Ksiądz arcydobrodziej

Taki język ojczysty i zapis w genach: jak się powie „ksiądz”, nie da się nie dopowiedzieć – dobrodziej!
To monopol – i słusznie. Każdy inny może być byle kim, zwykłym pożeraczem kiełbasy śląskiej z kapustą, oszustem, złodziejem, chamem czy murarzem-pedofilem, ale nie dobrodziej. Jedyny dobrodziej to ksiądz.

Mała lekcja języka – co jest synonimem dobrodzieja:
dobrodziej – dobry człowiek
dobrodziej – ten kto chętnie pomaga innym
dobrodziej – ten kto pracuje za darmo
dobrodziej – dobry duch, wspomożyciel, darczyńca, łaskawca, płatnik, anioł stróż. Jałmużnik, społecznik, wybawca i zbawca. Amfitrion.

Mamy jasność.

Sławoj Leszek Głódź. Arcykapłan, arcypasterz, arcydobrodziej. Gdzie stąpnie, zakwita mu drożka i świat doń się śmieje ha ha! *

Właśnie TVN24 opublikował reportaż o księdzu arcydobrodzieju. Dowodzący, że jest arcy: „Nie pierdol!” „Jesteś gówno!” To tylko takie drobne przejawy niedrobnej istoty.
Wszyscy o tym wiemy. My nieślepi i niezdeprawowani. Od jakichś trzydziestu lat go znamy.
Na biskupa wyświęcił go nasz we wszystkim kochany.

Jest reakcja archidiecezji arcydobrodzieja na podły reportaż. Pełna podpisów dobrodziejów konsekrowanych.
Treść odpowiedzi jest z matematyczną precyzją zgodna z tym, czego się spodziewamy, albowiem jakościowo inne odpowiedzi w przyrodzie katolickiej nie występują:
„Uderzenie w pasterza archidiecezji odbieramy także jako systemowy atak wymierzony w duchowieństwo i wiernych archidiecezji gdańskiej. Wyrażamy naszą solidarność z metropolitą gdańskim.” **

W sprawie głos zabrał poczciwy ksiądz, Wojciech Lemański. I wypowiedział się nie na temat, czemu się nie dziwimy, niestety, bo chcielibyśmy się jednak troszkę zdziwić:
„W Kościele mobbingu nie ma. Jeżeli ktoś ma wygórowane ambicje, bo chciałby osiągnąć jakiś stopień kariery, to dla niego jest to sytuacja mało komfortowa. Żaden hierarcha nie może księdzu odebrać możliwości spowiadania, odprawiania mszy, katechizowania” ***

Ksiądz Lemański miał, dosyć niedawno, sprawę ze swoim szefem, biskupem Hoserem. Specjalistą od Rwandy i fruwającej Maryi. Publicznie widowiskową. Zdawało mu się naiwnie, że można się skutecznie odwołać do Watykanu.
U Jurka Owsiaka powiedział ksiądz Lemański, że pokolenie biskupów musi po prostu wymrzeć, żeby mogło być lepiej.
Wcześniej, bo w 2013 roku mówił tak:
„Mój Kościół jest chory. Nie wierzę w jego samouleczenie. Mówię o Kościele w Polsce. I mówię o Kościele hierarchicznym. Gdyby te mechanizmy sanacji, samouzdrowienia działały, to w przypadku arcybiskupa Paetza poskutkowałyby już w Łomży, gdzie biskup Paetz był ordynariuszem i skąd płynęły alarmujące sygnały. Gdyby mechanizmy samouzdrowienia zadziałały jako dzwonek alarmowy już w ordynariacie polowym, nie byłoby tego problemu w diecezji warszawsko-praskiej, a dzisiaj w archidiecezji gdańskiej.” ****

Arcybiskup arcydobrodziej głosi nieustająco ewangelię. Dlatego jest konsekrowany i cały arcy. Arcybiskup ma doktorat, więc się wyrażamy ściśle: nie głosi żadnej ewangelii, bo nie głosi się wyrwanych z całości kawałków. Arcybiskup głosi Słowo Boże. Słowo Boże znajduje się w grubej, niebieskiej księdze. Od deski do deski.

Gdy nasz arcydobrodziej udawał się na arcyzabieg medyczny – czemu się w ogóle nie dziwimy – jakiś dziennikarz zapytał go z troską na obliczu i papierze oraz na klęczkach: Jego Ekscelencja sam w takiej trudnej chwili, a przecież chciałoby się mieć rodzinę przy sobie… Jego Ekscelencja odparł: ależ moja rodzina to 850 tysięcy parafian, wszystkich miłuję, a oni mnie!
Rozumiemy: trzeba mieć niezwykłe zdrowie, żeby naraz kochać 850 tysięcy. Ludzi albo złotych. Zwykły pożeracz kiełbasy z czosnkiem i wódką żołądkową gorzką jedną babę miłuje i to już bywa ponad siły miłośnika.

Nie dziwimy się: nie on jeden. Jeden w drugiego ci wybawcy i dobrzy ludzie pracujący za darmo są tacy arcy. Taki Kościół kat. Nic wyjątkowego, a istota rzeczy.
Tym, którym trzeba jeszcze to przestawiać, przedstawił to Wojciech Smarzowski. Przedstawili bracia Siekielscy i przestawią jeszcze. Przedstawiali, przestawiają i będą przedstawiać najlepsi, najdociekliwsi, najrzetelniejsi.
Nic jednak nie przebije codziennego doświadczenia. Posiadacze łusek na oczach otrzymują właściwą odpowiedź: jesteś gówno, nie pierdol!

Słysząc te z konsekrowanego serca płynące słowa klękają, całują nabożnie w pierścień i się długo modlą.

Tanaka

* Jeremi Przybora „Wesołe jest życie staruszka”.
** onet.pl
*** natemat.pl
**** polskatimes.pl