Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.11.2019
piątek

Black Friday

29 listopada 2019, piątek,

Czyli życie materialisty. Emaile, strony internetowe, oferta, wielka wyprzedaż: -30%, -40%, -50%, kup, kup, kup! Oferty atakują ze wszystkich stron, gdziekolwiek się nie zajrzy, Black Friday, Black Friday. Jeszcze kilka lat temu nie było w Europie takiego szału, teraz marketing osiągnął chyba szczyt. Nie mam zamiaru pisać skąd ten zwyczaj i że nie jest tutejszy. I tak wszyscy wiedzą. W tym roku odczuwam zmęczenie, zamiast cieszyć się z okazji czuję irytację. Cały ten Black Friday upchnięty w dekoracje świąteczne, wszechobecne od 2 listopada. Mam wrażenie, że z każdej strony każdy sprzedawca i dostawca podstawia mi pod nos w nachalnej formie swoje towary. Nie sposób od tego uciec. Zamawianie, odpakowywanie, wyrzucanie kartonów i stu tysięcy woreczków foliowych. Za każdym razem gdy wyrzucam do śmieci torebkę foliową mam głuche poczucie że wrzucam ją prosto do oceanu żeby się na nią natknął jakiś biedny delfin albo albatros.

Zaczęłam kilka dni temu czytać książkę „Rzeczozmęczenie” Jamesa Wallmana. Z ciekawości. Dotarłam dopiero do drugiego rozdziału. Książka traktuje o nadmiarze rzeczy, gromadzeniu i jak gromadzenie zastąpić doświadczaniem. Spłycona, udowadnia własne tezy na postawie podanych przez siebie przykładów w rodzaju „nadmierna ilość rzeczy prowadzi do depresji”, „Skoro już wiemy, że nadmierna ilość rzeczy prowadzi do depresji, to (…) “ Przepraszam, skąd wiemy, jacy my? Napisana na rynek amerykański z myślą o amerykańskim odbiorcy. W porównaniu do tego co wyczytałam, mój dom jest chyba ascetyczny. Nie zbieram, nie gromadzę, regularnie wyrzucam i odchomiczam i ostatnio staram się nie kupować za dużo. Książka zaleca zastąpić gromadzenie doświadczaniem, rzecz chwalebna, ale „zamiast” proponuje na przykład wycieczki. Pięknie ładnie, ale czy już nie ma nadmiaru turystów we wszelkich możliwych znanych i mniej znanych miejscach?

Owszem, ostatnio zamówiłam dwie rzeczy. Zamówiłam, bo nie znoszę centrów handlowych, tłumów, kociej muzyki i ostrego światła, wolę na kanapie z tabletem w ręku zamawiać prosto do domu. Ale inaczej niż kiedyś, oparłam się kolejnemu przecenionemu sweterkowi, kolczykom, elektronice, procesji paczek idących, jadących, zużywających benzynę.

Pośród tych wszystkich ofert zapominamy, że najważniejszy jest dach nad głową, jedzenie i czysta woda w kranie, dostępna na życzenie w każdej chwili. A z małych, niedocenianych przyjemności, czyste, pachnące łóżko ze świeżą pościelą. Wielu Ziemian nie ma tyle zwykłego szczęścia.

No to na ile paczek czekacie?

Nefer

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 200

Dodaj komentarz »
  1. W moim domu już od dawna nie ma paczek i prezentów. Jak coś jest potrzebne kupujemy bez okazji ale nie uszczęśliwiamy się na siłę kretyńskimi zestawami kosmetycznymi albo innymi tego rodzaju prezentami przechodnimi. Bo przecież nikt tego nigdy nie używa a wyrzucić szkoda, no to darujemy to komuś innemu. I tak czasem prezent wraca do pierwszego posiadacza zrobiwszy kółko wśród rodziny i znajomych.
    Ogólnie to jestem dość odporna na wszelkie okazje, szczególnie te super, kiedy to podnosi się ceny o 100% na dwa tygodnie przed super okazją, żeby było 50% taniej na okazję.
    Może by mnie i złapali gdyby nie puszczali tych idiotycznych muzyczek… a tak to szybko kupuje co muszę i w nogi. Byle dalej i ciszej.
    Przetrwać okres przedświąteczny i nie dostać nerwicy to też sztuka.

  2. Ech i jak zwykle zniosło mnie na meandry gadulstwa. A miałam zapytać – zainspirowana wstępniakiem Neferki – co jest dla was szczęściem, takim zwykłym, ludzkim.
    Dla mnie to sielski widok za oknem, poranny harmider ptasi i wieczorny koncert żabi i świadomość, że i jutro będzie tak samo i nikt mi tego nie odbierze.

  3. W stu procentach widzę, słyszę i preferuję jak przedmówczynie. Niczego nie świętuję i nie cierpię ceremonii prawie od urodzenia…no, powiedzmy, od chrztu. Albo jeszcze dokładniej: od 15. roku życia. Podejrzewałem, że coś mam z baby, ale nie wiedziałem, że aż w stu procentach. Aaa…eee…yyy…bądźmy jednak precyzyjni: coś z niektórej baby, boć bywają z charakteru i zachowań takie, że od chłopa w nocy nie odróżnisz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na każdym sprzedawanym produkcie powinna być informacja: „Eksploatacja zajmuje średnio n godzin na dobę” – oraz dodatkowo dla mniej zorientowanych: „Doba = 24 godziny”.

  6. pombocek
    29 listopada o godz. 12:57

    pombocku, co ma do tego „bycie babą”?

  7. Nefer
    29 listopada o godz. 13:31

    Przestań, Neferko. Mało to razy mówiłem, że mam baby za lepszy sort? Więc skoro tak, to wychodzi, że utożsamiając się z Tobą i Ewą-J w przedmiotowej materii, się CHWALĘ. A mówiąc precyzyjniej: mam sobie babską wrażliwość za zaszczyt.

  8. Szczescie to butelka, sledz i kilo lepszej kielbasy. https://m.youtube.com/watch?v=WtUHPCneXlw

  9. Nie czekam na paczkę. Żadnego wrażenia na mnie nie robią wariackie okazje. Potrzebuję czegoś, idę, kupuję i używam do zużycia. Omijam przedświąteczne okazje. Żona nie ciąga mnie po wnętrzach sklepowych, bo mówi, że tylko wstyd przynoszę. Pewnie coś w tym jest.

    Książki mnie cieszą. Ale życie ma swoje ograniczenia, zarówno finansowe, jak i przestrzenne, więc staram się kupować racjonalnie.

    Ostatnio zaskoczyło mnie moje dziecko. Zakomunikował żonie, że chce mi kupić jakieś perfumy. Zapewne korzystając z okazyjnej przeceny.
    Nie wiem, jak się do tego odnieść: obrazić i przywalić gnojkowi, czy ucieszyć, że pamięta o starym.

  10. Gustaw Flaubert powiedział kiedyś:
    Aby osiągnąć szczęście, trzeba spełnić trzy warunki: być imbecylem, być egoistą i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jeśli jednak nie spełnicie pierwszego warunku, wszystko jest stracone

    @paradox57

    Przydzwonić zawsze zdążysz, na razie ciesz się, że o tobie myśli.
    Perfumy to wprawdzie jeszcze nie dezodorant, ale może jednak myj się dokładniej po robocie 🙄 😉

  11. @ Nefer

    Szczęście, proszę Blogowiczki,
    Jest jak od pieca drzwiczki.
    Tu powinna dopomóc Tobie intuicja kobieca,
    By korzystać z nich tylko po to, by dołożyć do pieca.
    Czy można z tego wysnuć jakieś głębsze przesłanie?
    Owszem, dla mnie. Nie wymądrzaj się, baranie.

  12. Wiekowe szczęście
    Pierwszy wiek, to pierwsza miłość i pierwsza bójka.
    Drugi wiek, to druga żona i dzieci dwójka.
    Trzeci wiek, to trzecie zęby i trzecie ucha.
    Czwarty wiek, to krople, proszki i pielucha.

  13. @Tobermory 14:42

    On z nami nie mieszka, to co mu wadzi. A od kiedy przestałem jeździć do owiec i świń nie jest najgorzej. Łatwo się teraz zmywa.

  14. Black Friday poza USA w ogóle nie ma sensu – bo tylko oni obchodzili wczoraj Thanksgiving. Obniżka cen – ale tylko na coś, co i tak jest mi potrzebne – to rzecz warta uwagi, ale w tym celu warto znać ceny wybranych produktów i wiedzieć, że zniżka nie jest udawana (zwielokrotniona cena miesiąc wcześniej, po czym „60% off” tej nadmuchanej ceny). Na ogół wolę dotknąć i powąchać zanim kupię. Amazon (jeszcze?) nie zapewnia takiej usługi…

    Aha, dzisiaj wybieram się na spacer. Sklep znajduje się po drodze. Jeśli mnie w sklepie nie zatratują, to nabędę… Coś, koło czego chodzę od pół roku, cierpliwie czatując na rock bottom price. No i proszę, upolowałam. Pozostaje tylko nabyć, czego z okazji Black Friday wszystkim życzę. Przyjemnego polowania, sport to zdrowie 🙂

  15. @paradox57
    29 listopada o godz. 15:20

    Jak nie mieszka, to tym bardziej wydelikatniał.
    Żartuję. Chłopak ma dobre serce i może żadnego lepszego pomysłu. Może dziewczyna mu podpowiedziała?

  16. Mój lokalny supermarket Migros oferuje dziś 40 proc. zniżki na bieliznę, odzież i akcesoria dla dorosłych. Cały normalny asortyment. Za tydzień to samo – dla dzieci i niemowląt.
    Chyba pójdę kupić sobie T-shirt.

  17. Sześć dni później mamy czwartek, a właściwie Czarny Czwartek, gdy okazuje się, że można było zaczekać z zakupem albo wybrać inny produkt.Od dawna nie napalam się na tego rodzaju okazje, skrupulatnie przygotowane przez marketingowców. Post factum, okazja okazuje się nią nie być.

  18. Od paru dni jak widzę słowo „zniżka” to zaczynam krzyczeć 🙂

  19. Bardzo chciałbym nabyć coś do niczego,
    Pomijane w reklamach i cenowych obniżkach,
    Coś szalenie miłego i niezwykle prostego,
    Jak na przykład czterobiegowa poszyszka.

    Albo żłopak sierpowy z dostępem do sieci
    Z zaokrąglonymi brzegami i miękkim podbiciem,
    Aby radość z niego miały również dzieci,
    Kiedy mama i tata zajmują się piciem.

  20. Ewa-Joanna
    29 listopada o godz. 12:13

    Może to nie jest zaraz szczęście (a może właśnie jest) ale w pełni docenione creature comfort, miękkie domowe ubranko, gorąca herbata z cytryną i obłożenie się pluszowymi i futerkowymi poduszkami w trakcie nasłuchiwania szalejącego za oknem listopadowego wiatru i deszczu 🙂

  21. Ja tego nie rozumiem, dlaczego najgorsza amerykańszczyzna się rozplenia jak chwast. Ale ja już w ogóle ludzkości specjalnie nie rozumiem, lecimy w amoku prosto w przepaść.

    Na paczki żadne nie czekam. A najfajniej jest w górach. Kiedy człowiek idzie przez parę godzin przez las, a potem wychodzi ponad strefę drzew i ma widok na cały świat. I sobie siedzi, duma, zjada kanapki, pije herbatę z termosu, i potem dalej w drogę.
    A nawet bardziej lubię to samo zimą, w rakietach na przykład. W lesie to czuję że żyję. Tak mam i tylko mam nadzieję że lasy jeszcze parę dekad przetrwają. A potem to choćby i potop, mam to w d***.

  22. Albo wstać rannym, jesiennym świtem i być świadkiem czegoś takiego

  23. Ja i ranne wstawanie nie zostaliśmy sobie przedstawieni:(

  24. Ależ ze mnie cielę maćkowe. Po pracy, myślę sobie pójdę po książkę i czekoladowego Mikołaja. Spietrusiłam ze sklepu po 10 minutach. Pójdę w poniedziałek.

  25. @Tobermory 15:31

    No przecież wie, że perfum nie piję. Chyba że zapomniał.

  26. Można też późno iść spać 😐

    Świt w górach widziałam tylko parę razy, kiedy trzeba było wstać o 2 w nocy. Latem z wysokich gór lepiej schodzić przed południem, nawet bez metalowego krzyża.

  27. paradox57
    29 listopada o godz. 17:10

    U mnie w domu się mówiło że mężczyznom kwiatów się nie kupuje bo mężczyźni kwiatów nie piją.

  28. @ izabella 16:25

    Na paczki żadne nie czekam. A najfajniej jest w górach. Kiedy człowiek idzie przez parę godzin przez las, a potem wychodzi ponad strefę drzew i ma widok na cały świat. I sobie siedzi, duma, zjada kanapki, pije herbatę z termosu, i potem dalej w drogę.

    Tego kawałka w górach nie dałoby się pominąć? Bo cała reszta to jak najbardziej słusznie.

  29. izabella
    29 listopada o godz. 17:11

    Gdybym miała wstać o 2 to bym się w ogóle nie kładła, do 3 spokojnie wysiedzę. Czyli dam radę zobaczyć 🙂

    No dobra, za dużo mam gadane, przerwa.

  30. paradox57
    29 listopada o godz. 17:13
    Tego kawałka w górach nie dałoby się pominąć? Bo cała reszta to jak najbardziej słusznie.

    Można pominąć, ale proszę się nie domagać gondolki albo drogi asfaltowej. A Ty gdzie lubisz chodzić?

  31. Byc moze nazwa Black Friday jest nieszczesliwa (niesczegolna). Zacheta przez xx% obnizka cen. Ja lubie oczekiwac i dawac presenty niezaskakujace. Caly rok. Najlepiej wytlumaczyc na przykladzie.

    Moja corka, zeszly Jul dala mnie spec wydanie The Folio Society przygod fiktywny bohater Horatio Hornblower, C.S.Forester. Text i mapy akcji, szkice akcji, taktyczne rozwazania, fragmenty nigdzie dotad nie publikowane etc. Trzy tomy. W polfrancuskiej oprawie. W tym roku dostane reszte. Co bede mial radosc wiele lat. Do tegorocznego presentu, zalaczy mnie corka, jak zawsze robi, co w przyszlym roku dostane za ksiazke, czy mapy etc. Na Jul czy Midsommar przyszly. Cala serie H.H. (po szw/ang) „normalnie” wydana, mam/czytalem

    Ja daje presenty, wg zainteresowan, najczesciej grafika, rzezba lub egzotyczny przedmiot w temacie interesowania osoby. Malym dzieciom (rodzinnym) wplacam pieniazek na fundusz doroslosci (do 18lat). Wszyscy wiedza co dostana 🙂 Nieznanym dzieciom afrykanskim kupuje koze lub osla. Akceptuje rowniez taki present od innych, zeby kupili, w moim imieniu (bardzo tani, caly rok wyprzedaz Black Friday).

    Niezaskakujace i oczekiwane

    pzdr Seleuk

  32. Koreferaty do tematu dla słuchających w języku wyspiarskim:

    Ekologiczny, w tonie żartobliwym (15 minut):
    https://www.bbc.co.uk/sounds/play/b09w0vhz

    Emocjonalny, o kompulsywnym gromadzeniu książek (30 minut):
    https://www.bbc.co.uk/sounds/play/m000bp3s

  33. I jeszcze my take on happiness:
    Szczęście to zdolność do odczuwania niespiesznego upływu czasu.

  34. @izabella 17:53

    Gondolka byłaby jeszcze gorsza. To już wolałbym na nogach. Bo generalnie preferuję płaskie, ewentualnie lekko faliste. Tylko mój los nieszczęsny, że żona mnie włóczy po górkach. A mnie już konieczność wspięcia się na krawężnik przyprawia o zawroty głowy.

  35. @seleuk|os|

    Tak, Horatio Hornblower. To lubię. U mnie, oprócz całości powieściowej, leży jeszcze Vademecum Hornblowerowskie. Z mapami. U nas już dawno wydali i nie wznowili. Więc musiałem szukać w antykwariatach. Było warto.

  36. Nefer
    29 listopada o godz. 17:58

    przepraszam, musiałam

    tak jest, musiałaś 😀 😀 😀

  37. paradox57
    29 listopada o godz. 19:16
    Ja po polsku czytalem tylko Happy return (Szczesliwy powrot), ale mnie zginal gdzies w przeprowadzkach. Nie wiedzialem, sa inne.
    pzdr Seleuk

  38. Nefer
    29 listopada o godz. 17:12

    U mnie w domu się mówiło że mężczyznom kwiatów się nie kupuje bo mężczyźni kwiatów nie piją.

    A taki, weźmy, koliberek, to co – z kwiatka się nie napije tego nektaru?
    Tu jest wyjaśnione, co i jak:
    https://www.cda.pl/video/397476446

  39. seleuk|os|
    29 listopada o godz. 20:29

    No właśnie, bardzo dobry artykuł. Nie miałam pojęcia że nie jestem w tym sama, tak mnie zeźlił zalew wszechobecnych reklam i promocji że dzisiejszy wstępniak powstał niespodziewanie rano, w tramwaju, w drodze do pracy. A po pracy poszłam do sklepu, chciałam tylko wpaść po książkę i czekoladki ale dostałam kociokwiku, wszędzie Black Friday, Black Friday, wrzeszczy, krzyczy, wielkimi literami, z każdej strony. Mam wrażenie że moja poczta, sklepy, internet to sfora ujadających, goniących mnie psów i każdy szczeka Black Friday! Black Friday! Jeszcze nigdy nie poczułam się tak osaczona przez nachalny, agresywny do siódmej potęgi marketing, wciskanie kitu, zachwalanie, zobacz to, kup moje! kup moje! A od poniedziałku „Mikołaj!” po 6.12 „Święta!” po Nowym Roku „Wyprzedaż!” Końca nie widać!

    Tego się nie da (jak słusznie przedstawiono w zalinkowanym artykule) pogodzić z ochroną klimatu, z troską o planetę. I o to mi mniej więcej chodziło w tym upichconym na kolanie wstępniaku. Mam nadzieję że rzeczywiście reklamy Black Friday zostaną zakazane. Wszystkiego Mniej!

    Make Friday Green Again.

  40. @Nefer
    29 listopada o godz. 21:19

    Make black Friday green again
    And start to use your brain

  41. @Qba

    Otóż właśnie.

    A teraz pora na creature comfort jak wyżej, chociaż dzisiaj nie wieje i nie leje 🙂

    Coś jeszcze chciałam ale mi umkło, jak mi się przypomni to wrócę jak niezapłacony weksel.

  42. Słowo na niedzielę

    Tak niewiele do szczęścia nam trzeba
    I pretensji nikt prawie nie rości.
    Dożywocie i zza krat widok nieba,
    Msza, spowiedź i obrona wartości.

  43. @seleuk|os| 19:46

    Jest. W sumie 12, a z Vademecum – 13. Cała drabinka służbowa od midszypmena do Lorda.

  44. Bezcenny ten wpis.
    Kapitalizm zbliża się do swojej ostatecznie zwyrodniałej fazy. Zjadamy siebie w imię mienia rzeczy…
    Poprzednia jego patologiczna postać – imperializm – zakończyła się nazizmem i bolszewizmem. I mordowaniem ludzi.
    Teraz jesteśmy nawet lepsi – nawet nikt nie musi nas mordować. Sami to robimy za ,,nich” zażynając się w imię wyższych słupków, siebie i swoją matkę – planetę i życie na niej…
    Giełda rośnie…wartość udziałów rośnie…produktywność rośnie…optymalizacja procesów rośnie…rośnie…

  45. @Slawczan
    29 listopada o godz. 23:23
    A najśmieszniejsze, że to wszystko jest wirtualne tak naprawdę.
    Ciekawe kto będzie naszym właścicielem na końcu tej awantury.

  46. To sa problemy pierwszego swiata. Jedni produkuja, naogol wykorzystujac trzeci swiat, ktory i tak jest wdzieczny, ze ma jako taka prace. Pamietam w tv dziewczyne z Bangladeszu, ktora prosila, zeby ja nie namawiac do walki o lepsze jutro, bo ona ma 16 lat, i tylez osob na utrzymaniu. Zaprzestanie sie produkowac, bo kazdy bedzie uzywal po ciotce i starszym bracie, to ci biedni ludzie straca prace. Nastepny etap, trzeba ludziom wepchnac to lepsze czy gorsze barachlo, czyli tzw. marketing. Bo dzisiaj nie sztuka wyprodukowac, a sztuka sprzedac. W tym mnostwo ludzi ma dobra i lepsza prace. Dalej sa prace w handlu. Lzy sie roni i slusznie, ze zostaje zamknieta jakas siec i tyle ludzi na bruku.
    Czesc rozsadnych czy postepowych, a czasami po prostu nie zainteresowanych posiadaniem jednak nie kupuje w nadmiarze. I co? I slynny wskaznik zakupow swiatecznych, ktory obok kupna domow stanowi najwazniejszy wskaznik ekonomiczny zacznie spadac, to odbije sie na gospodarkach. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze to jest absurd i obled, kolko zamkniete…co w w zamian?
    Mozna tez wydawac pieniadze na uslugi. Ale jesli Amerykanie zaczna sobie budowac w domy, a przynajmniej je remontowac, scinac trawniki, robic przetwory, jezdzic pod namiot zamiast na cruise …. to znow inni nie zarobia. A tak przy okazji – zaledwie 20% w amerykanskim GDP stanowi zakup towarow, a reszta ( czyli 80% – od niepamietnych lat tyle samo) to wlasnie zakup szeroko rozumianych uslug.
    No a teraz wyjdzmy z naszej rzeczywistosci, czyli poza problemy pierwszego swiata. Miesiac temu bylam na Kubie, ogromnie interesujaca wycieczka, z punktu widzenia spoleczno-ekonomicznego. Tam nie ma nic!! Ci ludzie czasami maja nawet jakies pieniadze (przeslane przez rodziny, lub z napiwkow w na styku z turysta) , ale nie kupia zadnego sprzetu AGD, mebli, nie kupia szczoteczki do zebow, pluszaczkow dla dzieci, artykulow szkolnych, higieny dla kobiet…. wymieniac dalej? Z Ameryki nie wolno im poslac, ci najbogatsi cos tam przemycaja z….Meksyku, lub cos tam przywoza rodziny. Podobnie jest w Wenezueli, ktora tez kiedys byla cywilizowanym krajem.
    No, a teraz przejdzmy do Dalekiej Azji, czy Afryki, gdzie to nie walka z komunizmem prowadzona przez Ameryke doprowadzila do takich brakow . W Azji, Afryce naprawde nie ma nadmiaru pieniedzy, zeby zyc w rozpuscie i wymieniac kolejne towary. I tym ludziom nie problem wymiany smieci przemyslowych ( tak wszystko do kupy nazywal proproczo moj ojciec) w Black Friday spedza sen z oczu.
    Najlatwiej wyslac potrzebujacym mniej lub wiecej sprane podkoszulki i stare telefony i miec czyste sumienie. ( Na Kube z USA mozna wyslac paczke 92deka – bo 2 funtowa) Ale jak wyslac milion rowerow i kilka milionow sprawnych aut ktore stoja nieuzyteczne w samej Ameryce, a na takiej Kubie uszczesliwilyby wielu. To kwestia nie tylko embarga od 70 lat po rewolucji, ale przede wszystkim dostarczenia tego.
    Kiedy jezdze na wycieczki, naogol do biednych krajow (czyli poza Europe) , to zawsze cos kupuje, tzw. pamiatki. He,he.. Zupelnie niepotrzebnie, ale jak twierdze: poprawiam ekonomie. Zreszta nie tylko na swiecie. W pieknym stanie Nowy Meksyk na takim duzym markecie sprzedawano naprawde piekne artystyczne wyroby. Ile osob cos kupowalo? Znikoma ilosc. Ja kupilam sobie korale, bo wlasnie pan policjant kazal wlascicielce tego stolu sie zwijac, bo nie miala odnowionego zezwolenia. Corka z kolei kupila ladny aczkolwiek niepotrzebny talerz. Ta od talerza, tak sie wzruszyla, ze powiedziala: „you made my day”.
    PS, och, mowia niektorzy – ja daje pieniazki dla dzieci na przyszlosc. I co z nimi zrobia w przyszlosci? Cos kupia.

  47. paradox57
    29 listopada o godz. 23:03
    Ja te ksiazki tak lubie, raz wybralem na zeglarstwo na pelnorejowym norweskim. Byla kiedys uczestniczka, z Canada, Alicja. Ona napisala pamietnik z plywania na polskim pelnorejowcu, na blogu. To ja wtedy napisalem o „Christian Radich”. Poplynalem, zobaczyc jak jest sprzatac zagle na bramrejach, jak wieje dobrze. Zobaczylem 🙂 Nie wiem co pierwsze. Czy poplynalem, bo serie o HH lubie, czy ksiazki lubie bo wiem jak jest na tych rejach.

    @All. W Szwecji jest duzo sklepow, prowadzonych przez koscioly, rozne wyznania. Oni musza dorabiac, zeby ekonomia koniec z koniec wiazala. To jest cos w rodzaju second hand, ale niedokladnie. Ubran, butow typ bardzo malo. Zdecydowana wiekszosc, sa przedmioty bardzo unikalne, jednostkowe. Z roznych czesci swiata, oczywiscie najwiecej szw czy skand. To nie zadne rekodzielo „amatorskie”. Np meble, poza nowoczesne, sa najczesciej 100/150 lat warsztatow rzemieslniczych lokalnych. Niektore maja sygnatury (ja patrze). Czy bizuteria, czy narzedzia. Niektore rzeczy paskudne, niektore mozna zakochac. Trudno mnie wszystko (sortyment) opisac.

    Ja kupuje chyba duzo, calorocznie. Jestem, raz na tydzien, w takim sklepie. Co drugi cos kupie, bo znalazlem. W mojej okolicy (~20km) jest 7 sklepow. Otwarte dwa, trzy dni/tydzien. Sa tez takie, zamkniete. Trzeba zadzwonic, do wlasciciel, umowic przyszedl otworzyl. Na poszperac. Ja szperam. Okazyjnie, jak w poblizu jestem. Zawsze kupuje, z mysla o presentach. Caly rok. Troche dla siebie. Stare ksiazki. Stare lustra, tylko polerowane. Zegary. Teraz zbieram, kafle(???) stare, jak juz zbiore (ilosc), przerobie lazienke. 100% w tych kaflach, jak obraz, bo one maja historie, rzezbione malowane. Rozne wymiary. Zbieram, co maja motywy stare zaglowce, rybaczki, porty, etc. Rozne formaty. Wszystko jest bardzo tanie. Rzadko ktory przedmiot przekracza cene lunch, rzadko. Ja traktuje jak dac przedmiot drugie zycie. Umiem np uruchomic zegar stary, zamienic tapicerke w barokowy fotel zniszczona, oprawic ksiazke. Latem, jak byli u mnie Niedobraczkowie, to synowej tak podobalo jedno lustro, przy lozku postawila, prawie spala z lustrem. To wtedy dostala na julpresent. Zaliczka, teraz mam oczywiscie inny dla niej, nie lustro 🙂

    To bardzo popularne sklepy. Czasem kolejka przed otwarciem (lato, np duzo Niemcow, Anglikow). Duzo przedmiotow, Wiecej jak w jakimkolwiek nowoczesnym magazynie. Wielokrotnie wiecej. To sa przedmioty, za darmo oddane do sprzedazy. Niepotrzebne juz komu. Najczesciej, pracuja niepelnosprawni, co nie moga pracowac w wysokowydajnych firmach.

    „PS [od Zyta], och, mowia niektorzy – ja daje pieniazki dla dzieci na przyszlosc. I co z nimi zrobia w przyszlosci? Cos kupia.” Kupic mieszkanie, zaplacic studia (lub czesc) nie jest blad. Szcegolnie ze panstwo doklada ~40% 🙂 do przyszlosci.

    Pzdr Seleukos

  48. @
    Wstepniak na czasie wogóle i w szczególe, zarówno z okazji „Czarnego Piątku”, jak i „Świąt” (cudzysłów zamierzony), jak i całej reszty.
    Upychanie jeleniom badziewia przy każdej tradycyjnej czy coraz to nowo wymyślonej okazji to dziś niestety konieczność. Kupuj!!!!!! Bo dni matki, ojca, dziecka, czarny piątek, boże narodzenie, wielkanoc, zimowa/wiosenna/letnia/jesienna wyprzedaż, walentynki, itp., itd.
    Późno kapitalistyczna neo-liberalna gospodarka opiera się dziś w przytłaczącym stopniu na karuzeli konsumpcji – taniej produkcji taniego bylejactwa z wbudowaną rozmyślnie krótkotrwałą użytecznością, upchnięciu ww. jaknajwiększej liczbie otumanionych marketingiem jeleni z oczami większymi od żołądka, które wkrótce wyrzucą ww. na śmietnik i tak w kółko.
    Ilustrują to trafnie obrazki zerżnięte z Steve Cutts’a Black Friday i Wesołych Świąt warte, jak wiadomo 1000 słów.
    Karuzela od surowców do gór/ławic śmieci wiruje coraz szybciej, zatrzymać się nie da bez krachu zatrudnienia, „wzrostu gospodarczego” i „rozwoju” (cudzysłowia zamierzone), no więc zapewne dupnie z rozbiegania.

  49. Coś sknociłem w linku, 😳 poprawka Black Friday i Wesołych Świąt

  50. @Tobermory
    29 listopada o godz. 16:31

    W fotografowaniu niebios (i roślinności) lubuje się koleżanka małżonka, vide https://photos.google.com/share/AF1QipN1dgDxwnpPLd3GAXgqstZvExunoBRUHauefflsQapbPLyMJfKVupyJ_a-HhKi5ag?key=U2tOSzhmV3BJUTdJNnlTNXNMUHNYQ1JTSzMzODB3

  51. @pombocek

    Z Twej łączki, a raczej akwenu – Coś krucho z bałtyckimi dorszami – https://magazyn.wp.pl/finanse/artykul/poplynalem-na-dorsze-to-jeden-z-ostatnich-rejsow

    Co prawda w dalekiej przeszłości mawiano „Jedzcie dorsze, gówno gorsze”, ale to wynikało z prostactwa kulinarnego.

  52. Herstoryk
    30 listopada o godz. 7:23

    Pozajzdrościłem Ciebie, Herstoryku, nieba z Twoją koleżanką i też mi od razu przyszła chęć. Się, znaczy, podzielić. Niebo to główna rzecz, na którą patrzę od urodzenia – a już przy łowieniu dorszy, których w 80-tych latach zdarzało się, b. rzadko, przywozić łódką, nie kutrem, 2 – 2,5 tony (licząc z flądrami, rzecz jasna), trzeba było patrzeć do wytrzeszczu z powodu bezpieczeństwo – więc przedkładam moje niebo z okolicznościami, bo tak właśnie patrzę. Ani mi w głowie konkurować z pięknem Twojej koleżanki (ciekawostka: moją żonę przez 12 lat narzeczeństwa też przedstawiałem kolegom jako koleżankę – nie wiem, z jakiego powodu się głupio uśmiechali), po prostu dodaję swoje oczy do jej oczu, żeby więcej widzieć. Świetnie rozumiem i podziwiam jej pasję.

    https://photos.app.goo.gl/sqafR9dur1ARjFDz8

  53. @

    Czas świąt kościelnych, to głównie dawanie
    Do zrozumienia, że z nimi możesz mieć więcej.
    Facet w sukience łaskawie rozpatrzy Twe podanie.
    I nic nie da, bo modlitwą zajęte ma ręce.

    Ciekawa moralność – pościć w roku dzień jeden,
    Raz w roku miłosierdzie okazać publicznie.
    Ale dawać im masz w tygodniu dni siedem
    I nie masz prawa się odezwać krytycznie.

    I może nawet wszędzie jest wtedy ładnie,
    Nawet w jakimś Kołobrzegu czy Grójcu,
    Lecz statystyki policyjne mówią dosadnie,
    Że Boże Narodzenie to czas samobójców.

  54. @Ewa-Joanna
    29 listopada o godz. 12:09
    @Ewa-Joanna
    29 listopada o godz. 12:13

    W prezencie dajemy tylko pieniądze, niekoniecznie w postaci banknotowej, albo coś czego sobie ktoś wcześniej zażyczy. Przy rzadkiej okazji czyjegoś ślubu wybieramy z listy.

    A szczęście?? Na szczęście ani dla mnie ani dla żony po zaspokojeniu podstawowych potrzeb życiowych nigdy nie opierało się na przedmiotach, posiadaniu czy kupowaniu czegoś dla statusu. Do szczęścia niezbędne nam są: jakie takie zdrowie, książki, muzyka, ogródek, warsztat i siłownia. No i wzajemne towarzystwo oraz kilkoro przyjaciół. Tak jak głosił Epikur (naprawdę, a nie jak mu przypisuje legenda).

    @pombocek
    30 listopada o godz. 10:07

    Zdjęcia piękne, ochamy i achamy!

    A propos narzeczeństwa, to nasze było tylko 2-letnie i skończyło się ślubem wyłącznie cywilnym, czego nie mogła strawić rodzina żony. Część mojej rodziny nie mogła zaś przeboleć rzekomego mezaliansu. Jeszcze się ten nie narodził……

  55. Zajentyk, szykuje zimowe ubrania na wycieczkę do Tromso. W ramach recyklingu ubrania i buty z zeszłego sezonu zimowego pasujące wtedy na moje dziecię pasują teraz na mnie, co za oszczędność, i nie muszę wyrzucać i zaśmiecać
    Second hand, hand-me-down od dziecka, paczcie państwo

  56. Ależ tych niebios! To i swoje dorzucę 🙂
    https://photos.app.goo.gl/93xus35ztkSycz479

  57. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 12:02

    Na ostatnim wizja przyszłości, poczerniałej od Black Fridays…

    Herstoryku, co to je to takie UFO na dachu
    w Twoim zestawie zdjęć? Zbiornik na ciepłą wodę?

  58. @Szary Kot
    30 listopada o godz. 12:24
    Według mnie to solar hot water system. U mnie taki też jest na dachu.

  59. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 12:42

    Aha. W ruinkach jednak wstawię do piwnicy, dobrze opatulony.

  60. @Szary Kot
    30 listopada o godz. 13:24
    Plusy mieszkania w tropikach, ciepła woda za darmo. U mnie to nawet z kranu leci latem tak ciepła że tej ciepłej odkręcać wcale nie muszę. A jak jest gorąco to się człowiekowi marzy woda nieco zimniejsza 🙂
    Ale miałam i tak ( jak mieszkałam w górach) że rano wody nie było bo zamarzła i już! Rury były na zewnątrz domu gołe i bose.

  61. pombocek
    30 listopada o godz. 10:07

    Niebo to główna rzecz, na którą patrzę od urodzenia

    Pombocku, skoro się ciągle gapisz w niebo to jesteś nieprawidłowo skonstruowany. Pon Bocek człowieka skonstruował prawidłowo: krzywy i gapi się w ziemię. Jak by tak się gapił w chałupę i do garów swojego pryncypała, byłoby to dla niego bardzo denerwujące. I wtedy – w łeb, i na dół, do piekła za taką bezczelność!

    Weźmy takiego Holendra: okna ma w chałupie od podłogi do powały. I można mu się gapić do środka. No, ale najpierw to sobie Holender musiał zmienić pryncypała, z katolickiego na bardziej luterańskiego. I wtedy można: do chałupy zaglądać i gapić się w niebo, zwłaszcza, że Holender też tułacz, więc na morzu – mus!

    Te foty nieba z przyległościami, no po prostu kongenialne! Martwa natura z cichą wodą i okrętem pod ceratą – toż samo. A ten Hasior to koszaliński?

  62. @Szary Kot
    30 listopada o godz. 12:24

    Tak jak pisze @E-Jotka, kolektor słoneczny do grzania wody.

    Ile razy patrzę w górę, na rzeźby obłoków, uświadamiam sobie na nowo, że tylko ok. 3 km dzielą mnie od strefy śmierci tam wysoko. I że najniższy punkt Ziemi gdzie mogą żyć ludzie jest tylko 300 m poniżej. Czyli w sumie grubość powłoki życia jest w skali planety mikroskopijna.

  63. Tanaka
    30 listopada o godz. 14:33

    Tanako, wstydzę się, jak mnie chwalisz, więc pozwól, że się ukłonię ukłonię tak, żeby nikt nie widział i wyjaśnię filmikiem, czemu dziś, kiedy sobie zaplanowałem pożegnanie z listopadem na wodzie, musiałem stać koło zamkniętej przystani pod wielkim dębem i uważać, żeby mi jaka gradzina kapusty nie rozłupała.

    Nie wiem, czy w Polsce jest zima, bo u mnie – żeby ją pokręciło i szlag trafił. Wolę raj, gdzie wszyscy nie wiedzieli, że chodzą nago, i nie znali śniegu.

    https://photos.app.goo.gl/4KMzT2QqzvwxiwCaA

  64. Holandia: 30 procent katolików, 20 procent protestantów.

  65. Black Friday, Black week, Cyber Monday, Singles Day, Buy nothing day, czyli dnie/tygodnie. To se te krancowe przyklady konsumpcji. Albo handluje sie na calego albo wrecz odwrotnie – nic nie kupuje!.
    Zarowno nadprodukcja jak nadmierna konsumpcja powinna byc rozptarywana z punktu widzenia destruktywnego wplywu na nasza planete. Czesto zas dyskusja toczy sie w kierunku negatywnego wplywu samej konsumpcji a zapomina sie o rzeczywistym jej znaczeniu dla jednostek i spolecznstwa. Uogolnia i nie niuansuje sie. Tak na przyklad mowi sie o konsumpcji, ktora czyni nas nieszczesliwymi. Rozumiem, ze sa chwile te szczesliwe i odwrotnie, bowiem te przezywa sie krotko i intensywnie.
    Konsumpcja zwiazana jest scisle ze statusem spolecznym. Amerykanska ( i nie tylko) klasa srednia nasladuje klase wyzsza, co czesto prowadzi do niesamowitych zadluzen. Ogromna jest sila konsumpcji w zakresie mody, design i nowinek technicznych. To z kolei prowadzi do hiperkonsupcji.
    Nasze zainteresownie nowosciami jest jak najbardziej ludzkie i powiazane jest to z rozwojem spolecznstwa. Technologiczne innowacje przyczyniaja sie czesto do polepszenia sytuacji jednostki i spolecznstwa. Jest to sposob dla wielu ludzi na polepszenie swego bytu.
    Handel przyczynia do stwarzania miejsc pracy, rozwoju ekonomicznego. Jest wazny dla sektora publicznego, sluzby zdrowia i opieki spolecznej. Zwykly butik pelni tez funkcje komunikacji spolecznej – spotkania ludzi. To chyba tez ma jakies pozytywne znaczenie.
    Konsumpcja nie jest wylacznie negatywna ale stwarza mozliwosci i otwiera podwoje
    dla jednostki i spolecznosci.

    PS: ksiazka naszej noblistki Olgi Tokarczuk, „Ksiegi Jakubowe” doczekala sie juz tutaj
    w Szwecji drugiego wydania.

  66. @Nefer

    Świetny wstępniak, Neferko, i jakże na czasie! Atakująca nas od września komercja (najpierw Halloween, teraz Xmas) mi też wyłazi mi bokami. A teraz jeszcze ten nieszczęsny Black Friday, nic tylko zamknąć się w domu i nie wysciubiac nosa za próg 😉

    Skłamalabym jednak, gdybym nie przyznała się, że owszem, jednak czekam na paczkę. Jedną. Obiekt pożądania elektroniczny, nie dla mnie lecz dla potomka , nabyty poniekąd metodą nanargineski – wybrane wcześniej i odczekane, aż cena spadnie do takiej na którą czekałam. Mea culpa.

    W ramach pokuty udałam się jednak dzisiaj w góry i chyba była to pokuta skuteczna bo dorobiłam się aureolki… Albo widzenia, jeszcze nie wiem jak sklasyfikowac… 😉

    https://photos.app.goo.gl/ptWUEwU2trr8nufe6

    Skomentuję więcej jak odsapne, bo wyszłam z wprawy ostatnio jeśli chodzi o lażenie pod górę i z powrotem…

  67. Kostka
    30 listopada o godz. 21:50

    Dziękuję kochana. A bo mi nosem wyszło. Próbowałam policzyć ilość maili w moim gmailu z tematem „Black Friday” odpadłam po 30. Banery, reklamy, nawet mimo adblocka. Moja cierpliwość osiągnęła jakiś punkt kulminacyjny bo irytacja (i niechęć do plastiku) narastała już od jakiegoś czasu niewidzialnie. I trach.

    Też czekam, kupiłam coś, niepiątkowo, ale musiałam wymienić bo źle działało. Przyszło w piątek, muszę czekać na poniedziałek bo w weekend nie dojedzie. I kolejny powód do rozmyślań czyli „instant gratification”. Miałabym cały weekend na testowanie tego czegoś to nie, dopiero w poniedziałek po pracy. Cholera, czyli first world problems. Przecież nie powinno mnie to złościć a złości. Ciekawe, jak się tak siebie z boku poobserwuje.

    Aureolka, oj moja droga, uprasza się w szatni zostawiać na wieszaku przed wejściem 😉

    ozzy
    30 listopada o godz. 20:42

    Ten wykładzik to tak właściwie dla kogo?

  68. Wielki Biały Ojciec broni Dziękczynienia i Czarnego Piątku jako świętych tradycji – dla czytających nie po naszemu – https://www.fairobserver.com/region/north_america/black-friday-thanksgiving-friendsgiving-donald-trump-american-capitalism-47911/

    A tutaj jakieś malkontenty z peryferium Europy wybrzydzają i krytykują! A fe!! 😉

  69. @Kostka
    30 listopada o godz. 21:50

    Zazdraszczam odludnych widoków.

  70. @Nefer

    Problem ważki (a nawet nosorożca), jednakowoż mało mnie tyka. Od dziecka jestem uczulony (silna wysypka, dalej nie próbowałem) na wszelkie zakupy. I na alkohol. Te dwie plagi ludzkości znam zatem, ale dla mnie niegoźne.
    A z aureolką uważaj. Zwłaszcza w środkach komunikacji publicznej – zniszczą albo ukradną.

  71. Qba
    1 grudnia o godz. 5:05

    Aureolka to kostkowa jest, nie moja 🙂

    Znowu wszyscy w kościele, trudno, świetnie

  72. Nefer
    1 grudnia o godz. 12:36

    Jak dobrze popatrzec Nefer, ateism jest wiara silna. Dlatego ma osobna laweczke w kazdym parafialnym kosciolku. Trzeba chodzic. Wszystkie przykazania 10 ateisci wypelniaja do pnk i kropka. Szczegolnie spojrz Nefer. Nie pozadaj zony ani kazdej rzeczy co jego jest Cnotliwi, trzezwi, minimalisci. Pamietaj dzien swinty, swincic Juz zabieraja. Patrz Nefer wpisy wyzej. Tak laweczka ateismu wyglada. Jak poprawia na pkt1 dekalogu, zywcem do Nieba beda brani, gzdie widoki beda jak z foto. Kazdy z aureolka.

    Tak to Nefer (trudno swietnie), pzdr Seleuk, co zaden pkt dekaloga nie wypelnia poza pkt1. Nie bedziesz mial cudzych bogow na nad Seleuka

  73. Jak juz mam chwilke czasu, napisalem komentarz do DE, co nie chce ukazac ??? Ach ta teknika Polityki wklejam tu, dopoki mam na wierzchu. Drugi raz mnie nie chce pisac 🙂 Na DE sprobuje wkleic link do LA 🙂 zobacze czy bede sprytniejszy od serverkow Polityka
    **********************
    Ciezko jest @Kolegow Blogowiczow namowic, cos o PRZYSZLOSCI napisac Europy. Duzo o przyszlosci i przeszlosci BurkinaFaso jest. Jak ja wiem, BurkinaFaso do Europy jeszcze nie nalezy, ani WallStreet, ale kto wie… Moze, moze… Prawdopodobnie dlatego @Koledzy Blogowicze, technike maja trzymac w tajemnicy poglady swoje. Zeby kto nie ukradl (chyba) 🙂 Trudno…

    Dacian Ciolos, w kazdym wypadku tajemnicy nie ma. D.C przewodniczy grupe liberalna Renew Europe. Tu jego poglad na sprawe (i grupy)
    https://www.politico.eu/article/how-to-remake-the-eu-eu-transition-citizens-rights/
    ktory to poglad, dal resultat francusko/niemiecki nastepujacy Daty proponowane w Annex
    https://www.politico.eu/wp-content/uploads/2019/11/Conference-on-the-Future-of-Europe.pdf
    Niemcy beda przewodniczyc EU druga polowa 2020, Francja pierwsza polowa 2022
    https://www.consilium.europa.eu/pl/

    pzdr Seleukos, bez tajemnic, ze przy lunczyku i klawiaturze

  74. Wychodzi, bylem sprytniejszy, choc pociecha mala
    pa, na razie, Seleuk

  75. @Nefer

    Jak zawsze – krótko, zwięźle i absolutnie słusznie 🙂

    Z reklamami w internecie poradziłam sobie już wczesniej, instalując w laptopie adblock i u mnie się prawie nie zgłaszają ( poza paroma stałymi firmami)
    Ale kiedy ostatnio moj laptop powędrował do generalnego przeglądu i zainstalowania windows10, zaczęłam używać tablet. Ze zdumieniem zobaczyłam ogromną ilość reklam – bo niestety nie da się w androidzie używać adblock.
    Rozumiem teraz irytację tak wielu osób.
    Kupuję w necie bardzo rzadko, a od czasu kiedy zamówiłam coś , zapłacilam, a po paru tygodniach czekania okazało się… że firma zbankrutowala :D, odeszła mi jakakolwiek ochota na takie zakupyy.
    Ale pomimo omijania reklam i zakupów, nie ominęłam „black friday”, bo właśnie tego wieczora był instalowany w laptopie pewien płatny program i … zaoferowano 10 eu zniżki. Więc chcąc nie chcąc skorzystałam z oferty.

    A grudzień trzeba jakoś po prostu przeżyć. I organizować ten czas po swojejmu – na tyle, na ile się da.

    ps. mówiąc o plastiku i wyrzutach sumienia. Do dziś, czuję wyrzuty sumienia, że udałam się do Norwegii ogromnym statkiem Koningsdam. W ramach pewnego zadośćuczynienia, kupiłam w Stedelijk Museum w Amsterdamie torbę na zakupy, wykonaną przez artystę z materliału, ktory jest wyprodukowany z wyławianiego z morza plastiku.
    Jest bardzo ładna, niebieska ( z motywem morskim) i kosztuje…. 50 eu. Nie oznacza to, że „odkupiłam grzech”, ale chciałam być solidana z tym pomysłem.

    ps.1 w ramach omijania zakupów – może wybierzesz się do Rijksmuseum w Amsterdamie na wystawę Rembrandt en Velazques, czynna do 19 stycznia. ( w ramach roku Rembrandta) Żeby cię zachęcić podam link, który oprowadzi cię po tej wystawie
    Przewiń podaną stronę do samego dołu, a tam zobaczysz obrazy ze strzałkami na lewo i prawo. To właśnie wystawa. Veel plezier 🙂

    https://www.rijksmuseum.nl/nl/rembrandt-velazquez

  76. Hej seleuk/osie,
    Piekny mrozny dzionek w Göteborgu.
    Troche pochodzilem w miescie, pare wizyt w ksiegarniach – oni tutaj sprzedaja tylko ich wiedza literacka bardzo minimalna. Akademibokhandel to moja swiatynia, moje sacrum. Nie przynaleze do zadnej konfesji, czyli nie interesuja mnie zadne matafizyki.
    Czlowiek zyje hinc et nunc. Pozniej basta finito i adieu. Religia dla mnie to beletrystyka.Nikt z moich najblizszych nie jest wierzacy. Jakze cudownie nie miec klopotow z istnieniem poza tymi codziennymi a z dekalogu nr 1 to sam sobie bogiem…
    Gdyby czlowiek od zarania dziejow mial tylko trzy palce u rak to skonczyloby sie na tym trzecim przykazaniu.
    Pozdrawiam

  77. Nefer
    1 grudnia o godz. 12:36

    Wszyscy poszli na zakupy . Może na świąteczne jarmarki, bo przecież już trwają 🙂

  78. Chwilowo zajentyk ale nie kościelnie

  79. @Nefer
    1 grudnia o godz. 12:36

    Zaraz do kościoła! 😉 Poszliśmy nacieszyć się początkiem zimy (póki się nie rozpuści…)

    https://photos.app.goo.gl/kCx1fLXA8MF8aw617

    A po powrocie ze spaceru, jako że dziś pierwszy grudnia, według naszej własnej świeckiej tradycji po raz pierwszy w tym roku włączylismy 2 z ulubionych zimowych albumów:

    Enya „And Winter came”:

    https://www.youtube.com/playlist?list=PLfimnwaZdumimigLp_W9rmTSYRMrlTUqw

    I stare dobre Jethro Tull:

    https://youtu.be/kr6TSEu2NUA

    Chwilowo zajętyk też

  80. Z powodu prychania i temperatury nie byłem ani w kościele, ani na zakupach 😉 . Łyżwy też mnie dziś ominą, i transport towarów. Zostałem zwierzem domowym, pozoruję sprzątanie. Apsik. Kachu kachu.

    W tym roku zamiast prezentów szykujemy rodzinną wycieczkę, a więc będziemy emitować szkodliwe substancje, jak to dwutlenek węgla i flygskam. Przeczytałem starannie niedawne dygresje o Finlandii, bo tam się rodzinnie wybieramy jako ukoronowanie działalności domowego klubu czytelników Muminków. Poza tym uważam, że chów dzieci bez porządnej, śnieżnej zimy jest nieludzki i trzeba to im zrekompensować. Oby dożyć. Gdzie to ja położyłem chusteczki?

    @seleukos
    Malkontent 😉 . Wiesiek dwoi się dla Ciebie i troi.

  81. @ Kostka 14:44

    jeli juz Jethro Tull to album „This Was” i
    na czasie „My Sunday Feeling” track no 1
    Zimowo pozdrawiam

  82. Ja się nie oszczędzałem i z wnuczkiem otworzyliśmy nowy sezon rzeźbiarski, aż się nam prąd skończył w komórce i dostaliśmy w domu ochrzan za nieodbieranie telefonu 🙁

  83. Tobermory
    1 grudnia o godz. 15:12

    No i dobrze, że się nie oszczędzałeś – ciekawe rzeźby 🙂
    W ubiegłym roku była rzeźba satyryczna. A w tym roku ?

    Obiecałeś pokazać coś z podróży, jak się ogarniesz. Ale listopad minął i nic …

  84. @basia.n
    1 grudnia o godz. 15:31

    Na razie tylko królewna Śnieżka.
    Śniegu (zaczyna się powyżej 1300 mnpm) mało i zamarzał w trakcie modelowania 🙁
    Zdjęcia z podróży?
    Wrzuciłem kilka, ale chyba nikt nie zauważył, a potem miałem inne zajęcia. Może jeszcze się zepnę 😉

  85. @Kostka

    W Belgii zimy ani widu, nie ma co marzyć. No chyba że cośtam w Ardenach, może.
    Zostało prasowanie /eye roll of the year/
    Pięknie, oj pięknie na tych zdjęciach /wzdych/

    Szary Kot
    1 grudnia o godz. 14:53

    Chów dzieci w zimie, powiadasz. Obowiązkowo.

    https://photos.app.goo.gl/dxsgC3Fdxfu8W54eA

  86. @basia

    Dzięki, odpiszę ale znowu zajentyk

    Szary Kocie, dużo zdrowia

  87. Tobermory
    1 grudnia o godz. 15:41

    Nie było mnie jakiś czas, więc mi umknęly ! Mam nadzieję, że się zepniesz 🙂
    Z rzeźbami będzie dużo roboty, bo jeszcze 7 krasnoludków . Ale myślę, że wam obojgu entuzjazmu nie zabraknie, jeśli tylko będzie więcej śniegu. Bardzo ciekawa jestem , jak to będzie w tym roku z maluchem na świątecznym koncercie.
    Właściwie już nie powinno się mówić maluch, tylko „dużak” 🙂

  88. @basia.n
    1 grudnia o godz. 17:30

    No właśnie też jestem ciekawy, a raczej pełen strachu. Maluch jest już bardzo elokwentny i przestaje spać w dzień.
    W śniegu wykazał niespożyte siły, bo nie tylko donosił i uklepywał śnieg na fundament naszej królewny, ale w międzyczasie turlał się z górki jak młody od Nefer, jeszcze i jeszcze, i jeszcze raz… Miałem problem z nakłonieniem go do powrotu. Następne dwa weekendy zapowiadają się wyczerpująco 🙄 Koncert będzie 15. grudnia.
    Siedem półmetrowych (?) krasnoludków chyba damy radę ulepić w jeden weekend. Królewna ma 170 cm. Circa.
    Nie wiem, czy nie stopnieje przed przybyciem eskorty 🙄
    Hej ho, hej ho…

  89. @Nefcia

    Za każdym razem gdy wyrzucam do śmieci torebkę foliową mam głuche poczucie że wrzucam ją prosto do oceanu żeby się na nią natknął jakiś biedny delfin albo albatros.

    Za 10 lat ta folia wyląduje w Twoim przewodzie pokarmowym. Dlatego uważam, że od razu powinnaś ją zjeść. 😉

  90. Żorż Ponimirski
    1 grudnia o godz. 17:56

    Kopsnij jakiś przepis 🙂

  91. Wy tu uprawiacie jakąś dyskryminację z tą zimą! Żadnej nie ma! obiecali 33 stopnie.

  92. Nefer
    1 grudnia o godz. 18:25

    Miast surowej ryby do sushi. 😉

    Słyszałem gdzieś, że zjadamy miesięcznie plastiku tyle co karta bankowa.

  93. basia.n
    1 grudnia o godz. 13:12

    Ja też mam ad blocka na laptopie ale i tak banery przemykają. Albo poczta, zawalona emailami-ofertami. Ja sporo kupuję online bo nie lubię chodzić po sklepach.

    Tak mnie wzięło ostatnio na rozmyślanie o kupowaniu, gromadzeniu, plastiku, wegetarianizmie i moim stosunku do tego wszystkiego. Chyba w coś ewoluuję ale jeszcze nie wiem w co.

    Dank je wel za informację o wystawie:)

    Ja się wycieczkom nie mogę oprzeć, u mnie masz rozgrzeszenie 😉

  94. Żorż Ponimirski
    1 grudnia o godz. 20:29

    Nawet w soli jest.

    ***

    Czy ktoś z Polski mógłby coś rzec o dzisiejszych protestach pod sądami? Jakieś wrażenia? Przegapiłam tutejszy lokalny, jak się zorientowałam to już było po wszystkim. Widziałam, że (tak to odbieram) jest spore poruszenie i opinie że „coś w ludziach się zmienia” Prawda-li to?

  95. te dni przydają się, żeby zafundować sobie dwuletnią prenumeratę Polityki za 235 zł (!) i rok z Wyborczą za 200.

    Lubię niewielkie sklepiki w centrum miasta- właśnie wracają do lokali po remoncie całej ulicy. Bez muzyki, bez tłumu, oślepiających świateł i z atmosferą, której próżno szukać w centrach handlowych.

    Przy budowie ostatniego w moim mieście centrum handlowego, usytuowanego w tak wspaniałym miejscu, że aż sam wiceprezydent, przy wmurowaniu aktu erekcyjnego napomknął o powstaniu świątyni handlu jako „czynnika miastotwórczego(?)” . Został za to zjechany przez opiniotwórcze gazety i przepadł w najbliższych wyborach. Słuch o nim zaginął, ale wylany beton pozostał.

  96. Ewa-Joanna
    1 grudnia o godz. 19:03

    ” Wy tu uprawiacie jakąś dyskryminację z tą zimą! Żadnej nie ma! obiecali 33 stopnie.”

    A u mnie obiecali na dzis 13C i chyba dotrzymaja slowa. W tej chwili (8:42am) jest 9C (feels like 7C).
    Drugi dzien lata (tez) w Australii!

  97. @@@ act, Herstoryk, Ewa- Joanna
    Wspaniała okazja posłuchania w najbliższą sobotę live na koncercie 11-letniego Christiana Li w koncercie skrzypcowym Maxa Brucha.
    Canberra ANU !
    http://llewellynhall.com.au/events/christian-li

    Music For Canberra presents the Canberra Youth Orchestra 2019 Concert Series.
    This concert will feature Christian Li, the youngest ever winner of the 2018 Yehudi Menuhin Violin Competition Junior First Prize, who will perform Max Bruch’s sensational Violin Concerto, a piece consistently ranked as one of the most beautiful to pieces for violin and orchestra.

    Christian began learning violin at the age of five and studies under Dr. Robin Wilson, Head of Violin at Australian National Music Academy in Melbourne. As well as winning the 2018 Yehudi Menuhin Violin Competition Junior First Prize, Christian won 1st Prize in the violin category of the Young Artist Semper Music International Competition in Italy in 2017 and was selected to perform at Carnegie Hall Isaac Stern Auditorium in NY in the American Protégé Showcase 10-year Anniversary concert.

  98. @act
    1 grudnia o godz. 22:44
    Bo jak ktoś mieszka w takim miejscu 🙂 Na Tasmanii nie lepiej, brr! byłam tam 3 tygodnie temu, okropność!

  99. Proponuję dobrą muzykę…
    Potrzebne są tylko dobre głośniki podłączone do komputera.
    https://www.youtube.com/watch?v=a86LNzwfKHM

  100. Nefer
    1 grudnia o godz. 22:07

    Też przeczytałam wiadomość o protestach pod sądami, do ktorych między innymi oficjalnie wezwała Olga Tokarczuk
    Myślę, mam nadzieję, że przelała się ostatnia kropla pełnej szklanki.
    Może nadszedł w końcu czas na wielkie NIE.

    Wiadomość podaje OKO.press
    https://oko.press/tysiace-na-ulicach-w-obronie-sedziow-juszczyszyn-wladze-przychodza-i-odchodza-warto-byc-przyzwoitym/

  101. Nadrabiam sobie…
    @Nefer
    1 grudnia o godz. 16:11

    Dzieci w zimie, powiadasz 😀

    Uśmiałam się na zdjęcia tarzającego się w śniegu bo zobacz co ci przypomina widok znajomy ten? 😉

    https://photos.app.goo.gl/WHwXveeJfZQtDEUE7

    U nas, po prawdzie, zima też nie zdarza się często ale jak się trafi następuje porządne tarzanie. 

    @Tobermory
    1 grudnia o godz. 15:12

    Piękna, tylko co ona taka nieboga goluteńka. Zmarznie jeszcze 😉 To się nazywa zima, ach…

    @ozzy
    1 grudnia o godz. 14:56

    A, „This was” czyli chyba pierwszy album. Dawno nie słuchałam, dzieki za przypomnienie. U nas częściej lecą te z okresu folk-rockowego czyli „Heavy horses” albo „Rock island”. Albo dużo późniejszy „Crest of a knave” z genialnym Budapesztem albo ostatnią na płyci perełką „Waking edge”:

    https://youtu.be/svfSpxuFxXY

    @Szary Kot
    1 grudnia o godz. 14:53

    Wracaj do zdrowia, Kocie (i dzięki za namiar  na kapitalny podcast o bibliomaniakach!)

    Muminkowej wyprawy zazdroszczę(czemu jeszcze mi nie wpadło to do głowy!), u nas w domu też klub wyznawców choć gdy byłam w wieku potomka to muminkowa seria budziła we mnie potężny niepokój jeśli nie lęk. Wystarczy sobie tylko przypomniej Zimową Panią i pogrzeb wiewiórki.. 😉 Pokochałam Muminki na dobre już po dwudziestce. 

    Wyruszyliśmy na tegorocze ferie jesienne w moje ulubione Cairngorms uzbrojeni w „Dolinę Muminków w listopadzie”, książkę w której Muminków nie ma ale chyba jest moją ulubioną w serii. Młodociany, któremu czytałam „Dolinę” wieczorami w vanie, w pewnym momencie stwierdził: „Oni wszyscy są trochę samotni, prawda? I nie do końca wiedzą czego chcą od życia” (o gościach, którzy zmierzają do opuszczonego domu Muminków). Te ciemne podskórne nurty serii książek niby dla dzieci lubie dziś najbardziej. Zwłaszcza w późniejszych tomikach.

  102. Proponuję dobrą muzykę…
    Potrzebne są tylko dobre głośniki podłączone do komputera.
    https://www.youtube.com/watch?v=PruWmHhsW4Q

  103. @seleuk|os|
    1 grudnia o godz. 13:06

    Chwilowo ciężko rozmyślac mi o przyszlości Europy mając świadomość, że za dwa tygodnie o tej porze będzie nami rządził Scary Clown i jego banda a nam zostanie już tylko 6 tygodni cieszenia się mieszkaniem w EU. Potem nastąpi ciemna duda. 

    Przedświąteczna kampania wyborcza odleciała w taką stratosfere absurdu, że nawet próba zahipnotyowania narodu przez partię rządzącą jakoś mnie nie dziwi:

    https://youtu.be/cre0in5n-1E

    Załączony beat to relaksująca mantra z oficjalnej strony Torysów (gdyby ktoś pomyślał, że to opozycja robi sobie memy)…Get Brexit done…get it done…Now you wake up and vote for Borys!

    Black Friday dopiero u nas nastąpi. 13 grudnia.

  104. Jeszcze o zimie. Taki oto film obejrzeliśmy sobie wczoraj:

    https://youtu.be/ZQiObEY_OVY

    Survival drama bez ozdobników 😉 Baaardzo oszczedny! Do Holywood ma się jak Grenlandia do Kalifornii. Mads Mikkelsen świetny, im starszy tym bardziej mi się podoba…

  105. Niezapominajka.
    1 grudnia o godz. 23:09

    Oczywiście!!! DOBRA muzyka, DOBRE głośniki. Jak kawa, to tylko DOBRA, książka – tylko DOBRA, film – tylko DOBRY, sztuka – tylko DOBRA. Żeby jakiś palant, broń Boże betlejemski, nie pomyślał, że mówiący zawodnik może woleć złą muzykę, złe głośniki i złą kawę. Informuję bez satysfakcji, że to domniemane DOBRO jest kołtuńskim tikiem słownym zawodników z pretensjami, czyli raczej inteligencji. A od DOBRYCH głośników, czyli od hałasu (nie ma znaczenia, jaki to hałas) nie tylko uszy puchną, lecz puchnie od dystresu cały człowiek – i głośnikowiec, i jego sąsiedzi – a konkretnie wątroba, serce, płuca, ŻOŁĄDEK, nawet robaczkowy wyrostek i co tam człowiek jeszcze ma. Jednym z najgroźniejszych stresorów współczesności jest hałas.

    W cywilizowanym świecie nie DOBRYCH głośników i hałasu brak, lecz ciszy.

  106. Cytuję za Studiem Opinii, Przemysław L. Lis: Wokół NIK. Radze przeczytać całość, bo autorem jest prawnik.

    Jakiekolwiek mamy przeczucia co do dalszych losów Prezesa NIK Mariana Banasia i jakkolwiek oceniamy doniesienia o jego jakoby przestępczej działalności (a z pewnością swoje prywatne sądy na ten temat mamy i mamy do nich święte prawo), przyznać musimy, że na gruncie konstytucyjnym, czyli ustrojowym i na gruncie prawnokarnym jest on osobą niewinną, cieszącą się zasadą domniemania niewinności.

    Prezes NIK jest konstytucyjnym organem państwa. Skoro zaś tak, to powstaje pytanie czy „wyrażenie woli złożenia dymisji” skierowane wobec Mariana Banasia przez Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Kamińskiego, o którym piszę na samym początku, można kwalifikować jako przestępstwo z art. 128 par. 3 kk w brzmieniu: „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.
    https://studioopinii.pl/archiwa/196019

  107. Kostka
    1 grudnia o godz. 23:14

    O matko, mam takie same zdjęcia 🙂 porządne tarzanie jest bardzo ważne, specjalnie zawieziony do Polski i patrzyłam czy jest jak należy 🙂 uśmiałam się, wyobrażam sobie jakie brewerie by wyprawiali razem

    @basia

    Dziękuję, przeczytałam

  108. @Kostka
    1 grudnia o godz. 23:31
    Przeprowadzaj się do Australii! Śnieg też mamy, @act świadkiem. A plaże i ocean też mają swoje uroki.

  109. @pombocek
    1 grudnia o godz. 23:44
    Ech pombocku, jaka cisza? Na parapecie siedzi ptasi bachor i tak drze dziób, że ciężko współczuję tym rodzicom.

  110. @
    Dożyłem do wieczora. Dziękuję wszystkim za dobre słowa, w rewanżu parę zdjęć zimy z Mazur anno 2010/11. W kuligu wieś wtedy jeszcze mogła wystawić 5 sań, niektóre z parą koni.

    https://photos.app.goo.gl/28gzPGP5JuoBtNQ67

  111. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 0:57

    Toż mówię, że brak, a nie, że jest. Już chciałem powiedzieć, że ptaszki można znieść jako nieludzkie, ale sobie przypomniałem, jak mnie budziły skoro świt kaczki, kiedy jeździliśmy z żoną do jej rodziców pomagać w wykopkach. A niech je gęś kopnie.

  112. @Szary Kot
    2 grudnia o godz. 1:10
    A ja jeszcze pamiętam zimowe sanie z dzwonkami na ulicach miasta w dzień targowy. 🙂

  113. @pombocek
    2 grudnia o godz. 1:35
    Ale tak prawdę mówiąc to ja bardzo lubię te moje ptaszki, nawet jak się wydzierają. Z powodu suszy mają mało jedzenia to przychodzą się podkarmić u mnie i ten młody traktuje już mnie jak zastępczą matkę 🙂

  114. Moja zima już się zaczęła: https://photos.app.goo.gl/j45udyBhDYtUkqUJA

  115. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 2:30

    Przypomniałem sobie, że też bywam matką. Nie domowych kaczek, bo te jak rozedrą dzioby skoro świt, to sławny w naszej pipidówie kaczor alfa na pewno by w wojennym stanie dio połednia nie spał – pijawki. Latem czymam okręt na wodzie w ćcinie i do któregoś listopada jestem do niego dochodzący od pasa w dół bez spodni, a w górę – mam. Więc czasem się młoda pijaweczka od dołu przyssie, jak dłużej zabawię w wodzie, zanim wsiądę. Zastanawiałem się, czemu tylko młode na starego grzyba lecą, ale za nieśmiały jezdem, żeby zapytać. Zresztą co przystaniowe fachury-moczykije mogą wiedzieć, jak stawiają swoje pieprzone siatki na przynętę w gumnianych piersiówach.

  116. Szary Kot, 1 grudnia o godz. 14:53
    Zobaczcie Wielka Saimaa, choc pare dni https://en.wikipedia.org/wiki/Saimaa

    Kostka, 1 grudnia o godz. 23:31
    Bez pocieszania Ciebie Kostka (mieszkaj gdzie mieszkasz), ale wyglada mnie, ilosc sniegu perkapita (na leb, z noworodkami) jest dobry wskaznik jakosci zycia. Zrobilem tabelke dla „opiniotfurcuf” 🙂
    https://guetta.blog.polityka.pl/2019/11/26/bomba-macrona/#comment-268

    pzdr Seleukos

  117. Szary Kot, tu lepszy link https://www.visitsaimaa.fi/en/
    pzdr S

  118. @
    Co wy z tą zimą i śniegami????
    W cieniu, na werandzie https://photos.app.goo.gl/WnXWq1GYqfwoxXRa8

  119. Nefer i inne!!!
    Tylko sobie kobiety spodnie nie kupujcie. Podobno na Podkarpaciu juz zaczyna sie zakazywanie wam (kobietom) chodzenia w spodniach.

  120. @Nefer

    Za każdym razem gdy wyrzucam do śmieci torebkę foliową mam głuche poczucie że wrzucam ją prosto do oceanu żeby się na nią natknął jakiś biedny delfin albo albatros.

    Jeśli w ogóle mamy mieć przed sobą jakąś perspektywę („my” – podmiot liryczny zbiorowy: życie na Ziemi), wygląda na to, że ludzkość nie ma alternatywy i musi popaść w poczucie winy, za czym pójdą działania.

    Zaczęłam kilka dni temu czytać książkę „Rzeczozmęczenie” Jamesa Wallmana. […] Książka zaleca zastąpić gromadzenie doświadczaniem, rzecz chwalebna, ale „zamiast” proponuje na przykład wycieczki. Pięknie ładnie, ale czy już nie ma nadmiaru turystów we wszelkich możliwych znanych i mniej znanych miejscach?

    Czytałem o innym pomyśle na wycieczki, właściwie doświadczanie świata i siebie: zamiast na noc do łózia, pojechać rowerem za miasto i spędzić noc w namiocie w krzakach, albo w śpiworze pod paprocią. Są tacy doświadczacze nad Wisłą, jeden z nich opisał, jak nocował na łachach na środku Wisły i Warszawy.
    Nie wyjaśnił co prawda, czy dogadał się z ptakami, co też lubią sobie tam ponocować.
    Pomysł brzmi jakoś nienajgorzej, z tym, że wymaga tego, żeby w krzakach nie było ani ściekłego lisa ani kleszczy. Trzeba najpierw wytłuc.

  121. https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4f/Massif_Saint-Barth%C3%A9l%C3%A9my%2C_Ari%C3%A8ge.JPG
    http://www.photosariege.com/album-1326626.html
    http://www.photosariege.com/album-1326624.html
    La Tabe czyli moj masyw w Ariege. Dwa najwyzsze szczyty (na prawo) Soularac 2368m i Saint Barthelemy 2348m wznosza sie ponad 2 kilometry ponad widoczna tu rownine. Widac je doskonale zarowno z Tuluzy jak i Carrcassone. Ja jestem „dumnym” wlascicielem malej rudery na poludniowo zachodnim stoku tego najbardziej na prawo Mount Fourcat (2001m) w commune Marcus-Garrabet.
    Wspaniale tereny o kazdej porze roku a i do Morza Srodziemnego nie wiecej niz 2 godziny jazdy.

  122. Ramschel
    2 grudnia o godz. 10:42

    Nefer i inne!!!
    Tylko sobie kobiety spodnie nie kupujcie. Podobno na Podkarpaciu juz zaczyna sie zakazywanie wam (kobietom) chodzenia w spodniach.

    To znaczy, że Polska wstaje z kolan i odzyskuje niebieską książeczkę, czyli wyznawcę w sobie. W ktorej to książeczce Dobry Pan Bóg wyjaśnia, że jak baba ubiera się w gacie jak chłop, mus jest ją ukamienować.

  123. Errata!!! Soularac i Barthelemy sa po lewej stronie.

  124. Tanaka

    Tanako, jest jeszcze noc do przespania w ćcinach w kajaku. Obowiązkowo w ćcinach, bo jednak na środku jeziora bym się bał, że mnie jakiś reżyser staranuje. Planuję jedną taką nocką chyba od pięciu lat, a ona się co rusz przesuwa. Więc może na razie ciekawostka.

    Niewykluczone, że jakże oryginalne plany Norwega, który chciał zaświnić mierzeję Jamneńską (albo Mieleńską, bo chyba obie te nazwy są w użyciu) betonowymi wieżowcami wezmą w łeb przez różne protesty, co daj daj Bóg kaszubski.
    Ale jest inna ciekawostka: plany zlikwidowania wrót sztormowych i w ogóle zagospodarowania kanału. Szlag więc by trafił kolejnych pajaców, co chcą port budować (starodawne marzenie władz Koszalina, żeby miasto 7 km od morza miało port – coś jak Elbląg. Inna rzecz, że Szczecin ma 60 km). Pierw zrobić port, a potem się pomyśli, po co.

    Energa wymyśliła trzy warianty przebudowy. Ma być nad nimi dyskusja w grudniu. Na razie dałem na ten temat głos w internecie pod informacją p.t. „Likwidacja wrót na kanale Jamneńskim”. Kiknij łaskawie.
    ——————————————————————————————————

    „Od początku budowania wrót sztormowych nie bardzo rozumiałem, przed jakimi powodziami mają one chronić. Mieszkam w Koszalinie od 1971 i dwa razy widziałem dwa jeziorka na szosie przed Łazami – z Osiek do Łazów i z Unieścia do Łazów – z wodą po kostki, tak że rowerem przejechałem suchą nogą. Nie słyszałem o żadnych powodziach, ale mam słaby słuch, mieszkający na mierzei na pewno wiedzą lepiej. Mnie się wydawało i wydaje, że w tych konkretnych warunkach (wielkie jezioro) wystarczająco chroni przed bardzo sporadycznymi zalaniami wał, a wrota są kompletnie niepotrzebne. W związku z bardzo zauważalnymi zmianami klimatu sensowne, uważam, byłoby zbudowanie prostego jazu dla zahamowania przede wszystkim WYPŁYWU wody z jeziora już wczesną wiosną, by wodne życie w nim jakoś sobie poradziło z ewentualną suszą latem, taką jak w tym roku, a nie koncentrowanie się na zabezpieczeniu przed z sufitu branymi powodziami. Poza tym jaz służyłby przecież – podobnie jak wrota, tylko nie za takie straszne pieniądze – ograniczaniu wpływu morskiej wody do jeziora, jeśli raz na piętnaście lat przyroda zafunduje Bałtykowi południowemu jakiś tajfun. To, co zaczęto z niewiadomych powodów nazywać u nas „orkanami” wcale nie było takie groźne, jak usiłowali wmawiać obrońcy sztormowych wrót. Widziałem to po prostu po poziomie wody na przystani w Łabuszu.

    Falochron na kurzych łapkach przyczynił się do większego korkowania ujścia kanału niż to było przed betonowym szaleństwem. Tworzy on wielką dyszę między łapkami a brzegiem (oraz wiele mniejszych dysz między samymi betonowymi łapkami, na których stoi falochron), która powoduje intensywniejsze przemieszczanie się piasku w okolice ujścia kanału i tworzenie się piaskowych wysp, półwyspów, a nawet mikromierzei przy ujściu. Obserwowałem ten proces dziesiątki razy każdego roku po oddaniu całej budowy do użytku.

    Nie wiem, po co budowano ten falochron, zamiast zostawić w tej roli transportową groblę (po odpowiednim przysposobieniu), zamkniętą od strony zachodniej, czyli od tej, skąd są najczęściej sztormowe wiatry. Przepływ wody i piasku w czasie sztormu między falochronem a brzegiem jest tak duży, że przy zachodniej lub północno-zachodniej siódemce nigdy nie udało mi się płynąć kraulem pod prąd (a próbowałem wiele razy), choć na uniwerku byłem w sekcji pływackiej. A przesypywanie się piasku czuły nogi, kiedy stałem w wodzie lub szedłem.Ten prąd jest o wiele większy niż w Odrze czy w Wiśle.

    Za najsensowniejsze uważam odtworzenie zamkniętej grobli transportowej z wykorzystaniem w tym celu istniejącego falochronu. Bez żadnych portów. Dla żeglarzy i dla mnie kajakowca wystarczy wolna droga na morze. Plus ewentualnie drewniany pomost na Jamnie jako coś w rodzaju mariny. I zapewnienie, że żaden Norweg nie będzie na mierzei robił swojego bicza czy innego Monte Carlo. Uroda naszej mierzei jest w tym, co jeszcze na niej zostało – w przyrodzie, a nie w betonowych paskudztwach. Rozbudowywać tereny wczasowe można w stronę Chłopów, a nie Łazów. Oszczędzajmy mierzeję!

    No i kategorycznie zabroniłbym wariowania przy brzegach wyjcami (skutery wodne) oraz wjazdu na mierzeję motocyklistom i smarkatym crossowcom. Ograniczenie prędkości do 50 km/godz. Niech mierzeja mieleńska stanie się w Polsce sławna jako oaza wypoczynkowej ciszy, a nie letnia stolica wyjców i łomotów dum-dum”.

  125. Jakaś mądra zabrała głos na temat lewicy:
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,25469353,bielik-robson-o-zandbergu-to-gigantyczne-oszustwo-wyborcze.html#s=BoxMMt1
    Nawiedzona baba. Nawet nie będę komentować bo nie warto.
    Cytat:
    dziennikarz: A wy potraficie tylko bronić status quo.
    Bielik-Robson: Bo ono jest lepsze.

    I co tu jeszcze można dodać?

  126. @Ewa-Joanna
    Sań nie pamiętam, ale pamiętam zdarzające się jeszcze nieliczne wozy na ulicach, liczne tylko w sobotę na targowicy, gdzie można było kupić prawdziwe jabłka, żywą kurę lub kaczkę, drewnianego motylka klaskającego skrzydłami, kaszę z worka i garnki z Denkowa prosto od rzemieślnika.

    @seleukos1
    Jedziemy tuż po świętach i dalej na północ – mamy lot prosto do Rovaniemi, potem bierzemy auto i skaczemy w głuszę (się okaże). Ale obejrzałem wszystkie filmiki z tej strony z zapartym tchem – jak rzekł poeta, „to lubię”. Byłem w Finlandii dawno w porze letniej, autostopem ze Szwecji przez urzekające Alandy.
    @seleukos2
    wyglada mnie, ilosc sniegu perkapita (na leb, z noworodkami) jest dobry wskaznik jakosci zycia
    Jakucja? 😉 😉

    @Ramschel
    Nie ma bata, tam to bym się wreszcie nauczył jeździć na nartach. Całe życie miałem wymówkę.

  127. Tanaka

    Tanako, pospieszyłem się z tekstem, w którym rzuciłem o 4 lata za późno pomysł, żeby falochronem była grobla transportowa, którą dowożono materiał do budowy felernego falochronu za 18 milionów. Ale jak już wpadłem na pomysł, żeby dać fotką tej grobli, to musiałem w moim fotobardaku szukać półtorej godziny. I też niekoniecznie tę znalazłem, o którą mi chodziło. Ale ta też dobrze ilustruje sprawę.

    https://photos.app.goo.gl/NHAGgsfQavZgWfUM7

  128. @Szary Kot
    2 grudnia o godz. 13:30

    Fajnie, może zobaczycie zorzę polarną?
    Jadąc samochodem uważajcie na napapiiri 😎 Czasem wyskakuje niespodziewanie prosto pod koła 🙄

  129. Tobermory
    2 grudnia o godz. 13:54

    Dzisiaj próbuję pracować z domu, ale coś mi wyskoczyło napapiry i skutek jak widać…

    Dobra, jeszcze tylko pośmiejmy się z tego (z zalinkowanego przez @E-J wywiadu):

    „-Słuchałaś Zandberga po expose Morawieckiego?
    -Nie. Bo wtedy uczyłam.”

    Wykluczenie cyfrowe?

  130. @Ramschel
    2 grudnia o godz. 11:40

    Znam trochę te okolice. Po drodze z Hiszpanii nocowałem na przykład tutaj
    Rozpoznajesz?

  131. pombocek
    2 grudnia o godz. 12:22

    Tanako, jest jeszcze noc do przespania w ćcinach w kajaku. Obowiązkowo w ćcinach, bo jednak na środku jeziora bym się bał, że mnie jakiś reżyser staranuje. Planuję jedną taką nocką chyba od pięciu lat, a ona się co rusz przesuwa. Więc może na razie ciekawostka.

    Oczywiście, w ćcinach! W samym kajaku to może być pioruńsko niewygodnie, ale jakby dało się coś płaskiego 60×200 zamontować niewywrotnie, to jak najbardziej.
    Od czasu jak spędziłem spory szereg nocy na tratwie 2,5×5 metrów wśród ćcin ale i w ruchu na wodzie kapuję, co to znaczy bezpośrednio doświadczać nieba gwiaździstego i podobnych figli dookoła siebie.

  132. Tanaka
    2 grudnia o godz. 14:39

    Doświadczaliśmy nieba gwiaździstego jednego razu wiosną, jak postawiliśmy dryfujące śledziówki, przywiązaliśmy się do nich na nockę i gawędziliśmy o chmurze z Czarnobyla – bo to sekundę po awarii było. Kolega Bronek był wśród nas elita, bo pracował w szpitalu za palacza i wypił parę porcji jodu po znajomości. Ale jak wytrąbiliśmy wszystko, co było do wytrąbienia, było nam wszystko równo: i Czarnobyl, i jod, i niebo gwiaździste. Musieliśmy tęgo chrapać i wystraszyć śledzie, bo rano gówno było: mniej więcej z kilometra żyłkowych (więc łownych) śledziówek wyszła skrzynka śledzia. Starczyło akurat na piwo.

    Kolega Broniu

  133. Pani Bielik-Robson (rocznik 1966) chce zatrzymać status quo, a może raczej zatrzymać czas, który tak strasznie ucieka?
    Boi się radykalizmu młodych, którzy jeszcze nie mają takich lęków i żądają zmian.
    Ona ich chyba zwyczajnie nie rozumie, ale uważa, że to ich wina.

  134. @Tobermory
    Oui. Tarascon sur Arirege. Moja rudera jest na dwa rzuty beretem. Te gorke ja widze od prawej strony zdjecia. Nazywa sie Roc de Sedour i przez wiekszosc roku nie mozna sie na nia tachac gdyz jest rezerwatem ornitologicznym. W poblizu jest tez taka dolina rzeki Vicdessos z grota Niaux i rysunkami naskalnymi z okresu paleolitycznego w wyjatkowo dobrym stanie. Robi wrazenie pracyzja wykonania. Na koncu tej doliny jest tez wyjatkowo jak na Pireneje trudno dostepny masyw Montcalm z najwyzsza gora Katalonii o nazwie Pic d’Estates (3143m). Nie jest trudny technicznie (taka stroma kopa) ale wyjatkowo mozolne wlazenie w gore (takie bez konca) ale z samego szczytu wspaniale widoki. Widac przynajmiej 1/5 Hiszpanii czy Francji.

  135. @@ Ewa-Joanna, Szary Kot, Tobermory. Pozwole sobie…

    Oczywiscie mozna wysmiac Bielik-Robson. Kazdego mozna. Ja akurat, Zandberg ogladalem (bo Nefer), mam podobne zdanie co BielikRobson. Napisalem do @ChandraUnynska. Jak byl wstepniak o Zandberg. Nie mam zadnych problemow wysmiac program Zandberg (partia Razem). Zreszta chyba napomknalem, jak czytalem ktoras przedstawicielke (przed wyborami do EU, nazwisko zapomnialem, art w KrytykaPolityczna). Uwazam dalej WSZYSTKIE polskie representacje parlamentarne (partie) nie sa liberalne. Sa na kolisyjnym kursie z Europa. Ktora jest w przewaznej czesci liberalna. Problem jest nie wywiad BielikRobson tylko brak kompletny w polityce polskiej politycznej representacji liberalismu. Tu BRobson ma problem, bo „musi” odnosic do Platformy Obywatelskiej (Schetyna). PO nie jest partia liberalna. Nigdy nie byla (od kiedy polityke pl ogladam posmolensko), ani nie bedzie. Jest dosc konserwatywna i leniwa chrzescijanska dem (chadecja). „Gazeta Wyborcza” nie jest gazeta liberalna (choc moze sama tak siebie przezywa, bo ladnie brzmi), Tu cytat, moze co wyjasni, „”Głosowałem na was [Razem], bo sądziłem, że waszym pierwszym gestem będzie osłabienie władzy kościoła w Polsce, a wy wchodzicie w d… PiS-owi. Nigdy więcej!”. To są ich wyborcy. Ci, którzy zostali podebrani Koalicji Obywatelskiej ze względów obyczajowych, ale nie są gotowi na razemową lewicę socjalną.”

    Jakby juz kto z Was chcial, w polskiej polityce brak partii konserwatywnej tez. Przez brak poszanowania prawa, wszystkich partii, pojecia stracily jakiekolwiek odnosniki. Wszyscy chca chodzic „na skroty”, co znaczy jak pijany, od sciany do sciany. Popatrzcie na zmiany partyjnych przynaleznosci 🙂 Gdybym ja wten sposob mial definiowac wszystkie partie skandynawskie sa konserwatywne. Co byloby kompletna bzdura.

    Cale te zagadnienie, wymienialismy wpisy z @Kruk, na art wstepnym „Swieckosc bliskowschodnia”.

    Poza tym Szary Kot 🙂 Jakucja (osniezona) czescia Europy nie jest.

    Pzdr Seleuk

  136. Szary Kot jescze 😀 Deszcz ciagly „wymusza” demokracje. Snieg i mroz „wymusza” przewidywanie zimy (pora roku). W Grecji latwo przetrwac zime pod niebem (plandeka i kartonowe pudlo). Bardziej na polnoc, potrzeba wiecej (przewidywalnosci). Fizycznie.

    pzdr Seleukos

  137. @Tobermory
    https://media.joomeo.com/large/50282234c76e6.jpg
    Ten w srodku najwyzszej „swietej” trojcy to Pic d’Estates (3143m) na prawo Verdaguer (3131m), na lewo Punta Gabarro (3115m). Bardziej oddzielony ma prawo trojkatny Montcalm (3077m). Wtaskalem sie na kazdy z nich. W prawie lewym dolnym rogu jest taki „kiel” i nazywa sie pic de la Madelon (tylko 2122m), tez go probowalem ale jest nie do ugryzienia bez wspinaczki, a bylem juz tam gdzie widac to biale.
    https://media.joomeo.com/large/5294fef0384ec.jpg
    You have to risk it to get a biscuit.
    Pireneje to takie bardzo rozlegle Tatry.

  138. Tak ogolnie, o liberalismie okolicznosciowo (na okolicznosc).

    Zbliza Noblowski Bankiet z okazji rozdania nagrod. Organisatorem jest Komitet Noblowski (Fundusz). Jest zwyczajowo, na bankiet i potancowke pozniej, zapraszane sa wszystkie partie polityczne z Riksdag (Parlament), poza jedna partia, od wielu okresow wyborczych w Riksdag. Ta partia to Szwedzcy Demokraci. Partia jest najblizszym odpowiednikiem PiS w Polsce. Rzecznik prasowy, jak co roku, wyjasnil dlaczego brak zaproszen dla SD. Program parti jest niezgodny z Testament A.Nobel. Mozna cokolwiek o A.Nobel pomyslec. Nawet komunistow nie wylaczyl, ale SD tak, choc ich wtedy jescze nie bylo. Byli nieurodzeni.

    Pzdr Seleuk

  139. @seleuk
    Co do AB-R i opinii o Razem, to może cieszmy się z powrotu lewicy do parlamentu i pozwólmy im działać. Jeśli żadne partie nie spełniają wszystkich wymagań z takiej czy innej listy, to można się zastanowić, czy któraś partia nie jest aby takim kompromisem, z którego można (choćby na jakiś czas) być zadowolonym. (Skoro do niedawna w definicji mniejszego zła mieściła się Platforma?) I kuć dalej z tego, co jest? No to czy Razemy nie są obiecujące? A już w kontekście (słusznej) panicznej antypisowości i bicia na alarm te teoretyczne wydumki i wybrzydzanie są dziwne. Jakby rozbitek na tratwie ratunkowej marudził, że kawioru nie podają. Z perspektywy Szwecji sprawy mogą wyglądać inaczej, niż z Nadwiśla. Na kogoś głosować trzeba i po wyborach żyć jakoś dalej trzeba. Atak pani AB-R wydaje mi się zbyt gwałtowny i pryncypialny, a przez to niekonstruktywny.
    Poza tym wprawdzie każdemu wolno czegoś nie obejrzeć i życie wykładowcy akademickiego może nie obfitować w nadmiar wolnego czasu, ale zważywszy na temat wywiadu wytłumaczenie „nie widziałam, bo miałam wtedy zajęcia” jest niepoważne.

  140. Szary Kot
    2 grudnia o godz. 20:13
    Zgoda. Tez jadlbym na tratwie co daja. Ale nigdy nie probowal tlumaczyc, to kawior. No chyba zeby byl 🙂 Dawnodawno, stad bylo moje pytanie do Nefer, o lojalnosc, przed wyborami. Pokazac bledy, nawet favorytow z koniecznosci (czy kucharza na tratwie), jest OK. Zeby ten kucharz, favoryt tratwy i polityki, za duzo nie myslal, nie uwazal knajpe Michelin prowadzi, czy tratwe na Volvo Ocean Race.

    Co do „nie widzialam bo…” pelna zgoda. Byc nieprzygotowanym, w tym wypadku wywiad, jest tylko nieprofesionalnie, dla publicystki ABR, publicystki z ambicjami. Tak, jakby poszla na zajecia ze studentami nieprzygotowana.

    Pzdr Seleuk

  141. Pod wypowiedziami Zandberga było setki komentarzy, opieranie swojej opinii na jednym jest śmieszne.

  142. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 21:19
    Celnosc, nie jest odpowiedz ktora mozna rozwazac/rozwiazywac demokratycznie. 200strzalow moze byc, a tylko jeden celny.

    @All, na dobranoc. Zawirowania w sprawie nowy budget EU
    https://www.politico.eu/article/eu-budget-fight-heats-up-council-of-the-eu-finnish-presidency-european-commission/

    pzdr Seleuk

  143. @seleuk|os|
    2 grudnia o godz. 21:27
    Ocena celności zależy od punktu siedzenia.

  144. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 21:19

    Ewo, zmobilizował mnie Lewy i raz na sto pięćdziesiąt lat poszedłem głosować. Jak spojrzałem na listy, które mi wręczono, zmartwiałem. O jakich Zandbergach tu mowa, skoro na listach były wyłącznie lokalne bobki i miałem do wyboru Gawłowskiego i drugiego mniej znanego w Koszalinie jegomościa. To było moje ostatnie w życiu głosowanie. No, może przedostatnie, bo prezydent jest chyba wybierany z ogólnopolskiej listy. Bydymy popatsyć.

  145. Do „pombocek”
    z 1 grudnia o godz. 23:44

    Chciałam Ci wyjaśnić, że pisząc o DOBRYCH głośnikach miałam na myśli jakość odtwarzania utworu, a nie głośność.
    Szkoda, że nie napisałam tego od razu bo nie byłoby nieporozumienia.
    Ja też nie znoszę głośnej muzyki i wszelkiego hałasu robionego przez człowiekowatych.

    W cywilizowanym świecie obowiązują i są przestrzegane przepisy dotyczące wszystkich rodzajów hałasu.
    Jeśli ktoś je łamie – jest karany niezależnie od tego czy nosi koloratkę, krawat lub apaszkę.
    W dzikim katolickim kraju takim jak na przykład Polska żadne tego rodzaju przepisy nie są respektowane, a łamiący je nie są karani i dlatego Cię rozumiem i Ci współczuję.

  146. @pombocek
    2 grudnia o godz. 22:06
    I bardzo dobrze zrobiłeś, że poszedłeś 🙂
    Lokalne bobki też nie są najgorsze, trzeba tylko wybrać właściwego, coby poglądy się nasze z nim zgadzały. Bo to taki bobek ma reprezentować ciebie w sejmie.

  147. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 22:38

    Niestety, Ewo, niedobrze zrobiłem. Te głosowania to niewiele się różniący od peerelowskiego teatrzyk. Chciałem głosować na takich ludzi jak Frasyniuk, Biedroń, Marek Borowski, Cimoszewicz, a podsunięto mi pod nos Gawłowskiego, który ma udział w dużym bublu zwanym „Wrota sztormowe” i całą przebudową kanału za 48 milionów. Chcę głosować na posłów Polski, a nie Koszalina, na ludzi dużego intelektualnego, społecznego i moralnego kalibru, a nie interesownych chłopczyków z mojego podwórka. Weź wybieraj właściwego Z DWÓCH. Krótko mówiąc, nie interesują mnie partie, lecz konkretni ludzie. A że za mojego życia ordynacja się nie zmieni, wracam do do jaja…pardą…do chodzenia po wodzie.

  148. @pombocek
    2 grudnia o godz. 22:57
    Jeden Frasyniuk, nawet z Biedroniem w duecie wiosny nie uczyni. Ale wybierając mu ekipę można uczynić go silniejszym i dać mu silniejszy głos. Na tym polega ta cholerna demokracja, która może nie jest najlepsza ale to jedyne co mamy żeby mieć jakikolwiek wpływ na to co się dzieje.

  149. Niezapominajka.
    2 grudnia o godz. 22:25

    Niezapominajko, zabrałem głos tylko z powodu mojego językowego zajoba. Wśród masy bezrefleksyjnie używanych manieryzmów jest właśnie ten: Jak mówię o czytaniu książek, obowiązkowo muszę dodać „dobrych książek”. Albo: „Spotkamy się, napijemy się DOBREJ kawy, pójdziemy na DOBRY film” itd. Takie czarodziejskie odżegnywanie się słowem od tandety, pospolitości – jestem z lepszych. Nie twierdzę, że akurat u Ciebie występują takie manieryzmy – są bardzo powszechne u małorolnych, którzy nie chcą być małorolnymi, ale tak wyszło, że ta „dobroć” dwa razy się u Ciebie powtórzyła, więc się czepiłem. Być może zdarza Ci się jej nieświadomie używać, ale ja przecież o niczym innym nie mówię, jak tylko o papugomałpim używaniu języka nie tylko niekoniecznego, ale i niepotrzebnego. Mnie samemu też się zdarza. Kiedy komuś cokolwiek wytykam, nie znaczy, że sam jestem od tego na bank wolny. Tyle tylko, że o tej paqpugomałpowatości od dawna WIEM.

    Dla ilustracji powiem Ci, że dawno temu chciałem wytknąć mojej żonie, że yyyka, eeeka, aaaka, stęka, jaka się, kiedy mówi, i nagrałem potajemnie naszą rozmowę. Najpierw puściłem dla siebie w swoim pokoju. Do dziś się uśmiecham, jak sobie przypomnę. Sto razy większym jąkałą od niej okazałem się ja. Nie umiałem wcześniej wyjść z siebie, stanąć z boku i posłuchać. Czyli od samego siebie dostałem nauczkę. Ale nauczka to guzik, bo postanowiłem się naprawić. Ponad trzy lata oduczałem się tego bekania „yyy”, „aaa”, „eee”, „mniaaa” itp. Teraz nie przeciągam głosek, ale płynnie – jak na przykład Zandberg – i tak nie umiem mówić. Jąkaty jestem i mi wstyd, bo najgorzej, że taki może umrę i wtedy za cholerę już się nie naprawię.

  150. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 23:22

    Ewo, demokracja to również wolność jednostki, inaczej byłaby to autokracja. Zmuszanie do głosowania jest nieporozumieniem, bo takie głosowanie w indywidualnych wypadkach nie różniłoby się od głosowania w PRL. Ja zresztą o takich sprawach nie chcę dyskutować, bo nie chcę być cielę, które zagłosuje gówno wiedząc na kogo i po co, a potem przez cztery lata nie ma najmniejszego wpływu, co jego wybrany będzie wyczyniał. Howgh.

  151. @pombocek
    2 grudnia o godz. 23:37
    Demokracja to przecież i również prawo do wyboru. Jakiegokolwiek. Takiego żeby nie wybierać też. Ale jak nie wybierasz to i prawa do narzekania nie masz kiedy inni wybiorą za ciebie to co im a nie tobie odpowiada.

  152. „Melinda Plesman says Australia needs „a hell of a lot more” than Scott Morrison’s prayers as she brings the remains of her bushfire-destroyed home to Canberra, demanding action on climate change.”
    Melinda Plesman twierdzi, że Australia potrzebuje „o wiele więcej” niż modlitwy Scotta Morrisona, gdy przywiozła do Canberry resztki zniszczonego przez pożary buszu domu, domagając się działań w sprawie zmian klimatu.
    https://www.abc.net.au/news/2019-12-02/bushfire-victim-nsw-nymboida-climate-change-protest/11757082

  153. Ewa-Joanna
    3 grudnia o godz. 0:09

    Ewo, daj se spokój z mantrycznymi tikami w rodzaju „masz prawo”, „nie masz prawa”. Jestem obywatelem, nie głosuję, bo w obowiązującym systemie głosowania na nic nie mam wpływu. Narzekam, kiedy jest na co i nikogo nie pytam o żadne prawa. Między głosowaniem lub niegłosowaniem a jakimś ubzduranym PRAWEM lub BRAKIEM PRAWA do narzekania nie istnieje żaden związek – ani przyczynowy, ani skutkowy, ani gębowy, ani ogonowy, ani jakikolwiek. Gdybym nie miał swobody czynienia czegokolwiek, nie istniałaby moralność. Gdybym nie miał możliwości wyboru – „tak”, „nie” lub wstrzymania się od głosu, nie istniałoby obywatelstwo. U mnie już nowy dzień, więc udaję się kocim krokiem na górną pryczę. Dobranocka.

  154. Ewa-Joanna
    3 grudnia o godz. 0:09

    Zapomniałem. Jak w następnym wcieleniu będę przypadkiem głosował, nigdy nie zagłosuję na pucułowatego. Nie ufam okrągłym i tyle. Teraz dopiero dobranocka.

  155. @pombocek
    3 grudnia o godz. 0:31
    Ech pombocku, bez względu na to jak głupio to brzmi, to prawda.

  156. @Ewa-Joanna
    Glosowac, nie glosowac jest dokladnie ten sam problem co ma Bielik-Robson. Nie mam pojecia, jak sys parlamentarny w Australii funkcionuje pod tym wzgledem.

    Kto uklada listy, do wyborow, na konkretnym poziomie? To jest pytanie.

    Jak rozumiem, nie wiem npewno, polskie listy sa ukladane centralnie. Blogoslawienstwo bycia na liscie (mozliwosc byc wybranym) jest od wodza partii. Namaszczenie. Dotyczy wszystkich partii. Bez znaczenia jaka ordynacja, sposob liczenia miejsc w przedstawicielstwach pozniej. Chyba nie myle. Wodz zalozyl partie i „robi struktury” terenowe. Karykatura. Ja dokladnie na odwrot moge mnie wyobrazic 🙂 Listy, ewentualnych przedstawicieli na kazdym poziomie demokracji, ukladaja niezalezne od przywodcow, liderow partyjnych, wieloosobowe komitety tych partii. Komitety nominacyjne, sa z ludzi o duzym zaufaniu, na tym poziomie, na ktorym listy ukladaja. Konsultowane, na tym poziomie, zanim opublikowane pod glosowanie. Liderzy aktualni, dowolnego szczebla, nie maja nic do powiedzenia.

    Osobne jest rowniez zainteresowanie wyborcow, problem. Probowac skontrolowac „swojego” representanta, raz na cztery/piec lat, jest niemozliwe. Za piec dwunasta. To jest ciagly process. Uczestnictwo w zabawie zwana demokracja. Nieduza roznica od gry w pilke. Wyjsc na boisko raz na cztery lata, w Champion League? Z godzinnym treningiem? To nawet w podworkowy zespol nie funkcionuje.

    To jest problem Bielik-Robson i innych wyborcow. Fasadowosc. Tego zadna ustawa rozwiazac nie da, czy wyborczy system (ordynacja).

    U mnie teraz ciezki okres. Organisacje, firmy, zwiazki, partie etc, etc organizuja julbord https://en.wikipedia.org/wiki/Julebord Zapraszani sa ludzie, na ktorym zalezy, z partnerami/partnerkami. Klienci nprzyklad. Oczywiscie wspolpracownicy tez. Przewaznie, zaczyna od lunch, moze pare godzin. Celem jest plotkowac, mingla. Dokladnie to samo co po ang mingle. W srode zaczynam z Moja, ktora „ma poglady” w lokalnej org mieszkaniowej (spoldzielnia). Ciezki okres, bo szczegolnie napitki sa w dowolnej ilosci, „za darmo”. Chce nieszczescie, dwa razy na tydzien, do Jul. Kazdego roku, takie podsumowanie, nieformalne, poza wyborczym systemem.

    Pzdr Seleukos

  157. @

    A może jest tak:
    Plan nadprezesa zakładał zmianę konstytucji, celem uzyskania władzy (prawie) absolutnej. Do tego potrzebna jest odpowiednia większość w sejmie. Niestety, ostatnie wybory mu jej nie dały. Nadprezes wprowadza plan B, czyli zmuszenie części posłów tzw. opozycji do pomocy. W tym celu ustanawia prezesem NIK posła, na którego ma bardzo dużo haków. Jest to propozycja nie do odrzucenia. Część haków jest ujawniana – podrzucenie „wrogim” dziennikarzom paru wskazówek/dokumentów. Jest afera. Oficjalnie jedyną możliwością usunięcia prezesa NIK jest zmiana konstytucji. Tzw. opozycja odmawia poparcia. Ale już od czasów Tuska mieliśmy wielokrotnie przykłady głosowania odmiennego, niż wszelkie deklaracje. Nawet MK-B. Zatem odbywa się głosowanie i konstytucja jest zmieniana głosami części posłów KO. Może nawet nadprezes pozwoli MK-B wybrać na prezydenta, by już całkowicie rozwalić opór. Bo po zmianie konstytucji prezydent będzie mógł działać zgodnie z prawem. Nowym prawem. I co im kto zrobi?

    Nie zapominajmy, że chodzi o władzę związaną z bardzo dużymi pieniędzmi (jedyną karą za cokolwiek są „polityczne konsekwencje”, czyli zmiana stanowiska). Tego nauczał Wielki Brat zza oceanu już od czasów Wałęsy. I dalej przekupuje polskie „elity”, by te rozwalały EU oraz polski przemysł, a właściwie jego resztki, czyniąc praktycznie Polskę kolonią USA. Nie zdziwiłbym się, gdyby zadłużenie Polski względem USA przekraczało już jej budżet.

    Tylko Frasyniuk odważył się publicznie użyć właściwych określeń. Jedyny niezależny i odważny. Reszta, to porządni katolicy, szanujący władzę i wyżywający się na poddanych. Tak ich nauczono. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

  158. Pombocek
    2 grudnia o godz. 23:30

    „napijemy się DOBREJ kawy.” ., „obejrzymy DOBRY film”

    Dobrze jest wyjaśnić co i jak, bo przecież można zaprosić miłą pania tak : ” chodź, napijemy się NIEDOBREJ kawy”.
    A człowiek z góry nie wie, na jaką kawę go zapraszają. Trzeba przystępnie wyjaśnić.
    Takie manieryzmy, to widać, nie informowaniu służą, a czarowaniu.

  159. Tanaka
    3 grudnia o godz. 6:09

    Cześć, Tanako, i do widzenia…ep…dzień dobry.
    Jeszcze też czeba znać odpowiedzi na słynne pytanie „Szto takoje charaszo, szto takoje płocho?” oraz „Szto dla kawo charaszo, szto dla kawo płocho?”, bo „Na wkus i cwiet towariszczej niet”. No i ponieważ o dobrej kawie, o dobrej książce napomyka się tak często, choć nikt nie pyta, a w takiej autoreklamie używane są wyłącznie ogólniki – bo czymś zupełnie innym jest ogłoszenie światu, że ta a ta kawa jest dobra (dla precyzji lepiej dodać: „Dla mnie”) – to może wygodniej byłoby nic nie mówić, bo przecież rozumie się samo przez się, że ktoś taki jak ja nie może pić lub czytać byle czego.

    Ja na przykład po kawiorze, którym nas poczęstowała sympatyczna pani profesor promotorka na pożegnanie, musiałem szybko się udać do łazienki i błyskawicznie osuszyć awaryjną piersiówkę, bo bym przy paniach zwomitował.

  160. @Qba 5:18
    Z tego, co do mnie dociera, żeby odwołać Banasia niekoniecznie trzeba zmieniać konstytucję. Wystarczy postawić go przed Trybunałem Stanu. Wtedy jego funkcja z automatu ulega zawieszeniu. Albo uzyskać wyrok skazujący za przestępstwa. Jeśli byli w stanie klepać ustawy w 24 godziny, to co za problem, przy wsparciu kilku prokuratorów i kilku sędziów (nie mam najmniejszych wątpliwości, że takich by znaleźli), przeprowadzić całą procedurę w miesiąc, góra dwa.
    Tyle tylko, że nie wiadomo, jakie szambo mogłoby wtedy wybić na wierzch.

  161. Qba
    3 grudnia o godz. 5:18

    Chyba to za wysoka szkoła jazdy.

    Ja uważam że Banaś powinien raz dwa wziąć się za kontrolowanie państwa i powywlekać pisowski brud.
    Wtedy naleję sobie wina (dobrego wina) i powiem „o jaka piękna katastrofa”.

  162. pombocek
    3 grudnia o godz. 7:58

    Rozbawiłeś mnie, Pombocku, tym tajnym nagrywaniem żony z intencją zbadania jej mowy niepłynnej, co się skończyło eureką – że sam gadasz, jakeś żonę podejrzewał.
    Bardzo mi to pasuje do życia rodzinnego Boya, w którym to i owo ciekawie się dzieje i do tego odwrotnie 😀

    O kawie tu mówisz w znaczeniu wprost, oraz naukowym: kawa jest DOBRA, bo ja ją tak odbieram, nic nie mogę powiedzieć o jej dobroci dla panienki, co nie wzięła kawioru w słoiku, a słyszała, że zapraszasz na DOBRĄ kawę.
    Ale i panienka z mety uznaje, że kawa jest DOBRA, skoro zapowiedziałeś, że taka będzie. Ale pewnie znacznie bardziej DOBRA jest przez towarzystwo, o ile towarzystwo dobre. A że to co się nam zdaje w smaku jest naukowe tylko w drobnej części, a reszta to sprawa wrażenia, to wrażenie zaraz się każe panience z Tobą zgodzić: chłop orzeka JAK JEST, to się panienka z chłopem zgadza. Chce z nim mieć kopę bachorów, to kawa jest DOBRA i szlus. I po kawie idą dać na zapowiedzi przedślubne i w dobrym nastroju, trzymając się za rączki, wśród fruwających nad nimi motylków, udają się na roraty.

    Chociaż sam się z sobą musze nie zgodzić: niekoniecznie znacznie bardziej dobra jest kawa przez towarzystwo, niż przez orzeczenie chłopa. Coś mi się jednak zdaje, że orzeczenie: to jest DOBRE, jednak częściej działa wśród ludności jako rzecz niedyskutowalna i wyłącznie do zgody. Raz, że bozia tak orzekł, jak dwa razy z rzędu świat stworzył i w odwrotnej kolejności rzeczy: DOBRE jest! – dla kogo? Dwa, że skutkiem tego, chłop tak orzeka: męcz się, babo, to jest dobre, słuszne i zbawienne! To się baba zaraz z chłopem zgadza i wsuwa ohydną lurę mając podbite limo, dzieciaki do wsuwania ohydy nagania i wszyscy w kupie dziękują chłopu, że takie to pyszne.

  163. @Tanaka
    3 grudnia o godz. 6:09

    To się rozumie samo przez się, że jak się umawiać na kawę, to na DOBRĄ 😉

    Nigdy Cię jeszcze, biskupie nasz jedyny, żadna wielbicielka nie zapytała „To gdzie tutaj serwują tą najlepszą kawę z tartą” ? Hmm? 😉

  164. Ja bardzo towarzystwo przepraszam. Ale jak może być DOBRA kawa, skoro zasadniczo nie jest DOBRA? Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że kawa jest NIEDOBRA. A tak poza tym, nigdzie nie słyszy się o DOBREJ kawie, jedynie o najlepszej. I bądź tu człowieku mądry.

  165. @paradox57
    3 grudnia o godz. 10:27

    Oczywiście masz rację. Jednakże celem jest zmiana konstytucji, a nie walka z nieprawidłowościami, którymi są podobno według totalnej opozycji.

  166. @izabella
    3 grudnia o godz. 10:46

    Czyżbyś wątpiła w geniusz prezesa?

  167. Qba
    3 grudnia o godz. 11:18

    Przyłapałeś mnie.
    Wątpię póki jeszcze można.

  168. U mnie w pracy kawa jest OBRZYDLIWA. Dla gości jeszcze gorsza, nie dość że o smaku opony to jeszcze kwaśnej.
    Mam pudełko ze swoją kawą ale zmuszam się do chodzenia raz na tydzień do kafeterii w celu poskramiania chęci do alienacji.

  169. Zawsze się zastanawiam skąd ludzie wiedzą jak smakuje opona (w dodatku kwaśna) 😀
    Kawa to kofeina + rytuał. Najlepiej w formie cappuccino.
    Ale w biurach nie takie pomyje się pijało żeby zabić czas i dla towarzystwa.

    A ja całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę
    więc nie dzwoń,
    nie dzwoń do mnie, kiedy będę stara

    I jak tu nie lubić kawy.

  170. Izabella
    3 grudnia o godz. 11:57

    Ale kawę lubimy z powodu, że trzecia, żeby nie dzwonić, czy ze stara baba?
    Bo się trudno połapać

  171. Tanaka
    3 grudnia o godz. 12:04

    Z powodu że nie byłoby bez niej paru piosenek (oczywiście dobrych) i paru filmów (też jak najbardziej dobrych). Ale połapać się w ogóle nie jest w życiu łatwo. Czasem kawa pomaga, ale tylko czasem.

  172. @izabella
    3 grudnia o godz. 11:57

    Jeśli doświadczony smakosz wyczuwa wanilię, karmel, garbniki i kwasy, nuty owocowe i czekoladowe, a także siodło, stary but gumowy, smołę, pełną popielniczkę etc. to jaki problem wyczuć oponę? 😉
    Kawę pijam bardzo rzadko i raczej espresso, bo przeważnie wyczuwam w niej to wszystko (od siodła zaczynając) plus kwasy 🙁
    Nutę gumowego kalosza wyczułem kiedyś w cydrze normandzkim. Smakował mi, bo kompozycja była bardzo harmonijna 😎

  173. My tu o kawce, Banasiu, a tymczasem prezesowi wymienili wczoraj kolano. Ciekawe, co mu wymienią następną razą.

  174. @Tobermory 12:19

    Z tego wszystkiego najbardziej bym wolał cydr.

  175. izabella
    3 grudnia o godz. 11:57

    Ja sobie tylko tak ekstrapoluję 🙂

    paradox57
    3 grudnia o godz. 12:22

    Bardzo się staram źle mu nie życzyć ale bardzo mi to nie wychodzi 🙁

  176. Nefer
    3 grudnia o godz. 12:25

    paradox57
    3 grudnia o godz. 12:22

    Bardzo się staram źle mu nie życzyć ale bardzo mi to nie wychodzi
    to zrób odwrotnie: przestań się starać – i zacznie wychodzić. To życzenie.
    Sprawdziłem, działa.

  177. Kostka
    3 grudnia o godz. 11:02

    @Tanaka
    3 grudnia o godz. 6:09

    To się rozumie samo przez się, że jak się umawiać na kawę, to na DOBRĄ

    Nigdy Cię jeszcze, biskupie nasz jedyny, żadna wielbicielka nie zapytała „To gdzie tutaj serwują tą najlepszą kawę z tartą” ? Hmm?

    W tak pięknych okolicznościach przyrody, to tylko kawa NAJLEPSZA. I już nic nie mówię więcej, bo się bardzo wstydzę.

  178. izabella
    3 grudnia o godz. 12:19

    Tanaka
    3 grudnia o godz. 12:04

    Z powodu że nie byłoby bez niej paru piosenek (oczywiście dobrych) i paru filmów (też jak najbardziej dobrych).

    O, i to jest bardzo dobre wyjaśnienie sprawy.
    Grażynę Łobaszewską pasjami puszczała z kasetowca moja śliczna koleżanka, z ktorą dużo chodziłem, tu i tam. To jak ta moja śliczna koleżanka pasjami puszczała, to i ja słuchałem z kasetowca.
    Kosmity na pewno przywieźli kasetowiec… – rozmarzyła się pani Sklepowa. Coś czuję, że dziś wieczorem z kosmitą zatańczę – dorzuciła, jeszcze bardziej rozmarzona.
    Skurkowańcy, mieli dowieźć świeży chleb i nie dowieźli! – rzuciła, ale już wkurzona.
    No to Grażyna Łobaszewska dowiozła dużo dobrego do polskiej piosenki. I świeżego.

  179. Tanaka
    3 grudnia o godz. 12:59

    To znaczy że mam się przestać starać mu źle życzyć i wtedy coś z tego będzie?

  180. @

    Bo kawa, proszę Blogowiska
    To ziarna, ziarenka i ziarniska.
    Zanim się weźmie i się zmieli,
    To ziarno od plew się oddzieli,
    I po zalaniu tychże wrzątkiem,
    (Co bywa obrzędu początkiem,)
    Z zachwytem napar się zasiorbie
    I w końcu głośno się wypowie,
    Że plew od ziarna nie odróżniamy.
    Stąd taką dobrą zmianę mamy.

  181. Dobrze jest wiedziec co u wroga slychac. Wiec wlasnie wchodzi na ekrany film wyprodukowany przez Netflix p.t. The two popes”. W role odchodzacego papieza wciela sie Anthony Hopkins, zas przyszlego, juz wybranego gra znany, chociaz nie tak slawny, Jonathan Prycy.
    To rozmowa dwoch przywodcow kosciola, ktora miala faktycznie miejsce. Scenariusz oparty jest na pogladach zawartych w ich wystapieniach. Podobno roznia sie omal we wszystkim, wszak to konserwatywny Benedykt i liberalny Franciszek, co to dopiero ma objac posade. Obejrzalam wywiad z obydwoma aktorami, fajny. Jak przyjmie film polska wierchuszka koscielna? Nie zauwazy?
    Inna ciekawa rzecza, juz nie swiatopogladowa, jest rozwoj formuly Netflixu. Pierwszy raz zastosowali ja w zeszlym roku przy filmie „Roma”. Kilka krotkich tygodni filmu na duzym ekranie z intensywna reklama, a potem zaraz przerzucenie na maly ekran. Na duzym ekranie musi byc, azeby mogl byc nominowany do Oscara, jak np. ten zeszloroczny. Nie bojcie sie, tego filmu to nie dotyczy, inne filmy Netflixu stoja w kolejce do nominowania.

  182. Qba
    3 grudnia o godz. 13:54

    Bo my to w temacie kawy
    ciągle mamy obawy
    że jak się powie „najlepsza”
    to się popieprzy

    Weźmie to pani do siebie
    i że w siódmym niebie
    wskutek słowa się znajdzie
    jak najbardziej

    A my się szkolimy na szpiega
    bo Ojczyźnie wróg dolega:
    „Najlepsze kasztany na… Pigalle”
    I nic. A miał być bal.

  183. Nad DOBRĄ herbatą (bo już za późno na kawę dziś)

    Tak w ogóle to muszę się pochwalić – byłam wczoraj na DOBRYM koncercie ;-). Choć kwestia tego czy on obiektywnie był dobry czy też nie jest zapewne względna wiec doprecyzuje – byłam wczoraj na koncercie w filharmonii, który bardzo MI i moim się podobał i to nie (tylko) dlatego, że po raz pierwszy mogłam oklaskiwac własnego potomka (wprawdzie jako część grupy a nie soliste ale zawsze 😉 ).

    Otóż moja gmina (taka gmina, jak mawiają choć w zasadzie bardziej wielkości powiatu czy małego województwa) mocno stawia na muzyczną edukację szkolnej dziatwy (co zresztą jest zgodne z zaleceniami szkockiego rządu) a to dorzucajac się do nauki gry na instrumencie w szkole (i wypożyczajac instrumenty), a to oferując udział w rozmaitych muzycznych zgromadzeniach od zespołu dudziarzy poprzez nastoletnia orkiestre jazzową aż po młodociana orkiestrę symfoniczną. Raz w roku gminna muzyczna dziatwa z okolicznych szkół ma okazję zaprezentować się w lokalnej sali koncertowej w wielkim koncercie świątecznym. Na którym byliśmy.

    Potomek jak potomek – jako młodociany muzyczny narybek (Christian Li to on nie jest, a tym bardziej nie następny Yo-Yo Ma) na instrumencie produkował się tylko w holu, przed koncertem, wraz z resztą podstawówkowej sekcji smyczkowej, dzielnie piłujacej wiązankę kolęd, zaś  na prawdziwej scenie miał okazje (i zaszczyt) pojawić się w chórze. Ale co tam wlasny potomek – w holu produkował się również swietny jazz band (15-16latki na oko). Zaś główną gwiazdą wieczoru zdecydowanie była nastoletnia orkiestra symfoniczna szkół średnich i muszę powiedzieć, że było coś niesamowicie rozczulajacego w obserwowaniu tych ledwo opierzonych muzycznych pisklaków! Młodsze, z podstawówki, jeszcze takie pociesznie niezborne, ale mocno nadrabiają przejęciem i entuzjazmem. Nastoletnie, próbują mieć miny ciut nonszalanckie i maniere prawie już zawodowych muzyków ale ta rozkoszna młodość i sumienność pilnych uczniaków  wciąż mocno przez nich przebija. Całość bardzo wzruszająca, kiedy pomyśli się o godzinach spędzonych na ćwiczeniach, o ciężkiej pracy nauczycieli i cierpliwości rodziców, żeby z takiej muzycznej poczwarki, wykluł się po jakimś czasie prawdziwy motyl. Który niby tak od niechcenia lekko leciutenko trąca struny, jakby z takim darem się urodził… 😉 Zaś  motylki (i poczwarki) różne różniste: po szkockiemu ryże, po wschodniemu skośnookie, po hindusku albo pakistańsku śniade i wielkookie, w hidzabach albo bez, po karaibsku kędzierzawe plus wiele innych. Na własnych nogach albo na wózkach inwalidzkich. Wszyskich zaś łączy pęd do muzyki  – przypominam – oferowanej przez samorząd (za niewielką dopłatą dla rodziców, których na dopłatę stać, za darmo dla tych, których nie stać. Dodam – doplata mocno poniżej tego co trzeba byłoby wydac na prywatnego nauczyciela muzyki plus wliczone wypożyczenie instrumentu do domowego katowania rodziny).

    Wiele pięknych momentów przeżylismy wczoraj – a to „Hallelujah” Cohena ale zaśpiewane w Gaelic (plus popis plumkania na harfach) przez bardzo nieletni oddział ze szkoły  celtyckiej. A to „Mull of Kintyre” McCartneya wybuczany na dudach przez nastoletnich kobziarzy w tradycyjnym szkockim przyodziewku (i kobziarki!). A to wiązanka tradycyjnych świątecznych utworów na orkiestrę (ach, te prześliczne wiotkie wiolonczelistki i skrzypaczki i pryszczaci trębacze).   I – może najpiękniejsze – brawurowe wykonanie „Don’t stop me now” Queenu (’cause I’m having a good time’) przez grupę upośledzonych dzieciaków ze szkoły specjalnej. Tam, gdzie wiotkim od porażenia mózgowego łapkom brakowało trochę koordynacji albo gdzie melodia ciutek rozjechala się z oryginałem  nadrabial taki szalony entuzjazm i bijąca w oczy radość z bycia na scenie, że o mało nie odpadły nam ręce od klaskania, a od fali uderzeniowej pozytywnej energii dostaliśmy uśmiechów prawie dookoła glowy, jak i wszyscy na sali! Bardzo piękne przeżycie.

    Myśli różne przychodziły mi głowy w czasie tego koncertu, głównie na temat tego jak dobrze, że gmina umożliwia dzieciakom udział w muzyce, a szkocki rząd zachęca. Jest z tym coraz trudniej przy ciągłym zaciskaniu pasa ale jednak mój council ciągle jakoś ciągnie, więc się cieszę póki mamy taką możliwość i póki  mogę się cieszyć patrząc jak na moich oczach rośnie pokolenie młodych muzyków. 

    No, a przecież możnaby było te pieniądze wydać na lekcje religii czy też budowę nowych kościołów… Czy opłatę dla proboszcza za poświęcenie – dajmy na to gminnej przychodni czy biblioteki… I tak dalej. Ile lekcji muzyki nad Wisłą możnaby zafundować z pieniędzy, które idą na katechetów, wojskowych kapelanów i innych szarlatanow? I czy dzieciom nie wyszłoby to na korzyść?

  184. @Tanaka
    3 grudnia o godz. 13:29

    😀 😀 😀

    Piękne okoliczności przyrody i wyborne towarzystwo jak najbardziej należy zaakcentowac DOBRĄ kawą, tudzież herbatą.

  185. Ewa-Joanna
    3 grudnia o godz. 0:12
    Melinda Plesman…domagając się działań w sprawie zmian klimatu
    Czekam na protesty w sprawie ruchu płyt tektonicznych.

  186. Kostka
    3 grudnia o godz. 19:50

    Nad DOBRĄ herbatą (bo już za późno na kawę dziś)

    Tak w ogóle to muszę się pochwalić – byłam wczoraj na DOBRYM koncercie

    Byłam na koncercie DOBRYM
    obok facet z mieczykiem i Chrobrym
    z glana dostał od drugiego:
    posuń się, szanowny kolego!
    potem się rzucali tortem
    czyli było w tonacji FORTE!

  187. Jeszcze nadrabiam

    @Contrarian
    2 grudnia o godz. 4:44

    Przepiękna zima! Zazdroszczę.

    @Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 2:08
    Napisala:
    „A ja jeszcze pamiętam zimowe sanie z dzwonkami na ulicach miasta w dzień targowy.” 

    Też pamiętam ale już jedne z ostatnich. Wozy zjezdzajace na targ też. 

    @Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 0:55

    „Przeprowadzaj się do Australii!”

    Kiedyś o tym myślałam… 😉 Bo ja  przyznam bez bicia raczej z cieplolubnych jestem 😉 I dyplom pożądany mam. Do tych tam punktów (choć musiałabym go nostryfikowac). O Nowej Zelandii też zresztą myśleliśmy l (taki był oryginalny plan). A teraz proszę, zeszkociłam się i pewnie już tu zostanę. 😉  W górach. Bo według przesądu taternikow tego kto zobaczy widmo Brockenu czeka śmierć w górach.. Z tym bez wyjasnienia w których bo może tylko w Tatrach skoro tam ludzie takie przesądne.

    @Nefer
    2 grudnia o godz. 0:19
    „wyobrażam sobie jakie brewerie by wyprawiali razem”

    Nie wątpię! 😉 Wpadlibyscie z wizytą to zapolujemy na potwora z Loch Ness ;-). D Ostatnie 2 lata to był trochę kociokwik ale do przyszłego roku pewnie wreszcie ogarnę chaos i mogę zacząć odprowadzać wycieczki jal trzeba 😉

    @Niezapominajka.
    1 grudnia o godz. 23:19

    Jona Lewie, lubię bardzo „Stop the cavalry”. Na naszej alternatywej xmasowej liście piosenek.

    @seleuk|os|
    2 grudnia o godz. 7:18

    Tabelka i dokument bardzo ciekawe  i owszem. Czytam z zainteresowaniem.

  188. @zezem
    3 grudnia o godz. 19:58
    Jo, zawsze można się pomodlić.

  189. (…)
    Ile jeszcze zmarnowanych bez sensu okazji?
    Ile chamstwa i prostactwa rodem z dzikiej Azji?
    Ile wściekłej nienawiści, pychy i głupoty?
    Ile przez wyborczą urnę przepchanej miernoty?

    Ile nowych gabinetów jeszcze się przekręci
    z racji nieprawdopodobnej ich niekompetencji?
    Ilu głupców się wywyższy nad autorytety?
    Ilu się złodziei schowa za immunitety?

    Tę litanię wciąż będziemy śpiewać gromkim głosem,
    a w niedoli cicho mruczeć sobie ją pod nosem,
    boć to polska jest litania i to jedno wiemy,
    że niestety, nie ma końca, póki my żyjemy!

    Jan Kaczmarek (1945-2007)

  190. Kostka
    3 grudnia o godz. 19:50

    Właśnie. Niby nic wielkiego, żadne tam zadęcie, wielka sztuka i Szopen pod wierzbą, a muzykują młodzi wyspiarze, aż wióry idą. Regularnie chodzimy do szkoły na takie spędy. Gra orkiestra, big band, śpiewa chór męski (tu z kolei łączny wiek chórzystów sięga do czasów budowy piramid i z powrotem). Do tego jeszcze wina się można napić i wylosować buteleczkę czegoś, albo, broń mnie święty Eustachy, jakiś krem do paszczy.
    Motywuj młodego, acz bez przesady…

  191. @Kostka
    3 grudnia o godz. 19:50

    Cieplutko mnie ogarnęło. Dzięki.

  192. Kostka
    3 grudnia o godz. 19:50

    Każda wiadomość o tym, jak dzieci i młodzież wspólnie muzykują – cieszy niezmiernie moje muzyczne serce 🙂
    Ważny jest ich entuzjazm i przyjemność obcowania z dźwiękami.
    Nie ważne jest czy znajdzie się wśród nich Christiam Li.
    Najważniejsza jest wspólna radość.

    Twój opisany koncert przypomniał mi od razu wspaniałą edukację muzyczną w Wenezueli El Sistema. Dzięki pomysłowi muzycznego marzyciela Jose Antonio Abreu – powstała w tym kraju ogromna sieć edukacyjna, docierajaca do najbiedniejszej warstwy spolecznej.
    Rezultaty nieprawdopodobne – w ciągu 25 lat dokonalo się tam muzycznie bardzo wiele. Tysiace dzieci i młodzieży poznało przyjemność wspólnego muzykowania, a spośrod nich wyławiano talenty, ktore otrzymały pełną możliwść dalszego muzycznego kształcenia się . Widoczny rezultat to
    Simon Bolivar Youth Orchestra of Venezuela
    El Sistema – The Miracle

    Incredible high school musicians from Venezuela! | Gustavo Dudamel

    ps. pozdrowienia dla wiolonczelisty 🙂
    ps. 1 zdjęcia przepiękne.

  193. Kostka
    3 grudnia o godz. 21:03
    Moze tez Ciebie zainteresuje. Niestety nic muzyczne, ale jeszcze wiecej czytania 🙂
    https://guetta.blog.polityka.pl/2019/12/03/odnowic-sojusz/#comment-275
    pzdr Seleuk

  194. @Kostka, @basia.n (najlepszego z okazji Barbórki!), @

    Polskie młodziaki też grają:
    https://www.youtube.com/watch?v=eJD8jcjnJjU
    https://www.youtube.com/watch?v=Y7JxLgf3wLM

  195. Szanowni!

    Agnieszka Holland kręci. W totalnej opozycji. A nawet kręci filmy. I jedno i drugie szkodzi na Polaka Najlepszego Sortu, a dobrze robi pozostałym. Jak wygląda kręcenie przez panią reżyser Holland, informuje w nowym wstępniaku @zak1953.
    Zapraszam do czytania i komentowania w imieniu autora.

  196. Herstoryk
    4 grudnia o godz. 9:33

    Dziękuję, to bardzo miłe 🙂

    Tak, grają i to dobrze !
    Polska ma na szczęscie jeszcze wciąż te dobre tradycje kształcenia w szkołach muzycznych i ogniskach ( chociaż nie wiem, czy te ostatnie istnieją) Organizacja kształcenia muzycznego w czasie PRL była bardzo dobra. Na zachodzie nie istniały i nie istnieją profesjonalne niższe szkoły muzyczne. Stąd nauka początków odbywa się po rostu prywatnie, a przecież nie każdego na to stać.
    Ale to, czego nie było i dotąd nie ma w Polsce – to właśnie czynne zajęcia muzyczne w szkołach. Wtedy bardzo wiele dzieci mogłoby szukać przyjemności w najprostszym wspólnym muzykowaniu. A to jest równie cenne , jak zawodowa nauka 🙂