Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.10.2019
wtorek

Ksiądz arcydobrodziej

29 października 2019, wtorek,

Taki język ojczysty i zapis w genach: jak się powie „ksiądz”, nie da się nie dopowiedzieć – dobrodziej!
To monopol – i słusznie. Każdy inny może być byle kim, zwykłym pożeraczem kiełbasy śląskiej z kapustą, oszustem, złodziejem, chamem czy murarzem-pedofilem, ale nie dobrodziej. Jedyny dobrodziej to ksiądz.

Mała lekcja języka – co jest synonimem dobrodzieja:
dobrodziej – dobry człowiek
dobrodziej – ten kto chętnie pomaga innym
dobrodziej – ten kto pracuje za darmo
dobrodziej – dobry duch, wspomożyciel, darczyńca, łaskawca, płatnik, anioł stróż. Jałmużnik, społecznik, wybawca i zbawca. Amfitrion.

Mamy jasność.

Sławoj Leszek Głódź. Arcykapłan, arcypasterz, arcydobrodziej. Gdzie stąpnie, zakwita mu drożka i świat doń się śmieje ha ha! *

Właśnie TVN24 opublikował reportaż o księdzu arcydobrodzieju. Dowodzący, że jest arcy: „Nie pierdol!” „Jesteś gówno!” To tylko takie drobne przejawy niedrobnej istoty.
Wszyscy o tym wiemy. My nieślepi i niezdeprawowani. Od jakichś trzydziestu lat go znamy.
Na biskupa wyświęcił go nasz we wszystkim kochany.

Jest reakcja archidiecezji arcydobrodzieja na podły reportaż. Pełna podpisów dobrodziejów konsekrowanych.
Treść odpowiedzi jest z matematyczną precyzją zgodna z tym, czego się spodziewamy, albowiem jakościowo inne odpowiedzi w przyrodzie katolickiej nie występują:
„Uderzenie w pasterza archidiecezji odbieramy także jako systemowy atak wymierzony w duchowieństwo i wiernych archidiecezji gdańskiej. Wyrażamy naszą solidarność z metropolitą gdańskim.” **

W sprawie głos zabrał poczciwy ksiądz, Wojciech Lemański. I wypowiedział się nie na temat, czemu się nie dziwimy, niestety, bo chcielibyśmy się jednak troszkę zdziwić:
„W Kościele mobbingu nie ma. Jeżeli ktoś ma wygórowane ambicje, bo chciałby osiągnąć jakiś stopień kariery, to dla niego jest to sytuacja mało komfortowa. Żaden hierarcha nie może księdzu odebrać możliwości spowiadania, odprawiania mszy, katechizowania” ***

Ksiądz Lemański miał, dosyć niedawno, sprawę ze swoim szefem, biskupem Hoserem. Specjalistą od Rwandy i fruwającej Maryi. Publicznie widowiskową. Zdawało mu się naiwnie, że można się skutecznie odwołać do Watykanu.
U Jurka Owsiaka powiedział ksiądz Lemański, że pokolenie biskupów musi po prostu wymrzeć, żeby mogło być lepiej.
Wcześniej, bo w 2013 roku mówił tak:
„Mój Kościół jest chory. Nie wierzę w jego samouleczenie. Mówię o Kościele w Polsce. I mówię o Kościele hierarchicznym. Gdyby te mechanizmy sanacji, samouzdrowienia działały, to w przypadku arcybiskupa Paetza poskutkowałyby już w Łomży, gdzie biskup Paetz był ordynariuszem i skąd płynęły alarmujące sygnały. Gdyby mechanizmy samouzdrowienia zadziałały jako dzwonek alarmowy już w ordynariacie polowym, nie byłoby tego problemu w diecezji warszawsko-praskiej, a dzisiaj w archidiecezji gdańskiej.” ****

Arcybiskup arcydobrodziej głosi nieustająco ewangelię. Dlatego jest konsekrowany i cały arcy. Arcybiskup ma doktorat, więc się wyrażamy ściśle: nie głosi żadnej ewangelii, bo nie głosi się wyrwanych z całości kawałków. Arcybiskup głosi Słowo Boże. Słowo Boże znajduje się w grubej, niebieskiej księdze. Od deski do deski.

Gdy nasz arcydobrodziej udawał się na arcyzabieg medyczny – czemu się w ogóle nie dziwimy – jakiś dziennikarz zapytał go z troską na obliczu i papierze oraz na klęczkach: Jego Ekscelencja sam w takiej trudnej chwili, a przecież chciałoby się mieć rodzinę przy sobie… Jego Ekscelencja odparł: ależ moja rodzina to 850 tysięcy parafian, wszystkich miłuję, a oni mnie!
Rozumiemy: trzeba mieć niezwykłe zdrowie, żeby naraz kochać 850 tysięcy. Ludzi albo złotych. Zwykły pożeracz kiełbasy z czosnkiem i wódką żołądkową gorzką jedną babę miłuje i to już bywa ponad siły miłośnika.

Nie dziwimy się: nie on jeden. Jeden w drugiego ci wybawcy i dobrzy ludzie pracujący za darmo są tacy arcy. Taki Kościół kat. Nic wyjątkowego, a istota rzeczy.
Tym, którym trzeba jeszcze to przestawiać, przedstawił to Wojciech Smarzowski. Przedstawili bracia Siekielscy i przestawią jeszcze. Przedstawiali, przestawiają i będą przedstawiać najlepsi, najdociekliwsi, najrzetelniejsi.
Nic jednak nie przebije codziennego doświadczenia. Posiadacze łusek na oczach otrzymują właściwą odpowiedź: jesteś gówno, nie pierdol!

Słysząc te z konsekrowanego serca płynące słowa klękają, całują nabożnie w pierścień i się długo modlą.

Tanaka

* Jeremi Przybora „Wesołe jest życie staruszka”.
** onet.pl
*** natemat.pl
**** polskatimes.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 347

Dodaj komentarz »
  1. Ech taki Lemański to pacynka częściowo równoważąca takich Głódziów, żeby nie można powiedzieć, że tylko sukinkoty w tym kk są. Otóż nie – jest Lemański i jakiś tam jeszcze i nawet papcio Franio wygłasza jakieś pozytywne zdania. Tylko wygłasza bo na gadaniu się kończy. Za duże pieniądze w tym siedzą, żeby miało być uczciwie.
    A cała reszta się zwyczajnie i po prostu boi tych biskupich rekinów. Bo co taki ksiądz zrobi jak z roboty wyleci? Przecież on się do niczego nie nadaje.
    Tylko wierni (co za podła nazwa!) mają moc sprawczą żeby cokolwiek zmienić. Ale za to głupie są!

  2. Nie mam pojęcia, co wy wszyscy w tym Lemańskim widzicie. Przecie to taki sam gość, jak cała reszta. Podobny zakapior, tyle że przez zdarzenie losu stanął naprzeciw. Jedyne co go „wyróżnia” to to, że skonfliktował się ze swoim przełożonym. Gdyby osiągnął stanowisko równe Głódziowi czy Jędraszewskiemu, też by pokazał na co go stać.

  3. @ paradox57
    29 października o godz. 11:04

    Nie mam pojęcia, co wy wszyscy w tym Lemańskim widzicie.

    Wywszyscy? ojciec, syn i jajorodny?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @bubekró 11:19

    Dobrze, faktycznie nie wszyscy, ale sporo takich. @E-Jotka nazywa go pacynką, @Tanaka za stosowne uznał go cytować we wstępniaku. Generalnie, jak pojawia się kwestia kościelna i trzeba przywołać jakiś pozytywny przykład, od razu wyskakuje Lemański. Czasem Boniecki albo Franciszek. I ten ostatni rzadziej od Lemańskiego. To samo było u @Kingi i @Autorycza.

  6. Gwoli uzupełnienia. Odnoszę wrażenie, że Lemański jest odbierany jako pozytywny jedynie przez pryzmat jego konfliktu z Hoserem. Ponieważ Hoser jest łobuz i prześladuje Lemańskiego, to Lemański musi być ten dobry. Tymczasem niczym się od pozostałych nie różni. Wypłynął w mediach jako ofiara prześladowań i tak był prezentowany.

  7. paradox57
    29 października o godz. 11:24

    Dobrze, faktycznie nie wszyscy, ale sporo takich. @E-Jotka nazywa go pacynką, @Tanaka za stosowne uznał go cytować we wstępniaku.

    Paradoxie, chyba się nie wczytałeś, co napisałem o Lemańskim. A napisałem, że wypowiedział się a propos Głódzia i w sprawie reportażu, tyle, że nie na temat.
    Pomyliło mu się, bo on jest pomylony: roi sobie o jakimś miłym kościele kat, takim od „posługi”. Roi sobie dodatkowo gadając o niekarierowej zasadzie działania kleru, roi dalej gadając o nieistnieniu mobbingu wśród konsekrowanych, co usiłuje tłumaczyć wręcz głupkowato – że przecież biskup nie może zakazać spowiadania.
    Po pierwsze, biskup może wszystko, a czy wszystko zrobi to już sprawa interesu jaki ma w tym, albo czymś przeciwnym.
    Po drugie, mobbing jest zasadą działania kleru, a przemoc jest zasadą działania kościoła kat. Z powodu przemocy jest – i być musi – mobbing.

    Po trzecie, Lemański powinien był się głęboko zawstydzić i przerazić własnych wypowiedzi sprzed lat, w tym tych, jakie cytowałem. Sam stawia bowiem niegłupią diagnozę, która się potwierdza: kościół kat jest nienaprawialny. Ale nic z tym Lemański nie robi. Ani w warstwie refleksji intelektualne, ani moralnej, ani operacyjnej.

    Nie robi, bo cierpi na niemożność, jak wszyscy pozostali „poczciwi” członkowie kleru. Obok niego jest Boniecki, tak sam „poczciwy”. Obaj, i jeszcze garstka im podobnych, jest bezbrzeżnie naiwna, co u ludzi dorosłych od dekad jest poważną wadą, a w tym wadą o brutalnych konsekwencjach.
    Jednak oprócz naiwności, którą można zrozumieć, ale nie można usprawiedliwiać, jest coś grubo gorszego: współodpowiedzialność za tą gangsterkę.

    Odróżniam Lemańskiego od Głódzia, coś w nim można zauważyć mniej mrocznego. Jakąś cząstkę życia, nieutrupioną ostatecznie. I jednocześnie widać w nim beznadziejne tkwienie w środku tego piekła, samooszustwo, gdy dostaje w łeb od diabłów.
    Ani on, ani Boniecki, ani Franciszek nic nie osiągną, może jednak mają jakaś wewnętrzną, sfałszowaną satysfakcję: dobrze chciałem!
    Dobre chcenie na nic, gdy fundamentem jest oszustwo założycielskie a naczelną racją działania – przemoc.
    Współczułem mu też jakoś, gdy go Hoser wdeptywał w chodnik. Lemański, zaprzeczajac istnieniu mobbingu w kościele, zaprzecza temu, że go Hoser nie tylko mobbingował na sposób zwyczajny, ale że go wdeptywał w tenże chodnik, w asfalt, w glebę i Piotrową skałę – i jeszcze po nim skakał. Osobiście i przez swoich przedstawicieli oraz kościół kat jako całość.
    Parafialni wyznawcy bozi, Hosera, Lolka, Jezuska i Lemańskiego w jednym nieco – niektorzy jedynie – pod nosami posarkali, ale go nie obronili przed walcem-Hoserem. Bo to sprzeczne z zasadą niewolnictwa i deprawacji, jakie są istotą kościoła kat.
    Lemański więc zaprzecza sobie samemu. Sam się sobie sprzeciwia i sam siebie zdradza. Modelowa sytuacja, pełna jest tego niebieska książeczka, czyli Słowo Boże.

    Współczucie – ludzka rzecz, no i trzeba wierzyć w człowieka, koleś. Może mu coś kliknie w umysle i zrobi jak na przykład Bartoś albo Tomasz Węcławski.

    Można jednak zrobić coś lepszego, co paru , w tym wymienionych, kolegów Lemańskiego zrobiło: rzucić tą firmę w diabły i mówić o jej diabelskiej naturze, przeciwstawiając się zarazem jej wpływom.

  8. @paradox57
    29 października o godz. 11:24

    Myślę, że to przywoływanie Lemańskiego , Bonieckiego czy Franka, to takie czepianie się złudzeń, że może to nie jest takie złe jak jest, bo są przecież pozytywni. Guzik z pętelką.

  9. @Tanaka 12:02

    Jednak się wczytałem. Nie chodzi mi bynajmniej o to, co Lemański napisał. Różne rzeczy pisał i o różnych sprawach opowiadał wszędzie tam, gdzie chciano go słuchać czy zamieszczać. Idzie o to, że uznałeś za stosowne jego właśnie przywołać, jego diagnozę nam przedstawić jako niegłupią. Tymczasem, mimo poprawnej diagnozy nic się nie dzieje. Tkwi w tym szambie po oczy. Niby coś tam czasem widzi nad powierzchnią gówna, tyle że nic z tego nie wynika. Czyli dobrze mu tak jak jest. Mięciutko go to gówno otula, nic nie uwiera. Ciepełko ze wszystkich stron otacza. A do smrodu idzie się przyzwyczaić. Cóż mi pozostaje, jak tylko zgodzić się z Twoim stwierdzeniem, że nic nie robi ku naprawie.

    Tylko ta nadzieja, że pójdzie w ślady Bartosia. Płonna. Nie on. To tylko takie gadanie ku uciesze wiernych. Bohater na szyty na miarę red. Szostkiewicza i jemu podobnych.

    Nie zgadzam się z porównaniem go do Bonieckiego w poczciwości. Być może Bonieckiemu to jakoś pasuje, ale nie Lemańskiemu. Ten poczciwy z pewnością nie jest.

  10. @Ewa-Joanna 12:35
    Niby taki zawór bezpieczeństwa, przez który trzeba czasem wypuścić parę, żeby gara nie rozsadziło? Lepiej byłoby to zdetonować w kontrolowanych warunkach, a szczątki zakopać.

  11. paradox57
    29 października o godz. 12:38

    Diagnozę Lemańskiego z 2013 roku, niegłupią,przywołałem już w komentarzu, nie we wstępniaku. W nim napisałem, że Lemański gada nie na temat, choć jemu się zdaje, że na temat.
    Nie spodziewam się, że Lemański zrobi jak Bartoś, ale trzeba wierzyć w człowieka, koleś. Dokladnie tak, jak jest w oryginale, czyli w „Pingwinie”. Bartoś otrzeźwiał wcześniej, Lemański już chyba nie ma wyboru. To go nie usprawiedliwia w niczym, ale może być wyjaśniem, czemu właśnie tak gada i to robi.

    Tyko ktory nie jest poczciwy: Boniecki, co był szefem przez wiele lat pedofila marianina z Lichenia i „nic nie wiedział, bo takie sygnały nie docierały”, czy Lemański, który gada, że w kościele kat nie ma żadnego mobbingu?

  12. @Tanaka

    Dlatego też i recepta @pombocka sprzed małej chwilki jest mało trafiona. Żeby ci uććiwi, pokorni i poćciwi się zebrali i założyli swój kościół. Nic dobrego z tego nie wyniknie, tak jak w przeszłości nie wynikało. Jak tylko ich liczba i wpływy przekroczą masę krytyczną od razu zaczną rzeźnię. Tak było z husytami, luteranami i resztą. Namawianie przez któregoś z naszych blogowiczów na przejście do ewangelików też jest jakieś słabe. Swoje za uszami mają. Tyle że historię jakoś krótszą, więc i mniej może im się nazbierało. Chociaż, czy ja wiem? Pewnie nikt jeszcze nie pokusił się, jak Deschner, o bardziej kompletną ich ocenę.

  13. Głódzia czy Głodzia bo jakąś dyskusję o odmianie widziałam (nie znam się, żeby nie było)

    Lemański nie bardzo wiem co zacz bo mnie czegoś nie interesuje.

    Terlikowski paczcie państwo ostatnio zaczął PiSowi/kościołowi podskakiwać. Serum mu jakieś dali i ozdrowieje? Albo serum zabrakło i trzeźwieje?

  14. @Nefer 13:41

    Złapał coś od kościelnej posadzki, na której codziennie klęczy. Pewnie modzele na kolanach mu się zrobiły. Jak pawianowi na tyłku.

    A co do Lemańskiego. Że nie wiesz, to i żadna strata dla Ciebie. Nie ma się kim zajmować, moim zdaniem. Ot, jeszcze jedna kościelna osobliwość, której @Tanaka okazał trochę współczucia.

  15. paradox57
    29 października o godz. 13:57

    Może wilka? Ale to jak się siedzi na zimnym.
    Nazwisko Lemański mi się obiło, jak Sowa, ale pardą, zupełnie nie interesuje. Przyzwoity by wystąpił z szeregów, prawdaż.

    /papiery/

  16. paradox57
    29 października o godz. 13:03

    „..Namawianie przez któregoś z naszych blogowiczów na przejście do ewangelików też jest jakieś słabe. Swoje za uszami mają.

    To było do mnie, bo faktycznie namawiałem do tego Szostkiewicza. Oczywiście , że też mają za uszami, że do Lutra byli wszyscy razem i wszyscy są odpowiedzialni za wyprawy krzyżowe, katarów, albigensów. Protestanci są odnogą tego samego pnia. Po spektakularnym rozejściu się zainicjonowanym przez zakonnika Lutra, tez sobie nawzajem przywalali. Jednakze po stronie kk watykańskiego zawsze była przewaga w używaniu przemocy, mordowaniu, oszukiwaniu..
    Skoro ludzie potrzebują Jezusa, to uznałem, że lepiej żeby sie spotykali w kościele niezhierarchizowanym(bez biskupów) nie będącym zależnym od jakiejś władzy centralnej. Zresztą najświatlejsi Polacy Rey, Opaliński, Kochanowski byli protestanami, to w Rakowie powstała niezależna Akademia Braci Polskich. Niestety kontrreformacja zmiotła te zaczątki normalności, skazała Polskę na ciemność jezuicką. Gdy tymczasem kraje wyzwolone od Watykanów, zaczeły się niezwykle rozwijać. Dlaczego Portugalia i Hiszpania, które po odkryciu Ameryki miały takie zasoby złote, że mogły stać się potegami gospodarczymi, zgasły ? Właśnie przez katolicyzm. Francja dopiero w czasie Rewolucji przetrzepała skóre tym agentom papiestwa i znormalniała.
    Paradoxie, oczywiście byłbym za tym, żeby ludzie zmądrzeli, żeby przestali wierzyć w bajki wymyslone przez starozytnych semitów, ale skoro to sie nie udaje, to trzeba wybrać mniejsze zło.

  17. Podobno nasi praktykujący katolicy coraz częściej przechodzą na protestantyzm. Może i jest to jakieś wyjście dla tych, którzy jeszcze nie utracili wiary. Pociąga ich „normalność” pastorów, to że zakładają rodziny i żyją skromnie, mogąc świecić przykładem, a nie blichtrem strojów, wypasionych parafii, i biskupich pałaców. Może zapełnią się nieliczne zbory, bo że kościoły pustoszeją to już trend nie do odwrócenia.
    Nie ufam żadnym księżom na pozór nonkonformistom wobec przełożonych w rodzaju ks. Lemańskiego ani zakonnikom, choć wśród tych ostatnich bywają myślący bardziej samodzielnie (głównie dominikanie). Hierarchiczna struktura tej mafii/sekty i wymóg ślepego posłuszeństwa deprawują, a zdeprawowany kapłan deprawuje owieczki, które pasie.

  18. Tanaka??? Dlaczego nie probujesz tworzyc jakiegos, ateistycznego, wizualnego talkshow jak np amerykanskie ATHEISTS EXPERIENCE on youtube??? To przemawia duzo lepiej do tych ktorzy probuja racjonalnie myslec niz jakies kiszenie sie w wolskim sosie wlasnym.

  19. Memento mori – zbliżają się wszak Zaduszki, a tymczasem „Fronda” ubolewa:
    „aż 68 proc. Polaków chciałoby… niespodziewanej śmierci. Tak, tak – śmierci nagłej, która nie pozwala przygotować się do spotkania z Panem, chciałoby ponad 2/3 naszych rodaków. Jedynie 20 proc. Polaków jasno wie, że chciałoby się do śmierci przygotować.
    Przy tym jedynie 55 proc. Polaków mówi, że chciałoby przed śmiercią się wyspowiadać i przyjąć sakramnty.
    I chyba to jest najlepsza puenta tego badania: otóż prawie połowa Polaków to już nie są katolicy, a część katolików również nie przejmuje się wiarą, skoro o śmierci nie myśli.
    Po prostu dramat… Potrzeba wielkiej pracy ewangelizacyjnej. Do roboty!!!”.
    A mnie bardzo to cieszy. Zresztą klechy mają co innego do roboty niż wielką ewangelizację. Wyznają zasadę carpe diem.

  20. Lewy. mag, Tanaka

    Przepraszam, że hop do kupki, ale chyba się nie pogniewacie na mnie i wzajemnie za towarzystwo. Chciałem obficiej – nie da rady, bom nie w nastroju. Pojechałem do Łabusza, żeby się umówić, z zastępczym opiekunem Krawacika, nieszczęsnym alkoholikiem, kiedy mu przywieźć węgiel na zimę, a jego nie ma i nie będzie – zmarł, dziś rano go zabrali.

    Omawianie na blogu konterfektów konkretnych zarządców słowa bożego lub jego podróbek może ma sens jako przedmiot ateistycznych gawęd, ale ostatnio chodzą mi po głowie inne myśli. Religie jako legalne instytucje w państwie, zwłaszcza takie jak katolicyzm w Polsce, są oczywistym złem. Religie rozumiane jako wartości intymne – chodzenie do kościółka, sens życia, nadzieja – złem nie są, podobnie jak nie jest nim zbieranie znaczków czy granie w totka. A że są złudą? A cóż to kogo obchodzi? Mało to złud choćby w życiu najniereformowalniejszych ateistów?

    Więc widziałbym najpierwszy – realistyczny, nie zaś bolszewicki, który nic nie dał – cel ateistycznych mozołów społecznych w usunięciu religii nie z umysłów wiernych, lecz z państwowego życia. Niby znany banał, lecz wyraźne sformułowanie celu i jego nagłaśnianie – Nie wojujemy z religią, lecz nie zgadzamy się na jej obecność w państwowym życiu. Państwo jest domem wszystkich, a dominująca obecność którejkolwiek religii w życiu publicznym, poza kościołami, dzieli ludzi, a nie łączy – może doprowadziłoby do przekazania znaku pokoju wszystkim przez wszystkich.

    Można w takim działaniu korzystać z nauk Jezusa, który mówi:

    „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Nie mówi: „Idzie i rządźcie wszystkimi narodami” czy „Idźcie i zniewalajcie wszystkie narody”.

    Mówi też: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cesara, a Bogu to, co należy do Boga”.

    Jezus jest poddanym Cezara i zachowuje się jak poddany, a nie jak zblatowany, panie Głódź.

    Tak, sądzę, trzeba mówić. Nie bawić się w rozróżnianie złych i dobrych księży, skoro chora jest cała instytucja. Niech najpierw wierni obejmą władzę nad Kościołem, który będzie miał ściśle wyznaczone miejsce w państwie, a potem niech se rządzą nauczycielami Słowa jak chcą. Biskupi i cała pasożytnicza sitwa jest psu na budę. Takie rzeczy, uważam, można mówić głośno, bo to tylko umacnianie światlejszych wiernych w tym, co sami wiedzą. Trzeba ich ośmielać, żeby to mówili. I dochodzili powoli do tego, że księża nie mają władzy nad Bogiem, lecz tylko z sufitu wziętą władzę nad ludźmi – nie ma co się tych chiromantów bać.

  21. Pombocku, z większością Twoich myśli się zgadzam. Zwrócę przy tym uwagę na to, że wyznawanie dowolnej religii , s szczególnie katolickiej która jest bardzo wymagająca ( idźcie i głoście, ewangelizujcie – mieczem i ogniem tak samo; kobietę „nieczysta” zatluczcie kamieniami, tak samo sodomite) , NIGDY nie odbywa się na wylaczny osobistym koszt wyznawcy, ale ZAWSZE na rozległy koszt innych.
    Znaczki pocztowe nie dają wzorca jak kształtować tą intymność o której wspominasz. Religia daje wzorzec absolutny i absolutnie wymaga.
    Znaczkami można się znudzić zamknac klaser, wywalić do śmieci i zająć się rowerowaniem. Bez dalszych skutków. Religia podrozuje z rowerzystą . Często nie daje się z głowy usunąć przez całe życie.

  22. @Ramschel
    29 października o godz. 16:53

    Obrazki przemawiają do kontrreformatorów i lubiących inne nieszpory. Racjonaliści wolą dyskurs oparty na słowie. Piosnka dla cię

    https://www.youtube.com/watch?v=Q-NBhl7-RMg&feature=youtu.be&t=274

  23. Tanaka
    29 października o godz. 19:58

    I niech sobie ta religia podróżuje, Tanako. pies z nią podróżował. A porównywać, uważam, można wszystko do wszystkiego wbrew głupawemu stereotypowi. Powiedz na przykład, że masz takie same buty, jakie nosił Einstein. Dulski jak to usłyszy, od razu: „Uo, gówno sie z ajsztajnem równo”. No i co z tego? Ajsztaj nie człowiek, butów nie nosił? Więc można religię porównywać i do znaczków, i do siodełka, i do świętej Łucji. Ale najlepiej chyba – do loterii. Dla mojego najmłodszego brata totek to było coś większego od religii. A jak się modlił po przegranej! „Kurde, żebym trójkę – dwa numery w prawo, siedemnastkę zamiast osiemnastkę i 37 zamiast 32, miałbym szóstkę! „.

    Tanako, marzę sobie o usadzeniu religii na intymnym miejscu w państwie, bo tu byłaby zgoda ateistów z częścią wierzących. Inna droga jest francuska lub niemal identyczna – bolszewicka. Smętek jest taki, że chrześcijańskie trudno policzalne sekty są przecież efektem różnorakich prób nawet dosłownego powrotu do źródła jak, weźmy, amisze czy Świadkowie Jehowy – „i nie masz rozśmiać się nikomu (…), a serce swej pociechy darmo upatruje”.

    Inna rzecz, że nie wierzę w jakieś radykalne zmiany ludzkości na plus w razie odwołania religii.

  24. @pombocek
    Napisałes
    Inna rzecz, że nie wierzę w jakieś radykalne zmiany ludzkości na plus w razie odwołania religii.

    I to jest mądrośc starego człowieka. Tanaka jest jeszcze młody, ale kiedyś też dojdzie do takiej wiedzy. Tyle, ze kiedy dochodzimy do tej wiedzy, to okazuje się, że za późno bo następne pokolenie nie rozumie tych pomruków starca i lekceważy ględzenie staruszka. Ale kiedy sie zestarzeje, dojdzie do tej samej konkluzji. Chyba jednak jest to wiedza bezużyteczna.
    Pewne jest, że nasza galaktyka wraz z naszym słońcem obraca sie wokół wielkiej czarnej dziury, a Ziemia wokół słońca, a my mamy kłopoty z własnym umysłem, stwarzamy jakieś religie, kościoły, kaczyńskich, a galaktyka dalej sie kręci.
    Lubie oglądac filmy o Kosmosie.

  25. Lewy
    29 października o godz. 21:06

    Lewusku, starych ludzi, owszem widuję, dlatego wiem, co to jest. Ale jak mi żona zatroskana mówi: „Dzie ty sie rwiesz” – jak mówię, że jadę do Ustronia Morskiego (35 kilosów tam i 40 parę z powrotem inną drogą) – „jesteś stary człowiek”, to nie wiem, co ona plecie. Ja to ja i żadne przymiotniki do niczego nie są mi potrzebne. Co innego ona. Jest młodsza o półtora roku. Nieprawdopodobnie pracowita. Normalnie nie pozwala mi nic robić, prócz utrzymywania w dobrym stanie jej roweru. Świetnie się składa, bo ja się do żadnej roboty nie rwę. dba o to, żeby nie ważyć więcej niż 50, figurę ma dwudziestolatki, siwe włosy sama sobie strzyże, aż baby ją na ulicy zaczepiają, do jakiego fryzjera chodzi. A ona nie chodzi, tylko rowerem jeździ.

    Nigdy nie myślałem o Tobie, Lewusku, „stary”. Nie mówię z pretensją, Boże broń, że mnie do mądral zaliczyłeś, lecz informuję, że dla mnie nie masz wieku jako i ja nie mam. Jak bydymy mieli, to bydymy nieboszczyki i o wieku nawet se nie pogadamy.

  26. @@@Lewy, pombocek, Tanaka
    Galaktyka wciąż się kręci, a my wraz z nią i z naszymi codziennymi i odświętnymi sprawami. Zmieniają się tylko didaskalia i towarzyszące im fakty. Nie ważne, czy jesteśmy starzy, czy młodzi, choć wie się o tym wyraziście raczej w wieku dojrzałym co najmniej.
    Nie wierzę w odwołanie religii (takiej czy innej), a nawet gdyby się to dokonało, wątpię, czy bylibyśmy szczęśliwsi i mądrzejsi.

  27. Dodam jeszcze straszny banał. W środku człowiek jest zawsze młody, tylko po wierzchu niekoniecznie.

  28. No i co z tego że Lemański,Boniecki,Gurzyński,Wiszniewski?Tak czy siak wszyscy dobrodzieje to
    oszuści-sprzedają towar ,który nie istnieje!

  29. mag
    29 października o godz. 21:49

    Mag, gdyby zostały z dnia na dzień odwołane religie, to może niektórym ateistom zrobiłoby się tęsknie. Tak jak mnie po śmierci alkoholika Adama, a dziś – Waldka. Znów świat stał się trochę mniejszy i bardziej pusty, a ja już nie będę miał komu przywozić ćwiartki, nalewki, kiełbasy, bułek, węgla i takich tam.

    Dziesiątka w skali Beauforta. Zatonął kuter. „Razem z załogą zaklinowaną w sterówce. Przy wejściu do portu nakryła go boczna fala, nie zdążył się podnieść, następne wyrzuciły go na mieliznę.
    Utonął Potocki. Dyletant o twarzy rasowego amanta. Znał się na wszystkim, nie potrafił niczego dokonać.

    Utonął Zenek bałaguła. Człowiek o osobliwym poczuciu piękna.

    Zachłysnął się amant Antonio.

    Odszedł Pawełek, o którego istnieniu wiedziało bardzo mało ludzi. Jego miłość do żony była tak bezgraniczna, że sprawiała jej przykrość. Znienawidziła go za to. (…)Modliła się do Boga, by zabrał ze świata albo jego , albo ją. Kiedy modlitwa została wysłuchana, puściła się jeszcze tego samego dnia z sąsiadem i doznała szczęścia. Zrozumiała jak dużo potrafi dać człowiek drugiej istocie.

    – O losie, losie – powiedział Jasio Szwonder. – Sobaczy losie.

    Tak powiedział Jasio Szwonder i machnął ręką. Poszliśmy za nim. W klubie urządziliśmy stypę, jakiej nie widział świat, stypę pełną huku, przekleństw i pieśni”.

    Piotr Bednarski z Kołobrzegu, „Krople soli”.

  30. @pombocek
    Też tęsknię za ludźmi, którzy byli dla mnie ważni i niekoniecznie dlatego, że całkiem odeszli, czyli umarli, ale pogubiliśmy się i już nie odnaleźli.
    Właśnie „10 w skali Beauforta”, w swoim czasie hit Krzysztofa Klenczona, przypomina mi przyjaciół z wczesnego młodu i robi mi się ciepło na sercu, jakby się do mnie (ateistki) uśmiechnął anioł zesłany z nieba.
    Posłuchaj
    https://www.youtube.com/watch?v=oB45Tl9tDuw

  31. Tanako myślę, że pan Głódź jest TYLKO jakże udanym mariażem , polskiej szkoły zarządzania” z totalitaryzmem.
    Jak to się rzekło ,,władza deprawuje – władza absolutna deprawuje absolutnie”.
    Gdyby Suweren miał kilka komórek szarych to by pojął ku jakiemu ideałowi zmierza z taką dezynwolutą.
    Ci księża co pomówili hierarchę – jeżeli aż tak byli udręczeni a musieli być ponad miarę skoro zdecydowali się ,,rozpruć”, to zapraszam do sądu…
    Tu niestety nie wiem jakiej ikonki uźyć by pokazać mój ,,rech…”
    Ps. Nie wiem co na ten temat sądzi Głowna Partia Opozycyjna . Taki kąsek z zakresu łamania Prawa Pracy i brak interwencji Zera?

  32. Ja tylko sprawdzam która godzina…

  33. @pombocek
    29 października o godz. 20:53
    Co prawda Lewy ubiegł mnie trochę, ale co tam.
    „…nie wierzę w jakieś radykalne zmiany ludzkości na plus w razie odwołania religii.”
    ……………………
    Genialne zdanie. Dlaczego? A to dopiero byłaby „radykalna zmiana”.
    Już samo „odwołanie”to byłoby to coś na miarę rewolucji kopernikańskiej.
    Pomyślmy, odwołano by WIARĘ (w sensie religijnym), która, jak napisał Staszic, czyniła człowieka głupim, co powtarzam pewnie już do znudzenia. I to właśnie byłaby ta „radykalna zmiana”, w którą Ty nie wierzysz. Twoja sprawa.
    Te radykalne zmiany, to byłby proces, który charakteryzuje się wolniejszym przebiegiem, niż by się wydawać mogło. Ale one by następowały, a jaki miałyby charakter, to nikt tego z pewnością, przewidzieć nie jest w stanie. Jest całkiem możliwe, że ludzkość wyzbywszy się GŁUPOTY spowodowanej wiarą, zaczęliby wreszcie budować stosunki społeczne, organizację społeczeństw w sposób nieantagonistyczny, I to byłby wielki milowy krok do zaprzestania samobójczych zapędów, do samozagłady.
    Przywołam znamienne zdanie prof.W. Sedlaka na ten temat:
    „Czeka nas renesans człowieczeństwa albo wielka zagłada.
    Będzie to dziwny renesans, bo pozbawiony historycznego ideału.
    Będzie on całkowicie oryginalny, bo nie mamy czego naśladować z minionych epok.
    Nie było dotychczas ideału godnego naśladowania.”
    I to napisał kat. ksiądz, podobnie zresztą rzecz się ma ze Staszicem. Jak to, ksiądz nie ma ideału? A Jezus?
    Wiara, która leży u podstaw głupoty, takie zdania od księży?
    Warunkiem czegoś znacznie lepszego od tego, co mamy, jest powszechne odejście od WIARY (religijnej). I tu jestem niepoprawnym optymistą. Z MAŁYM zastrzeżeniem, że jeszcze nie samo odejście od wiary gwarantuje pomyślność przyszłych pokoleń, bo nasze to już powoli historia. Tym zastrzeżeniem jest naprawa ludzkich ośrodków myślenia, w myśl prof.J. Aleksandrowicza:
    „Wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”.
    Czyli zewnętrznymi. Czyli nie genetycznymi. Czyli możliwymi do usunięcia. Zatem w czynnikach środowiskowych, zwanych ekologicznymi, trzeba szukać tej wadliwej struktury i wadliwej czynności ludzkich mózgów.
    Niestety, samo się nie zrobi, trzeba od czegoś zacząć.

    „Jeżeli naprawisz swój mózg, to reszta twojego życia zawali się.” Lao-Tsy

  34. Optymatyk

    Nie uwzględniłeś drobiazgu i przywołani mędrcy – też: wszystko, co żyje, ma instynkt agresji. Agresji WEWNĄTRZGATUNKOWEJ.

    Dwie prawicowe partie w Polsce są antagonistyczne. A na blogu ateistów nic innego się nie robi, tylko przekazuje znak pokoju?

    Dobranocka

  35. @ mag
    29 października o godz. 21:49

    Nie wierzę w odwołanie religii (takiej czy innej), a nawet gdyby się to dokonało, wątpię, czy bylibyśmy szczęśliwsi i mądrzejsi.

    I tak trzymać.

  36. Zabka
    Odpowiedz Tobie na poprzednim wstepniaku
    przy kaffce pzdr Seleuk

  37. Wiara/niewiara Wacpanstwa, w sprawcza sile religii, migracjii, nieuchronnosci zmierzchu imperiow (ostatnio amerykanskiego), kapitalismu, glupoty ludzkiej natury i innych takich kamykow (i glazow narzutowych) jest nieograniczona. Cobybylo, gdyby Ta Wiara/Niewiara, na glinianych nozkach stala? Albo z waty nozkach?
    Z pzdr od Seleukos

  38. Slawczan
    29 października o godz. 23:33

    Oczywiście, Głódź jest TYLKO.
    Tylko standardowym oroduktem deprawacji, jaką tworzy przedsiębiorstwo.
    Biskup jest władcą calej swojej dziedziny wraz z niewolnikami: klerem , poslugaczami w kurii i dookoła.
    Poslugaczy nie można nazwać „pracownikami” kurii, bo jak wiadomo , dobitnie potwierdził to Jedraszewski , ci ludzie mają umowy śmieciowe s nie o zatrudnienie. Można ich swobodnie kopnąć w tyłek, wywalić i poszczuć psami.
    Wszelkie znamiona niewolnictwa.

    Biskup teoretycznie podlega papieżowi. Taki dowcip, uważasz, hehehe! Jak biskup papieżowi nie włazi w drogę, papież nic do niego nie ma. Co też po Jedraszewski, następcy Lolka, widać.
    Tak czy siak, biskup co najmniej do 70tki rządzi bi nikt mu nie podskoczy.
    Biskup nie podlega rządowi episkopatu.
    To są zresztą kumple w deprawacji i biznesie. Wszyscy się rozumieją na biznesie. Rzecz wyłącznie w tym , który jest największy biznesmen, a który z II ligi. Normalna sprawa w biznesie.

    Cała struktura i logika formy służy deprawacji i stosunkom mafijnym. Drobnostki pt. ładny paciorek, śliczne odśpiewanie „barki” Lolka, oraz ozdobna procesją są dla gawiedzi ku wytworzeniu pozoru po wierzchu, żeby się niewolnikowi coś miłego zdawało. I się zdaje.

    Taka technologia procesu obróbki przedmiotów władania. W hucie jest tak samo. Palą, tłuką, walą, walcuja, rozciągają, chrystoformizuja. Na końcu jest gotowy wyrób: wiadro, albo śliczna krata.

  39. @seleuk|os|
    30 października o godz. 7:54

    Pewnie nastąpiłoby ostatnie buuu, najstraszliwsze

  40. Szesnastu kapłanów wysłało oświadczenie do PAP, w którym potwierdzają, że byli i są szykanowani przez ich właściciela Głódzia.
    Sągotowi oficjalnie powtórzyć zeznania, podpisali się z imienia i nazwiska i listę przesłali nuncjuszowi w Polsce.

    https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/gdańsk-16-kapłanów-potwierdza-że-byli-szykanowani-przez-abp-głódzia-chcą-przedstawić-zeznania/ar-AAJz6Xn?ocid=spartanntp

    Co na to powie Głódź, jest zupełnie nieinteresujące. Troszeczkę interesujące może być to, co powie ksiądz Lemański. Który przed chwilą twierdził, że nie ma żadnego mobbingu w kościele katolickim. Jakiego fikołka zrobi ksiądz Wojciech?

    Proszę Wojciecha Lemańskiego, komary rypią, przejdźmy do środeczka i proszę wykonać demonstrację.
    Jak to mówią – zapraszamy!

  41. Optymatyk
    30 października o godz. 0:25
    „Wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”.
    Czyli zewnętrznymi. Czyli nie genetycznymi. Czyli możliwymi do usunięcia. Zatem w czynnikach środowiskowych, zwanych ekologicznymi, trzeba szukać tej wadliwej struktury i wadliwej czynności ludzkich mózgów.

    Mój komentarz
    Powyższa teza jest opata na wierze w nią.
    Pzdr, TJ

  42. bubekró
    30 października o godz. 9:03

    Bycmoze. Prawdopodobne wysoko. Gdyby wszystkie demony (wiary) pozabijac czy wygumkowac. Przestac rozmawiac z tymi wymyslonymi demonami (konstruktami wymyslonymi) na nozkach glinianych. Na dokladke ich glinianym jezykiem.

    Przyklad, z premedytacja moja, obojetny emocionalnie ma byc LA czytelnikowi. Bez pewnosci pisze, w historiografii pl (???? cztery pytajniki stawiam) przyczyna upadku cyw rzymskiej byl napor Germanow i Partow, Sasanidow, Seldzukow etc. Ale Bubekro…

    Z wikipedia pl cytat, chyba bardzo niepopularnego w Polsce, o tym samym, „przyczyn upadku imperium rzymskiego Gibbon upatrywał przede wszystkim w najazdach barbarzyńców i w rozwoju chrześcijaństwa. Barbarzyńcy mieli zaszczepić w rzymskim świecie demokrację i tradycje wolnościowe” plus „ukazanie negatywnego wpływu Kościoła na stabilność imperium”. Zrozumiala (mnie) niepopularnosc Bubekro, okaleczonego pogladu, ale…

    Gdybym napisal (wygumkowal demony) przyczyna byla bakteryjna i zacmienie slonca (cirkaebaut dwuletnie). Oczywiscie z odnosnikami do literatury naukowej (autorow)… Czy demony i ich jezyk wyznawcow wygumkowal? Czy ogladac swiat i nozki gliniane/waciane, z pozycji kopernikanskiej czy ptolemajskiej. Obie sa sluszne pozycje (modele). Ale tylko z jednej obserwacji. Z wiele, tylko kopernikanski model. Jak wtedy gliniane nozki wygladaja? Cosby zawalilo „Pewnie nastąpiłoby ostatnie buuu, najstraszliwsze”?
    😀 😀 😀
    Tejot do Optymatyk, ja do Ciebie Bubekro o demonach, w „wierze”
    „Powyższa teza jest opata na wierze w nią.”
    😀 😀 😀

    pzdr Seleuk, musze isc, ale chetnie podowcipkuje wieczorem

  43. Tanaka
    30 października o godz. 9:22

    Mój komentarz
    Głódź powie to samo, co zwykle – atakują nasza wiarę, kościół nasz święty, to skoordynowana akcja, szatan czuwa, itp.

    W przypadku prowadzenia się Głodzia dochodzi pewien czynnik, słabo działający w KK, lecz bardzo niewygodny dla hierarchii. Długotrwałość jego wybryków oraz szeroko (podskórnie) rozpowszechnione w kościele opinie o nim, bardzo negatywne, wyrażane przy jakichś okazjach półgębkiem, mające już dziś, po latach charakter anegdot, miejskich legend. Opinie te przesiąkają od lat do świeckich i erodują autorytet, świętość KK i wiarę. Przez lata, powoli, systematycznie. Zachodzi także uzasadnione podejrzenie, że Głódź, to drugi dużego kalibru kombinator po ojdyrze w Umęczonej.

    Nie można oczekiwać jego nagłej relegacji i potępienia. Co to, to nie. Lecz o jakimś łagodnym rozwiązaniu chyba myślą jego przełożeni. Choć to bardzo gorący kartofel dla KK. Gorący zasadniczo, bo po jakimś przyznaniu odrobiny racji powstaje pytanie podobne jak przy księżach molestujących – dlaczego od tylu lat wiedzieli i nic nie zrobili? Przecież Głódź nie zdarzył się wczoraj.
    Na razie zapewne hierarchowie będą postępować jak zawsze – przeczekać, może się uda.
    Z Banasiem PiSowi prawie się udało, dlaczego KK nie miałoby się udać z Głódziem.
    Pzdr, TJ

  44. Tejot
    30 października o godz. 10:12

    Miara tempa kościelnego, a właściwe bezruchu, naukowo – antyruchu , jak antymaterii, jest fakt, że to już trzeci nuncjusz zawiadamiany w sprawie Głodzia.

    I miara deprawacji takoż. Głódź się bardzo precyzyjnie wyrażał do swojego kleru , którego jest właścicielem : jesteś gówno!

    Tak, to się właśnie dzieje, choć stanowczo zbyt pozwoli: biskupi z klerem demonstrują publicznie, waląc lud boży z kopa i w łeb, jakim szajsem i gangsterem jest święte przedsiębiorstwo.

    Lud boży jest w swej masie tępy i zdeprawowany – inaczej nie byłby ludem bożym – jednakże ten i ów ma swoje granice wytrzymałości, a jak coś się zaczyna sypać, to proces ten łatwo się poszerza i coraz trudniej go powstrzymać

    I o to chodzi i o to chodzi! – rzucił taksówkarz Golas do Asa.

  45. @paradox

    No pacz pan, jak Terlikowski dalej podskakiwa, jak nie ten sam. Podmienili go?

    https://fakty.interia.pl/polska/news-terlikowski-o-zachowaniu-abpa-glodzia-skandaliczne,nId,3307999

  46. @

    Przetacza się górą, przelewa się spodem,
    Rozpycha na boki z wybranym narodem.
    Albowiem suweren już ma to do siebie,
    Że woli doczesne niż życie gdzieś w niebie.

    A życie się toczy jak kółko zębate,
    Stworzone z pietyzmem przez mamę i tatę,
    Gdy zgodnie z popędem i z bożą pomocą,
    W mozole, na łożu poczęli je nocą.

    Tu powie coś głupio, tam krzyknie niezdarnie,
    A wszystko bez stylu, bez sensu i marnie.
    I nic to, że świat cały lekko osłupiał,
    On będzie się dalej beztrosko wygłupiał.

    A życie się kręci jak sokowirówka.
    Raz trafi się tysiąc, a raz tylko stówka.
    I tylko przy wodzu i jego korycie
    Masz więcej niż marne jedzenie i picie.

    Rozdając nie swoje kupuje poparcie,
    To daje w wyborach przewagę na starcie,
    I zawsze tak jest, że wygrane wybory
    Skutkują zanikiem wszelakiej pokory.

    A życie się plecie jak warkocz komety,
    Co ledwie spleciony, już pędzi do mety.
    I nie ma co liczyć na pamięć potomną,
    Bo jedni przekręcą, a inni zapomną.

  47. Nefer
    30 października o godz. 11:35

    Neferko, ależ jest jak zwykle ,jak zawsze: dr Terlikowski jest zawsze sobą! Identycznie jak Głódź i 850 tysięcy jego miłośników w diecezji .
    Te 850 tysięcy nic złego nie robiło, tylko łazilo do kościoła i dawało Glodziowi na tacę.
    Bo jak kto tylko lazi i daje, to nic złego nie robi, jak orzeka znany katolik otwarty.

    Pomimo, że wiedziało co i jak, o czym Terlikowski przypomina.
    Terlikowski się chętniej z nami zgadza : episkopat może Glodziowi skoczyć. Zresztą to on jest episkopat.
    Otwarci katolicy są tak bardzo otwarcie, że cicho siedzą. Tak 30 lat cicho.
    Bo w ogóle cicho.
    W międzyczasie , mianowany przez Lolka biskup Głódź robi i nie robi co trzeba.
    Oto substancja kościoła kat.
    Oto slowo na wysokościach.

    /nur w papiery/

  48. @Nefer 11:35

    Doktor publicysta Terlikowski nic odkrywczego nie napisał. I to nie jest tak, że wiadomo od 30 lat. Od 30. lat to może i wiadomo szerszej publiczności o arcybiskupie G. Bo też dopiero 30 lat temu ogół większy usłyszał o arcybiskupie G. Ogół mniejszy, czyli lokalny i jego przełożeni byli jego „osiągnięć” na niwie szerzenia bojaźni bożej świadomi dużo wcześniej. I mimo to, a może właśnie dla tych walorów pchali go w górę.
    Zdaje się, że już Boy pisał, że do stanu kapłańskiego zawsze wypychali najgłupszego w rodzinie.

    Jedyna kara, jaka tych wszystkich Flaszków, Jędraszewskich, Michalików spotka, to spokojna emerytura bez kapelusza kardynalskiego.

  49. Tanaka
    „Otwarci katolicy są tak bardzo otwarci, że cicho siedzą. Tak 30 lat cicho.
    Bo w ogóle cicho.”
    Tu cichosza, tam cicho – śpiewa Turnau. I ma rację.

    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=tu+cichosza+tan+cicho

  50. Zaraz wyjdę z papierów i do garów, bo dzisiaj telework z domu do 12.30, chwilunia…

  51. @mag, 29.10. o 17:27
    Co do FRONDY: głupota nie hańbi, ale żeby się tym zaraz chwalić…
    Czekam na esej tamże dotyczący obgryzania pierogów w piątki jako czynnika łagodzącego cierpienie Chrystusa na krzyżu.
    A i zawody sportowe w chodzeniu po wodzie wzmocniłyby znacznie wiarę katolicką w Polsce. Tyle, że tylko niedowiarki przygotowywały by się do
    „spotkania z Panem”. Dylemat, cholera.

  52. Ksiądz, to ksiądz; amen.

  53. Qba
    30 października o godz. 11:41

    Świetna satyra , jak zawsze !

    Nie zdążyłam na czas napisać o twojej pięknej elegii poświęconej pamięci Szarego Czlowieka,ale wracałam parokrotnie do tekstu…

  54. Tanaka
    30 października o godz. 12:02
    Terlikowski się chętniej z nami zgadza : episkopat może Glodziowi skoczyć. Zresztą to on jest episkopat.

    Mój komentarz
    Dokładnie tak. Struktura KK jest wysoce zhierarchizowana, a piramida władzy jest niezwykle stroma. Głódź w pełni rozumie te strukturę od dawna i w całej rozciągłości z niej korzysta.

    Wierni mogą w odpowiedzi na atak zidentyfikowanych sił na kościół, wiarę i ojczyznę otoczą łańcuchem różańcowym całodobowym posiadłość jego ekscelencji naszego biskupa.
    Z różańcem odmawianym przez wiernych w Umęczonej nawet sąd przegrywa, a milicjanci PiSu wysłani przez oficera dyżurnego wtargują na salę posiedzeń by natychmiast wylegitymować tego tam za tą ladą.
    Pzdr, TJ

  55. Qba
    30 października o godz. 11:41

    A życie się toczy jak kółko zębate,
    Stworzone z pietyzmem przez mamę i tatę,
    Gdy zgodnie z popędem i z bożą pomocą,
    W mozole, na łożu poczęli je nocą.

    Ech, gdybyż życie poczęło się w łożu
    gdzie tatuś mamusię chwacko chędożył
    przyjemnie by było i poniekąd też miło
    no i po naszemu by się jakoś żyło

    Lecz w Bożym Narodzie nie ma, że chędożę
    bo tylko komunia ciał zajść może – o boże!
    tylko w stanie uświęcenia dochodzi do złączenia
    i trwa to dość króciutko, jak kogucie pienia

    Między biologiczną małżonką i jej małżonkiem
    nim dojdzie do komunii narzędziem, tfu! – członkiem
    Pan Bóg między nimi musi się znajdować
    by wszystko uświęcić no i zweryfikować

    Bez tego nie ma nic w tym cudnym świecie
    Co, dzieci boże, nic o tym nie wiecie?

  56. @Tanaka
    30 października o godz. 14:49

    Przepraszam pana,
    Ja wierzę w bociana.
    Jak nas ksiądz dobrodziej
    Ugościł w gospodzie,
    To pokazał swojego,
    Takiego czerwonego
    I go nazwał, proszę pana,
    Właśnie dziobem bociana.
    Potem wtykał go niektórym
    W różne otwory i dziury
    Twierdząc, że ta pokusa
    Jest dziełem Chrystusa.
    A na mnie wrzasnął, gdy dołączyć chciałem do zabawy,
    Bym nie wtykał dziobu w nie swoje sprawy.
    I dlatego teraz, gdy jestem już stary,
    Nie zostało mi nic, oprócz wiary.

  57. @popan
    A propos „spotkania z Panem” polecam w dzisiejszej papierowej Polityce „Gadu gadu o tabu” – rozmowę z Krystyną Romanowską dziennikarką, pisarką i autorką wstępu do polskiego wydania książki „Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” Michaela Hebba. Wbrew pozorom krzepiąca lektura.

  58. @@Tanaka & Qba
    Brawo Panowie!
    Zaangażowanie moralne i emocjonalne dorównuje talentom. Dołączam niezdarnie.
    Gdy już jestem stara
    Opuściła mnie wiara
    Choć za młodu też
    Jeżyłam się jak jeż
    Na klesze nauki
    Pełne obłudy i buty

  59. @mag
    30 października o godz. 17:01

    Czy przystoi niewieście
    W tym katolickim mieście
    Przyznawać się do tego,
    Że jest wieku niemłodego?
    Wszak wszystko, co nie jest stare,
    Samo opuszcza wiarę
    I tylko przypadki całkowicie sterane
    Są przez nią opuszczane.
    Proszę porzucić te niecne praktyki
    I nie psuć tu statystyki,
    Bo nadchodzi zima,
    A zimą się nas wiara i tak nie ima.

  60. @mag
    30 października o godz. 17:01

    Jeżyłem się jak jeż
    Strugałem się jak stróż
    Perzyłem się jak perz
    Suszyłem się jak susz
    I by dopełnić miary
    Zabrakło tylko wiary

  61. Qba
    30 października o godz. 16:32

    Rzekł ksiądz arcydobrodziej
    (słówkiem najczęstszym w Narodzie):
    „ty kupo gówna!
    puszczę ja walec
    i cię wyrówna!”

    Proboszcz biskupa zrobił się smętny
    więc to przemodlił – i wylizał mu pięty
    (wzorem Jezuska co mył ludziom nogi
    żeby w czystości wstąpili w Progi)

    Proboszcz też człowiek, zna się na rzeczy
    więc się nie marze ani nie beczy
    lecz to przemodli oraz uwzniośli
    (zawsze tak robią ludzie dorośli)

    „Mów do mnie jeszcze, nazwij mnie gnojem!
    Uruchom wszystkie słowne przeboje:
    weź i nie pierdol, ty syfie złamany” –
    dla mnie to rozkosz, wiedzą to ściany

    Tak się rozmarzył dziekan biskupa
    lecz się już ocknął: boli go dupa
    zerżnął go bowiem wikary słodki
    ten co do biskupa chodzi „na plotki”.

    @mag

    nauki księżowskie bardzo są GUT
    jak on co powie, stanie mu drut
    tak się w swych naukach mocno natęża
    i czuje tą iskrę: DOBRO zwycięża!

    Więc, drogie panie oraz panowie
    też trzeba dobro siać w słodkiej zmowie:
    w wieku już młodym oraz dowolnym
    trzeba codziennie być dość swawolnym!

  62. @Tanaka
    30 października o godz. 18:12

    Oj, oj, panie Tanaka
    Cóś ta nauka pana nie taka
    Jak dobrodzieje ją każą.
    A dokąd po kazaniu łażą,
    To sprawa między nimi, a spowiednikiem,
    Czego odpuszczenie jest niechybnie wynikiem,
    Bowiem najpierw ona jest puszcza,
    A potem ksiunc się odpuszcza.

  63. Qba
    30 października o godz. 18:42

    Penitent lgnie do konfesjonału kratki
    tam się spotykają słodkich ust bławatki:
    spowiednik do penitenta, ten do spowiednika
    wzajemne ubogacenie z tego wynika.

  64. @tejot
    30 października o godz. 9:53
    Szkoda, że autor tych słów nie żyje, bo miałbyś się z pyszna. Profesor nie był człowiekiem wiary a WIEDZY i napisał, co wiedział. Tacy jak Ty nie rozumiejąc tych słów, mogą sobie to nazywać, jak chcą, co i tak nic nie zmienia. Musiałbyś skutków tej wiedzy doświadczyć na sobie, wtedy oczywiście zdanie byś zmienił. Wiedza, którą potwierdza praktyka, jest wiedzą prawdziwą. Tego trzeba samemu doświadczyć. Nikt nie ma bezpodstawnie prawa negować czyichś doświadczeń. A Twoja wiedza w tym temacie jest mikroskopijna lub nawet żadna, lub, jak to tu humorystycznie nazywają , jesteś ” w mylnym błędzie”.

  65. Moim zdaniem niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16,
    JP2, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, Oko, Lemańskim, Twardowskim, Tischnerze, Hoserze, Grzesiaku, Pieronku, Głódziu, Jankowskim, Jędraszewskim etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej, złodziejskiej i szkodliwej społecznie organizacji (kościoły różnych religii) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.
    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, czego przykładem są wierni kościołowi i religii.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka dopiero wtedy gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoją obłudę, przyzna i przeprosi że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  66. Głódź to morderca zwierząt, typowy wsiowy klecha, bufon i pijaczyna.
    Każąc sobie wymienić zniszczoną gorzałą wątrobę na nową Głódź „ciężko zgrzeszył” bo sprzeciwił się woli swojego urojonego boga, który przecież zdaniem religii i kleru dla każdego jej wyznawcy dokładnie i precyzyjnie zaplanował każde życiowe zdarzenie, a więc i choroby od sraczki po nowotwory i swoją „bożą wolę” z żelazną konsekwencją realizuje.
    Sprzeciwianie się tej woli to dla kazdego katolika i katoliczki „ciężki grzech”.
    Mogę się założyć, że ten klecha nie czekał na przeszczep w żadnej kolejce tak, jak czekają inni zwykli ludzie.

    Wniosek nasuwa się następujący: Kler nie wierzy w istnienie żadnego boga dlatego postępuje tak jak postępuje, pasożytuje na całych społeczeństwach i narodach śmiejąc się z naiwności wiernych, dzięki którym żyje w dobrobycie słusznie uważając, że religia jest tylko dla tępych ich niewolników.

  67. @@Tanaka, Qba

    Nie jestem matuzalemką
    Lecz podstarzałą panienką
    Co wystarcza by
    Co noc śnić sny
    Gorące i gorszące
    Na puszczy wołające
    Taka jest dola człowiecza
    Brać, rwać i nie czekać.

    Moi drodzy, na tym kończę dzisiejsze rymowanki, bo goście u drzwi.
    Poleciałam zresztą trochę za daleko w swoich fantazjach, bo jestem raczej spokojną kobietą.

  68. Do wszystkich obrońców religii i kościołów:
    Wszystkie religie i ich kościoły, kościoły katolickie, meczety, synagogi, cerkwie, sobory, i inne tak zwane „świątynie” w których czci się urojonych bogów, głoszący je kler oraz ich wyznawcy są społecznie szkodliwe.

    To cywilizacje zła i śmierci, które spowodowały i nadal powodują miliony ofiar wśród ludzi i innych zwierząt na całym świecie. Religie powodują międzyludzkie konflikty, społeczne niepokoje, wojny, terroryzm, tworzą zło i nienawiść do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w religijnych dogmatach i głowach religiantów.
    Kler bezkarnie nawołuje z ambon kościelnych i medialnych do łamania prawa, do nienawiści do ateistów, do antysemityzmu, do homofobii, uczy nienawiści do kobiet, dzieci i innych zwierząt, nakazuje bić, znęcać się i zabijać, jest przyczyną ludzkich nieszczęść i życiowych tragedii oraz uczy mnóstwa innych złych rzeczy.
    Kler bezkarnie gwałci dzieci fizycznie i psychicznie.
    Ci handlarze religijnych bajek pasożytują na całych narodach i państwach, bezlitośnie wykorzystując tępotę i naiwność swoich wiernych, którzy zapewniają im stały dobrobyt, próżniacze bogactwo i przywileje.
    To kler wszystkich religii nakazuje rządzącym ustanawianie okrutych praw.

    Kler różnych religii blokuje rozwój nauki, szczególnie medycyny, wiedzy i samodzielnego, racjonalnego i logicznego myślenia.
    To jest działalność pod każdym względem przestępcza i tylko w krajach wyznaniowych takich jak na przykład Polska uważana jest za jedynie słuszną, pozytywną i dobrą przez religijnie zindoktrynowanych ludzi i cwaniaków na wszystkich szczeblach władzy.

    Moim zdaniem wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt.

  69. Boniecki jest emerytowanym redaktorem naczelnym katolickiego czasopisma „Tygodnik Powszechny”, ale stale aktywnym publicystą, który uaktywnia się za każdym razem gdy spada sprzedaż tej gazety.

    To stary numer medialno-propagandowy kościoła, któremu pomagają tacy lobbyści jak „przeorysza” TVN M.Olejnik i dzięki którym „boży ludek” rzuci się do kupowania gazeciny i kolejnego finansowego wspomagania kościoła.

    https://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/kropka-nad-i-31-10,812.html

  70. mag
    30 października o godz. 19:21

    Spokojna ze mnie kobieta
    nie ima się mnie podnieta
    rączki ładnie złożę
    i się pomodlę:
    o, dobry boże!

    Pogłaszczę dziecko po głowce
    mężowi zrobie kapustę
    na tacę dam ile trzeba
    więc pójdę do nieba!

    Ale jak mi się napatoczy
    jak mi wlezie na oczy
    to nie mam hamulców wcale:
    ty komunisto, masonie, żydowski pedale!

    (no i tak dalej)

  71. Wieczorowom porom do Niezapominajka

    Napisalas piekny Manifest Dwuczesciowy 12latki. Jak wiele na blogu LA jest rowniez. Ja osobiscie, nic przeciw klechom nie mam. Kazdy orze jak moze. A z jedna kleszka to nawet lubilismy siebie pasjami i wzajemnoscia. Z innymi klechami, brak doczynienia mojego. Ale ja Ciebie zapytuje.

    Jak ja cos nie lubie, to zmieniam, albo probuje zmieniac. Z roznym powodzeniem, ale probuje. To jest mniejwiecej doswiadczenie, czasem wiedza, czlowieka ponad12letniego. Ciebie zapytuje Niezapominajka. Co pod Manifestem? Bo zakladam, masz ponad lat12. Czy slusznie?

    Gdybym juz dzis nie zdazyl zapoznac, to jutro napewno przy kafffce porannej 🙂

    Pzdr Seleuk

  72. Optymatyk
    30 października o godz. 19:05
    @tejot
    30 października o godz. 9:53
    Szkoda, że autor tych słów nie żyje, bo miałbyś się z pyszna. Profesor nie był człowiekiem wiary a WIEDZY i napisał, co wiedział. Tacy jak Ty nie rozumiejąc tych słów, mogą sobie to nazywać, jak chcą, co i tak nic nie zmienia. Musiałbyś skutków tej wiedzy doświadczyć na sobie, wtedy oczywiście zdanie byś zmienił. Wiedza, którą potwierdza praktyka, jest wiedzą prawdziwą. Tego trzeba samemu doświadczyć. Nikt nie ma bezpodstawnie prawa negować czyichś doświadczeń. A Twoja wiedza w tym temacie jest mikroskopijna lub nawet żadna, lub, jak to tu humorystycznie nazywają , jesteś ” w mylnym błędzie”.

    Mój komentarz
    Optymatyk, nie dywaguj o mojej wiedzy. Napisz z jakich badań wyprowadził prof. hipotezę:

    „Wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”.

    Jak prof. Aleksandrowicz badał „czynność mózgów” ludzi oraz ich dietę? Ile badań i rozpoznań przeprowadził i gdzie, by postawić tak totalną hipotezę – wszystkie choroby (prawie) mają przyczynę w wadliwej strukturze i czynności mózgów ludzkich?
    Co znaczy słowo „prawie”?
    77 %, 90 %, 99 %?

    Czy prof. badał „strukturę mózgów ludzkich”? U ilu osób? Jaka struktura jest wadliwa, a jaka prawidłowa w kontekście jego hipotezy?
    Pzdr, TJ

  73. tejot
    30 października o godz. 20:29
    do
    Optymatyk

    Zachodzi pytanie podstawoew. Czy rzeczony prof A. badal wadliwosc budowy mozgu wlasnego? To jest tzw badanie podstawowe, co nauka cala opiera. Na blogu, pojawiaja czesto osobniki i czki ktore moga teze potwierdzac. Niemniej, faktem jest zbadanym, rzeczony prof na blogu nie byl, szkody wieksze poczynil publikujac kolejne dziela do prof prowadzace.

    Czytalem niedawno jeden prof (nazwisko zapomnialem) co teraz w Polityce Pienieznej robi, u Dudusia. On moze teorie A. potwierdzac. Czy badania zaczal od mozgu wlasnego?

    Na tym dzisiejsze spostrzezenia koncze,

    dobranocka Seleukos

  74. @seleuk|os| wczoraj – masz rację z tym eksperymentem. Zrób go sam, bo ja własnie zabezpieczam róże przed zimą a w planie mam dziesiątki innych prac do wykonania; taki człowiek czynu ze mnie. Oczywiście popieram znajomość języków obcych, ale nie uwierzysz że życia brakuje na wszystko co powinniśmy i co lubimy. Ja wybieram polubienie, tym bardziej że przetłumaczony tekst uznałeś za nieomal dobry.
    Także pozdrawiam i wyznaję że piję tylko herbatę – sam widzisz jak bardzo się różnimy.

  75. Niezapominajka.
    30 października o godz. 19:31

    „Moim zdaniem wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt”.

    Ateisty i Twoje wystąpienia są wzruszającym w żywiołowości przekonywaniem przekonanych. O religiach wiemy już na poziomie ogólników wszystko, od Epikura i Lukrecjusza poczynając – niczego nowego wytrzepać się nie da, więc przypominanie na blogu ateistów, że sól jest słona, a piołun – gorzki, wygląda niepoważnie. Bawimy się tu w bardziej zaawansowane rozmowy o szczegółach Biblii, o relacjach wiernych z niewiernymi, o wtrącaniu się Kościoła, za pozwoleniem i zachętą cwaniakowatych lub jołopowatych polityków, do rządzenia państwem, o głębokim zdemoralizowaniu nauczyciela moralności, o interesującej poznawczo antychrystusowej działalności Kościoła katolickiego itp.

    Bycie ateistą oznacza bycie człowiekiem żyjącym bez bogów, ale nie oznacza automatycznie walczącego z religią byłego radzieckiego czy obecnego północnokoreańskiego bolszewizmu. Nie przypominam sobie, by ktokolwiek z zadomowionych blogowiczów wołał tu dziecinnie na puszczy o zdelegalizowanie i zakazanie religii. Wołanie jest dziecinne, życzeniowe, bo kto i jak miałby to zrobić? A przede wszystkim – po co? Nie da się inaczej niż to robiła Rewolucja Francuska lub radzieccy bolszewicy. A religie we Francji i Rosji jak były, tak są. Może o tym nie wiesz: antyreligijna polityka ZSRR doprowadziła do rozplenienia się nielegalnych, groźnych sekt, które były sporym kłopotem dla władzy. Pleść życzeniowo i jałowo sobie można, tylko po co.

    Natomiast Twoja myśl, że dopiero po zdelegalizowaniu i zakazaniu religii „na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt” jest chiromancją wywiedzioną z bajek o człowieku, a nie z potocznej i naukowej wiedzy o nim (na marginesie: nie ma potrzeby pisania w potocznej komunikacji wyrazu „ziemia” dużą literą, bo wtedy staje się on nazwą astronomiczną). Więc ten hipotetyczny pokój i poszanowanie praw po odwołaniu religii bardzo mi przypomina słodkie obrazki z życia po życiu rysowane przez Świadków Jehowy, na których lew przyjaźnie rozmawia z antylopą, żując wonne siano.

    Przypomniałem wyżej Optymatykowi, że agresja wewnątrzgatunkowa, jako regulator służący zachowaniu gatunku, jest INSTYNKTEM u zwierząt, więc – właściwością trwalszą i grubo, grubo starszą od wszystkich religii razem wziętych. Ludzki rozum, jako wybryk natury, doprowadził agresję do poziomu zagrażającego całemu życiu na ziemi. W tej sytuacji współcześnie funkcjonujące religie uważam przy tym za, owszem, tu i ówdzie dokuczliwy, ale tylko pryszcz. Niech kobity mi wybaczo – nie jestem maczo.

  76. Optymatyk
    30 października o godz. 0:25

    Optymatyku – chętnie się zgodzę z różnymi Twoimi tezami, ale całość wypowiedzi to pląsy, od czego się rytm troche plącze.

    Zgodzę się na przykład, że wyzbycie się przywiązania do religii jest bardzo potrzebne do tego, by otworzyć przed człowiekiem przestrzeń wspinania się w rozwoju bliżej takiego stanu rzeczy, który można by nazwać człowiekiem. To co mamy dziś, to przedczłowieczeństwo, jakiś mglisty przedświt zaledwie.
    Czy to otwarcie zostanie tak właśnie wykorzystane, to inna i niepewna sprawa, więc podzielę też uwagę Pombocka, że nie jest to pewne, a może wyraźnie niepewne.
    Prawdopodobnie byłoby łatwiej o wyższy stopień pewności, gdyby nie było nas tak wielu jak już jest. Jakiś miliard-dwa byłby w zupełności wystarczający, a może nawet mniej byłoby lepiej.

    Trochę się zgodzę z Sedlakiem, ale nie całkiem: większość rzeczy z przeszłości nam się do przyszłości nie przyda, na pewno jednak przyda się sztuka i sporo z inżynierii. Zupełnie nie przydadzą się religie, są ohydną przeszkodą, choć w archiwum należy je trzymać.

    Nie bardzo wiem, co tu robi cytat z prof. Aleksandrowicza i czy to jest integralny cytat z niego. Kiedyś się nim interesowałem, cytat jaki dajesz brzmi dziwacznie, bo nienaukowo i nielogicznie.

    Co to są te czynniki „ekologiczne” i kto dowiódł, że „wszelkie trudności” mają źródło w „czynnikach ekologicznych” ?
    „Wadliwa struktura” mózgów? Takie orzeczenie oznacza, że wszyscy podlegamy tak samo działającym „czynnikom ekologicznym”, które są przyczyną tej wadliwości. Niezależnie od tego, czy ktoś żyje w środku Mexico City albo Los Angeles i wsuwa po 10 hamburgerów XXXXXL dziennie, czy też żyje jak prawie nieznające naszej cywilizacji plemiona Indian w Amazonii. Oznacza to także, że owa ekologiczność działa stale, a nie od jakiegoś niedługiego czasu.

    Biorąc to pod uwagę, owe „czynniki ekologiczne” to nic innego jak czynniki decydujące o ewolucji życia. Wtedy wszyscy jesteśmy do dupy i nic się nie da z tym zrobić: takie spaprane mózgi mamy. Ale to spapranie nie może być spapraniem, skoro to ewolucja. To obiektywny, niezmienialny stan rzeczy. Nie da się też orzec, jaki ma być właściwy stan rzeczy dla ludzkich mózgów. Nie da się sformułować obiektywnej kategorii ocennej. To by dopiero było spapranie umysłowe.

    Stanowczo – ani to naukowe, ani logiczne, a nadzwyczajnie mętne.
    Chętnie bym się z czymś jeszcze pozgadzał, ale mam wymagania: rzecz musi być jasno i poważnie wyłożona.

  77. pombocek
    30 października o godz. 21:31

    Przypomniałem wyżej Optymatykowi, że agresja wewnątrzgatunkowa, jako regulator służący zachowaniu gatunku, jest INSTYNKTEM u zwierząt, więc – właściwością trwalszą i grubo, grubo starszą od wszystkich religii razem wziętych. Ludzki rozum, jako wybryk natury, doprowadził agresję do poziomu zagrażającego całemu życiu na ziemi. W tej sytuacji współcześnie funkcjonujące religie uważam przy tym za, owszem, tu i ówdzie dokuczliwy, ale tylko pryszcz.

    Pombocku
    Wyżej jeszcze wyraziłeś taka myśl:
    „…nie wierzę w jakieś radykalne zmiany ludzkości na plus w razie odwołania religii.”

    Ja zaś, odpowiadając Optymatykowi, wyraziłem takie zdanie, że uwolnienie się od religii otworzy przestrzeń do pięcia się ludzi w górę w rozwoju ku formie bardziej godnej miana człowieka. Dziś jesteśmy na etapie przedludzkim.
    Oczywiście, „odwolanie religii” nie nastąpi. Nie da się ani „jej” ani „ich” odwołać inaczej jak teoretycznie, więc i nieskutecznie. Tu może działać wyłącznie długi proces, oparty o edukację, doświadczenie, etykę, ale też prawa: czlowieka, konstytucje i ustawy. Jednak niczego nie wymuszające, a nadające kształt. Przykładowo taki, że kobieta to czlowiek, w niczym nie gorszy od mężczyzny. Co do dziś nie jest ani przyjmowane przez większą część religii (katolicyzm sprzeciwia się uznaniu kobiety za równą mężczyźnie), ani nie działa na poziomie rzeczywistych stosunków w większej cześci świata, choć tu i ówdzie jest znacznie lepiej niż było i „prawie” dobrze, nigdzie jednak nie zostało to osiągnięte dzięki religii, a zawsze – przeciw.

    Agresja wewnątrzgatynkowa, rzecz jasna, istnieje i jest instynktowna. Ale nie tylko ona istnieje wewnąrz gatunku ludzkiego, jak i naszych przodków. Istnieją – także instynktowne – zdolności do i relacje społeczne. Stanowią one drugi biegun wobec agresji. A w miarę rozwoju społeczności – to także dotyczy już naszych przodków – wspołpraca i więzi, a nie agresja – nabierają coraz większego znaczenia. Istoty o bardzo złożonych mózgach wymagają takich warunków chowu, które za ważniejsze mają relacje, więzi, współpracę, a nie agresję.

    Problem w tym, że współczesny człowiek sam sobie zaciąga pętlę na szyję i podnosi poziom agresji, Jest nas zbyt dużo, zwłaszcza w niektórych miejscach. nadmierna koncentracja osobników podnosi poziom agresji, aż po niekontrolowane szaleństwo, z silnymi zachowaniami także samobójczymi.
    Religie zaś świetnie sobie radzą z uzasadnianiem i usprawiedliwianiem agresji, którą kanalizują i wykorzystują dla własnych celów. religie zresztą w ogóle są ufundowane na agresji, która jest starannie ukryta i wyparta. Oficjalnie jest tylko „miłość bliźniego”, a realnie – wewnętrzna przemoc. Przez co żadna „miłość” nie działa, ale działają złudzenia, bo są efektem wyparcia, więc życia w zakłamaniu.

    Uwolnienie ludzkości od religii nie nastąpi zapewne nigdy w sposób pełny i ostateczny, jednak zadaniem czlowieka powinno – i może być, przez wzgląd na siebie samego, refleksję moralną i poznawczą oraz interes samozachowawczy oraz rozwojowy – relizowanie prosesów wyzwoleńczych.
    Równolegle, z bólami i niedoskonałościami, będziemy zyskiwać możliwość wspinania się ku człowieczeństwu.
    A czy zdążymy, zanim się sami załatwimy, to kolejny problem.

  78. @Ateista
    30 października o godz. 19:13
    Tak, Ateisto, podpisuję się pod wszystkim, co napisałeś.

  79. @pombocek
    30 października o godz. 21:31
    ” Ludzki rozum, jako wybryk natury, doprowadził agresję do poziomu zagrażającego całemu życiu na ziemi. ”
    ………………………
    No lepiej sam tego bym nie ujął. „Ludzki rozum ” poddany czynnikom, o których wspomina prof. Aleksandrowicz, doprowadza do tego, o czym ja napisałem, a o czym Ty wspomniałeś!
    Szanowny kolego pombocku, jeśli tak mogę się zwrócić, jesteśmy po tej samej stronie barykady.

  80. No pacz, to juz mozna zle mowic o tej – kanali biskupie, o czym wszyscy wiedzieli od lat.
    Kiedy niecaly rok temu doszlo do tragicznego wydarzenia w Gdansku to wlasnie owa kanalia koncelebrowala ( czy jak to sie mowi) uroczystosci zalobne. Nawolywanie do jednosci narodu sprawdzilo sie wowczas w 100%. Zarowno PiS jak i opozycja, a takze lolkalne LA nie napomknely najdrobniejszym druczkiem, ze jest to obrzydliwe. Kazdy ma swoje interesy, a jakie mial blog LA, ze nikt o tym nie wspomnial? Kiedy w innym wypadkach tak tu pryncypialnie.
    Dostalo mi sie, ze nie wiedzialam jak wspaniale jest wyksztalcona wdowa, ktora taka prawa, a jednak nie poprosila, zeby na ten dzien biskup G. zachorowal. Nie mogla mu tego zrobic, przeciez to partner od biznesu real estate w Gdansku. I nikt nie wiedzila w Gdansku o jego stosunkach jakie panuja na tym dworze?
    Juz wiele lat temu za czasow prawego i ucziciwego PO ukazywaly sie arykuly o wspomnianej kanalii. I co, i nic? Niezniewolone sady, izby skarbowe itd nie wkroczyly? Ironia losu dopiero teraz cos sie ruszylo. Co ano n ic? Biskup flaszka bedzie zazywal spokoju wsrod danieli w swoim domku.

  81. żabka konająca, porom wieczorowom zbyt pozno, na moj laptop. Totera, jak laptop wyspal. Tak ogolnie to 😛 😛 😛

    Tak szczegolnie (szczegol) to. Ja zaproponowalem Tobie experyment przyszlosciowy. Moja praca seminaryjna konczaca bedzie gdzie na polowie grudnia. Ja nawet prefacek dzis jeszce nie mam, choc troche nad summarek zaczalem. Znaczy Zabka, roze Twoje juz dawno opatulone beda przez Ciebie. Przyszlosciowo, konfrontujac dwa czapterki, mozesz zaexperymentowac znaczy. I co Ty na to? O innych pracach wspomnialas na wymowke, to ja Tobie mowie, pomysl, a cieplo o Sisyphus

    przy kaffce juz, pzdr Seleuk

  82. @Zyta, Ty poruszylas zagadnienie ciekawe, choc nieboszczkow dotyczy. Jeden zaawansowany jednoroczniak juz, drugi w drodze, przyszlosciowy.

    Troche czasu dawno, wyczytalem w dzienniku lokalnym moj (krajowym). Koncern szwedzki, filia polska, zwolnil wspolpracownika. Niezgodny opryszek, z koncern (korporacja) policys. Wspolpracownik (wspomniany opryszek) pedalow i weganow chyba nie lubial. Co kompletnie niezgodne z duchem wewnetrznym korporacji jest. Co ma filie. Napisalem, na blog, bo sam czesto w korpach wspolpracowalem niezgadzajac z duchami wewnetrznymi. A tez mialy filie, i duchy i korpy. To mnie temat ciekawil, co robic, co inni robia, ateisci przykladowo, jak duchy niezgody po korytarzach filii lazikuja. Jak Biala Dama lazikuja, a ty za opryszka narabiasz i jeszcze wymagasz zaplacic dobrze robote.

    Noto odpowiedz dostalem. Potrzebne sa badania niszczace. Jeden Twoj ½krajan, proponowal gwozdzie w polke wbijac. Drugi 100% krajowy, karoserie aut kopac. Badania niszczace znaczy. Uznalem, po chwilce, badania niszczace sa czescia modi operandi, proponowanych lokalnie w kraju filii korporacyjnych. Wiecej o tym nie bylo.

    Dzis stwierdzam, czytam wstepniak i wpisy Zyta. Na temat tego biskupa co jest wstepniak. Badania niszczace, nie tylko stosowane sa jak Biale Damy lapac potrzeba. Rowniez kierownictwo kraju filiow, duchowo materialne przywodctwo, w zwiazku swietym z ludnoscia obszaru, jedynie takie metody (niszczace) zna, lapania Dam. Tu biskup Flaszka, ani ludnosc okoliczna jemu, w tym ateisci, nie wylamuje. A niedawno, to nawet jakiegos Bananasia probowali lapac niszczaco. Okoliczna ludnosc. Ale wywinal. Wywinal, bo Bananasia nie BialymiDamami zajmowal, tylko bezpruderyjnymi. Modus operandi Zyta. Jak ten biskup juz nieboszczyk zostanie. To rzeczona wdowa na uroczystosci przyjedzie z daleka. Bo beda ladnie odprawiac, szacownemu juz wtedy, wdowy niektore lze obetra chusteczka.

    pzdr Seleukos

  83. zyta2003
    31 października o godz. 3:00

    „No pacz, to juz mozna zle mowic o tej – kanali biskupie, o czym wszyscy wiedzieli od lat”.

    Głównie takich właśnie jak ty miałem w głowie, kiedy mówiłem o pokazywaniu Polsce dupy w ucieczce ku lepszości, a potem odwracaniu się i kłamliwym, szczurowatym, bez znajomości realiów obrabianiu dup ludziom tu żyjącym.

    „to już można źle mówić”. A potrafisz powiedzieć, kiedy nie było można? Zwłaszcza na tym blogu. Z niechęcią przypominam ci, babo, że masz tu takie same prawa jak wszyscy. To nie zamorska władza tworzy ten blog, lecz my, więc nikt ci nie bronił i nie broni współtworzyć go tak, by nie wyskakiwać potem jak filip z konopi i pleść kłamliwie, że czegoś nie było. Włazisz jak do sklepu lub państwowego serwisu z pretensjami, że czegoś nie ma. Typowe dla zamorskiego kołtuństwa. Chcesz, żeby coś było? To sama to przynoś. Ale ty, mając papierowe pojęcia o tym, co się w Polsce dzieje, wolisz mieć za złe i pleść trzy po trzy para piętnaście i łgać, niż cokolwiek samej sensownego wnosić, jedna z dwóch kołtuńskich, zamorskich recenzentek.

    „Dostalo mi sie, ze nie wiedzialam jak wspaniale jest wyksztalcona wdowa, ktora taka prawa, a jednak nie poprosila, zeby na ten dzien biskup G. zachorowal”.

    gazeta.pl: „Prezydent Andrzej Duda wziął udział w pogrzebie prezydenta Gdańska, choć rodzina Pawła Adamowicza nie wyraziła takiej woli. Z kolei arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zignorował prośbę rodziny, aby homilię wygłosił inny duchowny”.

    Policzyłaś takie komunikaty w całej Polsce? Bo ja czytam tylko 5 papierowych tygodników plus dwa, w porywach 4 portale. W każdym było. A o Głódziu było, odkąd został biskupem polowym i dwa miesiące później – tfu!tfu!tfu! – generałem brygady. Krytyka zaczęła się właśnie od tego nieprawdopodobnie ekspresowego generalstwa, potem szybko zauważono jego zamiłowanie do przebieranek we wszystkie możliwe mundury wojska polskiego, no i do flaszki. To Urban nazwał go publicznie „Flaszka Głódź”.

  84. zyta2003
    31 października o godz. 3:00

    Masz rację, że do Głódzia masowo lgnęli politycy wielu maści, co właśnie skomentował dr Terlikowski Tomasz jako zaletę – taki koncyliacyjny i front jedności narodu.

    Nie masz racji mówiąc, że na blogu LA nie było o Głódziu tego co być miało w związku z mordem na Adamowiczu. Nie czytasz, ale twierdzeniami śmiało dysponujesz.

  85. Tanaka
    30 października o godz. 23:37
    Napisałeś tak
    „..Agresja wewnątrzgatunkowa, rzecz jasna, istnieje i jest instynktowna. Ale nie tylko ona istnieje wewnąrz gatunku ludzkiego, jak i naszych przodków. Istnieją – także instynktowne – zdolności do i relacje społeczne. Stanowią one drugi biegun wobec agresji…”
    Wydaje mi sie, Tanako, że te bieguny są na siebie skazane, im większa nienawiść, agresja do „obcego”, „innego”, tym większa zdolność do współpracy, wewnetrznej solidarności. Np. Hitler niezwykle zsolidaryzował naród niemiecki , pokazując mu wroga; Żyda, bolszewika, geja, Roma, Słowianina. Z kolei Stalin straszył amerykańskim agresorem, agresywnem kapitalizmem. Dopiero Hitler atakując na wszystkie strony, a zwłaszcza w momencie napaści na Zw. Radziecki sprawił, że Churchill, Roosvel i Stalin, którzy wczesniej mówiąc kolokwialnie, nie przepadali za sobą, zjednoczyli się przeciwko wspólnemu wrogowi. Kiedy pokonali ową bestie, ta solidarność natychmiast się rozsypała.
    Tak to rownież działa na niższych poziomach społecznych; w gminie, rodzinie, we wspólnocie sąsiedzkiej.
    Owszem są takie działania społeczne, które są inicjowane przez inne , pozbawione zewnętrznego wroga czynniki. Np ciekawość, badania naukowe, budowanie zamiast katedr zderzacza hadronów, teleskopu Hubbla itd. Są takie wyjątki od reguły, ale w większosci przypadków potrzebny jest zewnetrzny katalizator, przeciwnik, wróg. W sporcie jest to niewinna rywalizacja. Ale bez przeciwnika nie bardzo dałoby sie pokazać własną wyższość.
    Dlatego my, ateiści, nie potrafimy się zjednoczyć wokół jakiejś idei, stworzyć jakiejś drużyny, „kościoła”, który miałby cel, czyli wspólnego wroga, gdyż jesteśmy indywidualistami. A próby stworzenia takiego celu, wroga, jak postuluje Niezapominajka, są skazane, jak słusznie pisze pombocek, na niepowodzenie. A taki agresywny ateizm staje sie kolejną ateistyczną religia, gdzie bogiem jest historia, proletariat, albo po prostu bóg Stalin.
    Co do tego, że jest nas za dużo, że matka ziemia z trudem dźwiga taki ciężar, to prawda, to clue dzisiejszych problemów ludzkiego świata.

  86. Jeszcze mnie nosi z powodu tych pieprzonych sprawiedliwych grzmiących z ich pieprzonej wysokości na wielu forach: „To wy dopiero teraz? Wcześniej nie widzieliście?”. Oż wasza dulska mać! Przecież to samo was dotyczy, dupku jeden z drugim z dupką! Macie oczy z tyłu? Wcześniej nie widzieliście?

    Tylko że takie nagłe, głupawe granie czujnych (z dwudziestoletnim poślizgiem) jest ujawnianiem własnej głowowej pustki. Jak się nie ma w kapuście nic lub sieczkę, a pleść jest mus, to się wyskoczy choćby z idiotycznym „dopiero teraz?!” Co chcesz, tym osiągnąć, paplaczu-tropicielu – pokazać się jako sokole oko, które widziało wcześniej (i też milczało), czy też, zamiast o meritum, mamy pleść pod twoją batutą o „czemu dopiero teraz” jako o rzeczy najpilniejszej. Lub o tym, czy FAKTYCZNIE „dopiero teraz”. Na takim blogu nie ma żadnego obowiązku tematycznego ani tematycznej hierarchii, więc każdy może o tym, co mu w duszy gra. Pisz wstępniaki, zamorska dulszczyzno, zamiast łazić po blogach z nabitym pęcherzem i popu(szczać) ludziom na nogawki.

  87. Lewy
    31 października o godz. 8:26

    „A taki agresywny ateizm staje sie kolejną ateistyczną religia”

    Otototo, Lewusku. Lepiej nie wpaść w takie błoto. A co do przeludnienia, to mam pomysła, żeby zawczasu zawiązać na supełek. Bo jak stwardnienie rozsiane, to już kaplica.

  88. Tanaka
    30 października o godz. 23:37

    „uwolnienie się od religii otworzy przestrzeń do pięcia się ludzi w górę w rozwoju ku formie bardziej godnej miana człowieka”.

    Język mi się nie podnosi, Tanako, żeby człowiekowi jako gatunkowi przyznawać jakieś pozytywne miana, choć coś by się znalazło. Natomiast po przeczytaniu pierw zwątpiłem w OTWARCIE przestrzeni do pięcia się w górę (Czemu w górę, skoro czort wie, gdzie góra, gdzie dół, gdzie bok?) – przecież kto chce się piąć, pnie się i teraz. Dopiero po chwili, jak sobie wyobraziłem świat bez „Wola Boga”, „Co Bóg da, to będzie”, „Bóg tak chciał” itp., pomyślałem, że byłby inny odbiór ludzi od dawna prących ku poznaniu, a w efekcie większa motywacja mas do własnoręcznego poznawania. Czyli faktycznie chyba coś innego jakościowo niż jest. Ale na to chyba już nie popatrzymy.

  89. paradox57
    29 października o godz. 12:42

    Lepiej byłoby to zdetonować w kontrolowanych warunkach, a szczątki zakopać.

    Sie rozmarzył. I to przed 13.tą 😉
    Widzisz jakichś, realnych, kandydatów na saperów?

  90. Terlikowski się nie zmienił. To kontekst nam tak sparszywiał, że zaczął robić prawie za leberała.

    mag
    29 października o godz. 17:27

    Badania Frondy niosą nadzieję.
    Jak się uprę i jeszcze trochę pożyję, to może dotrwam do momentu, kiedy żadna władza nie będzie się wtrącać w to jak chcę umrzeć (eutanazja), jaki chcę mieć pogrzeb (rozsypanie prochów).

    Z drugiej strony, wygląda na to, że suweren znowu wybierze Du.ę i będzie na abarot.

  91. pombocek
    31 października o godz. 9:40

    Pombocku: jak wiemy z niebieskiej książeczki, człowiek ma ogromne zainteresowanie poznaniem. Sam z siebie, bo taki mu ewolucja dała mózg. Jednakowoż, bozia nie chce żeby człowiek poznawał.
    Pierwszą demonstracją woli bozi, żeby czlowiek niczego nie poznawał, jst historia zeżarcia przez Ewę z Adamem gruszki z Drzewa Poznania Złego i Dobrego.
    I za to dostali ludzie od bozi w łeb, a szczególnie Ewa.
    Zemsta Miłującego bozi po wsze pokolenia ludzkie: grzech pierworodny i piekło z automatu. Chyba, że się ochrzcisz i będziesz się słuchać we wszystkim bozi.

    Druga historia następuje zaraz potem: ludność zbudowała wieżę, żeby ją było widać z daleka i zamiast się na pustkowiu zgubić marnie przepadając, mogli odnaleźć drogę do chałupy, sąsiadów i dzieciaków co jeść wołają, gdy tatuś na pustyni łapie smaczną szarańczę, by do gara włożyć, a mamusia musi ją zeżreć, żeby mieć czym dzieciaki z cycusia karmić. Jak mamusia nie zeżre szarańczy, bo tatuś się zgubi i przepadnie, mamusia nie nakarmi, dzieci boże padną i będzie koniec pieśni oraz ludzkości.
    Jak bozia potraktował budowniczych wieży, wiadomo wszem i wobec.

    Krotko mówiąc: bozia grzecznie wszystkich informuje, że dostaną w łeb i do piekła, a po drodze spotkają ich wesołe – dla bozi – tortury, za ochotę na poznawanie, dzielenie się wiedzą i współpracę.

    Tak więc w ogóle jeszcze nie mamy pojęcia, jak dobre może być kształtowanie się bez szantażu ze strony bozi; są poważne powody by przypuszczać, że bez bozi ma się znacznie lżejszą głowę, jaśniejsze i bardziej sympatyczne myśli oraz ochotę na poznanie, samorozwój i edukacje publiczną nieskażoną paraliżującym, ogłupiającym i demoralizującym lękiem przed karą bożą i piekłem.
    Jesteśmy ledwie w momencie przedświtu ludzkości.

  92. @pombocek
    Do poznawania własnoręcznego i własnoocznego dąży raczej mniej niż więcej „człowiekowatych”. Tak mi się zdaje.
    Ludzie są leniwi i podobno taka jest geneza wszelkich wynalazków ułatwiających życie. Tyle, że tych wynalazców nie jest przesadnie dużo.
    Tak zwana reszta ludności najchętniej oddaje się pod skrzydła rozmaitych wodzów, zbawców, duszpasterzy, którzy uwalniają ją od myślenia i poznawania na własną rękę. To po prostu wygodne.
    Nie sądzę, by „zlikwidowanie” (niby w jaki sposób?) wszelkich religii mogło coś zmienić.
    Podesłałam Ci link do „Dziesięć w skali beauforta” i co?
    Pozdro

  93. @wujaszek wania
    „Jak się uprę i jeszcze trochę pożyję, to może dotrwam do momentu, kiedy żadna władza nie będzie się wtrącać w to jak chcę umrzeć (eutanazja), jaki chcę mieć pogrzeb (rozsypanie prochów).”
    Wyjąłeś mi z ust taką deklarację. A poza tym chcę doczekać upadku kaczyzmu. Tak mi dopomóż… no kto? Przecież nie pambuk, a innych bogów tym bardziej nie posiadam.

  94. Tanaka
    31 października o godz. 10:40

    Coś powiem, Tanako, przed wylotem może na kupowanie budy w wiosce, bo Krawacik już nie ma ani pana, ani domu, a nie zna budy, obroży, smyczy – spał w nogach pana. A ja go, wolnościowego i szczekającego psa, do siebie do bloku wziąć nie mogę i nie chcę, bo nigdy nie chciałem mieć, ale zostawić bez opieki też nie mogę.

    Więc Ci powiem, że co otworzę Biblię, to zamykam. Bóg żałował, że uczynił ludzi na ziemi – czyli nie jest ani wszechwiedzący, ani nieomylny – i postanowił ich za karę, że sam jest taki głupi, wygubić. Szewc, jak zrobi złe buty, pierw stara się naprawić, a stwórca wszechświata, życia i czarnych dziur nawet na to nie wpadł. Tylko jeden Noe znalazł łaskę w jego oczach. Po potopie miał powstać nowy człowiek. Powstało takie samo gówno. To posłał na ziemię syna, żeby został ukarany za ojca niemoc i głupotę. Trzecie gówno wyszło. No a teraz tworzy nowego człowieka identycznie mądry jak Jahwe PiS. Weź, krwa, nie zamknij Biblii i kompa.

  95. mag
    31 października o godz. 10:57

    Mag, podesłałaś mi fotkę Narwi. Wysłałem odpowiedź, a po Tobie ślad zaginął. Nie pierwszy raz. I co? Dziękuję, żartuję. Lecę, bo może się uda kupić budę i trzeba będzie przemówić Krawacikowi do rozumu, żeby do niej wlazł. Próbowałem takimi rzeczami zachęcić do wlezienia do kajaka, że sam bym wlazł. A dzie tam! Szczeka, ogonkiem macha i patrzy jak na wariata. Ale mus próbować. Ceś.

  96. Tanaka
    30 października o godz. 23:37

    Mój krótki komentarz o agresji wewnątrzgatunkowej.
    Agresja wewnątrzgatunkowa, to rodzaj agresji modyfikowanej nieco przez gatunkowość, głównie w dwóch sytuacjach – w staraniu o partnerkę (samicę) oraz w obronie swojego terenu przed osobnikami tego samego gatunku lub w pozyskaniu nowego terenu.

    Poza tym agresja wewnątrzgatunkowa jest taka sama jak agresja „zewnątrzgatunkowa” – odstrasza, podejmuje walkę, zabija, powoduje ucieczkę, itd.
    Pzdr, TJ

  97. pombocek
    31 października o godz. 11:21

    O Krawaciku miałem wspomnieć i o tym jego ćwierćopiekunie, co go już nie ma. Człowiek prosty, nikomu prawie nieznany, a przecież dzieciak swoich rodziców. Co to byla za historia, kto i czego nie zrobił, że się tak potoczyła? Nie wiemy, a wiemy, że ubył cały człowiek.

    Krawacik, też człowiek. Istota tak społeczna jak my. Też chce pogadać, mieć przyjaciół, czuć się potrzebny.

  98. Tanaka
    31 października o godz. 11:36

    Człowiek prosty, nikomu prawie nieznany, a przecież dzieciak swoich rodziców.

    Na te słowa odruchowo zobaczyłem Juhę Toivola z „Nabożnej nędzy ” Fransa Silanpää. Ilu takich. Właściwie to… wszyscy. I boga nad tym żadnego niet.

  99. @wujaszek wania 10:30

    Taka chwila słabości mię naszła.

    @pombocku 9:01
    A nie unośże się. Bo jako ten łabędź poszybujesz i nam jeszcze odlecisz znad jamneńskich ćcin. Na babę Szapoklak sobie popatrz.

    https://www.youtube.com/watch?v=0_QtaONI8Uk

  100. @pombocek
    A co, to już zniknąć nie wolno? Grunt, że wracam jak ten bumerang.
    Gdzie śpi Krawacik? – zapytowuję. Czyli skąd się bierze, skoro – jak rozumiem – nie mieszka z Tobą w mnięszkaniu?
    Wiem, że jesteś wrogiem trzymania psów w blokach, bo hałasują. Z tego względu koty są bardziej praktyczne.
    Ostatni mój pies wilczur (innych nie miałam) przeprowadził się wraz ze mną z przedwojennego domku „bliźniaka” do niedużego przedwojennego bloku (parter, dwa mieszkania na klatce). To już nie było to, ale tak wyszło. Gdy odszedł pod długim, chyba nienajgorszym życiu już na dobre przerzuciłam się na kota (pojedynczego, bo w domku miałam dwa, nie licząc przelotnych dochodzących).
    Gdzie masz zamiar postawić Krawacikowi budę? Nad Jamnem? Bo chyba nie pod blokiem. Będziesz do niego dojeżdżał także zimą?
    Moim zdaniem powinieneś go po prostu przygarnąć do chałupy na którymś piętrze, gdzie mieszkasz. Oswoi i się i przyuczy, a tak jak jest, to ni pies, ni wydra.
    Sorki, że nieproszona doradzam, ale życzę jak najlepiej i Tobie, i Krawacikowi.

  101. @mag, to samo radziłam pół roku temu, przyjaźnie, bo o dobro zwierzęcia chodzi. I co? ja ci odpowiem: ten nieszczęśliwy, teraz bezpański pies albo zamarznie zimą, zginie pod kołami jakiegoś samochodu, może być że stanie się strawą dla innych głodnych psów lub zachoruje na wściekliznę, ponieważ nie jest szczepiony. Najbardziej humanitarne byłoby oddać do schroniska psa po śmierci właściciela a nie traktować go jako dowartościowanie @pombocka – „jaki ja dobry jestem”. Dobry człowiek przygarnia zwierzę leczy je i żyje na co dzień z przyjacielem – inaczej niech zostawi go w spokoju a nie naraża na powroty i rozstania, bo tego psie serce może nie znieść na dłuższą metę.

  102. z czym ja tu przyszłam – dziewięćdziesiąt pięć tez
    31 października to nie tylko Halloween, to także Dzień Reformacji – rocznica przybicia przez Marcina Lutra swoich 95 tez do drzwi kościoła na zamku Wittenberga w Niemczech w 1517 roku.
    „Ikoniczna pierwsza teza mówi: „Kiedy nasz Pan i Mistrz Jezus Chrystus powiedzieli:„ Pokutujcie ”, chciał, aby całe życie wierzących było życiem pokutnym”. W pierwszych kilku tezach Luter rozwija ideę pokuty jako wewnętrznej walki chrześcijanina z grzechem, a nie zewnętrznego systemu spowiedzi sakramentalnej. [21] W tezach 5–7 stwierdza się, że papież może uwolnić ludzi od kar, które sam sobie wymyślił lub poprzez system pokutny Kościoła, a nie winę za grzech. Papież może jedynie ogłosić Boże przebaczenie winy za grzech w swoim imieniu. [22] W tezach 14–29 Luter podważył powszechne przekonania o czyśćcu. Tezy 14–16 omawiają ideę, że karę czyśćca można przyrównać do strachu i rozpaczy odczuwanych przez umierających ludzi.W tezach 17–24 twierdzi, że nie można definitywnie powiedzieć o duchowym stanie ludzi w czyśćcu. Zaprzecza, że ​​papież ma jakąkolwiek władzę nad ludźmi w czyśćcu w tezach 25 i 26. W tezach 27–29 atakuje ideę, że jak tylko zapłata zostanie dokonana, ukochana osoba płatnika zostaje zwolniona z czyśćca. Uważa to za zachęcającą grzeszną chciwość i mówi, że nie można być pewnym, ponieważ tylko Bóg ma ostateczną moc wybaczania kar w czyśćcu. ”
    I taka ciekawostka: „w 1515 r. Papież Leon X udzielił odpustu zupełnego w celu sfinansowania budowy bazyliki św. Piotra w Rzymie. [10] Dotyczyłoby prawie każdego grzechu, w tym cudzołóstwa i kradzieży.” Nic nie piszą o zabijaniu.

  103. „A ja go, wolnościowego i szczekającego psa, do siebie do bloku wziąć nie mogę i nie chcę, bo nigdy nie chciałem mieć, ale zostawić bez opieki też nie mogę”
    Właśnie znalazłam szczere wyznanie: „nie chcę bo nigdy nie chciałem mieć”, pisze @pombocek jakby nie wiedział że teraz ten pies jest jego od czasu kiedy go pierwszy raz nakarmił. Trzeba było trzymać się z daleka, to samo dotyczy dzika.
    W książce było coś na temat o przywiązywaniu do siebie i odpowiedzialności, książka dla dzieci ale tych również blogowicz nie znosi.

  104. mag
    31 października o godz. 17:23

    Mag, mam kłopot, który może mnie jeszcze nie przerasta, ale jest na stare lata dużym ciężarem. Nigdy nie trzymałem, nie chciałem trzymać w mieszkaniu żadnych zwierzaków i nie zamierzam. Kto świetnie rozumie – lub przynajmniej tak mówi, choć nie jest psem – wolnościowe psiaki, powinien jeszcze świetniej rozumieć wolnościowych ludzi. Nie jestem miłośnikiem przywłaszczania zwierząt i nim u kresu dni nie będę. Cierpienia przyludzkich zwierząt to dzieło miłośników. Widuję trochę bezpańskich i bezdomnych psów na wioskach, ale nie jestem charytatywną firmą. Ten i ów rzuci czasem coś takiemu bezdomnemu, zwłaszcza jak wie, że był zwierzakiem nieistniejącego już sąsiada, ale to wszystko. Dzikie zwierzaki mają nie inaczej. Na początku 90-tych lat, kiedy miłośnicy zwierząt masowo wyrzucali swoje psy, a ja robiłem w lesie, widziałem je szukające środków do życia – pojedyncze, pary, a nawet watahy. Kiedyś, jak wracałem piechotą w nocy do chałupy śródleśną szoską, spotkałem taką watahę, ale nie widziałem tylko słyszałem. Nie pamiętam, czy wróciłem do chaty w suchych spodniach, kiedy wśród tenorów usłyszałem potężny bas.

    Dziś kupiłem budę i postawiłem przy byłym domu Krawacika. Tu się urodził i to jego życiowa baza. Domem-prawie ruiną chyba długo nikt nie będzie się zajmował, bo prawna właścicielka mieszka w Niemczech i się nie zgłasza, bo wie, że chałupa jest zadłużona – wartość ma tylko działka. Krawacik znika na parę dni – kiedyś znikał na tygodnie – i zawsze wraca. Skorzysta z budy – może wygra, nie skorzysta – cóż, ja mu tylko dowiozę futer. Wielokrotnie jadę 20 km na darmo, bo jego nie ma, a nie będę przecież karmił przynajmniej 10. latających luzem piesków, które mają swoich gospodarzy i jak mnie zobaczą – lecą do mnie. Na moich oczach jeden duży lizus Burek wziął na trzy razy porcję Krawacika, której ten wybredny opłotkowy szlachetka nawet z pogardą nie obsikał, co mu się czasem zdarzało.

    Bud’ szto budiet, mag.

  105. Polactwo jest niereformowalne…Jezus tak „nauczal” i na pewno zmartwy mu sie wstalo.

  106. żabka konająca
    31 października o godz. 19:49

    Zabka, przybicie tez Marcinka do kosciola Wittemberga jest fake, prawdopodobnie wyprodukowane przez Philip Melanchthon. Kaplica w Wittemberga, byla kaplica palacowa. ZAMKNIETA DLA OGOLNOSCI (pospolstwa). Text, w calosci, original, jest lacinski i listy, integralna czesc tez. Pospolstwo rowniez laciny czytac nie umialo. Text ang, „z innej przyczyna” dalem w poprzedni wstepniak tu
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/10/23/kler-kronika-zapowiedzianej-smierci/#comment-577845
    Po czesci wyjasniajac dlaczego nie polski link

    A pozatym @All
    Jezeli kogo z @Was, jeszcze Europa interesuje, bez mylenia pojecia „Europa” kartograficzne z idea i wartosciami. W uzupelnieniu do art Ewa Siedlecka, „Polska nie miala powodow…”, tu
    calosc dokumentu

    Trybunal Sprawiedliwosci EU, w okolo 60% wypadkow zgadza calkowicie z wypowiedzia rzecznik generalny. Konklusia dok jest na koncu (jakby kto lubil jedynie smsowe formaty). Podejrzewam, zgodnie chyba z oczekiwaniami wiekszosc z Was, zmniejszanie populacji ludzkiej na obszarach zagrozonych jest konieczne. Wiele razy wyrazane na blogu LA bylo. Takie zwiekszenie tempa depopulacji przewiduje. Wymiana ludnosci nieposlusznej, na „sluszna” ukrainska, vietnamska, hinduska etc prowadzona przez (nie)rzady ostatnie 30lat depopulacji nie zapobiegnie. Tzw „suveren” zgadza calkowicie z taka polityka. Co dal wyraz. W ostatnich wyborach do EU Parlament jak lokalnych krajowych (Sejm, na obszarze wymienionym). W sprawie tej, pochwala/acceptacja polityki ocenilem powyborczo zgode na 99%. Zdania nie zmienilem, jak kto zainteresowany. Uwazam rowniez, wybor przyszly KidawaBlonska, aktualny Dudus, czy dowolna inna Myszka Miki, kierunku depopulacji nie zmieni. Polityka ostatniego stulecia, za wszelka cene kontynuowana bedzie. Co jest dla dobra okolic (krajow) sasiednich, jak i Europa w calosci.

    System „yarlıq” wprowadzony na zach krancach Mongolii dawno, ma dobrze. Netto wplaty do systemu, beda mialy gorzej (srodki finansowe minus kary). Sys mongolski yarliq, nigdy celem Unii Europejskiej nie byl. Mamwatpliwosc, czy kiedykolwiek bedzie, bez wzgledu na poglady ev FikiMiki, MKB Kruluf, czy kto jeszcze z „suverenami” demokratycznie wyrazanymi.

    wieczornie, jak kto jeszce zainteresowany Europa czy historia Reformacji, pzdr Seleukos

  107. @pombocek
    No i OK. Jeśli buda Krawacika stanęła przy jego byłym domu, nie mogłeś zrobić lepiej, skoro nie chcesz go mieć na głowie u siebie w domu. Na miły bóg, nie musisz być charytatywną instytucją, zadając gwałt swoim przyzwyczajeniom i samopoczuciu (trzeba zachowywać możliwie najlepsze).
    Psy dobrego człowieka i tak zawsze wyczują. Nic dziwnego, że do Ciebie lecą i chyba nie tylko wtedy, gdy są głodne.
    Fakt, co będzie, to będzie. I z nami, i z psami oraz inną zwierzyną.

  108. pombocek
    31 października o godz. 20:10

    Zapomniałem o incydentalnym drobiazgu, mag. Rok temu zainteresowało się Krawacikiem starsze niemieckie małżeństwo (ona – Polka), które ze swoimi znajomymi żeglarzami było parę razy na przystani. Krawacik jest cholernie nieufny, ale coś w nim ludzi przyciąga, bo go cała wioska zna i lubi (w biedzie nikt go do siebie nie weźmie, bo się nie da wziąć, można co najwyżej dać jeść). Tak się spodobał tej parze (widzieli go najpierw z blaszaka, jak mnie odprowadza 2,5 km do Jamna, galopując przed rowerem), że pani go chciała wziąć do Niemiec. Panu też się spodobał, ale myślał trzeźwiej – formalne kłopoty z przewiezieniem, z zaproszeniem go do blaszaka – gardzi blaszakami tak samo jak ja, tylko mocniej: za cholerę nie wsiądzie, na mój okręt też nigdy nie wlazł – a przede wszystkim rzeczowe, męski rozumowanie: pies po jednym dniu wymuszonego pobytu zostawi po sobie dziurę pod płotem i tyle w Niemczech go widzieli. Dobrze, że Krawacik nie słyszał tych kalkulacji, bo w Łabuszu tyle by go
    widzieli: dałby dyla do zaprzyjaźnionej panienki 15 km stąd, gdzie lata parę razy w roku.

  109. mag
    31 października o godz. 20:34

    Mag, chyba już mam kuku. Piszę do Ciebie, a tu, panie, zamiast ukochana „mag”, jakiś „bombocek” wyskakuje. No wieta co.

  110. @mag, @żabka konająca
    Dobre serce dobrym sercem, ale czasem trzeba by było przystanąć i deczko się zastanowić. Nieistotne, z jakich pobudek wypływają Wasze rady dla @pombocka. Nie widzę w nich ani odrobiny sensu. Krawacik do domu nie pójdzie. Ani do @pombocka, ani do żadnego innego. Jeśli nie siedział nawet w tym, który miał mniej więcej na stałe. Żadne kaszanki, golonki nie przekonają go, żeby osiadł na stałe u @pombocka. A jeśli się go przymusi, to więcej będzie z tym problemu niż pożytku dla niego. Micha, jakieś lokum (buda) w miejscu, które tratował przejściowo za swoje – owszem. I nic w tym złego, że włóczykij jest dokarmiany. Jak wynika ze sprawozdań @pombocka, nie jest on jedynym dostarczycielem. Stołuje się u kogo mu wypadnie.

  111. Zdecydowanie bardziej od informacji na temat biskupa G. wstrzasnela mna wiadomosc o powolaniu na stanowisko krajowego konsultanta d.s. genetyki prof. Andrzeja Kochanskiego. Ow profesor jest czlonkiem rady naukowej Ordo Iuris, gdzie panowie w eleganckich garniturach i z takimi manierami sa przerazajaco wsteczni i…. skuteczni. Tu i gdzie indziej ciagle oskarza sie o wstecznictwo, glupote zwyczajnych ludzi, ktorym ani w glowie poglady tego stowarzyszenia. Profesor K. bedzie sie zajmowal programi leczenia bezplodnosci. Przerazajace i o znacznie wiekszej szkodliwosci spolecznej niz wzmiankowany biskup, ktorego zachowanie bardziej nadaje sie do kronik obyczajowych, no chyba ze kryminalnych w czesci dot. nieruchomosci.
    PS. Zobaczylam zdjecie profesora K. To jest zupelnie mlody czlowiek, potem zajrzalam do Wiki, zupelnie duzy dorobek na czlowieka ktory nie ma jeszcze 50 lat. I to jest straszne!!!

  112. @paradox57, właśnie wróciłam i czytam. Wszystkie niebezpieczeństwa o których pisałam są możliwe, szczególnie wścieklizna, tym bardziej że jest tam więcej wałęsających się psów. Poza tym idzie zima – fakt że nikt z tamtejszych „dokarmiających” nie zdecydował się wziąć zwierzęcia na stałe świadczy o jego niepewnym losie. Pies w przeciwieństwie do kota łatwiej uczy się nowego miejsca i nowych zachowań stąd dokarmianie bezpańskich kotów ma sens, szczególnie jeśli połączone jest z kastracją. Psy są inne, wystarczy pooglądać lub poczytać na ten temat.
    A ty sam, jeśli mieszkasz w Polsce spróbuj skontaktować się z najbliższym Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, przedstaw sytuację, poproś o radę. Nie proponuję tego @ponbockowi bo jest zbyt zajęty sobą.

  113. żabka konająca
    31 października o godz. 21:34

    Znów wlazłaś ze swoimi przedmaturalnymi naukami durnowata, niezmordowana w nauczaniu, recenzowaniu i IMPUTOWANIU (ty nawet nie wiesz, co to jest imputowanie niedoszła maturzystko) gówniaro i szkolisz doświadczonego weterynarza.

  114. @zyta2003, „sa przerazajaco wsteczni i…. skuteczni.” I tak już od trzydziestu lat.

  115. @mag, pytałaś mnie na sąsiednim blogu jakim sposobem zrażam do siebie ludzi. Powyżej masz przykład.

  116. pombocek
    31 października o godz. 22:02

    Pombocku, rozumiem słowa krytki, nie rozumiem, czemu sięgasz po „gówniarę”. To już zbyt daleko idące.

  117. paradox57

    Miałam coś dołożyć ale mi się odechciało. Jak już doczytasz to psyjć.

  118. Jak się przeczyta „Sodomę” F. Martela to już nigdy nie będzie się miało złudzeń i zaufania ani do dobrodziejów, ani hierarchów. System jest zamknięty. Kłamać, udawać, że nic się nie dzieje, a w swom gronie folgować swoim prawdziwym uczuciom i namiętnąściom. Przy tym dochowywać dyscypliny milczenia.
    Polecam lekturę

  119. żabka konająca
    31 października o godz. 22:18

    Co jest tym przykładem smarkulo, i przykładem na co? Pouczasz o psach wykształconego i doświadczonego w swoim zawodzie weterynarza i zamiast się zawstydzić i go przeprosić, skręcasz, oczywiście, do mnie. Zakochałaś się, blogowy pryszczu? Długi nos, długi jęzor, notoryczne recenzowanie ludzi i przedstawianie własnych rojeń o nich jako ich rzeczywistego wizerunku – co w sprawach cięższego kalibru jest karalną insynuacją, imputowaniem – to są przyczyny tego, że gdzie się pojawisz, od razu nosy trza zatykać. A najmądrzej – spryskać się płynem na kleszcze i nie zauważać.

  120. Do „pombocka”:
    Wiem, że nie lubisz ludzi i słusznie – ja też nie lubię, a nawet nienawidzę ponieważ 99% z nich to człowiekowate bestie.
    Wiem, że i mnie nie lubisz, ale mimo wszystko postanowiłam napisać do Ciebie w sprawie „Krawacika”.
    Nie zostawiaj go na pastwę losu wśród człowiekowatych bestii.
    Jeśli mu się coś złego stanie – będziesz miał wyrzuty sumienia.

    Najlepszym wyjściem by było żebyś go wziął do siebie do domu.
    W tym celu trzeba kupić trochę psich smakołyków, kupić szeleczki i smycz. „Krawacik” Cię zna, uważa Cię za Przyjaciela i bez kłopotu pójdzie do Twojego domu i pozostanie najlepszym Twoim Przyjacielem do końca życia. Będzie się bardzo cieszył ze wspólnych z Tobą spacerów na smyczy.

    Ale najpierw musisz go zaprowadzić do weterynarza, który „Krawacika” zbada, zaszczepi, wyczyści futerko, odrobaczy i wyjałowi.
    Jeśli zechcesz mogę Ci pomóc i pokryję wszystkie koszty związane z weterynarzem i dalszym utrzymaniem „Krawacika” u Ciebie w domu.
    Nie będzie to stanowić wielkiego problemu bo za pośrednictwem Tanaki możemy ustalić wszystkie szczegóły finansowania.

    Nie oddawaj „Krawacika” do żadnego schroniska. To dla niego więzienie.
    Wiem, że polskie schroniska dla zwierząt to obraz nędzy, rozpaczy i samotności, wielki stress i trauma, która może się tragicznie dla niego zakończyć.
    Proponuję Ci to wszystko dlatego, że sama mam duże doświadczenie z adopcją bezdomnych zwierząt odebranych człowiekowatym bestiom przez Policję.

  121. Tanaka
    31 października o godz. 22:31

    Tanako, „gówniara” to wyraz adekwatny do zachowań gówniary. Staram się używać wyrazów języka polskiego dość odpowiedzialnie. Ale prócz tego coś wiem o wyrazach. Otóż na przykład „kurwa”, „głupek”, „komuch”, „ubek”, „krowa”, „pinda” to wyrazy używane w emocjach, ale nic kompletnie nie znaczące. Choć, oczywiście, mniej kumaci mogą być tak delikatnym ruchem powietrza przy wymawianiu tych wyrazów poruszeni, że mogą nawet zabić. Ale mało kto lub nikt prócz mnie nie zwraca uwagi na wypowiedzi formułowane w języku nienagannym, które jednak bywają publicznym obrzucaniem człowieka czymś znacznie gorszym niż „pinda”, „gówniara” i tym podobne – to grzecznie sformułowane niegrzeczności, insynuacje, a nawet łajdactwa. Oto przykład typowego dla tej smarkuli imputowania:

    „Najbardziej humanitarne byłoby oddać do schroniska psa po śmierci właściciela a nie traktować go jako dowartościowanie @pombocka – „jaki ja dobry jestem”

    Czyżbyś nie rozumiał, że takie mówienie o drugim człowieku tworzy pozór przyzwoitej i kompetentnej wypowiedzi, choć w rzeczywistości jest chamskim imputowaniem, wmawianiem parafianom, że zamorska smarkula zna mnie lepiej od mnie?

    Moja wyrazy bywają z magazynu brzydkich wyrazów, tyle że nigdy ich bezpodstawnie wobec drugiego człowieka nie używam. Poproś gówniarę o podstawę jej wypowiedzi o mnie, którą zacytowałem – wtedy dopiero można ważyć zasługi stron. Nie zapominając o tym, kto ZACZĄŁ.

  122. @seleuk|os|
    odpowiedź pierwsza:
    Czy ty myślisz że żyjemy wiecznie? jeśli tak, to posłaniec przynoszący wieści i niepewny swojego losu powinien ciągle kursować, zamiast współczesnych środków do komunikowania się. Ja się bardzo cieszę że mogę przeczytać wiadomości w języku suahili jeśli zajdzie taka potrzeba. I jeszcze o sensie życia: nie mogę myśleć do końca ciepło o Syzyfie jako że to był krętacz i oszust.Plus brzydka sprawa z siostrzenicą. Myślę że kara – bo przecież nie śmierć – zasadna jak na te barbarzyńskie czasy. Chyba że twoim celem było reklamowanie książki , wartościowej jak sądzę po opiniach czytelników.
    i godz. 20:20
    Bardzo możliwe że to „fake news”, tym bardziej że powszechna nieznajomość łaciny jest dowodem w sprawie. U mnie pokazało się to na ekranie pod dzisiejszą winietą z ruinami zamczyska, duchem w czerwonej pelerynie i rojem nietoperzy. W końcu musimy coś wziąć za pewnik, czyli ducha. Ale sedno sprawy to możliwość odpuszczania grzechów za pieniądze i to spore jeśli się doczytałeś. Nie wiem jak to teraz funkcjonuje bo nie grzeszę i nie chodzę do kościoła.

  123. Niezapominajka.
    31 października o godz. 23:00

    Dziękuję, Niezpominajko, za zainteresowanie, ale takie porady pod moim adresem są nietrafione. Niczego w ostatnich sekundach życia nie zamierzam zmieniać. Pewnie z każdym jest to samo, więc – darma praca. Zrobię tylko tyle, na co stać mnie takiego, jaki byłem przez 75 lat: nie będzie w moim mieszkaniu niczego żywego prócz żony i jej kwiatów. Bo ja w swoim pokoju nawet zielska nie chcę, choć żyję tym, ale na polach, łąkach, nieużytkach, w lasach, a nawet na wodzie – i starczy. Nie starczyłoby mi natomiast tysiąca żyć, gdybym głęboko się przejmował milionami umierających z głodu dzieci, milionami bitych i mordowanych kobiet, bezpańskimi psami i kotami i równie bezpańskimi dzikimi zwierzakami, na przykład zającem mordowanym przez lisa, lisem – przez wilka szczurem – przez kota i tysiącami rozjechanych na szosach zwierząt przez blaszakowców. Już nie mówię o zabijanych miliardami komarach przez humanitarne człowiekowate małpy.

  124. @Niezapominajka.
    31 października o godz. 23:00
    Sorki że się wtrącę.
    Ponbocek nie raz tu już pisał, że Krawacik jest psem niezależnym i samorządnym i nie da się uwiązać na sznurek. Były już takie próby, nic z tego nie wyszło.
    Oczywiście możesz o tym nie wiedzieć, bo jesteś od niedawna, ale ponbocek pisał o tym na blogu i my Krawacika upodobania znamy.
    Z własnych doświadczeń również mogę powiedzieć, że udomowienia psich włóczęgów i „cyganów” nie zawsze się udają.

    Poza tym i bez obrazy – nie można komuś organizować życia nawet w najlepszej intencji.

  125. zapytam wprost językiem zrozumiałym: to po co (po jaką cholerę) całe rozdziały opowieści o psie na blogach? Czy żeby szukać rady, pomocy, rozwiązania problemu?
    Nie – po to żeby ględzić o sobie i o swoim dobrym serduszku które nie pozwala psu zdechnąć z głodu, bez żadnej nadziei na poprawę losu.
    Wygląda na to że znam cię lepiej od ciebie ale nie rozumiem całej rzeszy koleżeństwa która kładzie uszy po sobie w temacie tak oczywistym. To co robisz psem, żywą istotą, jest oszukiwaniem siebie i innych i to nie jest w porządku.

  126. aha, jest @Niezapominajka z ludzkim podejściem do zwierząt i do ludzi w tym do @pombocka. I bardzo dobrze, różnimy się tylko oceną ludzi – temacie psa zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Nawet z pomocą finansową w postaci comiesięcznej opłaty za suchy pokarm.

  127. 23:45, co za nieludzki wykręt! pomagamy tam gdzie możemy – to są jakieś gorszące wyznania.

  128. Ewa-Joanna
    31 października o godz. 23:45

    Dziękuję, Ewo-J. Dodam, że byłemu człowiekowi, panu Krawacika, nigdy się nie udało go wykąpać. A taki, skurkowany, domyślny jest, że przed drugą próbą wykąpania kapnął się chyba, o co chodzi i zwiał z domu na tydzień. Tyle ma met w promieniu 15. km od Łabusza, że nikt za nim nie trafi. Jego pan dopiero po tygodniach, a nawet miesiącach dowiadywał się od znajomków, że był w tej wiosce, w tamtej, śmamtej. Bardzo nieufny jest, ale jakoś może wyczuwa ludzi: od jednego ucieka, a do drugiego zamerda ogonem i dostanie coś na ruszt.

  129. @pombocek
    31 października o godz. 23:58
    Nie ma za bo co.
    Zwierzaki jak ludziki, każdy ma inny charakterek i nie można ich do jednego wora.

  130. Wszystkie święta obchodzę. Szerokim łukiem. Ale jedna rzecz mnie przyciąga od dziecka, kiedy byłem – zupełny szkrab – 6 – 7- 8 – 9-ciolatek ministrantem i odprowadzałem zmarłych: cmentarze.

    Parę zawsze mnie wzruszających na dwanaście minut fotek z niemieckiego cmentarza ewangelickiego w Jamnie.

    https://photos.app.goo.gl/55Y6c3oHKN2jMn2YA

  131. przemyślałam podczas kolacji – ten człowiek nie zasługuje na psa ani żadne inne zwierzę. Powinno się go trzymać z daleka od wszelkiego żywego stworzenia, bo będzie tak jak pisała noblistka: płakał nad sobą, płakał nad psem który zdechł z zimna i głodu…*
    Dziwią mnie bardzo pochwalne komentarze, albo sami blogowicze pozbawieni uczuć, albo nie pozbawieni złośliwości. Kiedyś J-E wspominała że ma psa, kłamała?; żaden właściciel zwierzęcia nie podpisałby się pod takimi głupotami.

    *Olga Tokarczuk, brak cudzysłowia bo piszę z pamięci.

  132. A dlaczego właściwie towarzystwo (z małymi wyjątkami) toleruje bez szemrania chamskie tyrady i steki wyzwisk w wykonaniu jamneńskiego narcyza? Tak tylko pytam, z ciekawości czystej. Pozdrawiając przy okazji blogowiczów.

  133. „pombocek”
    30 października o godz. 21:31
    napisał do „Niezapominajki”:
    „Ateisty i Twoje wystąpienia są wzruszającym w żywiołowości przekonywaniem przekonanych.”

    „Niezapominajki” i moje opinie i komentarze nie są adresowane do przekonanych.
    Proszę pamiętać, że ten blog odwiedza i czyta mnóstwo przeróżnych osób, niekoniecznie ateistów.
    Niech czytają, niech myślą, porównują i uświadamiają sobie rzeczywistość.
    (nie ma przymusu)

  134. żabka konająca
    1 listopada o godz. 2:25

    Żeby cokolwiek „przemyśliwać”, trzeba umieć myśleć. Oto twoje „myślenie”.

    „ten człowiek nie zasługuje na psa ani żadne inne zwierzę”.
    To zwierzęta przydziela się wedle zasług? Kto przydziela – ksiądz proboszcz? Twoje czepiactwo to popisywanie się własną porządnością, czystością, szlachetnością. Mnie psa nikt nie przydzielił – sam się zainteresowałem NA SWOJĄ MIARĘ – nie mam zwierzaków ani dzieci, bo się do nich nie nadaję; różnię się od setek milionów sprawców dziecięcych i zwierzęcych nieszczęść tym, że to wiem – jego losem. Jeździłabyś, szlachetna opiekunko SŁOWEM, 20 km rowerem prawie co dzień w wieku 75 lat z gównianymi kolanami, żeby dać bezpańskiemu psu jeść? Czy tylko jęzorem się poruszasz, odkrywając dla ociemniałych Polaków, że jest w Polsce TOZ? Zaprowadź do niego wolnościowego psa, bo widzę, że gówno o takich zwierzakach wiesz. Na Krawacika trzeba by nasłać za pośrednictwem straży miejskiej HYCLI, doradczynio z Koziej Wólki. A lekarza weterynarii paradoxa dalej nie przepraszasz za swoje głupawe jego pouczanie, tylko furt cię do mnie ciągnie. Kapnęłaś się, kołtunko, że tylko na mnie możesz ćwiczyć swoją słowną niepokalaność, a nie na nim?

    „Powinno się go trzymać z daleka od wszelkiego żywego stworzenia”

    „Powinno się” to słowny znak rozpoznawczy niepokalanych kołtunów: Ja rzucam piękne puste słowo, bo tylko to potrafię, a wy działajcie.

    Jaka to instytucja w Polsce jest od trzymania „z daleka od wszelkiego żywego stworzenia” – rzeźnie?

    Widać, wzorcu gadanej szlachetności z Sevres, że piszesz z pamięci, bo w polskim nie ma wyrazu „cudzysłowie” – jest wyraz „cudzysłów” (więc „brak cudzysłowu” , nie „cudzysłowia”).

    Bóg wszystkich czystych, szlachetnych i niepokalanych z tobą, nieszczęsna sroko, z niewiadomych powodów uparcie szukająca swego miejsca wśród kruków i wron.

  135. @Tanaka
    31 października o godz. 22:31

    @Na marginesie
    1 listopada o godz. 2:58

    Strasznie chamski ten jeden, niekoniecznie arcydobrodziej. Wulgarnie bluzga, obraża, poniża!!

    towarzystwo …. toleruje bez szemrania chamskie tyrady

    Mileczenie nie oznacza tolerancji! Po pierwsze, nie ma sensu zniżanie się do poziomu gumna, noblesse moi oblige. Po drugie, chamskie tyrady są wizytówką autora, jego oblepiają błotem, a nie cel ataków. Puszkin trafnie to określił w jednej z fraszek – cytuję z pamięci „Ja nigdy takich liszajów nie drapię”.

  136. to kolega @paradox57 jest weterynarzem?, no, no. I udziela takich dyletanckich rad?, szczepienia niepotrzebne, kastracja zbędna a najlepsze to siedzenie w budzie przez całą zimę. Którą może zasypać śnieg, a dobrodziej z resztkami obiadu z trzech dni nie dojedzie rowerem. I co? na blogu będą go pocieszać koleżanki i koledzy. Biedny @pombocek!,
    Śmiem powątpiewać w szkoły ukończone przez @paradox57, żaden weterynarz nie poszedłby na taki układ, a jakby się kolega dopytywał, to ja studiowałam na Wydziale Prawa i Administracji UJ i raczej nie splamiłam się niewiedzą w fundamentalnych kwestiach.
    Ps. nie jest tajemnicą że psy giną najczęściej na drogach w tzw. okresie godowym, suk, kiedy instynkt prowadzi je na oślep. Beztroskie potraktowanie nieobecności psa przez dłuższy okres dowodzi kompletnej niewiedzy na temat zwierząt. To ostatnie pomysłodawcy dotyczy żywienia obwoźnego.

  137. zgadzam się z opinią @ Na marginesie – siedzenie cicho to przyzwolenie. Ja zauważam że za poziom wypowiedzi na blogu odpowiedzialny jest @Tanaka, niestety, znowu się narażę kiedy powiem że skandaliczne wypowiedzi @pombocka są traktowane z wielką pobłażliwością.

  138. @Ateista
    Też myślałem, że tu ma być coś dla niewierzących. Tanka ma dobre intencje a wychodzi jak zwykle.
    Jeśli znasz angielski to polecam youtube Atheist Experience (https://www.youtube.com/channel/UCprs0DXUS-refN1i8FkQkdg) i kilka innych gdzie hosts wspaniale drzą łacha z wszelkiej maści Chrześcijan i innych wiarków.
    @Tanaka. Może pomyślałbyś o utworzeniu podobnego kanału w Polsce nakręcąjacego krytyczne myślenie i religijny sceptycyzm.

  139. Aby stac sie ateista najlepiej przeczytac ze zrozumieniem cala biblie.

  140. Tanaka

    Jestem zdania, że dla zapobieżenia nieuchronnym konfrontacjom, należy po ostrzeżeniu wypieprzać z blogu prowokatorów – wedle zasady „Kto zaczyna, tego wina” – którzy na konfrontacyjne prowokacje reagują, a nie prowokowanym, którzy ugodzeni używają słów.

    Pół słowa o prowokatorce żabce.

    Żeby mieć czelność recenzować działania drugiego człowieka bez znajomości realiów, wcześniejszych działań i trwałych uwarunkowań, tylko trzepać z pustej kapusty jakieś infantylne pouczenia w rodzaju, co trzeba było zrobić z psem po śmierci właściciela, musi być specjalnie sformatowana psychika. Dawno temu powiedziałem o dwóch zamorskich gidiach pouczających świat z własnych podniebnych wysokości, że jest to psychika kołtuńska.

    Oto pierwszy wczorajszy wpis rzeczonej.

    „@mag, to samo radziłam pół roku temu, przyjaźnie, bo o dobro zwierzęcia chodzi. I co? ja ci odpowiem: ten nieszczęśliwy, teraz bezpański pies albo zamarznie zimą, zginie pod kołami jakiegoś samochodu, może być że stanie się strawą dla innych głodnych psów lub zachoruje na wściekliznę, ponieważ nie jest szczepiony. Najbardziej humanitarne byłoby oddać do schroniska psa po śmierci właściciela a nie traktować go jako dowartościowanie @pombocka – „jaki ja dobry jestem”. Dobry człowiek przygarnia zwierzę leczy je i żyje na co dzień z przyjacielem – inaczej niech zostawi go w spokoju a nie naraża na powroty i rozstania, bo tego psie serce może nie znieść na dłuższą metę.

    Przykro mi, że akurat Tobie to mówię, Tanako, ale nie sądzę, by ktokolwiek na blogu czytał testy innych, nie dotyczących ich samych, aż tak uważnie, by widział wszystko. Pokażę więc tylko, jak wygląda jedna rzecz: UBLIŻAJĄCE pouczanie i charakterystyczne dla tej maturzystki imputowanie (ona nie wie, co to jest i chyba nie rozpoznaje tego u siebie, skoro robi to notorycznie, gdzie się pojawia).

    Oto jej wypreparowane z wpisu życzeniowe bredzenie zza mórz bez znajomości realiów:

    „Dobry człowiek przygarnia zwierzę leczy je i żyje na co dzień z przyjacielem – inaczej niech zostawi go w spokoju a nie naraża na powroty i rozstania, bo tego psie serce może nie znieść na dłuższą metę”.

    Tworzenie sobie teoretycznych sortów w rodzaju „dobry człowiek”, „zły człowiek” i etykietowanie ludzi wedle tych prywatnych miar to kołtuńska praktyka – przerabialiśmy to ostro cztery lata z Kaczką i dalej będziemy – tfu! – przerabiać. Główną specjalistką na blogach od mierzenia metrówką cudzych zachowań jest inne, też okołokacze zwierzątko.

    Nie mam potrzeby tłumaczenia się, ale z uwagi na parę osób na blogu trochę wyjaśnię.

    Rzecz wyglądała tak, że pierw poznałem Adama, który przychodził na przystań z psem. Według pouczeń smarkatej myślicielki powinienem był Adama i psa od razu kopnąć w dupę lub się wynieść z przystani, bo skoro pies od pierwszej chwili merdał na mój widok ogonem i dał się pogłaskać, łatwo było przewidzieć, co będzie dalej: przywiąże się, choć nie znał sznurka, łańcucha, obroży, smyczy, budy ni obłudy. Jak się zorientowałem, że Adamowi szkoda było grosza (nie miał emerytury i żadnego dochodu poza skromną pomocą gminy) na psa, skoro musiał wypić, zacząłem i jego Krawacikowi przywozić futer(wcześniej przywoziłem jedzenie Leosiowi wyrzuconemu z domu przez pana, który też chlał), a potem okazjonalnie dokarmiałem również pana. Oczywiście, dupa ze mnie, że nie przewidziałem przedwczesnej śmierci pana ani tak samo przedwczesnej śmierci jego rezydenta, który stał się takim opiekunem psa, że woziłem czasem futer również dla niego, a dla psa – zawsze. W ostatnich miesiącach rezydent dorósł do emerytury 2100 zł, którą w większej części zabierał mu komornik (do grudnia) za jakąś starą sprawę. Moja emerytura: 1400 zł. Mogłem, wg smarkuli, wszystko, dureń jeden, przewidzieć.

    Z premedytacją coraz słabiej się udzielałem na blogu, teraz kończę na sicher. Mówię jasno: z powodu niepotrzebnego spotykania się tu ludzi wzajem do siebie nieprzystawalnych. Czołem więc Tobie, Tanako, i wszystkim przystawalnym.

    Tekst, który Ci posłałem na ewentualny wstępniak, wrzuć do kosza.

  141. Tanaka

    Przepraszam, schrzaniłem pierwszy akapit. Powinno być:

    „Jestem zdania, że dla zapobieżenia nieuchronnym konfrontacjom, należy po ostrzeżeniu wypieprzać z blogu prowokatorów – wedle zasady „Kto zaczyna, tego wina” – a nie prowokowanych, którzy ugodzeni używają słów”.

  142. Ramschel
    1 listopada o godz. 9:58

    „Aby stac sie ateista najlepiej przeczytac ze zrozumieniem cala biblie.”

    Nie zgodzilbym. Droga prowadzi do nikad. I jeszce po blocie. Rowno dobrze, zastepczo, mozna przeczytac wszystkie texty na opakowaniach mleka, reklam produktow, instrukcji obslugi narzedzi czy aut. Po przeczytaniu instrukcji obslugi mlotka, stolarzem zostac nie mozna. Jeszcze i na szczescie. Rownie dobrze mozna przeczytac wydruki ze smietnikow (recycling).

    Pozatym Ramschel co nizej…

    do @@Tanaka i Inni
    Wszyscy jestesmy chyba, bardziejmniej czasowo, sfrustrowani, zestressowani, zdenerwowani, zaniepokojeni czymstam etc, etc. Permanentne ataki czlowieka u schylku zycia przegranego, w stosunku do otoczenia ataki, sa tylko przykre. Wydumany ateism, z przykrywkami dobroci, empatii, jest tylko proba oszustwa. Domorosla „filosofia” majaca przynajmnie przykryc wlasna swiadomosc beznadziejnego spedzenia zycia. Narzucenia „wyzszosci” intelektualnej otoczeniu w ten sposob. Jakoby to byl wybor.

    Twoje zachwyty Tanaka, nad zdolnoscia obserwacji osobnika, tylko w tym utwierdzaja. Proponuje https://flickr.com/search/?text=jamno a jak ktos uwaza inaczej, proponuje zmienic hashtag z jamno na dowolny, albo na grupe koszalin, albo dowolna inna nprzyklad. Sloneczko o wschodzie, w dowolny jezyku https://www.bing.com/images/search?q=soluppg%c3%a5ngen&qpvt=soluppg%c3%a5ngen&FORM=IGRE albo hashtag #druzkawkrzakach.

    Ja osobiscie, tez sfrustrowany jestem. Dwa lata (zimy) przeszle, rozbilem belke IceWooHoo. Kevlarowa. Utopilem w przerebli, pare innych czesci. Moja prozniowa pompa, nie pozwala mnie wykonac nowej. Zamowiona w warsztacie prof, jest astronomiczna cena. Bylem jestem sfrustrowany. Nie moge „chodzic po wodzie”. Zima. W zwiazku ztym, zaczalem budowac Ten Rater. Jednoczesnie bedzie moglbyc certyfikowany (list pomiarowy) jako klasa Marblehead. Ten Rater jest klasa tzw otwarta. To znaczy, pozwala wykorzystac cala wlasna wiedze na temat hydrodynamiki i aerodynamiki, pare innych, przy akceptowalnej wysokosci kosztow. Pozwala skonfrontowac ta wiedze. Z innymi o takim sam przynajmnie poziomie. WIEDZY. Nie ma powodu, Tanaka i Inni, zebym zanudzal Blog Ateistow, moim stressem i opisywal Ten Rater czy Marblehead. Na zadanie publicznosci, na zadanie, jestem gotow zapresentowac, jak daleko zaszedlem w mojej frustracji. Textem i foto (z komorki).

    Uwazam Tanaka, Twoja tolerancja na czyste chamstwo i prymitywism nadjamnenski, moze byc przyczyna rezygnacji wielu uczestnikow. Co bylaby niewatpliwie szkodza. Nie tylko dla nas, ale mysle i dla Polityka pismo. Bo w gruncie rzeczy, taki cel jest blogow (bloga). Moderacja Tanaka, nie polega tylko na przetrzymywaniu wpisow czasowo.

    Tu jest moja „recepta” na leczenie stressu pourazowego, lodowego. Znow miec trzy jachty. Rozne. Na rozne potrzeby w zeglarstwie i nastroju chwilowym. W zadnym wypadku nie zalecam samma recepta komukolwiek inny. https://www.radiosailing.org/classes

    Szczegolnie na nieudane zycie.

    Pzdr Seleukos

  143. Paradox57
    Nie wrzucaj mnie, proszę, do jednego wora z @żabką. Ja nikogo nie pouczam i nie powołuję się na humanitaryzm.
    Wiem, że są psy „wolnościowe”, co może być wynikiem jakichś traumatycznych przejść i jeśli nie dają się „ujarzmić”, trzeba sobie odpuścić. W przypadku Krawacika (temat jest dogłębnie opisany), to co robi @pombocek ma sens.. Ciekawe, czy Krawacik zaakceptuje budę.
    Moi przyjaciele postąpili podobnie. Błąkał się w okolicy ich posesji taki jeden wilkowaty, który zaczął potem regularnie przychodzić do nich na żarełko. Po jakimś czasie dal się nawet pogłaskać, ale nie zamierzał z nimi zostać .
    Nazwali go Wolny, co chyba zaakceptował, bo wyraźnie reagował na imię. Przed zimą wystawili mu budę przy ogrodzeniu. Czasem z niej korzystał, ale pewnego dnia zniknął na dobre. Może zmienił tymczasowy adres na nowy?
    Wydaje mi się , że Krawacik ma bardziej kocią naturę. Chadza swoimi ścieżkami i jak niektóre koty nie kanapowe przychodzi na papu (bywa że do kilku domów), ale bez zobowiązań.

  144. @

    Jako zatwardziały zwolennik wolności osobistej uważam, że najuczciwiej, najbardziej fachowo wyraził się @paradox57 (31 października o godz. 21:01).
    @pombocek był i jest cholerykiem ale uczciwym do bólu. Trochę się z tą uczciwością za bardzo narzuca ale mogę z tym żyć.
    Natomiast @żabka konająca jest przerażająco bezmyślna.

  145. To ja też swoje trzy grosze.

    Blog, widzi mi się, powoli zdycha. W kółko to samo, ci sami uczestnicy, te same tematy, nikt nowy jakoś nie dołącza. We wstępniakach Tanace mało kto pomaga, jeden z drugą odświeża stronę i patrzy czy co się dzieje ale poza tym nic. Nie wiem czemu tak jest ale widać lata świetności, lekkiego żartu i pogłębionych dyskusji minęły. Wszystko przemija jak długa żmija.

    Pombockowe cholerykowanie mi nie przeszkadza – też dostawałam po łbie od różnych ale na to każdy ma swoją klawiaturę i jęzor żeby się samemu bronić. Ani do nikogo nie leciałam po pomoc ani nie płakałam publicznie „ała tu biją”, personalne przygryzanie w internetach niewiele mnie obchodzi i w związku z tym nie rusza.

    Nie znoszę natomiast pokrętnych insynuacji i perfidnego kopania pod stołem a w tym celuje żaba. Albo powiedz co masz do mnie prosto w nos albo nic nie mów a nie „oho ho, no no lekarz weterynarii ale jaki dyletant” „panowie wciągnęli izabelę żeby się angielskim popisać” „blogowicze pozbawieni uczuć albo E-J kłamała”, co komentarz to tak przekręcony i obraźliwy że zęby bolą, brzydzi mnie i mierzi w najwyższym stopniu taka moralna pokraka, jak nikt inny na wszystkich okolicznych blogach. There, I finally said it.

    Ewentualny łomot, dogryzanie, insynuacje, wyzwiska i krytyka nic mnie nie obejdą, bo to tylko czarne litery na białym tle w jakimś zakurzonym zakątku internetu.

  146. Nefer
    1 listopada o godz. 12:35

    Jak ktos co pisze, publikuje, to znaczy WIE. Teoretycznie plus doswiadczyl. Zgadzan z Toba calkowicie. Kommentarze innych do tego co kto pisze, sa najczesciej beznadziejne. Dla mnie, najbardziej wypukla cecha „polskosci” jest „wiem wszystko”. Ja nie wiem skad to bierze. Zaprzeczenie odwagi, powiedziec sam sobie. Ja tego nie wiem, nie doswiadczylem, nie czytalem. Milcze. Te komentowanie komentarzy, przyczynkow do przyczynkow, jest zrodlo klotni i umierania bloga. Mnie polityka interesuje. Dlatego z tak nadzieja czekam na co bedzie na Dziennik Europejczyka. Polityka teoretycznie i praktyczna (w zgromadzeniach decysyjnych). Na blogu LA pojawilem, z zupelnie inny cel, jak teraz JESZCZE jestem. Mam nadzieje, blog przetrwa, ale…

    pzdr Seleukos

  147. Kiedys Mag zapytala dwu/wielojezycznych jak to jest z mysleniem. W jakim jezyku to jest. Bez zainteresowania odpowiedziami dalszymi, rzucila pytanie. Czulem mnie kompetentny odpowiedziec. Kompetentny. Jak dla mnie te przejscia wygladaja. Odpowiedzialem. Wydawalo mnie ciekawe pytanie.

    Odpowiedzial mnie Trep (analfabeta) jezykowy i srodowiskowy. Nie chce mnie szukac odpowiedzi. Nie mam emotikon zeby pokazac co pomyslalem.

    Zegnam na razie Towarzystwo. Mam dzis zebranie, ktore sam zwolalem 🙂 wieczorne. Musze mnie przygotowac. Pozdrawiam Wszystkich ktorzy czytac umieja, nie tylko bzdury wypisywac, bo maja laptop i internetow 2kilogram.

    Seleuk

  148. @pombocek
    Panie Jerzy proszę się uspokoić. Pani Żabka wie swoje , a ponieważ ma ograniczony potencjał intelektualny i moralnie też jest zagubiona (np. jest antysemitką), więc szkoda nerw. Niedawno chciałem oświecić panią Żabkę na DP i grzecznie powiedziałem jej, że jest głupiutka, no żeby się zastanowiła i się poprawiła. Ale ona mojej grzecznej rady nie tylko, że nie przyjęła, ale odgryzla się, mówiąc , że jestem głupi.
    No i bądź tu życzliwy ludziom, mówisz takiemu, że ma rozpięty rozporek, albo że mu z nosa coś wychodzi, a ona obraża się i obraża ciebie.

  149. @@Nefer, seleuk(os)
    100/100!
    Zmieniając temat i pozdrawiając po drodze @pombocka, któremu oberwało się za „niehumanitarne” zachowania od empatycznej na wylot @żabki , proponuję posłuchać Macieja Zembatego bardzo a propos w dniu 1 listopada, czyli memento mori na wesoło (?).
    https://www.youtube.com/watch?v=NodjtitDftI

  150. 😀
    Rozpiety rozporek, nie moze byc obrazliwy. Sa sytuacje (nie wymieniam) gdzie koniecznosc zachodzi i dobrostanu prowadzi. Teoretycznie i praktycznie.

    Naprawde juz spadam, Seleuk

  151. @ żabka konająca wczoraj 21:34

    Wypada mi podziękować za dobre rady wujaszku. Zwłaszcza te dotyczące kontaktu z TOnZ.
    Mogę również odpowiedzieć tak: zawsze można postąpić z Krawacikiem zgodnie z obowiązującymi u nas przepisami. Czyli poinformować miejscowe służby gminne, żeby rozwiązały problem Krawacika we własnym zakresie. O ile nie trafi się wcześniej jakiś nadgorliwy myśliwy, który odstrzeli Krawacika ot tak. Bo ma prawo zabić każdego bezpańskiego psa czy bezdomnego kota (a taki obecnie status ma Krawacik), jeśli spotka go bez właściciela poza terenem zabudowanym.

    Może jednak lepiej zostawić psa tak jak jest. I dać @pombockowi święty spokój, przynajmniej w tej jednej kwestii. Bo zdaje się i Jemu, i Krawacikowi wychodzi to na dobre.

    @żabka konająca 9:24

    Zdaje się, że z mojego tekstu wyczytałaś dużo więcej niż to, co napisałem. A ja wspomniałem jedynie o tym, że nie widzę najmniejszego sensu w uszczęśliwianiu Krawacika wzięciem go do domu w bloku, gdzie albo tak da popalić wszystkim sąsiadom, że @pombocek nie opędzi się od skarg, albo skorzysta z pierwszej okazji i da nogę. Bo tak z pozycji swojego dyletanctwa to widzę. Więc tak, ocieplona buda na przystani i regularna micha są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem.

    I doprawdy nie trzeba kończyć Prawa i Administracji na UJ, żeby zdawać sobie z tego sprawę. Albo zdecydowanie ograniczyć się jedynie do spraw związanych z tym, na czym , jak twierdzisz, znasz się fundamentalnie.
    Swoją drogą to ciekawa sprawa z tym UJ-tem. Najpierw filozof po UJ-ocie, niegdyś tu bardzo aktywny. W sferze publicznej Terlecki po UJ-cie i ukoronowanie wszystkiego – niby prezydent – też prawnik po UJ. Jeden – to przypadek, paru kolejnych – to już trend. Ja bym się jednak nie chwalił aż tak bardzo faktem kończenia akurat tej uczelni. Po co swej alma mater przynosić wstyd.

  152. @mag

    Piszę oddzielnie, żeby nie spotkal mnie ponownie zarzut wrzucania Cię do worka, a już zwłaszcza jednego z kimkolwiek.
    Tak się zbiegło, że styknęły się dwa posty dotyczące jednego problemu, na które odpowiedziałem hurtem, ale już na samym początku zastrzegłem różnice w intencjach, jakimi w moim mniemaniu kierowały się Autorki. Takie nieostre rozgraniczenie. Tyle ode mnie.

  153. Krótkie post scriptum od konowała. Gdyby Krawacik trafił do mnie z jakimś problemem czy uszczerbkiem na zdrowiu, z pewnością ja czy którekolwiek z moich koleżanek czy kolegów zajęlibyśmy się nim z całym zaangażowaniem. Ale nie można wymagać od kogokolwiek, żeby takie zwierzę od razu brać do adopcji. Gdybym chciał prowadzić przytułek czy schronisko dla zwierząt, to bym je prowadził. Ale nie chcę. Bo taki jestem bez serca i współczucia.

  154. Prawo? I wszystko jasne.

  155. Ziobro też po UJ, =3 ale zawsze…

  156. „wypieprzać z blogu prowokatorów” – rzekł niewinny, szczyry jak srybro, i „uczciwy do bólu” blogowy Kargul. Nie bronię żabki, ale te niekontrolowane wybuchy… w dodatku jeszcze zakrapiane „im-pu-to-waniem”… zarzucanym nieodmiennie innej osobie. Ja rozumiem, że ten i ów na blogu ma pewną słabość do „języka na gigancie” (tak jak pombocek ma słabość do „jakubka”) ale te elokwentne wymiociny… no bez przesady.

  157. Cześć @namarginesko.

  158. Cześć, Paradoxie 🙂
    Przy okazji, raczej nie zgodzę się, że blog „zdycha”.
    Na ogół jest tu całkiem sympatycznie.

  159. Na margnesie

    Bardzo się cieszę, że znów jesteś.
    Nie znikaj już na tak długo 🙂

  160. @Lewy 1 listopada o godz. 16:37
    Uprzedziles mnie o wlos…

    „Ksieza wezwali policje, bo obawiali sie profanacji hostii”
    „Z relacji księży wynika, że nastolatek trzykrotnie próbował uciec z kościoła, ale został powstrzymany. Szarpał się i podawał nieprawdziwe dane.”
    Łoł!
    „Wiadomo, że policja dotarła do rodziców 13-latka i dalsze czynności w tej sprawie prowadzone były już z udziałem opiekunów, bez księży.”
    https://natemat.pl/289301,belchatow-ksieza-wezwali-policje-bo-13-latek-wyplul-komunie

  161. @basia.n 1 listopada o godz. 15:19

    The pleasure is all mine 😉

  162. @Lewy, Na marginesie

    Pogubiłem się. Dziś 1 XI czy 1 IV?

    Na szczęście nie wywołał szatana.

  163. @bubekró 1 listopada o godz. 16:53
    Komentarze w „GW” – cyrk na kółkach.
    Mój faworyt:
    „przez żołądek do serca… :D”

  164. @seleuk|os|
    Czyli jak bylista gleboko w dupie tak dalej tam siedzita i nawet aby „obslugiwac” mlotek potrzebujeta instrukcjuch? Myslalem ze wystarczy na to universal common sense.

  165. paradox57
    1 listopada o godz. 13:53

    Rozumiesz, paradoxie, więcej niż ci, którzy operowanie myślowymi skamieniałościami mają za myślenie i rozumienie, dlatego w Twoje ręce – bardziej pogodne pożegnanie niż poprzednio, bo bym się, krwa, zapłakał, że się żegnam jak obrażony osesek. Zapłakałbym się ze względu na Neferkę, umiłowaną mag, Lewego, Qbę, rzadkiego tejotka, Tanakę i małosłowną Ewę-J. No i krwa, Ciebie.

    Krawacika dziś nie było. Bardzo często go w ostatnich miesiącach nie ma. Wiem od przed chwilą zmarłego, że gdzieś ma metę w Jamnie. Met ma od lat więcej po drodze, ale jak jest tam, to mnie wyczuwa, kiedy jadę, i przylatuje. Pogadamy, coś przekąsimy i go zwykle zostawiam przy wędzonych żeberkach, o których powiedziałeś, że nie są groźne. Zawsze mu też daję na pierwsze danie witaminizowane psie chrupki namoczone w wodzie, doprawione smalcem ze skwarkami, czasem ptasim gotowanym mięsem, które żona daje mnie, a ja za trupami nie przepadam, więc oddaję drapieżnikowi Krawacikowi. Rzecz jasna, oczyszczone z ptasich kości – tyle to już wiem. Dziś wzbogaciłem chrupki parówką.

    Oczyściłem mu dziś budę, włożyłem wykładzinę, może ukradnę żonie kożuch i też włożę, tylko się boje, że myszy zjedzą. Wracam smętny, a na horyzoncie naraz: czarna kropka. Oż twoju mać – Krawacik! Okazało się: dupa Jasiu. To był włóczykij nr 2, którego poznałem wiosną. Trzy razy go poczęstowałem, bo miałem czym: spotykałem go wtedy, kiedy Krawacika nie było. Dziś – identycznie. Właśnie z tego spotkania – filmiczek. No i z cudnego wróblego rajcowania, które się odbywa wiosnalatojesieńzima.

    Tak szto raspriahajte, chłopcy, diuczynońki koni, ta liahajte spoczuwat, a ja pidu u sad zełenyj, u sad krynyczeńku kopat. I bud’tie zdorowy,.

    https://photos.app.goo.gl/aKMaYAwYrSd9yiWP7

  166. @pombocek 18:09

    To mam takie życzenie. Żebyś, właśnie ze względu na wymienionych (z uwzględnieniem i mojej, nieskromnie powiem, osoby, się nie żegnał, czy to oseskowato, czy pogodnie. I też z powodu @namargineski i @seleuk|osa| się nie żegnał. Że sobie czasem pok…my do siebie, albo ciężkim słowem rzucimy na siebie. To i cóż z tego? My tu jesteśmy bardziej wirtualni niż z krwi i kości na tym blogu. Które to stwierdzenie niejednokrotnie już się tu pojawiało z różnych klawiatur. I pewnie niejednokrotnie jeszcze powróci. Tak samo jak i kolejne epitety pod naszymi adresami. Lać na to i dalej się udzielać. Tyle nam jeszcze zostało, że mniej tych obelżywości niż wymiany myśli, poglądów i informacji.

  167. PS.
    „Tak samo pod naszymi adresami”. Gwoli wyjaśnienia. Nie pod adresem konkretnie Twoim i moim. Pod adresem każdego z nas tu uczestniczących. Bo każdemu z nas się to udziela i tak będzie dalej, tak mi dopomóż blog.

  168. @pombocek
    Mam nadzieję, że Krawacik lada chwila nadbiegnie, merdając ogonem jak gdyby nigdy nic. Buda wysprzątana, ogacona na niego czeka. Z tym kożuchem lepiej weź na wstrzymanie. Wprawdzie ich noszenie jest niemodne, ale niech małżonka zdecyduje. Zresztą co ja będę…
    Z nikim się nie żegnaj, bo @paradox57 ma rację. „Lać na to”, co czasem zaboli (czyjaś mocna krytyka lub grube słowo) „i dalej się udzielać”.
    A poza tym … za chwilę…

  169. @pombocek
    …nie odchodź
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=nie+odchod%C5%BA+kalina+j%C4%99drusik
    No, poleciałam bo bandzie, a raczej Kalina Jędrusik

  170. O matko,
    PO, a nie bo bandzie.

  171. Na francusko-niemieckim „Arte” (TV) do obejrzenia dokumentalny
    film o Jane -„Blow-up”- Birkin.

  172. Zagranie stare jak świat: już, już odchodzę. Już, już mnie nie ma. Ale co nasmrodziłem, to przecież nie ja. Bo ja tak stlaaasnie wyrywny jezdem i bardzo fest umiłowałem Krawacika. No to teraz mnie proście wy (wyliczam po nicku) żebym koniecznie nie odchodził, bo beze mnie się zapłaczecie. A ja w dodatku mam kolano i roweruję! To ma być szczyre i serdeczne? Please… To jest zagrywka-fałszywka stara jak dziadzio internet. Kto to kupuje – jego broszka. Ale nie mówcie mi kochani, że to jest SZCZERE.

  173. @Ramschel
    1 listopada o godz. 9:58
    Aby stac sie ateista najlepiej przeczytac ze zrozumieniem cala biblie.
    ………………………..
    Niejaki, ks. (kat.) prof.doc.dr hab. Włodzimierz SEDLAK (1911-1993)
    przeczytał Biblię aż 17 razy i po latach napisał m.in. coś takiego:

    „Organizm żywy to układ energetyczny zbudowany z półprzewodników białkowych charakteryzujący się powierzchniowym bioplazmatycznym zagęszczeniem elektronów ( elektrostaza)”

    Bios i psychika to wynik dwuocznego widzenia tej samej materii ożywionej .
    Rozszczepienie następuje makroobserwacji, gdy patrzymy raz z pozycji biologii, to znów ze stanowiska
    humanistyki. W kwantowych relacjach istnieje nierozdzielna jedność natury życia.”

    – Moja świadomość – mówił Profesor – to nić egzystencji wyciągniętej ze wszechświata: na jednym końcu on, na drugim – ja, też dzieło przyrody. Jest we mnie wszystko, co istnieje w kosmosie, jestem jego czującą, myślącą i rozumiejącą cząstką.

    Prawa nie są dla przyrody, lecz dla człowieka. To on usiłuje tworzyć kodeks jej norm, gdy ona ani myśli się do nich stosować. Nadawanie praw przyrodzie przez człowieka jest bzdurną zarozumiałością.

    […] Wszelka mądrość jest w przyrodzie. Tylko że ja, badacz, również jestem cząstką przyrody. Tu właśnie powstaje gordyjski węzeł problemu: żywy obiekt usiłuje poznać życie, narzucając równocześnie innym schemat swojego ja.
    – Bóg dokonuje się w nas kwantowo.
    – Bóg nie jest dla mnie kolejną nieznaną w nauce, ani też abstrakcją filozofów, lecz codzienną realnością obserwowanej przyrody.

    Czyżby tego wszystkiego nie można sprwadzić do „Deus sive natura”?
    Czy człowiek , który napisał masę książek m.in.:

    Książki naukowe
    Rola krzemu w ewolucji biochemicznej życia, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1967
    Bioelektronika 1967–1977, Wydawnictwo PAX 1979
    Postępy fizyki życia, Wydawnictwo PAX 1984
    Kierunek – początek życia. Narodziny paleobiochemii krzemu, 1985. Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
    Wprowadzenie w bioelektronikę, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1988

    Książki popularnonaukowe
    U źródeł nowej nauki. Paleobiochemia, tom 246 serii wydawniczej Omega, Wiedza Powszechna, 1973
    Bioelektronika – środowisko – człowiek, 1980. Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
    Homo electronicus, 1980 (Państwowy Instytut Wydawniczy), 1994, 2005 (Wyd. Continuos)
    Na początku było jednak światło, 1986 Państwowy Instytut Wydawniczy
    Inną drogą, 1988 PAX

    Książki autobiograficzne i wspomnieniowe
    Życie jest światłem, PAX 1985 (2004 Wyd. Continuo)
    W pogoni za nieznanym, 1990 Wyd. Lubelskie (2002 – Wyd. Continuo)
    Człowiek i Góry Świętokrzyskie, 1993 „Książka i Wiedza” (wyd. z 2001 – Wyd. Continuo)
    Wykłady o bioelektronice, 1987 Alma Press
    Teologia światła, czyli sięganie nieskończoności, 1997 Wyd. Continuo

    Czy takiego można nazwać ateistą, a jeśli nie, to jak?

  174. sąd ostateczny czy lincz?, ja się nie dziwię że ateistów omijają szerokim łukiem, jeśli w tak prostej sprawie – jak pomóc psu, zamiast rozwiązania trwa nagonka na jedną osobę. Wstydzilibyście się! Niezależnie ogromu niekompetencji jedno jest pewne: psa trzeba zaszczepić, wykastrować żeby nie mnożył innych psich nieszczęść, ewentualnie odrobaczyć ponieważ są pasożyty które atakują wprost psie serce. Obecny na blogu weterynarz proszony o wykład. I dobrodziejowie nie zapominajcie – idzie zima i teraz na waszym sumieniu jest przyszłość Krawacika – przed każdym zaśnięciem pomyślcie jak on tam się miewa. A potem paciorek i spać.
    O paciorku nieprzypadkowo, cała ta ateistyczna strona jawi się hucpą gdzie nienawiść jest jedynym rozpoznawalnym ludzki uczuciem, a przyjemności obmawiania jedyną podnietą zdolna wskrzesić zramolałe umysły do pracy. @mag zapytała o skłonność do zrażania sobie ludzi – odpowiadam – nie jest moim celem umizgiwanie się do wszystkich tak jak ona to robi i cel polubienia realizuje. Napisała jedna pochlebna rzecz o mnie – że się nie utożsamia – i dziękuję jej za to. Dla mnie serwilizm to wstyd.

    @Tanaka, napisałam wstępniak podejrzewając blogowiczów o ludzkie uczucia, teraz wolałabym żeby się tu nie ukazał. Jeśli cała grupa twierdzi że nie są w stanie pomóc jednemu bezpańskiemu psu, to nie sposób podejrzewać ich o wyższe uczucia, a nawet jeszcze wyższe. Czy jest możliwość wycofania tekstu? – ci ludzie zupełnie go nie zrozumieją

  175. @Optymatyk 20:26

    Pytanie, ile z tak odważnie stawianych przez Sedlaka hipotez i pewników przetrwało bez żadnego uszczerbku. Ile z jego „odkryć” (choćby rozsławione onegdaj przez niego, znalezione podobno w kwarcytach świętokrzyskich organizmy oparte na krzemie) zostało potwierdzonych bez żadnych wątpliwości? I myli się fundamentalnie co do tego, że „na początku było jednak światło”. Zdaje się, że światło nastąpiło później niż na początku. Może w skali kosmicznej niewiele później, niemniej jednak. Wbrew pozorom głęboko zakorzenionego katolika żadna wieloletnia działalność naukowa nie zdołała z niego wyrwać. Tyle dobrego, że nie zatytułował swojego dzieła „na początku było jednak Słowo”. Bo już nijak nie dałoby się obronić.

  176. @żabka konająca 20:48

    Po jaką cholerę Ci wykład? Chcesz sobie poprawić samopoczucie, nakłaniając innych do zatroszczenia się o Krawacika? Może raczej zbierz dupę w troki, podskocz nad Jamno, złap psa i podrzuć mi go do Lublina do kliniki. Ręczę, że zrobię mu komplet badań diagnostycznych, odrobaczę i zaszczepię. Za darmo. Taka z Twojej werbalnej aktywności przebija troska o niego, ze aż strach. Najlepiej cudzymi rękami.

  177. PS.

    Nie gwarantuję, że będzie dotyczyło to każdego psa czy kota w jego sytuacji. Na tyle ani mnie, ani mojej firmy nie stać. Ale dla Krawacika zrobię ten wyjątek. Pod podanymi warunkami.

  178. paradox57
    1 listopada o godz. 20:52
    @Optymatyk 20:26

    Pytanie, ile z tak odważnie stawianych przez Sedlaka hipotez i pewników przetrwało bez żadnego uszczerbku. Ile z jego „odkryć” (choćby rozsławione onegdaj przez niego, znalezione podobno w kwarcytach świętokrzyskich organizmy oparte na krzemie) zostało potwierdzonych bez żadnych wątpliwości?

    Mój komentarz
    Sedlak uprawiał mistycyzm unaukowiony. Łączył dwie rzeczy, które są wykluczające się wzajemnie.
    Jego gadki jak ta:
    „Organizm żywy to układ energetyczny zbudowany z półprzewodników białkowych charakteryzujący się powierzchniowym bioplazmatycznym zagęszczeniem elektronów (elektrostaza)”
    są niedorzeczne, fantazyjne, nie dające się zinterpretować inaczej jak na 999 sposobów.
    Pzdr, TJ

  179. smh, po belgijsku.

  180. @tejot

    Technobabble zupełnie jak ze Star Treka. Białko jak dla mnie to może w kominie być.

    @paradox

    Robimy coś? I muzykę jaką ktoś by puścił :/

  181. Optymatyk
    1 listopada o godz. 20:26

    Paleo-biologia. Bardziej nawet paleo, niż biologia.

    żabka konająca
    1 listopada o godz. 20:48

    To nie jest forum Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wzięłaś opowieści o Krawaciku zbyt literalnie. Każdy tu publikuje po coś, ale niekoniecznie trzeba się rzucać i rozgryzać, po co.

    seleuk|os|
    1 listopada o godz. 11:15

    nieudane życie
    Nadinterpretujesz waść. Miałem z Pombockiem swoje utarczki, nadal nie pochwalam jego pyskówek i bezkrytycznego stosowania zasady „kto zaczyna…”, ale nie musisz dokręcać tak śruby. Każdy ma swoje życie, każdy jest jakiś.

  182. @Nefer 21:24

    Od muzyki jest @basia, ale gdzieś sobie poszła. Natomiast co do pierwszego. Mam tylko jakąś mocno zakurzoną butelkę wiśniówki z miętą. Więc nie wiem, czy ktoś będzie reflektował.

  183. PS
    I jeszcze pięciolitrowy baniaczek z czystym spirytusem. Ale to już byłby akt strasznej desperacji. Mam dla niego inne przeznaczenie.

  184. paradox57
    1 listopada o godz. 18:51

    Paradoxie, w imię ojca mołojca i babki kuciapki, może wyglądam na takiego, co obraża i się obraża, ale mój gówniany wygląd nie świadczy o mnie: w środku mogę być jeszcze bardziej gówniany.

    Język jest świetnym narzędziem poznania, może lepszym – wyrażania emocji, zwłaszcza najcenniejszych – odstresowujących. Gorzej z jego komunikacyjną rolą. Wszystko w języku jest konwencją. Kto o tym wie, może nie przeżywać komunikacji nieprzyjaznej, bo ma świadomość, że w stanach złego wzmożenia człowiek mniej lub wcale nie używa rozumu. Rozum i złe emocje w jakimś stopniu się wzajemnie wykluczają. Dobre emocje i rozum – chyba mniej. Jednak takiego ITR-u czy później „60 minut na godzinę” by się bez rozumu nie rozumiało. Wściekły człowiek raczej używa gotowców, skamieniałych słów bez znaczeń, i konstrukcji, które ewentualnie ubarwia innymi skamieniałościami: np. zamiast zwykłego „Ty wuju”, może być: „Ty wujku złamany na swoich pier…onych kaczych łapkach”. Dla mnie wysiłki w celu jak najgorszego nazwania przeciwnika są infantylne, bez realnej semantycznej wartości. Mają zabić, a nie realnie coś znaczyć. Kiedy mnie niejaka Maria nazwała ni z gruszki, ni z pietruszki „lewakiem” i „konfidentem” to przecież nie z powodu aż tak głębokiej znajomości mojej przeszłości czy rozumienia pojęć „lewak” i „komuch”, lecz z prymitywnej potrzeby zabicia przeciwnika mocnym słowem. Tyle że dla myślących słowo jest mocne, kiedy coś adekwatnie nazywa, a nie – kiedy smarkato przezywa. Więc to, czy mnie kto nazwie „jamneńskim narcyzem”, „burakiem”, „lewakiem”, „rasistą”, „ksenofobem”, „dojdą”, „nie dojdą”, „może dojdą” nie dotyka mnie w żaden sposób, bo nie jestem słowem, lecz żywą (jeszcze), bezsłowną materią. Jestem, jaki jestem, a nie – jakim mnie zwą. Epitety, insynuacje to antyintelektualna amunicja. Staram się, by moje słowa nie były pustymi epitetami. Więc kiedy kogoś nazywam „zamorską pindą” to znaczy, że wyszedłem z siebie i jestem, wg konwencjonalnych znaczeń, menda, cham. Tak jest – jestem, składam się nie tylko ze słuszności. Nie zawsze z tego powodu cierpię, ale czasem – tak, choć „pinda” jako epitet nic przecież nie znaczy. Natomiast kiedy nazywam kogoś „gówniarą”, „smarkulą” – to już poważniejsza rzecz: czyjeś zachowania w moim odbiorze są na poziomie bardzo niedojrzałej małpeczki – dlatego adekwatnie to nazywam.

    Tak więc, paradoxie, nie o słowa mi chodzi, lecz o przyciąganie się ludzi wzajemne lub odpychanie (nazwałem to „kompatyblinością”/”niekompatybilnością”), które w blogowych kontaktach rodzi się, oczywiście, ze słów, ale i z czegoś, co nie bardzo da się wyartykułować. Może to coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia, niechęć od pierwszego wejrzenia, obojętność, nienawiść od pierwszego do pierwszego.

    Jest też inne, bardzo wyraźne i weryfikowalne źródło niechęci do bliźniego: pospolita, agresywna głupota. Bo głupota pasywna, spokojna może być nawet miła w dotyku.

    W przedinternetowym życiu jedna lekka niekompatybilność z bliźnim wystarczała mi, by nasz pierwszy kontakt był ostatnim. Na blogu naliczyłem ze sześć moich nieusuwalnych niekompatybilności. Wychodzi, że ekspresowo zdziczałem przez internet. Czas na odwyk, paradoxie. Już na samą myśl pogodnieję. Czego i Tobie…aj kurde…przecież nie składam życzeń.

  185. tejot 21:23

    Mnie się nawet nie bardzo chce rozmawiać o Sedlaku. W moim okresie studiów biologicznych mieliśmy wśród wykładowców jednego fascynata Sedlakiem. Bo poza tym nawet niegłupi był z niego gość od ochrony przyrody w ujęciu klasycznym. Tylko nie wolno mu było pozwolić na popuszczanie lejców Sedlakiem. Stawał się nie do zniesienia. Nawet bardziej niż @Optymatyk.

  186. paradox57
    1 listopada o godz. 21:46

    O nie, tylko nie z miętą. Albo jeszcze gorzej, mięta z/w czekoladą, pfe. Tak szczerze to siedzę przed tv, kończę coś na szydełku, jednym okiem na film, drugim na blog a trzecim na robotę. Tyle tego mojego gadania o „robieniu” 😉

  187. paradox57
    1 listopada o godz. 21:48

    PS beremucha weselna?:)

  188. @pombocek 21:48
    Napisałem raz, co napisałem i starczy. Żaden ze mnie rybak a z Ciebie złota rybka, żebyś miał spełniać moje życzenia.

    Chyba wytrę kurz z butelki i zobaczę, jaka data zamknięcia się pod nim kryje. Kto ma ochotę pociągnąć, zapraszam, kto nie ma, niech siedzi i się wgapia.

  189. @Nefer 21:58

    Raczej krupnik. Ale brakuje mi jeszcze kilku składników. I będzie musiało odstać. Więc na teraz jedynie ta 11-letnia wiśniówka. A mięty w ogóle nie czuć.

  190. paradox57
    1 listopada o godz. 22:01

    Skończę tę robotę bo mi od dwóch tygodni leży i denerwuji.

    pombocku, ić no z tym wchodzeniem i wychodzeniem tam i nazad, przeciągi robisz a dzisia leje strasznie.

  191. @paradox57
    1 listopada o godz. 21:46

    No przyszła na trochę 🙂
    I dla wszystkich :
    Weather Repot – Birdland
    i trochę bluesa
    BB King, Eric Clapton & George Benson – Rock Me Baby

    @bubekró
    1 listopada o godz. 21:53
    A to niespodzianka – nie znałam cię z muzycznej strony
    Świetne cztery minuty 🙂

    @Nefer
    A nie może być po prostu białe wino ?

  192. basia.n
    1 listopada o godz. 22:24

    W sierpniu spróbowałam zielonego wina w Porto. Od tamtej pory białe może nie istnieć 😉 chociaż żaden ze mnie znawca. Poza tym wszystko można co nie można byle z wolna i z ostrożna 🙂

  193. Nefer
    1 listopada o godz. 22:28

    Ze mnie też żaden znawca, ale im mniej procentów tym lepiej 🙂

  194. Optymatyk
    1 listopada o godz. 20:26

    @Ramschel
    1 listopada o godz. 9:58
    Aby stac sie ateista najlepiej przeczytac ze zrozumieniem cala biblie.
    ………………………..
    Niejaki, ks. (kat.) prof.doc.dr hab. Włodzimierz SEDLAK (1911-1993)
    przeczytał Biblię aż 17 razy i po latach napisał m.in. coś takiego:
    […]
    – Bóg dokonuje się w nas kwantowo.
    – Bóg nie jest dla mnie kolejną nieznaną w nauce, ani też abstrakcją filozofów, lecz codzienną realnością obserwowanej przyrody.

    Teologia światła, czyli sięganie nieskończoności, 1997 Wyd. Continuo

    Czy takiego można nazwać ateistą, a jeśli nie, to jak?

    Odpowiadam: takiego można nazwać ekwilibrystą.

    Ksiądz profesor Sedlak miał niebieską książeczkę, a w niej bozia wszystko dokładnie wyjasnił, w dodatku własnymi słowami – co i jak oraz o co się rozchodzi.
    W związku z tym, jak bozia wyjasnia, że we własną rączkę ujął był łuk, napiął cięciwę i wypuścił strzały którymi ukatrupił tego i owego, to nie jest to teologia światła, ale teologia łuku, czyli Tao of Love.

    Natomiast za teologię światła można przyjąć to, ze bozia osobiście zatrzymał bieg Słońca na niebie, żeby Izraelici mieli jasno przez kolejne długie godziny, bo nie mieli latarek LED. A mieli do wyrżnięcia ludność, która im nie pasowała. Przy świetle słonecznym robota lepiej odchodzi oraz znacznie przyjemniej. Wie to każde dziecię boże, włącznie z Sedlakiem, który z pewnością lubił słoneczko, niebieskie niebo, białe cumulusiki oraz świergoty skowronka.
    Następna teologia światła miała miejsce dosyć niedawno, gdy Maryja fruwała w Fatimie, robiąc odpowiednie wrażenie na Lolku oraz nakazujac, żeby Słońce, Księżyc i różne inne ciała niebieskie też fuwały na niebie robiąc rożne esy-floresy.
    70 tysięcy ludzi oglądało na żywo tą teologię światła i laserów i wszyscy byli zadowoleni.

    Krotko mówiąc: Sedlak nic nie kombinuje sobie z bozią takim jaki by mu się podobał, bo jest dokładnie napisane przez niego samego jaki jest. Innego, Sedlakowego, nie ma.
    Sedlak to taka równoległa wersja księdza Hellera. Chyba sobie nawet podali rączki.

  195. basia.n
    1 listopada o godz. 22:44

    Prawie skończyłam robótkę.

    Prawdę powiedziawszy nie dam rady zabawiać towarzystwa siląc się na żarty, zdycha mimo żartów i muzyki. Co robić.

  196. @paradox57
    Jezusmaria, wiśniówka z miętą? Realy?
    Toż można po tym rzygać jak kot. Chyba że się nie znam na tak wyrafinowanym alkoholu.
    A dlaczego akurat kot, nie wiem.

  197. Blogowiczko i blogowiczu, dzieje się ciekawie: dziewczyna i chłopak czyli heca na czternaście fajerek. Razem z I ty zostaniesz Indianinem.
    W tej sytuacji wiadomo, że in vino veritas. Też odkorkuję porto i troszkę skosztuję. Nie wiem co to za porto, miałem przylepioną karteczkę, ale dawno temu się wzięła i odlepiła. Ono porto było wlane do butelki przez miłą panią Portugalkę z produkcji domowej, na skutek tego, że po degustacji klęknąłem i się długo modliłem do onego trunku.
    No, to siup!

  198. Nefer
    1 listopada o godz. 22:58

    Podziwiam twoją robótkową cierpliwość i zacięcie.
    Ja do tego zupelnie się nie nadaję.
    No i z pewnością nie zdycha, tylko na wszystko jest odpowiedni czas 🙂
    Dobrego odpoczynku

  199. Kochani, jutro Zaduszki, więc warto posłuchać, kto maszeruje do nieba (wcześniej czy później).
    https://www.youtube.com/watch?v=OPbh9X_gzLc
    Kobra dobranocka

  200. basia.n
    1 listopada o godz. 23:16

    Właśnie skończyłam. Miał być szal ale zrobiłam poduszkę bo cierpliwość też mi się skończyła i mnie znudziło. Od jakiegoś pół roku mnie naszło, dziobię przed tv bo i film i dziobanie mnie wyłączają od rzeczywistości i przestaję dumać. Kiedyś też nie znosiłam, zresztą na myśl o zrobieniu swetra dostaję globusa.

  201. Jak z wędkowaniem, „gdybym nie wiedział że to uspokaja to rzuciłbym to w cholerę” 🙂

  202. @

    Ponieważ wróciliśmy z kolejnego objazdu, cytowanej wyżej wielokrotnie, Portugalii, pozwalam sobie dołączyć z Papa figos, czyli wilgą, bo nic nie zostało z degustacji. Zresztą nie mogłem za wiele pofolgować, bom za kierowcę robił. Ale się opłaciło. Dolina Douro jesienią to jest to! I – jak na Węgrzech 1966 woda z kranu była najlepsza, tak tu w każdej knajpie kieliszek (pełen) przedniego wina za 2 euro.
    Natomiast odmawiam picia porto i vinho verde! Taki już jestem. I dobrze mi tak.

  203. Słowo na sobotę:

    Kiedy ktoś o mnie twierdzi,
    Zwłaszcza anonimowo, na blogu,
    Że kwaczę jak kura na żerdzi,
    To obwieszczam, dmąc na turzym rogu,

    Że krew mnie z tego powodu nie zaleje.
    Kiedy jednak jakiś gnojek
    Twierdzi publicznie, żeśmy złodzieje,
    To łapię za miecz i przywdziewam zbroję.

  204. @seleuk|os| 1 listopada o godz. 11:15
    Moja prozniowa pompa, nie pozwala mnie wykonac nowej. Zamowiona w warsztacie prof, jest astronomiczna cena.

    Zupełnie nie wiem w czym rzecz i o czym piszesz, ale się wrącę. 😉
    Nie wiem jaka jest twojadefinicja „astronimicznej ceny”, ale ja jestem/byłem przyzwyczajony do sprawdzania cen i ewentualnie do kupowania różnych tego rodzaju zabawek na stronach aukcyjnych zajmujących się sprzedawaniem wyposażenia likwidowanych zakładów produkcyjnych (najczęściej, bo zdarza się że i wojsko i akademia też coś za pośrednictwem takich aukcji sprzeda).
    Na początek proponuję

    http://www.go-dove.com

    wpisz sobie „vacuum pump” i pooglądaj rezultaty. Działają praktycznie na całym świecie, więc nie będziesz (chyba) musiał sobie pompy zakupionej na Tajwanie do Szwecji sprowdzać…. 😉

    Oczywiście diabeł tkwi w szczegołach i nie wiedząc o jaki zakres ciśnień ci chodzi nic więcej doradzić nie mogę.

    W kazdym razie na aukcjach można często-gęsto kupić całkiem sprawne maszyny za ułamek ceny nowej.

  205. Co do prof. Sedlaka to o nim na studiach nie było. Jak się ktos czegoś dowiedział to prywatnie. Na wykładach o półprzewodnikach organicznych było, o bioelektronicznych układach w sensie łączenia tkanek z (najczęściej krzemowymi) czujnikami – było, a o prof. Sedlaku nie było… no to ja już nic nie wiem i jestem głupi.

  206. kochani, pisze @mag, kochani i łyczek alkoholu dla dobrego samopoczucia.
    A potem to już z górki.
    @Tanaka nie zabiera głosu – tak bezpieczniej i tu zaczynam doceniać jednego z nielubianych przeze mnie gospodarzy blogów – A.Szostkiewicz nie oszukuje i jeśli ma inne zdanie pisze wprost. Mam prośbę, kolejną, jak się gospodarzy to nie tylko przy kieliszku, jakaś odpowiedzialność musi być. Bardzo proszę o wyjaśnienie z @Lewym tego fragmentu komentarza jego autorstwa: „Pani Żabka wie swoje , a ponieważ ma ograniczony potencjał intelektualny i moralnie też jest zagubiona (np. jest antysemitką)” – chodzi o zarzut antysemityzmu a nie inny donosik na temat intelektu.
    Żeby nazwać kogoś antysemitą publicznie trzeba mieć dowody i ja przez Gospodarza blogu o te dowody proszę, w ogólnie pojętym dobrym interesie.

  207. jeszcze weterynarz, który o robactwie we wnętrznościach rozprawiać nie będzie bo to brzydki temat, szkoda, bo taki pasożyt w sercu działa na wyobraźnię której tutejszym przyjaciołom zwierząt brakuje. @paradox domaga się natomiast transportu psa i pod tym warunkiem zrobi wszystko co trzeba Trzeba wiedzieć, że po przeciwnej stronie Polski patrząc na mapę – na skos, akurat okolice jeziora Jamno i miejscowość Dąbki są mi znane z wakacji nad morzem. A Lublin – wiadomo.
    Jeśli to jest jedyne rozwiązanie – dostarczyć psa to ja nie widzę żadnego problemu, osobiście nie mogę z racji odległości. Myślę o innych rozwiązaniach:
    – znaleźć weterynarza bliżej, tu mogą pomóc znajomości ze studiów, albo sprawdzenie w necie opinii o lecznicach w Słupsku – mogę to zrobić ponieważ nie szydełkuję w wolnym czasie,
    – policzyć koszty wszystkich zabiegów, w tym kastracji , koszty transportu i amortyzację wszystkich możliwych urządzeń koniecznych dla przedsięwzięcia, również miejsca gdzie pacjent będzie musiał się poddać rekonwalescencji oraz wynagrodzenie dla doprowadzającego zwierzę w trakcie kolejnych etapów leczenia – jest to zadanie dla blogowicza w miarę rozgarniętego, najlepiej byłego studenta Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie. W ostateczności może to być ktoś posiadający liczydło ręczne
    – przedstawić zestaw kosztów na blogu do zaaprobowania
    – zebrać (spisać chętnych ) do zbiórki na ten szlachetny cel, podzielić kwotę przez ilość osób
    – wskazać konto, może to być konto lecznicy na które należy wpłacić pieniądze, oraz konto osoby opiekującej się psem
    – umówić datę wizyty
    – zrealizować,
    To wygląda na żart w atmosferze biadolenia o niemożności i topienia frasunku w alkoholu. Zaraz się okaże jak tam z poczuciem humoru w tym towarzystwie.

    Ps. @paradox – propozycja wykonania badań analitycznych zastanowiła mnie,wiem że jest taki zawód. Czy tobie czasem nie bliżej do tego? Tak oceniając kulturę osobistą.

  208. i koleżanka @Szary Kot z pouczeniem: „to nie jest forum Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wzięłaś opowieści o Krawaciku zbyt literalnie. Każdy tu publikuje po coś, ale niekoniecznie trzeba się rzucać i rozgryzać, po co.”
    Znaczy że to wszystko nieprawda?, przedwczesna śmierć alkoholika, opuszczony pies którego nikt nie chce przygarnąć, zbliżająca się zima i bohater opiekujący się okazyjnie zwierzęciem? Moja wersja jest inna – to nie jest radosny pies który biegnie przez pole i ogonem wywija. To jest zaniedbany bezpański pies który przy okazji kolejnej odsłony bufonady został nam przedstawiony. Nie tylko na tym blogu. Według mnie czas skończyć z narcyzmem i pomóc psu, na blogu pojawiły się już konkretne oferty pomocy, choćby w żywieniu. Ale większość zajęta sobą traktuje sprawę powierzchownie, wystarczy współczucie i nie dla psa, tylko dla właściciela psiej historii. A ty myślisz że to zmyślenie? Kto wie.

  209. zza kałuży
    2 listopada o godz. 0:32

    Zeby zrobic duzogabarytowy (typ dlugi) przedmiot komposytowy potrzbna jest pompa prozniowa plus pare innych rzeczy. Moja belka (do bojer skeeter) miala 2,5metra, obciazenie ja (moja waga sluzbowa ca90kg) plus dynamiczne z ruchu (ale nie przerebla po rybaku). Na belce, konce, zamocowan dwie plozy, na srodku leze ja. Profil do skrzydla mozna porownac. Jednoczesciowy. Taka wydajnosc pompy potrzebna, zeby wyciagnela powietrze z balona. W tym balon jest forma (moze polmetra wieksza), warstwy kevlar, wzmocnienia bez efekt karbu, harts/resin (epoxy), pare innych warstw (jednorazowych do wyrzucenia nadwyzka epoxy). Jak z tego wszystkiego, pompa wysysa powietrze, to atm cisnienie wyciska nadmiar zywicy, na boki i ply. Pare setek kilo w efekcie cisnienie. Nawet jak viskozycja (latwosc plyniecia) zywica modelowana jaki accelerator (typ aceton, najgorszy, zmniejsza jakosc). To wszystko, musi odbyc, caly proces na czas twardnienia (gestnieje). Mozna oczywiscie wziac skladowe czesci z lodowki, a pozniej calosc zaczac grzac. To spowalnia process. Zeby zdazyc ulozyc. Zeby komposyt osiagnal dobra jakosc, ilosc wlokien do lepiszcze (harts epoxy) musi byc wiecej jak 70/30, lepiej 80/20. Wagowo. Pocalym process, wyrzuceniu nadwyzki resin. Cale to ustrojstwo jest mnie potrzebne zrobic jeden przedmiot, znaczy ta belka. Przy najnizszych cenach (wyprzedazy, bankructwo firm etc) jest drogo. Inaczej smiec wyprodukujesz. Ja uzywam epoxy co sprzedaja tu pod nazwa WEST. Jak zlamie maszt na WooHoo! tez musze kupic. Ile maszt kosztuje znajdz sam. Od windsurfera, albo DN, nawet wyprzedazy.

    W zwiazku, przedmiot (belke) mozna zamowic, u spec firmy, co ma pompy i prepreg lodowki i piece i rozne maty i lunchroom 🙂 Tez drogo, z moja forma belki (mould, na zwykla mata szklana plus poliester, plug model1:1 z pianki expandujacej budowlanej). Przykladowy link jutupku, jak to jest podaje Tobie, inne znajdz sam, jak masz Zza kaluzy ochote. https://www.youtube.com/watch?v=3uhR4jdFiS4 Nie wiem naco Tobie. Chcesz co wyprodukowac? Maske/blotnik do auto czy co?

    Sama umiejetnosc zrobic nie wystarcza. Moje warsztatowe mozliwosci, garazowa stocznia, praktycznie pozwalaja zrobic przedmiot typ 1,5metra dlugi (np ster) max, na jednej warstwie maty, bez pieca (tylko lampa do grzania nad). Moj Ten Rater ma 130cm dlugi, 23cm szeroki. Powierzchnia nie plaska, nie prostkreslna 🙂 na szkle, jak w jutupku wyzej. Skrzynia do wkladania pletwa balastowa (wymienne), tuleja ster, obsada masztu laminowane jednoczesnie z kadlub, w formie. Chcesz foto? A tak wogole to mozna kupic Ten Rater czy bojer czy skeeter gotowy, czy stery, albo na lyzce jezdzic ale coto za zabawa wtedy z umiejetnosciami, design? Tak jak porno na filmie patrzec, zamiast sam jechac. Reklamy whisky czyta nykterista? Atu jest jak na hydroisdynamiczne(???) lyzce wazowej(???) do zupy latac (miedzy innymi) https://www.youtube.com/watch?v=bW5lMirecks

    Teraz mnie Towarzystwo przeklnie
    https://www.dailymotion.com/video/x2rb2lb

    pzdr Seleuk

  210. @Tanaka
    Dlaczego nie puścisz wstępniaka Żabki ? Ona chce go wycofać ze względu na nieludzkie traktowanie Krawacika i nieczułe serca ateistów. Ale ja jestem bardzo ciekawy, co ten wstepniak zawiera. To może byc przełom w moim swiatopoglądzie, a ja lubię przełomy.

  211. @żabka konająca 2:30

    w ogólności
    a w szczególności to:
    Ps. @paradox – propozycja wykonania badań analitycznych zastanowiła mnie,wiem że jest taki zawód. Czy tobie czasem nie bliżej do tego? Tak oceniając kulturę osobistą.

    Ależ @żabko Szanowna. To wszystko prawda, co napisałaś. Są takie pasożyty, które umiejscawiają się w sercu zwierzęcia. Ale z opisów @pombocka oraz co i raz zamieszczanych przez niego filmów z Krawacikiem w roli głównej nie widzę żadnych objawów, które by na to wskazywały. Dodam jeszcze, że przewija się przez naszą klinikę sporo pacjentów z objawami sercowymi. W mijającym roku natomiast mieliśmy jedynie dwa przypadki psów, u których znaleźliśmy mikrofilarie. Dwa na kilka tysięcy.

    Tak, zaproponowałem Ci, żebyś przywiozła Krawacika do mnie. I co Ty na ty? Kolejne propozycje rozwiązania sprawy, byle cudzymi rękoma. Bo odległość, bo koszty. No to się poświęć osobiście. Tyle troski wyrażasz, tak innych ochrzaniasz, że nie chcą się zająć, a stać Cię jedynie na dobre rady.

    Natomiast to o czym w szczególności. Po raz kolejny wykazałaś, że nie masz pojęcia, o czym piszesz, a jednak piszesz. Badania laboratoryjne krwi, moczu, badania obrazowe są immanentną częścią postępowania lekarsko-weterynaryjnego, które mają na celu postawienie rozpoznania i podjęcie ewentualnego leczenia.

    Natomiast zupełnie niezrozumiała jest dla mnie Twoja ocena zawodu diagnosty. I jak się ma moja kultura osobista do tego zawodu. Ja wiem, że oni marnie zarabiają, ale ocenianie ich przez przez pryzmat tego jest podłością.

  212. @
    Na temat wstępniaka i nie tylko….

    Do śmiechu (smutnego) i ironicznego grymasu skłania mnie pseudo-zabawny brak konsekwencji – pod wstępniakiem o chamstwie pana arcy-pasterza, odruchowo powszechnie potępianym przez blogowiczów, popisuje się ktoś chamskimi wyzwiskami i …..prawie nikogo to nie rusza. No cóż „choleryk” i to go ponoć usprawiedliwia, nie ma problemu. Gdyby sutannę nosił, noooo, to inna historia, czyż nie?!

    A tymczasem, po mojemu, słowo jest cieniem czynu, bez względu na wykręty arcy czy nie arcy chamidła. Wymówki, że „choleryk”, że słowo jest wyrazem „emocji”, co „rozum wyłączają”, należą dla mnie do tej samej kategorii jak te, że ktoś skatował żonę czy dzieciaka „bo mu nerwy puściły” (czyli to w porządku).

    Dźwięczące z lekka dumą, ekshibicjonistyczne przyznawanie się do bycia „mendą” i „chamem” jest kolejnym bezczelnym popisem w rodzaju „i co mi zrobicie”, które w połączeniu z uprzednimi wyzwiskami uważam z wyraz pogardy/protekcjonalności wobec adresatów bluzgów oraz reszty audiencji.

    W dyskusjach pomiędzy kulturalnymi ludźmi konwenans wymaga, by, gdy czyjeś opinie/wypowiedzi nie pasują czy irytują, albo je merytorycznie skrytykować, albo pominąć milczeniem.
    Konwenansami są wszystkie, wykraczające poza biologię, reguły życia społecznego, umożliwiające tolerowanie innych ludzi.

    I, na zakończenie, ogólnie, nie osobowo, bluzgać byle gnojek potrafi.

    Tyle!

  213. @paradox57
    2 listopada o godz. 9:30

    Panie doktorze, proszę nie dokarmiac! 😉 Nie psa nie dokarmiac tylko morskich stworzeń:

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Sealioning

    A poza tym pozdrawiam doktora serdecznie!
    Resztę towarzystwa też. Czas na kaffke jak mawia seleukos i nadrabianie zaległości (to odpowiem na wpisy pod poprzednim bo mnie wywialo zanim zdążyłam) choc z tego co widzę przydałoby sie czasem w debacie zawołać : „ORDEEER, calm yourself man” (or a woman) 😉

    https://youtu.be/EY7EIZl4raY

  214. @Herstoryk
    2 listopada o godz. 9:39

    Masz rację.
    Osobiście jednak mam problem w czynieniu źle innym – tak czynem jak i słowem. Z jednej strony gra tu rolę świadomość własnej ułomności, a drugiej chodzi o moją patologiczną niechęć do urażania innych. Po prostu bardzo lubię widzieć dookoła ludzi zadowolonych, uśmiechniętych, zdolnych do żartów, itd.
    Nie mniej zdarza mi się „przekręcić przez zero” i zareagować brutalnie. Na ogół pomaga ale te pozostałe przypadki sprawiają, że staram się powstrzymywać.
    Dlatego sam stosuję i zalecam – podobnie, jak Ty – pomijać milczeniem. Jest to dostatecznie obraźliwe i skuteczne. Bo – jak widzimy to w Polsce – Kaczyński istnieje, bo my go postrzegamy.

  215. Kostka
    2 listopada o godz. 10:01

    Podziwiam Bercowa 🙂 szkoda że odszedł.

    Też kawa teraz 🙂

    @Herstoryk

    Nigdy nikogo nie wyzywam. Wychodzę z założenia że dorosłych ludzi się nie upomina, jeśli rzucają chamskimi wyzwiskami to sami sobie wystawiają świadectwo, nie mnie ich wychowywać.

  216. basia.n
    1 listopada o godz. 22:24
    @paradox57
    1 listopada o godz. 21:46

    No przyszła na trochę
    I dla wszystkich :
    Weather Repot – Birdland
    i trochę bluesa
    BB King, Eric Clapton & George Benson – Rock Me Baby

    Mój komentarz
    Wykonanie adekwatne do tytułu. Wpatrywałem się w nich jak w trzy gwiazdy, które się zeszły i dały koncert od niechcenia, na luzie. Nutki skakały po plecach w te i wewte, bujały ciało. Skończyli, a ja wciąż się kołyszę, a to echo grało, wciąż ich słyszę, wciąż mało.
    Pzdr, TJ

  217. I zupełnie zapomniałam o tym sealioning a to modelowy przykład nam się trafił 🙂

  218. Ech, @Kostko. Bo ci naprawiacze świata, jak się uprą, to mam czasem ochotę wpakować im żanetę w jedno miejsce i nacisnąć tłok. Mocno nacisnąć.

  219. paradox57
    2 listopada o godz. 11:11

    A może parasol otworzyć?

  220. Dokarmię, ale ostatni raz. Miałem naleśniki na śniadanie i życie nabrało kolorów. 🙂

    @żabka
    Z punktu widzenia forum Krawacik jest opowieścią. To forum jest m.in. od opowieści. Jak opowiedziałem trochę o swoich ruinkach, to nie po to, żeby LA zaproponowało mi zrzutkę na cegłę i beton (w razie czego przyjmę). Analogicznie, czyli przez pryzmat mojego doświadczenia, traktuję (i proponuję traktować) Krawacika, zwłaszcza że nie dzieje mu się szczególna krzywda (o czym powyżej zapewnił Cię fachowiec – BTW @paradox nie maskuje się ze swoją profesją, naprawdę się zdziwiłaś??).

    Tymczasem, idę na łyżwy.

  221. @Szary Kocie
    A gdzie ty chodzisz na lodowisko?
    Pardą, ale zapomniałam, gdzie Cię los rzucił. Prawda, że zapytowuję poetycko?

  222. @Szary Kot 13:32

    W moim przekonaniu nie to, że szczególna. Jemu się nie dzieje krzywda. Bez żadnych ozdobników.

    Czytałem wcześniej o Twoich ruinkach z wielką przyjemnością. I też mi wtedy nie przyszło do głowy, żeby Cię wraz z ruinką adoptować. Albo apelować do Twojego najbliższego sąsiada, żeby zakasał rękawy i wykonał za Ciebie cała pracę, pozbawiając Cię całej satysfakcji z własnoręcznych dokonań. No, kajam się z tego powodu, że okazałem tak potworny brak serca i zrozumienia dla traumy, jaką przeżywasz.

  223. @All
    Brak serca i kompletna znieczulica w połączeniu z cynizmem, wykluczająca humanitarne postawy tutejszych blogowiczów, bo nie są do nich zdolni…ufff ale się rozpędziłam. Stop!
    Wygląda na to, że jesteśmy po prostu straszni, co uświadomiła nam, nie pierwszy zresztą raz, @żabka kumkająca z wyżyn swojej wieży z kości słoniowej o licznych przewinach koleżeństwa, głupocie, braku odpowiedzialności i kiepskiej kindersztubie.
    @Żabko, wyluzuj i spróbuj dla odmiany, choć raz, życzliwie spojrzeć na koleżeństwo, kogoś pochwalić, komuś rzucić komplement, poczuć wspólnotę.

  224. Niedawno byla o wiedzy sprzeczka na temat „pogladow” z znajomoscia faktow zaslyszanych, z opowiadan, Zakonczona jak zwykle, o migracjach co do katastrofy prowadza. Przeczytalem ostatnio dwa przyczynki. O podrozach. Kolejnosc, najchetniej co podalem. Zanim zaczniecie czytac, pytanie sam do siebie, z odpowiedzia. Kiedy jest Agamemnon/Troja (6,7 miasto) i pozniej Homer? Dla umiejscowienia czasoprzestrzennego.

    o znaczeniu kobiet

    o kommunikacji

    pzdr 😀 Seleuk

  225. mag
    2 listopada o godz. 13:46

    Administracyjnie podpadam pod Telford and Wrekin, a ceremonialnie pod Shropshire ze stolicą w Shrewsbury, gdzie urodził się i do szkoły chodził Charles Darwin.
    W Telford jest lodowisko (20 min ocieplaczem klimatu). Mają też pakę hokejową. Nie widziałem ich gry i nawet nie wiem, jak stoją w lidze (i której). Jeśli dosłownie potraktować napis na załączonym plakacie, to dopiero raczkują.

    https://photos.app.goo.gl/jreq5U4QjjdEa7EE9

  226. Szary Kot
    Mieszkasz w tak szacownym miejscu, że ho, ho! Sprawdziłam w googlach. A jeszcze w tle Karol Darwin jak wisienka na torcie.
    Co tam porabiasz oprócz jeżdżenia na łyżwach, jeśli wolno spytać, rzecz jasna?

  227. @Kostka
    Ło matkoicórko, ależ tych zboczeń!
    A nad wszystkim polatuje bogini Erystyka. 🙂

  228. Bardzo lubię chodzić na mecze hokeja, nawet lokalnej drużyny, emocje że hej

    – Come on, Dover, move yer bloomin’ arse!

  229. mag
    2 listopada o godz. 20:28

    Po staremu, wszystko po staremu…  Mam tu rodzinkę (importowaną), domek (wynajęty), pracę researchera na uczelni rolniczej (w związku z czym stosy dziwnych gratów w kuchni – świder, wiadra). Jak mnie ogarnie żądza pieniądza, idę na weekend za kółko (ostatnio jakby mniej). Dla rozrywki udzielam się w klubie maniaków ogrodniczych – upiększamy miasto, a ostatnio to ciąłem maliny, bo tutejsi nie wiedzieli jak. Lubię zwiedzać. Naiwnie myślę o powrocie do mazurskich ruinek. Uważam się za Europejczyka, ale przyjmę rady, jak to uważanie wypełniać treścią, zwłaszcza jeśli się dokona Brexit. Kilka lat temu przeżyłem za kółkiem ciężarówki (26 ton) olśnienie natury religijnej, co tylko świadczy o intensywności pracy – późny powrót z „arei” w przedwieczornym korku potrafi być przeżyciem niezapomnianym aż do następnego przedwieczornego korka. Przed, po i w trakcie wzmiankowanego olśnienia pozostałem stuprocentowym ateistą. Mam tendencję do pisania o sobie, a zwłaszcza w kontekście ciężarówek, w stopniu nadmiernym do udziału tej pracy w moim życiu. Proszę nieśmiało o rozgrzeszenie. Lepiej powiedz ze trzy słowa o swoim domku nad Narwią, bo bardzo mnie intryguje. Czy to domek, czy wiejska chałupa? Drewniana, żywa, z kołatkiem i spuszczelem?

    Nefer
    2 listopada o godz. 20:48

    Hokej jest super, ale ja za wolno myślę i nigdy nie wiem, gdzie jest krążek, dopóki bramkarz nie wyjmie go z rękawicy.

  230. Posadziłam 2 malinki w ubiegłym roku i teraz mam gaik. Ciekawe co z tego będzie, to znaczy czy choć jedna malinka mi wyrośnie czy tylko gaik.

  231. Jest kilkoro fajnych blogowiczow tutaj (vide ostatnie wpisy), ktorzy gadaja ludzkim glosem.
    Zatem, don’t you worry!, ten blog przetrwa i moze jeszcze bardziej bedzie kwitl (kwitnal?) jak ogrody i gaiki niektorych tu entuzjastow przyrody.

  232. Nefer
    2 listopada o godz. 20:48

    Bardzo lubię chodzić na mecze hokeja,

    Aczkolwiek osobiście hokeja praktykowałem. Miałem ksywę „błyskawica”.
    Sport jak się patrzy, tylko trzeba nadążać z patrzeniem.

  233. @Szary Kot
    Masz „tendencję pisania o sobie” (to Twoje słowa), więc się cieszę, że dałam Ci taką możliwość, pytając co porabiasz w tzw. życiu.
    Właśnie niepotrzebnie obejrzałam jakiś film w TV i znudzona nim idę wreszcie spać. Odezwę się jutro.
    See you later, alligator.

  234. seleuk|os|
    2 listopada o godz. 18:39

    Wygląda na to, że jesteśmy u progu szerokiego zastosowania genetyki w archeologii dziejów Europy. Technologia jest już dość tania, a przede wszystkim dostępna i szybka w porównaniu do stanu sprzed 15-20 lat. Obiecujące jest to, że umożliwia kontekstowanie (?) znalezisk, które do tej pory były anonimowe – małych fragmentów kości (czasem innych tkanek) o ile przetrwało w nich DNA. Będzie się działo.
    (Ciekawe czy w Nadwiślu będzie się wydawać certyfikaty pochodzenia od Sarmatów.)

  235. @Tanaka
    Mam prośbę, ustaw na dłuższy albo bezterminowo czas zalogowania, bo napisałem dłuuuugi test i mi go wje..ło, że tak zaklnę.

  236. https://kultura.onet.pl/wiadomosci/tylko-nie-mow-nikomu-pol-roku-od-premiery-tomasz-sekielski-komentuje/4nvmnyl
    „6 miesięcy od premiery Tylko Nie Mów Nikomu. NIKT, dosłownie NIKT z Kościoła nie zgłosił chęci kontaktu/pomocy/zadośćuczynienia ŻADNEJ Z OFIAR, które opowiedziały w filmie swoją historie. Nie znalazł się nawet jeden duchowny… A teraz ścigają dziecko wypluwające opłatek… Polski Kościół AD 2019… Gdzie my k…. żyjemy?” – czytamy we wpisie Tomasza Sekielskiego.
    …………………
    W katolandzie Panie Sekielski!

  237. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-onetu-andrzej-stankiewicz-kac-wielebnego-biskupa/zd7b8q8
    Oczywiście, procedury kościelne są, jakie są: w praktyce biskupi diecezjalni mają swoisty immunitet od odpowiedzialności. Wszystko jednak na to wskazuje, że tym razem Głódź będzie musiał odejść — zostanie wysłany na emeryturę. Papież po prostu nie przedłuży mu posługi, gdy za niespełna rok stuknie mu graniczny wedle kościelnych procedur 75. rok życia.

    Takich biskupich emerytur przydałoby się jeszcze parę. Dla dobra Kościoła.
    …………………
    Qrwa, a kiedy się ktoś zajmie dobrem zwykłych ludzi?

  238. @Nefer
    2 listopada o godz. 10:31

    @Herstoryk
    Nigdy nikogo nie wyzywam. Wychodzę z założenia że dorosłych ludzi się nie upomina, jeśli rzucają chamskimi wyzwiskami to sami sobie wystawiają świadectwo, nie mnie ich wychowywać.

    A ja wyzywam, czasami. Wyłącznie jednak materię nieożywioną, gdy stykam się ze złośliwością przedmiotów martwych, siebie samego gdy coś kretyńsko spieprzę i, last but not least, polityków/księży i innych durniów pindylących bzdury np. z ekranu TV.

    Bardzo lubię chodzić na mecze hokeja, nawet lokalnej drużyny, emocje że hej.

    A ja nie, na żadne mecze, czy zawody. Nie oglądam też w TV. Tak jakoś jestem zaprogramowany, że nie rajcuje mnie nic w czym nie mogę bezpośrednio i aktywnie uczestniczyć. Dlatego nigdy nie bawiło mnie oglądanie pornosów 🙂

  239. @basia.n
    1 listopada o godz. 22:39

    No i jeszcze może to
    Lundgren, Galliano, Fresu: „Mare Nostrum” – Grenoble Jazz festival 2009

    Dobre! Taki właśnie jazz jaki ja też lubię.

    Może to się spodoba? Tigran Hamasyan https://www.youtube.com/watch?v=6wEf5Zu_ulY
    albo to https://www.youtube.com/watch?v=Y5ogerZedws

  240. Herstoryk
    3 listopada o godz. 1:38

    Tigran Hamasyan to jeden z moich ulubionych pianistów jazzowych. Ogromna indywidualność. Mam jego 4 cd’s. Obydwa linki, ktore podałeś są świetne. Drugi – wspaniale wykorzystuje muzykę armeńską.
    Do jego nagrań często wracam .

  241. @Herstoryk
    A jutro wieczorem będę w Amsterdamie na recitalu tego pianisty…
    Daniil Trifonov – Bach Partita No 3 Preludio

  242. @ basia.n
    3 listopada o godz. 2:26

    @Herstoryk
    A jutro wieczorem będę w Amsterdamie na recitalu tego pianisty…
    Daniil Trifonov – Bach Partita No 3 Preludio

    Partitę wolę w originalnej wersji, na skrzypcach.
    Zaraz po odsłuchaniu poleconego Trifonowa wyskoczyło mi na liście jego wykonanie szopenowskiego Andante i Grand Polonaise – https://www.youtube.com/watch?v=oS_XjkILFMY
    Świetny!

    Nam został już tylko jeden abonamentowy koncert w tym roku – Musorgski, Prokofiew i Saint-Saens, za 2 tyg.

  243. @basia.n
    3 listopada o godz. 2:26

    PS. W temacie Bach’a. Dla pocieszenia serca (w sensie nie-sienkiewiczowskim) i równowagi ducha, po „newsach” z Polski o wybrykach arcy-chamów, anielicji przesłuchującej dzieciaka co wafelka nie chciał połknąć, itp., wyszukuję i słucham np. https://www.youtube.com/watch?v=0tN7hgkNF14
    Świetne dziewczyny (i tylko jeden chłopak?!?). Nie wszystko stracone jeśli są w kraju takie młodziaki.

  244. ja juz nie wiem co pisać i do kogo – spróbuję
    @paradox57, obejdzie się bez szanownej – ja jedynie przypomniałam o przyzwoitości. Skutek natychmiastowy, a zwierzęta i tak wiedzą z kim mają do czynienia i tym co się fałszywie mizdrzą odgryzą nos – autentyczne. To co napisałam o badaniach wynika z praktyki i w Polsce i w USA – zwierzę przyprowadzone do szczepienia jest oglądane (oczka, uszy i szeroko otworzyć pyszczek), badane przez dotyk i osłuchane stetoskopem. Czasem mierzą temperaturę. Z badaniem krwi, gdy samo pobieranie jest bolesne i stresujące spotkałam się dwukrotnie: w przypadku kota z podejrzeniem o AIDS i kotki po zatruciu. Kot był bezdomny i z tego powodu został uśpiony, kotka mimo długiego leczenia i karmienia przez rurkę za pomocą strzykawki – odeszła.
    Uważam że pomoc dla psa o którym pisaliśmy jest prosta, a ja mogę zaofiarować pomoc w poszukiwaniu lecznicy w pobliżu i pewna kwotę w złotówkach na konto. Ze zrozumiałych powodów nie mogę być obecna.
    Jeśli nikt nie czuje potrzeby pomocy na miejscu – trudno, i myślę że ten temat więcej nie pojawi się na blogu, byłaby to hipokryzja w najgorszym wydaniu.
    Jeszcze o pasożytach. Nasz pies dostaje co miesiąc smaczną pastylkę przeciwko, jeśli ciekawi cię nazwa zapytam i prześlę.
    Teraz przypomniałam sobie o akcjach bezpłatnego szczepienia psów w Polsce, były takie opłacane przez gminę, wystarczyło przyprowadzić zwierzę do wybranego punktu szczepień.

  245. wspominałam o książce dla dzieci – a tu sami dorośli, cyniczni wydrwigrosze. Na wszelki wypadek przypomnę:
    „Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś”

  246. To może jeszcze raz ten sam koncert wykonany przez dumę Australii 🙂
    Twój kraj będzie miał skrzypka no1 na świecie

    Bach Double Violin Concerto in D Minor – Christian LI

    Born in 2007 in Melbourne, Australia, Christian began playing the violin at age 5. He currently studies under Dr. Robin Wilson, Head of Violin and Head of Young ANAM at the Australian National Academy of Music. Christian came to international attention in 2018 when he, along with 11-year-old Chloe Chua, was awarded joint Junior 1st Prize in the Menuhin Competition Geneva 2018, becoming the youngest ever prizewinner in the Menuhin Competition’s history.

  247. @Herstoryk

    Bach był z 2018, a po roku gra tak :
    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=jLjpeND9g3w"<Chaconne by Vitali – Christian Li (11 yrs old)

  248. @Szary Kot, przepraszam że zmieniłam płeć, to z powodu że nieczęsto bywam.
    Ruinki, cegła, beton są dla ciebie porównywalne z żywym, czującym zwierzęciem?
    Może zastanów się zanim coś napiszesz, nawet jeśli nagrodą będzie ciepłe przyjęcie na blogu.

  249. @Herstoryk

    Widzę, że nie udał mi się link z Bachem, więc wkleję „po prostu” i na wszelki wypadek powtórzę Vitaliego również

    https://www.youtube.com/watch?v=7UiJHwM4GUw
    https://www.youtube.com/watch?v=7UiJHwM4GUw

  250. Szary Kot
    2 listopada o godz. 23:39

    Tez uwazam za rewolucyjne. Zastanawia mnie tylko powolne tempo, jak ta wiedza trafia do ogolu. Ma wplyw na ogladanie swiata.

    Niedawno widzialem, na bezplatnym kanale tv tu program. Kunskapskanalen (Kanal Wiedzy). Niestety to „nie moja” dziedzina, nazw, nazwisk, nie potrafie powtorzyc.Czy zespol badawczy. Ale…

    Czlowiek ma dwie kosci, ktore nie sa polaczone z reszta szkieletu. Jedna z tych kosci, jest w krtani. Czesc aparat glosowy. Znaleziono taka kosc i z pomoca komputerowego modelowania „instrumentu muzycznego”, przeplywu powietrza, jamy ustnej etc odtworzono dzwieki jakie wydawal Neandertalczyk. Dzwieki (typ litery, sylaby). Jego krtan. To byl angielski (po ang) program. Neandertalczyk mowil „po angielsku”. Zrozumiale.

    Ten program byl jeden zostatnich, co z otwarta japa ogladalem. Nieczesto mnie zdarza.

    Zabka konajaca Pozwol ja wtrace, choc nic do mnie nie bylo. Troche naiwnosci, jest zadna wada, czy co negatywne. Calkiem OK dla mnie przynajmniej. Co inni nie pytam. Ale…

    Kiedys tu na blog, przywedrowala jedna czterystacztery. W pierwszym wpisie, napisala do mnie, ze bardziej interesujace jest pitrasic jednej z moich Partnerek jak zajmowac dzieci los z Aleppo (chyba). Jak ja przeczytalem, to mnie wyszlo Zabka, ze pitraszac wzajemnie, szcegolnie w prysznicu, gina dzieci z Aleppo przez mnie. Taki „efekt motyla” nie wydal mnie uzasadniony, co kilka wpisami uzasadnilem. I poszla razem z dziecmi Aleppo. with little help of our friends

    Ja Zabka moge z Toba wpisy wymieniac. Co chcesz, byle interesujaco dawalas tematy. Co mnie interesuja Zabka. Ale nie probuj dac mata zaczynajac pionem wiezy. Mnie. Nawet przecietniakowi nie probuj. Jak tu na blog mowia niektorzy „warunki lokalne” trzeba znac. Podobno. Ja nie uwazam. Mozna korespondencyjnie, w szachy grac. Ja wspolczuje dzieciom Aleppo, tylko poco tam pojechali? Rodzice na wakacje wyslali?

    pzdr, przy pierwszej kaffce Seleukos

  251. Jeszce do Szary Kot.
    Polaczenie takich badan, z tymi probami modelowania Protoindoeuropejskiego, moze dac calkowity slownik jezykowy, nasz „wspolny jezyk” sprzed typ 10tys lat dawno.
    pzdr Seleuk

  252. Hermes poranny… Do zainteresowanych glupawymi decysjami oraz energetyka europejska. Dania, ostatni kraj nordycki, zgodzila na rure NordStream2. Zgodnie z pojeciem tutejszym, prawo nalezy szanowac. Rura jest gotowa praktycznie na transport gazu. Jednoczesnie rura poludniowa, TurkStream rowniez. Teraz bedzie ciagnac przez Bulgarie i Rumunie (daly zgode) do Wegier i dalej. Obwiescil Wlodzio, bratersko z Orbankiem bratankiem.

    Tym sposobem, uczuciowe veto polskie przeciw project NordStream zostalo okrazone. Szkuta m/s „…dwa bratanki, do szabli i do szklanki” stracil patyne i zagle, w Miedzymorza sztormowej „dziesiateczce”. Znaczy szanse regatowa. Czytelnikow Bloga, zainteresowanych tania energia, z poetycki talent obdarzonych, uprasza o nowy aktualny dwuwierszyk (m/s szkuty nazwe) na wodowanie w DzienNiepodleglosci

    z pzdr, oczywiscie przy kafffce drugiej, Seleukos

  253. @basia.n
    3 listopada o godz. 5:04

    Pamiętam, że już kiedyś polecałaś małego wirtuoza. Odsłuchałem oba polecone, chłopak rzeczywiście wyjątkowo utalentowany. Oby tylko przebył bezpiecznie rafy dorastania i dojrzewania, na których niejeden dziecęcy talent się rozbił.

  254. Co jest w tobie takiego zabko konajaca, ze jestes taka trujaca. Czy to jest przypadek psychiatryczny, czyli jak najbardziej medyczny?
    Choroba twoja, postawie tu nieuprawniona, bo amatorska diagnoze:
    moglabys byla madra a wybralas, by byc niemadra, moglabys byla mila a jestes odpychajaca.

  255. Szary Kot
    2 listopada o godz. 23:39
    seleuk|os|
    2 listopada o godz. 18:39

    Wygląda na to, że jesteśmy u progu szerokiego zastosowania genetyki w archeologii dziejów Europy. Technologia jest już dość tania, a przede wszystkim dostępna i szybka w porównaniu do stanu sprzed 15-20 lat. Obiecujące jest to, że umożliwia kontekstowanie (?) znalezisk, k

    Mój komentarz
    Doskonalenie metod analizy DNA, tomografii, różnych innych pomiarów takich jak radioaktywnego węgla, strontu, analizy resztek pokarmowych oraz coś tak niewyobrażalnego do niedawna, jak rekonstrukcja (komputerowa) obiektów w 3 D, to rewolucja w archeologii. Przykładem jest linkowany artykuł przez seleukosa, w którym te techniki pozwoliły ustalić pozycję kobiet i mężczyzn w społeczeństwie epoki brązu w Europie na terenie dzisiejszych Niemiec.
    Analizy DNA dzisiejszych pokoleń oraz szczątków kopalnych umożliwiają sporządzanie map migracji ludów, odtworzenie przybliżonych tras ich migracji.
    Rewolucja pozwalająca nam sięgać w dalszą przeszłość.
    Pzdr, TJ

  256. Na Powązkach, jak co roku, obrazki rodzajowe i obyczaje funeralne.
    Oczywiście liczne kwesty. Także na renowację grobów na lwowskim Cmentarzu Łyczakowskim i na wileńskiej Rossie .
    Niezmiennie oburza mnie nieusprawiedliwione żebractwo (co innego, gdy ktoś żebrze z jakichś powodów dla siebie lub swoich bliskich), bo trudno nazwać inaczej proceder uprawiany przez księży, którzy zbierają na tzw. wypominki. Przecież modlenie się, obojętnie w jakich intencjach, to ich psi obowiązek. Siedzą w takich paskudnych blaszakach, jak ten na zdjęciach. W pierwszej chwili można pomyśleć, że spowiadają. Gdzie tam. Ciągną kasę. Powtarza się to co roku, więc ile trzeba tych przemodleń finansowych, by mieć pewność, że „nasz” nieboszczyk jest już w raju? Zaszczycił datkiem jedną taką budę sam Prezes.
    https://natemat.pl/289395,zdjecie-jaroslawa-kaczynskiego-na-cmentarzu-mowi-o-nim-cala-polska

  257. @ żabka konająca

    W zasadzie nie chciałam wchodzić w dyskusję dotyczącą psa Krawacika, chociaż oczywiście mam swoje własne zdanie na ten temat. Ale ponieważ przywołałaś cytat z Małego księcia Antoine de Saint-Exupéry Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś, więc jednak napiszę.
    Otóż w wypadku Krawacika, to on oswoił sobie @pombocka. Ale nie tylko jego. Ma przecież inne „mety”.
    Jest zaprzyjaźniony z innymi ludźmi. To jest zwierzę , które żyje tak jak chce i potrafi. I posiada coś najcenniejszego – wolność. Nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę – ani człowieka, ani zwierzęcia.
    Oczywiście kiedy zachodzi przypadek choroby – to zupełnie coś innego. Pomaga się ptakom ze złamanymi skrzydłami (jeśli to możliwe) To samo dotyczy zwierząt – z zaznaczeniem, że to możliwe od strony lekarskiej. Ale zdrowe , niezależne stworzenia powinny żyć własnym życiem, tak jak tego chcą. ( Krawacik nie byłby ci wdzięczny za pomysł wykastrowania go ! W końcu kto ma prawo o tym decydować – ty, ja, inni ??)
    Wiesz – kiedyś w Międzyzdrojach spotkałam przy domu wczasowym ładnego pudla, który kręcił się tam w pobliżu. W pewnym momencie zobaczyłam, że pies zaczyna zaczyna mi towarzyszyć w drodze na plażę. Wszedł ze mną i położył się w pobliżu koca. Był po prostu bardzo towarzyski.
    Oczywiście podzieliłam się z nim kanapkamii i był z tego zadowolony. Po wyjściu z plaży, szedł dalej swoją drogą. Towarzyszył mi w ten sposob od rana przez tydzień, po czym pewnego dnia zobaczylam że… idzie na plażę z inną wczasowiczką. Zmieniał obiekty zainteresowania, zgodnie z imieniem, ktore ktoś mu nadał – Facet .
    Personel domu wczasowego powiedział, że jest to bezpański pies, kiedyś pozostawiony przez wczasowiczów.Dawał sobie świetnie radę, bo był psem bardzo łatwo nawiązującym kontakty z ludźmi. Kiedy było zimno, przychodził do kotłowni, ale kiedy się ocieplało, wolal spać gdzieś na zewnątrz.Był popularny wśrod kucharek no i oczywiście wśród wczasowiczek. Nikt nie probowal go udomowić, czy zmuszać na siłę do czegokolwiek.
    Podobną naturę ma Krawacik. Lubi towarzyszyć pombockowi na rowerze, ale nie do domu. Oczywiście pombocek zastanawiał się z całą życzliwością, co byłoby dla psa najlepsze. Ale wniosek jest jeden i prosty, czuwać z dala nad nim i pozwolić mu żyć tak, jak on tego chce.
    Więc myślę, że wprawdzie w najlepszej intencji – ale nie podnoś już dalej alarmu, bo nie jest to ani konieczne, ani potrzebne. I nie obwiniaj innych, że nie dzielą twoich poglądów.

    Ps. @paradox57 jest nie tylko świetnym lekarzem zwierząt, ale cenionym wykładowcą na uczelni…
    Zna naturę zwierząt i ich potrzeby jak niewielu innych. Więc bardzo cię proszę, aby już skończyć ten temat, który wniósł niepotrzebnie wiele zamieszania na blogu.

  258. @basia.n
    3 listopada o godz. 13:22
    Pełna zgoda.
    Dość rzewnych tekstów o tym, co kto gdzie, może lub nie i dlaczego.
    Ten piesek da sobie radę bez nas.
    Natura doskonale wie, co robi.
    Jak to powiedział K. Marks: „Przyroda jest dobra, nawet jeśli wydaje na świat potwory” vide, „A wszystko, co stworzył, było dobre”.

  259. @żabka konająca 4:26

    Nie, nie jestem, ciekawy nazwy tabletek przeciw pasożytom, które dostaje Twoje zwierzę. Mamy u nas wystarczający asortyment preparatów, i w różnych postaciach, żebym musiał korzystać z Twojej pomocy. To działa też w drugą stronę. Nie mam zamiaru na blogu uprawiać poradnictwa w zakresie leczenia zwierząt. Nie po to tu jestem.

    I nie pisz tu oczywistych oczywistości z zakresu postępowania ze zwierzęciem, które ma być poddane szczepieniu. Nawet nie chodzi o mnie, ale o to, z czym każdy „właściciel” zwierzęcia ma do czynienia prowadząc je na ten zabieg do gabinetu weterynaryjnego. My tu w Polsce naprawdę pod względem standardów leczniczych aż tak bardzo nie odbiegamy od tego, co macie w USA.

  260. Przecież właśnie o to chodzi, żeby to ciągnąć i ciągnąć i ciągnąć. Każdy odzew to woda na młyn.

    Szaro, paskudnie, leje, prawdziwy listopad i zupełnie humoru nie mam, nic tylko się zaszyć pod kocem przed tv. Rozmyślam półgębkiem czy mi się chce robić szarlotkę czy nie.

    @Tanaka

    Dzisiaj Gdańsk gra z Tychami, baty dostaną, Tychy za dobre.

  261. Nefer
    3 listopada o godz. 15:19

    Kto myśli, ten robi. Bo kto nie myśli, nie ma nic do roboty. 🙂
    Te Tychy, te Tychy, a Podhale jeszcze żyje?

  262. Tanaka
    3 listopada o godz. 17:01

    Piecze się bo się zwlokłam.
    Podhale było na 4 miejscu w zeszłym sezonie. Ty się masz fajnie, możesz do Olivii jak grają na miejscu :/

  263. https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,25373452,parafianie-ksiadz-dobrze-zrobil-wara-od-naszej-wiary-po.html#s=BoxOpImg2
    – Gejów bronicie, ateistów bronicie, uchodźców bronicie, a jak się dzieje krzywda katolikom, to odwracacie kota ogonem. Wara od naszej wiary! – krzyczała na dziennikarzy jedna z parafianek pod kościołem, w którym księża uwięzili 13-latka, bo schował do kieszeni hostię.
    ……………………….
    A jakim prawem”uwięzili”? Kaduka?

  264. Optymatyk, 3 listopada o godz. 18:35

    🙂 Historia z zycia wzieta…

    W rodzinie mojej wieloletniej Partnerki (moja w tut rozumieniu tez) wnuczek przystapil do pierwszej komunii. Tu wiek okolo 12/13 lat. Cala rodzina, 100%, jest w pl pojeciu ateisci/agnostycy. Nigdy nikt w kosciele (augsburskim) nie byl, inaczej jak ogladac zabytki. Powod jest mnie nieznany jego konfirmacji wtedy. Nigdy nie pytalem, dzis dorosly mezczyzna, robi doktorat, nigdy nie slyszalem zeby cos koscielnego. Na mszy byli oczywiscie, wszystkie rodziny komunikantow(???). Pol kosciola w lawkach. Jak on ta komunia bral, to mlodsza siostra (trzy lata mlodsza) tez chciala. Poszla do oltarza i dostala. Wafelek i z popitka. To bylo jescze pare innych rodzenstwa, co tez zalapali. Rodzice, dziadkowie czy znajomi smiali, z takiego przedluzenia. Ksiadz tez. Na organach zagrali powtorke. Jakis psalm, co wszyscy z kartek znow zaspiewali.

    Pare lat pozniej, siostra tez miala „wlasciwa” komunie. Jej zapytalem dlaczego. Bo mieli wycieczke konfirmacyjna (przygotowawcza) na Islandie. Ona jest dzis dorosla studentka.

    Ja wtedy, w tym kosciele, pomyslalem, czy jakbym poszedl z maluchami zazdrosni o starszakow, tez bym siebie zalapal. Przynajmniej sprobowal popitke. Ale nie poszedlem. Brak dziadkow w lawkach (moich) 🙂

    pzdr Seleuk

  265. Nefer
    3 listopada o godz. 17:23

    Tanaka
    3 listopada o godz. 17:01

    Piecze się bo się zwlokłam.

    Piecze się bo zwlokłam
    choć na włosach mokram

    zamiast kiecki w dresiem
    bo się wieść już niesie
    że policja dziecię capła
    co jest synem diabła

    zamiast pożreć ciało jego
    wypluł, schował i ten-tego
    dyla chciał z kościoła dać
    taka jego podła mać!

    Więc tu dresem protestuję
    na tą nadwiślańską ruję
    że w kościołach atakują
    ciastka-księdza nie szanują!

  266. od dołu w górę – tak czytam, pomijam komentarze zastępcze osób niezainteresowanych losem psa.
    @paradox57, odzywa się duma zawodowa, nawet nie duma ale pycha; ciekawe czy podobnie traktuje p ł a c ą c y ch klientów w swojej klinice, niech uważa bo zwierzęta nie ludzie, nie dają się zwieść.
    O miejscu pobytu i doświadczeniach z weterynarzami napisałam po kuriozalnej propozycji dostarczenia psa do rąk specjalisty. Nie ma powodu do pogardy kolegami po fachu i faktu że nie pobierają krwi natychmiast po wejściu do gabinetu, szczególnie w przypadku prostego szczepienia. Ufają swojej wiedzy i doświadczeniu.
    Ja nie dopraszałam się żadnych porad w temacie zwierząt – to sam blogowicz zaproponował usługę, nie rozumiem odmowy poradnictwa. Jest pewne, że nawet mieszkając w Lubnie nie chciałabym mieć z taką osobą do czynienia.

  267. Optymatyk
    3 listopada o godz. 18:35

    Ale czy ten 13-latek to był pedał, ateista, uchodźca i kot odwrócony ogonem?

    Bo, ogólnie, to ja jestem za tym, żeby policja pilnowała uczuć religijnych katolika. Pół kroku za proboszczem powinno kroczyć komando z długą bronią i latarkami i prześwietlać wyznawcy otwór w celu upewnienia się, czy prawidłowo pogryzł Ciało oraz starannie połknął.
    W razie stwierdzenia uchybienia – strzelać z breneki. Delikwent na długo zapamięta, że z uczicuami nie ma żartów.

  268. @basia.n ” Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś”
    Z tego co pamiętam była to historia psa któremu zmarł właściciel, przyjaciel(?) blogowicza. I ten blogowicz nie był psu obcy, szczególnie kiedy myślimy o przyjaźni(?) – czy sytuacja jest odwrotna. Kiedy na blogu zastanawiamy się o rzeczywistej pomocy, szczególnie przed zimą, nagle okazuje się że to szczęśliwy bezpański pies. Nie ma takich, a jeśli „ceniony” weterynarz ułatwia pozbycie się odpowiedzialności to nic prostszego jak mu przyklasnąć.
    Ja się nie zgadzam się – stąd tyle zamieszania.
    Twoja opowieść jest inna, tu pies szukał nowego pana, być może poprzednio właścicielką była kobieta. Ty nie odpowiedziałaś na wołanie – to wszystko.

  269. kto tam jeszcze, @act
    Ja nie mogę nic o tobie powiedzieć bo nie znam, nie zauważyłam. Ale toksyczne filmy będę przesyłać z dedykacją specjalnie dla ciebie, nie tylko o zaginionych zwierzętach, o dręczonych przez ludzi również.

  270. A ja się zastanawiałam skąd te trójkąciki na innych blogach…

    Neferka, daj tej szarlotki nie bądź taka!

  271. @seleuk|os|, nam zupełnie nie po drodze nawet do gry w bierki i ja przypuszczam dlaczego. Kojarzę złość związaną z kopaniem stolika przygotowanym do rozmów i przyznaję że też bym przy nim nie usiadła, z prostej przyczyny. Dlatego że wierzę uczciwość innych ludzi obecnych w składzie Rady Bezpieczeństwa ONZ i wierzę że uchwalone przez nich rezolucje miały podstawy w solidnym rozpatrzeniu spraw i prawym osądzie.
    http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/09/rezolucje-rady-bezpieczenstwa-organizacji-narodow-zjednoczonych/

  272. „Patrzył kogo by jeszcze…”

  273. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 20:26

    Zjedzona, nic nie zostało 🙁 z cukrem pudrem, cynamonem i lodami waniliowymi, i prosto z pieca, najlepsze co może być na paskudny listopadowy wieczór. Trzeba było przyjść o 18.00 🙁

    Tychy wygrały 2:1, mówiłam.

  274. Ja zastanawiam mnie nad inne…
    Zabka konajaca czy Ty masz w domu jakies zwierzatko domowe, czlonek rodziny? Rybki akvaryjne nie licza za pet.

    Moje pytanie jest (jak chcesz odpowiedziec) z nastepujacy powod. Jedna z przyczyn naszego rozstania (naszego = moja pierwsza mzonka i ja) z Polonia szwedzka byla 100% krytyka, paru starszych, bezdzietnych malzenstw (polskich) na temat wychowywania corki, pozniej syna. Totalna krytyka. Przy kazdym spotkaniu. Im mniej z dziecmi mieli, tym wieksza. Nasze dzieci, teraz dobrze dorosle, dosc dobrze wyrosly. Oceniajac po skutkach naszych praktyk. Mojej mzonki i mnie. Wlasciwie to stosowalismy, zbiorczo opisujac, odwrotnosc rad, zalecen, krytyk etc. Co oczywiscie popularne nie bylo.

    Stad moje pytanie do Ciebie Zabka, rownolegla sytuacja 🙂

    pzdr Seleuk

  275. szarlotka, czyli temat zastępczy. Przyklaskiwanie zabijaniu zwierząt strzałem między oczy aż mózg się rozpryśnie (dobrze żeby dzieci widziały i uczyły się), nie obroni tego charakteru. Pozostała spolegliwość – zawsze to jakaś zaleta.
    Toksycznie pozdrawiam E-J.

  276. A, łapki. To jest myśl.

  277. żabka konająca
    3 listopada o godz. 20:34
    Jasne jest nie po drodze. Ja z nikim na blog nie mam ta sama droga, bo nie spotkalem. Inaczej jak wpisami. Temat co podalas, konflikt palestynsko-israelski (resolucje znam bez Twoj link) absolutnie jestem z Toba rozmawiac „nie po drodze”. Uwazam ten konflikt, za jedna przyczyna z wielu, roznych problemow poza bliskowschodnich. Znaczy tez mnie dotykajacych. Zacznij ze mna Zabka gambit, albo sycylijska obrona (jak grasz czarne). Nie probuj na przelaj.

    Ja nie znam Twoich pogladow na wiekszosc (wszystkie ???) tematy. Ja inne blogi nie sledze, nie czytam. Ostatnio tylko dwa wpisy zrobilem na Dziennik Europejczyka. Ten blog (byc moze) interesujacy. Z powodu prowadzacego. Z ktorym, jak przypuszczam, pierwszy wpis, mam niejaka zbieznosc zapatrywan. Nie przypuszczam (pewniak) wszystkich zapatrywan.

    pzdr Seleuk

  278. Tanaka
    3 listopada o godz. 19:28

    Fajne 🙂

  279. @Nefer
    3 listopada o godz. 20:36
    No wiesz! A ja tu na tym tasmańskim mrozie siedzę i marznę! I na szarlotkę żadnych szans psiakrew!

  280. Nefer
    3 listopada o godz. 20:51

    Tanaka
    3 listopada o godz. 19:28

    Fajne

    To, proszę szanownego pana prokuratora, wszystko z rozpaczy. Że tej szarlotki nie mogłem pożreć.

  281. Oj popadła w kałabanię z powodu szarlotka 🙁 dobrze, zrobię dla was specjalnie następną

  282. @act
    3 listopada o godz. 8:06

    Actku, żabka ma kłopoty sama ze sobą, ale że się czepiła mnie, to spróbuję – oby ostatni raz (ostatni nie z powodu Ciebie i paru innych, których jest więcej niż wcześniej wymieniłem – zareagować na Twoje pytanie „Co jest w tobie takiego zabko konajaca, ze jestes taka trujaca”.

    Ona odczytuje mnie, ja – ją. Powiedzmy delikatnie: nie Bóg dał nam wszystkim równy rozum i wolną wolę – jak mówią panowie i panie chrześcijanie – lecz każdy po swojemu się dorabiał, więc nie jesteśmy równi. Tylko obyczaj każe fałszować rzeczywistość i rozmawiać z każdym człowiekowatym jak równy z równym. W gigantycznej liczbie wypadków są to rozmowy niepotrzebne.

    Rzeczona w bardzo widoczny sposób coś odreagowuje, notorycznie wystawiając cenzurki na na lewo, na prawo. Troglodytom jak ja, niepatriotom i kto tam jej podpadnie. Mógłbym współczuć z powodu tego odreagowywania i nawet raz się na to, pokonując do niej niechęć, szarpnąłem. Niestety. Sześćdziesiąt parę lat to nie przeszkoda w uczeniu się, że tak powiem, nowych techniczności – język obcy, jedzenie pałeczkami, obsługa pralki, prowadzenie blaszaka, wywoływanie cieni zapomnianych przodków itp. – ale osobowość to w tym wieku rzecz dawno zamknięta Składa się na nią m.in. poziom myślenia, którego zaczyna się człowiekowate zwierzę uczyć – podobnie jak posługiwania się językiem – w dzieciństwie. Który dzieciak ma rodziców oraz innych ludzi w najbliższym otoczeniu świadomych tego, jak się staje człowiek, ma szczęście. Niezauważalnie zacznie się uczyć myślenia analitycznego w odróżnieniu od biernego, garkotłukowego zapamiętywania myślowych stereotypów. Jeśli do tego dojdzie parę mądrych książek, wzorców osobowych, własnych doświadczeń – narodzi się osobnicza mądrość.

    Obfite czytelnictwo i erudycja mogą się przyczynić do rodzenia się umiejętności myślenia i mądrości, ale nie są warunkiem koniecznym. Przewijali się przecież przez blog i się przewijają zawodnicy bardzo oczytani, wysoko erudowani i równocześnie, powiedzmy delikatnie, jołopy. Najpierwszym warunkiem koniecznym uczenia się myślenia – identycznie jest z nauką mówienia – jest obcowanie z wzorcami analitycznego myślenia i, rzecz jasna, własne, możliwie różnorodne doświadczanie życia. Obrazowo mówiąc i skrótowo: jedna popularnonaukowa książka czytana długo, wnikliwie, z powrotami, ze śledzeniem dróg i ścieżek poznawczych autora jest lepszą nauczycielką myślenia niż 1500 atrakcyjnych książek beletrystycznych (mówię dla skrótu). Poza tym w nauce myślenia wartość pobudzającą ma przypadek: usłyszana/przeczytana myśl, imponujący nauczyciel, rozmowa w pociągu. Sam z siebie, bez wysoko zaawansowanych w myśleniu wzorców, żaden człowiekowaty myślenia na wyższym niż egzystencjalny poziom się nie nauczy.

    Drobiazg pod koniec.

    Jak się ma do zdobywania umiejętności myślenia powiedzenie, że podróże kształcą? Dobrze się ma, bo na pewno kształcą. Natomiast same w sobie nie są jakimś szczególnym sposobem zdobywania umiejętności myślenia – można wrócić z pieszej wędrówki dookoła świata bogatym w przeżycia, lecz tak samo mądrym lub tak samo głupim jak na początku podróży. Myślenia uczy i doskonali myślenie, nie samo podróżowanie, jedzenie surowych śledzi czy orzechów. Podobnie rzucania młotem uczy rzucanie młotem, nie mięsem. “Myślenia uczy myślenie” to nie absurd, lecz myślowy skrót, który w rozwinięciu wygląda tak: Raz wszczepiona wątroba…pardą…potrzeba myślenia zaspokaja samą siebie w nieustannym treningu w myśleniu na drodze ku mądrości.

    Inne myślenie niż analityczne to myślenie na poziomie egzystencjalnym, które w dużym stopniu jest czerpaniem z magazynu stereotypów czyli ludowych gotowców. Z tego właśnie powodu żabka warta jest współczucia jako absolwentka UJ.

    Niestety, jest tak mądra, że wzbudza coś odwrotnego niż współczucie. I tak będzie do końca dni. Traktuje ludzi inwektywami nie wprost jak ja – „kołtunami” czy „gówniarzami” – lecz insynuacjami grzecznym językiem, grzecznym deformowaniem cudzych wypowiedzi, grzecznym tworzeniem nieuprawnionych hipotez i grzecznym jadem.

    Sama postawa cenzora na nieprzerwanym dyżurze jest świadectwem jej własnej, ukrytej biedy, a nie tego, co wystawia na pokaz. A wystawia niechcąco nieumiejętność myślenia, nielojalność i nieuczciwość w komunikacji i emocjonalną biedę, które nie są przecież świadomym wyborem. Biedna żabka wiecznie konająca na targowisku próżności. Cześć jej niepokalanej pamięci.

  283. Też karmię żaby a potem dziwię się, że szyby brudne.

  284. Trwa nieustający koncert czystości, porządności, szlachetności oraz myślenia na poziomie niepokalanej zakonnicy od Bożego Miłosierdzia i nieużywania brzydkich – brrr! – wyrazów.w wykonaniu niepokalanej żabki. To pod pozorem troski o wirtualnego pieska z drugiego końca świata. Oczywiście, publiczne wyliczanie hipotetycznych nieszczęść, które mogą spotkać zamorskiego psa, ma dla niepokalanych nieporównanie większą wartość dramatyczną na ich targowisku próżności niż fizyczne zajęcie się u siebie martyrologią niewirtualnych, bezpańskich, nieodrobaczonych psów, wilków, lisów, jenotów, kojotów, norek i wszelkiej drapieżności oraz ratowaniem przed barbarzyńskim mordowaniem milionów zwierząt w rzeźniach, na drogach czy inteligentnych ssaków na morzach oraz umierających z głodu ludzkich dzieci. Byłoby co robić, gdyby nie ten drobiazg, że SŁOWNE demonstrowanie własnej szlachetności na blogach daje większą przyjemność niż fizyczne, niespektakularne zajmowanie się realnym cierpieniem i nieszczęściami braci mniejszych na własnym, amerykańskim podwórku.

  285. odpowiadam: obecnie mamy 6 kotów i jednego psa rasy bardzo mieszanej. Wyglądem przypomina wilczura. W trudnych czasach przygarniętych zwierząt było 11 sztuk, wszystkie ze straszliwą traumą. Jak pisałam kilkoro odeszło, przy czym obecny tu weterynarz powinien wiedzieć jak wygląda karmienie kota strzykawką do wszczepionej tuby co 2 godziny na dobę, karmiłam dwoje – tylko jedno przeżyło.
    W cudowny, nieoczekiwany sposób odnalazła się właścicielka kota który w chwili spotkania z nami był szkieletem pokrytym skórą z ogromnym ropniem po pogryzieniu. Podczas gdy się leczył antybiotykiem zamieściliśmy w okolicy* ogłoszenia ze zdjęciem o innym znalezionym kocie także czarnym. Przyszła jedna osoba i od progu rozpoznała swojego ulubieńca, nie tego z ogłoszenia a właśnie kocie nieszczęście z odmrożonymi łapkami. Okazało się że przed kilkoma miesiącami właściciele wyprowadzili się z tej okolicy a kot wrócił i prawdopodobnie włóczył się przy starym domostwie przeznaczonym do wyburzenia. Do nas trafił idąc za zapachem kotki sąsiadów, kiedyś wspominałam o tym przypadku bezmyślności i okrucieństwa, ale dla koleżanki E-J mogę powtórzyć.
    Kotka miała potomstwo do 3 razy w roku, co się z tymi małymi działo nie wiem, ponieważ sąsiadka przestała się do mnie odzywać kiedy ją poprosiłam o wykastrowanie. Nawet z toksyczności obiecałam pomoc w odnalezieniu taniej lecznicy Przywędrował do nas jeden, kilkumiesięczny i pozostał. Ostatniej zimy kotka już ciężarna, wysiadywała na słupie telefonicznym albo na dachu właścicielki w pobliżu komina. Wzięłam ją przemarzniętą do domu i ukryłam w swojej garderobie z uwagi na inne koty których się bała. Później córka znalazła schronisko gdzie oddają koty do adopcji (nie usypiają po określonym czasie), wpłaciłyśmy donację i kotka pozostała. Na stronie schroniska znalazłam, że z uwagi na wysoką ciąże nie mogła już być poddana operacji kastaracji, po dłuższym czasie przeczytałam że została adaptowana.
    Dwójka naszych kotów została uśpiona żeby nie przedłużać cierpień, były chore na raka i cukrzycę.
    Zastanawiam się właśnie do kogo to piszę?, takie rozważania uspokajają – i tak nikt tego nie zrozumie.

    *ogłoszenia na słupie – tu gdzie mieszkam są w większości starzy ludzie, nie korzystają raczej z komputera.

  286. żabka konająca
    3 listopada o godz. 21:41

    Dziekuje Zabka. To mam jasno. Ja tez mam koty, teraz dwa. Kiedys mialem trzy max. Czy jeden. Wszystkie z „przygodami”. W Szwecji nie ma „bezpanskich”. Taki klimat. Zima. Wszystkie, z jakitam powod „bezpanskie”, trafiaja do domow kocich czy psich. Do adopcji. Wystarczy zadzwonic na policje. Odwoza do schroniska. Wszystkie musza miec identyfikator, chip albo tatuaz w uchu. Moj kot Yatzy jest po czlowieku ktory dlugp chorowal i odszedl. Boss jest emigrant z Grecji. Naprawde bezpanski (bez cudzyslow). Nie zdazylem zapamietac identyfikator „pana”.

    dobranoc, Seleuk

  287. pozostaje jedynie niebo gwiaździste.
    Moralność gdzieś się rozmyła w tych plackach, sprawozdaniach sportowych, w fascynacjach kucharzeniem i myciem szyb. Zaraz jakiś zagorzały fanatyk religijny odkryje że brak ludzkich odruchów to z powodu braku wiary w sercu.
    @E-J , tyle razy pisałam żeby się nie ośmieszać utożsamiając blogowicza z nickiem.

  288. żabka konająca
    3 listopada o godz. 22:04
    Zaczniemy o bliskowschodnie konflikty od Immanuel Kant? 🙂
    Jak chcesz Zabka, odpowiem cos jutro, nie o kotach, tylko konfliktach. Z punk widzenia Kant. Daj temat, na kaffke.

    Musze isc spac. Mam jutro utarczka z jednym ubezpieczeniowym towarzystwem.I jeden meklare, co blad zawodowy popelnil. To go mam na haku, powolutku wyciagne 😀 Nie chca gagatki zrobic, co mnie wies wydelegowala.

    pa Zabka, Seleuk

  289. @Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 20:54
    @Nefer
    @Tanaka

    A my szarlotkę (nie neferkowa ale własną) pozarlismy w takich oto okolicznościach przyrody:

    https://photos.app.goo.gl/tSgqEuc96qdzyhFH6

    Zachęceni bajecznymi kolorami z wycieczki w zeszła niedzielę udaliśmy się gonić uciekająca jesień do kolejnego ogrodu botanicznego, tym razem w Scottish Borders.

    Muszę przyznać, że lażenie pomiędzy olbrzymami, które wyrosły z nasionek, przywiezionych do Szkocji jeszcze przez wiktoriańskich łowców roślin ma w sobie coś mistycznego… 😉 Jednym z takich łowców był botanik David Douglas, Szkot, któremu zawdzięczamy sprowadzenie do Europy nazwanej jego imieniem daglezji..Daglezje to dziś najwyższe drzewa w UK i cieszą mnie za każdym razem, więc je tropie od arboretum do arboretum 😉

    PS. Wprawdzie nie mieliśmy do szarlotki lodów ale herbatę z termosu. Co zważywszy na psią pogodę było słuszne i zbawienne.

  290. @seleuk|os|
    Tutaj też teoretycznie nie ma bezpańskich, córka mnie o tym zapewniała kiedy jeszcze przez telefon skarżyłam się na dramaty zwierząt w Polsce. A jednak. To sprawa niewiedzy ludzi którzy dopuszczają do niekontrolowanego rozmnażania się i nie interweniują kiedy powinni. Na blogu masz klasyczny przykład bagatelizowania problemu i podtrzymywania dobrego samopoczucia. Gdyby nie odległość zupełnie serio bym się tym zajęła, tym bardziej że w samych Dąbkach znam rodzinę u której zatrzymywałam się przez kilka lat w czasie wakacji.
    Ps. zapomniałam napisać o czipach – nasze też mają. Ciekawa historia przytrafiła nam się kilka lat temu kiedy po naszej stronie płotu pojawił się nieznajomy kotek który nie wyglądał na bezpańskiego. Dał się wziąć na ręce i okazało się że ma numer telefonu na obróżce – to do schroniska. Pojechaliśmy tam i sprawdzono czip – więc właściciel mieszka dwa domy dalej od naszego a kota zaadoptował przed kilkoma dniami. Jedyna trudność do pokonania zresztą, to fakt że do schroniska trzeba było w jedna stronę jechać nieomal godzinę, z powrotem pod dom sąsiada kolejną.
    Chyba wystarczy na dziś.

  291. Były jeszcze pieczone w prodiżu udka z kurczaka, z kartoflami w plasterkach i surówka z marchewki.

    Przyśpiewka kulinarna, lekko przerobiona

    Tak dziś be, tak dziś be, tak dziś szaro
    Pleple tu ciągnie się jak makaron

    Zaśmiała się księżniczka po niderlandzku 🙂

  292. Kostka
    3 listopada o godz. 22:20

    Ależ pięknie, Kosteczko! Niestety z powodu pogody nie wystawiłam dziś nosa z domu, brrr.

  293. Nefer
    3 listopada o godz. 22:24

    Tak dziś be, tak dziś be, tak dziś szaro
    Pleple tu ciągnie się jak makaron

    Zaśmiała się księżniczka po niderlandzku

    Natenczas chwyci księżna do sukni przypięty
    swój wielki makaron, długi, cętkowany kręty
    jak wąż boa…

    Hola! –
    krzyknie swojski Wojski brukselski
    niech mi tu księżna nie zadaje klęski!

    Albowiem pod Somosierrą ja gada pojmałem
    i do mej szabli dziarskiej węzłem przywiązałem
    mam go za order, bliznę, dyplom i kutasa

    Odrzeknie księżna: aleś ty mitoman, asan…

  294. Kostka
    3 listopada o godz. 22:20

    No, dajta spokój! Przecież to niesamowite!
    Daglezje pierwsza klasa, ale nie wiem co to za drzewo z pasiastą czerwieniejącą korą. Brzozy się tak drą, ale nie wiem nic, żeby na czerwono. Te białe kępki na gałęziach, prawie jak bawełna, to porosty?
    I czy herbata była z prądem? Bo jak taka pogoda, to się należy.

    Będę się gapił i się zagapię.
    Kostka, żeś znowu, to klękam i się dużo modlę. I że nie znikaj znowu w krzakach.

  295. Tanaka
    3 listopada o godz. 22:44

    No jak przed wojną 🙂 podoba mi się 🙂
    limeryków też dawno nie było

    Raz pewna niewiasta na blogu
    Myślała: zadam im bobu
    Krytykuje zawzięcie
    że moralność jest w pięcie
    choć szarlotki zjadłaby z głodu

    Ktoś jeszcze może limeryknie?

  296. żabka konająca
    „Szarlotka, czyli temat zastępczy. Przyklaskiwanie zabijaniu zwierząt strzałem między oczy aż mózg się rozpryśnie (dobrze żeby dzieci widziały i uczyły się), nie obroni tego charakteru itd.”
    Tanaka litościwie „zakrył” ten twój post, bo chyba przeszłaś już samą siebie. Nakręcasz się i nakręcasz i ludzi zadręczasz. Zamiast poczęstować się szarlotką Neferki i stuknąć szklaneczką wina, którą tutejsi nie gardzą wieczorową porą.
    Zostaw lepiej w spokoju niebo gwiaździste, bo Kant się w grobie przewraca.

  297. PS. Jeszcze taki mały szczegół. Nie wiem, jak to jest gdzie indziej, ale u nas nie istnieje coś takiego jak „bezpański kot”.

    Uprzedzając ewentualne. Będę miał dużo radochy musząc wyjaśniać dlaczego tak się dzieje. Już to widzę. Tę tyradę.

  298. @Nafer
    No to w nawiązaniu do twojej szarlotki jeszcze:
    Była sobie raz pewna panna
    Zwała się wdzięcznie Żabianna
    Apetytu ona raczej nie miała
    Bo się w pasjach wciąż spalała
    W świata zbawianiu nieustanna

  299. mag
    3 listopada o godz. 23:10
    wątpię by zrobił to Tanaka, wystaczy łapka w dół przy wpisie,

    w zastępstwie kaffki, dla podniesienia ciśnienia, Zandberg o Łupaszce w TVP, a ciśnienie podnosi prowadzący pseudodziennikarz
    https://www.facebook.com/partiarazem/videos/443413912978150/

  300. @parafianin
    Łomatko! I ty mi takie coś podsyłasz na dobranoc? Żeby mnie zmory dusiły?

  301. mag
    3 listopada o godz. 23:55

    Na zmory jest sposób: włanczasz żyrandol i wkrencasz mocniejszom żarówkie.

  302. mag
    3 listopada o godz. 23:25

    No i proszę 😉

    Pozdrawiam sprzed telewizora, lekko przysypiając, zatem do następnego razu

  303. mag
    3 listopada o godz. 23:25

    @Nafer
    No to w nawiązaniu do twojej szarlotki jeszcze:
    Była sobie raz pewna panna
    Zwała się wdzięcznie Żabianna
    Apetytu ona raczej nie miała
    Bo się w pasjach wciąż spalała
    W świata zbawianiu nieustanna

    Pocałowała raz księcia
    (z chęcią wzięcia dziecięcia)
    oj, czy z buziaka będzie poczęcie
    z tak zacnym i przystojnym księciem?

  304. @Tanaczku
    Myślę, że książę raczej ucieknie, gdy przejrzy na oczy i uszy. Ale ja już bajki nie pociągnę, bo przysypiam z letka.
    Karaluchy do poduchy i te inne szczypawy…

  305. @Zabka konajaca (w nocy)
    Bezpanskosc mialem w sens doslowny. Brak. Zima, kolo stycznia/luty, likwiduje skutecznie w trzy tygodnie bezpanskosc. Temperatura, ciagla, kolo 25stC. MINUS. Nie tylko kotow bezdomnosc eventualna. Rowniez bezdomnych ludzi/alkoholikow, przyjezdne zebraczki/zebrakow, rowniez ludzi bezmyslnych. Nprzyklad, bez alternatywnych mozliwosci w domach na przerwy pradu (zawalone slupy) na odludziu, probujacych jechac auto na skrot jeziorem (bo 5x udalo), wycieczka na gory jak slonko swieci, etc. Przy minus 25. Taka sytuacja, bezdyskusyjna.

    Jest mnie naprawde przykro Zabka. Wszystkie te wypadki, co wyzej, i jeszcze inne, wymagaja rozwiazan SYSTEMOWYCH. Nie indywidualnych. Jedynie rozwiazania systemowe (przyszlosciowe) sa skuteczne (nie sto procentowo). Sto proc rozwiazan nie ma zaden problem. Taka sytuacja, bezdyskusyjna.
    @Parafianin (w nocy)
    Link Twoj Parafianin wysluchalem, przy kaffce, teraz. Caly. Momenty byly. Momentami (co byly) nie rozumialem co mowia. Reszta sluchaczy w studio, wygladala rowniez na znudzonych/gluchych. Przewaga blog jest jednak znaczna. Coby i oczym nie bylo, jest po kolei. Nie Razem. O sznurowkach do butow, Lokietka pod Grunwaldem, razem mowic nie mozna. To jest pogarda dla sluchacza, obustronna. Jeden i drugi, kolejno wymieniaja argumenty. Sluchacz, majac zbior arg, wybiera. Nie oponenci (klotnicy). Inaczej tylko pogarda. Ja nie zajrze, do zadnego zrodel. Mecz szachowy amatorow (5letnich geniuszy szachowych). Babcia i dziadek, oczywiscie zachwyceni. Ale zapis partii, do historii gry nie przejdzie. Mimo babci/dziadek zachwytow

    @Paradox (w nocy)
    Z uslug zabki (Dendrobates tinctorius) korzystam/korzystalem. Teraz rzadziej. Zabke trucicielke, znalazlem na drzewie, w amazonskiej puszczy, co jest teraz tutaj. I wsadzilem do moje terrarium, na rozmnazanie. Ma dobrze (bo rozmnaza).

    Ogolnie co wyzej, to samograje (banaly). Blogi Polityka, nie maja FAQ. Nie taki cel blogow, jak inne dysskusyjne grupy co maja faq (tez banal). Jednak jest punkt, co zauwazyl Ateista i Niezapominajka (z manifest), pare dni wczesniej. Nie wszyscy czytelnicy blog LA, sa tak inteligentni i oczytania i objechani i wogolewogole ogolnie, jak Ty czy ja, szczegolnie Niebanalni. Sa tez tacy, co cicho siedza, nieaktywni, bycmoze przy szarlotka

    to wszystko odnotowalem przy kaffce oczywiscie i
    pzdr Seleuk

  306. seleuk|os|
    4 listopada o godz. 6:20
    to taka kaffka bezkofeinowa,
    do tego pytania/takie do siebie/ –
    czy warto chodzić do takich programów?
    a jeśli tak, to czy pozwolić się zakrzyczeć pajacowi prowadzącemu?

  307. Ewa – Joanna
    Krytyka Polityczna „Konserwatywny rząd Australii wspierany przez media Ruperta Murdocha od sześciu lat ignoruje kryzys klimatyczny i czyni jedynie pozorowane ruchy. Zamiast przybliżać się do neutralnej klimatycznie gospodarki, Australia zmierza w przeciwnym kierunku.”
    https://krytykapolityczna.pl/swiat/niezrownowazona-australia-rudd/

  308. i jeszcze Lasy Państwowe zawierzone matce boskiej,
    żeby to chociaż była matka Boska, ta z dowcipu

  309. parafianin
    4 listopada o godz. 7:47
    🙂 Ja nigdy bym nie poszedl. Ani jak uczestnik, ni sluchacz. Nalezaloby zapytac dlaczego oba brali udzial. Prawdopodobnie odpowiedzieliby, dla bezstronnego poinformowania sluchaczy. Co jest bezposrednio klamstwem. Wg mnie, latwo udowadnialnym (desinformacja)
    pzdr Seleuk

  310. seleuk|os|
    4 listopada o godz. 8:05
    dowiedziałem się o tej rozmowie i dlatego odsłuchałem, publicznej nie oglądam,
    to by było pytanie do specjalistów, czy przedstawiciele opozycji mają szansę do przekonania ludzi oglądających publiczną TV, i jeśli tak w zw. z tym należy tam bywać

  311. @parafianin
    4 listopada o godz. 7:53

    Konserwatywny rząd Australii wspierany przez media Ruperta Murdocha od sześciu lat ignoruje kryzys klimatyczny i czyni jedynie pozorowane ruchy.

    Wszystkie rządy i Suwerenowie świata ignorują – https://wiadomo.co/wszechswiatowi-jestesmy-doskonale-obojetni/

  312. Herstoryk
    4 listopada o godz. 8:54

    Niezupełnie – wszystkie. Dr Świerkosz sam wspomina,, że dojrzałe demokracje w większym stopniu mogą reagować sensownie na kryzys i – oczywiście w zbyt znikomym stopniu – można to zauważyć. Sporo w tej mierze robi np. Skandynawia, włącznie z organami władzy lokalnej, czyli samorządami.

    Wszystko to mało, jeszcze prawie nic, ale takie są początki. Będzie więcej, bo mniej być nie może – katastrofa wymusi, choć wtedy będzie za późno, ale jeśli tuż przed nieodwracalną falą katastrofy będzie więcej, fala ta może coś oszczędzić.

    Rozmowa jest bardzo ciekawa.

  313. @

    Na drobne reakcje ratujące klimat jest za późno (New-Delhi z zakazem ruchu pojazdów mechanicznych, Anglia z moratorium frackingu), a na reakcje systemowe nie ma przyzwolenia społecznego. Dopiero większa katastrofa spowoduje jakieś działania globalne. Będą one – tradycyjnie – skierowane na łagodzenie skutków, czyli ratowanie ludzi, głównych twórców katastrofy. I tradycyjnie da się zauważyć wzmożenie religijne. I tradycyjnie, jako środek ostateczny, zauważymy tych naukowców, którzy od dawna ostrzegali. Poprosimy ich o pomoc i oni będą wszystkiemu winni.
    A potem – jeżeli Ziemia pozwoli – znowu ujarzmimy ogień, wynajdziemy bogów, koło, pismo, internet i przez chwilę będziemy panami Ziemi. Tej Ziemi.

  314. parafianin
    3 listopada o godz. 23:32

    Uch… Zostawiłem to sobie na rano i rzeczywiście kawa bezkofeinowa. Formuła programu jest zła – goście są niepotrzebni. Zwłaszcza Zandberg, bo strasznie kłótliwy. 😉 😉

  315. Szary Kot
    4 listopada o godz. 11:16
    Formuła programu jest zła,
    nie formuła, a prowadzący
    Zandberg kłótliwy,
    być może, ale jak przekazać swoje racje i czy w ogóle tam chodzić? przekazać odpowiedź na pytanie pajaca wbrew pajacowi

  316. Herstoryk
    4 listopada o godz. 8:54
    cóż, pozostaje czekać na skutki, a średnia wieku uczestników tego blogu jest dla nas optymistyczna?

  317. teraz najlepsze
    Trybunał Konstytucyjny. Pawłowicz, Piotrowicz, Chojna-Duch kandydatami PiS na sędziów
    https://wiadomosci.wp.pl/trybunal-konstytucyjny-ryszard-terlecki-ujawnia-nazwiska-kandydatow-pis-6442444635064449a
    monty python powinien się uczyć od nas

  318. stawiam tezę, że prezes jest cichym miłośnikiem mechaniki kwantowej i marnuje się w polityce w prowincjonalnym kraju

  319. Cafłam sie do tyłu (oksymoron, ale jaki wyrazisty) i przeczytałam raz jeszcze nasze rymowanki. Ech, przypomniał mi się Mistrz Anumlik i jego anumliki, cudowny, kolorowy człowiek. Dlaczego tacy przedwcześnie odchodzą, a różne mendy i sukinkoty (z przeproszeniem kotów) żyją i żyją? Wiem że to głupie pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Trudno się jednak powstrzymać.

  320. Nadrabiam pozno-porannie

    @Nefer
    3 listopada o godz. 22:31

    Dziękuje, Neferko! Tez byśmy nosa nie wystawili z domu bo było raczej paskudnie gdyby nie świadomość, ze to już ostatni moment zobaczyć kolory jesieni u nas – lada moment przyjdą typowe dla tej pory roku wietrzyska i wszystko oberwą z drzew.

    PS. Sea-lioning to twoja szkoła, tylko nie wiem czemu część towarzystwa zawzięcie dokarmia fokę.

    @Tanaka
    3 listopada o godz. 22:52

    Pasiaste czerwone to brzoza ale nie wiem jaka bo ogród botaniczny podpisał te piękności enigmatycznie (i niecharakterystycznie bo zawsze dają nazwy gatunkowe) po prostu jako Betula. Stawiam na Betula albosinensis czyli Chinese red birch albo którąś z czerwonych odmian Betula utilis czyli brzozy himalajskiej (zresztą według niektórych źródeł B. albosinensis to odmiana B. utilis) – nie znam się na drzewach niestety aż tak!
    Herbatka była bez prądu w ramach solidarności z kierowca ocieplacza klimatu, a szkoda bo male hot toddy z kapka whisky byłoby jak znalazł ; -)

    I nie klekaj bo to szkodzi na kolana a modlenie na glowe! 😀

  321. ten jeden trolling i odpuszczam na jakiś czas,
    Andrzej Dragan, rozmowa, pierwsze 5 min?
    https://www.youtube.com/watch?v=wVi3D1-0amg

  322. Jeszcze sobie nadrabiam

    @seleuk|os|
    2 listopada o godz. 18:39

    Dzieki za linki, przeczytałam z przyjemnością. Zgadzam się z Kotem (@Szary Kot 2 listopada o godz. 23:39 „Wygląda na to, że jesteśmy u progu szerokiego zastosowania genetyki w archeologii dziejów Europy.”) Genetyki i nie tylko. Dużo ciekawych doniesień w podobnym klimacie pojawia się ostatnio dobitnie ilustrując przemieszczanie, mieszanie się i przenikanie ludnosci na przestrzeni tysiącleci, i czesto nie do konca tak jak sobie do tej pory naukowcy to wyobrazali.

    @Nefer
    2 listopada o godz. 10:31
    Podziwiam Bercowa szkoda że odszedł.
    @Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 20:34
    A nad wszystkim polatuje bogini Erystyka.

    Speakerowi Bercow zawdzięczamy niezdrowe zainteresowanie naszej dziesięcioletniej latorośli polityka bo debaty w parlamencie były takie fascynujące 😀
    Kontrowersyjna postać dla niektórych, ale tez zaluje, ze odszedł. Póki co 12 grudnia mamy przyspieszone wybory co oznacza, ze nowy mieszkaniec 10 Downing St wprowadzi się (i zacznie nam miłościwie panować) … w piątek trzynastego hahahaha. Najpierw miał być Brexit na Halloween, teraz nowy rząd w piątek trzynastego – jak tu zyc, panie premierze, jak zyc. I wybór miedzy scary clownem Borysem a nawiedzonym Corbynem (facepalm).

  323. /spod papierów więc krótko/

    Ach jakiż znamienity Trybunał Konstytucyjny będziemy mieli 🙂 chluba Europy po prostu.

    PS Kosteczko, „inną razą” bo teraz nie dam rady. No tak, moja szkoła ale jaki podręcznikowy przykład.

  324. Ciągle sobie nadrabiam bo mam wreszcie chwile czasu. A poza tym prywatna robota idzie mi jak krew z nosa dzisiaj.

    Wiec najpierw @Tanaka do tematu wstępniaka na temat arcydobrodzieja.
    Tez mamy na Wyspach jednego takiego arcy. Arcybiskupa znaczy się. Protestanckiego (co z kolei wpisuje się w dyskusje protestant vs katolik). Zwie się Arcybiskup Cantenbury albo Justin Welby i jest głowa kościoła anglikańskiego. Tez czasem coś powie, ale jak już powie to najczęściej bardziej z sensem niż nasi biskupi (na tyle na ile się w ogole da mówić z sensem mając taka profesje)
    Na przykład w zeszłym tygodni zagrzmiał na temat agresywnej retoryki, która posługują się politycy. I zawezwał do opamiętania się i stonowania języka debaty. Premierowi tez nagadał przy okazji, że nie daje dobrego przykładu.
    https://www.theguardian.com/politics/2019/oct/27/brexit-rhetoric-petrol-volatile-issue-justin-welby-archbishop

    Takie mieszanie się w polityke owszem podoba mi się i nasi arcydobrodzieje mogliby się kilku rzeczy nauczyć od wielebnego Justina Welby.

    W zeszłym roku znowuz zasłynął wypowiedzia, ze szkolnym dzieciom powinno pozwolić się eksperymentować z przebieraniem i „genderem” i jeśli dziewczynki mają ochotę przebierać się za strazakow a chłopcy w tiary i kiecki to niczyj to interes a robienie im przykrych komentarzy czy czynienie jakichkolwiek wstrętów jest „niechrzescijanskie” bo anglikańska bozia kocha wszystkich bez względu na pleć i orientacje.
    Przykłady tego typu wypowiedzi można by mnożyć. Ale to jest chyba ta różnica pomiędzy purpuratem katolickim i protestanckim. Protestancki wydaje się nieco bliżej człowieka, za to mniej obłudny.

  325. I jeszcze z opóźnieniem do wpisów pod poprzednim wstępniakiem bo poprzednio się nie wyrobiłam
    Basia.n, herstoryk, Nefer, Tanaka – dziekuje za mile komentarze pod poprzednim albumem ze zdjeciami tudziez powitanie po dluzszej nieobecności!

    @Lewy – melduje ze skrucha, że Ulissess jak zakupiony, tak dalej leży na polce i kwiczy – chyba musze złamać nogę, żeby go w spokoju przeczytać . Pewnie jak zima przyjdzie. Za dużo się działo w ostatnim roku. Fakt… w międzyczasie ciągle jakieś inne książki wpychają się przed tego Ulissessa w kolejkę, bo amatorski book club w sąsiedztwie zasypuje mnie rożnymi różnościami, tyz ciekawymi, a które czyta się łatwiej przed zaśnięciem niż Joyce’a. Za to jako ciekawostkę dodam, ze w celu propagowania naszego zakupiłam angielskie tłumaczenia Olgi Tokarczuk (to było jeszcze przed Noblem) i Jacka Dehnela i dodałam do puli książek, która się w klubie czytaczy dzielimy – z pozytywnym bardzo odzewem jak na razie.

    @Ewa-Joanna – sprawdziłam z ciekawości ilu Szkotów (niezadowolonych czy nie) jest w Australii i wychodzi, ze liczbowo to prawie polowa tutejszej populacji Ech, ci migranci. Włóczą się po świecie zamiast na tyłku siedzieć u siebie.

  326. Przykro mi, że przypomniałam naszego jakże ongiś lubianego i podziwianego kolegę z blogu Anumlika i… zero reakcji.

  327. @mag
    4 listopada o godz. 12:35

    Cofalam się dosyć daleko i dopiero wróciłam do wpisów najnowszych. Owszem, pewnie że brakuje anumlika choć wspominamy go od czasu do czasu, a duch jego metaforycznie wciąż polatuje nad blogiem. Nic dodać, nic ująć.

  328. Qba
    4 listopada o godz. 11:02

    @

    Na drobne reakcje ratujące klimat jest za późno (New-Delhi z zakazem ruchu pojazdów mechanicznych, Anglia z moratorium frackingu), a na reakcje systemowe nie ma przyzwolenia społecznego. Dopiero większa katastrofa spowoduje jakieś działania globalne. Będą one – tradycyjnie – skierowane na łagodzenie skutków, czyli ratowanie ludzi, głównych twórców katastrofy. I tradycyjnie da się zauważyć wzmożenie religijne.

    „Już dziadziuś przepowiedział, że Ziemia się zatrzęsie, zakołysze i wszystko się wyrówna!” – przypomniała żona gospodarza Wrońskiego, któremu na polu UFO zlądowało.
    Dziadziuś miał rację. Najpierw robimy katastrofę, następnie ona się nam wali na łeb, jak się wali, to się drzemy ze strachu, oraz wynajdujemy odpowiedniego bozię i dużo dajemy na tacę.

    Zawsze działa! Nie na katastrofę, ale na bozię i zwłaszcza – tacę.
    A jak już mamu bozię i tacę, to się katastrofą nie przejmujemy. Bozia już wyjaśnił, czemu: trzeba cierpieć!Im kto więcej, tym ma lepszą zasługę przed bozią.

  329. mag
    4 listopada o godz. 14:03

    Maguś: taka godzina, że ludność przeważnie zajęta.
    Kostka dobrze zauważyła: anumlik się – metaforycznie – nad blogiem unosi. Co widać: figielki sobie dalej stroimy, choć, rzecz jasna, z anumlikiem było częściej i więcej.
    Nic to! – powiedziała Basia: figielkujmy ile wlezie.

  330. Kostka
    4 listopada o godz. 13:45

    Wiec najpierw @Tanaka do tematu wstępniaka na temat arcydobrodzieja.

    Tez mamy na Wyspach jednego takiego arcy. Arcybiskupa znaczy się. Protestanckiego (co z kolei wpisuje się w dyskusje protestant vs katolik). Zwie się Arcybiskup Cantenbury albo Justin Welby i jest głowa kościoła anglikańskiego.
    Tez czasem coś powie, ale jak już powie to najczęściej bardziej z sensem niż nasi biskupi (na tyle na ile się w ogole da mówić z sensem mając taka profesje)

    Pani Wrońska, rzecz nie nadaje się do realizacji – orzekł Naukowiec. Tak zwani „nasi biskupi” organicznie nie nadają się do gadania z sensem.

    Takie miałem podejrzenie, że brzoza, acz specyficzna wobec tych nadwiślańskich. Na focie widać zresztą taką swojską betulę. Ta o czerwonej korze jest grzeczn;, czy to aby nie jakiś gatunek inwazyjny?
    Prezentuje się ładnie, ale ladność potrafi zasłaniać chuligana.

    No i ładnie poproszę o więcej fotograficzności, blog lubi, a nawet jest wyznawcą.

  331. Tanaka
    4 listopada o godz. 15:05
    kłamałem, więc piszę,
    nie wiem kto trolluje
    Wy pisząc o „brzozie”
    czy ja parafianinek o pierdołach

  332. i czy to ta „brzoza”?

  333. @seleuk|os|, systemy tworzą ludzie, pomagają również ludzie – bez uregulowań prawnych. Nie da się wszystkich sytuacji życiowych przypisać paragrafowi, przedmiot troski może nie doczekać. I myślę że w opisanej sytuacji tak się stanie ku uldze większości tu obecnych. Śpij dobrze.

  334. Tanaka, 4 listopada o godz. 10:04
    do
    Herstoryk

    Tez tak uwazam (o Skand). Da sobie rade, lepiejgorzej, gorzej. Spoleczenstwa inne typu, sa bez szans. Wydaje mnie, polskie spoleczenstwo, jest bez szans. Poniewaz jest bliskosc, do ZachEuropy, beda dalsze proby, co ja nazywam zebractwa, przymykania oka, argumentowania w prozni etc. Permanentnej emigracji rowniez, z Polski. Zanik masy krytycznej, potrzebnej do funkcionowania zbiorowosci. Co te bardziej, bliskie geograficznie a dojrzalsze demokracje zrobia (odpowiedza) nie wiem. Wcale nie jest powiedziane, moje dzieci odpowiedza (politycznie) pozytywnie. Bo dziadek, czy pradziadek urodzil nad Wisla.

    żabka konająca
    4 listopada o godz. 18:50
    Nie wiem jaki masz powod Zabka, byc na mnie zgryzliwa(???). Dobroczynnosc nie jest rozwiazanie systemowe, najwyzej komplement.

    Na temat konflikt palestynsko/israelski zasugerowalas, tak rozumiem, resolucje Rady Bezpieczenstwa UN. Nie Immanuel Kant. Dla mnie OK. Mozemy w taki obszar, jak preferujesz. Cos konkretne, co moge odpowiedziec? 🙂 Tylko na obszarze resolucji, czy bedziemy poza wychodzic? 🙂 Napisalem krotki text do Dziennik Europejczyka, chcialem jeszcze poczytac, ZANIM SPANIE, strone autora blogu. Jutro mam kurs, musze przygotowac. Objecuje solennie, odpowiedz moja, na Twoj text na konflikt pal/israelski dostaniesz w srode. Pierwszy wpis. Wydaje mnie calkiem odmienne poglady mamy. Na poczatek, zawsze dobrze def pozycje Zabka.

    pzdr Blogosfera, Seleukos

  335. dlaczego @Tanaka miałby ukrywać moje komentarze? – nie chce mi sie w to wierzyć. @Mag może pamięta że większość zatargów pojawiało się zawsze kiedy próbowałam tłumaczyć, że cierpienie zwierząt nie różni się od ludzkiego odczucia a czasem nawet jest bardziej intensywne, przy czym zwierzęta podobnie jak ludzkie dzieci nie rozumieją przyczyny nieszczęścia.
    Tak było kiedy koleżanka blogowa z dumą przekazała że dzięki jej zabiegom zamknięto okienko piwniczne gdzie koty znajdywały schronienie i żywność . W zimie zamknięto, ja nazwałam ten czyn okrucieństwem, a na pomoc „pomówionej” ruszyli bigoci, nie wymieniam nicków. Kiedy udowodniłam że mam rację, natychmiast zainteresowanie tematem znikło.
    Kilka lat temu pisano o demoralizującej akcji zastrzelenia kilkunastu tysięcy kotów w Australii do rozmnożenia których przyczynili się sami ludzie. Zapytałam @E-J popierającą ten bestalski czyn o szkody wyrządzone dzieciom (ludzkim) w ich psychice,
    – odpowiedzi na blogu porównywalne z dzisiejszymi. Nikt nie zaprotestował, nawet myślą, cóż dopiero mówić o czynach.
    Po raz kolejny pisałam o zwierzętach zupełnie niedawno – odzew wrogi.
    Ten wpis to już zupełna katastrofa miłosierdzia, ja ciągle przypominam że rozmawiamy o zwierzętach udomowionych przez człowieka i od człowieka zależnych.
    Jedno jest przygnębiające: piszący tu przekazali własnym dzieciom takie kalekie poglądy, ci z kolei wychowują ich wnuki w ten sam sposób.

    O wychowywaniu dzieci napisałam tzw. wstępniak i mam nadzieję że zostanie dobrze zrozumiany o ile @Tanaka zdecyduje się na wydruk

  336. @Tanaka
    Proszę, puść ten wstępniak Żabki. Pamiętasz, jak red. Kowalczyk puszczał różne wstępniaki, nawet najbardziej egzotyczne (choćby przedostatniego mohikanina). Takie wstępniaki ożywiają blog, dają paliwo do wymiany myśli, bardziej niż rozważania na temat smaku szarlotki , losów Krecika, czy odgłosów dochodzących z kuchni.

  337. żabka konająca
    4 listopada o godz. 19:35
    pisałem do mag,
    nie sądzę by Tanaka ukrywał Twoje komentarze,
    wystarczy kciuk w dół przy wpisie,
    części Twoich dałem kciuk w dół, daj i moim w rewanżu

  338. Szanowni!

    Z naszymi szczerymi druhami biskupami i resztą kleru mamy co raz do czynienia, bo oni chcą mieć z nami nieustająco do czynienia, teraz jednak zmieniamy temat, choć nim też się konsekrowani żywo zajmują.

    Przywitajmy w gronie autorów wstępniaków nową postać: żabkę konającą. W jej imieniu zapraszam do czytania nowego wstępniaka i dyskutowania.