Dwa lata, jakiś naród

Dwa lata temu Piotr Szczęsny poświęcił swoje życie. Żebyśmy przestali się zgadzać na kradzież praw, dewastację państwa i niewolę. Nie zgadzali się na niszczenie wspólnoty kłamstwem, szantażem, pomówieniem, które zatruwają wszystko – od wartości słowa, przez poczucie odpowiedzialności, po wodę w studni.

Tak, po wodę w studni. I z wodą, ze środowiskiem, z klimatem mamy problem: negacji kryzysu, fałszywych diagnoz, po pociąg do samozagłady. W niczym nie ma prawdy, we wszystkim ohyda, odwrócenie znaczeń i deprawacja.

Nasze dzieci krzyczą, że król jest nagi i spotworniały. My pożeramy kiełbasę i popijamy piwem, bekając przed TVP, rechocząc z Polaków najgorszego sortu.

Ironią po szyderstwo jest to, że mamy władzę najczystszej godności, najwyższej prawdy i najprawdziwszej katolickości. To korona polskich wartości: womitacyjności.

Pozwoliliśmy najpierw na to, by podłe oskarżenie o zdradę Józefa Oleksego pozostało bezkarne. Pozwoliliśmy, by winni śmierci Barbary Blidy pozostali bez sądu. Pozwoliliśmy sobie i w konsekwencji politykom. Pozwoliliśmy, w pełnym poczuciu godności własnej i narodowej, na to, by nieobojętny człowiek musiał sobie odebrać życie.

Co wybraliśmy? Co jesteśmy warci? Co zostawiamy dzieciom?

Tanaka