Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.10.2019
wtorek

Głosuj, głosuj, Polonia

8 października 2019, wtorek,

Nasz dzielny narodzie. Możesz, jeszcze możesz. Nawet zarejestrować się możesz do 10 października – tutaj.

No ale jak to? Jak śmiesz, Polonio. Wyjechałaś sobie na zmywak i już cię nie obchodzi, plecy pokazałaś Polsce przez duże P. To teraz wara od urny, bo jak nie mieszkasz, to nie decydujesz i guzik wiesz. Gdybyś miała telewizję albo internet, albo e-prasę, to może coś byś tam wiedziała, ale nie wtrącaj się tu w nasze polskie sprawy. Przez duże P. Na Owsiaka możesz dać w dolarach czy tam euro, niech ci będzie, niech idzie na ten szpital, bo rząd nie dał. Pewno nie miał, bo poszło do Torunia. Ale podatków to nie płacisz, tyle co tam pół Polski dostaje regularnie przelewy ze zmywaka.

Mało tego. Masz teraz, babo, Senat. Bo jeśli nie jesteś chicagowską Polonią i nie głosujesz na pisamerykańskiego kandydata z USA, to głosuj sobie na piskatolicki beton albo na pyskatego ulicznika, cóż ty poradzisz, choćby siadłszy płacz.
 
Ani dulce, ani decorum być taką Polonią, a co jeśli wygra Białoruś, a ty nie jesteś z Białorusi? Ani z Turcji.

„Mój głos się nie liczy” – powiedziało 55 proc. Polaków, którzy nie poszli na głosowanie. A to ich głosy mogły zmienić wszystko.

Może jednak nie rób tu Białorusi. Idź, głosuj.

Nefer

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 458

Dodaj komentarz »
  1. Zarejestrowany.
    Pójdzie zagłosować na pyskatego ulicznika i na pyskatą skandalistkę z lalką, co się na niczym nie zna tylko obraża oba nasze uczucia.

  2. @Nefer

    Świetnie, że o tym napisałaś ! I świetnie, że właśnie tak.
    Bo każdy głos, który w ten sposób zmobilizujesz, będzie twoją ogromną zasługą !
    Takich wypowiedzi jak twoja, jest bardzo potrzeba !
    Jest mi żal, że nie mam prawa głosu ( dawno nie mam już paszportu ) ale sama zachęcam Polaków do głosowania w polskim sklepie.

  3. Chicago od lat głosuje wyłącznie na białe niedźwiedzie, a poza tym brzydzi się odwiedzać strony „czerwonego tygodnika”.

    Trend jest, jaki jest

    http://ewybory.eu/sondaze/

    Na szczęście (zufall), na co wskazuje trend demograficzny, nadwiślańskich połykaczy białych czipsów będzie ubywać. Szybciej będzie ubywać jednak niełykających ze względu na inny trend demograficzny – migrację. Skończy się według scenariusza JackoPlackowego – pełne złota (pozłacanego plastiku) świątynie i brak jakichkolwiek innych dóbr.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Mój głos się nie liczy” – powiedziało 55 proc. Polaków, którzy nie poszli na głosowanie. ”

    Mój komentarz
    Ile razy to słyszałem – nie zliczę. Ile razy to słyszę, to chciałoby się – kirpiczem, kirpiczem.

    Ta wymówka jest charakterystyczna dla ludzi, którzy żyją dla siebie, a państwo, to coś słabo określonego teoretycznie, nieraz wrogiego, a w większości wypadków obojętnego (gdy tylko nas się nie czepia).

    Wiedza o państwie przypływa do tych ludzi wyłącznie z kontaktów z sąsiadami, kumplami i kumpelkami i ta wiedza nie jest o państwie i prawie, lecz o konkretnej lub niekonkretnej, sprawie. Nie zna sąsiadka jakiegoś gościa w gminie, bo mi tu przysłali opłatę 3 tysięcy, nie dałoby się jakoś tego załatwić?
    A państwo, to jakaż to sprawa? Obywatel nie czuje się częścią państwa w 90 % mgnień wiosny. Obywatel nie ma poczucia wspólnoty poza niewyraźnie sublimującą się w jego poczynaniach wspólnotą wszystkich Polaków, którzy powinni żyć jak w rodzinie i kochać się bardzo, a przynajmniej popierać. To jest szczyt obywatelskiej świadomości połowy krajan. Najbliższe otoczenie.

    3000 zł, to jest konkret. 500 + też jest konkret. A Państwo? Dzisiaj to Kaczyński. A jutro? Zobaczymy jak wybiorą? Tak rozumują ci, którym chodzenie na wybory nic nie daje.
    Pzdr, TJ

  6. Wow! Ale agitka, że bym sama poleciała głosować gdyby nie zasady.
    Interesuje mnie Polska, co chyba zrozumiałe, ale uważam, że nie mam prawa urządzać życia Polakom, to oni będą z tym co wybiorą, nie ja.

  7. Nefer
    Napisalas bardzo osobisty, uczuciowy text z ktorym absolutnie zgadzam. Z kazdym zdaniem i naglowek. Ja jestem niestety dosc niegrzeczny, dlatego pytanie mam do Ciebie. Slowo Polonia ma niewatpliwie zastosowanie, dla wszystkich wyborcow (z ev podwojnym obywatelstwem) mieszkajacych poza Europa. W Europie sprawa komplikuje. O lokalna i polska lojalnosc.

    Tak rowniez nieszczesliwie sklada, zadalem mnie trud (troche czasu) zapoznac programy (zbior frasesow) trzech politycznych blokow polskich. Wymienie trzy, ktore w najblizszym czasie beda calosciowo w Europie rozpatrywane (szukanie rozwiazan) a ktore wszystkie polityczne polskie bloki, sa w bezposredniej kolizji. Kolizji z pogladem politycznym (krajow platnikow netto do EU budget). Ja lokalnie, w Szwecji, glosowalem/glosuje prawdopodobnie bede, na partie i ludzi ktorzy moj poglad representuja. I znajduja w polityce krajowej i europejskiej. W decysyjnej wiekszosci.

    1) Doplaty rolnicze i doplaty funduszy regionalnych rozwoju.
    2) Program budownictwa mieszkaniowego dla mlodych ludzi ze srodkow europejskich i program tzw „placy minimalnej” (tylko skand na razie)
    3) Integracja europejska obronnosci (militarna, przemyslowa, cybernetyczna etc) szeroko rozumianej
    Moje pytanie do Ciebie Nefer jest o lojalnosc. Gdzie lezy? Ja ten problem nie mam, jak kto mieszka w Canada, USA czy NowaZelandia czy Aus i moze wybierac oczywiscie. I tu (w Europa) i tam. Ale w Eu jest miedzy interes lokalny wyrazony politycznie i polski wyrazony rowniez lokalnie (bez wzgledu co bedzie realisowane). Moj wlasny, rozwiazalem wiele lat dawno. Przestajac byc Polonia. Ale przyklad (w mojej zlosliwosci teraz). Jak ma Kostka zaglosowac? Na ktora platforma/grupa? Choc tu Kostka dawno nie bylo.

    Bylbym Nefer zobowiazany (nie frases) gdybys chciala mnie odpowiedziec o lojalnosc. Taki jest moj kommentarz do Twoj txt z ktorym absolutnie zgadzam. W wiekszosci, podejmujemy decyzje nalezac jednoczesnie do wielu grup. Ale w gruncie, to dec maloznaczace. Typ „szwedzkie” czy „japonskie” auto kupic. Ale wybory parlamentarne takie nie sa. Na poprzedni wpis o „homo politicus” nikt nie odpowiedzial. Moze zbyt obrazliwe? Czy jest Nefer pytanie o lojalnosc obrazliwe?

    Pzdr Seleuk

  8. @tejot
    8 października o godz. 13:20
    Ta wymówka jest charakterystyczna dla ludzi, którzy żyją dla siebie, a państwo, to coś słabo określonego teoretycznie, nieraz wrogiego, a w większości wypadków obojętnego
    A czym jest państwo polskie? Co daje swoim obywatelom? Jak im służy?
    Czy państwo jest dla obywatela czy obywatel dla państwa? Hę?

  9. E-J,

    mam tak samo od 32 lat.
    Nie dalem sam sobie takiego prawa i tego sie trzymam. Inni maja prawo myslec przeciwnie.

    Vox populi, vox Dei.
    ‚…therefore Mankind is at Liberty to choose what Form of Government they like best’.

    W Polsce vox Kosciola, voxem Ludu, niestety.

  10. @@act
    8 października o godz. 13:44
    A poza tym mam daleko 🙂
    Co i tak nie ma nic do decyzji.

  11. @seleuk|os|
    8 października o godz. 13:34

    To są jeszcze jakieś szwedzkie auta? 😉

    W Polsce nie biorę udziału w wyborach z takich samych powodów, co E-J.
    Nie mam też ważnego polskiego dokumentu tożsamości.
    W mojej okolicy głosuję regularnie, 20 października mamy wybory do parlamentu. Głosuję listownie.
    Do wyboru mam kilkanaście gotowych list oraz pusty formularz. Mogę wybierać kandydatów z różnych partii albo tylko z jednej, mogę skreślać i dopisywać, mogę dać dwa głosy jednej osobie, niektóre już są na liście podwójnie.
    Mieszając kandydatów z różnych list i wpisując ich na pusty formularz mogę zaznaczyć, dla jakiej partii przeznaczam puste miejsca na mojej liście.
    Jeśli używam gotowej listy partyjnej i skreślam nazwisko jakiegoś kandydata, to nie dostanie on mojego głosu, ale skreślenie liczy się jako głos na tę partię.
    Głosów mam tyle, ile miejsc w parlamencie jest przewidzianych dla mojego kantonu (proporcjonalnie do liczby ludności).
    Mogę wrzucić pustą listę. Będzie się liczyć do obliczenia frekwencji.
    Proste, nie?

  12. Nagroda Nobla z fizyki dla dwóch Szwajcarów (i jednego Kanadyjczyka). Wyborcza płacze, że Polak pominięty! 🙁
    W sumie już 30 noblistów w Konfederacji.

  13. Tobermory
    8 października o godz. 13:58
    😀
    Szef Volvo Gelly jest „chinczyk” Samuelsson. Przedtem byl byl „amerkanin” Johansson. Szefami konstrukcji i design rowniez „chinczycy”. Nie chce mnie nazwisk szukac 🙂 Kolo polowa produkcji w Europa (poza Szw tez) i USA. Rozstrzygnij Tobermory sam co jest dzis w swiecie „lokalne” czy „globalne” czy „chinskie”. Zreszta Tobermory, wiekszaosc aut na swiecie jest dzis „japonska” bo na Mitsubishi platformie. Nawet elektryczne Tesla.

    Mozesz rowniez Tobermory zastanowic nad nastepujace zagadnienie. Bardzo potencialne 🙂 Czy gdyby w Polsce, zaczeto powaznie myslec budowac atomowa elektownie. Bylaby to konstrukcja szwajcarska, szwedzka czy jaka jeszcze? Moze Westinghouse (amerkanska)?

    pzdr Seleuk

  14. @seleuk|os|
    8 października o godz. 14:16

    Nie unoś się tak bardzo, przecież żartuję.
    Ale volvo dzisiejsze jest z gorszej blachy i częściej się psuje. Twierdzą wieloletni użytkownicy. Mam takich w rodzinie i wśród przyjaciół.

  15. Tobermory
    8 października o godz. 14:21
    Ja tez Tobermory zartuje od dawno. Tylko kiepski jestem zartownis, to wiekszosc uwaza (pewnie) ze ja co inne. I mnie epitetuja. „Szufladkuja”. Wtedy latwiej polknac. Tak mnie wydaje. Twoje Tobermory zaszufladkowanie mnie uwazam za najcelniejsze, bo z ortograficznym bledem napisales. Neofita.
    pzdr Seleukos

  16. @seleuk|os|
    8 października o godz. 14:31

    Chodzi ci o volvo z małej litery?

    Nazwy firm, marek i typów wyrobów przemysłowych pisze się wielką literą, nazwy samych tych wyrobów zaś jako nazwy pospolite – małą. Można jeździć tojotą, volvo, saabem, nissanem, ssangyongiem, fiatem etc.

  17. Do amerykanskich restrykcji Huawei doszly rowniez Hikvision, Megvii i Sensetime. Mozecie sami poszukac czym zajmuja. Jak rozumiem, Qualcomm i Nvidia, oraz Massachusetts Institute of Technology (MIT) sa zabronione wspolpracowac imiennie.
    pzdr Seleukos

  18. Tobermory
    8 października o godz. 14:43
    Teraz zrozumialem. Jezdzilem volvo, prod Volvo S90. Teraz jezdze nissan, prod Nissan Leaf.
    pzdr S

  19. @seleuk|os|
    8 października o godz. 14:55

    Tak jest. Samochód marki Nissan, ale jeździsz nissanem.
    Tym modelem miałem okazję jechać w Nowej Zelandii. Fajny.
    Przyjaciel tamtejszy ma teslę. Wypróbowaliśmy, czy faktycznie osiąga 100 km/h w 3 sekundy. To jest jak start rakiety 😯 Zapiera dech. Dosłownie.

  20. … a Seagate sprzedawac dyski Chinczykom?????

    ??? Seleukos

  21. Tobermory
    8 października o godz. 15:01
    Moj tez tak osiaga 🙂 I wszystkie inne elektryczne podobnie. Moment obrotowy elektrycznego silnika (jak chcesz) jest od poczatku taki sam zawsze. I staly. W spalinowy zalezy od obrotow silnika.
    pzdr Seleuk

  22. Ewa-Joanna
    8 października o godz. 13:35
    @tejot
    8 października o godz. 13:20
    Ta wymówka jest charakterystyczna dla ludzi, którzy żyją dla siebie, a państwo, to coś słabo określonego teoretycznie, nieraz wrogiego, a w większości wypadków obojętnego
    A czym jest państwo polskie? Co daje swoim obywatelom? Jak im służy?
    Czy państwo jest dla obywatela czy obywatel dla państwa?

    Mój komentarz
    Nie stawiałem w ten sposób problemu – czy państwo jest dla obywatela czy obywatel dla państwa, ponieważ takie stawianie mogłoby doprowadzić do zbytnich uproszczeń i ogranicza potrzebę nabywania wiedzy o państwie. Redukuje ją do formułek.
    To formułka, która może być podsumowaniem jakiegoś wątku, ale nie punktem wyjścia w dyskusji. Z tego powodu, ze przy niewielkim zainteresowaniu państwem może prowadzić do wielu interpretacji i zagmatwań.
    Pzdr, TJ

  23. Musze juz jechac, na moj kurs starozytnosci. Ale chcialem napisac o Nobel Nagroda ogolnie. Bo Tobermory poruszyl. Wszystkie komitety, co daja nagrode, w dowolnej dziedzinie patrza nastepujace. Wieloletnio patrza.

    Od okolo lat 70, corocznie jest drukowanych (publikowanych) 47 milionow artykulow. Dosc stala liczba. Z tego, ok 18700 (0,4%) jest cytowanych ponad 1000razy (ma znaczenie) w innych publikacjach. 4900 jest cytowanych wiecej jak 2000razy (0,1%). Z lista autorow sa noblisci.

    do jutro, Seleukos

  24. Zarejestrowana, zajentyk, pozdrawia

    I wypraszam sobie żeby mi kto mówił że mi na polskie sprawy nie wolno głosować „bo nie mieszkam”

    Jak się odzajentykuję to prawdopodobnie psyjdę

  25. – – –
    Biegiem przez gumno, POPIERAM PRZESŁANIE NEFER, tu i gdziekolwiek indziej.
    Tym bardziej popieram, że styl i retoryka nie z mojej bajki – sens jak najbardziej i na jawie – czyńmy to, idąc do urn ławą.
    – – –

  26. Tak sobie patrzę i myślę że nawet mała bombka domowej roboty już bloga nie rozrusza a ten powoli wyziewa ducha. Trudno, świetnie.

  27. @Nefer

    Fajny ten Twój apel. Ale co zrobić, jak mnie widok tych mord wyzierających z każdego płota, trawnika i elewacji coraz bardziej zniechęca do ruszenia się z domu w niedzielę? Zgodnie z tym co już kiedyś pisałem: wstręt do życia, niechęć do krycia, zagrzebywanie się w ściółce. Przy czym z co najmniej jednym z pewnością @seleuk|os| się nie pewnie nie zgodzi.
    Żebyś widziała tę reprezentację suwerena. Sama masz do czynienia z reprezentantami Warszawy. A ja to, co byli w stanie wyskrobać z samego dna szamba. Taka gmina.

  28. @seleukos

    Moja lojalność jest wobec praworządnej, demokratycznej, przestrzegającej przepisów Polski będącej nieodłączną częścią Unii Europejskiej. Polska powinna wrócić tam gdzie w Europie była 4 lata temu.

    @tejot

    Nie całkiem rozumiem do kogo pijesz. Do mnie? Do cytatu? Nie wymyśliłam (dlatego italik), widziałam w internetach, czyj nie wiem. Bywały wypadki gdy ktoś przegrał stołek jednym głosem. Wychowania obywatelskiego nie ma, nie spełnia swojej roli, a już tu „pisane” było że katolickie podłoże przeszkadza, postawa indywidualna, obciążona winą, samotna wobec groźnego, karzącego autorytetu. Protestanci są chyba bardziej „wspólnotowi”. Więcej nie napiszę bo będzie z cyklu „nie wiem ale się wypowiem”

    @Tanaka

    Podziękowanie za dosypanie dużej ilości przecinków 🙂

    paradox57
    8 października o godz. 19:40

    Papierek mogłeś wziąć albo przez internet gdzie indziej się zapisać? Ja miałam do wyboru warszawka albo bilet do Pislandii i głosowanie na miejscu. Mało brakowało, przez KMU.

  29. Rozmawiałem dziś telefonicznie z rodziną w Polsce. Chcą głosować na lewicę. Pytam o kandydata. Ktoś na D… Nie pamiętają nazwiska, ale jedynka na liście. Niezbyt przekonani, bo już kiedyś był posłem i się niczym nie odznaczył, ale alternatywy lepszej nie widzą. A dwójka? Ktoś z Wiosny.
    To może on?
    Może…

  30. Tobermory
    8 października o godz. 20:24

    Gdzieś wyczytałam że każdy oddany głos wzmacnia daną listę, obojętnie czy jest to jedynka czy nie. To niech już nawet będzie ten/ta na D.
    Ale może jestem w mylnym błędzie.

  31. Dla mnie te wybory to na śmierć i życie z PiSem na następne 30 lat albo nie :/
    Ruina i degradacja albo Europa.

  32. @Nefer
    Pewnie, że mogłem. Tylko czy wiesz, jak obecnie wygląda wyjazd z Lublina w kierunku zachodnim? A na południe czy północ jeden ch… Więc pozostaje mi alternatywa: pójść – nie pójść – się pochlastać. Lewica byłaby może. Tylko jak? Na jedynce i dwójce starzy, zasłużeni towarzysze. Tak zasłużeni, że jak jeszcze byłem w starszo-średnim wieku to oni już byli zasłużeni. Jest tak, że ja większości tych kandydatów nie znam, mimo że nie siedzę ustawicznie z głową w końskiej dupie. A z powodu tych, których znam miałbym ochotę spieprzyć na Czukotkę albo Kamczatkę. Albo na Nową Zelandię. Bo daleko. Tyle że nie latam.

    Żeby nie popaść w stupor i deprechę, czyli żeby się nie zapić. Coś weselszego, co powinniście docenić.
    Wracając do naszego ostatnio ulubionego historyka i mojego z nim spotkania. To dużo powiedziane – spotkanie. On gadał – ja słuchałem. Ale tym razem to nie on będzie głównym bohaterem, a człowiek który go wywiadował na scenie, czyli rozmawiał. Od razu na wstępie zastrzegł, że jeszcze nie dostał papierowej wersji najnowszego autobiograficznego z odpowiednim autografem. Otrzymał za to kilka dni wcześniej z wydawnictwa elektroniczną wersję tejże. A ponieważ człowiek zajęty, więc na lekturę mógł poświęcić dwie noce przed. I solennie niedosypiał rozsmakowując się w dziele.
    No to ja też, korzystając z okazji, książkę kupiłem, o autograf autora zadbałem, żeby dostać. I też czytałem. Bez przesady, żeby nocki zarywać, to nie. Wieczorkiem podczytywałem.
    I tu jest pies pogrzebany. Jak zacząłem, to się zorientowałem, że praktycznie większość (jakieś 90%) tego, o czym rozmawiali została zawarta we wstępie. Przeczytanie którego zajmuje góra kwadrans.
    Więc co wywiadującemu zajęło aż dwie niedospane noce?
    Może będę miał okazję zapytać. A pewnie się nadarzy, bo to rodzony brat mojego byłego pryncypała. Też profesor, tyle że historyk. Jeszcze będzie wesoło.

  33. @paradox57
    8 października o godz. 20:47

    Poproś go przy okazji, co rozumie przez „niedospane noce”?
    Może różnicie się definicją i to znacznie? 😉

  34. Nefer
    8 października o godz. 20:18

    Należy podejrzewać, że dosypanie tego i owego pod postacią przecinków, to robota krasnoludka.
    A w ogóle to wstępniak w kondensacie. Ciach!

    Wybory to na życie, czyli my głosujemy na życie, a tamci za śmiercią, ale co do tych 30 lat, to inaczej widzę: pisoidy tyle nie pożyją, a już konkretnie to nie pociągnie Kaczyński. Jemu zostało parę lat. Ta skala czasowa, nie więcej. A niepociągnięty Kaczyński pociągnie w przepaść janczarów, bo poza nim to same truposze, marionetki i prująca się w szwach nicość, czyli cywilizacja śmierci nazywająca się cywilizacją miłości.

    Polak, jaki jest, każdy widzi: konia na targu sprzeda jako zdrowego, a jest chory – i Polak co sprzedał, bardzo jest z siebie zadowolony. Drugi Polak jakoś mniej zadowolony, a koń to już w ogóle.
    Krotko mówiąc: z tymi samymi, albo tylko nieznacznie podszlifowanymi Polakami też się da to i owo nieco lepiej przeprowadzić. Ci niepodszlifowani jakoś chodzili i za Tuska i za Millera, Kwaśniewskiego i Cimoszewicza, a w międzyczasie i za ZChN-u, Awułesu i dwóch Kaczyńskich w jednym. A w międzyczasie odbywa się szlifowanie: a to odkościelne, trochę też odkatolickie, nieco przyunijne, przy tym jakoś ciut mniej fantazmatyczne z czasem a ciut więcej nawiązujące do tak zwanej rzeczywistości.
    I tak się jakoś to kręci, wlecze, lezie. Kwarantanna postniewolnicza musi trwać, ale że kapkę już trwa, o kapkę bliżej do słońca.

  35. @Tobermory

    A może mówił „nieprzespane”? Pewnie nieuważnie słuchałem. wysoko siedziałem, a i słuch już nie ten. Poza tym, wiesz, jak się gada z gębą od ucha do ucha, to się niewyraźnie gada.

  36. paradox57
    8 października o godz. 20:47

    Ah, zo jak mówił Hans Kloss.
    Ja nie mogłabym na Ordo Iuris i exPiS bo mi religia nie pozwala (tak się mówi jak w afrykańskim kraju częstują baranim okiem a ty nie chcesz zjeść)
    Podejrzewam że obojętnie kto wygra w niedzielę to się czegoś napiję, w różnym nastroju. Acha, wieczoru wyborczego nie włączam bo zawał murowany, oszczędzę sobie. Dowiem się w poniedziałek jak nabiorę odwagi.

    A teraz muszę (prywatę) bo się uduszę, katuję Genesis i to głośno, w kółko.

    Moja aktualna lista:
    Tonight, tonight, tonight
    Anything she does
    Throwing it all away
    The Brazilian
    In Too Deep
    Mama
    That’s all
    Home by the sea
    Domino

    Anything she does i Domino (do połowy) aktualnie najbardziej ulubione.
    Kto jeszcze lubi Genesis i Phila?

    Basia (dzięki) wyłaź.

    Tanaka
    8 października o godz. 20:58

    Bo ja nie umiem nie-kondensatów. A na kolanie mało miejsca to krótko wychodzi i przecinki się nie mieszczą.

    Obawiam się że Kaczyński nawet jak zejdzie to jego duch już „odnowił” tę ziemię na pokolenia, niech go, niech mu /sami sobie dopiszcie/

    A tak wogle to czasem brakuje anumlika do żartów i surrealizmu, hej, bywało.

  37. Nefer
    8 października o godz. 20:18
    @seleukos

    Moja lojalność jest wobec praworządnej, demokratycznej, przestrzegającej przepisów Polski będącej nieodłączną częścią Unii Europejskiej. Polska powinna wrócić tam gdzie w Europie była 4 lata temu.

    @tejot

    Nie całkiem rozumiem do kogo pijesz. Do mnie? Do cytatu? Nie wymyśliłam (dlatego italik), widziałam w internetach, czyj nie wiem.
    Mój komentarz
    Nefer, w żadnym przypadku nie do ciebie piję. Cytatem podałaś problem, który jest cierpieniem demokracji w Umęczonej – niskie i mało świadome uczestnictwo w wyborach.
    Pzdr, TJ

  38. Nefer
    8 października o godz. 21:34

    Neferko, nie bój!
    Albowiem nasz przyjaciel Lolek już tą ziemię tak odnowił duchem, że nareszcie konsekrowani pedofile dostają, co im sie i ich ojcom duchowym, należy. Właśnie byly ministrant, ofiara znamienitego pedofila Cybuli, otrzymała wskutek prawomocnego już wyroku Sądu Apelacyjnego 450 tysięcy złotych odszkodowania. mają się złożyć na to parafia i biskupia kuria. Cybula już jest „w Domu Pana”, trzymając się pod rączkę z Lolkiem.
    „Odnowienie” przez Kaczyńskiego też pójdzie dołem. A my – górą. I spuścimy lawinę. 🙂

  39. Nefer
    8 października o godz. 21:34

    Z anumlikiem, racja. Jestem wyznawcą surrealistycznych fikołków, purenonsensów i przewrotnych wierszyków. Trza nastrojenia i towarzystwa.

  40. Nefer
    8 października o godz. 21:34

    Wyłażę 🙂

    Lubię Genesis, lubię Phila !

  41. tejot
    8 października o godz. 21:36

    Miejmy nadzieję że tym razem frekwencja jednak dopisze :/

    @Tanaka

    Franio ponoć ostatnio głośno powiedział że JPII kazał Ratzingerowi tuszować wiadomo co.
    Poza tym ciekawy artykuł w Polityce o Jędraszewskim.

    ***

    Oj brakuje mi tych wygłupów, takich właśnie purenonsensów.
    Przy okazji, byłam na koncercie Grupy MoCarta w niedzielę, świetni byli 🙂

    @basia

    Ciekawe kiedy ogłuchnę bo to głośne jest 🙂

    Trochę się zaczynam nosem podpierać niestety, jutro cały dzień na szkoleniu, bez kompa, to sobie nie pogadam

  42. Nefer
    8 października o godz. 23:05

    O ile wiem, to kolega Franio się wyraził figuratywnie: „wygrała strona przeciwna”. A z kogo sie ona składała, jest bardziej rzeczą domyślanek niż jasnego orzeczenia. W „Sodomie” główne wskazanie jest na pucołowatego pieszczoszka wiecznie dziwionego, co niedawno opuścił stołek na rzecz przyjemniaczka Jędraszewskiego, co go kolega Franio mianował z wyrazistym skutkiem.
    Ale też nieuniknione jest wskazanie wprost na naszego dzielnego kajakarza-narciarza. To poważne przedsiębiorstwo jest zupełnie infantylne, gdy ma odpowiadać za siebie: dorośli od dekad ćwierćfaceci nagle „niczego się nie domyślają” i „nic nie wiedzą”.
    Słodcy chłopcy.

  43. @basia

    Przeczytałam ciekawostkę że od teraz są Niderlandy a nie Holland, co Ty na to?

  44. Nefer
    8 października o godz. 23:27

    Mogą sobie zmieniać – dla mnie jest zawsze Holland

    Gdzie to przeczytałaś ?

  45. Też przeczytałam u siebie – po to żeby się z czerwonymi latarniami nie kojarzyć ale z czerwonymi tulipanami. 🙂

  46. Basia

    National Geographic ale tu też jest
    https://www.bbc.com/news/blogs-news-from-elsewhere-49921029

    To z czym teraz będzie się mylić Poland?

  47. Nefer
    8 października o godz. 23:53

    Z tą nazwą to zawsze było dziwnie.
    Po kiedy oficjalnie wpisuje się kraj, to zawsze było Nederland
    Ale jak np. zachęcano, żeby mówić po holendersku, to było:
    hollands praten
    Więc w sumie funkcjonowały obie nazwy. A teraz chcą zrobić porządek. Biurokracja zawsze coś wymyśli

  48. Ewa-Joanna
    8 października o godz. 23:48

    🙂

  49. U nas gorąco (było) to znowu wyskoczyła sprawa klimatyzacji w szkołach państwowych. No i gdzieś tam założyli ( gdzie nie ważne) i pokazali ustawianie temperatury na 18 stopni. Przy 35 na zewnątrz to taka klima się zajęczy i zapiszczy. To tyle w sprawie klimatu i oszczędności energii.

  50. @Ewa-Joanna
    9 października o godz. 0:41

    No i gdzieś tam założyli ( gdzie nie ważne) i pokazali ustawianie temperatury na 18 stopni. Przy 35 na zewnątrz to taka klima się zajęczy i zapiszczy.

    Ale zaś! Nowoczesna technologia nie takie trudności przetrzyma. Że 18C?? W czym problem, uczniowie i pedagodzy wdzieją swetry….. 😉

  51. Amerykańscy imperialiści przegrywają z najazdem komunistycznych Kubańczyków… aż miło!

    https://getpocket.com/explore/item/invasive-treefrogs-have-snuck-into-louisiana-and-they-are-not-good-neighbors?utm_source=pocket-newtab

  52. @zza kałuży
    9 października o godz. 3:09
    Ci Amerykanie to się rozpuścili. Żabki im przeszkadzają! A cóż złego w żabce w sraczyku? Posiedzi sobie i pójdzie. A komarka zeżre i inną gadzinę.
    https://photos.app.goo.gl/LDG439VBrCGZAsr46

  53. W polskojęzycznym radyjku w Chicago mocno płaczą, że „w takiej małej Holandii do wyborów zarejestrowało sie 2x tyle Polaków co w Chicago!”

    Swoja drogą nie wiem gdzie można na bieżąco sprawdzać liczbę zarejestrowanych w danej komisji wyborczej.

  54. @Ewa-Joanna 9 października o godz. 3:25
    A komarka zeżre i inną gadzinę.

    No właśnie wygląda na to, że apetyt ma wilczy i zeżre wszystko co napotka a sama się wysmarowała jakimś parzącym świństwem powodującym niestrawność u tego, co ją zjadł. Spryciula.

    W jakiej piosence był refren o wilczym apetycie? Nic nie pamiętam.

  55. zza kałuży

    Pod tym linkiem do rejestracji. Wchodzisz jakbyś się rejestrował od nowa, wybierasz kraj i można zobaczyć, jak zamkną rejestrację to będzie niedostępne.

    Lecę do pracy

  56. Zarejetrowani polonusi na „teraz”

    UK________81102
    Niemcy____41537
    USA_______26627
    Holandia___12964
    Belgia_____10438
    Francja____10014

  57. Jeżeli prawdą jest, że nadzieja umiera ostatnia, to ja już dawno jestem zimny trup 🙁

  58. Lecz w wujaszku taka dusza, choć nieżywa, to się rusza 🙂

  59. Tylko po co?

  60. @Nefer
    Przyłączam się do Twojej głosu Polonii apelem, który z uporem maniaka wrzucam od paru tygodni. Oczywiście kazdy ma prawo mieć twarde zasady i nie głosować, bo wyjechał.. Ktoś taki interesuje się Polska, ale nie na tyle, by choćby swoim jednym glosem pomóc Polsce pozbyć się choroby , którą zarazil brzuchaty karzeł z Żoliborza.
    Bo ten ktoś ma takie zasady i dumnie głosi światu, że ma te zasady. Szacun !
    A oto apel człowieka bez zasad.

    APEL
    13tego października idziemy głosować, by ratować polską demokrację
    Kiedy Monteskiusz wymyślił trójpodział władz, to miał na myśli „grzeszną” naturę człowieka. Do polityki pchają się przeważnie ludzie bez skrupułów i na to nie ma rady. Aby ich samowolę ograniczyć, Monteskiusz wymyślił taki wzajemnie ograniczający się mechanizm, którego niezbędnym elementem jest niezawisłe sądownictwo. Taka kontrola, patrzenie na łapy polityków jest konieczna. Oczywiście zdarzają się sędziowie nieuczciwi, tacy co kradną wiertarki, ale jest to margines. Tak samo zdarzają się stronniczy, nieuczciwi czy przekupieni sędziowie piłkarscy, ale na ogół prowadzą mecze prawidłowo, a bez nich żaden mecz nie mogłyby się odbyć. Tak samo demokratyczne społeczeństwo nie może funkcjonować bez niezależnych od polityków sędziów. Prawda, że Platforma ma na sumieniu offe, ośmiorniczki, zegarki Nowaka, SLD miał aferę starachowicką. Ale… Ale sądy funkcjonowały, zakotwiczone w europejskim systemie sądownictwa, ograniczały samowolę polityków. A PIS ubezwłasnowolnił Trybunał Konstytucyjny i znacznie osłabił, podporządkował sobie sądy. To tak jakby gangesterzy wybierali sobie sędziów. I to jest największa zbrodnia polityczna PISu, staczamy się do poziomu Białorusi czy Rosji Putina. I te „wybrane” nielegalnie sądy nie ośmielą się rozliczyć Kaczyńskiego z wież, Kuchcińskiego z lotów, skoku Biereckiego na Skoki (2 miliardy złotych).
    Amerykańskie sądy pozostają niezawisłe, tam szalony Trump nie może niszczyć demokracji, bo nawet ten czubek nie ośmieliłby się zamachnąć na sądownictwo. A szajka PISu ośmieliła się. I będzie to miało nieobliczalny wpływ na gospodarkę. Już żaden Austriak, a nawet Polak, który podpadnie PISowi nie będzie pewny ani dnia ani godziny.
    Ps
    Tak na marginesie. Złotówka się powoli stacza i ten proces ruszy z kopyta. Kiedy euro bedzie warte 100 złotych, wtedy ja przyjeżdżając z Francji z moją ubogą emeryturą, będe się czuł jak Szwed który z „prawdziwymi” pieniędzmi przyjeżdżał do PRLu i rządził jak król. A polski tubylec będzie oglądał zachodnie cacka przez szybę nowego Pewexu

  61. @Lewy
    9 października o godz. 10:50
    Ponieważ do mnie pijesz, to cię zapytam: A jeżeli ci głosujący gorliwie zagraniczni Polacy zagłosują na PiS? Będziesz zachwycony?
    To po co plechać byle plechać?

    A tak na marginesie – w Polsce nie ma demokracji. Nigdy nie było bo większość Polaków nie rozumie co to jest.

  62. Tych dwadzieścia parę tysięcy zwolenników PiS z USA (nie wszystkim zarejestrowanym chce się potem fatygować do lokalu wyborczego) nie jest w stanie istotnie wpłynąć na wyniki wyborów w Polsce.
    Polacy rozsiani po Europie mogliby, zwłaszcza ci w UK, ale widać nie wiążą swojej przyszłości z Umęczoną.

  63. Wtrącę coś zupełnie nie na temat. Bo:
    a) Gryźcie mnie, drapcie, ale nie mogę wykrzesać u siebie entuzjazmu do głosowania, wbrew przekonującemu apelowi @Neferki.
    b) Rajcuje mnie publikowanie dowodów, że głupota i oszołomstwo kleru wszelkiej maści jest ogólnoludzkie, a nie tylko katolickie, ma mały związek z prawdziwymi nakazami wiary, a wielki z kontrolowaniem owieczek.

    Otóż wysoki rangą saudyjski kleryk ogłosił fatwę, zakazującą pluszaków, lalek i pacynek – https://www.alaraby.co.uk/english/news/2019/10/8/top-saudi-cleric-slaps-fatwa-on-stuffed-animals-dolls

    To ten sam mędrzec co potępił ongiś szkła kontaktowe. Patrz skecz „Fatwa Show” – https://www.youtube.com/watch?v=UOgQykNy1k8&list=PLw__D5OTvqiblCViVTRmLib081ZFXTqe9&index=4&t=0s
    jeden z serii podśmiechujków dowodzących, że są muzułmanie zdolni i chętni do wyśmiewania głupot ichnich Rydzyków czy Jędraszewskich.

    Tak przy okazji, w odróżnieniu od encyklik i decyzji papieskich, fata’wa (l. mn) są poradami, nie nakazami. No chyba, że jak w Arabii Saudyjskiej, egzekwowane są przez policję religijną.

  64. @Tobermory 9 października o godz. 11:20
    Tych dwadzieścia parę tysięcy zwolenników PiS z USA (nie wszystkim zarejestrowanym chce się potem fatygować do lokalu wyborczego)
    Frekwencja (liczona jako % zarejestrowanych) zwykle jest ponad 90% 😉

    nie jest w stanie istotnie wpłynąć na wyniki wyborów w Polsce.
    Generalnie masz rację, ale raz się chicagowskim pisiakom udało wybrać Adama Kwiatkowskiego na posła do sejmu. Kaczyński okazał mu zaufanie dając mu ostatnie, czyli 40-te miejsce na liście a Kwiatkowski zrobił wszystkim kawał, przyjechał do Chicago i zmobilizował kilka tysięcy głosów, w Nowym Jorku i Wielkiej Brytanii też dołożył co trzeba no i dostał się z 40-go miejsca. Ani przedtem ani potem głosy polonii/zagranicy nigdy nie zaważyły na niczyim wyborze. Poprzednim razem dokładnie to sprawdziłem, robiąc nawet symulacje polegające na odjęciu wszystkich głosów jakie z zagranicy ktokolwiek otrzymał i w żadnym przypadku takie odjęcie nie zmieniało nikomu wyniku wyborów, w sensie dostał się – nie dostał się.

  65. Teraz przyszło mi do głowy, że powinienem jeszcze popróbować poddodawać komuś innemu te odjete głosy, czego wtedy nie zrobiłem…

  66. A może Polonia z dzielnicy Avondale zagłosuje na Konfederację?
    Kombatanci z PO-PiS powinni poddać się terapii zbiorowej i próbować się uwolnić z tej politycznej smyczy na której sa prowadzeni. Mam wrażenie, że polski rząd wybierany z grona tej nie wietrzonej kombatanckiej ferajny PO-PiS jest prowadzony na krótkiej smyczy.
    Ta krótka smycz jest krótsza od tej z czasów gierkowskich. Propaganda rządowej telewizji przypomniała czasy stanu wojennego. Pozbawieni wstydu „dziennikarze” nie noszą tylko obowiązkowych mundurów.
    Tygodnik Polityka pozostaje wierny „jednopłciowości”, co zdumiewa w czasach pogardy dla przyzwoitości i demokracji.

  67. Odszedł pasjonat przyrody, dobry i życzliwy Człowiek

    Szlag trafił mordercę drzew i puszczy. Niech mu ziemia lekką będzie.

  68. /na przerwie/

    Podobno trójkami chodzi…

  69. O, Szyszko udał się w objęcia pana.

  70. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jan-szyszko-nie-zyje-byly-minister-mial-75-lat/sk2ybje

    Nie żebym przywiązywał do tego wielką wagę. Ale zawsze co człowiek to człowiek. Tyle że jeszcze wczoraj wymądrzał się w kampanii w kwestii praw kobiet i ich roli w rodzinie. Taki dysonans do tego, co pisze o nim niby-prezydent.

  71. PS. Ale się zbiegło.

  72. E-J dla jego rodziny to zapewne tragedia ale z punktu widzenia polskiej przyrody to radosna nowina bo odszedł wyjątkowy szkodnik i morderca zwierząt

  73. A ja tak się starałam nie być wredna. 🙂

  74. E-J – i chwała Ci za to ale ja jako uczestnik ,,spaceru nieposłuszeństwa” w Puszczy Białowieskiej mam go ,,we wdzięcznej pamięci”. Jak widać przyroda sama się oczyszcza…

  75. Slawczan – nie powiem kto radośnie wrzasnął YES!

  76. Cytuję A jeżeli ci głosujący gorliwie zagraniczni Polacy zagłosują na PiS? Będziesz zachwycony?To po co plechać byle plechać?
    Doprawdy logika godna pana Sasina. No bo jak ja nie zagłosuję przeciwko pisowi, to ci gorliwi nie zagłosują na pis. Ich decyzja o zagłosowaniu na pis jest zależna od mojej, i od tego zależy mój zachwyt
    No i jeszcze jakieś tajemnicze „plechać”.
    Co to się w krainie kangurów wyrabia ?

  77. @Lewy
    Dziś wieje z prawej do lewej, wczoraj wiało z lewej do prawej. A deszczu jak nie ma tak nie ma.

  78. @Lewy
    9 października o godz. 13:47

    Logika?
    Czyżbyś przyjmował założenie, że wszyscy przez ciebie zachęcani do udziału w wyborach zagłosują po twojej myśli?

  79. Dla tych którzy głosują na KO w Warszawie (jako mniejsze zło, albo i miniskulne dobro) sugeruję wybierać od miejsca piątego w dół, żeby nie wspierać niejakiej pani Fabisiak. Na listach są też Zieloni, jakby co.

    Przejrzałam warszawskie listy Lewicy i KO, i szczerze mówiąc nie ma z czego wybierać, na każdej liście góra jedna dwie osoby. Ale wystarczy wybrać jedną. To do @paradoxa, który myśli że w stolicy dużo lepiej niż w Lublinie.

    Moje 3 pęsy, i uciekam od polityki w naukę.

    Ciekawe co też Szyszku się stało. Może partia władzy zorientowała się że pogrzeby im służą.

  80. Nie , nie przyjmuję takiego założenia. Zachęcam tych, którzy są po mojej myśli, ale nie chce im się pójść głosowac. To takie plechanie, nic wiecej.

  81. @izabella
    9 października o godz. 14:04

    Podobno zator płucny.
    Może za mało chodził po puszczy i krew mu się zastała w odnóżach 🙄

  82. No coś takiego i do czego to podobne! Trzask-prask i Szyszko przeniósł się do Domu Pana! A gdzie do widzenia, baj-baj i żegnajta, Moskal we wsi stoi?
    Jak wiadomo, kościół kat zna się na tym, o co chodzi Dobremu Panu Bogu. Dobry Pan Bog wziął Szyszkę do siebie, bo już nie mógł znieść, że mu las wycina, który sam posadził. Żeby ludność miejscowa miała prawie jak w Edenie: komary rypią, przejdźmy do środka. Rozumiecie: to się nazywa przedsmak.
    Ten i ów powie: absmak!
    Następnie, Dobry Pan Bóg wziął Szyszkę do siebie za to, żeby już nie pitolił, że żłobki i przedszkola to potworny wynalazek komunistów, Stalina i Berii z Jaruzelskim oraz Platformy Obywatelskiej z tym mordercą Tuskiem. Co to wziął i zamordował tego co wiadomo, w Smoleńsku. A ten drugi to stał na czatach.
    Kościół kat rozumie i się z Dobrym Panem Bogiem zgadza.
    Dobry Pan Bóg wziął tego Szyszkę, ale wsadził go do schowka na szczotki. Nazywa się to schowek na szyszki.

  83. @izabella 14:04

    Jedna lub dwie to zawsze coś. Więcej niż nic.
    Nie ma strachu. Jakoś się przełamię. Po raz kolejny. Pojojczę, pokur… i pójdę skreślać. Pewnie.

  84. @Tanaka
    Nieładnie tak o świętej pamięci Szyszce. O nieboszczykach nie nalezy się wyrażac, jak słusznie zauważył @paradox, że człowiek to człowiek i jak taki umrze, to robi się jakoś mroczno, pusto, smutno i żal d.pę ściska. W dodatku to był profesor, naukowiec, który kochał drzewa i dziki.
    Pożegnajmy tego wielkiego Polaka minutą milczenia.

  85. @Lewy 14:41
    Kochał, jak już leżały pokotem. Bez różnicy: drzewa czy dziki.
    Ale i tak dziś wieczorem wypiję niedużego. Co tam będę czekał niedzieli.

  86. Slawczan
    9 października o godz. 13:38

    Kiedy po raz pierwszy przeczytałam wiadomość o wycinaniu drzew w Puszczy Białowieskiej – zrobiło mi się straszno.
    Bo to ta „moja” puszcza, którą ojciec pokazywał mi wielokrotnie i uczył jej kochać. ( byliśmy parę razy na wakacjach w Białowieży) Wtedy pomyślałam, jak dobrze,że ojciec tego nie doczekał, bo to z pewnością skończyłoby się dla niego źle. Był biologiem, miłośnikiem przyrody, walczył w Łodzi o każde drzewo, które bezmyślnie chciano wycinać, sadził z młodzieżą szkolną i akademicką drzewa na obrzeżu miasta i chronił las Łagiewnicki. Myślę, że przy jego emocjonalnej naturze, nie skończyłoby się tylko na uczestniczeniu w ” marszu nieposłuszeństwa”.
    Lepiej, że tego nie musiał przeżyć.
    Odczuwam dzisiejszą wiadomość tak jak Ty i wszyscy tu piszący. Jako radosny fakt, że ten morderca puszczy nie może jej już niczym zaszkodzić.

  87. Wybory 2019

    Kandydaci PiS

    1. Kornel Morawiecki, lat 78
    2. Jan Szyszko, lat 75
    3. ????

  88. @Tobermory
    Typujemy 72-latka?

  89. Starsze małżeństwo przy śniadaniu:
    Ona:
    – Ah, umarł ten, no jak mu tam… 🙄
    – Mnie tam każdy pasuje 😎

  90. Tobermory
    9 października o godz. 14:59

    Świetne pytanie – oby odpowiedź przyszła jak najszybciej !

  91. 13.10. Dzień dobroci dla emerytów.

    Najstarszy kandydat na posła ma 92 lata, na senatora – 81.
    O jeden mandat posła walczy 11 chętnych, o fotel senatora – trzech.

    Nie stresujcie starszych panów.
    Wybierajcie trochę młodszych.

  92. Lewy
    9 października o godz. 14:41

    @Tanaka
    Nieładnie tak o świętej pamięci Szyszce. O nieboszczykach nie nalezy się wyrażac, jak słusznie zauważył @paradox, że człowiek to człowiek i jak taki umrze, to robi się jakoś mroczno, pusto, smutno i żal d.pę ściska

    Coś ściska, ale jeszcze należy ustalić co.
    Na przykład ściska Rospudę: Szyszko – „Rospuda to twór człowieka i nic się nie stanie, jak przez nią przejdzie trasa szybkiego ruchu”.
    Mleko matki ściska: Szyszko – „tradycje łowieckie mam wyssane z mlekiem matki”. Więc wyprodukował projekt ustawy: „Zakłada on m.in. legalizację krótkiej broni dla myśliwych, zmniejszenie minimalnej odległości od zabudowań podczas polowania i dopuszczenie dzieci do udziału w łowach”.
    Ściska księdza: „Na spotkaniach o puszczy Szyszce często towarzyszy Tomasz Duszkiewicz, kapelan myśliwych diecezji drohiczyńskiej. Przy jednej z okazji wywodził: – Według Pisma człowiek jest najważniejszy, a wszystko, co go otacza, powinno mu służyć. Według pseudoekologów ważniejszy jest ptaszek, kornik i żubr.”
    Ściskanie odbywa się w Puszczy Białowieskiej: Adam Wajrak – Szyszko to krwawy myśliwy.

    Zdaje się, że ściska też coś bażanty: z klatek wypuszczone zostaje 500 sztuk ptaszków, a Szyszko wali do nich z dubeltowy. I jest zadowolony. Albowiem „człowiek jest najważniejszy” – jak wyjaśnia ksiądz i reszta kleru.

    Coś też ściska lasy pilskie Szyszko kupił las po 100 zł/ha. Znawcy zagadnienia: niemożliwe, żeby w tamtym czasie cena za hektar wynosiła tylko tyle.

    Krótko mówiąc, Dobry Pan Bóg zawsze ma rację, gdy powołuje do siebie.

  93. /na przerwie/

    Basia, to teraz będą nederlandse klompen? 🙂

  94. Tanako dziękuję za kwerendę dokonań szacownego nieboszczyka. Sporo. Ten ,,las pilski” – czy nie wiesz gdzie jest taki ,,dyskont z lasami”.

  95. paradox57
    9 października o godz. 15:01

    Zaokrąglijmy do zera 🙂

  96. @Nefer 15:34

    Niektórzy by powiedzieli: do dwóch zer.

  97. Tegoroczni nobliści z chemii mają 97, 78 i 71 lat.
    Czasem warto dłużej pożyć 😎

  98. Slawczan
    9 października o godz. 15:34

    Lasy pilskie, nadleśnictwo w Wałczu. Jedziesz, obglondasz, pokazujesz paluszkiem co bierzesz, kółko robisz paluszkiem obszerne, sam rozumiesz: łopotont – uiszczasz niedrogo i bierzesz. Twoje. jesteś zadowolony.

  99. Tobermory
    9 października o godz. 16:23

    „Tegoroczni nobliści z chemii mają 97, 78 i 71 lat.
    Czasem warto dłużej pożyć ”

    Jaś nie doczekał.

  100. Nefer
    9 października o godz. 15:33

    Basia, to teraz będą nederlandse klompen?

    Czy może się rozchodzi o portret upadłej Madonny z tym i owym, van Klompa?

  101. Prosty poseł z ławy zgodził się z Dobrym Panem Bogiem co do Jana Szyszki:
    Jarosław Kaczyński rozpoczął swoje przemówienie od złożenia hołdu byłemu ministrowi środowiska Janowi Szyszce. Zaznaczył, że moment jego śmierci „nie jest przypadkowy”.

    Pewnie, że nie przypadkowy! Wszystko fachowo zarządził DPB.

  102. @Nefer
    8 października o godz. 20:32

    ruina –> degeneracja –> skok przez płotki –> czas apokalipsy –> żeby Polska lalalalala –> i kolejna pętelka

  103. paradox57
    9 października o godz. 15:01

    Może być też ciąg 78 – 75 – 71 – 66

    albo 78 – 75 – 70 – 63

  104. bubekró
    9 października o godz. 16:54

    Ładnie Daviesa streściłeś.
    Wstępniaka napisz, będzie krótszy niż mój 😀

    Ja bym jednak obstawała przy 70, mam powody o wadze państwowej.

  105. Właśnie skończyłem kurs career development.
    Pan prowadzący: „you’re very synthetic”
    Ja (w myślach): „eyeroll, well duh, tell me something I don’t know”

  106. synthetic? very synthetic? a, syntetic?

    https://www.youtube.com/watch?v=Pp6hSgTa_wo

  107. Ja glosowac nie bede gdyz pierdoloni PiSsdzielce zmienili zasady glosowania. Kiedys mozna bylo korespondencyjnie a teraz trzeba byloby mi jechac do jakiegos wyznaczonego miejsca. Najblizsze takie to 250 km. Wole polazic po najblizszym lesie moze przynajmiej znajde jakiegos grzyba do przetrawienia.

  108. Tobermory 14:14
    paradox57 14:25

    Podobno zator płucny.

    Fizjonomię miał jak nałogowy palacz, więc se zasłużył. Ale mogło go też przywalić drzewo. Albo postrzelić kolega myśliwy. A może zemsta rysia? (Tokarczuk mi chodzi po głowie, jutro noble z lit).

    Na każdej liście są jacyś zieloni. Jakby co. (Ja tylko dyskretnie agituję).

  109. Szyszki z drzew leca jesiennie, to sa procesy naturalne. Poniewaz Tobermory i Herstoryk dodaja do blog o idiotysmach swiatowych (reszta tez stara) czuje mnie upowazniony.

    Otoz, jedna z najwiekszych zajec ludnosci tutejszej, miedzy excesy rozpoczecia sezon rakowy a Lucia excesy jest ogladac/sluchac wszystkie ploty na temat noblistow. Bywaja tez rzeczy powazniejsze, wyjasnienia na czym to polega, bo to i tak malo kto rozumie. Ale tv i dziennikarstwo naukowe i tut profsorstwo staraja jak moga. Kulminacja to wszystko jest bankiet i bal. Climax. To wydarzenie, przymurowuje do tv i kompow pol ludnosci tutejszej, a czasem nawet mnie. Najwieksza tego tajemnica jest, co oni jedli beda i jakich sukienkach panie tanczyc. I jak juz calosciowy obraz tego macie, wagi tych wydarzen, ludnosci tut zaangazowanie, to wyobrazcie sobie. Wyobrazcie.

    Otoz krol tutejszy, podjal decysje ktora nie schodzi z naglowkow ani tv programow i powyzej akpit przycmiewa. Cofnal ksiazece tytuly swoim wnuczetom (i apanaze). Znaczy oni sa dalej rodzina, ale nie tzw dom krolewski. I to rzutuje. Bo zasady tego bankietu sa takie, nagrodzeni z malzonkami siedza z ksiazetami. W parach. Treaz widzicie, w przyszlosci problemy beda. Brak partnerow przy bankiecie i do pierwszy taniec. Ilosciowy brak. Krotko piszac.

    To jest wiadomosc, co najwieksi experci maja poglady i walkuja trzy dni. Jak rowniez dyletanci walkuja, juz 3 dni. Ta sprawa, zdecydowanie brexit przycmila.

    Pzdr Seleukos

  110. @Tanaka
    Jaki tam znowu dom pana. Lopata w dupe i robaki. Matka Natura zrysajkluje nawet zakutych katoli.

  111. @izabella 18:18

    Mogłaś nie zauważyć mojego wcześniejszego anonsu dot. Nobli literackich.
    Tobie Tokarczuk się marzy (jakby co, to też bym się ucieszył). A u nas w Lublinie ogłosili, że Davies jest nominowany. Ciekawe skąd ta wiedza, bo podobno nominacje są trzymane pod korcem jeszcze przez 50 lat.

    @seleuk|os| a wcale że nie, bo nie wszystkie szyszki lecą. U takiej jodły, dla naprzykładu, tylko łuski opadają, a goły kikut sterczy.

  112. paradox57
    9 października o godz. 19:16
    Pewnie masz slusznego Paradox. Ja w tym temacie, drzewa iglaste, to nie jestem zabardzo. Mam tylko pewna wiedze, teoria plus doswiadczenie, na temat jul iglastych. Otoz kolki (igly) leca z julchoinki kolo 3 Medrcow. Znaczy na poczatku stycznia. To jest wiadomosc pewna Paradox.
    pzdr Seleuk

  113. @seleuk|os|
    9 października o godz. 19:28

    kolo 3 Medrcow?

    Sokratesa, Platona i Arystotelesa? Czy chodzi o mędrców niemieckich?

    https://www.youtube.com/watch?v=YJtGv61K4aU

  114. bubekró
    9 października o godz. 19:46

    Absolutnie nie Bubekro. Tre vise mänen (trzy Madrale) to jest Melker, Kasper i Baltsar. Znaczy MKB, co moja babcia nieboszczka na drzwiach wejsciowych miala, a ja pomylilem z KidawaBlonska, co mnie Nefer podpuscila.

    pzdr Seleuk

  115. Pomylka ort. Zamiast Tre vise mänen, powinno Tre vise männen

  116. A wogole do decysja tut krola dodatek. Tyle to balaganu narobilo, przew parlamentu tut od grupy badajacej zgodnosc decysji z Konstytucja (Grundlagen) miala dluzsza wypowiedz. Zeby uspokoic spekulacje. Bo krol, ta zrobil, w calkowitej zgodzie z Riksdag (konsultowal). Tak powiedziano jest. Ale to nic nie pomoglo. Ludnosc, experci i dyletanci dalej walkuja.
    Pzdr Seleuk

  117. bubekró
    9 października o godz. 19:46

    Sorry, oczen sorry. Zajrzalem do Wikipedia. Teraz rozumiem. Po pl jest 3 Krolow, nie madrali. Ale w tej pl wiki nie ma ze to jest iranskie zrodlo. Slowo jest MAG (typ czrnoksieznik). W innych wiarach (pewnie u ateistow tez) jest typ
    grecki: Apellius, Amerius i Damascus , zydowski: Galgalat, Malgalat i Sarachin, perski: Hormizdh, Yazdegerd i Perozadh,
    etiopski: Hor, Basanater i Karsudan

    Ale moja babcia i jej drzwi byla czyste nadwislactwo. Stad moj skrot wzial. Mam nadzieje zaakceptujesz wyjasnienie. Moge dodac Bubekro, moja babcia nieboszczka, dzrwi ozdabiala czcionka coby teraz byla chyba Sagoe Script albo Ar Hermann. Ale ona nigdy nie dostala royality, ze taka czcionke wymyslila. Bo wtedy jeszcze nazwy nie bylo.

    pzdr Seleuk

  118. Ramschel
    9 października o godz. 19:09

    No i właśnie tego robaczka w glebie wyzawca nazywa panem.

  119. Na kogo głosować
    Wybór pomiędzy tymi którzy ciągneli korzyści z rządzenia krajem, a tymi którzy aktualnie ciągną jest raczej prosty – nie chodzi o to kto kradnie, ale o to kto się łupem dzieli.
    Politycy, wszystko jedno jakiej maści, zajmują się jedynie PODZIAŁEM dóbr wytworzonych przez innych oczywiście w imię własnych interesów. Jedni widzą własny interes w tym, że rządzonym kapnie więcej, inni że mniej.
    Dawanie upustu własnemu niezadowoleniu publikując opisy nadużyć władzy i łajdactw rządzących, choć zapewne przynosi satysfakcję, poza tym nie jest w stanie czegokolwiek w tej mierze nie zmienić.

    Wulgaryzmy, bez których jak widać trudno się niektórym obejść, odzwierciadlają jedynie frustracje miernot umysłowych.

  120. Komu do śmichu???
    z netu wzięte

    W Czechach senat chce stworzyć ministerstwo żeglugi wielkiej.
    Na pytanie, po co?, przecież nie mają dostępu do morza, odpowiedzieli – nie szkodzi w Polsce jest ministerstwo sprawiedliwości i nikomu to nie przeszkadza.
    Taki żart usłyszałem od Czecha . hehehehehe

  121. @Tanaka
    9 października o godz. 14:16
    9 października o godz. 15:23

    No coś takiego i do czego to podobne! Trzask-prask i Szyszko przeniósł się do Domu Pana! … Dobry Pan Bog wziął Szyszkę do siebie, bo już nie mógł znieść, że mu las wycina, który sam posadził. …….
    Szyszko – „Rospuda to twór człowieka i nic się nie stanie, jak przez nią przejdzie trasa szybkiego ruchu”.
    Mleko matki ściska: Szyszko – „tradycje łowieckie mam wyssane z mlekiem matki”.
    …………
    Ściska księdza: „Na spotkaniach o puszczy Szyszce często towarzyszy Tomasz Duszkiewicz, kapelan myśliwych diecezji drohiczyńskiej. Przy jednej z okazji wywodził: – Według Pisma człowiek jest najważniejszy, a wszystko, co go otacza, powinno mu służyć. Według pseudoekologów ważniejszy jest ptaszek, kornik i żubr.”
    Ściskanie odbywa się w Puszczy Białowieskiej: Adam Wajrak – Szyszko to krwawy myśliwy.

    Przypomniała mi się zasłyszana od przewodnika w Sri Lance, opowieść, że był kiedyś taki zapalony myśliwy na kolonialnym Cejlonie, major Thomas William Rogers, oficer i dżentelmen, który potrafił tylko w jednym roku zastrzelić 500 antylop. Najbardziej lubował się jednak w strzelaniu do słoni, zabił ponoć aż 1400. Natura zemściła się na nim podwójnie, zginął od pioruna w 1845 r.
    http://hauntedohiobooks.com/news/the-death-curse-of-the-great-hunter-8873/
    Legenda głaszcząca wrodzoną potrzebę sprawieliwości, nawet dla słoni ??

  122. PS. Podwójnie, bo nagrobek dzielnego majora zniszczył ponoc drugi piorun.

  123. A ja ciągle biję tą samą nieżywą papugę.

    Procedury i nie przestrzeganie procedur. Oczywiście z „zamachem smoleńskim” w tle.

    Słucham NPR „Fresh air”. Trafiam na fragment wywiadu jakiejś pani kongresmanki (chyba) na temat jej poparcia dla impeachmentu Trumpa.
    Znaczy, że spotykała się i spotyka się z wyborcami, te słynne amerykańskie town hall meetings.
    I że te na ww. temat były bardzo nerwowe, ludzie podenerwowani, spolaryzowani, teorie spiskowe, okrzyki, wrogość w oczach, no wojna na cztery fajerki. etc. Ale ja nie o tym.

    Ja czym innym, o procedurach.

    Procedury punkt 1.

    Pani kongreswoman przy okazji opisywania któregoś z takich spotkań, dla ilustracji jaka była atmosfera podaje, że przyszło tyle ludzi, że sala była pełna. A w trakcie spotkania ludzie jeszcze dochodzili.
    No i w końcu zrobiło się ich tak dużo, że „fire marshall musiał zamknąć te spotkanie z powodów przekroczenia liczby osób, które mogą bezpiecznie w tej sali przebywać.”

    Procedury punkt 2.

    Cholera, ale teraz nie mogę znaleźć tego numeru, ale wiem, że go nie wyrzuciłem. Miałem wyrzucić w ramach sprzątania makulatury, no ale ze wzgledu na ten artykuł, nie wyrzuciłem. Niemniej gdzieś zaćkałem.
    To była broszura, zeszyt jakiejś lokalnej religijnej gazetki, sprzed kilkunastu lat.
    Artykuł opisywał historię budowy kościoła, a wcześniej kaplicy polonijnych jezuitów. Jak przyjechali do Chicago, jak zaczęli odprawiać msze w jakiejś malutkiej salce, jak wynajęli większą, jak coraz więcej osób do nich przychodziło, jak się zdecydowali na budowę stałej, dużej kaplicy.
    Zakupili budyneczek dawnej restauracji.
    I wtedy okoliczni mieszkańcy zaprotestowali do swojego radnego, ze nie chcą tu kościoła, bo zrobi się tłok i nie będzie gdzie pod domem zaparkować.
    A potem straż pożarna robiła im kłopoty w ten sposób, że nie chciała sie zgodzić na wydanie pozwolenia na gromadzenie się w zakupionym budyneczku większej liczby osób niż to było lata temu dozwolone gdy budyneczek był restauracją.

    W gazetce było kilka zdjęć pokazujących rzeczywiście bardzo zatłoczoną salkę, bez okien, ciemną „jak u AfroAmerykanina w …. ” ;-), z bardzo nisko zawieszonym sufitem.

    Ton, w jakim osoba pisząca artykuł do gazetki opisywała nakazy straży pożarnej był taki, jakby pisano o szykanach wobec Kościoła. No my tu wierzący, porządni katolicy, nikomu nie wadzący, chcemy się z naszym Panem Bogiem spotykać, a ta wredna straż, ci nieżyczliwi urzędnicy, tylko by nam kłody pod nogi rzucali.

    Amerykańska pani kongreswoman nawet słówkiem nie zakwestionowała decyzji fire marshalla o zamknięciu spotkania. Ani obecni na spotkaniu ludzie. Mimo emocji, mimo nerwów i skakania sobie do oczu. Przyszedł „pan prawo” i nakazał to co nakazał i tak ma być.

    Gdyby tak w Polsce/Wolsce na takie spotkanie z panią poseł przyszedł tłum rozemocjonowanych wyborców i gdyby im to spotkanie przerwał urzędnik miasta/gminy odpowiedzialny za bezpieczeństwo pożarowe.
    Rozeszliby się bez żadnego kwestionowania?

  124. O cholerka, nie zamknąłem nawiasu po „przebywać”.

  125. @zza kałuży
    Zgłupłeś? 🙂
    Obili by biedaka.

  126. To jak o tluczeniu ptactwa niezywego, ale proceduralnie przestrzegane, to ja tez.

    Dzis u mnie w centralnym miasteczku jest doroczna procedura dzis. Od ktorej zadnych (potwierdzajacych) wyjatkow nie ma. Centralny placyk, duzy 200×300 typ, zalesiony drzewem lisciastym, trawniczkami, rzezba nowoczesna, gdzieniegdzie zalesiona laweczka, reszta zalesienia kolorowe kostki kamienne z autami, zmienia przeznaczenie spokojne na nerwowe. Liny sa rozciagane miedzy drzewostanem a wspomagane dodatkowymi slupkami. Na tych linach, przymocowane plachty roznorakie, ale przezroczyste troche, biale.

    A pod tymi linami sa wystawcy lokalni, przedmiotow chinskich i lokalnych. Na stolikach przenosnorozkladanych. Znaczy parkowania nie bedzie i wszystkie okoliczne uliczki, znacznie zaciesnione. Ale nie to proceduralne jest.

    Tluczenie papugi niezywej, ma forme szwendania, miejscowej smietanki i servatki. Znaczy cala ludnosc okoliczna, a i przyjezdni beda, jest zebrana, poruszajac ruchami Browna, wte i wefte. Probujac kielbas plasterki, serow o nieoznaczonym pochodzeniu, butow spodni i rekawiczek jednopalcowych dzierganych przez kobiety afganskie. Tam beda nawet takie rzeczy, wiedzcie, co ja przeznaczenia ich nie znam. A i erotyczne gadgety co znam przeznaczenie. Nie wzic udzial w tej procedurze, jest przestepstwo najwieksze. Moze zakonczyc nawet, zamknieciem u policjant, co tez jest extra dzis. Oni przyjezdzaja spec buss policyjny, co ma napisane „mobilny urzad policyjny” i zwyczajowo sa raztygodniowo tu, ale dzis extra.

    Ta procedura tluczenia zdechlej papugi na placyku, wprowadza kompletne zamieszanie w okolicznych firmach. Bo teoretycznie pracuja, ale wszyscy prac tez ruch Brown lataja po placyk z okolicami. Znaczy, co do firmy nie ma dzwonic, ni komuny. Trzeba proc zachowywac. A dzis chyba tez bedzie atrakcja dodatkowa. Bo deszcz pada i wicher wieje. Znaczy na ochronnych plachtach, beda kaluze zbieraly wielolitrowe. A jak wiatr podmuch, od czasu do czasu, to ludnosc przypadkowo pod tym fragmentem, moze byc zmoczona niefragmentarycznie.

    Jak to teraz pisze, to wlasnie swita. Znaczy za jakie dwie godz cala atrakcja zacznie. Ja jade, zeby miejsce park zajac pod chinczykiem. Pozniej problem bedzie, nie tylko ze stolikami do spozycia u chinczyka. Bo natlok jest powszechny, na chinczykow, pizzerie i suszarnie w spa osrodku. Bez wzgledu czy malotetnioszkolna dziatwa czy emeryci.

    pzdr Seleukos, ornitolog jednorazowy

  127. Stan zarejestrowanych zagranicznych patriotów, krajami gdzie najwięcej:

    Wielka Brytania_____92147
    Niemcy____________46951
    Stany Zjednoczone___28956
    Holandia___________15056
    Norwegia__________13273
    Belgia_____________11716
    Francja____________10964
    Szwecja____________6515
    Szwajcaria__________6503
    Austria_____________6111
    Australia____________3066

    a tu uporządkowanych według liczby ochotników do głosowania w jednej komisji, znaczy się w którym kraju będzie najbardziej zatłoczona komisja:

    Wielka Brytania_____5525
    Holandia__________5134
    Niemcy___________4272
    Szwajcaria_________3415
    Francja____________3192
    Austria____________2832
    Szwecja___________2487
    Belgia_____________2463
    Stany Zjednoczone___2118
    Norwegia___________2010
    Australia___________1377

  128. W pokazanych wyżej państwach zarejestrowałao się (do „tej” pory) 241 258 osób, czyli na świecie pewnie zarejestruje się około ćwierć miliona patriotów.

  129. @Ewa-Joanna
    Odczepcie sie od wolskiej wolnosci. Tam nawet zamkniete rogatki na przejezdzie kolejowym sa synonimem jej ograniczania.

  130. Jeszcze przyszły mi do głowy Włochy

    Wochy____5766

    czyli wskakują na przedostatnie miejsce, przed Australię

    a najbardziej tłoczno będzie we Włoszech w komisji, która przyjmie 3109 osób.

  131. @zza kałuży
    Ja jak ide glosowac we francuskich wyborach to w mojej commune d’Arphy uprawnionych do glosowania jest okolo 130 osob na 184 zamieszkujacych i frekwencja przecietnie okolo 65-70% gdzie wielu to prawdziwi seniorzy.

  132. Stawiam rewolucyjną tezę, że o (braku) skłonności do brania udziału w wyborach przede wszystkim decyduje czas spędzony na emigracji.

    Oraz czas spędzony w lesie, ścinając drzewa. Niestey niektórych z nas bezlitosne życie zmusiło do zmiany zawodu na sprzedawcę w sklepie zoologicznym:

    https://www.youtube.com/watch?v=vnciwwsvNcc

  133. U mnie też tłok, ponad 2000. Godzina drogi w jedną stronę z przesiadkami.

  134. Spoko, w niedzielę będziemy tam gdzie trzeba i zagłosujemy też tak jak trzeba. Przynajmniej, mam nadzieję, większość z nas. Trzy senackie kadencje Borys-Damięckiej nie spadły ani z nieba, ani z Jackowa.

  135. Piszę lekko spóźniony komentarz na temat kleru. Dlaczego dopiero dziś?
    Gdy wczoraj swoim zwyczajem przelatywałem słabnącym wzrokiem nazwy programów TV (mam około 1000, niemieckie zaczynają się od 800 a Rydzyki po 900, ale mam je w innym zbiorze, aby nie męczyć żony, która tez potrafi obsługiwać pilota) zatrzymałem szybki bieg pilota jak się pojawił krótki napis „Kler|”. Było to na Canal+. Któraś szara komórka zasygnalizowała mi, że nazwę takiego filmu już słyszałem i mnóstwo komentarzy do niego. Zapamiętałem tylko, że to brutalny atak na KK i zupełnie fałszywy obraz kochanych pasterzy – durnych owieczek- i w ogóle „fuj”!!!. Niestety nie był to początek filmu ale scena, gdy ludziska chcieli zakatrupić jedynego porządnego klechę o trudnej przeszłości. Oglądaliśmy z żoną do końca. Może kiedyś złapię początek, ale w internecie film nie jest dostępny, a do kina już nie „chodzę”, bo w ogóle już nie chodzę, tylko się przemieszczam po domu w wózku i z balkonikiem na kółkach. Rozumiem opór kleru przed tym obrazem jego niegodziwości i to na wszystkich szczeblach hierarchii. Nie zauważyłem świństw popełnionych przez alumnów, a nawet Sodomy w Watykanie, ale już w połowie filmu wiedziałem, że pewien łajdak będzie w Watykanie, wylądował zresztą na Fiumicino(?), tak się chyba nazywa port lotniczy Rzymu? Czekam na „Kler 2”, w którym będzie opis kariery tego łajdaka, już w Polsce świetnie przygotowanego do współpracy z „Parafią” watykańską.
    Mam dziwne przeświadczenie, że reżyserzy seriali tematycznie związanych z klerem – Plebania, Ojciec Mateusz itp. – proboszczowie są przez scenarzystów potraktowani łagodnie, czasem nawet bardzo pozytywnie (Plebania, O. Mateusz, U Pana Boga za piecem), a łajdacy lub kretyni w kurii jako sekretarze biskupa. W „Klerze” chyba pierwszy raz biskup nie jest łagodnym i dobrodusznym nadczłowiekiem, gdzie tylko klękać i całować w cosik na rączce – może w pierścień jak u papieża? Mnie to zawsze złości, gdy sympatyczny ksiądz Mateusz pochyla się nad rączką biskupa.
    Z prawie każdego filmu widz coś zapamięta. Z „Kleru” będę pamiętał logo Boga Ojca, jego płonące oko, które wszystko widzi, w trójkącie – tym razem utworzonym przez tłum gapiów, podziwiających samopalenie jedynego przyzwoitego.
    Dlaczego to zapamiętam? Już jako dziecko interesowałem się tym logo w naszym kościele, a interpretacja była właśnie taka – Pan Bóg wszystko widzi!!! Nie pamiętam dlaczego w trójkącie.
    Komentarz człowieka, blisko ewentualnego i obiecanego przez kler spotkania ze Stwórcą , jest taki:
    Skoro wszystko widzi i na to się godzi, to albo sam jest takim skurwielem, jak jego ziemscy reprezentanci – albo wcale nie istnieje! Nie widzę innej możliwości.
    T
    ak trochę ze zbliżonej łączki. Pamiętam drastyczne sceny z jednego z ostatnich filmów Fassbindera, skandalizującego reżysera. Opisał dzieje pewnej zbłąkanej dziewczynki, która źle zrozumiała hasło – „pomóżcie ulżyć w doli osób niepełnosprawnych” i pozwoliła na takie ulżenie umysłowo niesprawnemu na kupie węgla – duch jego był niewielki, ale „aparat” godny dowcipów o murzynach.
    Była jeszcze druga scena szokująca, ale raczej humorystyczna, trzech starszych panów na widok uroków dziewczyny doznaje erekcji i to przy fanfarach hymnu Unii Europejskiej (przed rządami Tuska). Francuzi zostawili tę scenę, a Niemcy ja wycięli – jako politycznie nieodpowiednia – ten hymn, a nie fallusy, też niezłe w tym wieku! Tytułu filmu nie pamiętam, ale chyba był to jego przedostatni film o „Veronique…”, bo ostatni to szczyt „ideolgii LGBT”, znam go tylko z opisu w Internecie.
    Po tym wczorajszym filmie tytuł wstępniaka Tanaki wydaje się być pewniakiem, czeka ich piekło!

  136. Po ostatniej „wypowiedzi” Trumpa na temat niepomagających w Normandii Kurdów ucieszyłem się niepomiernie na wspomnienie poświęcenia polskich marynarzy i lotników. Oni „pomagali” w Normandii.

    Z czego wynika, że pan prezydent Trump dzień wcześniej przed najazdem Rosji na Wolskę nie odbierze telefonu od Putina i nie wycofa natychmiast swoich żołnierzy z Wolski.
    Trzeba mu tylko przypomnieć o tym pomaganiu w Normandii.

    Nie wiem jak pan prezydent Trump uzasadni obronę Niemiec przed Rosją, no bo w Normandii Niemcy raczej przeszkadzali.

    Rety, żeby się tylko nie wydało, iż Polacy byli tam po OBU stronach frontu….

  137. @tejot, @seleukos, @nefer & others
    W nastroju przedwyborczym zacytuję kabaret nomen-omen „Elita” ( ta stara – nie nowa):

    Oj, naiwny, naiwny, naiwny,
    Jak dziecko we mgle,
    Jak goliat na pchle,
    Mól w otchłani wód,
    Który liczy wciąż na cud.
    Oj, naiwny, naiwny, naiwny,
    Dziecko w kwiecie sił.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny.

  138. zza kałuży
    10 października o godz. 11:19

    Kto komu w czym pomagał, albo nie pomagał, to bardzo dobra koncepcja. Należy się jej konsekwentnie trzymać.
    Amerykanie nie pomagali nam pod Grunwaldem. Ani nawet pod Wiedniem! Myśmy Trumpowi w Normandii jakoś tak cienko pomagali. A najwięcej pomagał inż. Stalin.
    To kto tu komu i za co ma pomagać?

    Albo, weźmy, takich Eskimosów, zwanych dla niepoznaki Innuitami. Wcale nam nie pomagali żeby był Cud nad Wisłą. Pomagała tylko Przenajświętsza Panienka. Z drugiej strony, nie pomogła na Powstanie Warszawskie. Bo że nie pomogła na Powstanie w Gettcie, to się rozumie: nie będzie Żydówka Żydom pomagać!
    Ale żeby katolikom nie pomóc?! Straszne.
    To czemu my jej teraz pomagamy za pomocą przepływów finansowych do episkopatu i jego Watykanu?

  139. @Ewa-Joanna
    9 października o godz. 13:28
    O, Szyszko udał się w objęcia pana.

    Dobrze przynajmniej, że tam gdzie się udał nie ma drzew. Mam na myśli „krainę wiecznych ogni”. Na „trójce” usłyszałem, że dbał o przyrodę – tfu!

    Na klepsydrze po śmierci pewnego ” damskiego boksera” też widziałem : żegna go kochająca żona z dziećmi 🙁

  140. Tak a propos nagrobków – moje najciekawsze są dwa:
    „Tu leży dama, po raz pierwszy sama”.
    Drugi jest niemiecki, ale nieprzetłumaczalny:
    Hier liegt dder Meister Zimmerhub, der Kinder, Weib und Zither schlug”.

  141. @Tanaka 10 października o godz. 11:39
    Myśmy Trumpowi w Normandii jakoś tak cienko pomagali.

    Ach, gdyby tak było można zamiast pod Monte Cassino, które praktycznie jest zapomniane w amerykańskich mediach „dla ciemnego luda”, te tysiąc polskich trupów zainwestować w Normandii i to do tego własnie w D-day, o którym każde dziecko amerykańskiego ciemnego luda uczy się w szkole!

    O ileż byłaby to lepsza inwestycja!

  142. https://wiadomosci.onet.pl/politico/opinia-agnieszki-kolakowskiej-polskie-wladze-sa-na-swiecie-niesprawiedliwie-atakowane/rsdvrk8
    Polskę pod rządami PiS ocenia się na świecie dużo ostrzej niż inne kraje, w których zyskuje poparcie skrajna prawica i szerzy się antysemityzm. Niezależna publicystka Agnieszka Kołakowska pisze w POLITICO, że PiS nie jest szczególnie prawicowy, a jego polityka gospodarcza jest w istocie socjalistyczna, bo jest zwolennikiem silnej władzy państwowej i państwa opiekuńczego.

    ……..Polskę zbyt często przedstawia się jako kraj, gdzie nie ma szans na sprawiedliwy proces, bez demokracji, wolności słowa oraz wolnych mediów
    Mówi się o niej, że gnębią ją cenzura, korupcja i nepotyzm, a kraj ugina się pod jarzmem skrajnie prawicowej władzy – żaden z tych zarzutów nie jest prawdziwy
    Sądy zapewniają sprawiedliwy proces, panuje równość wobec prawa, uniwersytety są niezależne – ani one, ani żadna inna instytucja demokratyczna nie są pod większą presją niż gdziekolwiek indziej
    Czy w Polsce mamy do czynienia ze wzrostem antysemityzmu? Nie bardzo. Czy występuje w takim natężeniu, jak np. we Francji i Holandii? Bynajmniej. Ale każdy załamuje ręce nad Polską
    Polacy mają po dziurki w nosie tego, że piętnuje się ich jako obskuranckich, prymitywnych, katolickich, nacjonalistycznych, antysemickich ekstremistów tylko dlatego, że nie uważają patriotyzmu za brzydkie słowo.
    …………………..
    No to jestem ciekaw Waszej opinii na temat tej „OPNII”.
    Bo w mojej opinii, bardzo enigmatycznie potraktowała, rolę i zgubny wpływ Krk na to, co się dzieje w kraju. Nic o zblatowaniu tronu z ołtarzem. A w związku z tym, po zwycięskich wyborach dla obecnej władzy, za parę dni, sytuacja przyspieszy i, mówiąc oględnie, będzie musiała zmienić swoją opinię na ten temat. Ale to już nic nie zmieni.
    Nadprezes w jednym ze swoich licznych ostatnio wystąpień przedwyborczych, nawołuje do stworzenia wspólego frontu jedności narodu, takiego niegdysiejszego FJN.
    No to będziemy mieli PRLbis +Krk, czyli Polska Rzeczpospolita Ludowo-Katolicka (PRLK).
    „Największym wrogiem prawdy jest zwarta większość” H. Ibsen

  143. Nobel dla Tokarczuk!

  144. @Antonius

    profesor Jacek Kolbuszewski, współczesny znawca i kolekcjoner poezji cmentarnej, autor dwóch podstawowych dzieł o inskrypcjach nagrobnych, na pytanie, czy na polskich cmentarzach rzeczywiście można znaleźć tego typu epitafia, jak te nadsyłane do „Przekroju”, odpowiada, że nie. – W Polsce jest trzydzieści tysięcy cmentarzy – mówi. – Wiele z nich zewidencjonowałem na własnych nogach. Nie spotkałem ani jednego żartobliwego nagrobka! Tak samo jak nie widziałem nekrologu, który byłby dowcipny w intencji autora. To się nie mieści w naszej tradycji.

    Wszystkie zabawne epitafia nadsyłane do „Przekroju” z rzekomo prawdziwych nagrobków okazywały się być mistyfikacjami.

    Tu leży mój mąż nieboszczyk,

    Płaczę od chwili owej.

    Niech się ktoś o mnie zatroszczy,

    Mieszkam na Ogrodowej.

    Nad. Ludwik Jerzy Kern

  145. Epitafium uniwersalne

    Pod tym kamieniem spoczynku szuka

    Działacz, co właśnie zakończył życie.

    Została po nim dotkliwa luka –

    Ona zastąpi go znakomicie.

    (Antoni Marianowicz)

  146. Tobermory
    10 października o godz. 13:23

    Świetne 😀

  147. Zainspirowane Słonimskim

    Tu leży Jan Szyszka. Choremu z przepicia,
    Doktór przepowiedział jeszcze roczek życia.
    Po tym surowym wyroku
    Jan żył jeszcze lat siedemdziesiąt cztery.
    Doktór umarł po roku.

  148. Minister Gliński będzie chyba musiał przeczytać którąś z książek Tokarczuk do końca 😎

  149. Hurra! Nobel dla Tokarczuk! I Handkego.

  150. Może ktoś mu wgra na tablet :/

  151. Kocham panią, panie Olgi!

  152. Łojezu, żeby nam tylko Gliński nie zszedł, jak Szyszko
    (z komentarzy w GW)

  153. Tobermory
    10 października o godz. 13:36

    Minister Gliński będzie chyba musiał przeczytać którąś z książek Tokarczuk do końca

    takie przypadki w przyrodzie pisoidów nie zachodzą.

  154. Jakąś cienką da radę 😎

  155. Jutro pokojowa, tak? Może Owsiak? 🙂 Ale bym się uśmiała

  156. Optymatyk
    10 października o godz. 13:00

    Kołakowska Agieszka, publicystka niezależna jest niezależna. Od rozumu, co od razu widać.
    Ona publicystka nie zna się ani na socjalizmie, ani na gospodarce, ani na prawie ani na kulturze, ani na antysemityzmie, ani na innych krajach, ani na kanonach cywilizacji.

  157. Antonius
    10 października o godz. 10:59

    Tak jest, Antoniusie: kler będzie się smażył w piekle, z całym swoim kościołem kat i prawidłowymi wyznawcami. Tylko najpierw bozia musi się sama stworzyć i wtedy już będzie znacznie łatwiej: hurtem ich do pieca, na znacznie dłużej niż trzy pacierze.

    Albowiem bozia sam powiedział do swojego kleru: Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

    Skoro mają być podeptani, należy ich podeptać. Niedeptanie jest sprzeciwieniem się woli bożej, za to idzie się do piekła smażyć.

    Podeptany ma być biskup w „Klerze” oraz cała reszta. Polaku – łaź i deptaj, a zostaniesz zbawiony!
    Taka prawda.

    Nieistniejący bozia zaistnieje specjalnie po to, żeby pedofilów konsekrowanych ciupasem w ogień piekielny ciepnąć. Odpowiedni biskupi ze swoim klerem i wyznawcami prawidlowymi, zamiast się wyflekować przed prokuraturą i sądem za swoje niezliczone zbrodnie, przypuścili atak: murarze to pedofile! LGBT deprawuje katolika i dzieciątko boże jego !

    Nie jest mi znany żaden biskup ani zwykły członek kleru, ktory nie byłby porażony na rozumie i niezdeprawowany moralnie. Weźmy dowolnego członka episkopatu i dowód leży na stole.
    Zdarzą się czasem mniej porażeni i zdeprawowani, ci więc rzucają swoją konsekrowaność w diabły i stają się porządniejszymi znacznie ludźmi.

  158. A świntych pier…tych nam przybędzie. No obłęd!
    https://krakow.onet.pl/beatyfikacja-rodzicow-jana-pawla-ii-jest-zgoda-na-proces/k90nrce
    „Episkopat wyraził zgodę (nihil obstat) na rozpoczęcie przez Archidiecezję Krakowską procesu beatyfikacyjnego rodziców św. Jana Pawła II – Karola Wojtyły i Emilii z Kaczorowskich. Daje to możliwość zwrócenia się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o rozpoczęcie procesu na poziomie diecezjalnym” – poinformowała na swojej stornie Konferencja Episkopatu Polski.

  159. Tokarczuk tak, brawo!!!
    Peter Handke szok!
    Gienialny pisarz, ktory oszalal politycznie!
    Beda protesty w Sztokholmie, tak jak w Oslo, kiedy otrzymal Nagrode Ibsena.
    Znam jego pierwsza mlodziencza sztuke ‚Kaspar’, zapowiedz wielkiej kariery, a w nim nieprawdopodobne wyczucie jezyka i glebokie zrozumienie roli jezyka w ksztaltowaniu czlowieczej psychiki.
    Bardzo mnie interesuje, czy Tokarczuk spotka sie z Handkem i o czym beda rozmawiac.

  160. Jak do końca przeczyta? Zaczął już jakąś?

    @Optymatyk 14:50

    Teraz rodzice. A kiedy przyjdzie pora na dzieci?

  161. Komu potrzeba – rejestracja na wybory dla zagranicy trwa dzisiaj DO 17.00
    Link https://ewybory.msz.gov.pl/

    Wszystko co warto wiedzieć o wyborach czyli ściągawka
    http://sonar.wyborcza.pl/sonar/7,156422,25260692,wybory-2019-jak-oddac-wazny-glos-jak-beda-wygladac-karty-do.html

  162. Rozenek+ Kasprzak.

  163. Brawo Olga!

  164. Z rodzicami Wojtyły to jakieś jaja, przecież to śmiechu warte. A jakie cuda oni robili, hę.

  165. Tobermory

    Pierwszy nagrobek to oczywiście nie z cmentarza, ale albo od Leca, albo Sztaudyngera. Widziałem go… nie na cmentarzu, a drzwiach pokoju w akademiku dla studentki, którą kochanek rzucił. Był to ewenement – nie to, że kochanek ją rzucił, tylko dlatego, że rektor zgodził się na ich wspólne zamieszkanie – to była pierwsza połowa lat 50-tych, gdy obowiązywały nawet „dni bezmięsne”, a ja do żony nie mogłem przyjść nawet w dzień.
    Źródła drugiego nagrobku ne pamiętam, urzekała mnie forma, niemożliwa do oddania po polsku.

  166. PS
    Jeśli już o pogrzebach lub grzebanych to przypomneę autentyczna odpowiedź ciotki Józi z Orzegowa, na kondolencję innej ciotki:
    „Tino, Ty mnie nie żałuj, bo jemu dobrze, a mnie jeszcze lepiej”!
    Często to powtarzam żonie, aby wiedziała, jak się ma zachować na moim pogrzebie.

  167. Pan-Szczerek ma obok niezwykle dołujący wpis o Geotermalnej Guberni, czyli Nie-Polsce. Chwilowa radość z nagrody dla Tokarczuk, ale przy ogólnej depresji to za mała dawka haju. Dół jeszcze większy niż przed, niczym dół kloaczny gdzie przestaje być czy oddychać. Tak tak, głosować, ale jak napisał obok Hartman, tylko kostucha nas wyzwoli.

    Rozenek to jakiś tajemniczy kandydat, ani zdjęcia ani bio. Ja proponuję: Biejat albo Łoboda albo Zielińska + Kasprzak. Sami aktywiści, etatowych polityków nie wspieram tym razem.

  168. Optymatyk
    10 października o godz. 14:50

    To są działania rozpaczliwe. Rzeczywistość codziennie pokazuje nędzę kościoła kat. Nie ma on NIC pozytywnego do zaproponowania, więc proponuje, co może: odwracanie uwagi za pomocą nurzania się w odmętach fałszujących rojeń na temat kolejnych starożytnych osób.

  169. Żorż Ponimirski

    No właśnie, jakie oni cuda robili?

  170. Antonius
    10 października o godz. 16:01

    Ech, ta moralność państwowa, piękne czasy były, takie grzeczne. I kościół kat powinien był być zadowolony. Ale, czegóś, nie był, a teraz lamentuje nad adekwatnym upadkiem. Który sam dumnie spowodował, był, jak się chwali. To o co jemu sie rozchodzi ?

  171. Szczerba od „marszałka kochanego” też wart głosu. Zawsze z ludźmi na ulicy.

  172. Przeczytałem cytowany na tym blogu podobno zasłyszany od jakiegoś Czecha dowcip na temat Ministerstwa Sprawiedliwości w Polsce. Może to i dowcipne z czyjejś perspektywy. Puenta? W Czechach nie maja dostępu do morza, a w Polsce do sprawiedliwości? Nonsens! Przecież w Polsce wszyscy wszystkich osądzają, fanatycznie i z nieustającą pasją.
    Choćby na tym blogu sami SPRAWIEDLIWI.
    A może jednak, to ja puenty nie rozumiem? Może chodzi tu o to, że cechą charakterystyczną ludności zamieszkującej Polskę jest graniczące z manią przekonanie o słuszności własnej racji i wynikajacy z tego patologiczny wręcz brak poczucia zdrowego rozsądku? Fanatyzm po obu stronach barykady? Potrzeba zaspokajania własnych kompleksów upajaniem się przywarami innych?
    Czym wreszcie lepszy zaślepiony w swojej racji ateista, od nawiedzonego katolika? Czym lepszy karierowicz parti rządzącej od karierowicza opozycji?

  173. Mnie dzisiaj wiadomosc o Olga Tokarczuk Nobel Nagroda, zastala w bibliotece. Rzadko mnie co porusza, ale bylem. Jak sluchalem Mats Malm, sektetarz Akademii. Dwa trzy razy pisalem, tu na blog, dlaczego tak lubie Olga Tokarczuk. Chce zebyscie po szwedzku wysluchali uzasadnienie. Zdanie(fragment) zaraz na poczatku „en berättarkonst som med encyklopedisk lust beskriver gränsöverskridandet som livsform”. Co dokladnie tlumaczac jest „sztuka opowiadania ktora z encyklopedyczna pasja opisuje lamanie granic jako forma zycia”. Moje tlumaczenie (dokladniej) rozni od „Polityka”, co zdazylem przeczytac zanim teraz pisze 🙂

    https://www.dn.se/kultur-noje/nobelpriset-i-litteratur-2019/
    albo tu o caly process
    https://www.youtube.com/watch?v=T4osurAgmjQ

    Ludzie co Glinski (a moze i Calvin Hobbs), sa i beda analfabeci, bez wzgledu coby przeczytali/napisali

    pzdr Seleuk

  174. @Calvin Hobbs
    10 października o godz. 18:00
    Po obejrzeniu filmu „Dzień świra”, nie powinieneś mieć jakichś wątpliwości co do kondycji naszego społeczeństwa. Każdego racja jest „najmojsza”.
    Szczerze polecam lekturę świetnej książki Adama Leszczyńskiego pt. „No dno po prostu jest Polska”. Podtytuł: „Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków.” http://www.publio.pl/no-dno-po-prostu-jest-polska-adam-leszczynski,p168975.html
    Dlaczego Polacy tak bardzo się nienawidzą? Na podstawie pamiętników, listów, publicystyki, poezji – do piosenek hip-hopowych włącznie – Adam Leszczyński pokazuje polski negatywny autostereotyp w czystej, wydestylowanej postaci. Książka wkurzająca, bolesna, pełna bezkompromisowych cytatów.
    Za co Polacy nie znoszą swojej ojczyzny i innych Polaków? Fatalną opinię o Polakach mieli Piłsudski i Dmowski, Norwid i Krasiński. Lista negatywnych cech przypisywanych Polakom przez nich samych jest bardzo długa – od kłótliwości i zawiści po niedbalstwo i niechęć do mycia. Na podstawie pamiętników, listów, publicystyki, poezji – do piosenek hip-hopowych włącznie – Adam Leszczyński pokazuje polski negatywny autostereotyp w czystej, wydestylowanej postaci. To książka wkurzająca, bolesna i pełna mocnych cytatów. Odpowiada też na pytanie: co można zrobić, żeby Polacy zaczęli siebie samych w końcu lubić.

    „Ale tak jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł – i jesteśmy karykatury, i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech olbrzymi… Słońce, nad polakiem (sic!) wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem.” (Norwid) s.61

    „bawią się w wielkie projekta, na przykład sposób zbawienia ludzkości” (Prus) s.52
    I to właśnie te „projekta” gubiły i zgubią nas po raz kolejny w historii, jeśli od nich nie odstąpimy. Jak na razie nic takiego nie widać, prócz zblatowania władzy świeckiej z duchowną. Tu jest odpowiedź, dlaczego polski lud musi być ciemny, by kupowć wszystko to, co im taka władza narzuci.

    „Nasz naród jest tak dwoisty jak żaden inny.(…)
    Polakom jest źle ze sobą.” (Wańkowicz) s.63
    Taką postawę zawdzięczamy tylko i wyłącznie jednemu typowi pasożyta jakimi są ” nasi okupanci”.

    naprawdę warto przeczytać tę książkę, wiele wyjaśnie i potwierdza z przypuszczeń jakie człowiekm targały przed laty.

    „Z biegiem czasu wyrażenie „polskie piekło” nabrało bardziej złowrogiego sensu: użył go na przykład w 1990 roku premier Tadeusz Mazowiecki, kiedy przestrzegał przed narastającym wewnętrznym skłóceniem dawnej opozycji i rozrywającymi ją ambicjami.” (Autor) s.62
    Co się już niebawem stało – sławetna „wojna na górze”, teczki Maciarewicza, konkordat, „nie ważne jaka Polska, byle katolicka” (moja trawestacja) itd.itp.
    I na koniec:
    „Siądę na konika. Podkręcę wąsika, Dobędę pałasza. Wiwat Polska nasza.”(Wańkowicz) s.88
    Jeszcze raz polecam.

  175. @Tanaka, przemyślałem temat. Cudem był efekt ich zbliżeń.

    Myślisz że to przejdzie, czy będą szukać w innych obszarach cudowności? Bo to w sumie trochę pod seksualizacje podchodzi, a to już rejony cywilizacji śmierci. ‎

    Słabo to jednak przemyślałem.



  176. Optymatyk
    10 października o godz. 19:41
    😀 😀 😀
    Ksiazek rek przez Ciebie nie czytalem. Ale…

    Zeby otoczenie lubic, innych ludzi, poza „wlasnoplemiennych”, trzeba przedwszystkim siebie sam lubic. To jest w opozycja do egoism. Czego zdaje niewiele rozumie, w Pl nikt chyba. Jak mozna siebie sam lubic, jak jest „grzech” od poczatek podobno w kazdy? Co to jest grzech? Kto to w puste glowy wklada, cementuje takie pojecie? Po jakiego licha?

    Moze cos znajde, przeczytam Optymatyk z Twojej listy

    pzdr Seleukos

  177. Może ktoś mi pomoże bo wie. Jeśli się ćwiczy na „wioślarzu” to trzeba jeszcze robić osobno przysiady i skłony na mięśnie brzucha czy sam wioślarz wystarcza, np 2,5 km? z góry dziękuję

  178. Nefer
    10 października o godz. 20:06
    Nefer, nie wiem czy to „pomoc” 🙄 Ale to zalezy jak wioslarz aktywny sam w cwiczeniach
    pzdr Seleuk

  179. RECENZJA książki A. Leszczyńskiego

    Jak ja nas wszystkich nienawidzę. Recenzja książki A. Leszczyńskiego „No dno po prostu jest Polska”
    Krzysztof Sztafa https://kulturaliberalna.pl/2018/01/09/krzysztof-sztafa-recenzja-adam-leszczynski-no-dno-po-prostu-jest-polska/

    Książka Leszczyńskiego trafia dziś na wyjątkowo podatny grunt. Nigdy się nie lubiliśmy, ale dzisiaj nie lubimy się szczególnie. Od czasu, gdy „dobra zmiana” stała się dominującą narracją w krajowym życiu społeczno-politycznym, medialny dyskurs pogardy oficjalnie wkroczył na kolejny etap: politycznego przemysłu nienawiści.
    Leszczynski_okladka

    Niechaj pierwszy rzuci kamieniem ten spośród nas, który nigdy – chociażby raz, w konkretnej sytuacji – nie został typowym Januszem. Albo Grażyną.

    Wyobraź sobie, że jest zima i wracasz z pracy przepełnionym, spóźnionym autobusem. Znamy to wszyscy – my, bohaterowie nowej klasy robotniczej. Parno, duszno, tłoczno. Wracam i zalewa mnie fala nienawiści. To rodzaj nagłego, obezwładniającego afektu: niewiele mogę z nim zrobić. Wstrząsa moim ciałem, z czoła wyciska krople potu.

    Nienawidzę tego kłębowiska, tego ukropu, tego roju. Niech pierwsi rzucą w Polskę kamieniem ci spośród nas, którzy siedzą i mają lepiej ode mnie. Siedzą, ale nie są tak zmęczeni jak ja. Nie zasługują na swoje miejsce. Ci, co stoją obok i narażają mnie na swój pospolity, pracowniczy smród. Czy oni, Polacy, w ogóle używają mydła? Nienawidzę i jest mi z tym jakoś niepokojąco dobrze. Z drugiej strony wstydzę się, ale wciąż nienawidzę. Gdzieś w głębi serca być może przypuszczam, że jestem niesprawiedliwy.

    Poza tym – gdzieś w głębi serca – czuję, że sam śmierdzę. Nienawidzę tej Polski, którą noszę w sobie, tej, która na samym początku jazdy chłodnym tonem poleciła mi zdjąć plecak i zrobić więcej miejsca. Tej, która nie chciała dopuścić mnie do biletomatu. Tej zapatrzonej w Zachód i tej pomstującej na Timmermansa. Polski, która będze mnie prześladować już zawsze, niezależnie od tego, dokąd skieruje mnie powstańczy los.

    A przecież na ogół jestem przyjaznym człowiekiem. Kocham swój kraj i chcę dla niego jak najlepiej. Czuję się dumny ze swojego pochodzenia, szczególnie, gdy przy Grobie Nieznanego Żołnierza obserwuję uroczysty przemarsz wojsk, a za nim hufiec dzielnych harcerzy. Husaria to było coś. Chciałbym, żebyśmy kiedyś – w jakiejś niezogniskowanej przyszłości – byli razem. Polska zasługuje przecież na wszystko, co najlepsze.

    We mnie ten zły obcy
    Wydana przez oficynę W.A.B. książka „No dno po prostu jest Polska” Adama Leszczyńskiego – historyka, dziennikarza i publicysty, współzałożyciela portalu OKO.press – trafia na wyjątkowo podatny grunt. Nigdy się nie lubiliśmy, ale dzisiaj nie lubimy się szczególnie. Od czasu, gdy „dobra zmiana” stała się dominującą narracją w krajowym życiu społeczno-politycznym, medialny dyskurs pogardy (jego rodowód sięga rozbiorów, ale o tym później) oficjalnie wkroczył w kolejny etap: politycznego przemysłu nienawiści. Do już istniejących rytuałów wzajemnych uprzedzeń, podziałów i murów ochoczo dokłada kolejne cegły. Na fali rosnących populizmów czołowi politycy – z każdej strony historii – usiłują „jakoś” zarządzać rosnącym społecznym antagonizmem. W wyniku tego menedżmentu suweren, ustawiony naprzeciw siebie w dwóch skrajnie odrębnych ideologicznie blokach, nienawidzi się coraz bardziej. Plemiona polskie rosną w resentymentalną siłę. Podzielone jak zawsze i jednocześnie jak nigdy dotąd, pielęgnują w sobie dobrze znane przekonanie, że w Polsce – w tym pierwszym kraju spośród wszystkich, jakie widziały oczy człowiecze – najgorsi są Polacy.

    Leszczynski_Google_Polak_ilustracja

    Szczególnie ci, których nie widać: skonstruowani, sfabrykowani, wymyśleni. Albo podsunięci przez polityków i ideologów wszystkich pokoleń. Zresztą do pewnego stopnia wychodzi na to samo. Niezależnie od światopoglądowej przepaści, jaka dzieli jednych od drugich, argumenty budujące wyobrażenie o Polaku jako złym obcym są zaskakująco koherentne. Wygląda na to, że tylko wspólna niechęć – jej konkretny, konsekwentny kształt – stanowi quasi-uniwersalny punkt odniesienia: zarówno dla Polski A, jak i Polski B, jajogłowych liberałów i niezłomnych konserwatystów, zblazowanej klasy średniej i biednej a pobożnej reszty. Nie ma przecież nikogo innego, prawda? Łączy nas to, że się nie lubimy. Od pokoleń spaja nas jadowita, toksyczna więź.

    To dobry moment, by na ręce czytelnika złożyć zwięzłe, błyskotliwe opracowanie o tym, jak „Polacy widzą siebie”. W „No dno po prostu jest Polska” Leszczyńskiego interesuje zbiorowy autostereotyp Polaków, czyli „uogólnione wyobrażenie własnej wspólnoty, które bywa zakorzenione w rzeczywistości, ale jego relacja ze społecznymi faktami jest skomplikowana”. Zręcznie napisane: wyobrażenie – to wyobrażenie, w którym uczestniczymy codziennie raczej niezależnie od naszej woli – abstrahuje od sfery społecznej, ale tylko po to, żeby w drugim kroku do niej wrócić, oczywiście tylnymi drzwiami. Wraca, aby stworzyć rzeczywistość na nowo – wykrzywioną, zmutowaną i zdeformowaną. Bezpieczną, a jednocześnie najgroźniejszą ze wszystkich: zdominowaną przez ideologiczne urojenia.

    Pisząc o polskim autostereotypie, Leszczyński nie pragnie jednak wpisać się w żadną ze stron społecznego konfliktu; stroni od normatywnego tonu i zaznacza, że „ta książka opowiada o czymś innym: wyłącznie o obrazie samych siebie, jaki mają Polacy i jaki wyłania się nie tylko z sondaży i badań socjologów, ale też z niezliczonych opinii zawartych w publicystyce, literaturze i poezji (…)”. I dalej, wciąż na tej samej stronie: „(…) tylko rekonstruuję obraz, który Polak widzi w lustrze”. Tego typu asekuracje powracają na kartach „No dno po prostu jest Polska” jeszcze kilkakrotnie. Na poziomie deklaracji dyspozycja poznawcza narratora jest zatem przezroczysta, chociaż uważna czytelniczka szybko dostrzeże, że to nie do końca takie proste. Ostatecznie nie da się przecież mówić „znikąd”. Mimo wszystko jednak gest Leszczyńskiego stanowi w pierwszej kolejności gest archiwisty: jak zostało zacytowane, autor przytacza wypowiedzi publicystów/publicystek, pisarzy/pisarek czy poetów/poetek i na podstawie tego obszernego materiału badawczego – składają się na niego bowiem z jednej strony teksty wczesnonowożytne, a z drugiej całkiem współczesne, sprzed roku czy dwóch lat – stara się udowodnić, że z naszym podejściem do nas samych zawsze było źle.

    Innymi słowy, jeśli ktoś od nowej publikacji autora „Skoku w nowoczesność” oczekuje wirtuozerskiej „rozprawy z formą polską” czy erudycyjnego eseju o narodowej „kondycji egzystencjalnej” na miarę książek Jana Sowy czy Andrzeja Ledera, będzie zdecydowanie zawiedziony.

    Kontynent historii
    Można byłoby ponarzekać – jak się okazuje, w tym akurat zawsze byliśmy dobrzy –że przyjęta przez Leszczyńskiego formuła raportu narażona jest na pewnego rodzaju poznawczy niedosyt, szczególnie w kontekście rozsunięcia historycznej kurtyny, która sprawiła, że w naszym polu symbolicznym (celowo nie mówię o habitusie) pojawiła się przestrzeń sprzyjająca powstaniu takiego właśnie, niezwykle pejoratywnego mitu o nas samych. Leszczyński nie wchodzi głęboko w źródła i warunki tej quasi-antropogenetycznej maszynerii. Pozostaje w jej kwestii pretekstowy albo przyczynkowy, by nie powiedzieć: podręcznikowy.

    Idąc tym tropem, za oczywisty punkt wyjścia dla swojego raportu socjolog obiera przekonanie o cywilizacyjnym opóźnieniu Polaków wobec zachodnich sąsiadów. Dzieje tego dobrze już opisanego kompleksu są długie i skomplikowane, ale na potrzeby niniejszego tekstu przyjmę jego radykalnie skróconą wersję, którą w książce podsuwa sam Leszczyński, zresztą w pełni świadomy, że dokonuje koniecznego redukcjonizmu. Patologie „złotej wolności” szlacheckiej oraz słabość instytucji centralnych – niezdolnych do zarządzania kolonialnym imperium na glinianych nogach, jakim była Rzeczpospolita Obojga Narodów u progu XVIII w. – ostatecznie doprowadziły do upadku polskiej państwowości i wymazania kraju z mapy na niemalże półtora wieku. Swoją drogą, Jan Sowa wystawia w tym miejscu stosowną diagnozę, dokładnie w tym rejestrze, którego na kartach „No dno po prostu…” chce uniknąć Leszczyński: że oto Polska ani nie potrafiła wskoczyć do kapitalistycznej nowoczesności, ani nie była zdolna do wytworzenia względnie trwałej, alternatywnej formacji społeczno-politycznej. Innymi słowy, półperyferyjny dylemat „epoka” czy „esencja” ujawnił fikcyjność wspólnoty zarówno na poziomie instytucjonalnym, jak i narodowym. Ten tragiczny moment historyczny wykształcił wśród polskich elit – a wkrótce również wśród szerszych warstw społecznych – typ mentalności powstańczej. Dla opowieści o zbiorowym autostereotypie Polaków, którą podejmuje Leszczyński, to swoisty punkt zero, moment, w którym zaczęła się cała schizofreniczna psychomachia polskich wad i zalet, trwających we względnie niezmienionej formule do dziś.

    Zdaje się, że ten swoiście wybrakowany modus to stosowny punkt wyjścia dla narracji Leszczyńskiego. Z drugiej strony bowiem to właśnie ten gest – gest skrojenia historycznego horyzontu w taki sposób, aby uprawomocnić i snuć opowieść wyłącznie o zbiorowym autostereotypie – chroni autora i jego dzieło przed ewentualnym politycznym zawłaszczeniem. Socjolog nie daje się poznać jako „swój” przez żadną z dwóch hegemonicznych opcji ideologicznych, które od stuleci wyznaczają osie publicznej debaty społeczno-politycznej. Autor nie wpisuje się zatem w nurt „nicowania” czy też – nazywając rzecz za Howardem Zinnem – „przepisywania” historii w zgodzie z jakąś mniej lub bardziej lotną metodologią krytyczną. Nie podsuwa też żadnych rozwiązań i nie wyciąga postępowych wniosków w takim stylu, jak robił to chociażby wspomniany już Sowa w „Fantomowym ciele króla” czy, może lepiej, zbiorze esejów „Inna Rzeczpospolita jest możliwa”. Jego zamiary są zupełnie inne. „No dno po prostu…” to pisane z myślą o szerszej publice opracowanie, którego wywód kieruje czytelnika w głąb tej wyobrażonej polskości, jaka wykształciła się kilkaset lat temu i do tej pory pozostaje niewzruszonym monolitem. Skałą, za którą skonfliktowane plemiona chowają się przed spotkaniem.

    Drugie dno
    Całe szczęście. Właśnie tego typu publikacji potrzebujemy dziś najbardziej. Takich, które być może przebiją się przez akademickie mury i trafią przykładowo do mnie – kogoś, kto z akademickimi murami ma tyle wspólnego, że czasami mija je w drodze do pracy w korpo.

    Wspomniany materiał badawczy – tasiemiec wypowiedzi i uwag na temat Polaków – służy podkreśleniu, że zbiorowy autostereotyp bez trudu reprodukuje się przez kolejne pokolenia w niemalże w tym samym kształcie. Książka ma licznych bohaterów, których Leszczyński wyciąga z różnych epok i stawia obok siebie. Okazuje się, że wszyscy oni opisywali Polaków nie tylko w podobnym – gorzkim i krytycznym – trybie, ale też często za pomocą tych samych słów i sformułowań. Są wśród nich między innymi Bolesław Prus (nie ten poczciwiec z laseczką ze skweru Twardowskiego, lecz bezlitosny i jadowity publicysta), Maria Dąbrowska, oczywiście Witold Gombrowicz i dalej: Ziemowit Szczerek, Justyna Sobolewska, Justyna Bargielska, a także raper Taco Hemingway czy politycy tworzący system polityczny III Rzeczpospolitej od jej zarania. Wypada, rzecz jasna, wspomnieć jeszcze o całej niezliczonej rzeszy głosów anonimowych użytkowników sieci z internetowych forów. Przeplatające się cytaty – stanowią one znaczną część opracowania – z różnych epok świadczą o niezłomnej ciągłości polskiego autostereotypu. Nigdy nie potrafiliśmy się zorganizować, od zawsze byliśmy niechlujni, nieufni i pozbawieni szacunku do samych siebie. Do dziś jesteśmy niezdyscyplinowani, chaotyczni, oporni, pozbawieni ogłady: zawsze gorsi i najgorsi, w drugim albo trzecim rzędzie europejskich wydarzeń. Długo by wymieniać.

    Istnieje jednak poważna rysa w tym płaskim, jednowymiarowo beznadziejnym obrazie samych siebie. Obok wszystkich okropności, które w sobie widzimy – jest wśród nich również pijaństwo, cwaniactwo i intelektualna powolność – mamy ogromne poczucie dumy narodowej. Wszyscy jesteśmy patriotami albo kryptopatriotami. Szczycimy się swoją historią, kuchnią, językiem. Uwielbiamy chwalić się Chopinem, Janem Pawłem II i sukcesami naszych sportowców (zwróćmy uwagę, jaką sympatią cieszy się ostatnio narodowa reprezentacja Polski w piłce nożnej).

    W tym momencie polski autostereotyp nabiera fascynującej z badawczego punktu widzenia, schizofrenicznej domieszki. Bo przy całej niechęci do samych siebie w życiu codziennym – przy wszystkich przywarach i niedoskonałościach, jakie sobie przypisujemy – w czasie uroczystych obchodów czy wydarzeń o dużym społecznym znaczeniu stajemy się jednością w miłości do ojczyzny. Najwspanialszej Polski, która zasługuje na to, co najlepsze.

    Wróćmy pamięcią do meczu z Euro 2012, jaki 12 czerwca rozegraliśmy z Rosją, naszym „odwiecznym wrogiem Ruskim”, tym gorszym, którego na przestrzeni wieków – zrzucam tutaj odpowiedzialność na setki autorów, poczynając już od tych staropolskich – uważaliśmy za niebezpiecznie dzikiego, barbarzyńskiego sąsiada ze wschodu. Mecz był transmitowany w specjalnej, otwartej strefie kibica na Placu Defilad w Warszawie. Wydarzenie zgromadziło ponad 85 tys. rodaków. Nie ulega wątpliwości, że miało ono quasi-metafizyczny sznyt. Oficjalny materiał wspominkowy, własność miasta stołecznego Warszawy, eksponuje właśnie te dwa wątki: narodowej jedności i uczestnictwa w zbiorowym misterium. Na krótką, odświętną chwilę staliśmy się jednością. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:1, ale niekorzystny układ w grupowej tabeli sprawił, że straciliśmy szansę na awans do dalszego etapu turnieju. Wkrótce po spotkaniu na ulicach Warszawy doszło do zamieszek, podczas których kibolska część skandowała znaną przyśpiewkę: „Raz sierpem, raz młotem…”. To idealny obraz paradoksalnego poczucia narodowej godności, podszyty narcystycznym zranieniem (bo przecież „Ruskie”), które najlepiej kwituje sam Leszczyński: „Polak zatem ma potężny kompleks niższości oraz równocześnie ogromne poczucie własnej godności”.

    Duma narodowa ma charakter symboliczny, świąteczny – jest całkowicie wyabstrahowana z życia codziennego. Ponadto pod jej makijażem skrywa się głęboki resentyment, cała ta – codzienna właśnie – zakompleksiona małostkowość, o którą wiecznie mamy do siebie pretensje. W tłumie zgromadzonym na Placu Defilad oraz późniejszej reakcji jego części na „wykluczający” remis skupia się cały schizofreniczny, głęboko ambiwalentny autostereotyp Polaka: nieustępliwego, dumnego z siebie, ale jednocześnie gardzącego i pogrążonego w ciągłym poczuciu niższości. Dobrze czujemy się na tej paradoksalnej, straconej pozycji, którą na poziomie, powiedzmy, ontologicznym Leszczyński utożsamia ze zjawiskiem zbiorowego narcyzmu. „Narcystyczna idealizacja grupy – stwierdza, podążając za myślą psycholożki społecznej Aleksandry Cichockiej – może być także strategią obrony słabego albo zagrożonego ego”.

    Zagrożeni byliśmy nieustannie, przez wieki – dokładnie w ten sam sposób, w jaki dziś jesteśmy rzekomo prześladowani chociażby przez instytucje europejskie, które „nie mogą znieść suwerennej polityki Polski”. W „No dno po prostu…” Leszczyński –– raz jeszcze świadomy pewnego operacyjnego uproszczenia – wyodrębnia dwa historyczne żywioły, jakie przez stulecia kształtowały nasz zbiorowy autostereotyp, każdy według własnego wzorca, ale w ostatniej instancji zaskakująco zbieżnie. Pierwszy z nich – nazwany przez autora „liberalno-lewicowym” – społeczną i polityczną słabość upatrywał we wrodzonej niezdolności Polaków do wysiłku modernizacyjnego oraz ich intelektualnej, organizacyjnej gnuśności. Postulując konieczność „ścigania Zachodu”, liberałowie byli przekonani, że powinniśmy czerpać z racjonalnych rozwiązań cywilizacyjnych naszych bogatych sąsiadów zza Odry. Drugi żywioł natomiast, ten o zabarwieniu głęboko konserwatywnym, którego źródła tkwią w raju utraconym folwarczno-sarmackiej wolności „pańskiej”, wystawiał podobne diagnozy o umysłowej niedyspozycji narodu, ale winę za społeczno-kulturowe niedomagania zrzucał na ślepe poddaństwo wobec tego, co obce i napływowe. Żądał przy tym zwrotu do swojskości, artykułował pragnienie zachowania własnej kultury, odrębności, lokalnej specyfiki. Jak bumerang wraca tutaj wspomniany już dylemat „epoka” czy „istota”: i nie oszukujmy się, w tej ciasnej, dychotomicznej przestrzeni nie było miejsca na żadną kompromisową „trzecią drogę”. Ostatecznie w wysokiej temperaturze wewnętrznego konfliktu żaden z tych żywiołów nie był na tyle silny, by w szerokim polu społecznej nierozstrzygalności dokonać hegemonicznej artykulacji.

    Oczywiście obie te narracje mają się dobrze do dziś: obie karmią się sobą nawzajem, a wciąż ten sam autostereotyp kwitnie bez większych przeszkód. Reprodukuje się przez wieki. Być może dzisiaj, w drugiej dekadzie XXI wieku, wypomniane przez Leszczyńskiego żywioły są silniejsze niż kiedykolwiek. I bez względu na projekcje niektórych dysydentów, na horyzoncie wciąż nie widać żadnego akuratnego sposobu uniknięcia pętli, jaką sami sobie wciąż nakładaliśmy przez ostatnie stulecia. Zbiorowy polski autostereotyp, jaki wyłania się z tej schizofrenicznej mieszanki, ma charakter głęboko ambiwalentny. Jak bowiem pisze Leszczyński: „Nawet wówczas, kiedy myślimy o sobie dobrze, ocena jest często umieszczana w bardzo negatywnym kontekście, obwarowana zastrzeżeniami i warunkami, umniejszona”. To jednak nie jest pat. To stan umysłu najwspanialszego narodu, jaki widziały oczy człowiecze.
    Książka:
    Adam Leszczyński, „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków”, wyd. W.A.B., Warszawa 2017.

  180. Dziś grzybaliśmy z żoną w naszych zachodniopomorskich górach. Umordowałem się trzy razy więcej niż ona, bo ona właściwie fruwa. Potem w chacie – szykowanie do suszenia. Normalnie padłem. A jeszcze muszę powstać z martwych i pomóc. Dlatego przepraszam – nie mam siły wybrać z 10 fotek dla tych zagranicznych i zamorskich, co ani takich grzybów, ani takich lasów nie mają, niech więc idzie furgonetka.

    https://photos.app.goo.gl/hAnQGBB5WziYbKqd7

  181. Chyba się cywilizujemy. W moim podjasnogrodzkim czerwonawym grodzie na słupach 5 razy mniej gęb niż w wyborach unijnych i samorządowych. Mniej śmieci – mniej smogu? ~~~~

  182. Jedynie ministranci i ministrantki nęcili przed sklepami konfederackim szmatławcem

  183. seleuk|os|
    10 października o godz. 20:20

    No nic, „wioślarz” to maszyna do ćwiczeń.

  184. Zapomniałem podrzucić dobrą wiadomość. Miałem w lesie widzenie: PiS przegrywa wybory co najmniej czterema punktami. Drugi raz w życiu idę na bank głosować, więc może przerżnie pięcioma. Żegnajcie, PiSdziaki, bardzo mi was będzie brakowało.

  185. Wspaniałe grzyby i jeszcze wspanialszy las pombocku, aż mi zazdrość. I ament, niech się stanie jak rzekłeś.

  186. Calvin Hobbs
    10 października o godz. 18:00

    Czym wreszcie lepszy zaślepiony w swojej racji ateista, od nawiedzonego katolika?

    Czymś bardzo prostym: katolików nad Wisłą jest 95 na stu mieszkańców, 190/200. Zaślepieni są w odpowiednim procencie.
    Ateistów nad Wisłą jest jakieś pół procenta. 1/200.
    Zaślepieni też są w odpowiednim procencie z tych pięciu promili.

    Jako zorientowany w arytmetyce i prostych proporcjach już wiesz jaka jest różnica.

  187. Żorż Ponimirski
    10 października o godz. 19:59

    Nasz milusiński, Lolek, miał bolesną mękę ze swoją mamusią. dlatego też tak nadzwyczajnie często o bolesnej męce wspominał. Dom rodzinny Lolka był domem śmierci. Jednej po drugiej i śmierci wiszącej nad wszystkim.
    Jak to kler będzie przeflancowywał na świętość to się jeszcze okaże, ale jasne jest, że okaże się, ,że strasznie bedzie kręcił i mataczył. Sam Lolek przykładem.

  188. Nefer
    10 października o godz. 21:15

    Czy to autentyk? – byłaby to jazda już poza bandą, a łyżwami po czaszkach, czy figielek szyderczy w klimacie?

  189. Optymatyk
    10 października o godz. 19:41

    Optymatyku, w kontekście tego co mówisz, za najlepszą książkę z klasycznego dorobku uważam „Lalkę”, czyli samego Prusa. Wokulski jest jej ogniskiem. Jestem też wyznawcą serialu „Lalka”. genialna robota, z Kamasem i Pawlikiem w głowych rolach, piękną muzyką i grafiką.

    Ilekroć wracam do książki czy serialu, tylekroć myślę o cudach: jak bardzo inna i lepsza mogłaby być ta kraina, gdyby to Wokulscy mogli na nią istotnie wpływać, a nie te liche, wsobne, puste i żadne w sumie postaci, jakich całe kopy pokazał Prus w powieści.

  190. Enfant terrible europejskiej Lewicy, Slavoj Zizek, uwaza ze Szwecja powinna dac Nagrode Nobla
    Julianowi Assange a nie Handkemu, ktory postulowal jej zniesienie.
    ,, Perhaps more gallingly for the Nobel committee, Handke also called for the prize to be wound up in 2014. “The Nobel prize should finally be abolished,” he told Austrian newspaper Die Presse, adding that though it delivered “a moment of attention, six pages in the newspaper”, he did not admire the choices. Recalling that Handke had called the prize a “false canonisation” of literature, the Slovenian philosopher Slavoj Žižek said this year’s award “proves that he was right”.

    “This is Sweden today,” Žižek continued, “an apologist of war crimes gets a Nobel prize while the country fully participated in the character assassination of the true hero of our times, Julian Assange. Our reaction should be: not the literature Nobel prize for Handke but the Nobel peace prize for Assange.”

  191. pombocek
    10 października o godz. 20:52

    Pombocku, toż to kolejna porcja kapitalności jaką podrzucasz! gapić sie można do wygapienia oczu. pachnie mi wycieczkami szkolnymi, rodzinnymi, harcerskimi obozami i łazęgami.
    Grzybiarz jestem słabowity, w związku z tym grzybiarzy genetyczych cenię. te snujące się przez leśny krajobraz drogi i dróżki, są drogą w nieskończoność, a przedwojennej proweniencji chałupy do dróg przywiązane, pogłębiają tylko smakowitości tych widoków.

  192. Tanaka

    Fejk ale śmieszny 🙂

  193. Optymatyk
    10 października o godz. 20:30

    Mój komentarz
    Jak wynika z przytoczonej recenzji Leszczyński pisze po prostu o kodzie społeczno-kulturowym Polaków, który kształtował się przez kilka wieków w ustroju o wysokiej bezwładności i przetrwał w swoim zasadniczym mocno pokiereszowanym przez nowe czasy kształcie, przetrwał w głowach zasadniczej części narodu.

    Kod społeczno-kulturowy nie zmienia się na życzenie, pod wpływem perswazji, czy apeli, ani od razu po zmianie ustroju, bowiem to jest coś co ulega ewolucji, a ewolucja, to proces powolny i podatny bardziej na warunki niszy kulturowej w której bytujemy, niż na postulaty polityków czarujących lud predyktywnością – potrzebna jest nam natychmiast zmiana, może być dobra zmiana, krążące wśród tych, którzy posiedli umiejętność tomografowania społeczeństwa.

    Ewolucja przebiega wolno, bo odbywa się w niszy, którą społeczeństwo ewoluujące tworzy samo dla siebie. Stąd w wielu z nas wciąż jest więcej tradycji niż nowoczesności – trochę z zadziornego juhasa, trochę z pana, trochę ze sługi, trochę izolującego się od świata pyszałka sarmackiego z szabelką u boku. Trochę smutasa, trochę wesołka, trochę niepotrzebnego w płocie kołka, trochę piątego koła u wozu, trochę obsługi przegranego obozu, trochę powstańca, trochę ostańca, jesteśmy do tańca i różańca. A do roboty? Pierwsze koty za płoty.

    Przesadzam, ale jak mam formułować, by było wyraźnie i dobitnie?
    Pzdr, TJ

  194. Białogrzywy lubi Kurdów, ale Kurdowie nie pomogli w Normandii

    Białogrzywy lubi Polaków, ale Polacy nie pomogli w Wietnamie

  195. @Nefer
    Melduję u mnie trzy (słownie 3) osoby zapisane na wybory (ale jeszcze nie do urny – to później, mam nadzieję). Tym razem udamy się do Wrexham – ciekawe, jakie będą elementy wystroju lokalu (fotki z Birmingham zapodałem przy eurowyborach).
    Z ciekawostek, byłem niedawno na civil service, w trakcie którego zaprzysiężony został nasz nowy-stary burmistrz (2. kadencja). Pani ksiądz namaściła go świętym olejem, żeby gładko pełnił obowiązki. Rzeczywiście, spotkałem go potem, jak udzielał się ochotniczo przy zieleni miejskiej (jak i ja): zasuwał bystro i bez zacięć.
    Naszych też maszczą? Czy tylko wodą kropią? Od wody w trybiech chrzęści.

  196. Optymatyk
    10 października o godz. 22:07
    Optymatyk, jezeli Twoj wpis byl „do mnie” to nizej. Jak nie, to… sorry.

    1. Szwecja nie daje zadnej nagrody. Nikomu. Jezeli bym szukal wyjatek, to jedynie nagrody w ramach tzw „Rady Nordyckiej” (po pl byloby „Miedzymorze” 🙂 ). Slavoj Zizek, jak wiekszosc celebrytow, wypowiada na kazdy temat bez znajomosci faktow. Nagrody Nobla, sa przydzielane wg zasad scisle opisanych w testament Alfred Nobel. S.Zizek, prawdopodobnie nigdy nie czytal. Latwo znalezc Optymatyk. Coby go uchronilo (Zizek) plesc glupoty. Nagrody, sa przydzielane w dyscyplinarnych komitetach ktore def Alfred Nobel. Z 50letnia tajemnica. Wlasnie z ten powod. Zeby Panstwo nie wtracalo eventualnie.
    2. Nie mam zupelnie pojecie, jak Nagroda Nobel bylaby/mogla byc przydzielona J.Assange. Porownanie do Handke sugeruje Literacka. W testamencie, jest wyraznie powiedziane, laureat moze nagrody nie przyjac. Wybor laureatow, wszystkich dziedzin, jest niezalezny od ich pogladow na nagrode/nagrody, event przyjecie, pogladow politycznych, pogladow spolecznych czy jakichkolwiek innych. Komitet w tym wyp literacki (Akademia) uznal texty Handke za godne Nagrody Literackiej. Nie jest mnie znany (i Akademia 🙂 ) zaden text J.Assange literacki.
    3. Pokojowa Nagroda Nobla nie jest rowniez udzielana „przez Szwecje”. Zizek jest kompletnie niezorientowany, a bredzi (patrz punkt 1). Pokojowa Nagroda Nobla, jest udzielana przez komitet wybierany przez Norweski Parlament (Stortinget). Komitet jest niezalezny od Stortinget. Z 50letnia tajemnica dyskusji i wyborow.

    Ogolnie rzecz biorac Optymatyk, jest mnie bardzo przykro, Nagrody Nobla, nie sa udzielane przez parlamenty slovenskie, polskie albo tym podobne „ciala”. No moze nie bardzo przykro, tylko troszke. A Zizkowi chyba bardzo. Ale co nato poradzic mozemy, ja i Zizek, jak ten Nobel taki byl gagatek.

    pzdr Seleukos

  197. @Tanaka
    10 października o godz. 22:06
    Podzielam Twoją opinię Tanako.
    W polecanej, przeze mnie książce, poświęcony jest Prusowi a zasadniczo Aleksandrowi Głowackiemu, osobny rozdział I pt. „Trzeba było zostać w Paryżu”. Okrucieństwo Bolesława Prusa.” s. 25-57 ( nieudolna naparzanka pseudoliteratów na tytana polskiej literatury)
    ……………………………….
    Kilka linków na temat:
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,17551794,Paszkwil_na_Prusa__czyli_Polska_Polkowskiego__VARGA_.html
    https://www.facebook.com/pg/glowacki.prus/photos/?tab=album&album_id=883306061692934
    https://sobolewska.blog.polityka.pl/2015/03/08/jak-prus-polske-odpolaczyl/
    https://jerzysosnowski.pl/2015/03/05/polkowski-czyta-lalke/
    …………………….
    „Przyjrzyjmy się wiec temu, co Prus myślał o Polakach. W dwudziestu tomach jego „Kronik tygodniowych” zawiera się bowiem niemal kompletny polski autostereotyp, a wiele źle świadczących o rodakach obrazów i sytuacji, które opisywał, można sobie bez trudu wyobrazić we współczesnej Polsce.” (…)
    Pierwszy i najbardziej podstawowy w hierarchii zarzutów Prusa wobec rodaków brzmiał: Polacy nie są w stanie włożyć niczego do „skarbca osiągnięć ludzkości”.
    (…)
    Jesteśmy narodem mało twórczym i mało odważnym – jeśli chodzi o przedsięwzięcia cywilizacyjne.”
    (…)
    „Według Prusa naród polski cechują ciemnota ludu i głupota elit – podążające w idealnej symetrii, chociaż to elity są, jako bardziej świadome, w większym stopniu odpowiedzialne za ten opłakany stan rzeczy.” s.30 i 32.
    …………………
    Niestety, ale tak jest do dzisiaj i nie widać prognoz aby cokolwiek się zmieniło.
    Skąd się biorą te istotne w naszej dyskusji przymioty „ciemnota i głupota” idące w „idealnej symetrii”?
    Odpowiedź dał kilkadziesiąt lat wcześniej inny jeszcze większy gigant myśli, niejaki Stanisław Staszic w „Rodzie ludzkim” , tak wiele razy przywoływanym tu przeze mnie ale nie omieszkam przypomnieć:
    ” WYOBRAŻENIE DZIERŻY (WŁADZY) ODEBRAŁO RODZAJOWI LUDZKIEMU ZIEMIĘ, WYOBRAŻENIE BOGÓW ODEBRAŁO MU ROZUM. Skoro tylko uderzyły w głowę pierwszych rodziców te dwa wrażenia: rzeczy zewnętrzne są bogami, wszędzie pełno jest duchów niewidocznych – zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum. NATURA UCZYNIŁA CZŁOWIEKA NIEŚWIADOMYM, WRAŻENIE BOGÓW CZYNI GO GŁUPIM.” s.273
    i
    „„Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S. Staszic

    A „nasi okupanci” pomimo ewidentnych szkód przyniesionych naszemu narodowi na przestrzeni wieków , są największymi beneficjentami przemian po 89 roku i nie widać jak na razie szans, na zmianę tej parszywej sytuacji. Ciemnota ludu i głupota elit są obecne do dzisiaj. Potwierdza to również A. Bocheński w „Dziejach głupoty w Polsce”.

    Czarne chmury i czarne sukmany w koloratkach nadciągają nad Polskę po 13.10.19. To może być ostatni akt demokracji w naszym kraju, reszta to będą już tylko jej pozory, skrzętnie kamuflowane i manipulowane przez obsiadłych we wszystkich ogniwach, życia społecznego PiSiaków.
    Ostatnie pogróżki i zapowiedzi piętnowania niepokornych władzy, przez Nadprezesa to potwierdzają w całej rozciągłości. Mogę przypuszczać, że „emigracja wewnętrzna” temu nie zaradzi.

  198. @tejot
    10 października o godz. 22:17
    Podzielam Twoją opinię.

  199. @seleuk|os|
    10 października o godz. 23:08
    To akurat przekleiłem z bloga Passenta jako ciekawostkę. I jeśli jest tak, jak napisałeś, to nie kwestionuję tego, nie mam powodu nie wierzyć człowiekowi będącemu od lat w Szwecji.

  200. Zapomnialem dopisac do Ciebie Optymatyk. Jedyne do co testament A.Nobel zobowiazuje laureata, jakiejkolwiek nagrody, jest wyglosic wyklad, o akademickim charakterze do zgromadzonej publiki. Ciezko o bilety Optymatyk 🙂 Ten wymog jest pod kara/konsekwencja eventualnie. Bez wyklad, nie ma pieniedzy. Ale dyplom jest.

    dobranoc Seleukos

  201. Optymatyk
    10 października o godz. 23:28
    Ostatnie pogróżki i zapowiedzi piętnowania niepokornych władzy, przez Nadprezesa to potwierdzają w całej rozciągłości. Mogę przypuszczać, że „emigracja wewnętrzna” temu nie zaradzi.

    Mój komentarz
    Ta ostatnia wypowiedź jest niebezpiecznym rojeniem zrodzonym w głowie polityka bardzo podobnego w mentalności, inteligencji i umiejętnościach krętactwa i cwaniactwa do grzywkowego prezydenta USA. Ten sam charakter, ta sama przypadłość – p…ja.
    Pzdr, TJ

  202. Kilkudziesięciu katolików zgromadziło się w czwartkowy wieczór pod oknem papieskim, by okazać swój sprzeciw wobec mowy nienawiści sączącej się z kościelnych ambon. Do manifestujących w Krakowie wyszedł jeden z duchownych. Zaczepiał stojących w ciszy, wyśmiewając ich postulaty. – Islam chcecie wpuszczać? Gejów do kościoła zapraszać? – pytał.

    Głosujcie rozważnie Polacy. To wasze państwo.

  203. A to jest przykład jak nie należy robić spotów wyborczych
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,143907,25295480,ko-uderza-spotem-w-kaczynskiego-sa-slowa-o-wrogach-i-napietnowaniu.html#a=363&c=159&s=BoxNewsMT

    Ponieważ ten spot wcale nie uderza w wyborców PiS – oni i tak swoje wiedzą, za to uderza swoją pogardą w tych lewicowców, którzy wahają się przed wyborem Lewica – KO oraz tych niezdecydowanych którzy pamiętają PRL a dostali w tyłek za transformacji ale nie lubią PiS. A zadeklarowanym na głosowanie na mniejsze zło przecież taki spot nie jest potrzebny, oni i tak są za.
    To po co było go robić jak nikomu niepotrzebny a szkodliwy?

  204. @bubekró 10 października o godz. 23:01
    Białogrzywy lubi Polaków, ale Polacy nie pomogli w Wietnamie

    Ciekaw jestem czy Duda zażądał od Trumpa odszkodowanie od USA za śmieć polskich marynarzy na MS „Józef Conrad”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/MS_J%C3%B3zef_Conrad

    Jestem przekonany, ze zrobił to dokładnie w tym momencie:

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-podpisuje-z-donaldem-trumpem-deklaracje-na-stojaco/qe4kel4

  205. Pozdrowka Wszystkim dawno nie widzianym Ateistom

    Nie bylo mnie, bo sie spolecznie zaangazowalem w kampanie pyskatego ulicznika. Na ktorego tez zaglosuje.

    Wpadlem, zeby Was ucieszyc informacja, ze moze sie walic, czy palic, ale nasz ucieszny Epidiaskop jest niezawodny I potrafi Polakom dac Kupe radosci. Dzisiejsza radosc wyglada tak:

    Kopiuj/wklej teraz bedzie:
    „Episkopat na zakończonym w środę zebraniu plenarnym wyraził zgodę (nihil obstat) na rozpoczęcie przez Archidiecezję Krakowską procesu beatyfikacyjnego rodziców św. Jana Pawła II: Karola Wojtyły i Emilii z Kaczorowskich – poinformowało biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski. „

    Zainteresowani detalami moga zagladnac tutaj:

    https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2381198,Beatyfikacja-rodzicow-Jana-Pawla-II-Episkopat-zgodzil-sie-na-rozpoczecie-procesu?fbclid=IwAR3JXW-BM5ZQv6wEOmCRIQj5cCNp7Pt9sjAZTB1Xmn717gz09NVOwCSpDm0

    Moj koment jest prosty:

    Mamy swietego synka, dostaniemy swieta mamusie I rownie swietego tatusia I bedziemy mieli nasza wlasna Polska SWIETA RODZINE!

    A jak juz ja bedziemy mieli, to beda nas mogli Judejczyce pocalowac tam, gdzie slonce jesli dochodzi to nieczesto.

    Pozdrowka
    lonefather

  206. Ach I Olga, Olga, Olga …. Niech zyje, zyje nam!

    Pozdrowka
    lonefather

  207. @lonefather
    11 października o godz. 1:08
    A ten pyskaty ulicznik to Johnson? 🙂

  208. Ewa-Joanna
    11 października o godz. 1:47

    Borys? Borys nie jest ulicznikiem I nie jest pyskaty, tylko wygadany, bo sie wytrenowal w „Debatach Oxfordzkich”.

    Nie musisz sie droczyc, bo wiesz kogo @Neferka nazwala pyskatym ulicznikiem

    Pozdrowka
    lonefather

  209. @lonefather
    11 października o godz. 2:28
    O rany, nie wiem. 🙁
    Ja Neferce do pięt…

  210. @lonefather
    Witaj dawno nieczytany Ateisto. Podwojnie. Cieszy mnie zaangazowanie Twoje w pyskaty ulicznik kampania, jak sam ulicznik byly, dzis z niewielka politurka 🙂 gdzies mnie angazuje sam. I cieszy mnie, ze mylny blad mialem, co po Twoim ostatnim list wymyslilem, czemu nie odzywasz 🙂

    pzdr Seleuk

  211. Ewa-Joanna
    11 października o godz. 3:24

    No co pani, panikochana, z tymi piętami.
    Chodzi o Pawła Kasprzaka z Obywateli RP startującego z Warszawy, okręg 44, do Senatu.

    Czterdzieści i cztery, hm.

  212. lonefather
    11 października o godz. 1:08

    A dziadkowie? Sroce nie wypadli, skoro zrodzili potencjalnie świętych rodziców.

  213. Ja – 75, ona – 74. Nie wypada się chwalić swoją lepszą połową, ale jak lepsza, to czemu się nie chwalić, przecież się nie będę chwalił gorszą. Zwłaszcza że pojutrze wybieramy lepsze. A gorsze? W PiSdu!

    https://photos.app.goo.gl/FHsB5Nr8s2yQ2Pr29

  214. Nefer, Tanaka

    Nie dziękuję w imieniu natury – bo mnie nie upoważniła – za uznanie jej lepszości i ładniejszości od wszystkich razem wziętych bogów z boginiami.

    Czemu Bóg Jahwe nie miał bogini, skoro jest na podobieństwo człowieka – czyżby był, pardą, upośledzony?

  215. Ewa-Joanna
    11 października o godz. 8:33

    Z łopatką, Ewo-J to Ty? Pozazdrościć.

  216. Szary Kot
    10 października o godz. 23:07

    Wczoraj patrzyłam przed 16.00, w Belgii 11 990 osób. W moim lokalu prawie 2500. No zobaczymy jak to będzie z tą frekwencją, może 2007 się powtórzy 🙂

    Na europejskich byłam w konsulacie ale nie lubię tego budynku, ciasny, ciemny i trzeba zejść pod ziemię. W samej Brukseli są 4 lokale wyborcze, w tym w jakiejś misji katolickiej, a kysz. Ten mój na niedzielę jest bardziej ą ę.

    A poza tym za dużo święconej wody, za mało zwykłego mydła

  217. Szary Kot
    11 października o godz. 7:57

    Owszem dziadkowie nie wypadli srokom spod ogonow. Niemniej nie da rady podlaczac dziadkow zanim sie rodzicow nie wyswieci, co jest pierwsze primo. Ale jest I drugie primo I kto wie, czy nie jest ono bardziej primo niz to pierwsze, a wyglada ono tak:

    Swinta to jest TROJCA, a o swintej siodemce to nawet w niebieskiej ksiazeczce nie ma, choc wedlug jej wierzycieli jest w niej wszystko.

    Z siodemki to swinty jest tylko jeden dzien, ten ostatni, co oznacza, ze jest to jedynka, a nie siodemka, co nas utwierdza w wiedzy, ze swinta moze byc tylko trojca.

    Pozdrowka
    lonefather

  218. @seleuk|os|
    Czytalem. Bloody motherfuckers!

  219. GRZYB A SPRAWA POLSKA

    Jak wiadomo, GRZYB jest sprawą nieustająco polską. GRZYB jest katolik, od tysiąca pięćdziesięciu lat. I GRZYBA, tyle lat, zbiera polski katolik. I jest zadowolony.
    Jest odpowiednie przełożenie: GZRYB a polityka. Otóż była taka fachowa osoba w KC PZPR, co się nazywała GRZYB. Żeby było odpowiednio: Polska-ludowa-historia-patriotyzm- polityka. I ludzie żyją dostatniej.

    Teraz mamy odwrotnie, czyli tak samo. Oto wystąpiła na jesieni, w wilgotnych warunkach, posłanka PiS, co się nazywa Wróblewska. Oświadczyła, że walczy polskiego GRZYBA. Walczy, ponieważ polskiego grzyba zbierają po polskich lasach jacyś Rumuni. Stają przy drogach z tymi katolickimi polskimi GZRYBAMI, wyciągają rączki do klientów oraz inkasują, gdy nasi uiszczają. Za GRZYBA.
    A przecież GZRYB jest NASZ, katolicki! A tu jakiś mroczny drab, taki Rumun, inkasuje, a nie GRZYB-katolik nadwiślański. To do GRZYBA z tymi Rumunami!

    Podobno Rumuni opanowali lasy kielecczyzny. Pewnie dlatego, że w tych lasach działała partyzantka i szkopy nieraz w tyłek dostali od partyzantów. Rumuni wcielili się w katolickich partyzantów, snują się po lasach i inkasują!

    Inni mowią, że Polak-katolik już nie chce zbierać grzyba, bo ma 500+. Właściciele punktów skupu rączki załamują, bo pustki mają i z czego mają żyć? Na bezrobocie pójdą, PiS zapłaci, a zadowoleni inkasenci 500+ zamiast do lasu po GRZYBA, sześciopak pod punktem skupu otwiera i też są zadowoleni.

    Pani posłanka PiS co walczy w lasach o polskiego GRZYBA z Rumunami, a Rumuni wiadomo,co to za ziółka: z Hitlerem razem pod Stalingradem byli!
    Krótko mówiąc: Powstanie trwa! A nawet coraz bardziej!
    A teraz wszyscy powstańmy i zaśpiewajmy: Boże coś Polskę oraz Jeszcze Polska nie zginęła.., poki GRZYBY mamy. Nawet jeśli jest to pleśń umysłowa.

  220. Neferko: lekko zmo-dy-fi-ko-wa-łem wstępniaka. Taki pół dwugłos. Za pomocą pinxit. Gdybyś coś naprzeciwko – krzycz! 🙂

  221. Ewa-Joanna
    9 października o godz. 0:41
    U nas gorąco (było) to znowu wyskoczyła sprawa klimatyzacji w szkołach państwowych. No i gdzieś tam założyli ( gdzie nie ważne) i pokazali ustawianie temperatury na 18 stopni. Przy 35 na zewnątrz to taka klima się zajęczy i zapiszczy. To tyle w sprawie klimatu i oszczędności energii.
    ———————

    Skąd 18 stopni? Standardowa temperatura klimatyzowanych pomieszczeń to 24 stopnie i wilgotność względna ok. 55%.

  222. zza kałuży
    11 października o godz. 0:51
    @bubekró 10 października o godz. 23:01
    Białogrzywy lubi Polaków, ale Polacy nie pomogli w Wietnamie

    Ciekaw jestem czy Duda zażądał od Trumpa odszkodowanie od USA za śmieć polskich marynarzy na MS „Józef Conrad”.
    ———————-

    Takie odszkodowanie rząd amerykański wypłacił. W formie statku Puławy, d. Waitara

  223. @ all

    Właśnie dostałam od znajomych

    Polska podzielona

  224. Neferko: znowu czysto i porządnie. Jakem przewrotny.

  225. @Taieri
    11 października o godz. 11:30
    Taka była widoczna na ustawieniach. Jaka w rzeczywistości to już inna bajka.

  226. @Taieri 11 października o godz. 11:32

    Takie odszkodowanie rząd amerykański wypłacił. W formie statku Puławy, d. Waitara

    To ciekawe. Nie wiedziałem o tym. Do tej pory myślałem, że żadna wypłata odszkodowania od amerykańskiego rządu nie nastąpiła a rząd PRL nie naciskał, nie szedł na udry bo mu wtedy bardzo zależało na amerykańskiech kredytach no i ogólnie na ociepleniu stosunków z USA, na współpracy gospodarczej, wizyta Nixona, Gierek otwiera PRL na Zachód, problemy ze spłacaniem pożyczek, itp. sprawy.
    Myślałem, że ubezpieczenie wypłaciło odszkodowanie, ale o odszkodowaniach ze strony USA do tej pory nie słyszałem.

  227. Nefer, Tanaka

    Nie dość, że od mokrej wody zesztywniałem od pasa w dół przy wyciąganiu okrętu na zimę – poziom jeziora się podniósł od lata o jakie 50 cm – to jeszcze z góry napadł na mnie deszcz. Będę, oczywiście, chadzał po wodzie zima nie zima, ale po wierzchu, a nie w majtkach po pas w wodzie do garażu w ćcinach – trochę mi w tym wieku wstyd. Po powrocie zerknąłem na mój wpis z godziny 8.33 do Was. Nie piję, nie palę, nie mam blaszaka, ale inne głupoty się zdarzają – takie na przykład jak ten właśnie wpis. Nie podziękowałem Wam za dobre słowo, bo uznałem, że to, co na obrazkach jest dziełem natury, nie moim – ja tylko rzuciłem okiem, więc co to za zasługa. Ale takie to pokręcone wyszło, że sam z trudem sobie przypomniałem, co autor miał na myśli, cóż dopiero Wy. Przepraszam więc, że nie potrafiłem zwyczajnie powiedzieć, że dziękuję za dobre słowo. Na niedzielę się szykuje trochę słonka, więc trza będzie kolorów jesieni nałapać.

  228. Oj tam, pombocku, nie pękaj.

    Rozmarzyłam się właśnie – co by było gdyby Kaczyński nie wszedł do Sejmu bo dostał za mało głosów

  229. Nefer
    11 października o godz. 16:27

    Oj, co by to zmieniło. Przecież to zwykły, szeregowy poseł, jak każdy inny. Nawet raczej niskawy, włoski takie ni to, ni sio, mówca bylejaki, do roboty w komisjach się nie przykłada… wiecie co, może go jednak nie szukajcie.

  230. Kilka uwag przed ciszą wyborczą

    Wszyscy ludzie na świecie wiedzą, że Hitler był paskudnym człowiekiem. Ma jednak wielu naśladowców w różnych krajach mimo wiedzy o tym jak skończył. Nikt nie korzysta z osiągnięć historii, może dlatego, że to nie prawdziwa nauka. Taki jest mój prywatny osąd, bazujący na tym, że efekt pracy historyka jest uzyskiwany interpretacją faktów, a ta zależy od „punktu widzenia”. Gdyby historycy się ograniczyli do podania faktów, a interpretację zostawili innym, wtedy byłbym za.

    W przypadku Hitlera każdy kurdupel-minihitlerek powinien znać fakty (Quid quid agis, prudenter agas et respice finem- coś takiego pamiętam- Google przetłumaczy), a suweren powinien znać początki zła i nieodzowny rozwój.
    Rozwój przypadków jest zresztą jedynym pewnym rozwojem w Polsce, bo symptomy rodzenia się minihitlerka są straszliwe. Adolfek po przejęciu władzy, a jakże, w sposób demokratyczny, zarządził organizację obozów koncentracyjnych dla przeciwników „dobrej zmiany”, nie było 500+, ale zbliżone ulgi i praca dla ciemnego ludu, a potem niszczenie wszelkich nieprzychylnych władzy elit oraz opanowanie mediów. Kompletne zniszczenie elit kulturowych ze szczególnym uwzględnieniem tych elit kulturowych, które w dużej części miały korzenie żydowskie.
    Ofiarą tego niszczenia był m. in. najwspanialszy tenor 20-go wieku (po Caruso), umarł na wygnaniu w wieku około 30 lat.
    Wspaniały zespól, porównywalny z amerykańskimi Revellersami, a dla mnie lepszy, bo rozumiałem słowa ich piosenek – Comedian Harmonists – o światowej sławie, otrzymał zakaz koncertowania, bo niektórzy członkowie byli Żydami. W kinematografii ściągnięto ze Szwecji „Aryjkę”- super, która grała w politycznych filmach. Ona przynajmniej dobrze śpiewała, choć filmy były słabe. Za kolaborację miała kłopoty po wojnie..
    Widać, że kurdupel-Hitler umarł niepotrzebnie, bo idee i metody postępowania przejęli fani jego hasła:
    „Ein Volk, ein Reich, ein Führer”!
    Czy nie macie skojarzeń? Dodać jedynie jeszcze określenie „katolik” i uzyskacie… takie niedomówienie…”!
    Są też inni wzorcowi „minihitlerki”. Jeden z nich po przejęciu władzy uwięził kilkadziesiąt tysięcy sędziów, nie bawił się w pseudodemokrację jak pewien niedorobiony magister bezprawia – do ciupy i kraj uratowany. Drżyjcie, o prokuratorzy i sędziowie – złodzieje części do wiertarek (tzn. ewentualne przyzwoite resztki po „wymianie elit”), doczekacie się po wygranych wyborach.
    Artyści, wam „profesor” też urządzi rozwój na pisowską modłę. Może zobaczymy przyzwoitych artystów tylko w filmach archiwalnych na YouTube, jeśli Internet nie będzie zakazany, jak pewne piosenki podczas okupacji.
    W Polskim Radiu usłyszymy codziennie pieśń o tym, że 4 Ziobra i Polska dobra (niezbyt ściśle).

    Przeżyłem taki rozwój już raz, jakby od kołyski, więc mnie nic nie zaskoczy, szkoda mi tylko moich prawnuków. Jest jednak iskierka nadziei, ale tylko przy nadal otwartych granicach, znajdą nową ojczyznę, a Wolską (Żoliborską?) zostawią fanom dyktatora. Są w każdym narodzie masochiści, ci będą bezgranicznie szczęśliwi.

  231. Szary Kot
    11 października o godz. 16:46

    Nie głosujcie na niego – there, I fixed it for you 🙂

    Nieważne, sama fanga w nos albo w ego byłaby super

    No to przed ciszą wyborczą: Kasprzak, Kidawa-Błońska albo Michał Szczerba.

  232. pombocek
    11 października o godz. 14:45

    Pombocku, jako generalny wyznawca pań, nieraz słyszę cudne orzeczenie: jestem jaka jestem!
    Tak jest! – myślę sobie, a jak już sobie coś o takiej pani pomyślę, to się zamyślę: no dobrze, ale jaka jesteś?
    I tu niejedna pani ma tak zwaną zagwozdkę. Z pomocą chętnie przychodzi inny pan, Bogusław Mec. Który oświadcza: naprawdę jaka jesteś nie wie nikt.
    Jak nikt to nikt, to skąd ona, morskiego wilka żona, wie?
    Tu się pojawia kolejna zagwozdka, której jednak daję radę. Albowiem jest powiedziane: dasz radę! Otóż taka pani co prawda nie wie jaka jest, ale nic nie szkodzi, skoro nikt nie wie. Natomiast wszyscy mają mniemania.
    I o to chodzi i o to chodzi! – powiedział Gołas. Ma rację!

    Albowiem nie chodzi o to, że przyroda jakaś jest, ale o to, że ją sfociłeś. Znaczy się – zobaczyłeś własnym okiem, uzbrojnym w fachowy zmartwionik. jest to zatem mniemanie o przyrodzie, w Twoim wykonaniu. Dlatego klękam i – jak to mówią – „z serca dziękuję”. Za takie mniemania o przyrodzie.
    Poproszę o jeszcze.

    Natomiast w sprawie chodzenia po wodzie też mam fachową poradę. Powinieneś się zaopatrzyyć, drogą kupna, w trampki Jezusa – ‚Jesus shoes’. Podeszwy tych trampków są napełniane licencjonowaną wodą świętą z rzeki Jordan więc sam rozumiesz: po wodzie chodzisz niezawodnie, w każdym miejscu i czasie. Na chodzenie po Jeziorze jak znalazł. A dołączonym krucyfiksem można podokręcać poluzowane nakrętki lub załatwić orzeczoną w konfesjonale ilość zdrowasiek.

    https://twitter.com/ModernNotoriety/status/1182094662275915776/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1182094662275915776&ref_url=https%3A%2F%2Fpl.sputniknews.com%2Fswiat%2F2019101011172888-buty-sportowe-z-woda-swiecona-w-podeszwie-hitem-usa-sputnik%2F

  233. Antonius
    11 października o godz. 16:53

    Antoniusie, kto to był ten drugi z najlepszych tenorów XX wieku?

  234. Josef Schmidt, rumuński Żyd, jako Niemiec internowany w Szwajcarii i wykończony ciężką pracą w lesie. Cały majątek stracił w Belgii. Jego kariera jest ciekawa – maxi-kurdupel – około 150 cm wzrostu z potężnym głosem. Gdy w Berlinie zaśpiewał strettę Manfreda z Trubadura, to sala zadrżała.
    Najpierw zrobił karierę w radiu, później też na scenie i kilku filmach (takich sobie aktorsko), gdzie zbudowano mu zawsze jakieś podwyższenia. Ja byłem zafascynowany jego głosem, mam jego płyty i często szukam go w YT.
    Polecam. Znam praktycznie, tzn. słuchałem praktycznie wszystkich znakomitych tenorów od Carusa do Pavarottiego i uważam, że jego głos jest wyjątkowy. Mam tylko kłopot z porównywaniem do Carusa, bo stare nagrania mogą mylić mimo poprawek technicznych.

  235. Nefer
    11 października o godz. 16:27

    Niestety, Neferko, gdyby nie wszedł, to by go wnieśli. Bez niego ich przecież nie ma.

  236. pombocek
    11 października o godz. 18:48

    Ale osobista klęska by zabolała. Takie tam gdybanie, i tak wejdzie bo „są tacy, którzy” na gada zagłosują.

  237. Przypomniało mi się, pamiętacie, w dzień wyborów komentarze wisiały w moderacji aż do końca ciszy wyborczej, może teraz też tak będzie, a może już od jutra i dłużej

  238. Tanaka
    11 października o godz. 17:44

    W imieniu własnym dziękuję, Tanako, za dobre słowo, a w imieniu pombocka dziękuję za trampki. Gdyby ludzie mieli oczy, to te trampki mogłyby służyć do ich otwierania. Jezus powiedział do apostołów: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: ‚Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze’, a byłaby wam posłuszna”. Jednak, jak dotąd, nie tylko morwa, ale nawet pokrzywa czy nic nie ważące nasienie mleczu nie rzuciły się w morze od gadki. Mało kto się tyle w życiu nagadał co święty Lolek, ale co z tego, jak nawet listek osiki od tej gadki nie drgnął. Nareszcie poznałem powód: Lolek nie miał trampek.

  239. https://youtu.be/jeGL2K4JN0g

    Wszystko już było? Oby nie. Głosujmy przyzwoicie. Wszak jesteśmy ludźmi przyzwoitymi.

  240. pombocek
    11 października o godz. 20:12

    To jest bardzo zagadkowa sprawa. Nasz Święty Ojciec Święty przecież miał wiarę znacznie większą niż ziarnko gorczycy. I ludności miejscowej, a nawet ogólnoświatowej dobrze życzył. To jak to jest, się pytam, że te morwy się w morze nie poprzesadzały? Że jak, że mu pasowała ta katolicka nienawiść narodowa i po niej sie poznaje te morwy? Albo może z tymi morwami to się rozchodzi o to, że za Lolka ludność na Wałęsę głosowała?

    Z tymi morwami to w ogóle dziwna sprawa. Dajmy na to: Jezusek spotyka dziesięciu trędowatych. Jak go zobaczyli zaczęli wołać, żeby się nad nimi ulitował. No to Jezusek ich uzdrowił. Ale tylko jeden podziękował. Na co mu Jezusek odrzekł, że jego wiara go uzdrowiła. Ale przecież on nie miał wiary ani gorczycy, bo sam by się uzdrowił i byłaby ta morwa w morzu, tylko krzyczał całkiem co innego – żeby się Jezusek ulitował. Pozostali też krzyczeli, to chyba tamci mieli wiarę jak gorczycę, bo wyzdrowieli. Ale przecież nie mieli, bo jakby mieli to by się litości nie domagali. No ale jednak mieli, bo uznali, że nie ma powodu dziękować, widać nie Jezusek ich uzdrowił.
    I co to w ogóle za święta kombinacja, że za uzdrowienie mus jest Jezuskowi chwałę oddawać? Bo ja słyszałem gdzieś, tylko nie pamiętam gdzie, że nie dla chwały się robi rożne miłe rzeczy.

    Albo, weźmy coś takiego: jeśli brat ci zawini, upomnij go. Jak żałuje, to mu przebacz. I nawet jak tak będzie siedem razy na dzień brzydko robił ale też siedem razy będzie chciał przebaczenia , to mu przebaczaj.
    To co to za wariactwo? Bo ja słyszałem, że jak siedem to i siedemdziesiąt siedem, a jak siedemdziesiąt siedem to i siedemset siedemdziesiąt siedem.
    No, ja rozumiem, że raz, albo dwa. Ale siedem i tak dalej? To na czym polega szczerość tego złoczynienia i za każdym razem szczerego przepraszania? I co tu w ogóle jest szczerego?

    Jezusek to był taki ciekawy człowiek, że w ogóle dużo rzeczy mówił.

  241. Tanaka
    11 października o godz. 21:02

    Dlatego oczekuję od siebie samego, że jak mam coś powiedzieć – prócz, rzecz jasna, luźnych rzeczy łatwych i przyjemnych, też potrzebnych – to nie dlatego, że nie mam co robić przy lanczyku na sraczyku, więc mi języka lata jak łopata, lecz dlatego, że rzecz się zasiedziała, ułożyła, stała się dla mnie samego na tyle jasna, że można się podzielić, a nie pleść z marszu jak Jezus o wierze i morwie lub ewangelista: „Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan”. Dlatego nie uważam, że o ważkich sprawach można sensownie mówić własnym głosem co dzień lub jeszcze gorzej – 44 razy na dzień. Kto wie, czy czasem raz na tydzień to nie za często. Oczywiście, mówię wyłącznie o sobie.

  242. zza kałuży
    11 października o godz. 12:16
    @Taieri 11 października o godz. 11:32

    Takie odszkodowanie rząd amerykański wypłacił. W formie statku Puławy, d. Waitara

    To ciekawe. Nie wiedziałem o tym. Do tej pory myślałem, że żadna wypłata odszkodowania od amerykańskiego rządu nie nastąpiła a rząd PRL nie naciskał, nie szedł na udry bo mu wtedy bardzo zależało na amerykańskiech kredytach no i ogólnie na ociepleniu stosunków z USA, na współpracy gospodarczej, wizyta Nixona, Gierek otwiera PRL na Zachód, problemy ze spłacaniem pożyczek, itp. sprawy.
    Myślałem, że ubezpieczenie wypłaciło odszkodowanie, ale o odszkodowaniach ze strony USA do tej pory nie słyszałem.
    ————————

    W tamtych czasach (a i w obecnych też pewnie nie) nikt takich rzeczy nie nagłaśniał. Ja o tym wiem, bo pracowałem kiedyś w Polskich Liniach Oceanicznych a w firmie wielką tajemnicą to nie było.

    Jeśli chodzi natomiast o ewentualną wypłatę ubezpieczenia, nie jest to sprawą prostą, bo w przypadku świadomego wysłania statku w strefę działań wojennych może mieć zastosowanie „exclusion clause”. Nie wiem czy mogło tak być w przypadku Conrad’a, moim zdaniem jest to prawdopodobne, tym bardziej, że sprawa miała również bardzo polityczny wymiar.

  243. Antonius
    11 października o godz. 16:53
    Kilka uwag przed ciszą wyborczą

    Wszyscy ludzie na świecie wiedzą, że Hitler był paskudnym człowiekiem. Ma jednak wielu naśladowców w różnych krajach mimo wiedzy o tym jak skończył.
    ———————-

    Bo naśladowcy uważają, że są od niego lepsi i nie popełnią jego błędów.

    Zachowując odpowiednie proporcje, przecież i etatystyczne podejście rządu PiS było juz wiele razy przerabiane w przeszłości, często ze smutnymi konsekwencjami. To ostatnie szczególnie zastanawia, wszak w polskim rządzie jest wielu historyków „z wykształcenia”. Może marnie ich wykształcono?

  244. Kogo mnisi zakapiorzy trzymają w szafie? Albo inaczej – drzwi której szafy zaskrzypią za 48 godzin?

    1. Antkowe

  245. Czy to już ta idiotyczna cisza wyborcza?
    Mam z tym problem z powodu dogórynogami.

  246. O, nie jest!
    To ja powiem pombockowi, że te grzyby to mnie przyprawiają o dreszcze. Z zazdrości i ze strachu, bo się bym nie odważyła niektórych zbierać. A już u mnie w szczególności, bo to nie wiadomo czy człowiek po spożyciu jednorożca nie zobaczy.

  247. Cisza to cisza!

    No to, nie na temat, polecę miłośnikom roślin, kwiatów i ogrodów 2-odcinkowy dokument Monty Don’a „The Paradise Gardens” („Rajskie ogrody”), https://www.bbc.co.uk/programmes/b09p5qd8/episodes/guide, https://www.theguardian.com/tv-and-radio/2018/jan/20/monty-dons-paradise-gardens-review-a-heady-tour-of-earthly-delights
    @E-Jotko – w Kangurolandii na SBS „On Demand”.

  248. Może @pombocek chwalić się grzybami i chodzeniem po wodzie, to mogę i ja pochwalić się zakończeniem renowacji antycznego rozkładanego stolika do gry w karty, z lat 1920. Z drewna bukowego (nogi) i dębowego (reszta) –
    https://photos.google.com/share/AF1QipPvNLS1EC1q4_qEsA07I6QE-DxwchN3yyRD98ftjVAJWrYllR3zJo2RLX24FUX1Mg?key=c1A2MkE5b1FQcWV4UG5NNnZGQ3pGMGQtN1RhcGJn

    Samochwała jestem, i co mi zrobicie?? 😉

  249. Herstoryk,
    tak, jestes straszny chwalipieta…no ale widac, ze nie tylko w ‚herstorii’, sybaryckim jedzeniu i piciu dobry jestes.
    Pzdr

  250. Tanaako!
    Zapytaj w YouTube o:
    Joseph Schmidt Di Quella Pira, wysłuchaj i oceń piękno i siłę głosu. Najpiękniejsza jego pieśń to „Ein Stern fällt vom Himmel” i to jest napis na jego grobie.

  251. Antonius
    12 października o godz. 10:33

    Antoniusie, zapytam i obejrzę, dzięki. A Ty zajrzyj do poczty. Za aprobatą nieba znajdziesz w niej co trzeba .

  252. Herstoryk
    12 października o godz. 9:22

    Może @pombocek [..] to mogę i ja pochwalić się zakończeniem renowacji antycznego rozkładanego stolika do gry w karty, z lat 1920. Z drewna bukowego (nogi) i dębowego (reszta) –

    Herstoryku, tak jest, stolik potraktowany bardzo kurturarnie. Ale jak on rozkładany, to karciany, czy raczej karciano-herbaciany?
    Interesująca jest też sprawa nóg. Pewna pani oświadczyła, że ma drewniane nogi, ale nie jest całkiem jasne, czy akurat bukowe. Chociaż jest wskazówka: nie miały sęków.

  253. Herstoryk
    12 października o godz. 9:22

    Herstoryku, dla każdej własnymi rękami i głową zrobionej rzeczy mam uznanie, a jak ten, to i podziw. Więc podziwiam Twe dzieło, choć to nie mój styl.

    Kiedy sto lat temu kupę rzeczy w domu robiłem – opuszczane karnisze, żeby po drabinkach/segmentach nie skakać; ze 30 parę szafek, pawlacz, biurko, szafę komandor, drewnianą chatkę na działce z półokrąglaków, suszarkę do grzybów na jakie 6, 7 kilo i dwie mniejsze na przypadkowe przypadki, rowery niskopodwoziówki i sporo innych potrzebności, starałem się, żeby to było najprostsze – zero ozdóbek i fikuśności, za to stuprocentowa funkcjonalność. Zresztą jeszcze w technikum wymyśliłem sobie wykonawczą trójcę świętą na wieki wieków (kolejność – nieprzypadkowa):

    1. Bezpieczeństwo
    2. Funkcjonalność
    3. Uroda

    Ale jest u Ciebie pewien drobiazg, nad używaniem którego dawno temu się zastanawiałem: wyraz „chwalić się”. Kiedy gęś na wybiegu w konkursie „Miss Gęś” kręci kuprem, wtedy wyraz „chwalić się” rozumiem; kiedy czyścioszka blogowa i wiecznie dziewica chwali się, że nie imputuje, nie przekręca, nie przeklina, nie obmawia innych, choć jest to właśnie znana specjalność jej zakładu, wtedy też rozumiem, a tak to nie. Chyba że u opowiadającego znaczy on to samo, co zwyczajny wyraz „opowiadać” bez jakiejkolwiek oceniającej konotacji. Wtedy jest to zaspokajanie oczywistej potrzeby dzielenia się tym, co moje, przybliżania innym siebie. Nazwałbym też to, że tak powiem, umaterialnianiem, uwiarygadnianiem kontaktu. Takie mówienie o prywatnościach to po prostu szczerość i prostolinijność. Nie ma w tym pychy, dwulicowości, poczucia wyższości i wszystkiego z długiej listy paskudztw z wielką łatwością i gorliwością przypisywanych bliźniemu swemu. Wiedza o takich prywatnościach zbliża ludzi, ociepla relacje, wyklucza nieszczęsną kaczkowatość.

    W Twoim wypadku nie mam cienia wątpliwości, że mówiąc „chwalić się” nie kierujesz się motywacją gęsi na wybiegu, lecz zwyczajnie znajomym o sobie opowiadasz. Historyk na czterech korkociągach to dość pobudzająca wyobraźnię rzecz.

    Pokazuję jeden z moich pomysłów, żeby inni pedalarze podchwycili, zwłaszcza babki, które nie przepadają za ochronnymi kamizelkami.

    https://photos.app.goo.gl/JWmjJngkbABsuuU59

  254. @Tanaka
    12 października o godz. 11:12

    …. stolik potraktowany bardzo kurturarnie. Ale jak on rozkładany, to karciany, czy raczej karciano-herbaciany?
    Interesująca jest też sprawa nóg.

    Sądząc po kółkach po-garczkowych na blacie, był chyba bardziej herbaciono-kawowy (nie wykluczając innych płynów), niż karciany. Choć karty śladów nie zostawiają.
    Nad nogami pociłem się przez tygodnie, żadna maszyna spirali nie ruszy, trza szlifować i polerować ręcznie. No i musiałem wytoczyć przedłużenia dla zastąpienia przepadłych mosiężnych kółek, nie udało mi się znaleźć pasujących.

  255. @pombocek
    12 października o godz. 11:12

    Kiedy sto lat temu kupę rzeczy w domu robiłem….

    Ze mną to akurat na odwrót, najpierw w szkołach męczyłem ufniarzy historią, potem komputery programowaniem, aż wreszcie odkryłem, że minąłem się z powołaniem, bo mam smykałkę do obróbki drewna. No i teraz robię i odnawiam stolarkę, co mi sprawia wielką frajdę.

    Kiedy gęś na wybiegu w konkursie „Miss Gęś” kręci kuprem, wtedy wyraz „chwalić się” rozumiem

    Nie mam nic przeciwko damskim kuprom, wprost przeciwnie 🙂 , choć razi mnie trochę nieprecyzyjne „chwalić się”. Bo ww. kupry są zasługą taty z mamą, czy ew. chirurgii, a nie własną. A najbardziej na miejscu powinna być duma z własnych osiągnięć, a nie obnoszenie się DNA czy zasługami chirurga.

    Pokazuję jeden z moich pomysłów, żeby inni pedalarze podchwycili, zwłaszcza babki, które nie przepadają za ochronnymi kamizelkami.

    Super! Odblaskowe?

  256. Herstoryk
    12 października o godz. 11:43

    Herstoryku, mam różne – z odblaskami i bez. Te rowery są żony, a ona po nocach nie jeździ, więc odblaski nie są za bardzo potrzebne. Ale pokażę Ci jej trzeci, główny, rower, który ma i kolor z tyłu i z przodu, i odblaski. Oblepiam kosze bagażowe lub torby materiałem z kamizelek – bardzo niezawodny jest klej pcv w laskach, którym się klei na gorąco. Z jednej kamizelki za kilkanaście złotych śmiało mi starcza materiału na dwa rowery. Pasków odblaskowych z jednej starczyłoby na 5 rowerów

    To główny, codzienny rower żony z odblaskami – przerobiona przeze mnie niskopodwoziówka. Oczywiście, prócz tego wszystkie nasze rowery obowiązkowo mają światła, no i ja jeżdżę w kamizlece ochronnej lub w kurtce o alarmujących kolorach, rzecz jasna, z odblaskami. Prócz tego oczami świecę. Żona za kamizelkami nie przepada, ale jej wmuszam, jak jedziemy razem na grzyby. W razie czego łatwiej ją potem w lesie znaleźć. Możesz rozumieć, jaka mnie cholera bierze na debilną modę jeżdżenia na rowerach w czarnych kombinezownach.

    https://photos.app.goo.gl/MqrAJ8bZ29xq5CSb8

  257. W ramach ciszy wyborczej mały relaks muzyczny:

    Moim podstawowym hobby była zawsze muzyka, zarówno nieudolnie wykonana przeze mnie i dla mnie oraz słuchanie jej w wykonaniu profesjonalistów i to w szerokim spektrum, od szansonistów czy Beatlesów do muzyki poważnej.. Uwielbiałem wspaniałych tenorów historycznie „ułożonych”, od Caruso, później plączący nieco Beniamino Gigli, Mario Lanza do ostatnich, których lubiłem jak np. Pavarotti. Gdzieś w środku był uniwersalny Joseph Schmidt, który miał konkurenta w drugim żydzie niemieckim – Richardzie Tauberze, raczej operetkowym śpiewakiem. Mam oczywiście na płycie koncert 3 tenorów i słucham chętnie, ale nikt nie jest tej klasy co mój ulubieniec Schmidt.
    W muzyce orkiestralnej moje zainteresowanie kończy się na Prokofiewie i to wybiórczo. Dalej, tzn. później, razem z Pendereckim to hałasy, które ranią moje ucho. Próbowałem, ale nie szło.
    Z kobietami było łatwiej, jest tyle znakomitych śpiewaczek , że prawie wszystkie lubię (jak Jan Kiepura…) jednak są dwie gwiazdy poza zasięgiem pozostałych: Primadonna assoluta – Callas i Anna German. Obie potrafią poruszyć moje wnętrze (nie robaki) nawet do łez starca, słyszącego np. „Człowieczy los” tak niełaskawy dla autorki i kompozytorki tej wspaniałej pieśni o mądrym i uniwersalnym tekście. Bardzo lubię, gdy śpiewa po rosyjsku „Gore, gore maja zwiezda”.
    Do dziś żałuję, że przegapiłem ostatni występ Callas z Di Stefano w Paryżu w 1974 roku. Leząc w łóżku przeczytałem „Officiel des spectacles” i było za późno. Skorzystałem z pobytu w „stolicy kultury” (złośliwi mówią, że rozpusty, ale nic podobnego, jeśli chodzi o mnie), będąc m. in. na koncertach Rubinsteina, Aszkenazy’ego czy Menuhina, tego mi nikt nie zabierze, ale Callas przegapiłem. Byli jeszcze inni znani artyści jak Radu Lupu czy dyrygent Böhm, wybitny specjalista od Mozarta i chyba ojciec znanego aktora.
    Artur Rubinstein wystąpił na otwarciu pewnego centrum kulturalnego z polskim dyrygentem, nie wiem czy to był Krenz, musiałbym grzebać w archiwum w piwnicy. Nie pamiętam koncertu z programu, ale na bis był oczywiście polonez (A- lub As-dur?).
    Byłem na koncercie z młodym francuskim kolegą, prawdziwym melomanem. Ten zauważył, że dyrygent zjadł dwa takty pod koniec. Fakt, że ten chłopak był ekspertem potwierdził po koncercie bardzo młodego Zimermana w Opolu. Powiedział mi -”ten pianista zrobi światową karierę” i to się sprawdziło! Zimerman był wtedy prawie świeżo po konkursie Chopinowskim, a Francuz był moim gościem w Opolu.
    Jeszcze kilka słów o śpiewaczkach dzisiejszych z repertuarem z zakresu muzyki poważnej, np. Enya czy Netrebko. Jest mnóstwo dobrych, a wymienione pamiętam z powodu dwóch utworów – Enyę z „May it be”, a Netrebko z „wyciem” do księżyca po czesku! Obie podobają mi się też jako kobiety, są urocze!

  258. To świetny pomysł, aby ciszę wyborczą wypełnić najprzeróżniejszą muzyką!Może rownież z kabaretem ? Niech znów każdy przyniesie swoje ulubienia. Razem z muzyką łatwiej będzie przeczekać tę ciszę…

    Muszę przyznać, że nie słyszałam wcześniej nagrań Josepha Schmidta, może dlatego, że nie pociągałay mnie zbytnio te stare, archiwalne nagrania ( za wyjątkiem dwóch pianistów – przedwojennego Józefa Hofmana i Vladimira Horowitza) Po twoim wpisie poszukałam nagrań Schmidta i przyznaję, że był to wspaniały głos. Dlatego wkleję dwa linki, aby zainteresowani mogli posłuchać. Jeden operowy, a drugi z repertuaru popularnej piosenki.

    Puccini – Nessun Dorma.
    Joseph Schmidt sings tango: Es wird im Leben, 1936

  259. Herstoryk
    12 października o godz. 15:18

    Świetne 🙂 🙂

    Twoje hobby z obróbką drewna daje świetne rezultaty.
    Przy okazji pytanie – o prof. Marka Waldenberga.
    Czy czytałeś jego książkę Rozbicie Jugosławii ? Dostałam ją w dokumencie pdf i zaczęłam czytać, dowiadując się ze zdumieniem o faktach, których nie znałam

  260. Herstoryku,

    dotrwalem (jakos) do konca artykulu przez Ciebie zapodanego.
    Przy konkluzji finalnej jego: Polska to nie jest katolicki kraj (w sensie ewangelicznym), podrapalem sie w glowe i pomyslalem:
    why am I not surpris

  261. Szanowna Basiu – z literką „n” po kropce!

    Chciałbym podziękować za link do pewnego filmu, ale boję się czy moje zainteresowanie tym filmem nie łamie ciszy wyborczej? Na razie nie skorzystałem jeszcze z tego linku, bo w nocy z 12/13 10. ponownie wyświetli go Canal+ i już ustawiłem nagrywanie. Jeśli się nie uda, wtedy skorzystam z Twojej uprzejmości.

  262. …why am I not surprised.

  263. Antonius
    12 października o godz. 15:39

    W tym wypadku nic nie złamie ciszy wyborczej .
    Zachęcam do skorzystania z linku 🙂

  264. @basia.n
    12 października o godz. 15:32

    Przy okazji pytanie – o prof. Marka Waldenberga.
    Czy czytałeś jego książkę Rozbicie Jugosławii ? Dostałam ją w dokumencie pdf i zaczęłam czytać, dowiadując się ze zdumieniem o faktach, których nie znałam

    Nie czytałem, ale jestem zainteresowany i sobie ściągnę. Pracę magisterską pisałem o właśnie o Jugosławii 1918- 1923, tak się złożyło, że mam tam dalekich kuzynów, siostra babci wyszła za faceta, którego austro-węgierska firma wysłała do Dalmacji przed 1914 i tam już zostali. Byłem tam za młodu parę razy i nauczyłem się po serbo-chorwacku, żeby móc zagadywać tamtejsze dziewczyny 😉 , co mi właśnie nadało kierunek na specjalizację.

    Tanga lubię, ale najbardziej polskie przedwojenne, a potem Gardela https://www.youtube.com/watch?v=aOaLH2TVMUY
    i Leschenkę
    https://www.youtube.com/watch?v=FsZNs94Voqg

    To zupełnie inna kategoria niż Schmidt i bardzo sentymentalne, ale miła odmiana od dzisiejszej muzyki popularnej.

  265. Herstoryk
    12 października o godz. 15:52

    Ja znalazłam na portalu chomikuj. Żeby stamtąd ściągnąć, trzeba mieć punkty. Ale mogę łatwo w tym pomóc. Więc jeśli ci się nie uda, to napisz tu,że potrzebujesz tej ksiązki, a ja znajdę dobrą drogę dla niej 🙂

  266. U mnie juz niedziela od przeszlo godziny.
    Czy mnie tez ciagle obowiazuje cisza wyborcza?

  267. Herstoryk
    12 października o godz. 15:52

    Jeśli tango – to 3 propozycje taneczne.
    Oczywiście Gardel w dwóch słynnych scenach filmowych

    Por una cabeza” by Carlos Gardel – Scent of a woman.
    Colin Firth and Jessica Biel – Easy Virtue – Tango Scene – Por una cabeza.
    No i Gotan Project
    Tango Santa Maria – Gotan Project.

  268. @act
    12 października o godz. 16:11

    Chyba nie. Pewnie chodzi o czas europejski.Ale nikt nie wie,
    kiedy i jak bedzie to na blogach. Widziałam, że na EP, toczą się jeszcze pewne rozmowy, a my sobie możemy grać muzykę, tańczyć i toczyć rozmowy na przyjemne tematy 🙂

  269. Cisza wyborcza obowiązuje polskie portale internetowe według polskiego czasu czyli do godziny 21.00 w (polską) niedzielę. U acta będzie gdzieś południe w (jego) poniedziałek?
    Jeśli zaczniemy coś teraz nadawać możemy zaszkodzić przede wszystkim Polityce bo to redakcja odpowiada.

    Zeszłym razem w wyborczą niedzielę na czas głosowania nie można było umieszczać komentarzy, wszystko szło do poczekalni.

  270. Nefer
    12 października o godz. 16:48

    To dlatego możemy na razie grać muzykę, tańczyć , śpiewać tak długo, aż się zrobi poczekalnia.

  271. basia.n
    12 października o godz. 16:54

    Szczerze mówiąc nie wiem czy i tym razem będzie poczekalnia, uprzedzam tylko żeby nikt się nie zdziwił dlaczego „wisi” w moderacji.

  272. Nefer
    12 października o godz. 16:56

    Wszystko przed nami…

  273. Pare godzin temu skonczylem czytac kilometrowy doslownie wywiad z Rickiem Wakemanem w ‚Rolling Stone’. Opowiada glownie o swojej wspolpracy z zespolem Yes.
    Prawie pol wieku (Rick ma 70 lat) jego przygod z tym legendarnym zespolem.
    Nie chce wchodzic tu w rozliczne osobowe zmiany w tym zespole (okolo 20 inkarnacji skladu). Sam Wakeman 7 razy wchodzil a 6 razy opuszczal zespol. Fascynujaca opowiesc o relacjach wzajemnych miedzy czlonkami zespolu, o sukcesach, porazkach i konfliktach w ciagu prawie piecdziesieciu lat!
    Co mnie jednak najbardziej uderzylo w tej relacji Wakemana (pomijam opowiesc o samej muzyce zespolu, ktorego jestem wielkim fanem), to to z jak wielkim szacunkiem opowiada Wakeman nawet o najciemniejszych stronach kariery Yes (byly ostre konflikty osobowosci, ekscesy z uzywkami etc.) i swojej wlasnej w nim, czesto bardzo trudnej, pozycji.
    Ani slowa pretensji do nikogo, zapieklego zalu, nie mowiac o jakis potwarzach, gniewach czy inwektywach. Czysta przyjemnosc obcowania z wielkim muzykiem rocka i kawalem historii muzyki rockowej.
    Po lekturze pomyslalem: z jakiego kraju trzeba sie wywodzic, ze zwykla kultura osoby, cieplo, optymizm mimo konfliktow i jasnosc widzenia i proporcje, i dystans do samego siebie z ogromna doza humoru mimo niekwestionowanej wielkosci,
    tak bardzo potrafia zaskoczyc i zastanowic.

  274. Polecam całkiem niezły tekst na SO

    https://studioopinii.pl/archiwa/195336

  275. @act

    Płyta ABWH należy do moich najbardziej ulubionych 🙂

  276. @act
    12 października o godz. 17:12

    Skoro Yes i Rick Wakeman, to może coś z koncertu 1991 z solówką Wakemana i Wakeman jako solista

    Yes – „Owner of a lonely heart” – Rick Wakeman Shoulder Keyboard solo – 1991.
    Rick Wakeman’s awesome piano solo

  277. Nefer, basia.n,

    tak ABWH to byl swietny sklad i plyta (nie pamietam jednak, co robili Alan White i Chris Squire w tym czasie!).
    ‚Owner of a lonely heart’ jeden z moich tez ulubionych.
    Nic jednak z calej kariery Yes nie przebije dla mnie ‚Close to the Edge’, niewiarygodny kawalek nawet jak na wlasne standardy grupy!
    Sluchalem niedawno 74 letniego Andersona z koncertu, ciagle rewelacja.

  278. Tanaka do Niezapominajki. Komunikat parafialny i zapowiedzi przedślubne:

    Niezapominajko, już jesteś zorientowana, wedle standardu poniżej, o co się rozchodzi i dlaczego po łapkach.
    Skutkiem tego co i owszem, wpis zostaje ZMO-DY-FI-Ko-WA-NY. Jak u Wilka Morskiego.

    „Nie ma żadnych wątpliwości, że Doktor Plama majstruje w Polsce jakąś formę katolickiej dyktatury. Jeśli te wybory wygra, proces ten przyśpieszy. Jeśli komuś brakuje wyobraźni, przypominam czym były takie rządy tylko w XX wieku, żeby zbyt daleko w przeszłość nie sięgać.

    Reżimy katolickie i klerofaszystowskie to w pierwszym rzędzie prześladowania niekatolików lub ludzi uznanych za niedostatecznie katolickich (np. o poglądach nieprawicowych) i powszechne upodlenie kobiet na każdej płaszczyźnie: zdrowotnej, zawodowej, rodzinnej.
    To więzienia pełne ludzi uznanych za wrogów rządu i kościoła, a czasem także działające obozy koncentracyjne (Chorwacja).
    To powszechne tortury i tysiące zaginionych (Hiszpania, Argentyna).
    To upadek edukacji i zapaść cywilizacyjna.
    To przymusowe praktyki religijne (Hiszpania).
    To daleko idące ograniczenia wolności osobistej, seksualnej, swobody kształtowania życia rodzinnego itd.
    O masowym mordowaniu Żydów lub sprzedawaniu ich na pewną śmierć (Chorwacja, Słowacja), zabijaniu prawosławnych (Chorwacja) oraz znęcaniu się nad LGBT nawet nie wspominam, bo w Polsce zasadniczo to mało kogo obchodzi.
    Ostatni taki reżim katolicki był w Argentynie, zupełnie niedawno, za życia większości z nas. Oznaczał m.in. porwania dziesiątek tysięcy ludzi, tortury w katolickich ośrodkach i zrzucanie ludzi zakutych kajdankami z samolotów do oceanu…
    Z Watykanu argentynskim oprawcom generałom błogosławił Jan Paweł II…

    Może lepiej zapobiegać takim reżimom, gdy to jest jeszcze możliwe, niż z nimi potem walczyć, znosić je dziesięcioleciami lub emigrować.
    Pamiętajmy też, że Unia Europejska nie ma gwarancji na wiekuiste istnienie, podobnie też jest z byciem Polski w Unii.”
    /A.C./

  279. Skoro nic nie przebije, to niech zagra Yes – Close to the Edge, Full Song

  280. Tanaka do Ateisty.

    ATEISTO:

    Rózeczką dziateczki Chuch Wcięty bić radzi.
    W związku z tym, że w czasie ciszy wyborczej zaswędziały Cię rączki, jest rózeczka, prawie pieszczotliwa.
    Rozumiem intencję, ale to nie na teraz.
    W związku z tym, następuje MO-DY-FI-KA-CJA:

    Wszyscy zwolennicy wolności oraz świeckiej i suwerennej Polski
    powinni głosować na partie MAKOWA PANIENKA I CYPISEK .

    ps:
    Kot Filemon nie ma w swoim programie postulatu rozdziału miseczki od mleczka.
    Na takich kotów nie należy głosować.

  281. Newsweek podaje że „zagranica” zarejestrowała się w rekordowych ilościach

    https://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/wsrod-polakow-za-granica-rekordowe-zainteresowanie-wyborami/384qlcw

    W małej Belgii 12 000

  282. To mówię ja, Tanaka:

    Niezapominajko

    Podobnie jak kolega ateista, dostajesz rózeczką po łapkach za nerwowe paluszki. My wiemy co i jak, ale rózeczka być musi.
    Wpis doznaje MO-DY-FI-KA-CJI.

    Wszyscy myślący logicznie i racjonalnie: kobiety, LGBT+, ich Przyjaciele, ich rodziny i sympatycy powinni w nadchodzących wyborach głosować na Asa i pirata Rabarbara.

    Tylko po wyborczym zwycięstwie tych bohaterów będzie można rozliczyć Doktora Plamę aby wszyscy obywatele mieli jednakowe prawa.

  283. NATYCHMIAST PRZESTAŃCIE AGITOWAć

  284. A ja też przedwyborczo, niepolitycznie, ale i niemuzycznie, z innej beczki. Herstoryk wstawił pięknie zreanimowany stoliczek (gratulacje!), a ja zapraszam Was na przejażdżkę po Anglii. Niecałe 4 minuty, ale jakość HD, więc uwaga, ponad 400 Mb.
    Film z 2016. Jedziemy przez Cambridgeshire.

    https://photos.app.goo.gl/AgHVJLpWvJJabJ3M8

  285. Ludzie, co robicie! Bo będzie problem!

  286. Idiot/ow/ek jak widac nie brakuje!

  287. @act
    12 października o godz. 18:05

    W 1991 r 18 czerwca – odbył się niezwykly koncert w plenerze nad rzeką występowali Jon Anderson i Vangelis
    Byłam. Niezapomniane wrażenie. ( Holendrzy umieją znakomicie organizować technicznie takie ewenementy)

    Vangelis Eureka Rotterdam 1991 Full Concert Live

  288. Szary Kot
    12 października o godz. 18:23

    W dodatku ci ślepowaci i głuchowaci durnie przekonują przekonanych.

    Dla mnie świetna sprawa, Szary Kocie z tą jazdą, chociem wróg blaszactwa. Jest drobiazg, który chyba nie jest drobiazgiem, a sam mam z tym kłopot, jak nagrywam moje chodzenie po wodzie lub pedalowanie, a potem widzę na filmiku, że jadę z nosem w wodzie lub w asfalcie. Zdarzało mi się całe filmiki wyrzucać. Chodzi o to, Szary Kocie, byś, jeśli można, bo nie wiem jak kamerka jest zamocowana, podniósł trochę oczy i dał tym samym mniej przyziemną panoramę. Więcej nieba, inaczej mówiąc, ale, rzecz jasna, tak, żeby widoków ziemi nie tracić. Dla mnie bardzo fajna rzecz.

  289. Szanowni!

    Proszę już bez figielków agitacyjnych.
    Kto ma rację ten ma, kto dobrze rozumuje, temu chwała i piesza odznaka nizinna, ale to NIE NA TERAZ.
    Cicho sza i cicho sza, jak śpiewa kolega Turnau. A on dobrze śpiewa.
    Można dziecku poczytać książeczkę z cyklu Poczytaj mi mamo. Albo wreszcie narąbać drewna i ułożyć porządnie w drewutni.
    W poniedziałek będzie ciąg dalszy.

  290. @act
    12 października o godz. 17:12

    Przypominając Ricka Wakemana, przypominasz mi to, co ciągle mam w głowie: dawną, wspaniałą Trójkę i Jerzego Kordowicza. To on dał mi impuls,, który przerodził się w podróże kosmiczne, z dwoma najbardziej kosmicznymi artystami: Vangelisem i Tomitą.
    Obaj to moi bracia krwi.

    Tomita pisał wiele utworów mających bezpośrednie odniesienia do kosmiczności w tytułach, był szefem Plasma Symphony Orchestra, ale i Vangelis, również tytułami sugerując kosmiczność swojej muzyki, a i bez tkich tytułów, wzbudzał i wzbudza we mnie te same dreszcze i poczaucie, że jestem dzieckiem Wszechświata.
    Tomita opracowywał – fantastycznie! – swoje wersje klasyki muzycznej, zwykle francuskiej i rosyjskiej.

    Dla mnie to dwaj najwięksi artyści tego rodzaju muzyki, ale i muzyki, czy raczej światów otwieranych muzyką, w ogóle.

    Rick Wakeman to także jedno z mocnych nazwisk, Kordowicz mnóstwo razy Wakemana przedstawiał i puszczał. Bardzo go polubiłem. Kusi, żeby się zagłębić w te przestrzenie i przywoływać dziesiątki innych artystów, ale ograniczę się do ledwie kilku sygnałów. Wśród nich jest i Klaus Schulze, raczej ciężki i trochę mroczny, ale u niego to lubię i cenię. Oczywiście – Kraftwerk! , na którego koncercie byłem niedawno. I może ktoś niszowy: Larry Fast.

    Oto Larry Fast w utworze chateau:
    https://www.youtube.com/watch?v=jlkupnC4IxI

    Szał w trampkach: Mike Oldfield i ‚Tubular Bells’

    A w ogól jestem wyznawcą tych wczesnych elektroniczności, jeszcze na ogół analogowych, z sekwencerami, moogami i syntezatorami.

  291. Bardzo mnie rozbawiło pytanie z FB

    Czy w poniedziałek znowu będzie ciepła woda?

    Ha ha 🙂

  292. @Nefer
    Tam ciepla, zaraz woda. Wolska ma wyjatkowa szanse cofnac sie co najmiej do poznego Sredniowiecza and it’s very real.

  293. Ramschel
    12 października o godz. 20:13

    Uprasza się nie krakać, chociaż przez dwa dni

  294. Wieczoru wyborczego po raz pierwszy nie włączę bo tego napięcia nie wytrzymam, dowiem się co ma być, tak czy owak

  295. pombocek
    12 października o godz. 19:08

    Masz rację, że kamera patrzy za bardzo w dół, ale nie mogłem tego poprawić, bowiem smartfon wcale nie był do niczego zamocowany, a tylko położony w rowku przy samej szybie. Akurat DAF CF ma taką deskę rozdzielczą, że dało się to zrobić, ale bez możliwości poprawek – za to telefon tkwił zadziwiająco stabilnie. Mam jeszcze filmy z Renault T460 (mleczarnia), gdzie telefon utykałem portfelem. Tyle razy planowałem kupić jakiś uchwyt, ale od samego planowania nic się jeszcze nie zrobiło. Krążę po różnych samochodach, bywają uchwyty firmowe lub zainstalowane przez stałych kierowców, ale trzymające telefon w zasięgu rąk, a nie z kamerą skierowaną na szybę. Dobrze, że policja nie zrewanżowała mi się fotką, na której, na ten przykład, poprawiałbym ustawienie telefonu podczas jazdy… Poza tymi nieczęstymi wykroczeniami staram się być maksymalnie profesjonalny i życzliwy (choć czasem pogderam sobie), a także mam fioła na punkcie oszczędnej jazdy. Cieszę się, że Ci się podobało.

  296. @Tanaka.
    Tyz jestem wiekowy lubie Yes, Deep Purple ale od czasu do czasu trzeba lyknac cos nowszego (od-dinazaurowanie).
    Polecam heavy metal a szczegolnie ten symfoniczny.
    Sprobuj: Nightwish, Epica, Within Temptation czy inne ciezsze dawki jak Rammstein, Jinjer czy nawet nergalowego Behemoth’a.
    It blows your mind away if you buy it.

  297. Nefer
    12 października o godz. 20:03

    Nie śmiem, Neferko, namawiać do korzystania z darmowej zimnej wody, ale zachęcam. Dostępna przez okrągły rok.

    https://photos.app.goo.gl/4W7tbt5m8wexktaP6

  298. Ramschel
    12 października o godz. 20:28

    Ja tam może mało wiekowy, ale Rammsteina to ciągnę jak oranżadę. Behemotha jakoś nie przesłuchałem, czyli mam robotę. Jak z resztą, bo DP i Yesów to się też jak oranżadę.

  299. pombocek
    12 października o godz. 20:43

    Pombocku, dawno już widziałem Twoje czynności wodniste, a gapię się na nie jak na ołtarzyk. Naturalny, bo w imię wodnistości, jedynej w Jedynce, a nie troistej w Trójcy.

  300. Tanaka
    12 października o godz. 21:08

    To się, Tanako, nazywa „życie zgodne z naturą” – ciche, skromne, niepyskate. Nie mogę się tylko przyzwyczaić do tego, że w ogóle nie wyłazić z wody, z której kiedyś niepotrzebnie wyszliśmy.

  301. pombocek
    12 października o godz. 21:12

    Kurde, miało być: „ŻEBY” w ogóle nie wyłazić…”

  302. basia.n
    12 października o godz. 18:55

    Basia, uczta! graficznie kopia słabowita, ale nie w tym sprawa. Widzę i słyszę, co należy, na przestrzał nagrania.
    Właśnie: „China”! Nieraz porównywałem chińskość muzyki Vangelisa i z robotą Jarre’a. Doceniam i lubię różne brzmienia na płycie drugiego, zdecydowanie jednak przedkładam pierwszego. Obie płyty sa mocno rożne to także fakt. vangelis popełnił niesamowite rozpięcie: potężne ‚Himalaya’, czy ‚The Dragon’ połączył – przez Yin & Yang – z delikatnościami ‚The Tao of Love’, ‚Plum Blossom’, z zupełnym diamencikiem: ‚Little Fete’.
    Coś absolutnie kapitalnego. Gdy się tego słucha z zamkniętymi oczami, najlepiej leżąc na trawie w środku nocy – następuje odlot. I nie chce się w ogóle lądować.
    I ‚Chariots of Fire’. W filmie zbyt mało tej muzyki, ledwo jej drobnym pędzlem muśnięty. A i film i muzyka, znakomite pozasłownie.

  303. pombocek
    12 października o godz. 21:12

    Właśnie.
    Kiedyś, dzieckiem w kołysce będąc, trafiłem w kraju zagranicznym i ewidentnie górzystym, na żywy, pachnący, hałasujący, górski potok. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem malutką, drewnianą turbinkę, którą jakiś pewnie nastolatek zmajstrował i umieścił między kamieniami, by kręciła się w rytm płynącej wody. Rzecz maksymalnie prosta, ,zrobiona z patyczków, kawałków kory i łyka, czy włókien którymi budowniczy to połączył.
    Właściwie, to nie tyle był budowniczy, ale odkrywca światów. Musiał czuć tą absolutną fascynację wodą, skałami, pyłem wilgoci zawieszonej w powietrzu, światłocieniem plamami kładącym się na dnie basenów i podkreślającym plastyczność kamiennych spiętrzeń oraz powciskanych między nie liści i łodyg oraz oblepionych mchem.
    W mig pojąłem odkrycie i mam je wpisane w pamięć. Wracałem w kolejnych dniach do tego miejsca, turbinka ciągle trwała; znalazłem jeszcze 3 kolejne w pobliżu. Przez następne tygodnie, tak długo jak tam byłem, wszystkie pracowicie kręciły się w wodzie.
    Później już, w innych latach, z nadzwyczajną przyjemnością wracałem i do potoku i do miejsca i zdarzyło się jeszcze ze 2-3 razy, ze, pewnie ktoś inny już, też budował turbinki.
    I ja sam zbudowałem kilka własnych.
    To się nazywa Turbina Świata.

  304. Tanaka
    12 października o godz. 21:33

    To Ci pokażę obrazek równie realistyczny i pobudzający.

    W 1965 robiłem w czasie wakacji na melioracyjnej budowie na łąkach PGR Objazda (chyba pokazywałem w tamtym roku jego ruiny i ogromne łąki z wieży widokowej). To była budowa całkiem nowego systemu odwadniającego, bo niemiecki był nie tylko już niedrożny, ale i za płytki – myśmy musieli położyć drenaż głębiej z uwagi na cięższy sprzęt mechaniczny do uprawiania łąk. Na końcu jednego z głównych rowów była pompa przepompowująca wodę ze zbieracza do jeziora Gardno. Napędzana była silnikiem spalinowym, ale obok niej stał poniemiecki wiatrak. Zachodziłem w głowę: Niemcom się opłacało korzystać z darmowego wiatru, a nam – nie?!

  305. @act

    A lubisz „Hearts” Yes?

    @pombocek

    Mowy nie ma 🙂

  306. pombocek
    12 października o godz. 22:13

    Pombocku, pamiętam, że pokazywałeś rozległe polności i łąkowatości oraz zaniedbaną spuściznę materialną, ale że to by miał być konkretny PGR Objazda, to chyba nie wiem.
    Mógłbyś jeszcze raz dać linka? Nie wykluczone, że zgrałem, ale musiałbym długo grzebać by sie upewnić, a chętnie znowu zerknę i przypiszę do konkretnej nazwy.

    Skoro musieliście pogłębiać system drenażu, a zatem był on bardziej obciążony, to poniemiecki wiatrak pewnie by już nie wystarczył do pompowania. A czy większy by wy wydolił?
    Zresztą, problem chyba gdzie indziej: Polak to suchy człowiek, nie z wody, rzeki i morza, z rozległych pól i lasów. Mało się na wiatrakach znający i mało techniczny. Jak może pamiętasz, zaraz po wojnie był ogromny problem na Żuławach: Niemcy zalali i zniszczyli co mogli, a poznanie się na systemie tak złożonym, rozległym i wyrafinowanym było dla przybyszów strasznie trudne. I pomysleć, że mennonici parę wieków wcześniej się na tym już znali. Ale oni nie siedzieli po kościołach i karczmach i nie zasuwali jako niewolnicy, a obserwowali przyrodę, uczyli się, dzielili wiedzą i razem, mając na uwadze wspólne dobro, ciężko pracowali.

  307. Nefer,
    czy ja lubie ‚Hearts’?
    Umowmy sie tak: wypisz wszystkie ich utwory i zapytaj przy kazdym na liscie ‚czy lubisz’?
    A ja przy kazdym napisze ‚Yes’.
    Glos Andersona, harmonie, brzmienia, zwroty rytmu, niespodzianki melodyczne etc. etc. zespolu Yes dzialaja na mnie niezmiennie mocno od lat…mlodzienczych, kiedy pierwszy raz uslyszalem ‚Close to the Edge’.

    Poniewaz obudzilem sie po godzinie snu zaledwie oto ‚Awaken’. Pewnie znasz a jak nie to prosze.

    https://youtu.be/98-iBpbEbNk

  308. Tanaka

    Poszukam albo zrobię na nowo i wstawię – najwyżej jutro zerkniesz.

    Tanako, niech ich jasny grom, tych smarków uod komputerów. Napisałem „Tanaka”, a zmartwion mi przerabia na „Tamara”. I po kiego grzyba te smarki wyskakują przed szereg.

  309. Otrzymalem wlasnie artykul pt.

    ‚Olga Tokarczuk: Poland’s “Patriots” Struggle To Accept The Noble Prize’.

    Poniewaz jest cisza wyborcza, powstrzymam sie z komentarzem…

  310. @act

    awww, uwielbiam Jona Andersona, dzięki

    A tu masz ode mnie Themes

    https://youtu.be/xw2SXzNP074

    Ze specjalną dedykacją od 4:13 🙂

    PatRYJotami się nie przejmuj, mamy głosować za demokracją.

    @pombocek

    Pacz, a mój zmartwion robi z Tanaki Tabakę, za każdym razem, nawet teraz zrobił.
    Co lepsze, Tamara czy Tabaka?

  311. Nefer,
    dzieki za ‚Themes’, dawno nie slyszalem a nigdy z takim kosmicznym clipem.
    Breathtaking!
    O 4:13 zaczyna sie jakby ‚second movement’ pelen radosnego przyspieszenia
    i melodycznego optymizmu.
    To jest wlasnie ten ‚Yes’, pelen niespodzianek.

  312. Nefer
    12 października o godz. 23:35

    Tamara zażywa Tabaki.

  313. @act

    Ten kawałek mi się kojarzy z wciskaniem gazu do dechy nocą na autostradzie 🙂
    Szczerze mówiąc wolę okładki płyt do utworów bo częsty gęsto klipy są słabe ale czasami nie ma wyjścia.

    Ale ostatnio uprawiam daydreaming do tego (uprzedzam że to nie Yes)

    https://youtu.be/hPYaEplq7KQ

    tym razem DO 4:20 bo potem się nie da 😉

  314. pombocek
    12 października o godz. 22:13

    Bo „Niemiecki” wiatr to wial niemcom, a nam jak wiadomo biednym to tylko w oczy wiatr wieje, wiec sie nie oplacalo, zeby jeszcze dalej wialo, wiec sie uniezaleznilismy od niemieckiego wiatru.

    Pozdrowka
    lonefather

  315. pombocek
    13 października o godz. 0:30

    A my się musimy męczyć 🙂

  316. Tanaka

    Cudem znalazłem, Tanako. Cud, bo wiencyk materia nade mną panuje niż ja – nad nią.

    Na jednaj fotce widać w oddali świętą górę Słowińców Rowokół, na innych – jezioro Gardno. A tych, co meliorowali ten ogromny obszar nie widać ani sztuki. Większość musiała poumierać, jeśli nie wszyscy, bo ja byłem najmłodszy. Cześć ich melioracyjnej pamięci. Cała wielka robota – psu na budę.

    https://photos.app.goo.gl/BJic4kV7RV1DJBFb6

  317. Nefer
    13 października o godz. 0:32

    Zażyj, Neferko, Tamary…tfu!…Tabaki, kichnij porządnie z osiem razy, to Ci przejdzie i zaśniesz jak niemowlęj jako i ja już ten. Dobranocka.

  318. lonefather
    13 października o godz. 0:32

    Sądzę, że takie zaniechania były z utożsamiania ówczesnego ustroju z tzw. postępem. My Polska Ludowa pod kierownictwem prostego robola i kucharki jesteśmy forpocztą postępu, więc nie mogymy chodzić na wiatr.

  319. @pombocek 13 października o godz. 1:20

    Sądzę, że takie zaniechania były z utożsamiania ówczesnego ustroju z tzw. postępem. My Polska Ludowa pod kierownictwem prostego robola i kucharki jesteśmy forpocztą postępu, więc nie mogymy chodzić na wiatr.

    Czego odmianą była ideologicznie motywowana głupota uwidaczniająca się w podejrzliwym traktowaniu wszelkiej „prywatnej inicjatywy”. Na Dolnym Śląsku, szczególnie w bardziej górzystych rejonach zaniedbano i praktycznie doprowadzono do zaniku całą masę małych, poniemieckich elektrowni wodnych.
    A zatem ani na wiatr ani na wodę.

    Tylko i wyłącznie na nasz narodowy skarb, czyli węgiel.
    Może dlatego, że wtedy nie było prywatnych kopalń?

  320. Skomplementowałm Szostkiewicza za ubogacenie swojego wstępniaka danymi, czyli liczbami. W przeciwieństwie do stałego menu ciepłej leguminy w bamboszach o energii kampanii wyborczej prezydenta Komorowskiego.

    No i patrzcie państwo – nie puścił!

    A ja odszukałem w necie streszczenie „Romea i Julii”, które kiedyś mi się najbardziej spodobało:

    „Romeo i Julia” jest historią 3-dniowej znajomości między 13-to latką a 17-to latkiem zakończoną 6 zgonami.

  321. Nie wiem, czy to streszczenie jest wystarczająco krótkie dla @Nefer, ale bardzo się starałem. 😉

  322. Zaglosowalem, a co mi tam.
    Rzuciłem „moich rodaków nad Wislą” na pastwę moich nieodpowiedzialnie zarozumiałych a do tego ignoranckich iksów.
    I dobrze mi z tym!

  323. „Wbrew srogim blogowym zasadom, Seleuk zeszedlbyl ze stanowiska…” Na innych Polityki blogach, dominujaca opinia jest, jakoby nagrody a szczegolnie oczywiscie literacka, jest wyrazam spisku politycznego swiatowego lewactwa. W pierwszej chwili, wydalo mnie to pozbawione jakiegokolwiek sensu. Pozniej, doszedlem do wniosku, jest to absolutnie zgodne z prawda. Ocena ta, spisek polityczny komitetu/komitetow jest calkowicie uzasadniony.

    Do text co odpowiedzialem Optymatyk niedawno do txt Zizka(???) moglbym dodac. W koncu te komitety, jakby nie patrzyl skladaja z 30/50 letnich Szwedek/Szwedow czy skandynawskich rowiesnikow. Jezeli na szw(skand) dzieci (mlodziez) mial/a ktokolwiek wplyw. A w pojeciu piszacych (przypuszczam) powinni eventualnie miec rodzice/rodziny, politycy, szkoly, wyznania/religie etc, etc etc czy podobne jakietam swietosci. Anders pod Lenino i Mieszek pod Grunwaldem powinien, myslec nie moga inaczej. Trudno im pomyslec, niemozliwe, czlowiek moze byc niezaleznym w swoich ocenach, a historia nie jest polityczna nauka. Ten wplyw i mozliwosci sa znikome tu szkoly, politykow, bohaterskich rodzicow etc.. Jak nie mikroskopijne sa. Osoba ktora wychowala dwa pokolenia, bedzie wychowywac pokolenia prawdopodobnie nastepne w Skandynawii, jest Astrid Lindgren. https://pl.wikipedia.org/wiki/Astrid_Lindgren Czy komu gdziekolwiek na swiecie podoba czy nie, a szczegolnie w Polsce. Wiekszosc tych Noblowskich Komitetow a Akademia szczegolnie to dzieci
    https://en.wikipedia.org/wiki/Pippi_Longstocking#Cultural_impact
    bo polski link jest do d..y. Dzis 30 czy 50letnie, z wlasnymi dorobkami. Czy komu podoba czy nie. Mysle to nawet jest szerzej, dotyczy nie tylko Nobla Nagroda, ktora nieustannie bombarduje mnie (uffff…) i pare tygodni bedzie jeszcze.

    Trudno wtedy komentatorom cokolwiek rozumiec. Mnie uksztaltowac probowano na „ponury jak mur Szliselburga”, onuckach z warszawskiego powstania, gagactwie Stalina/Lenina Z marnym skutkiem. Jak komentatorow. Nie wiem jak Was? Jak kto to nie rozumie. Mnie to zupelnie nie przeszkadza, brak czyjekolwiek rozumienie. Mam nadzieje, moj wnuk poza wszystkim jak Pippi bedzie. Czy innych bohaterow Lindgren. Niezaleznym od autorytetow i altorytetuf, swoje i otoczenia zycie budowal. Freerider i Niedobraczek, miedzy rowni sobie. Moze kiedy w ktory Noblowski Komitet zasiadzie? Okaze spiskuje politycznie 🙂

    Wczorajsza Turandot, poczatku sezonu, do zasadniczych zmian doprowadzila w polityce. Bilety na Manon i bilety na Agrippina nabede w podwojnej ilosci, nie potrojnej. Ktory fakt polityczny, do znacznej oszczednosci srodkow prowadzi.

    😀 przy kaffce, Seleukos

  324. A gdybyscie tez duzo kafffki mieli. DUZO. to
    https://www.youtube.com/watch?v=pQNm2OXztJ0
    z pzdr Seleukos

  325. @basia.n
    12 października o godz. 16:31

    Jeśli tango – to 3 propozycje taneczne.
    Oczywiście Gardel w dwóch słynnych scenach filmowych
    Por una cabeza” by Carlos Gardel – Scent of a woman.
    Colin Firth and Jessica Biel – Easy Virtue – Tango Scene – Por una cabeza.

    “Scent of a Woman” jakoś mi nie podchodził, za to “Easy Virtue” to jeden z mych ulubionych filmów, celna satyra dla braku tolerancji mieszczańskiej moralności dla odważnej, niezależnej i niekonwencjonalnej kobiety. Jessica Biel świetna w tej roli!

  326. @Tanaka
    12 października o godz. 21:33

    Kiedyś, dzieckiem w kołysce będąc, trafiłem w kraju zagranicznym i ewidentnie górzystym, na żywy, pachnący, hałasujący, górski potok. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem malutką, drewnianą turbinkę, którą jakiś pewnie nastolatek zmajstrował i umieścił między kamieniami, by kręciła się w rytm płynącej wody.

    W którejś tam klasie liceum, 3-j bodajże, nasza wycieczka szkolna zatrzymała się na nocleg w stacji turystycznej w pobliżu Ochotnicy Górnej w Gorcach. Stacja, w znacznej odległości od wsi, nie była zelektryfikowana. Właściciel zbudował ze ściętych drzew, ziemi i kamieni zaporę na sporym strumieniu, zainstalował turbinę i generator. Jakiś czas potem przeczytałem o nim artykuł w gazecie. Większość szczegółów zapomniałem, pamiętam tylko, że turbinę i generator znalazł rdzewiejące gdzieś aż na poniemieckich Mazurach, kupił, przywiózł, odremontował i zainstalował, cały czas walcząc z miejscową PRL-owską biurokracją. Nie znalazłem nic o tym miejscu na sieci, nnie wiem co się dalej z tą instalacją stało.

    Tak przy okazji, nawiązując do @pombockowej zimnej wody – jako dziecię byłem chuderlawy, cherlawy i chorowity. Mając lat ok. 12-u wyczytałem, że zimna woda wzmacnia i hartuje, no więc zacząłem włazić co rano pod lodowaty natrysk, co zresztą praktykuję do dziś, choć teraz przed spaniem. Wtedy w Ochotnicy to był wczesny październik, zimny, ale słoneczny i piękny poranek, woda kusiła, rozebrałem się do gaci i wskoczyłem do zbiornika. Inne chłopaki nie mogli być gorsi, ale nie przyzwyczajeni szybciej wyleźli niż wleźli. Potem ktoś przyniósł termometr pokojowy i wsadził do wody, miała 5C.

    Bywali więc tacy, co nie byli uzależnieni od niemieckiego wiatru i wody. Że niewielu i kariery nie zrobili, to już inna historia, o czym jakże trafnie śpiewał kiedyś nieodżałowany Młynarski https://www.youtube.com/watch?v=W8YPaJAjuGY

  327. @
    A skoro już upubliczniłem (tfu, co za nowotwór) mojego konika, rozgłoszę też o tym żony – puzzle/układance z 4000 kawałków na desce 1,4 x 1 m – poci się nad tym od miesiąca. Wiedziałem zawsze, że cierpliwa, w końcu wytrzymała ze mną długie lata, ale że aż tak…… https://photos.google.com/share/AF1QipP1kZS9KM2fKq9fea-CngeHW7PiWFcwvljjY4RkPm5S67Ml6EWeZnTwWVhhCJ_iSg?key=ZlItSkU5OVpsVVI0TEg4Y1drVVV2ZU9DWWtYbWhB

    Podobnej ciepliwości życzę wszystkim rozczarowanym brakiem cudu nad urną.

    PS. Kiedyś tu wspomniałem o „kaparach” z nasion nasturcji. Zrobiliśmy – pycha! Lepsze niż kupne, polecam. Nasturcja wszędzie bujnie rośnie, przepis prosty, łatwy i szybki, szukajcie na sieci.

  328. Herstoryk
    13 października o godz. 7:07

    Herstoryku, dober dzieniek do góry nogami. Znam od wieków jeszcze prostszy, szybszy, zdrowszy przepis na nasturcję: rwać liście, kwiaty, nasiona i od razu jeść. Garść dziennie starczy. Garść starczy, a nie że ja – starczy.

  329. Herstoryk
    13 października o godz. 6:58

    A ja nawiążę do Twojej zimnej wody, Herstoryku. Identycznie było jak z Tobą, tyle że teraz nie jestem regularny. Ale chciałem o czym innym.

    W 1953 były w Słupsku dwa młyny. Jeden, koło obecnego zamku Książąt Pomorskich, był na pewno wodny (teraz to zabytek, choć rzeka Słupia jest taka sama i spiętrzenie też – można tylko popatrzeć). Po przeflancowaniu się z jednej ulicy na drugą dochodziłem do szkoły właśnie koło niego i pamiętam zgromadzenia rajcujących podpitych chłopów z furmankami załadowanymi zbożem, czekających na swoją kolej do mielenia. W latach 70-tych urządzaliśmy, jako Klub Stażystów, trochę spływów kajakowych. Nasz szef Ignac wyszperywał trasy ze starego niemieckiego przewodnika. Ich atrakcyjność polegała na tym, że czasem trzeba było kajaki ciągać na sznurku, bo jechać się nie dało – wąskie pozarastane strumyki. Inną atrakcją były pozostałości po młynach, o czym nam świetnie przygotowany do spływu Ignac opowiadał. Małe strumyki i młynki! Te Niemce to ale byli cwane. Może cwańsze od Polaków.

  330. @pombocek
    13 października o godz. 8:00

    Znam od wieków jeszcze prostszy, szybszy, zdrowszy przepis na nasturcję: rwać liście, kwiaty, nasiona i od razu jeść.

    Liście i kwiatki jadamy w sezonie codzień w sałatce śniadaniowej. Marynowane w occie „kaparki” są na po-sezonie.

  331. @basia.n
    12 października o godz. 18:55

    W 1991 r 18 czerwca – odbył się niezwykly koncert w plenerze

    Link do koncertu w innym plenerze, przed hellenistyczną świątynią Garni, 30 km od Jerewania – https://www.youtube.com/watch?v=eYM7fIFBNos. Świątynię zwiedziliśmy z małżonką, niestety bez koncertu. Mieliśmy więcej szczęścia w pobliskim klasztorze świętej włóczni, Geghard, gdzie trafił nam się skrzypcowy recital dawnej armeńskiej muzyki kościelnej. Tu jest filmik pokazujący świątynię, https://www.youtube.com/watch?time_continue=25&v=l_b2f8HnXAU, szkoda że jesienny, myśmy byli tam wiosną, gdy było zielono.
    Zwiedziłem też super widowiskowo położoną twierdzę Amberd, do której wspinałem się z wycieczką miejcowych przez ponad godzinę na własnych nogach, skacząc przez potoki, bo śniegi blokowały jeszcze drogę drogę i parking. Wiosenne górskie kwiaty na halach były przepiękne……https://www.youtube.com/watch?v=FDQDJZ1EKmw

    Dalej, muzycznie, jazz lubię tylko melodyjny i trochę senny, jak ten https://www.youtube.com/watch?v=6wEf5Zu_ulY

    Książkę Waldenberga kupię w Gandalfie, szkoda że PDF, wolałbym EPUB lub Kundla. Piratuję tylko rzeczy nabijające kasę koncernom, lub autorstwa twórców już od dawna w niebiesiech, bo im tantiemy już niepotrzebne 😉

    PS. Przepraszam za zamieszczanie cudzych filmów, ale na wyjazdach wolimy oglądać niż fotografować, a ajfona nie mamy (rozmyślnie) i raczej mieć nie będziemy.

  332. Kuna, drugi raz po transformacji zagłosowałem. Okropność, jak mi się nie podoba to, że mogłem głosować tylko na lokalnych kandydatów. Przecież to tragiczne rozpraszanie głosów na jakichś czort wie, z jakiej dziury wygrzebanych zawodników! Nie miałem wyboru – musiałem głosować na gościa umoczonego (nie wiem, czy słusznie, ale…) w coś, co przeklinam. Więcej nic nie powiem, bo nawet kropki i przecinki – prosto z Jamna, kiedy maszt mi pier…pieprznął.

  333. W życiu po życiu spróbuję zadziałać bez pośpiechu, bo będę miała czas. „Miała?!”. A niech sobie miała, po życiu nie ma pożycia, więc co za różnica. I zarządzę, że nie żaden naród będzie wybierało, bo nie znam nic głupszego od tego. Od wybierania będzie komisja wybierawczon (45-osobow, 54-osobow, może 105 i ani duszy więcej), a nie żaden głupi naród, w którym mądrych można liczyć na włosach na łysej kapuście. Jeśli ktoś sobie wyobraża, że wynik głosowania przez 45-ciu będzie gorszy niż przez 20 milionów – jes gupi.

  334. zza kałuży
    13 października o godz. 2:56

    Bardzo ładnie wyszło i się podoba. Chociaż „historią” można zastąpić literą „o” 🙂

    Zaraz wychodzę i jadę „do miasta” głosować, zajmie mi ponad 3 godziny tam i nazad :/

  335. Tak bardzo odwykłem od rozrywek demokratycznych, że zmarnowałem mój głos, kreśląc X w kratce kandydata do Senatu, który ma zerowe szanse wyboru. W domu sobie ułożyłem dobry plan, a gdy znów stwierdziłem, że lokal wyborczy jest niedostępny dla osób niepełnosprawnych, to straciłem wątek. Niby uprzejmi komisarze (może z PiSu?) wnieśli mnie razem z wózkiem, ale to mnie rozstroiło. Bałem się, że połamią wózek (5000 zł), a nie chcę tyle stracić dla nowego dyktatora.

  336. Antonius
    13 października o godz. 12:22

    Jeśli kandydat ma zerowe szanse, ale jest z listy którą akceptujesz, to jest to też głos na tą listę.

  337. Nareszcie zdrowa niedziela. Mało o polityce a dużo o pięknej muzyce. Przy okazji dla pombocka, miły kolego trochę młodszy, – dlaczego nie lubisz słoneczka, jesteś biały jak jakiś młynarz- a słońce to też witaminy i zdrowie.
    A poza tym Cię lubię czytać.

  338. Antonius
    13 października o godz. 12:22
    Tak bardzo odwykłem od rozrywek demokratycznych, że zmarnowałem mój głos, kreśląc X w kratce kandydata do Senatu, który ma zerowe szanse wyboru.
    Mój komentarz
    Antoniusie, nie całkiem, bowiem głos oddany na dowolnego kandydata na liście partii jest oddawany na partię, czyli wliczany jako ogólne poparcie dla tej partii. Teoretycznie może zaistnieć taka sytuacja, że jakiś kandydat na którymś miejscu listy dostanie bardzo dużo głosów, a następny kandydat bardzo mało, reszta w ogóle, to ten pierwszy pociągnie za sobą drugiego do Sejmu, czy Senatu.
    Pzdr, TJ
    Pzdr, TJ

  339. Jeśli nie oglądaliście na żywo, to wrzucam (na razie tylko frekwencja krajowa)

    https://www.youtube.com/watch?v=zYLA1zL-fL8

    Poradnik – jak interpretować:

    https://oko.press/jak-wywrozyc-wynik-wyborow-z-frekwencji-podawane-dzis-oficjalne-dane-moga-nam-wiele-powiedziec/

  340. W Gdańsku dziś od rana padało

    https://www.windy.com/54.373/18.601?rain,54.282,18.601,10

    więc frekwencja dopołudniowa słabsza niż zwykle

  341. Kolejka na 50 metrów

  342. @Nefer

    O ile dłuższa w stosunku do 2015?

  343. Hmm, wróżenie z wody

    Nie będę podawać wyników, ale kto wie o ile wzrósł zasięg lodu w Arktyce od wczoraj i o ile spadł zasięg lodu w Antarktyce? 😉

  344. bubekró
    13 października o godz. 14:35

    Porównywalna z 2007, serio.

  345. Załatwione! Oto relacja obrazkowa. Chyba uchwyciłem atmosferę i pogodę. W samym lokalu było serdecznie, uroczyście, ale i nienadęto.

    https://photos.app.goo.gl/jgZZRUfHEcjXLH2fA

  346. W samym Wrexham zarejestrowano prawie 1200 osób.

  347. Ja już też po, ale dalej w drodze do domu, zdjęcia później

  348. „PRZEDPIEKLE”
    https://kobieta.onet.pl/janusz-kondratiuk-o-chorobie-w-ksiazce-rak-trzustki-czyli-jak-wygrac-z-cichym-zabojca/0glcwg6
    To jest przedpiekle. Już samo wejście do szpitala odbiera parę dni życia. Szpital to dziś skrzyżowanie więzienia z koszarami. Okropne śmierdzące miejsce. Jest brzydko, brudno, personel niesympatyczny, a jedzenie śmierdzi trupem. Lekarze czują się tam bogami, mogą okazywać władzę, nie licząc się z nikim, a pacjent umiera na korytarzu, wystawiony w łóżku twarzą do sracza. I nikt nie robi nic, żeby to zmienić.

  349. Zaczynam powoli chodzić po ścianach :/

  350. lecher
    13 października o godz. 12:28

    A żeby Cię chudy bocian, lecherze, za straszne słowo, że słoneczka nie lubię. Fakt, że powyżej 25 stopni jestem przetopiony na smalec, ale poniżej – sama radość. Dziś popedałowałem do Łaz wcale nie na grzyby, a wyszło, że – na grzyby. Przywiozłem przypadkową torbę podgrzybków i kozaków. Po prostu okropnie z żoną grzybami jesteśmy zajęte, więc patrzymy nie na słonko, ale na to, czy pada, czy nie pada. No i na wiatr, jako pedalarze. Ocieplenie najprawdopodobniej wydłuży wyjątkowy w tym roku wysyp grzybów, a jesienią głównie tym jest regulowane nasze życie. Lecę pomagać żonie przy obieraniu i suszeniu.

  351. Optymatyk
    13 października o godz. 17:47

    Jak to: nikt, nic nie robi??
    Przecież zrobił – dał pińcet! Dał godność i wstanie z kolan. To co to za jęki, że w szpitalach śmierdzi, kolejki coraz dłuższe, traktują z buta i weź się sam lecz, albo spieprzaj dziadu?
    Tylko najgorszy sort narzeka i ukryta opcja niemiecka. Reszta zadowolona.
    Katolik to w ogóle jest zadowolony, bo ma powiedziane: im więcej cierpisz, tym lepiej. To Znak z Nieba. Że Dobry Pan Bóg sobie ciebie upodobał.
    Śmierdzisz, gnijesz, cierpisz i zdychasz w cudami słynące Polsce ‚2019 imienia Świętego Ojca Świętego – i jesteś zadowolony.
    No!

  352. Nefer
    13 października o godz. 18:14

    Zaczynam powoli chodzić po ścianach :/

    Jest na to sposób. Na Kaszubach mają taką chałupę dla takich co chodzą po ścianach. Jest trochę przewrócona. Jak chodzisz po podłodze, to się okazuje, że to ściana, a jak ściana – że sufit, albo podłoga.
    Można się pocieszyć. A można się też pocieszyć oranżadą, bez bim.., bombelków.

  353. Szary Kot
    13 października o godz. 15:19

    Lokal wyborczy w biurze parafialnym?

  354. Tanaka
    13 października o godz. 18:55

    Wiem.
    Denerwuję się. Barachło włączę o 22.00 bo nie zniosę czekania na exit polls.

  355. Tanaka
    10 października o godz. 21:50

    Więc? Niby to ma piernik do wiatraka, że wiatraków mniej?

  356. U mnie było tak

    https://photos.app.goo.gl/dxsgC3Fdxfu8W54eA

    Urna dobrze wypełniona, przed 14.00

  357. „Nie ma żadnych wątpliwości, że PiS majstruje w Polsce jakąś formę katolickiej dyktatury. Jeśli te wybory wygra, proces ten przyśpieszy.
    Jeśli komuś brakuje wyobraźni, przypominam czym były takie rządy tylko w XX wieku, żeby zbyt daleko w przeszłość nie sięgać.
    Reżimy katolickie i klerofaszystowskie to w pierwszym rzędzie prześladowania niekatolików lub ludzi uznanych za niedostatecznie katolickich (np. o poglądach nieprawicowych) i powszechne upodlenie kobiet na każdej płaszczyźnie: zdrowotnej, zawodowej, rodzinnej.
    To więzienia pełne ludzi uznanych za wrogów rządu i kościoła, a czasem także działające obozy koncentracyjne (Chorwacja).
    To powszechne tortury i tysiące zaginionych (Hiszpania, Argentyna). To upadek edukacji i zapaść cywilizacyjna.
    To przymusowe praktyki religijne (Hiszpania).
    To daleko idące ograniczenia wolności osobistej, seksualnej, swobody kształtowania życia rodzinnego itd. O masowym mordowaniu Żydów lub sprzedawaniu ich na pewną śmierć (Chorwacja, Słowacja), zabijaniu prawosławnych (Chorwacja) oraz znęcaniu się nad LGBT nawet nie wspominam, bo w Polsce zasadniczo to mało kogo obchodzi.
    Ostatni taki reżim katolicki był w Argentynie, zupełnie niedawno, za życia większości z nas. Oznaczał m.in. porwania dziesiątek tysięcy ludzi, tortury w katolickich ośrodkach i zrzucanie ludzi zakutych kajdankami z samolotów do oceanu…
    Z Watykanu argentynskim oprawcom generałom błogosławił Jan Paweł II…
    Może lepiej zapobiegać takim reżimom, gdy to jest jeszcze możliwe, niż z nimi potem walczyć, znosić je dziesięcioleciami lub emigrować.
    Pamiętajmy też, że Unia Europejska nie ma gwarancji na wiekuiste istnienie, podobnie też jest z byciem Polski w Unii.”
    /A.C./

  358. Optymatyk
    10 października o godz. 19:41

    Dziękuję. Nie omieszkam przeczytać.

  359. Tanaka
    13 października o godz. 18:59

    Co się dziwić. W Olsztynie jedno z biur wyborczych jest w seminarium duchownym…

  360. Neferka

    Neferko, dedykuję Ci wyborczy wierszyk. Napisał go wcale nie na wybory Czesiu Kuriata, a ja bezprawnie ciut zdeformowałem rozmawiając z nim przez telefon i ten właśnie zdeformowany Ci dedyknę:

    Veni – mini
    Vidi – midi
    Vici – pici (to ja)
    Pakt – akt.

    Najważniejsze , że zwyciężyliśmy. Zerknij se spokojnie na kolory i nie wychodź, jak się to mawia, z nerw, bo przez to możemy się odzwyciężyć.

    https://photos.app.goo.gl/p8Fousdm9NX6HYUw5

  361. basia.n
    13 października o godz. 19:50

    A ja mam z Niemiec doniesienie znajomka o takim biurze w parafii. Zarządza tym dniem ksiądz. Z kawą i ławą, i poczęstunkiem, i „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Jakby nie wybory, a Boże Narodzenie.

  362. Za godzinę się dowiemy czy jesteśmy w czarnej d czy jutrzenka nadziei.

    pombocku, przepiękne, dziękuję.

  363. U mnie- po 15- ej w Pałacu Młodzieży- też była kolejka jakich wcześniej nie widziałem. ‎

  364. To qrwiszony!

  365. @Nefer.
    Wyglada na to. ze w czarnej dupie. Katolski pomiot chlopa panszczynianego znowu na wierzchu.

  366. Dajemy odpór antypatriotycznej literaturze, nie będzie Szwed noblem pluł nam w twarz
    W onecie.pl przeczytałem wywiad z Normanem Davisem i natknąłem się na ciekawe pytanie skierowane do niego przez wywiadujących Piotra Kozaneckiego i Pawła Czernicha:

    „Niedawno Adam Leszczyński z „Krytyki Politycznej” porównywał podstawy programowe nauczania w Polsce i na Wyspach. W preambule do programu historii w polskich szkołach napisano, że „podczas przedmiotu historia w naturalny sposób kształtowane są takie wartości jak: ojczyzna, naród, państwo, symbole narodowe i państwowe, patriotyzm, pamięć historyczna, prawda, sprawiedliwość, dobro, piękno, wolność, solidarność, odpowiedzialność, odwaga, krytycyzm, tolerancja, tożsamość, kultura”. A w preambule brytyjskiej, że „nauczanie powinno wyposażyć uczniów w umiejętność zadawania wnikliwych pytań, krytycznego myślenia, ważenia dowodów, zestawiania argumentów i rozwijania poglądów oraz osądu”…

    Davis odpowiedział m.in.:
    Celem nauczania historii jest to, aby czytelnik umiał myśleć krytycznie, nie tylko pod kątem własnego narodu. W historii każdego kraju są bohaterowie, łotrzy i ludzie pomiędzy. Uwielbianie własnego narodu jest niezdrowe, tak jak uwielbianie samego siebie.

    Cytat powyższy pasuje do reakcji Polskiej Zjednoczonej Prawicy na nobla dla Tokarczuk. Prawdziwym Polakom nie chodzi o to, że dla Tokarczuk, lecz o to, że jej książki są fałszywe historycznie, nie kształtują w naturalny sposób patriotyzmu i innych wartości, są antypatriotyczne i antypolskie.
    Bo jakie gremium poza lewackim komitetem noblowskim zdecydowało by się nagrodzić autorkę paszkwilanckich dzieł, czytając które młody człowiek ulega deprawacji i zaraża się kłamstwem, nienawiścią i innymi antywartościami.
    Weźmy taką powieść Tokarczuk – „Księgi jakubowe”? To jest opowieść o Żydach. Co to ma wspólnego z patriotyzmem? Tam ani krzty patriotyzmu nie ma, jest tylko sprzedajność i propagowanie intensywnego antypolonizmu skierowane do europejskich liberało-lemingów.
    Tu nie chodzi o krytyczne myślenie, tu nie chodzi o dobro i piękno, tu chodzi o szkalowanie Polski, o działania w służbie wrogich ośrodków, o poniżanie Polski i Polaków, odbieranie Polakom tożsamości i dekonstrukcję ich wspaniałego morale, przekształcanie zdrowego patriotyzmu polskiego w jakiś patriotyzm międzynarodowy (unijne LGBT i inne postmarksistowskie idee). Co też autorka co rusz podkreśla udzielając na prawo i lewo wywiadów zagranicznym ośrodkom kształtowania opinii unijnej, w tym niemieckim, mówiąc że chce by Polska była domem dla wszystkich.

    Ja ci dam dom dla wszystkich ty Uk..a …o, itd.
    Prawdziwi patrioci dają słuszny odpór.
    Pzdr, TJ

  367. Antonius
    11 października o godz. 16:53
    Proszę o wybaczenie, bo nie całkiem na temat.

    Cytowany fragment zdaje się pochodzić z Guesta Romanum. Jeśli dobrze pamiętam z high school, trzy rady za które imperator słono zapłacił kupcowi:
    Whatever you do, do wisely thinking of the consequences, never leave the highway for a byway, and never ever stay overnight as a guest in that house where the old master’s wife is a young woman.
    { prima sapiencia est ista: Quicquid agas, prudenter agas, et respice finem. Secunda est ista: Numquam viam publicam dimittas propter semitam. Tercia sapiencia est ista: Numquam hospicium ad manendum de nocte in domo alicujus accipias, ubi dominus domus est senex et uxor juvencula. }

  368. No i co tera? Czy nie-pis może się dogadać?…

  369. Ja się, kochani, tymczasowo wyprowadzam z internetów, bo to nie na moje siły.
    Powieście jutro jaki nowy wstępniak.

    Dobranoc.

  370. Niektórzy będą chcieli sprzedać wszystko i wyjechać na atol Bikini w archipelagu Bara Bara. ‎

  371. Jednak wyemigrowanie w latach osiemdziesiatych to byla najlepsza decyzja mojego zycia

  372. ‎Chętnych do emigracji zapraszam do Śródmieścia w Wawce. Tu, na co dzień, obracając się w odpowiednim środowisku, nie czuje się, że PiS rządzi.

    Papua Nowa Gwinea też dobra jest. 😉

  373. Słów Davisa – „Uwielbianie własnego narodu jest niezdrowe, tak jak uwielbianie samego siebie” – nie miałem nigdy za jedną z życiowych zasad, bo nie znałem Davisa ani jego słów, ale tuż po dwudziestce odrzuciłem ideizmy, patriotyzmy, patos, alegorie, symbole i tym podobne wymysły nie mające żadnych realnych desygnatów w pozakapuścianej rzeczywistości. Więc się triumfującą pisowatością za bardzo nie przejmuję i już na nią nie patrzę. Trochę się natomiast martwię o konkrety. Konkretnie – o moje dziecinne oszczędności w PKO (jednak nie aż tak, by były ważniejsze od rowerowania, grzybania czy chodzenia po wodzie), które PiS zwyczajnie może ukraść.

    W minionym tysiącleciu ciotka żony miała oszczędności w PKO na trzy małe fiaty. Zanim te oszczędności przeszły na moją żonę, zrobiły się takie, że można było za nie zjeść ze sześć ośmiorniczek.

    A ja, kurde, też mam właśnie w PKO. Czyli co – lepiej już jutro nakupować ośmiorniczek? Możliwe, że nakupuję, ale euro. Będzie gdzieś plik pięćdziesiątek grubości konstytucji. 48 stron! Jeżuszmariat, to aż 24 banknoty po 50 euro! W życiu tyle nie miałem. Ale mam. Więc teraz, żeby zawodowi złodzieje, którym za złodziejstwo jeszcze płacimy, mi tego majątku pod pozorem inflacji nie ukradli, zakopię w jednym miejscu w dnie Jamna. Szukajcie, kuna, na ponad dwóch tysiącach hektarów, złodzieje.

  374. Może w ramach miłości cyrylicy miłościwie panujący przekaże carowi trzy puzle ze wschodu. To poprawi nieco sytuację za 4 lata.

  375. Jakoś mnie te exit pools gryzą, ale nic to.
    A wy czego marudzicie? Bardzo dobre wyniki. Trochę mnie zaskoczyła ta Konfederacja, ale trudno. Internety!
    I frekwencja przyzwoita.
    Przecież było wiadomo, że PiS wygra, chodziło tylko o to żeby nie mógł zmienić Konstytucji. Partie opozycyjne mają pole do popisu i pracy przez następne 4 lata. Tak to działa.

  376. Hartman właśnie podsumował to, co dziś się stało.
    Nic dodać, nic ująć….

  377. @basia.n
    13 października o godz. 23:21

    Hartman jest polityczny dureń. Sorry.

  378. Komentarz pod którym mogłabym się podpisać:
    genowefa12514.10.2019, 07:25
    Frekwencja powyżej 60%, w Polsce poza Pomorskim i Lubuskim – wygrywa PiS, a to znaczy tylko to, że zmobilizowali się wyborcy PiS. 40% nie poszło do urn. Wszędzie czytam, że „Polacy to głupcy”. Nie – Grzegorz Schetyna i jego partia – to głupcy. Nie mieli nic ważnego do powiedzenia. Nie potrafili się choćby odczepić się od koszulek, nalepek KONSTYTUCJA. Tłukli ten temat w jeden monotematyczny sposób. Nie znaczkami w klapie, ani muralami walczy się o praworządność i przestrzeganie prawa. Przy Schetynie twardo trzymało się paru „wysłużonych” działaczy, piali o wielkim geniuszu Grzegorza, nie dopuścili młodych, bo zależało im nie na Polsce ale na własnych posadach. Układali listy na których na pewno oni się znaleźli i jeszcze paru „bliskich”, bez większej aktywności, zasiedli na pierwszych miejscach, niby biorących i uznali, że są zbyt „zasłużeni”, znani i nic już nie muszą . KO – to mit. Popatrzcie gdzie byli kandydaci np. z .N., Zieloni, działacze społeczni? Na szarym końcu! Kto choć trochę interesowałam się kampanią, widział te nędzne zagrania wobec wyborców. Cennych i niezwykle aktywnie prowadzących kampanię na liście w moim regionie – były DWIE OSOBY. Im zależało na wyborcach. Gdyby nie oni, nie miałabym na kogo zagłosować! Ludzie mają dość grania ciągle tej samej melodii „musimy przegonić PiS”. Działacze nic nie robili, albo prawie nic i to ciągłe przerzucanie odpowiedzialności na wyborców. Wyborcy muszą – działacze partyjni – niczego nie musieli. Koniec. PO albo wymieni czołówkę w zarządzie, ale nie tylko wiekowo, także tych co to ciągle plotą stereotypy. Ciągle te same teksty, znaczy się nie mają nic do powiedzenia. Albo – czas wasz się kończy mości panowie!

  379. Ewa-Joanna
    13 października o godz. 23:09

    Ano, skrajni patryjoci niemiło zaskoczyli. Może im schudnie do jutra… Poza tym, no cóż, przetrwamy, tyle że jeszcze 4 lata trza będzie na te zadowolone facjaty patrzeć, a życia ubywa. Na Papui dla mnie za gorąco, a moich ruinek przewieźć nie da rady.

  380. Ewa-Joanna
    13 października o godz. 23:27

    Myślę inaczej, ale kłócić się nie bedziemy 🙂

    A tutaj jest opinia na gorąco Roberta Walenciaka, którego analizy zawsze cenię

    https://fakty.interia.pl/raporty/raport-wybory-parlamentarne-2019/autorskie/news-nowe-rozdanie,nId,3276121

  381. @basia.n
    14 października o godz. 0:50
    Niegłupi facet. Może nie z każdym zdaniem się zgodzę ale z większością tak. Szczególnie z tym:
    Odpowiedź jest prosta – główna partia opozycji Platforma Obywatelska przegrała wybory.

    A przegrała dlatego, że nie miała ani wyrazistego lidera, ani wyrazistego przekazu. Nie za bardzo było wiadomo, o co jej chodzi. Przed Platformą jest więc czas powyborczego rozliczenia. I powyborczych przetasowań. Jeśli oczywiście chce ona odgrywać ważną rolę na politycznej scenie. A ma szanse. Większość Polaków to jest antyPiS.

  382. Ewa-Joanna
    14 października o godz. 1:39

    Jest też w onecie dość ciekawa wypowiedź – sporo racji

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wyniki-wyborow-2019-witold-jurasz-pis-i-po-nie-przetrwaja-kolejnych-czterech-lat/ynpxgqb

  383. @basia.n
    14 października o godz. 1:45
    Poczytam potem, teraz wychodzę. Ale myślę, że będzie tak jak w Australii, gdzie niespodziewanie dla siebie samej wygrała partia rządząca. I teraz się muszą męczyć, bo ekonomia zjeżdża w dół, a przegrana Partia Pracy zaciera ręce i tylko cichcem dolewa oliwy do ognia.
    To samo będzie z PiSem.

  384. Cztery lata to nie ‚jak za brata’. Ludzie trzymajta sie. Nie mam nic madrego do powiedzenia. Juz milkne.

  385. @Ewa-Joanna
    …i tak bedzie. no one rides for free, forever.
    Pan kryzys juz sie zbliza
    i puka do ich drzwi….
    a tu trzeba duzo wiecej kasy na rozdawnictwo niz poprzedniej kadencji.

  386. Ramschel,
    oby to nie bylo ‚wishful thinking’. Nie takie rzeczy faszystoidzi rozwiazywali ze szwagrem.

  387. E-J,
    moglabys, prosze, uzasadnic swoja wypowiedz, sad o Hartmanie?

  388. E-Jko,
    czy chodzi Ci o to, ze jest ‚bankrutem’ jako polityk?
    Nie sledzilem tego aspektu jego zyciorysu, wiec nie wiem.

  389. @@act
    14 października o godz. 7:44
    Że polityczny dureń?
    No bo on jak Staniszkis, co przepowie to kulą w płot. Po prostu facet nie ma wyczucia politycznego i tyle, a w związku z tym nie powinien się za bardzo wypowiadać i angażować. Pecha przynosi…

  390. @basia.n
    14 października o godz. 1:45
    Sporo racji, fakt.
    Na przykład to: Co gorsza przez cztery lata czyśćca opozycji PO ani tym bardziej wspierający ją celebryci nie zrozumieli, że ciągłe powtarzanie, że biedniejsi Polacy przepijają 500 plus, są bezmyślni, niczego nie czytają etc. jest błędem. Zapewne narracja taka, w razie zwycięstwa wyborczego, uległaby tylko wzmocnieniu. Najprawdopodobniej więc Prawo i Sprawiedliwość wróciłoby w 2023 r. do władzy,
    Niejeden raz powtarzałam, że PO i tzw. inteligencja przegra na pogardzie dla ludzi i na braku programu.

  391. E-J.
    pisze z pasja jak malo kto, diagnozuje wszystkie polskie bolaczki, jak malo kto…
    i przewidzial upadek demokracji w Polsce,
    jak…no dobra, jak my chyba wszyscy.

  392. @@act
    14 października o godz. 8:22

    Z największą pasją pisze o swoich bolączkach 🙂

  393. @Ewa-Joanna 14 października o godz. 7:59
    że biedniejsi Polacy przepijają 500 plus

    To samo można przekazać w formie dużo bardziej strawnego hasła wyborczego: „Pieniądze podatnika powinny bezpośrednio pomagać potrzebującym dzieciom.”

    (Do pisania takich haseł trzeba zatrudnić @Nefer, ona umie jeszcze krócej. 😉 )

    A potem przed kamerami tłuczaczyć ciemnemu ludowi, że wolimy więcej dać dzieciom z biedniejszych rodzin zamiast dawać tyle samo biednym i bogatym. I że naszym zdaniem dzieci takich mamuś jak żona premiera Morawieckiego, które mają nakradzione z pomocą Kościoła po 70 milionów, naszym zdaniem dadzą sobie radę bez 500+.

  394. E-J,
    ktore to sa…
    polityczne frustracje, myslisz?

  395. „Tłuczaczyć” to jest nowy wyraz, powstały nie z błędnego walenia w klawisze tylko ze świadomego połączenia „tłuc”(do głowy) oraz tłumaczyć”.

    I tej wersji będę sie trzymał.

  396. Przeczytalem niedawno „programy wyborcze” „politycznych partii”. Taki zbior sloganow pewnie trudno znalezc w innej literaturze. Generalnie, wszyscy bedziecie Mlodzi, Piekni i Bogaci jak zaglosujecie oczywiscie na nas (tu wstaw partie). Rowniez Zdrowi (ale to ukradkiem bylo). Co wyszlo. Nie przeczytalem jedynie program Korwina. Dlatego bez cudzyslow. Bo nie znam i nie bede. Sorry.

    Dzis rano czytalem analizy powyborcze zalinkowane. Basia, E-J plus pare innych. Na wlasna reke tez znalazlem. Poza Polityka, centrowolewackie pismo. Musze stwierdzic, miazdzaca przewage parlamentarna uzyskalo ugrupowanie nietypowane. MKB (Melchior, Kaspar i Balthasar)100% wyborczej frekwencji mialo ta grupa. Budowa panstwa z dykty kontynuowana bedzie. Grupa niewykazywana w PKW. Taki program zyskal poparcie 30mln wyborcow, cirkaebaut. Inaczej piszac, dalej chca wyborcy (i politycy) taplac w Kaczej Zupie, z zachowaniem spokoju.

    Cenna rzecza jest, dla mnie, wyjasnienie dlaczego tzw Polonia, na Nefer apel i wyrazna agitke na pyskaty lobuziak nie zaareagowala pozytywnie. Mam na mysli szw Polonie tylko, jakby kto przyczepil chcial. Tutejsze polonuski/polonusy, jak jedna zona/maz za Kacza Zupka zaglosowali. W tutejszej polityce udzialu nie biorac zaden. Bo polityka tutejsza na Excelku opiera a nie „wyborczych programach”. Znaczy jest mowione co za ile pieniazka i skad tegoe pieniazka nabrac, jak Bankomaty by zamkneli. Dosc dokladnie. To jest sprawa bardziej skomplikowana. Nie kazde oczki moga .xls format czytac. A na literaturze zna kazdy, szczeegolnie nieczytelny/niepismienny.

    Leje okropnie, byle do lunczyku, pzdr Seleuk

  397. @ bubekró
    14 października o godz. 9:02

    Tak oto głosowała zagranica

    Fascynujące!!! Przeleciałem kilka egzotycznych i mniej egzotycznych krajów: Arabię Saudyjską, Armenię, Australię, Chiny, Iran i, oczywiście niewątpliwie, Stany Zjednoczone. Wszędzie tam, z wyjątkiem tych ostatnich, PiS dostał 7 – 11%. We Francji i Anglii poniżej 30%. W USA prawie 60%!!! Czyżby tamtejsza Polonia zaraziła się rozeznaniem i świadomością polityczną od miejscowych?? A może jest po prostu taka jak Polacy w kraju, tylko jeszcze bardziej??

  398. Herstoryk do Bubekro. Dla krajow maloegzotycznych(???) Skandynawia. Moze zreszta Skand jest najbardziej egzotyczna (moje przypuszczenie niesprawdzone)

    Na Kacza Zupka (Panstwo Dykty) zaglosowalo:
    Dania 81%
    Finnlandia 80%
    Norwegia 83%
    Szwecja 85%
    Island 72%
    Grenlandia i Owcze Wyspy komisji wyborczych nie bylo, przecinki pominalem

    pzdr Seleukos

  399. Herstoryk
    14 października o godz. 9:59

    Amerykańska polonia jest najbardziej wsobną, wsteczną i słabowitą grupą narodowościową w USA. Celnie ją kiedyś opisał i przedstawił w relacji z innymi reprezentacjami etnicznymi Ludwik Stomma.

  400. Tanaka
    14 października o godz. 10:50
    Herstoryk
    14 października o godz. 9:59
    ———————-

    Nie wszystko da się zrzucić na konserwatyzm względnie wstecznictwo amerykańskiej Polonii. Jest jeszcze jeden niedoceniany moim zdaniem czynnik. Politycy PiS-u są bardzo aktywni jeśli chodzi o kontakty ze środowiskami polonijnymi, które biorą udział w polskich wyborach. Ta aktywność przekłada się na liczbę głosów. Podobnie jest zresztą i w Polsce B. PiS-owscy posłowie bardzo chętnie podróżują po Polsce gminno-powiatowej. Te podróże później mocno procentują.

  401. Calvin Hobbs
    13 października o godz. 21:20

    Dziękuję za wskazanie źródła łacińskiej mądrości. Moje źródło było prostsze – pamięć z lekcji łaciny w latach 40-tych. Zaskoczyło mnie tylko to dwa razy „agas” bo mam wryte „agis”. Nie pamiętam dlaczego taka różnica i zapytałem doktora Google, on się zgadza ze mną.

  402. @Tanaka 14 października o godz. 10:50
    Amerykańska polonia jest najbardziej wsobną, wsteczną i słabowitą grupą narodowościową w USA.

    Powtarzanie tej samej tezy bez umiejętności jej uzasadnienia (liczby, dane) nie czyni z niej prawdy. Co najmniej raz prosiłem ciebie o uzasadnienie i nie doczekałem się.

    Proszę porównaj polską grupę narodowościową z japońska, irlandzką, włoską, szwedzką, rosyjską, szkocką, meksykańską, hinduską, chińską czy brytyjską.

    Zaproponuj kryteria, podaj twoje propozyjce „ocen” czy punktów, jakie przyznajesz każdej z porównywanych grup w danej kategorii i dodaj je do siebie.

    A potem feruj takie wyroki.

    Jak na razie, to ja mogę tylko przyznać Żydom raczej bezkonkurencyjnie pierwsze miejsce, ale z dalszymi – nie mam pojęcia. Jak i czy normalizować oceny to tylko moja pierwsza wątpliwość.
    W każdym razie generalizowanie za pomocą najbardziej wygląda mi na pisanie pod tezę, czyli jak to ujmował Urban; żołądkiem a nie mózgiem. Emocjami a nie rozumem.

  403. Kochani, wytłumaczcie mi jedno, tak kawę na ławę. Dlaczego Polonia jest obwiniana za Polskę tonącą w PiSie skoro jedyne co Polonia może to oddać głos na JEDEN okręg wyborczy do Sejmu (nr 19) i JEDEN okręg wyborczy do Senatu (nr 44)? Po jednym na CAŁĄ Polskę? 1 z 20 w samej Warszawie? Jakoś nie widziałam list z Gdańska, Poznania lub Wrocławia – nie mam dostępu do głosowania gdzie mi się podoba.

    To rzeczywiście Polonia Polakom wszystko wybiera? Tego ewentualnie (choć niekoniecznie) jednego posła albo jednego senatora? TO przeważyło? Śmiech na sali.

    Sami sobie PiS wybraliście, jak Polska długa i szeroka a my będziemy ten wstyd znosić zagranicą.

  404. @ Nefer
    14 października o godz. 12:06

    Kochani, wytłumaczcie mi jedno, tak kawę na ławę. Dlaczego Polonia jest obwiniana za Polskę tonącą w PiSie skoro jedyne co Polonia może

    Kto obwinia?!?! Ja?? Na pewno nie.
    Neferko luba, ja tylko wyraziłem zdziwienie, że Polonia amerykańska tak ostro odstaje od reszty rozsianej po roztomaitych innych zakątkach świata. Zbieram się właśnie zapytać koleżankę z liceum, mieszkającą w Chicago, co jest tam u nich grane z tym PiSem.

  405. @Taieri 14 października o godz. 11:11
    Jest jeszcze jeden niedoceniany moim zdaniem czynnik.
    Politycy PO maja polonijne głosy w pupie. Plus pewnie oddają je walkowerem.

    Politycy PiS-u są bardzo aktywni jeśli chodzi o kontakty ze środowiskami polonijnymi,
    Ależ oczywiście, że tak jest.

    Najśmieszniejsze jest to, że politycy PO nie mają zielonego pojęcia jak wielkie pole czeka na nich otworem. Nie tylko w postaci szybko kurczącej się liczby polonijnych głosów w USA, ale także w postaci byłych polonusów dozywających swoich dni w Polsce i utrzymujących się z mocno obcinanych amerykańskich emerytur. Ten elektrorat może być wielokrotnie liczniejszy od amerykańskich głosów.

    Tym bardziej że cała czereda polityków PiSu zdążyła się do tej pory zbłaźnić przyjeżdżając i obiecując – zawsze na 5 minut przed kolejnymi wyborami – rozwiązanie tego i innych problemów. I co? I jajco. Polonia teraz otwarcie mówiła, na spotkaniach oraz głosem słuchaczy w radio że nie wierzą w te obiecanki i nie chcą aby ich znowu nabierano.

    Ale w tzw. starym Kraju politycy wszystkich opcji i od zawsze, od przedwojnia, poprzez PRL i wszelkie postsolidarnościowe odmiany rządów mieli polonię głęboko w d*pie. Bias @Tanaki jest bardzo dobrym tego przykładem. Ten stosunek jest nie do zmienienia, bo przywleczenie takich jak @Tanaka na smyczy do miejsca wyładunku paczek z Ameryki oraz miejsca wypłaty przekazów z Ameryki spowoduje u nich tylko atak jeszcze większej do polonii nienawiści.

    To musi być jakaś cecha wbudowana w mieszkańca starego Kraju na poziomie genowym. Całkowita niezdolność do okazania wdzięczności za otrzymaną z USA pomoc, a wręcz narastająca wprost proporcjonalnie do wiekości tej pomocy nienawiść.

    Polonia dostaje z Kraju jakieś minimalne pieniądze na szkoły, na konserwację zabytków, kwoty zupełnie nieporównywalne ze strumieniem środków płynących w drugą stronę.

    Zapłatą, od ponad 100 lat, zawsze jest plucie, kpienie, szydzenie i gryzienie ręki, która karmi. To na polu polityki. W domku rodzinnym przybiera to postać deseru, czyli pretensji wygłaszanych tuż po wylocie z gniazda na swoje, pretensji, że w czasie, gdy nas utrzymywałeś, to cię w domu nie było.

    Nic dziwnego, że w człowieku budzą się prymitywne reakcje i zaczyna rzucać na stół rachunkami pokazującymi, że przez kilkanaście lat, rok w rok, słał do domu ekwiwalent nowiusieńkiego lexusa i to z tych lepszych modeli. Oprócz kupowania mieszkań, oprócz tego i owego.
    Mieszkańcy starego Kraju stają sie w takich chwilach nikim innym jak tylko dorobkiewiczami zapatrzonymi w forsę i mierzącymi wartość człowieka tylko wysokością konta. A skoro tak – to naści, naści moich czeków, no i kto dał wiency?

  406. zza kałuży
    14 października o godz. 11:51

    Twoje pytanie Zza kaluzy jest dobre. O METODYKA porownan. Wydaje mnie lubisz tabelki i zabawe z dane. Moze do pomocy, na poczatek, znajdziesz dla Ciebie cos tu
    https://factfinder.census.gov/faces/nav/jsf/pages/index.xhtml
    Ja sam czasem zagladam. Nie o Polonia ale inne… Zeby wiedziec i nie plesc dyrdymalkow.

    Nefer
    14 października o godz. 12:06
    Polonia Nefer pochodzi, tak mnie wydaje, ze wszystkich srodowisk i okregow wyborczych w Polsce. W zwiazku z tym, bez znaczenia jest, do ktory okreg jest przypisana z powodu ordynacji wyborczej. Jak gruppa. Rownie dobrze moglabybyc dopisana do Pultusk lub Wejcherowo. Czemu nie? Przeciwsskazania? Zasadnicze jest, skandynawska przynajmniej, majac codzienny przyklady zyciowe jak Panstwo i Polityka skonstruowane moga byc, lepszy poziom Nefer, LEPSZY, wybiera KACZA ZUPKA. W ktorym okrag wyborczy glosuje, bez znaczenia.

    pzdr Seleukos

  407. Herstoryk
    Neferko luba, ja tylko wyraziłem zdziwienie, że Polonia amerykańska tak ostro odstaje od reszty rozsianej po roztomaitych innych zakątkach świata. Zbieram się właśnie zapytać koleżankę z liceum, mieszkającą w Chicago, co jest tam u nich grane z tym PiSem.

    No jezusmaryja, rozum odbiera ze szczętem blogowiczom na tym blogu?!

    Jak można zadawać takie pytanie!!!!!

    Polonia w Chicago w 50-60% procentach to przyjezdni z Podkarpacia. W 30-40% to byli mieszkańcy Podlasia. Reszta przyjechała z innych regionów Polski, ale z nich tylko część miała forsę w Polsce i przyjechała z czystej zachłanności na jeszcze więcej. Może z kilka procent. Inni, nawet warszawiacy czy wrocławiacy czy z Górnego Śląska, nie śmierdzieli forsą jak tu jechali.
    A teraz proszę popatrzeć na preferencje wyborcze krajowych Podlasiaków i Podkarpacian (o ile takie słowo istnieje). Toż to jest matecznik PiSu! No i do tego dodać preferencje wyborcze polskich osób niezamożnych (a ponieważ często do pustego portfela prowadzi słabe świadectwo szkolne) – także słabo wykształconych.
    A na koniec przypomnieć sobie kiedy Polska wstapiła do UE (czyli od kiedy ustał dopływ młodych imigrantów do środowisk polonijnych w USA)

    Nie ma łatwiejszego wyjaśnienia ponad to, że do Chicago wyjechali w 90%+ zwolennicy PiSu! To i nie dziwota, że głosuja na PiS!

    Trzy powody:
    1. Geograficznie pisowski rejon pochodzenia w Polsce.
    2. Bieda/słabe wykształcenie.
    3. Podeszły wiek.

  408. zza kałuży
    14 października o godz. 11:51

    „@Tanaka 14 października o godz. 10:50
    Amerykańska polonia jest najbardziej wsobną, wsteczną i słabowitą grupą narodowościową w USA.”

    Powtarzanie tej samej tezy bez umiejętności jej uzasadnienia (liczby, dane) nie czyni z niej prawdy. Co najmniej raz prosiłem ciebie o uzasadnienie i nie doczekałem się.

    Spodziewasz się po mnie tego, czego się spodziewasz po sobie. Czyli – znasz się porządnie na rzeczy. Nie ma zatem przeszkód, byś zrobił wykład.
    Mój wykład nie jest wykładem fachowym, wsobność Polonii w USA jest sygnalizowana na wiele sposobów, w tym powszechności przekazu kulturowego oraz rozeznaniu co do struktury mentalnej Polaków i ich historii, tych zwłaszcza którzy masowo wyjeżdżali (czytaj raczej: uciekali, byli wywożeni jak bydło) do Ameryki.
    Nie mam pretensji do szczegółowej mądrości w sprawie. Przywołałem , nie pierwszy raz, fachowca: profesora Ludwika Stommę. Z nim możesz polemizować niewątpliwie bardzo fachowo, bo też niewątpliwie ślesz sygnał, że jesteś od tego fachowiec.

    Pojedynek dwóch fachmanów na blogu będzie ciekawy.

  409. Taieri
    14 października o godz. 11:11

    Zgoda, ale nie twierdziłem, że jest w tym co jest jakaś szczególna wina Polonii hamerykańskiej.

  410. @Tanaka 14 października o godz. 12:42
    wsobność Polonii w USA jest sygnalizowana na wiele sposobów, w tym powszechności przekazu kulturowego oraz rozeznaniu co do struktury mentalnej Polaków i ich historii, tych zwłaszcza którzy masowo wyjeżdżali (czytaj raczej: uciekali, byli wywożeni jak bydło) do Ameryki.

    Ja nie protestuję przeciwko takim negatywnym ocenom. Sam zaraz poradzę ci wygóglowanie zdania/oceny Czesława Miłosza na temat poziomu kultury polonii. Po angielsku, chyba w NYT, bardzo bolesne. Już teraz nie pamiętam czy Miłosz wypowiadał się dla NYT czy ktoś tam z nim polemizował (bo była z ta oceną polemika). No w każdym razie tzw. stara polonia poczuła się bardzo ukłuta tą wypowiedzią noblisty.

    A więc nie neguję prawdziwości krytycznej oceny.

    Ja się tylko czepiam mówienia, że to akurat polsk agrupa narodowościowa ma leżeć na samym dnie tej kulturowej studni.
    Bo ja twierdzę, że leżą tam Portugalczycy. 😉

  411. Przepraszam ale mam wnerw, że nie będę słów używać.

    Polonia głosowała przede wszystkim na KO.

    https://wybory.gov.pl/sejmsenat2019/pl/wyniki/sejm/pow/149900

    W mojej komisji wynik 47% dla KO.

  412. zza kałuży
    14 października o godz. 12:54

    Na Portugalczykach w USA słabo się znam. Zdaje się, że bardziej ich zajmuje Ameryka Południowa. Nieraz słyszałem (opinie niezawodowców w badaniach kulturowych, socjologicznych czy psychologicznych, a mieszkańców Portugalii i kilku przyjezdnych mających o Portugalii pewne pojęcie), że Portugalia europejska jest zapatrzona w ocean, za którego horyzontem rozciąga się ich południowa kraina marzeń, snów o potędze minionej, czyli wiecznych łowów.
    Ponoć (nie sprawdzałem, opinie) najwięcej połączeń lotniczych ma Portugalia własnie z Ameryką południową, a nie Frankfurtem, Amsterdamem, Paryżem czy Londynem do kupy wziętymi.

    Możliwe, że w USA Portugalczycy leżą podobnie, albo nawet trochę bardziej. Kto ciut bardziej a kto ciut mnniej leży, może ma znaczenie godnościowe między leżącymi, ale nie powoduje to, że stoją, albo skaczą i fruwają. A w tym rzecz, gdy mowa o Poloni hamerykańskiej.

  413. W UK PiS na 3 miejscu za KO i SLD, 18% poparcia. Szkoda że Polska tak nie głosowała.

  414. Nefer
    14 października o godz. 12:59

    Ja Nefer nie wnerwiam mnie, bo Polonia nie jestem 🙂 Stwierdzam raz jeszcze. Skandynawska Polonia glosowala na Panstwo Dykty. Z zapalem i mozol budowane ca 30pare lat. I tak najblizsze 4lata beda. To jest w koncu demokracja Nefer. Politycy artykuluja (wyrazaja) problemy i rozwiazania (alternatywne). Wyborcy wybieraja. 61%, reszta uwaza jest ok. Nie ma co lazikowac po wyborach. Niektorzy (malo) sa aktywni czesciej jak raz na 4lata. Czesc mokroskopijna 61% nie chce Panstwo z Dykty. 99% wyborcow (biernych, czynnych i bardziej czynnych) uwaza Kacza Zupka w Panstwie Dykty za najlepsze rozwiazanie.

    Ja uwazam Nefer, nie trzeba byc politolog, zeby zauwazyc. I przyczyny bez znaczenia. Nie denerwuj siebie Nefer, nie warto.
    pzdr Seleuk

  415. Milosz and the Polish-Americans
    Nov. 22, 1987

    To the Editor:
    In the midst of the ethnic revival of the late 1960’s and early 1970’s, I happened to read a short piece by Czeslaw Milosz in a modest volume titled ”The Immigrant Experience: The Anguish of Becoming American.” In Mr. Milosz’s essay, ”Biblical Heirs and Modern Evils,” the poet reflected upon his grappling, as a poet ”born in Lithuania and raised in Poland,” with America and its civilization. Commenting upon his own homelessness, Mr. Milosz wrote: ”My integration into America is made easier because its inhabitants have always suffered from homelessness and uprootedness, later called alienation.”

    To me, a third-generation American of ethnic origin and a historian interested in both Polish and Polish-American history, Mr. Milosz’s words (not to mention his personal history as well) suggested some understanding and sympathy for the difficulties Americans of ethnic origin have in defining their identity. Mr. Milosz was not surprised ”that the very core of American literature has always been the question ‚Who am I?’ ”

    I thought that the poet possessed that sympathy and understanding when he visited my campus for a poetry reading in the spring of 1984. At a small lunch he shared jokes and talked with two Polish-American priests about the discrimination against Polish studies in the Slavic programs of American universities, and expressed his admiration of the Polish immigrants who, from their own meager resources as blue-collar laborers, erected hundreds of churches and schools and created thousands of organizations and clubs. Mr. Milosz did not pretend to identify with the Polish-American community, nor did he claim to speak on its behalf. But he regretted, as I often do, that no major Polish-American authors had emerged to tell the story of a community he could not write about because he was not from the group and because his interests lay elsewhere. It was not Mr. Milosz’s task to put the Polish-American experience in literary form because it was not his experience. At the same time, he realized and said that there was a story to be told. I thought that Mr. Milosz was different from many Polish-born immigrants and political emigres, different from those who dismiss Polish-Americans with contempt. Unfortunately, it appears that I have been deluding myself.

    In a series of interviews being published this month under the title ”Conversations With Czeslaw Milosz,” the poet was asked why he was irked with those who tagged him a Polish bard. Commenting upon the poetry readings which he gave in Chicago and in other places ”with a lot of Poles, who come to see a famous Pole to lessen their own feeling of inferiority,” Mr. Milosz asserts that ”all my work is completely alien to them.” Mr. Milosz says he was uncomfortable when Polish-Americans began to applaud him. His discomfort stemmed, among other reasons, from ”my knowledge of America, my knowledge of those people, and my constant, painful awareness of the incredible cultural crudeness of Polish-Americans,” which he suggests might be explained by the fact that ”some civilizations do not shape people so they have enough resilience to be able to stand on their own two feet outside their ghetto.” Thus Mr. Milosz sounds terribly upset that The New York Times, as he says, has begun to call him ”the leading poet of the Polish diaspora,” especially if the diaspora means ”the various Polish ghettos in the West.” In that case, Mr. Milosz asserts in a wounded tone, ”I am not the poet of the diaspora.”

    It appears that Mr. Milosz is referring to an article in The New York Times Magazine by Eva Hoffman (”The Poet of the Polish Diaspora,” Jan. 17, 1982). Curiously enough, the article, written by a native-born Pole, does not contain a single word to suggest that anyone considered Mr. Milosz a Polish-American poet. I think it is true that most Polish-Americans are – just like many other Americans – unfamiliar with Mr. Milosz’s poetry. When Mr. Milosz read his poetry at Yale in the 1970’s, perhaps a couple of dozen people, mostly Slavicists and fellow Poles, attended. No Polish-American has, to the best of my knowledge, ever suggested that he was their poet, nor is he represented in the occasional anthologies of Polish-American poetry which have been issued. Mr. Milosz can rest assured that Polish-Americans do not consider him their ”bard.”

    However, after a decade of Polish jokes in the national media, jokes which even Mr. Milosz disliked, Polish-Americans took satisfaction in the recognition accorded to Mr. Milosz by the Nobel Prize, and we applauded him. Perhaps that was rash and too forward on our part, as well as being grossly offensive to an until then relatively obscure literatus who now sported Olympian laurels. Our applause apparently irritated one now officially installed on Mount Parnassus, and one wonders why the poet put himself through the indignity of reading his works to the incredibly culturally crude Polish-Americans. No one would want to suggest that it was for money.

    If Mr. Milosz found Polish-Americans so incredibly culturally crude, why didn’t he simply adopt the image, with which he confesses to feeling comfortable, of a ”hermetic poet who sits at home in his slippers and translates the Bible”? Why wallow in crudeness?

    The poet, I am sure, will give an answer, protesting, as he does throughout the excerpts from ”Conversations” published in The Book Review (”Separate Nations: Poetry and the People,” Oct. 11), that he is bound to be misunderstood as he has been in the past. But is it not fair to ask if he has misunderstood Polish-Americans, or whether he knows much about them? He himself acknowledges, after all, that he could not write about their experience, not only because that was not his inclination, but because he did not share their experiences. If the poet knew so little about them, one would like to know the empirical basis for the poet’s stereotyping an ethnic group. How did he discover ”the incredible cultural crudeness of Polish-Americans”?

    Perhaps Mr. Milosz has some anecdotes that he will share with us. I would just like to point out that first- and second-generation immigrants and their children who attended Polish-American parochial or after-hours Polish language schools were taught about Adam Mickiewicz, Poland’s greatest poet, and about Henryk Sienkiewicz and Wladyslaw Reymont, the first two Poles to be awarded Nobel Prizes in literature. It never occurred to me to consider someone who read Mickiewicz, Sienkiewicz and Reymont ”crude.” Now, after reading Mr. Milosz in The New York Times, I know better.

    I am not writing to express my chagrin as someone who arranged a reading for the poet at which most of the audience of 500 consisted of ”incredibly culturally crude” Polish-Americans, for whom the author willingly autographed freshly purchased copies of his works – including the poetry. There is no need to respond to ingratitude. And it is not my intention to defend Polish-Americans. Like any other ethnic group, they have both good and negative points. Furthermore, their diversity and socioeconomic and cultural integration into American society belies crude (there is that word again!) generalizations and stereotyping.

    What I am interested in is why a poet, an individual concerned with human values, resorts to that intolerant prejudice unique to intellectuals, namely, the contemptuous condemnation of the masses who do not read or understand him?

    In a 1983 issue of Midstream, Henryk Grynberg wrote a thoughtful and provoking piece on the perplexing issue of anti-Semitism in Poland entitled ”Is Polish Anti-Semitism Special?” Perhaps it is now time to consider ”Is the prejudice of Polish intellectuals special?” What are the socioeconomic and cultural roots of the contempt of some Polish intellectuals for their Polish-American cousins? Is it due to a political culture still heavily encrusted with gentry contempt for those of lower social origin and rank? Is it simply the arrogance that many intellectuals, regardless of their national identity, feel for the masses? Or, in America, is it that sense of ”alienation” our culture provokes which causes a writer of Mr. Milosz’s obvious stature to stoop to the level of those who indulge themselves in Polish jokes? Is this the way in which Polish intellectuals try to legitimize themselves before their American peers? Is it America which brings out the intolerance of Polish intellectuals, or is it something deeper which they have imported from their ”native realm”?

    In his short essay in ”The Immigrant Experience” Mr. Milosz ends by expressing his amazement that there is something like America, and that despite all America’s shortcomings and evils, humanity still exists. Amazement, the poet continues, belongs to the realm of contemplation, and the poet only resorts to the pen and to language to exorcise ”the evil spirits of the present time.”
    So do I. STANISLAUS A. BLEJWAS New Britain, Conn.

    Czeslaw Milosz replies:
    The letter of Professor Blejwas is thoughtful and merits respect. I have never denied my expressions of sympathy for and my recognition of Polish-Americans’ achievements in building churches, schools, creating numerous organizations and clubs. I also continue to believe that the story of hardships, deprivations and tragedies which were the lot of the Polish mass immigration to this country makes a vast epic and perhaps one day this epic will be told.
    My bitter words stem from my knowledge about what should be done by the many-millions-strong Polish-American diaspora in the realm of cultural value – yet is not being done. Perhaps by pretending everything is well one brings more harm than by voicing a criticism.

    A version of this article appears in print on Nov. 22, 1987, Section 7, Page 47 of the National edition with the headline: Milosz and the Polish-Americans.

  416. @Tanaka 14 października o godz. 13:04
    Na Portugalczykach w USA słabo się znam.
    Ja też. Kpiłem.

  417. W UK wyszczekany ulicznik 17,56% jak w mojej komisji nie wiem wynikow wciaz nie ma.

    Do Sejmu:
    Dane z 34 na 54 obwodowych komisji wyborczych (62.96%)

    Komitet / ilosc glosow / % calosci

    KOALICYJNY KOMITET WYBORCZY KOALICJA OBYWATELSKA PO .N IPL ZIELONI
    14 625
    38,27%

    KOMITET WYBORCZY SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ
    9 455
    24,74%

    KOMITET WYBORCZY PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ
    6 999
    18,31%

    KOMITET WYBORCZY KONFEDERACJA WOLNOŚĆ I NIEPODLEGŁOŚĆ
    5 497
    14,38%

    KOMITET WYBORCZY POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE
    1 640
    4,29%

    Razem
    38 216

    100%

    Do Senatu

    KASPRZAK Cezary Paweł
    KOMITET WYBORCZY WYBORCÓW RUCHU „OBYWATELE RP”
    7 843
    17,56%

    RUDNICKI Marek
    KOMITET WYBORCZY PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ
    10 445
    23,39%

    UJAZDOWSKI Kazimierz Michał
    KOALICYJNY KOMITET WYBORCZY KOALICJA OBYWATELSKA PO .N IPL ZIELONI
    26 365
    59,04%

    Razem
    44 653

    100%

    Chyba mam sie z czego cieszyc, bo w UK padl record swiata w poparciu dla Pawla Kasprzaka…. Nigdzie poza UK Kasprzak nie osiagnal lepszego wyniku.

    Pozdrowka
    lonefather

  418. @Nefer
    14 października o godz. 12:06
    Muszą gdzieś wrzepić frustrację.

  419. seleuk|os|
    14 października o godz. 10:19

    Ja nie wiem skąd ty wziąłeś te dane które podałeś ale oficjalne wyniki PKW są do sprawdzenia tutaj:

    https://wybory.gov.pl/sejmsenat2019/pl/wyniki/sejm/pow/149900

    Dania KO 36% SLD 33% PiS (3 miejsce) PIĘTNAŚCIE procent
    Finlandia KO 41% SLD 29,5% PiS 16%
    Norwegia KO 38% PiS 26%
    Szwecja KO 40% PiS 23%
    Islandia SLD 27% Konfederacja 25% KO 25% PiS 17%

    Przepraszam że na resztę tobie i innym nie odpowiadam ale mnie nosi po ścianach.
    Zagranica ma więcej rozsądku niż szanowni obywatele mieszkający.

  420. Białoruś KO 42,8%. Jezu.

  421. Zróbmy najazd kamery na koloryt lokalny, równie ponury jak wczorajsza (nie)pogoda. We Wrexham (1053 ważne głosy) KO, owszem, wygrało – 32%. Lewica też odnotowała wynik znacznie lepszy niż krajowy (21% – wyżej niz średnia brytyjska), przebijając PiS (19%). Tu się kończą pozytywy, bo drugi wynik zrobiła Konfederacja – 24%. Korwin uzyskał drugą liczbę głosów (165), po Kidawie-Błońskiej (251), wyraźnie przebijając i Kaczyńskiego (147), i Zandberga (146).
    Choćbym się skichał, nie pojmę, dlaczego ludzie, którzy siedzą tu tylko dlatego, że jest UE i cieszą się wszelką swobodą oprócz prawa do głosowania do Izby Gmin, oddaja swój głos na zdartą, antyunijną katarynkę, ustawioną wśród ponurych, brunatnych dekoracji.

  422. Nefer
    14 października o godz. 13:45
    Moje dane Nefer wzialem z strony co I TY ZALINKOWALAS. Ja dosc szybko licze w pamieci, bo nie jestem politolog, wlosow na 32,7 czesci nie dziele. Dodajac calkowite liczby KO(Nowoczesni, PO, Zieloni etc) + PiS(z przystawki) + KosniakKamyszKukiz + 39% grilujacych domowo wyszlo mnie 99% KaczaZupka (zadowolonych Panstwem z Dykty). Sorry Nefer, ja nie politolog. Odpowiadajac jezykiem Milosza (link Zza_kaluzy) ”I am not the poet of the diaspora.”

    Ja nie politolog diaspory (ani krajowych przodkow). Ja kommunalny lobuziak Nefer, tutejszy 🙂 Przykro mnie Nefer, moje uwagi zezloscily Ciebie.

    pzdr Seleukos

  423. seleukos, ja się na ciebie nie złoszczę ani przez minutę, ja jestem zła na co inne, na kontynuację PiS w Polsce.

  424. Szary Kot
    14 października o godz. 13:51

    Graniczace z pewnoscia przekonanie mam, ze we Wrexham czy okolicy ktos musial ciut mocniej zaagitowac, zaangazowac sie I stad taki wynik Narodowcow.

    Pozdrowka
    lonefather

  425. @Szary Kot
    14 października o godz. 13:51
    Katarynka nadaje ładną melodię – bo żadnych podatków, żadnego ZUSu, wszystko dla nas, bo to my decydujemy co robimy z naszymi pieniędzmi + internet. Młode samce, samice zresztą też, nie chcą się dzielić swoimi pieniędzmi ze staruchami, bo ciągle słyszą, że muszą pracować na wypłaty dzisiejszych emerytur, więc mają wrażenie że dla nich zabraknie. Wolą płacić na szefa i świtę. 🙂
    Naiwność i brak podstawowej wiedzy o funkcjonowaniu państwa. Ale Korwin opowiada ładne bajki, to chętnie słuchają.

  426. A wogółe i fszczególe to ten blog zaludniają palnięte warjaty.

    Normalne to by już dawno temu podsumowały, że „une musiały te wybory zfałszować i tyle”.

    Skoro nasze nie jezd na wierzchu to musowo oszukane.
    No bo jak inaczej?!

  427. Szary Kot
    14 października o godz. 13:51
    To jest wlasnie pytanie SzaryKot, co na gorze ten wstepniak zadalem (Nefer). O lojalnosc wyborcow do EU wartosci. Konflikt lojalnosci. Bo jak czytac byle tych „partii” „programy” to wszystkie praktycznie contra EU rozwiazan wspolnych eventualnie. Narodowcy to juz pewnie 100% (nie czytalem). Ja tez mnie zastanawiam SzaryKot dlaczego mieszkac w Skand? Przeciez tu nikt nie trzyma? Szukac szczescie, trzeba tam gdzie znalezc mozna.
    pzdr Seleuk (niepolitologicznie)

  428. O emigrantach ogolnie.

    Ja jak wyemigrowalem ze Szw do Grecji, to dwa lata mnie wystarczylo zeby zobaczyc. Kommunikacja nie dziala, Szkoly nie dzialaja (trzeba pryw). Lekarz tylko prywatnie (150€ wizyta). Smieci nie zbieraja, butelki na droge, a mat budowlane do morza (i puszki po farbach). Wino (winogrona) marne szczepy. Zabytkowe marmurow kupy zadeptane. Bilet na opera czy koncert kosztuje majatek. Tylko jedny dom koncertowy. Pozwolenie na budowe domku na Peloponess uzyskac nie mozna w ciagu 10lat (prefektura Kranidi) na wlasnej dzialce. Koty (male) rzucaja z okien jadacych aut. No to jak ja moglem tam szczescie znalezc? A do Murzynow strzelaja co truskawki zbieraja, jak Murzyni chca zaplate za zbieractwo.

    Noto wrocilem do domu. Z kotem Boss, jak mu dali passport.

    pzdr Seleuk

  429. To może lepiej się poprzeprowadzać wedle preferencji programowych? Tylko jakoś systematycznie, żeby porządek był.

  430. 14 października o godz. 14:46
    Nefer

    Nic nie wiem, bo kopie dziurę w ziemi.
    Senat nasz? Ukradlim pisoidom?

  431. Szary Kot
    14 października o godz. 14:57
    Nie znam kraj, co ludnosc nie jest obiecywana programowo 100% Mlodosc, Zdrowie, Bogactwo i Piekno. Ja niestety mam tylko europejskie doswiadczenia realisacji programow dla ludnosci. Praktyczne. Dosc duze, pracowalem w paru, nie tylko Skand. Do wniosku doszedlem, jedynie Skand zapewnia mnie ca 70% szczescia 🙄 (skromnosc) O krajach poza europejskich nie wypowiadam przez skromnosc 😀

    pzdr Seleuk

  432. Wyglada na to, ze nie jest tak zle.
    PiSs sie utopi we wlasnym gownie. Konstytucji nie zmienia a mandatow mniej niz poprzednio.

  433. Tanaka
    14 października o godz. 15:11

    Widzi się że ukradlim. Jednym mandatem.

  434. Piotrowicz out, jaka szkoda

  435. @herstoryk, twoja obsesja ( zreszta nie tylko twoja) szybciutko znalazla ujscie: „Amerykanska Polonia jest…..”
    Jako fachowiec, o czym ma swiadczyc twoj nick, moze jednak bys tak nie uogolnial. Wczoraj wieczorem bylam na spotkaniu, na ktorym bylo ok. 30 osob. Jest to nieformalny, lub formalny nasz klub. Tym razem bohaterka spotkania byla wybitna reportazystka, ktora mowila o swojej ostatniej ksiazce. Najpierw jak zwykle w tym domu porozmawialismy na rozne tematy, przy obficie zastawionym bufecie w kuchni, wybory byly sprawa dominujaca i wszyscy ci ludzie byli zdruzgotani. I wszyscy naleza do Polonii…
    Kiedy w zeszlym roku Olga Tokarczuk wraz z z tlumaczka Jean Croft dostala nagrode Bookera za Biegunow ( Flights) to w moim miescie odbyl sie wrecz festiwal na ta okolicznosc w srodowisku polonijnym, ktore tez dzielnie wspomagalo amerykanskim wydarzeniom. Nam tez minister Glinski nie daje dotacji! A w Ameryce nie ma lunchu za darmo.
    Tych spotkan, nie tylko w tym zestawie i w tym miejscu ( bo i inne kluby, organizacje) jest wiele. Np. w ten czwartek w bibliotece glownej jednej z pieciu dzielnic pod polskimi auspicjami, jednak po po angielsku, bedzie dyskusja na temat 1984. Mowisz, ze to stare kotlety, teraz co innego sie czytuje.
    @ E-J. Moze trzeba mieszkac za granica, zeby widziec wiecej. Twoje komentarze dlaczego opozycja przegrala sa celne. Ale opozycja woli nasmiewac sie z pincet plus, trzynastej emerytury, wiochy, potomkow chlopow panszczyznianych, obrzedowosci religii… I sa skutki.
    Ale senat odbity. I dobrze, posiadanie pelnej waaadzy jest demoralizujace.

  436. @Nefer
    Stary Dupa tez sie do senatu nie zalapal.

  437. TĘPY RELIGIJNY POLSKI LUDEK TO NARÓD STRACEŃCÓW.
    GŁOSUJĄC NA PIS i KO WYBRALI PACHOŁKÓW KLERU.
    TAK WIĘC W POLSCE ZNÓW WYGRAŁ KOŚCIÓŁ.
    „god bless poland”

  438. Jeśli można wierzyć sondażom to znów wygrał kościół.
    Polska nigdy nie była wolna, demokratyczna i suwerenna.
    Czy ta prawda wreszcie dotrze do wielu, którzy uważają inaczej?

    Od ponad 1000 lat Polska jest pod okupacją watykańską i nic się nie zmieni dopóki nie zniszczycie kościoła w Polsce.
    Polska ciemnota w miastach, miasteczkach i wsiach to wynik religijnej indoktrynacji i religijnego totalitaryzmu.
    Prawicowa banda wałęsająca się wraz z klerem po Polsce rzuca ochłapy babom i chłopom pańszczyźnianym zbierając żniwo poparcia i aprobaty.

    Wszystkie katoły płci obojga, którzy głosowali na tuskowco-schetynowców dobrze wiedzą, że poparli inną, ale także prawicową bandę, która zawsze dogada się z PiSem i z kościołem.
    Przecież KO w swoim programie nawet nie ma postulatu o rozdziale kościoła od państwa.
    50% wyborców znowu wybrało kościół i prawicę.

  439. Gdyby Polska głosowała jak zagranica to po PiSie niewiele by zostało :/

  440. Ramschel
    14 października o godz. 17:56

    Jeszcze synalka trzeba stołka pozbawić :/

  441. W USA trochę się zmieniło od 2015. Głosowało więcej osób (o ok 4000, to aż 19% wzrost). Wtedy PIS dostał ponad 70% głosów, teraz 53%. Wzrosło Korwinowi, Lewicy i KO (wtedy osobno PO i Nowoczesna).

    Niestety dominują ciągle polskie getta: większe Jackowo (42% wszystkich głosów, 68% na PIS), oraz większy Green Point (36% wszystkich głosów, 51% na PIS). Emigracja w inne rejony ciągle raczkuje (albo się emigranci szybciej asymilują). Na Zachodzie (mierzonym od Teksasu po Seattle) 47% głosowało na KO, 18% na Lewicę (ale to 11% wszystkich głosów w USA). Jest jeszcze enklawa bostońska z przyległościami (40% na PO), stolica (47% na PO), i Floryda z przyległościami (44% na PO). Czyli podobnie do Europy.

    Niestety pas starej emigracji, od Nowego Yorku do Chicago (przez NJ, PA, OH, itp) to 72% oddanych głosów. O ich pochodzeniu wypowiadał się zzakałużnik.

    Trend wydaje się korzystny, ale zobaczymy czy wpłynie (i jak) zniesienie wiz.

  442. Szanowni!

    Prawda, że jakoś tak ciepło sie zrobiło tej jesieni? Człowiek pójdzie w miasto, a tam dziewczyny w samych majtkach, a chłopaki z torsami gołymi jak parówki. Fe! Na parówki.

    Jak jest ciepło powyborczo, to spróbujmy sie podrapać w glowę i jakoś zebrać myśli do tak zwanej kupy.
    Ja się zgłaszam. Blogowiczu, zgłoś się i ty!
    Zapraszam do czytania i komentowania nowego wstępniaka.

  443. lonefather
    14 października o godz. 14:15

    Graniczace z pewnoscia przekonanie mam, ze we Wrexham czy okolicy ktos musial ciut mocniej zaagitowac, zaangazowac sie I stad taki wynik Narodowcow.

    Lokalne wahnięcie jest możliwe, ale i w całej Brytfanii Konfederacja ma 14.9% wobec 6.8% ogółem. I jeszcze przesłanka anegdotyczna: znam (bądź odlegle znam), powiedzmy, pięciu korwinistów bądź nacjonalistów (tylu mi tak na szybko przychodzi do głowy – plus zapewne ich partnerzy/-rki). Wszyscy poza Polską – UK lub inne kraje UE. Ileż to będzie, droga maszyno, dwa a dwa? – Siedem…

  444. Ateista
    14 października o godz. 19:22

    Swiete slowa Ateisto „… to znów wygrał kościół.” 😀 Niedlugo moze zdarzyc, organisacja ta, wyasygnuje MKB (trzech krolow) na prezydentke. A wyborcy cieszyc (jak wygra) i pocieszac (jak przegra), jedna a w trzech osobach. Magia 🙄

    pzdr Seleuk