Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka
brexit

5.09.2019
czwartek

Brytania w słoiku

5 września 2019, czwartek,

Ogórek od kiszenia kwaśnieje, chudnie i się marszczy. Jakoś wolę Brytanię w świeżej postaci.

Z Brytanią, co najmniej od czasu referendum w sprawie wyjścia z UE, dzieje się coś niedobrego. Takie stwierdzenie wygląda na całkiem już banalne, ale gdy się na nie patrzy powierzchownie. A powierzchownie patrzy niemal każdy, jak też pewnie większość Brytyjczyków, w tym parlamentarzystów w Londynie. Żeby było może mniej powierzchownie, wyrażę tu swój roboczy pogląd, który co prawda traktuję ciągle jako roboczy, ale kolejne wydarzenia wzmacniają przesłanki do niego.

Zanim przedstawię, w czym rzecz, zrobię disclaimer. Otóż nie śledzę przygód Brytyjczyków z brexitem z nadzwyczajną uwagą, bo tego się właściwie nie daje śledzić. Chyba że ma się zawodowy obowiązek posiadania wiedzy o każdym szczególe i niuansie lub ma się iście brytyjską skłonność do dziwactw. Wydaje mi się to też mało produktywne. Dalej więc przedstawię szkic tego, co mi się wydaje, bez pretensji do wyczerpującej wiedzy w sprawie, ale za to z sensownego punktu obserwacji ułatwiającego zauważenie tego, co się kryje pod powierzchnią.

Uważam, że to, czego jesteśmy świadkami w sprawie brexitu, ale i znacznie szerzej, brexit bowiem nie jest w żadnym razie czymś wyabstrahowanym, jest objawem bólów fantomowych utraconego imperium, do którego część Brytyjczyków tęskni może wprost, ale pewnie większość nieświadomie chciałaby żyć tak jak w „starych dobrych czasach”.

Rule, Britannia! Britannia, rule the waves:
Britons never will be slaves
*

Co się po kaszubsku rozumie tak:
Hwn oedd y siarter, y siarter drwy’r holl wlad,
A hon yw cân yr engyl glan.

Nie tylko Brytyjczycy żyją w stanie takiego rozdarcia czy wewnętrznej chęci posuwania się do przodu za pomocą kroczenia do tyłu. Podobny syndrom zdaje się pojawiać w Stanach Zjednoczonych. Czas bycia albo bezapelacyjnie najpotężniejszym państwem na globie lub co najwyżej dzielenia przez pewien fragment tego czasu podium ze Związkiem Radzieckim, nieuchronnie zmierza do końca. Jednak od czasu, gdy ZSRR zaczął się osuwać na kolana, co można datować na późne lata 80., a jednoznacznie w chwili formalnego upadku tego kolosa w 1991 r., USA znalazły się w roli jedynego, niepodważalnego hegemona i musiała to być dla Amerykanów sytuacja nadzwyczaj psychologicznie satysfakcjonująca. Chciałoby się tak w nieskończoność, tym bardziej że są z tego nadzwyczajne merkantylne korzyści: można narzucać wszystkim niemal wszystko, co się chce.

Skoro wspomniałem o Związku Radzieckim, to należy zauważyć podobną frustrację tych wyznawców minionego ZSRR, którzy byliby zadowoleni dopiero wtedy, gdyby trup mocarstwa wstał z trumny.

***

Jest też kolejne państwo bardzo cierpiące z powodu bólów fantomowych po utraconej wielkości: nasz szczery przyjaciel – Polska. Wzdychania do dawnej potęgi, która była potęgą głównie mniemaną – co w niczym wyznawcom bytów urojonych nie przeszkadza, tym bardziej że Polak jest znakomicie wyćwiczony w takich rojeniach, nie na darmo jest przecież nieustanny partyzant i wzorowy katolik, a bez katolika w głowie to Polak nie ma tożsamości – jest solidnym podłożem psychologicznego stanu rzeczy, który się tak specyficznie i dojmująco manifestuje.

Ludzie poczciwi nie mogą pojąć, że można być aż takim idiotą, bezczelnym oszustem i zdemoralizowanym złodziejem. Codzienne fantazmatyczne przemówienia, obfite produkcje propagandy, nieustanne a to pouczania Ukrainy, a to rzekome stawanie w jej obronie, w żadnym razie bez szczerego życzenia jej powodzenia, a głównie dlatego, żeby poroić sobie jeszcze o Kresach i mieć małe satysfakcje frustrata z prób drażnienia Rosji; co chwila wracające rojenia o Dwójmorzu, a teraz już o Trójmorzu czy Grupie Wyszehradzkiej; nadęte, po wierzchu troskliwe, a pod spodem puste gadanie a to o powstaniu warszawskim, a to o Wrześniu; rojenia o reparacjach wojennych od Niemiec czy bluzgi na gdańszczan i ich panią prezydent, że chcą z powrotem do Niemiec i budują „zakamuflowaną opcję niemiecką”, są tak bezczelnie kłamliwe oraz żenująco idiotyczne, że ich autentyczne źródło może być tylko jedno: mroki chorej psyche tak indywiduów, jak jego zbiorowego „suwerena”.

Mroki takie zaś trwają tak długo, jak długo się żyje życiem nie własnym i pełnym, a cudzym i zakłamanym. Ten „suweren” to przecież potomkowie chama pańszczyźnianego, a nie Radziwiłłów, też notabene chamów, ale z innego powodu. Ten suweren to niewolnik Kościoła katolickiego. Przyznanie się do własnej historii wyzwala z fałszu i pozwala zacząć żyć autentyczniejszym życiem i nierównie zdrowszym, ale nie – w przypadku prawdziwych Polaków, czyli katolików, to niemożliwe. Polska jest dumna dumą sfałszowaną.

***

Pozostawiając Polskę na marginesie, skoro sama się nań wpakowała, powrócę to tematu głównego – Brytanii.

Wiążąc się z kontynentem w ramach EWG, a później UE, Brytyjczycy stawali się coraz bardziej z kontynentem zespoleni, a coraz mniej osobni i wyspiarscy. Kapitalnie kulturowo ważnym wydarzeniem oraz niezwykle ciekawym pod względem technicznym i naukowym był brytyjsko-francuski Concorde. Ilość wspólnej pracy, koniecznych uzgodnień i współbrzmienia w wysiłkach, ale też zawartych osobistych znajomości i przyjaźni, zaiste pozwalają go uznać za coś niezwykle wartościowego w rozbieraniu murów i zarazem budującego wspólny, europejski dom.

Bardzo mnie ciekawi, czy to wielkie wspólne osiągnięcie zostało już całkiem zapomniane, a spuścizna rozproszona na tyle, że nie bardzo da się ją zebrać, czy też gdzieś ona ciągle trwa i mogłaby być przywołana do odbudowania zaufania i dobrych relacji. Największy bowiem problem jest nie tyle w kwestiach technicznych i technologicznych, ile w nadwerężonym, a może już pękniętym zaufaniu kontynentu do Brytyjczyków. To najtrudniej stworzyć, a zepsute – naprawić.

W przywołanych strofach są ciekawe szczegóły:

To thee belongs the rural reign;
Thy cities shall with commerce shine;

Czy po brexicie te miasta i ta kraina będą dalej lśnić chwałą i bogactwem, można mieć obawy. Wiele dużych i ważnych firm wybiera kontynent. Czy Brytania ma dalszy, wyrazisty pomysł na siebie? Wśród przepychanek i konfliktów może się dopełnić taki los, że zostanie sługą swojego dawnego sługi – Ameryki, a dumna strofa hymnu, że Brytyjczycy nigdy sługami nie będą, zyska na humorystyczności.

***

Słowo jeszcze o referendum w Brytanii. Otóż obowiązuje taka narracja, że oto jest demokracja i wolni obywatele swobodnie się wypowiedzieli tak, że ma być brexit, a demokratycznego głosu ludu się słucha, nie dyskutuje i robi, co zdecydowano. To mi się nie zgadza z demokracją.

Jeśli bowiem demokrację traktujemy poważnie, a nie fasadowo, dojrzale, a nie prostacko – a jednym z objawów demokracji dojrzałej jest to, że owszem, decydujący jest głos większości, ale z poszanowaniem głosów mniejszości, który w prawach większości wymaga uwzględnienia – to rzecz zaczyna się inaczej przedstawiać. Dobrze też pamiętać, że przewaga głosów za brexitem była niewielka, zaś Szkocja jest Europie przychylna.

Inaczej się zaczyna rzecz przedstawiać także wtedy, gdy się rozumie inną rzecz fundamentalną: aby móc się wypowiedzieć demokratycznie i w sposób podmiotowy, należy rozporządzać wiedzą niezbędną do podjęcia tak poważnej decyzji i swobodę namysłu, by decyzja ciążąca na wszystkich nie była pochopna i po prostu zła. Brytyjczycy tego nie mieli, bo też pomysł z referendum bardziej miał służyć wąskim interesom politycznym niż możności poważnego i zgodnego z fundamentalnym interesem publicznym podjęcia tak poważnej decyzji.

Cały ten nieskończony bałagan, żenujące i bezowocne spory, śmiech ogarniający na widok polityków mających o sobie poważne mniemanie, którzy okazują się niedorostkami niegodnymi ani urzędu, ani reprezentowania kogokolwiek poza może typami ich własnego pokroju, jest bezpośrednim skutkiem nierzetelności w przygotowaniu referendum, ale jeszcze bardziej tego głęboko ukrywanego na dnie psyche konfliktu rojeń o minionej chwale Imperium, zderzających się z wymaganiami współczesnego życia wśród innych układów odniesień.

Kodeksy karne mówią, że kto wprowadza inną osobę w błąd i do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem, kto wykorzystuje za pomocą wprowadzenia w błąd niezdolność drugiej osoby do zrozumienia przedsiębranego działania, ten podlega karze. Nie o karanie kodeksowe w tym przypadku chodzi, ale o przywołanie ważnej i mądrej zasady. Zdolność do rozeznania się w przedsiębranym działaniu to fundamentalnie ważna sprawa dla działania demokracji. Inaczej staje się pozorem, a rządzi ten, co wprowadza w błąd. Właśnie to ćwiczymy w Polsce.

Powtórka referendum, na podstawie tym razem rzetelnego potraktowania obywateli, lepiej przygotowanych informacji i boleśnie uzyskiwanej wiedzy już po pierwszym głosowaniu, byłaby nie tylko rozsądna, ale i bardziej demokratyczna i objawiająca dojrzałość społeczną.

Cały ten bardzo już długi proces bolesnej męki Brytyjczyków ze sobą i Europy z Brytyjczykami pokazuje słabości demokracji i jej nadwerężanie, ale też jest sprawdzianem oraz punktem odniesienia. Demokracja bowiem ma to do siebie, że jest podatna na kryzysy, rzecz jednak najważniejsza, jak się z kryzysów wychodzi.

Tanaka

* Rule, Britannia! Drugi hymn Wielkiej Brytanii. Tłumaczenie na język walijski. Kaszubi muszą jeszcze na swoje nieco zaczekać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 547

Dodaj komentarz »
  1. Przykro mi że zabieram głos jako pierwsza i nie na temat, chociaż była kiedyś podobna sytuacja, zero wpisów z związku z ciszą blogową.
    Nie na temat:
    Kolega @zza kałuży niepiszący na EP, prosze zapomnieć na chwilę o byłych urazach i przypomnieć sobie kiedy zrobił zestawienie aktywności komentujących na tamtym blogu, a w ostateczności rok w którym En Passant dobrowolnie opuścił. Nie jest to sprawa życia i śmierci, z ciekawości chcę porównać zmiany które zaszły po kilku latach.

  2. @Tanaka
    Gratulacje. Kapitalna analiza

  3. Ta męka wbrew pozorom nie jest aż taka bolesna. Moi współ-rodacy (wyjąwszy wyjątkowe wyjątki) wydają bardziej przejmować się pogodą, niż breksitem. Osobiście mniemam, że czeka nas to samo, co Afgańczyków, tylko trochę inaczej: oni mają trzecie pokolenie w stanie endemicznej wojny, my będziemy mieć Nieustający Breksit.

    Co do phanotm pains – to nieprawda, wyjąwszy geriatryczne niedobitki. Rozkraczony na dwóch kulturach śmiało mogę orzec, że Umęczony Naród Polski ma większe problemy z (rzekomą) Rzeczpospolitą ”od morza do morza’, niż nasze issues z Imperium.

    (a Imperium istniało naprawdę, i do dzisiaj kształtuje oblicze planety)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tanaka
    Tu jest txt (szkic) umowy brexitowej. OSTRZEGAM 580 STRON !!!

    https://ec.europa.eu/commission/sites/beta-political/files/draft_withdrawal_agreement_0.pdf

    Zaden normalny wyborca, nawet angielskojezyczny, z taki txt ma powazny klopot. A nawet najwieksi blogowi anglisci. Nie tylko w takim wypadku. Dlatego, mamy dem przedstawicielska, nie bezposrednia (atenska 🙂 ). Zadne czegokolwiek powtorki nic nie dadza. Dlatego wyborca musi dobrze wybierac swoich przedstawicieli. To jest problem, jak to zrobic. W dlugich okresach czasu. To wymaga uwagi i zaangazowania. Tego brexit text nie da wytlumaczyc jezykiem powszednim. Poslowie (przedstawiciele w parlamentach) musza wiedziec czym zajmuja. Rownoczesnie miec zaufanie wyborcow. Ale nie fantomowe zaufanie i fantomowa wiedze. Tylko rzeczywista. Musza byc profesionalni. Cos mniejwiecej jak chirurg co ma noge uciac. Rzadko kto, w takim wypadku do dentysty idzie. Albo kowala. To dotyczy wszystkich panstw, nie tylko Bryt. Wszystkich politykow.

    W Szwecji, to jak ludzie sa wkurzeni na brexit, to z powodow finansowych. Reszta to ich Bryt decysja. Bryt chca byc „wyzwolency” nie placac pieniedzy.

    39miliardow£. 1 miliard jest 1000milionow.

    Plus troche drobniaczkow. Obnizka wszystkich krajow EU BNP. W Szw za 2018rok byl BNP 4790miliardow Skr przy wzrost 2,4%. Drobniaczki, z powod Brexit, liczone sa ok 2% obnizka BNP. Z umowa czy bez. Jak w innych krajach, nprzyklad Pl, nie wiem. A Bryt niech martwia o swoje drobniaczki. I dlug (zobowiazania) zaplaca. Boris(ek) na jutupku jest przeuroczy, a Tereska tez byla. Szw jest (2018) siodma ekonomia EU na wielkosc BNP. 2% obnizka jest ladna gorka pieniazkow. Ciekawe co Finowie (przew EU na nastepne polrocze) uloza za EU budget.

    Dla pocieszenia, dodac mozna. Z dlugu (zobowiazan) Bryt nie wymigaja. Gorzej z obnizki BNP (drobniaczki). U wszystkich.

    turpin
    5 września o godz. 21:01
    To bardzo dobrze Turpin. Posytywne myslenie. Szybciej dlug zaplacony 🙂

    dobranoc, Seleukos

  6. Co do Brexitu – Anglicy się wygłupili i tyle. Błąd: Anglików wygłupiono. Thatcher, neoliberalizm, ułuda multikulturowości, Murdoch, krach neoliberalizmu, zdegenerowane elity. Sporo ale ,,Eto wsio cieriez Unie”. Gdy u nas podnoszono VAT na mieszkania to też: bo Unia kazała…
    Z Brexitem wyszło tak jak z I WŚ – wszyscy o niej mówili i napinali się aż maluczcy zaczęli o niej marzyć. Gdy wybuchła nikt nie miał pojęcia w jaki koszmar tak radośnie, na podstawie błędnych przesłanek, wdepnęli.
    Idiota Cameron zwołał referendum bo liczył, że zagarnie głosów od Faradża a i tak nic poważnego z tego nie będzie. Nikt nie wierzył, że Brytyjczycy w przewadze dadzą się złapać na lipę przy, której ,,Polska w ruinie” to szczyty sofistyki
    Ps. Patrząc na Brexit moja wyobraźnia aż szaleje ,,co by było gdyby Korwin (z doraźną menażerią) wygrał wybory”.

  7. Szyszki i pomniejsi to w Bxl się z tego bałaganu już na głos śmieją. I robią swoje.
    Czytam a to Guardiana a to co insze, bajzel na kółkach, jak człowiek myśli że bardziej nie można tego zaplątać to przyjdzie taki Johnson i pokaże a potem historyczne baty dostanie, jak żaden premier przed nim. A to jeszcze nie koniec.

    Widziałam prześmieszny komentarz na GW, nicka nie pamiętam ale szło tak:

    „Jest rok 2129. Jak co roku do Brukseli przyjeżdża premier Wielkiej Brytanii i prosi o przedłużenie brexitu. Nikt już nie pamięta skąd się wziął ten ceremonialny zwyczaj ale przyciąga on wielu turystów” 🙂

  8. @Nefer
    5 września o godz. 22:19

    Skąd ten ceremoniał…
    Śliczne 😀

  9. @Tanaka

    Świetny wstępniak! Zwłaszcza „wstępniak we wstępniaku” czyli dygresja na temat imperialistycznych bólów fantomowwych. 

    Co do obecnej polityki brytyjskiej pozwalam sobie dla odmiany na trochę optymizmu póki co. Owszem brexitowe referendum wypuściło rozmaite upiory z szaf, których nie da się łatwo zagonic z powrotem…Owszem, sklóconej opozycji zawdzieczamy to, że jesteśmy na samym skraju klifu…A jednak…A jednak w obliczu zagrożenia dyktaturą kudlatego i jego ekstremistów parlamentarzysci szybko pozakopywali toporki wojenne, odwiesili dumę na kołek i pokazali Fryzurze 2 gigantycznego „a takiego”. Od trzech dni obserwujemy zafascynowani kapitalne widowisko. Borys miota się jak ranny knur. Wczorajsza sesja pytan do premiera przerodziła się w walenie kijem w pinate, dziw że jeszcze się nie rozpekl ten nadety pęcherz wypchany trocina. Próby sprowokowania przyspieszonych wyborów na razie się nie udały bo opozycja nie dała się podpuscic. Zresztą chyba jest im na rękę ta szopka,  w której bezlitośnie odsłania się mizeria niedoszłego dyktatorka. Może stara demokracja ma jednak lepiej wbudowane mechanizmy obronne…

    Więc może jeszcze cały cyrk da się odkręcić? Trzeba wierzyć w czlowieka, koleś… 😉

    PS. Z ostatniej chwili: Borys orzekł, ze woli szczeznac w rowie niż prosić Bruksele o przedłużenie terminu… 

    Jakby to rzekli Szkoci – be my guest, pal…

  10. Tymczasem dalej mamy frajde z igrzysk..

    Seleuk napisal wczoraj, trafnie bardzo:

    „Jeden obraz daje wiecej jak tysiac slow politycznych analiz.”

    Przypomne, że było to na temat tego oto reliktu z czasów wiktoriańskich, który w czasie jednej z najważniejszych debat we współczesnej historii brytyjskiej polityki, leżał plackiem demonstrujac gdzie ma ową debate. Bardzo memogenne się to okazało więc podrzucam raz jeszcze, z nowymi wariantami. 

    https://www.telegraph.co.uk/politics/2019/09/05/jacob-rees-mogg-memes/

    A jeden ze szkockich dzienników zaraz usluznie podsunął obrazki z czasów pierwszej kampanii wyborczej Rhys Mogga, kiedy wybrał się na chodzenie od domu do domu celem pozyskania szkockiego suwerena w towarzystwie…niani. 😀 

    https://www.scotsman.com/news/people/looking-back-when-a-young-jacob-rees-mogg-campaigned-in-scotland-with-his-nanny-1-4997321

    Czyz brytyjska polityka nie jest fascynująca? 😉

    Lecę bo zaraz wiadomości! 😀

  11. @Kostka
    5 września o godz. 22:57

    Teraz jeszcze braciszek wyciął mu numer…

  12. @Kostka

    Na The Independent w komentarzach ofiarują mu się tę fosę wykopać. Ktoś jednak się obawia o potencjalne ofiary tlumu bo wszyscy mogą z łopatami lecieć. A niektórzy twierdzą że to nie chodziło o ditch tylko wyraz zaczynał się na b.

  13. Demokracja, podobnie jak przepisy budowlane, wymaga od użytkowników zdrowego rozsądku:

    https://photos.app.goo.gl/9fm1KqbUmiwwWpSKA

  14. Kostka
    5 września o godz. 22:59

    Mnie się sytuacja BJ bardzo kojarzy z tym:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/07/pedofile-w-kampanii.jpg

  15. Szary Kot
    6 września o godz. 0:00

    oj tam, oj tam, ale za to jak wzrosło bezpieczeństwo w pokoiku dziecięcym (?)!

  16. @Tanaka

    Czy Brytania ma dalszy, wyrazisty pomysł na siebie? Wśród przepychanek i konfliktów może się dopełnić taki los, że zostanie sługą swojego dawnego sługi – Ameryki, a dumna strofa hymnu, że Brytyjczycy nigdy sługami nie będą, zyska na humorystyczności.
    Czy Brytania ma dalszy, wyrazisty pomysł na siebie?

    Ja tu tak trochę skoryguję herstorycznie – Brytania jest sługą Stanów Zjednoczonych. Proces wasalizacji zaczął się w 1953 r., kiedy musiała uciec się do pomocy USA, żeby dokonać przewrotu w Iranie (ci niewdzięczni Persowie ośmielili się znacjonalizować swoją naftę, zamiast zadowalać się chojnymi 😉 16% tantiem [do tego oszukanymi], które im płaciła Anglo-Iranian Oil Company). Nabrała rozpędu w 1956 (Kryzys Suezki), gdy po warknięciu Eisenhower’a wycofała się z Egiptu z podkulonym ogonem. Od tego czasu Wlk. Brytania pretendowała i pretenduje do roli głównego lokaja, który, poprzez entuzjastyczne wysługiwanie się Panu, kupuje sobie fawory pozwalające wpływać na jego decyzje szepcąc mu porady do ucha.
    Porównanie z Polską jest bardzo trafne, bo sili się ona na podobne lokajstwo.

    Tak a propos, to po mojemu ostatecznym finałem Imperium Brytyjskiego było wykopanie Anglików z Adenu przez miejscowych i przejście emiratów Zatoki Perskiej spod oficjalnego protektoratu brytyjskiego do nieoficjalnego amerykańskiego, 1967 – 1971.

    Czkawka brexitowa jest po mojemu symptomem i dowodem na uwiąd i degrengoladę demokracji.

  17. Errata: Wasalizacja nabrała rozpędu w 1956 (Kryzys Suezki)…..

  18. Świetny wstępniak, Tanaka. I nareszcie bez religii w tle.
    Wielu lokalnych kacyków buduje swoje kariery na przywoływaniu mitów o minionej potędze lub szczególnej opiece boskiej. I „ciemny lud” wszelkiego pokroju to kupuje. Jechał na tym Hitler, jedzie Kaczyński, Borys, Putin i Trump.
    Jadą na suwerenie jak na ośle, machając mu marchewką przed nosem.

  19. Tobermory
    5 września o godz. 23:16

    ” @Kostka
    5 września o godz. 22:57

    Teraz jeszcze braciszek wyciął mu numer…”

    ‚Et tu, JoJo?’:
    tytul artykulu na pierwszej stronie ‚The Telegraph’ (The Torygraph) wczoraj.

    A wczorajszy ‚The New York Times’ spekuluje ciekawie: decyzja Jo byla freudowska czy szekspirowska z natury?
    Konkluduje jednak:
    ‚His resignation (…) felt Shakespearean, even Freudian, but in the end it may have been a simple act of conscience.’
    Jego rezygnacja mogla miec posmak dramatu szekspirowskiego, nawet freudowskiego,
    ale ostatecznie mogla byc zwyklym aktem sumienia.

  20. Nie jestem pewien czy Brexit nie powiedzielismy wszystko. Pozostaje oczywiscie sledzic zwroty akcji. Napewno beda. Mniej bardziej absurdalne.

    Dzis rano przeczytalem. Jest w Stockholm konferencja aktualnie na temat zywnosci. Produkcja miesa, szczegolnie bydla jest problemem i wzrost swiatowej konsumpcji. Tu nieporozumien nie ma. Rozwiazania dotychczasowe, pomysly na rozwiazanie problemu, szly zwiekszyc konsumowanie owadow, dzdzownic, bef produkowanych na 3D drukarkach, vegetarianskich kotletow z fasolki etc, etc. Ze wzgledu na trudnosc przymusic wszystkich praktycznie/politycznie byc vegetarian.

    Jeden z uczestnikow konferencji prof Magnus Söderlund (bada zachowania konsumenckie) zrobil experyment i zaproponowal rozwiazanie w ramach klimatycznych rozwiazan. Zebysmy zostali kanibale. Ludzie jedli ludzi. Ok 8% przebadanych uwaza OK. Nie wiem jak byla grupa badana dobrana, prawdopodobnie naukowo. To w koncu prof universytecki. Tutejszy 🙂 Nie wiem czy test byl praktyczny, podano befsztyczek z… (tu prosze wstawic cos nieerotyczne bo mnie Panie znow przeklna). Podaje art link, bardzooczensorry jestem niestety po szwedzku. https://www.aftonbladet.se/nyheter/a/rAbqkw/forslaget-at-manniskokott-for-klimatets-skull

    Duzo bylo zagniewanych, ktos zaproponowal najpierw zjesc M.Söderlund. Söderlund uwaza to za glupi pomysl

    porannie koty i Seleukos, po konsumpcji porcji miesnych pozdrawiaja. Seleuk przy kafffce, przy kaffce moze znow do Brexit wrocic 😀

  21. Aha, zapomnialem. Pod art jest test. Pytanie jest czy moglbys byc kanibal Podpowiedz jest JA(tak)/NEJ(nie). Jak nacisniecie cos to dostaniecie wynik jak inni.

  22. @act
    6 września o godz. 5:10

    Dobrze ze pojawiles, po przerwie. Chcialbym Ciebie zapytac. Potraktuj jak chcesz, mniej bardziej powaznie. Chcialbym zebys dwa zdania napisal. Temat akt jest bardzo dobry. Nickontrowersyjny, a jezykowy. Jak mozna jezyk uzywac. Tobermory wczoraj wymigal, sumo sportowcem.

    Podales art na SzaraDama. Ten art trzeba miec konto NYT ver. Ja mam login z Google, nie wiem jak inni. Tu link do art w calosci

    https://www.nytimes.com/2019/09/05/world/europe/jo-johnson-resign-brexit.html?action=click&module=Well&pgtype=Homepage&section=World%20News&register=google&auth=register-google

    Oczywiscie przeczytalem. Twoje tlumaczenie. To zdanie „It felt Shakespearean, even Freudian, but in the end it may have been a simple act of conscience.” (by Stephen Castle).

    Gdybym przetlumaczyl, opinie SC, pryszcz na sumieniu. (wyrzutek, krosta, strup etc) byloby niezgodnie z art? Czy gdybym na moj przetlumaczyl co siostra a co tatus powiedzial, musialbym tez akt sumienia, jak Ty? Moglbym oczywiscie, o uzyc jezyk jeszcze inne, ale… To bylo pytanie. Jezeli, z wlasnych pojec, jezyka, formulowan etc, etc wyjsc nie mozemy, to jak rozwiazan szukac mozemy?

    Seleukos w drodze do problemu trzech orginisacji (niestabilnosc ukl trzech mass) pozdrawia.

  23. ” pomysł z referendum bardziej miał służyć wąskim interesom politycznym niż możności poważnego i zgodnego z fundamentalnym interesem publicznym podjęcia tak poważnej decyzji.”
    W każdym kraju istnieje grupa podobna ludowi pisowskiemu.I tutaj została ona ujawniona .Angielskie 500+ to jest mniej więcej to:jak wyrzucimy imigrantów to nam zaczną tutaj więcej płacić.Oczywiście grupa chciwych władzy i broniących się przed unijnymi regulacjami podatkowymi(bo UE zaczęła zaglądać do pralni pieniędzy „City of London”) skwapliwie skorzystała z decyzji podyktowanej pychą premiera Camerona i wykorzystała chciwość ludu.Nawet Borys Johnson jeden z najbliższych współpracowników wbił swojemu premierowi nóż w plecy .
    Ostatnio niektórzy parlamentarzyści konserwatystów doszli do wniosku,że wbijanie noża w plecy może być czynnością pożyteczną .Twierdzą,że z korzyścią dla kraju.

  24. @Tobermory
    5 września o godz. 23:16
    @Nefer

    Bidak nie miał dobrego dnia wczoraj! 😉 Najpierw brat mu wyciął numer („Jeśli własny brat go nie popiera, to trudno oczekiwać, że my będziemy „). Potem kiepsko poszła konferencja prasowa na tle policjantów – jedna z kadetek zasłabła i musiała kucnac za plecami premiera- nie wiadomo czy od długiego stania w słońcu czy od słuchania tych bredni. Potem klasyczne już ” Raczej szczezne w rowie” (już mówi się o tym, że dodało to opozycji dodatkowy powód, żeby potrzymac Borysa trochę dłużej na urzędzie i miec satysfakcję kiedy będzie musiał jechać do Brukseli i odszczekac). Policja (słusznie) zaś wkurzyła się za użycie policjantów jako tła do politycznej mowy. 

    A na sam koniec wisienka na torcie – spacer wśród wyborców w Yorkshire (jednym z bastionow brexitowcow) zakończył się wielce pociesznie. Miły przechodzien przywitał się z Borysem, podał mu rękę, po czym grzecznie, bardzo po angielsku powiedzial „Proszę, opuść moje miasto” i poklepal go po plecach… 😀 

    https://www.independent.co.uk/news/uk/politics/boris-johnson-morley-yorkshire-visit-please-leave-my-town-brexit-a9093856.html

    Needless to say, hashtag #PleaseLeaveMyTown bije recordy popularności od wczoraj…

    😀 😀 😀 

    @act

    Witaj, accie drogi a dawno nie slyszany! Z ust mi ten wątek szekspirowski wyjąłes 😉

  25. @Szary Kot
    6 września o godz. 0:00

    My to już 15 lat temu ochrzcilismy „angielska (budowlana) myśl techniczna”… ;-). Owszem, na różne cuda można trafić w tej kategorii

  26. @scrambler

    To ja się odwdzięcze za andrzeja-co-rysuje:

    https://www.instazu.com/media/2094528598576197497

    „Johnson został premierem”
    „I dobrze mu tak!”

  27. No patrz pan, ciągoty imperialne są winne brexitowi. A ja już myślałem że jak zwykle kościół katolicki, tak jak drzewiej cykliści byli zawsze winni wszystkiemu złemu. Zresztą nie ma pewności czy mimo wszystko nie ma i tutaj polsko-katolickiej winy, bo jednak ta ciemna katolicka Polska jako ta strzyga upiorna we „wstępniaku” się pojawia, bez tego ani rusz. Jak w znanej anegdocie Hłaski, gdzie co poniektórym wszystko się z jednym kojarzy, a konkretnie z określoną częścią ciała.

  28. astra
    6 września o godz. 3:38

    „nareszcie bez religii w tle”

    Przepraszam za głos zza grobu, ale nic na to nie poradzę, że jestem trup (Statystyczny Polak żyje 74 lata, Polka – 82).

    Dwa słowa dla umysłowego porządku.

    Ten blog zainteresował mnie bodaj sześć lat temu jasnym tytułem „Listy ateistów”. Twoje „nareszcie bez religii w tle” nie burzy praktyki istnienia blogu, bo odkąd pamiętam, rozrzut tematyczny poruszanych tu spraw był taki, że właściwie bez granic i kordonów. W tym była i polityka, która nigdy mnie nie zajmowała, jeśli nie liczyć kwitowania paroma słowami tego, co samo się pcha w oczy i uszy. Ale też nigdy nie wytykałem innym (poza czymś w rodzaju intymnych doniesień seleukosa, jak rozkładał kobietę na stole i po co; odwieczna władczość: on ją publicznie na blogu rozkładał, nie ona – jego.), że się zajmują tym, co mnie nie interesuje. Nawet odwrotnie: wytykałem takie wytykanie tym, którzy wchodzili na blog z pretensjami w rodzaju: „Wy tu o pierdołach, a tam Trump Putinowi kolano masuje”.

    Wszystko, o czym się tu traktuje to pierdoły lub inaczej – tematy niekonieczne, czyli takie, bez poruszania których da się żyć, a mówienie lub niemówienie będzie tylko mówieniem lub niemówieniem, po czym zapadnie cisza, a drzewa będą dalej rosły. Nie ma hierarchii ważności spraw, bo tu nie centrum dowodzenia światem, nie instytut historii i nie egzamin maturalny. Nie ma innych skutków gaworzenia poza bijatykami lub przyjemnością uczestniczenia w publicznym gaworzeniu (nawet licencjonowanych furiatów) i uzależnieniem od gaworzenia akurat w tym miejscu. Jedynym rygorem są regulamin i obyczaje. Sama się zrobiła praktyka gadania o tym, co kto ma do powiedzenia, a nawet o tym, o czym nie ma nic do powiedzenia.

    Dałem głos nie dlatego, że kwestionuję brak rygorów tematycznych – na który jest zgoda chyba wszystkich uczestników – lecz z powodu coraz bardziej zaznaczającej się niezgodności tego, co na blogu, z tym, co w tytule: „Listy ateistów”. Jakie listy, jakich ateistów? Są tu jacyś ateiści? Mnie przyciągnął na blog właśnie wyraz „ateistów”, odpycha – coś takiego jak u Ciebie: „nareszcie bez religii w tle”. Może powtórzę: mnie przyciągnął i mnie odpycha – nie uogólniam. Blog ateistów bez religii jako głównego przedmiotu ateistycznych gaworzeń traci dla mnie rację bytu. Częściowo już stracił.

    Pierwotny ateizm nie ma żadnej materii, o której dałoby się mówić, podobnie jak nie istnieje materia akrasnoludkowości – nie da się mieć jakiegokolwiek stosunku do tego, czego nikt z człowiekowatych sam z siebie nie doświadcza. Ateizm wtórny jest reakcją na rozmnożone teizmy, więc ma swoją materię. Materią takiego ateizmu jest właśnie teizm jako wszechobecny wyraz umysłowej nieporadności w interpretowaniu widzialnego świata oraz jako świadome oszustwo zarządzających którymkolwiek z konkretnych teizmów. W mesjańskiej Polsce materią ateizmu jest nie tylko negacja nadprzyrodzoności, ale i rozpanoszony, i rozszarogęsiony niemal na wzór średniowieczny prymitywny Kościół i jego dziecko – równie prymitywny katolicyzm, bardzo się różniący od chrześcijaństwa pierwszych gmin czy dzisiejszych Świadków Jehowy. To wielki dziejowy szkodnik, pasożyt i oszust, jakim jest ten Kościół, wywołał ateistów swoim zachowaniem tak, że ich coraz bardziej słychać, a nie oni sami siebie wywołali. Nie wywołali też ich wierni nie głoszący swojej wiarę przez tuby i megafony i nie wojujący o wiarę, jako że nikt jej nie odbiera i nie jest w stanie odebrać. Słabiutka musi być wiara tego, kto o nią wojuje.

    Materia wtórnego ateizmu w Polsce jest tak wielka jak tysiącletnie dzieje narzuconego nam katolicyzmu. Jest więc o czym gaworzyć, dokąd będzie istniał samozwańczy Kościół katolicki (powszechny).

    Żeby jednak zachować choć śladową logikę, może zaproponuj zmianę nazwy blogu. Nie ironizuję.

  29. @Kostka

    „angielska (budowlana) myśl techniczna”…

    Tak pomyślałem, że jest to jakaś metafora.

    potrzymac Borysa trochę dłużej na urzędzie i miec satysfakcję kiedy będzie musiał jechać do Brukseli i odszczekac

    Very much looking forward to see his face!

    A dzisiaj sąd oddalił skargę Giny Miller et co. na zawieszenie parlamentu, jednocześnie otwierając szybką ścieżkę odwoławczą, która startuje 17 września.

  30. Przeczytajcie, ale powolutku
    https://krytykapolityczna.pl/kraj/rojewski-pegasus-cba/

    Nigdy nie zrozumiem, dlaczego nie znalazlem chetnych do instalowania „cus” na tel, compach, laptopkach etc u kk nad Wisla czy jehovitow tutejszych, Pare lat dawno…
    „-ale czy tak mozna?????” 🙄

    prospector
    6 września o godz. 11:01
    „W każdym kraju istnieje grupa podobna ludowi pisowskiemu.” W Bryt istnieja dwie grupy Prospector 😀 osobne. Wsobne. Autochthonous) „lud pisowski” i przyjezdny lud pisowski. Oba ludy ciezko zapracowaly nad tematem…

    @Paralityk
    nawet czytac nie umie. Ja lubie obustronnie i kobiety co obustronnosc lubia. Cenia wygode.

    pzdr Seleuk

  31. Jak już się znęcamy nad nieszczęsnym BoJo, oto przepiękny portret rodzinny Johnsonów z lat 70tych:
    https://www.theguardian.com/politics/2019/sep/05/a-family-divided-how-brexit-fractured-the-johnsons

    Często patrzę sobie na zdjęcia ślicznych dzieciaczków (bez przykładów, ale daleko nie szukać) myśląc ale s*syn z niego/niej wyrósł, a tak się pięknie zapowiadał. Ale nie w tym przypadku. Te dzieciaki w ogóle szczęśliwie nie wyglądają (poza najmłodszym), a już ten (pierwszy z lewej) budzi lekki niepokój. Tatuś podobno się dziećmi nie zajmował.

    Wstępniak bardzo na czasie. Ciekawy koncept z utraconym imperium jako przyczyną brexitu. Sama skłaniałabym się ku: 1) pranie mózgu, 2) nasi rodacy. Aczkolwiek mój niegdysiejszy bardzo angielski bojfrend powiedział kiedyś: „O imperium nie rozmawiamy”. Więc może coś jest na rzeczy.

    Czy możliwe są jednak czasy bez imperiów? Pozastanawiam się przy kawie.

  32. seleuk 9:40

    Zgoda, poetyckie ‚wycisnieciem pryszcza na sumieniu’ duzo lepsze od nudnego leksykalnego tlumaczenia ‚aktem sumienia’ i wcale nie stoi naprzeciw duchowi artykulu w NYT.
    ‚Popping a pimple on his conscience’, w jednym zdaniu z ‚Freudian’, ‚Shakespearean’ tez byloby interesujace.
    Wycisniecie pryszcza wobec brata, rodziny versus akt sumienia wobec kraju?

  33. Obecność wielkiej liczby polskich katolików w GB miała zapewne także spory wpływ na decyzje referendalne niejednego brytyjskiego wyborcy.
    Na przykład w Walii, gdzie za brexitem wypowiedziało się ponad 52 proc. ludności zjawisko eurosceptycyzmu jest szczególnie silne, a wynika m.in. z poczucia bezradności wobec napływu imigrantów i wytworzenia mechanizmu, który można by określić słowami „nie mam nic do stracenia”
    jako pochodnej poczucia, iż pozyskiwanie środków unijnych nie ma wpływu na warunki życia, które nie uległy zmianie na lepsze, lecz przeciwnie (z powodu przybycia imigrantów) pogorszyły się, ponieważ obecnie Walijczycy czują się we własnym kraju jak obywatele drugiej kategorii.
    Za szczególnie dotkliwy uznano napływ pracowników zagranicznych (w szczególności z Polski), którzy, podejmując zatrudnienie na warunkach finansowych gorszych niż oferowane Brytyjczykom, systematycznie wypierali z
    rynku pracy słabo wykształconych i posiadających niskie kwalifikacje zawodowe robotników walijskich.

  34. @Tobermory 15:21

    …wypierali z rynku pracy słabo wykształconych i posiadających niskie kwalifikacje zawodowe robotników walijskich.

    Nie wartościując i nie przesądzając. Ale jest coś dziwnego w takim podejściu, zamiast się sprężyć i podnieść swoje kwalifikacje.

  35. paradox57
    6 września o godz. 16:44

    … jest coś dziwnego w takim podejściu, zamiast się sprężyć i podnieść swoje kwalifikacje.

    To działa jak sprężyna w materacu: jak nie ma nacisku i jest wygodnie, to jest rozprężenie. Jak jest stres, bida i niewygodna, to się spręża. Polak się chce rozprężać, w tym za pomocą 500+ jest poważnie rozprężony, ale gdzie indziej się spręża. W takiej Walii, na przykład.

  36. Rogger77
    6 września o godz. 12:39
    Odpowiem autentycznym wydarzeniem. Pisał się rok 2016 dokładnie listopad, Brexit stawał się faktem. Spotkałem w karczmie swojego kolegę Anglika, uśmiechnięty i niespotykanym humorem. Na moje pytanie z czego się tak cieszy. Tu padła odpowiedz
    -Czy wiem kto został prezydentem USA ?
    -Tak ,Trump.
    – do tej pory myślałem że Anglicy są najgłupszym narodem na świecie Amerykanie są głupsi!

    A jaki stąd wniosek. Żeby walczyć o demokrację, prawa obywatelskie dążyć do rozwoju takiego jak w krajach dawnej UE a potem to wszytko zniszczyć, większej głupoty nie ma .
    Czy narodowo- katolickie ciemniactwo jest w stanie cokolwiek przebić?
    Bardzo wątpliwe.

  37. @paradox57
    6 września o godz. 16:44

    Podnoszenie kwalifikacji, sprężanie się jest (zwłaszcza w średnim wieku) o wiele trudniejsze, niż wrzucenie pod wpływem emocji kartki z „brexit YES!” do urny.
    Zastanowienie nad długofalowymi konsekwencjami dla regionu przyszło po otrzeźwieniu z referendalnego amoku albo przyjdzie po fakcie, kiedy zabraknie przypływu funduszy i inwestycji, a Walia znowu zbiednieje i pogrąży się w marazmie i kompleksach wobec Anglii. Bo nawet jeśli nielubiani imigranci odpłyną, to bezrobocie znowu wzrośnie, poziom życia się obniży i zmusi ludzi do emigracji zarobkowej w innych regionach GB lub za granicą.
    Region, którego wielopłaszczyznowy rozwój pozostawał dotychczas uzależniony od dostępu do funduszy unijnych, z pewnością będzie systematycznie ubożał. Być może proces ten nie zacznie się wraz z wejściem w życie brexitu, ponieważ wytworzona w poprzednich latach infrastruktura może jeszcze przez jakiś czas funkcjonować bezproblemowo. Jednakże sama rezygnacja z nowych inwestycji (zwłaszcza budów, przebudów, remontów itp.) zmniejszy zapotrzebowanie na słabo wykwalifikowanych pracowników. Nawet stopniowy odpływ imigrantów nie będzie miał większego znaczenia, skoro nikt nie zatrudni Walijczyków o
    niskich kompetencjach. Poza tym pracodawcy będą sięgać po wysoko i średnio kwalifikowanych pracowników z Anglii.
    W Polsce też nie brakuje ludzi uważających, że Unia nas tylko kosztuje, wtrąca się w politykę, wymyśla niepotrzebne przepisy i regulacje, i najlepiej by było, gdyby się od nas odczepiła.
    Pieniądze może słać jak dotąd 😎

  38. @Tobermory
    6 września o godz. 15:21

    Toby, nie jestem ekspertem od spraw walijskich (Kot ma bliżej to może cos powie) ale przemyślenia co do tego co napisales mam takie.

    Najpierw próbka artykułów na temat tego jak region, w który wpompowano najwięcej unijnej kasy okazał się najbardziej „niewdzieczny” (najwyższy w kraju procent za wyjściem). Lokalni za nietrafione inwestycje winia unie a nie lokalnych włodarzy. Rozkładam na to ręce ale do tej pory pamiętam jak trafiłam na ten pierwszy artykuł w papierowym formacie i jak mną zatrzeslo. Ungrateful sods, get a grip. Roszczeniowe podejscie. Ale może jestem niesprawiedliwa:

    https://www.theguardian.com/uk-news/2016/jun/25/view-wales-town-showered-eu-cash-votes-leave-ebbw-vale

    https://www.latimes.com/world/europe/la-fg-britain-eu-subsidies-20160701-snap-story.html

    Co do historii na temat tego, że migranci obniżają stawki i zabierają pracę niewykwalifikowanym miejscowym – dużo już na ten temat powstało opracowań, prawie wszystkie zaprzeczają temu mitowi. Przyklady cytatów z niektórych ponizej (z rożnych lat, jest tego o wiele więcej):

    https://www.theguardian.com/politics/2016/may/20/reality-check-are-eu-migrants-really-taking-british-jobs

    https://www.theguardian.com/commentisfree/2017/sep/08/tory-fallacy-migrants-british-jobs-wages-brexit

    https://www.ft.com/content/797f7b42-bb44-11e8-94b2-17176fbf93f5

    A teraz z mojego osobistego doświadczenia wprawdzie nie z Walii ale z północnej Anglii i Szkocji – pracuję od lat w branży spożywczej, głównie związanej z mięsem. Poczynając od tego, że przez 13 lat wykonywałam pracę, do której nie chciało się znizyc większości brytyjskich weterynarzy czyli nadzór nad higieną żywności – jako żywo nikomu roboty nie odebrałam. Weterynarze europejscy zaś są teraz na liście pracy „chronionej” właśnie z tego wzgledu – nawet z naborem ludzi z unii nie byliśmy w stanie obsadzić wszystkich potrzebnych pozycji czasami. Wiem coś o tym bo ostatnie 5 lat w poprzedniej pracy spędziłam jako area manager – przez całe 5 lat na palcach jednej ręki mogłabym policzyc miesiące kiedy mieliśmy zespół w pełnym składzie…Przez pozostałe miesiące trwała gimnastyka jak zapewnić cover dla wszystkich zakładów – rzeźnia nie może wystartować rano, jeśli nie leci z nami weterynarz, sorry. Po pięciu latach zaczęłam miej dosyć życia pod telefonem, za kogo tym razem trzeba jechać do roboty… Ale to dygresja na temat wykwalifikowanych.

    Przez ostatnie dwa lata pracuję jako menadżer techniczny bezposrednio dla zakładu (a po godzinach jako wolny strzelec przygotowując procedury dla prywatnych klientów z branży). Wszędzie spotykam się z tym samym – rdzennych brytyjczykow do tego typu robót brak, borykamy się więc z brakiem ludzi cały czas. Szkoci nie zagrzewaja długo miejsca – robota za ciężka, trzeba rano wstawać a szef się głupio czepia, że się w poniedziałek nie przyszło do pracy (a jak niby miało się wstać na 7.00 jak w niedzielę Celtic grał z Rangersami?!). Trójka przyjęta w lutym nie doczekała do maja. Przyjęłam ostatnio zasadę, że nie zwracam sobie głowy zapamietywaniem imion nowych rekrutów w pierwszym tygodniu bo mielismy i takich, którzy zabierali tyłek w troki już po pierwszym dniu… A na odchodnym rzucali, że jak to taka robota ciężka to wolą siedzieć na benefitach albo u mamy na garnuszku. Dodam, że może stawki godzinowej nie mamy wygórowanej ale najniższa krajowa to też nie jest a dla tych co zostaną i nabiorą doswiadczenia jest możliwość podwyżki. Raczej nie jestem zatem lewicujacym pieknoduchem, który zna sytuację tylko z gazet… Dzwonię w desperacji czas jakiś temu do zaprzyjaznionego właściciela polskiej masarnii: „Panie Macku kochany! Nie ma pan przypadkiem jakichś polskich pracowników na zbyciu? Bo desperacja”! Maciek śmieje się, że chciał zapytać o to samo bo brexit mu Polaków odstraszyl i nie ma rąk do pracy wystarczająco. Zatrudnił Szkota ale ten nie wrócił po pierwszym tygodniu…  Na farmach sytuacja podobna, z tego co słyszę… Dlatego w Szkocji panika jak przemysł spożywczy poradzi sobie po wyjściu z EU…

    A w tym samym czasie prawicowe gazety trąbią jak zwykle, że migranci robotę miejscowym zabierają i zanizaja stawki… Ojojoj, dobrze że z tej Uni wreszcie wychodzimy 😉

  39. @Kostka
    6 września o godz. 18:49

    Nie pisałem o weterynarzach ani dobrze kwalifikowanych przedstawicielach innych zawodów. Ani też o tym, że komukolwiek odebrałaś pracę.
    Widać, że w pewnych dziedzinach brakuje chętnych do pracy w wielu krajach, bo praca jest ciężka, mało atrakcyjna albo mało szanowana, a na dodatek płatna nie na tyle wysoko, aby się chciało wstawać wcześnie rano i zasuwać.
    Pisałem kiedyś o problemach znajomej ze stajnią jeździecką i próbach zatrudnienia polskiego pracownika na cały rok. Nie odebrałby pracy nikomu. Zarobek rzędu 8 tys. zł plus mieszkanie, pełne utrzymanie, ubezpieczenie zdrowotne i rentowe, urlop etc. Wolał sezonowo i nielegalnie przez 3 miesiące harować świątek i piątek u chłopa w Emmentalu, a potem przez 9 miesięcy jakoś przebimbać w Polsce, ale z rodziną.
    Teraz się dowiedziałem, że problemy są nadal i właścicielka się uchytrzyła i przestała załatwiać kandydatom roczne zezwolenie na pracę, bo niektórzy potrafili popracować trzy miesiące, a potem się zwolnić ze stajni i pójść pracować na przykład na poczcie, bo przecież zezwolenie na pracę mają, a nie chcą być „uwiązani do końskich ogonów” 🙄

  40. seleuk|os|
    6 września o godz. 14:53

    No to mamy państwowego wirusa. Nawet nie trzeba pewnie wchodzić na żadne szemrane strony, może i rządowe strony będą teraz zostawiać po sobie pamiątkę. Strona do podatków na przykład. Zaczęło się od obowiązku rejestrowania kart pre-paid, niby w obronie przed „terroryzmem”. Mają teraz wszystkich na oku. Budujemy drugie Chiny, w wersji micro.

    Koniec i bomba, kto nie uciekł ten trąba.

  41. @Tobermory
    , bo niektórzy potrafili popracować trzy miesiące, a potem się zwolnić ze stajni i pójść pracować na przykład na poczcie, bo przecież zezwolenie na pracę mają, a nie chcą być „uwiązani do końskich ogonów”
    Ależ to zupełnie zrozumiałe. Poza tym na miejscu owej znajomej podjąłbym próby zatrudnienie nie-Polaka. ;–)

  42. @zezem
    6 września o godz. 19:52

    O ile wiem, to problem dotyczy nie tylko kandydatów z Polski, ale się jeszcze dopytam.
    Ona najchętniej chyba zatrudniłaby Rumunów, bo ma jakieś nadzwyczajne mniemanie o ich miłości do koni, ale nie wiem, czy się zgłaszają. Wielu Rumunów woli do Anglii, bo w szkołach uczą się raczej angielskiego.

  43. Kostka
    6 września o godz. 18:49

    Tobermory
    6 września o godz. 19:17

    Wolacy wolą pracować „gdzieindziej” za inną granicą, np tu:

    https://bi.im-g.pl/im/0d/ae/16/z23783693V,Andrzej-Rysuje—PRIDE-OF-POLAND.jpg

  44. @Tobermory
    6 września o godz. 19:17

    Ja wiem, że mnie nie podejrzewasz o zabranie komuś pracy ;-). I że pisałeś o niewykwalifikowanych. Ja też. To z weterynarzami to dygresja tylko była i taka tam paralelka – tak samo ja zabieralam pracę jako weterynarz od higieny zywnosci brytyjskim kolegom jak i niewykwalifikowani pakowacze z zakładu, który kontrolowałam iewykwalifikowanym Szkotom (czy Anglikom) z ulicy… A że napatrzylam się na braki personelu w takich zakładach to wiem jak trudno jest zagonic autochtonów do roboty. Zresztą nie tylko na liniach produkcyjnych gdzie jest zimno i trzeba wstawać rano. Nie oszukujmy się – pierwszy lepszy właściciel (prawie kazdy) zawsze chętniej i w pierwszej kolejności zatrudni osobę ze swojego kręgu kulturowego z którą łatwiej się dogada… Jesli nie zatrudnia i musi wziac zamiast ledwo dukajacego Polaka czy Bulgara to raczej dlatego, ze lokalni nie pchaja sie az tak mocno. Ale przecież kogos trzeba winic za to że od 2008 roku żyje się biedniej niż drzewiej bywało. Wtedy wschodnioeuropejski imigrant jest w sam raz – tylko go wywalic i kraj magicznie się uzdrowi. Wszak on prace zabiera i place zaniza. Jesli wylecimy na zbity dziób z EU a ceny poszybuja w górę to jaka jest realna szansa na podwyzki stawki godzinowej? Ale tego guru Farage i Fryzura z Clowning Street 10 nie zdradza…

  45. @scrambler
    6 września o godz. 20:03

    😀 😀 😀

  46. Kostka
    6 września o godz. 20:52

    Mocno podejrzewam, że „rdzenni” kapitaliści UK / WB (Wielka Brytfania) kalkulują m. in. i to, że nieobowiązujące już po brexit unijne obostrzenia dot. rynku pracy np w zakresie minimalnej płacy pozwolą im sobie pofolgować dotychczasowe straty(?). Dlaczego mają płacić nie mniej niż X skoro – zapewne w ich mniemaniu – znajdą tańszą siłę roboczą niekoniecznie europejską.
    Taka ciekawostka: ok 9 lat temu bliski byłem zakotwiczenia na dłużej w Brytfanii. To pewnie teraz też bym sobie szył spadochron albo przynajmniej starał się o azyl w Jodynbyrgu.

  47. @izabella
    6 września o godz. 14:56

    Swietne jest to zdjecie mlodocianego Borysa! Wygląda na niezłego ancymonka 😀

  48. @scrambler

    „To pewnie teraz też bym sobie szył spadochron albo przynajmniej starał się o azyl w Jodynbyrgu.”

    Oj tam, oj tam! Nie ma co pesymistycznic się za mocno 😉

    Zamiast spadochronu szykuje sobie kotwiczki, żeby nie dac się za łatwo wywlec 😉 Bo mi tu fajnie! 😀

    Gdzie inndziej można mieć taki ubaw oglądając obrady parlamentu:

    https://youtu.be/6rRBLegvo5w

    Z ubolewanie stwierdzam jednak, że nasz lokalny szkocki parlament nie jest nawet w połowie tak zabawny…

    A poza tym Szkoci twierdzą, że jestem tutejsza bo im tak wyszło po kolorze mojej łepetyny. Myślę, że ciut naciągaja (z tym kolorem) ale niech im będzie 😉

  49. @act
    Dziekuje

    @Izabella
    MOZNA cos zrobic (projekt), to TRZEBA, bo inaczej kto inny zrobi. Kto succés osiagnie, nigdy nie wiadomo, poza tym ze ten co robi 🙂 osiagnie. Niedojda nigdy.

    @Kostka
    „A poza tym Szkoci twierdzą, że jestem tutejsza bo im tak wyszło po kolorze mojej łepetyny…” Przyjemnie znalezc wlasne miejsc Kostka. Cos wiem…

    dobranoc Wacpanstwu, Seleuk

  50. Lewy
    5 września o godz. 20:52

    Wpadłbyś na dłużej.

  51. turpin
    5 września o godz. 21:01

    Ta męka wbrew pozorom nie jest aż taka bolesna. Moi współ-rodacy (wyjąwszy wyjątkowe wyjątki) wydają bardziej przejmować się pogodą, niż breksitem. Osobiście mniemam, że czeka nas to samo, co Afgańczyków, tylko trochę inaczej: oni mają trzecie pokolenie w stanie endemicznej wojny, my będziemy mieć Nieustający Breksit.

    Do męki można się przyzwyczaić. Wtedy wydaje się niebolesna. Zna to każdy wyznawca, któremu się wydaje.

    Co do phanotm pains – to nieprawda, wyjąwszy geriatryczne niedobitki.

    Utrata świata w którym żyło wiele pokoleń i wprawiało je to w poczucie wyższości, dumy oraz dawało liczne inne profity, zawsze wywołuje długie, bolesne i wypierane konsekwencje. Powiedzieć, że to nieprawda to zbyt łatwo się wyrazić.

    Rozkraczony na dwóch kulturach śmiało mogę orzec, że Umęczony Naród Polski ma większe problemy z (rzekomą) Rzeczpospolitą ”od morza do morza’, niż nasze issues z Imperium.

    Umęczon pod polskim Piłatem naród nadwiślański niewątpliwie ma wielkie problemy ze sobą, do czego także się nie przyznaje, a chętnie się przyznaje, że to Europa ma problemy. Co nie zmienia w niczym bolesności spraw brytyjskich.

  52. seleuk|os|
    5 września o godz. 21:27

    dzięki za linka. faktycznie, kobyła straszna, ale mi to niestraszne, tylko czas trza mieć, jak się chce ciurkiem czytać. Ale do poczytania tego i owego kawałka, to już się prędzej znajdzie. Na pewno są smaczki jak znam takie papierki.
    To, oczywiście, racja, że parlamenty powinny się składać z ludzi którzy są w czymś fachowcami. Każdy ma być fachowcem od parlamentowania. Nie każdy poseł jest prawnikiem, inżynierem czy menedżerem, żeby się znał na prawie, czy gospodarce, ale każdy ma być fachowcem od bycia parlamenarzystą. I ma działać wielokierunkowe zaufanie, idące w parze z kompetencją i rzetelnością Ale nie dziala i nie idzie.
    To jedno. Drugie zaś jest takie, że są wszelkie dobre powody, żeby sobie Brytyjczycy porządnie i w oparciu o już zyskaną wiedzę oraz doświadczenie, wreszcie dogłębnie przedyskutowali, przemyśleli i sie wyrazili. Demokracja się nie obrazi, a przeciwnie – będzie zadowolona.
    Oprócz powodów dobrych są, rzecz jasna, także powody złe. I te złe powody ma pod fryzurką BoDżo, czyli po naszemu Borysek ze spółką.
    Nad Wisłą też jest Bodżo, całkiem dosłowny, czyli Bodzio. Bodzio – firma meblarska, aktualnie jedna z największych w Polsce. Co jaki powiat, to zaraz w najgłowniejszym miejscu występuje Bodzio.
    Bodzio esencją Polaka.

  53. Nefer
    5 września o godz. 22:19

    „Jest rok 2129. Jak co roku do Brukseli przyjeżdża premier Wielkiej Brytanii i prosi o przedłużenie brexitu. Nikt już nie pamięta skąd się wziął ten ceremonialny zwyczaj ale przyciąga on wielu turystów”

    To być bardzo może. Ceremoniał ma to do siebie, że nikt nie pamięta skąd się wziął i o co chodzi, oraz czy wziął się z czego głupiego albo może niegłupiego, ważne, żeby się co działo, żeby w rączki klaskać a potem iść na piwo.

  54. Po prostu uważam, że ten tekst powinien tu być.

    Autor: KRZYSZTOF PIECZYŃSKI o 17:51

    Polska z 1939 roku
    Uniki, zasadzki, haki, fałszerstwa, kłamstwa, intrygi. Przykryć sprawę, nazwać nieważną, zmylić czujność elektoratu, rżnąć głupa, kłamać w żywe oczy, zawsze trzymać z kościołem bo listy podpisuje się w kościołach i tam wydaje się rozkazy na kogo głosować.
    Usunąć z drogi dowody kłamstw i przekrętów, każdego i każdym sposobem. Oczerniać, prowadzić wojnę propagandową. Korzystać z doświadczeń sekty na polu własnej szlachetności i nikczemności tych pozostałych. To polityka w dzisiejszej Polsce. Temu patronuje kk i JPII, a politycy są dumni ze swoich patronów. O nic innego nie chodzi. Śmierć wrogom ojczyzny! To pisowsko-katolickie wezwanie zostanie po nich.
    Dla kogo tu żyję, dla kogo pracuję? Pytam, dla kogo, bo już nie wiem. Polska nie może pozostać jednym państwem, tego się nie da połączyć i żyć razem. To są dwa narody i trzeba je rozdzielić. Widzimy wyraźnie, że nie chodzi o to żeby wygrać wybory, gdyż to tylko uciszy przegranych.
    Podziały pozostaną tak długo jak będzie istniała władza i indoktrynacja kościoła. Ponieważ jednak każda władza kolaboruje z klerem pozostaje wyjechać z tego kraju, gdyż jest zbyt zepsuty i słaby na demokrację, wolność i oryginalność. Trzeba pomyśleć o sobie, przestać się oszukiwać, że pracą i poświęceniem można coś zmienić.
    33 lata temu, czyli 2 lata po zakończeniu stanu wojennego wyjechałem z Polski. Wyjechałem gdyż nie mogłem dłużej patrzeć na podziały. Na to, że facet w lepszym samochodzie patrzył na mnie z pogardą. Na ludzi plujących sobie pod nogi. Na poniżanie jednych przez drugich, nie komunistów i antykomunistów tylko zwykłych obywateli. Wtedy byliśmy dla siebie tacy jak dzisiaj. Tylko teraz jestem starszy i bardziej świadomy. To znaczy, że teraz patrzenie na kościelno pisowską rzeź boli jeszcze bardziej.
    Tylko dokąd wyjechać? Pisowska mentalność również ugruntowała się w Stanach, które przez 12 lat były dla mnie drugą ojczyzną. Nietolerancja, rasizm i chrześcijaństwo, oto trójca święta tam i tutaj. Dzisiaj lobby z bronią zbiera żniwo równe udziałowi USA w wojnie, coraz częściej giną dzieci. Idioci chcą w Polsce upowszechnić dostęp do broni. W LA na ulicach stoją ciągi przyczep campingowych w których mieszkają ludzie, których nie stać na opłacenie domu i ubezpieczenia. Dokąd wyjechać z własnego kraju, w którym obłąkana i cyniczna władza dogaduje się z obłąkaną i cyniczną sektą, wpychając nas w przepaść.
    I jeszcze jedno, jeśli nawet ludzkość nie dorośnie do tego by postawić papieża przed sądem, to w naszym kraju prawdziwa wolność zacznie się dopiero z chwilą postawienia przed sądem hierarchów kk. Za skłócanie Polaków i popychanie ich do przemocy, co na dłuższą metę prowadzi do nienawiści i wojny domowej. Kościół rozpętał wiele wojen, za tą II Światową też stoi, gdyż to akcja katolicka pomogła Hitlerowi dojść do władzy. Sukces faszyzmu i mobilizacja narodu były osiągnięte za pomocą prostego mechanizmu; ludzie zaczęli więcej zarabiać, podniosła się ich stopa życiowa. Dopóki kościół nie odpowie za to, w Polsce nie będzie demokracji ani wolności tylko kościelna wersja obu. Dzisiaj do złudzenia przypominamy Polskę z 1939 r.”

  55. Świetny wstępniak Tanako. A dyskusja miodzio (by @na marginesie), ten blog jest nadzwyczajny!

  56. Wybacz szanowny Tanako, ale ten tekst też, dobrze, że tu będzie.

    http://www.krzysztofpieczynski.com.pl/
    czwartek, 5 września 2019

    Jeśli wierzysz pomódl się o prawdę

    Mimo tego, że jestem Polakiem i rozumiem demolkę, którą kk poczynił w mentalności ludzi to nie rozumiem, dlaczego elektorat pis pozwala się tak znieważać przez rząd. Dlaczego pozwalają by ludzie o mentalności bandytów ulicznych i alfonsów poniżali ich i okłamywali. Tak naprawdę pis „nas”, czyli nie głosujących na pis nie znieważa, bo nie może. Tak jak kk nie może znieważyć mojej wiary, gdyż nikt nie potrafi znieważyć cząstki Boga we mnie. Pis najbardziej znieważa ludzi ze wsi i małych miast, śliniąc się do nich i umizgując, udając, że ich szanuje i walczy o lepsze życie dla nich. Wychowałem się w małym miasteczku a najlepsze wakacje, jakie miałem spędzałem na wsi. W opowiadaniu „Lekcja angielskiego” dokładnie to opisałem, jako wspomnienie bliskie ziemskiego raju. Do głowy by mi nie przyszło, żeby na ludzi ze wsi patrzeć z góry lub uważać się za kogoś lepszego. Okazuję szacunek ludziom i traktuję ich poważnie, gdyż mówię prawdę o tym, co się dzieje w Polsce, czym jest instytucja kk i ludzie ślubujący wierność Watykanowi a nie polskiemu społeczeństwu. Nie okłamuję Was i mówię najszczerzej jak potrafię o rzeczach najistotniejszych w moim życiu, czyli o wierze, miłości i pracy. O dziwo często uważacie mnie za szarlatana a ludzi, którzy was okłamują darzycie szacunkiem. Nas pis nie jest w stanie traktować jako „gorszy sort”, gdyż się nim nie czujemy, ale was traktuje jak kiełbasę wyborczą i obywateli „trzeciego sortu”. Człowieka, którego się okłamuje, nie szanuje się a w konsekwencji pogardza nim. Taki stosunek do was mają i pis i kościół. Gdyby mieli odrobinę szacunku do was nie wystawialiby na ważne publiczne stanowiska ludzi o mentalności alfonsów, a z takich składa się trzon rządu i pisu. Nie widzicie tego? Trudno w to uwierzyć. Zadbajcie o prawdę, o przywrócenie prawdy w każdej dziedzinie swojego życia. Zapewniam, że jedna modlitwa dziennie o objawienie prawdy w sercu, w krótkim czasie poprowadzi Was do odzyskania poczucia własnej wartości. Zacznijcie rozmawiać z Bogiem w sercu, jeśli nie jesteście w stanie przyjąć prawdy od rodaka, a żaden alfons kościelny czy rządowy nie będzie was wodził za nos. I podziały między nami znikną, bo są tworzone przez ludzi najpodlejszych z podłych.

  57. Ewa-Joanna
    6 września o godz. 23:01

    Świetny wstępniak Tanako. A dyskusja miodzio (by @na marginesie), ten blog jest nadzwyczajny!

    I z powodu, że alleluja?

  58. @Tanaka
    6 września o godz. 23:35
    I z powodu, że alleluja?
    ……………..
    Z powodu, że chwalmy Jahwe”?
    Kiedyś mi to moja babcia jehowitka wyjaśniła, ironizując, co też wychwalają katoliki, nie wiedząc, jak to zwykle u katolików bywa, co czynią. I miała rację w tym przypadku.

  59. @Kostka et al. re brexshit and immigrants

    O Walii nie mam jakichś światłych przemyśleń i niedostępnych ogółowi źródeł informacji. Wiem tylko, że z rolnictwa w tamtejszych warunkach udają się tylko owce (nie mylić z owocami). Z UE tylko korzystają, szczególnie z Common Agricultural Policy. Widocznie jednak wierzą, że pobrexitowa, brytyjska CAP będzie obfitsza.
    Mam obserwacje z pracy (z niższej półki kwalifikacji niż Kostka), które potwierdzają prawdę, że praca strasznie męczy, szkodzi i przeszkadza w życiu (czyli oglądaniu meczu Rangersów). Nadal każdy kierowca HGV dostanie dziś w UK pracę. Stan ten trwa odkąd tu jestem (2014) i tłumaczą to tym, że niby kształcenie zawodowe się rozjechało z potrzebami. Ludzie! To nie studia! Szkolenie kierowcy trwa max. pół roku (C, przewóz czyli CPC, ewentualnie CE), trochę praktyki pod okiem kolegi i ogień w trasę. Owszem, kursy kosztują kilka tysięcy funtów, ale po pierwsze przy tym zapotrzebowaniu wiele firm płaci za kurs od zera (szczególnie na autobusy miejskie), a po drugie zarabia się ze dwa razy tyle, co na podstawowych pracach typu magazyn (bardzo orientacyjnie 32 tys vs 19 tys rocznie brutto – stypendium na uniwerku nawet tyle nie mam), więc jest o co się starać. Wypełnienie luki zdrowymi angielskimi chłopakami, przy takim ssaniu i zachęcie finansowej, to powinien być moment. A nie jest. Wniosek: praca męczy.
    Myślę, że wraz ze wzrostem zamożności i wykształcenia następuje pewien egalitaryzm awansu społecznego, który uniemożliwia docenienie pracy, którą się ma, nawet niezłej, bo zawsze ktoś ma lepszą, a jeszcze jest to kolorowo unaocznione w bańce-bajce różnych instagramów. Tymczasowość emigracji (choćby w końcu okazywała się trwać wiele lat) pozwala to stłumić.

    scrambler
    6 września o godz. 21:12

    Minimalną płacę mocno podnieśli Torysi w ciągu ostatnich kilku lat, równocześnie zwiększając kwotę wolną od podatku. Unia tu nie mieszała.

  60. Szary Kot
    7 września o godz. 0:35

    OK, ale bez Brexpacito zmniejszyć żadnych stawek poniżej cóśtam łatwo nie ten tego…. ?
    Akurat jeśli chodzi o sektor przewozów to wszędzie jest kicha. Jak w niedorzeczu Wisły zapytać, co niezmęczony jeszcze pracą młodzian o niewygórowanych ale i nie całkiem gównianych aspiracjach, również aktywnie albo i nawet przewlekle uprawiający kibicowolstwo całotygodniowe, czyli co taki ekoludek miałby nie robiąc sobie kuku uczynić w celach ogarnięcia własnych finansów – pewniak jest zawsze szofer. Dzisiaj, jutro i zapojutrze. Jadą wozy kolorowe …

  61. @scrambler
    7 września o godz. 1:46
    Nie zrozumiałam, ale nic to.
    Bardzo lubię te wielkie traki i zawsze jestem pełna podziwu dla precyzji kierowców. Jak oni czymś tak wielkim trafiają i to jeszcze tyłem. Dla mnie magia.
    https://www.youtube.com/watch?v=QjQsBHSc8wo

  62. @Kostka @Tobermory. Mowicie prawie jednym glosem o emigracji zarobkowej. Dolaczam podobny glos nie dzielac emigrantow na wyksztalconych czy niewyedukowanych.
    Wedrowki ludow juz nikt nie zatrzyma nawet jakby roznosili pasozyty, syf i chusty na glowie. I to jest nowa jakosc, ktora wielu trudno jest zrozumiec. Pani prezydent miasta Gdanska byla wielce szczesliwa, ze na konwektyklu w Gdansku mogla powitac takich egzotycznych gosci jak burmistrz Londynu, czy szef landu Berlin. Ona zle nie chciala…

  63. Tanaka, 6 września o godz. 22:35 (ev @All)

    Dlatego link dalem Tanaka. Ilustracja niemozliwosci, dla tzw zwyklych ludzi. A ci zwykli ludzie sa wyborcy, a kazdy glos rowny.

    Ja dalej uwazam, najwiekszy blad byl Teresa May. Nie Cameron, nie Boris J. Brexit jest w koncu rozwod. Jest tajemnica? Nie rozwodziliscie sami? Do rozwodu potrzebna jest dec jednej strony (Cameron referendum). Nie ma potrzeby/obowiazku pytac druga strona czy jest zakochana (referendum, zostanmy), czy chce dalej. Teresa May nie zaczela rozmawiac, jakie warunki rozwodu zaakceptuje druga strona, z Parlamentem i strona Zostanmy. Zaczela od konca. Ja mialem trzy rozwody. ZA KAZDYM RAZEM, wypelnialismy rubryke „Czy doszliscie do porozumienia ekonomicznie”. Rozdzial rozwodowy (prawnie) i podzial wspolnego majatku (jak nie bylo intercysy), to dwa osobne procesy. Za pierwszym razem, rozdzial ek byl rok po rozwodzie. Osobny process. Choc zgodni bylismy, co do alimentow (zobowiazania na przyszlosc), zgode bankow uzyskalismy, jak podzielic bankowe zobowiazania, etc, etc. Dwa razy potem, bylismy madrzejsi. Mielismy umowy malzenskie. Tereska to pomieszala. Boris(ek) jest tylko efekt tego dziadostwa. Pierwsza rzecz, to jest wiedziec sam, co chcesz. Izba Gmin i spoleczenstwo bryt nie wie do dzis co chce. W chaotyczny sposob, probuje przechytrzyc druga strone (Brexit tak/nie). U siebie w domu. Co kogo obchodzi jak Bryt maja dom umeblowany (zwyczaje konstytucyjne Krolestwa). Jedyne co jakotako Bryt wie, „nie placic” alimentow jest (obie strony ja/nie). Nprzyklad zobowiazan emerytalnych, gwarancji handl/przemyslowych. Zeby dwa przyklady wymienic. Kto ma placic uposazenie na reszte zycia Nigel Farage? Ja mam placic? Byl 20lat posel do Parlament EU? To byl tylko przyklad, najprostszy.

    „Wedrowki ludow” zawsze byly. Tylko swiat, dla wiekszosci ludzi byl „-kto jestes?”, „-jestem tutejszy”. 20Km promien. Dzis „tutejszy” promien, ma wymiar kontynentu. Kalkulacji Excel nie da ominac. Przybysz, jest zawsze tanszy. Nawet nie na biezaco. Polski lekarz, czy robotnik budowlany zarabia dokladnie tyle co autochton. Tanszy jest, o te lata (zycie, wyksztalcenie) co byl „u siebie”. Rzecza Panstwa (politykow, media) jest tlumaczyc to, informowac. Nie oszukiwac wyborcow (autochtonow z prawem glosu). Tworzyc ramy prawne. Do zorganisowanej, kntrolowanej „wedrowki ludow”. Nie chowac glowe w piasek, udawac zatrzymac, czy nie ma. Zawsze byla wedrowka ludow. To nie jest nowa jakosc (Zyta 7 września o godz. 3:40 )

    Zreszta „We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal, that they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness.” 😎

    pzdr Seleukos

  64. Albo umowa(czesc) „backstop”. Bryt chcieliby diode miec. Na Kontynent chetnie wysylac/sprzedawac (umowa Wielkopiatkowa z Irlandia). Z Kontynentu STOP (na wlasnych warunkach). To jest bardziej co dziecinne. Niech dzieci wlasny pokoj mebluja. Irlandia nie jest czesc Krolestwa. Irlandia jest czlonek EU. Nie ma zamiar opuszczac.

    pzdr S

  65. A ja dalej swoje nie na temat 😉

    Poleciwszy Barnabasa Pierkiela wziąłem się czytać od nowa (śmiejąc się gorzko), bo to 2 lata od poprzedniej lektury, a pamięć już nie ta….

    Ba, z nadmiaru entuzjazmu, jak też dla nauki i treningu językowej części mózgu (???), nawet przetłumaczyłem kawałek prologu:

    Ballada o Barnabie Pierkielu.

    Prolog

    Mieszkańców mego kraju, nie wyłączając mnie, można porównać do wieśniaka ze starego słowiańskiego dowcipu, który to wieśniak idąc z żoną drogą natknął się na jadącego na koniu Tatara (Tatar oznajmił, że zgwałci żonę oraz kazał sobie skrupulatnie podtrzymywać jądra, bo droga jest zakurzona, a gdy odjechał żona wstała i z furią pyta męża „Jak możesz się śmiać?!?!”, a wieśniak odpowiada „Bo wziąłem je dopiero w połowie, a on się wogóle nie połapał. Całe jaja ma w kurzu!”), nawet jeśli takie porównanie należy uznać za wulgarne.

    Widziałam Barnabę Pierkiela tylko raz, z daleka, w nadmorskim mieście, wiosną, 2 lata po wojnie. Przechadzałam się nad morzem, oglądając stojące tu i ówdzie zardzewiałe działa…..ale zanim opiszę Barnabę, czemu nie powiedzieć kilku słów o Skalwusii – kraju który kiedyś był a potem, w czasach mojej nadmorskiej przechadzki, już nie istniał – w którym, dawno, dawno temu mężczyźni z imponującymi imionami jak np. Perun czy Porewit wyrąbywali ścieżki w puszczy, a kobiety zwane Zorika i Danika jeździły na koniach na oklep, paliły brzozą w ogniskach i napawały się końskim mięsem. Przez setki lat Skalwusia rozciągała się od Morza Czarnego do Bałtyku. Szczyty na jej wschodnich rubieżach były śpiącymi rycerzami-olbrzymami, którzy, tak długo jak Zorikom i Danikom nie zabrakło sytnego miodu, mogli wedle legendy powstać w potrzebie by bronić swego ludu.

    Skalwusianie są – jak się wkrótce przekonacie, inteligentni i tolerancyjni [1]. Bociany gnieżdżą się na naszych kominach a nasze dzieci znajdowane są w kapuście – prawdziwa nacja z niepokalanych poczęć. Druhowie i wrogowie piją ramię przy ramieniu, pod niezmiennie szarym niebem, które jednak, po każdym kolejnym kieliszku wódki, wydaje się coraz błękitniejsze …….(@c Magdalena Zyzak)

    [1] Wiedząc jak Autorka opisuje umysły, charaktery i zachowania Skalwusian, reprezentowanych przez mieszkańców Odoleczki, muszę to twierdzenie uznać za najostrzejszą ironię!

    PS. Obłęd odoleczkowego księdza Kumaszko, spowodowany obsesją nt. drzewa figowego w Biblii, należy być może uznać za aluzję do manii prześladowczej katolickiego kleru dot. listków figowych, nagości i seksu – https://2figsasaphrodisiacsandphallicsymbols.blogspot.com/
    Obłąkany Kumaszko powiesił się samobójczo, co żona burmistrza, uważająca religię, faszyzm i rasizm za lekarstwo do zbawienia Skalwusian, wykorzystała do oskarżenia „Cyganów” o morderstwo i jako pretekst do pogromu.

  66. @Tanaka
    Fantomowość Amerykanów jest w zalążku, bo jak na razie to oni jeszcze „rule the USA”, gdyż ich lotniskowce wciąż dominują na wszystkich morzach. Ale ów WASP czyli redneck boi się, że z takim trudem wykuta na wymordowaniu Indian mocarstwowość jest zagrożona napływem nie do końca redneckowatych, bo zbyt opalonych latynosów, którzy podmywają dominację białych Trumpów. Dlatego Trump chce ograniczyć wydatki na NATO, na wojska w Europie, w Afganistanie, Syrii, gdyż potrzebuje pieniedzy na mur z Meksykiem. No bo jakby wyglądały USA, gdyby jakaś inna „rasa” niż ci biali, uzyskała ludnościową przewagę. USA skutecznie ograniczała napływ Chińczyków, Japończyków, za to chętnie akceptowało naszych góralskich Ubermenschów z Podhala. Ale ci wszyscy przybysze musieli pokonać ocean, aby dotrzeć do Ziemi Obiecanej, a Latynosi mogą tu się dostać na piechotę. Grozi to tym, że owe pola golfowe, gdzie niektóre rednecki mogą sobie pograć, zostaną zabudowane blokowiskami zamieszkałymi przez liczne, dzieciate rodziny latynoskie. Nie wolno dopuścić do tego.
    Przyszłość Ameryki i świata widzę tak; Garstka uprzywilejowanych rednecków będzie sobie grała na licznych polach golfowych, automaty, algorytmy i inne sztuczne inteligencje bedą produkowały najnowocześniejsze kije golfowe(z kompozytów) , a reszta ludzkości, łącznie z redneckami z Apallachów, zostanie przesiedlona na Saharę. Będzie prawie tak jak u Huxleya w „Nowym wspanialym świecie”

  67. A ja dalej swoje, 🙂 na temat

    City daje ~10% bryt BNP. Oplata EU jest liczona od BNP.. Bryt chca zatrzymac cala sume (ja tez bym chcial) i ustalac warunki na dalszy handelek finans. Reszta uwaza, warunki we Frankfur sa rownie handelkowania dobre (i dzialka EU z tego). Wiekszych komplikacji nie ma, znaczy nie zmieniac pozycji, zeby jaja niezakurzone miec
    (Zyzak/Herstoryk©®)

    A jedna kobita, 73lata, urodzila w Indiach blizniaczki. Szczegol tu https://www.bbc.com/news/uk-49575735 Zaznaczam, jest nawet podane kto trzymal jaja (Uma Sankar)

    pzdr 🙄 Seleuk, przy lunczyku

  68. PM Netanyahu Meets UK PM Johnson, 5 sept
    _____________________________
    https://www.youtube.com/watch?v=2iXnimw6ITo

  69. Załączam kalkulacje, żeby się odgołosłownić.

    Mój uniwerek przyjmie Field Trials Officer. 22-23 tys. GBP rocznie brutto, przy czym jest to  kwota pro rata, a etat jest na 3 dni w tygodniu. Nadgodziny skąpe, o ile w ogóle.
    Podobne warunki są na Companion Animal Technician – zastępstwo, 1.5 dnia/tydzień.
    Jest to praca wyżej kwalifikowana i bardziej, hm, prestiżowa, niż noszenie paczek w magazynie, a stawka godzinowa jest powyżej minimalnej.

    Realne, świeżutkie dane z firmy X: kierowca na okresie próbnym 11.52 GBP/h, a potem 13.29 GBP/h. Daje to odpowiednio 24 tys. lub 27.6 tys. rocznie w przeliczeniu na 40-godzinny tydzień, ale kierowca pracuje raczej nie mniej niż 50h (urlopy zaniżają średnią). Doświadczony kierowca zarobi 34 tys. rocznie brutto po skorygowaniu o urlopy, na legalu, ze składkami emerytalnymi, i w robocie znacznie przyjemniejszej, niż na linii. Owszem, jest to z nadgodzinami, ale one są dostępne i idą do kieszeni.

    Pewnie, lepiej pokręcić się tu i tam, a w weekend popić i zajarać zioło, a potem mieć pretensje do Rumunów i Polaków. Tylko ktoś to piwo do pubu dowiózł.

    Lecę, bo mi Londyn zamkną.

  70. @English listeners – warto posłuchać (45 minut).

    O percepcji Wielkiej Brytanii w 5 krajach, wybranych z uwagi na jakąś więź z GB. Odcinek o Polsce. Wypowiadają się: Agnieszka Holland, Agnieszka Graff, Radek Sikorski, Paweł Ukielski. Jest o rozczarowaniu najlepszą demokracją na świecie i o poprawianiu sobie samopoczucia jej kosztem po referendum, o II wojnie, o zdradzie i o bezsilności GB (wbrew mocarstwowemu mniemaniu), o świeżych imigrantach, o lekkim poczuciu winy, że tłumy naszych na zmywaku się przyczyniły do Brexitu. „Najbardziej otrzeźwiająca opinia” z 5 krajów, zdaniem twórcy programu.

    As Others See Us – Poland – @bbcradio4 http://www.bbc.co.uk/programmes/m0008432

  71. BÓJ O KRZYŻ WSZEDŁ NA SZCZYT
    „Raz sierpem, raz młotem duchową hołotę”…

    Nie dali tego komentarza na blogu Jana Hartmana, ale macie podobne poglądy. Proszę o łaskawość, bo nikt nie broni wiary katolickiej, a tutaj też Pan napada na nas.

    Panie Janie ma Pan tak piękne imię (z hebr. Johohanan (Bóg jest łaskawy), a już na początku pisze, że „krzyż nie jest własnością katolików ani też chrześcijan w ogólności”.

    Ja za obronę krzyża jako lekarz straciłem prawo wykonywania zawodu, bo hrabia Konstanty Radziwiłł uznał, że jego obrona to choroba psychiczna (postawiłem taki, gdy leżał powalony przez czas na trasie E7).

    Zdjęcie wielkiej figury Pana Jezusa pasowałoby tutaj, bo pękła na pół. To symbol naszego podziału. Nie może być żadnej jedności mojej osoby (mistyk świecki) z Jerzym Urbanem czcicielem Bestii, której znakiem jest Pentagram.

    Ja „bezprawnie anektuję” najświętszy znak naszej wiążąc z nim „legendy i idee teologiczne”. Z powodu tych bajek całuję z płaczem Pana mojego życia i wieczności!
    Mnie stworzyli rodzice ciało fizyczne, a Bóg wcielił w nie duszę (Swoją cząstkę). Pan Jerzy Urban powstał z wielkiego wybuchu, a później – w ramach ewolucji – od małpy. Ewolucja jest prawdziwa, ale chodzi o przejście od człowieka cielesnego.

    Pan jest tak mądry, a nie widzi cudu stworzenia wszystkiego. Tak jest, gdy człowiek opiera się wyłącznie na ludzkim intelekcie…wówczas żmija ma w nim schronienie! Proponuje Pan zawłaszczenie znaku naszego zbawienia jako noszenie broszki (vide Lech Wałęsa). Przecież czynią to już sataniści.

    „Zaadoptujmy krzyż! I niech zapanuje między nami zgoda”. Taką zgodę przerabialiśmy z bolszewikami, trwa teraz w Korei Północnej, gdzie bożkami jest klan Kimów. Sam Pan tego nie wymyślił…pisze Pan to pod dyktando Szatana.

    Zaleca Pan równe traktowanie „wszystkich wyznań i światopoglądów”. Niech Pan to przekaże islamistom, a skrócą Pana o głowę. Ja tylko wskażę, że wiara katolicka jest Objawiona, a Pan zgłasza wymyślone (w tym durszlakowców z bp. Niemcem).

    Nie spodziewałem się po Panu Profesorze takiej bredni. Mnie nie przeszkadza wierzenie nawet w Pana, ale proszę nie wchodzić w walonkach śmierdzących swędem szatańskim na teren święty.

    Pisze Pan o „skłonności ku katolicyzmowi”…dam Panu moją łaskę, a padnie Pan na twarz i zacznie płakać. Czy wie Pan ile miałem przeszkód w napisaniu tego?
    „Nikt nie usunie krzyża, bo zostałby za to pobity, a już z pewnością wyrzucony z pracy”…

    Myli się Pan Profesor na całego. Proszę wejść; Pomnik por. Dampka zniszczony! – Portal Pomorza. Kolega psychiatra uczynił to, pracuje, a mój protest sprawił, że 4 miesiąc przed przejściem na emeryturę straciłem pwzl 2069345 (wejdź; Wola Boga Ojca 26.08.2019 ZA BANDYTÓW W BIAŁYCH FARTUCHACH).

    Pan pragnie jedności diabelskiej…niech Pan ogłosi siebie bogiem i zarejestruje wiarę (wystarczy garstka wyznawców). Odwróćmy to; Pentagram ma być znakiem wszystkich religii. Ateista będzie nosił krzyżyk, a teraz zabraniają. Panie Janie; „nie piłeś – nie pisz!”

    Dalej wskazuje Pan znowu jako filozof, że ja wywyższam się ze swoją wiarą (łaską). Zapewniam Pana Profesora, że tacy jak Pan są kochani przez Boga Ojca miliard miliardów mocniej, bo ostatni będą pierwszymi.

    Wierni Bogu Objawionemu przeszkadzają w zgodzie, a Pan głosi równość i braterstwo, ale „samych swoich”. To niesie Państwo Islamskie. Tam nie pisałby Pan swoich bredni duchowych, bo rodząc już jest się islamistą (zabrana wolna wola).

    „Żyjemy w wolnym kraju, który gwarantuje wszystkim poszanowanie ich równych praw”. Jako katolik nie walczę z innymi, ale teraz o swoje prawa. 10 lat trwa bój o odzyskanie pwzl 2069345, ale sądy niezależne od sprawiedliwości stwierdzają, że jestem chory (!), a nie widzą łamania moich praw (odsyłam do wypunktowanych w zapisie dziennika – 26.08.2019).

    Ponownie wraca Pan do szatańskiego pomysłu; adaptowania przez wszystkich krzyża i bluźni w okrutny sposób przeciwko Zmartwychwstaniu Pana Jezus (dodam, że z ciałem), bo my jesteśmy tuż po śmierci po odrzucenie „prochu z prochu”.

    Jakże piękny jest pełen miłości język Szatana, a znam się na tym; krzyż ma być „uniwersalnym znakiem kulturowym”…mieliśmy już to na kościółku Amber Gold!
    „Za katolickim krzyżem stoi przemoc albo zagrożenie przemocą. I zawsze tak było, od kiedy chrześcijaństwo stało się religią władzy, uzurpującą sobie prawo własności symbolu krzyża.”

    Nic Pan Profesor nie wie o wierze w Boga Objawionego i stwierdza, że jest to „religia władzy”, „dominacja katolicyzmu” z prawem do krzyża. „Raz postawionego krzyża usunąć nie sposób! W każdym przypadku będzie to zamach na Boga, a jeśli nie na Boga, to na wolność religijną.” Kolega psychiatra usunął i co mu zrobili w stosunku do mnie?

    Miesza Pan to, co jest Boskie z tym, co cesarskie. Świadczy to o wielkiej ignorancji duchowej Pana Profesora. Moje przeżycia po Eucharystii to wg koleżanek specjalistek od psychuszki „brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”.

    Ciekawe, co napisałby po zbadaniu Pana Profesora…też nie znają się na duchowości i leczą opętanych (przeczytaj; Moja żona była opętana?). Dwa lata leczono biedaczkę… Dalej Pan Profesor apeluje do nienawiści religijnej…z usuwaniem krzyży trzeba poczekać i równa chrześcijaństwo (wiara Objawiona przez Boga) z islamem (prorokiem Mahometem większym od Jezusa).

    My modlimy się i o tym będzie świadczyła intencja tego dnia mojego życia, a oni stosują nawracanie przez ścinanie i gwałcą niewierne w celu „mieszania ras”.

    Dalej udowadnia Pan Profesor, że trzeba walczyć z krzyżem. Nikt nikogo nie zmusza do wiary, która jest łaską Boga. Sam żyłem jak poganin przez 40 lat i rozumiem myślenie Pana Profesora, ale budzi strach wykorzystywanie intelektu do bezpardonowej walki z jedyni prawdziwą wiarą katolicką (wejdź; Antykrzyżowcy).

    Martwi się Pan Profesor co będzie z moją wiarą, gdy „Kościół będzie znaczył w Polsce tyle co w innych cywilizowanych krajach, a tłumy rzucające na tacę każdej niedzieli będą jedynie bladym wspomnieniem starców.” Powiela Pan pogląd prof. Joanny Senyszyn, że Kościół Święty: to taca i kasa.

    Na zakończenie udowadnia Pan Profesor, ze krzyż już był znany w jaskiniach, ale zapomina o tym, że oddał na nim Swoje Życie Syn Boga…także za Pana Profesora. Jestem wiedzący i ostrzegam, bo gubi Pan Profesor siebie i swoich wyznawców.

    Dalej miesza Pan Profesor moją wiarę ze zbrodniami. U bolszewików był to okres „błędów i wypaczeń”. Wielu kardynałów idzie do Piekła i cóż to oznacza? Za każde ludobójstwo odpowiedzialni wpadają do Piekła. A co czyni teraz Pan Profesor? Zabija słowem słabych i wątpiących. Przecież mnie zabito w ten sposób (śmierć cywilno zawodowa)…zaoczne rozpoznanie choroby psychicznej. Przecież większość zbrodni jest wydawana przez gości w białych rękawiczkach.

    Wciąż wypomina Pan, że; „dzieje Kościoła /../ to przede wszystkim dzieje totalitarnej władzy i zbrodni”. Kościół Święty to nie jest budynek, taca i hierarchia. To Dom Boga Objawionego, gdzie podczas Mszy Św. jest konsekrowany chleb, a ja otrzymuje Eucharystię (Cud Ostatni) czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa.

    Nic Pan Profesor nie wie o tym, a zabiera głos…pędząc wprost do Czeluści Piekielnych! Co Pana obchodzą grzech innych? Gdy wypowiedzą grzechy Pana Profesora to „dopiero się będzie działo”…

    W końcu szydzi Pan Profesor i wymiotuje od Szatana, ale prawdziwe jest zawołanie; „Nawróćcie się! Pan was kocha, a wy śmiecie się jeszcze wahać? Piekło wam niestraszne?” Krzyż z rozpiętymi zwłokami przeraża?

    A ja odpowiem;
    „Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam
    Panie, Ty widzisz,, krzyża się nie wstydzę;
    Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam,
    Bo na tym krzyżu Boga mego widzę.”

    Dalej nie da się czytać zapisu Pana Profesora w demonicznym amoku…
    http://www.wola-boga-ojca.pl (Wola Boga Ojca)
    Dziennik duchowy lekarza…

  72. Slawczan
    5 września o godz. 21:54

    Co do Brexitu – Anglicy się wygłupili i tyle. Błąd: Anglików wygłupiono. Thatcher, neoliberalizm, ułuda multikulturowości, Murdoch, krach neoliberalizmu, zdegenerowane elity. Sporo ale ,,Eto wsio cieriez Unie”. Gdy u nas podnoszono VAT na mieszkania to też: bo Unia kazała…

    W sprawach nieco bardziej złożonych niż prosty odruch staram się unikać słowa wygłup, bo ono niewiele wyjaśnia. W tym przypadku pewne jest, że sprawa jest zlożona i że bardzo silną rolę odegrały – i dalej odgrywają – pozaświadome motywy zachowań.
    Słowo wygłup może bardziej by psowało do pewnych, widowiskowych skądinąd, demonstracji owych głębszych procesów, w tym to wręcz cyrkowo wyglądające zakleszczenie sie Brytyjczyków wśród niemożności wyjścia ani wte, ani wewte. A co ktoś kolejny się bierze za odkleszczanie, to jeszcze sprawę pogorszy.
    Na poziomie racjonalnym dałoby się znaleźć wyjście, ale przecież nie o racjonalne zachowania tu chodzi. Stąd ta bolesna męka.

    Z Brexitem wyszło tak jak z I WŚ – wszyscy o niej mówili i napinali się aż maluczcy zaczęli o niej marzyć. Gdy wybuchła nikt nie miał pojęcia w jaki koszmar tak radośnie, na podstawie błędnych przesłanek, wdepnęli.

    Zdolności imaginacyjne zwykłego pożeracza kiełbasy są dosyć skromne, a gdy rzeczywistość przerasta kiełbasę, zawsze rodzą się problemy. I wtedy tak było i dziś to sie powtarza.

  73. Kostka
    5 września o godz. 22:57

    @Tanaka

    Świetny wstępniak! Zwłaszcza „wstępniak we wstępniaku” czyli dygresja na temat imperialistycznych bólów fantomowwych.

    Ja nic dlatego, że anioł czuwa.

  74. Szary Kot
    6 września o godz. 0:00

    Demokracja, podobnie jak przepisy budowlane, wymaga od użytkowników zdrowego rozsądku:

    Aczkolwiek, uważasz: aczkolwiek jest możliwe, że rynna czuwa nad rynniarzem i on tak specjalnie. Dzięki temu kot w chałupę nie wlezie albo i jaki ptaszek, a złodziejaszek co też ptaszek – nie wylezie. I wiater nie zahula.
    I alleluja. Chociaż ta to ciągle hula.

  75. Teista
    7 września o godz. 18:04

    Mój komentarz ostry
    Bigos pojęciowy, pretensje nie wiadomo do kogo i w jakiej sprawie i nieustająca skarga – Hartman mową szatana nas prześladuje.
    Pzdr, TJ

  76. tejot
    7 września o godz. 20:44

    Obiektywnie rzecz biorąc tutejsza blogowacizna miewa potrzeby terapeutyczne różnorakie. Nie wszędzie można je zaspokoić bez ograniczeń, cenzury, moderacji etc. Pozostaje więc ew zaduma w przewijaniu kółkiem.

  77. @Szary Kot
    7 września o godz. 0:35

    ” Nadal każdy kierowca HGV dostanie dziś w UK pracę. Stan ten trwa odkąd tu jestem (2014)”

    Czesc, Kocie!

    Zgadzam się z wszystkim, w obu twoich wpisach. Co do HGV (i autobusów) to 10 lat wcześniej było dokładnie tak samo – mało tego, jak kierowca autobusu albo tira albo „rzeźnik” na linii można było zarobić więcej niż początkujący weterynarz nadzorujący zakład wrwz z owymi rzeznikami i tirami… Trochę to do frustracji prowadziło wśród niektórych kolegów a jak marudzili za bardzo to im mówilismy, żeby też to robili jak tak bardzo zazdroszczą… 😉

    Teraz obserwacja dodatkowa – nawieszalismy psów na leniwych autochtonach ale teraz z innej beczki. Ci co już pracowali (Anglicy) jawili mi się przez kontrast do polskich kolegów na linii jako o wiele bardziej pogodni. Mniej narzekali, na lini było często dużo śmiechu albo spontanicznego śpiewania (do tej pory utkwil mi w pamięci szlagier „Is this the road to Amarillo” z sekcja perkusyjna na zlewy i metalowe ramy). Raczej nie wstydzili się swojej roboty. Polska część ekipy natomiast na okrągło kurwila na czym świąt stoi na temat wszystkiego i co rano pojawiała się chuchajac przetrawiona gorzałka i narzekając ile wlezie… Moi nowi krajanie, Szkoci, są w połowie drogi pomiędzy tymi dwoma warantami 🙂

  78. @seleuk|os|
    7 września o godz. 7:19

    Twoj wywód i analogie rozwodowe bardzo mi się podoba!

    Co do Majowej Tereski to (oprócz tego, że roilo jej się przez chwilę , że będzie negocjować bez mandatu parlamentu) to raczej miała niemożliwe zadanie – na taki deal, jaki chcieliby mieć Brytyjczycy (mieć ciastko i je zjeść) unia nie pójdzie bo jeszcze nikt nie poudpadał w Brukseli na głowę. Bawi mnie obserwowanie jak od trzech lat mit EU, które nagnie się do żądan Albionu (i przestraszy się jak zagrozimy no deal) rozsypuje się na oczach zaczadzonego wizja brexitu suwerena..

    Zmykam. Chciałoby się więcej pokomentowac ale nie ma jak w środku przeprowadzki…

  79. Kostka
    7 września o godz. 22:01

    @Szary Kot
    7 września o godz. 0:35

    Czesc, Kocie!

    U mnie zachodzi podejrzenie, graniczące z niepewnością, że wziąwszy okoliczności, należy się prawidłowo zwracać tak:
    Cześć SzKocie!

  80. @Tanaka
    7 września o godz. 22:12

    😀 😀 😀

    Jak najbardziej! My przyjmiemy chętnie więcej nowych 😉 Nawet Anglików szukających azylu politycznego…

  81. Kostka
    7 września o godz. 22:17

    Aha, to teraz będzie, że Anglik prosił o azyl jak sprzedawał (auto?). Żaden tam zapłakany (ze śmiechu) Niemiec.

  82. A u mnie wiosna.
    https://photos.app.goo.gl/3FvkAEAjw6s6HVVz7
    Poza tym sucho i pali się energicznie bo wiatr w porywach do 73 km/godz.
    https://www.abc.net.au/news/2019-09-08/queensland-bushfires-continue-stanthorpe-applethorpe-binna-burra/11489304
    Wcześnie się zaczęło w tym roku, ciężko będzie jak nie popada porządnie.

  83. Kostka
    7 września o godz. 22:09

    Chciałoby się więcej pokomentowac ale nie ma jak w środku przeprowadzki…

    To już? Boisz się, że potem będzie tłum? 😉

    Tanaka
    7 września o godz. 22:12

    Rzekłeś. Sz jak Szropszyrski.

  84. Refleksja po lekturze tekstu „teisty” z 7 września o godz. 18:04:

    Każdy kto wierzy w to, że świat ma sześć tysięcy lat, w wymyślonego boga, w kreacjonizm, w „niepokalane poczęcie”, w Jezusa, w „zmartwychwstanie”, w jakieś „niebo” i „piekło”, w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi), ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” oraz każdy, kto praktykuje zjadanie ciała swojego urojonego boga i picie jego krwi
    ….powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.

    Wszystkie religie zostały wymyślone przez cwaniaków do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi. Religie to obraza rozumu i mentalne oraz fizyczne zniewolenie, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.

    W 21 wieku wierzyć w urojonego boga i religijne bajki i jeszcze szczycić się tym publicznie to straszny obciach.
    Proszę pamiętać, że wszystkie religie i ich kościoły to szkodliwe społecznie przestępcze organizacje, które są cywilizacjami zła i śmierci oraz wielkim zagrożeniem dla świata.

  85. @Ateista
    8 września o godz. 1:36
    Ament!

  86. @ Lewy
    7 września o godz. 9:51

    Fantomowość Amerykanów jest w zalążku, bo jak na razie to oni jeszcze „rule the USA”…..
    Przyszłość Ameryki i świata widzę tak; Garstka uprzywilejowanych rednecków będzie sobie grała na licznych polach golfowych, automaty, algorytmy i inne sztuczne inteligencje bedą produkowały najnowocześniejsze kije golfowe(z kompozytów)…

    Eeeee tam, po mojemu biosfera dupnie i wszyscy, od redneck’ów do koczowników z Górnej Slobowii, pozjadają się nawzajem. Na razie Amerykanów nęka Dorian.

    @Ewa-Joanna
    8 września o godz. 0:11

    Niebiosa postanowiły też pokarać Brytoli huraganem, ani chybi za Brexit 😉 https://wiadomosci.wp.pl/huragan-dorian-ma-kolezanke-to-tropikalny-cyklon-gabrielle-ktory-zmierza-do-europy-6421904398698113a

    Za co karają Queensland nie wiem, może za tą królową w nazwie 😉

  87. 😳
    Źle przetłumaczyłem wieśniaka z prologu, powinno być:

    „Bo załatwiłem go w połowie, a on się wogóle nie połapał. Całe jaja ma w kurzu!” 😳

  88. Refleksja po lekturze tekstu Testy z 8 września o godz. 1.36

    Serdecznie dziękuję Ci za próbę dyskusji, ponieważ robicie to tylko między sobą. Jaki sens ma dyskusja Pana Jacka z Panem Janem? Musisz zrozumieć moje pragnienie rozgłaszania Prawdy.

    Nie pojmiesz tego rozumem…sam byłem kołtunem duchowym, pijakiem i karciarzem; jeszcze po nawróceniu. Nie jest to łatwe. Kapłan emeryt w kazaniu powiedział, że „starego nawrócić to Murzyna umyć!”

    1. Masz rację, że „Kto wierzy /../ powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    Tak stało się ze mną. Nie ma w RP psychiatry katolickiego. Wyobraź sobie, że tacy koledzy leczą opętanych. Ty zaraz powiesz, że nie ma opętania, są tylko choroby. Wejdź; „Moja żona była opętana”. Przez dwa lata leczyli ją psychiatrzy.

    Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Marek Jarema nie ma natchnień (tak wyszło podczas „przesłuchiwania mnie”), bo on tylko myśli! To było bardzo „sprytne” zapytanie, bo jeżeli nie ma natchnień to nie ma Boga i Szatana (nie ma wówczas opętanych!). Ciekawe czy masz natchnienia, bo to jest choroba…

    2. W środku są zarzuty wobec jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Negujesz wszystko, ale nie masz racji co do „zjadanie ciała swojego urojonego boga i picie jego krwi”.

    Ja Ciebie rozumiem, ponieważ do Cudu Ostatniego (moją łaską jest mistyka eucharystyczna) podchodzisz rozumowo. Kilka lat po nawróceniu (1986-1989) poprosiłem o wyjaśnienie; co oznacza Ciało Pana Jezusa.

    Wyobraź sobie, że trafiłem na Mszę Św. gdzie kapłan odpowiedział mi od Boga, że „my bierzemy wszystko po ludzku”, a Ciało Pana Jezusa jest Duchowe. Widzisz opłatek wigilijny lub kawałek chleba, który po Konsekracji zamienia się w Ciało Duchowe, które łączy się z moją duszą.

    Zaraz zacznie się dyskusja, bo racjonaliści wyśmiewają posiadanie duszy, bo Tam Nic Nie Ma; „prochu powstałeś w proch się obrócisz”. Szkoda czasu. Zrozum, że ja byłem gorszy w tych sprawach od Ciebie, a dzisiaj jestem wiedzący…tak jak Ty w swoich sprawach.

    Koleżanki specjalistki – ateistki są dobre w stwierdzaniu sowieckiej psychuszki. Moje przeżycia po Eucharystii określają; „brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”. Jeżeli kochasz kogoś to uważaj, bo może jest to „brak krytycyzmu”…

    3. Negujesz wszystkie religie (słusznie), bo tylko jedna jest Objawiona przez naszego Deus Abba (Tatę). Ja wierzę w bajki i szczycę się tym. A Ty w co wierzysz? Dzisiaj przemawiał Jarosław Kaczyński i śmiałem się z odkrywanych przez niego prawd; aby żyć trzeba się urodzić, Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, itd.

    Ty bazujesz na rozumie, ale trafiłeś na cwaniaka, starego pokerzystę, który ma rozum mocny jak Ty. Twoja i moja mądrość i wszystkim nam podobnym na świecie to wielkie głupstwo dla Boga Ojca, dla Jego Mądrości.

    Nie ujrzysz rozumowo cudu stworzenia, a ja jako lekarz z łaską wiary potrafię ujrzeć to, co mam pokazywane. Dam przykład; dla ciebie zabity gołąbek lub żywy, dwa gołąbki, a nie daj Boże trzy lecące przed samochodem wzdłuż głównej ulicy…po Mszy Św. to nic takiego, zwykłe głupstwa, a nawet choroba. Jeżeli dziecko nie ma ojca to on do niego nie mówi.

    Co pokazują z Nieba przez codziennie jedzenie chleba, który nigdy się nie znudzi. Takim Chlebem dla duszy jest Eucharystia. Jeden ze świętych żył tylko tym Cudem Ostatnim…

    Masz problem zawołaj! Jak zawołać…w myśli, a zobaczysz. Nie będę wołał! Możesz nie wołać, bo masz wolną wolę.
    – Pani założy nogę na nogę…powiedziałem do sąsiadki jako reumatolog, bo leczyła się na kolano, a często mają chore biodra!
    – Nie będę zakładała nogi na nogę! Ma już endoprotezę biodra!

    Obaj wierzymy w bajki, ale prawdy dowiesz się tuż po śmierci…”och! to tak jest! nie mam ciała, a jestem!” To tyle szczycenia się z obciachem w urojone bajki. Kłania się R. Dawkins „Bóg urojony”, a to Twoja „biblia”.
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  89. @Herstoryk
    Może za głupotę? Bo pali się raczej „rolniczo”, tzn. rolniki postępowe wypalają trawy. Tak sobie myślę sądząc po lokalizacji. Nie ma szans na samozapłon naturalny o tej porze roku.

  90. Następny psia mać!
    Namargineskaaaaaaa!

  91. @Ewa-Joanna
    8 września o godz. 0:11

    A u mnie wiosna.
    https://photos.app.goo.gl/3FvkAEAjw6s6HVVz7

    Jak kwiatki, to kwiatki, chluba mojej lubej https://photos.google.com/share/AF1QipNBVxkQbvLS27EEQfGT61pHN2phJdA8rv3qKx2NTmvQZeqXxN1xyzZ0mR4z1z-e6Q?key=MU1LYnNDQjBQNzNnY3JDOEh5Z01iQm9FR0hVTGhR

    8 września o godz. 3:55

    Następny psia mać!
    Namargineskaaaaaaa!

    Lepiej @Namargineski nie wołać, raczej nie karmić trolla bo walenie głową w mur jest jałowe i bolesne!!!

  92. @Herstoryk
    8 września o godz. 4:46

    A te białe to co?

  93. @ Ewa-Joanna
    8 września o godz. 5:01

    A te białe to co?

    Dzikie (lub chyba zdziczałe) frezje – samosiejki. Pachną cudnie!

  94. @Herstoryk
    8 września o godz. 5:05

    Kiedyś miałam ale diabli wzięli. A teraz to u mnie chyba i za gorąco i za sucho. Nawet kretyny liście gubią a już zużyłam prawie połowę zapasów wody. Wszystkie cymbidium orchids oddałam przyjaciółce do Richmond bo było im za gorąco.

  95. @ Ewa-Joanna
    8 września o godz. 5:36

    Nawet kretyny liście gubią…

    Rany koguta!!! To Wy tram kretyny hodujecie?? To przecie takie inwazyjne samosiejki, ciężko się ich pozbyć, a w niektórych strefach rosną wyjątkowo bujnie na katolicko-narodowej mierzwie 😉

  96. Troszke historii (na temat) przy kaffce

    1) W roku 46 W,Churchill sformulowal teorie „Specialnej Relacji” (prioritet relacji) miedzy WlkBryt a USA.
    2) Wspolpraca Schuman/Monet/Adenauer z powodzeniem zostala rozwinieta w Uklad Rzymski (1957). „Pakt elisejski” pozniej, miedzy Francja i RFN okazal sucessem rowniez. Poziom zycia ludzi przekroczyl poziom angielski. Harold Macmillan probowal zmienic czlonkostwo EFTA na EWG (1959).
    3) De Gaulle uwazal, eventualne czlonkostwo WlkBryt byloby „kon trojanski” (1963). Amerkanskie naciski na przyjecie Bryt do EWG byly bez powodzenia. Wszyscy wiedzieli, grozba wycofania z Europy byla nierealna (J.F.Kennedy). „Zimna wojna” bylaby przegrana przez USA. Warunki Planu Marshalla zostaly zrealisowane i rozwiniete lepiej, jak pomyslodawca myslal.
    4) Veto Francji (de Gaulle) na przyjecie WlkBryt bylo w rzeczywistosci veto na zagrozenie francuskiego rolnictwa przez amerkanskie (przez bryt posrednictwo). To byla przyczyna tzw „krysys pustego krzesla” zakonczona nowym ukladem.
    5) Podanie o czlonkowstwo 1967 (Harold Wilson) zostalo odrzucone. CdGaulle uwazal (i powiedzial) do H.Wilson „wczesniej czy pozniej bedziecie znow representowac am interesy”.
    6) WlkBryt zlozyla nowe podanie o przyjecie do EWG, po odejsciu deGaulle. Zostala czlonkiem 1973.

    Dzisiejszy Boris J jest tylko realisatorem pojecia bryt klasy politycznej „spec relacji z USA”. I ogolnie o swiecie pojecia. Nieudolnym. Jeszcze nikt takiego motorka nie wymyslil zeby przyczepic do Dover i poplynac na Atlantyk, blizej USA 😎 Cala wyspa.

    pzdr Seleukos (przy kafffce)

  97. Ateista, Ewa-Joanna, Herstoryk

    Proszę, jako brat zmarłego w grudniu ub.r. schizofrenika z 35-letnim stażem, o niekonfrontacyjną postawę wobec nowego, wrażliwego przybysza. To nie troll.

  98. @wbocek
    Ok.

  99. @wbocek
    8 września o godz. 7:32

    Nowy, wrażliwy przybysz ma własny portal (ściek?) i to powinno mu wystarczyć na pełne agresji „religijne” tyrady nawróconego (nawiedzonego?).
    Przybył tu w nadziei na reakcję, której nie doczekał się u Hartmana i jeśli zostanie zignorowany, to może sobie pójdzie 🙄

  100. Znalazłam w komentarzach taki:
    prawdziwym problemem Polski są tzw zwykli ludzie , którym nie przeszkadza ksiądz pedofil , sąsiad pijak i sadysta bijący zone i dzieci , polityk załgany ,głupi i marnotrawiący publiczne pieniądze , a przeszkadza mądrzejszy , kulturalny i bogatszy od niego dzięki ciężkiej pracy człowiek odnoszący sukces …
    Jak wy to widzicie? Tubylców pytam, bo moja opinia może być nieprawdziwa z powodu czasu i odległości, ale wy macie to wokół siebie. Jak jest?

  101. @ wbocek
    8 września o godz. 7:32

    Ateista, Ewa-Joanna, Herstoryk

    Proszę, jako brat zmarłego w grudniu ub.r. schizofrenika z 35-letnim stażem, o niekonfrontacyjną postawę wobec nowego, wrażliwego przybysza. To nie troll.

    Czy w takim razie leci z nami lekarz-psychiatra?

  102. @Herstoryk
    8 września o godz. 8:25

    Już nie leci…

  103. I hereby apply

    for the possibility that without confrontation votes give me the chance to exchange deeper thoughts between us schizophrenic. Which would be common, given the sensitivity of the new participant.

    With kind regards 🙄 🙄 🙄

  104. Kostka
    5 września o godz. 22:57

    @Tanaka

    …brexitowe referendum wypuściło rozmaite upiory z szaf, których nie da się łatwo zagonic z powrotem…Owszem, sklóconej opozycji zawdzieczamy to, że jesteśmy na samym skraju klifu…

    To by się zgadzało z oświadczeniem pani Nicoli Jesiotrek, po kaszubsku Sturgeon, pierwszej minister Szkocji, która się podobnie wyraziła mówiąc jakoś tak, że konserwatyści chcą, żeby Brytyjczy rzucili sie na łeb z klifu. Wspomniała też o ponownym referendum niepodległościowym w Szkocji, o czym pewnie masz dokładniejsze szczegóły. I to też ciekawe oraz substancjalnie ważne: konserwatyści doprowadzili do tego, że właściwie nie ma komunikacji na linii Londyn-Edynburg i nie dziają jak powinny narzędzia dialogu między 4 narodami Brytanii.
    Jest wreszcie ważna sprawa dotycząca istoty samej demokratycznej instytucji referendum. Głosowanie jednolite, unitarne, nieuwzględniające specyfiki i woli poszczególnych narodów nie odzwierciedla należycie poglądów tychże.

  105. Herstoryk
    8 września o godz. 4:46

    Mocny akcent na kolorowe byliny. I porządnie zrobione foty, co dodatkowo lubię.

  106. @Tanaka
    8 września o godz. 8:38

    Mocny akcent na kolorowe byliny. I porządnie zrobione foty, co dodatkowo lubię.

    Jedno i drugie zasługa koleżanki małżonki. Mnie roślinność nie rajcuje jeśli nie da się jej zjeść czy przefermentować :).

    Psiamać, Kocurski gdzieś się stracił, nie wrócił na śniadanie 🙁

  107. Ewa-Joanna
    7 września o godz. 2:29

    Swego czasu wziąłem i wzbudziłem w sobie uznanie dla kierowców tirów z płaskiego kraju dobrze znanego @basi n.
    Kraj ów jest strasznie ciasny i strasznie napakowany wodą oraz w skutkach tysiącami tysięcy kanałów i podobnie wodnistych cieków. Są wszędzie i potrafią wleźć do talerza.
    Tysiące firemek i firm w tym płaskim kraju zwanym po kaszubsku Holandią jest tak umieszczonych, że z prawa kanał, z lewa woda, z góry woda i spod spodu cieknie. Ja jakie bądź podwórko wjedziesz, na plac zakladowy, zaraz jakaś woda. I ci kierowcy tirów tak się chwacko potrafią wykręcać z naczepami i przyczepami, manewrując między budynkami, składowiskami wyrobów i innymi przeszkodami, cofając się za winkle w manewrach składanych w jakieś podwójne esy, a może nawet paragrafy, jadąc przy tym kołami po samiuśkich krawędziach ocembrowań kanałów albo skarp bez wpadek, że normalnie alleluja i pełen podziw.

  108. Ewa-Joanna
    8 września o godz. 8:25

    Historycznie E-J (od wyjechanego sorry).

    Wszystkie bunty niewolnikow (niedojdow) byly nakierowane na zmiane pozycji. Dotychczasowi niewolnicy (niedojdy) mieli zostac wlascicielami dotychczasowych wladcow. Nigdy na zmiane systemu calosci. Jedynym wyjatkiem byl bunt Astronikos (syn Atallosa z nieprawego…) w Pergamon. Po testamencie Atallosa.

    pzdr Seleukos

  109. @Ewa-Joanna
    8 września o godz. 8:25

    Tak było w Polsce zawsze, że mądrzejszy, kulturalny i do tego czasem bogatszy wk..wiał i budził zawiść, ale dla tej agresji nie było ujścia w postaci demokratycznych wyborów, gdzie wreszcie można zagłosować na podobnych sobie i usadzić tych cholernych bystrzaków i perfekcjonistów 🙄

  110. astra
    6 września o godz. 3:38

    Świetny wstępniak, Tanaka. I nareszcie bez religii w tle.
    Wielu lokalnych kacyków buduje swoje kariery na przywoływaniu mitów o minionej potędze lub szczególnej opiece boskiej. I „ciemny lud” wszelkiego pokroju to kupuje. Jechał na tym Hitler, jedzie Kaczyński, Borys, Putin i Trump.
    Jadą na suwerenie jak na ośle, machając mu marchewką przed nosem.

    To i owo na temat tego religijnego tła wyłożył Ci Pombocek, a że do mnie wpis z tym tłem adresujesz, to parę zdań od siebie dodam.

    Blog jest pod zawołaniem ateistycznym, więc sprawa jasna i nie bardzo jest co komentować. Nie wiem, co dokładnie masz na myśli z tą emfazą „nareszcie”, odniosę się więc bez dalszego badania do owego „nareszcie”.

    Otóż wyobrażenia religijne i wiara w to lub tamto należą do najsilniejszych czynników kształtujących działanie umysłu i ludzkie zachowania. Aż po kres, ponieważ powtarzane w milionach i milionach przypadków zachowania są takie, że ludzie giną i zabijają innych za swoją wiarę, swoją religię i swoje wartości definiowane religijnie.
    Wiara typu religijnego niezwykle silnie formatuje umysł, do takiego stanu, że czyni go niezdolnym do widzenia faktów rzeczywistości i prowadzenia swobodnego procesu rozumowania. Oślepia, w każdym, włącznie z dosłownym, fizykalnym, znaczeniu. Tysiące świadków „widziało na własne oczy” Maryję fruwającą nad placem boju w 1920-tym, a nieco wcześniej jakieś 70 tysięcy „naocznych świadków” widziało w Fatimie Słońce fruwające na niebie i robiące na nim różne esy-floresy, fikołki, nagłe rzuty i salta-mortale. Co do tego, że „tak było” miał absolutną pewność nasz przyjaciel Święty Ojciec Święty, który całe swoje życie oparł na Maryi fatimskiej i wdrukował w głowy milionom wyznawców nad Wisłą to samo, a kolejnym tłumom milionów – na świecie.

    Sądzenie, że jest jakaś odrębność, sztywna granica w umysłach wyznawców, pomiędzy ich wyznawaniem fantazmatu a sprawami życia, jest naiwnym błędem, biorącym się z braku pojęcia, jak na umysł i kulturę zbiorowych sądów i zachowań działa religia. Zachowania rzekomo nieskażone rojeniami o bytach ponadludzkich i sprawczych, jak choćby wybory osobiste, rodzinne, czy polityczne, są w nie bardzo silnie, acz mało widocznie dla umysłów naiwnych, zamotane.

  111. Ewa-Joanna
    8 września o godz. 8:25
    Znalazłam w komentarzach taki:
    „prawdziwym problemem Polski są tzw zwykli ludzie , którym nie przeszkadza ksiądz pedofil , sąsiad pijak i sadysta bijący zone i dzieci , polityk załgany ,głupi i marnotrawiący publiczne pieniądze , a przeszkadza mądrzejszy , kulturalny i bogatszy od niego dzięki ciężkiej pracy człowiek odnoszący sukces … ”

    Jak to widzę? Rzecz jest całkiem jasna: to wyraz głębokich uwarunkowań umysłu, opakowanych w nadzwyczajne emocje. „Zwykły człowiek”, manifestujący takie przekonania, demonstruje niezgodę na to, by go oceniano, a żąda zgody na takiego siebie jakim jest: jestem prostak i jest mi z tym dobrze.
    Nie wie dlaczego mu z tym dobrze, ale mu dobrze. Ma przeczucie: lepiej nie dotykać głebi własnego umyslu, bo wyskoczą z niego potwory, staranie ukryte za drzwiami zabitymi największymi ćwiekami.
    Każde doskonalenie się, rozwój, wspinanie się na ścieżkach życia ku czemuś niematerialnie lepszemu to bolesna męka. Na co to „zwykłemu człowiekowi”? I tak ma dość spraw przykrych dookoła, które wywołują jego codzienne wścieklice, któr musi wyrzucać, to miałby jeszcze zstępować do własnej głębi, niczym Jezus – i się sam ze zobą zmagać, by być kimś lepszym? To dziwaczne i bezczelne oczekiwanie, by miał właśnie tak robić.

  112. Tobermory
    8 września o godz. 8:24

    Jeśli nie przeczytasz, nie wyczytasz nie tylko agresji, ale – niczego.

  113. Ewa-Joanna
    8 września o godz. 8:28

    Dziękuję, Ewojotko. Zawsze podziwiam wrażliwość i subtelność kobiet – nawet kiedy jędze (ostatni wyraz – nie o Tobie).

  114. Tobermory
    8 września o godz. 8:58
    do
    @Ewa-Joanna
    😀 😀 😀

    Olbrzymia grupa ludzi w Europie zyje dosc dobrze (bezproblemowo???). Np jezdza dwa, trzy razy do rolu na poludnie. Np emeryci. konkretnie. Specialisci. Czesc przeprowadza, na stale. Nic standart zycia nie tracac. To boli.

    To boli. Dlaczego po kolejkach stac nie musza za aspiryna? Dlaczego cieplo w mieszkaniu maja? Dlaczego na drogach usmiechaja, nie trabiac? Dlaczego, dlaczego… Odebrac im, niech przyjda muslimy i odbiora, tak nam dopomoz jesusmaryjka.

    To boli…

    pzdr Seleuk

  115. Albo bajka o zlotej rybce, release 2.0

    1) Rybka- spelnie kazde twoje zyczenie
    Rybak- daj mnie krowe.

    2) Rybka- spelnie kazde twoje zyczenie
    Rybak- dlaczego dalas dwie krowy sasiadowi. Daj mnie nowy dom.

    3) Rybka- spelnie kazde twoje zyczenie
    Rybak- dlaczego dalas sasiadowi wille/palac? Niech moja krowa zdechnie, a dom zawali.

    pzdr S (do lunczyku) 🙂

  116. @seleuk|os|
    8 września o godz. 10:17

    Albo bajka o zlotej rybce, release 2.0

    Rybki, złote i inne, mają dziś zbyt wiele własnych problemów na głowie, żeby bawić się spełnianiem życzeń ludzi – https://www.theguardian.com/us-news/2019/jul/30/paddling-in-plastic-meet-the-man-swimming-the-pacific-garbage-patch

  117. Hej seleuk,
    jesienno-letnie pozdrowienia z zachodniego wybrzeza Krolestwa.

    Ps dzisiejszy DN obszernie o rodzinie
    BORISA, autorka Katherine Marcal vel Kieros z Londynu

  118. W Wyborczej celny komentarz na aktualny temat:

    „W całym bardzo ciekawym artykule redaktora Skarżyńskiego na temat brytyjskiej kultury politycznej, roli punditów, sposobu rozwiązywania problemów, itp., brak jest odniesienia do jednego zasadniczego zagadnienia – otóż Brytyjczycy zafundowali sobie Brexit bez tego całego opisywanego w tekście ucierania poglądów, dyskusji na argumenty, racjonalnej oceny sytuacji. Po prostu David Cameron postanowił przeprowadzić referendum brexitowe żeby spacyfikować opozycję we własnej partii, następnie głosowanie w referendum odbyło się nie na podstawie oceny racjonalnych argumentów, lecz w oparciu o emocje, fałszywe przesłanki, i nostalgię za utraconym imperium, przy opinii publicznej sterowanej przez zewnętrzne interesy i adresowane przekazy na podstawie danych Cambridge Analytica, a gdy wynik nieoczekiwanie okazał się jaki był, wszyscy stanęli jak dziecko nad rozbitym talerzem mówiąc: „stłukło się”.

    Ja rozumiem fascynację redaktora Skarżyńskiego brytyjską kulturą polityczną, sam ją znam i podziwiam, ale powiedzmy sobie uczciwie – pogłębione analizy punditów, które redaktor chciałby przenieść na grunt polski, trafiają tam do może 20% społeczeństwa, które myśli, czyta pisma typu Times, Guardian czy Economist, i jest w stanie wyciągać wnioski. Cała reszta to niestety – jak wszędzie – ludzie którzy z różnych względów kartki wyborczej nigdy nie powinni dostać do ręki.
    Różnica między UK a Polską polega głownie na tym, że u nich te 80% mniej rozgarniętych bardziej rozumie swoje ograniczenia i zazwyczaj nie pretenduje do roli wszechmocnego suwerena.”
    (pankracypanasiuk)

  119. Herstoryk
    8 września o godz. 11:05

    Dziekuje za link.

    Niedawno kiedys przeczytalem (nie pamietam gdzie). Kontener na PlnPacifik, wypelniony Zoltymi Kaczkami do Wanny, zostal rozbity przz morze, ze statku. Bardzo dawno. Po wielu latach, jedna z kaczek znaleziono na plnAtlantyk, chyba gdzies kolo Grenlandii.

    Link z Guardian Twoj Herstoryk. Studies have estimated that between 700,000 and 1m synthetic fibers are unleashed by just one load of washing in a machine… [Sarah-Jeanne Royer] …says the boat crew has collected seawater samples at a variety of locations, and found microfibers in every sample. “These synthetic fibers are so lightweight, that they’re being carried everywhere,” she says. “We’re breathing them.”

    Jest takie szw slowo (zbitek) självskammen. Najblizej ang jest vicarious embarrassment.Chyba najblizszy pol byloby „zastepczo zazenowany.” Moje otoczenie, cala Skand, wlasciwie wszyscy czuja to. Jeden z wyrazow jest „wstyd latania”. Gdzies ja, pytanie dostaje dodatkowe, jak „dyzurny nadwislanczyk” o elktrownia w Belchatow. Nic wspolnego nie mam Herstoryk z tym, ale zastepczo zazenowany jestem, cobym nie tlumaczyl. Twoj link, mam przestac prac ubrania? Prubuje, jak najwiecej moge dopasowac mnie do wszystkich zagrozen. Ale gdzies jest to zastepcze zazenowanie caly czas. Hodowla pszczol nie pomaga i laka zamiast trawnik.

    Moje przygody z renowacja oczyszczalni sciekow. Najlepsza prop jaka dostalem, ale najdrozsza, jest zalozyc na wspolnym terenie, jeziorko/staw, z roslinami, zwierzetami, microorgnismami, etc co same regeneruja scieki. Wode spozywcza, pobierac do oczysczalni wody (osobna). To bylby calkiem zamkniety obrot. Kolo 900m3 rocznie. Jak mam to „sprzedac” Herstoryk do realisacji? To musi byc wspolna decysja. „Wstyd prania”?

    Moj poglad podstawowy jest. Ta bogata czesc swiata, da rade. Pokolenie moich dzieci w koncu. Ta biedna, na zaglade, powolna zaglade jest skazana. Bez wzgledu coby nie robily. Zlotych rybek nie bedzie, masz racje Herstoryk.

    Niedawno, obiecujacy project czytalem. Ludzie protestuja przeciw wycinanie lasow w Amasonas, na Sumatra, Borneo. Demonstruja, pod ambasadami. A project jest zastapic te lasy konopiami. Wczoraj. Hektar lasu wiaze 8 ton CO2. Potrzeba 100lat. Hektar konopi 20/25ton. Trzeba 100dni. „Wstyd ogrzewania”? A gdzie nosorozce beda, orangutang, ocelot? W konopiach? To jest nagrodzony projekt i testowany. Daje link Herstoryk, choc po szwedzku. Jeden z pomyslodawcow ma rowniez polskie korzenie (dziadek).

    https://www.va.se/nyheter/2019/09/06/helgis-hampa/

    Ale ten pomysl, jest tylko mozliwy w spoleczenstwach bogatych. Pozbawionych jakichkolwiek obciazen religijnych czy zwyczajowych. Cos jak ten pomysl, co dalem wczoraj, zostanmy kanibale. To kogo bedziemy jesc? Tych biednych bedziemy. Co nie moga obronic.

    Nie wiem co inaczej napisac Herstoryk jak „zastepcze zazenowanie”

    @Ozzy
    Dziekuje. Ledare Peter Wolodarski czytalem dobry 🙂 Dosc obszernie bylo rowniez w tym link z NYT co Act/Ja podalismy. Z malym wyjasnieniem co jest „pryszcz” sumienia.

    pzdr Seleukos

  120. @seleuk|os|
    8 września o godz. 13:26

    mam przestac prac ubrania?

    Nosić więcej naturalnych włókien. Syntetyczne prać rzadziej.

  121. @ Tobermory
    8 września o godz. 13:41

    @seleuk|os|
    8 września o godz. 13:26

    Moja woda z pralki podlewa trawnik.

  122. Dotyczy; Tanaka 8 września o godz. 9.07
    „Brytania w słoiku”

    Zgadzam się z tym, że blog jest ateistyczny (czyli wiara w nihilizm). Ja interesuję się polityką, a tu nagle wynurzenia obrażające moją wiarę. Ja nie obrażam ateistów, sam takim byłem przez 40 lat; „żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem”, ale nie jestem tak ograniczony, aby dyskutować z podobnym do siebie („młócić słomę”). Nie widzi Pan tego? Dziwne, bo ma Pan szeroki horyzont…

    Patriotyzm to wg Pana rojenia, bo katolik jest w tym ćwiczony prawie od dziecka (tak było u bolszewików i jest w Państwie Islamskim), bo „bez katolika w głowie to Polak nie ma tożsamości”…z dalszym bełkotem (drwieniem z wiary i zniewagami). Co mają do Prawdy naszej wiary fałszywi wyznawcy?

    Wymienia Pan sługi Kłamcy, który dysponuje posiadaniem, seksem i władzą (w tym nad światem), a nad tym krąży mądrość ludzka reprezentowana m. in. przez Pana, a wszystko zwala się na Kościół Katolicki i wskazuje na takich jak ja…jego niewolników.

    Miesza Pan dwie rzeczywistości; królestwo ziemskie, które reprezentuje Pan jako Goebbels propagandy nihilizmu…z Królestwem Bożym. Tego murku nie przeskoczy Pan jak prezio Boleksław.

    Proponuje Pan od Szatana „zdrowe życie” czyli szczęście na ziemi, ale Pan w swoim ograniczeniu duchowym nie potrafi tego ujrzeć. Zapozna się Pan już niedługo ze swoim szefem. Ja kocham to życie, a Pan tylko to życie wierząc w rozkład swojego zwierzęcego ciała i w koniec.

    Żyje Pan w świecie urojonym, ale w Pana wypadku nie wymaga to badania przez psychiatrę…egzorcysta też nie pomoże. Jest Pan w sytuacji beznadziejnej. Jako nauczycielowi pozostała tylko garstka wyznawców. Taki jest cel Pana życia?

    Proszę się nie obrazić, bo jest Pan w tym specjalistą…od Księcia Kłamstwa. Od kogo płyną Pana bluźniercze tyrady za które powinien Pan trafić przed sąd. Nie powinien Pan prowadzić tego blogu, bo to nie są „Listy ateistów”, ale „Bezbożnik i Bluźnierca”, a właściwie „Refleksje sługi Bestii”.

    Dzisiaj wołałem za Pana i podobnych do Boga; „Za opętanych wrogów naszej wiary”. Jeżeli dalej będzie Pan tak bezkarny jak mason Jasio Hartman i mason Jerzy Urban to zapoznamy się w Sądzie, bo jest Pan reprezentantem „róbta, co chceta” w napadaniu na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Życzę opamiętania…

  123. I znowu straszenie sądem :/

  124. A nie mówiłem?
    Schiza ukierunkowana bardzo dokładnie i już grozi Sądem.
    Tylko nadzieja, że skoro wielką literą, to – Ostatecznym 😉

  125. Tanaka, ty biedny Goebbelsie czegośtam 🙁

  126. Tobermory
    8 września o godz. 14:18
    😀

    Niewiadomo, niewiadomo. Moze byc Sad Najwyzszy, trzy instancje. gdyby jesusmaryjka miala okres i fruwac nie mogla w terminach nizszych

    pzdr Seleuk

  127. @Herstoryk
    8 września o godz. 8:42

    Co z kotem? Wrócił?
    Mój staruszek (18 lat) spędza noce poza domem, ale toaletę preferuje (od niedawna) tylko wewnątrz 🙄

  128. Nefer
    8 września o godz. 14:22

    seleuk|os|
    8 września o godz. 14:23

    Tobermory
    8 września o godz. 14:18

    +Tanaka

    Może jestem nadpodejrzliwy, ale to chyba też możliwe: pisać każdy może i w dowolnym stylu (mimikra) np w celu / oczekiwaniu sprowokowania zachowań niestety realnie podpadających w niedorzeczu umączonej pod par 196 kk. Pisałem o tym pod poprzednim wstępniakiem. Uprzejma próba swobodnej odpowiedzi może skutkować wnioseczkiem do prowokaturki w kwestii światłoczułej mniemanologii naruszenia powyższego paragrafiku. Ktoś przyjmie zakład, że nie będzie żadnej re- ani akcji?
    Mamy kółko / suwak? No to do przewijalni. Tako rzecze Zara Tusz Ma.

  129. Tobermory
    8 września o godz. 14:18

    🙂

    Czy wiesz może ile łapek jest potrzebnych, żeby wpis się schował ? (Wiem, że można na wpis łapkować tylko raz)

    ps.
    Jak rekonwalescencja ?I jakie nowe odkrycia robi maluszek?

  130. scrambler
    8 września o godz. 14:38

    Podobne pytanie do Ciebie, jak do @Tobermory o łapkowanie. 🙂

  131. Zara tam przewijalnia 🙄
    Nawet jeśli pacjent ma nieograniczony dostęp do sieci, to nie znaczy, że może terroryzować nielubiane blogi.
    Hartman wiedział, co robi nie wpuszczając na swoje forum.

  132. @basia.n
    8 września o godz. 14:48

    Łapki? Nie mam pojęcia, ile ich potrzeba.

    Rekonwalescencja (dziękuję za miłe zainteresowanie) posuwa się do przodu, ale powoli 🙁 Fizjoterapia (już druga seria) jest super, terapeuci zadowoleni, ale w stopie coraz to inne miejsce pobolewa, bo tyle tam kości 🙄
    Kolega mówi na to: bóle błądzące. I że to normalne 🙄
    Może za dużo mnie nosi po górskich zboczach?
    Rower bez problemu.
    Ostatnio trochę mniej hasam, bo wyżej spadł śnieg, a niżej jest zimno i deszczowo, ale ma się polepszyć.

    A maluszek? Ruchliwy i gadatliwy, ostatnio zafascynowany dinozaurami i filmami „Shaun the Sheep” oraz ściągniętą ze strychu drewnianą kolejką Brio.
    Ulubione słowo: nietoperz.

  133. Nefer
    8 września o godz. 14:22

    Tanaka, ty biedny Goebbelsie czegośtam

    Człowiek sobie zrobi popołudniowo pyszną kawę i zaraz robi się ciekawie.

    Katolik to jest postać bardzo życzliwa, więc jak jest wykład na temat tego jak działa katolik, zaraz się zgłosi jako pomoc naukowa, żeby sobą zilustrować owo działanie. Chodzi o naukową ścisłość wywodu:
    https://en.wikipedia.org/wiki/The_Anatomy_Lesson_of_Dr._Nicolaes_Tulp
    Kontynuując demonstrację swojej katolickości, pomoc naukowa oświadcza, że niekatolik jest Goebbels, robota dla prokuratora wydobywczego, mason, sługa szatana i cała reszta. W podsumowaniu swojej życzliwości i siedemdziesięciu siedmiu policzków tożsamości, katolik propouje, żeby niekatolik sie nie obraził. Bo niekatolik nie jest od tego, żeby się miał obrażać tylko katolik jest od tego, ma on bowiem swoje „uczucia chrześcijańskie”, a niekatolik nie ma nic.

    W tej sytuacji wszyscy są zadowoleni:
    – ja z przybycia pomocy naukowej precyzyjnie ilustrującej naukowy wykład o działaniu katolika,
    – katolik z przyjemnością sługi bożego dokonuje przedstawienia siebie oraz „woła za mnie do Pana” , no i za pozostałych masonów: Jasia Hartmana i Jerzego Urbana (czołem Jasiu!; masoński towarzyszu wykryty przez katolika; ściskam masońską rączkę panie Jerzy), następnie katolik wykonuje paciorek do Pana w którym o swoich zasługach w Niebie ściśle Pana informuje i otrzymuje pogłaskanie oraz święty obrazek,
    – blog zaś ma należyte przedstawienie rzeczy, nie może więc sarkać że nie dość na nim naukowości, no i ma przedstawienie innego rodzaju, w dodatku bez biletowania!

  134. Tanaka
    8 września o godz. 15:35

    Znaczy taka dwugłowa baba z trzema wąsami i jedną tylko brodą ale za to po kolana i bez bez biletu? Biere. Do nocnej straży.

  135. Nefer
    8 września o godz. 14:22

    i masonie

    Aktulanie, fartuszek mi się przyda: idę robić zapiekankę. Kielnia i węgielnica też mi się przyda, bo już czwarty łikend muruję murek w ogrodzie, żeby był ładnie wymurowany.

  136. Tobermory
    8 września o godz. 14:53

    Tak myślisz? Polandia to jest dziwna kraj. Aż ciekaw bardzo jestem powodów niewpuszczenia nawiedzenia u Hartmana. Tez miałby babę…

  137. scrambler
    8 września o godz. 15:40

    Ja tu mam lekką wątpliwość naukową: czy baba z trzema wąsami może mieć tylko jedną brodę?

  138. Tanaka
    8 września o godz. 15:44

    …to chcesz być trzeci?

    https://bi.im-g.pl/im/42/a8/17/z24807234V,Andrzej-Rysuje—KOMISJA.jpg

  139. basia.n
    8 września o godz. 14:51

    … łapkowanie?

    To akurat chyba zależy od ustawienia preferencji z poziomu moderacji bloga. Może Tanaka wie?
    W mojej opinii obok łapek powinien być bucior. Jednorazowy.

  140. scrambler
    8 września o godz. 15:46

    Przede mną w kolejce taśma klejąca: do niej wszystko lgnie.

  141. Tanaka
    8 września o godz. 15:44

    Paczpan, a ja jestem w trakcie robienia racuchów. Fartuszka nie założyłam i mam bluzkę w kropki. Przez ten mikser.

    Pomoc naukowa istotnie pięknie się przedstawiła, z prawdziwą chrześcijańską miłością bliźniego i w ogóle. Od Goebbelsów i masonów, dobrze że stosów im palić nie wolno bo kto wie :/

  142. Tobermory
    8 września o godz. 15:07

    Z pewnością za dużo Tych górskich zboczy . W końcu to tylko druga seria fizjoterapii. Skoro na rowerze jest ok, to chyba najlepszy, bezpieczny trening. Pamiętasz jak oboje radziliśmy wbockowi, żeby na początku się nie forsował? 🙂

    Przypadkowo wiem jak brzmi to ulubione słowo, bo to tytuł operetki Straussa – Die Fledermaus. Ale czy radzi sobie z literą „r” ? No i im starsze kolejki, tym bardziej artakcyjne

  143. scrambler
    8 września o godz. 15:49

    Tak ! Jestem zdecydowanie za buciorem 🙂

  144. @Tobermory
    8 września o godz. 14:35

    Co z kotem? Wrócił?
    Mój staruszek (18 lat) spędza noce poza domem, ale toaletę preferuje (od niedawna) tylko wewnątrz

    Wrócił, z przetrąconą (złamaną) łapą. Nie wiadomo co i gdzie mu się przytrafiło. Właśnie wróciliśmy z kociego pogotowia, gdzie musieliśmy go zostawić, na prześwietlenia, USG i co tam jeszcze. Wet nie wykluczył obrażeń wewnętrznych. Jesteśmy zrozpaczeni, to taki kochany kot. Głównie nadworny, nie lubi być zamknięty w domu. 🙁 🙁 🙁

  145. @Nefer
    8 września o godz. 14:22

    i masonie

    A może i cyklisto!!!!

  146. @Herstoryk
    8 września o godz. 16:18

    Ojej 🙁
    Znam to przeżycie. Jeden z moich pierwszych też raz wrócił na trzech łapach, czwarta (zadnia) złamana, oczywiście też w niedzielę 🙄 Ale został poskładany, co i twojemu, mam nadzieję, się uda.

  147. @basia.n
    8 września o godz. 16:09

    Basiu, on to mówi po polsku! A potem dodaje (dla nierozumiejących) – Fledermuuus 😎
    I to nie ja go nauczyłem.
    Ja go uczę (z niezłym skutkiem):
    Uno, due, tre
    Spaghetti, patate, café
    Spaghetti, patate, café, café
    Uno, due tre 🙂

  148. @ Ewa-Joanna
    8 września o godz. 8:28

    Już nie leci…

    Wiem, boleję, pytanie było retoryczne….

  149. Odwracam sobie uwagę od kociego niszczęścia czytając o polityce spalonej ziemi tzw. przywódców – https://www.fairobserver.com/region/north_america/donald-trump-boris-johnson-jair-bolsonaro-amazon-rainforest-fires-brexit-57940/
    Polski Kaczyński jest widać zbyt mało znaczącą płotką dla autora artykułu, by go dołaczyć do tego świetnego grona.

    @seleuk|os|
    8 września o godz. 13:26

    Moj poglad podstawowy jest. Ta bogata czesc swiata, da rade. Pokolenie moich dzieci w koncu. Ta biedna, na zaglade, powolna zaglade jest skazana. Bez wzgledu coby nie robily.

    Mój nie, że część da sobie radę, jestem pesymistą. Świat jest na tyle zglobalizowany, że ewentualna katastrofa będzie globalna, tym bardziej, że zachodnie bogactwo to w znacznym stopniu bańka mydlana.

  150. Herstoryk
    8 września o godz. 16:22

    Na pewno 🙁

  151. Wystarczy wyłączyć prąd 🙄

  152. Tobermory zacytował:
    „Różnica między UK a Polską polega głownie na tym, że u nich te 80% mniej rozgarniętych bardziej rozumie swoje ograniczenia i zazwyczaj nie pretenduje do roli wszechmocnego suwerena.”

    Mój komentarz
    Tak jest. W każdym społeczeństwie są grupy obywateli świadomych , zainteresowanych państwem i swym obywatelstwem oraz nie interesujących się za bardzo państwem, polityką, mechanizmami ustrojowymi, traktujący swoje obywatelstwo minimalistycznie.

    A dokładniej, to suweren angielski czy niemiecki, to społeczeństwo zintegrowane wspólnym interesem, prawem do różnorodności, na określonym poziomie ufności i wiedzy, gdzie zawsze można zasięgnąć języka, popatrzeć na innych, wyczuć czy wypowiedzi polityków aspirujących do jego głosu są na tyle czyste, mało obciążone interesem osobistym, czyli obciążone kłamstwem, że można dojść do jakiejś decyzji mniej lub bardziej racjonalnej, wyczuć co by było korzystne na dłuższą metę dla społeczeństwa, itd.

    Suweren polski, to w dużej części obywatel „na nie”, nie posiadający nawet szczątkowej wiedzy o państwie. Suweren polski powie – a właśnie że nie będę głosować na tych złodziei, a właśnie, że nie wierzę kłamcom i złodziejom, (ktokolwiek by to był, wystarczy, ze ten, którego suweren nie polubi ot tak, od pierwszego wejrzenia, będzie potraktowany jako człowiek kasty, ekipy, mafii, złodziejskiej prywatyzacji, wróg narodu, wiary, ojczyzny, obcy w narodzie, krętacz, prywatne interesiki chciałby załatwiać, itp.

    Oszacowania polskiego suwerena są w bardzo dużej części skrajne. Jeśli suweren dojdzie do wniosku, że po jednej stronie są złodzieje, krętacze i obcy, to po drugiej stronie muszą być (w większości) uczciwi, prawdomówni i swoi. Pierwsza strona, to ci, którzy nie dawali, bo kradli, druga strona, to ci, którzy dają, bo mają z z czego. Po kij tu przeprowadzać jakieś głębsze analizy – konkluduje suweren polski.
    Szacowanie zerojedynkowe, to podstawowa metoda analizy rzeczywistości u polskiego suwerena.

    Na prośbę o odpowiedź szczerą, od serca na pytanie – wierzysz wszystkim jak leci, jeśli cokolwiek mówią – polski suweren odpowie – oczywiście że nie wierzę, ale może tym razem będzie inaczej i coś z tego będę miał, co oferują ci „wszyscy tacy sami”, może nie będą tacy sami, tym bardziej, że już coś nam dali.

    Po takiej linii biegnie kampania wyborcza PiSu. Rozgrywana jest bezradność zerojedynkowego, czarno-białego myślenia obywateli o polityce, politykach, o państwie i prawie.
    Pzdr, TJ

  153. scrambler
    8 września o godz. 14:38

    W związku z tym, co napisałeś – warto jest zajrzec pod ostatni wpis u Hartmana…
    Jak coś takiego czytam, to od razu myślę, jak to dobrze, że nie ma mnie w kraju od dawna. Aż się w glowie nie mieści,że istnieje takie pieniactwo i kołtuństwo !

  154. @basia.n
    8 września o godz. 17:12

    Właśnie też przeczytałem. Nawiedzony donosi do burmistrza Zakopanego i straszy prokuraturą.

  155. @Tobermory
    8 września o godz. 17:05
    Wystarczy wyłączyć prąd
    …………….
    O tym w rzeczowy, acz nie pełny, bo wszystkiego przewidzieć nie sposób, opowiada książka Marca Elsberga „Blackout”.
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/243909/blackout

    Pewnego zimowego dnia w całej Europie następuje przerwa w dostawie prądu – pełne zaciemnienie. Włoski informatyk i były haker Piero Manzano podejrzewa, że może to być zmasowany elektroniczny atak terrorystyczny. Bezskutecznie próbując ostrzec władze, sam zostaje uznany za podejrzanego. W próbie rozwiązania zagadki stara się mu pomóc dziennikarka Lauren Shannon. Im bliżej będą prawdy o przyczynie zaistniałej sytuacji, tym większe ich zaskoczenie oraz niebezpieczeństwo, na jakie się narażają.
    Tymczasem Europa pogrąża się w ciemności. Ludzie muszą zmagać się z brakiem podstawowych środków do życia: wody, jedzenia i ogrzewania. Wystarczy kilka dni, by zapanował chaos na niespotykaną skalę. Ta pasjonująca powieść przedstawia prawdziwie czarny scenariusz wydarzeń, których prawdopodobieństwo jest tym większe, im bardziej nasze codzienne życie uzależnia się od elektroniki. Czy jesteśmy przygotowani na blackout?

  156. @Optymatyk

    Dzień nie musi być zimowy. Oczywiście zimą szok jest bardziej dojmujący, ale przynajmniej jedzenie nie psuje się tak szybko jak latem…
    Przeżyłem tydzień bez prądu na wsi w Sudetach w czasie lipcowej powodzi 1997. Gdyby nie własne źródło z czystą wodą i butla gazowa w kuchni…

  157. Tobermory
    8 września o godz. 17:15

    Od takich nawiedzonych uchowaj nas matko Naturo !

    ps. maluch bardzo mi zaimponował tym polskim słowem i jego tłumaczeniem.Czy klawisze wciąż budzą jego zainteresowanie ?

  158. tejot
    8 września o godz. 17:12

    Po sąsiedzku – fragmenty książki Wiesława Władyki i Mariusza Janickiego „Brat bez brata” – o Kaczyńskim, rzecz jasna.
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1921196,1,brat-bez-brata-fragmenty-ksiazki-o-tym-dokad-prowadzi-nas-kaczynski.read?backTo=https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1923854,1,brat-bez-brata-ksiazka-o-tym-jak-dziala-demiurg-kaczynski.read

    Kaczyński ma wyniki, rządzi i dzieli, ponieważ jego metody to czysty cynizm manipulowania psychologicznego: korumpuje, rozdaje prezenty, a właściwie obiecuje prezenty, bo to co realnie daje to zaledwie cząstka, dla smaku i pobudzenia kiszek na znacznie więcej, snuje bajeczne opowieści o złych wilkach i dobrych myśliwych, a oprócz tego straszy, przeklina, pomstuje.
    Każdy ma chcieć nie podpaść Kaczyńskiego, nie znaleźć się w grupie tych oplutych i namierzonych przez prokuraturę, co przychodzi całkiem łatwo. Wystarczy sięgnąć po prezent i już jest się wśród swoich. Wystarczy tylko odpowiednio głosować i odpowiednio skandować oraz wygrażać pięścią.

    Cała reszta jest bez znaczenia. Rzekomy „naród” nie istnieje. Istnieją tylko „my” – dobrzy oraz gówno, czyli reszta. Zastanawianie się, co to oznacza dla wspólnoty ludzi to idiotyzm, a słowo wspólnota to szyderstwo samo w sobie, chyba, że chodzi o „naszą wspólnotę”, dokładnie w typie wspólnoty Rydzyka. Kaczyński i Rydzyk robią dokładnie to samo się w tym wzajemnie wspierają.

    Co to oznacza dla zdolności państwa do funkcjonowania w nowoczesnej, skomplikowanej rzeczywistości, w warunkach konkurencji, konieczności radzenia sobie z coraz bardzoej złożonymi wyzwaniami i niepewnościami, co zostanie przekazane jako spuścizna następnym pokoleniom – to wszystko nie ma żadnego znaczenia dla wyznawców Kaczyńskiego i biskupów. W ogóle ich to nie zajmuje, nie przejmuje, nie tykają tego rozumem. Sami siebie nawzajem tykają wyłącznie emocjami: wścieklicami z jednej, a kiszkami wołającymi o coraz więcej kaczyńskiej strawy – z drugiej strony.

  159. To co napisałeś jest dojmujące, chwytające za gardło, jaskrawe i przesadzone, ale w dobrą stronę – zrozumienia nas, samych siebie.
    Pzdr, TJ

  160. Tanaka
    8 września o godz. 15:49

    Przykleił się przy drzwiach?

  161. basia.n
    8 września o godz. 16:09

    „Pamiętasz jak oboje radziliśmy wbockowi, żeby na początku się nie forsował?”.

    Dziękuję i dziś za życzliwość, basiu, ale o tych sprawach wiem coś więcej jako w szkolnych latach bardzo zainteresowany kulturystyką. Nie jak dama swoim wyglądem, lecz dlatego, że kulturystyka odkryła mi aż do olśnienia możliwość wpływania na własny stan fizyczny, psychiczny, na zdrowie. To koniec lat 50-tych i początek 60-tych, kiedy kulturystyka w Polsce raczkowała (znany powszechnie z późniejszego aktorstwa i reżyserowania mister Polonia Marian Glinka). Najpierwszy zaimponował mi amerykański kulturysta – nie pamiętam już nazwiska – w wieku lat 60., który z pomocą również kulturystyki wyleczył się z gruźlicy. Ruch mam za najlepszą profilaktykę i czasem najlepsze lekarstwo do dziś.

    Kiedy mówisz o nieforsowaniu się, to masz rację i nie masz – zależy, co masz na myśli. Leczenie ruchem lub rehabilitacja po zabiegach to sprawa bardzo indywidualna. Inaczej rzecz będzie wyglądać u człowieka, który poza zajęciami na w-f w życiu nie wykonał ani jednego sportowego ruchu, inaczej – u człowieka stale ćwiczącego. Kiedy połamany – kości kulszowe, rozejście spojenia łonowego, 8 żeber – wisiałem w szpitalu na hamaku, zapytałem po tygodniu lekarza, czy mogę wykonywać ćwiczenia izometryczne.
    – Oczywiście!
    Ruszyłem z kopyta. Szybko doszedłem do ponad 3. godzin dziennie każdego dnia. Nawet jedną hantlę mi ktoś podrzucił. Po trzech tygodniach zlazłem ostrożnie z łóżka i jak szympans, z wyprostowanymi kolanami, poprułem na czterech do ubikacji. Od tej chwili byłem człowiekiem wolnym. A lekarz łaskawie pozwolił mi pierwszy raz stanąć na własnych nogach – kiedy karetka powiozła mnie kolejny raz do szpitala na kontrolę – dopiero po prawie 4. miesiącach.
    – Widzi pan, jak się opłaciło przestrzeganie reżimu? – powiedział.
    A ja już w połowie dyndania w szpitalu na wieszaku, czyli po trzech tygodniach miałem w tylnej części reżim.

    Tak więc, basiu, rzecz w tym, co jest forsowaniem, a co nie jest. Przy urazach aparatu ruchowego, ćwiczenia siłowe, z większym obciążaniem stawów mogą być forsowaniem (dlatego po zwleczeniu się z wieszaka polazłem do ubikacji na czterech, nie na dwóch), ćwiczenia tylko ruchowe – niekoniecznie (a ruszaj się i osiem godzin dziennie). Więc po artroskopii kolana siadłem na siodełko bodaj po trzech dniach. Po tygodniu z kawałkiem jeździłem na przystań (20 km tam i nazad) i kajakowałem. Gdzieś po trzech tygodniach od operacji pierwszy raz przejechałem dookoła Jamnika (45 km), potem coraz dłuższe dystanse. Zdarzało się i to, co mówi Tobermorek: jakieś błądzące bóle, pogorszenia stanu. Miewałem wtedy ciężkie myśli, ale jazd nie przerywałem. Ponad 100 km na dzień zrobiłem tylko jeden raz, ale nie przez kolano, lecz przez temperatury – jestem z Eskimosów, nie z Masajów. Teraz będą do późnej jesieni – przy braku wczasowej stonki – większe trasy.

    Forsownym ćwiczeniem dla stawów byłby na przykład bieg. Jazda na rowerze – na pewno nie: na rowerze stawy nie dźwigają ciężaru ciała.

    Powiem więcej, basiu. Teraz wiem, że gdybym włączył bardziej siłowe ćwiczenia na nogi od początku rehabilitacji, byłbym w tym miejscu, w którym jestem dziś, grubo wcześniej – nawet po dwóch miesiącach od zabiegu. Ale jak już mogłem jeździć na rowerze i na okręcie, niczego więcej nie chciałem, więc nie w głowie mi były dodatkowe ćwiczenia.

    „Byle ostrożnie”, „Byle nie zaszkodzić”, basiu, to standardowe zaklęcia, słuszne tylko pozornie. Tak mnie standardowo traktowali lekarze – jako numer choroby (właściwie nie było żadnej choroby – ortopedia to najzdrowszy oddział). Lepsza jest jednak znajomość własnego organizmu i jego możliwości, a tę wiedzą miałem tylko ja – nie lekarze.

  162. „Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej, Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości.
    (…) Poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tyko nihilizm.
    (…) Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest – jeszcze raz to powtarzam – nihilizm. I ten nihilizm my odrzucamy, bo nihilizm niczego nie buduje, nihilizm wszystko niszczy.”
    /Jarosław Kaczyński/

    Ps:
    J.Kaczyński łże jak każdy klecha z każdej ambony.

  163. szanowny @wbocku, 8.09, 18;34

    tym amerykanskim kulturysta, ktory byl niesamowicie popularny w latach 50/60 byl
    Steve Reeves (1926-2000) rodem z Glasgow, ktort zamieszkal w Kaliforni. Jego malzonka byla niejaka pani Alina Czartajarwicz (?).
    Sam Steve Reeves gral w wielu holywoodzkich produkcjach filmowych m.in. Herkulesa.

    Z pozdrowieniem

    PS bylo takie czasopisma w PRL „Kulturystyka dla wszystkich”i

  164. ozzy
    8 września o godz. 18:45

    Nie, ozzy, nie o niego chodzi – właściwie tylko jego nazwisko pamiętam, zwłaszcza że i w filmach go widziałem, a może tylko w jednym. A tego mojego wzorca już, niestety, nie przypomnę. A pismo się nazywało „Sport dla wszystkich”.

  165. @wbocek

    Właśnie na fizjoterapii wzmacniam sobie mięśnie nóg. Na takiej maszynie

  166. tejot
    8 września o godz. 18:00

    To co napisałeś jest dojmujące, chwytające za gardło, jaskrawe i przesadzone

    w czym przesadzone?

  167. Ateista
    8 września o godz. 18:40

    „Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej, Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości.
    (…) Poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tyko nihilizm.
    (…) Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest – jeszcze raz to powtarzam – nihilizm. I ten nihilizm my odrzucamy, bo nihilizm niczego nie buduje, nihilizm wszystko niszczy.”
    /Jarosław Kaczyński/

    Ps:
    J.Kaczyński łże jak każdy klecha z każdej ambony.

    *

    Niekoniecznie Kaczyński łże. A nawet postawię tezę, że on, w cytowanej sprawie, nie łże nic a nic, tylko mówi dokładnie jak jest.

    Dla jasności zacytuję tezy Kaczyńskiego:
    1. Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej, Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości.

    Ponieważ mamy taką zdegenerowaną moralność, ponieważ stosunki pomiędzy ludźmi są takie gówniane, tyle chamstwa, chuligaństwa, wścieklic, zawiści i nienawiści, to ta „chrześcijańska tożsamość narodowa” i ten „jedyny, powszechnie znany, chrześcijański system wartości” jest dokładnie tyle wart ile cały ten nadwiślański szajs i womitacja.
    Oto prawdziwa wartość chrześcijaństwa dowiedziona czynem.

    Należy przy tym zauważyć, że zarówno Kaczyński jak i Kościół kat nieustająco mówi, że chrześcijaństwo to „jedyny znany” w Polsce system wartości. Jest to wygłoszone wprost oświadczenie, że nic innego niż ten szajs Polacy nie znają. Ządnego innego systemu wartości. Dowód z rzeczywistości wskazuje, że jest to ścisła prawda.
    Ten szajs to ta jedyna wartość.

    2. Poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tyko nihilizm.

    A zatem, ponieważ nihilizm jest tylko śladowo obecny wśród Polaków, nie on ponosi winę za tą polską gównianość, ale wartości chrześcijańskie i chrześcijańska tożsamość Polaka.

    3. Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest – jeszcze raz to powtarzam – nihilizm. I ten nihilizm my odrzucamy, bo nihilizm niczego nie buduje, nihilizm wszystko niszczy

    95% Polaków to katolicy Jeśli uznać, że prawosławny Polak, ewangelik i jeszcze ten i ów to chrześcijanin, to „wartości chrześcijańskie” siedzą w głowach 98% Polaków, a ateistów, komunistów, lewaków, masonów, Europejczyków i Chińczyków jest nie więcej niż 2%. Góra jeden na pięćdziesięciu katolików.
    Czego chce pięćdziesięciu i pięćdziesięciu żąda, nie zniszczy jeden nihilista. Nec Hercules contra plures.

    A zatem, Kaczyński ścisłym dowodem z własnej głowy wzmacnia oświadczenie, że polskie wyrzygi są produktem chrześcijańskiej tożsamości.

    Są wszelkie powody, by uznać, że on wcale nie łże, a mówi kryniczną prawdę. I od razu się z nim zgódźmy.

  168. Tobermory
    8 września o godz. 18:56

    Dziękuję, Tobermorku, za ilustrację. Ale niemożliwością jest, bym na takie cóś czegoś nie miał. W bardzo ubiegłym wieku wymyśliłem sobie parę przyrządów sportowych, m.in. trzy woreczki różnej wielkości z piskiem…tfu!…z piaskiem morskim oraz strzemiączko do tysiąca różnorodnych ćwiczeń. M.in, do takich, do jakich służy Twój przyrząd. Tyle że mój – ciut prostszy i kosztował 10 minut roboty.

    Przepraszam za słabe oświetlenie, ale robiłem zaraz po Twoim wejściu, a już było ciemnawo, elektryczne światlo mam zaś tylko takie, żebym sobie guza nie nabił.

    https://photos.app.goo.gl/faKw4xvBt3YbSnGQ7

  169. @wbocek

    Udostępniłeś? Bo mi się nie otwiera.

  170. Tobermory

    Przepraszam, Tobermorku, przez starczość wtykłem nie to, co trzeba. Teraz jest to, co miało być.

    https://photos.app.goo.gl/HtgLBXCeHPU3Sd2R8

  171. Ateista
    8 września o godz. 18:40
    „Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej, Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości.
    (…) Poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tyko nihilizm.

    Mój komentarz
    Jarosław Ka wygłosił tym samym postulat monopolu KK na moralność, duchowość i system wartości. O tyle dziwny jest ten postulat, że wygłoszony metoda alogiczną, kuglarską – poprzez zaprzeczenie nieudowodnionej tezie, obranej tak sobie.
    Pzdr, TJ

  172. Tanaka
    8 września o godz. 19:05
    tejot
    8 września o godz. 18:00

    To co napisałeś jest dojmujące, chwytające za gardło, jaskrawe i przesadzone

    w czym przesadzone?

    Mój komentarz
    Odpowiedź byłaby zbyt rozlazła.
    Pzdr, TJ

  173. Tanaka
    8 września o godz. 19:21

    Inaczej mówiąc: kiedy mojej żonie ktoś spod bloku gwizdnął rower, miałem prawo ogłosić w „Naszym Dzienniku”, że z 95-procentowym prawdopodobieństwem zrobił to katolik. Ciekawe, czy przyjęliby takie płatne ogłoszenie potwierdzające jakoś obecność „chrześcijańskich wartości” w polskiej codzienności.

  174. Nie doczytałem jeszcze do końca wstępniak @Tanaki, ale już mi się bardzo podoba. Bardzo dużo paszy dla myśli.

    Na razie tylko jedno spostrzeżenie, o ty Hameryce po rozpadzie ZSRR, to troszeczki było uproszczone. Tzn. tak, pewną satysfakcję z upadku ZSRR Hamerykany odczuwały, bez watpliwości, ale Ameryka 1991 to nie Ameryka lat 50-tych i 60-tych, to nie był czas wojny propagandowej i wielkokrotnie rzeczywistej (Sputnik! Gagarin!) z Ruskies. Ameryka 1991 była rozdarta między tak wielkim wydarzeniem międzynarodowym (i ogromnym militarnym sukcesem) jak I wojna z Irakiem a swoimi wewnętrznymi problemami. Wagę tych wewnętrznych spraw dobrze ilustruje przegranie przez (tego zwycięskiego!) wodza Busza I reelekcji. A zatem ktoś, kto odniósł duży międzynarowowy sukces – w tym pokazał, że ruski sprzęt wojskowy to złom bez wartości – nie był w stanie na tym paliwie alone wygrać wyborów.

    Ale to szczególik.

    Teraz idę na Wikipedię odkurzać pamięć na temat antynapoleońskich koalicji. Ile ich tam było? Sześć czy siedem? Wstyd powiedzieć, ale kiedyś moja żelazna przedostatnia linia obrony na historii, czyli „jak nic nie wiesz, to uciekaj do Napoleona i wojen napoleońskich” (to na lądzie), okazuje się być zardzewiała i pamięć już tak szybko nie podpowiada szczegółów. Temat Brexitu i stosunku GB do Europy i do reszty świata, w tym do USA i do Rosji (wtedy Chiny robiły za chłopca do bicia) nachodzi mnie ilekroć napotykam na opisy dzisiejszych brytyjskich prób zawierania i zrywania międzypaństwowych sojuszy.

    Moją absolutnie ostatnią linia obrony przed atakującym historykiem była ucieczka na morze, na pokład jakiegoś okrętu… tam mnie nie był w stanie dosięgnąć! 😉

    Nb. jakże wdzięczny temat w świetle ostatnich pisowskich rozgrzebywań historii Gdańska i wynoszenia pod niebiosy sojuszu wojskowego Wolski z GB. 😉

    Jak się poduczę o tych antynapleońskich (=antykontynentalnych ) sojuszach brytyjskich to wrócę dokończyć czytanie bardzo dobrego wstępniaka.

  175. wbocek
    8 września o godz. 20:38

    Pombocku: jest to niepodważalny fakt i jest to konieczność etyczna oraz poznawcza – mówić za każdym razem, że dowolne świństwo, chamstwo, przestępstwo, zbrodnia to w 95% przypadków robota katolika. Niech słyszą, niech im będzie powiedziane, jakie są ich wartości i jaka tożsamość.

    Te katolickie wartości są przez katolików używane do tłumienia wszelkiego głosu prawdy, swoją katolickością katolik posługuje się jak siekierą. dawno już temu była najwyższa pora by mówić co te wartości warte i jak po prostu jest.

  176. Tanaka
    8 września o godz. 20:44

    Inaczej mówiąc: Za każdym razem, kiedy wypadają z czyjejkolwiek gęby „chrześcijańskie wartości” pytać: „A co to?”

  177. Tanaka
    8 września o godz. 20:44

    Bo za łatwo się tym prestidigitatorom żongluje pustym ogólnikiem.

  178. wbocek
    31 sierpnia o godz. 21:57
    pombocku miły,
    zdjęcie jeszcze z poprzedniego wpisu, ale to imponująca wierzba. Widuję podobnie rozległe terenowo drzewo w pewnej miejscowości daleko stąd.
    Liście do samej ziemi, swoja koroną zajmuje spory teren na skwerze przed ratuszem. W pierwszej chwili sądziłam, że to trzy drzewa mające pnie blisko siebie. Ale zimą, gdy liście opadły, okazało się, że to jeden pień, szeroki, imponujący i bardzo rozgałęziony. Drzewo może mieć około 70 lat.
    Mam serdeczną prośbę do Ciebie, pombocku.
    Zrób proszę zdjęcie tej wierzby, gdy już straci liście (listopad?) będzie widać ją całą w pełnej krasie. Letni widok to jedno, ale pięknie wygląda wierzba zimą-zupełnie inaczej niż gołe konary drzew/. Będę wdzięczna 🙂

  179. wbocek
    8 września o godz. 21:43

    na tym ta cała wiaroreligia polega: międleniu pustych słów.

  180. Tobermory
    8 września o godz. 22:15

    😀 😀 😀

  181. konstancja

    Bardzo chętnie, konstancjo. Ale nie będę prosił boga Rongo, żeby zima jak najszybciej przyszła.

    Nazwałem filmik z wierzbą: „Jej Dostojność”. Chyba bardziej adekwatnie byłoby: „Jej Powłóczystość”.

  182. @wbocek 6 września o godz. 14:31
    Przepraszam za głos zza grobu, ale nic na to nie poradzę, że jestem trup (Statystyczny Polak żyje 74 lata,

    Wtedy, gdy palcem pokazujesz na jakiegoś Polaka, np. na siebie samego, to już nie jest to „statystyczny Polak”. Statystyczny Polak miał np. niezerową szansę umrzeć przy swoim porodzie. Tobie się udało wtedy nie umrzeć. Podobnie jak mając 7 lat nie wpaść do snopowiązałki ani do rozrzutnika gnoju. Wczoraj nie utopiłeś się w jeziorze.

    A zatem dla takiego jak ty Polaka dużo bliższe prawdy będą tablice aktuarialne, tablice trwania życia:

    https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/trwanie-zycia/trwanie-zycia-tablice,1,1.html

    „Tablice trwania życia 1990-2018”

    np. dla 75-latka przepowiadają dalsze 10 (i prawie pół!) lat życia.

    Uprawsza się zatem o odpowiedzialne zachowanie na rowerze i na jeziorze! 😉

    Dla 85-latka tablice przepowiadają dalsze 6 lat.
    Dla 91 latka – jeszcze 4 lata.
    Dla 95-latka – 3 lata.
    Dla 98-latka – też prawie 3 lata
    a dla ponad 100 latków tablice się kończą i niczego już nie przepowiadają co tylko potwierdza wielką mądrość ludową śpiewania „sto lat”. 😉

  183. pombocek
    8 września o godz. 22:24
    oj nie, nie!
    Jesień, zima niech przyjdzie jak najpóźniej…zresztą, jak to zima, jak śniegu ni ma.
    Ale i tak, niezależnie od pogody liście spadną z drzew.

    Powłóczystość jest dostojniejsza niż Dostojność.

  184. Brywieczor!

    Nadrabiam po przerwie na noszenie kartonów i mebli

    Szary Kot
    8 września o godz. 0:58

    „To już? Boisz się, że potem będzie tłum?”

    A nie, domu w Anglii pozbylismy się juz w zeszłym roku 😀  . I tak sobie wesoło bytowalismy na wynajmowanym w Szkocji czekając aż ceny domow spadną po brexicie,  aż nasz landlord znienacka doszedł do tego samego wniosku i dał nam wypowiedzenie. W środku wakacji. Przyspieszając rozmaite inne życiowe decyzje… Ups! 

    Nie cierpie przeprowadzek! Mimo, że tylko wioskę dalej w tym przypadku.

    @scrambler
    7 września o godz. 22:31

    Niemców (zaplakanych albo nie) też bierzemy! 😉 Tyle, że oni przez ostatnie 3 lata raczej wracają do siebie nie wierząc zapewnieniom rzadu, że nie ma się o co martwić… 😉

    Przy okazji brexitowej dyskusji nad problemem europejskich migrantów, których napływ kojarzy się z 2004 rokiem i latami po – wielu miejscowych zapomniało, że wielu Europejczyków jest tu od 30-40 lat. Leczą zęby, robią skomplikowane ortopedyczne operacje czy konstruuja mosty. I wcale nie jest im miło słuchać jak pasożytuja na zdrowej tkance Albionu. A teraz, wkurzeni tonem debaty, systematycznie wracają na stare śmieci. Ups…Na chirurgów az tak wielu miejscowych się pcha bo to całe lata dodatkowej nauki i stresujaca robota w porównaniu z byciem GP (rodzinnym). Całe szczęście są jeszcze chirurdzy z Indii i z Afryki, też chętni żeby tu przyjechać. Jak juz zwolni się miejsce po Niemcach…

    A tak poza tym to chodzi mi po głowie od lipca, żeby opisać wam moje nieoczekiwane spotkanie z niemieckim artystą (głosującym na UKIP*!!!), na którego trafiliśmy z potomkiem na północnym bezludziu a z którym przegadalismy godzine na tematy imigrancko- polityczne… Niemiec głosujący na UKIP – może tylko Szary Kot doceni powagę sytuacji… 😀

    *UKIP= The UK Independence Party – a hard Eurosceptic, right-wing to far-right political party in the United Kingdom. – skrajnie prawicowa brytyjska partia nacjonalistyczna, przeciwko emigrantom

  185. @Ewa-J
    @Herstoryk

    Piękne kwiatowe foty! A mnie jest szkoda lata… 🙁 Bo u nas jakoś tak jesiennie zaczyna się robić. Poza tym też miałam taką lawende ale nie chce rosnąć w  Szkocji bo na zachodnim wybrzeżu za mokro..W Anglii bylo jej całkiem dobrze. Co bylo jedną z zalet Anglii 😉

    Też mi przykro, że juz nie leci z nami tamten psychiatra…

    @Tanaka
    8 września o godz. 8:36

    Amen czyli dobra analiza! Panią Jesiorek cenię ogromnie bo jest babka z jajem, kształcona w szkołach panstwowych a nie jak łamaga Borys w snobistycznych prywatnych. Przez co ma lepszy kontakt z rzeczywistością. A jej partia to nacjonaliści obywatelscy przez co lubią wszystkich, którzy tu mieszkają i czują się Szkotami mimo iż się tu nie urodzili. Juz o zaletach SNP kiedys zanudzalam:

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/12/03/chyba-zapisze-sie-do-nacjonalistow/

    …więc nie będę się powtarzać.

    Nicoli Borys idiota spadł jak przedwczesny prezent gwiazdkowy.  W tym tempie wyglupow premiera UK Nicola może sobie usiąść wygodnie z miską popcornu i poczekać cierpliwie aż Borys dostarczy jej na tacy wygrane referendum o niepodległość. Kiedy Nicola zastąpiła charyzmatycznego trybuna ludowego Alexa Salmond (o co chodzi z tymi rybami w SNP to nie wiem) kręciłam nosem ale przekonała mnie w 100%. Przynajmniej mamy premiera, za którego  nie trzeba się wstydzić jak Kudlatego 😉 (Kudłaty na pierwszej wizycie w Szkocji został tak wybuczany, że dal drapaka tylnymi drzwiami z miejsca spotkania z Nicola)

  186. @Nefer
    8 września o godz. 19:25

    😀 😀 😀

    Wcale bym sie nie zdziwiła znając zgryzliwe poczucie humoru Nicoli, gdyby taka właśnie była jej pierwsza reakcja na ten tekst ‚Chlopaki, niech no który skoczy po koparke!’ Nasza reakcja też była „Dawać szpadel” …

    Póki co zaś robi się trochę niesmiesznie – za wczesnie podzielilismy skórę na kudlatym miśku…Misiek ranny jest równie niebezpieczny jak zdrowy o ile nie bardziej, a po przebąknieciach, które doszły ze strony jego i jego ekipy przez weekend można oczekiwać jeszcze kilku zwrotów akcji, i to nie do końca takich, na jakie mielismy nadzieję. Włącznie ze zignorowaniem świeżo przeglosowanej ustawy zabraniajacej wyjscia bez „dealu’. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni a scary clown jeszcze jest „na urzędzie’. I jeszcze różnie może wyjść.

  187. Tobermory
    8 września o godz. 22:15

    W 1980 przysłał mi z Austrii kolega właśnie tam akurat bawiący na nieco wydłużonej wycieczce do Jugosławii z przygodami zaaranżowanymi w celu znacznie przedłużonego pobytu (parę m-cy w tzw. obozie przejściowym, a potem się wziął wyapartheidował do RPA), otóż przysłał mi okładkę jakiejś Zeitung, chyba Kronen, z podobnym dość widoczkiem. W roli głównej występował nasz Nadelektryk Gdański Pomroczny trzymający za uzdę w nozdrzach … przerośniętego brunatnego misia w sowieckim mundurze z generalskim „lotniskowcem” na łbie. Żałuję, że nie dotrwała współczesności, zeżarły ją te same, co Popiela.
    Wg mnie na foto pierwszy z prawej to bez wątpienia ów Boris Jot, natomiast za postronki utrzymywany jest chyba jego imidż.

  188. @Tobermory
    8 września o godz. 22:15

    Tylu politycznych memow w jednym tygodniu dawno już nie było 😉 Tylko szkoda, że mu ten byk nie nastąpił na nogę! (as a minimum)

  189. Kostka
    8 września o godz. 23:45

    cyt:”Na chirurgów az tak wielu miejscowych się pcha bo to całe lata dodatkowej nauki i stresujaca robota w porównaniu z byciem GP (rodzinnym). Całe szczęście są jeszcze chirurdzy z Indii i z Afryki, też chętni żeby tu przyjechać. Jak juz zwolni się miejsce po Niemcach…”

    W NHS pracuje wielu polskich lekarzy, najczęściej jednak na tzw. locum. Mógłbym wiele o tym napisać na podstawie prawie osobistych doświadczeń z kilkukrotnego „locumu” w Basildon albo pewnej jodynburskiej firmy medycznej, ale to mocno raczej nieaktualne dywagacje – sprzed 9-10 lat. Tym niemniej znam paru takich, co zakotwiczyli na dłużej, pewnie jeszcze spłacają kredyty za domy przy ulicach o ruchu lewostronnym… Wówczas dominowali również Hindusi, ale też było wielu „locumujących” skośnookich znad Jangcy. Ciekawa sytuacja: NHS kontraktuje personel zagraniczny, który po Brexpacito nie będzie mniej niezbędny, ale co? Może ten z EU ma aplikować o pozwolenie na pracę? W przypadku fachowców np od rzeźbienia w żywym aczkolwiek ciut znieczulonym organizmie sytuacja niewiele się zmieni. Często cały woche arbeituje w zakanalu a tylko od czasu do czasu kica za fosę po grubszą forsę. Niektórzy umęczeni umączoną też tak mają.

  190. Z najgłębszym żalem i smutkiem donoszę, że musieliśmy uśpić Kocurskiego. Tylna łapa była tak strzaskana, że nawet rekonstrukcja chirurgiczna nie gwarantowała jej wyleczenia, a nie chcieliśmy amputacji i trzymania w domu przez resztę kociego życia.

    Żegnaj Kiciu Kocurski 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁

    https://photos.google.com/share/AF1QipOt8w6krSJTIS4Q6zC1FORge84cMCCPq6iyMvWH_D29Ixz1GFLYMd0Ih-60bIom-w?key=MUJqcTN1TWFzVmNmTmRtbkdIX3BnRDdtOWZ4ak1n

  191. zza kałuży
    8 września o godz. 22:44

    Żartnąłem sobie, zzakałużku, i Ty se żartnąłeś, a teraz na poważnie:

    „Odmierzam czas, nie używając dat.
    Nie liczę godzin i lat,
    To życie mija, nie ja”.

  192. @wbocek 9 września o godz. 5:58

    To życie mija, nie ja.

    No ka mać, nie leć sobie w kulki…
    … szpetnie zaklął spadkobierca @wbocka.

  193. @Herstoryk
    9 września o godz. 5:55

    Ooo, szkoda 🙁 Wyrazy współczucia.

  194. @Ewa-Joanna 8 września 8:25
    mądrzejszy , kulturalny i bogatszy od niego dzięki ciężkiej pracy człowiek odnoszący sukces …

    Teraz to sobie pofantazjowałaś. Jeśli bogatszy, to nie dzięki ciężkiej pracy, ale z pewnością złodziej i oszust, który utuczył się na mojej, twojej i innych krzywdzie. I żeby mu tak krowa zdechła, żona była puszczalska, a synek wylądował w pierdlu.

    Dobra, od soboty mnie trzyma. Konwencję mieli w sobotę w Lublinie. Po sąsiedzku, czyli niedaleko ode mnie w hali sportowej na Globusie. Transmisji nie oglądałem, bo chyba telewizor bym wywalił. Ale po 15 musiałem wyjść z domu, akurat wtedy, kiedy towarzystwo wylazło z imprezy. Co było zauważalne na pierwszy rzut oka? Po pierwsze: jakiś ludowy zespół zwleczony pewnie z okolic Krzesimowa, albo inny folklor z koła gospodyń wiejskich. Same nobliwe laski. Po drugie: dress code obowiązujący męską część widowni. Granatowe garniturki i identyfikatory na pół klaty z piersiami. Po trzecie: uderzała rejestracja autokarów, którymi ich naściągali. Głównie podkarpackie, toruńskie i łódzkie. Od czasu do czasu mignęła okolicznowarszawska.

  195. zza kałuży
    9 września o godz. 7:19

    Miałem życiowy cel, zzakałużku, nieprodukowania spadkobierców. Potem sobie domyśliłem zasługę: nie przeludniam świata. Gdybym był „prawdziwym bogiem”, jak powtarza o sobie co drugie zdanie Jahwe, i miał swój dzisiejszy rozum i dzisiejszą wiedzę (a on przecież miał!), w życiu nie zarządziłbym tak głupio jak on: „Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją”. Oczywiście nikt tego sztucznego zlepku ludzkich właściwości nie brał poważnie i do dziś nie bierze, zwłaszcza ta większość człowiekowatych, która o Jahwe nie słyszała. Czy ktokolwiek poważny, kładąc się spać, mówi: „Pocznijmy w IMIĘ BOŻE”? Dopiero potem powiada po paru piwach, że miał bożą wolę. A po kolejnych paru znów ma wolę. Tak to wygląda. Bóg JEST, a jakby go nie było. Wola rządzi i to jest właśnie Bóg. A jak się rządzi, to ślepy widzi. Chińczycy już mieli nóż na gardle, kiedy musieli wprowadzić nakaz: jedno dziecko. No ale oni są cywilizowani – trochę za późno, ale zawsze. Inni wpadli na lepszy pomysł: są płodni, ile się da, a jak już za dużo do jednej miski, idą do tych, co mają więcej misek. To się nazywa „migracja”. Jak każdy ludzki pomysł – pomysł Jahwe „bądźcie płodni” jest jak najbardziej ludzki – tak i ten jest głupi, bo kiedy migranci mają co jeść, znów się oddają ulubionemu zajęciu – byciu płodnymi. I tak wokrug da około. Ale nie bez końca. Szczęście, że koniec jest na końcu.

  196. @wbocek 9 września o godz. 8:50
    Miałem życiowy cel, zzakałużku, nieprodukowania spadkobierców.
    Parafrazując klasyka; jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakiegoś spadkobiercy nie było.
    Nie wiesz nawet skąd a jak co do czego to wylezie i jest!

  197. Ale w szczególe to ja tobie życzę stu lat i bez aktuarialnej tablicy, za to z pijawką w pupie od tego pławienia się w ćcinach! 😉

  198. @Herstoryk
    9 września o godz. 5:55

    Biedny Kocurski! Bardzo mi przykro.

  199. A co do ty Brytanii to im więncy czytam to tym bardziej wychodzi na to, że oni to tacy Kaczyńscy europejskiej jedności byli. Znaczy się jedno na czym im zależało to rozpirzanie w drobny mak jakichkolwiek zaczątków kontynentalnej jedności, czytaj potęgi. Właściwie bez znaczenia które z kontynentalnych państw w którym wieku wybijało się na potegę; Hiszpania, Francja, Niemcy czy Rosja to Brytyjczykom stało to kością w gardle i aktywnie z tym kimś wojowali.

    A zatem to nie brexit jest czymś w historii Brytanii wyjątkowym ale samo uczestnictwo w sojuszu kontynentalnych państw, i do tego trwające aż tyle dziesiątek lat. Brexit jest powrotem do stanu dla Wyspiarzy naturalnego, do stanu izolacji, splendid czy nie splendid, ale jednak izolacji.

  200. @zza kałuży
    9 września o godz. 9:25

    Chyba nie bez powodu nie chciał ich w Unii de Gaulle?

  201. Przez kilka lat przyjeżdżaliśmy do tego samego górala co „warszawiacy”.
    „Warszawiacy” mieli o wiele od nas dłuższy staż jako letnicy, bo ponad 20-letni. Mieli też koty. Ostatni kot „warszawiaków” był bardzo podobny do Kocurskiego, ale jednak ładniejszy. Czarny ale z białymi skarpetkami i białym samym koniuszkiem ogona oraz z przepięknymi, intensywnie zielonymi oczami.
    Warszawiacy pozwalali mu swobodnie chodzić po okolicy.

    Nie zapomnę dnia, kiedy zobaczyłem go, równo zresztą z wnuczką warszawiaków, jak wracał z wycieczki. A raczej wlókł się, ostatkiem sił, właściwie to ledwo, ledwo czołgał się.

    Połowa jego przepięknego pyszczka (już nie pamiętam która) była zmasakrowana, zupełnie zniszczona, zamieniona w jedną, krwawą masę.

    Jakby ktoś młotem (nie wiem, kamulcem? kopytem?) z całej siły uderzył kota z jednej strony w pyszczek, w łepek.

    Płacz, ratowanie, wtedy podczas wakacji kota uratowali, zakopiański weterynarz i oni, serdeczną opieką, ale już następnego roku go nie było.

    Nie widziałem w życiu piękniejszego kota i jako dziecko nie bolałem nigdy bardziej nad niewyjaśnioną nigdy krzywdą jaka go spotkała. Miejmy nadzieję, że było to działanie natury, tzn. jakiś koń go kopnął. Miejmy nadzieję, że nie było to pobicie przez człowieka.

  202. Herstoryk
    9 września o godz. 5:55

    Współodczuwam 🙁

  203. @zza kałuży
    9 września o godz. 9:39

    Mnie o wiele bardziej oburza, brzydzi, wpienia i smuci okrucieństwo wobec zwierząt, zwłaszcza domowych, oswojonych, niż wobec innych ludzi, bo jest haniebnym pogwałceniem zaufania. Ludzie wiedzą o ludziach wystarczająco wiele, by mieć się na baczności. Zwierzak – ulubieniec, traktowany przez swych ludzkich przyjaciół z ciepłem i czułością nie spodziewa się, że inne dwunogi mogą go skrzywdzić. Polska jest moim zdaniem gorsza niż Zachód, wystarczy przypomnieć wiejskie kundle podwórkowe na 1/2 m łańcuchu, czy zagłodzone koty, czy wreszcie zakopiańskie konie. Trzeci świat jest dużo, dużo gorszy, dalekowschodni z wyrachowania i rozmysłu, bliskowschodni z zaniedbania i nędzy.

    Na szczęście w przypadku Kocurskiego atak przez człowieka był wykluczony. Wystrzegał się też samochodów na tyle, że prawie na pewno nie było to potrącenie przez auto. Albo mu łapa gdzieś fatalnie uwięzła, albo coś na nią spadło. Tak czy śwak, nie możemy się z żoną pozbierać, że go już nie ma…..

  204. Koty sa wojownicy (mysliwi) albo kucharze (chyba). Moj Boss, jest nieszczesciem tow ubezpieczeniowego. Dwa lata dawno, zlamal/zmiazdzyl kolano, z tylu. Rekonstrukcja byla trzy operacje, pol roku w gips w domu i wielokrotne vizyty w Göteborg. W Szw sa tylko dwa szpitale co to mogly zrobic. Alternatywa byla amputacja i zbudawoc dookola domu wybieg/siatke 2metry. W tym mial duza rane na szyji. Operacja plus drenaz plus tydzien codziennych vizyt w szpitalu. W zeszlym mial trzy uszy. Po operacji ma teraz jedno troche krzywe, bo zabraklo skory. 😎

    Yatzy jest chyba kucharz. Nic inne go nieinteresuje jak jedzenie i masowanie brzucha. Moglby byc nieubezpieczony.

    Koty sa wojownicy albo kucharze.

    Pzdr Seleuk

  205. @Kostka 23:45

    Niemiec głosujący na UKIP? Też mi dziwowisko.

    Mam sąsiada. Przybysz ze wsi podlubelskiej w pierwszym pokoleniu. Najbardziej pomstuje na tych „wieśniaków” co nałażą z wiosek i podbijają ceny mieszkań w mieście.
    Jak on to określa? Żrą na wsi, srają w mieście. Obrazowo.

  206. Herstoryk
    9 września o godz. 10:11
    do
    Zza kaluzy
    „Mnie o wiele bardziej oburza, brzydzi, wpienia i smuci okrucieństwo wobec zwierząt, zwłaszcza domowych, oswojonych, niż wobec innych ludzi, bo jest haniebnym pogwałceniem zaufania.”

    Jak wrocilem z Gr, z Boss, to mieszkalem w Kumla. Sasiad jeden, powiedzialmnie jak Boss bedzie biegal po jego dzialce (trawnik/krzaki), to on zabije. To ja powiedzialem, wsadze na wozek dwukolkowy inwalidzki sasiada. Ale sprzedalismy i kupilismy inny dom, w Tiveden. Okolice sprzawdzilem, czy lubia koty. Tego nie ma w ogloszeniu albo mäklare.

    We wszystkich krajach Herstoryk mysle sa ludzie okrutni. To moze byc atavistyczne. Miec ktos slabszy co ty sam jestes. Moc Panowac.

    pzdr Seleuk

  207. @seleuk|os| 9 września o godz. 10:43

    Miec ktos slabszy co ty sam jestes. Moc Panowac.
    Ja tu kiedyś się przyznałem do głupich rzeczy jakie robiłem jako dziecko małemu domowemu kotkowi. Psikałem wodą z pistoletu na wodę. Tyle tylko, że to nie było takei zwykłe psiknięcie i już. Ja go po domu ścigałem i spokoju nie dawałem aż zapędziłem w jakiś kąt i dawajże polewać. Kotek mnie nauczył swoją bezradnością i swoim spojrzeniem, pełnym wyrzutu. Potem żadnego zwierzęcia nie męczyłem. Polewania kota wodą się wstydzę.

  208. zza kałuży
    9 września o godz. 11:05
    Ja tez brzydko zabawialem, jak bylem dziecieciem. Nie z kotami ale… Duzo zostalo mnie do dzis 😎

    Mialem napisac o ShoshenqII drugi z Herodot i pare innych dziel, na jutro. Ale idzie mnie jak flaki na oleju. Chyba zrobie mindmap i zaufam mojemu gadulstwu 🙄 Reszta niech notuje gadulstwo.

    pzdr S

  209. Herstoryk
    9 września o godz. 10:11

    Smutno, gdy komu kot umiera, ale i dowolny inny zwierz. Nie mamy kota, a psy, z odchodzeniem psa jak z odejściem człowieka. Czyli i kota. I chomika.
    Masz rację w sprawie stosunku ludzi do zwierząt, a on jest taki, że chłop żywemu nie przepuści Do czego się stosuje moralność katolicka, która się do niczego nie stosuje innego poza oszustwem.

  210. Herstoryk
    9 września o godz. 5:55

    O miau… Mała pociecha, że z kotami tak bywa, jak się włóczą, a włóczyć się na ogół lubieją. Zatem wieczne polowanie racz mu dać Koci Panie.

  211. Oto dlaczego trzeba głosować na KO nawet zgrzytając zębami na to , że tam Ujazdowski.
    Wjasnia Roman Giertych
    List do pana D`Honta.

    Wiele osób prosiło mnie aby przedstawił o co chodzi w ordynacji wyborczej i w zastosowanym w niej systemie D`Honta i dlaczego system ten premiuje większych.
    Tutaj postaram się to zrobić na przykładzie.

    Okręg wyborczy ma 12 mandatów. Wynik wyborów w okręgu jest następujący:

    PiS 40%
    KO 26%
    SLD 15.%
    PSL 7%
    Konfederacja 5%
    Mandaty otrzymują komitety w kolejności wyniku podzielenia liczby głosów przez 1/2/3/4/5/6/7/8 etc. Tak wyliczone ilorazy przypisuje się według wielkości do liczby mandatów. W w/w przypadku wyglądałoby to tak:
    PIS uzyskuje takie ilorazy: 1)40, 2)20, 3)13,33, 4)10, 5)8, 6) 6,66, 7)5,71, 8)5
    KO uzyskuje takie ilorazy: 1) 26, 2)13, 3) 8,66, 4) 6,5, 5) 5,2 (nie liczę dalej bo nie ma tyle mandatów)
    SLD uzyskuje takie ilorazy:1) 15, 2) 7,5, 3)5
    PSL uzyskuje taki iloraz: 1) 7 (dalej nie ma sensu dzielić bo nie ma tylu mandatów)
    Konfederacja uzyskuje taki iloraz: 1)5.
    W wyniku podziału 12 mandatów mandat 1 uzyskuje PiS (40%), 2 KO (26%), 3 PiS (20%), 4 SLD (15%), 5 PiS (13,3%), 6 KO (13%), 7 PiS (10%), 8 PiS (8,6%), 9 KO (8.66%), 10 SLD (7.5%), 11, PSL (7%), 12 PiS (6.6%). W rezultacie wynik 40% daje w tym okręgu połowę mandatów dla PiS.
    Zobaczmy jednak co się stanie, jeżeli wynik na SLD jest o 1 punkt procentowych mniejszy, a głosy te padają na KO i wynik w okręgu jest taki. PiS 40, KO 27%, SLD 14%, PSL 7%, Konfederacja 5%.
    PiS uzyskuje takie ilorazy 1)40, 2)20, 3)13,33, 4)10, 5)8, 6) 6,66, 7)5,71, 8)5
    KO uzyskuje takie ilorazy: 1) 27, 2)13.5, 3) 9, 4) 6,75, 5) 5,4 (nie liczę dalej bo nie ma tyle mandatów)
    SLD uzyskuje takie ilorazy:1) 14, 2) 7, 3)5
    PSL uzyskuje taki iloraz: 1) 7 (dalej nie ma sensu dzielić bo nie ma tylu mandatów)
    Konfederacja uzyskuje taki iloraz: 1)5.

    W wyniku podziału 12 mandatów mandat nr 1 uzyskuje PiS (40%), 2 KO (27%), 3 PiS (20%), 4 SLD (14%), 5 KO (13,5%), 6 PiS (13.33%), 7 PiS (10%), 8 KO (9%), 9 PiS (8.%), 10 SLD (7%), 11, PSL (7%), 12 KO (6.7%). W rezultacie w okręgu opozycja zdobywa 7 mandatów, a PiS 5.
    Nie trudno więc zrozumieć jakie są konsekwencje takiej ordynacji wyborczej i jak sposób rozłożenia głosów na poszczególne partie opozycyjne może wpłynąć na ostateczny rezultat wyborczy.

    Roman Giertych

  212. Polak bez matury z matematyki na trzeźwo tego nie zajarzy 🙁

  213. @ Herstoryk

    Współczuję. W końcu to członek rodziny był.

  214. Tobermory
    9 września o godz. 13:32
    Kiedys podales zadanie maturalne z matematyki. To cos o drwalu bylo co drzewo rabal i bral wynagrodzenie, na folwarku. Nie moglys Tobermory powtorzyc? Ja sam nie pamietam, zbyt skomplikowane. Nawet chyba buty trzeba bylo sciagac do liczenia (tzw buty maturalne 🙄 )

    pzdr Seluk i Shoshoneq2

  215. @Lewy
    9 września o godz. 13:22

    Czyli nie należy głosować na lewicę, ale na PO żeby zachować ciąg przywilejów kościoła, ograniczoną aborcje i prawo do lania żony.
    Bzdura na resorach.
    Z tego co widzę to i tak o wyniku wyborów zadecydują ci co nie pójdą.

  216. Matura 1960 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

    Matura 1970 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

    Matura 1980 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile procent stanowi zysk drwala?

    Matura 1990 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal i jaki wpływ miała jego praca na otoczenie drzewa (uwzględnij sąsiadującą z drzewem florę i faunę)?

    Matura 2000 r. (tylko dla zainteresowanych)

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Opisz w kilku zdaniach, jak w tej sytuacji czuły się biedne zwierzątka leśne i rośliny? Jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew?

    Matura 2010 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.

    Matura 2020 r.

    Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala.

    MATURA 1950

    Drwal ściął drzewo za 100 złotych,
    5 % odpala.
    Drugie tyle – koszt roboty.
    Oblicz dochód drwala.

    MATURA 1980

    Drwal ściął drzewo za 100 złotych,
    Na pniu sprzedał całość.
    Przepił dychę do soboty.
    Ile mu zostało?

    MATURA 2000

    Drwal ściął drzewo za 100 złotych,
    Dychę wziął pan Czesio.
    Koszt odejmij od tej kwoty.
    Zaznacz: dziewięćdziesiąt.

    MATURA PO REFORMIE

    Z tym zadaniem ma kłopoty
    Niejeden mądrala:
    Drwal ściął drzewo za 100 złotych.
    Pokoloruj drwala.

  217. @paradox57
    9 września o godz. 8:28

    Uj, to był cytat.
    Ale podzielam całą resztę odczuć.

  218. Ewa-Joanna
    9 września o godz. 14:13
    Oni do wyborow nie chodza, bo mature mieli po reformie (met dHondt/Tobermory dzieki T). To jest naturalne. Zeby jeszcze bez butow mozna bylo chodzic na wybory!!!

    Ten Shoshenq to mial latwo miec mature z matte. On mial sandalki. Daje link do foto sandalkow (na dole)

    pzdr Seleuk

  219. Nie mam matury z matematyki 🙁

  220. Tanako – wracając do twojego wstępniaka – jedna rzecz mi umknęła.
    Piszesz o ,,fantomowym bólu po utraconym imperium”. Wzmiankujesz, że mają tak Brytyjczycy czy Rosjanie, w kolejce stoją Amerykanie. Umieszczasz w tym ,,zacnym” gronie i nas – Naród Polski. Uważasz, że też czujemy ,,fantomowy ból po utraconym imperium” – otóż moim skromnym zdaniem nasza obecność w tym imperialistycznym gronie to błąd. My odczuwamy REALNY BÓL po FANTOMOWYM IMPERIUM.
    Imperium Brytyjskie było realne – Brytania władała morzami (od 1805r), zaprowadzała swoje porządki w różnych zakątkach świata, podbiła drugą gospodarkę świata (Indie), splądrowała pierwszą (Chiny), była uznanym hegemonem i…USTANAWIAŁA DLA TEGO ŚWIATA REGUŁY. Trwało to tak jakoś od 1815 do 1914r. Podobnie było z Rosją (choc ta bardziej dla ,,swojego” świata) i USA.
    Polska realnie nie bardzo władała swoim ,,imperium”. Ba, nawet jako państwo istniała pozornie. Miała niby urzędy ale za nimi nie stały realne prerogatywy (z królem na czele), było prawo ale państwo nie posiadało aparatu jego egzekucji. Lepiej – większość urzędników była nieusuwalna, za to król i owszem. Polska ,,przyłączyła Ukrainę ale była tam ,,państwowo” nieobecna, za to prywatni obywatele Rzeczpospolitej prowadzili ,,tam” (na Ukrainie) interesy – swoje osobiste – ale samo państwo REALNEJ polityki nie prowadziło. Od 1569r gdy możemy domniemywać, że to początek tego ,,imperium”, tylko w latach 1578-1580 Rzeczpospolita podjęła świadomą politykę i działania. TRZY LATA! Potem były tylko działania ad hoc wymuszane przez działania sąsiadów albo zwykła prywata (pierwszym prywaciarzem zresztą, był Zygmunt III Waza, potem szli pomniejsi). Państwo, ze względu na brak realnego aparatu urzędniczego i skarbowego nie miało możliwości prowadzenia realnej polityki. Przekonał się o tym np. Władysław IV, który zaczął snuć projekty wojny tureckiej. Chciał tylko zrobić to co robił ,,przeciętny” władca europejski a jednak nie tylko nic z tego nie wyszło ale w wyniku pozaprawnych działań przygotowywana ,,bomba” eksplodowała mu w ręku. Narzędzie (czyli państwo) okazało się pozornym, a wykonawcy (czyli urzędnicy) okazali kompletne lekceważenie.Ale najważniejsze: to nie my ustalaliśmy REGUŁY porządkujące nasz habitus. Z tego względu zajmowaliśmy przeznaczone nam miejsce w ówczesnym ,,globalnym” łańcuchu produkcyjnym. Przy czym nawet tą rolę dziś (zdecydowanie) przeceniamy. Reguły ustalili nam Holendrzy i ich kompradorzy czyli szlachta. Szlachta jako ,,władcy” ustaliła reguły korzystne wyłącznie dla siebie. Logiczne: kolejną rzeczą był fakt, że Polska w odróżnieniu od Wielkiej Brytanii była krajem ,,post-kolonialnego apartheidu” – Brytyjczycy dzielili się na klasy społeczne ale nawet ich arystokraci nie wywodzili swojego prawa do panowania od pochodzenia od normańskich czy anglosaskich zdobywców. Bo ,,panowały” reguły rynkowe czyli Realne a nie fantasmagorie. A nasza szlachta i owszem – byli potomkami Sarmatów i z prawa zdobywców wywodzili swe prawo do panowania nad rzeszami zniewolonych słowiańskich chłopów. Jako zdobywcy nie potrzebowali państwa, prawa, kooperacji. Ich miecz był prawem a wspólnota przywileju utwierdzeniem.
    Dlatego nasz ból po utraconym imperium jest czymś innym niż to czego doświadczają Brytyjczycy czy nawet Rosjanie.
    Nas boli coś żyje w naszej fantazji…To jest osiągnięcie!

  221. Ewa-Joanna
    9 września o godz. 14:13

    …skoro matematyka nie przekonuje… jest, jak jest, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś tam nie było…
    Osobiście uważam i poraz kolejny powtarzam, że Plama i Szkodliwość powinna zostać przy kierownicy, ale bez dostępu do lewarka zmiany biegów. Zasuweren mocno odporny jest na ową Szkodliwość, musi łyknąć więcej tej cykuty, żeby poczuł kiedy mu starczy. Głównie podwyżek obniżek. Obiecują 4 tysie płacy minimalnej. I liczenie podatku od dochodu. Czyli minus koszty. Kto ustala i limituje te koszty? Ten sam, co obiecuje, on ci to! Znaczy – wie, co obiecuje i wie też, kto zyska na tym Zabłockiego mydło.
    Brodaty wic o tow. Wiesławie i wędkarstwie opowiada, jaki to jest sposób łowienia ryb kosą. Potrzebny jest magnetofon i rzeczona kosa. Puszczamy nad wodą nagrane przemówienie – tu wstawiamy współczesny żoliborski nadekwiwalent tow. Wiesława – a zasłuchane ryby wystawiają głowy z otwartymi z wrażenia paszczami i wtedy bieremy kose i …. taaak.
    Kosy nima, rybki same złote pływają w morzu wódki i byle jaką flaszką ich nie przekonasz. Może być pół litra czystej.

  222. Dlaczego napisałem ten przydługi wywód o naszym państwowym ,,nieistnieniu”?
    Przypominam słynną ,,rozmowę przy stole” Sienkiewicz – Belka…
    Przypominam wypowiedź L. Dorna, że pierwszą rzeczą, której dowiaduje się każdy premier rządu RP to jest to, że ,,nie da się”.
    I na koniec: taka prosta sprawa – dzień po objęciu funkcji szefa Komisji Przyjazne Państwo w 2007r J. Palikot ogłosił: likwidujemy meldunek. Jak wiemy ,,nie dało się”…

  223. Z tymi Sarmatami, i resztki myslenia, wcale nie musi byc fantasmat.
    Do Slawczan
    9 września o godz. 14:42
    Gdzies czytalem, ale dawno, mogl to byc proces podobny do w Nowogrod, Kijow, Normandia, Anglia czy Sycylia. W tym wypadku grupa z pogranicza wielecko/vikingskie, zaczela podbijac i sprzedawac sasiadow do Bagdad/Konstantynopol, w sposob zorganisowany. Zreszta mogli spotkac z kijowskimi. Z czasem koscielnie org, efektywniejszy. Sprzedaz sasiadow byla najefektywniejszym handlem. Stopa zysku najwyzsza. Jak zreszta do dzis. W wykopaliskach Birka (kolo Stockholm), Hedeby (Jyland) jest wiele takich sladow. Nie wiem jak w Jomsborg (Kamien, na Wolin). Ten sarmacki mit moze miec korzenie.

    Pzdr Seleuk

  224. Kiedys Tobermory podeslal mnie (chyba) link do takiego przejsciowego obozu wiezniow na sprzedaz, kolo Przemysl. To bylby bardzo ladne rozwiniecie, dzis i wtedy, co Ferd Braudel nazwal „dlugie trwanie”

    pzdr S

  225. @seleuk|os|
    9 września o godz. 15:20

    Raczej nie ja, ale chodzi ci o Naszacowice nad Dunajcem?

  226. @seleuk|os|
    9 września o godz. 15:09
    Tak, tak. Ale jak się ma to do teorii o Turbolechitach?
    Niestety – można dopuszczać każdą teorię ale…NA RAZIE jesteśmy zmuszeni poruszać na zgrzebnym gruncie krytycznej analizy źródeł, konfrontowania tychże źródeł z innymi źródłami oraz śladami materialnymi i…na razie nijak nic nie wskazuje na Sarmatów etc…
    Możemy oczywiście po patriocku zdezawuować akademicką naukę jako niestającą na wysokości zadania czyli wielkości Polski ale wtedy powinno się to odbywać jakimś innym blogu. To blog racjonalistów a nie fantastów…

  227. Czytam w Wyborczej i oczom nie wierzę:

    W Szwajcarii miliarderów jest ok. 7 tys. To nadzwyczajne stężenie: jeden miliarder na każde sześć kilometrów kwadratowych kraju!

    Na całym świecie miliarderów jest (2018) 2158, w tym w Europie 600, a u mnie co 6 km jeden i ja żadnego nie spotykam w lokalnym Migros? 😯
    Autorka, ładna blondynka, pisze o ekonomii, a nie odróżnia miliona od miliarda?
    Miliarderów, notabene, w Konfederacji jest ledwo 36, większość zagraniczna.

  228. @Tobermory 16:18

    Nie być taki. W końcu rozchodzi się jedynie o zera.

  229. Slawczan
    9 września o godz. 14:42

    Tanako – wracając do twojego wstępniaka – jedna rzecz mi umknęła.
    Piszesz o ,,fantomowym bólu po utraconym imperium”. Wzmiankujesz, że mają tak Brytyjczycy czy Rosjanie, w kolejce stoją Amerykanie. Umieszczasz w tym ,,zacnym” gronie i nas – Naród Polski. Uważasz, że też czujemy ,,fantomowy ból po utraconym imperium” – otóż moim skromnym zdaniem nasza obecność w tym imperialistycznym gronie to błąd. My odczuwamy REALNY BÓL po FANTOMOWYM IMPERIUM.

    Masz rację w doprecyzowaniu tego, co nazwałem ogólniej. Staram się pilnować precyzji słowa w nazywaniu rzeczy, ale tu się wyraziłem nie dość precyzyjnie, Ty zaś posuwasz się dalej w doprecyzowaniu.
    Jednak i Twoja propozycja skłania do szukania dalszej precyzji, zwłaszcza w pierwszej części diagnozy, czyli owego REALNEGO BÓLU. Ten ból wygląda mi na bardzo wewnętrznie bogatą mieszankę. Bólu tak realnego, że wstrząsa nerwami i drąży mózg, i wielu odmian bólu pamięci, doświadczenia zbiorowego, aż po bóle fantastyczne, fantazmatyczne i psychiatryczne, czyli całkiem oderwane od rzeczy, a będące czystymi rojeniami które nie znają granic i kordonów.
    Dlatego też tak trudno w krótkim ujęciu rzecz nazwać odpowiednio precyzyjnie.

    Oczywiście, tzw. Polska była imperium fantomowym. Nierzeczywistym. Rozum niewprawny czy działający pod wpływem licznych krzywień, więc niezdolny do w miarę rzeczowego i zbliżonego do obiektywyzmu działania sam się oszuka faktami tworzącymi fantomy rzeczywistości. Ba, sam krzywy umysł usilnie dąży do tego, żeby się samodzielnie oszukać. Jest to takiego samego rozdzaju zjawisko jak alkoholizm: alkoholik we wszystkim się sam oszuka, wszystko sobie wmówi i wytłumaczy, byle uzasadnić i usprawieliwić sięgnięcie po dziesięciotysięczną butelkę.

    Na przykład takimi, że „nasi” byli kiedyś na Kremlu, albo, że Sobieski zwyciężył pod Wiedniem.
    Przykład rzekomego zwycięstwa Sobieskiego pokazuje fantomatyczność wyobrażeń o polskiej rzeczywistości. Sobieski zupełnie bez sensu wziął się za walkę z Turkami, choć Turcy Polsce nie zagrażali a wykazywali nawet pewne życzliwe zachowania, ocalił Sobieski cesarską Austrię która Polsce zagrażała i olał Węgrów, którzy chceli z Polską sojuszu by móc razem stworzyć siłę zdolną się Austrii przeciwstawić.
    Sobieski popełnił 3 kardynalne błęd naraz, które szybko dołożyły się do schyłku i ostatecznego upadku Rzeczpospolitej. Jednak w skrzywionych polskich głowach, dokrzywianych łomem kłamstw nadzywczajnie silnie szerzonych w roku 2019, Sobieski i jego „wiktoria wiedeńska” to genialne zwycięstwo gigantycznego polskiego imperium. No i „ocalenie chrześcijańskiej Europy”, czyli w przełożeniu na teraźniejszość: Watykan rzadzący państwem polskim i ciągnącym z niej gigantyczne korzyści jako ze swojego niewolnika, co do czego Polska i jej Polacy sądzili i sądzą jeszcze mocniej, że nikt z nich nic nie ciągnie i im nic nie dyktuje, tylko oni z innych ciągną i że „jesteśmy wolni”.
    To jest rojenie wręcz modelowe. Obudzenie się z tego fantazmtu będzie strasznie dojmującym bólem, więc trzeba robić wszystko, by do obudzenia sie nie dopuścić. I wszystko jest robione, z nadzywczajną gorliwością.

    Fantomatyczność I Rzeczpospolitej polegała też na tym, że szlachta, zwłaszcza zaś magnateria, praktycznie nie płaciła podatków. Państwo nie miało pewnych i stałych dochodów, nie miało normalnego budżetu, nie mogło nic planować, a jeśli na cokolwiek wydało, nie było żadnej możności stwierdzenia, że wydało sensownie.

    Ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski, człowiek nadzwyczajny, musiał z własnych prywatnych dochodów utrzymywać polskie państwo. A nie należał do najbogatszego kręgu szlachty. W takim było stanie.
    Normą zaś w tym fantomatycznym Imperium Rzeczpospolitej było to, że jest systemowa, państwowa korupcja, która jest istotą, samą esencją Rzeczpospolitej: królowie sprzedawali królewszczyzny, czyli ziemie państwa, by mieć wpływ do skarbu, bo innego niemal nie było. Sprzedawali też urzędy, kupcząc nimi, by korumpować szlachtę, licząc przy tym na to, że będą z tego mieli jakies poparcie w sprawach państwa. Przeliczali się, bo raz skorumpowana szlachta nie poczuwała się do obowiązków lojalności wobec państwa. Co nie może dziwić: byli nieusuwalni i jako skorumpowani mieli państwo tam, gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować.
    Urząd i królewszczyzna raz sprzedane, przepadały w czeluściach sprywatyzowanego państwa i zostawało go coraz mniej i które w ogóle już nie było państwem, a zlepieńcem, do tego słabym, prywatnych państewek.

    Z sarmatami zaś jest taka kolejna fantazja, że w ogóle nie wiadomo, skąd się wzięli. Dwie równoległe wersje są takie, że albo z Orientu, albo z terenów dzisiejszej Serbii, albo Chorwacji, gdzieś z sąsiedztwa Morza Adriatyckiego.
    Niewątpliwie, w ramach fantazmatu, stąd się bierze dzisiejsze rojenie o Trójmorzu i tym, że w nim Polska pisodów i im podobnych umysłowych kalek i oszustów rządzi.
    Oni strasznie cierpią. Boli ich jak cholera ta cholera którą mają we łbach. Dlatego te cholerne skutki.

  230. Tobermory
    9 września o godz. 16:18

    Czytam w Wyborczej i oczom nie wierzę:

    W Szwajcarii miliarderów jest ok. 7 tys. To nadzwyczajne stężenie: jeden miliarder na każde sześć kilometrów kwadratowych kraju!

    Na całym świecie miliarderów jest (2018) 2158, w tym w Europie 600, a u mnie co 6 km jeden i ja żadnego nie spotykam w lokalnym Migros?
    Autorka, ładna blondynka, pisze o ekonomii, a nie odróżnia miliona od miliarda?

    Trzeba oczom wierzyć. Bo czemu wierzyć, jak nie oczom?
    A wierzyć trzeba w to, że są nad Wisłą takie dziennikarki blądyłnki i dziennikarze też blądyłni, co to piszą o czymś, co wymaga jakiejś orientacji. natomiast wierzyć w to co piszą, to już całkiem nie, bez starannego sprawdzenia.

    Dziennikarstwo nadwiślańskie bowiem ze szczególną siłą (czyli jak wiadomo od Lolka narciarskiego: na sposób szczególny) przyciąga absolwentów filozofii, katechetów, politologów, absolwentów Akademii Paznokcia i tak dalej. Czyli ludzi studiujących coś, ale co, tego to się nie da ustalić. Można natomiast ustalić, że mają papierek, że posiadają wyższe wykształcenie. Mają też o sobie odpowiednie mniemanie.

  231. Tanaka
    9 września o godz. 17:42

    w czeluściach sprywatyzowanego państwa, które w ogóle już nie było państwem, a zlepieńcem, do tego słabym, prywatnych państewek.

    Ostatnia władza centralna, której nie mógł podskoczyć żaden wielmoża, to był Kazio W. Czyli (też nie mam matury z matematyki) jakby 650 lat temu? 650 lat sypania się – może to jest polska specialité, a nie pierogi i husaria?

  232. Tanaka
    9 września o godz. 18:06

    Dziennikarstwo nadwiślańskie bowiem ze szczególną siłą (czyli jak wiadomo od Lolka narciarskiego: na sposób szczególny) przyciąga absolwentów filozofii, katechetów, politologów, absolwentów Akademii Paznokcia i tak dalej.

    Powraca mi czasem taki pomysł, żeby wprowadzić listę zawodów, których studiowanie byłoby możliwe tylko po ukończeniu innych studiów o namacalnej, stąpającej po ziemi tematyce. Dziennikarstwo byłoby na tej liście, obok filozofii, psychologii, socjologii, zarządzania czymśtam. Teologie i kierowanie się na księdza – jeśli już muszą być – też. Szczegóły do dopracowania: czy licencjat wystarczy, czy Akademia Paznokcia to twarda wiedza, czy raczej miękkawa, itp.

  233. @ Nefer
    9 września o godz. 14:38

    Nie mam matury z matematyki

    @Szary Kot
    9 września o godz. 18:10

    też nie mam matury z matematyki

    Ha! A ja mam i odróżniam te trzy zera milionera/miliardera 😎
    😀

  234. Szary Kot
    9 września o godz. 18:21

    …a bo widzisz, taki PanZnokieć poakademijny może być lebo do skrobania, lebo do nie-oddania, albo też polakierowany na licencji. Nie mylić z Palcem, bo ten wiadomo, że albo do d, albo do… góry. Wzorem Tanaki podeślę tu przykład firmowego gestu oburącz aureolowanego miłośnika wadowickich kremówek: poliglota był, to od razu pokazywał TO w 10 językach. Nie to, co jakiś tam PanZnokieć po tajnych zdekompletowanych kompletach. Studnia nie studia.

  235. Tobermory
    9 września o godz. 15:46
    Nie Tobermory. To bylo gdzies kolo Przemysl. Duzy plac/okrag otoczony wysoka palisada. Na wzniesieniu. W srodku wieza/budynek wartowniczy.

    Slawczan
    9 września o godz. 16:00
    O Turbolechitach nie wiem nic. To co napisalem, jest tylko porownanie do innych miejsc. Gdzie pisana/materialna historia wiecej zostawila przykladow.

    pzdr Seleuk

  236. @All
    Jak slusznie Tobermory zauwazyl (9 września o godz. 18:36) matura daje posiadaczowi mozliwosc rozrozniania zer. „…ja mam i odróżniam te trzy zera milionera/miliardera”

    Dla nieposiadaczy matury jest ratunek itak. Otoz te trzy zera SA NA KONCU. Nigdy w srodku. To zapamietac trzeba, potem latwiej 😎 😀

    pzdr Seleuk

  237. @seleuk|os|
    9 września o godz. 19:12

    „Na terenach Polski odkryto szczególnie dużo takich grodów. Jeden z największych w Naszacowicach nad Dunajcem. Na powierzchni 15 ha mieściły się tam być może tylko dwa budynki. Archeolodzy prowadzący przez 20 lat wykopaliska nie znaleźli prawie żadnych przedmiotów charakterystycznych dla normalnego osadnictwa. Wskazuje to, że gród był po prostu wielką zagrodą dla „ludzkich stad”. Zapewne stanowił też węzłowy punkt na drodze handlowej wiodącej z ziem polskich do Pragi. Być może to tutaj drużyny piastowskie czekały na odbiór „towaru” przez nabywców z Czech. Dokonywano transakcji, po czym Czesi pędzili brańców do Pragi, a Polanie wracali z zapłatą na północ.”

    Polska niewolników: Czy Piastowie handlowali żywym towarem?

  238. @seleuk|os|
    9 września o godz. 19:23

    😀 😀 😀

  239. Dzieki za link Tobermory
    pzdr Seleuk

  240. Slawczan
    9 września o godz. 14:42

    Mój komentarz
    Sławczan, twoje roztrząsania o Polsce mocarstwowo-fantomowej przypadły mi do rozumu.
    Pierwszy warunek do bycia silnym państwem w Umęczonej niemal nigdy nie był spełniony. Nie było państwa prawa (rozumianego w zgodzie z ówczesnymi realiami) niezależnie od tego jaki charakter miało to prawo, jak szeroki zasięg miało w społeczeństwie. Nie było państwa prawa z prostego powodu – państwo prawa wymaga sprawnego aparatu administracyjnego, wykonawczego. Jeśli nie było administracji (poza tytularnymi urzędami), to jak działanie prawa można sobie wyobrazić? Jako postulaty, deklaracje i pobożne życzenia. Jedyna w miarę sprawną egzekucją cieszyły się przywileje. W tych warunkach nieuchronnie dochodziła do głosu samowola i sobiepaństwo.

    Także nie było porządnej, oświeconej dyktatury. Porządna dyktatura wymaga przestrzegania jakichś norm, wymaga porządnego aparatu do jej skutecznego sprawowania w warunkach ścierania się interesów międzynarodowych, a Umęczona leżała w strefie takiej, gdzie zagęszczenie tego ścierania się rosło od najdawniejszych czasów i stało się bardzo dokuczliwe dla państwa od gdzieś połowy 17 wieku.
    Przypadek Henryka Walezego wskazuje na to, że przybywszy do Polski by królować, na własne oczy przekonał się, że trudno będzie i wybył z powrotem do Francji, gdzie odnosił sukcesy w zarządzaniu.
    Pzdr, TJ

  241. seleuk|os|
    9 września o godz. 19:12

    Nie wiem, czy miałeś okazję przeczytać o tzw. sarmatyzmie np „Sarmaci” Sulimirskiego czy nowsze: „Sarmaci, katolicy, zwycięzcy” A. Zielińskiego albo „Sarmaci i uczeni” W. Paszyńskiego.
    Generalnie ostatnio wyklarowało się przekonanie, że koncepcja o sarmackim rodowodzie Polaków nie była stworzona przez szlachtę dla szlachty, lecz przez renesansowych uczonych.
    Czy i jakie mogło pojęcie sarmatyzmu mieć ew. powiązania z uprawianym od zawsze – od Sumerów, Dilmunu przez Egipt i Grecję klasyczną niemal do współczesności – w rozmaitych formach handlem niewolnikami, rzecz niepewna. To znaczy – handelek był, ale powiązania słowiańskich Sarmatów z historycznymi wielojęzycznymi plemionami sarmackimi pochodzenia irańskiego, skoligaconymi ze Scytami (polecam „Scytowie” A. Smirnowa) były takie, jak Achajów z współczesnymi mieszkańcami Grecji. Czyli żadne. Przede wszystkim chronologia: plemiona sarmackie to ludy głównie koczownicze pomiędzy Uralem a Dniepru od ok VI w. p.n.e. do klęsk w wojnach z Rzymem. Potem zostali wchłonięci przez Cesarstwo m. in. z uwagi na wysokie umiejętności wojenne, część osiedliła się np w Brytanii i tam, gdzie dzisiaj EU od Belgii po Hiszpanię.
    Zawsze potrzebny jest jakiś mit założycielski, mitologia sankcjonowania hegemonii określonej warstwy społecznej i / lub religii.

  242. @Tanaka
    Kawał dobrej roboty. Tak trzymać!

    Brexit, czyli jak zniknąć z kolacji,
    By nikt nie zauważył, że kogoś brakuje.
    Czy jest to możliwe dla nacji,
    Która (głównie) pieniądze produkuje?

    Owszem, Wielka Brytania była kiedyś silna,
    Co liczyło się na pustej – stosunkowo – planecie,
    Ale z nikim i z niczym niekompatybilna
    Może dzisiaj istnieć co najmniej w duecie.

  243. tejot
    9 września o godz. 20:03
    do
    Slawczan

    Oczywiscie. Duzo ludzi mysli, nowoczesne zarzadzanie, przywodctwo, organizacja etc to „nowoczesne” wynalazki. Mozna wrocic/zachowac/dbac tradycje. Tu link skad moze byc tradycja, nprzyklad https://en.wikipedia.org/wiki/Xenophon#Modern_reception. Taki Valezy mogl znac texty. Dzis latwo wszystkim znalezc, linki na koncu,

    Zabrac KK pieniazek jest nietrudno. Tylko trzeba umiec, albo wiedze zdobyc. Znaczy zainteresowanie miec. Nie skomlec/rzepolic po tv i jutupku. Bo to jest aktorstwo. Aktorstwo jest tez wiedza, ale sceniczna, nie ekonomiczna (xenophoniczna)

    pzdr Seleukos i Shoshenq, oba spac wybieraja

  244. scrambler
    9 września o godz. 20:17
    Niestety Scrambler polskich ksiazek nie czytalem. Ja bardziej jestem zainteresowany staronord obszar. Ale tam jest dosc duzo odniesien do Slowianszczyzna. Szczegolnie juz ta nieistniejaca Zachodnia. To wypieranie kultur, raidy. Jakie tech wynalazki to umozliwialy etc

    Sarmaci to tylko nazwa. Procesy bardziej interesujace. Zreszta historia czesto/zawsze jest nauka „polityczna”. To nie pomaga znalezc spojrzenie w dlugim czasie.

    pzdr Seleuk

  245. wbocek
    9 września o godz. 20:36

    ..lecą żurawie…
    Był taki film, ale że Mosfilm to dzisiaj się już nie liczy…
    Piękne zjawisko. Wiele lat temu, ze 20 pewnie, byłem mimowolnym świadkiem startu dużego stada żurawi do odlotu. Mazury, chyba okolice Starych Jabłonek, koniec drugiej dekady września, wczesny wieczór w promieniach zachodzącego słońca. Zatrzymaliśmy auto, żeby się napatrzeć. Startowały z dzikich łąk, wydaje mi się, że było więcej niż na Twoim video. Każdy nagrywał swoją wersję, bez kamery, smarkfona etc. Mnie się ujęcia udały, bo do dzisiaj wystarczy zamknąć oczy…

  246. seleuk|os|
    9 września o godz. 20:38

    cyt:”Zreszta historia czesto/zawsze jest nauka „polityczna”. To nie pomaga znalezc spojrzenie w dlugim czasie. ”

    Hmm… Ponieważ „za młodu” wolałem co innego niż histerię zapamiętywania dat, poważne zainteresowanie historią nastąpiło duuuużo później. Przede wszystkim i po pierwsze dla uporządkowania chronologii, potem dla syntezy wzajemnych powiązań przyczynowo-skutkowych. Szczegóły niespecjalnie, bo w nich i ich interpretacji właśnie leży moim zdaniem to, co „polityczne”. Zrealizowałem własnym sumptem małe rekolekcje humanizmu na kanwie ewolucji cywilizacji. Może przed ok 25 laty było łatwiej, wybór dostępnych i wartych przeczytania pozycji nie był bogaty. W każdym razie udało mi się zyskać własne to, co nazywasz spojrzeniem w długim czasie. Rzecz zupełnie oczywista, że spojrzenie własne, sprywatyzowane i nieobiektywne.

  247. 2+2=5 czyli „nie mam matury z matematyki” = „nie mam matury”
    A może ≠? Od dziesięciu odjąć zero 😛

  248. A w dodatku ładna blądynka, a to pech.

  249. scrambler

    Też mi się zdarzyło widzieć wielkie stado z odległości skromniutko 300 metrów. Było to w czasie tuż przed koszenie rzepaku. Co je zebrało w wielkie stado o tak wczesnej porze, do dziś się nie domyśliłem.

    A tego roku widywalem parkę wiele razy gdzieś z odległości 100 metrów. Jak na płochliwe żurawie, bardzo blisko. Przyzwyczajają się? Wyczuwają, że nie jestem z Libanu?

  250. @Nefer
    9 września o godz. 21:09

    -20 =-20
    25 – 45 = 16 – 36 | + 20 1/4
    25 – 45 + 20 1/4 = 16 – 36 + 20 1/4
    25 – 45 + 81/4 = 16 – 36 + 81/4
    5*2 – 2x(9/2)x5 + (9/2)*2 = 4*2 – 2x(9/2)x4 + (9/2)*2
    (5 – 9/2)*2 = (4 – 9/2)*2 | SQR
    5 – 9/2 = 4 – 9/2 | +9/2
    5 = 4
    5 = 2×2

    cbdo

  251. Qba
    9 września o godz. 21:30

    A to rymowane jest? 🙂

  252. @Nefer
    9 września o godz. 21:32

    Dyć arytmatyka to kwintesencja rymu. Czy jakoś tak …

  253. Qba
    9 września o godz. 21:39

    🙂

  254. @

    Jesteśmy Narodem Wybranym. Jednogłośnie, przez Boga.
    Niesiemy Dobrą Nowinę ze skrzyżowanym patykiem,
    Wysyłamy (cudze) dzieci na barykady, gdy trwoga,
    Potem je pośmiertnie uwieczniamy koszmarnym pomnikiem.

    Jesteśmy wszak katolicką kwintesencją demokracji,
    Bo nawet Beata Kempa może zostać politykiem.
    Dlatego na pomniku, wzorem dla każdej populacji
    Stoją dziewczynka z zapalniczką i chłopiec z zapalnikiem.

    Jesteśmy narodem biorców – „nam się po prostu należy”,
    Jak ktoś ma chody u Boga, nie musi wcale pracować.
    Wystarczy zaświadczenie proboszcza, że głęboko wierzy.
    Bo on jest „pasterzem”, a rodzina to „baran i krowa”.

  255. Qba
    9 września o godz. 21:39

    @Nefer
    9 września o godz. 21:32

    Czyja to klasa?

    https://bi.im-g.pl/im/29/da/17/z25010985V,Andrzej-Rysuje—KLASA.jpg

  256. @pombocek
    9 września o godz. 21:28

    Kiedyś, gdy ptaki zbierały się do odlotu
    Wiedzieliśmy, że jesień nadchodzi z babim latem.
    Dzisiaj nie wiemy, słuchając ich klekotu,
    Czy tylko z nami żegnają się, czy z całym światem.

  257. scrambler
    9 września o godz. 21:51

    Mojego nie, na szczęście. 1 klasa średniej szkoły (jakby gimnazjum w pl które zlikwidowano), 20 uczniów, zajęcia od 8.15 do 15.10 codziennie tak samo, 50 minut przerwy na obiad w środku. Dzięki ci Panie 🙂

  258. Nefer
    9 września o godz. 22:01

    Zamiast dzwonka humor zeszytów:

    Syrena to pół kobiety, która ryczy gdy jest alarm.

    Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.

    Na globusie wyróżniamy południki, północniki i całe nocniki.

  259. @scrambler
    9 września o godz. 22:13

    Ksiądz Robak dostał wyrzutów po mordzie.

    A na przedzie jechał hetman w żupanie zahaftowanym w piekne wzorki.

  260. @Nefer
    9 września o godz. 22:01

    de nada

  261. Qba
    9 września o godz. 22:26

    Górale robią kierpce z własnej skóry.

    Dwa przeciwległe punkty na globie nazywamy biegunkami.

    Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago.

    Ptaki bardzo różnią się od gadów – lataniem i budową gęby.
    Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.

    Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.

    Meduza żyje w jelicie grubym człowieka więc jest pożytecznym szkodnikiem.

    Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzają im korzenie.

  262. @scrambler
    9 września o godz. 22:57

    Czyż to nie piękna kreatywność? Na piedestał takich!

  263. @

    Trafił mi się szewski poniedziałek.
    A, że kiepskie dziś na blogu są odruchy stadne,
    Powrócę (myślą) do mych ulubionych skałek
    I „złoję” jakąś V-tkę zanim całkiem padnę.

    Żegnam blogowisko i z wolna odfruwam,
    Macham skrzydłami troszeczkę niemrawo,
    Bo nie całkiem się teraz do lotu poczuwam.
    Co nieco mi się myli dziś lewo i prawo.

    To fajne doświadczenie, mieć świadomość istnienia,
    Móc wymyślać teorie, religie, idee, systemy.
    Szkoda, że tak mało czasu jest do ich spełnienia,
    Ale robimy przecież, co możemy?

  264. Trójkąt jest to kwadrat o trzech kątach.

  265. Tobermory
    9 września o godz. 23:14

    Wścieklizną można się zarazić jeśli się ugryzie wściekłego psa.

    Ślimaki są jadalne, ale tylko we Francji.

    Młodzież w stanie nietrzeźwym może spowodować potomstwo.

    Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz.

    A to jest b. aktualne:
    Koryto należy umyć po zjedzeniu świń.

  266. 9 września o godz. 21:59
    Qba

    Pięknie powiedziane

  267. @Qba 9 września o godz. 21:30

    5^2 – 2x(9/2)x5 + (9/2)^2 = 4^2 – 2x(9/2)x4 + (9/2)^2
    (5 – 9/2)^2 = (4 – 9/2)^2 | SQR

    Ale dlaczego tak sobie komplikować życie?
    Nie łatwiej wykonać odejmowanie zamiast wlec je cały czas niewykonane?

    (5 – 4.5)^2 = (4 – 4.5)^2
    0.5^2 = -0.5^2

    Podobnie tutaj, zamiast cudować z pierwiastkowaniem jako działaniem odwrotnym do potęgowania nie lepiej najpierw wykonać owo potęgowanie?

    0.25 = 0.25

    Co doprowadza nas do wniosku, iż warto zadawać sobie pytanie o dziedzinę funkcji ZANIM zaczniemy ową funkcję stosować. Pierwiastkowanie zastosowane jako fukcja odwrotna do potegowania BEZ ZADANIA SOBIE PYTANIA co też jest argumentem, czy jest to liczba dodatnia czy też może ujemna, prowadzić może do właśnie takich cudów, jak w „rozwiązaniu” @Qby.

  268. 9 września o godz. 22:57
    Scrambler

    Pamiętasz te figielki z „Przekroju”, masz zanotowane, czy to jeszcze z innego źródła?

  269. Inaczej mówiąc, @Qba udaje, że nie słyszał o liczbach zespolonych.

  270. @scrambler

    Wzór na powierzchnię całkowitą kuli: pole podstawy dodać pole powierzchni bocznej.

    Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny bo nie umiał liczyć.

    Poznać, że koń jest chory po tym, że traci swoją naturalną wesołość i jest zamyślony.

  271. Take it with a grin of salt 😉

    Moja luba była piękna i miała jasne podłużne włosy

    Bądź wzorem do naśladowania innych

  272. Tanaka
    9 września o godz. 23:50
    Tanaka
    9 września o godz. 23:50

    Jest tego cały notatnik, nie ma mowy, żeby wszystko zapamiętać. Smakołyki:

    Dedal potrafił różne rzeczy, więc pewnego dnia żona Minosa urodziła dziecko.

    Jednym z filozofów greckich był Demokryt z Abwery.

    Chłop wolał iść gdzieś pod drzewo, byle nie robić u pana.

    Jeżeli człowieka porazi prąd elektryczny, należy go wyciągnąć z kontaktu i zakopać w ziemi.

    Ludzie pierwotni mieli narządy z kamienia.

    Człowiek jest ssakiem, bo nie znosi jajek, a jeśli, to je zjada.

    Soplica był wysoki, miał długie wąsy i dymiło mu się ze strzelby.

    ……………………………………………….
    No i po co te kabarety?

  273. Uczeń nauczył się odróżniać wronę i gawrona od siebie.

    A kulka turlała się, turlała, aż się przewróciła 😎

    Dobranoc! O świcie muszę na fizjoterapię.

  274. 9 września o godz. 20:36
    Pombocku. Żurawie i ten o nich filmik – genialnej piękności. A to Twoje „cześć!” wzrusza.
    Nie da się nie przypomnieć genialnego radzieckiego filmu, który przypomniał @Scrambler. O samym filmie teraz niewiele powiem, tyle tylko, że tak zapada, że nie wypada.
    Dziś mi nad głową przeleciał klucz żurawi, ale kilka razy mniejszy. Lat temu 8-10 zrobiłem zdjęcie klucza, właściwie nie był to klucz, a złożony zespół kluczy żurawi, a wszystkie leciały przez niebo wiedzione wspólna myślą. Współpraca między nimi była taka, że nigdy tak nam się nie uda.
    Policzyłem je, a zdjęcie było wysokiej jakości. Jeśli dokładnie pamiętam wynik, leciało 297 żurawi.

  275. Wczoraj przyczynek dalem do Henrysio Valezy, malenki. Tejot napisal Slawczan, Henio tron porzucil dla naukowych badan nad organisacjami w francuskich osrodkach. W duchu Xenophon. Co zasadniczo zgadzam. Ale, ale robiac wieczorkowy prysznic i zabki szczotkujac, doszedlem do wniosku, ktory oparty o fakty, zatytulowac mozna „Against Seleukos” (gr Κατά Σελεύκου). Znaczy „Seleuk przeciw Seleuk”.

    A fakta sa.

    ShoshenqII mial dwie zony. Jedna (standard) Nesitanebetashru, druga (bi) Nesitaudjatakhet. Niedawno kto zwrocil uwage na mozliwosc terrorystyczny atak na centra elepstryczne. Ktory by mozna nazwac Najneleven Apokalipsa natychmiastowo. Otoz taki atack juz dawno byl. Kiedy wszystkie kompy i smartfony, i tv i bankomaty wysiadly, a Tobermory pedalowal w gorach wtedy pradnice, zeby cieplo utrzymac pomieszczenia i lodowki dni wiele. A w Sudecie to bylo. Otoz za Henio Valezy byl ten Najnelewen. Dokladnie. Wszystkie kompy i tel wysiadly, nie wspomniawszy do internetow podlaczenia.

    W tym czase, swiat zajety byl jak dzis, robic doskonale aferszoportjunitis. Znaczy z Europy szly na zachod paciorki rozancowe i kocyki gruzlicze. Z zachodu przychodzily kartofelki na pomidorach, opakowane we kocyki z franca. Franca od Franca wziela nazwe, Pierwszego. Na jego to dworze, zawartosc kocykow z franca rozpowszechnila. Nic lepsze do roboty nie bylo. Rozrywki kino czy tv, bo prund zaatakowany, przez Najneleven permanentnie. Chodzic do kosciola („ladnie odprawialo”), polowania/wojny czy erotyka zajmowac. Nic inne. To jak Heniek, co kulturze byl poddany do Krakowa przyjechal, to dwie przyszle zony zapresentowano jemu. Jedna standard Pawlowicz, druga bi Sobecka. One Henka Valezy widzac, raczki do glowy podniosly, material odzienia jednak nie pusciwszy. I zawolaly „-ale franca!!!”. Zgodnie. Wtedy Heniek widzac co swieci (pod materialem), zawolal „-o franca, gwardia nie poddaje, umiera, lub bierze za rozwoj Xenophonta”. I dyla dal z powrotem, gdzie naukowe mial mozliwosci. Takie fakta. Tak moglo wygladac, wzmocnienie efektow naukowych. Takie fakta.

    Dzis bede zajmowal historia pewnego konfliktu na pograniczu. Hatti/Mitanni. Jako spec (freerider) od pogranicz i konfliktowo nieobcy konfliktom, widze duze mozliwosci.

    O czym przy kaffce zawiadamiam Was, zrebem pracy Κατά Σελεύκου i pozdrawiam, Seleuk

  276. Zreszta dodac moge, przy drugiej kaffce. Zrozumienie prawdopodobne jest moja idea, jak wyjechany, szukac naukowych mozliwosci. Bo duzo tu na blogu jest tez wyjechanych. Co wiedzy szukali i szukaja biezaco.

    komplementsrnym pzdr Seleuk

  277. errata
    komplementarnym, nie komplementsrnym

  278. Znam Brytoli, mieszkalem tam dwa i pol roku (2004-07). Suweren jest tak glupi jak ten wasz wolski. Drugie referendum jesli bedzie to tylko na temat, czy chca twardego czy ucywilizowanego Brexitu ale i w to watpie. Zarowno Cobryn jak i May/Johnson musza spelnic wole ludu wyrazona podczas referendum z czerwca 2016 (krolowa tez to popiera). The question is only how hard it’s gonna be.

  279. /kawa/

    Dołożę się do wczorajszego moim ulubionym „you are absolutely unique, just like everybody else” 🙂

  280. @tejot
    9 września o godz. 20:03
    TJ kwestia Walezego jest dziecinnie prosta: Henryk był z racji tzw. Prawa salickiego NASTĘPCĄ TRONU Francji, co przy bezdzietności i słabym zdrowiu króla Karola IX bardzo dobrze rokowało mu na przyszłość. Logicznym jest, że porzucił elekcyjny tron w egzotycznej Polsce na rzecz objęcia dziedzictwa w swoim kraju. Nic tutaj nie było antypolskiego czy też z dziedziny braku szacunku (typowego rzec by się chciało :-)) Zachodu dla naszej Najjaśniejszej Ojczyzny. Zygmunt III Waza całe życie roił o powrocie swoim na dziedziczny tron w Szwecji czym zaraził też swoich synów. Zresztą kilka lat po swoim wyborze snuł projekty ,,odstąpienia” tronu w Polsce Ernestowi Habsburgowi (choć jego wybór był skierowany PRZECIWKO Habsburgom) i swojego powrotu do ukochanej Szwecji. Szwedzi mieli szczęście my trochę nie bo pozostało jak pozostało a marzenia króla Zygmunta zapewniły nam zajęcie na kilka wojen.
    Co do Twojego odniesienia się do rządów prawa etc. Kwestia jest bardziej skomplikowana niż zwykle to się przedstawia. Rzeczpospolita by nie wypaść z tzw. normy europejskiej (to też śmieszne określenie fetyszyzowane u nas) musiała by:
    1. podlegać procesom kapitalistycznym i to na pozycji partnerskiej a nie podrzędnej.
    2. podlegać procesom formowania się absolutyzmu
    3. mieć odpowiednią strukturę społeczną.
    4. muszą zajść przemiany technologiczne (choćby wymuszone)
    5. The last but not least: muszą zajść okoliczności (czymś takim np. była wojna stuletnia czy Czarna Śmierć)
    Dopiero koincydencja tych czynników umożliwiła krajom formującym nowożytny świat (Anglia/Francja/Holandia/Włochy) osiągnięcie pozycji. Zastrzeżenie: pierwszą rzeczą jaką należy zrobić to porzucić weberowskie uproszczenie ,,protestanckiej etyki” jako podstawy kapitalizmu: fundamenty kapitalizmu zaczęto kłaść w XIVw, gdy pojawiła się Reformacja jądro kapitalizmu było już UFORMOWANE i obejmowało czworokąt: Londyn-Amsterdam-Genua-Wenecja. Z grubsza pokrywa się to z dzisiejszym jądrem UE (wiem – Brexit…). Inne kraje co najwyżej zgłaszały akces do tego jądra np. Szwecja (z sukcesem), Niemcy (ze znaczącym sukcesem), Czechy (z niewielkim sukcesem). Inne kraje trwale pomimo czynionych wysiłków albo pozostawały w swoim peryferyjnym statusie czy wręcz znikały jak np. Polska.
    Polska jest o tyle ciekawym przykładem, że ŻADEN z tych 5 punktów w jej wypadku nie był spełniony. Wręcz czasami szliśmy pod wbrew im. Polska już w epoce nowożytnej była DZIWACTWEM na skalę europejską, z czego zdawali sobie sprawę i Polacy jak i postronni. Przy czym z Polaków tylko Frycz-Modrzewski – wychodząc z przesłanek moralnych i logicznych ośmielał się pisać krytycznie, reszta Polaków nie posiadała się z zachwytu a zachwyt ów wzrastał im bardziej zgniłą stawała się budowla sarmackiego nie-państwa. Gdy jego trup został ostatecznie zutylizowany (rozbiory) pojawił się za to lament za utraconą Arkadią. Postronni obserwatorzy widzieli tą odmienność i traktowali ją podobnie jak turyści porządki w Timbuktu. Król Fryderyk II, który toczył szaleńczą walkę by przełamać ograniczenia swojego państwa: zacofana struktura społeczna, demografia etc. zwykł marzyć, że ,,gdyby miał takie państwo jak Polska to miałby 200tyś armię i nikt by mu granic nie przestawiał”.
    My w Polsce przez lata – gdy uformowały się nowoczesne nauki humanistyczne cały czas koncentrowaliśmy się na ,,cechach drugorzędnych” pomijając właśnie te podstawowe. Dopiero marksiści próbowali wejrzeć w głąb ale, że byli marksistami więc…nie liczy się.
    Dlatego mówienie o ,,dogonieniu Zachodu” w dużej mierze jest mrzonką gdyż to co Polacy rozumieją jako ,,dogonienie” to jest de facto modernizacja imitacyjna. Ciekawymi przykładami są tutaj Szwecja i Irlandia. Szwecja w XVIw była ubogim, słabo zaludnionym krajem, którego atutami były zasoby rud żelaza oraz szeroki dostęp do morza oraz…w miarę silna władza królewska, brak niewolnictwa i niezbyt liczna szlachta. WOLĄ swoich monarchów (Karol IX i Gustaw Adolf) postawiła na rozwój kopalnictwa i PRZERÓB rud żelaza oraz flotę. Ów rozwój odbywał się przy użyciu kupców holenderskich. Tych samych kupców, którzy opanowali, skolonializowali polski handel zawierając układy z Gdańskiem i polskimi kompradorami-szlachtą i finalnie ustanowili Polskę jako kolonię swojego kapitału. W Szwecji monarchia zachowała kontrolę nad procesem modernizacji (bo miała WŁADZĘ), być może ze względu na to, że dzięki flocie nie dostali się pod kontrolę holenderskiego transportu morskiego. Osiągnięcia te zostały utrzymane, pomimo finalnego przegrania wojen i utraty statusu mocarstwa.
    Drugim ciekawym przykładem udanej modernizacji jest Irlandia. Jest członkiem UE (EWG) od 1973r!!! Do połowy lat dziewięćdziesiątych była raczej wstydliwymi peryferiami, przyjętymi jako przystawka Wielkiej Brytanii ale w wyniku ŚWIADOMEJ polityki rządu obecnie plasuje się w unijnej czołówce. A jakież to były ,,genialne” działania? Rozwój edukacji, badania naukowe a po przez odpowiednią politykę podatkową i system zachęt ściągnęła ODPOWIEDNIE INWESTYCJE. Ze względu na demografię i uwarunkowania z przeszłości nie zależało im na ,,wielkim przemyśle” za to ŚWIADOMIE ściągaja firmy branży IT, biotechnologiczne, high-tech czy farmaceutyczne. Obecnie są to branże dostarczające największej ,,wartości dodanej” i brak wpływów podatkowych od nich rekompensują gospodarce wysokie zarobki zatrudnianych pracowników. Można? Można!
    Nasze montownie czy magazynownie to współczesny ekwiwalent smolarni.

  281. Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Moje uznanie za syntezę. Aktualne podręczniki histerii historycznej to wciąż jakiś sequel Horego Pokera.

  282. Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Figle swoją drogą, ale dla takich wpisów warto czytać LA.
    Mam pytanie, czy po 1989 była/jest szansa na wyjście z zaklętego kręgu montownianego? Który rząd w tym kierunku zrobił coś znaczącego?

  283. Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Dodam do Twoich uwag taką, że wymienione ośrodki cywilizacji Zachodu: Londyn, Amsterdam, aż po Genuę, oparły się o fundamentalną zasadę: ZA-U-FA-NIA.
    Zeby mogły działać banki i kantory, kredyt i weksel, wymiana międzynarodowa, handel i produkcja, a handel może w największej szczególności, bo to wymiana dóbr i dzielenie zaufania. Gdy strony się oszukują, nie dotrzymują umów, a większość z nich była umowami ustnymi, nie ma nic. Albo jak jest coś, to koflikt, wojna i krew.
    A z tym związane jest bezpieczeństwo: osobiste, prawa, władzy i granic.

    Taki rozwój rzeczy miał, oczywiście, wiele wspólnego z silną i realną, a nie fantomatyczną, władzą króla i pojawieniem się protestantyzmu.
    Polska ani jednego, ani drugiego nie miała. Bo mieć nie chciała. Nie miała zatem tego, co wtedy i dziś jest fundamentem.
    Znam to z realiów kilku krajów Zachodu: jak silna jest różnica pomiędzy zaufaniem, słowem i pewnością tam i nad Wisłą, gdzie same katoliki.

  284. Tanaka
    10 września o godz. 11:49

    Mój kolega po dwóch niemałych szklaneczkach wina podsumował całość: tam mają rolling stones, u nas albo kamienie na szaniec, albo kamieni kupa.

  285. scrambler
    10 września o godz. 11:58

    celnie podsumował. Jedni używają głowy, inni dają krew. Krew odpływa z głowy i ani jedno ani drugie nie zostaje. To jest Polskie Dobro Narodowe.

  286. @Tanaka
    10 września o godz. 11:49
    Przeceniasz czynnik władzy. To zaufanie się BUDOWAŁO przez lata a jego fundamentem była zasada…obopólnej korzyści. Handlowej. To nie były anioły – to były chciwe kanalie ale rozumieli, że razem więcej zagarną niż okradając/oszukując siebie wzajemnie. We Włoszech władza była w proszku, frakcje wyżynały się ale obok i pomimo rozkwitał kapitalizm. W pewnym sensie tak działa Unia – w sumie to banda oszukańczych kanalii ale PRZEDE WSZYSTKIM wspólnota interesu i korzyści dla WSZYSTKICH co prostuje wiele ,,niedoskonałości”.
    Zresztą nasza szlachta sobie także ufała – nie ufała tylko władzy. Ufała bo żyła w świecie tego samego przywileju. Jednocześnie ze względu na charakter naszej gospodarki – jej atomizację, autarkiczność (nie, nie państwową ale na poziomie osobistym szlagonów) ,nikłość i obcość miast, inne więzy zaufania nie były konieczne. Pierwszy bank w Polsce powstał w XIXw! Przed tem pożyczało się od Żyda czy sąsiada. Trudno cokolwiek większego ukręcić bez kredytu. Zresztą: cokolwiek większego???
    Dywagacja na te tematy to temat ogromny i interdyscyplinarny – zdecydowanie łatwiej dostrzec potężność Polski okupującej Moskwę…
    Dlaczego tyle na ten temat piszę?
    Bo zaczynam rozumieć, że ,,ci ludzie” (nasze społeczeństwo) nie mają danych po temu by ten kraj pchnąć w innym kierunku niż gospodarka folwarczno-pańszczyźniania. Kaczyński jest pierwszym, który MA WOLĘ POPCHNIĘCIA – tyle, że jgo wizja to PRZEDWOJNIE. Gdzie nie było gejów było po bożemu, pensjonarki były wstydliwe, chłopy pokorne a ksiądz i policjant oraz lokalny potentat władzą. Tam pan Jareczek czułby się swojsko. Nikt by go nie podejrzewał o ,,szkodliwe skłonności” tylko, że on ,,wszystko poświęcił”…no nie było podróżowania gdzie zawsze wychodzi ta ambarasująca nieznajomość języków…

  287. @Tanaka
    10 września o godz. 11:49

    Hasło „ZAUFANIE” brzmi fajnie ale nieco obłudnie. Nie chodzi bowiem o zaufanie do jakiegokolwiek partnera w interesach, ale o stabilność systemu (jaki by nie był), a przede wszystkim stabilność i bezwzględność wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli mam realną szansę dojść mojej racji sądownie, to chętnie zaufam wszystkim. I będę inwestować w przyszłość.
    Niestety, żaden system autorytarny nie gwarantuje takiej stabilność, a wręcz jest nieprzewidywalny, czego świetne przykłady mamy w Polsce od kilku lat.

  288. Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Zdaje się że Jasienica pisał że błędem było już łączenie się z Litwinami. Przeniosło to całą potrzebną uwagę władcy na peryferia i na stulecia zmieniło orientację na wschód i interesy polityczne państwa. A Wazowie, proszę poprawić jeśli się mylę, jedna wielka ortodoksyjnie katolicka pomyłka która nam jezuitów i ciemnotę nasprowadzała.

    Rozmyślałam o porównaniu Irlandii z lat 90 i Polski z tego samego okresu. U nas wszystko nagle, „chochlą” naprawiane, nie wiadomo było gdzie ręce wsadzić, Polska w ruinie. I nie byliśmy w Unii. Po 2004 ośmielę się twierdzić że szło ku dobremu – mimo, jak to teraz dopiero wyraźnie widać, zaniedbań socjalnych a zwłaszcza zaniedbań w edukacji, ci pseudofaszyści z czegoś wyrośli. Przecież jeszcze w 2015 przed PiS nie byliśmy traktowani jako coś gorszego, mieliśmy perspektywy. Gdyby wykasować PiS i nagle wrócić do 2015 i naszego ówczesnego statusu w UE, chcielibyście? Bo ja tak. Tylko ta wydobyta na światło dzienne, niedouczona katolicka mentalność chłopa pańszczyźnianego już na to nie pozwoli, straciliśmy dziejową szansę.

    A Irlandia całkiem niedawno, chyba jako ukoronowanie wysiłków modernizacyjnych, dała kościołowi katolickiemu w pysk. I fajnego premiera mają.

  289. „prawdziwym problemem są tzw. zwykli ludzie……” No to zaorac czy co tam tych zwykłych ludzi i świat będzie piekny.

  290. Zupełnie jak nie ja, co nie 😛

  291. zyta2003
    10 września o godz. 12:57

    Dlaczego pierwsze co przyszło ci na myśl to zaorać „czy coś tam” a nie wyedukować, nauczyć, oświecić, ukazać horyzonty tym zwykłym ludziom? Ciekawe.

  292. @Nefer
    10 września o godz. 13:09

    Bo pierwsze, co się odzywa, to urażona godność i honor w imieniu „zwykłych ludzi”, których na co dzień się nie dostrzega i lekceważy.
    Nie wolno postponować niedouczonej katolickiej mentalności chłopa pańszczyźnianego, bo zaraz się zostaje „wojującym ateistą”, cyklistą albo i kosmopolitą 🙄

  293. Slawczan
    10 września o godz. 12:27

    @Tanaka
    10 września o godz. 11:49
    Przeceniasz czynnik władzy. To zaufanie się BUDOWAŁO przez lata a jego fundamentem była zasada…obopólnej korzyści. Handlowej. To nie były anioły – to były chciwe kanalie ale rozumieli, że razem więcej zagarną niż okradając/oszukując siebie wzajemnie. We Włoszech władza była w proszku, frakcje wyżynały się ale obok i pomimo rozkwitał kapitalizm. W pewnym sensie tak działa Unia – w sumie to banda oszukańczych kanalii ale PRZEDE WSZYSTKIM wspólnota interesu i korzyści dla WSZYSTKICH co prostuje wiele ,,niedoskonałości”.

    Chyba nie przeceniam czynnika władzy. Władza porządkuje, organizuje i tworzy reguły. Nie wyłącznie, bo ona też opiera się na „zwyczajach i stosunkach miejscowych” (a taka klauzula jest w prawie, w tym kodeksach cywilnych wielu krajów). Władza też powinna zapewniać ciągłość i pewność, w tym właśnie zasad – prawa. Władza, większość polityczna tworzy prawa, więc nadaje ramy stosunkom międzyludzkim. Albo te prawa łamie, co czyni te stosunki niepewnymi, zatem rządzi siła lub pieniądz, co się jednoczy. Za dobre pieniądze lub stosunki z władzą wygra proces ten co nie ma racji, z tym co rację ma, ale nie ma tyle pieniędzy czy władzy.
    Przykłady zgłaszają się same co 15 minut.

    Zresztą nasza szlachta sobie także ufała – nie ufała tylko władzy. Ufała bo żyła w świecie tego samego przywileju. Jednocześnie ze względu na charakter naszej gospodarki – jej atomizację, autarkiczność (nie, nie państwową ale na poziomie osobistym szlagonów) ,nikłość i obcość miast, inne więzy zaufania nie były konieczne.

    Z tym zaufaniem wewnętrznym wewnątrz kasty szlacheckiej niekoniecznie było tak prosto. Owszem, kasta ta (stan) miała się nad wszystkie inne i miała się za doskonałą więc i sympatiami jakby wsobną, ale też była rozwarstiona, a ci pomniejsi i słabsi wisieli u klamek tych bogatych. Nie bardzo to było zaufanie, a cwane interesy i interesiki oraz często pieniactwa i rokosze, gdy interesiki nie były takie jak się chciało. Wszystko zaś opierało się o niewypowiedziane poniżenie tych wiszących u klamek, które trzeba było sobie rekompensować, a co najmniej je wyprzeć czy sprzedać.
    Prywatne armie i zagony to była rzecz częsta u szlachty, zwłaszcza bogatej. Nie tylko na Rusina czy Tatara trzymane, ale i na sąsiadów oraz tak zwaną Koronę.

  294. @Szary Kot
    10 września o godz. 11:43
    Ja z prywatą.
    Wykazałeś kiedyś wielką znajomość roślinek. Zobacz co to jest na moich zdjęciach, takie liściaste drzewo z szyszkami. Dla mnie bardzo tajemnicze, takie ni pies ni wydra.
    https://photos.app.goo.gl/SyaKVRfGN3UE3Jhy7

  295. Qba
    10 września o godz. 12:32

    @Tanaka
    10 września o godz. 11:49

    Hasło „ZAUFANIE” brzmi fajnie ale nieco obłudnie. Nie chodzi bowiem o zaufanie do jakiegokolwiek partnera w interesach, ale o stabilność systemu (jaki by nie był), a przede wszystkim stabilność i bezwzględność wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli mam realną szansę dojść mojej racji sądownie, to chętnie zaufam wszystkim. I będę inwestować w przyszłość.

    Właściwie to każda zasada o charakterze etycznym brzmi nieco obłudnie. Weźmy taką co się pcha na afisz: „miłowanie bliźniego”. I już się trzeba w język ugryźć. W tym całym miłowaniu mieści się przecież zaufanie. No to widać, jak „jeden drugiemu ciężary noście” – jak co rano śpiewał Lolek, po czym innym nakładał ciężary.

    Stabilność wymiaru sprawiedliwości już sie wiąże z zaufaniem: ufamy, że to stabilne i pewne, a nie pokrętne i niesprawiedliwe. „Bezwzględność” zaś to raczej „brak względów” na czynniki inne niż istota sprawiedliwości, nie zaś „brutalność” prawa, która owszem, także często wystepowała i występuje w wielu miejscach świata. Brutalność kłóci się z zaufaniem i sprawiedliwym sądem.

    Niestety, żaden system autorytarny nie gwarantuje takiej stabilność, a wręcz jest nieprzewidywalny, czego świetne przykłady mamy w Polsce od kilku lat.

    Otóż właśnie z autorytaryzmu władców Zachodu wyrosła współczesna wolność, sprawiedliwość i demokracja. Król, autorytarny, szukał równowagi przeciw otaczającej go magnaterii, arystokracji, w mieszczanach, pierwszych przedsiębiorcach tworzących manufaktury i fabryki oraz ludziach wolnych zawodów. Żeby tak było, musiał wyzwalać z niewoli ludzi, by mogli sprzedawać swoje usługi siły fizycznej czy umysłu. To zaś pobudzało produkcję i wzmacniało miasta, mieszczaństwo, szkolnictwo i tak dalej. wzbogacając kraj w różne obszary aktywności, typy, wytwarzalo rożnorodność i zapobiegało monokulturze, która w razie ciężkich czasów mogła sie rozsypać grzebiąc pod sobą i państwo i króla i poddanych.
    Tak właśnie stało się z Polską: żyła głównie z produkcji rolniczej, zwłaszcza tej prymitywnie prostej – dostarczania na rynek surowego ziarna. Produkcja była realizowana w systemie niewolnictwa pańszczyźnianego, czyli systemu skrajnie brutalnego i nieefektywnego.
    Ceny na polskie zboże stale spadały, więc stale musiał Polak – właściciel niewolnika, dusić niewolnika, by jeszcze więcej z niego wycisnąć.
    W tym czasie wyzwoleni chłopi i modernizacja naukowa oraz techniczna rolnictwa na Zachodzie postępowała i szybko wydajnością oraz pewnościa plonów przegoniła polską ofertę. Nic innego nie miał Polak w większej skali do zaoferowania, zwłaszcza rozumu, więc się wziął i zadusił.

    Teraz mamy w istocie coś bardzo podobnego: Polska nie konkuruje w branży mózgów, ale głównie w branży niskiej ceny robocizny. Władza autorytarna zaś ani myśli to zmienić, bo żyje z głosów tej tanniej robocizny, a reszta dla niej nieważna. Tym bardziej, że sama nie ma rozumu, więc na rozum postawić nie może.

  296. Tobermory
    10 września o godz. 13:28

    /wojowniczo pucując rower na obrzeżach kosmopolitycznego miasta/

    Ah zo 🙁

    ***

    Za czas jakiś dostanę pokrętną długą odpowiedź, nawet nie na temat i w związku, nawet na inny post, w której będzie tkwiło kilka szpilek wymierzonych w moją sempiternę. Już mam ziewać czy jeszcze poczekać.

  297. @Szary Kot
    10 września o godz. 11:43
    To jest dobre pytanie i jakkolwiek bym nie odpowiedział na nie to zostanie mi zarzucona mądrość ,,po czasie”. Szczególnie, że mam bardzo negatywną opinię na temat zdolności intelektualnych i etycznych pewnego profesora ekonomii.
    Co do polskiej transformacji – obawiam się, że już na starcie oddaliśmy swoje atuty (o ile były) walkowerem. Nie podejmując nawet prób INNEGO działania. O tym jak działaliśmy kilka przykładów: Powołam się na książkę T. Kowalika (też profesor ekonomii dla jasności)
    Gdy panowie Sachs i Lipton przybyli na ratunek ze swoimi receptami NIKT NAWET NIE PRÓBOWAŁ NEGOCJOWAĆ. Jak T. Kowalik podaje nawet zbankrutowana Burkina Faso wykłócała się o każdy punkt. Polacy nie. Przepisali. Kosztów spoęłcznych nie brali pod uwagę. no…trochę wzięli – Kuroń miał znieczulać ale w sumie wprowadzili bez dyskusji o skutkach. Tych społecznych.
    Elity solidarnościowe zwyczajnie w większości NIE MIAŁY POJĘCIA JAK WYGLĄDA KAPITALIZM. (Społeczeństwo zresztą tym bardziej). Naczytali się co najwyżej teoretyków liberalizmu, gdzie budżet musi się dopinać a podatki to kradzież i kajdany. Za to elity postkomunistyczne dobrze wiedziały czym jest kapitalizm bo zwyczajnie wyjeżdżali na Zachód. Najlepszym przykładem jest sam Balcerowicz*. Aparatczycy wiedzieli też, że oni jako elita dysponujący wiedzą, kontaktami (także zagranicznymi) i kapitałem (przy czym rozumiem tu głównie dysponowanie mieniem państwowym) są na poole position w obliczu przemian. O dziwo nasz ancymon Kaczyński tutaj (tak i jak widzimy w kwestiach ustrojowych) był dobrym uczniem czerwonych i pierwsze co zrobił to zapewnił bazę materialną swojemu politykowaniu.
    W momencie przemian – zajęliśmy przeznaczone nam miejsce w szyku globalnego kapitalizmu. Peryferyjne. Jeżeli prywatyzowaliśmy jakieś duże przedsiębiorstwo to pierwsze co robił nowy właściciel to likwidował dział badawczo-rozwojowy. Logiczne: miał swój. Potem likwidował produkcję stanowiącą konkurencję dla jego produktów…aż finalnie (czasami) sprzedawał teren i koniec. Tu odezwą się głosy: ehhh – jaki tam dział, jakie badania – banda inżynierków. A jednak wraz z przełomem uzyskaliśmy też dostęp do globalnego(kapitalistycznego) rynku wiedzy. Przykłady Chin czy Korei pokazują, że mając ludzi można wiele nadrobić. Ale skoro tych ludzi rozganiamy na cztery strony…Być może przedsiębiorstwo to powinno zaoferować swoje usługi jako kooperant a nie być sprzedane.
    Dlatego podkreślam rolę Holendrów i szlacheckich kompradorów w XVIw. Ich układ biznesowy ustalił nasze DZIEJE jako państwa peryferyjno-kolonialnego o niewolniczym charakterze względem jądra kapitalizmu. Układ biznesowy, który absolutnie nie liczył się z interesem ogólnym i którego skutki (postniewolniczy charakter społeczeństwa) odczuwamy do dziś. Sachs i Lipton to byli Holendrzy, prywatyzatorzy (niezależnie jakiej politycznej barwy)to szlacheccy kompradorzy. Dlatego bajania Kaczyńskiego o ,,wyrwaniu się z pułapki średniego rozwoju” traktuję jako bajania…Szczególnie, że dąży on do zadławienia wszelakiej rewolucji mentalnej jaka np. nastąpiła swego czasu (pod wpływem skandalu pedofilskiego) w Irlandiia bez czego nawet nie mamy co marzyć o awansie.
    Kolejny przykład: reforma emerytalna. Znowu maczał w tym paluchy mój (nie)ulubiony profesor: (powołuję się na prof. L. Oręziak) Nie podjęto żadnej debaty, przyjęto jedyny słuszny model, wręcz nie dopuszczano myśli, że cokolwiek może być inaczej. Wszystko w imię prywatyzacji naszych pieniędzy. Pani Profesor dopiero po latach sama przyznała, że sama uległa wszechobecnej oczywistości jedynie słusznego modelu (bo ów profesor-ałtorytet go wprowadzał). W odróżnieniu do niego pani profesor umiała się przyznać, że owa reforma była błędem. Zresztą na polityce ukazał się artykuł przedstawiający skutki podobnej reformy w kraju gdzie to rozwiązanie wprowadzono wcześniej. Mowa o Chile.
    Czy mogło być inaczej? G. Sachs po latach był zdolny przyznać się do błędu: proponowane przez niego rozwiązania bynajmniej nie okazały się uniwersalnym modelem i w stopniu niedostatecznym uwzględniały lokalne uwarunkowania oraz skutki społeczno-srodowiskowe. Dziś G. Sachs należy do nurtu krytyków globalnego ładu ekonomicznego.
    Nasz pan profesor nie ma sobie nic do zarzucenia. (Tak naprawdę o to mam pretensję – gdyż wiem, że shit happens)

  298. @Ewa-Joanna
    10 września o godz. 14:01

    Wprawdzie nie mnie pytasz, ale jeśli szyszka wygląda tak to może to być Agathis australis kauri tree, soplica australijska.
    Będzie żyła tysiąc lat 😎

    Rośliny na zdjęciach jest łatwiej identyfikować, jeśli nie są fotografowane pod światło.

  299. @Slawczan
    10 września o godz. 14:21

    No ty to umiesz natchnąć człowieka optymizmem! 🙁
    Ale z tego co pamiętam – masz rację.

  300. A soplica truskawkowa to gdzie rośnie?

    I tak od kilku godzin wybieram się porządki robić i zamiast tego siedzę w internetach
    🙁 a kysz ty cyklistko

  301. Nefer
    10 września o godz. 12:57

    Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Zdaje się że Jasienica pisał że błędem było już łączenie się z Litwinami. Przeniosło to całą potrzebną uwagę władcy na peryferia i na stulecia zmieniło orientację na wschód i interesy polityczne państwa. A Wazowie, proszę poprawić jeśli się mylę, jedna wielka ortodoksyjnie katolicka pomyłka która nam jezuitów i ciemnotę nasprowadzała.

    Tej tezy Jasienicy dokładnie nie pamiętam, możliwe, że była to racja. Ale też Litwini w Rzeczpospolitej stanowili raptem kilka procent, chyba 4,5. Czynników parcia na wschód, a nie zachód czy urządzania się w regionach mniej więcej takich jakie dziś Polska ma, (czyli Mazowsza, Wielkopolski, Małopolski, części Śląska, Podlasia czy Lubelszczyzny, co w miarę nieźle mogło Polsce zapewnić przyzwoity poziom cywilizacyjny i bliskość mentalną z krajami obszaru rzymskiego) było co najmniej kilka. Na wschodzie były Dzikie Pola – wielkie połacie nieustabilizowanej nie dość silnej władzy, żyzne ziemie (Ukraina plonująca 2 razy w roku), wreszcie od zachodu były już uformowane państwa i cesarstwa oraz dosyć silne i przeganiające Polskę poziomem cywilizacji. Nie bardzo było jak wchodzić w stosunki inaczej niż w roli ubogiego krewnego, za czym nikt nie przepada.
    Litwa też ma związek z polskimi ciągotami na północ, czyli na Inflanty. Większa część dzisiejszej Łotwy była przez jakąś chwilę pod polskim butem. Ale chwilę. Na długą chwilę lub na stałe Polska była za słaba, bo mniemana.

    * * *

    Ciekawa rzecz z Irlandią. Wiele podobieństw z Polską: bieda, katolicyzm, opresja od większego sąsiada. Głód, masowa emigracja, bunty i powstania. I różnice: etniczni Irlandczycy w Ameryce, choć nie było ich wielu, stworzyli silną etniczną społeczność i nadproporcjonalnie wpływową, zwłaszcza wobec emigracji polskiej, masowej i niezorganizowanej, niezdolnej do utworzenia silnej etnicznie społeczności.
    Ludwik Stomma kiedyś o tym pisał, że Polacy w USA są słabsi od niemal wszystkich grup etnicznych czy rasowych. Znaczą znacznie mniej, niż wynikałob to z ich liczby.

    W latach 80-tych jeszcze zaczęła się w Irlandii fala powrótów Irlandczyków amerykańskich do ojczyzny, albo rozszerzania interesów na ojczyznę przodków. Przybywali obyci, zorientowani w świecie potomkowie ojców i dziadów, których wygnały prześladowania, albo ‚potato famine’. Zakładali biznesy, inwestowali, byli witani, działali wśród swoich. Irlandia zaczęła się coraz szybciej zmieniać i bogacić.
    Po tym, czy też równolegle, musiało dojść do pęknięcia światopoglądowego i chwili, gdy Irlandczycy postanowią zrzucić kajdany niewoli religii i jej Watykanu. Zobaczyli, dzięki „świeżej krwi” to, czego – ślepi od religii „od wieków” nie widzieli: przemocy, kłamstwa, kradzieży, razem zwanej katolicyzmem.
    I się zaczęło dziać. I się stało co stać się musiało.

  302. Żeńska szyszka kauri na Nowej Zelandii.
    Pisałem tu niedawno o tym, gdy była mowa o starych i wielkich drzewach australijskich i innych.

  303. @Tobermory
    10 września o godz. 14:27

    Jesteś niezawodny. Aż się czasem ciebie boję 🙂

    Nie da się sfotografować inaczej, wysokie jest a ja latać niestety nie potrafię. Włazić na toto też się nie podejmuję. Ale jest inne. Pień nie jest zbyt gruby, bo tam ciasno i pewnie drzewko pchało się do góry. Liście twarde, blaszkowate, szyszki podobne do młodych z bunya pine.

  304. Slawczan
    10 września o godz. 14:21

    Generalnie rzecz biorąc, tak własnie było. To co zostało przez niemal 50 powojennych lat stworzone na ruinach, w dużej mierze w ruiny obrócono. Nie, nie obrócono, nie w formie bezosobowej: my, Polacy, to zrobiliśmy. Fakt: ten i ów z Zachodu chętnie pomagał.

    Holendrzy może nie tyle Polsce coś narzucili, ale mając przed sobą dzikie pola nie nad Dniestrem, a na długości Wisły, coś musieli zrobić. No i zrobili. Dobrze na tym zyskując. Tak to działa, gdy coś nie działa.

  305. @Ewa-Joanna
    10 września o godz. 14:40

    Jest inne? Ale bardzo podobne i wygląda na araukariowate. Drzewa kauri występują w 13 gatunkach od Filipin przez Australię do Nowej Zelandii.
    Zobacz, czy twoja okolica nie podpada pod tę mapkę

  306. Slawczan
    10 września o godz. 14:21

    Sama prawda. Poszliśmy za „onych przewodem” w życzeniowo pomyślany kapitalizm, jak kanoniczny ortodoksyjny do wagonu. Znaczy – mieliśmy zaufanie? Od dawna czkawką odbijają się wyrzuty jedynego chyba elektryka z Noblem, że skąd niby miał wiedzieć, że ci, którzy powinni – też, jak się okazało, nie wiedzieli. A pan profesor od tego
    http://www.dlugpubliczny.org.pl/
    licznika?
    Sytuacja jest mniej więcej taka: jeszcze do całkiem niedawna bo do pocz. XVII wieku ludzkość znała tylko 6 planet Układu Słonecznego. Przez co najmniej 16 wieków n.e. nikomu brak wiedzy o pozostałych zupełnie nie przeszkadzał. Pan Profesor jest mniej więcej na tym etapie: wiedza może znacząca i pokaźna, ale kompletnie niedzisiejsza. Jak widać zegarki i liczydła robić potrafi. No i bić się w piersi też, najlepiej cudze.

  307. Agathis robusta – Queensland kauri pine ma dokładnie takie same liście, jak na twoim zdjęciu.

  308. @Nefer
    10 września o godz. 12:57
    Codo kwestii historycznych: owszem Wazowie byli katolickimi durniami.
    Co do ,,nas przed 2015r” – gdyby było tak dobrze to dlaczego teraz mamy tak źle? Bo naród dał się wygłupić? Przekupić? Tak – to są ukochane wytłumaczenia liberałów. Gdyby to było tak proste to wystarczyłoby ,,dosypać” więcej i po PiSie. A jednak – PO, które w 2015r wieszczyło załamanie budżetu też obiecuje i nic. Czyli przekupstwo wyborcze jakoś nie zażera. Może książka M. Gduli coś wyjaśnia? Częściowo – niby redystrybucja godności.
    Moim zdaniem PiS to pokwitowanie za 30 lat pogardy, deprecjacji całych grup ludności. To nawet nie kwestia pieniędzy tylko uczciwości. Najlepszym przykładem to tzw. warszawska afera reprywatyzacyjna*. Wszyscy widzieli: urzędnicy, policja, prokuratura, sądy, media; wszyscy wykazywali się dziwną wyuczoną bezradnością. Choć aparat państwowy potrafi uderzyć z całą bezwzględnością w zupełnie błahych sprawach. Ogólna niemożność? Niekoniecznie – raczej biznes.
    Transport publiczny niszczono na masową skalę i to celowo.
    Polska ,,najniższa krajowa+reszta pod stołem” – bez chorowania i urlopów (bo pana przedsiębiorcy nie stać na fanaberie). Jest zadziwiająca zgodność pomiędzy wysokością statystyczną zarobków a pozycją kleru i wynikami PiSu. Dlatego ,,500+” jest tak znienawidzone przez liberałów bo klasy niższe zyskały ciut zabezpieczenia nie chcą wykonywac bieda-prac.
    Prywatyzowano by zaorać a szczególnym kuriozum była prywatyzacja TP SA (wtedy monopolisty na rynku internetu i połączeń międzynarodowych francuskiemu, państwowemu France Telekom.
    Przypominam sprawy Olewnika, Iwony Cygan, starachowicką. To są 3 miejsca na mapie. Kto da sobie rękę odciąć, że takich Starachowic czy Drobinów nie ma więcej? A ludzie ścigani za jazdę po 2 piwach na to patrzą…Opieszałość sądów zaś jest wręcz przysłowiowa.
    Nie wspomnę o roli i pozycji kleru bo poruszenie tego tematu na LA to jak wlanie krwi do basenu z piraniami 🙂 Cała III RP to klesza prostytutka (słyszałem ładne określenie: klerwa) A podobno jest Konstytucja, której trzeba bronić…Ci broniący jej, sami ją łamali.
    III RP to kraj który zaoferował ułudę wykształcenia – w zamian za regularne płacenie czesnego ,,wyższy papierek”. Sami profesorowie goniący z etatu na państwowym na fuszki w Wyższej Szkole Robienia Wyższego Wykształcenia po drodze kręcąc lody na delegacjach (ciekawe kwestia delegacji do Nowego Tomyśla pana Adriana szybko zeszła z internetów…) Rządy nie robiły nic by to ukrócić bo jednak przez 3 lata ma się spokój z tymi bezrobotnymi. Przypominam, że do UE wchodziliśmy z prawie 20% bezrobocia. Taki sukces odniosła ,,II transformacja” profesora LB.
    Sama luka vatowska (wiem – propaganda PiSowska ale kwoty są poważne i tak)
    Afera SKOKów – PO nic nie zrobiło…
    Lista…

    III RP – niby-państwo
    Raczej nie chcę wracać. To jest właśnie ,,tajemnica” dlaczego PO-KO, pomimo że PiSowi chyba tylko brakuje otwarcia obozów dla homoseksualistów i przejechania rodziny z pięcioraczkami przez limuzynę z Kaczyńskim na pokładzie, ,,NIE ROŚNIE”. BO wg. PO wszystko było dobrze aż zły PiS przyszedł i psuje…
    Nie, nie było dobrze ale ludzie bardzo dawali się zawstydzać. Wstyd było głosować na świrów. Teraz WSTYD zniknął – jakikolwiek. Nowe techniki medialne pomagają sprać łeb i to skutecznie.
    PiS jest odpowiedzią na realne choroby – tyle, że fałszywą…

  309. @Tanaka
    10 września o godz. 14:37
    Tezę tą lansuje Jasienica głównie w ,,Dwóch drogach”.
    @Tanaka
    10 września o godz. 14:44
    To nie MY zrobiliśmy ale garstka ludzi ogarniętych manią ideologiczną…dobrze się to zgrywało z interesem kompradorów. Czy J. Lewandowski zrobiłby taką karierę w strukturach międzynarodowych gdyby nie jego prywatyzatorski zapał? Albo Jan Krzysztof Bielecki?
    @scrambler
    10 września o godz. 14:52
    Co do długu publicznego – narastał on TAKŻE za kadencji naszego geniusza ekonomii a jego reforma emerytalna bardzo pomogła ten dług znacząco zwiększyć. Podobnie zresztą jak pomogła wzrostowi zarobków zarządzających OFE.
    Co do jego obecnej postawy i kompletnej niezdolności do przewartościowania swojej postawy: trudno wymagać od goscia który robi karierę i kasę na byciu ,,Balcerowiczem” by przekreślił wszystko co w życiu osiągnął.
    Tu mały przypis: kiedyś czytałem wywiad z prof. W Osiatyńskim – zapytano go o opinię: co spowodowało porażkę PO (i to tak dotkliwą choć w sumie szło nie tak źle). Bez zastanowienia wskazał na ,,ustawę 67lat”. Ciekawy jest jednak argument: grupa dobrze ubranych mężczyzn, wykonujących lekką, przyjemną i dobrze opłaconą pracę w imię (być może najsłuszniejszej) słuszności kazała Polakom pracować dłużej. Polakom, dla których przytłaczającej większości praca jest marnie opłaconym, częstokroć odbywającym się w urągających warunkach, nie dającym krzty satysfakcji mozołem.
    Czy gdyby pan profesor LB poszedł popracować do takiej Biedronki na kasę (co oznacza konieczność przerzucenia tych tirów towaru rękoma) albo małomiasteczkowej hurtowni i za tą pensję wyżywić rodzinę to ciekawym czy byłby tak chętny wydłużać wiek emerytalny? Czy by nie pokombinował jak tu ściemnić wcześniej? Tak ze 3 latka dla pana profesóra…nie w jakimś Forum wypisywania cyferek po zegarach i robienia skrajnie zdegustowanych min ale łapami, z palety na półkę a potem z taśmy przez skaner…i tak do ,,67″…

  310. @Ewa-Joanna
    10 września o godz. 14:31
    Odpowiem Ci tak – oczywiście mógłbym uderzyć w urzędowy optymizm – pozbądźmy się PiSu, posprzątajmy i hajda!!!
    Ale jak? Pozbyć się 45% współmieszkańców?
    Ja nie łudzę się, że gdy okaże się, że ,,PiS jest nagi” to ludziska pójdą po rozum do głowy. Raczej wybiorą jakiegoś ,,Borisa Johnsona” – które podleje ich malejące dochody ksenofobicznym sosikiem wymixowanym z liberalnym populizmem.
    Piszę nieoptymistycznie bo nie chcę być jak ci piewcy szlachetczyzny: im Polska była większym dziwactwem, trupem i posmiewiskiem tym bardziej oni ją opiewali zaklinając rzeczywistość goszczenia różnych sołdatów, gemajnów etc. Nawet refleksja porozbiorowa to był żał za ,,rajem utraconym” a nie krytyczne spojrzenie.

  311. Slawczan
    10 września o godz. 15:14

    Wyłania się zatem nieobca mi od dość dawna konkluzja: postępu (?) „długa droga daleka przed nami” chodem pijanego od krawężnika do krawężnika. Pozostaje problem definicji postępu, choćby tego dostępnego w zasięgu tylko horyzontalnym dla inwentarza umęczonego montowaniem czegokolwiek w nadwiślańskim magazynie wciąż niedrogiej siły roboczej. Czy bowiem coś innego było potrzebne EU „do kompletu” w niedorzeczu Wisły? Nie sądzę. Operacja przeszczepu świadomości się udała, pacjent został przekonany, że oddycha własnymi płucami.

  312. @Ewa-Joanna

    Oj, zdrowo mnie przeceniłaś 😉 Gdzie mi tam do tropików, bambusowych zarośli, cytrynowych gajów. Na szczęście byłem na spotkaniu, nieświadom problemu, który w międzyczasie sam się rozwiązał. Znaczy, prawie sam – Tobermory to rzeczywiście jakiś cyborg?

    Za to mam rewelacyjne rozwiązanie problemu granicy irlandzkiej, które przedstawione jest na pewnej znalezionej w internecie mapie. Brexit can now go ahead:

    https://photos.app.goo.gl/Ci2tuFwYRoQ1dtyU7

  313. Slawczan
    10 września o godz. 15:14

    Zaniedbanie edukacji, oświecenia, nauczania o społeczeństwie, wspólnocie, odpowiedzialności, patriotyzmie jako o dbaniu o własny kraj (tylko że nie miało to na czym wyrosnąć bo nie było takich tradycji, podłoża jak choćby protestantyzm) To przede wszystkim, nie to że naród dał się wygłupić, przekupić. I to o czym piszesz, ludzie bardzo dawali się zawstydzać. Wstyd było głosować na świrów. Teraz WSTYD zniknął – jakikolwiek. Nowe techniki medialne pomagają sprać łeb i to skutecznie. i szczerze mówiąc powinni się wstydzić ale obnoszą się ze swoją ignorancją. O to właśnie winię, między innymi, Kaczyńskiego, ośmielił prostactwo do bycia dumnym z prostactwa i na nim żeruje. Szeroki temat, nie da się w skrócie wypunktować, zwłaszcza jak kto nieprzyzwyczajony do długiego pisania.

    Moim zdaniem PiS to pokwitowanie za 30 lat pogardy, deprecjacji całych grup ludności

    Zgoda, może nie pogardy ale deprecjacji, zostawienia mniej zaradnych samym sobie, w biedzie. Łatwo się pisze „po”, „w trakcie” tak tego nie widać i nikt nie jest taki mądry ani dalekowzroczny, widać jako Polacy nie umieliśmy lepiej bo i skąd. I zgoda że „pan przedsiębiorca”, sama miałam takich szefów i moja emigracja była podyktowana chęcią wyrwania się z beznadziejnej orki za grosze, bez szacunku do mnie jako człowieka. (Pamiętam 20% bezrobocia, otarłam się) A jednak czemu PiS mnie do siebie nie przekonał? Przecież tym wykluczonym ludziom „żyje się dostatniej” godność itakdalej a ja bym PiS wysłała kopniakiem w kosmos. Zależy mi na dobrej pozycji Polski w świecie, na rozwoju, inwestycjach – tego nie będzie ze sterowalnym, wsobnym i dosiębiernym suwerenem bez edukacji, bez praworządności i podstaw nie przyjadą inwestorzy, zostaniemy w katolicko-nacjonalistycznym sosie sami.

    Warszawska afera reprywatyzacyjna, bym polemizowała że „wszyscy wiedzieli” Może w okolicach Warszawy, co taką sklepową na Mazurach to obchodziło? To samo co dzisiaj Konstytucja, cośtam cośtam, do garnka nie włożę. Nie sądzę żeby akurat to miało wielki wpływ na wybory suwerena, do tego potrzebne zainteresowanie sprawami państwa i praworządności czyli wiedza i myślenie, czyli edukacja.

    Do tego pazerny kler no i nieszczęsny Smoleńsk który jednemu z Kaczyńskich razem z drugim spadł z nieba. Gdyby, gdyby ten cholerny samolot nie spadł! Czasami mam wrażenie że wszystko co najgorsze się sprzysięgło przeciwko rozwojowi mojego kraju, wcale mnie nie już nie zdziwi jak PiS wygra w październiku z większością konstytucyjną. Wtedy chyba przestanie mnie ten grajdoł obchodzić bo nec Hercules, jak sobie suweren wybierze tak będzie miał.

    Gratulacje, szanpan naciągnął mnie na jeden z moich najdłuższych wpisów na LA 😉

  314. Tanaka
    10 września o godz. 14:37

    Czy to znaczy że dopiero moje wnuki wrócą na łono i będą naprawiać Rzeczpospolitą? Jaś nie doczeka, znaczy ze 200 lat jeszcze 🙁

  315. Brawo Sławczan, brawo Nefer!

  316. @pombocek
    Ale odlot! Pomylilam blogi i wpisalam sie u Hartmana. Pombocku zagladam tutaj choc nie wszystkie wpisy czytam. Poczty konnej nie posylaj na EP, jako ze przestalam bywac. Nie ma tam juz z kim gadac bo wiekszosc orlow jakie pozostaly napawa sie wylacznie wlasna tworczoscia. Zatem szkoda howoryty. Czytam tylko wstepniaki DP a reszte sobie darowuje. Ale nie ma obaw, twoich fotek i filmikow na pewno nie przegapie. Pozdrowko.

  317. @Tobermory
    10 września o godz. 17:51
    @Slawczan
    @Nefer

    Przyłączam się! Ten pan ma racje.

  318. @Slawczan 10 września o godz. 10:17

    w XIVw, gdy pojawiła się Reformacja jądro kapitalizmu było już UFORMOWANE i obejmowało czworokąt: Londyn-Amsterdam-Genua-Wenecja.

    Brakuje mi tu wspomnienia o Lidze Hanzeatyckiej. Dużo bliższemu Polsce organizmowi gospodarczo-handlowemu od ww. miast. Ale też od razu widzimy, jak nierówne były pola gry, tzn. zarówno możliwości jak i potencjalne możliwości rozwoju członków obu organizmów. Liga Hanzeatycka była w dużej części geograficznie zamknięta na bałtyckim jeziorze, a na swoim zachodzie ledwo dotykała Morza Północnego i atlantyckich, oceanicznych przestworów.

    Samo Morze Śródziemne to zupełnie inna bajka a dodanie do niego reszty błekitnych obszarów świata (Londyn, Amsterdam) wreszcie przypomnienie, że Kolumb był genueńczykiem uprzytamnia nam, że „z czym do gościa”. 😉

  319. Inaczej mówiąc, powyższy wpis był kolejnym narzeknięciem na marną lokalizację naszego zieleniaka. No bo w naszej dzielnicy nie było i nie ma aż tak dobrych handlowo skrzyżowań ulic, bo nie ma aż tak atrakcyjnych ulic i wyznaczonych tymi ulicami placów, na których moglibyśmy te zieleniaki stawiać… już Niemcy są przesunięci bardziej na zachód, czytaj mają dostęp do Atlantyku.

    I proszę mi tu o Danii nie przypominać!!!!

    (tutaj słychać głośne i bezsilne tupanie zza kałuży w deski sceny teatralnej)

  320. @Nefer
    10 września o godz. 12:57
    „A Irlandia całkiem niedawno, chyba jako ukoronowanie wysiłków modernizacyjnych, dała kościołowi katolickiemu w pysk. I fajnego premiera mają.”

    A jak świetnie prezentuje się na tle naszego matoła!

    Ta koszula wyłażąca z gaci…

    https://images.app.goo.gl/5y7FcL16pmCLSita7

    Te tiki dziwne…(na internecie polecam całość występu w duecie bo jest na co popatrzeć):

    https://www.thepoke.co.uk/2019/09/09/boris-johnsons-fidgeting-while-he-is-schooled-by-irish-pm-leo-varadkar-is-todays-oddest-thing/

    Fakt, że Borysie nawet Corbyn wygląda i brzmi jak mąż stanu a co dopiero taki Varadkar 😉

    Teresa, wróć!

    https://twitter.com/MrsMcLordy/status/1169140755786555394?s=20

  321. @zza kałuży
    10 września o godz. 18:32

    w XIVw, gdy pojawiła się Reformacja…

    Nie deformuj takim cytowaniem, bo wygląda, jakby Sławczan przyspieszył Reformację o dwa wieki 🙄

  322. jakub01
    10 września o godz. 17:55

    Dziękuję, jakubku, to dla mnie zastrzyk z najczystszego cukru. Dziś calutki dzień nareszcie leje. O trzy miesiące za późno, ale lepszy rydz niż nic, bo z tego lania będą grzyby. Od jutra gdzieś ruszam – jeszcze nie wiem gdzie, ale mam w głowie piękne klify między Ustką a Rowami – więc żdi mienia.

  323. @scrambler
    10 września o godz. 11:58

    „Mój kolega po dwóch niemałych szklaneczkach wina podsumował całość: tam mają rolling stones, u nas albo kamienie na szaniec, albo kamieni kupa.”

    I slusznie podsumowal. Z szanców została kupa właśnie.  Jedna wielka i nie tylko kamieni.

    I jeszcze do:
    scrambler
    9 września o godz. 0:40

    Masz słusznego jak najbardziej. Wspomniałam Niemców bo zaplatali się w rozmowę ale równie dużo medyków jest z Polski też. Brexit uderzy w NHS potężnie. Zaczęło się akurat od niemieckich pielęgniarek, których zaczęło ubywac już w rok po referendum, nawet na Brexit nie czekały…
    PS. A Jodynburg nie spodobał się nic a nic? 😉

  324. @wbocek
    9 września o godz. 20:36

    @Qba
    9 września o godz. 21:59

    Wzruszywszy się…Naprawdę! U nas (na Wyspach) już nie ma…Kilka sztuk reintrodukowano ale klucza się nie zobaczy. Brakuje mi tego…

    Dzięki, pombocku!

  325. Slawczan
    10 września o godz. 10:17

    Mój komentarz
    Poruszyłeś wiele wątków i to bardzo zasadniczych.
    W nawiązaniu do ostatniego, czyli współczesnej modernizacji państwa, porównanie Irlandi do Polski jest słuszne, lecz nie przystające całkowicie do okoliczności. Po pierwsze Irlandia jest anglojęzyczna, po drugie zupełnie inne tradycje, znacznie wcześniejsze (o 500 lat wcześniej Irlandia ”weszła” do Europy niż Polska), po trzecie wpływ brytyjski na Irlandię był znaczny, po czwarte Irlandia doskonale nadawała się jako środowisko dla firm usługowych, informatycznych, do outsorcingu jako pewne centrum na Europę, a język angielski był pomostem ułatwiającym funkcjonowanie takiego centrum.

    W Polsce było to niemożliwe do powtórzenia z marszu, w biegu, ponieważ Polska była i jest słabo anglojęzyczna, co ostatnio się jednak trochę poprawia i usługi informatyczne lokują się także w Polsce.
    Atutem są koszty pracy oraz doszlusowujące ratami pokolenia, które próbują (chcą) się znaleźć w Europie. Obciążeniem jest historia. W niektórych umysłach jest jak beton, nie da rady bez młota rozkruszyć. Niemniej coś się powolutku rusza.

    Jeśli chodzi o czasy dawniejsze, to Polsce nie udało się. Nie zostały spełnione wyszczególnione przez ciebie warunki. Żaden z pięciu, jak piszesz. Nie było takiego mądrego i silnego, który by był w stanie w odpowiednim czasie spróbować doczepić się z państwem, chociażby zdalnie do trójkąta zalążka kapitalizmu GB – Niderlandy (wzorzec absolutny dla cara Piotra Wielkiego) – płn. Włochy.

    Polska była dość dziwnym i oryginalnym państwem. Nie była państwem morskim, typowym lądowym też nie. Były jednym wielkim, rozlanym po środkowej i wschodniej Europie „międzymorzem”, co do którego żaden władca nie miał siły ani koncepcji co dalej, jak tym efektywnie zarządzać, jaki obszar byłby w stanie utrzymać w porządku i ładzie, jakie kierunki dyplomatyczne i sojusznicze preferować, itd. Działania kolejnych władców odbywały się jako odpowiedzi na naciski, zaczepki zewnętrzne i apetyty oligarchów. Działania od przypadku do przypadku.
    Wnętrze słabe, usztywniona gospodarka, mało nowinek, ściślej – brak innowacyjności, konserwatyzm jako usprawiedliwienie trwania, mobilność społeczna prawie żadna, skostnienie przerywane spazmami zamętu, ustrój zakleszczony w demokracji szlacheckiej z dużym udziałem Kościoła, Reformacja w ilościach śladowych, kasa pusta, itd.
    Pzdr, TJ

  326. @Tanaka 10 września o godz. 14:37
    Ciekawa rzecz z Irlandią. Wiele podobieństw z Polską: bieda, katolicyzm, opresja od większego sąsiada. Głód, masowa emigracja, bunty i powstania. I różnice: etniczni Irlandczycy w Ameryce, choć nie było ich wielu, stworzyli silną etniczną społeczność i nadproporcjonalnie wpływową, zwłaszcza wobec emigracji polskiej, masowej i niezorganizowanej, niezdolnej do utworzenia silnej etnicznie społeczności.

    No, nie zartujmy sobie….

    za Wikipedią:

    William Congreve (1670-1729)
    Jonathan Swift (1667–1745)
    Oscar Wilde (1854-1900)
    George Bernard Shaw (1856–1950)
    William Butler Yeats (1865–1939)
    James Joyce (1882–1941)
    Elizabeth Bowen (1899-1973)
    Samuel Beckett (1906–1989)

    Irlandzcy nobliści
    William Butler Yeats 1923
    George Bernard Shaw 1925
    Samuel Beckett 1969
    Seamus Heaney 1995

    …przypominam niezorientowanym, że w USA mówi się po angielsku, tak samo jak w Irlandii. Od początku powstania Stanów Zjednoczonych. Tak, bywały małe enklamwy innych języków, np. w takich stanach jak Pennsylvania, ale nigdy żaden inny język nie uzyskał pozycji języka francuskiegio w Quebeck.

    A zatem to zdziwienie nad pozycją Irlandczyków to chyba żart. W prównaniu z kim? Z Australijczykami? Ze Szkotami? Z Walijczykami?
    A ilu Walijczyków, Szkotów czy Australijczyków wyemigrowało do USA? W porównaniu z Irlandczykami?

    Już nie mówiąc o tym, że językowe tradycje emigrantów z Polski bywały bardzo różne w zależności od zaboru, od tego po jakiemu mówili w szkole, w domu, czy w kościele.

    Ludwik Stomma kiedyś o tym pisał, że Polacy w USA są słabsi od niemal wszystkich grup etnicznych czy rasowych. Znaczą znacznie mniej, niż wynikałob to z ich liczby.
    A jakiej używał do tego pomiaru metryki?
    Ilości posiadanych domów? Samochodów? Wysokością oszczędności? Ilością samobójstw? Współczynnikiem przestępstw, czyli polsko-polskich morderstw, strzelanin, kradzieży? Osiaganym poziomem wykształcenia w 2-gim, 3-cim i następnych pokoleniach? Tworzeniem lub nietworzeniem etnicznych gett? Proszę pokazać mi chociaż jedno getto utworzone przez Amerykanów polskiego pochodzenia, czyli przez urodzone w USA dzieci polskich imigrantów.

  327. jakub01

    Zapomniałem, jakubku, wtyknąć parę wczorajszych obrazków z ujścia kanału Jameńskiego. Jego zabetonowana uroda polega na skutkach odwrotnych do zamierzonych, co cyklicznie dokumentuję obrazkami co rusz nowych wysepek, półwyspów, a nawet mierzejek imienia JPII powstających między falochronem a brzegiem. Odwrotność jest dlatego, że pionierski falochron zbudowany za 18 milionów miał zapobiegać zakorkowywaniu ujścia piaskiem przez sztormy, a jest odwrotnie: dzięki niemu ujście zakorkowywuje się jeszcze częściej i czasem nawet głębiej niż w pięknym przedbetonowym i przedfalochronowym życiu kanału.

    Dziś był fest sztorm południowo-zachodni i zachodni w porywach nawet do 10, więc sam jestem ciekaw, jak ujście będzie wyglądać jutro. Jak bozia Rongo da zdrowie, to rzucę okiem.

    https://photos.app.goo.gl/nFijKf1ohKHqtyXCA

  328. Kostka
    10 września o godz. 19:03

    Kosteczko, one jeszcze lecą. Jak tylko będę widział, pstrykam i Ci wysyłam – może się zare…intre…prodru…krukują. Ufff!

  329. @Tobermory 10 września o godz. 18:59
    Nie deformuj takim cytowaniem

    😛

  330. Kostka
    10 września o godz. 19:02

    Ale ja nic nie mówiłem! Się podobał, jak jeszcze. Zwłaszcza, że przyszło mieszkać w zakontraktowanym starociu tuż pod zamkiem. Całe 6 tygodni! Byłem w pierwszej połowie lata. Niestety zasuw nie pozwolił na zobaczenie tego, co by się chciało. Poza tym nie mogłem sobie odmówić wycieczek weekendowych objazdowych po tych szkockich przerośniętych Bieszczado-Mazurach. Jodynbyrg też bardzo malowniczo jest okoliczny. Do reklamacji za to klimat. Nie, żeby za zimno, skądże. Zdecydowanie za mokro, jednak myślę, że byłby czas, żeby przywyknąć. Już wtedy (2010; PM Brown?) kołatało mi się po łbie, po kiego grzyba skotisze przykuwają się do engliszów? Ropa, gaz, góry, jeziora, dużo utrzymanej w stanie wyglądającym na naturalny przyrody, dobre pieniste ale + fish’n’chips i inne wyjęte z morza owoce, Ian Anderson… pewnie zapomniałem o jakimś drobiazgu? Bardzo jestem ciekaw realnych reakcji skotiszowej tzw opinii publicznej na ekscesy z Brexpacito. Niedawno – chyba w Independent widziałem fajny rysuneczek: engliszowy dżentelmentel odpiłowujący ręcznie wyspę wzdłuż kanału, a powyżej taki jeden w kilcie mniejszą piłką tnie w poprzek Brytfanię na wys. muru Hadriana. Czego tym(u) Państwu życzę.

  331. @Slawczan 10 września o godz. 10:17
    Drugim ciekawym przykładem udanej modernizacji jest Irlandia. Jest członkiem UE (EWG) od 1973r!!! Do połowy lat dziewięćdziesiątych była raczej wstydliwymi peryferiami, przyjętymi jako przystawka Wielkiej Brytanii ale w wyniku ŚWIADOMEJ polityki rządu obecnie plasuje się w unijnej czołówce. A jakież to były ,,genialne” działania? Rozwój edukacji, badania naukowe a po przez odpowiednią politykę podatkową i system zachęt ściągnęła ODPOWIEDNIE INWESTYCJE. Ze względu na demografię i uwarunkowania z przeszłości nie zależało im na ,,wielkim przemyśle” za to ŚWIADOMIE ściągaja firmy branży IT, biotechnologiczne, high-tech czy farmaceutyczne. Obecnie są to branże dostarczające największej ,,wartości dodanej” i brak wpływów podatkowych od nich rekompensują gospodarce wysokie zarobki zatrudnianych pracowników. Można? Można!
    Nasze montownie czy magazynownie to współczesny ekwiwalent smolarni.

    Pomieszanie z poplątaniem.
    (Ja przepraszam, że dla mnie wszystko wygląda jak łepek elektronicznego gwoździa, no ale taki młotek trzymam w dłoni.)

    Pisanie, że Do połowy lat dziewięćdziesiątych była raczej wstydliwymi peryferiami, szczególnie z perspektywy polskiej elektroniki połowy lat dziewięćdziesiątych jest mało sensowne.
    http://mural.maynoothuniversity.ie/6119/2/CVE-Rise-and-Demise.pdf

    w wyniku ŚWIADOMEJ polityki rządu

    Otóż to!
    https://en.wikipedia.org/wiki/IDA_Ireland

    https://en.wikipedia.org/wiki/Ministry_of_International_Trade_and_Industry

    https://fsi-live.s3.us-west-1.amazonaws.com/s3fs-public/evnts/media/KWang_The_ITRI_Experience.pdf

    Rozwój edukacji, badania naukowe a po przez odpowiednią politykę podatkową i system zachęt ściągnęła ODPOWIEDNIE INWESTYCJE

    No więc jeżeli popatrzeć na elektronikę to Irlandia wcale nie zaczynała od edukacji ani od badań naukowych tylko od bardzo prostego montażu.

    ODPOWIEDNIE INWESTYCJE należy rozumieć nie tylko jako odpowiadające ambicjom ale nie tracące z oczu możliwości, czyli mierz zamiary na siły.

    firmy branży IT, biotechnologiczne, high-tech czy farmaceutyczne
    To już jest wiek XXI, a więc w 30 lat od początków znaczących sukcesów IDA, czyli od ściągnięcia do Irlandii firmy DEC.

    Nasze montownie czy magazynownie to współczesny ekwiwalent smolarni
    Poetycka przenośnia. 😉
    Jeszcze raz przypominam, że Irlandczycy, tak jak wielu, (Tajwan, Korea Południowa) też zaczynali od montowni.

    @Tanaka 10 września o godz. 14:37
    W latach 80-tych jeszcze zaczęła się w Irlandii fala powrótów Irlandczyków amerykańskich do ojczyzny, albo rozszerzania interesów na ojczyznę przodków. Przybywali obyci, zorientowani w świecie potomkowie ojców i dziadów, których wygnały prześladowania, albo ‚potato famine’. Zakładali biznesy, inwestowali, byli witani, działali wśród swoich. Irlandia zaczęła się coraz szybciej zmieniać i bogacić.

    DEC do Irlandii został ściągniety w 1971 roku.
    Jak można było do PRLu, nawet za Gierka, do państwa-członka Układu Warszawskiego ściągnąć elektroniczną firmę z USA? Chociażby montownię? PRL zaczął ściągać tzw. firmy polonijne a i to chyba nieco później niż na początku lat 70-tych, chociaż tutaj moge się mylić. Hasło „Edward Piszek” w polskiej Wikipedii jest duzo krótsze aniżeli w angielskojęzycznej.
    PRL był po złej stronie żelaznej kurtyny i tyle. Historyczny pech.

    A w latch 80-tych? Gdy w PRLu kolejny przełom, „Solidarność”, stan wojenny (i tak tzw. mniejsze zło) a ptem stracona – gospodarczo – dekada Jaruzelskiego?
    Z czym do gościa… w Irlandii żadnych ideologiczno-ustrojowych problemów nie musieli w tym czasie rozwiązywać. Oni mieli „tylko” zwykłe, nudne problemu rozwoju gospodarczego. Pół procenta, jeden procent, cztery procent czy może jedenaście i pół procent?

  332. Mój wpis o Irlandczykach w literaturze angielskiej jak zwykle był niedokończony i brakowało w nim prostego pytania: Jak wygląda spis treści typowego amerykańskiego, licealnego podręcznika do literatury polskiej?
    Wróć, chciałem napisać „angielskiej”… 😉

    Ile razy uczniowie w tamtejszych szkołach „przerabiają” utwory twórców pochodzenia irlandzkiego?

    Thomas Lanier Williams III was born in Columbus, Mississippi of English, Welsh, and Huguenot ancestry,

    Brando was born on April 3, 1924, in Omaha, Nebraska, (…) His ancestry was German, Dutch, English, and Irish

    How Stanley Kowalski Clears The Table
    https://www.youtube.com/watch?v=C4Z4c6-_iek

  333. Gdyby Stomma policzył polish jokes, może wyszłoby mu inaczej?

    Two Irishmen, Pat and Murphy, saw sign saying „Tree fellers wanted”.
    Murphy said to Pat: ‚If only Seamus had been with us we’d have got that job.

    Top 40 Irish Actors

  334. zaglądam poszukując czy @zza kałuży jeszcze tu bywa (czy żyje, oczywiście dużo zdrowia itp.).
    Skoro żyje, to oświadczam że prośba z którą się do niego zwróciłam jest nieaktualna – sprawa rozeszła się po kościach. Czyli milczenie jest złotem – w przypadku kiedy nie ma sie nic do powiedzenia.
    Czytam a tu @Sławczan!, bardzo uczciwy komentarz, gratuluję tym bardziej że odważny – nie wszystkich stać.

  335. Ze spraw bieżących

    Europejski watchdog bierze pod lupę wybory w Polsce

    http://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/10361?

    „W opublikowanym przez ODIHR raporcie z wizyty NAM przeczytamy m.in., że jej rozmówcy zwracali uwagę na ostatnie nowelizacje Kodeksu Wyborczego i wynikającą z nich zwiększającą się kontrolę władz nad procesem wyborczym, a także na niski poziom zaufania obywateli do organów władzy sądowniczej sprawujących nadzór nad wyborami.”

    Mam nadzieję że przedsiębiorcy licznie stawią się w lokalach wyborczych myśląc o zapowiedzianych przez rząd składkach na ZUS.

  336. Przedsiębiorców jest znacznie mniej niż zawistników mówiących „Dobrze im tak, krwiopijcom” 🙄

  337. Kostka
    10 września o godz. 18:45

    Widziałam dzisiaj newsy, Bercow za to nieźle dał na koniec popalić, szkoda że odejdzie bo one in a million. Ciekawe czy ja kiedykolwiek powiem o belgijskim premierze „nasz”, zazdroszczę Ci. Charles Michel nie taki znowu najgorszy, będzie nowym Tuskiem jak słyszałam.

  338. Tobermory
    10 września o godz. 21:21

    Gdzieś mi przemknęło że znakomita większość lekarzy prywatnych ma jednoosobową działalność (przemknęło więc głowy nie dam) małych przedsiębiorców jest ponoć bardzo dużo. Jeśli składkę na ZUS będą płacić od wysokości dochodów jak rozumiem to wiele firm tego nie udźwignie. Ale jeśli PiS ma pieniądze na socjal to skądś je ma.

  339. No i masz @Tobermorry, teraz mi zabiłeś ćwieka tym „we’d have got that job.”
    Obracam ten kartofel w gebie, obracam, ale jakoś przełknąć nie mogę.
    Jakoś „gotten” mi bardziej pasuje, ale z gramatyki to ja zawsze byłem do niczego, po polsku, rusku czy angielsku, no więc niczego sensownego poza „mi to nie pasuje” nie umiem wykompinować.

    Drzewo z trzema ciągle mylę, drwala z facetem też, ja tych Irlandczyków doskonale rozumiem. Jednego z pracy bardzo mile wspominam, bo kiedyś w pracy w ramach nagrody dostałem najnowszy, jeszcze ciężko osiągalny w sprzedaży telefon modelu Razr i miałem zamiar go używać. Do momentu, w którym ów Irlandczyk uświadomił mnie, że na ebay takie telefony sprzedają się za blisko 1000 dolarów.
    Oczywiście mnie głupkowi zaęło kilka tygodni zastanawianie się czy by nie sprzedać no i po miesiącu dostałem za niego już „tylko” siedemset kilkadziesiąt.
    Cały czas mając w robocie opłacany telefon… no ale on nie był razr!

  340. Jedna z różnic między amerykańskim a angielskim…
    https://grammarist.com/usage/got-gotten/

  341. @zza kałuży
    10 września o godz. 21:36

    To jest gramatyka irlandzka 😎

    The Irish attempt at scaling Mount Everest was a valiant effort, but it failed: They ran out of scaffolding

  342. Kostka
    10 września o godz. 18:45

    Zdaje się, że cały Borysek nie może wyciągnąć się z gaci. Dowcipnie złośliwe te filmiki 😀
    Tereska z kolei ma radość w trumnie: nie jest już najgorszym premierem w dziejach. Takie dzieje!

  343. wbocek
    10 września o godz. 19:32

    Fajne, czyste foty. A kanał znowu zatkany. Czyli tak jak się należy.

  344. Nefer
    10 września o godz. 17:24

    Czy będzie jakieś łono, to nie wiadomo.
    ale a propos, to do rady programowej TVPisoidalnej trafiła jakaś taka pani, co w fachowym tygodniku „Niedziela” prowadziła równie fachowe wykłady na temat Szatana, co ciągle atakuje.
    tak, że ten.

  345. zza kałuży
    10 września o godz. 19:29

    Z tą listą to by się zgadzało. tylko o co chodzi z tym zdziwieniem i żartem?
    Nie wiem jak Ludwik Stomma przeprowadzał ocenę czy na co się powoływał, takie rzeczy są badane.

  346. Nefer
    10 września o godz. 21:08

    elegancja!

  347. Tobermory
    10 września o godz. 20:50

    jak zacząlem przeglądać listę, byłem optymista: z 80% kojarzyłem z obrazka. ale jak doszedłem do końca to wyszedłem z optymizmu i spadło mi do jakieś 50%. Góra.
    Uniwersytet w Cardiff ma instytut teatralny, a może aktorski, w każdym razie są tam uhonorowani dwaj Walijczycy: Anthony Hopkins i Richard Burton. Mają swoje sale i odpowiednie inskrypcje.

  348. Nefer
    10 września o godz. 21:08

    Spóźnione nie za ma co ma za co:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/studnia-%C5%BCycze%C5%84.jpg

  349. @Zza Kałuży
    CO do Irlandii to mieszkałem tam przez kilka lat i pewne rzeczy, które piszę nie są oparte na ,,twardych danych” ale ,,odczuciach”, na ,,jak wtedy było” zebranych podczas rozmów z moimi irlandzkimi kolegami z klasy robotniczej. Sporo z nich miało za sobą doświadczenie emigracyjne-ekonomiczne, jeden z Belfastu (dosyć starszy) wspomnienie ,,troubles time” (prawie nic nie opowiadał – czasem to był półcalowy strzępek zgryźliwego komentarza). Ci co pozostali wspominali biedę, parszywość swojego szefa w latach osiemdziesiątych ( na tle polskich i tak wypadał nieźle). Wspomnienie upokarzającej podległości klerowi (,,pracy nie dostałeś jak nie przyniosłeś listu polecającego od proboszcza”), narkotyki (prawdziwy problem) i przestępczość. Pomijam prawne katolickie obstalunki.Mało sympatyczne miejsce. Ja ich kraj poznałem jako sympatyczny, idący do przodu, pełen optymizmu, nie spotkałem się ANI RAZU z przejawami rasizmu (choć nie obracałem się wśród kadry akademickiej), nie czułem szklanego sufitu. Generalnie nie najgorsze miejsce do życia chociaż ichni kapitalizm ma krwiożerczość na poziomie blisko anglosaskiego. Dziś być może bym się deklarował jako Irlandczyk polskiego pochodzenia.
    Teraz czasami ten kraj odwiedzam i widzę ciągły progres. Cały czas. Pomimo kryzysu jak ich naprawdę dopadł.
    Napisałem tą laurkę bo tam widać tą różnicę między państwem-istniejącym (dosyć dyskretnie) a państwem-z-tektury (a wciskającym się gdzie się da). Oni realizują pewną politykę, my się nadymamy.
    By nie była tak miło: jak każdy kraj mają swoje piekła…
    (Przyznaję, że to co piszę o postępie Irlandii bazuje na moim subiektywnym odczuciu.)

  350. @zza kałuży
    10 września o godz. 19:29

    Zakręcasz nie w ta strona swoją obroną. Czego? 🙂
    A odpowiedź jest prosta na twoje pytanie A jakiej używał do tego pomiaru metryki? – ilości władzy.
    Robisz te listy i statystyki i bardzo dobrze. Ilu wpływowych ludzi w polityce jest Polakami nawet w drugim pokoleniu?
    Ciekawe by było.

  351. @Ewa-Joanna

    Długo cię nie było, myślałem, że udałaś się do buszu przesłuchać twoje drzewko, czy to faktycznie Queensland kauri pine 😉
    Zauważyłaś mój komentarz z 15:00?

  352. @Slawczan 10 września o godz. 23:05

    Temat jest fascynujący, nie przeczę. Ja to nazywam „jak się udało tym, którym się udało?”.
    Dlatego, choć niesystematycznie, próbuję gromadzić opisy/analizy/nieco mądrzejsze podsumowania – po czasie, z perspektywy lat, na temat takich miejsc jak Tajwan, Korea Południowa, Japonia, Chiny, Singapur, Irlandia, Niemcy (po wojnie i po zjednoczeniu, w tym pomoc dla byłego NRD). Niestety komputery i twarde dyski zmieniam szybciej niż mogę zakończyć tę moja zbieraninę i no i teraz nie mam pojęcia gdzie szukać tych folderów z częstkowymi kolekcjami publikacji.

    W temacie „tym, którym się udało” to absolutna prawda, że państwo, w takiej czy innej postaci, pomogło. Że była instytucja, listę takich trzech (dla Irlandii, Japonii i Tajwanu) podałem w poprzednim komentarzu, która z sukcesem pokierowała, przewidziała i dopomogła.

    Mnie fascynuje pytanie: a ilu krajom się nie udało? No Polska tutaj trochę pasuje a trochę nie pasuje. No bo w sumie się poprawiło i to mocno ale tego high-tech jakby ciągle mało. Ale tygrysami nazywamy tylko te kraje, które odniosły sukces. Nie wszystkie tak nazywamy.

    Protekcjonizm, a wszystkie tygrysy go stosowały, nie daje gwarancji sukcesu. A daje wzrost kosztów dla krajowych konsumentów, przedłużenie czasu bycia przestarzałym w bronionych dziedzinach, gwarantuje jeżeli nie spadek to zamrożenie, zwykle marnej, jakości.

    No i zawsze ten sam problem – które dziedziny wybrać „do popierania”?

    Ja powiem: „półprzwodnikowe układy mocy”.

    Ktoś inny powie „produkcję rzodkiewki”.

    Jeszcze inny „hodowlę świń”.

    Zamieńmy Polskę w europejskie centrum opieki dentystycznej!

    Albo w europejskie centrum naprawy aut. Pociągów. Samolotów.

    Nie, nie, nic tylko produkcja lnianej bielizny!

    Implantów biodrowych!

    Piwa!

    Zainwestujmy w cudowne uzdrowienia modlitwą do Naszego Świętego w Naszym Sanktuarium! Rozwijajmy turystykę dewocyjną!

    No i komu dać wysokie, broniące jego ulubioną działkę cła?
    Wysokie, najlepiej całkowite zwolnienia od podatków w przypadku podjęcia krajowej działalności w jego dziedzinie? Komu otworzyć 100 dodatkowych szkół i uniwersytetów kształcących specjalistów w jego dziedzinie? Kogo reklamować na świecie?

    Bo po fakcie, po 50-latach, to fajnie chwalić.
    Metoda „puszczenia na żywioł” przynajmniej od nikogo nie kradnie jego podatków i nikomu tych podatków nie daje w prezencie. Wielokrotnie przy sprzeciwei i niezadowoleniu podatnika, któremu zabrano.

    Górnicy będą chcieli sfinansować protekcyjny na początku, a zatem niekonkurencyjny i nierentowny przemysł okretowy?

    A stoczniowcy nierentowne, znowu na początku, kopalnie?

    Widzisz, w (dawnych i współczesnych) Chinach, w ZSRR, w PRLu było łatwiej, bo waadza miała w upie opinię społeczną. Przynajmniej krótkoterminowo mogła się nie przejmować. Podobnie było w Singapurze i w Korei Południowej. Zamordyzm i już. Demonstracje, strajki były równo pałowane i spoko. W takich Chinach to nawet rozjeżdżane czołgami.

    No i nie zapominajmy, że wszystkie tygrysy miały pomoc i prezent w postaci całkowitego poparcia ze strony USA. Miały otwarty amerykański rynek zbytu. Tak samo jak Niemcy, jak Japonia, które ciężko nazwać tygrysami, bo one już od dawna były dobrze rozwiniętymi gospodarkami. Wszystko oczywiście w celu dopomożenia państwom frontowym na froncie zimnej wojny.

  353. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:36
    Ilu wpływowych ludzi w polityce jest Polakami nawet w drugim pokoleniu?

    Cieszysz się czy martwisz z tego, że Jarosław Ka nie ma syna? 😉

  354. @Tobermory
    10 września o godz. 23:52
    Spałam, a potem musiałam nakarmić skrzydlatą żywiołę i zaczęłam czytać od początku. Z przeszkodami ( mąż się pęta) mi to szło to trochę potrwało zanim jestem w stanie odpowiedzieć : dziękuję! To jest właśnie to a ty jesteś niesamowity. 🙂
    No i lokalizacja się zgadza bo Fraser Island mam pod nosem.
    Aż żal że oni to powycinali tak energicznie. Teraz już nie wolno wycinać drzew na wyspie ale przedtem to cały przemysł był.

  355. @zza kałuży
    11 września o godz. 0:06
    Ale to mierzy poziom władzy a więc i wpływów.
    A kto wie jaki byłby syn Kaczyńskiego? 🙂

  356. Podlinkowany dokument na temat zmiennych losów, zmiennego powodzenia irlandzkiego przemysłu elektronicznego jest dobrą ilustracją. Były okresy, były lata, kiedy takie inwestycje, przy państwowym poparciu, dawały piękne rezultaty, powstawały nowe fabryki, pojawiały się coraz nowocześniejsze miejsca pracy, podnosił się irlandzki poziom techniczny. Ale globalna konkurencja, a globalne firmy wcale nie oszczędzały Irlandii w tym względzie, często-gęsto brutalnie zmuszała zagranicznych inwestorów do zamykania albo do redukowania zatrudnienia w swoich irlandzkich oddziałach, i zarówno Irlandczycy jak i instutucje państwoe musiały cały czas bardzo dynamicznie na te globalne prądy reagować.
    A zatem samo państwe poparcie nie wystarczy, zastąpienie Balcerowicza jakimś Opiekunowiczem nie wystarczy, ten Opiekunowicz musi, oprócz wielkiej wiedzy, doświadczenia i woli opiekowania się, musi mieć dużo, dużo szczęścia!

  357. @zza kałuży
    11 września o godz. 0:04
    Miło mi iż ktoś biedzi się podobnym zagadnieniem intelektualnym…
    Mnie oświeciły ksiązki J. Sowy. Bardziej niż oświeciły to napisały…Zawsze miałem wrażenie, że coś musi być z naszą historią nie tak a książki na te tematy są rozpaczliwie powierzchowne. Temat był niczym wielka dynia którą byśmy próbowali nargryźć ale japa nam się nie otwiera dość szeroko. Sowa podołał zadaniu. W ogromnej mierze.
    Dlatego ja nie wierzę w jakiś nagle oświecony rząd który nas pchnie ,,we właściwym kierunku”. Robić jak Niemce, jak te mrówki do przodu nam się nie chce a Piotrowi I działać nie pozwolimy (i słusznie!)
    Na koniec przypis do wszystkiego co napisałem:
    36 Pułk Lotnictwa
    Mimowolny antybohater katastrofy smoleńskiej.
    W wyniku śledztwa wyszło na jaw:
    – tylko nawigator miał uprawnienia do latania do Rosji
    – ten sam nawigator nie miał czasu na odpoczynek i przygotowanie się do lotu
    – kapitan nie był szkolony do latania na Wschód. Drugi pilot również
    – piloci musieli odbywać obligatoryjne szkolenia na symulatorach w Rosji dla ,,odnowienia uprawnień na Tupolewy”. Zwykle wyglądało to tak: tydzień luzowali się w Moskwie po czym dostawali kwit, że szkolenie pozytywnie odbyli.
    Skala zaniedbań i nieprawidłowości w 36 Pułku była tak duża , że uznano, że pułk nie nadaje się do reformy ale do rozwiązania.
    Tak właśnie widzę III RP. PiS to Smoleńsk III RP

  358. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:36
    Ilu wpływowych ludzi w polityce jest Polakami nawet w drugim pokoleniu? Ciekawe by było.

    Marzy ci się polonijny odpowiednik Kennedych?
    Buszów, Rockefellerów, Rothschildów, Fordów?

    No ni ma, zostaje nam tylko córka Marty Stewart, Alexis, ale ona coś w ciąże zajść nie może tylko się przez surogatki rozmnaża.

    Muszę sprawy wziąć w swoje ręce i założyć tę polonijną dynastię. Lepiej późno niż wcale.

  359. @zza kałuży
    11 września o godz. 0:51

    No to do roboty! Nie opiertentego się! 🙂

    A ja lecę ekologicznie działać w ogródku.

  360. @Slawczan 11 września o godz. 0:30

    Mnie z kolei w osłupienie wprawia każdorazowa myśl, że na wolności chodzi autor słów:

    Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. (…) No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej.

    Te słowa powinny być tekstem jakiejś piosenki, hymnu, wiersza, nazwą partii, sztuki teatralnej, książki.

    Rosiewicz, Wolski, Pietrzak niestety robią dla PiSu, kto ma pisac te piosenki, wiersze i książki?

  361. TO PIZDA TUTAJ JEST
    MOŻECIE SPRÓBOWAĆ
    JAK NAJBARDZIEJ

    Taki t-shirt na wybory? 😉

  362. Niezwykle elegancko wymiana rozwinela od czasu jak Henio Valezy zobaczyl […] Sobecka/Pawlowicz z podniesionymi koszulkami. I uciekl (dal dyla) do naukowej pracy. Nic tu dodac nie mozna, do @Szanowne Towarzystwo mysli.

    Az Zza kaluzy dal link (11 września o godz. 2:03 ), co streszczenie (sens) ma ostatnie zdanie. „Alaska demonstrates that when you start giving people money, the act may very well eclipse every other political concern and blot out all other missions of government.” Co wg mnie jest kompletna bzdura. Byc moze w wypadek Alaska nie jest kompletna bzdura. Nie znam zaden Alaskanczyk. Ale ogolnie, 100% bzdura artykul przeslanie.

    Norwegia ma tez fond, ktory pieniadze wydziela. Tylko troche/bardziej lepiej wydziela. Przed wszystkim fond „polityczny” nie jest. Prosciutkie rozwiazanie fundament, daje gwarancje, politycy dla wlasnych partykularnych celow (chwilowych), tyle moga zrobic co Valezy zakrzyknal, jak zobaczyl co pod koszulkami maja zapresentowane panie. Znaczy […] zimna, moga zrobic politycy. Dac dyla.

    Daje link do norweskiego fond ponownie. Kiedys dawalem inny
    https://en.wikipedia.org/wiki/Government_Pension_Fund_of_Norway
    Drugie linki latwo wlasna raczka znalezc. Polecam/rekomenduje. Najlepiej na dole (References) jak kto zainteresowany zaczac. Zeby mieso na kosciach bylo do dysskusja (gdyby takowa). Nie same kosci byly.

    Jak zwykle, diabel mieszka w szczegole/ach. Znaczy, wiedziec trzeba, cel fond (rozdawnictwo „za darmo”) co jest budowany (design/architektura systemu). Nie (archi)tektura. Tektura??? Jakikolwiek fond (gora pieniazka) dotyczy. Bo inaczej to […] zimna, co Henio Valezy zobaczyl. Mozeby Alaskianie jakiego Norwega zatrudnili, na (de)konstrukcje (Derrida)? Od nowa cegielki poukladali poczem?

    A pozatym Zza kaluzy. Dynastie nie rencamy („tymy rencamy”) sa zakladane. Inne czesci cial obu, Zza kaluzy, wchodza w zagadnienie. Paczpan Henrysio Valezy i Terlikowscy przyklad. Rekoczyny/rekodzielnictwo jedynie gra dynastyczna wstepna bycmoze, 😎 nawet polonijnie.

    A w ogole, jak bylem na tym linku z Alasca, to duzo lepszy nizej, co daje. Moze kto przeoczyl. SZCZEGOLNIE „For years now, people who can’t afford to pay a human priest to perform a funeral have had the option to pay a robot named Pepper to do it at a much cheaper rate. „ 🙂
    https://www.vox.com/future-perfect/2019/9/9/20851753/ai-religion-robot-priest-mindar-buddhism-christianity

    bardzo wczesnoporannie Seleukos pzdr

  363. Pod informacją o kolejnym chamskim spektaklu Pawłowicz wpisałem poniższe:

    „PiS to katastrofa obyczajowa, parlamentarna, cywilizacyjna. I równocześnie codzienna, mocna ilustracja, że religia pokoju, jaką jest biblijne chrześcijaństwo, jest w rzeczywistości tylko ozdobą w klapie i nie ma najmniejszego wpływu na prowadzenie się wyznawców”.

    „Obowiązkowe badania psychiatryczne kandydatów na posłów. Nie dyletanccy wyborcy mają ostatecznie decydować o tym, czy kandydat zostanie posłem, lecz psychiatra i psycholog. Dość psychopatów w sejmie!”.

  364. Sejm pod rządami pisowatych jest, rzecz jasna, Matką Broszką w klapie, niepotrzebną atrapą – wystarczyłby jeden „szary poseł”. Ale ten wieczny smark, tchórz i mlaskacz nie powie głośno: „Wybory są niepotrzebne. Jam jest demokracja. Mnie słuchajcie”.

  365. @zza kałuży
    11 września o godz. 2:02
    Podoba mnie siem…

  366. @wbocek
    11 września o godz. 8:22
    Wczoraj na GW przeczytałem artykuł o tym jak brytyjski parlament skrępował tego płowowłosego nihilistę by podczas przerwy w obradach nie wykonał jakiegoś głupiego ruchu, zabezpieczono wszelakie opcje, łacznie z ,,irlandzkim bezpiecznikiem” , zabezpieczono sie też by Johnson nie mógł zignorować, znadinterpretować ograniczającego go prawa etc. Przedstawiono opcje jakie ma Johnson etc…
    Jak to jeden internauta skomentował: lekcja parlamentaryzmu – a u nas? Prezes by koło południa po przebudzeniu zdecydował, Zbyszek zorganizował podpisy, Terlecki obrzygał protestującą opozycję, Kuchciński mikrofon wyłączył, Pawłowicz opluła i nocką brexicik byłby klepnięty, nad ranem Adriana by się obudziło do podpisu, o 8 Wolfgangowa ogłosiła, że jest legal…

  367. zza kałuży
    11 września o godz. 2:02

    „TO PIZDA TUTAJ JEST
    MOŻECIE SPRÓBOWAĆ
    JAK NAJBARDZIEJ”

    Taki t-shirt na wybory?

    Ta jest, przy czym to cytat i koniecznie trzeba dać autora. Chyba porucznika? Tego dowódcę Jaka-40, co chwacko wylądował w gęstej mgle, że aż kontrolerom gęby zatkało.
    Polak potrafi! Z tym, że nie za każdym razem.

  368. Slawczan
    11 września o godz. 10:08

    pani Wolfgagnowa? Jak to ślicznie brzmi.., ech te kobiety, kobiety, taką mają w sobie wolfgangową słodkość trybunalską….

  369. zza kałuży
    11 września o godz. 0:51

    zdaje się, że najwyżej zaszła na hamerykańskim rynku nasza szczera Polka Barbara Piasecka, od męża Johnson & Johnson. Gruba multimilionerka, albo i miliarderka.
    Pani Piasecka-Johnson miała uratować Świątynię Narodu Polskiego – Stocznię Gdańską imienia ciągle nieżywego Lenina przed bankructwem. Bankructwo Świętej Stoczni załatwiła nasza milusińska – „Solidarność”, z naszym także milusińskim Lechem. Tym oryginalnym, a nie tym Smoleńskim.
    Pani Piasecka-Johnson chciała dać. Grube miliony. Żeby było święcie, katolicko, po polsku no i Stocznia rządzi światem, a nie, że dziad proszalny na bankructwie.

    Pani Piasecka-Johnson, już troszkę zorientowana ze stosunków hamerykańskich i światowych, przywiozła ze sobą do Stoczni kilku przytomnych ludzi, którzy zaczęli grzebać w papierach i w dokach. Zrobili audyt i pani nasza kochana Basieńka w szok poznawczy popadła: Świętej Stoczni nie da się na prostą wyprowadzić! Zainwestowane grube miliony będą straconymi grubymi milionami.

    Zaczęło być niemiło. Bo nasza pani Basia kochana od tego jest na placówce hamerykańskiej, żeby Ojczyźnie wzięła i dała, a nie żeby miała jakieś szoki. Przecież i Lech prawdziwy wzywa i „Solidarność” wzywa i władza wszelka wzywa z ludnością nadwiślańską, Pan Bóg wzywa, czyli wszystko wyje i Ojczyzna nasza.

    Następnie zaczęło być jeszcze bardziej niemiło, a następnie jeszcze bardziej niż bardziej.
    A następnie to już nasza pani Basia kochana wzięła i zmarła. Mówią, że wskutek tego co odkryła i że się zrobiło niemiło. Ale może nie od tego? Jak to mówią: Bóg jeden wie. I zawsze mają rację.

  370. @tejot
    10 września o godz. 19:08
    ,,W Polsce było to niemożliwe do powtórzenia z marszu, w biegu” – w Polsce generalnie nikt nie myślał co potem dlatego Sachs i Lipton spadli im jak z nieba ze swoimi receptami. Czytałem wypowiedź Kuronia ,,nic z tego nie rozumiem ale podoba mi się”. Pomnik ignorancji podniesionej do rangi cnoty?
    Kompradorzy wiedzieli, że tak czy owak oni wyjdą na swoje a skutki długofalowe? Who cares…

  371. zza kałuży
    11 września o godz. 0:04

    To jest dobry materiał wyjściowy do wstępniaka. Machnij.

  372. @Nefer
    10 września o godz. 16:41
    Droga Nefer cieszę się, że możemy zgadzając się, pospijać sobie z dziubków 🙂
    Ja uważam, że PiS jest jak nowotwór u palacza – trzydzieści lat palenia, lekceważenia a teraz…faza terminalna. Lekarze mówili (a to Lepper, a to lata 2005-2007) ale chwila była tak piękna. Kryzys przeszliśmy kosztem pracowników, tyle pięknych kamienic było do ,,odzyskania”, ,,podatki to kradzież” więc w sumie dobrze, że ten VAT wrócił do gospodarki, korzystna pożyczka ze SKOKów jest tak samo potrzebna klientowi PiSu jak i PO. Można tak mnożyć…
    PiS jest odpowiedzią na paskudny charakter III RP. Tyle, że fałszywą.
    Nawet ich ,,polityka socjalna” to nie jest polityka lewicowa ale zwykła korupcja wielkiego pana. ,,Zapłaćcie tym chamom”. Teraz pan rozdaje pieniądze, jak panu bedzie potrzeba to oćwiczy lagą

  373. A tymczasem, a (tym)czasem… Nastepny PiSi wisi… Czy co ma wisiec nie utonie???

    „Janusz Wojciechowski, the Polish candidate in charge of the agriculture portfolio, is another name that’s causing concern in the Parliament. A member of Poland’s ruling PiS — a party that has repeatedly clashed with the European institutions — he is under investigation by the EU anti-fraud office, OLAF, for alleged irregularities in the reimbursement of travel expenses when he was an MEP between 2004-2014.”

    https://www.politico.eu/article/new-commission-european-parliament-test-von-der-leyen/

    pzdr Seleuk

  374. wbocek,8:05
    Tej pani trzeba podać cukierka…().

    „Na agresywność wpływ mają również substancje metaboliczne. Istotną rolę wydaje się odgrywać poziom glukozy we krwi, który jest obniżony u przestępców agresywnych. Znany przedszkolankom amerykańskim sposób uspokajania dzieci przez podanie im cukierków świadczy o tym, że poziomem glukozy można regulować zachowania agresywne. Wydaje się również, że obniżenie całkowitego cholesterolu w krwi zwiększa zachowania agresywne..”

    http://ptpk.org/mozg/1.html

  375. seleuk|os|, 11:08
    O, tak. Przy okazji, ten Wojciechowski to były… sędzia i prezes Najwyższej Izby Kontroli.

  376. Czego to człowiek nie słucha na wielkich słuchawach podczas prasowania 🙂

    Kto nie lubi głośnej muzyki to nie włącza a official video na własną odpowiedzialność

    https://youtu.be/tMJXeBggwS0

  377. seleuk|os|
    11 września o godz. 11:08

    OLAF jak się wgryzie w nogawkę to nie puści, z nimi nie ma żartów.

    Mam nadzieję że Wojciechowski nie przejdzie wysłuchania. A poza tym co to z polskim Sejmem, na kołku powiesili wzorem Borysa?

  378. Na podstawie https://www.fairobserver.com/region/north_america/donald-trump-republicans-gop-republican-party-us-politics-news-31390/
    dochodzę do wniosku, że pisia Polska pod rządami kaczego Mini Me dorównuje, przynajmniej w hipokryzji, Wielkiemu Bratu z jego Dr. Evil.

    Po tym krótkim wtręcie oddalam się, by pogrążyć się znów w żałobie po Kocurskim…….

  379. Czego to człowiek nie słucha na wielkich słuchawkach podczas prasowania

    Kto nie lubi głośnej muzyki to nie włącza a official video na własną odpowiedzialność

    @Nefcia, po takim komentarzu myślałem, że zobaczę coś grubego. 😉

    Ode mnie coś unikatowego, kultowa grupa z Hameryki The Cramps.

    https://www.youtube.com/watch?v=YIQR_3TPtJw

  380. Nefer
    11 września o godz. 11:53
    Moze z polskim Sejmem jak z video official. Trzeba zalogowac, byc pelnoletni. Ale cotam jest kontroversyjne, dla pelnoletnich Nefer? Dla mnie osobiscie, ni Sejm, ni video, kontroversji nie ma.
    pzdr Seleukos

  381. @ maksim 11:28

    wbocek,8:05
    Tej pani trzeba podać cukierka…().

    Tej pani jeden cukierek nie pomoże. Tej pani trzeba by dać wór cukierków, żeby się zakleiła.

  382. zza kałuży
    11 września o godz. 1:07

    Pisałeś wczoraj/ dzisiaj o tej lokalnej pi…. w Smoleńsku, przeczytałem, miałem się nie odzywać, ale … dlaczego chcesz zapuszkować autora wypowiedzi? Skąd osłupienie? Hasło na koszulki to już rzecz 1. gustu a po 2. jeżeli ton Twojego wpisu świadczyć ma o rzekomym współudziale (w jakim zakresie?) tego pilota w nieszczęściu, rozważ proszę, na jakiej podstawie autor słów miałby wiedzieć, że jego koledzy za lejcami tutki nie poradzą sobie z tym, co on wykonał. Przecież wylądował kilkanaście (?) minut wcześniej podobnej konduity łunochodem Jak40. Ta maszyna ma jeszcze skromniejsze wyposażenie, tym bardziej nieporównywalne z prezydenckim latadełkiem. Sądzisz, że proponował im podjęcie próby podejścia bez rozeznania trudności? Różnice są takie, że po pierwsze i najważniejsze – miał PRAWIDŁOWO USTAWIONY radiowysokościomierz i nawet przy teoretycznie gorszych warunkach nie ryzykowałby wąchania soku z brzozy. Reszta różnic jest w zasadzie nieistotna w dalszym rozwoju zdarzeń.
    Jeżeli nawet przekroczył granice proceduralne i racjonalne ryzyka – zrobił to na swoją własną odpowiedzialność, bez „skutków ubocznych”. Zapewne nie pierwszy raz i – gdyby nie ciąg dalszy w Smoleńsku – zapewne nieostatni. Bo tak zasadniczo funkcjonował 36 i dlatego był specjalny. Specjalnego ryzyka.
    Napisałem, bo w tym kontekście proponowane hasło koszulkowe ma – tak mi się wydaje – inny od zamierzonego sens.

  383. Gorzej z Zorz Ponimirski video. The Cramp(ie)s?
    🙄 Seleuk

  384. Nefer
    11 września o godz. 11:44

    Jak nie lubisz Queen przy prasowaniu, to nie otwieraj:

    https://www.youtube.com/watch?v=gDXXt6rSugo

  385. Tanaka
    11 września o godz. 10:09

    zza kałuży
    11 września o godz. 2:02

    „TO PIZDA TUTAJ JEST
    MOŻECIE SPRÓBOWAĆ
    JAK NAJBARDZIEJ”

    Taki t-shirt na wybory?

    https://bi.im-g.pl/im/10/64/17/z24527632V,Andrzej-Rysuje—MiG.jpg

  386. @scrambler 12:25

    Jak to za co? Za nieregulaminowe i wprowadzające w błąd komunikaty. Pilot tutki pi…y szukał, którą Wosztyl zobaczył. Do samiuśkiego końca szukał.

  387. Żorż Ponimirski
    11 września o godz. 12:13

    Bo nie dałam official video a niektóre to freaków nie lubieją.

    Coś ty za jakiegoś chudego wrzeszczącego wymoczka puścił? yyy

    seleuk|os|
    11 września o godz. 12:14

    Raczej mieć wszystkie klepki a nie 18. Do Sejmu przynajmniej.

    scrambler
    11 września o godz. 12:33

    Queen może być tylko mi się przejadło. Link, eee, taki sobie

  388. paradox57
    11 września o godz. 12:35

    Nie pisz bzdur. Jakie komunikaty? W rozmowie poza proceduralnej?
    Na jakiej podstawie można wyciągnąć konsekwencje z – jak piszesz – nieregulaminowych rozmów?
    Jego słowa są ew przyczynkiem do podjęcia próby podejścia, nie lądowania.
    Pilot tutki nie zdążył czegokolwiek szukać, bo znienacka napadła go Terrain, o czym zresztą rzeczona tutka mu ciągle wrzeszczała. Może by i znalazł to, na czym chciał wylądować. Może by wylądował. Żeby kózka kwiecień plecień to by ślimak ch.. ci w d… jak mawiają ci od specjalnego ryzyka.
    Każdy – mniejszy czy większy – wypadek lotniczy jest jak każdy inny zbiegiem wielu pozornie drobnych i może kiedy indziej nieistotnych szczegółów / drobiazgów / zaniechań / błędnych lub błędnie wykonanych procedur. Polecam lekturę tegoż:
    https://dlapilota.pl/wiadomosci/polska/kulisy-drugiej-katastrofy-i-zamkniecia-programu-samolotu-i-22-iryda
    najlepiej do końca. Doskonale wprowadza w niespecyficzne cechy środowiskowe (latanie na drzwiach od stodoły / hangaru) leżące u podstaw wielu takich nic pozornie na co dzień nie znaczących drobiazgów.

  389. scrambler
    11 września o godz. 12:33

    No pewno, że taki. Sobie też.
    A to?:

    https://www.youtube.com/watch?v=wepBAVq_3jQ

    .. ale bo może ci sie przypalić…

  390. @scrambler

    Wosztyl wylądował szczęśliwie. Pytanie o przebieg procedury. Czy miał zgodę kontrolera, czy lądował bez jego zgody. I czy musiał mieć taką zgodę.

    A co do jego cytowanych słów. Z tej pozaregulaminowej rozmowy nie wynika, czy sugerował próbę podejścia do lądowania, czy próbę lądowania. Przynajmniej dla mnie.

    Średnio mnie ekscytuje czy głupota jakichkolwiek pilotów. Chyba że jej skutkiem będzie przypierdzielenie samolotem we mnie. Ale wtedy tym bardziej nie będę o tym dywagował.

  391. scrambler
    11 września o godz. 13:30

    Bardzo się podobało 🙂

  392. Nefer
    11 września o godz. 13:44

    A widzisz! Gregory jest bardzo best. A tu masz go z jeszcze jednym (z domieszką umęczonej krwi) debeściakiem :

    https://www.youtube.com/watch?v=qqzMFKGgzDw

  393. scrambler
    11 września o godz. 13:56

    iiii, pierwsze było lepsze. Dla odmiany oddalam się przypalić garnki w kuchni

    ‚Cause pink, it’s my favorite crayon, yeah

  394. paradox57
    11 września o godz. 12:21

    Tej pani jeden cukierek nie pomoże.

    Och Ty, tak bardzo …radykalnie. ‚Mordoklejki’ zrujnują jej plomby/protezę. Jeden twardy ‚landryn’ do ‚ciumkania’ też zamknie jej paszczę.

  395. Oj, użyłem – ciumkanie – chyba dołączę do Seluk|os’a, na indeks erotomanów.

  396. paradox57
    11 września o godz. 13:43

    Kto ma ocenić, że szczęśliwie czy poprawnie proceduralnie? Z rozmowy właśnie owszem, dość dokładnie wynika, co sugerował. Chyba, że z góry ZAKŁADAMY intencjonalne łamanie wszelkich procedur. Tutka miała tylko warunkową zgodę na próbę podejścia. Co kierownik wycieczki zaordynował – możemy się domyślać. Wiemy dokładnie, co zrobił a czego nie – kierowca bombowca. Gdyby jednak – szczęśliwie? – wylądował, czy ktokolwiek szarpał by go za procedury? Żarty. Pisaliby, że ruskiemu szklane gały wyszły na wierzch z podziwu dla kunsztu… itp podobne dyrdymały.
    Podłączony link polecam wszystkim ciekawym, dlaczego tak bywa, że nasza latająca husaria co jakiś czas spada. A to Iryda, a to Casa, Migi, albo jakaś tutka. Nie jest przypadkiem ciekawe, że jakoś nie spadł żaden prototypowy rydwan. Może dlatego, że pracowali nad nim głównie cywile? Wśród moich bliskich szkolnych kolegów było i jeszcze jest kilku, którzy mieli / mają sporą o tym wiedzę z własnego doświadczenia, a może nawet zbyt wiele na ten temat wiedzą. W zasadzie bez tej świadomości łatwo można żyć, równie łatwo stawiać uproszczone tezy.

  397. scrambler
    11 września o godz. 12:35

    Dobrze, że Andrzejrysuje dorysował MIGowi dumną nadwiślańską szachownicę na ogonie. Radzieckie/rosyjskie fotele wyrzucane są bardzo dobre i do czasu śmierci polskiego pilota, nikt przez ten fotel nie zginąl, a niejeden uratował życie.
    Nasi wszystko potrafią, co konstatuję i ze smutkiem i z poczuciem ścieklicy na tych potwornych naszych, którzy są winni śmierci pilota MIGa.

  398. scrambler
    11 września o godz. 14:17

    Tak działa człowiek. I katolik.

  399. scrambler, 11 września o godz. 13:25
    do
    paradox57

    Przeczytalem Twoj link Scrambler, z najwyzsza uwaga, zainteresowaniem do ostatnie zdanie. „Przytoczone powyżej fakty oraz logiczność domniemań przekonują mnie prawie całkowicie, że przyczyną tej katastrofy był błąd pilota, polegający na niedociągnięciu przed lotem pasów uprzęży fotelowej.” 🙄

    Musze stwierdzic co nastepuje Scrambler. Z cala wyraznoscia. Przytaczane przez @Szanowna Blogosfera (i inne zrodla) fakty polityczne jak i internet(oniczne)/komputeryczne, medyczne, universytyczne, rolniczne, kopalniczne, energetyczne, razem znaczy erotyczne w Nadwislu, oraz logicznosc domnieman przekonuja mnie ze przyczyna katastrof jest brak zjawiska atmosferyczne/klimatyczne, calkowity zjawiska brak, „read the fucking manual”. 😀

    Podstawy meteorologii https://pl.wikipedia.org/wiki/RTFM

    pzdr Seleuk

  400. @scrambler
    11 września o godz. 13:30

    Podnoszę właśnie opadnieta żuchwe z podłogi bo myślałam, że nikt tu nie słucha Gregorego mojego ulubionego… 🙂

    A na żywo widziawszy? Bo dopiero na żywo Gregory + band daje czadu.

  401. A w ogóle to w miedzyczasie na Wyspach wiadomość z ostatniej chwili jest taka, że sąd w Edynburgu zasądził, że zawieszenie parlamentu na całe 5 tygodni nie było usprawiedliwione! Nie jest zatem legalne. Po to właśnie przydaje się trójpodzial władzy….
    Oczywiście rząd już zapowiedział odwołanie do sądu najwyższego ale w międzyczasie nieźle się zakotlowalo.

  402. @scrambler 14:14

    I o też też chodzi. Czy zachowanie Wosztyla było przedmiotem jakiegokolwiek (nie żeby od razu dochodzenia), tylko sprawdzenia pod kątem zachowania obowiązujących procedur. On nie wiózł tylko własnej dupy, ale iluś tam pasażerów. Za których bezpieczeństwo odpowiadał. Więc jeśli dochował obowiązujących przepisów, to dla mnie nie ma sprawy. Ale jeśli nie, to pod jego tyłkiem ktoś powinien podpalić ognisko.

  403. @Tanaka 11 września o godz. 14:18
    Radzieckie/rosyjskie fotele wyrzucane są bardzo dobre i do czasu śmierci polskiego pilota, nikt przez ten fotel nie zginąl, a niejeden uratował życie.
    I to jest właśnie kolejny, bardzo konkretny dowód na zapaść polskiego przemysłu obronnego. Po pierwsze nie potrafi wykonać części zamiennej zgodnie z radzieckim jeszcze projektem, czyli używając wydawałoby się dobrze znanych technologii a po drugie, i to jest według mnie jeszcze gorsze, nie ma działających zabezpieczeń czyli barierek ochronnych w postaci fukcjonujących systemów kontroli jakości i niezawodoności. Które, w końcu każdemu się zdarzający bubel potrafiłyby odrzucić.

    Już nie mówię o tym, że jak się ma poradziecki sprzęt to raczej durnotą jest go serwisować u pana Kazia na chodniku przed blokiem. Trzeba albo szybko pozbyć się migów albo zapłacić Rosjanom porządnie, przełykając natowską dumę, za firmowy serwis.

    Skoro polski przemysł nie jest w stanie samodzielnie serwisować konstrukcji radzieckiej z początku lat 80-tych i polskich migów mających już po 30 lat to jak może być w stanie obsługiwać pochodzące z zupełnie innej sfery technicznej (tu już nawet nie chodzi o nowoczesność tylko o generalną „obcość”) F-16, nie mówiąc już o F-35?

    Chyba lepiej mieć mniej nowoczesną ale używalną broń zamiast cudownej ale stojącej w hangarze?

  404. Kostka
    11 września o godz. 15:01

    czyli w brytyjskim systemie prawa sąd (krajowy?) w Edynburgu może skutecznie, czyli z mocą stanowiącą, osądzić decyzje podjęte w innym obszarze sądowym, czyli w tym przypadku w Londynie?
    Skoro tak, to właśnie jedna z fundamentalnych różnic wobec Polski, w ktorej tak łatwo zgruchotać niezależność władzy sądowniczej wobec szaleństwa władzy.

  405. zza kałuży
    11 września o godz. 15:23

    Oczywiście, że tak!
    Polska nie korzysta ani z serwisowania w Rosji, ani nie kupuje części oryginalnych, ani nie chce prodeduralnego doradztwa producenta, w ogóle nic nie chce poza niechceniem posiadania czegokolwiek wspólnego z Rosją.
    Z zeznań i oświadczeń wynika, że zakłady w Bydgoszczy odwaliły zabójczą fuszerkę. Element fotela, decydujący o odpaleniu spadochronu i wypięciu pilota z fotela tak spaprały, że nie zadziałał i pilot zginął.
    Lotnicy odbierający sprzęt po „remontach” od wielu lat narzekali na niską, wręcz skandalicznie niską jakość prac zakładów. Pisali o tym w raportach i nic.
    Ten element w fotelu musi być precyzyjnie zrobiony i musi być delikatny, ponieważ ma zadziać przy określonej sile impulsu. Nasi uznali, że to źle zrobione, bo takie delikatne, więc zrobili jak u kowala. Pewnie też tak precyzyjnie nie daliby rady zrobić. I nie zadziałało, bo impuls wyzwalający był wielokrotnie słabszy niż wytrzymałość kowalskiej produkcji w Bydgoszczy.
    W takich i innych sprawach tak się dzieje nagminnie. Wypadów z MIGiem 29 było więcej, z podobnych powodów: części zamienne pochodziły nie od producenta, a z nieautoryzowanych źródeł. A to z Ukrainy, która ma zapas staroci na sprzedaż, albo zdemontuje w swoich migach co i tak prawie nie latają, albo się kupi z jakiegoś kraju Azji, może poirackie, albo z Afryki. Wyklepie się, pomaluje i zamontuje.

    Dlatego też, między innymi, w którymś z wcześniejszych wstępniaków napisałem, że z F-35 nic nie będzie. Nawet jeśli, hipotetycznie, Polska wywali kilkadziesiąt miliardów sa same samoloty tylko, to nawet palcem ich nie można będzie dotknąć. Z dwóch powodów: wszelkie przeglądy diagnostyka, wymiany, naprawy wyłącznie przez Amerykanów i u Amerykanów, oraz zerowa wiedza i umiejętności obsługi przez Polskę i ogromne ryzyko, że będzie jak z MIGami.
    Z 48 F-16 jakie Polska kupiła w ramach „kontraktu stulecia” (ile tych „kontraków stulecia” będzie w tym stuleciu?), lata jakieś 14-16. I już te samoloty są wielkim bólem głowy armii nieprzygotowanej do ich pełnego wykorzystania i zadbania o nie. Problem i w technice, w logistyce, a największy – w mentalności.

  406. @Tanaka 15:45

    Bo któremu z nich nie zdarzyło się w życiu „naprawianie” przepalonego bezpiecznika drutem od spinacza?

  407. @Tanaka
    11 września o godz. 15:30

    Podsylam link w którym jest odpowiedź na to pytanie (Why did Scotland judges get involved?).

    https://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-49650729

    To był sąd drugiej instancji (w pierwszej instancji sąd oddalił sprawę wniesiona przez ok 70 posłów, dosyć dyplomatycznie, twierdząc ze to sprawa dla parlamentu a nie sądu. Podobnie stało się z równoległa sprawą w Anglii, wniesiona przez Gine Miller). Jako, że High Court w Anglii był na wakacjach odwołaniem od szkockiej sprawy musiał zająć się sąd w Edynburgu. Decyzja jest jednak wiążąca (chyba, że uchyli ją sąd najwyższy do którego odwołał się rząd) ponieważ decyzja rządu, żeby zawiesić parlament ma wpływ na całe UK a jego częścią jest ciągle Szkocja. SNP, którego posłanka Joanna Cherry zainicjowała sprawę, ma u mnie coraz większe plusy… 😉

    Wracam do pracy póki co!

  408. Kostka
    11 września o godz. 15:01

    … a w Rugby znienacka zawaliła się ściana domu (bez ofiar) – kolejny omen brexitowo-budowlany? Fusy z kawy już wywaliłem, ale wczoraj widziałem dżdżownicę, która żwawo przemieszczała się na północ. Może przyjrzałabyś się jakimś flakom z cielęcia?

  409. Szary Kot
    11 września o godz. 16:24

    wystarczy potrzeć szklaną kulę kocim ogonem o północy na cmentarzu niekatolickim. Zastępczo może być szklane oko „wypożyczone” na moment od tuziemca, byleby rudego i o kulach.

  410. Tanaka
    11 września o godz. 15:45

    Nie jest wielką sztuką umiejętność dorobienia czegoś w kształcie zamiennika. W postsowieckim sprzęcie problemem jest tzw. materiałówka. Stopy metali lekkich o składzie wiadomym tylko producentowi. Jak można w ogóle taki proceder dopuścić do użytkowania bez prób na odpowiednio zaaranżowanym stanowisku?

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wojsku-udal-sie-tylko-pogrzeb-meza/stmcws3?utm_source=t.co_viasg_wiadomosci&utm_medium=social&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

    Z fiut35 problemy mają same USAF:

    http://www.defense-aerospace.com/articles-view/release/3/205458/supply-bottleneck-grounded-half-of-world%27s-f_35-fighter-jets.html

    więc można zakup tego sprzętu śmiało określić hołdem (niepruskim) i daniną. Nasze fstanientezkolan za kałużą robią dobre miny do pełzania.

  411. Kostka
    11 września o godz. 14:54

    Gregora odkryłem dość niedawno, ale zostanie na dobre. Taki więcej magik. Na żywo to chyba nie będzie okazji, ale…

    https://www.youtube.com/watch?v=LOGmE7bKH8c

  412. Rule, Britannia! Britannia, rule the waves.
    Britons never, never, never will be slaves
    😯
    https://www.politico.eu/article/uk-offers-brexit-mini-deals-side-step-brussels/
    😀 Seleuk

  413. Slawczan
    11 września o godz. 0:30
    @zza kałuży
    11 września o godz. 0:04
    Miło mi iż ktoś biedzi się podobnym zagadnieniem intelektualnym…
    Mnie oświeciły ksiązki J. Sowy. Bardziej niż oświeciły to napisały…Zawsze miałem wrażenie, że coś musi być z naszą historią nie tak a książki na te tematy są rozpaczliwie powierzchowne. Temat był niczym wielka dynia którą byśmy próbowali nargryźć ale japa nam się nie otwiera dość szeroko. Sowa podołał zadaniu. W ogromnej mierze.
    Dlatego ja nie wierzę w jakiś nagle oświecony rząd który nas pchnie ,,we właściwym kierunku”. Robić jak Niemce, jak te mrówki do przodu nam się nie chce a Piotrowi I działać nie pozwolimy (i słusznie!)
    Na koniec przypis do wszystkiego co napisałem:
    36 Pułk Lotnictwa
    Mimowolny antybohater katastrofy smoleńskiej.
    W wyniku śledztwa wyszło na jaw:
    – tylko nawigator miał uprawnienia do latania do Rosji

    Mój komentarz
    Było dużo gorzej. Z czterech osób załogi Tu-154M lecącego do Smoleńska, trzy nie miały uprawnień do latania samolotem Tu-154M, w tym kapitan samolotu nie miał uprawnień. Po prostu uprawnienia się skończyły, ale ponieważ piloci umieli nadal latać, więc polecieli.
    Pzdr, TJ

  414. zza kałuży
    11 września o godz. 1:07
    @Slawczan 11 września o godz. 0:30

    Mnie z kolei w osłupienie wprawia każdorazowa myśl, że na wolności chodzi autor słów:

    Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. (…) No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej.

    Mój komentarz
    Te słowa powinny być upowszechniane stale, by nie zapomnieć, co może oznaczać, tu p..a jest, nam się udało, możecie spróbować, jak najbardziej.
    Te słowa może powinny być wyryte na nagrobkach ofiar katastrofy oraz autora tych słów. To są słowa kluczowe w historii Polnische Wirtschaft.
    Pzdr, TJ

  415. Gdyby Lechowi Kaczyńskiemu udało się (miał słabszego psychicznie pilota) polecieć do Tbilisi i gdyby w tym locie samolot z (Iloma? Czterema? Trzema?) prezydentami został tam zestrzelony, to mielibyśmy tego następujące, oczywiście bardzo pozytywne skutki:

    1. Lech Kaczyński zostałby męczennikiem ABSOLUTNIE I BEZ WĄTPLIWOŚCI równym wszystkim polskim ofiarom Rosji i ZSRR, dołączyłby do panteonu powstańców, do zesłańców, do jeńców z Katynia, do AKowców i do „wyklętych”. Ach, jakie piękne zwieńczenie prywatnej biografii tzw. prawicowego polityka!

    Nb, ciekaw jestem o jakiej śmierci marzy Rydzyk?
    Czy chce dostać się na ołtarze?
    A Jarosław Ka?
    Na Wawel, do brata?

    2. Obóz pisowsko-rydzykowo-kościelny zyskałby bardzo cennego, bo jeszcze ciepłego męczennika. Dla celów biznesowych polskiego oddziału Kościoła katolickiego – cudowny prezent!

    3. Wszelkiej maści rusofobi w Wolce/Polsce – zacieraliby rączki. Malezyjski samolot na Ukrainą wprawdzie też dobry, ale w Gruzji nie było zielonych ludzików, mniej watpliwości no i co kilku prezydentów to kilku prezydentów!

    4. A jaka radość i jaki przezent dla wszystkich boltonów!

  416. tejot
    11 września o godz. 19:27

    zza kałuży
    11 września o godz. 1:07
    @Slawczan 11 września o godz. 0:30

    Mnie z kolei w osłupienie wprawia każdorazowa myśl, że na wolności chodzi autor słów:
    „Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. (…) No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej.”

    Mój komentarz
    Te słowa powinny być upowszechniane stale, by nie zapomnieć, co może oznaczać, tu p..a jest, nam się udało, możecie spróbować, jak najbardziej.
    Te słowa może powinny być wyryte na nagrobkach ofiar katastrofy oraz autora tych słów. To są słowa kluczowe w historii Polnische Wirtschaft.

    Tejocie: tak, absolutnie TAK!
    Mało tego, o tym powinno sie uczyć w szkole. Do jakiej strasznej tragedii się doprowadza, gdy nie działa pół państwa, albo całe, od prezydenta przez ministerstwo obrony i inne ministerstwa, po pilotów; gdy ludzie którzy powinni być ABSOLUTNIE fachowi i odpowiedzialni, są ABSOLUTNIE niefachowi i nieodpowiedzialni.
    Ale, oczywiście, tego w szkole nie będą uczyć i nie będzie tego napisu na grobach. Ani nigdzie indziej.

    Oto cała sekwencja wymiany zdań. Bo nie informacji. To było działanie wpływania na stan umysłu kapitana Protasiuka przez porucznika Wosztyla z Jaka 40.

    „Nie no, ziemię widać, coś tam widać, może nie będzie tragedii”

    – te słowa wypowiedziane przez jednego z pilotów pół godziny przed katastrofą brzmią dziś jak wyjątkowo ponury żart. Krótko potem w radiu zgłosił się rosyjski nawigator z lotniska w Mińsku: „Polski 101… Dla informacji:… Smoleńsk. Widzialność 400 metrów mgła”.

    „Kurwa, to nasze meteo to naprawdę!” – skomentował drugi pilot, mjr Robert Grzywna. „Nasze meteo jest naprawdę zajebiste” – zżymał się dowódca, kpt. Arkadiusz Protasiuk. W Polsce przed wylotem podano im bardziej optymistyczną prognozę.

    Ale kursu na lotnisko w Smoleńsku nie zmienili.

    Jakieś dziesięć minut później drugi pilot w słuchawkach usłyszał załogę Jaka-40, którym na uroczystość smoleńska przylecieli dziennikarze: „No witamy ciebie serdecznie.

    Wiesz co? Ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. Widać jakieś czterysta metrów około i na nasz gust podstawy [chmur – red.] są poniżej pięćdziesięciu metrów grubo!”

    Padło pytanie, o to jak lądował Jak-40. „No nam się udało tak w ostatniej chwili wylądować” – odpowiedział kapitan Jaka. „No natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować jak najbardziej. […]

    Także możecie spróbować ale, jeżeli wam się nie uda za drugim razem to proponuję wam lecieć na przykład do Moskwy albo gdzieś”.

    Ale cztery minuty przed katastrofą Tupolewa, kapitan Jaka poinformował pilotów zmartwiałym głosem: „Arek, teraz widać 200”. Czyli że widoczność nad smoleńskim lotniskiem wynosiła tylko 200 m. Zgodnie z przepisami, lądować można było przy widoczności 1500 metrów i większej.

    Powiem szczerze, że możecie jak najbardziej

    [cytat z oko.press]

  417. Dla mnie Smoleńsk to suma szefa-kanalii i Polnische Wirtschaft.

    Szefa-kanalię słyszymy tutaj, w czasie niedoszłego lotu do Gruzji:

    Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych?
    Jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy.
    Jeszcze się policzymy.

    A Polnische Wirtschaft to wszystko to, co zdarzyło się w locie do Smoleńska.

  418. Tanaka
    11 września o godz. 21:19

    … zaraz, zaraz, a w tutce jechali też tylko dziennikarze? Czy może kierowcę po rączkach naparzał stojący nad nim jego najwyższy wężykowany?
    Darcie pasów na czyjejś skórze. Tych absolutnie fachowych pozbyli się duuużo wcześniej w trybie np wyp…ierpapier po niewylądowaniu w Gruzji. Zostać mogli spolegliwi. Czy po 2015 macie jeszcze jakieś wątpliwości w temacie zaczadzenia władzą, pomroczności jasnej prawie aureolowej znoszącej i naginającej każde niewygodne prawo, procedury? Tego zagięcia i zadęcia, stawiania wymagań ponad racjonalnie wytłumaczalne potrzeby, czy wręcz prawa fizyki?
    Będę nudny, niecałe dwa lata wcześniej pod Mirosławcem:
    cyt z Wiki:
    „W odległości 2800 metrów od drogi startowej, gdy samolot był na wysokości 850 stóp (około 260 m), kontroler precyzyjnego podejścia potwierdził, że samolot znajduje się idealnie w osi pasa i zapytał, czy załoga widzi światła drogi startowej[13]. Pilot nie potwierdził widoczności świateł, a samolot znajdował się 120 metrów ponad prawidłową ścieżką podejścia[14].

    Po kolejnych 4 sekundach od przekazanej przez kontrolera informacji, że samolot znajduje się w odległości 2000 metrów od drogi startowej i jest na kursie i na ślizgu, dowódca samolotu wprowadził poprawkę w kursie i zainicjował tym samym przechylenie samolotu w lewo, a następnie przy wychyleniu 6,7° w lewo odłączył autopilota i przygotowywał się do wyjścia pod chmury i lądowania[14].

    Samolot znajdował się wtedy na wysokości 760 stóp (około 230 m) i przemieszczał z prędkością CAS 137 węzłów[14]. W tym samym czasie kontroler wydał polecenie korekty kursu na 300°. Samolot pogłębił jednak przechylenie w lewo do 19°. Prawdopodobnie kpt. Kuźma zdając sobie sprawę z niewielkiej już odległości od progu drogi startowej, chciał nieco szybciej wejść na nakazaną ścieżkę zniżania[14].

    Przechylenie samolotu mogło być wynikiem nieznacznego momentu przechylającego, jaki powstał w chwili wyłączenia autopilota. Dowódca samolotu zareagował na przechylenie zmniejszeniem wychylenia lotek, lecz tylko do wartości około 4°, natomiast aby zatrzymać narastanie kąta przechylenia samolotu powinien wychylić lotki poza położenie neutralne (w prawo)[14]. Przechylenie samolotu, którego pilot nie kontrolował według wskazań przyrządów, w tym czasie pogłębiało się w tempie około 5-6°/s[14].

    Komisja ustaliła, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że po komendzie kontrolera precyzyjnego podejścia wydanej na 9 sekund przed zderzeniem samolotu z ziemią (Kurs trzy zero, zero, odległość kilometr), zarówno dowódca załogi statku powietrznego, jak i drugi pilot spojrzeli poza kabinę samolotu i skupili całą uwagę na szukaniu świateł podejścia i drogi startowej, nie obserwując położenia wskaźników sztucznego horyzontu[15]. Samolot niekontrolowany przez załogę zwiększał przechylenie z jednoczesną utratą kierunku w lewo[16].

    Podobnie jak w poprzednim podejściu do lądowania załoga zwiększyła moc silników, prawdopodobnie chcąc zapewnić sobie warunki do ewentualnego przerwania lądowania[16]. W tym samym czasie, z powodu stopniowej utraty siły nośnej wynikającej z dużego przechylenia samolot stopniowo zaczął pochylać się w kierunku ziemi. Wzrost pochylenia przy tym narastał i wzrastała także prędkość postępowa – co było wynikiem zwiększenia mocy silników i kąta pochylenia[16].

    Po przekroczeniu kąta przechylenia 40° (gdy do zderzenia samolotu z ziemią zostało 8 sekund) powinna zadziałać sygnalizacja dźwiękowa systemu EGPWS. Sygnalizacja ta jednak nie zadziałała, ponieważ przez wszystkie fazy lotu pozostała w stanie odłączenia i załoga nie została ostrzeżona o niebezpiecznej sytuacji[16]. ”

    Panowie oficerowie Sił Powietrznych wracali z 50. Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.

    GROTESKA.

    Jeżeli zatem piszesz w tytule, że Brytania w słoiku, to niedorzecze chyba
    na dnie zamulonej beczki po kiszonej kapuście.

    Stawiam łatwo nasuwającą się tezę, że bezpieczniej byłoby wozić dygnitarzy cywilnymi latadełkami bez wątpliwych atrakcji kozackich choć często jednak udanych – przyznaję – lądowań na kartofliskach, które zresztą sami sobie wybierali. A czy mógł im ktoś zabronić? Konkluzja jest taka, że aktualnie nowo zakupione amerykanckie latające baldachimy nadal nie potrafią latać same z siebie i kolejne ekscesy w podróżach dalszych raczej niż do Rzeszowa to tylko kwestia 1. czasu, 2. kolejnego zbiegu okoliczności typu zaplatany troczek od gaci. Jedyny plus dodatni jest taki, że nowe VIPoloty nie są w stanie wylądować na żadnym kartoflisku typu smoleńskiego. Tak mają w instrukcji obsługi, czyli ….

  419. jakub01

    Niespodziewane spotkanie z Kazią i jej sympatycznymi (!!!) bliźniakami Leszkiem i Jarkiem. Dobranocka, bo padam, padam, padam…

    https://photos.app.goo.gl/pbFua2rCy3GUCvrd9

  420. Tanaka
    11 września o godz. 21:19

    Mój komentarz
    Co się dzieje dziś po takiej ciężkiej katastrofie w locie o statusie HEAD?
    Na lotnisku w Smoleńsku były niedopuszczalne warunki do lądowania, o czym oficjalnie zawiadamia kapitana kontroler lotu. To był lot HEAD! Kapitan samolotu nie miał uprawnień do latania na Tu-154M.
    Kapitan samolotu w locie HEAD nie wykonał poleceń kontrolera lotów, który oznajmił mu, że na lotnisku Północ w Smoleński brak warunków do lądowania i mimo to w głębokiej niewierze w komunikat kontrolera kapitan wdaje się w pogaduszki z kolegą pilotem z jaka-40 na płycie lotniska pytając go – jak tam jest, a kapitan jaka-40, który wylądował ledwo ledwo (bez pozwolenia kontrolera lotów) odpowiada – tu p…da jest, nam się udało, możecie spróbować. Kapitan Tu-154M w locie HEAD odbiera tę radę jako dobry pomysł i próbuje. Ta historia powinno być umieszczona w podręcznikach wiedzy o państwie i prawie.

    A co robi marszałek Kuchciński w 8 i 9 lat po takiej katastrofie? Lata sobie dowolnie do domu i z powrotem, a każdy lot jest wg przepisów lotem HEAD! Kto i w jaki sposób dopełnia, wykonuje wszystkie przepisy statusu HEAD w lotach marszałka (wylot, odlot, kontrola lotniska, itd.)?
    Mało co się zmieniło. Katastrofa była i przebyła. Nastąpił powrót do normalności.
    Chwila strachu, wściekłej propagandy przeciwko zamachowcom (bo to nie był Polnische Wirtschaft, to był zamach), że zabiliście mojego brata wy kanalie i zdradzieckie mordy (słowa te nadają się do podręczników savoir vivre), to wy jesteście winni i… powrót do tego samego.
    Pzdr, TJ

  421. wbocek
    11 września o godz. 22:16

    Nieźle sobie Kazia radzi z tą kulawą nogą. Sporo czasu jej nie widziałeś, a działa.
    Sympatyczny obrazek, w takim miejscu. Dzik jak człowiek i powinien do szkoły.

  422. Bry wieczór! Trochę prywaty…

    @scrambler
    11 września o godz. 17:27

    Ha! „Liars” to pierwszy utwór, który usłyszałam 🙂

    Gregorego odkryliśmy przez przypadek. Mzonek natrafił najpierw na osobnika zwanego Leif Vollebekk a usluzny Spotify zaraz podsunął datę koncertu w Glasgow, tak akurat za trzy dni. Mi Leif nie podszedł ani trochę więc się migalam od wspólnego wyjścia – mzonek pospiesznie dodał, że ten Leif to w zasadzie wystepuje jako support dla jakiegoś innego, też nam nieznanego jegomościa – i puścił mi „Liars” właśnie z jutuby, z twojego linku bo uznal, że bardziej mi się spodoba. I tak trafiłam na koncert Isaakova, znając jeden utwór 😀  Wyszłam zauroczona bo na żywo chłopcy potrafią się rozkręcić tak, że odlatuja w kompletnie inne wymiary! Skrzypek zarzuca grzywą i tupie buciorem, mało nie rozniesie sceny. Ten z banjo prawie odfruwa ze stołka na którym siedzi (nigdy nie myślałam, że można się aż tak zachwycic solówka na banjo!)…A głos Gregora na żywo brzmi o wiele cieplej. A trochę rok później wrócili do Glasgow więc byliśmy na koncercie jeszcze raz (zeszły grudzień). W hipsterskim muzycznym klubie urządzonym w opuszczonym kościele (co jest super pożytecznym pomysłem na to, co można zrobić z kościołami). Tak więc udało mi się Gregora zobaczyć dwa razy nie ruszając się z Glasgow! Dwa tygodnie temu był w Leeds i miałam ochotę jechac ale zbyt wiele rzeczy pozwalało mi się na lepetyne więc nie tym razem.  

    https://youtu.be/tTZCleMpsRM

    https://youtu.be/TfwbguyBQJw

    Sprawdź na jego stronie koncerty bo oni dużo jeżdżą a przeżycie niezapomniane!

  423. scrambler
    11 września o godz. 22:06

    GROTESKA

    w takim kraju żyjemy, że już zabrakło słów w słowniku. Słowo „groteska” nie jest już w stanie oddać tego co się stało. Z innymi jest podobnie. To jest miara polskiej…, chciałem napisać „szajby”, ale i to słowo nie dość rzecz nazywa. „Polskiego p..erdolca” brzmi już nieco może adekwatniej, ale i to nie sięga do istoty tej rzeczywistości.

  424. Kostka
    11 września o godz. 22:35 Edit →

    Bry wieczór! Trochę prywaty…

    Bry wieczór, a jak prywaty, to się należy ładnie dygnąć najsampierw. @Neferka to robi bardzo fachowo.

    Niezdąż jestem, więc nie zdążyłem jeszcze przeczytać tekstu z Twojego linka pt. „jak działa sąd w Brytanii”. I nie posłuchałem tego do posłuchania.
    Ale będzie jak należy.

  425. tejot
    11 września o godz. 22:30

    Właśnie. bardzo trafnie zwracasz uwagę na „powrót do polskiej normy” Kuchcińskiego, a przecież i wielu innych latało tak samo.
    Załoga Jaka 40 wylądowała bez zgody wieży, a ponieważ wylądowala, to kontrolerów najpierw zamurowało, a później się wyrazili bodaj tak: „maładcy!”
    To z kolei zapewne wprowadziło ludzi w wieży w stan dysonansu poznawczego – co ci Polacy kombinują? A załoga tutki już kombinowała I wykombinowała, a wykombinowane wykonała.

  426. tejot
    11 września o godz. 22:30

    Tanaka
    11 września o godz. 22:47

    A bo nadzmurszałek to:

    https://bi.im-g.pl/im/04/e1/17/z25040132V,Andrzej-Rysuje—FLYBOARD.jpg

  427. A, jeszcze sobie ponadrabiam, a co tam

    @Szary Kot
    11 września o godz. 16:24

    To nie znak tylko oznak. Angielskiej myśli techniczno-budowlanej oznak. 😉 

    A jak patrzę na wołowe kiszki to co najwyżej wróżę z nich sobie, że nie przejdę następnego audytu BRC jak nie zabiorę się do roboty solidnie zamiast poczytywac ukradkiem LA3… 😉

    @Slawczan
    10 września o godz. 23:05

    Świetny twój szkic irlandzki! Irlandia to była moja pierwsza miłość, aż się dziwię czasem jak wylądowałam w Szkocji a nie tam, po całym moim młodzieżowym szmerglu na temat ich historii i kultury. A dziś kiedy romantyczne łuski trochę opadły mi już z oczu najbardziej lubię czytać Patricka McCabe (Chłopak rzeźnika, Śniadanie na Pluto) bo pięknie rozprawia się ze wszystkimi romantycznymi wyobrażeniami Irlandczyków na własny temat. Jest jednak u niego oprócz zjadliwej ostrości obserwacji również  dużo ciepła i współczucia w stosunku do maluczkich wkręconych w tryby patriotyczno-religijnej maszyny. 

    @Nefer
    10 września o godz. 21:25

    Bercow to legenda! Też żałuję, że odchodzi. Honorowe sepuku, żeby pomóc sprawie. Będzie go brakowało, nawet mój potomek wie kto zacz! 

    @Tobermory
    10 września o godz. 20:50

    40 top Irish actors

    Liam Neeson do góry o kilka oczek, poprosze. A potem do pierwszej trójki Stephen Rea i Cillian Murphy. I Daniel Day Lewis choć nie Irlanczyk ale po filmie „Boxer” mógłby być ;-). 

  428. Kostka
    11 września o godz. 23:54

    …nadrabiaj, nadrabiaj. Masz tu Borisa nadrobionego:

    https://bi.im-g.pl/im/d5/dd/14/z21880533V,Andrzej-Rysuje–29-maja-2017.jpg

    Uwaga! zobacz datę. To jest prorok jasnorysunkowy.

    https://bi.im-g.pl/im/52/36/15/z22244946V,Andrzej-Rysuje—Proroctwo.jpg

    Ale to się dopiero zobaczy, tę kostkę masła. Zamiast konia z Janowa. A na niej jedzie bez żadnego trybu, cały na biało (taki blady?) ale bez kota. Bo kot jest szary i se chodzi po Łodzi.

  429. Ze też chce się Wam przeżuwać jeszcze raz ten N-do-potęgi razy odgrzewany smoleński kotlet! Tać wszyscy racjonalnie myślący wiedzą, a tych co nieracjonalnie żadne fakty i logika nie przekonają.

  430. scrambler
    11 września o godz. 22:56

    tejot
    11 września o godz. 22:30

    Tanaka
    11 września o godz. 22:47
    A bo nadzmurszałek to:
    https://bi.im-g.pl/im/04/e1/17/z25040132V,Andrzej-Rysuje—FLYBOARD.jpg
    * * *
    Aaaa.., tak jest!
    Fachowe lotnictwo kudomowe poważnych postaci odpowienio przedstawia to:
    https://www.youtube.com/watch?v=TDUlr9P1h08

  431. Herstoryk
    12 września o godz. 6:14

    Sadzę, że to ma silny związek z potrzebą dawania wyrazu temu, jak bardzo nieistniejące jest polskie państwo. Jak bardzo i jak łatwo można je przerobić na swój chory szczot, jak można je ukraść, zmuszając do tego, by było jak chorzy, tępi bezbrzeżnie pyszni i zdeprawowani ludzie.
    Chodzi też o zjawisko, nie pojedyńcze wydarzenie. Chodzi o stan, właściwie permanentność.
    A że katastrofa była takim szokiem i brutalnym otwieraczem oczu, że wielu, czy też wreszcie, zobaczyło bez złudzeń co jest i do głębi poruszeni tą stratą ludzi w najkoszmarniej idiotycznej katastrofie, mają jak widać potrzebę i może poczucie zobowiązania, by nie zapomnieć i dawać temu wyraz.
    To zresztą coś podobnego jak powracanie do katastrofy września ’39, czy Powstania ’44, ale na inny, bo nie zanurzony w fantazmatach, a poważny i wynikający z pojmowania rzeczy, sposób.

  432. scrambler
    11 września o godz. 22:06

    Mój komentarz
    Katastrofa w Smoleńsku była kopią katastrofy w Mirosławcu. Z tego względu, ze w obu przypadkach na pokładzie samolotu leciały same szychy. Załoga niosąc taki ładunek nie była w stanie rygorystycznie podejść do procedur lądowania i wyszło coś takiego – Gienek, jak tam u was jest, aha p..a jest, ale może nie całkiem, spróbujemy usiąść. Głos zza pleców – siadaj, siadaj śmiało. I się stało.

    Hierarchia władzy likwiduje hierarchię przepisów. Procedury stają się z gumy i są bezradne wobec hierarchii władzy. Działanie tej reguły obserwujemy stale w rządzeniu państwem przez PiS.
    Pzdr, TJ

  433. Tanaka
    12 września o godz. 9:00
    Herstoryk
    12 września o godz. 6:14
    Sadzę, że to ma silny związek z potrzebą dawania wyrazu temu, jak bardzo nieistniejące jest polskie państwo. Jak bardzo i jak łatwo można je przerobić na swój chory szczot, jak można je ukraść, zmuszając do tego, by było jak chorzy, tępi bezbrzeżnie pyszni i zdeprawowani ludzie.
    Chodzi też o zjawisko, nie pojedyńcze wydarzenie. Chodzi o stan, właściwie permanentność.

    Mój komentarz
    Tak jest tanaka, tu nie chodzi o przekonanie nieprzekonalnych. Tu chodzi o państwo. Obywatele muszą być świadomi państwa oraz prawa. Muszą być świadomi, ze katastrofa smoleńska jest przykładem pokazującym jak funkcjonuje państwo i do czego prowadzi łamanie prawa, nie tylko w ruchu powietrznym.
    Pzdr, TJ

  434. Panowie Tanaka, Tejot, Herstoryk

    „…do czego prowadzi łamanie prawa, nie tylko w ruchu powietrznym” pokazuje diagram tu
    https://www.politico.eu/europe-poll-of-polls/poland/

    Prawdopodobnie do wiekszosci konstytucyjnej(???) prowadzi. Z diagramu wynika nastepujace 90% glosujacych jest zadowolony z lamanie prawa. Jezeli przyjac polowa uprawnionych (50%) glosuje, zmaczy z lamania prawa jest zadowolonych 45% wszystkich wyborcow. Reszta 55% nie bierze udzialu, to w tym wypadku (obojetnosc) tez sa zadowoleni (nie niezadowoleni). Male procentowe wychyniecia „zalatwiaja” gazetowe blogi i emigracja. Moze nawet wewnetrzna 😀 Piekne okreslenie.

    Piekne okreslenie. Ang tlumaczenie internal migration czy domestic migration dotyczy zupelnie inne zjawiska. Szedzkiego dobrego znalezc nie moge. Najblizszy co mnie przychodzi „niewidoczne mury”. Hmmm… Obojetnosc, niechec i nieumiejetnosc zmian okreslic „emigracja wewnetrzna”, zab na sosie powstanczo/wypadkowym gotowanych. Piekne.

    A nasza droga Orszulka sama klopot miec ma, bo nie wszystkim podoba „…do czego prowadzi łamanie prawa, nie tylko w ruchu powietrznym” w Europie. Drodzy Panowie. Niektorzy nie lubieja byc gotowane zabki. Zapobiegaja. Gotowaniu w garnku i smolenskim katastrofom. Szczegolnie w Bantustanach Europy. Ale niesprawiedliwe, co?
    https://www.politico.eu/article/ursula-von-der-leyens-commission-of-inquiries-sylvie-goulard/

    pzdr Seleuk

  435. jakubek01, Tanaka

    W moim wczorajszym wypadku – nieudane wyjście na morze – też państwo zawiniło. Nie tylko obetonowało kanał, ale i zbudowało falochron za 18 milionów, który miał zapobiegać zatykaniu ujścia kanału Jamneńskiego piaskiem, a nie tylko nie zapobiega, lecz wręcz przeciwnie: przyczynia się do jeszcze częstszego zatykania ujścia.

    Wybrałem się wczoraj w stronę kanału na wszystkich żaglach. Szybko musiałem zawrócić i zdjąć grot – za ostre były porywy wiatru. A jazda w napięciu i w stałej gotowości do puszczania żagla w łopot może być przyjemnością na pół godziny, nie na trzy. Wstawiłem zamiast grota o wiele mniejszy bezan, który jest moim żaglem sztormowym, i też sztormowy mniejszy fok. No i się jechało, z czego ponad godzinę wiosłowania pod wiatr.

    Wrota sztormowe były otwarte, ale niespodzianka: dwa dni wcześniej ujście kanału do morza było zatkane, a poziom wody poniżej wrót i powyżej – jednakowy, dlatego liczyłem, że spokojnie przejadę. A tu, panie, zmiana dekoracji: wysokie progi na przęsłach wrót. Gdybym zdjął miecz i ster, w dół bym zjechał, ale z powrotem – bieda, zwłaszcza że nie wziąłem linki, którą w takich sytuacjach, wracając z morza, wciągałem okręt przez próg. Wczoraj progi miały jakieś 25 cm wysokości, więc do pokonania pod prąd, ale linką, nie wiosłowaniem. Tak więc powiedziałem sobie alzheimerowi znane słowo na „k” i zawróciłem.

    Zastanawiało mnie tylko, co się stało. Poziom kanału od strony morza radykalnie spadł, dlatego się zrobiła różnica poziomów, a pracownicy ją utrwalili kładąc progowe belki, żeby nie opadał poziom jeziora, za które to opadanie dostali już w tamtym roku fest opieprz. Sądziłem więc, że zapowiadany krótki, ale ostry sztorm (w porywach do 10) mógł rozmyć groblę z piasku u ujścia. Tylko że sztormy przy wiatrach od strony morza zamulają ujście, a nie rozmywają…

    Rzeczywistą przyczynę dużego spadku poziomu wody poniżej wrót pokazuje fotka na końcu filmu. Groblę i częściowe zamulenie kanału na długości usunęła koparka. Tak było robione przez całe powojenne dziesięciolecia. Wróciliśmy do punktu wyjścia, a głupie 18 milionów – za rządów PO – poszło w piach.

    https://photos.app.goo.gl/AMuppfyLdijBLqSQ9

  436. tejot
    12 września o godz. 9:18

    A to niby przed Mirosławcem było inaczej? Skąd pewność czy przekonanie, że kiedyś w ogóle było inaczej? Złudzenia. Smoleńska brzoza nie była żadną kopią lasu pod Mirosławcem. Raczej ukoronowaniem całokształtu. A źle nastawiony radiowysokościomierz i wyłączone systemy ostrzegania to obu zdarzeniach jak dwa zaplątane troczki od gaci. Proszę przeczytać – choćby w wiki – opublikowane sprawozdanie z prac komisji po wypadku w Mirosławcu. Przez następne dwa lata wprowadzono tyle działań naprawczych, że skończyły się na brzozie pod Smoleńskiem. Trudno deliberować nad alternatywnymi scenariuszami, ale wg mnie na 100% prawidłowa orientacja co do wysokości lotu skończyłaby się co najwyżej zmianą bielizny i garderoby u części wycieczki. A za kozacką posadkę załoganty dostaliby awans albo jakieś broszki do gajerów.
    Ale tu jest / leży ta kózka ze ślimakiem. A taki jeden żałobnik w przykusym gajerku jak siadł okrakiem na dwóch trumnach, tak siedzi i do tego jeszcze bełta patykiem w mętnej wodzie.

  437. Herstoryk

    Coś z kraju, który Cię interesuje. Takie wiadomości pokrywają się ze wszystkim co w Holandii na temat Iranu od lat pisze uciekinier prof. Afshin Ellian

    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/iran-nie-zyje-sahar-khodayari-niebieska-dziewczyna-dokonala-samospalenia/71p9t6x

  438. seleuk|os|
    12 września o godz. 10:19

    Nasza droga Orszulka sama ma coś za uszami

    https://www.politico.eu/article/the-scandal-hanging-over-ursula-von-der-leyen/

    Mam wrażenie że teraz Komisja będzie pomalowana na różowo i ozdobiona wstążeczkami. Te nadmuchane tytuły komisarzy, crrringe. Szkoda że nie Timmermans, jedyny którego naprawdę szanuję i poważam.

    Dobrze że niektórzy zapobiegają bo inaczej Boeingi Max których LOT kupił jak głupi śliwek latałyby tam i nazad, o ile by doleciały w trybie „jakoś to będzie”. A tak shutdown i musieli pożyczać jakieś dziady, jak leciałam z Warszawy do Brukseli to oczy przecierałam co podstawili.

    wbocek
    12 września o godz. 10:51

    pombocku, w Sopocie wybudowali marinę przy molo, wbrew ekspertom, co spowodowało zamulanie plaży od strony Gdańska i smród wodorostów oraz regularny najazd koparek. Coś ci to przypomina? Tanaka pewnie lepiej objaśni.

  439. Nefer
    12 września o godz. 12:27

    … pewnie podstawili Ci jakiegoś Jelcza ogórka? normalnie żenua.

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2017/09/21314469_1907180965965027_2138790142309595263_n.jpg

  440. Ciemność widzę, ciemność

    https://www.politico.eu/article/ursula-von-der-leyen-biography-career-inconvenient-truth/

    „(…) As a woman in a male-dominated universe, von der Leyen was never going to have an easy task. But current and former aides describe her management style as distant and defensive. She surrounded herself at the ministry with a small group of aides who kept tight control on the flow of information. Many interactions with rank-and-file troops were in the form of photo-ops, which often showed the minister in dramatic poses alongside military equipment.

    She offended many service members by saying publicly in 2017, after the discovery of a right-wing extremist in the ranks, that the Bundeswehr suffered from “weak leadership at various levels.”

    Such episodes opened up von der Leyen to criticism that she was more interested in her own image than backing the troops.

    If so, she had plenty of reason for concern. In 2015, well before the procurement scandal erupted, von der Leyen faced plagiarism accusations in connection with the thesis she wrote when she studied medicine.(…)”

  441. scrambler
    12 września o godz. 12:33

    Coś od Rumunów pożyczyli. Blue Air.

  442. Nefer
    12 września o godz. 12:47

    … i wąsatego woźnice z batem.

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2017/04/Strach-latac.png

  443. Nefer, 12 września o godz. 12:27 i 12 września o godz. 12:42

    Mysle Nefer, von der Leyen wybroni siebie. Jej blad w zasadzie byl ”tylko” nieudolnosc. Byc moze ”nawet” (tu teoria spiskowa moja wlasna) desygnowana z cala premedytacja. Timmermans Nefer jest stary gracz w szachy 😉 Slaba przewodniczaca i dobrze zorientowany vice gracz. Dosc samodzielny zreszta, w nowe rozdanie z Dunka ”stara” rowniez i co ma paluszki jak kombinerki. Orszulka Juncker nie jest.

    Ja czarno nie widze. Nawet lekko optymistycznie. Nie ma jeszcze(???) finski project nowego budget EU. Bedzie wkrotce, pierwszego dnia. Jak pamietam 1%. 😀 Ale platnicy netto do budget sa na poz decydujacych. Skand, Holandia, Twoja Belgia Nefer. Moze Niemcy przylacza? Kto wie? W koncu Merkel zaczyna uwazac juz Bryt jest konkurencja. A my konkurencji nie lubiejemy. My tylko konkurencja Nefer lubiejemy jak slaba jest, i bedzie slaba. Wtedy bardzo lubiejemy. Mnie(osobiscie) i w moje otoczenie zalezy na zmniejszyc budget. Reszta damy rade

    A do Boeing (nie wiem jaki model) Nefer. Lataj SAS albo Norwegian (ostatnio Trondheim). Nic nie zastepuja Rumunami 😎

    pzdr Seleuk

  444. seleuk|os|
    12 września o godz. 14:51

    Orszulka nie jest Juncker, Orszulka jest królik z kapelusza. Wierchuszka poutrącała Spitzenkandidaten frakcji w parlamencie i przy okazji Timmermansa który PiSowi za skórę zalazł. No i bonus, pierwsza kobieta na stanowisku, patrzcie a dziwujcie się. Wolałabym Vestager niż ją, takie nie wiadomo co.

    Wątpię żeby SAS a tym bardziej Norwegian miały interes latać z Okęcia do Bxl jak LOT ma swoje :/

  445. „Biskupi poszli na rękę dyrektorom szkół średnich i w niektórych diecezjach zgodzili się, by w planie zajęć uczniowie mieli tylko jedną lekcję religii tygodniowo.”

    A jakby się nie zgodzili, to co?

  446. scrambler
    12 września o godz. 12:17
    tejot
    12 września o godz. 9:18

    A to niby przed Mirosławcem było inaczej? Skąd pewność czy przekonanie, że kiedyś w ogóle było inaczej? Złudzenia. Smoleńska brzoza nie była żadną kopią lasu pod Mirosławcem. Raczej ukoronowaniem całokształtu. A źle nastawiony radiowysokościomierz i wyłączone systemy ostrzegania to obu zdarzeniach jak dwa zaplątane troczki od gaci. Proszę przeczytać – choćby w wiki – opublikowane sprawozdanie z prac komisji po wypadku w Mirosławcu. Przez następne dwa lata wprowadzono tyle działań naprawczych, że skończyły się na brzozie pod Smoleńskiem. Trudno deliberować nad alternatywnymi scenariuszami, ale wg mnie na 100%

    Mój komentarz
    Obydwie katastrofy zaszły wskutek złamania procedur. Procedury są po to by nie debatować nadmiernie nad alternatywnymi scenariuszami. Lot był w warunkach pokojowych, a nie wojennych, sprawnym samolotem, a jak traktować warunki zewnętrzne, mówią procedury. Procedury są tak ustawione, by lot był zabezpieczony ze wszystkich stron, na wiele okoliczności.
    Złamanie jednej, czy dwóch procedur nie musi prowadzić do wypadku. W Smoleńsku złamano tak gdzieś 8 – 9 procedur. Gdyby np. tej jednej nie złamano – czytanie wysokości z radiowysokościomierza zamiast z wysokościomierza barycznego – to najprawdopodobniej samolot by odleciał cało znad lotniska. Ale i tę złamano, ponieważ podobno w pułku lotniczym 36 spl był taki zwyczaj, że przy podejściu do lądowania w pobliżu lotniska załoga przechodziła na odczyty z radiowysokościomierza.

    Procedury były wielokrotnie złamane podczas lotu do Smoleńska, to jest przyczyna katastrofy. A czy samolot uderzy wskutek łamania procedur w drzewo, czy skały, nie ma znaczenia jako przyczyna katastrofy. To łamanie procedur jest obszernie omówione w raporcie Millera. Raporty Millera i MAKu PiS traktuje jak czerwone płachty na byka (na siebie), stara się je usunąć z pola widzenia, zasugerować fałszerstwa, przeprojektować zaufanie odbiorców na swoje propagandowe chwyty zastosowane w sprawie katastrofy, chwyty z daleka jadące prymitywizmem i cwaniactwem. A mimo to dla dużej części narodu PiSowskiego to cwaniactwo i kłamstwo w PiSowskiej hipotezie zamachowej są niewidzialne, a hipoteza ta reprezentuje prawdę.

    Taki sam przypadek jak z deptaniem prawa przez PiSowską ekipę rządzącą. Udzielanie łaski przez prezydenta osobie w trakcie sądzenia, unieważnienie przez nowy sejm prawidłowo wybranych przez stary sejm sędziów TK, prywatne orzeczenie kierownika drukarni państwowej, że wyrok TK jest niezgodny z konstytucją i on nie będzie drukował tego wyroku, unieważnianie przez ustawy przepisów konstytucyjnych, itd.

    To łamanie prawa jest dla ludu niewidzialne, odległe, odbywające się gdzieś tam na górze, w abstrakcjach i nie obchodzi znacznej części obywateli, ponieważ znacznej części obywateli nie interesuje państwo i przyszłość, interesuje teraźniejszość i kasa. Te dwa czynniki są ponad prawem, w Umęczonej są silniejsze od prawa.
    Pzdr, TJ

  447. @scrambler
    12 września o godz. 12:17
    Pośród wrzawy ,,o Jaka” umknęła nam katastrofa w Mirosławcu. ,,Ojciec/matka” Smoleńska.
    Ba, podczas lotu D. Tuska z Pragi 08.04.2010 nastąpiło zderzenie z ptakuem. Zgodnie z instrukcjami ,,załoga powinna zawrócić na lotnisko celem sprawdzenia samolotu:. Gdy tymczasem…załoga po sprawdzeniu prawidłowości wskazań aparatury pokładowej zdecydowała siè kontynuować lot! Wiadomo – robota czekała w Warszawie a potem gała w Gdańsku. Nota bene nawigator feralnego lotu 10.04 obsługiwał lot premiera w piątek do Gdańska. Po czymś takim powinien mieć 24h odpoczynku. Miał ok 6-8h.
    Pamiętam też J. Kwaśniewską, która wspominała w ramach automartyrologii, że ,,oni kiedyś też na tym lotnisku ledwie się zmieścili”.
    Nikt nie zadał pytania ,,a co Pani mąż jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych w tej sprawie zrobił? Czy wyciągnął konsekwencje? Zarządał kroków naprawczych?”
    Pewnie Pan Olek przyszedł do nich i rzekł , nu mołodcy!!!”. Tak samo w kwestii katastrofy pod Szczekocinami i czy wybuchu opony w limuzynie Adriana. Procedury sobie, normy sobie, przepisy sobie ale ,,czynnik ludzki nadrzędny”.
    Nie wiem – ale lot do Smoleńska domaga się analitycznego opracowania. Przy użyciu aparatu: od techników lotnictwa, prawników, wojskowych po przez specjalisów ds. badania katastrof lotniczych, politologów aż do Gombrowicza. W końcu to był Edek na Transatlantyku chyba…

  448. @tejot
    12 września o godz. 18:34
    PiS w kwestii tej wykazuje się bezprecedensową nikczemnością ale i…zachowuje się w sposób typowy dla naszego społeczeństwa: to oni, to inni, nie my a my kazaliśmy. Tu kłania się bum opony Adrianka.
    1. Rozkaz wjechanua na Śnieżkę autem do tego nie przystosowanym
    2.zlekceważenie komunikatu i związanej z nim instrukcji o uszkodzeniu opony – nie więcej 80km/h na dystansie nie większym niż 100km. Lecono tak 150-160 km/h nie do serwisu ale…do Wisły (jakie 400km). Pan Adrian był w niedoczasie. Czego brakuje w tej opowieści? Brzozy! Bo nawet jest przysłoeiowa ,,wina Tuska” – dziad przyciął koszta na oponach. Czy dziś nie szczędzimy? Nie bo lud się wzburzy niczym za obżeranie się ośmiorniczkami. Dębice chamy kupować a nie designerskie cacka…
    To kwestia czasu gdy okaże się, że brzoza, że Tusk (Duda)

  449. Slawczan
    12 września o godz. 19:04
    @tejot
    12 września o godz. 18:34
    PiS w kwestii tej wykazuje się bezprecedensową nikczemnością ale i…zachowuje się w sposób typowy dla naszego społeczeństwa: to oni, to inni, nie my a my kazaliśmy. Tu kłania się bum opony Adrianka.

    Mój komentarz
    PiS doskonale współżyje, zgadza się, współpracuje mentalnie ze znaczną częścią społeczeństwa (prezesowym pierwszym sortem), bo PiS jest emanacją tego społeczeństwa, a ściślej emanacją mniejszości-większości.

    Mniejszej mniejszości jeśli chodzi o ilość uprawnionych do głosowania, czyli całości dorosłej populacji oraz większej mniejszości (do 38 – 43 %) jeśli chodzi o ilość biorących udział w wyborach powszechnych.
    PiSowcy są z nas, więc dlaczego mają być inni?

    Polnische Wirtschaft, to żywioł PiSu – szybko, nagle, byle jak, z kłamstwem i zaklinaniem się – jestem uczciwy, szanuję prawo, kocham ojczyznę, jak boni dydy jestem uczciwy, jestem lepszego sortu, zawsze wracam do portu, wychował mnie kościółek, nie cierpię prawnych podściółek.
    Pzdr, TJ

  450. Slawczan
    12 września o godz. 18:52

    Na razie powiem tylko tyle, że jeżeli ktokolwiek sądzi, że kiedykolwiek było lepiej, to jest w mylnym błędzie. Dawniej wysokim poziomem wyszkolenia łatano sprzętowe niedostatki, a i tak zużyto dużych „czarnych skrzynek”. Potem pojawił się lepszy sprzęt (np MiG29, Casy ) ale na tym koniec – zabrakło kasiorki na inwestycje / modernizacje zaplecza logistycznego (np CÓŚ zamiast postprlowskich/ -sowieckich systemów naprowadzania). W tzw. międzyczasie – ha! a która to ekipa? wąchaczy LSD – zdeformowano naturalną wymianę pokoleniową kadr wyganiając doświadczonych czterdziestoparolatków na wcześniejsze emerytury, bo ew. pozostanie w służbie (szko-le-nie młodszych!) walnęło by ich zdrowiutko po kieszeni. Znam jednego takiego już wówczas wężykowanego, który na emeryturze zajął się produkcją scyzoryków. No! Program fiut16 wymagał … wygaszenia własnych (patrz Iryda). Inny wężykowany wówczas odpowiedzialny i mocno w ten program zaangażowany wziął się był zabił na urlopie. Wypadek lotniczy na amatorskim rajdzie latających krzeseł ogrodowych pokropionych gorzałką. Pomimo przeszkód jakoś do f16 dojechaliśmy, ale – jak łatwo się dowiedzieć – zaczynamy z braku kasy nabierać wprawy w ich postojowej konserwacji w garażu. Piloci mają problem z osiągnięciem wymogu – UWAGA – min 80 godz nalotu ROCZNIE! Ale znów jest ucieczka do przodu – kupimy se fiuty35e. Wydamy kasę, to na pewno. A potem zostanie na paliwo do 2-4 sztuk na może ze dwie defilady. Wprawionych kierowców w razie co można wynająć „na zlecenie”, żeby cacków nie narażać na obcierki. Wojna? Jaka wojna? Na bieżąco jest hatakumba.

    Mnie pasuje tu bardzo szwejkowy opis przenośnego ołtarza kapelana Katza: po wnikliwej analizie detalicznej zawartości malowidła pada konkluzja, że z miejsca uczestników obrzędów całość wyglądała jak wjeżdżająca na stację lokomotywa.

  451. Wbocku, jak na kontemplacyjna jazde to masz niezle tempo he, he.
    Kazia widze nadal biedna kuleje. U mnie chlodek wreszcie, bo od kilku dni leje i wieje paskudnie. Kociarnia wprowadzila sie do kuchni pod stol ku oburzeniu Szperka. Jedna z moich szaro-bialych dzikusek tez z trudem lazi, nie wiem czy nie odbila sie gdzies od auta. Ale dzisiaj juz z nia znacznie lepiej, wiec na szczescie nic powaznego. Kotow jest szesc malych, dwie samice i elegancki samczyk. Chyba leci na dwa domy, bo zbyt elegancki jak na dzikusa no i daje sie glaskac. I oczywiscie moj Szperek. Poza tym ze zwierzyny domowej komary tygrysie. Male i wredne. Podrapac sie nie mozna bo dopiero wtedy zaczyna wsciekle swedzic. Trutek nie uzywam ze wzgledu na koty. Pombocku, mam nadzieje, ze niebawem pojawia sie grzybki. Tyle mego co se popatrze.
    No to nara.

  452. @scrambler
    12 września o godz. 20:05
    Gdy piszesz o F16 to po prostu piszemy o różnych kwestiach:
    – Ty piszesz o Top Gun i Dywizjonie 303
    – A ja o czymś co jest chlebem codziennym pilota Ryanaira – start – przelot – lądowanie. W razie komplikacji są instrukcje/procedury.
    Nawet bohaterska – tak bohaterska decyzja dowódcy lotu do Tbilisi to tylko wykonanie procedur.
    Ten człowiek usłyszał: Jak się ktoś się boi latać to niech nie lata.
    Ciekawym czy gdyby pasażerowie Ryanaira usłyszeli, że ze względu na huragan Dorian* miast do Londynu są zmuszeni polecieć do Bristolu, to czy w tej sytuacji mieliby prrtensje? Wątpię…
    *biorę pod uwagę, że być może gdyby mgły w Rosji miały nazwy osobowe to łatwiej byłoby kpt. Prorasiukowi o wyegzekwowanie swoich uprawnień?

  453. Slawczan
    12 września o godz. 21:24

    OK, to dlaczego wycieczka do Smoleńska nie poleciała tym Ryanairem? Nie bardzo rozumiem wywód. Jaki Top Gun, jaki 303? Jaka bohaterska decyzja? A co ma tu do rzeczy mgła w dodatku bezimienna?
    To może tak po kolei: uprawnienia. Post factum okazało się, że nie posiadali wystarczających na takie warunki. Ale to wcale nie oznacza, że wykonywali swoją robotę właśnie w takich warunkach po raz pierwszy. A kto im, gdzie i na czym miał zrobić te uprawnienia? Może powinni zapisać się na lotowskiego szkolenie? Albo sami gdzieś w ramach własnego samokształcenia? Łatwo jest ferować wyroki w oderwaniu od realiów.
    Rzecz prosta jak drut kolczasty: nadęta i pokropkiem utwierdzona w swym nadęciu celebrycja stoi za łamaniem wszelkich praw / procedur / reguł. Za mało kasy na tłuste kiełbasy. Jak wcześniej kiedyś pisałem, Antoni-wzywa-do-broni zesłany został na MON po to tylko, żeby spacyfikować wszelkich dowódców o autorytecie, pozycji i doświadczeniu stwarzającym potencjalnie polityczne zagrożenie nadprezesowym planom. Reszta bałaganu to spolegliwe już pokłosie. Plastelina. Za sterami tutki też. Selekcjonowana kijem i marchewką. A procedury? OK, kto za nie odpowiada? A! nie udało się? Jaka szkoda.
    Dramatem jest przymus sytuacyjny ludzi związanych przysięgą i rygorem wykonania rozkazu. Nie każdy z nich może sobie pozwolić na luksus ucieczki do cywila.

  454. Ktoś jakiś wstępniaczek coś? Może być nawet Bronisław. Hej, brakuje anumlika czasem, on by zrozumiał.

  455. Tobermory
    12 września o godz. 17:57

    „Biskupi poszli na rękę dyrektorom szkół średnich i w niektórych diecezjach zgodzili się, by w planie zajęć uczniowie mieli tylko jedną lekcję religii tygodniowo.”

    A jakby się nie zgodzili, to co?

    Oni się tak zgodzili, że nie wiadomo, czy się zgodzili i na co. Podobno szkoly mogą wyłącznie indywidualnie słać uniżone prośby o łaskę boską, żadnego hurt i na całą diecezję.
    A gdzie się nie zgodzili, to się nie zgodzili i nie ma tak zwanego zmiłuj. W Warszawie sporo szkół po tą łaskę się zwracało bardzo uniżenie głupkowato usiłując coś wyjaśniać, że poważne trudności, braki, spiętrzenia, zagrożenia i takie tam.

  456. Nefer
    12 września o godz. 22:27

    Otóż to właśnie, otóż to..!

  457. @Tanaka
    12 września o godz. 22:59

    Co im grozi, tym dyrektorom, ze strony biskupów?
    Ekskomunika?

  458. scrambler
    12 września o godz. 21:57

    Slawczan
    12 września o godz. 21:24

    To może tak po kolei: uprawnienia. Post factum okazało się, że nie posiadali wystarczających na takie warunki.

    Post factum to się o tym dowiedziała P.T. Publiczność Światowa. Kapitan Protasiuk nie miał uprawnień, ponieważ zostały sfałszowane. Doskonale o tym wiedział. Wiedzieli też jego przełożeni. I poleciał.

  459. …czy lincz ze strony katolickich rodziców?

  460. Tobermory
    12 września o godz. 23:05

    Ekskomunika jest po to, żeby jej nie nakładać. Należy wyłącznie szantażować, bo nałożona łatwo się dziś zużywa i wychodzi na to, że nic nie znaczy, a ekskomunikowany i cała reszta nie mogą się o tym dowiedzieć.
    Dziś niemal wszystko w sprawach dowolnego dyrektora i wyznawcy zasadza się na lęku opartym na mniemaniach co do religii i kościoła kat i na lęku opartym o rzeczywistość kościelno-polityczną: kurator, zblatowany z partią, partia zblatowana z kościołem kat takiego dyrektora w trymiga przeflancują do Tworek – jak się wyraził Dyzma, czyli po kaszubsku: wypieprzą na pysk ze szkoły.

  461. Wylanie z pracy przez pisowskiego komisarza znaczy kuratora oświaty, patrz Kraków, gdyby biskup poskarżył się czynownikom znaczy czynnikom. Przypuszczam.

  462. Tobermory
    12 września o godz. 23:07

    Gdzieniegdzie to jeszcze działa. Jak parafia fachowo pobudzi.

  463. Kaczyński w Gdańsku

    „Wszyscy analitycy (…) mówią, że jest jedna wielka przeszkoda – brak siły roboczej. My chcemy uzupełniać te braki, przede wszystkim przez ściąganie z powrotem ludzi, którzy wyemigrowali. Ale to nie wystarczy, przede wszystkim trzeba podnosić wydajność i ku temu to zmierza.”

    a. Ciekawe jak będą ściągać. Może chodziło o ścigać?
    b. Wydajność z hektara na drugi hektar już była.

  464. …i 300% normy. Ale o tym będzie w następnym przemówieniu.

    Coś ty Rzeczpospolito zrobiła że cię takim dziadem przeklętym pokarało

  465. @ Tanaka
    12 września o godz. 22:59
    @Tobermory
    12 września o godz. 17:57

    Ja się staram takich wiadomości nie przyswajać, bo mnie jakoś dusi…

  466. @Nefer
    12 września o godz. 23:23
    Może on w papierach ojca znalazł szkice do przemówień I sekretarza?

  467. Tanaka
    12 września o godz. 23:06

    No to powtarzam:
    Ale to wcale nie oznacza, że wykonywali swoją robotę właśnie w takich warunkach po raz pierwszy. A kto im, gdzie i na czym miał zrobić te uprawnienia?
    Armia to nie aeroklub. Pilot sam się nie wysłał do Smoleńska, nie mógł też sam się skierować na podwyższenie kwalifikacji. Najprawdopodobniej w Siłach Powietrznych RP nie miałby u kogo zdobyć takie szlify. I co? W cywilu jest cennik szkoleń, są ośrodki, instruktorzy, jest dość precyzyjnie określona ścieżka szkolenia. Podobnie jak w komunikacji miejskiej. A ja cały czas mam wrażenie, że wam się wydaje, że mundurowi mają tak samo. Po stokroć nie. Wojsko samo musi sobie napisać plan szkolenia i samodzielnie go wykonać, a na koniec również własnym sumptem sprawdzić i ocenić efekty. Tu się kończy forma bezosobowa. KTOŚ musi to zrobić, posiadać wiedzę, doświadczenie i uprawnienia do zaplanowania cyklu szkolenia, jakiś inny ktoś równie odpowiednio doświadczony i wykwalifikowany nadzoruje praktykę. Tylko, że – jak wyżej napisałem – nie ma kompletu ktosiów do domknięcia całości cyklu. Kierowca najmniej tu winny. Jest zatrutym owocem toksycznego procesu degeneracji i głównym winnym do kopania. Naprawdę sądzicie, że to był pierwszy i jedyny raz, kiedy całe to HEAD rozciągano jak gumę z kalesonów? Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby ujawniono pełen zestaw zadań wykonanych przez ten zespół z naruszeniem procedur i uprawnień. Ktoś by się mógł przestraszyć zbyt ciężko, kto inny zapytać, dlaczego i z jakich przyczyn szczędzi się na jak najlepszym poziomie wyszkolenia służb bezpośrednio odpowiedzialnych za bezpieczeństwo głowy państwa. Tutaj też ktoś nie skłamał ale nie wszystko powiedział?
    Podkreślam – brak uprawnień nie oznacza braku odpowiednich umiejętności praktycznych. Nie ma też kategorii uprawniającej do lądowania we mgle na kartoflisku, takich rzeczy się zwyczajnie nie robi. Ale o tym wszystkim zdaje się nie bardzo chcieli wiedzieć ani się taką wiedzą przejmować wszyscy, którzy jednak powinni, choćby z racji udziału w tej samej wycieczce.

  468. Nefer
    12 września o godz. 23:26

    Za dni parę poznamy plan aneksji Białorusi i zasady darmowego rozdziału tego miliona elektrycznych aut. Bo przeca nie starczy dla wszystkich. Pierwszeństwo dla tych ściągniętych dla uzupełnienia braków. Reszta musi poczekać, aż drugi milion wróci z wyprawy na Marsa.

  469. @wbocek
    11 września o godz. 22:16

    Niespodziewane spotkanie z Kazią i jej sympatycznymi (!!!) bliźniakami Leszkiem i Jarkiem.

    Kanadyjscy kuzyni Kazi szykują się do najazdu na USA. https://splinternews.com/border-watch-band-of-canadian-feral-hogs-threaten-mont-1838043578 . Musi nielegalni imigranci, a może nawet terroryści. Padają propozycje budowy muru granicznego także od strony Kanady 😉

  470. @ basia.n
    12 września o godz. 12:23

    Coś z kraju, który Cię interesuje. Takie wiadomości pokrywają się ze wszystkim co w Holandii na temat Iranu od lat pisze uciekinier prof. Afshin Ellian

    W reakcji na ten skrajny akt rząd Iranu rozważa zniesienie zakazu wstępu kobiet na stadiony sportowe, przy zachowaniu jednak separacji płci. Jafar Panahi nakręcił dawno już temu dobrą komedię nt., „Offside”.

    Wydaje mi się, z pewnym roczarowaniem, bo mam spory szacunek dla Ciebie, że wciąż wyławiasz z nurtu informacji te, które wzmagają „efekt potwierdzenia”. No cóż, jestem pewien, że w innych zakątkach świata jest sporo ludzi, wyławiających z tego nurtu informacje o nonsensach prawnych, korupcji politycznej, pijaństwie, narkomanii, rozkładzie rodziny, etc, na Zachodzie, w tym samym celu.

    Irańska teokracja bywa paskudna, a tamtejsze społeczeństwo ma poważne problemy. Iran nie różni się w tym jednak drastycznie od większości innych miejsc na świecie, nie wykluczając krajów zachodnich, jest tylko inny. Wiele osób ma problemy ze zrozumieniem tej inności. Polska też jest znacząco inna od wielu zachodnich standartów, na czym ochoczo żerują stereotypy w rodzaju „Polnische Witrschaft”.

  471. @Nefer
    12 września o godz. 22:27

    Ktoś jakiś wstępniaczek coś?

    Miałem temat na tapecie, ale pod wpływem wydarzeń wszystko na co mnie akurat teraz stać, to elegia dla Kocurskiego……. sighhhhhh

  472. @ basia.n
    12 września o godz. 12:23

    PS. Czy wiadomość o samospaleniu Sławomira Sierakowskiego, pokrywała się ze wszystkim co o Polsce w Holandii i gdzie indziej piszą ludzie, nawet profesorowie, mający jakieś zapiekłe pretensje do ludzi nią rządzących i do ich ideologii?? I czy powinno to być źródłem i potwierdzeniem stereotypów na temat wszystkich Polaków i ich instytucji.

  473. Herstoryk
    13 września o godz. 2:56

    Absolutnie nie szukam jakiegokolwiek „efektu potwierdzenia”
    Czytam u siebie regularne tygodnik Elsevier, w którym między innymi pisze prof. Afshin Ellian. Więc wiem niejako z pierwszej ręki o wydarzeniach w jego kraju ( bo ma kontakt z opozycją) To jego publikacje pokazują mi skomplikowaną sytuację. Dlatego o tym wspomniałam.
    A profesor nie ma zapiekłych pretensji, tylko ledwie uszedł stamtąd z życiem.Więc ma podstawy, żeby pamiętać

  474. Nefer
    12 września o godz. 23:23
    Kaczyński w Gdańsku
    „Wszyscy analitycy (…) mówią, że jest jedna wielka przeszkoda – brak siły roboczej. My chcemy uzupełniać te braki, przede wszystkim przez ściąganie z powrotem ludzi, którzy wyemigrowali. Ale to nie wystarczy, przede wszystkim trzeba podnosić wydajność i ku temu to zmierza.”

    Mój komentarz
    Wypowiedź ta świadczy o tym jak ciężko myślący jest o ekonomii Prezes Polski. Jeśli coś trzeba mu wytłumaczyć, to podane to musi być w maksymalnie uproszczonej formie, z której wynika wszystko i nic, kilka komunałów. Kaczyńskiego rozumienie, ogarnianie ekonomii, gospodarki, gospodarowanie odbywa się poprzez komunały. Miałem okazje osobiście to stwierdzić kiedyś.
    Facet jest słabo kumaty i to nie tylko w dziedzinie ekonomii. Ale cwany, to on jest. Jak ekonom w pańskim majątku. Gada komunałami i tak ma być.

    Charakterystyczne zdanie na początku – wszyscy analitycy mówią, że tak jest (a ja mówię, ze jest inaczej). W zdaniu tym Jarosław Ka ujawnia nieświadomie swoją manię wielkości. On wygłaszając tego rodzaju opinie poczuwa się do wszechmocy i wszechwiedzy. Typowe cechy, hmm, …idalne.
    Pzdr, TJ

  475. @basia.n
    13 września o godz. 8:19

    Czytam u siebie regularne tygodnik Elsevier, w którym między innymi pisze prof. Afshin Ellian. Więc wiem niejako z pierwszej ręki o wydarzeniach w jego kraju ( bo ma kontakt z opozycją) ….
    A profesor nie ma zapiekłych pretensji, tylko ledwie uszedł stamtąd z życiem.

    Moim zdaniem warto jest w formowaniu opinii wysłuchać wielu głosów, a nie tylko jednego i znać tzw. antecedencje.
    Obejrzeliśmy niedawno dobry film, komedio-dramat nt. Iranu, „All Three Of Us”, https://en.wikipedia.org/wiki/All_Three_of_Us, https://www.imdb.com/title/tt4057632/
    Rzadkie są filmy pokazujące tortury i prześladowania bez patosu i nadęcia, tak jak ww. Co więcej, jest biograficzny, o prawdziwych ludziach. Warto obejrzeć.

  476. @@ Basia, Herstoryk

    Truismem jest stwierdzic, wszyscy czytamy. Mozna by dodac, czytamy to co miesci w naszym ogolnym swiatopogladzie. Ktory raczej jest zdefiniowany, dojrzaloscia wieku, dojrzaloscia otoczenia. Ja, osobiscie, czytam w zdecydowanej wiekszosci co mozna nazwac texty liberalne. Bo do takiego pogladu mnie sam przyznaje. Nie czytam w zadnym wypadku texty religijne nprzyklad. Prase, ksiazki katolickie. Nie uczestnicze w zgromadzeniach religijnych. Trudno, wg mnie, nazwac taka podstawe szukania wiedzy o swiecie, szukaniem „efekt potwierdzenia”.

    Nie uwazam rowniez, nieuczestniczac w zaden sposob w zyciu religijnym lokalnym i swiatowym, czy polskim jestem niedoinformowany. Niedoinformowany o szkodliwosci totalitarysmow religijnych. Szczegolow znac nie musze.

    Prawdopodobnie, na granicy pewnosci pisze, poglad moj moznaby przeniesc na sytuacje inne. Nprzyklad stosunkow iranskich, chinskich, amerykanskich czy dowolnych innych. Najbardziej znana mnie antecedentia jest moja wlasna. Przypadek ten, prawdopodobnie zachodzi u wszystkich innych.

    Pzdr Seleukos

  477. Nefer
    12 września o godz. 23:23

    Kaczyński w Gdańsku

    „Wszyscy analitycy (…) mówią, że jest jedna wielka przeszkoda – brak siły roboczej. My chcemy uzupełniać te braki, przede wszystkim przez ściąganie z powrotem ludzi, którzy wyemigrowali. Ale to nie wystarczy, przede wszystkim trzeba podnosić wydajność i ku temu to zmierza.”

    a. Ciekawe jak będą ściągać. Może chodziło o ścigać?
    b. Wydajność z hektara na drugi hektar już była.

    Poniżej @tejot celnie się wyraził, dodam coś od siebie.
    Jak Kaczyński coś gada o „wszystkich analitykach”, to nie wiadomo o jakich wszystkich gada, ale to bez znaczenia, bo on nie wie, o czym gada. Jakby coś wiedział i miał pewne porządne poczucie moralne a nie katolickie, to by się skromniej wyrażał. No, ale wiemy przecież, że rządzi nie dlatego.

    Poważny „analityk”, czyli nie każdy, mowi coś innego: nie tyle trzeba „więcej siły roboczej” , tylko zupełnie innej siły: nie zasuwającej roboczo, a pracującej na najwyższych obrotach umysłu. Polsce znacznie bardziej niż zbawienia trzeba ludzi wykształconych, naprawdę wykształconych, a nie takich jakich mamy jako „siłę roboczą” z celującą oceną z religii katoliciej na świadectwie po kursie szkolnym do godziny 21.30 jak to się właśnie dzieje z powodu dewastacji szkolnictwa osobiście przez Kaczyńskiego załatwionej.

    Trzeba Polsce takich ludzi i takich umysłow, co się obracają w najnowocześniejszych dziedzinach gospodarki, co wymyślają co chwilę nowe patenty i innowacje, co umieją podnieść na wyższy poziom to, co przychodzi z mądrzejszych krajów. Żeby mieć twórczy umysł i chęci, trzeba mieć warunki. Do tego trzeba swobody i wolności: myślenia, obyczaju, realizowanych pasji, wartości i po prostu życia.
    W stęchłej, zapyziałej, karłowatej skrofułami i wyziewami katolicko-narodowymi, z całą tą obrzmiałą ksenofobią, wścieklicą na wszystko i wszystkich, co nie jest „prawdziwą tradycją”, „prawdziwą wiarą” „prawdziwym Polakiem-katolikiem”; z tymi wrzaskami „dawać reparacje za wojnę”, z tymi kłamstwami o „czarnej dziurze PRL”, z tymi pretensjami i komercjalizowaniem „tysiącletnich cierpień”; z tym kościołem kat, co oblazł ciała i umysły, zawładnął setki lat temu życiem społecznym i publicznym i kazi wszystko; z tym co rzekomo jest „jedyną moralnością a cała reszta to nihilizm” jak codziennie powtarza cały kler ze swoimi biskupami i prawidłowi katolicy i nawet niewierzący się pod tym podpiszą oraz codziennie gada to samo partia i jej podLenin Kaczyński – wszystko to w ogóle nie jest możliwe.

    Ta ohydna broszka, co to teraz wlazła do Europarlamentu, gadała 4 lata temu w zakładach śmigłowcowych w Mielcu (należących do Amerykanów anie żadnych „polskich”), w trakcie uwalania kontraktu z Airbusem na caracale, że „Polska nie będzie krajem montowni i magazynów” tylko produkcji najnowocześniejszych wyrobów od A do Z”. Oczywiście – wymyślanych, projektowanych i realizowanych od A do Z przez Polaków.
    Zaraz sie zgłosił Macierewicz, żeby wyjaśnić, jak to będzie zrobione: Polska sobie sama, do spóły z Ukrainą zrobi lepszy, bo husarsko-kozacki śmigłowiec i nie będzie brała badziewia od tych, co ich uczyliśmy jeść widelcem jak wyjaśnił wiceminister od Macierewicza.
    Ukraina się bardzo przejęła myślą Macierewicza, że będzie też robić wszystko od A do Z, więc jej największa duma przemysłowa i naukowo-techniczna, zakłady lotnicze Antonowa, pół roku temu ostatecznie zbankrutowały. I kamieni kupa.

    No! I tak wyglada Polska w dniu 13 września 2019 roku, cztery lata po uwaleniu umowy z Airbusem: dalej magazyny i montownie. Syf i kamieni kupa.
    A pozyskiwanie „siły roboczej” to sobie możemy robić z Ukrainy (póki się nie przeniosą do innych krajów UE, ci Ukraińcy też mają wśród siebie ludzi kształconych i też szukają pracy w lepszych niż „siłorobocze” zawodach), z Uzbekistanu, Kazachstanu, Filipin, czy jeszcze z Pakistanu. Rząd nawet chwali, że niektórzy z nich „się integrują”.

  478. Tanaka. Ja tez budowalem helikoptery. A.Slodowy w MlodyTechnik, na ostatniej stronie z RYSUNKAMI podal jak zbudowac helikopter, dwuwirnikowy, bez stabilisatora. Puszki blaszane, konserwowe i guma do majtek. Modele tech zaawansowane byly z guma modelarska (trudnonabywalna). Typ https://en.wikipedia.org/wiki/Bristol_Belvedere Cos 60lat dawno. Podejrzewam, Macierewicz tez budowal. To wie. Moze nawet kilka razy budowal (rozwoj). Doswiadczenie zdobyl.

    Przy lunczyku, pzdr Seleuk

  479. Tanaka napisał:
    „A pozyskiwanie „siły roboczej” to sobie możemy robić z Ukrainy (póki się nie przeniosą do innych krajów UE, ci Ukraińcy też mają wśród siebie ludzi kształconych i też szukają pracy w lepszych niż „siłorobocze” zawodach), z Uzbekistanu, Kazachstanu, Filipin, czy jeszcze z Pakistanu. Rząd nawet chwali, że niektórzy z nich „się integrują”.”

    Mój komentarz
    Moralność PiSowska, to patchwork, bowiem o uchodźcach Jarosław Ka powiedział, ze imigranci roznoszą choroby i pasożyty, a przybysze z Indii, Pakistanu, czy z Nepalu, których chętnie przyjmuje Morawiecki do roboty w Umęczonej, nie roznoszą? To jak to w końcu jest? Którzy roznoszą, którzy nie roznoszą?
    Czy Kaczyński powoła jakiegoś eksperta, który by w końcu wyjaśnił obywatelom tę sprawę?
    Tylko nie takiego jak eksperci od katastrofy smoleńskiej, bo wtefy prawda będzie iść do nas i będzie stale „już blisko”.
    Pzdr, TJ

  480. seleuk|os|
    13 września o godz. 10:09

    Dlatego dostaję wysypki jak mi ktoś życzliwie radzi w internetach „poczytaj sobie” i tu lista lektur wzięta z, no nie wiem skąd (wiem, ale nie powiem). Jakbym nie czytała i nie myślała, grrr. Będę chciała poczytać to się sama doinformuję thankyouverymuch.
    (Moje powyższe uwagi są ogólne, nie personalne do kogokolwiek)

    Herstoryk
    13 września o godz. 3:06

    To napisz wspomnienie o Kocurskim i wpływie zwierząt na duchowość ateistów której rzekomo nie ma. Może pomoże a tu nie wszystko musi być na jedno kopyto.

    tejot
    13 września o godz. 9:28

    Polemizowałabym aczkolwiek. Prezes ma w nosie ekonomię o ile mu słupki nie spadają a komunały adresuje do ciężko rozumiejącej publisi. Nie mu wytłumaczyć bo mu to obojętne, liczy się władza, a wytłumaczyć publisi komunałami. Takimi żeby łatwo w pamięć zapadły a i uczonym żeby wydał się, wszechmocnym i wszechwiedzącym, ojkofob od siedmiu boleści.

    Tanaka
    13 września o godz. 11:32

    Jezu, co takie długie :/

    😉

  481. Nefer
    13 września o godz. 12:20
    Oczywiscie Nefer. Tu nic dodac nie ma.

    pzdr Seleukos

  482. Czasami rozmyślam jaki to sprzedajny sztab analityków siedzi u Kaczyńskiego w kieszeni i decyduje że pieniądze na socjal można zabrać przedsiębiorcom, vide składka na ZUS liczona od dochodów (i inne rozliczne przykłady, damy ochłap niepełnosprawnym żeby dobrze wyglądało ale w przyszłym roku zabierzemy bo takie uchwaliliśmy przepisy, podwyżka pensji minimalnej do 3 tys. ale nie dla pielęgniarek i oświaty, etc etc).
    Sam żuliborski jeniusz by na to nie wpadł, mowy nie ma.

  483. Nefer
    13 września o godz. 12:36

    Zawod analityka sieci enterprise byl moj zawod uprawiany. Wiele lat. Zakonczylem moja prace w tym zawodzie emerytura. Oczywiscie bylem ”sprzedajny”. Zawsze sprzedajny Nefer. Inaczej nigdy nie bral pracy. Co mam uzasadnic, bylo zawsze zadanie co dostawalem. Sam nie wymyslalem. Najczesciej zarzad czy dyrektor chcial miec efekty synergiczne. To jest ladna nazwa jak troche ludzi z pracy wyrzucic, czy pozbyc wydzialow nie czysto komercyjnych. Zasada, podstawowa, takich analiz jest zawsze jak info przeplywa w organisacji. Nie te oficialne drogi i struktura, tylko informalne. Kto prywatnie z kim trzyma sztama. Ale zawsze mnie, ten co placi, mowil co chce miec. Wtedy pisalem, 100stron, uzasadnienia. Ile z tego bedzie pieniedzy jak…

    Wiele razy Nefer, moglbym napisac dwa analizy przeciwstawne. Jak zleceniodawcy (placacemu) podobalo.

    Ja to dla siebie nazywalem. Bylem hatamoto. Jikisan hatamoto. Nigdy mnie nie interesowalo inaczej podejsc. Nie widzialem, zeby inni analitycy inaczej postepowali.

    Koniec lunczyku Nefer, pzdr Seleuk

  484. seleuk|os|
    13 września o godz. 12:56

    Mój komentarz
    Dyrektor powinien porozmawiać z kilkoma analitykami. Jednym zlecić analizę z wynikiem na plus, drugim z wynikiem na minus i dopiero wtedy analizować projekt.
    Pzdr, TJ

  485. Nefer
    13 września o godz. 12:20

    Tanaka
    13 września o godz. 11:32

    Jezu, co takie długie :/

    Bo ksiądz na religii gadał, że trzeba być jak Jezus. Jest to bardzo dobre, pod warunkiem, że się jest Jezus czyli Monty Python.

  486. seleuk|os|
    13 września o godz. 12:11

    Adm Słodowy to była piękna postać i nadzwyczajnej wagi. Ja się z nim poznałem nie na początku, bo na początku to połykałem kaszkę i siusiuwmajtki, ale nieco później. też coś robiłem, a nawet postanowiłem zostać drugim Słodowym telewizyjnym: zbudowałem sobie fachową kamerę TVP z kilkoma obiektywami na obrotowej tarczy, a wszystko z tektury i patyczków, zaopatrzyłem się własnoręcznym wykonaniem w fachową strzałkę jaką posiadał pan Adam, porządnie się ubrałem, zaczesałem i rozpocząłem występy telewizyjne.

  487. tejot
    13 września o godz. 12:18

    Kaczyński i jego janczarzy gadają rzeczy wzajemnie sprzeczne, o czym w ogóle nie mają pojęcia, ale to ich równie w ogóle nie zajmuje. To co ich zajmuje, to produkcja fałszywych pojęć i światów, napakowana korupcją, emocjami i wścieklicami. To ma – i tak się w dużej mierze dzieje – kupić lud, zwany, równie kłamliwie – suwerenem.

  488. seleuk|os|
    13 września o godz. 12:56

    Ale nie szkodziłeś całemu krajowi. Mogę sobie filozować czy rzuciłabym taką pracę (nie mówię o tobie tylko o tych od Kaczyńskiego), na pewno dobrze płatną czy pracowała dalej wiedząc że wynik mojej pracy skrzywdzi ludzi i zaszkodzi krajowi. Nie wiem bo nie poddano mnie takiej próbie. Poza tym jak widać mam skrupuły i nie rozumiem, bo nie jestem w stanie, ludzi którzy ich nie mają.

    Tanaka
    13 września o godz. 13:30

    Adam Słodowy nadal jest wśród nas, oby żył wiecznie. Pamiętam z Teleranka.

  489. Tanaka
    13 września o godz. 13:34
    tejot
    13 września o godz. 12:18

    Kaczyński i jego janczarzy gadają rzeczy wzajemnie sprzeczne, o czym w ogóle nie mają pojęcia, ale to ich równie w ogóle nie zajmuje. To co ich zajmuje, to produkcja fałszywych pojęć i światów,

    Mój komentarz
    Kaczyńskiego występy medialne wyczerpują definicję trollingu. Kaczyński trolluje, przy czym jego trolling odbywa się nie na jakimś konkretnym medium o określonym zasięgu, lecz na niwie publicznej, co przynosi efekty właściwe trollowaniu, czyli cześć ludu wierzy, a z powodu skali jaką daje niwa, jest to cześć bardzo liczna.
    Pzdr, TJ

  490. tejot
    13 września o godz. 13:20

    W wiekszosci wypadkow Tejot, decysje sa podejmowane intuicyjnie. Nowy dyrekcja, wstawiona przez zarzad, ma zreguly zadanie poprawic wynik poprzednikow. Ci nowi szukaja swoich ludzi. Jak oni sa wyznaczani, nie moje jest zadanie. To oni, intuicyjne Tejot, zanim dostana wykonawcza wladze, wiedza co chca. Przynajmniej powinni. Taki analityk, potem Tejot, musi to uzasadnic. Zeby ”sprzedac”. Kazdy nowy zarzad (dyrekcja) wprowadzala zmiany. Zmiany tylko nowymi ludzmi mozna zrobic. Sa cale firmy, ktore nic inne nie robia, jak uzasadniaja. Celow nie wyznaczaja. Zdarzylo mnie Tejot, jak taki wypozyczony, w grupie, nie pojedynczo. Z firm konsultacyjnych. Moj syn tak wiele lat pracowal. Dla elektrowni atomowych, dla Norwegow (olej). Nanotech. Czy syn Mojej tez. Robotyka. Kiedys nawet link podalem do firmy. Jednej z wielu, ale moze najlepsza (w Szwecji).
    https://www.afconsult.com/en/
    To jest bardzo wyczerpujaca praca. Po paru latach szuka stale miejsce. Duzy koncern, fundusz, jak pasuje chemia personalna, zostawia taki konsultant u siebie. Wtedy oczywiscie juz nakierowany jestem na aktualnych ludzi. Moj syn, i Mojej syn tez. Ale w zaszdzie robilem to samo ja. To samo i oni. Jak wiecej pieniedzy z org wyciagnac. Lepszy resultat. Ale nigdy sam nie wymyslam co chce zrobic. Innych decysje uzasadnialem. Najczesciej podejmowane bardzo intuicyjnie. To nie jest zla met Tejot podejmowac. Po wielu latach szefowania, zmianach stanowisk etc, etc intuicja jest wiedza. Moze napisze cos Tejot, co Tobie niespodoba teraz.

    Ten blog czesto krytykuje, z cala slusznosc Kurdupla intelektu. PiS i ich poczynania. Ale przeciez Tejot, to jest czlowiek efektywny. Zbudowal system, ktory nawet po jego odejsciu, trudno bedzie obejsc, zmienic, porzucic. Blog krytykuje postac/system w kategoriach moralnych. Reszta mediow. Sorry ”mediow”. Krotko nazywajac. Ta kategoria Tejot, zadnych rozwiazan na przyszlosc nie daje, moralnosc. Dac nie moze. Bo wiekszosc ludzi jest ”niemoralna”. Nie decydentow, wszystkich. Patrz Tejot na przygody tzw ”opozycji”. Nieudolnosc, jednym slowem opisana. Wlasnie dlatego. Nie bede rozwijal bo dlugo bedzie Tejot. I pieniedzy z tego Tejot nie bedzie. DLA MNIE. 😎 Tyle dowiedzialem blogujac i zaczynajac czytac pl prase (wybrana). Nie znaczy to Tejot, za ja jestem jedyny ktory to rozumie. Byc moze nalezaloby zatrudnic konsulta z zagranica. I zaplacic. Zaplacic Tejot, jak intuicyjna decysja, ”odsunac Kaczora i system” bo jest katastrofffa przeprowadzic. Wyraznie jest, krajowych nie ma madrali. W jezyku ”figowym” nazywa zrobic audit.

    W mojej ostatniej pracy (zatrudnienie fundusz invest), postanowilem ”zracjonalisowac out” siebie sam. 🙄 ”Konsultowac” z Grecji, wewnetrznie. Troche mnie nie wyszlo Tejot. Zatrudnili wewnetrznie innego gagatka. Przyjechalem potem do Szw, na troszke czasu, przekazalem co bylo, zjedlismy przyjemny lunczyk. Raz. Nie pamietam, z jakiej firmy on byl, ale tez cos na stale szukal. Dwa podobne gagatki na lunczyku. Pojechalem z powrotem do Gr. Zostalem emerytem.

    Pzdr Seleukos, byly hatamoto 🙂

  491. Dodatek Tejot.

    Najwiekszy blad, w historii ostatnich lat 40 popelnil Leszek Miller. Szukal poparcie KK na akcesja do Unii. Zamiast powiedzie. Rodacy, Narodzie, Obywatele… Jezeli chcecie do Unii musimy rozparcelowac majatek KK. Tyle. Oczywiscie uzasadnic Tejot 🙂 jakimi konsultami. Narod, obywatele, rodacy etc lakneli jak deszcu pieniedzy EU. Trzeba im bylo zapach, smak dac. Tej samej pazernosci co dzis Tejot. Inaczej Rodacy, Narodzie, Obywatelu czekac bedziemy musieli. Na manna z nieba. Dzis jest tylko (Kaczynski i reszta tzw opozycja) wynik bledu takt Leszka Millera. Wszystko. Poza jojczeniem nic nie zostaje.

    Mozna oczywiscie, wg mnie powtorzyc, ale bedzie trudniej. Zaszlosc.

    pzdr Seleuk

  492. Zapomnialem napisac Tejot 😎
    Rodacy, Narodzie, Obywatele, Katolicy…
    pzdr S

  493. seleuk|os|
    13 września o godz. 14:42
    Mój komentarz
    Wiekszosc decyzji, jeśli nie wszystkie jest podjemowana imtuicyjnie. Czy Aleksander zlwecałdom,onanie anliz pzred bitwa? Czy Napoleonzlecał opracowania mówiąc jak należałoby rozegrać bitwe? lwecz wodzowie w bitwach, to nie jest dobry przykład. W polityce decyzje podejumume się na podstawioe analiz, które czytają oinni i nasiwtlaja decydentowi oraz na podstaiwe doswiadczenia, czyli któtkiego pzreglądu w głowie zapamiętanych wyników decyzji z pzreszłoąści.
    Bierze się[pod uwagę także dośiwadxazenia innych firm, pańsye, polityków, itd.

  494. Jarosław Ka, to nie budowniczy, to burzyciel i manipulant
    seleuk|os|
    13 września o godz. 14:42

    Mój komentarz
    Wiekszość decyzji, jeśli nie wszystkie, jest podejmowana intuicyjnie, lecz pod warunkiem ogarniania sprawy.
    Czy Napoleon zlecał opracowania mówiące jak należałoby rozegrać kampanię? Wodzowie w bitwach, to nie jest dobry przykład.
    Lepszym przykładem są analitycy w instytucjach finansowych, np. w bankach. Tam nie bardzo można pisać analizy pod życzenia. Można trochę naciągnąć, podkolorować, lecz nie za dużo, bo w ekonomii można nakłamać i zaszwindlować ale na krótka metę. Praw ekonomii nie można obejść. Tak jak nie można obejść praw fizyki w technice.

    W polityce decyzje podejmuje się na podstawie analiz, które czytają doradcy i naświetlają decydentowi oraz na podstawie doświadczenia, czyli krótkiego przeglądu w głowie zapamiętanych wyników podejmowania decyzji z przeszłości. Przy podejmowaniu decyzji bierze się pod uwagę także doświadczenia firm, państw, polityków, itd.

    Kaczyński nie jedzie na analizach. On jedzie na mentalności. On nie buduje, on pobudza siły, które składają się same na jego budowę, korzystając przy tym z materiału i fundamentów zastanych.

    Aby się nie rozwodzić zbytnio.
    Mentalność, kod społeczno-kulturowy tkwiący w obywatelach Umęczonej pobudza ich do działania dokładnie według tego kodu (masło maślane). A logika tego kodu prowadzi do budowania struktur bezpiecznych dla wykonawcy, czyli obronno-agresywnych (0/1), dających schronienie i mogących czymś razić wroga.

    Do budowy takich struktur niepotrzebne są większe analizy, bowiem plany tych struktur są generalnie zakodowana w głowach uczestników chcących korzystać z nich oraz budowniczych. Tak jak ogólny plan gramatyki (związków logicznych w zdaniach zbudowanych ze znaczeń) zakodowany jest w głowach ludzi.

    Uchwalenie konstytucji stabilizującej państwo wymaga lat pracy. Deptanie konstytucji i wprowadzanie na jej miejsce prawa plecionego z wikliny autorytaryzmu i propagandowych ułud, to nie jest problem dla analityka. Analityk jest niepotrzebny by tłumaczyć, jak należy deptać prawo. To się rozumie samo przez się i samo się robi. Do tego niepotrzebne jest wykształcenie i szeroka wiedza. Wystarczy odrobina praktyki i wczucie się w sytuację.

    Kaczyński nie jest budowniczym w rodzaju wizjonera, planisty, czy analityka. To jest prosty destruktor, który najpierw zburzy, a następnie wykopie na gruzowisku ziemiankę, a po krótkim namyśle zbierze cegły z gruzowiska i wystawi szopkę na szycie której napisze – Bóg Honor i Ojczyzna. Nie dlatego, że on jest taki patriota i katolik. Dlatego, że ludziom będzie miło czytać, że władza jest taka sama jak oni. Lubi hasła, celebracje i przykazania, lecz tak samo jak my naród ma z wykonaniem trudności, ponieważ świat, to nie tylko Bóg i szatan (jeden szatan), lecz mnóstwo innych szatanów, którzy chcą rządzić i nie dają budować, dlatego nie od razu wszystko da się zrobić, najpierw trzeba się bronić. Itd.
    Do tego niepotrzebni są analitycy.
    Pzdr, TJ

  495. Intuicyjne podejmowanie decyzji… przypuszczam, że właśnie ci od ogłoszenia wybuchu powstania warszawskiego kierowali się intuicją… no i mieliśmy blisko 200 tys. trupów skutkiem (akurat w tym wypadku) błędnej intuicji…

    natychmiast przypomina się Edwards Deming, szczególnie na blogu ateistów:

    „In God we trust, all others must bring data.”

    Jak ktoś nie zna tego nazwiska to radzę wygólować.
    A fachowców od „wyprowadzania pieniędzy/value z firmy” to najchętniej wieszałbym za jaja.
    Firma to nie tylko zyski. Ja nie napiszę dla kogo firma to tylko zyski.

  496. Nefer (05.09)
    „„Jest rok 2129. Jak co roku do Brukseli przyjeżdża premier Wielkiej Brytanii i prosi o przedłużenie brexitu. Nikt już nie pamięta skąd się wziął ten ceremonialny zwyczaj ale przyciąga on wielu turystów”
    Politico (08.09)
    https://www.politico.eu/article/welcome-to-the-eu-neighborhood-britain-brexit-uk-european-union-boris-johnson-dominic-cummings/
    pzdr S

  497. zza kałuży
    13 września o godz. 17:22
    Powiesilbys za jaja jakby kto umial wyprowadzic zyski/value z Firma KorpKatolicka?
    😯
    Czy Ty Zza kaluzy jestes ukryta opcja (za kaluza ukryta)?
    😯
    pzdr Seleuk

  498. Czekaja na oferte z NYSE? W kazdym razie sepy zbieraja. Hmmm…
    https://www.lse.co.uk/news/update-hong-kong-exchanges-defends-london-stock-exchange-offer-8chh9er228k9a7x.html

    Ostatni przeglad prasy. Jutro odpoczniecie odmnie. CALY DZIEN 😛

    pa Seleuk

  499. Nefer
    13 września o godz. 14:05

    Tanaka
    13 września o godz. 13:30

    Adam Słodowy nadal jest wśród nas, oby żył wiecznie. Pamiętam z Teleranka.

    Tak jest! Już pana Adama interia.pl wzięła i uśmierciła, ale się nie dał. Jak go pamiętam też z osobnego programu nietelerankowego. Może by tuż przed albo po „Ekranie z bratkiem”. Albo jeszcze kiedy indziej.
    „Ekran z bratkiem” to była rzecz dla młodzieży, absolutnej kapitalności. Kilka lat temu był cykl wywiadów z Maciejem Zimińskim, twórcą tego programu i także „Niewidzialnej ręki”. nadzwyczajnie ciekawe, nadzwyczajnie pobudzające, zaś Maciej Zimiński i zespół ludzi, którzy razem stworzyli takie unikaty dla dzieci i młodzieży na najwyższym poziomie, to zupełny fenomen, nie do przecenienia.
    O tym co dziś jest to nic tu nie powiem.

  500. seleuk|os|
    13 września o godz. 17:53

    Ale że co ten link, przeczytałam ale to jakieś oczywiste oczywistości są, tłumaczenie jak cielęciu na granicy co to o brexicie nie słyszało 😉

    Tanaka
    13 września o godz. 19:26

    Ekranu z bratkiem zupełnie nie pamiętam ale Adama Słodowego tak. Ale najfajniejszy był pan Sumiński ze Zwierzyńca, czekało się.

  501. Jarosław Ka, to nie budowniczy, to burzyciel i manipulant
    seleuk|os|
    13 września o godz. 14:42

    Mój komentarz
    Wiekszość decyzji, jeśli nie wszystkie, jest podejmowana intuicyjnie, lecz pod warunkiem ogarniania sprawy.
    Czy Napoleon zlecał opracowania mówiące jak należałoby rozegrać kampanię? Wodzowie w bitwach, to nie jest dobry przykład.
    Lepszym przykładem są analitycy w instytucjach finansowych, np. w bankach. Tam nie bardzo można pisać analizy pod życzenia. Można trochę naciągnąć, podkolorować, lecz nie za dużo, bo w ekonomii można nakłamać i zaszwindlować ale na krótka metę. Praw ekonomii nie można obejść. Tak jak nie można obejść praw fizyki w technice.

    W polityce decyzje podejmuje się na podstawie analiz, które czytają doradcy i naświetlają decydentowi oraz na podstawie doświadczenia, czyli krótkiego przeglądu w głowie zapamiętanych wyników podejmowania decyzji z przeszłości. Przy podejmowaniu decyzji bierze się pod uwagę także doświadczenia firm, państw, polityków, itd.

    Kaczyński nie jedzie na analizach. On jedzie na mentalności. On nie buduje, on pobudza siły, które składają się same na jego budowę, korzystając przy tym z materiału i fundamentów zastanych.

    Aby się nie rozwodzić zbytnio.
    Mentalność, kod społeczno-kulturowy tkwiący w obywatelach Umęczonej pobudza ich do działania dokładnie według tego kodu (masło maślane). A logika tego kodu prowadzi do budowania struktur bezpiecznych dla wykonawcy, czyli obronno-agresywnych (0/1), dających schronienie i mogących czymś razić wroga.

    Do budowy takich struktur niepotrzebne są większe analizy, bowiem plany tych struktur są generalnie zakodowana w głowach uczestników chcących korzystać z nich oraz budowniczych. Tak jak ogólny plan gramatyki (związków logicznych w zdaniach zbudowanych ze znaczeń) zakodowany jest w głowach ludzi.

    Uchwalenie konstytucji stabilizującej państwo wymaga lat pracy. Deptanie konstytucji i wprowadzanie na jej miejsce prawa plecionego z wikliny autorytaryzmu i propagandowych ułud, to nie jest problem dla analityka. Analityk jest niepotrzebny by tłumaczyć, jak należy deptać prawo. To się rozumie samo przez się i samo się robi. Do tego niepotrzebne jest wykształcenie i szeroka wiedza. Wystarczy odrobina praktyki i wczucie się w sytuację.

    Kaczyński nie jest budowniczym w rodzaju wizjonera, planisty, czy analityka. To jest prosty destruktor, który najpierw zburzy, a następnie wykopie na gruzowisku ziemiankę, a po krótkim namyśle zbierze cegły z gruzowiska i wystawi szopkę na szycie której napisze – Bóg Honor i Ojczyzna. Nie dlatego, że on jest taki patriota i katolik. Dlatego, że ludziom będzie miło czytać, że władza jest taka sama jak oni. Lubi hasła, celebracje i przykazania, lecz tak samo jak my naród ma z wykonaniem trudności, ponieważ świat, to nie tylko Bóg i szatan (jeden szatan), lecz mnóstwo innych szatanów, którzy chcą rządzić i nie dają budować, dlatego nie od razu wszystko da się zrobić, najpierw trzeba się bronić. Itd.
    Do tego niepotrzebni są analitycy.
    Pzdr, TJ

  502. Przepraszam za robienie bałaganu na EP waleniem w otwarte drzwi.
    TJ

  503. Zdumiewa mnie naiwnosc z jaka sie zwyklo przyjmowac, ze wybory odbeda sie w sposob uczciwy i demokratyczny. I, ze w wypadku przegranej PiS pokornie przejdzie do opozycji czyli uda sie w niebyt.
    PiS pojdzie doslownie po trupach po zwyciestwo. Zarty sie skonczyly, udawanie tez. Na poczatek zerwanie sejmu.

  504. @
    „Decyzję o przerwie w posiedzeniu Sejmu i kontynuowaniu go po 13 października podjął prezes PiS Jarosław Kaczyński, który „w głowie ma jakiś szalony plan po wyborach” – ocenili w środę posłowie PO-KO. Według nich, PiS zastanawia się, „jak Polakom ukraść wolne wybory”.
    https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/607427,po-ko-jaroslaw-kaczynski-pis-sejm.html

  505. @9 marca 1652 po raz pierwszy wykorzystano liberum veto, zrywając obrady sejmu.Posłem, który jako pierwszy wykorzystał zasadę liberum veto był Władysław Siciński. W ciągu 100 lat stosowania liberum veto aż 42 razy doszło do zerwania Sejmu. Jakie skutki zasada liberum veto przyniosła Rzeczpospolitej? Jakie skutki przyniesie zerwanie sejmu AD 2019?

  506. jakub01, konstancja

    Jeszcze trochę, a ubiorę się w drewnianą koszulkę bez głosowania. Polska to kraina zakazów i nakazów, nie wolności. Czy rządzi blada twarz, czy purpurowa – jeden pies. Znów mnie nie puścili – sztorm. No i co z tego? Trzymają się przepisów, ale ja nie przeciw strażnikom przepisów jestem, lecz przeciw wymyślaczom. Na czym polega wolność, skoro nie mam wyboru? I co mnie obchodzi głosowanie, skoro w końcówce życia w mojej życiowej materii niczego ono nie zmieni? Albo będą TE SAME pierdzistołki, albo zastąpią ich TAKIE SAME. Zamienił stryjek laseczkę na kijek.

    Czy ktoś zabrania blaszakowcom wsiadania do blaszaka przy kiepskiej pogodzie? Albo taternikom czy himalaistom łażenia po górach w złych warunkach? Toż oni się właśnie chlubią zdobywaniem szczytów w złych warunkach. Nie wiem, ile ginie fachowców od łażenia po górach, wiem, ile żyć ginie na drogach – wielokrotnie więcej niż w wodzie. Zaś amatorów wożenia dupy blaszakami jest tak wielu, że dla dzikiego blaszactwa miejsc w miastach brakuje, a osiedla są tym zaświnione do ostatniego wolnego miejsca na trawniku, nie idzie przejść. A dzieciom miejsca do zabaw przy ich domach – brak.

    Co to znaczy? To znaczy, że nie ma logiki w urządzaniu ludziom życia przez pierdzistołków, a sami ludzie nie mają prawa sobie go urządzać – rządzą skamieniałości, a nie noszona na sztandarach wolność. Jeśli jest jakaś wolność, to wybiórcza – dla tych, którzy ją sobie wywojują. Blaszakowcy – wywojowali: cały świat jest w służbie blaszaka. A w pawiowatej i papugowatej Polsce to już nie tylko w służbie, lecz w służbie na kolanach.

    Czy ktoś próbował sobie uzmysłowić, ile zła w człowieczą egzystencję wniosły blaszaki i jak wzrosły tupet i chamstwo człowiekowatych przez władanie blaszakiem? Może sobie być najostatniejszy kapeć i wołowa dupa, ale jak na 150 koni wsiędzie, jak depnie, jak zawyje, jak opony zapiszczą… głuchy z kilometra usłyszy, że za kierownicą siedzi… pisklę. A niech ma i 50 lat. Jemu wolno. Nikt mu nie zabroni. Do momentu, aż kogoś zabije. A zabijają często – pierwsze miejsce w Europie w zabijaniu blaszakami. A ja nie mogę nawet pół kroku na wodzie zrobić w ulubioną pogodę, choć od szóstego roku życia nie umiem się topić – tak bardzo mój pieprzony kraj udaje wbrew mojej woli, że się o mnie troszczy. W letnim sezonie jest tak wiele porad, czego nie wolno w wodzie robić – a najbezpieczniej w ogóle nie włazić – że można pomyśleć, że topienie się to jakaś epidemia.

    Przepraszam, poniosło mnie. Zwłaszcza jak stutysięczny raz usłyszałem, że nawet najlepsi pływacy się topią. Głupek skwitowałby:”Oj prawda, prawda”. A ja dotąd nie miałem czasu się zastanawiać, z czego się wzięło idiotyczne ostrzeganie, polegające na powoływaniu się na to, co niesprawdzalne. Może właśnie – z niesprawdzalności?

    Z głupich ostrzeżeń wynika, że do niebytu przechodzą najlepsi, a ofermowata reszta żyje wiecznie.

    Jeszcze raz, jakubku i konstancjo, płacząca moja wierzba. Musiałem przy niej się wypłakać.

    https://photos.app.goo.gl/Wy7yYR9WcBhYGs4N8
    https://photos.app.goo.gl/iGVxpYoyptjCgEwH9

  507. @wbocku
    ” Polska to kraina zakazów i nakazów, nie wolności. ”
    Bo na tym polega wychowanie w Polsce. Traktuje o tym swietny wywiad w ostatniej „Polityce” z dr M.Sikorska
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1923688,1,bogowie-sa-zmeczeni.read
    „Dominującą strategią rodzicielską jest karanie, ewentualnie nagradzanie.”- Mowi dr.Sikorska.
    Mamy spoleczenstwo wytresowane a nie wychowane. A tam, gdzie tresura nie siega zupelna anarchia.” Polacy sie nie umiom rzondzic wiec muszom byc rzondzone.” – Do takiej konstatacji doszedl kiedys palacz w mojej dawnej firmie pedzac bimber w kotlowni. A bylo to niemal pol wieku temu. Przypomnialo mi sie z racji wierzby, ktora takusienka sama
    rosla obok hotelu , w ktorym wowczas pomieszkiwalam , a w ktorym rzeczona kotlownia sie miescila. Czy jeszcze rosnie? Nie wiem. Polacy maja talent do bezmyslnego usuwania rzeczy pieknych.

  508. Nefer
    13 września o godz. 19:36

    Milo, że przypomniałaś Zwierzyniec:
    https://www.youtube.com/watch?v=ElrKFWGxmIA

  509. wbocek
    13 września o godz. 21:36

    Pombocku,
    pierwszym filmikiem przypomniałeś mi Pieczkę i „Żywot Mateusza”, o którym nieraz rozmawialiśmy.
    Drugim, z rozłożystą, dorodną wierzbą i pieczarkami w trawie, przypomniałeś mi o Indianach i dziecięcych fascynacjach oraz zabawach w wigwamie.
    Piękne.

    Nie całkiem jednak łapię, czemu ktokolwiek miałby Cię skutecznie powstrzymywać przed nawigacją w takich warunkach? Bosman wymówi za karę posiadania oka na okręt przez resztę roku?
    Rozumiem, że właściwie wszystko Ci jedno, kto będzie rządził albo i nie rządził; bezpośrednio, konkretnie i zaraz na Twoje życie to pewnie nie wpłynie. Mniej zaraz, konkretnie wpłynie jednak na życie dookoła. Tą wierzbę już by wyciął niejaki Szyszko, pisoid od wycinania Puszczy Białowieskiej, a na łapówki dla suwerena od blaszaka, ukradnie wszystko, skazi wszystko, rozawali i spali.
    Nie widać i nie słychać, by niepisody miały tak robić, choćby nawet nie miały od ręki zrobić z siebie nowego Jezuska, co to zaprowadzi rewolucję miłości i powszechnej moralności.
    Jest róznica.

    Masz całkiem racje mówiąc o rozjeżdżanych osiedlach, to horror i tragedia. Jednakże mała uwaga, wpada w ten dołek prawie każdy i ja się muszę pilnować, by rzecz nazywać zgoodnie z rzeczywiostością a nie nawykiem, czy ślepym mniemaniem: trawniki na osiedlach nie są żadnymi trawnikami. To są klepiska, majdany, a nie żadne trawniki. Trawnik to zupełnie inna bajka. Dosłownie – bajka, tak odległa od tego, czym jest to, co nie jest betonem czy asfaltem osiedli i ludzkich łbów pełnych asfaltu, a w płucach – smoły.

  510. tejot
    13 września o godz. 19:38

    Zwróć uwagę: kaczyński i jego pisoidy nie mają żadnych jasnych, poważnych dla państwa 39 milionów ludzi życjących w świecie 2019 roku, który za chwilę będzie światem 2050 roku, bo wybite na państwie i ludziach chore widzenia ta długo, albo i dłużej będą ciążyć; żadnego programu, żadnej strategii i żadnych wykonawczych zadań, o których ktokolwiek ma cokolwiek wiedzieć, włącznie ze sforą pisoidów.

    Kaczyński nic w tym nie robi, bo nie umie i jeszcze bardziej nie chce. W jego łbie rządzi taka strategia, która jest ściśle katolicka: gadać o rożnych rzeczach, podniecać, fantazjować i bajerować. Nie powiedzieć niczego, co możnaby zweryfikować i za co przygwoździć.
    Cała przyszłość musi być zawieszona na wieszczeniach, rojeniach i mgławicach, oraz ostrych potępieniach, pomówieniach i szczuciu na tych, którzy żądają jakiejkowiek weryfikowalnej rzeczywistości pojęć faktów i chcą Kaczyńskiego z pisoidami sprawdzać.

  511. Tanaka

    Tanako, od dawna mnie morduje myśl o tym, że kraj miliarda zakazów i nakazów nie może mieć jako narodu ludzi wolnych i zarazem obywatelskich. Wiele pewnie jest historycznych przyczyn, że Polska nie jest państwem obywateli, ale 45 lat PRL i 30 lat pozornej wolności po zmianie ustrojowej to skutek cywilizacji zakazów/nakazów, z
    czego z jednej strony są bezwolne manekiny, z drugiej – nieodłączna od polskości przekorna anarchia. Jako przykład dałbym przepisy drogowe. Czerwone światło na pustym skrzyżowaniu to idiotyzm robiący z posłusznych ludzi manekiny lub zachęcający trochę myślących do łamania idiotycznego prawa.

  512. Tanaka
    14 września o godz. 8:19

    Tanako, wiem, że podstawę prawną do zezwolenia na wychodzenie w morze lub zakazywanie ma kapitan bądź bosman portu. Nie interesowałem się, czy taką podstawę mają zarządzający przystanią WOPR (przystań jest własnością WOPR, choć w jej budowie brali udział przyszli użytkownicy), bo nie chcę swoim uporem psuć atmosfery. Na razie to wszystko jest na życzliwą gębę, bez kłótni, ale wczoraj uzmysłowiłem sobie, że może być i przemoc. Prezes WOPR był policjantem – również w policji wodnej w Mielnie, więc sami jego znajomi. Gdyby więc poszło na udry, a ja bym sobie wyszedł pobujać się na sztormie, ratownicy by mnie, rzecz jasna, nie staranowali, ale na przystani mogłaby czekać na mój powrót policja. Przede wszystkim zaś nie chcę psuć atmosfery, bo sam jej nie wytrzymam. Więc rozmawiamy pokojowo w takim duchu, że nie mam pretensji do nich jako wykonawców nieznanego mi na razie prawa, tylko – do konstruktorów prawa, czyli myślących stereotypami pierdzistołków wszystkich możliwych szczebli.

    Moja propozycja dla pierdzistołków byłaby prosta: zarządzający portem, przystanią, plażą ostrzega przed groźnymi warunkami, ale decyzja wyjść/nie wyjść należy do wykonawcy. Ewentualnie może też być uprzedzenie zawodnika, że jego prawo do ryzyka w wypadku uznania jego winy, może wiązać się z pokryciem przez niego ewentualnych kosztów ratowania. Tak, moim zdaniem, wygląda wolność: wybór, a nie kategoryczne i głupie nakazy/zakazy.

  513. be careful what you wish for

    Ciekaw jestem czy @wbocek zna ciąg dalszy tego ostrzeżenia…

    Bo coś się mnie wydaje, że gdy kiedyś @wbocek pojawi się w porcie/na brzegu/przystani (niepotrzebne skreślić), na wodzie będzie piź, to jest mocno wiało, wichura bedzie łeb urywała, fale będą po byku, a tu nikogo w zasięgu wzroku, psa z kulawą nogą nie obchodzi, czy @wbocek wyjdzie czy nie wyjdzie, nikt mu niczego nie zakazuje, nie nakazuje, a jak wreszcie jakiś urzędnik się pojawi, to tylko pomacha @wbockowi ręką i krzyknie: „A top się pan jak się to panu podoba! Mnie to zwisa i powiewa!”

    Wtedy byśmy tu na blogu usłyszeli wylew żałości @wbocka nad kompletnym upadkiem więzi międzyludzkich i w depresję @wbocka wpędzającą znieczulicą…

    😉

  514. zza kałuży
    14 września o godz. 10:51

    Daj sobie spokój, zzakałużku, bo zrzędzisz jak stara baba pod pierzynką. W takiej sytuacji najlepiej nie wstawać z łóżka, bo w drodze do łazienki można się potknąć, pieprznąć skronią o framugę i umrzeć na podłodze. Musiałeś być zadziornym uczniem dającym przykłady przeczące temu, co mówi nauczyciel. Chyba jeszcze nie doszedłeś, że na każdą tezę znajdziesz 1600 antytez. A najważniejsze jest to, że samej tezy nie rozumiesz – z braku stosownych doświadczeń, ale pleść musisz.

    Mowa jest o tworzeniu drogą mnożenia nakazów/zakazów państwa manekinów, a mój przykład jest tylko egzemplifikacją. Na Twoje dziecinne ostrzeżenie masz wiele gotowych przykładów śmierci w górach, na przykład Kukuczka. Tylko co z tego miałoby wynikać – nie chodźcie po górach? Bardzo proste: nie chodź.

  515. wbocek
    14 września o godz. 9:12

    Tanako, od dawna mnie morduje myśl o tym, że kraj miliarda zakazów i nakazów nie może mieć jako narodu ludzi wolnych i zarazem obywatelskich. Wiele pewnie jest historycznych przyczyn, że Polska nie jest państwem obywateli, ale 45 lat PRL i 30 lat pozornej wolności po zmianie ustrojowej to skutek cywilizacji zakazów/nakazów

    Pombocku: PRL w ogóle niewiele ma z tym wspólnego, ledwo się mieści w tle. PRL to mniej niż 1/20 czasu Dumy i Tożsamości Narodu: ponad 1050 lat chrześcijaństwa. To jest korzeń, psychologiczny, tożsamościowy fundament na samym dnie psyche na którym stanęła budowla: więzienie dla prawie wszystkich, absolutne dla słabych i biedych, których sednem był niewolnik pańszczyźniany.
    Nie ma żadnych innych, choćby zbliżonych trwaniem i oddziaływaniem fundamentów. Kościół kat jest monopolistą przemocy, czyli miłuje bliżniego jak siebie samego.

    PRL korzystał z hierarchicznej struktury społecznej i niewoli rozumu z jednej strony, z drugiej zaś człowieka od tego wyzwalał. Na tyle skutecznie wyzwolił, że się Polak wyzwolił z PRL-u, pozostając niewolnikiem kościoła kat.

    W dużej mierze PRL nie mógł z tego nie korzystać:
    1. takich ludzi zastał, pracuje się z tym co jest, a nie z mniemaniami, gdy się chce cokolwiek w rzeczywistości przeobrazić na lepsze.
    Jak się przeobraża na gorsze, działanie w sferach mniemań jest bardzo prawidłowe. Kościół kat tego dowodem dwutysiącletnim.
    2. Polska musiała powstać z nieistnienia wojennego. Z popiołow. I z koszmarnych stosunków wcześniejszych.
    Poza ZSRR, zwłaszcza na obszarach Białorusi, żadne państwo nie było tak do gołej ziemi zniszczone. Jeśli się chce w realnym czasie poważnie, albo zupełnie ten stan rzeczy zmienić, innej drogi nie ma jak działanie za pomocą dyrektyw i centralnego sterowania oraz unikania gadającej o niczym demokracji mniemań.
    3. W warunkach pełnej demokracji i ta zwanej wolności z takim jaki był i jest Polakiem, nic poważnie nie zostałoby zmienione i w 50 i 100 lat. Sam wiesz: gdzie jeden Polak tam 9 poglądów mniemanych i sam Polak nie wie, czy ma jakiś niemniemany bo realności od bajeczności prawie nie odróżnia, do czego został wytesowany przez religię katolicką.
    Jak się zejdzie dwóch, to do potęgi. I każdy ma pewność co i jak słusznie należy: niech ktoś coś zrobi ! . A ja i to i tych słusznie zbluzgam.

  516. zza kałuży
    14 września o godz. 10:51

    Poza tym widzę, że jesteś z mędrców, którzy mawiają z wielką pewnością siebie – jakby przeprowadzili co najmniej parę tysięcy badań że nawet najlepsi pływacy się topią. A ja bez badań wiem, że wszyscy kiedyś przestają żyć.

    Ciekawostka: chodzę po wodzie przez okrągły rok – zimą nikogo nie ma na przystani prócz mnie – jeśli jezioro nie jest zamarznięte. Mam tyle powrotów, ile wyjść, bo mam duże doświadczenie z wodnym żywiołem i świetnie wiem, kiedy dam radę, kiedy nie dam. A Tobie coś się myli z bezmyślnym ryzykanctwem. Przez cały ocean widzę, że jesteś dyletantem straszącym strasznym nieznanym w rodzaju, że nawet najlepsi…itd.

  517. Tanaka

    Tanako, wszystkie inne przyczyny niż te, które miałem w głowie, załatwiłem sformułowaniem „wiele innych przyczyn”, a szczegółowo interesują mnie te rzeczy, z którymi się cieleśnie stykam. W sferze, o którą mi chodzi, czyli udawanie przez państwo troski o bezpieczeństwo obywateli obowiązuje system nakazowo/zakazowy, który niczego nie załatwia, a nie najmądrzejszy: uczenia dzieci dawania sobie rady samemu, czyli na przykład wprowadzenia w szkołach nauki dobrego pływania w różnych warunkach jako nieprzekraczalnego wymogu do otrzymania świadectwa ukończenia podstawówki. Krótko, bo dziś wiatr ciut słabszy, więc lecę – tak mi się chce topić po wzruszającej opowieści zzakałużka, że nie mogę wytrzymać.

  518. wbocek
    14 września o godz. 9:40

    Pmbocku: na trenie portu czy przystani rządzi szef: bosman, kapitan czy stolarz – jak z niego szefa zrobili.
    A Ty pływasz spod krzaków. Ale może te krzaki to teren przystani?
    Rozumiem subtelność stosunków z byłym policjantem, funkcjonujesz w tym środowisku, ja sobie tak kombinuję, że inny miałbym stosunek i wykonanie, bardziej taki, jak sam chcesz, bo masz rację. Mówię to jednak z odległości od jeziora, acz z moich własnych doświadczeń.
    Prawo to jest coś takiego, co ma definicję i granicę. Jak bosman przystani sięga głową poza swoją granicę prawną, działa bezprawnie.

    Tam gdzie bosman nie widzi, zza innych ććin i innego fyrtla, nikt się pewnie w ogóle nie zajmuje tym, co się bosmanowi może zdawać. Niech się czuje dumny, że jest człowiek praw i wsunie golonkę z piwem.

    A jak już proceduralnie, to bosman oświacza: czuj się pan oszczerzony, Ty odpowiadasz: tak jest, czuję się jak należy, na dowód czego mam ostrzygę, następnie chlup w okręt i na morze.

    Sprawa tym ciekawiej do góry nogami postawiona, że na ponad 500 km polskiego wybrzeża, niemal wszędzie możesz w morze wskoczyć w kalesonach zimą i popłynąć do Szwecji a następnie w jakimś Sztokholmie ogłosić, że Cię bosman z Jamna prześladuje.

  519. wbocek
    14 września o godz. 11:38

    masz rację: uczenie dzieci rozpoznawania ryzyk, ich rozważnej oceny, ostrożności i odpowiedzialnego zachowania co do siebie i innych realnie ani w szkole, ani w państwie nie istnieje.
    W poprzednim wstepniaku było o łażeniu tysięcznych tłumów na Giewont, żeby na sobie doznać słowa bożego za pomocą pioruna i spadniecia w przepaść albo ugotowania się na miejscu.
    Kto tam kogo od czego pilnuje, jak nikt od nigdy nie pilnuje i Zakopane wraz z resztą polskich górzystości właśnie z tego niepilnowania kapitalnie, czyli ohydnie urbanistycznie i architektonicznie żyje?

  520. Tanaka
    14 września o godz. 11:39

    Tanako, już leciałem, ale jeszcze zerkłem. To, co mówisz, nie tyle mnie śmieszyło, ile ocipiało. Pływałem na kutrach i na siedemnastkach przy wiatrach ok 6 od morza nie mogliśmy wychodzić. Kaefki czasem wychodziły, zależnie od tego, jakie były dalsze prognozy. A jak rybaczyłem (większość mojego rybaczenia) na łodziach z plażowych przystani, nikt nami nie rządził – rządził własny rozum, niemieckie prognozy i żywioł. Wopiki, które nas wypuszczały, do pływania się nie wtranżalały – sprawdzały tylko dokumenty, a potem i to się skończyło. Teraz widzę, że rybacy przy gorszej pogodzie nie ryzykują. Ceny ryb są wysokie, więc może nie muszą.

  521. zza kałuży
    14 września o godz. 10:51

    Jeszcze nie wytrzymałem. Zzakałużku, Twoje wzruszające topielicowe hipotezy są wzruszające jak pełne dzikiej satysfakcji przewidywania różnych Teistów, jakie miny będą mieli ateiści, kiedy po śmierci staną przed nieistniejącym dla nich Bogiem.

  522. Żadne społeczeństwo nie może niestety funkcjonować bez zakazów i nakazów, czyli zwyczajnie mówiąc przepisów prawa.
    Można się buntować ale niestety samowolka wychodzi bokiem jak nie jednemu to innym.

  523. Jestem pod wrażeniem wczorajszych widoków.
    Jest piękna pogoda wrześniowa, wybrałem się więc w okolice lodowca Rodanu, aby wypróbować moje gnaty w ulubionym terenie.
    Najsamprzód zaskoczył mnie widok za zakrętem ścieżki.
    Jaki widok? Tak jest, jaki. Z lewej, z prawej, na środku dróżki – całe stado himalajskich jaków z cielętami o różnych gabarytach. Jak się zatrzymałem, żeby zrobić zdjęcie, zaraz coś mnie szturchnęło od tyłu zapraszając jakby do zabawy. Obejrzałem się za siebie, a tam jak, ale jaki? Podrostek z różkami po dobrych 10 cm, wesolutki i rozbrykany… Na szczęście poczuł respekt przed kijkami. Mamusie z półmetrowymi szpiczastymi rogami tylko pomrukiwały chrapliwie i bacznie obserwowały, co się dzieje…
    A potem to dopiero był widok: fura na Furce. Furka (Furkapass 2429 mnpm), fura – czerwone porsche cabrio z polską rejestracją GO.HANNA 😎

  524. Szanowni!

    Całkiem inny temat nowego wstępniaka, bardzo osobisty, więc bez dalszych słów wprowadzenia zapraszam do czytania w imieniu autora, Herstoryka.

  525. Tobermory
    14 września o godz. 15:00

    A gdzie zdjęcia ???

  526. @basia.n
    14 września o godz. 16:03

    Zdjęcia później, teraz wybywam w celach towarzyskich.
    Pogoda znowu za dobra 😉

  527. @Tanaka
    14 września o godz. 11:19
    Przeczytaj, jak sprawdza się Twoja opinia o ‚korzeniu”. To jest po prostu patologia umysłowa spowodowana wszech katolstwem.
    Przeniesienie z wiadomego bloga.
    ………………………………
    Adam Szostkiewicz
    14 września o godz. 15:54
    @remm
    No bez przesady.PRL walczył ale bezskutecznie i nie z ciemnotą tylko z Kościołem jako jedynä względnie od PRl niezależnä instytucjä mającą realny wpływ na społeczeństwo. Ciemnotę PRL konserwował w propagandzie przeciwko demokracji i kapitalizmowi. Tu jak widzimy odniösł sukces.