Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.09.2019
niedziela

Mimozami jesień się zaczyna….

22 września 2019, niedziela,

Ilekroć robię zdjęcia pierwszych pojawiających się we wrześniu mimoz*, przypominają mi się mimowolnie słowa wiersza Wspomnienie, mego ulubionego poety Juliana Tuwima i melodia piosenki Czesława Niemena, który również zachwycił się tymi strofami.
Więc teraz, kiedy znów kwitną mimozy, pomyślałam, że warto chociaż na chwilę zatrzymać się przy pięknych jesiennych strofach, muzycznych dźwiękach i barwach jesieni – zanim zbliżające się niezmiernie ważne wydarzenia krajowe na dobre przyciągną naszą pełną uwagę. Niech chociaż na krótko zapanuje na blogu kolorowe piękno, na przekór czarno- szarym barwom polskiej rzeczywistości.

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty – październik,
To ty, to ty, moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia, senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy,
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej – majowy.

Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką.

Wspomnienie – Czesław Niemen.

Równie piękne są wersy Tuwima o jesiennych porankach…

Tylko te chłodne, pogodne,
Przewiewne ranki jesienne,
(Liliowe astry jesienne),
Senne, łagodne,
Gdy w miłym, szarym niebie
Wzrok rozczulony tonie:
Te ranki, te są dla Ciebie.
Byś w miękko wysłanym pokoju
Z liściasto-ptasią tapetą,
Bladobłękitna,
W tym właśnie dzisiejszym stroju,
Przez okno patrzała spokojnie
Na miłe niebo jesienne,
A na stoliku w wazonie
Niech będą astry liliowe,
Liliowe astry jesienne.

O jesiennej zadumie nastrojowo napisał Jerzy Harasymowicz, a Elżbieta Adamiak skomponowała do tych wersów muzykę i wykonała razem z Magdą Umer.

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy z lasem,
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowa, jak za chleb
Rzeczywiście, tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Jesienna zaduma – Elżbiera Adamiak, Magda Umer

W podobnym klimacie Magda Umer śpiewała kiedyś Koncert jesienny – jedna z piosenek, której barwy nie spłowiały z upływem czasu.
To zasługa zarówno tekstu i muzyki, jak samego wykonania.

„….Pnie drzew pokryły się dawno mchem
Wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień
A na ścierniskach pozapalały się ogniska
W oddali snuje się
Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
I śni o pięknej dziewczynie
A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy
Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy….”

Koncert jesienny – Magda Umer

Nie zestarzała się również urocza Jesienna dziewczyna Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego.Po wielu latach zaśpiewal ją Grzegorz Turnau i wniósł swoją interpretacją coś szczególnego, własnego, nie zatracając charakteru utworu Starszych Panów.

Z tej drogi, którą przeszło
za wiosną swoją lato —
już nie patrz na swą, przeszłość,
na przyszłość spojrzyj za to.
Ze wzrokiem na zakręcie,
za którym jest już jesień,
wciąż czekaj nieugięcie,
aż ona ci przyniesie…
Jesienną Dziewczynę,
odmienną niż inne —
dziewczynę z chryzantemami,
z chryzantemami.
Dziewczynę Jesienną
dziewczynę bezcenną
i nie zamienną już na nic,
już na nic.

Mężczyzna jesienny – Magda Umer

Jeśli już o jesieni – to nie może zabraknąć czarodziejki słowa i nastroju – Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej.Napisała na ten temat kilka wierszy, ale ja wybrałam jej niezwykłej urody tekst prozą Liście jesienne.

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.
Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.
W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba – mgłą siwą, czerwona leszczyna – skrzydłem motyla, topole – ciemnymi kolumnami.
Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w gląb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.
Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.
Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.
Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.
Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.
Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.
Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.
Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.
Wiosna – kaprys, wiosna – łaska.
Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej,
zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.

O malowniczej górskiej jesieni, która wszystkich czaruje wyjątkowymi barwami napisał piękny tekst piosenki Janusz Kondratowicz, muzykę Piotr Figiel a wykonuje ją z pełną uroku prostotą Jadwiga Strzelecka

„…A w górach już jesień,
Płomienny korowód.
A w górach już jesień,
I spokój na progu.
A w górach już jesień,
Pospieszne odloty.
Pożegnań czas…

A w górach już jesień,
Królestwo niczyje.
A w górach już jesień,
I kruche motyle.
A w górach już jesień,
Śpią w słońcu kałuże.
Świat żyje przez chwilę,
Nie krócej i nie dłużej….”

A w górach już jesień – Jadwiga Strzelecka

Moje jesienne reminiscencje koncentrowały się wokół polskiej poezji i piosenki.
Ale chciałabym sięgnąć również po niezmiernie znany utwór francuskiego kompozytora Josepha Kosmy Les Feuilles Mortes/Autumn Leaves/Zwiędłe liście.

Był wykonywany przez całą plejadę gwiad piosenki, był również tematem niezliczonych improwizacji jazzowych.Spośrod wielu wybrałam dwie interpretacje – Juliette Greco i Milesa Davisa.Łączyła ich w życiu nie tylko muzyka, ale wielka miłość, niestety bez happy endu.
Les Feuilles Mortes – Juliette Greco
Autumn Leaves – Miles Davis
(Przy okazji – na początku września odbyła się premiera długo oczekiwanego pełnometrażowego filmu dokumentalnego o Milesie Davisie. )

Na koniec znów powrócę do poetyckiej piosenki polskiej. Niech o jesieni zaśpiewa swoją piosenkę Dzień w kolorze śliwkowym Leszek Dlugosz – poeta, aktor, kompozytor. Znany i lubiany między innymi z kabretu „Piwnica pod Baranami”.

„Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym!
– Berberysu i głogu ma smak…
Stawia drzewom pieczątki
– Żeby było w porządku
Że już pora
Że trzeba iść spać…
A my tak – po kieliszku, po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień
– Próbujemy nalewki
Z dzikiej róży, z porzeczki
Żeby sprawdzić – czy zimą
To wypić się da?…
– To się w głowie nie mieści
Że tak szumi szeleści
Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
Idzie jesień
I prosto w nasz próg…
– Ale co tam! przecież taka jesień złota
Nie jest zła!
– Ale co tam! Przecież taka jesień złota
Niechaj trwa… „

Dzień w kolorze śliwkowym – Leszek Długosz

Ułożyłam na początek jesieni mały, kolorowy bukiet – ale jest jeszcze bardzo wiele jesiennych wierszy, piosenek, obrazów, zdjęć i po prostu wspomnień, więc chciałabym poprosić gości blogu LA , do podzielenia się nimi.
Niech to znów będzie na krótko czas, kiedy dźwięki, słowa i barwy krążą w powietrzu.

basia.n

——-

* Prawdziwa mimoza, to roślina egzotyczna i nie rośnie w Polsce. Mimoza to ludowa czy zwyczajowa nazwa popularnej rośliny, tj. nawłoci. Najczęściej spotykana jest nawłoć kanadyjska i pospolita – ta pierwsza jest bardziej okazała. Roślina ta występuje prawie wszędzie, znana jest pszczelarzom, dla których stanowi jeden z ostatnich w roku, o ile nie ostatni, pożytków pszczelich.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 444

Dodaj komentarz »
  1. U mnie juz wiosna w calym poczatkowym rozkwicie a gdzies tam na antypodach jesien, moja ulubiona pora roku w starym kraju.
    Kolory polskiej jesieni, nie dadza sie zamienic na zadne zloto.

  2. act
    22 września o godz. 14:37

    Ponieważ tam daleko jest początek wiosny, więc chciałabym poprosić Ejotkę i Herstoryka, żeby podzielili się fotkami wiosennymi z drugiej pólkuli 🙂
    Będzie wtedy jak w piosence ” trochę wiosny, jesienią…”

  3. @ All

    Przy okazji chciałabym jeszcze raz poprosić wszystkich znanych i nieznanych gości blogu, o pokazanie na zdjęciach jesieni z różnych krajów i części świata.
    Szczególna prośba do @pombocka i oczywiście @ Tanaki
    o polską jesień 🙂
    Ale mam nadzieję, że może paradox 57 i Qba pokażą swoje przepiękne okolice !
    Mam rownież nadzieję zobaczyc jesień w górach w Szwajcarii…
    I wiele , wiele innych!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wiesz co Basiu, dla mnie jesien to byla moja najwczesniejsza pamiec dziecinstwa.
    Pamietam ciemny pokoj. Jakies ciezkie kotary z pierscieniami z mosiadzu, czy bronzu…i mama sluchala Slawy Przybylskiej
    na okraglo ( na przemian z jakimis romansami cyganskimi), a ja cztero czy pieciolatek nie protestowalem. Potem mama wymyslila boska Edit Piaf a te pokochalem pierwsza miloscia od razu.
    To byla moja pierwsza powazna inicjacja w muzycznej edukacji. Ciagle pamietam ten mroczny pokoj cholera.

  6. act
    22 września o godz. 15:06
    Jeśli ta piosenka jest Twoim wczesnym wspomnieniem jesieni, niech zabrzmi tutaj 🙂

    Sława Przybylska – Pamiętasz była jesień (z filmu „Pożegnania”)

  7. @basiu

    Poszukam, ale na teraz może dołączę jednego z moich ulubionych wykonawców, jeszcze z czasów studenckich (autorstwa ulubionego twórcy). Śpiewak może mało dorównujący estetyce operowych, ale za serce chwyta:
    https://www.youtube.com/watch?v=2je4MvNfMH0

    I twórczo przearanżowany słownie przez Artura Andrusa. I z brawurą wykonany
    https://www.youtube.com/watch?v=WbIVufIzAfU

  8. Miły wstępniak.

    Co mi przypomniało że może powinnam zdjęcia wymienić pod nickiem bo mi się trochę zakurzyły ale nic nowego nie mam :/

  9. A kto pamięta studenckie „Od Turbacza wieje wiatr”, żelazny jesienny przebój rajdów w Gorcach?

    Wspominam nostalgicznie spacery z ukochaną, jeszcze nie żoną, po jesiennych krakowskich Plantach i rozgarnianie nogami szeleszczących złotych liści na ścieżkach……

    Leszka Długosza miałem szczęscie spotkać kilka razy i słuchać na żywo.

  10. paradox57
    22 września o godz. 15:19

    Bardzo się cieszę, że przyszedłeś z tą świetną piosenką Waligórskiego. W Polsce mamy od wielu lat szczególny fenomen piosenki kabaretowej i piosenki poetyckiej.
    Oczywiście poczekam na rezultat Twoich poszukiwań.
    Może znajdziesz również coś z Kazimierza, z Nałęczowa ?

    Wklejam fajny tekst piosenki, ktorą przyniosłeś.

    Jesień idzie – autor Andrzej Waligórski

    Raz staruszek, spacerując w lesie,
    Ujrzał listek przywiędły i blady
    I pomyślał: – Znowu idzie jesień,
    Jesień idzie, nie ma na to rady!

    I podreptał do chaty po dróżce,
    I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
    Swojej żonie, tak samo staruszce:
    – Jesień idzie, nie ma rady na to!

    A staruszka zmartwiła się szczerze,
    Zamachnęła rękami obiema:
    – Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
    Jesień idzie, rady na to nie ma!

    Może zrobić się chłodno już jutro
    Lub pojutrze, a może za tydzień
    Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
    Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!

    A był sierpień. Pogoda prześliczna.
    Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
    Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
    O mającej nastąpić jesieni.

    Ale cóż, oni żyli najdłużej.
    Mieli swoje staruszkowie zasady
    I wiedzieli, że prędzej czy później
    Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

  11. Nefer
    22 września o godz. 15:24

    Poszukaj koniecznie zdjęcia ,ktore masz.
    Ja potem rownież zrobię i pokażę folder z jesienią holenderską.Użyję rownież zdjęć z ubiegłych lat, bo teraz ostatnio nie robiłam ich pod tym kątem.
    Ale będą jesienno-kolorowe

  12. Kocham te piosenke Slawy, bo mama ( na okraglo sluchala) bo ja pacholeciem. Bardzo gleboka nostalgia, tesknota za pierwsza niewinna pamiecia chyba.
    Czy Slawa Przybylska jest doceniona dzis, oto jest pytanie. Czy ktos wie?

  13. @Herstoryk 15:25

    Tak, to rozgarnianie nogami liści. Tak się zastanawiam, czy w późniejszych latach, jak już nie narzeczona a żona, równie miło przyjmowała fakt wchodzenia do domu w butach tak uślicznionych tymi romantycznymi porywami młodości. Chyba że skutecznie wywietrzały Ci z głowy wraz z pierwszymi porywami nadchodzącej zimy.

  14. No to daj jakas ilustracje muzyczna podwojny rodaku, prosze. Leszek Dlugosz, jak najbardziej. Lubialem.

  15. Herstoryk
    22 września o godz. 15:25

    No więc niech zagra tutaj ta piosenka 🙂
    Bazuna 2017 -Andrzej Mróz z przyjaciółmi -Od Turbacza wieje wiatr

    Widzę, że nagranie pochodzi z 45 Ogólnopolskiego Turystycznego Przeglądu Piosenki Studenckiej Bazuna 30.06-02.07.2017 Przywidz – Centrum Zielona Brama.

  16. Dla miłośników Leszka Długosza

    W radiowej Trójce ( nie słucham z wiadomych względów, oprócz paru muzycznych audycji) od wielu lat nadawana jest audycja Gitarą i Piórem we czwartki o 23:05
    Przeszło od roku ostatnie 15 min tej audycji to Kwadrans Leszka Długosza.
    Dla zainteresowanych podaję link z podcastami.
    Można tu przesłuchać jego wszystkie kwadransy..

    https://www.polskieradio.pl/9,Trojka/6899,Kwadrans-Leszka-Dlugosza

  17. act
    22 września o godz. 15:42

    Z Turbaczem wyręczylam Herstoryka, a Leszkiem Długoszem możesz się nacieszyć w podanym powyżej linku.

  18. @paradox57

    Poprosiłam o zdjęcia, ze szczególnego powodu. Otóż przed laty byłąm na jesiennej wycieczce szkolnej ( w klasie przedmaturalnej) w Lublinie, Nałęczowie,Kazimierzu…
    Wtedy na początku października widziałam jesień tak inną niż w Łodzi. Wtedy oczarował mnie Kazimierz, ale również Zamek i uliczki Lublina. Nie przypuszczalam, że wrócę tam kiedyś na krótko.

  19. https://www.youtube.com/watch?v=x1Pg8ptV89Q
    Jesień idzie przez park, wyk.Czerwone Gitary – film 8mm 1977
    Muzyka niezapomniany Krzysztof Klenczon

  20. Optymatyk
    22 września o godz. 16:10

    Urokliwa piosenka.
    Przeczytałam właśnie wpis autora klipu i… Lublin wrócił do mnie znów. Bo okazuje się, że zdjęcia były kiedyś wykonane w Ogrodzie Saskim. Ciekawe było również pytanie jednego z komentatorów o klub fotograficzny na LSM ul Wallenroda róg Wajdeloty. W ten sposób znajome miejsce wrociło do mnie na chwilę

  21. Genialny Bruno Schulz napisal w opowiadaniu pt. Jesien: jesien to tesknota duszy do materialnosci.
    Pomyslcie przez chwile drodzy o paradoksie
    tej frazy.

  22. No to mnie basia zmusiła do jesiennych porządków

    https://goo.gl/photos/aGd4Fq7kc421QsGQ9

  23. Nefer
    22 września o godz. 17:26

    Ależ się ukrywałaś z tymi pięknościami !
    Dzięki, że pokazałaś te świetne zdjęcia.
    Wobec tego idę sięteż zmobilizować.
    I jeszcze raz proszę wszystkich robiących zdjęcia blogowiczów o ich pokazaniae 🙂

  24. @basia.n

    Ale trafiłaś z tą jesienią!

    Jesień

    Sprawne ciało pod kusym ubrankiem,
    Wielkie bale trwające do rana,
    Obca myśl skacowanym porankiem –
    Kiedyś przyjdzie jesień, proszę pana.

    Marynarka i biała koszula,
    Bukiet kwiatów wstawiony do dzbana,
    Mina lekko znudzonego króla –
    Chyba idzie jesień, proszę pana.

    Jakiś dziwny niepokój w żołądku,
    I ta niechęć od samego rana,
    I wyniki nie całkiem w porządku –
    Chyba przyszła jesień, proszę pana.

    Coraz częściej coś, jakby panika,
    Jak koszula niedobrze dobrana,
    Jak światełko, co w tunelu znika –
    A to tylko jesień, proszę pana.

    Żółkną liście i zęby i włosy,
    Z lustra patrzy morda zamazana,
    Wkoło słychać zachrypnięte głosy –
    Bo to przecież jesień, proszę pana.

    Choć w pamięci może się zatrzeć,
    Stara prawda z pewnością ograna,
    Jesień jednak, to – jakby nie patrzeć –
    Piękna pora roku, proszę pana.

  25. https://www.youtube.com/watch?v=hBUjhyadYyk
    31/ ŻÓŁTY LIŚĆ – 1966 r. / 1971 r. [OFFICIAL AUDIO]-2013r. Autor-Janusz Laskowski
    Pamiętam puszczaną do znudzenia i zdarcia, plastykową pocztówkę na Bambino4.
    Zresztą Beatę z Albatrosa 1965 też.

  26. Qba
    22 września o godz. 18:09

    Świetny ten Twoj wiersz o jesieni !
    Marzyło mi się, że coś napiszesz .
    Dziękuję 🙂

    ps. może dasz się uprosić i zrobisz zdjęcia wiatraka i inne !

  27. Optymatyk
    22 września o godz. 18:11

    Nie znałam, ale posłuchałam z przyjemnością

  28. Ach te przesilenia i równonoce jesienne …przyspiesza ruch ku ziemi…spadają brązowe kasztany, orzechy włoskie i pożółkłe liście. Dzisiaj sześciu naraz! spadło w dół…w hospicjum…mój też…był na liście.

  29. MajsterKlepka
    22 września o godz. 18:46

    Nowy gość na blogu – witaj .

  30. @basia.n
    22 września o godz. 18:28

    Wiatrak nieciekawy

    Widok z tarasu
    https://photos.app.goo.gl/VTPQBLCkGofPc7h18
    Pierwsze zdjęcie – wczoraj wieczorem
    Drugie zdjęcie – dzisiaj rano

  31. Herstoryk
    Rozumiem jesienne nastroje. Jednak przed chwilą przywieźliśmy i złożyliśmy na podwórzy zabitego przez wariata za kółkiem lisa. Przepiękne zwierzę, bardzo mnie poruszył bo to znajomy lis, który często u nas się pojawiał. Nawet baliśmy się, że nasz pies zostanie jego pokarmem. Młody, delikatny, śliczny lis ze wspaniałym ogonem. Chyba już ostatni w okolicy bo wszystkie dzikie zwierzęta szybko znikają. Samochód się przecież każdemu należy. Jeszcze 2 lata temu było bardzo dużo ścieżek w lesie. Dzisiaj wszystko martwe. Nawet lasu coraz mniej. Dzisiejszy las to obrzydliwa i niesympatyczna farma drewna na sprzedaż. Nie mówiąc o śmieciach.
    Jest to trzeci pogrzeb w tym tygodniu. I ja już tego nie mogę. Jak zrobić lisowi pasujący pogrzeb? Musi przecież zostać po nim jakiś ślad. Nie tylko w mojej głowie. Kto może pomóc?

  32. Qba
    22 września o godz. 19:24

    Dziękuję za zdjęcia o będę prosiła, żebyś dodawał wciąż do tego folderu !!

  33. Jesień, jesień, jesień…. To dopiero jutro.
    Dziś wykorzystałem ostatni dzień lata i wybrałem się na jagody 😎
    Teraz mam dżinsy w jagodowe plamy na siedzeniu i kolanach oraz innych miejscach.
    A wczoraj zbierałem grzyby.
    Moje jesienne zdjęcia niebacznie pokazałem japońskiemu gościowi i teraz co kilka dni molestuje mnie pytaniami, czy już się zaczęło. Odpowiadam, że dopiero w październiku, a on co chwila: are the trees still green there?

    O butelkach etc.
    Szwajcaria jest krajem, w którym nie ma składowisk odpadów, pozajednym specjalnym na zużyte rdzenie z elektrowni atomowych i inne radioaktywne odpady np. szpitalne.
    Butelki szklane wrzuca się do specjalnych pojemników, a obok – puszki metalowe. Idzie do recyklingu.
    Butelki z tworzyw sztucznych wrzuca się do pojemników w sklepach, za darmo, ale nie ma też kaucji. Są głosy, żeby wprowadzić wysokie kaucje, bo ludzie śmiecą, głównie na ulicach dużych miast.
    W górach ani w lesie śmieci się nie spotyka. Najwyżej psie kupy w plastikowym woreczku, na śniegu 🙄
    Baterie, elektrośmieci przyjmują sklepy. Muszą, bo wszystko obarczone jest przy zakupie opłatą recyklingową.

  34. Pod moim nickiem jesień alpejska sprzed 2 lat.

  35. Wypchać lisa i dać szkole do gabinetu biologicznego. Niech dzieci zobaczą z bliska co im z okolicy znika.

  36. Nefer
    22 września o godz. 17:26

    Nefrer ja też się zmobilizowałam 🙂
    Kawałek holenderkich jesieni

    https://photos.app.goo.gl/DkViZ1deTB22mbMJ8

  37. @Vera
    22 września o godz. 19:36

    Chodzi lisek koło drogi …
    A po drodze, asfaltowej,
    Nie zdejmując z gazu nogi
    Pędzi w swojej bryce nowej

    Człek na wzór stworzony tego,
    Który dał mu pełną władzę
    Nad tym, co ma za żywego,
    Czyli ssakiem, gadem, płazem.

    Gdy więc dojdzie do zderzenia,
    To nikogo to nie ruszy,
    Bowiem wszystkie te stworzenia
    Nie mają wszak wcale duszy.

  38. Tobermory
    22 września o godz. 19:56

    Jesień niby jutro, ale u ateistów ” zarządziła się ” dziś 🙂
    To niesamowite, że u Ciebie są jeszcze jagody !
    Grzybów też bardzo zazdroszczę – bo u mnie ich po prostu nie ma. Być może gdzieś na południu, gdzie jest trochę lasów. Ale jest bardzo możliwe, że ich nikt nie zbiera.
    Oni zdecydowanie wolą śledzie:)

    Cieszę się bardzo, że pokazałeś zdjęcia. Nie szkodzi, że je kiedyś pokazywałeś – ja ich nie widziałam.
    Są tak piękne, że można je oglądać w kółko 🙂

  39. Kolorowa pora obfitości. Zapraszam do stołu.

    https://photos.app.goo.gl/JgZiHRFos3LqJiup9

  40. @pombocek
    22 września o godz. 20:49

    Już te dwa grzyby, które (trochę) znam wywołują ślinotok.

  41. pombocek
    22 września o godz. 20:49

    Co za grzybowe wspaniałości, co za rarytasy !

  42. basia.n
    22 września o godz. 20:52

    Dwa moje ulubione kwiaty – i zarazem zioła – polne: nawłoć i aromatyczny wrotycz. No i stokrotka. To już trzy? Może i trzy, umiem liczyć tylko do dwóch. A stokrotka to przez niebywałą u innych odporność na okoliczności. W 50-tych latach spotkałem ją nad rzeką w grudniu i się zauroczyłem, bo sam też nieśmiało próbowałem wtedy zimowych przyjemności w wodzie.

  43. pombocek
    22 września o godz. 21:36

    Tak, stokrotki są bardzo dzielne i po prostu prześliczne .
    W Holandii jest im dobrze, bo praktycznie rzecz biorąc zima bywa rzadko i jeśli już, to parę dni…
    Więc zdobią trawniki wszędzie.
    Zrobiłam jesienny folder, ale specjalnie dołożę tam zaraz jeszcze stokrotki 🙂

  44. @Vera 19:36

    Smutne to, co piszesz. Jeszcze smutniejsze to, co zrobiliście. Nie wiem, jakie u was pod względem sanitarnym panują obyczaje, u nas ktoś taki jak Ty, gdyby zrobił jak Ty, musiałby zgłosić to do nadzoru weterynaryjnego pod kątem badania, czy lis nie był nosicielem wścieklizny, sama z tym kimś musiałabyś poddać się profilaktycznemu szczepieniu, a na koniec lis poszedłby do utylizacji.
    Więc tak sobie pomyslałem, że gdyby to na mnie wypadło, z zachowaniem dużej ostrożności przeniósłbym lisa do lasu, gdzieś głębiej i tam zostawił. Byłby przynajmniej z tego jakiś ogólniejszy pożytek.

  45. Pombocku

    Stokrotki już tam są 🙂

    https://photos.app.goo.gl/DkViZ1deTB22mbMJ8

  46. PS
    Bo właściwie, żeby postąpić jak trzeba, należałoby powiadomić zarządcę drogi, i on powinien się tym zająć.

  47. W mojej okolicy w przypadku kolizji z/lub znalezienia na drodze martwego dzikiego ssaka (sarny, dzika, lisa, zająca, borsuka, wilka itp.) należy powiadomić odpowiednie służby: Wildhüter (conservation officer, strażnik przyrody) lub policję.
    Zabranie zwierzęcia może być podstawą oskarżenia o… kłusownictwo.

  48. Basia,
    Bez podpisu wiadomo, że to wstępniak Twojej roboty. Uroczy, piękny, do słuchania, smakowania jak uczniak: po upapranie buzi i rąk z nogawkami.
    Cieszę się, smakuję i papram, postaram się wyszukać jesienne foty własnej produkcji i blogotowarzystwu przedstawić.

  49. act
    22 września o godz. 14:37

    Cieszę się, że znowu jesteś 🙂

  50. basia.n
    22 września o godz. 15:17

    Sława Przybylska – Pamiętasz była jesień (z filmu „Pożegnania”)

    Ze Sławą Przybylską mam pewien kłopocik. Dobra piosenkarka, nieco specyficzna przy tym, jakby błądząca na jakichś odleglejszych niwach. Może nie znam wiele z jej repertuaru, ale mam wrażenie, że w obiegu publicznym szerszym niż kawiarnie, kluby studenckie czy podobnie kameralne miejsca, dała się poznać z garści zaledwie piosenek i to takich nostalgicznych, nieśmiałych, zapatrzonych w przeszłość, której nie da się wskrzesić.
    Kiedy Sława śpiewała, byłem jeszcze właściwie dzieciak, a takie jej tony mnie nie fascynowały, choć podobała mi się jej piosenkarska klasa.
    Stąd też pamiętam o niej i mam za wysoką artystką, ale skojarzenie ze smutnawym repertuarem nie może mi minąć.

  51. „Autumn Leaves” – Eva Cassidy (2/2/1963 – 2/11/1996)

    https://www.youtube.com/watch?v=xXBNlApwh0c

    Piekny, nastrojowy tekst. Ostatnie dwa wstepniaki ucapily za grdyke. Wielkie dzieki autorom.

  52. Aborygen
    22 września o godz. 23:48

    Każda piosenka śpiewana przez Evę Cassidy była wzruszajaca jej niezwykłą interpretacją.
    A tekst….rzeczywiście piękny

    Spadające liście unoszą się za moim oknem
    Spadające liście, czerwone i złote
    Widzę Twoje usta, letnie pocałunki
    Opalone ręce które trzymałam

    Odkąd odszedłeś dni się wydłużają
    I niedługo usłyszę starą zimową piosenkę
    Ale tęsknię za Tobą najbardziej, mój kochany
    Gdy jesienne liście zaczynają opadać

    Odkąd odszedłeś dni się wydłużają
    I niedługo usłyszę starą zimową piosenkę
    Ale tęsknię za Tobą najbardziej, mój kochany
    Gdy jesienne liście zaczynają opadać

    Ale tęsknię za Tobą najbardziej, mój kochany
    Gdy jesienne liście zaczynają opadać

  53. Tanaka
    22 września o godz. 23:30

    Jeśli chodzi o Sławę Przybylską, widzę ją podobnie jak Ty.
    Nie wychowałam się na jej piosenkach i z perspektywy czasu
    słyszę ten senymentalizm i smutek jej repertuaru, który może podobał się kiedyś, ale absolutnie nie wytrzymał próby czasu.Takich artystów zdobywających krótką popularność było wielu w każdym pokoleniu.

  54. Droga pani Jesien, damo przepiekna.
    Moze pani przestanie na chwile i pomysli.
    Jak mozna prosze pani tak zupelnie bez serca zamieniac mlode chyze dziewczeta w matrony. A ci mlodzi chlopcy nie moga grac w pilke nozna do konca swiata? Co pani jest bezlitosny zegarze, co pani odmierza i po co. Niezupelnie trzezwy. act

  55. Thttps://images.app.goo.gl/WS5veByWUbXN9Tpj9

    Pissarro, tak niedoceniony malarz za zycia.
    Jego tutaj jesien.

  56. Chyba nie dziala ten link. Przepraszam.

  57. Bedzie wiecej Pissarra, dla tych, co lubia.

  58. Shttps://artsandculture.google.com/asset/indian-summer/hAFWnyhyDvXUoQ?hl=en-GB&avm=2

    A ten obraz (slaba reprodukcja) wisial w korytarzu.

  59. https://youtu.be/cJDi4L0yOTg

    A ta kompilacja dla wytrwalych jesiennikow.
    Dobranoc panstwu. U mnie wiosna ale co za roznica, tempus fugit a czas ucieka.

  60. Dorzucę dwie piosenki, jedną w temacie jesiennym – „W żółtych płomieniach liści” – https://www.youtube.com/watch?v=Cm5qCivnjGY

    i drugą, nie całkiem jesienną, ale co nieco o tym co napisała @Vera – „Pamiętajcie o ogrodach” – https://www.youtube.com/watch?v=wpcj2Ye15L0

    Niestety jednak, jako gatunek nie pamiętamy 🙁

    Za zdjęciami poszperam w archiwum roślinnym.

  61. Skoro juz tyle o jesieni nie sposob nie wspomniec o wielce pouczajacym wywiadzie z jesiennym lisciem M.Leunig’a

    Q: How would you describe yourself?
    Autumn Leaf: Dead, I suppose. Finished.
    Q: How did this happen?
    A.L: I just couldn’t hold on any longer. I let go and down I fluttered. It felt OK. My work was done. I’d had enough.
    Q: You mean you couldn’t take it anymore?
    AL: No. I mean I was satisfied. I’d had a good enough life. I guess I was happy.
    Q: What were the high points?
    AL: I can’t remember. It was all pretty good.
    Q: Any advice to the readers?
    AL: No. Not really.
    Q: Thank you.
    AL: My pleasure.

  62. Listopad

    Nutka nadziei wciąż się budzi
    pogoda zmienna
    brak decyzji
    magnolie trzeci raz w tym roku
    już próbowały nam zakwitnąć
    lecz mróż nad ranem był bezwzględny
    i zdmuchnął kwiaty zimnym szronem
    liście już spadły bez nadziei
    zlęknione krwawym niebioskłonem
    i rozdrażnione tym czekaniem
    wolą już podróż tę ostatnią
    niż walkę z wiatrem o przetrwanie
    nim zasną
    listopad twarz ma odwróconą
    przedłuża ciągle te zmagania
    to grypą sieje między ludzi
    to topi pola w mgielnych łkaniach
    drzewa zaś w teatralnych pozach
    chcą mróz odstraszyć tej jesieni
    bo przecież astry ciągle kwitną
    to może jesień się odmieni
    ale nie po to
    by przebaczyć
    ptaki co świadkiem letnich figlów
    donosem ich nie mogą straszyć
    one wybrały lepszy klimat
    i poleciały na południe
    tam też listopad
    tylko inny
    lżejszy
    cieplejszy
    i gościnny

    1999
    / wierszyk emigracyjnego poety Wojciecha K. Borkowskiego z dzielnicy Avondale w Chicago /

  63. Tu gdzie mieszkam mimozy kwitna pozna zima i na przedwiosniu.
    Nic specjalnego, rosna szybko ale nie sa w stanie przetrwac ponizej -10C. Natomiast system korzeni maja doskonale rozwiniety co im pomaga w odrastaniu.

  64. https://youtu.be/0EFrfHCb4gM

    W odroznieniu od kolegi gospodarza tego blogu, nie mam ani krztyny uczuc ambiwalentnych, jezeli chodzi o Slawe Przybylska. Mama musiala mi wbic jej repertuar do glowy i trzewi sluchajac jej co noc. Za bardzo nie zaluje, choc czasami chcialem gdzies uciekac…z lozeczka.
    Powyzej zalaczona jest jedna z wielu ulubionych moich piosenek pani Slawy.

  65. A ze ociera sie o kicz i tani sentymentalizm, no coz, gdybym zyl tylko na samej wysokiej sztuce, awangardzie, na ktorej znam sie calkiem niezle, dawno juz bym zdechl z glodu.

  66. @act

    Może najpierw podziękuję za przypomnienie pięknych obrazów jesiennych Pissarra. Ich subtelna uroda zawsze czaruje. Więc cieszę się, że ich nie zabrakło.
    Pokazałeś też świetny link muzyczny, jazzową kompilację
    One Hour of Autumn Jazz Music and Autumn Jazz Songs
    Swietnie się słucha, więc przypominam jeszcze raz.

    A jeśli chodzi o Sławę, to mogę powiedzieć – rozumiem doskonale, dlaczego tak bardzo utkwila Ci w pamięci.
    No i ogólnie mówiąc, zawsze słuszne jest powiedzenie
    de gustibus non disputandum est .
    Więc dobrze, że każdy dzieli się tym, co lubi 🙂

  67. Aborygen,

    bardzo lubie Leunig’a, jego rysynki sa swietne…ale nie zakladaj prosze, ze wszyscy tu znaja angielski. Troche trudu z Twojej strony i byloby jeszcze fajniej.

    Pozdrawiam, chyba z tej samej antypody.

  68. act
    23 września o godz. 4:04

    Mój komentarz
    1) Ładne to o pani jesieni i pani zegarze, krótkie i dowcipne, impresyjne.
    2) Pissarro też mi się podoba. Impresjoniści ( i post) fascynują mnie od dawna. Swoboda w posługiwaniu się techniką malarską, tematyka każda, nawet foki uliczne oraz precyzja w kompozycji. Dla fotografa amatora ich obrazy, to bezcenne wzorce pokazujące jak należy ujmować świat rzeczy.
    Pzdr, TJ

  69. act
    23 września o godz. 9:05
    A ze ociera sie o kicz i tani sentymentalizm,

    Mój komentarz
    Toi dziwne, weźmy takie „O sole mio” Presleya. Toż to kicz pierwszej klasy. Ale gdy słucham co roku mniej więcej, to słucham, wciąż na mowo.
    To samo z „Pamiętasz była jesień…”
    Pzdr, TJ

  70. act
    23 września o godz. 5:26

    Accie, normalnie klękam i się długo modlę!
    Toż uwielbiam Pissarra. Dzieckiem w kołysce, co łeb urwało temu i owemu, wziąłem ja raz w rączki cud boski: wielkiego formatu wydawnictwo z reprodukcjami obrazów Pissarra. Była to ogromna koperta (rozmiar chyba ponad A-3), a w niej bodaj dwadzieścia kart wyjmowalnych osobno, z wysokiej jakości reprodukcjami.
    Jak wziąłem, wyjąłem i zacząłem oglądać, to mi się coś w główkę stało i już nie mogę się odwielbić.
    Zaiste, moja miłość czysta.

    Pissarro był wielkim przyjacielem impresjonistów, a jednocześnie jego malarstwo miało nieco inną nutę, jeszcze taką troszkę klasyczną, choć nie akademicką. Ale też ten czas był czasem wielkiego eksperymentowania w sztuce i twórcza siła tych wielu fantastycznych twórców promieniuje tak, że i dziś ciągle jest nośna, żywa i świeża, stając się już swoistą klasyką i pewnym ideałem, może już bardziej nośnym niż sztuka wcześniejszej klasyki – renesansu.
    Był też genialnym nauczycielem rysunku i malarstwa jego przyjaciele-malarze i środowisko mówiło, że nawet kamień może zamienić w mistrza subtelnego rysunku i biegłego w sztuce malarza.

    Dobra, dawaj więcej swoich Pissarrowskich typów! 🙂

  71. Herstoryk
    23 września o godz. 5:59

    Przypomniałeś Skaldów i Łucję Prus. To też kawałek historii polskiej piosenki. A twórca tego clipu, wykonał sam zdjęcia do niego.
    Natomiast Kofta i jego wiersze, to coś bardzo szczególnego.
    I masz rację mówiąc od czasu do czasu z dezaprobatą o ludzkim gatunku

  72. @basia.n wprowadza na blog odświętną atmosferę i uczy radości życia, której pozostałym zajętym dziejowymi sprawami często brakuje. Również dostrajam się do jesiennej melancholii:
    https://www.youtube.com/watch?v=0ZARYxRmNWg

  73. tejot
    23 września o godz. 10:45

    Wprawdzie to do @acta wspomniałeś o fotografie amatorze, ale poproszę i Ciebie o jakieś jesienne reminiscencje !

  74. @paradox57
    22 września o godz. 15:41

    @Herstoryk 15:25
    Tak, to rozgarnianie nogami liści. Tak się zastanawiam, czy w późniejszych latach, jak już nie narzeczona a żona, równie miło przyjmowała fakt wchodzenia do domu w butach tak uślicznionych tymi romantycznymi porywami młodości.

    Zawsze prawie rozgarnialiśmy razem, a więc pretensji nie było, tym bardziej, że i sprzątaliśmy zawsze oboje.

    @basia.n
    22 września o godz. 15:43

    Herstoryk
    22 września o godz. 15:25
    No więc niech zagra tutaj ta piosenka („Od Turbacza wieje wiatr”)…

    Trochę mi się zdaje, że nasze rajdowe wieczorne wykonania bywały lepsze, ale to może być podkolorowane ówczesnym zwyczajowym po bratersku/siostersku dzielonym dla zwilżenia gardeł półliterkiem, czy J23 w chudszych czasach. Zawsze prawie był ktoś umiejący lepiej czy gorzej brzdąkać na gitarze do wtóru…….ech, nostalgia….

  75. kolega @seleuk|os| ma ode mnie odpowiedź po poprzednim wpisem
    Pozdrawiam.

  76. @żabka konająca
    23 września o godz. 11:03

    Wiesz, przy całym chaosie i bez sensie na świecie ” bliskim i dalekim” trzeba uciekać w stronę piękna. Bo inaczej rzeczywistość okropnie przytłacza.
    Sade i jej głos ! Och ! Właśnie coś z jesiennej melancholii.
    Świetnie to skojarzyłaś 🙂

  77. @Ramschel
    23 września o godz. 8:41

    Masz może własne zdjęcia „prawdziwych” mimoz ??

  78. @woytek
    23 września o godz. 6:43

    Ładny ten listopadowy wierszyk z Chicago 🙂

  79. Korkta
    Jest
    tejot
    23 września o godz. 10:45
    tematyka każda, nawet foki uliczne
    Ma być
    tematyka każda, nawet uliczna
    TJ

  80. Mimozami to nazywalo sie niesmiale kolezanki w moim szkolnym roczniku, a te inne natchnione romantycznie, rusalkami.
    A powazne i uczone podreczniki twierdzily i twierdza nadal, ze to dziewczeta dojrzewaja wczesniej.
    Eeee tam, wierz tu nauce. Od tamtej pory polegam na empirii, choc to tez dyscyplina naukowa. Albo przed-naukowa.

  81. basia.n
    23 września o godz. 9:20

    Basia, rety! Toż kusisz dwoma bitymi godzinami jazzu, a u mnie czas krótki!
    A bym wziął i się rozsłuchał.
    Co raz, przy podobnych okazjach, myślę sobie o tym, jaki bogaty i kapitalny dorobek w jazzie mamy, a czas PRL-u pod tym względem pamiętam ze specjalnie żywym sentymentem.
    I nie może mi się nie przypomnieć radiowa Trójka, tak bogata i różnorodna, a w tym w jazzie kształcąca, że starczyłoby na parę innych rozgłośni. No i rozwalona!
    Czytałem kiedyś wyniki badań społecznych, jakieś 15 lat temu: 83% Polaków nie zna jazzu, nie rozumie jazzu i nie lubi jazzu! Pewnie ci co nie znają, już go nie lubią. Tak na wszelki wypadek.
    Disco polo i seriale co mają pięcdziesiąt tysięcy odcinków rządzą, oraz złota medalistka: słitfocia z panią w tipsach.
    Mniam! 😀 😀 😀

  82. Tanaka
    23 września o godz. 11:50

    Tanako, jest jeszcze paru takich jak jeden Jamneńczyk, co źle znoszą wszystkie hałasy, również muzykowe, prócz śpiewu żab, wróbli, kosów itp.

  83. Ja byłe w weekend w Ziemi Lubuskiej, zwiedzałem bunkry, biwakowałem nad jeziorem.
    Dopiero tam można zrozumieć słowa Jima Morrisona ,,The West is The Best”.
    Ale my idziemy raczej na Wschód…tyż tam ładna przyroda…

  84. Tanaka
    23 września o godz. 11:50

    To znalazł @act ! ja to tylko podkreśliłam jeszcze raz, bo nie chcialam, żeby ta świetna kompilacja umknęła uwadze gości.
    Ale całe uznanie należy się @ actowi 🙂

    A Trójka… tak, rozwalona, chociaż zachowała się na szczęście audycja Ptaszyna-Wróblewskiego Trzy kwadranse jazzu ( słucham !) i jest rownież chyba od roku nowa audycja Wojtka Mazolewskiego – Fajny jest jazz
    Warta słuchania .! A z poza jazzowych – Gitarą i Piórem, z piosenką poetycką. Pojawia się jeszcze Piotr Kaczkowski i Wojciech Mann – a reszta…. to smutek po tym, co było kiedyś !

  85. Witam wszystkich jesiennie… to może znów Łucja Prus, tym razem z Januszem Stroblem

    https://www.youtube.com/watch?v=uEwLu73fsVI

  86. Zapomniałem o Małgorzacie Ostrowskiej:

    https://www.youtube.com/watch?v=WRoZu2Ljjfk

  87. Tejot, Tanaka, Basia( last but not least) panie i panowie.
    Muzyczny to i poetycki wstepniak jesienny
    a i w takaz atmosfere wprowadzajacy (u mnie wiosna, zeby nie bylo zbyt prosto). Ale bedzie tez slowo o malarstwie.
    Pissarro, doceniony tutaj tak szczodrze jesien i impresjonizm i wogole…nie bardzo rozpoznany w podrecznikach. Byl to bowiem gigant, ktoremu wszyscy sie klaniali. Laczyl realizm, niekoniecznie formalnie, Corota i Courbeta z juz chyba postimpresionizmem. Innymi slowy, Cezanne, van Gogh, Gauguin i wielu, wielu innych czerpali z niego, patrzyli w jego strone, nawet jego romans z neoimpresjonizmem zasluguje na ksiazke.
    Te obrazy jesienne Pissarra to dla mnie juz przeczucie nadchodzacej epoki.
    Byl moim malym bogiem, powiadal o nim Cezanne.

  88. Stentor
    23 września o godz. 12:19
    23 września o godz. 12:22

    Janusz Strobel napisał znakomitą muzykę, a wykonanie Łucji Prus po prostu przepiękne !
    Świetnie, że przypominasz wszystkim Małgorzatę Ostrowską

    Jesienny skarbczyk wzbogaca się o wciąż nowe pozycje.
    Muzyczne, poetyckie, malarskie.

  89. Wraz z Piotrem Szczepanikiem pogońmy za kormoranami:

    https://www.youtube.com/watch?v=cP7azxOV_cs

    Dziękuję Ci, @basiu.n za piękny jesienny wstępniak.

  90. Skoro pombocek taki nie do muzyki (tylko kokietuje pewnie), to ja go jeszcze jakims Pissarrem, panie tego, moze uracze.

  91. https://images.app.goo.gl/LVi4R4oy1UzkWd266

    Poszukam wiecej. Ale nie chce przynudzac Pissarrem.

  92. Stentor,
    pani Lucja i pan Piotr musza tu byc pod Tym wstepniakiem. Dzieki.

  93. act
    23 września o godz. 12:44

    Wcale nie przynudzasz Pissarrem ! A ten ostatni obraz widziałam w oryginale.Wisi w Thyssen- Borenmisza Museum
    w Madrycie. To muzeum jest w pobliżu Prado.
    Więc udałam się tam od razu po wizycie w Prado, zachęcona przez moją indywidualną przewodniczkę.

  94. act
    23 września o godz. 13:25
    23 września o godz. 13:31

    Znalazłeś ferię barw jesiennych ! Z ogromną przyjemnością obejrzałam

  95. https://youtu.be/xnW9wNN_IVg

    No to na koniec jeszcze raz Jesienne Liscie,
    z innego drzewa.

  96. A ja przypomniałam sobie, że jest przecież piosenka niezapomnianego Wojciecha Młynarskiego Jesienny Pan !
    To jeden z jego pierwszych tekstów piosenek i to jaki !

    Choć nie wiem, kto to jest,
    Nie wiem, skąd go znam,
    Co dzień spotyka mnie,
    Jesienny śmieszny pan.

    Parasol wielki ma
    I zmartwień trochę też.
    Przez pusty idzie park,
    W czerwony liści deszcz.

    Lecz gdy ostatni liść,
    Ze smutnych spadnie drzew.
    On razem z białą mgłą,
    Rozpływa się.

    Gdy park pożółknie znów,
    Powróci znowu tam.
    Jesieni szukać barw,
    Jesienny śmieszny pan.

    A wtedy spotkam go
    I pójdę z nim przez park,
    On będzie blisko tak,
    Mych rąk, mych warg!

    Gdy park pożółknie znów
    I biała wzejdzie mgła,
    Będziemy razem szli:
    Jesienny Pan i ja

    A podam dwa linki – jeden wokalny z Hanną Banaszak
    a drugi, świetny instrumentalny

    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=W0wcrVvC9sc"<Hanna Banaszak – Jesienny Pan (Mr. Autumn).
    Klementyna Bohdanowicz – Jesienny pan (półplayback)

  97. act
    23 września o godz. 13:31

    Twój link, to znakomity pianista jazzowy Ahmad Jamal i jego Autumn Leaves wykonane w Palais des Congrès Paris 2017

    Świetne nagranie

  98. Prawdziwe mimozy sprowadzane tonami z Malty i rozdawane publice podczas wielkiego korowodu zwanego Cortège są symbolem karnawału bazylejskiego.

  99. Tobermory
    23 września o godz. 14:11

    W końcu zobaczyłam prawdziwe mimozy.
    Piszesz o karnawale bazylejskim, ale czy jest gdzieś jeszcze w Szwajcarii inny karnawał z korowodem ?

  100. Obiecana wiosna australijska. To co jest tu piękne to to, że kwitną całe drzewa. Właśnie się zaczyna – widziałam już kwitnące bauhinie.
    https://photos.app.goo.gl/3FvkAEAjw6s6HVVz7
    A mimozy nazywają się u nas wattle
    https://www.gardeningwithangus.com.au/wp-content/uploads/2015/12/acacia-baileyana_cootamundra-wattle-2.jpg

  101. @basia.n
    23 września o godz. 14:35

    Karnawałowych korowodów jest sporo w różnych miejscach, ale najsłynniejsze są w Lucernie i Bazylei, ponadto w Bernie i Bellinzonie (tzw. Rabadan).
    Ten w Lucernie odbywa się „po katolicku” tj. zaczyna pobudką (Tagwacht) o 5 rano w Tłusty Czwartek i kończy nad ranem w Środę Popielcową wielkim korowodem zwanym „Monstercorso”. Udział w tym karnawale bierze ponad 200 tys. uczestników.
    Karnawał bazylejski zaczyna się o 4 rano w poniedziałek po Środzie Popielcowej i trwa dokładnie 72 godziny.

  102. Te żółtokwitnące „mimozy” to właściwie jest akacja srebrzysta.
    Prawdziwa mimoza kwitnie różowo i rośnie w tropikach.
    Jej listki reagują na bodźce fizyczne (dotyk, zmiany temperatury etc.) składając się do góry i zwisając.
    Jest atrakcją ogrodów botanicznych i palmiarni.

  103. Nawłoć kanadyjska jest rośliną inwazyjną i zwalczaną w Europie. Wypiera bowiem gatunki rodzime i powoduje ubożenie różnorodności owadów. To roślina trująca (wszystkie gatunki nawłoci) i nic jej nie lubi zjadać.
    Ale dla oka miła 🙂

  104. @basia.n
    Jak znajde w swoich archiwach to ci wysle zdjecie mimozy uginajacej sie pod sniegim (nigdy sie nie podniosla) i trzeba ja bylo po prostu sciac.

  105. Jeszcze lecą. Dziś w czasie łażenia po wodzie i po przystani widziałem 8 kluczy, w tym dwa duże i lecące względnie nisko. Udało mi się pyknąć jeden. Przy drugim, dwa razy większym, wysiadła mi bateria i nim się obrobiłem z założeniem drugiej, ptaszki się zrobiły jak muszki owocówki. Za to po drodze znalazłem 5 czubajek czerwieniejących – jadalnych, rzecz jasna.

    https://photos.app.goo.gl/nFfeQBr8bov8fXwx5
    https://photos.app.goo.gl/fEnizZUxSjiWHnij9

  106. https://www.youtube.com/watch?v=MRiOYOwgiS0
    NIE BÓJMY SIĘ JESIENI Wyk.Zofia i Zbigniew Framerowie

  107. https://www.youtube.com/watch?v=oH8Lt04rHWI
    Waldemar Kocoń – Wspomnie jesieni

  108. https://www.youtube.com/watch?v=UQ8Euf2XgWs
    Walc złotej Jesieni – muzyka W. Kilar (Piękny Park Arkadia)
    Złota jesień tańczy walca w pięknej Arkadii – ogrodzie romantycznym w stylu angielskim założonym przez Helenę z Przeździeckich , żonę Michała Hieronima Radziwiłła właściciela pobliskiego Nieborowa.

  109. https://www.youtube.com/watch?v=qpVxlYj1QiI
    »Jesienne Pozdrowienia »
    Samych pięknych i radosnych chwil Wszystkim życzę…
    Pozdrawiam Serdecznie.
    …Jesień uroki swe rozsiewa, w pożółkłych liściach opadłych z drzewa,
    które szeleszczą pod nogami, gdy spacerujemy leśnymi ścieżkami…

  110. A ja znowu mam kasztany po kieszeniach 🙂 dzisiaj znalazłam w drodze do pracy po urlopie, ale mi się dzień dłużył że hej

    @basia i Tobermory

    Ładne zdjęcia basia, okolice czegoś co prawda jakby podobne 😉 a Tobermory fajne dynie, sam wycinałeś?

  111. Tobermory

    Masz ogromną wiedzę o wszelkich roślinach (no i nie tylko o nich!)Zawsze dowiaduję się od Ciebie czegoś nowego.
    Obejrzałam dynie – świetne, szalenie pomysłowe.

    A jeśli chodzi o karnawałowe korowody, to w Holandii są one tylko na południu bo tam gnieździł się kk. Ludzie nie chodzą już do kościołów, ale chętnie zachowali tradycję zabaw karnawałowych.

  112. @Optymatyk

    Przyniosłeś sporo różnych jesiennych wspominków.
    Myślę, że każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. 🙂

    Ja wybieram muzykę Kilara – Walc złotej jesieni.
    i SDM z Jesienią z tekstem Edwarda Stachury

  113. pombocek
    23 września o godz. 19:24

    Jak dobrze, że udaje Ci się utrwalić takie odloty.
    Mają w sobie tyle piękna i nostalgii
    A te czubajki czerwieniejące wyglądają bardzo apetycznie.
    Jak smakują najlepiej ? Smażone, duszone ?Czy moze nadają się do suszenia ?

  114. Nefer
    23 września o godz. 21:39

    Ja też mam już trochę kasztanów, ale mam ochotę na więcej.
    No tak, okolice polderowe są charakterystyczne 🙂
    Tak, pierwszy dzień w pracy po urlopie nigdy nie jest przyjemny. Ale trzeba przez to przejść ,jak przez dziecięcą chorobę. 🙂

  115. Ewa-Joanna
    23 września o godz. 14:36

    Dzięki za kawałek Twojej wiosny jesienią. Taka inna niż polska,ale zawsze w przyrodzie panuje radość, kiedy wszystko zaczyna kwitnąć 🙂

  116. Ramschel
    23 września o godz. 17:26

    Mam nadzieję.że uda Ci się znaleźć to zdjęcie mimozy pod śniegiem.

  117. Służebnice Jędraszewskiego zostały odegnane od „pańskiego stołu”

    https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-abp-jedraszewski-zwalnia-pracownice-kurii-tylko-te-ktore-sa-,nId,3215704#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Załosne jest to, że kobiety w Polsce stanowią 80% wiernych kościoła, a więc samym tym popierają swojego największego wroga czyli seksistowski, homofobiczny i pedofilski kler kk …
    Religie i kler poniżają Je, ośmieszają, lekceważą, nienawidzą Je i Nimi gardzą mając Je za nic.
    Gdzie u takich kobiet jest logiczne myślenie, gdzie jest kobiece poczucie honoru i wartości ?

    Takie postępowanie jak chrzczenie dzieci, posyłanie ich na lekcje religii, praktykowanie religijnych guseł i obrzędów oraz proreligijne wypowiedzi publiczne kobiet podających się za feministki i innych działaczek ponoć świeckich organizacji kobiecych to popieranie kościoła, religii i kleru.

    Od wieków kler kościoła katolickiego indoktrynuje religijnie całe pokolenia swoich wiernych.
    Dla nich klesze pasożytnictwo, próżniactwo, oszukańcze metody bogacenia się, zazdrość, nienawiść, homofobia, antysemityzm i wiele innych chrześcijańskich „wartości” stanowią wzorce do naśladowania, a każda proklesza władza uznająca za dopuszczalne i bezkarne takie „wartości” jedynie umacnia i popiera szkodliwość społeczną tej
    instytucji, która pierze mózgi swoich wiernych, ogłupia ich religijnymi bajkami i nimi manipuluje w swoich mediach, w szkołach i ze swoich kościelnych ambon.

    Ten proceder owocuje dziś w Polsce całym złem w każdej dziedzinie życia jej społeczeństwa.

  118. Ateista
    23 września o godz. 22:15

    Wszystko co robią przedstawiciele kk jest po prostu okropne.
    Dobrze, że o tym przypominasz.
    Zgadzam się absolutnie z tym co piszesz. To pranie mózgów wielu pokoleń jest tak dobrze widoczne wszędzie
    Mam tylko nadzieję, że może to ich postępowanie ludzie w końcu zaczną dostrzegać coraz bardziej i wyciągać wnioski.
    Oby stało się to jak najszybciej.

  119. Sorry, Pani basiu.n ale jesień się niestety u nas nie zaczyna mimozami ale Panem Banasiem 🙁

  120. @basia

    Myślałam o Belgii z Holandią. I właśnie zaczynam przechodzić jesienny katarek więc idę się zwinąć w kółko.

  121. Nefer
    23 września o godz. 23:01

    Wiem, są podobieństwa
    Ach te jesienne katary. Herbata z cytryną, pewnie panowie poradzą nalewki. A ja polecam Echinaforce 🙂

  122. Wątróbka, otręby pszenne, pestki słonecznika, pestki dyni, orzeszki arachidowe, płatki owsiane, ostrygi, kakao, sery (Gouda) jaja, ryby, mięso…
    Wszystko, co zawiera sporo cynku, wzmacnia limfocyty Th biorące udział w reakcji na patogeny np. wirusy.
    Poza tym wyspać się, to też wzmacnia odporność, bo w czasie snu organizm produkuje limfocyty T.

  123. Tobermory
    24 września o godz. 0:37

    To dopiero fachowa i wyczerpująca porada.
    Zapamięta, aby użyć w razie potrzeby.

  124. Szanowny act

    Mea maxima culpa. Oczywiscie ze nie wszyscy znaja jezyk language. Jak mozna tak nawet sadzic. Czlowiek niestety na stare lata glupieje. Wcielam sie wiec w dawno porzucona role tlumacza w kwestii wywiadu z jesiennym lisciem autorstwa australijskiego rysownika/filozofa M. Leunig’a.

    Pytanie: Jakbys opisal swa kondycje?
    Jesienny lisc: Trup, koncowka i tyle.
    Pyt: A jak do tego doszlo?
    J.L.: Ile mozna sie trzymac? Oderwalem sie od drzewa, zawirowalem na wietrze i spadlem na ziemie. Nic wielkiego. Poczulem sie spelniony. Odbebnilem swoje.
    Pyt: Czy to znaczy, ze miales juz tego wszystkiego dosc?
    J.L.: Alez nie. Chce tylko powiedziec, ze bylem zadowolony z zycia, nawet na swoj sposob szczesliwy.
    Pyt.: Moze kilka slow na temat swoich zyciowych wzlotow.
    J.L: Nic mi jakos nie przychodzi do glowy ale ogolnie bylo OK.
    Pyt.: Jakies porady dla czytelnikow?
    J.L.: Nie, chyba nie.
    Dziekuje za wywiad
    J.L: Cala przyjemnosc po mojej stronie.

    Skoro tak bardzo lubisz Leunig’a act jeszcze jeden z jego wierszy w tegorocznym, leuningowskim kalendarzu tym razem z wlasnym przekladem.

    PLODDERS PRAYER

    God give me a quiet week,
    Nothing to amazing,
    Nothing too far up the creek
    I need to do some grazing

    God please let me simply plod
    A path that’s not to rough.
    Being me is very odd
    And that is quite enough.

    MODLITWA CZLAPIACEGO PRZEZ ZYCIE

    Panie, choc jeden tydzien daj,
    ot, taki zwykly, mily.
    Bym mogl go spedzic sam na sam,
    bez zadan ponad sily.

    I pozwol czlapac posrod dni,
    droga, na ktorej los nie warczy.
    Samemu czesto dziwiac sie,
    I to zdziwienie calkiem starczy.

    To tyle o Leunig’u act. Take care (trzymaj sie)

    P.S.: Wielkie dzieki Basiu za tlum do “Autumn Leaves w interpretacji E. Cassidy. You’ve missed your vocation ( minelas sie z powolaniem).

  125. Aborygen,

    dziekuje i klaniam sie rowniez.

    Fajny ‚wolny’ przeklad Twoj ‚Plodders Prayer’.

    Jezeli moge wyrazic moja sugestie; przedostatnia linijka lepiej zabrzmialaby np:
    ‚Samemu sobie dziwiac sie’.
    Mysle, ze blizej sensu oryginalu: ‚Being me is very odd’.
    Ale tylko opinia…

    Pozdrawiam.

  126. Ale to tylko opinia…

  127. @act.

    Dzieki za sugestie. Nie do publikacji wiec bez znaczenia. Vsyo vosmozhno. To, ze czlowieki jest jeszcze w stanie cos sklecic do rzeczy w ojczystej mowie to cud. To act to z Terytorium Stolecznego?

    Sle wyrazy szacunku z aborygenskim pozdrowieniem

  128. Wydales moj secret Aborygenie, tak @act jest od ‚ACT’…ale tez i od ‚act’, grac, udawac (lepszego, madrzejszego niz sie jest), wszyscy to po trosze uprawiamy na blogach, nieprawdaz?
    A Tys pewnie z NT 🙂

  129. ..sekret…

  130. w nawiązaniu do akcji
    nie świruj zagłosuj
    piosenka Big Cyców
    Jak słodko zostać świrem
    https://www.youtube.com/watch?v=_ZgVBmjzM1U
    „…nie znać się na polityce i być głupim w każdym calu, jak zdrowo być wariatem w tym popieprzonym kraju…”

  131. „…od normalnych tu się roi, tylko dureń ma dziś szansę…”

  132. prostuję, akcja,
    nie świruj, idź na wybory

  133. Bez przesady parafianin. Tych normalnych tez nie za duzo.

  134. Act
    Dzieki za sprostowanie “secret” Juz lapalem za slownik. Wiktorianczyk jestem z samego Lowicza.

  135. Aborygen,

    🙂

  136. Optymatyk
    23 września o godz. 19:49

    NIE BÓJMY SIĘ JESIENI Wyk.Zofia i Zbigniew Framerowie

    Tak jest! Zofia i Zbigniew Framerowie, czyli czar par! Wziąwszy i obejrzawszy, padłem. Ze śmiechu.

    https://www.youtube.com/watch?v=fktPs5vWxPA

    Ten pan Zbigniew: głowka jak główka zapałki, wąsik-ach-ten-wąsik a la Zorro, te baczki, ta fryzurka i te usteczka w męskim gatunku.
    Ta pani Zofia – prekursorka dzisiejszych pań z tipsami, należycie wysmarowanych samoopalaczem cieknącym po bluzeczce i staniczku, co zbiera wysoko to, co ma zebrać wysoko.
    I to wspólne tupu-tupu-tup w lewo i tupu-tupu-tup w prawo, oraz lalalalala….
    I ten festiwal zagraniczny: szansonisty iz Polszy!
    Jest dobrze!

    A teraz poważnie, bo czasem to sobie robimy śmichy-chichy: taka nasza historia, taka estetyka, taka moda, takie atrakcje, wzruszenia, miłości po nocy, poranku, stołówki na wczasach i złamane serca. Takie aspiracje, takie tęsknoty, taki PRL.
    Taka prawda.

    I dziś to jakoś wygląda i brzmi wiarygodnie, oraz właściwie nabiera swoistej szlachetności dzięki patynie i sentymentowi. Tylko te dzisiejsze panie z tipsami pełnymi doklejonych diamentów po 25 groszy sztuka i swoimi słitfociami i ci panowie w majtach z krokiem na wysokości kolan, żeby pielucha leżała , są jacyś wtórni, lamusowaci, nieautentyczni i śmieszni.
    Tamto, wtedy, to był jakiś autentyk. Trochę nadmuchany, takaś nadwiślańska wersja włoszczyzny i San Remo, ale jednak do obrony.

    No i naród śpiewał. Tego mu trzeba.

  137. Oglądam wszystkie te kwitnące drzewa i inne chabazie, i serce mi się znowu rwie do dalekiego świata 🙄
    Najchętniej bym zobaczył Pohutukawa Coast w pełni kwiecia…
    Ale tymczasem
    Zwyczajna jesień sudecka

  138. i lokalny… listopad, w promieniu 5 km
    Biedny Tamaki, nie wierzy, że do porządnej jesieni jeszcze tak długo 🙁

  139. Aborygen
    24 września o godz. 1:52
    Nie jestem autorką tłumaczenia Autumn Leaves.
    Znalazłam je jedynie w necie i wkleiłam na blogu 🙂
    Poszukałam, bo to ładny tekst 🙂

  140. Herstoryk
    24 września o godz. 10:56

    Wiosna wszędzie kwitnie tak pięknie ! Zadziwiły mnie swojskie nasturcje. Bo jakoś tak wyobrazilam sobie, że w Australii to wszystkie kwiaty są inne. No i masz lawendę. Wprawdzie w pewnej odmianie – ale jest.
    Przychodź częściej ze zdjęciami

  141. Kochani,

    Ja przepraszam, że tak wpadam niegrzecznie i zamiast najpierw oddać należny hołd fantastycznemu wstępniakowi basi.n i dyskusji pod nim dzielę się wcześniej wiadomością z ostatniej chwili (bo roznosi mnie z podekscytowania):

    https://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-49810261

    Sąd Najwyższy właśnie ogłosił decyzję w sprawie o zawieszenie parlamentu UK przez kudłatego clowna! Sąd uznał decyzje o tak długiej przerwie w obradach wymuszona przez premiera tuż przed terminem wyjscia z EU za nielegalną!!! Wiwat trójpodzial władzy i niezawisłe sądownictwo!

  142. Kostka
    24 września o godz. 12:12

    Absolutnie nie przepraszaj ! Bo ważne jest, aby dzielić się ważnymi wiadomościami z ostatniej chwili.
    Tak – wlaśnie chodzi o to niezawisłe sądownictwo ! Niestety skutecznie likwiduje się je w Polsce !

  143. Kostka
    24 września o godz. 12:12
    Kosteczko, Johnson odwoła się do Strasburga albo nawet Brukseli za łamanie prawa przez Sąd Najwyższy UK.

  144. Czy w GB nie działa prawo kaduka? W Umęczonej pod wyzwolicielskimi rządami PiSu funkcjonuje znakomicie.
    Pzdr, TJ

  145. Czy w GB nie działa prawo kaduka?

    Jeszcze nie, ale nie mówmy: hop… 🙁

    Zadzwonił przyjaciel, Polak mieszkający w Anglii. Jest ogrodnikiem i działaczem AA wśród mieszkających tam Polaków.
    Ostatnio jedna z jego podopiecznych zaprosiła go na chrzest swojego dziecka w tamtejszym polskim kościele. Jest niewierzący, ale poszedł. Podczas uroczystości śpiewał coś innego niż pozostali zebrani.
    Zapytany, co śpiewa, powiedział, że skoro jest w domu Boga, który jest miłością, to śpiewa coś radosnego i pozytywnego, bo to, co śpiewa reszta, jest jakieś strasznie smutne i ponure, a to przecież radosny dzień.
    Nazwali go szatanem.

  146. Idę na ostatnią sesję fizjoterapii.

    @Herstoryk
    21 września o godz. 9:13

    Nieźle mnie pocieszyłeś pod poprzednim wpisem 🙄
    Już się cieszę na barometr w kostce 😉

  147. Tobermory
    24 września o godz. 11:31

    Jesień w Sudetach malownicza.
    Ale zdumiał mnie Twój listopd w okolicy.
    Jeszcze jagody i maliny ?
    Kozy nie pokłóciły się o podaną roślinę 🙂
    I mam pytanie – co to za rzeźba chłopca z psem ?

  148. Tobermory
    24 września o godz. 14:07

    Poproś o jeszcze jedną serię. Nigdy nie zaszkodzi.

  149. @Tobermory 14:07

    Jesteś szczęściarz. Jeden cykl fizjoterapii i wykpisz się jedynie barometrem w kostce. O ile. Bo może być i bez takich konsekwencji.
    Moja żona właśnie jutro zaczyna kolejnę turę fizjoterapii. Piątą. Drugą po operacji. Strasznie powoli idzie ku poprawie.

  150. Aborygen
    24 września o godz. 7:27
    „normalnych” powinienem napisać

  151. @paradox57
    24 września o godz. 14:16
    Też zaczynam.
    Kciukotrzymanie za żonę.

  152. @ basia.n
    24 września o godz. 12:07

    Wiosna wszędzie kwitnie tak pięknie ! Zadziwiły mnie swojskie nasturcje.

    Nasturcje przydatne są, bo oprócz że widowiskowe, to jadalne. W sezonie żona sieka młode listki i kwiaty do sałatek, a z nasion można robić „kapary”, przymierzamy się spróbować.

  153. Nie jesiennie, ale własnie obejrzałem dokument o rosnącym aktywiźmie księżych dzieci. Jeden z takowych, Irlandczyk założył dla nich witrynę http://www.copinginternational.com/ Zgłosiły się tysiące, ze 175 krajów, a licznik bije.
    O dziwo, wierchuszka irlandzkiego Kk wykazała rewolucyjne podejście i wydała oficjalne wskazówki dla dzieciorobnych księży, mające na celu dobrobyt i ochronę dzieci. W odróżnieniu od Watykanu, który wciąż próbuje zamiatać sprawę pod dywan, ma wytyczne, ale są tajne. O Polsce wzmianki nie było, ale, biorąc pod uwagę zmiany w Irlandii, staje się ostatnim europejskim matecznikiem katolskiej hipokryzji.

    Córce księdza, robiącej doktorat „w temacie” wyszła 56% korelacja zaburzeń psychicznych u dzieci księży z ofiarami księżej pedofilii. Powód – kurtyna tejemnicy, wstyd, potępienie społeczności.

    https://iview.abc.net.au/show/foreign-correspondent

  154. Zajrzałem skuszony wieściami z sądu, a tu piękny Basiny wstępniak o mojej ulubionej porze roku. Zatem pies trącał Dżonsona. Zamiast jesieni – lato na Mazurach. Jesień (angielska) później, bo teraz lecę do „labu” upichcić litr siarczanu potasu. 🙂
    https://photos.app.goo.gl/6MYujFyH9ceLDurH7

  155. @paradox57
    24 września o godz. 14:16

    Jesteś szczęściarz.

    Siedem tygodni gipsu w największe upały, dwa miesiące (18 seansów) fizjoterapii… Pewnie mogło być gorzej, ale jak na moje potrzeby to i tak zanadto 🙁
    Współczuję twojej żonie.
    Moja siostra po złamaniu ręki i operacji chodziła na rehabilitację bardzo długo, ale najlepiej i tak zrobiły jej domowe zabiegi w starej pralce Frani zastosowanej jako whirlpool.

  156. @basia.n
    24 września o godz. 14:09

    U mnie listopady bywają ciepłe i nikogo nie dziwią kwitnące róże i dojrzewające maliny w ogrodzie. A jagody spotyka się o tej porze powyżej 1800 mnpm.
    Po wczesnym śniegu pod koniec października zdarza się, że w górach na 2000 m można wędrować suchą nogą nawet do końca grudnia. Takie tu porządki 🙄
    Tylko ostatnie dwie zimy zadziwiły śniegiem na początku sezonu.
    Figurki chłopca z pieskiem i dziewczynki z kaczką to rzeźby przy fontannie w najbardziej turystycznym centrum mojej okolicy.
    Gdyby wraz z każdym zdjęciem znikał jeden atom z ich substancji, to w tym miejscu byłyby już chyba spore dołki 😉

    Nasturcje wytrzymują nawet słabe przymrozki i kwitną w ogrodzie bardzo długo. Kwiaty są świetne w sałatkach, w zasadzie cała nasturcja jest jadalna, ale mnie najlepiej smakują pączki kwiatowe prosto z grządki.

  157. @Ewa-Joanna
    24 września o godz. 15:09

    Też zaczynam.
    Fizjoterapię? Też coś połamałaś?!

  158. @Szary Kot
    24 września o godz. 15:36

    Bardzo nastrojowe te twoje Mazury. Ty chyba ranny ptaszek jesteś? Śliczna ropuszka.

  159. https://photos.app.goo.gl/qWwDhZSxjrQf5Ys36

    Kilka właściwie jeszcze nie jesiennych, ale już zapowiadające. Z różnych miejsc. Z wyższych i niższych, za to dosyć łatwych do zidentyfikowania

  160. Szary Kot
    24 września o godz. 15:36

    Lato, Mazury…..to moje częste wakacje z okresu szkolnego i studenckiego. Oglądam zdjęcia i z dużym sentymentem wracam w przeszłość 🙂
    A na angielską jesień poczekam

    Na szkocką Kostki też 🙂

  161. paradox57
    24 września o godz. 17:14

    Wprawdzie nie byłam ale są rozpoznawalne – Tarnica 🙂

    ps. mała prośba – o zdjecia wąwozu i tego bliskiego i tego za LSM. Oczywiscie przy okazji.

  162. askof
    23 września o godz. 22:35

    Sorry, Pani basiu.n ale jesień się niestety u nas nie zaczyna mimozami ale Panem Banasiem

    Przepraszam, że wpis niechcący pominęłam.
    Oczywiscie, taka właśnie jest ta polska rzeczywistość !
    I bedziemy absolutnie o niej mówić dalej.

    Te kolory, poezja, dźwięki – to tylko na chwilę, żeby nie dać się całkiem zagarnąć i pogrążyć w tym, co się dzieje w Polsce.

  163. Herstoryk
    24 września o godz. 15:33

    To zdumiewające jakie zmiany dokonują się pod tym względem w Irlandii. To ważne podwójnie – dla ich społeczeństwa, ale również jako przykład dla innych krajów z problemami kk. I jako dowód, że to jest możliwe !
    Ale kiedy zmieni się polska mentalność uzależniona od kk nikt nie jest w stanie przewidzieć. Bo przynajmniej w pewnej części społeczeństwa siedzi to jeszcze dość głęboko.

  164. Nie można bez końca o jesieni, ale chciałabym jeszcze piękne przypomnieć strofy K.I. Gałczyńskiego

    Jesień

    Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
    wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.
    Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
    z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

    Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
    o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki
    z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
    która by włosy twoje czesała nad ranem,

    z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza –
    niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,
    jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
    i jako jabłka owe cierpka i weselna.

  165. Tobermory
    24 września o godz. 19:28

    Oj dobrze, że pokazałeś te zdjęcia !
    Nie szkodzi, że co roku to samo, ale w tym roku rób też, proszę.
    Aha – z jakiej okazji krowy mają udekorowane rogi i maszerują przez miasto ?

  166. basia.n
    24 września o godz. 19:01

    Proszę! To jest jeszcze bardzo wczesna jesień, zdjęcia są z 1 września. Wycieczka na Long Mynd, popularny grzbiecik we „właściwym Shropshire”. Zaraz potem wyruszyłem w apoforium (??), czyli na pole („w glinę tęgo waląc młotem / pomyślę: ta glina szara…” itd.), więc nie wrzuciłem od razu. Balans bieli trochę pozostawia do życzenia, ale cóż.

    https://photos.app.goo.gl/PnHqyzwf4pectDjc7

    Tobermory
    24 września o godz. 16:06

    Płazy krajowe płożą się u mnie licznie (oprócz gatunków górskich). 3 ropuchy, kumak nizinny, rzekotka, żaby być może wszystkie, traszka, grzebiuszka. Kumak i traszka zimują w piwnicy setkami (!!) w szczelinach kamiennych ścian i pod drewnem. Ale teraz bywam tam tylko latem. Wtedy wstaję raz z o porannej zorzy, zasuwam z pieskowatym na spacerek, szybko robię zdjęcia i pyszną swojską jajecznicę, a potem szpanuję jako ten ranny ptaszek…

    @Ewa-Joanna, Herstoryk
    Piękności. Muszę się tam wybrać i sam to wszystko obejrzeć, zanim ogarnie mnie flygskam. 😉

  167. Dzwoniąc ząbkami pod wełnianym kocykiem pozdrawiam szanowne i szanownych, obejrzałam wszystkie zdjęcia, apsik. Łapki lodowate, w mięśniach łupie. Czyli trzeba chodzić do pracy. Z góry przepraszam za nieodpisywanie.

  168. PS zdjęcia cudności. Apsik.

  169. No i jest jeszcze utwór, o którym celowo dotąd nie wspominałam, żeby najpierw dać miejsce utworom lżejszych gatunków. Dlatego Jesień A. Vivaldiego z Czterech pór roku czekała do tej pory, ale nie może jej przecież zabraknąć… 🙂

    Przy okazji podzielę się pewną ciekawostką, bardzo mało znaną, a ważną. Vivaldi napisał wiele koncerów na orkiestrę, a Pory roku zyskały niezwykłą popularność. Jej powodem jest chyba programowość i ilustracyjność tej muzki – absolutne novum w okresie baroku. Bo Pory roku powstały jako ilustracja dźwiękowa sonetów, które stanowią rodzaj motta, rodzaj obrazowego programu tego dzieła muzycznego.To niesamowite, bo ten pomysł zostanie ponownie podjęty dopiero dwa wieki później, przez neo i post romantyków. Autorstwo sonetów jest nieznane.
    Vivaldi wpisując ich tekst w partyturę, ukazał jednoznacznie ich rolęw napisanej muzyce. Wiadomo również, że jego wielkim marzeniem było czytanie tych sonetów przed wykonywaniem muzyki, ale nie wytworzyła się taka tradycja wykonawcza. Sonety pozostały w partyturze i mało osób wie o tym fakcie.Ponieważ znalazłam kiedyś ich polskie tłumaczenie dokonane przez muzykologa Krzysztofa Lipkę, zaprezentuję tu sonet Jesień, a potem wspaniałe nagranie Julii Fischer.

    Jesień

    Tańcami i śpiewem świętują wieśniacy
    Radość z pomyślnego na swych łanach zbioru.
    Wielu z nich się z Bachusem zadawszy po pracy,
    W sen zapada, nie bacząc na rozmach wieczoru.

    Porzucają zajęcia, tańczą i śpiewają,
    Na co rześkie powietrze skutecznie nakłania,
    Zaproszenia jesieni skwapliwie słuchają,
    Ciągnąc huczne zabawy choćby do zarania.

    Myśliwy, dzierżąc strzelby, wyrusza świtaniem,
    Trop w trop dąży, nie dając wymknąć się zwierzynie,
    Co umyka zaszczuta psów i rogów graniem.

    Nim nagonka wyruszy, zwierzyna łan minie,
    I choć łowczy się czasem błaźni pudłowaniem,
    To zmęczona ucieczką, osaczona – ginie

    Vivaldi Autumn The Four Seasons – Julia Fischer & Academy of St Martin in the Fields

  170. @basia.n
    24 września o godz. 19:36

    Te krowy wracają z górskich pastwisk do domu w dolinie.
    Schodzą z wysokości 1600-2000 mnpm wysportowane, najedzone ziół i górskich traw, maszerują dziarsko, a te, co dały najwięcej mleka na górski ser, mają najpiękniejszy wianek na głowie. I najgłośniejszy dzwonek 😉
    Cały ruch się wtedy zatrzymuje, a gapie mają wzruszenie w oczach. Ja też.

  171. Tobermory
    24 września o godz. 20:28

    Piękna tradycja ! Chcialabym zobaczyć taki przemarsz – to rzeczywiście coś bardzo szczególnego !

    Pokażesz maluchowi ?

  172. Szary Kot
    24 września o godz. 19:59

    Ach jaki piękny jest świat, kiedy ludzi nie widać…
    To akurat dobre wysokości dla mnie 🙂
    Żałuję, że nie mogłam się nigdy wspinać, tak jak np. Tobermory – ze względu na lęk wysokości.
    Mój żywioł to woda. Tam głębokośćnie robi na mnie wrażenia.

  173. Nefer
    24 września o godz. 20:23

    Biedna Apsik ! Co za pech z ta pracą !
    Tylko paracetamol i ta cała reszta.
    Pierwsze trzy dni najgorsze !

  174. Też coś dla oka albo znasz li ten kraj ;–)?
    https://photos.app.goo.gl/sYD343pRFty3reC48

  175. @basia.n
    24 września o godz. 20:35

    Maluchowi pokażę, jeśli przybędzie w porę.
    Ostatnio kontaktujemy się codziennie przez telefon. Dowiedziałem się właśnie, że jest kolor bieski, a wszystkie inne są nie-bieskie 😎
    A dzięki temu, że bywał dużo w naszych okolicach i jest oswojony ze zjawiskiem bydła na pastwisku, to podczas wycieczki w pobliże podmiejskiej łąki z krowami-mamkami i cielętami cieszył się na ich widok, podczas gdy (starszy o dwa tygodnie) przyjaciel na każdy ryk krowy zanosił się płaczem 🙁

  176. zezem
    24 września o godz. 21:15

    Ten kraj wciąż śni mi się po nocach 🙂
    A wciąż nie zrobiłam folderu podróży…

    Dobrze, że przyszedleś z tymi zdjęciami !

  177. Tego nie powinno zabraknąć. Późniejsza jesień. W szczególności dla Nefer na kichanie. Zespół Adwokacki Dyskrecja.

    https://youtu.be/lDEwyG25V_4

    @Basia
    Long Mynd jest niski, spacerowy, choć zbocza są dość strome.

  178. @ basia.n
    Ten kraj wciąż śni mi się po nocach
    …jak się trafi na dobrą pogodę… to faktycznie zapiera dech…

  179. Tobermory
    24 września o godz. 21:19

    Myślę,że maluch dzięki wycieczkom z tobą jest rzeczywiście bardziej dojrzały we wszelkie doświadczenia niż jego rówieśnicy. „Bieski” – znów ślad polskich słów 🙂
    Czy od początku będzie dwujęzyczny ?

  180. Szary Kot
    24 września o godz. 21:31

    Piotr Kaczkowski przedstawia…. Minimax…Blaszany parowiec…
    Ach….
    Pomyśleć, że Minimax jest wciąż w niedziele wieczorem, chociaż P. Kaczkowski nie zawsze jest obecny,
    ale wciąż jest.

  181. Ale fajny ten „Parowiec” 🙂 Nigdy wcześniej go nie słyszałem 🙁
    Natomiast Vivaldiego słyszałem „na żywo” dopiero co w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim. Grał go jakiś wirtuoz… akordeonu 😎

  182. @basia.n
    24 września o godz. 21:35

    Mój wnuczek zanosi się na multilingwistę 😉 Na razie kombinuje polski z dialektem szwajcarskim i językiem angielskim, tłumacząc niektóre słowa osobom, które podejrzewa o ich nieznajomość, wedle własnego uznania, oczywiście.

  183. Tobermory
    24 września o godz. 21:52

    Przypuszczam, że mógł być to Rosjanin, albo Ukrainiec.
    Oni mają świetnych akordeonistów, którzy na lato rozjeżdżają się po calej Europie grając na ulicach .

    Kiedy zaczniesz uczyć multilingwistę jazdy na nartach ?

  184. basia.n

    La sympatycznej pani basi za uch jak kolorowy wstępniak – pucio, pucio.

    https://photos.app.goo.gl/nMpkWFsBVhPdvwT2A

  185. basia. n

    Basiu, zapomniałem przeprosić za obfitość. Sam jestem za oszczędnością środków, ale jak robię fotki, to z dziennego pstrykania wychodzi np. 180 fotek i weź wybierz. A nawet jak wybierzesz, to ze 180 zostaje 179 – i co dalej? No nie wiem, nie umiem, gupi jezdem, przepraszam.

  186. pombocek
    24 września o godz. 22:22

    Pombocku bardzo dziękuję za zdjęcia i dedykację 🙂
    Tyle leśnego piękna ! No i ta nawłoć 🙂

    Pięknej natury nigdy nie jest zbyt wiele !

  187. pombocku,

    widac z Twoich zdjec, jak Natura nasladuje Sztuke.

  188. Szary Kot
    24 września o godz. 21:31

    A toś mi przypomniał ten cud-utworek!

  189. pombocek
    24 września o godz. 22:22

    Z tych 180 fot to wybrałeś, na moje oko, więcej niż jedną. A osobliwie do mnie przemawiają te foty z drogami, drożkami, pustymi albo pustawymymi, snującymi się przez las, albo połotwarty krajobraz. Ale i czysto leśne widoki piękne, można wziąć krajobraz zastany, albo zrobić nieco skomponowany, co szczególnie lubię.

  190. @Tobermory
    Na szczęście nic, ale dolne plecy mi siadły.

  191. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 23:33

    Piękny karnawał ! Imponujące !
    Myślalam, że to Holendrzy są specjaliści od Floriad, ale jak widać, jest ich o wiele wiecej 🙂
    Świetnie, że pokazałaś.

  192. @basia.n
    24 września o godz. 23:42

    Każde miasteczko coś robi, żeby ściągnąć turystów. Takie Buderim organizuje Ginger Pride, znaczy zbiegowisko „ryżych”zapijane piwem imbirowym.

  193. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 23:48

    U mnie takich ewenementów nie jest zbyt wiele, ale zawsze są bardzo rozbudowane. Ale też te miasteczka leżą tuż obok siebie 🙂

  194. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 23:49

    Świetne .
    Gdzie oni znaleźli tylu rudych ?
    Pewnie sprowadzili z Irlandii 🙂

  195. @basia.n
    24 września o godz. 23:57
    Sporo Irlandczyków emigrowało do Australii i to oni na ogół osiadali w country i tam budowali swoją przyszłość. To oczywiście masz rację 🙂

  196. Ewa-Joanna
    25 września o godz. 0:01

    Ich festiwal musi być bardzo widowiskowy, kiedy zaczną tańczyć po tym swoim imbirowym piwie.

  197. Tobermory
    24 września o godz. 19:28

    ‚Właściwie to co roku to samo, tylko lodowce coraz mniejsze’

    https://www.sbs.com.au/news/funeral-march-held-for-swiss-glacier-lost-to-global-warming?cx_cid=edm:newspm:2019

  198. Polska jesień nie może być bez Jeremiego Przybory i Kaliny Jędrusik – https://www.youtube.com/watch?v=inWkW2zzqXk

    Tym bardziej, że to było lato polskiej kultury……

  199. @Tobermory
    24 września o godz. 19:28

    Właściwie to co roku to samo, tylko lodowce coraz mniejsze

    Świetne foty!! Kot pilnuje grzybów !
    Kocham góry, a one tak daleko, mieszkam na nizinach, …..

    W temacie mniejszych lodowców, najbardziej powinno martwić i niepokoić, że to co się z nimi dzieje dzisiaj jest wynikiem działań ludzkości dziesiątki lat temu, bo system klimatyczny planety ma sporą inercję. Czyli skutki tego co dzisiaj pokażą się prawdopodobnie dopiero za parę (?) dekad. Strach się bać….

  200. Tanaka
    24 września o godz. 23:33

    Tanako, jo sie, kuna, na widokach i na dziouchach nie znom, ino ich zwycajnie lubie.

  201. Właśnie przypomniałem sobie, że jesienne było też „Idzie na deszcz” Andrzeja i Elizy – https://www.youtube.com/watch?v=zGH1bBCeVfM

  202. Skoro mamy jesień, to nie powinno zabraknąć niezawodnego w takim przypadku Fryderyka. W równie niezawodnym wykonaniu Janusza Olejniczaka. Spokojnie, to preludium, więc będzie dość krótkie 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=-eQYJ82SuHQ

  203. basia.n
    23 września o godz. 11:03
    tejot
    23 września o godz. 10:45

    Wprawdzie to do @acta wspomniałeś o fotografie amatorze, ale poproszę i Ciebie o jakieś jesienne reminiscencje !

    Mój komentarz
    Na razie nie ma przygotowanego albumu jesiennego, tzn. mam fotki jesienne, lecz nie wstawione do albumu google.
    Linkuję album z kwiatami, który chyba już był obserwowany przez blogowiczów LA. Trochę nudny, zbyt typologiczny.
    https://photos.app.goo.gl/Net3WqzF87dSAyp63
    Link należy wstawić do pola adresowego w przeglądarce. U mnie działa.
    Pzdr, TJ

  204. Przepraszam, link jest niebieski i działa bezpośrednio. Coś mi się pokićkało.
    TJ

  205. Dla czystości oglądu fotek zalecam wyświetlać je pełnoekranowo przez wciśniecie klawisza F11. Powtórne wciśniecie F11 sprowadza obrazek do pierwszego rozmiaru – nieco mniejszego), ale z ramką okna przeglądarki.
    TJ

  206. Herstoryk
    25 września o godz. 7:34

    Powiększa się nam liczba jesiennych piosenek 🙂

  207. Stentor
    25 września o godz. 10:42
    Mój komentarz
    Tonacja świdrująco molowa, poważna. Olejniczak rozcieńcza artystycznie smutek, (palce ma zamszowe na potrójnych przegubach), przyprawia zamyśleniem, przywołuje wspomnienia, kąpie w dźwiękach, uspokaja, usposabia.
    Pzdr, TJ

  208. Stentor
    25 września o godz. 10:42

    Dobrze, że przyszedłeś z Fryderykiem 🙂

    Chociaż ja zaproponuję to preludium w innym wykonaniu.

    Evgeni Kissin nagrał fenomenalnie caly cykl preludiów Chopina. Posłuchaj najpierw kilku taktów Kissina, apotem Olejniczaka i usłyszysz od razu różnicę. U Olejniczaka akordy „maszerują ” u Kissina „płyną „.Ale to jest ta różnica między dobrym wykonawcą i genialnym wykonawcą.
    F. Chopin – Prelude No.4 in E Minor, Op.28 – Evgeny Kissin
    Są jeszcze jego dwa inne Preludia z klimatem deszczowo- jesiennym. W tonacji h-moll no 6 gdzie słychać łagodną monotonię kapiących kropel
    F. Chopin – Prelude No.6 in B Minor, Op.28 – Evgeny Kissin
    i w tonacji Des-dur no 15 o popularnym tytule „Deszczowe”,
    Ten tytuł nie pochodzi od samego Chopina. Przylgnąl gdzieś „po drodze”
    F. Chopin – Prelude No.15 in D flat, Op.28 „Raindrop” – Evgeny Kissin

  209. tejot
    25 września o godz. 11:27

    Posłuchaj, proszę Kissina….

  210. tejot
    25 września o godz. 11:10

    Piękne wnętrze kwiatów .Cieszę się, że dołączyłeś do blogowych zdjęć. No i poproszę, żebyś włożył na google jesienny album. Poczekamy 🙂
    Wiem,że ważne sprawy krajowe pochłaniają cię każdego dnia, ale właśnie dlatego, aby na moment od nich odejść, może powstanie ten folder .
    Bo przecież ten wstępniak, to też tylko krotki oddech, maleńka przerwa od straszliwych codziennych wiadomości.
    Ale wrocimy do tego zaraz, za moment, bo tak trzeba…

  211. Tobermory
    25 września o godz. 10:58

    Urokliwy jest ten listopad w górach…

    Skąd pochodzą te słowa W listopadzie w polu, w sadzie cicho szaro mgliście, a po lesie wicher niesie szeleszczące liście..

  212. basia.n
    25 września o godz. 11:48
    tejot
    25 września o godz. 11:27

    Posłuchaj, proszę Kissina….

    Mój komentarz
    Odsłuchałem Kissina. Też pięknie. Olejniczak gra, jak napisałaś, „marszowo”, bardziej jak Rubinstein.
    Kissin jakby na innym fortepianie grał i bardzo akcentuje crescenda i decrescenda.
    Pzdr, TJ

  213. Tobermory
    25 września o godz. 10:58

    Wizja listopada – Czajkowskiego
    Radosna, bo przecież w Rosji w listopadzie to już głęboki śnieg i kuligi…
    Nikolaï Lugansky – The Seasons: 11. November: Troika – Tchaikovsky

    A melancholijna, zadumana jesień, to z pewnością jego Październik …
    Nikolai Lugansky – The Seasons: 10. Ostober: Autumn Song

  214. Idąc za Twoją, Basiu, radą – wszak mądrej osoby to i przyjemnie posłuchać 😉 ,odsłuchałem i porównałem. Tak, jest różnica. Ja przytoczyłem tu interpretację Olejniczaka, bo pierwszy mi się nawinął. No, ale Kissin… jak na moje dębowe amatorskie uszy, gra po prostu wyraźniej i bo ja wiem?… żwawiej jakby. Olejniczak gra nieco bardziej rozwlekle i miękko. Jestem, jak powiedziałem, melomanem amatorem i cieszę się, że przybliżyłaś mi Kissina. W wolnym czasie postaram się wysłuchać wszystkiego, co ma muzycznie do powiedzenia. Dzięki

  215. tejot
    25 września o godz. 12:03

    Cała niezwykła sztuka każdej interpretacji polega na tym, aby muzyka „płynęła” i unosiła razem słuchacza,
    W przyszłym tygodniu w niedzielę będzie miał recital w Amsterdamie Boris Giltburg. ( słyszalam go na wiosnę w Rotterdamie)
    To jeden z tych niewielu pianistów na świecie, który „zabiera w podróż” ( laureat 1 nagrody konkyrsu w Brukseli w 2013r) Niech zagra tutaj słynny ” Valse Triste ” Sibeliusa, bo to też przecież nastroj jesienny..
    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=rASdBw6RMO8"<Boris Giltburg performs Sibelius Valse Triste (Queen Elizabeth Hall recital)

  216. @basia.n
    25 września o godz. 12:00

    To są słowa piosenki, którą śpiewałem w dzieciństwie.
    Utkwiła mi w pamięci tylko ta zwrotka i co roku o tej porze przypomina o sobie wraz z melodią, dosyć smętną 🙄
    Nikt z blogowego towarzystwa tego nie zna?
    Albo tego jesiennego wierszyka:

    Siny dym się wije pod lasem daleko
    tam pastuszki ogień palą i kartofle pieką
    A Żuczek waruje, łapki sobie grzeje
    Krówki ryczą, porykują, dobrze im się dzieje

  217. Stentor
    25 września o godz. 12:17

    Melomanowi proponuję szukanie na youtube wszystkich nagrań Giltburga, Kissina, Volodosa, Luganskiego – to są ci
    „prawdziwi” 🙂
    A jeśli lubisz Bacha – to Murray Perahia ! Koniecznie i tylko.

  218. Tobermory
    25 września o godz. 12:27

    No wlaśnie nie znam! I moze jakoś poszukam ten piosenki wśród piosenek przedszkolnych. Jeśli znajdę, to ją pokażę,
    Ciekawa jestem , czy przekona Cię Lugansky i Giltburg

  219. Tobermory
    25 września o godz. 12:27

    Piosenki nie znam, ale wierszyk – czy nie z Elementarza Falskiego? Lub z którejś z okładek „Świerszczyka” z lat 60 ? Tam były takie okolicznościowe wierszyki z ładnymi ilustracjami.

  220. @all
    A teraz niech zagra jeszcze raz B. Giltburg – ale już radosnego, beztroskiego Gershwina. Nie ma w tytule jesieni, ale nie musimy się tym ograniczać. Chodzi o pewien klimat, a ten jest przecież bardzo zmienny 🙂
    Boris Giltburg performs Gershwin „That certain feeling” (Queen Elizabeth Hall recital)

  221. @basia.n
    25 września o godz. 12:29

    Trojka Czajkowskiego to dla mnie bardziej luty, ale ja i tak listopada nie kojarzę smętnie, więc żwawe dźwięki są o tej porze całkiem OK.
    Listopad to w ogóle mój ulubiony miesiąc, w ogrodzie niewiele do roboty, w domu długie wieczory bez stresu, przyjaciele mają czas na pogaduszki, nikt nigdzie nie wyjeżdża, święta jeszcze daleko…
    Można popracować w zaprzyjaźnionym lesie albo zwyczajnie odpocząć przed zimowym sezonem, a przy sprzyjającej pogodzie wybyć ponad mgły zalegające doliny i być sam na sam z koziorożcami i wieszczkami.
    Czasem bywa inwersja i powietrze wysoko w górach jest cieplejsze niż w dolinie. Stąd te niebieskie goryczki na wysokości 2000 m.
    Tyle że na te wysokości trzeba się samemu wdrapać, bo nie jeżdżą żadne kolejki linowe (przeglądy przed sezonem narciarskim) i niektóre szynowe zamykane są na zimę.
    Za to spokój jest gwarantowany. I rozgrzewka na podejściu.

  222. @Stentor
    25 września o godz. 12:43

    Z „Elementarza” na pewno nie, ale „Świerszczyk” to może być dobry trop. Byłem namiętnym słuchaczem starszej o 4 lata siostry, którą musiałem opłacać moją racją cukierków za poczytanie.
    W końcu nauczyłem się czytać sam, na Expressie Wieczornym, w wieku 6 lat.
    Podobno jednym z pierwszych moich zdań wygłoszonych w wieku dwóch lat w domu mojej ciotki było: Fieć fiatło, fieścik citać bende 😎

  223. basia.n
    25 września o godz. 12:29

    Tobermory
    25 września o godz. 12:27

    No wlaśnie nie znam! I moze jakoś poszukam ten piosenki wśród piosenek przedszkolnych. Jeśli znajdę, to ją pokażę,

    To ja sobie poszukałem w głowie czyli nigdzie i znalazłem – piosenkę z czasu I klasy szkoły podstawowej, bardzo akuratną na wrzesień, na arytmetykę i na czas budowy:

    Chodzi, chodzi
    po Warszawie
    słoneczko wrześniowe
    i na złotych liczydełkach
    liczy domy nowe

    Tu budują
    tam budują
    warczy dźwig
    i spychacz
    oj nie zliczę
    wszystkich domów
    złote słonko
    wzdycha…

    Prawda, że ślicznie śliczne?
    I akuratne pod każdym względem!
    Tak to już jest z tym słoneczkiem 🙂

  224. Boris Giltburg gra Gershwina tak, jakby stanowił jedność wraz z fortepianem. Lekko, na pozór bez wysiłku, bawiąc się dźwiękami. Jeszcze są muzycy na tym świecie!…

  225. @Tobermory 12:00

    Z melodią nie kojarzę. Być może ktoś dośpiewywał.

    Na pastwisku
    Siny dym się wije
    Pod lasem, daleko;
    Tam pastuszki ognie palą
    I kartofle pieką.

    A Żuczek waruje,
    Łapki sobie grzeje;
    Krówki ryczą, porykują,
    Dobrze im się dzieje.

    — A, mój Żuczku miły,
    Obszczekuj od szkody,
    Bo jak wyjdzie pan ekonom,
    Będąż tobie gody!

    Maria Konopnicka

  226. Stentor
    25 września o godz. 13:09

    Bo Boris Giltburg to teraz absolutny no1 na świecie !
    I o to chodzi, aby w podonny sposób zabrzmiał każdy utwor !
    Z lekkością i bawiąc się dźwiękami

    Zamowiłam i kupiłam wszystkie jego dostępne nagrania.
    Trzeci koncert Rachmaninowa zapiera dech..
    I już czekam na ten recital live w przyszłym tygodniu.
    Właśnie takie momenty pozwalają na chwilę zapomnieć o tym, co otacza nas wokół…

  227. @paradox57
    25 września o godz. 13:19

    Konopnicka? Dzięki! Trzeciej zwrotki nie znałem 🙁
    Może nie było jej w Świerszczyku, bo i ekonomów już nie było?

  228. paradox57
    25 września o godz. 13:19

    No i mamy również Marię Konopnicką – świetnie 🙂

  229. PS
    Melodię miał tylko ten pierwszy tekst W listopadzie w polu, w sadzie…

  230. Tobermory
    25 września o godz. 12:59

    Bardzo przekonywujący jest twój opis listopada w górach.
    Wszystko jest niespieszne i właśnie trochę czasu dla siebie.
    I ten spokój….

  231. @Tobermory

    Popatrz, jakie znamienne. Na kartofla mówili kartofel i nikt się nie obrażał.

  232. @paradox57
    25 września o godz. 15:41

    Raz wróbelek Elemelek znalazł w polu kartofelek. Nie za duży, nie za mały, do jedzenia doskonały. Lecz ziemniaki na surowo jeść niemiło i niezdrowo. Znacznie lepsze będą one, gdy zostaną upieczone.

    Skrzesał iskrę Elemelek, suche liście wokół ściele, dwie gałązki kładzie blisko i już pali się ognisko. A kartofel – czy czujecie – tak prześlicznie pachnie przecież, tak kusząco się nadyma, że nie sposób wprost wytrzymać.

    Taak. Bywały czasy kartofelków kojarzonych co najwyżej z wróbelkiem. Ewentualnie z sołtysem Kierdziołkiem zestresowanym sortowaniem ziemniaków, które mu doktor zalecił na uspokojenie nerwów starganych rządzeniem.
    Zestresowanym?
    Tak, bo co kartofel, to decyzja 🙄

  233. https://youtu.be/OgJYc9WE7xY

    Ten muzyk gra ‚wszystko’ od Bacha do Gershwina (gral go na skrzypcach i fortepianie na koncercie, na ktorym bylem w styczniu). Gra Hendrixa, jakby sie urodzil do rocka. Gral z Robertem Plantem i Jaroslawem Smietana i McCartneyem, by wymienic kilku.
    Jego mistrzami byli Stern, Menuhin i Grappelli.

    Skoro jednak tematem jest jesien, to moze znowu Vivaldi.

  234. Jesienne haiku wiosna w Australii,
    (forma tradycyjna 5-7-5):

    Za oknem jesien.
    Chce mi sie palic strasznie.
    Nie mam zapalek.

  235. act
    25 września o godz. 16:57

    Słuchałam zawsze Kennedy’ego z mieszanymi odczuciami.
    Wybrał jakąś muzyczną swobodę, ale również tym samym się ograniczył. Zakreślił pewien kierunek działania muzycznego.Tak – gra jazz i to bardzo wiele. Z jednej strony bardzo go cenię, a z drugiej strony coś mi przeszkadza.
    Ale to jest moje indywidualne wrażenie.

  236. act
    25 września o godz. 17:31

    Fajne 🙂

  237. Twoj problem, nie jego, Basiu. Mowie to z calym szacunkiem.
    Zaprzecza konwencji ‚filharmonii’, ktora doskonale zna jako wykonawca.
    Wystepuje w sportowych okropnych butach
    i takichze koszulach. Wyglada na scenie jak ‚punk’, przytupuje i podskakuje, gada do publicznosci. Ale gra jak wirtuoz, ktorym rzeczywiscie jest. Wiec o co chodzi?

  238. Drzewo pozdrawia
    Szyba przede mną płacze
    Patrząc zostaję

    Na siłę skomponowałem, zachowałem formę, lecz ja zabiłem bezsensem.
    Haiku, to trudna sztuka, wymaga dyscypliny, muzykalności, wrażliwości i jest wyzwaniem, w języku polskim.
    Pzdr, TJ

  239. @tejot

    Dlaczego bezsensem?
    Jedziesz samochodem w deszczu, patrząc na drzewo machające gałęziami w wichurze, nie zauważasz zakrętu, zostajesz na drzewie 😎

  240. tejot,

    moje ‚haiku’ to oczywiscie parodia, trawestacja.
    Po pierwsze w tradycyjnym japonskim haiku nie ma chyba nigdy ‚podmiotu lirycznego’ jako takiego: ja, mnie, ze mna etc.
    Jest to jakby zatrzymany obraz sytuacji, ogromne samoograniczenie, takze w formie 5-7-5. Stad taka trudnosc dla naszej ‚europejskiej’ wrazliwosci.
    A tresc jest jakos ukryta, niejednoznaczna.

  241. Tobermory,
    ☺️☺️☺️

  242. jakub01

    Jakubku, w imię ojca i syna dzień doberek. Ciut gówniany, bo przymglony, nie na fotkowanie. Ale każde rowerowanie dokumentuję, żeby mieć alibi. Nie wiem po co, ale lepiej mieć jak nie mieć.
    Było grzybanie. Nie pokazuję innych grzybów niż prawdziwki, bo kiedy grzyby po dłuższym szukaniu w nowym miejscu zaczęły brać, byłem już fest umordowany w nogach, zwłaszcza w operowanej, więc straciłem zapał do tego stopnia, że w pewnym momencie przerwałem nie tylko pstrykanie, ale i zbieranie, choć z daleka widziałem czekające w kolejce podgrzybki i kozaki. W drodze powrotnej też mi migały z boku podgrzybki, kozaki, maślaki, ale się zaparłem i nie zsiadałem z hondy. Jutro pojadymy z żoną. Ona jest niezmordowana latawica po lesie, więc się spodziewam, że roboty z suszeniem będzie na dwa dni.

    Trochę utraciłem dawny zapał do grzybów. Ale jak są, to zapał wraca. Tyle że dawniejsza forma chodzeniowa nie wraca. Moja wina. Bo pięć razy na dzień mawiam, że ruch to zdrowie, ale jak operacji wróciłem do rowerowania, niczego więcej nie potrzebowałem i zaniedbywałem ćwiczenia mięśni pracujących przy chodzeniu. Skutek odczułem boleśnie dopiero dziś na grzybach. Odradzam wszystkim nieruchawość. Niech już nawet te głupie patyczki do chodzenia. Fakt, że patyczki można zostawić w domu, a zamiast nich wziąć sobie kacze, dajmy na to, piórko i wetknąć za ucho – efekt będzie ten sam. Ale chodzić jest rzeczą konieczną. Również po schodach. Zamiast raz zejść i po robocie wejść, powtórzyć to sześć razy.

    https://photos.app.goo.gl/CPHAezV3FiD2kGA39

  243. Do 1 listopada jeszcze trochę czasu zostało, ale…. Tradycją ostatnich lat stały się przygotowania do świąt na dwa miesiące wcześniej, więc i tak jest na czasie. Szczególnej uwadze polecam stopkę tych ulotek.
    Sponsor, sponsor.

    https://pbs.twimg.com/media/EFKIu7JXYAAdHa7.jpg

  244. może to nie jesień,
    do mnie przemawia słowo i obraz
    Słońce ziemią kołysze
    Chmury z nieba wytarło
    Zda się słychać jak w ciszy
    Z kłosów sypie się ziarno

    Babom łydki bieleją
    w podkasanych spódnicach
    Ziemia pęka nadzieją
    Rodzi się południca

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola, co od boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Nikt nie dowie się o tym
    Dokąd idzie, skąd przyszła?
    Czyje ciężkie żywoty
    Dźwiga na koromysłach

    Idzie dalej, wciąż dalej
    Gdzieś na chwilę przystanie
    Baba świecę tam pali
    Chłopskie tam umieranie

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola, co od boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Przyjdzie po mnie gdy lato
    Za lat ile sam nie wiem
    Przyjdzie stanie przed chatą
    Powie czas już na ciebie

    Dzieci ziemią obdzielę
    Zrobię jeszcze bóg wie co
    I w pachnąca niedzielę
    Pójdę za południcą
    https://www.youtube.com/watch?v=3mH6ALgpPgs

  245. https://www.youtube.com/watch?v=3kjkf4azSig
    tu to samo, ale jakby śpiewał Kaczmarski

  246. nie chcę urazić Na marginesie

  247. do Na marginesie
    Kaczmarski „inaczej”
    Na marginesie

  248. jakub01

    Zapomniałem przypomnieć tym, co za grzybami, starą obserwację czeskiego grzybologa: gorące lato to zapowiedź dużego wysypu grzybów. W tym roku zaczyna mi się sprawdzać już dziewiąty raz. Oczywiście, w sierpniu, wrześniu, październiku minimum grzybowych musi być spełnione, czyli temperatura, zwłaszcza w nocy, i trochę wody. Duży wysyp jest stąd, że w gorące lato w nagrzanej ziemi, w której w lasach zawsze jest jakaś wilgoć, grzybnia rozwija i rozprzestrzenia znacznie intensywniej niż w roku z przeciętnymi temperaturami. Jeśli do tego dojdzie jeszcze trochę deszczu – gwarantowane grzybowe szaleństwo. U mnie właśnie się zaczęło. Dawno tak nie było, żeby co pięć kroków prawdziwek, podrzybek, 7 kozaków przy jednej brzózce, siniaki, a sitaków (świetnie się nadają do zwiększenia masy w suszonej mieszance) są miliony. Nadto jest zapowiadany deszcz. Idzie zwariować, kto jeszcze nie wariat. Lecę szybko spać, bo już mam rajzefiber. Czym się, jakubku.

  249. @parafinin zwrócił się do Namargineski, a ja już na samym
    początku chciałam poprosić, żeby pojawiła się znów na blogu.

    A wiec – Namarginesko przyjdź, proszę z jesiennymi reminiscencjami. Pamiętam dobrze, że robisz zdjęcia bo pokazałaś mi kiedyś Granadę zimą. Więc daj się nacieszyć widokami jesiennymi twojej okolicy i nie tylko 🙂

  250. I w pozłotka oklejajcie się
    Choć kryjecie ja dokładnie wiem
    Że jesteście ludźmi tak jak my
    Choć czasami władza wam się śni
    https://www.youtube.com/watch?v=ihMrZfcd2Ys

  251. Mimozy mimozami, a tu takie inne jesienne polityczne kwiatki:

    Nikodem Madziara

    MIAŁEM JUŻ DZIŚ NIC NIE PISAĆ…
    Ale się wqurw…do białości.

    W PIS-ie są mendy. Są mendy wyjątkowe. I są jeszcze ekstra mendy.
    W PIS-ie są również debile. Są także kompletni debile. Ale sporo jest również ekstra debili.

    Ten spocony ryj na zdjęciu poniżej należy z pewnością do jakiegoś „ekstra”…
    Agencje donoszą, że „przewodniczący trzech najważniejszych organizacji sędziowskich w UE zażądali pilnego spotkania z nową szefową KE Ursulą von der Leyen. Chcą jej przedstawić „liczne przykłady niszczenia niezależności sądownictwa w niektórych państwach członkowskich”. „List szefów europejskich organizacji sędziowskich został napisany dwa tygodnie po wizycie dwóch z nich w Polsce, gdzie spotkali się m.in. z przedstawicielami stowarzyszeń sędziowskich”.

    Każdy wie, że nie chodzi o niszczenie niezależności sadownictwa w Portugalii lub na Cyprze. Chodzi głównie o Polskę i bolszewików z PIS-u. I oto jak ten spocony „ekstra”, czyli wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, komentuje te doniesienia agencji…

    „Mam nadzieję, że podczas tego spotkania polscy sędziowie przywołali też przykłady patologii w sądownictwie sprzed rządów PiS, choćby przykład sędziego „na telefon”. Koniec cytatu.

    W Polsce jest ok. 10.000 sędziów… Skoro po 4 latach rządów PIS-u, mega operacji kompromitowania polskich sędziów, w którą zaangażowano całą propagandową machinę państwa, szukania na sędziów haków gdzie się da i jak się da, zastraszania ich, szantażu i dyscyplinarek, takie „ekstra” … jak Wójcik nadal potrafią podać zaledwie kilka przykładów dawnych przestępstw lub niegodnego zachowania sędziów, to znaczy, że sędziowie są najuczciwszą i najprzyzwoitszą grupą zawodową w tym kraju… Bo wciąż słyszymy tylko o tym kilku złych sędziach: od „wiertarki”, od „spodni ukradzionych w sklepie” i od „telefonu”.

    Gdyby takiemu UB-eckiemu „prześwietleniu”, jakiemu poddani zostali polscy sędziowie, poddać polityków i działaczy PIS-u, to okazałoby się, że na 40.000 członków tej partii zaledwie 10-20 nie jest przestępcami! Wystarczy zresztą spojrzeć na „sędziów”, których PIS wepchnęło do KRS-u. Mieli być naprawdę uczciwi, apolityczni i przyzwoici! I co, panie ”ekstra” … Wójcik?! Z 10 osób rekomendowanych przez PIS-dzielców aż 5 jest umoczonych w aferę hejterską! Okazali się ekstra kanaliami! A w przypadku pozostałych 5 nie ma jeszcze wystarczających dowodów popełnienia przestępstwa.

    Następny cytat z wypowiedzi „ekstra”… Wójcika – „jak rozumiem, tym szefom europejskich organizacji nie przeszkadza to, że w Niemczech to politycy wybierają sędziów, że w Holandii w ogóle nie ma Trybunału Konstytucyjnego… Zresztą, Krajowych Rad Sądownictwa nie ma w aż pięciu krajach Unii Europejskiej i nie słyszałem, by ktokolwiek alarmował przewodniczącego KE w tej sprawie”. Koniec cytatu.

    Gdyby takie brednie wypowiadał jakiś dzieciorób-analfabeta ze wsi podkarpackiej, wyedukowany na „Wiadomościach” TVPIS, można by wzruszyć ramionami… Ale gdy takich „porównań” używa wiceminister sprawiedliwości, to jest to koszmar! Skoro z takich „ekstra” … składa się polski rząd, to znaczy, że żadnego państwa polskiego już nie ma! Staliśmy się jakimś dzikim stepem azjatyckim!

    W Niemczech sędziów wybierają politycy, BO TAK JEST ZAPISANE W NIEMIECKIEJ KONSTYTUCJI!!! Więc nikt w Niemczech tej konstytucji nie łamie!

    W Holandii nie ma Trybunału Konstytucyjnego, BO W HOLENDERSKIEJ KONSTYTUCJI NIE MA ZAPISU O TAKIM ORGANIE KONSTYTUCYJNYM! Holendrzy przyjmując w referendum swoją konstytucję uznali, że żaden TK nie jest im potrzebny! Bo jego funkcje spełnia u nich Sąd Najwyższy!

    KRS-ów nie ma w 5 państwach Unii, bo obywatele tych państw nie mieli widać ochoty mieć u siebie żadnego KRS-u! Istnienia KRS-u NIE PRZEWIDUJĄ KONSTYTUCJE TYCH PAŃSTW! Więc tam też nikt konstytucji nie łamie!

    A w „państwie PIS-u”, właśnie dzięki takim ”ekstra”… jak Wójcik, łamanie polskiej konstytucji stało się METODĄ SPRAWOWANIA WŁADZY I BOLSZEWIZACJI KRAJU…

    O czym ten ”ekstra” … Wójcik doskonale wie. Więc przywołując przykłady Niemiec, Holandii i ”5 państw Unii” nie tylko udowadnia, że traktuje nas jak kompletnych idiotów, jak stado baranów, które uwierzą w każdą jego brednię i kłamstwo. Ten tłusty … pluje nam także w twarze i jeszcze się przy tym szyderczo uśmiecha.
    Jak się czujecie z jego plwocinami na twarzy?

    Dziękuję za uwagę.
    I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

  252. Optymatyk
    25 września o godz. 22:50

    Dobrze, że wkleiłeś ten tekst.
    Mimozy i jesień miała być na moment, dla złapania oddechu.
    A rzeczywistość jest taka, jaka jest. Zabagniona, dla mnie po prostu straszna. Więc trzeba znów o tym mówić.
    Bo w końcu ile afer jeszcze może zostać ujawnionych, bez prawdziwego wstrząsu wśrod polskiego społeczeństwa !

  253. act
    25 września o godz. 18:07

    Żeby porozmawiać o N. Kennedy bez pewnych moich uprzedzeń postanowiłam wysłuchać sporo jego nagrań i wtedy wrócić do rzetelnej rozmowy 🙂
    Bo widzisz, on dał się poznać na początku kariery właśnie od Pór roku Vivaldiego, jako młody człowiek wychodzacy na scenę w różowych tenisówkach i dzikawą fryzurą. Oczywiście w dużej części publiczności nie znalazło to aprobaty ( u mnie również nie) Nie śledziłam rozwoju jego kariery jako wykonawcy muzyki klasycznej, a potem dowiedzialm się,ze zaczął grać jazz, i uprawiać inne formy muzyki.
    Dlatego nie mam jego pełnego obrazu , jako muzyka.
    Ale teraz wlaśnie słucham koncertu Czajkowskiego w jego wykonaniu z 1992 . Piękne. Chcę jeszcze poznać nagranie Beethovena i Brahmsa, bo to mowi wszystko o klasie skrzypka. Wtedy wrócę do rozmowy o nim 🙂

  254. act
    A na razie Kennedy w Australii w 2017 przed finałem mężczyzn Australian Open 🙂
    Nigel Kennedy at the Australian Open men’s final 2017

  255. Optymatyk
    25 września o godz. 22:50

    Znaczy, Murzynów biją, aż trzeszczy. Nawet jak nie biją.

    A na wyspiarskim podwórku świeżo na sygnale wrócon z USA kudłaty Borys odpowiadał dziś na pytania w Izbie G (wykręcał się raczej, też obficie korzystając z bicia Murzynów). Ale działo się. Borys chce wyborów, żeby jeszcze pojechać na tych, którzy chcą mieć Brexit delivered and now, a opozycja chce go obejrzeć wynoszonego na tarczy z Brukseli, więc nie chce złożyć wniosku. Kipiało. Speaker interweniował wielokrotnie. W pewnej chwili, dość niefortunnie przerwawszy jednemu z posłów wpół puenty (z powodu wrzenia na sali) – przeprosił go delikatnie za to, tytułując go zwyczajowo „Rt. Hon. Gentleman”, po czym zachęcił go do dokończenia dziarskim: „A teraz wal do końca, człowieku!”…

  256. basia.n
    25 września o godz. 23:48

    Szkoda słuchać. Jest ŚWIETNY. 😉

  257. Szary Kot
    26 września o godz. 0:14

    Zawsze słucham, jeśli chcę ocenić uczciwie i bez uprzedzeń .
    Znasz jego wszystkie nagrania koncertow skrzypcowych ?

  258. Basiu,
    zaraz ide do pracy.
    Pozniej chcialbym przypomniec o jego zwiazkach z Polska, Krakowem.
    Dzieki za link, nie pamietalem, ze gral przed finalem AO 2017.

  259. basia.n
    26 września o godz. 0:19

    No przecież żartuję sobie… Już kładę uszy grzecznie.
    Z Kennedy”ego miałem dwupłytowe The best of… z koncertem Mendelssohna, Cztery pory roku, plus trochę różności z Jutuba.

  260. Politycy powinni iść na emeryturę jak wszyscy inni i to bez prawa wypowiadania się w mediach.
    Tak sobie czytam poranną prasę.
    CO2 jest gazem życia mówi taki jeden. No proszę, rewelka.

  261. Szary Kot
    26 września o godz. 0:50

    Ja sprawdziłam co on nagrał i wiem,ze wprawdzie nie z najlepszymi orkiestrami i dyrygentami – ale wszystkie najważniejsze koncerty skrzypcowe w literaturze muzycznej.
    Dlatego sprawdzam jak je grał.
    Beethoven i Czajkowski – tak.Więc jeszcze Brahms i Sibelius.
    Oczywiście nie mogę już słuchać jego Pór roku – bo sięga po nie zbyt często w swoich przeróbkach. Ale oczywiście chodzi mi o to, żeby utworzyć wlasny obraz jego, jako artysty.

  262. Ewa-Joanna
    26 września o godz. 0:56

    Tak – zgadzam się. A kto będzie rządził ???

  263. @basia.n
    26 września o godz. 0:58
    Młodzież? 🙂

  264. Ewa-Joanna

    Tak, czas najwyzszy

  265. @E-J, @basia.n

    Tak – zgadzam się. A kto będzie rządził ???
    ….
    Młodzież?

    Prof. Marcin Król ma na temat nowych pokoleń pogląd raczej pesymistyczny – https://wiadomo.co/prof-marcin-krol-rosnie-pokolenie-analfabetow-moralnych/
    Jako realista i empirysta nie mam zdania, z nowymi pokoleniami kontakt mam minimalny.
    Jednak jako pesymista z natury i krytyczny czytelnik komentarzy i opinii internetowych, zamieszczanych głównie przez te pokolenia, skłonny jestem się z nim zgodzić.

  266. Herstoryk
    26 września o godz. 4:12

    „Jednak jako pesymista z natury

    Zdradzisz, Herstoryku, z który NATURY? Bo ja wiem, że nowo narodzony beczy, a nie się śmieje, śmiać się dopiero musi się nauczyć. Więc jak to się ustala, że coś jest Z NATURY? Ja wiem, że nawet racjonalne człowiekowate lubią tak mówić, ale mówienie a prawda czy lubienie a prawda – to dwie różne rzeczy. Na przykład pożądanie. Na przykład żony bliźniego swego. Z natury jest czy nie z natury? Zerkłem w tym temacie do najmądrzejszych pism.

    „Pożądać cudzej żony grzech jest śmiertelny, chociażby nie była pożądana umysłem cudzołóstwa, ale umysłem otrzymania oney śrzodkiem należnego Małżeństwa; kto albowiem tak cudzey żony żąda, rozwiązania pierwszego Małżeństwa pragnie: a zatem śmierci męża, ponieważ Małżeństwa Chrześcijan samą śmiercią rozwiązane być mogą dla świętości Sakramentu; co ponieważ jest rzeczą niegodziwą i okrutną.

    Takiegoż ciężkiego grzechu winna jest niewiasta, która cudzego męża pożąda. Godziło się albowiem niekiedy męszczyznom mieć żon kilka; lecz nigdy nie godziło się niewiastom wielu mieć mężów, albo innego prócz własnego męża kochać Małżeńskim kochaniem. Któraby zatem cudzego męża pożądała; nie tylko przeciw wierze Małżeńskiej i sprawiedliwości grzeszyłaby, ale też przeciw prawu przyrodzonemu, które niewiastom mieć, albo żądać wielu mężów tak zabrania: iż to w żadnym przypadku pozwolonym, i godziwym być nie może. Do tego niewiasty szalejącą miłością zdiętey niebezpieczniejsza jest lubieżność, aniżeli męża cudzej żony pożądliwość, będzie zapewna żądała swego męża śmierci, albo śmierci cudzey żony, a może i postara się o to, dla otworzenia drogi dla nowego zamęścia”.

    Sama nazwa mówi, że prawo przyrodzone jest z natury. No to z czego, do kury nędzy, jest pożądanie? I czy ono pożądanie to pesymizm, czy optymizm? Dziękuję, Herstoryku, z naturalnej dziękczynności za ewentualne wyjaśnienia z natury. A jak nie wyjaśnisz, to też dziękuję.

  267. Optymatyk
    25 września o godz. 22:50

    To, oczywiście, racja. Pisoidy, ale i wielu innych ulega tej manii albo pokusie, porównują do siebie rzeczy różne. Te kraje o których wspomina ten cymbałowaty i cyniczny pisoid to są nie tylko inne kraje ale i inne cywilizacje, inne planety.
    Tak kształtowały swoją historię, takie miały umowy społeczne i stosunki wzajemne, że decydowały o kształcie ustroju i pozycji poszczególnych władz tak, że to u nich dobrze działa. I to te kraje są dla Polski wzorcem działania konstytucji i demokracji, a nie odwrotnie.

    Dlatego gdy własnie Macron krytycznie się o Polsce wyraził – a miał do tego mocne podstawy – podniósł się wrzask nad Wisłą: nie będziesz nas pouczał!
    Właśnie, że będzie. Poucza każde orzeczenie, każdy wyrok sądu. I poucza podmiot zbiorowy, jakim jest UE.
    Zaraz będzie następne pouczenie: fundusze UE będę przekierowywane na walkę o uratowanie planety przed nami samymi. Polska w najgorsze dalej chce ją niszczyć wraz z Polakami, ktorzy są „biologicznymi mężczyznami i biologicznymi kobietami i tworzą rodziny” – jak poucza epidiaskopat z klerem zwykłym wraz z Kaczyńskim i resztą pisoidów. Na taką samobójczo-zabojczą Polskę będą obcinane fundusze.
    Pouczanie jak cholera.
    Polak zaś ma widelec, którym coś tam, coś tam, ale nie wie co.

  268. Tanaka
    26 września o godz. 8:21

    Ale z kolei niestety obawa polskich sędziów, uznana została za „hipotetyczną „. I na tym przykładzie( ale nie tylko) widzę całe niedostatki UE. Kiedy trzeba działać energicznie, oni mają czas, albo coś jest ” hipotetyczne”. A tak rzeczywiscie to nie mają skutecznych środków prawnych, żeby mieć wpływ na to co dzieje się w wypadku naruszania prawa.

  269. pombocek
    26 września o godz. 7:10

    Pombocku, jak nic znam się na Prawie Naturalnym. A to wszystko przez to, że się urodziłem na plaży i tak mi zostało. Idzie czlowiek na plażę, no i się nie da – jest mus pożądać Żonę Bliźniego Swego.
    Patrzysz, Pombocku, na prawo, patrzysz, Pombocku, na lewo, patrzysz, Pombocku prosto, a tu nic, tylko takie się przechadzają, opalają na płasko albo pluskają w wodzie, że się nie da. No nie da się nie pożadać. Co najmniej myślą, albo nawet mową, bo z zachowaniem to się trzeba na plaży troszkę zachować.

    Albo, weźmy, taka natura: wiosna-lato-jesień. Jak tylko Żony Bliźnich zdejmą ziomowe majty barchanowe, zaraz człowiek poczciwy pożąda. Idziesz sobie ulicą, niby nic, zachodzisz do sklepu, po parku się przespacerujesz, w kawiarni zasiądziesz wygodnie, a tu nic tylko co chwila jakaś pani na widoku przedefiluje, siądze po sąsiedzku, albo zagada, żeby jej co z górnej półki podać , no i sie nie da – musisz pożądać. A co druga czyjaś żona!
    A należy zauważyć, że żony teraz bywają bardzo starannie utrzymane. Nie to, co kiedyś, że jak żona, to ma być zaraz byle jaka na wyglądzie.

    Onegdaj pewien bardzo mądry ksiądz tłumaczył pokomunijnym chłopaczkom: cudzołóstwo jest już wtedy, jak sobie pomyślisz o panience to i owo!
    A ja sobie, jako dziecię pokomunijne, myślałem, że jak sobie pomyślę coś o panience, to jest Romatyczna Miłość! A tu zaraz pożądanie, cudzołóstwo i bramy piekielne. No i Obraza Pana Boga.

    Rozpytywałem raz kolegów: czy udało się wam pozyskać żonę bez uprzedniego pożądania jej pod postacią nieżony? Niestety: klęska na calej linii! Wszyscy najpierw popadli w to straszne pożądanie, a dopiero potem się żenili. Z wyjątkiem tych co się nie żenili, ale tak samo zaczynali.

    Krótko mówiąc, Pombocku: jak się nie obejrzeć, to bozia zastawił na człowieka straszną pułapkę, całkiem taką, jak my zastawiamy na myszy, ale znacznie gorszą. Rodzisz się, jako dziecko poczęte jeszcze najpierw, a już masz w poczętej naturze, że będziesz pożądać. I weź nie zgrzesz! No, chyba, że zostaniesz sodomitą albo pedofilem i pójdziesz na biskupa, albo od razu na papieża.

  270. basia.n
    26 września o godz. 8:29

    Jeszcze się nie wczytalem w szczegoły tej własnie sprawy, bo w przypadku innych podobnych stanowisko TSUE było dosyć jasne i na korzyść odwołujących się od pisoidyzmu sędziów czyli Polski.
    „Hipotetyczność” oznacza też, że jest powód, ale nie dość ukonkretniony. Być może pytanie prejudycjalne nie było dość precyzyjne, ale możliwe też, że w tym przypadku TSUE zachowała się bardziej miękko.
    Racja, państwa cywilizacyjnego środka UE nie dość były ostrożne i nie dość pewnie miały wyobraźni, by się odpowiednio przygotować instrumentalnie do zmagania się z państwami sarmackimi, które w ogóle słabo kumają, a może w ogóle nie chcą, co to jest „cywilizacja europejska”.
    Łeb nadwiślański łaknie i kapuje tylko jedno pojęcie „cywilizacja chrześcijańska”. Czyli właśnie sarmacka. A chrześcijanie to MY! Pod przewodem Lolka. Mniemanym, bo o Lolku dawno już zapomniano, a Lolek tak chciał: najwięcej co po nim zostało, to dowcip – papież-łupież. No i narty.

  271. Skoro juz za przyczyna panow pombocka i Tanaki problematyka zeszla na glebokie a trudne zagadnienia scholastyczno teologiczne, takie oto ‚conundrum’:

    Pismo Swiete powiedzialo:
    maz i zona jedno cialo.
    Wiec dlaczego maz nie czuje,
    gdy mu zone ktos hebluje?

  272. @pombocek
    26 września o godz. 7:10

    Też jestem pesymistą, z natury.
    Natury czyli usposobienia. I przyzwyczajenia, które jest drugą naturą 🙁

  273. @Tanaka (komentarze polityczne z powodu chwilki czasu)

    1. Skarga pl sedziow.
    EU nie jest od razwiazywania nieudolnosci polityki wew nadwislaka. Punkt (kropka). Moje pytania co robia sedziowie (inni z tzw ”wymiaru sprawiedliwosci”) w czasie wyborow plus rodziny pozostaje bez odpowiedzi. Jak rowniwz inne zawody o zasadniczym znaczeniu dla powodzenia przyszlosci. Typ nauczyciele (wszystkie poziomy), typ prac sluzby zdrowia, drobni przedsiebiorcy etc, etc. Griluja? Piwko pija? Odstawiaja auto na przeglad?

    Niedawno, dwa madrale zrobili sociologiczne badanie gdzie im wyszlo. Nadwislak jest wyrachowany. Dowolnej politycznej prowiniencji. ”Polityczny cynism Polakow”. W rozmowie tut wyszlo jest to dzialanie racionalne. Miedzy madralami. Uwaga ponad 1godz. Podcast
    https://krytykapolityczna.pl/multimedia/podcast/cynizm-polityczny-debata/
    Ja BEZ BADAN stwierdzam od lat wielu. Nadwislak jest pazerny (wyrachowany, cyniczny etc). Ten madry panel, sprawy widzi czarno. Liczy na kryzys. Wychowanie spoleczenstwa nauczycielami z Marsa lub Jowisz 😎 Ja uwazam (bez badan). Ten kto pierwszy sformuluje politycznie prawo do likwidacji majatku KK (rozdzialu miedzy pazernych, cynicznych, racionalnych) ten bedzie rzadzil terenem cale pokolenie (30lat). Dajcie racionalnym, wierzacym nadwislakom zwierzyne lowna, lokalna. Czy to bedzie lewica, czy prawica jeden diabel. Punkt (kropka). Co bedzie pozniej? Hmmm… Moze spoleczenstwo? Moze plemiona? Moze ogrodnicy? Kto wie, nawet EU nie wie.

    2. Cudzolostwo (cudzolowstwo 😀 )
    To sa zajecia bardzo niebezpieczne. I na lozu i w czasie polowan (klusownictwo). Dlatego rzadkie i z klopotami pozniejszymi. Ekonomicznymi, rodzinnymi etc. Dlatego, jak czlowiek co ma niejakie pojecie w temacie, stosuje wlasnostolstwo. Prawo naturalne.

    Pzdr Seleuk (do nastepnego)

  274. seleuk.

    a coz takiego zlego w ‚uprawianiu cudzego loza’?

  275. act
    26 września o godz. 10:50
    Nic zlego. Czlowiek przewidujacy (gracz szachowy 10 ruchow do przodu) przewiduje.
    Kobiety mlodsze, moga zapragnac „niepozadanej ciazy”. Kobiety w okolicach menopausa uwazaja zwiazek uczuciowoerotyczny za synonim „prawo budowy na dzialce wieczystej dzierzawy” 🙄 Zeby tylko dwa problemy przyszlosciowe wymienic eventualne. Ruch 11 szachowy.
    pzdr S

  276. @pombocek
    26 września o godz. 7:10

    Problem jest z rodzieleniem natury i usposobienia. Bo mądrzy uczeńcy wciąż nie mogą się zgodzić, czy jesteśmy ukształtowani w 60% przez DNA (przez naturę znaczy się) a w 40% przez wychowanie, czy na odwrót. A może nawet jeszcze inaczej.
    Na podstawie lektury i obserwacji własnych mogę tylko stwierdzić, że pesymistą zostałem, bo ile razy wydawało mi się, że jest już dobrze, to albo zaraz robiło się gorzej, albo się po prostu budziłem. Niektórych nawet to do pesymizmu nie przekonuje, mnie przekonało dosyć łatwo, czyli musiałem mieć wrodzoną skłonność. Nie narzekam, służy mi nieźle. Bo jestem przygotowany na to, że coś się popieprzy, a jeśli przypadkiem nie, to mam radosną niespodziankę.

    Co się tyczy pożądania cudzych żon, itp., jak opisuje @Tanaka, to owszem, zdarzało mi się to dosyć często, ale nigdy nie pożądałem mocniej niż swojej własnej, a po drugie, ww. własna potrafiła mi zawsze wyperswadować zbyt otwarte pożądywanie na ulicy czy plaży, przy pomocy łokcia w żebra.

  277. Herstoryk
    https://www.youtube.com/watch?v=yQNVB1ghR9c

    Ale Herstoryk, wez pod uwage, zmiane gender i pojecia indywidualismu. Znaczy druch nprzyklad na druchne zamien.

    pzdr Seleuk (musze juz opuscic tow naprawde, pa…)

  278. seleuk,

    widze, ze pare partii szachowych rozegrales w zyciu. Pogadamy prywatnie o Twoich ulubionych i skutecznych ‚otwarciach’.
    Preferujesz otwarte, czy defensywne (wyczekujace na atak ‚przeciwnika’)?

  279. @act 11:26

    @seleuk zawsze ma pod ręką bokken. I nie zawahuje się go użyć. Więc sam możesz ocenić.

  280. paradox57

    z mieczem do pan, ale wstyd.

  281. act
    26 września o godz. 10:28

    Skoro juz za przyczyna panow pombocka i Tanaki problematyka zeszla na glebokie a trudne zagadnienia scholastyczno teologiczne, takie oto ‚conundrum’:

    Pismo Swiete powiedzialo:
    maz i zona jedno cialo.
    Wiec dlaczego maz nie czuje,
    gdy mu zone ktos hebluje?

    My tu na codzień mamy do czynienia z tym, co dużo Polsce czyni, więc trzeba być biegłym w sprawach teologiczno-scholastycznych Inaczej zagadają, zbajerują, oszwabią i w skarpetkach puszczą, jak księdza pedofila konsekrowanego Jankowskiego puścił pewien bank, którego boskie właściwości odsetkowe gwarantował sobą: jak do jego posesji pt plebania grzecznie zapukal prokuator, to szan. pedofil konsekrowany oświadczył, że jego są wyłącznie skarpetki i majtki, a reszta to dobro kościoła kat. . Musiiało to być dobro duchowe.
    Swoją drogą, nie jest jasne, na co mu były majtki. O ile sie można zorientować, to pedofilowi konsekrowanemu majtki są w czynnościach przeszkodą.

    Odpowiadając na fachowy conundrum wyjaśniam, że to nie bardzo jest conundrum. Albowiem zgodnie z powszechnym doświadczeniem mężów, mąż nareszcie czuje. Tyle, że na końcu.

  282. Herstoryk
    26 września o godz. 11:06
    @pombocek
    26 września o godz. 7:10

    Problem jest z rozdzieleniem natury i usposobienia. Bo mądrzy uczeńcy wciąż nie mogą się zgodzić, czy jesteśmy ukształtowani w 60% przez DNA (przez naturę znaczy się) a w 40% przez wychowanie, czy na odwrót. A może nawet jeszcze inaczej.

    Mój komentarz
    A może jeszcze inaczej z tymi procentami. W każdym razie jak by to cynicznie i bez poszanowania natury ludzkiej zabrzmiało, DNA jest podstawą biologiczną do kształtowania indywidualności i społeczności człowieka. Jak dalece determinującą, tego nie da się określić, zbyt wiele zmiennych, lecz statystycznie to widać, jak przez mgłę, ale widać. Jest to podejście przesadne, dryfujące w kierunku rasizmu.

    Kształtowanie się religii było oparte na wyrazistym podziale na dobro i zło, zdrowie i chorobę. Coś co funkcjonuje dobrze określane jest jako zdrowe, coś, co wg naszych oczekiwań funkcjonuje źle, określane jest jako chore. Zło i dobro, to pojęcia wysoce relatywne. Powstała mnogość interpretacji wynikająca z tej mglistości oraz różnorodności mentalności, postaw, czynów i dążeń ludzi.

    Podział ludzi na lepszy i gorszy sort, czy to czegoś nie przypomina? Dualizm i wynikająca z niego prostota moralna, a raczej prostactwo.

    Geny chemicznie (w metabolizmie, przewodzeniu impulsów oraz organizacji funkcjonowania organizmu – hormony i inne) są definitywne, lecz ich ekspresja w całości organizmu nie tworzy definitywności w sferze kultury, zachowań rodzinnych i społecznych (stąd ukuto pojęcie fenotypu), bowiem po pierwsze zbyt dużo zmiennych (ich kombinacji), po drugie układ nerwowy, który steruje naszymi zachowaniami, w którym to układzie zaimplementowana jest „z zewnątrz” kultura, jest systemem tak złożonym, że podatnym, jak by to określić na „nadsterowność” i „podsterowność”, co w jednym i drugim przypadku może oznaczać nieobliczalność, w każdym, razie mniejsze lub większe odstępstwo od ściśle, wąsko pojmowanej „normy”.

    W tej podatności na”wadliwe” funkcjonowanie leży źródło koncepcji szatana. To, czego nasi antenaci nie byli w stanie wytłumaczyć korzystając z ówczesnego zasobu pojęć, przypisywali specjalnej, wymyślonej sile – szatanowi. Stworzyli konstrukt, taki intelektualny kosz na śmieci, do którego wrzucali sprawy nierozwiązane, niezrozumiałe, przykre, niepojęte.

    Poza tym koncepcja szatana dobrze pasowała do koncepcji boga, wzmacniała ją, była symetryczna i stąd łatwa do zrozumienia i przyjęcia przez masy na zasadzie opozycji tak/nie, dobre/złe, czyli myślenia przyrodzonego ludziom. Myślenia zdeterminowanego w dużej części przez instynkty (geny), a instynkty przez logikę ewolucji dobierającej, selekcjonującej geny.

    Ile wychowania, tyle w nas jest boga, ile w nas genów, tyle szatana. Bardzo luźna konkluzja, zbyt dualistyczna.
    Pzdr, TJ

  283. No to poczytajcie o emocjach i agresji, która dopiero nas dopadnie po wyborach, jeśli sprawdzi się przewidywanie moje, że po to „zerwano sejm” aby przegłosować i wprowadzić nową pisowską konstytucję, znaną przecież, bo była onegdaj w internecie.
    I tyle w temacie refeudalizacji stosunków społecznych w naszym ukrzyżowanym kraju.

    A teraz zapowiadana poetyka emocjo-agresji w wykonaniu obecnych władców kraju.
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=481418196041150&set=a.390623728453931&type=3&theater
    Proszę przeczytać po rozwinięciu tekstu, obok tego niewątpliwiego straszydła.

  284. basia.n
    26 września o godz. 8:29

    Ci mgliści „oni” to ludzie jak my, działający według procedur, niegłosowanych po nocach jak komu pasuje. Nie „mają czas” tylko dogłębnie sprawdzają i czasami to trwa. Poza tym nadchodzi nowa komisja, z Verą Jourovą która w obronie praworządności (jak przypuszczam) najpierw będzie strzelać a potem pytać. Ci „oni” to nie rząd który coś może narzucić. A poza tym UE da po kieszeni bo budżet na następne lata będzie powiązany z przestrzeganiem unijnych reguł.

    Tu z Wyborczej

    https://wyborcza.pl/7,75398,25231807,radosc-z-sukcesu-ziobry-w-luksemburgu-jest-przedwczesna-z-trzech.html?

    „Zdaniem Tanczewa obawy obojga sędziów dotyczące systemu dyscyplinarnego są „hipotetyczne”, gdyż żaden z tych sędziów nie był jeszcze prześladowany przez inkwizycyjny system dyscyplinarny. A jest utrwaloną doktryną Trybunału, że rozstrzyganie sporów prawnych jest dopuszczalne, jeśli dotyczą spraw konkretnych i realnych, a nie „ogólnych i hipotetycznych”.

    Ale owa hipotetyczność może okazać się rzeczywistością w przypadku innych sędziów zatroskanych o wpływ nowego systemu na ich niezawisłość. Opinia Tanczewa nie broni systemu dyscyplinarnego Ziobry, ale wskazuje na pewne defekty techniczne tych konkretnych pytań dyscyplinarnych.”

    ***

    A teraz pomyślmy że Polska nie jest w UE, na granicy zasieki z różańca a Kaczyński robi i uchwala co chce. I poza granice nawet wieść o tym się nie wydostanie bo nie ma jak.

    Przynależność do UE to nasza jedyna nadzieja.

  285. Nefer
    26 września o godz. 14:08

    Wszystko to prawda, ale wiele wskazuje na to, że UE w dzisiejszym kształcie może w sumie niewiele. Dlatego najpierw nastopiły te ogromne zmiany na Węgrzech. I nic…
    Więc obecna władza w Polsce z całą pewnością siebie robi to, co robi. Cala nadzieja w tym budżecie unijnym, ale ta reguła nie byla dotąd stosowana i nie wiedomo jak długo może trwać taka procedura. A to powinno się dokonywać „subito „. Wtedy może suweren przejrzy na oczy, jak bonus będzię niewypłacalny…

    ps. Czy już trochę lepiej z katarem ?
    Byle do piątku, a wtedy intensywna kuracja

  286. basia.n
    26 września o godz. 14:19

    „Może niewiele” – UE to nie zamordystyczna dyktatura (przepraszam za wyjaśnianie oczywistości) tylko „federacja” państw które podpisując traktat akcesyjny zobowiązały się do przestrzegania reguł. To po stronie państw leży wywiązanie się z honorem z tego co obiecały. Przyzwoitym cywilizowanym ludziom w głowie nie postało że można te zasady łamać bez mrugnięcia okiem i naginać do własnych celów. Vide polska Konstytucja – teraz się okazało ile ma luk jak ją PiS podeptał i połamał. Czy takiemu Geremkowi śniło się że ktoś się poważy rękę podnieść na najwyższe prawo w kraju? Pewno nie, każdy sądzi według siebie.

    Te zmiany na Węgrzech i rozlewający się populizm ma inne podskórne przyczyny i bezwzględnych karierowiczów którzy wykorzystali je do własnych celów. Polecam też artykuł który powyżej zamieścił Herstoryk, podam jeszcze raz

    https://wiadomo.co/prof-marcin-krol-rosnie-pokolenie-analfabetow-moralnych/

    Nie wiązałabym „UE może niewiele” z „dlatego nastąpiły zmiany na Węgrzech”. Nastąpiły zmiany w mentalności ludzi, obywateli, mieszkańców,, wykorzystane do cna przez takich Kaczyńskich i Orbanów a szlachetne, w założeniu, zasady unijne nie były napisane z myślą o bezwzględnym populizmie.

    Katar ma się dobrze, ja mniej. W domu siedzę, jutro do pracy, w sobotę przymusowy kinderbal na gościnnych występach, nie mogę się doczekać. Katar leczony trwa siedem dni a nieleczony – tydzień.

  287. Gdyby to ode mnie zależało to bym zrównała systemy podatkowe, bankowe, przepisy drogowe, szkolnictwo, służbę zdrowia, obronność i co tam jeszcze tak, że od Portugalii po Białystok wszystko byłoby to samo, z obowiązkowym angielskim i wychowaniem obywatelskim pt „dlaczego Unia jest najlepszym co mamy”

    Ale nie mam różdżki.

  288. Nefer
    26 września o godz. 14:42

    Kiedy powstała Unia – a jeszcze trochę wcześniej Wspólnota Europejska, weszło do niej na początku niewiele państw.
    Stąd wzięły się szlachetnie w zalożeniach zasady..
    W miarę upływu czasu u rozrastania się Unii o państwa środowo europejskie powstała ten problem tak bardzo różnych wartości i uczciwego podejscia do obowiąujących zasad. Polski przykład nie jest jedynym, ale znamy go najlepiej… Tak, to wychowanie byloby potrzebne..
    Ale nikt nie tylko w Polsce, ale w Europie nie ma różdżki…

    Beterschap 🙂

  289. @Nefer
    26 września o godz. 14:42
    https://wiadomo.co/prof-marcin-krol-rosnie-pokolenie-analfabetow-moralnych/
    Z bloga „Gra w klasy” A. Sz.
    „I oto czytam wywiad z prof. Marcinem Królem na stronie Wiadomo.co, pod tytułem ,,Rośnie pokolenie analfabetów moralnych’’. Król zaznacza, że nie gardzi prostym człowiekiem, sam mieszka na wsi, zna wielu jej mieszkańców. Ale dostrzega zmianę. Ambicje społeczne kończą się na osiągnięciu statusu finansowego, dającego święty spokój. Reszta – zaangażowanie w sprawy publiczne, partycypacja w świecie kultury – traci na znaczeniu. Ten proces zaczął się przed ponownym dojściem PiS do władzy, ale pod jego rządami przyspieszył.”
    ………………………………………….
    Zgadza się, ludzie widząc, co się dzieje, co robią klasy posiadające, myślą tak samo, byle mieć kasę, a reszta to… jakoś to będzie. Takie „jakośtobędziejstwo” zawsze źle się kończyło w naszej historii. Zawsze jakoś to było, ale przeważnie źle, nie tak jak by się wydawało. A potem narodowe cierpiętnictwo pod auspicjami KrK, to nasza specjalność. „Sorry, ale taki mamy klimat”, społeczny. System wymusza takie, a nie inne zachowania. Bez jego zmaiany nic się nie zmieni, kiedy robić zawsze to samo i żadać czego innego. Jakoweś „widmo” krąży po świecie, cy cóś?

  290. basia.n
    26 września o godz. 15:25

    Dank je wel 🙂

    Optymatyk
    26 września o godz. 15:28

    Krąży, bo to nie tylko u nas. Frekwencja podczas głosowania nad brexitem też nie była oszałamiająca. System systemem ale to braki w edukacji, zwłaszcza wychowania obywatelskiego od najmłodszych lat. Kraje skandynawskie potrafią a my nie. Katolicyzm do kruchty i się poprawi…

    Co rzekłszy, Jędraszewski powinien dalej działać, robi dobrą robotę 🙂

  291. @Nefer
    26 września o godz. 15:38
    Ja uważam, że dopokąd nie usunie się na dobre KrK od wpływu na życie społeczne, dopotąd będziemy błądzić. Pełna sekularyzacja, sprywatyzowanie wierzeń.
    Prof. Jan Szczepański pisał … „Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku”.
    Tylko, co nas to teraz może obchodzić, przecież nikt z nas tego nie doczeka. My chcemy, aby w najbliższej przyszłości nastapiły te „lepsze czasy”, za życia. A tu jak widać, nie nastąpi to tak szybko, chyba że REWOLUCJA, o jakiej wspomina prof. Król.
    Jakie będą koszty takiej operacji, zwłaszcza ludzkie? I kto miałby to zrobić, emeryci?, skoro młodzi już są nie do uratowania ze szponów utylitaryzmu? To się bezkrwawo nie odbędzie, nie ma to tamto! Tak zachwalana w latach 90-tych globalizacja odbija się wszystkim wielką czkawką. Niestety, ale „byt określa świadomość” jak mawiał wiadomo kto, i miał całkowitą rację. Czekajmy aż osiągnie swoje najwyższe stadium a wtedy nastąpi…….. koniec. hahahaha
    Pamiętam, że A. de Tocqueville pisał, że „Rewolucja Francuska zniosła podstawowe nierówności między ludźmi, tylko nie zniosła różnic majątkowych i w przyszłości czeka nas walka pomiędzy tymi co posiadają a tymi co nie posiadają”, jakoś tak, cytuję z pamięci. Całkiem Marksowska przepowiednia, o co akurat jego posądzać nie należy.

  292. Nefer
    26 września o godz. 14:08

    basia.n
    26 września o godz. 8:29

    A teraz pomyślmy że Polska nie jest w UE, na granicy zasieki z różańca a Kaczyński robi i uchwala co chce. I poza granice nawet wieść o tym się nie wydostanie bo nie ma jak.

    Przynależność do UE to nasza jedyna nadzieja.

    I to jest jedno z niewielu, właściwie może jedyne, polskie osiągnięcie o wymiarze cywilizacyjnym ostatnich 30 lat. Podłożem i warunkiem koniecznym był 4 czerwca 1989.

  293. @basia.n

    Pojawiam się i znikam (na skraju wyczerpania nerwowego przeprowadzką i nadmiarem pracy zawodowej) to i nie było jak skomentować ale wreszcie mam z powrotem internet a nawet nowy widok na pole, nad którym właśnie przeleciało kilka kluczy gęsi więc powiem tak…

    Basiu, zrobiłaś mi (a z pewnością nie tylko mi) ogromną przyjemność Twoim wstępniakiem i dyskusją, którą wywołał z natlokiem zdjęć, muzyki i poezji! Tym większą, że mnie jesień jak na razie omija – cztery weekendy pod rząd uzeram się z remontami i przeprowadzką a następne dwa też będą zajęte – brakuje mi włóczenia się po górach i lasach i zbierania grzybów, skręcam się z zazdrości kiedy pombocek pokazuje swoje fotki! Piękny i ciepły jest więc ten wstępniak, jak plasterek na serce! Od razu człowiekowi trochę lepiej się robi.

    Lubię jesień ogromnie! Jesienią lubię się szwedac i podpatrywac przemianę przyrody ale kiedy nie mogę się wloczyc to czytam sobie ze smakiem na pocieszenie poezje Harasymowicza (zwlasza tomik „Ma sie pod jesien” i „Cala gora barwinkow”) i Gałczyńskiego. 

    Harasymowicz tak pięknie pisze o jesieni (choć akurat „Rzeczywiście tak jak księżyc ” mi nie podchodzi, ale to chyba przez wersje Adamiak… 😉 )

     Więc podrzuce do kolekcji dwa jesienne wiersze takie :

    Droga przez sam środek jesieni
    Pod liści złotym tunelem
    Dopala się wzgórze nad Popradem
    Pachnie polskim zasuszonym zielem

    Snuje się na drodze do Leluchowa
    Poezji Lelum-Polelum
    Słonecznik zza chmur się wychyla
    Dzień Dobry Ci mój przyjacielu

    Snuje się tu moja duszyczka sowia
    Zbiera przyprawy do swojej baśni
    Czerwony dereń października
    Piołuny goryczki i dziurawca

    Droga przez sam środek jesieni
    Syczą w Popradzie liście jak iskry
    Rzucam i rzucam czarne kiście guseł
    Na wiatrów wir płomienisty

    J. Harasymowicz „Jesienna droga do Leluchowa”

    Albo:

    Tak gotowym być trzeba
    Do każdej ludzkiej podróży
    Tak zdecydują w niebie
    Lub serce nie zechce już służyć

    Ja tylko zniknę wtedy
    W starym lesie bukowym
    To jakbym wrócił do siebie
    Po prostu wrócę do domu

    I wszystko tam będzie jak w życiu
    I stół, i krzesła, i buty
    Te same nieporuszone
    Na niebie zostaną góry

    Tylko ludzi nie będzie
    Tych co najbardziej kocham
    Czasem we śnie ukradkiem
    Zamienią ze mną dwa słowa

    Będą leciały stadem liście
    Duszyczki i szepty ich w lesie
    Będzie tak wielki i świsty
    Rok cały będzie tam jesień

    J. Harasymowicz z tomu „Srebrne wesele”

    Pozdrawiam serdecznie!

    PS. Kilka moich starych zdjęć jesieni w Szkocji:

    https://photos.app.goo.gl/XyWGNbxo6AhECYTn6

    https://photos.app.goo.gl/PsHr6428qNliiNtG2

    https://photos.app.goo.gl/mfIcx2Wi70A974rZ2

  294. Jeszcze trochę nadrabiania zanim wiatr jesienny mnie porwie znowu (do mycia okien)

    @paradox57
    22 września o godz. 15:19

    Dzieki, paradox za „staruszka”- miałam wyszukać „Jesień idzie” bo to w naszym domostwie kultowy kawałek na poczatek jesieni, wygrywamy i wyspiewywany całkiem zgrabnie przez mżonka. A bonusik „Wiesiek idzie” istne cudo, i to w warkoczykach! 😀 

    Oprócz „Jesień idzie” zawsze o tej porze chodzi też za nami taka oto turystyczna piosenka – miałam problem ze znalezieniem wykonania które jest najbliżej tego jak to brzmi u nas – nagranie może nie najlepsze ale za to ciepło wykonane i z mojego ulubionego przed laty schroniska „Jaworzec”!

    https://youtu.be/Rux90VgGkVY

    @Nefer
    22 września o godz. 17:26

    I @basia.n

    Piękne zdjęcia z Waszych okolic, taki spokój z nich bije! Zupełnie inne klimaty niż u nas

    @Herstoryk
    23 września o godz. 5:59

    Najpierw paradox ubiegł mnie ze „Staruszkiem”, a potem ty z „W żółtych płomieniach liści ” 😀  Jedna z moich ulubionych jesiennych piosenek!

    Wpadam na gotowe, jak zwykle i mogę się teraz nacieszyć jesiennymi klimatami, nie trudzac się wyszukiwaniem linków 😉

    *chociaż ja lubię wyszukiwać i dlatego frustruje się że nie mam jak komentować w tej chwili 🙁

  295. Herstoryk
    26 września o godz. 11:06

    W imię ojca i syna, dzień doberek jesteś berek, Herstoryku. Zerknij na dzisiejsze moje z żoną grzyby. Sądzisz, że zbieranie to geny? Bogać tam. Mnie genetyka do niczego nie jest potrzebna jako mająca mikre znaczenie dla stawania się człowiekiem. Przyrodzenie (nie mylić z przyrodzeniem) to coś takiego
    jak, powiedzmy, aparat mowy, który musi być wypełniony doświadczeniem słuchania i powtarzania żywej mowy, żeby sam zaczął mówić. Człowiek się staje tym, czego się nauczy, a nie tym, z czego jest zbudowany. Zbudowany z przyrodzenia bez nauki jest kadłubkiem, idiotą. Nie jest więc zbudowany z mowy, lecz ją dopiero w procesie przystosowywania się do życia przyswaja. Jeśli zawodnik genetycznie jest flegmatykiem – czy to ma jakiś wpływ na jego stawanie się człowiekiem? Na pewno jakiś ma – na przykład taki jak koniec mysiego ogonka ma na mysz. Z flegmatyka można zrobić pilota odrzutowca, piłkarza, skoczka w dal, komika, profesora i Kaczyńskiego Jarka, więc co z tej wiedzy o genach? Dla nauki – może dużo, dla życiowej praktyki – prawie nic.
    Optymizm, pesymizm to wytworzone przez homoledwosapiensa oceny. Natura nie wytwarza ocen. Zbieranie grzybów to też współcześnie kulturowa wartość, a nie proste zdobywanie pożywienia, więc i geny tu ni pri cziom.

    https://photos.app.goo.gl/Pyvj3SBfJNexMmUz6

  296. Przepraszam kochani, pogadałabym ale pod wieczór robi się gorzej, nie dam rady.

    Zapomniałam powiedzieć że Plodder’s Prayer I tłumaczenie bardzo mi się podobały.

    /kółko, kocyk/

  297. basia.n
    26 września o godz. 14:19

    Nefer
    26 września o godz. 14:08

    Wszystko to prawda, ale wiele wskazuje na to, że UE w dzisiejszym kształcie może w sumie niewiele. Dlatego najpierw nastopiły te ogromne zmiany na Węgrzech. I nic…

    Bliski jestem zdaniu Neferki. Unia, jej główne kraje, to zupelnie inna cywilizacja niż nadwiślańska. Inna mentalność, inne znaczenie reguł, pojęć słów.
    Jedną z rzeczy calkowicie różnych „tam” i „tu” jest coś takiego, że w wielu państwach za normalne, oczywiste uznawane jest to, że razem można więcej i lepiej. Stąd działająca zasada, że dwie strony (kontraktu, umowy społecznej, relacji międzyludzkich w szerokim ujęciu) najwięcej zyskują gdy jest wynik ‚win-win’, a nie ‚win-loose’, co jest nadwiślańską specjalnością zakładu pogrzebowego.
    Stąd, zachodni unioniści, zapewne przyjmowali za coś naturalnego, że tacy Polacy, to prawie jak oni, tyle że mniej zamożni, a do tego „bardzo chcący” dołączyć do nich, więc się będą uczyć i dostosowywać do klimatu Unii.
    „Bardziej chcącymi” okazali się np. Rumuni, kórzy mają niezłą, chyba nawet całkiem dobrą markę w Brukseli. Z perspektywy Warszawy, Rumun to dzikus, z perspektywy Bukaresztu, Polak robi się dzikusem.
    Jeszcze z 10 lat temu, rumuński robotnik budowlany był nieodróżnialny od Ukraińca czy Mołdawianina. Nie wiem, czy jeszcze dają się tanio wykorzystywać na budowach, łamiąc sobie przy tym ręce, nogi i kręgosłupy na koszt własny, chyba już nie bardzo.

    Unijna Europa była dosyć naiwna, pięknoduchowska; nie dość ostrożna wobec paru dziwnych krajów, w tym głownie największego, bo plankton bałtycki został wyglansowany przez Finów i Szwedów i się do UE nadali bez większych problemów, a Czesi to też inna cywilizacja. Nie mają u siebie Wisły.
    Były to zresztą czasy działającej jeszcze euforii koniec zimnej wojny; ale i parcia: coś trzeba zrobić z tymi krajami. No to je weźmiemy.
    Były też oczywiste korzyści gospodarcze i polityczne rozumiane całościowo.

    Przez bardzo dlugie lata Turcja stała w przedsionku, chcąc zostać przyjętą do Europy. Europa trochę chciała, a trochę nie chciala, nie mogła się zdecydować. Aż przyszło przesilenie i Turcji się przestało chcieć ciągle czekać w poczekalni.

    Unię Polska męczy, to niewątpliwie. Część tych szaleństw wewnątrz jest prokurowana czy ośmielana przez nadwiślańskich łobuzów, a w części korzystają z tego, co się poza Polską dzieje. Unia jednak ma poważniejsze interesy i problemy do rozwiązywania, więc znajdzie sobie narzędzia do uśmierzenia chorych ludzi Europy znad Wisły ściekiem – metaforycznie i dosłownie – płynącej.

    Coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że najważniejszą agendą UE będzie walka o przeżycie i zachowanie dorobku, co jest coraz mocniej zagrożone przez nas samych i to cośmy zrobili klimatowi i całej Ziemi. Fundusze pójdą gdzie indziej, a Polska będzie na pasku. Oprócz innych pasków. To co robią źli ludzie w Polsce i co robią Europie, coraz bardziej Polskę marginalizuje. Kłapanie w klatce jest hałaśliwe, ale mało skuteczne. Gorzej dla tych, co w klatce razem ze wściekłymi siedzą. Jak nie chcą uciekać z tego cudami słynącego kraju, muszą kłapaczy uśpić, nałożyć kaganiec, udusić, albo sto lat w samotności uczyć chore dzieci zdrowia.

  298. pombocek
    26 września o godz. 17:43

    Herstoryk
    26 września o godz. 11:06

    W imię ojca i syna, dzień doberek jesteś berek, Herstoryku. Zerknij na dzisiejsze moje z żoną grzyby. Sądzisz, że zbieranie to geny? Bogać tam.

    Tak jest! Zbieranie to geny.
    1. taka, weźmy, purchawa. Jak nic połowę genów mamy identycznych.
    2. dlatego jest powiedziane:
    a. stara purchawa (o białogłowie nadwiślańskiej)
    b. stary grzyb (o łysogłowym nadwiślańskim sarmacie)

    Zbiór smakowicie się prezentuje i czuję przez monitor, jak pachnie. A do tego trzeba mieć odpowiednie geny.

  299. Polskie buractwo, zawiść i pogarda

    Zadanie dla myślących nastolatków. Wymyśl sobie problem. Wyjdź na ulicę i zacznij protestować. Zafunduj sobie tournee po Europie i umów na wizytę z kanclerz Niemiec. Niech o tobie piszą wszystkie znane tytuły i portale. To takie proste. Prawda?

    Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak o Grecie Thunberg.
    Odrażająca, kruchciana obskurantka (podobno mówiła o jakimś nauczycielu, że kładł się na biurku i pokazywał ucznom, jak się masturbuje) zaistniała właśnie na znanych portalach, choć jeszcze nie światowych 🙁

  300. @act
    Gram biale (przewaga tempo) i czarne (odpowiadam). Bez znaczenia. Zawsze traktuje Partnerke powaznie. Doslowne znaczenie slowa, powaznie. Preferuje byc bierna strona. Dokladnie slucham @act. Nie musze nic mowic, bo znajomosc srodowiskowa mamy oboje.(nie z plazy) Wiedza ze jestem wygadany, po diabla mam gadac. Najlepszy afrodisjak jest oczytany, obyty, szybki intelekt. Byc Partner/ka w zyciowych przygodach. Tyle.

    @Paradox
    Dlugosc nie ma znaczenia (bokken). Paradoxalnie. Tanto jest tez OK. W jap sztukach walki (rekoczynow i inne) wazny jest precysja i timing (szw tajmning). Sa cwiczone w stalych zestawach ruchow kata, waza. Najlepiej pod okiem doswiadczonej sensei 😀

    Pozatym @All. Dla mnie jesien jest koniec sezonu zeglarskiego. Skiff WooHoo2 (14foot +code0) jest przeeedluuzenie jesieni. Kwiatkow foto nie robie 😥 Taka jesien moja. Ale Turandot zlosnica na poczatek tez 🙂

    Przewaznie skiff life . Podobny skiff, bez gennaker czy code0 Ja najczesciej jestem razem z HobieCat entusjaster. Latwo znalezc na jutupku i Turandot tez (z Netrebko) 🙂

    pzdr Seleuk, letem na pare kanapek bo zglodnialem i zmarzlem.

  301. @Tanaka

    krótko:

    Nigdzie nie napisałam, jak mi się zdaje, że jesteśmy inną cywilizacją niż zachodnia. Owszem, lata kombinowania w PRLu (dlaczego musieliśmy kombinować to osobny rozdział) wywarły wpływ ale szło ku dobremu. Aż do Kaczyńskiego. Kaczyński, największe nieszczęście współczesnej Rzeczpospolitej.

    Nic mi nie wiadomo żeby Rumuni (i Bułgarzy) w Brukseli cieszyli się estymą bądź mieli dobrą markę.

    Bardzo uprościłeś i powierzchownie napisałeś o Turcji

    Przez bardzo dlugie lata Turcja stała w przedsionku, chcąc zostać przyjętą do Europy. Europa trochę chciała, a trochę nie chciala, nie mogła się zdecydować. Aż przyszło przesilenie i Turcji się przestało chcieć ciągle czekać w poczekalni.

    Przyjecie w szeregi krajów unijnych wymaga dostosowania wewnętrznego prawa z czym Turcja miała problemy (więzienia, kara śmierci) Europa wyraziła wstępne zainteresowanie pod rozlicznymi, rygorystycznymi warunkami które nie zostały spełnione. A potem nadeszły czasy Erdogana. To nazwałeś przesileniem?

    Się nie kłócę tylko taka powierzchowna urawniłowka mnie denerwuji.
    Pisz krótko 😛 😉

  302. Poświęciłem trzy kwadranse mojego życia (zdrowia?) na przysłuchanie się obradom sejmowej komisji do spraw kontroli państwowej. Temat: zaopiniowanie dla marszałka Sejmu wniosków prezesa Najwyższej Izby Kontroli o odwołanie trzech wiceprezesów i powołanie na stanowisko wiceprezes Małgorzaty Motylow.

    Dżizas!!! 🙄 👿 k…. mać!

  303. Po co w ogóle ta cała farsa?

  304. Nefer
    26 września o godz. 19:24

    @Tanaka

    krótko:

    Nigdzie nie napisałam, jak mi się zdaje, że jesteśmy inną cywilizacją niż zachodnia. Owszem, lata kombinowania w PRLu (dlaczego musieliśmy kombinować to osobny rozdział) wywarły wpływ ale szło ku dobremu. Aż do Kaczyńskiego. Kaczyński, największe nieszczęście współczesnej Rzeczpospolitej.

    Ja napisałem, że inna cywilizacja.
    Szło ku dobremu, bo nam się zdawało, że idzie. Rzeczywistość mniemań. To co mamy, nie wzięło się z przypadku, omsknięcia długopisu na karcie wyborczej, a czegoś znacznie poważniejszego i mającego długą, a wypieraną historię.

    Europa, owszem, postawiła Turcji rożne warunki, z samych warunków jednak nie bierze się chcenie. Europa także miała powody do pozytywnego zainteresowania Turcją jako potencjalnym krajem unijnym.

  305. Tobermory
    26 września o godz. 19:41

    Po co w ogóle ta cała farsa?

    A co w państwie pisoidów nie jest farsą? To co nie jest farsą w tej niszy ekologicznej nie występuje.

  306. Tanaka
    26 września o godz. 19:42

    Europa była tak zainteresowana że dała wygórowane warunki a za plecami było słychać „tu nam kaktus wyrośnie jak wejdziecie”.

  307. Zainteresowanie Unii Turcją było uprzejme, ale w kwestii przystąpienia – negatywne. Tak jak i Ukrainą, choć podstawą niechęci były odmienne powody.

  308. 4 lata temu liczono się ze zdaniem Polski i jej rządu na arenie unijnej, należeliśmy do czołówki kilku państw.

    Szło i mogło iść ku dobremu. Suweren przypomina:

    https://pbs.twimg.com/media/D-3ZMfxXYAA8Vie.jpg

    Można sobie pogdybać. Gdyby lewicy nie zabrakło 0,5% głosów. Gdyby Duda nie miał ich o jedno miasto więcej. Gdyby się chciało iść na wybory.

  309. Nefer
    26 września o godz. 20:27

    … gdyby Miller nie wytrzasnął Ogórki a coś treściwszego…
    Pewnie, pół procenta. Tyle, że to dosyć złudne. Wystarczająco dużo głosowało na pisoidyzm, a wystarczająco mało na coś lepszego i tylu olało.

  310. Tanaka
    26 września o godz. 21:10

    Splot najróżniejszych niepomyślnych okoliczności i uwarunkowań mentalnych, podlany katolickim sosem. Można długo analizować z każdej strony „dlaczego tak”. Te 0,5% nie było złudne, pisowcom wystarczyło.

    A teraz trza iść w butach na wybory.

  311. https://www.rp.pl/Publicystyka/190929584-Bierzynski-Sila-polityczna-PiS-tkwi-w-pieniadzach.html
    (…)
    Opozycja znalazła się w pułapce. Licytacja na obietnice legitymizuje władzę. Skoro utrzymamy wszystko co dają i damy jeszcze więcej to znaczy, że władza ma rację. Można rozdawać i trzeba. Nikt temu nie przeczy. Istotne staje się jedynie, kto da więcej i kto jest w tych obietnicach bardziej wiarygodny. W tej licytacji PiS jest bezkonkurencyjny. Po pierwsze dał co obiecał. Po drugie realizuje nawet to, czego przed poprzednimi wyborami nie obiecał, podbijając stawkę. Po trzecie ma władzę i siłę. Lepszy gołąb w garści niż wróbel na dachu. Gdy wybory stają się wielką licytacją obietnic opozycja nie ma szans na zwycięstwo. Jedyną realną szansą na wygraną jest zmiana reguł gry. O tym czy i jak jest to możliwe w felietonie w przyszłym tygodniu.

  312. Nikodem Madziara

    DZIŚ O WSZYSTKIM I O NICZYM…

    Afera z „działką Morawieckich”, kupioną niegdyś za marne 700.000 PLN, a obecnie wartą ok. 60-70 milionów PLN, wybuchła w czerwcu 2019 r. Szybko okazało się, że nieruchomości tej nie ma w oświadczeniach majątkowych Cepa. Musi byś więc przepisana na małżonkę Cepa, Iwonkę. PR-owcy i prawnicy PIS-u szybko zorientowali się, że najprościej skandal z olbrzymim majątkiem Morawieckich i wielką niechęć do jego ujawnienia Polakom usprawiedliwić niedoskonałością polskiego prawa! Iwonka nie jest urzędnikiem państwowym, więc nie ma obowiązku ujawniać swojego majątku. Obowiązku nie ma, ale nie ma również zakazu ujawnienia go, jeśli tylko miałaby taką wolę… Ale jej nie ma.

    Kilka dni po wybuchu afery głos w tej sprawie zabrał sam „Polak Tysiąclecia”. Zapowiedział szybki zmiany w prawie, które zobowiążą także małżonków polityków do ujawnienia swoich majątków. Potem przez mniej więcej 3 tygodnie trwały zapewnienia reszty PIS-owców, że SZYBKIE PRZYJĘCIE takiej ustawy jest konieczne. Potem o tej sprawie ucichło, bo wybuchło z 5 innych afer PIS-owskich. Było już wiadomo, że przed wyborami nie dowiemy się, jakim majątkiem dysponuje pani Iwonka-żonka Cepa. To znaczy nie dowiemy się my, Polacy! Bo wśród „wybrańców narodu” na Nowogrodzkiej nie jest to już od miesiąca żadną tajemnicą! Widać ktoś niezbyt lubiący Cepa (a takich jest tam multum) postanowił mu tuż przed wyborami nieco napsuć krwi… Cep ma majątek ok. 8,5 miliona PLN. A jego żonka – niemal 9 razy większy! 76 baniek… SŁOWNIE: SIEDEMDZIESIĄT SZEŚĆ MILIONÓW PLN.

    2 dni temu głośno zrobiło się o niejakim Banasiu, nowym szefie NIK. Zdaniem Marszałka Senatu Karczewskiego – Banaś to „człowiek krystaliczny”. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, aby jakiś PIS-owiec powiedział kiedykolwiek o innym PIS-owcu, że ma zastrzeżenia co do jego uczciwości lub przyzwoitości! Widać oni wszyscy są tacy „krystalicznie uczciwi”. Banaś tkwi w strukturach finansowych państwa od lat i to na najwyższych stanowiskach. Nie będę tu rozwijać tematu jego „burdelowych interesów”, powiązań z mafią i sprawy kamienic zmieniających właściciela w ciągu kilkunastu godzin. Odsyłam w tej sprawie do serwisów informacyjnych. Oczywiście serwisów niezależnych mediów, bo w TVPIS nazwisko Banaś w ogóle się nie pojawia. Sprawa na pewno przed wyborami nie zostanie wyjaśniona.

    Mnie w tej „sprawie Banasia” uderzyło coś innego. Jego dotychczasowe oświadczenia majątkowe… Nie chodzi nawet o to, że są w nich olbrzymie rozbieżności i „uchybienia”, jak to mawia kolejny PIS-owski „uczciwy inaczej” czyli minister Dworczyk. Chodzi o to, że CBA i inne PIS-owskie służby badają oświadczenia Banasie od… 3 LAT! Dokładnie od listopada 2016 roku… Od 3 lat sprawdzają prawdziwość kilku dokumentów (!) i konfrontują je z majątkiem posiadanym przez Banasia!!! I końca tego „badania” nie widać. Choć facet w międzyczasie zdążył już być ministrem i wiceministrem finansów, szefem KAS-u, szefem Służby Celnej, a teraz został szefem NIK-u. Na każdym z tych stanowisk był odpowiedzialny za UJAWNIANIE NIEPRAWIDŁOWOŚCI FINANSOWYCH…
    Wkrótce minie 5 miesięcy od premiery filmu braci Sekielskich i wybuchu największej afery w dziejach polskiego kościoła katolickiego. Afery pedofilskiej. I tu również przez pewien czas słyszeliśmy słowa oburzenia PIS-owców i ich deklaracje o konieczności szybkiego wyjaśnienia sprawy, przykładnego ukarania winnych, transparentności, zadośćuczynienia ofiarom itp. No i o konieczności powołania komisji niezależnej od rządu i episkopatu! PIS-owcy jednym głosem mówili po prostu to, co Polacy w przeddzień majowych wyborów CHCIELI USŁYSZEĆ! Było kilka takich dni, kiedy wszyscy lada moment oczekiwaliśmy wiadomości w mediach o dymisjach „pedofilskich biskupów” Jędraszewskiego, Gądeckiego i Sławoja-Głódzia. Wydawało się, że ustawa o powołaniu komisji może zostać przyjęta przez Sejm jeszcze przed wakacjami.

    Ale już po tygodniu PIS-owska narracja radykalnie się zmieniła. Częściej niż o niezależnej komisji i ściganiu pedofilów zaczęliśmy słyszeć o bezprzykładnym ataku na polski kościół katolicki, godzeniu w wartości chrześcijańskie, o lewackim spisku. A pozycja 3 „pedofilskich biskupów” w episkopacie jest dziś mocniejsza, niż kiedykolwiek.
    Dziś nikt z PIS-u już nie mówi o jakichś niezależnych komisjach badających pedofilię wśród kleru. Było, minęło… A jak już któryś zabierze głos, to okazuje się, że dopiero mgliście planują, aby w składzie 7-8 członków komisji znalazło się… 2-3 polityków! Zapewne z PIS-u. Bo politycy PIS-u świetnie znają się na zagadnieniach pedofilii, prawa, psychologii, medycyny. Jednocześnie nie planują w składzie komisji miejsca dla choćby jednego przedstawiciela ofiar pedofilów! Bo i po co?

    Na inauguracji PIS-owskiej kampanii „cysterny wstydu” Cep Morawiecki zapytany, co dalej z afera hejterską w MS, wśród sędziów SN i KRS-u, odpowiedział „…trzeba to wyjaśnić jak najszybciej!” Czyli kiedy? Ano po wyborach… Afera „Srebrnej i 2 wież” – tu nawet trudno mówić o wszczęciu śledztwa. Afera Chrzanowskiego i KNF-u – wyniki śledztwa po wyborach. Afera PCK – po wyborach. Afera GetBack – po wyborach. Afera SENSUS – po wyborach. Afera lekowa – po wyborach…

    A co usłyszymy „po wyborach”, gdy PIS te wybory wygra?
    Pewnie to, że tak naprawdę to nie było żadnych PIS-owskich afer.

    Dziękuję za uwagę.
    I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

  313. Jak „Bylismy glupi” (M.Krol) trzydziesci lat, to jak mozemy nadrobic madrosc w trzy tygodnie? Tu Dwaj Medrcy Betlehemscy (Sadura/Sierakowski) w orginale, o pazernosci
    https://krytykapolityczna.pl/kraj/polityczny-cynizm-polakow-raport-z-badan-socjologicznych/
    Duzo czytania do poduszki na…
    dobranoc Seleuk

  314. Tobermory
    26 września o godz. 18:37
    podobno:
    „Denn es ging uns beschissen. Mir ging es beschissen. Svante ging es beschissen. Den Kindern ging es beschissen. Dem Planeten ging es beschissen. Sogar dem Hund ging es beschissen“.
    i diagnoza
    Eine Projektion des eigenen Unglücks auf den gesamten Globus. Die perfekte Ausrede, damit sich Malena Ernman keiner innerfamiliären Ursachenforschung für ihre Misere stellen muss.

  315. Kostka
    26 września o godz. 17:36

    Kostko cieszę się z Harasymowicza, którego przypomniałaś
    i z urokliwych, szkockich zdjęć. Ta kolorowa jesień na blogu to tylko na chwilę, bo niestety to co dzieje się dookoła nie pozwala na długą radość.
    Ale i chwilką warto się bylo cieszyć:)
    Trzymam kciuki za remont – sama przeprowadzalam się 4 lata temu i wiem, co to znaczy.

  316. Nefer
    26 września o godz. 21:23

    Tanaka
    26 września o godz. 21:10

    Splot najróżniejszych niepomyślnych okoliczności i uwarunkowań mentalnych, podlany katolickim sosem. Można długo analizować z każdej strony „dlaczego tak”. Te 0,5% nie było złudne, pisowcom wystarczyło.

    Ja to widzę w kategoriach procesów. Które trwają dziesiątkami i nawet setkami lat. Dlatego te poł procenta, owszem, mogłoby może się szczęśliwie pojawić, ale w tym własnie więcej jest nadziei. Procesy nie są przypadkiem, ani splotem chwilowych czynników, dlatego i tak byłyby, nawet gdyby to szczęście spotkało lewicę, oraz niepisoidów. Przedostałyby się na powierzchnię nie w tamtym to w innym momencie i wcale niekoniecznie z niewielką przewagą. Może znacznie większą, bo nabrzmiałą ciśnieniem.

    A teraz trza iść w butach na wybory.
    Toteż i chodzę. Na wybory trzeba w butach, na bosaka nie wypada. Pastuchowatość. Chociaż nie brak pastuchów ze słomą, ale w buciorach.
    Czasem głosuję zaciskając zęby, ale bywa, że z pełnym przekonaniem. Miałem raz tak, że będąc w kraju zagranicznym, a konkretnie – szwedzkim, ledwo na wybory zdążyłem, bo sztorm był wściekły. Dałem głos na Kwaśniewskiego. W ostatnich, dosłownie, minutach.

  317. Na temat Unii mam niewiele do powiedzenia, tylko lubię i popieram, bo słuszna idea.
    Ale ja chciałam o tych paskudnych młodych z tego linka do Króla.
    I choć on profesor i choć wiem, że mu za to płacą żeby gadał i nawracał to moim zdaniem bzdety gada.
    Jak świat światem starzy na młodych narzekali, wystarczy przelecieć się przez zapiski i literaturę. Znaczy normalna rzecz i zwyczajny konflikt pokoleń. Jakoś bowiem ci młodzi nie chcą nas mądrych słuchać…
    Pisze onże profesor mądry: Nastąpiła głębsza zmiana, która przede wszystkim polega na tym, że ludzie stracili szacunek dla myślenia.
    I kontynuuje – Przez długie lata ukończenie studiów było ambicją powszechną.[…] To były dwie bardzo ważne drogi awansu. Obie w tej chwili upadły.
    Konkludując : skończenie polonistyki nic prawie nie daje, bo pensja na przykład bibliotekarki jest mikroskopijna, czyli nie pomaga w awansie życiowym i finansowym, więc lepiej wybrać zajęcie lepiej płatne, do którego studia nie są potrzebne.
    No to sam sobie zaprzecza. Jeżeli skończenie studiów – a bądźmy szczerzy, JAKIE to studia ofiaruje się młodym dzisiaj i jaką perspektywę po – to młodzi wybierając inną drogę życia postępują racjonalnie. To pan profesor żyje w świecie nierealnym nie ci młodzi.
    Nie zauważył pan profesor, że zmieniły się metody zdobywania informacji i klasa oraz waga informacji potrzebnej do życia.
    Pisze on:Chodzi na przykład o to, że ludzie kiedyś czytali. W moim pokoleniu było to naturalne, dziś wśród młodych już nie jest.
    Bo drogą awansu w tamtym starym świecie była znajomość literatury, w tym drogą awansu jest obecność w mediach społecznościowych i oblatanie w szybkim zdobywaniu informacji.
    A że nie interesuje młodych to co interesuje starych?
    No cóż, normalka że tak powiem, to ten paskudny konflikt pokoleń.

    I dalej mamy Czy tego typu zmiana, o jakiej pan mówi, zmiana mentalna powoduje, że takie sprawy jak wolność, praworządność, konstytucja nie mają znaczenia?
    Żadnego, są zupełnie abstrakcyjne. To jest poza zasięgiem wyobraźni bardzo dużej części ludzi, takie tematy są interesujące dla pojedynczych osób. Rośnie generacja analfabetów nie tylko intelektualnych, ale społecznych i moralnych. Nie jestem pewien, czy PiS to spowodował, bo to jest zjawisko nie tylko polskie.

    A ja mam pytanie: Jakie możliwości poza „szczaniem pod wiatr” mają młodzi ludzie w Polsce? I częściowo na świecie?
    Popatrzcie na komentarze różnych ważnych choćby pod wypowiedziami młodych na temat ochrony środowiska, co generalnie słychać? – Won do szkoły a rządzenie zostawcie nam.
    Polityczna partia młodzików przez kilka lat nie mogła się przebić na szersze forum medialne, prawda? Nikt nie zajął się tym co mają do powiedzenia, ale tym że młodzi i w głowach im się przewraca.
    I tak dalej i dalej…
    Nie będę zanudzać i nie napiszę następnego długaśnego artykułu, ale nie zgadzam się z onym profesorem z mojego pokolenia 🙂

    Bo ja pamiętam.

  318. Zrzutka z sąsiedniego bloga:

    Niezapominajka.
    26 września o godz. 20:31
    https://www.facebook.com/MichalStasinskiPolityk/videos/986884334980582/
    Zachęcam do obejrzenia tego video.

    ps 1:
    Jak widać pachołek kleru Tusk wciąż załatwia olbrzymie dotacje z UE dla kościoła w Polsce w tym dla największego oszusta i złodzieja Rydzyka.
    Przecież ci, którzy w UE przydzielają przeróżne dotacje wyraźnie widzą komu, ile i na co dają, a zatem pieprzyć taką unię, która również wzbogaca kler finansami z podatków społeczeństw należących do UE.
    Europosłowie z PO i z Pisu właśnie po to tam są, żeby wspierać czarną zarazę w Polsce.
    Proszę pamiętać, że PO to PiSbis.

    ps 2:
    Propozycja pana profesora połączenia lewicy z prawicą jest śmieszna.
    Profesor proponuje żeby
    cyt: „… ramię w ramię stanęli na wielkim wiecu przywódcy KO i lewicy i razem opowiedzieli, jak będą sprzątać po PiSie i jaką wspólnie zbudują Polskę.
    Schetyna, Kidawa-Błońska, Czarzasty, Zandberg, Biedroń, Nowacka, Kosiniak-Kamysz w jednym miejscu – z apelem o gremialne udanie się na wybory”

    Przecież Schetyna, Kidawa-Błońska i Kosiniak Kamysz ze swoimi zwolennikami to prokościelna prawica…
    Mam nadzieję, że do takiego połączenia nie dojdzie.
    W innym przypadku wyborcy lewicy nie pójdą głosować na lewicę.
    Moim zdaniem wybory wygra PiS z przystawkami ponieważ większość społeczeństwa to tępa masa, która za łapówkę i religijne gusła pójdzie na nich głosować.
    ………………………
    Też tak myślę.

  319. @Optymatyk
    26 września o godz. 22:59
    Oj Optymatyk, poprawka – NIE PÓJDZIE GŁOSOWAĆ.
    I już najwyższy czas zastanowić się dlaczego.

  320. https://wiadomo.co/prof-marek-migalski-panstwo-mafijne-wprost-i-doslownie/
    Proszę sobie przypomnieć śp. Lecha Kaczyńskiego jako prezesa NIK-u. Czy ktokolwiek jest sobie w stanie wyobrazić, że prowadzi on tego typu biznesy z bandytą, który jest obwieszony złotem i prowadzi hotelik na godziny? – pyta w rozmowie z nami prof. Marek Migalski, politolog, niezależny kandydat KO do Senatu. – Media pełnią dziś kluczową rolę i dlatego stałyby się pierwszą ofiarą, obok uniwersytetów, nowej władzy, jeżeli jej mandat zostanie przedłużony. To pokazuje wagę tych wyborów. Przedłużenie tych rządów będzie skutkować końcem demokracji w Polsce, jestem o tym absolutnie przekonany – dodaje

  321. Ewa-Joanna
    26 września o godz. 22:53
    Popatrzcie na komentarze różnych ważnych choćby pod wypowiedziami młodych na temat ochrony środowiska, co generalnie słychać? – Won do szkoły a rządzenie zostawcie nam.
    Wysłuchałem wypowiedzi jednej ważnej ,że grozi przepołowienie Półwyspu Helskiego.
    Moja uwaga: w miejscowości Trzęsacz pozostały resztki ściany kościoła , pozostałości po wsi , którą pochłonął Bałtyk , a chłonie już nie od dzisiaj tylko od ponad 200 lat – więcej na temat w necie.
    Poza tym inna nieco zagadkowa sprawa:
    http://www.ccfsh.org/climate/climate-change-hoax-collapses-as-michael-manns-bogus-hockey-stick-graph-defamation-lawsuit-dismissed-by-the-supreme-court-of-british-columbia/
    Tak więc być może prawda leży po środku.

  322. @Optymatyk
    26 września o godz. 23:35
    Jakiś mam dziś czepialski dzień.
    Dlaczego piszesz śp. ? 🙂

  323. @zezem
    26 września o godz. 23:46
    Widzę żeś sceptyk. Wolno ci. Poglądy w dużej mierze zależą od punktu siedzenia.
    Ale mnie nie o to chodziło, ale ogólnie o podejście do inicjatyw ludzi młodych.

  324. Ewa-Joanna
    26 września o godz. 23:57
    Gdyby młodzi ludzie jeszcze to wiedzieli…
    https://www.sciencealert.com/rogue-star-gliese-710-solar-system-encounter-earlier-than-thought-1-29-mya
    …to chyba będą strajkować okrągły tydzień.

  325. @zezem
    27 września o godz. 0:00
    Prawdopodobnie wiedzą, bo wiedza zaskakująco dużo.
    I widzą różnicę między spekulacją ( przyleci kiedyś tam czy nie) a rzeczywistością podtapianych miast nadmorskich tu i teraz.

  326. @Ewa-Joanna
    26 września o godz. 23:46
    @Optymatyk
    Dlaczego piszesz śp. ?
    ………………
    To nie ja tylko autor tekstu, Profesor. Nie czytałaś linku?

  327. @Optymatyk
    27 września o godz. 0:16
    Nie. Ale jak dajesz cytat to go wsadź w te”” albo italikiem. To się nie będę czepiać do śp. 🙂

  328. Ewa-Joanna
    27 września o godz. 0:08
    Z tą wiedzą nie tylko u młodych ludzi bywa różnie.
    Gorzej jak politycy nie mający zbyt dużej wiedzy chcą ratować świat – są i na to niekiedy żenujące przykłady.
    Co do młodych, ich protest byłby dla mnie bardziej wiarygodny , gdyby protesty odbywały się poza godzinami lekcyjnymi. Np. w niedzielę,w Umęczonej po mszy.

  329. @zezem
    27 września o godz. 0:25
    I nie w centrum, bo ruch blokują, i nie w godzinach szczytu, i nie wieczorem bo powinni być w domu, i nie pod Sejmem bo to nie miejsce, i nie…
    Rozumiem.

  330. Króciutko, bo obowiązki wzywają, na temat młodych, wedle jednego z niedawnych sondaży, 49% (!?!?!?) popiera PIS. https://wiadomosci.wp.pl/wybory-parlamentarne-2019-tego-nikt-sie-nie-spodziewal-zwrot-ws-pis-sondaz-6428645112022657a

  331. @Herstoryk
    27 września o godz. 1:59
    Co wpływa na twój wybór w głosowaniu ideologia czy pragmatyzm?
    Jeżeli obie wiodące partie ideologicznie są sobie bliskie, to wybierasz tę która daje więcej, prawda?
    Jaką ofertę dla młodych ma PO?

  332. @Ewa-Joanna
    27 września o godz. 4:01

    Co wpływa na twój wybór w głosowaniu ideologia czy pragmatyzm?

    Ani jedno, ani drugie. Do niedawna ZAWSZE oddawałem głos na opozycję, uważając, że jedynym sposobem na zachowanie jakiej takiej uczciwości „wadzy” jest odsunięcie jej od koryta, zanim się zbytnio do niego przyssie i zanim uwierzy we własne kłamstwa.
    Ostatnio jednak pisuję na kartce do głosowania „Całujcie mnie w dupę”, bo widzi mi się, że nie robi różnicy czy grzechotką trzęsie Tweedledee czy Tweedledum.

    A apropos jesieni, to wydaje mi się, że nadeszła niestety jesień zachodniej cywilizacji, z mgłą, butwiejącymi liśćmi i innymi typowymi objawami uwiądu.

    Tym metaforycznym akcentem żegnam na razie, muszę kończyć odnawianie antycznego stolika do gry w karty….

  333. PS. Dyskutowaliśmy tu ongiś ze @Scramblerem (?) o wyższości dronów nad gniotami f-35 z wkładką mięsną. Tu jest coś na temat: https://exignorant.wordpress.com/2019/09/25/czarnym-labedziem-jest-dron/

  334. Chcialbym (rano 🙂 ) napisac co, wiele doroslych (pelnoletnich podobno) na blog LA zdaje nie rozumiec i nie akceptowac. Nie rozumiec jest blad, z braku faktow znajomosci. Nic wiecej. Nie akceptowanie jest wyborem. Kazdy ma prawo dokonywac wyborow jaki chce. W tym sensie, wybory te sa rownowartosciowe, akceptowalnosc.

    Rodzina szw jest kompletnie inna jak polska. Przecietna standardowa rodzina. Pozycja dzieci w rodzinie jest kompletnie inna. Inna. Szkola szw jest kompletnie rozna od polskiej. Pare innych elementow. Roznic, co moga szw dzieci/mlodziez, a co moga polskie. Rozne sa cele szkol polskich i szwedzkich. Mozecie tego nie akceptowac. Akceptacja jest wybor. Ale warunki, w jakich zyja polskie i szw rowiesnicy sa faktami. Zeby tylko jeden fakt podac, smieszny dla wiekszosci moze. Uczniowie srednich szkol w Szwecji maja wlasna ekonomie (dochody), niezalezna od rodzicow/opiekunow (to jest dochod plus). Moze wam niepodobac, ale to fakt. Jeden z wielu. Konsekwencja jest, np wlasne poglady czy priorytety. Wiekszosc decysji w szw rodzinie, jest podejmowana zespolowo z dziecmi. Np gdzie mieszkac, jak mieszkac, jak dom urzadzic, do jakiej szkoly chodzic, co w lodowce, kiedy i zkim ciupciac albo nie ciupciac, etc, etc i setki innych. Moze wam niepodobac, ale tak jest.

    Jestem uczestnikiem tego bloga od wielu lat. Mysle, dosc otwarty. Bardzo czesto opisuje mnie sam, moje otoczenie rodzinne, socialne. Co robie, jak. Dla wiekszosc z was, jest powod dowcipow. Bardzo dobrze. Dla wielu jest zgroza, nie miesci w glowkach. Tez dobrze, stress skraca zycie i obniza jakosc zycia. Stresowanych. Mnie nie powoduje nic, kompletnie nic.

    To napisalem rano, przy kaffce, jak Greta T zainiciowala strajk klimatyczny dzieci/mlodziezy na swiecie. Mozecie tego nie akceptowac. I dwa miliony arg podac ”racionalnych” dlaczego nie akceptujecie. Ale to nic nie zmienia 🙂 Na szczescie, nie zmienia. Proponuje, uczestnikom bloga experyment zrobic, dla zobaczenia roznica. Zapytaj twoje dzicko/wnuczka gdzie masz pracowac, i jak. To jest latwo czesc. A nastepnie trudniejsza czesc. Zrob tak jak twoj wnuczka/wnuczek wymyslila. Masz firme, zamknij. Zostan najemny. Jestes pracownik, zaloz firme. 😎 Podporzadkuj decysji. Zakladam, jest to wazny element twojego zycia. Jak nie, to wez inny, wymysl sam. To byl tylko drobny przyklad, ktory mozesz nie akceptowac 😀 Dlaczego Greta T moze olac publicznie Donald T i Arnold Schwarzenegger.

    Na temat wiedzy o swiecie/otoczeniu, dzieci/mlodziezy i doroslych moze jutro, przy kaffce

    pzdr Seleuk

  335. @ seleuk|os| wczoraj 19:12

    Nie będę wchodził w dyskusję. Ty jesteś znawcą. Ale nie o tym. Podobno, zaznaczam „podobno” (bo sam w tego rodzaju zajęciach nie brałem udziału) specjaliści od nauczania kobiet sztuki samoobrony mówią swoim podopiecznym, że nie ma lepszego sposobu na napastnika niż dokładny, porządny kopniak w jaja. Zadany w odpowiednim momencie. Znaczy zarówno bokken, jak i tanto można spokojnie odłożyć na bok.
    Ale, jak mi się wydaje, to nie wchodzi w zakres kata; raczej kumite

  336. paradox57
    27 września o godz. 8:00
    Na temat martial art znawca nie jestem. Znawcami sa tylko zmarli, odeszli uczestnicy. Takie reguly. Ja jest taki, co ma (zgodnie z zasadami sztuki) poglady w sprawie. Od czasu studiow w Uppsala, mniebardziej intensywnie uprawialem. 40lat? Pare razy w sytuaciach ulicznych. Tez certyfikowany (dan) 🙂 Cert masz zawsze, nawet w prysznic. Albo auto prowadzisz. Nic wiecej.

    pzdr Seleukos

  337. @seleuk|os|
    27 września o godz. 7:59
    Czasem się zastanawiam do kogo ty lecisz z tymi tekstami, bo wychodzi mi na to że albo traktujesz tubylców blogowych jak niedorozwiniętych półgłówków albo totalnie mijasz się ze zrozumieniem tego o czym tu gadamy.
    Spora ilość piszących tu osób jest zagraniczna nie nadwiślańska i raczej nie mieszkamy w Korei Północnej, wiemy o bateriach słonecznych i o ekologii, kościółkowcy też z nas żadne.
    Czy na pewno szczekasz pod właściwym drzewem?
    Masz wiele racji w tym co piszesz i chociaż nie jest to bardzo odkrywcze spełniło by swoje zadanie na prawicowych blogach, bo przekonywanie przekonanych to strata czasu.

  338. Optymatyk
    26 września o godz. 22:00

    To jet bardzo dobre ujęcie deprawacji moralnej i politycznej pisodów, z deprawacją ich herszta na szczycie. Przykładów jest o wiele więcej, ale to dobrze pokazuje mechanizm tego zwyrodnialstwa.

  339. @basia.n
    Nie moje ale voilà
    https://www.mailordertrees.co.uk/products/acacia-dealbata-mimosa-tree
    To drzewko nie traci lisci na zime i moze sie szybko zalamac pod ciezarem sniegu. Tu gdzie mieszakam (pays viganais) na wysokosci okolo 700m npm w ciagu 12 lat trzy razy nie przezyla zimy ale co roku odrasta. Rosnie dosc szybko okolo 3 metry na rok.

  340. Ramschel
    27 września o godz. 9:15

    To ciekawe, bo widziałem nieźle rosnące mimozy w kilku miejscach na połnocy Francji, w tym w Rouen. Może łagodność klimatu i osłonięcie budynkami pozwala w takim rejonie rosnąć tym delikatnym roślinom?
    A z kolei południe, bardziej sprzyja, ale na wysokości 700 m może już być ostrzejszy klimat, zwłaszcza zimą.

  341. Witam szanownych zebranych 🙂
    Ja bez żadnego trybu i trochę od rzeczy, ale poniekąd jestem lekko wstrząśnięty i zmieszany reakcjami na wystąpienie szanownej pani Klaudii Jachiry pod pomnikiem.
    Wykluł się ze mnie pomysł na mały sondażyk: które z trzech haseł najbardziej Szanownemu Ogółowi się podobuje??
    „Kaiser, Gott und Vaterland”
    „Za Boga, Honor i Ojczyznę”
    „Bób, Hummus, Włoszczyzna. Vege”
    z pozdrowieniami z zadupia
    pastucha:)

  342. pastucha
    27 września o godz. 11:27

    Jakoś mnie wytwory i osobowość pani Jachiry nie pociągają, sam widok występów z kukłą odstręcza więc omijam. Hasło obojętne.

  343. Ramschel
    27 września o godz. 9:15

    Dziękuję. 🙂
    Już wiem w końcu jak wygląda prawdziwa mimoza.

  344. Tanaka
    27 września o godz. 11:17

    Jak byłeś w Rouen, to pokazałbyś może kiedyś katedrę ??

  345. pastucha
    27 września o godz. 11:27

    Że też w Polsce musi się zawsze „coś” znaleźć .
    Jak nie Ogórk, to Jachira ( nie mowię o wszystkich kwiatkach „przewodniej partii narodu” )
    To tylko świadczy o kierownictwach partyjnych.
    Dlatego uważam, że kiedyś powinna powstać potężna partia ateistów 🙂

  346. Ewa-Joanna
    27 września o godz. 8:52

    ”Czy na pewno szczekasz pod właściwym drzewem?” Tak EwaJoanna. Sprawia mnie przyjemnosc, najczesciej, szczekac tu. Inne blogi widzialem, nigdy tam nie zajrze. Prawicowe, religijne czy jak chcesz nazwac, tez. Nikt za czymkolwiek przekonywac nie chce.

    Bardzo latwo mnie napisac/wyjasnic dlaczego. Duza czesc ksiazek nazywam exlibrisowe. Maja exlibris (naklejka z grafika moja). Znaczy czytam, ta sama ksiazka, wielokrotnie. Inne pozbywam, raz, nawet nieczytane. W exlibrisowych, olowkiem na marginesie, costam bazgram. Niektore calkiem marginesy zapisane, pol strony podkreslone sa. Trudno powiedziec, zebym z autor dyskutowal, czy probowal przekonac(???). Do czego? Jak? Mam ksiazke odeslac z zapiskami? 🙂 Ale sprawia mnie przyjemnosc, pisywac uwagi. Czy to nie jest EwaJoanna powod dostateczny i najwiekszy? Takie luzne bazgroly/skojarzenia szczekac? Czesciej/rzadziej. Jestem tez uczestnik blog MEDELHAVSSEGLARE (zeglarze srodziemnomorscy). Czasem wpisze o zeglarstwie o Aegean. Uczestnikiem, pare lat dawniej jak LA. Przyjemnosc, czytac/pisac uwagi. Jak z Zakhyntos w strone Taormina w bora isc. Kotwicach stac na, jak downburst schodzi z gor w zatoke. Co nie znaczy, wszyscy musza miec Rocna, Bruce.

    Musisz cierpiec 😛 Ewa-Joanna. O KoreaPln nie podejmuje pisac 🙄 Przyznaje, niektorych tubylcow bloga traktuje jak niedorozwinietych polglowkow. Z wzajemnoscia, dla dwustronnego zadowolenia (przyjemnosci). Nigdy Ciebie. Zrozumienie, jest zagadnienie ciezkie, jak przyjemnosc. Mam nadzieje pomoglem Twoje (co wyzej). Ostatni rano uwage, chyba Twoja sprowokowalo(???), napisalem do texty Zezem nocne i Twoj link o kurator + jakis profffysur text. W nocy sypiam, to moglem tylko rano, sorry. Polemizowac nie mam zamiar, o protestach mlodziezowych i proffysurach/kuratorach. Kazdy ma kurator jaki chce i lubi. Przyjemnosc E-J, przyjemnosc

    a teraz lunczyk, powolnie przegryzajac, pzdr Seleuk

  347. basia.n
    23 września o godz. 11:03
    tejot
    23 września o godz. 10:45
    Wprawdzie to do @acta wspomniałeś o fotografie amatorze, ale poproszę i Ciebie o jakieś jesienne reminiscencje !

    Mój komentarz
    Załączam link do nowo utworzonego w google albumu „Autumn”. 20 fotek raczej nietypowych dla jesiennego fotografowania, nie krajobrazowych, tylko bardziej detalicznych.
    Czy te fotki, niektóre z nich są chociaż trochę muzyczne?
    https://photos.app.goo.gl/7Y3jfxcRe7EkC5Nv9
    Pzdr, TJ

  348. tejot
    27 września o godz. 12:06

    Piękna ta jesień ujęta trochę inaczej.
    To tak, jakby użyć innej frazy muzycznej 🙂
    Ja też robiłam czasem zdjęcia jesiennych drzew, ktorych kontury gałęzi zarysowywały się wyrażnymi liniami.
    Żałuję wtedy zawsze, że nie potrafię tego narysować (jestem pod tym względem absolutnym antytalentem)
    Czy są trochę muzyczne ? Jeśli chodzi o klimat, to najbardziej słyszę w nich Czajkowskiego Pażdziernik, ktory już tu zaprezentowałam, ale zrobię to jeszcze raz.
    Wprawdzie Twoje fotki często są z listopada, ale w w Rosji Czajkowskiego jesień w październiku jest właśnie taka –
    pełna zadumy, melancholii i ostatnich liści…

    Tchaikovski – Seasons – October, Autumn Song – N. Luganski

  349. @seleuk|os|
    27 września o godz. 12:04
    Aha, tośmy sobie wyjaśnili stanowiska 🙂
    Dobranoc

  350. basia.n
    27 września o godz. 13:05

    Mój komentarz
    Czajkowskiego odsłuchałem, podumałem bardzo obrazowo i tęsknie.
    Pzdr, TJ

  351. @basia n. 23.09

    Tak mi się przypomniało, skoro przywołałaś „Jesiennego pana” H. Banaszak. Nie godzi się chyba nie wspomnieć o pierwszej wykonawczyni tej piosenki, czyli Krystynie Konarskiej. Aranżacja stosowna do lat, w których ją wykonywano.
    https://www.youtube.com/watch?v=iLph2rqMJZE

  352. @basia.n
    27 września o godz. 11:53

    To nie jest „prawdziwa mimoza”, tylko ta sama akacja srebrzysta, której naręcza rozdaje się na bazylejskim karnawale.
    Prawdziwa mimoza jest niedużym krzakiem i rośnie w Ameryce Południowej albo w ogrodzie botanicznym. Można ją też hodować w doniczce.

  353. paradox57
    27 września o godz. 14:20

    Masz rację. I świetnie, że przypomniałeś o pierwszej wykonawczyni. Ja po prostu wybrałam wersję bardziej jazzową. To tak,jak dokonałam wyboru z piosenką Jesienna dziewczyna, prezentując jak ją śpiewa Grzegorz Turnau, a została rownież przypomniana z jej pierwszą wykonawczynia – Kaliną Jędrusik.
    Bardzo się cieszę, jak wszyscy się uzupełniamy i jesienna szkatułka staje sie pełnym jesiennym kuferkiem

    ps. już dawno chciałam zapytać – co spowodowało, że Lublin jest tak pro- pisowski.? Jak myślisz?

  354. Tobermory
    27 września o godz. 14:30

    Dzięki 🙂
    Śliczne te jej różowe kwiaty.Bardzo mi się podobają i chętnie miałabym ją w doniczce. Ale jak to zrobić ? Skąd ją dostać ?
    Poprosić w ogrodzie botanicznym ?

  355. @Tobermory
    27 września o godz. 14:30

    Takie podobne to rośnie u mnie w buszu.
    https://photos.app.goo.gl/W3dzM5737df1gq348

  356. @Ewa-Joanna
    27 września o godz. 14:35

    To właśnie ona
    Dotknij jej listków raz palcem i zobacz, jak zareaguje.

  357. @basia.n
    27 września o godz. 14:33

    W Holandii na pewno można zamówić u ogrodnika gotową roślinkę w doniczce albo nasiona (są do kupienia w internecie lub fachowym sklepie).

  358. Ta prawdziwa mimoza w Australii stała się już rośliną inwazyjną, bo choć pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej, to została rozwleczona do wielu krajów azjatyckich od Bangladesh do Wietnamu, Indii, Japonii, Filipin, Indonezji, Sri Lanki etc. Wszędzie, gdzie jest ciepło, trochę wilgoci i cień od większych roślin, tam się jej podoba.

  359. Tobermory
    27 września o godz. 14:46

    Pójdę do ogrodnika i zamówię, bo mi się podoba.

  360. @Ewa-Joanna
    27 września o godz. 14:35

    Takie podobne to rośnie u mnie w buszu.

    Wyrwij i spal, albo zawiadom kogo trzeba, jeśli jest to wymagane – https://environment.gov.au/biodiversity/invasive/weeds/publications/guidelines/wons/pubs/m-pigra.pdf

  361. @basia.n
    27 września o godz. 15:19

    Fanny Mendelsson „Wrzesień” – https://www.youtube.com/watch?v=r_zZw0p5Tv8

  362. @Tanaka
    Jestem dumny, ze ocalilem drzewko oliwne, ktore przez kilka lat nie wykazywalo zycia bedac w doniczce. Teraz rosnie sobie wolno,
    ma okolo trzy i pol metra wysokosci i jest chyba najwyzej rosnaca oliwka w tej okolicy.

  363. Herstoryk
    27 września o godz. 15:45

    Świetnie, że znalazłeś !

    Piękny Wrzesień siostry Feliksa Mendelssohna.
    Oboje muzycznie byli uznawani za cudowne dzieci zarówno w grze na fortepianie, jak komponowaniu.
    Ale w tamtym czasie w bogatej bankierskiej rodzinie kariera muzyczna mogła być ewentualnie zaakceptowana dla mężczyzny, ale nie dla kobiety. Więc Feliks otrzymał poparcie ojca, a Fanny została żoną malarza Wilhelma Hensla. Grała i komponowała trochę ( między innymi ten piękny Wrzesień) ale nie było jej dane rozwinąć swoj talent i możliwości. Przypomina mi to wcześniejszą historię starszej o kilka lat siostry Mozarta, utalentowanej śpiewaczki, również komponującej. Jak długo w historii świata kobiety musiały czekać na prawo do ujawinienia światu swoich talentów.

  364. @basia.n
    Sprobuj wysluchac tego, jak sie wczujesz to dostaniesz floorgazmu.
    https://www.youtube.com/watch?v=JYjIlHWBAVo

  365. @basia.n 14:30

    ps. już dawno chciałam zapytać – co spowodowało, że Lublin jest tak pro- pisowski.? Jak myślisz?

    Nie mam pojęcia. I mało kto chyba ma pojęcie, bo gdyby ktoś miał, to już dawno coś spróbowałby z tym zrobić, żeby nie był.

    A co myślę? Co tu myśleć, ale gdybym miał myśleć, to myślałbym, tak.

    Jak się przeniosłem z Płońska do Lublina to było tu:
    1. Fabryka Samochodów Ciężarowych – produkowali „Żuka”.
    2. Odlewnia – produkowali tu odlewy dla Ursusa.
    3. Fabryka Wag – wiadomo, co produkowali.
    4. Fabryka Maszyn Rolniczych – żadne tam cuda, ale maszyny dla rolników były.
    5. Cukrownia – też wiadomo
    6. Browar – produkcja szła głównie na rynek okoliczny, a i piwo takie sobie, chociaż znajdowało swoich wielbicieli. Bo o inne było jeszcze trudniej.
    7. Zakłady mięsne
    To z tych największych, pomniejszych nie liczę. I to w samym mieście. Bo w w całym województwie też by się sporo znalazło.
    Gdyby się teraz rozejrzeć, to jakoś tak pusto się zrobiło. Został browar. A i jeszcze w FSC próbują z Ukrainą klecić Ursusa. W regionie też się wyczyściło poza nielicznymi. W dodatku ZA Puławy weszły w konsorcjum z Tarnowem i kimś jeszcze i czyszczone są z dywidend na rzecz innych województw. W lubelskim mało co zostaje, a w zarządzie spółki nie ma żadnego przedstawiciela ZA Puławy.

    Kolejna sprawa. Jeśli popatrzeć na strukturę ludności, to przeważa ludność wiejska. A na kogo obecnie głosuje wieś? Pomyśleć, że kiedyś (całkiem nie tak dawno) w tym regionie silne wpływy miało PSL i SLD.

    Wpadały czasem w oczy zestawienia najbogatszych i najbiedniejszych regionów Unii Europejskiej. Nieodmiennie od samego początku naszego akcesu do UE region lubelski znajdował się w czołówce najbiedniejszych. Żaden powód do chwały, ale taka była rzeczywistość.

    My tu na ścianie wschodniej od zawsze byliśmy w dupie i tak też kolejne ekipy nas traktowały. Wystarczy spojrzeć na infrastrukturę drogową. Połączenie z Warszawą. Odległość 175 km. Jak się jeździło wiedzą ci, którzy musieli tę trasę pokonywać drogą krajową, kiedyś E81, obecnie S17. Znam takich, którzy woleli jeździć nadwiślanką, jeszcze węższą, wytłuczoną, przebiegającą przez gęsto usiane miejscowości. Ale za to jakie widoki. Dopiero teraz coś drgnęło.

    Kolej. Wiesz, ile czasu zajmowała podróż z Warszawy do Lublina? Ponad 3 godziny pośpiesznym. Potem się poprawiło. Czas przejazdu skrócili do 2,5 godziny. Pod warunkiem, że nie było spóźnień. Teraz zaczęli budować nowe tory. I tu znowu rewelacja. Pociągi na tej trasie będą jeździły z prędkością 150 km na godzinę. 150 KM NA GODZINĘ. Po prostu szok. Okoliczni rolnicy będą musieli mocno pilnować krów, żeby im te bestie mleka nie odebrały, jak będą tak śmigać. Żeby było śmieszniej, o ile wcześniej na tej trasie były dwa tory, to teraz będzie JEDEN. A drugi może powstanie kiedyś. Jeśli powstanie. Bo i z tym jednym jest strasznie dużo problemów.

    Powiem tak. Platforma tu nie inwestowała, bo nie widziała potencjalnych wyborców. A PiS nie inwestuje, bo te d… ludzie i tak na nich zagłosują. Wystarczy im zatkać gęby nędzną jałmużną.

    Więc nie wiem, dlaczego ludek miejscowy jest taki propisowski.

    No i jeszcze nie zapominajmy, że niezatarty ślad pozostawił tu święty ojciec święty – wieloletni wykładowca KUL. I jeszcze to, że jak był w Polsce z drugą wizytą, to Lublin znalazł się na trasie jego przyjazdu. Żebyś widziała te tłumy, które się zgromadziły wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia i Alei Racławickich. Albo, które zgromadziły się na Czubach wokół kościoła, którego jeszcze nie wybudowano. Akurat wtedy wynajmowaliśmy z żoną mieszkanie w budynku na rogu Alei Racławickich i Głowackiego. Na szczęście okna były nie od ulicy.

    Natomiast mnie wkurza co innego. Dlaczego w województwach po lewej stronie Wisły, wśród tej bogatszej, bardziej świadomej, lepiej wykształconej ludności tak kiepsko ze świadomością obywatelską. Jak to się dzieje, że tak niechętnie biorą udział w wyborach? Jak to się dzieje, że po prawej stronie Wisły frekwencja nieodmiennie jest wyższa, może nie bardzo znacząco, ale jest. Jak to się dzieje, że w niektórych komisjach wyborczych po mojej stronie Wisły do wyborów stawia się powyżej 80% ludzi, a tam nie?

  366. @Herstoryk
    27 września o godz. 15:40

    Nie ma głupich, ono kłuje!

  367. @all

    Przepraszam,że nie będzie mnie dziś wieczorem. Wychodzę na wspaniały koncert w ramach dorocznego festiwalu W. Gergiejewa. Dziś gra orkiestra roterdamska pod dyr. Lahava Shani Strawińskiego Święto Wiosny.
    Jest to jeden z najtrudniejszych utworów do wykonania dla orkierstr, więc jest to zawsze pewien test i sprawdzian.
    Jestem pewna,że dziś będzie kolejne wielkie dokonanie pod batutą tego fenomenalnie zdolnego młodego dyrygenta.
    Podzielę się jutro wrażeniami

    ps. dziękuję za to obszerne wyjaśnienie !

  368. Podziekowanie dla @paradox57

  369. Ja już niejesiennie, jedna z ulubionych piosenek, na wieczór. Pani urocza, pan zakochany w sobie (tak mi się widzi) już tu kiedyś było ale znacie to posłuchajcie.

    https://youtu.be/Aqz79ticDfM

  370. Ramschel
    27 września o godz. 17:09

    @Tanaka
    Jestem dumny, ze ocalilem drzewko oliwne, ktore przez kilka lat nie wykazywalo zycia bedac w doniczce. Teraz rosnie sobie wolno,
    ma okolo trzy i pol metra wysokosci i jest chyba najwyzej rosnaca oliwka w tej okolicy.

    Masz należyty powód do dumy. A że coś wiem o ogrodnictwie, doceniam. Oliwki potrafią się długo nie odzywać, a później odżyć po iluś latach.
    Na mniejszą skalę, obserwuję to u wielu roślin. Mam na przykład azalię, którą sadziłem jako zupełne maleństwo. Rosła fantastycznie i cieszyła wielu świadków zdrowiem i bujnym kwiatem. Aż którejś zimy zwalił się na nią mokry, ciężki śnieg z lodem z drzewa i połamał okrutnie.
    Przez jakieś 6 lat prawie się nie odzywała Żyła, ale na granicy. Wcześniej miała ze 200 liści i 30-40 kiści szalonych obfitością cynobrowych kwiatów, a po katastrofie, może ze 3-4 drobne listki i ani jednego kwiatu. Dopiero trzeci sezon zaczyna nabierać sił, zagęszczając się od dołu i puszczając gęstsze liście oraz już kilka wyraźnych kwiatowych kul. Zanim dojdzie do swojego poprzedniego rozrostu, miną jeszcze ze 4 lata, ale już czuję, że nabiera ochoty do życia i wracają jej siły witalne.
    Jak u człowieka. Trzeba dbać.

  371. Nefer
    27 września o godz. 21:11

    Dobre to jest ! Dzięki, Neferko 🙂

  372. paradox57
    27 września o godz. 17:44

    Ciekawie to przedstawiasz i sądzę, że w dużej mierze trafnie.
    Pierwsza rzecz, która jest fundamentem reszty, to strukura gospodarki i wypracowane relacje. Za PRL-u powstały te zakłady o których wspominasz, wokół nich utworzyła się sieć kooperantów i powiązań. Cały region miał swoją wewnętrzną defnicję i treść. Ludzie mieli mapę życia.
    Przyszło nowe, wolność. Wraz z nią likwidacja wielkiej części i zakładów i sieci związków i mapy życia. Przypuszczam, a świadczą o tym i Twoje obserwacje oraz przykłady, że nie ma jeszcze w pełni funkcjonalnej nowej mapy życia i może jeszcze sporo czasu upłynie, zanim będzie. O ile będzie i mapa życia regionu nie bedzie polegać w dużej mierze na tym, żeby wybrać inne miejsce z lepszą mapą.

    Ostatni raz byłem w Lublinie 5-6 lat temu. Patrząc na stare miasto, zauważyłem rożnicę in plus wobec tego co widziałem wcześniej, z czego się bardzo ucieszyłem. Ale jednocześne ten plus Lublina wobec plusów wielu innych miast wypadał smutnie blado. A przecież to duże miasto.

    Nie jestem pewien, czy zachodnia strona Wisły jakoś mniej się udziela w wyborach niż lubelskie; także nie jestem pewien powodów. wyższy procent głosujących nie musi być dowodem na wyższą jakość obywatelskich zachowań, a na przykład wynikać z pewnej desperacji: skoro niewiele można, to chociaż można kartkę wrzucić.

    To też ciekawe: na ile sława, czy też sławetność Świętego Ojca Świętego zaczadziła lublinian i Lublina sąsiadów.

  373. http://thefad.pl/aktualnosci/wolnosc-krzyzami-sie-mierzy/
    „Jest taki kraj, nareszcie, w którym wszyscy mówią o „wolności”, w którym „za Wolność naszą i waszą” wyszywało się na sztandarach, tymczasem ludzie w tym kraju dobrowolnie, w demokratycznym trybie, głosując, rezygnują ze swojej wolności i nawet tego nie widzą, ponieważ (taki im się wydaje) ta „wolność” nie jest im potrzebna do robienia zakupów w sieciówkach, do oglądania seriali w telewizji, do trwonienia czasu w sieci, wyjeżdżania na wakacje i picia wódki, kiedy polska kiełbasa skwierczy na grillu. Nie jest im ta wolność, w ich przekonaniu, potrzebna, żeby czuć się „wolnymi”, ponieważ miska jest wciąż pełna, a w telewizji jest kolorowy obraz w wysokiej rozdzielczości. Jest taki kraj, w którym „wolność krzyżami się mierzy”, co oznacza, mniej więcej, tyle że w kraju, który od trzydziestu lat jest niepodległy i niezawisły w kościołach wciąż śpiewa się „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Co wszędzie indziej wydałoby się odrobinę niedorzeczne, ale nie tutaj.

    Tutaj to co jest białe nie jest białe, a to co jest czarne nie jest czarne. Tutaj jest Polska. A to nie są żarty.”

    http://thefad.pl/aktualnosci/przebudzenie/
    A ja patrzę na moje dzieci i myślę, że nie po to siostra mojej babki „dała głowę” w Auschwitz, żeby mi teraz rodacy „na prawicy” urządzali faszystowską Polskę. Będę o tym pamiętał w październiku, przy urnie. Państwo też pamiętajcie. Bo faszyzm nie przychodzi „gotowy”. On się robi. Powoli. Robi się przez zaniedbanie i przez krótką pamięć. Grubo? Być może. Ale w Polsce albo chudo, albo grubo. Nic pośrodku. A ja chciałem, żeby tym razem, było po polsku.
    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
    Nie ma co, dwa dobre teksty o obecnej sytuacji w Polsce.
    Sam się nieraz zastanawiam czy naprawdę jest tak źle, czy jeszcze gorzej?
    Ale co tam ja, przypomnę wiersz poety zapomnianego, no bo komucha pełną gębą i Żyda, niejakiego Leona Pasternak pt. „Albo – albo” z 1957r. Świetnie oddającego powagę obecnej chwili.

    W mojej ojczyźnie nigdy normalnie
    albo wstydliwie, albo nachalnie,
    albo jest zdrajca, albo jest bożek,
    albo jest odwilż, albo przymrozek,
    albo jest klęska, albo powstanie,
    albo do piwnic, albo na szaniec,
    albo entuzjazm, albo nie wierzym,
    albo niech żyje, albo precz reżym,
    albo milczenie, albo gadulstwo,
    albo anarchia, albo ni stąd, ni zowąd wmordekujstwo.
    W ostatnim „albie” z rytmem fatalnie, w mojej ojczyźnie nigdy normalnie.
    ……………………………………
    Coś mi się tak wydaje, że coraz nam bliżej do tego „wmordekujstwa”.
    Kaczor już wzywa na „ubite pole”, ja pie.dole!

  374. @Tanaka 23:17
    Tak, to duże miasto. W dodatku potężny ośrodek akademicki. Cztery uczelnie państwowe, jeden KUL (też od jakiegoś czasu na państwowej dotacji) i kilka prywatnych.

    Tyle zostało mi z długiego tekstu, który siadłszy, napisałem. I poszło w powietrze. Nacisnąłem nie to co potrzeba i zamknąłem blog. Może tak miało być, i dobrze, bo żółć mi się wylała. Nie mam pojęcia, czy zechce mi się siadać do tego po raz drugi i odtwarzać. Jutro, a właściwie dzisiaj mam cały dzień w plecy. Może wieczorem, jak siądę, jakieś wino otworzę, najdzie mnie znowu i napiszę. Albo nie napiszę. Zobaczymy co dzień przyniesie.

  375. @ nefer
    Ten zapach bedacy trojwymiarowa replika dwudniowej uryny psa sasiada udajacego szczeniaka. Chcialbys sztachnac sie Nefer – co nie ? Spadam z zadartym ogonem nie zapominajac, o rozkwitlej mimozie na dzialce sasiada, ktora nalezy obsikac. Trzymaj sie;

    Cos jeszcze? Eh, ide spac.

    Pies Brutus

    Dzieki za senny acknowledgement wiersza Leuniga. Tlum – taki sobie. Myslalem, ze juz bedzie „nefer, nefer”.

    Bardzo lubie twoje komentarze wiec sie nie uprzedzaj.

  376. Mialem ja napisac o mlodziezy wiedzy, w zwiazku z niejaka Greta Thunberg. O wiedzy doroslej w kontext ten. Wchodze cija na Polityka i co widze? Bendyk mnie uprzedzil. Czytam jato czytam i widze. Sam lepiej nie napisal ja. Link daje, jak kto nie zapoznal
    https://antymatrix.blog.polityka.pl/2019/09/27/klimat-emocje-i-wielka-polityka/?nocheck=1
    A jak kto juz zapoznal, to o wiedzy rekapitulacek, poczem resumek w parafrasku.

    Woda jest wrzaca w cirkaebaut 100Celsjuszow. To wiedza. Jak premier nadwislakow uczy, trzeba wiedze wysokoteoretyczna do przemyslu stosowac. Konkurencyjnybyc. Dlatego ja, jajka gotuje porannie, do spozycia, zaczem moge powiedziec, wiedze praktycznie stosuje z powodzeniem.

    Ja ta wiedze ukradlem, w malenkosci bedac, jak Greta i nic nie przejalem mnie tym postepkiem.

    Wszyscy na tym Blogu Ateisci wiedze szeroka maja, wieksza niz Bendyk, o niecnych koscielnych wystepkach. Tu wystepki KK sa tak opisywane, ze sycylijska mafia z zazdrosci dzialalnosc chce zawiesic. Tyle wiedzy. I co? I nico. Jajek sniadaniowych ugotowac nie potrafia, jak Greta umie. Bo dorosli, jojczyc ”wiedze” nastepna przyklady. Za tydzien podadza. Ale dalej jajek nagotowac w 100stopni C, nie beda implementowac. Bo morale wysokie przeszkadza.

    W zwiazku z czym, ale po sniadanku, przypomnial mnie wierszyk nieznanego poety ze wczesnej mlodosci mojej. Co nazywa Reduta Blogona

    Nam szczac nie kazano. Przeciagnawszy cialo,
    spojrzalem po mimozy krzakach, dwiescie chlopa lalo.

    Pijanego chamstwa ciagnely szeregi.
    prosto, dlugo, daleko, majacza Castoramy brzegi.

    I widzialem prezesa, przybyl, drabinke rozwinal
    i jak hydraulik, dwie kanalisacyjne rury pod pache zawinal.

    Wylewa wtedy rynsztokiem scisniona holota
    dlugim, czarnym, potokiem wartkim, zuchwalego blota.

    Uwznioslona slowami prezesa, wzrok tepy,
    nie wiem Rydzyk czy Pawlowicz w krzaki prowadzi zastepy

    do nastepnego, @WszystekAteistow pzdr Seleukos

  377. @ pombocek
    26 września o godz. 17:43

    Herstoryk
    26 września o godz. 11:06

    W imię ojca i syna, dzień doberek jesteś berek, Herstoryku. Zerknij na dzisiejsze moje z żoną grzyby. Sądzisz, że zbieranie to geny?

    Ano zerkam i się ślinię.

    Co do zbierania, to skłonność musi być w genach, wszystkie stwory, łącznie z dwunogimi są ciekawskie i chętne do eksperymantalnego skubnięcia tego czy owego, oraz do obserwacji skutków, bo a nuż będzie jakiś pożytek. Obraca się w kulturę jeśli ma pożądane skutki, bez względu na ich charakter – czy upasienie się własne, czy otrucie kogoś nielubianego.

    Tresura zaś daje najlepsze wyniki gdy nałoży się na wrodzone zdolności i skłonności. Do grzybobrania, pilotowania odrzutowca, skakania, etc.

  378. Dygresyjnie, bo nie-jesiennie, czego uczy się obowiązkowo polską dziatwę – https://aszdziennik.pl/127595,przeczytalismy-materialy-z-podrecznika-od-religii-oto-7-najwiekszych-wtf

    W wymiarze co najmniej 2 razy większym niż ongiś niesławna propedeutyka. No i wtedy nikt nie brał jej pierdołów poważnie.

    @seleuk-os wspomniał Gretę Thunberg. Polscy mężczyźni katoliccy jednoczą się w jej ocenie z Trumpem – https://aszdziennik.pl/127573,10-sposobow-na-to-jak-hejtowac-grete-thunberg-w-internecie-cytaty

    PS. Umiem gotować jajka i nie tylko. Pedantycznie, dla naukowej ścisłości – woda wrze przy 100 C w ciśnieniu atmosferycznym na poziomie morza, czyli pozycji słupa rtęci 0 czyli równym 1 atmosferze.

  379. Herstoryk
    28 września o godz. 7:15

    Herstoryku, do widzenia, bo lecę Krawacika nakarmić i samowtór (rower i ja) na grzyby, bo może to bydzie koniec zbierania przez deszcze. Teraz, jego mać, im się zebrało.

    Mówiliśmy na blogu parę razy, że ludzkie szczenię nie uczone mówienia przez mówiące otoczenia gdzieś do 6. roku życia, już się nigdy nie nauczy – będzie idiotą. A ma nie tylko geny, ale i aparat do wydawania głosu

    Jesteśmy z uczenia, a genami bez uczenia można sobie w pingla grać – tyle są warte i nie one decydują o tym, kim człowiek będzie: wybitnym naukowcem czy carskim kowalem pcheł. Oczywiście, że są – jak uroda blondynki na odludziu lub przyrodzona przecież inteligencja, która się u dzikiego dziecka homo alala (niemówiącego), w żaden sposób się nie objawi, więc nikt nie będzie w stanie jej nawet rozpoznać. Gadanie o genach stało się od jakiegoś czasu modne. Jeszcze trochę, a się dowiemy od dziennikarskich siuśmajtek, że do bywania na tym blogu skłaniają właśnie wyspecjalizowane ateistyczne geny o budowie kanciastej lewoskrętnej.

    Grzybowym bogom chwała. Mam trochę wybitnie miastolubnych znajomych, którzy nie znają ani jednego grzyba i nigdy nie byli w lesie, bo ich nie ciągnie. Małpy na gałęzi z miastowymi genami są ich przodkami? Lete, ceś!

  380. seleuk|os|
    28 września o godz. 6:03

    Na blogu bawimy się w lanie po krzakach, a w życiu pozablogowym wrzucamy kartki do urny i puszki do recyklingu, ratując demokrację i planetę.

  381. Późnoletnio-przedjesiennie. Takie przeczucie.
    Krajobrazy nie całkiem dzikie, dzików w krajobrazie nie ma, a są ślady cywilizacji na akceptowalnym poziomie
    https://photos.app.goo.gl/u2yzkcaqDQJMbTRAA

  382. seleuk|os|
    27 września o godz. 12:04

    Podoba mi się to wyjaśnienie za pomocą książek z ekslibrysem. Sam ekslibrysem książek nie oznaczam, nie robię w książkach notatek i na nic mi się nie przydają, czasem załączane, wolne kartki „na notatki”. Natomiast robię bardzo dużo notatek. I o książkach z zawartością i na wszelkie interesujące mnie tematy.

    Mówienie, samo w sobie, ma sens. O ile mowa jakiś sens zawiera, a zawierać może sens pozaświadomy dla mówcy. Mnie na przykład całkiem odpowiada to, gdy ktoś mówi o znanej sprawie, ale mowi inaczej, na nowym aspekcie się skupia, zauważa nowe wymiary sprawy, bada myślą, dociera do czegoś wcześniej niezauważonego albo zlekceważonego i wyprowadza ciekawe, , dobrze skonstruowane wnioski zachęcające do dyskusji.

    Gadanie na blogu i gadanie w ogóle może wyglądać jako przemawianie przekonanego do przekonanych, ale kto, do czego właściwie, jak, w jakim zakresie i wadze przekonania jest przekonany? To już wcale nieoczywiste.
    Poza tym, każdy jest dzidzia i ma niekończącą się potrzebę gaworzenia. Dzidzia może się przy tym ślinić i może sie jej odbijać, co łatwo sie u dzidzi akceptuje; dzidzia większego rozmiaru niech gaworzy bez odbijania, co jej i współgaworzycielom na dobre wyjdzie.

  383. Optymatyk
    27 września o godz. 23:46W mojej ojczyźnie nigdy normalnie
    albo wstydliwie, albo nachalnie,
    albo jest zdrajca, albo jest bożek,
    albo jest odwilż, albo przymrozek,
    albo jest klęska, albo powstanie,
    albo do piwnic, albo na szaniec,
    albo entuzjazm, albo nie wierzym,

    Mój komentarz
    Wiersz Pasternaka dobrze pokazuje dwoistość mentalności krajan – wczoraj czarne, dziś białe, wczoraj duże, dziś małe, itd.
    Na tym gra Kaczyński, stąd się bierze forsowanie skrajności aż do śmieszności w jego wypowiedziach, np. LGBTowcy chcą wysadzić Polskę w powietrze, kto podnosi rękę na KK, ten podnosi ją na Polskę, itd. On tymi skrajnościami dogadza prawdziwym Polakom, on czuje ich formację, utwierdza ją i wykorzystuje. A za nim pozostali towarzysze aż do ostatnich g…ek (przepraszam za metaforę), które się przykleiły i żeglują razem.
    Pzdr, TJ

  384. Herstoryk
    28 września o godz. 7:27

    Przeczytalem Twoj link. Zaangazowanie nadwislackich menszczysn/kobit w powodzenie szw dzieci gleboko mnie ruszylo. Na Greta T przyklad. Napisalem krotko wczesniej https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/09/22/mimozami-jesien-sie-zaczyna/#comment-576350
    ale EwaJoanna oburzylo, co z nadzieja pozniej iluminowalem 🙂 jej. Z Twoj link zobaczylem jednak, nie tylko jest oburzenie w srodowisku LA3. Rowniez inne otoczenia. Do czego to podobne, krasc prawo nadwislackich do posiadania wiedzy i powodzenia. Czy Merkel spotkania. Jakby ta Greta spotkala taka kuratorke, toby jej rura zmiekla. Jak ja, okregowa kuratorke (Moja) spotkalem, to tez czesciowo odstapilem od zbierania slabosci, moje najwieksze hobby. Bo moja Moja (szefkuratorka wielopowiatowa) tez slabosci ma/miala. Tosmy splusowali zbiory (win to win). Co def mozna nazwac rury zmiekczenie, z stali do PCV ale srednica lepsza (to przepustowosc slabosci tez). Pewnie dlatego Merkiel nie spotkalem, choc pare razy okolicznie bylem(smy). Waimarskiej republiki (preMerkel) atmosfere wdychac.

    Co do zdanie Twoje, ”Pedantycznie, dla naukowej ścisłości – woda wrze przy 100 C w ciśnieniu atmosferycznym na poziomie morza, czyli pozycji słupa rtęci 0 czyli równym 1 atmosferze.” zastapilem ”cirkaebaut”. Tu jest pelna kulpa moja, braki na pedantycznosci. Cieszy mnie umiesz jajka (nie tylko) gotowac, znaczy tez kradziez wiedzy jest nieobca Tobie. Ja przyznaje, na wlasny rachunek, cenilem bardziej inna pedantycznosc, bez brakow. Z tacy ”na ofiare” ukrasc srodki, i jeszcze wielostronnie byc blogoslawionym, przez zbieraczy srodkow tacyjnych. Tak w malenkosci mojej czynilem.

    Widze Herstoryk, slabosc mamy rewolucyjna do grzyba. Jedna krolowa podobno (fakefact) zapodala ”jak nie maja prawdziwka do sos, niech trufla uzywaja”. Z czego chryja wynikla ogromna. Jeden co byl amator sosmiesny, do Szw emigrowal, za powodu. Tak mu brakowalo. A tu, w Szw, to z tej jego rewolucyjnej milosci do grzyb sosmiesny, nazwano
    CarlJohan grzyb i tak juz zostalo. Ten grzyb, przewaznie rosnie w stanie suszonym, w ICA lasach , co wystepuja w kazdej okolicy. Jakby przypadkiem nie bylo, to mozna zamowic, w trzydni, grzybnie sprowadzaja suszona, max. Wiem, bo zbieram sloikowo, jak trufla niet bywa. Mam nadzieje Herstoryk, Twoja rewolucyjna do grzyba slabosc, jak moja, nie obejmuje grzyb nascienny (domowy) i grzyb skarpetowy.

    @All. Mowia ”nie ma lunczykow za darmo”. To nieprawda. Bywaja, slabosciami czestotliwosc znaczona. Ide kurowac mnie blinnie u Elena, dowieczornie lub dalej… a @@SzaryKot i Tanaka 😉

    pzdr, przy nieumiarkowanej pogodzie przemarzly na skiffwycieczka, Seleuk

  385. @seleuk|os|
    28 września o godz. 11:43
    To przykro mi, ale guzik zrozumiałeś, albo zrozumiałeś co ci bardziej pasowało. Tak czy siak z całym swoim przemądrzalstwem wyszedłeś na durnego chatkę.

  386. Herstoryk
    28 września o godz. 7:27
    @seleuk-os wspomniał Gretę Thunberg. Polscy mężczyźni katoliccy jednoczą się w jej ocenie z Trumpem – https://aszdziennik.pl/127573,10-sposobow-na-to-jak-hejtowac-grete-thunberg-w-internecie-cytaty

    Najbardziej zaciekawił mnie hejt przeciwko Grecie Thunberg w wykonaniu księdza Macieja Słyża:

    „Kiedy świat odrzuca Stwórcę, bożkiem staje się stworzenie.
    Neopogański świat stworzył sobie EkoReligię, ustanowił kapłanów i proroków, ogłosił swoje dogmaty.
    I wciąż mówią, że są niewierzący.”

    Z hejtu tego wynika:

    1) Świat odrzuca Stwórcę. W takim razie czym jest świat, że potrafi odrzucać – osobą, stowarzyszeniem jakimś, układem samoodrzucającym? Świat jest wszystkim, a jak wszystkim, to jak może odrzucać?

    2) W drugim zdaniu hejtu księdzowskiego dowiaduję się, że chodzi o neopogański świat. O neopogański? A dlaczego nie o pogański? Skoro odrzuca Stwórcę, to logicznie sprawę ujmując ten świat jest całkowicie, w 100 % pogański.

    3) Powstała EkoReligia gdzieś tam w świecie i przyszła do nas by ksiądz Słyż mógł be dokładnie się z nią zapoznać. Ksiądz się zapoznał i stwierdził ironicznie, acz definitywnie, że jest to religia.

    Religie opierają się na wierze, a więc zarówno ekoreligia, opiera się na wierze, jak i religia katolicka.

    Ksiądz Słyż zapomniał dodać, że religia katolicka jest słuszna, bo objawiona, a religia eko jest niesłuszna, do wyśmiania, ponieważ jest pseudoreligią, a więc wierzeniem nie opartym na fałszywych objawieniach – gadkach i bazgrołach, które nazywane są naukowymi dowodami.

    Ksiądz Słyż zastosował ironię zapewne dlatego by tym ostrzej naświetlić problem ekologii, przedstawić ja jako konstrukcję kryptoreligijną propagowaną i wykorzystywaną z pewnością dla niecnych celów, np. przez międzynarodowe korporacje, New Age, masoni też by tam się pomieścili, no i lewacy.

    Jak sugeruje ksiądz Słyż, to ta cała eko, to nie są to żadne naukowe dowody, tylko dogmaty, a tzw. naukowcy, którzy tworzą te dowody, są samozwańczymi prorokami, kapłanami.
    Trudno się w tym połapać.

    Ekoreligia ma dogmaty, ma kapłanów i proroków. To jest religią, czy nie jest religią?
    Pzdr, TJ

  387. Korekta
    Jest
    a więc wierzeniem nie opartym na fałszywych objawieniach
    Ma być
    a więc wierzeniem opartym na fałszywych objawieniach
    Jest
    by ksiądz Słyż mógł be dokładnie się z nią zapoznać
    Ma być
    by ksiądz Słyż mógł dokładnie się z nią zapoznać
    TJ

  388. Ni z gruszki, ni z pietruszki, muzycznie.

    https://youtu.be/jy0NY0MhCz0

    Slucham go od tylu, tylu lat (chyba 40).
    Bryan Ferry, cool, slick, stylish wszystko.
    Guilty pleasure, wstydliwa, ukrywana przyjemnosc. Tez tak macie?
    Panie i panowie Bryan Ferry, panowie to jest o muzyce a nie o damskich nogach.
    Mam wiecej, jesli kto zyczy.

  389. Skoro nikt nie oponuje, to jeszcze jeden Bryan

    https://youtu.be/jy0NY0MhCz0

  390. @act
    28 września o godz. 14:32

    Ja oponuję, bo ten jeszcze jeden Bryan niczym nie różni się od poprzedniego 🙄

  391. Toby,
    a ten?
    https://youtu.be/jy0NY0MhCz0

    Nie mow, ze ten sam jeee..u

  392. Tak, rozne wersje Toby. No dobra do czterech razy sztuka. Zaraz znajde cos fajnego dla Ciebie i wszystkich tu zgromadzonych.

  393. Tak, różne wersje, z tym samym adresem i tą samą liczbą liczbą odsłon 😉
    Let’s stick together 😀

  394. Toby, jestes zly i niedobry, moj YT zwariowal.
    A teraz?
    https://youtu.be/XjhTHQhJLxs

  395. No dobra Toby, znlazlem cos takiego.
    Moze lubisz.

    https://youtu.be/Cvl2883LYII

  396. @tejot
    28 września o godz. 13:38

    Najbardziej zaciekawił mnie hejt przeciwko Grecie Thunberg w wykonaniu księdza Macieja Słyża:

    „Kiedy świat odrzuca Stwórcę, bożkiem staje się stworzenie.
    Neopogański świat stworzył sobie EkoReligię, ustanowił kapłanów i proroków….

    Cyżby poczciwy księżyna nie czytał encykliki „Laudato si” (http://w2.vatican.va/content/francesco/en/encyclicals/documents/papa-francesco_20150524_enciclica-laudato-si.html) papy Franciszka?!?! Nieomylnego w sprawach wiary, natychanego przez samego ducha świętego absolutnego zwierzchnika Kk??
    A może (najprawdopodobniej) tak go boli konkurowanie „eko-kapłanów” o umysły (i portfele) owieczek, że mu encyklika wisi???

  397. @act

    Ja lubię, mi możesz puszczać, byle bez teledysków bo ich się nie da oglądać.
    Chwilowo zajentyk, odpowiedzi mogą być opóźnione.

  398. @Aborygen

    Pardon? Nie rozumiem tego finezyjnego „żartu” (?). Odpowiedź nie jest wyczekiwana.

  399. Zaczęło się od basinych pięknych nawłoci, a skończy się złotą polską pluchą. Dziś z parogodzinnym opóźnieniem, ale już pluszy.

    A oto co było dwie godziny temu.

    https://photos.app.goo.gl/yaL5FFKBNaWJheCF6

  400. act
    28 września o godz. 15:36
    No dobra Toby, znlazlem cos takiego.
    Moze lubisz.

    Mój komentarz
    Lubię. Czysty rock and roll. Frazowanie muzyczne klasyczno rockowe z czasów kiedy Presley jeszcze raczkował.
    Pzdr, TJ

  401. Przelecialam sumiennie przez wpisy otwierajac wszystkie linki. No wiec wielkie dzieki autorce wpisu i wszystkim od linkow, czy to ze zdjeciami, czy z muzyka… Nawet taka prozaiczna osoba jak ja potrzebuje cos milego dla oka, ucha i ducha.
    @E-J Wracajac do wywiadu M. Krola. Dlaczego nie powie, ze PO przespal czas i mlodzi sie do nich nie garna, tylko klepie komunaly, ze mlodziez juz nie taka. Wsteczna ideologia jaka proponuje PiS zawladnela spora iloscia mlodych. PiSowi nie brakuje mlodego narybku i niekoniecznie wszyscy oni sa konformistami, faszystami lub debilami, tym bardziej, ze jeszcze te 4 lata temu trzeba bylo miec odwage przynalezec do nich.
    Teraz najprostsza diagnoza to durna prowincja i swiatle miasta, ale i tak w sumie ludzie mysla tylko o tym, zeby zycie bylo mile-mowi wywiadowany. Nie wiem jak wygladaja inicjatywy spoleczne w duzych miastach, gdzie ludzie sa madrzejsi, ale w malych miastach zycie lokalne kwitnie. (Modne jest informowac, ze mieszkam na wsi i ten lud jest tam okropny ) Obserwuje za to kilka takich niewiejskich miejsc na biezaco: a to moje miasto 70tys., a to mojego brata miasteczko i cudowne okolice, a to miejscowosci moich przyjaciolek z miast polnocnowschodniego regionu Polski a takze pisowskiego Poludnia. W tych polnocnych bylam przypadkowo przed laty i byl to horror. Teraz we wszystkich tych miejscach tyle akcji, pomyslow, stowarzyszen lokalnych i to niekoniecznie za pieniadze Unii. Ideologicznie niestosowne,? Jak jest to klub morsow, albo szkolka dla kajakowiczow, ktorych ucza dziadki, albo turniej szkol w szachach , czy grze na akordeonie ( a fe, co to za instrument) albo muzeum lokalne z bardzo aktywna dyrekcja – to niekoniecznie miesci sie tam niesluszna ideologia.
    Najpierw M. Krol mowi, ze teraz ludziom nie oplaca sie nauka , a potem zaraz dodaje, ze edukacja jest funta klakow warta. Albo, ze teraz nikt nie dazy do doskonalosci. Mysle, ze ulamek procenta ludzi jaki dazy do realizacji swoich celow, ktorzy maja pasje jest niezmienny od lat. Do doskonalosci daza wszyscy ze swiata wspolczesnych techn ologii, na przyklad. Chyba, ze w Polsce jest inaczej. Ja pisze npdst sceny amerykanskiej ( przepraszam cie herstoryk, ze wyraze sie pochlebnie o tamtejszym ulamku procenta , ale moze seluok na okraglo chwalic sie jak w Szwecji wszystko jest madrze urzadzone to i ja moge zapiszczec).
    Nic nie czytaja mlodzi? Ale sluchaja i ogladaja. Bo nastala epoka kultury ruchomych obrazkow. Skoro tej kultury nie lubimy, nie rozumiemy, to najlatwiej potepic. Wbrew temu co sie wydaje to nowe tez wymaga ludzi z pasja, utalentowanych, pracowitych..
    Ani M. Krol, ani nikt inny juz kijem Wisly nie zawroci. Czas umierac? O nie. Bardzo lubie patrzec na ten nowy, zmieniajacy sie swiat.

  402. @act
    28 września o godz. 15:36

    Może być, choć myślałem, że będzie z tą lubieżną blondyną i młodym BF 😉
    Byłem we wsi, bo usłyszałem krowie dzwonki, ale bydełko poszło inną trasą, a ja wylądowałem na widowisku „50 lat od nakręcenia On Her Majesty’s Secret Service – szóstego Bonda, ale z wieloma scenami w mojej okolicy.
    Były popisy kaskaderów, strzelanina i eksplozje, uprowadzenie Hillary Clinton (z sylwetki wyglądała jak Trump) i uratowanie jej przez Bonda, który przyleciał helikopterem, a potem podjechał meleksem 😉
    Zjechało się też blisko 30 aston martinów i jeden BMW oraz chevrolet amerykańskiej policji, a także jakieś ferrari…

  403. Herstoryk
    28 września o godz. 15:40

    Mój komentarz
    Zaprzeczanie globalnemu ociepleniu ma wielu zwolenników i jest motywowane najczęściej ideologicznie, w tym religijnie.
    Religijni negacjoniści ocieplenia przedstawiają globalne ocieplenie jako naturalne zjawisko powodowane czy to emisjami wulkanicznymi CO2, czy to cyklami słonecznymi wieloletnimi. Nie wnikając w szczegóły, tak czy inaczej – Bóg tak chciał. A przecież Bóg nie jest od tego by krzywdzić ludzkość, jest tylko od tego, by ostrzegać, lecz nie poprzez ocieplenie.

    Drugi rodzaj wyjaśnienia zawiera tezę – ocieplenia globalnego nie ma. To co przedstawiają nam skaptowani naukowcy jest nieuczciwe, kłamliwe, inspirowane przez (tu należy wymienić siły zła, których KK ma w swoim nauczaniu mnogość form i jednego nadzorcę – szatana), wymyślili to lewacy i wrogowie ludzi by osłabić morale ludzkości, wepchnąć ją w zwątpienie, pozbawić wiary w wartości, zastraszyć pozornymi zjawiskami i fałszywymi teoriami, odebrać ludziom zdrowy rozsądek i obalić naszą religię – system praktyk i wierzeń ustanowiony na bazie prawa bożego, zastąpić go wymyślonymi przez lewaków i agentów zła teoriami wybitnie szkodliwymi dla ludzi, zatruwającymi ich umysły, niszczącymi więzi człowieka z Bogiem.
    Wiara w ocieplenie globalne jest odrzuceniem Boga, brońmy się przed utratą wiary – takie jest przesłanie głoszone przez wyznawców tych teorii.

    W jednym i drugim wariancie argumentacji o nieistniejącym globalnym ociepleniu (antropogenicznym) religia gra ważną rolę. Jako wartość, system, którego trzeba bronić i być czujnym, uznawać go jako opokę ludzkości zapewniającą jej bezpieczeństwo, decydującą o jej losie.
    Pzdr, TJ

  404. Ewa-Joanna
    28 września o godz. 12:11

    Przepraszam, opozniony, gdybym wiedzial napiszesz zaraz… Twoje ”Czasem się zastanawiam do kogo ty lecisz z tymi tekstami, bo wychodzi mi na to że albo traktujesz tubylców blogowych jak niedorozwiniętych półgłówków albo totalnie mijasz się ze zrozumieniem… …na pewno szczekasz pod właściwym drzewem?” odebralem jak lekkie oburznie, zniecierpliwienie, niezadowolenie, cotam jeszcze podobne lekkie. Jako ”iluminati” (Twoje), postanowilem przemadrzaly ja, oswiecic Ciebie, myslac sprawa zamknieta. Poczem ”Aha, tośmy sobie wyjaśnili stanowiska” padlo. Mnie ok.

    Poludniowo (12:11) napisalas, ”Tak czy siak z całym swoim przemądrzalstwem wyszedłeś na durnego chatkę.” Rozumiem, traf byl nieszczegolny, miedzywyjasnienie moje, Twoj smak. Jak tutejsi powiadaja, ”Blisko strzelil, zaden zajac [pasztet zajeczy nie bedzie]” (nära skjuter ingen hare). Co po australijskiemu bedzie (chyba) almost doesn’t count, costak czy, close but no cigar. Trzeba dokladnie celnie. Tak EwaJoanna jest rozumienie. One jest na granicy ekran ja, nie klawiatura Twoja Ty. To ja proponuje rozumienie na przyjemnosc zamienic Tobie. Mam przyjemnosc (slabosc), role play uprawiac z Kobietami duza, a one z mna. Wyjatkowe count rzadkosc niestety. Przyjemnosc, rownie trudna co rozumienie sztuka. Moze tez przyjemnosc znajdziesz Ty, smak?

    Ewa-Joanna, zostan iluminati (przemadrzala) i oswiec mnie, iluminacji zrob, mnie durna chatka(??? idiom), jak chcesz slonecznymi celami 🙂 Scenario role play wybierz, co Tobie podoba, zasady, moze byc po australijskiemu, jak bardziej chatka(???) czujesz. Jak nie chcesz, to oswiec mnie inaczej. Naprawde ciekawy orginalu. Czy ta ”durna chatka” to aussie(ozzie) ver ”bird brain”? Tutejsi/svenne maja (daje zamian) ”kurza glowka”

    @All, Ty EJ tez i Zyta 🙂 Na temat Damskich nog (to @act, to @act prowokator) najlepsze w ver Dalarö

    Teraz co starenowe. Amer tez dobrze urzadzona. Mniej co Skand oczywiscie Zyta, a wiejski lud przyjemny. Po ang od 15min (standard skand jezyk poczatek). Wystarczy mysz przesunac, na dole czasy. 16:07 Michael Moore, 31:05 Steven Pinker, 43:14 Stormy Daniels 😛
    https://www.svtplay.se/video/23801819/skavlan/skavlan-sasong-22-greta-thunberg-och-michael-moore-bland-gasterna?start=auto

    pzdr Seleuk

  405. pombocek
    28 września o godz. 16:38

    Pombocku, ogląda się z czystą przyjemnością.
    Patrząc, zorientowałem się, że mi się w głowie wyświetlają obrazki z „Żywota Mateusza”, o którym nieraz rozmawialiśmy. Są tam takie sceny z lasem gdzieś bliżej albo trochę dalej, a zwłaszcza z przestworem zieleni, błękitu nieba, słońca i lazuru jeziora. I podobne powietrze.

    Fakt, coś ta złota polska jesień sie jeszcze nie zbliża, choć Pan Jezus już się zbliża, ale jakieś przeczucie nadejścia, jesieni, w fotach daje się wypatrzeć. Ale może to mniemania?
    Podobnie to widzę na moich fotach – zerknij nieco wyżej na linka – nieco mniej leśnych acz pełnych zieleni, światła i powietrza, robionych dokładnie 2 lata temu, co do dnia. Jesień się nie spieszy. Coś się zmienia.

  406. Mówiliśmy na blogu parę razy, że ludzkie szczenię nie uczone mówienia przez mówiące otoczenia gdzieś do 6. roku życia, już się nigdy nie nauczy – będzie idiotą. A ma nie tylko geny, ale i aparat do wydawania głosu

    Mówiliśmy (pluralis maiestatis) na blogu – ale tylko jeden raz, niestety, o nikaraguańskim języku migowym. Widać jeden raz to za mało aby do ****** dotarło.

  407. Herstoryk
    28 września o godz. 15:40

    Herstoryku, jeśli Ci się zdaje, ze kler, z wybitnym uwzględnieniem kleru katolickiego nad Wisłą, czyta i wnika w encykliki papieskie, to należą Ci się gratulacje: wesoły jesteś człowiek.
    Toż tenże kler nie czytał i nie kapował produkcji naszego Ś.O.Ś. Miał, co prawda, dobry powód do nieczytania: byłaby to straszna męka, bo i autor nie wiedział co pisze, a co napisał, sam wszystkim dookoła Urbi et Orbi objaśniał, przedstawiał i orzekał. Zaś dyskusji z autorem nie było.
    taka postać rzeczy: wyznawca łyka, nie czyta – i jest zadowolony.

    Jak by miał jaki wyznawca czytać, skoro on pół kartki formatu A5 nie umie ze zrozumieniem przeczytać i zanim do połowy dojdzie, tak jest czytaniem umęczony jak pod Ponckim Piłatem?
    A kler to niby skąd miałby umieć czytać, jak całe życie jest tresowany w tym, żeby wiedzieć co jest słuszne, sprawiedliwe i zbawienne, a nie co jest napisane?

  408. Tanaka
    28 września o godz. 19:15

    Zerkłem, Tanako, i mię ucieszyłeś. Lubię obrazki razem z ich okolicznościami, czyli nie zbliżenia, które mogą być piękne, ale dla oka wędrowca w ruchu, czyli widzącego ogólnie, a nie szczegółowo, wypreparowane z okoliczności, więc jakoś sztuczne. W dodatku podsunąłeś mi myśl, żeby czasem robić ujęcia panoramiczne, bo zdarzają się widoki, z których nie pasuje czegokolwiek wycinać, bo właśnie całość jest pełnym obrazem. A już tą Łebą to mnie ucieszyłeś fest. Chyba z tego samego miejsca kiedyś parę rzeczy pstrykłem. A kutry mi wyglądają na stare przerobione kaefki (24-metrowe), na których byłem dwa razy w zastępstwie na dwóch parodniowych połowach.

    Bardzo przyjemne, spokojne, zachęcające do bycia TAM widoki. A pierwszy to normalnie marzenie. Wczoraj byłem w programie Earth w wiosce mojej ciotki sprzed ponad 60. lat. Twój obrazek jest ekskluzywniejszy, ale od pierwszego wejrzenia mnie dopadło zatrzymanie czasu w kadrze. Ten obraz to głównie czas. Piękność.

  409. zza kałuży
    28 września o godz. 19:23

    Kiedy mówimy o języku, zzakaużku, mówimy o języku pojęciowym, dzięki któremu poznajemy byt i w tym bycie bytujemy. Nie mówimy o wszelkich możliwych kodach, którymi można wyrażać część – bo nie wszystkie – pojęć powstałym w języku mówionym. Język podstawowy to mówione słowo. Inne możliwości porozumiewania się – np, język migowy, język dotykowy – to tylko tłumaczenia na inne formy wyrazu.

  410. pombocek
    28 września o godz. 20:14

    Zbliżenia fotograficzne, portrety ludzi, zwierząt, roślin, rzeczy nie wydają mi się sztuczne, a przeciwnie: są pogłębieniem i skupieniem. Pozwalają z części uczyć się o całości. Czyli o tych szerokich, ogólnych planach.
    Oczywiście, mogą też być wyabstrahowane z szerszego kontekstu, ale i to niekoniecznie jest wadą czy słabością. takie życie, świat z bliska, w powiększeniu, a więc my – w pomniejszeniu. Mikrokosmos.
    Portretując kwiat, staję się pszczołą. Robiąc portret twarzy, staję się jej bliskim, a może i tą twarzą.
    Bliskie plany mają też taką wartość, że tworzą tkankę świata. Można zobaczyć, jak jest upleciony.

    Szerokie, panoramiczne ujęcia, mają swoje własne znaczenie i urodę Są bliskie temu co widzimy poruszając głową, czyli temu co się w nas wytwarza gdy posuwamy się w czasie i przestrzeni. Bliski plan może być bezczasowy.

    Pewnie masz rację co do tych kutrów. To był niegdyś bardzo popularny typ, chyba specjalnie skonstruowany z myślą o Bałtyku, o dużej dzielności morskiej: krotki, krępy, z wysokim i zabudowanym dziobem. Nie wiem dokładnie, co się mieściło w dziobówce, chyba skład sieci, a może magazyn skrzyń na ryby i lodu?
    Te kutry były w każdym morskim porcie, a w tych dużych były ich dziesiątki naraz nieraz po 3, 4 burta w burtę. Ale to już historia, ta Polska mocarstwowa w rybołóstwie. Bałtyckim i oceanicznym. Wielka firma, Dalmor, już od dość dawna nie żyje jako przedsięborstwo rybackie, a o ile jeszcze dycha, to już pewnie tylko jako dzierżawca gruntów portowych, które podnajmuje. czasy gdy nasi rybacy ciągnęli sieci w pobliżu Grenlandii, Antarktydy, u wybrzeży Chile, czy na Morzu Ochockim, to już gadka o historii. Sami to zniszczyliśmy.

    Zgaduję, że oglądanie bliskiej Ci z dawnych czasów wioski, nie zostawiło Cie obojętnym.

  411. @pombocek
    28 września o godz. 9:14
    „Jesteśmy z uczenia, a genami bez uczenia można sobie w pingla grać – tyle są warte i nie one decydują o tym, kim człowiek będzie: wybitnym naukowcem czy carskim kowalem pcheł.”
    ………………………….
    Niewątpliwie masz rację, ale mnie interesuje czy wiesz, co w taki razie decyduje? One faktycznie o niczym nie decydują.
    Co uruchamia geny do takiego czy innego działania?
    Moje uszanowanie dla zawziętego grzybiarza. czyli grzybozbira czy zbirogrzyba? heheh

  412. Tanaka
    28 września o godz. 21:06

    Tanako, obiektywnie nie istnieją, rzecz jasna, żadne wartości, a osobnicze są zawsze subiektywne. Mnie przybliżenia do niczego nie przybliżają, ale tylko mnie. Potrzebuję dla oka przestrzeni.

    W dziobówce kaefki byłem ja. I jeszcze chyba dwóch lub trzech. Tam spaliśmy (cała załoga – 8 sztuk z etatowym kucharzem, który i przy rybie zaiwaniał). Wyobraź sobie spanie na samym dziobie przy, powiedzmy, szóstce w czasie przelotów z łowiska na łowisko, z portu na łowisko, z łowiska do portu.

    Na Bałtyku jeszcze bardziej popularne były „siedemnastki” – tych było w przedsiębiorstwach połowowych najwięcej. Etatowo byłem przypisany właśnie do siedemnastki.

  413. Optymatyk
    28 września o godz. 21:22

    Oj, Optymatyku, aż tak uczony to nie jestem. Wiem tylko, że każde życie ma zdolność uczenia się. I ta zdolność decyduje o przeżyciu. Jak to wygląda na poziomie genów, molekuł, neutrin czy czego tam jeszcze – nie wiem i za bardzo nie chciałem wiedzieć. Wiedziałem tylko od dawna to samo, co wiedział po polsku mały Hindusek w porcie przy polskim statku, którego zapytał nie pamiętam już, z jakiego powodu, nasz marynarz:
    – Chcesz być inżynierem?
    – Ciem. Ale cieba ucić i ucić.

  414. pombocek
    28 września o godz. 21:37

    To mnie ciekawi: jak mocno dziób kaefki chodził na fali? Kuter się kleił do wody, czy raczej dziób szedł łatwo w górę?

  415. Tanaka
    28 września o godz. 11:06

    Piękne zdjęcia, Tanako, w pięknych okolicznościach i przy cudownej pogodzie. Takie budynki z cegły i kamienia, pod czerwoną dachówką, to też uczta dla oka. Zawsze mnie zachwycają – na ogół mają dobre proporcje bryły, dachu, okien, a swoją kolorystyką stanowią kontrapunkt dla zieleni – ale stonowany, a nie krzyczący kontrapunkt. „Kustoszę” na podobnej, ceglano-kamiennej architekturze między Ełkiem a Giżyckiem i poczytuję to sobie za zaszczyt, a moim marzeniem jest doprowadzić częściowo zrujnowane budynki do pierwotnego wyglądu. Jak się uda, to będzie klawo: o otoczenie się nie martwię, bo ono już samo zadba o swoją estetykę.

  416. Szary Kot
    28 września o godz. 22:31

    Kocie, bardzo mnie zaciekawiłeś tą wiadomością o kustoszeniu na architekturze. Powiedz coś więcej.
    Masz całkiem rację co do jedności tego rodzaju architektury i natury. To, co widać na moich fotach, to spuścizna „Ziem Odzyskanych”. Podobnie jak ta ełcko-giżycka, czyli Prusy Wschodnie.

  417. Szanowni!

    Zanim wrócimy do przaśniejszej rzeczywistości z wczesnojesiennych urodziwości autorstwa koleżanki basi n., nowy wstępniak o postaci która nas cieleśnie opuściła, a którą mam za sobie bardzo bliską. I jak sądzę, nie tylko dla mnie bliską.
    Zapraszam do lektury.

  418. Tanaka
    28 września o godz. 22:09

    Wiesz przecież, Tanako, z własnego patrzenia, że wszystkie rybackie MAŁE pływadełka mają dzioby grubo wyzej niż d…rufy. Przy trałowaniu ta różnica nie robi specjalnie różnicy, ale przy przelotach, kiedy potrzebna większa prędkość, a jest spora fala – robi. Wchodzisz na fale i z niej schodzisz. Wysoki dziób bardziej jest potrzebny do schodzenia niż wchodzenia, bo na falę wejdzie bez kłopotu nawet mój płaski okręcik, ale przy schodzeniu są schody. Pedałowe hasło: „ciężko wjeżdżaliście, lekko zjeżdżajcie ” działa i na wodzie. Przy prędkości pod falę dziób wychodzi sporo poza szczyt i SPADA z wysokości. I się pogrąża. Płaskie szybko płynące pływadełko kolejna fala by zalała. Ja też wiosłując pod falę muszę uważać, żeby nie pruć rakietowo, bo nie dość, że się zabiję, to się jeszcze utopię. Albo się okręt przełamie, albo spadający płaski dziób będzie zalany przez kolejną falę, więc kiedy widzę większą falę, zwalniam, żeby się w niej ułożyć, a nie po niej skakać. Dlatego budowa małych pływadełek robionych do pływania w ciężkich warunkach odzwierciedla kształt fali. Najbardziej lubię właśnie takie. Za wzór mam od lat dziecinnych dwa bliźniacze holowniki PRO: „Rosomaka” i „Tumaka”. Dla mnie – wysokodziobowe cudeńka. A najdzielniejsze z dzielnych.

    My na naszej łódce, zrobionej z aluminiowej szalupy z trawlera-przetwórni, najbardziej się uczyliśmy jazdy na fali, kiedy nam ryby dowaliło – 2, powiedzmy, tony albo 3. Mało co nas było nad wodą widać. Tak obciążona łódka przy większej prędkości szybko weszłaby pod wodę. Nie zdążyłaby po prostu wstać po zejściu z jednej fali i głębokim wbiciu się w następną.

  419. pombocek
    28 września o godz. 23:03

    Smaku mi narobiłeś tym „Rosomakiem”, więc znalazłem taką ciekawą stronę
    https://www.graptolite.net/patro/Rosomak.html
    Widać, że to holownik morski, bo te portowe mają bardziej płaski kadłub.
    Co do kutrów, jasne, muszą wytrzymać schodzenie w dolinę fali, ale też potrzeba im niskiego środka ciężkości, zwłaszcza przy tak podniesionym dziobie. Zastanawia mnie, jak to robiono. Jakieś kesony w dolnej cześci kadłuba z obciążeniem, czy może ekstra grube blachy?

  420. Tanaka
    28 września o godz. 23:34

    Miałem przedmiot BiTS (Budowa i Teoria Statku), ale mało co w kapuście zostało. Natomiast wiem o obciążaniu statków – nie pamiętam, czy w zęzach, czy w specjalnych zbiornikach – i jachtów betonem dla uzyskania efektu wańki-wstańki.

  421. Tanaka
    28 września o godz. 23:34

    Uojezuniuuu! To właśnie on! Aleś mi niespodziankę sprawił, Tanako! Dziękuję jak skurczybyk. A już myślałem, że już nigdy tych dwóch nie zobaczę. Mogę się odwdzięczyć chyba tylko tak, że znajdę „Tumaka”.

  422. Tanaka
    28 września o godz. 23:34

    Kurde, nie musiałem „Tumaka” szukać, bo był pod Twoim linkiem. Poznałem na pewno jeden z nich w Ustce w roku 1957 lub w 1958 i w latach 60-tych. Od razu zaczął mi się śnić jak później jedna Nataszka. Potem widywałem obydwa – w portach Trójmiasta, na Helu lub we Władysławowie – jak praktykowałem na „Pannie Wodnej”.

  423. Tanaka
    28 września o godz. 22:36

    Historia w sumie prosta… Będę używał liczby mnogiej, ale to nie pluralis majestatis, tylko ja i żona. Kilkanaście lat temu, trochę nieoczekiwanie dla samych siebie, i bez żadnych rodzinnych więzów z regionem, kupiliśmy gospodarstwo. Nie było to gospodarstwo funkcjonujące, tylko połowa podwórza z częściowo zrujnowanymi budynkami, na widok których uciekło kilka ekip budowlanych, oraz prawie 40 ha pól w kilku kolejnych zakupach od różnych gospodarzy, obficie podpierane kredytem. Po kilku latach remontów i rolnictwa z doskoku zamieszkaliśmy tam na kolejnych parę lat na stałe i chyba możemy powiedzieć, że przyjęliśmy się dobrze. Orałem (przyuczony przez sąsiadów), siałem, odśnieżałem, wyciągałem innych z błota (albo sam byłem wyciągany), piłem wódkę w doborowym towarzystwie (oczywiście z tym zalecanym przez Pana Janka umiarem), dźwigałem worki, przybijałem deski. Dalekosiężne konsekwencje, jak to w życiu, były nieprzewidywalne. Ponieważ zająłem się rolnictwem, uzupełniłem wykształcenie (biologia/środowisko) o podyplomówkę rolniczą (ba! byłem nawet na kursie owczarskim!), a także – jako że wieś, wiadomo, wymaga różnicowania w kierunku działalności nierolniczej – o papiery na duże auta. Dawali za darmo (i jeszcze obiad po zajęciach), a i tak z naszej wsi byłem jedyny, który się zapisał, na tylu zdrowych, młodych chłopaków (musi ta sama zaraza, co w GB), bo poszła fama, że trzeba będzie zrzec się gospodarstwa. Decyzja o wyjeździe do Anglii 5 lat temu była wieloaspektowa – owszem, argument finansowy był ważny, ale też i uznaliśmy, że jeszcze nie czas zaszywać się w chaszczach, i że dzieciom trzeba dać więcej, niż oferuje miejscowa szkoła. I tu właśnie etap rolniczy nieoczekiwanie zaprocentował – na początek dał utrzymanie z prowadzenia ciężarówek, a potem się okazało, że na czołowym angielskim uniwersytecie rolniczym szukają takich właśnie indywiduów (i to dwóch na raz), z backgroundem biologicznym i rolniczym, gotowych dłubać w ziemi i ganiać dżdżownice, a także nie bojących się żadnych pojazdów. Więc sytuację mazurską monitorujemy z daleka, a pola są wydzierżawione sąsiadom. Nie oznacza to zastoju, bo po latach negocjacji kupiliśmy w zeszłym roku drugą połowę zabudowań, którą przez ten czas sąsiad koszmarnie zapuścił, po czym się wyprowadził. Trwają prace zabezpieczające i rozbudowa instalacji. Jestem zadowolony z ponownego scalenia podzielonego gospodarstwa i przynajmniej zabezpieczenia przed dalszym niszczeniem. Wiadomo, jak tam powojenna historia wyglądała – ale mimo wszystko wstyd mi za powojennych właścicieli, którzy tak wspaniałe budynki doprowadzili do takiej rujnacji.
    Gospodarstwo jest na tzw. kolonii, czyli nie w zwartej zabudowie wsi, a na uboczu. Nosi na jednym z budynków datę 1902. Nie leży nad jeziorem – może szkoda, ale też i nie zagraża nam „stonka” turystyczna. Budynki ustawione są w kwadrat: murowany dom, tynkowany na szaro (już nie ma takich tynków!), naprzeciwko bardzo duża drewniana stodoła, dwa kamienne budynki gospodarcze: głęboka obora i chlew, wszystko pod czerwoną dachówką. Część dachu chlewu zdążyła się zawalić, zanim kupiliśmy, więc budynek będzie skrócony do wewnętrznej ściany kamiennej (mniej więcej o 1/3). Nie mam środków na jego odtworzenie. Musiało to być bardzo duże gospodarstwo – stodoła jest bodajże największa we wsi. W dodatku w pobliżu leżą zabudowania, w których zapewne mieszkał jakiś główny parobek, czy inny „brygadzista”. Przed wojną miało prąd i studnię głębinową (wierconą), podwórze jest częściowo wybrukowane. Zachwycają mnie detale ceglane, wzór kamiennych ścian, konstrukcja stodoły, przedwojenne porcelanowe puszki elektryczne… Niestety, wnętrze domu nadawało się tylko do wybebeszenia – piece popękane, podłogi popróchniałe. W drugiej fazie remontu spróbujemy odtworzyć więcej klimatu, niż w pierwszej, kiedy chodziło o szybkie wprowadzenie się do naszej połowy. Zagadnieniem jest też ocieplenie domu – jak nie zepsuć wyglądu nowoczesnym tynkiem. Jeden z pomysłów to położenie na wełnie mineralnej szalunku drewnianego w naturalnym kolorze (tzn. postarzonego na szaro). Deski nadadzą trochę rytmu, odpowiednie podziały płaszczyzn pozwoliłyby uniknąć monotonii, a kolor byłby neutralny. No i jaka dachówka zastąpi tę starą?
    Ot, i takie to kustoszenie.
    Ciekawi mnie, jaki język był w codziennym użyciu w domu i na podwórku – nazwiska gospodarzy są mazurskie, nie niemieckie. Stale mam ich na myśli. Wobec potęgi krajobrazu, obojętności mazurskiej pogody, dającej się wyczuć obecności historii – nie żadnej wielkiej, tylko takiej od siewu do żniw, od ziębli do podorywki, od niedzieli do niedzieli – a także wobec grobów gospodarzy na cmentarzyku wśród pól – człowiek od razu wskakuje na właściwe miejsce, z dobrze utartym nochalkiem. Dla tego poczucia – warto.