Arcybiskup Jędraszewski przypomina, czym jest Kościół katolicki

Zanim poczytacie dalej, popatrzcie sobie na niego dogłębnie. Oto twarz Kościoła.Jeśli sobie odpowiednio popatrzyliście, już pora: komary rypią, przejdźmy do środka.

Kilka dni temu rodzice dzieci LGBT wystosowali list otwarty do Kościoła katolickiego, żądający dymisji arcybiskupa białostockiego Tadeusza Wojdy. Z powodu zachowania i słów arcybiskupa i tego, co katolicy zrobili ludziom idącym w Marszu Równości. Odważni, a nieszczęśni – w ogóle niepojmujący, czym jest Kościół katolicki.

Już dostali odpowiedź od arcybiskupa Jędraszewskiego:

Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. (…) Nie czerwona, a tęczowa*.

Powiedział to w Kościele Mariackim w Krakowie. Kościół zatrząsł się od gromkich braw.

***

Ksiądz Ludwik Wiśniewski, który właśnie był na festiwalu Świątecznej Orkiestry, nieustannie się dziwi i nic nie rozumie. Ma tak od lat.

Kiedyś Polacy uczyli świat solidarności, a my teraz zamknęliśmy drzwi, bo jesteśmy dobrzy katolicy. To dla mnie zupełnie niepojęte.

Jak to jest, że ks. Adam Boniecki nie może mówić publicznie, a o. Rydzyk może krzyczeć?
Nie umiem odpowiedzieć.

Co z uchodźcami?
– Dajcie spokój. Nie rozumiem, jak można być chrześcijaninem i zamykać drzwi przed obcym człowiekiem.

Namiot ASP zatrząsł się od braw.

Ksiądz Wiśniewski jest głęboko niezorientowany w tym, czym jest Kościół katolicki, chociaż w jego środku siedzi. Zna też na pamięć Słowo Boże, codziennie je cytuje, a nie pojmuje.

Chciałoby się zapytać: kiedy wreszcie pojmie? Co jeszcze musi się zdarzyć, żeby pojął? Ale próżno pytać.

On i kilku jeszcze księży, jak Boniecki czy Lemański, bujają w obłokach. Zdaje im się, że są właściwymi katolikami, a są AA: anonimowymi ateistami.

Swoją osobistą i fakultatywną poczciwość biorą za istotę Kościoła katolickiego, który jest ufundowany na oszustwie i wypełniony przemocą oraz pogardą – czyli miłością bliźniego. Zdarzy się w nim czasem jakiś poczciwszy członek kleru, więc za poczciwość dziś dostaje po gębie. Wczoraj byłby ofiarą całopalną. Losy wymienionych są tego przykładem.

Arcybiskup Jędraszewski przypomniał w Krakowie, czym jest Kościół katolicki. Tym Krakowie od Wawelu, okna papieskiego i otwartych katolików w oknie. Nie ma Krakowa bez katolicyzmu, nie ma katolicyzmu bez Krakowa; nie ma Polski bez katolicyzmu, Krakowa i Świętego Ojca Świętego. Cóż za piękna sytuacja!

Jędraszewskiego biskupem uczynił ojciec święty Jan Paweł II. Jak i uczynił resztę episkopatu. Za to – i za wszystko – dostawał nieustanne brawa od wyznawców, zachwyt otwartych katolików, pieniądze na tacę od wszystkich, spokój, gdy kler gwałci, katolicką konstytucję i państwo na własność. A nawet dostawał brawa od niejednego ateisty AK: anonimowego katolika.

Tanaka

* Cyt. za Wyborcza.pl i Wp.pl. Wytłuszczenia T. Foto_źródło: Wp.pl.

P.S. Rzeczony Jędraszewski jest to człowiek znający się na rzeczy, czyli na kolorach tęczy. Oto jak się godnie prezentuje w stroju organizacyjnym, wraz z silną grupą hierarchicznych współbraci.

Frederic Martel wskazuje, że wśród hierarchów Kościoła katolickiego ledwie drobna, bez mała marginalna część, jest – mówiąc językiem normalnym – heteroseksualna, przytłaczająca większość zaś, mówiąc językiem dwutysiącletniej kultury katolickiej – sodomitami.

Foto: źródło nieustalone [internet].