Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka
II wojna

31.08.2019
sobota

1 września. Co obchodzimy?

31 sierpnia 2019, sobota,

Obchody kolejnych rocznic wybuchu II wojny światowej są coraz bardziej odstręczające. Właściwie zohydzające.

Nie ma żadnej poważnej refleksji o historii i jej związku z teraźniejszością. Nie ma autentyzmu słów, nie ma prawdy ani pojęcia. Nie ma ciszy, skupienia, czegoś, co można by nazwać godnym zachowaniem. Są przepychanki i wrzaski; spocone wysiłki nabijania sobie u suwerena punktów wyborczych i akty mściwości – teraz na premierze Tusku i prezydencie Putinie. Grdyki i czerepy nadęte próżnością. Są złodzieje faktów i prawdy oraz liczni handlarze.

Rozumu, powagi i odpowiedzialności jak zwykle nie ma.

Zgodnie z ukradzioną historią już nawet nie Armia Krajowa miała zasługi, walcząc w podziemiu, ale tzw. żołnierze wyklęci i Brygada Świętokrzyska. Ani ci pierwsi nie byli żołnierzami, ani ci drudzy. A ich działalność to w dużej mierze działalność terrorystyczna. Sami niby-żołnierze przeklęci zostawili jakieś 5,5 tys. trupów, w tym ok. 200 malutkich dzieci. W imię rojeń o III wojnie światowej i „prawdziwej Polsce”.

Armia Krajowa, twór wielki w papierach, a 4-5 razy mniejszy w rzeczywistości, roiła, że pod Warszawą odbędzie się desant z powietrza jakichś trzech dywizji wojsk aliantów zachodnich wyposażonych w czołgi, a na Helu odbędzie się desant z morza także trzech dywizji, które się będą stamtąd przebijać przez dywizje Wehrmachtu, by walczyć o Warszawę.

Gdy oficerowie brytyjscy dokonywali inspekcji wojsk Andersa na Bliskim Wschodzie, słali do Londynu meldunki o tym, że polscy oficerowie są zadufani, gnuśni i nie mają pojęcia o realiach wojny, bo ich myślenie zatrzymało się na teoriach ze szkół oraz czasach I wojny światowej. I nie mieli ochoty się uczyć.

Na koniec klęski wojny i zwłaszcza powstania warszawskiego nasi dzielni wojownicy w Londynie poprzyznawali sobie nawzajem najwyższe ordery za bohaterstwo i odwagę, włącznie z Virtuti Militari. Choć order ten można przyznać wyłącznie za wybitne zachowanie w realnym boju. Sam Anders, choć nazwał decyzję o wybuchu powstania zbrodnią, też order dostał i go przyjął.

***

Po koszmarze klęski wrześniowej gen. Sikorski powołał komisję do zbadania przyczyn klęski. Pułkownik Jan Rzepecki, sporządzając analizę w czasie wojny w kraju, wymienił cały szereg przyczyn. Pominę tu kwestie techniczne, infrastrukturalne i inne materialne, najciekawsze i najważniejsze są bowiem inne przyczyny – czysto ludzkie: mentalne i psychologiczne.

Gdy się czyta tę listę, nie sposób nie wpaść w szok, o ile nie jest się polskim politykiem słusznej partii i odpowiednio słusznym wojskowym, czyli osobą pozbawioną zdolności umysłowych i moralnych.

Oto co stwierdził płk Rzepecki:
– zupełny brak planów wojny
– wojnę z Niemcami rozegramy zaczepnie, jednocześnie „ubezpieczając się od wschodu”
– zacofanie organizacyjne
– brak wykształcenia wyższych oficerów, którzy w olbrzymiej większości byli zupełnie nieprzygotowani do swych funkcji
– fałszywa ocena wartości zawieranych sojuszów i umów z Francją i Anglią
– ewidentna nieznajomość zdolności sojuszników do udzielania pomocy lądowej i powietrznej
– niewyciągnięcie konsekwencji z niemieckiej ofensywy na Czechy i przekonanie, że nie ma ona znaczenia dla bezpieczeństwa Polski
– kompromitująco naiwna koncepcja „wojny ograniczonej”
– błędna koncepcja obrony
– poważne błędy organizacyjno-mobilizacyjne
– opóźniona mobilizacja sztabów i organów tyłowych
– beznadziejna i fatalna w skutkach improwizacja
– ślamazarne tempo tworzenia fortyfikacji
– operowanie przy rozdziale sił nieistniejącymi wielkościami, np. dywizjami, które miały powstać, ale
ich nie było
– stawianie nierealnych zadań żołnierzom
– zatwierdzanie obłędnych ugrupowań armii.

I tak dalej, i tak dalej. I co, Czytelniku, jak się czujesz, czytając? Jak się czujesz, wiedząc, że to ci sami wojskowi planiści, wyżsi oficerowie i najwyżsi politycy zaplanowali powstanie warszawskie?

***

Gdyby w opisywalnej myślą przyszłości miała się znowu zdarzyć wojna, skończyłaby się dla Polski tak samo co do ogólnego wyniku, czyli totalną klęską. Zdarzyłaby się jednak w ten sposób jeszcze gorszy i bardziej szokująco, choć ponad szok Września żaden szok miał nie być większy: nie w dwa-trzy tygodnie, ale w kilka-kilkanaście godzin. Wyrzucony przez Macierewicza dowódca wojsk lotniczych powiedział, że polskie lotnictwo wojskowe zostałoby porażone w cztery godziny. Mówił, rzecz jasna, o sile operacyjnej armii Rosji i przy założeniu, że wojna jest wojną konwencjonalną.

Szok, zwłaszcza w polskiej głowie, ma to do siebie, że szybko paruje. I polska głowa już jest gotowa go powtórzyć. Taka polska taśmowa produkcja własnej historii.

Cała lista pułkownika Rzepeckiego jest aktualna i dziś. Jak się co zdarzy, znowu „wyżsi dowódcy” i najwyżsi politycy rozdadzą sobie nawzajem najwyższe medale oraz będą wawelskie groby.

Ale się nie zdarzy, bo Polska „jest silna w sojuszach” i ma mieć F-35. Nie ma i nie ma mieć – bo to dla żyjących rojeniami i rozdętą pychą polityków rządzących państwem bez znaczenia – bazy, koniecznego i silnego fundamentu wojska, które bez tego nie istnieje. Tego fundamentu nie ma jak widowiskowo pokazać na paradkach, więc dla nich to nieprzydatne.

***

Zegar u Prawdziwych Polaków zawsze chodzi do tyłu: 1 września 2019 r. wskazuje datę mentalną 31 sierpnia 1939 r. To polska specjalność i anomalia magnetyczno-psychiatryczna.

Tanaka

Wnioski z raportu płk. Rzepeckiego na podst. tekstu w „Przeglądzie” nr 35 i książki „Kto odpowiada za klęskę wrześniową”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 327

Dodaj komentarz »
  1. Mój ojciec brał udział w kampanii wrześniowej. Dostał powołanie i karabin z 5 kulami. Resztę mieli dostarczyć potem na razie trzeba było maszerować gdzieś pod Białystok, bo tam miało być jakieś wielkie zgrupowanie. No to i pomaszerowali. W międzyczasie coś tam się zmieniło, oficerowie uciekli a głównodowodzącym tej armii został chorąży do momentu w którym zgarnęli ich ruscy do niewoli. A ponieważ nie bardzo wiedzieli oni co z tymi jeńcami zrobić, wszystkich mieszkających „na zachód od granicy” (nowej rzecz jasna) jako obywateli niemieckich przekazali Niemcom. Tak to więc ojciec wylądował w obozie jenieckim i został wysłany do pracy w niemieckiej fabryce.

  2. Rocznica , wspomniana przez Ślązaka („stwór” narodowościowo skomplikowany)

    Część A

    Gdy 10 lat temu przeczytałem w Internecie, że zbliża się 70-ta rocznica wybuchu drugiej wojny światowej, to się przeraziłem. Cały czas w duchu miałem przekonanie, ze jestem jeszcze młody, a tu pamiętam wiele rzeczy z okresu przed wybuchem tej wojny – nagle zdawałem sobie sprawę z faktu, że jestem chyba już starym człowiekiem. Za kilka dni cały świat uroczyście będzie „świętował” 80-tą rocznicę, ale już nie mam złudzeń – mój koniec jest bliski – koniec mrzonek o młodym duchu i sercu, idą w ślad reszty mego ciała (bez komentarza na temat kondycji tej żałosnej reszty). Pamiętam oczywiście wiele szczególików z okresu przedwojennego, ale związanych z rocznicą wybuchu wojny wymieniłbym dwa zdarzenia, których nie zapomniałem i pewnie będę długo pamiętał.

    1) Latem roku 1939 widziałem pierwszy (i chyba ostatni) raz w życiu zorzę polarną, zjawisko niezwykle rzadkie w naszej szerokości geograficznej. Poza tym była u nas powódź, zdecydowanie groźniejsza niż tzw. powódź stulecia. Ludzie mówili – „będzie wojna”. Nie wiem ile w tym intuicji prostego ludu czy zabobonu, bo politycy powinni byli ten rozwój wydarzeń bezbłędnie przewidzieć. Obecni politycy powinni się zająć działaniami prezesa, który kroczy dziarsko śladami ówczesnego dyktatora. Tak przy okazji przypomnę słowa Hitlera: „Dajcie mi rządzić kilka lat… i nie poznacie Niemiec”! Miał racje, nawet ja znam skutki. Niektórzy dorośli już długo przed końcem wojny zdawali sobie sprawę z tej zmiany= „dobrej zmiany”.

    Na Śląsku mamy dwie figury od i do żartów -Antek i Franzek.

    Pewnego dnia Franzek zapytał: „Co zrobisz po zakończeniu wojny”? Na to Antek: „Wezmę rower i pojadę dookoła Grossdeutschland (tzw. Wielkie Niemcy)”! Na to Franzek: „A co zrobisz po południu”?
    Nasz Fuehrerek też woła – dajcie mi rządzić długo i nie poznacie Polski! Już nie poznaję, a czeka nas jeszcze kilka kadencji PiS’u!!!
    2) Drugie zdarzenie wiąże się z nocą z 31.8/1.9 owego roku. Obudziło mnie mocne pukanie w okno i obcy głos zawołał: „Leo, Mobilmachung”! Mój ojciec wyskoczył z łóżka, ubrał się szybko i znikł bez słowa. Wrócił po 3 dniach w mundurze kaprala Wehrmachtu (stopień z I wojny w służbie Cesarza Wilhelma, głównie pod Verdun), powiesił mundur do szafy i tyle był w wojsku – zwolniony za podeszły wiek. Nie był to okres późniejszy, gdy takie drobiazgi jak nieodpowiedni wiek i/lub kiepskie zdrowie byłyby przeszkodą w służbie dla Fuehrera (Volkssturm). To późniejsze wojsko jechało na front pod hasłem:
    „Wir alten Affen sind die neuen Waffen”. Dr Google przetłumaczy.

    Tak wyglądał dla mnie początek wojny. Zawitała do nas realnie dopiero w 1944-tym roku bombardowaniami miasta przez Aliantów i gehenną ucieczki przed Armią Czerwoną w roku pańskim 1945 przy 30-stopniowym mrozie .
    Powojenny powrót z tułaczki obfitował w paskudne elementy dzięki znanemu humanitaryzmowi zwycięzców, odreagowujących miesiącami frustracje wojenne, o przyczynach których nie miałem pojęcia, bo propaganda Goebelsowska była prawie tak dobra jak pisowska, zgodnie z hasłem TVN’u: „Cała prawda, całą dobę „!
    O Sowietach wiedziałem tylko, że są niedobrzy, o Polakach np. w Bydgoszczy to samo i tak się składa, że to pierwsze było prawdziwe (własne obserwacje i relacje bliskich), a po rozmowie z ludźmi z Bydgoszczy na temat „krwawej niedzieli” miałem podstawy sądzić podobnie o Polakach. Amerykanie już ochłonęli po znojach zdobycia Niemiec i zachowywali się przyzwoicie wobec ludności cywilnej.
    W zasadzie tyle mógłbym powiedzieć z okazji rocznicy wybuchu wojny. Szczegóły przebiegu wojny, ucieczki i powrotu już opisałem szczegółowo w Internecie (głównie w Silesii, ale też na blogach Polityki), również moje niezbyt miłe pierwsze kontakty z Polakami po wojnie. To ostatnie zdanie może mylnie sugerować, że ja nie jestem Polakiem, ale to tylko częściowo prawdziwe. Piszę to, mając „w rozumie” (pamięci) to co myślałem i czułem w tamtych dniach czy latach.

  3. Rocznica , wspomniana przez Ślązaka („stwór” narodowościowo skomplikowany)
    Część B

    Rozważania filozoficzno-narodowościowe

    Analizowałem sytuację ludzi mojej proweniencji – autochtonów z Opolszczyzny – dokładniej po sławnym oświadczeniu prezesika, że „Ślązacy to zakamuflowana opcja niemiecka”! Jest to oszczerstwo zawierające być może ziarenko prawdy. Nie wolno w czambuł sądzić o wszystkich Ślązakach to samo i stosować jedną miarę. Prezes obraził chamsko np. Kuca, czyli tzw. polskich Ślązaków z tradycjami powstańczymi, którzy oddawali życie, aby powstała z ruin Polska zdobyła bogaty, przemysłowy Śląsk. Mimo tego poświęcenia powstańców dla Polski napoleonek z Żoliborza uważa, że to on jest patriotą, a nie wspomniani Ślązacy.
    Wprawdzie, niestety, państwo polskie poprzez 100-letnią rabunkową gospodarkę uczyniło z Górnego Śląska bombę ekologiczną, ale to inna sprawa. Od lat proponuję na blogach przeróbkę starego hasła: „Cały naród buduje stolicę” na inne! W ramach tego hasło okradano Śląsk z wielu dóbr, takie były czasy. Teraz proponuję hasło: „Cały naród ratuje Śląsk z katastrofy ekologicznej”!

    Inaczej wygląda sprawa w regionie opolskim. Tam ludność optowała za pozostaniem w Prusach. Czy to byli Niemcy? Niekoniecznie, skoro rozmawiali ze sobą po polsku, praojcowie nawet nie znali języka niemieckiego. Mam dowód czarno na białym – akt notarialny mojego pradziadka z zakupu nieruchomości pod budowę domu rodzinnego, którego nowsza wersja (ponad stuletnia) jeszcze stoi. Pruski notariusz sporządził akt po niemiecku i po polsku z adnotacją, że obie strony nie znają języka urzędowego.
    O fakcie, że mam, jak widać, „polskie korzenie” dowiedziałem się dopiero jesienią 1945 roku, gdy matka wyciągnęła z lamusa polski elementarz, z którego ojciec na przełomie wieków nauczył się sam czytać i pisać po polsku, bo polskich szkól u nas już nie było.
    Czy przez to natychmiast zapałałem głęboką miłością do Mateczki Polski, upragnionej przez powstańców? Raczej nie, szczególnie dzięki doświadczeniom z pierwszych dni pobytu w szkole, gdzie polscy koledzy przywitali mnie i moich ‘pobratymców” uderzeniami w czoła z okrzykiem: „Hajl Hitler”! Na nasze szczęście gołą ręką, bo kije baseballowe nie były jeszcze w modzie. O ewentualnej obronie nie było mowy, zwycięzca = ciemiężca i to bezkarnie!
    Takie zachowanie wobec rdzennej ludności przez szkolne dzieci to miły zefirek w porównaniu z czynami „najeźdźców” we wioskach, gdzie mieszkało wiele powstańców, którzy dla Polski przelewali krew i w podzięce zostali niewolnikami przybyszy ze wschodu, którzy ich gnoili na potęgę, tak jak tylko jeden człowiek z poparciem władzy może się bezkarnie wyżywać na bezbronnym, przecież dalej słuszne jest hasło: „Człowiek to brzmi dumnie”!.
    Nie zaskoczyło mnie np., gdy dziewczyna na zabawie oświadczyła: „Gdybym mogła, to zabiłabym wszystkich Polaków moimi trepami”, choć jej ojciec był szykanowanym przez władze pruskie powstańcem pod wodzą Korfantego.

    Optowanie za Niemcami przypomina mi głosowanie kurskowego ludu za PiSem; „Kradną, ale nam coś kapnęło” (500+).
    Ślązakom odpowiadał Porządek Prawny W Prusach, Polsce nie dowierzali… czy słusznie trudno mi ocenić. Chyba podobnie ład pruski przyjęli Poznaniacy i próbują zachować do dziś. Nie wszystko było złe dla ludności o korzeniach polskich przed faszyzmem. Władze stosowały taktykę kija i marchewki i zadbały o dzieci, przysyłając Kulturtraegerów prawdziwych, najpierw nauczycieli i administrację, a potem inżynierów, gdy rozwinięto w okolicy przemysł chemiczny. Na drodze powolnych zmian doszło do podziału autochtonów – na wsiach pozostała kultura polska, miasta były zniemczone. Pamiętam bardzo dobrze, jak śmialiśmy się z nieudolnych niemieckich wypowiedzi kuzynów z Cisowy, odległej od mojej Kuźniczki o kilka kilometrów – dziś wszystko Kędzierzyn Koźle, kretyńska hybryda peerelowska, połączenie średniowiecznego miasta z tradycjami z osadą kolejarzy.
    Ja znałem tylko 3 słowa, podejrzane o to, że są pochodzenia polskiego: Placek, gonek i gnoutek. Wiedziałem, że matka potrafi szwargotać w takim języku, którego nie rozumiałem. Czyniła to z sąsiadką, gdy miały jakieś tajemnice. Sprytny, jaki już wtedy byłem, wykorzystałem przykłady ówczesnej „dobrej zmiany” (faszyzmu) i powiesiłem kartkę na drzwiach kuchni: „Hier wird nur deutsch gesprochen”! Matce się to nie spodobało i musiałem kartkę zdjąć. Jestem mentalnie niedopieszczonym człowiekiem – nie znalem żadnego dziadka ani babci, pomarli przed moim urodzeniem. Gdy widzę działanie babci i prababci wobec zstępnych, to mi się serce ściska z żalu, że ja takiej szansy doznania uczuć (i korzyści!) nie doznałem. Bardzo późno się dowiedziałem, że matka mojej matki była zdeklarowaną i gorącą patriotką polską do tego stopnia, że historia z nas zakpiła.
    W przypadku mojej matki pierwszy dzień w szkole ją nauczył, że już w raju zajmowano się produkcją garnków. Skąd się to wzięło? Nauczycielka powiedziała: „Das Paradis war ein schoener Garten” (raj był pięknym ogrodem). Polskojęzyczna matka zrozumiała, ze chodzi o „garce” – po śląsku -garnki.
    Ja byłem w gorszej sytuacji, bo nie rozumiałem żadnego słowa. Gdy to opisuję, to zawsze korzystam ze słów niewolnika Kaptaha z książki „Egipcjanin Sinuhe”: „Słowa twoje są dla mojego ucha jak brzęczenie much”!
    W nieco lepszej sytuacji był mój starszy brat, bo miał religię i zrozumiał „Jezusa, Chrystusa”(odrzucił końcówki).

    Pisałem o kulturowym rozdźwięku między grupami autochtonów (niemieckie miasta, polskie wsie). To zabawne, bo miało skutki w czasach powojennych. Miasta opustoszały z ludności rdzennej, a we wsi nic się nie zmieniło – na razie! Znałem mnóstwo ludzi z Opola, w którym przebywałem – dorywczo lub stale kilkadziesiąt lat i ani jednego autochtona. Zbrodnicze metody władz spowodowały taką nienawiść rdzennej ludności do Polski i Polaków iż wtedy, gdy nam wybuchła pozorna wolność i uchwalono ustawę o mniejszościach, te naprawdę polskie wsie stały się opcją niemiecką i to nie zakamuflowaną.
    Przypomnieli sobie, kompletnie głupio, niemieckie nazwy miejscowości i umieszczali na znakach drogowych mimo ostrych ataków polskich patriotów pisowskich. Władze województwa, opanowane przez ludzi nas nienawidzących za samo istnienie, szalały, gdy ludzie próbowali skorzystać z ustawy o mniejszościach, niszczono takie znaki. Hejt w mediach był i nawet jest przemożny. Nie zatrzymał się nawet wobec śląskiego biskupa, jedynego hierarchy kk, którego szanuję za czyny dla wszystkich ludzi z Opolszczyzny, nie tylko dla nas.
    Gdy wprowadził możliwość posługi religijnej po niemiecku, to wrogowie szaleli. Było wiele nawet zabawnych sytuacji. Internetu nie było, więc hejter antybiskupowy napisał na cysternach, leżących obok szosy: „Nossol do Berlina”!. Na to dowcipny kleryk dopisał: „Po nowy, darmowy sprzęt medyczny dla nas”! Tak m.in. dzięki staraniom biskupa Nossola Kędzierzyn Koźle ma dar w postaci urządzenia do rezonansu magnetycznego – magnes załatwił jako dar z Japonii. Ktoś szybko usunął cysterny, bo ludzie wiedzieli, jak działa biskup Nossol. M. in. zabronił klerowi wzbogacić się podczas kolęd, straszna rzecz, sprzeczna z podstawowymi prawdami wiary (złoto, euro i dolary). Poszedł na emeryturę i znowu wróciły koperty podczas pasterskich odwiedzin.
    Ubolewałem , gdy „nowy”, wsiowy Niemiec tak kaleczył swój język „ojczysty”, ze mi uszy puchły, a jestem uczulony na taki fałsz – mam ucho muzyczne i cenię dzieła Goethego, Schillera a szczególnie górnośląskiego poety Eichendorffa i prozaika dolnośląskiego Paula Kellera…

    Ta przewrotka preferencji narodowo-politycznej jest wynikiem tzw. „okresu błędów i wypaczeń”, do którego władze się oficjalnie przyznały, ale w mentalności Polaków nie zmieniło to ani joty – pogarda lub w najlepszym przypadku pobłażliwość wobec najgorszego sortu obywateli Rzplitej. Może teraz będzie zmiana, trwająca kilka miesięcy? Przecież premier i prezes pokochali nagle Ślązaków, zadbali o dodatkowe rozrywki (parada zardzewiałych starych leopardów) i przysłali „naszego” kandydata do parlamentu? Sytuacja się unormuje po wyborach w stylu „nihil novi…”.

    Zarysowałem ogólny obraz, nie będę pisał o moich poglądach, bo ujawniłem je dokładnie dawno temu w Silesii – wszystko, a właściwie duża część jest w archiwum tego portalu.
    Prawda jest taka, jak ją widziała pewna socjolożka z Instytutu Śląskiego, badająca „odczucia” narodowościowe rdzennej ludności. Doszła do takiego wniosku:
    „Zapytać Ślązaka o to czy czuje się Polakiem lub Niemcem raczej nie ma sensu”!
    Stwierdzam, ze to naprawdę nie ma sensu! Rozwinąłem tę myśl w Silesii na przykładzie mojej rodziny i przyjaciół, zainteresowana osoba może zajrzeć do archiwum tego portalu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brawo Antonius:dokladnie tak!
    Dodam:Prusy , Friedrich Wilhelm 1, wprowadzil obowiazek Szkolny , a wiec
    takze w Wielkopolsce i na Slasku , juz 28.09.1717! To widac do dzis!
    Przyklad dna intelektualnego rzadzenia Polska przez warszfiakow:go… ze sciekow zajmuje sie rzad .Ten kretynizm centralizacji wladzy nie znalismy na Slasku:taki numer jak z go…i moze tylko odwalic warszafiak: NA TYM SIE ZNAJA!

  6. Można by się zastanowić dlaczego tak w ogóle człowiek zabija człowieka, bo wojna mimo że jest zabijaniem na masową skalę to także oznacza, że jeden będzie zabijał drugiego własnoręcznie stojąc twarzą w twarz. Dlaczego żołnierz wermachtu czy powstaniec zabija, przecież jest napisane „nie zabijaj”, a nie „nie zabijaj, kiedy ci nie każą”? Obaj dostaną ordery, pośmiertnie, a wnuki będą śpiewać piosenki, latać z patykami w rękach, krzyczeć tratatata i marzyć o wojnie.

  7. Mam jednak kilka uwag odnośnie jutrzejszej uroczystości, choć właściwie nie znam planu. Wiem tylko, ze Trump miał przemawiać na Placu Piłsudskiego, czyli w Warszawie. Wojna zaczęła się przecież na Westerplatte, strzałami pancernika Aurora! Sorry! Chyba popieprzyłem zdarzenia historyczne, bo w obu kanonady okrętu wojennego rozpoczęły nowa erę geopolityczną, zakończoną nowymi podziałami terytoriów między zwycięzców na podstawie traktatów międzynarodowych, o których po kilku latach nikt nie pamięta, a nawet łamano je prawie natychmiast lub po iluś latach. Jakie są przykłady odnośnie końca wojny, rozpoczętej 80 lat temu, bo o traktacie Wersalskim już zapomniano dawno? Oba traktaty miały wpływ na Gdańsk. Pierwszy traktat ustanowił Gdańsk jako państwo zwane „Wolnym Miastem”, niezależne zarówno od Polski, jak i Niemiec, choć obywatele byli Niemcami lub Polakami. Niemcy zaatakowali Polskę, ostrzeliwując polską załogę na terenie Westerplatte. Nie jestem znawcą problemu ale wiem, ze ustalono, jakie urzędy są w tym „państwie” zawiadywane przez państwo polskie – np. Poczta, a jakie przez Niemcy (nie wiem jakie). Był tylko warunek – bez prawa posiadania broni. Jeśli na Westerplatte była polska załoga i to raczej uzbrojona, to dla mnie oznacza, ze ten skrawek lądu nie był na terenie wolnego miasta Gdańsk. Dlatego w imię poszanowania traktatów należał do Polski i władze miasta niepotrzebnie się martwią specustawą, odbierającą zwierzchność nad tym placem boju. Powinne się martwić raczej tym, że mimo ustaleń traktatu wersalskiego, a później w wyniku Poczdamskiego, Gdańsk został przekazany w „niewolę” państwa polskiego. Broń Boże, nie na własność, tylko pod administrację na 50 lat. Fakt, że „Administracja” rządziła się jak u siebie, zabierając prawo własności Niemcom gdańskim, to po prostu taka była skala uczciwości w „administrowaniu”. Tych 50 lat dawno minęło i nikt w rządzie państwa polskiego nie mówi o zwrocie wolności temu miastu.
    Jak się wywiązali Niemcy i Polacy ze zobowiązań, zgodnie z traktatem wersalskim – bez broni? Nie wiem jak Niemcy, robili pewnie to samo co Polacy – uzbrajali nielegalnie swoich przed wybuchem wojny. Klasycznym dowodem jest tzw. „obrona Poczty Polskiej” – nieuzbrojonej według traktatu. Czym się tak dzielnie bronili? Kamykami z plaży? Bałtyckie plaże są piaszczyste, materiał się nawet do procy nie nadaje. . Stawiali opór najeźdźcom i zostali potraktowani zgodnie z prawem jako terroryści, bo mieli zupełnie dobre, nielegalne uzbrojenie, pełne piwnice. Widziałem to na filmie o tej bohaterskiej, choć według mnie równie bezsensownej obronie budynku jak Powstanie Warszawskie. Obrońcy Westerplatte mieli przynajmniej złudzenie, że giną za ojczyznę, zresztą podobno zostali potraktowani honorowo po kapitulacji. Oni byli oszukani i porzuceni przez własne dowództwo, które zwiało, gdzie pieprz rośnie. Mieli zatrzymać na chwilę atak, a zostali porzuceni i zapomniani. Stąd uważam, że polskie państwo powinno o nich pamiętać, a Gdańskowi może to być obojętne – nie jest polskim miastem według traktatu międzynarodowego, którego nikt nie unieważnił.

    Nieco inaczej wygląda sprawa z innymi terenami, jednoznacznie poniemieckimi. Te Polska tez miała tylko „administrować”!!! Nie podano daty zakończenia administrowania tylko zdarzenie – traktat pokojowy z Niemcami. Od strony prawa trudno mi powiedzieć, czy ten moment nastąpił i w jakiej formie. Kłopot był choćby z sytuacją po podzieleniu Niemiec i ponownemu zjednoczeniu. Kto miał prawo decydować – NRD czy RFN (przed zjednoczeniem czy po)???
    Były różne umowy, o ważności których nie jestem w stanie się wypowiedzieć.
    Pierwszym złamaniem ustaleń traktatu Poczdamskiego, była decyzja Stalina o przyznaniu Polsce Szczecina. Nie zapytał innych możnych, bo jego czołgi stały nd Łabą i miały blisko do kanału La Manche. Stalin już nie żyje i Szczecinianie (Brudziński) mogą sobie przypomnieć, że zgodnie z prawem są obywatelami Niemiec i port gazowy przyda się, jeśli Nordstream zawiedzie.

  8. Na temat „świętowania” wrześniowej rocznicy zacytuję naszego generała z wrocławskich koszar na Czajkowskiego. Będac tam w SORze podczepiłem się do grupy robiącej przedstawienia „z okazji” – warto było robić coś ponadobowiązkowego, zwłaszcza „w kulturze”, bo miało się różne luzy i ulgi oraz wyjazdy. Patronował nam sam najwyższy dowódca, ww. generał. Gdy zapytaliśmy go czy powinniśmy coś zorganizować z okazji Września nachmurzył się i burknął „rocznicy klęski nie powinno się świętować!”. Miało to dla nas o wiele lepszy sens niż tzw. „głupoty ogólnowojskowe”, którymi nas na codzień karmiono, i po namyśle przyznaliśmy mu po cichu rację. Mnie to pozostało i uważam, że klęska powinna być upamiętniana (nie obchodzona) refleksją nt. jej przyczyn i wyciąganą z nich nauczką. Ale coś takiego nie daje politycznego kapitału i nie rezonuje z „patryotyzmem” hałaśliwej części Suwerena.

    Rodzinne przekazy o Wrześniu, są o mobilizacji dziadka, który był już w wieku wojskowo-emerytalnym. Kazali mu stawić się w Tarnowie, pojechał z Krakowa i tyle go widzieli. Przysłał parę listów z Kozielska, potem cisza.
    Mama opowiadała o bombardowaniu przez Niemców pobliskiego lotniska w Czyżynach i o tym, że ludzie powszechnie uważali je za „ćwiczenia”, nie docierało do nich, że to naprawdę wojna.

    @ MajsterKlepka
    31 sierpnia o godz. 9:56

    Można by się zastanowić dlaczego tak w ogóle człowiek zabija człowieka, bo wojna….

    Dlatego, że w dziedzinach nie-technologicznych gatunek jest wciąż na poziomie szympansów, albo wspólnego przodka

  9. @Majsterklepka

    A jak Ci się podoba poświecenie armat inapis „Gott mit uns”?

  10. Pardon! Nie poświecenie” tylko „poświęcenie”.

    @Herstoryk
    Odnośnie „obiektów” do świętowania. Pracując w Paryżu zauważyłem, ze stacje metra to głównie nazwy bitew Napoleona. Zapytałem francuskiego kolegę: „A gdzie jest stacja „Waterloo”?
    Odpowiedź była krótka: „W Londynie”!

  11. Antonius
    31 sierpnia o godz. 8:57
    Przeczytałem z zainteresowaniem.Czyli nie tylko polacy są polakami.

  12. @ jakub01
    30 sierpnia o godz. 23:07

    (pod poprzednim wstępniakiem)

    @Co sie dzieje?! Zwierzeta gina w takim tempie, ze nawet nie wiemy ile juz zginelo gatunkow…

    ale poniższe co nieco na temat:

    Ponoć winny jest kapitalizm – https://strajk.eu/sploniemy-w-imie-zysku/,
    choć ja się nie zgadzam. Chciwość zysku, władzy, itp. były zawsze nadrzędnym motywem większości osobników gatunku. Tyle że od niedawna jest tych osobników na tyle dużo i mają taką technologię, że mogą zeżreć wszystko co żyje, jak nie przymierzając szarańcza.
    Jaki to ma związek z tromtadrackimi obchodami tego czy owego ?? Ano taki, że przypominają legendarne muzyczne akompaniowanie przez Nerona pożarowi Rzymu. Zamiast uświadamiać Suwerena o możliwym zagrożeniu i przeznaczać środki na ew. przeciwdziałanie organizuje się hurra-patriotyczne hece. Nie tylko zresztą w Polsce.

  13. Dzięki, Antonius.
    Pozdrawiam serdecznie.
    jpet (ur. w Gliwicach w styczniu 1946 r.)

  14. Kasia+Małgosia+sznurowadło=wyrobnik z hasbarskiego kibuca znowu nadaje.
    W sam raz na huczne obchody wrześniowej klęski.

  15. @Antonius

    Jako chyba jedyny na tym forum Zeitzeuge, na dodatek z dobrą pamięcią, dodajesz kolejny raz bardzo interesujące wspomnienia z innego punktu widzenia, niż na przykład opowieści rodzinne moich kresowych przodków. Dziękuję.

  16. Pętelka chyba za ciasna, bo wyrobnik się zaciął.
    Poluzujcie, dziewczyny…

  17. @bohuwamohu
    31 sierpnia o godz. 12:56

    To było skierowane explicite do ciebie, kibucniku:

    Piękne umysły dzieci nie szczepią, wywołują tym epidemię, przenoszą tę epidemię z jednego kontynentu na drugi a potem, gdy im ludzie konsekwencje praktycznego stosowania ich pięknych umysłów palcami wytykają – obrażają się i wrzeszczą o antysemityźmie.

    Przepraszam za język angielski podlinkowanego artykułu, ale zawsze możesz uzyc tłumacza Google:

    https://www.theguardian.com/us-news/2019/may/17/new-york-brooklyn-measles-outbreak-orthodox-jewish-antisemitism

    Nie manipuluj i nie przekręcaj, hucpiarzu, a jeśli nie znasz angielskiego na tyle, by coś zrozumieć, to poproś kogoś kumatego o pomoc.
    I nie strasz paragrafami, boś za cienki w uszach, prowokatorska nędzo.

    Lgniesz do tych polskich blogów, bo nikt cię w twojej okolicy nie lubi i nie masz do kogo gęby otworzyć?
    Jakoś się nie dziwię.

  18. bohuwamohu
    31 sierpnia o godz. 13:27

    przyjacielu nie strasz , bo … się nie ucieszysz. Nie dlatego, że piszesz art 186 kk (woda święcona?) zamiast 196. Nie udawaj, że nie wiesz, że w III RP ten paragraf obsługuje wyłącznie nowszą frakcję światłoczułych na uczucia, tych z rozdania kk. I będzie jakoś tak:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2014/04/pedal.png

    W razie co, mogę polecić link ze stosownym prawniczym komentarzem.
    Na sąsiednim blogu był taki jeden nawiedzony, który – chyba ok roku temu – zawiadomił prokuraturę z ciut innego par. Już nigdzie tu nie pisuje, może nie stać go już prenumeratę czy abonament? Prawnicy kosztują.

  19. Uczucia religijne obraża ten, kto znieważa publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych.

    To się polski prawnik amerykańskiego utrzymanka namęczy kwerendując 😆

    Radziłów zdaje się najbardziej czci izraelskie rakiety i głowice nuklearne, którymi straszy kogo popadnie.

  20. Niejaki @bohuwamohu otrzymał już polecenie zamiany psucia bloga swoimi produkcjami na dodawanie mu wartości zawartością siebie.
    Zawartość jasno wyłożył. Wiadomo co i jak.

    Okazał się nieco niegrzeczny i nawet troszkę nieposłuszny.
    Dalszych napomnień nie będzie. Zbyteczne.

  21. @MajsterKlepka 31 sierpnia o godz. 9:56
    Można by się zastanowić dlaczego tak w ogóle człowiek zabija człowieka, bo wojna mimo że jest zabijaniem na masową skalę to także oznacza, że jeden będzie zabijał drugiego własnoręcznie stojąc twarzą w twarz. Dlaczego żołnierz wermachtu czy powstaniec zabija,

    Żołnierz Wehrmachtu zabijał bo mu:

    1/ dano rozkaz,
    2/ wyprano mózg propagandą.
    3/ wbrew temu, co napisał @xpawelek 31 sierpnia o godz. 9:47 miał marną szkołę i odebrał marna edukację; miał marne obie szkoły, czyli świecką ORAZ kościelną, chodzi mi o edukację religijną

    Powstaniec warszawski zabijał bo mu:

    1/ ogłoszono powstanie,
    2/ wcześniej żołnierz Wehrmachtu zabił kogoś z rodziny, ograbił, wyrzucił z mieszkania, z gospodarstwa, zelżył, traktował jak podczłowieka, jak bydło, itd.

    Zrównywanie czynów niemieckiego żołnierza i powstańca i stawianie na szalkach tej samej wagi jest sensowne tylko z jakiejś perpektywy mitologicznej, sprzed wejścia do Hadesu. Z ludzkiego punktu widzenia jeden był napastnikiem a drugi się bronił. Ten drugi nie zaczął mordowania, palenia czy rabowania.

    przecież jest napisane „nie zabijaj”, a nie „nie zabijaj, kiedy ci nie każą”? Obaj dostaną ordery, pośmiertnie, a wnuki będą śpiewać piosenki, latać z patykami w rękach, krzyczeć tratatata i marzyć o wojnie.

    1/ dziewczynki nie „latają z patykami w rękach, krzycząc tratatata i marząc o wojnie”,
    2/ mam nadzieję, że wspólczesny niemiecki czy japoński chłopiec z mniejszą ochotą „lata, krzyczy tratatata i marzy o wojnie”.
    Czyżby zmiany w programach szkolnych?
    Czyżby zmiany w treściach propagandy?

    Nasuwaja się pomysły, jak by tu zmienić prowojenne nastawienie reszty chłopców na świecie…

  22. Antonius
    31 sierpnia o godz. 10:24

    Były różne umowy, o ważności których nie jestem w stanie się wypowiedzieć.
    Pierwszym złamaniem ustaleń traktatu Poczdamskiego, była decyzja Stalina o przyznaniu Polsce Szczecina. Nie zapytał innych możnych, bo jego czołgi stały nd Łabą i miały blisko do kanału La Manche. Stalin już nie żyje i Szczecinianie (Brudziński) mogą sobie przypomnieć, że zgodnie z prawem są obywatelami Niemiec i port gazowy przyda się, jeśli Nordstream zawiedzie.”

    Mój komentarz
    W Poczdamie (2-VII-1945r. ), tak jak przedtem w Teheranie (1-XII-1943 r.) i Jałcie (21-II-1945 r.) nie zawierano traktatów. W tych trzech miejscowościach Wielka Trojka dokonała m. in. ustaleń dotyczących Niemiec i ich granic po wojnie.

    Co się tyczy ustalenia zachodniej granicy Polski, to w Poczdamie w 1945 Wielka Trójka przyjęła następujące ustalenie (nie traktat!) w sprawie Polski:

    Ustalenia Konferencji w Poczdamie (2 sierpnia 1945 r.) w sprawie Polski

    „W nawiązaniu do ustanowionego podczas konferencji krymskiej porozumienia szefowie  trzech rządów rozpatrzyli memorandum  Polskiego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej odnośnie terytoriów  na północy i zachodzie, które Polska powinna otrzymać. Przewodniczący Rady Narodowej i członkowie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej zostali przyjęci podczas konferencji i przedstawili swoje stanowisko w pełnym zakresie. Szefowie trzech rządów potwierdzili swój pogląd, że ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski powinno być odłożone do konferencji pokojowej.
    Szefowie trzech rządów są zgodni co do tego, że zanim nastąpi ostateczne określenie zachodniej granicy Polski, byłe niemieckie terytoria na wschód od linii biegnącej od Morza Bałtyckiego bezpośrednio na zachód od Świnoujścia i stąd wzdłuż rzeki Odry do miejsca, gdzie wpada zachodnia Nysa, i wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej, łącznie z tą częścią Prus Wschodnich, która, zgodnie z porozumieniem osiągniętym na niniejszej konferencji, nie została oddana pod administrację Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i włączając obszar Wolnego Miasta Gdańska, powinny znajdować się pod zarządem państwa polskiego i pod tym względem nie powinny być uważane za część radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec.”

    Zgodnie z ustaleniami Konferencji Poczdamskiej:

    1) Świnoujście i Szczecin zostały przyznane w Polsce.

    2) Gdańsk nie jest Wolnym Miastem Gdańsk. Status Gdańska jest taki sam jak wszystkich innych miast w Pl.
    Pisanie, ze Gdańsk formalnie jest Wolnym Miastem Gdańsk wskutek braku unieważnienia traktatu Wersalskiego, to nostalgia.

    Polsko – niemiecka granica została potwierdzona w traktacie granicznym polsko-niemieckim z 14 XI 1990 r.

    Art. 1 traktatu

    „Umawiające się strony potwierdzają istniejącą między nimi granicę, której przebieg określony jest w układzie z 6 lipca 1950 r. między Rzeczpospolitą Polską a Niemiecką Republiką Federalną o wytyczeniu ustalonej i istniejącej polsko-niemieckiej granicy państwowej oraz w umowach zawartych w celu jego wykonania i uzupełnienia (akt z 27 stycznia 1951 roku o wykonaniu i wytyczeniu państwowej granicy między Polską a NRF; umowa z 22 maja 19989 r. między Polską Rzeczpospolitą Ludową a Niemiecką Republiką Demokratyczną w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej, jak również w układzie z 7 grudnia 1970 r. między Polską Rzeczpospolitą Ludową a Republiką Federalną Niemiec o podstawach normalizacji i ich wzajemnych stosunków.”

    Traktat ten uznawał aktualną granicę polsko-niemiecką by nie komplikować długimi opisami przebiegu granic, na zasadzie uznania m.in. układów granicznych z NRD.
    Pzdr, TJ

  23. Korekta
    Jest
    i włączając obszar Wolnego Miasta Gdańska
    Ma być
    i włączając obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska
    TJ

  24. „Połapkowanie” czyli „kciuk w górę” pod trójkątem po prawej na wysokości nicka przy każdym komentarzu indywidualnie pozwoli widzieć co kto napisał.

  25. Co do wątpliwości prawnych @Antoniusa to czuję się niekompetentny. Być może na prawne rozterki @Antoniusa właściwej odpowiedzi mógłby udzielić któryś z setek, a być może tysięcy polskich prawników zamordowanych przez niemieckich zbrodniarzy w toku Intelligenzaktion.

  26. @Nefer
    31 sierpnia o godz. 14:56

    Też ci się zamknęło 10 pierwszych komentarzy?
    Pod tekstem wpisu, na wysokości Dodaj komentarz na prawo (nad łapkami) jest Rozwiń wszystkie przy trójkąciku. Tam można otworzyć wszystkie klapki na raz.

  27. @Herstoryk 31 sierpnia o godz. 10:27
    Dlatego, że w dziedzinach nie-technologicznych gatunek jest wciąż na poziomie szympansów, albo wspólnego przodka

    O przepraszam! Bardzo proszę o nie wrzucanie mnie z innymi szympansami do jednego worka!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Szympans_kar%C5%82owaty

    W odróżnieniu od szympansa Pan troglodytes, który znany jest z okazjonalnych polowań na inne małpy, bonobo jedzą głównie pokarm roślinny (szczególnie owoce), urozmaicony jednak owadami i znacznie rzadziej małymi kręgowcami.

    Kopulacja odgrywa istotną rolę w stadzie bonobo. Stosunki kopulacyjne są używane do powitań, rozwiązywania konfliktów i pokonfliktowego „godzenia się”, a także jako przywilej udzielany przez samice w zamian za pożywienie. Bonobo są jedynymi poza człowiekiem przedstawicielami naczelnych, u których zaobserwowano pocałunki językowe, spółkowanie pochwowe w pozycji twarzą w twarz, ocieractwo genitalne pomiędzy dwoma samcami (ang. penis-fencing). Wszystkie te zachowania zachodzą zarówno pomiędzy członkami rodziny – blisko spokrewnionymi osobnikami (kazirodztwo), jak i innymi bonobo w stadzie. Bonobo nie utrzymują stałych związków rodzinnych.

    Zdaniem niektórych badaczy[3] bogactwo zachowań seksualnych u bonobo jest mechanizmem przyczyniającym się do złagodzenia zachowań agresywnych u samców bonobo. Podobne znaczenie mają inne formy kontaktów interpersonalnych – zabawa, wzajemne iskanie, okazywanie troski i współczucia.

  28. Tobermory
    31 sierpnia o godz. 15:03

    Chyba wszystkie były zamknięte. Różnica między „rozwiń wszystkie” a „kciuk w górę” jest taka że „rozwiń” działa do następnego odświeżenia strony (potem są znowu zamknięte) a „kciuk w górę” permanentnie.

    Zwłaszcza komentarze Antoniusa powinny być widoczne i dostępne bo są cenne.

    Przy okazji, nie „się zamknęło” samo. Have a guess.

  29. @zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 15:03

    Jak już małpą być, to pewnie że lepiej bonobo niż takim np. pawianem, ale ten tu też chyba niczego sobie?

  30. Przyszłością świata i gatunku ludzkiego jest seks!
    Pieprzenie się wszystkich ze wszystkimi.
    Polikwidowanie tych głupich państw i granic i wymieszanie religii.

    Wymieszanie w jednym państwie, np. w USA, imigrantów ze skonfliktowanych ze sobą miejsc na świecie; ostatnio z Iranu i z Iraku, z Jugosławii, z sąsiednich krajów afrykańskich, z Korei i z Japonii i z Chin, z Polski i z Niemiec itd. BYŁO I JEST MOŻLIWE.
    O konfliktach religijnych jakoś też w USA nie słychać.

    Stany Zjednoczone są dowodem, że religijnie i narodowo rżna się ludzie tam, gdzie im aparat świeckiego państwa pomaga albo jest zbyt słaby aby w tym przeszkadzać.

    Byc może się mylę, ale takie to moje mędrokwanie na teraz.

  31. tejot
    31 sierpnia o godz. 14:46

    Przepraszam za wtrącenie: do co najmniej późnych lat ’70 na mapach – przynajmniej części niemieckich – tereny „zgodnie z porozumieniem osiągniętym na niniejszej konferencji, nie zostały oddane pod administrację Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” do czasu „ostatecznego ustalenia zachodniej granicy Polski (…) do konferencji pokojowej”, która się nota bene nie odbyła wcale, zakratkowane były i zonaczone jako „w tymczasowej administracji Polski”. Wydaje mi się, że ten stan zmienił się ostatecznie po wizycie kancl. W. Brandta (Kniefall von Warschau), pewności nie mam.

  32. @Tobermory 31 sierpnia o godz. 15:18
    Przystojniak. Przynajmniej matka natura podkreśliła co jest ważne!
    Nie rozpraszamy uwagi na nieistotne szczegóły. Mnie się podoba.

  33. zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 15:23

    I to być może. U nas wiekowa a nawet wielo tradycja:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2015/09/Podlasie.png

  34. Tobermory
    31 sierpnia o godz. 14:28

    „…przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”
    Ano właśnie. Przepis jest, definicji brak, są interpretacje i taka sobie jazda bez trzymanki po bandzie, jak we fragmencie:

    „W art. 196 k.k. słowo „przedmiot” nie występuje, jak się wydaje, w znaczeniu ‘rzecz postrzeana zmysłami jako odrębny element rzeczywistości; wytwór pracy ludzkiej’, lecz w znaczeniu, ‘to, na czym się skupia czyjaś uwaga, na co się kieruje czyjeś działanie’ (wszak chodzi o „przedmiot czci”). Przedmiotem czci może być zatem cokolwiek. Jedynym ograniczeniem są w tym zakresie zasady danej religii, a także – jak się wydaje (acz jest to kwestia kontrowersyjna) – przekonania wiernych. Zasadnie wskazuje N. Kłączyńska, że: „można […] bronić twierdzenia, że w istocie rzeczy cześć religijna należy się tylko osobie Boga (przynajmniej w religiach monoteistycznych), a otaczanie szacunkiem określonych przedmiotów materialnych jest tylko formą wyrażania tej czci. Przedmioty te należałoby więc uznać raczej za «służące do oddawania czci religijnej» (np. naczynia i szaty liturgiczne, Pismo Święte, chrzcielnica). Częstokroć jednak takie przedmioty same są przedmiotem kultu czy to prawnionego z punktu widzenia zasad danej religii, czy to będącego jedynie spontanicznym wyrazem przekonań wiernych. Za «przedmioty czci religijnej» w rozumieniu komentowanego przepisu należy uznać tylko te przedmioty, które same w sobie są obiektem czci, którym oddawana jest cześć. Przedmioty, które jedynie służą oddawaniu czci religijnej, czyli takie, za pomocą których oddawana jest cześć, nie są objęte ochroną art. 196. Jak powiedziano, granica pomiędzy tymi dwoma kategoriami jest płynna. Z uwagi na zasadę nullum crimen sine lege certa nie jest przy tym wystarczające subiektywne przekonanie pokrzywdzonego, że dany przedmiot jest obiektem kultu”.

    To by było na tyle. Na razie, mogę tego cały bukiet albo snopek.
    Bo jest wolność wyznania i wolność słowa, tzn, nie należy gadać zbyt szybko.

  35. scrambler
    31 sierpnia o godz. 15:25
    tejot
    31 sierpnia o godz. 14:46

    Przepraszam za wtrącenie: do co najmniej późnych lat ’70 na mapach – przynajmniej części niemieckich – tereny „zgodnie z porozumieniem osiągniętym na niniejszej konferencji, nie zostały oddane pod administrację Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” do czasu „ostatecznego ustalenia zachodniej granicy Polski (…) do konferencji pokojowej”, która się nota bene nie odbyła wcale, zakratkowane były i zonaczone jako „w tymczasowej administracji Polski”. Wydaje mi się, że ten stan zmienił się ostatecznie po wizycie kancl. W. Brandta (Kniefall von Warschau), pewności nie mam.

    Mój komentarz
    O ile dobrze pamiętam, to tak. Ten stan trwał w formie informacji o formalnym statusie granic bardzo długo, chyba tak gdzieś od 1970 roku zaczął łagodnieć.
    Wizyta Brandta dodała postępu w stronę rzeczywistości, lecz zasadniczy skok w stronę normalizacji (nie musiał się odbyć na warunkach takich jakie w Polsce sobie wyobrażano) rozpoczął się po 1989 roku. Zjednoczenie Niemiec i wzrost preferencji w byłych demoludach dla polityki współpracy i porozumienia były przełomem.
    Pzdr, TJ

  36. @ Nie oddamy ani guzika.

  37. scrambler
    31 sierpnia o godz. 15:44

    Ano właśnie, bozia na tęczowym tle albo zdziwiony Jezus (niezbyt inteligentny wyraz twarzy?) i już masz w Polsce obrazę na 12 fajerek i policję pod drzwiami o 6 rano.

    Przyznaj się, trzymasz Andrzeja w szafie i eksploatujesz karmiąc, gdy się wywiąże na zadany temat?

  38. Gdy oficerowie brytyjscy dokonywali inspekcji wojsk Andersa na Bliskim Wschodzie, słali do Londynu meldunki o tym, że polscy oficerowie są zadufani, gnuśni i nie mają pojęcia o realiach wojny, bo ich myślenie zatrzymało się na teoriach ze szkół oraz czasach I wojny światowej. I nie mieli ochoty się uczyć.

    W przeciwieństwie do nowoczesnego myślenia Francuzów, którzy zamiast w czołgi, ciężarówki i samoloty swoje zbrojeniowe miliardy wpompowali w pierwszowojenne z natury i ducha bunkry linii Maginota. Z którymi schowali się w przekonaniu, że im nic nie grozi.

    Schowali się i nie mieli zamiaru wychodzić, nawet po przekazanych im przez tych gnuśnych Polaków doświadczeniach blitzkriegu Września.

    W przeciwieństwie do do nowoczesnego myślenia Brytyjczyków schowanych w niezdobytym podobno Singapurze. Chronionym przez nieprzebytą dżungle. Bronionym przez niezwyciężoną Royal Navy w postaci pancerników Repulse i Prince of Wales. Oczywiście bez osłony lotniczej, bo po co?

    Ogólnie to armia brytyjska była nasycona aż po krawędź kubka oficerami mającymi podobne doświadczenie bojowe co np. generał Maczek albo co polscy lotnicy chcący bronić Wyspy od początku Bitwy o wielka Brytanię. Najlepiej świadczy o tym ostatnia pozycja dywizjonu 303 w liczbie zestrzeleń spośród 66 brytyjskich dywizjonów lotniczych.

    Itd., itp.

    Propaganda o turystach sikorskiego ma długi cień.

  39. Jestem w posiadaniu atlasu szkolnego Neuer Grosser Weltatlas, wydanie specjalne dla Neue Schweizer Bibliothek, wydrukowanego w Heidelbergu, rok 1960. Granice Polski na wschodzie i południu odpowiadają dzisiejszym, granica zachodnia jest zaznaczona, ale ziemie na wschód od niej to Pommern, Oderland, Na Mazurach Ostpreussen (Prusy Wschodnie) zaznaczone tym samym kolorem, co całe Niemcy. Nie ma granicy RFN/NRD. Terytorium Wolnego Miasta Gdańska zaznaczone odrębnym kolorem…
    Wygląda na to, że się urodziłem w Brandenburgii 🙄

  40. Tylko Stany Zjednoczone Europy!

    Europejczycy – pieprzyć się!
    Mieszać się!
    Do roboty!

  41. @Tobermory 31 sierpnia o godz. 16:06
    Jestem w posiadaniu atlasu szkolnego

    Kiedyś bawiłem się w kolekcjonowanie bibliograficznych źródeł encyklopedycznych artykułów o Polsce podanych na końcu, czyli w indeksach różnych amerykańskich encyklopedii.

    Zauważyłem bowiem, (genialnie oczywiście!) że treść artykułów musi odzwierciedlać zarówno tzw. bias czyli obciążenia autora plus treść źródeł, jakie podał ów autor opracowując dany artykuł.

    Otóż ta lista źródeł w przypadku amerykańskich opracowań hasła „Polska” czy „Druga wojna światowa” w rozdziałach dotyczących Polski nie była taka znowu długa. Często powtarzały się na niej niektóre pozycje.

    Wywaliłem moje notatki przy którejś przeprowadzce.
    Pamietam, że nie tylko do lat 60-tych ale dużo dłużej na mapie Polski w amerykańskich atlasach było napisane BRESLAU (wielkimi literami, albo wytłuszczonym drukiem) a dopiero pod spodem Wrocław, w nawiasach i cienkimi literkami. Podobnie było z nazwami innych poniemieckich miast.

    Ciekawe, że nigdy nie widziałem tego samego podejścia w zastosowaniu do nazw Lwowa i Wilna. Nigdy nie było polskiej nazwy jako tej głównej, historycznej a dopiero pod spodem nazwy w oficjalnej pisowni litewskiej czy ukraińskiej.

    Amerykańscy kartografowie jako ostateczne traktowali polskie granice wschodnie a jako „zobaczymy jak to będzie” polskie granice zachodnie.

  42. Nie tylko amerykańscy…

  43. Tobermory
    31 sierpnia o godz. 15:53

    Gorzej, narysował, bo wychował mi się w szafie na misie:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2015/04/okna.png

  44. @zza kałuży

    Mam wrażenie, ż ten szacunek liczby zamordowanych prawników był zbyteczny.
    Ubawiła mnie „hamerykancka” pisownia Breslau itp. dla poniemieckich miast. Wprawdzie nie sądzę, aby Amerykanie wiedzieli, gdzie ten Breslau leży, ale trzymali się ściśle umów Poczdamskich o tymczasowej administracji polskiej na tych terenach, co było zabronione w Polsce w mowie i piśmie.. Mamy po prostu prawdziwszą historię. Podobnie jest dziś, jest jeszcze nowsza historia nowa. Wybitny kłamca, sorry oczywiście historyk o zdolnościach „forsogarniacych” – inicjały M.M dzisiaj przedstawił historię Solidarności. Wymienił 4 mało znane nazwiska, ale nie słyszał np. o Wałęsie, Gieremku itp., historia wyrzuciła ich po prostu..

    Powim coś zabawnego, a może smutnego? Nieznany mi bliżej historyk o ambicjach większych od typowego, powojennego historyka polskiego (o IPN nie mówię – to szambo) napisał słownik- glosarium, w którym zgodnie z prawdą napisał o „tymczasowej administracji, zamiast odzyskanych polskich Ziemiach. Hejt się na niego wylał, przy którym ten na niepokornych sędziów byłby pieszczotą . Nawet usunięto jego książkę z polskich bibliotek i resztę zniszczono i faceta wyrzucili z pacy. Musiał biedak zrobić karierę za granicą, jest profesorem w Irlandii. Czasem pisze w Silesii. Mieszkał w moim mieście i pracował w tm samym uniwersytecie, ale raczej nie miałem kontaktu z bratnimi wydziałami. Mówienie o tymczasowości było strasznym nietaktem. Ja jestem słabo wierzący w propagandę, więc będąc ze studentami w Poczdamie, przeczytałem odpowiedni fragment traktatu Poczdamskiego u źródła – niemiecką wersję, dostępną dla turystów w Cecilienhof. Niestety ten kolega napisał prawdę!!!!!!

  45. Oto co stwierdził płk Rzepecki:

    1/ należało przczytać jak się miało 15 lat, tak jak ja. Podobnie jak „Komentarze” Porwita. Podobnie jak całą masę analiz Września, w tym te napisane przez wojskowych. Gdyby się czytało, w miarę na bieżąco te wszystkie pamiętniki , komentarze i analizy to by się od tamtej pory zdążyło też prześledzić mnogość prac krytycznych, tworzących dużo bardziej kompletny obraz tamtych wydarzeń i dużo kompletniej definiują tzw. przestrzeń zdarzeń.

    Weźmy chociaż jedn punkt, zreszta mój ulubiony, czyli błędna koncepcja obrony.

    Lubię dyskutować ten punkt, gdyż pokazuje on jak na dłoni słuszność mojego ulubionego podsumowania Wrzesnia 1939, czyli napisu na pomniku ku czci żołnieży „Armii Poznań” w Poznaniu. Napisu, będącego cytatem słów gen. Kutrzeby:

    „starali się wykonać niewykonalny w 1939 r. obowiązek: obronę Polski”.

    Ten obowiązek był wtedy niewykonalny.

    Co byśmy nie powiedzieli i jak byśmy nie argumentowali. Tym mniej wykonalny, ze po 17 wrzesnia już nie było co zbierać.

    Ale niech mi nikt nie mówi, że „były szanse i wcześniej”.
    „Armia Poznań” miała uderzyć na Niemcy?
    A po kilku dniach co by się z nia stało?
    Dajmy na to po tygodniu?
    W bitwie nad Bzurą przez ile dni strona polska zachowała inicjatywę?
    Niecby taka inicjatywa trwała nawet 10 dni, to i tak nie było z czym bić Niemca.

    Terytorium Polski przez swój kształt i przez okrążenie początkowo z dwóch, potem z trzech a na końcu z czterech stron było nie do obrony.

    Bronić Korytarza?
    Nie?
    Pozostawić tamtejsza ludność na pastwę Niemców?
    A Wielkopolska?
    Bronić Wielkopolski?
    Nie?
    Wycofać się?
    Na linie jakich rzek?
    Wisły, Narwi i Sanu?
    Przedmościa rumuńskiego?

    A co jak Niemcy wtedy zaproponują pokój? Wezmą sobie co zdobyli i powiedzą, że IV rozbiór ich urządza?

    A dzisiaj?
    Bronić Warszawy od wschodu?
    Wojska rozmieszczać blisko granic, jak to właśnie robi PiS?
    A zatem toczka w toczkę powtarzają przeddrugowojenne koncepcje. Chcą cienką linią wojska bronić granic.

    Jak to się wtedy skończyło wszyscy wiemy.
    A dzisiaj?
    Obronią Amerykanie?
    Rosja się nie odważy?
    Czy się odważy, wejdzie jak w masło, tak jak w Gruzji i obejdzie amerykańskie bazy, tak jak obeszła amerykańska bazę w Gruzji?

    **************************************************
    tyle gdybania, a wniosek cały czas ten sam – nie dało się nic zrobić

    **************************************************

    Oprócz tematów czysto wojskowych trzeba jeszcze przypomnieć o różnicach zamożności Polski i Niemiec.

    Gospodarka polska nie miała szans na podobne uzbrojenie polskiej armii jak była uzbrojona armia neimiecka.
    Polskie społeczeństwo było gorzej wykształcone, miało wyższy analbafetyzm, nizsze kompetencje społeczne/organizacyjne. Było zlepkiem z 3 zaborów. Było dużo biedniejsze, co na przykład przekładało sie na liczbę odbiorników radiowych, liczbę samochodów i motocykli.

    Gdyby dzisiaj ktoś napadł na USA i gdyby zaistniała konieczność zorganizowania partyznatki to liczba środków transportu, w tym ciężkiego, w rękach prywatnych idzie w setki milionów pojazdów. Prawie jest nieskończona. Dziesiątki milionów młodzieży umie posługiwać się nowoczesnymi środkami łączności, obliczeniowymi, itd. Setki milionów ludzi wie co to telefonia komórkowa, internet. Ogromna większość nie tylko umie prowadzić różne rodzaje pojazdów ale umie je naprawiać, modyfikować. Park maszynowy, narzędziowy w prywatnych rękach pozwoli na prawie nieograniczona pomysłkowość, możliwość zbudowania właściwie wszystkiego.

    W przedwojennej Polsce co miał kowal w kuźni? Umiał naprawić silnik samochodu? A elektryk w mieście? Umiał naprawić radio? Założyć telefon? Ilu było kowali, elektryków, mechaników, kierowców, motocyklistów, pilotów, itd.?

  46. zza kałuży, 31 sierpnia o godz. 16:19
    „Amerykańscy kartografowie jako ostateczne traktowali polskie granice wschodnie a jako „zobaczymy jak to będzie” polskie granice zachodnie.”
    i
    Tobermory, 31 sierpnia o godz. 16:24
    „Nie tylko amerykańscy…”

    Niestety nie wiem jak szwedzcy kartografowie (wspolczesni). Po przybyciu znalazlem inne zajecia jak indexowac karografow i encyklopedie. Raczej mapy morskie mnie tez interesowaly. Tam jest inny system oznaczania rzeczy. Ale…

    Sam niedawno Zza kaluzy wyprodukowales pare map, wlasnorecznie (kartograf???), na ktorych byla wyrazna granica wschod/zachod. To bylo, pamietam, z okazji europejskich wyborow. Do Parlament EU. Ja ogladajac te mapy, miealem pytanie, co z map wynikalo. Gdzie podziali lekarze, personal med, nauczyciele, prawnicy i pare innych zawodowych grup Z RODZINAMI. Odebrano im prawo glosu? I dosc trudno mialbym ustalic gdzie leza granice. Wschodnie zachodnie. Mam zrozumienie dla kartografow am i niem/szwajc. O szw nie wiem nic. Poza jeden co wiele razy pisalem Erik Dahlbergh. Traktat poczdamski nie czytalem (i nie bede w przyszlosci). Granice leza tam gdzie ludzie chca zeby byly, nie traktaty.

    pzdr Seleukos

  47. @Antonius 31 sierpnia o godz. 18:07
    Jak się chwali „tymczasowość” tzw. Ziem Zachodnich to tym samym się chwali nadzieje na wybuch trzeciej wojny światowej, które tak długo żywili tzw. „żołnierze wyklęci”.
    Albo – albo.

    Moim zdaniem „tymczasowość” rozwiązań terytorialnych na zachodzie Polski był bardzo na rękę najpierw Stalinowi a potem wszystkim kolejnym przywódcom Związku Radzieckiego.

    Jak im któryś polaczek w peerelu przyfikał to mu zawsze mogli paluszkiem pogrozić i przypomnieć, że: „tylko nasze, radzieckie czołgi gwarantują wam obecność na niemieckich ziemiach pod tymczasową administracją. Jak się nam spodoba, to ziemie te oddamy Niemcom i g*wno bedziecie mogli na to poradzić. Więc przymknijcie polaczkowate dzioby i przeciwko ruskim nie pyskujcie za bardzo”.

  48. Jest ksiazka, Anne Applebaum, o przesuwaniu granic. Dlaczego tak dobrze poszlo…
    https://www.bokus.com/cgi-bin/product_search.cgi?search_word=Anne+Applebaum&utm_source=bing&utm_medium=cpc&utm_campaign=F%C3%B6rfattare_A&utm_term=Anne%20Applebaum&utm_content=Anne%20Applebaum

    Rzadko ktora, tak dobrze udokumentowana. Na granicy znudzenia indexami i dokumentami. Tytul pl nie znam

    pzdr Seleuk

  49. @seleuk|os| 31 sierpnia o godz. 18:20
    Granice leza tam gdzie ludzie chca zeby byly, nie traktaty.

    Zbytnio nasiąkłeś życiem w państwie prawa, zamieszkałym przez prawdziwych obywateli.

    Tysiąc razy czytałem, że tymczasowy i zaniedbany wygląd przejętych od Niemców gospodarstw rolnych i miast przez tak wiele lat po zakończeniu wojny wziła się z niepewności mieszkających tam przesiedleńców ze wschodu i z centralnej Polski. Niepewności i czy, kiedy i czy na jak długo „tam” będzie Polska czy jej nie będzie. Ludzie nie remontowali, nie budowali, nie inwestowali, bo bali się, że znowu ktoś machnie długopisem, granice przesunie i ich wygoni na nową poniewierkę.

    W tym sensie amerykańka nazwa Breslau na mapie Polski w roku 1970-tym miała wielkie znaczenie w wojnie przeciwko Układowi Warszawskiemu. Zimnej wojnie, to prawda, ale zawsze.

    Zresztą dla mnie przez całe moje dzieciństwo były to takie bardziej abstrakcyjne sprawy. Do czasu, kiedy kanclerz Kohl zaczął wić się jak piskorz (nigdy nie widziałem wijącego sie piskorza 😉 ) nie chcąc uznać polskiej granicy zachodniej przed zjednoczeniem Niemiec. Wtedy zrobiło się niefajnie, powiało zimnymi duchami ze strasznej przeszłości.

  50. @zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 18:42

    Widziałem wijącego się piskorza. Wije się jak mały wąż. Po uwędzeniu już się nie wije. Smaczny.
    Łowiło się do więciorka w głębokim rowie melioracyjnym.

    Z tą tymczasowością i niepewnością na Ziemiach Zachodnich to naprawdę tak było. Niektóre nieruchomości nie mają do dziś (!) polskich ksiąg wieczystych.
    Mój ojciec był jednym z niewielu, którzy w latach 60. zasadzili nowe drzewka owocowe, choć rodzice przez całe lata rozglądali się za domem „w centrali”, choćby pod Poznaniem, żeby na pewno nie był poniemiecki…
    Prywatna nowa zabudowa ruszyła dopiero w latach 90.

  51. zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 18:42

    Byc moze nasiaklem Zza kaluzy. Moze. Chcialem tylko napisac, nie dlatego wszystkie kraje maja sluzby dyplomatyczne, dobrzeplatne, zeby nie wiedziec gdzie w rzeczywistosci granice leza. Te wyznaczone przez ludzi. Prawdziwe. Gdzie ktory obszar nalezy. To zaniedbanie ziem poniemieckich (???) nie moglo przejsc niezauwazone. Dzis jest tez tak. Ambasady, konsulaty, firmy/korporacje etc, etc informuja centrale swoje. Gdzie sa te prawdziwe granice. My co jestesmy pozadyplomatyczni, nie wiemy co pisza. Mozemy spekulacje. Ale te dlugopisowe decysje Zza kaluzy, sa na tych materialach dyplomatycznych.

    pzdr Seleuk

  52. @Tobermory 31 sierpnia o godz. 18:53
    Prywatna nowa zabudowa ruszyła dopiero w latach 90.
    Moi krewni na wsi pobudowali duże chlewnie. Bo z tego były (bardzo dobre) pieniądze. Harowali jak woły i inwestowali w narzedzia pracy. A dom mieszkalny stał odrapany, zaniedbany. Forsa zaiwestowana w „świnki” to był kapitał obrotowy, a jak wiadomo, pieniądz tylko wtedy zarabia, jak „jest w obiegu”.
    A dom? To zbytek, luksus, no i na niemieckiej ziemi, więc nie wiadomo, co będzie… jeszcze w latach 80-tych, a nawet to się wtedy nasilało ze zblizaneim się zjednoczenia Niemiec.

  53. @seleuk|os| 31 sierpnia o godz. 18:57
    Ambasady, konsulaty, firmy/korporacje etc, etc informuja centrale swoje. Gdzie sa te prawdziwe granice. My co jestesmy pozadyplomatyczni, nie wiemy co pisza. Mozemy spekulacje.

    Wiemy, wiemy… 😉
    Na któryms z blogów polityka.pkl kiedyś opisałem jak wygladały przygotowania mojej dawnej firmy do inwestycji w Polsce. Zresztą także w innych krajach europy Wschodniej. Miałem kiedyś możliwość zapoznania sie z wielotomowym, wewnętrznym opracowaniem firmy na temat Polski. Nigdy przedtem ani potem nie czytałem tak ciekawej historii Polski! Może jak znajdę to tu wkleję, nie chce mi się pisać po raz drugi. W każdym razie było tam i liczbie strajków „na danym etapie”, i o powodach strajków, i o nastrojach wobec władz, milicji, kościoła, wojska, Amerykanów, Niemców, Rosjan, „zagranicznego”, o jakosci wykształcenia zapewnianego przez szkoły i uczelnie wyższe, opieki lekarskiej, czystości wody i powietrza, itd. itp.

  54. W piątek 30-go sierpnia poniosło mnie znowu do katowickiego IPN-u na promocję nowej książki, wydanej właśnie przez tę instytucję. Tytuł: „Sonderfahndungsbuch Polen. Specjalna Księga Gończa dla Polski“ niewiele mówi przypadkowemu obywatelowi. Ślązakom oraz wszystkim, których rodziny mieszkały kiedyś na terenach należących do Niemiec, temat znany jest na ogół z rodzinnych przekazów. Sprawy z tym związane dotknęły we wrześniu 1939 roku moich dziadków, bo znajdowali się na tzw listach proskrypcyjnych, za działania propolskie tuż po I wojnie.
    Wspomniana książka jest absolutną świeżynką w dorobku IPN. Nie znalazła się nawet w sprzedaży, a tylko kilka egzemplarzy można było obejrzeć na miejscu, tuz po ich przywiezieniu z drukarni. Na szybko, jeszcze przed wystąpieniem autorów, zajrzałem do wnętrza, przeszukując znajdujący się w niej wykaz przeszło 8 tysięcy nazwisk. Nie znalazłem tego co szukałem, czyli nazwisk dziadków. I poczułem się rozczarowany.
    A rozczarowanie to powiększyli autorzy, twierdząc że opowieści naszych przodków o wizytach gestapo i policji tuż po wkroczeniu Niemiec, możemy schować do zbioru bajek opowiadanych o początku II wojny na Śląsku i ziemiach przywróconych do Rzeszy.
    Referent z doktorskim tytułem z absolutną pewnością zakwestionował opowieści o takich działaniach służb niemieckich jeszcze we wrześniu 1939 roku. Co spowodowało, że IPN-owski historyk zakwestionował opowieści o wizytach w niektórych domach z wykazami poszukiwanych w rękach? Otóż przywołana „Sonderfahndungsbuch Polen” została wytworzona w Berlinie przez RSHA w początkach 1940 roku. Czyli naszym przodkom musiało się w głowach poprzewracać i wymyślili sobie gestapowców i ssmanów w swych domach, aby potem przed dziećmi i wnukami odgrywać ciemiężonych przez władze okupacyjne. A przecież większość Polaków wie, że Ślązacy w czasie II wojny ochotniczo wysługiwali się Hitlerowi i jego ludziom. I obecni historycy w archiwach polskich, austriackich czy niektórych niemieckich, do których mieli dostęp, nie znaleźli jakichkolwiek wcześniejszych wykazów osób do zatrzymania. Oczywiście, o poszukiwaniach w archiwach Rosji nie było ani słowa, bo tam polscy historycy od dawna już nie mają wstępu, ze względu na realizowaną politykę historyczną władz polskich. A przecież to radzieckie NKWD robiło wszystko, aby przejąć archiwa niemieckich służb specjalnych i policyjnych na zajmowanych przez Armię Czerwoną ziemiach. O swoich wątpliwościach powiedziałem w trakcie krótkiej dyskusji po zakończeniu prezentacji.
    I w ten sposób całkowicie straciłem zainteresowanie tym dziełem państwowych historyków polskich o początkach II wojny na Śląsku, Wielkopolsce i Pomorzu. Bo, o ile zaprezentowana lista jest prawdą historyczną, to sposób pracy nad nią obecnych historyków niewiele z rzetelnością ma wspólnego.
    Ot, rocznica rozpoczęcia II wojny jest elementem rządowej narracji o relacjach z Niemcami. O ZSRR i ich udziale w wojnie września 1939 roku, nadal jednak prawie cisza. To wróci zapewne w rocznicę likwidacji polskich żołnierzy, oficerów i policjantów, którzy mieli nieszczęście trafić w radzieckie, a nie w niemieckie ręce.

  55. W sprawie terenów, które są nazywane tymczasowo administrowanymi przez Polskę, ustalenie Konferencji Poczdamskiej było następujące (Rozdział IX Polska punkt (b)).

    „W nawiązaniu do ustanowionego podczas konferencji krymskiej porozumienia szefowie trzech rządów rozpatrzyli memorandum  Polskiego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej odnośnie terytoriów  na północy i zachodzie, które Polska powinna otrzymać. Przewodniczący Rady Narodowej i członkowie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej zostali przyjęci podczas konferencji i przedstawili swoje stanowisko w pełnym zakresie. Szefowie trzech rządów potwierdzili swój pogląd, że ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski powinno być odłożone do konferencji pokojowej.”

    W Poczdamie nie zawarto traktatu. Szefowie rządów Wielkiej Trójki (ZSRR, USA, Wielka Brytania) dokonali „ustaleń”.
    Nie ma w tych ustaleniach mowy o terenach administrowanych tymczasowo.

    Jest mowa o „terytoriach  na północy i zachodzie, które Polska powinna otrzymać.” Otrzymanie, a oddanie pod tymczasową administrację, to dwie różne rzeczy.

    Fraza „ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski” nie oznacza przekazania tzw. Ziem Zachodnich i Północnych Niemcom.
    Pzdr, TJ

  56. @zza czegoś tam

    Gdzie widzisz, że ja chwalę tymczasowość? Mnie tylko śmieszyło to ukrywanie prawdy, ale wkurzały zdecydowanie ataki na historyka, który pisał w dziele naukowym niewygodną dla polityków prawdę.
    Sprawę „rozwoju” – aż do upadku – gospodarki rolnej w wykonaniu tzw. repatriantów na Dolnym Śląsku obserwowałem od początku lat 50-tych, bo moja żona mieszkała koło Zgorzelca, a urodziła się niedaleko od Tarnopola. Teściowa z jajkami na targ chodziła 18 km do „Ternopila”. Wiem co to znaczy dla piechura, bo tyle mam do Góry św. Anny i wlokłem z kolegami ogromną figurę św. Mikołaja podczas pielgrzymki.
    Turystycznie penetrowałem wiele wiosek i ze zdziwieniem stwierdziłem jak zmarnowano najpiękniejsze, nowoczesne gospodarstwa w okolicy Ząbkowic, nędza i ubóstwo. Mój brat był kolejarzem i miał kumpla z pracy w Racławicach Śląskich, które poznałem w 1945 roku. Kolega sprzedał mu świnię, brat ją zabił i moim fiatem 125p transportowaliśmy trupa do domu. Wchodzcą do domu ubrudziłem się zwierzęcymi odchodami w sieni. Potworne!

    Mój teść był człowiekiem mądrym i zrobił rozsadnik po przyjeździe, choć wszyscy się śmiali: „Wrócimy przecież do domu na wiosnę”! Po wielu latach został tam pochowany, swoich stron już nie widział.
    Dopiero następne pokolenia czuły się u siebie i budowały Nowe, bo Stare zmarniało i nie było co ratować.
    Były faktycznie za Gomułki momenty, gdy nie było pewności co do przyszłości ZZ, ale kolejne układy z NRD(przyjaciółka) oraz z RFN miały pozory traktatu pokojowego. Brak roszczeń ze strony władz jest deklarowany, ale ichni kurskowy lud nie jest już taki wpaniałomyślny. Sprawa może się pojawić w momencie, jeśli tacy kretyni jak Mularczyk (chcący się przypodobać swemu guru) zostaną poważnie potraktowani przez społeczeństwa Europy. Wtedy w rozrachunku strat i zysków ZZ i ich eksploatacja wejdą do rozrachunku ekonomicznego i nie nasz superekonomista MM będzie tego liczył. W przypadku Polexitu z pewnością może się pojawić głos, że dawne traktaty należałoby zmodyfikować. Tego się obawiam i nie chcę, aby Putin mój Śląsk przeniósł do RFN, jak Stalin Szczecin, razem z Brudzińskim przeniósł do Polski, chociaż „on the other hand”, jak mawiał Tewje Mleczarz, dla mojej galicyjskiej żony byłoby to korzystne, dostałaby 2 emerytury po mojej śmierci.

  57. Antonius
    31 sierpnia o godz. 20:46

    Zapomniałeś o przychlaście Mularczyku:

    https://www.bbc.com/news/world-europe-49523932

    Kolejny zez sterowany ręką aktualnie wolną od miętolenia kota.

  58. jakub01

    https://photos.app.goo.gl/oPny5ZXAN7RiR5py8

    https://photos.app.goo.gl/MgnZQZpphDSQFEuv8

    I dobranocka, jakubku. Pomoczyłem się dziś z sinicami z półgodziny i zostało ze mnie tyli, co na tyli pryszcz, dlatego muszę.

  59. @Pombucku
    Jezdem. Dzieki i po leku.

  60. @Antonius 31 sierpnia o godz. 20:46
    Gdzie widzisz, że ja chwalę tymczasowość?
    No popatrz, skoro taki mądry i wybitnie inteligentny czytelnik twoich komentarzy jak ja się pomylił i mylnie odczytał twoje intencje, to co dopiero mówić o szansach na dotarcie do głupszych ode mnie i mniej lotnych niż ja internautach?
    Widoczne musisz pisać jeszcze jaśniej.

    A poważniej to ja w śląskich historiach się całkiem gubię, nie wiem kiedy polskie wojsko i polska władza z umownej Warszawy jest dobra, a kiedy jest zła. Bo kiedyś, jeszcze podczas powstań chyba była „przysłana” i wtedy była dobra? Czy też była zła? A po drugiej wojnie była już całkiem zła, bo Ślązaków od Niemców nie odróżniała? Czy bo nie odróżniała złych Ślązaków i złych Niemców od dobrych Ślązaków i od dobrych Niemców?
    A gdzie na świecie umownie „nowa” władza w sytuacji takiego jak na Śląsku wymieszania narodowego, językowego, religijnego i lojalnościowego na przejętym przez tą nową władzę terenie rozróżniała?

    Według mnie jak nakłuć historię jakiejś lokalnej społeczności z tzw. pogranicza, to zaraz wypłyną tysiące bolesnych historii nierzozumienia i prześladowania lokalnych mieszkańców przez „buców ze stolycy”. Buców niczego nie rozumiejących i upraszczających bez sensu do podziałów na biało-czarne sutuacje.
    Takie pogranicza znajdujemy na wszystkich kontynentach, w całej masie sąsiadujących ze soba krajów.

  61. Dopiero teraz, przepraszam, ale ciągle zajentyk.
    Bardzo dobrze napisany wstępniak, z przesłaniem, tylko gorzki w smaku niestety. I słusznie.

    Nową przypowieść Polak sobie kupi…

  62. @zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 18:17
    Tak mi się rzuciło w oczy to napadanie od wschodu i przykład Gruzji.
    Otóż zapominasz, że jakakolwiek napaść na Polskę jest napaścią na NATO i ma zupełnie inny ciężar gatunkowy. To trzecia wojna i pewnie ostatnia by była, potem już tylko naparzanka na maczugi.

  63. @zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 15:03

    O przepraszam! Bardzo proszę o nie wrzucanie mnie z innymi szympansami do jednego worka!

    Sam siebie wrzucam, to czemu nie innych?? Wszyscy mamy mordercze instynkty, u wszystkich w sprzyjających układach myśl może się przerodzić w czyn. Choć bzykać się lubimy prawie tak bardzo jak bonobo, niestety nic to nie załatwia, ba, może wzmagać ww. instykty.
    Co więcej, jesteśmy być może nawet gorsi od szympansów, one gryzą się o żarcie, samice i pozycję w stadzie. My, ludzie, dodatkowo gotowi jesteśmy gryźć się na śmierć o wyimaginowane „izmy” 🙁 !

    31 sierpnia o godz. 18:17

    ”Oto co stwierdził płk Rzepecki:”
    Weźmy chociaż jedn punkt, zreszta mój ulubiony, czyli „
    błędna koncepcja obrony.”

    Lubię dyskutować ten punkt, gdyż pokazuje on jak na dłoni słuszność mojego ulubionego podsumowania Wrzesnia 1939, czyli napisu na pomniku ku czci żołnieży „Armii Poznań” w Poznaniu. Napisu, będącego cytatem słów gen. Kutrzeby:
    „starali się wykonać niewykonalny w 1939 r. obowiązek: obronę Polski”.
    ……..
    Ten obowiązek był wtedy niewykonalny.
    Ale niech mi nikt nie mówi, że „były szanse i wcześniej”.
    ……..
    Terytorium Polski przez swój kształt i przez okrążenie początkowo z dwóch, potem z trzech a na końcu z czterech stron było nie do obrony.

    Jako advocatus diaboli muszę się nie zgodzić i skrytykować. Otóż, pomijając słabości, głupotę, etc. polskiej koncepcji obronnej, armii, itp. Polska miała w założeniu bronić się przez 2 tygodnie, po czym do akcji wstąpić mieli zachodni sojusznicy z pomocą w sprzęcie i atakiem na Niemcy od zachodu. Czego nie zrobili, z powodu słabości, głupoty, etc. własnych doktryn wojennych, armi, itp.
    Polskie przywództwo polityczne w 1939 zdawało sobie dobrze sprawę, że samodzielna obrona kraju jest niewykonalna, ale grało „va bank” na zachodnich sojuszników i przegrało, nie całkiem z własnej winy.
    Dobrze byłoby o tym przypominać, z okazji rocznicy!
    Tu dygresja – trochę jak dziś, co wytyka PISowi nawet Sikorski – https://wiadomosci.wp.pl/radoslaw-sikorski-pis-popelnia-tradycyjny-blad-w-stosunkach-z-usa-trzeba-sie-szanowac-6419142951610497a

  64. @Ewa-Joanna 1 września o godz. 3:54
    Otóż zapominasz, że jakakolwiek napaść na Polskę jest napaścią na NATO i ma zupełnie inny ciężar gatunkowy. To trzecia wojna
    Wanna bet?

  65. PS. Wojna obronna Polski we wrześniu nie wygląda wcale źle w porównaniu z „Zachodem” w maju 1940, gdy Niemcy (oooops, Naziści) w 6 tygodni pobili i zdobyli Belgię, Francję i Holandię, wspomagane przez angielski korpus ekspedycyjny.

  66. @Herstoryk 1 września o godz. 4:56
    Polska miała w założeniu bronić się przez 2 tygodnie,

    Z tego co pamiętam to chyba nawet tylko 12 dni. Dwunastego dnia wojny nasi alianci zachodni zobowiazywali się do ruszenia na Niemców.

    Ale sprawdź na mapie jakie było położenie wojsk 12 czy 14 dnia wojny….

    https://www.youtube.com/watch?v=mcG07jcUbL4

  67. zza kałuży, 1 września o godz. 6:21
    „Wanna bet?”
    do
    @Ewa-Joanna 1 września o godz. 3:54
    „…napaść na Polskę jest napaścią na NATO i ma zupełnie inny ciężar gatunkowy. To trzecia wojna”

    Nie kazdy jest hazardzista. Dlatego pytanie niehazardzisty. Really?

    pzdr Seleuk

  68. Ale, ale, nie traćmy z widoku najważniejszego; teren przedwojennej Polski był nie do obrony W CAŁOŚCI. Mnie przekonują rozważania mądrzejszych ode mnie, że wojska powinny być wycofane wgłąb Kraju, czasami na bardzo dalekie od granic pozycje, często oparte na rzekach (niestety sierpień i wrzesień 39 były suche i rzeki miały bardzo niskie stany, jak pech to pech) a zatem aby zachować strategiczną zdolność manewru, kontrataku, zdolność bojową związku taktycznego na poziomie armii, a jeszcze lepiej grupy armii, polskie wojska musiałyby oddać bez walki ogromną część przedwojennego terytorium.
    Kto i jak miał to wtedy „sprzedać” narodowi?
    Kto i jak ma to „sprzedać” dzisiaj?

    Bo jak było to my wiemy; pierwsza i ostatnia polska, autonomiczna inicjatywa „prawie_że_strategiczna” we wrześniu 39, czyli zwrot zaczepny Armii „Poznań” (z przydatkami) nad Bzurą był tragicznie spóźniony, rozpoczął się 8 dnia wojny i wyzionął ducha kiedy, 12-go?, no miłosiernie licząc 13-go września.
    Nawet nie twoje 2 tygodnie.
    Potem już nie było na terenie Polski, wyłączając stacjonarną i lokalną z natury rzeczy obronę Warszawy, żadnego oporu jednostki większej niż dywizja.
    Strategicznie kampania wrześniowa została przegrana w czasie krótszym niż 2 tygodnie, ja stawiam na 10 dni, bo wtedy już Niemcy wiedzieli kto ich atakuje, jak sobie z nim poradzić i rozpoczęli skuteczne przeciwdziałanie.

    Bardzo ciężko jest winić Anglię i Francję za niewypełnienie zobowiązań wobec Polski. Po 12 dnaich całkowita klęska była widoczna. Po 14 dniach zostały tylko Kresy.

    Inna sprawa, że Francja WE WŁASNYM INTERESIE powinna wtedy atakować. Pal sześć Polskę, frontalny atak całej armii francuskiej pobiłby Niemcy jak w banku.
    No ale francuskie myślenie obciążała pamięć o hakatombie I wojny światowej i nie po to budowali linię Maginota aby teraz spoza niej wyłazić.

  69. Really.
    Rosja nie zaatakuje Polski „ot, tak sobie” bo nie ma po co.
    Rosja wie, że konwencjonalnie jest słabeuszem i od NATO zawsze dostanie po mordzie.

    A zatem jedynym scenariuszem w którym Rosja robi krzywdę Polsce jest etap wojny proxy z USA.

    Nasila się napiecie między USA a Rosją, nie wiem, z tzw. „jakiegoś powodu”, i rośnie ono do takiego punktu, w którym przywódcy Rosji czują się przyciśnięci do muru i mający nóż na gardle. Nie chcą jeszcze rozpoczynać destrukcji całego świata, chcą jednak pokazać USA, że napięcie osiagnęło dla Rosji punkt nieprzekraczalny.

    I wtedy rosyjski taktyczny ładunek jądrowy wali w Bydgoszcz.

    Rosjanie mówią natychmiast, ze to pomyłka lokalnego dowódcy, ale nie przepraszają i obwiniają USA za dążenie do światowej zagłady.

    Połowa mieszkańców Bydgoszczy odparowała. Druga połowa jest ciężko ranna. Setki tysięcy trupów i chorych. Ludność Polski jest w szoku. Ludność Europy i USA tak samo. Nikt nie chce Armagedonu.
    Amerykanie nie decydują się na odwetowy atak na Rosję. Kto zresztą w amerykańskiej telewizji umie wymówić nazwę zniszczonego miasta? Pokazać gdzie było na mapie? Każdy Amerykanin się cieszy, że to daleko od niego, gdzieś „overseas”.
    Ruskies crazy, ale to nie powód, aby niszczyć cały świat.

    I tak Ruskim udało się odpędzić zaciskające im się na gardle NATO ,czy tylko USA.

    Niestety kosztem polskiego miasta średniej wielkości. Zresztą to może być podobnej wielkości miasto rumuńskie czy estońskie. Liczy się stopniowanie agresji i udowodnienie, że my się nie boimy użyć atomu. USA już to światu, i to dwa razy, udowodniło. Rosja jeszcze nie.

  70. zza kałuży
    1 września o godz. 7:17
    Nie latwiej (taniej i bez ryzykfizyk) jest: Partia z Narodem, Narod z Cerkwia, Rydzyk z Cerkwia, Szeregowy Posel z Narodem, Macierewicz z Cerkwia, Cerkiew z Kosciolem, Narod z Kosciolem, Patriarchat z Jedraszewski, Szare Wilki z Wszechpolska Mlodziez etc, etc…

    Krotko mowiac. Sztandary, fanfary, parady, sztandary, fanfary, huk armat na Wislostradach i jeszcze gdzietam. Latwiej i taniej.

    pzdr Seleukos, u mnie leje jak z ceber i huk piorunow. Zadnych sztandarow…

  71. @zza kałuży
    1 września o godz. 7:17

    Amerykanie nie decydują się na odwetowy atak na Rosję. Kto zresztą w amerykańskiej telewizji umie wymówić nazwę zniszczonego miasta? Pokazać gdzie było na mapie? Każdy Amerykanin się cieszy, że to daleko od niego, gdzieś „overseas”.

    Czyli, w amerykańskiej wersji, powtórka francuskiego „Pourquoi mourir pour Danzig?” z 1939! A kto się od historii nie uczy, itp….

    Z zasadniczą jednak różnicą! W 1939 stalinowska Rosja pod wodzą Słoneczka była w fazie paranoicznej agresywności. Dzisiejsza Rosja pod wodzą kalkulującego na zimno KGBisty próbuje utrzymać pełną niezależność (zarówno od USA i od Chin) i odbudować jakieś minimum mocarstwowości w oparciu o atomy jak domy. Terytorialny atak konwencjonalny na Polskę, czy jakikolwiek inny kraj byłego Układu Warszawskiego wydaje się w takiej sytuacji a) nonsensowny; b) bezcelowy; c) kosztowny i ryzykowny.

    PISowska (i nie tylko) rusofobia jest z jednej strony historycznym budzeniem i wzmaganiem paranoi lękowej Suwerena, z drugiej próbą przymilenia się Hegemonowi, jak zapodał R. Sikorski linkowany wcześniej (i muszę się w tym zgodzić z obleśnym typem, którego nie trawię!). Podupadające USA nie jest już w stanie wojować na 2 fronty i nie powinno mieć się żadnych złudzeń co do ich priorytetów. Polska nie jest nawet 10-tym!

  72. Herstoryk
    1 września o godz. 8:13

    Podupadające USA nie jest już w stanie wojować na 2 fronty i nie powinno mieć się żadnych złudzeń co do ich priorytetów. Polska nie jest nawet 10-tym!

    Z punktu widzenia interesu globalnego, wziąwszy pod uwagę słabnącą rolę USA, nie da się pominąć oczywistego argumentu: Polska służy USA wyłącznie jako podrażniacz Rosji. Przez co – to konsekwencja takiego widzenia roli nadwiślańskiego dostarczyciela usług drażnienia – jakiś procencik siły Rosji miałby być zaangażowany na nadwiślańskim kierunku. Skutkiem tego procencika, w innym miejscu, gdzie USA mają poważniejsze interesy, procencika tego miałoby brakować.

    Przy czym obok tego procencika USA odnoszą z Polski równoczesną korzyść, co jasno wyłożył Trump: Polacy sami zapłacą za wszystko co sobie zażyczy Ameryka a nawet znacznie więcej i bedą szczęśliwi.
    Na tym szczęściu niepomiernym polega interes Polski: Pan Jezus (USA) już się zbliża.

  73. Generał Różański, wywalony z wojska przez Macierewicza, takimi słowami wzmacnia wymowę wstępniaka:

    Odnoszę wrażenie, że Macierewiczowi marzy się druga hekatomba jak powstanie warszawskie. 15 sierpnia podczas defilady prezydent, premier i minister mówili, że są dumni, bo nasi żołnierze są gotowi ponieść najwyższą ofiarę. Nie zgadzam się z tym.

    Co było jedną z przyczyn klęski wrześniowej w 1939? Sanacja mocno zredukowała oficerów, którzy wywodzili się z armii zaborczych, pruskiej i rosyjskiej, honorowani byli tylko legioniści bez względu na zasługi. Generałowie Kutrzeba, Mossor i Sikorski, którzy postulowali zmiany funkcjonowania wojska i prowadzenia operacji obronnej, byli odsuwani.

    Całość:
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25130960,miroslaw-rozanski-przed-1939-rokiem-bylo-wiadomo-ze-niemcy.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy

  74. Wielka szkoda, że ta wiedza jest tak słabo nagłaśniana. Czas by wypłynęła na szersze wody i trafiła do szkół.

  75. Antonius
    31 sierpnia o godz. 20:46
    Zgadzam się z Twoją opinią.
    Jestem Wielkopolaninem z dziada, pradziada.
    Koniec lat 70-tych i lata 80-te pracowałem w jednym z zakładów KGHM.
    Kiedyś ( chyba 1981 r. ) przejeżdżałem przez wioski z Jawora do Złotoryi – niecałe 25 km.
    Było widać szereg poniemieckich gospodarstw kompletnie zapuszczonych, maszyny rolnicze rdzewiejące w pokrzywach. Przejeżdżając przez kilka wiosek zauważyłem tylko JEDEN obiekt ( niewielki chlewik z garażem ) wyglądający na nowo wybudowany ( a może tylko wyremontowany ) – pozostałe wyglądały jak „nie ruszane” od 1945 roku. No może tam, gdzie dachówka pękła i ciekło wsunięty był kawałek blachy.
    Ruszyło coś dopiero, gdy dorosło pokolenie, które tam się urodziło i wychowało.
    Rocznica wybuchu II WŚ to nie okazja do świętowania lecz do zadumy, refleksji DLACZEGO tak szybko ją przegraliśmy.
    Nie to, że ONI na nas napadli, że ONI nam nie pomogli i nie wywiązali się z obietnic. Co MY SAMI zapieprzyliśmy i co winniśmy zrobić, żeby to się nie powtórzyło.
    Na NICH nie mamy wpływu ale NASZA przyszłość w dużej mierze to od NAS zależy !
    Już ponad 30 lat temu pisał o tym w Polityce śp. Zygmunt Kałużyński – o tym, że my lubimy szczycić się swoimi klęskami, których zawsze winni są ONI – nigdy MY !
    Zmieniło się co przez ten czas ?

  76. Generałowie Kutrzeba, Mossor i Sikorski, którzy postulowali zmiany funkcjonowania wojska i prowadzenia operacji obronnej, byli odsuwani.
    Mossor nie był generałem, chyba że w PRLu.
    Razem z Sikorskim rzeczywiście byli „odsunięci”, chociaż Mossor nigdy tak kompletnie i tak długo jak Sikorski. Ale w jaki sposób gen. Kutrzeba miał być „odsunięty” to ja nie mam pomysłu.

  77. Ale generalnie to na mojej buzi duży usmiech wywołuje powoływanie się @Tanaki na opinie generała Różańskiego, który w swojej książce „Dlaczego przegramy wojnę z Rosją?” maluje taki scenariusz agresywnej Rosji że tu na blogu @Tanaka by go zaraz rozstrzelał za antyrosyjskie fobie. 😉

  78. Tanaka wstepniak „1 wrzesnia, Co obchodzimy? „ oczywiscie napisal jako zatroskany o przyszlosc terenow opisywanych, jak ludzi terenowych zarowno. A i duzo wpisow (komentarzy) w tym Duchu Podnioslym jest. Jako niezatroskany gruntem i ludnoscia, moge zrekapitulowac:

    Dni Wielkie (typ 01.09.corocznie) okazjonalnie. Co obchodzicie?
    1) „malwy na lewadach” gdzie „dziecielina pala”
    2) fantasmaty wieksze i mniejsze ale z pompa (sztandary, fanfary etc)

    Dni Mniejsze (calorocznie 365/365). Co „obchodzicie”?
    3) Prawo i reguly (dobrego wspolzycia z sasiadami)
    4) Resztki/Niedobitki Rozumu (ukryte po katach ze wstydem)

    pzdr Seleuk, niezatroskany ale przy lunczyku

  79. Kiedyś przyjdzie Godzilla i jednym machnięciem ogona wypierdzieli Polskę z jej miejsca a drugim machnięciem wpierdzieli Szwecję na stare miejsce Polski.

    Zgrabym kopniakiem wepchnie Polskę na stare miejsce Szwecji, zarechocze krótko i mruknie;

    -No, teraz zobaczymy jak te przemądrzałe skand lutefiski dadzą sobie radę w nowej lokacji!

    Rechot odchodzącej Godzilli jeszcze długo roznosił się będzie w przestworzach.

  80. Kaesjot: moj ojciec , juz po wojnie zawsze powtarzal: najwiekszym nieszczesciem Polakow , jest to ,ze winni sa zawsze inni! Obecnie tez nie wiele sie zmienilo! Np. te odszkodowania: za odbudowe zniszczonych po wojnie Ziem Zrabowanych / Odzyskanych/ winni zaplacic inni tj. Niemcy!

  81. xpawelek
    1 września o godz. 12:53
    Czy nie pora już „spuścić zasłonę milczenia” na temat reparacji wojennych?
    Odpowiedzieć tym, którzy się ich od nich domagają by się odwalili a jednocześnie samemu zaprz4estać pieprzyć, że nam coś się jeszcze należy.
    Koniec – kropka !!!
    Patrzmy w przyszłość a tych, co stale grzebią w historii robiąc bohaterów zdrajcami a zwykłych bandziorów bohaterami „w kaftan i do czubków” !

  82. Przepraszam – korekta
    Winno być : „… tym, którzy się ich od NAS domagają…”

  83. @• @scrambler
    31 sierpnia o godz. 21:35

    Zapomniałeś o  przychlaście Mularczyku:

    Ja zapomniałbym o tej kłamliwej gnidzie? Przenigdy!
    Zapamiętałem go, gdy po całonocnym grzebaniu wraz z przyjaciółmi w aktach IPN znalazł haki na sędziego i spowodował jego wykluczenie. Zarzut był bardzo poważny – współpraca z brzydkimi służbami ówczesnego Kamińskiego w czasach PRL. Nie pokazał dokumentu, którego treść ujawniono później:
    „Pan X nie wyraził zgody na współpracę”.

    Fakt nie wyrażania zgody na współpracę był czynem haniebnym, należało popierać komunę, jak prokurator Piotrowicz, wtedy było się dobrym obywatelem nawet w pisowskim państwie, wzorcem uczciwości i moralności, których cech niestety nie zauważyłem u pana Mularczyka. Fachowość też stoi pod znakiem zapytania, skoro niby-prawnik nie rozumie tak prostego zdania…
    Ten chamski czyn spowodował, że tego „pana” nigdy nie zapomnę!
    Jego starania o odszkodowania mnie nie interesują , to nikomu nie szkodzi – no, chyba, że ktoś to potraktuje poważnie, bo to może mieć przykre konsekwencje dla suwerena.

    @@zza kałuży
    31 sierpnia o godz. 22:20

    Widoczne musisz pisać jeszcze jaśniej.

    Staram się, widocznie nie potrafię jaśniej.

    A poważniej to ja w śląskich historiach się całkiem gubię, (…)

    Muszę Ci przyznać rację! Powiem nawet, że o tej sprawie nie masz pojęcia, a nawet nie możesz mieć, bo propaganda PRL nie ustępowała wiele Goebelsowskiej – wszyscy kłamali, byli powstańcy zgrzytali zębami i pracowali dla nowych właścicieli Śląska. Chcąc jednak lekko zakpić, to przypominam gadki polityków, trąbione również za, a może nawet głównie za granicą o moralnym uzasadnieniu przejęcia terenów niemieckich. Chyba najlepiej wykorzystał oficjalną propagandę prezes GS w Zdzieszowicach, który na zebraniu grzmiał:
    „Jeszcze jak dziś pamiętam, jak 700 lat temu tu były polskie ziemie”! Matuzalem jakiś?
    Zachowanie polskości przez autochtoniczny lud mimo potwornej germanizacji dało rzekomo Polsce moralne prawo do tych Ziem – to słyszałem tysiące razy. Prawie sam w te bajdy uwierzyłem, ale potem sobie przypomniałem, że Armia Czerwona była blisko Kanału La Manche i miała ochotę kapać swe konie (mechaniczne) w Morzu Północnym. Bez tunelu pozwiedzaliby British Museum, gdyby był taki rozkaz.

    Skoro jednak zasłużyli się moi przodkowie, to dlaczego gnojono tych, którzy tak długo wytrzymali pod knutem pruskim, a teraz zostali niewolnikami obcych we własnej ojczyźnie i we własnym gospodarstwie?
    Po jakimś czasie napór zelżał i władze nazwały po latach oficjalnie ubiegły czas „okresem błędów i wypaczeń” i na tym koniec. Przesunięto tylko okupantów do wsi, opuszczonych przez ludność wygnaną na Zachód od Odry. Mówi się ładniej – „przesiedloną”, rzekomo w zgodzie z traktatem Poczdamskim, ale antycypowano zdecydowanie, nie dano szansy aliantom na wyrażenie zgody na „niewielkie wyrównania etniczne”, bo „nieco większe” już zakończono. Dawna ludność była już za Odrą lub czekała w obozach (np. Łambinowice), gwałcona i mordowana przez strażników. Obóz koncentracyjny w tej miejscowości zorganizowało polskie Starostwo Niemodlina , aby opróżnić wsie dla fali tzw. repatriantów ze wschodu. Nie wymyśliłem nazwy „koncentracyjny”, jest w dokumentach służbowych Starostwa.
    Zawsze mnie śmieszy, gdy słyszę, że nazwa „polskie obozy koncentracyjne” obraża godność Polaków, a gwałcenie i mordowanie więzionych osób przez młodzież w polskich mundurach w powojennych polskich obozach dla ludności cywilnej nie jest brzydkie, teraz powiedziałbym – prawdziwie patriotyczne i katolickie (99%?).

    Nie było przepraszania, ani zmiany traktowania tubylców zarówno przez władze jak i ludność napływową, ten „lepszy sort”.
    Niemcy do dziś przepraszają, ich prezydent podobno nawet po polsku. Pewnie jest to zwykła obłuda polityczna, ale można udawać przebaczenie, ale mnie nikt oficjalnie nie przeprosił np. za przejęcie naszej nieruchomości przez Skarb Państwa, choć osoba, która ją nabyła (pradziadek), nie znała języka niemieckiego, tylko język polski, taką brzydką wersję. – co mam na akcie notarialnym! Na pewno nie czuli się Chińczykami.

    Według mnie jak nakłuć historię jakiejś lokalnej społeczności z tzw. pogranicza, to zaraz wypłyną tysiące bolesnych historii nierzozumienia i prześladowania lokalnych mieszkańców przez „buców ze stolycy”. Buców niczego nie rozumiejących i upraszczających bez sensu do podziałów na biało-czarne sutuacje.
    Takie pogranicza znajdujemy na wszystkich kontynentach, w całej masie sąsiadujących ze soba krajów.

    Z tym masz rację. Rozmawiałem z ludźmi z Alzacji, tez to przeżyli z Francuzami. Poza tym niepotrzebnie wmawiasz mi awersje do „stolycy” i jej mieszkańców. Dzięki najnowszej historii oni też nie mają pojęcia, co się działo i dzieje na tzw. „Ziemiach Obcyckanych” (to rodzima wersja nazwy.

  84. Przepraszam za sku.., jakoś tak italiciem, pewnie coś źle zrobiłem

  85. …, a na końcu polskie dzieci w niemieckim hełmach i bronią miały wygrać powstanie warszawskie.
    Żaden sk… nie przeprosił za to ich rodziców.

  86. Nie oglądam tych obchodów ale przemknęło mi w internetach że trybuna dla oficjeli stoi tyłem do Grobu Nieznanego Żołnierza a przodem do pomnika Wodza Narodu.

  87. zza kałuży
    1 września o godz. 12:28

    No co ty, nic nie zapodajesz, że się tam u Ciebie jakaś Hedora kolejna wylęgła?

    https://www.bbc.com/news/av/world-us-canada-49244767/hundreds-of-men-sue-the-boy-scouts-of-america-over-sexual-abuse

  88. Nefer
    1 września o godz. 14:51

    Bo to jest kontynuacja tej nowej lepszosortowej „świeckiej” tradycji:

    https://bi.im-g.pl/im/6c/fa/15/z23045740V,Pomnik-smolenski.jpg

    Wytęż wzrok i znajdź […] szczegółów, byle jakich:

    https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/gopk9kpTURBXy8wOGViOGQzMmRjZjEwNjE1OGZjMGYzODA5YTk5ZDcwMC5qcGeSlQMAAM0G3s0D3pMFzQOOzQJfgaEwBQ

  89. zza kałuży
    1 września o godz. 12:28

    Nie lutefiski tylko lutfiskar (liczba mnoga, forma nieoznaczona).

    Pozatem hahahhha… 😀 😀 😀

    pzdr Seleuk

  90. Wow, wow…
    Bicie piany na tematy co by było, gdyby. Histeryczna historia Polski.
    1 września powinien być dniem wstydu (Niemcy z niego dumni na pewno nie są, a znam wielu) ale za to kato-wolactwo się tym tak chełpi, ze zaprasza caly świat po to tylko aby się dowiedziano (ponownie i jak co roku) o tym jak dostali w dupę w niecałe 5 tygodni (bez oddawania guzików).
    Obecnie tylko idioci giną za „ojczyzny” Nigdy, kurwa więcej tego „patroitycznego” gówna.

  91. @ kaesjot
    akurat tak sie sklada, ze rzeczywiscie w przypadku Polski wielu naszym nieszczesciom wcale nie jestesmy winni sami. Nie przyznawalismy (odbieralismy) sobie zadnych ziem. Nasze granice wyznaczyli nam dawni okupanci. Anismy sobie nie przyznali Ziem Odzyskanych ani oddali dobrowolnie Kresow. A przede wszystkim nie mozemy sie winic za to, ze Niemcy rozpetali dwie wojny swiatowe z wszystkimi tego konsekwencjami po dzien dzisiejszy. Sprawe reparacji pewno nalezaloby zamknac ale uczciwie, to znaczy uswiadomic Europie fakt, ze reparacje wojenne za nasze szkody odebrali sowieci, czyli kolejni, powojenni okupanci Polski i,ze kraj zrownany z ziemia odbudowalismy wlasnym kosztem i niczyim wiecej.

  92. Ramschel
    1 września o godz. 18:5
    ” Nigdy, kurwa więcej tego „patroitycznego” gówna.”
    Patriotyzm, to ideologia wymyslona przede wszystkim dla armatniego miesa, ktoremu nie trzeba placic zoldu. Da sie za darmo zabic dla ojczyzny. Z darmowa praca dla tejze jednak juz idzie opornie. Zapytaj jakiego narodowca od „wykletych”czy rownie chetnie pojdzie za darmo do roboty dla ojczyzny jak deklaruje chec „przelewania dla niej krwi”?
    Oczywiscie najlepiej cudzej.Cala ta banda tepych, lysych osilkow zreszta sr..la by po noga i wyla ze strachu w razie powaznego zagrozenia. A bohaterem pewno bylby jakis cichy, drobny studencik w okularach, ktory po prostu uwazalby, ze robi swoje.

  93. jakub01
    1 września o godz. 18:57

    Pomorze Srodkowe nigdy „polskie” nie bylo. Ni politycznie ni etnicznie. Gdanskie mieszane. Slask „oddali” Piastowie slascy. Tzw Kresy byly ziemie skolonisowane. Nieszczescie tej kolonisacji polegalo na etnicznej bliskosc kolonisatorow i kolonisowanych. Malo Indian i Murzynow, ale wszyscy mieli byc panszczyzniaki. Tez bym nie chcial, byc Murzynem.

    Uswiadamianie Europy o odszkodowaniach, to ma takie szanse powodzenia jak rechrystianisacja Europy. Wiedza w Europie (zach) nie jest sztuka tajemna. „Szczesc jesusmaryjka zyczy” i
    pzdr Seleukos

  94. Ramschel, – inna rzecz, ze „kiedy ktos przychodzi do twojego domu zeby cie zabic, to wstan i zabij go pierwszy”. Ale to samoobrona a ni obrona ojczyzny. Podobaly mi sie slowa pewnej Serbki -” zadna kobieta nie oddalaby swojego dziecka za kawalek ziemi”. Wojna to pewna odmiana polityki. Meskiej.

  95. Najlepsze są te odszkodowania za II WS. Niech się wolactwo zwróci o nie do Putina i przypadkiem uważa aby „Ziemie Odzyskane” nie poszly się przy okazji jebać.

  96. Odszkodowania od Niemiec(???) maja wiele wspolne z zadaniami Grecji o odszkodowania i rowniez greckie zadania „oddac marmury” lord Elgin. To rozumowania sa zasadne jak Neandertalczyk od CroMagnon odszkodowanie dostanie. Tylko podanie zlozyc.
    pzdr Seleuk

  97. seleuk|os|
    1 września o godz. 19:15
    Masz racje, ale jednak reparacje dla Polski przyznano uznajac jej prawo do istnienia w ramach przedwojennych granic, tyle ze odszkodowanie zagarneli sowieci. A ci przeciez nie mieli prawa do powetowania sobie szkod wojennych naszym kosztem bedac przy tym takze sprawcami tych szkod.Czym innym sa rozwazania na temat tego jakie i dlaczego ziemie wchodzily w sklad przedwojennej RP, a czym innym prawo do reparacji wojennych. Jakie prawo mial ZSRR do reparacji wojennych za zniszczenie Litwy, Lotwy, Estonii, Ukrainy i innych „republik”? Ile owe „republiki” na tym skorzystaly? Oczywiscie pytanie retoryczne.

  98. @seleuk
    Jesli chodzi o Grecje to chyba nie wiesz, ze zrezygnowala swego czasu z ogromnej czesci odszkodowania za straty wojenne. A jej pretensje sa jak najbardziej uzasadnione wobec niemieckiego wrzsku o „zaciskanie pasa” w rozrzutnej Grecji. Jakos szybko zapomnieli, ze Grecy odpuscili im olbrzymia czesc dlugu. Zapomnieli takze jak sobie „pozyczali” kase z Greckich bankow za okupacji i jakie „interesy ” robili z Grekami tak zaraz po wojnie jak i calkiem niedawno. Jakos dziwnie lepiej zyje sie w Gresji emerytowi niemieckiemu niz „rozrzutnemu” greckiemu.
    Nie twierdze, ze sprawy reparacji nie nalezy zamknac. To juz po ptokach ale nie mowmy, ze byly one wyplacone i rozdzielone uczciwie. Ani Grecy ani narody Ukladu Warszawskiego nie mialy nic do powiedzenia. To sowieci i zachodni alianci ustalali co, ile i komu. A czy bylo to sprawiedliwe…?

  99. @Ramschel ma racje z tym Putinem.

  100. @Ramschel.
    Ziemie Odzyskane nie pojda sie j…bac, bo we wspolnej Europie i tak granic nie ma i nikomu nie zalezy aby przestawiac slupki, bo nikt w tym interesu nie ma. Przynajmniej tak dlugo jak bedziemy w UE.

  101. @ Niemcy tez maja racje – oni swoje zaplacili.

  102. jakub01
    1 września o godz. 18:57
    Co do Grecji masz mylny blad 😉 Nie chce mnie zpowrotem szukac dokumentow, umow, wyplat etc Powojennych. Miedzy rzadem/rzadami Grecji i RFN. Greckie rzady (wszystkie) powojenne mialy zasade zadac „doplat” bo poprzednicy zle policzyli. Tak najkrocej.

    Pojecie „sprawiedliwosc” jest przedmiotem dyskussji ca 10000lat. Mniej wiecej. Trudno mnie stwierdzic ile jeszcze bedzie. Zakladam ca 10000lat w przyszlosci.

    pzdr Seleuk

  103. Co do Grecji zreszta to mnie najbardziej podoba pomysl zeby caly swiat podatek placil Grekom. Za osiagniecia cywilisacyjne. Na grunt nadwislanski bym przerobil (Creative Commons daje rel 4.0). Cala Europa powinna placic podatek nadwislanczykowi. Z bycie „przedmurze chrzescijanstwa” i xsundz Skorupko pod Ossowem. Tylko podanie napisac 🙂

    pzdr Seleukos

  104. ja kubo:twoja zdolnosc oszukiwania rozsmiesza!Napisz : na czym sie nie znasz!???

  105. jakub01
    1 września o godz. 18:57
    A czy już nie najwyższy czas zastosować się do rady Asnyka – ” trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe …”?
    Nam zabierali, na dawali nie pytając na o zdanie….
    A jak wyglądała Polska Mieszka a potem Chrobry w Kijowie, Krzywousty w Kołobrzegu, Polska Jagiellonów „od morza do morza” , osadzenie Dymitra Samozwańca na moskiewskim tronie po niechlubny koniec za Stanisława Poniatowskiego ?
    To wszystko sprawa ONYCH , żadnego naszego w tym udziału ???

  106. jakub01
    1 września o godz. 19:27

    Przepraszam, że się wtrącę: od uwolnienia się od sowietów Ukł. Warszawskiego trochę czasu już minęło. I w zasadzie rok 89 pokazał (po wyborach – spadek dochodów budżetowych o ok 80%), od czego zaczynamy. Było dość czasu na ew. próby zwrócenia uwagi choćby przyszłym w ramach NATO i EU sojusznikom, żeby może jednak uwzględnić w bilansie początkowym wszystkie elementy, łącznie z iluzorycznym wyrównaniem choćby częściowym szkód w ramach zajumanych przez ZSRR reparacji uznanych wszelako przez Zachód za wypłacone. Wydaje mi się, że wtedy właśnie nasi zachodni obecnie sprzymierzeńcy nie powstrzymali się – bo niby dlaczego – od pogrywania niepewnością w kwestii formalnego uznania naszych zachodnich granic do czasu podpisania porozumień w 1990. Pisał o tamtym czasie sporo pan Cimoszewicz. Na szali leżały pogierkowskie długi w tzw. klubie paryskim, które zresztą spłaciliśmy (ponad 40 mld USD) gdzieś do 2009. W zamian za łaskawe pozwolenie stawania się montownią, bo w ramach akcesji dostali od razu nieograniczony dostęp do naszego rynku zbytu ograniczając jednocześnie m. in. swobodny dostęp do swojego rynku pracy. Trudno dzisiaj roztrząsać możliwe alternatywne scenariusze, bo pewno są tylko iluzją. Wskazuję na fakt, że poprzednio żaden chyba rząd nie brał poważnie realnych możliwości zyskania czegokolwiek powrotem do tematu reparacji. Reasumując: dzisiaj durna zmiana wydłubuje ropę z ran przeszłości wyłącznie na doraźne potrzeby prowadzonej polityki wewnętrznej. Cynicznie pogrywa na reparacjach stwarzając stosowana retoryką i metodami socjotechnicznymi wrażenie istnienia prawnych możliwości zakończenia takich działań powodzeniem. Rozbudzając w społeczeństwie (w części) niemożliwe do zaspokojenia z tego tytułu oczekiwania. Pewnie po to, żeby mieć jak się władzuchnie śnurófki splonczom albo się mocniej ślizgnie na własnym rzadkim g….. gotowego ONEGO do wskazania paluchem, kto zawinił. No przeca my chcieli tak dobrze, ale paczta, te s-syny jakie chytre i oszukańcy. Polszewizm kaczej zupy.

  107. Zostalem wezwany do zajec towarzyskoerotycznych w realu. Dlatego @Towarzystwo Virtualne musze pozegnac. Jezeli chodzi o „sprawiedliwosc” pojecie to pierwszy (chyba) byl Polak co Hamburabski nazywal. Te zagadnienia studiowal.

    do nastepnego, pzdr Seleukos

  108. @”Powołana przez parlament w Atenach komisja ekspertów kilka lat temu oszacowała straty wojenne Grecji na co najmniej 290 miliardów euro. Roszczenia obejmują zarówno odszkodowania dla rodzin osób zamordowanych przez nazistów w czasie wojny, jak i spłatę przymusowej pożyczki udzielonej przez Grecję w 1942 roku niemieckim władzom okupacyjnym. Niemcy uważają kwestię reparacji za zamkniętą. Na mocy porozumienia z 1960 roku władze ówczesnej RFN wypłaciły Grecji tytułem zadośćuczynienia 115 milionów zachodnioniemieckich marek. Porozumienie zawiera klauzulę, że wszystkie roszczenia odszkodowawcze uznaje się za załatwione.” (http://www.tvn24.pl)
    https://forsal.pl/artykuly/1416285,jak-niemcy-odpowiedza-na-zadania-odszkodowan-wojennych-reparacje-odszkodowania-wojenne-polska-grecja.html

  109. Reparacje-manipulacje
    Niemieccy politycy w bardzo oględnym wysławianiu się o reparacjach dają do zrozumienia, że reparacje, to Ziemie Zachodnie i Północne. PiSowscy politycy, czyli pierwszego sortu Polacy, w bardziej zawiłym gadaniu twierdzą, że Ziemie Zachodnie i Północne, to rekompensata za utracone ziemie wschodnie, a nie reparacje. Reparacje nam się należą. Ziemie Z i P też.

    PiSowskie żądania reparacji od Niemiec i te całe szopki, które wyprawia PiS wokół odszkodowań wojennych (naliczanie setek do tysiąca miliardów USD do wypłaty przez Niemcy, domaganie się sprawiedliwości dziejowej, tłumaczenie, ze układy z NRD są nieważne, bo NRD nie była państwem wolnym, itd.), to metoda Jarosława Ka – tak manipulować roszczeniami, czy oskarżeniami by uzyskać coś w zamian za rezygnację z nich.

    W przypadku domagania się reparacji od Niemiec jest to taniec na linie nad resentymentami historycznymi i budzenie demonów, nieświadome wzbudzanie politycznej reakcji łańcuchowej przez aroganckich i nieodpowiedzialnych polityków PiSowskich, w tym przez za nic nie odpowiadającego polityka Jarosława Ka pociągającego za sznurki z tylnego fotela. On chyba wyobraża sobie, że jest drugim Generalnym Inspektorem, jak Piłsudski.

    Żądania odszkodowań wojennych od Niemiec pełnią rolę kontry politycznej w stosunku do problemu mienia spadkowego i bezspadkowego pozostawionego w Polsce przez ofiary Holocaustu i wyjechanych (wyrzuconych) Żydów. Jest to kontra do ustawy USA nr 447, która to kontra ma być politycznie niewygodna dla Niemiec. A także kontra godnościowa mająca zdekonstruować (ulubione słowo Jarosława Ka) wizerunek Niemiec w Europie. Moralna maczuga na Niemców.

    Kaczyński jest w swoim mniemaniu Pierwszym Przewodnikiem, który ma misję nasycenia świadomości narodowej zwycięstwami, uwolnienia pamięci narodowej od wspomnień o cierpieniach zadawanych w przeszłości (w tym przez komunę) jako o porażkach, wyzwolenia narodu i państwa od obciążeń obowiązujących w stosunkach międzynarodowych i wkroczenia w pełnię suwerenności polegającej nie wiadomo na czym.
    Pzdr, TJ

  110. @kaesjot
    Ale co ma piernik do wiatraka? Ja nigdy nie twierdzilam,ze jestesmy niewinni niczemu jako narod, twierdze tylko, ze nie my wywolalismy obie swiatowe, bo to po prostu fakt. Zatem nie byloby problemu jakichkolwiek reparacji wojennych gdyby Niemcy nie wywolali obu wojen. To jakas oczywistosc. Nic zatem dziwnego,ze nadal sa tacy, ktorzy chca na tym zbic kapital polityczny niezaleznie od racji w kwestii reparacji. Nic do tego nie maja nasze historyczne zaszlosci takie czy inne.
    @seleuk
    – nie dywaguje na temat sprawiedliwosci jako takiej. mowie o konkretnym dzialaniu w kwestii reparacji. A generalnie chodzi mi o to, ze jest to sprawa bardziej zlozona niz ocena typu – nalezy sie albo nie nalezy.

  111. @scrambler
    Owszem, zgadzam sie z tym co napisales i uwazam, ze podnoszenie kwestii reparacji przez PiS , jak kazda jego zreszta zagrywka sluzace wylacznie polityce wewnetrznej, to naturalnie „sukces” naszych dyplomatolow. Nie zmienia to faktu, ze g..no dostalismy. I tu @ramschel ma racje – zwrocmy sie do Putina, skoro uwazamy, ze sprawa nie jest zamknieta. Nie nalezy tez jednakowo postrzegac naszych pretensji z pretensjami greckimi, bo to rozne bajki. Podobne sa jednak motywacje polityczne. W opinii Grekow Niemcy i tak stracili (portrety Merkel z domalowanym wasem wiadomo czyim) ale nasze stosunki z Niemcami byly swietne i nalezalo je takimi utrzymac. Jestesmy montazownia ale nie sadze abysmy mogli byc rownorzednym partnerem jeszcze dzis nie mowiac od czasach po 89. Latwo dokonywac ocen wstecz, ale gdyby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci to by sie polozyl

  112. @scrambler
    A tak swoja droga to jaka mielismy alternatywe w 89? I jakie warunki przystapienia do UE moglismy stawiac?

  113. @Po 89 bylismy jak dziecko we mgle i moim zdaniem i tak jakos sobie nie najgorzej poradzilismy. Problem w tym, ze zamiast radzic sobie coraz lepiej, boc przecie nauczylismy sie wiele przez te lata, oddajemy wszystko walkowerem dla jakiejs kaczej mrzonki.

  114. zza kałuży
    1 września o godz. 12:28

    A Polacy zaraz, że zimno, że skała granitowa twarda, że śledzie słone i chude…

  115. jakub01
    1 września o godz. 21:01

    Nie mam pojęcia, czy w ogóle była jakaś alternatywa, o czym zresztą napisałem. Wskazałem na czas i miejsce, w którym moim zdaniem bardziej realne było ustalenie innego bilansu startowego. Zapadły ustalenia, których dotąd nikt nie podważał. Nie sądzę, żeby wszyscy ówcześni decydenci poruszali się w mgle. Raczej skłonny jestem przyjąć założenie, że sukces roku 89 przysporzył im wiele siwizny w obliczu zachodniej real politik. Żołnierz dziewczynie nie skłamie, ale … bo zwyczajnie nie wolno mu. Trochę na zasadzie weźmy się i zróbcie. Sobie wolność, a dalej to przecież już nie może być gorzej. Reszta jak wyżej plus komentarz @tejota. Szukanie sojusznika w Grecji jest tyle zabawne, co idiotyczne. Może ktoś wreszcie Grekom – jak @selukos wyżej – uświadomi, że po 1. etnicznie nie mają kompletnie nic wspólnego ze starożytnymi obywatelami greckich państw-miast, więc równie dobrze potomkowie Tatarów mogliby dochodzić swoich wyimaginowanych interesów na podstawie niedomniemanego ich wkładu w genetyczna różnorodność współczesnych mieszkańców Europy (do 14% populacji ma Tatarskie „bonusy” w DNA), po 2. Stalin pierwotnie handlował terytorium Europy z Grecją w swojej strefie wpływów, Churchilowi głównie zawdzięczają inny „scenariusz”, my zresztą paradoksalnie również ale na odwrót. A po 3. – tylko grożącej Niemcom kompletnej zapaści (namoczyli grube miliardy ojro w greckich interesikach z przerzutką) po kryzysie 2008 i podjętym przez nich aktywnym działaniom zawdzięczają Grecy uniknięcia totalnej wyprzedaży rodowych sreber czy raczej np wysp. 🙂 No ale w Grecji publisia też potrzebuje wizerunków do opluwania, całkiem to zrozumiałe przy np min 20% regresie świadczeń socjalnych.
    Jak zbyt mocno będziemy podskakiwać jak wesz na grzebieniu – skończy się wyszukana uprzejmość i zażenowanie, populiści zza Odry powiedzą wprost, żebyśmy poszli sobie na wschód na skróty przez zboże po zwrot zajumanych reparacji (zawsze mogą nam je zwrócić np w węglu), albo zaproponują mniej elegancką alternatywę wspartą na doświadczeniach współpracy przy budowie Nordstreamu, w dodatku bez naszej o tym wiedzy. Ryżawy Joker zza kałuży ma ważniejsze interesy do pilnowania, niż prostowanie rurek na Bałtyku i w okolicach. I nawet dmuchany klęcznik nie pomoże tymczasowemu użytkownikowi wartego Paca pałacu załatwić w okolicach jajowatego gabinetu cokolwiek poza ew. złożeniem kolejnego podpisu na z góry płatnych rachunkach.

  116. @Szary Kot 1 września o godz. 21:49

    …i że nikt na świecie nie ma tak przechlapanej sytuacji, rzucony przez złośliwy los między dwa krwiożercze mocarstwa; Finlandię i Norwegię.

  117. Złośliwcy 🙂

  118. Ewa-Joanna
    1 września o godz. 23:36

    Obserwacje z natury, i to bliskiej. Który to tam – tkwiąc na dość przyjemnej posadce – niedawno jojczał, że mu glina kleista, podczas gdy ci na matmie to badania robią nie wychodząc z ciastkarni?…

  119. @scrambler
    ech, ech. Znakiem tego – przepadlim? ( Moja rodzona grosmuterka byla z Tatarow krymskich he, he a dziadek ze strony ojca to jeszcze w cholere dalej). Jak to przepadlim?!

  120. @scrambler
    ech, ech. Znakiem tego – przepadlim? ( Moja rodzona grosmuterka byla z Tatarow krymskich he, he a dziadek ze strony ojca to jeszcze w cholere dalej). Jak to przepadlim?!

  121. @Szary Kot
    1 września o godz. 23:49
    Ojtam, ojtam 🙂

  122. @Tanaka
    Jest jeszcze gorzej, jak sobie w ogóle wyobrażamy.

    „Polska armia istnieje tylko teoretycznie”. Podobnie zresztą jak całe nasze państwo, vide znane zdanie Sienkiewicza ex-ministra z PO.

    Twój wstępniak zupełnie pokrywa się z tym, co zawiera ten wywiad:
    „Obecnie w Polsce żadna jednostka nie pełni dyżuru bojowego. Żołnierze zawodowi często mieszkają ponad 20 kilometrów od jednostek, zaś składy amunicji, paliw i sprzętu są często w innych miejscowościach niż jednostki bojowe. Tak jak husaria była w czasach upadku Rzeczypospolitej jazdą pogrzebową, tak my dziś mamy armię defiladową. Co znamienne, ponieważ z perspektywy mocarstw defilują przegrani, a zwycięscy dumnie paradują – mówi w rozmowie z PCh24.pl Jacek Hoga, prezes fundacji Ad Arma.”

    Read more: http://www.pch24.pl/polska-armia-istnieje-tylko-teoretycznie,62150,i.html#ixzz5yJXpQHgw

  123. https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/606462,polska-sojusz-czechy-niemcy-felieton-krajewski.html
    „Jeśli tak mocno chcemy ratować II Rzeczpospolitą przed zagładą, jaka spotkała ją we wrześniu 1939 r., to najwyższa pora stawić czoło zwolennikom sojuszu z Niemcami i wybrać przyjaźń z Czechosłowacją.”

  124. https://wiadomosci.dziennik.pl/historia/aktualnosci/artykuly/601557,wolyn-piotr-zychowicz-armia-krajowa-polacy-upa.html
    „AK na Wołyniu porzuciła Polaków na pastwę UPA? Zychowicz: Odpowiedź jest tragiczna i rozdzierająca serce.”
    Dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę okrutnych zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii – pisze w swojej najnowszej książce Piotr Zychowicz. Jego „Wołyń zdradzony” we wtorek trafił do księgarń. Gdzie byli ci malowani chłopcy, te wszystkie „Wilki”, „Błyskawice” i „Gromy? – pyta autor.

  125. https://wiadomosci.onet.pl/swiat/szef-parlamentu-polska-umniejsza-role-zsrr-w-ii-wojnie/gxe06ew
    Zdaniem Wiaczesława Wołodina władze Polski „umniejszają rolę ZSRR” w II wojnie światowej, „upolityczniają rezultaty” tej wojny i „próbują przekreślić pamięć historyczną” – tak szef rosyjskiej Dumy Państwowej komentuje brak zaproszenia delegacji rosyjskiej na uroczystości w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. 23 sierpnia IPN wydał specjalny komunikat ws. działań Rosji. Prezydent RP zaapelował o czujność wobec „fałszowania historii”.
    Rosyjski polityk stwierdził, że Polska nie rozumie, iż „zwycięstwo w II wojnie światowej nie ma zabarwienia politycznego”
    Wołodin ocenia, że „działania władz polskich znieważają pamięć o ponad 600 tys. żołnierzy i oficerów, którzy zginęli za wyzwolenie Polski”
    Mówiąc o sytuacji geopolitycznej 1939 r., inny polityk rosyjski – deputowany Rady Federacji – Franc Klincewicz stwierdził, że „winna jest również sama Polska”
    RIA z kolei pisze, że Józef Piłsudski „przyjął z zadowoleniem dojście nazistów do władzy”

  126. jakub01
    1 września o godz. 23:53

    Nie no, zależy w czym. Dlaczego „przepadłam”? Poza tym Tatarzy krymscy (w szkole średniej miałem kolegę na wprost pochodzenia krymskiego w II pokoleniu) to nie ci od Czyngis Hana, co to tak znacznie wpłynęli na genetykę europejczyków, zresztą metodą znaną i od tysiącleci praktykowaną na całym globie. Ja na podobne okoliczności zawsze składam oświadczenie: ewentualne zażalenia (np na tle genetycznym) uprasza się kierować do rodziców. Nie mam pojęcia, czy i jakie to może mieć znaczenie. Oczywiście w normalnych relacjach.

  127. Optymatyk
    2 września o godz. 0:35

    Zwykła podpucha na potrzeby wewnętrzne Rosji putinowskiej z ochoczym przytupem podjęta przez lepszortowych fstaniętych drobnozmianowców i też w podobnym celu. Scenariusz nordstreamowatego porozumienia na obu końcach rurki się pisze z aktywnym udziałem ominiętego, a na pokropek przyleci nawet mimo ew. huraganu na polu golfowym wujcio z hameryki.

  128. jakub01
    1 września o godz. 23:53

    https://www.youtube.com/watch?v=gvoxhvdWWws

  129. @scrambler
    cha, cha, chaaaaaaaaaaaaaaa!
    Dzieki . Siemion to jednak potega.

  130. A oto co o wrześniu i obchodach pisze „Strajk” – https://strajk.eu/w-rytmie-mocarstwowego-disco-polo-kaczynski-beck-i-80-rocznica-wybuchu-iiws/

    Nie tak całkiem się zgadzam, bo kacza Polska nie tyle gra dziś rolę mocarstwa, co spina się na rolę kluczowego lokaja (albo, jak kto woli, osła trojańskiego) amerykańskiego Hegemona w Europie. Jest to tak samo śmieszne i głupie jak mocarstwowe zadęcie sanacji, bo Wlk. Brytanii z roli czołowego pudla USA nie uda się wygryźć.
    Buforem i pionkiem byłaś, buforem i pionkiem jesteś i będziesz ojczyzno ty nasza. Na dodatek głupio i kiepsko rozgrywanym!

    PS. @jakub01, @scrambler
    Siemion dobrym aktorem był, ale upaprał się paskudnie w Stanie Wojennym. Aktora można i należy podziwiać, człowieka już mniej.

  131. @scrambler
    Za komuny bylo jednak to pikantne, specyficzne poczucie humoru, ktore kompletnie zaniknelo u kato-wolskiego malpoluda.

  132. @Herstoryk
    A wiesz, ze ja nic o tym upapraniu nie wiem? Cos tam mi sie o uszy obilo swego czasu ale ,ze w plotkach o panach i paniach nigdy nie siedzialam to i niewiele wiem. Zreszta wyjechalam z kraju zanim sie wszystko ryplo, a takie upapranie dopiero po czasie wychodzi. Jak z faraonem.

  133. Herstoryk
    2 września o godz. 7:16

    W. Siemiona znam tylko i pamiętam jako nieprzeciętnego aktora tzw. dramatycznego. Nie interesowałem się „resztą”, jakoś szczególnie narzucająca się na tle innych artystów zresztą chyba nie była.

  134. Ewa-Joanna
    31 sierpnia o godz. 7:49

    Mój ojciec brał udział w kampanii wrześniowej. Dostał powołanie i karabin z 5 kulami. Resztę mieli dostarczyć potem na razie trzeba było maszerować gdzieś pod Białystok, bo tam miało być jakieś wielkie zgrupowanie. No to i pomaszerowali. W międzyczasie coś tam się zmieniło, oficerowie uciekli a głównodowodzącym tej armii został chorąży

    To jest chyba najpowszechniejsze doświadczenie żołnierzy: życie w klimacie optymizmu, błyskawicznie zamienione w poczucie niemożności sprawczej, zagubienia, nieistnienia niczego spójnego pod względem orgnizacji, dowodzenia, sensu. I jednocześnie szybko nadchodzące wiadomości: NIemcy są już wszędzie. A tymczasem oddziały polskie często w ogóle nie miały styczności z wrogiem, albo tylko incydentalną. Słowem: nic nie wiadomo, nie wiadomo co i gdzie się dzieje, poza tym, że się już wszystko stało i już koniec tej wojny, co się właściwie nie zaczęła.
    Armia „Kraków” nie miała pojęcia gdzie i jak walczyć, właściwie wszystkie zapasy miała w Krakowie, nie mogła się więc od niego oddalić, ale miała się przegrupowywać. Mosty zniszczone, przejść na drogą stronę wody się nie dało, innych miejsc dyslokacji nie podano, nie było wiadomo jakie rubieże obronne szykować, gdzie właściwie atakować, gdzie są sąsiednie armie, a jak się cofać, to dokąd. Poza tym, że za Wisłę już się cofnąć nie dało, więc pozostało jedno: panika, rozsypka i klęska zanim się cokolwiek zaczęło.

  135. Antonius
    31 sierpnia o godz. 8:50

    Antoniusie

    Poruszająco, a przy tym ciekawie i z nutą humoru piszesz.
    Odniosę się do sumy Twojego wpisu taką uwagą: otóż znowu jesteśmy w stanie „silnych, zwartych, gotowych”, a i tego: „jeden naród, jeden wódz”.
    W państwie kóre jest zdrowe, tak biologicznie jak i kulturowo oraz psychologicznie, działa różnorodność. Ona, dzięki temu, że jest oznaką naturalnej żywotności, w duzej mierze chroni przed chorobami państwa i rożnymi zboczeniami, włącznie ze zboczeniami aspirantów na wodzów i zapewnia najlepszy skutek: wielokierunkowy rozwój na bardzo różnych polach. Rozwój ten ma w znacznej mierze zdolność samoorganizacji. tzw. rządzący potrzebni są nie tyle do rządzenia, a do nienachalnego koordynowania, wzmacniając parametry wysokiej efektywności.

    Mamy państwo homogeniczne: jedna religia i jej jeden naród. Jedna partia i jeden wódz. To się drastycznie sprzeciwia żywiołowi naturalnego życia i czyni tak państwo jak i społeczeństwo substancją homogeniczną. Pierwszy bakcyl poraża ciężką chorobą, czyni wiecznie chorym, lub wręcz zabija. Brak różnorodności to brak odporności.

    Taka różnorodność jest konieczna do przeżycia i pomyślności państwa nad Wisłą. Porzebni są i Ślązacy ze swoim „podejrzanym” rodowodem – a pamiętamy, że dla Kaczyńskego właśnie i jego zgrai Ślązacy są podejrzani, czemu dawał wyrazy – i Kaszubi i „krakowiacy i górale”. „Jeden naród i jeden wódz” to przepaść i jedna miazga.
    Dlatego z ciekawością czytam o Twoim ojcu, który walczył pod Verdun w armii cesara Niemiec i 1 września zalożył mundur wrogów Polski, a jednocześnie Ślązacy, przy całej swojej pograniczności życia stanowili trzon rozwoju gospodarczego PRL-u, który to PRL by bez ciężkiego przemysłu nie mógł po wojnie „wstac z kolan”. A wstał, w dodatku całkiem dosłownie.
    Edward Gierek, sam górnik i z takiego środowiska, rozumiał ciężar takiej pracy i życia i chyba doceniał, ale też gdzieś pod spodem pomijano, wyciszano autentycznie złożoną i niehomogenizowaną historię Ślązaków, żeby naród był „jeden”.

  136. Tanaka
    2 września o godz. 9:28

    Absurdalna odpowiedzialność za wybory przodków, w dodatku oceniana całkowicie ahistorycznie i wedle filozofii Kalego. Jak to zmienić? Lepszy kurs historii w szkole? Pomoże co?

  137. Szary Kot
    2 września o godz. 13:32

    Akurat o tym, jak PiS traktuje oświatę, napisał dziś Robert
    Walenciak.Czarne perspektywy.

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-pis-traktuje-oswiate-fatalnie,nId,3181454

  138. @ all

    @Lewy podał dziś u red. Passenta link do aktualnego wywiadu z prof. R.Markiewiczem
    Wlejam tu, bo absolutnie wart przeczytania, chociaż bardzo pesymistyczny.

    https://wiadomo.co/prof-radoslaw-markowski-a-skad-pani-wie-ze-wybory-nie-beda-falszowane/?fbclid=IwAR0S_vRLhVyKkl0taYoSs5NOE2YqMpYZgpE53xoW4FR

  139. basia.n
    2 września o godz. 14:05

    Czytałem przed ok tygodniem, ale nie pasował wtedy do kontekstu. Niemniej rzeczywiście godny polecenia. Uwaga! W paździerzu zalęgły się korniki.

  140. scrambler
    2 września o godz. 14:17

    🙂

  141. @scrambler
    2 września o godz. 14:17

    „Dobra zmiana” nie dla źwierza,
    Skoro kornik źre paździerza!

  142. Qba
    2 września o godz. 15:51

    Jak zawsze trafne 🙂

  143. @Optymatyk
    2 września o godz. 0:35

    RIA z kolei pisze, że Józef Piłsudski „przyjął z zadowoleniem dojście nazistów do władzy”

    Z takim zadowoleniem, że próbował dyskretnie namówić Francję do wojny prewencyjnej z Niemcami.

  144. Herstoryk
    2 września o godz. 15:59

    Bo to radio Erewań było.
    „Dlaczego nadajecie jakbyście nas mieli za idiotów?”.
    – Tak nadajemy, żebyście zrozumieli.

  145. O ile wiem ,to Hitler byl w Berlinie na mszy zalobnej z okazji smierci Pilsudzkiego ! Naturalnie wg.mniemania potakiwaczy Tanaki , spowodowal to kk, co? Napewno byl to rozkaz papieza!???

  146. Aha.do Tanaki:to dowod na to ,ze Hitler byl wierzacym katolikiem , jak to kiedys Pan bulknal!,co???!!!

  147. Umrzec incelem za tzw ojczyzne to super Darwin-award. Nadwislanczycy sa jej najgodniejsi.

  148. Skad R.Markowski wzial „To jest realizacja planu budowy alternatywnego ładu politycznego względem kręgu kulturowego, do którego większość z nas aspiruje” nie wiem(???). Nie wiem co mial poeta na mysli piszac „wiekszosc z nas”. W mojej ocenie, zdecydowana wiekszosc wyborcow aspiruje do alternatywnego kregu kulturowego. Rzady poprzednie i aktualny, scisle realisuja wyludnianie Polski aktualnego terenu (plan alternatywny, statystyk wg Eurostat standardow brak). Rzady ktore ja pamietam rowniez ten plan realisowaly. Troszke nieudolnie przyznaje, ale chec szczera byla. Pozniejsze na efektywnosc poprostu postawily. To juz ze slyszenia, na szczescie znam. Jak i z link Basia wynika rowniez plany ksztalcenia nowych pokolen wg planow Rzeszy i Rosji. Mieszkancy tych terenow powinni liczyc umiec do 1000 i czytac ogloszenia wladzy. Chyba cos tak bylo. Plan alternatywny. Wyborcy do tego sys aspiruja. Wg mojej oceny 70% wyborcow jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych z planu alternatywnego.

    Byc moze pytanie moje „Gdzie podziali lekarze, personal med, nauczyciele rowniez uniwersytetcy, prawnicy, wojskowi i pare innych zawodowych niezadowolonych grup Z RODZINAMI. Odebrano im prawo glosu?” powinienem skierowac do R.Markowski, nie do @SzanownaBlogosfera. Ale nie znam adresu. Co wzniejsze, szukal nie bede. Chyba zaplacze (moze), nigdy nie dowiem 😥 😥 😥 buuuuu…

    Pzdr Seleukos

  149. A Donald Frysura reelekcje szykuje…
    https://www.politico.eu/article/trump-administration-wants-to-reset-relations-with-eu/
    i tez wybrany bedzie jak Maz Opacz(trz)nosciowy. Plan alternatywny w nawiasie.
    pzdr S

  150. Dla wszystkich od Nergala (great performance).
    https://www.youtube.com/watch?v=ji1tCcIgH5U

  151. https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rocznica-wybuchu-ii-wojny-swiatowej-rosyjskie-media-komentuja/dt42ts4
    „Uroczystości żałobne przemieniły się w odpychający show PR-owski, zorganizowany przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość” – czytamy w „Rossijskajej Gaziecie”
    Zdaniem komentatora tej rządowej gazety Polska chciała poniżyć Niemcy poprzez „spektakl ze skruchą ich prezydenta”
    Dziennik „Izwiestija” określa obchody jako „historycznie fałszywe”, podkreślając brak zaproszenia dla Rosji, która odegrała pierwszoplanową rolę w pokonaniu nazizmu

  152. Optymatyk
    2 września o godz. 19:10
    Rosyjskie gazety nie specialnie mnie zajmuja. Niemniej, dawanie daty 1wrzesnia jak poczatek IIWojny Swiatowej jest bledne i smieszne. Westerplatte i Wielun. Wbijane w glowki Nadwislanczyka od pokolen, ale z niuansami skad wieje wiatr. Politycy (decydenci) ale historia zainteresowani, moga podac daty nastepujace poczatku WojnySwiatowej. Poczatek listy (reszta na wlasna reke 😎 ):
    – Incydent Mukden/prowokacja Manczukuo (1931)
    – Wojna domowa w Hiszpanii (1937)

    Wg Rosji, jak pamietam, IIWojna zaczela od planu Barbarossa. Ojczyzniana. Przyznam szczerze, ja taki maly bylem, nie pamietam kiedy ta wojna zaczela. Hmmm… Nawet mnie po pamietnikach szukac nie chce. Bo wtedy pamietnikow nie pisalem 🙂 (jeszcze)

    pzdr Seleukos

  153. Do sieci trafił teledysk „Gończe psy” nowohuckiej grupy Wu-Hae z udziałem Macieja Maleńczuka.

    Pojawił się teledysk „Gończe psy” nowohuckiej grupy Wu-Hae z udziałem Macieja Maleńczuka – z bardzo ostrym tekstem ” … donosiciele i szaleńcy rządzą krajem…”

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=41&v=XHkS8Uuhcxs

  154. basia.n
    2 września o godz. 19:36

    Odnośnie „Gończych Psów” z Maleńczukiem powiem jak szalony elektroakustyk: jestem wstrząśnięty. 🙂

    Bez Maleńczuka jest znacznie lepiej:

    https://www.youtube.com/watch?v=MAGISG_oe_c

  155. scrambler
    2 września o godz. 21:02

    Trafiłam na Twój link, a myślalam że to mój i pomyślałam,że zrobiłam błąd. Stąd ta moja niepotrzebna errata.

    Tak to bywa, kiedy się reaguje czasem zbyt szybko 🙂

  156. @Tanaka

    Ktoś na blogu wspomniał, że jestem „”Zeitzeuge”. To oznacza „świadek dziejów”, jak mówiono o św. pamięci Bartoszewskim. Ja to wszystko już raz widziałem, słyszałem i… na szczęście przeżyłem.
    Oryginał, zmałpowany przez PiS to:
    „Ein Volk, ein Reich, ein Führer”!
    Wątpię jedynie, czy drugi raz przeżyję!
    Jest tylko nadzieja w realiach, nasz mały fuehrerek dysponuje tylko teoretyczną armią (o specjalności defiladowej) i Europy nie zaatakuje, bo wojska zaatakowanego kraju może umrą ze śmiechu, bo to jedyny ratunek dla dumnego i bezbronnego polskiego żołnierza, orła, któremu PiS wyrwał piórka i odciął szpony działaniami „gównodowodzących”. Skutecznie usunięto wszystkich fachowców i fanów Misiewicza („pana ministra witających z honorami”) awansowano. Jeśli wzorem brata będzie machał szabelką przed nosem rosyjskiego niedźwiedzia, to zesra się, gdy niedźwiedź zamruczy.
    Nam pozostaje emigracja, całkowita lub wewnętrzna i rumień wstydu. Pamiętam taki głupi dowcip: Chłopak pyta księdza, czy to grzech być Polakiem? Ksiądz odpowiedział: „Nie, synku, ale chwalić się też nie ma czym”.

  157. Optymatyk
    2 września o godz. 19:10

    Dziennik „Izwiestija” określa obchody jako „historycznie fałszywe”, podkreślając brak zaproszenia dla Rosji, która odegrała pierwszoplanową rolę w pokonaniu nazizmu

    Problem polega na doprowadzeniu do takich stosunków z Rosją, że już nie ma jak jej zaprosić. Problem nr 2: jaki jest udział Rosji w przedstawieniu pt. „Patrzta wszystkie narody, jak z Polakami nie da się dogadać”.

    PS. Rossijskoj.

  158. jakub01

    Jakubku, tu nie ma żartów, tu się dzieją rzeczy ostateczne. Fakt, że na razie tylko trening, ale autentyk. Charon nie tylko przez Styks przewoził – też przez jezioro tam, gdzie Styksu zabrakło. Szutisz?

    https://photos.app.goo.gl/gVxUv7j8f55Vjn6K6

    https://photos.app.goo.gl/ryMcABJ89Ede9SEB7

  159. @Antonius W dniu 7 czerwca tego roku na lotnisku we Frankfurcie czekajac na przesiadke samolotem Lufthansa do miasta na Ziemiach Odzyskanych, pod Tymczasowa Administacja, Prastarych Ziem Piastowskich ( cokolwiek to znaczy) uslyszalam zapowiedz najpierw po niemiecku: „Samolot do Breslau….”, nastepnie po angielsku: „Samolot do Wr…eeee…slal…, potem juz gladko dodano Breslau”. Mysle, ze zapowiadajaca nie byla rewizjonistka, po prostu tak mowi na codzien. O wiem, my tez nie mowimy Lwiw, ani Vilnius. I dlatego nie nalezy pryncypialnie uwazac, ze to, czy owo.
    @zzakaluzy cytujesz jednego z piszacych tu panow: „Gdy oficerowie brytyjscy dokonywali inspekcji wojsk Andersa na Bliskim Wschodzie, słali do Londynu meldunki o tym, że polscy oficerowie są zadufani, gnuśni i nie mają pojęcia o realiach wojny, bo ich myślenie zatrzymało się na teoriach ze szkół oraz czasach I wojny światowej. I nie mieli ochoty się uczyć.” Zapytalam autora cytatu z jakich zrodel zaczerpnal ten cytat, chyba nie dostalam odpowiedzi, a moze zostalam poglaskana po glowce, jak to nic nie rozumiem. Czasami mam przerwy i nie zagladam tu.
    Poniewaz ten cytat jest dla mnie wielce przykry chce napisac, ze moj ojciec z ukonczona podchorazowka w artylerii w miescie Krakow zostal powolany do wojska. Jego oddzial zostal rozbity pod Ropczycami. Po wielu przejsciach, kilku obozach internowanych, ucieczkach, wyladowal w Armii Andrersa, oczywiscie wlasnie w Palestynie. On i inni dotarli tam, bo chcieli sie bic z Niemcem ( nie nazista), a nie zeby bedac juz w bezpiecznej strefie zdezerterowac zabierajac tym sposobem miejsca tym, ktorzy chciali walczyc. To Polacy w oczach autora cytatu byli okropni, o tych innych nie wspomina sie. Nie pasuje to do tezy o zlych Polakach. Ojca szlak bojowy u Andersa to oczywiscie m.in. Polnocna Afryka (np. el- Alamain, Tobruk – o ile to cos autorowi cytatu mowi). Oczywiscie Monte Cassino, Ancona, Bolonia. Dostal wiele odznaczen, byl ranny pod Ancona, kilkakrotnie awansowal. Tak, tak wiem, ze kazda ta bitwa byla bezsensowna i domorosli stratedzy – historycy jak by byli w sztabie to by do nich nie dopuscili i o tak, o tak na pstrykniecie palcow by wojne wygrali. Potem opuszczenie polskich zolnierzy przez wszystkich we Wloszech, podobnie w Anglii, skad moj ojciec wrocil do Polski nie z pobudek patriotycznych przez duze P czy komunistycznych przez male k, tylko dlatego, ze uwazal, ze tu bylo jego miejsce na ziemi.
    Po pewnych klopotach „ukryl” sie na tych Ziemiach, o ktorych zawsze pisze @tanaka, ze byl to dla Polakow dar od Boga. Tam takim trefnym ludziom wiecej uchodzilo, bo potrzeba bylo ludzi do zasiedlenia, do pracy, zwlaszcza ludzi wyksztalconych. Tam zapisal sie do PZPR, co bylo warunkiem awansu na menagerskie pozycje i przez kilkadziesiat lat pracowal na wysokich stanowiskach dla dobra obywateli Polski Ludowej doprowadzajac do rozkwitu dwa kilkutysieczne zaklady pracy, ktore dawaly na owe czasy godziwe warunki zycia i duzo wiecej niz godziwe warunki socjalne. Nigdy nie wspominal o wojnie, chyba, ze przesmiewczo, nigdy nie lal lez o makach spod Monte.., nigdy nie zapisal sie do jakis kombatantow, ,kiedy nawet tacy jak on mogli, nigdy nie rozpatrywal tego jak duzo pozbawila jego i najblizszych II wojna. Byl zdolnym, skromym, z pogarda do politykierstwa i pozy czlowiekiem. Wlasciwie dopiero po jego smierci moj brat zebral w zapewne niepelna calosc jego losy.
    I takich jak on byla przeogromna wiekszosc w tej Palestynie, Dlatego uwazam za wielce nieprzystojne ( azeby nie uzyc mocniejszego slowa), ze dla zaspokojenia swoich fobii, niecheci do rodakow cos takiego pisac.
    Juz kiedys o ojcu tu pisalam, ale dobrego slowa nigdy nie za wiele. Pisze to przez pamiec o nim i wszystkich, ktorzy przeszli przez horror czasow wojennych i powojennych ( nie jako dziecko) nie wachajac swoich cudownych roslinnosci wychodowanych w ogrodku w pokojowych i jednak spokojnych czasach. Tych ludzi chyba by nie zdenerwowal nadmierny tlum w sklepie IKEA, mieli wieksze problemy. Amen.

  160. @zyta2003
    2 września o godz. 22:47

    Leży przede mną reprodukcja starej ryciny miasta z podpisem „BRESSLAW”. U góry ryciny nazwa „WRATISLAWIA”.
    W cyrylicy litera „B” czytana jest jak „W”. Czyli jest to sprawa transkrypcji i przypisywanie jej jakiegokolwiek politycznego znaczenia jest niedopuszczalne. Czyli powszechnie stosowane.
    Cały świat mówi (i pisze) „Italia”, a my „Włochy”. Na ich miejscu bym sie obraził.

  161. Poniewaz wychowalam sie na Dolnym Slasku dywagacje na temat tego jak to zmarnowalismy dany nam od boga dar Ziem Odzyskanych uwazam w ogromnym stopniu za nietrafne i tendencyjne. W tym tonie pisza ci ktorzy nigdy tu nie mieszkali. Wielu, ktorzy znaja sprawe naprawde piszetu, ze poczucie tymczasowosci bylo glowna przyczyna zaniedbania, niszczenie na tych ziemiach. Potepiejacy ciemnote polskiego chlopa zapominaja tez o tym jak strasznie te tereny niezaleznie od dzialan wojennych zdewastowala Armia Czerwona wywozac co sie da. A w miastach za jakie pieniadze miala byc utrzymywana tkanka miejska?
    Moj ojciec ( sorry, znow o nim) za swoje zaslugi zawodowe mogl kupic poniemiecki dom w Szczawnie. To bylo kilka dziesiatkow lat po wojnie i nie kupil i wyjechal wglab kraju na duzo gorsze warunki na emeryturze. Fakt, ze my jego dzieci uwazalismy juz to za bezsensowne.
    @Antonius, Powiedz w jaki sposob mozna bylo po wojnie rozroznic dobrego Slazaka sprzyjajacego Polsce od tego co jej nie sprzyjal, a wrecz byl kryptoNiemcem, czy nawet kryptofaszysta. No i czym tlumaczyc tak masowy exodus tych slaskich Polakow, kiedy okazalo sie, ze za pomoca jakis papierow rodzinnych mozna udowodnic swoja niemieckosc i wyjechac do Reichu. Ty nie wyjechales i troche innych, ale te wyjazdy nie liczyly sie w dziesiatkach tysiecy, ale setkach, nie wspominajac o wyludnionych wsiach opolskich.

  162. @

    Od dłuższego czasu
    Ciągnie mnie do lasu.
    I nie podejrzewam, że to kwestia randki.
    Myślę, że tym razem to sprawa partyzantki.
    A zaczęło się wszystko – jak zwykle – bez powodu,
    (Nikt nie umiał pisać, więc nie ma dowodu)
    Lecz ówczesny nadzorca tego kąta Wszechświata
    Znalazł w guglu nieznane mu słowo „sałata”
    I sugerując się pofałdowaną formą
    Postanowił wyposażyć niektórych (zanim pomrą),
    W szarą masę, co we łbie leży na ogół odłogiem.
    Aliści osobnik taki, czasem, ogłasza się bogiem.
    Tak to urzędnik w swej durnej złośliwości
    Zesłał na Ziemię plagę ludzkości,
    Której starczyło rozumu, by w ogromnym stresie
    Wprowadzić współzawodnictwo w każdym zakresie
    I przekonać społeczność, że może harcować,
    Bo następne pokolenia będą na nią pracować.
    Tak więc wszystkie rządy, religie i mafie
    Propagują prokreację: „To potrafię!”
    I choć jajogłowi się czasem buntują,
    Choć wszystkie systemy coraz częściej się psują,
    Choć topnieją lodowce i coraz mocniej wieje,
    To ciągle słychać „z góry”, że nic się nie dzieje.
    Więc każdy, kto się choć trochę mniej Boga boi,
    Niech idzie ze mną do lasu. Dopóki on jeszcze stoi.

  163. @Wbocku,
    jakze ci tej wody zazdraszczam czasem. Nad morze nie wybieram sie latem zbyt czesto, bo upal niemozliwy. Nawet teraz w nocy, 32st. ( a i tak sie ochlodzilo,bo wczoraj padal deszcz), wiec az ciagnie aby zanurzyc sie w te fale po szyje. Sam widok ochladza. Zaczyna sie sezon na mandarynki a tu u mnie sa takie odmiany, ktore nie nadaja sie do transportu – delikatne i tak pelne soku, ze to wlasciwie bombki z sokiem a nie owoce. W ogle jesienny wypas .Migdaly, figi, winogrona , cytrusy.
    Dzieki pombocku, po leku.

  164. „…zwalanie niedemokratycznego rozwoju Polski na to, że pozostał w nas homo sovieticus, jest nieprawdziwe. Jeżeli w czymś możemy upatrywać niskich kwalifikacji polskiego obywatela, jego słabego kapitału społecznego, to w specyficznym typie katolicyzmu; w tradycji, w której się wyrasta: zdrowaśkach, odpuszczaniu win, spowiedzi i korupcjogennym dawaniu na tacę za wszystkie grzechy, połączonym z przekonaniem, że to załatwia sprawę.”
    https://wiadomo.co/prof-radoslaw-markowski-a-skad-pani-wie-ze-wybory-nie-beda-falszowane/?fbclid=IwAR0S_vRLhVyKkl0taYoSs5NOE2YqMpYZgpE53xoW4FR

    Ależ Panie profesorze, nie chwaląc się, ale ja to wiem już co najmniej 25 lat bez żadnych badań socjologicznych. I nie problem w tym, co kto i od kiedy wie, ale w tym, że nikt nie wie jak się tego pozbyć.
    Wiele lat temu znany profesor, też socjolog, a mianowicie prof. Jan Szczepański pisał:

    „Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku”.

    Tak że, czekaj tatka latka, jak to mówią. No to nie nasze doczekanie. A co będzie potem to już niejako, niewiele mnie obchodzi.
    Obawiam się, że cała ta rozmowa, jej treść i wynikające z niej rzeczy, na naszych oczach, spełni się już niebawem.
    Nikt nie tknie źródła zepsucia tzn. kościoła katolickiego jako instytucji i jego kleru.
    Bez usunięcia przyczyny, skutki będą takie same jak zawsze.

    „Kościół to wielki furgon zaprzężony w ludzkie szkapy” ks.prof.W. Sedlak

  165. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sierakowski-abp-gadecki-na-rocznice-ii-wojny-swiatowej-przygotowal-sie-z-aborcji/vvjnlwq
    Skoro Kościołowi się tak podoba strzelanie do siebie takimi hasłami w jakąś ważną rocznicę, to co powie na to: Kościół należy do światowej czołówki pedofilskiej? Ta teza ma akurat dużo większe podstawy empiryczne niż pomysł abp. Gądeckiego. W Kościele katolickim w odróżnieniu od innych instytucji, np. związków zawodowych albo uniwersytetów, co chwila wybuchają skandale pedofilskie. Im bliżej cywilizacji, tym więcej księży skazanych za czyny pedofilskie. Ofiary liczy się w tysiącach. A śledztw jest coraz więcej.

    Abp Gądecki lepiej by zrobił, gdyby zajął się wyjaśnieniem i zadośćuczynieniem ofiarom swojej bezkarnej instytucji. A jeśli tego nie chce lub nie potrafi, to mógłby chociaż w 80. rocznicę skoncentrować się na ofiarach wojny, zamiast wykorzystywać tragedię II wojny światowej do głoszenia zakazu prawa do aborcji. W kraju, w którym ten zakaz zresztą obowiązuje. I nie brakuje takich, którzy chcą nadać mu jeszcze bardziej restrykcyjny charakter. Każda okazja do tego dobra, nawet taka, jak rocznica wybuchu najtragiczniejszej wojny w dziejach.

  166. @zyta2003
    2 września o godz. 23:16
    Jakieś paskudne to co napisałaś.
    A dlaczego twój ojciec nie chciał zostać na ziemiach na których pracował tylko „wyjechał w głąb kraju” ? Ciekawość taka z mojej strony, bo ja jestem dziecko ziem odzyskanych i dla mnie to jest Polska, to mój kraj. I pamiętam jak eksploatowano te ziemie, więc przynajmniej w początkowym okresie marnowano i ludzi tam mieszkających i substancję materialną, że tak powiem.

  167. @basia.n
    2 września o godz. 14:05
    Jak ja się z większością tego co mówi prof. Markowski zgadzam!
    I jak mi smutno bo widzę jak przehandlowano człowieczeństwo i państwo prawa ( dla mnie mają te dwie rzeczy ścisły związek!) na pozorny dobrobyt i paszporty w szufladzie.

  168. Burmistrz Londynu, w Warszawie z okazji, wypowiedział się – https://wiadomosci.wp.pl/lgbt-potrzebuje-sojusznikow-burmistrz-londynu-ostrzega-6420270083315329a

    To co powiedział wydaje się oczywiste. Bardzo interesujące są jednak komentarze pod artykułem i „lajki”. Biorąc pod uwagę, że wypowiadają się głównie ludzie młodzi, co można napisać/powiedzieć o Polakach jako społeczeństwie i co to wróży na przyszłość? (Dla mnie dalszy rozkwit kaczyzmu)

  169. @Ewa-Joanna
    „. I pamiętam jak eksploatowano te ziemie, więc przynajmniej w początkowym okresie marnowano i ludzi tam mieszkających i substancję materialną, że tak powiem.” –
    Pelna zgoda.
    Urodzilam sie we Wroclawiu i wychowalam na zaminowanych gruzach tego miasta.

  170. @Herstoryk
    3 września o godz. 2:15
    Dołujące. A wydawało się…

  171. @Ewa-Joanna
    3 września o godz. 5:07

    Dołujące. A wydawało się…

    Tak, ale naturalne – NIE BĘDZIE BEŻOWY MUŚLIN PLUŁ NAM (polskiej katolickiej białej patryotycznej młodzieży) W TWARZ I DZIECI NAM LGBT TUMANIŁ!!!!

  172. Optymatyk
    3 września o godz. 0:39

    „Ależ Panie profesorze, nie chwaląc się, ale ja to wiem już co najmniej 25 lat bez żadnych badań socjologicznych.” Na tym m innymi profesorostwo polega na szkolach zwane universytet w Pl. Wyglaszac prawdy znane innym dawno. Podrecznikowo. Nprzyklad obwod kola jest ᴨxd (d srednica tegoz kolka). Wtedy presydecie (presydentostwo) daje profesorowstwo. I szczescie pelne, wielostronnie jest zapewnione.

    „I nie problem w tym, co kto i od kiedy wie, ale w tym, że nikt nie wie jak się tego pozbyć.” Nalezy zaczac studiowac Optymatyk. Przypadki podobne, jest cale kopy (tuziny). Zakonczonych pelnym succesem. Znalezc wspolna czesc (to co wiemy). Zmodyfikowac do lokalnych warunkow warsztat (nowe). Tak funkcionuje nauka (badania podstawowe w skrocie). Zaczem nowe odkrycie przyjsc moze zakonczone nagroda 10grudnia. Nobel Memorial Prize in Economic Sciences. Nawet Nowa Szkola Ekonomiczna, tzw „niekatolicka” 😎 moze byc z tego. Oczywiscie jak kto zainteresowany jest z profesorostwa, poza obwod kola.

    porankiem pzdr Seleukos

  173. @ jakub01 20:43

    … ze nie my wywolalismy obie swiatowe, bo to po prostu fakt. Zatem nie byloby problemu jakichkolwiek reparacji wojennych gdyby Niemcy nie wywolali obu wojen.

    Tak sobie pogdybam: gdyby Niemcy nie wywołali pierwszej wojny światowej, to być może i powstanie Polski w jakichkolwiek granicach mogłoby nie zaistnieć, albo jej zaistnienie odbyłoby się w całkiem innych warunkach i na całkiem innych zasadach. I wówczas faktycznie problem reparacji wojennych by nie zaistniał.

  174. Moja pierwsza (i nieostatnia) malzonka byla polski psycholog. Uniw warszawski. Ona studiowala u PROFESORA Rajkowskiego. Imie nie pamietam. On profesorstwo zaczal od napisania doktorat. Tytul daje z pamieci „Niecodzienna osobowosc i inteligencja Josefa Wisarionowicza Stalina”. To jest fakt autentyczny. I cale rzesze psykow pl wychowal. Cale rzesze. Rzesze i doktorat sa fakty autentyczne.
    pzdr Seleukos

  175. W okolicach Budziszyn mieszka ludnosc pochodzenia etnicznie slowianskiego. Sorbowie. Juz sam Boleslaw Chrobry syn Mieszka, ich na polactwo probowal namowic. Ale bez powodzenia. Do dzis polactwem nie chca zostac. Moze tam trzeba „zielone ludziki” wyslac, zeby ich nawocili i do Macierzy przywrocili. To gagatki te Sorby te.
    pzdr S

  176. Szary Kot
    2 września o godz. 13:32

    Tanaka
    2 września o godz. 9:28

    Absurdalna odpowiedzialność za wybory przodków, w dodatku oceniana całkowicie ahistorycznie i wedle filozofii Kalego. Jak to zmienić? Lepszy kurs historii w szkole? Pomoże co?

    Lepszy kurs historii nie pomoże. Ponieważ nie jest i nie będzie lepszy sam z siebie. Żeby był lepszy, najpierw co innego musi sie poprawić
    Jak zwykle jest to proces pt. bolesna męka. A co to jest bolesna męka to już wyznawca jest dobrze zorientowany i się z tym bezapelacyjnie zgadza, inaczej nie byłby sobą, czyli wyznawcą.

  177. basia.n
    2 września o godz. 14:05

    Tak, Radosław Markowski bardzo często mówi celnie, sięgając swoimi obserwacjami analizami głęboko pod powierzchnię zdarzeń. A przy tym ma cechę naukową: jest mocno obiektywny a mało uprzedzony, czego brakuje bardzo wielu naukowcom z tytułu, nie faktu.

  178. Antonius
    2 września o godz. 21:20

    @Tanaka

    Jest tylko nadzieja w realiach, nasz mały fuehrerek dysponuje tylko teoretyczną armią (o specjalności defiladowej) i Europy nie zaatakuje, bo wojska zaatakowanego kraju może umrą ze śmiechu, bo to jedyny ratunek dla dumnego i bezbronnego polskiego żołnierza, orła, któremu PiS wyrwał piórka i odciął szpony działaniami „gównodowodzących”.

    Owszem, bardzo mały dysponuje tylko teoretyczną armią, ale inaczej opisałbym naszą jedyną nadzieję, a właściwie fakt realności: Rosja ani nie ma powodów ani ochoty na Polskę napadać. I to jest zarówno jedyna oraz wystarczająca nadzieja. Z braku powodu oraz ochoty nie napadła nawet na Łotwę czy Estonię, choć napaść mogłaby przeprowadzić między zmrokiem a świtem i rano na śniadanie nie byłoby już takiej Estonii, więc możnaby spokojnie pić kawę zagryzając ciasteczkiem.

    Skutecznie usunięto wszystkich fachowców i fanów Misiewicza („pana ministra witających z honorami”) awansowano. Jeśli wzorem brata będzie machał szabelką przed nosem rosyjskiego niedźwiedzia, to zesra się, gdy niedźwiedź zamruczy.

    To jest zapewne glowne marzenie polskiej psychiatrii: usiłować za pomocą drażenie wywołać jakąkolwiek reakcję niedźwiedzia, by natychmiast móc umrzeć za tak zwaną ojczyznę, a następnie przyznać sobie Virtuti Militari, za rojenia na swój własny temat. Bardzo korzystnie jest dla Polaka roić na tyle praktycznie, żeby jednak nie umrzeć, co jest bardzo dziwne: każdy Polak pragnie szybkiego i szczęśliwego spotkania z bozią. Rojenie o tym, że się umarło za ojczyznę przy stole ze schabowym z wódką i wśród brzęków napierśnych medali jest najkorzystniejszym rojeniem nadwiślańskiego poległego bohatera o sobie: mit syty i wódka cała. W kiszkach.
    A Kaczyński Lech też pił wódkę z Kiszczakiem, jednak się nią nie zaciągał.

    Nam pozostaje emigracja, całkowita lub wewnętrzna i rumień wstydu.

    Tu mam wątpliwość, czy to sensowne i w ogóle wykonalne – wstydzić się za kogoś. Poczucie zohydzenia, świadomość ruiny i deprawacji rządzących umysłów oraz dużej części suwerena też, ale czy możliwe jest wstydzenie się za kogoś innego?
    Jest i kolejna kwestia: czy to aby nie przeciwskuteczne etycznie, wstydzić się za tego, który sam powinien za siebie się wstydzić.
    Emigrować też nie ma co, raczej zmusić do emigracji złodziei państwa i stosunków wspólnych. Nie porządni kradną i mają emigrować, a porządni są okradani, więc złodziei trzeba zmusić do emigracji, a wcześniej – odbrać ukradzione i zmusić do zapłaty nawiązki.

  179. https://wiadomosci.onet.pl/swiat/siergiej-lawrow-o-roli-rosji-w-ii-wojnie-swiatowej-fakty-sa-po-naszej-stronie/5k9ejb4
    „Nasi zachodni koledzy próbują w sposób wybiórczy prezentować fakty”
    Zapewnił, że Rosja „nie ukrywa ani jednego faktu”, gdy „obstaje przy swoim punkcie widzenia na historię II wojny światowej”.

    – Nasi koledzy zachodni – jak przejawiło się to podczas relacjonowania obchodów w Warszawie w związku z 80. rocznicą rozpoczęcia II wojny światowej – próbują w sposób wybiórczy prezentować fakty swojej opinii publicznej – powiedział minister. Jego zdaniem państwa te „przemilczają te karty, które nie przynoszą chwały ani krajom zachodnim, ani Polsce”. Minister nie podał przykładów.

    – Jest to problem. Jego rozwiązanie polega na konieczności otwartych i szczerych rozmów, przede wszystkim między historykami – ocenił Ławrow.

    Podkreślił, że politycy „są zobowiązani do kierowania się ramami i normami prawa międzynarodowego”. Polegają one – kontynuował „przede wszystkim na wyroku Trybunału w Norymberdze, który jasno określił, kto powinien ponieść karę za awantury rozpętane podczas II wojny światowej”. Jak dodał, normy te określa również karta NZ, „która głosi w jednym z paragrafów, że wszystko, co zrobiły kraje zwycięskie nie podlega rewizji”.

    Zwłaszcza to ostatnie zdanie jest ciekawe w obecnych czasach.

  180. @seleuk,
    psychopata i zbrodniarz, to z pewnoscia niecodzienna osobowosc i osobliwa inteligencja. Nic nieprawdziwego w takim stwierdzeniu nie ma.
    A fakty sa zawsze autentyczne.

  181. Optymatyk
    3 września o godz. 9:07

    Skoro Ławrow powiedział, że Rosja „obstaje przy swoim punkcie widzenia na historię II wojny światowej” to znaczy, że nie jest całkiem obiektywna, czyli też „nie przedstawia wszystkich faktów swojej opinii publicznej” co – skądinąd absolutnie słusznie – zarzuca Ławrow Polsce i innym „zachodnim kolegom”
    Jeszcze się tak w historii człowieka nie zdarzyło, żeby w sprawach nieco nieprostych „wszystkie fakty zostały opinii publicznej przedstawione”, bo też hipotetyczny demonstrator faktów kryje je przed sobą samym. Jak ukryje, ma czyste sumienie gdy ich nie przedstawia innym.
    Rzecz nie tyle w przedstawianiu niemożliwego, czyli tych wszystkich faktów, a faktów węzłowych, decydujących o innych faktach, ustalających ważne ich konfiguracje i mających ciążenie decydujące o całości zdarzeń w sprawie.
    Ławrow ma zupełną rację: bez zwycięstwa „wschodniego kolegi” Stalina na froncie wschodnim Hitler nie tylko opanowałby całą Europę po Ural i albo zniszczył albo zniewolił Brytanię, ale też miałby dość argumentów i zapewne sił, żeby rzucić globalne wyzwanie USA i w konfrontacji zwyciężyć. Zwłaszcza, że wtedy, po zwycięstwie na wschodzie Europy, zupełnie inna byłaby sytuacja Japonii.
    W konsekwencji, to Stalin zagwarantował istnienie Polaka jako zjawiska przyrodniczego nad Wisłą, w dodatku w pelnym rozkwicie: i genów i wścieklicy na Rosję za uratowanie siebie od zagłady.
    W sumie więc Ławrow ma rację i dysponuje najmocniejszymi argumentami i faktami na rzecz jego stanowiska przemawiającymi.

  182. Tanaka
    3 września o godz. 9:23

    Wg definicji S.J. Leca:
    Historia – zbiór faktów, które nie musiały zajść.

    wg Napoleona:
    Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

    całkiem współcześni Rosjanie mówią:
    Jak mawiał mój nauczyciel, w szkole są dwa najważniejsze przedmioty: przysposobienie obronne, żeby wiedzieć, jak strzelać, i historia, żeby wiedzieć, do kogo.

    A Miłosz na to:

    Kto mówi o historii, jest zawsze bezpieczny.
    Przeciwko niemu świadczyć nie wstaną umarli.
    Jakie zapragniesz możesz przypisać im czyny,
    Ich odpowiedzią zawsze będzie milczenie.
    Z głębi nocy wynurza się ich pusta twarz.
    Nadasz jej takie rysy jakich ci potrzeba.
    Dumny z władzy nad ludźmi dawno minionymi
    Zmieniaj przeszłość na własne, lepsze podobieństwo.

    Mnie zaś odpowiada I. Krasicki:

    Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
    A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
    Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.

    Bo widzisz, jakby tak Napoleon wygrał to, co przegrał…

  183. Tanaka 3.09 9:23= w 100 zgoda!
    Ale dodam:hitleryzm chcial:
    -wymordowac Zydow
    -ograniczyc liczbe Slowian do 1/4 i zatrudnic zywych do roli sluzacych
    -stopniowo zlikwidowac u siebie i innych krajach chrzescian!O tym , Tanaka milczysz , albo ….niewiele wiesz o hitleryzmie! Nie moja sprawa!Zyj dalej w niewiedzy!

  184. jakub01
    3 września o godz. 9:08

    Z praca nie bylem zapoznany czytelniczo. Bezwatpliwosc, jak wszystkie inne z serii „obwod kola jest πd” mozna zapoznac w bibliotece universyteckiej UW. Mamwatpliwosc, na temat wszystkich faktow autentycznosci. Autentycznosc jest kierowana moca przerobowa wlasnego lenistwa intelektualnego. Fakty nie. Jezeli pilke w reku trzymamy to obserwator blisko widzi jak trzywymiarowy przedmiot. Pilka dalekooddalona, do Ksiezyca, wyglada niewatpliwie na dwuwymiarowa. Przy bezchmurnym niebie ofkors. Pytanie nie jest czy pilka ma trzy wymiary czy dwa (fakt). Pytanie jest, czy pilka moze ma wymiar 2,6 autentycznie, kiedy? Gdzie ta granica niezauwazalna? Bo gdzies musi.

    @All. A pozatym https://www.politico.eu/europe-poll-of-polls/poland/ Cos mnie wydaje, „emigracja wewnetrzna” wieloletnia, jest teraz przy pelnej politycznej wladzy i wyglada bedzie dalej. Emigracja wewnetrzna 😀 Polska jezyk przeurocza jezyk.

    pzdr Seleuk

  185. Zreszta, w doswiadczeniu z gotowaniem zaby, ale powolnym. Latwiejsze od pilka obok Ksiezyc. Pytanie czy lepsza, konsumpcyjnie, jest zaba gotowana (powolnie) czy zaba na surowo, jest pytanie dziecinne. Nie dotyka istoty, efekt experyment. Zaba gotowana i zaba surowa, rownie okropne konsumpcyjnie oba sa. Oba przypadki.

    pzdr Seleuk, kulinarnie bo przy lunczyku

  186. ,,Sami niby-żołnierze przeklęci zostawili jakieś 5,5 tys. trupów, w tym ok. 200 malutkich dzieci. W imię rojeń o III wojnie światowej i „prawdziwej Polsce”.
    To nie były rojenia o ,,prawdziwej Polsce” ale o TAMTEJ Polsce. Panów oficerów, dworków, panów i fornali, dziedziców i parobków. Tu mały przyczynek: kiedyś w GW przeczytałem wywiad z Prezydentem Bronisławem Komorowskim: o nim etc. Odniósł się w nim także do kwestii tzw. żołnierzy wyklętych (ja preferuję inne nazwy): wśród nich był jego ojciec. I w sumie nie byłoby to nic wielkiego, każdy ma jakiegoś ojca ale…do wywiadu było załączone zdjęcie oddziału jego ojca, siedzącego przy stołach, drzewa w rozkwicie, kilkudziesięciu chłopa, w tle…właśnie: DWOREK. Podpis maj/czerwiec 1945. Znowu by się chciało rzec pięknie: patrioci. Ale ugościć, nakarmić tylu chłopa? Z opowieści dziadka wiem, że powojnie było aprowizacyjnie wcale nie lepsze niż okupacja. Miast żywić okupanta trzeba było, (pod przymusem – chyba większym niż za Niemca) żywić odbudowującą ze zgliszcz kraj populację miast. Sorry taki klimat. Moja babcia wspomina, że był GŁÓD a tu goszczenie tylu chłopa? Właśnie o taką Polskę walczyli wyklęci. ,,By było jak było”…choćby za cenę popielska postatomowego (dla rozgrzeszenia tych reakcjonistów, dodam, że ludziska wtedy nie ogarniali niewyobrażalnej siły i długofalowych skutków broni nowej ery). O jaką Polskę walczyli? Np. o Polskę Ziemkiewiczów – w swoim ,,Polactwie” literat i publicysta Ziemkiewicz dokonuje chłosty (jakże słusznej) naszych wad. By jednak pokazać, że ma do tego niejakie kwalifikacje wywodzi najpierw ,,skąd Jego Ród”. Szlachta mazowiecka, patriotyczna, zaangażowana społecznie i samorządowo. Piknie. I z tej pozycji moralnej wyższości osądza przedstawiciela plebsu, niejakiego Redlińskiego, też literata, który to cham, miał czelność powiedzieć coś na kształt ,,gdyby nie komuna i jej zmiany społeczne to jedyną perspektywą jaka by go czekała to odziedziczenie roli pastucha księżowskich krów gdzieś nad Narwią. ,,TAM JEGO MIEJSCE” (za takie poglądy) świsnął bat panicza Ziemkiewicza. Owszem – po 1989r pracowicie odbudowujemy to co było esencją II RP – społeczeństwo klasowe, rozwarstwienie majątkowe, dbamy by tak jak w II RP istniała ,,rezerwowa armia bezrobotnych” ( tu robotę popsuła przeklęta demografia i UE) i stosunki folwarczno-pańszczyźniane. Awanse i zmiany spowodowane przez komunę utrudniają robotę ale zawsze…Można rzec – żołnierze wykleci zza grobu świecą triumf. Po niejakim odtworzeniu relacji społecznych czas na ideolo: Polskę obywatelek Krzepy i Przeczulicy, zamiast gett ławkowych Polska sortowa (nie mylić z re) i wiadomo nade wszystko bez ksiądza nie ma nic…

  187. Slyszalem, ten Ziemkiewicz fornalem jest. Tak mu wyszlo. Pare hektarow ma (malorolny) zeby KRUS placic. Patriotycznie. Ksiazek „patriotycznych” nie mam zwyczaj czytac.
    pzdr S (koniec lunczykowania) Polska jezyk, przeurocza jezyk

  188. Co do samej rocznicy Września: wieje pustką jak holywoodzki film akcji. Ze stosowną głębią intelektualną i bohaterami jak z tektury oraz zerowym zrozumieniem dramatyczności sytuacji.
    Ot, show na użytek wyborczy, zresztą jak wszystko co dobrozmieńcy czynią: UŻYTEK WYBORCZY. Trump nie dopisał – widać pojął, że z dobrozmieńcy dali już mu wszystko co mogli a selfi z Kukurydzianowłosym Klownem do tanich nie należy. Można rzec, że PiS swoim prostactwem rocznicę spostponował ale jak zawsze chamskość i przaśność tu gra na jego korzyść. PiS przemawia do takich ludzi – czy oni by byli w stanie przyjąć i krytycznie przeanalizować listę płk. Rzepeckiego? Nie, oni zaryczą: Nigdy więcej ze szablami na czołgi. Ludzie, którzy świadomie pamiętają tamten straszny czas jest co raz mniej za to dorasta pokolenie, które wygrało trzykrotnie kampanię wrześniową w Panzergenerala, znające zdradzieckość Zachodu i Rosji. I ono WIE ,,co i jak”. ,,Z Ruskimi trzeba krótko”, ,,Z Unią krótko bo to zdrajcy” ,,Tylko zjednoczona Polska lepszego sortu coś to pomoże” etc. To pokolenie, któremu wojna kojarzy się z przystojnymi młodzieńcami w prochowcach z rękoma w kieszeniach, którym oddają się w przypływie patriotycznej namiętności chętne dziewoje, to świat gunów prawie takich jak w amerykańskich filmach i akcji na podobnym poziomie. Zresztą: ileż razy w tzw. normalnych mediach nie czytało się tytułów: świat nie wiedział o akcji jak z ,,dział Nawarony” etc. Całymi latami trwało nakręcanie tej popbohaterszczyzny. Komuna też to robiła ale była jeszcze ,,polska szkoła filmowa” i jej demitologizacja oraz…dwuletnia przymusowa służba wojskowa, która dawała przedsmak tego w jakich warunkach się naprawdę odbywał szturm Kołobrzegu. Od 2010r tego brakuje. Nasi kandydaci na bohaterów, nawet jeżeli są w WOT (a wcale jak na tak liczny element patriotyczny WOT na nadmiar kandydatów nie cierpi) nie rozumieją, że wojna nie zaczyna się w sobotę rano a kończy wieczorem w ciepłym łóżeczku żony czy dziewczyny ale trwa dalej: przez wiele,wiele poniedziałków.
    Dlatego te żenujące występy ,,upamiętniające” jakkolwiek żenujące by nie były nie są do nas skierowane, nawet do zagranicy nie ale do Suwerena. A Suwerenowi już Kurski naświetli temat kto, co i jak. Wiadomo – dziadkowie ,,gorszego sortu” tu dziadkowie ,,lepszego sortu” tam. Znowu światu narzuciliśmy swoją narrację…

  189. @seleuk|os|
    3 września o godz. 13:16
    Chciałem wrzucić to krusowanie naszego zmiańskiego propaństwowca ale wyszła mi i tak zbyt długa epistoła. Bardzo to szlacheckie: kiedyś Jasienica napisał o przeciętnym szlagonie: ojczyznę kochał, wolność jej a więc i swoją miłował nade wszystko, podatków płacić nie chciał, walczyć nie zamierzał (od tego byli inni w tym Panbuk) w kościele szaty rozdzierał i piersi się bił ale przykazań zwykle nie dotrzymywał, o sakiewke i majętność skrzętnie dbał. Wypisz-wymaluj: Ziemkiewicz.

  190. Slawczan
    3 września o godz. 13:04
    Mój śp. Teść był synem parobka na majątku k. Miechowa ( stamtąd pochodziła Kasztanka Piłsudskiego ) i wspominał, że w czasie okupacji żyło im się lepiej niż przed nią bo Niemiec dopilnował, by dziedzic wypłacił w gotówce i w naturze swoim pracownikom wszystko, co się im należało. Bardziej też bali się wizyty partyzantów niż niemieckich żandarmów – ci drudzy nigdy nie zabierali wszystkiego co tym pierwszym często się zdarzało. Dzięki komunie dziadek żony z parobka stał się gospodarzem „na swoim”, teść zrobił maturę a potem ukończył studia. Gdyby nie to, to może świniopasem by został ….
    Dziwi mnie zawsze, że ci, którzy komunie zawdzięczają swój awans społeczny na niej „psy wieszają” !
    Taka to wdzięczność Polaka …..

  191. Jeśli chodzi o marny start w zagospodarowywaniu Ziem Zachodnich do poziomu „odpowiedniego”, to główną przyczyną nie dawania sobie rady z tym zagospodarowaniem było zderzenie cywilizacji.
    Przybysze nie byli obznajomieni, nie mieli praktyki w gospodarowaniu takim jak się należy, ich mentalność była tradycyjna – z elementami sprzyjającymi przetrwaniu, a nie rozwojowi.
    Kilkadziesiąt lat (ponad 70 upłynęło) i coś się ruszyło w tej dziedzinie.
    Pzdr, TJ

  192. @seleuk|os|
    3 września o godz. 12:39
    Grafika wyraźnie pokazuje, że gadanie jakoby głosowanie na Razem odebrało głosy PO które przez to przegrało jest bzdurą i ściemą.
    Jeszcze jeden polski mit.

  193. Po co obchodzimy 1 września wyjaśnił nasz przyjaciel, Michael Pence. Wicek od Trumpa.
    Ówże Pence przyjechał, wygłosił i wyjechał. Z czym trzeba: kolejnym miliardem złotych w kieszeni.

    Jego szef, Donald Trump już wcześniej Polakom wyjasnił jak działa na Polskę druh jej szczery, czyli Ameryka: Polacy nam zbudują co trzeba i nie trzeba i sami za to co do grosza zapłacą oraz kupią od nas co trzeba i nie trzeba i sami za to co do grosza zapłacą. Następnie nas pocałują w rączke i będą bardzo zadowoleni.
    I to jest bardzo dobre, oświadczył Trump, czyli oświadczył to samo co polski Pan Bóg w niebieskiej książeczce kiedy popatrzył na to co zrobił i oświadczył to samo co Trump.

    Niejaki Morawiecki, pod swoim Kaczyńskim wcześniej oświadczył, że Polska wprowadzi podatek cyfrowy dla wielkich korporacji, a podatek mał obowiązywać od 2020 roku, zaś firmy takie jak Facebook, Google czy Amazon miały Polsce płacić około miliarda złotych cyfrowego podatku.
    Nie będą płacić: Michael Pence wrócił do swojego Trumpa z oświadczeniem, że podatku nie będzie. Gospodarka USA jest o miliard nadwiślańskiej waluty do przodu z powodu Trumpa, a państwo nadwiślańskie o ten miliardzik do tyłu.
    Do tego posłużyła wizyta amerykańska nad Wisłą 1 września roku pamiętnego 2019.
    Czyli Polska jest zadowolona.

  194. @Tanaka
    3 września o godz. 17:25

    …a w tym czasie Trump grał w golfa w jednym ze swoich resortów hahaha! Pokazując gdzie ma wasala. Uchachalam się przednio.

    https://www.indy100.com/article/trump-poland-hurricane-dorian-golf-course-virginia-twitter-reaction-9087336

    PS. Świetny, mocny wstępniak.

  195. I jeszcze fajnie nawarczał na wspomnianego przez @Herstoryka Sadiqa Khan, burmistrza Londynu, który przygadał mu na temat tego golfa wczesniej (Sadiqa lubimy bardzo! I zawsze mamy frajdę kiedy rozjuszy Fryzurę a rozjusza go regularnie. Fryzura po tem fajnie się wscieka na Twitterze)

    https://www.itv.com/news/london/2019-09-03/donald-trump-hits-back-at-sadiq-khan-over-comments-president-was-playing-golf-during-hurricane-dorian/

  196. @Zyta

    Ja już praktycznie zmniejszyłem aktywność blogową, choć pod tym wstępniakiem wyjątkowo dużo piszę, choć ani zdrowie ani śmierć 5-tej osoby z siedmiorga rodzeństwa nie nastrajają mnie do filozofowania. Z tym rozróżnianiem dobrych od złych faktycznie zawsze i wszędzie jest kłopot, ale polityka polskich władz lokalnych w latach 40-tych była błędna a nawet obłędna. Głośno trąbiono o wspaniałych Ślązakach, którzy przez 700 lat zachowali polskość, więc „nam się Śląsk należy”- wypieprzajmy tylko jego mieszkańców, ziemia i budynki nas pokochają. ! Logika iście pisowska!

    Sytuacja repatriantów ze wschodu (idiotyczna nazwa- w domu czuli się w ojczyźnie a u nas obco, to skąd przedrostek „re”??? „Quoi qu’il en soit”, jak mawiają starożytni Rosjanie, jak się czuł syn polskiego powstańca (i jego ojciec), gdy mu na gospodarstwo wpakowali obcego, który nim pomiatał? Raczej nie pokochał tej „dobrej zmiany”.
    Sytuacja na Dolnym Śląsku była inna. Tam w zasadzie planowano wysiedlać wszystkich, robiąc miejsce dla „wschodniaków”. Często logistyka zawiodła i dwie (kochające się) rodziny siedziały na jednym gospodarstwie miesiącami. Tu zadziałała statystyka – wszędzie są dobrzy ludzie i świnie, po obu stronach. Znam tę sytuację z opisu żony, teścia i reszty rodziny zony. Nie był „miły” gospodarz, a teściowa z córkami niezbyt bojowa, ale krzywd nie doznali, bo „ORMO czuwało”. Były takie gospodarstwa, gdzie Polacy odreagowali frustracje wojenne na mieszkańcach niemieckich. Tam nie było wątpliwości „who is who”. Gdy teść wrócił z wojny, sytuacja się prawie unormowała, bo znał niemiecki z okresu młodości i był po prostu dobrym człowiekiem, to był jeden z nielicznych przykładów prawdziwego katolika. Jeszcze jako żołnierz szlakiem przez Kołobrzeg do Berlina hamował zapędy kolegów w gnębieniu ludności cywilnej Pomorza i z paskudnym (bez picu) Niemcem się dogadał. Mógł zamienić gospodarstwo na lepsze z „dobrym” Niemcem, bo nowe budynki i pole blisko…lecz zaminowane. Wolał zostać w prastarej chacie i czystym polem. Wiedział, że nikt nie wróci na kresy i dbał o to co zastał, niestety niezbyt okazałe gospodarstwo. Nie wszyscy się zachowali po katolicku, nawet nie po żydowsku („oko za oko”…), bo u żydów trzeba znaleźć właściwe oko, nie przypadkowe. Rodzina zony miała możliwość dobrych rozwiązań, najpierw ładne gospodarstwo w Tworkach i pracę w Zakładzie, potem duże mieszkanie we Wrocławiu, razem z bratem, po latach piękny nowy dom w Opolu (spółdzielczy) razem z nami młodymi – pod warunkiem – meldunek >4 osoby, a teściowa zastosowała metodę 3xnie. Przyczyny bywały różne, od tego, że nie chce blisko Warszawy, do faktu, że we Wrocławiu nie będzie miała krowy, a w Opolu ze mną zbyt niebezpiecznie, bo co będzie, gdy córka umrze i paskudny zięć ją wyrzuci na bruk? Poznałem jednak gruntownie okolice i nie tylko.
    W 1945 roku – latem moja rodzina została rozparcelowana w kilku domach na wsi niedaleko Ząbkowic, w tym jedno wzorcowe, duże gospodarstwo z kompletnym oprzyrządowaniem. Prawdopodobnie byli to potomkowie kolonistów, bo za czworobokiem budynków były ich pola aż do horyzontu. U sąsiadów podobnie. Wszystkie możliwe maszyny, nowoczesne. Jakiś czas później (lata) zrobiłem sobie z siostrą, która zmarła kilka dni temu, „powrót do dzieciństwa” – ja – bo ona była 7 lat starsza i łakomym kąskiem dla soldateski rosyjskiej i czeskiej.. Oglądaliśmy to gospodarstwo, nędza i brud. Ludzie mili ale w ciągu może kilkunastu lat zmarnowali wszystko, maszyny i budynki.

    Kilka uwag do Twojego komentarza:
    Wieś opolska nie była tak wyludniona jak piszesz, ludzie długo nie chcieli opuścić swych domostw. Większość została Polakami za 25 zł, czyli uzyskała „Tymczasowe Zaświadczenie Narodowości Polskiej”, które po latach zmieniono na obywatelstwo i wydano dowody osobiste, tak przy okazji „polonizując” nazwiska wzorem Bismarcka długo wcześniej, na podstawie poufnego zarządzenia Cyrankiewicza, które być może jeszcze obowiązuje.

    PS
    Wiesz, jaka była perfidia władz w tym temacie? Na dole tego zaświadczenia drobnym drukiem pisało:
    „Zaświadczenie ma charakter tymczasowy i może być w każdej chwili unieważnione”!
    Dziś jestem Polakiem, a jutro Niemcem lub bezpaństwowcem.
    M oj pradziadek przewraca się w grobie.

    A tu @zza kałuzy uważa, że kocham tymczasowość!

  197. PS

    Jeśli dom podobał się przybyszowi, nie pomogło zaświadczenie – 25 zł zmarnowanych!

  198. 3 września o godz. 17:47
    Kostka

    Ale jak się ładnie fryzura wyraził, że szef władz Londynu powinien nie być nim, bo w Londynie kogoś nożem zabili.
    Chyba się z fryzura zgodzimy : nie powinien być prezydentem, bo mu w USA tego i owego codziennie zabijają.
    Czy fryzura Trump sam się ze sobą zgadza?

  199. @Zyta

    Przeczytałem jeszcze raz Twój poprzedni komentarz o armii Andersa i Monte Cassino. Tak się składa, ze w Armii Andersa było trochę Ślązaków. Z jednym grałem w pingponga godzinami. Byłem na Monte Cassino pod koniec czerwca dawno temu. Szukałem maków – ani jednego, a według Gugla kwitną w tym czasie. Nie wiem w co wierzyć. Przyjrzałem się nagrobkom – sama młodzież, która mogła w ojczyźnie pracować, a ginęli, bo alianci żałowali klasztoru – idiotyzm. Jeden skoncentrowany nalot i byłoby po wszystkim.

  200. Mojego dziadka+rodzine=8 osob wyrzucono z 25 ha gospodarstwa w 1946 do Niemiec !Zajal to repatriant ze Wschodu! Najpierw spalil drewniane budynki gospodarcze, potem sie wyniosl do….. nie wiem gdzie ; pole do dzisiaj lezy odlogiem! A teraz final :w tej gminie instruktorem rolnym zostal …..jego syn!
    PS. W moim przekonaniu przemysl polski jest obecnie tak samo opozniony do niemieckiego jak 150 lat temu, a wladcy warszafscy dalej nie maja pojecia jak ten dystans odrobic! Dla pocieszenia maja „Zyte”!??
    Problemem dla Polski to:warszafiak nie potrafi!

  201. @tejot
    wszystkic Polakow cechuje mentalnosc sprzyjajaca przetrwaniu co jest efektem takiej a nie innej historii i jednoczesnie przyczyna naszych zahamowan, braku wizji i strategii na przyszlosc, niecheci do zmian, sklonnosci do zasklepiania sie w malym, rodzinnym ciepelku osob najblizszych, swojactwie. Przeciez my jastesmy genialni jako panstwo podziemne.

  202. @ nie pamietam gdzie to bylo, w jakim obozie kiedy jeden ze straznikow obozowych ostrzegal kolege. -„Uwazaj na Polakow. Poloz nagiego Polaka pod szklanym kloszem, a po dwoch tygodniach bedzie ubrany, umeblowany i bedzie pedzil bimber.”

  203. Jestesmy narodem kombinatorow a nie reformatorow.

  204. xpawelek
    3 września o godz. 21:32

    Niestety, nie mogę się zgodzić, błędna diagnoza: to włatcy, w tym warszafcy również są sami w sobie problemem. Zakładając na chwilę, że teoretycznie mogliby wiedzieć, nadal pamiętać trzeba, że pilnują również takiego ładu, odpłatnie lub za ekwiwalent zindeksowany TKM.
    Przepraszam uprzejmie, a w Krużewnikach był? Nie? .., a szkoooda.

  205. Antonius
    3 września o godz. 20:45

    alianci żałowali klasztoru – idiotyzm. Jeden skoncentrowany nalot i byłoby po wszystkim.

    To jakiś mit. Klasztor był bombardowany z powietrza i ostrzeliwany. Był ruiną, gdy do niego wkroczyli Polacy. Teren dookoła był posiekany w drobiazgi. Dość spojrzeć na zdjęcia w książce Wańkowicza (tej nieskróconej). Był to bardzo trudny do zdobycia obiekt z uwagi na góry i obfitość bunkrów (w dodatku broniony przez dobrze wyszkolone jednostki), z którego Niemcy – owszem, nieźle przetrzepani – wreszcie wycofali się pod wpływem sytuacji na innym odcinku frontu.

  206. zyta2003
    2 września o godz. 22:47

    Ojca szlak bojowy u Andersa to oczywiscie m.in. Polnocna Afryka (np. el- Alamain, Tobruk (…)

    To niemożliwe.Tobruku broniła w okresie sierpień – grudzień 1941 roku, sformowana na Bliskim Wschodzie, Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich. W bitwach pod EL Alamein Polacy nie uczestniczyli. W II bitwie Brytyjczycy jedynie korzystali z wynalazku polskich oficerów: wykrywacza min.

  207. https://kultura.onet.pl/film/wywiady-i-artykuly/patryk-vega-przez-ten-film-moge-stracic-wszystko-wywiad/pdl42wf
    – Osiemdziesiąt procent tego, co widzowie zobaczą i usłyszą, to cytaty z rzeczywistości, w zasadzie jeden do jednego – zapowiada swój najnowszy film „Polityka” Patryk Vega. Twórcę „Pitbulla” i „Botoksu” do zajęcia się tym tematem skłoniły podziały w polskim społeczeństwie, które zauważył także w swojej rodzinie. Jak twierdzi, jest za to szykanowany i ponosi ogromne ryzyko. I chociaż całą politykę uznaje za bagno, to jego zdaniem głównie PiS skoncentrowany jest na budowaniu nienawiści. – Dla mnie najbardziej zatrważające jest to, że o przyszłości kraju, w którym przyjdzie żyć moim dzieciom, decydują socjopaci.

  208. Szary Kot
    3 września o godz. 21:53

    Żeby móc coś przytomnie o wojnie twierdzić czy czemuś o niej przeczyć, należy rozumieć uwarunkowania i wymogi wojny w ogólności a sprawy operacyjne w szczególności. Wańkowicz był pisarzem, niespecjalnie można in extenso polegać na jego książce gdy się szuka szerszej wiedzy. A i silne parcie subiektywne też u Wańkowicza działało.
    Faktycznie, bombardowania obróciły klasztor w ruinę, a w tych ruinach Niemcy całkiem wygodnie mogli się bronić, choć gdy klasztor był cały też mieli wygodę.
    Polacy trafili na miejsce właściwie już w końcowych fazach dosyć długiej bitwy, gdy większość innych zdarzeń na tym odcinku frontu została już rozstrzygnięta na korzyść aliantów. Faktycznie też, Niemcy nie zostali w ruinach klasztoru zgnieceni, a ci co dotąd przeżyli opuścili go ze względów operacyjnych i zdobyte zostały już puste ruiny.

  209. Optymatyk
    3 września o godz. 22:46

    Vega wyraził się precyzyjnie: o sprawch państwa i innych publicznych decydują teraz socjopaci.

  210. scrambler
    3 września o godz. 21:53

    xpawelek
    3 września o godz. 21:32

    Niestety, nie mogę się zgodzić, błędna diagnoza

    Rety! to kolega xpawelek dał radę postawić jakąś diagnozę?

  211. @Slawczan
    3 września o godz. 13:04
    Po przeczytaniu Twojego wpisu mogę przypuszczać, nie wiem tylko, czy słusznie, że popierasz moją sugestię, że od 30 lat powoli następuje, acz teraz przyspiesza, w Polsce refeudalizacja stosunków społecznych? W czym przewodnia rola KK jako ostoja tychże.
    Wracają w nowej odsłonie czasy „Pana, wójta i plebana.”

  212. Kto zwiedzi odbudowany klasztor na Monte Cassino, ten zobaczy mnóstwo zdjęć pokazujących morze ruin i zniszczone całe wzgórze.
    Ja tam też nie widziałem maków, może było za wcześnie (koniec kwietnia) choć u stóp wzgórza kwitły już akacje i w Toskanii czerwieniły się całe pola.

  213. Runęli przez ogień, straceńcy,
    Niejeden z nich dostał i padł,
    Jak ci z Somosierry szaleńcy,
    Jak ci spod Racławic sprzed lat.
    Runęli impetem szalonym,
    I doszli . I udał się szturm.
    I sztandar swój biało czerwony
    Zatknęli na gruzach wśród chmur.

    Kiedy zajęto klasztor, w ruinach było już tylko 16 rannych Niemców, reszta ewakuowała się pod osłoną nocy i poddała Brytyjczykom.

  214. Tanaka
    3 września o godz. 22:55

    Wypowiedziałem się w kwestii ostrzału/bombardowań klasztoru, i to się zgadza, że został zrujnowany. U Wańkowicza powołałem się tylko na zdjęcia.

  215. jakub01
    3 września o godz. 21:44

    … ciut nadmierne uogólnienie. Zwłaszcza w takim zestawieniu. Można reformować i nie kombinować. Albo żeby nie kombinować. Trynd akurat teraz jest taki, żeby tak kombinować by samo kombinowanie wyglądało jak reformowanie. Takie jest tanie państwo:
    https://bi.im-g.pl/im/ab/0d/17/z24173483V,Andrzej-Rysuje—AFERA-KNF.jpg

  216. Tanaka
    3 września o godz. 23:05

    Kurde, może miałem okulary do góry dnem?

  217. Tak mnie męczy to obchodzenie rocznicy wybuchu wojny. Bo takie bezsensowne. Wojna to śmierć, tragedie, głód i bezdomność. O sraczce nie wspomnę. To co tu celebrować?
    Zakończenie wojny, to rozumiem, ale wybuch?

  218. @Tanaka
    3 września o godz. 23:03

    Vega wyraził się precyzyjnie: o sprawach państwa i innych publicznych decydują teraz socjopaci.

    Decydowali zawsze i wszędzie! Tak było, jest i będzie! Różny jest tylko zakres i skuteczność kontroli sprawowanej nad socjopatami przez resztę społeczeństwa.

    @Ewa-Joanna
    4 września o godz. 1:14

    Tak mnie męczy to obchodzenie rocznicy wybuchu wojny.

    Mnie też. Zamiast patriotyczno-narodowej tromtadracji powinna być żałoba i tłuczenie do łbów prawdy o naturze i skutkach wojen, żeby była nauczką i motywacją do unikania.

  219. @Herstoryk
    4 września o godz. 2:35
    Nie na temat. 🙂
    Właśnie siedzą u mnie pod oknem dwa „psy ogrodnika” czyli rainbow lorikeets i jedzą bułeczkę z jabłuszkiem. Obok leży tarkowany serek którego nie jedzą ale nie pozwalają go jeść innym chętnym. A butcher bird ukradł kawałek jabłuszka i podjada z drugiej strony domu. Nawet nie wiedziałam, że one jedzą jabłko. Człowiek się ciągle uczy. 🙂

  220. @Herstoryk
    4 września o godz. 2:35
    I na temat.
    Owe patriotyczne dziewczyny co to maszerują ochotnie z dziarskimi chłopakami na paradach, powinny poczytać a najlepiej obejrzeć film na temat losu kobiet w czasie wojny.

  221. @Ewa-Joanna
    4 września o godz. 3:07

    Nie na temat.
    Właśnie siedzą u mnie pod oknem dwa „psy ogrodnika” czyli rainbow lorikeets i jedzą bułeczkę z jabłuszkiem.

    Skoro nie na temat….. to u nas szczury nauczyły się obgryzać żółtą skórkę z cytryn, którymi obwieszona jest nasza Mayerka, żeby dobrać się do słodkawego białego włókna. Miąższu nie ruszą, choć majerki to łagodne cytryny, musi być dla nich za kwaśny. Kocurski od czasu do czasu zabije któregoś, zostawia nam łby i flaki na werandzie, resztę zżera, ale widać siła złego na jednego, bo dalej szkodzą.

  222. Optymatyk, 3 września o godz. 22:46, ale nie tylko (plus @All)

    Dzieci Patryk Vega zawsze moga emigrowac (nie wewnetrznie, tylko nie wewnetrznie jesusmaryja) poczem zczasem zajac ShoshenqII a dokladniej co ja moge, o czym nizej. Bo wiedza postep czyni, z czasem. Gdybu teorie refeudalisacji nadwislactwa przyjac, co mozna, to slowo emigracja nalezaloby zastapic zbiegostwo chlopow. Nie wiem niestety jak w czasach folwarcznuch (feudalnych) zbitke „emigracja wewnetrzna ” zastapic. Pozostawiam @Szanownym.

    Wczoraj wreszcie (myslalem, myslalem az wymyslilem) sfinalizowalem wreszcie, zrobie dwie muchy w ciazy, a jednym pacnieciem. Slå två flugor i en smäll (ang to kill two birds with one stone). Zapisalem Moja, Elena i mnie we wlasnej boskiej osobce, na kurs o starozytkach z assyryjskich do rzymskich. Znaczy zmagan cywilisacyjnych regiony. W miescie oddalonym, ale niezabardzo, a formie seminaryjnej prowadzony. Trzygodzinnie, coraz tygodniowo. Przez jednego, co duzo skorup tamtejszych wykopal, z piaskow, po czesci w gablotkach montujac pozniejszo, nie piasku. Ale jedna mucha, Elena, znowu wylamala z mojej przebieglosci. Cos jej wypadlo, nie z kieszeni/torebki, ano niecierpiacej zwloki wypadlo. Po jakiego ona zwloki nosi pytam, ale… Cos jak z tym koncertem, z dyrygent bez pulpit i skrzypaczka w Michelin kreacji, czerwonej. Co mnie Basia namowila, z powodzeniem. Mam oczywiscie plan alternatywny B, pewna zimna kobieta o Turandot imieniu. Niedlugo pojawi, cienkim glosem, a donosnie dawac rady. Jej historie znam na wyrywki, co pomoze mnie, zamknac oczy eventualnie i alternatywna wymyslec, zakonczenie libretto (C) korzystniejsze mnie. Do trzech razy przebieglosci (mojej) jest sztuka. W kazdym razie, wtorkowymi wieczorkami zajentyk bede, historiami rzeczywistymi ABC, nie alternatywnymi Niezapominajkami w MonteKasyno.

    Pisze otym, jak czytam @SzanownaBlogosfera, zajentyk zmaganiami cywilisacyjnymi na Wisly dorzeczu, co tez Dwurzeczem nazwac mozna. Teren i libretta alternatywne sa brane. Co prawda nie wiem, nadburzanskie czy nadodrzanskie, ale Dwurzecze, a nawet Trzyrzecze to jest. W kazdym wypadku, jako zadanie domowe Nr Jeden, dostalem dokladnie napisac jak to z tym ShoshenqII z rodzinki Kowalskich pod 22 bylo, mieszkanku przejsciowym. Co nie jest sprawa prosta. Gdybactwo o PRZESZLOSC. Krotko zreferowac. Takze bede czul na silach mnie, pozniej, zreferowac @SzanownejBlogosferze jak to Boles Krzywousty ze Zbynio wedrowali miedzy Lenino/Berlino, nic po drodze nie gubiac, jak Elena. I jeszce maki czerwone sadzali zamiast niezapominajki niebieskie po kasynach. Takie zdarzenia, duza wage maja na PRZYSZLOSC. Co nas poucza grzebanie po piaskownicach wielkogabarytowych. To jest jadro gdybactwa.

    Gdybactwo na temat Przyszlosci, w czasie wrzesniowym radosne jest. W wrzesniu, roku pamietnego, zainstalowalem panele sloneczne dachowe. Na rocznice dzis, Urzad Energetyczny, zazadal odmnie wykaz produkcji, dla statystyk i zapomog przyszlych. Na stosownych blankiecie, w pdf formie. Okazalo, calkowita moja dachowa produkcja ponad 1MW przekracza calkowite zuzycie energetyczne, lacznie z jap Lisciem. Z czego zapomog summa bedzie lepsza, jak ten Shoshenq (z Kowalskich) dostal na droge. Co jest wynik gdybactwa, radosc rocznic wrzesniowych i wedrowek Ra nad dachami. Tak za Shoshenq jak teraz.

    Scisle i dokladnie na temat rocznic napisane Ewa-Joanna 😛

    @Szanownych i dzieci rodziny Vega, przy kaffce pzdr Seleukos

  223. @ Ewa-Joanna
    4 września o godz. 3:07

    I na temat.

    Tobie i @wszystkim gorąco polecam angielskojęzyczną satyrę o napaści Niemców (ooops! Nazistów), na mityczny kraj Scalvusia (który jednak blisko przypomina 😉 ) we wrześniu 1939. Coś w rodzaju współczenego „Króla Ubu”, absurdystyczna komedia napisana przekomicznym kwiecistym językiem. Ja śmiałem się do łez, żona też, choć krzywiąc się czasami, bo nie bawią jej absurdy. Autorce, świeżej stosunkowo emigrantce z Polski należy się podziw za opanowanie angielskiego.

    Tak przy okazji, książkowi Cyganie są aliasem innej pogardzanej mniejszości/kozła ofiarnego, dla świętego spokoju i z uwagi na poprawność polityczną 😉

    https://www.amazon.com/Ballad-Barnabas-Pierkiel-Novel-ebook/dp/B00DXIEDCW/ref=sr_1_1?keywords=ballad+of+barnabas+pierkiel&qid=1567570051&s=books&sr=1-1

    https://storymusing.blogspot.com/2018/04/the-ballad-of-barnabas-pierkiel-by.html

  224. Herstoryk, 4 września o godz. 6:18
    do Ewa-Joanna

    Niewatpliwie nabede. „Pompatyczny onanista” (druga rec, Story Musing) opisany jezykiem Conrada (pierwsza rec, Amazon) musi byc calkiem mnie pasuje stylu. Rocznicowym. Szkoda nie ma probka text, ale…

    pzdr Seleuk

  225. Szary Kot
    4 września o godz. 0:03

    jasne

  226. scrambler
    4 września o godz. 1:02

    Tanaka
    3 września o godz. 23:05

    Kurde, może miałem okulary do góry dnem?

    No pewnie, że kurde.

  227. Herstoryk
    4 września o godz. 2:35

    @Tanaka
    3 września o godz. 23:03

    „Vega wyraził się precyzyjnie: o sprawach państwa i innych publicznych decydują teraz socjopaci.”

    Decydowali zawsze i wszędzie! Tak było, jest i będzie! Różny jest tylko zakres i skuteczność kontroli sprawowanej nad socjopatami przez resztę społeczeństwa.

    Że zawsze i wszędzie to jednak przesada. Natomiast pewne jest, że tak do polityki jak i do ryzykownego, ale potencjalnie bardzo zyskownego biznesu; kasty kleru, też wojska i innych sił działających przemocą bardzo nadproporcjonalnie często ciągnie właśnie socjopatów i psychopatów.

    Czy Jaruzelski był socjopatą? Rakowski? A może Mazowiecki był socjopatą? Kwaśniewski, Miller?
    Natomiast obecna władza jest systemowo ufundowana na tej i sąsiednich dewiacjach.
    Weźmy niemal dowolnego biskupa: ilość mrocznych skrzywień w ich głowach i fundamentalne zło ich przedsiębiorstwa które nazywają fundamentalnym dobrem, czyni ich niezdolnymi do funkcjonowania wśród psychicznie zdrowych ludzi.

  228. Czytam sobie w internetach, Kidawa Błońska jedynką w Warszawie, bardzo się cieszę. Bo na Schetynę to bym miała trudność głosować. Jeszcze tylko wylać Ujazdowskiego :/

  229. @Nefer 9:23

    W Warszawie kontrandydatem opozycji dla Ujazdowskiego ma być Paweł Kasprzak. I tu znów problem. Jeden z Łodzi drugi z Wrocławia. W circa półtoramilionowym mieście nie można było znaleźć jednego.

  230. @Tanaka
    4 września o godz. 8:15

    „Vega wyraził się precyzyjnie: o sprawach państwa i innych publicznych decydują teraz socjopaci.”

    „Decydowali zawsze i wszędzie! Tak było, jest i będzie! Różny jest tylko zakres i skuteczność kontroli sprawowanej nad socjopatami przez resztę społeczeństwa.”

    Że zawsze i wszędzie to jednak przesada.

    Moim zdaniem wcale nie przesada. Powinienem był jednak może ująć to inaczej – uważam, że kariery robią i szczytowe pozycje we wszystkich strukturach społecznych osiągają wyłącznie socjopaci. Zakres i powaga szkód jakie wyrządząją zależą od skuteczności i siły instrumentów kontrolnych w rękach reszty społeczeństwa. Uczciwość i empatia są na takich stanowiskach bagażem.

    Czy Jaruzelski był socjopatą? Rakowski? A może Mazowiecki był socjopatą? Kwaśniewski, Miller?

    Żadnego z tych osobników nie znałem, ani nie wiem o nich tyle, by jednoznacznie zdiagnozować. Sądze jednak, że Mazowiecki był zbyt uczciwy i idealistyczny by zrobić prawdziwą karierę.
    To, że głosili i wprowadzali inny „izm” niż kaczyści nie jest żadnym dowodem, iż socjopatami nie byli.

  231. paradox57
    4 września o godz. 9:39

    Prawda. Ale na Ujazdowskiego religia mi nie pozwala 😉

  232. PS.
    Nt. „Ballad of Barnabas Pierkiel” jest w sumie dosyć jadowitą satyrą na sclavusiańskie społeczeństwo. Czy Sclavusia to Polska decydować muszą czytelnicy…..

  233. A ja przeczytalem w internetach, Boris(ek) Psykopat(ek) „is still in power, but not in control.” Co dla zainteresowanym, szczegol jest w https://www.politico.eu/article/boris-johnson-loses-control-brexit/

    Jaki dobry link(i) o KidawaBlonska? Ale na jesusmaryjka nie dla prenumerantow, bo ja nieczytelny w takich wypadkach.

    pzdr Seleuk

  234. seleuk|os|
    4 września o godz. 10:04

    Pewnie będą przyśpieszone wybory. Tu link o Kidawie, tyle o ile

    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/malgorzata-kidawa-blonska-kandydatka-ko-na-premiera-sylwetka,966508.html

  235. @seleuk|os|
    4 września o godz. 10:04
    „A ja przeczytalem w internetach, Boris(ek) Psykopat(ek) „is still in power, but not in control.””

    Sledzilismy wczoraj rozwój wypadków na żywo – oj, było na co patrzeć! Boris dopiero drugi dzień w parlamencie i już wykoleił własny rząd i partię. Polityka brytyjska poszybowala w tak odjechane rejony, że i wagon popcornu nie wystarczy na następne dni. Mina Borysa po tym jak speaker Bercow ogłosił rezultat głosowania – bezcenna. Czekaliśmy czy zacznie tupac albo rzuci się na podłogę bijąc piąstkami ale się powstrzymał. Mina Bercow’a (i sposób w jaki woła „OOOOR – DER”) – też bezcenna. Próbuje nie mieć z tego za dużo frajdy bo to powagi wymaga wszak, demokracja zagrożona, brexit na horyzoncie, przyspieszone wybory i takie tam… ale moje niskie instynkty wzięły górę… 😉
    Zresztą jak tu nie mieć dzikiej frajdy ze spektaklu kiedy takie cuda się działy:

    https://www.theguardian.com/politics/2019/sep/03/sit-up-jacob-rees-mogg-under-fire-for-slouching-in-commons

  236. @Nefer
    Tobie religia, a ja nie lubię budyniu. Zresztą nie głosuję w Warszawie, a w Lublinie mam taki wybór, że chyba wolałbym w Warszawie.

  237. seleuk|os|
    4 września o godz. 6:15

    .. znasz li ten kraj?
    Niedorzecze Wisły, reszta wg mapki:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/04/zakamuflowana-opcja-niemiecka.jpg

  238. Kostka
    4 września o godz. 10:46

    Przeczytalem, obejrzalem (video) i…

    … czy Jacob Rees-Mogg z Kristina Pawlowicz pseudo „salatka warzywna” na pare dobrzedobrana nie nadawali? A i jakie dziecieci(e/a) wyprodukowali? Dobre. Jeden obraz daje wiecej jak tysiac slow politycznych analiz. Moja frajda tez gore wziela 😀

    Poszukalem co lepsze fragmenty, nie wiem czy wszystkie
    https://www.youtube.com/watch?v=hnAMLOCY5WE

    pzdr Seleukos

  239. paradox57
    4 września o godz. 11:37

    Nie znoszę budyniu. Żadnego. A nie możesz wziąć kwitu i głosować w innej dzielnicy? Chyba że całe miasto to jeden okręg 🙁

  240. Tanaka
    3 września o godz. 22:55
    Szary Kot
    3 września o godz. 21:53

    Żeby móc coś przytomnie o wojnie twierdzić czy czemuś o niej przeczyć, należy rozumieć uwarunkowania i wymogi wojny w ogólności a sprawy operacyjne w szczególności. Wańkowicz był pisarzem, niespecjalnie można in extenso polegać na jego książce gdy się szuka szerszej wiedzy. A i silne parcie subiektywne też u Wańkowicza działało.
    Faktycznie, bombardowania obróciły klasztor w ruinę, a w tych ruinach Niemcy całkiem wygodnie mogli się bronić, choć gdy klasztor był cały też mieli wygodę.
    Polacy trafili na miejsce właściwie już w końcowych fazach dosyć długiej bitwy, gdy większość innych zdarzeń na tym odcinku frontu została już rozstrzygnięta na korzyść aliantów. Faktycznie też, Niemcy nie zostali w ruinach klasztoru zgnieceni, a ci co dotąd przeżyli opuścili go ze względów operacyjnych i zdobyte zostały już puste ruiny.

    Mój komentarz
    Sądzę, ze tak prosto, to tam nie było. Klasztor był jednym z punktów oporu. Całość to liczne ufortyfikowane miejsca broniące przejścia na północ. To nie przełamanie klasztoru było powodem wycofania się Niemców, a złamanie obrony na kluczowych punktach wokół.
    Pzdr, TJ

  241. Zeby Brexit zakonczyc, przed lunczykiem. Kiedys napisalem, cala ta dziadostwo to blad Nieszczelnej Tereski. Miala mandat referendum, ale nigdy nie szukala mandat(warunki) Izba Gmin na rozmowy z EU. Zaczela na wlasna reke, od konca. Zamiast najpierw ustalic, co Izba zaakceptuje.

    Ide na lunchyk i
    pzdr Seleuk

  242. scrambler
    4 września o godz. 11:46
    Ide na lunczyk z zakamuflowana opcja niemiecka 🙂 (resztka golonki w porterze i salatka z kwaszonej kapusty + knedel)

    pzdr Seleuk

  243. @ seleuk|os|
    4 września o godz. 6:51

    Niewatpliwie nabede. „Pompatyczny onanista” (druga rec, Story Musing) opisany jezykiem Conrada…

    „Jerk” to wypierdek/frajer, a nie „wanker” (=onanista). Conrad w grobie by się przewrócił, gdyby ktoś przypisał mu taki język jak w tej książce. Recenzja na Amazon podziwia biegłość Polaków – Conrada i Zyzak, w literackim operowaniu angielskim. Karl Von Grushka, o którym mowa, może być nadętym frajerem, ale jest prawdę mówiąc jednym z najbardziej pozytywnych mieszkańców Odolechka. Wątpię, czy „Ballad” zostanie przetłumaczona na polski, bo to panie wstyd, obraza boska i kalanie gniazda. Czesi przetłumaczyli i wydali, https://www.goodreads.com/book/show/42036689-balada-o-barnab-i-pierkielovi, ale to przecież ateistyczne Szwejki 😉 😉 !

  244. Herstoryk
    4 września o godz. 6:01

    Mój komentarz
    Sądzę, ze przesadnym jest twierdzenie, że władzę sprawują wszędzie socjopaci, bo tacy mają najwięcej zalet i nie maja skrupułów (hamulców), co ułatwia przebicie się na szczyty.

    Myślę, że ta teza pomija wiele czynników, przesłanek, a między innymi regułę, która mówi, że władza „deprawuje” człowieka, co oznacza, że władza selekcjonuje, wydobywa, powołuje w człowieku do funkcjonowania cechy nazwijmy je socjopatyczne (jeżeli je posiada w formie utajonej i nie posiada hamulców) – arogancję, egoizm, chciwość, pazerność, parcie do dominacji metodami brudnymi – kłamstwa, pomówienia, naciągania prawa, współpraca z ciemnymi siłami, defraudacje w imię „nam się należy” lub z czystej pokusy, chciwości, bez moralnych uzasadnień.
    Władza wypacza charakter człowiekowi, zmienia preferencje, podsuwa pod wykorzystanie zasadę – skuteczność przede wszystkim, itd., itp.

    Jednym słowem nie trzeba być psychopatą aby stać się nim po dojściu do władzy.
    Pzdr, TJ

  245. „Jerk” to chamidło, nieprzyjemny gość (nie-przyjemniaczek), a nie frajer czy wypierdek. Przynajmniej w kraju w którym powstała i książka i recenzja. W bibliotece u mnie nie ma, może nabędę na czytnik.

    Nie wiem, co myśleć o MKB. Po pierwsze, ona premierką w tym rozdaniu nie zostanie. Po drugie, moi znajomi którzy zdecydowali się głosować na Zandberga, przez moment mieli zagryzkę, po czym powiedzieli, nie, jednak Zandberg (to ci których głosy lewica ukradła PO).
    To taka dużo lepsza Szydło. Ale czy kompetentna? A jakich kompetencji potrzeba premierowi? Chyba prawo, zarządzanie, matematyka(?). Ona jest socjolożką niepraktykującą.

    Może by tak Neferka na premierkę?

  246. izabella
    4 września o godz. 14:05

    W imię ojca i syna, ja na premierkę??? Z matematyki ni pisaty ni czytaty?
    Izabella 😲

    Chociaż jako trigger happy tak bym darła pierze z PiSu że nic by nie zostało >:) oj, już ja bym z nimi porządek zrobiła, i nie ma że boli

    Idę się oddać marzeniom >:)

  247. izabella
    4 września o godz. 14:05

    Ale osochodzi? Jerki wyłażą jak mole spożywcze. Pan pre-mier zanieczyszcza sprawowany urząd wywożąc coś prywatnymi cysternami za polityczne pieniążki:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25155334,mateusz-morawiecki-o-cysternach-wstydu-pieniadze-polakow.html#s=BoxOpImg5
    a
    pan poseł jak najbardziej i żadnym trybie nie szeregowy zaczyna mieć problemy ze śnórófkamy :

    https://www.newsweek.pl/polska/polityka/jaroslaw-kaczynski-kontaktowal-sie-z-hejterka-emi/jw2egdn

    Pani MKB jest jak najbardziej OK na to stanowisko (sorry neferka, religia mi pozwala).

  248. tejot, godz. 12:18

    To nie przełamanie klasztoru było powodem wycofania się Niemców, a złamanie obrony na kluczowych punktach wokół.

    Kolejność przełamania niemieckiego pasa obrony:
    1. Francuski korpus złożony z Marokańczyków i Algierczyków.
    2. Amerykanie.
    3. Anglicy i Kanadyjczycy.
    Wszyscy na lewo od klasztoru patrząc na północ.
    4. 2 Korpus Polski ze strony prawej.

  249. Nefer
    4 września o godz. 14:25

    Matematyka to był skrót myślowy na umiejętność liczenia i krytycznego myślenia.
    Ale kompetencja numer jeden to jednak charyzma. Nie znam pani MKB żeby wiedzieć czy ją ma.

    Kurcze, czy taka osoba jak np. Monika Płatek, Eliza Michalik, Magdalena Środa (niezależna i wygadana) mogłyby zostać premierką w polskim rządzie? Czy tylko paprotkowate, uległe, „święte kobiety” (Kopacz, Szydło, Suchocka). Pytanie retoryczne oczywiście.

  250. scrambler
    4 września o godz. 14:38
    Pani MKB jest jak najbardziej OK na to stanowisko

    Poproszę więcej szczegółów, może być przy pomocy Andrzeja.

  251. „Jerk” to chamidło, nieprzyjemny gość (nie-przyjemniaczek), a nie frajer czy wypierdek.

    Hmmmm……wziąłem z https://en.bab.la/dictionary/english-polish/jerk, bo hamidło mi nie pasowało do postaci. Czemu recenzentka nazwała Karla von Gruszkę „jerk”, nie wiem, on jest raczej typem nowobogackiego, ale nie chamidłem. A @seleuk-os pomylił „jerk” z „jerk off”.

  252. Przepraszam, że trochę nie na temat, ale bardzo mnie rozśmieszyła aktualna zapowiedź nowego numeru Gazety Polskiej (reklama w Radiu dla Ciebie): „Najdroższą na świecie oczyszczalnię „Czajka” otwierał sam Donald Tusk. Jak mogło dojść do awarii?”.

  253. Ten słownik mi trochę nie leży: „frajer, pajac, świr, palant, dupek”, to jednak nie to.

    Z mojego słownika:
    jerk: informal, „a contemptibly obnoxious person”.

    obnoxious: extremely unpleasant.

    synonimy:
    bastard (an unpleasant or despicable person)
    bozo (a stupid, rude, or insignificant person)

    Z wyzwiskami tak bywa. Pompatyczny arogant? A seleukowi to wszystko się z jednym kojarzy, taki koloryt.

  254. seleuk|os|
    4 września o godz. 6:15

    Nie wiem niestety jak w czasach folwarcznuch (feudalnych) zbitke „emigracja wewnetrzna ” zastapic.

    Proste. Pijaństwo chłopów. 🙂

  255. izabella
    4 września o godz. 14:59

    „Ustną” część uzasadnienia ciut wcześniej napisałaś do neferki. W niedorzeczu prawie trójmoża (może to, może tamto, nic nie może) tak długo premiera (pani) pozostanie teatralną, jak długo panie niepremiery sobie jej nie wybiorą. Choćby na złość. Mimikra paprotki przydatną bywa. No i nie nosi broszki:
    https://bi.im-g.pl/im/86/85/17/z24663430V,Andrzej-Rysuje—NEGOCJACJE.jpg

  256. Uwaga Twoja Herstoryk (4 września o godz. 12:41 ), pozniej Izabella (4 września o godz. 14:05 ) potwierdza przypuszczenie moje, text powstaje na granicy ekran/czytelnik. Nie granica autor/klawiatura obowiazuje. Na kursach „co poeta mial na mysli” nigdy mnie nie bylo. Ni polonistyki, ni ang/amerykanistyki.

    Jezeli o literature i (nie)literature chodzi, Conrad czytalem w zmierzchlych czasach. W mniej zmierzchlych czasach, z jedna am bylem w jednej korp majac przyjemnosc… A i ona miala, jak mysle. I w zadnym wypadku literacka. Nr tel nie zbieram Herstoryk, zeby Tobie podrzucic, szczegolnie zmierzchlych czasow. Rek https://www.jerkmate.com/ nprzyklad

    Ksiazki przez Ciebie Herstoryk rek nie czytalem. Tylko recensje kupa. Kazdy czyta jak czyta, gdzie wracamy do pierwszy acapit. Dlatego mnie podobala ksiazka, nieczytana. Co krotko zawiadomilem, w duchu pozytywnym. Bardziej komplikowane nie jest. Zreszta jak sam Herstoryk uwazasz, Szwejki wydali, znaczy poczuli 😀 (acapit pierwszy) tez. Choc Polka przy klawiaturze, nie Czeszka

    pzdr Seleukos

  257. Nefer
    4 września o godz. 14:25

    izabella
    4 września o godz. 14:05

    W imię ojca i syna, ja na premierkę??? Z matematyki ni pisaty ni czytaty?
    Izabella

    Chociaż jako trigger happy tak bym darła pierze z PiSu że nic by nie zostało >:) oj, już ja bym z nimi porządek zrobiła, i nie ma że boli

    O, to, to; o to, to i o to się rozchodzi!
    Ta pani ma rację! Znaczy się, Izabela: Neferka na premierka!
    Neferka premierką bloga! Nabierze ogłady, doświadczenia i temu oraz owemu buch w brzuch i w łeb! I po krzyku. Prawo i sprawiedliwość musi być!
    A ja prosty poseł z ławy i pielgrzymka na odpowiednią ulicę, czyli opalam się pod kokosem plaży na Wyspach Bergamutach oraz z wysokości czuwam.
    Jak ja lubię plażować. I oddawać się marzeniom.

  258. Szary Kot
    4 września o godz. 15:22
    Dziekuje. Doskonale, w pelny punkt acceptowalne.

    izabella
    4 września o godz. 15:19
    Troche niesprawiedliwe Izabella. Czasem mam zeglarskie, czasem staronord, czasem gry strategiczne, jeszcze inne. Erotyczne? 20%, bez pewnosci.

    pzdr S

  259. Tanaka
    4 września o godz. 15:55

    Żadne takie. Ty mnie tu dymiącego pistoletu do ręki nie wciskaj 😛

    izabella
    4 września o godz. 14:59

    Wszystko jedno, charyzma czy nie, ja chcę kultury osobistej, prawdomówności i europejskości. Szydło to mogłaby jej rąbankę sprzedawać, marząc o czyszczeniu butów.

    Eliza Michalik, Magdalena Środa – no nie wiem. Środa ostatnio trochę zbyt radykalna w opiniach jak na mój gust, w taki nieprzyjemy, napastliwy sposób. Ale mogę być w mylnym błędzie. Zawsze ją lubiłam ale ostatnio mam minę jak po cytrynie na widok jej wpisów na FB. Niektórych.

    Jerk zawsze mi się kojarzył z chamem idiotą.

    seleuk|os|
    4 września o godz. 16:03

    Szczerze i bez zamiaru obrazy ci powiem że na blogu robisz wrażenie jakby cię interesowało 80% erotyczne a 20% cała reszta. Ale może inne panie inaczej to odbierają. No offence.

  260. Nefer
    4 września o godz. 17:04
    Wszystko jedno, charyzma czy nie, ja chcę kultury osobistej, prawdomówności i europejskości. Szydło to mogłaby jej rąbankę sprzedawać, marząc o czyszczeniu butów.

    Też wezmę „kulturę osobistą, prawdomówność i europejskość” w ciemno. Ale w jasno chciałabym jeszcze niezależność i żeby nie była kolejna „głęboko wierząca”.

    Po namyśle przetłumaczyłam „pompous jerk” na „napuszony bubek”.

  261. izabella
    4 września o godz. 17:31

    Chyba nie będzie „głęboko wierząca”, tym razem za bardzo by w oczy kłuło, nareszcie zobaczyli z której strony chleb posmarowany.
    Zandberg dostał mój głos zeszłym razem. Niestety (bo wszystko na marne)

  262. Nefer
    4 września o godz. 17:04
    Obrazony nie jestem. Pewniak. Kazdy pisze co chce, produkuje co chce. Moje pojecie podsawoew jest. Jak wlasnych ograniczen nie mozna obejsc, trudno innych oczekiwac, zeby obeszli. Kiedys wieksze ambicje Nefer mialem, na blogu. Religianci nudza mnie. Mieszko pod MonteKasyna rowno. Polityka nadwislanska codzienna? Nie mam przymiotnika polskiego. Ale blog lubie Nefer. Jedyne moj miejsce cos po pl moge napisac. Czasem link dam. Erotycznych nieduzo Nefer. Tu gdzie mieszkam, moj sposob nikogo nie razi. Wiecej zdan na temat pisac? Byloby tylko dookola.

    Tak w tajemnicy Nefer. Sam zastanawiam, predzej skoncze zeglowac czy kobietami interesowac. Polek tu duzo nie ma 🙂 Nawet wcale. Zero. Mozliwosci dopasowac rowne zero Nefer. Przyjaciol blogowych nie szukam. Co nie znaczy, wielu uczestnikow lubie czytac. Ale spotkac nie mam zamiar. No chyba zeby do Kinnekulle ktora przyjechala.

    A tak powaznie Nefer i bez obrazy. Mieszkasz w Brysell i polska polityka interesujesz na biezaco? To tez do innych pytanie. Wyjechanych. Mnie osobiscie miejscowa interesuje. Udzial miec moge, bylejaki ale moge. Nie blogowy Nefer. Bez obrazy. Jeszce pare takich moglbym napisac. Byc moze jezyk (uzywany na LA) i erotyka sa jedyne rzeczy co nas lacza. Prawdopodobnie, nawet jedzenie inne mamy codzienne i zwyczaje garderobiane, komunikacyjne etc. U mnie ostatnio, bardzo popularne, wstyd latania. Lezie na cala Europé „ta zaraza”. Szef IATA protestuje. „Protestant”. Wsrod mlodych ludzi. Klub „dziesieciotysiecznikow” zaniknie.

    To o erotyce bylo Nefer, albo sex jak chcesz. Rozne formy sa zycia 😎

    pzdr Seleuk

  263. +” Zamiast patriotyczno-narodowej tromtadracji powinna być żałoba i tłuczenie do łbów prawdy o naturze i skutkach wojen, żeby była nauczką i motywacją do unikania. „‚
    należy częściej przypominać Norymbergę. I wydane i wykonane wyroki zgodnie z tym prawem.

  264. 4 września o godz. 17:04

    Ale że jak dymiacy to ja już cały magazynek wyszczelalem?

  265. izabella
    4 września o godz. 17:31
    A ja bez namyslu przetlumaczylem „pompatyczny onanista”. I co mnie Pani zrobi „jak plaszcza nie ma w szatni” (jakos tak bylo chyba). Bardzo wazna dysskusja? Na dziesiatek wpisow? Jak slang tlumaczyc?
    pzdr Seleukos

  266. seleuk|os|
    4 września o godz. 17:55

    Przecież zdaję sobie sprawę że w Szwecji nie jest tak pruderyjnie jak w Polsce, ty jesteś z tym obyty, ja nie. Mnie tak kk wyprał że niech im ziemia lekką będzie, wcale mnie to nie cieszy, tyle na ten temat.

    Miejscowa polityka belgijska interesuje mnie na tyle żeby wiedzieć czym się co je, jakie partie, kilka nazwisk. Mogę głosować ale nie chcę. Jak raz się zgłoszę do komuny to pod karą grzywny będę musiała brać udział we wszystkich wyborach. Nie czuję się aż tak zintegrowana czy tak zainteresowana żeby mnie to pociągało. Powinny być Stany Zjednoczone Europy, ja ze swojej „wsi” głosuję na swoje i mnie interesuje, a że mieszkam gdzie indziej, co za różnica, daleko nie jest.

    No te zwyczaje garderobiane, mówiłam że mam 2 furisode, 2 (3? nie mogę się teraz doliczyć) houmongi, 2 haori, 5 yukat, karinui, 3 fukuro obi, hanhaba obi i cały gear żeby to założyć, plus buty i skarpetki. I nawet te wiszące kwiatki do włosów. Torebki tylko nie mam.

    O wstydzie latania czytałam w Polityce niedawno.

  267. Tanaka
    4 września o godz. 18:09

    Czyżby ktoś cię podpuścił? 🙂

  268. Nefer
    4 września o godz. 18:55

    😀 Tez mam w garderobie, bez kwiatkow. Meskie (rekawy bez zaokraglen). Chodze nacodzien. Polowe tygodnia. Tabi tez, ale nie chodze niewygodne. Piore ze skarpetki i majtki europejskie. Jeden gi jak pancerz, twardy jak zelazny. Smartfion mam w rekawie, a klucze na netsuke. Dwa 😀 Obiecuje erotycznie/blogowo poprawic.

    pzdr Seleuk

  269. Tanaka
    4 września o godz. 18:09

    „mam 2 furisode, 2 (3? nie mogę się teraz doliczyć) houmongi, 2 haori, 5 yukat, karinui, 3 fukuro obi, hanhaba obi i cały gear żeby to założyć, plus buty i skarpetki”.

    Ty słyszał? Ona ma harakiri w szafie? A jak jest trup po japońsku? Łomatkobosko! A od / do czego są te buty i skarpetki? Cheba do futra?

  270. scrambler
    4 września o godz. 19:36
    Zori (buty) Scrambler kiedys byly z futra, niedzwiedziego niektore, ale tylko meskie. Trup japonski jest nieboszczyk Scrambler, podobnie jak nad Wisla 🙂 Przynajmniej powinien. Choc tam Lenin i Jesus wiecznie zywe. Wisla ozywia

    pzdr Seleuk

  271. seleuk|os|
    4 września o godz. 19:14

    Czasami próbuję yukatę jak upały są ale to się niemiłosiernie plącze i rozłazi i przepisowo za długie :/ a żeby porządnie założyć to ze dwie warstwy + obi i na upał za gorąco. Ty sobie możesz w tych samurajskich galotach, to insza inszość.

    Brakuje mi tylko kuro tomesode ale na swój wzrost nie dostanę a rękawów do łokci nie chcę :/ a uchikake to się na ścianę nadaje 😉 wieszak mam.

    kuro tomesode
    http://japanese-kimono.net/wp-content/uploads/2017/05/8de49ee1aeba8cd93d7b3f0ffeb8b7b5.jpg

    Zori albo geta, ale koszmarnie niewygodne, fakt.

    scrambler
    4 września o godz. 19:36

    Seppuku mam, jak już. Skarpetek z jednym palcem nie widział, a?

  272. Nefer
    4 września o godz. 19:59

    Kiedys Nefer obiecalem Tobie pokazac jak rysowalem. Ostatnie rysunki jak do Szw przyjechalem. Obiecuje Nefer, w ramach przeprosin, dolozyc ostatnie foto, z dojo HokiRyu, w mempo, i daisho moje. Tyle japonskiego. Nigdy nie zmienilem hakama na biala, coc ostatnio najstarczy aikidoka/iadoka bylem, przy shomen. Nigdy juz dobrze z seiza wyjsc nie moge. Prawe kolano, to przestalem. Cwiczyc tylko stojac jest nie moja droga. Choc wiek pozwala. Lepiej na co inne zachowac kolano. Tô ni rei, ovari no tôrei Gdyby to na powaznie bylo, Toby mnie nie bylo Nefer 😀

    Zloze wszystkie foto jutro Nefer, w dzien. Zadne shunga

    pzdr Seleuk

  273. Nefer
    4 września o godz. 19:59

    Nie, tylko z jedną dziurą, no, może z dwoma. Wiesz, takie nadwiślańskie bezpalcowe w sam raz do letnich gumofilców albo klapek rzymsko-grecko- garwolińskich w stylu „spadkobiercy”. 🙂 Od samego patrzenia seppuku albo jigai.

  274. scrambler
    4 września o godz. 20:58

    😀 😀 😀

    Coś mi się widzi że humor to po tych samych piniądzach jest 🙂

  275. @tejot, @scrambler
    Dzisiejsza granica Niemcy/RP.
    Co do tzw. ostatecznego* uznania zachodniej granicy RP były po stronie niemieckiej długo „wątpliwości”. Trwało to do czasu rozmów 4+2. Owczesny kanclerz , Helmut Kohl, miał także opory w kwesti formalnej. Pamiętam jego nagł i krótki wyjazd do Waszyngtonu (tzw. dywanik). Po powrocie wątpliwości już nie było. Mówią, że Bush senior dał mu propozycję , której Kohl odmówić nie mógł.
    Szczecin przez kilka miesięcy po zakończeniu działań wojennych (kapitulacja Niemiec) był formalnie miastem niemieckim.
    * – słynne powiedzenie Leszka Millera ,że ostateczna jest tylko śmierć.

  276. zezem
    4 września o godz. 22:25
    Mój komentarz
    Były wątpliwości, które dyskretnie przedstawiał w stolicach zaprzyjaźnionych krajów Kohl. Kohl musiał się liczyć z opinią wewnątrzniemiecką dotyczącą granicy polsko-niemieckiej. A ta była przez lata przywiązana do jednego zdania ustaleń konferencji Poczdamskiej, w który było powiedziane, ze ostateczna granica będzie ustalona po zawarciu układu pokojowego z Niemcami.

    Takiego układu nie było i nie było większych szans na jego zawarcie, ponieważ Niemcy skapitulowały bezwarunkowo i po raz drugi od 27 lat (I Wojna Światowa) z tej samej przyczyny – przegrały wojnę, która wszczęły.

    Im więcej czasu upływało od Poczdamu, tym bardziej zawarcie układu pokojowego stawało się nierealne. Po II WW powstał znacznie poważniejszy problem. Polityka została zglobalizowana, świat był dwubiegunowy, a jeden z biegunów rozpościerał się na dawne ziemie niemieckie i do NRD. W grę zaczęła wchodzić równowaga rakietowo-nuklearna, na to nałożył się kryzys realnego socjalizmu w demoludach, co wywróciło całkowicie dotychczasowe reguły i podejście do polityki w Europie.
    Niedopilnowanie momentu przez polską dyplomację w 1990 i 1991 mogłoby wytworzyć znacznie poważniejsze problemy w tej kwestii
    Pzdr, TJ

  277. seleuk|os|
    4 września o godz. 18:11

    izabella
    4 września o godz. 17:31
    A ja bez namyslu przetlumaczylem „pompatyczny onanista”.

    Jak poucza prawidłowa medycyna pastoralna, onanista jest to czlowiek cichy, wycofany, o spojrzeniu wodnistym i zdradzającym zbrodnię oraz zeschły z powodu, że mu od czynności fachowych wysechł stos pacierzowy za karę, bo on straszny bezczel jest, że sie tak sprzeciwia bozi.
    Krótko mówiąc: degenerat i zezwłok człowieka. W łeb i do piekła.

    Czy w takiej sytuacji onanista może być pompatyczny to nie jest rzecz pewna. Jak nic pewne jest natomiast, że połączenie jednego z drugim daje oryginalny efekt kontrastu skłaniający do chichocących figli.

  278. El-ka
    4 września o godz. 15:09

    Przepraszam, że trochę nie na temat, ale bardzo mnie rozśmieszyła aktualna zapowiedź nowego numeru Gazety Polskiej (reklama w Radiu dla Ciebie): „Najdroższą na świecie oczyszczalnię „Czajka” otwierał sam Donald Tusk. Jak mogło dojść do awarii?”.

    Komentarz musiałem wydłubać z moderacji, a co do takich wiadomości nie na temat, to my je tutaj dosyć lubimy.
    Przy czym lubimy też na temat.

  279. Nefer
    4 września o godz. 18:58

    Tanaka
    4 września o godz. 18:09

    Czyżby ktoś cię podpuścił?

    Czasy takie, że już całkiem nie jest pewne, czy jest różnica pomiędzy podpuszczeniem, a popuszczeniem. Już się człowiekowi zdaje, że odróżnia, ale niebacznie spojrzy na odpowiedni zestaw państwowy i natychmiast traci pewność siebie.

  280. Po namyśle przetłumaczyłam „pompous jerk” na „napuszony bubek”.

    Spot on! Bubek pasuje do postaci jak ulał.

  281. Dla romantycznych „Strajk” zamieścił opis prawdziwej wielkiej miłości 😉 https://strajk.eu/karykatura-syndromu-sztokholmskiego/

    Ma to związek z wrześniem 1939, bo przywodzi na myśl ówczesne miłosne rozczarowanie Warszawy obojętnością ukochanych.

  282. jakub01

    Jakubku, ten…tego…ceś! W ogóle mi się nie chce gadać, bo po co, ale wymyślił żem wycieczki właśnie z gadulstwem. Moje dzisiejsze…mamuniu, już wczorajsze!…zazen na zupie na wodzie trwało do kupy ponad 5 godzin. Szutisz? Weź siedź, nie zmieniając półdupka, bo nie ma jak. Ale stąd jest właśnie życiowy entuzjazm na pięć minut przed…no.

    https://photos.app.goo.gl/SKvbUrRTDnvNocuv8

  283. jakub01

    Druga część, jakbubku – powrotna.
    Parę uwag. Ogromny hangar poniemiecki był w PRL wykorzystywany – zajmował go batalion pontonowy. W ogóle na mierzei było trochę wojska – bo i jednostka rakietowa.

    Teraz szmat ziemi wykupił Norweg i chce ją zaświnić betonem, hałasem, wieżowcami (bardzo oryginalne, prawda?) dla bogatych – ma to być jakże polskie CITY. Żeby go szlag trafił razem z jego sitami. Nie ma prawa w Polsce być ani kawałka dzikiej przyrody, bo dzikie jest dzikie, same kłopoty, na przykład z dzikami. Lokalne władze poszły mu na rękę, ale sprzeciwia się Szczecin z przyczyn, rzecz jasna, najsłuszniejszych – ekologicznych. Będę Szczecinowi basował i chodząc po wodzie, będę mantryczył: „Won! Won! Won!”. Może nawet zrobię lalkę woodoo i przekłuję szpilką siedem razy.

    https://photos.app.goo.gl/cLmzaTwUKKvH8MJr6

  284. wbocek: za kilka lat Polacy , tak jak obecnie Japonczycy czy U kraincy , zaczna masowo wymierac! Miejsca starczy dla pozostalych!

  285. seleuk|os|
    4 września o godz. 19:45

    Japoński znam wcale. Może taka jedna sentencja mocno tutaj „neiokolicznościowa”:
    nacho leremi takaba ba.

  286. Jak na masowe wymieranie, to Japończyków ciągle jest ponad 126 milionów, prawie 3 razy tyle na km. kw. co Polaków.
    Kto by wytrzymał w naszym kraju z 104 milionami rodaków?

  287. Herstoryk
    5 września o godz. 2:48

    Zdaje się, że autor się myli sądząc, że zakochana w USA miłością przeczystą Polska darmo zafudowała jej Klewki i co tam jeszcze, żeby można bylo zgrabnie torturować niegrzecznych talibów i kogo jeszcze sobie pod tym haslem Ameryka ddobrała.
    Może i Polska rączki nie wyciągała bardzo nachalnie, wszak dobrze jest mniemać o własnej czystości, aliści znająca się na tej ceremonii Ameryka ponoć wyposażyła zarumienioną miłośnicę w jakieś 20 milionów dolarów bez pokwitowania na odpowiednią dzialalność w Afganistanie i gdzie indziej, co sobie już adekwatnie panna ustali.

  288. @Tanaka
    5 września o godz. 10:44

    Może i Polska rączki nie wyciągała bardzo nachalnie, wszak dobrze jest mniemać o własnej czystości, aliści znająca się na tej ceremonii Ameryka ponoć wyposażyła zarumienioną miłośnicę w jakieś 20 milionów dolarów bez pokwitowania

    Nie wyciągała oficjalnie, ale prywatnie kto to wie?? No i, po pierwsze, 20 mln $$ to w tego typu zalotach międzypaństowych odpowiednik batonika czekoladowego, a po drugie trafiły nie do Polski jako takiej, ale do niektórych wybrańców Narodu, i zaraz znikły (nie pamiętam już jak się ta afera skończyła??).

  289. Po namyśle przetłumaczyłam „pompous jerk” na „napuszony bubek”.

    a może po prostu „gbur”?? Tylko mi się to kojarzy mentalnie z „boor” a nie „jerk”……

  290. Herstoryk
    5 września o godz. 11:49

    Przecież to poszło na waciki.

  291. Tobermory :w 2018 ubylo 448.000 Japonczykow!Malo???

  292. xpawelek
    5 września o godz. 13:36

    przepraszam, że się wtrącam: Polaków ubyło w 2018 ok 414 tys. Też w sam raz?

  293. W 2018 ubyło netto 300 533 Japończyków.
    Do 2010 roku ludności przybywało, od 1960 roku przybyło 36 mln. To jest przyrost prawie 40-procentowy.
    W Polsce w tym samym czasie przybyło ca 8,5 mln osób, przyrost ok. 28 proc.
    W 2018 w Polsce zmarło wprawdzie rekordowo dużo osób, ale netto ubyło tylko 26 tys. Bo przecież urodziło się 388 tys. nowych obywateli.

  294. Tanaka, 4 września o godz. 23:41
    😀

    scrambler, 5 września o godz. 10:18
    Moja „umiejetnosc” jap jezyka jest ~300(???) slow, zwrotow, komand, grzecznosciowych pojec etc, etc. Do zastosowania w dojo (sala cwiczen martial art). Wiekszosc Japonczykow wysokorankowanych (6, 7, 8 dan) nie zna angielskiego. Moze zaden. Na seminariach, kiedy wizytuja szkoly (ryu) trzeba jakos porozumiec.. Instruktorzy (sensei) umieja typ 300 slow ang, uczestnicy typ 300 jap. Wszyscy znieksztalcaja wymowe. Reszta jest fizycznie, pokazowo. Twoja sentencia Scrambler nie zrozumialem. Prawdopodobnie tak duzo znieksztalciles. Do calkiem niejaponski.

    Nefer
    Rysunki sa kredka, olowek, dlugopis. Autoportret jak przyjechalem do Szwecji. VAMM, pierwszy project na OSTAR w 80. Nigdy nie wystartowalem, ale kval zrobilem. Sprzedalem ja oczywiscie. Podstawowa konstr jej byla Elvström717. Reszta jak zwykle u mnie oneoff. Fragmenty japonszczyzny (tlo) to moje „bojowe” gi, daisho i bokken. Bardzo czesto mam na sobie, nacodzien. Reszta nie chcialo mnie ciagac z piwnicy. Czy hakam rozkladac. Wszystkie nieciekawe, tylko jedna mam ceremonialna. Pozegnalne foto w dojo w mempo 🙂 . Ostatnie foto jest moj „ostatni” boat, do Valhall.
    https://photos.app.goo.gl/FP7MSQskPLeFyv9s6
    Wszystkie foto oczywiscie moim tel robione 🙁

    @@Herstoryk, Izabella
    … ale Wam dalem do „namyslu”. No no. Jednym zdaniem, dwa slowa. Moze doktoraty porobicie? 🙂 Moze chcecie zebym podrzucil pare innych txt w tlumaczeniu moim oczywiscie, ale z orginalem? 🙂

    pzdr Seleukos

  295. seleuk|os|
    5 września o godz. 14:14

    sentencje przeczytaj i powtórz szybko dwa razy.

  296. scrambler
    5 września o godz. 14:17
    😀 😀 😀
    Wolno lapie Scrambler, co mam zrobic?
    pzdr Seleuk

  297. @scrambler

    Seleuk chyba nie uczył się japońskiego w dzieciństwie 🙁
    Za moich czasów każde dziecko wiedziało na przykład, jak po japońsku nazywa się bezdomny 😎

  298. Tobermory
    5 września o godz. 14:50
    Az nie chce probowac 🙂 Nie umiem wymyslec. Jak jest?
    pzdr Seleuk

  299. Tobermory
    5 września o godz. 14:50
    A w ogole jak juz jestes Tobermory. Z ang klopotow nie masz jak Herstoryk/Izabella. Jak na polski bys przetlumaczyl jerkmate? Bubek? Dawno tak wesolo nie mialem virtualnie.
    pzdr Seleuk

  300. @seleuk|os|

    Nie podpuszczaj 😉
    Podpowiem ci, jak nazywa się japoński kulturysta: Takito Mamase

    Koło Fortuny:
    – Jak pan się nazywa?
    – K jak Krzysztof
    – Litery będzie pan odsłaniał później, na razie proszę się przedstawić.
    – K jak Krzysztof.
    – Proszę pana…
    – No dobra, Krzysztof Kajak.

  301. Xpawelek to chyba ten gość z plaży.
    https://andrzejrysuje.pl/rysunek/poldonia

  302. Takito Mamase mnie pomogl (chyba). Bezdomny = Takibez Takwatera?

  303. @seleuk|os|
    5 września o godz. 14:59

    Widzę, że coś przegapiłem 🙁
    Bubek?
    W odniesieniu do gościa, który hmmm… uprawia zajęcie opisywane terminem to jerk (oneself) off? raczej niezbyt celne.
    Ale tutaj Herstoryk/Izabella mają rację, bo kontekst jest (z tego, co zrozumiałem) inny i chodzi o pompous jerk czyli raczej nadętego gbura, aroganta, lokalnego, bogatego ważniaka. Jeśli młody i zarozumiały, to i (nadęty) bubek pasuje.

  304. Takibez Takwatera? Może być.
    Ja pamiętam Nach.. Mitachata 😳

  305. @wbocku
    ajajaj! Wiatr jest najwyrazniej tego zdania co ty i daje ci to do zrozumienia. Co za wspaniala jazda! A i zagielek masz piekny, nie wazne z czego, sliczny jest i sprawny bardzo jak widze. Kapitalna ta twoja lajbka. Nic zbednego na pokladzie.
    Ja to bym sie ulokowala na tym drewnianym pomoscie z moim ulubionym kijkiem. Co prawda „na rybach” wiekszosc czasu spedzam na gapieniu sie a to w kosacce a to w wazki i inne duperelki, albo zmeczona gra slonca drzemie ale czasem cos zlowie na obiad. Dawno juz nie lowilam i nie wiem czy jeszcze kiedys bede. Tak sobie z synem obiecujemy wyskoczyc „kiedys” na ryby ale to takie tam i gadanie. Trzyletni potomek, to cos czego z oka spuscic nie mozna, zwlaszcza, ze nie chodzi tylko sie teleportuje. Jest wszedzie. Pomyslnych wiatrow wbocku, a nad ta laleczka to jednak pomysl. Jak chcesz to ja zrobie.

  306. seleuk|os|
    5 września o godz. 14:45

    OK, dobrze jest, nie chciałem cię wkręcać. 🙂 Kalambur parajapoński przypomniał mi się na okoliczność antycznej reklamy z TV sprzed ok 30 lat. Nie pamiętam czego to była reklama (może tzw niemieckiej chemii gospodarczej? albo jakiej washmachine? ). Osobnik w stroju samuraja wygłasza toto na z wojowniczym „uś” na końcu. Pewnie mu skubnęła te skarpety z jednym palcem albo jakie troczki od kalesonów.

  307. „Gbur” to chyba coś innego, to ktoś co coś mruczy nieuprzejmie pod nosem. „Jerk” to osobnik wysoce nieprzyjemny, głównie werbalnie, ale powiedziałabym też, że jakiś „jerk” zajechał mi drogę, albo wepchnął się bez kolejki. No i jest to dość silne określenie, ten pan musiał być mocno niemiły.
    Nadęty – bardzo dobre słowo, @Toby.

    Napuszony bubek
    Nadęty bałwan
    Arogant

    Nie znam tego pana, ale to chyba dobrze 🙂

  308. izabella
    5 września o godz. 16:58

    „Gbur” to chyba coś innego, to ktoś co coś mruczy nieuprzejmie pod nosem.

    A nie, nie, gbur to porządny i zamożny kaszubski gospodarz.

  309. Widze moj bylejaki dowcip doprowadzi caly blog do szalenstwa. Chyba naprawde ta ksiazke kupie.
    😛
    pzdr Seleuk

  310. Gbur
    w XV-XIX w.: gospodarz, zamożny chłop, posiadający własne duże gospodarstwo (tzw. gburstwo), w większości wolny;

    człowiek opryskliwy, nieobyty towarzysko

    niemiły w obejściu człowiek, naburmuszony, aspołeczny, często też zarozumiały

  311. seleuk|os|
    5 września o godz. 17:18

    Blog lubi figielki.

  312. Szanowni!

    Oprócz tego, że bardzo dowcipną fryzurkę ma nasz przyjaciel zzaoceaniczny, który nie przybył poklepać żeby zostać pograć, ale wysłał swojego wicka który znad Wisły wyjechał z miłymi prezentami za wicepoklepanie, też dowcipną fryzurkę ma Borysek Johnson. Słowem: Polaku, zrób sobie fryzurkę, a będziesz!

    To teraz będzie o Brytanii.

  313. seleuk|os|
    5 września o godz. 14:14

    Świetne rysunki, szczerze podziwiam kreskę.

    A teraz żeby nie było że ściemniam, odwzajemniam się

    https://photos.app.goo.gl/zHTqcNtLSqhaRAiK8

    Czwarte od końca, 2 furisode ale nie rozkładałam bo ból głowy z poskładaniem. Najpiękniejsze jest to granatowe w pomarańczowe liście. Dwa fukuro obi na ścianie, jedno na łóżku, okazało się że mam jeszcze Nagoya obi ale nie ma na zdjęciu i 4 a nie 5 yukat bo jedną wyrzuciłam.

    Tu masz sklepy, z obu kupowałam

    https://www.ichiroya.com/index.php

    https://www.kimono-yukata-market.com/

  314. seleuk|os|
    5 września o godz. 14:14

    ta pani ma rację:
    Nefer
    5 września o godz. 17:56
    Świetne rysunki, szczerze podziwiam kreskę.

  315. Nefer
    5 września o godz. 17:56
    Ja Nefer takich strojow nie mam. Troche inny cel mialem. Pojde jutro do mojej japonszczyzny i znajde 1haori Nefer i 1 hakama. To jedynie moje dwa ubiory „ceremonialne”. Tak je nazywam, choc pewnie nie sa. Nie pamietam gdzie kupilem, ale gdzies w Jap. Uzywalem jak byly typ zawody mistrzowskie i rozdawanie wynikow na koniec. Wtedy duzo wystepuje w nietreningowych. Nie wiem czy nie sa zgniecione. Te zwyczajne, to trzeba prac po kazdym pass, sa kompletnie „mokre”. Nastepny raz nie mozna wejsc do dojo. Bardzo ciezko prac te representacyjne, w reku. To nie moje zajecie. Ta hakama co mam foto, to nawet poprawilem, u jednej krawcowej, zreszta widac na gi. Po upraniu nie musialem prasowac. Lenistwo Nefer, lenistwo.

    Rysunki co Tobie pokazalem, zrobilem 40lat dawno. Nigdy potem nie rusowalem. Reka. Jak moja pierwsza tesciowka byla w Szwecji, to zrobilem jej dwa portrety jeden olej, b maly, a drugi gwasz (moze) akwarela + kredka w stylu „Egon Schiele”, moj ulubiony. Nawet ramy zrobilem sam. Oba ma moja pierwsza malzonka. Jak pojade na Jul do dzieci, to moze zrobie foto. Dlatego Nefer tak lubilem ogladac Twoje. Wiem jak jest, moge wyobrazic, mechanicznie process. Szkoda Nefer ze przestalas. Ale ja tez kiedys przestalem.

    pzdr Seleuk

  316. PS Ten „Egon Schiele”, to jest kreska bez odrywania narzedzia, na calej powierzchni. Tylko walor naciskiem zmienia.

  317. seleuk|os|
    5 września o godz. 18:25

    Nie musisz wyciągać z piwnicy, ja też się dzisiaj nawyciągałam z szuflad i zakamarków, wystarczy:) jak byłam dzieckiem to marzyłam o prawdziwym kimonie ale równie dobrze mogłam marzyć o locie na księżyc. To jak dorosłam i się dało to kupiłam tej małej dziewczynce. I nawet przesadzilam;)

    Przestałam rysować portrety ołówkiem już dawno, nie wiem czy jeszcze dam radę. Do pasteli wracam. Autoportret też mam ale nie wiem gdzie, nie chce mi się szukać trzy dni.

  318. A ja nie mam japońskich strojów ani nawet ambicji bycia Japąką (po polsku się mówi Japąka, jak słyszałam). Ale w zamierzchłych czasach podstawówki ćwiczyłam karate i miałam białe kimono. I nawet pas w kolorze żółtym. Ale potem mi się znudziło 🙁

    A seleuk to wąsacz :). Utalentowany wąsacz.

  319. Codziennosc Nefer, codziennosc. Czasem przyznam, taka mnie chec nachodzi. Stanac przed lustrem. W ciagu 5minut zrobic skonczony, w pelnym wymiarze, siedzacy portret srebrnym olowkiem. Nie mam odwagi Nefer olowka kupic 😯
    pzdr Seleuk

  320. izabella
    5 września o godz. 19:11

    Ja też ćwiczyłam. Znaczy się też w podstawówce, zaczynałam od karate a potem kung fu. Ale kung fy nie miały kolorowych pasów i ostał mi się ino biały komplet, do dzisiaj zresztą. W piwnicy gdzieś.

    Nie jestę Japąką 🙂

    seleuk|os|
    5 września o godz. 19:13

    Mieczami wywijasz a ołówka się boisz? Na ambicję mam wejść?

  321. W „mieczach” Nefer nie ma pasow. Ale kazdy moze(musi) miec jak chce. Dwa miecze waza moze trzy kilo razem. Trzeba miec dobry zeby to utrzymac. Prawie cztery obwody ciala dlugi, plus wezly. W „mieczach” Nefer jestem dan grad (czarne paski 🙂 ), w olowku nic. Nie mam zadnych pasow, nawet paskow do srebrny olowek. Moze dlatego brak odwagi. Ale dobra proba Twoja Nefer
    pzdr Seleuk

  322. seleuk|os|
    5 września o godz. 20:03

    Ja też nie mam żadnych pasków do ołówka ani pasteli, samouk. Do szkół plastycznych nie chodziłam. Co widać.

    Strach i lack of confidence, znam, znam. Zrób jedną kreskę i dalej samo pójdzie.

  323. Tobermory
    5 września o godz. 16:08

    Mysle, ze, wizualnie, bardziej z japonska (bez ‚ch’) byloby:
    Nahuimi Tahata.
    I daje pewne tworcze mozliwosci wariacji np.:
    Nahuimi Takura, Tasaki etc.

    Pzdr 🙂