Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.08.2019
piątek

Arcybiskup Jędraszewski przypomina, czym jest Kościół katolicki

2 sierpnia 2019, piątek,

Zanim poczytacie dalej, popatrzcie sobie na niego dogłębnie. Oto twarz Kościoła.Jeśli sobie odpowiednio popatrzyliście, już pora: komary rypią, przejdźmy do środka.

Kilka dni temu rodzice dzieci LGBT wystosowali list otwarty do Kościoła katolickiego, żądający dymisji arcybiskupa białostockiego Tadeusza Wojdy. Z powodu zachowania i słów arcybiskupa i tego, co katolicy zrobili ludziom idącym w Marszu Równości. Odważni, a nieszczęśni – w ogóle niepojmujący, czym jest Kościół katolicki.

Już dostali odpowiedź od arcybiskupa Jędraszewskiego:

Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. (…) Nie czerwona, a tęczowa*.

Powiedział to w Kościele Mariackim w Krakowie. Kościół zatrząsł się od gromkich braw.

***

Ksiądz Ludwik Wiśniewski, który właśnie był na festiwalu Świątecznej Orkiestry, nieustannie się dziwi i nic nie rozumie. Ma tak od lat.

Kiedyś Polacy uczyli świat solidarności, a my teraz zamknęliśmy drzwi, bo jesteśmy dobrzy katolicy. To dla mnie zupełnie niepojęte.

Jak to jest, że ks. Adam Boniecki nie może mówić publicznie, a o. Rydzyk może krzyczeć?
Nie umiem odpowiedzieć.

Co z uchodźcami?
– Dajcie spokój. Nie rozumiem, jak można być chrześcijaninem i zamykać drzwi przed obcym człowiekiem.

Namiot ASP zatrząsł się od braw.

Ksiądz Wiśniewski jest głęboko niezorientowany w tym, czym jest Kościół katolicki, chociaż w jego środku siedzi. Zna też na pamięć Słowo Boże, codziennie je cytuje, a nie pojmuje.

Chciałoby się zapytać: kiedy wreszcie pojmie? Co jeszcze musi się zdarzyć, żeby pojął? Ale próżno pytać.

On i kilku jeszcze księży, jak Boniecki czy Lemański, bujają w obłokach. Zdaje im się, że są właściwymi katolikami, a są AA: anonimowymi ateistami.

Swoją osobistą i fakultatywną poczciwość biorą za istotę Kościoła katolickiego, który jest ufundowany na oszustwie i wypełniony przemocą oraz pogardą – czyli miłością bliźniego. Zdarzy się w nim czasem jakiś poczciwszy członek kleru, więc za poczciwość dziś dostaje po gębie. Wczoraj byłby ofiarą całopalną. Losy wymienionych są tego przykładem.

Arcybiskup Jędraszewski przypomniał w Krakowie, czym jest Kościół katolicki. Tym Krakowie od Wawelu, okna papieskiego i otwartych katolików w oknie. Nie ma Krakowa bez katolicyzmu, nie ma katolicyzmu bez Krakowa; nie ma Polski bez katolicyzmu, Krakowa i Świętego Ojca Świętego. Cóż za piękna sytuacja!

Jędraszewskiego biskupem uczynił ojciec święty Jan Paweł II. Jak i uczynił resztę episkopatu. Za to – i za wszystko – dostawał nieustanne brawa od wyznawców, zachwyt otwartych katolików, pieniądze na tacę od wszystkich, spokój, gdy kler gwałci, katolicką konstytucję i państwo na własność. A nawet dostawał brawa od niejednego ateisty AK: anonimowego katolika.

Tanaka

* Cyt. za Wyborcza.pl i Wp.pl. Wytłuszczenia T. Foto_źródło: Wp.pl.

P.S. Rzeczony Jędraszewski jest to człowiek znający się na rzeczy, czyli na kolorach tęczy. Oto jak się godnie prezentuje w stroju organizacyjnym, wraz z silną grupą hierarchicznych współbraci.

Frederic Martel wskazuje, że wśród hierarchów Kościoła katolickiego ledwie drobna, bez mała marginalna część, jest – mówiąc językiem normalnym – heteroseksualna, przytłaczająca większość zaś, mówiąc językiem dwutysiącletniej kultury katolickiej – sodomitami.

Foto: źródło nieustalone [internet].

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 307

Dodaj komentarz »
  1. @Tanaka 2 sierpnia o godz. 8:16

    Widzę jednak , że i przejrzyście podane punkty są zbyt trudne byś się mógł równie przejrzyście i w punktach do nich odnieść.
    Zamiast tego wziąłeś się za fikołki na niebie za pomocą gułagów Stalina i żony.

    Ja chciałem być dla ciebie łagodny. Ale skoro pchasz palce między drzwi to zapoznaj się z tak widocznie nieznaną ci historią wahadłowych lotów amerykańskiego lotnictwa w ramach operacji Frantic.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Frantic

    Popatrz na mapkę, popatrz na kalendarz lotów w ramach operacji Frantic, przypomnij sobie kalendarz powstania warszawskiego, zadaj sobie pytanie dlaczego jedne samoloty puścili, ale tych do Warszawy nie puścili, poczekali aż prawie do połowy września, gdy już nie było czego w Warszawie zbierać. Ja już dawno zapomniałem według jakiego zegara mam spać, polskiego, chicagowskiego czy tajwańskiego, wiem tylko, ze zgodnie z jednym z nich poszedłem już do domu w piątkowy wieczór czyli rozpocząłem weekend a zgodnie z drugim za chwilę będę się zrywał do roboty w piątkowy poranek.
    Chyba wybiorę południową drzemkę w Polsce, bo się przewrócę.

    Ale jak się kiedyś obudzę, to przelecę po twoich punkatch bo są dziecinnie łatwe do zestrzelenia.

  2. Rosjanie puścili.

  3. Wielka sława to żart,
    biskup błazna jest wart…
    A co tam!Oglądniemy Wiadomości,rolnika co szuka żony,program rozrywkowy dla debilów…
    A my sobie na blogu pobiadolimy,powydziwiamy…
    A tam po cichu zmienia się Kodeks Wyborczy.Władzy raz zdobytej….
    Krakowianie (I sortu chyba) „klaskaniem mając obrzękłe prawice”zapatrzeni w swego pasterza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wiadomo, że najgłośniej krzyczy złodziej – łapcie złodzieja. Nawet jak go złapiesz za rękę – dalej krzyczy, to nie ja.
    Środowisko abepa Jędraszewskiego jest mocno tęczowe (homo & pedofile). Brakuje tylko lesbijek. Zapewne są wśród zakonnic, ale ten temat jakoś nie wywołuje emocji. Może dlatego, że wśród zakonnic jest znacznie mniej pedofilek. Jakoś nie słyszy się o molestowaniach dokonywanych przez siostrzyczki.
    To chyba sytuacja znana „z przeniesienia” (w psychologii). Swoje czyny, winy przypisujesz innej osobie, z którą jakoś tam jesteś związany.
    W związku z tym wszystkim, o czym mowa, przychodzi mi na myśl słynny bon mot Hannah Arendt o „banalności zła”. Wydaje mi się dość pojemny.

  6. Tanaczku radujmy się.Otóż wszyscy, tzw posTkumuniści ,dostali rozgrzeszenie od biskupa.WARA JaCKU kURSKI, OD KRYTYKOWANIA Czarzastego I Millera ,nie mówiąc. o Kwaśniewskim.Wara od krytyki generałÓw WRON.NIECH ŻYJE PAN HERMASZEWSKI.A wielkie dzięki za ataki na UFO ,któremu dziś na imię LGBT.Bo niby orbituje nad ziemią ,ale jeszcze nikt nie udowodnił ,że istnieje ,jako ideologia i zagrożenie dla prawdziwych Polaków ,patriotów i pierwszego sortu.

  7. Nieszczęsny narodzie ! Sam sobie wyhodowałeś te żmije na własnym łonie ! I nadal je hodujesz…

  8. Abp Jędraszewski dostał gromkie brawa. Od zgromadzonych w świątyni wiernych. I to mu wystarczy do dalszej spokojnej egzystencji na stolcu arcybiskupim. A że Kościół jest instytucją hierarchiczną to do Jędraszewskiego należy rząd dusz dla niego pracujących; księży proboszczów i wikarych. Od niego zależy los alumnów pobierających nauki w diecezjalnym seminarium. Młodych mężczyzn marzących o awansach i purpurze, a nie tylko żmudnej i nudnej pracy parafialnej. Jak widać, arcybiskup krakowski ma rozeznanie w nastrojach jego owieczek. I możemy nazywać ich baranami, dziwiąc się ich naiwności i głupocie. Jednak w niczym nie zmieni to sytuacji krakowskiego purpurata. Ba, każda bardziej kontrowersyjna jego wypowiedź spotka się z uniżonym usprawiedliwieniem. Jako „nosiciele czerwono-genderowej ideologii” spotkamy się ze wzmożonym wsparciem dla ich patriarchy. Bo już dawno temu każdy, komu się nie podobają porządki i zachowania w Kościele polskim, jest traktowany jako agresor i wróg samego boga, a nie tylko oczadziałego klechy. Myślę, że jeszcze nieraz usłyszymy podobne słowa z jego ust. Bo jest na nie zapotrzebowanie w pewnej części społeczeństwa. Do tego jest to grupa bardzo zwarta i konsekwentnie aktywna, tak religijnie, jak i politycznie – oddziały Jędraszewskiego i spółki. Głośna i głosująca jak im purpurowy baca każe.

  9. Chile. Jezuita Renato Poblete zgwałcił kilkadziesiąt kobiet. Wielu uznawało go za świętego:

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,25053019,chile-jezuita-zgwalcil-
    kilkadziesiat-kobiet-wielu-uznawalo.html#a=66&c=159&s=BoxNewsLink

  10. Jędraszewski, tylko tak dalej a będziemy drugą Irlandią. Co za tuman, może mu kto przykazania przypomni. Albo lepiej nie. Mam nadzieję że LGBT pójdzie na wybory.

    Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie i wyjazdowo. Chociaż te ceny w PRL-pis, idziesz do sklepu i pińcet nie ma :/

  11. PS, czyż to nie Jędraszewski kazał zamurować rzeczone okno j.w. a celebracje na podwórku za przepustką i kordonem ochroniarzy? Żywcem z czasów Boya przeniesiony, szkoda że Boya drugiego nie mamy :/

  12. zak 1953
    „Abp Jędraszewski dostał gromkie brawa. Od zgromadzonych w świątyni wiernych. I to mu wystarczy do dalszej spokojnej egzystencji na stolcu arcybiskupim”.
    Kurde, może akurat w Krakowie ludzie tak mają (nie pocieszam się). Z drugiej strony aż wierzyć mi się nie chce, że takie reakcje przeważają. Może znam Krakusów innego sortu, gorszego, bo moi przyjaciele i znajomi raczej już do koscioła nie chodzą, a tym bardziej nie klaskają.
    Symetryczny
    Krakusie, a co Ty na to? Uważasz, że krakowski kaka trzymie się tak mocno, że można mu skoczyć?

  13. mag
    2 sierpnia o godz. 16:48
    zak 1953
    „Abp Jędraszewski dostał gromkie brawa. Od zgromadzonych w świątyni wiernych. I to mu wystarczy do dalszej spokojnej egzystencji na stolcu arcybiskupim”.

    Mój komentarz
    To, że dostał brawa w kościele wynika na mszy rocznicowej nie wynika, że dostał brawa od społeczeństwa Krakowa, bowiem na takie msze nie chodzą statystyczni losowo wybrani obywatele (jak wybrani do sondaży) tylko byli to: PiSowski ekstrakt, kościelni aktywiści oraz goście, którzy muszą.
    Pzdr, TJ

  14. Żarty się skończyły.
    https://natemat.pl/280569,jedraszewski-mowi-jezykiem-ludobojcow-reporter-ktory-opisal-rzez-w-rwan
    Czy w Umęczonej jest chociaż jeden autorytet, który postawi ziomali do pionu? Czy oni dadzą się postawić, skoro i dzisiejsza władza świecka, i kościelna nie tylko im sprzyja, ale i rozpościera nad nimi ochronny parasol?

  15. Zamiast dzialac, skomlicie w internetach. Gdybym dalej mieszkal w tym kraju to kosciolki (szczegolnie te najnowsze) palilyby sie jak choinki bozonarodzeniowe.

  16. Ramschel
    2 sierpnia o godz. 18:11

    Nie palcie kosciolow. Bierzcie ich pieniadze (majatek), budynki zamieniajcie na sciany wspinaczkowe mlodziezy, hotele, hale jachtowe etc

    pzdr Seleuk

  17. Do czegoś takiego dochodzi już teraz
    wedlug onet.pl:
    „Tematem rozmowy w TVP były zamieszki w Białymstoku. Prowadzący przytoczył opinie m.in prof. Pawła Śpiewaka, który powiedział o „odradzaniu się w Polsce faszyzmu” i zapytał gościa, czy się z tym zgadza. Wówczas prof. Chodakiewicz określił faszyzm jako „ruch postępowy”. Dodał jednocześnie, że jego zdaniem, „w Polsce mamy do czynienia z obroną tradycji”. – To zupełnie coś innego. Czasami trzeba rzeczywiście tradycji bronić radykalnie, szczególnie w obliczu rewolucyjnego zamachu na normalność – mówił.”

    Otóż wedle prof. Chodakiewicza:

    1) Faszyzm, to był ruch postępowy

    2) Marsz Równości w Białymstoku był rewolucyjnym zamachem na normalność, a bicie i kopanie maszerujących przez zmobilizowanych kościelnymi apelami bojówkarzy, to była radykalna obrona tradycji (?).

    Czy to jest pełzający faszyzm? Coraz więcej pierwszych jaskółek.
    Pzdr, TJ

  18. Ramschel
    g.18:11
    No to wracaj i podpalaj kościółki. Najłatwiej pójdzie z drewnianymi. Mogę przygotować wykaz.
    Jak byś nie miał się gdzie zatrzymać, to mogę Cię przenocować

  19. Nie czerwona, nie tęczowa, tylko czarna. I to od wieków.

    Siostrzyczki nie molestują, ale bywają bardzo okrutne. U nas siostra Bernadetta i jej ofiary, a w Irlandii (i Szkocji?) sporo małych trupków. Czy to się bierze z upokorzeń? Nie mam oczywiście pojęcia, ale ludzie którzy nawigują w stronę niewolniczej instytucji nie mogą być normalni.

    Człowiek z poczucia bezradności miałby ochotę coś spalić albo i komuś przywalić. Ale przemoc będzie miała odwrotny skutek. Dla nich to będzie pretekst żeby wszystkich naszych pozamykać (o wyjściu za kaucją będzie decydował Ziobro). Mi się marzy dla nich to co spotkało Cersei (chyba) w piątym sezonie Gry o tron. Kuchciński i Jędraszewski na czele, za nimi cała reszta. Poszłabym rzucać zgniłe kartofle.

  20. Zastanawiam się jak długo jeszcze ludzie będą słuchać takich starców ubranych w orientalne szaty, głoszących w oparach kadzidła obskuranckie poglądy? Przecież trzysta lat temu było Oświecenie , Kant, Wolter . Monteskiusz a ciemny lud bije brawo , zgroza..

  21. zza kałuży
    2 sierpnia o godz. 12:19

    Faktycznie: z łagodnością dla siebie i dziecinnością, podmieniłeś jedne realia na inne.

  22. mag
    2 sierpnia o godz. 12:57

    Wiadomo, że najgłośniej krzyczy złodziej – łapcie złodzieja. Nawet jak go złapiesz za rękę – dalej krzyczy, to nie ja.
    Środowisko abepa Jędraszewskiego jest mocno tęczowe (homo & pedofile). Brakuje tylko lesbijek.

    Och, ci śliczni i apetyczni biskupi i ich sekretarze, dziekani i nadziani. Śliczne liczka, pełne pupcie, błyski w oczkach I te ciepłe, pulchne i ruch-liwe rączki. Mniam! – zawołał Frederic Martel

  23. Jacobsky
    2 sierpnia o godz. 14:09

    Nieszczęsny narodzie ! Sam sobie wyhodowałeś te żmije na własnym łonie ! I nadal je hodujesz…

    A jaki naród zadowolony !

  24. scrambler
    2 sierpnia o godz. 16:33

    Tanaka
    2 sierpnia o godz. 11:06

    Projekt pocztówki bez- i okazjonalnej dla Abepe Jędraszewskiego:

    https://ichef.bbci.co.uk/wwfeatures/wm/live/1600_900/images/live/p0/7h/lx/p07hlxs1.jpg

    Mnie się kojarzy ze zdekapitowanym końskim łbem w pościeli…
    PS.
    Przeniosłem znowu zstępniaka spod poprzedniego wstępniaka. Bulba.

  25. scrambler
    2 sierpnia o godz. 21:53

    Heh, a ja właśnie Ci tam odpisałem: mnie się podobnie kojarzy.
    A jak bulba, to temu Jezuskowi zaraz głowę wkręcą na rurę, a do czaszki przykręcą anteny satelitarne i różne takie.
    Projekt biznesowy pt. „Jezusek” : podstawka pod anteny telefonii i łączność satelitarną.

  26. Jedraszewski oficjalnie juz sluzy diablu od kilkudziesisciu lat. I co mu zrobicie? O Panu Bogu juz zapomial zupelnie.

  27. >>bowiem na takie msze nie chodzą statystyczni losowo wybrani obywatele (jak wybrani do sondaży) tylko byli to: PiSowski ekstrakt, kościelni aktywiści oraz goście, którzy muszą.<<

    …czyli około połowy Umęczonego Narodu Polskiego.
    Quod erat demonstrandum. Lub ujmując w sposób owemu Narodowi bliższy: и хбатить (за хуйа).

  28. Tanaka
    2 sierpnia o godz. 22:12

    … skąd wiedziałeś? Rozpiętość rączków zdradziła?
    Na kulfoniastą wieżę zgody nie dadzą, bo tamtejszym tutejszym krowy się nieść przestaną, a poza tym zdrowotnościowy beret miedziany słabo się mieści pod moherowy. Ale taka figurka? No! Mała być nie może, bo od razu poznają, że to nie kolec na koronie. Ja to bym jeszcze zrobił te głowę obrotową – że niby taki frasobliwy na okolicznych. To i może ślepka świecące? Rączkamy też by se mógł machać jak janiołek. A bileciki po dychu za słitfocie itp. Normalnie Sauron wysiada i Godzilla też.
    Ale oczywiście projekcik z dotacyjom z UE (wokół bezrobocie strukturalne: ruch drogowy wzmożony bo bezrobotni jeżdżą szukając tej roboty), ze wspomożeniem celowym na lokalną kulturę ludową :
    http://1.bp.blogspot.com/-A2I-ksPZt40/UWAhd0MFcoI/AAAAAAAAEtw/I26_yb5SU5A/s1600/uyoitumrnb.jpg

  29. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,25053019,chile-jezuita-zgwalcil-kilkadziesiat-kobiet-wielu-uznawalo.html

    Chile. Szanowany jezuita Renato Poblete miał zgwałcić co najmniej 22 kobiety. „Dla mnie był świętym”
    Po jego śmierci w 2010 roku chilijski prezydent Sebastian Pinera powiedział: – Dla mnie był świętym i wiem, że odpoczywa w niebie.

    Nieskazitelny obraz duchownego został rozbity w ostatni wtorek. Wtedy też Towarzystwo Jezusowe w Chile opublikowało raport, zgodnie z którym przez prawie pół wieku Poblete dopuścił się przestępstw seksualnych względem co najmniej 22 kobiet. Cztery z ofiar miały być nieletnie.

    Przełożony zakonu jezuitów w Chile Cristian del Pole w odpowiedzi na wyniki dochodzenia przyznał, że Renato Poblete chronił się za swoim publicznym wizerunkiem przedstawiającym go jako dobrą osobę. To pomogło mu podtrzymać podwójne życie oraz względem ofiar nadużywać swojej władzy. Według raportu w latach od 1960 do 2008 roku miał wykorzystać seksualnie 22 kobiety. Miał stosować wobec nich nie tylko przemoc fizyczną, ale też psychiczną. Zakon przeprosił już wiernych za czyny nieżyjącego duchownego.

    Ostatnie zgłoszone przez ofiarę przestępstwo miało miejsce w 2008 roku. Poblete miał wtedy 83 lata

  30. wielokropek
    2 sierpnia o godz. 23:16

    Jedraszewski oficjalnie juz sluzy diablu od kilkudziesisciu lat. I co mu zrobicie? O Panu Bogu juz zapomial zupelnie.

    Ależ mylisz się gruntownie! O bozi on w żadnym razie nie zapomniał, co wyjaśniam we wstępniaku i przy każdej okazji. Taki właśnie jest bozia, a Jedraszewski go prawidłowo wyznaje i głosi.

  31. scrambler
    2 sierpnia o godz. 23:35

    Tanaka
    2 sierpnia o godz. 22:12

    Ja to bym jeszcze zrobił te głowę obrotową – że niby taki frasobliwy na okolicznych. To i może ślepka świecące?

    Jak Ty tak z tą obrotową Jezuskogłówką i ślepkami świecącymi, to zacząłem zachodzić w głowę, z czym mi się to kojarzy. I zdaje się, że znalazłem: „Wakacje z duchami” i ich „przebacz mi, Brunhildo!”
    Tam była adekwatna główka, ślepka, światełka, iskrzyło i dymiło.

    Świebodzińskiemu jednak brakuje kompletności efektów, co należy skonstatować z pewnym smutkiem. Ten Jezusek jest jakiś taki byle jaki. Niedorobiony.

  32. Optymatyk
    2 sierpnia o godz. 23:46

    Chile. Szanowany jezuita Renato Poblete miał zgwałcić co najmniej 22 kobiety. „Dla mnie był świętym”
    Po jego śmierci w 2010 roku chilijski prezydent Sebastian Pinera powiedział: – Dla mnie był świętym i wiem, że odpoczywa w niebie.

    To właśnie jest takie śliczne u katolika: dla mnie jest świętym i odpoczywa w niebie!
    Mamusie synków zgwałconych przez Jankowskiego skladają ładnie rączki oplecione różańcami otrzymanymi od naszego przyjaciela Lolka na pielgrzymce do Watykanu i przesuwając koronki oświadczają swoim synkom: mów zdrowaśki za księdza i pomyśl jakiego doznałeś wyróżnienia – miałeś obcowanie ze świętym! Poznałeś co to niebo i dziewica Maryja.

  33. No proszę, „głowa” państwa wykrętnie usprawiedliwia i biskupa i marszałka. A co mógł ułaskawić przed wyrokiem i złapać hostię w locie, to co tam takie gadki i loty.
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-parlamentarne-2019-andrzej-duda-ogloszenie-wyborow-w-przyszlym-tygodniu/lmte7eh

  34. Czym jest kosciol katolicki ? Napewno nie nauka chrzescijanska. Kosciol pelen falszu obludy, zaprzanstwa i pedalstwa. Wstyd byc katolikiem na swiecie, oznacza glupote i „wiare” w dziewice, duchow obcowanie i wielu innych idiotyzmow. Z Bogiem o ile taki istnieje nie ma to nic wspolnego.

  35. Tanaka,
    podobno tam, gdzie władza rozdaje pieniądze za friko, kończy się społeczeństwo obywateli, a zaczyna stado baranów. Barany, owieczki…. jakie stado, taki pastuch.

    Gratuluję wyboru zdjęcia jako ilustracji do wpisu. Lepiej chyba nie da się oddać natury tego pastucha w ornacie.

  36. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,25053102,abp-jedraszewski-o-teczowej-zarazie-homilie-metropolity-zbada.html#s=BoxOpImg2
    Oby – oby się nim zajęły odpowiednie instancje za sianie nienawiści.
    Biedroń deklarował, że napisze do papieża Franciszka w tej sprawie.
    https://www.youtube.com/watch?v=E-0If8l_K3Y

  37. mag
    2 sierpnia o godz. 16:48
    Tak. Kościołowi krakowskiemu możemy skoczyć. Wiadomo na co. A potwierdzenia otrzymujemy co jakiś czas. Jednym z nich było niezgodne z przepisami pochowanie upadłego prezydenta smoleńskiego w krypcie kościoła wawelskiego. Były papieski sekretarz Dziwisz pochował w królewskiej nekropolii truchło marnego prezydenta RP wraz z żoną. Zbezcześcił tym samym to miejsce. I nikt mu nic nie zrobił. Wytrych WAWEL zadziałał. Choć urzędujący prezydent winien być pochowany w honorowym miejscu stolicy (o ile zasłużył?). Purpuraci robią co chcą i co im się opłaca, bo nie mam wątpliwości, że Jarosław przekupił purpurata społecznymi, podatkowymi pieniędzmi i innymi obietnicami. A Jędraszewski tylko kontynuuje linię poprzedników. Wie, że ma za sobą żelazny elektorat, odporny na wpływy zewnętrzne. Oni za nim pójdą do piekła i dalej, bez jakiejkolwiek refleksji. Im starcza – słowo. Które ponoć było pierwsze na początku… gdy homo jeszcze nie artykułował słów

  38. @Alicja-Irena
    3 sierpnia o godz. 3:16
    Nic z tego nie będzie, już prezydent go „rozgrzeszył”powołując się na filozofię, w której jak wiadomo, wszystko do wytłumaczenia jest możliwe. Teologia tyle ma wspólnego z filozofią, co nowotestamentowy Jezus z Inkwizycją. Z niego taki filozof, jak nie przymierzając, z koziej dupy trąba.

  39. Pozdrowienia ze Sztokholmu

    OFFICIAL STOCKHOLM PRIDE SONG 2019 SWEDEN (Official Music video)
    https://www.youtube.com/watch?v=FNDO4Qckba8

    Dzisiaj Pride parade 2019, okolo 45 000 uczestnikow i oczekuje sie pare setek tysiecy
    widzow. Najwieksza w Skandynawii.
    Wystapi hinduska gwiazda queer Tropical Marca i inni uczestnicy, aktywisci hbtq z Indii, gdzie jeszcze niedawno homoseksulizm byl nielegalny. w 2018 zostalo zniesione najstarsze prawo z czasow kolonialnych, ktore zabranialo zwiazkow homoseksualnych.

  40. Polacy!

    zamiast na msze, nabozenstwa, czy jeszcze co tam: na parady rownosci, przeciw przemocy i stepialym koscielnym hierarchom, pedofilii eklezjalnej.

  41. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wzruszajacy-apel-boguslawa-stanislawskiego-na-polandrock-festival/67mjs0t
    – Parę tygodni temu dowiedziałem się, że zalęgł mi się potworek w mózgu. Nazywa się glejak. Przede mną krótka przyszłość. No i co było robić? Siedzieć i rozważać? Nie! Wziąłem to na klatę. Pomyślałem sobie, że jest to moja ostatnia szansa na spotkanie się z młodzieżą, z którą się często widzę, bo jesteście moją nadzieją. To jest ostatnia szansa, żeby coś powiedzieć o moim długim życiu, które wydaje mi się, że nie zostało zmarnowane. Szczęśliwie mi się tak udało, że nigdy nie byłem w tym kokonie obojętności, że usiłowałem posunąć świat chociaż o milimetr do przodu – mówił Bogusław Stanisławski, założyciel Amnesty International w Polsce.

    – Przyjechałem do was z ostatnim przesłaniem, że warto się angażować, że nie warto być obojętnym, bo to jest coś najgorszego, co nas może spotkać. Warto się angażować wtedy, kiedy zagrożone są wartości i prawa człowieka. Prawa człowieka to najpiękniejszy dokument, jaki wykreowała Organizacja Narodów Zjednoczonych. Warto bronić wartości europejskich, które są zapisane w tym naszym laickim sacrum – powiedział Stanisławski.

    – Praworządność to fundament Unii Europejskiej, racji stanu Rzeczypospolitej. Trzeba jej bronić, nie wolno być obojętnym. Ktoś podniósł na to wstrętną łapę. Gdzieś się wyłania ta straszna polska gęba, która zawsze ciągnęła Polskę do tyłu – dodał.

  42. Nawet każde dziecko wie, że wszelką zarazę trzeba tępić, nawet ziemniaczaną i pokrewne, które psują krew mojej żonie – miłośniczki uprawiania ogródka. A cóż dopiero wspomniana przez abepa J., który odkrył i napiętnował „tęczową zarazę”, która może zniszczyć jego stary mózg – łącznie z resztkami móżdżku, którymi błądzi po historii i rzeczywistości. Ta jego tęczowa zaraza jest groźna jak i „ideologia LGBT”, która zżera katolicyzm w mózgach maluczkch. Rozumiem abepa – to mogłoby by groźne dla kk – gdyby było prawdziwe!! Same pojęcia „tęczowa zaraza” i „ideologia LGBT” to idiotyzmy stuprocentowe, wymyślone przez kretyna i nieuka, który nie rozumie tego skrótu. Każda zaraza ideologiczna, jak nie przymierzając chrześcijaństwo w starożytnym Rzymie, może być groźna dla władzy, bo zawsze ma tendencję do rozszerzania bez umiaru. Dotyczyło to różnych realnie istniejących „zaraz”” ideologicznych, bo medyczne rządzą się własnymi zasadami. Zastanawiam się, czy groźna dla abepa i jego dzieci tęczowa zaraza może być groźna? Czy ma szanse rozszerzenia się od Biedronia np. na pozostałych towarzyszy partyjnych, a potem na wyborców tej partii? Wątpię, aby dał radę zachęcić np. takich ludzi jak ja w czasie, gdy jeszcze mogłem grzeszyć.
    Po wysłuchaniu długiego wstępu do książki „Sodoma” o potężnym lobby tęczowym w Watykanie rozumiem nieco abepa J. Dwór biskupi to miniatura Watykanu, więc i prawa i obyczaje są pewnie takie same i abep boi się, że z jego otoczenia zniknie ostatni klecha, chędożący kobiety – oczywiście tylko w chwilach wolnych od głównych zajęć – głoszenie słowa Bożego i gromadzenie kasy dla abepa. Jak tu się „odrodzić” i utrzymać liczebność personelu bożego, jeśli zabraknie księżowskich dzieci, chyba najlepiej przysposobionych do stanu kapłańskiego?

    Dawno zapomniałem opowiastki biblijne, ale zapytałem dra Gugla o stosunek szeroko pojętej biblii do problemu homoseksualizmu. W odpowiedzi na hasło „biblia o h…” znalazłem bardzo ciekawe „fakty” na temat dawnego miasteczka, w którym mieszkał Lot. Było to widocznie kilka dni przed zniszczeniem tego gniazda rozpusty. Tak nawiasem – nie słyszałem o zapowiedzi zagłady Watykanu, jeszcze Pan Bóg nie wysłał tam swoich emisariuszy. Wyjątki z biblii są tak pięknie i jasno sformułowane, ze pozwolę sobie je zacytować w oryginalnej postaci, potem je skomentuję, bo mam poważne zastrzeżenia do pana Lota.

    Cytat:

    Rdz 19:4-13
    4. Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom,
    5. wywołali Lota i rzekli do niego: Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!
    6. Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi,
    7. rzekł im: Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku!
    8. Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!
    9. Ale oni krzyknęli: Odejdź precz! I mówili: Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi! I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.
    10. Wtedy ci dwaj mężowie, wsunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi.
    11. Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście.
    12. A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd.
    13. Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć.
    Sdz 19:22-25
    22. Tymczasem, gdy oni rozweselali swoje serca, przewrotni mężowie tego miasta otoczyli dom, a kołacząc we drzwi rzekli do starca, gospodarza owego domu: Wyprowadź męża, który przekroczył próg twego domu, chcemy z nim obcować.

    Mój komentarz:

    W tej opowiastce spodobało mi się, że Pan wysłał 2 agentów do Lota, którzy go ostrzegli przed zagładą. Wysłannicy istoty doskonałej z założenia musieli być piękni i ponętni, nie dziwię się zbereźnikom miejskim, że chcieli z nimi.. i tu mam kłopot-w jednej wersji jest określenie „obcować”, a w innej „poswawolić”. Jest jednak delikatna różnica, swawolenie jest na ogol związane z radością, wesołością i przyjemnością, a obcowanie może być wymuszone i czasem przykre. Wiadomo, że Pan nie dopuścił do swawoli, bo oślepił napalonych gejów. Wkurzył mnie bardzo ten niby porządny Lot, który zaproponował rozjuczonym napastnikom swoje córki i żonę. To chamstwo, chociaż, jak mawiał Tewje mleczarz, z drugiej strony byłaby to ostatnia przyjemność ciekawskiej żony przed śmiercią, ale defloracja córek mogła mieć „poważne” skutki.
    Szkolony na powieściach science fiction raczej założyłem, że zniszczenie Sodomy było spowodowane albo meteorem lub bronią jądrową i wtedy wysłanie szpiegów przed atakiem mi nie pasuje.

    Wybaczcie, że piszę takie głupoty, ale ja już tak mam – wzoruję się na autorytetach, polskich biskupach i kardynałach (czasem kolegów profesorów), jak oni mogą to ja tez. Pisałem już na blogu, że obraził się na mnie proboszcz, gdy powiedziałem, że pokory uczę się od wzorców – hierarchów kk. On mi nie uwierzył i uznał to za kpiny, a ja naprawdę się staram żyć jak oni, tylko nie mam szans. Nie piję, bo mi nie smakuje, ogródek za mały na daniele, męczyłyby się biedne zwierzęta, kawior cuchnie zepsutą rybą, nie mam więc szans zmałpować ich stylu życia. Jedyne co mi zostało – pisać głupoty w internecie, bo nie mam dostępu do telewizji.

    PS

    Cytat skopiowałem z „ideologii” HTML i obcięło część z prawej strony. Moja pomocnica jest chwilowo w Oxfordzie i nie wiem co robić. Niby można się domyśleć brakujących słów, ale na wszelki przypadek dołączam link źródła cytatu, gdzie takich braków nie ma:

    file:///C:/AAA/BIBLIA%20O%20HOMOSEKSUALI%C5%B9MIE.html

  43. ” Gdzieś się wyłania ta straszna polska gęba, która zawsze ciągnęła Polskę do tyłu.”
    To parszywa gęba KK, wielki hamulcowy postępu, anachroniczna i patologiczna instytucja usiłująca refeudalizować Europę.

  44. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/o-ludwik-wisniewski-na-polandrock-festival-o-mowie-nienawisci/4jpdp1e

    Czy Polska zmienia się na lepsze? – Bardzo powoli, ale w moim przekonaniu zmienia się. Jeszcze kilka miesięcy temu byliśmy obojętni na mowę nienawiści i pogardy. Tak było i w Kościele i w kraju. Ale wydaje mi się, że jako społeczeństwo już nie jesteśmy obojętni. Jako społeczeństwo wiemy, że nie można budować kraju, zarzucając ludziom, którzy inaczej myślą, że są zdrajcami. Że niszczą Polskę. Już to chyba wiemy – tłumaczył o. Ludwik Wiśniewski.

    Coś mi się wydaje, że dostanie zakaz udzielania się w mediach jak Boniecki.

  45. Nefer
    3 sierpnia o godz. 10:42

    Andrzejrysuje w formie 🙂
    I to jest bardzo trafny obraz stanu oraz proporcji.

  46. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/list-do-redakcji-reakcja-na-slowa-arcybiskupa-marka-jedraszewskiego-o-lgbt/hkehd9r
    – Jest Pan wysokim rangą reprezentantem największego na świecie kościoła największej dziś religii, powinien więc Pan z pewnością dostrzegać więcej niż inni. Proszę więc powiedzieć: z czym chce Pan walczyć? (…) Z wolnościowymi aspiracjami ludzi? Z demokracją? Czy łudzi się Pan, że Pański Kościół wygra walkę z samym Bogiem? – pisze nasz czytelnik, członek Kościoła Radości Istnienia, w liście otwartym skierowanym do abpa Marka Jędraszewskiego.

  47. ozzy
    3 sierpnia o godz. 13:05

    Fajny klip. Bardzo dobrze koresponduje z reakcjami normalnych Polaków na łotrostwa kościoła kat: nie jesteśmy zarazą, jesteśmy ludźmi!

  48. Optymatyk
    3 sierpnia o godz. 13:19

    Poruszające. I właśnie tak trzeba: drzeć się, działać, nie siedzieć potulnie. Bo bandyci wtedy rządzą.

  49. Antonius
    3 sierpnia o godz. 13:20

    Antoniusie. Ci dwaj wysłannicy bozi z pewnością byli absolutnie urodziwi i mieli bardzo zgrabne tyłeczki oraz smakowite inne części. To się rozumie samo przez się.
    To też oznacza, że bozia dokonał bezprawnej prowokacji, całkiem jak CBA niejakiego Mariuszka, które kusiło korupcyjnie panią posłankę PO, bodaj Sawicka jej było na nazwisko.
    Tego robić nie wolno.

    Bozia nie zna się na prawie i nie jest praworządny. Co widzimy w scenie z Lotem, oraz całej reszcie niebieskiej książeczki.

    Lot zaś to ostatni szubrawiec i żona powinna go była zatłuc za tą monstrualność, gdy podtykał swawolnikom własne córki-dziwice, by odwrócić uwagę od gości, co ich miał pod dachem.
    Córki też miał pod dachem, co mu w niczym nie przeszkadzało w zamiarze wydania ich na zgwałcenie.
    No ale wiemy: żona to jest taboret, córki to patyk z taboreta. Przedmioty inwentarskie, nie ludzie.
    Na tym polega umiłowanie człowieka przez bozię.

    Jeszcze jedna rzecz tu zachodzi: ci swawolnicy niby byli sodomici, ale niekoniecznie, a nawet nie bardzo. Lot stwierdził, że bardziej ich zainteresują pod względem swawolenia kobiety, ba dzieci, a nie owi mężowie siedzący w chałupie Lota.
    Byliby to więc biseksualni wesołkowie, a nie standardowo podłe sodomity. A może nawet byliby to pedofile, co już w ogóle jest bardzo miłe, tak jak miłe jest to klerowi, który jak ma inspirację, to skądś ją ma – jak gada ten co gada, czyli typ podły i obrzydliwy dupą wystający z pokrzywy.

    Nie mniej znamienna jest tu sytuacja samych wysłanników bozi Toż to zwykłe tchórze, szmondaki i szmaciarze. Siedzą sobie porządnie zaryglowani i przed chałupę nie wyjdą? A co, w mordę by swawolnikom nie dali jako tęgie, boskie chłopy i wysportowane jak Jezusek? Nie walczyli jak mężczyźni? Nie uważali, że słabszych – kobiety i dzieci należy chronić i siebie między słabymi a zagrożeniem postawić ?

    Krótko mowiąc: gdzie nie spojrzeć w ta niebieską książeczkę, sama demoralizacja bozi. A ponieważ kler jest ścisłym wyznawcą i wykonawca woli bozi, robi dokładnie to i tak samo.

  50. https://www.youtube.com/watch?v=5rSrHvM6nqo&feature=share
    Dr Z. Kękuś (PPP 166) Zdrajca Jarosław Kaczyński! Prośba o rozpowszechnianie…
    W PPP 164 przedstawiłem fakty poświadczające, że prezes PiS , Jarosław Kaczyński jest oszustem. W PPP 166 prezentuję te, które potwierdzają, że jest także zdrajcą, zaprzańcem.
    Rozpowszechniajcie, proszę, Państwo, Widzowie kanału http://www.PopierwszePolak.youtube PPP 166. Wszak… idą po Polskę.
    Raz PiS głosuje za, PO przeciw, innym razem na odwrót. My się spieramy,kto lepszy/gorszy a oni systematycznie, krok po kroku, idą…
    Kto „podskoczy”, przed nim utrata pracy, psychuszka, wykluczenie, jak mawia nasz niezłomny Duda.

  51. https://szczecin.onet.pl/szczecinek-chce-pieniedzy-za-wizyte-prezydenta-andrzej-duda-odpowiada/rkz2e76
    „Jest spór o 900 złotych za rejs statku wycieczkowego w Szczecinku wstrzymany z uwagi na moje spotkanie z Mieszkańcami? Nie ja wybierałem miejsce spotkania ale jeśli jest problem, mogę te koszty pokryć z własnej kieszeni.”

    No proszę, tak zdobywa się poparcie, tanim gestem. Tak, tak zapiszą mu to jako dobroczynny akt, ale propagandowy w sensie przyszłorocznych wyborów.
    Jestem ciekaw czy marszałek zapłaci za wszystkie 106 lotów? Obawiam się, że doprowadziłoby to go bankructwa. No chyba ,że bogaty z domu, ale i tak tej kasy nie odda.

  52. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-przyjdzie-taki-dzien-ze-zmienimy-konstytucje/9xff46k
    Mamy wspaniałego prezydenta i powinien być wybrany na kolejną kadencję, najlepiej w pierwszej turze – powiedział Jarosław Kaczyński, który wziął udział w Pikniku Rodzinnym #DobryCzasPL w Dygowie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział także, że jego partia będzie dążyć do zmiany konstytucji. – Nie zapowiadam tego w tych wyborach, ale przyjdzie czas, że to zrobimy – stwierdził.

    Prezes PiS zapowiedział także zmiany w ustawie zasadniczej. – Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną. Na taką, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą wolność i prawdziwą równość – zakończył.
    …………………………
    Teraz mamy wszystko NIEPRAWDZIWE łącznie z PREZESEM.

  53. Optymatyk
    3 sierpnia o godz. 15:07

    Bidula ten Pyza-Duduś, sam nie-che-ale-musi wybulić całe 9 stówek. Skandal. Taki Ojdyro ma bezdomnych sponsorów-darczyńców od merców i maybachów. No ale tu sama powaga urzędu, on nie może tak nią rydzykować.
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/12/historia-Ko%C5%9Bcio%C5%82a-w-dw%C3%B3ch-obrazkach1.jpg

  54. A czy ta nieszczęsna taboretowa żona co to ją oferowano swawolnikom, to obejrzała się na ponętne tyłeczki przybyszy i za to ją zamieniono w słup soli. Czy biblia coś na ten temat mówi, czy mi się pomyliło?
    Najwyraźniej kogo nęcili atrakcyjni przybysze ten ponosił srogą karę. Rzeczywiście prowokacja, jak za CBA, ale czy nie był to przystojny pan Tomeczek? Co to panny za nim sznurem. Bo w Polsce za gburem panny sznurem. Innych prawie nie ma.

  55. Ten Andrzej to rysuje na każdą okazję. A w Polsce okazji nie brakuje.

  56. @mag
    Napisalem o najnowszych zelbetowych a nie o zabytkowych gdyz jako budowlaniec szanuje zabytki. Jednym z moich zajec jest rozsadzanie betonu i skal bez uzycia materialow wybuchowych. Jak sie pozbedziecie katobolszewii to sluze pomoca i nawet zgodze sie u Ciebie przenocowac.

  57. @Tanaka
    Jestem jednym z tych, co na lotnisku w Katowicach biły brawo JP2. Zobaczyliśmy z żoną, ilu nas jest, którzy nie akceptują panującego reżimu.
    PT Jędraszewkisgo, ze złożonymi do modlitwy dłońmi, traktuję jako prawdziwą twarz kk.
    Szczyt obłudy, czy graniczna głupota? A może jedno i drugie?

  58. @seleuk|os|
    Z tymi sciankami wspinaczkowymi, domami kultury, dyskotekami to pelna zgoda (sam lubie sie jeszcze powspinac i pojezdzic ostro na nartach mimo zem troche wiekowy i juz 65 stuknelo). Nie mniej jednak od czegos trzeba zaczac aby ucywilizowac ten kraj. Dlatego proponuje rodzaj Rewolucji Francuskiej gdyz inaczej sie nie da z tym kretynskim narodem.

  59. Optymatyk
    3 sierpnia o godz. 15:23
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-przyjdzie-taki-dzien-ze-zmienimy-konstytucje/9xff46k
    Mamy wspaniałego prezydenta i powinien być wybrany na kolejną kadencję, najlepiej w pierwszej turze – powiedział Jarosław Kaczyński, który wziął udział w Pikniku Rodzinnym #DobryCzasPL w Dygowie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział także, że jego partia będzie dążyć do zmiany konstytucji. – Nie zapowiadam tego w tych wyborach, ale przyjdzie czas, że to zrobimy – stwierdził.
    Prezes PiS zapowiedział także zmiany w ustawie zasadniczej. – Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną.  Na taką, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą wolność i prawdziwą równość.

    Mój komentarz
    Prezes Polski w pierwszym zdaniu powiedział po freudowsku – zmienimy konstytucje na potrzebną. Potrzebną komu? Oczywiście PiSowi, bo to PiS ma zamiar zmienić konstytucję jako partia rządząca.
    Potem Prezes dodał kilka stereotypów lewacko-liberalnych by jakoś zamaskować swoje ciągoty do zmiany konstytucji na potrzebną – „na taką, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą wolność i prawdziwą równość „.

    Z tego drugiego zdania wynika, że Prezes Polski sponiewierał dotychczasową konstytucję, bowiem powiedział o niej, poprzez zaprzeczenie (domyślne) że nie gwarantuje prawdziwej demokracji, prawdziwej wolności i prawdziwej równości. Aż dziw jak PiSowi udaje się rządzić przy takiej konstytucji, która niczego nie gwarantuje.

    Aha, stop. To jest to. Ta konstytucja niczego nie gwarantuje, dlatego niemożliwe jest jej podeptanie, czy złamanie, czy omijanie. Ta konstytucja dlatego nie jest źródłem prawa, nie obowiązuje, bowiem niczego nie gwarantuje. Dlatego PiS jej nie uznaje, bo ta konstytucja niczego nie gwarantuje.
    Stąd te nocne głosowania nad ustawami łamiącymi niegwarancyjną konstytucję, stąd unieważnianie legalnych wyborów sędziów TK, stąd wybieranie sędziów wbrew konstytucji, stąd fałszywe zaprzysiężenia sędziów dublerów, stąd udzielenie łaski osobie będącej pod postępowaniem sądowym, stąd to niedrukowanie wyroków TK, stąd to niepublikowanie listy sędziów do KRS, itp. Wszytko w imię prawdziwej wolności, prawdziwej równości i prawdziwej demokracji, których konstytucja nie gwarantuje.

    Z ostatniego zdania wynika jeszcze coś. A mianowicie istnieje prawdziwa demokracja, prawdziwa wolność i prawdziwa równość. Prezes wie co oznacza przymiotnik prawdziwa, ale na razie nie powie. Troszeczkę chlapnął o tej prawdziwej wolności arcybiskup Jędraszewski na mszy w Krakowie – idzie do nas kolorowa, neomarksistowska zaraza. Ta zaraza odbiera nam wolność i dlatego nasza wolność nie jest prawdziwa.
    Jarosław Ka wyprostuje konstytucję i będzie prawdziwa wolność.

    Następny problem
    Jak pogodzić głośne zapewnianie premiera i Prezesa w kampanii wyborczej europejskiej, że Polska jest bijącym sercem Europy oraz Wyspą Wolności w Europie? Nie ma jak.

    Czy Prezes wie co mówił wczoraj, a co mówi dzisiaj? W końcu to jak to jest z tą wolnością na Wyspie Wolności. Czy ta wolności już jest, czy może idzie do nas jak ta prawda o zamachu smoleńskim samolotowym wielowybuchowym na prezydenta RP? Czy jest już blisko?
    Pzdr, TJ

  60. W temacie polskich klechów, powstała książka o Jankowskim (pt „Uzurpator”) wywiad z autorem tutaj (współautorka Bożena Aksamit niestety już nie żyje)
    https://krytykapolityczna.pl/kraj/nie-ma-bata-na-pralata/

    „To jest historia o Polsce, tak samo jak historia Rydzyka. Bo na parafii Brygidy, tak jak w studiach Maryi i Trwam, wykuwała się ta Polska, którą mamy dzisiaj. To Jankowski i Rydzyk byli akuszerami koalicji PiS-LPR-Samoobrona. W 2005 roku powstała w tej sprawie Odezwa do Narodu Polskiego. Jak się to czyta dziś, w czwartym roku rządów PiS i z perspektywą kolejnych czterech takich samych lat, to normalnie, stary, na plecach ciary.”

    Zachowywał się obrzydliwie wobec kobiet.

    „To jest niesamowite. W apologetycznej biografii „Bursztynowy prałat” jeden z jego znajomych, tak zwana legenda Solidarności (mnóstwo jest w Gdańsku tych legend), wspomina, że ksiądz zagadnął nieznajomą kobietę: „Laskę robisz?”. I powszechnie szanowana osoba przytacza to z rozbawieniem, a autor tamtej książki notuje, tu cudzysłów, „anegdotkę”. Danuta Wałęsa, dyktując biografię, wspomniała otwarcie o chamstwie księdza. Na YouTube nadal wisi film, gdzie zagadnięty przez reporterów TVN prałat pyta: „Pokazać wam fiuta?”. Taki humor, ha, ha.”

    My to mamy do klechów szczęście, są jakby żywcem z biblii. Pewnie że to na ich i kościoła zgubę, ale ile można czekać.

  61. Trudno wniesc cos nowego na temat skandalicznej wypowiedzi arcybiskupa J. Dolaczam sie.
    Natomiast chcialam zwrocic uwage na zupelnie inna strone sprawy – jezykowa. Jak jezyk jest wspanialym narzedziem w polityce pierwszy raz uswiadomilam sobie po przeczytaniun ksiazki Agnieszki Graff „Swiat bez kobiet”. Chociazby na przykladzie narracji publicznej w sprawie aborcji. Od zarodka czy zygoty dotarlismy do dziecka od usuniecia ciazy do morderstwa itd.
    Podobnie ma sie sprawa z II wojna. Juz od lat nie ma Niemcow, sa nazisci i faszysci ( no i ofcos, ze tak powiem, Polacy). Nawet Polityka w artykule okolicznosciowym , ktorego poczatek mignal mi na FB ( za przeczytanie reszty musialabym zaplacic) dot Powstania, pisze o mlodych ludziach ktorzy poszli walczyc z nazizmem, czy cos kolo tego. No to przezegnalam sie krzyzem swietym – jaka jestem do tylu!! Zawsze wiedzialam, ze ci mlodzi ludzie poszli walczyc z Niemcem, okupantem, wrogiem..
    Teraz tak samo jest z LGBT ( mozna dodac jeszcze literke -Q). Ile z tych oburzajacych sie bardzo slusznie na obrzydliwa wypowiedz biskupa J. wie do konca co to znaczy? 2% 5%? Ci przeciwni tej zarazie wiedza, ze jest to cos niezgodne z natura demoralizujace dzieci, przeciwko wartosciom…
    Ci oburzajacy sie na straszne zacofanie, nietolerancje wiedza jedynie, ze to przez PiS i kk te (to) LGBT nie moze zaistniec. Moze jeszcze wiedza, ze Dehnal i paru innych jest gejem. Chociaz te grupy ludzi nie wyskoczyly jak diabel z pudelka i o jakie takie traktowanie walczyly juz za poprzedniej wladzy. Bezskutecznie. Tamta wladza zamiatala pod dywan problem, a ta uwazajac, ze moze to byc dobre paliwo wyborcze zachowuje sie jak zachowuje. Skandalicznie.
    Jakie nastepne tematy z obydwoch stron? Jakie filmy, afery?
    Rozumiem, ze tak musi byc, ale zawsze nalezy pamietac, ze jest sie omal wylacznie miesem armatnim dla tych co u wladzy, albo chca u miej byc.
    Juz widze, he he jak opozycja po zdobyciu wladzy otwara niebiosa ludziom spod tych tajemniczego skrotu pisanego z duzych liter.
    Zawsze dobrze jest wbrew opinii, ze w historii nie liczy sie jednostka przelozyc to LGBT na jezyk osobisty. Znam przypadek sprzed kilku lat dziewczyny, ktora za czasow poprzedniej wladzy w wiodacym polskim miescie bardzo zle sie czula w swej zenskiej tozsamosci. Na szczescie bylo to w duzym miescie i w dobrej szkole i w bardzo zamoznej i madrej rodzinie. W wieku 15 lat dziewczyna przeszla zmiane plci, poprzedzona dlugoletnim badaniem, zazywaniem stosownych lekow. Po wakacjach wrocila jako mlody, tryskajacy zyciem chlopak. Niestety, w tym postepowym srodowisku szkolnym zostala jednak wykluczona. Po roku nauki rodzice wywiezli ja za granice. Teraz jest instruktorem narciarskim, przewodnikioem gorskim i ma partnerke. I w tym miejscu przypomne z jakim powszechnym chichotem spotykala sie poslanka Grodzka. Dzielna kobieta. Najlatwiej demonstrowac w tlumie, pisac potepienia, gorzej w zyciu. Nie watpie, ze postepowe rodziny i uczniowie z tej szkoly teraz glosno protestuja przeciwko nietolerancji.

  62. @tejot
    3 sierpnia o godz. 16:29
    Prezes po prostu, wraz ze mianą konstytucji powoła do życia nowe definicje, tak demokracji, wolności, jak i równości. Nie będą mu wykształciuch psuły humoru, no!
    Już to widzę, demokracja wolność i równość pod auspicjami hierarchicznego kościoła.
    Woda jest sucha, zimne jest ciepłe, białe jest czarne itd. Polska to już państwo w posiadaniu kościoła katolickiego a po zmianie konstytucji PRK – Polska Rzeczpospolita Katolicka albo KRP – Katolicka Rzeczpospolita Polska. Wtedy wszyscy przymusowo i demokratycznie będą wyznawać to, co im da do wierzenia Kościół pod państwowym przymusem, kler będzie posiadał przywileje urzędników państwowych wyższego stopnia per analogiam parlamentarzyści. Reszta, którym to nie odpowiada, będą mogli demokratycznie i wolnościowo opuścić ojczyznę. Po prostu nie dostaniesz tych samych praw co wszyscy ci, którzy poddali się takiemu „demokratycznemu” dyktatowi, a la centralizm demokratyczny za przebrzydłego PRL-u. Powstanie Katolicki Front Jedności Narodu.
    A kto im zabroni? – odpowiedzą NIKT.
    Co nam zrobicie? – odpowiedzą NIC.
    Będzie potrzebne jakieś powstanie narodowe przeciw PiS. Nie ma to tamto.
    „Tak religia zatruwa wszystko” CH. Hitchens (powinno być „jak religia….itd.)
    Tako rzecze Optymatyk

  63. W Polsce nie ma zadnych ateistow a jedynie tymczasowo skloceni z doktryna kosciolka katolskiego w (danym) momencie. Gdyby znalazl sie nastepny jotpe2… to orgazmom i PiSsianiu z zachwytu przez tzw polskich ateistow nie byloby konca przez nastepne 50 lat.

  64. Ramschel,
    Święta racja; polscy ateiści są tacy sami jak polscy katolicy – jedni i drudzy do dupy.

  65. @Ramschel
    3 sierpnia o godz. 18:26
    Pisz za samego siebie, ja nie mam z tym nic wspólnego i nie prosiłem cię o to.
    Widać, że nie masz zielonego pojęcia, czym jest ateizm. Naturalnym stanem ludzkim, przed „starciem” z indoktrynacją katolicką od żłobka do nagrobka, na ten przykład.
    Z innymi wyznaniami jest podobnie.
    Niektórzy pochodzą z ateistycznych rodzin, niewielu udaje się samemu z tego (katolicyzmu) wyzwolić. Nigdy nie czułem potrzeby jakiegoś boga, sam sobie nim jestem dla siebie. Nie potrzebuje żadnych obiecanek co do „tamtych światów”.
    „Deus sive natura” Wystarczy?

  66. @izakan
    3 sierpnia o godz. 20:
    „polscy ateiści są tacy sami jak polscy katolicy – jedni i drudzy do dupy.”

    Uzasadnienie co do ateistów proszę, katolicy mnie nie interesują.
    A ty czasami też nie jest „do dupy”?

  67. @Optimatik
    Jako antyteistyczny i antyklerykalny liberal mam dosc duzo pojecie o tym od ponad 50 lat. Jak ja zaczynalem watpic w jezuska i jego trzy warstwy (dziewicze rowniez) to Ciebie prawdopodobnie jeszcze na swiecie nie bylo.

  68. Optymatyk,
    Jeśli ateista zaczyna piać peany na temat klechy, który tym się różni od pozostałych, że jest w miarę porządnym człowiekiem, poza tym jest takim samym handlarzem czymś co nie istnieje, czyli zwykłym kłamcą i oszustem, to w moim przekonaniu jest pseudo ateistą.
    JP2 też dla naszych „ateistów” był Polakiem wszech czasów.
    Teraz już wiesz dlaczego są do dupy.

  69. izakan
    3 sierpnia o godz. 20:54
    „JP2 też dla naszych „ateistów” był Polakiem wszech czasów.”
    Ale nie dla mnie, co mnie obchodzą inni? Nic, co ma coś wspólnego z jakąkolwiek wiarą, nie ma dla mnie żadnego znaczenia, prócz negatywów. I tym się od dawna zajmuję zrozumieniem zła, bo religie to dla mnie samo zło. Szuka przyczyn , bo jak mawiał klasyk, „nie poznamy prawdy, nie znajdując przyczyn”.

  70. @Ramschel
    3 sierpnia o godz. 20:40
    „Broda nie czyni filozofem”, kapujesz?

  71. Polscy ateisci sa przed wszystkim ateisci katoliccy. I tak ma byc.

    Nie potrafia i nie chca jakiegokolwiek programu sformulowac na jutro. Jak wrzoda na dupie pozbyc. Operacyjnie. Caly ich swiat pojec, formulowan, zainteresowan dotyczy tylko jak pozbyc bozi, jesusmaryjka etc. Aspiryna. Argumentuja definicjami swojego „wroga”. I tak ma byc,

    Jutro przyjdzie nowostare. I tak ma byc.

    Tak narzucony jezyk, nigdy nie pozwoli wyjsc poza standartowe „wychowywanie narodu”. Wychowywanie narodu jest ulubionym razwiazaniem ateistow katolickich. Niektorzy rowniez uwazaja „KK tak, wypuczenia nie…” I tak ma byc.

    Ostatnio pojawilo haslo rozdzialu KK od panstwa. Powinna rowniez, dla symetri pojawic pojawic haslo rozdzial Orlen (firma paliwowa) o Panstwa, Polska Miedz (firma metalowa), stepka promowa w Szczecinie (zelazna) i auta na elektryczne pedaly, ambasada USA/Rosji od Panstwa, Grenlandia i pare innych rozdzialow. Oj sorry. Ambasady/konsulaty sa rozdzielone i Grenlandia. Na razie sa elhulajnogi, tez nieoddzielone, jeszcze. Haslo „Rozdzilic hulajnogi od Panstwa” byc moze nastepnym chwytliwym. Tak ma byc.

    Caly program katolickiego ateismu. Formulowany na katechetycznych przepisach i jezyku. Osobiscie, zdziwiony bym nie byl, gdyby taki przyszlosciowy program, na nastepne tysiac lat byl wymyslony na Konferencji Episkopatu. Nastepne 1000lat rozdzielania KK od panstwa i „wychowywania” przez sekte ateistow katolickich. Tak ma byc.

    Snijcie ladnie co powiedzial Jedraszewski. Rano moze Wam napisze co mnie moje koty opowiedzialy. Moze walne wstepniak. „Co kazdy kot…” Na ten temat.

    Dobranoc Seleukos

  72. Nie wiem, czy to już ktoś umieścił – nie miałam jeszcze czasu przejrzeć wpisy, najwyżej się powtórzę. Urocze zdjęcie z Paryża 2014, może Gospodarz bloga umieści je zamiast tego, co jest przy wstępniaku? 😉
    Ludzie wygrzebią wszystko – a ten oportunista, którego bez trudu rozpoznacie działa tak, jak mu wiatr zawieje i żeby nie podpaść. Nie wiem, z jakieh to okazji i jakie okoliczności, dostałam w poczcie tylko zdjęcie. Bezcenne!
    https://photos.app.goo.gl/FQJgVyciXKXfxQyp7

  73. Alicja-Irena
    3 sierpnia o godz. 22:06
    Widać okres pokuty mu minął i już może być sobą. Ale fotka wartościowa

  74. Alicja-Irena
    3 sierpnia o godz. 22:06

    Fota całkiem akuratna. Dodam do wstępniaka

  75. Ramschel
    3 sierpnia o godz. 18:26

    W Polsce nie ma zadnych ateistow a jedynie tymczasowo skloceni z doktryna kosciolka katolskiego w (danym) momencie.

    W Polsce z ateistami słabo jest pod względem ilości.
    Co do jakości, to inna rzecz. Bywają mniemani i całkiem dorzeczni, ci zaś niekoniecznie ustępują ateistom nienadwiślańskim, a może i niejednego przewyższają. Warunki są bowiem takie, że ateistę skłaniają do nieleniwych lotów.

    W zwiazku z tym dobrze jest się w sprawie wypowiadać roztropniej i raczej o sobie lub innym konkretnym przypadku mówić, niż generalizować.

  76. @seleukos i inni tambylcy też
    Myślę sobie, że dobrze jest się wymądrzać siedząc w kraju gdzie pielgrzymki i inne procesje się człowiekowi pod oknem nie szwendają i nie wyją mudmy się. Trudniej polskim tubylcom stanąć przeciw takim setkom wyjców i powiedzieć no passaran. Bo zadepczą po prostu.
    To nie ma co krytykować polskich ateistów jak się nie jest na miejscu.

  77. Dzisiaj byłam na dorocznej Giełdzie Mineralogicznej w Bancroft – taka mekka dla mineralogicznie zakręconych. Oraz zwolenników biżutek, bo coraz więcej tego chłamu tam, zamiast minerałów.
    Spotkałam rodaków z Ottawy, oryginalnie z Gdańska, 37 lat w Kanadzie i biznesie. Mieli stoisko – jak z Gdańska to wiadomo – bursztyn! Na tym wypłynęli te 37 lat temu w Kanadzie, bo w bursztynowym biznesie to albo Polacy, albo (więcej!) Ruscy. Państwo z Ottawy zaczepiłam , bo jak słyszę język polski to od razu dzień dobry, no i rozmawiam z panią, a pan obsługiwał klientów i się przysłuchiwał. Wreszcie miał chwilę oddechu, podszedł do nas i zapytał – a pani z PiSu? Ja na to, że nigdy w życiu, chociaż nie wiedziałam, jaką oni opcję preferują. Okazało się, że wszyscy ich znajomi z Ottawy, Polacy, bardzo popierają PiS. Porwały się ich znajomości, bo oni mają inaczej i tak dalej. Pytam – a co tych ich znajomych tak ciągnie do tego PiSu. Ano to, że PiS daje. Daje pińcet plus, jeszcze coś tam obiecał i ich pociotkom i rodzinom w Polsce żyje się lepiej. Zadziwiliśmy się nad tym, że suweren nie myśli, skąd te pińcet. Przecież z jego, suwerena kieszeni, chyba że nie płaci podatków, przecież nie z kieszeni jaśnie panujących. Suweren jest robiony w bambuko i nawet o tym nie wie. Owszem, w kilkunastominutowej rozmowie zaznaczyliśmy owocną współpracę kościoła z rządem i co o tym myślimy.
    p.s.Zdjęcie miodzio 🙂

  78. @Ewa-Joanna
    3 sierpnia o godz. 23:23
    A ja zastanawiam się, czy takie akcje jak pielgrzymki mają swoje prawne umocowanie, a co gdy się co stanie? Czym innym są marsze ulicami miast, ale pielgrzymki siłą rzeczy, przebiegają czasami setkami kilometrów. Jak to jest kwalifikowane w razie jakiegoś wypadku/przypadku, nie wypominając już obsrywania wszystkich możliwych krzaków i picia na umór, pieprzenia czego się da, łącznie z nic nie winnymi, wiewiórkami. Faktycznie popierdolony kraj, ukochany kraj… .

  79. @Optymatyk
    4 sierpnia o godz. 0:29
    Przecież to bóg tak chciał. Módlmy się… 🙂

  80. https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/papiez-franciszek-natura-udzieli-nam-straszliwej-lekcji/2g0
    Jeśli człowiek będzie dalej wyzyskiwał przyrodę, to udzieli mu ona „straszliwej lekcji” – ostrzegał dziś w Watykanie papież. – Już to widzimy – podkreślał. Papież wyraził też ubolewanie, że wielu młodych ludzi traci swą oryginalność i staje się „fotokopią” innych. Ostrzegał przed postawą: „a co mnie to obchodzi” i przed „fałszywymi obietnicami konsumpcji.
    Tzn. że sam nie wierzy w przedmiot swojej wiary. A gdzie w tym wszystkim jest ten jego miłosierny bóg?

  81. @Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 1:33
    „Módlmy się…”
    Beze mnie hehehe HGW do czego mudta się sami hehehe i tak psu na budę to nie wyjdzie hehehe

  82. @Optymatyk
    Franek jest do robienia „dobrej twarzy” a taki sam jak oni wszyscy – biznes.
    No, za te ofiary pielgrzymkowe one się modlą, bo ubezpieczenie nie zapłaci. A bóg w niebie odda 🙂

  83. @Tanaka

    Jak zawsze w samo sedno. Az sie tak przyzwyczailem, ze sam siebie napominam, zeby pogratulowac! Na pierwszym miejscu gratuluje zwiezlosci. Na drugim miejscu, ujecia. Na trzecim perfekcyjnej konstrukcji wstepniaka. Nie ma co owijac w bawelne, rozwijasz sie i doskonalisz. Co widac golym okiem. A jeszcze dokladniej widac po paru tygodniach nie zagladania.

    Od siebie dorzuce takie spostrzezenie male i byc moze wnoszace cos nowego. Mianowicie jak sie zna historie kosciolka kato, to sie wie, ze niczego tak zawziecie nie zwalcza, jak konkurencji !

    Jak sobie sie popatrzy na tych tam teczowo przebranych, to az sie cisnie na mysl, ze zwalczajac #Teczowa Zaraze, zwlaczaja konkurencje, ktora tez jest #Teczowa…

    Pozdrowka
    ~l.

  84. Ewa-Joanna
    3 sierpnia o godz. 23:23
    Zgadzam się jak najbardziej. To jest właśnie wredne, że bywa, że wyżej d… nie podskoczysz w niektórych społecznościach, bo tam mieszkasz, tam żyjesz. Albo ostracyzm, albo w miarę spokojne życie.
    Optymatyk,
    pielgrzymki bozia prowadzi 😉
    Martwię się o Woodstock w Kostrzynie(u?). Dwie śmierci…będą prześwietlać Jurka już nie wiem, jakimi promieniami, diabeł wcielony…
    A propos, na wspomnianej powyżej giełdzie minerałów ci Polacy z Ottawy (37 lat w K.) urządządzili na internecie zbiórkę na Owsiaka, zebrali ponad 7 000$, wystawili kilka minerałów na zbiórkę. Dzisiaj akurat nie, bo „pilnowali interesu”, który zresztą zamykają niedługo, bo już się napracowali. Jak miło spotkać ludzi, z którymi się nam natychmiast „klika” 🙂

  85. Ewa-Joanna, 3 sierpnia o godz. 23:23

    Ja w zadnym wypadku nie krytykuje polskich ateistow katolickich. Ja stwierdzam (moje ograniczone obserwacje) co nastepuje. Maja dwie nogi i dwie rece. Duzo posiada domy (mieszkania), auta i zaglowki. Jedza okolo 2500ccal dziennie. Duzo ma dzieci. Wszyscy maja ponadpodstawowe wyksztalcenie. Trudno mnie krytykowac, sam mam takie cechy. Cecha szczegolna ateisty katolickiego jest uzywanie jezyka gloszonego przez Korporacje Katolicka.

    Ja mieszkam wsrod ludzi, ktorzy w pojeciu polskim sa ateistami. Jestem aktywny socialnie. Nigdy nie spotkalem ateisty coby tak byl religijny/koscielny/protestancki.

    Uzywajac produktow Apple, nie mozna zbudowac produktow Microsoft. Vice versa jest tez obowiazujace. Vice versa tez. Nie mozna. Kazdy produkt ma swoje narzedzia i metody. Znaczy uzywajac produktow KK nie mozna zbudowac narzedzi, metod zlikwidowania KK. To nie jest krytyka E-J. Spostrzezenie. Kazdy ateista ma dwie nogi, ja tez mam. A ateista nie jestem. I nie uzywam produktow Borland. Kiedys uzywalem. Nigdy by mnie do glowy nie przyszlo krytykowac Borland. Czy uzywac dalej ich jezyk.

    Niedawno, ktos z uczestnikow podal link. Wypowiedzi parafian (lokalna spolecznosc), na temat skazanych proboszczow. Prawomocnie skazanych za pedofilie. Jak pamietam, linkujacy byl sfrustrowany. Bo na filmie wystepujacy lokalnie uwazali, nalezaloby skazac rodzicow. Bycmoze. Parafianie uwazali, proboszce dalej moga pedofilic. Bo robia duzo dobrego. A ateista (katolicki) zna z pewnosia dobrego proboszcza. To zrobil film, zeby naprawic zlo. Choc wiekszosci wystepujacych to nie podobalo. Jak mozna argumentowac, dysskutowac, Amazon folwarcznosc pojeciami Biedronka? To mozna byc sfrustrowany.

    Ja mam dwie nogi. Ja dwunoznych nie krytykuje. Uzywam obuwie, przewaznie i zalecam innym. Dwunoznym. Dzis ide na pielgrzymke. Bede kosil trawe i zielsko kosa, . W towarzystwie wielu innych pielgrzymow. Najwiecej bedzie neofitow. Zeby sprobowali. Najwaznijsze jest, wyklepac dobre kose. Na malym kowadle, mlotkiem. Bede pokazywal jak to robic, malym mlotkiem. Na dwie strony. Wazne jest tez, zeby kosa miala palak, wygiety patyk, to dobrze odklada zielsko/chaszcze. Chce pokazac, nieznany. Jak przy owies. Taka pielgrzymka i bede w butach. Tak mnie moj dziadek nauczyl, chlop i ateista wierzacy. Chodzic na pielgrzymki. Mam tez kamien piaskowy, na dlugi kij doklejony, z obu stron. W kieszeni. Pielgrzym. Z pewnoscia nie bede miedlil jezorem Fakebuka i KK. Pielgrzym. A mnie sam, naucze jak suszyc. Ja nie krytykuje EvaJoanna rocznych kart wstepu do gym/silowni. Ja i pare innych, proponujemy uzywac kose, zamiast bensyna, 10/12 razy na rok. W tym czasie, co silownia.

    https://www.youtube.com/watch?v=MMRC5DpoIuY

    Krytyke bozi i jesusmaryjka zostawiam ateistom katolickim. Niewidomym. Slyszalem kiedys, nie wiem czy plotka. Eskimosi kompletnie plywac nie umieja. Ciekawe czemu? Choc tradycyjnie pol zycia na wodzie spedzali. Moze dlatego.

    Alicja-Irena, 4 sierpnia o godz. 4:23
    Ja nikomu ostracysmu nie zalecam metoda. Jak ktos lubi zeglarstwo pelnorejowe, moze byc poddany ostracysm na katolicki DarMlodziezy. Przez ksiedza pokladowego. Ale jak kto lubi, pelnorejowe zeglarstwo, mozna na Christian Radich (przyklad). Kiedys Tobie dalem link, powtorze.
    https://www.radich.no/en/
    lub blizej Ciebie
    https://www.starclippers.com/index.php?option=com_cruisetool&view=rates&Itemid=876&lang=us-dom

    To zalezy co lubisz. A-I. To trzeba wiedziec, niestety. Zadnej potrzeby nie ma uprawiac zeglarstwo katolickie, ateistom bedac. Polityki dotyczy rowniez, wiedziec co lubi, zeby uprawiac 😎

    pzdr Seleuk, pielgrzym i zeglarz

  86. Przepraszam, teraz będę zaśmiecał.
    Wszystkich poza @Tanaką uprasza się o nie czytanie. Sam bym tego nie czytał, gdybym nie napisał.

    @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    1. Alianci zachodni potrzebowali samolotów do bombardowania Niemiec od strony idącego frontu zachodniego oraz transportowej obsługi lotniczej frontu i zaplecza. Tam były strategiczne i taktyczne cele, a wojna w powietrzu bardzo zażarta. Skupienie sił i środków w celu osiągnięcia skutku za minimalną cenę to podstawowa zasada wojny.

    Ataki na infrastrukturę kolejową, mosty i tunele na drogach komunikacyjnych prowadzących zarówno do prawdziwego miejsca ladowania, a więc do Normandii oraz do fałszywego miejsca lądowania, w celu zmylenia Niemców, były wykonywane już na 2 miesiące przed lądowaniem. A nie dopiero po nim. Od początku maja – masowo. Powstanie wybuchło 3 miesiące później.
    Wojna w powietrzu była zażarta, ale wynikało to z jakości niemieckiego wojska i niezanikającej woli oporu niemieckiego społeczeństwa. Gdyz jeżeli chodzi o ilość samolotów wszystkich typów, o jakość (nowoczesnośc) tych maszyn oraz o ilość i jakość (poziom wyszkolenia) pilotów to w momencie lądowania w Normandii przewaga po stronie aliantów była miażdżąca. Sami Niemcy pisali o „upokarzającej” przewadze aliantów w powietrzu.
    Dlatego wtedy alianci mieli już całkowita swobodę zarówno w wyborze pory bombardowań, co wcześniej było nie do pomyślenia, a zatem mogli robić to także w dzień jak i mieli swobodę równoczesnego atakowania wszystkich celów, jakie tylko chcieli zaatakować. Czyli udzielać bezpośredniego wsparcia jednostkom na pierwszej linii frontu, atakować bliskie zaplecze tego frontu, dokonywac dalekosiężnych bombardowań strategicznych instalacji ważych z punktu widzenia militarnego (fabryk, rafinerii, ośodków badawczych, itp.) oraz bombardować miasta w celu złamania morale obrońców. Zresztą nowe typy samolotów jakie pojawiły się do tego czasu były tak wyspecjalizowane , że nie ma sensu argumentować, że np. powinno się użyć samolotów przeznaczonych do bliskiego wsparcia na i bezpośednio za linią frontu do bombardowań strategicznych. Chcesz to zacznę użwać nazw modeli reprezentujących poszczególne funkcjonalne typy. Zresztą ten fakt, czyli modele będące na wyposażeniu brytyjskiego i amerykańskiego lotnictwa narzuciły rodzaj wykorzystania obu tych części lotnictwa. Klasycznym przykładem jest – już w ogniu walki, w czasie trwania Bitwy w Ardenach (Battle of the Bulge) – oddanie przez Amerykanów dowództwa na lokalnymi operacjami lotniczego wsparcia swoich oddziałów Brytyjczykom. Bo ich sprzęt lepiej się nadawał do lokalnego zadania.

  87. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    2. To samo dotyczyło alianta wschodniego, czyli ZSRR.

    Otóż nie, nie było tak. Od ZSRR wymagano tylko przygotowania i otwarcia lotnisk. I tak i tak dostawali masę wyposażenia od aliantów, w tym lwią część od USA. Nie robili łaski.

  88. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    3. Warszawa była celem bez znaczenia strategicznego. Była węzłem kolejowym, co nadawało jej pewne znaczenie, ale wyłącznie lokalne, zaś z chwilą gdy Niemcy (sami) zniszczyli mosty na Wiśle, straciła i takie znaczenie.

    Czyżbyś twierdził, że podczas II wojny światowej strony bombardowały wyłącznie cele posiadające znaczenie strategiczne? Dobrymi przykładami były zatem zbombardowane miasta takie jak:

    Madryt
    Guernica
    Warszawa
    Rotterdam,
    Londyn
    Tokio w 1945, ale szczególnie w 1942
    Coventry
    Hamburg
    Helsinki
    Drezno
    Hiroszima
    Nagasaki

    (przepraszam, jeżeli pomyliłem chronologię)

  89. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    4. Latanie niewielkiej ilości samolotów transportowych w żadnej mierze nie mogło odwrócić losów Powstania.

    Gdy Stalin wreszcie uznał, że większość powstańców hilerowcy już wymordowali (czyli dobrze już we wrześniu) to wreszcie pozwolił na lądowanie alianckich samolotów za linią frontu. I wtedy poleciało ponad sto samolotów i zrzuciło 1200+ pojemników. Niestety, wiekszość trafiła w ręce Niemców. Gdyby taki nalot był wykonany w koordynacji z powstańcami i w czasie, gdy kontrolowali jeszcze większy obszar Warszawy (i okolic) to prawdopodobieństwo trafienia zrzutów do własciwego adresata byłaby dużo większa.

  90. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    5. Musiałyby latać ogromne ilości samolotów trasportowych. Ich ogromna ilość osłabiłaby wysiłek wojenny aliantów na głownych kierunkach operacyjnych i miejscach o znaczeniu strategicznym.

    Bombardowanie Drezna przchodzi tu na myśl. Hiroszima i Nagasaki. Piszę sarkastycznie. We wszystkich trzech wypadkach decyzja o ataku nie była podejmowana wyłącznie w celu pokonania czy to Niemiec czy Japonii. Oprócz zwykłych celów stawianych przed każdym bombardowaniem była pomyślana także jako demonstracja potegi amerykańskiego lotnictwa adresowana do ZSRR jako przestroga. Później czyli już po wojnie, zaopatrzenie Berlina drogą powietrzną było taką samą demonstracją. Wspomożenie Warszawy mogło służyć identycznemu celowi, czyli pokazaniu Stalinowi co dla amerykańskiego lotnictwa jest możliwe.
    Zresztą nie musiały latac tylko transportowe. Można było użyć kombinacji transportowych i bombowców. Ale najważniejszy jest brak wsparcia po drugiej linii frontu. Latanie z paliwem w obie strony ogranicza i tak skromną ładowność.

  91. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    6. Odciągnięcie znacznych sił lotniczych znad celów wojennych miałoby co najmniej dwa fatalnne dla Polaków i Powstania skutki:
    a. spowolniłoby postępy zwłaszcza frontu zachodniego
    b. zmniejszyło tempo słabnięcia Niemiec, czyli relatywnie wzmocniło ich siły przeciw Warszawie.

    Ten ostatni punkt jest szczególnie słaby, biorąc pod uwagę fakt, ze do tłumienia Powstania Niemcy użyli trzeciorzędnych sił. O bardzo małej frontowej zdolności bojowej.
    A co do punktu pierwszego to najważniejszy był brak taktycznej współpracy USA i ZSRR na tym teatrze wojennym i akurat w tym czasie. USA w 100% oddało ZSRR wszelkie decyzje na tym terenie bo i tak i tak ta część Europy została porzucona jak część radzieckiej strefy.
    Brak tej współpracy jest tym boleśniejszy, że po zaskakującym kontrataku w Ardenach alianci zachodni poprosili Stalina o przyspieszenie jego ofensywy i on spełnił ich prośbę. A więc współpraca była możliwa i czasami (Frantic, Ardeny) Stalin zgadzał się na nią.

  92. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    7. Lotnictwo transportowe jest bezbronne. Dwusilnikowe samoloty (takie miały ponoć latać nad Warszawę) mogły zabierać nie więcej niz kilka ton ładunku.

    Odpowiedź jest krótka i węzłowata: Boeing B-17 Flying Fortress lecący z 4 tonami ładunku w osłonie North American P-51 Mustang.
    Chciałbym zobaczyć pilota Luftwaffe opisującego „transportowec” uzbrojony w 13 ciężkich karabinów maszynowych na dodatek broniony przez P-51 jako „bezbronny”.

  93. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    8. W miarę skuteczne loty transportowe w warunkach wolny na niebie wymagałyby bardzo silnej osłony myśliwskiej.

    Dokładnie, patrz punkt 7.

  94. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    9. razem wymagałoby to użycia gigantycznej ilości zasobów wojennych i do tego w długim czasie.

    Przymiotniki, przymiotniki. Każdy rydz byłby lepszy niż zrobione prawie nic.

  95. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    10. stopień prawdopodobieństwa dostarczenia samolotami środków wojennych do właściwej strony (powstańców) – bardzo niski, właściwie śladowy, czego dowiodły zrealizowane zrzuty.

    Szczególnie wtedy, gdy się pozwoliło (Stalin) na loty wtedy, gdy teren kontrolowany przez powstańców skurczył się do powierzchni chusteczki do nosa i to jeszcze podzielonej na 20 kawałków.

  96. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    11. zasięg samolotów transportowych i mysliwskich był graniczny, lub poza normalnym zasięgiem. Zabieranie dodatkowego paliwa poważnie ograniczałoby udźwig transportowców, a wykluczało udział myśliwców. Myśliwce nie mogą w locie o konfiguracji bitewnej mieć dodatkowych zbiorników paliwa.

    Wątpliwości rozstrzygnięte przez pojawienie się na masowa sklaę nowych konstrukcji lotniczych i nauczenie się walczenia z Luftwaffe. Druga połowa 1944 to nie był rok 1943, kiedy rzeczywiście na europejskim niebie trawał jatka. A zatem znowu patrz odpowiedź na punkt 7.

  97. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    12. zatem jedyną możliwością i wyłącznie w zakresie (hipotetycznego) rozwiązania kwestii paliwa, byłoby lądowanie na lądowiskach armii radzieckiej. Czyli: loty w jedną stronę.

    Nie w jedną tylko w obie strony, patrz operacja Frantic, czyli wahadłowe bombardowania celów w Europie z międzylądowaniem za linią radzieckiego frontu. Na co Stalin się zgodził za jednym wyjatkiem. Pomocy Powstaniu przed połową września 1944.

  98. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    Podkreślam: mowa o sytuacji hipotetycznej, czyli takiej, że myśliwce bez dodatkowych zbiorników bedą w stanie ochronić w walce (ogromne zużycie paliwa) konwój transportowców (które gdyby miały zwiększony zapas paliwa miałyby zmnniejszoną nośność i byłyby silnie narażone na zapłon przy trafieniu, czyli załogi byłyby żywymi pochodniami)

    B-17 plus P-51.

  99. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    13. Lądowanie na lądowiskach sowieckich nie skończyłoby się w żadnej mierze na lądowaniu. Armia radziecka musiałaby zaopatrzyć floty samolotów w olbrzymie ilości paliwa (czy paliwo jakiego używało lotnictwo radzieckie byłoby odpowiednie dla samolotów amerykańskich?), smarów (ten sam problem), uzbrojenia (inne pociski, inne kalibry, inne właściwości balistyczne), części zamienne i naprawy, obsługi technicznej i logistycznej oraz miejsca na lądowiskach i zwiększonej ochrony przeciwlotniczej i przeciwlądowej (front cały czas niepewny). Żywnośc, kwatery, kuchnie, leczenie itp pomijam, choć to też byłoby konieczne.

    To że było to możliwe udowodniły loty w ramach operacji Frantic. Wspomnienia mówią, że radziecki personel naziemny był życzliwy i tylko z czasem klimat polityczny się popsuł i cała sprawa wzięła w łeb.

  100. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    14. Skąd by to miała armia radziecka dostarczyć, jak zabezpieczyć i w jakim celu ekonomii wojny? Byłoby to poważnym uszczupleniem możliwości wojennych armii radzieckiej.

    Gdyby była wola polityczna można by było wszystko dograć metodą krakowskiego targu. Ruscy pomagają paliwem i obsługą naziemną (zresztą ładując amerykańskie dostawy) samolotom przylatujacym znad Warszawy a w zamian te same samoloty w locie powrotnym bombardują cele najprzydatniejsze dla radzieckich.

  101. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    15. Przypominam, że mowimy o okresie świeżo po wykonaniu największej w tej wojnie operacji strategicznej „Bagration”, która wyczerpała i zużyła dużą część zasobów frontowych armii. Zaś żeby przywieźć gigdantyczne ilości zaopatrzenia koniecznego do wykonania nastepnej wielkiej ofensywy przełamującej front na Wiśle, konieczne było przezbrojenie kolei radzieckiej na miejszy rozstaw szyn w Polsce.

    Nie znasz przypadkiem mojej żony? Nie jesteś jej zapomnianym bratem-bliźniakiem?

  102. @seleukos
    Gdybyś miał 3 nogi to bym się nieco zdziwiła.
    Ogólnie się z tobą zgadzam, szczegóła taka, że tych ateistów w Polsce niewiele. I tu ten pies leży…

  103. @zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 7:08
    Ja się tam nie znam, ale cosik mi się wydaje że bombowce a transportowce to insza inszość. Za dużo wymagasz.

  104. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    Taka – i tysiące innych – operacja była działaniem strategicznym i uzasadnionym ekonomiką wojny, a nie poświęcanie sił i środków na Warszawę jako cel bez znaczenia dla wojny.

    Jak rozumiem wkładasz te słowa w usta Stalina, który tuż przed wojną wyrżnął większość korpusu oficerskiego swojej własnej armii, 60% korpusu generalskiego i 3 z 5 marszałków.
    Większość średniego i wyższego aparatu partyjnego, czyli ludzi, którzy wiedzieli co i jak się dzieje w jego państwie.
    Aresztowano parę milionów ludzi, z czego zamordowano nikt nie wie ile osób; może 600 tys., może 800 a może okrągły milion?

    Jaka bitwa z Niemcami była równie krwawa dla Armii Czerwonej i dla całego ZSRR jak bitwa wydana im przez „racjonalnego” Stalina?

  105. @Tanaka 1 sierpnia o godz. 21:41
    Lista może być sporo dłuższa, nie w długości jednak rzecz, a w tym, że było dość argumentów rzeczowych, wojennych, ekonomicznych, by nie mieć uzasadnienia dla „przyjmowania” samolotow z zachodu lecących z transportami nad Warszawę.
    Amerykanie i Brytyjczycy wielokrotnie nakłaniali rząd polski w Londynie do porozumienia się ze Stalinem. Polacy tego nie chcieli. Nie miał też na to ochoty Stalin, więc nie było żadnej podstawy do „przyjmowania samolotów”. Przyjmowanie (czyli ponoszenia tego kosztów, zwłaszcza na dużą skalę, nie pojedyńczych samolotów) zawsze musi się odbywać na podstawie formalnego porozumienia stron.
    Kwestia polityczna także jest zrozumiała: po co Stalin miałby pomagać Powstaniu, kosztem duzych strat własnych, skoro Powstanie było politycznie przeciw niemu skierowane?

    1. Jakimś dziwnym trafem w powyższych 110 słowach zabrakło jednego słowa: „Katyń”.
    2. Zabrakło też wspomnienia o ilu, o zaledwie setkach tysięcy czy już o milionie, a może o milionie i pół Polaków wywiezionych na Sybir między 17 wrzesnia 1939 a sierpniem 1944?

    „Lista” zaś jest bardzo krótka i składa się tylko z jednego zdania:
    „Pakt Ribbentrop-Mołotow, cz.2”

  106. Dalej napiszę jak się wyśpię.

    A z bieżącej polityki to najbardziej interesują mnie grube łydki księżniczki Haya.

  107. @Ewa-Joanna 4 sierpnia o godz. 7:11
    Ja się tam nie znam, ale cosik mi się wydaje że bombowce a transportowce to insza inszość. Za dużo wymagasz.

    Latajace fortece przewozily zasobniki dla powstańców w lukach bombowych i zrzucaly je (prawie tak samo) jak bomby. Rożnica polegala na wpięciu linki spadochronu zasobnika w mocowanie w komorze bombowej.

  108. zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 7:15
    Obejrzalem czysto politycznie grube lydki prinsess Haya. Roznimy pogladami politycznymi. Mnie najbardziej odpowiadaja krzywe lydki Rihanna (i grube uda). Reszta zreszta tez, calosc polityki, https://www.bing.com/images/search?q=Rihanna&FORM=HDRSC2

    W drodze na pielgrzymke, pzdr Seleuk, wyspany

  109. @zza kałuży
    Cały czas mam wrażenie, że naginasz rzeczywistość pod własne widzimisię. I zapominasz o pannie Polityce.
    Ech…

  110. Alicja-Irena
    4 sierpnia o godz. 4:23
    Statystycznie w Polsce dziennie umiera około 1080 osób. Czyli jedna na około 35000. Dwa zgony na Pol-and-rock Festival, na ponad 200000 osób, bo według danych policji tyle ich tam jest, to jeden zgon na 1000000. Trzy razy lepiej, niż dla ogółu społeczeństwa. Ale pewnie pojawią się głosy na ten temat, szczególnie wydawane przez miłościwie nam panujących.
    Andrzej ma talent 🙂
    https://scontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/67445782_2979066542109792_8311479849176793088_n.jpg?_nc_cat=104&_nc_oc=AQm3mBdFeFWG_iR55Zs_q2KbritDO97OVE25_W_n2Xc_TWwQ52OQgNU7gBLpP_8c8gs&_nc_ht=scontent.fwaw5-1.fna&oh=475202e3be35a61dca12af537b523966&oe=5DE28B41
    pozdrowienia

  111. zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 7:07
    Sam wspomniałeś o marginalnym znaczeniu operacji Frantic, dzięki mimo wszystko sporadycznym lądowaniom aliantów na lotniskach radzieckich. Trzeba jednak pamiętać, iż Stalin był bardzo negatywnie nastawiony do bezpośrednich kontaktów żołnierzy Armii Czerwonej z żołnierzami i obywatelami państw alianckich. Są na to alianckie dokumenty ujawniające np. wspomnienia marynarzy USA z konwojów do Murmańska. W zasadzie nie mieli kontaktu z przeciętnymi obywatelami ZSRR. Do tego są wspomnienia żołnierzy AC, których po kontaktach z aliantami wysłano na reedukację do łagrów. Nawet kadra oficerska i generalicja radziecka była zagrożona takim postępowaniem. Dlatego pisanie o możliwości współpracy z lotnictwem alianckim jest w zasadzie bezsensowne. Stalin i jego kamaryla nie mieli w planach tego typu współpracy.

  112. Patton też nie tęsknił.

  113. @zza kałuży

    2 razy nie na temat (tu rumieniec i BTW, czy ktoś ma listę emojis działających w tutejszej konfiguracji?).

    1. Rozważania o technicznej stronie ew. pomocy dla Powstania można sobie o przysłowiowy kant rozbić, to gdybaniowa argumentacja. Nie pasowało POLITYCZNIE ani Amerykanom, ani Anglikom, a przedewszystkim grającym decydującą rolę Sowietom. A polityka zawsze dominuje nad technologią. Vide zmiana klimatu dziś! Nawet polskiemu Londynowi nie bardzo pasowało, bo w rządzie emigracyjnym było jednak trochę realistów i ekspertów. Ubrdało się tylko warszawskim AKowskim dyletanckim chciejcom i tyle!!

    2. Jako dodatek do przeszłej debaty nt. Iranu i Ormuz – https://www.opendemocracy.net/en/why-iran-has-a-speedboat-swarm-thats-punching-above-its-weight/

  114. @ zza kałuży

    Miałeś dziecinnie prosto rozprawić się z moją argumentacją, a dziecinnie prosto poległeś.
    Całość swoich dziecinnych wywodów oparłeś na niewypowiedzianej wprost tezie, że Stalin miał obowiązek udzielić pomocy Powstaniu, a że nie pomógł, to masz go za strasznego drania i na niego za to ziejesz płomiennie.

    Przez tą niewypowiedzianą tezę wpadłeś w sidła własnego niedomyślenia o czym mówisz, co dało skutek w postaci niezbornego miotania się pomiędzy różnymi, wręcz przypadkowymi, przykładami, nawiązaniami, rzeczami bez związku w fałszującymi przedmiot rozważań, który sam podałeś.

    A podałeś taki przedmiot: Stalin a pomoc powstańcom warszawskim. I do tego się ustosunkowałem. Natychmiast jednak od przedmiotu uciekłeś w krainę swobodnych rojeń.

    Do tego, żeby jakoś próbować zdezawuować moje wyjasnienia, włączyłeś żonę. To już w ogóle jest i słabe i smutne i śmieszne w pakiecie.

    Z jednej strony przypominasz, że Stalin jest morderca, wyrżnął część oficerów własnej armii, odpowiada za Gułag, zabił polskich oficerów w Katyniu, a z drugiej strony żądasz od niego, by uniósł się moralnie i pomógł Powstaniu, nie mogąc ścierpieć, że w Warszawie Niemcy zabijają cywilów? Albo, że powstańców? A może dlatego, że burzą domy?
    Miał być uniesiony moralnie i pomóc w sytuacji, gdy Powstanie było politycznie wymierzone przeciw niemu?

    Dosyć żartobliwie to opisujesz słowami: „gdyby była wola polityczna…”
    Otóż nie jest żadną wolą polityczną z polskiej strony wymierzanie politycznego ostrza powstania przeciw ZSRR.
    Jakiś czas później, ale chyba już w Powstaniu, ukuto często powtarzane powiedzenie, bodaj też umieszczone w piosence, że warszawiacy wyczekiwali tej „czerwonej zarazy”.
    To jest dosyć oryginalne: mieć kogoś za zarazę i tej zarazy tęsknie wyglądać, dodając do tego przymus: zarazo, MUSISZ nas uratować!

    Taka sytuacja rodzi zupełnie inną kwestię moralną i nie Stalina ona obciąża, a Polaków. Wrowadzeniem do przyjrzenia się tej sytuacji moralnej jest pojęcie: szantaż.

    Może Stalin – jednak jakoś człowiek w swojej zbrodniczości – już się troszkę zmęczył przejmowaniem się burzonymi miastami z ludźmi w środku? Niemcy tyle miast w ZSRR rozwalili z ludźmi i tyle kosztowało wytłuczenie Niemców z tych miast, że może się czuł troszkę już zmęczony tym przejmowaniem się, zwłaszcza, że to nieradzieckie miasto, i intencja walki skierowana właśnie przeciw niemu?
    Ma prawo bardziej o coś innego się troskać, czy nie ma?

    Zaś owa pomoc miałaby polegać na tym, że zaatakuje Warszawę frontalnie, z marszu, bez przygotowania, przez wielką przeszkodę wodną i bez przygotowanego zaplecza materialnego i logistycznego. Bo żeby miasto móc wziąć w kleszcze, trzeba wykonać gigantyczną operację okrążającą, co możliwe było dopiero na przełomie roku 44/45.

    Widzę też, że zupełnie nie rozumiesz, jak zasadniczą wagę w wojnie, zwłaszcza na tak gigantyczną skalę ma logistyka i zaopatrzenie. Bez tego wojna nie istnieje i nie istnieje żadna powazniejsza operacja. Ba, nie istnieje nawet taki drogiazg wojenny jak dwudziestu partyzantów w krzakach: też muszą mieć skądś żarcie, okrycie nad głową, w miarę ciepło i sucho, gacie, broń z amunicją i stałe uzupełnienie bo to się szybko zużywa, jeśli walczą, a jak któryś jest ranny albo chory, potrzebne są możlwowości lecznicze.
    Niezbędne jest też wiarygodne rozpoznanie i wywiad.
    Z tych – i każdych innych – powodów, niezbędny jest w miarę sprawny kontakt z zewnętrznym światem.

    Nie będę odpowiadał na wszystkie Twoje przypadkowe wpisy, byłoby to zamulaniem bloga dyskutowaniem o sprawie coraz bardziej jałowej, więc odniosę się do kilku spraw z którymi się zgłosiłeś.

    Powołujesz się na operację „Frantic”. Już o tym mowiłem: to była operacja dotycząca zupełnie czego innego, innych celów, innych uwarunków, inaczej formalnie uregulowana (porozumienie na najwyższym możliwym szczeblu Stalin-Roosevelt) itd.

    Nawet nie doczytałeś, albo nie zrozumiałeś akapitu poświęconego logistyce i zaopatrzeniu, o czym w ja syntetycznie wspomniałem podkreślając wagę sprawy, ale to – z pomocą żony – zlekceważyłeś.
    Przypomnę, co tam jest napisane:

    Heavy equipment and bulky supplies went by sea to the ports of Murmansk and Archangelsk in the Arctic, and then by train to the airfields in the Ukraine. Additional supplies and key personnel flew in on Air Transport Command planes from the ATC base at Mehrabad Airport, Iran.

    Jeszcze Ci wyjaśnię – nad czym się nie zastanowiłeś – że z Murmańska (bo stamtąd dostarczano zaopatrzenie, alternatyw nie było, zaś amerykański personel musiał do Winnicy podróżować z Iranu) do baz lotniczych w okolicy Winnicy na dzisiejszej Ukrainie (baz lotniczych w tej okolicy dotyczy operacja „Frantic”) jest – (dziś, nie w czasie wojny!) – jakieś 2500 kilometrów. W czasie wojny szlaki kolejowe były rozwalone przez Niemców i objazdy o wiele dłuższymi trasami było codziennością, a prioprytety miały dostawy frontowe.
    Dziecinnie komentujesz problem zaopatrzenia i logistyki słowami, że „radziecki personel był życzliwy”.

    The logistical demands were enormous since almost everything had to be brought from the United States, even the high-octane aviation fuel and the steel-plank runways.

    „Logistical demands were enormous.” Dobrze byś zrobił, dla własnej korzyści w myśleniu i dyskutowaniu, co to wyrażenie oznacza.

    W ramach operacji „Frantic” latały amerykańskie B-17. Miały one prawie 3000 km zasięg, natomiast P-51 Mustangi, jakie byś im przydzielił do ochrony miay zasięg dwa razy mniejszy. i z baz w Anglii czy Włoszech, doleciałyby nad Warszawę na oparach paliwa i to wyłącznie w sytuacji, gdy leciałyby w linii prostej, nie pod wiatr i bez angażowania się w walki powietrzne, które błyskawicznie zużywają paliwo. To samo dotyczy B-17. Które były samolotami bombowymi, nie transportowymi. Mogły być tylko dostosowane do transportowania pewnych ładunków, w pojemnikach zrzutowych, a pojemniki takie musiały być odpowiednio małe i przenosić bardzo niewielką ilość ładunku, jakieś 160 kg w jednym. Nadawały się więc do przenoszenia wyłącznie bardzo lekkiego i mało wrażliwego na wstrząsy i uderzenia ładunku.
    Powstanie zaś potrzebowało gigantyczych ilości zaopatrzenia materiałowego i nie tylko tego lekkiego. Z regularnym wojskiem przeciwnika nie da się skutecznie walczyć mając tylko lekki sprzęt.

    Wszelkie zrzuty z powietrza, z definicji w takiej sytuacji, były nie tylko bardzo ryzykowne dla załog samolotów, ale w rzeczywistości polegały nie na zaopatrywaniu powstańcow, a Niemców. Do powstańców trafiła jedynie drobna część zrzutów, pewna część przepadła (np. tonąc w Wiśle), a większość trafiła do Niemców.
    Intencjonalna pomoc powstańcom polegająca na realnej pomocy Niemcom to słaby pomysł na wygraną Powstania, a mocny argument za jego szaleństwem i szybkim zakończeniem pomocy nie sojusznikowi, a wrogowi.

    Piszesz, że „Stalin nie robił łaski, bo dostawał zaopatrzenie” [w ramach lend-lease]. Mylisz się gruntownie: Stalin robił łaskę aliantom zachodnim, dlatego mu pomagali. Obawiali się bowiem, że tak jak się dogadał z Hitlerem w pakcie Mołotow-Ribbentrop, tak mógłbby znowu. Sam o tym pakcie wspominasz, ale nie wyciągasz wniosków.
    Alianci zachodni potrzebowali też tego, kto odwali najkrwawszą robotę. Bez zwycięskiego frontu wschodniego, Hitler zostałby panem w całej Europie, a jak to by się stało, zostałby panem świata, lub co najmniej współpanem, co i tak byoby jego wygraną i fundamentem do wojny o panowanie całkowite.
    Nie robili żadnej łaski Stalinowi, śląc mu zaopatrzenie.

    Stalin zresztą podobnie nie dowierzał aliantom zachodnim. Ta wzajemna gra konieczności i nieufności wpłyneła także na losy samej operacji „Frantic” jak i los hipotetycznej pomocy lotniczej Powstaniu.

    Dalej już nie będę prostował i urealniał Twoich fantazji. Wystarczy, aż za dużo tego, narobiłem się nad wymiar i udaję się do innych zajęć.

    Masz sporą wiedzę partykularną, na tematy wyodrębnione, jednakże nie na temat sprawy Stalina a pomocy Powstaniu. Nie potrafisz zobaczyć historii, a tu – II wojny – jako integralnego zagadnienia, złożonego z bardzo wielu, wzajemnie się warunkujących elementów, czasem całkiem dobnych z pozoru, a decydujących o czymś znacznie większym.
    Nie jest to proste, ale dlatego też dobrze jest się dużo, długo i uważnie zastanawiać. Uważnie czytać i przemyśliwać uwagi interlokutora i starannie formułować własne.
    Bardzo Ci to utrudnia wścieklica na Stalina, z jednej strony zrozumiała, z drugiej zaś oślepiająca i blokująca rzeczowe myślenie.
    Przeszkadza w tym także przyjmowanie fantastycznych mniemań o samym Powstaniu.

    Jako uznany przez się za znawcę, mógłbyś machnąć wstępniaka o Powstaniu albo czyms podobnym i – jak to mówią pisoidalni spece od śmigłowców caracal, które uwalili – wystawić się na polski widelec.
    To pomaga. 🙂

  115. zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 6:59

    I @Tanaka

    Sie przemoglem i dorzuce. Choc pewnie nie ma dorzut wiekszego znaczenia. Nie che mi sie sledzic co, do ktorego podpunktu, wiec sobie sami dopasujcie, jesli bedzie sie Wam chcialo.

    – Lotnicta Niemcy juz za bardzo nie mieli, za to caly czas mieli bardzo dobry FLAK. (dla nieznajacych Artyleria Przeciwlotnicza) . Co zmuszalo do wysokiego latania. Z czym sie wiaze skutek

    – Skutek wysokiego latania, to zwiewanie zrzutow dla Powstania…

    – Malo dla Powstania, sporo dla Niemcow, jeszcze wiecej dla Sovietow , bo nad Umeczona przewazaja wiatry zachodnie, co na wschod zwiewaja. Nie mam powodow nie wierzyc ojcu, co walczyl na Powislu, ze z tego co obserwowal, to z polowa ladowala po drugiej stronie Wisly

    – Wysoko latali i sie frustrowali, ze nie trafiali

    – No to odwazniejsi, lub bardziej zdesperowani nizej latali. No i wtedy ten niemiecki FLAK… Sam przez wiekszosc dziecinstwa ze trzy razy do roku zapalalem znicze na pomniku Amerykanskich Lotnikow zestrzelonych nad Wola w czasie Powstania.

    – A teraz cos co obaj Panowie pomineli, albo zapomnieli o tym, czyli POGODA. A dokladnie zachmurznie. Byly chmury, nie bylo sensu leciec z zrzutami, bo sie nei namierzy, gdzie zrzucic. No to teraz pytanie : Ile bylo bezchmurnych, lub z lekkim zachmurzeniem dni pomiedzy tymi 63 dniami?

    – Pisaliscie, ale nie nazwaliscie , ze najwiekszym problemem wsrod Rosjan, byl STRACH. W Sovietach sie dostawalo 15 lat lagru za podejzenie, ze sie szpieguje… A za „udowodnione” szpiegowanie to sie dostawalo 9 gram.

    – Wiec bez trudu mozna sobie wyobrazic to, jak sie rwali i z jaka ochota Rosjanie, niezaleznie od szarzy, do wspolpracy z Amerykanami.

    Zeby zakonczyc, co mysle, to powiem, ze Powstanie to bylo gorzej niz zbrodnia, to byl blad.

    Niezaleznie od sensu, czy bezsensu pomocy dla Powstania, we wdziecznej pamieci trzeba trzymac same starania udzielenia pomocy i pamiec o tych lotnikach amerykanskich, ktorzy zgineli udzielajac pomocy.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps @Tanaka, tam wyzej, ponad kilkunastoma postami @zzakaluznika, sie wypowiedzialem o wstepniaku. Pisze na wypadek, gdybys nie zauwazyl.

  116. @lonefather 4 sierpnia o godz. 10:59
    A teraz cos co obaj Panowie pomineli, albo zapomnieli o tym, czyli POGODA. A dokladnie zachmurznie. Byly chmury, nie bylo sensu leciec z zrzutami, bo sie nei namierzy, gdzie zrzucic. No to teraz pytanie : Ile bylo bezchmurnych, lub z lekkim zachmurzeniem dni pomiedzy tymi 63 dniami?

    https://en.wikipedia.org/wiki/H2X

  117. Czy jest na sali scrambler?

    Chyba ci się spodoba, zobacz

    https://www.vesselfinder.com/pl

  118. lonefather
    4 sierpnia o godz. 10:59

    Lonek, Twój komentarz do mojego wstępniaka zobaczyłem, dzięki :), ale nie odpisałem wtedy, bo się wziąłem za robotę nad figielkami zzakałużnika na temat , a raczej poza tematem, Stalina pomocy Powstaniu.

    Nie zapomniałem o czynniku pogody, tylko pisanie o wszystkim wymagałoby napisania książki. Wyżej, właśnie, wspominam i o jednym z czynników pogody: lotom pod wiatr, które zużywają ponadprzeciętne ilości paliwa.

    Skoro o pogodzie mówisz, to dodam o pewnej jej cesze, związanej ściśle z Powstaniem: gorączka walki, zwłaszcza gorączka strzelań i pożarów w największym stopniu, generuje mocne ruchy powietrza, zaburzające naturalne stany pogody.
    Stąd cołkowicie nieprzewidywalne jest, nawet jak się w chwili wylotu w takie loty na pomoc powstańcom wyrusza mając jakie-takie rozeznanie o pogodzie standardowej, co się spotka. Pojawiają się wiatry, wręcz burze wiatrowe, do tego o nieregularnym przebiegu i oczywiście silne zadymienie.

    W takich warunkach celowanie, nawet mając nowoczesne celowniki, właściwie jest na nic: zwodzi. A żeby w ogóle mieć jakąkolwiek, choćby śladową szansę na trafienie ze zrzutem, trzeba lecieć bardzo nisko, poniżej dymów i znacznego oddziaływania tych burz wiatrowych. Na wysokości okoko 100 metrów, lub mniejszej.

    To jednak rodzi kolejne ryzyka, właściwie skrajne, czyli z wojskowego punktu widzenia nieakceptowalne: błyskawiczne przesuwanie się celu do zrzutu pod samolotem, więc czas na jego wypatrzenie maleje do sekundy, pół (?). Samolot na tak niskiej wysokości może wpaść na przeszkodę: wyższy budynek, masz, cokolwiek.

    Ponadto, do strzelania do takiego samolotu skuteczna okazuje się broń ręczna: samolot musi lecieć lotem stabilnym, z odsłoniętym podbrzuszem i otwartymi lukami. Byle kula z karabinu może uszkodzić silniki, podwozie, sterowanie, agregaty, bądź zabić załogę.
    Takie loty to czyste szaleństwo. Polacy próbowali takich lotów, ale szybko to się skończyło. Inaczej byc nie mogło.

    To zaś dodaje się tylko do czynników szaleństwa, jakim było Powstanie.

  119. @lonefather 4 sierpnia o godz. 10:59
    – Lotnicta Niemcy juz za bardzo nie mieli, za to caly czas mieli bardzo dobry FLAK.
    Oczywiście, że to bardzo znaczący czynnik.

    Szczególnie jak kanalie po prawej stronie Wisły, mając całkowite panowanie w powietrzu, pozwalają 4 stukasom (słownie CZTEREM) stacjonującym na Okęciu przez 63 powstania latać sobie bezkarnie nad Warszawą maskrujac jej obrońców i robić tyle lotów dziennie i nocnie na ile tylko mieli ochoty.

    No wiesz, @lonefather, jak maguczyja awiacja Krasnoj Armii nie chciała zestrzelić 4 starych stukasów z nieba nad Warszawą to czy myślisz, że mieli ochotę pojedynkować się z ponad setką niemieckich 88-mek? Jak myślisz, czy krasnoarmiejcy po wielu okazjach podziwiania przez lornetki i dalmierze strzelania do alianckich bombowców wiedzieli czy nie wiedzieli gdzie są stanowiska tego flaku? Komu było łatwiej zaatakować te pozycje; samolotom przebywającym nad miastem kilka minut w locie o całkowitej długości 3400+ mil czy „miejscowym”, mającym pięć minut do własnego lotniska i baterie flaku wystawione jak na talerzu przez żywe tarcze na niebie?

    No właśnie. Ich sk*rwysyństwo granic nie miało.

  120. Mowa w rocznice Powstanania.Skąd wiedział ,że wśród powstańców nie było gejów?

  121. natomiast P-51 Mustangi, jakie byś im przydzielił do ochrony miay zasięg dwa razy mniejszy. i z baz w Anglii czy Włoszech, doleciałyby nad Warszawę na oparach paliwa i to wyłącznie w sytuacji, gdy leciałyby w linii prostej, nie pod wiatr i bez angażowania się w walki powietrzne, które błyskawicznie zużywają paliwo.

    Mnie słów, mniej belferskiej zarozumiałości, więcej sprawdzania.

    https://www.britannica.com/technology/P-51

    The use of external drop tanks nearly doubled its operational range to 1,375 miles (2,200 km).

    Poza tym napisałem przecież, że jeden taki masowy lot miał miejsce. To z czym tu dyskutować? Poleciały B-17 w osłonie P-51? Poleciały. Całe te lanie wody na nic się nie zda.
    Niedasie były, som i bedom.

    **************************************

    Ty @Tanaka nie jesteś przypadkiem Chińczykiem albo innym Dalekim Azjatą z pochodzenia?

    Nauczyłem się w pracy, że dla nich najważniejsze jest aby nigdy-przenigdy nie utracić twarzy. Tłumacząc na polski – oni muszą zawsze na tzw. publicznej arenie wyjść na tego najmądrzejszego. Inaczej tracą twarz, a tej zniewagi nie zapomną i nie przebaczą nigdy.
    Najgorzej jest wtedy, gdy ktoś w czasie jkakiejś pracowej nasiadówki wynajdzie bardzo oczywisty błąd i potem wbije jeszcze szpilę w postaci emaila z sumującym wszystko raportem.

    Tzw. design review z chińskim/tajwańskim inżynierem w roli autora którego projekt poddawany jest krytyce (a juz zupełnie tragiczne że ta krytyka jest słuszna!) są dla nich droga przez mękę i mogą prowadzić do załamania nerwowego.

    ************************************************

    Doczytałem poprzedni komentar zdo końca i do tego panegiryku:

    Niestety jednak, rządziły i rządzą fantazmaty z rojeniami, a nie racjonalne planowanie, rzeczowość i kompetencja w prowadzeniu wojny. To zaś przekłada się na politykę.
    Stalin, choć nam się to bardzo nie podoba, był racjonalnym ( w skali globalnego prowadzenia wojny i interesów) i skutecznym wodzem (choć doradzali mu znacznie lepsi stratedzy wojny, zwłaszcza zaś marszałek Rokossowski) i politykiem. Miał przed sobą szalonych, zyjących w oparach chciejstw i absurdów, niekompetentnych politycznie i wojennie Polaków.

    Jedyny komentarz jaki mi się nasuwa to to, że w zespole z kilkoma podobnymi sobie bestiami zamordował dużo więcej swoich własnych partyjnych i wojskowych kumpli z gangu niż się to komukolwiek, jakiemukolwiek zewnętrznemu agresorowi kiedykolwiek udało. Szkoda, ze nie porządził dłużej i nie przedłużył swoich czystek przez nastepne dziesięciolecia. Ten racjonalny i skuteczny wódz. 😉

  122. @Antonius
    Jedni mają problem z Lotem,a inni z lotami…
    @Tanaka
    Zawsze śmieszyły mnie zarzuty pod adresem Stalina o brak pomocy Powstaniu.Sprawa tak oczywista,że aż głupio o tym pisać,a co Ty jasno wyłożyłeś.No,ale nam się należało!

  123. Aha, i komentarz do tego, czy lotnicy „chcieli czy nie chcieli” latać na pomoc Powstaniu. Otóż moje poczatkowe „że chcieli” było uproszczeniem na granicy nieprawdy. Przesadziłem z tymi chęciami, to było moje chciejstwo.

    Prawda wyglądała tak, że – w skrajnym przypadku – lokalny dowódca dywizjonu Południowo-Afrykańczyków ostro zaprotestował przeciwko jego zdaniem bezsensownemu i zbyt ryzykownemu (wręcz niemożliwemu do wykonania) zadaniu. Był też wysokiego szczebla dowódca brytyjski, który po 3 dniach lotów do Warszawy i po straszliwych stratach (ok 200 lotników) zatrzymał cała operację.

    Która po naciskach polskiego rządu została przez Churchilla wznowiona, z tą różnicą, że już bez przymusu rozkazu a tylko dla ochotników.

    I wtedy, już na ochotnika, polecieli nie tylko Polacy, ale także załogi południowoafrykańskie, amerykańskie i brytyjskie. Polacy byli im za to strasznie wdzięczni, bo przecież warunki były nieludzkie. Były takie, że z jednego z południowoafrykańskich samolotów wyskoczył, już w locie powrotnym, odbywającym się prawidłowo, nic sie nie paliło, nie było żadnej dramatycznej sytuacji, na spadochronie dowódca załogi, pierwszy pilot. Wstał od sterów, podszedł do wyjścia i wyskoczył z samolotu. Nie wytrzymały nerwy.

  124. Brokoz 4 sierpnia o godz. 12:41
    Mieszkając w USA czekam na pierwsza publiczną dyskusję na temat roli komunizujących Żydów kolaborujacych z Sowietami w skłonnościach miejscowej ludności krajów Europy Środkowej i Wschodniej do pomagania Niemcom w Holokauście.

    Bo jak na razie to można znaleźć całkiem dużo bijących się w piersi katolików za tysiąc lat antysemickiej nagonki Kościoła katolickiego w położeniu podwalin pod Holokaust ale jeszcze nie spotkałem się z publicznym dyskutowaniem roli żydowskiej kolaboracji z ZSRR, wcześniej z bolszewikami, a jeszcze wcześniej w wykreowaniu tego komunistycznego kraju – potwora.
    W USA na ten temat – cisza jak makiem zasiał. Ciekawe dlaczego? Uczulenie po McCarthym?

  125. Mowa Jedraszewskiego podszyta „goebbelsowka”

    Dzisiejszy szwedzki dziennik „Dagens Nyheter”, 4.08, (s.19) o haniebnej wypowiedzi arcybiskupa Marka Jedraszewskiego „Podburzanie przeciwko osobom hbtq to wyraz obrony Kosciola”. Biskup zostal oskarzony o faszystowska propgande w swojej mowie nienawisci i nietolerancyjnej mowy.
    Ostatnio w Polsce wzmgogla sie kampania oszczerstw pod adresem osob o orientacji
    hbtq. Tak bylo w Bialymstoku a teraz Kosciol katolicki i jego hierarcha abp Krakowa Marek Jedraszewski nazwal flage teczowa, symbol praw hbtq, jako „zaraza, porownywalna z komunistyczna czerwona”.
    Znamienne jest, ze biskup ktoremu juz wszystko sie kojarzy sie z hbtq, mowi to
    w 75. rocznice powstania warszawskiego – bez zadnego zwiazku z tym a tym bardziej
    uwlaczajace pamiec poleglych w owych tragicznych dniach stolicy.
    „Teczowa zaraza”?! Alez tak. Autor analizy Michael Winiarski przytacza rozmowe z
    polskim politykiem centrum Konradem Dudkiewiczem.
    „Podczas okupacji nazisci porownywali Zydow z zaraza i chorobami. I dzisiaj arcybiskup podczas kazania nawoluje do walki z osobami-hbtq. Nazisci osadzali pewne grupy w obozach koncentracyjnych. Czyz nie podobne to do kazania Jedraszewskiego, ten apel o dyskryminacje osob homoseksulanych?”.
    Dlaczego teraz nastepuje taki frontalny atak na osoby z hbtq? Autor odpowiada krotko.
    Obraz Kosciola po gremialnych skandalach pedofilii w szeregach duchownych a dalej
    bez watpienia zblizajace sie wybory paralamnetarne jesienia tego roku. To chyba
    prezes Kaczynski, lider PiS niedawno byl rzekl: „Ten, ktory podnosi reke na Kosciol i chce go zniszczc, to podnosci reke na Polske”.
    Sadze, ze prezes Kaczynski zaluje tych slow. Pozostalo tylko cala propagande skierowac na inny front i odwrocic, zbanalizowac zbrodnie Kosciola wobec dzieci na
    niepatriotyczne i antypolskie sily, ktorymi sa, wedlug Kosciola i nie tylko, osoby z hbtq.

    PS jak podaje autor artykulu, zmalal drastycznie nabor do seminariow duchiwnych, czego przyczyna bez watpienia byly skandaly pedofilskie. I tak do seminarium w Olsztynie…jeszcze nie zglosil sie zaden kandydat.

    PS` wczorajszy sztokholmski Pride Parade to 50.000 uczestnikow i prawie 500 000 widzow na trasie pochodu.

  126. Ale mnie naczytalem. W zwiazku z rocznica Powstania Warszawskiego i niechecia aliantow, Stalina i szczegolami technicznymi na temat pomocy. Ale teraz, ahistorycznie detal techniczny stricte.

    Byla taka kolorowa postac, Hieronim Carl Fredryk baron Munchhausen. Lataja dzis politycy polscy do Bruxeli, do Rzymu, do USA i gdzie jeszce. Odrzutowo. Domagaja zrzutow, pomocy. Jak wtedy 44. Od sojusznikow. A to sady nie dzialaja male i duze, a to rolnicy doplat malo maja, a to kolejki takie w szpitalach ludzie umieraja, a to smog z opon i kaloszkow na weglowym miale powietrze zatruwa, a to Konstytucja jest lamana, a to NordStream2 buduja, a to prasa wolna, wolnosc ubezpieczajaca zagrozona, a to sto innych… Na to wszystko jest lekarstwo, wiecej zrzutow nad Wisle. Zrzutow na powstanie, pienieznych. Ze im nigdy do glowy nie przyjdzie, zeby dlugie wlosy zapuscic, sam wyciagnac z bagienka. Jak Baron M. W koncu, to nikt nie zrzucil Schetyna, Miller, Biedron, Prezes i Jedraszewski/Dziwisz, ani jaki pedofil. Dziwisz Dziwiszowi? Oni zostali wybrani demokratycznie. Wg wszystkich regul. Powstancy i pedofile. Stalin tu niewinny i Roosvelt kompletnie. A wszystko ma na celu latac z protestami. Dajcie wiecej zrzutow (forsy), to wiecej bedzie na subvencje KK.

    Polacy, nadwislanczycy, wlosy dlugie zapuszczajcie. Bierzcie przyklad Barona Hieronima.

    Ale niektorzy sa cwansi politycy. Wiedza juz (prawdopodobnie) Stalin i Roosvelt dawno sproszkowani. Tu co kompinowac nie da. Ani zrzutek. To oni wtedy z tym Munchhaausen inaczej zagrywaja. Probuja proxy sprawe zrzutow zalatwic. Taki syndrom, demokratycznie ustalili. To chyba bedzie nowa nazwa kliniczna „polityk polski ma pod gorke”, powolujac na niejakie oczekiwanie spoleczne.. Na razie jest

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zastępczy_zespół_Münchhausena (by proxy)

    To bylo o pomocy Powstaniu w Warszawie 44, techniczne dane. Na dzis szykuja powstanie 2020. Dlatego gola glowy na lyso (polerujac na lustro). Zeby zrzuty byly celne (celniejsze jak 44). A na bombach latali jak Baron i P.Seelers (dr Strangelove).

    pzdr seleuk

  127. Tylko krociotki suplement :

    Kto publicznie nawoluje do aktow nienawisci, ten podlega karze do dwoch lat pozbawienia wolnosci a dotyczy to narodowosci, pochodzenia etnicznego, koloru skory i wiary.
    ALE_____
    w prawodawstwie polskim jest problem: ale polskie prawodawstwo nie gwarantuje ochrony praw osob dyskryminowanych i aktow nienawisci w stosunku do osob ze wzgledu na orientacje seksualna.

  128. „Opowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich”

    Autorem utworu jest TADEUSZ BOY-ŻELEŃSKI
    Śpiewa się na znaną nutkę pieśni dziadowskiej.

    Niekze to syćkie pierony zatrzasnom:
    Wybrał się dziadek aż pod Góre Jasnom,
    Myślał, że grosik uzbira, tymczasem

    Wrócił ciupasem.

    Tego widoku dożył dziadek stary,
    W całym klasztorze nic, jeno dziandary,
    Sytkie osoby duchowne a świente

    Pod klucz zamkniente.

    Dziwne tu rzeczy bajom sobie ludy,
    Że się tam działy straśne jakieś cudy:
    Niby że ojce porobiły świeństwa

    Gwoli męczeństwa.

    Żył jeden z drugim piknie, bez turbacji,
    Świątek czy piątek przy godny kolacji
    Bluźnił Imieniu Tego, co go stworzył,

    I cudzołożył.

    Jeden najgorszy – patrzcie wymyślnika! –
    Chował pod sobą w sofie nieboszczyka,
    Że jak bez tego na ty sofie grzeszy,

    To go nie cieszy.

    Przeor też, mówiom, jucha jest morowa,
    Ponoć co tydzień ziżdżał do Krakowa,
    Jako że tu miał śtyry konkubiny,

    Same hrabiny.

    Co jaki grosik na tackę się wśliźnie,
    To go dzieliły ojce po starszyźnie,
    A zaś do skarbca każdy za swe grzychy

    Miał dwa wytrychy.

    Jak przyszło Xiędzu dla dobra klasztoru
    Zatłamsić kogo, to mu bez jankoru,
    Póki ta zipie, własną dłonią leje

    Świente oleje…

    Codziennie rano nabożnym zwyczajem
    Spowiadały się ojcaszki nawzajem,
    By chtóry trafił, jak przyńdzie potrzeba,

    Prosto do nieba.

    Różnie dopuszcza Bóg w mądrości swojej,
    Ale to jakoś bardzo nie przystoi,
    Iżby siedziały w taktem świentem gronie

    Same Pochronie…

    Mnie złość już bierze, chociek dziadek świecki,
    Cóż ta dopiro w grobie Xiądz Kordecki:
    Musi go skręca od straśnej tertury

    Zadkiem do góry.

    Kogo Bóg kocha, tego i doświadcza,
    Więc choć zgrzeszyła ręka świętokradcza,
    Módlmy się, bracia, by nasz zakon miły

    Znów porósł w siły.

    Iżby zapomniał Bóg o swy boleści,
    Trza mszów zakupić dziennie choć z czterdzieści;
    Niech więc na tackę, co ta chtóry może,

    Rzuci w klasztorze…

  129. Szanowny seleuk(os)ie,

    dawno na tym blogu nie czytalem tak dobrego tekstu z przednim humorem a sama
    paralela do Barona trafna.
    Bo w Polsce pisalo sie czesto „ku pokrzepieniu serc”, dla pouczenia, dla utwierdzenia w tych wielorakich wiarach. Propagowac, nawracac, zwiekszac ilosc wiernych. Uwaga! Nie daj Bog myslacych. A tu trza zagrazac mitom, pozbawiac zludzenia, zmuszac do spojrzenia prawdzie w oczy.
    Ale, co tam: „wiecej zrzutow nad Wisla”.
    A panowie jak abp Jedraszewski niech okreslaja sens swego zycia wylacznie dla siebie na wlasne ryzyko. I niech troszcza sie o wlasna madrosc, a mniej niech pouczaja i uszczesliwiaja innych.

    Pozdrawiam slonecznie
    znad wod zachodniego wybrzeza

  130. Pytania o roli Stalina w wyzwoleniu Warszawy.Dlaczego powstanie wybuchło wbrew woli Londynu?Dlaczego Okulicki dał się złapać?A może decyzja ,o wybuchu była prowokacją Stalina?I pozbył się świadków po aresztowaniu 16?jELCYN ODDTAJNIŁ kATYŃ.A CZY PUTIN ODTAJNI ŁUBIANKĘ?

  131. @ zza kałuży

    Jeszcze jeden figielek do góry nogami i uzyskasz pełne kompetencje, by zostać wodzem Powstania.

  132. seleuk|os|
    4 sierpnia o godz. 13:03

    Hahahaahah! Świetne!
    Był taki serial: „Na kłopoty… Bednarski”, ze Stefanem Friedmannem. Rzecz się działa w Wolnym Mieście Gdańsku.
    Ponieważ Gdańsk chce znowu do Wolnego Miasta, a jeszcze bardziej do III Rzeszy, co wiemy z usteczek państwa polskiego i jego Kaczyńskiego, to jest nowe zapotrzebowanie:
    „Na kłopoty… Mónhałzeński!”
    Münchhausen być nie może, bo wiadomo – hitlerowiec.

  133. ozzy
    4 sierpnia o godz. 12:57

    I tak, w opinii zagranicznej a auropejskiej, Polska dostaje to, na co sobie ciężką pracą zasługuje: opinię kraju ksenofobicznego, nienawistnego, barbarzyńskiego, pelnego katolików wielbiących przemoc, pogardę i mających zbrodnicze skłonności.

    Za to zapłaci, już zaczyna, rachunek.

    Do tego co przytaczasz, nawiązuje wypowiedź dziennikarza Wojciecha Tochmana – znawcy działań Kościoła kat i biskupa Hosera w Rwandzie, który odniósł się do słów arcybiskupa Jędraszewskiego:

    arcybiskup mówi językiem ludobójców. Woła: zabij! Ci, którzy biją mu brawo, sytuują się w roli katów

    W Rwandzie władza i katoliccy duchowni nazywali Tutsi „karaluchami”. Chodziło o to, by większość Hutu przestała w swoich sąsiadach widzieć ludzi, a zobaczyła robactwo. I to się udało.

    Całość tu:
    https://natemat.pl/280569,jedraszewski-mowi-jezykiem-ludobojcow-reporter-ktory-opisal-rzez-w-rwan

  134. @seleuk|os|
    4 sierpnia o godz. 13:03

    Na bombie nie leciał Peter Sellers lecz Slim Pickens alias major ‚King’ Kong

    https://www.youtube.com/watch?v=snTaSJk0n_Y

  135. STOCKHOLM PRIDE PARADE 2019 – best highlights

    https://www.youtube.com/watch?v=Q-rYFBWGFys

  136. @Tanaka
    04.08, 14:17

    dziekuje za uzupelnienie tematu tekstem pana Wojciecha Tochmana

  137. @Optymatyk
    4 sierpnia o godz. 13:25

    To o aferze/zbrodni o. Damazego Macocha – https://pl.wikipedia.org/wiki/Damazy_Macoch

  138. Nefer
    4 sierpnia o godz. 11:16

    helo, Tu gleba. „Zajętyk” może chwilowo ale objętościowo i zajętościowo. Stateczki – fajna gra. Jest podobna o wszystkich (prawie – nie licząc tych uniewidzialnionych 🙂 ):

    https://www.esky.pl/radar

    Wieczórkiem bede bardziej gadany.

  139. @zza kałuży

    Imponujesz wiedzą i sypiesz konkretami. Po przeciwnej stronie widzę tylko argumenty typu „wicie rozumicie”.

    A koronny argument bez owijania w bawełnę to jest to:

    „Bo ruski tank nie będzie walczył za Polaków
    Bo ruski tank zaczekać ma by ich wybito”

    https://www.youtube.com/watch?v=aPp6CocXNcI

    I nie ma zmiłuj. Tak było.

  140. A przy okazji polecam książkę Martela „Sodoma”. Znakomita.

    Ekscesy kleru – przecież wiadomo. Otwarcie gejowskie bliskie otoczenie JPII – cukiereczek. Ale „kod Maritaina” to dla mnie coś nowego. Przyczynek do psycho(pato)logii czarnych – Maritain, Mauriac, Julien Green – oni wszyscy byli „wysublimowanymi” gejami z filozoficznym zacięciem. Efekt ciekawy. Nawet bardzo.

  141. @seleuk|os| 4 sierpnia o godz. 13:03
    To chyba bedzie nowa nazwa kliniczna „polityk polski ma pod gorke”, powolujac na niejakie oczekiwanie spoleczne.. Na razie jest
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zastępczy_zespół_Münchhausena (by proxy)
    To bylo o pomocy Powstaniu w Warszawie 44, techniczne dane. Na dzis szykuja powstanie 2020. Dlatego gola glowy na lyso (polerujac na lustro). Zeby zrzuty byly celne (celniejsze jak 44). A na bombach latali jak Baron i P.Seelers (dr Strangelove).

    @seleuk|os|, ja wiem, że LWP miało marna jakość, jak wszystko w PRLu, ale jednak nie sądzisz, że jako Skand (ty lubisz pisac „skand”) lepiej było mieć te głupie kilka tysięcy polsko-ruskich czołgów po swojej a nie po przeciwnej stronie?

    Inaczej mówiąc, zrzucanie skand prezentów zapłaconych przez skand ludzi tym durnowatym Polaczkom, co to zamiast się wyciągać za włosy z tego polaczkowatego błota ciagle tylko narzekają, otóż te dawanie skand dobroczynności może być uważane nie tylko jako skand strata ale skand inwestycja? Inwestycja w skand bezpieczeństwo?

    Gdyż inaczej – teraz będę straszyć – te nawet marnej jakości polaczkowate wojsko może się znaleźć naprzeciw skand dobrych wojaków a nie po tej samej stronie.

    Pomijając wojskowe strachy – nie boisz się, że bez skand pomocy te zdurniałe i zbiedniałe polaczkowate nie-barony M. zaleją skand kraje jako brzydcy nachodźcy? Przecież to głównie z tego powodu polaczkom pomagają wnuki hitlerowców.

    @seleuk|os| ja bym na twoim miejscy bardziej sobie to wszystkie inwetycyjne korzyści ze skand prezentów dla polaczków policzył.
    Bo jak nie to buch i 5 mln polskich nachodźców pakuje ci się na dach tę papę zmieniać. Dach może nie wytrzymać… i co wtedy?

  142. @Na marginesie 4 sierpnia o godz. 16:14
    sypiesz konkretami.
    Ja robię wszystko aby NIE SYPAĆ TECHNICZNYMI SZCZEGÓLIKAMI.
    Wiem, błąd. Niektórzy jak nie przepiszą specyfikacji technicznej tu na blogu to czuja się niespełnieni. Czasami można odpowiedzieć jednym linkiem, jak @lonefatherowi.

    Czasami musiałbym tutaj wklejać wykresy liczby zestrzeleń samolotów alianckich w zależności od typu, od funkcji pełnionej na wojnie (jakie były różnice w zastosowaniu bojowym de Havilland DH.98 Mosquito i np. P-51 Mustang) albo wykresy – mam gdzies takie – wielkosci produkcji benzyny lotniczej na stopień wyszkolenia pilotów niemieckich. Brakowało im paliwa do szkolenia i dlatego jakość pilotów spadała z czasem bardzo znacznie. Wykresy skuteczności bombardowań na wielkośc niemieckiej produkcji zbrojeniowej. Czy wiedziałaś na przykład, że aż do końca 1944, a w niektórych rodzajach uzbrojenia do początków 1945(!) jedyne, co zdołali alianci osiagnąć bombardowaniami to była zmiana pierwszej pochodnej, czyli zmniejszenie tempa wzrostu produkcji!

    Jeszcze raz – produkcja w tych ciągle bombardowanych Niemczech cały czas rosła, produkcja samolotów, czołgów, karabinów, amunicji, itd. naloty zdołały tylko zmniejszyć tempo wzrostu tej produkcji…

    Utrata złóż naftowych w Rumunii położyła dopiero temu kres, stąd także wzięła się ochota Stalina do współpracy z aliantami w bombardowaniu tamtejszych rafinerii.

  143. Stalin był tak zajety, że nie zauważył kto

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Daniszewski

    mu nadawał z Moskwy i co przez radiostację im. Tadeusza Kościuszki gadał;

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Radiostacja_im._Tadeusza_Ko%C5%9Bciuszki

    Ale ogólnie to był fajny gość.

  144. P.S. Stalin był paranoidalnym sadystą, który nie cofał się przed niczym. Ludzkie życie w ogóle się dla niego nie liczyło. „Hołodomor” na Ukrainie, czyli zagłodzenie narodu, wymordowanie własnych oficerów, „zagraditielnye otriady” strzelające do swoich… dlaczego miałby nie pozwolić na wymordowanie ludności jednego miasta, tym bardziej niemieckimi rękami? Please! Robienie z niego „racjonalnego” polityka, a tym bardziej normalnego męża stanu czy humanitarnego przywódcy jest absurdem. Dlaczego miałby się zawahać? Po co?

  145. @zza kałuży 4 sierpnia o godz. 17:02

    Coś tam wiem – historia rodzinna. Nie dlatego, że uczestnik alianckich nalotów bombowych na cele w Rzeszy wiele mówił – o wojnie milczał jak grób. Ale trochę się zainteresowaliśmy realiami tych nalotów – skuteczność była niewielka, a przeżywalność załogi – przeciętnie dwie akcje bojowe. Co do Stalina – zrobił interes na tej wojnie. Dostał za darmo mnóstwo sprzętu bojowego, a że poświęcił ludzi – betka! U nas liudiej mnogo… tak powiedział, zgodnie z relacją, ruski soldat w wyzwalanej Polsce, spychając kobietę pod czołg.

  146. U przyczyn wszystkiego leżał brak dogadania się polskiego rządu londyńskiego ze Stalinem co do powojennych granic i ustroju Polski.

    Czy takie dogadanie się było możliwe? Po milionie zesłanych na Sybir? Po dziesiątkach tysięcy, a może i stu tysiącach zamordowanych Polaków, licząc od końca wojny polsko-bolszewickiej? Po mordzie katyńskim?
    Być może Stalin nie miał najmniejszego zamiaru dogadywać się z żadnymi, niezależnymi od niego Polakami. Być może nic nie można było zrobić i przyszłość Polski nie należała do demokratycznie wybranych władz tylko od władzy przywiezionej na radzieckich czołgach.

    A Powstanie to tylko bardzo krwawy, ale szczegół nieuniknionej konsekwencji tego, że front wschodni był najważniejszy w pokonaniu Hitlera a Stalin zawsze mógł postraszyć zawarciem pokoju z Niemcami.

  147. Przepraszam Gospodarza, że off topic, ale mała prywata do
    seleuk|os|
    4 sierpnia o godz. 6:35
    Pozdrowienia od żeglary 🙂
    Christian Radich jest mi znany z wypraw DM na doroczne Tall Ship Races, piękna fregata, w portach starałam się zwiedzać żaglowce i byłam na pokładzie Radicha niejeden raz. Imponuje też swoimi osiągami w tych regatach. Majestat wielkich żaglowców ma w sobie coś niezwykle pociągającego. Kto raz to widział, ten wie…
    Ale zaczynałam od zwykłej, 11-metrowej łajby, z tym, że od razu na Atlantyku. I pomyśleć, że prawie 40 lat przemieszkałam nad jednym z Wielkich Jezior (mam pod nosem, tuż za lokalną drogą) i dopiero 9 lat temu załapałam bakcyla i poczyłam wiatr! Wszystko dzięki kumplowi z Miami, który akurat dysponował jachtem i chciał zebrać przyjazną załogę. Przy okazji tego pierwszego, wspaniałego zresztą rejsu poznałam legendę polskiego żeglarstwa, Ewę i Jerzego Tarasiewiczów (można wygooglać), w Polsce już prawie zapomnianych – a to oni w latach 60-tych wypłynęli „Chatką Puchatka” w świat i dotychczas nie wrócili. Jerzy niestety, dwa lata temu przeniósł się na Chmurkę, ale jeszcze zdążyłam ich odwiedzić kilka miesięcy wcześniej. Swoje przygody z różnych rejsów opisał w książce „Do trzech razy sztuka” (2007), a rejs „Chatki Puchatka” w „Szalupą przez Atlantyk” (2005) – z przedmową Danuty Borchardt (tłumaczka Gombrowicza, a powiązania z rodziną żeglarzy wiadome – znaczy Kapitan!). „Kapitan Borchardt” też żegluje i uczestniczył w „tolszipach” 🙂
    Niestety, nie mam jachtu i chyba już nie będę miała, to kosztowna sprawa, sam wiesz. Ale co jest lepsze od posiadania jachtu? Otóż przyjaciele, którzy posiadają jacht 🙂
    Niestety, ci z Miami przenieśli się w okolice Nowego Jorku i pozbyli się jachtu, a mój poznany tutaj przez przypadek właściciel jachtu, Polak, przeniósł się do Vancouver – jacht przekazał synowi, a syn go po prostu zmarnował, bo przez 2 lata nie wypłynął na wodę. Potem sprzedał. No i skończyło się żeglowanie – a DM już odpada, jako że dobra zmiana na dobre rozpanoszyła się na pokładzie i pod pokładem zwłaszcza. A taka piękna fregata! I komu to przeszkadzało?!
    Podsyłam fotorelację z mojego pierwszego rejsu (Miami – Key West i z powrotem), to były piękne dni!
    https://photos.app.goo.gl/HazR3fLSTFFoWuNH2
    Gospodarzowi podziękowania za udostępnienie łamów 🙂

  148. @zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 16:44
    „…ja wiem, że LWP miało marna jakość, jak wszystko w PRLu,…”
    …………………..
    Sam byłeś „marnej jakości” obywatelem i dałeś nogę na Zachód. Co ty za głupoty wypisujesz, nie dość, że Tanaka zapędził ci w kozi róg, to jeszcze teraz śmiesz wypowiadać się, co do jakości PRL-u, umysłowy ćwoku? Byłeś w tej armii? Nie?, to stul pysk, że tak powiem. Jak można tak obrzydzać ludziom ich życie? PRL to nie jakiś obcy obiekt, ale realne państwo uznawane przez cały cywilizowany świat ze swoimi wzlotami i upadkami, jak każde państwo na świecie. I jeśli było coś w nim marnego to przede wszystkim ludzie tacy jak ty, którzy nie dorośli do wyzwań ustrojowych. Nawet potem napisali 21 postulatów i te im skradziono do NY, jako pamiątkę głupoty pokolenia 1976 roku, KOR. I tak obronili ROBOTNIKÓW, że szlag ich trafił po 89 roku wraz z miejscami pracy i w miarę pewną ustabilizowaną przyszłością. Która charakteryzuje się największą w dziejach kraju emigracją zarobkową. A teraz dzięki takim jak ty mamy „teoretyczne państwo” i „chuj, dupa i kamieni kupa”.
    A „dojna zmiana” wprowadzi nas po zwycięskich wyborach październikowych w erę „dobrobytu” zrefeudalizowanego kraju pod auspicjami KK.
    Polecam mój wpis u Red. Szostkiewicza
    Optymatyk
    4 sierpnia o godz. 13:11
    @Spencer
    3 sierpnia o godz. 23:10
    „W Pazdzierniku bedzie okazja zebrac sie do kupy. Ta kupa to bedzie nie wjecej niz 35% podzielone na dwa bloki. PiS bedzie wspierany przez 45%. Do puki gospodarka kwitnie nie zmieni sie nic.”
    …………………………..
    Dopóki nie odsuniemy Kk od władzy i kasy, nic się nie zmieni i gospodarka, jak pokazuje historia, nie miała, i nie ma tu nic do rzeczy. To trzeba wreszcie zrozumieć i przeprowadzić sekularyzację kraju, na wzór Francji w 1905 roku.
    Jeśli tego nie będzie to „daremne żale…”
    Prof. Jan Szczepański na pytanie, kiedy się coś na lepsze w Polsce zmieni, powiedział:
    „Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku”.
    Czarno widzę. „Czarna zaraza” pożera umysły ludzi.
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-przyjdzie-taki-dzien-ze-zmienimy-konstytucje/9xff46k
    Prezes po prostu, wraz ze mianą konstytucji powoła do życia nowe definicje, tak demokracji, wolności, jak i równości. Nie będą mu wykształciuch psuły humoru, no!
    Już to widzę, demokracja wolność i równość pod auspicjami hierarchicznego kościoła.
    Woda jest sucha, zimne jest ciepłe, białe jest czarne itd. Polska to już państwo w posiadaniu kościoła katolickiego a po zmianie konstytucji PRK – Polska Rzeczpospolita Katolicka albo KRP – Katolicka Rzeczpospolita Polska. Wtedy wszyscy przymusowo i demokratycznie będą wyznawać to, co im da do wierzenia Kościół pod państwowym przymusem, kler będzie posiadał przywileje urzędników państwowych wyższego stopnia jak parlamentarzyści. Reszta, którym to nie odpowiada, będą mogli demokratycznie i wolnościowo opuścić ojczyznę. Albo/lub Oberprokurator stworzy takie kodeksy, które pozwolą mu na zmykanie, „leczenie” i „kąsanie” niePiSomyślnych. Po prostu nie dostaniesz tych samych praw co wszyscy ci, którzy poddali się takiemu „demokratycznemu” dyktatowi, a la centralizm demokratyczny za „przebrzydłego” PRL-u. Powstanie Katolicki Front Jedności Narodu. On już jest w Toruniu. Teraz tylko rozrośnie się na obszar całego kraju. Rak czyni pospieszne przerzuty, jeśli nie ma mocnego antidotum.
    A kto im/nam zabroni? – odpowiedzą NIKT.
    Co nam/im zrobicie? – odpowiedzą NIC.
    Będzie potrzebne jakieś powstanie narodowe przeciw PiS. Nie ma to tamto. To miałem na myśli, mówiąc o OBALENIU. Same mechanizmy demokracji, a tym przypadku wybory, jak się okazuje, nie są wystarczające, tak jak nie były w latach trzydziestych w Niemczech, to tak per analogiam.
    „Tak religia zatruwa wszystko” CH. Hitchens (powinno być „jak religia….itd.)
    Bo religia to narzędzie systemu do kontrolowania ludzi za pomocą wiary. Głęboko pomyśl na tym zdaniem, ono jest kluczem do zagadki władzy i pieniędzy.
    Tak, że jesteśmy w czarnej dupie, jak mawiał klasyk i jeszcze się w niej urządzamy, co najgorsze.
    Oczywiście lepiej byłoby, gdybym się mylił, czego z góry nie przesądzam, ale…, wszystko wskazuje na zwycięstwo tfu, „dobrej zmiany”, ludzie wzięli po pińcet + w łapę i wezmą, co tam jeszcze do wyborów im dadzą a, dadzą i hulaj dusza, piekła nie ma.
    Tako rzecze Optymatyk (zbierając celne i na czasie spostrzeżenia mądrych ludzi).

  149. https://lubuskie.onet.pl/jerzy-owsiak-na-zamknieciu-polandrock-mozecie-mnie-zabic-na-tej-barykadzie/n2fr7f0
    – Wracamy do rzeczywistości, a ona rozszarpuje, nie dba, nie ma śmiałości, jest bolesna (…). Żeby nie rządziło kłamstwo, pogarda i szczucie Polaków jednych na drugich, to może k***a coś zmienimy? – grzmiał Owsiak ze sceny organizowanego przez niego festiwalu, przemawiając na jego zakończenie.

    – Czemu nie karzecie polityków, którzy zap***ają samolotami za moje k***a pieniądze? – pytał. – Dlaczego ich nie pociągniecie do odpowiedzialności? Nie ma na to zgody. Bądźcie z nami na Finale WOŚP. 176 mln. A wy k***a ile wywalacie pieniędzy na loty? Pacjenci onkologiczni nie mają się jak leczyć. To co wy k***a do nas macie? – kontynuował Owsiak.

    – Niech ta siła nie skończy się w niedzielę czy w poniedziałek. Idźcie na wybory i zmieniajcie tę rzeczywistość. Świat się z nas śmieje, nie ma dla nas szacunku. Szukajmy przyjaciół obok nas, u Rosjan, Czechów, Słowaków, Węgrów, Niemców, a nie za oceanem, który nas nie wyżywi i nam nie pomoże. Sorry, jeśli kogoś uraziłem, ale się k***a wylewa z człowieka – mówił organizator festiwalu.

    – Możecie mnie zabić na tej barykadzie. Możecie mi strzelić w łeb, ale nie cofnę się, gdyż Polska się stacza – zapowiedział Owsiak

  150. @@Ozzy, Tanaka, Tobermory. Dziekuje.

    Tobermory, tak jest pisac jak myslisz o politycznych krzywiznach Rihanny, kiedy Baron Hieronim siedzi na pocisku, ciagnac za wlosy siebie. Dobrze nie napisalem Barry Lyndon siedzial zamiast Peter Sellers. Akurat mnie Barry Lyndon do glowy przyszedl jak o swietej pamieci Jozefie Wisarionowiczu czytalem, „co bombowcom hameryckim nie klanial”. 70 lat dawno temu, taki byl kierowca bombowca on. Tak mnie usprawiedliwiam Tobermory. Dzieki za poprawke. Caly text wydal mnie odpowiedni dodac tech szczegolow. Do zrzutow. W czasach maturalnych i wczesnostud tez robilismy zrzutki. Jak porzadna zrzutka byla to konczyla pokotem, nie powstaniem. Wszystko pasuje, technicznie 😀

    @Zza kaluzy
    Ja pisze Skand, bo leniwy jestem. Zamiast pisac Skandynawia, Skandynawowie, skandynawskie etc. Drugie. Jak bylem maly to slyszalem „przyjada ruskie to zobaczysz”. Potem slyszalem, pare razy jak tu mieszkam, „przyjda ruskie to zobaczycie”. Teraz nowa jakosc przeczytalem, od Ciebie Zza kaluzy. „Przyjda katolicy znadwislanskie, to zobaczysz”. Pierwszy raz uslyszalem (przeczytalem). Mhy…

    Zza kaluzy, oni juz tu sa ruscy i katoliki. Z jedna petersburczanka mam czesty kontakt, choc dasa na mnie (bez powodu). Srogie miny robi, pierwsze 10minut. Ateistka. Katolikow nadwislanskich jest chyba 60tys. Ale mnie zbanowali, to nie wiem. Ze dwa lata dawniej mnie zbanowali, bo napisalem jak budget komunalny (process) jest ukladany. To jest taki sajt tut katolikow nadwislanskich. PoloniaInfo. To napisalem info, co nie wiedzieli. Taki byl skutek, jednego wpisu 😎

    @Alicja-Irena
    Dziekuje, za text. Na foto jestem mniej podatny. Ale text, jak mozna zarazic jest zawsze dobrze czytac. Mnie przynajmniej. Jak ja bylem 12 lat, to przeczytalem o jednym zakladzie. Miedzy Francis Chichester i „Blondie” Hasler. Kto pierwszy, jeden jacht, jeden czlowiek, miedzy Plymouth a Newport. Tak zaczalem, na Wisle, w klubie Legia, na Wal Miedzeszynski. Trzy razy probowale (zakwalifikowalem) i trzy razy sponsorzy wycofali. Bo 20lat dalej, taki rejs kosztowal dwucyfrowa ilosc milionow. I kosztuje. Ale A-I…

    Jakis czas, pare lat, pare ludzi postanowilo wrocic do poczatku. Taki jacht co masz, takie wyposazenie co masz, tak jak chcesz zeglowac, na wlasna odpowiedzialnosc. Jeden jacht, jeden czlowiek, po ortodromie do Newport. Max 30stop (koszty) bez sponsorow. Moja WooHoo2 jest 26stop. Przerabiam wypornosc zapasowa z przodu, odejmuje z rufy. Nic w srodku. Sam jestem w dobrej kond. Nie wiem kiedy, ale minimy LandsEnd prawa burta i WesternAproaches chcemy pojsc WooHoo2 i ja, po ortodromie do Newport. Na wiatr.

    „Jester” byl Folkboat H. „Blondie” Hasler.
    https://jesterchallenge.wordpress.com/

    Wszystko inne zrobilem Alicja, co chcialem.

    pzdr Seleukos

  151. Do „Optymatyk”:
    Nie rozumiem dlaczego promujesz katolika Owsiaka.
    Zwróć uwagę, że Owsiak nigdy ani jednym słowem nie wystąpił przeciwko kk.
    Mało tego na swoje imprezy zaprasza przedstawicieli „czarnej zarazy” żeby jeszcze bardziej ogłupić tych już ogłupionych.
    Owsiak identycznie jak Tusk wziął ślub kościelny żeby przypodobać się klerowi.
    Podaję link do wywiadu z Owsiakiem w którym stwierdza, że jest on katolikiem.
    A więc Owsiak to wierny klerowi parafianin.
    http://www.tvp.info/1282890/owsiak-jestem-katolikiem

    Moim zdaniem Owsiak wybrał zły zawód bo moim zdaniem powinien być klechą ponieważ jest cwany jak wszyscy sutannowi.
    Podaję także link do wywiadu z Owsiakiem z którego cytuję:
    Jerzy Owsiak: „Chętnie bym usiadł i pogadał z ojcem Rydzykiem.
    Newsweek: O czym?
    Jerzy Owsiak: O tym, że tak naprawdę działamy w tej samej sprawie.”
    http://www.newsweek.pl/polska/co-roku-pukam-do-drzwi-rydzyka–jerzy-owsiak-dla-newsweeka,86822,1,1.html

  152. Optymatyk
    4 sierpnia o godz. 19:00

    Odważny gość. Szacunek. Pytanie tylko, czy w tzw. młodym pokoleniu do którego spazmował jest tyle empatii i dość wolnego pod beretem miejsca na wywołujący niemodne przecież zmarszczki – dokładnie te na czole, taki cellulitis myślowy – wyraz zadumy i próby ogarnięcia czegoś więcej niż powszedniego dajmizmu, sięnależyzmu, weźspajamizmu etc popychanego naprzód lajkowaniem, hejtowaniem itp wyrazami życiowej aktywności społeczności smarkofonowych zombie.
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/06/kr%C3%B3tki-kurs-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-druga3.jpg
    Jak tzw ypud nie ruszą, to może się za niedługo ockną, że ekipa loży szyderców to ich właśnie wydudkała z kasy na minimum 3 następne pokolenia, zostaną rachuneczki do spłacenia albo…? pontonami gdzie?
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/09/maly-dluznik-1.jpg
    Nie no, w montowni da się żyć:

    „Wolność. Po co wam wolność?
    Macie przecież telewizję
    Wolność. Po co wam wolność?
    Macie przecież Interwizję, Eurowizję
    Wolność. Po co wam wolność?
    Macie przecież tyle pieniędzy
    Wolność. Po co wam wolność?
    I będziecie ich mieć coraz więcej
    (…)
    Wolność. Po co wam wolność?
    Czasem zezwolenie demonstracji ulicznych
    Wolność. Po co wam wolność?
    Z każdej wystawy dobrobyt tryska
    Wolność. Po co wam wolność?
    Macie przecież chleb i igrzyska
    (…)”
    wieszczył dawno już temu Kazik.

    Wygląda na to, że zostaną przy kombinowaniu jak by tu i co by tu, żeby nikt nie przeszkadzał w cmoktaniu wirtualnych i ssaniu elektronicznych smoczków, jak starzy chcą – niech se spazmują.
    Wolałbym się mylić. JO ma ogromny kredyt zaufania publicznego wprost proporcjonalny do siły gównianej amunicji, którą za chwilę zechcą go obkleić. W ostrzale nie zabraknie tak abepów, jak i smutnych panów bez parasoli.
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/06/samob%C3%B3jstwo.png
    Mam nadzieję, że jego wqurw czymś jednak zapączkuje. Coś, jak orkiestra Codziennej Pomocy. Niezależnej od grymasu i fochów zawodowych politycznych dżdżownic.

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2013/05/trzy-filary1.jpg

  153. Definicja ateizmu jest bardzo prosta:
    Ateizm jest opartym na racjonalizmie, logice i nauce poglądem zaprzeczającym istnieniu jakichkolwiek bogów, bóstw i sił nadprzyrodzonych.
    Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie bogów.

    W klerykalnej Polsce istnieje grupa ludzi, których ja określam mianem „umiarkowanych wierzących” czyli polskich „ateistów”

    Polski „ateista” obojga płci charakteryzuje się tym, że:
    – uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości mimo, że cały postępowy świat zgodnie uważa je za cywilizacje zła i śmierci,
    – chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla …”ateistów”,
    – celebruje religijne gusła i obrzędy zapominając o tym, że absurdem jest świętowanie czegoś, co nie istniało i nie istnieje,
    – twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących,
    – często solidarnie popiera i łączy się z pedofilskim klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, seksizmie, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w nich niczego złego,
    – nie przeszkadza mu/jej agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów podczas, gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać „ateistycznym moheryzmem”,
    – nie przeszkadzają mu/jej ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone krzyżami, ani religijna indoktrynacja czyli ogłupianie oraz gwałcenie psychiczne i fizyczne dzieci i młodzieży w państwowych przedszkolach i szkołach oraz posyła swoje dzieci na lekcje religii i religijne gusła twierdząc, że to taka „narodowa tradycja”,
    – chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru,
    – nie widzi różnicy między rozdziałem „państwa od kościoła”, a „kościoła od państwa” i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie czyli rozdział państwa od kościoła jest stosowane w praktyce, a drugie nie,
    – tasiemcowe „wykłady, tyrady i homilie” katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: „konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów”, oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy totalitarnej,
    – nie twierdzi, że żaden „bóg” nie istnieje, ale, że „nie wierzy w boga” i się cieszy, że „nie jest sam”, a niektórzy nawet sądzą, że „ateiści są boscy”, nie zastanawiając się nawet, że to uwłaczające ateistom porównanie bowiem urojony „bóg” katolików to przecież okrutny, zły, wredny, żądny krwi i ofiar dyktator i oprawca, a Ateiści przecież tacy nie są,
    – piszą listy, petycje i zanoszą prośby do biskupów i ich naczelnego szefa w Watykanie nie zastanawiając się nawet, że
    zwracanie się o cokolwiek do przedstawiciela pedofilskiej, oszukańczej i przestępczej organizacji jaką jest kościół katolicki
    jest poniżającym dowodem uznania hegemonii i władzy watykańczyków w Polsce i objawem kompromitującej niemocy państwa i zindoktrynowanego religijnie społeczeństwa.

    PS:
    Tacy „ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego.
    Swoją opinię odnoszę do 90% Polaków podających się za ateistów.

  154. Wczoraj tęczowo w Amsterdamie.
    Canal – Parade transmitowana przez TV 1
    Duże ogólne zainteresowanie, brak jakichkolwiek ekscesów.
    Kiedy znajomym opowiedziałam o zajściach w Białymstoku,
    o tym Jędraszewskim, to po prostu tylko kiwają głowami ze zdumienia. A mnie kolejny raz jest wstyd za kraj z którego pochodzę.

    https://www.youtube.com/watch?v=o0zRer3GFM0

  155. Coś tam sobie dłubię i dopiero początek, kolorować czy węgiel zostawić

    https://goo.gl/photos/m3tdKYzhe8dzFzyc6

  156. Nefer
    4 sierpnia o godz. 21:22

    Węgiel zostawić 🙂
    Ale ja bardzo lubię węgiel, więc może się sugeruję.
    Ważne, że znów wróciłaś do dłubania 🙂

  157. basia.n
    4 sierpnia o godz. 21:34

    🙂
    Niby wróciłam ale ciągle słabo idzie. Za duża przerwa, ręka nie słucha i brak pewności. Takie trzy plus 😉

  158. Nefer
    4 sierpnia o godz. 21:39

    Bez przesady. Żadne trzy plus. A ręka po krótkim czasie zacznie słuchać. Wystarczy popracować jakiś czas każdego dnia i wróci. To samo jest z graniem 🙂

  159. Nefer
    4 sierpnia o godz. 21:39

    Aha… 3+!
    Jak dla mnie wungiel i te nadmorskie olsizon, takie 3+ w skali do 3.
    A te kredki to od Rembrandta? Czy na zamówienie?
    Właśnie skapowałem, dlaczego prof. Zinn ino piórkem a wunglem: samiec nie jest zdolny do rozróżniania kolorów w ilości porównywalnej do pci przeciwnej. Jak byś nie wiedziała, to wyślij wybrany egzemplarz po szminkę w ulubionym kolorze bez jej nr rejestracyjnego. Dwa rozwiązania: kupi jak kupon lotto (chybił i go trafi) albo (tyż desperat – ekonomiczny) przywiezie całą taczkę. Tak, że ten… chyba nawet te nadmorskie to jakieś 4, w tej samej skali.

  160. @Nefer
    4 sierpnia o godz. 21:22
    Coś tam sobie dłubię i dopiero początek, kolorować czy węgiel zostawić
    https://goo.gl/photos/m3tdKYzhe8dzFzyc6
    …………………
    Te wszystkie malunki to rzeczywiście Twoje, czy tylko sobie tak żartujesz?
    No podobają mnie się zwłaszcza pejzaże.
    Wszystko w suchej pasteli czy też w oleju, czy akrylu?
    Bo przyznam się, że ja też co nieco maluje w oleju, a ostatnio to same pejzaże.

  161. Ateista
    4 sierpnia o godz. 20:05

    Tak, to w dużym stopniu racja.
    bardzo często, właściwie codziennie, można się spotkać , zwłaszcza wśród publicystów deklarujących się za liberalnych, z takim zdaniem, że „mnie nie przeszkadzają krzyże w klasach”/urzędach itd, czy „obecność księży na uroczystościach państwowych” (i tu można podać dowolnie obszerną ilość podobnych przykładów).
    Nie jest jasne, który z nich, czy innych jednoznacznie nazywa siebie ateistą. Zwykle słyszymy jakieś kręcenia, w rodzaju, że „nie otrzymałem łaski wiary” co – samo z siebie – jest poniżeniem się, bo zgadza się na wyższą wartość i łaski i wiary, a skoro jej nie „otrzymali”, to coś z nimi nie tak i są gorsi.
    To – wprost – sygnał dla wyznawców, żeby takich pozbawionych wiary traktowali jako ludzi gorszej kategorii.
    Jest reż sporo „agnostyków”, co to nie chcą (pewnie wolą sobie zostawić otwartą furtkę) sobie głośbo powiedzieć, że nie ma żadnego dowodu, żadnej poważnej przesłanki na rzecz istnienia jakiejkolwiek nadprzyrodzoności a w związku z tym nie wierzą, bo nie ma do tego żadnej podstawy, są zaś podstawy – mocne – do pewności, że żadna nadprzyrodzoność nie istnieje.
    Tym bardziej, nieskończenie bardziej, wiara w konkretnego boga, o określonych cechach, jest objawem skrzywienia albo poznawczego, albo moralnego. Zaś w przypadku boga chrześcijan, żydów i mahometan, wiara w takiego boga jest dowodem na demoralizację, swoistą perwersję, ze względu na potworne jego cechy, skutki jego działania i wewnetrzne sprzeczności z jakich się składa.

    Chyba najbardziej poniżające dla mniemanych ateistów jest słanie uniżonych próśb do biskupów, by łaskawie zechcieli dostrzec ich istnienie i troszkę mniej na nich spluwali.

    Ale też niespecjalnie należy się dziwić. Skoro społeczeństwo in gremio jest religijnie niewolnicze, a więc i w ogóle w znacznym stopniu niewolnicze, to niemożliwa jest jeszcze sytyacja czysta i wyrazista. I takich typów przejściowych, bezksztaltych, trochę tego, trochę tamtego, z dużym komponentem koniunkturalnego obracania się ciągle ku kościołowi kat, nie brakuje.

    Tak się odbywają procesy społeczne. Nie przez duże, radykalne i czyste przemiany, ale mękę długich przeobrażeń.
    W sumie jednak, idzie to w dobrą stronę.

  162. @Tanaka
    4 sierpnia o godz. 22:54
    Idzie w dobra stronę. Masz rację, nawet z daleka to widać. Ale kurde, bardzo wolno idzie. Potrzebny wielki powszechny wkurw.

  163. basia.n
    4 sierpnia o godz. 20:40

    Kanały to kapitalne miejsce dla takich i podobnych przedstawień. Barki są pojemne, więc można zrobić niezłe show na każdej z osobna.

    Myślę, że nie ma co się specjalnie przejmować i wstydzić „za kraj”, tylko czuć się odpowiedzialnym za siebie i bliskich. Tych złych należy krytykować a ich drańskie słowa i zachowania odpowiednio nazywać i stanowczo tępić, Łączyć siły i cieszyć się słońcem i życiem.

    Bardzo się cieszę z Jurka Owsiaka, ktory, po kryzysie wywolanym mordem na Adamowiczu chciał zrezygnować, ale dobrzy przyjaciele go wsparli, wrócił i znowu jest w dobrej i mocnej formie, głośno nazywając sprawy i śmiało pokazując dobrą, pozytywną twarz, przeciw skrytym, mrocznym i drańskim gębom. I tak róbmy i tacy badźmy.

  164. basia.n

    Prawda, ćwiczyć i ćwiczyć, ale a to czasu nie ma albo nastroju/spokoju i lipa.

    scrambler

    Kredki od Rembrandta, jakbyś zgadł. Kupiłam największe pudło jakie było, akurat trafiłam na znaczącą obniżkę. Problemu nie mam, szminki sama kupuję i używam raz na trzy lata, jak zapomnę że nie lubię. I w ogóle dzięki 🙂

    Optymatyk

    Wszystko tymi ręcami. Kilka ze zdjęć pombocka, kilka zdjęcia albo reprodukcje obrazów z internetów. Suche pastele, do oleju nie mam cierpliwości. Efekt ten sam a czekania i sprzątania nie ma.

    ***
    Zachciało mi się porcelanowej figurki Arlekina. Ale ta na zdjęciu, Jezus, ile kosztuje. To co robić, narysować sobie. Kiedyś dziecięciem będąc czytałam jakąś bajkę w Misiu czy Świerszczyku, o Colombinie i Arlekinie, nic z tej bajki nie pamiętam tylko ilustracje jak przez mgłę. I że Arlekin był w kratkę.

  165. Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 23:02

    Oczywiście, że idzie jak krew z nosa.
    Ale też sądzę, że – przynajmniej z perspektywy nadwiślańskiej, która jest bardzo krótka – nie dostrzegamy w pełni rozwijających sie, raczej ukrytych zjawisk, które w sumie prowadzą w jedną, jasną stronę.
    Jeśli bowiek ktokolwiek, choć w jakimś procencie pozostał żywą, czującą, mającą jakiś pierwiastek sumienia i godności osobą, to nie będzie dalej łykał tych katolickiej trucizny.

    Nawet jeśli tylko nieco bardziej się odsunie, zdystansuje, zmniejszy gorliwość i uległość, to już da nieco więcej miejsca światłu. Wsadzanie palców w szparę drzwi boli, ale pozwala ją też poszerzyć. Po palcach wsunie się nogę, po nodze cegłę, dwie, potem się będzie napierać ramieniem, aż kraty puszczą.

    Takie procesy rozwijają się powoli, powoli się rozprzestrzeniają i wzmacniają, a dopiero po jakimś czasie zaczyna się zauważać ich rosnącą moc.

    Zauważ: nie ma ŻADNYCH pozytywnych, autentycznych i silnych nurtów które cofałyby ludzi do zatrutej studni. W katolicyzmie nie ma życia i nie ma autentyzmu.
    Wszelkie wysiłki są żałosne, udawane, nieszczere; motywowane przeciwludzkimi intencjami, lękiem i paniką o utratę tego wszystiego, co mają od stuleci i ostatnio dokradli.
    To jest oparte na manipulacji nie na głębokich, szczerych i wolnych dzialaniach autentycznych ludzi.

    Jest wrzask, jest ujadanie, walenie słowami o charakterze ludobójczym – jak Jędraszewski, po raz kolejny zresztą i jak jego kumple w gangsterskiej robocie; jest używanie państwa i prawa zgwałconego katolicyzmem przeciw ludziom, jest zastraszanie, szczucie, plucie, pogarda, ale to wszystko są słowa i czyny oparte na skłamaniu, podłości i złu wcielonym.
    To nie będzie się długo w takim stanie trzymać. Pękanie, sypanie się jst nieuchronne i to się, choć ciągle jeszcze słabo, nazbyt słabo wobec chceń i potrzeb, dzieje Ale się dzieje.

  166. Nefer
    4 sierpnia o godz. 21:22

    Neferko: bardzo mi się podoba Twój arlekin, też studia kwiatów.
    Te i inne rzeczy, w tym i krajobrazy, to bardziej studia, poza samym arlekinem. A one wymagają dłuszego nastrajania się, sporo pracy, ustawienia się emocjonalnego, lekkiego oddechu.
    Może w tym przyczyna, że idzie Ci nie tak, jakbyś chciała, bo na to trzeba właściwie dni poświęcać.
    A czy próbowałaś pracy bardziej a vista? Szybszej, bardziej wrażeniowej i intuicyjnej? robionej kredką czy miękkim ołówkiem, albo długopisem?

    To znakomita zabawa, szybka, dowcipna i niezwykle intensywna twórczo, a przy tym bardzo szybka i od razu weryfikowalna. możesz wyczuć, w którą stronę idziesz, możesz łatwo ocenić, fizycznie, zmysłowo poczuć ruchy ręki i impulse emocji. I robić bardzo szybkie zmiany. czyli dynamiczne szkice, lub niespieszne podążania za liniami i wytwarzanymi przestrzeniami w których budujesz narracje.

    To wszystko dzieje się szybko, w minuty i każda minuta jest tworzeniem. Możesz pójść dalej tropem, możesz go porzucić, poddać ewolucji, wczuwając sie w podpowiedzi ręki.
    to bardzo ożywia, odświeża, daje radość, choć też bywa, że nagłą złość. Ale i to możesz szybko zmienić.

    To coś całkiem innego, ale to się przekłada na pracę studialną. Daje niezbędą podstawę i stanowi szkołę.

  167. Niezapominajka.
    4 sierpnia o godz. 19:53

    Do „Optymatyk”:
    Nie rozumiem dlaczego promujesz katolika Owsiaka.
    Zwróć uwagę, że Owsiak nigdy ani jednym słowem nie wystąpił przeciwko kk.

    Jurek Owsiak realnie, całą Orkiestrą, całą zabawą, wolnościa, zaangazowaniem i autentycznością jaką i on tysiące wolontariuszy reprezentują, sprzeciwia się kościołowi katolickiemu.
    To o nim gadał kardynał Glemp jakieś 20 lat temu, że to „szczekające kundelki”.
    Pewnie dzięki temu, że skupia się na tych autentycznie fajnych i dobrych rzeczach, stworzył Orkiestrę, razem z ludźmi radykanie sprzeciwiającymi się potworowi – kościołowi kat, ale i mnóstwem tych mniej radykalnych, przeciętnych pod tym względem, nieskupionych na separacji z religią i wiarą a na czymś innym i rożnymi kolorowymi ptakami.
    A dzięki temu otwiera furtkę wolności. To zaś jest CAŁKOWICIE sprzeczne z kościołem kat. realnie go osłabia i sprzyja jego upadkowi. Niekoniecznie do tego wprost dążąc, pokazuje jego nędzę mocą kontrastu: tu radość, wolność i ekspresja, tam zajadłość, oskarżenia i nieautentyczne próby kontry, choćby w postaci „Przystanku Jezus”, który w tym roku się nie odbył wcale, po iluś latach prób ukradzenia Jurkowi i Orkiestrze Woodstocku, by to wszystko przejąć, demonstrując swoja mniemaną wyższość. I nie wychodzi. I dobrze.
    A czy on brał katolicki ślub i dlaczego to zrobił, to – wobec istoty tego co robi – nie jest sprawą pierwszego planu. Nie jest pewnie pryncypialny, ,ale nie ma takiego zamiaru. Przekonuje czymś innym, a to jest dobre. Najlepsze co mamy. Nawet jeśli niekrystaliczne z punku oceny purysty, to cóż z tego?

  168. Tanaka
    4 sierpnia o godz. 23:33

    Dzięki za porady. A4 w kolorze zajmuje mi około godziny albo półtorej. Rach ciach, karabin maszynowy. Jak skończę już nie wracam, chyba że coś sierioznego poprawić bo przeszkadza. Od jakiegoś czasu mam blokadę w głowie pod tytułem „nie wyjdzie” no i nie wychodzi. Jak rysowałam pod tytułem „mam to w nosie” to wychodziło, tak mi się przynajmniej zdawało. Chciałabym wrócić do tego ale nie wiem jak.

  169. Nefer
    5 sierpnia o godz. 0:11

    weź do ręki kredkę, ołowek, piórko, długopis, kawał papieru, format mniej ważny, lepszy w sumie większy, bo masz swobodę, a nie wiesz co chcesz spod ręki wypuścić.
    I zacznij rysować. Możesz zacząć od bazgrolenia, od pozorności niczego. A to coś: ręka się rozkręca, umysł ożywa – i spływa. Samo z głowy zacznie spływac do ręki. Może być pełen abstrakt, „krajobraz wyobrażony”, jabłko z pamięci, kapusta wśród patyków wyświetlona w głowie a nie zobaczona w ustawieniu.
    Albo sobie ustaw prostą martwą, lub wyciągnij drobiazg zastanego świata: złożenie z kilkoma napięciami paru przedmiotów na ladzie w kuchni, poprzewracane zabawki młodego widziane jako konfrontacja brył i struktur, kot śpiący pod dywanem jako krajobraz górzysty nie kot, powyginana gałąź, kilka kamieni, rysunek jaki zostawia woda na piasku plaży.
    Cokowiek i wszystko może być dobre.

    Baw się spraw sobie przyjemność, przygodę, troszkę złości: psiakość, nie wyszło! Ale wyszło: po prawej wyszło, dolem wyszło, dobrze szło i trzask – u góry coś się złamało. Ale zanim sie złamało – wyszło! więc dobrze było.
    Odłóż, schowaj – i następna zabawa. Szukaj smaku w ustach, przyjemności w głowie, ciekawości w wyobraźni, zmysłowości w ruchu ręki i narzędzia.
    O to chodzi. 🙂

  170. seleuk|os|
    4 sierpnia o godz. 19:52
    Dziękuję za podesłany sznureczek do Jestera, poczytałam teksty, obejrzałam zdjęcia. Owszem, to są regaty dla zwyczajnego człowieka, ale trzeba Ci wiedzieć, że „tolszipy” mają również kilka klas (bodaj 5, nie pamiętam), w zależności od jednostki pływającej. I zwycięzcy są wyłaniani w danej klasie.
    Wielkie żaglowce są w klasie A. Jasne, że to największe żaglowce są w centrum zainteresowania dla obserwujących wyścig, ale mniejsze jednostki też mają swoich kibiców.
    Popieram Owsiaka – toż to wspaniały facet, który robi tyle dobrego, jak chyba żaden zwykły obywatel w Polsce. Jurek to nasze dobro narodowe!

  171. Linkowany poniżej artykuł przedstawia interesującą tezę, „kto za tym stoi”, jeśli idzie o zwalczanie LGBT (tęczowości) – https://strajk.eu/europejska-ekstremistyczna-prawica-pachnie-dolarami/

  172. ..bo gdybs nie miał miłości to byłbyś jak kamień….

  173. Niezapominajki rzeczywiście nie da się zapomnieć.

    Pytanie czy to nadmierna pryncypialność czy prowokacja.

  174. Nefer
    Samo piękno :). Rysuj dalej i pokazuj.
    A próbowałaś kiedyś karykaturę? Albo komentarze polityczne? Tak się pytam bo masz talent, oko i szczyptę złośliwości.

  175. Mamy artystki co najmniej dwie (@@Nefer i Basię). Zanikła świetnie rysująca @jiba. Założyłabym się, choć nie wiem z kim, że wśród nas jest więcej rozmaitych twórców. Również panów (np. @pombocek – poeta, prozaik, Qba – podobnież).
    Kochani, wyjdźcie z szafy. Także śpiewający i grający na różnych instrumentach mogą podesłać coś na youtubie.
    Sfrustrowana i zniesmaczona polityczno-kościelnym realem, wyglądam jak kania dżdżu ludzi, którzy czynią życie ciekawszym i bogatszym.
    Łomajgocie, poleciało mi się trochę patosem lub czymś w podobie.

  176. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 0:40

    Dzięki serdeczne, masz rację 🙂

    izabella
    5 sierpnia o godz. 10:14

    Też bardzo dziękuję. Dołożyłam dwa oraz zdjęcie jak kończą. Na stosie, oparte o ścianę. Innych nie próbowałam. Przy okazji, czy niezapominajka to nie czterysta któreś wcielenie czegoś tam :/

    @scrambler

    Flightradar i vesselfinder, wiedziałam że podejdzie bo zainteresowania podobne 🙂

    A teraz znikam do wieczora

  177. Herstoryk
    5 sierpnia o godz. 5:42

    No popatrz: Putin się stara ale wychodzi jak zawsze – ruskie wszystko spieprzom. A robotę mu podbiera ten, co nas zaraz z Ameryki nawiedzi w celu poklepania: wybieram się do Polski. Oni budują dla USA instalację wojskową, za którą zapłacą w 100%.
    Polak zawsze jest wolny, a czasem nawet do wolności dąży.

  178. turkmen
    5 sierpnia o godz. 10:03

    ..bo gdybs nie miał miłości to byłbyś jak kamień….

    I dlatego jest powiedziane: Piotras, jesteś skała, na której zbuduję mój kościół kat.
    I zbudował. Działa.

  179. Nefer
    5 sierpnia o godz. 11:41

    Proste metody, narzędzia i środki. Mało obciążeń, mnóstwo wolności. I jest zabawa 🙂

    A następnie nas tu bawisz. I o to chodzi i o to chodzi! – powiedział taksówkarz pod szlabanem.

  180. Świetny tytuł i artykuł Ewy Siedleckiej obok na blogu:

    Arcybiskup nie jest świętą krową, czyli: pozwać biskupa!

    Właśnie o to chodzi, aby ktoś pierwszy to zrobił. Tak, jak z ujawnieniem pedofilii w kk . Wtedy może pociągnie za sobą lawinę takich spraw. A o to chodzi !!

  181. A marszalek (z małej litery) przeprosił i zostaje na stanowisku.
    Niby przeprosił, ale dodał, że to było zgodne z prawem.

    Więc nie rozumiem – jeśli zgodne z prawem, to dlaczego przepraszał …. ?

  182. Tutaj jest dobra analiza tego, co zrobił ten mały człowieczek (oczywiście – dla małych ludzi mała litera) :
    https://www.rp.pl/Polityka/190739935-Nitras-Kuchcinski-nie-odrobil-lekcji-Tuska-i-Sikorskiego.html
    Na tym facecie powinien położyć łapę prokurator, ale pamiętajmy, kto jest prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości. pan zbyszek. Już on tam nie będzie wyrywny w tej sprawie!
    Właśnie – pozwać jędraszewskiego! Odwołanie? A któż go odwoła, ja w takie rzeczy nie wierzę, oni są dobrzy w bronieniu swoich.
    Basia n.
    przepraszał, bo prezio kazał, sam z siebie chyba by niczego nie wykrztusił. A quasi-konferencja to skandal – przeczytać „oświadczenie” i nie pozwolić na pytania korespondentów prasowych? Tak ma wyglądać konferencja prasowa? Chyba w Korei Północnej…

  183. Nieoceniony tygodnik “Wprost” serwuje dzisiaj rewelację: porażka Beci była zaplanowana przez prezesa! Wszechwładny prezes chciał jej pokazać miejsce w szeregu. Ciekawe, czy przesprytny prezes zaplanował również porażkę Szczerskiego w NATO? I co chciał tym Szczerskiemu udowodnić? Czekamy, czekamy na dalsze przecieki z Olimpu.

    https://www.wprost.pl/tylko-u-nas/10239573/kulisy-porazki-beaty-szydlo-kaczynski-zmusil-byla-premier-do-ponownego-startu.html

  184. Na marginesie
    5 sierpnia o godz. 15:43

    Nie od dzisiaj PBS i np ten gość wysiadujący (wiem-co-nie-powiem) w fotelu Marszałka Sejmu oraz cała pozostała rzesza halabardników to tylko zestaw narzędziowy salazarka: klucze, kombinerki, śrubokręty i łomy etc.

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2016/01/marzec.png

    Co poniektórym pozwala się porządzić kasą (NBP), popsocić za nieswoje (pan marszczałek) , ale waaadza to waaadza:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2016/01/wrzesien.png

    Bo to mu się awruk po prostu należało, i tak chciał .. ten no, jak mu tam? ten, co na wszystko zasuwa… zasuweren?

  185. Na marginesie
    5 sierpnia o godz. 15:43
    Usadzenie Szczerskiego może być wyraźnym sygnałem dla PAD-a – prezydent należy do mnie i nikt z jego otoczenia bez mojej zgody nie ma prawa podskoczyć. To prezes jest twórcą obecnego prezydenta i najpierw należy pod znanym adresem grzecznie poprosić o akceptację działań ludzi z prezydenckiej kancelarii.

  186. Wyimek z lektury “Sodomy” Martela: niegdyś młodziutki homoseksualista lgnął do kaka, bo tam znajdował przyjazne środowisko. Seminarium zapewniało schronienie przed niewygodnymi pytaniami mamusi i ciekawością sąsiadów. Obecnie warunkiem przetrwania w hierarchii kaka jest deklarowana wrogość wobec LGBT, a tradycyjnie katolickie kraje legalizują (o zgrozo!) gejowskie związki. Do tego (przypadkiem?) dołącza się kryzys powołań. Wszystkiemu winne, panie, te parady równości i inne takie. Aha, i wychowanie seksualne.

    Martel dość szczegółowo opisuje zabiegi, jakie stosował, aby załatwić sobie spotkanie z takim czy innym kardynałem czy biskupem. List do hierarchy musiał być odpowiednio spreparowany. Martel stwierdza mimochodem, że nie zdobył się na uperfumowanie takiego liściorka, ale myśl o tym przychodziła mu do głowy. W dziennikarskim zapale sprawdził zawartość łazienki pewnego wypieszczonego gospodarza – kolekcja perfum przeszła najśmielsze oczekiwania. O tym, że Martel zna na wylot gejowskie środowisko, niepisane reguły, kody i podteksty – o tym nie trzeba nikogo przekonywać.

    Polskie akcenty – znane fakty o zachowaniu najbliższych współpracowników Lolka Kremówki i… wypowiedzi redaktora Szostkiewicza, który raczej uparcie sees no evil. Pączuś. Zresztą w kaka gejostwo – i publiczne opluwanie gejów – było do niedawna warunkiem zrobienia kariery. Franciszek podobno promuje osoby przyjazne gejom i utrąca szczekaczy prostestujących (również na ulicach) przeciwko „tęczowej zarazie” ale nec Hercules contra plures. Teraz w nowym świetle widzę biadania Paetza – no bo dlaczego padło na niego? Podpadł, to fakt. Ale konfrater powinien zrozumieć – bo sam nie lepszy. Gdzie się kończy przyzwolenie, no gdzie?

  187. basia.n
    5 sierpnia o godz. 14:38

    Arcybiskup nie jest świętą krową, czyli: pozwać biskupa!

    Ponieważ nie jest, to po zdjęciu świętości z krowy ukazuje się naszym oczom cała prawda.

    Same krowy mają przewagę: spod ogonów wypada im coś, na czym dobrze rosną pomidory. I bezgrzeszne to istoty, więc mają czyste dusze, nawet gdy z tyłu trochę inaczej.

  188. @scrambler 5 sierpnia o godz. 15:59
    @zak1953 5 sierpnia o godz. 16:09

    A prezes starannie pielęgnuje mit, źe nad wszystkim panuje – w UE też. A nawet w NATO? Ja nie wierzę, źe te porażki pupili były zaplanowane – raczej spolegliwi gadacze rozpowszechniają plotki po fakcie. świadczące, rzecz jasna, o głębokiej i bezdennej mundrości prezesa.

  189. Alicja-Irena
    5 sierpnia o godz. 15:42

    Oczywiście!
    Odwołać to może biskup klechę z parafii. Arcybiskupa się nie odwołuje. Bywa, że zostanie przeniesiony, „do innych ważnych świętych zadań”. Przy czym nigdy nie przenosi się na żądanie parafialnej tłuszczy, czerni i pospólstwa zwanego „ludem bożym” tak dla jaj, ale dlatego, że podpadł papieżowi.
    Weźmy naszego przyjaciela Lolka: masowo wywalał („do innych świętych zadań”) tych biskupów, którzy nie byli dość zadowoleni z tego, jak Kościół kat traktował ludzi w Ameryce Łacińskiej. Ów „lub boży” A że Kościół kat traktował ich zgodnie ze swoją świętą naturą, czyli jak kat, to kręcących na to nosem biskupów Lolek wywalił, wsadzając na ich miejsce swoich zaufanych z Opus Dei.
    Wywaleni byli delegowani do tych „innych świętych zadań”. na przykład biskup diecezjalny otrzymywał świętą i wielką propozycję: bedziesz kapelanem w więzieniu.

  190. #Tanaka 5 sierpnia o godz. 16:18
    Zdaniem Martela Franio niszczy „dzieło” Lolka – łamiąc kariery co poniektórym tak wyniesionym. Przy okazji: Franio ma podobno dobrą pamięć i długie ręce. Jeśli ktoś mu podpadnie – to nie ma zmiłuj. Jednak Martel ma do Frania sporo sympatii – nic dziwnego „kim ja jestem, aby ich sądzić”. A sympatie Martela są, rzecz jasna, tęczowe.

  191. Znalazłam Martela na ebooku, po angielsku nazywa się to „In the closet of the Vatican”, z podtytułem „Power, Homosexuality, Hypocrisy”. Z religijnych dzieł wolę „Good Omens”, ale jak mus to mus. Może się przyda w dyskusjach z religiantami.

  192. Na marginesie
    5 sierpnia o godz. 16:29

    Tak jak wszędzie nad Wisłą, tak i w centrali Lolka – Rzymie, jest Instytut Jana Pawła II. Tak jest!
    Nazywa się bardzo fachowo, bo długo:
    Papieski Instytut Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną

    W sprawie tego instytutu trwa brutalna wojna: Franek go rozpiżył, przeflancował i przemodelował, zmieniając cześciowo nazwę, zmieniając statut i program. Wywalił część tzw „kadry naukowej”!

    Jest wrzask: zwolnionych naukokadrowców, w tym część z nich to są nasi, nadwiślańscy „naukowcy” od katolickiego trelemorele, co strasznie obraziło studentów, co to jeszcze straszniej chceli wybitnie naukowo studiować wielkie dziedzictwo z jeszcze większą myślą dziedziczną naszego Lolka, ze szczególnym uwzgędnieniem jego naukowości małżeńskiej w sakramencie i komunii ciał. Miau !

    A tu im Franio pozmieniał to i owo i taki statut wtrynił, że teraz on ma kontrol („do tramwaju wszedł kontrol”) nad Lolkoinstytutem, a nie Lolkospadkobiercy.

    Krótko mówiąc, jest dobrze i módmysię!

  193. izabella
    5 sierpnia o godz. 16:50

    Bardzo ładna książeczka. Fachowo różowa. Co ja gadam: cegła. Ale w środku – smaczna!

  194. Na marginesie
    5 sierpnia o godz. 16:16

    Oczywiście, że nie musiał porażek planować. Raczej miał / ma gotowe soluszyn na każdy wariant, a jak z opóźnieniem – to które z wyposażenia narzędziowni raczy publicznie zauważyć kunktatorstwo majsterklepki?
    Bezdenność mundra.

  195. @izabella 5 sierpnia o godz. 16:50

    Ja Martela zmęczyłam – 600 stron, Tanaka: „cegła” – hi hi !!– po francusku. Z początku wydał mi się przegadany, ale stopniowo się rozsmakowałam. Serii „Good omens” jeszcze nie widziałam. Pratchetta czytam nałogowo, chociaż niestety nie wyłapuję wszystkich niuansów – do tego trzeba jednak być anglosasem. Tak w ogóle to nie toleruję fantastyki w żadnej postaci, ale sir Terry jest wyjątkiem. Oczywiście tylko ten wczesny, późne powieści już nie mają tej iskry. Alzheimer?

  196. Nie zdawałem sobie sprawy ze znaczenia niektórych miast polskich o szczególnie mądrych i życzliwych dla narodu polskiego mieszkańcach. Stojący przed katastrofą, a nawet zagładą parlamentaryzm dobrej zmiany został uratowany dzięki pomocy kolegów pana „nielota” (w sensie psychologicznym) a latającego realnie ochoczo i headowsko. Tylko odbywające się co kilka dni loty marszałka sejmu po pomoc kolegów z Rzeszowa uratowały sejm przed samozagładą.
    Takie drobiazgi jak wywczasy na nartach czy upojna noc z małżonką nie mogą umniejszyć ogromu zasług w ratowaniu sejmu. Kim bylibyśmy bez tak wspaniałego parlamentu, tego źródła głębokich intelektualnie dyskusji i refleksji. Tylko dzięki marszałkowi i jego pomagierom z Rzeszowa dyskusja sejmowa jest konkretna i bez lania wody, bo zmusił nędznych gadułów z opozycji do krótkich i zwięzłych głosów, bo mają tylko, albo aż 30 sekund do prezentacji przemyśleń, a jeśli ktoś nie słucha – to po diecie! To naprawdę dobra zmiana, choć czasem wydaje się głównie „dojna”, bo o taką modlił się inny gigant intelektu. Co to miliony za transport lotniczy, przecież piloci muszą się szkolić, a kierunek lotu i liczba pasażerów są nieważne, nawet lepiej, bo lot będzie w warunkach zbliżonych do eksploatacyjnych w statucie Head, chociaż może ja użyłbym nazwy innej części ciała, ale mam braki w angielskim.
    Skłamałem!
    Przypominam sobie w tym momencie ładną nazwę, zaczynającą się od grupy literek „ass”. Wiem, dlaczego sobie to przypomniałem – już coś było, choć w podobnym języku. Pewnego pana policja nazwala „Arschloch”, gdy go wyprowadzała ze samolotu, który słusznie uznał za swój, ale załoga o tym nie wiedziała i wyrzuciła go z żoną i futrem takowej. Opisałem to kiedyś szczegółowo, teraz wspominam tylko, bo szanowny nielot naprawdę przesadnie dużo latał.
    Tak na poważnie to miałbym propozycję, jak się marszałek-lotnik może oczyścić bez Fairy ultra. Poprosić NIK o sprawdzenie zamiarów i efektów wszystkich lotów do Rzeszowa.
    W uniwersytetach ludzie też latają, lub korzystają z kilometrówek własnym samochodem, ale z każdego wyjazdu sporządzają sprawozdanie. Madrycka grupa młodzieży pisowskiej zamiast posiedzenia byle jakiej konferencji woleli po pijanemu rozrabiać w stolicy Hiszpanii. Nie wiem jednak czy ich sprawozdania z realizacji służbowego zadania są kompletne?
    Z ogromnej liczby służbowych wyjazdów do Rzeszowa jest chyba gruby stos sprawozdań marszałka, lub jego współpasażerów, to jest materiał dla NIK’u i do oceny niewątpliwych zasług marszałka dla sejmu.

  197. „Kaja Godek i jej fundacja otwarcie wyrażają sprzeciw wobec środowiska LGBT+ i aborcji. W jednej ze swoich wypowiedzi, działaczka pro-life uznała, że homoseksualizm jest zboczeniem, a w tęczowej fladze brakuje błękitu ze względu na fakt, że jest on kolorem maryjnym.”
    (redakcja ofemin).
    Zamknięto tubę tej pani na youtubie za przemoc i szerzenie nienawiści. Komentarz tej pani?
    „Cenzura przybiera na sile, niszczy wolność prowadzenia debaty i prawo do prezentacji konserwatywnych poglądów”

  198. Ksiądz Dobra Rada:
    „Nie ma wyjścia, zrzeszać się i zakładać wspólne, wolne od cenzury serwery streamingowe, tylko rozważnie wybrać kraj na lokalizację serwerów” – czytamy słowa jednego z księży pod wpisem Godek na Twitterze.
    Źródło jak wyżej.

  199. Alicja-Irena
    5 sierpnia o godz. 18:56
    Księżowskie komentarze nawołujące do poszukiwania trudnych do cenzurowania serwerów, zakrawają na parodię. W końcu, znana u nas cenzura, ma źródła w ich zasłużonej dla nienawiści instytucji. Do dzisiaj kościelne drukarnie nie puszczą niczego bez biskupiego imprimatur. Ale innym zawsze zarzucą kneblowanie wolności słowa.

  200. Antonius
    5 sierpnia o godz. 18:17

    Właśnie się dowiedzieliśmy, Antoniusie, że „raz” leciała samolotem też wyłącznie żona Kuchcińskiego „ale miała zgodę”. Dowódcy samolotu. A nawet może dowódcy dowódcy, czyli czegoś takiego co zastąpiło zlikwidowany sławetny 36 pułk lotnictwa specjalnego.

    Samolot i tak musiał z Rzeszowa wracać do Warszawy, to co miał lecieć pusty? Wsiadła żona i poleciała. Chyba miała ze sobą torebkę i szminkę.

    Kuchciński, bez żadnego powodu – „nic się przecież nie stało” i „prawo nie zostało złamane”, ani nawet „dotychczasowy obyczaj”, wpłacił sumę za przelot małżonki. 28 tysięcy. Wpłacił „na modernizację sił zbrojnych”.

    Bez powodu i bez trybu wpłacił. Albo więc wpłacił wskutek szantażu (kryminał!), albo z miłości. Nie do żony, bo jak żona leciała, to nie wpłacił i do dziś w ogóle nie miał zamiaru, alle nagle doznał miłości do modernizacji. Sił zbrojnych!

    W normalnym, niekatolickim i niepisoidalnym języku nagła miłość do modernizacji sił zbrojnych oznacza, że się żonę wymienia na nowy, bardzoej zbrojny egzemplarz, a stare pudło nienadające się do remontu idzie na złom.

    Odwrotna sprawa jest taka, czy na pewno Kuchciński nie jest pudło, na które bardzo wygląda.

    Polskie siły zbrojne cieszą się na pozyskanie 28 tysięcy złotych na modernizację. Należy przyjąć, że jak już zapłacimy za niewidzialne dla Polaków F-35 co je Trump słownie przywiezie, to się te 28 tysięcy nada na ich modernizację, bo coś słabo działają i wszyscy z nimi kłopoty mają.

  201. Na marginesie
    5 sierpnia o godz. 17:50

    książka lekko snujacka, ale przecież gejowskiego autora, to troszkę kolorytu być musi. Bardzo szeroko i porządnie zrobiony przegląd najważniejszych krajów i episkopatów, oraz najważniejszych figur watykańskich w świecie, poczynając od – że się tak wyrażę: jądra; jądra ciemności, czyli Watykanu.
    Autor – że się znowu tak wyrażę – wniknął w problem dogłębnie.
    Bardzo mi się też spodobało to określenie na istotę sodomickiej mentalności kleru: kod Maritaine’a.

  202. Alicja-Irena
    5 sierpnia o godz. 18:56

    Zdaje się, że właśnie YT korzysta z takich serwerów, jakie się tej dziecinie bożej marzą.
    Niech zakładają, tajne, pozakrajowe, niepodlegające prawu, sekty, organizacje i silne grupy głoszące miłość bliźniego.
    Swoją konsekwencją i poświęceniem dowiodą, że dla bozi – wszystko, a nawet dla miłości bliźniego jak siebie samego.
    Szybko będzie, jak ma być: bojownikom się znudzi, zmęczą się, odechce się i zostaną tylko zawzięci psychopatycznie osobnicy, zionący miłością, bo niczym innym już im nie wychodzi.
    jak się dostaje państwowe fundusze, wynagrodzenia za judzenie, mieszka przy tym w domciu i do nienawistnej roboty chodzi w papuciach – wtedy się bardzo łatwo i chętnie sprzedaje miłość bliźniego.

    Wymagania partyzanckie są zbyt trudne, bo już nie można w papuciach. Kaja Godek też się zmęczy, bo jednak milej się w papuciach z kożuszkiem na kanapie ogląda Całą Prawdę: „serial M jak miłość”.

  203. Nieźle podsumowuje te wpłaty Nitras – zamiast biletu lotniczego wpłacę na caritas, a co!

  204. izabella
    5 sierpnia o godz. 16:50

    do ew. dyskusji z tzw religiantami dobrze się nadaje odpowiednio wycedzona wiedza z „Upadku Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie” E. Gibbona. Wszelkie próby odwracania kota kota ogonem, np taka:

    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Collectanea_Theologica/Collectanea_Theologica-r1994-t64-n1/Collectanea_Theologica-r1994-t64-n1-s63-70/Collectanea_Theologica-r1994-t64-n1-s63-70.pdf

    nie wytrzymują kontrargumentów na wprost wziętych z oryginału. Wypociny klasy jw to szczyt tzw krytyki, krytykanctwa raczej w imię „świętego oburzenia” . Uważam, że mimo wszystkich pisarskich (mizdrzenie się na styl Woltera) dłużyzn i nauki czytania widelcem, warto zmęczyć całość. Autor dzieła korzystał w jego tworzeniu z materiałów i źródeł, z których wiele bezpowrotnie przepadło w późniejszych zawieruchach historycznych. Poza tym jego oświeceniowe / racjonalne podejście wymusiło nieunikanie „czułych” dla ortodoksów słówek.
    Drugim zestawieniem – niemal encyklopedycznym – jest III. część „Europy” N. Daviesa, szczególnie zaś synteza dziejów wczesnego chrześcijaństwa, konkretnie pierwszych trzech wieków. Polecam, jeżeli nie czytałaś, może niekoniecznie całość („tylko” ca 1450 stron), bo mniej tzw. pierwsze czytanie zajęło cały 2 tyg urlop. A wyżej wspomniany fragment – miodzio. Podejrzewam, że młodzież współczesna karmiona taką właśnie wiedzą dość szybko przestawiła by się na trzeźwy pogląd na świata ogląd.

  205. scrambler
    5 sierpnia o godz. 21:43

    Poczytam te theologica, natomiast co do młodzieży, to pytanie kto i jak miałby ją karmić tak, żeby dostała wymiotów z jednej, a z drugiej poznała na czym polega wiedza, krytyczne badanie i ciekawość rzeczy.

    A propos czytania, właśnie sobie przypomniałem wprost Cudowną, na Sposób Szczególny, szczegółową zawziętość naszego przyjaciela Lolka wobec kobiet. Jego brutalne, bezwzględne, prostackie, krętackie, poniżające odpowiedzi na apele i postulaty wielu środowisk kobiet na świecie, włącznie z zakonnicami, nie pozostawiają żadnych złudzeń: pod pozorem miłowania, uwielbiania kobiety w jej maryjnym wzorze, krył się potworny mizogin, brutalny dyktator,, nieprzejednany wróg kobiet.

  206. @izabella
    5 sierpnia o godz. 16:50
    Też wolę. 🙂

  207. @Tanaka 5 sierpnia o godz. 19:40
    Homofilia ascetyczna 😉
    Kabaret…

  208. Air Kuchciński oświadczył, że należy bronić biskupa Jędraszewskiego :

    „Atak na pewne tradycyjne wartości, które były przyjęte od 1050 lat, odkąd Polska przyjęła chrzest, atak na te podstawy wiary, atak na tradycyjne rozumienie rodziny, atak na kulturę jaką przez wiele pokoleń Polacy wypracowali”

    „Te głosy, które w taki sposób odnoszą się do hierarchów kościelnych (…) potwierdzają, że mamy do czynienia z wojną cywilizacyjną”

    Pewne tradycyjne wartości przyjete od 1050 lat są bardzo pewne. Skoro są przyjęte. Lej żyda, kop pedała, zatłucz wredną lesbę – są to pewne tracycyjne wartości przyjęte od 1050 lat.

  209. Nefer
    5 sierpnia o godz. 22:43

    Porządny robotnik sztuki zawsze jest ubrudzony.

    – O, ubrudziła się pani, panno Natalio..!
    – Gdzie?
    – O, tu, na nosku, haha!

    Tak było !

    A jakby tak sfocić to wiszące na ścianie? Zasługują 🙂

  210. Poranna prasówka i czytam o tym, że słowami Owsiaka zajmie się policja.
    Szczęśliwy kraj, gdzie policja nie ma nic do roboty tylko za kur.ami latać.

  211. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 22:54

    Jeszcze nie są skończone. Najwyżej jutro zepsuję, co mi tam.
    Długi dzień był dzisiaj, czegoś mi się oczka zamykają, dobranoc państwu

  212. Nefer
    5 sierpnia o godz. 23:14

    Nie każde musi być skończone. A może być umieszczone 🙂
    Albo, weźmy takiego kolegę Rembrandta: dwadzieścia razy poprawiał, a inni to już w ogóle – obraz na obrazie malowali i byli zadowoleni.
    Chociaż na ogół, to nie byli.
    Taki Cezanne, weźmy: co namalował górę St Victoire, to mu nie pasowało więc obraz do śmieci i następny produkował.
    Jakby dał ramkę, to by mu się humor poprawił.
    To daj i na ścianę 🙂
    Mnie też coś w oczach, to i pójdę sobie.

  213. https://www.youtube.com/watch?v=Cvs2dlcaSIA
    Z prof. Witoldem Kieżunem, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, rozmawia Marcin Fijołek.
    Warto posłuchać tego 97 letniego Polaka

  214. @Tanaka
    5 sierpnia o godz. 23:24
    Tanaka, ty jesteś po historii sztuki czy jakimś ASP?

  215. Hej hej hej kokolorum! Kokolorum hej! Tęczowo mi!

    https://m.youtube.com/watch?v=NOfCBEEFyhA‎

    @Tanaka
    ‎Ci dwaj wysłannicy bozi z pewnością byli absolutnie urodziwi i mieli bardzo zgrabne tyłeczki oraz smakowite inne części. To się rozumie samo przez się.‎i dwaj wysłannicy bozi z pewnością byli absolutnie urodziwi i mieli bardzo zgrabne tyłeczki oraz smakowite inne części. To się rozumie samo przez się.

    Tak jest! Z pewnością byli jak Mick Jagger & David Bowie.‎
    https://m.youtube.com/watch?v=HasaQvHCv4w

    ;)‎

  216. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 22:50
    kuchta nie przewiduje możliwości, że przez te 1050 lat świat się zmienił i zmieniły się wartości. Co mnie to obchodzi, że wtedy przyjęliśmy „chrzest Polski” – to też była polityka i państwu się to opłacało.
    Wartości uniwersalne są raczej niezmienne i wcale nie muszą być związane z kościołem żadnej denominacji.

  217. *zamiast „żadnej” denominacji powinnam napisać – jakiejkolwiek.

  218. A ja mam gdzieś Euklidesa w poeuklidesowym świecie. I co mnie jakiś baranek, który gładzi grzechy tego świata, skoro nie grzeszę, ale za to bywam głodny i lepszy od gładzącego jest skrawany do kebaba. I kto dziś chodzi po maturze na kremówki. 
    Świat się zmienia. Uniwersalne wartości też są zmienne. Geometria niepewności sprawia, że p e w n o ś ć to figura, która wciąż jest w cenie. Pewność w niepewnym świecie daje poczucie bezpieczeństwa, stąd lepsza dotykalska skończoność od abstrakcyjnej nieskończoności. Model statyczny, wieczny i niezmienny lepszy od tego, który się bezczelnie rozszerza i to coraz szybciej, a do tego wszystkiego nikt go nie stworzył. 

    A mogłem po prostu napisać pewność to niezmienność i wyszło by na to samo bez pisania o kebabach i kremówkach.

  219. Następny się wypowiedział, podczas kolejnej sesji guseł:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25061967,bb-milewski-dolacza-do-abp-jedraszewskiego-maryjo-ocal-nas.html#a=363&c=159&s=BoxNewsMT
    Oby tak dalej, może szybciej i w większej ilości suweren przejrzy na oczy.

  220. Optymatyk
    5 sierpnia o godz. 23:40

    Z wielu powodów, wstrząsający wywiad.
    I zapowiedzi dwóch ważnych książek: własnej profesora i profesora Ślązaka, do której napisał przedmowę.

    Żyjemy jak śledzie w beczce: wciśnięci w dwie obowiązkowe i bezalternatywne narracje: poltyczno-gospodarczą i religijną. Razem to paraliżujące i mordercze dla umysłu oraz morale środowisko.

  221. Żorż Ponimirski
    6 sierpnia o godz. 0:43

    Hej hej hej kokolorum! Kokolorum hej! Tęczowo mi!

    Cześć Żorżyku!
    Jakże miło, że znowu wpadasz. 🙂 Jak rośnie diablątko?

  222. Some of the numbers are stark. Chicago Archdiocese officials estimate that they will have to pay out an additional $156 million to settle priest sexual abuse cases in the coming years, in addition to the approximately $210 million already paid to victims. The long-term financial impact of the scandal also remains difficult to predict because new allegations may arise at any time.

    Google tłumaczył, nie ja 😉

    Niektóre liczby są surowe. Przedstawiciele archidiecezji chicagowskiej szacują, że będą musieli wypłacić dodatkowe 156 milionów dolarów na załatwienie spraw związanych z wykorzystywaniem seksualnym księży w nadchodzących latach, oprócz 210 milionów dolarów już wypłaconych ofiarom. Trudno jest również przewidzieć długoterminowy wpływ finansowy skandalu, ponieważ w dowolnym momencie mogą pojawić się nowe zarzuty.

  223. Ale poza tym drobnym kiksem, 😉 jakość tłumaczenia jest bardzo dobra!

  224. Zle wiadomosci rozprzestrzeniaja bardzo szybko i skutecznie. Pozytywne wiadomosci gorzej, albo duzo gorzej bo „Chicago Tribune. Unfortunately, our website is currently unavailable in most European countries. We are engaged on the issue and committed to looking at options that support our full range of digital offerings to the EU market. We continue to identify technical compliance solutions that will provide all readers with our award-winning journalism.”
    pzdr Seleuk

  225. Tanaka
    6 sierpnia o godz. 10:04

    Joł! Staram się śledzić na bieżąco, ale nie daje rady w czasie rzeczywistym, a głos dałem, aby starym ziomalom z ekipy EmeritenGangsta dać znać, że Żorżykuje wciąż pod blogiem. 

    Rośnie i ma się dobrze. Jest duża, bystra, żywiołowa i bardzo niegrzeczna. 

    Plażowy wpis był świetny, głęboki. Wspominam, bo miałem się przy nim odezwać, ale mi nie wyszło. Czułem to jako dwie plaże. Plaża jako doświadczenie i plaża doświadczenia. ‎Pierwsza to dobrze znana przestrzeń aktywności bezrefleksyjnej, oparta o utarte zachowania, codzienne praktyki, dobrze znana i bliska. Druga to kontemplacyjna, refleksyjna, oglądana z dystansu przestrzeń wciąż poddawana nowym konceptualizacjom i interpretacjom, bardziej lub mniej lirycznym, to zależy od towarzyszących emocji. Było delikatesowo, a przerysowane akcenty tworzyły ciekawe smaczki. Percepcja zmysłów i percepcja (poszerzona) intelektu. ‎

  226. A propsik @Zza kaluzy, na temat dobrych wiadomosci i rozprzestrzenianie info. Bylbym dozgonnie wdzieczny jakbys zrobil (sprobowal) wykonac nastepujace: Kiedy KK w USA zrobi bankructwo. Nprzyklad Chicago Tribune moze byc doskonaly punkt eyjscia. Zeby taka prognose zrobic trzeba (niestety nie znam polskich terminow):

    a. balance sheet lub statement of financial position
    b. market liquidity
    c. quick ratio, / acid-test
    d. current ratio
    Majac takie dane mozna przewidziec bankructwo (kiedy). Mam nadzieje zgodzisz ze mna, bylaby to baaaardzo posytywna wiadomosc

    pzdr Seleuk

  227. Alicja-Irena
    6 sierpnia o godz. 8:10

    Grechuta do mnie nie trafia, a tekst mi nie leży. ‎
    Kaziuk na dzień dobry lepszy. ‎
    Dzień sie sam zaczyna, wszystko idzie jak trzeba, jak wczoraj, jak kiedyś, jak było na początku teraz i zawsze i na wieki wieków amen.

  228. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 22:50
    Air Kuchciński oświadczył, że należy bronić biskupa Jędraszewskiego :

    „Atak na pewne tradycyjne wartości, które były przyjęte od 1050 lat, odkąd Polska przyjęła chrzest,

    Mój komentarz
    Air Kuchciński poniżony przeprosinami wygłoszonymi do tych, którzy poczuli się urażeni oraz zgnębiony zwrotem pieniędzy nie wiadomo za co, przytula się jeszcze bardziej do Kościoła bredząc miłe uszom hierarchów KK przypomnienia o strasznym ataku na wartości, które zostały przyjęte od 1050 lat.

    Srutututu o wartościach sprzed 1050 zawsze znajdzie posłuch w KK. Jałowość ideowa pozwala PiSowcom pleść w sojuszu z KK wierutne bzdury i nie czuć się urażonym swoja ignorancją i śmiesznością.
    Pzdr, TJ

  229. O Air Kuchcińskim świetnie jak zawsze napisał Robert Walenciak

    ttps://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-kuchcinski-skladaj-dymisje,nId,3132492

  230. Ateista i niezapominajka mają rację.
    Owsiak robi dobrą robotę, ale przeciwko KK nie wystąpi jak każdy katolik.
    Dlatego jego wołanie, to wołanie na puszczy; z KK wżartym w państwo nic tu się nie zmieni. Od kościoła trzeba zacząć.
    PS Ateista scharakteryzował polskiego ateistę w 100%.

  231. Chicago Archdiocese pledged $150 million for a scholarship trust. Six years later, it holds less than a third of the money.
    By David Heinzmann
    Chicago Tribune |
    Jul 25, 2019 | 1:46 PM

    As Cardinal Francis George faced a growing financial crisis in 2013, he asked Chicago Catholics for hundreds of millions of dollars for parishes and education, with $150 million set aside for a scholarship trust to save struggling schools.

    In its pitch to the faithful, the Archdiocese of Chicago said schools and parishes were “challenged on many fronts — shifting demographics, a struggling economy, rising costs, a secularized society and aging facilities, to name a few.”

    Catholics heeded the call ― the “To Teach Who Christ Is” campaign became the largest in the church’s history. Church leadership set a goal of $350 million, and when the pledges were added up, surpassed it by $77 million.

    “The main purpose of the capital campaign was to raise money for scholarships to help parishes and schools to make them stable over the long term,” said Betsy Bohlen, the archdiocese’s chief operating officer.

    Six years later, however, stability has proved elusive for one of the nation’s largest archdioceses, where dozens of schools have been shuttered and parishes merged since the fundraising drive began.

    The financial pressures are myriad: the tab for priest misconduct settlements remains mammoth and the cost of retired priest pensions is rising, even as school enrollments shrink and Sunday collection plates remain flat.

    All told, Catholic leaders acknowledged the archdiocese recorded a $92 million loss in 2018 — the biggest since 2012, according to church financial records.
    The Tribune took a look at the Chicago Archdiocese’s finances. Here are 5 things we found. »

    Meanwhile, the scholarship trust holds less than a third of the money that was advertised, and a short-term tuition scholarship program designed to more quickly inject cash into struggling Catholic schools will run out of money next year.

    Much of the uncertainty around funding the education trust, archdiocese officials say, stems from pledges that came in the form of money included in the wills of donors. Such bequests make up half of the $150 million earmarked for the education trust.

    “It depends on when a few people die. But they are elderly people,” Bohlen said. “… More than we would have liked came to us in bequests.”

    Some of the numbers are stark. Chicago Archdiocese officials estimate that they will have to pay out an additional $156 million to settle priest sexual abuse cases in the coming years, in addition to the approximately $210 million already paid to victims. The long-term financial impact of the scandal also remains difficult to predict because new allegations may arise at any time.

    Ed Wehmer, chairman of the archdiocese’s finance council, said despite the drop-off in contemporary claims of abuse, claims of behavior from decades ago come forward “every time you turn around.”

    “A lot of good strides are being made, but we’ve just got to get this monkey off our backs from perverts from 30 years ago,” said Wehmer, who also is president and CEO of Wintrust Bank.
    From sacred to secular: What happens when a Catholic church shuts down? »

    Church officials have been careful to promise they won’t use the collection plate or other parishioner donations to pay off abuse claims. Instead, they have repaid the debts from the legal settlements mostly by selling some of the church’s valuable real estate holdings, including the former Holy Name Cathedral parking lot that’s now the One Chicago Square development.

    “There’s no doubt there are some negative dynamics,” Bohlen said. “Absolutely, from an archdiocesan perspective, you do see deficits, and you do see them continuing because of misconduct.

    “We do run this well, and as well as we can wherever we can control it, and have very strict standards about break-even, wherever we can control it. There is absolutely a financial cost of misconduct that does threaten the financial health of the archdiocese. Absolutely.”

    To examine the archdiocese’s finances, the Tribune reviewed internal financial reports provided by church officials, including reports prepared by the Deloitte consulting firm, as well as multiple years of the education trust’s state tax filings. Additional information came from interviews with church officials. A complete picture of the archdiocese’s finances is difficult to establish, however, because religious institutions are exempt from most public disclosures required of nonprofit organizations.

    Experts on Catholic Church finances reviewed the archdiocese financial documents for the Tribune and concluded that the misconduct scandal is not the only financial concern in Chicago. The church has a much bigger problem with costly, aging infrastructure and dwindling revenue, they said. That means closing many more parishes and schools in the coming decades, which would reduce the footprint and influence of a faith that was once nearly synonymous with the identity of Chicago.
    Change of plans for the trust

    As church officials rolled out the fundraising campaign, the main selling point to donors was that $150 million would be placed into a separate fund called the Catholic Education Scholarship Trust.

    It was a long-term approach: The trust was set up as an endowment, a charitable fund where a substantial amount of money is raised and then invested. The income generated by those investments then may be spent, allowing the archdiocese to give out scholarships to Catholic schools for decades to come.

    Short-term concerns, however, led church officials early on to focus on plugging holes. Officials said a handful of wealthy donors put $18.8 million of their gifts into a short-term fund called Caritas that would allow the church to give more money away immediately instead of waiting for the endowment cash to accumulate.

    Bohlen acknowledged that officials decided to create Caritas without advertising it to the whole archdiocesan community. The short-term scholarship plan was not included in the original “To Teach Who Christ Is” marketing materials.

    “It is absolutely easy to look back and say, ‘Why wasn’t it a part?’” she said. The problem, Bohlen said, was that fundraising planners launched the campaign without fully understanding the archdiocese’s needs. “After the campaign started, there was a growing recognition, based on more analytics … that ‘Boy, our schools are in real trouble.’”

    The original trust agreement, signed in September 2013, stated that officials would give away 3 to 7 percent of the trust’s assets each year, starting in 2014.

    Instead, the church gave out money from Caritas and distributed no scholarships from the trust for more than two years, according to archdiocesan records. Church officials rewrote the trust agreement in 2016 to accommodate the change, trust records show.

    While no scholarships were given from the trust in those first years, it was paying hundreds of thousands of dollars in fees for outside investment management, administrative and audit fees, according to documents provided by the archdiocese and filings by the trust.

    Between June 2013 and June 2016, the trust paid out a total of $439,000 in administrative fees, most of it back to the archdiocese, according to the tax filings and interviews. The bulk of the fees paid back to the archdiocese partly funded the salaries of staff members who help the trust manage scholarships, Bohlen said. For the 2017 fiscal year, when the trust made its first scholarship grants, it paid an additional $410,000 in administrative fees; the fees were $295,000 for the 2018 fiscal year.

    The fee money was spent largely because of the work involved in separating the trust from the archdiocese, Bohlen said.

    “Given the amount of time and effort it took, with lawyers, and the accounting firms, and Northern Trust to get it set up … it was important to set it up in a way that preserved it from the financials of the archdiocese,” she said. “There was feedback from donors early on, that given misconduct and others, to preserve the independence as much as possible.”

    Although Bohlen said the amount spent on fees was necessary to build safeguards into the trust to keep control of the scholarship money safe from the taint of priest abuse settlements, one of the first major financial decisions church officials made in the campaign was to place $18.8 million in scholarship gifts into archdiocesan coffers instead of the trust. She said she sees no contradiction in this accounting decision because the Caritas money was going to be used up within a few years.

    Raising concerns about the accounting transparency, fees and funding of the trust was a founding member of the trust board.

    Sister Mary Paul McCaughey, the former superintendent of Catholic schools who handled relationships with some of the church’s wealthiest donors, was troubled by a delay when she asked church accounting officials to provide her with reports to reassure wealthy donors that their money was being used appropriately. She sent an email in August 2018 to Cardinal Blase Cupich, who succeeded George in late 2014 after the latter was diagnosed with cancer. George died in April 2015.

    “If these funds are being drawn on for purposes other than direct student scholarships, it is a redirection of donor intent and a source of scandal,” she wrote in the email, which was obtained by the Tribune.

    Bohlen said she believed McCaughey was influenced by a consultant who had raised similar issues “based on misunderstandings.” She said the consultant, who no longer works for the archdiocese, had stirred controversy behind the scenes. Bohlen declined to identify the consultant.

    McCaughey disputed Bohlen’s take while also acknowledging she had discussed her concerns with multiple consultants who also had confronted accounting transparency issues within the archdiocese.

    “My letter to the cardinal, however, was prompted by my own experience, the inability or unwillingness of the finance office to generate reports that had been repeatedly requested by me for donors, and new public guidelines for the scholarships that I felt did not reflect earlier verbal and written campaign promises to pastors and general donors,” she said.

    Between the decision to create the short-term fund and the amount of money that was pledged in bequests, the education trust is nowhere near being fully funded. Church officials said it will be difficult to get there anytime soon.

    Nonprofit tax filings recorded with the state show that the education trust currently has about $45 million of the $150 million that was pledged — a shortfall of about $105 million. Of that, $75 million is in the form of bequests from donors who are still living.

    That still leaves the trust $25 million or so short of its goal, archdiocese officials acknowledge.

    Bohlen said the shortfall is due to other donor pledges not yet collected, and the archdiocese is allocating a portion of the money still trickling in from the fundraising campaign to the trust every year. That revenue stream is tailing off, however — it dropped from $17.9 million in 2017 to $4.2 million in 2018. And the education trust only gets a portion of the new money each year.

    All told, the archdiocese has spent nearly $18 million on Catholic school scholarships since 2014, records show. About $15.2 million of that money has come from Caritas, with an additional $2.7 million from the education trust.

    As the trust struggles to reach its funding goals, the scholarship program intended to bridge the gap also is running out of money.

    Less than $3 million remains of the $18.8 million in Caritas money, officials said. Tim Cawley, a former Chicago Public Schools official who is the archdiocese’s chief operation officer of parishes and schools, said Caritas needs millions of dollars in new donations to get it through the next few years.

    Cawley said the archdiocese will run out of Caritas money after the current fiscal year, which ends in June 2020. The archdiocese spent $3.6 million to $3.9 million on scholarships the last three years.

    “If we want to hold it flat in ’21, ’22, ’23, the cumulative gap is something like $4 (million) to $5 million,” said Cawley, who then referenced the bequests issue. “And then somebody has to pass away.”

    Bohlen said the church likely will turn to the same pool of roughly a half-dozen wealthy donors who provided the initial Caritas money to replenish the fund.
    Broader problems

    The Catholic Church in the U.S. has existed in a state of ongoing financial crisis. At least 16 dioceses across the country have been driven into bankruptcy by the priest abuse scandal. At the same time, changing churchgoing habits have driven Mass attendance down and whittled away Catholic school enrollment.

    In Chicago, the financial pressures have been compounded by the migration of Catholics from city neighborhoods to the suburbs, leaving behind a large number of aging, underused parish buildings and schools.

    Since 1990, enrollment in archdiocesan elementary schools has dropped from 115,000 to 51,000. Since January 2014, the archdiocese has closed 44 schools, while opening two new ones, for a net loss of 42 schools, according to church officials. There are now 204 Catholic schools in the archdiocese — 172 elementary schools and 32 high schools.

    The dynamics in Chicago mirror what’s going on nationally, and experts believe things will only get worse. Matthew Manion, faculty director of the Center for Church Management at Villanova University, offered a bleak national assessment.

    “By 2030, the church may be half as big as it was in 2010,” he said. “We either just went off the cliff or we’re going off the cliff in the next couple years.”

    While the church is experiencing a growing priest shortage, the clergymen it does have are aging into retirement, driving up pension and health insurance costs, Bohlen said.
    ‚Is God really only calling single, celibate men to the priesthood?’ Why two men left »

    Nearly a third of archdiocesan priests are over the age of 71, according to an annual report. Bohlen said the priest pension fund is underfunded by $30 million.

    Expenses for the insurance and retirement benefits program grew from $96 million in 2017 to more than $146 million in 2018, Bohlen said. Insurance expenses include the costs of misconduct settlements and health insurance.

    “If medical costs continue to rise as priests age, we’ll have to worry about that, but there’s no inherent current deficit on that,” Bohlen said. “They will rise, so that’s what we’re planning for.”

    All of it, she acknowledged, means asking top donors for more money. So far, there are no plans for another major general fundraising campaign, Bohlen said.

    “There are significant donors very committed to the future of the church,” she said. “So as we think about long-term major gift funding, that would be a source of it, for sure.”

    The reality, experts say, is that in addition to the large tabs from sex abuse judgments, the church continues to see its assets drained caring for vast holdings of old buildings , including many that it no longer uses but still owns.

    “The real issue is on the expenditures. They have a lot of old facilities that need a lot of maintenance, and they haven’t done a good job of keeping them up,” said Charles Zech, a leading expert on church finances who reviewed archdiocese financial statements for the Tribune. “Half the parishes were built before 1950, and the facilities are built where Catholics are no longer living. They have to make some hard decisions.”

    “It should be a bloodbath,” Zech, a retired Villanova University professor, said of the Chicago Archdiocese. “There should be a lot of parishes closed.”

    Since 2014, the number of Chicago archdiocese parishes has dropped by 40, from 356 to 316, officials said.

    The archdiocese has a program, Renew My Church, which is looking at how to manage facilities and consolidate parishes where needed, given how quickly church participation is dwindling.

    “There are headwinds we will have to manage very carefully over the next decade. And that is the continued cycle of what will happen with parishes and schools, given the instability there is in Mass attendance trends, and given what could happen with misconduct over time,” Bohlen said.

    Catholics still involved in the church will have to brace for change, she acknowledged. More real estate holdings might go on the auction block.

    “We will have to sell things that will be difficult and painful to sell, but they are our assets to sell,” Bohlen said. “And we believe there are enough of those assets to pay our liabilities, but there are difficult decisions ahead.”

    This story has been updated to correct a reference to the number of schools in the archdiocese.

    dheinzmann@chicagotribune.com

  232. Archdiocese cuts official: 5 schools, 60 employees at HQ, parish loans
    March 4, 2013

    Budget cuts announced Wednesday by the Archdiocese of Chicago signal that the area’s Roman Catholics are entering a period of austerity when there will be less money for their parishes and schools.

    The cuts, which were officially announced as Cardinal Francis George and other leaders of the church gathered at the Vatican to select a new pope, include closing five schools, eliminating 75 positions at the archdiocese’s headquarters and placing a moratorium on loans to parishes from the archdiocese bank for three years. Other changes include creating stricter guidelines for local parishes applying for subsidies and reducing the number of the agencies in the archdiocese.

    George, who spoke publicly about the cuts when asked by reporters in Rome, said they are needed to address the archdiocese’s chronic financial problems. The archdiocese has run deficits of more than $30 million annually over the last four years, including being $40 million in the red for the fiscal year ending in June 2012.

    All told, the measures will save tens of millions of dollars over the next few years, officials said.

    „The expenses have gone up, and the income is pretty well flat,” George said after a news conference in Rome about Pope Benedict XVI’s last audience Wednesday in St. Peter’s Square. „We tried to ride out the recession without making any changes — and we can’t do that. We’re giving more grants to parishes and schools that need more money. The budget is not balanced. Not just layoffs, but a lot of other things being done, other ways to use the resources we have.”

    The archdiocese sold $150 million in bonds in 2012 that helped it get through a cash-flow problem, but ultimately that wasn’t enough, George said. He hopes the cuts will enable the archdiocese to balance its budget in two years.

    Although the cardinal’s announcement made headlines, the archdiocese’s financial situation has been no secret to its priests. Several clergymen said they knew the archdiocese had planned to scale back loans to parishes.

    „We have already made adjustments,” said the Rev. Dennis Ziomek of St. Barbara Parish in Chicago’s Bridgeport neighborhood. „We have to be responsible stewards with the money.”

    In a letter posted on the archdiocese website, the cardinal thanked parishioners for their generosity and asked them to pray for the employees now out of a paycheck.

    At the archdiocese’s Pastoral Center headquarters on Wednesday, people funneled in and out of the building during their lunch breaks but declined comment on the layoffs. Before the announcement, staffers received memos asking them to report to their desks early Wednesday.

    Of the 75 positions, 55 were full-time jobs. Sixty people were let go, while the remaining posts had been vacant. Those cuts are expected to save $11 million to $13 million annually by fiscal 2015, George wrote in his letter.

    Employees who received pink slips will get job counseling, extended health benefits and generous severance packages.

    „We’re keeping up counseling for helping people find jobs, looking for places where they might look for jobs,” George said.

    Along with the layoffs, the archdiocese will reduce the number of capital loans and grants it gives parishes, while creating „stricter criteria” for them to qualify for the financial assistance.

    A Parish Transformation initiative in the works for at least two years will also try to save money by laying out measures to provide more financial stability, though the letter did not give details.

    Those cuts are expected to save an additional $13 million to $15 million annually by fiscal 2015, the letter states.

    By next year, the archdiocese will reduce its aid to Catholic schools by $10 million. It plans to give scholarships to children affected by the five school closings so they can attend nearby Catholic schools. Officials said low enrollment was a key factor for closing the schools: St. Gregory the Great High, St. Paul-Our Lady of Vilna Elementary and St. Helena of the Cross Elementary in Chicago, plus St. Bernardine in Forest Park and St. Kieran in Chicago Heights.

    Now, Catholic schools will start relying on scholarships for student financial aid instead of grants from the archdiocese to make tuition affordable, Superintendent Sister Mary Paul McCaughey said.

    She pointed to a new partnership with the Big Shoulders Fund, a charity supporting urban Catholic schools, that will help families pay for school with scholarships.

    McCaughey did not expect tuition at other Catholic schools to immediately rise because grants from the archdiocese have been reduced. About two-thirds of schools already have posted their tuition rates for the upcoming school year, she added.

    „Although things are challenged, I think (Chicago) is a Catholic community that’s always supported its schools,” McCaughey said. „I think the support will be there.”

    Outside of St. Bernardine Elementary in west suburban Forest Park, one of the schools that will close this summer, Maria Maxham said she was devastated when she heard last month that she’d have to send her children, one in second grade and the other in fourth grade, to a different school.

    Maxham, who lives in Forest Park, said she is not sure the two will attend another local Catholic school because some lack what she thought was St. Bernardine’s strength.

    „There is so much diversity at St. Bernardine, and that’s part of what makes it so fantastic,” Maxham said. „It was a special place and a second family for us.”

    The school, which has been open since 1915, has about 100 students currently enrolled in its preschool-through-eighth-grade classrooms.

    Administrators, teachers and parents were notified of the closing in January, when McCaughey led a meeting at the school and explained the large amount of money that the archdiocese needed to reduce from the schools budget, Principal Veronica Skelton Cash said.

    One family left the school shortly after hearing the news, she added.

    Cash, who joined the school in the fall, said there was much frustration among staff members afterward. Many believed they would have at least a few years to turn things around.

    „I could see a lot of things changing for the better at this school,” Cash said. „The culture of the community is changing, and we were getting more and more inquiries about the school. There was momentum going forward.”

    Current employees were given guidance on severance and benefits by the archdiocese’s human resources officials, Cash said. Teachers without jobs will also be placed on a priority list for future employment with the archdiocese, she said.

    „I’m incredibly disheartened,” said Daniel Kwarcinski, who hopes to find a job at another private school after teaching art for seven years at St. Bernardine. „There’s a need for a school like this where we are at.”

    In Rome, George said the decisions to let people go and reduce aid were not easy. But he reiterated that the archdiocese’s financial situation drove the decision.

    „We have to balance the budget, especially if it’s precarious,” he said. „The growth being very slow means we can no longer ignore the kinds of deficit situations that have been imposed on us. We have to take action.”

    Tribune reporter Manya A. Brachear reported from Rome, with Tribune reporters Bridget Doyle and Jennifer Delgado in Chicago.

  233. Chicago Catholics struggle to build future with fewer priests as parishes shrink, cash dwindles
    Katie Galioto
    By Katie Galioto
    Chicago Tribune |
    Jan 04, 2019 | 6:50 AM

    There was a time, Dominic Pacyga said, when Chicagoans introduced themselves with two pieces of information — their name and their parish.

    Roman Catholic churches were the hubs of neighborhoods. As a teenager, if Pacyga fancied a young woman, he’d ask her: What parish are you from?

    “And when she told me, I’d know whether she’d date me or not,” said Pacyga, now 69. “Because I’d know her ethnicity. I’d know her social class. I’d know how her father would react.”

    Experts say this is what Chicago’s Catholics have been known for, what made them unlike other notable populations of Catholics in America — a deep sense of identity tethering individuals to their parishes.

    But across Chicago, the number of Catholics is dwindling. In just a few decades, those identifying with the faith have dropped by hundreds of thousands, according to data from the Archdiocese of Chicago, which covers Cook and Lake counties.

    There are fewer priests. Less funds. Fewer people in the pews on Sundays. The declines have prompted the archdiocese to launch Renew My Church, a multiyear restructuring program that will force many parishes to consolidate with one another — or, in some cases, shut down altogether.

    “When they close churches, they kill communities,” said Pacyga, a retired history professor from Columbia College Chicago, who grew up in the Polish part of Back of the Yards attending Sacred Heart. Shuttered in the early 1990s, the site at 46th and Honore streets now lies in a part of town known for gang activity and gun violence.

    “I think it does rip out the heart of a neighborhood,” Pacyga said. “And when you rip out the heart of that neighborhood, it’s very hard to get that heart back.”

    As dioceses across America face backlash from sex abuse scandals — including recent revelations that the number of clergy accused of sex abuse in Illinois is much higher than previously disclosed — and adapt to an increasingly secular society, Chicago’s church leaders hope to reanimate and rebuild the city’s Catholic population.

    Cardinal Blase Cupich said change is inevitable. If the archdiocese doesn’t command it in an organized, disciplined way, parishes will eventually be forced to close as they run out of resources.

    „Do we want the future to manage us,” he asked, „or do we want to manage the future?”

    Catholics from across the Chicago area said they understand the need for a change. But with this acknowledgement, many add: “I just hope they don’t change my church.”

    Pilsen parish faces an end

    In Pilsen, the wooden pews in St. Adalbert are the color of molasses and mostly empty on a dreary Sunday morning. Once, congregations overflowed the cavernous church on 17th Street. Today, a handful of the faithful cluster in the middle rows.

    Parishioners often attend weekend services led by unfamiliar faces, a rotating lineup of priests brought in from other parts of Chicago. In 2012, the church lost its pastor and was never assigned a new one. The parish was eventually merged with St. Paul’s and St. Ann, other Catholic churches in Pilsen.

    Then in 2016, the archdiocese announced plans to sell the cathedral-style church, news that sparked feelings of rage and sorrow among St. Adalbert parishioners, some who have ties to the church dating to the early 20th century.

    The cherished place of worship, its spire visible from almost anywhere in the neighborhood, is listed for sale online.

    “It’s heartbreaking,” said Anina Jakubowski, whose family, once Polish immigrants, attended the church for generations. Her mother fought to save the church when there was talk of closing it in the 1970s. Choking back a sob, Jakubowski said: “My mom, she was dying in bed. All she would do is pray for this church.”

    Four men carry long-handled wicker baskets lined with green cloth. They walk among the sparsely filled pews, gathering donations from those at Mass that October morning. A sweet voice sings a familiar, mournful hymn as the parishioners of St. Adalbert scrape together their money and make an attempt to salvage their beloved church.

    Amazing Grace, how sweet the sound that saved a wretch like me.

    Fewer faithful, many fewer priests

    There are about 51 million Catholic adults in the United States, according to the Pew Research Center’s 2014 Religious Landscape Study. That’s roughly 20 percent of the adult population, making the Catholic Church the largest single religious institution in the country.

    Ironically, if all American ex-Catholics were to band together, they would form the country’s second-largest religious institution. Overall, 13 percent of all U.S. adults are “former Catholics — people who say they were raised in the faith, but now identify as religious ‘nones,’ as Protestants or with another religion,” Pew researchers said.

    Across the United States and in Chicago, the number of individuals identifying with most Christian denominations, including Catholicism, has dropped — particularly in recent years.

    In 1975, the Chicago Archdiocese was home to 455 parishes, according to its annual data report. More than 40 years later, that number has shrunk by 24 percent. Further declines are likely.

    (tutaj jest wykres pokazujący, że liczba katolików w archidiecezji chicagowskiej od 1960 do 2017 pozostawała w przybliżeniu stała i wynosiła 2.2 mln, aczkolwiek przypomina baaardzo mocno wypłaszczoną, odwróconą parabolę, czyli w 1960 wygladało na to, że rośnie a dzisiaj wygląda na to, że maleje.)

    While some of Chicago’s Catholic schools are thriving, boasting long waiting lists and rigorous admissions processes, others are withering. Since 1975, 221 elementary schools and 43 high schools have been shut down.

    And along with the decrease in the number of the faithful, the change most responsible for forcing a restructuring of the archdiocese is the lack of priests. The number of priests has dropped by 41 percent since 1975, when there were nearly 1,300. Only 25 percent of current priests are 50 or younger, and the average age is 62.

    The data seem to point to a grim future for the church, but Betsy Bohlen, chief operating officer for the archdiocese, said Chicago’s Catholics have reason to hope. The current restructuring process, perhaps long overdue, aims to adapt the parochial system so it provides ample resources to minister to the Catholic faithful.

    “The way I would describe it is the church and culture around us has changed dramatically over the last half century,” she said. “And the way we think about parishes hasn’t.”

    The Rev. Jason Malave, the cardinal’s delegate for Renew My Church, thinks Chicago — once the largest archdiocese in the United States, now ranked third behind Los Angeles and New York — has always practiced a distinct version of Catholicism, one he called “cutting edge.”

    Still, the Chicago born-and-raised priest acknowledges the coming reforms will cause some pain.

    Many of the churches and schools shuttered are ones that struggled for years. They used all their money to pay the bills or fund upkeep of the aging buildings, leaving “nothing for our ministry, for our desire to pass on the faith for future generations,” Malave said.

    To remedy this, the archdiocese introduced a number of benchmarks. A parish should have at least 800 people in the pews each weekend and an operating revenue of $750,000 or more to merit a full-time pastor. Elementary school enrollment should be at or above 240 students.

    The benchmarks are not hard-and-fast rules, but many of those failing to meet the criteria will have to make adjustments — sometimes major ones.

    “The toughest nut to crack — especially in Chicago, because people love their parishes so much — is that we’re not parishioners of St. Clement,” said the Rev. Paul Seaman, pastor of the historic Lincoln Park church. “We are members of the Catholic church of the Archdiocese of Chicago.

    “Trying to help people have both the local and the wider vision, that’s the trick.”

    Diverse, city-based church — and then an exodus

    Starting in the mid-19th century, Catholic churches were beacons of light for the waves of immigrants arriving in the city. Priests and nuns became the mouthpieces for those adjusting to a new land and a new language.

    “All ethnic parishes do this — they anchor the communities,” said Malachy McCarthy, a Chicago-based archivist for the Claretian Missionaries.

    Chicago became known as the “Catholic city.” The religion permeated the political sphere, social circles, the school system. McCarthy was born in Boston, where he said people didn’t discuss religion with their neighbors. Chicago is different.

    “My brother came to visit and was shocked by the Lenten specials the restaurant was offering,” he said. “To some, it’s just bizarre.”

    Individual neighborhoods in Chicago contained as many as seven Catholic churches, each one catering to a different ethnic group. It’s part of the reason why cars speeding down the Kennedy Expressway cruise past steeple after steeple after steeple.

    Alongside Irish, German and Lithuanian churches, there were parishes for the Italians, the Dutch and the Bohemians, just as there were later parishes for the Mexicans, the Cubans and the Filipinos. The new wave of immigrants arriving in the mid- to late 1900s — particularly Spanish-speaking immigrants — kept Chicago’s churches vibrant as other ethnic groups migrated to the suburbs.

    In the 1993 book “Catholicism, Chicago Style,” historian Ellen Skerrett warned of coming change. The exodus to the suburbs left the city’s churches much emptier, and the demographic shifts forced a major round of restructuring.

    “We had church infrastructure often in places where we don’t have many Catholics,” said Bohlen of the archdiocese.

    The archdiocese responded by announcing an unprecedented wave of closings in the early 1990s. Although many understood the need for change, Skerrett said the scale of the closings came as a shock to those belonging to the 35 or so parishes shuttered.

    “One of the unintended consequences of the recent archdiocesan closings is that Catholics — and Chicagoans at large — are beginning to understand the complex role parishes played in fostering dignity, respect and sense of place in neighborhoods throughout the city,” Skerrett wrote in 1993. “The line between stability and decay in urban areas has always been a fine one, and time will tell whether the loss of sacred space accelerates neighborhood change.”

    Priests needed for Sacraments, but shouldering more lay work

    Seaman stood in the back of St. Clement’s long after Sunday evening Mass had ended, smiling and shaking hands with his parishioners until the last one left. He’d been at St. Clement’s for only 16 months, but as pastor of the Lincoln Park church, he’s the glue that holds the parish together.

    He sat down, finally, a bit tired but still smiling.

    Pastors wear many hats; the number of lay ministers in the archdiocese has dropped, forcing them to take on responsibilities others may have handled in the decades since Vatican II.

    “It can be layer on layer on layer on layer of paperwork, which can be very energy sapping,” Seaman said. “So for me, it’s absolutely critical that I stay in touch with people.”

    The communities to which Catholic priests are expected to minister are growing as parishes merge. That can create new challenges.

    “I have to be more sensitive to two communities,” said the Rev. Paul Cao, pastor of St. Mother Theodore Guerin, a new parish formed when the archdiocese merged St. Celestine in Elmwood Park and St. Cyprian in River Grove.

    The shortage of priests is a particularly dire challenge because they are essential for the Catholic celebration of Mass. According to the faith, only priests can consecrate the Eucharist, turning bread and wine into the body and blood of Jesus.

    A solution could be to attract more to join the priesthood. That’s a daunting task for the Rev. Tim Monahan, vocation director for the archdiocese.

    “We’re living in a world where it’s laughable to be a celibate and follow Jesus and give him everything. My job’s harder in that sense,” he said. “Parents don’t want their kids to be priests.”

    But Monahan is convinced Jesus still is calling people to take religious vows.

    “I’m not optimistic. Optimism is, I would say, a human attitude. And when you look at the numbers, there’s no reason to be optimistic,” he said. “But I’m hopeful — which is a theological or God-based attitude of saying God’s in control here.”

    Will ‘pruning’ lead to new growth?

    When discussing Renew My Church, Malave likes to use the biblical concept of stewardship to help explain: Prune vines so they bear more fruit.

    “We’re not being a good steward of the people and the parishes if we’re asking them to use everything they have to support this structure, and none of it’s being used for ministry or discipleship building or evangelization,” Malave said.

    When Cupich came to Chicago to take over the archdiocese’s top position, he moved quickly to address these concerns, and others. Renew My Church was initiated in September 2015, less than a year after the Omaha, Neb.-born cardinal arrived.

    „As far as I’m concerned, after Chicago it’s only heaven,” said Cupich, who hopes to retire in Chicago. The restructuring of the parishes and schools is forecast to take another six years, and the „spiritual renewal” will continue for long after that.

    “I think Cardinal Cupich is a visionary. And he realizes maintaining the status quo will not keep us thriving for future generations,” said Michelle Wasielewski, operations director for Divine Mercy, the name given to the parish that was formed when two churches on the North Shore merged last summer.

    “We have to do something,” the 56-year-old mother of four continued, “to make people want to come back to the church or to re-engage with some level with the church.”

    To make that happen, the archdiocese is using a different approach from past closures, Malave said. Decisions ultimately fall to the cardinal, but there are months of conversations with people in the pews.

    Committees of pastors and parishioners, consisting of delegates from churches in geographic proximity to one another, meet with representatives from the archdiocese to discuss the realities their communities face and possibilities for change.

    Each group provides a recommendation detailing possible scenarios to archdiocesan boards that advise Cupich. Then, they wait.

    “Nobody likes uncertainty,” said 49-year-old Nick Andriacchi, a lifelong parishioner at St. Therese in Chinatown. The archdiocese announced its plan for half of the South Side group covering Bridgeport, Canaryville and Chinatown in late November, but the fate of four parishes — including St. Therese — will remain up in the air until at least January.

    Just a couple miles to the north, at Holy Family on the Near West Side, the Rev. Mike Gabriel looked around at the warm light illuminating his church, the second-oldest in Chicago. He said he’s been using the word “overwhelming” to describe the Renew My Church process.

    “It’s a new way of learning, and sometimes relearning. It also questions your faith and what your faith is in. And your love of your neighborhood and of your people,” he said. “When I was ordained, the setup was all very parochial. It was all about my parish. Now we’re being called to a much larger church.”
    Catholic schools compete but keep closing

    At the end of Rachel Gemo’s 16th year as principal of St. Benedict Catholic Preparatory School, she’ll say goodbye to her last senior class.

    The North Center school is shutting its high school because there’s no longer a market for a small secondary school that costs so much, Gemo said. Its facilities will become additional space for grammar school students.

    Even though the number of Catholic schools in the Chicago area has waned over time, many — like St. Benedict’s elementary school — remain strong. The archdiocesan network of schools is the largest private school system in the United States, according to its website. Many referenced its well-attended, well-known high schools like St. Ignatius, Loyola Academy and De La Salle.

    Helping these thriving schools continue is essential to church leaders. However, in addition to the challenges Chicago’s parishes face, Catholic schools must be able to reel in students despite a shrinking school-age population, increased competition from public and charter schools, and rising tuition costs.

    “It’s a concern,” Gemo said. “If tuition keeps going up, it’s going to be harder and harder for the middle class to afford.”

    Catholic schools bolster parishes, just as parishes bolster schools. It’s a cycle, longtime Chicagoans said, because families seeking a good education often get drawn into the larger religious community — or stay away from parishes that have lost their schools.

    “They want quality academics grounded in Christian values. That’s important to them,” Gemo said.

    Bringing new faithful into the fold

    “Evangelization” is the word Chicago’s Catholics use most often when describing the spiritual renewal they hope to stir with Renew My Church.

    People use the word to mean different things, in different contexts. Some use it to discuss plans to reach out to those who have left the church. Others use it in a more traditional sense, referencing the act of converting non-Catholics.

    In theory, bringing people back to the church should also drive new conversions. An archdiocese of “reanimated disciples” should be more comfortable sharing their faith, Malave said.

    It’s not necessarily something intuitive for Catholics today, he added, for the religion was always such an intrinsic part of the culture. Catholicism was commonplace in Chicago. It was not questioned.

    “Things have shifted. Significantly. And what we find ourselves now in is not a world where everyone’s Christian, but a world where whoever is Christian almost has to share it in a more apostolic way,” Malave said.

    That act — the act of evangelizing — can look very different, even from one neighborhood to the next.

    At Holy Family, weddings are one of the parish’s best tools. Young couples who don’t belong to a parish often decide to join the church where they marry. At St. Therese, many non-Catholic families are introduced to faith when they send their children to the parochial school, which many choose for its Chinese identity. At St. Columbanus, parishioners host barbecues in the summer months and offer a free meal to anyone who walks by.

    “I’m more optimistic about the future if there’s going to be fewer parishes throughout the archdiocese,” said the Rev. Matt O’Donnell, pastor of St. Columbanus in Park Manor, an area that’s not predominantly Catholic. “If the fewer parishes are well staffed and well resourced and really focused on the mission of building community and working for a better world, I think that more people will want to be a part of those types of parishes.”

    Hope for new beginnings, not just goodbyes

    Chicago’s Catholics are grappling with new realities. They face a future that may contain fewer places of worship or fewer schools to send their children. Where laypeople may take on bigger roles in their parishes and different ethnic groups blend together.

    With those changes come some adjustments. And some goodbyes.

    When two or more parishes combine, they need a new name, a new seal, a new website, new bank accounts. Staff members have to work to consolidate programs and services the parishes used to handle separately. Many changes won’t affect the average parishioner, but it takes time for the new to become the norm.

    Church leaders said they don’t know how many buildings will close in the coming years, but when it happens, the properties will be sold. A couple dozen former Catholic churches, schools or convents are on the market now, according to Eric Wollan, director of capital assets for the archdiocese. A portion of the proceeds — and in most cases, a majority of the proceeds — from the sale of properties goes to the parish, he said.

    St. Cyprian’s school in River Grove will likely be sold and turned into a library, although nothing is finalized yet. Those attending St. Adalbert’s in Pilsen still hope to reach some sort of compromise with the archdiocese to maintain it as an active church. The archdiocese said that would require millions of dollars in repairs, which parishioners offered to pay themselves. The fate of the church is in limbo.

    It remains to be seen what effect the structural component of Renew My Church will have on the spiritual one. The archdiocese is hoping, and betting, that one won’t cancel out the other, Malave said.

    A few priests and parishioners told stories about individuals — often older men or women with deep connections to a parish — who would stop practicing Catholicism if their church were to close. And then there are millennials who simply go to church less than their parents and grandparents.

    But most maintain their faith, they added, even if it’s challenged at times. “It’s not that people’s hearts have changed,” Monahan said. “The context changed.”

    Kathy Chappell used to attend St. Joachim’s in Burnside until the archdiocese announced plans to close it last winter. Now, she goes to St. Columbanus each weekend. Though change isn’t easy, Chappell said, it’s sometimes necessary.

    “When you’re strong in your faith,” she said, “something like that is not going to alter it.”

    kgalioto@chicagotribune.com

  234. No, myślę, że wystarczająco jedzonka dostarczyłem jak kto by chciał czytać o sytuacji w Chicago. 😉

  235. W Rzeszowie obrońca chrześcijaństwa zaatakował polską muzułmankę spacerującą z dzieckiem po terenie rekreacyjnym. Krzyczał przy tym Heil Hotyler i „White power”.

    Gdyby to nie było straszne, to by było tylko śmieszne. Polscy obrońcy narodu oraz wiary i rodziny staja coraz bardziej kosmopolityczni – Heil Hitler i White Power już nie razi ich uszu i rozumu, a magiczną moc ma, dodaje racji i odwagi.
    POzdr, TJ

  236. Korekta
    Jest
    Heil Hotyler
    Ma być
    „Heil Hitler”
    TJ

  237. tejot
    6 sierpnia o godz. 13:36

    ale, ale… ten Hotyler jak najbardziej do ich pomroczności pasuje. Czyli Owsiaka będzie jakiś prorok od pana minusZorro przepytywał za zwykłe „awruk”, ale na używanie hotylerów paragrafy się poszły hailować.
    I tak to jest:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/D%C5%BCin.jpg

  238. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 22:36

    Zapomniałem wcześniej, a chciałem Ci zwrócić uwagę na jakże szacowną oprawę zlinkowanej „rozprawy” krytycznej. Autorem jest – jakże by inaczej – jakiś zakonnik. I na takie bzdety wydawana jest publiczna i jełropejska kasa.
    Zadałeś pytanie retoryczne w kwestii młodzieży. Odp.: 1. rodzice. I na ten teraz to wsio. Znaczy wkoło Wojtek, bo jak rodziciele nie kumają (z oczywistym zastrzeżeniem – nie wszyscy) , że przyjmując ochoczo obietnice i datki od starego bezdzietnego kawalera przeznaczane rzekomo wyłącznie na dziatki właśnie wyjadają ich mniej zadłużoną przyszłość. Nieco polemizując z @Żorżem w kwestii „pewność to niezmienność” chciałbym zauważyć, że na pewno nic nie jest dane raz na zawsze. Trzymając się zaś tej zasady pewności wypadałoby zwrócić uwagę, że obecny klosz ekonomiczny, pod którym loża szyderców hoduje swoich wyrobników, nie wytrzyma żadnego nacisku kryzysowego. Trudno prorokować reminiscencje krachu finansowego sprzed 10 lat, tym niemniej nie można zakładać, że teraz to już na pewno nic podobnego się nie powtórzy, kwestią jest tylko kiedy.

  239. Dość szybko. 🙂

  240. Fundusze działające zgodnie z zasadami katolickiej nauki społecznej – to jest to.
    https://innpoland.pl/154023,eryk-lon-z-rpp-likwidacja-podatku-belki-i-tworzenie-funduszy-katolickich

    Maria Konopnicka wychowała ośmioro dzieci, dlatego powinna się znaleźć na banknocie. O jej lesbijskiej partnerce Łon nie słyszał? Ale co tam, partnerka to kalumnia. To była tylko czysta przyjaźń, albo „homofilia ascetyczna” jak rzekłby Martel.

    W tym samym duchu: jezuita Jean Danielou zmarł na zawał podczas wizyty u prostytutki. Bracia jezuici głęboko wierzą, że był ją nawiedził tylko po to, żeby wspomóc biedaczkę jałmużną. A że, jak pisze Martel, luminarz katolickich nauk był całkowicie rozebrany… no może po prostu było mu gorąco!
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Dani%C3%A9lou

    Przy okazji: gejami byli Chopin, Czajkowski, Haendel, Schubert i prawdopodobnie Mozart. Tako rzecze Martel. Czy gejem jest hierarcha od „tęczowej zarazy”? Zdaniem Martela byłoby to prawdopodobne. Im głośniej sutannici piętnują gejów, tym bardziej ujawniają własne skłonności. Benio 16, człek nader delikatny i notorycznie wystrojony w stylu „Rzymu” Felliniego, prowadził zażartą kampanię w tej materii, ale jego osobiste stosunki z ulubionym (ukochanym?) sekretarzem były przedmiotem zgorszenia całej kurii i okolic. Martel sugeruje, że Benio jednak nie praktykował tylko zawziecie ascetycznie sie zapieral. Ale serce nie sługa… No.

  241. scrambler
    5 sierpnia o godz. 21:43

    „Europa” Daviesa stoi u mnie na półce, co jakiś czas czytam kawałek, ale nigdy w całości. Zajrzę więc do części trzeciej. Do dyskusji trzeba się dobrze przygotować, nie raz mnie zarzucono „faktami” o zamachu smoleńskim, na które nie miałam odpowiedzi (pewnie kłamstwo, ale skąd mam wiedzieć na pewno), przydałby się kieszonkowy tejot.

    Mam znajomych „głęboko wierzących”, którzy przeczytali „The decline and fall …” już w liceum. Ale oni powiedzmy są religiantami oświeconymi, Jędraszewskie i Oka budzą w nich wstręt. Więc może rzeczywiście pomaga, ale nie do końca. Sama przeczytałam na studiach, pewnie drugi raz nie zmogę. Chyba że padnie internet, wyłączą prąd, i wrócimy do „cegieł” z naszych półek. Albo wtedy to już będziemy zajęci sadzeniem marchewki i ziemniaków żeby przeżyć.

    Z doświadczenia wiem, że w dyskusjach dobrze działają krótkie hasła typu „jak możecie być anty-lgbt, skoro 80% kk to lgbt”. To jest proste, i zamyka usta. Ale do zmiany myślenia raczej nie dojdzie. Ja w ogóle nie wiem jak zmienić czyjeś myślenie. Prosta argumentacja nie działa, może trzeba się uciec do manipulacji. Nie każda manipulacja jest zła, zwłaszcza w dobrym celu. Jeśli ktoś kiedyś przekonał pisowca albo religianta do zmiany opinii to niech się pochwali jak to zrobił.

  242. Na marginesie
    6 sierpnia o godz. 15:56

    Kod Maritaine’a ! 😀

  243. izabella
    6 sierpnia o godz. 17:10

    Jeśli ktoś kiedyś przekonał pisowca albo religianta do zmiany opinii to niech się pochwali jak to zrobił.

    Podobno należy z wyznawcami i z pisoidami postępować nadzywczajnie subtelnie, z wielkim taktem i wrażliwością, bo można nieopatrznym słówkiem, uniesieniem brwi, zmarszczeniem nosa, bądź nie tym co należy tembrem głosu wprawić ich w poczucie urażonej godności, osłabienia wewnętrznego autorytetu czy poczucia smaku w ustach na kapustę z golonką.

    Są to bowiem ludzie wysmakowani, wysokiej kultury, czuli na wartości oraz gładkość. Nie dość wygładzone zachowanie i uprzedzająco wypolerowany stosunek osobowy do pisoida z religiantem skutkuje zaparciem się na swoich pozycjach, okopaniu się pod św. Trójcą, trwanie na pozycjach do ostatka.

    A przecież nam chodzi o przekonanie pisoida z religiantem. O pozyskanie jego względów, o zjednanie go dla obywatelskiej sprawy, o życzliwość dla praw człowieka a nieżyczliwość dla totalitarysty. O jego uśmiech szczery, zgodę i wzmocnienie demokracji, republiki, praw równych, transparentności z uczciwością i wszystkiego dobrego.

    A dzidzia wali kupę, zmieniajmy jej pampersy.

  244. @Zza kaluzy
    Dziekuje, za wegeteryjny appetizer. Oczywiscie wybralbym miesny/bialkowy (wieksza ilosc cyferek), gdyby kuchnia dawala. Cieszy jednak, sa w drodze katoliki. Pielgrzymka??? 😎

    @All
    A tu byc moze potrawa odgrzewana, jak to czasy kanikuly.
    https://ec.europa.eu/eurostat/web/products-eurostat-news/-/EDN-20190731-1?inheritRedirect=true&redirect=%2Feurostat%2Fnews%2Fwhats-new

    Wszystko co kuchnia daje tutaj
    https://ec.europa.eu/eurostat/web/income-and-living-conditions/overview

    pzdr seleuk

  245. izabella
    6 sierpnia o godz. 17:10

    … bo widzisz, czytam niektóre pozycje po kilka razy np. w intencji wyłuskania rzeczowych argumentów w domniemanej dyskusji z ONYMI. Tak na wszelki przeciwpożarowy i dla tresury tego szarego wypełniacza nadbudowy szyi, o ile cóś tam jeszcze szarego zostało (nie będzie nam nikt mówił, że szare jest szare a białe – białe). Dlatego często wracam np do w/w III. rozdziału Europy Davies’a. Choćby dlatego, że by sobie utrwalić chronologię „cudu” KK od punktu ok zerowego do pierwszego soboru. Idę o zakład, że większość alumnów (to do aluminium?) tzw seminariów (ja bym to nazwał zakłady nauki chronionej korporacyjnego LGTB z aureolą) nie ma kompletnie pojęcia np ile i jakich było odłamów/ odmian wyznawców „nowej” wiary i dlaczego tak dużo (ponad 100?). Inna sprawa, jakimi metodami spontaniczność oczekiwania na rychły second coming została „ucywilizowana” przez administracje kk, prawie jak instruktaż np dla konkwistadorów. Albo np. bardzo ciekawe i udokumentowane (dostęp tylko w archiwach kk) fakty odpłatnego nawracania się nowych „wiernych” czy „produkcji” cudownie ozdrowiałych (np odrośnięcia kończyn, przywrócenia wzroku ślepcom itp cuda-wianki ) świadectw mocy nowego, opisane przez Gibbona jako przejaw słabości i ułomności wiary (racjonalista Gibbon też musiał być w swojej sprawie i epoce „wierzący”, oczywiście mógł sobie wybrać w co, ale w ramach chrześcijaństwa).
    Mimo rozlicznych i niepodważalnych argumentów dyskusja jest (np z pisoidalnymi okołoreligiantami) niemożliwa a powodów:
    1. ortodoksyjnego zaślepienia, zakołkowania przewodu myślowego
    2. niechęci / braku zainteresowania poszerzaniem tzw horyzontu myślowego poza to, co widać z okna
    3. komercyjnych.
    Albo inaczej – trudno spotkać ew. interlokutora z odpowiednio nie zatkanym umysłem i zdolnym do szermierki na chłodne argumenty.
    Nasz Szanowny Gospodarz tuż obok trochę to wyjaśnia:
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1917872,1,tegie-umysly-ruszyly-o-uchwalach-gmin-ws-ideologii-lgbt.read

  246. @izabella
    „Jeśli ktoś kiedyś przekonał pisowca albo religianta do zmiany opinii to niech się pochwali jak to zrobił”.
    Nie znam takiej osoby, a powody dla których to zadanie jest niewykonalne, wyłuszczył w punktach @scrambel. Precyzyjnie.
    Dodałabym jeszcze taki czynnik, jak emocje na tyle silne (nierzadko po obu stronach), że prowadzące do zachowań niegodnych, dyktowanych niechęcią, a nawet wrogością.
    Doświadczyłam tego na własnej skórze. Jechałam taxi na wizytę do przychodni lekarskiej i niebacznie wdałam się w rozmowę z taksówkarzem, co w końcu często się zdarza.
    Po chwili zorientowałam się, że jest on, w przeciwieństwie do mnie, zagorzałym zwolennikiem PIS. Natychmiast wycofałam się z tego dialogu na cztery nogi, ale było już za późno, jak się okazało.
    W przychodni zorientowałam się, że teczkę z arcyważnymi wynikami badań musiałam zostawić w taksówce, bo z domu na pewno ją zabrałam. Nietrudno byłoby mnie namierzyć, moje dane figurowały na owych wynikach badań, a poza tym facet wiedział, pod jaka poradnią mnie wysadził. Z jego strony była to nędzna „zemsta”. Chyba się nie mylę.

  247. Żorż Ponimirski
    6 sierpnia o godz. 11:48
    To się nazywa różnica pokoleń – kiedy ja przewijałam swoje dziecko (nie pampersy, pieluchy z tetry!), na tak zwanym topie był Grechuta, Niemen, Demarczyk, Breakout i cała gama innych kapel. I to mi zostało 😉
    Dobry Kazik nie jest zły, ale ze współczesnych muzyków mało kto do mnie trafia. Ot, zamieniłam się w moją Matkę (która jednak Niemena lubiła, a Grechutę tym bardziej).

  248. Kliknąłem w /income-and-living-conditions/ a potem „Compare yourself to other Europeans”

    Szału dostałem po 3 minutach wałęsania się po kretyńskich obrazeczkach i suwaczkach.

    To jest dopiero socjalizm czytaj: debilizm. Jaki kretyn po pierwsze zlecił wykonanie tych internetowe obrazeczków dla przedszkolaków a po drugie jaka ilość europejskiej klienteli, czyli w moim przypadku mężczyzn w wieku 50-59 (czy co to była za rubryczka) łazi po tych obrazeczkach i klika aby się dowiedzieć, że statystyczny Szwed żeni się w wieku pod 40-tkę? Czy tam po 35 latach życia, co i tak i tak jest jakąś nieziemską aberracją?
    I tak suwaczek za suwaczkiem, obrazeczek za obrazeczkiem, forsa leci, z pewnościa bardzo dobra pensyjka, internetowe marnowanie czasu i atłasu sobie trwa w najlepsze, nie dziwota że w europejskim raju wszystko się należało, od premii do latania samolotem na koszt podatników.

  249. zza kałuży
    6 sierpnia o godz. 20:25
    Ty Zza kaluzy i ja (troche, mniej) tak wysokointeligentni jestesmy, nie potrzebujemy obrzazexzkow, wykresow, foto etc, etc. Sami mozemy we glowkach wykombinowac jak mamy pare cyferek. Niestety (dzieki jesusmaryja) nie kazdy tak ma, co juz niejaki Gauss zauwazylbyl. Dlaczego akurat Ty porownujesz cokolwiek nie wiem. Przeciez Ty chyba w USA mieszkasz, czy nie? Bycmoze, bycmoze, mieszkancy USA nie potrzebuja za stat placic? Statystykom. Ja tam nie wiem, nie bylem.

    Zreszta jak pamietam Zza kaluzy, Ty sam lubisz produkowac obrazki w TinyGöögle czy jak nazywa, Z cyferek. Jestes socialista? W USA?

    pzdr Seleukos

  250. CD Pociesze Ciebie rowniez Zza Kaluzy, ja to dopiero abberant jestem. Ostatni raz ozenilem jak bylem cos kolo 55lat. Ale potem wrocilem do stat. Znam taka jedna co by chciala mnie na jeszce wieksza abberacje namowic. Ale nic z tego nie bedzie, zapewniam Ciebie Zza kaluzy. Dobrze obsmialem Twoim wpisem o 20.25.

    Dobranoc Seleuk

  251. seleuk|os| 6 sierpnia o godz. 20:53
    Jak już robić graficzna prezentację to z sensem. „Suwaczek” to jest opowiedź na pytanie „jak głupiej pokazać to, co pokazuje normalny wykres”. Np. taki, jaki był ten o procencie ludności danego kraju, który nie może sobie pozwolić na tygodniowe wakacje. Abstrahując od z pewnością różnego rozumienia „tygodniowe wakacje” w różnych krajach.

    Dla ilustracji tych różnic; opłacone przez zakład pracy spotkanie ze specjalistą od radzenia sobie z trudnościami bezrobocia po zwolnieniu z pracy. Specjalista „aktywizuje” grupę uczestników i prosi o podanie pomysłów na zaciśnięcie pasa i na oszczędniejszy tryb życia w okresie przejściowym, czyli do znalezienia następnego zatrudnienia. Padają różne propozycje, jedna z osób proponuje, aby „zrezygnować z jadania obiadów w restauracji 7 razy w tygodniu i ograniczyć się na przykład tylko do 5 posiłków w restauracji tygodniowo”. Na co druga: „albo zamiast rezygnować z 2 dni bez obiadów w restauracji spróbować pójść do nieco tańszej restauracji”. I bardzo dumna z siebie czeka na oklaski grupy.

  252. zza kałuży
    6 sierpnia o godz. 21:27
    Masz slusznego. Nie nalezy byc bezrobotny, zeby na takie kursy nie chodzic. Ja niedawno chcialem mnie zapisac na kurs uniwer o historii Assyrii (10pkt wg Bologna). Zreszta pewnie bym spotkal tez pare bezrobotnych co ja. Ale nie zapisalem w koncu, bo wyszlo, za barzdo robotny jestem (brak czasu na kursy). A jutro przybywa do mnie Moja, zeby zbierac sliwki, bo dobrze obrodzily. Moze nawet bedzie jakie ciasto sliwkowe. A Elena, zaplanowalem, bedzie zbierac gruszki Tez dobrze zapowiadaja. Musze isc spac Zza kaluzy

    Dobranoc S

  253. Alicja-Irena
    6 sierpnia o godz. 19:10

    To nie różnica pokoleń, a estetyka, która do mnie nie trafia. Zresztą nie zdała egzaminu z czasu i dzisiaj robi się powoli nieaktualna muzycznie, choć historycznej wartości nie traci, a może tylko ta jej już niedługo zostanie.

    To nie był Kazik, a Kaziuk, kultowa postać z powieści Konopielka Edwarda Redlińskiego z 1973. Wybitna ekranizacja z 1981w reżyserii Witolda Leszczyńskiego. ‎

  254. Co tam Jędraszewski, który raczej powinien skupić się na „filozofowaniu” niż „biskupowaniu”…
    Rabin Michael Schudrich opatrzył swoim wstępem książkę „613 przykazań judaizmu”. I tam wśród innych jest Przykazanie 209, które w tłumaczeniu na polski głosi jednoznacznie: „Zakaz stosunków cielesnych pomiędzy mężczyznami” z dopiskiem: „człowiek, który popełnił ten grzech podlega karze ukamienowania”.
    I tak się zastanawiam pomiędzy wyborem: być homofobem czy antysemitą…

  255. Całkiem nie na temat będzie.
    Poranna prasówka i znowu: Megan Markle.
    Dlaczego polska prasa uporczywie nazywa tę kobietę panieńskim nazwiskiem?
    Dla mnie to jakieś takie małostkowe, choć Megan mnie nie interesuje, rodzina królewska też, ale tytuły wpadają w oko.

  256. Żorż Ponimirski
    6 sierpnia o godz. 21:44
    Ja jednak zostaję przy swoim. Każde pokolenie ma swoich idoli i swoją muzykę – inaczej ona by się nigdy nie zmieniała. Inną muzykę lubili moi rodzice i ich równolatkowie, inną ja i moje pokolenie, a inną moje dziecko. Jak myślisz – przy jakiej muzyce moje pokolenie bawi się na imprezach 😉
    E tam…całkiem dobrze ta muzyka się ma i niektóre dinozaury jeszcze do tej pory koncertują i zapełniają wielkie sale koncertowe, vide Rolling Stones, Roger Waters, Pink Floyd i inni, a w Polsce też by się znalazło trochę takich.

  257. Alicja-Irena
    7 sierpnia o godz. 2:26

    Jasna sprawa, że w grę wchodzi też aspekt pokoleniowy. Są idole charakterystyczni dla czasów, w których grają i nisz, które zajmują, ale się kończą, bo estetyka się zmienia. A są tacy jak Rolling Stones czy Pink Floyd ponadczasowi i ponad pokoleniowi. Piszesz ‎E‎ tam…całkiem dobrze ta muzyka się ma, ale mowa była o Grechucie, a nie o dobrze mającej się muzyce. M‎ieszasz jak w garze z bigosem.‎

  258. Grechuta od dawna nie żyje, o czym chyba każdy wie, ale jego muzyka żyje. Koncertowanie niekoniecznie oznacza żywotność muzyki. Muzyka to nie bigos.
    Estetyka się zmienia, zgoda – ale mój muzyczny gust się nie zmienia od końca lat 60+
    Prawdopodobnie jak moje pokolenie odejdzie, to odejdzie też „moja” muzyka, bo kto ją będzie chciał odtwarzać? Ale pewnie zostanie w historii muzyki.
    A bigos gotuję całkiem dobry – tydzień, tradycyjnie, ta estetyka podniebienia się nie zmienia 🙂
    Dopuszczam, że można bigosu nie znosić i znam wielu takich ludzi.
    „Konopielkę” mam tylko na papierze (na youtubie nie ma całości, tylko drobne fragmenty).

  259. Qrde, o Grechute spierał się nie będę, to co napisałem było ani dobre, ani złe, po prostu nie moja bajka. 

    Ja jestem miłośnikiem Komedy, a ten z kolei nie jest traktowany w kategoriach pokoleniowych, ale to już inny wymiar. ‎

  260. @Ewa-Joanna 7 sierpnia o godz. 0:39
    Megan Markle. Dlaczego polska prasa uporczywie nazywa tę kobietę panieńskim nazwiskiem?

    Radio biznesmana Kotaby. Chicagowski polonus. Dlaczego radio to teraz ciężko jest odróżnić od pisowskich i rydzykowych szczekaczek?

    A za poprzedniej ekipy w Polsce było tak samo obiektywne jak Olejnik i Lis?

    A jeszcze wcześniej było przedmiotem zgodnego potępienia wszystkich innych polonijnych radyjek, gdyż jego treści pochodziły prosto z dziennika TVP1 o 20-tej?

    Elementary, dear Watson. Polamer Kotaby to przede wszystkim była firma przesyłająca do Polski najpierw paczki, potem wszystko, z samochodami, maszynami rolniczymi, mieniem przesiedleńczym i pieniędzmi także. Wykupywał w polonijnych mediach tyle reklam, że w końcu wpadł na pomysł założenia własnego radia i własnej telewizji.

    Powodzenie jego biznesów zawsze zależało od dobrych stosunków z aktualną waaadzą w Polsce. I dlatego profil jego amerykańskich mediów, jak chorągiewka na wietrze, zmieniał się wraz ze zmianą ekipy w Warszawie. Jego sprzedawcy reklam, niewłaściwie nazywani dziennikarzami, treść wiadomości z Polski i ze świata opierają na tym, co dostaną od ciała aktualnie delegowanego w Kraju do dostarczanie oficjalnie zatwierdzonych informacji. Wiadomości lokalne podają na podstawie tłumaczeń lokalnych mediów amerykańskich.

    Tak jest – dla właściciela tego biznesu – najtaniej i politycznie najbezpieczniej. Bo biznes ma robić forsę dla pana Kotaby a nie walczyć o jakąś i czyjąś „prawdę”.

    Megan Markle jest używana dlatego, że polskie media kupują (albo kradną) informacje na jej temat z takiego źródła, które nazywa ją właśnie „Megan Markle”.

    Bo tak jest taniej i szybciej. A biznes medialny, szczególnie gdy się nie ma przestępczego finansowania ze spółek skarbu państwa, rozgrywa się trzy ćwierci od śmierci i nikt nie ma czasu na jakiekolwiek zastanawianie się nad czymkolwiek.

  261. Ach życie. Miasto już na nogach. Śmieciarze wynoszą kosze, ludziska idą do pracy, trza się kłaść spać. ‎

    Dwa energetyki na dzień dobry dla tych co wstają i będą trzepać pianę o purpurowym dziadostwie. Musicie mieć siłę. ‎

    https://m.youtube.com/watch?v=QI8NccqlygQ

    https://m.youtube.com/watch?v=2a4gyJsY0mc‎

  262. @Nefer

    A tu jest kolejna perełka o Epstein’ie, jak to chciał się naukowo i eugenicznie wielokrotnie rozmnożyć – https://www.fairobserver.com/region/north_america/jeffrey-epstein-trial-sex-trafficking-american-news-today-43489/

    Rację ma @scrambler, że niektórzy mogą więcej (i na ogół bezkarnie). Choć niekiedy jednak tylko do czasu, co powinno z lekka perspektywicznie pocieszyć w kwestii kaczorów, rydzyków, kuchcińskich, jędrzejewskich, etc, itp.

  263. @@ AlicjaIrena, EwaJoanna, Zza kaluzy

    Mnie wydaje dosc prawdopodobne (lacze Wasze dylematy). Zaznaczam jednak, intervju z tym ministrem ekologicznym doczytalem tylko pol, a Meghan jest mnie znana tylko ze slubu. Ogladalem bo mnie Basia czy Na_marginesie podpuscily (???), bo ladna muzyka byla co mnie pasuje.

    To bedzie przy kafffce porannie, o doswiadczeniu empirycznym i racionalnym (Immanuel Kant). Dystinkta roznica. Otoz…

    Trzeba dobrze naszukac (w prasie wielojezycznej) zeby znalezc dziennikarstwo. Toco wiekszosc czyta (na szcescie tylko do polowy) sa texty tzw influencerow. Influencer jest to osoba co probuje dostac pieniazek za to co pisze. Wiekszosc bez succes ale… Sa tacy, co dostaja pieniazek. Oczywiscie zadna redakcja nie chce placic. Najlepiej byloby gdyby wszyscy byli influencerki/influencers, za darmo.

    Problem Meghan jest latwo zobaczyc w kontext, dlaczego ten pieprzony ksiaze, nie pojal za malzonke Sobecka albo Szydlo? A w kazdym kraju dowolnym jest jaka Sobecka/Szydlo. A jak nie ma, to w koncu jest inna influencerka, nprzyklad co pisze text. Co latwo sprawdzic doswiadczalnie (Kant). Kazdy moze. Nawet chlop w wieku zaawansowanym (postMeghanski). Kazdy moze spraawdzic, bo kazdy ma w domu umywalke (porcelanowa) albo zlewozmywak (blacha kwasoodporna). Te urzadzenia maja korek, na dnie. Takie urzadzenie moze miec rowniez Olejnik (czy inna niepojeta przez Xiecia influencerka). Prosze zwrocic uwage ksiaze przez duze X.

    Jak umywalke/zmywak napelnic woda trzeba uzyc korek. Moze gumowy lub stalowy. Wtedy jest woda. Ale jak korek wyciagnie, woda znika. Wg Coriolis (u kangurow kreci odwrotnie). Ten minister dobrze gada do influencer. Ja tu na blogu, pamietam przeczytalem, woda znikla w rzecze Notec. Na fotorzece, przy mostku, stal jeden chlop z tyczka na srodku, a wody kropli nie bylo. Kto wyciagnal korek? Kto wypuscil wode na drugie dno? Wiadomo, wrogowie chrzescijanstwa (katolicysmu). Dookola Notec same katoliki mieszkaja. Tylko wrogowie mogli tak zrobic. Wyciagnac korek. Gdyby Xsiaze ozenil Szydlo (influencerka) nigdy do takiego krysysu nie doszlo. Ona by zadbala, zawsze korek w umywalce (Notec). Bo ona ma zmywarke (automat)

    Przemyslcie ta sprawa prosze, szczegolowiej. Doswiadzcenie empiryczne/racionalne. Obejrzyjcie korek. Ja musze jechac, zabrac Moja (i koszyk wiklinowy wielkowymiarowy) do sliwek.

    Pzdr Seleukos

  264. Oto kto i z jakiego powodu ogląda TV Trwam i zazdrości jej Polsce
    https://www.youtube.com/watch?v=iAmfLwT1iUU

  265. Żorż Ponimirski
    7 sierpnia o godz. 6:49

    Dobre energetyki, high voltage 🙂

  266. Alicja-Irena
    7 sierpnia o godz. 2:18

    Czy oganiamy? Ogarniamy.

    Wicek ministerialny i katolicki rzecze o ekologach-wrogach chrześcijaństwa:

    Taka ekologia bywa też podszyta hipokryzją i nieczystymi intencjami, bo „często za szczytnymi hasłami ekologicznymi stoją konkretne grupy interesów”. Dlatego też „ekologia jest wykorzystywana do ataków na Polskę z powodów ideologicznych”.

    Prawidłowy katolik ciągle gada o sobie, inaczej nie może:
    Taka WIARA bywa też podszyta hipokryzją i nieczystymi intencjami, bo „często za szczytnymi hasłami WIARY stoI konkretNA grupA interesU”. Dlatego też „WIARA jest wykorzystywana do ataków na Polskę z powodów ideologicznych”

  267. Żorż Ponimirski
    6 sierpnia o godz. 21:44

    To nie różnica pokoleń, a estetyka, która do mnie nie trafia. Zresztą nie zdała egzaminu z czasu i dzisiaj robi się powoli nieaktualna muzycznie, choć historycznej wartości nie traci, a może tylko ta jej już niedługo zostanie.

    To nie był Kazik, a Kaziuk, kultowa postać z powieści Konopielka Edwarda Redlińskiego z 1973. Wybitna ekranizacja z 1981w reżyserii Witolda Leszczyńskiego. ‎

    Dla Grechuty mam wielkie uznanie, jego poetyka i estetyka muzyczna mocno do mnie przemawia, ale też w niczym nie przeszkadzała mi w peregrynacjach innych etetyk i wrażliwości w muzyce.
    Anielskość, lotność, marzenie Marka Grechuty jest – jak sądzę – czymś wiecznotrwałym, nawet w czasach cywilizacji konkretu i dostatku. A może w związku z tym.
    Czas Grechuty był też czasem niedostatku materialnego, co mniej ciąży i może bardziej skłania do fruwania w podobny sposób jak on proponował. Był to też czas, gdy całe mnóstwo ludzi w ogóle zaczynało się dowiadywać, co to takiego poezja, marzenie niesione na brzmienach muzyki, nastroje, wspólne bujanie w przestworzach i więż wytwarzana między ludźmi dzięki takiemu medium. Oraz pewne poczucie bezwstydu marzenia.
    I to też: nauka, jak słowem połączonym z brzmieniem wyrażać niewyrażalne.

    Wczesniej bodaj żadne pokolenie nie miało z czymś takim do czynienia. Przedwojenne ckliwe piosnki, czy też np. „chryzantemy złociste” Mieczysława Fogga, miały i inną estetykę i inaczej ją wyrażały oraz były dostępne tylko dla niektórych. Nie dla wszystkich i nie od dzieciaka, jak Grechuta. Świeże nastolatki chyba się nie zakochiwały w „chryzantemach”, choć może się zakochiwały w Foggu. Oj, kochliwy to on był, a i śpiewał niezłe zmysłowo, wręcz seksowne kawałki, które jednak w powojennym, purytańskim radiu nie mogły mieć łatwego przebicia. Przed wojną zresztą też, więc chyba największe praktyczne wzięcie miały owe piosnki Fogga na polskich statkach pasażerskich, które sobie płynęły do Ameryki, co trwało, nastrój był odpowiedni, więc i nasz bohater z łatwością piosnkę w czyn zamieniał. 🙂

    Kapitalne bylo to, że równocześnie z Grechutą dział się np. „Breakout” z Mirą Kubasińską czy jazz. I to jest fenomen: jazz się tak fantastycznie zakorzenił i wydał tak bogate owoce w różnych odmianach włącznie z wieloma eksperymentami wokółjazzowymi.

    U mnie się to łączy jedno z drugim, piątym i dziesiątym w jedną wielką przestrzeń smaków, kolorów, przeżyć i impulsów, na które dziś też reaguję.

    Jakiś czas temu slyszałem w radiu o wynikach badań na temat stosunku Polakow do muzyki jazzowej: 83% Polaków nie zna jazzu i go nie lubi (sic!). Jazz (blues) więc ciągle pozostaje muzyką i kulturą niszową, a jednocześnie tak silne obecną i charakteryzyjącą w pół słowa jego wyznawców i będący błyskawicznym kodem porozumienia.

    Polak lubi i wyznaje estetykę Bayer Full, a ostatnio „Miłość w Zakopanem”. Sądzę, że mur między wrażliwością na jazz i discopolo jest nie do przebycia, może poza zupełnymi wyjątkami, natomiast nie wyczuwam żadnego muru pomiędzy jazzem a estetyką Marka Grechuty. To jest płynność, choć jedni pozostaną fanami Grechuty, a inni – jazzu.

    Kaziuk z „Konopielki” – Żorżyku – frafiłeś w dziesiątkę ! 😀
    Jestem wyznawca!

  268. Ja na krótko. Mam pytanie do szanownych blogowiczów, znawców pisowskiego prawa:
    Jeśli piszę, że Polskę toczy jak rak „czarna zaraza”, to obrażam czyjeś uczucia religijne, czy tylko wyrażam swoją opinię w ramach nowej demokracji?

  269. @Antonius
    7 sierpnia o godz. 9:38

    Dopóki nie piszesz „czarna zaraza w koloratkach…” to cię może dobry adwokat wybroni 😎

  270. Antonius
    7 sierpnia o godz. 9:38

    sorry, jeżeli wychodzę przed szereg: czarna zaraza czy czarna śmierć to dżuma, znaczy epidemia. Jaki może mieć związek z uczuciami religijnymi? Nawet użyta synonimicznie? To ma raczej związek raczej ścisły z wąskim horyzontem umysłowym (płaskostopie umysłowe) i modną w umęczonej światłoczułością na rzekome uczucia. To tez jest zaraza, a jak wiadomo objaw chorobowe wymagają odpowiednich warunków:
    „(…) chory se musi poleżeć,
    weźmie se teczkę, do teczki koc
    i Jasiek tyż się, tyż się zabierze,
    chory miał przecież fatalną noc,
    chory se musi, musi poleżeć.”(*)

    (Tahiti Granda Banda – to ci, co z Marylą na murawie śpiewali futbol, futbol futbol).

  271. @Antonius
    cd..
    pocztówka dźwiękowa z dedykacją dla chorych na uczucia religijne:
    z płyty Niepokonani
    Tropicale Tahiti Granda Banda

    https://www.youtube.com/watch?v=c-9rFcFmcPY

  272. Alicja-Irena
    7 sierpnia o godz. 2:18
    Ogarniacie to? Bo jamam oczy jak spodki i nie kumam:

    Mój komentarz
    Wynurzenia wiceministra o ekologii, która wg niego jest obarczona błędem antropologicznym, to jakaś scholastyka, plątanina założeń wynikających z wiary, z dogmatów ukutych na dowolnej interpretacji Biblii (Biblia nie da się interpretować inaczej, jak dowolnie, świadczy o tym mnogość wyznań chrześcijańskich opartych na Piśmie Świętym).
    Ale żeby minister konstytucyjny w rządzie serwował społeczeństwu w oficjalnym wywiadzie takie 18-wieczne podejście do przyrody, to chyba rzadki przypadek w Europie. Może jedyny.
    Pzdr, TJ

  273. Wiceminister kultury Jarosław Sellin ubolewa i dziwi się, że Kazik Staszewski na festiwalu Pol’and and’Rock zilustrował jedną ze swoich kultowych piosenek „Po co wolność” dziennikarzami TVP przebranych w mundury.
    A ja się nie dziwię, że pan minister się dziwi. Przecież zdaniem jego guru, Prezesa „jesteśmy wyspą wolności w Europie” i jej sercem.
    Posłuchajmy Kazika
    https://www.youtube.com/watch?v=mnNwsgXlpyg

  274. Wspomniałam o ministrze Sellinie, jako jeszcze jednym spośród pisowskich członków rządu, którzy potrafią wprawiać nas w zdumienie. Chyba jednak nikt nie przebije wiceministra uważającego ekologów za wrogów chrześcijaństwa.
    Skąd się biorą tacy idioci? Ano z PIS.

  275. A nie macie wrażenia, że to jak test na waszą wytrzymałość?
    Kiedy wreszcie pęknie struna i wyjdziecie na ulice i rozpieprzycie ten bajzel?
    Czy 13 listopada starczy wam odwagi żeby wybrać coś nowego?

  276. Seweryn nie kura, zniesie wszystko.
    Chyba że zabraknie kiełbasy 🙄

  277. Mamy bardzo interesujące czasy, że ateiści, lecz w tym przypadku ideolodzy gender, interesują się tym co mówią w kościele polscy biskupi. Może to nawet dobrze, że słowo Boże jakie by one nie nie było, trafia na jakąś glebę w tym przypadku skalistą i ciernistą z pełną ilością szkodników, które te słowa wściekle zadeptują i grożą odwetem.
    Tak też było w czasach rzymskich, rewolucji bolszewickiej i francuskiej, tak było w okresie komunizmu, gdzie dodatkowo ludzi w tym księży mordowano za każde „niepoprawne” słowo. Okazuje się , że dożyliśmy ponownie czasów , gdzie słowo wypowiedziane do wiernych w kościele, by wiedzieli jakie jest stanowisko kościoła w określonej sprawie, budzie w ludzkich duszach ogromne demony gniewu i sprzeciwu.
    Historia się więc powtarza gdyż dekalog określający co jest dobrym a co złem (dla wierzących grzechem), zawsze dla kogoś oznaczać może ograniczenie wolności i sprzeciw. Niestety tutaj musi zadziałać demokracja i konstytucja, która określa prawa człowieka do wolności słowa, sumienia, religii i wyznania.

  278. Ewa-Joanna
    7 sierpnia o godz. 14:26
    Czy 13 listopada starczy wam odwagi żeby wybrać coś nowego?

    Ewuniu, przemawiasz jak na wiecu, tylko do kogo?

  279. Ewa-Joanna
    7 sierpnia o godz. 14:26

    …gdyby to o odwagę chodziło…

  280. Konopielkę sobie niedawno odświeżyłam, przynajmniej lekkie jak piórko (nie jakiś Gibbon albo Davies). W liceum interpretacja była pro-progresywna, wieś była zacofana, niekumata, zabobonna, a postęp był dobry i nieunikniony. A tym razem aż się sama zaskoczyłam, że wolałabym żeby tę wieś zostawili w spokoju, z ich bagnami, z ich rzeką, wierzbami, ptakami, i nieproduktywnymi zwyczajami.

    Z Kaziukiem się nie identyfikowałam, za to (na)uczycielka była wporzo.

    Alicja-Irena
    Konopielkę i inne lektury można znaleźć na stronie wolnelektury kropka peel.

  281. izabella
    7 sierpnia o godz. 17:13
    Sporo lektur mam na półkach, Konopielkę też, ale szukałam wersji filmowej. Nie było – nic straconego, pewnie się kiedyś pojawi.
    A propos youtube, ostatnio mam fazę oglądania Wojtka Drewniaka i jego „Historii bez cenzury”. Limituję sobie do 4 wykładów na raz, bo przepona protestuje 😉
    Nowe hasło: Syn ma prawo mieszkać z ojcem! – powiedział kuchta.
    Ta jest, zwłaszcza w ojcowskim mieszkaniu służbowym. Niech „se” synek przyoszczędzi trochę, póki może…
    A ojczulek zapobiegliwy, jeśli chodzi o rodzinkę. Za dawnych lat kuchta miał ksywę „hippis” albo „członek”. Jaką ksywą należałoby go ochrzcić teraz? Zapomnijmy o hippisie 😉

  282. https://kujawsko-pomorskie.onet.pl/polska-pod-krzyzem-biskup-mering-organizuje-akcje-w-kruszynie/g4lhblj
    Trzeba być krótkowzrocznym, żeby nie zauważać znieważania krzyża – powiedział bp włocławski Wiesław Alojzy Mering. Zapowiedział na 14 września akcję „Polska pod Krzyżem”, która odbędzie się na lotnisku w Kruszynie k. Włocławka. Organizatorzy liczą na przybycie nawet miliona wiernych.

    – Czy to jest dowód megalomanii, że mamy odwagę sformułować w imieniu całego kraju, całej ojczyzny hasło tego wydarzenia?

    Nie mamy już najmniejszych wątpliwości, że chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną – również w świecie, nie tylko tutaj. Dla Jezusa Chrystusa, naszego Pana, krzyż jest symbolem zwycięstwa. (…) Innej drogi do zwycięstwa nie ma. To musi być droga, która prowadzi nas przez krzyż – dodał bp Mering.
    ……………………………………….
    Dawno większych bredni nie czytałem. Najliczniejsze wyznanie na świecie, które dokonało najohydniejszych zbrodni w dziejach, śmie teraz jak, samo narozrabiało, pedofilia, podnosić larum. No stan zbydlęcenia hierarchów sięga Himalajów hipokryzji.

  283. Optymatyk
    7 sierpnia o godz. 18:06

    „(…) Innej drogi do zwycięstwa nie ma.”

    To jest gra na emocjach, podjudzanie. Takie samo czy nawet większe niż „polska w ruinie”. Albo w ten deseń:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/07/pomnik1.jpg

    Cóś się toczy po gumnie…

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/krzyz.jpg

  284. …ale rząd z nimi, Optymatyk. „Seweryn” też. Pies drapał biskupa, oni do najbardziej światłych nie należą, ale żeby minister edukacji wygadywał idiotyzmy i bredniem to już pojęcie ludzkie przechodzi.
    Minister EDUKACJI rodem z głębokiego średniowiecza.

  285. Żorż Ponimirski
    6 sierpnia o godz. 11:45

    Tanaka
    6 sierpnia o godz. 10:04

    Joł! Staram się śledzić na bieżąco, ale nie daje rady w czasie rzeczywistym, a głos dałem, aby starym ziomalom z ekipy EmeritenGangsta dać znać, że Żorżykuje wciąż pod blogiem.

    Rośnie i ma się dobrze. Jest duża, bystra, żywiołowa i bardzo niegrzeczna.

    Joł ! 🙂
    Żorżykuj!
    To fantastycznie, że rośnie, zywiołowo i do tego niegrzecznie 🙂

    Plażowy wpis był świetny, głęboki.

    Dzięki. Własnie, taki dwuwarstwowy, co najmniej. Kontakt z sobą i przyrodą na głębszym poziomie, a plaża do tego świetnie się nadaje, znacznie jest lepszy od paplania o bozi.

  286. Optymatyk
    4 sierpnia o godz. 13:25

    „Opowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich”
    Autorem utworu jest TADEUSZ BOY-ŻELEŃSKI
    Śpiewa się na znaną nutkę pieśni dziadowskiej.

    hahaahh!, kapitalne. Nie pamiętam już, czy to czytałem. Aleś mi narobił smaku na „Balonika”. 🙂

    A propos przeora Kordeckiego:

    taki on był patryjota
    że czarna sromota.
    do Szweda słał listy poddańcze trzy razy
    nie czując obrazy

    [moje 🙂 ]

  287. @izabella
    7 sierpnia o godz. 17:07
    No może ktoś usłyszy i pomyśli. 🙂

  288. @scrambler
    7 sierpnia o godz. 17:12
    A o co innego?

  289. mopus11
    7 sierpnia o godz. 21:05
    Serdeczne dzięki – zaraz będę oglądać 🙂
    Wcześniej obejrzałam film Krzysztofa Zanussiego z 1992 roku „Suplement”. Tyle jest tam o wierze/niewierze, że głowa boli. Dla mnie trochę naciągane, a główny bohater zwłaszcza. Dorosły, student medycyny – i chwilowo w zakonie, bo chce się znaleźć. No, w tym wieku to już się trochę człowiek powinien orientować. Denerwowała mnie ta postać, a jego dziewczyna niewyobrażalnie cierpliwa. O, i znakomity Zapasiewicz jak zwykle.

  290. Obejrzałam Konopielkę, książka to książka, a film to film, znakomity. Przy okazji – Gustlik z pancernych jak zwykle świetna, choć epizodyczna rola, zaraz mi się przypomniał „Jańcio Wodnik”, polecam.
    Wszyscy czterej pancerni to doskonali aktorzy, nie wpadli w szufladkę aktorów serialowych.
    Aktualne dzisiaj, co mnie zaskoczyło, bo książkę czytałam lata temu.
    Widać pewne rzeczy się nie starzeją, tylko oprawa inna.

  291. Czarno-czerwona zaraza robiąca z mózgu gówno. Wiem to od ponad 50-ciu lat gdy sam sie wykurowalem z wszelkich wierzeń w siły nadprzyrodzone. Czego reszcie narodu też życzę.

  292. Herstoryk
    8 sierpnia o godz. 7:22

    Dziekuje za link.

    Konopielka (release 1.0) jest dla mnie wies podpiotrkowska Milejow. IRL. Nic co wspominam z sentymentem, czy chcialbym jeszcze zobaczyc. Dlatego uzylem za tytul. Troche bezmyslne rozczulanie, sentyment, za „przeminelo z wiatrem”. Dobre, ZE PRZEMINELO (mam nadzieje) Konopielka.

    Lista zwrotnych sprzezen b dobra. Jasno, po kolei, przynajmniej mnie.

    Czy jestem stresowany? Czy chce stresowac mnie? Nie wiem. Pamiec nasza (ludzka) nie siega dalej jak pokolenie dziadkow. Moja pamiec tez. Gdybanie o przyslosci (moje), nie siega dalej jak moj wnuk. Taka czasowa rozpietosc. Zbudowalem ostatnio zbiorniki na deszcz. Zlikwidowalem odplywowe rury z dachow (ok 250m2). Z pomoca pompy jachtowej powoli deszczu wode pompuje do korzeni krzakow (technika israelska). Nie jestem przekonany, czy to wynik stress Herstoryk. Poza tym zalozylem „hotele” dla roznych pszczol i trzmieli. Tzw pojedynczych, co nie buduja uli (spoleczenstw). Okolo 80 gatunkow w Szw. Polowa miejsc juz jest zajeta. Moi wiejscy sasiedzi tez za mna ciagna. Czesc przestala kosic trawniki. Czy to stress Herstoryk?

    Moja przyszlosc, nie siega dalej jak do moj wnuk. On bedzie rozwiazywal „moje” problemy. Jak mnie nei bedzie. Tak jest historia Herstoryk.

    Jade dzis do banku. Sprobowac zorganizowac finansowanie roznych wspolnych zalozen (scieki. energia etc). Dosc jestem zestresowany. Napisalem mnie dlugi konspect. Na wszystkie mozliwe alt, sciagawke. Jak przed termin na uczelni. Stress.

    pzdr Seleukos

  293. Alicja-Irena
    8 sierpnia o godz. 2:50

    A „Big Bang” oglądałaś? Też połowa obsady „Pancernych” z kapitalnym uzupełnieniem: Merle, Dykiel, Cembrzyńska,Benoit, Kozień, Kłosowski.
    Temat, dialogi, sztafarz, wykonanie – genialne!

  294. Ramschel
    8 sierpnia o godz. 8:17

    Czarno-czerwona zaraza robiąca z mózgu gówno. Wiem to od ponad 50-ciu lat gdy sam sie wykurowalem z wszelkich wierzeń w siły nadprzyrodzone. Czego reszcie narodu też życzę.

    Życzenie narodowi też nadprzyrodzone. Same z siebie nie działają, tak jak nie działa fruwająca Maryja.
    Albo szok poznawczy – rzadki przypadek i wtedy kuracja, albo nuda – wtedy kuracja słabo działająca, albo nic, czyli jajco. Tym bardziej bez kuracji, czyli porządnego procesu leczniczego i uodparniającego.

    Arcybiskup Jędraszewski dał w mordę. Zaraz się zgłosiło całe grono nastepnych, też walących w mordę. Kto przeżył szok poznawczy, że oto dostał w mordę, lub w mordę dostali – po prostu – ludzie. Ludzie. A przy tym tzw. republika, społeczeństwo rozumiane jako połączona czymś pozytywnym zbiorowość (czym: laniem w mordę). I konstytucja.

    Ilu przeżywa właśnie szok poznawczy i czemu nie przeżyło dawno już temu..?

  295. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 8:21

    Seleukosie, ten hotel dla trzmieli, albo może osiedle deweloperskie, ale bez strażnika, szlabanów, płotów, kamer i przepustek (nadwiślańska specjalność katolicka), to inwestycja na dłuższy termin niż pokolenie wnuków.

  296. Szanowni!

    Jak wiadomo każdemu dziecku, co roku Powstanie wybucha. Coraz bardziej. Wybuchło Jędraszewskiemu, w głowie, w rękach i wszystkim, oraz całemu plutonowi biskupów (oddział ps. Episkopat) z klerem standardowym – biskup Mering: chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną – również w świecie, nie tylko tutaj.

    O głębokich i dawnych źródłach wybuchów, bardzo mocno zakotwiczonych w głowach i kulturze, w kolejnym wstępniaku czyni rozważania Herstoryk.

    Zapraszam do czytania i komentowania w imieniu autora.