Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.09.2019
sobota

Elegia

14 września 2019, sobota,


Epilog

Przynieśli nam go na poduszce i położyli na stole w małej izbie przyjęć. Leżał na boku z ogonem nietypowo podkulonym pod brzuch. Patrzył na nas szeroko otwartymi okrągłymi oczami pełnymi oszołomienia i zdziwienia tym co się z nim dzieje. Połamana tylna łapa owinięta była grubo bandażem z nie pasującymi do okoliczności śmieszkami. Na przedniej bandaż podtrzymywał igłę do kroplówki dożylnej. Weterynarka zostawiła nas samych, prosząc by zadzwonić, gdy będzie czas. Zaczęliśmy go głaskać tak jak lubiał i drapać za uszami. Trochę się ożywił i zaczął rozglądać po pokoju, jak zawsze u weterynarza. Próbował parę razy wstać, kulgając się tylko niezdarnie pod ciężarem opatrunku. Próbował nawet trochę mruczeć. Widząc jak się męczy, nacisnęliśmy przycisk. Lekarka przyszła po chwili. Obiecała, że koniec będzie bardzo szybki i bezbolesny i spytała czy zrobić zastrzyk. Głaszcząc po raz ostatni ciepłe i miękkie jak jedwab futerko, wybąkaliśmy, ze łzami w oczach, przez zaciśnięte gardła, że jesteśmy gotowi. Myśleliśmy, że zaśnie, ale tylko znieruchomiał z otwartymi, zachodzącymi mgłą, wciąż pełnymi zdziwienia i strachu oczami. „Już nie żyje” powiedziała ze współczuciem i wysłała nas z papierami do recepcji.

Prolog

Widywaliśmy go czasami, na płocie, na zbiorniku na deszczówkę, na podjeździe. Na nasz widok zawsze zrywał się do panicznej ucieczki. Cały czarny, bez jednego białego włoska, nieźle wyglądający choć chudy i bez obroży. Chyba to ostatnie właśnie skłoniło nas do kupienia pudełka taniej kociej suchej karmy i wystawienia jej w starym garnku na werandzie, obok garnka z wodą. Karma w nocy znikała, chcieliśmy się jednak upewnić czy nie zjadają jej szczury, które bywają czasami plagą w naszej okolicy. Poprószyliśmy wokół prowizorycznej miski odrobinę mąki, na której następnego ranka znaleźliśmy ślady kocich łapek.

Obłaskawienie

Po paru tygodniach podkarmiania nie uciekał już od nas tak od razu, ale wciąż nie pozwalał się do siebie zbliżyć, mimo wabienia i słodkich słówek. Transformacja dokonała się nagle. T., która jest o wiele bardziej cierpliwa ode mnie, usiadła pewnego dnia na werandowym krzesełku nad pełną miską, łagodnie coś do niego mówiąc i, o dziwo, nagle i niespodziewanie pozwolił się dotknąć i pogłaskać. Odtąd było już z górki, zaczął przychodzić do nas regularnie na śniadania i kolacje. Wciąż jednak nie byliśmy pewni, czy nie należy do kogoś, i czy powinniśmy wabić cudzego kota. Wbrew obowiązującym przepisom nie miał obroży i nie był wykastrowany. Jednak nie wszyscy przecież ludzie są na tyle praworządni by za to płacić.

Adopcja
Któregoś ranka zauważyliśmy, że że kuleje i że trzyma przednią łapę w powietrzu gdy siedzi. Obejrzeliśmy ją starannie, nie zauważyliśmy ani rany ani opuchlizny, ale musiała go boleć. Gdy nazajutrz nie było poprawy, zdecydowaliśmy zawieźć go do weterynarza i zaczęliśmy sprawdzać ogłoszenia sieciowe kocich transporterów z drugiej ręki. Kupiliśmy jeden, dosyć nieduży, taki w jakim woziliśmy poprzedniego kota, któremu w sam raz wystarczał, ale czarnulek walczył jak lew by się z niego wydostać, leżąc na dnie na grzbiecie i próbując wypchnąć łapami kratkowane wieko. Jeszcze jedno sprawdzenie ogłoszeń i kupiliśmy ogromny plastykowy samolotowy transporter na 72 cm długi i odpowiednio wysoki i szeroki. Zwabiliśmy kota chrupkami do środka i dawaj do pobliskiej przychodni dla zwierząt. Po drodze, na szczęście krótkiej, darł się wniebogłosy – „wypuście mnie stąd!!!!!” i posikał się biedny ze stresu. Weterynarka obejrzała łapkę i niczego nie znalazła, przepisała jednak antybiotyk, przy okazji zbadała go i sprawdziła, czy ma wymagany mikroczip. Nie miał, no więc wyszło, że jest jednak niczyim przybłędą. Na pewno był przy tym dobrze obłaskawiony i przyzwyczajony do ludzi. Oceniła go na 5 – 6 lat, był więc w kwiecie wieku. Wróciliśmy z nim do domu, po umówieniu się na następną ew. wizytę, jeśli problem nie ustąpi. Podawanie lekarstwa nie było łatwe – za nic nie pozwalał sobie otworzyć pyszczka, a o wsadzeniu w zębatą paszczę tabletki na palcu nie było mowy. Raczył ją jednak zjadać rozgniecioną na proszek i wymieszaną z porcją mokrej karmy dobrej jakości. Po kilku dniach kuracji ukryta pod futerkiem na palcu infekcja wyszła na wierzch, a on to sobie już sam wyczyścił. Był tak miły i zmyślny, że postanowiliśmy go zaadoptować i zalegalizować, czyli wykastrować, zaczipować i zarejestrować. Dostał też elegancką obróżkę, którą zaakceptował bez protestu, widać kiedyś już coś takiego nosił. Nazwaliśmy go „Kocurski”, choć dosyć szybko skróciło się to do „Kicia” i na to nauczył się reagować, choć to pierwsze pozostało oficjalnym imieniem.

Członek rodziny

Traktował nas z początku jako dostarczycieli pożywienia, ale stopniowo nabrał do nas pełnego zaufania, a wreszcie uznał za członków rodziny. Na werandzie zaczęło przybywać kocich akcesoriów – elegancka miska, szczotka do futerka, specjalny grzebień, pluszowy szczur do zabawy, styropianowa piłeczka.

Lubił swobodę. Wpuszczony do domu z początku sprawdzał i obwąchiwał wszystkie zakamarki i kąty, ale prędzej czy później szedł do drzwi i wracał na dwór. Potem już tylko zaglądał do pralni, gdzie szykowano mu jedzenie. Z czasem ustaliła się codzienna rutyna, mniej lub bardziej przestrzegana przez obie strony. O siódmej rano czekał na wycieraczce na śniadanie, a wpuszczony domu maszerował z zadartym ogonem do sypialni, by przywitać się z leżącą jeszcze w łóżku T. Gdy usłyszał znajomy szelest torby z karmą, przybiegał do pralni gdzie napełniałem jego miseczkę, potem biegł przedemną do drzwi pomiaukując i oglądając się co parę parę kroków, by upewnić się, że jedzenie na pewno jest w drodze. Znikał potem na jakiś czas, by po powrocie zwinąć się do spania w kłębek na kanapie na patio. Często, jeśli nie był bardzo śpiący, wyłaził ze swego legowiska gdy tylko ktoś kręcił się w pobliżu, by sprawdzać co się dzieje, wtykać wszędzie nos, i dopraszać się głaskania. W ciepłe dni, po południu siedział najczęściej przycupnięty w paśmie roślin przed oknem jadalni, schowany tak, że widać było tylko sterczące ponad zieleń uszy. Rozpoznawał jednak odgłos kół mojego roweru na żwirze podjazdu, czy nasze kroki i prawie zawsze wychodził naprzeciw. Gdy któreś z nas siadło na werandowym krzesełku natychmiast wskakiwał na kolana, kładł głowę na ramieniu i mrucząc masował po kociemu przednimi łapkami. Około trzeciej po południu zjawiał się na wycieraczce, gdzie czekał na swoją porcyjkę kwaśnego mleka. Wkrótce potem zapraszaliśmy go do domu, gdzie w pralni szykowano mu obiad. Znikał potem znowu. Wieczorem, ok. wpół do dziesiątej, wracał by towarzyszyć mi w spacerze do końca ulicy i z powrotem. Ja zawsze chodziłem na takie przechadzki, żeby dotlenić się przed spaniem. W pewnym momencie Kicia zaczął chadzać ze mną, prawie jak pies przy nodze lub przed, z wypadami w zakamarki, pod zaparkowane auta, z drapaniem drzew, z podpisywaniem się na jednych i drugich, z łaszeniem się i pokładaniem do podrapania brzuszka i szyi. Po powrocie dostawał zawsze jakiś przysmak na kolację, a potem szedł swoją drogą.

Był wyjątkowo zdrowym kotem, przez ten czas z nami nigdy nie zachorował. Poza początkową infekcją palca nigdy mu nic nie dolegało. Miał parę razy symptomy zakażenia nicieniami płucnymi, które jednak łatwo i szybko wyleczeliśmy preparatami przeciw pasożytom.

Był fantastycznym myszołapem, prawie co dzień łapał i zjadał myszy, mnożące się na strychu szopy sąsiada i wyżerające nam resztki z kompostownika. Zabijał też i zjadał szczury, czego większość domowych kotów nie potrafi, parę razy zostawił nam łeb i flaki na wycieraczce. Czaił się też na ptaki, ale bardzo rzadko jakiegoś złapał, najczęściej synogarlice, a nocą, gdy polował, ptaki śpią.

Nie był bardzo skłonny do zabaw, czasami walczył ze swym pluszowym szczurem, tarmosił wycieraczkę, czy wojował z nogami werandowego krzesła. Był jednak wyjątkowym pieszczochem, uwielbiał głaskanie, drapanie za uszami i po brzuszku. Czasami łapał nas przy tym lekko zębami za rękę.

Był bardzo zmyślny. Szybko nauczył się reagować na swoje imię, rozumiał co znaczy „nie” i „wyjdź”, bardzo dobrze wiedział o co chodzi, lecz słuchał niechętnie.

Bardzo go polubiliśmy. Stał się dla nas, dwojga starszawych już ludzi, bardzo bliskim i kochanym członkiem rodziny.

Katastrofa

W tą ostatnią niedzielę nie zjawił się na śniadanie. Nie byliśmy tym z początku zaniepokojeni, bo zdarzyło się wcześniej, że znikał na trochę dłużej. Mimo to co chwila za nim wyglądaliśmy i wołaliśmy, ale nie było go przez cały dzień, nie zjawił się nawet w porze obiadu. Podczas przerwy w oglądaniu wieczornego filmu T. wyjrzała na werandę – „Oooo! Kicia wrócił!!”. Otwarliśmy mu drzwi, ale od razu widać było, że jest z nim źle. Ledwo chodził, wykręcona i spuchnięta lewa tylna łapa wisiała w powietrzu – „Rany boskie, złamał łapę!!!”. Wyłączyliśmy telewizor, trzęsącymi się rękami wykreciłem znaleziony w sieci numer kociego pogotowia ratunkowego. Podano nam adres, na szczęście dosyć w pobliżu. Wepchnęliśmy biednego kocinę do znienawidzonego transportera, na pewno bardzo boleśnie go urażając, ale on zawsze przy tym walczył i nie było innego sposobu. Jechałem ostrożnie i powoli, by nie urazić go więcej, przy akompaniamencie żałosnego miauczenia. Na miejscu dopełniliśmy formalności, a kotem zajęła się weterynarka. Wyszła zaraz, by powiedzieć, że łapa jest złamana, że Kiciowi dano znieczulenie, że trzeba go wszechstronnie zbadać i prześwietlić, do czego potrzebna jest pełna anestezja, że nie wiadomo kiedy podczas nocnego dyżuru będzie można to zrobić, i że najlepiej będzie jeśli wrócimy do domu, a oni do nas zadzwonią gdy będą wyniki. Chcieliśmy go pogłaskać przed odjazdem. Pielęgniarka przyniosła go do recepcji na specjalnej poduszce, pogłaskaliśmy, podrapaliśmy za uszami i pod brodą i z ciężkim sercem wróciliśmy do domu. Przed jedenastą zadzwonili, że mają pilną operację i nie mogą jeszcze Kicia zbadać. Rano odebraliśmy telefon, że złamanie jest poważne, i że łapę trzeba albo amputować, albo zrekonstruować chirurgicznie, albo kota uśpić. Nie chcieliśmy rozmawiać o tym przez telefon, pojechaliśmy. Amputację odrzuciliśmy od razu. Mogliśmy wysłać go jeszcze na bardzo skomplikowaną chirurgię, gdzie by mu próbowali poskładać połamane kości i, choć to bardzo, bardzo kosztowne, poważnie braliśmy to pod uwagę. Ale rentgen był tragiczny – główna kość piszczelowa złamana i rozszczepiona spiralnie ze szpikiem na wierzchu, kość strzałkowa złamana w dwóch miejscach. Gdy to zobaczyłem, musiałem usiąść, bo myślałem, że zemdleję, chyba już wtedy podświadomie wiedziałem, że sprawa jest beznadziejna. Nawet gdyby chirurgia się udała, trzeba by 6 – 8 tyg rehabilitacji w klatce, by uniemożliwić skoki czy dalsze spacery, większość tego z abażurem na głowie, bez gwarancji, że kot odzyska sprawność. Poprosiliśmy o chwilę do namysłu. Z rozpaczą w sercu i ze łzami w oczach zdecydowaliśmy się na eutanazję, bo alternatywa wydawała się zbyt niepewna i męcząca dla biednego zwierzaka.

Musiało przytrafić się w nocy, bo w sobotę wieczór byłem z nim na naszym zwyczajowym spacerku, a w niedzielę nie mógł już widać dowlec się do domu przed wieczorem. Nie bardzo możemy pojąć jak doszło do tragedii. Weterynarka wykluczyła atak przez człowieka, czyli albo potrącił go samochód, albo gdzieś mu ta łapa uwięzła. Ale on był bardzo ostrożny wobec aut, gdy zobaczył jakieś z daleka, umykał na trawnik, albo chował się za drzewem. Nigdy już się nie dowiemy co mu się przytrafiło, powiedzieć nam nie mógł.

Koda
Gryźliśmy się długo, czy decyzja była słuszna. Po paru dniach, gdy już mogliśmy spojrzeć na to trochę chłodniej, doszliśmy do wniosku, że nie mieliśmy tak naprawdę innego wyjścia niż uśpienie. Tak czy owak, wciąż serca nam się krają, zrobiła się piękna wiosna, a on nie może już się nią cieszyć……

Mamy wyrzuty sumienia, że nie poszliśmy od razu w tą niedzielę rano szukać go po okolicy. Gdybyśmy go znaleźli, zaoszczędziło by mu to godzin cierpienia. Bo musiał bardzo i długo cierpieć zanim przywlókł się domu.
Był z nami niestety tylko półtora roku. Pociechą jest, że cieszył się przez ten czas pełnią kociego życia i korzystał z dobrodziejstw obu światów – z jednej strony miał swobodę, samodzielność, przyrodę, polowania, z drugiej opiekę, troskę, przyjaźń i czułość.

Wspaniały, kochany, przymilny i przyjazny kot. Zostawił po sobie boleśnie puste miejsce na werandzie, w ogrodzie, w domu, a przedewszystkim w naszych sercach.

Refleksja ateistyczna

Wedle wierzących, świat jest stworzony i zarządzany przez doskonałego, wszechmocnego i wszechwiedzącego boga, który jest rzekomo miłosierny i sprawiedliwy. Pogodzić tą doskonałość i miłosierdzie z bezmiarem cierpienia ludzi, kotów i całej reszty „stworzenia”, z oceanem niesprawiedliwości, złośliwości i głupoty mogą jedynie mózgi niezdolne do logiki, samodzielnego myślenia i zdrowego rozsądku. I czemu kotom i innym zwierzakom domowym można oszczędzić cierpień gdy nie ma już dla nich nadziei, a ludzie -„panowie stworzenia” musza umierać latami, bo nie wolno lekceważyć „boskiego daru życia”?


Herstoryk

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 416

Dodaj komentarz »
  1. Smutna love story 🙁

    Miałem podobną historię z kotem urodzonym w moim domu. Był rudy, uwielbiał jazdę samochodem i chodzenie po górach jak pies. Był do tego żarłokiem, a suche brekiski pochłaniał bez gryzienia. Pewnej niedzieli wrócił markotny jakiś i nieco przymulony, wyglądało, że nie może się wysikać.
    No to za kota i do doktora. Diagnoza: piasek w moczowodzie. Dwa dni w klinice, cewnik, kot wraca do domu, dostaje żarcie z ekstra porcją płynów, bo specjalnych puszek od veta nie akceptuje. Wszystko OK, pocztą przychodzi rachunek, słony. Zanim zdążyłem zapłacić, kilka niedziel później kot przywleka się na trzech łapach, tylna połamana, niezbędna operacja, do poniedziałku mamy czas do namysłu, bo opuchlizna musi się zmniejszyć. Cena operacji już ryczałtowa wraz z kastracją. Dyskusja w domu, bo suma rachunków robi wrażenie, ale jak uśpimy, to pierwszy i tak trzeba zapłacić, a kot to przecież członek rodziny i ma dopiero rok itd. Zgadzamy się na operację. Wszystko znowu OK.
    Pół roku później na wycieczce w górach kot daje susa w gęsty las i znika. Szukanie i wołanie nie daje rezultatu. Wracamy do domu, ale parę godzin później jedziemy znowu szukać. Zbliżamy się do placyku, gdzie parkowaliśmy, a tam… kot siedzi i czeka.
    Uff, westchnienie ulgi, ale kiedy dojeżdżamy, kot znowu daje susa w chaszcze. Szukamy do ciemnej nocy, bez skutku.
    W nocy straszna burza.
    Następnego dnia i jeszcze przez kolejne ponawiamy poszukiwania. Ani śladu. Jeszcze przez miesiące i lata będziemy się przyglądać wszystkim rudym kotom w tamtej okolicy…
    A ten aktualny skończył 18 lat, trzy razy w życiu był u veta, ostatni raz 5 lat temu… Nawet pchły już się go od lat nie imają.

  2. Piękna elegia dla przyjaciela, którego już nie ma..

    Niech zagra w przestrzeni Elegia Rachmaninowa…
    https://www.youtube.com/watch?v=yJZsfIxUGFg

  3. Kocie oczy są absolutnie nieprawdopodobne, co wiem na podstawie obserwacji swoich czterech kotów/kocic 🙂 Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta kompozycja Brahema była napisana dla koty Rity. https://www.youtube.com/watch?v=zU5WU_d7fsM

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Herstoryk, piękna nowelka, z talentem napisana.
    Pzdr, TJ

  6. Mieliśmy suczkę karmiącą swe ostatnie szczenię ( pozostałe poszły między ludzi ) gdy córka przyniosła małego kociaka. Początkowo suczka próbowała atakować kociaka ale „dostała w ucho” z uwagą : ” To także domownik !”.
    Zrozumiała szybko, bo przygarnęła kociaka i zaczęła go karmić. Szczeniak próbował naśladować matkę ale był jeszcze za młody a na dodatek był samcem. We troje mieszkały razem w jednej budzie – kot i dwa psy. Buda była w kojcu ale płot to dla kota żadna przeszkoda.
    Któregoś dnia po prostu nie wróciła.
    Doszliśmy do wniosku, iż spowodowane to zostało tym, że myślała, że WSZYSTKIE psy to przyjaciele kotów.

  7. Wzruszające wspomnienie.

    Mam nadzieję że Kocurski łowi myszy u Wielkiego Manitou.

  8. Nadal mamy dwa psy i kotę – oczywiście inne.
    Suka tamta zginęła w wypadku – wyglądało to na samobójstwo bo wyszła na ulicę czego nigdy nie robiła sama i coś ją przejechało.
    Samiec w okresie rui znikał na parę dni a potem wracał pokaleczony ale „z tarczą”. No i kiedyś nie wrócił – nieoficjalnie przymknięto go za niepłacenie alimentów lecz chyba dostał dożywocie. Zawsze wybiegał naprzeciw gdy wracałem do domu samochodem. Żona mówiła, że wykazywał podniecenie już na 5 min przed moim przyjazdem – tak jakby słyszał i rozpoznawał dźwięk samochodu z odległości 2 – 3 km.
    Nadal mamy dwa psy i kotę – oczywiście inne.
    Kota jest bardzo łowna – na swym sumieniu ma gołąbka, dwa krety, kilka wróbli i mnóstwo myszy i nornic. Kwiczoła udało się uratować. Do domu przychodzi tylko jeść i spać – noce często spędza poza domem.
    Tu relacje między psami a kotą są inne – obojętność bez agresji.

  9. Mialem napisac wesola historie, odpowiedz do Nefer i Tejot. Z Köpenhamn. Tlumaczenie wesolkow na ang na polski i na powrot. O analitykach i politycznych pomyslach miedzy Buckingham Palace i Nowowiejska, zmianach wart zmian, ale…

    Moja i Elena zawsze pytaja jak moje chlopaki miewaja. Chlopaki moje, Boss i Yatzy. Nigdy odwagi nie mialem zakonczyc przygod Boss. Teraz ma kolano z molibden i costam. Tylko troche kuleje. Moge ja, z kazdy pobic, ale nie ze soba. Kazdego dnia bym pozniej myslal. Na kamien patrzec. Najgorzej bylo, jak przed kazda operacja, musialem podpisac, moze nie obudzic z narkosa Boss. Musza reanimowac, z mala szansa. Koty maja ciezko.

    Kiedys dawno, mialem Nefer przetlumaczyc ze szw dawnego poete, muzyka i rozrabiaka Carl Bellman. Inny temat. Nie zrobilem. To teraz zamiast z Köpenhamn historyjka. Ciezko jest zegnac przyjaciol. Nie znalazlem na polski przeklad. Moze w 18wiecznym jezyku polskim najlepszy nie jestem, ale… Orginal byl dedykowany Doktor Blad, jeden z zalobnikow, przyjaciol. Zachowalem interpunkcje i nazwy rzeczy jak wtedy po szw pisano. Pozniej jest link do wykonanie co najlepiej lubie. Troche skrocone. Tez muzyk i poeta, Joakim Thåström. To jest text co wszyscy w Szw znaja.

    Dla Kocurski niech bedzie moje tlumaczenie z dedykacja. Bellman, Fredmans epistel 81.

    Patrz nasze cienie, zauwaz Movitz Braciszku!
    Jakby w ciemnosciach znikaja,
    Jak Zloto z Purpura na tej Lopacie tam
    W odlamkach gruzu szmacieje.

    Nawoluje Charon nas na wartki swoj potok,
    A trzy razy pozniej Grabarz jemu pomaga,
    Wiecej ty twojego grona nie wycisniesz.

    Dlatego Movitz, chodz pomoz mnie sklepic
    Kamien nad grob naszej Siostry.

    Ach uteskniona i na uboczu ukryta rudero,
    Pod tymi szumiacymi konarami
    Tam Czas i Smierc ta pieknosc i szpetote
    Na jeden pyl zjednoczy!

    Do ciebie nigdy Zawisc nie szukala drogi,
    Szczescie, inaczej tak w locie chedogie
    Nigdy miedzy Grobami nie zagosci.

    A nad tym wartownik, czy widzisz go dobrze?
    Lamie milosiernie swoje zbroje.

    Kolatka wola do Wielkiego Dzwonu uderzen,
    Zwienczony stoi Spiewak przy bramie;
    I przy tej wrzaskliwej Choru modlitwie,
    Uswieca tym miejsce.

    Droge na gore Swiatyni grobami zdobione miasto
    Depczemy miedzy Roz zolknacymi liscie,
    Sprochniale Deski i Nary.

    Do kiedy dlugi i czarnoodziany szereg,
    Gleboko miekko klania ze lzami.

    Tak odpoczac przyjdzie od Bojek i Rozrob,
    Klotniku Löfberg, twojej malzonce;
    Tam na trawy dlugie szyje i waskie,
    Wyslepial bedziesz z powrotem.

    Ona za Danto rogatka porzucila dzis nas,
    I z Nia wszystkie ucieszne zabawy;
    Kto teraz Flaszke zarzadzi.

    Spragniona byla ona i wysuszony ja;
    Spragnieni jestesmy wszyscy.

    https://www.youtube.com/watch?v=ssqmu-MYwBQ

    Seleukos

  10. No kotów no cry.

  11. Ja „miałam” kota dochodzącego. Śniadania w spokoju nie można było zjeść bo za drzwiami tarasu był przyklejony nos i wielkie oczy. Wkrótce na tarasie pojawiła się kocia miska a na liście zakupów specjalne mleko. O szynce z lodówki i surowej rybce nie wspomnę. Ani o wysypianiu się na stole na tarasie. Kot był bardzo łagodny i przymilny. Szkoda że pewnego dnia zniknął 🙁

    Teraz po ogrodzie buszuje jakiś złoczyńca który ostatnio czaił się na wprost miski z wodą dla ptaszków :/

  12. Serdeczne dzięki wszystkim za współczucie i podzielenie się kocimi wspomnieniami.

    Tragedia Kocurskiego to był tylko początek. Równoczesnie:
    – syn złapał wyjątkowo paskudną grypę, w absolutnie krytycznym momencie przeprowadzki biura, którego jest szefem, do nowego budynku;
    – potem mnie dopadło bolesne lumbago;
    – na nastepny dzień miałem ostry atak kolki żółciowej;
    – dzień potem padłem z przeziębieniem i gorączką;
    – a do tego wysiadły zapalenie kuchenki i kontroler pompy do deszczówki, dostarczającej wodę dla ogródka, pralki i wychodka;

    I jak tu nie być przesądnym!!! Gdybyśmy nie byli takimi sceptykami rozglądalibyśmy się za jakims szamanem, katolickim lub innym, żeby odprawił egzorcyzmy i przepędził licho. Zastanawiamy się, co następne…..

  13. Co się tyczy muzyki

    @basia.n
    14 września o godz. 17:34

    Elegia Rachmaninowa piękna, wykonanie świetne, a przy tym doskonałe zaprzeczenie rasistowskich stereotypów.

    @pastucha
    14 września o godz. 18:01

    Do naszego RIP czarnego kotka o wiele lepiej pasuje Brahem’a „Le Pas du Chat Noir”, https://www.youtube.com/watch?v=fXlMTA5VHOQ

    @seleuk|os|
    14 września o godz. 22:06

    Niezłe.

    Dla rozjaśnienia nastroju „Tajemnica wiary mej” kabaretu Dudek https://www.youtube.com/watch?v=fFjCvnIhd0Y.

    Oburzające, jak w tym paskudnym PRLu można było bezkarnie obrażać uczucia religijne 95% narodu i szydzić z wiary 😉

    Dziś by to oczywiście nie przeszło.

  14. @Herstoryk
    15 września o godz. 3:24

    Otwierasz drzwi i okna, robisz przeciąg i lecisz wieszczem trzy razy machając łapkami. Pomaga jak ręką odjął 🙂

  15. @Ewa-Joanna
    15 września o godz. 5:18

    Drzwi i okna, przeciąg i wieszcz nie problem, z widzeniem pańskiego krzyża gorzej, bo nie mamy w domu, ale spróbujemy. Syna własnie pocieszyli, że to może być koklusz, a nie grypa! W jego wieku!?!? Taki niedojrzały to on jednak nie jest 😉

    A kysz!! A kysz!!!

  16. @Herstoryk
    15 września o godz. 5:50

    Tylko A KYSZ! ma moc sprawczą. Żadnych krzyży! Pecha przynoszą.

  17. Herstoryk

    Wybacz, Herstoryku, że nie zabieram głosu w sprawie odejścia Waszego domownika, ale nigdy nie miałem w domu zwierzaków – jeśli nie liczyć muszek owocówek, moli, pająków i rybików – więc i do powiedzenia w takich sprawach nic nie mam. Mogę natomiast, jako zwierz emocjonalny, powiedzieć, że skoro trzymam jako relikwie tasiemki, które mi potrzebne były do opiekowania się mamą, i od czasu do czasu na nie patrzę, to jakieś cząstkowe rozumienie podobieństw losu człowiekowatych w mojej łysej głowie może jednak jest.

  18. Tanaka

    Tanako, sprawa zakazu wychodzenia w sztormowych warunkach sama się załatwiła. Wczoraj po południu sztorm siódemka w porywach do ósemki trochę siadał, więc pojechałem na przystań. Zapytałem bosmana, czy dziś jest wyjście.
    – Możesz iść, jest szóstka.
    Więc poszedłem. Właściwie na żaglach o więcej mi nie chodzi, bo chcę mieć przyjemność bujania się, a nie mordowania z wiatrem i jednak ryzykowania wywrotki. Zresztą i tak musiałem zrezygnować z grota i zamiast niego wstawiłem sztormowy bezan, bo inaczej bym fajtnął jak to zrobiły wczoraj dwie żaglówki biorące udział w regatach mieleńskiego klubu żeglarskiego „Tramp”, tak że nasi ratownicy mieli robotę. Ale co jest niesprawiedliwość, to jest. Robią regaty, choć rybacka prognoza mówiła o wietrze do ósemki, ale im nie przeszkadzało, no i dwie mniejsze żaglówki fajtły. Ja na o wiele bardziej wywrotnym antyżaglowym okręcie nigdy przez wiatr nie fajtnąłem – najwyżej z własnej woli treningowo – ale nikt na przystani z tego wniosków nie wyciąga. Na filmiku ani wiatr, ani fala nie są straszne, a jednak kiedy wracałem na przystań, zepchnęło mnie tak, że musiałem dojechać do mojej zatoczki wiosłem pod wiatr. Może w końcu przyjmą do wiadomości, że jestem niezatapialny. I dopiero wtedy się utopię.

    https://photos.app.goo.gl/66dCUvcFLsBGGvCaA

  19. jakub01

    Jakubku, wczoraj mnie spotkał w drodze do Łabusza po paru dniach niewidzenia włóczykij Krawacik. Zmarły jego pan mówił, że zawsze gdzieś znikał, nawet na parę tygodni, więc kiedy pana zabrakło, a on dalej znika, nie niepokoi mnie, zwłaszcza że nie widzę, by chudł. Wczoraj na początku nawet wzgardził swoim przysmakiem – wędzonymi żeberkami. Jest w dobrej formie, tyle że mniejszy entuzjazm do prowadzenia peletonu galopem. Może już wiek się odzywa (chyba mu już dwunasty roczek idzie). Latem nie zginie, ale zaczynam się martwić o zimę. W domu, w którym zmarł jego pan, mieszka rezydent – niestety, taki sam moczypała jak pan. W dodatku komornik zabiera mu połowę emerytury za jakiś dług. Jeśli go nikt z chaty nie wywali, ewentualnie kupię mu na zimę węgiel z warunkiem, żeby brał Krawacika na noc do pokoju – wtedy kłopot byłby z głowy. W gorszej sytuacji ewentualnie bym kupił lub zrobił Krawacikowi jakąś ocieploną budę, tylko czy on do niej wejdzie. Na przystani jest buda i bosman usiłował Krawacika zachęcić do wejścia, a ten się tylko puknął w czółko:
    – Sam se leź.
    Co tu gadać – wybitnie niepotulny, wolnościowy kawaler. Nie wie, co to buda, obroża, smycz, a psie jedzenie z puszki potrafi obsikać. Przez niego zacząłem trochę rozumieć, ile jest człowieka w zwierzaku (przez to nawet nie do pomyślenia jest dla mnie oddanie go do schroniska, zresztą by się nie dał; jego panu na przykład nigdy się nie udało go wykąpać – od razu znikał na dwa tygodnie) – może więcej niż zwierzaka w człowieku.

    https://photos.app.goo.gl/7iyN4QGgr1vKKY9n8

  20. Dlaczego amputacja była wykluczona? Koty mogą żyć i chodzić na trzech łapach, takiemu zwierzakowi można też dorobić protezę.

  21. Przeczytalem jeszcze raz wszystkie wpisy. Niewiele, to szybko. Moje tlumaczenie, masa niezrecznosci, ale co inne mnie skojarzylo. Co tez z jezyk/pojecia ma zwiazek.

    W polskim, tak mnie wydaje, prawidlowa forma powiedziec o opiekun domowego czlonka/futrzaka jest pan/pani. W jezyku szw ta sama standard forma jest husse/matte. Oczywiscie sa formy hund/katt ägare czy husdjurägare. Uzywana o trzeciej osobie. O sobie sam nigdy ”wlasciciel” psa/kota nie powiedzial; ”- jestem wlasciciel”. Cos jak wlasnosc auto czy pralka. Prawidlowa (uzywana) forma jest ”jag är husse/matte”. Czy wlasciciel slowo nie ma z ros ”wlast”, wladza?

    Te szw slowa sa staroswieckie ale dzisiejsze. Matte jest skro (polaczenie) od matmor, mat mor, co najblizej tlumacze karmicielka. Slowo husse jest ze starpswieckiego gospodarz, najblizej. W ang funkcinuje podobnie. Slowo matte (do domowych zwierzat) okresla kobiete. Husse jest master. Oczywiscie oni sa ”owner” ale nigdy nie slyszalem, o sobie tak mowili. Jak w innych jez, i poza skand, dokladnie nie wiem. Byc moze rowniez, nie przypominam mnie teraz funkcionujacych slownych skojarzen w jezyku polskim. W kazdym wypadku, zastanawiam czy takie pojeciowe/jezykowe zbitki nie maja zwiazku z sposob traktowania zwierzat w otoczeniu.

    pzdr Seleukos

  22. Niedojdo
    Czarnosukienkarz moze bez fiuta lazic, bzdury roznosic, nie pedofilic. Czemu nie amputuja fiuta?

  23. @seleuk|os|
    15 września o godz. 11:32

    Pan/pani, Herr(chen), master to tylko w odniesieniu do psów. Koty mają personel.

  24. seleuk|os|
    15 września o godz. 11:39

    Dziadku seleukosie, ale po co chcesz takiemu przyrodzenie amputować? To są koszty i kaleka musi się potem męczyć na tym świecie i z nim ludzie muszą się męczyć. Lepiej od razu eutanazja, zgodnie ze współczesną świecką „etyką”.

  25. @seleuk|os|
    15 września o godz. 11:39

    Patrz, piszesz Niedojdo a adresat łapie w lot i aportuje 😀

  26. seleuk|os|
    15 września o godz. 11:32

    Mój komentarz
    Wypunktowałeś różnice pomiędzy polskimi, a szwedzkimi określeniami dotyczącymi kotów. W Polsce jest właściciel. W Szwecji, to gospodarz, karmiciel. Nie właściciel.

    Czy określenia te świadczą o różnicy kultur, czy są przypadkowe, takie się przyjęły i już? Przychylam się do tego pierwszego. Jakieś różnice są.
    Pzdr, TJ

  27. @@ Tobermory, Tejot
    Tak mnie wlasnie skojarzylo szybko.

    Tobermory
    15 września o godz. 12:10
    😀 Aportuje wlasciwie, znaczy wazny adress

    pzdr Seleuk

  28. ——-„I czemu kotom i innym zwierzakom domowym można oszczędzić cierpień gdy nie ma już dla nich nadziei, a ludzie -„panowie stworzenia” musza umierać latami, bo nie wolno lekceważyć „boskiego daru życia”?
    Tak to tylko tu powtórzę. Dzięki Herstoryk.

  29. 🎶 myła szklanki i wrzucała je do falującej wody, myła szklanki i wrzucała je do wody 🎶

    Gdyby mnie kto szukał to w niedzielę pańską okna myję i firanki piorę.
    Czesi mogą nie szukać.

    @Contrarian

    Dzięki, zauważyłam, jeszcze nie obejrzałam ale wrócę

    Dwarf
    15 września o godz. 12:22

    O. Chlebem i solą i takdalej 🙂 na głowę uważaj bo czasami łopatki latają.

    🎶

  30. Jeszcze tylko zupełnie nie a propos. Bo to blisko mnie było i nie mogę wytrzymać, jak pan Anżej:
    —– będziemy się przeciwstawiali dyfamowaniu Polaków, i tu wewnątrz, i w skali międzynarodowej.” – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji swej partii we Wrocławiu.”
    Ojkofobia była? Nihilizm był? Dyfamia jest! No.

  31. Obadaliśmy kocie amputacje. Bez przedniej łapy nie jest najgorzej, mogą sobie radzić, bez tylnej już nie, nawet z protezą. Takiego kota musi się zamykać cały czas w domu, bo ma z góry przechlapane w spotkaniach z innymi kotami, a już zupełnie z psami. Kocurski nie cierpiał zamknięcia i bardzo cenił swobodę.

    @Ewa-Joanna
    15 września o godz. 7:42

    „A kysz” nie pomogło, synowa dostała infekcji płuc i o mało nie wylądowała w szpitalu. Syn wciąż chory, ona też, z dwójką chłopaków i psem na głowie, masakra!

    Też zwierzaki:

    Zwierzaki fajne, tylko że kilka z tych na zdjęciach jest na tzw. skraju. Nie całkiem wesoła ta komedia…. 🙁

    15 września o godz. 13:59

    @
    Ło matko, i u nas się zaczyna…
    https://www.abc.net.au/news/2019-09-15/tony-abbott-tells-rally-abortion-laws-are-effecively-infanticide/11514890

    To łajno albo zwietrzyło nowy wiatr w żagle, albo brzytwy się chwyta by nie wylądować na śmietniku polityki/historii.

    Tu jest raczej zjadliwe podsumowanie rodzimego śmietnika https://strajk.eu/kaczynski-gledzi-opozycja-ujada-ale-pis-owska-karawana-jedzie-dalej/, zarówno siły rządzącej jak i opozycji.

  32. Herstoryku,

    pięknie opisałeś tragiczną historię Twojej miłości do zwierzęcia.
    Ta historia na pewno pozostawi bolesny ślad w Twoim stosunku do zwierząt.
    Sądzę, że wielokrotnie zastanawiałeś się i dochodziłeś do wniosku, że lojalność zwierzaka do swojego pana jest trwalsza niż lojalność międzyludzka.
    Dlatego rozstania z ulubionymi zwierzakami są takie trudne.
    Mam parę takich na swoim koncie.
    Z powodu słabej odporności w takich momentach ostatnie formalności wykonywała moja żona.
    Po paru tygodniach od odejścia pierwszego psa zrozumiałem, że należy zastosować sposób, który stosują zwierzęta, polega on na nawiązaniu nowej przyjaźni z kolejnym czworonogiem.
    Być może brzmi to cynicznie, ale w moim przypadku okazało się skuteczne.

    Poszedłem więc do schroniska na Witominie w Gdyni i opowiedziałem ze ściśniętym gardłem historię mojego rozstania z czworonogiem kierowniczce schroniska.
    Popatrzyła na mnie i powiedziała, że najlepiej zrobię, gdy dam sobie spokój ze zwierzętami z powodu zbyt emocjonalnego stosunku do nich.
    Nie posłuchałem i wziąłem kolejnego psa ze schroniska, a Rodeshiana dla towarzystwa kupiłem od hodowcy.
    Gdy pisałem o nowym nabytku zabranym przez służby weterynaryjne niechlujnym gospodarzom spod Tolkmicka (rozkochanym w zabawach Tenorze), Tanaka rozsądnie doradzał mi, że powinienem kupić czworonoga od hodowcy by uniknąć nieprzyjemnych zdarzeń związanych ze wspólnym zamieszkiwaniem.
    Miał rację.
    Jego uwaga skłoniła mnie do postawienia sobie pytania dlaczego to robię.
    Przypomniała mi się wtedy wypowiedź dziekana Wydziału Aktorskiego Wyższej Szkoły Teatralnej (a może już wtedy Akademii) prof. Hubnera, który twierdził, że ludzie w dorosłej (a przede wszystkim, zmierzchłej) fazie życia dobierają sobie pracę zgodnie z predyspozycjami, których w młodości mogli nie u siebie dostrzegać.
    Zrozumiałem wtedy, że moje zachwyty z okresu pracy w solidarnościowej „Sasance”, gdzie udzielałem porad ludziom pokrzywdzonym wiązały się z potrzebą pomocy słabszym (ta zawsze u mnie było), a nie oglądania Andrzeja Gwiazdy, którego w barze zawsze otaczał wianuszek wielbicieli.
    Na blogach Polityki rozpisywałem się wtedy o wspaniałej solidarności ludzkiej panującej w tamtej (pierwszej Solidarności).
    Wielokrotnie pisałem, ze zachwycał mnie zapach pyłochłonu, który wchłaniałem w czasie popołudniowych dyżurów (niektórzy czytający mogli sądzić, że to zakamuflowana:) skłonność do narkotyków).
    Zapłaciłem za to wyrzuceniem z pracy w firmie państwowej w której świadczyłem pracę odpłatnie.
    Później się okazało, że wyleciałem z pracy „profilaktycznie” żeby rządzący nie wytknęli szefostwu firmy nieprawomyślności.
    I bądź tu mądry.
    Przez lizusostwo dojeżdżałem do pracy prawie przez całą zimę prawie 100 km od miejsca zamieszkania.
    Co się z tamtym oczarowaniem ludźmi stało?
    Proszę popatrzeć na Andrzeja Gwiazdę i Wyszkowskiego.

  33. Dwarf
    15 września o godz. 13:33
    Jeszcze tylko zupełnie nie a propos. Bo to blisko mnie było i nie mogę wytrzymać, jak pan Anżej:
    —– będziemy się przeciwstawiali dyfamowaniu Polaków, i tu wewnątrz, i w skali międzynarodowej.” – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji swej partii we Wrocławiu.”
    Ojkofobia była? Nihilizm był? Dyfamia jest! No.

    Mój komentarz
    Prezes czaruje, poraża inteligencją swój lud, pokazuje, kto tu jest kapłanem, od mądrych ksiąg szamanem. A lud ani be ani me, tylko słucha i wstępuje weń otucha – huzia na LGBT.
    Pzdr, TJ

  34. @ wbocek
    15 września o godz. 8:21

    Wybacz, Herstoryku, że nie zabieram głosu w sprawie odejścia Waszego domownika, ale nigdy nie miałem w domu zwierzaków – jeśli nie liczyć muszek owocówek, moli, pająków i rybików

    Wybaczam, ale Kocurski nie był bardzo domowy. Owszem wchodził obwąchać kąty, przywitać się z resztą zespołu i dopilnować zaopatrzenia w prowiant, ale to i wszystko.

    Owocówki, mole, rybiki i muchy są u nas w domu tępione. Oboje jednak tolerujemy pająki, żona przez jakiś czas podkarmiała klapniętymi muchami co się z dworu zabłąkały pająka, mieszkającego za telewizorem. Urósł pulchny i dorodny.

    W gorszej sytuacji ewentualnie bym kupił lub zrobił Krawacikowi jakąś ocieploną budę, tylko czy on do niej wejdzie. Na przystani jest buda i bosman usiłował Krawacika zachęcić do wejścia, a ten się tylko puknął w czółko…..
    …. a psie jedzenie z puszki potrafi obsikać.

    Kocurskiemu wyszykowaliśmy podgrzewane elektrycznie schronisko na patio, owszem zajrzał, obwąchał i na tym się skończyło, nigdy tam już więcej nie wlazł.
    Chętnie jadał tylko swoje ulubione 2 rodzaje chrupek i kociego tuńczyka z puszki, ale odwracał się z niesmakiem od ludzkiego jadła i większości innych kocich przysmaków. Też był niepotulny i wolnościowy!

  35. Herstoryk
    —„Tu jest raczej zjadliwe podsumowanie rodzimego śmietnika https://strajk.eu/kaczynski-gledzi-opozycja-ujada-ale-pis-owska-karawana-jedzie-dalej/, zarówno siły rządzącej jak i opozycji.”
    Pomijając już błędne wg mnie wywody autora Michalskiego, warto sobie przypomnieć biografię pana KMU. To obatel Czarnecki inaczej. Jakie to konserwatywne, liczne kręgi wyborców dostarczy ów weteran list partyjnych od prawa do lewa i z góry na ZAD?

    tejot
    Inteligencja (czyt. spryt) prezesa nie idzie w parze z erudycją, ale nie ma to znaczenia dla ludu pisowskiego, tak. Jednak coraz głębsza i trwalsza polaryzacja następuje. Wygrana każdej ze stron (tak sobie dywaguję) będzie dzisiaj i jutro tę polaryzację powiększać. Winter`s coming.

  36. Przenoszę to z poprzedniego wątku, bo nie doczyta (Tanaka) a parę słów, należałoby temu poświęcić.
    Optymatyk
    14 września o godz. 22:32
    @Tanaka
    14 września o godz. 11:19
    Przeczytaj, jak sprawdza się Twoja opinia o ‚korzeniu”. To jest po prostu patologia umysłowa spowodowana wszech katolstwem.
    Przeniesienie z wiadomego bloga.
    ………………………………
    Adam Szostkiewicz
    14 września o godz. 15:54
    @remm
    No bez przesady.PRL walczył ale bezskutecznie i nie z ciemnotą tylko z Kościołem jako jedynä względnie od PRl niezależnä instytucjä mającą realny wpływ na społeczeństwo. Ciemnotę PRL konserwował w propagandzie przeciwko demokracji i kapitalizmowi. Tu jak widzimy odniösł sukces.

  37. Mam kota in-door ze schroniska. Wiem, ze wiekszosc uwaza to za zbrodnie przeciwko kocim „human rights”. Jednak gdzie mialby wychodzic: prosto pod auto, czy do cudzej piwnicy gdzie niekoniecznie by go pokochali. Dzieki temu zyje juz 18 lat ( na ludzkie jest to 80lat), jest w bardzo dobrej formie, a ja sie nie denerwuje, gdzie sie podzial i nie musze sie martwic o przywleczenie jakis chorob, insektow. Mialam tego probke, kiedy na poczatku ze dwa razy poszedl na wycieczke do piwnicy, a raz na parapet do sasiada.
    W mojej rodzinie, a takze omal wszyscy znajomi maja koty in-door. Mysle, ze czesciowo wynika to z warunkow zyciowych. Posiadanie psa to juz wielki obowiazek i tez czesto brak wyobrazni. Co mozna zapewnic psu, jesli nikogo nie ma w domu przez 10 godzin a potem jest wylacznie spacerek wokol bloku? Ile razy mozna obarczac kogos naszym zwierzeciem w razie naszego wyjazdu? Oczywiscie inaczej to wyglada, kiedy jest domek, ogrod, osoba niepracujaca w domu, czy tp wygody.. Zreszta stale rozwijajaca sie profesja dog-walkers, a takze daycares dla psow to wlasnie ten przerost cywilizacji.
    Zdaje sobie sprawe, ze smutno jest uspic, czyli poddac eutanazji zwierzatko. Jednak przynajmniej nie chorowal. Bardzo przykra jest sytuacja, kiedy zwierze choruje i jest w coraz gorszym stanie a opiekunowie ciagle nie wiedza i nie maja odwagi zakonczyc coraz nedzniejszy zywot zwierzecia. Moj syn ma odchodzacego psa, bylam z nimi ostatnio na dlugim weekendzie, zal bylo patrzec. Ciagle mowimy, ze on nie cierpi, apetyt ma niezgorszy, ze wyjechal moze juz ostatni raz „do natury”. Sprawia wiele klopotow natury fizjologicznej. Jest stary, zawsze mowi sie o demencji ludzi, ale on tez ma demencje. I co z tego, ze ma? Dzieci syna wiedza, ze jest juz bardzo slaby, ale wiem, ze bedzie to dla nich ogromne przezycie.

  38. Optymatyk
    15 września o godz. 17:04
    Szostkiewicz to nawet wlasnej pl historii nie umie. Kiedys Ozzy na mnie pogniewal, bo napisalem Mazowiecki z Piasecki w jednej lawce siedzieli. Poselskiej. Jezeli byl „przesladowany” KK to kolo 6lat max. Przesladowany w cudzyslow.Reszta to konfidenci bylu wladzy (spowiednicy w konfesjonalach). W koncu KK postawil na Mazowiecki jako „arbiter”. Rownie dobrze jaki postPiasecki mogl zamiast Mazowiecki.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_(ruch) linki na dole 😀
    Alternatywny „pierwszy premier niedemokratyczny” mogl byc . Przypadkiem wyszlo, kasa byla lepsza z „demokratycznego” premiera (T.M:)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Reiff linki na dole 😀

    Wlasciciel kasyno, KK, jak dobry wlasciciel obstawia wszystkie numery i zero. Zawsze. Dlatego wlasciciel kasyna jedyny co pieniazek zarabia. Szostkiewicz jak kazdy katolik, probuje innych katolikow w trombe zrobic. Kota ogonem odwraca. Ma „poglady”. Katolicy tak maja. Bo nikt inny w trombe nie daje robic, musza siebie 😀

    pzdr Seleukos

  39. Optymatyk cd
    Znajdz liste abs gimn swAugystyna w Warszawie. Porownaj z dzis lista, co robia. Mnie nie chce Optymatyk, bo ja bloto/gnoj niezanteresowany jestem. Ale moze niewyjechani maja zainteresowanie 😀 W koncu „wybieraja”. Nie?
    pzdr Seleuk

  40. Krotka lista tu
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Liceum_Ogólnokształcące_pw._św._Augustyna
    Dluga lista ze Szw nie mozna znalezc 😀 Wstydliwa tajemnica?
    pzdr Seleuk

  41. Herstoryk
    15 września o godz. 15:35

    Co za elegijny czas! Rozmawiałem na skajpie w czasie rowerowania z żoną przyjaciela. Prosiła, byśmy dłużej pogadali, bo właśnie umiera ich kot. Zmarł w ciągu jakiejś pół godziny. Poryczała się, podziękowała za towarzyszenie. Niestety, nie mogłem pomóc i pochować biedaka w ogrodzie, bo za daleko mieszkają. W każdym razie, Herstoryku, przestałem kpić z kociarzy i psiarzy.

  42. @herstoryk. Masz duza wiedze na temat islamu. Czasami zgadzam sie z Twoimi uwagami, a czasami nie. Kazdy jest jednostronny w swoich ocenach, ty tez i nie tylko islamu.
    Kilka dni temu zauwazyles, ze samospalenie sie dziewczyny w Iranie jako protest przeciwko niedopuszczaniu kobiet na mecze nie mozna uogolniac…. kwestia do dyskusji
    Teraz nastapilo udane i efektowne podpalenie zbiornikow z ropa w Arabii Saydyjskiej Gdzie Rzym a gdzie Krym? No wlasnie. Nie bylam w Iranie, juz sie mialam wybrac na fali odwilzy za Obamy, a teraz znow po ptokach, ale widzialam calkiem spora ilosc filmow iranskich, azeby podejrzec tamtejsza rzeczywistosc. I okazuje sie, ze mimo rzadow Ajjatolachow, restrykcji spolecznych zycie tam funkcjonuje w wyobrazalny dla nas sposob. Kobiety ciagle poprawiajac spadajaca zarzucona na glowe chustke funkcjonuja w zyciu publicznym kraju, pracuja, rozwodza sie, zajmuja jakies stanowiska, sa gwiazdami tv czy filmu. A filmy sa dobre i naogol przygnebiajace. Okazuje sie, ze przy silnej cenzurze, w tym religijnej, malym budzecie mozna zrobic wartosciowe filmy z przeslaniem dla wszystkich. Cos jak za PRL. Podam dwa tytuly: „Seperation”, ktory odnosil wielkie sukcesy, a ostatnio ogladalam „3 faces”.
    No wiec co ten kraj ze starozytna cywilizacja i kultura, z ktorej jest wielce dumny ma wspolnego z krajami Emiratow Arabskich, a przede wszystkim Arabii Saudyjskiej z najwstretniejszym wahabickim wydaniem islamu. Hipokryzja swiata na to okolicznosc przerasta Himalaje. Z tymi zbrodniarzami popelniajace najgorsze czyny na terenie wlasnego kraju i na swiecie „caluja sie” wszyscy. Od milosciwie panujacej Krolowej po Putina, a w srodku wszyscy prezydenci Ameryki i wazniejszych krajow Europy Zachodniej. To co masz na obrone islamu w wersji Arabii Saudyjskiej? I prosze nie tlumacz mi Tanako, ze to z powodu pol naftowych, to wie nawet moj najmlodszy wnuk, to moze i ja wiem?

  43. Optymatyk
    15 września o godz. 17:04

    @Tanaka
    14 września o godz. 11:19
    Przeczytaj, jak sprawdza się Twoja opinia o ‚korzeniu”. To jest po prostu patologia umysłowa spowodowana wszech katolstwem.
    Przeniesienie z wiadomego bloga.
    ………………………………
    Adam Szostkiewicz
    14 września o godz. 15:54
    @remm
    No bez przesady.PRL walczył ale bezskutecznie i nie z ciemnotą tylko z Kościołem jako jedynä względnie od PRl niezależnä instytucjä mającą realny wpływ na społeczeństwo. Ciemnotę PRL konserwował w propagandzie przeciwko demokracji i kapitalizmowi. Tu jak widzimy odniösł sukces

    Trudno stwierdzić, czy otwarty katolik mówi cokolwiek bez przesady. natomiast przedstawia rutynowo takie orzeczenia.
    PRL walczył z kościołem kat nieskutecznie przez piewsze lata, następnie udawał że walczy. czyli walczył na sposób mniemany. Nie chciało mu się, nie widział interesu, nie miał siły. Wszystko w odpowiedniej proporcji.

    Największa realna walka z kościołem kat była taka, że PRL zagonił Polaków do szkół, na uczelnie, do książek, do teatrów, do kina, do muzeów i galerii sztuki, oraz na koncerty i wystawy. Kazał się uczyć języków.Fakt, rosyjski był na pierwszym miejscu, bo już w podstawówce. W szkołach średnich były też zachodnie języki. Każdy nowy język otwiera łeb. Jak się trochę chce.
    Dzięki czemu niewolnicy kościoła kat otrzymali szansę na wyzwolenie. To była realna walka z kościołem kat. Kto się wyzwolił, to sie wyzwolił. Redaktor posiadł szkołę i jakieś języki a nie podziałało.

    Mógłby w sprawie walki kilka przytomnych słów o gospodarce dodać i walce o każdy nowy dom i most na początek, o kolej, tramwaj i statki morskie, o spust surówki i o większą bazę spichlerzy na zboże, a potem mógłby i co jeszcze. Ale nie może.

  44. Tanaka
    15 września o godz. 20:47

    🙂 :thumbsup:

    dobranoc Seleuk

  45. @Herstoryk
    Wyrazy glebokiego wspolczucia. ·3 lata temu musialam uspic psa, z ktorym nigdy sie nie rozstawalam przez cale jego zycie. Coz, kiedys przychodzi taki czas gdy zwierze sie zestarzeje. Nie opisuje moich przygod ze zwierzetami, bo musialabym napisac ksiazke. Wszystkie moje zwierzaki tak domowe jak dochodzace to znajdy. Koty sa wolnosciowe a ja jedynie je lecze i podkarmiam a takze daje schronienie przy paskudnej pogodzie.
    Psa juz nigdy miec nie bede. Otoz nie jestem za tym aby na starosc fundowac sobie zwierze, ktore moze mnie przezyc.I coz z nim wtedy?
    Schronisko i uspienie ale ile bolu, strachu i tesknoty przezyje zanim to nastapi? Zwierzak, to dziecko, ktore nigdy nie dorosnie i nie zrozumie czegos takiego jak smierc. Oprocz mojego Szperka, ktory tez wychodzi kiedy chce inne koty to dzikuski, kotrych nie oblaskawiam, bo nie dalabym rady wykarmic calego stada. Malych jest szesc i spuszczaja sobie regularne becki, dwie samice szaro-biale i czarno-bialy wielki kocur.Prawdopodobnie ma gdzies dom bo jest gruby i zadbany choc bez obrozy. Daje sie tez glaskac. Przychodzi zadbac o teren i swoja rodzine, bo kociata sa jego. Poplakalam sie czytajac o Kocurskim. I w zupelnosci zgadzam sie z twoja konkluzja. Tylko czlowiekowi odmawia sie w imie jakiegos urojenia prawa do godnej smierci. Pozdrawiam ciebie i pania T.

  46. Szanowny Redaktora A. Sz. poniższy tekst też mi dzisiaj wywalił. Zapewne pełno tam wulgaryzmów i przekleństw oraz mowy nienawiści.

    https://kulturaliberalna.pl/2019/09/10/jacyno-wywiad-polska-wybory-pis-po-lewica-obietnice/
    I taki wyimek, który mi utkwił w pamięci:
    „…ostatnie 30 lat to jest historia debat, które się w Polsce nie odbyły. Dopiero kiedy dochodzi do tąpnięcia, okazuje się, że nie rozmawialiśmy o…”
    ……………….
    Okazuje się, że jako społeczeństwo czy naród, żyjący pod tą szer. geogr. co obecnie po tzw. transformacji ustrojowej ’89, nie rozmawialiśmy w ogóle o niczym. Puściliśmy wszystko samopas na laskę a zasadniczo niełaskę, tzw.planu pana L. B(ajerowicza).
    Rozsypały się w pył wszystkie instytucje scalajace ludzi w jakieś mniej lub bardziej stabilne i stabilizujące społecznie organizacje. Oprócz jednej ponadnarodowej instytucji KrK jako obca ekspozytura Watykańska w naszym kraju, już od ponad 1000 lat.
    Ale to nie jest instytucja o charakterze społeczno-gospodarczym, choć nieodżegnująca się całkowicie od takiej działalności, zręcznie maskująca swoje materialne zamiary.
    Stąd też jest jedyną instytucją i grupą społeczną, która jest głównym beneficjentem tych przemian. Reszta społeczeństwa powoli zaczęła się „dorabiać” na „kapitalizacji” czyli uwłaszczać na tym, co się dało i gdzie się dało „sprywatyzować” przeważnie nie zgodnie z prawem, którego nie było i niema nadal. Ale to byli ci nieliczni, ci, co mieli „dojścia” i różnego rodzaju koneksje i koligacje, że o pieniądzach już nie wspomnę.
    A właśnie wtedy, w 89 lub 90 roku powinno się odbyć, moim skromnym zdaniem, referendum, w którym zapytano by wszystkich obywateli naszego kraju, jaki charakter społeczno-polityczny i gospodarczy miałoby mieć przyszłe lepsze dla wszystkich, a nie wąskiej grupy „wybrańców”, państwo. Byli wtedy ludzie po obu stronach umawiających się przy tzw. okrągłym stole, którzy powinni tak jasno skonstruować pytanie lub pytania referendalne, które w sposób jednoznaczny pozwoliłyby na właściwy wybór charakteru wspólnej państwowości. I powstawało przez 30 lat państwo, którego może poza Kościołem kat., bo ten w każdym ustroju się aklimatyzuje, nikt nie chce bynajmniej chce nadal naprawiać, psując niemiłosiernie. Obecnie jesteśmy uczestnikami i świadkami REFEUDALIZACJI stosunków społecznych, dyktowanych przez katolicki kler, będący jednocześnie uosobieniem i żywym przykładem takich relacji miedzyludzkich. I znowu wyimek z podanego linku na poparcie mojej tezy, „…tworzą się struktury państw oligarchicznych.”
    Czyli znowu „nauczycielka HISTORIA”nie nauczyła nas NIC. Militaryzacja, októrej wspomina autorka wywiadu, jest również potwierdzeniem przemożnego wpływu, na państwo przez KrK, bo to przecież instytucja tworzona na wzór organizacji armijnej, po wejściu w buty upadającego Cesarstwa Rzymskiego. Można śmiało parafrazować znane stwierdzenie o niegdysiejszych Prusach, że obecnie KrK to oraganizacja, która posiada państwo polskie. Ale u nas, jak zwykle, przybiera to kształ, świetnie nadany przez ks. kat. prof. W. Sedlaka:

    „Kościół to wielki furgon zaprzężony w ludzkie szkapy”.

    Szkapizm! „A „wożnica” batem bije nas” , (Bajm).

    Spójrzcie choćby tylko, na parafializację kraju, ponad 10 tys. parafi, i parafian, a co znaczy słowo parafianin, tu nie muszę nikomu tłumaczyć.

    REFEUDALIZCJA ante portas.

    Nie na darmo S. Staszic napisał:
    ” WYOBRAŻENIE DZIEŻY (WŁADZY) ODEBRAŁO RODZAJOWI LUDZKIEMU ZIEMIĘ, WYOBRAŻENIE BOGÓW ODEBRAŁO MU ROZUM. Skoro tylko uderzyły w głowę pierwszych rodziców te dwa wrażenia: rzeczy zewnętrzne są bogami, wszędzie pełno jest duchów niewidocznych – zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum. NATURA UCZYNIŁA CZŁOWIEKA NIEŚWIADOMYM, WRAŻENIE BOGÓW CZYNI GO GŁUPIM.”
    s.273 „RÓD LUDZKI” Stanisław STASZIC
    i
    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343
    …………………….
    Tako rzecze Optymatyk

  47. Warto przeczytać!

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prof-handerek-nasze-spoleczenstwo-stalo-sie-cywilizacja-strachu/z7eq829
    (…)

    „Podsumowując: proponujecie Polakom te dwie rzeczy – instytucjonalne oderwanie Kościoła od państwa i polityki, plus edukacja.

    Tak, opodatkowanie kościoła, zlikwidowanie funduszu kościelnego i wyprowadzenie religii ze szkół. Dla mnie ważna jest jeszcze jedna rzecz, konstytucyjna. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, dlatego przestępca w sutannie nie może zasłaniać się kościołem czy religią. Pedofilia ciągle nie została w Polsce rozliczona. Przemoc i nadużycia podczas egzorcyzmów wciąż się rozwijają. Z tym trzeba skończyć.

    To, że księża, zakonnicy – generalnie kler – wciąż nie zostali rozliczeni ze swoich zbrodni pedofilii jest ogromnym problemem. Tu widać, że państwo nie działa. Najzwyczajniej nie działa. Natomiast przy okazji, na marginesie, wychodzi jeszcze jedna rzecz, już może nie tak bardzo związana ze świeckim państwem, ale świeckie państwo ten problem obnaża – fakt, że w Polsce nie każe się odpowiednio przestępstw seksualnych.”

  48. @wbocek
    Mam uwiecznione wszystkie twoje wyprawy i szczerze podziwiam twoj kunszt na tej kruchej lodeczce. Co do Krawacika, to najwyrazniej miewa sie niezle. Dobrze, ze srodowisko, czyli gl.inni ludzie sa mu przyjazni. On juz chyba tak ma, ze lubi swoja niezaleznosc. Starzeje sie psina i za dwa, trzy lata bedzie sie juz tylko swojego podworka trzymal. Na razie obskakuje swoje bufety. Kazdy pies takie ma. Moj Gucio zakopywal sobie rozne kosci i przysmaki, ktorych nie mogl zjesc i zazwyczaj o nich zapominal. Mysle, ze na kampie jest cale cmentarzysko zakopanych gnatow. A co do Krawacika, to wyglada b. dobrze. Nie wiem, czy ty widziales kiedy na prawde bezpanskiego psa. Ja tu widzialam i uratowalam kilkanascie od smierci glodowej i glownie z odwodnienia. Pombocku, to sa chodzace szkielety, nie zycze ci zobaczenia bodaj czegos takiego.W tych temperaturach odpadki, ktorymi zywia sie bezpanskie psy blyskawicznie wysychaja, nawet robaki tego nie zdaza zjesc, nie mowiac o braku wody, dlatego tut. bezpanskie psy wygladaja strasznie juz po paru dniach i szybko gina. Przezyja co najwyzej dwa, trzy dni bez wody, ale te jakos udaje im sie odnalzezc. A ludzie nadal wyrzucaja je na ulice a scislej na campo. Nieraz cale mioty, ktorych kilkanascie (!) ja i moj maz zawiezlismy do schroniska albo na policje local, ktora rowniez zajmuje sie bezpanskimi zwierzakami i dobrze juz nas zna. Obowiazek czipowania zwierzat i horrendalne kary za porzucenia a takze prezna dzialalnosc tut. animalsow i wolontariuszy ogromnie poprawila sytuacje. Bezpanskich psow juz od paru lat nie widuje.W Holandii np. w ogole ich nie ma. Wszystko niestety zalezy od swiadomosci i dobrej woli ludzi. W Polsce brak i jednego i drugiego.
    Pozdrow Krawacika i sam tez cieplo sie trzymaj. Po leku pombocku.

  49. @Herstoryk

    Dokąd odchodzi kot, kiedy odchodzi
    Dlaczego kot odchodzi czasem na wieki
    Dlaczego teraz, a nie gdy byliśmy młodzi
    Przecież nie skąpiliśmy mu jadła, ni opieki

    Odeszły wrażliwe na szept najcichszy uszy
    Odeszła sierść, od nocy ciemniejsza
    Odeszły oczy zaglądające w głąb duszy
    Pozostała Ziemia. O jedno życie lżejsza

  50. @Optymatyk
    „– fakt, że w Polsce nie każe się odpowiednio przestępstw seksualnych.”
    Przede wszystkimi im sie nie zapobiega. Takie sa skutki braku wychowania seksualnego i tolerancji dla przemocy, co rowniez jest powiazane z brakiem edukacji. Oczywiscie to efekt propagandy wyglaszanej z ambon.
    Edukacje oddano w rece KK, ktory przeciez z samej swojej natury jest
    -ze sie tak wyraze – antyedukacyjny,przeciwny wszelkiej wiedzy, procz tej objawionej.
    Wywiad z p.Jacyno to jeden z najlepszych tekstow jakie ostatnio czytalam. P. Jacyno zwraca uwage na brak debaty w waznych sprawach. Ale ktoz mialby te debate w Polsce prowadzic? Spoleczenstwo nie wydaje sie specjalnie zainteresowane, jako, ze bedac spoleczenstwem wtornego analfabetyzmu traci umiejetnosc nie tylko rozumienia tego co czyta ale i tego, co sie do niego mowi. Polacy zwyczajnie nie potrafia sluchac, wiec jak maja rozumiec? Skuteczne sa tylko memy, jakies bon-moty, bo to akurat sakundowy moment, w ktorym przecietny Polak potrafi skupic uwage. Nie mowie o innych krajach, Europie, etc., bo to temat rzeka. Skupiam sie wylacznie na Polsce. Kto w Polsce che debaty, ten moze i otrzyma jej namiastke ale bedzie ona zupelnie bez znaczenia. Z drugiej strony KK traci wiernych w ewolucyjnym procesie sekularyzacji, co jednak moze potrwac jeszcze ze dwie trzy dekady. W tym czasie wazniejsze problemy zajma ludzkosc.

  51. jakub01
    15 września o godz. 21:36

    Ceś, jakubku, i wieczór dobry. Miałem mieć dziś większe włóczykijowanie, ale skończyłem na Łazach przez pogodę. Deszczu niewiele, wiatru – dużo więcej, więc poprzyglądałem się sosnom, kiknąłem na plażę i wróciłem. Jak jechałem w tamtą stronę, nie spotkałem Krawacika ani po drodze, ani w jego ojczyźnie Łabuszu. Z powrotem jadąc, patrzę: posuwa środkiem szosy od strony Jamna Krawacik. Zobaczył mnie z daleka, stanął, oczom nie wierząc, a ja krzyknąłem: „Krawacik!”. Jak się puścił galopem w moją stronę. Jest taki delikatny, że w porę wyhamował i mnie nie przewrócił. Nigdy tam nie jadę bez obiadu dla niego, tyle że czasem się marnuje, bo za Krawacikiem nie trafi. Wpierniczał moje żeberka (więcej tam mięsa niż żeberek), aż mu się uszy trzęsły. Coś widać nie wyszło mu tym razem, bo najmniej od pół roku sytuacje, kiedy od razu z apetytem zjadał, co mu daję, policzyłbym na palcach jednej ręki. Najczęściej zjadł jeden kęs (tak się to w handlu nazywa) a z drugim już leciał do spiżarni. Ma tych schowków od metra. Pociecha patrzeć, jak się zastanawia, do którego lecieć. Podobnie chyba jest jak z Twoim: widziałem nieraz jak zagrzebuje, ale ani razu – jak wygrzebuje, więc podejrzewam, że ma tak samo demencję jak ja. Dobranocka, jakubku.

    https://photos.app.goo.gl/eksuqrPXqBjTBvEY7

  52. seleuk|os|
    15 września o godz. 20:57

    Tanaka
    15 września o godz. 20:47

    :thumbsup:

    dobranoc Seleuk

    tak jest i na dobranoc!

  53. Optymatyk
    15 września o godz. 21:19
    Szanowny Redaktora A. Sz. poniższy tekst też mi dzisiaj wywalił. Zapewne pełno tam wulgaryzmów i przekleństw oraz mowy nienawiści.

    No sam widzisz, co szanowny, gdy się tak bluzga i bluzga. I do tego pokazuje kuku na muniu i fisia.
    Byłbyś się troszkę powstydził.

  54. @Kaczynski doskonale wie co robi rzucajac od czasu do czau zwrot, ktorego wiekszosc nie rozumie.Te wszystkie ideologie gender. ojkofobie , impossybilizm. To Zwroty, ktore wywra odpowiedni efekt, poniewaz wiekszosc obywateli nie pofatyguje sie aby zerknac do wiki czy slownika. Za to bedzie je z luboscia powtarzac, chcac uchodzic za czlowieka inteligentnego, a rozmowcy beda tez udawali, ze rozumieja. I tak utrwalaja sie idiotyzmy znaczeniowe (ideologia gender albo LGBT), ktorych juz nikt nie da rady wyprostowac. To zabieg celowy i co najgorsze piekielnie skuteczny, zwlaszcza, ze znaczenia tych „trudnych”
    terminow objasnia najczesciej klecha.Trwa wielka kampania sciemniania
    narodu a ci, ktorzy to widza sa bezradni. Ciemnosc widze, ciemnosc.

  55. @Qba
    Przepiekny wiersz. Chociaz koty maja 9 zyc i to mnie pociesza.

  56. @jakub01
    15 września o godz. 22:25

    Bo życie jest cudem. Każde. Chciałbym ten proces zrozumieć ale boję się, że coś stracę. Bo każdy ucieka w poezję – czy to łódka, czy obrazki, wierszyki czy koty. Poezja może być zawsze i wszędzie i zawsze i wszędzie może pomóc.

  57. @Qba
    Mysle, ze w procesie rozumienia wlasnie cos waznego mozna przeoczyc. Rozumienie to proba racjonalizacji zjawisk, ktorych tak na prawde nie da sie zracjonalizowac . Nie da sie powiedziec czym jest piekno . Ja mysle, ze nalezy” byc” aby na prawde zrozumiec. Najwazniejszego i tak nigdy nie ujmie sie w slowa. Jedynie poezja sie do tego zbliza, ale i ona wskazuje a nie jest sama istota rzeczy.
    Mam nadzieje, ze sie zgodzisz na to abym „kota” w Twoim wierszu zamienila na „psa”. Chcialabym uzyc tego wiersza jako epitafium na grobie mojego Gucia. Postawilam tam duzy kamien i zastanawialam sie co na nim napisac. Wyhodowalam tez w domu duza juz sadzonke debu
    i w przyszlym roku posadze drzewko przy grobie Gucia. Mysle, ze dobrym pomyslem jest uczczenie pamieci zwierzaka poprzez posadzenie gdzies drzewa. Nawet jesli to ma byc taki symboliczny grob.

  58. @jakub01
    15 września o godz. 22:53

    Wybacz, ale to nie jest możliwe. Napisałem o kocie. Tym kocie.

  59. @Qba
    Rozumiem i na prawde obiecuje, ze zastosuje sie do twojego zyczenia. Ja nie zrozumialam widocznie do konca, bo mnie ten wiersz tak zauroczyl.
    A Guciowi zreszta powinnam napisac cos od siebie. Albo i nic, bo i coz wlasciwie moglabym mu powiedziec? Co moglam to mu dalam.

  60. @jakub01
    15 września o godz. 23:22
    Te kiedyś miałam psa Gucia. Mój ojciec za diabła nie mógł zapamiętać tego Gucia i któregoś dnia jak poszli razem na spacer i ktoś zapytał ojca jak się piesek wabi ojciec nie potrafił odpowiedzieć i dostał komentarz – aha, twój pies i nie wiesz jak się nazywa! Ojciec wrócił wściekły do domu, posadził psa przed sobą i powiedział – Głupie imię ci nadali- Reksio będziesz!
    I od tamtej pory psina była dwojga imion: Gustaw Rex

  61. @zyta2003
    15 września o godz. 17:49

    Mam kota in-door ze schroniska. Wiem, ze wiekszosc uwaza to za zbrodnie przeciwko kocim „human rights”. Jednak gdzie mialby wychodzic: prosto pod auto, czy do cudzej piwnicy gdzie niekoniecznie by go pokochali.

    Ludzie, z typowa dla znacznego odsetka gatunku bezmyślnością, kupują słodkiego kociaka, najczęściej dla dzieci, nie zdając sobie sprawy ile trudu, poświęcenia własnej wygody i jakich wydatków wymaga opieka nad ulubieńcem. Potem zaczynają się schody – kuweta brzydzi, meble podrapane, futro wszędzie, karma i weterynarz kosztują, dzieci się znudziły, za oddanie do schroniska trzeba coś płacić, no więc biorą kota, wywożą gdzieś daleko i porzucają. Oba nasze koty były takimi „znajdami”.
    Co do trzymania „in-doors”, to, po przeczytaniu kilku fachowych książek, wydaje mi się, że ludzie na ogół słabo rozumieją koty, traktując je jako podobne do psów. Tymczasem koty są tylko na pół udomowione, o wiele bardziej niezależne, i mają zupełnie inną psychikę, którą łatwo przez niewiedzę wypaczyć. W zamknięciu muszą mieć starannie zaplanowane stymulujące środowisko i trzeba im, wbrew pozorom, poświęcać sporo czasu. Uważam, że do pomocy w rozwiązaniu dylematu kot „in-doors” vs. „free-roaming” można użyć porównania zachodniego dzieciństwa dzisiaj – w zamknięciu, z ajfonem, w izolacji od natury, w nadopiekuńczej, wywołanej lękiem przed ryzykiem atmosferze, z wolno-wybiegowym dzieciństwem kiedyś. Nawet jeśli jest w tym drugim jakieś ryzyko. Żona i ja nie mamy wątpliwości co jest lepsze, dla nas, dla dzieci, dla wnuków i dla kotów.

    15 września o godz. 18:37

    Masz duza wiedze na temat islamu. …. widzialam calkiem spora ilosc filmow iranskich, azeby podejrzec tamtejsza rzeczywistosc. I okazuje sie, ze mimo rzadow Ajjatolachow, restrykcji spolecznych zycie tam funkcjonuje w wyobrazalny dla nas sposob. … A filmy sa dobre i naogol przygnebiajace. Okazuje sie, ze przy silnej cenzurze, w tym religijnej, malym budzecie mozna zrobic wartosciowe filmy z przeslaniem dla wszystkich.

    Iran jest, wbrew pozorom, najbardziej bliskim cywilizacji europejskiej krajem islamskim, zarówno w dziedzinie podejścia do życia jak i mentalności ludzi. Ja go zawsze porównuję z późnym PRLem – kraj sterowany ideologią, której reguł nie przestrzegają w większości ani rządzący co ją głoszą, ani ich poddani, gdzie jednak wszyscy muszą udawać i powierzchownie stosować się do często idiotycznych reguł i nakazów. Nawet filmy mają paralelę z polskim „kinem niepokoju moralnego”.

    No wiec co ten kraj ze starozytna cywilizacja i kultura, z ktorej jest wielce dumny ma wspolnego z krajami Emiratow Arabskich, a przede wszystkim Arabii Saudyjskiej z najwstretniejszym wahabickim wydaniem islamu. Hipokryzja swiata na to okolicznosc przerasta Himalaje. Z tymi zbrodniarzami popelniajace najgorsze czyny na terenie wlasnego kraju i na swiecie „caluja sie” wszyscy. Od milosciwie panujacej Krolowej po Putina, a w srodku wszyscy prezydenci Ameryki i wazniejszych krajow Europy Zachodniej. To co masz na obrone islamu w wersji Arabii Saudyjskiej?

    Wspólnego ma niewiele.
    Hipokryzję wobec AS wymusza nafta. Wahabicki islam jest analogią Hiszpanii Torquemady, czy hipotetycznej (na szczęście!!) tryumfalistycznej i fanatycznej wersji radiomaryjnych u władzy. Na obronę nie mam nic, bo jest prostackim wypaczeniem 1300 lat islamskich tradycji.
    Arabia Saudyjska i Wahabizm to zbyt skomplikowa kwestia na podsumowania w kilku zdaniach. Może kiedyś machnę o niej historycznego wstępniaka.

  62. @jakub01
    15 września o godz. 21:07

    @Herstoryk
    Wyrazy glebokiego wspolczucia. …. Wszystkie moje zwierzaki tak domowe jak dochodzace to znajdy. Koty sa wolnosciowe a ja jedynie je lecze i podkarmiam a takze daje schronienie przy paskudnej pogodzie.

    Bardzo dziękuję i gorąco popieram. Uważam, że nadrzędne jest zapewnienie zwierzakowi spełnionego i satysfakcjonującego życia, nawet jeśli będzie ono, z powodu ryzyka, krótsze niż pod nadmierną sztuczną ochroną. Jest to ważniejsze niż własna satysfakcja z głaskania ulubieńca przez kilka lat dłużej.

    Nie wiemy czy i kiedy adoptujemy jeszcze jakiegoś kota. Na razie przymierzam się do wolontariatu w tutejszym schronisku dla kotów.

    Z psami nie przepadam, są zbyt bezkrytyczne i łaszące się wobec ludzi. Psie przywiązanie jest infantylnie automatyczne, na kocie trzeba zapracować.

    Pozdrawiam

  63. Wiekszosc z Was wie, o kotach Boss och Yatzy. Yatzy jest kot europejski(???). Dosc leniwy, przedwszystkim. Ze schroniska kotow. Poprzedni husse zmarl i rok bezdomny byl.

    Ale Boss znalazl mnie w Gr. Nic nie wiedzialem o takiej rasie. Myslalem zwyczajny kot. Ale po czasie pare miesiecy okazalo, zwyczajny europejski kot nie jest. Jest naprawde inny jak europejskie koty. W zachowaniu. Zaprzecza wiekszosc ”prawd” o kotach.

    Dla mnie, ta najbardziej, niemozliwa cecha jest rozmawiac z Boss. Pisze rozmawiac bez cudzyslow. Ma wiele roznych slow na nazywanie rzeczy, ja je rozumiem. Slow opowiedziec mnie rowniez jak czuje, czy co widzial, co robil przed chwila. Ja do Boss, tez mowie, proste zestawy slow. Nasz jezyk, w obie strony, ma kolo 100slow, kazdy z nas. Te dzwieki/slowa co Boss do mnie mowi nie sa przypadkowe. Po kilku latach nauczylem mnie. Roznic. Boss nauczyl siebie mojego jezyka. Z zadnym innych kotem tak nie bylo. Oczywiscie te sygnaly milosci czy przywiazania sa wspolne, z innymi kotami. Ale kot tej rasy jest troche inny. Wlasnie w mozliwosci rozmowy. Boss potrafi budowac zdania, w swoim jezyku, ktore ja rozumiem. Nie wiem czy Boss jezyk jest ”indywidualny”. Czy ja rozumiejac jeden kot tej rasy, rozumial bym tez inne tej rasy. Takie same, podobne zestawy miakniec, pomrukiwan etc w uporzadkowanych sekvencjach.

    Jedna z rzeczy ktorej nie potrafie zrobic. Zapytac zeby mnie opowiedzial o swoim snie. Ze ma sny to wiem. Ale zaraz jak obudzi, chcialbym dowiedziec. Bardzo mnie to interesuje. Wszystkie moje proby niestety (sprytne), na rozmowe, co tobie snilo sa nieudane. Dotychczas. W czasie sniadania mamy dialogi. Yatzy je w kuchni. Boss lubi ze mna przy stole, compie. I rozmawia, w czasie jedzenia 🙂 Ja dlatego tak rano wstaje. Jak Elena czy moja jest w domu to nie chce. Je sniadanie z Yatzy.

    https://www.youtube.com/watch?v=zRqN7y_dfIM

    pzdr Seleukos

  64. @Qba
    15 września o godz. 21:47

    Dzięki za wiersz, pasuje!

    Tu jest inny, pogodniejszy, nie mój, bo ja mam talent do poezji jak noga od stołu, znajoma zamieściła przy zdjęciach Kocurskiego

    Nie wiem kto autor….

    Zapłacz kiedy odejdzie,
    uroń łzę jedną i drugą,
    i – przestań nim słońce wzejdzie,
    bo on nie odszedł na długo.

    Potem rozglądnij się wkoło
    ale nie w górę, patrz nisko
    i – może wystarczy zawołać,
    on może być już tu blisko.

    A jeśli ktoś mi zarzuci,
    że świat widzę w krzywym lusterku,
    to ja powtórzę: on wróci.
    Choć może w innym futerku.

  65. Z interii.

    „Pierwotniak Toxoplasma gondii jest pasożytem. Mierzy zaledwie kilka mikrometrów, przenika przez ścianę jelita i razem z krwią dostaje się do komórek ciała. Tam nie tylko się rozmnaża, lecz również zaczyna przeprogramowywać człowieka – w  tym celu opanowuje mózg. – Pod wpływem Toxoplasma gondii mężczyźni stają się bardziej impulsywni oraz skłonni do ryzyka – wyjaśnia prof. Sapolsky. – Stąd wiele wypadków drogowych spowodowanych nadmierną prędkością. Wśród ofiar śmiertelnych jest trzy, cztery razy więcej osób zainfekowanych pasożytem niż zdrowych.

    – Analizy pokazują, że jedna trzecia ludności świata jest zainfekowana tym pasożytem i przez niego sterowana – twierdzi naukowiec Jaroslav Flegr, parazytolog z Uniwersytetu Karola w Pradze. W niektórych regionach Ameryki Łacińskiej zarażonych jest nawet 95% populacji. U większości system immunologiczny jest w stanie zabić intruza. A jeśli się nie uda? – Mężczyźni stają się zazdrośni i skłonni do ryzyka, tymczasem kobiety bardziej otwarte i uprzejme – tłumaczy prof. Flegr. – Także samobójcy, osoby depresyjne i cierpiące na schizofrenię okazują się często nosicielami pasożyta.

    Jego żywicielami są najczęściej koty domowe”.

    Jezuniu, a ja z takim podziwem dla otwartości i uprzejmości!

  66. Jak jedyne nam znane szczere i otwarte samice mają po cztery kopytka, w tym jedno kulawe, to nie ma się czego bać.

  67. Ja też mam sukcey z kotami, żeby nie było.
    Wczoraj jeden z trzech kotów sąsiadów, ten o imieniu Demon, dał mi się pogłaskać.
    Po raz pierwszy od ich wprowadzenia się, czyli od 3-4 lat.

    Aż sam się zdziwił. Chyba się zapomniał, czy co?
    Dzisiaj już udawał jak kobieta, która po pijaku po przyjeciu wylądowała w cudzym mieszkaniu i łóżku, że niczego nie pamięta i w ogóle ciebie nie zna. Pierwszy raz widzi na oczy!

    Nie miałem takiego wypadku z kobietą, ale teraz będę wiedział jaki ma ona wtedy wyraz twarzy. Demon właśnie taki miał.

    Ja?
    Dałem się pogłaskać?
    To jakaś pomyłka.
    Bierze mnie pan za kogoś innego.
    Zapewniam pana.

    Może to był któryś z tych dwóch głuptasków?
    To takie kocie golden retrievers, za grosz godności…

    Te dwa ostatnie zdania wymówił do mnie jego ogon, bo Demon już dawno temu minął mnie z obojetnością o temperaturze ciekłego helu.

  68. @Ewa-Joanna
    Tak sie sklada, ze i moj Gustaw byl dwojga imion. Formalnie to on byl Gruby i tak tez mial w dokumentach. Sama nie wiem kiedy „zgucial ” i kto go tak ochrzcil (chyba moj syn). Dosc, ze sie przyjelo. Reagowal na oba imiona albo na zadne jak byl pilnie czyms zajety np. kopaniem dziury w sadzie. Panem to byl moj maz a ja chyba drugim psem, a przede wszystkim kumplem z ktorym spedzal czas. Czasem szlismy tam gdzie ja chce, czasem tam gdzie on. A, ze wokol rozlegle sady to i wolnosci psu nie braklo bez ryzyka, ze pod co wpadnie. Jedyne co tego niezwykle pogodnego wilkowatego kundla doprowadzalo do szalu to widok pieska Yorka z kokardka. Uwazal, ze to skazenie uczciwego gatunku jakim sa psy i w ogole obraza boska i nalezy to tepic. Musialam uwazac w miescie czy u weta. No i pare nornic tez mial na sumieniu, bo polowal w sadzie.

  69. @pombocek 7:44
    Czyli każdego aplikującego o prawo jazdy należałoby badać pod kątem toksoplazmozy. I te badania powtarzać potem regularnie.
    Z zastrzeżeniem, że dotyczy to wyłącznie mężczyzn. Może uniknęłoby się wtedy przynajmniej części wypadków.

    Kobiety zresztą też powinny się badać, ale to z zupełnie innego powodu.

  70. PS.
    Drobna uwaga do cytowanego przez Ciebie artykułu.
    Kot jest żywicielem ostatecznym, końcowym Toxoplasma gondi. Co oznacza, że tym pierwotniakiem można znacznie łatwiej zarazić się np. jedząc tatara, czy niedogotowane mięso jakiegoś zwierzęcia spożywczego.

    Bo można odnieść po lekturze wrażenie, że kot jest głównym źródłem problemów z tym pasożytem.

  71. Qba
    15 września o godz. 21:47

    Mój komentarz
    Qba, to wiersz twojego autorstwa? Bardzo zgrabny, rytm słów idzie w parze z rytmem myśli.
    Pzdr, TJ

  72. paradox57
    16 września o godz. 9:23

    Paradoksie, przytoczyłem, kompletną nogą będąc. Natomiast prawie od urodzenia widzę, że głównym źródłem problemów nie jest kot, lecz durnutus vulgaris – w luźnym przekładzie: głupota pospolita, która nieszczęśliwie uchodzi uwadze, kiedy jest na przykład, jak się to po peerelowsku mówi, walka o niezawisłość sędziów. Niezawisły sędzia – jak najbardziej, ale głupi i niezawisły – to katastrofa. Przez 75 lat nic Polska nie zrobiła, żeby sędziami byli ludzie przerastający pospolitość o mądrą głowę. Lub dwie.

  73. @pombocek 11:05

    A kto lubi, jak mu w bucie gwóźdź wystaje? Takiego trzeba dobić albo wyciągnąć.

  74. …że rozwinę refleksję ateistyczną:
    W ostatnich 20-tu latach współmieszkaliśmy kolejno z dwoma psami z przytułku i pięcioma kotami przybłędami. Na codzień towarzyszyły nam 4 koty i jeden pies. Konflikty były rzadkością i dotyczyły wyłącznie kotów.
    Ponieważ mieszkamy na wsi i na skraju lasu, wypadki zwierząt szczęśliwie nas omijały. Z biegiem czasu nasza rodzina zmniejszyła się i teraz został nam już tylko jeden kocur, jedyny przytulny z całej czeredy. I to nasza ostatnia bestia, bośmy już leciwi.
    Miłym zwyczajem kotów była prezentacja złowionych myszy przynoszonych do domu, a następnie konsumowanych.
    Kiedyś doznałem olśnienia: przecież taka zabita mysz mogła zostawić w gnieździe małe myszątka, które teraz umrą w mękach z głodu i pragnienia tylko dlatego, że jakiemuś sadownikowi nie chciało się sumiennie pilnować jabłonki. Przecież miał do dyspozycji archanioła z mieczem ognistym; wystarczyło by postawić go pod drzewem, bez późniejszej konieczności znęcania się nad małymi myszkami (i innymi maltretowanymi kreaturami).
    I tyle o aspektach moralnej i fizycznej odpowiedzialności za niepopełnione przestępstwa.
    Dlaczego doktryna o grzechu pierworodnym zmajoryzowała Stary Testament – nie wiem. Przypuszczam, że ta i inne osobliwości były uwarunkowane specyficzną sytuacją narodu, którego egzystencja polegała na ciągłym dostosowywaniu się do zmieniających się geopolitycznych okoliczności – jedyną stałą wartością było PISMO a wszelkie jawne manipulacje PISMEM dokonywane przez osoby niepowołane były zdradą stanu (przykład Jezus).
    Z biegiem czasu niektórzy zaczęli powątpiewać w sens tradycji i proponować NOWE. Wśród licznych odszczepieńców Jezus miał największą siłę przebicia a to wskutek genialnego triku ze zmartwychwstaniem.
    Po ukrzyżowaniu, apostołowie et consortes stanęli w obliczu bankructwa: wspaniała chałtura – kobitki płci obojga, darmowe żarcie i picie oraz respekt tłumów – dobiegła końca, z perspektywą na ponowne łowienie śmierdzących ryb lub nieczyste igraszki z trzodą.
    W przebłysku natchnienia któryś z apostołów (może Judasz) puścił ideę o zmianie statusu: z APOSTOŁÓW wysublimowali się KAPŁANI, sprawdzona przez wieki, odporna na wszelkie kryzysy i religie grupa zawodowa.
    Po tym poszło jak z płatka.
    Przekupieni strażnicy grobu przysięgli na to, o co ich poproszono, przez kilka tygodni ciągnięto przedstawienie ze zmartwychwstańcem (pewnie też Judasz), bez większych publicznych występów. Wreszcie, jak już się nie dało dłużej, zainscenizowano wniebowstąpienie w obecności nielicznych, ale za to silnie motywowanych powodzeniem akcji świadków.
    Aktorzy spektaklu opisali szczegółowo przebieg osobiście przeżytej performacji – jakieś 100 do 200 lat później. Fenomenalna pamięć!
    To, że ciemny lud wszystko kupi, byle w atrakcyjnym opakowaniu (zbawienie wieczne, America first, Brexit, 500+), wiadomo nie od dzisiaj. Gdyby nie to, nie mieli byśmy KK, Trumpa, Johnsona czy Kaczyńskiego, że wspomnę tylko nielicznych acz aktualnych. Ale niestety, mamy ich.
    Biednego cieślę Jezusa i miliardy jego wyznawców zrobiono i robi się ciągle i po chamsku w konia.
    A Stary Testament jak rządził, tak rządzi nadal.

  75. popan
    16 września o godz. 11:34

    Chrzescijanstwo ukradlo mit zalozycielski Zydom. Reszte dopasowalo do powszechnie wtedy panujacej religii MITRY (iranskiej). Bez dopasowania, nadwislanczycy byliby nie katolicy a MITRYCY 🙂 Podobna bzdura. Baranki, pasterze, zmartwychwstawania, dziewice tuitam etc. Najkrocej piszac.

    pzdr Seleukos, przy lunczyku

  76. Jest tu smark, który z upodobaniem donosi o swojej fizjologii. Spróbuję i ja.

    Na sraczyku.

  77. Elegijna opowieść Herstoryka pokazuje to, co każdy człowiek niebędący ersatzem a żywy odbiera: zwierz jak człowiek, a nawet bardziej. Regularny domownik, członek rodziny, rodzinne szczęście, opłatek i wakacje razem, a gdy przyjdzie koniec, strata nie różni się od utraty bliskiego człowieka.
    Czego absolutnie nie pojmuje taki, weźmy, niejaki Terlikowski, który nawet ma do zwierza pewne upodobanie: pod postacią kotleta. Zaś głęboką więź człowieka i zwierzęcia ma za patologię i bluźnierstwo.

    Gdy lat temu ileś zmarła nasza kochana przyjaciółka będąca owczarkiem collie, staliśmy razem w kręgu, trzymając się za ramiona i ryczeliśmy. Niosłem ją, już nieżyjącą, od lekarza do auta i z córką pojechaliśmy w piękne miejsce, dobrze znane naszej zmarłej przyjaciółce, wykopaliśmy ziemię jak trzeba, po czym na małym kurchanie posadziliśmy róże. Które swoją kwitnącą urodą dobrały się z urodą zmarłej do pary.

  78. Gdy wierzącym zadaję pytanie cierpienie to:
    – niezbadane są wyroki Pana
    – Jezus zawsze współcierpi z cierpiącym
    – ludzie są tylko ludźmi
    – modlitwa i miłosierdzie Pana
    Po kolei: co to za ,,kochający nas Pan” co nas skazuje na takie cierpienie. Wolałbym nie cierpieć i nie być ,,tak” kochanym.
    Gdy zdycham z bólu to ŻADNE towarzycho mi nie ulży.
    Odpowiedź nr3 odsyła do pytania o odp. nr 1
    4. To już magia i bajki.

  79. popan
    16 września o godz. 11:34

    …że rozwinę refleksję ateistyczną:

    Kiedyś doznałem olśnienia: przecież taka zabita mysz mogła zostawić w gnieździe małe myszątka, które teraz umrą w mękach z głodu i pragnienia tylko dlatego, że jakiemuś sadownikowi nie chciało się sumiennie pilnować jabłonki. Przecież miał do dyspozycji archanioła z mieczem ognistym; wystarczyło by postawić go pod drzewem, bez późniejszej konieczności znęcania się nad małymi myszkami (i innymi maltretowanymi kreaturami).

    w zasadzie tak, ale sadownik jest niechluj i sie nie chce prawidłowo pomodlić.
    A jest powiedziane:
    kto prosi, ten dostaje.
    Amen.

    Archanioł to jest postać poważna i nie zjawia się, gdy się kto nie umyje, nie ogoli, zębów nie wyszoruje, bez krawata i niechlujnym słowem w gębie niefachowo prosi albo i wcale. Jak to mówią : trzeba się szanować!

    Dlaczego doktryna o grzechu pierworodnym zmajoryzowała Stary Testament – nie wiem.
    Przypuszczam, że ta i inne osobliwości były uwarunkowane specyficzną sytuacją narodu, którego egzystencja polegała na ciągłym dostosowywaniu się do zmieniających się geopolitycznych okoliczności – jedyną stałą wartością było PISMO a wszelkie jawne manipulacje PISMEM dokonywane przez osoby niepowołane były zdradą stanu (przykład Jezus).

    „Specyficzna sytuacja narodu” w ogóle nie była specyficzna, wszystkie okoliczne i dużo dalsze miały bardzo podobnie.
    „Specyficzność narodu” w tym przypadku polegała na tym, że ten naród robił okolicznym fajne ludobójstwa, pod okiem, z woli i zachęty, dla przypodobania sie bozi i odniesienia merkantylnych oraz seksualnych korzyści.
    Co więcej, bozia osobiście zajmował sie mordowaniem narodów okolicznych, a jego naród wybrany stał, uczył się i podziwiał oraz były oklaski. Kto podziwia, też tak chce, więc bozia zatrzymał na wysokim niebie Słońce, żeby w porządnym oświetleniu specyficzny naród mógł kompleksowo i bez niedoróbek sąsiedni naród – po fachowym kursie u bozi – wymordować.

    Są to rzeczy w historii tak częste, że właściwie banalne. Nic w tym specyficznego, może poza drobnostką: bozia ma specyficzną moralność, a katolik go miłuje nade wszystko. Prędzej zamorduje żonę, dzieci i nawet teściową niżby miał przestać miłowac bozię. Żona ma tak samo oraz wszystkie dzieci, co są boże.

    Tak więc te „specyficzne warunki narodu” to rzecz wtórna, w tle, choć niewątpliwie ważna i bardzo korzystna.
    Grzech pierworodny musiał zmajoryzować nie tylko Stary Testament, ale w ogóle całe Objawienie, czyli Słowo Boże. Kto jest zbrodniarzem od urodzenia, a ściślej od poczęcia, ten jest niewolnikiem na całe życie. I u bozi i u każdego kapłana z wszystkimi milusińskimi papieżami. Co jest dla nich bardzo miłe.

  80. Slawczan
    16 września o godz. 13:42

    No i ta trupia prześliczność: im więcej człowiek cierpi tym bardziej to oznacza, że pan bóg szczególnie go sobie upodobał.
    Pan Jezus już się zbliża.

  81. Slawczan
    16 września o godz. 13:42

    Gawędziliśmy tu kiedyś o księdzu Tischnerze – czyli, jak na małorolny rozum, większym znawcą Pana Boga niż proste owce – który na pytanie, gdzie był Bóg, kiedy ludzie cierpieli w Oświęcimiu, na Kołymie, odpowiedział (przepraszam, nie cytuję precyzyjnie): „Cierpiał razem z nimi”. Tupet w odczytywaniu myśli, zachowań i niezbadanych wyroków pana Jahwe, który po zamknięciu tzw. Starego Testamentu przestał się na amen kontaktować z ludźmi, nie ma intelektualnych ni moralnych granic ni kordonów.

  82. @Witold
    16 września o godz. 8:03
    Może po prostu my (ty, ja i reszta) na tym blogu zwyczajnie nie mamy łączności do gościa i dlatego tu wylądowaliśmy? A oni mają? Ba, niektórzy z nich światłowodem nawet?
    Polecam scenę w ,,The Doors” gdy A. Warhol przekazuje złoty telefon J. Morrisonowi mówiąc ,,To jest telefon do Boga ale ja nie mam mu nic do powiedzenia…”
    Zawsze mnie rozbawia ta transcendencja….

  83. @tejot
    16 września o godz. 9:42

    Owszem, mojego.
    „Zgrabny”?
    Dobre i to. W każdym razie dziękuję.

  84. do odtwarzania w kościołach
    „Ja widzę, że tu u Was się nie przelewa
    Nie ma u Was nawet na chleb
    Dojrzewa w głowach Waszych myśl parszywa
    Że winien temu jest ów nowy wiek

    W dostatku żyją inni i patrzą z góry
    Na las rąk, gęstwinę nóg i głów
    Czemu nie ruszy z Was się po prostu który
    I nie zażąda: „Ty i Ty – prawdę mów!”

    Co poczniecie, jeśli okaże się, że Boga nie ma?
    Co zrobicie, gdy nie ma piekła, ani nie ma nieba?
    Co zrobicie, jeśli okaże się, że żywot cały
    To jedyne, co Ty dostałeś i co ja dostałem?

    He,
    Widzę, że tu u Was się nie przelewa, nie ma już na chleb
    Nikt z Was się nie spodziewa, że się poprawi kiedykolwiek
    Kiedykolwiek widzę, że tu Was, więcej matka nie miała Was?
    Widzę, że tu u Was jest niedostatek jak za psi chuj
    Wstań i obroń jeszcze co masz, wyłóż swoje atuty na stół
    Albo swoich atutów pół – połowę, w zastaw daj głowę
    Co się dziać może – Bóg sam wie
    O ile, o ile On tam jest
    Czy On widzi to co ja?
    Czy jest ślepy zupełnie jak
    Jak nieznana Tobie i mnie niewidoczna i cała w tle
    Za gromadą się zwie i tylko chce, by móc na stół położyć chleb?

    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Ja nie żyję, dobrze wiem ile mam

    Co zrobicie jeśli okaże się, że iż Bóg jedyny
    Jest ulepion, zrobiony z takiej samej jak człowiek gliny?
    Co zrobicie jeśli jedynym Panem świata tego
    Jest ten, który wymyślił Boga w niebie jedynego?

    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Ja nie żyję, dobrze wiem ile mam

    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Ja nie żyję, dobrze wiem ile mam

    Ja widzę, że tu u Was koniec z końcem
    Ledwo tak związać się da już
    Ponadto, że potrzeba Wam obrońcy
    Nareszcie zrozumiałem wszerz i wzdłuż
    Bo kiedy nikt w obronie Waszej nie stanie
    Nie dopomoże niedoli tej
    Nie będziesz miał się jako ten, co ostatni
    Ty wietrze skąd chcesz to sobie wiej

    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Ja nie żyję, dobrze wiem ile mam

    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Mam co mam, ale ponad stan
    Ja nie żyję, dobrze wiem ile mam

    Co poczniecie, jeśli okaże się, że Boga nie ma?
    Dokąd pójdziecie, gdy nie ma nieba piekła tylko jest ziemia?
    Co zrobicie, jeśli okaże się, że żywot cały
    To jedyne, co Ty dostałeś i co ja dostałem?”
    https://www.youtube.com/watch?v=RHALXiejnQ0

  85. popan
    16 września o godz. 11:34

    Nie mialem czas napisac wiecej poza zdawkowym zdaniem do Ciebie. Tu linki, pod linkami jest duzo referencji, (duzo czytania). Dominujaca religia poznego Cesarstwa byl mitraism. W calosci Imperium. Religia olimpijska (rzymsko-grecka) byla panstwowym kultem. Typ kult smolenski 😎 dzis. Prywatnie, zdecydowana wiekszosc wyznawala kulty lokalne.

    Mitra
    http://www.iranicaonline.org/articles/mithra-i

    Mitraism rzymsko-grecki
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mithraism
    http://www.bbc.co.uk/history/ancient/romans/paganshadowchrist_article_01.shtml

    Zasieg kultu Mitra (Mitraea) w Cesarstwie (glownie za pomoca legionow i kupcow)
    https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=11IayphVCJZRkpaNgc-8VbBmM_aI&hl=en&ie=UTF8&oe=UTF8&msa=0&ll=44.276671000000014%2C19.335937999999942&spn=45.154216%2C76.992188&z=4

    Polski link z cytat
    ”Pod koniec II wieku i w III wieku n.e. jego wyznawcą został cesarz Kommodus (180‒192). Jako (łac.) Sol Invictus („Słońce Niezwyciężone”) Mitra czczony był przede wszystkim od czasów Aureliana przez cesarzy rzymskich, wśród których znalazł się także młody Konstantyn I (306‒337). ”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mitraizm

    Chrzescijanstwo zwyciezylo przez militarny ”przypadek”. Ktorego efekt byl edykt mediolanski. Z czasem poparty falszerstwem, tzw Donacja Konstantyna. Falszerstwo to bylo zasadniczym powodem walk o tzw investyture (wladza nad swiatem/Europa). Az do Oswiecenia. Jak doszlo do edyktu mediolanskiego
    https://en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_the_Milvian_Bridge

    https://go.gale.com/ps/i.do?p=GPS&sw=w&u=wikipedia&v=2.1&it=r&id=GALE%7CA80303684&asid=2e95f78ae926bf1bb8b214ce55f2aabb

    pzdr Seleukos

  86. Popan cd dodatek

    O strukturze ludnosci (wierzen tez) chyba najlepiej opisal Fernand Braudel. „The Mediterranean in the Ancient World „ Nie wiem czy jest ev tlumaczone na pl

    pzdr Seleukos

  87. Qba
    16 września o godz. 15:19
    @tejot
    16 września o godz. 9:42

    Owszem, mojego.
    „Zgrabny”?
    Dobre i to. W każdym razie dziękuję.

    Mój komentarz
    Qba, zgrabny, to w stosunku do tego utworu zbyt zdawkowo.
    Wiersz jest ładnie skomponowany – muzycznie, z przesłaniem, wzruszający i niosący ze sobą dużo, dużo więcej niż ilość słów w nim.
    Pzdr, TJ

  88. @Tanaka
    „…specyficzna sytuacja…” itd.
    W moim wypracowaniu starałem się uniknąć aluzji mogących wywoływać skojarzenia z antysemityzmem; z tegoż powodu ograniczyłem się do przedstawienia mego prywatnego punktu widzenia na obłędy religijne, z perspektywy blisko 80 lat życia w różnych i nierzadko specyficznych sytuacjach. A mieszkając w kraju kierowanym przez panią doktor z fizyki i
    mając w rodzinie kilku fizyków, próbuję trzymać się zasady: każda akcja pociąga za sobą reakcję i odwrotnie. Nic nie dzieje się bez przyczyny a szukanie przyczyn jest dla mnie bardziej interesujące niż kolekcjonowanie skutków, które są jak ten koń, co „…jaki jest – każdy widzi…”.
    Swego czasu wielką pomocą dla utrwalenia mojego światopoglądu była lektura Dawkinsa; nie odkryłem w niej prawie niczego, o czym bym nie wiedział lub czego bym nie przypuszczał, natomiast zgromadzenie tylu rzeczowych argumentów pomogło mi bardzo w dalszym kształtowaniu mojej osobowości, zeszpeconej ordynarną indoktrynacją katolicką.
    LISTY ATEISTY to jeden z (naj)ważniejszych działów POLITYKI, zastrzegając że nie zmieni się, jak dzisiaj, w poradnik dla użytkowników zwierząt domowych lub w rząd podobnych dygresji majoryzujących obrabiany temat.
    Z innej beczki:
    leżący u podstaw STAREGO TESTAMENTU status Narodu Wybranego, jest najprawdopodobniej fundamentem przyczyn nieszczęść tegoż narodu, bo nikt nie lubi prymusów.
    Nie kwestionuję wysokiej wartości żydowskiej kultury i jej wiodącej roli w uformowaniu dzisiejszej cywilizacji.
    Ale: czy to się opłaca?

  89. @tejot
    16 września o godz. 16:23

    Z muzycznością zdaję się na Ciebie. Ja rozróżniam nuty grane od pisanych i na tym kończy się moja muzyczność. Mam jednak wyczucie rytmu, co przy tworzeniu rymowanek jest konieczne. Jeśli czasem wyjdzie z tego cała muzyczność, to raczej przypadek czy też szczególny nastrój.
    Co do tekstu – to nie może być instrukcja, czyli szczegółowy opis. Bo któż czyta chętnie instrukcje? Tekst powinien sugerować. Ale niezbyt dosadnie, bo odbiór powinien być jednak indywidualny.
    W każdym razie dzięki.

  90. @Seleukos
    Pozdrawiam Cię również i to bardzo serdecznie.
    Pisanie a szczególnie odpisywanie sprawia mi nieco kłopotu, bo przy niepohamowanej tendencji (tzw. natręctwo) do używania kwiecistego stylu wypowiedzi, biernym kontakcie z językiem polskim oraz wrodzonym lenistwie potrzebuję dużo czasu na redakcję a jak wiadomo, emeryt nie ma na nic czasu.
    Dziękuję za linki, miło pomyślane ale nie skorzystam – po pierwsze: moja znajomość angielskiego nie sprosta zadaniu; po drugie: ponieważ ja WIEM, że boga (bogów) nie było, nie ma i nie będzie, przeto nie chcę tracić czasu
    (patrz: „emeryt”) na przelewanie z pustego w próżne.
    Jak mawia moja córka: ich liebe dich trotzdem (kocham Cię pomimo to).
    Do następnego…

  91. popan
    16 września o godz. 17:24

    Milo spotkac ktos Papan, co dokladnie tak samo podejscie/warunki do zagadnien ma co ja sam. Znikomy kontakt z jezykiem, lenistwo tematow zastepczych typ co jutro Kaczynski bedzie na sniadanie i ciezka sytuacja czasowa u emerytow (tez zaleta). Bogami nie zajmuje, bo sam jestem boski, dlatego Boginie mnie interesuja od zarania a nieliteracko (jeszcze). A milosc dzieci posiadajac (i kotow) do nastepnego…

    pzdr 😆 Seleuk

  92. @seleuk (os)ie,

    nie pogniewalem sie za sasiedztwo poselskie Mazowieckiego i Piaseckiego. Tylko krowa nie zmienia pogladow, powiada glupie przzyslowie. Piasecki (Boleslaw), wodz PAXu i
    podopieczny nie tylko Brytygierowej ale i kolejnych szefow wiadomego resortu, pozostanie w podrecznikach historii PRL jako symbol kolaboracji z rezimem i rozbjania
    Kosciola. Swoim podopiecznym zawdzieczal zycie.

    Bellmanowe „Poslania i Piesni” wydane byly przez PWM 1991 w przekladach Leonarda Neugera, zreszta nalezacego do szwedzkiego towarzystwa bellmanowskiego.

    To tyle i pozdrawiam

  93. Qba
    16 września o godz. 17:13
    @tejot
    16 września o godz. 16:23

    Z muzycznością zdaję się na Ciebie. Ja rozróżniam nuty grane od pisanych i na tym kończy się moja muzyczność. Mam jednak wyczucie rytmu, co przy tworzeniu rymowanek jest konieczne. Jeśli czasem wyjdzie z tego cała muzyczność, to raczej przypadek czy też szczególny nastrój.

    Mój ,omentarz
    Jakieś 20 lat temu słuchałem Milosza w TV i on tłumaczył, że strofy poetyckie, to melodia słów, ich dźwięczność połączona z przesłaniem, rytm (nie to samo, co rym) porządkuje to przesłanie, taktuje, dekoruje, dopełnia estetycznie, itd.
    Pzdr, TJ

  94. @tejot
    16 września o godz. 19:44

    I tu właśnie leży poeta pogrzebany. Gdy tzw. biały wiersz wszedł na salony literackie, argumentem była właśnie melodia słów, co to zastąpić miała rymy. Ja tego nie odbieram ale nie mogę wykluczyć, że inni odbierają. Noblista Miłosz nie jest dla mnie autorytetem ale jest wielu innych, których posądzić o „pójście na łatwiznę” nie mogę/nie chcę. W sumie liczy się odbiorca. Ten szczery, indywidualny jest dla mnie prawdziwy. Odbiorca masowy jest tylko wyznawcą aktualnej mody.
    Śmiem twierdzić, że dotyczy to wszelkich dziedzin uznanych za sztukę.

  95. popan
    16 września o godz. 16:26

    Uroda książek Dawkinsa właśnie na tym polega, że się łatwo przypuszcza to, o czym on pisze. Często bowiem przywołuje doświadczenia,, które są uniwersalne i bardzo wielu z nas także je dzieli, choć zwykle przechodzi do porządku dziennego, bądź o nich zapomina.
    Bardzo rapujące są natomiast jego naukowe argumenty to już dziedzina specyfiiczna.
    Wreszcie, sięga do rozległych pól wiedzy i je porządkuje. A ponad wwszystko robi to z wdziękiem i lekkim angielskim humorem akademika.

    Czy to się „narodowi wybranemu” opłaciło – to pytanie właściwie otwarte o tyle, że hipotetycznie może by się z czasem rozproszyli gdzieś w świecie. Ale to hipotetyczność. Faktyczność zaś jest taka, że nie tyle i nie tylko gdzieś na zewnątrz nie przepadają za „wybranymi”, ale dzięki temu, że sami się uznali za wybranych, sobie samym głowy zabarykadowali.

  96. popan
    16 września o godz. 17:24

    „WIEM, że boga (bogów) nie było, nie ma i nie będzie, przeto nie chcę tracić czasu (patrz: „emeryt”) na przelewanie z pustego w próżne”.

    „LISTY ATEISTY to jeden z (naj)ważniejszych działów POLITYKI, zastrzegając że nie zmieni się, jak dzisiaj, w poradnik dla użytkowników zwierząt domowych lub w rząd podobnych dygresji majoryzujących obrabiany temat”.

    Potrafisz te swoje wypowiedzi logicznie połączyć?

    I zwierzyć się, czego właściwie szukasz na LA, skoro nie chcesz tracić czasu na „przelewanie z pustego w próżne”.

    Nie jesteś pierwszy, który tu wchodzi z niewiadomych powodów tyłem, co może sugerować – nie twierdzę, że u Ciebie – że wygarnie i zniknie, a potem siedzi tu kołkiem, przelewa z pustego w próżne i co jakiś czas kpi z przelewania z pustego w próżne. Więc może Ci podpowiem, że w pewnym umownym sensie nic innego się na blogach nie odbywa niż przelewanie z pustego w próżne, jako że one po to są. A Ty co chciałeś osiągnąć informacją, że szkoda Ci czasu na to przelewanie – ubogacić tubylców intelektualnie? Zasugerować, że są głupkami? Zawstydzić? Bo raczej nie widzę, byś rozumiał, że to, co dla jednego bywa jałowym przelewaniem – na przykład żmudne badanie lewej przedniej nóżki owocówki muszki – dla drugiego bywa racją życia. Na razie nie powiedziałeś nic więcej niż: Nie je wazne, czyje co je, wazne to je, co je moje. Ale czy to trzeba aż publicznie?

  97. @Qba

    ktos powiedzial, ze brak rymu w klauzulach to jak gra w tenisa bez siatki.

  98. @ozzy
    16 września o godz. 20:08

    Ktoś kiedyś powiedział, że uczony jest tak długo niezadowolony, aż wymyśli nową nazwę. Oczywiście chodzi tu o tych badaczy, czyli wspaniałych urzędników/rzemieślników, którzy rozbierają na kawałeczki to, co ktoś dobrze zrobił. I nadają tym kawałeczkom nazwy, które twórcy nic nie mówią. Klauzula w poezji jest świetnym przykładem.
    Pewien (znany mi osobiście) malarz, wolał malować w stylu „sprzedajnym” niż we własnym, który był (według mnie) świetny. Dobrze, że miał wybór, prawda?

  99. @wbocek
    16 września o godz. 20:07

    Masz rację. Ale czy trzeba od razu rzucać kamieniami w szaniec? Daj mu szansę. Okrzepnie, pozna lokalne obyczaje i może zostanie i będzie fajnie.

  100. @Qba

    jak z tymi „Kamieniami” i jak z tym „szancem”? Polskim posluguje sie bardzo rzadko i tak juz od paru decenniow. Jak pamietam Slowacki pisal o „kamieniach rzuconych na szaniec”.
    Moze mi ktos wyjasni? Wiem, ze swietnym polonista jest szanowny @wbocek.

  101. PM
    moim nauczycielem jezyka polskiego byl niezyjacy juz prof. Roman Laskowski, jeden ze wspolautorow Encyklopedii jezyka polskiego, wyd. Ossolineum 1992

  102. wbocek
    16 września o godz. 20:07

    Pombocku, mnie sie zdaje, że kolega się wyraził nieco inaczej, raczej na drugie niż na pierwsze kładąc akcent. A w pierwszym to może niekoniecznie twierdzi, że nie ma na co tracić czasu, ponieważ wpis z 11:34 wskazuje, że właśnie jest. Może raczej chodzić o zgodę, że cały ten Jahwe to bajęda i w tym sensie nie trzeba tego dowodzić, natomiast jak ta bajęda działa na ludzi i z czego się składa ten nieistniejący, to wygląda na to, że jest o czym gadać.

  103. @ozzy
    16 września o godz. 20:40

    Oczywiście zmiana celowa: rzucanie na szaniec – według poety w sumie pozytywne. Rzucanie w szaniec, trochę negatywne. Natomiast co poeta miał na umyśle pisząc „jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”, to wie poeta i ew. rzeczony Bóg. Oraz wszyscy inni znawcy tematu.

  104. Tanaka
    16 września o godz. 20:44

    Czyli z interpretacji, co autor miał na myśli, mogłoby szczęśliwie powstać kilka sekt, może nawet 41 tysięcy. A ja, Tanako, czytam i mówię jak człowiek prostoczytający i prostomówiący. Kiedy więc wchodzący na blog ateistów, zamiast „dzień dobry”, mówi: „WIEM, że boga (bogów) nie było, nie ma i nie będzie, przeto nie chcę tracić czasu (patrz: „emeryt”) na przelewanie z pustego w próżne”, tym samym albo sugeruje, że tu się przelewa z pustego w próżne (zauważ, jak odebrał to jego współwyznawca), albo chciał powiedzieć co innego, a ja mam się domyślać, co. To się właśnie domyślam.

  105. ozzy
    16 września o godz. 20:40

    Przykrość, ozzy – nie jestem polonistą. To tak obszerna nazwa, że strach. Trochę rozumiem język z praktycznego, nie z poetyckiego punktu widzenia.

  106. wbocek
    16 września o godz. 21:54

    Pombocku, skoro ten i ów ogłasza, że tu się gada o sprawach religii, czyli o niczym, to właśnie mi wyskoczył spod spodu taki filmik, który przypomina naszego milusińskiego – księdza Egeniusza Makulskiego. Kustosza, budowniczego sanktuarium w Licheniu z kościołem wielkości Luksemburga, czyli miejscowego i ogólnopolskiego świętego.

    Ksiądz Makulski był regularnym pedofilem i widowiskowym sodomitą. O czym ludność miejscowa wiedziala od dziesięcioleci. Ale siedziała cicho. Wiadomo: cudy, kasa i splendor a nawet nasz przyjaciel Wojtyła i jego encyklika „Veritatis splendor”.
    Pytana o pedofilstwo ich cudksiędza, ludność odpowiada: panie, może tam i co było, a może i nie było, ale, panie, pacz pan, jaką śliczną świątynię postawił!
    Tako i stawiał: cała kasa, grube setki milionów (sam kościół kosztował jakieś 850 milionów, a zagospodarowanie całego otoczenia to kolejne – jak nic – 150-200 milionów albo i więcej, czyli ponad miliard w sumie), przechodziła przez rączki onego księdza, co to rączki dzieciom w majtki wsadzał i fachowo robił co trzeba. Ksiądz wziął sobie do pomocy chyba całą rodzinę jaką zdołał zidentyfikować, prawie 20 osób. Jak się miliard przez rączki przepuszcza, to się trzeba strasznie narobić i spocić, a od tego się przykleja kawalek miliarda.
    Nikt oprocz pedofila i sodomity w jednym, oraz jego rodziny tych pieniędzy nie kontrolowali. Może jaki biskup, co na jedno wychodzi.

    Księża marianie, których prowincjałem był inny nasz przyjaciel, ksiądz Adam Boniecki „nic nie wiedzieli” o rączkach księdza pedofila sodomity marianina malwersanta Mikulskiego.

    Zaś ci wszyscy wyznawcy Jezuska, dookola księdza pedofila i tak dalej, to są dobrzy ludzie. Oni nic złego nie robią, bo przecież „tylko chodzą do kościoła i dają na tacę”. Takie świadectwo moralności wystawia im kolejny milusiński – znany otwarty katolik, co wziął i opieprzył Jana Hartmana za stwierdzenie, że być katolikem to żenada.

    Jak to miło pogadać o niczym.

  107. ozzy
    16 września o godz. 19:37

    Czasem przeczytam na blogu cos co przeczy calkiem ogolnodostepnej wiedzy. Lekko dostepnej dzis. Wtedy rozsmiesza mnie, dziesieciolecia ”wychowania” ”narodu”. Albo te zagadnienia jakie sznurowki u butow mial gen Anders jak zatopil Yamato pod Okinava. Dzieki temu ”wychowaniu” i ”wiedzy o lokalnych warunkach” nic nowego wyjsc nie moze. Od setek lat. I bedzie dlugo kontynuowane. Mam nadzieje, Tobie Ozzy, jak mnie sznurowki Anders calkiem obojetne. Pod Okinava. I inne takiej waznosci zagadnienia.

    Dziekuje za tips Ozzy. Pojde w srode do bibliteki, poszukam. Pewnie jeden dwa egz sa w Szwecji. To mnie sprowadza. Chcialbym zobaczyc/przeczytac na polski tlumaczony Bellman. Przez jezykoznawce. Nie wiedzialem, jest przeklad. Porownac, nie tylko ten 81. Kiedys takie proby podejmowalem z inne texty, inni autorzy. Dzis tylko dla siebie. Ciekawosc. Wydawnictwa w Pl sa dla mnie praktycznie niedostepne. Ostatna proba byla z M.Bialoszewski. Po dwoch dniach zrezygnowalem. To nie jest co na codzien zajmuje. Mam inne zainteresowania. Ale z Twoj tips skorzystam.

    Pzdr Seleuk

  108. Tanaka
    16 września o godz. 22:19

    Tu jest właśnie dobre miejsce do gadania o niczym i dowiedzenia się o niczym. Niewiele jest miejsc, gdzie można się dowiedzieć o takim niczym jak Lichenia budowniczy.

  109. Bardzo lubię te gadania o niczym. Proszę nie przerywać!

  110. @wbocek
    16 września o godz. 22:45
    „Tu jest właśnie dobre miejsce do gadania o niczym i dowiedzenia się o niczym.”
    ………………
    A to już brzmi jak samo „Wiem, że nic nie wiem.”
    Czy ja wiem?
    Napisałbym uzupełniająco, „dowiedzenia się, czegoś, o niczym”.

  111. NEWS : WIEŚĆ GMINNA NIESIE, ŻE SYN BROSZKI KSIĄDZ TYMOTEUSZ ZROBIŁ DZIECKO PANNIE ZE WSI OSIEK. TAKA TO CHRZEŚCIJAŃSKA MORALNOŚĆ.

    To z sąsiedniego bloga.
    Jak to mówią, pan bóg dał księdzu sutannę, ale jajek (k…sa) nie obciął.
    Deus sive natura, no i kto zaprzeczy Spinozie?
    Natura wzięła górę nad kościelnymi zakazami jak zwykle.
    No to będziemy mieli małego księdzulka.

  112. @Optymatyk
    16 września o godz. 23:33

    Bośmy tu wszyscy eksperci. A ekspert uczy się całe życie i wie coraz więcej z coraz węższego zakresu, aż w końcu wie wszystko o niczym.

  113. Sleeping with George

    George wants to come to bed with me. He is insistent; gives me the look. But I’m reluctant . It’s not the sort of thing I ever imagined doing. Indeed, I was brought up to believe I was wrong. Unhealthy. But George will not give up. His unblinking gaze asks the question : what’s the big deal?. It wouldn’t be the first time….
    And he’s right. We’ve slept together before many times. It just became the way things were I’d slip into a warm bed late, reach out a hand and feel George’s soft hairiness and the rhythmic rise and fall of his breathing. Beyond him, if I stretched out even further, I could feel my wife’s soft skin. This was a threesome. She was part of it too.

    My wife has gone away for a few weeks, leaving the big bed for George and me. But George is sick. It’s cancer. Which can be treated but not cured. A tumour on his face, which started as an innocuous-looking lump below the skin, has become a sore spreading over one cheek and threatening to advance into an eye. George has endured it with admirable stoicism. Sometimes I’ve caught him worrying the wound. But he is still eating and drinking. Still wanting to share my bed.
    This is a problem. Because, with comically bad timing his condition declined on the day my wife left. But the tumour has become an open sore. That’s too much for our younger son who is a softy who always allowed George the run of his room – until now. I can’t blame him. So I give in. At first because it’s late and I’m too tired to argue. George lets himself in without fuss, slipping under the covers and settling in beside me. To be honest, his soft warmth is both familiar and welcome, though I suspect I’ll regret my weakness in the morning. I do. The bed is a bloody mess. Like something from a hospital ward. I start dabbing with a damp towel until I realise how futile it is. Then I go the full monty, strip everything off and head to the laundry. So it begins. A daily ritual that I make a little less onerous by using old bedding as cover sheets. The local vet has told me there is not much more to be done. Until my wife returns. Eventually we get there, George and I to meet the deadline of my wife’s return. She cries when she sees him. Tells me I didn’t have to nurse him through her absence. But she doesn’t reproach me for doing so, and understands exactly why. Just as I understand when she says she can’t bear to see him like that.

    I don’t hear her make an appointment. But of course I come to the vet’s surgery, late when everyone has gone. George remains stoic. Not protesting when a patch above one paw is shaved for the needle. He is quiet. The only sign is his head sinking down. Slipping into one last sleep.

  114. @Tanaka
    16 września o godz. 14:01

    @popan

    „Specyficzność narodu” w tym przypadku polegała na tym, że ten naród robił okolicznym fajne ludobójstwa, pod okiem, z woli i zachęty, dla przypodobania sie bozi i odniesienia merkantylnych oraz seksualnych korzyści.

    Pedantycznie zauważę, iż „Naród” jako konstrukt społeczny pojawił się dopiero w 19 w, sensu stricto. Wcześniej były plemiona, grupy wyznaniowe oraz „tutejsi” z jakimś tam baronem/księcim/królem/cesarzem nad głową.
    Powiedzmy sobie więc „owa grupa wyznaniowa”, ongiś plemię, po paru tysiącleciach wróciła do tradycji w wersji lajt i, czyszcząc okolicznych etnicznie oraz prześladując, morduje z umiarem i po trochu.

    @popan
    16 września o godz. 16:26

    Swego czasu wielką pomocą dla utrwalenia mojego światopoglądu była lektura Dawkinsa

    Dawkins nie był dla mnie i moich objawieniem, ale wielką pomocą w uporządkowaniu oraz krystalizacji argumentów i opartych na nich poglądów.

    zastrzegając że nie zmieni się, jak dzisiaj, w poradnik dla użytkowników zwierząt domowych lub w rząd podobnych dygresji majoryzujących obrabiany temat.

    Mozna na LA znaleźć „poradnictwo” na bardzo różne tematy, nie zawsze i niekoniecznie związane z ateizmem. Jeśli komuś nie pasuje, nie musi czytać. Elemental, Dear Watson!

  115. @Herstoryk 8:04
    Nie da się jednak nie zauważyć, że to „czyszczenie” bardzo często odnosi się nie tyle do grup sąsiedzkich, ile w obrębie tychże grup. Zakres tych grup może być dosyć szeroko pojmowany. W ramach jednej religii, państwa, wioski, czy nawet rodziny. I wcale to zjawisko swym okrucieństwem nie odbiega od zachowań wobec zupełnie obcych.

    Jak to kiedyś ujął ktoś (pewnie tradycyjnie starożytny Rosjanin): największa konkurencja panuje wewnątrz gniazda.

  116. Bat określa świadomość.

  117. @popan

    Przyznam, że do tej pory trochę prześlizgiwałem się po wpisach i dopiero @pombocek i @Herstoryk zwrócili moją uwagę. Na końcu jednego ze swoich postów zadałeś pytanie, czy to się opłaca. A to już zależy jakimi kryteriami chcesz tę opłacalność mierzyć.
    Tak mi się wydaje, oceniając całość ich historii, wszystkie zwroty, upadki, zawinione bądź nie, że generalnie wyszli na swoje i to, mam wrażenie, z całkiem niezłym zyskiem. Więc chyba się opłaciło.

  118. @Slawczan
    16 września o godz. 13:42

    Gdy wierzącym zadaję pytanie cierpienie to:

    @Tanaka
    16 września o godz. 14:04

    Slawczan
    16 września o godz. 13:42
    No i ta trupia prześliczność: im więcej człowiek cierpi tym bardziej to oznacza, że pan bóg szczególnie go sobie upodobał.

    @wbocek
    16 września o godz. 14:11

    Slawczan
    16 września o godz. 13:42
    Gawędziliśmy tu kiedyś o księdzu Tischnerze – czyli, jak na małorolny rozum, większym znawcą Pana Boga niż proste owce – który na pytanie, gdzie był Bóg, kiedy ludzie cierpieli w Oświęcimiu, na Kołymie, odpowiedział (przepraszam, nie cytuję precyzyjnie): „Cierpiał razem z nimi”. Tupet w odczytywaniu myśli, zachowań i niezbadanych wyroków pana Jahwe, który po zamknięciu tzw. Starego Testamentu przestał się na amen kontaktować z ludźmi, nie ma intelektualnych ni moralnych granic ni kordonów.

    W zakończeniu „Elegii” dotknąłem kwestii teodycji czyli pogodzenia wiary w miłosiernego, kochającego i wszechmocnego boga cierpieniem. Dla wierzących jest to nie-do-przeskoczenia problem, podobny do pytania o stworzenie przez wszechmocnego boga czegoś, czego nie może poruszyć.
    Przy pomocy filozoficznych, leksykalnych czy mitomańskich zawijasów i/lub oksymoronów (jak ten podany wyżej przez Tanakę) próbowali go pokrętnie ominąć rozmaici wierzący, od wielkiego Leibnitz’a, poprzez różnych Tischnerów, matki Teresy z Kalkuty, aż do wiejskich proboszczów obiecujących maluczkim rekompensatę za cierpienia w niebie. Żadnemu nie powiodło się sensowne wytłumaczenie sprzeczności. Dawkins przeciął węzeł, postulując, że jedynym sensownym wytłumaczeniem jest „bóg złośliwy” co jest jednak zasadniczo sprzeczne z podstawową tezą chrześcijaństwa i islamu (judaizm jest plemienny, jego bóg kocha wybiórczo).

    Dla mnie, z moim przyziemnym sposobem myślenia, wytłumaczenie jest proste – boga nie ma, a świat jest maszyną, obojętną na los i cierpienie miażdżonych przez jej tryby. To że jeden z miażdżonych gatunków ma zdolność do abstrakcyjnego myślenia, empatii i etyki, pozwalających mu w teorii na unikanie/łagodzenie szkód, ale ich zbyt rzadko lub selektywnie używa, to już jego problem, nie świata.

  119. 😳 Errata „…pogodzenia wiary w miłosiernego, kochającego i wszechmocnego boga Z cierpieniem.”

  120. https://wiadomosci.wp.pl/ks-tymoteusz-szydlo-wzial-bezterminowy-urlop-tadeusz-isakowicz-zaleski-dla-mnie-to-oznacza-jedno-6418770540959873a
    – Urlop bezterminowy dla mnie oznacza jedno: że odchodzi. Ale czy rzeczywiście tak jest, nie wiemy – zaznaczył w rozmowie z WP ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
    ………………..
    No odchodzi, czyli wraca tam, gdzie go natura zawezwała, na jej łono, tzn. łono już zapłodnił i teraz za parę miesięcy, i uzbiera na wózek dziecięcy. Czyli założy rodzinę.
    Celibat rozsypuje się w pył.

  121. @Optymatyk 9:13

    Niedojda jakiś. Nie mógł zrzucić winy na ducha świętego?

  122. Herstoryk
    17 września o godz. 8:49

    Obok tematu „Dobry Bóg i cierpienie jego stworzenia” dość dawno temu zauważyłem temat „Bóg przebaczający i mściwy”. Mówi sam o sobie:

    „Jehowa, Jehowa (z Biblii ŚJ), Bóg miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu oraz obfitujący w lojalną życzliwość i prawdę (…) on przebacza przewinienie i występek, i grzech, lecz bynajmniej nie pozwoli ujść bezkarnie – sprowadzi karę za przewinienie ojców na synów i wnuków, na trzecie pokolenie i na czwarte pokolenie”.

    Zachodziłem w głowę, na czym polega „wybaczać”, a równocześnie „nie pozwolić ujść bezkarnie” i karać do któregoś pokolenia jak obecni ścigacze komuchów i post-post-postkomuchów. Ale onże Jahwe nie jest postacią, lecz zlepkiem cech wymyślanych przez mnogich, duchem zaczadzonych autorów, więc trudno, by się to dzieło trzymało kupy.

    Inne pouczenie tego zlepku:

    „Jeśli wyruszysz do bitwy (…), a wśród jeńców zobaczysz kobietę pięknej postaci i przylgniesz do niej (…) to przyprowadzisz ją do swego domu (…) i weź ją w posiadanie jako swą oblubienicę i zostanie twoją żoną. A gdyby ci się nie spodobała, to ją odprawisz (…)”.

    Jezu Chryste, słyszysz te słowa Ojca twego, który zakazuje: „Nie cudzołóż” i nie grzmisz?!

    Albo takie cóś:

    „Jeśli jakiś mężczyzna ma dwie żony, jedną umiłowaną, a drugą znienawidzoną (…)”

    Ten Jahwe chyba Boga się nie boi, że tak strasznie przeciw jego przykazaniom gada.

  123. Reflections: Sleeping with George

    By Alan Attwood
    August 17, 2019 — 12.10am

    https://www.smh.com.au/lifestyle/life-and-relationships/reflections-sleeping-with-george-20190813-p52gro.html

  124. „Na razie nie możemy mówić, który to szpital. Personel tej placówki poprosił mnie w mailu o nagłośnienie sprawy, więc zrobiłem to jako działania pomocowe, nie żeby szukać sensacji. Nie przypuszczałem, że sprawa zostanie tak nagłośniona. Pewien szpital będzie się przeprowadzał do nowej siedziby, w której są 22 sale operacyjne. Niestety, z powodu braków kadrowych, wynikających ze złej organizacji całego systemu, uruchomionych zostanie tylko 12.
    To przede wszystkim problem dla pacjentów. W tym samym czasie szpital wygospodarował 5 etatów dla kapelanów. Istnieje także prawdopodobieństwo wynajęcia im mieszkań służbowych na koszt szpitala.”
    https://natemat.pl/284651,sluzba-zdrowia-brak-lekarzy-i-pielegniarek-kolejki-do-specjalistow-lekarz-o-problemach

  125. Optymatyk
    16 września o godz. 23:47

    NEWS : WIEŚĆ GMINNA NIESIE, ŻE SYN BROSZKI KSIĄDZ TYMOTEUSZ ZROBIŁ DZIECKO PANNIE ZE WSI OSIEK. TAKA TO CHRZEŚCIJAŃSKA MORALNOŚĆ.

    * * *

    Jeśli to prawda, jest to przypadek wręcz klasyczny. Taki, który dokładnie ilustruje, jak powstaje ksiądz: z traumy lat dziecięcych, z odmówienia dziecku przez rodziców i rodzinne otoczenie prawa do osobowiściowo zdrowego, kształtującego podmiotowość w nim, rozwoju.

    Jakiś fałsz, coś skłamanego, presja warunków, osób – wprost i pośrednio: wzrastanie w silnie katolickim klimacie, wśród świętości i konieczności, z jakimiś mrocznymi tajemnicami które dziecko chłonie, które bardzo bolą i wykrzywiają psychikę dziecka zwykle prowadząc je do głębokiego poczucia, że jest temu winne; wśród drylu i bez alternatyw.

    Dokładne przyjrzenie się rodzinie Szydłów, kulturze i warunkom w jakich chował się mały Tymoteusz, wszystko pozwoli wyjaśnić.

    Pewne jest, to uderzająco widać po Beacie Szydło od wielu lat, gdy jeszcze funkcjnonowała w tych swoich Brzeszczach, a obraz ten bardzo się uwyraźnił gdy zaczeła robić karierę warszawską jako czołowy pisoid, że jest to postać z gruntu dwulicowa.

    Tymoteusz Szydło, ledwo zaczął być konsekrowany i rozpoczął „służbę bożą” jako wikarusz, nagle wziął bezterminowy urlop. Powinien go nieść taki entuzjazm tego służenia, że góry gotów by przenosić, a nie znikać na urlopie. Zapewne więc podejrzenie, że w swoim wypartym nieszczęściu które wziął za absolut szczęścia i wyprodukował dziecię boże jakiejś panience parafialnej podobnego sortu, jest silnie prawdopodobne.
    Hipoteza mniejszej mocy byłaby taka, że dostał kamieniem w głowę i zaczął trzeźwieć ze swojego sakramentu zniewolenia.

  126. paradox57
    17 września o godz. 8:42

    Moja kalkulacja: w skali kosmosu, a w nim przecież żyjemy, wszystkie nasze doznania i dokonania znaczą duuużo mniej niż nic.
    Jedynym kryterium opłacalności jest „MOJE/TWOJE/NASZE”, że posłużę się cytatem z Nestroya, subiektywne odczucie.
    Stąd refleksja na temat męczeństwa małych myszek (mój post z 16 września o godz. 11:34).
    Uważawszy, że boga nie było, nie ma i nie będzie (to aktualny stan mojej świadomości a nie uniwersalna prawda objawiona – absolutnie nie wykluczam, że wskutek indywidualnie oszacowanego dopływu informacji moje postrzeganie, zrozumienie i intensywność odbioru tychże informacji zmieni mój punkt widzenia albo i nie. Po prostu lubię wszelkie niespodzianki).
    Miałem szczęście przeżyć szereg nieszczęć, wystarczająco na moje potrzeby i nie uważam, żeby sukcesy przyszłych pokoleń i powodzenie gatunku ludzkiego (hipotetycznie) wynagradzały np. fenomen Auschwitz. Jak dla mnie, to się NIE OPŁACA!
    Jako ateista żyję tu i teraz a zasadą mojej świadomej egzystencji jest tylko usiłowanie pozostania przyzwoitym w zmieniających się okolicznościach. Wystarczająco ciężkie brzemię.
    Obecne (jeszcze) normy przyzwoitości są powszechnie znane.
    P.S. Dziękuję za rzeczową polemikę.

  127. @popan 11:50

    Proszę Cię uprzejmie.
    Niemniej Dawkins się kłania. I jeszcze całkiem znaczna grupa innych.

  128. Jedynie dla uzupełnienia. I dlatego też każdemu religiantowi to brzemię odpowiedzialności nijak nie ciąży. Oni chętnie je przerzucają na barki hipotetycznego.

  129. Tanaka
    17 września o godz. 11:08

    Jeśli to prawda to powinno się o tym głośno mówić przed wyborami. I nie ma to nic wspólnego z prawem do prywatności, żadne z nich nie jest osobą prywatną, wręcz przeciwnie, wartości rodzinne, moralność, zasady, przykazania pewnie nie schodziły im z ust.

    Trochę mi chłopaka szkoda mimo wszystko chociaż głupie cielę, i tej jego dziewczyny. Ale trudno, oczyma duszy mojej widzę minę Beci gdy się dowiedziała i śmieszy mnie to ogromnie:) wsiowe lubią dawać syna na księdza bo to zaszczyt. Trochę nie wyszło 🙁
    Niech sobie teraz Becia Kler obejrzy, tam było szczęśliwe zakończenie podobnego wątku, może ją pocieszy.

    Couldn’t happen to a nicer person…

  130. W dodatku nie będą mogli sprawie po cichu łba ukręcić bo jakże, jeszcze gorzej by wyszło.

  131. Becia zagryzie wargi, a potem pokocha wnuczątko, bo to chyba pierwsze?
    Natemat, czerwiec 2018

    Beata Szydło nigdy nie ukrywała, że chciałaby zostać babcią. Jednak wnuków na pewno nie da jej syn Tymoteusz, który jest księdzem. Była premier może jednak liczyć jeszcze na swojego młodszego syna, Błażeja.

    Never say never again 😉

  132. Niech sobie teraz Becia Kler obejrzy…

    Może Tymoteusz obejrzał i podjął decyzję?
    Wyprawkę zafunduje majętna babcia, bo synek z tym zawodem to najwyżej na katechetę teraz?

  133. Tobermory
    17 września o godz. 16:06

    Nie wiadomo. Jest na długim urlopie a co dalej to się okaże. Czytam komentarze gdzie indziej, komentarze antyPiSu że „nieładnie w dziecko (księdza) uderzać, nie bądźmy tacy jak oni (PiS)” „nie wykorzystujmy dzieci polityków (tu księdza) do kampanii” Na zdrowy rozum to chodzi o księdza najpierw, który akurat nazywa się Szydło (a to pech) i kościół katolicki który reprezentował, odprawiając mszę a potem jadąc do panny. Ale moraliści są bardziej święci od papieża 🙄

  134. @Nefer
    17 września o godz. 16:49

    Żeby wytrwał…

  135. Tobermory
    17 września o godz. 16:58

    Jak nabiorę siły to wysłucham Jęczącej Beaty, próbowałam ale wysiadłam po pierwszym zdaniu 🙁

  136. Mszę prymicyjną (na Jasnej Górze, a jak!) zaszczycili wszyscy ważni z prezesem na czele, he, he…
    Ciekawe, ilu śmieje się w kułak 😉
    Ale jeśli to prawda z tą ciążą, to starzy przynajmniej odetchną, że nie gej 😎

  137. Przyszło mi na myśl że szanowną świętą rodzinę mogę tu z wózkiem w parku spotkać…

  138. @Nefer
    17 września o godz. 17:11

    Nie musisz się aż tak umartwiać. Mamuśka wyraża nadzieję, że synek wytrwa w przez całe życie w kapłaństwie

  139. Dzisiejsza data skłania mie do zapytania, czy chociaż jedna rodzina polskich zesłańców na sybir zabrała ze sobą pieska? A kotka? I czy ten piesek (lub kotek) przeżyli wycieczkę na białe niedźwiedzie?

    Zaprawdę mamy za co dziękować naszemu szczęściu, że dzisiaj możemy korzystać z opieki lekarskiej dla naszych pupili na poziomie lepszym niż jest dostępna dla ogromnej wiekszości ludzi a jedynymi troskami jest „komfort psychiczny” oraz „jakość życia” pupila.

  140. przeżyły

  141. Bardzo podobają mi się plakaty wyborcze w kraju starszych braci;

    Z Trumpem:
    https://www.timesofisrael.com/netanyahu-uses-trump-in-election-campaign-posters/

    Z Putinem:
    https://www.timesofisrael.com/in-another-league-netanyahu-touts-friendship-with-putin-in-new-billboard/

    Z premierem Indii Modim:
    https://scroll.in/latest/932128/israeli-pm-benjamin-netanyahus-party-displays-election-banners-featuring-him-with-narendra-modi

    Zdaje się, ze oblepili tylko jeden budynek, czyli tamtejszy odpowiednik Nowogrodzkiej.

    Ale co światowy lider to lider! Ja juz jestem z niego dumny.

    (Chociaż jego żona to ideał żony ofiera LWP; raczej niska, mocno tleniona i mocno krągła blondynka, całkowite zaprzeczenie mitu o „pięknej Żydówce”. 😉 )

  142. Ciekaw jestem kto Kaczyńskiemu, Macierewiczowi, Błaszczakowi i całej tej badzie każe być tak aż tak bezrozumnie antyrosyjskim? Czy rzeczywiście założycielski mit Wolski czyli „zamach smoleński”?

    Premier starszych i mądrzejszych kilkanaście razy odwiedza Putina, ile razy Trumpa to już pewnie nikt nie liczy, a zatem buduje swój imydż jako człowiek dialogu. Ja rozumiem, musi wdzięczyć się zarówno do licznej imigracji z Rosji oraz do tych, którzy mają rodzinne związki z USA, ale rezultatem nie jest dzika i jednostronna nienawiść w jedną a murzyńskość skierowana w drugą stronę. Rezultatem jest normalny dialog z kim się da, przysłowiowo żydowskie robienie interesów.

    A w politycznej Wolsce taka głupota u naczalstwa.

  143. Nefer
    17 września o godz. 13:55

    Tanaka
    17 września o godz. 11:08

    Jeśli to prawda to powinno się o tym głośno mówić przed wyborami. I nie ma to nic wspólnego z prawem do prywatności, żadne z nich nie jest osobą prywatną, wręcz przeciwnie, wartości rodzinne, moralność, zasady, przykazania pewnie nie schodziły im z ust.

    O tym się powinno mówić, ale inteligentnie. Bo suweren jest moralnie odporny. Wie jak jest, bo na codzień wszyscy wszystko wiedzą i widzą. Wie który klecha ma chłopa, który dzieciątko, a który babę i ile ma dzieciaków N.N., a który alkoholik czy dziwkarz.
    Tylko jak co do czego przyjdzie, to nikt nic nie wiedział, całkiem jak z tym od pedofilem od Lichenia.
    I resztą pedofilów. Wlaśnie prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, bo niejakiemu Gulbinowiczowi kardynałowi się przedawniło wsadzanie tego i owego temu i owemu.
    Od owego Gulbinowicza niejaki Morawiecki premier wziął i okazyjnie nabył. Bo się dowiedział. Kupione okazyjnie zaraz zdrożało. Dlatego Morawiecki jest Morawiecki czyli podkaczyński i nic nikomu do tego a suweren cicho, chociaż nie jest bankster od Gulbinowicza, ale dostaje do gryzenia skórę jak ten święty, co mu ze stołu rzucali a on był zadowolony.

    Trochę mi chłopaka szkoda mimo wszystko chociaż głupie cielę, i tej jego dziewczyny. Ale trudno, oczyma duszy mojej widzę minę Beci gdy się dowiedziała i śmieszy mnie to ogromnie:) wsiowe lubią dawać syna na księdza bo to zaszczyt. Trochę nie wyszło
    Niech sobie teraz Becia Kler obejrzy, tam było szczęśliwe zakończenie podobnego wątku, może ją pocieszy.

    Bełata sobie nie obejrzy, nie od tego ona jest, żeby sobie oglądała. A czy mi żal tego chłopaczka? Hmmmm.., nie wiem, jakoś nie mogę w sobie żalu wzbudzić. Owszem, jest ofiarą, ale cóż ma w głowie?
    Powód do żalu jest chyba na końcu.

  144. Mnie też go trochę szkoda, tego Beciowego. Wepchli go rodzice, dla własnej chwały w sytuację z której nie wie jak uciec.
    A powinien jeżeli chce być normalny.
    @Tanaka
    Mnie cały czas zadziwia taka zamierzona ślepota, choć nie tylko Polsce ona właściwa, bo jak się ona ma do uczciwości?
    Weźmy taką aborcję – każdy porządny człowiek zgodzi się z tym, że nie jest to najlepsza z metod antykoncepcji i nie należy jej stosować. I tu można by poprzeć tych wszystkich ProLife gdyby zamiast zakazów propagowali i przepychali powszechne stosowanie antykoncepcji i zapobieganie przemocy w rodzinie. To wtedy nawoływanie do zaprzestania aborcji byłoby uczciwe. Ale w sytuacji niedostępności do antykoncepcji i przemocy rodzinnej taka postawa jest absolutnie nie do przyjęcia bo nie pomaga ale bardzo szkodzi.

  145. Tanaka
    17 września o godz. 22:30

    A czy mi żal tego chłopaczka? Hmmmm.., nie wiem, jakoś nie mogę w sobie żalu wzbudzić. Owszem, jest ofiarą, ale cóż ma w głowie?

    No przecież mówię że gupie cielę 🙂

    Słuchy chodzą że ponoć pożegnał się z sutanną. Znaczy ma sami-wiecie-co, nie tylko do robienia potomka. Szkoda że dał się wcześniej w te katolickie maliny wpuścić bo tak jak pisał Tobermory ani zawodu teraz a rodzinę już by mógł mieć. Ale babcia nie da zginąć.

    Jak to mówił Pawlak „to nie grzech ale wstyd”

    Ewa-Joanna
    17 września o godz. 22:51

    Ja tylko w kwestii formalnej, aborcja nie jest metodą antykoncepcji, przynajmniej nie powinna być. Bo „koncepcja” już się była dokonała. I nie tylko propagowanie środków antykoncepcyjnych, tanio i łatwo dostępnych, edukacja co do czego, uczenie mówienia „nie”, uczenie nieulegania naciskom, zapobieganie przemocy a jeśli już ten bocian przyleci to wszelkie ułatwienia dotyczące żłobków, przedszkoli i dostępu do pediatrów. Szczepionki obowiązkowo.

    ***

    Z innej, nieszydłowej beczki, kto zagraniczny chce na wybory w ambasadzie czy konsulacie to niech się rejestruje. Ameryka dzień wcześniej, 12.10.

    https://ewybory.msz.gov.pl/

  146. @Nefer
    17 września o godz. 23:19
    No dokładnie tak. Poleciałam skrótem myślowym i wyszło jak wyszło.

  147. @ Ewa-Joanna
    17 września o godz. 22:51

    Mnie też go trochę szkoda, tego Beciowego. Wepchli go rodzice, dla własnej chwały w sytuację z której nie wie jak uciec.

    A mnie nie! Bo jakiś potulny i niebuntowniczy ten synuś, że dał się wepchnąć. Tak czy owak, nienajgorzej się dla niego skończyło.
    Średnio odlegli krewni żony, nie mając pod ręką syna, żeby im sutanną status we wiosce poprawił, wypychali do zakonu 14-letnią córkę. Mocno! Aż wypchnęli dziewuszynę na strych, gdzie się skutecznie powiesiła. No Polska, w samym koniuszku XX w. !!

    Dopiero byłby dla mamusi Szydłowej czad, gdyby synuś poszedł na całego i zadeklarował ateizm!

  148. Ewa-Joanna
    18 września o godz. 1:01

    No przecież wiem że wiesz 🙂

  149. Herstoryk
    18 września o godz. 2:12

    Coś w innym świetle – czytałam historię jakiegoś misjonarza który wyjechał z żoną nauczać i oświecać jakieś prymitywne ludy gdzieś w Amazonii. Nie bardzo mógł się z nimi porozumieć bo wykazywali mu brak logiki wypytując o szczegóły wiary chrześcijańskiej. A on obserwując ich życie i to jak sobie radzą bez tego całego bagażu doszedł do wniosku że Boga nie ma i stracił wiarę. Żona jakoś nie więc się rozstali. Historia całkiem niedawna.

    Edited to add, znalazłam:
    https://www.telegraph.co.uk/culture/books/authorinterviews/9186354/Daniel-Everett-lost-in-translation.html

  150. @ Trudno powiedziec czy Tymoteusz byl taki znowu potulny, czy tez moze z racji pozycji matki nie przewrocilo mu sie we lbie i nie zaczal sobie „pozwalac” nieco wczesniej niz inni ksieza. Instytucja z pewnoscia traktowala go takze wyjatkowo. Nikt nie przewidzial, ze pan bog tak szybko poblogoslawi niewiaste z Osiek.

  151. Ewa-Joanna
    17 września o godz. 22:51

    @Tanaka
    Mnie cały czas zadziwia taka zamierzona ślepota, choć nie tylko Polsce ona właściwa, bo jak się ona ma do uczciwości?
    Weźmy taką aborcję – każdy porządny człowiek zgodzi się z tym, że nie jest to najlepsza z metod antykoncepcji i nie należy jej stosować. I tu można by poprzeć tych wszystkich ProLife gdyby zamiast zakazów propagowali i przepychali powszechne stosowanie antykoncepcji i zapobieganie przemocy w rodzinie. To wtedy nawoływanie do zaprzestania aborcji byłoby uczciwe. Ale w sytuacji niedostępności do antykoncepcji i przemocy rodzinnej taka postawa jest absolutnie nie do przyjęcia bo nie pomaga ale bardzo szkodzi.

    Mnie to mierzi, mnie to wkurza, oburza i przyprawia o ścieklicę. To całe cholernie zakłamanie katopolskie, ta nieskończona przemoc wobec kobiet. Na którą się – niestety – tak wiele z nich godzi, że prawie cała reszta przez to cierpi. Ale w żadnej mierze nie zwalniam z odpowiedzialności tych palantów, gnojków, zamordystów facetów, którzy są głównymi twórcami tego systemu przemocy, z klerem i kościołem kat na czele.

    „Pro Life” to nie jest żadne pro life, tylko cywilizacja śmierci, czyli katolickiej miłości bliźniego. Prędzej kobietę poniżą, zabiją, zmuszając ją do rodzenia, niż realnie dowiodą swojego współ-czucia, empatii, rzeczywistej pomocy, nie – przemocy.
    Pro Life jest wyłącznie wtedy, gdy ilość aborcji maleje. A maleje wyłącznie wtedy – jak pokazują od dawna medyczne dane z całego świata – gdy kobieta ( i jej partner) jest wyedukowana pod względem rodzinno-medycznym, wie jak stosować antykoncepcję, wie gdzie szukać dalszej wiedzy i pomocy, gdy jest wolna a nie uwięziona, gdy ma pracę, może sobie zapewnić godność życia, ma wsparcie w otoczeniu.
    Ale taka kobieta jest uważana za kobiety zniewolone – tu aż w oczy drapią nadliczne przyklady nadwiślańskie – i za tłumy spleśniałych facetów za zło wcielone.

  152. Nefer
    17 września o godz. 23:19

    Tanaka
    17 września o godz. 22:30

    „A czy mi żal tego chłopaczka? Hmmmm.., nie wiem, jakoś nie mogę w sobie żalu wzbudzić. Owszem, jest ofiarą, ale cóż ma w głowie?”

    No przecież mówię że gupie cielę

    Słuchy chodzą że ponoć pożegnał się z sutanną. Znaczy ma sami-wiecie-co, nie tylko do robienia potomka. Szkoda że dał się wcześniej w te katolickie maliny wpuścić bo tak jak pisał Tobermory ani zawodu teraz a rodzinę już by mógł mieć. Ale babcia nie da zginąć.

    To by się zgadzało: sam-wiem-co-mam. 😀
    Aczkolwiek należy tu zauważyć, że konsekrowany Tymoteusz ma śmieszne imię. Pewnie to wszystko przez to. Mnie się kojarzy z postacią z animacji dla dzieci z czasów PRL-u: Tymoteusz Rym-Cim-Ci.
    Albo jakoś tak.
    No mu to tak wyszło, że rym-cim-ci mu wyszło. Stawiam na to, że się mocno zdziwił, że mu tak wyszło. Takie domowe wyroby młodocianej konsekracji w zalewie tak mają.

    Jak to mówił Pawlak „to nie grzech ale wstyd”

    W zasadzie, tak. Teraz Bełata Sz. będzie miała świętą robótkę do odwalenia: przerobić wstyd na jakąś wyższą rację, żeby na powrót zrobiło się godnie. Już tam ona zna się na takiej robocie, z tego żyje i jest ulepiona. Kluski tak mają.

  153. zza kałuży
    17 września o godz. 20:49
    Ciekaw jestem kto Kaczyńskiemu, Macierewiczowi, Błaszczakowi i całej tej badzie każe być tak aż tak bezrozumnie antyrosyjskim? Czy rzeczywiście założycielski mit Wolski czyli „zamach smoleński”?

    Mój komentarz
    To nie jest głupota, jest gorzej. To jest coś na co nie ma antidotum.
    P…ja. Zdradzieckie mordy zabiły mojego brata w porozumieniu z Putinem.

    Na kanwie katastrofy smoleńskiej został wykreowany mit założycielski kultu Lecha-męczennika, który to kult (pomniki, miesięcznice, msze, wizyty na Wawelu z ministrami i premierem, itd.) w rzeczywistości jest odbierany rzez Jarosława.
    Jakakolwiek poprawa stosunków z Rosją, ich normalizacja, to by było zburzenie tego mitu oraz tego kultu. Już samo dążenie do poprawy może być poczytane w duchu jako zdrada wobec samego siebie (przez Jarosława).
    Pzdr, TJ

  154. @Nefer wczoraj 17:17

    Myślę, że Twoje obawy o spotkanie świętej rodziny na brukselskich promenadach są na wyrost. Oni, swoim zwyczajem, gdzieś je upchną na koszt państwa i po sprawie. Z pewnością nie będą publicznie paradować.

    A swoją drogą nowego, całkiem niespodziewanego znaczenia nabiera powiedzenie: wyszło szydło z worka.

  155. @ Tobermory 17 września 17:14

    Ale jeśli to prawda z tą ciążą, to starzy przynajmniej odetchną, że nie gej

    Starzy może i tak, ale dla przełożonych jaka strata.

  156. Ewa-Joanna pisze do Tanaka ”Mnie cały czas zadziwia taka zamierzona ślepota, choć nie tylko Polsce ona właściwa, bo jak się ona ma do uczciwości?”

    Troche wczsniej, jeden z nowych uczestnikow bloga (Pagan) pisze do mnie (moje streszczenie). ”Nie bede czytal, bo nie umiem, ale wiem bo jestem ateista, ze slyszenia” Hmmm… Pare uczestnikow tego bloga, w podobnym duchu poprzednio 🙂

    Osobiscie uwazam i wiem bo czytam. Wiekszosc premierow na swiecie ma wnuki. Rowniez wiekszosc religijnych szamanow (kaplanow, mullow, popow, zaklinaczy wezow, etc) ma dzieci i wnuki. Sytuacja Beatka Broszko nie jest niczym wyjatkowa. To jest syuacja standardowa. Proba dokonania politycznych wyborow, gdzie jeden z argument jest potomstwo Beatka B. jest podobna do badan nad sznurowki Andersa. A ogolnie nie wiadomo (dalsze pole do badan), czy pod spodem mial skarpetki czy onucki Anders.

    Osobiscie rowniez (a tylko przykladowo) moj wybor podporzadkowalbym nprzyklad odpowiedzi kandydatow na pytanie (poglad) tu
    https://www.politico.eu/article/winter-is-coming-donald-trump-tariff-clash-looms-for-european-commission-president-ursula-von-der-leyen/
    Szczegolnie, kiedy za pare misiecy bedzie wyrok w sprawie Boeing. Na odwyrtke. Nprzyklad.

    W zadnym przypadku onucki (sznurowadla) Anders czy wnuczka. No wlasnie E-J, jak ma sznurowadla czy potomstwo do uczciwosci?

    Pzdr Seleuk

  157. poniżej link do dyskusji o męskich końcówkach,
    czy dzieci powinny uczyć się wszystkich liter?….
    kobieta zderzona z LGBT…
    https://www.youtube.com/watch?v=LEI__dgp1rw

  158. @Ewa-Joanna

    Chyba zaczynają mi się podobać australijskie sroki. Pewnie dlatego, że żyją daleko ode mnie. Gdyby żyły blisko, podobałyby mi się mniej.

  159. @paradox57
    18 września o godz. 9:53

    Nie sądzisz, że przełożeni byli zorientowani już parę lat temu, jak jest i ewentualną stratę dawno zaksięgowali?
    Na studia do Rzymu na razie się chyba nie zakwalifikował…

  160. @Tobermory 10:34

    Ciąg dalszy formowania spuścili (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) na proboszcza. Czyli jakieś nadzieję jednak z nim wiązali.

  161. PS. Cały czas głoszą, że z homoseksualizmu można i należy leczyć. To gdzie są przeszkody, żeby leczyć z hetero?

  162. Tylko przy okazji. W polskim epidiaskopie chyba lekko zawrzało. Arcybiskup Jędraszewski nie dostał tego na co chyba mocno liczył: kardynalskiego kapelusza. Zresztą żaden z polskich arcybiskupów się nie załapał w obecnym rozdaniu.

  163. Czy nie jest tak. Powolanie do byc ksiundz, jest cos na ksztalt z dotkniecia paluszkiem (ET Steven Spielberg). Przynajmniej tak przedstawiane. Jezeli ktos jest ET paluszkiem caly czas dotykany, musi miec uczucie i innych sytuacjach. Nie tylko mamrotania czy lazikowania z kasa. Moze byc tez sytuacja z parafianka ”dotkniecia paluszkiem” ET

    pa narazie Seleuk

  164. @paradox57
    18 września o godz. 10:43

    Ba, homoseksualizm i może nawet wszelkie LGBT muszą być nawet dość zaraźliwe, skoro zapał w zwalczaniu ich promocji, włącznie z sięganiem (w niektórych miastach) po dezynfekcję, jest tak wszechogarniający.
    W przypadku ks. Tymka musiała zaistnieć jakaś szczególna odporność osobnicza 🙄

  165. @Tobermory 11:03
    Niedouczeni jacyś; nie wiedzą, że w przypadku szczepów szczególnie zjadliwych woda z mydłem i mop sobie nie radzą.

  166. @paradox57
    18 września o godz. 10:23
    A dlaczego? Bardzo fajne ptaszyska, mam u siebie, prawie oswojone się zrobiły. Jedzą z ręki, przylatują na wołanie. I śpiewają. 🙂

  167. @Ewa-Joanna 11:17

    Nie słyszałaś? U nas to niemalże wiadomość dnia, od której poważne telewizory rozpoczynają nadawanie. Sroka zabiła u was rowerzystę, a innego poważnie poraniła. Aż musieli ją zastrzelić decyzją sądu.

  168. PS
    Całe szczęście, że @Neferka rowerkiem po Brukselce, @pombocek wokół Jamnika, a nie że w Australii Bo co by to było.

  169. paradox57
    18 września o godz. 11:23

    Ale wczoraj tak się sroki darły w moim ogrodzie że teraz nie wiem czy się na mnie i mój rower nie namawiały 🙁

  170. @Nefer 12:43

    E-Jotka napisała, że tamte pięknie śpiewają. Więc myślę, że póki skrzeczą, nic Ci nie grozi. Zacznij się oglądać za siebie, jak zaczną wyśpiewywać arie, ku, zapewne uciesze, @basi.

  171. U mnie też latają podejrzane sroki, ale rower ofajdały mi… jaskółki 🙁 Cała zgraja się zgromadziła i latały jak messerschmitty lotem koszącym wokół domów i nad trawnikami po słonecznej stronie.
    Sąsiad mówił, że chcą jeszcze nałapać much przed podróżą, ale kto dziś uwierzy w takie naiwne wyjaśnienia 🙄
    Anyway… Jaskółek już nie ma.

  172. Jasne, już to widzę, muchy w Szwajcarii.

  173. @paradox57
    18 września o godz. 13:24

    Chłe, chłe… 😉
    Przypomniało mi się, jak moje kilkuletnie dziecko pochwaliło się cioci w Polsce:
    – U nas w domu chodzimy wszyscy w białych skarpetkach 😎
    – Aha? – pokiwała ciocia z podziwem, a dziecko ciągnęło dalej:
    – … bo jak pchła wskoczy, to od razu widać 😎

    To było w epoce dwóch, potem trzech kocich włóczęgów i ciągłej walki z ich pasażerami 🙄
    Jak już wspomniałem, problem ustał sam z siebie parę lat temu. Ostatnia porcja Frontline zestarzała się nieużyta.
    Moi znajomi walczą ostatnio z plagą pcheł na kotach, które nigdy nie wychodzą z domu i przez pierwszych 5 lat temat ten był dla nich zupełnie abstrakcyjny.
    Wystarczyło jednak, że jeden z sąsiadów (sam nie ma kotów) wpuscił do siebie zapchlonego kota z podwórka, a zaraza rozniosła się po piętrach 🙁
    Nosiciel pierwotny został przez swój personel odpchlony, a sąsiedzi walczą u siebie. Podobno jedna ścigana pchła rzuciła się z balkonu na drugim piętrze prosto pod tramwaj 🙄

    Zarekomandowałem białe skarpetki 😎

  174. @Tobermory

    Mogliby użyć w domu drobno sproszkowanego boraksu. Trzeba wetrzeć w wykładziny na podłodze. W dywany też. Jest silnie higroskopijny, więc niszczy jaja i larwy. I nie widać na białych skarpetkach.

  175. @paradox57

    Dzięki! Przekażę dalej.
    Po pierwszym zdaniu pomyślałem, że to jak z mąką u Herstoryka. Dla uwidocznienia śladów 😎

  176. E tam. Sam się zabił jak wyrżnął łbem w słupek. No prawda, mógł się wystraszyć, bo one bronią gniazda i lecą prawie na zderzenie. Mój Karolek też szurał, ale mu powiedziałam, że albo dzielimy terytorium i dostaje żarcie albo fora ze dwora. Zrozumiał i już nie lata mi nad głową. Za to zeżarł pomidora.

  177. To było do paradoxa57 z 18 września o godz. 11:20 🙂

  178. @Ewa-Joanna
    18 września o godz. 14:23

    Się domyśliłem, bo skądbyś mogła znać płeć tej pchły, co się pod tramwaj… 😉

  179. Na mojej ulicy w ostatnią sobotę zginął portugalski motocyklista lat 33, który próbując wyminąć autobus pocztowy wyjeżdżający z bocznej uliczki po prawej wyrżnął w betonowy słupek przy stajni jeździeckiej po lewej 🙁
    W tej stajni mierzyłem onegdaj na potrzeby blogowe szerokość końskich zadów. A na potrzeby jaskółki wypadniętej z gniazda łapałem muchy packą i zbierałem do pudełka po zapałkach.

  180. To jak u mojego szwagra od tego roku. Tylko że on ma problem z kawkami. Zawsze go ogłaszają, jak wychodzi z domu. Na razie nie atakują. Nie wiadomo, o co chodzi, ale czegoś im się nie podoba.

  181. @Tobermory

    Ale przez jakiś czas musieliby się powstrzymać od odkurzania wykładzin na mokro. Jedynie na sucho. Bo cały efekt trafi szlag.

  182. @Tobermory
    18 września o godz. 14:18

    Po pierwszym zdaniu pomyślałem, że to jak z mąką u Herstoryka. Dla uwidocznienia śladów

    W temacie śladów, Weterynaryjne Pogotowie, gdzie zmarł Kocurski przysłało nam kartkę kondolencyjną z atramentowymi śladami/odciskami jego przednich łap. Ładny gest z ich strony. Nasza, ucięta niestety przedwcześnie serdeczna przyjaźń zaczęła się i skończyła śladami. Echhhh…..

  183. @Herstoryk 16:29

    Nie traktuj tego jako próby czczej pociechy. Ale są takie sytuacje i tacy ludzie, których koty same odnajdują. Nawet nie musisz pilnie wypatrywać. Coś zostaje po poprzedniku, co przyciąga.

  184. @Tobermory
    Ratując jaskółkę mordowałeś muchy?!!!
    Oto, jak człowiek zrównał się z Bogiem.
    PS: w tym roku zacząłem łapać obecne w domu muchy do szklanki i wypuszczać je na wolność. Nie mam z tym zbyt wiele roboty bo przeciętnie zabłąkają się dwie do trzech dziennie, nie codziennie; po przejechaniu Niemiec od dołu do góry nie musiałem ani razu czyścić szyby z przyklejonych zwłok owadzich a placek że śliwkami spożywam na tarasie, nie będąc niepokojony przez osy (mieszkam na wsi, na skraju lasu).
    Niby przyjemnie ale trochę nieswojo.

  185. @popan
    18 września o godz. 16:54

    Zaraz – mordowałeś! 🙄
    Ogłuszałem i łapałem do pudełeczka, po wyjęciu były żywe i przyjemnie łaskotały jaskółeczkę w podniebienie 🙂
    Osy obległy mnie przedwczoraj w Konstancji nad jeziorem Bodeńskim i nie dawały spokojnie zjeść kanapki. Nie zabiłem żadnej. W ogrodzie wyżerają mi gruszki od środka. Strach brać owoc do ręki.
    A muchy pojawiają mi się w upalne dni (ostatnio znowu od tygodnia jest sucho i gorąco). Przylatują nagle chmarą nie wiem, skąd, może z tej stajni? Ale są takie zielone z metalicznym połyskiem. Walę packą po kuchennym oknie, a potem muszę czyścić szyby 🙁

  186. Do zwierzakowej sagi dołożę nowość. Dla mnie – absolutna. Jest na przystani stała rezydentka kaczka, jest kot-bosman, bywają łabędzie, nie brakuje zaskrońców, nornic, czasem zryją trawnik dziki, odwiedzają nas kormorany, popoluje na boku czapla, zdarzył się parę razy ponury dzień, w którym wypłynęła ryba. Ale tego, co zobaczyłem dziś, jeszcze nie było. Niestety, tylko krótkie ujęcie. Stałem z dziesięć minut, ale mnie chyba zobaczyła, bo już się nie powtórzyło.

    https://photos.app.goo.gl/KpqiPxQzdxkDzow66

  187. Nefer
    18 września o godz. 12:43

    paradox57
    18 września o godz. 11:23

    Ale wczoraj tak się sroki darły w moim ogrodzie że teraz nie wiem czy się na mnie i mój rower nie namawiały

    Deptanie trawy w skutkach
    wypiera krasnoludka

    A cięcie krzaków w mieście
    o, tu i tam i jeszcze
    wypiera też wróbelka
    nie widać elemelka

    więc w mieście rządzi sroka
    co głośna jest jak kwoka
    rozbija co się da
    i co człek z tego ma?

  188. pombocek
    18 września o godz. 18:44

    Pombocku, ledwo mignęło. Czy dobrze rozpoznałem: wydra?
    Nie mam pojęcia, czy w Jamnie je już widywano, ale jak dla mnie – sensacja.
    Z powodu, że klimat spodziewajmy się w jeziorze merlina.

  189. Tobermory
    18 września o godz. 17:09

    Osy obległy mnie przedwczoraj w Konstancji nad jeziorem Bodeńskim i nie dawały spokojnie zjeść kanapki. Nie zabiłem żadnej. W ogrodzie wyżerają mi gruszki od środka. Strach brać owoc do ręki.

    była to regularność nadmorsko-plażowa, że latem nawiedzały te piękne okolice niezliczone osy. Tacy lodziarze, zasuwający ze skrzynkami pełnymi tego, co dzieciarnia i ludność starsza lubi, nieraz wyglądali jak namagnesowani.
    Jak kto wyciągnął rozgrzaną słońcem kanapkę z cieknącym masłem, albo wyciągnął pomidora, czy soczystą gruchę, zaraz obsiadały i trzeba się było ścigać, kto szybciej wsunie.
    Zdaje się, ze częściej wygrywałem, ale nieraz też nie zdążyłem. Co ciekawe, osy te były w sumie grzeczne. Przykre wypadki zdarzały się co prawda, ale głównie przyjezdnym, nieobeznanym z procedurami plażowymi.

  190. @Tanaka
    Na moje też wydra. A ten merlin to kto?

  191. Tobermory
    18 września o godz. 17:09

    Takim małym młoteczkiem?

    Tanaka
    18 września o godz. 18:58

    Ale ja mam pełno wróbelków, bo krzaki mam. Ze 20 potrafi rozrabiać, plus sikorki.

  192. Tanaka i wy(znawcy)

    Jasne, Towarzysze, że wydra. Cud na jeziorze Galilejskim. Mało mnie nie skręciło z rozpaczy, ale że nikogo na przystani nie było, ruszyłem na sztormową wodę się rozładować. Dupa tam taki sztorm, ale gdyby ktoś był, to by mi zamiast „dzień dobry” powiedział: „Nie ma wyjścia”. Jak zszedłem, to już był, ale nic nie powiedział. Nie cierpię gdybania, ale raz scierpię: Gdybym się utopił, to by na pewno powiedział z satysfakcją: „A nie mówiłem?”.

    A rozpacz była stąd, że najpierw mi mignął łebek. Zanim przełączyłem zmartwiona na kamerkę, łebek się schował. Podszedłem bliżej i czekałem. Piękna pani się pojawiła, ale musiała mnie zobaczyć i dała nura. Na nieszczęście od tej strony, gdzie byłem nie ma niczego, za czym mógłbym się skryć i spokojnie panią podglądać. Stałem jak ułan na bidecie i mógłbym tak do końca świata. Mam jednak nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie. Następnym razem spróbuję się przebrać za ważkę.

  193. paradox57
    18 września o godz. 19:09

    A ten merlin to kto?
    To ten, co go Hemingway na Kubie.

  194. Nefer
    18 września o godz. 19:16

    Sikorek też mam dużo, głównie bogatki, ale modraszka się też zdarzy, a nawet uboga. Wróbli trzeba szukać One są gniazdowniki, trzymają się przez pokolenia jednego miejsca i jak się krzaki wyrżnie, a ziemię zabetonuje, to wróbelek zanika.
    Są w mieście miesca krzaczorowate, z wróblami, ale to już zupełnie nie to, co kiedyś. A kiedyś tyle ich wszędzie było, że zupę należało jest ostrożnie, żeby z łyżką do buzi nie trafił.
    Krzaki niewielkie, niechaszczowate, mocno cięte, słabo się nadają pod wróbla. A teraz ludność takie woli. Chyba, że woli beton. To największa pasja Polaka.

  195. pombocek
    18 września o godz. 20:07

    Wydra to chyba spora rzadkość w tak rozległym i otwartym zbiorniku. I do tego piękność. Dzieckiem w kołysce, chciałem być wydrą.

  196. Tanaka
    18 września o godz. 20:29

    Zainteresuję się, Tanako, jak to na Jamnie lub przy Jamnie (boć trzy rzeczki wpadają) z tymi wydrami. Bo dla mnie to odkrycie. Widywałem norki amerykańskie, ale one to już ponoć plaga. Wydry zaś to nie pamiętam, czy znam ją tylko z filmów, czy też widziałem żywą. Pogadam na przystani – na pewno moczykije wiedzą więcej ode mnie.

  197. Jamnikowa terapia dla niezrównoważonych

    https://photos.app.goo.gl/jBT2ChUk4J3hw45XA

  198. Moje ptaszki. Niestety Karolka nie ma bo jest na innym kompie.
    https://photos.app.goo.gl/VKeS1Z8huj5id6Em9

  199. @pombocek
    O rany! Wydra na Jamniku! A to radosc.Nie najgorzej z jeziorem skoro sie tam pojawila. Ale ty pombocku to drzesz na tych zaglach jak motorowka.
    Szum znajomy ten, a w wierzbach rosochatych pewno Rokita siedzi. Uwazaj , chociaz ten stary diabel polski jest dosc zyczliwy i pewno markotny na widok tego co sie wyprawia. On nie z kazdym gada ale z toba bedzie bo tez blaszactwa nie znosi i dum-dum w lesie.

  200. @pombocku a moze to je wyder? Ide na terapie.

  201. @Tanaka wczoraj 21:21

    Aaaaa…

  202. Chyba „marlin” ??

  203. @Herstoryk 7:52

    Aleś ty dosłowny

  204. @Nefer

    Jak Hemingway co na Kubie, to z pewnością ten.

  205. @Herstoryk

    Dobrze, że serwujesz to w ciągu dnia.

  206. Wklejam to tutaj, bo zdaje mi się, że u Hartmana nie przejdzie

    Optymatyk
    19 września o godz. 12:24
    Proszę Państwa!
    Z tego, co napisał Gospodarz i komentarzy wynika jedno, czeka nas nieuchronnie powrót do tego co już było ale „dzięki” temu parszywemu PRLowi żeśmy zapomnieli, powrót do
    zrefeudalizoanych stosunków społecznych.
    TAK, REFEUDALIZACJA ŻYCIA SPOŁECZNEGO – SYJONIZM w czystym wydaniu.
    U podstaw tego leży religia zinstytucjalizowana wywodząca się bezpośrednio z judalizmu i na nim się opierająca, syjonizm chrześcijański + syjonizm żydowski to jest judeochrzścijństwo.
    Niewielki % pasożytniczych i próżniaczych elit, będzie rozdawało karty całemu podległemu zwasalizowanemu społeczeństwu. Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Na tym ma polegać GLOBALIZACJA FEUDALNA.
    A DEMOKRACJA to jak zwykle w historii ludzkości nigdy nie osiągnięty i nieosiągalny z takimi głowami, MIT.
    Proszę sobie posłuchać gorzkich słów prawdy na ten temat:
    https://www.youtube.com/watch?v=NkvYxVrsvzM
    ILUZJA DEMOKRACJI, NEOLIBERALIZM I PROPAGANDA, CZYLI DLACZEGO OWCE MILCZĄ.
    Rację miał, kiedy powiedział swoje sławetne już słowa obecny minister sparaw wewnętrznych Niemieć H. Seehofer, że:
    „Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani, o niczym nie decydują.” Kapujecie?
    Witajcie na powrót w FEUDALIZMIE! Będzie ci wolno powiedzeć, co chcesz, ale robić będziesz to, co ci każą. I o to chodzi.
    Świetnie teraz do tego pasuje zacytować S. Staszica, który w swoim „Rodzie Ludzkim”proroczo napisał:
    ” WYOBRAŻENIE DZIERŻY (WŁADZY) ODEBRAŁO RODZAJOWI LUDZKIEMU ZIEMIĘ, WYOBRAŻENIE BOGÓW ODEBRAŁO MU ROZUM. Skoro tylko uderzyły w głowę pierwszych rodziców te dwa wrażenia: rzeczy zewnętrzne są bogami, wszędzie pełno jest duchów niewidocznych – zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum. NATURA UCZYNIŁA CZŁOWIEKA NIEŚWIADOMYM, WRAŻENIE BOGÓW CZYNI GO GŁUPIM.” s.273
    Proszę zauważyć co napisał:
    „Skoro tylko uderzyły w głowę …” zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum.”
    Mało było na świecie ludzi z takim ROZUMEM jak Staszic.
    Jeśli już jest nam potrzebna jakaś religia, to powinno to być RELIGIA ROZUMU.
    Jestem pesymistą, czyli optymistą, który przejrzał na oczy.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  207. Herstoryk
    19 września o godz. 10:54

    Mój komentarz
    Problemem USA jest prezydent Trump.
    Coraz bardziej mu się kałapućkają sprawy w polityce. To jest krótkometowiec.
    Z jednej strony chciałby on tak jak w biznesie – postawić twarde warunki i czekać aż partner zmięknie, z drugiej strony nie wie co dalej i w rezultacie z wielu jego propozycji wychodzi kicha, a on sam coraz bardziej wygląda na faceta niezdecydowanego, którego przerasta sprawowany urząd coraz bardziej.

    Jego partnerzy (prezydent Chin Xi Jinping, Kim Dżong Un, Putin), chyba wyczuli w bezpośrednich rozmowach tę słabość – niemrawość na przemian z nieprzemyślanymi nagłymi decyzjami płynącymi z ignorancji, zerowego doświadczenia politycznego, innego IQ, itd. Putin kilka dni temu zakpił sobie z Trumpa publicznie i to hadko.
    Świat się śmieje, wizerunek Trumpa upada, coraz mniej zaufania dla poczynań USA.
    Pzdr, TJ

  208. Optymatyk
    19 września o godz. 12:27

    Zmusiles mnie Optymatyk 🙂 przeczytac text J.Hartman. Stwierdzam. Punkt widzenia, zalezy od punkt siedzenia. Znaczy gdzie jest wieza widokowa ustawiona. Niektorzy uwazaja, wieza widokowa jest stoleczek w gestych oparach pisismu. A jeszcze lepsze jest uzycie pojec niadekwatnych do opisow rzeczywistosci aktualnej. Swiat do feudalismu nie zmierza Optymatyk. Po prostu, w wielu panstwach gore wziela kleptokracja, nowoczesnie zwana czasem oligarchie lub neoliberalism.

    Zdanie ”„Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani, o niczym nie decydują.” ” jest bezposrednio nieprawdziwe. Z mojej widokowej wiezy. Tak po prostu wyglada ”koniec historii” kiedy domorosli historycy szukaja odpowiedzi na problemy ktorych nie potrafia rozwiazac. Np ponadnarodowych korporacji. Wtedy szukaja ”konca historii” wybierajac ludzi SILNYCH i CHARYSMATYCZNYCH. Z lenistwa intelektu i bylejakiego wyrachowania (na dzis korzysc). Tesknota. Hartman, dobrze by zrobil, szkic piszac co z jedna istniejaca w Pl ponadnarodowa korporacja zrobic (perspektywa stoleczka widokowego w piss oparach). Reszta swiata da rade. Ale nie wszedzie Optymatyk, nie wszedzie.

    Pozatym. Szukanie idealow politycznych jest szkodliwe dla zdrowia. Proba realisacji tych idealow jest choroba smiertelna (przedwczesna) dla wielu.

    Pzdr Seleukos

  209. Optymatyk cd (ale nie tylko).
    Rozprawa z KorporacjaKatolicka w Polsce wydaje wszystkim (wiekszosci) zbyt abstrakcyjna, zeby zrealisowac. Nawet ateistom. Dzieki temu we mgle „szukaja”. Najczesciej w „wychowaniu i wyksztalceniu” 😎 COOL

    Czasem inne pl texty czytam Krytyka Polityczna, Kultura Liberalna. W bardzo wielu jest odnosnik to Skandynawii (przyklad do nasladowania jakoby). Jakoby mozna bylo. Pierwszym krok, gdyby mozliwe bylo, byla TY Reforma. Koniec poszukiwan silnych i charysmatycznych, co „problemy” rozwiaza, jednym wskazaniem paluszka.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Du-reformen

    do nastepnego, Seleukos

  210. seleuk|os|
    19 września o godz. 13:30
    Optymatyk
    19 września o godz. 12:27

    Zmusiles mnie Optymatyk przeczytac text J.Hartman. Stwierdzam. Punkt widzenia, zalezy od punkt siedzenia. Znaczy gdzie jest wieza widokowa ustawiona. Niektorzy uwazaja, wieza widokowa jest stoleczek w gestych oparach pisismu. A jeszcze lepsze jest uzycie pojec niadekwatnych do opisow rzeczywistosci aktualnej. Swiat do feudalismu nie zmierza Optymatyk. Po prostu, w wielu panstwach gore wziela kleptokracja, nowoczesnie zwana czasem oligarchie lub neoliberalism.

    Zdanie ”„Ci, co decydują, nie są wybierani, natomiast ci, co są wybierani, o niczym nie decydują.” ” jest bezposrednio nieprawdziwe. Z mojej widokowej wiezy. Tak po prostu wyglada ”koniec historii” kiedy domorosli historycy szukaja odpowiedzi na problemy ktorych nie potrafia rozwiazac. Np ponadnarodowych korporacji. Wtedy szukaja ”konca historii” wybierajac ludzi SILNYCH i CHARYSMATYCZNYCH.

    Mój komentarz
    Seleuk|os|, przychylam się całkowicie do twojej opinii.
    Pzdr, TJ

  211. Ktoś mówi, że wróble to już zabytek?

    https://photos.app.goo.gl/mA5J7v1TkzeRcrWw7

  212. @ tejot
    19 września o godz. 12:36

    Herstoryk
    19 września o godz. 10:54

    Mój komentarz
    Problemem USA jest prezydent Trump.
    Coraz bardziej mu się kałapućkają sprawy w polityce.

    Nie całkiem się z tym zgadzam i wystąpie tu jako adwokat diabła. Uważam, że Trump jest w pierwszym rzędzie objawem, a dopiero wtórnie chorobą. W USA pogłębiają się i zaostrzają przedziały pomiędzy kurczącą się klasą średnią i rosnącym prekariatem a rządzącą oligarchią. Wydaje mi się, że jego wygrana wyborcza była rezultatem swego rodzaju buntu peonów przeciw imperialnym elitom politycznym, wobec których Trump jest outsider’em.
    Kałapućkanie jest zaś wynikiem przepychanki pomiędzy agendą Trumpa, na której wjechał na urzad – czyli przynajmniej częściowy powrót do, jeśli nie izolacjonizmu, to przynajmniej postawienia priorytetu spraw wewnętrznych przed zagranicznymi awanturami – a agendą tradycyjnej imperialnej wojenno-przemysłowej oligarchii.
    Trump przez swoje tweet’y i numery próbuje stawiać waszyngtońską „nomenklaturę” przed faktami dokonanymi, przeskakując bariery w normalnych kanałach komunikacji. Establiszment go blokuje, spycha na tradycyjne pozycje i ubiera w „pomocników” w rodzaju Boltona, będącego prawdziwym złym duchem Waszyngtonu. Wydaje mi się, że tym właśnie spowodowana jest bezprecedensowa karuzela doradców i oficjeli egzekutywy.
    Trump jest – niezdarnie, niedyplomatycznie i czasem głupkowato, to fakt – realistą nazywającym rzeczy po imieniu, od Palestyny do Afganistanu i wciąż, na ogół bezskutecznie wierzgającym przeciw ustalonemu od 1945. porządkowi rzeczy.

  213. Herstoryk
    19 września o godz. 15:49

    Mój komentarz
    Nie przeprowadzałem analizy klasowej dotyczącej warunków w jakich funkcjonuje obecny prezydent USA.
    To, że jego wybór można nazwać jako wynik „buntu peonów przeciw imperialnym elitom politycznym”, nie zmienia faktu, ze Trump jako prezydent nie daje sobie rady.
    W wyborach powszechnych należy uzyskać ponad 50 %. Trump uzyskał niemal 50 %, lecz na te niemal 50 % nie złożyli się tylko peoni.
    Pzdr, TJ

  214. Herstoryk
    19 września o godz. 15:49

    Podzielam Twój pogląd.
    W ogóle, gdy źródłem problemu nazywamy osobę stojącą na szczycie wybieralnej władzy, to niemal z reguły popełnimy poważny błąd osądu. Gdy władza jest wybierana, nie jest, sama z siebie, chorobą, ale jej manifestacją. Władza i jej figle lub szaleństwa jest manifestacją, każdy kto ma gały, zobaczy. Choroba może być wyparta i głęboko skryta.

    Nie ma powodu sądzić, że nie jest tak w przypadku USA czy Polski.
    Trump, zapewne w dominującej części, ubiegając się o prezydenturę, słał niewerbalne komunikaty Amerykanom, którzy się z nim na pozaświadomym poziomie zrozumieli i został wybrany.

    Głęboko ukryte, ba, schowane w pozorze nieistnienia, problemy Polaków z sobą samymi, wyszły na jaw, gdy głosowali na dziwne partie w przeszłości, w tym na Kaczyńskiego pierwszy raz i następnie, po krótkiej chwili otrzeźwienia niektórych ale i rozczarowania Platformą, po raz drugi i to znacznie mocniej, dali rządy w łapy pisoidyzmu.

    Skuteczne zakrywanie mrocznych problemów Polaków z sobą działa głownie dlatego, że odbywa się za pomocą świętości: naród wybrany, przedmurze chrześcijaństwa, najwierniejszy Jezuskowi naród Europy, cywilizacja miłości, Polak-katolik, Polak-papież, święty ojciec święty, nieustające pielgrzymki, kolana, paciorki, „barki”, hymny i tak dalej, bez końca.
    A realnie: potworność tej rzekomej świętości, walenie wiarą, religią i Kościoła kat kościołem kat wszystkich po łbach, w mordy, wywalanie wszystkiego, co się nie całkiem zgadza z Kościołem kat i tymi skłamanymi świętościami, poza margines. Poza wspólnotę, społeczeństwo, poza tak zwany „Naród”.
    Realne niewolnictwo, ciągle pod Kościołem kat a niedawno pod panem, realna wewnętrzna sprzeczność między postniewolnikiem, których w genach, kulturze i tożsamości wypartej ma 85% Polaków, a rojeniami, że każdy był z pochodzenia „szlachcic”. ten głód, to parcie, żeby się dorwać, wyszarpać, nażreć, nie patrząc na nikogo i nia nic, aby napchać kiszki, to niewolnictwo w łapaniu ochłapów, które rzuca władza, czyli kolejny, wprost nie nazwany, a realny pan – Kaczyński , to całowanie po rękach za te rzucone ochłapy, głosowanie na swojego nowego wlaściciela, dzialającego w ścisłej spółce gangsterskiej z Kosciołem kat, to wypieranie się przez niewolnika swojego niewolnictwa – to jest choroba Polaka.

  215. tejot
    19 września o godz. 16:25

    Herstoryk
    19 września o godz. 15:49

    To, że jego wybór można nazwać jako wynik „buntu peonów przeciw imperialnym elitom politycznym”, nie zmienia faktu, ze Trump jako prezydent nie daje sobie rady.

    tejocie: nie ma tu sprzeczności, ale to nie Trump jest problemem, a jego wytworem.
    Ocena, czy Trump sobie „nie radzi” zależy od przyjętych kryteriów oceny. Ja widzę oczywistość nieradzenia sobie Trumpa, wręcz śmieszność tej postaci i żałosność skutków jego działania na arenie światowej, ale to nie znaczy, że ci co na niego głosowali uważają, że sobie „nie radzi”. A nawet jak w tym czy innym przypadku stwierdzą, że sobie w czymś „nie radzi”, to w innym, może znacznie cenniejszym dla wyznawców Trumpa sobie „radzi”.
    A do tego może jeszcze sobie to zgrabnie, zgodnie z wiecznym kanonem usprawiedliwiania się, wytłumaczą: „nikt się jeszcze nie urodzil, co by wszystkim dogodził”, albo: „szczery chłop, jak my”. „Dobrze chce”. „Postraszył Iran/Syrię/Europę/Chiny/ Koreę Pn itd”. „Pokazał, kto tu rządzi i ma twardą rękę”. I tak dalej i tak dalej.

    To, że to „kto ku rządzi” jest coraz bardziej iluzoryczne, bo w dłuższej rachubie sam Trump dodaje problemów Ameryce, a nie ujmuje, jątrzy, prowokuje, wywołuje pewność, że o zaufaniu do niego w ogóle należy zapomnieć, że rujnuje dotychczasowy wizerunek USA (inna rzecz na ile prawdziwy), że państwo to jest stabilizatorem sytuacji na świecie (znowu: inna rzecz, na ile i dla kogo taka stabilizacja jest ważna, wartościowa i warta dalszego trwania, a na ile jest dominacją USA i niesprawiedliwością) – to takie coś może w ogóle nie matrwić, nie zawstydzać wyborcy Trumpa. Nie myśli co dalej, jakie będą tego skutki za 10, 20 lat, ale „myśli” o tym co dostaje tu i teraz. Jakie ma od Trumpa gratyfikacje psychologiczne i materialne. Czy mu hormony satysfakcji wybiły, czy nie.

    Trump się ośmiesza: dyplomacja światowa za pomocą tweetów, językiem knajackim prowadzona, chaos, rzuty to tu, to tam, obrażanie, straszenie, szantaże itp – to go obnaża i poraża. Gdy ma do czynienia z inną polityką i dyplomacją, długofalową, w miarę spójną i z wytrawnymi politykami – przegrywa.
    Ale tego nie chce widzieć wyznawca Trumpa czyli wynawca siebie samego.
    To są oczywistości i brutalnie działające zasady psychologii.

  216. Tanaka
    19 września o godz. 20:16
    tejot
    19 września o godz. 16:25

    Herstoryk
    19 września o godz. 15:49

    To, że jego wybór można nazwać jako wynik „buntu peonów przeciw imperialnym elitom politycznym”, nie zmienia faktu, ze Trump jako prezydent nie daje sobie rady.

    Mój komentarz
    Jasne jest, ze wybór Trumpa na prezydenta, to wynik zaistnienia różnych okoliczności, w tym niezadowolenia społecznego z faktu najbardziej namacalnego – dochody stoją w miejscu, zamykane są fabryki, doją nas UE i Chiny, zalewają Meksykanie przekradający się przez pustynię do USA, nie szanują Ameryki, itd.

    Elekcja prezydenta, to zbiór i zbieg bardzo wielu czynników – społecznych, politycznych i technicznych, jak prawo o dowolności donacji dla partii politycznych, atmosfera w społeczeństwie (Ameryka zaczyna przegrywać), tlące się konflikty etniczne (wrogowie Obamy nie zasypywali gruszek w popiele), malejąca aktywność gospodarcza, coraz bardziej widoczny spadek siły USA, konkurencja Chin plus trwająca od dawna konkurencja Japonii, którym USA nie mogą dać rady, np. przemysł samochodowy, ekspozycja polityki amerykańskiej na partykularne interesy Izraela, rozprzestrzenianie się fake newsów w coraz sprawniej działającym internecie, głaskanie ego Amerykanów przez Trumpa (America first), przymilanie się do męskiej mizoginistycznej części wyborców gadkami o chwytaniu kobiet za, itd, itp.
    Pzdr, TJ

  217. Sznurówki, względnie makaron 🙂

  218. @herstoryk, co do kota in-door. Mój został wzięty ze schroniska, miał ze dwa miesiace , a przyniósł go pan taksowkarz, który znalazl kilkudniowe kitke kolo smietnika. Ponieważ był czlowiekiem samotnym a pracował po kilkanaście godzin woził go pod przednim siedzeniem, w końcu jednak nie dało się dluzej. Nie wyrzucił na ulicę tylko przywiózł do schroniska. Tam byly dwa wyjścia dla niego Albo go ktoś w ciagu miesiaca adoptuje albo po miesiacu zostanie uspiony. Wg ciebie to lepiej by było mu ten kamień u sxyi, czy może wyrzucić na ulicę jak mowisz do natury. Przeżyliśmy juz wspólnie omal 18lat, obydwoje jesteśmy w doskonałej formie i mieliśmy razem dużo fanu. I mamy dalej.
    Wspomniany przez mnie pies syna nie został wzięty jako rozrywka dla dzieci, mieli go już wczesniej. W ogóle jest cudzoziemcem bo pochodzi z Kostaryki. Tez żyje z nimi kilkanascie lat no i od kilku miesięcy odchodzi. W poniedziałek jedzie syn z nim do osrodka, który nazywa sie quality life, zeby ocenili czy ma jeszcze jakieś quality life. Smutne to.

  219. https://oko.press/przerazajaca-ideologia-pis-kosciol-z-partia-rzady-tuska-jak-czasy-saskie-program-pelen-falszu/?fbclid=IwAR0c9QONt5HmjDkMi3bbwFGEO8r5A_ndZVSkMb_irFzgop-CkUhA1aB3khY
    (…)
    „Kościół wyjątkowy, ateiści do ateistanu
    W swojej wizji historii Polski PiS idealizuje kościół katolicki, przedstawiając go jako główną ostoję narodu, idealizuje II RP oraz przedstawia PRL w jednolicie czarnych barwach – jako ustrój narzucony, któremu sprzeciwiał się cały naród.

    „Kościół katolicki w Polsce odegrał i odgrywa wyjątkową rolę, odmienną niż w historii innych narodów. Była ona nie tylko narodowotwórcza i cywilizacyjna, ale także ochronna” – czytamy w programie.

    Poza Kościołem nie ma moralności – twierdzą autorzy programu (co może być zaskoczeniem dla żyjących w Polsce ateistów):

    „Kościół katolicki jest depozytariuszem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”.”
    ………………………………
    No to czujmy się NIHILISTAMI, bo tak chce PiS i KrK a szczególnie Naczelnik JK.

  220. To takie najprostsze bajki, że dzieci nudzą się zwierzetami,które posiadaja. Naogol jest odwrotnie uczą się przy nich odpowiedzialności i zawsze bardzo je kochaja. Przykro, że ty @herstoryk masz inne obserwacje. Wspomniane przeze mnie psy wyprowadzane przez dog -walkerow nie są z abawka, które się dzieciom znudxila. Jeśli są dzieci w domu to nie ma potrzeby zatrudniać do wyprowadzania.Te wyprowadzane psy zawsze są wielce wysokorasowe, na pewno nie zaniedbane. Trochę wzięte z proznosci, trochę z samotnosci a może nawet z miłości do zwierzat.
    Nie tylko piszacy tutaj mają tzw. Ludzkie odruchy.

  221. @herstoryk, ale w jednym będziemy zgodni. Oglądałam dzisiaj na CNN wywiad z ministrem spraw zagranicznych Iranu. Co za klasa. Nie ustosunkowuje się do tego co mowil, bo skoro ja ma do nich slaboscto nie mogę byc obiektywna.

  222. http://polityczek.pl/uncategorised/11652-kuczynski-taka-holota-jak-dzis-nie-rzadzila-polska-po-1956-roku?fbclid=IwAR0eXzTNj6JqlcBYsucXl3pqCljPYglNxvIPmWjFnJQop5I9qEZe0J0DsCs
    Przerwane posiedzenie Sejmu: Władza Kaczyńskiego i PiS jest zdolna do najgorszego! Nie miejmy złudzeń. Ten stary Sejm po wyborach może być użyty nawet do deklaracji, że wybory zostały sfałszowane, są nieważne i do „niesfałszowanych” wyborów pozostanie stary Sejm. Łajdactwa PiS granic nie znają. PiS od swego powstania jest zorganizowanym fałszem, kłamstwem, dwulicowością. Celem PiS jest dyktatura Kaczyńskiego i jego pachołków, w demokratycznej maskaradzie. Zabijają demokrację krok po kroku zachowując jej skórę dla tej maskarady.

    „Uregulowanie” zawodu dziennikarza i artysty: Korpus pachołków dziennikarskich PiS istniejący już w mediach „publicznych” i w ogóle pisowskich ma być ustanowiony prawnie i rozciągnięty na całe media; ein fuhrer, ein pismak, sieg hail! Zamiar PiS upaństwowienia zawodów artysty i dziennikarza to ewidentnie import z faszyzmu i stalinizmu. Tego nie było nawet w PRL po roku 1956. To trzeba nazywać po imieniu, a nie półsłówkami. Czas na właściwe słowa, zamiast bawełny, której ciągle pełno w obiegu.

    „#SilniRazem”: Nie dajcie się szczujni okłamać! Silni Razem to świetny hasztag, który został zaatakowany przez pisowskie kleszcze, zamieszczające tam paskudztwa w stylu tej hołoty u władzy.

    O publicystach: Słucham komentatorów w TOK – FM i po raz nie wiem, który mam wrażenie, że język bardzo wielu z nich jest drastycznie niedostosowany do tego, do czego Kaczyński prowadzi Polskę. To jest droga do współczesnej DYKTATURY, a nie do jakiejś innej niż dotychczasowa demokracji.

  223. https://gazetaplus.pl/mam-nadzieje-ze-to-pisowskie-skur-skonczy-sie-szybciej-niz-sie-zaczelo-stonoga-wyszedl-na-wolnosc/6815/?fbclid=IwAR1mbU8e-wiTrAFyxd8g_wmCkqhB0ETy_dnlLIzkgJcuizO7tqsMeNqwdbQ
    Zbigniew Stonoga został zwolniony z więzienia, w którym siedział jego zdaniem nie słusznie. Swoich fanów przywitał i podziękował im za pomoc w trudnym dla niego okresie.
    “Witam Was Internetowe Buźki !
    Dziękuję Wszystkim, którzy usiłowali mi pomóc i pomagali.Dziękuję za listy, za książki i wszystko to, co pozwoliło przetrwać mi ten straszny czas wyniszczania człowieka przy zaangażowaniu pełnej machiny prześladowczej polskiej rzeczpospolitej pisowej.
    Jestem wolny !”

    Panie Ministrze Ziobro Prokuratura nie wpuściła mnie do środka , prokurator mnie nie przyjął , pan też mnie nie przyjął więc ja coś panu zakomunikuje. To że pan razem z ta pisowska pierdo…ną watahą niszczycie Polskę, zdeptaliście konstytucję, osraliście Trybunał Konstytucyjny nie oznacza że tacy ludzie jak ja, którzy dali wam perdo…ne śmiecie ta władzę, którzy dali się zmanipulować waszym ludziom takim jak , Kurski , jak Kwiatkowski i dzięki mnie macie pełnie władzy w parlamencie, nie liczcie na to że ja będę siedział w domu w kącie i rozżalał się nad sobą i płakał przyjmując, którąśdziątne wezwanie na kolejne przesłuchanie.

    O szóstej rano panie Ziobro to pan może co najwyżej pójść do Kaczyńskiego pałę mu opierd..lić, żeby się chłop z rana nie męczył, albo Alika wyprowadzić ….

  224. Optymatyk
    19 września o godz. 22:27

    „Poza Kościołem nie ma moralności – twierdzą autorzy programu (co może być zaskoczeniem dla żyjących w Polsce ateistów)”.

    Chodzi o to zaskoczenie, Optymatyku. Dla kogo jest, dla tego jest. Dla mnie zaskoczeniem, a nawet szokiem byłoby, gdyby w Kościele była moralność. A że jest bełkotariuszem moralności to na pewno.

  225. @herstoryk, Twoja diagnoza, że Trump jest skutkiem a nie przyczyną jest oparta na złych zalozeniac przeź anałogie do Polski. Ale to inny kraj, inna mentalnosc wiec niewiele podobienstw wśród tych odrzuconych. . Z zapomnienia, odrzucenia chciał wyciągnąć ludzi Bernie Sanders i spotkał się z ogromnym aplauzem wśród tych, którzy oczywiście potrzebują ubezpieczenia, umorzenia długów , ale którzy jakoś zawsze się ogarna. Trump zagrał na najgorszych instynktach znajdując wroga w emigrantach, głównie z Meksyku którzy gwalca,morduja , kradna, zabierają prace i pogarda dla wyksztalconych , Jego wiece to bylo wiece njenawisci, np. do Clintonowej. W podtekscie tez dosc juz mamy Czarnego. Zawsze tlumy skandowaly lock her up Dokładnie nikt nie wiedzial z tych wiecujacych za co ja zapuszkowac ale to sie dobrze ,sprzedaje.. Ci sami ludzie nie sluchali Berniego, że jest straszny wyzysk przez wszelakie korporacje, spotykał się z wielką niechecia, bo Ameryka jest najwspanialsza, gdyby nie te emigranty i czarne, a on jest socjalista co jest mylone z faszysta. Właśnie w tych najnedzniejszych stanach praktycznie nie istnial. Zreszta chyba faszysta ma lepsza opinie niż socjalista..Poza widowiskiem ze spotkania z gornikami w West Vjrginia niewiele się ludem Trump zajmowal. Moge tak snuc dlugo, ale po co. Naprawdę trzeba jednak trochę znać Amerykę nie tylko autopsji zreszta.

  226. @pombocku
    juz jezdem.
    „To jest droga do współczesnej DYKTATURY, a nie do jakiejś innej niż dotychczasowa demokracji.” -rzecze @Optymatyk.
    I nie sposob z tym stwierdzeniem sie nie zgodzic. Tylko, ze to bedzie dyktatura ciemniactwa, metow najgorszego autoramentu. Cos, co jak sie rozpelznie to zatesknimy za ” przyzwoitoscia” komuny. Wowczas narod w rzeczy samej byl w jakis sposob „solidarny”. Dzis nie bedzie. Mam wrazenie, ze PiS chce doprowadzic do tego azeby ludzie zwyczajnie zaczeli sie lac na ulicach, bo wowczas bedzie wreszcie pretekst do „zaprowadzenia porzadku”. Dobra wladza wezmie za morde zlych a obroni dobrych, prawych Polakow za pomoca sluzb, policji i naziolskich kato-bojowek. A UE z obrzydzeniem bedzie sie od tego dystansowac pozostawiajac nam to polskie piekielko, bo i coz innego wlasciwie moze zrobic. Putinowi tez do niczego nie jestesmy potrzebni jako terytorium. Zielone ludziki nie wejda. Jestesmy znacznie przydatniejsi jako dyzurny chuligan w UE, przyklad jak mozna i ze mozna i ze nikt nam za to nic nie zrobi. Inni pojda w nasze slady w roznych sytuacjach. Dobry obyczaj przestanie obowiazywac. Czy mozna sobie wyobrazic lepsza przysluge?

  227. @Wszak Kaczynski juz w 2005 powiedzial, ze „chodzi o to aby dobrym zylo sie dobrze a zlym zle”. I dla duzej czesci spoleczenstwa taka argumentacja jest jak najbardziej logiczna! A Kaczor bedzie ten sad ostateczny odprawial i decydowal kto jest dobry a kto zly. I zdrajcow, kulakow, niebieskie ptaki i nierobow wysylal do obozow reedukacyjnych?

  228. @poslucham wrobelkow i pogapie sie w wode. Hasta luego

  229. @zyta2003
    19 września o godz. 22:18

    @herstoryk, co do kota in-door. Mój został wzięty ze schroniska, miał ze dwa miesiace , a przyniósł go pan taksowkarz, który znalazl kilkudniowe kitke kolo smietnika. ……. Wg ciebie to lepiej by było mu ten kamień u sxyi, czy może wyrzucić na ulicę jak mowisz do natury.

    Wg. mnie, wyrośnięty z kociaka, samodzielny, dobrze oswojony kot powinien – jeśli to możliwe – mieć sporo swobody i kontakt z naturą. Czyli jestem przeciwny traktowania kota jako lalki czy zabawki, zamkniętej w ograniczonej przestrzeni, a fanatycznie przeciw kamieniowi na szyję!! Pieprzysz bzdury!

    19 września o godz. 22:56

    To takie najprostsze bajki, że dzieci nudzą się zwierzetami,które posiadaja. Naogol jest odwrotnie uczą się przy nich odpowiedzialności i zawsze bardzo je kochaja.

    Z odpowiedzialnością dzisiejszych dzieci jest różnie. W wielu przypadkach przy zakupie zwierzaka obiecują opiekę, itp. co często okazuje się słomianym zapałem, wkrótce ograniczonym do zabawy i głaskania ulubieńca, ale już nie sprzątania po nim, wyprowadzania (jeśli pies), itp. A rodzice mają już dosyć na tapecie! Mam taki przykład w bliskiej rodzinie. Stąd pękające w szwach schroniska dla psów i kotów.

    20 września o godz. 1:10

    @herstoryk, Twoja diagnoza, że Trump jest skutkiem a nie przyczyną jest oparta na złych zalozeniac przeź anałogie do Polski.

    To nie analogia do Polski ale odwołanie się do reguły, wg. której działa bunt peonów wszędzie, bez względu na kraj, sposób myślenia, wyznanie, itp. Od USA, przez Brazylię, do Polski, etc.

    Jego wiece to bylo wiece njenawisci, np. do Clintonowej. W podtekscie tez dosc juz mamy Czarnego. Zawsze tlumy skandowaly lock her up Dokładnie nikt nie wiedzial z tych wiecujacych za co ja zapuszkowac ale to sie dobrze ,sprzedaje.

    Może jednak wiedzieli, wystarczy wklepać w gugla „Hillary Clinton corruption”, żeby zobaczyć długą i wiarygodną listę afer i przekrętów. Clintonowa jest przy tym par excellance reprezentantką tradycjnej politycznej skorumpowanej elity/oligarchii.
    Sanders próbował trafić do „ludu” językiem poprawności politycznej, typowym dla rządzącej od zawsze politycznej elity. Owszem, rezonowało miastowym, wykształconym, liberałom. Trump tymczasem naciskał bez żenady na populistyczne guziki, rezonujące prowincjonalnym red-neck’om i miejskiemu prekariatowi. Wynik wykazał co „ludowi” rezonowało lepiej.

    Trump szamocze się, próbując szarpać za sznurki, którymi rządząca oligarchia steruje każdą prezydencką marionetką od co najmniej Eisenhower’a. Każdy obiecuje w kampanii cuda wianki, żeby na stanowisku posłusznie iść na uwięzi. Przypadek Obamy wybranego jak anty-Bush, ale kontynuującego rujnującą politykę imperialną dobrze to ilustruje.

    Wybory prezydenckie 2016 w USA i polskie parlamentarne w 2015 cechuje bliskie podobieństwo frekwencji – ok 56% i ok 50%. W obu przypadkach decydujące było poparcie tych co im naprawdę rezonowało, przy obojętności lub machnięciu ręką pozostałych 44/50%.

  230. rozmowa Andrzeja Dominiczaka z Joanną Muchą na kanale racjonalista
    https://www.youtube.com/watch?v=uUkKULKzKRY
    i komentarz pod filmem
    „Nie wiem ale się wypowiem,bo jeszcze mnie proboszcz z ambony wytknie palcem i nikt na mnie nie zagłosuje”- To by było na tyle jeśli chodzi o art.196 kk . No i jeszcze ten przyzwoity konserwatysta ,Ujazdowski…to już w ogóle można zapomnieć o rozmowie z PO na temat świeckości państwa.”

  231. jeszcze ten tytuł filmu „O dramatycznej różnicy między PO a PiS”

  232. Mam nadzieję że pewnego pięknego dnia nie zrobię się jak niektóre uczestniczki bloga i nie będę przekręcać, insynuować, imputować i z premedytacją obrażać innych, vide szeroka gama żeńskich wpisów na EP. Na sam widok mam ochotę zrobić tak

    https://i.pinimg.com/originals/25/8a/ed/258aed760013b152ea552091374e5aea.jpg

  233. @Herstoryk
    20 września o godz. 9:16

    Z odpowiedzialnością dzisiejszych dzieci jest różnie

    Też tak uważam, ale odpowiedzialni za brak tej odpowiedzialności są rodzice, bo przyjęcie do domu zwierzęcia „dla dziecka”, a nie dla całej rodziny to jak adopcja braciszka lub siostrzyczki, „żeby miało”, przy braku własnego zaangażowania uczuciowego i potrzeby „posiadania” kolejnego dziecka.
    Tak do własnych kotów doszli moi znajomi, ci walczący z pchłami. Przejęli dwa koty z całym wyposażeniem, bo u 15-letniej córki poprzednich właścicieli właśnie się objawiła alergia na kocią sierść. Po 3 latach!

    Kiedy moje dziecko miało 7 lat, zapragnęło mieć psa. Albo… komputer 😎
    Na początek zaproponowałem wyprowadzanie zaprzyjaźnionego setera sąsiadki. Po paru spacerach stanęło na komputerze.
    Dostał w wieku 11 lat, od chrzestnych. Nigdy się nie znudził.
    Koty zaś przybłąkiwały się same i były (są) kochane bezwarunkowo.
    Koty in-door bywają całkiem szczęśliwe, jeśli nigdy nie zaznały życia na wolności, mają urozmaicone otoczenie i towarzystwo. Jeśli są zostawiane same na długie godziny, powinny mieć towarzystwo drugiego kota.
    Moi sąsiedzi mieli kota, który wychodził tylko na balkon. Kiedyś spadł z balustrady (wysoki parter, ca 2 metry) na trawnik i wpadł w straszną panikę, bo poczuł pod łapami coś nieznanego i nieprzyjemnego, a wskoczyć z powrotem nie potrafił, choć to nie była żadna sztuka.

  234. @Nefer
    20 września o godz. 10:12

    Myślisz, że to tylko kwestia wieku?
    Jakoś mnie nie ciekawi, co sobie kompensują, ale hadko czytać 🙁

  235. @Tobermory
    20 września o godz. 10:30

    odpowiedzialni za brak tej odpowiedzialności są rodzice, bo przyjęcie do domu zwierzęcia „dla dziecka”, a nie dla całej rodziny to jak adopcja braciszka lub siostrzyczki, „żeby miało”, przy braku własnego zaangażowania uczuciowego i potrzeby „posiadania” kolejnego dziecka.

    Można też winić konsumeryzm. Bezwonne śliczne sklepy zoologiczne, często w wielkich centrach handlowych, z uroczymi szczeniakami i kociakami. Ot, jeszcze jeden towar, różnica, na oko, z pluszakiem z pobliskiego supermarketu niewielka, a żywe i się samo rusza. Rodzica łatwo w dzisiejszych czasach zamęczyć czy sterroryzować 😉

    Koty zaś przybłąkiwały się same i były (są) kochane bezwarunkowo.

    Tak jak i nasze!

    Koty in-door bywają całkiem szczęśliwe, jeśli nigdy nie zaznały życia na wolności…..

    Mam bujną wyobraźnię i widzę siebie zamkniętego przez całe życie w mieszkaniu, choć z TV, kompem i zabawkami. I dostaję drgawek!

    Moi sąsiedzi mieli kota, który wychodził tylko na balkon. Kiedyś spadł z balustrady (wysoki parter, ca 2 metry) na trawnik i wpadł w straszną panikę, bo poczuł pod łapami coś nieznanego i nieprzyjemnego, a wskoczyć z powrotem nie potrafił, choć to nie była żadna sztuka.

    Czy to nie jest niepokojąco podobne do kur w klatkach na fermach hodowlanych???

  236. Tobermory
    20 września o godz. 10:37

    Częściowo chyba tak. Ale to jest straszne, straszne.

    Był sobie taki wierszyk Brzechwy, o magiku. Fikus z Dwikóz.

    https://poezja.org/wz/Brzechwa_Jan/3824/Magik
    (niestety trochę literówek)


    Prysły młodych żon powaby,
    A zostały stare baby,
    Obie krzywe, obie siwe
    I okropnie gadatliwe

  237. @Nefer
    „Mam nadzieję że pewnego pięknego dnia nie zrobię się jak niektóre uczestniczki bloga”.
    I w tym momencie ta nadzieja cie opuscila? Pijesz do mnie, zabki i 404, bo innych uczestniczek na EP po prostu nie ma. Dlaczego nie napisalas tego na EP tylko tu? I wreszcie ktoz to cie zmusza do czytania i w ogole bywania na EP? Podejrzana ta twoja wrazliwosc skoro nie masz odwagi
    zwrocic sie do kogos wprost jesli cos ci sie nie podoba ale z upodobaniem obrabiasz komus d. za plecami i na innym blogu.

  238. @Nefer
    Witaj w klubie. Twoj wpis wlasnie z premedytacja obraza innych.

  239. Nefer
    20 września o godz. 10:12

    Mam nadzieję że pewnego pięknego dnia nie zrobię się jak niektóre uczestniczki bloga i nie będę przekręcać, insynuować, imputować i z premedytacją obrażać innych, vide szeroka gama żeńskich wpisów na EP.

    Bo do tych niektórych odpowiednio Pan Jezus już się zbliżył.

  240. @ Mlodziutka Neferko, nie obrazaj starszych osob, bo jest ich tu wiekszosc. Starosc to nie wada zapewniam cie dziecko. Kiedy dojrzejesz mam nadzieje i wyzbedziesz sie tego glupiutkiego infantylizmu wowczas pare rzeczy zrozumiesz. Na razie jestes rozkoszna trzpiotka.

  241. Nefer, fotka z psem jest kapitalna.
    Pzdr, TJ

  242. Idę do fryzjera 🙂

  243. Teflonowa odporność na przysrywanie 🙂

    Wychodzę 🙂

  244. @Neferko, jak wrocisz: Ja ci nie „przysrywam” jak bylas laskawa sie wyrazic. Nie mam watpliwosci, ze posiadasz teflonowa odpornosc na to.
    Zwracam ci po prostu uwage na niegrzeczne zachowanie swiadczace o niedojrzalosci. Nie wiedzialam, ze robisz tu za maskotke-smieszka ale twoje dowcipy nie zawsze sa zabawne, czasem budza niesmak. Troche wyczucia skoro juz musisz robic za dowcipnisie.

  245. <i< Starosc to nie wada zapewniam cie dziecko.

    Czy mnie się źle przypominają z dawniejszych wpisów niegrzeczne komentarze pewnej roztańczonej „trzpiotki-dzierlatki” wypominającej „starym dziadom” na EP ich podeszły wiek i sugerujących kiepską kondycję zdrowotną?

  246. @ Pombocek
    Czy zauwazyles w Polsce zmiany w jezyku potocznym czy to moze tylko ja bedac 35 lat poza krajem tak to odbieram?
    Nie chodzi mi o jakis mlodziezowy zargon ale o pewien manieryzm, ktory wlasnie przypomniala mi Neferka. Uzywanie np. bezosobowych form w odpowiedzi. Skrotowosc jakowe „zmemienie” jezyka. Na FB roi sie od takich zwrotow i to jest na swoj sposob zabawne ale przyznaje, ze niektorych manieryzmow zwyczajnie nie rozumiem. Np. swego rodzaju spieszczania jezyka i osobliwego seplenienia. Przestawiania
    akcentacji w jakis przedziwny sposob. To co jest tak znakomicie przedstawione w filmie „Wojna polsko-ruska” a co wyewoluowalo w
    jeszcze dziwniejsze formy od tego czasu. Jak bylam w kraju to zauwazylam, ze dziewczyny np. mowia szest a nie szesc. Jakby uzywaly rosyjskiego. A przy tym to krygowanie sie, jakies bujanie podczas rozmowy, jakby nie mialy sily na nogach ustac. Choroby morskiej idzie dostac jak sie cos takiego widzi. Cierpia na to rowniez rozne prezenterki telewizyjne a nawet niektore aktorki. Dla mnie to dosc irytujace.

  247. @Herstoryk
    20 września o godz. 11:00

    Fachowcy od kotów nie zrównują kotów in-door z kurami w klatkach.
    A ten kot, co spadł z balkonu, żył 18 lat, nazywał się Rambo i był wielbicielem szparagów konserwowych (!)
    I nie miał na sumieniu ani jednego ptaszka, jaszczurki, myszki, chrabąszcza ani ropuchy 😎

  248. @Tobermory
    Ja na ogol unikam rozmow z wszelkiej masci mizoginami. Ale, ze od pewnego czsu usilujesz mnie zaczepiac wiec odpowiem ci to, co i Neferce.
    Jesli cos ci sie nie podoba na EP to tam nie zagladaj, a jesli zagladasz to odpowiadaj tam a nie tu. Po co przenosisz swoje urazy z blogu na blog.
    Zwlaszcza, ze insynuujesz i to nie po raz pierwszy. Nie wchodze na LA po to aby znowu sie uzerac z kims pokroju Gajowego czy Zabki. Dosc mam mizoginow i gowniarzy na EP. Sadzilam, ze tu mozna bedzie uniknac takich zaczepek i normalnie rozmawiac, okazuje sie,ze nie. Za chwile ty i Nefer zarzucicie mi” klotliwosc starej baby” ale przeciez to wy mnie zaczepiacie. Nie mam wam nic do powiedzenia i nie wywoluje waszych nickow, zatem prosze i mnie sie nie czepiac. I nie zamierzam sie tlumaczyc z grzechow niepopelnionych. To w twojej glowie legna sie pomysly, ktore mi przypisujesz. Nazywa sie to insynuacja.

  249. @Pombocku
    Jak sie obudzisz, to odpisz na EP, bo tu jednak jest tak samo pod wzgledem zlosliwych intencji, zatem zadna wlasciwie roznica. Zamiast podjac jakis temat trzeba sie opedzac od osobistych wycieczek.

  250. @jakub01
    20 września o godz. 12:59

    Och, mnie się tylko przypomina awantura sprzed roku. I to na tym blogu, z rozciągnięciem na sąsiedni. I kto wtedy łgał bezwstydnie i nas obgadywał u sąsiadów. I twierdził, że bawił tu zaledwie kilka godzin, a i to za dużo.
    I że więcej tu nie wróci, bośmy niegodni zaszczytu 🙄

    A propos
    Czy coś się stało z @mag?

  251. PS. Bardzo zaluje, ze nie ma @Mag i brakuje mi jej. Jednak nie dziwie sie, ze dala sobie spokoj. Na blogach odbywa sie cos w rodzaju selekcji negatywnej i ubywa sensownych ludzi za to przybywa frustratow.

  252. Jak mawiają starożytni Rosjanie najgłośniej ta gęś krzyczy, która kamieniem dostanie.

    A dokładnie. Nie zauważyłem we wpisie @Neferki żadnego odniesienia personalnego. Ot taka rzucona uwaga. Więc skąd ten gęsi krzyk? Coś by było na rzeczy?
    I, odwracając: jeśli coś Ci się nie podoba na LA, to nie zaglądaj.

  253. @ Tobermory
    Was jest raz .Za twoje zaniki pamieci nie odpowiadam. Prosze sie ode mnie zwyczajnie odpieprzyc i nie prowokowac zadymy, ktora pozniej obarczysz „klotliwe stare baby”.

  254. @paradox 57
    Neferka to nie jest cale LA. A mnie nie podobaja sie jej zlosliwe aluzje na moj temat czemu dalam wyraz otwarcie sie do niej zwracajac. Nie za plecami, nie na innym blogu. Nie masz z tym nic wspolnego.

  255. @”gama zenskich wpisow na EP” to odniesienie jak najbardziej personalne, skoro tych kobiet jest raptem trzy . Reszta machnela reka na blogi, w ktorych musi sie ustawicznie oganiac od much plujek.

  256. Przeżyłem wczoraj sztorm na jeziorze!
    Płynąłem niewielkim stateczkiem z 5 pasażerami w poprzek jeziora Neuchatel, a potem wzdłuż przy wietrze ponad 60 km/h! Wiatr wiał wzdłuż jeziora, więc ta przeprawa (ponad 8 km) była bardzo ekscytująca, niewiele brakowało, a nabawiłbym się choroby morskiej 🙁
    Jezioro leży u podnóża gór Jura, jest głębokie na ponad 150 m i ma 38 km długości, wiatr hulał swobodnie pędząc białe grzywacze jak na jakimś morzu. Do przystani trzeba było robić zwroty i ustawiać się pod wiatr, inaczej nie dało rady przybić do pomostu. Z wiatrem w rufę płynęło się bez emocji, ale to halsowanie zygzakiem przez wzburzone fale… 🙄
    Nie widziałem ani jednej żaglówki, ale paru surferów na deskach z żaglem lub latawcem miało raj. Jak oni pędzili przez to jezioro 😯 A jakie skoki! Jeden z żaglem zrobił salto w powietrzu co najmniej 5 metrów nad wodą, wylądowali osobno. Ci z latawcami (kite-surfer) wyczyniali akrobacje jeszcze wyżej i efektowniej.
    Po dwóch godzinach udało się szczęśliwie dotrzeć do portu i przesiąść na pojazd szynowy 😎

  257. @A gdziez to jest „na margineska”?

  258. Tobermory
    20 września o godz. 13:43

    Niektórzy to się mają fajnie :/ a niektórzy muszą iść gotować 🙄

  259. @paradox57
    20 września o godz. 13:12

    Strasznie rozgęgana ta Anser vulgaris 🙁

  260. @jakub01

    Jak trzy to nie jedna. Równie dobrze mogłoby dotyczyć pozostałych dwóch. Odezwałaś się TY.

    Czy mnie nie dotyczy? Nie wiem, może i nie. A kwestię plujkowania na innym blogu, jak się zdaje się, zaprezentowałaś dosyć dobitnie swego czasu.

    Wiem, że łatwo jest udzielać innym rad, znacznie trudniej samemu się do nich stosować. Więc weź to łaskawie pod uwagę przy najbliższej okazji.

  261. Nefer
    20 września o godz. 10:12

    Ja też mam taką nadzieję…
    Fryzjer nie pomoże, gotowanie też nie…
    Może wybierzemy się razem na bardzo długą wycieczkę rowerową i wiatr skutecznie zmieni kierunek 🙂

    Tobermory
    20 września o godz. 12:43
    20 września o godz. 13:08

    Pamięć masz zawsze znakomitą 🙂

  262. basia.n
    20 września o godz. 14:07

    Bardzo chętnie, rower wywlokłam do holu i stoi, pora się ruszyć. Niestety mam teraz prace domowe 🙁 urlop mi się kończy, od poniedziałku do pracy 🙁

    Marsz do kuchni…

  263. Nefer
    20 września o godz. 14:16

    Ale po tych robotach domowych absolutnie ruszamy !
    To bardzo potrzebne .
    Korzystaj jutro z pogody, bo to przedostatni dzień lata i u mnie ma być nawet 23 C, a u Ciebie nawet 26 C.
    Wiec hop na plażę 🙂

  264. @paradox 57
    Reszta tu nie zaglada bo zostala zdaje sie zbanowana. Wiec odezwalam sie ja choc mi z ta reszta wcale nie po drodze. Szkoda, ze znow LA jest sprowadzone do poziomu TWA chichotliwych malolatek. A juz myslalam, ze cos sie tu zmienilo. Jakos nie zauwazyles, ze na innym blogu rowniez odpowiadam na czyjes wpisy kierowane do mnie (takze te na temat LA). No ale taka tam wybiorcza pamiec. Ja w kazdym badz razie niczego nie trace a i rozczarowanie wlasciwie zadne.

  265. @jakub01
    Jakos nie zauwazyles, ze na innym blogu rowniez odpowiadam na czyjes wpisy kierowane do mnie (takze te na temat LA)

    Jakoś wielu rzeczy nie zauważyłem. Nie zauważam papug kakadu (no chyba że E-Jotka tu jakieś fotki podrzuci, okapi nie zauważam (jest tu ktoś z Kongo?). I Ciebie też bym nie zauważył, gdyby nie Twoja tu obecność. Ciekawe dlaczego ich nie zauważam? Już wiem. Bywam jeszcze tylko na dwóch blogach. I tam nie ma tego rodzaju problemów.

    A naprawianie świata najlepiej jednak zaczynać od siebie.

  266. Ja ci nie przysrywam, ty infantylna, niedojrzała, niegrzeczna, źle wychowana mucho plujko 🙂

    Ale to na pewno nie było do mnie.

  267. PS. Rozpowszechniasz (już w pierwszym zdaniu) kłamstwo (co prawda zaopatrzone w „zdaje się”, co nie zmienia jego wymowy). Nieliczne były wypadki zbanowania kogokolwiek (czasowego), a i to jeszcze za czasów red. Kowalczyka. Ten temat był tu wielokrotnie poruszany i to już w czasach Twojej obecności. Więc nie wiem: zła wola czy luki w pamięci, które tak łatwo zarzucasz innym?

  268. Today is a good day to die

    To jest cytat z filmu i odnosi się wyłącznie do mnie, uprzedzając nieporozumienie.

  269. @Nefer
    To na pewno bylo do ciebie, poniewaz taka sie zaprezentowalas. Nie moim okresleniem jest „przysrywanie”.
    @Paradox 57
    Nigdy nie bylo czasow mojej tu obecnosci. Pojawiam sie sporadycznie a kiedy sie nie pojawiam to na ten blog nie zagladam, choc wielu nie moze w to uwierzyc. Na zbanowanie skarzyla sie @404. Mnie zreszta ten blog az tak nie zajmuje aby sie emocjonowac tym kogo tu banujecie i od kiedy. A „zdaje sie” zmienia wymowe. Zreszta wobec kogo niby rozpowszechniam jakies „klamstwa” na temat zbanowania skoro pisze o tym tutaj a wy wiecie lepiej ? Jakis klopot z logicznym mysleniem?
    Poniewaz temat zaden za to wieje nuda, wiec pozostajcie w dobrym
    zdrowiu przy ploteczkach o paniach i panach.

  270. @jakub01

    Jakie ma znaczenie, czy rozpowszechniasz tu czy gdzie indziej? Po prostu rozpowszechniasz. Jakieś problemy z logicznym myśleniem?
    I skoro nie zajmuje, to czemu piszesz o banowaniu już w pierwszym zdaniu? W każdym razie również życzę zdrowia, bo jak widać, będziesz go sporo potrzebowała przy kolejnych przepychankach. Byle nie tutaj.

    Nb. Cóż mogę powiedzieć. Wiarygodność „404” to jest dopiero wynalazek.

  271. @ Tobermory
    20 września o godz. 12:48

    Fachowcy od kotów nie zrównują kotów in-door z kurami w klatkach.
    A ten kot, co spadł z balkonu, żył 18 lat, nazywał się Rambo i był wielbicielem szparagów konserwowych (!)
    I nie miał na sumieniu ani jednego ptaszka, jaszczurki, myszki, chrabąszcza ani ropuchy

    Ależ ja nie fachowiec i w żadnym wypadku nie zrównuję. Tak mi się tylko trochę skojarzyło, bo kilka lat temu na naszych działkach zainstalowaliśmy parę kur oswobodzonych/uratowanych z fermy. Też nie wiedziały co to trawa czy ściółka, jak ten kot i musiały się uczyć normalnych kurzych zachowań.
    Nie wiem czy szparagi kompensowały Rambowi brak normalnego kociego zachowania, myszy, itp. Koty głosu nie mają.
    Wiem co sam bym wolał i wiem, że moje mające swobodę buszowania koty były szczęśliwe, nie wykazywały nienormalnych zachowań jak wiele kotów trzymanych w zamknięciu. Żyły krócej, ale po mojemu lepiej.

  272. basia.n
    20 września o godz. 14:22

    Niestety jutro mam kinderbal w domu i właśnie wstawiłam gar jedzenia, nogą się jutro nie ruszę, może dopiero w niedzielę…

  273. @Herstoryk 15:31

    Takie tam moje trzy grosze. Moja kota jest, jak to określiłeś: jak ta kura stłoczona w klatce. Znaczy nie wychodząca. Mogłaby wychodzić, gdybym jej zamontował plecak ze spadochronem, czy rozciągnął fałdy brzuszne, żeby mogła szybować. Trzecie piętro w bloku wielorodzinnym. Mogłaby mieć problemy z powrotem. Domofon przystosowany dla ludzi, nie dla kotów.

    A teraz jej jakość życia. Ma pełną swobodę w poruszaniu się po całej objętości, czasem aż nazbyt dużą. Braku towarzystwa też nie odczuwa. Dożyła 14 lat i jest duża szansa na to, że przynajmniej 4 jeszcze spokojnie pociągnie. Mimo że od ubiegłego roku choruje na przewlekłą niewydolność nerek. Tu nasuwa się taka refleksja. Jak sądzisz, jakie miałbym szanse zauważenia wczesnych objawów choroby (mimo całych moich kompetencji w tym zakresie) gdyby była wychodząca?
    A traktując sprawę od początku. Trafiła do mnie w wieku około trzech miesięcy jako znajda przyniesiona przez mojego własnego szwagra z działek. Od samego początku kiepsko rokowała, ale miałem ją „tylko” odrobaczyć i zaszczepić przeciw podstawowym chorobom. Potem miała wrócić tam, skąd ją wzięto. Szansa na przeżycie? Może 30% w ciągu miesiąca. Praktycznie zerowa do wiosny. Nerki od początku w niezbyt dobrym stanie. Lewa zdeformowana z pogrubiałą częścią korową (tak mi na USG wyszło).
    To „tylko” odrobaczanie trwało 3 miesiące. Tak była zainfestowana, że bałem się to robić standardowo. Bo intoksykacja od robaków poszłaby taka, że sam bym ją wykończył. A potem jakoś została. Mimo mojej niechęci. Bo poprzednią musiałem poddać eutanazji (insulinooporna cukrzyca).

    @popan napisał, że kryterium opłacalności jest „moje/twoje/nasze”.
    Tak sobie myślę, że biorąc to pod uwagę, to dla niej drobna dolegliwość, że nie wychodzi na dwór. Bo już dawno by nie odczuwała żadnej. A i przyjemność z tego krótkiego okresu, jaki ewentualnie by przeżyła na wolności, jest mocno dyskusyjna.

    Nikogo nie namawiam, jak ma funkcjonować jego kot: jako w pełni domowy, czy uwalniany. Twój ogląd jest (nie powiem że zniekształcony) trochę zdeterminowany układem, jaki mieliście z Kocurskim. Ale też i Kocurski trafił do Was jako w pełni uformowany egzemplarz. Nie dałoby się go już zamknąć.

    A w ogóle to jestem pełen podziwu dla Was, że potrafił Was tak oswoić i zaakceptować.

    No i wyszło całe 5 złotych, a może nawet dycha.

  274. @Herstoryk
    20 września o godz. 15:31

    Ok, teraz rozumiem, bo czytając
    niepokojąco podobne do kur w klatkach na fermach myślałem, że odnosisz to do trzymania kotów w domu jak kur w klatkach. To już raczej tzw. Bodenhaltung (kury swobodnie poruszające się po hali) versus Freiland (z wybiegiem na dwór)

  275. paradox, masz u mnie drinia dzisiaj wieczorem 😉

  276. Drogi Herstoryku, przyjmij wyrazy współczucia. Tak to jest ten świat urządzony przez Boga, który jest miłością, aby każdy miał okazję się tej miłości sam nauczyć, nawet do zwykłego kota.

  277. @Nefer

    Drinio? Jestem zachwycony. Ale dlaczemu? Z tego powodu, że kota? Samo wyszło.
    Dobrze, żeby nie było, że kokietuję. Wywlokłem wczoraj z piwnicy żmudzką z 2007. No, no. Dobra się zrobiła. A jak rozgrzewa. To wystawię.

    Tylko jak będziesz po tym wszystkim jutro na kinderballu?

  278. Byłem na przedostatniej fizjoterapii. Do leg-press doszła leg-extension na maszynach plus półgodzinny masaż z użyciem USG. Kostka ani miejsce złamania już nie bolą, za to jakieś kolejne „bóle błądzące” zagnieździły się przy palcach i dają znać przy chodzeniu (zginaniu stopy).
    Na koniec czarny elastyczny plaster (tape) ozdobił podbicie od palców do powyżej kostki. Ma odciążyć podrażnione ścięgna.
    Uff 🙄
    Chyba się na koniec zapiszę na tamtejsze maszyny, bo coś się jakby uzależniam.

  279. paradox57
    20 września o godz. 16:23

    Dlatemu 🙂 może być czerwone porto z 2014?

    Kinderbalu przecież bez wódki nie razbieriosz, jeszcze się dzisiaj urobię bo nie koniec

  280. @Tobermory
    Ale jak masaż z użyciem USG? Na Twoim miejscu bym sprawdził, czy to na pewno sonda USG.
    Tapy stały się modne w fizjoterapii. Nadgarstek mojej żony na mobilizacji po złamaniu też oklejali. Dostała pomarańczowy. Musiałem potem częściowo rozcinać, żeby z kolei odciążyć odciążenie. Najgorzej, gdy kogoś z chudą ręką niektórzy traktują jak kulturystę.

    @Nefer

    Pewnie że może. Ważne żeby nie na porzeczkach.

  281. @paradox57
    20 września o godz. 16:54

    Może się źle wyraziłem, ale to była taka głowica produkująca ultradźwięki. Tego się używa w fizjoterapii, działa lekko rozgrzewająco i przeciwbólowo. Ma zwiększać elastyczność tkanek o dużej zawartości kolagenu (ścięgna, wiązadła, blizny)
    Mój dentysta ultradźwiękami usuwa kamień nazębny.

  282. @Tobermory

    Tak myślałem, że to urządzenie do sonoterapii. Przy jego użyciu można też aplikować przez skórę środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Skuteczniej penetruje niż zwykłe smarowanie.

  283. PS. Uważaj tylko, żeby sonotera nie pomylili z piezodentem.

  284. @Herstoryk

    Wzruszajace wspomnienie o Kocurskim… Przepraszam, że dołączam tak późno (dużo się na głowę zwalilo). Tanaka ładnie to ujął we wpisie16 września o godz. 13:42

    „Elegijna opowieść Herstoryka pokazuje to, co każdy człowiek niebędący ersatzem a żywy odbiera: zwierz jak człowiek, a nawet bardziej. Regularny domownik, członek rodziny, rodzinne szczęście, opłatek i wakacje razem, a gdy przyjdzie koniec, strata nie różni się od utraty bliskiego człowieka.
    Czego absolutnie nie pojmuje taki, weźmy, niejaki Terlikowski, który nawet ma do zwierza pewne upodobanie: pod postacią kotleta. Zaś głęboką więź człowieka i zwierzęcia ma za patologię i bluźnierstwo.”

    Przychodzi mi do głowy tekst, którym pewien młody weterynarz, znany pod pseudonimem James Herriot, (autor cyklu „Wszystkie stworzenia duże i małe”) próbował pocieszac starszą panią po uśpieniu jej ulubienca (sama byla blisko własnego końca a tak bardzo martwiło ją, że czworonogi, według religijnej doktryny, nie mają duszy):

    „If having a soul means being able to feel love and loyalty and gratitude, then animals are better off than a lot of humans.”

    Jesli posiadanie duszy oznacza zdolność do odczuwania miłości, lojalności i wdzięczności to zwierzęta są w o wiele lepszej sytuacji niż niejeden czlowiek.

    A na pewno niż Terlikowski.

  285. Kostka
    20 września o godz. 17:56

    Kostka, czy ja już nie mówiłem, za dziecka w kołysce co Hydrze, że stanowczo za rzadko robisz na blog wpady i że siądź gościu pod mym liściem lipy, czyli niezmyły?
    No, mówiłem. Siedemnaście razy.
    I różne inne porządne wyrazy.

  286. @Tanaka 18:45

    Widać dla @Kostki siedemnaście razy to jak siedemnaście mgnień wiosny. Przyszło, migło i Stirlitz.

  287. Można się zakochać w biskupie Jędraszewskim.
    Czuję, że mi przybywa jeszcze bardziej adekwatnych doń uczuć.

    1. „W piątek biuro prasowe archidiecezji krakowskiej poinformowało media, że metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski zwolnił wszystkich pracowników. To pięć matek, które mają na utrzymaniu dzieci.”

    2. „Nasz zespół stanowi pięć kobiet z dziećmi na utrzymaniu, które z oddaniem, przekonaniem i wszelkimi umiejętnościami, które posiadamy, i które nabyłyśmy przez ten czas, starały się służyć Kościołowi krakowskiemu i powszechnemu. Był to trudny, ale i piękny czas wyzwań, nauki, prób i wiary w to, że nasza praca bez limitu czasu, bez ograniczeń, mimo chorób, świąt, rozstania z najbliższymi ma sens, że jest przydatna państwu, potrzebna ludziom, użyteczna Kościołowi i miła Bogu”.

    3. „W czwartek 19 września od księdza ekonoma otrzymałyśmy całkowicie zaskakująca dla nas informację, że decyzją księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego metropolity krakowskiego z dniem 1 października cały nasz pięcioosobowy zespół biura prasowego kończy pracę, a tworzony jest nowy zespół. Nie znamy przyczyn tej decyzji, nikt nam wcześniej nie przedstawił żadnych merytorycznych uwag na temat jakości naszej pracy”

    4. Zwolniona kierowniczka biura podkreśla, że „wielokrotnie prosiła, również pisemnie, o usprawnienie komunikacji między naszym biurem a przełożonym”. Kiedy nie otrzymała odpowiedzi, oddała się do dyspozycji abpa Jędraszewskiego. „Decyzję Księdza Arcybiskupa o zwolnieniu całego zespołu szanujemy, ma do tego prawo, chociaż nie rozumiemy jej przyczyn, a forma jej przekazania jest bardzo bolesna”.

    Kuria Krakowska wie na czym polega Słowo, więc fachowo gada:

    5. „Kuria Metropolitalna w Krakowie, odnosząc się do treści materiału prasowego pt. ‚Kuria wyrzuca swoich pracowników bez słowa wyjaśnień’, zamieszczonego w dniu 20 września 2019 roku na portalu internetowym lovekrakow.pl, zaprzecza twierdzeniom, jakoby ‚wyrzucał swoich pracowników bez wyjaśnień’.

    6. „Zespół osób tworzących Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej świadczył usługi na rzecz Archidiecezji Krakowskiej na podstawie umów cywilnoprawnych, które przewidywały miesięczne okresy wypowiedzenia”.

    7. W świetle obowiązujących umów, każda ze stron mogła, bez wskazywania uzasadnienia, rozwiązać umowę za miesięcznym wypowiedzeniem. Archidiecezja Krakowska zamierza z tego prawa skorzystać”.

    Pan Jezus już się zbliża.

    Kuria zaprzecza, że wyrzuca, że wyrzuca bez słowa wyjaśnień, a następnie wyjaśnia bez wyjaśnień, że wyrzucenie nie wymaga wyjaśnienia.

    I ten smaczek, bo tam to zawsze musi być smaczek: Biuro prasowe Archidiecezji Krakowskiej to nie część Archidiecezji Krakowskiej, ale „zespół osób”, które to osoby nie są pracownikami, ale „świadczą usługi”. Na podstawie „umów cywilnoprawnych”.
    Taka mowa diabelska, śmiedząca z daleka umowami śmieciowymi i ludźmi-śmieciami dla kościoła kat.

    Pan Jezus sie coraz bardziej zbliża.
    Już puka w Kurii drzwi.
    Jędraszewski pobiegnie go przywitać,
    z radości serce drży.

    A teraz, drogie dzieci boże, zaśpiewajmy „barkę”. Święty Ojciec Święty bardzo się wzruszy i opowie nam dowcip: papież – łupież.

  288. Tylko jeszcze dorzuce…Trzy miesiące temu towarzyszylam mojemu przyjacielowi w odwiezieniu w ostatnią podróż jego ukochanego retrivera, wiernego towarzysza życia od 14 lat. Każdy kolejny wspólny miesiąc przez ostatni rok był darowany, aż reszcie nastąpił moment kiedy decyzji o humanitarnym końcu nie można było już dalej odkładać – któregoś dnia Lucas po prostu przestał wstawać. Jechaliśmy ze sciśniętymi gardłami ale w końcu po to są przyjaciele, żeby towarzyszyć w takich momentach, nawet jeśli chciałoby się być wszędzie tylko nie tam, w małym gabinecie bez okien, trzymajac w jednej ręce łapę psią a a w drugiej ludzką i patrząc jak ociezałe psie powieki próbują walczyc z ogarniajaca sennościa. Uszy po raz ostatni próbują nastawić się na dźwięk głosu bliskiej osoby a potem glebokie westchnienie… i sen. Tym razem na zawsze. Śniło mi się to potem przez kilka nocy, mimo, iż oboje wiedzieliśmy, że była to właściwa i jedyna słuszna decyzja. Przypomniała mi ta wizyta niechcacy zapomniane czasy kiedy to ja byłam po drugiej stronie, ze strzykawka. Za każdym razem przeżywałam te odejścia i rozpacz opiekunów tak samo ciężko. Za ciężko. Nie był to jedyny powód dla którego bez żalu rozstałam się z praktyką małych zwierząt ale jeden z tych, które dosyć mocno zawazyly na decyzji. Zanim @paradox mnie obsmieje powiem szczerze – wiem! Wiem dobrze, że byłam wtedy wciaz zbyt zielona, zbyt niedoswiadczona, z o wiele za cienką skórą i że z czasem by mi pewnie przeszło (moja obecna robota wymaga skóry nosorozca i wiąże się z jeszcze większą odpowiedzialnością a jakoś daje radę, bo mam się za małego twardziela). I że w ostatecznym rozrachunku więcej pacjentów wychodziło na własnych nogach, czasem kręcąc młynka ogonem a czasem warcząc z odraza w naszą stronę…  Nie miałam problemów, z adrenaliną kiedy padał od progu okrzyk „spadochroniarz” albo „z wypadku”, ani z agresywnymi klientami, ani z ciężka robotą. Ale z patrzeniem na ból pozostajacych w żałobie dwunogów  miałam problem. I mimo, że gdy dziś  mój syn patrząc na programy o super cool weterynarzach ratujacych zwierzaki, z rozzaleniem pyta, no a czemu ty mamo nie jesteś też taki prawdziwy weterynarz – a ja czuje małe ukłucie smutku (ale tylko przez chwilę) –  to jakoś mimo wszystko nie żałuję tamtej decyzji. Mimo wszystkich innych świetnych aspektów tego fantastycznego zawodu. Jak pisał Herriot – weterynarz nigdy się nie nudzi.

  289. @Tanaka
    20 września o godz. 18:45

    A dyć usiadlabym z rozkoszą ale nie mogę! Od trzech weekendów się przeprowadzam i już kwicze z rozpaczy bo ja nie cierpię się przeprowadzac i urządzać na nowo! A w dodatku kiedy już siądę to robota zawodowa mnie goni i meczy. Już nawet ledwo lurkuje… 😉

  290. Kostka
    20 września o godz. 19:11

    Kostka, no kurna, mam coś w gardle. Dzięki.
    A propos ‚All Creatures Great & Small’, serial był w TVP i obejrzałem półdzieckiem będąc, no i mi zostało. i te drobiazgi zwykłości życia i te małe oraz duże sukcesy i te małe z dużymi porażki, te trudy, te piękności, codzienności i te śniące się krajobrazy Anglii, architektura, zapachy, te wąskie drogi snujące się nieinwazyjnie w rozrzeźbionym krajobrazie i różne inne takie. No i język.

  291. Kostka
    20 września o godz. 19:14

    No, dyć!
    I dajta spokój. [Jak powiedział pewien stary Kaszub].

  292. Kostka
    20 września o godz. 19:14

    Też nie znoszę się przeprowadzać a potem latami się przyzwyczajam. Mam nadzieję że już niedługo ogarniesz i się wyprostuje.

    Usiadłam przed chwilą myśląc, no, zrobione, ale nie jeszcze coś mi się przypomniało :/

  293. @Kostka

    Obśmieje?
    To równie trudne po obu stronach stołu. Mimo upływu lat. Pewnie, że z czasem nabywa się odporności, rodzaju opancerzenia. Inaczej przyszłoby albo się wycofać, albo zwariować. I zawsze najgorsze są momenty poprzedzające podjęcie decyzji, kiedy trzeba opowiedzieć, jaka jest sytuacja. Nigdy do końca nie wiadomo, czy podjęliśmy właściwe działania.

    Na razie pracuję. Jak długo jeszcze – nie wiem. Chociaż, prawdę powiedziawszy z każdym tygodniem mam coraz bardziej dość. Zmian, reform, kombinowania, nowych obowiązków, coraz więcej coraz głupszych, niedouczonych, albo coraz bardziej bezczelnych młodych ludzi, przychodzących na studia weterynaryjne właściwie sami nie wiedzą po co. Bo, jak zdarza się nam słyszeć, i tak muszą zdać. I coraz bardziej traci się ochotę do tego, żeby im pokazać, że wcale nie muszą. Nawet nie chodzi o to, że są tacy. Zawsze byli. Tyle tylko, że stanowią teraz główną masę. Bo w grupie 90 jak było 40-50 wybitnie i autentycznie zaangażowanych, to reszta, chcąc nie chcąc musiała dorobić. Teraz tych 40-50 przypada na 200. I to dopiero jest dołujące. Plus system finansowania, system oceniania, system awansów. Trzymanie kurczowe takich staruchów jak ja, a pozbywanie się młodych, rokujących.
    Jasne, mogę zrezygnować. Tylko co dalej? Rektor nie zatrzyma po mnie etatu, nie zatrudni na moje miejsce nikogo, tylko go zlikwiduje.

  294. PS. Za dwa tygodnie nowy rocznik. Co przyniesie? Lepiej już było – powiedział klasyk.

  295. @paradox57

    Już wiem, skąd ta ultradźwiękowa konfuzja.
    Skrót USG to po tutejszemu Ultraschallgerät czyli urządzenie ultradźwiękowe, a nie ultrasonografia jak w Polsce.
    Na takie badanie mówi się tu „sonografia” albo potocznie „Ultraschall”.

  296. sprawdzam czy nie zostałam zbanowana, bez znajomości „wstępniaka” ponieważ zapowiedź wzbudziła we mnie złe przeczucia. Czytając „od dołu” znalazłam opowieść @paradox57 i myślę że nie musi otwierać butelki – jego postępowanie jest jak najbardziej racjonalne i ludzkie. Pisałam kiedyś o naszych kotach z odzysku, nie powtarzam a jeśli ktoś pamięta okaleczoną Lucy to donoszę że żyje i ma się dobrze. Nawet bardzo dobrze jak na swoje 15 lat.
    @Herstoryk: ze zwierzętami tak jak z ludźmi – przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Najgorsze jest to że my chcemy decydować co jest dla nich dobre według własnych potrzeb.
    trochę nie na temat:
    Na sąsiednim blogu (nie z premedytacją) zadałam pytanie – dlaczego ateiści zauważają i zwalczają tylko jedną religię: katolicyzm. Później uzupełniłam temat kolejną wątpliwością: jak to się stało że mając ateistyczny światopogląd większość tu piszących stanęła razem z kościołem katolickim w walce z systemem?
    Odpowiedź jaką otrzymałam była niepełna i stała się nawet przyczyną wymiany nieprzyjemnych komentarzy – ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni.
    Brak odpowiedzi przyjmę jako brak zastanowienia się na tematem a nie jako niechęć do rozmowy.
    teraz czas na „opublikuj komentarz”

  297. a jednak. Sugestie o zbanowaniu są kłamliwe.

  298. Ladne rzeczy Zabka. No, no. Takie niedyskretne pytania zadawac. O ateism. O katolicki ateism Zabka? 🙂 O walke z „systemem”? No, no. 🙄 Zabka, Ty chyba zostaniesz zbanowana. Z nieprzyjemnymi komentarzami.

    Seleuk, juz przed prysznicem

  299. @żabka konająca
    20 września o godz. 20:47

    dlaczego ateiści zauważają i zwalczają tylko jedną religię: katolicyzm
    A jaką religię, twoim zdaniem, powinni zauważać polscy ateiści w Polsce?

    jak to się stało że mając ateistyczny światopogląd większość tu piszących stanęła razem z kościołem katolickim w walce z systemem?
    A skąd masz, żabko, takie dane o „większości tu piszących”?
    Naprawdę sądzisz, że to „kościół katolicki” zwalczył „system”, a nie podpiął się, jak zwykle, pod zwycięzców?
    Przecież z „systemem” żyło mu się całkiem wygodnie.
    Aranżował się zawsze z każdą władzą.

  300. Tanaka
    20 września o godz. 19:02

    Z pewnością wszystkie rodziny i krewni będą dozgonnie wdzięczni. Ciekawe ilu się odwróci od kościoła.
    Czy temu Jędraszewskiemu całkiem coś na mózg padło? Nie pytam czy widzi że robi wszystko wbrew przykazaniom i nauczaniu tego którego wyznaje ustami bo nie duszą. O ile ją ma. Nie pytam bo gdyby widział i rozumiał to może, może by tego nie zrobił i nie zachowywał się jak – słów brak.

    A to nasz miły Franciszek go tam usadził. Ten do rany przyłóż to się zagoi Franciszek.

  301. @Nefer
    20 września o godz. 21:34

    Ale to też naiwne kobiety, na umowach śmieciowych, pracujące w świątek i piątek dla tego katofaszysty.
    Teraz im się oczy otwierają i w lament, rychło w czas 🙄

  302. paradox57
    20 września o godz. 20:15

    To się wszędzie pleni, roszczeniowość, chamstwo, głupie odzywki, daleko nie szukać. Za dużo ludzi jest, jak myszy w klatce. Smutne to co piszesz.

    Tu to samo, zastawianie sąsiadom garażu samochodem, wrzucanie gałęzi przez płot niech sobie sąsiedzi posprzątają, popychanie w tramwajach i autobusach, brak manier, no weź się z kimś zaprzyjaźnij, I dare you.

  303. @żabka konająca
    20 września o godz. 20:47
    Na sąsiednim blogu (nie z premedytacją) zadałam pytanie – dlaczego ateiści zauważają i zwalczają tylko jedną religię: katolicyzm.
    Bardzo rzadko zaglądam na sąsiednie blogi.
    Może dlatego że polscy ateiści mają głównie do czynienia z tą jedną religią? I może dlatego że jest najbardziej inwazyjna?

  304. Tobermory
    20 września o godz. 21:38

    Owszem, naiwne babiny kościelne. Ale temu chrześcijaninowi od siedmiu boleści nawet powieka nie drgnie żeby ich do cna nie wykorzystać.

    Czasami mi się przypomina Wojciech Pokora jako Pustelnik i Jan Kociniak jako Anioł w Igraszkach z Diabłem. Hej, żeby tak można.

  305. Inwazyjna jak barszcz Sosnowskiego :/

  306. @Nefer
    20 września o godz. 21:41
    Nie mogę się przemóc do wrzucania gałęzi sąsiadom, choć wg obowiązującego tu prawa powinnam im ich gałęzie wrzucać. 🙂

  307. Ewa-Joanna
    20 września o godz. 21:57

    I pewnie nie obcinasz gałęzi u jednego sąsiada i nie wrzucasz drugiemu do którego to drzewo nie należy

  308. Flaszkę jednak otworzę. Bo co tam. Nie ma związku z tym co napisałem, a jedynie dla przyjemności napicia się w porządnym towarzystwie. Ostatnio rzadko nadarza się po temu okazja. A i chęci nie przybywa.

    Zdrowie.

  309. @Nefer
    20 września o godz. 22:02
    Jakoś nie. 🙂

    @paradox57
    20 września o godz. 22:05
    Mogę się dołączyć z kawą przedśniadaniową?

  310. Ewa-Joanna
    20 września o godz. 22:15

    Nie patrz to Ci wiśniówki po cichu doleję 🙂

    Mnie jakoś odejszło, urobiłam się i duch oklapł

  311. @Nefer
    20 września o godz. 22:23
    Wiśniówka to może być nawet na śniadanie 🙂

  312. @Ewa-Joanna

    Pewnie. Ale wiśniówka to oddzielnie.

  313. Nefer
    20 września o godz. 21:34

    Właśnie przeczytałem kolejną wypowiedź kobiety wyrzuconej z pracy przez Jędraszewskiego. Moje silne podejrzenie, że ona i pozostałe wywalone pracowały nie na umowach o pracę a na umowach śmieciowych, znalazło potwierdzenie wprost. Właśnie na takich śmieciówkach pracowały i zostały przez biskupa potraktowane jak ludzkie śmieci.

    Zaszły wyłącznie dwa fakty związane z wyrzuceniem kobiet z pracy:
    1. „19 września dowiedziała się od księdza ekonoma, że na polecenie arcybiskupa Jędraszewskiego z dniem 1 października całe pięcioosobowe biuro prasowe kończy pracę, bo tworzony jest nowy zespół.”
    2. „Otrzymałam SMS z informacją, że mamy już się nie pojawiać w pracy”
    Oczywiście, pomimo próśb o informacje i spotkanie z Jędraszewskim, zero kontaktu. Wlazł ekonom, wyraził sie jednym zdaniem i wylazł. Później sms. Przeproszę Cię, ale inaczej sie nie da: spierdalajcie!

    Kobiety pracowały na własnym, prywatnym sprzęcie komputerowym obsługując Jędraszewskiego. Miały nienormowamy czas pracy, po bardzo wiele godzin, często pracowały w niedziele i święta. Bo musiały.

    Jedna z nich w sierpniu urodziła dziecko i już po tygodniu musiała być w pracy. Przecież się jeszcze nie zagoiła po porodzie. Druga ma troje dzieci adoptowanych i sama je wychowuje.

    To się nazywa „miłość bliźniego”. tak działa katolicyzm i jego Jędraszewski.

    Zastanawiam się, jak to skomentować i czuję, że nie ma na to łatwo trafiających słów. Wszystkie dawno już skradł kościół kat. Znaczenia wszystkich znieprawił i przekręcił na odwyrtkę. Powiesz: kochać, to znaczy drwić i nienawidzieć.

    Z jednej strony głęboki żal, że w takiej sytuacji znalazły się te kobiety. Ale jednocześnie chyba jakiś rodzaj złości: jakże naiwne i głupie jesteście, jak macie sprane mózgi!
    Bo właśnie, mówią tak:
    „Czuję się tak, jakbyśmy zostały wyrzucone z domu bez słowa przez kochanego ojca”.
    „Nie chcemy występować w roli ofiar, bo to nie o to chodzi. Gdyby ktoś dwa dni temu nam o tym powiedział to uznałybyśmy, że zwariował”
    „nie mogę powiedzieć nic złego na temat księdza arcybiskupa, bo nie tędy droga.”

    Doprawdy? Taki z Jędraszewskiego „kochany ojciec”? Więc, bez słowa, a pogardą wyrzucił pięć „córek” z domu.
    Doprawdy „nie mogą powiedzieć nic złego”, bo „nie tędy droga”? Dlaczego nie mogą, skoro zostały potraktowane jak ludzkie odpady? Którędy niby droga?

    Ta piątka nieszczęsnych kobiet będzie się teraz pocieszać Jezuskiem i paciorkami do bozi. I te pięć kobiet robi, nic o tym nie wiedząc, detaliczny wykład, jak straszne jest, gdy ma się mózg zniszczony wiarą, religią i „kochaniem ojca”, który im daje ZNAK: won!

    Prawdziwe przedsiębiorstwo zakłady człowieka w człowieku. Rządzi Polską i Polakiem.

  314. @paradox57
    20 września o godz. 22:26
    Jasne że oddzielnie.

  315. Mam dziś jeszcze do zaczęcia Autobiografię Normana Daviesa. Wczoraj zdobyta z podpisem przy okazji jego bytności w Lublinie. W sprzedaży zdaje się na początku października.
    A przy okazji zdobycia trochę smutna refleksja. Spotkanie w Teatrze Starym. Dla nieznających Lublina: najpierw Teatr Stary, potem po wojnie kino Staromiejskie (chodziło się), teraz po uratowaniu z rąk dewelopera próbującego doprowadzić go do kompletnej ruiny (na szczęście nie uwieńczonej sukcesem) ponownie Teatr Stary. Kameralny, na jakieś sto kilkadziesiąt miejsc. Więc i publiczność nie taka znowu liczna, a i tak znaczna liczba miejsc zarezerwowana dla organizatorów i uczestników Zjazdu Historyków Polskich. Miała być refleksja. Wiek uczestników. Sporo po 50. bliżej 70. Nieliczne młode osoby. Na spotkanie z człowiekiem, który tyle się przyczynił do promowania kraju, w końcu obcego sobie. Na początku. Bo teraz już chyba nie. Znakomity opowiadacz. Mimo, że język polski jest dla niego językiem obcym.

    @Neferce by przypadła do gustu. Ponad 700 stron formatu B5 nie tak znowu dużego druku. Na moje oko 11pt.

  316. Jeszcze słówko, ważne: to nie Jędraszewski tak sam z siebie, a reszta dookoła jest całkowicie inna, czyli ludzka. takie mniemanie jest i naiwne i głupie. To ta śmiedząca, trupia instytucja pełna rozkładających się zezwłoków. Dziedzictwo naszego milusińskiego Lolka kajakarskiego. Lolek głaskał po głowkach, ludzie całowali go po rączkach, a on załatwiał za ich pomocą interesy przedsiębiorstwa. Dobrze załatwiał, bo miał dużo obrazków z tłumami co całuja go w rączki.
    Tłumy konsekrowanych pedofilów nie pojawiły sie 10 lat temu, zgraje sodomitów latających po krakowskiej kurii i każdej innej także nie od 10 lat mają się znakomicie. Za Lolka było dokładnie tak samo i za jego wszystkich poprzedników i wszędzie – identycznie. Pogarda ukryta za stułą, biznes schowany za dzwonkiem, kadzidełkiem i nabożnym hymnem.

  317. Nefer
    20 września o godz. 22:23

    Ratunku, wiśniówka do kawy? A to dopiros! – jak mawiała moja babcia. 🙂
    To niech będzie osobno. Wiśniówka, dobra rzecz. Zwłaszcza taka gęsta, że powolutku spływa. I mocna jak pieron.

  318. paradox57
    20 września o godz. 22:39

    Norman Davies to niewątpliwie bardzo ciekawa postać i dla Polski zasłużona. Nie jestem wielkim znawcą jego produkcji, a produkuje jak Chruszczow parówki czyli rakiety atomowe, natomiast od kilku dobrze zorientowanych zarówno w Daviesie jak i historii znajomych słyszę, że się coś nadmiernie tą Polską zachwyca, niekoniecznie w proporcji i zgodzie z faktami.
    Zachwycać się prywatnie można, natomiast w produkcjach historycznych, to już może budzić wątpliwość.

    A w sprawie Teatru Starego w Lublinie, to jakieś dziwnie podobne jego losy do tylu innych tego rodzaju miejsc: kupuje tanio deweloper i rozwala.

  319. @Tanaka 22:52

    Tak może być. Ale mam wrażenie, że jest szczery w tym jednym przekonaniu, którego nie ukrywa. Że brakuje w jego mniemaniu w uczelniach anglosaskich katedry, instytutu, zakładu zajmującego się historią nie tyle nawet samej Polski w jej obecnych granicach, ile ziem onegdajszych i ogólnie Europy Środkowej, czy Środkowowschodniej. Może stąd ten przesadny zachwyt i osobisty stosunek. Dla pewnego zrównoważenia braku zainteresowania u innych.

    No cóż. Miałem możność przeczytania dwóch książek traktujących o tym samym. Powstania 44 Daviesa i Powstania autorstwa Jana Ciechanowskiego. W sferze faktów – cóż można powiedzieć. Natomiast w sferze ocen – to już zasadniczo inne bajki.

  320. Zresztą, żeby nie zasłużyć na miano jakiegoś wyjątkowego purysty. Jeśli ktoś ma być zachęcony do czytania, to niech zacznie od Daviesa. Może potem zechce sięgnąć po inne, może i bardziej obiektywne, ale niewykluczone, że bardziej nudne w odbiorze.

  321. Miało być „do czytania o Polsce”.

  322. Tanaka
    20 września o godz. 22:31

    Ja myślę ze one się bronią ze wszystkich sił tym „nie tędy droga”, wyparcie przez zaprzeczenie, inaczej za bardzo by bolało bo koszty za duże.

    paradox57
    20 września o godz. 22:39

    Mam dużo jego książek, papierowych i ebooków, byłam na spotkaniu kiedyś dawno w Sopocie. Nawet na koniec udało mi się porozmawiać. I autograf wzięłam dla mamy.

    ***

    Znalazłam Andżeja w sam raz dla siebie, scramblerowi musi internety wysiadły

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2019/05/Inteligent.png

  323. Tanaka
    20 września o godz. 22:31
    mysle, ze te kobiety byly wewnetrznie przekonane, ze co, jak co, ale u biskupa beda mialy jak u samej Bozi za piecem…Nawet nie zadbaly o jakas cywilizowana umowe; przeciez kosciol ich nie skrzywdzi.
    Przypomina to sprwe organisty, nie pamietam skad, ktory do sadu pracy podal swojego proboszcza, bo w pewnym momencie przestal mu regularnie placic, a gdy zachorowal, sprawa sie rypla, bvo ZUS nie wyplacal mu chorobowego. Sam powrot po tygodniu czy dwoch kobiety po porodzie swiadzcy o tym, ze za czas porodu i ew. macierzynski nie dostala pieniedzy.Chyba wiedziala o tym, znala rodzaj zatrudnienia, jakos godzila sie na taki obrot sprawy, bo moze nie miala innych propozycji. A moze przy tym byla naiwna…
    Coz, biskup wykorzystal ich wiare w przedstawiciela samego boga na ziemi. One sie nie poskarza w obawie przed zbyt dlugimi lapami Jedraszewskiego

  324. @paradox57
    20 września o godz. 22:39

    Norman Davies wydał z siebie księgę pt. „Mikrokosmos”. Polecono mi ją, jako opis mego miasta ab urbe condita. Nabyłem byłem i przeczytałem. Część pre- i historyczna ciekawa, acz niesprawdzalna dla mnie. Część współczesna przeraźliwie jednostronna. Do dudy z takim historykiem.

  325. Qba
    20 września o godz. 23:56

    O Wrocławiu. Czytałam ale utknęłam.

  326. @Nefer
    21 września o godz. 0:01

    Utknęłam w utykaniu!
    Rok temu będzie, z okładem.
    Ważne, że świadczy o oczytaniu.
    Bo autor znany mi i tytuł. Ale zadem
    Wypięłam się na resztę!
    I tu chwała spływa na Ciebie niczym Niagara.
    Czy jakoś tak. Bo ponad wszystko cenię sjestę!

  327. @

    Tu 500+ budżet domowy łata,
    Tam Friday for future młodych mobilizuje.
    Nie poszedłem demonstrować. Może poszedłby mój tata?
    Bo ja, aż takim młodym już się nie czuję.

    Ale popieram. Całym sercem, duszą i resztką ciała.
    Chciałbym zobaczyć Ziemię, wolną od ludzi,
    Bo tylko jedna rzecz jest niezmienna i stała:
    Chęci zmiany wszystkiego i wszystkich nic nie ostudzi!

    Zdobyliśmy wszystko. Jesteśmy wszędzie i zawsze.
    Stanowimy prawa przeciwko naturze.
    I żaden bóg, żadna idea nie odbierze, co nasze,
    Choć życie nasze, to tylko taniec na rurze.

  328. @Szanowni Ateisci
    Z przyjemnoscia, porannie przeczytalem o pieciu paniach wyrzuconych z pracy, jakoby niesprawiedliwie, przez Jedraszewski. Na dokladke @SzA, panie w warunkach trudnych byly i sa dalej. Szanowni Ateisci. Czy gdybym dal ogloszenie, w prasie lokalnej i krajowej, a tresci ponizszej, uzyskalbym odpowiedz pozytywna? Jak uwazacie? Pytam @Szanownych. Tresc (szkic) daje.

    Drogie Panie Katoliczki, Panowie Kierowcy prob Lichenia i inni, Inni, ktorych jakoby Jedraszewski z kolegami, potraktowali niesprawiedliwie niegodnie, a z wyrazna (godna) obnizka dochodu. Czy nie mielibyscie ochoty godnosc podwyzszyc, znaczy dochod. Przez obnizke godnosci Jedraszewskich (i koledzy), znaczy ich dochod. Jezeli tak, o kontakt zwraca [tu adress plus podpis seleukos]

    Tak porannie (przy kaffce) mnie przypomnial koncept pierwotny 😀

    pzdr Seleukos

  329. @seleuk|os|
    21 września o godz. 6:56

    Musiałbyś inaczej sformułować, bo nie zrozumieją.

  330. @Tobermory
    20 września o godz. 16:25

    Byłem na przedostatniej fizjoterapii. Do leg-press doszła leg-extension na maszynach plus półgodzinny masaż z użyciem USG. Kostka ani miejsce złamania już nie bolą, za to jakieś kolejne „bóle błądzące” zagnieździły się przy palcach i dają znać przy chodzeniu (zginaniu stopy).

    6 lat temu przekoziołkowałem z rowerem, złamałem kostkę i zerwałem jedno z wiązadeł kolanowych. W kostkę wstawili mi płytkę. Po zdjęciu gipsu dostałem fizjo i ćwiczenia w ciepłym basenie. Kostka wydobrzała na 99,9%, kolano na 90%. Będziesz musiał się prawdopodobnie pogodzić z bólami błądzącymi, ja mam tam barometr. Nie ma jednak tego złego, itp., płytka w kostce idealnie kalibruje w warsztacie społecznym wykrywacz gwoździ w drewnie z recyklingu 🙂 .

    @MajsterKlepka @Kostka
    20 września o godz. 17:56

    Dzięki za współczucie i pociechę. To już 2 tygodnie, a my wciąż rozglądamy się za Kocurskim w jego ulubionych miejscach…..Pusto tu bez niego….

    @paradox57
    20 września o godz. 16:08

    Takie tam moje trzy grosze. Moja kota jest, jak to określiłeś: jak ta kura stłoczona w klatce. Znaczy nie wychodząca. …Trzecie piętro w bloku wielorodzinnym.

    No cóż, tzw. realia. Z mieszkania na piętrze w rzeczy samej trudno kota wypuścić. U nas jest mocno inaczej. Dom parterowy z 100m2 ogródkiem. Po jednej stronie sąsiad ekscentryk-eremita z 300m2 podwórkiem porośniętym trawą po pas, paroma drzewami i dwiema pustymi szopami, będącymi wylęgarnią szczurów. Od tyłu 2 bliźniaki z brukowanymi podwórkami, ale zaraz na ukos pusta działka z trawą, itp. j.w. Po drugiej stronie domek piętrowy, dosyć łyse podwórko z paroma drzewami i szopą gdzie z kolei na strychu lęgną się myszy. Tamtejszy sąsiad opowiadał mi, że czasami słyszał jak nasz kot nocą wojuje ze szczurami/myszami u niego na strychu, na wys. prawie 2-go piętra. Za nim więcej parterowych domów z trawiastymi podwórkami. Pomiędzy domami i bardzo spokojną ulicą 6m trawników. Wszędzie mnóstwo zakamarków, zarośli, dużych i małych drzew, itp. Po mojemu koci raj!

    Twój ogląd jest (nie powiem że zniekształcony) trochę zdeterminowany układem, jaki mieliście z Kocurskim. Ale też i Kocurski trafił do Was jako w pełni uformowany egzemplarz. Nie dałoby się go już zamknąć. A w ogóle to jestem pełen podziwu dla Was, że potrafił Was tak oswoić i zaakceptować.

    Może pomogło, że zawsze miałem jakieś powinowactwo z kotami, tak że do mnie lgnęły a ja do nich, a żona też jest kociara. Musiał zostać bardzo dobrze oswojony z ludźmi w kluczowym wczesnym okresie życia, od paru tyg. po urodzeniu. Potem chyba był u kogoś aż albo się zgubił, albo go porzucili, i żył półdziko. To, że z początku od nas i od innych ludzi tak uciekał świadczy, że jacyś dwunodzy musieli mu dokuczyć. Gdy się z nami oswoił, niektórych odwiedzających tolerował, do niektórych się łasił, od innych umykał, ale bez paniki, jak to koty…..
    A wogóle to podziwiam Was z @Kostką, to trudny, potrzebny i piękny zawód/powołanie.

    Na zakończenie nudzenia elegicznie i muzycznie, świetna Lena Chamamyan, Ormianka z Syrii, https://www.youtube.com/watch?v=-pwMeT-_JiA

    Muszę udać się teraz do kuchni, by pomagać żonie w pichceniu powidła cytrynowo-jabłkowego.

    Pozostaję, etc.

  331. Mam ich piec. Dwa + trzy ale kastrowane i sterylizowane. Wiek od 8 do 13 lat. Kazdy(a) ma inny charakter i swoje wlasne widzi-mi-sie.
    Najlepsze, ze rozumieja co sie do nich mowi ale i tak zrobia co chca. Kocham wszystko co sie rusza za wyjatkiem komarow i natretnych much i kleszczy (mnie sie nie imaja ale z kotow je czasem wycigam).

  332. paradox57
    20 września o godz. 23:01

    Mnie się podoba entuzjazm Daviesa, po prostu lubię ludzi zaangazowanych, kontaktowych, żywych, pasjonatów. To jedno, natomiast praca ściśle historyczna, to niekoniecznie to samo. Historyk może oceniać, ale musi być jasne rozdzielenie faktów od ocen, a ocena musi być wsparta mocną konstrukcją prowadzącą do wniosków.
    Nawet za dopuszczalną mogę uznać wyraźnie subiektywną, emocjonalną ocenę, bo oceniacz może mieć taką dyspozycję, że się czymś nadzwyczajnie ekscytuje. Zaś życie i jego zapis historyczny nie są ścisłą matematyką. Rzecz w tym, by historyk przedstawił, do oceny czytelników, ową konstrukcję, która go do wniosków prowadzi. Wtedy czytelnik też może ocenić oceny historyka. Jeśli historyk tak pisze, że jego wnioski nie dają się jasno odzielić od treści książki, to to jest słaby historyk.

  333. Nefer
    20 września o godz. 23:26

    Tanaka
    20 września o godz. 22:31

    Ja myślę ze one się bronią ze wszystkich sił tym „nie tędy droga”, wyparcie przez zaprzeczenie, inaczej za bardzo by bolało bo koszty za duże.

    Ależ oczywiście!
    Te wielkie koszty są skutkiem życia w oparach trucizny. Wyparcie jedak jest fatalnie niebezpieczne: daje może chwilową ulgę, ale nie pozwala zobaczyć przyczyn, co jest gwarancją kolejnych nieszczęść.

  334. Nefer
    20 września o godz. 23:26

    Andże ma rację, tylko, że nie ma inteligenta. Albo on jest nieinteligentny, albo on jest „klasa średnia”, a najbardziej inteligentny inteligent, czyli nauczyciel szkoły nadwiślańskiej to jest dziad proszalny.

  335. Qba
    21 września o godz. 0:47

    Qba, zanim co powiem, to znowu powiem, że kapitanie wierszykowujesz i chętnie bym dowierszował, ale mam trudności ze zdanżaniem. Ale starający sie jestem.

  336. seleuk|os|
    21 września o godz. 6:56

    😀 😀 Dobre, dobre, selukosie!
    Dla ludzi przytomnych. Bo panie wyrzucone nieprzytomne. Były, są i pewnie będą. Ale im życzyć można. Bo tanie.
    Ewentualnie mogłyby doznać blogowstąpienia.

  337. konstancja
    20 września o godz. 23:35

    Oczywiście, wywalone z roboty panie się nie poskarżą, bo sie boją i kapują, że je Jędraszewski w Krakowie tak załatwi, że nigdzie roboty już nie znajdą.
    Jeśli nie są tego świadome wprost, to mają to wdrukowane w intuicję. Pewnie właśnie dlatego takie były ich wypowiedzi, że skarżenie się i przedstawianie jako ofiary działania biskupa „to nie tędy droga”.

    Z wypowiedzi wyrzuconych wywnika, że starały się, wnioskowały o zatrudnienie na podstawie umowy o pracę, ale ciągle słyszały że to „taka specyfika pracy”, że nie. A one wierzyły biskupowi, bo są wytresowane do wiary w autorytet, Jezuska i jego tatusia, a Jędraszewski to przecież następca Lolka, a Lolek to w ogóle, że w ogóle nie wolno rozmawiać, taki on absolut, święty i tak dalej.

    Tak, kojarzę sprawę organisty. Pozwał, bo był zwyczajnie po chamsku, okradany, a jak miał problemy, to został sam.

    Wiesz z pewnościa o tym, że kościół kat budował setki i tysiące kościołów, zwłaszcza za czasów generała Jaruzelskiego i później. Ci wszyscy budowlańcy, te tysiące wiernych, parafian, co zasuwali na budowach wznosząc kościoły „dla większej chwały Pana” – nie byli w żadnym stosunku pracy, w żadnym stosunku zobowiązania ze strony inwestora: parafii, czy biskupa (to nie to samo), nie byli szkoleni, nie mili żadnych badań i dopuszczeń do pracy w niebezpiecznych warunkach. gdy komuś coś się stało – wypadek, śmierć na budowie, to zawsze się okazywało, że „to była prywatna inicjatywa mieszkańca”, o której nawet proboszcz nie wiedział, bo przeciez on nie zna wszystkich parafian z gęby. Wlazł taki dzikus na rusztowanie, zleciał, złamał kręgosłup, albo się zabił – wiocznie miał taką ochotę.

    Tak w Polsce to kościół kat załatwiał – zawsze – i tak dalej załatwia. Panuje zmowa milczenia, bo kościół to Polska, a Polska to kościół kat. no i Święty Ojciec Święty.
    To bardzo ładne, że milczą o tej gangsterskiej działalności kościoła kat (dokładnie te same metody co włoskiej i każdej innej mafii) cudni „katolicy otwarci”, którzy strasznie dużo gadają. Bez szukania się takich znajdzie.

  338. Qba
    20 września o godz. 23:56

    Qba, toś mnie zaciekawił: co u Daviesa tak przeraźliwie jednostronnego w opisie współczesnego Wrocławia?

  339. Ja myślę że warto mieć oczy otwarte na wszystko co dzieje się wokół, pytanie j.w. pojawiło się wcześniej w czasie przyjazdu w-ce Prezydenta USA do Polski. Była okazja do zastanowienia jaki wpływ ma religijność przywódców innych państw na bieżące wydarzenia,na świecie. Sam M.Pence określany jest jako „okrutny fanatyk”, poniżej cytat:
    „Trump to koń trojański dla grupy okrutnych fanatyków, którzy od dawna pragną ekstremistycznej chrześcijańskiej teokracji, a Pence jest jednym z najbardziej cenionych wojowników. Dzięki republikańskiej kontroli nad Izbą i Senatem oraz perspektywie radykalnego i zdecydowanego przesunięcia równowagi Sądu Najwyższego w skrajną prawicę, nadchodząca administracja będzie miała naprawdę szansę na doprowadzenie ognia i siarki drugiego przybycia do Waszyngtonu. […]
    Chcą rządu kierowanego przez Boga ”
    Myślę że taka polityka przyjaciół zza oceanu rozzuchwala rządzących w Polsce czego przykładem są zakusy np. ograniczenia praw kobiet do aborcji. Z kolei inne państwa, stricte wyznaniowe budzą strach i nienawiść – te uczucia są właściwe rasizmowi z którym spotykamy się często na blogach. Dlatego moim zdaniem nie można zawężać destrukcyjnego wpływu religii jedynie do katolicyzmu w Polsce.

  340. @Tobermory, skąd wiem?
    Większość blogowiczów nie kryła się ze swoimi sympatiami do Solidarności, KIK, czy KOR. Kilkoro wprost napisało o swojej walce z „komuną”, mogę wymienić nicki ale czy jest taka potrzeba?
    „Naprawdę sądzisz, że to „kościół katolicki” zwalczył „system”, a nie podpiął się, jak zwykle, pod zwycięzców?” – naprawde tak sadzę, że realizował wolę bożą najlepiej jak mógł, za co został wynagrodzony. Podobnie jak JPII, czy L.Wałęsa, szczegóły wyróżnień powszechnie znane, przeliczalne nawet na pieniądze.

  341. Może ktoś jeszcze uzupełni ten temat o własne przemyślenia. Przeczytam.

  342. @Herstoryk
    Trzy lata dawno odeszla kota Cecilia (Cilla) u mojej pierwszej malzonki, co tez jest kociara. Zasnela na polce z ksiazkami co byla jej ulubione miejsce. Potem odeszla Fiffi. Obie koty byly 18lat. Moja pierwsza malzonka byla bardzo przygnebiona i powiedziala wiecej kotow nie chce. To ja u jednej ceramik zrobilem wypalona z gliny jak Cilla. Na polke. W wakacje jak moje dzieci byly na wizytacji to mnie powiedzialy, wziela z przytulka dla bezdomnych dwa kocieta. Choc przedtem mowila zadnych nowych kotow. To teraz ma trzy. Pewnie jak pojade na Jul to beda duze.. Moze to Herstoryk jest sposob na zal. Wiek nie ma znaczenia.

    @@EwaJoanna, Tanaka
    Tak wymyslilem w Gr. Pomyslalem, Grecy mnie nie rozumieja dobrze bo ja malo wymowny. To myslalem w Pl mnie lepiej pojdzie. Tez pomylka. W Szw z jehovitami rowno. Choc ja po szw najwymowniejszy. Ja tylko chcialem zrobic cos na ksztalt Uber albo Airnb. J…..c w d..e szamanow, bez lubrycantow, zeby pieniazeck rzygali. Sekatym kijem, ciecze sa niesciskalne, znaczy wieksze cisnienie, wiecej z przodu by wyszlo. Globalne myslenie, pl/jehovicki test. Posrednictwo. Duzo mnie czasu zajelo zrozumiec na czym moj blad polegal. EwaJoanna, ja bym ogonki poprawil 🙂 Co w moj annons jest niezrozumiale?

    Przy lunczyku pzdr Seleuk

  343. Qba

    Fi donc 🙂

    Tanaka

    Ano.

    ***

    Kinderbal, szanowni. Do późnego wieczora zatem.

  344. Tanaka 10:51

    Może tak. Jego książki, w moim przekonaniu, mimo że traktują o historii, nie są stricte podręcznikami do historii czy rozprawami naukowymi. W dodatku mają spory walor popularyzatorski. Więc zarzut subiektywizmu, do czego zresztą sam się przyznaje nie jest (znowu w moim przekonaniu) największym grzechem.
    Druga sprawa. Wszystkie one są opatrzone dużą porcją źródeł, na których się opiera. Zdaję sobie sprawę, że poświęcanie czasu na zgromadzenie tychże i co chwila zaglądanie do nich przy lekturze, mogłoby być cokolwiek uciążliwe. Ale też chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po zakończonej lekturze sięgnąć przynajmniej do najbardziej znaczących i skonfrontować.
    Kwestią otwartą pozostaje, rzecz jasna, dobór tych źródeł. Na ile jest tendencyjny i nakierowany na zamierzony cel. No ale to jest problem każdego, kto próbuje sklecić coś w rodzaju publikacji. W tym natłoku. I na ile świadomie to robi.

  345. @seleuk|os|
    21 września o godz. 12:22

    Grunt to prostota stylu. 🙂

  346. @Tanaka
    21 września o godz. 11:22

    Odpowiedział dobrze (według mnie) @paradox57
    21 września o godz. 13:20

    Konkretnie, Davies opisuje Wrocław również w czasach, w których w tym mieście żyłem i pracowałem. Było to miasto bardzo żywotne kulturowo i bardzo niepokorne politycznie. A Davies spostponował je zgodnie z poglądami rządzących wówczas (gdy książkę wydawał) Kaczyńskich.
    Oczywiście jest to mój bardzo subiektywny odbiór, aliści przy wszystkich ograniczeniach popularyzatorsko-historycznych, oczekiwałem od tak wychwalanego autora więcej dystansu do sponsorów. Zresztą nabrał go, ale dopiero gdy i jego potraktowali jak większość aktualnie nieprzydatnych.

  347. @Nefer
    21 września o godz. 12:41

    Siadł i wstydzi się.

  348. @Tanaka
    21 września o godz. 10:59

    Dziękuję za uznanie
    Ale rymowane pisanie
    Łatwiej wpada w oko czytacza,
    A to praktycznie oznacza,
    Że przekazuję i reklamę treść,
    Przez co lepiej niesie się wieść.
    Tak jest łatwiej różnym biednym –
    Szampon, tampon i odżywka w jednym.

  349. @Tanaka
    21 września o godz. 10:59

    Przepraszam, POPRAWKA!

    Dziękuję za uznanie
    Ale rymowane pisanie
    Łatwiej wpada w oko czytacza,
    A to praktycznie oznacza,
    Że przekazuję i reklamę i treść,
    Przez co lepiej niesie się wieść.
    Tak jest łatwiej różnym biednym –
    Szampon, tampon i odżywka w jednym.

  350. paradox57
    21 września o godz. 13:20

    Z tym jest spory kłopot. Jeśli bowiem dany autor uchodzi za dobrego histryka, czy po prostu jest znany jako historyk, niezależnie nawet od tego, jaka jest jakość jego prac o historii, to czytelnik-niespecjalista, cokolwiek ów napisze czy powie, weźmie za rzecz ściśle profesonalną z punktu warsztatu historyka. I bedzie sie powoływał: znany wszystkim historyk X. orzekł, że…
    Tylko, że ten „znany wszystkim historyk” orzekł coś tam w pracy publicystycznej, popularyzatorskiej, a nie ściśle historycznej. Zawarł swoje subiektywności, lubienia bądź nielubienia, spekulacje, fantazje, zgadywanki i tak dalej.

  351. Qba
    21 września o godz. 16:19

    @Tanaka
    21 września o godz. 11:22

    […] Davies spostponował je zgodnie z poglądami rządzących wówczas (gdy książkę wydawał) Kaczyńskich.

    Chyba mi ta informacja o postponujących Wrocław Kaczyńskich umknęła. Postponowali Śląsk i Ślązaków (ukryta opcja niemiecka, narodowo niepewni itd.), postponują pisoidy Gdańsk (właściwie te same powody), właśnie Kaczyński oświadczył, że „oni chcą Polskę wysadzić w powietrze” – czyli nieheteronormatywni (dwie mamusie i dwaj tatusiowie), a sprawy z Wroclawiem nie skojarzyłem. Ale do kaczyńskiego pisoidyzmu ściśle pasuje.

    Nie znam Wrocławia od środka, a jedynie z przyjazdów i bardziej z przejazdów, natomiast od dawna wydawał mi się bardzo interesującym miastem, a powojenna architektura wrocławska znana była w Polsce z wielu ciekawych rozwiązań.

  352. Sprawozdanie z dzisiejszego włóczykijowania.
    Instrukcja do obrazków.
    Mielno zaczęło przebudowę głównej ulicy (część lip była już wycięta wcześniej, teraz było struganie pni wgłąb), która jest jej najdotkliwszym dla gości i gospodarzy, jak na uzdrowisko i wczasową lokalną stolicę, kalectwem.

    Leśników uważam za największych leśnych szkodników. Kiedyś „Polityka” opublikowała mój list, w którym, jako wówczas leśny robol, trochę się pomądrzyłem na temat rabunkowej gospodarki w lesie (zastępca nadleśniczego pouczył mnie dobrotliwie, że aż tyle nasze nadleśnictwo jednak nie tnie – a zdaje się był to jeszcze czas, kiedy Polska spłacała Szwedom drewnem budowę ogromnego tartaku w Sławnie) i rzuciłem myśl, żeby prawa ekonomiczne zostały w lasach jak najszybciej odwołane. Dziś to już nie o głupie rachunki chodzi, lecz o ratowanie życia na ziemi. Proszę zerknąć na przekroje pni: zdrowiuteńkie, mogłyby produkować tlen najmniej sto lat, tymczasem pójdą na produkcję reklam z papieru, które są wyrzucane przez wielu – i przeze mnie – bez czytania.

    Oczywiście, że się zalesia. Tylko że wyrąbie się hektar w parę dni, a żeby na tym miejscu wyrósł podobny las, potrzebne jest całe życie Twoje, moje, i dyrektora Lasów Państwowych

    No i nie kto inny niż leśnicy niszczą leśne drogi. Owszem, naprawiają – sam naprawiałem – ale tylko wtedy, kiedy się opłaca, czyli w rejonach, gdzie jest przewidziane większe rąbanie. A ja uważam za oczywistość, olewaną przez leśników, że lasy są przede wszystkim dla kilku celów ekologicznych i dla zwykłych ludzi – dla ich zdrowia, dla przeżyć estetycznych, dla przyjemności bycia w naturze, dla uczenia dzieci wrażliwości na naturę, a nie tylko pozwalania na darcie mordy w lesie, bo w lesie – można, no i w końcu dla korzyści ze zbierania jagód, grzybów. Takie drogi jak pokazuję, nie bardzo się do tego nadają. A to jest podkoszaliński las na gruncie gliniastym, więc w czasie deszczu czy tuż po deszczu jeżdżenie po takich drogach leśnym sprzętem powinno być zakazane. Ale najpierw trzeba skończyć z główną przyczyną rabunku: traktowania lasów jako niewyczerpanego źródła kasy. Więc trzeba zlikwidować w tym celu jeszcze jedną przyczynę rabunku: samofinansowanie się lasów
    państwowych, co – wydaje mi się – zachęca do pomnażania zysku. Czyli wyrzucić w cholerę z lasów prawa ekonomiczne i niech tam nigdy nie wracają.

    Jeśli ratować ziemię, to od dziś, nie od jutra. Bo inaczej będzie jak z foliowymi torbami, z którymi jest tak samo, jak kiedyś było z papierem toaletowym i ze sznurkiem do snopowiązałek. Z tą różnicą, że tylnego papieru nie było i nie wiadomo było, co robić, żeby był, a foliówek jest o trylion trylionów za dużo i nie wiadomo, co robić, żeby wcale nie było.

    Ja wiem, co robić, ale się wstydzę powiedzieć.

    https://photos.app.goo.gl/Lb1TSuVogKMkJcAd8

  353. pombocek
    21 września o godz. 20:42

    Zapomniałem powiedzieć, że jest jeszcze inny problem z lasami, znany odkąd człowiekowate uprawiają ziemię: leśni amatorzy na kwaśne jabłka. Na ostatniej fotce są ślady bytności dzików przy niedawno oddanej do użytku ścieżce rowerowej. Dziś kupowałem dla loszki Kazi banany w sklepiku w Osiekach. Zamiast kupić bez gadania i iść w swoją stronę, rozgadałem się o Kazi. Pani fuknęła jak…fuka, że przez takie karmienie dziki tylko przychodzą do wioski i ryją. Powiedziałem, że to raczej człowiek wlazł do niech, nie one – do niego. Ale można se tak gadać. Nie wiem, czy zwierzaki z lasu przychodzą ryć w Osiekach dlatego, że ktoś dokarmia taką Kazię o 9 km stąd, ale wiem, że sarny, jelenie, bobry, dziki, kormorany, czaple czyniły człowiekowi szkody od zawsze. Może to zemsta za to, że się poczuł panem.

  354. /w kształcie placka z rozgwiazdy, na sofce/

    finita la comedia

    paradox, naści ten kieliszek co Ci wczoraj obiecałam

  355. Qba
    21 września o godz. 16:20

    A odpowiednio zawstydzony wyraz twarzy przybrany? Nogi przepisowo wyciągnięte?

    Te same lektury, widzi mi się. Chyba że się mylę.

  356. Tanaka

    Coś cięższego kalibru, dla Ciebie:

    Tu komunikat kurii

    https://diecezja.pl/aktualnosci/komunikat-kurii-metropolitalnej-w-krakowie-3/?

    A tu komentarz do powyższego, osoby której to dotyczy, pisze pani Joanna Adamik (cytuję z FB)

    „Nareszcie wiem! Zwolnili mnie i Kasię Katarzyńską za to, że nie mamy mężów, tylko samotnie (dodam, że z wyboru i będąc praktykującymi katoliczkami) wychowujemy adoptowane dzieci i jesteśmy rodzinami zastępczymi dla innych dzieciaków, a Monika Jaracz tylko za to, że nie ma męża ani dzieci… Czy mamy rozumieć, że wierzące, praktykujące samotne matki, także adopcyjne, nie mają miejsca w Kościele katolickim i nie mogą mu służyć? Gdzie to jest napisane w Piśmie Świętym lub Katechizmie Kościoła? Stracić pracę za brak męża… Dodam, że Ksiądz Arcybiskup odwiedził nas w domu na początku naszej pracy, zna nasze dzieci, rodziny, wielokrotnie się z nimi spotykał, rok temu ochrzcił córkę Kasi, dzieci go uwielbiały i od czwartku nie mogą uwierzyć, że ich kochany Ksiądz je porzucił. Może mi to wytłumaczyć jakiś mądry Kapłan? Wolno nam iść z dziećmi jutro na niedzielną Mszę św., czy najpierw musimy znaleźć mężów?”

  357. @Nefer
    21 września o godz. 21:58

    Wyrazu twarzy nie znam, bo już dawno nie mogę na siebie patrzeć. Po prostu znudził mi się mój wygląd. A nogi to wyciągnę nie prędko. A przepisów w tej materii nie znam. I znać nie mam zamiaru.
    A czytałem i czytam mnóstwo, więc wspólnych lektur nie wykluczam.

    Bo gdy się w życiu dużo czyta,
    To gdy wyciąga się kopyta,
    Odbywa się to w taki sposób,
    Aby wiedziało mało osób
    W nadziei, że się tak nie zdarzy,
    Że ktoś dostrzeże wstyd na twarzy.

  358. pombocek
    21 września o godz. 20:42

    Pombocku, chętnie wrócę do Twoich fot z komentarzem, teraz sygnalnie, o tym co na końcu powiedziałeś: obserwuję niezwykle ciekawe i rozwijające sie w Polsce zjawisko – coraz bardziej świadomej i będącej wyrazem niezgody na dalszy stan rzeczy w sprawach środowiska i klimatu postawy rosnącej szybko ilości ludzi w Polsce.
    Różne kraje Europy – jak zwykle – są dalej, ale sporo zdaje się wskazywać na to, że coś się głowach zaczyna zmieniać i będzie ruch w podobną stronę jak inni to już od dość dawna robią.

  359. Nefer
    21 września o godz. 22:04

    Ja takiego kalibru strasznie nie znoszę, ale nieraz znoszę, bo trzeba.
    Nie ma takiego łajdactwa jakiego ci gangsterzy nie popełnią, z pełnym poczuciem świętości rzecz jasna.

  360. Nefer
    21 września o godz. 21:54

    /w kształcie placka z rozgwiazdy, na sofce/

    To jesteś, Neferko, klasowa babka, że tak rozpoznajesz kształt placka z rozgwiazdy.
    A jak to placek z wężowidła, hę?

    Bo mój mąż to tak nie potrafi – powiedziała ta, co zawsze tak mówiła.

  361. Qba
    21 września o godz. 22:40

    „Siadł i wstydził się” znaczy „Znaczy Kapitana” czytałeś albo nie, bo od razu mi się skojarzyło. Jeśli to ci nic nie mówi znaczy nie czytałeś. Alboś przepomniał.

  362. pombockowy komentarz powinien był iść na wstępniaka bo mądry i na czasie. Można dać i tak.

  363. Tanaka
    21 września o godz. 23:05

    Ale to ja jestem ten placek po kinderbalu

  364. @Nefer
    21 września o godz. 23:13

    Oczywiście, że czytałem. Również „Krążownik spod Samosierry”, a nawet „Szaman Morski”. Tego się nie da zapomnieć. Choć woda mnie specjalnie nie ciągnie. Wolę góry.

  365. Qba
    21 września o godz. 23:28

    Mam wszystkie i wielokrotnie przeczytane. Góry zasłaniają widok 🙂

    Przepraszam szanpaństwo ale idę paść, dobranoc.

  366. @ Nefer
    21 września o godz. 23:53

    Góry zasłaniają widok
    Chyba, że się na nie wlezie. Jak góra bardzo wysoka, to prawie widać z niej krzywiznę Ziemi. Czy jakoś tak …

  367. @Qba
    22 września o godz. 0:13

    Ale co się człowiek namęczy włażąc! Tobermory świadkiem 🙂

  368. Może komuś będzie się chciało poszukać w necie jak się skończyła poniższa historia?

    https://chetkowski.blog.polityka.pl/2014/11/05/katechetka-bez-ochrony/

  369. „Należy zaznaczyć, że pani Joanna Adamik w dniu 10 sierpnia br. w piśmie skierowanym na ręce Księdza Arcybiskupa stwierdziła, m.in.: „(…) wyrażając szczerą wdzięczność za ostatnie lata i miesiące pracy i służby dla Księdza Arcybiskupa, także za wszystkie gesty i słowa osobistej życzliwości wobec mnie i moich bliskich, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków”. ”
    Nefer
    21 września o godz. 22:04
    Tu komunikat kurii
    https://diecezja.pl/aktualnosci/komunikat-kurii-metropolitalnej-w-krakowie-3/?
    ……………………..
    No proszę, refeudalizacji znamienny przykład. Cóś a la „syndrom sztokholmski”, co nie?

  370. Skoro się rozczuliłem na temat prawa suwerena do używania lasu, to dla sprawiedliwości wypada powiedzieć, że nie tylko krowa, ale i on zostawia po sobie ślad.

    https://photos.app.goo.gl/UHSRUVWnndKjo1qd8

  371. @pombocek
    21 września o godz. 20:42

    Jeśli ratować ziemię, to od dziś, nie od jutra. Bo inaczej będzie jak z foliowymi torbami, z którymi jest tak samo, jak kiedyś było z papierem toaletowym i ze sznurkiem do snopowiązałek. Z tą różnicą, że tylnego papieru nie było i nie wiadomo było, co robić, żeby był, a foliówek jest o trylion trylionów za dużo i nie wiadomo, co robić, żeby wcale nie było.

    Ziemia @pombocku zacny przetrwa tak czy śwak ten miliard lat zanim (ponoć) zwenusieje, czy co tam się z nią kosmicznie popieprzy. Gatunek wraz ze znaczną częścią biosfery potrzebuje ratunku. Tyle że ww. gatunek, a raczej dominująca jego część, woli luksus i zbytek dziś i teraz, a co do jutra, to po co się zaograniczać, skoro uczeńcy na pewno coś mądrego wymyślą, a pieniądze potrzebne są dziś. Na SUV, wakacje gdzieś tam, 3 szafy z ciuchami, których nigdy się nie nosi i 1/3 żarcia na śmietniku.
    Wycinka drzew i lasów w Polsce to pikuś w porównaniu z tym co się dzieje w tropikach – Amazonii, Afryce i Indonezji, https://www.aljazeera.com/indepth/inpictures/indonesia-forest-fires-choke-region-190918092507295.html

    Co się tyczy pań arcybiskupich i katechetycznych, to jak widać przyłbica jest tak twarda, że nic jej nie przebije. Boya Żeleńskiego klepki cztery, lecz ze stali…..

  372. zza kałuży
    22 września o godz. 1:02
    Może komuś będzie się chciało poszukać w necie jak się skończyła poniższa historia?
    https://chetkowski.blog.polityka.pl/2014/11/05/katechetka-bez-ochrony/

    Jako sophisticated boor majacy niejakie pojecie o tych sprawach (historiach), scisle religijnych znaczy, niewielki trud mialem, a chec duza, znalezc w internetach zakonczenie O Ochronie Katechetek walka. Szczegolnie porannie, na dobry dnia poczatek 😀 wazam cala sprawe za typowy konflikt miedzy Stary Testament a Nowy Testament. Takie dziela, sa zawsze kompilacje, znaczy konflikt jest wbudowany juz w momencie jak skladano Dzielo takowe. Rozwiazanie konfliktu, moze byc tylko z poz scisle religijnych. Znaczy kto jest za jaki Testament bardziej uczuciowo, Stary czy Nowy. Wedle upodoban. W co kto wierzy, konkretnie.

    Jestem przekonany Zza kaluzy, nawet ateisci na LA3 podzieleni beda w sprawie ochrony katechetek, Religijne podzialy wystapia silne. Przeczytalem rowniez Zza_kaluzy wpisy uczestnikow dyskursu. Wbrew robiac moim zasadom. Takich idiotysmow dawno nie czytalem, wbrew robiac sam sobie. Jak ich Chetkowski nie zbanuje, zagadnienie wagi zasadniczej. Cala ferajna. W pismie Polityka? Czy to pismo na rozwiazywanie biblijnych konfliktow, religijne pismo?

    Czy Katechetka zalinkowana przez Ciebie Zza kaluzy mysli Socrates jest? Codziennie pijac kielich trucisny niesmiertelnosc boska osiagnac?

    Oto co bezproblemowo znalazlem. Postac kanoniczna, konflikt podstawowy z zakonczenie, miedzy Stary/Nowy Testament https://en.wikipedia.org/wiki/Anna_Nicole_Smith
    A jakby ktobyl nieczytelny, fotopostac kanoniczna Katechetki https://www.bing.com/images/search?q=anna+nicole+smith&FORM=HDRSC2

    Komu uwagi wyzej z linki nie pasuja, znaczy kaffke(marke) musi zmienic. Nic wiecej

    przy kaffce wlasciwej marki, pzdr Seleukos

    ps. https://www.arvidnordquist.com/coffee/sortiment/franskrost/?_ga=2.228171805.1867016155.1569110739-452516322.1569110739

  373. Nefer
    21 września o godz. 23:19

    Tanaka
    21 września o godz. 23:05

    Ale to ja jestem ten placek po kinderbalu

    No, ależ to i zgadując, zgadłem!

  374. Herstoryk
    22 września o godz. 2:29

    Dziękuję, zacny Herstoryku, za naukę, że ziemia da se radę do czasu, kiedy już rady nie da. Tak pouczył Polskę autor „Nie” sto lat temu – stąd wiem. A on tym pouczeniem ironizował z tych, którzy nie żyją końcem ziemi, lecz tym, że obrzydzają im codzienne życie współplemieńcy. Chodzi o estetykę życia, nie o estetykę śmierci ziemi. Pewnie się zgodzisz, że przyjemniej łazić po lesie, w którym dzieciarnia nie drze mordy, nie biegają groźne psy bez smyczy, bez kagańca, nie ma puszek po piwie, które nie ciężko nieść do lasu pełne, ciężko – wynosić puste, butelek, opakowań po żarciu i nielegalnych blaszaków. Ja też się ze sobą zgodzę. I świetnie wiesz tak samo jak ja, po co są blaszaki. Żeby 700 kg i 150 koni wiozło jedną chudą dupę o wadze 50 kg w ubraniu i w butach, żeby zaświniały osiedla tak, że rower się nie przeciśnie, musi fruwać; żeby parkowały na ścieżkach rowerowych, chodnikach.

    Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie domy są wielopiętrowe, w związku z tym mam nad głową chamów, którzy palą papierosy w oknie, żeby w chacie mieli czyste powietrze. Czystość u innych jest kłopotem innych. Więc co dzień lub co drugi zmiatam z parapetu na szufelkę popiół i jeden, dwa niedopałki. Mógłbym chamskim zwyczajem – od siebie, ale poleci paskudztwo w dół na inne parapety. Zwrócenie w Polsce najdrobniutenieczkiej uważki zwykle przynosi skutek odwrotny: wrogość do czwartego pokolenia, więc lepiej unikać jakichkolwiek kontaktów z bliźnim. Dlatego w moim wypadku chamstwo znad głowy kończy się na mnie. O take cztery, powiedzmy, tysiące codziennych pierdółek mi chodziło. Nie ma u mnie Amazonii, ale jak jadę na grzyby i tam, gdzie było świetne miejsce na kołpaki zastaję goliznę, to jakaś miniaturka Amazonii jednak jest.

  375. @pombocek
    22 września o godz. 9:04

    No pacz pan, a u mnie cud. Od czasu jak zaczęli skupywać butelki i puszki czyściutko się zrobiło i chyba już przestanę chodzić z workiem.

  376. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 9:39
    A u mnie cudow nie ma E-J. Kraj niereligijny. U mnie jest skup. Znaczy pieniazek daja. Za kazda torbe plastikowa zawartosc. A torba jest z kartofelkow albo kukurydza i olej rzepakowy, to nadaje do kompost. W trzy miesiace znika. Sa robaczki co uwielbiaja torby plastikowe. Ale one tez mieszkaja tylko w krajach bezcudzich. Taka zwierzyna ateistyczna 😎

    pzdr Seleuk

  377. @pombocek
    22 września o godz. 9:04

    Ze wszystkim entuzjastycznie się zgadzam, w słowie i w czynie! Ale co z tego, skoro przytłaczająca większość bratnich okazów, nawet jeśli przytaknie, to na tym się kończy. Blaszaków nie lubię, wolę rowerek i własne kopyta, ale czasem się nie da, a gdy patrzę na przysłowiowy „sznur samochodów”, w znacznej części nie 700kg ale 2 tonowych SUV, zastanawiam się, co opętało i na czym się skończy. To końcowe jest retoryczne, bo domyślam się na czym, choć mam lekką nadzieję, że może jednak nie.

    PS. Nasz blaszak ma 24 lata, waży mniej niż 700 kg, a jeśli już wozi, to coś czego inaczej transportować nie idzie, albo 2 dupy tam gdzie inaczej się nie dojedzie.

  378. @popan i @Tanaka wspominali tu o ”specyficzności narodu” wspomaganej przez specyficzną moralność plemiennego bozi, a prowadzącej do mordowania w okolicy.

    Specyficzność ta wciąż wypływa, raz tu, raz tam, od Czikago do Tobolska i nie widać by miała przestać wypływać.
    O tym jak wypływa w pewnym miejscu, wzmagana niebieską książeczką w połączeniu z bardzo intensywnym „izmem” i paranoją prześladowczą można przeczytać tu https://www.sott.net/article/420792-Israel-is-the-killer-state-at-large

    Ogarnięci „specyficznościa” nigdy jednak nie pamiętają, że jest ona tymczasowa i bardzo często kończy się powrotem Karmy.

  379. seleuk|os|
    22 września o godz. 9:52

    Sa robaczki co uwielbiaja torby plastikowe. Ale one tez mieszkaja tylko w krajach bezcudzich. Taka zwierzyna ateistyczna

    Tak jest! Pierwszy tekst, inaugurujący blog LA w wersji 2.0., był o niesporczaku-ateiście.
    Zaraz za nim był pierwszy wstępniak, autorstwa kolegi Lewego, o cudownych pedofilach konsekrowanych w Bostonie i bardzo krajobrazowych okolicach przyrody.

  380. Herstoryk
    22 września o godz. 9:59

    albo 2 dupy tam gdzie inaczej się nie dojedzie.

    Ale my się tu na blogu wyrażamy bardzo kurturarnie i jak już co mówimy, to mówimy, że pedofil konsekrowany jest do dupy, albo znacznie gorzej o nim mówimy.

  381. Tanaka
    22 września o godz. 10:01
    Nie wiedzialem ze te robaczki to z rodziny Niesporczak. Bo one sa niegadatliwe i nie maja wizytowke na drzwiczkach. Pedofile to tez takie robaczki co przewaznie mieszkaja w krajach cudownych 😀 Dobrze im tam. Kazdy robaczek potrzebuje dobre warunki rozmnazania. A krajobraz dziekuje, ladny
    pzdr Seleuk

  382. jedynie taki, podpatrzony u @seleuk|os| komentarz wydaje się trafny:
    22 września o godz. 10:00
    Ładne rzeczy Herstoryk No, no. Takie niepopularne teksty polecać. O Izraelu. […] No, no. Herstoryk, ty chyba zostaniesz zbanowany. Z nieprzyjemnymi komentarzami.

    Dziekuje koledze S. za trafną podpowiedź.

  383. żabka konająca
    22 września o godz. 10:33
    Texty o Israel/Palestyna sa bardzo popularne Zabka. Tak jest jednak, Herstoryk i ja mamy odmienny poglad w tej sprawie. Ja o wew polityka Israel wiem niewiele (brak zainteresowania). O zewnetrznej moge nastepujaco powiedziec. Bo wiele lat bylem gracz w gry strategiczne, szachy i brydzyk. Otoz Palest probuja grac w gry strategiczne, w moich rachunkach to juz chyba 11 czy 12 razy. Z Israelczykami. I jak wchodza, do sali gier, to za kazdym razem Zabka, za kazdym wywracaja stolik. Bo chca wygrac, taka maja taktyke. Cos kolo 70lat. To Israelczycy maja inna taktyke, bo nie lubieja stolik na nowo ustawiac, do gier. Po prostu zmeczaja przyszlych graczy na wywracanie stolika Zabka. Cos mnie zdaje z powodzeniem zmeczaja. Gdyby ta kobieta zastrzelona, byla Szwedka Zabka, toby poszla po upomnieniu do drugie wejscie. W Szwecji na parkingach dla inwalidow, nie mozna parkowac nieinwalidzi. Znaczy stolik wywracac Zabka. Jest mandat wtedy, albo auto na spec parkiering, za gruby pieniazek. Jak kto lubi stoliki wywracac.

    Kazdy art o konflikt israelsko/palestynski zaczyna zbitka typ „tereny okupowane”. Mnie to bardzo podobuje. Cos w stylu konfliktu IsakowiczZalewski (ziomki) contra Erika Steinbach (kresowiaczka) 😎 Mnie to bardzo podobuje Zabka.

    pzdr Seleuk

  384. @ Tanaka
    22 września o godz. 10:05

    „albo 2 dupy tam gdzie inaczej się nie dojedzie.”

    Ale my się tu na blogu wyrażamy bardzo kurturarnie

    Płonąc rumieńcem 😳 donoszę, że @pombocek zaczął. Przyznając skromnie, że ja, człek ułomny, też jednak czasami do d.. bywam. Choć jednak nigdy nie aż tak jak ci konsekrowani, którzy sa do czegoś jeszcze gorszego.

  385. Herstoryk
    22 września o godz. 11:54

    A to donosiciel i skarżypyta 🙂 🙂

  386. Dobrze sformułowane zaślepienie religijne/katolickie, że też nie powoduje paraliżu umysłowego. To trzeba do tego mieć umysł, tak myślę.

    SŁOWIANIN STANISŁAW
    22 września o godz. 7:29
    Świecka służba zdrowia to państwowy gest Kozakiewicza wobec wyroków boskich. Zsyłanie chorób to kara boska za grzechy. Wystarczy nie grzeszyć ,modlitwa,spowiedż oraz ofiara na tacę a zdrowie wróci. Tak sobie myślę,że w ramach klauzuli sumienia lekarze powinni odmówić leczenia katolików. Choroby to wewnętrzna sprawa wyznawców religii. Lekarz obraża uczucia religijne bo nie jest spowiednikiem.

  387. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 9:39

    Bo jednak z Twojego punktu widzenia to my chodzimy do góry nogami.

    Na przykład nasz państwo jest tak mocne, że nie może wymusić na producentach odkupywania nietypowych butelek lub wprowadzić zakazu ich produkowania. Skupowanie butelek i puszek, oczywiście, jest, ale znajdź ideowca, który będzie robił dziesiątki kilometrów po drogach, bezdrożach, lasach w sytuacji, kiedy tego śmiecia nie brakuje w przyblokowych śmietnikach. Są ludzie, którzy się z tego zbieractwa utrzymują. A że kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, to są też tacy, którzy właśnie dopiero rano idą spać, bo chodzą po nocy, żeby ich rano wstający nie ubiegli.

    Niedawno zmarła pani Stokrotka (tak ją nazywaliśmy, żona z nią często rozmawiała), mocno walnięta życiem, mikra, uśmiechnięta istotka, która chodziła twardo po wojskowemu po śmietnikach z ogromną torbą na ramieniu, życzliwa wobec ludzi, czuła wobec dzieci – nie przeszła obojętnie obok żadnego: zagadała, pogłaskała. Była bardzo elegancka i co dzień inaczej ubrana (ubrania – też ze śmietników) – utrzymywała syna moczypałę, bo z samej jej emerytury nie szło.

    Zbierają ci, którzy się z tego utrzymują lub dorabiają do emerytury, renty. Ja sam latałem w 50-tych latach nawet z jedną butelką, teraz młodych nie widzę, żeby puszki, butelki podnosili, nawet kiedy przy chodniku leżą. Może dlatego, że szkło – za ciężkie, a puszek trzeba bodaj 56 na jeden kilogram? Poza tym dzięki pospolitej, cudotwórczej kaczce Polska śpi na pieniądzach. Mocno potrzebujący chyba szybciej użebrze przy sklepie na nalewkę. I blisko.

  388. Szanowni!

    Pora na zmianę dekoracji. Przed tym co nadchodzi, najpierw nadchodzi co innego. Znacznie lepszego. Co ja gadam – pięknego!
    To basia n. ze wstępniakiem który rozjaśnia oblicza i umysły w bardzo dobrej chwili.
    Czytajcie i sluchajcie, a ty, chwilo, trwaj!
    W imieniu basi n., zapraszam.

  389. Poniewaz Historie lubicie, a ja chwilke mam, to historie opowiem 🙂 Nawet po polsku bedzie, wiekszosc, to moze do wiekszosc wceluje…

    Pierwszy historyk, nasz kulturowy obszar, byl Thucydides. Napisal ”Historia wojny peloponeskiej”. Tylko czesc wlasciwie, bo nie zdazyl cala. Jak doszlo zdazyl. Fragment jest mowa Perikles o panstwie atenczykow.

    Posluchajcie https://www.youtube.com/watch?v=Y14Tz2Mx4gs

    Ta najwazniejsza czesc, moze, jest tzw ”rozmowa melijska”, z zdanie najslynniejsze ”a slabi musza zawsze ustepowac” w tym. Sparta wojne ”wygrala”. Nigdy nie dowiem mnie co Thucydites by napisal o slabych i silnych. Tu jest link do text Historia wojny peloponeskiej. Moze sami znajdziecie 😀 I odpowiedz dlaczego wpasc mozna w tzw Pulapka Thucyditesa(???) rozdzialy obok 😛

    http://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.01.0199%3Abook%3D5%3Achapter%3D89%3Asection%3D1

    ἡμεῖς τοίνυν οὔτε αὐτοὶ μετ᾽ ὀνομάτων καλῶν, ὡς ἢ δικαίως τὸν Μῆδον καταλύσαντες ἄρχομεν ἢ ἀδικούμενοι νῦν ἐπεξερχόμεθα, λόγων μῆκος ἄπιστον παρέξομεν, οὔθ᾽ ὑμᾶς ἀξιοῦμεν ἢ ὅτι Λακεδαιμονίων ἄποικοι ὄντες οὐ ξυνεστρατεύσατε ἢ ὡς ἡμᾶς οὐδὲν ἠδικήκατε λέγοντας οἴεσθαι πείσειν, τὰ δυνατὰ δ᾽ ἐξ ὧν ἑκάτεροι ἀληθῶς φρονοῦμεν διαπράσσεσθαι, ἐπισταμένους πρὸς εἰδότας ὅτι δίκαια μὲν ἐν τῷ ἀνθρωπείῳ λόγῳ ἀπὸ τῆς ἴσης ἀνάγκης κρίνεται, δυνατὰ δὲ οἱ προύχοντες πράσσουσι καὶ οἱ ἀσθενεῖς ξυγχωροῦσιν.

    Niestety Thucidytes nie zajmowal zbieranie butelek/puszek po cudzych smieciach. To nie wiem coby napisal. W Szw cudzych butelek nik nie zbiera, tylko swoje sprzedaja pant (zastaw???) do sklepu co kupil napoje, soczki etc (najczesciej). Ja sprzedaje, gosp ca1,5osobowe, za ca 200/250Skr/miesiac, co jest 100Plz.

    Pa do wieczorka, pzdr Seleuk. Dobrze zdazylem napisac zanim Basia text poczytam

  390. Tanaka 21 września 19:43

    Tak, ale to w równej, co najmniej, mierze kwestia odpowiedzialności historyka, jak i tych, którzy go takim ogłaszają.

    Herstoryk 22 września 11:54

    Też znalazłeś sobie powód, żeby się rumienić. Mamy tu (w sensie państwowym) jednego takiego, który z dumą się z tym obnasza po całym świecie, a nie jedynie na skromnym blogu ateistów.

  391. pombocek
    22 września o godz. 13:05

    Pombocku: tak jest, zbierają!
    Zbierają wszystko. Prawie.
    w ramach tzw. segregacji odpadów są śmietniki. Standardowo – na świeżym powietrzu. Raj dla poszukiwaczy skarbów i wtórnego obiegu materii.
    Taki obrazek: wychodzę tylnymi drzwiami z budynku na podwórko. Obok, miejsce pełne godności własnej: P.G.O. Po naszemu: Punkt Gromadzenia Odpadów. Przy nim jakiś zły człowiek o dobrych intencjach wywalił pralkę automatyczną, choć nie wolno, bo to elektrośmieci Przy pralce – stara, pordzewiała taczka, jeszcze ze stalowym kółkiem na szprychach. Pewnie z lat 60-tych, a może starożytna.

    Udaję się na tzw. lunczyk, wedle terminologii seleuka. 50 metrów dalej miła knajpka. Zamiawiam, podają, gryzę. ledwo zacząłem, tuż przede mną, maly facecich szybkim truchtem zasuwając, bieży z ta starą taczką na której pace leży ta pralka.
    Myk – i już śmiga po przekątnej skrzyzowania, następnie znika z pojazdem w krzaku osłaniającym płot wokół własnie skonczonego osiedla w typie eksluzif nadwiślański.
    Normalnie – podzif!

    Natomiast z tym odbiorem butelek za kaucją, to zdaje się wyglada na to, że system wróci, tym razem w nowocześniejszej wersji i – może – skuteczniej działającej Wokół Polski to się dzieje i dzieje się nawet na Litwie. rzecz już nie tylko w zbieractwie, ale i w walce o uratowanie sie z tego, co cywilizacja katolicka – i każda inna – sama sobie na łeb ściągnęła.

  392. @herstoryk dzięki za link do artykułu o Izraelu. A świat liczy i przestawia krzesła w knesecie.

  393. @pombocek
    22 września o godz. 13:05
    Nie będę Basi zaśmiecać wątku butelkami, to odpowiem tutaj.
    Jak płacili za puszki za kilogram to walało się tego pełno wszędzie, bo nie opłacało się z tym na złom latać a u nas „wszędzie daleko”. Ale teraz firmują skup rady miejskie i płacą po 10c za puszkę lub butelkę to już się opłaca, tym bardziej że na to konto najpierw konsument płaci za tę butelkę. Niestety inny recycling bardzo źle zorganizowany.
    I nadal jest sporo typków które wyrzucą rupiecie w buszu. Ostatnio sąsiad powiedział mi, że w lesie leży telewizor i stół. Bo za śmietnik trzeba zapłacić. Ludziska są ludziska wszędzie nawet w świetlanej Szwecji.

  394. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 14:22

    Ajajaj! Czyli i u Was, i u nas jest do góry nogami. Niech żyją! Nie jesteśmy sami.

  395. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 14:22
    Televisor „stary” bierze ten sklep co sprzedal nowy. A pralke, lodowke tez i podobne okna czy co tam. Jak kto chce „na wlasna reke” wywiezc na zbior staroci, to moze, bez oplat. To ma nazwe „producentansvar” (odpowiedzialnosc producenta ???). W cenie produktu (praktycznie wiekszosc) jest cena rozbiorki, utylisacji etc. Baterii tez nprzyklad. Nie oplaca wyrzucic „do lasu”, ekonomicznie nie oplaca. Co nie znaczy, czasem lezy jaki smiec. Ale wtedy Krolowa (i reszta rodziny) lazi i zbiera (na wiosne albo lato). I 20tys innych Szw. ”World Cleanup Day” 🙂
    https://unric.org/en/
    Ja nie twierdze EJ jest w Szw wszystko perfect. Ja twierdze, myslac, wiele problemow jest prostrozwiazywalnych. Trzeba tylko myslec umiec. Myslenie jest Sztuka i Nauka. Nic wspolne nie ma z rozumkowaniem 🙂 co „mysla” niektorzy i „komunikuja”

    PO LUNCZYKU, pzdr Seleuk. Musze do przystan leciec. Jesien zbliza (co Basia zauwazyla), znaczy WooHoo2 bedzie wyciagany na lad suchy.

  396. @seleuk|os|
    22 września o godz. 14:55
    No co my biedne ciemniaki byśmy zrobili gdybyś nas nie oświecił.

  397. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 19:07

    Poproszę Cię bardzo o kawałek australijskiej wiosny jesienią w zdjęciach !

  398. @basia.n
    22 września o godz. 19:08
    Trochę potem Basiu, bo teraz to dalej ide spać. 🙂

  399. Ewa-Joanna
    22 września o godz. 19:07
    Ja nikogo nie oswiecam. Nikogo. Nie blog. Ja tylko E-J bardzo nie lubie, jak mnie kto swoim rozumkowaniem KIT sprzedaje. Udaje myslacego i komunikatywnego. Swiat caly nie jest jak kiciarzom wydaje. Sa inne kawalki. Juz oswiecone. A inne chetnie niech zostana nieoswiecone EwaJoanna. Domostwa wlasciwe kiciarzom (rozumkowcom).

    Takich co „mysla” spotkalem 76, pozniej na poczatku 2000, pozniej ostatnie spotkanie klasy maturalnej. Wszystko o swiecie wiedzieli. Ja co nic nie wiedzialem, oswiecic ich nie moglem, bo juz swiatli byli. Tylko na jakiego, po blogach jojcza, jak wszystko wiedza. Nawet, jak wynika, niekomunikatywni na wlasnych podworkach. A inne podworka jak przerabiac wiedza. Adresy wymienilismy, z wiedza, ze nigdy jednego slowa do siebie nie napiszemy. Ci ludzie swiat zasmiecaja, swoim „mysleniem”, „komunikatywnosc” i intelektualnym niedolestwem. Niedolestwa nie wstydzac.

    Spij dobrze E-J, dobranoc Seleuk

  400. seleuk|os| 22 września o godz. 10:59
    Musiałeś być bardzo wzburzony skoro wykorzystałeś mój nick aż 7 razy w tak krótkim tekście. Nie było takiej potrzeby – opowieść @Herstoryka była jego relacją wydarzeń, twoja odpowiedź (dlaczego do mnie?) to twój punkt widzenia. Zbeształeś niewłaściwą osobę a ja nie jestem sędzią w sprawie, odpowiedziałam koledze zgodnie ze swoimi przemyśleniami. Nie będziemy na blogu szukać rozwiązania konfliktu który ciągnie się od 1967r., zresztą ja tu nieczęsto bywam.
    Pozostańmy przy swoich opiniach.