Rocznicowo i literacko

Rocznica Powstania Warszawskiego jest kolejną okazją do – po pierwsze, kręcenia politycznych lodów na hurra-patriotycznym nadymaniu balonika cierpiętnictwa narodowego przy wtórze peanów na cześć waleczności, patriotyzmu i poświęcenia powstańców i bicia w katolicko-narodowe dzwony. Po drugie, do niekończącego się pingponga argumentów na temat bezsensu/sensu tego zrywu.

Nie będę tu przeżuwał na nowo wymiędlonych już tysiące razy argumentów za i przeciw, nt. przyczyn i konsekwencji obłąkańczo-chciejskiego porwania się z motyką na słońce przez oszołomów-dyletantów wojskowych, którzy wbrew rozkazom, zdrowemu rozsądkowi i realiom polityczno- militarnym wysłali na śmierć śmietankę polskiej młodzieży i doprowadzili do starcia z powierzchni ziemi stolicy kraju wraz z historycznym dorobkiem narodu.
Odwołam się natomiast do proroczej epopei wieszcza.
Gdyby nie fakt, że Powstanie 1944 było tak wielką tragedią, można by się podśmiewać z tego jak dobrze treść i postacie z „Pana Tadeusza” pasują do sposobu w jaki podjęto decyzję o jego rozpoczęciu i do „dramatis personae” – ówczesnych AKowskich warszawskich „decydentów”.


„Pan Tadeusz”, ks. VI

Sędzia:
Czy potrzeba, żebyśmy zaraz w pole wyszli?
Strzelców zebrać – rzecz łatwa; prochu mam dostatek,
W plebaniji u księdza jest kilka armatek;
Przypominam, iż Jankiel mówił, iż u siebie
Ma groty do lanc, że je mogę wziąć w potrzebie;
Te groty przywiózł w pakach gotowych z Królewca
Pod sekretem; weźmiem je, zaraz zrobim drzewca,
Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele i? – jakoś to będzie !”

* * *

Ks. VII

Maciej oczekiwanie powszechne omylił,
Nachmurzył brwi i znowu głowę na pierś schylił.
Na koniec odezwał się, z wolna każde słowo
Wymawiając z przyciskiem, a w takt kiwał głową:
 
„Cicho! skądże ta cała nowina pochodzi?
Jak daleko Francuzi? Kto nimi dowodzi?
Czy już wojnę zaczęli z Moskwą? gdzie i o co?
Którędy mają ciągnąć? z jaką idą mocą?
Wiele piechoty, jazdy? Kto wie, niechaj gada!”

Milczała, patrząc na się kolejno, gromada.
„Radziłbym – rzecze Prusak – czekać bernardyna
Robaka, bo od niego pochodzi nowina;
Tymczasem posłać pewnych szpiegów nad granicę
I po cichu uzbrajać całą okolicę,

* * *
 
He! czekać? szczekać? zwlekać? –
przerwał Maciej drugi,
Ochrzczony Kropicielem od wielkiej maczugi,
Którą zwał Kropidełkiem; miał ją dziś przy sobie.
Stanął za nią, na gałce zwiesił ręce obie,
Na ręku oparł brodę krzycząc: „Czekać! zwlekać!
Sejmikować! Hem, trem, brem, a potem uciekać.
Ja w Prusach nie bywałem; rozum królewiecki
Dobry dla Prus, a u mnie jest rozum szlachecki.
To wiem, że kto chce bić się, niech Kropidło chwyta,
Kto umierać, ten księdza niech woła, i kwita!
Ja chcę żyć, bić! Bernardyn po co? czy my żaki?
Co mi tam Robak! otóż my będziem robaki,
I dalej Moskwę toczyć! trem, bdrem, szpiegi, wzwiady;
Wiecie wy, co to znaczy? – Oto, że wy dziady,
Niedołęgi! He, Bracia! to wyżla rzecz tropić,
Bernardyńska kwestować, a moja rzecz: kropić,
Kropić, kropić i kwita!” – Tu maczugę głasnął,
Za nim cały tłum szlachty: „Kropić, kropić!” – wrzasnął.

* * *

Szmer wzmagał się; wtem Jankiel posłuchania prosił[…]
„Nu, Panowie Dobrzyńscy, ja sobie żydzisko;
A co będzie? A jeśli czekacie Francuza,
To Francuz jest daleko jeszcze, droga duża.
Ja Żyd, o wojnach nie wiem, a byłem w Bielicy
I widziałem tam żydków od samej granicy;
Słychać, że Francuz stoi nad rzeką Łososną,
A wojna jeśli będzie, to chyba aż wiosną.

* * *

Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” nakreślił zadziwiająco trafnie i proroczo scenariusz polskiego „powstancjonizmu”, cechującego się kolosalnym chciejstwem, całkowitym brakiem zdrowego rozsądku i realizmu, dziecięco-naiwnym idealizmem i romantycznym „mierzeniem sił na zamiary”. Gdy do tej mieszanki doda się sporą dozę warcholstwa, dostanie się prawie niezawodną receptę na druzgocącą klęskę.

Pierwszym dramatem wedle tego scenariusza było Powstanie Styczniowe, par excellance poryw z motyką na słońce – „Hu Ha! Duch gra! Krew gra! Hu! Ha!…. Obok Orła znak Pogoni, poszli nasi w bój bez broni…” itp. itd. Pieśń i jej przesłanie dziś wciąż rajcuje prawicę, nie wyłapującą kompromitującej chciejskiej głupoty takiego patriotyzmu –

Drugim Powstanie Warszawskie, równie lub nawet bardziej tragiczne. Oba miały poniżej zera szanse na sukces, oba doprowadziły do „skoszenia” elity narodu i długotrwałych tragicznych konsekwencji dla kultury i polityki. Stare przysłowie głosi (i słusznie), że „kto się od historii nie uczy, będzie ją powtarzał”. Warszawskie dowództwo AK zlekceważyło w 1944 r. i lekcję historii i prorocze wersety Mickiewicza.

W każdym z tych przypadków uderza po pierwsze ślepa wiara, że „ktoś na pewno coś zrobi by bohaterskiemu zrywowi dopomóc”, Francuzi, Sowieci, Anglicy, a po drugie, że dobry pan bóg, który jest przecież na pewno Polakiem-katolikiem uczyni cud by pomóc swemu ulubionemu narodowi, który do walki idzie z Bogarodzicą na ustach, przy wtórze mszy i modłów.
Polacy jako naród wydają się mieć dziwną inklinację do bycia seryjnym samobójcą.
Czy PISowska wierchuszka jadąca na powstańczej tromtadracji i realizująca kruchtowo-nacjonalistyczny kaczyzm przestudiowała historię i konsekwencje podobnych eksperymentów w przeszłości??

Herstoryk

Cytat z „Pana Tadeusza”: https://literat.ug.edu.pl/xxx/panfull/