Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.11.2019
piątek

Zjesieniło, zadeszczyło

8 listopada 2019, piątek,

Zjesieniło dookoła
Zadeszczyło w lesie
Zapełniona już stodoła
Bo już zimą niesie

Powydłuża noce
Poukróca dni
Robią boskie moce
Co też im się śni

Drewno wrzucim w ogień
I nawarzym zupy
I będzie jak co dzień
I będzie do dupy

Bo za dużo nocy
Bo za mało dnia
Bo nie tak się toczy
Bo nie tak się pcha

Bo za krótkie życie
Bo za długa śmierć
Wilków słychać wycie
Gęstą mają sierść

Bo ta życia droga
Taka wyboista
A siła u-boga
I trochę nieczysta

Aliści żyjemy
I pchamy te taczki
Czasem wojujemy
Boże nieboraczki

Czcimy Pańską mękę
Gdy pali nas zgaga
Opluwamy rękę
Która nam pomaga

I kontemplujemy
Cud na tym padole
Że jeszcze żyjemy
Choć w piekielnej smole

Bo jedynym powodem dumy dla człowieka
Jest to, że żyje, choć wie, co go czeka.

Qba

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 306

Dodaj komentarz »
  1. „Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze” – to nie Qba, to Leśmian.
    Też słowotwórca z egzystencjalnym zacięciem 🙂
    No to dorzucim do fajla, a co!

  2. Toś utrafił. Właśnie chlapie za oknem, że psa by nie wygonił. I nawet wypić nie bardzo idzie. Chyba jakąś herbatkę.

  3. Miła odmiana. Przeczytałam świeżutkie kalumnie pod moim adresem pod poprzednim wstępniakiem i zacytuję dowcip

    masochista do sadysty:
    – męcz mnie, męcz mnie
    – a właśnie że nie, a właśnie że nie

    Herbatka z cytryną, lubiejemy 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nefer
    8 listopada o godz. 22:33

    Herbatka z cytryną, lubiejemy

    Zanim co powiem w sprawie wstępniaka zjesieniałego, to powiem, że i owszem – lubiejemy, aliści też lubiejemy z dodatkiem miodu, cynamonu, imbiru i może jeszcze czegoś co stanowi tajemnicę zakładu.

  6. Dzięki Qba, przydaje się wiersz człowiekowi.

    Tanaka
    8 listopada o godz. 22:51

    O, też całkiem niczego 🙂

    Na marginesie

    Jak już się dokopiesz Tyszkiewicza to jestem ciekawa opinii. Szans raczej nie ma no i musiałby złożyć mandat senatora a wtedy być może pisy zwiększyłyby przewagę w senacie.

    Ale tymczasem nie będę wykolejać poezji bo za wcześnie i nie wypada. Zmęczenie ogarnia więc idę się wyciągnąć, herbaciano-jesiennie.

  7. @
    Gdym był chłopcem jeszcze dziarskim,
    W moim mieście, przy Kukułki,
    Mieścił zakład się rymarski,
    A w nim rymów pełne półki.

    Były ich rodzaje wszystkie:
    I lokalne – świętokrzyskie,
    I najtańsze – częstochowskie
    (jakościowo – cóż, nie-boskie).
    I był także cały dział,
    Który męskie rymy miał.
    A w kącie, za grzewczą kozą,
    Stała beczka z czystą prozą.

    Ale tempus fugit żwawo,
    Zakład dziś porasta trawą.
    Czy się rymarz chwycił flaszki?
    Czy w rzeźni rozkrawa czaszki?
    Czy prowadzi pekaesy?
    Czy grube kręci biznesy?
    Czy się zajął innym czym?
    W każdym razie znikł jak dym.

    I tylko czasami się zdarza
    Gdzieniegdzie ślad spotkać rymarza.

  8. „Zapełniona już stodoła”
    Pytanie z Milionerów za 100 000: Co to jest stodoła i kto i czym by dzisiaj to zapełniał? I czym? Bo zboże to w elewatorze.
    No chyba, że z chłodnią, gazem regulującym dojrzewanie i sterowana aplikacją na smartfona.
    Ale cóż, dziś nawet poeci w Polsce wrócili do korzeni, uschniętych.

  9. Za stołem panienki,
    Przed stołem mężatki,
    U kominka wdowulinki,
    A za piecem babki.

    Pannom wina pannom,
    A miodu mężatkom,
    Kwaśne piwo wdowulinkom
    A co zlewki babkom.

    Szczupaka panienkom,
    Karaski mężatkom,
    Drobne rybki wdowulinkom,
    A żabeczki babkom.

    Karetą panienki,
    Powozem mężatki,
    Drabnym wozem wdowulinki,
    A taczkami babki.

    Do nieba panienki,
    Do raju mężatki,
    Do czyśca wdowulinki,
    A do piekła babki.

    Białe róże pannom,
    Tulipan mężatkom,
    Drobne róże wdowulinkom,
    A pokrzywy babkom.

    Pałace panienkom,
    Kamienice mężatkom,
    Skromne domki wdowulinkom
    A chałupy babkom.

  10. @Tobermory, nie zdążyłam na czas.
    Właśnie takich komentarzy oczekiwałam, bardzo dobry z tą reakcją dziecka w tle. Gdybyś doczytał do końca ze zrozumieniem to „niezrozumienie” widział byś że doceniam obie matki które miały odwagę wyjść z ze złych związków i przeciwstawić się pozornie cywilizowanej, postępowej społeczności. To, że chłopiec musiał codziennie udawadniać swoją wartość z powodu wykluczenia, może nie demonstracyjnego ale przez niego wyczuwalnego było tematem „wstępniaka”.
    Aha, ja mieszkam w „złej dzielnicy” stąd powiastki emigrantów blogowych na temat Ameryki widzę przez pryzmat własnych obserwacji. A córka wyprowadziła się. Do lepszej, takie przeznaczenie..

  11. paradox57
    8 listopada o godz. 23:52

    Młodzieniaszkom panieneczki,
    Statecznym mężatki,
    Emerytom – wódeczki,
    A dziadkom – herbatki.

  12. @Szary Kot
    8 listopada o godz. 23:32
    @paradox57
    8 listopada o godz. 23:52

    Nie zaznasz życia, jeśliś nigdy nie rymował
    Czyś jest kierowca
    Czyś jest konował
    Bo w przeciwieństwie do sutanny, rymowanie
    Bardzo przychylnie
    Nastawia panie
    Więc nie ociągaj się i nie wstydź dżentelmenie
    A będziesz silny
    W damskiej ocenie
    Bo w dobrej zmianie w tym największa będzie siła
    Żeby Pawłowicz
    Nas polubiła

  13. do blogu zdążyłam przywyknąć, szczególnie nocą. Wiersza wstępniaka nie oceniam, bo nie rozumiem i podmiotu lirycznego nie odgaduję. Może to herbatka, a może oszczerstwo świeże na temat pustki w życiu wypełnionym serialami. Takie wrażliwe ono (bezosobowe) jest, paznokcie obgryza, paluszkiem słonym zagryza i łzami się zalewa śledząc niedolę na ekranie, a tu obok życie przemija i czas prawdziwy ucieka. Gdzieś tam hen daleko, psy bezpańskie znajdują bezpańskie budy, włażą i robią sobie selfie do fejsbuka i to też jest fajne jak miód z cytryną i plucie pod kątem w cud na tym padole.

  14. czy to nie jest czasem poezja, to powyżej? Udzieliło mi się.
    Tak czy inaczej sprowadzam się chwilowo na ten blog, kładę na krześle pieluchomajtki do wykorzystania i będę komentować. Dla przyjemności, w towarzystwie uwielbianego @Tanaki oraz jego prawej i lewej ręki, i dwóch nóg, i czegoś fajnego między nogami. Myślę tu o słomce w żabiej dupie – nie bójmy się tego słowa Zosieńko, tatuś ci dużo słomek i żabek przyniesie, takie żaby kompletnie bezużyteczne są poza chwilą zabawy, co innego koty i inna gadzina.

  15. z kotów australijskich można np. futro uszyć, z kawałków nie splamionych krwią, a pozostałość przerobić na konserwy dla psów, a może nawet dla ludzi – końcu jakaś korzyść z tego być musi. Sama przyjemność zabijania to mało.
    A kreciki takie malutkie?, też mają ładne futerko, jakby ich tak ze 200 upolować to na kołnierz wystarczy.

  16. @paradox poeta, tylko głowa nie ta. Czego by się nie tknął to niewypał, wierszyk kulawy, wiedza o rzemiośle żadna jak u śpiewającego grabarza, który kopiąc świeży grób czaszkę Hamletowi podrzucił.
    Ale ja nie jestem taka samolubna, jak chcę pomóc to szczerze. Przypomniałam sobie koleżankę z ławy szkolnej, studiowała w AR w Lublinie, doktoryzowała w temacie hodowli kopytnych a ostatnio hodowała psie championy pewnej rasy. Myślę że do odnalezienia, ostatnio widziałyśmy się na spotkaniu klasowym. Ja pozbieram wszystkie publiczne wypowiedzi blogowego vet i jej prześlę. Do oceny, mam do niej dużo zaufania; ze względu na odległość poszukiwania mogą zająć czas ale nie ma rzeczy niemożliwych. Tymczasem niech sobie @paradox rymuje.

  17. @ Qba

    Zajesieniło, zadeszczyło i u mnie.
    Twoje pisanie zawsze przynosi coś szczególnego.
    Przeróżne klimaty, różna forma, ale zawsze czyta się z ogromną przyjemnością .

    ps. ja też kolekcjonuję, podobnie jak @ namargineska 🙂

  18. @żabka konająca
    9 listopada o godz. 9:09

    To już zakrawa na stalking 🙄
    Zdajesz sobie sprawę z tego, co tu wyprawiasz?

  19. Tobermory

    I jak jest z tym niespodziewanym najazdem ?

    ps. które z praw Murphy’ego ma zastosowanie w blogowej sytuacji ?

  20. Tanaczku
    Dwukrotnie przed chwilą przepadł mój ostry post wysłany do żabki, która przekroczyła na blogu wszystkie dopuszczalne granice.
    Jak to się mogło stać? Nie chcę znowu strzelać w niebo.

  21. Qba
    za wierszyki/wiersze kciuk w górę,
    innym, którzy odpisali wierszykami/wierszami też

    na zmianę tematu dołączam link do rozmowy Marcina Celińskiego i Marcina Wojciechowskiego z Pawłem Kasprzakiem, który startował do senatu na przekór Ujazdowskiemu,
    ostatnie przeszło 10 min. bez Pawła Kasprzaka,
    za to o Tusku, MKB i Macierewiczu – przyszłym marszałku seniorze
    https://www.youtube.com/watch?v=pEuse7KSRFA

  22. Dla Qbusia
    Jesienny Qba
    W płaszcza podbitym liśćmi
    Nad lasem czuwa
    Piór ptasich pęk trzyma w kiści
    Patrzy jak sójka i sroka fruwa
    Wiewiórka futro czyści
    Qba orzechy jej podsuwa
    O melancholii nie myśli

  23. Tanaka

    Tanako, BANOWANY KILKAKROTNIE Orteg bywał upierdliwy, podły (sprawy anumlika i Szewińskiej), dowcipny jak stary wiarus, ale poza tym na czymś się znał, coś jednak wnosił, polemizował z niektórymi jak akuratny polemista. Tymczasem wpada na blog coś na poziomie staromodnej plotkary i awanturnicy z magla i nie zajmuje się niczym innym niż personalnymi atakami. To faktycznie już podpada, jak mówi Tobermorek, pod stalking – i nic. Trzeba czekać, aż zrobi coś takiego, że ktoś nie wytrzyma i polityka.pl zamknie blog?

  24. Zgadzam się z pombockiem, nawet Orteg nie posuwał się do czegoś takiego. Regulamin blogów Polityki pewnie ma na to akapit.

    Mówiłam że będzie eskalować, miałam rację. Szkoda oczu na czytanie tych wypocin, przerwa się przyda.

    PS: mag, pisz w pliku Worda i wklejaj na blog, mnie też czasami coś zeżre, zwłaszcza jak użyjesz zakazanego nicka/słowa. Tanaka nic nie pomoże bo nie jest w stanie.

    PS2 Paradox i Szary kot, pięknie 🙂

  25. Pani zabka jest chora i potrzebuje pomocy specjalistow. Nie ciagnijmy juz tej sagi, bo zal sie robi. Prosze.

  26. Zachowanie @żabki to jakby forma uzależnienia od bloga (co rozumiem), ale ostro wypaczona. Powiedzmy więc jasno: uzależnienie – tak, wypaczenia – nie!
    @Żabko, z banem wkrótce czy nie, spójrz na siebie z boku i otrzeźwiej.

  27. act

    Kto zaczął i ciągnie sagę? Rzeczona sekutnica, nawet jak na nią nie reagujesz, nadaje i zgłasza głośne pretensje, że nikt nie reaguje. Spełnia główne warunki, by umożliwić tej psychotyczce gadanie do siebie samej. Nie istnieje coś takiego jak absolutna wolność słowa, za którą twardo optował Orteg.

  28. Jerzy prosze, puscmy zabke wolno.
    I Ty i ja troche wiemy troche o chorobach psychicznych z doswiadczenia najblizszych…i poprzez to naszych wlasnych.

  29. Szary Kot

    Przepraszam, Szary Kocie, że do Ciebie w liczbie mnogiej.

    Przestańcie się wygłupiać – z Tanaką włącznie – którzy wierzycie w jakieś otrzeźwienie dorosłych osobowości i patrzenie na siebie z boku. Z boku mogą patrzeć na siebie wyłącznie stojący przed lustrem oraz giganty intelektu, a nie cioty-kloty z magla.

  30. @basia.n
    9 listopada o godz. 10:32

    W przelocie…
    Huniątko lepi z tatusiem bałwanka na wyższym poziomie (1300 m) ale zaraz wrócą na obiad.
    Zmieniam koła na zimowe.

  31. Popełniłem błąd. Wynikający z tego, że założyłem optymistycznie powszechną znajomość (zwłaszcza wśród nieco bardziej zaawansowanych wiekowo) starej anonimowej przyśpiewki, którą w latach młodzieńczych często słyszałem i którą dosyć często dawało się słyszeć. Znanej równie dobrze, jak nie przymierzając „Natenczas Wojski…”. Taki onegdaj urok małego miasteczka. Pomyliłem się i autor czy autorzy zostali poddani druzgocącej ocenie swej twórczości za moją przyczyną. Za to reakcja @Szarego Kota – pierwszoklaśna.

  32. Co się dzieje na tych blogach?
    U Passenta jakiś świr grozi Redaktorowi spoliczkowaniem, u Hartmana rządzi górnik odkrywkowy z podobną kompanią wyklętych z innych blogów, a tutaj… Szkoda gadać 🙁
    Kometa jakaś się zbliża?

  33. act

    Actku, a czym innym jest banowane, jeśli nie puszczeniem wolno?
    Praktyka na blogach jest taka, że niby można przewijać. Teoretycznie. Psujący atmosferę będzie ją psuł, dokąd będzie mógł. Blog to szpital? Dokuczliwą dla wielu chorobę jednego mają znosić liczni? Ja się martwię; że w końcu wraźliwszym – np. Neferce i mag – żyłka pęknie.

  34. pombocek
    9 listopada o godz. 12:08

    Pochyliłem się z troską, jak episkopat. 🙂

  35. @act
    9 listopada o godz. 11:31‎

    Są na blogu weterynarze, ale chyba bez egzorcysty nie dadzą rady. 

  36. Hehe…macie panowie i panie racje.
    Zorzyk, przeciez widac, ze bez ksiedza nie dasz ci rady.
    Tanaka, wolaj dobrodzieja, bo sam nie wyrobisz.

  37. Coś się sknociło bo mi nie wyświetla powyższego.
    http://www.museumsyndicate.com/images/3/22400.jpg

  38. @Zorż Ponimirski

    Gdyby to był problem dla weterynarza, już dawno zostałby rozwiązany.

  39. @mag
    9 listopada o godz. 10:49

    Trafione w 10. Znajome wiewiórki przybywają, gdy tylko się pojawimy na wsi i fukają, gdy nie wsypię im orzechów w rynnę. Jak jesteśmy cicho i bez ruchu, to nawet blisko podchodzą i bardzo ciekawie nas oglądają.

  40. Szary Kot
    8 listopada o godz. 23:32

    Mój komentarz
    Na odchodnem na przerwę powiem, że twoja wierszyczkowa opowiastka przypadła mi do gustu – rymami, zawartością oraz kompozycją.
    Pzdr, TJ

  41. tejot
    9 listopada o godz. 13:24

    🙂

  42. Szary Kot
    9 listopada o godz. 12:26

    Chyba że jak episkopat. Jedyna instytucja szczerej troski o dobro najwyższe – Mamusię (od „Mamona”) – które ma początek, a nie widać końca.

  43. @Na marginesko
    Śmieszno i straszno, ale coraz bardziej tylko straszno. Widzę to bardziej jak @act.
    Krąży taka żywa bomba aż przekroczy masę krytyczną i wszyscy wylecimy w powietrze.

  44. Mój ulubiony wierszyk z dzieciństwa, jakoś mi dzisiaj zapasował.

    Polem, lasem
    idzie Bzdura.
    Patrzy gniewnie
    spod kaptura.

    W jasnym niebie
    płynie chmura.
    „Co za bzdura!”
    mówi Bzdura.

    Krzyczą ludzie:
    „W moście dziura!”
    „Co za bzdura!” –
    mówi Bzdura.

    „Zniosłam jajko!” –
    gdacze kura
    „Co za bzdura!” –
    mówi Bzdura.

    Poszła sobie,
    znikła w górach.
    Mówią ludzie:
    „Co za Bzdura!”

    (Danuta Wawiłow)

  45. @Tobermory
    9 listopada o godz. 12:15

    Ach, to tylko dobra zmiana rozszerza swe wpływy, albowiem Internet jest (jeszcze) obszarem wolności zagrażającej katolikom tej ziemi.

  46. @

    Raz żabka konająca
    Ratować chciała zająca.
    Najpierw go usidliła,
    Potem odrobaczyła
    Oraz wykastrowała
    I w dobre ręce oddała.
    Teraz siedzi skonana
    I mendzi na blogu od rana.
    Efekt jest tak udany,
    Jak groszek skremowany.

  47. Przeglądam sobie internety o polityce i sądzę że właściwie niejakiemu Kałuży trzeba podziękować za lekcję nielojalności. Jeden z drugim senator ma materiał do przemyślenia.

  48. Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
    Julian Tuwim

    Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
    Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
    Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łakocie
    I podwójnym niekotem ściga cień zielony.

    A ty płotem, kociugo, chwiej,
    A ty kotem, płociugo, hej!

    Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
    Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
    Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
    Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.

    A ty płotem, kociugo, chwiej,
    A ty kotem, płociugo, hej!

  49. Jeszcze jeden Tuwim

    Na pewnego endeka, co na mnie szczeka
    Próżnoś repliki się spodziewał
    Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
    Nie powiem nawet „Pies cię jebał,
    bo to mezalians byłby dla psa.

  50. @Qba

    Przepiękny wstepniak wierszem. Dziękuję i pozdrawiam! Pozostałych poetów blogowych też! A zwłaszcza @Szary Kot

    8 listopada o godz. 23:32 – szapka bach, jak mawiał anumlik

    W jesiennych klimatach fotek kilka z dzisiejszego spaceru:

    https://photos.app.goo.gl/Pi3JFpu8VcyzCXen6

    U nas wciąż piękne kolory choć pachnie już zimą a na najwyższym szczycie w okolicy leży malownicza czapa śniegu. 

    Dorzucę jeszcze muzyczną ilustrację, nasza najnowsze odkrycie, Phamie Gow na harfie o deszczu:

    https://youtu.be/XwBlC9gYdBs

    Albo jak kto woli na klawiszach:

    https://youtu.be/qa3gWGm3pkM

    Nie tylko pieknie gra ale w dodatku nasza własna szkocka (double points! 😉 )

     

  51. Przeczytałam wszystko co przedtem czytałam z doskoku i bardzo się ubawiłam.
    Qba wierszokleta z ciebie wyśmienity 🙂
    Ale i element kabaretowy w żabim wykonaniu też niezły, choć futer się w Australii nie nosi, nawet kocich.
    Lubię żabki chociaż czasem trzeba szyby umyć bo oplute, ale widzę że radzicie sobie z tym równie dobrze jak ja. 🙂
    Moje szyby zdecydowanie wymagają mycia po tych żabich rządach ale jeszcze dzisiaj dam sobie z tym spokój, odpoczywam w miłym ciepełku po tasmańskich pluchach i wiatrach.

  52. Jeszcze do poprzedniego wstępniaka (bo nie zdążyłam skomentować)

    @żabka

    Najpierw, szczerze, gratuluje debiutu. Lubie czytac nowych autorów na blogu. Dobrze mi się czytało twój wstępniak, nie powiem. Bardzo wyrazista pocztówka z amerykańskiego suburbia. Nigdy nie byłam w Stanach ale jakoś od razu stanęły mi przed oczami obrazki z debiutanckiego filmu Sofii Coppoli o nastoletnich samobójczyniach albo z „Revolutionary Road”, niby spokój i dostatek, sami praworządni obywatele mieszkają a jednak coś zgnilego i niepokojącego czai się tu i ówgdzie. Wiec dobrze mi sie czytało az dojechałam do ostatniego paragrafu i trochę wzięło mnie z zaskoczenia. Czy na pewno dobrze zrozumiałam ( bo nie było jeszcze żadnych komentarzy) – chłopiec szpanował autkiem bo był wychowywany przez parę lesbijek?? I musiał coś udowodnić otoczeniu? Eee, pomyślalo mi się (mając w domu dziesięciolatka na codzień a jego rówieśników/ rówieśnice regularnie) naciągane. Dzieciak, jak to dzieciak, pewnie nie mógł się doczekać, żeby komuś się pochwalić wymarzonym prezentem, padło na Boba z babcią. Reszta spekulacji wygląda mi na zjawisko przeniesienia czy jak to tam w psychologii się nazywa. Trochę naciągane mi się wydało. Wstępniak więcej mi ujawnił na temat uprzedzeń i powielania okreslonych stereotypów niż wychowania dzieci w homo-rodzinach.

    Żabka rozezlona reakcjami na swój wstępniak zapytala potem dramatycznie:

    „A teraz co się sadzi o małżeństwach homoseksualistów, bo głownie tu o nich chodzi w przypadku dzieci – bardzo proszę.”

    A co ma się sądzić? Za kratki, to chyba oczywiste. A jeśli jeszcze dzieci niewinne w to wciągają to od razu dożywocie, najlepiej w karnej kolonii…

    Jakiej reakcji spodziewałas się, żabko? Bo z ciekawością wysłucham twoich poglądów na temat prawa rodzin homoseksualnych do wychowania dzieci, w mniej zawoalowanej formie niż twój wstępniak.

    100 lat temu sensacją było prawo kobiet do głosowania czy pracy w pewnych zawodach, oj nie wszystkim się to podobało. 64 lat temu niektórym nie mieściło się w głowie, że czarna kobieta może nie ustąpić miejsca w autobusie białemu facetowi, nieco ponad 50 lat temu związki homoseksualne były w UK karalne więzieniem, dziś małżeństwa homoseksualne i adopcja dzieci ( od 2002 roku) są legalne. Niektórym ciągle nie miesci się to w głowie? Glosujace kobiety, Afro-Amerykanie w autobusach i na posadach „dla białych” też swego czasu bulwersowaly co niektórych. Na szczęście jest coś takiego jak postęp. Który jak sama nazwa wskazuje postępuje dalej. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Dzieciakom można tłumaczyć, że chłopiec, który ma dwie mamy to nie żadna aberacja. Z własnego doswiadczenia wiem, że bardzo szybko przestaja sie dziwic. Albo mozna tez inaczej – wytłumaczyć, że kolega tak dziwnie się zachowuje bo ma dwie mamy..

    PS. Do twojego wpisu 9 listopada o godz. 9:09 i skarżenia na paradoxa do innych weterynarzy.

    Naprawdę mogłabyś już z niego zejść. Jeśli wydaje ci się, że jest jedynym na świecie weterynarzem, który uważa, że Krawacikowi będzie lepiej tam gdzie jest niż w bloku to ucieszę cię doniesieniem, że nie jest.

  53. @Kostka
    9 listopada o godz. 22:29

    Czy już pisałem, że Cię lubię? Jeśli nie, to niniejszym to czynię.

  54. Kostka jesteś fenomenalna, moje najwyższe uznanie.
    Bum tylko dodała wprost to co podałaś w formie zawoalowanej – nasza żabka ma problem i potrzebuje poparcia. Wiec mówię: Tak, mnie nie rusza gejowska rodzina i bardzo popieram adopcje dzieci przez pary homoseksualne. Dla dzieci to żaden problem, czasem nawet zazdroszczą – „to niesprawiedliwe, żeby Jessie miała dwie mamy a ja ani jednej!” – cytat autentyczny, wypowiedź mojej małej sąsiadki mającej tylko ojca.

    Weterynaryjne wyskoki potraktowałam kabaretowo choć paradox pewnie ma inne zdanie.

  55. @Nefer – odpowiadam: obejrzałam dwa wywiady z Wadimem Tyszkiewiczem i zerknęłam na życiorys, więc nadal wiem niewiele.

    Pierwsze wrażenia: mówi z sensem, bez zadęcia, ma zdecydowane poglądy na pisizm i nie owija ich w bawełnę. Poza tym wydaje się zrównoważony (czytaj: nie jest oszołomem), jest wykształcony, obyty i nie popisze się „hatakumbą”. Dobrze sobie radzi z głupimi pytaniami – omija rafy i nie antagonizuje pytaczki. Mógłby tylko ograniczyć manieryzmy – to wszechobecne polskie „tak?” na końcu co drugiego zdania należałoby sobie darować. Ale to detal. Ma nieruchomą twarz pokerzysty, co może od niego odstręczyć co poniektórych.

    Na prezydenta? Czemu nie. Raczej na pewno nie ududziłby urzędu. Czy ma realne szanse? To jeszcze inna kwestia. Musiałby chyba nabyć więcej doświadczenia na szczeblu „stolycy”. Ale został senatorem, więc jest na kursie i na ścieżce 😉 Póki co jednak ochrona osobista by się przydała… Tak na wszelki wypadek. W niemalowane.

  56. @Na marginesie
    9 listopada o godz. 23:29

    Według mnie, jeżeli tzw. opozycja miałaby uczciwie wystąpić przeciw dominacji PiSu, powinna wystawić (nawet nie jako całość, ale jedna z partyjek) kandydata nie będącego politykiem. Chodzi w końcu o funkcję prezydenta, czyli reprezentanta wszystkich. Przykładowo, prof. Monika Płatek. Sądzę, że ma ona szansę wygrać z Du.ą już w pierwszej rundzie.

    Urban zaproponował Owsiaka. Traktuję to jako ciepły dowcip i współczucie dla narodu, który jest za kiepski, by sam dbać o siebie.

    Ale może nie mam racji i dopiero konieczność obrony jakiegoś Westerplatte (stara „słowiańska” nazwa) spowoduje, iż „naród powstanie”.

  57. @mag
    9 listopada o godz. 10:49

    Ja i melancholia jesteśmy jak rodzina!
    Melancholią każdy dzień mój się zaczyna.
    Potem przybywa sójka ze sroką czarno-białą
    I na wiewiórkę czekamy z żelazem okutą pałą,
    By jej orzechy potłuc do rymu i do taktu.
    Co oczywiście nie zmienia wcale faktu,
    Że gdy wiewiórka futro sobie czyści,
    To ja oczyszczać muszę rynnę z liści,
    Aby te rude miały trochę uciechy,
    Kiedy znajdą wrzucone do rynny orzechy.
    No i czasem się przy tym ziści,
    Żem okryty płaszczem z mokrych liści.

  58. @

    Choć bardzo chciałbym się łudzić,
    Nie mogę nie pamiętać:
    Im więcej poznaję ludzi,
    Tym bardziej lubię zwierzęta.

    Bo choć nie rozumiem ich mowy,
    To widzę w ich pięknych oczach
    Ludzkości problem rasowy,
    Co przyśnić się może po nocach.

    I marzę we śnie i na jawie,
    By nic się nikomu nie stało,
    By każdy szczęśliwy był prawie
    I wszystkim się przeżyć udało.

  59. Kostka
    9 listopada o godz. 22:29

    10/10, jasno i przejrzyście. Dobrze, że ktoś tak umi wyłożyć i w dodatku bez nerw.
    Pozdrawiam wszystkich z kraju tego, gdzie kruszynę chleba itd.

  60. Właściwie czuję się zobligowany, ale tylko nieco.
    Jeśli traktować kabaretowo, to bardzo żałosny ten kabaret był. Nigdy też nie zamierzałem zostać behawiorystą.
    Natomiast wyjaśnienia wymaga jedna sprawa. Żabka nie zamierza szukać recenzentów moich blogowych wpisów wśród weterynarzy. Określiła jasno. Jej koleżanka jest specjalistką (w jej mniemaniu, bo zrobiła doktorat) od hodowli kopytnych i psów pewnej rasy. Więc domniemywam, że bliżej tej koleżance do @lonefathera. Nie wiem tylko, czy równie kompetentna.

    Ale i tak mogę mówić o szczęściu. Bo co by to było, gdyby jej koleżanka doktoryzowała się, dajmy na to, z hodowli rzepaku i taka miała mnie weryfikować.

  61. @Kostka
    9 listopada o godz. 20:36

    Dorzucę jeszcze muzyczną ilustrację, nasza najnowsze odkrycie, Phamie Gow na harfie o deszczu

    Stare odkrycie, nie na harfie, ale też o deszczu i, po mojemu, niezłe – Jose Feliciano „Rain” https://www.youtube.com/watch?v=AUDPWiv28MI

    Ale jaki tam deszcz, 35 w cieniu i 17% wilgotności powietrza….ale to lubię 🙂

    9 listopada o godz. 22:29

    Jeszcze do poprzedniego wstępniaka (bo nie zdążyłam skomentować)….

    Lepiej nie można byłoby tego podsumować, zielona łapka.

  62. Na marginesie
    9 listopada o godz. 23:29

    Dzięki, doceniam szczerze. Zwłaszcza że nie przyszło mi na myśl obejrzeć wywiadu (wszystko przez seriale oczywiście) śledziłam tylko media, czytałam wypowiedzi, ale i tak zrobił dobre wrażenie. Chyba jest za mało rozpoznawalny i znany (jeszcze) plus mandat senatora trzyma na uwięzi, żeby coś z tego „natenczas” było. Za pięć lat?
    Też nie znoszę tego „tak?” brrr.

    Niektórzy wysuwają Matczaka ale tego to nie znam zupełnie i jakoś mnie nie zainteresował.

  63. Na czasie, przed „Marszem” Niepodległości – https://strajk.eu/jak-sebastian-stal-sie-zolnierzem-wykletym/

  64. @Kostka , dobrze że się odezwałaś – rzeczowo, poza tobą i chyba dwojgiem blogowiczów nikt nie pisał o problemie. Być może zakończenie było enigmatyczne ale w dalszej dyskusji kilkakrotnie wyjaśniłam sens: dla mnie jako osoby obcującej z dziećmi na co dzień zachowanie chłopca było nietypowe: nadmierna ruchliwość, chęć zwrócenia na siebie uwagi, popisywanie się i ciągłe kontrolowanie reakcji obserwujących. Można by przypisać to nadpobudliwości, ale takim przypadku dziecko raczej „szaleje” bez kontroli skutków swojego zachowania. Kilkakrotnie w życiu zdarzało mi się spotkać dzieci z tzw. problemami, które jak się potem okazywało wynikały z patologii w rodzinach; najbardziej drastycznym przypadkiem było maltretowanie chłopca przez pijanego ojca poprzez trzymanie dziecka przewieszonego przez oparcie balkonu i grożenie zrzuceniem z 7 piętra. To dziecko było problemem w klasie więc szkoła postanowiła się pozbyć problemu – jedynymi osobami które protestowały była matka chłopca i ja. Skończyło się jak na tutejszym blogu.
    Oczywiście rodziny jednopłciowe nie są patologiczne w mojej ocenie i jeśli tego nie doczytałaś się w wypowiedziach to zapewne w pośpiechu, nie może być inaczej skoro skoro jak napisałam do @Tanaki w e-mailu przesyłając tekst – sama doświadczyłam problemów transeksualizmu w bliskim otoczeniu. Być może to stwarza jakiś szczególny rodzaj wrażliwości na zachowanie dzieci. Tyle wyjaśnienia w temacie wstępniaka.

  65. długa? /1,5 godz./ dyskusja
    https://krytykapolityczna.pl/multimedia/ukrocmy-wszechwladze-kosciola/
    AGATA DIDUSZKO-ZYGLEWSKA, ARTUR NOWAK, TOMASZ SEKIELSKI, SŁAWOMIR SIERAKOWSKI
    tytuł „Ukróćmy wszechwładzę Kościoła”

  66. a weterynarz? robi złą robotę rozpowszechniając w miejscu publicznym poparcie dla:
    – mnożenia psów bezpańskich (sprawa kastracji),
    -niebezpieczeństwa przeniesienia wścieklizny na inne zwierzęta i ludzi (coroczne szczepienia)
    – poparcie ludzkiej obojętności dla niedoli bycia psem bezpańskim, szczególnie przed zbliżającą się zimą kiedy karmiący może po prostu nie dojechać do zwierzęcia, sam pies także pozostawimy sam na sam z naturą, może w złych warunkach albo ulec wypadkowi, albo być ofiarą ludzkiego okrucieństwa.
    Naprawdę nie trzeba dużo wyobraźni nawet dla laika i tu głos profesjonalisty powołującego się na swój zawód brzmi jak kiepski żart i można by tak potraktować sprawę, gdyby nie chodziło o żywe stworzenie.
    Przepraszam (to do @Kostki) że tak oczywiste sprawy tłumaczę jak dziecku ale wygląda na to że jest taka potrzeba.

  67. Agata od 29 min?

  68. Agata

  69. „czy znaleźliście w kościele jakiś sojuszników?” 44,30 min.
    „niewłaściwych zachowań” 45,10 min
    niewłaściwe, przestępcze,
    drobna różnica

  70. oburzenie na blogu – niestety, ale to cytaty blogowiczów. Że wyjęte z kontekstu? – zgoda, ale trafnie oddają charakter prowadzonej wcześniej dyskusji – jak dołożyć innemu. Przy poparciu Gospodarza a nawet jego skromnym uczestnictwie.
    Szczególnie młody człowiek który kilka lat temu został ojcem Zosi powinien zastanowić się jakie wartości chce przekazać dziecku konieczne w życiu i czy umiejętność okrutnego zabawiania się żywymi stworzeniami, nawet w wyobrażeniach, to pożądany wybór. Tak jak napisałam wcześniej – obnoszenie się z wrażliwością na piękno (o muzyce mowa) nie oznacza bogactwa innych przymiotów.
    Są też nicki których nie znam, nie wymieniałam wcześniej opinii na żaden temat – kryjący się za nimi ludzie uprawiają hejt, zabroniony na blogach. To, że demaskuję kłamców, ludzi bez zasad moralnych czy zwykłych koniunkturalistów nie oznacza że obce mi są zasady współżycia społecznego, wręcz przeciwnie – ukrywanie draństwa dzięki „znajomości” uważam za złe.
    Uważam że warto od czasu do czasu wstąpić na blog, może nieliczni mnie zrozumieją.

  71. na temat wstępniaka Poeta wyjaśnia:

    „Dawniej myślałem –
    książki robi się tak:
    przyszedł poeta
    lekko usta otworzył
    i proszę – od razu jak ptak
    zaśpiewał prostaczek boży.
    A tymczasem,
    zanim ten śpiew się złoży składnie
    długo z mozołem się łazi
    i cicho brzechta się serca w bagnie
    głupi karb wyobraźni.
    Gdy rymami pryskając ważą zupkę liryczną,
    jakiś tam wywar miłości i słowików
    ulica skręca się bezjęzyczna
    nie ma czym mówić, ni wydać krzyku…”

    tłumaczenie – Mieczysław Jastrun.

  72. parafianin
    10 listopada o godz. 5:46

    Czterech ludzi, intelektualistow(???), przez poltorej godziny, gadaja banalami, przypominaja glodne kawalki, „trzymaja faktow” i podobne chwyty robia. Na temat „Ukrocmy wladze Kosciola” opowiadaja nawet o czasach bizantyjskich. Caly czas opowiadaja dlaczego. Taka lawka w parafialnym kosciele, spec lawka ateistow. Cos jak blog LA, tylko na jutupku.

    Polityka to jest JAK zrobic. Zeby… Ukrocic wladze kosciola, droge asfaltowa od bieguna do bieguna, zatrzymac zmiany klimatyczne etc, etc. ANI JEDNO ZDANIE, od kogokolwiek.

    Poltorej godziny mieszania herbatki, zeby slodsza byla.

    pzdr porannie Seleukos

  73. Nefer, Na marginesie
    Wadim Tyszkiewicz też mi pasuje (czy to ten którego opieprzał Sroczyński za obrażanie wyborców pisu? Byłby to jedyny wywiad jaki słyszałam). Może i wygrałby prawybory. Radek nie wygra i nie ma szans z Du*ą, ale ja bym na niego głosowała. Poza tym kandydat musi być wysoki, najlepiej wyższy od Du*y i przystojny (sorry, taki mamy klimat). W Stanach też zawsze wygrywa wyższy (z wyjątkiem A. Gora który przegrał z nieco tylko niższym Bushem, chociaż tak na prawdę wygrał, więc się sprawdza od czasów telewizji aż dotąd).

    Nie wiem jakiego wzrostu są WT i WKK, a MKB w takim kontekście nie ma szans. RS też zdaje się do najwyższych nie należy. Trochę żartuję, ale tylko trochę.

  74. Wychodzą wierszyki Qubie!
    Wyznaję-go lubię…

  75. seleuk|os|
    10 listopada o godz. 8:18
    najgorsze, że masz rację

  76. @żabka

    Ponieważ, jak widzę, dalej chcesz rozpowszechniać swoje wymysły, żądam, żebyś poparła swoje oskarżenia pod moim adresem. Najłatwiej to zrobisz zamieszczając te moje konkretne wypowiedzi na blogu, które potwierdzą twoje, tak śmiało rzucane wymysły. O co zresztą już kiedyś prosiłem.
    W przeciwnym wypadku, po raz pierwszy jak tu jestem, zmuszony będę poprosić Tanakę o definitywne usunięcie Cię z bloga.

    Być moż znowu narażę się @wujaszkowi wani, ale sama do tego doprowadziłaś. Kutas z ciebie, szanowna.

  77. paradox57
    10 listopada o godz. 10:09

    Oponuje 😀 co uzasadniam…

    Znajdz Zabka konajaca, mlodszy terapeuta/terapeutka, czy pare. Co GILF lubia, znaczy zanik orgasm, u ludzi podeszlego wieku, rozwiazuja. Widze przez pryzmat. To przejdzie Tobie…

    pzdr Seleukos, z konsultacja przedlunczykowa

  78. @seleuk|os|
    Dzięki. Ale u mnie w firmie nikt nie prowadzi terapii żab. U mnie żaby oddaje się studentom na ćwiczeniach z fizjologii. Jako obiekty doświadczalne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, gdyby ktoś miał wątpliwości.

  79. paradox57
    10 listopada o godz. 10:25
    W poprzednim wstepniak, Zyta wprowadzila mnie w dobry humor, calodzienny. Co napisalem i dlaczego. Narazie w tym wstepniak, nic w tej klasie nie bylo. Ide wyciagac gwozdzie z desek (recycling desek, nie gwozdzi). Moze do wieczorka co pojawi jednak, co godne oczko (seleuka) zatrzymac.

    pzdr Seleuk

  80. paradox57
    10 listopada o godz. 10:09

    Paradoxie, objazdowa nauczycielka moralności nie po to otwiera dziób, żeby coś w swoich kalumniach – którymi, niestety, może bezkarnie na blogu ateistów obrzucać upatrzonych – zmieniać, poprawiać, przyznawać czy, nie daj Bóg, przepraszać. Nawet kiedy jej pokazałem w moim własnym tekście jak łże, i tak napisała, że moje kłamstwo jest udowodnione. Dla niej jej własne słowa „udowodnione kłamstwo” są dowodem. Nie odróżnia słów od nazywanych nimi rzeczy.

    Pokażę Ci jej najtypowsze zachowanie z jej wstępniaka: insynuację. Nie wiem, czy ktokolwiek to zauważył. Ja, kiedy tekst jest myślowo byle jaki, przyglądam się bardziej formie niż treści. Oto główne zdanie z jej wstępniaka.

    „To, że chłopiec musiał codziennie udawadniać swoją wartość z powodu wykluczenia, może nie demonstracyjnego ale przez niego wyczuwalnego było tematem „wstępniaka”.

    To zdanie podsumowuje może kilkuminutową epizodyczną obserwację.

    Rzeczona ekspresowo zdobyła wiedzę demiurga i wie, że było wykluczenie.

    Świetnie wie, jakby co dzień przy tym była, że chłopak musiał codziennie udowadniać swoją wartość.

    Świetnie również wie, z jakiego powodu

    Precyzyjnie wie, że wykluczenie chłopaka było może nie demonstracyjne, ale wyczuwalne przez niego.

    Nawet się nie pochwaliła, że obserwowała chłopaka tygodnie, miesiące, siedząc w jego głowie.

    Parę lat temu nazwałem ją „kołtunką” i nazwałem główne jej szkaradzieństwo: imputowanie, insynuowanie, rozumowania z sufitu i bez zahamowań obrzucanie ludzi tymi sufitowymi mądrościami, które są prostą odwrotnością racjonalnego myślenia i wnioskowania.

    Cześć, paradoxie. Siadam na elektryka i spadam.

  81. @pombocek

    To proste. @żabka wie, że chłopiec czuł się wykluczony, bo powiedziały mu to świdrujące i wścibskie oczy obcej starszej kobiety, która wprawnie omiotła wzrokiem, oceniła i zarejestrowała detale samochodzika, marek odzienia, przygotowań w garażu i zachowania solenizanta.
    Dzieci znakomicie wyczuwają z jaką intencją są obserwowane.
    A ja się dowiedziałem, że LGBT osacza mnie coraz bardziej. Nawet dyrygent wspomnianego przeze mnie anglikańskiego chóru jest australijskim gejem i bardzo interesuje się moim wnukiem już od czasów przed jego narodzeniem 🙄

    I jeszcze jeden zgryz.
    Moi młodzi zastanawiają się nad kupnem używanego samochodu od… Polaka. Dokładniej – polskiego elektryka z Bazylei. Podobno Ślązak z Gliwic.
    Nie wiem, jak się zachować.
    Na razie zaleciłem ostrożność i nie uleganie komplementom kierowanym do wnuka (jaki duży, jaki mądry, jaki śliczny, naprawdę tylko 2,5 roczku? Wygląda na 3 – 3,5) i ciasteczkom pieczonym dla niego przez żonę elektryka.

  82. PS
    Bezbłędnie rozpoznaję rodaków (starszych zwłaszcza) za granicą po tym, jak analizująco gapią się na innych, a potem między sobą wymieniają niepochlebne uwagi. Czasem nawet głośno, bo wydaje im się, że w tłumie obcych nikt ich nie rozumie.

  83. izabella
    10 listopada o godz. 8:43

    Też bym głosowała na Sikorskiego ale szans nie ma a w dodatku pisy z konfederacją ukrzyżują mu żonę, zgodnie z odwieczną katolicką tradycją.

    Jeśli o wygląd i wzrost (i wiek) chodzi to Trzaskowski jest porównywalny i o wiele przystojniejszy od tego prowincjonalnego fafuśniaka przygłupa. Ciotunia Kidawa jakoś mnie nie bierze. Martwi mnie że PO, Lewica i PSL każdy wystawi swojego i polegną w I turze.

    @paradox

    Wyrazy wsparcia.

  84. Niedzielne kazanie w sprawie @żabki

    Blog, jak wiadomo od czasów jego narodzin w odsłonie 2.0, ma formułę otwartą i obywatelską. Kto się czuje na siłach, uważa, że ma coś sensownego dla publiczności do powiedzenia w tematyce głównej albo jakoś do niego pasującej i wartości mu dodającej, może zostać autorem wstępniaka. Ba, chętnie jest widziany.

    Żabka , obficie krytykując blogowiczów, doszła do przekonania, że ma coś blogowi sensownego do powiedzenia. I powiedziała. Efekt widać. Żabka z dużą łatwością znosi to, że sama krytykuje; ma poważne trudności, gdy sama staje się obiektem celnej krytyki.

    Demonstracje wykonane przez żabkę wskazują na rozstrojone instrumentarium wewnętrzne. Żabka bowiem porusza kwestie które są blogowi bliskie, robi to jednak tak, że z blogiem się nie porozumiewa i okazuje się psują.
    Spodziewam się po żabce, że jest sobą zawstydzona: dobrze chce, a robi tak licho. Więc robi co należy, żeby było dobrze.

    Zamiast zgrzytliwości, może żabka się nastroić do melodyki skrzypiec. Albo wiolonczeli, ma do tego dobry motyw, jest bowiem powiedziane: prześliczna wiolonczelistka. Zestroi swoje wrażliwe ważności z blogiem.

    Jest też powiedziane: do serca przytul psa, weź na kolana kota… Na blogu przytulamy psy i bierzemy koty, w obecnym stanie rzeczy brak jest ochoty na żabkę o takiej zawartości.

    I to jest powiedziane: żabka może zostać królewną. W tym celu jednak musi w żabce zajść przemiana wewnętrzna. Całkiem jak w wilku morskim.

    Na przemianę żabki długo blog czekać nie będzie. Dzień coraz krótszy, a cień coraz dłuższy. Żabka rzuca cień niegrzecznej ropuchy. Którą też kochamy, acz na iny sposób.

    Przy niedzieli zawsze jest powiedziane: idź i nie grzesz więcej. Jak żabka przestanie grzeszyć, zwłaszcza grzechami głównymi, może zostać z nami. Jakby nie miała ochoty przestać grzeszyć, to niech żabka sobie idzie.

  85. Paradox, ja cię przepraszam. Za moją bezmyślność i ten kabaret. Dopiero po czasie do mnie dotarło, ze dla ciebie to niekoniecznie może być wesołe. Jeszcze raz przepraszam.

  86. @Ewa-Joanna 14:18
    Żadna tragedia się nie stała. Mogłaś to tak odebrać. Natomiast z mojego punktu widzenia sprawa przedstawia się następująco. Podlegam z powodów statutowych okresowym obowiązkowym ocenom, które obejmują aktywność dydaktyczną, „społeczną” (dość specyficznym rozumieniu) oraz naukową. Dosyć sciśle sparametryzowaną. Efektem tego jest to, że po jednej negatywnej ocenie mogę zostać przez Rektora zwolniony z pracy, po drugiej negatywnej to zwolnienie jest obligatoryjne. Jak dotąd po kilkudziesięciu latach jedynie ode mnie zależy, czy odejdę, czy nie. Co i tak się stanie w przewidywalnej przyszłości, nie tak odległej.

    To mi nie wadzi. Rzecz w tym, że tej oceny dokonują ludzie mający pojęcie o charakterze mojej pracy. Więc trudno ode mnie oczekiwać, że zacznę nagle tolerować recenzje wystawiane przez osobę niekompletną anatomicznie, ze skłonnością do samogwałtu.

  87. Tobermory
    10 listopada o godz. 11:59

    W dodatku o lesbijstwie mamuś dowiedziała się PO swoich piekielnie wnikliwych, laserowych obserwacjach, więc ich z niczym nie łączyła. Dopiero wtedy rozum caf się, by tak elegancko rzec, do tyłu, wszystko się złączyło w całość i zagrało.

  88. Nie znalazlem nic rozrywkowego na LA dzis. Poniewaz LA, polityka nie jest zainteresowane. Pozwolilem wprowadzic mnie nowy geopolityczny termin 🙂 na Dziennik Europejczyka. Ale czeka na moderacje 😥

    pzdr Seleuk

  89. Pragne rowniez poinformowac Szanownych, ferrogranulat (gwozdzie zardzewiale) wzmocni dalekosieznie potege chinska obok ryzu (uprawiany miejscowo)
    pzdr Seleukos

  90. Tanaka

    Tanako, dziś zaryzykowałem i z bólem nóg (nie kolana, coś innego) poprułem dookoła Jamnika (45 km) elektrykiem. Mnie elektryk nie jest potrzebny do ciągłego wspomagania, lecz do pokonywania malowniczych górek, czasem wiatru, zwłaszcza kiedy wracam ciut umordowany. W sumie przejechałem od kupienia 65 km, a prądu zużyłem ciut więcej niż jedną piątą. Kapnąłem się więc, że kiedy mówią o tym, że zasięg roweru jest np. 65 km, to mowa jest o nieprzerwanym wspomaganiu, a jak używam wspomagania tylko wtedy, kiedy język by na brodę wylazł bez wspomagania, to kapnąłem się, że mogę na jednym ładowaniu przejechać 150 km i może 200. W każdym razie, jak na razie, same plusy – i to bez zapasowego aku. Biegi w przerzutce w piaście tylnej (silnik jest w piaście przedniej) są trzy, ale bardzo fachowo dobrane – świetnie jedzie się i bez wspomagania.

    Dużym plusem jest, że wspomaganie, kiedy masz włączone, automatycznie się wyłącza, jak przestajesz pedałować. Znów zaczynasz pedałować – samo się włącza. No i nasza produkcja, czyli ewentualnie z częściami mniej kłopotu. W każdym razie zasięg dziada fest się zwiększa.

  91. @pombocek
    10 listopada o godz. 17:30

    To tylko świadczy o wysokich kwalifikacjach obserwatorki.
    Po doraźnym oglądzie stosowna wymiana plotek i już wiadomo, że ładnie ubrany chłopiec, bawiący się najnowszą zabawką, to nie jest zwyczajny dzieciak, szczęśliwy z okazji urodzin, podobnie jak polski pierwszokomunista popisujący się nowym quadem czy BMX-em przed sąsiadami.
    Wysoko kwalifikowana analityczka wie, że te popisy były z powodu niedostatku zrozumienia u obu matek nieszczęśliwca.
    Nie potrafię zgadnąć, jakiego zrozumienia im nie dostało, czy też jakiej wiary (w przypadku wierzących), bo to jakaś enigma nie do wyjaśnienia.
    Ale i tak najbardziej mi zaimponowało rozpoznanie, że solenizant
    był reklamą wszystkich liczących się firm ubierających nastolatków.
    Ja bym może rozpoznał, że ma na sobie spodenki i koszulkę w określonych kolorach, ewentualnie, że nowe… 🙁

  92. @pombocek
    10 listopada o godz. 17:58

    Pomny onegdajszych dyskusji nad dorobieniem silnika spalinowego do twojego środka lokomocji cieszę się, że zdecydowałeś się w końcu na „elektryka”.
    Mam nadzieję, że posłuży ci dobrze i długo.

  93. Dla jednych ponuro dla innych (tych z gorek) robi sie bialo. Ja tam jestem zimnoluby i kocham snieg na gorach. Na drogach mi zwisa bo moge teraz forbajforowac dwoma „zlomami” w niezlych kondycjach.
    A swoja droga co na to ponuro maja do wykrztuszenia wszelkie jedrzejewskie. glodzie czy inne hierarchowe katoarcy?

  94. seleuk|os|
    10 listopada o godz. 17:47

    W moderacji nic nie ma.

  95. Tanaka
    10 listopada o godz. 18:22
    Oj, jojojoj. Ale jak napisalem i kliknalem to byla ta formulka. Sorki, sorki. Pewnie „…im tam na Litwie, za szybko szlo…”
    pzdr Seleuk

  96. pombocek
    10 listopada o godz. 17:58

    W tej sytuacji, Pombocku, masz rower pod wezwaniem:
    I świat doń się śmieje: ha ha!
    Lux-torpeda Zakopane – Gdynia, a nawet znacznie dalej. Z Warszawy do Gdyni pociągi ówcześnie chodziły szybciej niż całkiem niedawno, pomijąc świeżo nabytą mniemaną torpedę imienia Pendolino, co po polsku znaczy pędzilicho.
    Krótko mówiąc, masz zasięg 🙂

  97. seleuk|os|
    10 listopada o godz. 18:27

    Widać w czeluściach netu się zapodziało.

  98. seleul[os]

    na кануне swieta Niepodleglosci RP, 11 listopada, serdecznie pozdrawiam.
    W piatek dostalem przesylke o wiekszym gabarycie a mianowicie ksiazkie polskiej
    noblistki Olgi Tokarczuk, „Ksiegi Jakubowe”, Wydawnictwo Literackie. Mam tylko przeklad szwedzki a teraz skonfrontuje z tekstem polskim. Tak: „Imaginacja”, wedlug Autorki, to najwiekszy naturalny DAR czlowieka”. Pani Tokarczuk przypomina mi tworczosc Jorge Luisa Borgesa, ktory byl wiecznym kandydatem do tej nagrody a ktorej kapitula (poza Akademia teraz) sama sie zdegradowala przyznajac rownolegle literackiego Nobla Peterowi Handkemu, kumplowi Milosevica. Dodam tez, ze jeden z moich kolegow przekladal Handkego na szwedzki ale to bylo na pare lat przed rzezia
    w Srebrenicy. Pierwsza powiescia noblistki, ktora przeczytalem byla „Podroz ludzi Ksiegi”, debiut, i wowczas zauwazylem, ze kazdy czlowiek jest taka ksiega a dokladniej jego psychika. To tak jakby sam tworca uruchamia w sobie jakies czastki wlasnej osobowosci, ktore nas wypelniaja. Porusza sie ona swietnie w zagadnieniach religii chrzescijanskiej, judaizmu, filozofii czy tez psychologii analityczbej Junga. A bylo to w koncowce lat 90. Pamietam obecna noblistke z tutejszych targow ksiazki, czyli jakies
    20 lat temu.Byl tu Zagajewski (kandydat na Nobla), Stasiuk, ktorego zapamietam z powiesci „Mury Hebronu”.
    Ciekawe jak beda wygladaly protesty przeciwko Handkemu w dniu gali noblistow. Pewnie nie przyjedzie po odbior.
    W dziejszym DN z naszego uniw. prof. Bo Rothstein poddaje ostrej krytyce metody badan noblistow z ekonomii, ktorzy jak czytam w uzasadnieniu nagrody ” for their experimental approach to alleviating (zlagodzenie) global poverty”.
    Uzywaja nieetyczne metody badan RCT Randomized controlled trial, ktore polegaly na ekperymentowaniu z biedota, ktore mozliwe byly do przeprowadzenia w krajach rozwijajacych sie a sama metoda bylaby niezdozwolona w Szwecji.

    Zobaczym, co bedzie dalej.
    Pozdrawiam

  99. errata:
    nie „poddaje krytyce”
    a „podaje krytyce”

  100. @ozzy
    10 listopada o godz. 19:47

    Jednakowoż „poddaje krytycy”.
    Podać krytyce (gronu krytyków) można kolację.

  101. Handke dostał nagrodę za twórczość, a nie za poglądy.

  102. Tobermory
    10 listopada o godz. 18:02

    Też zauważyłem te „liczące się firmy”. W tej sytuacji nic dziwnego, że jestem bestialskim mordercą. Myśliwi i rzeźnicy przy mnie wysiadają. A ja – przy nich.

    Powiem Ci, Tobermorku, że się bardzo cieszę, że w końcu wybrałem elektryka. Kurde, chyba rok koło niego chodziłem i zawracałem gitarę znajomemu sprzedawcy, nie kupując. Na popęd dostałem od nóg. Kolejny raz zaczęły mi obie naiwaniać w okolicy piszczeli po wysiłku – gdzieś po 10. kilometrach pedałowania. Potem – nawet po dwóch. Próbowałem się domyślać miażdżycy. Ale skąd przy moim nieustannym pedalarstwie plus ćwiczenia w chacie i jedzenie raz na miesiąc miażdżyca?! Jak nie pedałować, to po co żyć? To zdecydowało. No i teraz się cieszę jak dziecko: nie warczy, nie smrodzi jak jedna, nic się niby nie zmieniło, a jaka różnica! Pełna radocha to dopiero będzie, jak przepedałuję, powiedzmy, 100 km i wracajęcy od strony Miastka czy Sianowa, śmignę pod cholerne kilometrowe Golgoty. Pieprzyć zimę, nie mogę się doczekać wiosny.

    A jak z Twoją rehabilitacją, Tobermorku. Jak z brzdącem łazisz, to chyba już jesteś prawie gość. Czy się mylę? Mogę się mylić, bo ja dochodziłem prawie rok. Fakt, że skończyło się jedno kolano, zaczęło się drugie. Niedobrze mieć dwa kolana, jego mać.

  103. pombocek
    10 listopada o godz. 20:41

    Tylko pilnuj dobrze żeby nóg nie dostał bo łakomy kąsek

  104. ozzy
    10 listopada o godz. 19:45
    Ja tez czekam Ozzy, ale na wyklad (obligatoryjny). Co do pogladow laureatow to napisal Tobermory (20.05) ja chyba tez, nie pamietam. Ja mam tylko O.Tokarczuk po szwedzku (bo Moja, a ona pochlania ksiazki). A sam lubie ze pisze o ludziach „pogranicznych”, dokladna motywacja Akademii. Sam jestem, troche inaczej ale…

    Moje Tokarczuk sa w przekladzie Jan Henrik Swahn
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Henrik_Swahn

    pzdr Seleuk

  105. Zreszta o Olga Tokarczuk pisalem na LA dawno zanim Nobla dostala. Krotko, bo ja zaden znawca literacki nie jestem.
    pzdr Seleuk

  106. Nefer
    10 listopada o godz. 20:49

    Od ładnych paru lat, Neferko, dumam – tylko co z dumania, jak elektroniczny tuman – jak zrobić głośny głośnik z czujnikiem, który po dotknięciu przez kogokolwiek roweru bez uprzedniego wyłączenia urządzenia, wrzasnąłby zwyczajnie: „Co zgubiłeś, PiSdzielcu?!”.

  107. @Kruk, z sasiedni blog mnie zalinkowala. Moze kogo z Was tez zainteresuje.
    https://www.washingtonpost.com/opinions/2019/11/08/emmanuel-macron-is-right-nato-is-over/
    Ja w kazdym wypadku przeczytalem a terza ide spac, bo jutro bede wzmacnial chinska potege zardzewialymi gwozdziami rano. Cale wiaderko. I zmienial na zimowe opony, w moim hotelu opon. O 7 GODZINIE. To musze szybko spac (zeby rano kaffke wypic)

    dobranoc, Seleuk

  108. @ozzy

    Widzę, że w pośpiechu napisałem „poddaje krytycy” 😳
    Miało być oczywiście „krytyce”.

  109. @pombocek
    10 listopada o godz. 20:41

    Moja rehabilitacja? Dziękuję za zainteresowanie.
    Nie chwalęcy się, prawie zapomniałem, że coś z moim kopytem było i wsiadając czy zsiadając z roweru robię to ze starym rozmachem. Wdrapałem się też na jeden stromy dwutysięcznik i zszedłem, co jest gorsze od wchodzenia, bez szkody. Tylko teraz, jak nastały pluchy, to jakby mi się barometr zalągł w okolicach złamania i czuję 🙁
    Nie wiem, jak będzie z nartami, ale przed styczniem i tak nie zamiaruję próbować.

  110. Ramschel
    10 listopada o godz. 18:16

    W południowej okolicy masz zimnawo? Że wysokość?

  111. Tobermory
    10 listopada o godz. 22:09

    No to gratulacje, Tobermorku. Nie zrównam się z Tobą, ale przyjemnie wiedzieć, że coś komuś wyszło.

    Z tym schodzeniem to właśnie mój kłopot, więc się rozumiemy. Z tym że różnica w kilometrach. Ja muszę pieruńsko uważać, jak schodzę ze skarpy wału przy jeziorze, powiedzmy, 1,2 metra wysokości. Przy schodzeniu siła bezwładności przydaje jednak człowiekowi wagi ponad jego na wadze mierzony ciężar.

    Przy ogromnej liczbie plusów elektryk ma – dla mnie, nie mówię za ludzkość – jeden minus: zaprojektowany jest wyłącznie na siodełko z dziobem, a ja od lat jeżdżę na siodełkach własnej roboty, które Holendrzy (albo w naszej sklepowej terminologii) nazywają „krzesełkami”, czyli bez dzioba. Dziób przy moich felernych giczołach może powodować fajtnięcia przy wsiadaniu, a zwłaszcza zsiadaniu. Czyli czeka mnie poważna przeróbka – ze spawaniem. Ewentualnie zamówienie holenderskiego krzesełka. Miałem jedno, kosztowało 120 zł, teraz może być drożej. Zrobienie samemu z kupieniem spawania: z 40 zł.

  112. Ufam, że co najmniej kilka osób zrozumiało mój tekst i intencje które mi przyświecały. Pozostałym się specjalnie nie dziwię, ponieważ nie oceniali tekstu a autorkę, a wrogość na blogu jest odczuwalna. Niewiele osób napisało w ogóle na temat, byli też tacy którzy sądzili że rzecz jest o zazdrości o dobra materialne i tu znajduję osądzanie innych według własnych wartości.
    Tanaka napisał kuriozalny tekst który mógłby być podstawą do skargi na czasopismo „Polityka” gdzie prowadzący blog utożsamia komentującą z nickiem i przyrównuje do ropuchy. Komentarz w założeniu miał być dowcipny i jednocześnie dyscyplinujący odsłonił jedynie brzydkie i niskie przymioty charakteru Tanaki, potwierdził moje przypuszczenia co do osoby ukrywającej się pod nickiem; przy okazji, jak Tanaka jako odpowiedzialny za blog wytłumaczy hejt pod moim adresem w czasie kiedy tu w ogóle nie pisałam i nie byłam obecna? Nie raził? Wypominanie mi krytyki, a właściwie obrony przed nieprzychylnymi komentarzami która w porównaniu z obscenicznymi i grubiańskimi popisami J.Pieczula i jego kompanii była łagodną perswazją, ośmiesza cię i pozwala nazwać hipokrytą. Tak, byłbyś śmieszny gdyby nie to, że jesteś niebezpieczny popierając niemoralne zachowania i wypowiedzi.
    Nie mam chęci zmieniać się w celu przypodobania kilku osobom, tym bardziej że w mojej ocenie są to mierne, pozbawione ludzkich uczuć postaci – najbardziej czytelnym dowodem jest reakcja blogu na propozycję rzeczywistej pomocy psu w potrzebie. Właściwie wszystkie nieomal komentarze w tej sprawie (pomijam @mag, której pierwsza reakcja odsłoniła jej wrażliwość) były zawstydzające dla piszących, w tym dla domniemanego weterynarza który teraz zatrwożył się o konsekwencje własnych wypowiedzi.
    Całą tę sprawę oceniam jako kompromitację blogu będącego w niekompetentnych rękach i jako ateistka nie utożsamiam się z nim w takiej postaci.
    Nie mam pewności czy ten tekst ukaże wobec gróźb i szantażu @Tanaki, jeśli nie wkleję go w innym miejscu

  113. Każdy osądza innych według siebie.
    Mnie ciekawi jedno – nie zauważyłam, żeby napadano na redaktorów prowadzących blogi, raczej daje się wyróżnić przypodchlebianie, a krytyka jeżeli już jakaś, to delikatna i nie u zainteresowanego. Bo wywali z bloga i tyle. Natomiast na Tanace wożą się do woli różne krytykanty, odsądzając go od czci i wiary i przypisując mu najdziwniejsze przewiny. Blog też dostaje za swoje, jesteśmy a to TWA a to wrogo nastawione osobniki, a to grubianie i chamy.
    Powiedzcie mi skąd się to bierze?
    Przecież jest to blog społeczny, robiony dla nas przez nas, każdy może się wypowiedzieć i napisać wstępniaka. Czy to dlatego budzi taką wrogość u niektórych?

  114. żabka konająca
    11 listopada o godz. 5:08

    „Tanaka napisał kuriozalny tekst który mógłby być podstawą do skargi na czasopismo „Polityka” gdzie prowadzący blog utożsamia komentującą z nickiem i przyrównuje do ropuchy”.

    Objazdowa, niemoralna jak arcybiskup nauczycielko moralności, napisałaś kuriozalny tekst, który mógłby być podstawą do procesu sądowego o naruszenie dóbr osobistych. Kiedyś niecność twoich praktyk usiłowałem ci na EP uzmysłowić. Grochem o ścianę. Z uporem złośliwego ulicznika wielokrotnie po tym upomnieniu używałaś i używasz w stosunku do mnie nie moich nicków „@pombocek” lub „@wbocek”, lecz nazwiska: „J. Pieczul” lub „Jerzy Pieczul”.

    „Wypominanie mi krytyki, a właściwie obrony przed nieprzychylnymi komentarzami która w porównaniu z obscenicznymi i grubiańskimi popisami J.Pieczula”

    Na blogach obowiązują, chronione prawem nicki, a ujawnianie jakichkolwiek danych osobowych bez zgody ich nosiciela jest karalnym naruszeniem dóbr osobistych. Naruszasz to moje prawo, nauczycielko moralności bezczelnie, złośliwie i notorycznie.

    Była na tym blogu wstrętna sprawa z podobnym naruszeniem dóbr osobistych @anumlika przez @Ortega, który wyszperał w internecie rzeczywiste nazwisko anumlika i na blogu je ujawnił. W jakim celu? A jakiż może być cel grzebania w danych personalnych uczestnika blogu, jeśli nie szczurowaty, chamski i przestępczy? Robisz to samo, co Orteg, nauczycielko moralności. Na blogu ma być używany aktualny nick uczestnika, a nie jakiekolwiek jego personalia. Na tle swojego nicku jesteś uwrażliwiona, mój olewasz wielkim sikiem przez ocean, madam Kali. Nie ma znaczenia, że nazwisko anumlika można znaleźć w internecie, a ja kiedyś używałem swojego nazwiska jako nicku. Od lat nie używam i wprost ci mówiłem, że takiego używania przez ciebie sobie nie życzę. To nosiciel nicku decyduje, co jest jego znakiem rozpoznawczym na blogu i nikt inny – i jest to chronione prawem jego dobro osobiste, które ty naruszasz. To, co robisz, jest tzw. czynem ciągłym, więc czymś większym niż jednorazowe wykroczenie i znacznie cięższym niż porównanie komentującej do pożytecznego zwierzątka, jakim jest ropucha, o niepokalana i niezmordowana obrończymi zwierzątek, moralności i obyczajów.

    Na koniec coś lekkiego. Zarzucasz Tanace, że „prowadzący blog utożsamia komentującą z nickiem”.

    Nieszczęsne, złośliwe dziecko wpadające we własne dołki pod innymi kopane, on robi to, co powinien robić (i każdy uczestnik): utożsamia osobę wyłącznie z nickiem. Tylko ty jedna naabarot – jak w chuligańskiej dzielnicy.

  115. Liczę, że wpis z godziny 5:08 był ostatnim wpisem awanturniczej moralistki na blogu ateistów. Dorośli i dojrzali ludzie nie muszą się wzajem przekonywać, że w ich wieku niemożliwe są trwałe zmiany osobowości z tak błahego powodu, że byłby to warunek uczestnictwa w blogowym życiu. Dana dama przecież od lat w nim nie uczestniczy, tylko poszczekuje zza płotu. Orteg po przedostatnim przymusowym urlopie powrócił, trochę poudawał bożego baranka i wrócił do swojego standardu. Po czym odszedł może na amen. Cześć jego sławnej i niesławnej pamięci. A moralistka otwarcie zapowiada:

    „Nie mam chęci zmieniać się w celu przypodobania kilku osobom, tym bardziej że w mojej ocenie są to mierne, pozbawione ludzkich uczuć postaci”.

    Osobowości wysiłkiem woli zmienić się, rzecz jasna, nie da, można natomiast ciut zmodyfikować zachowanie i na przykład powiedzieć o żabce „dama”, zamiast „gęś”. Ona natomiast ze swojej strony nawet czegoś takiego nie przewiduje. Odwrotnie: w ostatnim słowie pluje na „pozbawione ludzkich uczuć postaci” (to jakie są te uczucia, jeśli nie ludzkie – żabie?) z przepastnych głębi swego intelektualnego i moralnego ogromu.

    W celu udemokratycznienia OBYWATELSKIEGO blogu proponowałbym wprowadzenie instytucji referendum (np. trwającego jeden dzień) na takie wypadki.

  116. żabka konająca
    11 listopada o godz. 5:08

    Masz mnóstwo złych przypuszczeń – co do innych, lecz nie co do siebie. Te krzywe przypuszczenia przerabiasz na pewności, które są jeszcze bardziej pokrzywione. Widać nawet, że masz pewność w sprawie weterynarza, co to jest „domniemany”.

    Pysznisz się czymś, czemu boleśnie nie potrafisz sprostać: powtarzane słówko „oceniam” jest puste w środku. Nie zawiera oceny – to na Ciebie zbyt poważne – a służy czemuś innemu: samooszukiwaniu się.

    Blog miał się zachwycić Twoimi wpisami i wstępniakiem, a zobaczył to, co tak zawzięcie skrywasz: lichość blogowej postaci.

    Chciałaś w blogowym lusterku zobaczyć królewnę, a odbicie wskazało coś zupełnie innego. Tego obrazu się wypierasz, co jest oczywiste u kogoś, kto się pierwej sam oszukał; podświadomość jednak działa i dręczy.

    Ponieważ złożyłaś oświadczenie, że nie masz chęci się zmieniać, więc blog może się z Twojej strony spodziewać tego samego, a nawet bardziej – oddal się stąd i nie wracaj.

  117. Tanaka
    11 listopada o godz. 10:37

    No i amen, Tanako. Wrócić to wróci – sposobem popluwania na LA na innych blogach, jak to robiła dotychczas, na przykład plotąc o notorycznym balowaniu…tfu!…banowaniu alowiczów. Niech się niesie wieść, że nie wszystko tu uchodzi.

  118. nie zauważyłam, żeby napadano na redaktorów prowadzących blogi
    Może dają mniej okazji trzymając się bardziej powściągliwie i dyskretnie w tle dyskusji? I banują albo usuwają niepasujące im komentarze bez długich deliberacji?
    Na Hartmana napadają chyba od początku, ale on zupełnie nie reaguje, ani na pochlebstwa, ani napaści, za to zniechęca długą moderacją.
    Blog LA prowokuje już samym swoim istnieniem, więc niezależnie od taktyki prowadzącego, napaści, krytyka i próby zniszczenia będą się zdarzały.
    Taka już dola ateistów w miłującym bliźniego jak siebie samego, katolickim kraju nad Wisłą.

  119. Tobermory
    11 listopada o godz. 11:18

    „nie zauważyłam, żeby napadano na redaktorów prowadzących blogi”

    Onaż bardzo jest niezauważająca. Stąd kłopocik. Na Hartmana napaści są obfite, a jak tam jest u red. Sz. także wiadomo.

  120. pombocek
    11 listopada o godz. 10:58

    Jest taki typ osobowości. I cóż zrobisz temu misiu.
    Figielki tego rodzaju przypominają mi co raz taki ozdobny figielek którym został potraktowany Jacek Kowalczyk, przez pewnego byłego blogowego milusińskiego: redaktorku, ja tu jeszcze wrócę!

  121. @Tanaka
    11 listopada o godz. 11:36

    No właśnie.
    Twoje reakcje bywają pochopne i porywcze, a ja nie cytowałem @żabki, tylko kogoś innego.

  122. ostatni spada listek:
    ja jestem za wszystek!

    Duma go rozpiera
    że przy tym – niedziela
    Spadł jakoś na jeża
    co pod drzewem leżał

    łoj!

    Czemuż na mnie trafiło
    i w tyłek mi się wbiło?
    Niechby najpierw spadł inny
    ja jestem niewinny!

    Morał:

    kto chce honor mieć za wszystkich
    potrzebuje pod tyłkiem
    dodatkowe listki

  123. Sprawa jest prosta. Gdyby konająca była na blogu katolików i wszyscy nadawaliby na nią jednym głosem, to by nie dziwiło, bo są sformatowani do 1 mega. Ale skoro na blogu ateistów gdzie każdy inny, a wszyscy oceniają podobnie, to chyba coś z nią nie tak. A więc sugeruje zamknąć temat żabki, dając jej buziaka, może zmieni się w jakąś fajną księżniczkę. Jest ochotnik? 

    🙂

    Nie ma. Uuuu… jaka szkoda. ‎

  124. Mnie! 🙂
    I nadal uważam, że mam rację mówiąc: nie zauważyłam, żeby napadano na redaktorów prowadzących blogi bo krytykuje się wypowiedzi , dyskutuje z poglądami ale jakoś nie ma zarzutów o banowaniu, co w stosunku do Tanaki jest nagminne.

  125. Tanaka
    11 listopada o godz. 11:40

    Kiedy zajrzałam tu po raz pierwszy przed 2,5 roku – poczułam od razu szczególny klimat „gościnnego domu”. Oczywiście byłam potem obserwatorem przeróżnej wymiany zdań, ale to na poziomie zderzania się różnych poglądów na pewne sprawy, różnych osobowości. Ale wszystko w granicach mieszczących się w pojęciu „gościnnego domu” i jego lokatorów mniej lub bardziej stałych.
    Ale sama byłam świadkiem, kiedy wpadały tu z wizytą osoby, które wnosiły toksyczną atmosferę. Atakowały uczestników bloga, prowokowały.To bardzo szkodzi blogowi, więc dobrze, że przestawali być mile widzianymi gośćmi…
    Jedna osoba potrafi wprowadzić nieprawdopodobny zamęt,
    chaos i ogólne niezadowolenie….

    A teraz może jako zmiana tematu – felieton Roberta Walenciaka , na temat dzisiejszego świątecznego dnia….
    pewnie znów będzie się wiele działo…

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-marsz-niepodleglosci-osmiesza-partie-rzadzaca-i-prezydenta,nId,3329303

  126. Na Dzien Niepodleglosci dla katonacjonalistycznego wolactwa dedykuje; Twilight Zone by Golden Earing
    https://www.youtube.com/watch?v=0_VWtTcaBEs&fbclid=IwAR3cre_nsEJyW0Lnq-nfxvI9LMgcoc0t74b9HOE8sBPR80D-OzktEwCPxTg

  127. Na obchodach jeden z żołnierzy machnął się przed chwilą czytając tekst. Miało być jakoś w ten deseń- zapisani na kartach historii narodowej- a gość zaczął- hister.. historii. 

    Histeria narodowa. Podoba mi się. Pasuje do rzeczywistości.  ‎

    🙂

  128. U nas nad Warszawą słoneczko. To pewnie zasługa wiecznie uśmiechniętego milusińsko prezydenta.

  129. Jak prezydent przemawia, to jakby ksiądz mówił. Pominął się z powołaniem.  ‎

  130. W świętego Marcina marsz Niepodległości
    Kto nie maszeruje, policzym mu kości

    Cieerp, cierp duszo moja, a będziesz zbawiooona
    A jak nie pocierpisz, będziesz potępiona

    Jechał czołg przez miasto, cały papierowy
    Bo Plac Piłsudskiego to teren wojskowy

    Cieerp cierp duszo moja…

    Zamiast transparentu białe prześcieradła
    Dziw, że ich publika z miejsca nie ukradła

    Cieerp…

    Jak mówi prezydent, to jakby ksiądz prawił
    Gdyby puścił tacę, to by budżet zbawił

    Cieerp…

  131. Qrwa mać, prezydent mówi o opiece Matki Boskiej nad Polską. Przecież to kabaret. Słucham co mówi i kulgam się ze śmiechu. 

    Jestem daleko od takich klimatów. Dobrze, że doświadczam ich tylko w TV.

    Dzisiaj lepiej z domu nie wychodzić, bo pijani patrioci na mieście. 

    😉

  132. Ooo! I to jest dobre, stare już, ale jare. ‎

     ‎Cieerp, cierp duszo moja, a będziesz zbawiooona
    A jak nie pocierpisz, będziesz potępiona

    🙂

  133. Tanaka
    11 listopada o godz. 11:40

    Ten misiu to osobowość chaotyczna. Oczywiście, do jakiegoś stopnia wszystkie człowiekowate są mniej lub bardzie chaotyczne – ojej, piękna pogoda, a ja siedzę w checzy, bo muszę: właśnie skończyłem obsadzać rowerowe lusterko i dumam nad siodełkiem; zrobię sam bez dzioba lub zamówię – mniej lub bardziej nielogiczne, ale tu jest misiu nadmuchany stereotypami, bez narzędzi poznania własnej roboty i myślenia z dawaniem właściwego rzeczy słowa, więc i porozumienie z nim niemożliwością, panie, jest.

    Stara moja obserwacja: ludzie, a zwłaszcza niektóre, przykro doświadczone przez życie baby…przepraszam…pindy…ojej!…damy rekompensują sobie emocjonalne ubytki, przebierając się w szaty zawziętych naprawiaczek gównianego świata, różnych czyścioszek, moralnych piękniś, wypisz, wymaluj zdrowaśmaryjekzawszedziewiczek – takie chodzące dekalogi. Kiedyś mówiłem, że parę moich fajnych niegdyś koleżanek zrobiło się po pięćdziesiątce i w okolicy sześćdziesiątki takimi katolibskimi dewotami, że strach spotkać na ulicy. Jedna konsekrowana dziewica w moim wieku już kilkadziesiąt metrów przed wejściem do kościoła tak się zamaszyście żegna, że liście od podmuchu opadają, a mnie strasznie głupio, bo się nie żegnam, nie wypada. No i patrz teraz takiej w oczy. Chciał, nie chciał, muszę patrzeć w bok. A w ewentualnej rozmowie możesz, jako ateista, palnąć coś głupiego i stracić niepotrzebną już znajomość na wieki. Życie pokazuje, że są też dewoty-ateistki.

  134. @pombocek
    11 listopada o godz. 12:54
    Uj a ty myślisz, ze chłopy po 50 nie rekompensują sobie ubytków? 🙂
    Te opowieści o podbojach, te zwycięstwa wydumane…

  135. Tobermory
    11 listopada o godz. 12:46

    Same talenty do rymowania na tym blogu 🙂

    ps. nie daj się prześcignąć konkurencji , w czasie prób chóralnych.

  136. Niektórzy to w pracy są :/ niestety

    Du*ę ostatni raz słyszałam jak uzasadniał ułaskawienie Kamińskiego, posłuchałam tego zgniłego głosiku i mi raz na zawsze wystarczyło. Pilotem go załatwiam za każdym razem.

    Żorż, ostatni raz słyszałeś Du*ę przemawiającego 11.11, niech ta Matka Boska się Polską w końcu zaopiekuje i go ze stołka wysiuda, ament.

  137. Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 13:09

    Nic nie myślę, Ewo-J., bo takich chłopów w moim otoczeniu nie było, a jeśli była w niektórych jakaś dewocja, to chyba skrywana. Nie brakowało przecież kolegów wierzących, ale żadnego jawnie zdewociałego w takim stopniu jak koleżanki nie było. Zdewociałych babek naliczyłbym ze sześć. Pewnie, że to się nie nadaje na statystykę. Ale subiektywne mniemanie może powstać jak najbardziej – i powstało. Od dawna nie mam właściwie otoczenia z powodu, że moje naturalne otoczenie – koledzy i koleżanki z ulicy, z klubu stażystów, z domu kultury, gdzie trochę udawałem, że pracuję – jest w Słupsku, a ja – w Koszalinie (więcej w okolicznościach przyrody niż w mieście). Więc takie we mnie powstało podejrzenie – dość zresztą powszechne – że może kobiety łatwiej ulegają religijnemu otumanieniu i eschatologicznym lękom. Ale się do tego podejrzenia nie przywiązuję i za cholerę przy nim nie upieram.

    Jedna z koleżanek dawno temu – jeszcze chyba przed czterdziestką – nagle przestała reagować na moje „dzień dobry” i stałem się dla niej powietrzem, nigdy już nie zamieniłem z nią ani słowa. Nie było żadnych powodów między nami, więc tylko domniemywam, że mogła przeczytać jakąś moją ateistyczną publikację i doznała zgrozy.

  138. Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 13:09

    Przepraszam, Ewojotko, dopiero teraz do mnie dotarło, że nie o dewoctwie chłopów mówiłaś, lecz o rekompensowaniu tego, czego im brakowało.

    Rozmów o podbojach, chwalenia się nimi nie znam – nawet w dość nieskomplikowanych środowiskach jak melioranckie czy rybackie, w których zeszło mi kawał życia. Owszem, w łodziarce rozmowy o kobietach były, ale czy o podbojach? Raczej to było coś w rodzaju rekompensowania sobie na trasie głodu rozmowami o jedzeniu, komunikaty o dziewczynach przechodzących z barki na barkę, o marzeniach na nocnym postoju w rodzaju: „Przydałaby się teraz ciasna Jadźka” albo: „Leżysz z żoną i sobie mówisz: >Obca, obca, obca<". Znałem paru napaleńców, ale nie aż tak prymitywnych, by opowiadać o podbojach. Więc w moim pokoleniu takie męskie gaduły to chyba bardziej wydumany stereotyp niż rzeczywistość.

  139. Nefer
    11 listopada o godz. 13:29

    Na zaproszenie onego Dudy odpowiedziała Róża Thun. Odmownie. I wyjaśniła dokładnie dlaczego.
    Powody są znane, poczynając od łamania konstytucji, więc nie powtarzam .

    W istocie, poważny stosunek do dobra wspólnego powinien każdego skłaniać do odmowy spotkania się z tym człowiekiem, podawania ręki, przyjmowania jakichkolwiek „zaszczytów” , które są drwiną z tegoż dobra.

    Takich zaszczytów odmówiło onemu sporo osób. Niewątpliwie – zbyt mało.

    Dawna polska inteligencja, ta z czasów gdy państwo się tworzyło na nowo – czego rocznicę właśnie obchodzimy, miała wysokie zasady etyczne. Ktoś taki jak Duda i jego pryncypał Kaczyński, po utracie twarzy , na zawsze zostaliby wykluczeni spośród przyzwoitych ludzi.
    Ale to historia.

  140. Pombocek
    11 listopada o godz. 14:17

    Zdaje się, że Ejotka ma na myśli szerokie spektrum kompensacji, nie tylko w sprawie „bab”.
    A takich , kompensujących wszelkie deficyty facetów, dookoła tyle, że wywrotkami można zwozić i na hałdy zrzucać.
    Takie dobro narodowe: zakamienialy węgiel kompensacji.

    Opowiadała mi jakiś czas temu koleżanka, która po rozstaniu z mężem lat temu już ileś (tłukł nią o podłogę, łamał żebra, nos, ręce i inne pożyteczne części ciała) , że od dawna, chcąc ułożyć sobie życie z jakimś nowym, a seksownym człowiekiem, właściwie ciągle trafia na takich , co sobie kompensują. Praktycznie – wszystko.

    To taki jednoosobowy przykład, bardzo bogaty w doświadczenie i przedstawiający istotę rzeczy.

  141. Pombocku:
    Oto kompensacja: miało być „sensownym człowiekiem”, a skompensowalo się na „seksownego” .
    Ale to na pewno nie moja kompensacja – idę w zaparte, tylko smartfona.

    Bo dama to już w ogóle nic nie kompensuje, tylko daje na tacę i się dużo, a fałszywie modli.

    Kompensowanie kościołem, to ciągle dla mnóstwa kobiet, jedna z niewielu dróg pociechy. Tak uciska patriarchat

  142. Tanaka
    11 listopada o godz. 14:44

    Jak dla mnie, Tanako, to pieprzony patriarchat. Niestety, w przyrodzie nie ma tak, że NIK nie rządzi. Więc żałuję, że nie zaznam matriarchatu na taką skalę, jak zaznałem patriarchatu z jego zas..nym współzawodnictwem i parciem do bycia lepszym. Choć żartem od dawna się upieram, że jest matriarchat, bo choć rządzi chłop, to niektóre lejce trzyma baba. No tak, ale ślepy widzi, co się dzieje wśród smarków: siuśmajtki ekspresowo chłopieją. Niech żyją blogowe, niewątpliwe, nieudawane niechłopiary! Gienierały i admirały, oficery i sierżanty, riadowyje i moriaki, urrra!

  143. Trochę sobie ponadrabiam bo wczoraj lazilismy po kolejnym arboretum, tropiac coraz szybciej już odlatujacą jesień wiec nie było kiedy odpisać

    @żabka konająca
    10 listopada o godz. 5:38

    To że solenizant był nadpobudliwy i próbował zwrócić na siebie uwagę być może miało coś wspólnego z sytuacja rodzinną być może nie – ale stwierdzenie, że NA PEWNO miało, zwłaszcza po tak krótkiej obserwacji jak dla mnie jest trochę nadużyciem, to wszystko. Na podstawie zachowań znajomych dziesieciolatków świętujących urodziny (akurat jest teraz sezon) czy ich gości na ciężkim czekoladowym „haju” (tu mówi się na to „sugar rush”) mogłabym sobie dośpiewac nie takie rodzinne historie…

    @Qba
    9 listopada o godz. 22:56

    Dziękuję bardzo. Też Cię lubię! Twoje wiersze też bo wnoszą powiew świeżości i koloryt do blogowiska.

    @Ewa-Joanna
    9 listopada o godz. 23:02
    @Szary Kot
    10 listopada o godz. 0:49

    Dajcie spokoj, kochani. Nic takiego nie powiedziałam czego inni przede mną nie powiedzieli. Wstępniak żabki przypomniał mi za to sytuację z poprzedniej pracy (UWAGA, przydluga dygresja!). Szukaliśmy na gwałtu rety czlowieka do mojego zespołu kiedy dostałam cynk, że w sąsiednim zespole młodziutka ale bardzo obiecująca Hiszpanka M, nowy narybek, rozczarowana firmą dała wypowiedzenie i chce wrócić z powrotem do kraju. Jest jednak szansa, że uda się ją zatrzymać jeśli zaproponujemy jej transfer do mojego regionu – mój zespół nie narzeka na swój los za bardzo, dwie z jej kolezanek już u mnie pracują, dwa duże lotniska blisko (istotny faktor dla obcokrajowców) – jest szansa ze da się przekonać, a zawsze to lepiej dla firmy zatrzymać człowieka już wyszkolonego, po kursach w ktore zainwestowalismy ciężkie pieniądze niż szukać i szkolic od nowa. Od kolegi (zastępcy managera w jej zespołe , który dał mi cynk) dowiedziałam się się, że M jest wprawdzie niedoswiadczona ale bardzo pracowita, uczy się szybko, ma zmysł obserwacji i płynny angielski, w którym dobrze się komunikuje. Oraz że pomimo mikrych rozmiarów potrafi być bardzo stanowcza. Poza tym jeśli chodzi o osobowość sprawia wrażenie miłej osoby – jednym słowem udzielił mi  na temat M wszystkich istotnych informacji bo taki zestaw cech u urzędnika nadzoru higieny żywności, często narazonego na konfrontacje, rokuje bardzo dobrze. Zostałam w przeszłości „obdarowana” kilkoma zgniłymi jajkami z niespodzianką ( np inspektorem, który miał zwyczaj wpatrywac się w czubki własnych kaloszy za każdym razem kiedy musiał rozmawiać z klientem) więc potencjalny transfer wyglądał bardzo obiecujaco. Kolega nie dodał nic więcej na jej temat, wszak na tym etapie wiedziałam już wszystko co trzeba (plus powody dla których nie była zadowolona z dotychczasowej pracy, głównie rozmaite konflikty ze swoją manager i niewywiazanie sie tejże z większości cudów na kiju obiecanych M przed podjęciem pracy). Po potwierdzeniu z zainteresowaną, że mając do wyboru opcje przeniesienia do Glasgow albo odejście z firmy, chętnie da firmie drugą szansę, poradzilismy jej, żeby poprosiła o transfer oficjalnymi kanałami.

    Po kilku dniach dostałam telefon od szefowej sąsiedniego zespołu. Z narodowości Rumunki, z charakteru trochę glizdy (choć od razu zastrzegam, że jedno nie wynikało z drugiego), odpowiedzialnej w naszej firmie rowniez za rekrutacje. „Słuchaj, znalazłam ci wreszcie zastępstwo za ten macierzyński” „O, świetnie” mówię ja „Dawaj szczegóły”. ” Nasza M chce się przenieść bliżej Glasgow, więc akurat dobrze się składa”. Tu nastąpił moment zawahania a ton mojej rozmówczyni zostal zmieniony na konspiracyjno-sensacyjny: „Tylko muszę ci coś o niej powiedzieć…”  Wal śmiało, mówię ja, zastanawiając się jaką to wadę ukrytą mój kumpel, który mi małą M tak bardzo zachwalal przemilczal.

    „No wiesz, tylko musisz wiedzieć, że ONA MIESZKA Z KOBIETĄ, w sensie – ona WOLI kobiety, wiesz o czym mówię…” 

    „So?” (No i ?) wycedzilam najbardziej oschłym tonem jaki udało się mi zmustrowac bo w jednym krótkim  momencie trafił mnie szlag i to tak że zaniemówiłam na chwilę.  

    „Noooo, w sumie nic” zacukala się nieco moja koleżanka, lekko zdetonowana wrogim milczeniem „Oczywiście to nie ma żadnego znaczenia, nieprawdaż…” „Nie ma” potwierdziłam. „Szukam osoby do pracy, nie żeby się z nią umówić. Co robi w łóżku kompletnie mnie nie interesuje” „Jasne, jasne. Ja tak tylko, no wiesz. Żebyś wiedziała, na wszelki wypadek”

    No właśnie nie wiedziałam i piekliłam się o tą żenująca rozmowę jeszcze dobre kilka dni. Mój kolega, który zarekomendowal mi M nie wspomniał o jej orientacji seksualnej nie dlatego, że o niej nie wiedział albo bo chciał to ukryć. Po prostu pytlowanie na ten temat nie było ani potrzebne ani stosowne (nie wspomniał również o tym, ze młoda M jest śliczna jak obrazek (przedstawiajacy młodą Penelope Cruz z filmu „Jamon jamon”) ani że jest z niej prawdziwe party animal… 😉 .Te rzeczy wyszły w praniu już potem. Tez nie wpłynęły na jakość jej pracy, za to całkiem dobrze na integrację zespołu). 

    Tymczasem jego i M szefowa rozmowę o profesjonalnych walorach M zaczęła od: „A ona mieszka z kobietą ” Utkwil mi w pamieci ten sensacyjno-plotkarski ton i osąd  w głosie. I jeszcze ta obrzydliwa próba kindersztuby. 

    Nominacja M okazała się strzałem w dziesiątkę. Wszystkie profesjonalne zalety, o których  wspomniał mój kumpel, potwierdziły się w 100%. Plus po prostu okazała się świetną, powszechnie lubianą osobą. A to, że „mieszkała z kobietą” miało się do tego jak piernik do wiatraka. Zresztą, wcale nie była pierwszą osobą LGBT w moim zespole więc nie wzbudziło to jakiejkolwiek sensacji.
    Jakoś nie lubię przyklejania ludziom metek i już.

  144. basia.n
    11 listopada o godz. 12:23

    Walenciak jest chyba najtrafniejszym felietonistą komentującym społeczną i polityczną rzeczywistość Polski.
    Pisze jednak, że nie rozumie renesansu podkutego buta. Może to figura stylistyczna, a gdyby faktycznie nie rozumiał, to wyjaśnienie da się sformułować: to nijakość Polski i Polaka.
    Wobec braku treści, najprościej sięgać do buta i usiłować ożywiać zombie z przeszłości w teraźniejszości.

    Jaka bowiem dziś rządzi treść? Demokracja? Wolność? Podmiotowość? Odpowiedzialność? Twórczość? Współtworzenie przestrzeni, domu, co się miałby nazywać Europą? Toż to dla większości pojęcia mętne, nieswoje, niewarte wysiłku poznania i na ich rzecz działania.

    Demokracja jest na papierze, wolność jest mniemana, podmiotowość niemożliwa, gdy się jest niewolnikiem kościoła kat i je sie z ręki Kaczyńskiego, a troska o wspólnotę Europy to już abstrakt, albo kpina: to Europa ma się zajmować Polską, w jednym tylko aspekcie – dawać forsę bez końca i o nic nie pytać, a my na nia spluniemy.

  145. Ktonaziole ryczały na marszu niepodległości „my chcemy boga”. Najlepszy dowód, że go nie ma, bo na pewno by im przypier..

  146. @Żorż Ponimirski
    Nie wychyliłam dziś nosa z domu, bo nie mogę patrzeć na Warszawę 11 listopada. Rzygać się chce. Z każdym rokiem jest gorzej.
    Żorzyku, mieszkasz w samym centrum i chyba masz grubszą skórę niż ja, wiec może poczyniłeś dziś jakieś bezpośrednie obserwacje. Może wlejesz we mnie choć odrobinę otuchy (jakiś krzepiący obrazek? Zasłyszane słowa? )

  147. Na temat „prawdziwe party animal” (Kostka)

    W roku 2017/18 bylo 406 000 studentow w Szw, 248 000 kobiet i 158 000 mezczyzn. Ta proporcja jest od wiele dziesiecioleci. Od kiedy ja… Nie potrzeba byc spec Adonis zeby… Nprzyklad, prawnik kobiecie, atrakcyjnej z zawodowymi succesami, hydraulik albo kierowca autobus nie wystarcza. Naprawde nie. Ja osobiscie tez bym z kobieta sprzataczka, dluzszy kontrakt zyciowy nie zawieral. Ja nie umniejszam znaczenia zawodow, hydraulik, kierowca, sprzatacz etc. Ja sam kieruje moje auto i sprzatam (co robot nie sprzatnie, a koty zabrudza). Ale…

    Partyparty to jest powazna historia. Integracja. Mozebyc dluzszoterminowa. Czasem o czym przy porannej kaffce trzeba porozmawiac. Bardziej skomplikowane nie jest, przynajmniej w Szwecji. Takie proporcje 248/158, przynajmnie w Szw 😀

    pzdr Seleuk

  148. mag
    11 listopada o godz. 17:23

    Ktonaziole ryczały na marszu niepodległości „my chcemy boga”. Najlepszy dowód, że go nie ma, bo na pewno by im przypier..

    Otóż nic właśnie, Maguś. I to jest optymistyczna wiadomość. W niebieskiej książeczce bozia informuje obszernie P.T. publiczność światową, że popiera nazioli. Przytrzymuje słoneczko na niebie, żeby naziole dobrze widziały kogo tłuką i nikogo nie przeoczyli.
    Wcześniej zaś osobiście tlucze, żeby naziole wiedziały jak się robi porządną robotę naziolską.

    Na pewno bardzo wiele do powiedzenia w tej sprawie ma otwarty katolik. A nawet biskup Polak.

  149. Cdalszy, „prawdziwe party animal”…

    Mialem kiedys kolege (Grek z pochodzenia). Pracowalismy ca rok w tym samym zespole. On wygladal jak karykatura. Zywa karykatura. Lysy na czubku glowy, rest prawie do ramion. Ca 160cm dlugosci. Brzuch, 6miesiac ciazy. On z dowolnego partyparty, dowolna wyciagal apsztyfikantke. Sila osobowosci swojej. Kiedys mnie powiedzial, bo zapytalem (lekko zazdrosny). Pytam Socce (zdrobnienie od Socrates!!!) -jak to jest? On mnie wtedy powiedzial. -Trzeba na spacery chodzic, na najbardziej uczeszczanych deptakach, knajpach, partparty czy co jeszcze i obok stanac. Objac, ona ciebie obejmie. Wtedy wszyscy widza (kobiety) Ach coto za facet musi byc. Mezczyzni, co za kobieta, ze takiego pokrake… To jest psykologiczne Seleuk (on do mnie). Bo Socce jest/byl z Chalmers matematyk 🙂

    pzdr Seleuk

  150. Cdalszy partyparty animal.

    To Socce zaciagnal mnie na partyparty, greckich akademikow w Eskilstuna. Oni piekli, w wolnych chwilach barana (wielkanocnie). Ja mowie Socce, ja grecki nie jestem? Nic nie martw, tam Greka nie zobaczysz, tylko ja i gospodarz (od barana) ale zona tutejsza. To pojechalismy.

    Tam poznalem Moja. I tak nam zostalo, chociaz z przygodami 🙂

    pzdr Seleuk

  151. @mag, na szczęście mieszkam po dobrej stronie PKiN, a więc tu tylko petardy słychać. Dzisiaj wychodziłem jedynie do sklepu pod domem, dlatego nie mam obserwacji świątecznych do przekazania.

    Skończyłem dzisiaj oglądać „Alternatywy 4”, co mi dwa dni zajęło i bawiłem się przednio. Dzisiaj zaczynam „Zmienników”.

    😉

  152. @Nefer, nim się oglądać na Matkę Boską, lepiej znaleźć doborowy oddział krasnali ogrodowych. Jest większe prawdopodobieństwo, że taki istnieje.

  153. Żorż Ponimirski
    Wiem, że to świetna zabawa. Chętnie mym sobie przypomniała „Karierę Nikodema Dyzmy”.
    Pozdro

  154. @Tanaka
    Malo tego, że Polak, to jeszcze biskup, czyli wart Pac pałaca.

  155. @mag, ja ogólnie jestem odporny na treści, które serwuje nam nadwiślańska szopka krajowa.

    @dla wszystkich świąteczna piosnka.
    https://youtu.be/YC4qMXZs0Lk

    🙂

  156. Żorż Ponimirski
    11 listopada o godz. 19:02

    Tak jest, Żorżyku 🙂

  157. @mag, Dyzma też jest w kolejce i mój wielki ulubieniec Leszek Górecki.

    https://youtu.be/bbcYjczjXFI

  158. mag
    11 listopada o godz. 19:12

    Były już, od dość dawna, ksiądz Węcławski, po wystąpieniu z kościoła kat tak miał go dość, że zmienił nazwisko. Był bowiem szeroko kojarzony z tym przedsiębiorstwem przemocy jako jego dawny intelektualny filar – co samo z siebie zadziwia, że można dojść do takiej pozycji, zamiast się to rzuci w diabły.
    Przyjął nazwisko żony: Polak, właśnie.

    Ale biskup Polak to całkiem inny jakiś Polak.

  159. Żorż Ponimirski
    11 listopada o godz. 19:10

    Ogrodowa taczka zamiast krasnali byłaby jeszcze lepsza 🙂

  160. @pombocek
    11 listopada o godz. 14:17
    Taż jesteśmy to samo pokolenie 🙂
    No chyba, że to było tokowanie i w męskim towarzystwie nie uchodziło, ale co się nasłuchałam to nasłuchałam.

  161. @basia.n
    Dobry ten Walenciak.
    Tak sobie myślę, czy rzeczywiście trzeba świętować odzyskanie niepodległości szwendając się po ulicach zamiast pójść na koncert albo na wystawę. A jakim przykładem patriotyzmy byłby czyn społeczny dla dobra!
    Wiem, wiem, to komunistyczne podejście. 🙂

  162. Pisne se cieniutko że czegoś nie lubię Alternatyw i Zmienników, wiem, do kąta 🙁

  163. 2Nefer
    11 listopada o godz. 21:31
    A ja albo nie pamiętam albo nie oglądałam. Czarna dziura, o!

  164. Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 21:25

    Na pewno chłopy w damskim towarzystwie są tokujące i w tej konwencji mogą się mieścić jakieś napomknięcia o podbojach, tyle że chyba w wykonaniu bardzo prymitywnych zawodników. Mówiłem, że z oczywistych powodów zdawkowe uwagi o kobietach w męskich rozmowach w moim życiu się zdarzały – choć nigdy za tym nie przepadałem, mając mój stosunek do kobiet za coś intymnego – nie do opowiadania dla innych ani też rozmawiania o tym – ale osobnicy chwalący się podbojami jakoś mi się nie trafiali – zupełnie nie mój typ mężczyzny. Tacy zresztą nie bardzo by ze mną pogadali, a ja z nimi – jeszcze bardziej nie bardzo.

  165. Chłopy plotkują gorzej niż baby 😛

  166. @Tanaka
    „Dawna polska inteligencja, ta z czasów gdy państwo się tworzyło na nowo – czego rocznicę właśnie obchodzimy, miała wysokie zasady etyczne. Ktoś taki jak Duda i jego pryncypał Kaczyński, po utracie twarzy , na zawsze zostaliby wykluczeni spośród przyzwoitych ludzi.
    Ale to historia.”
    Wbrew pozorom, Tanaczku, to nie aż tak bardzo odległa historia.
    Śmiem twierdzić, że inteligencja, wraz z jej etosem, choć poniosła ogromne straty podczas wojny, jakoś odnalazła się w Polsce po 1945, choć wielu jej przedstawicieli zaliczyło „ukąszenie heglowskie, a i nie odrzucało konformizmu.To jej PRL zawdzięczało wysoką rangę tworzonej wówczas kultury, modele zachowań, które były respektowane, siłę opiniotwórczą, z którą jednak liczyły się ówczesne władze. Odegrała rolę nie do przecenienia w naszych kolejnych „miesiącach”, poczynając od października 1956. Jej łabędzi śpiew to były wczesne lata 90. Wtedy w ławach sejmowych, w senacie zasiadali ludzie nierzadko wybitni w swoich dziedzinach, uznane autorytety i po prostu ludzie przyzwoici. To, co dziś stało się normą – chamstwo, cwaniactwo, cynizm, bezwstyd w gromadzeniu dóbr i ekstra przywilejów było nie do wyobrażenia. Nie wiem, czy to już całkowity zmierzch polskiej inteligencji w tradycyjnym tego słowa znaczeniu i czy trzeba całkowicie zredefiniować ten społeczny status.

  167. Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 21:29

    Tak, jest dobry i zawsze tak mądrze pisze.
    W każdy poniedziałek na Interia/ fakty
    To szwendanie się jest beznadziejne. Szczególnie, że zawsze ściąga określony element. Przeczytalam właśnie na Interii o zajściach we Wrocławiu na takim marszu, o jego rozwiazaniu i zamieszkach. Tak to jest , kiedy do głosu dochodzą ekstremiści.

    ps. to wcale nie komunistycze, tylko podejście zdrowego rozsądku 🙂

  168. mag
    11 listopada o godz. 22:13

    Tak jest, maguś, przy czym mówimy o nieco innych przejawach społecznego działania inteligencji.
    Przed wojną była inna strukura rzeczywistości niż po niej. I inna była w trakcie wojny.
    Inteligencji nie było dużo przed nią, po niej ostała się tylko część. Musiała powstać nowa, z tego co było, a nie z kosmitów.
    Proces ten, sam w sobie, bardzo jest ciekawy.
    Problem wykluczenia z przyzwoitego twarzystwa raz na zawsze, niepodawania ręki, zaczął się inaczej po wojnie przedstawiać.

    Oczywiście, to racja, ci co ocaleli z pożogi, tworzyli podwaliny nowej rzeczywistości i pewnie każdy z nas, kto był na porządnej uczelni, miał do czynienia z takim przedwojennym profesorem, czy jego bezpośrednimi uczniami. I takie dobre ślady do dziś istnieją. Ale to już nie dominanta postawy, a cząstka. Dlatego też zdominowany przez swojego właściciela dewastator konstytucji i ludzkich stosunków, choć formalnie kształcony, barbarzyńca jest i nic więcej. Niegodzien ręki przyzwoitego człowieka, a całkiem godzien Trybunalu Konstytucyjnego i wiecznotrwałej infamii.

    Z tym „ukąszeniem” sprawa jakaś taka, że wygląda bardziej na mit niż powszechny fakt. Bardzo ciekawie o tym pisze Aleksander Bocheński.

    Oczywiście, kultura i sztuka to coś z najjaśniejszych osiągnięć Najjaśniejszej ludowej i do tego powszechnej dosyć produkcji oraz masowej konsumpcji. Pierwszy raz od tysiąca lat.

  169. Nefer
    11 listopada o godz. 22:12

    Chłopy plotkują gorzej niż baby

    Bo chłop babie nie podskoczy.
    Chyba, żeby.

  170. Nefer
    11 listopada o godz. 21:31

    Najwyższy Trybunał Przyjemności orzekł, że za kare oglądasz Hydrozagadkę.

  171. Żorż Ponimirski
    11 listopada o godz. 19:20

    Żorżyku, ja się zaraz zgadzam na ten ukochany kraj, umiłowany kraj, tylko jak to jest, że ten ukochany i umiłowany to jest taki, że chłop smieci do lasu wozi, a z Giewontu odpady to wywrotkami trzeba ściągać, zaś żywemu to chlop już w ogóle nie przepuści i na podwórku to sąsiad sąsiadowi lusterko w aucie musi urwać, bo inaczej nie byłby sobą, czyli katolikiem?

  172. Żorż Ponimirski
    11 listopada o godz. 22:51

    I niech ogląda! Jurku, uspokój się!

  173. Qubie. Lewemu i innym poetom kłaniam się do ziemi niemal. Też Was kolekcjonuję, podobnie jak namargineska i basia.n….

    Poszukującym Vadima Tyszkiewicza jakim jest polecam „Świat się chwieje” ,rozmowę z Grzegorzem Sroczyńskim, chyba w sierpniu w tym roku. Dał popalić panu redaktorowi tak, że się doczekał przeprosin.
    Ale ktoś, kto wyciągnął Nową Sól z biedy, bezrobocia 47%, beznadziei po likwidacji wszystkich firm (m.in.Nici Nowosolskie) i zmienił miasteczko i okolice w ciągu 17 lat w zupełnie inny świat należy się nie tylko uznanie. W swoim okręgu wygrał w cuglach fotel senatora.
    Przeczytałam tylko kilkanaście pierwszych komentarzy i kilka z poprzedniego wpisu. nie wiem, czy ktoś podał tę wiadomość, ale warto poznać poglądy p. Prezydenta Nowej Soli

  174. Żorż Ponimirski
    11 listopada o godz. 22:51

    Sie robi, psze pana

  175. Tanaka
    11 listopada o godz. 22:51

    Co tu się rozpisywać. W Polaku jest słaba jakość, mało cywilizacji, dużo katolika, a to co jest, takie jakieś skołtunione.

    @all
    Interesuje mnie lista ślubowania posłów i osłów. Kto ślubował bez tak mi dopomóż pan bożek. Gdyby taka się pojawiła, to proszę wkleić na blogu.

  176. @Nefcia, ja wczoraj zaplanowałem Hydrozagadka, siusiu i spać, a skończyło się tak, że obejrzalem jeszcze „Dzięcioła” Gruzy z Gołasem i „Dwaj panowie N” Chmielewskiego z Mikulskim. Dopiero wstałem.

  177. Na pani miejscu, pani Nefciu, wziąłbym udział w rajdzie PTTK na odznakę nizinną. Dobrze jest łączyć przyjemne z pożytecznym i dobrze jest mieć odznakę.

  178. Zorzyk
    12 listopada o godz. 13:29

    Brawo!
    Miałeś to co najlepsze

    12 listopada o godz. 13:38

    Tak jest!
    Nefcia: mam bardzo dobrą parasolkę, wyrób krajowy.

  179. Pewnie wszyscy oglądają TV szoł- inaugurację Sejmu i Senatu.

  180. Vadim odpada u mnie bo ślubował na boga. Słaby jest. Sorry, tak już mam.

  181. @Żorż
    Jak już wiesz, to powiedz kto ślubował po świecku, będzie krócej 🙁
    I co robi jakiś klecha w Senacie, co on za jeden i co to za zwyczaj?

  182. @izabella, oglądałem, ale po Vadimie przerwali transmisje, a nie robiłem notatek kto ślubował „po ludzku”. W każdym razie to, co pokazali, mało ich nie było.

  183. @Izabella, tak jest, na inauguracji Senatu wymieniony jego pierdziwstołeklencja wysłannik Watykanu, a za nim jeszcze- nie wymienionych- dwóch kieconów.

    @Nefcia, dzięki. To jeszcze lista senatorów. Jak trafię na taką, to wkleje. 🙂

  184. Brawo dla babeczek!
    Proporcjonalnie częściej świeckie ślubowanie składały kobiety.

  185. Nie obyło się bez dwóch hardkorów.
    Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci.

  186. W Senacie do momentu przerwania transmisji ze ślubowania 15 ograniczyło się do „ślubuję”. A ponieważ szło od lewej do prawej, najpewniej skończyło się na tej 15.
    Po nazwiskach m.in. Sekuła, Morawska, Borusewiecz, Libera, Jazłowiecki, Bury (ode mnie), Bosacki, Szjenfeld, Dowhan, Pociej, Misiek Kamiński, Borowski, Matecka. Dwa nazwiska mi umknęły.

  187. Cieszę się z wybrania pana Grodzkiego na marszałka, bo chyba merytoryczny i rzeczowy gość – chirurg, co tu gadać. Ale najbardziej mnie, niepolitycznego zwierza, cieszy obecność w senacie pana Vadima Tyszkiewicza, czterokrotnego szefa przyodrzańskiej Nowej Soli. Praktyk, a nie gaduła, i wzorzec samorządowca. Słyszałem o nim wcześniej, ale kiedy pogonił za pijanym kierowcą, który zabił na poboczu swoim blaszactwem młodego rowerzystę, złapał go i oddał policji, zrozumiałem, że to gość piekielnie uporządkowany moralnie i w tym porządku konsekwentny. Więc liczę, że i teraz, choć trochę jest sfrustrowany pierwszymi chwilami w senacie i mówi, że to nie jego świat (jest człowiekiem czyny, nie paplania), da o sobie bardzo korzystnie dla państwa prawa znać.

  188. pombocek
    12 listopada o godz. 20:53

    Wadim Tyszkiewicz od dawna budzi moją sympatię. Ostatnio nazwał Morawieckiego kłamcą, oraz tchórzem, który nie ma odwagi skonfrontować swoich ohydnych kłamstw z materialną rzeczywistością tego, co się dzieje w samorządach.
    Zaprosił Morawieckiego, by się u niego pojawił, zobaczył i dał świadectwo prawdzie. Morawiecki, oczywiście, się nie pojawił.
    I tak trzeba gadać z oszustami: konkretnie, stanowczo i wyraziście, nie zaś gładko się wdzięcząc lub czerwienić wstydem z nieśmiałego słóweczka subtelnej krytyczki.

    Samorządy są miejscem, gdzie się coś robi i to coś można zweryfikować: jest się dobrym samorządowcem, albo nie. Posła właściwie nic nie weryfikuje, jak jest przyklejony do swojego partyjnego właściciela. Nawet wyborca słabo weryfikuje, bo jak właściciel posła wstawi go na jedynkę w okręgu, to poseł wejdzie do Sejmu z automatu.

    Z 460 posłów może z setka coś robi sensownego, może jeszcze kilkudziesięciu cokolwiek się do czegokolwiek poza podnoszeniem rączki przydaje. Reszta nic nie robi i na niczym się realnie nie zna.
    W Senacie jest jeszcze gorzej, bo senat jest od niczego.

    Czy chirurg się sprawdzi jako marszałek Senatu, nie wiem. Oby.
    Dobry medyk to jedno, a dobry, umiejący organizować pracę izby, zjednujący ludzi, umiejący robić menedżerkę polityczną międzypartyjną człowiek – to drugie. Na dzień dobry wygląda sensownie, ale mieliśmy niedawno już kilku ministrów od zdrowia, co w zdrowiu zmajstrowali gorszą chorobę niż była wcześniej.

  189. paradox57
    12 listopada o godz. 18:20

    W Senacie ślubowali od lewej? Bo w Sejmie od pisoidów zaczęli .

  190. @Tanaka 21:11

    Od lewej od strony marszałka. Czyli dla nas od prawej. Nie wiem, jaka była kalkulacja z takim ich rozmieszczeniem. Zapewne uznali pis za prawicę.

  191. Bardzo się cieszę, bardzo 🙂

    Żorż, wczoraj padłam nosem w poduszki i dzisiaj chyba będzie to samo, co włączę tv to zzz… niczego ostatnio do końca nie mogę obejrzeć :/

  192. Nefer
    12 listopada o godz. 21:48

    Bardzo się cieszę, bardzo

    To opowiadaj 🙂

  193. Za oknem szaro. Park Śląski ze stadionem GKS Katowice mokry od siąpiącego deszczu. Ale w domu spokój. Po chorobliwej i wojowniczej przemowie marszałka-seniora Macierewicza, marszałkiem Senatu został człowiek obliczalny. Nadzieja w normalność powoli wraca.

  194. @mag
    11 listopada o godz. 17:23 napisała

    „Ktonaziole ryczały na marszu niepodległości „my chcemy boga”. Najlepszy dowód, że go nie ma, bo na pewno by im przypier..”

    Lepiej tego, magus nasza nadnarwiańska, nie mogłaś oddać. W punkt. Latają i drą dzioby jakby im ktoś tego bozia dozował, nie wiadomo śmiać się czy płakać.

    @Nefer
    11 listopada o godz. 21:31
    @Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 21:42

    W kwestii „Zmienników”, na których Żorżyk narobił mi smaka. Piosenka tytułowa z dedykacją wszystkim ucisnionym oraz sfrustrowanym, wszak „coś byc musi, cos być musi, do cholery, za zakrętem” 😉

    https://youtu.be/O9G_9kqJXIo

  195. Ewa- Joanna

    Ewojotko, dawno temu zgadali my się, że byli my, Ty i ja, na uniwerku w czasie strajku 1968, więc dziś jesteśmy stuprocentowymi rówieśnikami bez względu na to, na którym roku byłaś wtedy Ty i na którym ja. Zebrało mi się przed chwilą na sentymenty i chciałbym tę rówieśność nazwać precyzyjniej. Ja byłem wtedy na czwartym roku, a na Twojej polonistyce równolegle ze mną byli Stasiu Taszycki, Stasiu Szelc, Jurek Witaszczyk, Tadziu Floryn, Jacek Mielczarek – smutno mi i przykro, że pozostałych nazwisk z tego rocznika polonistyki nie mogę sobie przypomnieć, choć postaci pamiętam świetnie – nawet kolegę z mojego pokoju, który na pierwszym roku dostał takiego napadu schizofrenii, że wylądował w szpitalu psychiatrycznym gdzieś w okolicy placu Trzebnickiego i dworca Nadodrze (odwiedzałem go tam) i już na studia nie wrócił. A ci, których pamiętam, to wiadomo skąd: akademik, wojsko, wspólne rajdy, piwkowanie. Mogłabyś na ten temat dać głos i się bliżej zlokalizować?

  196. @pombocek
    12 listopada o godz. 22:35
    Ja wtedy byłam bardzo przejęty pierwszoroczniak któren na starszych patrzał z otwarta gębą i uwielbieniem.

  197. W kwestii polityki i głosowań.
    Za – wiadomo, przeciw – wiadomo. Wstrzymał się – powinien umotywować dlaczego.

  198. Ewa-Joanna

    Liczę, że zamknęłaś gębę dawno temu, bo chodzić z otwartą w Australii chyba niebezpiecznie. Żabka może wpaść – u nas najwyżej mucha – diabeł tasmański czy inny kangur. Czyli wymienionych nie pamiętasz Ja też zresztą ze starszych o 3 roczniki pamiętam tylko jednego, bośmy się przyjaźnili. Wieczór dobry, a u mnie – dobranocka.

  199. @pombocek
    W punkt. 🙂

  200. @Mag: „„Ktonaziole ryczały na marszu niepodległości „my chcemy boga”. Najlepszy dowód, że go nie ma, bo na pewno by im przypier..” Ahaa…

    Herman Lindqvist i Liliana Komorowska, zona, byli zaatakowani w czasie pochodu Dzien Niepodleglosci. Mieszkaja w Warszawie na stale. Chcieli zaprotestowac przeciw faszystom i nazistom. Obronili bez szwanku, dzieki fotokamera duzoformatowa, co Herman dobrze wlada. Herman ma 76lat!!! 🙂 ale jeszcze wlada fotokamera… podala szw prasa
    https://www.aftonbladet.se/nyheter/a/3Je0Re/herman-lindqvist-attackerad-av-hogerextremister-i-warszawa

    Ostatnia ksiazka H.L. „Szwecja-Polska. Tysiac lat milosci i wojen”

    pzdr Seleuk

  201. seleuk|os|
    13 listopada o godz. 7:34

    Herman Lingdqvist – specyficznie opisany w Wiki: „wyrzuca procesy gospodarcze i społeczne na margines” (a jest historykiem). Stał się sławny z powodu napisania „Historii Szwecji”.
    Zdaje się, że to właśnie procesy „gospodarcze i spoleczne” są główną treścią historii. O co więc chodzi w opisie Hermana w Wiki, nie jest jasne.

  202. Tanaka
    13 listopada o godz. 8:25

    To jest jak wiekszosc polska Wiki. Punkt widzenia, malo faktow, zeby czytelnik mial punkt widzenia. H.L. nie jest „moj” historyk Szwecji. Ja jestem bardziej „za” A.Braudel metoda. Niemniej Lindqvist jest bardzo plodny, zywy, bardzo popularny w Szwecji. Czy na polski tlumaczony nie wiem. On pisze raczej, bym nazwal, historie anegdotyczna, jak jedna krolowa co ja palec zabolal i dlaczego, a kawaler zakochal w zonie drugiego kawalera i co z tego wyszlo. Nprzyklad historie Marii Antoinette (tej od ciastek krolowej) i Fersena to opisal jakby im w lozku siedzial, doradzal i podgladal 🙄

    pzdr Seleuk

  203. Jescze dodam Tanaka, zeby wyjasnic. Moj historyk jest Peter Englund
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Englund
    Pare razy pisalem. Herman Lindqvist jest dokladne przeciwienstwo. Razem jest uwazam b. interesujace

    pzdr Seleuk

  204. Trochę nie na temat, ale ktoś wspomniał procesy historyczne, więc mam pretekst 🙂
    https://www.theguardian.com/technology/2019/nov/12/history-as-a-giant-data-set-how-analysing-the-past-could-help-save-the-future

    Czy rewolucjami i kryzysami rządzą prawa i czy da się je sformułować i użyć do predykcji? Można się nie zgodzić (albo zgodzić), ale tak i tak jest to bardzo pożywny „food for thought”.

  205. konstancja
    11 listopada o godz. 23:22

    Poszukującym Vadima Tyszkiewicza jakim jest polecam „Świat się chwieje” ,rozmowę z Grzegorzem Sroczyńskim, chyba w sierpniu w tym roku. Dał popalić panu redaktorowi tak, że się doczekał przeprosin.

    No masz, a ja to pamiętam zupełnie na odwrót. Że to Sroczyński atakował, a Tyszkiewicz nawet w końcu przeprosił. Pokazał się jako dobry samorządowiec, ale słaby ogólnokrajowy polityk. Ten tekst do którego przyczepił się Sroczyński, pewnie grany byłby w mediach na okrągło.
    Ale pombocek go chwali, więc może nie jest tak źle.

    Okazuje się że wszyscy potencjalni kandydaci bez boskiej pomocy sobie nie poradzą: WT, MKB i WKK.
    Kto nam zostaje? 🙁

    @Nefer
    Ktoś wspomniał że Arłukowicz może wystartować w prawyborach. Myślisz że ma szanse?

  206. Zrobię się na starość obrzydliwym politykiem, zamiast pstrykać okoliczności przyrody z drona albo co. Szlag mnie trafił z powodu pani Staroń, która miała czelność oddać nieważny głos w sprawie tak ważnej jak wybór marszałka senatu z dwóch przeciwstawnych ideowo kandydatów. Czy był choć jeden bęcwał, który wybierał ją na senatora „Niewiemzobaczęcobędzie” po to, żeby miała mordę w kubeł? Dopóki jest coś tak sztucznego jak towarzystwa wzajemnej adoracji zwane „partiami”, ubieranie się posłów czy senatorów w niezależność świadczy może o niechęci do wszystkich znaczących opcji politycznych – co jestem w stanie rozumieć, bo i sam tak mam jako patrzący z lotu ślepawego ptaka – ale przecież wstępna deklaracja niezależności w warunkach silnie podzielonego narodu świadczy albo o nieprzydatności takiego splendidisolationjegomościa do pracy w REALNYM parlamencie, albo o jego koniunkturalizmie. Pana Vadima Tyszkiewicza bym tłumaczył, bo jego preferencje były dość powszechnie znane i jasno wyrażane – więc wie, za czym idzie, ale nie chce np. podlegać jakiejkolwiek degenerującej prywatne wybory partyjnej dyscyplinie.

    Pani Staroń przebrała się za Pytię. Choć mówiła mi żona kuratorka społeczna z 45-letnim stażem, która pilniej śledzi scenę niż ja, że pani Staroń jest niesamowitej społecznej wrażliwości i pomocnym dla ludzi człowiekiem. Trudno bym nie miał do takiej szacunku. Ale do takiej, a nie do tej, której celu w wyborze niezależności nie umiem odczytać, więc mogę podejrzewać, że mogłaby się dać barbarzyńskiemu PiSowi, jako biznesmenka, na przykład kupić.

  207. Łomatko, Ewciu-Joan, to my rówieśne. Też byłam wtedy na I roku polonistyki, tyle że w Warszawie. Jako pirwszoroczniakteż z otwartą paszczą rozglądałam się wokół, podziwiając ówczesne bohatery. Byłam oczywiście na strajku okupacyjnym już po 8 marca.

  208. seleuk|os|
    13 listopada o godz. 9:01

    w Wiki PL też liche przedstawienie postaci. Raptem parę zdań, które nic nie mówią o istocie tego, co facet robi.
    Właściwie jedna rzecz: jego książki sprzedają się w Szwecji w dużych nakładach (ponad 200 tys.). 200 tysięcy na kraj tej wielkości wygląda mi na ogromny, ba – na głowną potawę dnia, roku i dekady u Szweda. Czyli, że pojęcie o własnej historii Szwed łyka właśnie od niego i bardzo mu smakuje.

    W PRL-u nakłady potrafiły przekraczać 100 tysięcy i do tego bywały co raz powtarzane. Ale to się skończyło jak nastała tzw. prawda i tzw. wolność. NIe ma musu czytać, to Polak nie czyta, w rok nawet pół ulotki na temat hitu: grzejników z Castoramy, nie przeczyta. To za wielka męka, żeby coś przeczytać. A żeby cokolwiek przeczytać na temat własnej historii to już mowy nie ma.

  209. Przed chwilą wysłuchałem rozmowy pana Sroczyńskiego (niestety, trochę stękały, ykały, ekały) z panem Krzysztofem Kwiatkowskiem – nie byle jakim kwiatkiem polskiej mowy niejąkanej. Ciąg treściwych zdań bez jednego „eee”, „aaa” czy „yyy”, a już nie daj Bóg – „mniaaa”. No i muszę trochę zrewidować swoje wyżej wypowiedziane zdanie na temat niezależności niezależnych senatorów. Jeśli głównym motywem bycia poza formalną zależnością od partii jest to, czego się domyślam u pana Tyszkiewicza, czyli niepodleganie jakiejkolwiek krępującej prywatne wybory partyjnej dyscyplinie, to taką niezależność, rzecz jasna, popieram. Wyszło mi po tej rozmowie z piekielnie kompetentnym osobnikiem będącym odwrotnością byle jakiej en bloc pisowatości, że niezależność onej senackiej trójki (o Gawłowskim nie nie mówię) przemyślany wybór mocnych osobowości.

  210. pombocek
    13 listopada o godz. 9:32

    Poczekajmy trochę na dalsze działania senator Staroń. Ona dopiero zaczyna, świeża jest, niech się rozejrzy.
    Może jej się zdawać, że jest i będzie jakaś „niezależna”, ale przecież jest zależna. Od rzeczywistości i jej problemów. Po to przecież kandydowała, żeby od nich być zależną więc i na nie wpływać.

    Wadim Tyszkiewicz, bardzo doświadczony samorządowiec, też jakoś tak trochę dziwnie się wypowiedział, w rodzaju takim, że parlamentarne szachy, czy też przepychanki mało go interesują. To zrozumiałe, że samorządowiec woli konkretne działania, czemuś ralnie praktycznemu slużące. Dobrze, niech tak robi, tylko cz będzie miał z kim to coś konkretnego robić i czy czegoś nie pomylił: Senat to nie samorząd gminny, więc czy będzie mógł dalej pracować tak konkretnie, w weryfikowalny i praktyczny sposób to się sam przekona, ale są powody zakładać, że przekona się bardziej negatywnie niż pozytywnie, o czym powinien był od początku wiedzieć.
    Gdziekolwiek jednak uda mu się skutecznie swoją cegiełkę wiedzy i doświadczenia wmurować, będzie to świadczyć o tym, że lepiej iż on, niż ktoś inny, jakiś typ bez właściwości, się w tym miejscu znalazł.

    Pani Staroń też się będzie z dnia na dzień przekonywać, jaką treścią może wypełnić swoją „niezależność”. Jej, tak jak Wadima Tyszkiewicza, niezależność będzie taka, że albo się przyłączy – z wszystkimi zależnościami – do grona parlamentarzystów przytomnych, niegłupich i dodających wartości miejscu i Polsce, albo się przyłączy, może bez ochoty (jak niejaki prokurator stanu wojennego Piotrowicz z PiSu:” do PZPR należałem, ale nie z własnej woli” – co jasne, bo należał z boskiej woli – bez bozi nic się nie dzieje na tym świecie przecie), do pisoidów.

  211. Tanaka
    13 listopada o godz. 10:20

    Dane na temat czytelnictwa szw nie chce mnie teraz szukac. W kazdej bibliotece, mozna zamowic (pozyczyc), za 10Skr (4Plzl) dowolna SWIATOWA ksiazke, co nie ma w tej bibliotece. Cirkaebaut 2 tygodnie czekac. Kazda komuna ma obowiazkowo, przynajmniej jedna publiczna biblioteka. W malych kommunach, co moja, czesto taki rodzaj centrum kultury (czasopisma, wyklady, objazdowe wystawy etc). Jest krajowy, centralny katalog (komputerysowany), wszystkich ksiazek, w jakiejkolwiek bibliotece publicznej w Szw. Niepubliczne podobnie.

    Peter Englund jest historyk od okresu w Pl znanego „Potop”. Ksiazki (grube cegly) sa pisane w duzej czesci, na prywatnych listach zwyklych ludzi. Kobiet, ktore samodzielnie gospodarstwa prowadzily w Szwecji. Mezczyzn, zolnierzy w Europie. Wieloletnie ciagle korespondencje. Szwecja nigdy okupowana nie byla (palona)

    Izabella, do Ciebie wieczorem, jak wroce, bo bardziej skomplikowane 🙂

    pzdr Seleuk

  212. W kościele facet pyta szeptem osobę obok:
    – Jakie jest tu hasło do WiFi?
    – Jezu Chryste! Człowieku!
    – Ze spacjami?

  213. Strasznie dzisiaj zajentyk, chwili spokoju :/

    izabella
    13 listopada o godz. 9:17

    Myślę że teraz w ogóle nie ma, za 10 lat może.

    /poof/

  214. Tanaka
    13 listopada o godz. 10:35

    Jednak, Tanako, o pani Staroń słychać to, czego się spodziewałem: część jej wyborców ma za złe oddanie nieważnego głosu. I się nie dziwię. Wybrali ją, by wyraźnie się opowiadała i wypowiadała, a nie nie wiadomo jak. Nie siebie reprezentuje w senacie, lecz wyborców.

  215. Fakt, że trochę się przejąłem i ucieszyłem zapowiedzią odejścia w niebyt Hunów. Bardziej jednak od sytuacji politycznej ożywia mnie sytuacja psychologiczna. Jedną z zapowiedzi powrotu do cywilizowanego świata jest zmiana marszałka senatu. Pan Grodzki to osobowość, a nie kacza łapka do wykonywania tego, co pomyśli kacza główka. Liczę, że możliwość obserwowania, czym się różni człowiek rzeczywistej dobrej zmiany – już na poważnej funkcji, a nie totalna, jej mać, opozycja – od zakompleksionej ofermy wyhodowanej w cieple przez mamusię, zaowocuje u części mniej spisionych pisowatych mózgowym ożywieniem, które z kolei może zaowocować spadkiem notowań wysokokaratowego żartownisia Dudy, który trzy miesiące po żniwach złote kłosy w listopadowym słońcu wypatrzył.

  216. pombocek
    13 listopada o godz. 14:52

    Parlamentarzysta działa w oparciu o metodę „usta-mózg”: gada co on będzie robił w parlamencie, albo czego nie będzie, dźwięk wpada do mózgu wyborcy i wyborca wybiera te usta.
    Parlamentarzysta nie jest związany w „wykonywaniu mandatu” „wolą wyborców”, ale „dobrem ojczyzny” i tego rodzaju figielkami. Zaś nad „dobrem ojczyzny” może łatwo przeważyć „dobro prezesa” (z częstym uwzględnieniem dobra kołka różańcowego interesu w partii prezesa)

  217. @Qba
    Jeszcze o melancholii (napisałam TO dwa dni temu), która mi właśnie mija z powodu wczorajszego „powrotu do cywilizowanego świata, jak to zgrabnie ujął @pombocek.
    Co by się jednak napisane nie zmarnowało –
    – voila!
    Moja siostra melancholia
    Podaje mi rękę
    Szeleszczę jak cynfolia
    Zakładając jej sukienkę
    Nikt mnie nie poznaje
    Ani nikt nie żałuje
    I tylko mi się wydaje
    Że me serce bije czule
    Przemyka pod stopami
    Gibka płocha wiewiórka
    Potrząsam orzechami
    Podnoszę z ziemi ptasie piórka

  218. Tobermory. Okaze, przy najblizszej okazji okazjonalnie, (wysoko)piorunujacy prawdopodobnie zgromadzenie, efect.
    … en snubbe i kyrkbänken, viskar till grannen:
    – har du wifi login, här i kyrkan?
    – jesu kriste! människa!
    – med blanka eller understreck?

    Tanaka (po 11.58), spec dla Ciebie, znalazlem szybko opracowanie Urzedu Statystycznego Szw (SCB), spedzania czas wolny (fritid) w Szw. Wszystkie mozliwe plcie, formy, rodzinne aspecty, wyksztalcenia, rejony, instrumenty, sprzet, budynki, czy jedynie lazikowanie w tym fritid(zie) etc. Brak tylko pogody i whisky. Statystyka, metodyka, muzyka i kazda fikamika. O czytaniu ksiazek jest od str46, gdzie diagram (piktogramiczny) 4.5 umieszczono, pare innych, do 4.9. Niestety, text lokalsow. Znaczy, ktoby chcial, moze Ty, moze nowy Champollion byc https://www.scb.se/contentassets/c80a1255111a439098cd1dc518d08da1/le0101_2014i15_br_lebr1701.pdf
    Z czytanie Tanaka, tak bylo. Od Marcinka, kto czytac nie umial, w dyby zakuwano niedzielnie i dziatwa blotem obrzucala. Puste rozrywki, nieczystosciami. Niektorzy dukali, problem mieli. Dyslektycy? Sprytniejsi dukacze, probowali na pamiec wykuc, latwowykrywalni byli. To nazywano läs/husförhör. Do centrow handlowych typ Panorama, bez dostepu. ~1880 anno domini wprowadzono prawa czlowieka, terror gawiedzi zelzal.

    A wogole to. Niedawno ktos link dal do text. Text jak text, (pod)text byly komentarze liczne. Jeden, nick meski napisal, nie chce zeby w Pl bylo jak w Szw. Mnie to zasmucilo 😥 chcialem skomentowac, pocieszyc. Nigdy tak nie bedzie, jestem oczensorry. Powsstrzymalo mnie, pocieszac nigdy nie bedzie, bo wydal mnie ponurym gagatkiem, w paru innych zdaniach. Byl pismienny, nie sm|s|enny, (nie)honduras bryt myslal, zeby rosl w sile a ludziom jakotako tyz roslo…

    Izabella, do Ciebie, w DE (Dziennik Europejczyka) , na moderacje czeka, co moze kaffke pije moderacja, co rozumiem. Sam pijam…

    pzdr Seleuk

  219. Jeden głos wstrzymujący się należał do niezależnej Senator Lidii Staroń. W rozmowie z money.pl tłumaczy swoją decyzję. – Nie dla mnie są polityczne gry – mówi portalowi senator.
    Senat. Lidia Staroń tłumaczy, dlaczego wstrzymała się od głosu

    Staroń utrzymuje, że nie była przeciwna kandydaturze Grodzkiego, ale „chciała pozostać niezależna”. – Nie chcę, aby Senat była areną polityczną. Będę rozmawiała z każdym, kto ma merytoryczne pomysły. Ale na pewno pozostanę niezależna, bo moją partią są ludzie – stwierdziła Staroń.
    To za przeproszeniem owa pani to idiotka i guzik rozumie po co w politykę weszła.

  220. Ewa-Joanna
    13 listopada o godz. 20:25

    Czyli jej tłumaczenie – jeszcze głupsze niż zachowanie w głosowaniu. Chyba nie zauważyła, że senat i sejm przez ostatnie cztery lata, zgodnie z jej chceniem, nie były areną polityczną – były cyrkową.

  221. @pombocek
    13 listopada o godz. 21:14
    Jeszcze z tą jej „niezależnością” będą kłopoty bo to raczej ukryta pisówka. Tylko dlatego w jej okręgu PiS nie wystawił swojego kandydata.

  222. izabella
    13 listopada o godz. 9:17
    Arłukowicz teraz w europarlamencie. Nie mówi Nie wyborom prezydenckim, ale czy ma szansę? żeby zostać parlamentarzystą w Euro chodził od domu do domu, znosił obelgi pod swoim adresem, ale dostał się do UE.
    NAtomiast w sprawie Tyszkiewicza pamiętam, że Sroczyński przytoczył słowa z wypowiedzi Tyszkiewicza o wyborcach PISu i zapytał WT-czy Pan się szaleju najadł, czy był pan trzeźwy, ile pan wypił, gdy to pisał. Nie widziałam tej rozmowy (można zobaczyć) ale pamiętam, jak WT wsiadł na GS, przytaczając wypowiedzi wielu prominentów PISu, opisując swoich mieszkańców (że chleją, bo mają pieniądze z MOPSu i przypominając obraz Nowej Soli z jej ruinami po fabrykach rozkradanych przez złomiarzy, przestępczość i całą tą historią., Sroczyński nieco się zacukał, bo nie odrobił lekcji z historii Nowej Soli i osiągnięć WT.
    Przytoczyłam te linki, nie wiedząc, że pod nimi są płatne podkasty

    Słucham GS w każdą niedzielę, potem są Goście Passenta…
    choć ostatnio mam alergię na politykę…lekko mi właśnie przechodzi z powodu włożenia stopy między drzwi (przewagi w Senacie)

  223. @seleuk|os|
    13 listopada o godz. 20:11

    Fajnie wygląda po szwedzku 🙂
    Ciekaw jestem efektu.

    @Ewa-Joanna
    13 listopada o godz. 20:25

    Senatorka nie lubi politycznych gier, bo to paniusia nie-za-leż-na? Chyba od rozumu 🙄

  224. Herstorycznie, światowo i rocznicowo:
    12/11/19 minęło 50 lat od ujawnienia i nagłośnienia bohaterskiej akcji żołnierzy Imperium Dobra, w My Lai w Wietnamie. Zatłukli tam, wedle danych wietnamskich 504 osoby, cywili od niemowląt do starców. Bojownicy demokracji gwałcili zbiorowo kobiety i okaleczali trupy. Po publicznym rozsławieniu akcji, chwalonej gorąco z początku przez samego gen. Westmoreland’a, sprawców przykładnie ukarano – 26 żołnierzom oskarżonym o najgorsze ekscesy wytoczono proces, ale żadnego nie skazano. Ich dowódca, William Calley Jr., otrzymał surowy wyrok 3 lat aresztu domowego. Za to załoga helikoptera próbująca ratować mordowanych była wyzywana od zdrajców.

    https://en.wikipedia.org/wiki/My_Lai_Massacre

    Autor „Kill Anything That Moves: The Real American War in Vietnam”, Nick Turse, opisuje liczne inne zwycięzstwa tego typu.

    Od Wietnamu do Iraku, Syrii i dziesiątków innych miejsc Imperium Dobre jest! Szerzy demokrację, globalizację, Coca-Colę, itp. Kilkadziesiąt, kilkaset, kilka tysięcy, kilkaset tysięcy trupów to tylko drobne skutki uboczne. Cytując Madeleine Albreight, „warto było”!

  225. A z innej beczki, dotyczące Polski (i Szwecji, @seleuku), https://nowyobywatel.pl/2019/11/13/identycznosc-nasza-bronia/

  226. Tobermory
    13 listopada o godz. 22:31
    Opowiem, opowiem. Moment wyczekam, moze byc jak z tym Terlikowski, przypuszczam, mam nadzieje.

    Herstoryk
    14 listopada o godz. 3:09
    Bardzo sympatyczny text po polsku. Po polsku Herstoryk, hm. Az przeczytalem (wikipedia) kto jest ta pani, co umnie odznaka rzadkosci i uznania. Sam nie jestem socdem, troche inne srodowiska, najczesciej, jak akademickie tez, ale…

    Tu na blogu, wielokrotnie podkreslalem, jak przyjemnie zyc wsrod skrajnych indywidualistow. Nie ma jednego takiego co drugi, czy ja. A wszystko dziala. Prawda, duzy czas zajmuje, ale dziala.

    Pani prof jest krytyczna kapitalismowi. Ja zrozumienie dla slowa mam. W srodowisku akademikow, slowa sa pojecia akademickie. Nie bylejak, tylko definiowane, kazde. Ja uzywam slowo kleptokracja, bo akademikami nie rozmawiam przewaznie teraz. Jak pracowalem, oczywiscie. Bo mnie tez zdaje Herstoryk. Szw jest najbardziej kapitalistyczny kraj co znam. Bo najmniejszy udzial kleptokracji w zyciu. Po mojemu, dwa wykluczajace pojecia. Ale ja oczywiscie nie musze naukowe texty produkowac. Moge jak chce, a dowodow dawac nikt mnie nie zmusi.

    przy kaffce swiezej, pzdr Seleuk

  227. Izabella
    Ja do Ciebie napisalem na DE odpowiedz, co do moderacji wpadla. Teraz zajrzalem, tam nic nie ma. Ja Izabella nie wiem jak te moderacje dzialaja na portalu. Jak ja opuszczam, to mam wlasciwisci, laptop wszystkie cookies, inne slady wyrzuca. Teraz tam moj text nie bylo. Ja zadne kopie nie mam, pisze jak leci do okienek. Bo chcialem skopiowac, zeby tu na LA wlozyc.

    Odpowiedz byla porzadna (jak mysle), nie moj zwyczajny styl, polkabaretowy. Nie byla jednak tak, zeby ludzkosc do przodu popychala, w rozwoju.

    Jak Ty Izabella chcesz, to ja jeszcze raz napisze. Na LA. Co ja o roznych rzeczach, co Ty annonsowalas. Ale teraz nie moge bo musze leciec, to ev wieczorkiem…

    narazie, pzdr Seleukos

  228. Ja na tej moderacji zupelnie nie wyznaje. Na dwa blogi, chyba tez nie umiem. Napisalem do @Kruk, to pojawil moj txt do Izabella Ciebie. Szybko korzystam skopiowalem i wklejam.

    izabella
    13 listopada o godz. 9:27

    Zastepowac nie jest moj zamiar. Tu jest strona Bernard Guetta Partie liberalne sa „moje”, w EU i lokalnie (krajowe szwedzkie, skandynawskie) bez formalnego czlonkowstwa. W zeszlych wyborach do EU glosowalem na Cecilia Wikström W tych Fredrick Federley (akt vice gruppprzewodniczacy i Renew Europe). „Powiatowo” zawsze jestem kolo partii typ „Dobro Powiatu”, lokalnie. Co mnie najwiecej czasu zajmuje dziennie (godzin). Na czytanie innych, typ prasa, blogi, moge miec ca 3god/dzien.

    Gdyby tobyl blog o zeglarstwie (design, budowa, Aegean etc) tez bym pisal. Czy historiach antycznych. Niecensuralne 😎 przemilczam. Bo mam zdanie. Kulinaria, moda etc (na blogach) mnie nie interesuje. Ni National Geographic foto. Jest flickr.com, co zalecam. Doskonale wiesz Izabella dlaczego zmienilem charakter z blog LA, a dlaczego tam pojawilem, chyba 2013. Ale blog nie jest zainteresowany, poza lokalne koszalkipalki. Mozna posmiac, niewiecej. Tyle bylo oskarzen, o (nie)znajomosc „lokalnych warunkow”, niepolskie texty, madralowanie etc. Polityka to jest rozmowa o przyszlosci a polski powiat nie jest pepowina swiata, czy moj Kinnekulle. Czy moze jest? 🙂

    Doskonale wiesz rowniez Izabella, zaden problem ze skandynawskie czy ang/am jezyki (wspolczesne) mam. Ale to wylacza polskojezycznych (duzo). Wiele razy walkowane na LA. „Polityka” jest w koncu polski periodyk. Portal tez. Jak cala polska polityka, skrajny. Wszystko bialoczarne. Spectrum to jest tecza 😉 Chetnie bym czytal co inni, cichosiedzacy, by teraz napisali. Dostosuje mnie. Poza przypadki epitetowania, na to sa inne blogi w „Polityka”, zaawansowane w dziedzine.

    Przyszlosc DE zalezy tylko od Autora, nie mnie. Moze troche od redakcji portal 😉

    pzdr Seleuk

    ps. Widze nie tak prosto, bo linkow brak, ale poprawie, to sekunda 🙂

  229. @mag
    13 listopada o godz. 19:30

    Twoje pisanie jest z samego środka. Czucie, odczucie, przeczucie.
    Pyszne.
    Pisanie jest jak mówienie, tylko bardziej dojrzałe, dłużej przemyślane: ubierając swoje, człowiecze, myśli w słowa zaczynasz je pojmować po ludzku, czyli tłumaczysz innym. A przy okazji sobie.
    Pisz dla siebie, bo tylko wtedy będzie to najlepsze na świecie. Twoim świecie. A o to przecież chodzi.

  230. Dwie ważne wiadomości

    1. Marszałek Senatu ma wygłosić orędzie do narodu
    2. Kontrowersyjni kandydaci pis-u do TK nie spełniają wymagań do pełnienia urzędu sędziego TK !

    https://fakty.interia.pl/polska/news-rmf-kandydaci-pis-na-sedziow-tk-sami-podlozyli-sobie-noge,nId,3334530?parametr=zobacz_takze

  231. basia.n
    14 listopada o godz. 11:03

    1. Kiedy kiedy kiedy kiedy?
    2. Przeczytałam, ale paranoja do dziesiątej potęgi, kwintesencja pisowskich rządów, ha ha ha ha ha 😀 😀 😀

  232. Cytat z interii:

    Widoczna gołym okiem rzeczywistość jest taka, że trójka kandydatów ma zacząć pełnić funkcje sędziowskie (czego nigdy dotąd nie robili) w wieku, w którym nie wolno już tego robić osobom zajmującym się tym od dawna. Zaczną gromadzić doświadczenie, kiedy osobom już je mającym administracyjnie zabroniono go używać. Co więcej, dwoje z nich taki zakaz osobiście przygotowało i chwaliło.

    Widać wyraźnie, że dwoje z kandydatów całkiem poważnie przyłożyło się do rugowania z sądownictwa osób starszych niż 65-letnie. I że dziś sami mając dwa lata więcej chcieliby zostać sędziami TK.

  233. Nefer
    14 listopada o godz. 13:02

    Ktopod kim dołki kopie, sam w nie wpada

    🙂 🙂 🙂

  234. basia.n
    14 listopada o godz. 11:03
    ad 1.
    Podobno dziś !

  235. Nefer
    14 listopada o godz. 13:02

    Powyższy komenatrz odnośnie orędzia miał być oczywiście skierowany do ciebie 🙂

  236. basia.n
    14 listopada o godz. 13:30

    Koniecznie muszę zobaczyć. Powiew świeżego powietrza.

    A teraz jeszcze czytam że Gowin Kaczoru podskakuje. Ciekawe czasy.

  237. Nefer
    14 listopada o godz. 13:38

    Tak ! Może coś zacznie się posuwać chociaż trochę do przodu.
    Ewa Siedlecka ciekawie napisała o ewentualnych niezależnych od jakichkolwiek partii kandydantów na prezydenta.
    To jest dobra myśl. Tylko potrzebni są odpowiedni kandydaci.

  238. Nefer
    14 listopada o godz. 13:38

    Odnośnie Gowina dość ciekawą tezę postawił @Lewy na EP

  239. basia.n
    14 listopada o godz. 13:59

    Czytałam wpis Lewego, no nie wiem. Wydaje mi się że Gowin czegoś nabrał wiatru w żagle bo ma więcej posłów. Aż tak daleko bym tego nie „szyła”

  240. basia.n
    14 listopada o godz. 11:03

    Kontrowersyjni kandydaci pis-u do TK nie spełniają wymagań do pełnienia urzędu sędziego TK !

    Jest powiedziane: niech zakwitnie sto kwiatów!
    No i pisoidyzm wypuścił kwiatka. Piękny!
    Ci kandydaci to ani troszeczkę nie są kontrowersyjni. Wystarczy wejrzeć w kandydata i ich niekontrowersyjność się zaraz przedstawia.
    Z tym, że pan Piotrowicz od takiego wglądania w niego dostaje wysypki, a pani Pawłowicz traci na fryzurze.

  241. @@ basia.n, Nefer
    Jakoś nie bardzo wierzę, że Gowinowi odrośnie kręgosłup i jego pohukiwanie w sprawie ZUS odniesie skutek. Ostatecznie z niesmakiem i smutkiem przyklepie to, czego życzy sobie Kaczor.
    Ciekawe jak reżimowa TV „poradzi” sobie z orędziem marszałka senatu. Puści tak in extenso?

  242. mag
    14 listopada o godz. 14:13

    Właśnie że mu „pazury jastrzębieją” i nie poprze, od rana w mediach Porozumienie się odgraża. Dobrze wie że Jadosław musi się z nim liczyć bardziej niż wcześniej.
    Orędzie marszałka ma być nagrane, nie na żywo. Pewnie potną na kawałki. Może TVN puści?

  243. @mag

    Chociaż pewnie masz rację, czytam oto że jak będzie 40 krotność to bezkręgowiec podpisze, kreując się na obrońcę itd.

  244. Orędzie marszałka TVP1 o 20.00

  245. odsłuchałem rozmowę marszałka senatu T. Grodzkiego i R. Mazurka w RMF FM,
    wg. mnie to nie jest jest zmiana jakości,
    polecam początek o majątku marszałka i jego bezpiecznym, ale nie drogim Lexusie,
    potem wątek aborcji i dekalogu,

  246. PiSowcy, mówią że im się należało, zasłużyli, albo dostali od AKowca i jest ok.
    Grodzki chyba chce udowodnić, że jest przeciętnym obywatelem i nie ma ponad przeciętność;
    przypomina mi to prałata, który jeżdżąc exluzywnym mercedesem mówił, że biednych ludzi nie stać na kupowanie złych rzeczy

  247. uczciwiej byłoby powiedzieć zapracowałem i to uczciwie na to,
    inaczej widzę znak zapytania,
    porównania z Banasiem przy nim nie widzę

  248. parafianin
    14 listopada o godz. 19:22

    Ciekawe, brzmisz całkiem jak PiS tylko zamiast zegarka jest samochód.
    Brzydzę się takimi insynuacjami.

  249. No, to dopiero krezus z tego marszałka 🙄
    W 2008 jeździł lexusem, teraz ma jaguara w lizingu, no i chatę – segment na całych 120 metrach.
    I żadnego AK-owca pod opieką?
    I nie skrobał, żeby to sfinansować?
    Niesłychane.

  250. jeszcze raz, dlaczego nie powie, że uczciwie zapracował, a nie kręci, np. samochód bezpieczny, na pewno nie luksusowy,
    i nie ma porównania z Banasiem, i nie tylko Banasiem,

  251. parafianin
    14 listopada o godz. 19:25
    Jest coś na rzeczy. Senator Grodzki dorobił się samochodu na transplantacjach płuc, czyłi wykonywał szemraną robotę. Ile brał za tę wymianę, ja się pytam.
    Też myślę, że hotel na godziny Banasia da sie porownać z jakąś transplantacją. A poza tym, w takim hotelu to mogłeś sobie prafianinie nie tylko pociumkać, ale nawet pociupciać za przystepną cenę.

  252. stać mnie i kupiłem, ew. lizing

  253. Nie dam się wciągnąć w rzucanie błotem a ewidentnie o to chodzi, „sprawa o zegarek”
    TFU!

  254. porównać się da wszystko, tylko czy coś to znaczy,
    czy ktoś, kto ma pieniądze ma się tego wstydzić, „bo skądś to ma”, czy powinien powiedzieć jestem „dobry” i uczciwie zarobiłem,
    tu porównam/jednak/ – Banaś bezczelnie mówi jestem uczciwy i nie mam sobie nic do zarzucenia,
    a Grodzki kręci, nie mówi mam, i uczciwie to zarobiłem, próbuje pomniejszać, i po co?

  255. Słuchaliście przemówienia? Ja dwa razy bo przewinęłam od początku.

    Mówił tak żeby do suwerena dotarło, niechby i z dziesięciu suwerenów przemyślało albo choćby raz usłyszało co innego.

    I może „ten wirus będzie wyleczony szybciej niż myślimy czego sobie i państwu życzę” 🙂 jakoś nadzieją powiało, odrobineczkę 🙂

  256. Pisowska szuja psiakrew, Banasia z senatorem będzie zestawiała żeby się nazwisko zaczęło kojarzyć, trzymajcie mnie bo mnie krew zaleje

  257. „Brzydzę się takimi insynuacjami.”
    jeszcze raz
    nieuczciwi bezkarnie chwalą się swym majątkiem,
    pytanie – dlaczego uczciwi nie mówią, że zarobiłem i jestem z tego dumny?,
    zegarek Nowaka to jednak nie była uczciwość, i nie była to kamienica….
    skoro jednak posłowie popełniają przestępstwa /wg. mnie/ np. przy kilometrówkach i nikt im nie stawia zarzutów, a dotyczy to posłów wszystkich opcji,
    to skąd to?

  258. „Pisowska szuja psiakrew”
    dzięki

  259. czekam, aż ktoś w sejmie czy senacie powie w moim imieniu

  260. parafianin
    14 listopada o godz. 20:23
    Pewnie, że kręci
    A jak ci było u Banasia, jak ci się ciupciało. Opowiedz jak chlop chłopu po wojsku. Fajnie było ?
    Gdyby nie ten szczery, bezczelny Banas, to bysmy takich przyjemności nie mieli, co nie ?

  261. może Głódź,
    albo głód – to jeszcze gorzej

  262. Nefer
    14 listopada o godz. 20:25

    Trzymam !

    No to są te sławne metody – przykleić coś do czegoś,żeby się kojarzyło !!
    Jakiś cymbał dziennikarz mówiąc o senatorze zapytał – Tomasz Grodzki, to ten od Anny Grodzkiej ?
    Po co takie idiotyczne pytanie ? – po to, żeby kojarzyło się z niewłaściwą osobą, chociaż bez cienia prawy.

    A zestawić nazwisko senatora z tym Banasiem, to szczyt !

  263. Lewy
    14 listopada o godz. 20:36
    umiem zejść na twój poziom,
    tylko po co?

  264. jeśli kogoś zestawienie uraziło – aj em sorry

  265. parafianin
    14 listopada o godz. 20:23
    Nie złość się, ale jestes tak obrzydliwy, że próbowałem do ciebie dotrzeć, stosując chwyty Kuchcińskiego i Banasia.
    Dobrze by było, gdybys poszedł sobie i nie dowcipkował tym żartobliwym aj em sorry.

  266. Lewy
    14 listopada o godz. 20:49
    w kibieni fieni?

  267. Widze wieczornie.
    W Kraju Przodkow, sprawy ciupciania, kto kogo? Czy Szpak Bociana? Dalej nierozwiazane (kolejnosc) 🙄 Zawsze uwazalem, to sprawa podstawowa dla polityki, dlatego NIGDY POLITYKOM spraw ciupciania w rece dac nie mozna (ni czarnosukiennym ukrytym).

    wieczornie pzdr Seleuk

  268. Lewy
    14 listopada o godz. 20:49
    ty się nie liczysz, czekam na Tanakę

  269. nie liczysz u mnie

  270. @parafian
    Kupił za swoje. Jeździ sam. Nie płaci za ochronę z cudzej kieszeni, jak Kaczyński.
    I nie chodzi do hotelu Banasia.

  271. basia.n
    14 listopada o godz. 20:39

    Dzięki basiu, ja mam świętą cierpliwość ale jak widzę takie urągające wszelkiej przyzwoitości skurczysyństwo to słowo daję że dałabym w twarz i poprawiła z drugiej strony
    I jeszcze to pisowskie „jeśli kogoś uraziło”, idę sobie przeklinać na boku, zobaczyliśmy właśnie jutrzejszy przekaz dnia

    Lewy

    Zaraz usłyszysz

    Ale dlaczego nie powiedział totamto i O TO CHODZI żeby to ciągnąć i umazać g.wnem, psiamać, idę bo nie zdzierżę

  272. Lewy
    14 listopada o godz. 20:59
    „Kupił za swoje. Jeździ sam. Nie płaci za ochronę z cudzej kieszeni, jak Kaczyński.
    I nie chodzi do hotelu Banasia.”
    nie powiedział tego jasno i uczciwie,
    o aborcji i dekalogu,
    „…dekalog to dobra recepta na życie…”
    żeby chociaż dodał dla Lewego dobra recepta na życie

  273. Nefer
    14 listopada o godz. 21:09
    to będzie bez kaffki

  274. parafianin
    14 listopada o godz. 21:14
    Nic z tego nie rozumiem, a musze spac. Wyjasnij mnie Parafianin „…dekalog to dobra recepta na życie…”, to poczytam rano. Przy kaffce. Musze spac teraz.

    Bo ja uwazam, to najgorsza recepta. Co moge uzasadnic, punkt po pkt. Poza pierwszy, „nie bedziesz mial zadnych bogow, ponad Seleukos” co wypelniam, do punkt i kropka.

    natinati, Seleukos

  275. Nie mój komentarz z gazety.pl:

    „Zarobił to i kupił. Trzeba było się uczyć i zostać transplantologiem, edukację mamy darmową, każdy może startować. Czy wiecie, że kadra medyczna na świecie jest bardzo dobrze opłacana? Naszym też trzeba będzie tak samo płacić, bo wszyscy wyjadą. Wypominacie lekarzowi jakiegoś leksusa, ale jak ksiądz ma stajnię mercedesów, to nikt się nie dziwi. JAk na nie zarobił? Może lekarz też dostał od bezdomnego?”.

    Rozumiałbym, gdyby pytanie o stan posiadania zadać Kaczce.
    – Co, pani Kaczko, zrobiła pani pożytecznego w życie…tfu!…w życiu, że stać panią na wydawanie półtora miliona rocznie na ochronę? I przed czym ta ochrona, przed czczonym przez panią w słowach suwerenem?

    Owszem, pan doktor ciut zmalał dla mnie przez zamiłowanie do prędkości i błyskotek na kółkach, ale zorientowałem się, że nawet bandycki zarost czy modnie postawiony kołnierz nawet od koszuli nie musi źle świadczyć o kompetencjach człowieka, choć idiotyczny tatuaż – już pewnie tak. Więc to posrane blaszactwo może być smarkatym uzależnieniem poważnego i mądrego człowieka, a przynajmniej – fachowego. „Ja nikomu nie zajzdroszcza” – mawiał mój ojciec. Ja też. O dupę ten głupi wywiad Mazurka, którego nie oglądam, bo nie cierpię, jak smarkaty albo i dorosły dziennikarz gra w wywiadach główną rolę i co rusz się wpieprza w słowo wywiadowanemu.

  276. 13 emerytura ma być z funduszu dla niepełnosprawnych. Janosiki od siedmiu boleści. Nie zarobili a dają, no brawo.

  277. pombocek
    14 listopada o godz. 21:38

    Mówiąc o półtora miliona na ochronę – premier Holandii bardzo często jedzie rowerem do Binnenhof – bez asysty 🙂

    Przy okazji – cieszę się, że zdecydowałeś się na elektryczny
    Pokaż zdjęcie – jestem ciekawa.

  278. Znalazłam ten wywiad i zaczęłam słuchać – stanęłam już na pierwszej minucie. Ten prowadzący jest do dupy i dla mnie jawi się jako nieprofesjonalny bałwan.
    Rozmowa z marszałkiem Senatu na temat majątku? I „lubi pan szybkie samochody”, a co prowadzący nie lubi? To nieprofesjonalne i paskudne i chyba tylko w Polsce możliwy jest wywiad z politykiem na temat jego zarobków i majątku, żeby się tłumaczył, że ma. Szuja z tego pseudo dziennikarza Mazurka, ścierwojad.

  279. Ewa-Joanna
    14 listopada o godz. 21:52

    A ścierwojady niewinnie ciągną temat, w razie czego „przeproszą ewentualnie obrażonych” każdy komentarz, w tym mój teraz, jest wodą na ich młyn.

  280. Ewa-Joanna
    14 listopada o godz. 21:52

    Właśnie takich wysyłają specjalnie, żeby zamiast poważnego wywiadu prowokować takie sytuacje. To po prostu
    wielki skandal, ale na tej zasadzie działa oficjalna tv i radio, gdzie pracę znajdują lizusowskie miernoty.

  281. A teraz cieszmy się że przemówił mądry człowiek, w sposób wyważony, spokojny, elegancki i pisy nie mogły mu w żaden sposób zabronić. Bardzo tego brakowało. Dla mnie to było wzruszające przeżycie, jaskółka nadziei.

  282. O przyłapaliście prowokatora na gorącym uczynku, gratulacje.

    @pombocek
    Lekarz musi mieć samochód, żeby szybko dojechać do pracy w nagłym przypadku. Akurat im nie ma co żałować.

    @seleuk
    Odpiszę jutro bo dzisiaj dzień cały do bani.

  283. „Boże jak się cieszę…”
    Mało, że mądry, odpowiedzialny człowiek to jeszcze posługujący się piękną polszczyzną. Przy nim pisowskie burki (z przeproszeniem piesków) i buraki to istoty wręcz ułomne, bo ulepione z fatalnej jakości gliny.

  284. Najbardziej mnie roznosi, jak pismacka miernota nie wypytuje człowieka, który ponad połowie Polski dał nadzieję, o najważniejsze, czyli jak myśli spełnić tę nadzieję, tylko gra na dziecinnej harmoszce disco polo.

  285. Szanowni!

    Jesień postępuje. Postępuje też coś innego, w dodatku tempie przeganiającym jesień. Taka jesień coraz mniej cieszy, a postęp w drugiej sprawie cieszy coraz bardziej. Nie ma dnia, żeby nie było wiadomości przybliżających jesień średniowiecza. Żeby była wreszcie ta jesień, najbardziej stara się średniowiecze.
    Z czego się składa ta jesień i jak się prezentuje, o tym w następnym wstępniaku, do którego czytania i komentowania zapraszam.

  286. Przemówienie było podane w miarę prostym językiem a przykłady i objaśnienia skrojone pod suwerena tak żeby coś zostało w głowach nieco wyższych lotów bo do czerni i tak nic nie dotrze.

  287. pombocek
    14 listopada o godz. 22:20

    Pombocku, ale po co się roznosić, jak wiadomo, że po to jest pis-mackość, żeby była pismacka? Jakby nie była, nie byłaby sobą, a każdy chce być sobą.

  288. Nefer
    14 listopada o godz. 22:24

    Czyli było dobre?

  289. To dzie łon? Ten nowy wstępniak 🙂

  290. Akurat się rozpajedziłam i mi nowy wstępniak nie pasuje :/

  291. Ewa-Joanna
    14 listopada o godz. 22:31

    On już się zbliża 😀

  292. Tanaka
    14 listopada o godz. 22:26

    Nie oglądałeś?

  293. izabella
    14 listopada o godz. 22:14

    Izabello, blaszakowa cywilizacja to prościutka droga do katastrofy – to moja generalna postawa. A jaka jest codzienność i wytworzone przez tę cywilizację logiczności w świecie miliona uzależnień, nie jestem ślepy. Raczej potrafię oddzielać w wartościowym człowieku głupawe uzależnienia od jego najważniejszych ze społecznego punktu widzenia wartości. Ale to nie znaczy, że uzależnień od błyskotek nie widzę. I to razi tylko mnie – ani mi w głowie mojej postawy uogólniać.

    Z tym dojazdem do pracy powiedziałaś dość humorystycznie. Bo na przykład mój kolega, wzięty ortopeda, do pracy dojeżdża dość starym volkswagenem, mieszka w zwykłym mieszkaniu w bloku (nie z biedy, rzecz jasna – z wyboru), bo do stanu posiadania nigdy nie przywiązywał wagi. A mój szacunek do lekarza nie bierze się z tego, czym jeździ, jak mieszka, lecz z tego jakim jest lekarzem. Pan Grodzki ponadto jest cholernie rzeczowy, więc liczę, że pisowate pieski będą się w nieuchronnych relacjach z nim cholernie błaźnić. Tak im dopomóż Bóg.

  294. No nic, ja sobie najwyżej tu posiedzę bo mi o kościele teraz nic się nie chce.

  295. mag

    Mag droga i koleżeńska, dziękuję za Twoje słowo w obronie faktów na EP. Nie wiedziałem jak zareagować, żeby nie dawać choremu człowiekowi pretekstu do kolejnych wybrzydzań. Bo to, że rzeczona jest zaburzona psychicznie raczej już nie mam wątpliwości. @act miał rację. Dlatego już na nią nie będę reagował, podobnie jak na Teistę. Po prostu rosnąca statystyka psychicznych przypadłości to nieprzewidziany skutek cywilizacyjnego rozwoju i byłoby zaskakujące, gdyby nie było tego widać na blogach. Zawsze nam cywilizację i cywilizacyjny postęp pokazywano jako dobro…

  296. Nefer
    14 listopada o godz. 22:34

    Nie, ktoś musi zasuwać, żeby spać mógł ktoś, albo odwrotnie.

  297. Tanaka
    14 listopada o godz. 22:59

    Ależ nie przeczę tylko że chwilowo temat mi nie leży to nie będę tam papierków rozrzucać.