Zandberg – Iceberg. Titanic

Adrian Zandberg wygłosił w Sejmie przemówienie właściwie modelowe. Takie, jakie powinno się wygłaszać w biznesie i polityce. Przygniótł nim – w obu dziedzinach – Morawieckiego.

Morawiecki – historyk, ale oszlifowany biznesowo na studiach MBA oraz wypolerowany w banku i oćwiczony przez Kaczyńskiego. Naprzeciw zaś niewypolerowany biznesowo humanista i świeży polityk Zandberg.

Przemówienie Zandberga było bardzo dobrze pomyślane co do treści i świetnie skonstruowane: przejrzyście, logicznie; ujęte w bloki zagadnień. I również dobrze wykonane. Wystąpienie było kompleksowe i zarazem syntetyczne. Odnoszące się do najważniejszych wartości w życiu publicznym i prawdy o realiach stosunków w Polsce. Dało to Zandbergowi poczucie siły i pewności tego co mówi. Nie ściemniał jak politycy PiS-u, nie tokował, nie gubił się w niepotrzebnych szczegółach. W dwadzieścia minut przedstawił małą encyklopedię polskich problemów, dając wykład tego co jest sensem i co jest celem, gdy chce się tworzyć dobre państwo.

Na podobne tematy mówił także Władysław Kosiniak-Kamysz. Inaczej, jednak słabiej. Porównanie obu wystąpień to dobra lekcja politycznych mów, umiejętności sięgania do sedna i trafiania z przekazem.

Nawet mało wyedukowany wyborca mógł łatwo zrozumieć sens słów i poczuć wiarygodność emocji Adriana Zandberga oraz zapisać sobie w pamięci fundamentalne zasady dobrego państwa. Przyda się to na najbliższe wybory.

Nie pozwolił Morawieckiemu schować się za pustymi ogólnikami i nieprawdami. Wyciągnął go za uszy na światło i rozliczył z 4 lat rządów. Przestawił obraz katastrofalnej negacji dobrego państwa w wykonaniu uzurpatorów do pojęć prawa i sprawiedliwości. Porównanie nadętych i falszywie godnościowych celów państwa Kaczyńskiego z realnymi skutkami: zdewastowanym i zawłaszczonym państwem, pękniętymi balonami strategii gospodarczych których autorem jest sam Morawiecki i jedynym, do tego skarlałym skutkiem w postaci 500+, brzmiało po prostu szyderczo.

I to bardzo ważne: Zandberg zapowiedział projekty szeregu ustaw budujących dobre państwo. Nie łudzimy się: reakcja PiS-u na te projekty pokaże jak bardzo daleko od dobrego państwa znajduje się Kaczyński z Morawieckim i resztą.

Zandberg – Iceberg to na razie jeszcze zrymowana zabawa w skojarzenia. Czy Lewica walnie się przyczyni do zatopienia Titanica – pełnego pychy, zakłamania i korupcji antypaństwa PiS-u? Czy jest już dowód odrodzenia się lewicy jak Feniksa z popiołów? I – najważniejsze – czy będzie miała dość sił i kompetencji by położyć mocny fundament pod państwo i jego wewnętrzne życie, jakiego trzeba? Na razie przedwcześnie o tym sądzić. Natomiast bardzo silny i celnie ulokowany impuls, moc determinacji emanująca z przemówienia Zandberga zdaje się bardzo dobrym ku temu znakiem.

Tanaka