Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka
Seminarium

23.10.2019
środa

Kler: kronika zapowiedzianej śmierci

23 października 2019, środa,

Biskupi mówią, że kandydaci do seminariów będą badani pod kątem posiadania niesłusznych skłonności. Pedofile, sodomici i podobni mają mieć drzwi do zacnych przybytków zamknięte. Niech swawolą gdzie indziej. Mogą się udać do Lota; on ma córki, które chętnie udostępni sodomitom do swawolenia, byle nie swawolili w seminariach, parafiach, kuriach i Watykanie.

Można zatem przypuszczać, że powodem nagłego doznania niechęci biskupów do niesłusznych kandydatów jest brak dostępnych córek. Jednakże jest pewien dysonans poznawczy: córki w wieku wcześnie nastoletnim czynią swobodne swawole. A to dlatego że – jak wyjaśniają seksuolodzy i psychologowie – nie mają mądrej edukacji seksualnej w szkołach. Tego zaś odmawiają im biskupi, co wrzaskliwie słychać: edukacja seksualna to deprawacja i szkolenie do pedofilii!

W tym sezonie akademickim, jak się cała Polska dowiedziała, do seminarium w Olsztynie nie zgłosił się żaden kandydat. Dopiero w trybie naboru dodatkowego zgłosił się jeden. Cóż z tym jednym poczną biskupi? Znajdą w nim sodomitę?

O tym też wiadomo: liczba powołań kapłańskich w Polsce z roku na rok wyraźnie maleje. Kryzys zaczął się uwyraźniać, jak tylko Święty Ojciec Święty odszedł do Domu Pana. Jeszcze trochę się broni Podkarpacie, ale i ono słabnie.

Temu, że kandydaci słabują, nie dziwmy się. Każdy katolik dowiaduje się w kościele od niepamiętnych czasów, że onanizm to straszny grzech i takiemu łajdakowi wysycha stos pacierzowy. Widać na gębie, posturze i po wodnistym spojrzeniu, że słabowity. O sodomitach to lepiej nawet nie mówić, grzech tak wielki, że brak słów i tylko jedna kara: śmierć.

Wśród kleru kilkadziesiąt procent to homoseksualiści. Kilkanaście procent to osobnicy o skłonnościach pedofilskich. Niemal wszyscy kandydaci do seminariów mają niedojrzałą osobowość. To warunek konieczny: muszą być materiałem surowym i specyficznym, podatnym na głęboką obróbkę. W seminariach zostaną poddani procesowi chrystoformizacji i uzyskają osobowość klerykalną. Prędzej więc zostanie odrzucony człowiek już jakoś dojrzały i mało podatny na chrystoformizację, któremu się jednak coś pomyliło i wszedł nie tam, gdzie powinien.

A zatem nie będzie już w seminariach sodomitów. Czyli kilkadziesiąt procent kandydatów zostanie odrzuconych już na wstępie. Podobno nowe zasady są „kontrowersyjne”, bo nie ma mowy o badaniu kandydatów na członków kleru pod kątem skłonności pedofilskich. Dla biskupów kontrowersji nie ma, mają bowiem pełne przekonanie, że pedofilia to wyłącznie specyficzne pole uprawne działalności sodomitów. Czyli likwidacja sodomity zlikwiduje pedofila. Po długiej i bolesnej męce.

Chłopcy lgną do Kościoła katolickiego właśnie dlatego, że tam, pod jego ochronnymi skrzydłami, mogą być sobą: sodomitami. Tam się rozumieją, tam jest sztama i tam jest dobre życie. Nikt nie prześladuje, a swój swojego wspiera. Przeciwnie: oni mogą prześladować innych, na zewnątrz, za potworny grzech sodomii. Słuchajcie biskupów i kleru zwykłego oraz profesorskiego, a wszystko będzie jasne.

Likwidacja homoseksualizmu wśród kleru zlikwiduje atrakcyjność bycia członkiem kleru. Dziś już można – w powiększającej się części świata być gejem między ludźmi i nie doznawać upokorzenia, a przeciwnie – być traktowanym jak normalny człowiek. Świat nie dzięki Kościołowi katolickiemu, a wbrew niemu staje się bardziej ludzki. To wynalazek cywilizacji, którą Watykan ma za cywilizację śmierci: gej to taki sam człowiek jak inni.

Klerowi, gdy już się całkiem pozbędą sodomitów, pedofilów, dziwkarzy, pornografów, użytkowników panienek parafialnych, dzieciorobów, alkoholików spomiędzy siebie, zostanie wyłącznie do roboty głoszenie Samej Prawdy. Pustka tej Prawdy ich przytłoczy. Żyją z niej, bo ją opakowują w te wszystkie niecnoty, więc mają mnóstwo roboty. Opuszczą swój raj, bo pustki i ciszy nagiej prawdy nie zniosą.

Kościół dokona więc autolikwidacji. I jak tu się nie cieszyć, nie klaskać, nie śpiewać „Barki” i nie dawać na tacę w celach dziękczynnych? Jak nie modlić się żarliwie, dziękując naszemu Świętemu Ojcu Świętemu za wstawiennictwo przed Bogiem – Absolutem Miłości, który wszystkie dzieci kocha?

Biskupi nie są tak głupi, żeby dokonać samobójstwa, choć dręczy ich popęd śmierci. Żadnego odrzucania sodomitów i pedofilów nie będzie. Ba, zderzą się ze sprzecznością: jak podnieść atrakcyjność kariery konsekrowanej, gdy jej atrakcyjność zanika mimo przyjmowania sodomitów między siebie i cichego wołania: ku nam chodźcie!

Nie dziwi więc, że wrzeszczą, iż to jakaś mniemana ideologia LGBT jest wszystkiemu winna na równi z Hitlerem i Stalinem. Sami w ten sposób usiłują odwrócić od siebie uwagę, by dalej żyć w kłamstwie i złu, które mają za świętość. Nic innego nie potrafią i nie mogą. Takie skutki konsekracji, czyli zniewolenia.

Będzie tylko słowo. Bo ze słowa żyją. Tak mówią: słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Tacy żartownisie. No i swawolnicy.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 256

Dodaj komentarz »
  1. A tymczasem na 25.10.2019 szykuje się impreza:

    https://oko.press/cmentarz-zamiast-teczowego-piatku-zaleca-men-dyrektorom-szkol-a-kuratoria-strasza-w-liscie/

    Komponowanie tęczy z kolorowych zniczy i wielobarwnych jesiennych liści.

  2. A ponieważ 11.11 kolejna impreza, to piosneczka pod klimacik

    https://www.youtube.com/watch?v=d2ALBZ9bnIk

  3. Tanako chyba nir będzie tak dobrze…ehmm…źle. Instrukcje instrukcjami ale prawdziwy facet instrukcji nie potrzebuje.
    Wygodne życie, lekka (nie)praca, zapewnione wikt i służba – na to zawsze znajdą się amatorzy.
    Co do wykrywania ,,sodomitów” można ich wykrywać i wykrywać a niekoniecznie wykryć.
    Kościół ,,zwalcza” pedofilię z ,,całą surowością” od lat boć ,,dobro dziecka dobrem najwyższym” ale skoro Piotrowicze w aparacie państwowym nie widzą ,,znamion przestępstwa” to widocznie jest tego tyle co kot napłakał.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Slawczan
    23 października o godz. 17:30

    Dlatego też napisałem, że o wywalaniu sodomitów, pedofilów i całej reszty będą – co najwyżej – gadać. Ale i gadanie nie o tym będzie, tylko o tym co zawsze: że jak w ogóle gdzieś jest jakiś pedofil, to nie w kościele kat, tylko na budowie: co murarz, to pedofil.

    Ponieważ darmowy wikt, opierunek, wpływy gótówkowe bez rejestru, podatku z ZUS-u, posłuch i bezkarność są tak miłe, dlatego właśnie nie będzie żadnego czyszczenia tego szamba. Te bakterie tylko dzięki niemu żyją.

    Co innego ich zniszczy. Właśnie życie zewnętrzne. Póki gej był prześladowany za murami, musiał się ich perymetrach chronić i tam mógł odkryć luksusy niedostepne na zewnątrz. Gdy na zewnątrz można żyć normalnie i swobodnie, nie ma sensu w środku.

    Życie, wolność, równość, naturalność, prawda pospołu zniszczą kościół katolicki taki jaki jeszcze znamy. Zostaną jakieś małe grupki, coraz mniej potrzebne, więc i schnące.

  6. Tanako ależ kolosalny optymista z Ciebie.
    Nie wiem – podobno są wyleczenia z raka ale w większości ,,wyleczony”, ,,zagłodzony”, wycięty…zjada finalnie nosiciela.
    Niestety ,,to” nie ustąpi. Najwyżej przepoczwarzy się. Reorientując się, na ten przykład z Watykanu na Mekkę albo jakiegoś guru z TV show.

  7. Jadę sobie autem w poniedziałek w okolicach 21 i słucham słynnego radia z Torunia, a w nim jakiś gość ogłasza, że właściwie odmówiona modlitwa „zdrowaś Mario” potrafi wstrząsnąć całym piekłem.
    Próbowałem, ale nie odczułem żadnej tektoniki, widocznie marny ze mnie aktor.

  8. W temacie badania pod kątem skłonności przypomniała mi się anegdota:

    Otóż pewien bogobojny młodzian odczuł w sobie przemożone powołanie by wstąpić do zakonu. Udał się więc do pobliskiego klasztoru, gdzie po rozmowie wstępnej, przeor rzekł:
    – widzę, że masz synu wiarę i powołanie, my tu jednak dbamy o czystość myśli i intencji zakonników, musisz się więc, wraz z innymi kandydatami, poddać próbie by dowieść, że jesteś wolny od grzesznych myśli i skłonności.
    Naszego młodziaka, wraz z czterema innymi, zaprowadzono więc do refektarza, gdzie rozebrano ich do naga i przywiązano do przyrodzenia dzwonki. Zaraz weszła tam goła zakonnica przecudnej urody i, choć nasz kandydat starał się z całej siły, jego dzwonek jako jedyny zadzwonił.
    Mimo tej klęski wybłagał u przeora powtórkę, z takim samym jednak skutkiem. Smutny i zrezygnowany schylił się, by odwiązać swój dzwonek i w tym momencie …… zadzwoniły pozostałe 4 dzwonki…… 🙂

  9. A tymczasem anielicja kontroluje teatr, po kątem siania zgorszenia wśród młodzieży – https://wiadomosci.wp.pl/gdansk-policja-wkroczyla-do-teatru-i-pytala-o-wiek-widzow-6438287046354561a

  10. @Herstoryk 24 października o godz. 1:37
    schylił się, by odwiązać swój dzwonek i w tym momencie …… zadzwoniły pozostałe 4 dzwonki……

    No to zabiłeś mi ćwieka… nie to że mam jakąś wielką praktykę w przywiązywaniu i w odwiązywaniu dzwonków, ale nie sądzę abym musiał się w tym celu pochylać.
    Widocznie mam niezwykle długie ręce. 😉

  11. @zza kałuży
    24 października o godz. 2:51

    …nie to że mam jakąś wielką praktykę w przywiązywaniu i w odwiązywaniu dzwonków, ale nie sądzę abym musiał się w tym celu pochylać.
    Widocznie mam niezwykle długie ręce.

    Tak było w przekazanej mi wersji. Może po prostu długość wymagała schylenia się ?? 😉

    A jeśli i to nie pasuje, to dla puenty niech będzie, że „schylił się po leżące na podłodze gacie….” 🙂

  12. Zupełnie, ale to zupełnie nie na temat, bo tu jakoś tak poważnie się zrobiło:

    Dla uczczenia rozpoczęcia nowego sezonu chińskich herbat, rozpieczętowanych po wykończeniu starych – https://photos.google.com/share/AF1QipOaDp_piE4AISrjspOHV1Scfslk0Yl5WI86s9vj7rxG02u75Ei0RYxFIaphbVnh4w?key=Z1drTGhFU09YaG5OUTVKS1dFVEtfcll3WDM3d0t3
    obejrzeliśmy z przyjemnością filmową „Zemstę” Fredry z 1956 r., z młodziutką i jeszcze szczupłą i śliczną Beatą Tyszkiewicz, obok innych świetnych aktorów, racząc się naparem Premium Dragon Well. Wolę tą wersję niż tą Wajdy z 2002, jest świeża i bąbelkującą radością po-stalinowskiej wiosny, jak Dom Perignon – https://filmoteka55.blogspot.com/2013/11/zemsta-1956.html

  13. A Tymoteusz to hetero. No i łyso Ci Tanako ?

  14. Karolina Korwin – Piotrowska w Onecie mówi o swojej książce
    „Wrzenie”,
    jest to rozmowa, wywiad z księdzem Kramerem, gdzie ten ksiądz powiedział, że wielu hierarchów jest niewierzących,
    plus inne stwierdzenia, a z nich to, że kościół kłamie i przeinacza ewangelię,
    https://www.youtube.com/watch?v=xJL9I0TG0V4

  15. Pamiętam, to było gdzieś w latach 70 – tych ub.w. jak rodzinnym towarzystwie przy okazji czyichś imienin, starsi ode mnie rozmawiali m.in. o kleszych zakusach na mężatki, co przecież zdarzało się i zdarza. No i jeden już lekko podchmielony i rozbawiony tematem wujek na to odpalił coś takiego, „na patrzcie, pan bóg dał księdzu sutannę, ale kutasa ewentualnie jajek, nie obciął”.
    „Ubezpłodnienie, sterylizacja – zabieg chirurgiczny w wyniku którego organizm nie ma możliwości zapładniania albo zajścia w ciążę. Z medycznego punktu widzenia jest to nieodwracalne pozbawienie zdolności rozrodczych kobiety lub mężczyzny.” wikipedia
    I badaj, dużo problemów by to rozwiązało w dziedzinie seksu tej grupy społecznej. Mogliby się zająć już jedynie naukami swego boga, szczególnie względem siebie.
    No cóż, na pewno tak się nie stanie. Dlatego potem natura upomina się o wypełnianie zaprogramowanych przez nią czynności i jeśli te są w jakiś sposób hamowane, doprowadza to do degeneracji osobniczych takich ludzi, co dalej skutkuje dewiacjami seksualnymi, i bóg wie czym jeszcze. Ponieważ „deus sive natura”.

  16. Slawczan
    23 października o godz. 21:50

    Tanako ależ kolosalny optymista z Ciebie.

    Raczej pesymistyczny realista o skłonności optymistycznej. Chyba to się daje wyczytać we wstępniaku.
    Ludność ma jakieś potrzeby nieokreślone, które się wsadza w pojęcie „wiara”, „bozia” i różne takie. To jedno, a drugie to konkret przedsiębiorstwa pt. kościół katolicki, jego biznesów i jego religii. Ludność jest bardzo słabo zorientowana w tej religii, właściwie wcale, co jej w niczym nie przeszkadza. Coś sobie roi i jest zadowolona. To coś przedsiębiorstwo nazywa katolicyzmem i też jest zadowolone, bo katolik uiszcza i się podporządkowuje. To cała tajemnica wiary.
    Przedsiębiorstwo się rozłazi i się rozlezie. To nieuniknione i to jest optymizm niemagicznie realistyczny. Pesymistyczne jest to, że to jeszcze potrwa zanim się całkiem rozlezie. Ale i to jest optymistyczne, bo proces trwa.

    Niestety ,,to” nie ustąpi. Najwyżej przepoczwarzy się. Reorientując się, na ten przykład z Watykanu na Mekkę albo jakiegoś guru z TV show.

    Przepoczwarzy się, to jasne. Ale to oznacza, że nie będzie takie jak jest. Będzie 1/50 tego co dziś, może pod nazwą „kościół katolicki”, albo będzie 50 konkurencyjnych maluchów nazywających się „kościołem katolickim” i walczącym na noże o to, ktory z nich jest „prawdziwym kościołem katolickim”.
    No i dobrze.

    Przepoczwarzy się też dlatego, że pieniądz lubi krążyć. Czyli przedsiębiorstwo, albo holding inwestycyjny: ‚God In Person Overseas Investment Fund’. Rozmiesz: zwrot na inwestycji, dywidendy i te sprawy. Do tego nie jest potrzebny episkopat, an Watykan ale potrzebny jest finansista.

  17. parafianin
    24 października o godz. 12:15

    Karolina K-P to fajna babka i niezła dziennikarka. Przy czym cała rozmowa z red. Bartkiem nieogolonym jest nie na temat, na ktory mówią, że jest.
    Na temat by była, gdyby Karolina K-P na wstępie uporządkowała pojęcia niezbędne do rozmowy: każda teza kaka to oszustwo, to co się powszecnie mniema o kaka to powszechne brednie. Nic nie jest takie, jak się mniema, wszystko jest inne lub dokładnie odwrotne.

    Przykład:
    Karolina K-P mówi, że Franciszek oświadczył, że trzeba się przyrodą opiekować, a nie ją eksploatować – i to jest, w jej ocenie – chrześcijańskie.
    Chrześcijańskie jes wyłącznie to, co jest w niebieskiej książeczce. A nie w półsłówku mniemanego słowa mniemanego Jezuska. Mniemany Jezusek nie tylko nigdzie nie mówił o koniecznosci opiekowania się przyrodą, ale jest zaledwie synkiem tatusia, a tatuś orzekł jak jest, co ma być i że przyrode ma sobie czynić każdy człowiek poddaną, na jego chwałę.
    Kto się odcina od tatusia, nie jest żaden chrześcijanin, tylko oszust i bluźnierca. Tak jak oszust i kłamca Jędraszewski, ktorego Karolina K-P nazywa panem Jędraszewskim, czyli całkowicie błędnie, fałszując rzeczywistość. Rzecz dokładnie w tym, że Jędraszewski jest arcykapłanem kościoła katolickiego, a nie jakimś panem, co właśnie włazi do tramwaju.

  18. Tanaka
    24 października o godz. 14:50
    w tej rozmowie było też na temat legitymizowania kk swoją osobą,
    i ja uważam, że ksiądz Kramer mimo swych poglądów, które wyraził – legitymizuje kk,
    wg. mnie nikt z księży, zakonników mówiących o wartościach i ewangelii na poważnie nie może być jednocześnie w strukturach kk, albo jest konformistą, a to nie jest już na poważnie

  19. parafianin
    24 października o godz. 17:04

    Oczywiście! Karolina K-P chwaliła jezuitę Kramera, co jest dziwaczne. Za co? Za konformizm, za siedzenie w środku przedsiębiorstwa? Przecież je legitymizuje właśnie. Ale może robi coś dobrego, niczym członek PZPR? Ryje w strukturach, wywala złoczyńców i przeflancowuje na dobro?

    Zajrzałem na osobistą strone jezuity Kramera. „Bog jest dobry” – legitymizuje odręcznym pismem. Coś takiego, skąd on to wie? Wiedzieć może wyłącznie ze Słowa Bożego. W Slowie Bożym jego dobry Bóg zajmuje się głownie mordowaniem ludzi.
    Kramer musi się zajmować krętactwem, by się tak wyłgać ze Słowa Bożego, żeby ulepić jakiegoś fałszywego miłego bozię.
    Następnie Kramera pochwali Karolina K-P i nieogolony redaktor za kierownicą.
    Może to rozpacz: nie ma nic lepszego, to chwalą tego.

  20. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/list-jaroslawa-kaczynskiego-reelekcja-andrzeja-dudy-gwarancja-silnej-rzeczypospolitej/ze4w9bw
    „W najbliższych czterech latach czeka nas wiele ciężkiej pracy. Prawo i Sprawiedliwość, rząd Zjednoczonej Prawicy są na nią gotowe. Wiemy, co należy zrobić, by Polakom żyło się coraz lepiej. Mamy dobry program i będziemy go konsekwentnie realizować” – napisał Jarosław Kaczyński w liście do wyborców. Prezes PiS zwrócił też uwagę na znaczenie przyszłorocznych wyborów prezydenckich.”

    „Przyznał też, że „piękne zwycięstwo nad siłami Polski minus trzeba przypieczętować” sukcesem w wyborach prezydenckich.”
    ………………………
    Nadprezes nie zasypuje gruszek w popiele, tylko rozpoczyna kampanię prezydencką z rozmachem. Zapewne w najbliższym czasie, a i w przyszłym roku znowu coś ludziskom „sprezentuje”. I……. znowu Marks będzie miał rację, że, jak to było?…. byt coś tam określa?
    Miejmy tę świadomość, że jakiemuś 80% społeczeństwa, nie żyje się najlepiej, a ta obrotniejsza część w liczbie kilku milionów wyemigrowała już na stałe. To przeważnie ci, którzy mogliby roznieść w pył, taki stan społeczny, jaki teraz u nas panuje.
    Ale oni nie mieli rewolucyjnych zamiarów. Dlaczego? Ano dlatego:
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/szkoda-zycia-polske/
    „SZKODA ŻYCIA NA POLSKĘ” znamienne, ale i prawdziwe, biorąc pod uwagę również to co zawarte jest w książce Adama Leszczyńskiego „No dno jest po prostu Polska”
    https://books.google.co.uk/books?id=rG1dDwAAQBAJ&pg=PT88&lpg=PT88&dq=no+samo+dno+jest+po+prostu+polska&source=b

  21. ROZWIĄZANIE (Bertold Brecht, tłum. P. Sommer)

    Po powstaniu 17 czerwca
    Przewodniczący Związku Pisarzy
    Polecił w Alei Stalina rozrzucić ulotki
    Głoszące, że naród
    Utracił zaufanie władz
    I może je odzyskać tylko
    Przez zdwojoną pracę. Czy jednak
    Nie byłoby prościej, gdyby władze
    Rozwiązały naród
    I wybrały nowy?
    ……………………………..
    Czy to będzie swoiste „ostateczne rozwiązanie”?

  22. @Tanaka
    24 października o godz. 14:40
    Tanako jeżeli tak oceniasz to najlepiej wypadają amerykańscy teleewangeliści. Ci ba bozi umieją ubić kasę dosłownie z niczego a to co głoszą sprawia, że pełną grzechu kakę będziemy wspominać z rozrzewnieniem. Najlepszym dowodem Trump albo ten faszysta z Brazylii. A może być zawsze ,,lepiej”

  23. Optymatyk
    24 października o godz. 19:47

    Hmmmm.., myślisz, że Kempa/Kępa się zorientuje, że ma do czynienia z pedofilem?

  24. Slawczan
    24 października o godz. 21:15

    A widzisz jakąś różnicę między teleewangelistą a episkopatem?

  25. Scenka rodzajowa, nie na temat

    Środa, popołudnie, domowa lekcja języka polskiego
    Temat: Odmiana przez przypadki.

    Ja: Odmień przez przypadki „Andrzej Du*a”
    Młody: /odmienia/
    Ja: Bezbłędnie, brawo!

  26. @Nefer
    24 października o godz. 21:47
    A wiesz li, że „Andrzej Du*a” to przypadek… szczególny i beznadziejny?

  27. Optymatyk
    24 października o godz. 22:32

    Wiem li. Oby stołek stracił bo następne 5 lat tej gęby i zgniłego głosiku tudzież dowcipasów z przedszkola ciężko będzie wytrzymać :/

  28. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/andrzej-duda-o-drugiej-kadencji-aborcji-i-teczowych-piatkach/k6wj7ne
    Plany na drugą kadencję?
    Prezydent podczas rozmowy w TV Trwam pytany był m.in. czy będzie ubiegał się o reelekcję. – Kampania (wyborcza) jest jeszcze przed nami. Jeszcze nawet nie było Bożego Narodzenia. Jeszcze nas czeka 101. rocznica odzyskania niepodległości. Jeszcze dużo różnych wydarzeń przed nami, zanim kampania się zacznie, a zwłaszcza zanim się zacznie oficjalnie, ale ja jestem, czuję się cały czas młodym człowiekiem, jakoś tak nie wyobrażam sobie siebie na emeryturze – odpowiedział Andrzej Duda.
    ………………….
    Przecież po, nie daj b… następnej, też jeszcze na emeryturę jest za wcześnie, nie?
    Co on biedula ze soba zrobi? Zmienią zasady i zostanie nim dożywotnio!?

  29. Dla ciekawych jak jest z JKM https://www.youtube.com/watch?v=GT6Kj2jJUc0
    Pierwszy wywiad z Dominiką Korwin-Mikke o mężu- rozmowy Maliny Błańskiej #20

  30. Brakuje słów, bo jak opisać cynizm i amoralność arcybepa Głódzia?
    https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25344246,abp-glodz-mial-ponizac-wspolpracownikow-nie-potrafia-jajka.html
    Z drugiej strony można się tylko cieszyć, że ten wrzód na d… kaka wreszcie pęknie, bo to nieuchronne. Obłuda i pazerność, z jaką kaka obrasta w dobra doczesne i wciąż chroni pedofilów w swoich szeregach ICH zgubi. Tak nam dopomóż Bóg, jeśli takowy istnieje.

  31. @Tanaka 24 października o godz. 21:38
    A widzisz jakąś różnicę między teleewangelistą a episkopatem?

    Brak prywatnych samolotów. 😉
    Wielu amerykańskich teleewangelistów ma prywatne samoloty, niektórzy nawet po kilka.
    Generalnie – skala indywidualnego bogacenia się. Rydzyka czy Głodzia pewnie stać na taki samolot, ale jednak coś ich hamuje przed jego zakupem i pokazywaniem się w nim na lotniskach. Do czasu…

  32. @zza kałuży
    25 października o godz. 9:31

    Będą teraz sprzedawać stare place za miliony, by kupić potem za grosze pod lotnisko? Hangar przy każdej plebanii – wizja XXI wieku. Wesprzemy każdego potrzebującego, szczególnie, jeśli ma lotnisko (gdzieś musimy wylądować). Toruń natomiast intensywnie pracuje nad kadrami telemele.

  33. @Tanaka: „Do pisania wstępniaków trzeba mieć nieco wiedzy, żywości umysłu, umiejętności przekładania myśli w słowo pisane i odwagi cywilnej. Bez tego łatwo można się ośmieszyć.”
    Nie było to dopingujące zaproszenie ale słowo się rzekło i wstępniak u płotu.

  34. A jeżeli chodzi o mobbing arcybiskupa…. ciężka sprawa, Steve Jobs (Apple) i Larry Elliison (Oracle) zaraz przychodzą do głowy jako bardzo niełatwi szefowie, żeby być delikatnym. Także bardziej znani ze swojej „barwności” ludzie tacy jak założyciel i wieloletni szef AMD Jerry Sanders oraz Richard Branson (sklepy muzyczne, linie lotnicze) nie byli łatwi we współżyciu.

    Oczywiście Głódź nie jest nawet w 1/1000 tak innowacyjny jak wyżej wymienieni, ale jako zarządca dużej organizacji może mieć sukcesy posługując się podobna brutalnością jak ci powyżej.

  35. @bubekró 25 października o godz. 9:43

    – Przyszedł pan Stanisław, bezdomny, i podarował nam dwa małe samolociki…

  36. Dzieci całowały relikwie w szkole podstawowej nie-byle-jakiego-patrona

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Adam_de_Garnier

  37. Ewa-Joanna
    24 października o godz. 22:31

    Strach, głównie strach i z tego strachu niemoc.
    https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/arcybiskup-slawoj-leszek-glodz-i-jego-wszechwladza-w-diecezji,980143.html
    Tak działają mafie.

    * * *

    Reportaż TVN-u pokazuje jak działa ten mafijny układ. Pokazuje coś jeszcze: całe przedsiębiorstwo jest jednym, bezgranicznym bagnem. Charakterystyczna jest tu postać obficie się wypowiadającego księdza profesora Świeżyńskiego, który, z jednej strony, mówi różne przytomne rzeczy, webralnie, za pomocą usteczek, broni poniżanych księży, a z drugiej jest niesamowicie obłudny. Mówi bowiem np. że bogactwo Głodzia, no, może, ten, cóź, można by było mieć trochę mniej, może to jakoś i troszkę kontrowersyjne, ale cóż…. i tak dalej w tym duchu.
    Słowem, ksiądz profesor uprawia krętactwa, wyłgiwania, relatywizowania.

    Nie, nie ma żadnych różnych spojrzeń, różnych ocen, czy „kontrowersji”, ejst wyłącznie jedno: Jezusek, z cienkimi sandałkami i cienką szmatką na grzbiecie, który nie mieszkał w żadnej rezydencji, nie tylko nie jeździł wypasioną beemwuchą i nie miał ochroniarzy, ale snuł się bezdomny po krzakach i kamienistch drogach, zachodząc na spanie do domów wyznawców i jedząc wyłącznie to, co ci bidocy sami jedli.
    Biskup jest wyznawcą Jezuska, a Jezusek nadszefem biskupa.
    Jak już Głódź nie może łazić bo tak sobie nóżki złaził, to jeździ 20 letnim, niech będzie, że 15 letnim autkiem skromnej marki i bez klimatyzacji ani innych bajerów. Dla Jezuska wszystko, dla siebie nic. No dobrze, może dostać na drogę kanapkę z serem i herbatę do termosa. Na rączce zegarek kupiony na allegro za 28 złotych w zupełnosci wystarczy. Buciki z wykrzedaży z Biedronki za 29,99 złotych, majtki na wagę po 5,99 za kilo. Jak kupi sto kolo majtek, to rozda wszystkim proboszczom w diecezji i każdy będzie miał na zmianę. Wszyscy będą zadowoleni, a Jezusek będzie im klaskał w rączki.

    ksiądz profesor, w istocie, przyznaje, że kościół kat to pustka, nic, nul, rozdęcie kłamstwem, fałszem, pozorami. Ale żadnego wnosku z tego nie wyprowadza i nic z tym nie robi i nie zrobi. On jest profesor, inteligent, powie coś nawet niegłupio, powiedział, skończył i wrócił do swojej księżoprofersorskiej robótki, jak zawsze.
    I tak jest zawsze, wszędzie, ze wszystkimi.

  38. teraz już muszę powiedzieć dobranoc, zostawiam temat otwarty do jutra

  39. zza kałuży
    25 października o godz. 9:31

    @Tanaka 24 października o godz. 21:38
    „A widzisz jakąś różnicę między teleewangelistą a episkopatem?”

    Brak prywatnych samolotów.

    To jest różnica mniemana, nie rzeczywista. Pompa ssąco-tłocząca pieniądze i majątek państwa polskiego do kościoła kat, wraz z pompą ssąco-tłoczącą przedsiawioną na poziomie diecezjalnym na przykładzie Głódzia w reportażu TVN zalinkowanym przez Ejotkę, kolejna pompa umieszczona w konkordacie, pompy między wyznawcami, pompy w podatkach, zusach, samorządach i wszędzie indziej są takie i tak działają, że nie ma żadnego problemu, by sobie episkopat nie fruwał prywatnymi samolotami. Tylko po co ma prywatnymi, jak się finansuje państwem polskim, Polską i jej Polakiem, a może przy tym udawać Jezuska na osiołku?
    Katolik watykański i jego biskup są słuszni i jedynie prawdziwi, więc biedni jak Jezusek. Dlatego nie fruwają prywatnymi samolotami. Teleewangelista jest niesłuszny dla Watykanu, więc nie sobie fruwa własnym samolocikiem, czym potwierdza swoją niesłuszność, bo Jezusek nie latał na osiołku.
    Nasz przylaciel Lolek tak nie latał po całym świecie dookoła co roku po 5 razy, że jego prywany samolocik działał na koszt każdego państwa do którego fruwał. Jako fruwacz do Polski nadwiślańskiej, fruwał na koszt Polski, czyli miał prywatny samolocik, choć w papierach było, że samolocik państwowy.
    Tak to działa od 2 tysięcy lat: papierek to jedno, fakt – drugie.

  40. żabka konająca
    25 października o godz. 9:51

    Czy mam rozumieć, że wstępniak gotowy?

  41. @Tanaka
    25 października o godz. 10:42
    Taki ksiądz profesor, taki proboszcz rzekomo porządny, taki Franciszek rzekomo postępowy, to wszystko po to aby utrzymać status quo jak najdłużej, po to aby zawsze był argument – to nie wina kościoła, to wina ludzi, kościół jest ponad to, kościół jest święty, o proszę przecież ustami swoich przedstawicieli mówi, że jest niedobrze, widzi to zło i przecież walczy, stara się.
    Daj na tacę katoliku, daj na tacę…

  42. Ewa-Joanna
    25 października o godz. 13:30

    Oczywiście. Ksiądz profesor powie kilka słów pozornie niegłupio i nawet może się „ujmie”, więc ma przekonanie, że jest dobry człowiek i prawidłowy katolik. I już, okazał się kim trzeba,, sprawa załatwiona.

    Franciszek taki sam. też się parę razy „ujał” i też jest dobry katolik, a nawet najlepszy, inaczej nie byłby papież. Duch Święty go przecież wybrał, rączkami i główkami elektorów tak kierując, żeby zrobili co należy i wybrali Franciszka.

  43. Nefer
    24 października o godz. 22:58

    U mnie jest zrozumienie: dowcipasy na poziomie przedszkola, bo są rzeczy, które nie chcą przejść przez usta. Jak się w głowie wyświetlą, robi się niedobrze.
    A ówże nie opowiedział na uroczystej jubileuszowości AGH dowcipu na poziomie przedszkola, ale rasistowską chamskość wyprodukował, zaśmiewając się przy tym z czarnych, afrykańskich ludojadów, co to wszystkich pożarli oprócz naszego nadwiślańsko białego, bo przecież słusznego kumpla.

    Dlatego przez przypadki odmieniamy wyłącznie Du*ę. I jest to słuszne, sprawiedliwe i zbawienne.

  44. Ten dowcip? Scrambler zniknął bez słowa 🙁 i nie ma kto andrzeja podsyłać. A tu taki kwiatek, nie mogłam sobie odmówić:
    http://wyborcza.pl/andrzejrysuje/178682656/Andrzej+Rysuje+%7C+DOWCIP+PREZYDENCKI/p#S.zajawka_magazynowa-K.C-B.2-L.1.maly

    Chyba się pokaże i bez subskrypcji.

  45. Jak komuś się nudzi, to niech sobie poczyta o nas:

    https://www.theguardian.com/world/2019/oct/24/western-liberalism-failed-post-communist-eastern-europe

    Że coś w tym jest, to oczywiste. Pytanie jak ten problem rozwiązać. Jak na razie, to Catch-22.

  46. „Bracia:
    Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.
    A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
    Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

    Oto słowo Boże.”

    I to na takim bełkocie stoi całe chrześcijaństwo. To czytają wiernym klechy na nabożeństwach, a ci nie rozumiejąc – bo kto to zrozumie – wielbią Pana swego.

  47. izabella
    25 października o godz. 14:05
    Bardzo ciekawy artykuł. Mam tylko jeden zarzut, choć może przesadzam, bo tematem jest sytuacja w krajach europy wschodniej. Ale jednak, aż się prosi zapytać, a dlaczego brexit, dlaczego Trump, jakaś Liga Północna we Włoszech ?Został tylko dotkniety AfD, no ale to też byłe NRD.
    To co wyprawiają wschodnioeuropejskie watazki w rodzaju Orbana czy Kaczyńskiego, nie tłumaczy powszechnego kryzysu kapitalizmu, przeludnienia, ocieplenia klimatycznego i pewnego rodzaju znudzenia. Tak, dawno nie bylo takiej jatki , jak I i II wojna swiatowa. Wtedy nie było nudno, działo sie. A teraz, no co, sklepy pełne, można sobie pojechać do Egiptu by poogladac piramidy. Ale już strzelać do lwów, nosorozców nie można. Polować aparatem fotograficznym, śmiechu warte. a gdzie krew.?
    Kibolom nie pozwala się urzadzac grunwaldów. A oni mają już odpowiednie narzędzia, broń; noże, tasaki, siekiery, łańcuchy.
    Ja się obawiam, że stoimy u progu nowego kataklizmu. 7 mliardów ludzi zbyt ciąży naszej matce Ziemi. Te „drobne” wojny, jak obecnie w Syrii, to takiie pobrzmiewanie przed prawdziwą burza. A niech któryś posiadacz broni jądrowej np. Pakistan urwie się ze smyczy i w obronie Kaszmiru spuści bombę na Delhi..
    Trochę pisze chaotycznie. Ale ten artykuł mnie sprowokował.
    Dziekuję Izabello.

  48. Blogowicze:
    my tu sobie często gadamy o byle czym, robimy jakieś krotochwile, ale trzeba być poważnym i trzeba wierzyć w człowieka, koleś.

    To ja się pytam: ale czy nowenna pompejańska uratowała twoje małżeństwo?

  49. Aż boję się zapytać, czy do Miłosiernej Panny Różańcowej z Pompejów można się modlić o dobry rozwód?

  50. /wracając z pracy o nieludzkiej godzinie/

    Tanaka
    25 października o godz. 17:08

    Ale że co czego co?

  51. @Tanaka, okazuje się że mój tekst byłby dobrym komentarzem do tytułu w dzisiejszej Polityce: „Dorośli boją się Tęczowego Piątku, a dzieci LGBT chciałby wiedzieć, że są same. Zresztą przeczytaj.

  52. Mieszkam w kraju w ktorym prestrzen publiczna jest wolna od wszelkich religi. Tu mozesz wierzyc w cokolwiek chcesz ale masz to trzymac przy swoim przydupiu i wara ci od publicznego manifestowania tej ciemnoty. Vive la France!

  53. ponieważ nie ma żadnego odzewu gdzie skierować napisany przeze mnie „wstępniak „, nie do końca sprawdzony pod kątem „wiedzy, żywości umysłu, umiejętności przekładania myśli w słowo pisane i odwagi cywilnej” pozostawiam sprawę otwartą na kilka godzin.

  54. żabka konająca
    25 października o godz. 21:11

    Odzew jest jak się należy, należy zajrzeć gdzie trzeba.

  55. Nefer
    25 października o godz. 18:52

    Tanaka
    25 października o godz. 17:08

    Ale że co czego co?

    No, ten, tego, ten!
    [jak powiedział ten, co mu ząb wybiło, zanim wybiło]
    Jest to śliczne, liryczne i apetyczne: Maryja w Pompejach, człowiek fachowo odstawia nowennę i ma uratowane. I jest zadowolony!

  56. Ramschel
    25 października o godz. 21:04

    To na pewno zasługa wyższych gór, wśród których mieszkasz. Polska płaska jest i dlatego te skutki.
    Aha, bo nie pamiętam jak się skończyło: nasza milusińska, Szydło od Tymoteusza Beata, oświadczyła była, bedąc jeszcze na stolcu, że się zgłasza na zabranie z ziemi zarazy cywilizacji śmierci, znaczy się – Francji, pomniczka jakowegoś przedstawiającego naszego milusińskiego wadowickiego świętego, co to gdzieś między krzakami został postawiony, żeby się ludnosci na oczy nie rzucał i nie narzucał.
    Jesteś zorientowany jak sprawa się dalej miała?

  57. Kawa i poranna prasówka.
    1. Zandberg w Gazeta.pl i prowadzący uporczywie się czepia hasła Rzazem – osobno w klubie parlamentarnym, uporczywie ignorując wyjaśnienia Zandberga na temat współpracy. Dlaczego ciągle wraca w polskiej polityce motyw – Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer tak jakby nie było wśród Polaków zdolności do współpracy, do uzgadniania stanowiska, do kompromisu. Nic tylko lecieć jednym stadem … poganiani przez sensacji żądne media.

    2.Tytuł: Proces księdza oskarżonego o pedofilię. Wszedł do sądu śpiewając psalm. Za nim tłumek zwolenników
    i treść:
    Jak podają „Fakty” TVN, dziewczynki zgodnie zeznały, że ksiądz doprowadzał do sytuacji, że znajdował się z dziećmi sam na sam, po czym rozbierał je, całował i dotykał w miejscach intymnych. Przeciwko proboszczowi zeznawały także dorosłe już kobiety, które miały być dokładnie w ten sposób molestowane przez ks. Piotra w latach 80. Te czyny uległy jednak przedawnieniu.
    Większość parafian stoi murem za swoim proboszczem. Do sądu przynieśli różańce i modlili się za korzystny dla niego wyrok. Jak relacjonuje wrocławska „Gazeta Wyborcza”, mówili m.in., że „czuł dzieci, umiał się z nimi obchodzić i za tę miłość jest sądzony”. Można było też usłyszeć, że „krajem rządzi szatan”, a winą obarczano „esbecję” i „LGBT”.

    I nie oceniam ludzi, maja prawo do głupoty, ale dziennikarska prezentacja wyraźnie nastawiona na sensacyjkę.

    3. Coś o Korwinie i zachwyconej nim żonie. Nie czytałam dalej poza tytułem, ale jak ktoś lubi nutrie to jego sprawa. Co to za news na ogólnopolskim portalu?
    Zrezygnowałam z całej części sportowo-reklamowej chociaż lubię ładne torebki.
    Po prostu nie da się czytać.

  58. No i trochę rozrywki:
    Artur Zawisza tłumaczy się z potrącenia rowerzystki. „Jechałem jako jedyny żywiciel rodziny”
    Pizzę wiózł!!!

  59. @izabella
    25 października o godz. 14:05

    Jak komuś się nudzi, to niech sobie poczyta o nas:

    https://www.theguardian.com/world/2019/oct/24/western-liberalism-failed-post-communist-eastern-europe

    Interesujący artykuł.
    Pedantycznie jednak skrytykuję As resentment seethed, illiberal politicians rose in popularity and, in Hungary and Poland, acceded to power.

    Methinks, surely should be ascended not acceded.

    Autorzy pomijają w analizie imigrantofobii niechęć do i lęk przed „obcymi”, typowe dla społeczności agrarnych, odizolowanych i zamkniętych w sobie, a historycznie powszechny i endemiczny w Europie Śr. – Wsch., które przetrwały nietknięte w komunistycznej zamrażarce.

  60. Wpisałem formę czasu przeszłego acceded oraz ascended w Google Books Ngram Viewer i on mi powiedział, że ascended jest (dzisiaj) kilka razy bardziej popularny od acceded i to zarówno w angielskim jak i w amerykańskim. A w przeszłości zjawisko to było jeszcze bardziej wyraźne.

    Ale w sumie zgadzam się, że akurat w przypadku Kaczyńskich i Orbanów – mając na myśli objęcie władzy powinno się mówić raczej o wspięciu się, (jak na szczyt góry, czyli „ascend”) do władzy aniżeli o wstąpieniu na przykład na tron, czyli o „accede”.

  61. „Accede” zakłada generalną zgodę, generalne oczekiwanie publiki na czyjś akt wstapienia na tron. Należało mu się, np. z racji dziedziczenia, no to po śmierci ojca sobie wstąpił.

  62. Herstoryk
    26 października o godz. 7:50
    Napisaleś
    Autorzy pomijają w analizie imigrantofobii niechęć do i lęk przed „obcymi”, typowe dla społeczności agrarnych, odizolowanych i zamkniętych w sobie, a historycznie powszechny i endemiczny w Europie Śr. – Wsch., które przetrwały nietknięte w komunistycznej zamrażarce.
    To prawda, ale co sądzisz o nieagrarnej, nieodizolowanej Anglii i imigrantofobi, która między innymi przyczyniła się do brexitu ?
    Słyszałem takie wytlumaczenie. Przecietny Anglik połowę życia spędza w pubie. Ngle barmanem zostaje jakis Polak albo Czech. Oczywiscie jest to ktoś, kto biegle włada angielskim, ale angielski bywalec pubu lubi sobie porozmawiać z barmanem o krykiecie, o zakazie polowania na lisy, o perypetiach księcia Harry’ego. A ten barman nie ma nic do powiedzenia. Nagle ów Anglik czuje się w tym pubie obco, jakiś przybłeda , który tylko umie podać piwo, panoszy się w tym sanktuarium leisure time.
    Ponoć dlatego prowincja angielska dlatego głosowała za brexitem.
    Ale powazniejsze argumenty przedstawił niedwano we wstępniaku Tanaka; poimperialne bóle fantomowe.
    Przez długi czas Ameryka(Stany) była krajem przychylnym imigrantom. No cóz, wczesniejsi Amerykanie pamiętali, że sami tu przybyli. Poczatkowo Indianie przyjmowali przybyszów przychylnie, ale kiedy okazało się , że owi przybysze zaczynają się rozpychać, stali się im niechetni. Ale nie chodziło tu o jakiegoś barmana,
    ale o kwestię przetrwania, więc podjęli bezskuteczną walkę. więc przegrali.
    Natomiast usadowieni nowi Amerykanie, tak początkowo sprzyjającym nowym napływającym z Europy emigrantom, stopniowo zapominali o imigranckiej przeszłości przodków, zaczelii stawiać bariery, kwoty imigranckie. Apogeum tej niechęci osiągnąl Trump, budując mur z Meksykiem.
    Więc nie konieczne „komunistyczna zamrażarka” stanowi głowny powód owych antyimigranckich fobii.

  63. @Lewy 26 października o godz. 9:48
    Ciężko jest mi się wypowiadać co do Wielkiej Brytanii, ale w „barmanową historię” mało wierzę. Ludziom zawadza konkurencja o robotę czyli o forsę. I na tym tle mogą nie cierpieć immigrantów. Które to uczucie nabiera znaczenia szczególnie wtedy, gdy nadchodzi gospodarczy kryzys i bezrobocie rośnie. Z każdym % bezrobocia rośnie niechęć do immigrantów.
    Jakoś nie bardzo jestem przekonany do wielkiej przyjaźni brytyjskiego robola z barmanem-Hindusem, dla którego krykiet jest narodowym sportem.

    Przez długi czas Ameryka(Stany) była krajem przychylnym imigrantom. No cóz, wczesniejsi Amerykanie pamiętali, że sami tu przybyli. Poczatkowo Indianie przyjmowali przybyszów przychylnie, ale kiedy okazało się , że owi przybysze zaczynają się rozpychać, stali się im niechetni. Ale nie chodziło tu o jakiegoś barmana,
    ale o kwestię przetrwania, więc podjęli bezskuteczną walkę. więc przegrali. Natomiast usadowieni nowi Amerykanie, tak początkowo sprzyjającym nowym napływającym z Europy emigrantom, stopniowo zapominali o imigranckiej przeszłości przodków, zaczelii stawiać bariery, kwoty imigranckie. Apogeum tej niechęci osiągnąl Trump, budując mur z Meksykiem.

    Rozczuliła mnie chronologiczna linearność tej historii stosunku Amerykanów do immigrantów, z apogeum w osobie Trumpa. Kompletnie nie przystająca do faktów.

    Moim zdaniem ludzie reagują przede wszystkim na trzy czynniki, tak jak pisałem na konkurencję dla siebie na rynku pracy oraz na wielkość oraz na szybkośc zmian.

    W tym ujęciu dzisiejsze kwoty immigracyjne do USA widziane jako % miejscowej populacji nawet nie zbliżają się do tego, co miało miejsce w XIX, ani w liczbach bezwzględnych ani w tempie zmian.
    Nie dziwota, że dzisiejsze „trumpowskie” antyimigranckie sentymenty są kaszką z mleczkiem w porównaniu z tym, co się działo w XIX i na poczatku XX wieku w USA w kwestii antyimigranckich ustaw i generalnie stosunku do nich.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Know_Nothing

    https://en.wikipedia.org/wiki/Chinese_Exclusion_Act

    https://en.wikipedia.org/wiki/Immigration_Act_of_1924

    http://metrocosm.com/animated-immigration-map/

  64. Ewa-Joanna
    26 października o godz. 0:14

    2.Tytuł: Proces księdza oskarżonego o pedofilię. Wszedł do sądu śpiewając psalm. Za nim tłumek zwolenników
    i treść:
    Jak podają „Fakty” TVN, dziewczynki zgodnie zeznały, że ksiądz doprowadzał do sytuacji, że znajdował się z dziećmi sam na sam, po czym rozbierał je, całował i dotykał w miejscach intymnych. Przeciwko proboszczowi zeznawały także dorosłe już kobiety, które miały być dokładnie w ten sposób molestowane przez ks. Piotra w latach 80. Te czyny uległy jednak przedawnieniu.
    Większość parafian stoi murem za swoim proboszczem. Do sądu przynieśli różańce i modlili się za korzystny dla niego wyrok. Jak relacjonuje wrocławska „Gazeta Wyborcza”, mówili m.in., że „czuł dzieci, umiał się z nimi obchodzić i za tę miłość jest sądzony”. Można było też usłyszeć, że „krajem rządzi szatan”, a winą obarczano „esbecję” i „LGBT”.
    I nie oceniam ludzi, maja prawo do głupoty, ale dziennikarska prezentacja wyraźnie nastawiona na sensacyjkę.</i?

    No, to teraz uważaj, jak wyglądała scena:

    Ksiądz idzie w asyście policji, skuty kajdankami, trzymając ręce złożone w geście modlitwy. Śpiewa przy tym psalm: „Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień”

    Wyznawcy księdza i jego bozi, za nim murem, jak wiadomo z opisu. Śliczne i wzruszające słowa śpiewanego psalmu trafiają więc do główek katolików co za nim tym murem: naśladujcie mnie!

    Trafiają też do głów ofiar: dobrze robiłem i robię, to świętość nad świętościami, Jezusa naśladuję, krzyż niosę, przez was cierpię, szatańskie pomioty!

    W takiej sytuacji nie da się nie oceniać katolików.

  65. Lewy
    26 października o godz. 9:48

    Uszanowanie, Lewusku, za te myśli. Od początku migranckiego tsunami kompletnie obcych, a nawet wrogich – wobec niewiernych – kultur, zadawałem pytania w rodzaju, czy ktoś choć chwilę pomyślał nad tym, że tak masowe migracje to sposób na wywoływanie nowych konfliktów, a nie sposób na pokój i ratowanie setek milionów czy nawet paru miliardów od nieszczęść wywoływanych przez możnych tego świata. Pytałem, jakim prawem w krajach niby-demokracji rządzący decydują za naród, kogo mu dokwaterują do mieszkania i czemu nie słyszę ani słowa o dalekosiężnych skutkach otwierania bram dla ludzi z obcego świata sprowadzanych drogą przestępczą przez mafie. Ludzi nie marzących o pracy – odwrotnie niż na przykład Ukraińcy, Białorusini czy Polacy opuszczający swoje ojczyzny – lecz omamionych wizją bogatego próżniaczego życia. Nigdy na blogach polityki.pl nie było pogłębionej analizy możliwych do przewidzenia dalekosiężnych skutków takiej niebywałej gościnności rządów.

    Uznałem, że blogi polityki.pl są do grzecznego paplania językowymi stereotypami o życiowych stereotypach w granicach nie wiem skąd wytrzaśniętych poprawności. Burze bywały tylko w szklance wody, a nie na tematy takie na przykład, że poziom jawnej agresji wysoko cywilizowanych człowiekowatych nawet w jednym narodzie rośnie, więc tylko brakuje obcych. I zapalnika. Z czego się wzięły w Polsce napaści na Cyganów? Żydzi byli w Polsce przez wieki. Czy z tego powodu znany polski antysemityzm się zmniejszył czy odwrotnie – raz jest bardziej ukryty, innym razem – wybucha? Czy to, że Ukraińcy nagle zaczęli wyrzynać na Wołyniu swoich polskich sąsiadów, wzięło się z powietrza, czy coś się jednak tliło?

    Kiedy zadawałem na tym blogu rzeczowe pytania na temat prawomocności zapraszania migrantów przez rządy, na temat organizowanej przez mafie, a nie przyjeżdżającej legalnie pociągami za o wiele mniejsze pieniądze migracji do bogatej Europy, byłem wykpiwany i uznawany za rasistę – czym wykpiwający demonstrowali tylko własną ignorację w zastępowaniu wielu problemów jednym wyrazem „rasizm”. Ci blogowi MIGRANCI, którzy mieli w dupie Polskę, opuszczając ją dla lepszego prywatnego życia gdzie indziej, zamiast tu je budować, rżną teraz patriotów, z zapałem urządzając zza mórz i oceanów życie Polakom w Polsce. Mogę rozumieć sentymenty, ale wpieprzanie się z zamorskimi mądrościami jest humorystyczne w sytuacji, kiedy ci sami patrioci wyśmiewają blogowiczów mądrzących się zza mórz o, weźmy, Ameryce.

    Ty wiesz. Lewusku, że codzienne życie to setki, tysiące szczegółów i szczególików, a nie pustawe ogólniki, jakimi się człowiekowate posługują w komunikacji na użytek publiczny, kiedy są jedną wielką bańką stereotypów. Widzisz nie to, co ślepy widzi, ale to, czego nawet krótkowidz nie zobaczy, bo widzi tylko koniec własnego nosa.

    Daj Ci boże jemeński…tfu!…jamneński zdrowie, a życia tyle, żeby było w sam raz, bo inaczej nie ma po co. Leta na woda, ceś!

  66. @Tanaka
    Nie odnalazłam Twojego meila, Tanaczku. Napisz jeszcze raz, please

  67. Szukam jeszcze jakijś ładnej wizualizacji legalnej i nielegalnej imigracji do USA na przestrzeni ostatnich 2 wieków, oczywiscie najlepiej przestawionej jako % miejscowej populacji.
    Ale nawet po uwzglednieniu nielegalnych Latynosów nie wydaje mi sie aby ten aktualny % przekroczył stan z XIX w.

  68. @pombocek
    26 października o godz. 11:28

    Zaczęło się od szantażu Turcji i problemu „otwartych bram” na Grecję. Otwartość zachodu to już paplanina pl mediów. W Niemczech (m.in.) akurat to nie jest problem – germanizacja w szybkim tempie i przysposobienie do taśmy produkcyjnej. Zbudowanie murów nie byłoby dużym kosztem dla zachodu (poza Włochami, bo Grecję można byłoby poświęcić), ale to byłoby odbudowywanie żelaznej kurtyny.

    Poza tym to test systemu. Fala dopiero nadejdzie.

  69. Ewa-Joanna
    Twoja „prasówka” pokrywa się z moją – choć chodzisz do góry nogami – i odczuwam podobny dyskomfort poznawczy.
    Trudno wprost uwierzyć, że „Większość parafian stoi murem za swoim proboszczem. Do sądu przynieśli różańce i modlili się za korzystny dla niego wyrok. Jak relacjonuje wrocławska „Gazeta Wyborcza”, mówili m.in., że „czuł dzieci, umiał się z nimi obchodzić i za tę miłość jest sądzony”.
    Równie trudno uwierzyć, że obleśny cap, mizogin i polityk o mega dziwacznych poglądach, Korwin Mikke jest uważany przez kolejną żonę, młodszą o dziesiątki lat, za niebywale atrakcyjnego mena (?!)
    A jednak. Coraz trudniej mi rozumieć ziomali.
    Pozdro

  70. mag
    26 października o godz. 11:36

    Odpisałem na adres z którego pisałaś, czyli Twojego-Twojego 🙂 Sprawdź w innych zakładkach poczty, w tym w spamie.

  71. A niektórzy to się patyczkują po okolicznych lasach i teraz są zabłocone niewiadomoco

  72. Lewy, Herstoryk

    Cieszę się że Was artykuł zainteresował. Ja z moimi znajomymi takie artykuły chętnie omawiam na wycieczkach albo przy kolacji, bo rozmowa to najbardziej rozwojowa dla mózgu czynność. Zrozumieć świat i siebie można jedynie przez rozmowę z innymi ludźmi.

    Zanim coś napiszę to sto razy się ze sobą nie zgodzę i tak się kończy moje pisanie.

    Z wysokości regionu, i syntetyzując, obserwacje wydają się słuszne, a wnioski uzasadnione. Ale jest to jednak próba klasyfikacji emocji, które przecież są indywidualne, skomplikowane, często niezrozumiałe dla samej osoby je przeżywającej. Odpowiedzi dlaczego się na kogoś głosuje, to zawsze próba racjonalizacji postępowania (niby do tego mamy mózg, co nie znaczy że wiemy dlaczego coś robimy). Zaufanie do zachodu i jedynie słusznej drogi jest niższe, gdzieś po drodze coś się zmieniło. Może przyszedł ktoś kto różne egzystencjalne lęki dobrze nazwał i wykorzystał.

    W modelowaniu statystycznym, kiedy chcemy ocenić wpływ jednego czynnika, inne trzymamy „pod kontrolą”. Więc i tu możemy założyć że nasza zaściankowość i strach przed obcymi po prostu stale są obecne na jakimś poziomie. Dla mnie dwa punkty w czasie warte przeanalizowania to 2007, kiedy pis odsunięto od władzy, przy wielkim narodowym wzmożeniu, a 2015, kiedy dano im kolejną szansę (po 2015 pis zhakował system, więc nie da się już używać tej samej miary). W 2008 nastąpił kryzys finansowy, i przynajmniej w reszcie zachodniego świata zachwiał on zaufaniem do tzw elit (nawet podobno ośmielił Chiny, które przestały udawać że się z zachodem liczą).

    Nie wydaje mi się żeby ten kryzys miał bezpośredni wpływ na Polskę. A wszystko inne to jest proces, emigracje, imigracje, zmiany klimatu, pogarszanie służby zdrowia, drożenie mieszkań, wzrost nierówności, rosnąca paranoja polskiego kościoła. Gdzie i jak złapać moment, kiedy ludzie zaczynają się bać o przyszłość i chcą zmiany. A przynajmniej ich większość. I który czynnik uznać za decydujący?

  73. Herstoryk
    26 października o godz. 7:50

    Z mojego słowniczka:
    accede:
    1 assent or agree to a demand, request, or treaty: the authorities did not accede to the strikers’ demands.
    2 assume an office or position: he acceded to the post of director in September.
    • become a member of a community or organization: Albania acceded to the IMF in 1990.

    Znaczenie (2) jak najbardziej tu pasuje.

    ascend oznacza ruch w górę, co służy często jako metafora do objęcia władzy. Ale nie to chyba było zamiarem autorów.

  74. @Herstoryk
    PO to takie same katocioty jak wiekszosc wolskich partyjek. Jedyna ktora moglaby byc nazywana liberalna to Nowoczesna za Petru ale i to poszlo sie walic w PiSdu z jej „liberalami”. Ja jako liberal, antyteista i antyklerykal pierwsze co, to popre nawet Zandberga jesli obieca , ze zacznie od odkalitoliczania tego zadupia.

  75. Lewy
    26 października o godz. 9:48

    Nie wiem na ile trafne jest podejrzenie, że Anglik popierał brexit bo mu w pubie jakiś Polak umiał podać piwo, ale nie umiał pogadać o tym i owym, więc się Anlog poczuł nie u siebie, jednak teoria o wypartych bólach po utraconym imperium, którą przedstawiłem w niedawnym wstępniaku, wydaje mi sie mieć porządną podstawę.

    trochę inne spojrzenie na przyczyny brrexitu ma @Lonek, ale nie wyjaśnił bliżej, czemu nie tak, a inaczej i co wspiera to inne spojrzenie. Może wróci do sprawy i wyjaśni.

    Wracam do teorii wypartych bólów po utracie imperium przez Brytyjczyków. Otóż w osttanim numerze „Przeglądu” jest artykuł o podobnym procesie, dotyczącym Ameryki. Amerykanie wyparli się tego, że byli rasistami, że wyniszczyli, a było to ludobójstwo, większą część pierwotnych mieszkańców kontynentu, oraz wyparli się tego, że byli właścicelami niewolników i rasizm był żywą i funamentalną częścią ich historii. To wyparcie, rzecz jasna, miało gwarantować dobre sampoczucie i przekonanie, że się jest członkiem największej demokracji świata. I że nic nie muisymy robić z własną historią, własną kulturą i tożsamością, bo wszysko jest w porządku.
    Niestety, to co wyparte istnieje, działa dalej, ale jest trudniejsze w identyfikacji i leczeniu. Do dziś Ameryka nie może się uporać z tymi problemami, do dziś uwewnętrzniona przemoc działa, odciska się na stosunkach, do dziś przemoc wewnętrzna, przekształcona w zewnętrzną, bardzo ekspansywną, skłania Amerykanów do agresywnego i jednocześnie pełnego fałszu traktowania innych nacji i państw.

    Z punktu widzenia psychologii, jest to ciągła ucieczka przed sobą. W konsumpcjonizm, w przemoc przeciw sobie i innym. Można komuś gdzieś zrobić wojnę i napełnić się poczuciem słuszności z tego powodu oraz dumy z „największej potęgi świata”, ale to działa tylko na krótką metę, dopóki nie spojrzy się w siebie , nie zrobi rzetelnej diagnozy i nie wdroży środków leczniczych.

    Mało kto rzetelnie podchodzi do własnej historii, pełnej mroków i zbrodni. Brytania spadła z najwyższego bodaj konia w historii. Kiedyś była największym imperium kolonialnym świata, a Indie, po II wojnę światową, były jej klejnotem koronnym. I krach: wskutek wojny Brytania zaczęła tracić imperium w błyskawicznym tempie, Indie wyzwolily się tuż po wojnie, a większa część innych kolonii niemal w tym samym czasie: kilka-kilkanaście lat, do początk lat 60-tych i już było po wielkim imperium.
    Churchill mógł planować wojnę z Hitlerem i Japonią korzystając ze wszystkich oceanów, wszystkich kolonii na 4 kontynentach i ich zasobó ludzkich i materialnych. Dzięki temu, w wielkiej mierze, Brytania przetrwała wojnę, mogła zadawać skuteczne ciosy i stać się mocnym członkiem zwycięskiej koalicji. I zaraz po tym największym zwycięstwie w dziejach – największa katastrofa: chwila i nic właściwie nie zostało.

    Jak to możliwe, dlaczego? Co za wstyd, co za klęska, co za potwarz, co za wstyd i upadek! Co teraz? Tak z pewnością brzmiały milionkroć zadawane pytania w umysłach Brytyjczyków, a odwrotnie musiały brzmieć myśli w głowach tych, co się spod Brytyjczyków wyzwolili: co za radość, co za triumf, nareszcie my o sobie decydujemy!

  76. @Ramschel
    26 października o godz. 20:28
    ” Ja jako liberal, antyteista i antyklerykal pierwsze co, to popre nawet Zandberga jesli obieca , ze zacznie od odkalitoliczania tego zadupia.”
    ……………………
    Wszystko ok, ale jak on miałby to zrobić? To, co się nawarstwiło i zaskorupiło przez ponad 1000 lat, nie podda się tak od samego gadania czy tylko chcenia. Jak przemówić do ludzi, których pochłania otchłań głupoty spowodowanej wiarą? Jak bezboleśnie odciąć ludzi od siatki pajęczej, misternej tkaniny ponad 10500 parafii w 41 samodzielnych, udzielnych księstw biskupich (diecezji)?
    Musiałby zacząć, i słusznie, od zerwania konkordatu i wszystkiego, co na tej bazie zostało tak misternie utkane. Wykorzystując atrybuty demokracji, usuną go od władzy i wprowadzą jej zaprzeczenie, całkowicie w demokratyczny sposób. Czego tak naprawdę już teraz jesteśmy świadkami. Demokracja jest im potrzebna, niczym ten przysłowiowy kwiatek do kożucha z baraniej skóry, zdartej z grzbietów swoich naiwnych i ogłupiałych owieczek. Demokracja jawi się niczym oksymoron w feudalnym systemie zarządzania w katolicyzmie i w tak sformatowanym społeczeństwie. Refeudalizacja stosunków społecznych postępuje w Polsce i to w przyspieszonym tempie. Wiesz czym się różni demokracja od Boga? – Niczym, i tego i tamtego, nam brak, nie ma. Na tym polega istota każdej zorganizowanej religii, która jest narzędziem systemu do kontrolowania ludzi za pomocą wiary. Bóg – Władza – Kasa. To wszystko ma być skupione w jednym ręku.
    ” WYOBRAŻENIE DZIERŻY (WŁADZY) ODEBRAŁO RODZAJOWI LUDZKIEMU ZIEMIĘ, WYOBRAŻENIE BOGÓW ODEBRAŁO MU ROZUM. Skoro tylko uderzyły w głowę pierwszych rodziców te dwa wrażenia: rzeczy zewnętrzne są bogami, wszędzie pełno jest duchów niewidocznych – zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum. NATURA UCZYNIŁA CZŁOWIEKA NIEŚWIADOMYM, WRAŻENIE BOGÓW CZYNI GO GŁUPIM.”
    Proszę sobie wyobrazić, co trzeba by zrobić, aby odwrócić ten zaklęty krąg, który tak świetnie opisał Staszic.

    Qrva, jakem ateista mówię, bez pomocy boskiej się nie obędzie. Deus sive natura.
    s.273 „RÓD LUDZKI” Stanisław STASZIC

  77. Optymatyk
    26 października o godz. 22:14

    Optymatyku, pisz wstępniaka: jak odkatoliczyć katolika w katolickim kraju i zrobić z niego człowieka.
    Bo to bardzo, bardzo temat.

  78. https://www.wiesci24.pl/2018/11/08/lista-100-afer-pis-solidarnej-polski-oraz-polski-razem-oto-obraz-dwoch-rzadow/
    AKTUALIZACJA NA DZIEŃ 25.10.2019
    W Polsce od 2015 roku u władzy jest koalicja trzech partii. To PiS, Solidarna Polska oraz Polska Razem. Przedstawiamy listę ponad stu afer, które towarzyszyły nam od momentu powołania rządu Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Afer jest coraz więcej, dlatego lista stale się powiększa.
    Masz swoją propozycję? Wiesz o jakiejś aferze, której tu nie ma? Dodaj ją w komentarzu.

  79. http://wyborcza.pl/7,155166,25347087,mial-byc-emerytowanym-zbawca-narodu-stoi-na-czele-mafijnego.html
    Jarosław Kurski do prezesa PiS: Chciałeś być emerytowanym zbawcą narodu, a jesteś prezesem najbardziej perwersyjnej i nihilistycznej partii na pełnym etacie.

  80. Ewa-Joanna
    26 października o godz. 0:18

    🙂 😉
    cóś mi przechodzi….

  81. Amerykanie wyparli się tego, (…) , skłania Amerykanów do agresywnego i jednocześnie pełnego fałszu traktowania innych nacji i państw.

    Takie uogólniające gadanie to są banialuki czystej wody. Są republikanie i demokraci. Są Kalifornie, Oregony i Bostony. Są Teksasy i Kansasy. Są setki i tysiące koledżów i uniwerków. Są dziesiątki tysięcy szkół. Są setki propagandystów, polityków, punditów itd. nie mówiących inaczej o kadrze nauczającej w 99% amerykańskich koledżów jak tylko o „komunistach i lewakach – terrorystach”, cały czas „formatujących mózgi naszych dzieci na liberalno-lewacką modłę” i „sączących im toksyczne miazmaty wiecznego poczucia winy za wyimaginowane zbrodnie naszego, jak każdy wie najlepszego na kuli ziemskiej kraju”. I podpierający swoje opinie treściami szkolnych podręczników.

    Co doprowadza mnie do podstawowego pytania: Ile amerykańskich podręczników do historii, antropologii czy innych social sciences, na poziomie szkoły średniej czy uniwerku widział nasz @Tanaka? 😉

  82. Ciekawostka. Różne smaczki życia w różnych krajach.
    Fragment paszportowych instrukcji dla aplikantów po niemiecki paszport na stronie konsulatu Niemeic w Chicago:

    if you wish to have your doctoral degree entered in your passport, proof of residency and your old passport or German ID card with entry of your doctoral degree must be presented. If the doctoral degree is to be entered in the passport for the first time, your doctoral degree certificate must be submitted (the certificate should contain at least your first and last name, as well as your date of birth).

  83. Ciąg dalszy Flaszki:
    ttps://www.tvn24.pl/reakcja-duchownych-archidiecezji-gdanskiej-na-material-o-slawoju-leszku-glodziu,980638,s.html
    No i widzicie, wszystko to pomówienia i atak na księży. A on biedaczek taki…

  84. @mag
    26 października o godz. 12:18
    Bo my jesteśmy to samo pokolenie 🙂

  85. @izabella
    26 października o godz. 13:51
    Z mojego słowniczka:
    accede:

    2 assume an office or position: he acceded to the post of director in September.
    ….
    Znaczenie (2) jak najbardziej tu pasuje.
    ascend oznacza ruch w górę, co służy często jako metafora do objęcia władzy. Ale nie to chyba było zamiarem autorów.

    Ano pasuje, prawda! Dla mnie jednak „ascend” wydaje się lepsze i bardziej jednoznaczne w tym kontekście, bo PiSiory się wgramolili na stołki. Ale to osobista preferencja.

  86. Wydawałoby się, że kościołowi powinno być dużo trudniej. Niegdyś mial on monopol na dostarczanie wiedzy pobożnemu ludkowi. To ksiądz oświecał parafian, to on był oknem na świat. Potem jednak nieopatrznie wymyślono przymusowe szkoły, zwalczono analfabetyzm. Pojawiały się kolejne media; prasa, radio, tv, internet, możliwości podróżowania, podpatrywania , konfrontowania. Ksiądz w roli okna stracił ten monopol, przestał być jedynym źródłem wiedzy.
    I CO ? I NIC. Ludek nic z tego „szwedzkiego stołu” wiedzy, do którego ze względu na analbabetyzm nie miał dostepu, nie jest w stanie skonsumować, nie potrafi z tego nadmiaru wyselekcjonować zdrowych potraw, prawdziwej wiedzy. Nadmiar wyboru sprawia, że rezygnuje w ogóle z oferty, z wysiłku dokonywania wyboru i wraca do swojego jezuska, maryi jako jedynej wiedzy. Po chwilowym zamieszaniu, kaka odzyskał zachwianą pozycję dostarczyciela wiedzy, sensu zycia, zbawienia wiecznego.
    Nadużywa się takiego zwrotu „w XXI wieku ?” A co takiego ma niezwyklego wiek XXI, wystarczy nieco zmodyikowac owo XXI i wyjdzie nam XIX.
    Ale mimo wszystko kościół jak genialny kameleon trochę się „poprawił” , Franciszek to taki watykański Gorbaczow, co to zastanawia się nad wyeliminowaniem z kościoła wypaczeń. Ale jak wyplenić wypaczenia z firmy, której atrybutem, istotą jest pasożytnictwo, zakłamanie. Najlepiej to widać w polskiej franczyzie kaka, gdzie do tych wymienionych cech dochodzi jeszcze nieukrywana buta, arogancja, chamstwo Glodzia.
    Tylko ten bidula Polak stara się być polskim Gorbaczowem kościoła na tej ziemi, watykańskim Europejczykiem..mówiąc nieśmiało o tu i ówdzie popelnianych przez kler grzechach.
    Monumentalne dzieło Deschnera „Kryminalna historia chrześcijaństwa” drobiazgowo opisuje wszystkie oszustwa, zbrodnie, fałszerstwa tej religii i kościoła. Po kościela spływa to jak woda po kaczce. Kościół już nie wrzuca takich dzieł na listę ksiąg zakazanych, jak niegdyś Kopernika. Po co ? Wystarczy zignorować, nie reagować, a pobożny ludek i tak nie sięgnie po to szatańskie dzieło.
    Ale popatrzcie jak kościół jednak trochę się ucywlizował
    Istniał kiedyś taki papież w IX w,a zwał się Formozus,ale miał pecha czymś się narazić swemu następcy Stefanowi VI,który już po śmierci owego Formozusa w napadzie furii kazał go wykopać i rozpoczął się jedyny w swym rodzaju proces karny,z historii znany jako osobliwy synod trupi.
    Na rozkaz papieża posadzono na tronie trupa Formozusa,a następnie Stefan wykrzykiwał wobec zgromadzenia biskupów oskarżenia,a kat pastwił się nad trupem.
    Koniec końców truchło ciągnięte było ulicami Rzymu,by ostatecznie wylądować na dnie Tybru.
    Morał jest taki,że mimo fasadowych kosmetycznych zmian piarowych ciepłego i empatycznego zdaje się papieża Franciszka nadal ta hierarchiczna instytucja jest w rzeczywistości taka sama od czasów jej faktycznego założyciela Konstantyna Wielkiego
    Zbrodnicza i zakłamana.

  87. @Lewy
    26 października o godz. 9:48
    To prawda, ale co sądzisz o nieagrarnej, nieodizolowanej Anglii i imigrantofobi, która między innymi przyczyniła się do brexitu ?
    Słyszałem takie wytlumaczenie. Przecietny Anglik połowę życia spędza w pubie. Nagle barmanem zostaje jakis Polak albo Czech….

    Po mojemu to nie bardzo z tym pubem i zgadzam się w tym z @zza kałużnikiem. Zastrzegam się przy tym, że w Wlk. Brytanii nie mieszkam, znam tylko z wizyt i lektury, jeśli ktoś chce mnie prostować, to zapraszam. Wychodzi mi z powyższych, że to życie w pub’ach to już od dawna historia, i że czytałem gdziesik, iż jako instytucja społeczna ich znaczenie zanika, a liczba ostro maleje, ku zaniepojeniu tradycjonalistów.
    Co się tyczy imigracji, patrz niżej.

  88. @Tanaka
    26 października o godz. 21:14

    teoria o wypartych bólach po utraconym imperium, którą przedstawiłem w niedawnym wstępniaku, wydaje mi sie mieć porządną podstawę……

    z ”Wiki” na pierwszym miejscu listy powodów głosowania za Brexit’em była chęć do powrotu do lokalnej, brytyjskiej suwerenności, zamiast zarządzeń z Brukseli. Na drugim była kwestia kontroli nad imigracją, niekoniecznie chęć jej ograniczenia. Wedle Wiki, na obszarach gdzie była największa liczba imigrantów z Europy Wschodniej i Centralnej(?!) popularność UKIP i „wyjscia” była największa. Co więcej, wedle badań, to to nagły wzrost liczby imigrantów, a nie sam fakt imigracji miał największe znaczenie. Artykuł wskazuje przy tym na sporą korelację nastawienia z wiekiem głosujących – 90% grupy wiekowej 65+ głosowało i w większości za „wyjściem”, a następnie z poziomem wykształcenia – im niższe, tym większy odsetek głosujących „za” oraz wreszcie z miejscem zamieszkania – kosmopolityczne metropolie versus prowincja.
    O Imperium nie ma żadnej wzmianki. Wydaje mi się, że ma ono dla Brytoli takie samo legendarnie-mityczne/nostalgiczne znaczenie jak dla Polaków jagielloński Złoty Wiek. Przy poważnym zastrzeżeniu – jeśli wogóle coś o tym wiedzą , z powodu kiepskiej znajomości historii u większości populacji zarówno w UK jak i PL. Tak a propos, to Imperium Brytyjskie zbankrutowało praktycznie w latach 1914 – 1918, następne 40 lat to była już powolna agonia i zwijanie interesu, przy zachowywaniu pozorów. Z czego rządzące w Londynie elity zdawały sobie prawdopodobnie po cichu sprawę, mimo demonstracyjnych pokazów imperialnego zadęcia. Churchill, jeśli cokolwiek planował, to wojnę obronną, bo na nic innego już nie było stać.

    Amerykanie wyparli się tego, że byli rasistami, że wyniszczyli, a było to ludobójstwo, większą część pierwotnych mieszkańców kontynentu, oraz wyparli się tego, że byli właścicelami niewolników i rasizm był żywą i funamentalną częścią ich historii. …. Do dziś Ameryka nie może się uporać z tymi problemami, do dziś uwewnętrzniona przemoc działa, odciska się na stosunkach, do dziś przemoc wewnętrzna, przekształcona w zewnętrzną, bardzo ekspansywną, skłania Amerykanów do agresywnego i jednocześnie pełnego fałszu traktowania innych nacji i państw.
    Z punktu widzenia psychologii, jest to ciągła ucieczka przed sobą. W konsumpcjonizm, w przemoc przeciw sobie i innym.

    To jest po mojemu dorabianie skomplikowanej intelektualnie-psychologicznej „gęby” do o wiele prostszej rzeczywistości. Żeby się czegokolwiek wypierać, trzeba najpierw na ten temat coś wiedzieć. Tymczasem, z tego co słyszałem/czytałem, przeciętni Amerykanie spoza 12% elity są słabo wykształceni, zwłaszcza w dziedzinie geografii i historii. Nawet ta ww. 12% elita jest kształcona specjalistycznie, z pominięciem wiedzy ogólnej. Tak więc, „wypieranie się” i rozdzieranie duszy o kolonizację, rasism, imperialną eskpansję i hipokryzję ograniczone jest do wąskich elit intelektualnych, głównie uniwersyteckich. Przeciętnego Joe Sixpack’a takie kwestie nie obchodzą, ba, nic o nich nie wie i odnosi się do nich z wpojoną anty-intelektualistyczną niechęcią. Łyka natomiast ochoczo propagandę „light on the hill”, „indispensable nation” i „wyjątkowości” USA, co mu zadowalająco tłumaczy imperialne misje „dobroczynne” zagranicą.

    A wreszcie o imigracji.
    Problemem jest nie ona sama, ale sytuacja i charakter gospodarki zachodnich krajów docelowych. Znajdują się one w dekadenckim/schyłkowym spekulancko-konsumpcyjnym stadium neo-liberalnego kapitalizmu. Oznacza to w praktyce brak stabilnych, długoterminowych, zapewniających bezpieczeństwo finansowe miejsc pracy na poziomie podstawowym, dających możliwość awansu, kluczowych dla zaczynających od absolutnego zera niewykwalikowanych czy nie znających języka imigrantów, zwłaszcza z innych kręgów kulturowych. Stwarza to trudną do przeskoczenia barierę dla awansu społecznego i dla wyjścia z imigrackiego getta przez które każdy przybysz MUSI przejść (znam ten ból, sam byłem matką 😉 ), czyli dla integracji/asymilacji. Co więcej, przybysze musza konkurować o sprzątanie śmieci, czy podmywanie staruszków z miejscowym prekariatem. W podsumowaniu, obecne układy, w odróżnieniu od produkcyjnej hossy Zachodu w latach 1950-tych i 1960-tych są zdecydowanie niekorzystne dla imigracji.
    Ubożenie klasy średniej, brak stabilności zawodowej i szans dla rodzimego prekariatu są źródłem lęków i rosnącej niechęci/wrogości do imigrantów w znacznej części społeczeństw zachodnich. Usiłujące małpować Zachód społeczeństwa Europy Centralnej i Wschodniej, które z powodu zacofania i izolacji nigdy nie pozbyły się swego bagażu wrogości do „Obcych” (żydów, kociarzy, masonów i cyklistów, a dziś beżowych, muślinów, itp.), są w tym takie same jak zachodnie, ale dużo bardziej. Na dodatek miliony imigrantów z tych obszarów muszą w krajach docelowych konkurować z tymi „Obcymi”!
    Żerowanie populistycznych „wodzusiów” na przesadnych, syconych propagandowymi fałszywkami lękach i uprzedzeniach jest w tych układach zjawiskiem naturalnym i nieuniknionym.

    I tu PS, z nawiązaniem do powyższego.
    Jak się tego należało spodziewać, natychmiast po poruszeniu kwestii imigracji @pombocek, 26 października o godz. 11:28, dosiadł swojego konika i galopuje bezładnie po bezdrożach mitów miejskich przywalając blogowym MIGRANTOM, którzy mieli w dupie Polskę, opuszczając ją dla lepszego prywatnego życia gdzie indziej.
    Takie nastawienie to nic nowego, bo polska tradycja to 1000% pewność, że z zaścianka, z którego nigdy nie wychyliło się nosa, widać wszystko lepiej. Nie mam zamiaru dyskutować, jedynym skutkiem tłuczenia w mur głową są ból ww. i guzy.

    Przepraszając za tasiemcowe zanudzanie pozostaję, itp.

  89. Herstoryk
    27 października o godz. 7:05
    Ten przyklad z pubem, przytoczyłem za pewną Angielk. Jest on trochę śmieszny, nie upieram się, że to była ważna przyczyna brexitu. Ale takich malutkich przyczyn mogło być więcej, które razem z wrzaskliwą , oszukańcza kampania Farage i Johnsona zadziałały jak kula śniegowa..
    Wszystki podane przez ciebie inne argumenty są przekonywujące dla mnie. Natomiast z jednym był polemizował. Napisałeś, że „Tymczasem, z tego co słyszałem/czytałem, przeciętni Amerykanie spoza 12% elity są słabo wykształceni, zwłaszcza w dziedzinie geografii i historii.
    To wcale nie szkodzi, że owa szara masa nie zna historii, a i tak dumna jest bycia Amerykaninem, bo jakiś obraz wlasnej przeszłości, uproszczony zmitologizowany posiada, chocby z westernów i filmów wojennych. Jest jak ukryta ciemna energia w Kosmosie, którą sprytny polityczny majsterkowicz potrafi uaktywnić, odwołując się do tej wiedzy-niewiedzy. Tak zrobił Mussolini, Hitler, Trump. To samo robi Kaczyński. A tzw. intelektualiści prawicowie z IPN i klubu jagiellońskiego „unaukawiaja” ową wiedzę o niegdysiejszej wielkości mocarstwowej Polski. Przecież tam się roi od doktorów i profesorów historyków.
    Amerykański red neck nie potrzebuje takich „dowodów” swojej wielkości, bo faktycznie Ameryka jest obecnym hegemonem, więc co tu udowadniać ?

  90. konstancja
    27 października o godz. 0:17

    Tenże Zawisza oświadczył był, po dwukrotnym złapaniu tego samego dnia na jeździe autem pomimo odebranego prawa jazdy i spowodowaniu wypadku, że się od pani, którą autem walnął, wybiera z przeproszeniem i kwiatkiem. Kto wie, może nawet czekoladką.
    Pani, co wedle tegoż Zawiszy, nie doznała, owszem, doznała, bardzo poważnych skutków: złamany bark, zmiażdżone kolano i jeszcze kilka innych poważnych urazów, co opisał dziennikarz badający śledczo sprawę.
    Przyjdzie więc do konkretnej odpowiedzialności, której kwiatek, a nawet batonik o smaku kakaowym za 1,65 złotego nie załatwią. Gdyby nie to, że wiadomo co będzie, to prawie byłbym ciekawy, jakie oświadczenie z kwiatkiem będzie wygłaszał w kulminacyjnym momencie ów Zawisza, znany z pryncypialnej katolickości i narodowosłuszności.

    Prawo jazdy mu zabrano za jazdę po pijaku, jakieś 3 lata temu, Zawisza ciągle „wyrabia” nowe. Jest biznsmen, więc zajęty, stąd wyrabianie jakoś tak słabo mu idzie. W międzyczasie biznesmen musi jeździć. Nie rowerem, a mercedesem.
    Taki kraj, jeździć mus.

  91. zza kałuży
    27 października o godz. 2:45

    „Amerykanie wyparli się tego, (…) , skłania Amerykanów do agresywnego i jednocześnie pełnego fałszu traktowania innych nacji i państw.”

    Takie uogólniające gadanie to są banialuki czystej wody […]
    Co doprowadza mnie do podstawowego pytania: Ile amerykańskich podręczników do historii, antropologii czy innych social sciences, na poziomie szkoły średniej czy uniwerku widział nasz @Tanaka?

    Zzakałużku, już się tam nie doprowadzaj do podstawowego pytania, tylko się doprowadź do rozeznania, jak działa głowa pod spodem. Wtedy wrócisz do pytania.
    To, że w Ameryce jest mnóstwo różnych stanów, miast z miasteczkami i przysiółkami, szkół, uniwerków i propagandystów jak ulał pasuje do wszystkiego, ze szczególnym uwzględnieniem państwa nad Wisłą i prawidłowej rodziny miejscowej złozonej z biologicznego tatusia i biologocznej mamusi, która jest podstawową komórką społeczną, a innych nie ma.
    I to państwo, oficjalnie i nieoficjalnie coś kręci i coś wypiera i ta podstawowa komórka coś wypiera i ten tatuś to już tak wypiera, że potomstwo ma poważne trudności.

  92. Ewa-Joanna
    27 października o godz. 5:47

    Ciąg dalszy Flaszki:
    ttps://www.tvn24.pl/reakcja-duchownych-archidiecezji-gdanskiej-na-material-o-slawoju-leszku-glodziu,980638,s.html
    No i widzicie, wszystko to pomówienia i atak na księży. A on biedaczek taki…

    Jak tylko obejrzałem reportaż TVN-u, miałem jasność: będzie odpór. Głódź niewinny, to wszystko podły, jak w tym odporze napisano ” systemowy atak na duszpasterza”, księży i wiernych. Już nie napisano, a może napisano, nie wracam do tej mazi, że to atak na święty kościół kat i nawet na bozię z Jezuskiem.

    Nic innego nie jest zdolny z siebie wydalić to przedsiębiorstwo. Bezlik dowodów na wyciągnięcie ręki i bez wyciągania głowy. Same się dostarczają. Wystarczy tylko glowę posiadać i wszystko jasne. Choć posiadanie głowy to niejakie osiągnięcie.

  93. @Lewy
    27 października o godz. 8:12

    Amerykański red neck nie potrzebuje takich „dowodów” swojej wielkości, bo faktycznie Ameryka jest obecnym hegemonem, więc co tu udowadniać ?

    Ta hegemonia coraz bardziej jakby na glinianych nogach stała. Patrz Trump na wyścigi z innymi obiecujący hoi polloi, że „uczyni Amerykę znowu wielką”. To „znowu” sugeruje, że już dziś wielką być przestała. Jak widać po wynikach wyborów, suwerenowi tamtejszemu może świtać, świadomie lub pod, że jednak to „znowu” jest potrzebne. I, po mojemu, właśnie to dążenie do „znowu” może tłumaczyć różne nonsensowne zagraniczne awantury i wybryki Hegemona, będące desperackimi próbami potwierdzenia nienaruszonej „wielkości”.

    Dygresyjnie, coraz usilniejsze zapędy do obwarowania kodeksami prawnymi dominacji Kk w Polsce mogą świadczyć o podobnej desperacji. Choć z drugiej strony ten sukienkowy pedofil z psalmami i ślepym poparciem rodziców pieszczonych jagniątek……ech ????

  94. Po kawałku i od końca.

    A wreszcie o imigracji.
    Problemem jest nie ona sama, ale sytuacja i charakter gospodarki zachodnich krajów docelowych. Znajdują się one w dekadenckim/schyłkowym spekulancko-konsumpcyjnym stadium neo-liberalnego kapitalizmu.

    Nie znam się na wszystkich krajach docelowych, to nie będę się wypowiadał.

    Oznacza to w praktyce brak stabilnych, długoterminowych, zapewniających bezpieczeństwo finansowe miejsc pracy na poziomie podstawowym, dających możliwość awansu, kluczowych dla zaczynających od absolutnego zera niewykwalikowanych czy nie znających języka imigrantów, zwłaszcza z innych kręgów kulturowych.
    W USA takim przykładowym miejsce pracy jest rolnictwo, budownictwo oraz transport. Pierwsze dwa na sam początek, trzeci albo dla imigrantów na minimalnie wyższym niż zerowy poziomie albo dla pierwszej grupy po kilku latach, gdy już nauczą trochę języka i nauczą się prowadzic ciężarówkę. Drogą awansu jest w budownictwie swoja firma budowlana, nawet jeżeli bardzo mała, w transporcie kupno lub wynajem swojej ciężarówki, w rolnictwie nie wiem, być może ucieczka do miasta. Dla niektórych, tych z jakąś szkołą – wojsko, po nim powrót do szkoły.

    Stwarza to trudną do przeskoczenia barierę dla awansu społecznego i dla wyjścia z imigrackiego getta przez które każdy przybysz MUSI przejść (znam ten ból, sam byłem matką )
    Chyba każdy humanista, czyli posiadacz wykształcenia dla hobbystów pt. „Przeczytałem Trzydzieści Książek, (po lepszej szkole: „Sto Trzydzieści Książek”).
    – I co z tego masz?
    – Mam generalną ogładę!
    – No to ją teraz sprzedaj i kup sobie papu i dach nad głową za generalną ogładę.
    Przez pierwsze 20 lat pobytu w USA moje kontakty z tzw. gettem były praktycznie zerowe.

    czyli dla integracji/asymilacji. Co więcej, przybysze musza konkurować o sprzątanie śmieci, czy podmywanie staruszków z miejscowym prekariatem.
    Przybysze bez sprzedawalnego wykształcenia albo/i bez sprzedawalnych kwalifikacji albo/i przynajmniej sprzedawalnych zdolności.
    Twierdzenie, że każdy przybysz MUSI pokazuje tylko losy znajomych tego, który takie rzeczy wypisuje.

    Opisane prace podejmują na samym początku kobiety ze wsi, bo mężczyźni raczej idą do budowlanki. Zresztą wszystko zależy od człowieka i jeżeli niektórym odpowiada praca polegająca na opiekowaniu się innymi to co w tym złego? Jeżeli jeszcze taka osoba wyuczy się języka, zrobi prawo jazdy, kupi samochód i pójdzie do szkoły pielęgniarskiej, nawet w zaawansowanym wieku, to może się okazać, że osiągnie całkiem pokaźne zarobki. Bez ryzyka outsourcingu do Chin jej miejsca pracy.

    W podsumowaniu, obecne układy, w odróżnieniu od produkcyjnej hossy Zachodu w latach 1950-tych i 1960-tych są zdecydowanie niekorzystne dla imigracji.
    Większość polskich chłopów szła do chicagowskich rzeźni a nie do fabryk Forda. Do tych drugich też szli, ale w mniejszości. Chyba że następne pokolenia.
    Dzisiaj zjada się więcej mięsa niż dawniej (liczba i zamożność ludności znacznie wzrosły) ale jego przeróbka została zautomatyzowana i nie potrzeba już dziesiątek tysięcy robotników w rzeźniach. Ciężko to opisywać zniknięciem „produkcyjnej hossy”, gdyż produkcja, mierzona w tonach, dzisiaj jest nawet wyższa niż kiedyś.
    Podobnie stało się z produkcją samochodów. Roboty, automaty, nowe technologie, albo przynajmniej wyjazd do południowych stanów, czyli tam, gdzie pobudowano fabryki zagranicznych firm, firm, których nie było w umownym „Detroit”.

    Ubożenie klasy średniej, brak stabilności zawodowej i szans dla rodzimego prekariatu są źródłem lęków i rosnącej niechęci/wrogości do imigrantów w znacznej części społeczeństw zachodnich.
    A tłumacząc na nasze, rozpływające się we mgle marzenie o wyższym niz twoi rodzice poziomie życia. Czyli niekoniecznie biedniejemy na bezwzględnej skali tylko boleśnie zdezrzamy się ze znikającą obietnicą Ameryki jako lampy Alladyna. Tym boleśniej im lepiej pamiętamy opowiadania swoich pradziadków, dziadków i rodziców, z których wyłaniał się obraz nieskończonych schodów wiodących prosto do konsumpcyjnego raju. Każde kolejne pokolenie opowiadało o czymś, czego posiadanie zaznaczało wspięcie się na wyższy niz przodkowie poziom i z tych opowiadań najmłodsi budowali swoje oczekiwania. A tu klops.
    Co nie znaczy, że jest im obiektywnie źle i że biedują. W porównaniu z dużą ilością krajów żyją dużo lepiej.
    USA zaduszą koszta opieki zdrowotnej, narkotyków i rasizmu.

  95. To jest po mojemu dorabianie skomplikowanej intelektualnie-psychologicznej „gęby” do o wiele prostszej rzeczywistości. Żeby się czegokolwiek wypierać, trzeba najpierw na ten temat coś wiedzieć. Tymczasem, z tego co słyszałem/czytałem, przeciętni Amerykanie spoza 12% elity są słabo wykształceni, zwłaszcza w dziedzinie geografii i historii. Nawet ta ww. 12% elita jest kształcona specjalistycznie, z pominięciem wiedzy ogólnej. Tak więc, „wypieranie się” i rozdzieranie duszy o kolonizację, rasism, imperialną eskpansję i hipokryzję ograniczone jest do wąskich elit intelektualnych, głównie uniwersyteckich. Przeciętnego Joe Sixpack’a takie kwestie nie obchodzą, ba, nic o nich nie wie i odnosi się do nich z wpojoną anty-intelektualistyczną niechęcią. Łyka natomiast ochoczo propagandę „light on the hill”, „indispensable nation” i „wyjątkowości” USA, co mu zadowalająco tłumaczy imperialne misje „dobroczynne” zagranicą.

    Przeciętny Amerykanin – zastrzegam się, że pisze tylko o wielkomiejskim – chodzi do szkoły razem z dziećmi ze 130 krajów.
    U nieco bardziej zamożnego w domu była/jest polska, rosyjska, ukraińska, rumuńska, filipińska czy meksykańska babuszka.
    Jak pogada z sąsiadem to następnym razem do remontu domu wezwie ekipę budowlaną złożoną – za wyjątkiem szefa – z samych imigrantów. Bo taniej i lepiej.
    W szpitalu odwiedzając dziadka zobaczy, że połowa lekarzy to Hindusi a połowa pielęgniarek to Filipinki.
    Tzw. codzienne życie karmi go setkami dotykalnych dowodów na to, że to jego kraj jest Mekką dla mieszkańców wszystkich innych krajów świata. Nie ma lepszej metody aby wbić mu do głowy przekonanie, że skoro cały świat pcha się do nas, to znaczy, że u nas musi być najlepiej. Ludzie głosują nogami.
    Żadna „propaganda” nie jest tu potrzebna.
    Wystarczy polska babcia gotująca mu obiadek.

  96. z ”Wiki” na pierwszym miejscu listy powodów (…) kosmopolityczne metropolie versus prowincja.
    Dokładnie to, co pisałem wyżej; imigranci konkurencją na rynku pracy, wielka liczba imigrantów oraz zbyt szybkie tempo zmian aby można je było „przetrawić” bez zgagi.

  97. Herstoryk
    27 października o godz. 7:20

    Herstoryku: Wiki nie wyjasnia wiele więcej niż to co na powierzchni: pytanie-odpowiedź.

    O Imperium nie ma żadnej wzmianki. Wydaje mi się, że ma ono dla Brytoli takie samo legendarnie-mityczne/nostalgiczne znaczenie jak dla Polaków jagielloński Złoty Wiek. Przy poważnym zastrzeżeniu – jeśli wogóle coś o tym wiedzą , z powodu kiepskiej znajomości historii u większości populacji zarówno w UK jak i PL. Tak a propos, to Imperium Brytyjskie zbankrutowało praktycznie w latach 1914 – 1918, następne 40 lat to była już powolna agonia i zwijanie interesu, przy zachowywaniu pozorów. Z czego rządzące w Londynie elity zdawały sobie prawdopodobnie po cichu sprawę, mimo demonstracyjnych pokazów imperialnego zadęcia. Churchill, jeśli cokolwiek planował, to wojnę obronną, bo na nic innego już nie było stać.

    Imperium Brytyjskie trwało znacznie dłużej, było znacznie trwalsze i dotrwało do połowy XX wieku. Żyje jeszcze wielu Brytoli, którzy tego doświadczyli, żyją jeszcze tacy, co w koloniach żyli i mieli się niezgorzej, albo calkiem dobrze, ale się musięli zwinąć. Część pozostała.
    To jest na tyle świeża historia, że nieporównywalna z mitem o złotych czasach Jagiellonów.
    Powolna agonia (powolna, skoro taka szybka, zaledwie w jakieś 3, 4 dekady?) w czasie międzywojnia XX wieku niewątpliwie miała miejsce, kto jednak miał o tym głębsze pojęcie? Było powszechne i dojmujące poczucie w milionach brytyjskich głów? A jeśli było, nie zmienia to postaci rzeczy, bo to bardzo świeże doznanie i świeży upadek. Zbyt wielkie imperium, zbyt wielka duma, zbyt wielka katastrofa materialna, cywilizacyjna, prestiżowa, by to zniknęło bez poważnych śladów w ciągu tak krókiego czasu.

    O rosnącej niewydolności syetemu mogli wiedzieć (niektórzy) politycy. tacy, co mieli rozum i żyli bez złudzeń. Ile jest takich i jak to się przekłada na powszechne stosunki? Kto z takich polityków miał interes w tym i kto to głośno mowił obywatelom Brytanii?
    O tym wiedziało też wąskie grono urzędników (nie są od rozgłaszania wiadomości o nadciągającej katastrofie, a obieg informacji był niezwykle wąski i poufny, całkowicie inna niż dziś rzeczywistość a i dziś – co widać demonstracyjnie – „suweren” w ogóle nic nie chce wiedzieć i pojmować innego, niż to, że „dostanie” cukierka) i i wąskie grono badaczy uczelnianych. Może ten i ów przedsiębiorca, któremu interesy gorzej szły, ale w to można powątpiewać, czy na pewno pojmował przyczyny. Taki przedsiębiorca nie przekładał swoich biznesowych rozterek na publiczną wiadomość o tym, że oto Imperium się rozłazi.

    To jest po mojemu dorabianie skomplikowanej intelektualnie-psychologicznej „gęby” do o wiele prostszej rzeczywistości. Żeby się czegokolwiek wypierać, trzeba najpierw na ten temat coś wiedzieć.

    To nie jest skomplikowane, ale właśne proste. Ale owszem, skomplikowane być może dotarcie do oczywistej rzeczywistości. Dlatego zaczęliśmy do niej docierać dopiero całkiem niedawno i mało chętnie.

    Wypieranie nie polega na tym, że najpierw trzeba „wiedzieć”, czyli coś świadomie, trafnie i dogłębnie rozumieć i odpowiednio oceniać. To proces niemal w całości pozaświadomy.

  98. Tak a propos, to Imperium Brytyjskie zbankrutowało praktycznie w latach 1914 – 1918, następne 40 lat to była już powolna agonia i zwijanie interesu, przy zachowywaniu pozorów. Z czego rządzące w Londynie elity zdawały sobie prawdopodobnie po cichu sprawę, mimo demonstracyjnych pokazów imperialnego zadęcia. Churchill, jeśli cokolwiek planował, to wojnę obronną, bo na nic innego już nie było stać.

    Koniec I wojny to chyba jednak nieco za wcześnie, chociaż coś jest na rzeczy. Wprawdzie w czasie II wojny Royal Navy była w stanie, przynajmniej poczatkowo, stawić czoła marynarce niemieckiej, włoskiej a nawet chwilowo francuskiej ;-), to jednak już nie japońskiej no i do wygrania Bitwy o Atlantyk konieczna była pomoc amerykańska, przykładowo umowa Lend-Lease.

    Dla mnie militarny koniec Imperium Brytyjskiego to zatopienie „Prince of Wales” and „Repulse” w grudniu 1941 roku.
    A finansowy to (po raz pierwszy) rok 1947:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Truman_Doctrine

    For years, the United Kingdom had supported Greece, but was now near bankruptcy and was forced to radically reduce its involvement. In February 1947, Britain formally requested for the United States to take over its role in supporting the royalist Greek government

    https://foreignpolicy.com/2019/03/19/why-brexit-is-europes-finest-hour/

    It used to be that Feb. 21, 1947, was the date some historians marked as the end of Britain’s long run as a great power. That was the day London cabled Washington that it could no longer afford to shore up Greece against Soviet influence—and said it was withdrawing from communist-threatened Turkey as well. “The British are finished,” remarked Dean Acheson, who was soon to become U.S. President Harry Truman’s secretary of state.

    A po raz drugi (poprawka?) to oczywiście Kryzys Suezki.

  99. @Tanaka
    W punkt
    Wypieranie nie polega na tym, że najpierw trzeba „wiedzieć”, czyli coś świadomie, trafnie i dogłębnie rozumieć i odpowiednio oceniać. To proces niemal w całości pozaświadomy.

  100. Lewy
    27 października o godz. 9:55

    Modelową demonstrację tego procesu przedstawia kościół kat. W ogóle, a specjalnie w związku z pedofilią kleru.
    Żaden konsekrowany gwałciciel dzieci nie dochodzi do jasnej, brutalnej świadomości własnych czynów na dzieciach i tym bardziej nie dochodzi świadomym badaniem do tego, czemu on to robi, co nim rzeczywiście powoduje, skąd to się bierze. I – to kolejny poziom niemożności – nie poddaje swojego zachowania ocenie etycznej. Nie powie sobie: jestem zbrodniarzem! I nie postąpi konsekwentnie wobec świadomego i głębokiego orzeczenia o sobie.

    Znowu, modelowe wyjasnienie mechanizmu zakłamania mamy w filmie Siekielskich, choćby na przykładzie konsekrowanego gwałciciela Cybuli, który oświadcza: nie ma wytrysku, nie ma grzechu!
    I już! Po sprawie. Można gwałcić dalej, można być zbrodniarzem, można dręczyć, poniżać torturować psychikę i ciało dziecka, byleby nie było wytrysku (u konsekrowanego!). Wtedy wszystko jest w porządku, wszystko jest dobrze i Jezusek zaprasza do nieba. Żadnego grzechu nie ma.

    A jak wytrysk będzie, to sobie konsekrowany wytłumaczy: eeee…, jakiś taki słaby, nie bardzo, nie o to chodzi z tym wytryskiem, właściwie to się nie liczy. I się nie liczy, wytrysku nie ma! Grzechu nie ma, jest dobrze.

  101. @zza kałuży
    27 października o godz. 9:47

    Koniec I wojny to chyba jednak nieco za wcześnie, chociaż coś jest na rzeczy. ……
    A finansowy to (po raz pierwszy) rok 1947

    Z zadłużenia na wojowanie w I WŚ Wlk. Brytania wypłaciła się ostatecznie w 2015 r. (!) – https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_the_British_national_debt
    Prawdziwym, choć mało znanym finansowym końcem Imperium była poroniona próba powrotu do Standartu Złota (Gold Standard) 1925 – 1931, która spowodowała wydrenowanie Skarbu (Exchequer) z rezerw kruszcu.

  102. @Optymatyk
    Odkatoliczyć Polaka?Obawiam się,że jeśli nawet kk na całym świecie padnie,to u nas się ostanie,skupiony pod obrazem jasnogórskim.
    Gdyby styropianowe elity zamiast koronować orła zajęły się budowaniem społeczeństwa obywatelskiego
    i obywatelską edukacją-bylibyśmy w innym miejscu.
    Ale IIIRP miała być przede wszystkim katolicka.Udało się!

  103. @ Brokoz
    27 października o godz. 10:16

    Gdyby styropianowe elity zamiast koronować orła zajęły się budowaniem społeczeństwa obywatelskiego.

    Stare przysłowie mówi, że „Tak krawiec kraje jak materii staje”.

    Widać dało się wykroić tylko społeczeństwo katolickie, na obywatelskie materii nie stało. No i krawiec też partacz……

  104. Herstoryk
    27 października o godz. 10:27

    Krawiec się nie zna. Zanim krawiec, to ten co sadzi, weźmy, len. Len się przerabia na len, w tej jakiejś fabryce fabrykanta z miasta Łodzi, w której to fabrykant jest Żyd, następnie kupiec Wokulski ładnie na ladę wyłoży zgrabnie utkany towar, krawiec nabędzie drogą kupna i jest materia do krojenia. Krawiec nie jojczy, tylko jest zadowolony.
    Dzięki temu Polak dobrze jest ubrany, jak poucza Grażyna Hase, a nie w jakąś komżę. I wtedy Polak jest zadowolony jak chłop od lnu, fabrykant Żyd, Wokulski od beli i krawiec.
    Tylko troszkę niezadowolony jest kościół kat. I o to właśnie chodzi!

  105. Brokoz
    27 października o godz. 10:16

    @Optymatyk
    Odkatoliczyć Polaka?Obawiam się,że jeśli nawet kk na całym świecie padnie,to u nas się ostanie,skupiony pod obrazem jasnogórskim.

    Mamy, szczęśliwie, taki ateistyczny czyli diabelski wynalazek jak fizyka. A jak fizyka i ten Żyd Einstein, to naczynia połączone. Polaka też połączy, nawet na kolanach. W końcu i Polak się wyrówna do poziomu.
    Dlatego jest powiedziane: ty nad poziomy wylatuj!
    I jest powiedziane: w górę serca!

    Jak jest powiedziane, to się radujmy: I Polak wyleci, wyfrunie ze swojego kościoła kat.
    Albowiem serca wznosimy je do Pana. Dlatego fizyka działa, bo Pan wynalazł fizykę. W ten sposób, że najpierw wynalazł światło, a dopiero później jego źródło. Co sam dokładnie przedstawił i się tym wynalazkiem nam pochwalił.
    Taki Pan!

  106. A może żeby odkatoliczyć Polaka to przede wszystkim trzeba odbiskupić państwo?
    Wystarczy pozakręcać/pozaślepiać wszyskie kurki z których kapie kasa!

  107. Brokoz
    27 października o godz. 10:48

    Niby tak, ale od biskupa nie da się zacząć. Dobrze jest przyssany. Też fizyka, podręcznik dla klasy VI wszystko wyjasnia.

  108. @Tanaka
    27 października o godz. 10:39

    W Europie Zachodniej renesans polegał na odkopaniu starożytnych tekstów tworzonych na tamtym terenie. W kraju nadwiślańskim odkopuje się religie rodzimowiercze.

  109. Inaczej – nie ma bazy.

  110. Jak wejdziesz do księgarni naukowej, to połowa książek w dziale „fizyka” to rozważania ks. Hellera. W empikach dział nauki to fragment działu religia, a i tak to głównie humanistyka oraz książki ezoteryczne. Prasa naukowa prawie w ogóle nie istnieje. Głównie sport, gołe baby i opowieści o żołnierzykach i księżniczkach.

  111. @bubekró
    27 października o godz. 11:01
    Ty tak poważnie? Nie strasz.

  112. @Ewa-Joanna
    27 października o godz. 11:40

    Nie inaczej. Dodać można też matras i inne sieciówki. A, no i zapomniałem, że półki się wypełniają strawą z i bez procentów. Ruch padł, bo nie sprzedawał piwa, ani małpek.

  113. @Tanaka 27 października o godz. 8:39
    Zzakałużku, już się tam nie doprowadzaj do podstawowego pytania, tylko się doprowadź do rozeznania, jak działa głowa pod spodem. Wtedy wrócisz do pytania.

    Uogólniasz z tym wypieraniem się Amerykanów i tyle. To chciałem powiedzieć. Każdego proszę; wygłaszając sądy o mieszkańcach USA proszę najpierw przetestujcie swoje sformułowania na mieszkańcach Europy.

    Kusi was aby napisać, że „Amerykanie cośtam” to powiedzcie sobie głośno to samo zdanie tylko podstawiając wyraz „Europejczycy” w miejsce „Amerykanie”.

    Jeśli skutkiem takiego eksperymentu uderzy was zbytnie upraszczanie testowanego sądu („przecież Portugalczycy – tak, ale Łotysze – siak”, to uwierzcie mi, jest on także zbytnio upraszczający w USA.
    Chociaż ciekaw jestem, jakie sądy kojarzą sie wam z Łotyszami… 😉

    A podręczniki czy lektury… czyli czego szkoły uczą, przynajmniej w Illinois, bo pewnie nie uczą tego w Teksasie czy w Kansas… niedawno skończyłem lekturę „Our America: Life and Death on the South Side of Chicago”, zaczytane na śmierć;

    https://www.amazon.com/Our-America-Death-South-Chicago/dp/0671004646

    a teraz podczytuję „Born in Blood and Fire: A Concise History of Latin America”. (akurat ja mam 3cie wydanie)

    https://www.amazon.com/Born-Blood-Fire-Concise-History/dp/0393911543

    Obie z pieczątkami szkolnej biblioteki, (Lincoln Park High School), obie mocno czytane.

    Poczytaj sobie najbardziej krytyczną recenzję z Amazona: 😉

    https://www.amazon.com/gp/customer-reviews/R1DA2C3J7RRMTQ/ref=cm_cr_arp_d_viewpnt?ie=UTF8&ASIN=0393911543#R1DA2C3J7RRMTQ

    2_ There is implicit bias and feelings that we can already see about the author in his view on colonialism and white hegemony.
    (…)
    4_ This book has a very left leaning opening.

  114. Herstoryk
    27 października o godz. 7:05

    „Wychodzi mi z powyższych, że to życie w pub’ach to już od dawna historia”.

    Odnoszę się tylko do tego, bo Twoje papierowe wymądrzanie się o wielkich procesach w sytuacji, kiedy wszystkie logiki mają zero wpływu na wymuszone przez człowiekowatych zmierzanie ku zagładzie życia na ziemi lub przynajmniej ku zagładzie wielkoowocowych gatunków, przekracza moje możliwości rozumienia, czym są logiki i po co.

    Lewy dał przykład jeden z tysięcy, jakimi żyje na co dzień człowiek, mówił o istnieniu przyzwyczajeń, które się składają na wartość jego życia, a Ty się czepiłeś konkretu jak kucharka na stanowisku ministra. Nieproszeni goście, intruzi mogą te wartości i wiele innych niszczyć. Identyfikacja z podobnymi sobie jest elementarzem ludzkiego istnienia, a unoszenie się podobnych Tobie nad codzienną prozą życia jest pychą, lekceważeniem nietwojego świata. Ale jeśli jesteś nieważki, musisz się unosić. Ja zadaję pytania (nie będę wszystkich powtarzał, bo darma praca) – np. jakie są MOTYWY tworzenia wartości moralnej w przyjmowaniu tłumów obcych amatorów na łatwy chleb (nie “uchodźców”, do krwy nędzy!), które w dodatku pojawiają się w wyniku przestępczych działań, a państwo przyjmujące staje się współuczestnikiem tych działań – a Ty sprowadzasz to do zabawy w zbieranie etykietek od piwa, nazywając moje pytania “konikiem”. Sprowadzaj na zdrowie.

    Motto tego błogu: “Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da.

    Blogi są m.in. po to, by uczestnicy mogli się oddawać swemu ulubionemu zajęciu: informowaniu wszechświata, że rozmówca jest gupi. Dziękuję.

  115. Tanaka,
    „Wśród kleru kilkadziesiąt procent to homoseksualiści. Kilkanaście procent to osobnicy o skłonnościach pedofilskich. Niemal wszyscy kandydaci do seminariów mają niedojrzałą osobowość.”
    Mocno powiedziane. Myślę jednak, że trochę przesadziłeś w swoich szacunkach. Chociaż mogę się mylić. Kościół nie zaprząta obecnie mojej uwagi i nie mam dostępu do bieżących statystyk dotyczących tej grupy społecznej (o ile są prowadzone poza Kościołem).
    Chciałbym jednak przypomnieć, że PRL-owskie MSWiA na bieżąco prowadziło statystyki i opracowania dotyczące Kościoła i jego ludzi, tj. kleryków, duchownych, zakonników i sióstr zakonnych. Opierały się na informacjach operacyjnych funkcjonariuszy i agenturalnych, wywiadach środowiskowych i analizach zachowań poszczególnych osób, obserwowanych poza ich instytucją. I tutaj częściowo masz rację – procent osób LG był wyższy, aniżeli średnia dla ówczesnego społeczeństwa. Jednak ten wynik jest w dużej mierze efektem sytuacji wewnątrz instytucji kościelnych, a nie preferencji seksualnych. Najpierw doszło do wyboru drogi życiowej, a dopiero potem uświadomienie i rozwój formacji seksualnej. To raczej charakter życia w Kościele i zakonach sprzyja orientacji LG, a nie wcześniejsze doświadczenia. Jeśli chodzi o orientację BT raczej nie było takich informacji. Przyczyny są proste. Ta sfera zawsze była najbardziej intymna i rzadko ujawniana przez osoby dotknięte odmiennościami. Przez to uchodziła oficjalnym statystykom, poza ośrodkami medycznymi, które swoich danych nie ujawniały (tajemnica lekarska).
    I tutaj dochodzimy do Twojego trzeciego zdania o niedojrzałej osobowości kandydatów. Ono jest w cytowanym fragmencie najprawdziwsze. Zaledwie kilka procent kandydatów do seminariów i życia konsekrowanego, to osoby o wyraźnie ukształtowanej osobowości. Większość była bardzo przeciętną masą ludzką, oscylującą na ogół poniżej pewnej średniej aktywności i samodzielności społecznej. Opracowania z czasów PRL wskazywały na dużą niesamodzielność intelektualną i bezradność życiową większości kandydatów, rozmaite formy podporządkowania decyzjom rodzinnym (głównie religijnych matek). To maminsynkowie byli w większości najpierwszymi kandydatami na księży. Biorąc pod uwagę najczęściej brak jakichkolwiek doświadczeń seksualnych w okresie nastoletnim, z łatwością akceptowali przyszłą drogę życiową. A seminarium? Najważniejsze badanie lekarskie przeprowadzane kandydatowi do stanu duchownego, miało na celu stwierdzenie, czy delikwent nie jest zniekształconym fizycznie inwalidą oraz nie ma problemów z wymową (seplenienie, jąkanie itp.). Orientacji seksualnej nastolatków wtedy (a podejrzewam, że i obecnie) nie sprawdzano.
    To dopiero zbiorowiska osób, jakie stanowią seminaria duchowne i zakony są miejscem tworzenia orientacji seksualnej młodych ludzi. Ich zamknięty, jednorodny płciowo charakter sprzyja rozwojowi homoseksualizmu męskiego i żeńskiego. Obowiązująca wewnętrzna dyscyplina i bezwzględne podporządkowanie ułatwiają polowania na „świeże mięso” przez osoby funkcyjne. Potwierdzają to ujawnione fakty z przeszłości (vide: aktywność abp Paetza). Można powiedzieć, że w każdym diecezjalnym oraz zakonnym seminarium duchownym, była grupka funkcyjnych wprowadzających kleryków w arkana seksu homo. Mało który kleryk o słabej osobowości był w stanie oprzeć się awansom przełożonych. A przecież ci młodzi ludzie akurat wchodzili w wiek największego buzowania hormonów. Warunki dla LG wprost wyśmienite.
    Inaczej rzecz ma się z pedofilią duchownych. Tej sprzyjał zawsze uprzywilejowany społecznie w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych obraz duchownego. I brak jakiegokolwiek krytycyzmu rodziców wobec lokalnych księży czy zakonników. To okazja najczęściej czyniła z niedojrzałego osobniczo księdza pedofila. Wszak dzieci miał w dostatku pod ręką. I nie musiał się zbytnio wysilać, aby omotać niezorientowane dzieci. Kontakt z dorosłą kobietą czy mężczyzną wymagał od takiego duchownego wykazania się przedsiębiorczością i wyczuciem, których nigdy dotąd się nie nauczył.

  116. Tanaka
    Proszę, jeszcze raz odezwij się na adres mojego K., wtedy podam Ci moje namiary (w odzyskanej w poczcie). Nowy komp (ciutkę używany) idzie jak burza.
    Co do Głodzia Flaszki, szkoda słów. No i szkoda, że piekła nie ma, a ponieważ on o tym doskonale wie, jest modelowym wprost królem życia, czyli użycia czego tylko się da. Jasne że czarne koleżki będą
    go bronić, bo zawsze skapnie im coś ze sławojowego stołu, np. atrakcyjna parafijka w przedziale od 20 do 80 tys. zł.

  117. np. jakie są MOTYWY tworzenia wartości moralnej w przyjmowaniu tłumów obcych

    W przypadku Niemców, a przynajmniej ich elit, – poczucie winy za Ii wojnę światową, chęć odpokutowania za swoje winy, chęć poczucia się znowu dobrymi ludźmi, dobrym narodem.

    W przypadku Polaków mogłaby to być chęć spłaty długu zaciagniętego tyle razy wobec świata „dzięki” posiadania takiej parszywej historii.

    Tu dygresja.

    Byłbym dumny z prezydenta Dudy gdyby mocno i tak dobitnie jak ten Maliniak potrafi czasami ujadać przypomniał o polskiej wdzięczności wobec narodu irańskiego. W czasie gdy Trump zrywa układy i nakłada kolejne sankcje.
    Zamiast tego dupa Duda uczestniczy w murzyńskiej do kwadratu konferencji-nagonce na Iran w Warszawie.

    Podobnie powinien głośno ująć się za Kurdami, znowu paraleli z polskiej historii jest wystarczająco dużo. Mógłby wygłosić tzw, „przemówienie z jajami”, publicznie przypominając Turkom o „miejscu dla posła z Lechistanu” i o zasługach generała Bema. A następnie, odżegnując się od wtrącania się w wewnętrzen sprawy Turcji, głośno i wyraźnie poprosić Turcję o humanitarne traktowanie Kurdów.

    Polacy byli przyjmowani i ratowani w wielu krajach. Polakom pomagano, ostatnio w czasie stanu wojennego, sam dostałem paczkę z Niemiec.

    Przyjęcie, a raczej nieprzyjęcie kilkudziesięciu tysięcy np. Syryjczyków to było kurestwo.

  118. zak1953
    27 października o godz. 12:06

    Tanaka,
    „Wśród kleru kilkadziesiąt procent to homoseksualiści. Kilkanaście procent to osobnicy o skłonnościach pedofilskich. Niemal wszyscy kandydaci do seminariów mają niedojrzałą osobowość.”

    Mocno powiedziane. Myślę jednak, że trochę przesadziłeś w swoich szacunkach. […]
    Chciałbym jednak przypomnieć, że PRL-owskie MSWiA na bieżąco prowadziło statystyki i opracowania dotyczące Kościoła i jego ludzi, tj. kleryków, duchownych, zakonników i sióstr zakonnych. Opierały się na informacjach operacyjnych funkcjonariuszy i agenturalnych, wywiadach środowiskowych i analizach zachowań poszczególnych osób, obserwowanych poza ich instytucją.

    Procentową wielkość sodomitów wśród kleru można znaleźć w rożnych źródłach. W Polsce bardzo dobrym, do tego naukowym źrodłem jest prof. Baniak. Który od dziesiątków lat zajmuje się badaniami kleru. Mówi wyraźnie: 30-50% kleru to ludzie o skłonnościach homoseksualnych. Czli co najmniej jeden na trzech księży, lub jeden na dwóch. Badania w innych krajach też wskazują na podobny procent.

    Z kolei w sprawie pedofilii kleru, raport krolewskiej komisji w Australii podał, że 7,5% kleru katolickiego dopuszczało się czynów pedofilskich. Członkow kleru o skłonnościach seksualnych do dzieci jest, oczywiście, grubo więcej. Wynika to z „ciemnej liczby” , doskonale znanej kryminalistyce i psychologii: przestępstwa bardzo silnie stabuizowane są wykrywane tylko w drobnym procencie. Gwałcenie dzieci to najsilniejsze tabu.

    Franciszek przyznał się półoficjalnie do tego, że 2% kleru to pedofile, co jest wielkością oszukańczo zaniżoną, ale i tak dużo większą niż przeciętny procent pedofilów w społeczenstwie otwartym.

    Służby PRL-u, niewątpliwie, dużo, może bardzo dużo wiedziały o niecnotach kleru, ale równie niewątpliwie nie badały tego ściśle i naukowo, a raczej dokonywały rozpoznania pod określonym kątem, zapotrzebowania do równie specyficznych celów, a nie po to, żeby mieć naukową wiedzę o psychice i jej problemach u ludzi konsekrowanych.

    Zbieżność wiedzy i procentowych progow jednak istnieje, co poświadcza, że PRL sporo wiedział i że podawane przez naukowe i znające problem źródła dane są rzetelne. A jest tak dlatego, że problem kleru jest problemem stałym, od dwoch tysięcy lat. To zaś bierze się z samej stoty kościoła: zbierania ludzi bardzo specyficznych, o określonych skrzywieniach osobowościowych i patolgiach.
    W istocie, arcybiskup Michalik bardzo trafnie to nazwał, mówiąc o „lgnięciu”. Powiedział o klerze, choć zdawało mu się, że mówi tylko o dzieciach.

    Frederic Martel, w głośnej książce ‚Sodoma” dokładnie pokazuje, jak procento sodomitów wśród kleru podnosi się, w miarę awansów na wyższe stanowiska kościelne. O ile więc przeciętnie sodomitów wśród kleru jest połowa lub nieco mniej, to wśród biskupów jeszcze więcej, zapewne około 3/4 , a w centrali – Watykanie, w ogóle już trudno znaleźć niesodomitę.
    Sodomia może się łączyć z innymi specjalnościami psychiki w bardzo mocne związki. Tak silne sformatowanie osobowości konsekrowanej, owa sławetna chrystoformizacja, znakomicie sprzyja łączeniu się w jednej głowie sodomity z pedofilem, użytownikiem żon parafialnych i dziewic, dziwkarstwem, pornofilią, sadomasochizmem, zalewaniem pały, silną skłonnością do hazardu i wszelkich zachowań skrajnych.

  119. We Francji, Niemczech, Austrii jest wiele „swietych” nazw miejscowosci ale nikt sie juz nie utozsamia z ta „swietosciami”.
    Polscy „swiatli” intektualisci czy dziennikarze maja obsesje na punkcie takich „swietosi” i nawet nazwe wulkanu Mt. St Hellens obwolali gora swietej Heleny. Podczas gdy autentyczna nazwa pochodzi od nazwiska brytyjskiego XVIIIwiecznego dyplomaty Lorda St Hellens, ktory byl przyjacielem kapitana George’a Vancouvera. Vancouver ponazwal nazwiskami swoich przyjaciol najwyzsze szczyty gorskie (wulkany) w Gorach Kaskadowych (ktore widzial z morza) od Oregonu po Brityjska Kolumbie jak Mt Baker, Mt Rainier, Mt Hood . Nastepne juz niewidoczne z ladu otrzymaly nazwiska amerykanskich prezyydentow Mt Adams, Mt Washington, Mt Jefferson… Mieszkalem tam 6 lat na przelomie wiekow, piekne miejsca i warte zobaczenia. Nawet szczyty ledwie przekraczajce dwa tysiace metrow sa pokryte lodowcami. Na Olimpic Penisula sa lasy deszczowe i oceaniczne plaze a powyzej nich szczyty pokryte wiecznym sniegiem i lodowcami.

  120. @zza kałuży
    27 października o godz. 12:32

    Na razie prezydent nadwiślański zaciska piąsteczki na różańcu i modli się o to, żeby słowa pana Trumpa o przyjaźni wobec nadwiślańskich nie znaczyły tego, co znaczą wobec Kurdów i żeby jeszcze nie zmienił zdania z tymi wizami i tam wszystko było dobrze podpisane przed kolejnymi wiosennymi wyborami w kraju nadwiślańskim. Jest nawet gotów przylecieć do białej chatki, usiąść, a nie – stanąć, stanąć przy skraju biurka i podpisać kilka papierków, tylko, żeby wszystko było dobrze.

    Jakie mogą być relacje między Prosiaczkiem i Tygryskiem Knurem?

  121. Sorry, przesadzilem z iloscia „L” w St Helens. Starosc nie radosc, mlodosc nie wiecznosc.

  122. @pombocek
    27 października o godz. 12:02
    Gówno za przeproszeniem wiesz a głos zabierasz.
    Ludzie od zarania istnienia szwendali się a to w poszukiwaniu lepszego życia a to w poszukiwaniu przygód. W czasach dzisiejszych robią to samo co robili kiedyś, mają prawo do szukania lepszego życia dla siebie czy raczej dla dzieci. Część tych osób usiłuje przekroczyć granice nielegalnie często korzystając z pomocy szmuglerów. Często dochodzi do tragedii takiej jak choćby ostatnio w Anglii. Państwa opierające się o idee humanizmu nie pozwolą sobie na zostawienie tych ludzi na pastwę losu, ale przyjmą i dadzą opiekę. Ale nie jest powiedziane że przyjmą na stałe. Od tego jest prawo i to przepisy prawne decydują o udzieleniu wizy pobytowej. Większość z nich zostaje odesłana do własnego kraju albo ląduje w obozach.
    Nasłuchałeś się bzdetnych histerycznych opowieści i powtarzasz nieprawdę jak mantrę, nie usiłując się nawet zastanowić nad tym co mówisz.
    A już tutaj to pojechałeś po bandzie Ci blogowi MIGRANCI, którzy mieli w dupie Polskę, opuszczając ją dla lepszego prywatnego życia gdzie indziej, zamiast tu je budować, rżną teraz patriotów, z zapałem urządzając zza mórz i oceanów życie Polakom w Polsce. obrażając większość tu obecnych, łącznie z Lewym do którego się zwracasz a który co prawda nie za morzami ale jednak nie w Polsce żyje.
    Bez odbioru.

  123. @Brokoz
    27 października o godz. 10:16
    Zgadzam się, tak się stało i się tak szybko nie odstanie. Bo „ludzie nie mają żadnego własnego rozumu” (Staszic), tylko „rozum” swoich klechów. Co z rozumem ma tyle wspólnego co Inkwizycja z „naukami” Jezusa.
    https://www.youtube.com/watch?v=r156HpZLDnA&t=9s
    „Beczące owce polskiego Kościoła”

    Jeszcze dosadniejszy był ks.prof.W.Sedlak (1911-1993) – Moja świadomość – mówił Profesor – to nić egzystencji wyciągniętej ze wszechświata: na jednym końcu on, na drugim – ja, też dzieło przyrody. Jest we mnie wszystko, co istnieje w kosmosie, jestem jego czującą, myślącą i rozumiejącą cząstką.” A czymże jest Spinozjańskie „Deus sive natura”?

    „Pospolicie i trywialnie mówiąc, chrześcijanin to niedołęga z dewocyjnym kramikiem w duszy. Człowiek z kompleksami, topiący swą niepełnowartościowość w kadzidlanym dymie. Dewocyjny kramik duszy to patologia chrześcijaństwa.” Wiemy co oznacza patologia. Katolicyzm to powszechna choroba umysłowa tych, którzy temu dają jakąkolwiek wiarę. Na tę chorobę nie ma lekarstwa. Trzeba by, jak to przed laty jeden człownów bydgoskiego SLD sugerował, wysłanie kleru w bydlęcych wagonach do Watykanu. Ament. Ci tzw. „pasterze” to pasożyt wysysający z żywotnych soków społeczeństwa, wszystko co najwartościowsze. A najgosze jest to, że to „synowie” tego narodu, który tak obłudnie i okrutnie traktują. Syndrom sztokholmski, się kłania.
    i
    „Po 2000-leciu panowania Twej miłości z krzyża nad światem, świat na lepsze nic się nie zmienił. Nie wygasła nienawiść, nie umarło zwierzę w człowieku. Czyż nie widać próżni wokół Twego krzyża? Widzę tylu szczęśliwych bez Ciebie i tylu przybitych z Tobą.” Pesymizm wynikający z obserwowanych realiów, jakie mają miejsce tej organizacji i wręcz przeciwskuteczność jej nauk.
    Jeśli tak mówi doskonale wykształcony katolicki ksiądz tzn. , że doskonale widział co powiedział lub napisał:
    „Kościół to wielki furgon zaprzężony w ludzkie szkapy” . No znakomite wręcz stwierdzenie, bo co to jest szkapa? To sterany i wyzyskany do granic możliwości koń u kresu swoich sił i tylko zbiorowy wysiłek tychże szkap, powoduje jeszcze jakiś ruch a zasadniczo ruch wsteczny.
    Ja przywracam te cytaty co chwila, aby czytającym wbiły się w pamięć, bo racjonalizm bije z nich, że aż cudem jest, że taki uchował się w tak zdegenerowanej instytucji, jaką był i jest KrK w Polsce.

    Nie wiem jak odkatoliczyć Polskę.
    Niech to będzie odpowiedzią na sugestię Tanaki o mój wstepniak.
    To zupełnie wystarczy.
    …………………………
    Szostkiewicz mi tego wtedy nie puścił:
    Optymatyk
    25 sierpnia o godz. 11:47
    Po-jeb-Jaki, sorrki Pieb-Jaki (Piebiak i Jaki) rządzili w ministerstwie nie-sprawiedliwości, pod auspicjami samego „jesteś pan zerem” to nie należy się dziwić, że dążą do ukręcenia łba sprawie. Ministerprokuratorgeneralny „Zero” („medal mu się należy”!) ma zerowe pojęcie o sprawiedliwości i tu słusznie i prawdziwie swego czasu wyraził się L. Miller.
    PiS i Kościół to jest partia i organizacja polityczno-religijna (na jedno wychodzi, bo polityka i religia przenikają się wzajemnie od tysięcy lat), która posiada PAŃSTWO, „teoretyczne”?
    No to ch…., d…. i kamieni kupa”.
    To sprawiedliwość tylko dla swojaków partyjnych. I czym to się różni od czasów od 30 lat słusznie odeszłych? Kto tu je kultywuje z błogosławieństwem Kościoła?
    Jeżeli wybory 13.1019. przegra ta cała szeroko pojęta opozycja to prorokuję, że będziemy MUSIELI wszyscy zebrać się w sobie do kupy i niestety o paradoksie, złamać konstytucję i pójść na barykady z tak wyłonioną władzą. Po ewentualnej wygranej zacząć budować państwowość na nowo, od nowej konstytucji zaczynając.
    Jeśli nie, to ta władza załatwi nas na AMENT.
    I kto im coś zrobi? Putin?, Trump?, Tusk? – hahaha
    Kłania się „Pogarda mas” Petera Sloterdijka:
    „We współczesnym projekcie upodmiotowiania masy gromadzi się, jeśli dobrze go rozpoznaliśmy, łatwozapalny psychopolityczny materiał wybuchowy. Może go zdetonować iskra z dołu lub z góry.”
    „Upodmiotowiona masa” to tzw. więcej demokracji. I co otrzymujemy? Niech odpowie rzeczony filozof:
    „Metodycznie sterowana skłonność do pogardzania wszystkimi przez wszystkich, wsącza się w przesłanki współczesnej politycznej doktryny człowieka.”
    Czyżby to nie przedłużona starożytna zasada „divide et impera”?
    Do tego wspiera się na całego ponerologią!

    Tako rzecze Optymatyk

  124. Ludzie!
    No nie kłóćta się tak, przecie tu jest porządny blog atestów, a nie jakiś „Gość Niedzielny”.
    Ateista zawsze klamie, taka jego szatańska natura, to o co się kłócić?!
    Pax między chrześcijany, do kościoła, do spowiedzi, paciorek i znak pokoju bliźniemu krzyżem na drogę i kij mu w oko!
    A nie, że ten.

  125. Jak zwykle uogólnianie szkodzi. Nie mam w d*pie całej Polski a tylko rzeczywiście mam w d*pie Wolskę takich ludzi, którzy ulegają antyimigranckiej fobii. Co z przykrością konstatuję, bo jak zaczynałem tutaj pisać to miałem nadzieję, że jeden taki okaże się, tak jak moi wszyscy dotychczasowi znajomi po TŻŚ – fajnym gościem.

  126. Ramschel
    27 października o godz. 12:45 Edit →

    We Francji, Niemczech, Austrii jest wiele „swietych” nazw miejscowosci ale nikt sie juz nie utozsamia z ta „swietosciami”.

    To mi się bardzo podoba, że taka Francja pełna jest świętych miejscowości. A jeszcze bardziej mi się podobają rożne święte imiona, dawno już zapomniane.
    Jak to będzie po naszemu: święty Nazary? Nazarejczyk?

  127. @Ewa-Joanna
    To fakt, że @pombocek się zagalopował, wrzucając wszystkich migrantów do jednego wora.
    Zarówno Polacy tutejsi, jak i „wyjechani” różnią się poglądami, nieraz drastycznie. Jedni sprzyjają PIS, inni obecnej opozycji. Ich głosy nigdy nie mają jednak mocy przesądzającej o wyniku wyborów. A to że angażują się w sprawy Polski dowodzi, że raczej nie mają ojczyzny w dupie. Powody dla których ją opuścili są najrozmaitsze ( nie nam je oceniać, jeśli tych przyczyn nie znamy) i drugorzędne wobec tego, że czują się nadal silnie związani z Polską. Ale przecież nie wszyscy, ba, większość, zwłaszcza młodzi, „wsiąkają” w przybrane ojczyzny, adaptując się całkowicie albo uważają tak jak Ty, że nie będą brać udziału w wyborach, skoro od dawna nie mieszkają w Polsce.
    Przyznaję jednak, że niektórzy „wyjechani”, np. @neosmazmin z Australii udzielający się na blogu Passenta wręcz prowokują takie irytacje jak @pombocka.
    Pozdrawiam z jeszcze ciepło-jesiennej Warszawy, ale od jutra nadciąga chłodny układ niżowy „Jarosław”, który przyniesie brzydką, deszczową pogodę. Nomen omen.

  128. Autor: KRZYSZTOF PIECZYŃSKI o 21:12
    niedziela, 20 października 2019

    W Watykanie twierdzą, że kiedy JPII całował ziemię demony wyły z przerażenia. Kiedy przodek, Kim Jong Una wjechał na Świętą Górę ptaki mówiły ludzkim językiem? Polacy pierwszego czynią świętym a z drugiego się śmieją. Dlaczego nie śmieją się z obu? Bo życie duchowe Polaków to pańszczyzna. Pis nie zniósł pańszczyzny, ale przyniósł pozory troski o parobów.

    Jeśli Polacy nie uświadomią sobie i nie przypomną, że jest jedna rzecz, która nas wszystkich łączy, to w kraju podziały będą coraz boleśniejsze. Łączy nas nasze słowiańskie DNA, nasza bliskość z naturą, rozumienie folkloru i szacunek do tajemnicy żeńskości i męskości. Wszystko to, co poprzedza horror chrześcijaństwa. Tam jest wszystko, co było Nami przez wieki, nim rozpoczęła się najbardziej cyniczna noc kościoła. Kościół przysłonił Słońce i od tej pory żyjemy w cieniu kościoła. Stajemy się bytem bez właściwości.

    Konserwa w GB nie chce zauważyć, że Anglicy nie chcą brexitu. Zasłaniają się obroną demokracji podobnie jak lobby z bronią w Stanach nie chce zauważyć woli społeczeństwa za ograniczeniem dostępu do niej. W obronie demokracji ukrywa się śmiercionośną chciwość i cynizm, za który obywatele płacą życiem. U nas zbrodnicza, pedofilska sekta w imię utrzymania władzy nie zawaha się przed wywołaniem wojny domowej.

    Jak Chińczycy w Hong Kongu walczą o to, żeby nie wchłonął ich komunistyczny moloch. A co my zrobiliśmy żeby uwolnić się od watykańskiego najeźdźcy? Zrobiliśmy cokolwiek? Owszem wielu, którzy mieli dość Kato – polszczyzny wyjechało. Za granicą dobrze się tęskni a wraca do grobu na ojczystej ziemi. Tymczasem pisowska religia zatruwa wszystko. Naucza się jej pilnie w kościołach.

    Chrześcijaństwo nie jest religią, jest totalitaryzmem. To tajemne bractwo, które wykorzystuje wiedzę okultystyczną do rządzenia światem. Według nich Chrystus nie przyszedł dla owiec tylko dla wilków. Kościół, najbardziej wpływowi politycy i najbogatsi ludzie są tymi wilkami.
    Demokracja jest przez nich pozorowana i będzie, dopóki ludziom wystarczą pozory.

    W głowie dyktatora od rana do nocy rozgrywa się partia szachów. Musi planować kilka ruchów do przodu, kalkulować nawet we śnie. Naczelnik z ambicjami dyktatora ma jeszcze gorzej, gdyż nie wszyscy powieszą się z własnej woli. Najgorszymi wrogami okażą się swoi. Obcych łatwo rozpoznać i wykończyć. Swoi to przekleństwo. I z tym zostawiam cały pis, ze swoimi.
    …………………………………………
    Wg. mnie b. dobry tekst. My też tu o tym piszemy, bez obcyndalania.

  129. https://www.newsweek.pl/opinie/polityczna-deprywacja-polskiego-kosciola/w5ng3gx
    Zła polityka i źle rozumiana religia podały sobie ręce i pospołu deprawują polskie społeczeństwo. Kler zadecydował o zwycięstwie PiS, ale sam może też być największym przegranym tych wyborów.
    S. Obirek

  130. Muszę się wyłamać z tej ogólnej, podobno nawet brutalnej nagonki na pisowskie państwo. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, prawie jak w toastach gruzińskich, gdy wylicza się wszelkie łajdactwa solenizanta, ale kończy niezmiennie ”ale nie za to kochamy naszego przyjaciela”. Konkretnie cenię to państwo m.in. za to, że się nami interesują i to życzliwie – urzędy państwowe, szczególnie Urząd Skarbowy. Zaniedbuje ten urząd i wspomagające go służby właśnie swoich, jak widać u banasiowych koleżków, a mną, prostym emerytem, który nigdy nie przekroczył w życiu najniższego progu podatkowego, interesowało się państwo dwukrotnie, analizując niezwykle starannie moje zeznania podatkowe. Szukano i szukano przekrętów… i znaleziono oba razy! Pierwsze oszukanie państwa przeze mnie nie miało wagi milionów lub miliardów ukradzionych przez celebrytów, ale było porównywalne ze straszną zbrodnią kioskarki, która konfidentowi sprzedała kserokopię bez odprowadzenia kilku groszy od ceny usługi rzędu 2 zł.
    Moje przestępstwo było znacznie poważniejsze, bo naraziłem Skarb Państwa na stratę 2 zł i 40 groszy. Chodzi o to, że miałem prawo odpisania od dochodu cenę wiertarki udarowej sprzedanej wraz z kompletem typowych wierteł. Wiertarka była niemiecka i niemieckie dible mają średnice kompatybilne z wiertłami, ale polski wyrób plastikowego dibla jest nietypowy, np. dibel 6 mm wylatuje z dziury o takiej średnicy, a co gorsze, często stosowany rozmiar 10 mm ma tylko 9 mm, ot taka polska dokładność w technice. Jest więc potrzebne wiertło 9 mm i wbijanie na chama dibla, formalnie 10-mlimetrowego do dziury 9 mm. Durni Niemcy nie przewidzieli jednak wiertła 9 mm w zestawie dla przeciętnego użytkownika. Kupiłem więc dodatkowo wiertło 9 mm i cenę (9 zł) też odpisałem od dochodu i to było przestępstwo, wiertarka z zestawem tak, dodatkowe wiertło, uwzględniające polską kulturę techniczną – już nie. Kazano mi zapłacić podatek i to na poczcie, bo US kasy nie ma, więc jeszcze wzbogaciłem Pocztę Polską – dodatni plus. Cieszyło mnie to zainteresowanie US moimi ogromnymi dochodami, było mi tylko przykro, że tak mało wsparłem dobrobyt w państwie.

    Drugi przekręt, zauważony przez US był mocniejszy. Skorzystałem z ustawy o przywilejach osób niepełnosprawnych, którym życzliwe państwo (nie tylko pisowskie, ale i to z epoki „coś tam, coś tam i kamieni kupa” (a może ktoś tam, ktoś tam?), chciało ulżyć w ciężkiej doli, pozwalając odliczyć od dochodu wydatki na usprawnienie pobytu na tym łez padole. M. in. miano ułatwić mobilność inwalidzie, np. umożliwiając przeróbkę samochodu na wersję dopasowaną do kalectwa, u mnie chodziło o wstawienie automatycznej skrzyni biegów. Miałem niezły samochód 2itrowy, ale przeróbka kosztowałaby blisko 20 000 zł i wynik był niepewny. Znalazłem inne rozwiązanie -zakupiłem używane małolitrażowe auto z automatyczną skrzynią za około 25000 zł i zapytałem w US, czy mogę ten koszt odpisać, okazało się, ze nie. Taka jest interpretacja urzędników. Są w Polsce dwa US, które mają prawo interpretacji i kosztuje to 50 zł. Ja zmarnowałem tyle, bo nie uznali mojej interpretacji.

    Chcąc samodzielnie wyjechać z garażu, zamieniłem typowe, szerokie drzwi garażowe na typ rolety na pilota i dopasowałem profil wyjazdu z garażu do nowych drzwi. Przyjechały do mnie dwie ślicznotki na wizję lokalną. Pierwsze pytanie było, czy to garaż w budynku czy wolnostojący, bo takiego nie wolno odpisywać. Odwrotnie było z wyjazdem. Ponieważ wyjazd nie był wewnątrz budynku (zna ktoś taki?) to odpisać nie wolno. Takie są idiotyzmy przy interpretacji ustaw, nikt nie myśli lub zastanawia się nad duchem prawa, tylko głupio trzyma się litery, a ta zazwyczaj jest źle napisana.
    A ja, naiwny, może nawet uwierzyłem w obietnice, że Urzędy Skarbowe zostały poinstruowane iż mają akceptować interpretację prawa przez klienta. Miało mi państwo ułatwić mobilność, tak ważną dla inwalidy , a wyszła figa. Czy niepełnosprawny ma kłopoty z otwarciem drzwi garażu tylko w budynku, a w wolnostojącym to sobie łatwo poradzi? Gdzie tu logika, która powinna być podstawą interpretacji.

    PS
    Jeśli ktoś z szanownych blogowiczów nie zrozumiał „tionkiej aluzji” z teoretycznym państwem z kupą kamieni, to wyjaśniam sprawę:
    Dostaję jakby z rozdzielnika znajomego różne dowcipne rzeczy, m. in. dostałem rebus, którego długo nie umiałem rozwiązać. Były tam obok siebie dwa portrety znanych osób, literka „i” oraz obok stos kamieni. W Szkle Kontaktowym wspomniano o rozmowach, rejestrowanych przez kelnerów i mi się skojarzyło, gdy patrzyłem ponownie na zdjęcia przed kupą kamieni (przypomniałem sobie co o nich myślę i bluźniłem na ich widok w TV!). Szanowni ko-ledzy (i -leżanki) mogą sobie wstawić dowolne fotki i odgadnąć rozwiązanie.

  131. Optymatyk
    27 października o godz. 14:11

    Lubię Krzysztofa Pieczyńskiego i w podstawowych sprawach i pojęciach chętnie się z nim zgadzam. W kilku aspektach popełnia jednak pomyłkę, na przykład polegającą na zamienianiu przyczyny ze skutkiem.
    Przykład: „pisowska religia”. Religia nie spisiała. Nie została zepsuta przez pisoidów, bowiem wcześniej musiałaby być niepopsuta. Odwrotnie: religia jest taką nędzą, że bez problemu zgadza się z podłościami, jak teraz z pisoidyzmem, który jest ledwie chwilowym wykwitem. Przed pisoidami religia była nędzą, jest nędza i po piosidach pozostanie nędzą. Cały czas ma bowiem wykwity. Mogą one mieć rożne nazwy, ale mają taką samą istotę, ufundowaną na istocie religii.

    Błąd popełnia też Pieczyński mówiąc, że chrześcijaństwo nie jes religią. Właśnie jest, to jest religia, to jest najwyższa i najsłuszniejsza religia. A ponieważ jest taka nędzna, widać dowodnie jaką nędzą jest religia.
    Jesli się odmawia chrześcijaństwu tytułu religii, pojawia się zasadnicze pytanie: religia może być dobra! Tylko trzeba taką znaleźć albo ulepić.
    Nie, nie ma dobrych religii. Ządna nie jest dobra, można tylko odmieniać stopien zła jakim jest dowolna z nich.

    Dobre może być tylko to, co swobodne, nie wykonstruowane, niezamknięte, niesterowane, nieposiadające urzędu, kontrolera i kata.
    Religa musi mieć te cechy, inaczej nie jest religią. Ktoś musi ją nazwać, podać treść, konrolować, rozliczać, karać i pobierać pożytki.

  132. mag
    27 października o godz. 13:51

    Pozdrawiam z jeszcze ciepło-jesiennej Warszawy, ale od jutra nadciąga chłodny układ niżowy „Jarosław”, który przyniesie brzydką, deszczową pogodę. Nomen omen.

    No, ale ten Jarosław miał Polskę zbawiać, nie obniżać, moczyć i obrzydzać! to co on taki niezorientowany?
    Ohyda!

  133. Optymatyk
    27 października o godz. 14:26

    Obirek ma rację partykularną: kler traci. NIe ma racji ogólnej: religia nie podała ręki pisoidom, bo stan rączki z rączką jest niezmienny od 2 tysięcy lat. Nie ma więc żadnego „podawania”. Jest skamieniały ze starości uścisk odmian złego.

  134. „Ci blogowi MIGRANCI, którzy mieli w dupie Polskę, opuszczając ją dla lepszego prywatnego życia gdzie indziej, zamiast tu je budować, rżną teraz patriotów, z zapałem urządzając zza mórz i oceanów życie Polakom w Polsce.”

    Kura nie ptica Belgia nie zagranica, bywam kilka albo więcej razy w roku, mam zameldowanie i dowód, płacę rachunki ale nie wolno mi jako zagranicy głosować i się w ogóle wypowiadać. No mikro i przykro.

    Chciałabym mieć do czego wrócić na stare lata i obchodzi mnie mój kraj. Otóż będę go urządzać bo jest mój. Jeszcze pomogę pozbyć się Dudy. 80% Polonii nie głosuje na PiS ale może mamy się nie wtrącać? Skoro Polska sama sobie PiS i Du*ę wybrała to niech ma. Przecież mamy w dupie Polskę i tylko rżniemy patriotów, jak czytam.

  135. Do „Lewy”
    z 27 października o godz. 7:00
    napisałeś:
    „…mimo fasadowych kosmetycznych zmian piarowych ciepłego i empatycznego zdaje się papieża Franciszka nadal ta hierarchiczna instytucja jest w rzeczywistości taka sama od czasów jej faktycznego założyciela Konstantyna Wielkiego.
    Zbrodnicza i zakłamana.”

    Polacy myślą, że Franek to taki dobry „papa” a tymczasem należy pamiętać, że
    w marcu 2013 roku kardynałowie czyli zbrodniarze, oszuści, złodzieje, pedofile, pasożyty, homofoby, seksiści, antysemici i okrutnicy, zwolennicy bicia kobiet, dzieci i zabijania innych zwierząt wybrali na konklawe Franka – jednego spośród siebie, w identycznym od wieków celu – utrzymania swojego pasożytniczego próżniactwa i dobrobytu, a ta cała szopka z „dobrym papieżem” jest ukartowaną częścią całego planu, który owocuje podporządkowaniem Watykanowi całych narodów i ich państwowych struktur jak na przykład Polski.

    Franek identycznie jak JP2 czy B16 chce zapędzić naiwniaków z ich kasą i poparciem do kościołów.
    To za sprawą polityków lobbystów kościoła, prokościelnych mediów i uprawianej tam manipulacji tworzy się nieprawdziwy wizerunek papieża, którym zachwyca się nawiedzone i łatwowierne społeczeństwo.
    Przecież faktycznie stanowisko kk potępiające np. gejów, in vitro, antykoncepcję i aborcję pozostaje bez zmian, a niedawno Franek i jego świta oraz wszyscy podwładni potępili Irlandczyków za poparcie LGBT w ogólnonarodowym referendum jak również za referendum w sprawie aborcji.
    Ten „pop” niedawno podpisał w Watykanie rozporządzenie w którym zaleca biskupom ukrywanie pedofilów w sutannach i w habitach przed organami sprawiedliwości identycznie jak sami to praktykują od lat właśnie w Watykanie.

    Masz rację ka-ka podobnie jak wszystkie inne religie i ich kościoły to zbrodnicze i zakłamane instytucje.

  136. @Tanaka
    27 października o godz. 15:00
    Chodzi zapewne o ten urywek:
    „Chrześcijaństwo nie jest religią, jest totalitaryzmem. To tajemne bractwo, które wykorzystuje wiedzę okultystyczną do rządzenia światem. Według nich Chrystus nie przyszedł dla owiec tylko dla wilków. Kościół, najbardziej wpływowi politycy i najbogatsi ludzie są tymi wilkami. Demokracja jest przez nich pozorowana i będzie, dopóki ludziom wystarczą pozory.”

    Wiesz, jest, jak jest, raz jest religią, a raz totalitaryzmem i znowu jednym i drugim. Totalitaryzm to też swego rodzaju religia. Jeszcze bardziej totalitarni są Świadkowie Jehowy w warstwie ideologicznej, ale gdyby dać im realną władzę to, boję się myśleć, co by było.

    Pieczyński jako zawodowy, dobry aktor i trochę poeta i pisarz, działacz społeczny (nie znam jego twórczości) ujął to w swojej uduchowionej poetyce, wręcz mistycyzmie jako totalitaryzm. Bo przecież taką ta religia jest, o czym zaświadcza cała historia, zamknięta przez nieodżałowanego tropiciela jej bezeceństw K. Deschnera, który oprzymiotnikował ją złowieszczo jako, kryminalną. Czytałem wszystkie przetłumaczone jego książki na j. polski. Wg. mnie Krzysztof odczytuje tę religię jako manicheistyczną walkę dobra ze złem, a przecież same te pojęcia mają, w zależności od sytuacji, zamienne znaczenia. Ktoś napisał, że walka dobra ze złem to choroba umysłowa spaczonych ludzi. Doktor J. Kwaśniewski napisał, że zdrowy biologicznie umysł potrafi „odróżniać zło i wybierać dobro”. Jest to jakościowo odmienne podejście do tego tematu. Bo, jak wiemy, przy na ten przykład, ogniu, się ogrzejesz, ale możesz i spalić innego człowieka. I użycie noża może być dwojakie. W naturze te pojęcia nie istnieją, to człowiek wywlókł na wierzch negatywne działanie takich czy innych rzeczy i rozmyślnie je wykorzystuje, sam przeciw sobie. „Poznanie dobra i zła”,” wiadomości dobrego i złego”. Stąd późniejsze „nie czyń drugiemu co tobie nie miłe” (Hillel Starszy), bo reszta w Torze to tylko komentarz. Tylko do tego potrzebne są biologicznie zdrowe i sprawne umysły goszczące w takich mózgach.
    Ale wracając do Autora tekstu: ” U nas zbrodnicza, pedofilska sekta w imię utrzymania władzy nie zawaha się przed wywołaniem wojny domowej.”
    I tego należy się jak najbardziej bać. Sądząc po rosnącej temperaturze polemiki i publicystyki w mediach, chociażby dzisiejszą ” kawa na ławę” – Giżyński w TVN24, zachowanie „Flaszki”G., to wszystko zmierza do zwarcia/starcia/konfrontacji. Ale już nie słownego, teraz pora na siłowe rozwiązania. W tekstach Krzysztofa wielokrotnie się to przejawia, jak złowrogie proroctwo. Wiem, bo jestem na jego blogu od 3 lat, czyli od początku.

  137. Optymatyk
    27 października o godz. 17:21

    No i zrobiłeś dobry szkic do wstępniaka. Trzaśnij całość i nie zwlekaj.

    Wysłuchałem wielu z nim wywiadów, nagrań z jego spotkań z ludźmi i osobistych wypowiedzi, na blog zagladam, ale bez wielkej regularności. facet bardzo ciekawy, aktywny, bezkompromisowo traktuje religię, zwłaszcza miejscową, jest obeznany, więc bardzo niewygodny dla prawidłowych wyznawców.
    Ciekawe, na to zwróciłem uwagę, że na spotkania z nim przychodzi sporo osób dojrzałych, nawet ewidentnie starszych. Nie wszyscy starsi to beznadziejnie oddzieleni od rozumu wyznawcy. Co, w jakiejś mierze, równoważy wyznawców 500+ i proboszcza, których nic innego nie obchodzi.

    Nie jestem całkiem pewien, co miał Pieczyński na myśli mówiąc o wywołaniu przez kościół kat wojny domowej; chyba nie to, co za generała Franco w tużprzedwojennej Hiszpanii. Którego to Franco właśnie Hiszpania wydłubuje z grobu, by go przenieść w mniej wybitne miejsce, choć i tak stanowczo zbyt godne jak na jego wyczyny.

    To co mamy już od jakiegoś czasu w dawce widowiskowej, a produkowanej masowo i unisono przez biskupów i kler zwykły, prawidłowych wyzawców i polityków prawidłowo katolickich: wrzaski, bluzgi, judzenie, szczucie, segregacja światopoglądowa, kulturowa, seksualna, rasowa; publiczne łajdackie kłamstwa, groźby, pomówienia, odzieranie z podmiotowości i godności, krycie przestępczości i zbrodni własnych, a wmawianie ich komu innemu – to są ewidentne skladowe wojny domowej.
    Nie ma jeszcze pogromów na większą skalę, są częste pobicia i to na legalnych, strzezonych niby przez policję wydarzeniach publicznych, policja zaś wyraźnie staje po jednej stronie.

    Chyba – ale tylko przypuszczenie można wyrazić – biskupi nie będą parli do rozlewu krwi na większą skalę, co nie zmienia istoty tego, ze wojnę domową w wystarczającej skali mamy.

  138. Kochani
    No, nie wytrzymam. Jednak podzielę się z Wami muzyką fado, której słuchałam na żywo, oglądając w Lizbonie musical „Sewera”, opowieść o legendarnej „Matce fado”.
    https://www.youtube.com/watch?v=n44TOq2AVHs

  139. @nefer
    Mam nadzieję, że przeczytałaś mój post do @Ewy-Joanny i wiesz co myślę na temat odmawiania prawa do głosu w wyborach tzw. wyjechanym.
    Pozdro

  140. Antonius w swym rzeczowym i ciekawym, jak zwykle, tekście
    napisał: *Jeśli ktoś z szanownych blogowiczów nie zrozumiał „tionkiej aluzji”*
    Broń Boże, nie wyżywam się na Antoniusie z powodu głupstwa, chodzi o innych.

    Nie ma w rosyjskim żadnej „tionkiej aluzji”, bo nie ma wyrazu „tionkij” ani „aluzja” (może jako najnowsza nowość z Zachodu) – jest „tonkij namiok”. Ale kalekie głupstwo jest powtarzane od ukończenia szkoły średniej aż po najwyższe szczyty intelektu. Rzecz jasna, nie głupstwo mnie zajmuje, bo to bardzo stara rzecz, lecz to, że mniej więcej z taką mantryczną fachowością uciekinierzy z Polski odnoszą się do moich wypowiedzi o migrantach: Smotrit w knigu, widit figu. A głównym impulsem skłaniającym mnie do dumania i wypowiedzi są trochę przewidywalne w szczegółach skutki przeludnienia świata i nieuchronnie z tym związane konflikty i głębokie przewartościowania – również moralne – może i barbarzyństwo. Skromniutką zapowiedzią są właśnie migracje. Nie martwię się przeludnieniem świata ze względu na siebie – jako że wtedy w ogóle nie będę potrzebował miejsca – martwię się na zapas z tego powodu, że jeśli teraz przez godzinę koniecznej jazdy rowerem po małym przecież mieście przeżywam około 50. drobnych stresów z powodu dzikości współobywateli – np. pan z wielkim psem bez smyczy, bez kagańca; rozbita butelka na chodniku, liczne puszki po piwie, szóstka smarków idących tyralierą po chodniku i ścieżce rowerowej; blaszak parkujący na ścieżce rowerowej, wyjący hondą gówniarz; niewidoczny gołym okiem, ale może ogólnoświatowy zwyczaj łażenia przez smarków obowiązkowo z nożami, a w domu nad głową – sąsiadka z muzyką dum-dum w dzień i w nocy i bieganie onej napitej o trzeciej nad ranem w szpilkach do kibla i z powrotem, i znów do kibla, i znów, plus 35 lat łomotów udarową wiertarką, młotkami i czym tam jeszcze (rozmarzeni człowiekowaci przerabiają betonowe klatki na pałacowe komnatki), to po dodatkowym ubogaceniu polskiego życia masową, drastycznie obcą kulturowo migracją (nie mam nic przeciwko indywidualnej turystyce) jeszcze za mojego życia, z 50. drobnych stresów na godzinę może się zrobić 120. Wszystko zależy od osobniczej wrażliwości i drażliwości, a nie od Waszych, Towarzysze Blogowicze, wyuczonych na jedno kopyto ogólnikowych mantr. Lęki – nieważne czy uzasadnione, czy nie – są rzeczywiste, Wasze kategoryczne mantry o nieznanych Wam sytuacjach i psychice nieznanych Wam ludzi – to bezrefleksyjne klepanki

    Uciekinierzy z Polski okropnie są wrażliwi, kiedy nie potępiając ich ucieczek do lepszości, za granicę (gówno mnie one obchodzą – interesują mnie labirynty ludzkich myśli, a nie losy), czyli pójście tam na gotowe, pytam, jaka jest logika lub moralna harmonia w ich ucieczce i recenzowaniu zaraz po niej – spraw polskich i doradzaniu zza mórz i lasów, jak w Polsce robić lepszość. Spójniejsze byłoby może własnoręczne robienie tej lepszości, zamiast zdalnego doradzania, o które nikt nie prosi. Ale zgadzam się, że człowiek nie jest żadną spójnością. Również Wy, wytykający zza mórz i oceanów werbalną antyimigranckość, i ja – nie przepadający za swojskimi małpami, cóż dopiero za obcymi.

    Tylko jeden mój znajomy uciekinier do pobliskiej Danii powiedział otwarcie, kiedy o tę logikę pytałem:
    – A co mnie obchodzi jakaś logika i polski bardak. Raz na 6 – 7 lat odwiedzam moje miasto i dwóch kumpli – to wszystko.

    Drugi mój znajomy przyjechał z USA tylko ze względu na chorego członka rodziny. Poopiekował się rok, członek zmarł, znajomy skasował koło trzech milionów za dom w bardzo atrakcyjnej miejscowości i wrócił do USA na zawsze, mimo że z tymi milionami miałby tu świetną starość w prywatnym, luksusowym domu opieki.
    Po co to mówię? Chyba jak prawie wszystko inne – po nic.

  141. O‎dkatoliczyć i odjaniepawlić polski ciemnogród to będzie nie lada wyczyn. Cóż można powiedzieć… trzeba wierzyć w człowieka, koleś.

  142. Wasze kategoryczne mantry o nieznanych Wam sytuacjach i psychice nieznanych Wam ludzi – to bezrefleksyjne klepanki

    Niektórzy od pewnego wieku tracą zdolnośc uczenia się, zdolność przyswajania nowych rzeczy, pomysłów, spraw.

    U jednego osobnika ten wiek zapadania klapek na oczy to jest 10 lat, u innego to jest 70 lat. Osobnicze różnice, z dużym wskazaniem na 70 lat.

    Nieznane nam sytuacje?
    30 pierwszych lat mieszkania w polskim bloku. A raczej w dwóch blokach, jednym poniemieckim, 3 pietrowym plus parter (z adaptacjami strychu, przebój lat 80-tych), cegła, i drugim, wybudowanym już w PRLu, 4-ro pietrowym plus parter, jakaś mieszanina wielkiej płyty i wylewanych na miejscu elementów.

    Ja nie mam doświadczenia, własnoręcznego i „na słuch”, u sąsiadów z obrabianiem cegły i żelbetonu? Z wiertarkami udarowymi, zwykłymi i ze strzelaniem kołków w beton? Ja?
    Ja nie wiem, co to jest zmiana instalacji elektrycznej z aluminiowej na miedzianą? Z dodawaniem wszędzie uziemienia?
    Ja nie wiem, co to jest wymiana pionów wodno-kanalizacyjnych z ołowianych rur, z rur żeliwnych łączonych ołowiem na czarne a potem na plastykowe?
    Ja nie wiem, co to znaczy wymieniać bojler w łazience na drewno, węgiel i koks na bojler elektryczny? A w kuchni oryginalnego gazowego „Junkersa” na elektryczny?
    Żeliwnych kaloryferów na aluminiowe? Ogrzewania etażowego (piec koksowy w kuchni) na elektryczne?
    mam dalej wyliczać?
    Wymiana starych okien, najpierw (błąd) na plastykowe a potem na nowoczesne drewniane? Już nie wmówię, że jako 15-latek w starych oknach samodzielnie wymieniłem wszystkie szyby.
    Wylewanie nowych podłóg.
    Kafelki, ogrzewanie podłogowe, itd, itp.
    Jak ktoś gie wie i gie widział to sądzi po sobie i wyobraża sobie, że nikt nie miał podobnych co on kłopotów i przyjemności życia w bloku.

    Zwracałeś uwagę pijanemu esbekowi pietro wyżej? Że hałasuje? Chciał cię ów pijak kopnąć tylko był na to zbyt pijany, stracił równowagę, spadł ze schodów i złamał nogę? Nasyłał potem na ciebie dzielnicowego? Zresztą porządnego gościa, który mówił mi, ze przyszedł bo obiecał, bo tametn ma chody i może mu zaszkodzić, ale bardzo mnie przepraszał za burdy i obiecywał, że to się juz nie powtórzy?

    Powtórzyło się, znowu chciał się bić, złozyłem skargę, żona esbeka z kwiatami przychodziła przepraszać i żeby wycofać sprawę bo to już któraś z kolei i męża z roboty wywalą a ta robota dobrze płaci.

    Potem jak mnie aresztowali podczas stanu wojennego, na demonstracji, to sam się ofiarował, że mi dla kolegium „wystawi dobrą opinię jak sąsiad”.

    Miałeś takie cyrki?
    Samo zycie w bloku.

  143. tak sobie zaglądnęłam, wiele ciekawych treści pisze @Optymatyk, będę musiała wrócić. Do dwóch panów którzy wplątali moją ulubioną blogowiczkę @Izabellę w dyskusję na temat słownictwa żeby popisać się swoją znajomością języka obcego, przekazuję słowa uznania od mojego wnuka: „good job guys”
    Szczególnie jeden powinien się zarumienić.

  144. I ciąg dalszy odpowiadania na bezrozumne zarzuty o nieznanych Wam sytuacjach i psychice nieznanych Wam ludzi

    Otóż wbij sobie panie filozofie do głowy (o ile ta głowa jeszcze jest zdolna przyjąć cos nowego, w co bardzo wątpię), że ci sami Polacy, których znasz „z polskiego bloku, z polskiego podwórka, ścieżki rowerowej, parkingu i jezdni, tramwaju i pociągu”, otóż ci sami ludzie – po wyjechaniu do cywilizacji – w ogromnej wiekszość zmieniają się nie do poznania, i np. jako kierowcy dostosowuja się zwyczajów panujących w tejże, nowej, cywilizacji. Na ulicy zamiast bandziorów w bmw nagle mamy dżentelmenów kierownicy. Na chodniku nie parkują. Auta myją, nie jeżdżą smrodami takimi jak w Polsce. Ciszę w miejscu zamieszkania utrzymują, trzy razy się zapytaja i trzy razy uprzedzą o wierceniu w ścianie. Na ulicy nie śmiecą, rowerem nie rozbijają przechodniów. Do lasu śmieci nie wywożą. Nowy charakter? Nie – nowy strach.

    Jasne i twarde przepisy, strach przed policją, wszelkim konfliktem z prawem, mandatem (słonym!), wywaleniem z roboty, może i deportacją, – i cuda, panie kochany, cuda się dzieją! Rodak zmieniony nie do poznania!

    Ja ich nie znam? Ja ich, czyli NAS znam doskonale! Po obu stronach kałuży, czyli przed, w trakcie i po zakończeniu eksperymentu zwanego „emigracją”. To ty nie obserwowałeś tego eksperymentu i to ty nie masz pojęcia, oczym mówisz.

  145. Imigrancka ciekawostka. Choć z tej strony emigrancka. W dodatku pisowata. Nikt by się nie domyślił, jako i ja najpierw zbaraniałem. Ale nie mam wątpliwości, że precyzyjny i wrażliwy Tanaka od razu by odgadł po eleganckim stylu, o kogo chodzi. Może z godzinę temu dostałem mejla po dwóch – lub więcej, słabo już pamiętam – latach od zerwania wszelkich kontaktów. Proszę się tylko nie czepiać, że zdradzam prywatną korespondencję, bo choć mejl jest oryginalny, to niczego nie zdradzam, jako i poprzednio nie zdradziłem – nie ma żadnych umożliwiających identyfikację faktów – same słowne serdeczności – więc nikt prócz mnie nie wie i się nie dowie, kto jest pod pseudo „Maria”.

    Pisowate to autentycznie i niezmienne lepszy sort albo i najlepszy. Tak doskonały i niereformowalny, że nawet ich dobry Bóg nie ma nic przy nich do roboty. Kurde, jak przeczytałem, to się normalnie wzruszyłem, że można mieć aż tak niezmienne poglądy jak, nie przymierzając, krowa. Jestem ze Słupska, ale nie bardzo rozumiem, co mogło odbić temu bożemu stworzeniu, że po latach akurat przed mną się spowiada. Zwycięska euforia? Początki choroby intelektualistów?

    Miałem ostatnio parę zapierających dech w piersiach rozmów ze starymi znajomymi. Najgłupsze cielę, łącznie ze mną wie, że stare jest jare i niezmienne, a, kurde, tych znajomków nie poznałem. Byli zwyczajni, skromni, a teraz, jako filopisy, mówią jak mesjasze – nie wskoczysz w słowo. A jak wskoczysz – przepadłeś, przegrałeś, więc najlepiej cicho bydź. Proszę popatrzeć i spróbować wskoczyć.

    „Przyjmij do wiadomości, że kołchozu nie można w żaden sposób ani bronić, ani legitymować, kołchoz ów powinien być wymieciony z polskiego parlamentu niczym ropna gangrena, a sala plenarna powinna ulec akribicznej dezynfekcji jak po marszach zboczeńców. Najgorszym jest fakt, że lewacka hydra znów łeb podnosi dzięki niedołężności SZMATYNY, który im wrota otworzył, a gangrena owa wyszła nie skąd inąd jak z zapyziałego, zboczonego Słupska!! załapał się ich pedał na synekury i przepchnął jeszcze swego pedalskiego lovera Śmiszka!!..a o to przecież temu obleśnemu, zachłannemu zboko chodziło!!…..SŁUPSK = synonim dewiacji, dziadostwa, zaniedbania strukturalno-moralnego…stolica LGBT-skiego SYFILISU!!…byłam kiedyś w tym mieście…już wtedy uważałam, że ma kołchozowych włodarzy……o zgrozo!!….miasto proletariatu w najgorszym tego słowa znaczeniu….najlepsze odzwierciedlenie POpłuczyn PZPR-u!!”.

    Jeśli mnie starcza pamięć nie zawodzi, Maria odwiedzając z rodzicami Słupsk miała 13 – 14 lat. Prawie się uśmiechnąłem ze wzruszenia. Jakaż ona była przenikliwa i dojrzała intelektualnie. Te pisowate to dopiero są. I walą po oczach samą prawdę.

  146. zza kałuży
    27 października o godz. 20:19

    Nie chcę Cię mieć za głupka furt mówiącego nie na temat, więc tylko przypominam, że usiłuję mówić precyzyjnie, a moim tematem nie było i nie jest, co się z uciekinierami z Polski dzieje za granicą. Mam inne zajęcia.

  147. Zrozumiałem.
    U ciebie działa jeszcze tylko nadajnik.
    Odbiornik zepsuł ci się już dawno temu.
    Głuchy telefon.

  148. zza kałuży
    27 października o godz. 20:02

    Biedny zzakałużku, teraz dopiero – bo byłem w myślach zajęty Marią – kapnąłem się coś Ty naplótł i z jakiego powodu. Naplotłeś niepotrzebnych głupstw z powodu, że nie zrozumiałeś, że moje słowa

    „Wasze kategoryczne mantry o nieznanych Wam sytuacjach i psychice nieznanych Wam ludzi – to bezrefleksyjne klepanki”

    są reakcją na kołtuńskie idiotyzmy, których reprezentantką niech będzie wypowiedź nie znanej mi z bliska ni z daleka Ewy-Joanny: „Nasłuchałeś się bzdetnych histerycznych opowieści i powtarzasz nieprawdę jak mantrę, nie usiłując się nawet zastanowić nad tym co mówisz”.

    Ona wie lepiej ode mnie, że relacje moich znajomych z Niemiec są bzdetne i histeryczne, że powtarzam nieprawdę, a ona wie lepiej, że nawet się nie zastanawiam nad tym, co mówię.

    Więc moje słowa „Wasze kategoryczne mantry o nieznanych Wam sytuacjach…” nie odnosiły się do nieznania przez Was uciekinierów życiowych sytuacji w Polsce, lecz do nieznania, a jednak recenzowania przez moich gorliwych krytyków sytuacji, o których opowiadali mi moi znajomi z Niemiec. Więc jak najbardziej i do Ciebie pasuje „Smotrit w knigu, widit figu”.

  149. Nefer
    27 października o godz. 17:13

    Neferko, nie przejmujsja. jest powiedziane: róbta co chceta, co wstrząsa biskupem, że mu plomby dzwonią. Niech każdy głosuje jeśli chce i się do nadwiślańskich spraw poczuwa, albo i nie. Nie widzę możliwości ustalenia w tej sprawie gotowca.
    Głosuj i Dudę pomóż wysiudać. Razem z jego właścicielem i resztą drużyny wgniecenia.

  150. Tak wyglądają bardzo powierzchowne kontakty na blogu ateistów, których na podstawie samej nazwy można by podejrzewać o niepowierzchowność. Wzmiankowałem parę razy, że spotykają się tu ludzie kompatybilni, mniej kompatybilni i całkiem nie umiejący rozmawiać, zaś agresja jest tuż pod powierzchnią. Ano różne oblicza i źródła ma ateizm – nawet ten, który jest efektem intelektualnego wysiłku. W końcu to tylko jedna, na pewno nie najważniejsza właściwość osobowości. Pod tym jest zwykły człowiek z krwi i kości.

  151. Antonius
    27 października o godz. 14:55

    Antoniusie. O ile się zorientowałem, to tego drugiego przekrętu jednak nie wykonałeś, chociaż odczuwałeś przemożną pokusę. Ale państwo pod postacią dwóch onych pań, rękę Twoją zbrodniczą która zamiarowała, powstrzymały.
    Zatem popełniłeś zbrodnię w wymiarze 2,40 złotego. Sprawa jasna.

    W Polsce w ogóle wszystko jest jasne: dureń pisze przepis, cymbał rozlicza mniemanego zbrodniarza z zamiaru rozkradzenia państwa. Dopóki zbrodnia opiewa na 2,40 cymbał będzie miał orzeczenie które załatwi zbrodniarza. Jak subtelność sięga 2,40 miliona, sprawy lubią przybierać obrót znacznie milszy dla obywatela i onego cymbała, z którym obywatel wchodzi w odpowiedni kontakt.
    Gdy subtelność się wysubtelnia do 240 milionów dochodzi do subtelnego kontaktu zbrodniarza z durniem.
    Powyżej tej kwoty dochodzi do 500+ i siedemnastej emerytury.

  152. pombocek
    27 października o godz. 20:44

    Pombocku. Cytowana przez Ciebie Maria mówi do siebie. Wcale nie do Ciebie. Jesteś ekranem akustyczym, który odbija brzmienie by wróciło do źródła.
    Byłbym napisał „brzmienie myśli”, ale to nie myśli. W tym właśnie rzecz.
    Ona Maria wyemitowała w przestrzeń własne lęki. Powtarza w trakcie tej emisji kompulsywnie: kołchoz, komuna, robol, gangrena, zboczenie, pedał, dewiacja, syfilis, proletariat w najgorszym znaczeniu, popłuczyny PZPR-u, i tak dalej i tak w kółko.
    Pod spodem czai się diabeł, którym jest katolicyzm, a ona sobie wmawia, że to anioł. Ten mniemany anioł, co się w niej pali diabłem, wypycha z niej te lęki, te nieuświadomione prawdy o niej zawarte w przekleństwach przeciw drugim.
    Zautomatyzowane wyrzuty, prosto z osobowej głębi.

    Ona mówi o sobie, o swoim życiu, o swoich młoduch latach. Spowiada się z własnej biografii w ogóle nie mając o tym pojęcia.

    Straszono ją zbokiem, pedałem. Prześladowano ją jakąś deprawacją moralną która jest we wszystkim oprócz tego co w istocie jest deprawacją – prawidłowością katolicką. Prześladowana, torturowana, zamknięta w klatce kobiecego posłuszeństwa bozi, kośćiołowi i mężowi , całkiem możliwe, że zgwałcona – na pewno na umyśle; wytresowana do pozbawienia się władzy własnego umysłu tym podłym proletariuszem, tym podłym niekatolikiem, tym diabłem wcielonym pod nazwą PZPR, wyrzuca z siebie te gęste ciemnej strumienie krwi życia płynącej z bitego, torturowanego, gwałconego organizmu.

    Sama sobie musi w kółko to powtarzać, musi wzmacniać i utwierdzać się w swoim, inaczej konstrukcja zmurszeje, zacznie się sypać, ona pod nią zginie. Ty już nie na jej lata, nie na psychikę, rozum, moralność. Stanięcie w prawdzie, dostrzeżenie tego, jak zakłamane i pełne zadanego jej gwałtu było jej życie, zabiłoby ją.

    Musi. Tu stoi i inaczej nie może. Nie ma w niej życia własnego, zostały zautomatyzowane przymusy by chronić ostatnią redutę: biologiczny poziom życia.

  153. Antonius
    27 października o godz. 14:55
    Antoniusie,
    pozwolę sobie na uwagę związaną z ulgami dla osób niepełnosprawnych.
    Nie można odliczyć kosztów samochodu z automatyczna skrzynią biegów, ani różnicy między ceną samochodu z automatem lub bez.
    Bo…
    samochód jako taki nie jest sprzętem rehabilitacyjnym, nie pełni takiej roli i dlatego jego kosztu nie uwzględnia sie przy zeznaniach podatkowych.
    W zeznaniu podatkowym możesz odliczyć koszty DOJAZDU na rehabilitację, ale kosztów samej rehabilitacji nie. Możesz odliczyć koszty leków, ale tylko kwoty powyżej 100 zł.
    Co skutkuje tym, że kupuje się leki na trzy, cztery miesiące, w aptece zostawia się kilkaset złotych i całość powyżej stówki odlicza się od dochodu, co skutkuje uzyskaniem kwoty odliczenia czyli kwoty zostawionej w aptece minus 100 zł pomnożone przez 18 % (stawka podatkowa) . Rocznie z takiego odliczenia można uzyskać spore kwoty, jeśli ktoś kupuje sporo leków i to nie tanich. Warunek jest tylko jeden- nie ma co prawda limitu tych wydatków, ale więcej nie zwrócą, niż się zapłaciło podatku,oraz zakupione medykamenty muszą być związane bezpośrednio z przyczyna niepełnosprawności.

    Tyle na temat.

  154. Stary grzyb, droga i nieżywa jaszczura
    https://photos.app.goo.gl/kZE3LZtKcJEmyrfm8
    Bez dedykacji… 🙂

  155. No nie powinnam czytać, nie powinnam, bo ciśnienie mi rośnie na takie coś:
    Klarenbach dopytywał jeszcze m.in., dlaczego kobiety zachodzą w ciążę, skoro jej nie chcą,
    Wyrwane z kontekstu ale jakże symptomatyczne!
    Reszta tu:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25352581,awantura-w-tvp-info-prowadzacy-do-poslanki-jak-pani-wytlumaczy.html#s=BoxOpImg4

  156. Tanaka
    27 października o godz. 21:27

    Nie przejmujes. Ani jednych wyborów nie opuściłam od czasu „ucieczki za granicę” 🙂

    Zestawiłam sobie A z B i mi zgrzyta. Może kto pomoże bo nie rozumiem.

    Ludzi nie marzących o pracy – odwrotnie niż na przykład Ukraińcy, Białorusini czy Polacy opuszczający swoje ojczyzny – lecz omamionych wizją bogatego próżniaczego życia.

    Wasze kategoryczne mantry o nieznanych Wam sytuacjach i psychice nieznanych Wam ludzi – to bezrefleksyjne klepanki

    @mag

    Przeczytałam, przeczytałam.

    A Tobermory to gdzie znowu łazi z tym przetrąconym kulasem :/

  157. /Deep Space 9 i chwilowo nie wracam/

  158. Tanaka
    27 października o godz. 22:09

    Dziękuję, Tanako, za tę wnikliwą analizę. Czymś takim właśnie żyję i bardzo mnie silnie taka wnikliwość motywuje. Słuszna wnikliwość, niesłuszna – nie wiem, ale wiem, że poleżę jeszcze długo z otwartymi ślepiami.

    „Nie ma w niej życia własnego” – ta obserwacja mnie ujęła najbardziej. Bo jeśli przez mgłę sobie przypominasz cytowane przez mnie jej pieniacze bluzgi, to właśnie przy ich lekturze myślałem o braku jej własnego życia umysłowego – dała się poznać w czasie rządów PiS jako podręczny magazyn pisowskich gotowców. Zdarzało mi się jej mówić wprost, że jest ofiarą propagandy i nie mówi własnym językiem, bo go nie ma. Były dość wybuchowe kłótnie. Byłem pewien, że notoryczne cytowanie przez nią typowych pisowatych gotowców-bluzgów jest wypełniaczem pustych miejsc w kapuście. Wreszcie znalazła dla siebie cel i treść życia jako bojowniczka, tyle że z sieczką w głowie. PiS jest u niej zgromadzeniem intelektualistów najwyższego kalibru, najuczciwszą w dziejach partią z Jezusem Chrystusem i Maryją Zawsze Dziewicą nad głowami, najfachowszym przewodnikiem skrzywdzonych i poniżonych. Jest na pewno bojowniczką, (dojrzała w tej roli, mając za wzór ojca opozycjonistę, odznaczonego po transformacji jakimś medalem), tyle że kompletnie bez zdolności trzeźwego patrzenia na świat i bez umiejętności samodzielnego jego analizowania – czyli ślepą bojowniczką. Elementarny brak umiejętności myślenia. Operowała wyłącznie gotowcami pisowskimi i innymi stereotypami – zero własnych refleksji. Ale najpierw zauroczyła mnie żywiołowością reakcji, wrażliwością na przyrodę, na krzywdę ludzi i zwierząt (nienawidzi myśliwych), bezinteresownością, gotowością do pomagania innym (znałem sporo jej akcji). Jak nastał PiS, nagle jej świat stał się czarny i biały – bez niuansów. Za smarkata była, żeby cokolwiek rozumieć z PRL, ale tak pluła z daleka na komuchów, aż ja musiałem się wycierać. Zionąca nienawiścią do komuny, która aresztowała jej ojca opozycjonistę. Zwyczajnie aresztowała i przetrzymała parę tygodni w areszcie, nic tam się nie działo. Ale ona potraktowała to jako martyrologię i chyba się tą martyrologią ojca chlubiła. Kiedy mówiłem jej dla kontrastu o pięciu latach mojego ojca w ruskich łagrach, które to lata ojciec wspominał czasem z płaczem, czasem zwyczajnie opowiadał, ale nie było w nim zapiekłości, nie mogła się ta chrześcijanka nadziwić, że taki jestem bez nienawiści. Trudno bym bardziej się czuł więźniem niż ojciec, a ona, wyglądało na to, że tak się właśnie czuła. Bo odniosłem wrażenie z jej opowieści, że jej ojciec bardziej był jednak trzeźwy niż ona, choć był bodaj pod wpływem takich gwiazd jak Gwiazda, Wyszkowski.

    Idę leżeć i dumać, Tanako, nad zgodnym współistnieniem w jednym człowieku niezwykłej kobiecej wrażliwości i delikatności oraz dzikiej, wręcz histerycznej nienawiści do ludzi i spraw przez nią nie akceptowanych. Śmierć komunie! Tym wszystkim Thunom, Neumanom, Bodnarom, Cimoszewiczom, Gawłowskim i innym komunistycznym świniom. Oto słowo chrześcijańskie.

    Dziękuję.

  159. Mejl niejakiej Marii i najgłupiej jak można komentowana sprawa obcych nachodźców przywołały mi dwa epizody opowiedziane kiedyś przez Marię.

    Trafiła z mężem alarmowo do szpitala. Żyje on już 25 lat z zastawką aortalną (która i mnie czeka, chyba że zrezygnuję). Jak siedzieli, czekając na wizytę, uwagę Marii zwróciła gromada młodych muslimów siedzących na długiej ławce na tym samym korytarzu. W ich pobliżu stała młoda Niemka w bardzo zaawansowanej ciąży. Rzecz jasna, żaden w jej stronę nawet nie spojrzał. Bojowa Maria podeszła do muslimów i nawstawiała im parę wiązanek takich niemieckich jobów, że wszyscy posłusznie wstali a kobieta w ciąży mogła usiąść.

    Mąż Marii został w szpitalu, bo czuł się marnie. Następnego dnia Maria przyjeżdża do szpitala, a w pokoju męża – tłum muslimek z bachorami i kłaniają się mężowi Marii, ręce chcą całować. Nakłaniały się, nasalamalejkowały, naszukranowały, nahalambalamnagęgotały i kłaniając, tyłem do przody wyszły po interwencji pielęgniarki, żeby nie zakłócać chorym spokoju. Bo do pokoju męża Marii dokwaterowali muslima. W nocy on się poczuł bardzo źle. Mąż Marii, sam ledwie żywy, zwlókł się z wyrka, pokuśtykał do pokoju pielęgniarek (był dzwonek, ale chłop myślał, że jak sam pójdzie, będzie szybciej – pewnie dobrze myślał) i poinformował o sytuacji. Później lekarz powiedział, że gdyby mąż Marii spał, to jeszcze kwadrans i byłoby po muslimie. Dlatego muslimki – może jego żony – tak wylewnie mężowi Marii dziękowały.

    Po co to mówię? Ano wyobrażam sobie, że ta, co do góry nogami wymyśla: „Gówno za przeproszeniem wiesz a głos zabierasz”. oraz „Nasłuchałeś się bzdetnych histerycznych opowieści i powtarzasz nieprawdę jak mantrę” może takiej opowieści nie miałaby śmiałości skwitować z równą znajomością rzeczy zza tysięcy kilometrów, choć ta opowieść niczym się nie różni od dziesiątków innych opowieści, których się nasłuchałem. Czym więc się kieruje ta do góry nogami, wyrokując? Może tym samym, co mnie zarzuca: „Gówno wie, a głos zabiera”. Parę razy to u niej zaobserwowałem, ale Bóg z nią i z jej dogórynogością.

  160. @Nefer 27 października o godz. 23:15

    No popatrz, ateista a rasista!
    Zaprawdę każdy świętym może być.

  161. O tym i o owym nazbierało się sporo. Do niektórego tego i owego, co mnie interesuje, odniosę się co nieco.
    No to jazda, po kolei:

    @Antonius
    27 października o godz. 14:55

    Moje przestępstwo było znacznie poważniejsze, bo naraziłem Skarb Państwa na stratę 2 zł i 40 groszy.

    W wielu mniej troskliwych o praworządność i skrupulatne płacenie podatków krajach 😉 ichnie urzędy podatkowe podliczają sobie najpierw ile będzie kosztować ściągnięcie z krnąbrnego podatnika 2 zł i 40 groszy (czy nawet 100 zł.), zanim zaczną się go czepiać. Gdy im wyjdzie, że więcej niż odzyskają, nie zawracają sobie i krnąbrnemu głowy. Widać jednak polski Skarb Państwa woli nakręcać zatrudnienie w jakże ważnej i produktywnej sferze biurokracji, za tzw. państwowe pieniądze.

    @ bubekró
    27 października o godz. 13:34

    https://zapytaj.onet.pl/Category/036,002/2,31950622,Czy_sw_Prymityw_to_ladne_imie_do_bierzmowania.html

    Po klepnięciu w linka wyskoczył mi wywiad o Omanie (??) – https://podroze.onet.pl/ciekawe/dominika-dudala-o-zyciu-i-pracy-w-omanie/qtc7j20, który przeczytałem z dużą satysfakcją, bo potwierdza wrażenia własne z jednych z najlepszych w życiu wakacji, właśnie tam. Bąknąłem kiedyś coś o nich https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/11/05/jak-na-wyborcza-niepodleglosc-dziala-duch-swiety/#comment-550574
    a teraz dodam jeszcze inne wspomnionko:
    Z Salalah wybraliśmy się na wycieczkę do Khor Rori (https://en.wikipedia.org/wiki/Khor_Rori), w ujściu okresowej rzeki, gdzie są ruiny miasta sprzed 2000 lat i piękna piaszczystą plaża. Połaziliśmy po starożytnościach, a następnie, po upewnieniu się, że w promieniu kilometrów nie było żywej duszy poza nami, rozebraliśmy się do rosołu i wskoczyliśmy do morza, by popływać w towarzystwie stadka delfinów brykających w wodzie jakieś 50 m od nas. Cud i miód!

    @mag
    27 października o godz. 18:14

    Kochani
    No, nie wytrzymam. Jednak podzielę się z Wami muzyką fado

    Ach, Lisbona i fado! Też się podzielę, kilkoma ulubionymi
    https://www.youtube.com/watch?v=lh9YHtZzHfk
    https://www.youtube.com/watch?v=BQOvgxPf74c
    https://www.youtube.com/watch?v=UeZJyHeDcD8

    W temacie @imigracji nie będe komentował stalowo-nieprzemakalnej wiedzy opartej na relacjach moich znajomych z Niemiec, rzucanie grochem o ścianę jest stratą czasu. No bo co takie tam różne wałesające się po świecie emigranty mające w dupie wiedzą!!

    Dodam tylko, że przy mocno ujemnym przyroście naturalnym Europy, czyli w konsekwencji szybkim starzeniu się jej społeczeństw, bez imigracji nie będzie kto miał pracować na emerytury, socjal, itp.

  162. zza kałuży
    28 października o godz. 1:30

    „No popatrz, ateista a rasista!”

    Nie liczyłem, czytaczu z lotu ptaka i powierzchowny myślicielu, na twoje przyznanie się – mimo mojego wyjaśnienia – do pomylonego odczytania tego, co napisałem. No i się nie zawiodłem. No popatrz: ateista, a…a pies cię drapał..

  163. Herstoryk
    28 października o godz. 2:26

    W temacie gracji po słowach „nie będę komentował” oczywiście – skomentowałeś. Skomentowałeś lekceważąco ludzi, których nie znasz, ale zaocznie, z tysięcy kilometrów odbierasz im wiarygodność. To cię dyskwalifikuje jako szkolonego naukowo i awansujesz do rangi pleciugi. Na ich opowieści o konkretach z konkretnego miejsca masz jako argument swoje wałęsanie się po świecie. To już niewarte nawet śmiechu.

    Natomiast dołączanie do gadki o humanitarnych motywach przyjmowania migrantów aspektu materialnych korzyści z ich przyjmowania, jeśli nie unieważnia humanitaryzmu, to go co najmniej udwuznacznia. Ot taki nowoczesny, niesiłowy sposób nabywania niewolników pod pozorem humanitaryzmu. Nawet chyba nie wiesz, że takie mieszanie nieprzystających do siebie rzeczy – moralności i praktyczności – to bardzo biskupie zachowanie.
    Kurde, że ja biorę udział w czymś takim! Idźcie wy w buraki.

  164. Szkolony naukowo
    – Nie opiera uogólniających (i obraźliwie-pogardliwych) opinii na plotkach krewnych i znajomych! Samobój, PLECIUGO!!!

    – Sprawdza natomiast sondaże, czyta naukowe opracowania i analizy. Konfrontuje i waży sprzeczne opinie. Dyskutuje z obiektywnymi znawcami tematu. Obserwuje naocznie, bez prekoncepcji/uprzedzeń.

    Co więcej, jeśli ma ździebko kultury i kindersztuby, nie używa pogardliwie-obraźliwie-infantylnie-rasistowskich epitecików w rodzaju gromada młodych muslimów…tłum muslimek z bachorami……muslimki – może jego żony, bo w kontekście fali (co prawda z lekka ostatnio opadłej) islamo i imigranto fobii i jadu, są po pierwsze prostackie a pod drugie rasistowskie.
    Niechże więc PLECIUGA idzie popisywać się na forach WP, itp., w gronie podobnych wolskich, zarobi poklask i setki zielonych plusów/łapek!

  165. Przerzucam ten komentarz @orci z blogu Passenta. Pomarańczowa grzywka i kibice

    Co za piekny dźwięk. Trump na wlasne uszy uslyszal gdzie jest jego miejsce. Z niezrozumialych powodow postanowil pokazac sie w publicznym, nie kontrolowanym miejscu. Na stadionie baseball podczas meczu Washington Nationals. Na jego widok kibice wyli “boooo” I skandowali “lock him up, lock him up”.
    Piękne!

    https://youtu.be/BApHB0sngpw

  166. Dla zainteresowanych, zdjęcia sieciowe z Khor Rori – https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Khor_Rori
    Nasze są osobiste.

    W temacie rasizmu, o Bułgarii, ale można by chyba bez wielkiego wysiłku dopasować do PL – https://strajk.eu/rasizm-nasz-rasizm-wasz-rasizm-odgornie-sterowany-na-kanwie-slynnego-wybryku-bulgarskich-fanow-futbolu/

  167. Na całe szczęście jest Winnicki z kumplami. Oni obronią czystość rasową Wielkiej Polski. Polska dla Polaków! Śmierć wrogom Ojczyzny! Już niedlugo rusza Marsz Niepodległości, trzeba zacząć ćwiczyć.

    Obawiam się tylko, czy oni przyjmują do siebie dokarmiających chrome i smutne zwierząta rowerzystów.

    Ale warto zapytać, w końcu jak człowiek odpuści to dane mu przez Los wolne od kolorowych miejsce na ziemi zostanie ukradzione przez jakieś ciapate obiboki, cwaniaki.

  168. Z przyjemnoscia, porannie przy kaffce, czytam o zmaganiach Blogosfery z Nadjamnenskim Trepem powierzchniowym, (nie)powierzchownym mylic. Trep przeczytal jedna ksiazke (dwuskladnikowa kompilacja) i druga jednego prof od jezyka „Patagonio, ojczyzno moja…” Trep z zamilowaniem publikuje w „salonie odrzuconych” foto, gazety NaszjonalGelografis lokalnej, przez dwoch studentow (smarkow) zalozona. Tym sposobem, trep wolski wie wszystko (dwie ksiazki ilustrowane), a @blogosfere do porzadku przywolywac moze.

    „Elementary my dear Watson”

    Oczekuje na dalsze elementy opisowe walki z zastawkami miedzy „muslimskimi bachorami”. Otoczenie moje, w sposob zdecydowany domaga (pyta o) opowiadan takich, w stylu „Terlikowscy i ich preserwatywy”. Trep nadjamnenski (wolski) jest cudownym bohaterem glownym takich opowiesci. Zapewniam. W jezyku tut, tlumacze slowo trep na slödder, co odpowiada (wyjasniam) ang/am scum, trash etc. Jezykoznawcom blogowym pozostawiam rozstrzygnac czy moje tlumaczenie jest prawidlowe 🙂 Nazwy wlasnej trepa.

    Z Marszu Niepodleglosci Patagonii u Trepow, beda npewniaka video filmy (ilustracje), jak corocznie.

    Czekam (parzac nowa kaffke) Seleukos

  169. Krytyka to jedno, przy epitetach robi się nieswojo.
    Dajcie mi kogoś gorszego ode mnie, żebym się znowu poczuł świętoszkiem.
    Bo ja przecież nie mam żadnych przesądów, jestem chodzącym racjonalizmem i nikogo nie nienawidzę.
    Pierwszych do uderzenia kamieniem wśród Polaków nigdy nie zabraknie.

  170. Blogowicze

    Fajne to nie jest w żadnym stopniu, takie przysrywanie zamiast dyskutowania.

    Proszę juz niej grzeszyć więcej. I dać na tacę. Najlepiej – Owsiakowi, czyli nam samym. To taką inwestycja zwrotna.

  171. Herstoryk
    28 października o godz. 6:12

    Czytaj naukowe opracowania, to najwięcej dowiesz się o Polsce.

    „Muslim” to oficjalna, NEUTRALNA emocjonalnie nazwa muzułmanina w Niemczech, a ja swoją wiedzę opieram tylko o wiadomości od krewnych i znajomych z Niemiec, sto razy lepiej mi znanych i wiarygodniejszych od Ciebie, oraz z nielicznych materiałów – niemieckiej prasy w internecie – Der Spiegel, FAZ – bo nie jestem badaczem i pasjonatem tematu. „Bachorami” nazywam WSZYSTKIE bachory, bo nie jestem delikatny. Ale dziękuję wszystkim trzem muszkieterom – również raptusowi zzakałużkowi, który się nawet nie pofatygował po swoim popisie jak to zna Polskę przeprosić, że się wysilił kompletnie na temat, ale cóż agresja jest w interesie gatunku, tyle że nie intelektualistów – za dobre słowo i odmeldowuję się na złośliwą modlitwę o Wasze szlachetne zdrowie, które smakuje, jak się zepsuje. Amen.

  172. Jak Kali ukraść krowę to dobrze ale jak Kalemu ukraść krowę to bardzo źle.
    Sorki Tanaka, ale pewnych rzeczy nie należy zostawiać bez odpowiedzi.

  173. Oj, zapomniałem podziękować szwedzkiemu Grekowi za bardzo kobiecą wyliczankę, co ja na co dzień robię, bo właśnie zapomniałem.

  174. No kurde, i zapomniałem podziękować. Dziękuję, Pani seleuko(s).

  175. Lewy
    28 października o godz. 6:30
    Przerzucam ten komentarz @orci z blogu Passenta. Pomarańczowa grzywka i kibice

    Co za piekny dźwięk. Trump na wlasne uszy uslyszal gdzie jest jego miejsce. Z niezrozumialych powodow postanowil pokazac sie w publicznym, nie kontrolowanym miejscu. Na stadionie baseball podczas meczu Washington Nationals. Na jego widok kibice wyli “boooo” I skandowali “lock him up, lock him up”.

    Mój komentarz
    Z daleka (z Polski) wygląda to „lock him up” jak wejście w strefę krytyczną, w którą znalazł się Trump ze swoim wizerunkiem, ze swoją popularnością. Nieprzemakalność staje się nasiąkliwością, radość tłumów złością, teflonowość staje się parciana, przed Trumpem real, za nim ściana.
    Pzdr, TJ

  176. Może to trochę zmieni tory blogu.
    Coraz bardziej Amerykanie naśmiewaja się z Trumpa. Doradca Trump zapytany o to, czy to prawda, że Trump szukał wsparcia za granicą, żeby utrącić Bidena, ten odpowiedział, ze przeciez zawsze tak robiliśmy.
    Tak to zostało obrazowo skomentowane. Policja znalazła włoki zastrzelonego człowieka w Central Parku. Zapytała podejrzanego gangstera, czy to on zastrzelił i tam zakopałtego człowieka. Ten, wykazując się wyjatkową szczerościa, odpowiedział. Tak, przecież ja zawsze tam zakopuje moje trupy.
    A oto opinia o Trumpie
    „..Hes robbing the country. Make him pay. He depended on his dad to bail him out all the time and used the,” but I’m your son!” Attitude. His dad paid it to get him out of his face and trump won out like a bandit. Guess what! Hes using the same tactics on our country. Didnt you notice how he says,” but everybody loves me,” how can you let this happen to me if I’m a good boy? Did we adopt this guy? I dont recall that in the inauguration, do you? What did I miss here?..”

  177. @Herstoryk
    28 października o godz. 6:12

    Ekhmm, pogardzanie religią to raczej nie rasizm.

  178. @bubekró
    28 października o godz. 10:04
    A wyznawcami tej religii?

  179. Ewa-Joanna
    28 października o godz. 10:05
    Trump to w końcu nie nasz problem. Ale ten wesołek Dudus, to wstyd. To chyba największy dureń wszechczasów. Chyba ,że za czasów neandertalczykow jakiś taki żartowniś się trafił. Ale tego nie da juz się sprawdzic.

  180. @Lewy
    28 października o godz. 10:37
    Rację masz – dureń.

  181. @Ewa-Joanna
    28 października o godz. 10:06

    Żadnej. Duchy nie mają ciał i skóry, która mogłaby mieć jakiś kolor, nie mają kości czaszki, które nadawałyby jej jakiś kształt itd.

  182. Lewy
    28 października o godz. 10:37

    Rzeczywiście naszym problemem jest wesołek.
    Ale żeby go nie było musi ktoś o to zadbać . A kto ???

    Przeczytałam cotygodniowy felieton R. Walenciaka – z którego zdaniem zawsze bardzo się liczę. (interia/fakty/ walenciak)
    Dziś przeczytałam o partii opozycji dokładnie to, co sama o niej myślę :
    Nieszczęściem jest przede wszystkim nijakość tej partii, to że nie ma twarzy. Że nie wiadomo jakie stanowisko aktualnie zajmuje i jakiej Polski chce. Oczywiście, poza jednym – że chce Polski takiej, w której ona rządzi….”

    Cały felieton:
    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-schetyna-to-niejedyne-nieszczescie-platformy,nId,3304295

    ps. powinna zadbać lewica, ale musi stać się o wiele silniejsza.

  183. @bubekró
    28 października o godz. 10:04

    @Ewa-Joanna
    28 października o godz. 10:06

    Jaką religią?? On o religii ani słówka, cały czas o ludziach.

  184. Niestety obaj nie byliby warci 10 sekund zastanowienia gdyby nie demokracja. Oni mają, każdy w swoim kraju, po blisko połowie głosującego elektoratu.
    A zatem ludzi, którzy wybrali durniów, bubków, telewizyjnych celebrytów, tylko dlatego, aby dokopać tej drugiej połowie głosujących wyborców, czyli „tym drugim”.

    Bo przecież właśnie tym sa wybory prezydenckie, nasz zawodnik na ich zawodnika. Im bardziej brudne chwyty tym lepiej, im więcej błota tym lepsza akcja.

  185. bubekró
    28 października o godz. 10:53

    Ojdyr – mądrala, temu zawsze za mało. Myślał i wymyślił.
    Dość anonimowości. Pod datkiem powinno się podpisać. Będzie wiadomo, kogo z ambony pochwalić, a kogo „zawstydzić „. Że też chodzą po ziemi takie kreatury, a inne, które posłusznie płacą !

  186. Lewy
    28 października o godz. 10:37

    Trump to w końcu nie nasz problem.

    Tak jest, tylko odwrotnie.
    A. Trump to nasz problem, bo cała legitymacja duplomacji nadwiślańskiej została zawieszona na wiszeniu pod Trumpem i jego Ameryką.
    B. Innej legitymacji, planu B, jakiegokolwiek zrównoważenia, nie mamy. Mamy rojenia o potędze do sześcianu: Trójmorzu.
    C. dowolnego dnia, o dowolnej godzinie, możemy się dowiedzieć z Twittera, że Trump ma już całkiem inny pomysł na Polskę niż miał przed twitem, całkiem odwrotny, albo w ogóle jakikolwiek pomysł przestał mu się pojawiać, bo po co, skoro czas na golfa, lunczyk, sjestę i dłubanie w nosie, a Polak nie lądował w Normandii w dniu D, ani nie bombardował Hanoi z B-52.
    W zależności od humoru i stanu kiszek Trumpa, Polska jest, albo nie jest.
    D. Trump to nasz problem, bo nasz musi mieć na wypłatę dla Trumpa za zakup wojennych zabawek. Miliard za miliardem. Nie jest jasne do jakiej wojny się te zabawki nadadzą, bo nie sąsiedzkiej. Ale na misję stabilizacyjną na Wyspie Wielkanocnej mogą się nadać. Nasi lubią mieć misje oraz różne wizje, a następnie ginąć.

    E. Problem z Trumpem jest tak bardzo nasz, że w takich warunkach, żeby nie zwariować, najlepiej uznać go za nie nasz. Co zrozumiałe i bezalternatywne w placówce zamkniętego lecznictwa nadwiślańskiego: Polska może Trumpowi skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować.

  187. Tanaka
    28 października o godz. 11:26
    Fakt. Ale chodzi mi o to, że to nie mysmy Trumpa wybrali, a wesołego koleżkę leśnego ruchadła tak.

  188. @Tanaka 28 października o godz. 11:26

    Trump to w końcu nie nasz problem.
    Tak jest, tylko odwrotnie.

    10/10

  189. Lewy
    28 października o godz. 11:29

    Wybraliśmy onego leśnego. Dr inż. Rydzyk już oświadczył, że znowu wybierze.

  190. basia.n
    28 października o godz. 11:03
    Walenciaka przeczytałem. Bardzo wnikliwy. I rzeczywiście co robić, by obalić pis.
    Odsunąć kościół, zdemaskować !….No dobrze. Przecież on jest juz wielokrotnie zdemaskowany, ale z odsunięciem, to raczej odwrotnie. Wrósł jak glejak w mózg narodu, i nie da się go stamtąd usunąć.
    Strach przed kosciołem, to znaczy strach przed utratą głosów katolickiego suwerena, powoduje, że ta Platforma się wije. Bo tam przecież są ludzie racjonalni, waleczni, moralni np. Budka, Brejza, Arlukowicz. I oni mogliby podjąć walkę z kk, ale wiedza, że zostaną wyrzuceni za bandę, będą mogli sobie pyszczyć jak Zandberg, Biedroń czy my tu na blogu.
    Oni są w takiej sytuacji, jak ludzie znajdujący się w szczerym polu i z jednej strony strzela do nich Rydzyk, a z drugiej Kaczor. są wzięci w dwa ognie. Więc się wiją, nie mówią do końca prawdy, oszczędzają kk, bo nie chca popełnić politycznego samobójstwa..
    U Passenta @popan jasno to przedstawił; tu musi zadziałać przyroda, obecne pokolenie o mentalności chłopa pańszcyźnianego skrzyżowanego ze szlacheckim warcholstwem, lekcewazące zasady, szacunek, ono tego nie rozumie, że np. jak powiedział Bartoszewski „Warto być przyzwoitym”. To pokolenie musi wymrzeć. A to może potrwać jeszcze dziesiątki lat. Ja się tego nie doczekam, niestety

  191. @ Lewy 28 października o godz. 11:29
    Fakt. Ale chodzi mi o to, że to nie mysmy Trumpa wybrali,

    Nie my? Hmmm….
    Tu są tacy, którzy pierś wypinaja po ordery za wybór Trumpa:

    https://www.iwp.edu/kosciuszko-chair-center-for-intermarium-studies/2017/05/02/polish-americans-in-the-donald-trump-2016-presidential-campaign/

  192. Tanaka
    28 października o godz. 11:26
    do
    Lewy
    Przed wszystkim. Najwazniejsze. Na lunczyk jest pora zawsze. Nawet o polnocy (jak kto lubi). A i potrzeba wtedy zajsc moze, o polnocy (co wiem).

    Zrzeczy mniej waznych. Trump jest wazny dla tutejszych (i mnie). Bo nprzyklad wypowiedzial porozumienie paryskie. Bo zostawil Kurdow, co dalo resultat, rozpuszcenia tzw bojownikow ISIS z obozow. Ten problem, bycmoze, jest w drodze do rozwiazania w Skand (i Szwecji). Bylym ISISowcom zostana odebrane passporty. Wkrotce. Niech ich Assad ma w „opiece” swojej lub jesusmaryjka. Innych, naszych (tutejszych) problemow z Trumpem nie wymieniam, bo za dluga lista i wymaga troche czytac. Taki klimat, taka sytuacja.

    Z Dudusiem nie ma zaden problem. Wprost przeciwnie. Ostatnio zajmuje mnie, trojkomunalnie, sprawa zebractwa Romow (Cyganow). Z Bulgarii, Rumunii, Slowacji i Polski. W dysskusjach trojkomunalnych uznawany jestem za spec od rejonu 😎 Sprawa zebractwa jest tu na poziomie decyzji lokalnych, nie panstwowych. Mietoszona juz cirkaebaut dwa lata i bez resultatow. Zabronic czy co jest zostawic. Ja sam stosunku nie mam, ale mamwatpliwosc. W czasie jednego z ostatnich posiedzen o zebractwie, zapresentowalem foto Dudusiowej. Na duzym ekranie. Jak wypina dupke a raczke wyciaga do napletka jakis biskup. I kommentarz dalem, jednozdaniowy o cyganskich blondynkach. Bo tak mnie w kontext pasowalo akurat. Czym duza wesolosc wzbudzilem w zgromadzeniu i zebractwa nude przerwalem. Znaczy ogolnie rzecz biorac, wiecej Dudusia (z przyleglosciami) potrzeba, zeby trojkommunalne problemy rozwiazac.

    Przy lunczyku, pzdr Seleukos

  193. Lewy
    28 października o godz. 11:52

    U Passenta @popan jasno to przedstawił; tu musi zadziałać przyroda, obecne pokolenie o mentalności chłopa pańszcyźnianego skrzyżowanego ze szlacheckim warcholstwem, lekcewazące zasady, szacunek, ono tego nie rozumie, że np. jak powiedział Bartoszewski „Warto być przyzwoitym”. To pokolenie musi wymrzeć. A to może potrwać jeszcze dziesiątki lat. Ja się tego nie doczekam, niestety

    Diagnoza sytuacji mentalnej i taktycznej jest bardzo trafna, ale odniosę się tu do Twojego stwierdzenia, że nie doczekasz.

    Patrząc na rzecz totalnie, tak, żeby wynik był nieskończoność do zera, nikt nigdy nie doczeka. Przecież i Francja nie jest totalnie obywatelka i totalnie wolna od religii. Niewidoczne wpływy ciągle działają, choć w ogóle nie da się do tego porównać stanu spraw nadwiślańskich, bo to inne planety.

    Gdy sie jednak nie patrzy totalnie, można zauważyć oczywistość: każdego dnia coś się lepiej dzieje. Jednego dnia nieco mniej, drugiego – więcej. Każdy z nas, metodą na mrówkę, może do dobrego swoje dołożyć.

    Weźmy ostatnich kilka dni: główny temat – Głódź i jego spotwornienia, deprawacje i mobbing. Arcypasterz, arcybiskup, jedna z głownych gąb celebryckich episkopatu nadwiślańskiego. I pismo oficjalne gdańskiej kurii orzekające, że reportaż TVNu o Głodziu to standard, czyli systemowy atak na arcypasterza, na wiernych, na kościół kat i na bozię.

    Dominująca reakcja ludności? Womitacja na arcypasterza i jego kościół kat.
    Są – rzecz jasna – zawzięci obrońcy. Zawsze byli, a było ich nierównie więcej. Tym się więc nie przejmujemy, a się cieszymy: mniej jest niż było.
    Cieszymy się z tej womitacji ludzi mało skorumpowanych, a sporo własnych. Tego przybywa.
    Tu przybywa, tam ubywa.
    RUCH jest, to należy z mocą podkreślić – WYŁĄCZNIE JEDNOSTRONNY.
    Będzie jeszcze sto i tysiąc prób blokady, akcji różańcowych do granic i gdzie tam jeszcze, bedą dalsze wrzaski i bluzgi. Nic to nie zmieni, choć chwilowo może wprowadzić drobną zmianę proporcji. Na tydzień, miesiąc, nie na długo wszakże.

    Każdego dnia jest lepiej. Szczęście jest podobno w zmierzaniu, a nie nieruchomym staniu w wypełnionym celu. No i dobrze, idziemy w dobrą stronę i są powody do radości. I o to chodzi i o to chodzi! – jak powiedział taksówkarz Gołas do Asa.

    Radujmy się! – jak powiedział w czasie rezurekcji nasz milusiński Lolek z milusińskim Jędraszewskim, z milusińskim Dziwiszem, z milusińskim Michalikiem, z milusińskim Wątrobą i z milusińskim Głódziem. I całą resztą milusińskich.

    Jest dobrze! Można nawet powiedzieć, że jest elegancko! – powiedział Naukowiec.
    kosmici pewnie przywieźli ze sobą kasetowiec! – odparła Sklepowa.
    Trzeba się, kurna, pokazać z eleganckiej strony! – rzucił Janek.
    I miał rację, jeden z drugim i trzecią.

  194. konstancja
    27 października o godz. 22:29

    Konstancjo miła,
    masz prawdopodobnie tylko częściową racje, bo z US w Bielsku, które „rządzi” interpretacją ustaw dla południowej połowy Polski tłumaczono mi, że przeróbka mojej Lantry na wersję z automatem jest ok, niezależnie od wysokości kosztów, bo to jest dostosowanie do potrzeb osoby niepełnosprawnej, która ma prawo do mobilności. Moja sąsiadka ma córkę, której PFRON funduje cyklicznie samochody typu Skoda, a mnie nie chciano dofinansować łóżka rehabilitacyjnego, bo nasze dochody nie mieszczą się w limicie (suma dwóch emerytur, podzielona przez 2, była za wysoka, nie załapałem się też na jałmużnę Kaczyńskiego)..
    Odnośnie leków masz rację. Za kilka dni pobiorę recepty na kwartał. Szczerze mówiąc – ten przepis jest idiotyczny, a właściwie jego interpretacja, polegająca na ścisłym stosowaniu litery prawa zamiast ducha, ten zostaje zgwałcony przez sprytnych inwalidów.
    Jestem cały czas na bieżąco, jeśli chodzi o ulgi dla takich jak ja, czasem jest postęp (np. w sprawie parkowania), czasem regres i to niezależnie od tego, kto rządzi krajem.
    PAD podpisał ustawę, która części osób niepełnosprawnych zwróciło prawo do ominięcia kolejki u lekarzy, które cofnięto wszystkim w 2004 roku – z idiotycznym uzasadnieniem. Skreślono przywilej nie dlatego, że nie życzono biedakom tego przywileju, ale „osłowie” byli zmartwieni faktem, ze sejm nie ustalił wysokości kary dla brzydkich lekarzy za nieprzestrzeganie tego artykułu ustawy – paranoja do potęgi! Wystarczyło upoważnić osoby niepełnosprawne do plucia na rejestratorki w przychodni, lub użycia niecenzuralnych słów bez konsekwencji prawnych. To byłaby wielka ulga!

  195. Kilka uwag do komentarzy pt. kolegów:
    Pomboceku!
    Przepraszam za „tionkośc”. Jestem w tak nieszczęśliwym wieku, że ominęło mnie nauczanie obowiązkowe języka sąsiadów, młodsi mieli szczęście, ja nie. Rosyjski był dla mnie ważnym językiem, bo Ruscy kradli (tłumaczyli bezprawnie) wszystkie ważniejsze dla mnie książki naukowe, z których korzystałem podczas studiów i po studiach. Na pierwszym roku studiów był lektorat, w którym wykładowca dyktował głównie gramatykę po rosyjsku, a ja nie znałem cyrylicy. Zapisał mnie na kurs dla początkujących, gdzie poznałem litery. Pisałem te dyktanda, ale wróciły z morzem czerwieni – błędów. Po kolejnym dyktandzie napisał: „Widzę postęp, pracujcie dalej”! To był świetny dowcip!
    Po roku podzielono nas na dwie grupy – jedna kształciła się przymusowo dalej, druga zakończyła edukację. Ja się znalazłem w grupie zwolnionych, a młodsi, po wielu latach nauki od szkoły podstawowej, musieli kontynuować. Do dziś nie wiem, czym się kierował wykładowca, bo niestety nadal nie znałem tego pięknego języka. Uwielbiam np. piosenki śpiewane po rosyjsku przez Annę German. Miałem kolegę z Legnicy, niewyczerpalne źródło znakomitych rosyjskich dowcipów, a ja ich nie potrafiłem opowiadać – tragedia!

    Tanako,
    niestety było dokonane też drugie przestępstwo! Panienki przyszły po fakcie, musiałem zwrócić zagrabiony majątek.

  196. @Lewy
    28 października, g.11:52
    To ogromne i niespecjalnie przekonujące uogólnienie, że obecna generacja o mentalności chłopa pańszczyźnianego musi wymrzeć, by ludzie odrzucili dominację kościoła w życiu publicznym, nachalną ingerencję w prywatność swoich owieczek i pozbyli się wciąż żywych naleciałości sarmackich (warcholstwo etc.).
    Jak jednak obliczać wiek „obecnego pokolenia”, skoro ten proces biologiczny może trwać jeszcze dziesiątki lat, jak wieszczysz?
    Czyżby ci „lepiej” urodzeni, czyli ledwie pamiętający PRL lub wcale, bo urodzili się po 1989, na pewno gwarantują, że przywrócą normy oznaczające bycie przyzwoitym człowiekiem i stworzą nowoczesne społeczeństwo obywatelskie? Tak sami z siebie?
    Wystarczy przyjrzeć się młodzieżówce pisowskiej, młodym narodowcom, by wątpić w takie szczęśliwe rozwiązanie.
    Ich idolami/przewodnikami są (na serio albo jest to wybór cyniczni) zgredy – JK i Korwin Mikke.
    Po „jasnej stronie mocy” jest wiele osób w różnym wieku godnych szacunku, naśladowania i budzących nadzieję, że zmienią oblicze coraz bardziej autorytarnie rządzonej Polski, dla uproszczenia nazywanych „lewakami”.
    Pozostaje pytanie, kto kogo i kiedy.

  197. mag
    28 października o godz. 13:40
    No to może trzeba jeszcze dłużej czekac, aż ta narodowa młodzież tez wymrze ?
    Nie wiem . Tak sobie gadamy. Ale mi jest napradę smutno. W PRLu nie widziało sie tyle głupoty (poza wyczynami ówczesnych włodarzy np. 68 roku) co teraz. Albo ta zaraza była utajona, występowała w ukryciu jak robactwo pod kamieniem, albo dopiero Kaczorek, do spółki z klerem, jak jakis demiurg stworzył to nieprawdopodobne monstrum głupoty, agresji, chamstwa, nietolerancji, łajdactwa. Chyba jednak wszystko to tliło się zawsze, a teraz zostało tylko rozdmuchane przez sprawnych podpalaczy.
    Byłem niegdys naiwnym ignorantem. Kiedy zaraz po przybyciu do Francji pewien Francuz powiedział mi, ze my Polacy jestesmy antysemitami, byłem oburzony. Jak to, a wy Francuzi to nie byliście, a przede wszystkim Niemcy ? I dopiero czytając , oglądając filmy, do których w PRLu nie miałem dostepu, zrozumiałem, że to prawda, że obok przemyslowej metody masowego mordowania Żydów, stworzonej przez Niemców, wielu Polakow zakładało takie przyfabryczne manufakturki szmalcowników, wiejskich morderców, podpalaczy stodół. A temu sprzyjak kk, który wciąż przypominał o tym , że Żydzi zabili Zbawiciela.
    Myślę, mag, że chamstwo jest dziedziczne. To nie znaczy, że w genotypie jest jakiś gen chamstwa. Ale, ze chamstwo, nieufnośc, agresja są przekazywana z pokolenia na pokolenie, przez zarażonych chamstwem rodziców. Kiedy małe dziecko słucha , widzi jak rodzice postepuja w stosunku do siebie wzajemnie i do tego dziecka, które jest bite, upokarzane…no to zarazek zadomawia się w takim dziecku i potem wyrasta z niego pisowiec albo wszechpolak.
    Trzeba by takim rodzicom odebrać dzieci albo wcześniej ich sterylizować. Oczywiscie taka eugenika jest niemożliwa.

  198. Lewy
    28 października o godz. 14:40

    Przypomnę na użytek tego wątku dyskusji, niezwykle ciekawą postać: Aleksandra Bocheńskiego. Z pewnością znaną wielu na blogu, dziś jednak właściwie zapomnianego, bo taka epoka: wtórnego zidiocenia. Narodowego. A o psychice narodu polskiego pisał Bocheński, o jej genezie, stanie, rozwoju. Przeszkodach i czynnikach stymulujących.

    Jego dwa główne dzieła, to – pisane w czasie wojny (sic!) – „Dzieje głupoty w Polsce” i właśnie „Rzecz o psychice narodu polskiego”.
    Mnostwo jego obserwacji, wniosków i tez jest zdumiewająco aktualnych i trafnych. A to najpewniej dlatego, że nie tylko porządnie, ale i bez złudzeń przyglądał się i historii Polski i jej mieszkańców i strukrzurze rzeczywistości, jaka wpływała na historię oraz umiał z tego wyciągać syntetyczne wnioski.

    Patrząc na dzisiejszy stan rzeczy widać w czym pasuje on do konstrukcji myślowej Bocheńskiego, skąd ten stan i można czynić przewidywania co do przyszłości w oparciu o mechanizm, który u Bocheńskiego działa z dużą trafnością.

  199. Antonius
    28 października o godz. 13:39

    Antoniusie – a jednak, dokonałeś rabunku na Polsce, dla swojej merkantylnej korzyści… Dobry bozia Cię natchnął, że zbrodnię swoją wyznałeś we właściwej porze: czas taki, że ludność masowo zaopatuje się w znicze pamięci. Polska Ci zbrodnię zapamięta, ale może jest szansa i przebaczy? Polska to dobry kraj i każdy każdego w Polsce kocha i ma dla niego miłosierdzie.
    Taka prawda.

    Chyba już odczuwasz działanie ducha świętego i onego miłosierdzia, bo jak wolno się domyślać, nie figurujesz w rejestrze przestępców Rzeczpospolitej Polskiej i nie obejmuje Cię „ustawa o bestiach” ?

    I pamiętasz o obowiązku: 5 razy dziennie, z twarzą zwróconą ku Jerozolimie powtarzasz: „boże mój boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!” ?

  200. @Lewy
    Mi też smutno. Tym bardziej, że w tej nowej, postkomunistycznej Polsce niby budującej demokrację od podstaw, chamstwo i agresja zyskały przyzwoleństwo. Mamy wolność, więc hulaj dusza, piekła nie ma. Zwłaszcza wolność słowa niech będzie przeklęta w takim wydaniu, w jakim się objawia. Szkalowanie, pomawianie, wszelkie grubiaństwo i kłamstwo są dozwolone i nawet nie budzą już zdziwienia. Czasem ktoś kogoś poda do sądu o zniesławienie, ale nic z tego nie wynika.
    Częściej bywa, że są bronione przez swoich (np. klechów) ewidentne szuje, królowie życia III i IV RP jak Sławoj Głódź Flaszka. Działa odwieczna zasada qurwa qurwie łba nie urwie.
    Tanaka wspomina Aleksandra Bocheńskiego i jego znakomite dzieło „Dzieje głupoty w Polsce”. Pierwsze wydanie w 1947, ostatnie, czwarte w 1996.
    Książka jakby wstydliwie przemilczywana, a powinna to być lektura obowiązkowa.
    Czym się Lewusku, czego i sobie życzę, bo nic innego nam nie pozostaje.

  201. Antonius
    28 października o godz. 13:39

    Antoniusie, Ty się nie wygłupiaj z przeprosinami. Co ja – panienka do tańca?
    Mnie ta polska konstrukcja udająca ruską bardzo przypominała odczytywanie moich tekstów przez intelektualistów – tylko dlatego zareagowałem. Banalne błędy mi latają i furkoczą, czasem tylko skomentuję głupawą manierę lub bardzo powszechny błąd.

    W piersi się nie bij, bo to nie polsku. Powinieneś mnie nazwać Kalim albo inną mendą – wtedy będzie po polsku. „Tionkaja aluzja” to epidemicznie używany gadżet, więc niewykluczone, że się osłuchałeś i dlatego z ucha Ci spadł na język. Śmieszna sprawa, bo to, czego użyłeś, raczej nie zrozumie Rusek, a tego, co poprawne – „tonkij namiok” – z kolei nie zrozumie poliglota Polak. Mówiłeś po polsku do Polaków, dlatego nie mam wątpliwości, że Cię prawie wszyscy – łącznie z uciekinierami – świetnie zrozumieli, i o nic więcej nie chodzi. Bud’ zdarow.

  202. Herstoryk
    28 października o godz. 11:04

    Jaką religią?? On o religii ani słówka, cały czas o ludziach.

    A ja do twojej wypowiedzi się odniosłem:

    bo w kontekście fali … islamo i imigranto fobii i jadu, są po pierwsze prostackie a pod drugie rasistowskie.

  203. Na co nacisnął Jarosław Ka?
    Lewy
    28 października o godz. 11:52
    U Passenta @popan jasno to przedstawił; tu musi zadziałać przyroda, obecne pokolenie o mentalności chłopa pańszcyźnianego skrzyżowanego ze szlacheckim warcholstwem, lekcewazące zasady, szacunek, ono tego nie rozumie, że np. jak powiedział Bartoszewski „Warto być przyzwoitym”. To pokolenie musi wymrzeć. A to może potrwać jeszcze dziesiątki lat.

    Lewy
    28 października o godz. 14:40
    Chyba jednak wszystko to tliło się zawsze, a teraz zostało tylko rozdmuchane przez sprawnych podpalaczy.
    (…)
    Myślę, mag, że chamstwo jest dziedziczne. To nie znaczy, że w genotypie jest jakiś gen chamstwa. Ale, ze chamstwo, nieufnośc, agresja są przekazywana z pokolenia na pokolenie, przez zarażonych chamstwem rodziców. Kiedy małe dziecko słucha , widzi jak rodzice postepuja w stosunku do siebie wzajemnie i do tego dziecka, które jest bite, upokarzane…no to zarazek zadomawia się w takim dziecku i potem wyrasta z niego pisowiec albo wszechpolak.

    Mój komentarz
    Chamstwo jest dziedziczone kulturowo, czyli w kodzie społeczno-kulturowym przekazywanym od najmłodszych lat każdego osobnikowi homo sapiens przez rodziców, opiekunów, grupy rówieśnicze, pracownicze, media, itd.
    Najwięcej kodu jest wdrukowane w jednostkę ludzką w wieku dziecięco-dziewczęco-chłopięcym. Wzorce zachowań są dawane przez rodziców, a potem nauczycieli w szkołach (i kler w KK), ich nauki, napomnienia, przykłady zachowania są najtrwalej osadzone w mentalności i pamiętane intensywnie do końca życia.

    Każde kolejne pokolenie (kategoria umowna), to nie jest oddzielny wysyp, a ciągłość, jest wychowywane, nauczane, przyswaja sobie z otoczenia jak analizować swoje położenie, swoje uczestnictwo w grupie, społeczności, w społeczeństwie, jak reagować na to położenie, co i jak uznawać, uświęcać lub nie, zgadzać się lub nie zgadzać, w jakiej formie dyskutować, przekonywać, jakiego typu argumentów używać, jak oceniać dobro własne na tle dobra grupy, a nawet jakich zwrotów używać w dyskusjach i sporach (jednym wystarcza – od…l się ty lemingu lewaku, itp., innym – moim zdaniem nie ma pan, pani racji, bowiem, itd.

    Te wszystkie elementy są częścią kultury, a kultura jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie (przez wieki). Nie mam na myśli kultury wysokiej, bo to jest segment niewspółmierny, delikatny i trudny do upowszechniania, do rozsiewania. Mam na myśli kulturę codzienności, kulturę współżycia, współpracy z innymi, kulturę swojego udziału w społeczeństwie.

    Pokolenia wymierają stale. Jest to proces ciągły. Ciągle rodzą się nowi, ciągle wkraczają w okres wychowywania nowe indywidua, które są nasycane kulturą dnia codziennego, kulturą współdziałania, kulturą współpracy, w tym elementami najbardziej pierwotnymi intensywnie zasiewanymi przez PiS, takimi jak nieufność, wrogość, zaciekłość, ignorancki upór, wsobność osobnicza i etniczna.

    Nowo wkraczając ludkowie wchodzący w życie napotykają rodziców, nauczycieli już trochę zmienionych przez poprzednie pokolenia (tylko jest pytanie – w która stronę). Proces zmian jest powolny, raczej ewolucyjny niż rewolucyjny, jeśli nie zachodzą jakieś zdarzenia nadzwyczajne, które intensywniej kształtują mentalność ludzi.

    Jarosław Ka nacisnął z niebywałą biegłością (przebiegłością) na mentalność krajan i wycisnął z niej esencję złożoną z nieufności, nienawiści, odwetowości, strachu przed obcymi, obaw przed ruiną, pożądań za trzynastkami, za 500 plus, itd. To mu się udało. Jednak, jak przypuszcza wielu publicystów, PiS uderzył w październiku 2019 w sufit. Więcej się nie da tą metodą.

    Szkopuł w tym, ze inne metody PiSowcy znają, coś tam wiedzą o nich, lecz są to metody wielokrotnie stabuizowane i oczernione przez wierchuszkę PiS (teoretyków państwa i prawa oraz ideologów) bowiem metody te nie przystają do mentalności PiSowczyków, do ich rozumienia świata, do ich kodu społeczno-kulturowego, który został w nich wdrukowany i został taki jaki był.

    Nie ma zmian, nie będzie zmian jeśli chodzi o metody. Dobra zmiana musi być wmuszona, a o metodach decydujemy my, czyli suweren. Jest to w skrócie cała filozofia PiSu, czyli Jarosława Ka et consortes. Dekonstrukcja, ojkofobia, anihilacja, dyfamacja, imposybilizm, nihilizm – słowa zawierające taką głębię mądrości przywódcy, że aż są niezrozumiałe przez lud i dlatego mające dla ludu znaczenie magiczne, sakralizujące partię i jej przywódcę jako wybrańców-wyzwolicieli.
    Pzdr, TJ

  204. @tejot
    „Jarosław Ka nacisnął z niebywałą biegłością (przebiegłością) na mentalność krajan i wycisnął z niej esencję złożoną z nieufności, nienawiści, odwetowości, strachu przed obcymi, obaw przed ruiną, pożądań za trzynastkami, za 500 plus, itd. To mu się udało. Jednak, jak przypuszcza wielu publicystów, PiS uderzył w październiku 2019 w sufit. Więcej się nie da tą metodą.”
    Mam też taką nadzieję, bo nie ośmielę się sądzić, że pewność.
    Suweren jest nieobliczalny. Ledwie minęły wybory a według najnowszych sondaży PIS dziś by przegrał.
    Sprawa Banasia (to nie mój płaszcz i co mi zrobicie) jest wciąż rozwojowa. Przybywa wątków mafijnych, a pisowcy wiją się jak piskorze w tłumaczeniu tego, co nie da się wytłumaczyć w dawno przez nich zapomnianych kategoriach poczucia przyzwoitości.

  205. @tejot
    Jak zwykle dogłębnie i wyczerpująco.
    Kiedy kościół zrezygnował z uzywania łaciny,popełnił błąd. Bo te hocki klocki wykonywane przez panów w sukenkach straciły dużo na tajemniczości. Ojcze nasz a pater noster czyni róznicę owej tajemniczoci.
    Kaczorek , posługując sie słownikiem wyrazów obcych, wrócił do tej metody olśniewania ludu trudnymi wzrotami (jak mówił pan majster). Jest to śmieszne, prymitywne , glupie, ale to działa.

  206. @mag
    28 października o godz. 19:32

    W 2015 też spadało

    IBRiS 17.12.2015
    SLD 6,1
    PO 12,7
    N. 30,8
    PSL 3,8
    K15 7,7
    PiS 27,9

    Tak było

  207. Zapomniałem o dryfujących

    Razem 1,9
    Nutrie 5

  208. Lewy
    28 października o godz. 19:34

    Mój komentarz
    Tak, wprowadzenie języków miejscowych do liturgii zabiło w niej tajemniczość, obrzędowość stała się trywialna, uszczupliło to celebracyjną magię, świętość, pocieniło na niej otoczkę niezwykłości, paradoksalnie przybliżając do rozumienia oddaliło od zrozumienia, bo co tu rozumieć, skoro słyszy się podobne słowa codziennie.

    Kaczyński stara się przywrócić słowom tajemniczość, niezrozumiałość, naznaczyć duchowością, nadać im niemal teologiczną wieloznaczność i tą tajemniczością i wieloznacznością przyciągnąć do siebie wiernych. Dlatego używa tak gęsto (i perfidnie) w mowach swoich tych dekonstrukcji, ojkofobii i dyfamacji, by zaczadzić ludziom rozum, wzbudzić wiarę, zdobyć ich uznanie.
    Pzdr, TJ

  209. Pokładajmy wiarę w technologii.
    Kiedyś ogromnie atrakcyjnym był dla wieśniaka spektakl mszy świętej odgrywany w teatralnym budynku kościoła.

    Po wynalazku fotografii, telefonu, radia, filmu, kina, telewizji, internetu, smartfona wszystkie te atrakcje zostały upakowane na ekraniku owego małego i coraz tańszego urządzenia, urządzenia które praktycznie każdy może trzymac w garści.

    Bardzo duża część atrakcyjności kościelnego spektaklu się zdewaluowała. Siła przyciagająca świecidełek, ruchów i zaklęć znanych z maszy zbladła.

    Co jeszcze zostało?

    Zapachy! Kadzidła, kwiaty i pot oraz perfumy widowni.

    Poczekajmy jeszcze chwilkę i smartfony także dostaną opcję wydzielania zapachów a filmy, zdjęcia i nagrania dostaną dodatkową „ścieżkę” przenoszącą informację o zapachu. Aktor na ekraniku puści wiatry a u nas w pokoju z telefonu smród leci jak ta lala!

    Wtedy przewaga mszalnego kadzidła spadnie do zera no i frekwencja dozna kolejnego spadku… 😉

  210. @tejot
    28 października o godz. 19:05
    Dekonstrukcja, ojkofobia, anihilacja, dyfamacja, imposybilizm, nihilizm
    No to ma Kaczka talent.
    A nie byłoby tych słów w obiegu gdyby nie nieustanne powtarzanie ich przez media i polityków opozycji. To oni rozpropagowali kacza lingwistykę.

  211. @zza kałuży
    28 października o godz. 20:10
    Optymista z ciebie 🙂

  212. Antonius
    28 października o godz. 12:45
    prawo skarbowe jest u nas tak napisane, że interpretacja przepisu jest dokonywana dowolnie przez różne urzędy skarbowe, w moim mieście, w zależności od dzielnicy możesz otrzymać pięć różnych opinii.

    Co do samochodu fundowanego przez PFRON: ostatnie dofinansowanie do zakupu samochodu, służącego osobom z dysfunkcją kończyn dolnych jako środek ułatwiający dojazd do pracy miał miejsce w 2008 roku; przeznaczone było dla osób w wieku aktywności zawodowej czyli do 60-65 lat. Można było otrzymać maksymalnie 28 tysięcy złotych. Wkład własny minimum 20 % ceny.
    W Poznaniu 30 % wniosków pozytywnie rozpatrzonych było właśnie na takie kwoty. Przedtem były nieoprocentowane pożyczki na zakup, spłata w czasie 5 lat – kwota maksymalna 18 tysięcy zł – raty po 300 zł. Pożyczki udzielano w latach 1999-2002r. Samochód musiał być nowy lub nie starszy niż 3 letni
    Wnioski na zakup samochodu Poczta Polska dostarczała w workach, czasem po kilkaset sztuk dziennie!.

    Dla niewidomych lub słabowidzących były komputery i oprogramowanie dla niewidomych. Teraz te dofinansowania przejęły MOPRy, MOPSy, pieniędzy na indywidualne wnioski jest mniej, dopłaty sa do turnusów rehabilitacyjnych, a główny nacisk położony jest na aktywizację zawodową i społeczną ON- chodzi o dofinansowanie kosztów ich zatrudnienia- to zadanie realizują wojewódzkie oddziały PFRON
    Nie wierz swojej kuzynce, że co jakiś czas dostaje takie dofinansowanie. Nieprawda.
    Teraz nie ma takich możliwości.

  213. @Lewy
    28 października o godz. 11:52
    (kościół) „Wrósł jak glejak w mózg narodu, i nie da się go stamtąd usunąć.
    ………………
    Cholernie trafna diagnoza. Pasożyty mają to do siebie, że tak długo żerują na organizmie, aż nie padnie martwy. Tak jak w 1795.

  214. zza kałuży
    28 października o godz. 20:10
    Ładnie to uzupełniłeś. Ale oprócz wzroku, sluchu, powonienia, pozostają jeszcze zmysł smaku i dotyku. Co do smaku, to sukienkowcy wkłdając w usta wafelki opowiadają , że sa ciałem Chrystusa. Czy da się to kiedyś zastąpić je elektronicznie i każdy będzie mógl sobie wkładać w usta w domu za dostepną cenę ? Że jakiś Gates wymyśli taki elektroniczny wafelek, który też bedzie wprowadzał w mistyczny stan ?
    Ale dotyk ? Podobno Japończycy już skonstruowali lalki obojga płci, które zaspokajają wszelkie potrzeby zarówno hetero jak i homo pasterzy w sukienkach. Nawet jak sie trafi taki jurny z Podhala, to nawet skonstruują seksualna owieczke dla proboszcza z Kościeliska.
    Myślisz że wtedy frekwencja spadnie ?

  215. tejot
    28 października o godz. 19:05

    W sprawie powszechności chamstwa dodam takie uwagi.

    Otóż, owszem, do chamstwa się z jednej strony wdraża, zwłaszcza wskutek oddziaływania bliskiego otoczenia: rodziny – zwłaszcza, sąsiedztwa, podwórka. Z drugiej strony, prostactwa raczej jeszcze a nie chamstwa, nie pozbywamy się, jeśli nie mamy do czynienia z wzrocami zachowań na wyższym poziomie i nie dowiadujemy się, że lepsze zachowania przynoszą korzyść.

    Człowiek jest zwierzęciem społecznym. W społecznościach zaś występują bardzo bogate środki relacji i bardzo różne postawy. Są takie społeczności, w ktorych dobrze funkcjonuje bogactwo środków, a to się dzieje w społecznościach w dużym stopniu otwartych i dojrzałych. W nich bardzo dobrze działają więzi i motywy pozytywne: życzliwość, spontaniczna pomoc, zabawa, altruizm, empatia, poświęcenie. Takie postawy zapewniają korzyści społeczne i indywidualne i dają satysfakcję, która jest bardzo silnym motorem społecznych zachowań.

    To co robi kościół kat, a obecnie Kaczyński razem z nim, to wzmacnianie prymitywu i brutalności jako głownej zasady społecznej. Czyli niszczenie różnorodności, na rzecz zerojedynkowości: z nami albo przeciw nam. Słuchasz i się podporządkowujesz, albo jesteś wróg i zdrajca. Swój albo obcy, dobry albo zły. Do wykorzystania albo bezużyteczny.

    Społeczeństwa oparte na takich zasadach są prymitywne, bardzo słabo działają, niemal każdy rodzaj relacji musi się wiązać z przemocą. A to oznacza, że chamstwo, agresja bezczelność muszą być bardzo częste i stają się normą, a nie rzadkim wyjątkiem jak w zdrowych społecznościach.
    I w tą stronę właśnie zmierzamy.

  216. Mój stary pomysł na znalezienie dla polskich katolików najmniej konfliktowego miejsca pod słońcem. Przypomniałem sobie w związku z mendą Głódziem.

    Panowie i Panie Parafianie, zróbcie wreszcie jakiś komitet, ogłoście wśród katolików ogólnopolskie referendum w sprawie założenia odrębnego od istniejących władz kościelnych Kościoła katolickiego, zaproście do niego wybranych księży i żyjcie sobie po bożemu poza władzą papieską, biskupią, mając jako wewnętrzne władze takiego Kościoła wyłącznie rady parafialne, które będą zatrudniać księży. Ksiądz, jako usługodawca, będzie służył parafianom, a nie oni – jemu. Nie będzie żadnej władzy księży. Niech czarna mafia zarządza sama sobą. Od razu się skończy ten nieślubny a kosztowny związek władzy z Kościołem.

  217. @Lewy
    28 października o godz. 22:10
    sukienkowcy wkłdając w usta wafelki opowiadają , że sa ciałem Chrystusa
    Tatar czy befsztyczek? 🙂

  218. Tanaka
    28 października o godz. 22:34
    To co robi kościół kat, a obecnie Kaczyński razem z nim, to wzmacnianie prymitywu i brutalności jako głownej zasady społecznej. Czyli niszczenie różnorodności, na rzecz zerojedynkowości: z nami albo przeciw nam. Słuchasz i się podporządkowujesz, albo jesteś wróg i zdrajca. Swój albo obcy, dobry albo zły. Do wykorzystania albo bezużyteczny.

    Społeczeństwa oparte na takich zasadach są prymitywne, bardzo słabo działają, niemal każdy rodzaj relacji musi się wiązać z przemocą. A to oznacza, że chamstwo, agresja bezczelność muszą być bardzo częste i stają się normą, a nie rzadkim wyjątkiem jak w zdrowych społecznościach.
    I w tą stronę właśnie zmierzamy.

    Mój komentarz
    Tak jest.
    Kaczyński próbuje egzekwować jedność w funkcjonowaniu państwa poprzez podsuwanie społeczeństwu zerojedynkowego modelu – jesteś swój i działasz z nami, a jeśli jesteś obcy, inny, np. lewak, liberał, postkomunista, LGBTowiec, to nie możesz pracować z nami.
    Aby model mógł zadziałać, społeczeństwo musi wybrać jedną z dwóch możliwości – swój / obcy, za / przeciw, co wymaga likwidacji różnorodności. Za takim modelem optuje wyraźnie KK – wartości kontra nihilizm.

    Głęboki podział społeczeństwa służy jednoczeniu po stronie PiSu tych, którzy uznali, że są swoi oraz wykluczeniu karnym, próbnym dopóki nie zrozumieją, że to nic nie daje, tych którzy chcą być różnorodni. Kaczyński ma nadzieję, ze większość zrozumie i przyłączy się biernie lub czynnie, a pozostała reszta z biegiem czasu stanie się tak mała, że będzie mogła być z łatwością zmarginalizowana.

    Kwestia sufitu, w który być może walnął PiS, komplikuje plany Kaczyńskiego. Większość stawia świadomy lub nieświadomy opór.
    Pzdr, TJ

  219. @pomocek
    Pomysł jest na pozór świetny. Niech się skrzykną aktywni, czyli nie uśpieni (bo tylko ochrzczeni) katolicy i utworzą wespół z księżmi, których cenią i ufają im prawdziwy kościół powszechny. Bez hierarchów, pustych ceremoniałów odprawianych na bogato. Tylko w takim kapłani mogą służyć parafianom, a nie na odwrót. Oczywiście nie może się to udać, bo klechy nienawykłe do transparentnej działalności ( chodzi głównie o faktyczne, a nie malowane rady parafialne) zaplączą się we własne nogi, a raczej ręce nawykłe do pobierania do kasy-tacy.

  220. mag
    28 października o godz. 23:02

    Jeśli zaczynać od „Nie może się to udać”, to na bank się nie uda. Miałem na myśli nie klechów, lecz księży w rodzaju Lemańskiego. Tyle że ateiści organizujący łatwowiernym nowy Kościół to pomysł całkiem do góry nogami. Ale gdybym był 20 lat mniej stary, to bym spróbował. W końcu wśród katabasów chyba nie brakuje ateistów.

  221. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/193827/ojciec-tadeusz-rydzyk-imperator

    Był nieśmiałym chłopcem. Wybrał seminarium, gdy nie dostał się do szkoły średniej. Miał być zakonnym braciszkiem – do końca życia pracować w kuchni, ogrodzie, albo pucować buty ojczulkom. Zbuntował się. Do kościołów wprowadzał muzykę rockową. O mało co nie stworzył w Krakowie sekty. Uciekł na Zachód, a zakon wysłał za nim wilczy bilet. Wrócił odmieniony – po to, by zostać najsłynniejszym polskim redemptorystą i najbardziej szarą z szarych eminencji polskiej polityki. Tadeusz Rydzyk – twórcą medialnego imperium. Dziś ma radio, telewizję, gazetę, gimnazjum, szkołę średnią, wyższą uczelnię, sieć telefoniczną i wiele więcej. Pielgrzymują do niego po wsparcie czołowi działacze prawicy.
    Co się z nim działo po ucieczce z kraju w latach 80-tych? Jaką rolę w jego ucieczce odegrało spotkanie z Janem Pawłem II? Skąd wziął pierwszy milion i kto mu ukradł drugi? Co go łączyło z władzami Rosji, a co – z rzecznikiem SLD? Co jada, co mówi prywatnie, komu ufa, a kto go popiera? Co się dzieje za zamkniętymi drzwiami radia i szkoły medialnej w Toruniu?
    Dwaj dziennikarze, którzy od początku istnienia Radia Maryja śledzą losy jego założyciela stworzyli wielowymiarowy portret człowieka, który próbuje zbudować Polskę według własnej recepty na wiarę, nadzieję, miłość i sukces.
    ………………………….
    Co myślicie? Warto „zamoczyć głowę” w wyrafinowanym szambie kościelnym?

  222. @Nefer
    27 października o godz. 17:13 napisała:

    „Kura nie ptica Belgia nie zagranica, bywam kilka albo więcej razy w roku, mam zameldowanie i dowód, płacę rachunki ale nie wolno mi jako zagranicy głosować i się w ogóle wypowiadać. No mikro i przykro.”

    Widzę, że nie tylko mi przykro się zrobiło przez chwilę. Choć ja juz nawet nie podpadam (chyba) pod kategorię „urządzania życia Polakom w Polsce” bo zrobiłam wtopę straszną i do punktu wyborczego koniec końców nie dotarłam Mimo, że neferkowy wstępniak zmobilizowal mnie ostatecznie (po wielkich deliberacjach, bo w duchu zgadzam się z osądem @seleuka co do dylematu) do rejestracji. Cóż z tego jednak, kiedy po odkopaniu paszportów (żeby sprawdzić numery pesel), zagubionych po wariactwach przeprowadzki, okazało się, że rejestracja do 10/10/19 oznacza – nie jak mi się głupio wydawało- rejestracje do konca dnia (tak jak u nas) ale tylko do 17.00… Czasu polskiego. Ups. Przez kilka dni byłam wściekła na siebie i na durny system ale teraz myślę sobie – widocznie to znak 😉 Żeby mnie nie kusiło na przyszłość urządzać życia „Polakom w Polsce”. Fair enough. Wygląda, że radzą sobie nieźle. 

    Nic to. Nie próbowujac zatem rżnąc wiecej patrioty i jako migrant, który ojczyznę miał „w dupie”, kiedy ją opuszczał, „dla lepszego prywatnego zycia” (zupełnie nie pamiętam, że takie miałam wtedy odczucia ale proszę czego się człowiek może dowiedzieć jak podsluchuje pod drzwiami nieproszony) postanowiłam wybrać się na pocieszenie na spacer. Którym się zaraz bezwstydnie podzielę: 

    https://photos.app.goo.gl/NfcVycAYCLyvy2sG7

    Jadąc brzegami Loch Lommond myślałam zaś sobie, że bardzo mi dobrze w mojej przybranej ojczyźnie, i tak w ogóle, a w tym tygodniu zwłaszcza – góry oprószone pierwszym śniegiem na wyciągnięcie ręki, spora satysfakcja z faktu, że dziecko dziesiecioletnie w szkole ma ponad 2 godziny pierwszej pomocy tygodniowo zamiast 2 godzin religii, efekty tych nauk cała klasa zademonstrowala fachowo na piątkowej akademii dla rodziców….Do pogody z czasem idzie się przyzwyczaić… człowiek czuje się u siebie, nawet jesli nie do konca tutejszy, i potrzebny. Az sapnęłam sobie z zadowolenia, gramoląc się pod górę (ogród Benmore ma prawie 50 hektarów rozciągniętych na zboczach wzniesienia). Całkiem szczęśliwy ze mnie migrant. Pewnie jest gdzieś tam jakiś Szkot, który właśnie w tym momencie gardłuje na najazd takich jak ja… Cóż, takie jest życie na planecie ziemia. Niby nasz wspólny dom ale nie pchaj się bez pytania do mojego pokoju, mało masz piwnicy? Póki co, nikt mnie nie wyrzuca. Byli przed nami inni, będą po nas następni migranci do straszenia lokalnej populacji, tu czy gdzie indziej.

    A w ogóle to miło znowu widziec Lewego, mag i konstancje na blogu 😉

  223. Kostka
    29 października o godz. 0:09

    Dobrze, że się się podzieliłaś zdjęciami – cudne widoki i kolory. Natura jest najwspanialszym malarzem.
    Przychodź częściej i ze zdjęciami i tym, co masz do powiedzenia.
    Pozdrowienia od migrantki 🙂

  224. @Kostka
    29 października o godz. 0:09
    Ten niezadowolony Szkot błąka się tu u mnie po pirze 🙂

  225. @Lewy 28 października o godz. 22:10
    Czy da się to kiedyś zastąpić je elektronicznie i każdy będzie mógl sobie wkładać w usta w domu za dostepną cenę ? Że jakiś Gates wymyśli taki elektroniczny wafelek, który też bedzie wprowadzał w mistyczny stan ?
    Drukarka 3D wafelków? Miniaturowa gofrownica do wypiekania?
    Problem z tą transsubstantereferekuku co to ksiądz ja robi nad tym wafelkiem.
    Ale za jakiś czas w kościele będzie i tak i tak 70% rozwodników i 20% niewyspowiadanych a zatem zostanie tylko 10% zainteresowanych konsumpcją wafelków.
    Ja nigdy nie słyszałem aby ktoś na mszę chodził w celu spożycia.

    Wiekszy problem dla dalszego rozpowszechniania się ateizmu i spadku mszalnej frekwencji widzę w damskiej ochocie do popisywania się najnowszym łachem oraz w męskiej potrzebie pochwalenia się „byciem stać” na drogie i nowe cztery kółka.

    Spotkanie pod kościołem ciągle bardzo dobrze zaspokaja te palące ludzkie potrzeby. 😉

  226. @Kostka
    29 października o godz. 0:09

    Nie próbowujac zatem rżnąc wiecej patrioty i jako migrant, który ojczyznę miał „w dupie”,

    Ja też, od dawna nie rżnę (patrioty znaczy się)…

    kiedy ją opuszczał, „dla lepszego prywatnego zycia” (zupełnie nie pamiętam, że takie miałam wtedy odczucia ale proszę czego się człowiek może dowiedzieć jak podsluchuje pod drzwiami nieproszony) postanowiłam wybrać się na pocieszenie na spacer. Którym się zaraz bezwstydnie podzielę:

    Popieram i podziwiam (zdjęcia też)… luvely!!

  227. Była na blogu mowa o niewolnictwie w Ameryce. Nawet miejscowy kolega polecał podręczniki, które mają taki wpływ na postawy rasistowskie jak broszurka savoir-vivre w patologicznej rodzinie. Raczej występuje „dziedziczenie” wytłumaczone przez @tejota. Dzisiaj przeczytałam wstrząsający artykuł o niewolnikach którzy uciekali tzw. koleją podziemną do wolności
    „„Kiedy odkryłam, że przekroczyłam tę granicę, spojrzałam na swoje ręce, aby zobaczyć, czy jestem tą samą osobą,(…) Nad wszystkim była chwała; słońce przeszło jak złoto przez drzewa i nad polami, a ja czułam się, jakbym była w niebie” – tak wspominała swoje pierwsze chwile wolności Araminta Ross, która później sama pomagała niewolnikom w ucieczce.
    https://allthatsinteresting.com/underground-railroad?utm_source=onesignal&utm_medium=referral&utm_campaign=ospush

    Polecam tłumaczenie Google dla wszystkich nie mogących przeczytać w oryginale.

  228. Kostka
    29 października o godz. 0:09

    Dziekuje Kostka i ciesze. Bo wiem, ile satysfakcji zyciu dodaje, akceptacja otoczenia, to co dla otoczenia robisz. To materialnie nie mozna zmierzyc.

    Pzdr Seleukos

  229. No, no… Hoho hoho, moja Zocho. Tego jeszcze nie bylo. Lokalny ateista katolicki ma pomysl „nowy”. Wczoraj, 28 października o godz. 22:35, na drzwiach kosciola w Wittenberga (fake) przyklajstrowal 😎 na blogowy krochmal. „Nowy”, 500lat po starym pomysle. Dlugo mu „myslec” zajelo. Z tej samej „literatury” zrodla.

    UWAGA. Trzeba umiec czytac, nie tylko pisac bzdury. Polski link, niestety/premedytacja(???) niepelny. Tu orginal Marcinka. Dluuugi. No i jak Katharina von Bora znalezc? Sobecka bedzie?

    mag
    28 października o godz. 23:02
    Czy Ty Mag, chcesz „nowa” Katharina von Bora zostac? Kasa/taca „colaska” w czasach marcinkowych nazywala oblatio co w text zalinkowany (wsp ang) wyzej, wystepuje jako buying pardons 😎 i podobne konkrety varianty, nie po lacinsku

    żabka konająca
    29 października o godz. 2:33
    Zabka, wszyscy (nie)umiejacy czytac, szczegolnie nie umiejacy, lubia popisywac umiejetnoscia pisania. Taka sytuacja, taka „wiedza”. Pacz Pani wyzej 😀

    pzdr reformatorow, przy porannej kaffce, Seleukos

  230. Na nowym blog Polityki, Dziennik Europejczyka (Bernard Guetta) napisalem
    Wreszcie…

    Wreszcie Polityka znalazla miejsce na informowanie o pracach nad Europa. Rzuci zasciankowosc. Ja sam, wydaje mnie, tej info pozbawiony nie jestem. Korzystam z https://www.europaportalen.se/ Niestety, strona jest niedostepna (jezykowo) wszystkim chyba czytelnikom Polityka. Strona Parlamentu w jez narodowych, zbyt ogolnikowa. W ostatnich wyborach do Parlament dalem glos na ALDE, ze wskazaniem Fredrick Federley. W poprzednich rowniez.

    Chetnie, bardzo chetnie, czytalbym nprzyklad o projekcie nowego wieloletniego budgetu EU (finskiego przewodnictwa). Czy pracy nad nieemisyjna energetyka Europy, czy dochodu (placy) minimalnej. Problemow dzisiatki. Dobrze Renew Europe Group (ALDE + En Marche) bedzie silny glos.

    Zycze powodzenia w Parlamencie i pozdrawiam

    Moze wreszcie Was, na LA opuszcze, przestane denerwowac 🙂 A teraz letem do konfliktow kultur, migracji, upadkow i wzlotow, przed dwatys lat dawno i dluzej

    pa do jutro, Seleuk

  231. pombocek
    28 października o godz. 22:35

    Jureczku napisałeś taki rodzaj manifestu. Oto fragment.

    Panowie i Panie Parafianie, zróbcie wreszcie jakiś komitet, ogłoście wśród katolików ogólnopolskie referendum w sprawie założenia odrębnego od istniejących władz kościelnych Kościoła

    Jakiś czas temu wysłałem na blog Szostkiewicza tekst. Napisałem grzecznie, żeby nie urażać jego uczuć religijnych mniej więcej tak.” Panie redaktorze, jestem ateistą, czyli nie wierzę w historie biblijne, ale nie mam zamiaru narzucać się z moimi poglądami, ewangelizować pana ateistycznie. Ale mam pytanie do Pana; Skoro Pan wierzy bo tak Pan został wychowany i nie potrafi Pan żyć bez Jezusa, to czy nie mógłby pan przenieść się do kościoła protestanckiego. Przecież tam wierzą w to samo, a za to nie są tak zdemoralizowani. Chyba zna Pan historię wszystkich przestępstw popełnianych przez watykański katolicyzm, nawet jak nie czytał Pan Deschnera,; morderstw, fałszerstw, wypraw krzyzowych, zdradzieckie zaproszenie na rozmowy Husa i spalenie go…współpracę z najgorszymi reżimami; faszyzmem, Franco…obecną ujawnianą pedofilią…itd Tymczasem Pan trzyma sie kurczowo tej bezwzględnej korporacji. Chciałby Pan ją „uzdrowic”, stawia na Franciszka, Lemańskiego, Guzińskiego i kilka innych listków figowych ? ”
    No i co Jureczku ? Ano mój komentarz czekał w zamrażarce kilka minut i się nie doczekał. Jednak uraziłem uczucia religijne redaktora, mimo, że nie dotknąłem żadnego sacrum. Ale spróbuj namowić Szostkiewicza do wstapienia do takiego komitetu.
    Ps
    Kosteczko pozdrawiam. A jak tam lektura Ulissesa ? Kiedyś obiecałas, ze się weźmiesz za Joyce’a ?

  232. pombocek
    28 października o godz. 22:35

    Mój stary pomysł na znalezienie dla polskich katolików najmniej konfliktowego miejsca pod słońcem. Przypomniałem sobie w związku z mendą Głódziem.

    Panowie i Panie Parafianie, zróbcie wreszcie jakiś komitet, ogłoście wśród katolików ogólnopolskie referendum w sprawie założenia odrębnego od istniejących władz kościelnych Kościoła katolickiego, zaproście do niego wybranych księży i żyjcie sobie po bożemu poza władzą papieską, biskupią, mając jako wewnętrzne władze takiego Kościoła wyłącznie rady parafialne, które będą zatrudniać księży. Ksiądz, jako usługodawca, będzie służył parafianom, a nie oni – jemu. Nie będzie żadnej władzy księży. Niech czarna mafia zarządza sama sobą. Od razu się skończy ten nieślubny a kosztowny związek władzy z Kościołem.

    Pombocku, coś mi się zdaje, że składasz propozycję pewnemu katolikowi otwartemu.
    Masz rację, jest to bowiem uczciwe postawienie sprawy: zróbcie sobie wreszcie porządny kościół,, grzeczny, niegangsterski, niekłamliwy, taki kościół miłych, słodkich i do rany przyłóż otwartej otwartych katolików. Będziecie zadowoleni. A nawet ateista będzie z was zadowolony!
    Ale nie.
    Otwarty katolik taki jest otwarty, że troszkę poutyskuje, ale do biskupa z jego Watykanem jest najlepiej przylepiony. I gada: co złego to nie ja, bo ja tylko daję na tacę i tylko co niedziela łażę do kościoła!
    Kto robi jedno i drugie tylko, ten tylko robi to, że jest jak widać.
    A jak kto powie co widać, otwarty katolik jest na tego kogoś strasznie oburzony.
    Jest to bardzo dziwna sprawa.

    A teraz przekażmy sobie znak pokoju.

  233. Lewy
    29 października o godz. 8:23

    Lewy, z tym właśnie to sprawa gorsza – jak powiedział Kot w butach. Zapytasz grzecznie, czy też zaproponujesz coś prostego i ućciwego, a tu się okazuje, że klapa.

  234. zza kałuży
    29 października o godz. 1:30

    Wiekszy problem dla dalszego rozpowszechniania się ateizmu i spadku mszalnej frekwencji widzę w damskiej ochocie do popisywania się najnowszym łachem oraz w męskiej potrzebie pochwalenia się „byciem stać” na drogie i nowe cztery kółka.

    Spotkanie pod kościołem ciągle bardzo dobrze zaspokaja te palące ludzkie potrzeby

    Swego czasu, zdarzało mi się bywać we wsiowych okolicznościach przyrody katolickiej nad Wisłą. Były to czasy bardzo korzystne dla ludności katolickiej, bo jeszcze PRL-owskie.
    Owóż było tak, że na majdan przed kościołem zjeżdżały się najlepsze bryki wsiowe jakie występowały w przyrodzie, a ludność paradowała w najlepszych ciuchach jakie w tejże przyrodzie występowały.

    Znane mi sakramentalne małżeństwa polegające na tym, że chłop leje babę, tłucze nią kotlety, ściany i podłogi mieszkalne oraz wylewkę betonową na podwórku, zgodnie i pod rączkę występowały na występach kościelnych, a dzieciaki, adekwatne tłuczone codziennie, od święta rownież prezentowały godność świętej rodziny katolickiej.

    Wszzystkie sakramentalne małżeństwa promenowały między rzędami bryk, rozdawały uśmiechy, słały buziaczki i taksowały starannie prawidłowość reakcji pozostałych sąsiadów sakramentalnych, a następnie wkraczały w święte progi.
    Po zakończeniu czynności liturgicznych, odbywały się dalsze czynności sąsiedzkie.

  235. @ seleuk|os| 6:32 – pisałam o nieznajomości języków obcych i pomocnego tłumacza Google w sytuacji takiej jak ta: „Niestety, strona jest niedostepna (jezykowo) wszystkim chyba czytelnikom Polityka.”
    a teraz oceń to tłumaczenie, dla mnie jest logiczne:
    EU-medborgare allt tolerantare
    BRYSSEL 24 okt | Storbritannien i topp. Attityderna mot kvinnor, romer, muslimer, homosexuella och andra grupper har förbättrats något under de senaste fyra åren, visar en undersökning som EU-kommissionen låtit genomföra i medlemsländerna.
    Obywatele UE są bardziej tolerancyjni
    BRUKSELA 24 października | Wielka Brytania w czołówce. Według badania zleconego przez Komisję Europejską w państwach członkowskich stosunek do kobiet, Romów, muzułmanów, gejów i innych grup nieco się poprawił w ciągu ostatnich czterech lat.

  236. Kostka
    29 października o godz. 0:09

    Miło, Kosteczko, że się odezwałaś 🙂 nic to, ja też się przypadkiem dowiedziałam że rejestracja 10.10 tylko do 17.00 i nawet napisałam o tym na blogu ale o 16.00 czasu polskiego i umkło. Ale błagam, błagam, idź jak będziemy Dudę wysiudywać ze stołka, przecież tego (epitety uprasza się samemu wstawić) nie można dłużej trzymać bo straszny wstyd.

    U mnie jest inak, jakoś tu korzeni nie zapuściłam, Polska w odległości 1,5 godziny lotu samolotem, na upartego nawet można na weekend więc wcale nie czuję się wyjechana. A na kraju i jego dobrej opinii mi zależy i otóż zrobię co mogę.

    Zdjęć teraz nie obejrzę bo nie mogę, dopiero później. Ściskam serdecznie 🙂

  237. – Jaki jest pana/pani stosunek do kobiet, Romów, muzułmanów, gejów i innych grup?

    – Ja tam nic nie mam do kobiet, Romów, muzułmanów, gejów i innych grup byle siedziały w swoim domu, nie pchały się normalnym ludziom na oczy i nie narzucały nam normalnym jak mamy żyć.

    Według badania zleconego przez Komisję Europejską w państwach członkowskich stosunek do kobiet, Romów, muzułmanów, gejów i innych grup nieco się poprawił w ciągu ostatnich czterech lat.

  238. @Lewy 29 października o godz. 8:23
    Jakiś czas temu wysłałem na blog Szostkiewicza tekst.
    Piszę do Szostkiewicza regularnie a on mi także samo regularnie cenzuruje. Puszcza tak co drugi komentarz, pi razy drzwi.

    Ostatniego akurat nie puścił, nie wiem dlaczego. Chyba z paragrafu @Autora nie wolno krytykować. Szostkiewicz nie lubi być nazywany gospodarzem, zaraz koryguje, że on jest autorem a nie gospodarzem. 😉

    Napisałem, że zabicie al Bagdadiego z punktu widzenia Amerykanów nie było nawet 1/1000 zabicia bin Ladena, wyjaśniłem dlaczego tak myślę, podsumowałem, że pisanie iż to „remis” Trumpa w meczu z Obamą to błąd. Pochwaliłem Szostkiewicza za zauważenie tego ciągłego porównywania się Trumpa z Obamą, tego oczywistego kompleksu, widać nie wystarczyło…
    Napisałem, że Trump myśli o Obamie jako o czarnuchu – może to się nie spodobało?
    Że zazdrości Obamie kochającej żony.
    Więcej grzechów nie pamiętam, ale u Szostkiewicza trafić na opublikowanie to dla mnie czysta loteria.

  239. Kostka:

    ta pani ma rację: Nefer 29 października o godz. 9:40 Miło, Kosteczko, że się odezwałaś
    Od razu się przyłączam: cieszę się jak zajączek, że znowu jesteś.
    Taka prawda.
    Bądź!

  240. Szanowni!

    Dobrze jest mieszkać w katolickim kraju nad Wisłą i dobrze jest mieć pieszą odznakę nizinną. To drugie to przemijająca zabawka, to pierwsze – esencja.
    Właśnie zostaliśmy powiadomieni, jak działa esencja.
    Zapraszam do czytania i komentowania nowego wstępniaka.

  241. żabka konająca
    29 października o godz. 9:15

    Oczywiscie Zabka. Googla tlumacz, Twoj pomocnik co przypuszczam experymentalny, oddaje sens i logike zdan. Jestem zaimponowany (prawie) 🙂 Zadalem mnie cwiczenie, dosc czasochlonne, skopiowac i wkleic caly text szwedzki (cala strone nawet obok) i przetlumaczyc na polski 🙂 Dobra zabawa. Dziekuje za Twoj dowcip (zlosliwy) Zabka do mnie. Osobiscie, uwazam jednak prosciej (mniej czasochlonne) nauczyc pare jezykow. Nawet chinski text (tylko techniczne, zastrzegam) ma w kazdym zdaniu pare angielskich slow. Sa „zrozumiale” prawie. Naprawde. Latwo sprawdzic na jutupku. Ja po mandarynsku/kantonsku nie bee, nie mee…

    Pare tys lat dawno „zniknela” cywilisacja Sumerow. Wlasciwie SumeroAkkad (drugi okres). Jezyk sumeryjski (niesemicki) w laczeniu z akkadyjskim (semickim) i pismo kurze stopki, byl jezyk wspolny wszystkich owczesnych i pozniejszych politykow, traktatow, uczonych, literatury etc. Po tzw renesansie Ur. Az do czasow hellenistycznych i pozniej. Okolo 100lat BC. Choc kultura dawno zapomniana (materialna), 2000 lat, od katastrofy Elamitow. Sumeroakkadyjski, jak jezyk swiatowy, zostal zastapiony przez dialekt attycki i lacina, za Pryncypat. Az do moze 18 wiek, jak jezyk ludzi wyksztalconych i spolecznych wspolny. Nauki jezyk. Dobrze ponad 1000lat po upadku Cesarstwa Zach, moze 400 Wsch. Troche zwulgarysowany (Vulgata) od Horatius ale…

    „nihil est ab omni parte beatum” nie szukaj Zabka w Google tlumacz, czy jutupku, bo wulgarnie bedzie na dowolny jezyk, trzeba caly list przeczytac…

    Tanaka nowy wstepniak napisal. O uzyciu jezyka, tak rozumiem, w ktorym nic okreslic nie da. Koscielny, z zapalem uzywany, albo trzywyrazowy (typ fizjologiczny). Nprzyklad „no i co q..wa robisz, ty j…ny ch..u?” znaczy zla rolke papy podano na dach. Lub znaczy moze, przypuszczam, chirurg zla noge obcial co trzeba, albo zab wyrwal z niewlasciwej szczeki dentysta. Czy kto na skrzyzowanie wjechal na czerwone. Kazde slowo cokolwiek moze znaczyc. Kiedy Litwa jest ojczyzna Twoja Zabka. To znaczy rowniez, nic na przyszlosc ustalic mozna. Prawa na kolanie pisane i kolanem traktowane. Pewnie taka przyszlosc jest, z zasady jeszcze tak nie bylo, zeby jakos nie bylo. Jakos i jakos/c/ to synonimy po nadwislanskiemu. Jedna literka roznica. Chyba zaczne tlumaczyc z „polskiego” na polski przez Google. Taki experyment…

    Kiedys przetlumaczylem i wkopiowalem tu na blog jeden staroislandzka text. Dwuodcinkowo. Bo Nefer miala trudnosc z przetrawianiem taka ilosc textu 🙂 Odnosnikow bylo wiecej jak textu.

    Tyle o jezykach tlumaczeniu Zabka. Na blog Dziennik Europejczyka, tak napisalem o szwedzkim 🙂 do czlonka Parlament EU. Watpie w moc Googla. Watpie w zainteresowanie czytelnikow polskojezycznych, punktami widzenia szwedzkojezycznych. Chyba wybralem temat mojej koncowej pracy seminaryjnej. Zaliczenia bolognskich punktow. Bedzie o roznicach konstrukcji statkow/okretow srodziemnomorskich do polneuropejskich i przyczynach takiego dziadostwa. Jak chcesz, dam Tobie do przetlumaczyc, ze szwedzki na polski. Googlem. Albo sam zrobie 🙂 taki experyment…

    pzdr Seleukos i dziekuje