.
    Prawie nie budowano wtedy w monolicie, tylko tradycyjnie, czyli własnie z niewielkim udziałem stali: nieco do wieńców, nieco w fundamenty i nieco w płyty schodowe.
    Szyn było mało, a jak były to głównie te odziedziczone, po zaborcach. I jak były, to nienadające się na dzisiejsze warunki pracy ani wymagania komfortu – wszystko do wymiany.
    Drogi i ich uzbrojenie – to samo.
    I też – tak dalej.

    Z pozycji krakusa-historyka muszę tu dodać, że Huta była dla Krakowa zawsze obiektem bardzo kontrowersyjnym. Choć potrzebna dla kraju, lokalizację podyktowały względy polityczne. Kraków był jedynym okręgiem wyborczym, gdzie, nawet mimo fałszerstw wyborczych, PPR przegrała referendum w 1946. Postanowiono więc przytłoczyć krakowską „reakcję” masowym desantem „ludu roboczego” w nonsensownych gospodarczo wielkich obiektach przemysłowych – Hucie i hucie aluminium w Skawinie. Hutniczego molocha zbudowano na rzadkich w Polsce glebach dobrej klasy, z dala od źródeł surowców i infrastruktury transportowej, w fatalnym dla środowiska miejscu, gwarantującym uporczywy i niszczycielski smog.

    O tej kontrowersyjności słychać od dawna, zdaje się, że od zarania.
    Pomieścić wielką ilość pracowników, rodzin, wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną, społeczną i odpowiednimi dla potrzeb i ambicji usługami, można było albo rozbudowując istniejące miasto, co jst zwykle znacznie tańsze i logiczniejsze, albo budując w krzakach od zera, co jest z zasady znacznie droższe. Zniszczenie dobrej gleby pod dzielnicę Nowa Huta, jak słuchać, nastąpiło, przy czym należy udzielić trafnej odpowiedzi, gdzie by nie zniszczyło i spełnione zostały pozostałe ważne warunki, co już wyżej zacząłem sygnalizować.

    Wielka ilość pracowników powinna być pozyskana z niedużej odległości, a nie z drugego końca kraju, co rodzi wiele dodatkowych problemów. Trzeba więc szukać okolic ludnych, a najlepiej przeludnionych i mających nadmiar rąk do pracy, co region krakowsko-podkarpacki spełniał.

    Dalej: trzeba pobliża szkół i uczelni, kadry i nauczycieli, oraz blskości miejsca do wypoczynku i rozrywki. Takie standardy. Inaczej byłby obóz koncentracyjny, a władza oświadczała, że ludziom się należy możności bycia ludźmi. więc po robocie na Planty, na Wawel – dokulturalnić się i nie, że panienkę od razu za pupę się łapie, tylko najpierw na lody i kremówkę na krakowskim rynku i focia u fotografa z Sukiennicami w tle.

    Wielkie zakłady, przez swoją wielkość, mają wady i mają zalety. Nie wiem, czemu sygnalizujesz raczej wady, dobrze jest je zbilansować z zaletami.
    Zaś czas na decyzje, budowę i uruchomienie był taki, że na przedwczoraj. Żeby odbudować, inaczej nie ma o czym gadac: nie ma odbudowy.

    Tak więc nostalgia jest moim zdaniem OK, żal nie bardzo. Choć, ze wspomnień, w Hucie były najładniejsze dziewczyny

    Pewnie, że dziewczyny. O ile się orientuję, to bez dziewczyn żadnej odbudowy, ani nawet budowy nie ma.

    I ta kontrowersyjność jest taka kontrowersyjna, że dobrze ją przewietrzyć solidnie.

  102. https://natemat.pl/292733,doktorat-patryka-jakiego-to-sciema-zdaniem-doktorow-zrobil-go-za-szybko

    „Jak hartowała się stal” nowych, lepszych kaczyńskich elit wg. płk. rez. Adama Mazguły

    Byle Jaki, doktor nauk wojskowych, elitek Kaczyńskiego!
    Jeśli Andrzej Duda może być doktorem prawa i to UJ, to, dlaczego Patryk Jaki nie może być nawet profesorem, tym bardziej że akademii sztuki.
    Budowa nowych elit Kaczyńskiego wymaga aktywności i poczucia misji władzy. W profesorskiej rodzinie Dudów doktorat był planem minimum, bo gdyby był zdolniejszy, to pewnie nigdy by się na tym doktoracie nie zatrzymał. Co innego Patryk Jaki, nadaktywny wojownik Kaczyńskiego. Jego zdolności ograniczają się w zasadzie do bezczelnego wygłaszania komunałów w walce o wizerunek „podłej zmiany”. To niewiele dla nauki, ale dla elit Kaczyńskiego, najważniejszy front walki o przyszłość prezesa, o jego godne miejsce w historii i potęgę pomników stawianych w każdym mieście, a nawet wiosce.
    Aktywnym doktorat od władzy się po prostu należy.
    O służbie więziennictwa napisano wiele rozpraw, wystąpień i referatów, jako o systemie resocjalizacji, aktywizacji więźniów, … ale jak się ma ona do systemu obronności państwa?

    Takiego tematu nie mogą podjąć się urzędnicy od resocjalizacji ustabilizowani prozaicznością służby. To temat dla orła zatrudnionego do kierowania systemem więziennictwa narodowego jako systemu walki o Polskę! Wojownik władzy misi realizować problematykę systemu bezpieczeństwa państwa, a nie jakieś tam problemy społeczne.

    Patrykowi Jakiemu odmówiła doktoratu opolska uczelnia. Co tam jakiś lokalny uniwersytet dla orła pyskówek? Doktorat obroniony na uczelni ogólnopolskiej, o randze walki i patriotyzmu, tego trzeba nowym elitom.

    Kiedy kończyłem Akademię Sztabu Generalnego w Rembertowie, była to wysoko wyspecjalizowana kuźnia dowódców i sztabowców wysokiego szczebla dowodzenia wojskiem i administracją publiczną w systemie obrony kraju. Uczelnia kształciła rzemieślników walki wojskowej, wysoko wykształconych, zdyscyplinowanych i odpornych na stres dowódców.
    Kolejne władze robiły z niej dyżurną lizusownię uzależnienia partyjnego wojskowych. Tak poprzez Akademię Obrony Narodowej, została uczelnią zdrajcy Macierewicza i jego zakłamania. Akademia Sztuki Wojennej nie kształci dowódców do walki ani koneserów sztuki, jak ma w nazwie, ale według opinii wielu naukowców jest uczelnianą sztuką, miejscem mało naukowo określonym, zatrudniającą tylko resztki ludzi nauki, o wysokim poziomie rzeczywistego dorobku i kadr opartych na niezależnej myśli obronnej. Dziś gromadzi głównie naukowców dyspozycyjnych władzy i myśli patriotycznej Antoniego Macierewicza oraz jego wybuchowej teorii spisków wszelakich.

    Patryk Jaki bez dorobku naukowego, bez uczciwych studiów doktoranckich, bez podstaw teoretycznych znalazł uczelnię idealną. W znacznym uproszczeniu można by z pewnością streścić jego pracę, o tym, jak z więzienia w czasie pokoju zrobić obóz jeniecki lub koncentracyjny na czas wojny. Dla takiej myśli warto złamać kilka reguł i poświęcić się ziobrowej fobii zaostrzana kar dla wszystkich, kto nie w PiS-ie i kogo obowiązuje jego restrykcyjne prawo.

    Tymczasem nowa elita Kaczyńskiego ma nowa gwiazdę — doktora nauk wojskowych Patryka Jakiego, którego doktorat już na stronie tytułowej zdradza ilość błędów i treści nienadające się na referat w szkole podstawowej.

    Jak Panu nie wstyd, Panie „naukowcu”?
    Do tytułów, które Pan używa, proponuję dopisać: … badziewia wszelakiego!

    Zrób Pan to bez skrótów, aby dr Patryk Jaki się nie mylił i wiadomo było, jakiej klasy naukowiec stoi za tym doktoratem. Wtedy na pierwszej stronie rozprawy doktorskiej następcy Patryka Jakiego napiszą:

    „Rozprawa doktorska napisana pod kierunkiem naukowym pułkownika nawigatora doktora habilitowanego inżyniera wszelkiego badziewia Bogdana Grenady”.

    Tymczasem mamy – byle Jakiego, pięknego elitka!

    Adam Mazguła

  103. Tobermory
    9 grudnia o godz. 21:55

    Myślę, że każdy ma prawo zakladać sobie archiwum 🙂

  104. @Tanaka

    Za moich młodych lat mówiło się, że kopalnie dostarczają węgla niezbędnego do wytopu stali, która jest niezbędna do obudowy szybów i chodników w kopalniach 😎
    Takie polskie perpetuum mobile.
    Z tego, co zostało robiliśmy czołgi, statki, traktory, cukrownie, cementownie, rafinerie, ciężkie maszyny, turbiny, wagony, a może nawet walce drogowe.

  105. My tu pitu pitu o wszystkim a pan biskup nie zasypuje gruszek. Co tam budżet! Można przecie zrezygnować z matematyki, albo po co komu fizyka?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25495587,lekcje-religii-obciazaja-budzet-wojenka-miedzy-burmistrzem.html#s=BoxOpMT

  106. Qba
    9 grudnia o godz. 22:03

    @Tanaka
    9 grudnia o godz. 21:48
    Tego się obawiałem. W ewangelicznym zapale
    Sprawiedliwości społecznej nie uwzględniłeś wcale!
    Jak mogłeś sprzątaczkę połączyć z Jezusem?
    To tak, jakbyś Kaczyńskiego nazwał Aleksandrem Prusem!

    Sprzątaczka do Jezuska lgnie
    bo kapuje, żżże:

    Kaczyński jest jak Aleksander Plus
    te pińcet robią taki z nim mus
    I on jak ten, weźmy, Dobromir Sinkiewicz
    mający jest szacunek do dziewic

    Abo ten Melchior Witkacy
    bo daje dużo – nie swoich – na tacy
    Tesla Wieńczysław z niego niewątpliwy
    taki jest bowiem w krótkości urodziwy

    Może być z niego też Eugeniusz Korfanty
    jakoż rozdaje suwerenowi państwowe fanty
    Wojtyła Leon jest on solidny
    chociaż Jewropie tak mocno obrzydły

    Ma jedną wadę: dość zimny tyłek
    nic to dziwnego – to jego schyłek

  107. Tobermory
    9 grudnia o godz. 22:34

    @Tanaka

    Za moich młodych lat mówiło się, że kopalnie dostarczają węgla niezbędnego do wytopu stali, która jest niezbędna do obudowy szybów i chodników w kopalniach

    W owych czasach powstawała wielka mnogość dowcipów i żarcików na temat dookólnej rzeczywistości, sporo z nich miało ewidentny, choć czasem swoisty, urok i do tego były śmieszne. Były i liche, ale taka natura rzeczy.
    Jednym z główny miejsc, w których słyszałem dowcipy na tematy wszelkie zresztą, były pociągi PKP. Pewnie wszyscy mieliśmy z takim zjawiskiem do czynienia: pociągi jeździły wolniej, długo, czekały na bocznicach na doczepienie/odczepienie wagonów, zmianę lokomotywy, napojenie jej z pompy, gdy były jeszcze parowe, życie towarzyskie w wagonach kwitło, oraz był też przyrost naturalny.
    Zapamiętałem nadwiślańskiego geniusza: bodaj z 10 godzin jazdy do Zakopca, a facet na okrągło opowiadał w przedziale dowcipy, no, niech będzie, że czasem kwadransik odsapki, popicia herbatą z termosu czy siusiu, i z powrotem do dowcipkowania. I dowcipów nie powtarzał, tylko ludzie się tarzali, ze śmiechu. Nie znużył, nie przesycił, a to w takich okolicznościach nadzwyczajna sztuka.

    Niestety, nie mam dobrej pamięci do dowcipów, zresztą wolę się sam bawić w wymyślanie żarcików sytuacyjnych.

    A swoją drogą, byłoby to ciekawe ustalić, ile za PRL-u było projektów i produkcji naszej, katolicko-socjalistycznej, a ile obcoplemiejnej, choć też słowiańskiej i ile całkiem nie naszej. takie, weźmy, silniki okrętowe u Cegielskiego – ile Polak wymyślił, a ile pożyczył od jakiegoś Siemensa albo inszego. Albo turbiny energetyczne z Elbląga, czy koparki Waryńskiego.
    Zdaje się, że mechanizacja kopalń była w dużej części nadwiślańskiej umysłowej produkcji, ale też fabryki kwasu siarkowego, elektrownie oraz różne to i owo.

  108. Ewa-Joanna
    9 grudnia o godz. 22:35

    Biskup odpowiedział temu burmistrzowi z Ustrzyk, że religia to nie tylko ekonomia. I miał rację: to wyłącznie ekonomia zbawienia, a nie tam żadna ekonomia pieniężna. Czyli biskup będzie uczył darmo.

    Ale burmistrz nie skapował, że mógł biskupa wziąć na widelec, bo polski widelec u Francuza. Tylko ukląkł i go o zmiłowanie prosił.
    Tak władza lgnie do człowieka, do księdza.

  109. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 22:40

    Zamiast bić się w piersi na świątyni progu,
    Usiłujesz zamącić uczestników blogu,
    Mieszając jak Bóg imiona i nazwiska,
    Choć machlojkę widać nie tylko z bliska,
    Lecz nawet z dalekiej orbity Gagarina!
    W ten sposób się nie kończy dyskusji, a zaczyna!
    Aliści, że para już (podobno) zimowa,
    Wieszam procę na kołku i wybieram słowa,
    Które bliźniego miłości pełne są mocy,
    Czyli – życzę bardzo dobrej nocy.

  110. Slawczan
    9 grudnia o godz. 22:02

    Piec nam tu gaszą – czyli i zredukują zatrudnienie. Piotrze Dudo i Solidarności wzywam Was do obrony polskich miejsc pracy!

    eeeee.., jaka tam cisza, jak niecisza?! Dudapiotr od „Solidarności” świeżo przecież orzekł, że wielką troską tejże jest zbawienie Polaka. I zbawiają.

  111. Qba
    9 grudnia o godz. 23:08

    @Tanaka
    9 grudnia o godz. 22:40

    Zamiast bić się w piersi na świątyni progu,
    Usiłujesz zamącić uczestników blogu,
    Mieszając jak Bóg imiona i nazwiska,
    Choć machlojkę widać nie tylko z bliska,
    Lecz nawet z dalekiej orbity Gagarina!
    W ten sposób się nie kończy dyskusji, a zaczyna!

    Aliści, że para już (podobno) zimowa,
    Wieszam procę na kołku i wybieram słowa,
    Które bliźniego miłości pełne są mocy,
    Czyli – życzę bardzo dobrej nocy.

    „Lecz nawet z dalekiej orbity Gagarina!
    W ten sposób się nie kończy dyskusji, a zaczyna!”
    – Rzecze tak do mnie raz śliczna dziewczyna
    co sobie myślała, że się coś zaczyna
    I rację miała!
    Gdy tak stała
    na peronie
    dłoń w dłoni
    oko do oka
    i była tęsknota!

    Lecz oto ruszyła lokomotywa
    i tak się skończyła
    ta komitywa.

  112. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 23:01

    Cóś mógłbym na ten temat napisać, bom w tym czasie pracował najsampierw na uczelni (automatyzacja kopalni odkrywkowej i kamieniołomów), a potem w przemysłowym instytucie naukawym. Ale nie napiszę, bo co się będę denerwować, a dziś historia się powtarza zataczając znacznie większe kręgi – starzy fachowcy odchodzą, a nowych nie kształcimy. A tzw. elity, czyli wybrani według kryterium głupoty, wierzą zawsze obcym. Nigdy swoim (najtrudniej jest być prorokiem …). A ta wiara nigdy nie była bezinteresowna.
    Pamiętajmy! Im głupszy człowiek, tym łatwiej i taniej można go kupić.

  113. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 23:14

    Jesteś jak kontestator, co wyrywa z kontekstu
    Wyrazy pasujące do sytuacji: ”Seks tu
    Nie jest możliwy, chociaż młodzian do rzeczy,
    A panienka, choć spłoniona, to jednak nie przeczy”.
    A wszystkiemu jest winna maszyna parowa,
    Co pociągi pociąga do jakiegoś Krakowa.
    Zatem nie bądź jak Chrystus świebodziński w koronie,
    Co pozostał, jak głupi, sam na pustym peronie.
    Ubierz w paski pidżamę i z pomponem szlafmycę,
    Właź pod kołdrę i wyśnij nam uczciwą prawicę.

  114. W ramach wzmozenia potriotyczno- literackiego myslalam, ze to wystapienie Olgi Tokarczuk bylo na uroczystosci wreczenia nagrody i tez sie oburzalam, ze zadnej transmisji. Teraz dopiero sie zorientowalam, ze uroczystosc odbedzie sie jutro i jednak ma byc transmitowana. Hm
    Tez w ramach tego samego wzmozenia myslalam, ze zgodnie z zapowiedzia @Tanaki bedziemy omawiac stany ducha i inne takie imponderabilia w polskiej i ludzkiej rzeczywistosci. No i wielkie rozczarowanie. Wyszedl wyklad o upadajacej polskiej gospodarce, nawet nie z Olga tokarczuk w tle. A gdzie tu miejsce na przyslowiowa juz „czulosc” i spojrzenie wglab siebie? Czy O. Tokarczuk gdziekolwiek wykazuje zainteresowanie polska gospodarka? A fe, tak wykorzystywac nasza gwiazde do swoich celow.
    Zgrabny bon mot Noblistki, ze Polska nie weglem, tylko literatura stoi akurat mnie nie zachwycil. Chociazby w swietle czytelnictwa. Dodam, przynajmniej 90% tych co pieja, lub oburzaja sie na okolicznosc O. Tokarczuk zadnej jej ksiazki nie przeczytalo!!! A ja mysle, ze trzeba stac na wielu fundamentach.
    Swobodnie wlacze sie do dyskusji, bo nie musze omawiac wyzszych stanow i tego jaki powinien byc czlowiek.
    Wiec ostatni wielki piec w Nowej Hucie zaczeto wygaszac juz omal 30 lat temu, podobnie jak caly polski przemysl. Kazda ekipa rzadzaca zaczela by fizycznie wygaszac ten relikt „minionej potegi” po wyborach – wiec jest to czepialstwo. Moze lepiej czepic sie Balcerowicza i innych piewcow nieskrepowanego drapieznego kapitalizmu i reform za tym idacych i tych co sie zalapali na wspaniala prywatyzacje. To nie PiS doprowadzil do upadku przemyslu!!!
    W Ameryce tez juz bardzo dawno, jakies kilkadziesiat lat przed PiSem, ktorego lapska tu nie dosiegly wygaszono wielkie piece w Pensylwanii. Nawet obiecujacy wszystko Tr. nie nie rozpalil ich od nowa. Kiedy bylam kilka lat temu w Panamie i podziwialam cud techniki czyli istniejacy od przeszlo 100 lat kanal poinformowano nas, ze do nowego- drugiego wszelakie materialy hutnicze zamowiono we Wloszech. Mimo, ze wiazalo sie to z ogromnym przedsiewzieciem inzynierskim transportu. W Ameryce nie bylo gdzie zamowic.
    O komunikacji lotniczej tez wiesz najlepiej jak bedzie. Nie tacy eksperci jak ty, bo z Airbusa nie przewidziel npi, ze nie zawsze duze jest piekne. Najwieksze cudo A-380 schodzi z produkcji w przyszlym roku, czyli 2020 z powodu braku zamowien. Za duzy kolos, logistycznie niesprawny. Wygral mniejszy Boening. Mozesz se poczytac o tym.
    Podobnie przewidujesz, ze po diabla nam taki wezel komunikacyjny u skraja upadajacej Lodzi, skoro bedziemyn siem teleportowac, a przynajmniej latac w jednym rzucie 20godzin, bo technicznie juz tak zaczynamy. Nie wiem jak najdluzej leciales? Otoz 20- godzinna podroz nie w klasie Iszej jest meczarnia. Coraz wiecej lata ludzi starych , ktorych nie tylko nie stac na 5 tys. dolarow za pierwsza czy biznes klase, ale tez boja sie zatorow w nogach itd.. Smieszne? Ale prawdziwe. Lecialam dwa razy 14 godzin. Za dwa miesiace znow lece i tak dluga podroz podzielilismy na z przesiadka. Nikt nie wie jak potocza sie upodobania podroznych. Ile rzeczy przewidywaly rozne raporty, zgromadzenia medrcow i nic albo niewiele sie sprawdzilo. Chociazby wlasnie transport.
    Tak, cena gazu amerykanskiego jest nieco wyzsza, od rosyjskiego, ale osobiscie w odroznieniu od Was bardziej ufam obrzydliwym zbrodniczym Jankesom, niz milemu i przyjaznemu Putinowi.
    A co do Lodzi, ten sam artykul z Polityki czytalismy. Wali sie miasto nie w ostatnich 4 latach, ale od powojennego zarania. W artykule bardzo delikatnie postawiono diagnoze dlaczego tak sie dzieje, a glownie epatowano obrazami upadku. A w duzym stopniu dzieje sie tak z powodu nieuregulowanych praw wlasnosciowych. Niektore kamienice odkupiono, czy odzyskano. Juz w bardzo zlym stanie. Przeogromna wiekszosc tych co odzyskali nie ma zamiaru dbac o substancje mieszkaniowa nieruchomosci. Czesto mieszkaja oni za granica i w ….e maja co sie z tym dzieje. Jak wyglada w bardzo wielu miejscach do dzisiaj Dolny Slask, mimo jednak prostszych problemow.
    Nie za bieram glosu w sprawie portow, mierzejii czy co tam, ale ciagle mam w pamieci wieloletnia akcje mieszkancow Swinoujscia, ktorzy nie chca tunelu z ladu na Uznam i juz. Wystarczy im prom. Nie znam szczegolowo skladu politycznego wladz miasta, ale burmistrz czy jak sie tam nazywa byl z PiS-u to i ten tunel o d….e potluc, No, moze w ciagu ostatnich lat cos sie zmienilo.
    Gospodarka amerykanska mimo, ze 80% GDP stanowia uslugi w tym lotnicze ma sie dobrze. Polska gospodarka, mimo Twojego zdenerwowania ma sie tez dobrze. Wystarczy poczytac dane i sprawozdania miedzynarodowych instytucji monitorujacych te sprawy, a nie interesujace sie ustrojem poitycznym i ustrojem sadownictwa. Na forum obok podawalam linki, a takze z nich wyluszczalam dane, zeby nie trzeba bylo sie fatygowac, ale nikogo nie przekonalam, wiec po co teraz pisze? Nie wiem, bo ja baaardzo duzo rzeczy nie wiem, albo nie jestem ich pewna.

  115. Gdyby jutro walnęła nad Ziemią bomba umownie kiedyś nazywana neutronową, tak zmodyfikowana aby zabijać tylko jedną nację, dajmy na to bomba polotronowa…
    … świat zauważyłby taki wybuch, no bo w końcu zniknęłoby 40 czy więcej milionów ludzi, w większości z terenów dzisiejszej Polski.

    Ale czy bardzo by go to obeszło? W sensie trochę materialnego dobra byłoby do podziału, ale w sferze tzw. „wspomnień po zmałym członku rodziny”? (W sensie ludzkiej rodziny.)

    Po wybuchu jakiego typu narodowej bomby pozostała przy życiu reszta bardzo by się zmartwiła?

  116. Gdyby kto byl jescze zainteresowany. Transmisja rozdania Nagrod Nobla rozpocznie od Pokojowej w Oslo (13.30), pozostale w Stockholm (16.30) na stronie

    https://www.nobelprize.org/

    Obowiazkowe wyklady, pelny text, wszystkich laureatow sa rowniez opublikowane na stronie. Bankiet w Niebieskiej Hali zacznie o godz 19.00. Olga Tokarczuk bedzie towarzyszyl krol Carl Gustaw i ksiaze Daniel. Przemowienia laureatow sa (narazie) nieznane. Miejsca wszystkie przy Stole Honorowym opublikowano rowniez na stronie (Table of honour – The Nobel Banquet 2019). Za oprawe muzyczna bedzie minnymi „moja” Szwedzka Orkiestra Kameralna (z Örebro) Caly program jest opublikowany w Popular artists to perform at the Nobel Banquet

    pzdr Seleukos

  117. @Tobermory
    9 grudnia o godz. 11:40

    A widziałeś Pane e Tulipani?

    Dzięki za przypomnienie! Oglądaliśmy wieki temu, pamiętam, że niezłe było, to sobie odświeżymy.
    Rzeźby świetne, 5 z plusem za tą cycatą Śnieżkę (seksizm?!? :ooops: ) i za kota i brodawkę Baby Jagi. Oglądam dla ochłody, szykując się na nadchodzące 41C w cieniu.

  118. @Tanaka
    9 grudnia o godz. 22:23

    Otóż nie bardzo, Herstoryku: co prawda okres powojennej odbudowy się – z grubsza – skończył, ale też i nie skończył, tyle, że nie jest kontynuowany pod tą formułą a inną: wstawania z kolan. Jednakże, w stadium usługowo0konsumpcyjnym zapotrzebowanie na wyroby stalowe nie jest mniejsze, a większe.

    Po laicku wydaje mi się, że do odbudowy i infrastruktury stali potrzeba było jednak sporo, a potem jeszcze więcej do gierkowskiego „wielkiego skoku naprzód”. Nwowczesne konstrukcje stalowe są o wiele lżejsze niż te dawne, samochody i insze różności montuje się ze sprowadzanych podzespołów/części, a zbrojeniówka zwiędła. No i stal z Chin, Brazylii, itp. wygrywa cenową ze swojską.

    O tej kontrowersyjności [Huty pod Krakowem] słychać od dawna, zdaje się, że od zarania.
    …..
    Wielka ilość pracowników powinna być pozyskana z niedużej odległości, ….. Trzeba więc szukać okolic ludnych, a najlepiej przeludnionych i mających nadmiar rąk do pracy, co region krakowsko-podkarpacki spełniał.
    ……….
    Wielkie zakłady, przez swoją wielkość, mają wady i mają zalety. Nie wiem, czemu sygnalizujesz raczej wady, dobrze jest je zbilansować z zaletami.

    „Choć, ze wspomnień, w Hucie były najładniejsze dziewczyny”

    Pewnie, że dziewczyny. O ile się orientuję, to bez dziewczyn żadnej odbudowy, ani nawet budowy nie ma.

    Ano słychać i słusznie, bo to była kretyńska decyzja polityczna. Z Podkarpacia na Śląsk, gdzie był przynajmniej węgiel i doświadczone kadry jest tylko 80 km dalej niż do Krakowa. Wady sygnalizuję, bo musiałem z nimi żyć przez 28 lat. Huta oglądana z szosy do Buska wyglądała jak Mordor, a najlepiej zachowane historyczne uniwersyteckie miasto w Polsce dławiło się od nagłego skoku populacji o ½ mln ludzi i dusiło się i kruszyło od smogu.
    Nie ma co kruszyć kopii, mleko dawno się rozlało…..A smog jest dalej, zamiast z huty z setek tysięcy aut, zamienił stryjek…….

    Interesowałem się dziewczynami z dzielnicy Nowa Huta, o której Krakusy potocznie mówiły zawsze „Huta”, gdy kombinat był już dawno zbudowany i działający. Dlaczego tam najładniejsze? Być może ze zdrowego pomieszania genów. Na zakupy też się tam często jeździło, zaopatrzenie było lepsze niż w Krakowie. Drobne pocieszenie….

    Co do roli literatury i książek noblistki w diagnozowaniu bolączek narodowych muszę tu pesymistycznie zapytać, jak wielki (lub raczej mały) odsetek Suwerena wysili się na przeczytanie, zrozumienie i przyswojenie??

  119. @Herstoryk
    10 grudnia o godz. 9:53

    Co do roli literatury i książek noblistki w diagnozowaniu bolączek narodowych muszę tu pesymistycznie zapytać, jak wielki (lub raczej mały) odsetek Suwerena wysili się na przeczytanie, zrozumienie i przyswojenie??

    Chyba popełniamy błąd oczekując, że książki m.in. Tokarczuk będą powszechnie czytane. Owszem, po Noblu nastąpi pewne „wzmożenie” ale szybko opadnie i pozostanie ona kolejną niszową (uwzględniając ogólną liczbę potencjalnych czytaczy na świecie, a nawet w Polsce) pisarką. I nie zmieni tego umieszczenie jej książek wśród lektur obowiązujących w szkole.
    Dla mnie jej wykład noblowski był świetną kwintesencją przekazu jej książek i był skierowany nie do wszystkich, ale do „sprzedawców” idei. Dla wyjaśnienia, przykład znany mi z autopsji. Duże koncerny samochodowe przeznaczają ogromne pieniądze na reklamę. Produkcja spotu reklamowego dla klienta końcowego kosztuje setki tysięcy, a nawet miliony. Do tego dochodzi ogromna opłata za nośnik (np. czas antenowy).
    Ale – koncerny samochodowe zlecają również produkcję spotów reklamowych dla sprzedawców samochodów. I te są naprawdę świetne i bardzo drogie. Bo od sprzedawcy zależy, czy klient w końcu coś kupi.
    I właśnie tak traktuję Literaturę (z wielkiej litery) i wykład Olgi Tokarczuk. Ona pisze językiem, który skierowany jest do sprzedawców. A ci powinni przełożyć przekaz na język klientów i próbować go sprzedać. Nie inaczej postępują wszelkie ideologie i religie. Również Trump i Kaczyński.
    Jeżeli koncern nie szkoli sprzedawców, tylko ładuje w nich pieniądze, to mamy to, co się dzieje z Rydzykiem. Coraz mniej słuchaczy identyfikuje się z przekazem.

  120. Droga Basiu – z enem w ogonie!

    Zadałem sobie trud i wysłuchałem pana Petera H. Nie radzę nikomu, któremu się wydaje, że zna język niemiecki, spróbować podążać za myślą noblisty. Tekst jest niezwykle udziwniony, pełen nieprzetłumaczalnych zwrotów, nieraz zaskakujących. Żal mi tłumaczy, to musiała być katorga. Ja nie miałem problemów ze zrozumieniem, ale przeczytałem tysiące niemieckich książek o różnym stopniu złożoności. Nie wydaje mi się, aby ktoś z młodszego pokolenia miał szansę podążania za ekwilibrystyką słowną noblisty. Tak naprawdę ciekawe były jedynie obrazki z życia w rodzinnej wsi, na granicy słoweńsko-niemieckiej, taka mieszanka kulturowa trochę jak na Śląsku, ale jego przesłanie do świata było tak zakamuflowane, że trudno było je wydobyć z szumu informacyjnego.
    Jak sobie odpocznę po tej męczarni to może posłucham przemówienia noblistki anno 2018, może się mniej zmęczę.
    Jedyny „dodatni plus” z tego słuchania to duma z własnej znajomości bogactwa form i treści w języku sąsiadów. W tym żaden noblista mi nie podskoczy, no chyba z chemii (a jest taka nagroda?). Z fizyki nie miałbym szans, ta się za bardzo zmieniła w ciągu ostatnich lat. Nie chodzi mi o wyrazy, tylko sens ich pracy.

  121. @Antonius
    10 grudnia o godz. 10:54

    Antoniusie czytać cię, to zawsze ogromna przyjemność i radość.
    Szary Kot słusznie to podkreślił w imieniu całego blogu.

    Skoro noblista wygłosił tak bardzo skomplikowaną mowę, to myślę,
    że noblistka cię nie zmęczy 🙂
    No i chciałabym przesłać ci coś z muzyki w fenomenalnym wykonaniu pianisty Borisa Giltburga, którego słyszałam we wrześniu w Amsterdamie, również w tych utworach.

    Boris Giltburg performs Scriabin – etiude.

    Boris Giltburg performs Sibelius

    Serdeczne pozdrowienia 🙂

  122. Herstoryk, 10 grudnia o godz. 9:53
    Qba, 10 grudnia o godz. 10:36

    „Co do roli literatury i książek noblistki w diagnozowaniu bolączek narodowych muszę tu pesymistycznie zapytać, jak wielki (lub raczej mały) odsetek Suwerena wysili się na przeczytanie, zrozumienie i przyswojenie??”

    Herstoryk i Qba, Nagrody Nobla sa przydzielane annually as prizes to those who, during the preceding year, have conferred the greatest benefit to humankind. …one part to the person who, in the field of literature, produced the most outstanding work in an idealistic direction; Nic w Alfred Nobel testament, nic nie ma o bolaczkach „suverenow” smile: Czy sprzedawcach aut czy idei 🙂 W dziedzinie literatury, Alfred Nobel, decysje zostawil czlonkom Akademii Szwedzkiej, powolanej 1789 przez GustavIII.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Akademia_Szwedzka

    Tak prywatnie Panowie. Patrzenie na swiat, schematami wyuczonymi w Polsce, jest/moze byc wielokrotnie zabojcze dla myslenia. Proponuje rowniez zapoznac, kto jakie Nagrody Nobla (wszystkie) moze rekomendowac, kto wybierac laureatow. Pomimo rozumiem, Panowie macie wlasne poglady, nie moze byc ludzi niezaleznych intelektualnie 🙄 Tylko dla ciekawosci zapoznac, niezobowiazujaco.

    Peter Handke textow nie czytalem nigdy. PH wyklad noblowski przeczytalem. Po szwedzku i angielsku. Niemiecki niedostepny mnie. Nie mialem problem zrozumienia. Nie sadze, zeby pokolenie mlode, mialo problem zrozumiec ten text. O peryferyjnych doswiadczeniach. W ktory z trzech(???) jezykow. Oczywiscie zainteresowani. To zawsze problem, zainteresowanie. Nie wszyscy mlodzi jednak, maja zainteresowanie tylko smsami. Jest to blad, takie zalozenie. I nadzieja.

    Zalozenie dzisiejsze dominujace jest, jakoby wszyscy w „bublach” info zyli. Jakoby. Jezeli prawda, to wszyscy na peryferiach zyjemy (Handke), kazda bubla peryferia jest, ktorych granice caly czas przekraczamy (Tokarczuk). Bo jak w bubli mozna? Slowo bubla ma po szwedzku dwa znaczenia. Banka, pecherz, ciasne pomieszczenie etc. Drugie znaczenie jest brak produkcyjny, kiepski przedmiot, kiepski przepis prawa etc. Co mnie zdaje, w jezyku polskim tak samo znaczenie, podwojne.

    pzdr Seleukos

  123. Antonius
    10 grudnia o godz. 10:54

    Antoniusie,
    odpowiem na Twoje wpisy, które z przyjemnością czytam – a jak wynika z licznych oświadczeń woli w typie constans – przez całe mnóstwo blogowiczów, na co masz świeże oświadczenie @basi, nieco później.

  124. seleuk|os|
    10 grudnia o godz. 12:16. W sprawie przemowy Petera Handke. Ty czytałeś a Antonius tylko słuchał przemówienia (w języku niemieckim). Antonius też pisze o „nadążaniu za słowami” noblisty. To są dwie różne sprawy. Czyta się z szybkością dla siebie odpowiednią, nadążanie za mową jest inne. Ja przeczytałam tekst przemówienia w języku niemieckim i słuchałam przemówienia noblisty w(j. niemiecki). Tekst jest ok. ale nadążanie za mową PH faktycznie było dla mnie bardzo trudne (chyba też z powodu mojego chorego słuchu). Pozdrawiam.

  125. Nobel Noblem, ojkofobia ojkofobią, ale pecunia PiS-dzielstwu non olet…

    https://innpoland.pl/156741,podatek-dochodowy-od-nobla-czy-tokarczuk-bedzie-musiala-zaplacic-podatek

  126. @seleuk|os|
    10 grudnia o godz. 12:16

    Tak prywatnie Panowie. Patrzenie na swiat, schematami wyuczonymi w Polsce, jest/moze byc wielokrotnie zabojcze dla myslenia.

    Ponieważ nie pojąłeś o co nam chodzi, zakładam, że Twoje powyższe zdanie jest samokrytyką. Zgadzam się z nią, jednak wyrzuciłbym z niego „w Polsce”, bowiem wszelkie schematy (również skandynawskie) mają taki właśnie wpływ.

  127. Nobel Noblem, ojkofobia ojkofobią, ale pecunia PiS-dzielstwu non olet…

    https://innpoland.pl/156741,podatek-dochodowy-od-nobla-czy-tokarczuk-bedzie-musiala-zaplacic

    Coś wspomniał o zwolnieniu z podatku nagrody P.Tokarczuk premier kiedy powiadomiono o jej przyznaniu, chyba słowa dotrzyma choć raz.!

  128. act
    9 grudnia o godz. 11:34

    Bruno Ganz, takich aktorow juz nie ma.

    Wszyscy pewnie znamy aniola w ‚Wings of desire’, i Hitlera w ‚Downfall’. Nie bede wymienial innych rol, bo gral nawet….kard. Wyszynskiego.
    A jednak zapamietalem Ganza najbardziej w jakze sugestywnym ‚epizodzie’ w filmie ‚Unknown’ z Liam’em Neeson’em.
    Gra tam bylego agenta, ex-Stazi.
    Scena samobojstwa jest majstersztykiem aktorstwa. Zobaczcie, kto nie widzial a ciekaw.

    W pierwszej chwili nie skojarzyłem kto to jest Bruno Ganz. W drugiej chwili wszytko już stało się jasne. Zarówno w „Upadku” jak i filmie z Neesonem – kapitalny.
    Co do roli Hitlera, zwłaszcza scena wybuchu szaleństwa w bunkrze kapitalnie zagrana i niezwykle wyczerpująca. Choć wydaje mi się, że realny Hitler nie tylko miewał takie wyybuchy, ale musiał być cały czas głęboko mroczny, jakby na innym poziomie funkcjonujący, co w filmie chyba nie dość zostało oddane.
    Oczywiście, miał Hitler fazy prawie milusie, uśmiechnięte i wesołkowate – to w sumie część nienormalności. Pokazanie dogłębne piekła w jakim zatopiona jest osoba jest bodaj na granicy niemożliwego dla psychicznie normalnego człowieka.
    Nie wiedziałem, że Ganz zagrał także Wyszyńskiego.

    Scena wybuchu wściekłości Hitlera-Ganza, stała się w polskim YT bardzo popularna. Jest mnóstwo przeróbek, zwykle prześmiewczych, absurdalnych, udających powagę i autentyk. Są gorsze i lepsze, można sobie wybrać.

    https://www.youtube.com/watch?v=mnKyZHR7_mQ
    https://www.youtube.com/watch?v=DNRkg0ttx7s

  129. Po raz pierwszy w życiu na żywo obejrzałem ceremonię wręczenia Nagród Nobla. Zrobiła na mnie wrażenie. Świat docenia panią Olgę Tokarczuk za jej pisanie. Nawet prawicowi politycy podlegli niskiemu prezesowi „bez trybu” Jarosławowi K. podjęli decyzję o złożeniu naszej noblistce gratulacji. Myślę, że musiało ich zaboleć, bo wiadomo jakimi określeniami kwitują dorobek pani Olgi Tokarczuk.

  130. Tobermory
    9 grudnia o godz. 12:29

    Fajne figury i bardzo dobrze się mieszczą w krajobrazie.

  131. zak1953
    10 grudnia o godz. 17:53

    Obejrzałam z lekkim poślizgiem niestety czyli już nie na żywo ale było wzruszające. Pani Olga wyglądała czarująco. Czuję szczerą radość z nagrody dla niej i dla polskiej literatury, Polski w ogóle.

  132. Nefer
    10 grudnia o godz. 18:03
    Smutne jest jedynie to, że polskim politykom najlepiej wychodzi gadanie, a z fachowością i uczciwością bywa u nich bardzo różnie. Obecna władza jest tego najlepszym przykładem.

  133. zak1953
    10 grudnia o godz. 18:44

    Prawda, ale podczas oglądania transmisji nie myślałam o żadnych politykach tylko czułam radość i wzruszenie w imieniu i z powodu laureatki.

  134. Noblistka Olga Tokarczuk siedzi obok krola Szwecji Gustawa XVI przy stole w Blekitnej Sali balowej

  135. Ksiezniczka Szwecji Christina, siostra monarchy, nieobecna . Miala byc w towarzystwie Petera Handkego.

  136. Wina podawane na dzisiejszym wieczorze noblowskim:

    *Taittinger Folies de la Marquetterie
    *Lunadoro Vino Nobile di Montepulciano DOCG Pagliareto 2015
    *Weingut Jurtschitsch 2017 Eiswein Grüner Veltliner

  137. Antonius
    9 grudnia o godz. 12:20

    Nie komentuję wyrazu „dialog”. Wprawdzie słuchałem tylko fragmenty przemówienia noblistki, ale nie słyszałem, aby do niej przemawiały kremówki, a nawet piec martenowski, zdecydowanie głośniejszy od kremówek, więc dialogu nie zauważyłem.

    Antoniusie, dialog odbywa się na okrągło. Olga Tokarczuk mówi książkami i swoją aktywną postawą w przestrzeni publicznej, a do niej gadają pisoidy i reszta Prawdziwych Polaków. Ci gadacze używają kremówki, z która słabo zgadza się laureatka, a nawet się nie zgadza. Oraz gadają za pomocą czynności hutniczych: kucia i walcowania. Oraz podgryzania. Zdaje się, że termin „podgryzanie” nie obowiązuje formalnie w hutnictwie, ale realnie występuje: żelazne kęsy się podgryza i pogryza.
    Jej słowa i książki trafiają w kremówki, marteny mentalne, żużle i szlakę. Siła literatury zderza się z siłą węgla – Dobra Narodowego i reszty tych narodowych imponderabiliów, do których Olga Tokarczuk nie należy. Ona bowiem należy do Polaków najgorszego sortu – co orzekli do spóły zasiadacz na urzędzie tzw. głowy i jego nadwładny. Teraz zaś, dalej kąsając, usiłują kłapać jakoś tak, żeby nieco mniej wyraźnie było widać przed światem, że gryzą. Dialog jak diabli!

    Załatwiwszy mniej ważne fragmenty cytatu mogę spokojnie rozwinąć główne zdanie – w czym leży prawdziwa wielkość Polski – w czytelnictwie, ha, ha! Gdy Polacy piszą dobre książki, to i są chętnie czytane, tak można by sądzić. W tym miejscu mogę z dumą podkreślić, ze ja się przyczyniłem do wzrostu czytelnictwa polskiej literatury nawet już wtedy, gdy nie wiedziałem jeszcze o moich polskich korzeniach

    W tej sytuacji sprawa jest jasna: Nobel dla Tokarczuk jest w części Noblem dla Antoniusa. Wespół – wzespół dowodzicie, że w literaturze prawdziwa siła Polaka, a nie w jego kremówce. Co wymownie widać.

    Antoniusie: zdrowia, formy wystarczającej, treści – jak zawsze – znakomitej.
    Serdeczności!

  138. Poniżej wyjąłem, według mnie najistotniejsze fragmenty referatu naszej Noblistki.
    Fragmenty, których istnienia i wpływu na nasze życie jesteśmy, świadomi (nie wszyscy jak zwykle, ale…) bez względu na to, czy ktoś je nam opowie, jak to uczyniła, co by nie powiedzieć, wspaniała Noblistka Pani Olga Tokarczuk.

    „Lecz nade wszystko żyjemy w świecie natłoku informacji sprzecznych ze sobą, wzajemnie się wykluczających, walczących na kły i pazury.”
    Vide „prawo pięści i kłów” Jacka Londona.

    „Nasi przodkowie wierzyli, że dostęp do wiedzy przyniesie ludziom nie tylko szczęście, dobrobyt, zdrowie i bogactwo, ale stworzy społeczeństwo równe i sprawiedliwe. To, czego według nich brakowało światu to była powszechna mądrość, płynąca z wiedzy.”
    Vide „Utopia” Tomasa More’a.

    „Okazało się, że nie jesteśmy w stanie unieść tego ogromu informacji, która zamiast jednoczyć, uogólniać i uwalniać – różnicuje, dzieli, zamyka w bańkach, tworzy wielość opowieści nieprzystających do siebie albo wręcz wrogich sobie, antagonizujących.”
    Vide „Blackaut” Marca Elsberga

    „Mit jak wiadomo nigdy się nie wydarzył, ale dzieje się zawsze.”
    Vide „Mity to nie bajki” dr Franc Zalewski

    „Zalew obrazów przemocy, głupoty, okrucieństwa, mowy nienawiści, rozpaczliwie równoważone są przez wszelkie „dobre wiadomości”, ale nie są one w stanie ujarzmić dojmującego wrażenia, które trudno jest nawet zwerbalizować: Coś jest ze światem nie tak. To poczucie, zarezerwowane kiedyś tylko dla neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się zewsząd niepokojem.”
    Vide „Welcome To The Jungle” Guns N’ Roses

    „Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku. Nasza duchowość zanika albo staje się powierzchowna i rytualna. Albo po prostu stajemy się wyznawcami prostych sił – fizycznych, społecznych, ekonomicznych, które poruszają nami jakbyśmy byli zombie. I w takim świecie rzeczywiście jesteśmy zombie.”
    Vide „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta

    „Potężna fala życia, która wędruje poprzez czas.”
    Vide „Samolubny gen” Richarda Dawkinsa

    „Czy zastanawialiście się kiedyś, kim jest ten cudowny opowiadacz, który w Biblii woła wielkim głosem: „Na początku było słowo”? Który opisuje stworzenie świata, jego pierwszy dzień, kiedy chaos został oddzielony od porządku? Który śledzi serial powstawania kosmosu? Który zna myśli Boga, zna jego wątpliwości i bez drżenia ręki stawia na papierze to niebywałe zdanie: „I uznał Bóg, że to było dobre”. Kim jest to, które wie, co sądził Bóg?”
    Vide ” Bóg nie jest wielki” Christofera Hitchensa

    „Może to, co nieuchronnie nas czeka, to jakiś neosurrealizm, na nowo rozłożone punkty widzenia, które nie będą się bały zmierzyć z paradoksem i pójdą pod prąd wobec prostego porządku przyczynowo skutkowego. O, tak, nasza rzeczywistość już stała się surrealna.”
    Vide „Drzwi percecji” Adousa Huxleya

    „Zapewne wkrótce pojawi się jakiś geniusz, który będzie mógł skonstruować zupełnie inną, niewyobrażalną dziś jeszcze narrację, w której zmieści się wszystko, co istotne.”
    Vide „Homo electronicus” Włodzimierza Sedlaka

    „Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć.”
    Vide „Mieć czy być?” Ericha Fromma

    Właśnie zacząłem czytać „Prawiek i inne czasy” jako pierwszą moją książkę Noblistki.
    Bardzo jestem ciekaw co z tego wyniknie, bo nie jest to literatura moich zainereresowań czyli nie z mojej bajki.
    Salama Rushdiego „Szatańskich wersetów” niedoczytałem do końca, czy z tą książką też tak będzie?, zobaczymy.

  139. W uzupełnieniu polecam wszystkim wspaniały film na YT
    https://www.youtube.com/watch?v=_DAr7A3cDV4
    Home SOS Ziemia (2009) HD lektor PL

  140. mag
    9 grudnia o godz. 17:47

    Chłopie, ale ty masz pióro!

    Raz rzekła mamusia Tanace:
    nie bądź już taki nieboracek
    nie baw się gazrurką
    weź do rączki piórko
    napisz to i owo
    żeby było
    morowo.

    „dobrze” odparł Tanaka
    i już chciał zwiać w krzaka
    ale stanął w pół drogi:
    Łolaboga i łojezu drogi!

    trza coś napisać tak
    by Madzi było w smak.
    Jak postanowił tak i zrobił
    I został: biskupem Łodzi.

  141. Tanaka
    Jak widzisz, wróciłam jednak na LA (nowe hasło), ale już nieco senna.
    Chciałabym, żeby mi się TO przyśniło
    https://www.youtube.com/watch?v=RZTcAuX2u1s
    Do zoba

  142. @Tanaka
    10 grudnia o godz. 22:21

    Biskup Łodzi
    Wysiadł z łodzi
    Po wodzie chodzi
    I dzieci płodzi
    A teraz spłodzone dzieci, zjedzcie grzecznie zupę
    I powiedzcie, dlaczego Tanaka nie jest biskupem?

  143. Optymatyk
    10 grudnia o godz. 22:09

    Ciekawie złożny zestaw cytatów.
    Początek miałby się spiąć klamrą z końcem: nadmiar informacji i geniusz, który wszysko połączy w spójną całość?

  144. mag
    10 grudnia o godz. 22:31

    Ooo, to właśnie!

  145. Qba
    10 grudnia o godz. 22:33

    @Tanaka
    10 grudnia o godz. 22:21

    […]
    A teraz spłodzone dzieci, zjedzcie grzecznie zupę
    I powiedzcie, dlaczego Tanaka nie jest biskupem?

    Onże jest nadbiskupem
    a teraz wsuwajcie zupę
    bo położę trupem!

  146. @Tanaka

    Wiersz reportażowy, czyli wprost z życia wysnuty

    Łomajgocie, co ja tera zrobię
    Gdy sama wejdę sobie w szkodę
    Jak odbiskupię Tanakę z miasta Łodzi
    Skoro nawet rym mi się uszkodził
    Gdym pomyślała ja nieboga
    Że choć zima latoś niesroga
    Może dać się biskupu we znaki
    Bo on nie bela jest jaki
    Rozumu u niego bardzo wiele
    Prawie na każdą niedzielę
    Liczko u niego krągłe rumiane
    Łatwo skradnie więc pannie wianek
    Bo taki z naszego Tanaki biskupek
    Że nie jest na pewno zwykły dupek

    Dobranocka

  147. Przed chwila Olga Tokarczuk w krotkim wystapieniu podziekowala swoim wspolpracownikom i tym ktorzy przyczynili sie do powstawania jej ksiazek. Rowniez szwedzkiej noblistce sprzed laty Selmie Lagerlöf

  148. PM
    110 lat temu Selma Lagerlöf otrzymala Nagrode lit. Nobla.

  149. mag
    10 grudnia o godz. 22:58

    Do ciebie szłem..
    do ciebie szłem..
    i na tak dalej…
    Ach, maguś, ach..
    [kurtyna i śnieg…]

  150. ozzy
    Myślę, że Olga Tokarczuk pokazała wysoką klasę, poczynając od jej świetnych oficjalnych wystąpień i ujmującego sposobu bycia, a na skromnej i eleganckiej „oprawie” kończąc. Było jej bardzo twarzowo w wariacjach klasycznych, ale nie tylko, na temat czerni.
    Mowę noblowską „Coś jest ze światem nie tak” mam wydrukowaną z netu.
    Bedę ją smakować, bo takiego eseju nie da się połknąć raz dwa, choćby trudno było się od niej oderwać.

  151. @Ozzy
    Selma Lagerlof byla chyba pierwszą kobietą pisarką, która otrzymała Nobla.

  152. @Ewa-Joanna

    Coś dla Ciebie, choć nie całkiem w Twej okolicy, i dla @act – https://exignorant.wordpress.com/2019/12/10/nagla-zmiana-klimatu-w-australii/

    No i „w temacie”, w niedzielę o 8:30 SBS „Drowning in Plastic”.

    Brrrrr, metaforycznie…..

  153. @ mag
    10 grudnia o godz. 22:31

    Chciałabym, żeby mi się TO przyśniło
    https://www.youtube.com/watch?v=RZTcAuX2u1s

    Mnie też! Jedno z moich najulubieńszych miast – https://www.youtube.com/watch?v=p0AlyPtLzJg
    https://www.youtube.com/watch?v=WO0LIpC_HCU

  154. Szwedzkiej rodziny królewskiej nie rozpoznaję, ale to chyba Agnieszka Holland w gronie gości?
    https://www.youtube.com/watch?v=YXV85kILiu8&feature=youtu.be

  155. Dla Tokarczuk w odbiorniku radiowym poruszają się „czułki anten”. 😉

    Gdyby była chłopakiem to by pod nieobecność rodziców w domu rozkręciła to radio aby natychmiast przekonać się, że żadne czułki żadnych anten się w nim nie poruszają tylko że „kręcenie gałką” obraca w nim jakieś takie dziwne blaszki. Blaszki te wsuwają się i wysuwają między bardzo do nich podobne, ale nieruchome blaszki i dzięki temu z radiowego głośnika dobywają się dźwięki coraz to innej stacji.

    Dla mnie było to jedno z magicznych odkryć dzieciństwa, o wiele silniejszych od jakichś baśniowych „czułków”, gdyż bardzo rzeczywiste.
    Jedna blaszka, wyglądało na to, że niczym nie połączona z tą drugą blaszką, musiała jednak jakoś na nią wpływać, jakoś z nią „rozmawiać”, bo przecież inaczej co by kazało falom radiowym pojawiać w głośniku i znikać?

    https://www.youtube.com/watch?v=OeGyVpY4k-U

  156. @Na marginesie 11 grudnia o godz. 2:45
    ale to chyba Agnieszka Holland w gronie gości?

    Apage satanas!

  157. Zupełny przypadk, ale akurat w tym tygodniu przypomniałem sobie 3 filmy; „Amadeus”, „Good Will Hunting” oraz „A Beautiful Mind”.

    To chyba byłem dobrze przygotowany do ceremonii wręczenia Nagrody Nobla pani Tokarczuk? 😉

  158. @Herstoryk
    11 grudnia o godz. 1:26
    U mnie pożarów było niewiele, bo region rolniczy, to wycięli większość. Za to silne wiatry podniosły kurz i tak on sobie w powietrzu wisi, bo drobny bardzo. Wszystko jest zamglone i efekt cieplarniany daje się odczuć w zwiększonej temperaturze. Pewnie nie tylko u mnie bo nadmuchało wszędzie.

  159. Trochę z innej, ale ciekawej jak sądzę, beczki:
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-tymoteusz-szydlo-chce-odejsc-ze-stanu-duchownego/bzyv2b7

    „Nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania”

    „W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję”.

    „Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama” – napisał w oświadczeniu.
    …………………………….
    „Nie ma jak u mamy, cichy kąt ciepły piec”
    Ale nie zniweczył domysłów nic a nic, miast oświadczyć, że są całkowicie fałszywe.
    Pozostawił margines domysłów, które jak się może później okazać będą prawdziwe.

    Ten tzw. „kryzys wiary i powołania”
    to nic innego jak efekt się zakochania,
    I niech się chłopię już nie wzbrania,
    Lepiej tak już, niż kawał drania….miałby z niego być.

  160. Optymatyk
    11 grudnia o godz. 7:20
    To kolejny synuś mamusi, który ulegając jej woli i pragnieniom wybrał sukienkę duchowną, zamiast normalnego życia i świeckiego zawodu. W sumie, to bardzo tragiczna postać, o której wiemy dzięki politycznej aktywności matki chwalącej się ponad miarę sukcesem pociechy. A jednocześnie, to potwierdzenie ograniczoności kobiety, która pełniła w średniej wielkości europejskim kraju funkcję premiera rządu. Gdyby Tymoteusz S. nie był synem swej matki, nikt nie zajmowałby się obecnie jego perypetiami i rozterkami rozmaitej natury. Byłby tylko jednym z wielu ludzi, którzy pomylili się u progu dorosłego życia w wyborze życiowej profesji.

  161. Robiąc sobie jaja „z kryzysu wiary i powołania” u Tymoteusza Szydło różnej maści ateiści i marksiści strzelacie sobie gola do własnej bramki. Dlaczego nie chcecie tego potraktować poważnie tylko sami pie.. o plotkach, które nie zostały potwierdzone. Jeżeli Tymoteusz przestał wierzyć to jest to o wiele bardziej niebezpieczne dla Kościoła niż kochanka na boku. Nie wierzę, że tego nie kapujecie.

  162. Powiem więcej. Kościół powinien się modlić, żeby to była kochanka, czy dziecko na boku, a nie utrata wiary u Tymoteusza i może dlatego byli w Kościele ludzi, którzy plotki o niemoralnym prowadzeniu się księdza rozpowszechniali. Więcej czekistowskiej czujności towarzysze.

  163. Herstoryk
    11 grudnia o godz. 1:50

    Lizbona piękna jest niesłychanie. Przygody dzieją się same.
    Rzecz, która jest, ale być jej nie powinno: woda odseparowana od miasta szeroką barierą komunikacyjną: dróg, tramwajów, kolei w jednym.

  164. Optymatyk
    11 grudnia o godz. 7:20

    Trochę z innej, ale ciekawej jak sądzę, beczki:
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-tymoteusz-szydlo-chce-odejsc-ze-stanu-duchownego/bzyv2b7

    „Nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania”

    „W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności.

    Tymoteuszkowi się zdawało, a to echo grało: ksiądz JEST osobą publiczną z definicji. Mało, sam się tego doprasza: łazić między ludnością, gaworzyć,, sukienką kręcić, kropic oraz inkasować.

    Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję”.

    Otóż to właśnie, Tymoteuszkowi się wydawało, to i owo, a tu rzeczywistość już się zbliża, już puka mu do drzwi. A jemu się zdawało, że to pan Jezus.
    Tymoteuszek się niezgrabbie tłumaczy, że to przez te media. To przez jego mamusię z tatusiem w pierwszodrugiej kolejności, przez proboszcza z biskupem w drugopierwszej, a niego samego – w trzeciej.
    Jak komu dają na imię Tymoteusz, to sprawa niełatwa, żeby tak w spokoju przemyśleć.

    Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama” – napisał w oświadczeniu.

    Mamusia pełni funkcje, ale nie wiadomo jakie: nibypremiera i wskutek tego mniemania, nibyeuroparlamentarzysty. Synuś się chętnie z mamusią focił do tych mediów, co to mu „nie dają w spokoju przemyśleć” – i był wtedy zadowolony, i z funkcji mamusi też. Tak mu się najwyraźniej zdawało. Jak kto idzie na księdza, to się w ogóle nic, tylko mu różne rzeczy zdają.

  165. Witold
    11 grudnia o godz. 9:06

    W zasadzie tak, ale niekoniecznie. Jak konsekrowany przestaje wierzyć, to tego nie widać. Kochankę z brzuchem, albo z bachorem, widać. Fakt, usiłuje się ją schować pod ceratą, ale ludność widzi. Nie da się całkiem ukryć.
    A czy konsekrywany wierzy, czy nie, bez znaczenia. Mało który wierzy, z gromnicą szukać, bo się nie da wierzyć. Ale bardzo dobrze się roi na temat. A do konsekrowanej głowy trudniej zajrzeć.
    Pozostaje tylki wersja widowiskowa: biskupi gadają delikwentowi, żeby cicho siedział, a on lata po podwórzu i się drze: jestem niewierzący ksiądz!
    I to jest – w zasadzie – korzystna wersja dla ateisty, ale warunkowo. Za takie widowiska może dostać więcej na tacę.

  166. @Optymatyk 7:20

    Tak się zaprzepaszcza szansę na kolejnego wybitnego papieża-Polaka. A kto wie, może nawet kolejnego świętego.

  167. zak1953:twa wypowiedzia robisz z siebie antydemokrate i intelektualne zero!Obrzydliwe!

  168. @Tanaka
    11 grudnia o godz. 9:32

    Lizbona piękna jest niesłychanie. …..
    Rzecz, która jest, ale być jej nie powinno: woda odseparowana od miasta szeroką barierą komunikacyjną: dróg, tramwajów, kolei w jednym.

    Którędyś musieli je puścić. Dla mnie nie są aż tak rażące, ot znak czasów, dodatek nowoczesnej infrastruktury, niezbędnej do funkcjonowania miasta.

  169. Ksiądz celebryta o „zdruzgotanej reputacji” 😀
    Ooo… 🙁
    Skarży się na media i plotki…
    Nikt niedorajdzie nie podpowiedział, że są klasztory o ścisłej regule ora et labora, gdzie w spokoju i ciszy można choćby i przez pół roku medytować i oddawać refleksjom nad celowością dalszego życia w hipokryzji i kabotyństwie, jak większość kolegów w tej branży?
    Jeśli się ocknął z zaczadzenia, to dobrze. Teraz jeszcze powinien puścić rąbek matczynej spódnicy, dorosnąć i się przekwalifikować.
    Na początek amazon albo kasa w Lidlu? Kierowca TIR-a?

  170. @Tanaka
    11 grudnia o godz. 9:32

    Portugalska Lisbona
    Jest jak Lisa Mona
    Nie oprawiona.
    Jeszcze lekko spocona
    Opowiada o grzechu
    Tajemnicą uśmiechu.

  171. @Herstoryk
    11 grudnia o godz. 10:04

    Tylko tam było względnie płasko, czego wymagają pojazdy szynowe. Boć Lisbona, to ino pagórki.

  172. paradox57
    11 grudnia o godz. 9:56

    Tak się zaprzepaszcza szansę na kolejnego wybitnego papieża-Polaka. A kto wie, może nawet kolejnego świętego.

    Paradoxie, myśl wręcz szokująca i do tego deprymująca! I co teraz, Ojczyzna bez nastepnych kremówek??? I bez „barki” oraz tej ślicznej fali na błoniach, stadionach i wszelkich gumnach? Bez tych wzmożeń pielgrzymkowych skutkujących tak słodko – przyrostem naturalnym katolika?
    Polak może nie przeżyć tych dojmujących braków i niezaopatrzeń. Skąd on wytrzaśnie swoją tożsamość? Przecież nie od Olgi Tokarczuk.
    Taka prawda.

  173. Herstoryk
    11 grudnia o godz. 10:04

    @Tanaka
    11 grudnia o godz. 9:32

    „Lizbona piękna jest niesłychanie. …..
    Rzecz, która jest, ale być jej nie powinno: woda odseparowana od miasta szeroką barierą komunikacyjną: dróg, tramwajów, kolei w jednym.”

    Którędyś musieli je puścić. Dla mnie nie są aż tak rażące, ot znak czasów, dodatek nowoczesnej infrastruktury, niezbędnej do funkcjonowania miasta.

    Qba
    11 grudnia o godz. 10:09

    Tylko tam było względnie płasko, czego wymagają pojazdy szynowe. Boć Lisbona, to ino pagórki.

    To prawda, że tylko nad linią wody płasko, więc tamtędy puszczono tą wysiloną infrastrukturę transportową. Alternatywa była bodaj tylko hipotetyczna: trzeba byłoby budowac na licznych estakadach, wiaduktach, w tunelach. Ale to tylko dla pierwej bogatych i pierwej myślących w długiej perspektywie. A jak raz zaczęto drogi kłaść nad samą wodą gdzieś u zarania epoki lokomotywy i automobilu, albo znacznie wcześniej, to następnie tylko dodawali i barierę wzmacniali.

    Rzecz zbadałem dosyć dokładnie i mam zdanie takie, że to, owszem, bardzo poważna, sztywna, trudna w przekraczaniu bariera. I poważne utrodniająca rozwój strefy nadbrzeżnej, a więc i najbardzej dziś atrakcyjnej. Ale miejscowi się do niej musieli przyzwyczaić i może przestali w jakiejś części dosrzegać, choć muszą się zmagać. takie wyroki. A niemiejscowi i tymczasowi na inne sposoby się zwykle przemieszczają.

    Taki błąd zresztą powtarzali prawie wszyscy. Jedni się z tego, na kosztowne sposoby, wycofali, lub jeszcze wycofują, inni się w tym zakleszczyli.
    Błąd jest o tyle względny, że niegdyś za błąd nie traktowany, a odwrotnie: tanie i wygodne rozwiązanie.

  174. Qba
    11 grudnia o godz. 10:07
    @Tanaka
    11 grudnia o godz. 9:32

    Portugalska Lisbona
    Jest jak Lisa Mona
    Nie oprawiona.
    Jeszcze lekko spocona
    Opowiada o grzechu
    Tajemnicą uśmiechu.

    Portugalska Lizbona
    w boa obleczona
    acz nieco spocona
    i z lekka wkurwiona
    bo nie uiszczona?

    I to cała ona?

    Ach, ten Portugalczyk Osculati
    wykorzysta, a nie zaplati!

  175. E-J 22:35, 9 grudnia.

    Durny idiom, jak wiele w jezyku polskim ale mowi sie ‚zasypiac gruszki [w popiele]’.
    Od przysypiania w czasie ich suszenia w popiele. Absolutnie sie nie czepiam, bo moglas go uzyc wlasnie ironicznie…bo glupi strasznie. A zreszta z biskupami, wiadomo to?

  176. Zmarł Adam Słodowy. Uczyłem się z jego książek majsterkowania. I melancholijnie zauważam, że jeszcze jeden element z mojej często słonecznej przeszłości odszedł do niebytu 🙁 . PS. Jakie dzieci teraz jeszcze majsterkują??

    W temacie Tymoteusza, gdyby nie chlubiąca się wyświęconym potomkiem mamusia na świeczniku, a on z tego względu pod lupą, mógłby kontynuować lukratywne pasanie owieczek hołubiąc dyskretnie gospodynię/”kuzynkę” na boku. Ot, cena sławy!

  177. Oto refleksje prawdziwych Polaków na temat nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk
    ——————————————–
    Do TVP: czy trzeba było wynosić TOTO z ruskim nazwiskiem na szczyty?

    Pajacować za kasę każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Tokarczuk nie jest wyjątkiem. To nasza nowa Szymborska, piewczyni zepsucia i błazen zydokomuny

    Dla mnie to prosta twórczyni tanich politruków.

    O Stalinie niech pisze jak zagłodził miliony Ukraińców.

    Za plucie na swój kraj… takie trzeba mieć „zasługi” aby dostać nobla od lewackiej akademii???? do tego apoteoza neopogaństwa, magii, okultyzmu, ezoteryzmu oraz fascynacja zdolnościami parapsychologicznymi itd. i cofanie się w roczne czasy przed Chrystusem… ta „twórczośc” jest kompletnie mi obca i nie sięgnę po żadną jej książkę. A tak poza tym to poza sztucznym nagłaśnianiem i euforią głównie lewackich mediów to w społeczeństwie nie widać żadnego zadowolenia taką noblistką…

    Co ona qrwa ma na głowie? Świat szybkimi krokami zbliża się ku zagładzie, wszystkie znaki na niebie i ziemi o tym świadczą. A jednym z nich jest to, że jakaś ukraińska rastamanka dostaje nobla. No cóż to co na głowie to i w głowie, czyli siano.

    Pani Noblarczuk! Proponuje nowy tytul na ksiazke (byc moze autobiografie): WYZWOLENIE OD POLSKOSCI. 

    Naprawde, to agresywna, prymitywna i chora baba, w dodatku brzydka, szybko pojdzie w zapomnienie.

    Czytać się nie da (słuchać również, jest na YT) tych jej wypocin. Co to za czasy, że takie kreatury otrzymują taką kasę za produkcję takiego g.wna?

    ukr kacapka

    Rz..yg na widok zdradzieckiej mordy.

    Nie przeczytam nic Tokarczuk bo jestem polskim patriota

    Ależ ta baba z koltunem na łbie ma wyobrażenie o sobie. Mówiąc krótko po jej ważnych wypowiedziach ,,już nic nie będzie jak dawniej”. Żałosna kobiecina.

    Typowa wroclawska lewaczka, zwykly Szmelc.

    Nienawistna, polskojezyczna lewaczka…ja ,osobiscie,pozostaje przy polskiej dumie narodowej,NOBLISTACH LITERATURY PIEKNEJ,wielkich pisarzach-POLAKACH,patriotach:Henryku Sienkiewiczu &Wladyslawie Reymoncie!

    to idiotka i szkoda na nią czasu niech czyta sama swoje brednie

    . .musze dodac jeszcze ,ze ta kobicina dostala te nagrode za poglady polityczne gnojenie Polakow, co jej antyposlka tworczosc odzwierciedla…a biedny Nobel myslal o calkiemm innym podlozu swoicjej nagrody-TALENTU,WYBITNOSCI,INDYWIDUALIZMU…co tej kobicinie,niestety, tego brakuje ,jej tworczosci również

    jak bardzo zdeprecjonowała się w ostatnich czasach nagroda Nobla w dziedzinie literatury. Sam twórca tej nagrody zapewne w grobie się przewraca , gdy widzi jakim wstrętnym, zakłamanym i beznadziejnie głupim lewakom jest ona przydzielana.

    Co za lewacki bełkot. Nagroda Nobla kompletnie straciła prestiż gdy dostają ją takie lewackie dziwadła., Dziś dostać nagrode nobla to tak jakby ktoś napluł w twarz.

    Za chwile POwie to upadlińskie szmacisko, że jest zbawicielką świata.

    To co na głowie to w głowie :sterta kału!

    Dlaczego ona nie chce przyznać się do swojej ukraińskiej nacji 

    Z tą „fryzurą” idealnie pasowałaby z tym flejtuchem karnowskim z sopotu. Czerwoni to bardzo często niechluje. To są prawdopodobnie geny. Ich ruscy przodkowie strzelali do luster, gęby myli w muszlach klozetowych a sikali i robili więcej do wanny. Innym klasykiem z tej branży jest super fleja michnik, ktory w „japonkach” odbiera wysokie odznaczenie państwowe od innego ruska bull komorowskiego.

    Straszny babochłop ! Wykorzystuje tę polityczną nagrodę do uprawiania brudnej polityki. Szkaluje Polskę , w której dobrze sobie żyje, choć nie jest córą tej ziemi. Gdyby panował u nas autorytaryzm, to nie miałaby czego tu szukać. Prędko by ją uciszono. Podła , głupia odpychająca baba.

    Mnie to ona z urody przypomina Meduzę. Poza tym, dzieła Sienkiewicza i Reymonta są nieprzemijające i znane na całym świecie, a kto po 50 latach będzie sobie przypominał jakąś Tokarczukową? .

    Palma odbija tej banderówce z mopem na głowie. Na jej manię wielkości powinny pomóc neuroleptyki…

    Mam onim/ej zdanie, że jest zwykłym LEWACKIM „pustakiem” ! I tyle w temacie ! !

    to, że pustak, to ok… ale co ona ma na tym łbie ? to wygląda jakby plewy wyrastały na ugorze ..

    łysienie to nic strasznego ,paskudny tupecik ma ta pani

    U kobiet jest to wynik wstrząsu umysłowego doznanego na widok penisa.
    —————————————————————————————–
    Lewacka akademia nagradza lewaczkę, wstrętni, głupi, zakłamani lewacy, Ukrainka, głupia baba z mopem na głowie, kompromitacja nagrody Nobla, żydokomuna dostaje nagrody ale Sienkiewicz i Reymont zawsze żywi, itd.

    Powyższe cytaty, to odzwierciedlenie mentalności, inteligencji emocjonalnej, tęsknoty za wyobrażoną polskością, która jest przeciwieństwem niepolskości, zbiorowym przeciwstawieniem się złu, które nas otacza i które chce nas zniszczyć. Polskość, która każe nienawidzić.
    Elementy, na których gra Jarosław Ka.
    Pzdr, TJ

  178. @mag
    10 grudnia o godz. 22:58

    Gdy do biskupa tylko uniżenie
    I gdy pała się sama przegina,
    To wszystko wyjaśnia tłumaczenie:
    „Na opalanie najlepsza wazelina”.

  179. Herstoryk
    11 grudnia o godz. 11:23

    Podobnie melancholijnie, ze smutkiem zauważę, że za pierwszym razem nie udało sie panu Adamowi Słodowemu umrzeć. Jakiś czas temu media orzekły, że nie żyje. Mam pewną nadzieję, że jako pogodny człowiek – tak go pamiętam w każdym razie – nie przejął się specjalnie wiadomością o własnej śmierci, ale w obiegu publicznym tak nieprawda zabrzmiała koszmarnie.
    Też się od niego uczyłem majsterkowania, choć może nie wprost i pasja do „prac ręcznych” musiała we mnie nieco dojrzeć. Ale jak dojrzała, to nie przestaje działać. Szczególnie zaś mi się podobała aura jaką tworzył. Był uważny, wyrażał się i demonstrował wszystko jasno, prosto, wszystko wydawało się wykonalne – i takie się okazywało przy pewnej cierpliwości, pomysłowości i manualnym wyćwiczeniu.
    Czuło się, że bardzo lubi to co robi i lubi widza. Studio, kamera, cała ta elektroniczna rzeczywistość nie była przeszkodą w nawiązywaniu łączności z widzem – i odwrotnie. Taki był z pana Adama łącznościowiec.

    Mieliśmy sporo szczęścia, bo takich fantastycznych postaci w telewizji, kapitalnych przewodników dla dzieciaków i młodzieży było trochę więcej, a każdy to skarb. Dodam więc panu Adamowi do towarzystwa Macieja Zimińskiego i Michała Sumińskiego, każdy zaś z gronem współpracowników, też nieraz pojawiajacych się na ekranie. Wśród nich był np. kpt. Krzysztof Baranowski.
    Dziś telewizja polska, pod tym względem – i zdaje się każdym innym – to zupełne zero. A nawet znacznie mniej.

  180. Witold
    11 grudnia o godz. 9:06 – „Robiąc sobie jaja „z kryzysu wiary i powołania” u Tymoteusza Szydło różnej maści ateiści i marksiści strzelacie sobie gola do własnej bramki. ”
    A gdzie ty znalazłeś w naszych komentarzach takie działania? Wygląda, że jesteś oficjalnym trollem episkopatu polski albo w imieniu pani Beaty Sz. biegasz po internecie sprawdzając co o sprawie się pisze. Gdyby nadopiekuńcza i zbyt władcza mamuśka nie zrobiła budyniu z mózgu swego syna, nie byłoby żadnego problemu „kryzysu wiary i powołania” (słowa oficjalnie publikowanego listu Tymoteusza Sz. do mediów). To jego matka zrobiła z kleryka, a następnie młodego księdza celebrytę, który zwyczajnie nie uniósł ciężaru sławy i popularności. To, że środowisko księżowskie jest gniazdem wielu nieprawości, zboczeń i odchyleń od norm społecznych, wiadomo od dawna. I można by to olać ciepłym moczem, gdyby ci ludzie nie pchali się za wszelką cenę na scenę i nie predestynowali do kierowania ludźmi. Do tego sięgają w kieszenie osób niewierzących lub innej wiary, domagając się finansowania siebie i swoich praktyk z podatkowych, społecznych pieniędzy.
    Nie pisz więc Witoldzie wymyślonych przez siebie luz zleconych tobie głupot.

  181. Szarlo, 10 grudnia o godz. 14:29 i Antonius
    Dziekuje, przepraszam. Wczoraj ogladalem bankiet, z okazji innej (julbordet), na dwoch duzych ekranach. Szczegolnie sluchalem P.Handke (podziekowanie), z powodu Twoj wpis. Rzeczywiscie, b niewyraznie mowi. Czasem tez mam klopot, rozumiec sluchajac na joutube linkow polskich niektorych. Choc zadnych sluchowych problemow. Przepraszam, z wyjasnieniem. Mam nadzieje na acceptacje.

    Na marginesie, 11 grudnia o godz. 2:45
    Zeby moze zakonczyc te noblowskie… 🙂

    Bankiet nie jest krolewski. Organisatorem jest Fundusz Nobla. Laureaci Nagrody Nobla, zapraszaja gosci ktorych chca (najblizszych), bliskich, w znaczeniu jak kto uwaza. Nie znam limitu (ilosci). Pozostali goscie, rodzina krolewska tez sa zapraszani, wdlug zasady znaczenia dla Fundusz Nobla tylko. Zdarzylo pare razy, laureat zaprosil aktualne partnerki, po polsku zone i kochanke, jednoczesnie. Zadna kobieta na razie nie wystapila z dwoma partnerami/partnerkami jednoczesnie 🙂

    Goscie Olgi Tokarczuk byli, aktualny partner Grzegorz Zygadlo (maz???), syn Zbigniew, partnerka syna (zona???, Agnieszka), tlumacz Olgi Tokarczuk, Jan Henrik Swahn (nie wiem czy z partnerka/partner). Jest niestety/szczesliwie tak (do wyboru Tobie), informacja ogolna jest bardzo regulowana (oczekiwaniami Laureatow), nie tylko nprzyklad kod ubraniowy czy inne. Dziennikarze tego trzymaja, bo zlamanie rowna nigdy wiecej nie dostac akredytacja. Dla przykladu, jeden z poprzednich premierow Szwecji zlamal zasady. Odpowiedzial na telefon, przy Stole Honorowym od Sluzby Bezpieczenstwa (SÄPO). Nigdy wiecej zaproszony nie zostal. O jednym innym, z partyjnych przywodcow pisalem niedawno (brak zaproszen). Gosciem Olgi Tokarczuk, jak wiem, nie byla Agnieszka Holland.

    Bankiet Krolewski, w Palacu Stockholmskim jest dzis. Zawszy nastepny dzien po noblowskim, znaczy 11. Zadnych dziennikarzy, tv/radio, filmowania, oficialnego prog etc nie ma. Troche inna lista gosci. Krol Carl Gustav jest gospodzarzem. Wydaje mnie, na bankiecie noblowskim, Krol i Ksiaze Daniel (partner przy stole) mieli duzo do „obgadania” z Olga Tokarczuk 🙂 Zadnych info na zewnatrz nie bedzie, z dzisiejszy bankiet.

    Pzdr Seleukos

  182. Herstoryk
    Jestem urzeczona Lizboną, jak dla mnie, najbardziej „klimatyczną” spośród europejskich stolic (byłam tam na początku października, więc moje wrażenia nie zdążyły zblednąć). Jej niepowtarzalną urodę smakowałam, jadąc np. słynnym żółtym tramwajem 26, to pnącym się w górę, to opadającym w dół, tak jak biegną uliczki starej Lizbony. No i wreszcie mogłam słuchać na żywo fado.
    Mieliśmy z synem szczęście, bo akurat w Teatro Politeama leciał musical „Severa” Filipo la Feria . Pełna temperamentu i patriotycznych uniesień opowieść o legendarnej Marii Severze, zwanej matką fado wprost mnie powaliła. Duże wrażenie zrobiła też na mnie niezwykle żywiołowa reakcja publiczości, głównie „tubylczej”, bo było już raczej po sezonie turystycznym.
    Niżej podaję link na temat tego musicalu (zamieszczałam trochę inny już wcześniej, po powrocie z Portugalii, ale nie przypominam sobie odzewu).
    https://www.youtube.com/watch?v=PhyhxcM02pw
    Wybraliśmy się również na kolację do jednej z kameralnych restauracyjek, gdzie oprócz pysznego jedzenia i portugalskiego wina, można posłuchać najlepszych (chyba?) współczesnych pieśiniarek i pieśniarzy fado. Zapewniam, że nie było to granie i śpiewanie „do kotleta”.
    Okazało się, że przez przypadek trafiliśmy do restauracji mieszczącej się w niewielkim skromnym domu przy urokliwej Rua da Madragona, gdzie żyla i zmarła Maria Severa (1820-1846)
    Jeszcze jeden link do „Severy”
    https://www.youtube.com/watch?v=n44TOq2AVHs

  183. Agnieszka Holland w Sztokholmie:
    „W Sztokholmie może się uda coś poustalać, bo jadę tam jako gość Olgi.”

    Będzie pani towarzyszyć Oldze Tokarczuk przy odbieraniu Nagrody Nobla? Sprawdzi pani wagę noblowskiego medalu?
    „Zabiorę Oldze i na pewno sobie go potrzymam, a nawet się z nim sfotografuję.”

    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,25495518,agnieszka-holland-czas-na-nowy-film-wedlug-scenariusza-olgi.html

  184. tejot
    11 grudnia o godz. 11:23
    Oto refleksje prawdziwych Polaków na temat nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk

    Skąd wiadomo, że prawdziwych? A jeśli to boty i trole, czy warto to propagować?

  185. Ksiądz Tymoteusz poprosił nie tylko o przeniesienie do stanu świeckiego, ale i zwolnienie z celibatu.
    Jedną z podstaw do takiego zwolnienia jest wrodzona lub nabyta niezdolność do prowadzenia życia w celibacie.
    😎
    Czego to człowiek przy okazji się nie dowie 🙄 😉

  186. izabella
    11 grudnia o godz. 15:10

    Mój komentarz
    Określiłem autorów refleksji takim mianem, ponieważ znam takich od wielu lat i nie jest ich mało. Ich poglądy, sposób rozumowania o świecie, patriotyzm oraz stosunek do innych jest dokładnie taki sam, jak w przytoczonych przeze mnie refleksjach prawdziwych Polaków.
    Poza tym w Umęczonej niemożliwym jest wyprodukowanie i zaimplementowanie w sieć tylu botów .
    Pzdr, TJ
    Pzdr, tj

  187. Skąd wiadomo, że prawdziwych? A jeśli to boty i trole, czy warto to propagować?

    Tobermory
    11 grudnia o godz. 15:38
    Ksiądz Tymoteusz poprosił nie tylko o przeniesienie do stanu świeckiego, ale i zwolnienie z celibatu.
    Jedną z podstaw do takiego zwolnienia jest wrodzona lub nabyta niezdolność do prowadzenia życia w celibacie.

    Mój komentarz
    Piękne. Takim sposobem można przypisać wszystko każdemu, odpuścić każdemu, a i oskarżyć każdego.
    Pzdr. TJ

  188. @tejot
    11 grudnia o godz. 16:35

    Prawda, jaki piękny wytrych?

    Przerażające są te pokłady zawiści, frustracji i czystej nienawiści, dręczące niektórych naszych rodaków 🙁
    I ta przemożna potrzeba wykrzyczenia tego na publicznym forum.
    Może to dobrze, że jest taki wentyl, który pozwala dać ujście goryczy marnego, nieciekawego żywota. Zmniejsza potrzebę dowalenia komuś fizycznie, podpalenia, skrzywdzenia kogoś słabszego… Anonimowo i tchórzliwie opluć i obrazić to taki bohaterski czyn. Od razu ulga i satysfakcja.
    Ech, te marzenia o autorytarnej władzy, która zabroni, zaknebluje, a najlepiej wydali na banicję wszystkich tych agresywnych, brzydkich i zdradzieckich lewaków, co to porządnego człowieka do czułego (!) myślenia, a może nawet mówienia o bliźnim i środowisku nakłaniać by chcieli.
    Jak geja jakiegoś 🙄

  189. @Ewa-Joanna
    Może wyidealizowałam sobie Australię, wyłącznie na podstawie literatury, filmów, podziwu dla występującej wyłącznie tam flory i fauny oraz wszelkich, niestety rzadkich info w mediach. Dlatego myślę sobie, że łatwiej oddycha się pełną piersią, mając poczucie wolności i bezpieczeństwa gdzieś daleko od Europy, czy Azj wciąż uwikłanych w dramatyczne, nierzadko krwawe konflikty. Tak się składa, że nie mam tam bliskich ani znajomych, więc tym bardziej ten kontynent na antypodach, odległy od „pępka swiata”, jakim wciąż się wydaje stara, ale bynajmniej nie poczciwa Europa oraz nachalna na swoj sposób Ameryka, bardzo mnie pociąga.
    Podobnie postrzegam Nową Zelandię.
    E-jotko, wybacz ciekawość, ale czy trafiłaś do Australiii przez przypadek tam migrując, czy z „premedytacją”, biorąc pod uwagę wady i zalety takiej decyzji?

  190. @zak1953„
    „To, że środowisko księżowskie jest gniazdem wielu nieprawości, zboczeń i odchyleń od norm społecznych„,

    Pewnie masz na myśli homoseksualizm, dzieci i kochanki na boku.
    Mnie to nie oburza jeśli założy się, że to są tacy ludzie jak reszta społeczeństwa, ale jeżeli ksiądz mówi, ze traci wiarę to już coś.

  191. izabella
    11 grudnia o godz. 15:07

    Ufffff…

    Po przeczytaniu Twojego wpisu, probowalem dowiedziec lista gosci Laureatow Nagrody Nobla. Program, ogladalem w transmisji SVT (szwedzkiej tv) w czasie prywatnego przyjecia. Byc moze przeoczylem lub tv nie poinformowala. Nie ma zlego, co na dobre nie wyszlo. Dowiedzialem, kazdy Laureat moze zaprosic 16 osob towarzyszacych, oficialnych gosci. Bylo ponad 1300gosci Laureatow, oficialnych.

    Dalej. Na stronie Dagens Nyheter https://www.dn.se/om/olga-tokarczuk/ jest 17 artykulow o Olga Tokarczuk w czasie Tygodnia Noblowskiego. Najblizszy moze (wyjasnienie) jest art https://www.dn.se/kultur-noje/olga-tokarczuks-oversattare-samlas-i-stockholm/?forceScript=1&variantType=large

    Niestety tylko dla prenumerantow, ktora prawdopodobnie nie jestes Izabella 🙂 jak polska gazeta (ktorej pren nie jestem ja). Pozwalam mnie zacytowac fragment

    „I samband med Nobelceremonin kommer åtta av översättarna från hela världen till Stockholm. De åker från bland annat Frankrike, Israel och USA för att följa Tokarczuk på en storbildsskärm från Författarförbundets hus på Drottninggatan.

    Det är lite speciellt att Olga har ett så starkt förhållande till sina översättare. Hon lyfter alltid fram dem i olika sammanhang, så det är jätteroligt att de vill vara med och fira, säger pristagarens svenske översättare Jan Henrik Swahn, som själv informerade författaren om mötet.

    Hur reagerade hon? 

    – Hon blev väldigt rörd och glad och berättade att det finns många entusiaster i Polen som också vill åka till Sverige och fira, meddelar han. En del av översättarna har aldrig träffat Tokarczuk. Förhoppningen är att de ska få en möjlighet att prata med henne under besöket i Stockholm – trots författarens fullspäckade schema. Vi får se hur det ska gå till, men på något sätt hoppas jag att det ska fungera, säger Jan Henrik Swahn. „

    W moim przekladzie na szybko.

    W zwiazku z Nobla ceremonia przybedzie osiem tlumaczy z calego swiata do Stockholm. Oni przyjada miedzy innymi z Francja, Israel i USA zeby towarzyszyc Tokarczuk na wielkoformatowym ekranie w domu Zwiazku Pisarzy na Drottninggatan. Jest troche specialne, Olga ma tak silny zwiazek do swoich tlumaczy. Ona zawsze podkresla ich w roznych okolicznosciach, dlatego jest tak radosnie, ze chca byc i swietowac, powiedzial laureatki szwedzki przekladowca Jan Henrik Swahn, ktory sam poinformowal pisarke o spotkaniu.

    Jak zareagowala ona?

    Byla bardzo poruszona i zadowolona i opowiedziala ze w jest wiele entusiastow w Polsce ktorzy tez chca przyjechac do Szwecji i swietowac, powiedzial. Czesc przekladowcow nigdy nie spotkali Tokarczuk. Oczekuja miec mozliwosc porozmawiac z nia w czasie wizyty w Stockholm – pomimo pisarki calkowicie wypelninegp programu. Zobaczymy jak to bedzie, ale mam nadzieje, to mozliwe, powiedzial Jan Henrik Swahn.

    Prawdopodobnie jest tak Izabella, Ty i ja, uzywamy jezyk polski w zupelnie inny sposob. Z mojej strony moglem otym przekonac wielokrotnie na blogu. Czasem/czesto nie mam ochoty prostowac cos, wyjasniac. Ale teraz… I dla Ciebie… Niezrecznosc Izabella, jest calkowicie po mojej stronie.

    pzdr Seleukos

  192. Tobermory
    11 grudnia o godz. 17:03

    Mój komentarz
    Ten wytrych jest dokładnie tak samo skonstruowany jak wszelkie wytrychy serwowane dla ludzi przez posługujących kapłanów. Wytrychy nie na temat, lecz pasujące do wielu spraw.

    Z zacytowanych przeze mnie wynurzeń krajan o Oldze Tokarczuk przebijają trudne do zwalczenia zwalczenia cechy – nieufność oraz słaba umiejętność komunikowania się z innymi, co sprzyja kłótliwości, zrzędliwości i narzekaniu, sprzyja skrajnym osądom, wpędza we frustrację dla której jakimś ujściem jest popadanie w ojczyźnianą zarozumiałość, wyniosłość na innymi, dumę i wyjątkowość, skąd jest już bardzo blisko do radykalnych ocen i nienawiści.
    Pzdr, TJ

  193. @Antonius i seleuk|os|. Jak zwykle, najpierw „głoszę”, potem dopiero dokładnie pomyślę. Antonius pisał, że język (w przemowie) Petera H., często jest trudno przetłumaczalny na inne języki – to prawda. Słownictwo, to była jego literatura, tzn. język nie zawsze dzisiejszy. Też np. bardzo, bardzo długie zdania, niespotykane w innych językach. Nie znam dobrze, a raczej b. słabo angielski, ale wydaje mi się, że tłumaczenie angielskie jest o wiele mniej skomplikowane niż oryginał. seleuk|os|, dziękuję za link Akademii noblowskiej. Och te pułapki językowe: duża czy mała litera; no i te odmiany imion, a szczególnie nazwisk w języku polskim. Pozdrawiam was. PS. Akcentowanie Nobla: sprawdziłam,że zarówno w niemieckim jak i szwedzkim jest No`bell, a np. w angielskim i in. No(u)bel.

  194. .
    — Fukushima Fukuyamy —
    .
    is coming, czy zaburzy to w jakikolwiek
    sposób dobre samopoczucie Suverena ❓,
    czy skłoni go do refleksji nawet tej
    nie koniecznie głębokiej ❓
    .
    ~

  195. Szarlo
    11 grudnia o godz. 17:36

    W czasie Bankiet Noblowski, byly rowniez wywiady z roznymi uczestnikami i zaproszonymi. Minnymi sluchalem wywiad z tlumaczka Peter Handke, Karin Nyman. KN jest zreszta corka Astrid Lindgren. W czasie wywiadu, opowiadala o trudnosciach przkladow. Nawet jedno zdanie zacytowala prowadzaca. Zdanie „trwalo” pewnie dwie minuty 🙂 przeczytac. Ja i tak nic nie rozumialem. Potem Karin, przeczytala dokladnie swoje tlumaczenie, na szwedzki. Cala zawortosc i „idea” zdania. Obie panie dosc dobrze usmialy.

    Pzdr Seleukos

  196. @seleukos,

    Handkego przekladal na szewdzki jeden z moich kolegow Ulf Peter H. / znany z nowych przekladow Szekspira a przede wszystkim z popularyzacji w Szwecjii pismiennictwa Waltera Benjamina..
    W Expressen, 10.12 ciekawy esej Salomona Schulmana o tworczosci Olgi Tokarczuk i tradycji zydowskiej

  197. tejot
    11 grudnia o godz. 11:23

    W tej „antologii” wyróżnia się westchnienie wszechwiedzącego narratora z wyżyn:

    „Jak bardzo zdeprecjonowała się w ostatnich czasach nagroda Nobla w dziedzinie literatury…”

    „I widział Bóg, że było to wstrętne i lewackie.” 😉

    Boty botami, ale spotkałem takich na żywo.

  198. Dzisiaj Olga Tokarczuk spotkala sue z uczniami w dzielnicy Rinkeby, gdzie wiekszosc to emigranci. Nalezy to juz do tradycji, ze uczniowie spotykaja lauerata/ow
    nagrody literackiej Nobla. Uczniowie z Rinkeby odmowili przyjecia Petera Handkego. Wielu z nich pochodzi z rodzin bosniackich.

  199. .
    — n -1 Szydło —
    .
    To stan liczebny clergy w Rzplitej
    na dzień dzisiejszy, ciekawym, czy
    został ateistą, czy po prostu hormony
    mu odbiły❓

    happy camper Tymoteusz?:

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1935368,1,smutny-przypadek-ks-tymoteusza.read?src=mt
    .
    ~

  200. ozzy
    11 grudnia o godz. 18:59
    Dziekuje Ozzy. Przeczytalem. Troche nie chcialem pytac blog, bo to zawsze „zazarte” dysskusje wywoluje. Expressen nie czytam (zwykle). Nie bardzo wiedzialem dlaczego Tokarczuk jest nielubiana, wsrod prawdziwkow, ARYSTOKRATOW. W Jacobsböckerna nie ma nic, wg mnie, filo czy anty semickiego. W Expressen znalazlem moze wytlumaczenie, jak o arystokratycznosci bylo 🙂 Kto nie czuje arystkrata byc?

    Rowniez innych nagrod Ozzy laureatow spotykaja, nie tylko literacka 🙄

    pzdr Seleuk

  201. Jak Putin mogl na cos takiego pozwolic? Musi knuc z Niemcami!
    Tpowa ideologia LGBT i niemiecka juz nieukryta opcje zagrazajaca polskiemu katolicyzmowi. To tylko udowadania wolskie racje do jeszcze wiekszych reparacji.
    https://www.youtube.com/watch?v=XirDCzZ-ITU&t=1334s

  202. „Parafianie murem za księdzem Tymoteuszem!” – tak donoszą media.
    Czyli parafianie murem za tym, by ksiądz przestał być księdzem.

    Wielkie! Zachwycające! Wspaniałe!

    Parafianie Polski całej, jak długa, szeroka i całkiem płytka: bądźcie murem za tym, żeby wasi księża przestali być księżmi! Będziecie zadowoleni.

  203. Szary Kot
    11 grudnia o godz. 19:28
    tejot
    11 grudnia o godz. 11:23

    W tej „antologii” wyróżnia się westchnienie wszechwiedzącego narratora z wyżyn:

    „Jak bardzo zdeprecjonowała się w ostatnich czasach nagroda Nobla w dziedzinie literatury…”

    „I widział Bóg, że było to wstrętne i lewackie.”

    Mój komentarz
    Większość ludzi wypisujących takie niedorzeczności, komunały, inwektywy, jakie zacytowałem, wierzy w to co mówią, tak jak kapłani wierzą w to co wypowiadają od ołtarza, no bo przecież ludzie stoją i słuchają, klękają i wstają, itd. Jest to wiara nabyta i umocniona praktyką, co ma mało wspólnego z głębią, czy z jakimiś rozterkami duchowymi. Większa cześć tych ludzi kupiła pogląd na politykę z otoczenia jako najkorzystniejszy dla mnie, dla Polski, bo prosty, dający szybkie i prawidłowe interpretacje zdarzeń i oceny ludzi, pozwalający spokojnie zaufać sobie, mieć pewność, że mam rację, bo „wszyscy” tak mówią.

    W każdym państwie są tego rodzaju patrioci od uproszczonych pojęć i łatwych haseł i w każdym kraju ten patriotyzm ma specyficzny zestaw pojęć, rozumowania, uproszczoną logikę że tak powiem oraz tradycje językowe – zespół znaczeń, który jest w imię patriotyzmu na stałe przypisany do różnych słów, terminów, zawołań, co powoduje, że język tych ludzi ma w sobie coś z żargonu, dialektu, jest z daleka rozpoznawalny przez swoich i jako taki pełni ważną rolę w umacnianiu tożsamości oraz jednoczenia się społeczności przeciwko niegodziwościom ONYCH, takich jak te lewaczka z dredami na głowie, ukrainka, femino-rastafarianka Olga Tokarczuk. Co za imię i nazwisko! Diabli przynieśli ją do Polski.
    Pzdr, TJ

  204. Witold
    11 grudnia o godz. 17:07
    Znałem księży, którzy swoją księżowską sukienkę traktowali wyłącznie jako wykonywaną profesję. Czas, kiedy mogli zdobyć jakiś inny zawód spędzili w seminarium, dokąd trafili wykonując wolę rodziny, a głównie swych matek. W przypadku śląskiego seminarium duchownego to okres sześciu lat (tyle ile studia medyczne). Można odejść i zostać bez zawodu (sorry-obecnie może pracować jako katecheta) albo robić czego się nauczono. Seminarium uczy pewnych rutynowych zachowań i nie wiesz czy księdzu wszystko zwisa, czy też tylko umie opanować emocje. A kasa w tym zawodzie jest zdecydowanie większa od wielu profesji i bez większego wysiłku fizycznego. Kryzys wiary? Zwyczajnie się nie opłaca, gdy już cię wyświęcili na duchownego. A do tego można jeszcze awansować w strukturze…

  205. zak1953
    11 grudnia o godz. 20:44

    Myślę, że trafnie przedstawiasz obraz kleryków, trzeba jednak uwzględnić głęboki i przesadzajacy czynnik głęboko psychologiczny : osobowość kleryków jest w seminarium fundamentalnie deformowana. Muszą przestać żyć w rzeczywistości, a zacząć żyć w matrixie katolicyzmu w zakresie uswieconym.
    Jest to modelowy, wieloletni system gwałtu.
    Po czymś takim nie jest się już normalnie funkcjonująca osoba.

  206. @Tanaka
    11 grudnia o godz. 20:11
    „Parafianie murem za księdzem Tymoteuszem!” – tak donoszą media.
    Czyli parafianie murem za tym, by ksiądz przestał być księdzem.

    Wielkie! Zachwycające! Wspaniałe!

    Parafianie Polski całej, jak długa, szeroka i całkiem płytka: bądźcie murem za tym, żeby wasi księża przestali być księżmi! Będziecie zadowoleni.
    ………………………
    Na tym właśnie polega parafiańszczyzna, bezdenna głupota spowodowana wiarą, jak pisał Staszic. Popatrz Tanako jak ten kat. ks. miał rację!
    „Parafianie wszystkich krajów łączcie się” w GŁUPOCIE. Ich faktycznie łączy jedynie i to jest najważniejsze, olbrzymia GŁUPOTA. Całe to „chrześcijaństwo to odchody społeczeństwa”, jak pisał Nietzsche. Że też w tym gównie musimy się babarć!

  207. Optymatyk
    11 grudnia o godz. 22:06

    Jest to, bez żadnej wątpliwości, głupota bezdenna dojmująca i porażająca wszystko co żyje, bo wyznawca ledwo żyje, albo wcale, ale też słowo to nie dość objaśnia istotę rzeczy.
    To rzecz, przede wszystkim, emocji, fobii, lęków, przerażeń, dziedziczenia postaw, zaślepienia i tchórzostwa.
    Ale też cwaności i demoralizacji (załatwię sobie interesik z bozią: wezmę ślub kościelny, dam dzieciaka do chrztu, rzucę na tacę, poślę na religię, powieszę krzyżyk w chałupie i zrobię jeszcze kilka „znaków widomych” – żeby się bozia nie pomylił), czy liczenia na zmiłowanie, albo, że „jakoś to będzie”, zwłaszcza w kupie, bo w tej i raźniej i cieplej. Jak inni łażą do kościoła i robią znaki widome” to co się będę wychylał? Przecież tych wychylonych sam opluwam: pedał, zbok, komuch, ateista, żyd, mason. To na siebie nie splunę: jestem słuszny wyznawca i mam swoje wartości.

    ta cwaność i demoralizacja są jednak wtórne. Te kombinacje interesowne z bozią, są z lęku, a jeszcze mocniej z lęku przed kupą: mamusią z tatusiem, rodzinką, wsią i tak dalej. Kapitalny obraz wsiowej i społecznej degengolady, nie tylko w zakresie bozi, dał Reymont w „Chłopach”. Bozia jednak wszystko spina.

    Przez to wszystko przeplata się głupota, wręcz skrajna, ale nie stanowi pełnej i jasnej odpowiedzi.

  208. Optymatyk
    11 grudnia o godz. 22:06

    Wspomniałeś o parafiańszczyźnie Oczywiście! To nieco złagodzone, niewolnictwo pańszczyźniane, z akcentem przesuniętym z nazwy „pan” na „proboszcza”/”biskupa”, ale bez zmiany istoty rzeczy: pan to pan, cham to cham. Bo też zmiana nie nastąpiła: dawniej kościół kat był właścicielem i niewolnika i jest dziś. Nie zadręcza na śmierć – teoretycznie, bo i to ciągle potrafi, tyle że już nie aż tak masowo i nie tak fizycznie – ale w stanie zniewolenia utrzymuje dalej z solidnym skutkiem.

    To się zaczyna, powoli jeszcze, rozłazić i proces się będzie rozwijał wyłącznie jednokierunkowo, ale przedwczesne jest mówić, że to całkiem inna jakość. To dopiero przyjdzie.

  209. Tanaka
    11 grudnia o godz. 22:58

    Te kombinacje interesowne z bozią, są z lęku, a jeszcze mocniej z lęku przed kupą: mamusią z tatusiem, rodzinką, wsią i tak dalej.

    Trzeba zauważyć, że „lęk przed kupą” jest racjonalny – wyłamanie się ze stada jest lub może być realnie kosztowne. Lęk przed odrzuceniem nie jest wydumany, choć często przesadzony.

  210. Żal mi mlodego ks.(?) Szydly, syna byłej pani premier, ale nie na tyle, by aż ten temat poruszać. Poruszyła mnie jednak mądra i empatyczna reakcja sąsiadów i znajomych.
    „Księdza Szydło pamięta właścicielka sklepu w centrum wsi. – Tak przeczuwałam, że może nie wytrzymać presji. Ksiądz Tymoteusz był bardzo sympatyczną i otwartą osobą, ale kilka miesięcy temu było widać zmianę w jego zachowaniu. Stał się powściągliwy w słowach. Może obawiał się, że jego wypowiedzi, będą komentowane politycznie – opowiada właścicielka sklepu.
    Jej zdaniem na decyzji zaważyła sprawa uciążliwej popularności księdza Tymoteusza Szydło. – Nie jestem fanką jego matki. Po co była cała ta szopka, ze święceniami na Jasnej Górze, chwaleniem się w mediach. Potem co bardziej zagorzali PiS-owcy z naszej wsi oczekiwali, że on będzie mówił coś o polityce, albo seksualizacji dzieci, jak abp Jędraszewski – dodaje właścicielka sklepu.
    – A mówił? -dopytuję dziennikarka
    – Skąd. Odprawiał msze, udzielał ślubów, chrzcił dzieci. Nikogo przy tym nie pouczał – dodaje rozmówczyni.
    Być może ta zbłąkana owca, co miała być pasterzem, zostanie bacą na swoim, z babą i dzieckami, chwaląc Pana.
    Tak mu dopomóż miłosierny i empatyczny pambożyczek

  211. @mag
    Też byłam zafascynowana Australią, to kiedy padła propozycja pracy nie zastanawialim się ani sekundy. I nigdy nie żałowałam tej decyzji.

  212. @Tanako, takie tu rozne piszemy, to i ja dopisze na okolicznosc lotow samolotem, o wczesniej zapomnialam. Oprocz zatorow w nogach, obrzeku pluc, zaziebienia od sasiada i p…..ca mozna dostac w czasie 20 godzinnego lotu wyproznienia kieszeni. Sprawdzilam sobie dzis, moj bilet na za dwa miesiace bez przesiadki kosztuje 400+ drozej – w kazdej kampanii. Ja place tylko za siebie, ale robi mi to roznice, a jak leci malzenstwo z dwojka dzieci i sa to skromnie usytuowani ludzie?
    Jak mawial Mleczko, biedny nie zrozumie bogatego, ktoremu sie okropnie spieszy i zlikwiduje loty z przesiadka.

  213. @ Ozzy, nie watpie we wrazliwosc Olgii Tokarczuk na niesprawiedliwosc spoleczna, los biednych, wygnanych, ktorych spotykaja uprzedzenia.
    Ty tez jestes taki wrazliwy, czego dowodem ma byc zalaczona notka. Ale czy tez na okolicznosc ludzi ktorzy od tak wielu lat zaznaja krzywdy od panstwa Izrael?

  214. @ tejot 11 grudnia o godz. 11:23
    Oto refleksje prawdziwych Polaków na temat nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk
    To byly komentarze intenautow na jakims forum?

  215. @mag
    11 grudnia o godz. 14:44

    Jestem urzeczona Lizboną,

    Ja i Towarzyszka Życia jesteśmy urzeczeni całą Portugalią, nie tylko Lizboną. Mielismy tam drugie najfajniejsze w dojrzałym życiu wakacje.

    Ciepło robi się na sercu na wspomnienie Evora, gdzie mieszkaliśmy w XVI w. pałacyku, z balkonem na kwitnące właśnie sady pomarańczowe;

    Castelo de Vide skąd podreptaliśmy na nogach przez rzymski most, i dalej średniowieczną drogą, do Marvao, wśród szalejącej majowo śródziemnomorskiej roślinności;

    Coimbra, gdzie napotoczyliśmy się na portugalskie Juvenalia, gdzie na dziedzińcu 18w. gospody opchaliśmy się do wypęku koźlą Chanfaną, popijając wińskiem utoczonym wprost ze stojących w przedsionku ogromnych beczek, skąd pojechaliśmy na wycieczkę do ruin rzymskiej Conimbrigi oraz na wycieczkę do Lousa i całodzienną pieszą wędrówkę po górach, przez opuszczone wioski Casal Novo i Talasnal (https://aldeiasdoxisto.pt/en/village/talasnal);

    Tomar z Charola Templariuszy i pochodem kończących studia studentów; Porto z szalejącym przez całą noc po zwycięzstwie FC Porto w Pucharze Europy miastem.

    Jeśli wygramy w sobotę w Totka, zaraz jedziemy z powrotem!! 😉

    PS. Fatimę ominęliśmy szerokim łukiem!

  216. @Herstoryk
    12 grudnia o godz. 3:14
    Też gracie w Totka? 🙂 Jak to w człowieku siedzi…

  217. The General Election 2019, UK
    Get Brexit Done, Mr PM Boris Johnson.

  218. Get Brexit Done, Mr PM Boris Johnson.

    Jak to niektórym budowanie murów we krew weszło.
    Grodzenie świata.
    Getto mentalne chcieliby zamieniać na getto fizyczne.
    Dla innych.

    A naiwna Tokarczuk zachwycała się kolorowością mieszkańców odwiedzanej szwedzkiej dzielnicy. Nie wie biedactwo, że ze szwedzkich okien, schowani za firankami, podejrzliwie patrza na nią także ci, którym udało się przeszłe mury przeskoczyć, być może zwiewając przed czekającą ich w kraju urodzenia i w kolejnych krajach przebywania sprawiedliwością, a teraz zazdrośnie strzegą swojego szwedzkiego dobrobytu.

    Hej, żałują nowym przybyszom nie tylko swojego, szwedzkiego dobrobytu. Daja sobie prawo do żałowania także brytyjskiego dobrobytu. A co, wara tym gorszym od przekraczania murów i granic, wara od zmieniania krajów zamieszkania! Oni mają żyć w swoich barakach, tylko my możemy być prawdziwie światowi, prawdziwie globalni!

    Get Brexit Done, Mr PM Boris Johnson, woła bufon-pyszałek.
    Premier Johnson ma efekty. Nie tylko brytyjski ale i szwedzki kołtun mu kibicuje.

  219. Oczywista literówka.
    Miało być: „kibucuje”.

  220. @ Ewa-Joanna
    12 grudnia o godz. 7:47

    Też gracie w Totka? Jak to w człowieku siedzi…

    Ano gramy, ale regularnie dopiero od niedawna! Bo otóż E-Jotko luba, ludziom potrzebna jest nadzieja. Łatwiej żyć z ze złudzeniem, że będzie lepiej, i/lub że nas spotka coś miłego. Biorąc pod uwagę co się dzieje w świecie i na jakim etapie życia jesteśmy my dwoje, nie możemy liczyć na nic dobrego, poza nadzieją że, choć mało prawdopodobne, coś jeszcze wygramy.
    Choć to podobno matka głupców 🙂

  221. Zza kaluzy…
    F…ck off

  222. @zza kałuży
    12 grudnia o godz. 9:23

    Nie tylko brytyjski ale i szwedzki kołtun mu kibicuje……Oczywista literówka.
    Miało być: „kibucuje”.

    Brytyjski?? Szwedzki??? Osobiście żywię spore wątpliwości co do identyfikacji i lojalności wielu wyznawców tego „izmu”. Często ich pierwszym pytaniem nt. jakiejś decyzji politycznej jest „czy to będzie dobre dla…”. Sheldon nawet się z tym nie kryje.

  223. Fatimę ominęliśmy szerokim łukiem!

    A ja tam byłem dwa razy! W Lourdes też dwa razy. Za drugim razem widziałem wieczorną procesję z lampionami.
    Byłem też w Rocamadour, Le Puy-en-Velay, Guadalupe (Hiszpania), Montserrat, Einsiedeln, Poczajowie…
    Ciekawią mnie miejsca przyciągające ludzi swoją magią nadziei, te bardzo stare najbardziej, nie gram za to w Totka 😉

  224. zza kałuży
    12 grudnia o godz. 2:34
    @ tejot 11 grudnia o godz. 11:23
    Oto refleksje prawdziwych Polaków na temat nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk
    To byly komentarze intenautow na jakims forum?

    Mój komentarz
    Pod jakimś artykułem na niezależna.pl.
    Pzdr, TJ

  225. @herstoryk,
    przynajmniej ktos pojal, a do Sheldona mam sympatie…polecam Las Vegas.

  226. zza kałuży
    12 grudnia o godz. 9:23

    Get Brexit Done, Mr PM Boris Johnson.

    Jak to niektórym budowanie murów we krew weszło.
    Grodzenie świata.
    Getto mentalne chcieliby zamieniać na getto fizyczne.
    Dla innych.

    A naiwna Tokarczuk zachwycała się kolorowością mieszkańców odwiedzanej szwedzkiej dzielnicy. Nie wie biedactwo, że ze szwedzkich okien, schowani za firankami, podejrzliwie patrza na nią także ci, którym udało się przeszłe mury przeskoczyć, […]

    Tak, to jest coś stale obecnego w tylu ludziach. Zapewne w znacznym stopniu efekt atawizmu: dorwałem się do żarcia (lepszego, ciepłego, wygodnego, z działającymi standardami cywilizacji życia), to zeżrę, nazrę się po ból kiszek. Inni niech szukają gdzie indziej. Nie podzielę się, będę warczał i pokazywał kły.

    Nie sądzę, że to naiwność Olgi Tokarczuk. Raczej przekonanie, że POMIMO, może być inaczej – i są na to niezłe dowody – i że to inaczej jest jedyną drogą, jeśli – z całym tym przeludnieniem, niedziałającą sprawiedliwością powszechną, egoizmem gospodarki i interesów i zwalonym sobie przez nas samych problemem ze środowiskiem – mamy mieć jakąkolwiek znośniejszą perspektywę.

  227. Kanal tv al-jazeera pokazal piekne oswietlenie i portret Olgi Tokarczuk na palacu prezydenckim w Warszawie.
    Super!

  228. Czy pan@tanaka pije tez do mnie w duecie zzakaluznym?
    Po prostu od wielu lat popieram polityke torysow a pan Corbyn et co nie moja parafia.

  229. Sorry, to mij byl dawny, dawny alias…

  230. benny54
    12 grudnia o godz. 10:58

    Czy pan@tanaka pije tez do mnie w duecie zzakaluznym?

    Pan Tanaka jest mało pijący.
    W sprawie torysów, albo jakiejś innej, nie widać przeszkód, byś zrobił ciekawy wykład rzeczy. Dobrze jest zainspirować i dać dobre argumenty.

  231. @Tanaka,

    odsylam do komentarza @herstoryka 10:19, jednego z bardziej inteligentnych gosci / pomimo naszych roznic swiatopogladowych/ tego bloga.

  232. @Herstoryk
    12 grudnia o godz. 10:13
    Mnie nie o granie, ale nazwę chodziło 🙂

  233. @Tobermory
    A czy byleś w jakimś polskim sanktuarium maryjnym? Poza Jasną Górą chyba najbardziej oblegany i urządzony na bogato jest Licheń. Byłam na Jasnej Górze ze dwa, trzy razy w roli przewodnika moich zagranicznych gości. Całkiem przypadkiem, będąc w rejonie w Górach Świętokrzyskich, trafiłam do sanktuarium w Kałkowie, które wydało mi się kwintesencją polskiego katolicyzmu ludowego – przaśnego i kiczowatego.

  234. Czy wulgaryzm po angielsku przestaje być wulgaryzmem?
    To tak dla wyjaśnienia sytuacji regulaminowej pytam.

  235. Tobermory
    Widziec tylu moronow w jednym miejscu to musi byc prawdziwe boskie odczucie.
    Ja moze kiedys sie przejde szlakiem St Jacques de Compostelle ale tylko na odcinku przekraczajcym Pireneje.

  236. Ewa-Joanna!
    Watch your language!

  237. W Fatimie miałem dość mieszane odczucia, oglądając zwyczaj palenia różnych części ciała oraz figurek dzieci odlanych z wosku. Jak dla mnie, był to widok makabryczny.
    Poza tym – Portugalia jest przepięknym krajem, a Lizbona, zwłaszcza stara Alfama – takąż stolicą. Ujął np. mnie taki widok wyjęty żywcem z dawnych zdjęć, nie tylko w Lizbonie: wczesny ranek, ok. 7.30, a kawiarnie już pootwierane, na zewnątrz przy stolikach siedzą elegancko ubrani starsi mężczyźni, przeglądają ogromne płachty gazet, popijając poranną kawę… Takie obrazki to pewnie jeszcze gdzieś w Brazylii lub innej Argentynie.

    Pstryknąłem koniec Europy (Cabo da Roca): photos.app.goo.gl/NDszJb47TcPDEHK56

  238. ozzy
    12 grudnia o godz. 11:21

    Mamy takie samo zdanie o Herstoryku

  239. Smarki są najlepsze,dodałbym wybili,panie wybili.

  240. mag
    12 grudnia o godz. 13:26

    @Tobermory
    A czy byleś w jakimś polskim sanktuarium maryjnym? Poza Jasną Górą chyba najbardziej oblegany i urządzony na bogato jest Licheń.

    Na Jasnej Górze byłem raz, dawno i wrażenia były takie, że nie mam ochoty na powrót.
    Z bardzo bliskich relacji wiem o księżach paulinach, co potrafią tzw. grzechy tzw. penitentów wywrzaskiwać na cały głos.

    W Licheniu też byłem i było to nadzwyczajnie pouczające doświadczenie. Potworne, a cenne.
    Licheń to wielka maszyneria atomatyzacji wiary. Wyznawca jest nikim. Niezauważalną, rozdeptywalną mróweczką. Potęga kościoła, anielskie brzmienia do których zostaje dopuszczony pod warunkiem wykonania określonych czynności.
    Cień bryły na majdanie, marność krzywego dziada wobec pyszności budowli zaopatrzonej w komiksowe historyjki objaśniające co i jak ma wyznawcać wyznawca i co kiedy robić. Na wielkim polu, liczne stacje, kamienie ku czci, figurki i figury w różnych, a zawsze słusznych pozach i wyrazach, zwykle zaopatrzone w święte inskrypcje, cytataciki z ust boskich, albo z niebieskiej książeczki, a wszystko wymaga paciorka, nabożności, uklęknięcia, uiszczenia, wyproduowania w sobie odpowiedniej pokory, wzruszenia, uwznioślenia i wyszykowania na kolejny pomnik, stację, ogróder rozkoszy rajskich o w pełni kontrolowanych treściach zachowań. Wszyscy wszystkich widzą i sprawdzają – czy są odpowiednio prawidłowi, ukorzeni, poddani i słusznie zadowoleni.
    Bo każdy musi być prawidłowo zadowolony, w prawidłowym momencie. Cały sztafarz temu służy, cała organizacja przestrzeni, architektura, słuszne narracje, kontrola kamer i – w najlepszym stopniu – kontrola wzajemna niewolników w oczekiwaniu na zaszczyty.
    A dookoła – maszyneria zautomatyzowanego uiszczania: z parking, za wejście, za dewocjonalia, za żarcie, za sikanie i tak dalej. Wszystko w odpowiedniej konfiguracji, niezwykle trudne do pominięcia, lub wręcz niemożliwe.

  241. @ Tanako,

    podziwiam Twoj trud na tym blogu. Harowka nie z tej ziemi.

    Ps Olga Tokarczuk po wizycie w Rinkeby:
    „najlepszy dzien w tygodniu noblowskim”.

  242. Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś został dziś odznaczony Krzyżem „Zasłużony dla KPN” z okazji 40-lecia Konfederacji Polski Niepodległej. – To forma upamiętnienia co Pan robił w tych trudnych latach, co Polska jest Panu winna – stwierdzono w uzasadnieniu.
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/odznaczenie-dla-mariana-banasia/rmk24h8

  243. @ozzy
    12 grudnia o godz. 15:24

    To nie jest normalne, tak harować na blogu,
    Takiego znaleźć, to jak igłę w siana stogu.
    I tak sobie myślę od samego rana,
    Że gdy rządzą normalni, to jest dobra zmiana.
    Stąd prawda mi wychodzi na jaw dwojaka:
    Precz z normalnością! Niech żyje Tanaka!

  244. Tanaka
    12 grudnia, g.15:20
    Przemysł około pielgrzymkowy to jedno, a uderzająca brzydota tzw. didaskaliów to dwa. Ale polskie katoliki patrioty tak lubiejo. A już gadżety z JP2 i Matkobosko to w szczególności.
    Nie wiem, dlaczego mają tak potworny gust i kto kogo napędza. Producenci tych paskudztw, czy ich odbiorcy? Jest to jakaś miejsko-wiejska popkultura od siedmiu boleści, nie mająca nic wspólnego ze sztuką ludową, nawet tą zmanierowaną przez Cepelię.
    Tanaczku, czy zdarzyło Ci się zwiedzić jakiś skansen wsi polskiej. Jest ich zresztą niemało w różnych regionach. Łatwo zauważyć, że ubiory, wszelkie ozdoby, zabawki mieniące się rozmaitymi kolorami, ciekawe rozwiązania plastyczne są artystycznie super i dalekie od tandety „pamiątkowej”.
    Jak tam u ciebie, na Kaszebach w tym temacie?

  245. Optymatyk
    Dzięki pancernemu prezesowi NIK, któremu Nadprezes nie podskoczy, dowiedziałam się, że KPN wciąż istnieje.

  246. Qba,

    niezly z Ciebie liryk-aforysta, warto wracac do Stanislawa Jerzego Leca.

  247. Kiedys zadalem Nefer pytanie, o lojalnosc. Nefer napisala plomienny manifest wyborczy, o uczestnictwo apelowala. Gdzie lezy lezy lojalnosc, tych uczestnikow, potencialnych? Jak blogowe pytanie, jest w zasadzie do wszystkich, co chca odpowiedziec. Bo mnie wydawalo i wydaje dalej, wyborca polski ma problem z pojeciem lojalnosc. Gdzie ja lojalnosc umiescic. Nefer zdawkowo dala odpowiedz. Kostka wyczerpujaco 🙂 Reszta nie uwazala za problem, oddac glos na konfrontacyjne oglady. Przewaznie lewicowe, zachwalano. Innych glosow nie bylo.

    Pozniej, pare wpisow zrobilismy, na temat efektu wyborczego, „lojalnych” inaczej. Ketchup na musztardzie.

    Dzis za Herstoryk (12 grudnia o godz. 10:19), co nowa ciekawa odslona daje, w odpowiedzi Zza_kaluzy. Problematyce lojalnosci. Ktory jak sam zaznaczyl/poprawil, blad popelnil, „jackuje”

    „Brytyjski?? Szwedzki??? Osobiście żywię spore wątpliwości co do identyfikacji i lojalności wielu wyznawców tego „nadwislanizmu”. Często ich pierwszym pytaniem nt. jakiejś decyzji politycznej jest „czy to będzie dobre dla…”. Nadwislakow. Seleukos się z tym nie kryje pytaniem. I Herstoryk rowniez 🙂

    Poczem rozmowa zeszla, jak zwykle, na NaszjonalGielografis.

    pzdr Seleukos, wieczorowom porom

  248. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/tymoteusz-szydlo-rezygnuje-z-kaplanstwa-opinia-bylego-ksiedza/lvj5q9n
    – Utrata wiary nie jest częstym i głównym powodem odejść z kapłaństwa. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej to są historie miłosne – mówi nam były ksiądz, który chce pozostać anonimowy.
    ……………………………..
    Kryzys powołania i wiary, czyli dealienacja, powinien diametralnie przeorać świadomość takiego człowieka i skierować go na naturalną drogę zw. ateizmem, bez żadnych ideowych podtekstów. Ateizm jest naturalnym stanem człowieka, który traci, z małymi wyjątkami, przeważnie bezpowrotnie, po indoktrynacji od kołyski aż do grobowej deski.
    Wścibscy dziennikarze nieborakowi ( rak nieba) nie odpuszczą i co jakiś czas będą informować opinię publiczną o jego wyczynach.

  249. @mag
    12 grudnia o godz. 13:26

    Jasna Góra – włączyłem do programu podróży kulturalnej Kraków-Wieliczka-Zamki na Jurze-ciocia koło Częstochowy.
    Nie mogąc się dopchnąć z dzieckiem do kraty przed obrazem (tłum pątników wystawiał łokcie na całą szerokość) próbowałem się dołączyć do grupy turystów zagranicznych w zakrystii, ale drogę zagrodził mi rosły strażnik w błękitnej liberii. Widząc zażywnego księżula rozmawiającego po włosku z liczną rodziną z Italii zagadałem w tym języku, że też tu mam bambino. Klecha od razu się zainteresował, a na magiczne słowo „Svizzera” porzucił Włochów szybko ich błogosławiąc, przeszedł na niemiecki i zapytał: Obraz widzieliście?
    – Nie, za dużo ludzi 🙁
    – To chodźcie ze mną!
    Zagarnął nas i torując drogę brzuchem pociągnął do zakrystii. Strażnikowi w liberii rzucił: Pielgrzymi ze Szwajcarii! I pchnął do wejścia na lewo. Nagle znaleźliśmy się pod samym obrazem, na wprost siedzących na ławkach zakonnic, dla których za chwilę miało się odbyć specjalne nabożeństwo.
    Wychodząc zostaliśmy obdarowani obrazkami Czarnej Madonny z przyklejonymi na odwrocie skrawkami welonu potartego o obraz 😎
    Poczułem się niemal jak Amerykanin w Moskwie.
    W Moskwie słyszałem bowiem taką informację:
    Dlaczego mauzoleum jest nieczynne w poniedziałki?
    Bo wtedy zanoszą Lenina turystom amerykańskim do hotelu 😎
    Za drugim razem, już z moimi dorosłymi młodymi obejrzeliśmy sobie wszystko dokładnie i z bliska bez tłumów, bo nie trafiła się akurat żadna pielgrzymka.
    Pustki były też w Fatimie, sprzątano i szykowano się na przyjazd papieża Franciszka. Miał przyjechać za kilka dni, ale ceny na campingach już podniesiono dwukrotnie.

    Byłem też w Licheniu. Proboszcz Makulski (ten, którego pomnik teraz zasłonięto) próbował mnie błogosławić, ale się wykręciłem 😉
    Obiekt architektonicznie wydał mi się uniwersalny. Kilka drobnych zmian w wystroju i jest… meczet. Dzwonnica obok idealna na minaret. Zastanawiałem się nawet, czy projekt nie był zamówiony przez Arabię Saudyjską, ale się nie sprzedał.

  250. W ostatniej podróży do Polski zwiedziłem Górę Św. Anny (pustki zupełne) i sanktuarium w Rudach (dawne opactwo cysterskie), gdzie przechowują relikwie św. Walentego. Tam też mogłem sobie w spokoju pomedytować nad artystami i ich poczuciem humoru (?)

  251. PiS, obóz prawicy – projekt poprawek w ustawie o sądownictwie – złożenie sędziego z urzędu
    Dzisiaj posłowie z obozu polskiej prawicy zaproponowali zmiany w ustawie o sądach w reakcji na podskakiwanie sędziów władzy wykonawczej w postaci nieuznawania wyboru sędziów KRS wbrew konstytucji – ponad to, co ustala konstytucja w art. 187 – 4 sędziów KRS wybiera Sejm, 2 – Senat, które sprawią, że sądownictwo stanie się kolonią rządu.

    Ci młodzi posłowie w słusznej trosce o nieznośne i niepotrzebne wymykanie się z rąk przywódcy szerokiego obozu prawicy Jarosława Ka lejców do rządzenia państwem zaproponowali uchwalenie dla dziedzica najlepszych polskich tradycji przepisu-bata wedle którego będzie można złożyć z urzędu sędziego, który podpadnie wykonawcom dobrej zmiany.
    Po uchwaleniu w nocy przez parlament i podpisaniu rano przez prezydenta ustawa wchodzi w życie. Przysyła się krótką notkę do sędziego – z dniem takim to a takim jest obywatel złożony z urzędu sędziego z powodu deliktu. Uprasza się o wypełnienie kwestionariusza odejścia i zwrot ukradzionych batoników i wiertarek. Szlus.

    Młodzi reformatorzy wymiaru sprawiedliwości z dalekiej prawicy podchodzą bezkompromisowo, słusznie i prawidłowo do reformowania państwa, do prawa oraz sprawiedliwości – bruździsz, knujesz – won z sędziowania.
    W ich projekcie umacniającym jeszcze bardziej zależność sędziów od rządzących, a właściwie oddającym sędziów w niewolę władzy wykonawczej czyli PiSu, widoczny jest charakterystyczny dla PiSu znak, konieczność, metoda – użycie obcego słowa, które brzmi magicznie, a którego nie zrozumie lud, ale zaufa. Jest to sowo delikt.

    Młodzi reformatorzy pominęli w swojej propozycji bardzo przydatny, adekwatny dla PiSowskiego języka nienawiści termin kasta sędziowska. Być może jeszcze nie czas, jakoś nie wypada, mogą się w Europie denerwować i kwestionować. Termin ten pozostanie nam w zapasie na gorsze czasy.
    – A ojkofobia jest zarezerwowana do używania w dyskusjach panelowych.
    Pzdr, TJ

  252. @ozzy
    12 grudnia o godz. 7:56

    Oraz jako benny

    @benny54
    12 grudnia o godz. 10:58

    napisał:
    „Po prostu od wielu lat popieram polityke torysow”

    Taaaaa….Polityką torysów najlepiej jest pozachwycać się z bezpiecznej odległości, nie musząc jej (ani jej skutków) oglądać na codzień… 

    Osobiście miałam nadzieję (choć zapewne płonna), że „pan” premier Johnson dostanie kopniaka w tłustą rzyć i opuści lokal pod numerem 10 bo o ile mi też nie jest po drodze z nawiedzonym Corbynem, to o wiele bardziej nie jest mi po drodze z kliką obrzydliwych kłamczuchów od dekady rujnujacych kraj. Niestety właśnie ogłoszony exit poll jest tragiczny i już wkrótce przyjdzie się nam zachwycać z pierwszej ręki polityką torysów, tym razem całkiem spuszczonych ze smyczy przez durną opozycję.

    Idę poobgryzac palce, tylko sobie naleje czegoś na znieczulenie wcześniej

  253. @Tanaka

    Dobry wstępniak, pozdrawiam! Nie było jak komentować bo zalatanym okrutnie… 🙁

  254. @Kostka
    12 grudnia o godz. 23:04
    Kosteczko, durniów jednak statystycznie jest więcej niestety.
    Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Brexit i kryzys załatwi torysów na lata.

  255. Tobermory
    Są, na szczęście, w Polsce takie cuda, jak np. zabytki architektury drewnianej, nie tylko sakralnej, które pozwalają zapomnieć o współczesnych sanktuariach – gargamelach.
    Skrupulatnie przemierzyłam np. cały szlak od Gładyszowa po Krynicę. Mam nadzieję, że tamtędy kiedyś wędrowałeś, a jeśli nie, to koniecznie!
    http://www.drewniana.malopolska.pl/

  256. @ozzy 12 grudnia o godz. 10:15
    Zza kaluzy…
    F…ck off

    Ostatnio zaniedbałeś wpisywanie nam tu regularnych przekazów dnia o nieprzerwanym paśmie sukcesów twojego niezwyciężonego premiera, pana Bibiego N.
    Wstydź się.
    Skoro on się nie wstydzi… 😉

  257. @mag
    12 grudnia o godz. 23:59

    Pod koniec maja 2010 byłem na Podkarpaciu w Woli Sękowej i przy okazji obejrzałem sobie kilka tych pięknych cerkwi.
    Trafiłem też na cmentarze z I wojny światowej. Odwiedziłem oczywiście także Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce i naszą dumę narodową oraz najsłynniejszy wynalazek czyli lampę naftową 😎

  258. @seleuk|os| 12 grudnia o godz. 18:37
    Ktory jak sam zaznaczyl/poprawil, blad popelnil, „jackuje”
    Tak, „zajackowałem” antysemicko bo mnie baran zdenerwował tym bufonowatym rezonowaniem z, jak to trafnie napisała @Kostka, bezpiecznego dystansu.

    I to o wiele bezpieczniejszego w relacji poziom życia w Szwecji – poziom życia w Wielkiej Brytanii niż w Polsce. Każdy życzliwy Polsce i Polakom człowiek martwi się brexitem; myślałem że z całej masy zupełnie oczywistych powodów.

    Okazuje się, że są tu takie pustaki, które się z tego cieszą.

    A przecież @ozzy, nawet biorąc poprawkę na jego nieproporcjonalne ulubienie artystów pochodzenia żydowskiego, gdy pisze o literaturze, o muzyce, gdy przypomina o różnych ważnych i ciekawych wydarzeniach takich jak koncerty czy inscenizacje, i o innych rzeczach związanych z kulturą to prezentuje się jako bardzo dobrze wykształcony, bardzo kulturalny człowiek. Tylko się od niego uczyć, i piszę to bez żadnego sarkazmu.

    To dlaczego od czasu do czasu wyskakuje z takimi bzdurami, jak radowanie się z brexitu?

  259. @Tobermory
    12 grudnia o godz. 10:40

    i @

    „Fatimę ominęliśmy szerokim łukiem!”

    A ja tam byłem dwa razy! W Lourdes też dwa razy.

    Unikam „sanktuariów” ponieważ:
    a.) Nie lubię/trawię kiczu.
    b.) Nie chcę traktować „wierzących” jak Zoo. Niech sobie wierzą, biją pokłony, czołgają, ich sprawa. W gardle stoi mi przemysł „wiary”, a nie ona sama!

    Tak przy okazji, zawadziłem przelotem o parę sanktuariów bez kiczu –
    Pura Besakih, główna światynia hinduistów na Bali (na straganach przed dominowało badziewie dla turystów, nie dewocjonalia);

    drzewo Bodhi w ogrodach Mahamewna w Anuradhapura na Sri Lance. Tam kiczu nie było wcale, pielgrzymom rozdawano butelkowaną wodę, ale trzeba było uważać na oportunistyczne małpy;

    No i meczety sunnickie, w Damaszku, Muskacie, Aleppo, Jemenie, ale muzułmanom kiczu zakazuje Koran.

    A propos mej uwagi nt. lojalności i kibucowania, to nie była zamierzona jako komplement. Dla obywateli jakiegoś kraju, których pierwsza lojalność leży gdzie indziej jest określenie, zdecydowanie niepochlebne. Choć rezonować mogą (blogowicze na emigracji wciąż to robią), gdy próbują wpływać czynnie na politykę, popełniają wykroczenie, o ile nie przestępstwo. Tacy”obywatele”, zwłaszcza jeśli mają wielkie pieniądze i wpływy, stają się jadowitym bakcylem korumpującym politykę. Jak jaskrawie świadczy przykład ogona.

  260. PS. Widziałem w TV kiczowate meczety. Te które zwiedziłem były cudeńkami architektury, historycznej i współczesnej (Muskat). Koran zakazuje figuratywnych dewocjonaliów, choć Szyici mają.

  261. zza kałuży
    13 grudnia o godz. 0:23

    Mnie Brexit nie ciesze. Wielokrotnie dlaczego pisalem. Sa granice argumentowania. Powodowany, wstepniak mam zamiar napisac 🙄 Moze Tanaka opublikuje, jak bledy poprawie 🙂 Wielowatkowy, duzo acapitow. Noblowski, taki postklimat. Teoretyczny, teoria jest, do weryfikacji.

    Otoz…

    Jeden Laureat Nagrody Nobla zauwazyl, mowa na bankiecie. On i kolezki dwoch, sa jedyni przedstawiciele czystej sztuki i nauki miedzy laureaci pozostali. Odkrycie, wspolnie nagrodzone, nie daje pieniedzy. Krotko tak powiedzial. Jeden z grupy, zauwazyl, bedzie stac kupic nowy rower i okna zmienic w jednym domku. Za nagrode. Ten z rower, nawet skrzyneczke dostal narzedziowa, reparaturka rowerow, dodatkowo (ale nie od krola). Inni laureaci, zarabiaja dobrze na swoich odkryciach/tworczosci. Nowe rowery, bez nagrod maja. Ci Laureaci biedni, planet zaczeli szukac, dalekodaleko od naszej. Nawet jedna znalazli, pierwsza, z nazwa skomplikowana. Za nazwe i metode szukania, Nobel Prize in Physics 2019

    Jak w Grecji mieszkalem, przypadkiem wpadl mnie art naukowy. Temat, genetyczna identycznosc Turkow i Grekow. Co wrogosc wzajemna, z mlekiem matek wysysaja. Bez wzgledu cycuszki czy butelki uzywajac. Tam byla cala kupa paroliterowych skrotow, co pojecia nie mam o czym. Cale slowa, co dzis nie wiem co znacza i w przyszlosci nic bede wiedzial. Artykul z tzw „kontrowersyjnych”. Duze kontrowersje wzbudzil, w Grecji. Nie wsrod naukowcow. To mozna zawsze powtorzyc, badania, wynik. Powtorzono. Wzbudzil, pare zdan, czemu tak, ta identycznosc. Sprawa, mniej naukowym moim jezykiem 🙂 bez trzyliterowych skrotow.Turcy Greczynki ciupciali, pare Grekow Turczynki oczywiscie, to wyszlo identycznie, Jakbyscie 500lat ciupciali wzajemnie, tez identyczni byli i skutek. Nie uwazasz Zza_kaluzy? Gdzie roznica? Roznica tylko wtym, kto chcial byc bez succesow zostawal Grekiem. Kto karier probowal, Turkiem. Najgorzej, to jak oponent wtedy taki, ma powodzenie, stad wrogosc. Jaaak to mozliweeee?

    Do mnie, ta teoria przemawiala. Tworcy teorii, nie wiem jak maja z pieniedzmi i ciupcianiem. Ja stosujac, w zyciu codziennym, raz nawet do drogowego wypadku doprowadzilem i malzenskiego kryzysu. Na tylnym siedzeniu siedzac. Konwersujac w drodze, o identycznosci genetycznej. Zadnych pieniedzy, moich czy dla mnie, z tego nie bylo. Cos jak planet szukac, co wzmiankowalem wyzej, Dookola slonc bliskooddalonych.

    Tak mnie zastanawia, czy noblowski resultat, dac nie moze teoria o ~1000letnim wzajemnym ciupcianiu, Zydow i przyszlych Polakow. Takie zachodzic musialy, pewny jestem masowo. Caly problem dzisiejszy sprowadza do grecko/tureckiego. Kto przypuscic mogl, 500lat dawno, co dzis succes bedzie a co peryferia. Resztki arystokracji greckiej, niedobitki, zyja w Bulgarii i Rumunii. Tez maja etniczne problemy tam. Kiedy dwie wtedy, peryferyjne grupy, mniej bardziej przypadkowo, miedzy soba ciupcialy. Kazda na druga nakladajac wszystkie mozliwe zarazy. Teraz jedna, z succes druga tylko zazdrosc moze pokazac, ARYSTOKRATAMI wszyscy zostali. Feudalismu powrot pragna, sieczke rznac, mlyny arendowac, to maja. Prawa stanowic, stanowia. Postmaltusianskiej epoki delikt (Tejot), postklimat.

    jak to Arystokraci,
    mysla inny zaplaci.

    Koniec wstepniaka. Co myslisz, Zza kaluzy? Moze Tanaka opublikuje 🙂 to wieczorowom porom weryfikacje poczytam, naukowe eventualnie.

    porankiem, przy kaffce, pzdr Seleuk

  262. Herstoryk
    13 grudnia o godz. 1:12
    To zdanie nie rozumiem Herstoryk „Choć rezonować mogą (blogowicze na emigracji wciąż to robią), gdy próbują wpływać czynnie na politykę, popełniają wykroczenie, o ile nie przestępstwo”. Byc moze moja glupota.

    Bylbym wdzieczny, gdybys dokladniej wytlumaczyl, mnie emigrantowi. Oczywiscie, bez obowiazku jakiegokolwiek Twojego Herstoryk. Wpis Twoj, nie potraktowalem jako komplement, dla wyjasnienia. Przeciwnie. Dlatego pozwolilem mnie zmienic 🙂

    pzdr Seleuk

  263. Kostka
    12 grudnia o godz. 23:06

    Czołem Kostka! Zalatanie zalataniem, ale miło bardzo jak jesteś. 🙂

  264. Nie tylko tytul 🙂 Tak jak kiedys wczesniej napisalem, wegiel, zostanie brutalniej zlikwidowany, jakby „zelazna” Margaretka marzyla, w swoich marzeniach. Po Ostroleka i CentralneLotnisko, duzo betonu wylanego bedzie, zeby na wrotkach jezdzic bylogdzie.

    https://www.politico.eu/article/polish-opposition-leaves-haze-over-eu-agreement-on-emissions/

    Tak Suveren z „suverenem” demokratycznie zdecydowali, w ostatnich wyborach, do EU Parlament i Sejm.

    pzdr Seleuk

  265. mag
    12 grudnia o godz. 16:46


    Tanaczku, czy zdarzyło Ci się zwiedzić jakiś skansen wsi polskiej.

    Bywam w skansenie we Wdzydzach. Raz, że miejsce krajobrazowo genialne, Szwajcaria Kaszubska jak się należy, dwa, że duży skansen z ciekawym budownictwem z regionu. Zdaje się, że to pierwszy skansen na ziemiach polskich.
    Jest trochę klimatów z dawnych czasów, np. stare domy są obsadzone też już dorosłymi drzewami owocowymi, a w kilku miejscach działki przyzagrodowe i kawałki pól są uprawiane. Nie brak więc ogródków kwiatowych, warzywniaków i są łany zboża. Tu i tam latają kury albo kaczki i coś kwiknie.
    Jeszcze trochę, to ludność narodowa pt. Polak wsiowy, będzie się dowiadywać o co chodzi z tym drobiem, inwentarzem, kosą czy młockarnią. To się przyda.
    Latem jest jarmark. W dużej części kicz niemożebny. Ale – jest nadzieja, jak mówią w Gwiezdnych Wojnach: jest też niemało (ciągle?) ludzi i rzeczy ciekawych, niezłych. Np. ciągle niezłe, nawet zaskakujące, wyroby wikliniarskie na wysokim poziomie kunsztu. Pamiętam, że za tego jajcarskiego PRL-u bywały takie figielki edukacyjne jak np. technika wikliniarskie, które już zapewne co do jednego nie żyją. A ludność skądeś ma pojęcie, co i jak się z wikliną robi i to z elementem estetyczno-twórczym.
    Może ze starej „Burdy” sobie odrysowują, co miało iść na kiecki?
    Jest branża-nisza, pt. wyroby ze lnu. Do krzaków, zaplatanych opłotków i rumianej dziewoi polskiej dobrze pasuje, ale bywa też, że świetnie pasuje do delegacji i stylowego Nadwiślanina w typie francuskim.
    Albo, weźmy, tzw. rzeźbę ludową. Generalnie – nieboszczka Cepelia, czyli średnio-nienajgorzej. Albo niżej, czasem żałosno-śmiesznie. Ale bywają rzeczy i ich dłubacze robiący w materii z dużym kunsztem, zmysłem i ewidentnie puknięci przez bozię mocą twórczą.

    Nie wiem, czy z tego można snuć wnioski na przyszłość co do tzw. kondycji. Jak się porozglądać, mozna mieć frajdę i niezłe wrażenia, oraz coś fajnego wyfasować. Ewidentne jest natomiast złaknienie ludności nadwiślańskiej na takie przedstawienia, bo walą tłumnie i radochę mają nadzwyczajną.
    Następnie głosują, na tego i owego, chyba pod wpływem poważych doznań ludowych.

  266. @ seleuk|os|
    13 grudnia o godz. 6:09

    To zdanie nie rozumiem Herstoryk „Choć rezonować mogą (blogowicze na emigracji wciąż to robią), gdy próbują wpływać czynnie na politykę, popełniają wykroczenie, o ile nie przestępstwo”. Byc moze moja glupota.

    Moja wina!W pośpiechu wyraziłem się niejasno i dwuznacznie 😳 .
    Wyjaśniam:

    Jeśli grupa obywateli jakiegoś kraju stawia na pierwszym miejscu interesy innego (z jakiegokolwiek powodu) i prawem oraz lewem (naciskami, pieniędzmi, kontrolą nad mediami, propagandą, itp.) korumpuje politykę kraju obywatelstwa dla korzyści kraju obcego, ze szkodą własnego, popełnia wykroczenie o ile nie przestępstwo. Przypadek psa (psów, bo jest ich więcej), merdanego przez ogon jest ewenementem politycznym i historycznym. Nigdzie indziej i nigdy w dziejach, odsetek (bo nie wszyscy członkowie) 2% mniejszości nie wypaczał w takim stopniu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wewnętrznego swego kraju.

    To jasne i czywiste, że dyskusje polityczne osób z podwójnym obywatelstwem czy też ich głosowanie w wyborach kraju pochodzenia nie jest korumpowaniem polityki kraju osiedlenia.

  267. Herstoryk
    13 grudnia o godz. 8:12
    Dziekuje Herstoryk.

    Nie wydaje mnie, Ozzy majac poglad zblizony do bryt konserwatystow, dzialal na szkode Szwecji. Czy dziala. W Szwecji, ten poglad jest dopuszczalny, politycznie. Choc ja z nim nie zgadzam. Glosuje na liberalow, mam dwie partie do wyboru 🙂

    W Szwecji rowniez, jest kompletnie niezrozumiale, jak mozna glosowac demokratycznie, na korzysc Panstwa Vatykan. Co jest problem, ze slowo „panstwo” i nieeuropejskie. Ale… Co kraj to obyczaj. Cos na podobienstwo, czy mieszkajac w powiat lubelski, mozna uwazac nowohuckie dziewczyny najladniejsze 🙂 ? Czy to dopuszczalne?

    Dziekuje Herstoryk, wyjasnilismy stanowiska.

    pzdr Seleuk

  268. @seleuk|os|
    13 grudnia o godz. 8:25

    Po mojemu głosi poparcie dla Konserwatystów ze względu na ich politykę bliskowschodnią i głoszone przez Corbyn’a opinie na ten temat.
    Pochwala też działania adelsonów, moim zdaniem na szkodę, w Imperium Dobra.

  269. seleuk|os| – prywatnie. Pisałem do ZUS pytanie o tę wyższą emeryturę dla dzieci ofiar zamordowanych przez niemców w pierwszych dnia wojny , a potem poszkodowanych przez system komunistyczny ( nie jestem żydem, nie należałem do pzpr przez co nie mogłem awansować na wyższe stanowisko ) – to mi odpisano, że ustawy nie przewidują takich przypadków. Ty to masz szczęście albo znajomości. Gratuluję.

  270. @seleuk|os|
    13 grudnia o godz. 8:25

    PS. Tu jest to nieźle wytłumaczone (ang.) https://original.antiwar.com/srichman/2019/12/12/but-mr-trump-is-israel-lovable/

  271. seleuk|os|
    10 grudnia o godz. 12:16

    Moje gratulacje Seleuk. Trudno się nie zgodzić.

    Z szacunkiem.

    Calvin H.

  272. @
    Dla miłośników muzycznych hybryd i budowy mostów Joseph Tawadros i The Morphing Chamber Orchestra, w Katowicach https://www.youtube.com/watch?v=I7WeIGeNqT8
    https://www.youtube.com/watch?v=KZYnlrKGzDM

  273. Panowie Wszyscy, Calvin, Herstoryk, Lecher.
    Ja chetnie odpoweim wieczorem, przeczytam linki. Nie chce pisac „Kilroy was here” czy NaszjonalGelografis. Teraz musze isc, mam inne zajecia. Tak pewnie spoznie

    pzdr Seleuk

  274. Herstoryk
    11 grudnia o godz. 11:23

    Czy dzeci jeszcze majsterkują?
    I to jeszcze jak jeśli ich do tego zachęcić. Trójka moich wnucząt 9, 11 i 13 lat wypełniła połowę mojego hobby room swoimi produktami. Czego tam niema od domków ptasich, półek i stołu własnej roboty do trzystopniowych rakiet napędzanych spalaną mieszanką cukru i herbicydów, dronów i robotów z photovoltaicnym zasilaniem. Drukarką 3-D posługują się równie biegle jak młotkiem.

  275. Coś nie na temat aktualnej noblistki, ale na czasie

    Kilka słów na temat pewnej rocznicy

    Zazwyczaj w grudniu (między Barbórką a Gwiazdką) modne jest narzekanie na generała J. za wprowadzenie stanu wojennego i napiętnowanie go jako supermordercę. Odnośnie faktów: Podobno w ciągu dwóch lat stanu wojennego zginęło około 100 osób i to przy różnych okazjach – najbardziej znany jest casus kopalni Wujek (9). W wypadkach drogowych giną tysiące w takim okresie. Na skutek zbrodniczej eksploatacji kopalń przez pazernych kapitalistów ginie znacznie liczniejsza grupa górników w strasznych męczarniach i to systematycznie i bez skutków dla winnych. Generała ludzie chcieli zlinczować lub umieścić go dożywotnio tam, gdzie nie spowoduje już wybuchu wojny domowej, ale natura uczyniła swoje i ma już spokój. Spotkał pewnie Kiszczaka i sobie wspominają dawne, piękne czasy.
    Cała różnica polega na tym, że tę setkę ofiar można przypisać generałowi, a odpowiedzialność za ofiary często bezmyślnego pijaństwa i chuliganerii na drogach i fałszowania pomiarów stężenia metanu w kopalniach jest rozmyta. Nikt nie demonstruje rok rocznie przed willami prezesów itp. aferzystów.
    Taka jest cena władzy, nawet wtedy, gdy decydentowi naprawdę na sercu leży dobro narodu, a w to wierzyłem u generała, nie widać jakoś, żeby się wzbogacił jak niektórzy solidarnościowcy – chociażby miliony dolarów Wałęsy – nawet bez nagrody Nobla..
    Pamiętam bardzo dobrze zielone ludziki w telewizji i plułem na ekran, jak wielu innych ludzi na widok generała, którego przedtem w zasadzie szanowałem i wierzyłem w to, że jest przy władzy nie dla osobistych korzyści. Tak się składa, że na palcach jednej ręki mogę policzyć polityków, o których tak myślę lub myślałem. Jeszcze zostanie rezerwowy palec. Wymienię te nazwiska, aby wszystko było jasne: Gomułka do pewnego momentu, Jaruzelski dość długo a po przemianie Kuroń i Balcerowicz. Aferzysty z Matką Boską w klapie, któremu koledzy umorzyli podatki – pół miliona dolarów – nie uznaję za godnego naśladowania, a w obecnej menażerii politycznej (pan Miecugów użył określenia hałastra) nie widzę okazu godnego szacunku, widzę prywatę przede wszystkim i złodziejską wyprzedaż majątku narodowego lub podarowania klerowi – jak pisze Korwin – Mikke – do czego to prowadzi? Polska znów będzie kopciuszkiem Europy i napuchnięta duma narodowa z okresu pobytu w gronie podobno bogatych krajów (damy przecież 50 milionów Euro biednym) wyleci jak powietrze z przebitych opon.
    Stan wojenny to jedna sprawa, moja pamięć niestety sięga dalej i bardzo dobrze pamiętam burdel w gospodarce i życiu publicznym spowodowane przez potworną pychę i zarozumialstwo kandydatów na noblistów. Pan W. (przepraszam za prokuratorski skrót) publicznie sam straszył władzę siłową konfrontacją, choć chwalił się, że to on wybierze moment na wspomnianą konfrontację. Finansowany przez „stałego i zawsze wiernego” przyjaciela Polski (USA) być może i mógł wywołać zamieszki jak ongiś na Węgrzech albo w Rumunii (likwidacja „ojca narodu”), choć wątpię czy jego czcze przechwałki zostałyby poparte przez cały naród. Jak „przyjaciel” wykorzystał informacje Kuklińskiego najlepiej uwidacznia tę przyjaźń, nawet nie poinformowali Wałęsy o terminie wybuchu wojny „z narodem”..
    Pomylił się Wałęsa w tej ocenie własnych możliwości i potęgi, bo to generał wybrał dobry moment nieuniknionej konfrontacji siłowej z chaosem wprowadzonym przez ruch społeczny – szlachetny w zamierzeniach i początkach, który wyrodził się w zwyczajną walkę o żłób, do którego pchali się wszyscy, którym się nie wiodło wspaniale w PRL a nawet takim jak np. Kwaśniewskiemu – „magistrowi”. Nawet bolesny okrzyk „zima wasza, wiosna nasza” był już tylko pustym dźwiękiem. Moge jedynie mieć pretensje do generała za hipokryzję (a może uzasadniony fortel taktyczny?), że wyciągał rękę do zgody aż w stawach niebezpiecznie zatrzeszczało , a już drukował w Moskwie ogłoszenia stanu wojennego. Rzekomo nie dopełnił wszystkich konstytucyjnych formalności, ale miał lepsze powody (działanie przez zaskoczenie przeciwnika) niż aktualny prezydent, który bez potrzeby łamał konstytucję i kodeks postępowania karnego na kawałki i na nie jeszcze napluł (a może n…?) twierdząc, że chce tylko pomoc biednym i zapracowanym sądom tym łamaniem prawa – i to niby prawnik, do tego „uczeńszy”!!!

    Przeżyłem okres stanu wojennego tak jak wielu innych, bez tragedii a nawet prześladowania, choć oczywiście występowały bezsensowne w mojej ocenie ograniczenia, które mi utrudniały życie. Nie walczyłem w „ukryciu”, tak jak pan Jarosław K. wiec też nie byłem internowany, rozumiem jednak urazy tych, którzy tego zakosztowali, oraz żal jednej osoby, że władza go zlekceważyła, nie internując go, a on tak strasznie walczył. Na znak protestu nie brałem jednak więcej autostopowiczów – „pachołków Jaruzelskiego” – żołnierzy z jednostki, jadących na przepustki. Mój odpór WRON’ie był wiec tej samej wagi co walka prezesa K. , który stał obok ORMO, a może gdzie indziej? Minęło wiele lat i coraz bardziej rozumiem i już akceptuję decyzję generała, sytuacja była wtedy tragiczna i widać nie znalazł lepszego wyjścia. Jednego jestem pewny – niemożliwe było dogadanie się z Wałęsą, którego arogancja i pycha sięgnęły wtedy szczytów. Choć był internowany w warunkach specjalnych, podobno jak Mandela pod koniec pobytu za kratkami to napisał wiernopoddańczy list kaprala W. do generała J., o którym pewnie dziś już nie pamięta. Proponuję IPN’owi opublikowanie tego listu, aby młodzież, która nie zna stanu wojennego poznała jakim człowiekiem jest znany wizerunek Polski – „mędrzec Europy”. Niezwykle pouczające było sprawozdanie z tego pobytu, z którego wynikały „straszliwe” uciążliwe warunki internowania „Bolka”, te hektolitry wódki i kilogramy szynek i innych frykasów, które był łaskaw spożyć w tych ciężkich czasach, czekając na „take Polske”, obdarowującą „bohatera” milionami dolarów (łącznie), szpitalami w USA oraz wypoczynkiem na Florydzie, gdy zwykły obywatel, a szczególnie inni internowani obywali się bez wielu podstawowych produktów, a tylko baaardzo nieliczni mogą sobie obecne pozwolić na wczasy w Miami (np. Miro D.).
    Innym problemem są świństwa dokonane przez skojarzonych z władzą osobników, drobne lub większe. Choć zapewne generał o nich nie wiedział ani nie miał większego wpływu na to co się na tzw. dole dzieje, to za to przeprosił naród ostatnio i ja to akceptuję. Wykorzystano bowiem stan wojenny do prywatnych rozrachunków. Czy to się skończyło? Czy nie na tym polega podstawowa działalność IPN’u m. in. wobec Bolków i Alków? Nawet jeśli nimi byli to ja bym machnął na to ręką.

    PS

    Ten tekst pisałem wiele lat temu, ale zdania nie zmieniłem. Uaktualniłem tylko początek „opowieści” (dwa zdania, uwzględniające śmierć obu „winowajców”), oraz dodałem drobną uwagę na temat działalności aktualnej „głowy państwa”, niezwykle szlachetnej, godnej pochwały i wdzięczności suwerena.

  276. @Herstoryk, 8:43

    Sapienti sat!

  277. @Antonius
    13 grudnia o godz. 10:15

    Jak zwykle, świetny tekst. I jak zwykle zgadzam się z nim, bez wnikania w szczegóły.
    Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę szanownego blogowiska na pewną prawidłowość. Otóż szczególnie kontrowersyjni przywódcy mniejszych państewek, czyli ci, którym umożliwiły dojście do władzy Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w ramach krzewienia demokracji, znajdują pełną opiekę (nie tylko na starość) w tychże Stanach. I to bez względu na sposób opuszczenia swej ojczyzny. Odpowiedź na pytanie o powód takiej troski Wielkiego Brata jest jednoznaczna: obywatele ci płacą za nią z państwowej kasy. Bardzo dużo płacą. Nie inaczej czynił cytowany przez Ciebie prezydent W. Znam to z autopsji. Za czasów rządów W. Amerykanie panoszyli się w Polsce bez żadnych ograniczeń i bez żadnej kontroli. Ile wywieźli (w różnej formie, np. ze sprzedaży za grosze przejętych kombinatów i fabryk) – nie wiem. Ale myślę, że sumy te są porównywalne z tymi, które przywłaszczył sobie Watykan. Nie za darmo W. chodzi do dziś ze znaczkiem w klapie i bywa kilka razy w roku w USA.
    PiS też by tak chciał. Ale to już nie całkiem te czasy. Owszem, płaci USA bardzo dużo i pozwala im na wszystko, ale w Polsce nie ma już wiele do wzięcia i nie jest już ona atrakcyjna politycznie. Już wiadomo, że rozbić UE nie potrafi (skoro nawet GB nie potrafi), więc gdy z UE wyjdzie, to USA się od Polski odwrócą i będziemy oglądać Amerykę od Dudy strony.

  278. Historyjka pewnie typowa, ale bez morału

    Kiedyś już pisałem o mojej starszej siostrze, która ostatnie lata życia poświęcała wspieraniu KK swoim wdowim groszem, aby sobie zapewnić dobry start w zaświatach. Ten „wdowi grosz” to były wszystkie oszczędności jej i jeszcze starszej siostry, a za nowy komin ja musiałem zapłacić. Wspierała gdzie tylko się dało – wieczne msze u Werbistów, fundacje kościelne, których nazw nie pamiętam i chyba znacznym „groszem” Świątynię Opatrzności Bożej – votum Narodu. Już dawno zmarła, ale wciąż przychodzą podziękowania za hojny dar i prośby o następne z wypełnionymi przekazami, tylko sumę trzeba wpisać. Ja to wyrzucam do kosza, ale dzisiejszy list był bardzo gruby i byłem ciekawy, czym ją chcą zachęcić, choć niestety już jej go nie przeczytam – nie mam łącza z jej obecnym miejscem jak Natanek. Mnóstwo pierdołów typowych, ale też śliczna fotka Andrzeja D…, zapalającego grubą świecę w ramach kampanii wyborczej u moherów… o pardon, pomyliłem się! Modlił się tylko z członkami rządu i parlamentu z okazji jakiejś rocznicy, ale chyba nie dzisiejszej (13. grudnia)?
    Pod zdjęciem „główki p.” jest hasło:
    „Wolność jest zadaniem”.
    Teraz rozumiem, dlaczego doktor prawa nie stosował tego prawa (KPK) przy nielegalnym ułaskawianiu przestępców – to ich wolność była jego zadaniem (partyjnym jak u Lecha K.?), aby mogli zniszczyć Polskę.
    Nie wiem tylko, dlaczego założył do kościoła czerwony krawat? Może już myślał o zaprzysiężeniu komunistycznego prokuratora na ważne stanowisko?

    Pod hasłem o zadaniu partyjnym z wolnością – dodałbym i „dojnej ojczyźnie”, było drugie:
    „Wspólnota darczyńców jest jak rodzina”.
    Moja siostra to i moja rodzina, a ja nie chcę być we wspólnocie darczyńców – zmniejszyła się więc też liczebność tej wspólnoty – ode mnie ani grosza!!! Nie wiem tylko, kogo o tym postanowieniu poinformować.

    PS

    Dlaczego po literze „D” pisałem kropki? Uczniowie jednej z opolskich szkół popełnili przy napisie w toalecie błąd ortograficzny i to wywołało potężne zaniepokojenie i pracę tajnych służb przy szukaniu złoczyńcy, który pomylił litery „d” i „p”. Nie chcę być budzony o 6-tej, gdy jest jeszcze ciemno.

  279. Historyjki c. d.,
    a właściwie uzupełnienie wraz z prostowaniem niewypowiedzianych jawnie oskarżeń świętych ludzi. Otóż nie tylko zachęcali do skorzystania z przekazu pocztowego, ale załączyli dar do listu, o którym zapomniałem napisać – święty opłatek wigilijny (format 4cmx6cm) wraz z życzeniami biskupa – tej soli Ziemi, jak przeczytałem w załączonym materiale propagandowym.
    Sól to ważny dodatek do strawy, ale biskupów nie chciałbym w mojej zupie, nawet grzybowej, tradycyjnej na wigilii w naszej rodzinie. Opłatek żona chciała zanieść siostrze na grób, ale się sprzeciwiłem, niech ozdabia wigilijny stół i może pusty talerz dla wędrowca (jeszcze nigdy nie zapukał do naszych drzwi, nawet o 6-tej rano … i niech tak zostanie!!!

  280. Antonius
    13 grudnia o godz. 10:15

    Antoniusie,
    nie dajesz mi w ogóle wyboru – i jestem z tego bardzo zadowolony, choć jak się nie ma wyboru powinno się kwękać. Nie mogę bowiem nie mieć satysfakcji intelektualnej czytając Twoje wpisy i nie mogę nie mieć równoległej sympatii towarzyskiej.
    Niemogący jestem.

    Właśnie! Znowu rocznica. Tego co i owszem, a o czym już chyba za chwilę nikt nie będzie pamiętał, co najmniej w rozumieniu podniety. Póki żył Generał, urządzano pod oknami jego domu imprezy szubieniczne, na które schodzili się miłośnicy taniego podniecania się. Że taki on wróg Narodu, bandyta i tak dalej.
    No, ale Generał przeniósł się tam, gdzie mu wygodnie. Należy przypuszczać, że jest to inne miejsce niż to w którym tkwi bezalteratywnie nasz Święty Ojciec Święty – i też jest zadowolony. Tak przynajmniej twierdzi, co wiemy od biskupów. Którzy jak twierdzą, to nie wiadomo, czy twierdzą, czy co innego, ale nie powiem, bo dostaję rumieńców.
    No i nie ma już Generała za oknem. Nuda się zrobiła i Prawdziwemu Polakowi chudnie.
    Urąganie Towarzyszce Panience jakoś słabo podnieca, co jest dosyć dziwne, albowiem Towarzyszka Panienka jest bardzo miłej powierzchowności i chyba jeszcze milszej wewnętrzności. Powinien być pociąg, a nie ma. Może przez to, że jak donoszą medycy, dorosły Prawdziwy Polak to w 1/3 impotent. Co do tego co i owszem, bo co do umysłu, to w 102%.

    Odniosę się teraz do kilku Twoich stwierdzeń.

    Podobno w ciągu dwóch lat stanu wojennego zginęło około 100 osób i to przy różnych okazjach – najbardziej znany jest casus kopalni Wujek (9).

    Właśnie! Że Generał zamordował 100 ludzi, ogłosił niejaki Rokita, dwojga imion, z tego jedno maryjne. Szefował spec komisji parlamentarnej, która miała wydłubać z Generała te 100 mordów. Tak dłubała, że na koniec okazało się, że powazniejszych podstaw do sądzenia, że faktycznie dokonano zabójstw dotyczyć mogły bodaj 3 przypadków z tych stu.
    Tym się jednak niejaki nie przechwalał już. Orzeczenie o tej setce jednak poszło w niwę nadwiślańską i się zakotwiczylo w wielu łbach.

    Te trzy przypadki są odrębne wobec ofiar w kopalni „Wujek”. Za nie największą winę ponosi strona państwowa, ale należy pamiętać o ewidentnie konfrontacyjnym i agresywnym działaniu po wewnętrzej stronie muru. Nie jest to rzecz niewinna.

    W wypadkach drogowych giną tysiące w takim okresie. Na skutek zbrodniczej eksploatacji kopalń przez pazernych kapitalistów ginie znacznie liczniejsza grupa górników w strasznych męczarniach i to systematycznie i bez skutków dla winnych. Generała ludzie chcieli zlinczować […]

    Na początku lat 1980-tych, co roku na drogach ginęło około 5 tysięcy osób, nie licząc rannych, straumatyzowanych i inaczej jeszcze poszkodowanych. Rannych: dobre kilkanaście, około 20 tysięcy.
    Można te dane znaleźć w archiwach, pamiętam jak mowił o tym Aleksander Małachowski, gdy był prezesem PCK: co roku znika w Polsce małe, pięciotysięczne miasteczko. Od lat.
    Mnożąc to przez dwa lata stanu wojennego, mamy – realne – kilka ofiar na konto tzw. reżimu, plus 9 ofiar z „Wujka”, razem kilkanaście. Na konto katolików mordujących się wzajemne na drogach, idzie 10 tysięcy trupów i 40 tysięcy rannych.
    Naród jest zadowolony z drugiego, przeklina i walczy z pierwszym.

    A propos „zbrodniczej eksploatacj kopalń przez kapitalistów”. Otóż, jak pamiętam, do całkiem niedawna, co roku, w związku z wydobyciem, transportem, dystrybucją i wykorzystaniem węgla w Polsce ginęło ok. 200 osób w wypadkach.
    Niejaki Duda Andrzej z innymi niejakimi oświadcza co rusz, że węgiel to polskie Dobro Narodowe. Tak zwany klejnot.
    Uwaga: ów klejnot występuje w liczbie pojedyńczej, czyli prawidłowo. Albowiem prawidłowy Polak posiada takie dwa. Jednen tylko musi być skutkiem owej ułomności: co rok nie prorok, a 200 trupów na okoliczność klejnotu. W 30 lat wolności, jakieś 6 tysięcy trupów, też bedących Dobrem Narodowym.

    Pomylił się Wałęsa w tej ocenie własnych możliwości i potęgi, bo to generał wybrał dobry moment nieuniknionej konfrontacji siłowej z chaosem wprowadzonym przez ruch społeczny – szlachetny w zamierzeniach i początkach, który wyrodził się w zwyczajną walkę o żłób, do którego pchali się wszyscy, którym się nie wiodło wspaniale w PRL a nawet takim jak np. Kwaśniewskiemu – „magistrowi”. Nawet bolesny okrzyk „zima wasza, wiosna nasza” był już tylko pustym dźwiękiem.

    Generał przeprowadził rzecz na najwyższym poziomie profesjonalnym, co jest w ogóle profesjonalnym szokiem poznawczym: jak to możliwe, że w kraju nieustających bałaganiarzy, zwisów i plotkarzy, rzecz się ostała niepublicznej wiadomości i wykonana – poza „Wujkiem” – wzorowo i bez strat?
    Na świecie, w akademiach biznesu i akademiach wojennych uczą , na przykładzie stanu wojennego Generała Jaruzelskiego, jak się porządnie orgaizuje i przeprowadza tak skomplikowany i wielki proces. Mogliby się temo uczyć i u nas – wiedza nadzwyczajnie cenna – ale nie: głowny skutek to wrzaski pod oknami willi Generała i plucie do zaplucia.

    Wałęsa się pomylił, bo Wałęsa był bezgranicznym bufonem. Mógł nim być i mógł się luksuwowo mylić z podstawowego powodu: Generał był nadzwyczajnej grzeczności bandziorem. Gdyby był bandziorem na serio, szybko zamieniłby bufona z jego nieprzygotowaniem w zimnego truposza skutecznie znikniętego. Nie jak w Wiśle Popiełuszko, co było i zbrodnią i nadzwyczajną niezdarnością, po czym widać, że to robota kogo innego, choć poszła na konto Generała.

    Oprócz Wałęsy myliła się reszta. Temu zawdzięczamy niejakiego Kaczyńskiego z jego drużyną i stan państwa oraz wyposażenia umysłowego katolików nadwiślańskich jaki jest.

    Z tych najbardziej mylących się, nawet pewnie bardziej niż Wałęsa, jest nasz ulubieniec: Święty Ojciec Święty Narciarski. Największy jego Sukces nr 1: kremówka.

    Nad Wisłą nie ma życia bez paradoksów: ówże Wałęsa, wśród pozostałej nędzy, jawi się jako postać nadzwyczajna w swojej lichości. Co tam dobrego się ostało lub zadziałało, to jakoś on do tego przylgnął, a to coś – do niego.

  281. Tanaka!
    Dziękuję za to, że nie opieprzyłeś mnie za umieszczenie komentarza , tylko luźno związanego z noblistami (mędrzec Europy) i za dołożenie konkretów do moich mglistych myśli i wspomnień.
    Raczej nie stać mnie już na nowe teksty i było mi żal wyrzucać stare.

  282. Antonius
    @Tanaka wcale cię nie opieprza, bo jak się wczytać w jego rozbiór twoich przemyśleń, wcale się nie różnicie (merytorycznie). Z tym, że on odnosi się do tekstu sprzed lat przetrawionego przez jego dzisiejszą wiedzę.
    Prawie 40 lat, jakie upłynęły od stanu wojennego przynosizą inną perspektywę ocen. Dawno opadł bitewny kurz i związane z tym emocje, więc Jaruzelski nie taki straszny, a Wałęsa nie taki głupi.
    Antoniusie, wspaniale że odzywasz się co jakiś czas, bo każdy twój mądry wpis, mini esej, jest także ucztą literacką.
    Pozdrawiam serdecznie

  283. Happy Brexmas

  284. @ozzy
    13 grudnia o godz. 18:06

    Pathetic…

    PS. A tak z ciekawosci – oprócz Brexitu co ci jeszcze tak strasznie imponuje w polityce Torysów? Tak konkretnie – które polisy albo polityczne decyzje?

  285. @Ewa-Joanna
    12 grudnia o godz. 23:43
    Napisała:
    „Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Brexit i kryzys załatwi torysów na lata.”

    Prawdopodobnie tak, wynik wyborów za kolejne pięć lat, kiedy naród zdąży się  w pełni zapoznać z ekonomicznymi sutjami brexitu, może być zupełnie inny. Tyle że nie cieszę się na myśl o tych 5 latach…

    Pocieszające jest to, że dobry wynik Torysów, w Szkocji przełożył się na bardzo dobry wynik pro-europejskiego SNP dając nacjonalistom mandat do dążenia do drugiego referendum w sprawie niepodległości. Więc kto wie co te 5 lat przyniesie… Skoro już wypadło mi mieszkać w kraju, który na własne życzenie upiera się wykoleic własny (i tak już zubozaly) dobrobyt to niech będzie to chociaż kraj należący do Unii Europejskiej…

    Najbardziej boli mnie to, że durna opozycja (niestety tutaj SNP też ma nieco za uszami) mając Borysa na czele mniejszosciowego rządu (po tym jak sam wywalil ponad 20 wlasnych posłów), wystawionego jak na tacy, zamiast zebrać się razem jak trzeba i przełożyć  dobro kraju ponad własne ambicje i animozje i przegłosować ponowne referendum doznała zbiorowego ataku głupoty i sprezentowała blaznowi dokładnie to co chciał  – przedterminowe wybory, które w systemie okręgów jednomandatowych były obciążone znacznym ryzykiem. Kto wie jaki byłby wynik ponownego referendum, teraz kiedy wiadomo już jakimi kartami grała kampania Leave. A nawet jeśli wynik znowu wskazałby na Brexit (bo wlasnie nie rozumiem czego zwolennicy Brexitu tak się boją), przynajmniej tym razem byłoby to uczciwsze a nowo wybrany rząd miałby prawdziwie demokratyczny mandat. Ale tego już się nie dowiemy. Zamiast tego mamy największą wygraną Torysów od czasów rządu Thatcher. Cóż, tamten rząd też nie trwał wiecznie i nie jest wspominany ze szczególnym rozrzewnieniem…

    Ho ho ho, Merry Christmas, England and Wales! Somebody has been naughty… Piątek trzynastego nabrał nowego znaczenia. Ale, jak widzę, niektórzy się cieszą jakby było z czego…

  286. @@Panowie Calvin, Herstoryk, Lecher.

    Jest takie skandynawskie powiedzenie. Nie znam zadnych odpowiednikow w innych jezykach. Znaczenia W tlumaczeniu „trzeba dorosnac do wlasnego kapelusza”. Sens, uzywane w sytuacjach, kiedy kompromisowanie jest niemozliwe. Trzeba prosto stac, za swoim pogladem. Cos na odwrot jak ostatnio zrobil pr Morawiecki na szczycie EU (zielony lad). Lepiej wytlumaczyc nie umiem.

    Lecher.
    Zanim wyemigrowalem, mialem duzo zajec „emeryturotworczych”. W czasie szkoly sredniej i studiow. Pierwsze wspominam z rozrzewnieniem. Dostalem patent sternika wczesniej jak reguly (15lat) i „fuche” odrazu. Instruktora na zeglarskim obozie studentek/studentow z AZS. Beldany na Mazurach. Poniewaz bylem najmlodszy instruktor, zenska zaloge calkowita, mnie przydzielono, „najgorsza”. Mialy byc regaty tez. Byly. Potem inne fuchy, pare rownie przyjemnych. Inne mniej. „Cobolowalem” tez elektrowni warszawskiej. Pani z tutejszego Urzedu Emeryckiego nie zgadzalo w „papierach” cos u mnie. Bez znajomosci. Zadzwonila do mnie, ja opowiedzialem, troche czas pozniej dostalem decysje i pieniadze. Z ZUS. Symboliczna summa Lecher 🙂 do konca zycia.

    Jezeli chodzi o „poszkodowanie” mnie przez komunistyczne wladze, calkowicie podpadam pod def szykanowany. Uwazam tak. Zabrali mnie pozwolenie na plywanie na morzu (tzw klauzula), co praktycznie uniemozliwialo zeglarstwo. Wywolalo moja emigracje, rok pozniej z kawalkiem, bo Gierek na USD byl pazerny. Zalozylem najbardziej dochodowy business swiata, w tym celu. Rabac na kase pazernych. By the book. Dorosnac do wlasnego kapelusza.

    Herstoryk
    Dziekuje za link. Jakie poglady glosi Ozzy nie ma znaczenia. Blizsze wyjasnienie dalem do Zza_kaluzy, we „wstepniak”, rano. Corbyn czy Borysek, jest nic wiecej, jak nprzyklad przewodniczacy jaki z mojej sasiedniej kommuny. Mozemy miec poglady, Ozzy i ja. To ze Corbyn jest (post)marksista, nic nie zmienia. Z pogladami Zizkow, Corbynow, Warufakisow, Zandbergow rowniez ja nie zgadzam. W kwestii palestynskiej rowniez. Palestynczykow od czasu Olimpiada w Monachium uwazam za „zawodowych uchodzcow”. Kazdy robi jak lubi. O tym dobrze wiesz Herstoryk.

    Jezeli chodzi o Trump, to problem jest amerykanskich wyborcow. Niech robia co chca. Ja zaden wplyw mam, znaczy rowniez pogladu. Jest mnie kompletnie obojetne. Uwazam jedynie panie Melania i Ivanka, za bardzo atrakcyjne. Trumpa za malosprawnego 🙂 Jezeli o zalinkowany przez Ciebie Herstoryk artykul. Autor, jak zwykle pomija najistotniejszy szczegol. Bez zagladania do Wikipedia Herstoryk, kolo 48roku mieli Arabowie zalozyc panstwo. Decysja ONZ (resolucja chyba pierwsza lub druga), ale zdecydowali „zawodowymi uchodzcami” zostac. Zamiast banki, uniwersytety, urzedy, instytucje etc zakladac. Panstwo zorganisowac. To maja co maja, co chcieli. Wiekszosc tutejszych, ja tez, uwaza potrzebuja zalozyc Panstwo wlasne. Nie inkubator korupcji. Nie byc pionkami do grania, innych graczy. Krotko piszac, trzeba dorosnac do wlasnego kapelusza.

    Calvin Hobbs.
    Zwrocilem tylko uwage, co jest nagroda. Wydaje mnie duzo nieporozumien, jak chodzi o Skandynawow (Szwedow). Najlepszy ostatni przyklad jest Greta. Jakos ludzie problem maja rozumiec, mozna kompletnie innych opinie olewac, w Skand, byc niezalezny. Bez wzgledu na wiek. Czy instytucionalna przynaleznosc. Bardzo trudno zrozumiec. Nie bedziesz mial cudzych bogow nad Seleuk, lub Greta, lub Per Wästberg, lub… Pierwsze i jedyne przykazanie. Z Dekalog. Kazdy bozia, jest dorosly do swojego kapelusza. A inni moga kombinowac urban legends 😀

    pzdr Seleuk

  287. https://obserwatorpolityczny.pl/zawiedzione-nadzieje-z-okazji-kolejnej-rocznicy-13-grudnia/
    (…)
    Ludzie zareagowali na warunki neoliberalnego ludobójstwa realizowanego w tym kraju, wyjeżdżając za pracą i lepszym życiem. Straciliśmy, łącznie z rodzinami około 15% obywateli. Do tego ilu Polaków się nie urodziło z przyczyn ekonomicznych? Ktoś to policzył? Byłby to wyjątkowo ciekawy materiał badawczy, jak również coś otrzeźwiającego politycznie. Jednak bez złudzeń, taka praca naukowa w tych warunkach ustrojowych, nigdy nie powstanie.”

  288. Congrats to PM Boris Johnson, the British people, and by extension, for Israel and the
    Jewish residents of England.It is to be hoped his election can have some influence over runaway prejudice and persecution of Jews of the EU have been experiencing the last few years.

  289. Optymatyk
    13 grudnia o godz. 20:47
    Przeczytalem Twoj link Optymatyk. Dlugi text 🙂 Ja pisze krotko. Kompradorskie elity kombinuja z powodzeniem polityke Hitlerkow i Stalinkow. A kto im zabroni Optymatyk?

    pzdr Seleukos 🙂

  290. seleuk(os), 20:13

    przeczytalem z zainteresowaniem

    pozdrawiam

  291. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/56369-my-wezmiemy-wladze-a-wy-polacy-pojdziecie-z-torbami
    (…)
    Wtedy jeszcze nie widziałem podziału na Polaków i Żydów, widziałem tylko niszczącą działalność KOR-u dla Polski i wiedziałem, że trzeba ich trzymać najdalej jak to możliwe od Śląska. Oczywiście nie podpisaliśmy dokumentu z KOR-owcami, kierowca odwiózł nas do domów do Jastrzębia. Jarek po drodze powiedział mi, że za kilka dni dowiem się dokładnie co znaczyło „nami”.”
    ……………………….
    KOR – Komitet Obrabowania Rzeczypospolitej

  292. @seleuk|os|
    13 grudnia o godz. 21:00
    ” A kto im zabroni Optymatyk?”
    ……………………….
    Obecnie NIKT! „Ale jak się zaostrzy?” (z kab.TEY)

  293. ozzy…
    F…ck off

  294. @Optymatyk
    13 grudnia o godz. 21:38
    Zwierzenia frustrata w większości nieprawdziwe. Następny straszak propagandowy.

  295. Tak w ogole. Zeby zakonczyc, spac musze.
    Optymatyk i inni, zainteresowani.

    Za najlepsza strategie, na dzis, jak jest. Historia nie ma zadne znaczenie. Szkoda klawiatury i energi el. Bez znajomosci „lokalnych warunkow”. Co w ogole do czegokolwiek potrzebne nie jest. Swiat jest i bedzie bez najmniejszy polski wplyw na wydarzenia. Za najlepsza strategie uwazam, polozyc uszy na siebie, przestac rozrabiac w EU. W Europa. Zapomniec mrzonki. Za dwa trzy pokolenia zmiana bedzie. Swiat na lepsze zmienia. Polska tez zmieni. Ci co „historiami” zajmuja UMRA. Wierzcei we wlasne dzieci i wnuki. Nie przeszkadzajcie im, jeszcze wiecej rozrabiajac i z kolan wstajac. Bo oni z lezacej pozycji beda musiel wstawac wtedy. Tyle.

    dobranoc, Seleukos

  296. https://bb-i.blog/2019/07/12/narod-bez-glowy/
    „Polska przez wieki była największym skupiskiem diaspory żydowskiej na świecie. I jak nigdzie indziej uzyskała ona tu największe przywileje i żyła w otoczeniu niezwykle tolerancyjnego i łagodnego narodu. Wyrzuceni z całej Europy Zachodniej znaleźli tu Żydzi swoje miejsce odpoczynku, swoje Polin. Konsekwencje tego, my Polacy, odczuwamy dziś w sposób wyjątkowo bolesny, ale najgorsze jeszcze przed nami. Nie da się napisać historii Polski bez uwzględnienia w niej roli Żydów, co więcej, nie można zrozumieć naszej rzeczywistości, udając, że ich w niej nie ma. Oni są!”

  297. Optymatyk
    13 grudnia o godz. 21:38

    Zalinkowany tekst, to konfabulacje, niesamowite fantazje o poniewieraniu Polaków przez Żydów, o wzięciu przez nich władzy i puszczeniu Polaków z torbami, np. tego rodzaju:

    „Michnik dość spokojny małomówny, z uśmiechem na ustach włączył się do dyskusji, pragnąc nas sponiewierać. Powiedział nam, że „My weźmiemy władzę, a wy Polacy pójdziecie z torbami”.
    Giedroyć dodał, że „Nasi ludzie są już przy władzy, mamy kontakty i tylko czekamy na odpowiedni czas i ujawnimy prawdziwe nazwiska”. Geremek bez kurtuazji powiedział: „Wypierdolimy Polaków i sami będziemy rządzić”.

    Klimat Protokołów Mędrców Syjonu. Dokładnie.
    Giedrojć nie odwiedzał Polski w 1980 roku.
    Pzdr, TJ

  298. Optymatyk,
    schrda pomoczarowska, hadko czytac

  299. seleuk|os|
    13 grudnia o godz. 22:10

    My to wiemy… a kto nie wie, ten pewnie nie chce wiedzieć.

  300. W temacie Anglii i nie tylko – https://monde-diplomatique.pl/kolonializm-osadniczy-apokalipsa/

    Najnowszy, już anachroniczny, rozdział zbrodniczego kolonializmu osadniczego też autorstwa Wlk. Brytanii, w Palestynie.

  301. Gdyby oglosic konkurs na najwieksza gnide tego i sasiedniego blogu to ja wcale nie glosowalabym za tym panem, ktory tak mnie nie cierpi od zarania dziejow. No bo gnida to zupelnie co innego, to niewiele ma wspolnego z czlowiekiem. Wiec ja mam jedna gnide na oku, a reszta to jestesmy takie sobie ludziska. W roznosci piekno.

  302. Herstoryk
    14 grudnia o godz. 1:23

    To o czym traktuje zalinkowany przez Ciebie tekst, zostało przez współczesnych Brytyjczyków wyparte. Przeszli nad tym w miarę gładko – pomijając może drobniejsze, lokalne czy indywidualne ekspiacje, niekoniecznie bedące poważniejeszymi przeżyciami istotnie zmieniającymi bieg życia – do tzw.rzeczy.
    W sprawie bardzo niedawnej jeszcze, Irlandii, zapewne było, czy jeszcze jest – podobnie.
    Niespecjalnie to dziwi. Opresor nie przepada za grzebaniem we własnych bebechach, niezdolny jest do spojrzenia na siebie samego z pozycji ofiary. I brak mu do tego ochoty.
    Na poziomie użytecznej religii, trzy zdrowaśki, obowiązkowa taca – i sprawa załatwiona. Ten i ów z niegrzecznych opresorów ufunduje zgrabny kościółek, może czasem znacznych rozmiarów. To coś jest „domem Boga”, co rozumie się dosłownie: bozia mieszka sobie w przytulnym i cieszącym oko wraz z duszą mieszkanku postawionym mu przez łotra, i jest zadowolony.

    Cale to gigantyczne i rozwlekłe w czasie zamieszanie, cały ujawiniający się splot sprzeczności, zakleszczeń mentalnych i emocjonalnych, zupełnie różnie widzianych wartości związanych z brexitem, który przecież miał być drobnostką, użyteczną dla wyborcych kombinacji, wygląda przecież szokująco. Skąd, do k…. nędzy, takie popierniczenie u Angoli? w kraju tak uładzonym i wysmarowanym na glans zaawansowaną cywilizacją?

    Ano, właśnie – z dodatkiem innych, sądzę, że w sumie lżejszych – powodów: cywilizację wyglansowano, żeby nie było widać kości, a jej zaawansowanie też oparto o parowiekową opresję, z której czerpano niezmierzone korzyści cudzym kosztem.
    Nic się nie stało, tak sobie sprawę miło wyjasniamy, gdy jesteśmy opresorem. Na otarcie łez ofierze rzucamy cukiereczka, może dołączając jednorazową chusteczkę: masz, wytrzyj kinol i starczy już tego smarkania!

    Bardzo dokładne zobrazowanie jak działa zakłamany opresor, pełen przy tym cynizmu, daje kościół katolicki. Globalne przedsiębiorstwo dwutysiącletniej przemocy, która jest jego istotą. Z własnymi ofiarami regularnie wita się jednym słowem: spierdalajcie!

  303. Antonius
    13 grudnia o godz. 12:17

    Tanaka!
    Dziękuję za to, że nie opieprzyłeś mnie za umieszczenie komentarza , tylko luźno związanego z noblistami (mędrzec Europy) i za dołożenie konkretów do moich mglistych myśli i wspomnień.

    Antoniusie, o żadnym „opieprzaniu” nie mogłoby być mowy. Dołożyłeś akuratny, rocznicowy, wątek i do tego przedstawiony – co czynisz z zasady – bardzo ciekawie.

  304. Qba
    12 grudnia o godz. 16:13

    @ozzy
    12 grudnia o godz. 15:24
    To nie jest normalne, tak harować na blogu,
    Takiego znaleźć, to jak igłę w siana stogu.
    I tak sobie myślę od samego rana,
    Że gdy rządzą normalni, to jest dobra zmiana.
    Stąd prawda mi wychodzi na jaw dwojaka:
    Precz z normalnością! Niech żyje Tanaka!

    Miłe dość dziewczę raz mi tak powie:
    „Ty wariat jesteś, piję twoje zdrowie!”

  305. Marie van der Zyl, president of the Board of Deputies of British Jews, said, “This election victory is an historic achievement for Boris Johnson and the Conservative Party. We hope that the prime minister will use his new mandate to bring the country together, and put an end to the toxicity and prejudice which has become too regular a feature of our politics. We look forward to working with the government to ensure that our country strives to be a beacon of inclusion and respect for all its inhabitants.”

    ___________________

  306. ozzy
    14 grudnia o godz. 12:08

    Mowa gładka, z niewielką ilością treści. Niewiele z tego wyniknie, albo wyniknie coś przeciwnego to tej ‚hope’.

  307. ozzy…
    F…ck off

  308. Ewa-Joanna,

    Szczesc Boze

  309. @Optymatyk
    Pogratulować doboru lektur. Włos się na głowie jeży. Przynajmniej mi.
    @tejot wyłożył dokładnie, dlaczego.

  310. @mag

    dostalem wczoraj szw. egz. „Sublokatorki” jedynej powiesci Hanny Krall (szw.” Den inneboende” wyd.Ersatz jak zwykle mistrzowskie pioro pani Hanny Krall. Czy Maria i Marta to jedna osoba, dwie strony tej samej osobowosci? Imiona bardzo biblijne. Spolszczyl na szwedzki moj kolega, zreszta nie pierwszy to przeklad autorki na szwedzki. Niedawano moglem obejrzec krotki metraz Hannie Krall ( Marii Sleszynska) pt „Miedzy swiatlem a ciemnoscia”
    Przypomina mi swoim pismiennictwem Swietlane Aleksijewicz

  311. @ozzy…
    F…ck off

  312. @mag

    Error: zamiast dziwolaga „Spolszczyl” ma byc „Przelozyl”

  313. Kidawa na „prezydentke”… i znowu przejebane. Zaglosowalbym na Jaskowiaka (mysle ze oleje PO i pojdzie na swoje) lub Zandberga. Jesli nie przejda do drugiej tury to fuck OFF, wolsko.

  314. @ Ewa – Joanna,

    I beg your pardon, I have no more
    f*cks to give.
    Buzz off!

  315. @ozzy
    W oryginale tytuł brzmi „Sublokatorka” (l.p.). Świetna proza.
    Polecam ci, jeśli nie znasz, kameralną, równie przejmującą opowieść filmową Feliksa Falka „Joanna” (2010). Tytułowa bohaterka ukrywa żydowską dziewczynkę w okupowanym Krakowie. Liczne nagrody, m.in. za rolę Joanny.
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=youtube+film+joanna

  316. ozzy
    Już sama tylko „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Aleksiejewej jest na miarę Nobla, który słusznie się jej należał. Czytałam za ściśniętym gardłem pełna podziwu dla tej niezwykłej reportażystki.

  317. @Mag

    Sorry, ale uzylem l.pojedynczej wymieniajac tytul powiesci.
    Przeczytaj raz jeszcze: „szwedzki egzemplarz „Sublokatorki” …w pluralis byloby „Sublokatorek” .Ale to bagatela.
    Dziekuje za polecany film Falka. Tworca znany mi jak wielu z jego generacji np Bajon, Zaorski, Holland.

  318. @mag
    jak najbardziej co do Alesiejewicz. W jakis sposob to byla tez nagroda dla Bialorusi, chociaz autorka pisze po rosyjsku.
    Pamietam wielkuego pisarza bialoruskiego Wasyla Bykaua, ktory byl oowaznym kandydatem do Nobla ale smierc autora byla szybsza.

  319. Dla mnie najlepsza ksiazka (opowiescia) byla (jest) ‚Polacy na szczytach swiata’ (Justyn Wojsznis) z 1966 roku. To taki zbior wypowiedzi o polskich, przedwojennych wyprawach w egzotyczne gory (miedzy innymi pierwsze wejscie na drugi z najwyzszych szczytow obu Ameryk i jednoczesnie na najwyzszy wulkan na swiecie, Ojos del Salado).
    Pierwszy raz czytaem ja w 1986 roku po wypozyczniu przez moja ex z biblioteki szkoly w ktorej byla nauczycielka. Obecnie jestem wlascicielem takiej, ktora kupilem okolo 10 lat temu na allegro. Prawdziwy bialy kruk. Tylko 10205 egzemplarzy. Cena orginalna 56 zl. Nie sklejana tylko zszywana. Swoja droga ciekawi mnie jak ksiazka o alpinizmie wyladowala w bibliotece szkoly muzycznej?

  320. mag
    14 grudnia o godz. 16:10

    ozzy
    Już sama tylko „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Aleksiejewej jest na miarę Nobla, który słusznie się jej należał. Czytałam za ściśniętym gardłem pełna podziwu dla tej niezwykłej reportażystki.

    Maguś, masz absolutną rację: Swietłana Aleksijewicz napisała rzeczy arcyważne i arcylekceważone, wyparte. Mnóstwo pisarzy pisze figielki czy banialuki, albo po prostu rzeczy mniejszej wagi. Aleksijewicz napisała o absolucie życia. Większego nie ma.
    Jej książki o wojnie, o ludziach w wojnie, a zwłaszcza o człowieku w wojnie zapomnianym – kobiecie i dziecku, są niezbędne gatunkowi, jeśli ma istnieć i ma to mieć jakikolwiek sens.
    „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” była moją pierwszą lekturą tej pisarki. Czytanie przewraca czytelnika na drugą stronę. Ale kolejna jej książka „Ostatni świadkowie – utwory solowe na głos dziecięcy”, to jak lektura pierwsza, tyle że do sześcianu.

    Czytałem następnie jej „Czarnobylską modlitwę” i wobec tej książki mam pewne wątpliwości. Aleksijewicz przedstawia bowiem niezwykle sugestywne obrazy, wiele z nich wstrząsa do głębi, kreśli też szerszą perspektywę i właśnie ta perspektywa budzi moje pewne wątpliwości. Owszem, mnóstwo, niemal wszystkie składowe tej perspektywy są trafne, uzasadnione, tak było. A jednocześnie, nie całkiem tak było. Sporo faktów o których wiadomo, a wiadomo nie wyłącznie od dziś, czy od czasu już po napisaniu książki przez autorkę, ale co najmniej część z nich była znana wcześniej.
    Autorka, zapewne, skupiona z niezwykłą siłą na przeżyciach indywidualnych, co jest jej wielkim atutem i daje jej całkowitą wiarygodność, nieco gubi, ma pewne trudności z zobaczeniem perspektywicznego obrazu w aspektach trudniejszych do oceny przez laika, do tego takiego, który przyjał bardzo jednoznaczny punkt obserwacji i motywy działania.
    Wiadomo na przykład to, że okoliczności, które do katastrofy doprowadziły, jej przebieg, działania tak poszczególnych osób jak i dużych zespołów ludzkich, miały – w różnym zakresie – inny przebieg niż się sądzi i niż sądzi także autorka.
    Wiele razy już była sygnalizowana sprawa ilości ofiar śmiertelnych i ilości osób cierpiących z powodu napromieniowania. Otóż wiele danych wskazuje na to, że ilości te były wyraźnie mniejsze, niż się często podaje.
    Także inne bywały zachowania ludzi uczestniczących w działaniach ratunkowych czy kierujących nimi. Mówi się np. często, że kierownictwo elektrowni było całkowicie niekompetentne, załoga złożona z nieprzeszkolonych tępaków, ludzi o niskiej, czy żadnej motywacji, czy np. szefostwo było pijane – co jest standardowo częstym oskarżeniem, zdecydowanie nadmiernie i bezmyślnie używanym na zasadzie automatu.
    Podobnie niezasadna – miejscami – krytyka dotyczy menedżerów spoza elektrowni i wyższych rangą.

    Nie wchodzę w głębsze szczegóły, w tym zakresie książka budzi moje pewne wątpliwości, co nie zmienia jej oceny: to także znakomite dzieło Swietłany Aleksijewicz.

    Wreszcie, dopełnieniem obrazu ludzi tam i wtedy, oraz portretem psychologicznym społeczeństwa jest kolejna jej książka „Czasy secondhand”.

    Ta spójność, tworząca dopełniające się wzajemnie elementy, ale bardzo skupiona na pojedyńczym człowieku, by nie tracić wiarygodności, szczegółów i mocy przekazu, są ogromną zasługą autorki. Nie do przecenienia, tym bardziej, że ta rzeczywstość, kluczowa, bo fundamentalna i uniwersalna, jest niedoceniana, nierozumiana, lekceważona, wyparta.

  321. : )
    a lat temu 40, czterdziesci, AD 1979, sluchalem wiele razy
    THE CLASH i ich juz legendarny album „London Calling” z wokalista Joe Strummerem.
    Vinyl.
    The Clash – London Calling (Official Video)
    https://www.youtube.com/watch?v=EfK-WX2pa8c

    „London is drawning and I
    I live by the river”

  322. @Tanaka 14 grudnia o godz. 16:57

    Mówi się np. często, że kierownictwo elektrowni było całkowicie niekompetentne, załoga złożona z nieprzeszkolonych tępaków, ludzi o niskiej, czy żadnej motywacji, czy np. szefostwo było pijane – co jest standardowo częstym oskarżeniem, zdecydowanie nadmiernie i bezmyślnie używanym na zasadzie automatu.
    Podobnie niezasadna – miejscami – krytyka dotyczy menedżerów spoza elektrowni i wyższych rangą.

    A na jakiej postawie twierdzisz, że „oskarżenia” Alilujewej są oparte tylko na pogłoskach, „zdecydowanie nadmiernie i bezmyślnie używanym na zasadzie automatu”? To są mocne słowa. Możesz przytoczyć źródła tej informacji? Przy okazji, dlaczego Rosjanie ukrywali fakt awarii, mimo że stworzyli realne zagrożenie dla sąsiednich krajów? O tej chmurze radioaktywnej ostrzegli… Szwedzi. Rosja natomiast nabrala wody w rot.

  323. Tanaka
    Nie czytałam „Czarnobylskiej modlitwy”, ale sporo różnych pogłębionych info o tej katastrofie. Wiem też, że trudno zweryfikować różne dane z nią związane. Powstało wiele dokumentów długo PO… Widziałam np. w TV reportażową opowieść o ludziach, którzy nigdy nie opuścili skażonej strefy albo uporczywie tam wracali. Nie było na nich sposobu, więc uruchomiona została specjalna linia samochodów dostawczych,, by można było dostarczać dobrowolnym desperatom m. in. produkty żywnościowe, lekarstwa, umożliwić kontakt z lekarzem.
    Żyje jeszcze w tym rejonie zwłaszcza wiele starych i bardzo starych kobiet przywiązanych do swoich domów, ziemi, cmentarzyków, gdzie są pochowani najbliżsi. Nieźle sobie radzą, mając za nic wciąż wysokie wskaźniki napromieniowania. Hodują kurki, świnki, uprawiają warzywa itd. Nikogo też nie dziwi, że organizowane są cieszące się wielkim zainteresowanie wycieczki turystyczne w okolice Czarnobyla. Nie brak również takich, którzy wybierają się tam na własną rękę.

  324. Na marginesie
    14 grudnia o godz. 17:51

    Namarginesko, o nic nie oskarżam (w cudzysłowiu czy bez) autorki. Napisałem w podsumowaniu, że jest to jej znakomite dzieło. Przeczytaj uważniej, wtedy się łatwiej dyskutuje.

  325. mag
    14 grudnia o godz. 18:40

    To jest bardzo ciekawe zjawisko społeczne. Ale też dosyć znane, tu jednak w bardzo szczególnych warunkach. Generlanie, w ujęciu socjologicznym i psychologicznym, „starych drzew się nie przesadza”. Dlatego też tak znaczna ilość starszych ludzi nie chciała się wyprowadzić. To był ich świat, w nim mają swoje korzenie, bez nich może by nie przeżyli, a w każdym razie mieli by poczucie nienaprawialnej straty. Zostali.
    Czytałem, nieraz, o mierzonych, w rożnych okresach zresztą, poziomach napromieniowania. Potoczne przekonanie jest takie, że to jedna wielka, równo i śmiertelnie napromieniowana zona o bardzo dużej rozległości. W rzeczywistości, są to miejsca o bardzo różnych kształtach, rozległościach, i wyraźnie różnych poziomach radiacji nawet w miejscach blisko siebie połozonych.
    Ponadto cały szereg bardzo rożnych czynników, od środowiskowych, przez dietę, po organiczne, ma wpływ na to, jak żyja i w jakim stopniu są zdrowi czy niedrowi miejscowi mieszkańcy. Co do wielu z nich wiadomo, że mają się lepiej niż zakładano, a nie brak też takich, którzy w ogóle nie wykazują oznak choroby popromiennej czy innych problemów zdrowotnych związanych z promieniowaniem.
    Nie wynika z tego wniosek, że należy mieszkać w takich strefach, wynika zaś taki, że są to znacznie bardziej złozone i nie działające wedle jednolitego schematu, oddziaływania. Na czym korzysta nauka, co akurat jest dobre samo przez się.

  326. Szanowni!

    Coś się zbliża. Zdaje się, że nowy wstępniak. A że pora tego co się zbliża taka i należy godnie, to z godnością wejrzyjmy, jaka jest sprawa.
    Zapraszam do czytania i komentowania.

  327. Wielka popularnoscia nadal sie cieszy serial o Czarnobylu w rez. Johana Rencka. M.in. szwedzki aktora Stellan Skarsgård grajacy jedna z glownych rol kandydatem do nagrody Golden Globe.
    Autorzy scenariusza korzystali z roznych zrodel m.in. z ksiazki Swetlany Aleksiejewicz „Czarnobylskiej modlitwy”. Nazwisko autorki pojawilo sie dopiero po ostrej krytyce wobec HBO, ktore kupilo prawa autorskie. Inni autorzy, z ktorych korzystal rezyser to
    ukrainski pisarz Jurij Szczerbow i rosyjski Grigorij Miedwiediew.
    Autor scenariusza Crag Mazin odtworzyl altmosfere czarnobylska i sama tresc z ksiazki noblistki.
    Ci, ktorzy czytali powiesc dokumentalna Swiatlany Aleksijewicz z 1977 roku znaja zapewne epizody zaczerpniete z „Czarnobylskiej modlitwy”. Jak np. mlodej wdowy
    Ludmily Ignatienko opowiadanie. Jej maz, strazak Wasyl, pobiegl po wybuchu do elektrowni atomowej i juz nigdy go nie widziala.
    Brzemienna Ljudmila siedziala przy zmarlym tragicznie mezu w szpitalu wojskowym.
    Na skutek promieniowania jej coreczka zyla tylko cztery godziny po narodzinach.Los Los Ludmily to wazny punkt w filmie Johana Rencka.
    Czarnobylska katastrofa to nie tylko byla konsekwencja dzialania sowieckiego spolecznstwa ale przede wszystkim tragiczne wydarzenie, ktore pokazywalo cynizm i nieuchronny upadek dyktatury.
    „Po coz sie niepokoic o to, co sie nie zdarzy?” pyta retorycznie szef KGB naukowca Walerego Legasowa, ktoremu zakazano przekazywax informacje o tragedii.
    „Ten cytat nalezaloby wydrukowac na naszych banknotach” odpowiada Legasow.

  328. Tanaka
    Wracając do tego filmowego reportażu „po Czarnobylu”, zapamiętałam taką oto scenę. Kumoszki z tej samej wioski świętują urodziny bodaj 90. letniej padrugi, przepijając „własnoręcznym” bimberkiem i śpiewając wesołe dumki (?), a nawet tańcząc raz dokoła, raz dokoła, chwyciwszy się za ramiona. Na stole zakuski i wielki tort, na ścianie portrety męża, synów i wnuków. Wszyscy w mundurach, bo każdy był w wojsku i to ważny etap biografii radzieckiego/białoruskiego/ukraińskiego mężczyzny. A one matuszki rodziły, harowaly i czekały. Na nich.

  329. @Tanaka 14 grudnia o godz. 18:55
    Tanaczku, zbywasz mnie po prostu, spychając moje pytanie na boczny tor.
    Rozumiem, że nie masz nic na poparcie swojej tezy i dlatego wykręcasz kota ogonem 🙂

  330. P.S. Ale moje pytanie do Tanaki pozostaje zasadne. Co naprawdę wiadomo o katastrofie w Czernobylu? Kto za nią odpowiada? Powstały na ten temat utwory literackie i filmy, ktore teraz cytujecie, ale rzetelnych informacji chyba brak? A to dlatego, że jedynym źródłem tych informacji jest… no właśnie. Ten sam aparat propagandy, który zataił informacje o katastrofie w chwili, gdy te informacje miałyby krytyczne znaczenie dla sąsiadów – w tym Polski. No bo ta chmura radioaktywna wcale nie była ograniczona do Sojuza.

  331. mag
    14 grudnia o godz. 19:43

    Tak, taki obraz życia, z wyobrażeniami o nim, tradycjami, swołecznymi związkami i tym poczuciem, że jak się z tym zerwie, to się wszystko może zawalić. To jest gdzieś w instynkcie, rzadko się o tym myśli. Tak było i ma być.

  332. Na marginesie
    14 grudnia o godz. 19:45

    @Tanaka 14 grudnia o godz. 18:55
    Tanaczku, zbywasz mnie po prostu, spychając moje pytanie na boczny tor.
    Rozumiem, że nie masz nic na poparcie swojej tezy i dlatego wykręcasz kota ogonem

    Namarginesko, nie zbywam. Pytasz, czy też stwierdzasz coś w sprawie mojej wypowiedzi, czego tam nie ma, lub co jest inaczej przedstawione, więc nie bardzo wiem, wobec czego mam się ustosunkować: mojej wypowiedzi, czy Twoich słów będących osobnym bytem.

    Skoro zaś zaczynasz od stwierdzenia, że po pierwsze rozumiesz, a po drugie, że „nie mam nic na poparcie mojej tezy”, to zauważam, że ustawiasz rzecz maksymalistycznie: NIC (ja), w domyśle „wszystko” (TY), albo co najmniej dość, żeby móc zasadnie stwierdzić, że ja NIC. Co oznacza, że sama masz odpowiednią wiedzę i pewność, że jest trafna. Wtedy możesz ją przedstawić. Porównamy.
    Wreszcie, o jakiej mojej tezie mówisz?

    Inna rzecz, też mająca związek ze sprawą, jest taka, że jak się robi otwarcie za pomocą takiego passusu: NIC nie masz, to może nie skleić się dalsza dyskusja.

  333. Na marginesie
    14 grudnia o godz. 20:08

    P.S. Ale moje pytanie do Tanaki pozostaje zasadne. Co naprawdę wiadomo o katastrofie w Czernobylu? Kto za nią odpowiada? Powstały na ten temat utwory literackie i filmy, ktore teraz cytujecie, ale rzetelnych informacji chyba brak? A to dlatego, że jedynym źródłem tych informacji jest… no właśnie.

    Po pierwsze, jedna rzecz, to sama katastrofa: zdarzenia do niej prowadzące, jej przebieg, uwarunkowania, zdarzenia wokoł niej związane z istnieniem organizmu pt. ZSRR, oraz różnych ośrodków decyzyjnych wewnątrz i poszczególnych osób – na górze i na dole, na poziomie operacyjnym.
    Jest tu sporo wiedzy, ale też bardzo dużo niepewności, niemożności uzyskania pewności wiedzy, oraz spore obszary domysłów. Równocześnie, w miarę, ale tylko w miarę, orientacja co do ogólnych zasag działania aparatu i systemu decyzyjnego państwa oraz ewidentnej tendencji do ograniczania swobody przepływu informacji.

    Po drugie, jest szeroka wiedza, co nie znaczy, że w pełni wyczerpująca i całkowicie pewna, będąca w posiadaniu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, licznych organów formalnych wielu państw, w tym zespołów badaczy i naukowców Pomijam wiedzę służb specjalnych różnych państw, o ktorej nie wiemy niemal nic, ale niekoniecznie jest ona jakościowo inna niż wiedza organów publicznych.
    Jest wiele zespołób badaczy i pojedyńczych ekspertów, którzy się w sprawie wypowiadali. Wielu wspiera wzajemne dane i wnioski, nie brak jednak stanowisk odrębnych, nieraz sprzecznych.
    Także w Polsce robiono wiele pomiarów, sporo badań i jest sporo głosów środkowisk kompetentnych w sprawie, a raczej w całym pakiecie spraw, bo mówimy ne tylko o samym promieniowaniu. Kompetencje polskich specjalistów, są jedak węższe, z prosteg powodu: niewielkie są polskie doświadczenia empiryczne w tych dziedzinach. Nie mamy przemysłu atomowego, a grono specjalistów jest (zwłaszcza dziś) bardzo ograniczone. Większa część potencjału i możliwości jakie mieliśmy, została rozproszona i zmarnowana. Ze zrozumiałych powodów.