Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.07.2019
poniedziałek

Chyba już tylko gospodyni…

22 lipca 2019, poniedziałek,

Europarlamentarzyści nowej kadencji spotkali się w Brukseli inaugurując swoje działania w parlamencie Unii. Byli wśród nich Polacy. Ci z partii rządzącej w Polsce, pokazali swe nietypowe, a może właśnie typowe dla siebie  parlamentarnie oblicze.  O czym napisał niedawno Tanaka.

Nie jestem zszokowany takim zachowaniem naszych polityków. Ta grupa „zawodowa” na całym świecie wyróżnia się swymi działaniami od reszty społeczeństwa. To chyba element swoistej polityki odmienności i  wyróżniania się z masy ludzkiej. Oryginałowie i ekstremiści lepiej zapadają w pamięć obywateli. To taki swoisty sposób promocji własnej osoby. Bycie celebrytą politycznym. Czyli wyróżnianie się szczególnymi umiejętnościami bądź kwalifikacjami. Niestety, ci od polityki wyróżniają się brakiem extra kwalifikacji bądź umiejętności.  Ale dla politycznych fruktów ci osobnicy są gotowi na wiele. Byle tylko wyborcy ich zauważyli i dali swój głos.

Od dawna obserwuję gwiazdę politycznego szoł prezesa Jarosława. Obecna euro-posłanka, była premier rządu Prawa i Sprawiedliwości, a później wice-premier o teoretycznie określonych kompetencjach, ale faktycznie nieograniczonej bezczynności – Beata Szydło pseudonim „Broszka”.

Polityczna poprawność nakazuje mi traktować tę panią poważnie. Prezes Jarosław szanując parytety płci, pokazał że nie ma uprzedzeń. Postawił ją na czele polskiego rządu po wyborach 2015 roku. Zapunktował tym w narodowych środowiskach, udając pełnię zaufania do kobiety na wysuniętym politycznie stanowisku. Zwyczajni ludzie także byli pod wrażeniem. Mógł sam rządzić, a wybrał na premiera kobietę. Kobietę z doświadczeniem w regionalnej administracji, prawdziwą katoliczkę. Matkę Polkę. Matkę, która oddała polskiemu Kościołowi katolickiemu swego syna na księdza.

Czy ta kobieta dorosła do funkcji, które ostatnio pełniła? Moim zdaniem – nie. Ale w jej partii faktyczna władza jest ukryta, na wygodnej, nieodpowiedzialnej tylnej kanapie, zajmowanej przez kandydata na zbawcę narodu. Pani Beata okazała się posłuszną wykonawczynią otrzymywanych poleceń. Sama z siebie, nigdy nie wyskoczyła z czymś nieprzemyślanym. A że premierostwo ją przerosło? W zrekonstruowanym rządzie przekazała swój fotel synkowi Kornela Morawieckiego. Nie odeszła z rządu. Przesiadła się na fotel wice-premiera, bez konkretnych zadań i wymagań. I udowodniła, że umie pobierać przynależną pensję nie wykazując się żadnymi osiągnięciami.

Jako wicepremier nie wykazała się żadną aktywnością ani empatią w relacjach ze środowiskiem osób niepełnosprawnych. Mając przy tym usta pełne frazesów o miłości bliźniego.
W rządzie – największym jej osiągnięciem było wyeliminowanie ze swego otoczenia unijnych symboli. I czyni to skutecznie nadal. W przywołanej przez Tanakę inauguracji parlamentu europejskiego, zachowała się jak większość jej polskiego środowiska. Pokazała brak kindersztuby i pełną nieznajomość „Ody do wolności”. Może i lepiej, bo gdyby zaśpiewała tę pieśń, jej głos mógłby wystraszyć  otoczenie.

My, obywatele znamy tembr jej głosu. Dla mnie mogłaby konkurować z niejakim Kakofoniksem z bajki o Galach, o prymat w dźwiękowym porażaniu słuchaczy. Cóż, nie każdy został obdarzony pięknym głosem i śpiewaczymi  umiejętnościami. W tym aspekcie pani Beata nie przerasta swego prezesa. I dobrze.

Na śląskim podwórku – na krótko – głośno się zrobiło o unijnej fladze, jaką na jej parlamentarnym stanowisku w Brukseli pstawił górnośląski poseł Łukasz Kohut. I zarejestrował reakcję byłej premier na zdjęciach. Zgodnie ze swymi dotychczasowymi zachowaniami, pani Beata szybko schowała unijny proporczyk pod blacik. Oczywiście, własnej narodowej flagi na swoim stanowisku nie wyłożyła. Być może uczyni to w przyszłości, pokazując wszem i wobec swe przywiązanie do polskich barw, które obiecała promować w tym gnieździe unijnej rozpusty.

Reakcję pani Szydło licznie skomentowało wielu Ślązaków, którzy niezbyt chyba kochają byłą premier. Nie ma co tutaj przywoływać ich treści. Wiele z nich zwracało jednak uwagę, że te unijne barwy nie przeszkadzają pani Beacie w jednym przypadku – pobieraniu sowitej unijnej wypłaty w euro.

Duże wrażenie zrobiła na mnie pierwsza europejska przegrana obecnej unijnej posłanki. Będąc jedynym kandydatem do fotela przewodniczącej Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych, pani Szydło nie otrzymała wystarczającej ilości głosów jej członków, aby objąć upragnioną funkcję. Papużka Mazurek wszem i wobec ogłosiła, że ów wynik, to efekt zemsty europosłów za aktywność PiS na forum parlamentu brukselskiego. Myślę, że gdyby to było prawdą, to podobny despekt powinien spotkać również Witolda Waszczykowskiego i Richarda Czarneckiego. Oni jednak załapali się na komisyjne stołki, podobnie jak przegrany w pierwszej turze prof. Zdzisław Krasnodębski. Widać pan Bóg coś niełaskawy dla eks premier znad Wisły. Europejczycy, wyraźnie mają dobrą pamięć i nie cenią sobie jej osobistych zalet, którymi oczarowała swych polskich wyborców. Pisowskim elektorom antyunijne nastawienie pani Szydło nie przeszkadzało wybrać jej do Brukseli, na intratne stanowisko posła europejskiego.  A właściwie w jednym celu – po diety w euro.

Wydawałoby się, że negatywne głosowanie dało do myślenia naszej byłej premier. Niestety, jej wiara w swoje możliwości i wartość partyjnego wsparcia w Unii spowodowały, że Beata Szydło ponownie wystartowała jako jedyna kandydatka do tego samego fotela unijnej komisarz.

Tym razem baty były większe, a otrzymane poparcie mniejsze, aniżeli w pierwszym podejściu. Widać, że euro-posłowie nie oddają swych głosów na ślepo. I potwierdzili swą dezaprobatę dla jej osoby i próby zmiany ich pierwszej decyzji.
Zastanawiam się, co teraz winna zrobić polska posłanka. Gdyby miała odrobinę honoru, to zrezygnowałaby z europejskiej funkcji i wróciła do domu, oddając brukselskie miejsce innemu kandydatowi ze swej listy. Pokazałaby przynajmniej jakąś klasę, ratując częściowo twarz. Ale moim zdaniem, akurat ten element jest jej obcy, a wysokie unijne diety warte śmiechów z jej osoby. Co najwyżej nie będzie chodziła w towarzystwie tłumacza, dzięki czemu nie zrozumie treści dotyczących jej komentarzy. A czego rozum nie pojmie, tego sercu nie będzie żal. Znajdzie pociechę w europejskich wypłatach.
Mam wrażenie, że dla pani Beaty unijne znaki na tych pieniądzach, nie mają w sobie nic złego. W końcu trochę unijnych dotacji familia pani premier, a konkretnie jej małżonek, zdążyli przytulić. W imię najbardziej znanego hasła tej pani – NAM SIĘ TE PIENIĄDZE PO PROSTU NALEŻAŁY.

Tak sobie myślę, że najbardziej zasłużone i najlepiej do niej pasujące stanowisko jeszcze jest przed nią. To stanowisko księżej gospodyni. Trzeba tylko zaczekać, aż jej syn dojdzie do funkcji proboszcza jednej z małopolskich parafii. I to będzie ta najbardziej odpowiadająca jej kwalifikacjom i wrażliwości funkcja.
Na razie musimy przeżyć europejską przygodę politycznej przeciwniczki Unii  europejskiej.

zak1953

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 346

Dodaj komentarz »
  1. Aleś zaku kobiecinie dołożył! A ona taka zacna 🙂

  2. Tak sobie myślę, że najbardziej zasłużone i najlepiej do niej pasujące stanowisko jeszcze jest przed nią. To stanowisko księżej gospodyni. Trzeba tylko zaczekać, aż jej syn dojdzie do funkcji proboszcza jednej z małopolskich parafii. I to będzie ta najbardziej odpowiadająca jej kwalifikacjom i wrażliwości funkcja.

    Nie znałem cię z tej strony, @zak1953.
    Znaczy z ciebie równy skandalista jak prof. Hartman.

    Matkę synu – księdzu do łóżka wkładasz?!
    Ładnie to tak?!
    Wstydziłbyś się.
    Gospodynia musi być obca.
    Znaczy nasza, ale obca.
    Krewna żeby nie była.
    My księdze mamy swoje zasady!

    A ty mu matke pod kordłe pchasz… wstydź się, wstydź!

  3. zza kałuży
    22 lipca o godz. 10:44

    Tu zachodzi sytuacja Na Sposób Szczególny – jak orzekał ten, co orzekał jak jest: jedna gospodyni od tego, a druga – od owego. Pasuje?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ewa-Joanna
    22 lipca o godz. 9:55
    Miałem okazję poznać kilka bardzo szanowanych i kompetentnych księżych gospodyń, będących jednocześnie matkami swych proboszczów. Syn odczuwał nieustannie jej macierzyńską troskę i opiekę, a ona czuła się nadal potrzebna, szczególnie gdy zostawała samotną wdową. A pani Beata wyraźnie przekroczyła poziom swych kwalifikacji i kompetencji tak zawodowych jak i ludzkich (szczególnie ostatnio jako wicepremier). Ale zauważ optymizm w zakończeniu – ona ma przed sobą konkretną, pozytywną perspektywę. Ocena, to chyba nie dokładanie?

  6. zza kałuży
    22 lipca o godz. 10:44
    Dawno temu miałem okazję zgłębić temat księżych gospodyń. I powiem Tobie, że spłycasz temat sprowadzając jej rolę do kwestii łóżkowych. Zdziwisz się, ile zadań stoi przed taką osobą. Prawdziwa gospodyni jest jak asystent personalny prezesa poważnej korporacji, który organizuje każdy dzień swego szefa i dba, aby nie doszło do nadmiernego spiętrzenia zadań i przepracowania patrona. Ponadto ma pojęcie o wszystkich jego zaletach i słabościach, dzięki czemu jak spychać potrafi usuwać przeszkody z zawodowej drogi powierzonego jej człowieka. Być może podałeś mi temat na jakiegoś kolejnego wstępniaka.

  7. Jak zawsze wstępniak zaka świetny. Powiem ino że parlamentarzyści nie chodzą w towarzystwie tłumacza, nie ma czegoś takiego. Są tłumaczenia kabinowe w trakcie obrad czy przemówień ale po korytarzach salach i stołówkach poruszają się sami. Ciemna masa też.

  8. @Nefer 11:41

    Zwykli parlamentarzyści pewnie tak.Ale ta z pewnością będzie się poruszała w towarzystwie dwóch limuzyn. Jedna z włączonym kogutem, druga – z syreną.

    Chociaż nie. Syreny już ma obok siebie. Dwie.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Syrenowate#/media/Plik:Siren_lacertina.jpg

  9. @Nefer 22 lipca o godz. 11:41
    Ciemna masa też.
    Ciemnej masy jest 85%.

  10. A biorąc pod uwagę że niższe szarże (strażnicy, kucharze itp) mówią wyłącznie po francusku to łatwo nie jest:)

    Przypomniało mi się jakie medialne halo wzbudziła inna europosłanka że to jej wegańsko zaserwowano frytki z burgerem czy coś tam. Ciekawe, bo nawet w europarlamencie jest self-service czyli pokazujesz paluszkiem, mówisz i ci podają co chcesz albo bierzesz gotowe z lady (do wyboru danie mięsne, rybne albo wegetariańskie). Nikt do stołu nie podaje, samemu się wybiera :/ ale jeśli w Strasbourgu jest inaczej to odszczekuję (w co wątpię) Nie ma to jak zrobić szum na instagramie czy co to tam było /eyeroll/

  11. Nefer
    22 lipca o godz. 11:41
    Gdyby pani Beata zasiadła na fotelu przewodniczącej unijnej komisji zatrudnienia i spraw socjalnych, przestałaby być szeregowym parlamentarzystą, ale została osobą funkcyjną. A takie, są często zaczepiane na korytarzach i w innych miejscach, aby uzgodnić lub doprecyzować rozmaite szczególiki najbliższych działań. W takim momencie bycie osobą mono-językową nie sprzyja optymalnemu pełnieniu funkcji.

  12. zak1953

    cyt: „Reakcję pani Szydło licznie skomentowało wielu Ślązaków, którzy niezbyt chyba kochają byłą premier. Nie ma co tutaj przywoływać ich treści. ”

    Czekajta no śląskie kopidoły ! Przyjedzie ku wom na paradę wojskową PAD z obstawom, to se pogodacie. Macie sobie na ten czas przyswoić , że PAD i PBS som troskliwe ludziska, jak ta Pyza w lesie:

    https://www.youtube.com/watch?v=23sgqLNefQQ

    Bo oboje som Pyzy.

  13. zak1953
    22 lipca o godz. 12:04

    Nie sprzyja ale oni nie mają tłumaczy jak niewolników. Chyba że ma jakiegoś asystenta z językiem z własnego biura żeby za nią chodził (najlepiej dwóch, fr i eng). Wypożyczyć sobie nie może. Wstyd że taka krowienta się dostała a to że jest mono-językowa to już całkowicie jej broszka.

    paradox57
    22 lipca o godz. 11:58

    Wypisz wymaluj

  14. @scrambler 22 lipca o godz. 12:05
    Bo oboje som Pyzy.
    No co ty, Pyza z filmiku była bardzo sympatyczna…

  15. @zak1953

    No to by doprecyzowała. Na konferencji prasowej na pytanie zadane po angielsku przed korespondenta BBC odpowiedziała? Odpowiedziała. A że po polsku? To już kłopot pytającego.

  16. zza kałuży
    22 lizpca o godz. 12:22
    Proponuję obejrzeć przywołany filmik z Pyzą. Akurat mowa o jej podróżach po drogach na jej krótkich nóżkach. Od razu miałem przed oczami prezesa Jarosława z jego tekstem o znajomości polskich dróg, lepszej od niejednego tirowca. Historia zdaje się powtarzać, albo operujemy wspomnieniami z przeszłości. Tutaj akurat Pyzy łowickiej.

  17. zza kałuży
    22 lipca o godz. 12:22

    Ciiiicho być, to taki chłit martekingowy.
    Mnie się PAD – tak w żadnym trybie – od 2015 kojarzył z Pyzą. Ludystyczna wydmuszka w koncepcji folk. Geneza oryginału jest taka, że Pyza uciekła gospodyni z widelca. PAD i PBS są wciąż na widelcu gospodyni w zakrystii Pasma ino Sukcesów.
    A jak w realu?:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2019/01/Puchatek.png

  18. zak1959
    Gratuluję wstępniaka!
    Stanowisko księżej gospodyni dla Broszki?
    O to, to! W sam raz. Był taki serial „Plebania” z wzorcową wprost rolą księżej mamuśki w charakterze gospodyni, doradczyni, opiekunki czuwającej i wspierającej synka-proboszcza. W sumie sympatycznej kobitki. Może w tej roli Becia by się sprawdziła, bo generalnie w polityce dała ciała.
    Powtarzam za @Nefer – wstyd że taka krowienta dostała się do Europarlamentu.

  19. Nefer
    22 lipca o godz. 11:41

    Jak zawsze wstępniak zaka świetny.

    Kolega zak oddycha świeżym powietrzem. Nadmie balona, pofrunie, a tam zaraz ozon, świeża chmurka oraz różne ptaszki. No, to jak się tak naoddycha świeżością, to mu się sam wstępniak robi jak należy, całkiem jak porządnej żonie górnika – kluski.

    Powiem ino że parlamentarzyści nie chodzą w towarzystwie tłumacza, nie ma czegoś takiego. Są tłumaczenia kabinowe w trakcie obrad czy przemówień ale po korytarzach salach i stołówkach poruszają się sami. Ciemna masa też.

    Ciemna masa to się nie tyle porusza, ale znacznie bardziej – cieknie.
    Wynika z tego zasadniczy problem, o którym ciemna masa nic nie powie: nie liczy się, nie ma z kim, jak i o czym gaddać w tej Brukseli i w tym Strasbourgu oraz wszędzie indziej.
    Najlepiej, najszczerzej, budując najsensowniejsze porozumienia, gada się przy obiedzie, na korytarzu, w windzie, na tarasie widokowym, a już w ogóle – na spacerze w parku.
    W każdej z tych – i podobnych – sytuacji – tłumaczy nie ma, bo być nie może. Tłumacz, z istoty, niszczy delikatność tkanki potencjalności porozumienia. Pozostają więc niemal wyłącznie sytuacje znacznie formalniejsze, przy jakimś stole obrad, w komisji, na formalnym przemówieniu czy konferencji. Tam zaś stanowiska stron są skutkiem wielu wcześniej, w nieforalnych dialogach, wyrażanych myśli i zjednywanych wzajemnie sympatii.
    Pisoidom w Unii pozostaje głownie antypatia, albo wspólnota w puszce, z podobnymi sobie zakonserwowanymi w kwasach europarlamentarzystami. Czysta, no może z koperkiem, wsobność i kwas zamiast jasnego życia.

  20. mag
    22 lipca o godz. 13:02

    Ja się słabo znam na serialu „Plebania”, więc jakby co, to skoryguj, z serialem onym jednak kojarzy mi się aktorka Katarzyna Łaniewska: wyznawczyni Kaczyńskiego, pisoidyzmu, rydzykizmu i biskupów.

    Jako porzucona żona Ignacego Gogolewskiego, który się rzucił na Irenę Dziedzic (albo odwrotnie), została się bardzo porządną katoliczką, co esencjonalnie widać, ilekroć widać aktorkę Łaniewską.

    Na fachową gospodynię na plebanii bardzo by się nadała, aczkolwiek z niepełnym pakietem czynności, ze szklanką wody i paciorkiem zamiast.

  21. zak1953
    22 lipca o godz. 11:29

    Miałem okazję poznać kilka bardzo szanowanych i kompetentnych księżych gospodyń, będących jednocześnie matkami swych proboszczów. Syn odczuwał nieustannie jej macierzyńską troskę i opiekę, a ona czuła się nadal potrzebna, szczególnie gdy zostawała samotną wdową.

    Absolutna spójność synusia z mamusią i mamusi z synusiem w takiej sytuacji, to rzecz o znaczeniu kanonicznym. Dla pojęcia rzeczy bardzo głębokiej natury, o której oboje zresztą zwykle niewiele mają tegoż pojęcia.
    Razem – świętość. Czyli krzywica eklezjalna.

  22. @Tanaka 13:03

    I przy wódeczce też się dobrze gada. Nie wiem dokładnie, jak tam z tym w Brukseli, ale sądząc po kredensiku @Neferki, nie najgorzej. Nie rozwodząc się nadmiernie nad porzeczkową.

    Chyba że to taka specyfika rzeczonej.

  23. @zak1953 22 lipca o godz. 12:40
    Proponuję obejrzeć przywołany filmik z Pyzą.
    Dyć widziołech. Fajna dziołcha.

  24. Patrzcie go, kredensiki per „rzeczona” będzie mi tu wypominał 🙂
    Ja nie mam trzynastu piwnic jak Tobermory 🙂

  25. Tanaka
    22 lipca o godz. 13:03

    Ciemna masa prawie jak ciemna materia: hipotetyczna, nieemitująca i nieodbijająca czegokolwiek. Stąd zaś kroczek do ciemnej energii z jej ujemnym ciśnieniem rozszerzającym.
    Po co jakieś astropalanty szukają tego po całym kosmosie?
    Nie darmo niejaki Shakespeare ksywa Szekspir pisał już -500 lat temu :
    „Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom” (There are more things in Heaven and Earth,
    Than are dreamt of in your philosophy.)
    No to się przyśnił się Mickiewiczowi nieułomny tzw ciąg dalszy :
    „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Zamknijcie drzwi od kaplicy. I stańcie dokoła trumny; Żadnej lampy, żadnej świecy „.
    To i jest ciemno. Maso i energio. Bo my dumni spadkobiercy:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2019/06/Spadkobiercy.png
    Tajna misja PBS kryptonim Broszka:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2016/12/broszka.png
    jest dowodem na ciemną stronę energii. Bo ona z ciemnej masy pochodzi.

  26. Tanaka
    Kurde, pomyliłam seriale. W „Plebanii” księżą gospodynię gra Łaniewska, prywatnie już dawno zdewociała i spisiała (gdzie ten Gogolewski miał ongiś oczy?).
    Sympatyczny, młody proboszcz i jego fertyczna mamuśka w roli gospodyni na plebanii występują w „Pensjonacie nad rozlewiskiem”. Grała w tym całkiem fajnym serialu m.in. Małgorzata Braunek (jej ostatnia rola).

  27. Plebania powodowała przełączanie na inny kanał, więc została zamknięta po skargach reklamodawców.

    Rozumiem dumę autora wstępniaka oraz komentatorów.

    A mimo to proponuję spróbować zastanowić się:
    Czy wysłanie Broszki w dyplomację zmniejsza szkody jakie może ona uczynić Polsce?

    Jarosław Kaczyński świadomie wycina wszystkich mających walory ( cenne ), których sam nie posiada. Upewniwszy się tego iż Jacek Sasin nie wie, że Katarzyna o imieniu Wielka była Niemką, mógł spokojnie przerośniętego Jacusia zrobić vice-premierem. Na życzenie Mateusza Morawieckiego sprawdzono to, czy Jacek Sasin umieszcza punkt procentowy na osi poniżej setki, czy też powyżej.

    Wielokrotnie przywoływany jest przypadek niemożności powiedzenia czegokolwiek w przynajmniej jednym znanym języku.

    Proszę wszystkich urażonych posadzeniem Broszki na nominalnie ważnym stołku pomyśleć , jaki powstałby chaos, gdyby Broszka posiadała rosyjski i niemiecki.

    Napięcie między Iranem i USA znajdowalibyśmy wtedy na drugiej stronie opiniotwórczych gazet.

    Mąż Katarzyny Wielkiej był brzydki i poruszał się jak słoń w porcelanie.
    Gdy ważniak jest groźny dla państwa to pomaga się zabić.

    A około dwie setki tysięcy pań jest dumne, że broszka jest przypinana na mniej ponętnej piersi.

    Gdyby Beata Szydło miała tyle dzieci co Konstanty Radziwił, to kosztowałoby to Polskę wielokrotnie więcej.

    Przeceniacie Broszkę, tymczasem lipa kwitła tylko dwa dni, a nie dwa tygodnie i sezon na jabłka nie może się zacząć, bo Wczesna Genewa nie obrodziła. Mamy urodzaj ogórków, co ekran rzuca nam na oczy.

    Punkt prawie baletowy z ukłonami dla @mag:

    https://www.youtube.com/watch?v=-loJ3JJ6hIA

  28. Można się zastanawiać czy to nagroda czy zesłanie (tzw. kop w górę). Nawet jeśli kop w górę, to i tak wstyd dla kraju. Człowiek honorowy nie da się kopnąć w górę tak wysoko, że mu goły tyłek widać.

    Nie wiem czy Jaruś się pozbywa popularnych. W końcu o nieustającej popularności wyżej wymienionej dowiedział się przy okazji wyborów. Jaruś lubi patrzeć jak się kotłują i podgryzają. Nie tyle corrida co walka kogutków.

  29. Dobry, dosadny wstępniak. Ale niby ciągle ktoś kogoś nie lubi (jak Ślązacy Szydło), a wybory wygrywają w podskokach (przed wyborami od wielu wiarygodnych ludzi słyszałam, że wieś się odwraca, że Podhale się odwraca, że Śląski się odwraca). Może tak się odwracali że nie wiedzieli na kogo głosują.

    Syneczek wcale nie musi być hetero, i nie musiałoby dojść do bezeceństw jak to się obawiają niektórzy komentatorzy. Byłby to skandal na całą wieś, aparatczyk pisowski wysokiego szczebla z nienormatywnym potomkiem. Ho, ho. A tu proszę, i wilk syty i owca cała. Kto wilk, kto owca nie trzeba wyjaśniać.

  30. W przypadku Beaty Szydło, kobiety specjalnej troski, nie chodzi o nagrodę, ani o karę.

    Naczelnik zadbał o to , aby Broszki nie próbował zabić kolejny młodzieniec chcący skręcić swym autem w przecznicę.

    Szanowna @izabelo!
    Nobilitujesz płaczliwą babę skrzywdzoną astmą i osamotnioną w swej miłości do Unii Europejskiej stosowaniem rozsądku do opisu jej postaci i popełniasz herezję. Niezbadane są wyroki boskie. Kwadrans po swej mszy prymicyjnej syn nałożył dłonie na głowę matki i poprosił:
    Wykonuj swoją misję apostolską i ratuj Cywilizację Prawdy przed zbłąkanym Franciszkiem będącym w zmowie z ciapatymi!

    Sytuacja jest poważna. Europejczycy jedzą szynkę morysków i po Tomaszu Terlikowskim widać jak Zły skaża płyny mózgowe potomków apostołów oraz inne płyny boskie.

    https://www.youtube.com/watch?v=MGW92e3FE9k&feature=fvw

  31. @ Tanaka

    cd irańskiego sitcomu o miłych starszych jegomościach w luźnych szlafrokach:
    https://www.bbc.com/news/world-middle-east-49074162

    he,he… byli na kursach zarządzania kryzysowego w Instytucie im. Dzierżyńskiego?

  32. @all
    o nas też piszą, obok Iranu. Tajna misja agenta Broszki. Albo sezon ogórkowy w pełni.

    https://www.bbc.com/news/world-europe-49025423

  33. @mag
    22 lipca o godz. 19:06

    Białystok zaistniał nawet (chyba pierwszy raz w historii) w mojej lokalnej, prowincjonalnej gazecie 🙁
    Poszedłem dziś na fizjoterapię, musiałem chwilę poczekać, więc sięgnąłem po gazetę i czytam o obrzucaniu maszerujących kamieniami, petardami i butelkami:

    „Hooligans bewerfen Gay-Pride-Teilnehmer mit Steinen

    Beim Marsch im polnischen Bialystok kam es zu 40 Gegenkundgebungen – und zu Ausschreitungen.”

    W wydaniu internetowym jest też krótkie, ale dobitne wideo…
    Przerażające, jaka dzicz się w tej Polsce panoszy 🙁
    Czego się ta tłuszcza obawia ze strony LGBT, że reaguje tak wrogo? Zarażenia homoseksualizmem?

  34. Tobermory
    22 lipca o godz. 21:43

    odreagowują, zez sterowany, ni ma Żyda, jest LGTB ew. ciapate albo inne innowiercy…
    Zwróć uwagę – o ile masz wgląd w polskie me(n)dia – jaka zmian „państwowego” tonu. Miszcz zarządzania kryzysowego zarządził okres miłości przedwyborczej, wygląda więc na zdjęcia próbne do dalszej częsci tego serialu.

  35. @mantyka

    Twój nowy nick jest mi bardzo sympatyczny 🙂
    Pamiętam z dzieciństwa, że dziadek mawiał tak na mojego ojca, który w przeciwieństwie do brata nie dosłużył się na wojnie stopnia oficerskiego, ani w ogóle żadnego. Syna-oficera dziadek zwał orłem 😎
    Urodzinowo życzę ci długiego i owocnego korzystania z przyznanego zasiłku. Znaczy – żyj długo i wesoło 🙂

  36. Jesienna Genewa w minionej pięciolatce wypromowała czarodziejkę fletu przybraną w wypłowiale kwiaty czarodziejskiego fiołka, czyli barwinka.

    Muszę się sporo trudu włożyć, po tym jak zaniedbałem pilnowania klucza do oznaczania roślin. Muszka też już wyblakła.

    75 lat minęło, a ja wciąż o babach lekko rozebranych.

    https://www.youtube.com/watch?v=Kv8ldjLaqXs&t=235s

    Minęła 22:07

    https://www.youtube.com/watch?v=twS68ZN9FAc&list=PL3715C152AF3675CE&index=145

    Koniec rozpychania się – na razie i na dwa razy.

  37. Muszę się skupić na gramatyce …

  38. Tobermory
    22 lipca, g.21:43
    Paweł Śpiewak (socjolog, historyk idei, optujący ongiś za PO-PIS-em i IV RP) do niedawna dość jednak powściągliwy w krytycznych ocenach niemiłościwie nam panujących i tego, co się za ich sprawą dzieje, powiedział bez ogródek – w Polsce rodzi się faszyzm.
    Widzę, słyszę i czuję ciary na plecach.

  39. mantyka
    Wcale nie mantyczysz (zrzędzisz, marudzisz itp.). Jak zwykle, dobrze się Ciebie czyta.
    Nie upilnowałeś klucza do oznaczania roślin, ale może wciąż jesteś w posiadaniu klucza wiolinowego.

  40. Można z „naszej Beatki” kpić do woli,bo i powodów bez liku!Aliści wieje grozą przy uwadze,że głosowało na nią ponad pół miliona ……………(wpisywać wg życzeń).

  41. @Brokoz
    22 lipca o godz. 22:28

    Głosowali, bo… jest znana.
    W mojej okolicy od dziesięcioleci najwięcej głosów zdobywa dwóch gminnych radnych. Jeden jest socjaldemokratą, mądrym facetem i nauczycielem. Drugi – dość ograniczonym działaczem partii ludowej, narodowym konserwatystą i eurosceptykiem, ale jest znany, bo ma stajnię jeździecką i bryczki dla turystów, a w święto narodowe jego konie ciągną wóz z browaru, który w ten dzień urządza darmowy wyszynk napojów…
    Ludzie patrzą na listy wyborcze i tych dwóch rozpoznają najlepiej. Na resztę kandydatów głosują ich znajomi i rodziny oraz osoby naprawdę zainteresowane polityką. Odstęp w liczbie głosów oddanych na tych dwóch (otrzymują mniej więcej po tyle samo) i resztę sięga 80 proc.

  42. Jestem ciekaw kto „gosposiuje” synkowi naszej Beaty-Broszki?, któren, jak pisali, będzie miał ekstra zadnie, prowadzić msze w trydenckim rycie w Oświęcimiu.

  43. scrambler
    22 lipca o godz. 20:37

    Knajacki język Trumpa prawie mi się podoba. Mówi, całkiem jasno, jaki jest i kim jest. Można to prawie docenić.

    Knajacki cymesik onego:

    ‚… a Religious Regime that is Badly Failing and has no idea what to do. Their Economy is dead, and will get much worse. Iran is a total mess!’

    kto wstaje z kolan, a kto upada figlując niegrzecznie, ćwierkacz wyćwierkuje w formie wizytówki zawierającej fikołek logiczno-poznawczy: być trupem, ktoremu się pogorszy.

  44. Optymatyk
    22 lipca o godz. 22:48
    Zgodnie z regułami na probostwie rządzi gospodyni proboszcza, który jest tam panem na włościach. Wikarzy muszą słuchać gospodyni, bo są tam tylko na czasowym pobycie i zostaną przeniesieni w inne miejsce po trzech latach posługi. Minimalny okres wikariatu to to przeciętnie minimum dwa okresy trzyletnie. Dopiero potem biskup ordynariusz wyznacza wyróżniających się na samodzielne probostwa. Mierni księża-wikarzy potrafią być wikarymi do pięćdziesiątki.

  45. zza kałuży
    22 lipca o godz. 13:17
    Czyli – wszystko już było. I prezes tylko odtwarza przetarte przez Pyzę szlaki. A niektórym się wydaje, iż to nowy człowiek Renesansu.

  46. scrambler
    22 lipca o godz. 15:36

    Kocham ludność w laczkach i białych (na metce) skarpetach. Na sposób odwrotny.
    Było to pewnie wczoraj, gdzie na mózg mi się rzuciła reklama ze „Stonki”, że rzucają na półki i do koszy kultowe – jak to mówią – laczki „kubota”, które każdy jeden Polak Kiepski nosił i nosi dalej, tylko mu się znosiły. Więc sklepy „Stonki” odpowiednio zasiliły.

    To się nazywa Cud Boski i Tożsamość Polaka: białe skarpety ostatniej świeżości i poostatniej kształtności z zaostatnią całością, naciągłe na bezkształtne nóżki z pazurami wycinającymi się ze skarpet na wolność i wbite w kultowe laczki.
    Panie mdleją i darmo się oddają laczkonogim wzdychając: Sire, tyś w laczkach!
    Tak słyszałem. I że sie oddają.

  47. mag
    22 lipca o godz. 13:02
    A jednak pani Betka znalazła wystarczającą ilość wierzących w jej kwalifikacje i kompetencje, aby zasiąść w euro-parlamencie. Jak by nie patrzeć mamy w Polsce spory, i do tego żelazny, zawsze gotów do wsparcia prezesa i spółki elektorat. Ci ludzie w przeciwieństwie do wielu nowoczesnych, otwartych na Europę i świat ludzi, regularnie chodzą na wybory i oddają swe głosy na wskazanych im przez proboszcza lub ojdyra ludzi. I choć to tylko niecałe 20 % elektoratu, to ich oddanie zapewnia nieudacznikom wejście na polityczne salony.

  48. Tanaka
    22 lipca o godz. 13:03
    Nadmuchaliśmy dzisiaj przed wieczorem jeden z naszych balonów i po starcie z Żor zaliczyliśmy kolejne zaręczyny w koszu balonu. Tym razem młodzi pochodzili z Radomska. A ziemia śląska widziana w góry (nawet z 1300 m) zrobiła nach wielkie wrażenie. Lądowanie ok. 20:30 tuż przed zalewem goczałkowickim w miejscowości Studzionka.

  49. zak1953
    22 lipca o godz. 23:27

    Nooo, taki lot przy rudym świetle to gratka. Pan młody też rudy?
    No i mam pytanie fachowe: balon się dmucha, czy może napełnia?
    Tak się pytam dla jasności oraz BHP: jak miałem ze 4 lata, tak nadmuchiwałem balon, że on mi sie cofnął do środka. Prawie pofrunąłem.

  50. Tanaka
    22 lipca o godz. 23:11

    … bo te pazury wyłażą z zapierania się o podłoże, w czasie kiedy panie – i tak bywa – mdleją. Taka motywacja.
    A w kwestii wizji Trumpa:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2015/11/Bliski-Wschod1.png

  51. zak1953
    22 lipca o godz. 23:21

    A jednak pani Betka znalazła wystarczającą ilość wierzących w jej kwalifikacje i kompetencje, …

    Jak rzecz wyżej trafnie objaśnił Tobermory, należy wątpić w to, że wyznawcy Bełatki wyznają jej kompetencje. Nasza Bełatka kochana – wystarczy za kompetencje. Albo nawet prościej, co wyjaśnił inż. Mamoń: lubimy te utwory, które znamy. Więc je gramy.

  52. scrambler
    22 lipca o godz. 23:55

    Sądzisz, że te pazury są skutkiem szkolenia wojskowego? Rekruci mogi widzieć armatę i zęby przy kołach, którymi się w gruncie zapiera. Ale nie ma teraz rekrutów, są tylko niedzielni partyzanci wyklenci i wstanienci z kolan, ale ich też ubywa. Nie tyle dlatego, że jak jaki wstanie, to mu łeb odstrzelą, ale głównie dlatego, że to Ącirewicz zmajstrował na krzywo, to post_Ącirewicz przemajstrowuje na inne krzywo.

    A może to też taka tysiącletnia Tożsamość Polaka?

  53. Tanaka
    23 lipca o godz. 0:02

    ….no… niekoniecznie. Może, gdybyśmy uwzględnili tzw. pompki? Wojskowe tyż. To raczej kwestia taktyki pozycyjnej.
    Postęp w tożsamości tyż był nastąpił:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2015/04/postep.png

  54. Tanaka
    22 lipca o godz. 23:53
    Balon gazowy się napełnia (gazem lżejszym od powietrza – wodór, hel, gaz koksowniczy). Balon na ogrzane powietrze najpierw się nadmuchuje zimnym powietrzem z dmuchawy, a kiedy powłoka jest wypełniona powietrzem minimum w 50 % – podgrzewa.

  55. Chwilowo nie na temat. Prawie pożarłam książkę i znalazłam to
    ciekawa historia (po angielsku)
    http://www.u869.com/

  56. Biedroń przyznał, że lobbował za niewybieraniem beci brochy. A ona przecież taka kompetentna w sprawach zatrudnienia! Nagrody rozdaje za pracę, za którą i tak nieźle płacą! No, naprawią beatki tę Unię, naprawią! Po to tam poszły.
    Słuchałam dzisiaj wywiadu z Biedroniem w Onecie – stwierdził, że tam zespół PiSu jest otoczony kordonem sanitarnym, nikt z tymi ludźmi nie rozmawia – w jakim języku zresztą mieli by rozmawiać?
    Od soboty minęło trochę czasu i żadna menda z rządu nie wypowiedziała się w sprawie białostockiej, może nie oglądali, nie czytali gazetowych relacji? Za to cały świat już obejrzał i przeczytał.
    Wstyd mi. Znakomity artykuł Jacka Dehnela, którego bardzo poważam:
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/marsz-rownosci-w-bialymstoku-jacek-dehnel-opisuje-zdarzenia-na-marszu/nhm5gkj
    Chyba żeby się dobić, obejrzałam jeszcze „Kler”…

  57. Radujmy się!!! 40% Suwerena popiera rząd. Kolejnym 29% jest on obojętny. https://wiadomosci.wp.pl/sondaz-polacy-powiedzieli-co-mysla-o-rzadzie-mateusza-morawieckiego-6405286846199937a

    A my tu malkontencimy…….

    @mag
    @Tobermory
    W temacie białostockiego obrzucania maszerujących, dał nam przykład Michael Palin (a raczej Mounties) https://www.youtube.com/watch?v=FshU58nI0Ts

    Do Iranu odniosę się później, teraz muszę oddalić się do innych obowiązków…..

  58. Oooops! Łajza minęli z mag (artykuł Dehnela).

  59. @mag

    Zwracając uwagę na kwiatki barwinka na torsie flecistki zamierzałem sprowokować przypuszczenie, że suknia do ziemi kryje postawę z palcami bliższymi sobie niż pięty lub odwrotnie. Ubiór flecistki moim zdanie źle został dobrany przez stylistę.

    Zarówno pianistka, jak i mistrzyni gry na organach nie ma sukni do ziemi, a solistki rzadko miewają bufiaste suknie. W przypadku sukni do ziemi i odkrytych barków wystarczyło by obcięcie dwóch centymetrów sukni i odkrycie czubków butów.

    Barwinek jest kwiatem kultowym. W szlachetnym znaczeniu kultu nie przywołującym celebryty z zieloną fryzurą. Inne kwiaty podobne do barwinka żyją krótko ( jako część rośliny ) natomiast barwinek płoży się, tłumi chwasty i kwitnie, kwitnie, kwitnie …

    Jest mniej obrazowo atrakcyjna roślina znana Polakom bardzo dobrze i powszechna w parkach i nawet na skrawkach terenu zielonego. To śnieguliczka tu pcha się na ekran. Taki krzew kwitnie długo, obficie i ma owoce zabawne dla każdego dziecka. I obok lipy jest w płytkiej świadomości pszczelarzy. W tkance miejskiej krzew śnieguliczki jest stałym elementem biocenozy. A kępa śnieguliczek jest miejscem sejmików drobnych ptaków niedostępnym kotom, szczurom i gawronom.

    Urocza nazwa czarodziejski fiołek nie pasuje do rytu miejsca prezentacji panów we frakach oraz pań w rozkloszowanych sukniach.
    Róża na takiej sukni konkurowała by z trylem oraz innymi grupami dźwięków i jest motywem zgranym. A barwinek do tego duetu czerni i bieli nie pasuje, szczególnie gdy listopad odebrał mu barwności.

    Podczas pobytu w sopockim sanatorium zostałem zaproszony wraz z żoną do leśniczówki podległej Nadleśnictwu Tylawa, nieopodal Barwinka.

    Dzisiejsze młode Polki i młodzi Polacy mylą chaber z podróżnikiem.
    Oba niebieskie, ale podróżnik tyczkowaty.

    Nowe środki technologiczne i nowe procedury zredukowały kąkol i tylko czerwone maki na niekoszonych obrzeżach obroniły się przed postępem. Dziś uroda dominuje w postaci dziarganych odsłoniętych rąk i nóg.

    Taka sytuacja …

  60. A ja w tzw. międzyczasie czytam sobie bardzo współczesną literaturę faktu:

    https://pl-pl.facebook.com/privacy/explanation/

    i zastanawiam się kto dobrowolnie chce mieć konto na facebooku?

  61. Dołożę się. Mimo wycieńczenia godzinną walką z 2 kiepsko zainstalowanymi przez budowlańców kranami. Najpierw na temat gosposiowy:

    Otóż biorąc pod uwagę, że wiara/religia katolicka na poziomie parafialnym jest bardzo infantylna, nie dziwi mnie, że księża tamże lubią mieć po pierwsze jakiś surogat mamusi w postaci dojrzałej gospodyni, a po drugie zabawy z innymi dziećmi w „pokaż mi swoje a ja ci pokażę moje”.

  62. A dalej w odpowiedzi na temat poruszony pod poprzednim wstępniakiem:

    @zza kałuży
    22 lipca o godz. 9:59

    „Blokada Ormuz. To na pewno nie funt kłaków! [ …] Iran może cieśninę zablokować, przynajmniej tymczasowo i zrobić kuku znacznej części amerykańskiej floty. Jedno i drugie byłoby bardzo trudne do przełknięcia dla Imperium i związane z tym ryzyko powstrzymuje (jak na razie) jego wojownicze zapędy.”

    Dalej się nie zgadzam. I dobrze życzę mułłom i zwykłym Irańczykom aby broń ich boże nie próbowali żadnego robienia „kuku” amerykańskiej flocie.
    Po pierwsze nic takiego się nie uda. A gdyby nawet „coś” im się udało, to będzie to prezent dla neokonów. […] Zatopienie jakiegoś amerykańskiego okrętu i to jeszcze ze znaczną stratą w ludziach dałoby – IMHO – w oczach amerykańskiej opinii publicznej, ZARÓWNO republikańskiej jak i demokratycznej – zielone światło prezydentowi do potężnego ataku odwetowego.

    Ależ uda się! Uda!!! Zarówno mułłowie jak i irański suweren są przygotowani na zrobienie drastycznych kroków, jeśli zostaną zapędzeni w taki kąt, że pozostanie im tylko akt desperacji. Tyranozaura nie zabije zmasowany atak 4-j generacji na jankeskie i pudelskie instalacje militarne/okręty oraz tzw. interesy w regionie, ale narobi mu tyle szkody i strat, że zwinna małpa będzie mogła pochwalić się podbiciem mu oka.

    Z drugiej strony, żaden atak odwetowy, nawet potężny, nie byłby całkowicie skuteczny. Może zniszczyć część irańskich zasobów zbrojnych 3-j generacji i przetrzebić przywództwo, ale ani nie powali ani nie spacyfikuje 80 mln kraju z wyjątkowo trudnym terenem, w porównaniu z którym Irak to boisko.
    Strategiczny cel Ogona i Psa to zmuszenie Iranu do wstrzymania poparcia dla Assada, Hezbollahu i Hutich oraz pozbawienie go możliwości zablokowaniu Ormuzu. Czyli w praktyce pełną wasalizację. Iran jednak nie daje/nie da się wykastrować, a ani Ogon, ani USA z pudlami nie mają w obecnej sytuacji muskułów (milionowej co najmniej armii przez 10 lat, w 3 różnych krajach), żeby to skutecznie zrobić.

    Wojna z Iranem to dla USA kolosalne ryzyko:
    1) Amerykański suweren ma w znacznej części powyżej uszu wdawania się w kosztowne, jałowe i przegrane najemnicze kolonialne awantury. Trump zawdzięcza sporo głosów tej niechęci. Niechęć, bo Zatoka Perska jest 10000 km od „domu” a mułłowie są zbyt cwani by zaatakować „homeland” na wzór 9/11.
    2) Zamęt wojenny i jego konsekwencje w tym regionie byłyby gigantyczną katastrofą dla dychawicznej spekulacyjno-konsumpcyjnej gospodarki USA, dla zglobalizowanej reszty i wreszcie dla cieniutko rozciągniętych po globie sił zbrojnych hegemona.
    3) Chiny, Rosja i kto tam jeszcze nie przepuściłyby okazji do maczania palców w zamęcie, wspomagając dyskretnie irański opór.

    W podsumowaniu, wojna z Iranem i wynikający z niej zamęt byłyby środkiem (początek już był), a może nawet końcem końca hegemonii USA.
    Jankeskie elity dobrze sobie z tego zdają sprawę, a groźby neokonów to w znacznym stopniu hałas pustej beczki. I oni i mułłowie to w głębi duszy realiści. Inni w polityce kariery w normalnych układach nie robią. Trump, choć rżnie głupa, ma na tyle zrozumienia i sprytu, żeby grać „poczciwego gliniarza” w kontraście do „paskudnych” Boltonów, Pompeów, itp.

  63. Nefer
    23 lipca o godz. 2:05
    Takie odkrywanie losów poległych w czasie wojen pozwala czasami dojść do zaskakujących wniosków. Bo nagle odkrywamy, że wśród walczących byli ludzie, którym wojna przerwała rozmaite kariery, oderwała ich od rodzin i ich pracy, wymagając stania się elementem zabójczego układu. Pojedynczo sympatyczni, rodzinni i uczynni ludzie w zespole stawali się częścią śmiertelnie niebezpiecznego oddziału. Tyle, że akurat podwodniacy Kriegsmarine zapłacili najwyższą cenę wśród wszystkich rodzajów wojsk. Około 80% marynarzy z U-bootów straciło życie w zatopionych przez aliantów okrętach. Można by powiedzieć, że spotkało ich to na co zasłużyli. A jednak zawsze pozostaje jakiś element zwątpienia w takie stwierdzenie. Dwie z moich starszych kuzynek (ze strony mamy) miały ojca, który pływał na U-bootach. Przeżył, bo dostał urlop tuż przed rejsem, z którego jego towarzysze już nie wrócili. Z zawodu był ogrodnikiem, bardzo ciepłym, otwartym na ludzi i zwierzęta człowiekiem.

  64. @mag

    Kończąc wątek około-muzyczny stwierdzę ( nie wiem czy wiesz, że … ) iż najsłynniejszym współczesnym polskim dendrologiem jest Krzysztof Penderecki.

    Mistrz przytomnie stwierdził, że nie jest pewien czy jego muzyka będzie grana przez muzyków drugiego pokolenia po jego śmierci.

    Natomiast arboretum w Lusławicach będzie jego pomnikiem.

    Nie będzie nas, będzie las. O ile Szyszki czyli kamarylę nawiedzonego szybko i skutecznie przerobimy na trociny i kompost.

    Poznany leśnik z Beskidu Niskiego zdecydowanie opowiada się za cięciem.
    Może wtedy będzie miał pieniądze na kaprysy i na siusiu ( 5 PLN ) przy najdłuższym europejskim drewnianym molo moknącym w wodzie z sinicami w Sopocie.

  65. @Herstoryk

    Polscy budowlańcy nie mogą się dziś obejść bez Ukraińców.
    Niektórzy z przybyszy którymi chełpi się Polska w brukselce muszą być kosztowni przyuczani metodą prób i błędów. I snuje się nad nimi obawa o idiotyzm zmieszany z fantazją wschodnią. Przygotowując miejsca zamieszkania dla sportowców w Soczi zakładano dwuskrzydłową klapę sedesu z płatem z dziurawym na górze w pozycji opuszczona.

    Gdy w wojnie gospodarczej USA-Chiny Azjaci przycisną, to do Polski będzie przemycona kukurydza GMO i zostaną otwarte furtki w płocie odgradzającym Meksyk.

    Zasiedziali Europejczycy nie zdają sobie sprawy, że osób posługujących się na co dzień hiszpańskim jest w USA więcej niż Polaków na świecie.

    Polska żyła ( i jeszcze żyje ) szaleństwem śmierci Dawidka i jego ojca.

    Zalew śmieciowych njusów sprawił, że współczesny cywilizowany? człowiek potrzebuje coraz silniejszych podniet.

    Nie zdziwiłbym się serią blogowych komentarzy opisujących możliwą gwiezdną wojnę Waszyngtonu z Bagdadem.

    Szeherezada miała fantazję o małej mocy i bardzo wąskie oraz wykształcone porządnie audytorium.

    A perskie oko to nawet Pomarańczowy robi.

  66. zak1953
    23 lipca o godz. 9:39

    Pamiętam jeszcze wujka, męża mojej cioci który był wcielony do Wehrmachtu, Ślązak, mówił prawdziwą gwarą. Czytałam właśnie o tych marynarzach U869, kapitan podobno był wzorem do naśladowania, 1 oficer bardzo ludzki i troskliwy. No i czytam dalej, stacjonowali na Helu, w Szczecinie :/ Może Amerykanie wzruszą się szlachetnymi Niemcami i ich tragicznym losem ale Polakowi zawsze z tyłu głowy zostanie co innego. Na przykład jeśli nigdy nie poznał swojego dziadka.

    Dzięki PiSowi i kościołowi katolickiemu faszyzm podniósł łeb w Polsce. A pokolenia pamiętającego okropności wojny już prawie nie ma, zresztą taki golony kark z Białegostoku i tak by nie zrozumiał.

    Z anegdot, całkiem niedawnych: przy wspólnym obiedzie w pracy zeszło coś na wojnę i Polskę. Mówię: „po nas to albo Niemcy albo Rosjanie tam i z powrotem maszerowali” Patrzę w prawo, zapomniałam że obok mnie siedzi Niemiec który zaczerwieniony już chował głowę pod stół coś mamrocząc. „No offence” i poklepałam go po ramieniu.

  67. Nefer
    23 lipca o godz. 2:05

    Podesłałaś coś z rzeczy, które mnie bardzo ciekawią. Poczytam w wolniejszej chwili, a teraz mała notka na temat podobny, bo Ardenów, do których masz całkiem blisko. Szwędając się tędy i owędy, trafiłem tam na małe, zupełnie prywatne w sposób najprywatniejszy, muzeum bitwy. Prowadzone przez wariackiego pasjonata i jego partnerkę na małej farmie.
    Muzeum małe, a zbiory ogromne. Pieczołowicie zbierane z okolicznych pól i wydłubywane z ziemi oraz donoszone przez okolicznych farmerów, leśników, uczycieli czy młodzież starszą w wieku młodszym, ewentualnie odwrotnie. Wszystko dokładnie zdokumentowane, naniesione na wielki rysunek. Można wręcz ściśle wyobrazić sobie co i gdzie się działo: w którym miejscu jaki pojazd wojskowy został trafiony pociskiem, jak się rozerwał, jaki był rozrzut szczątków itp.

    Zdaje się, że Muzem Wojska Polskego w Warszawie byłoby mocno zawstydzone ilościa i jakością eksponatów tego drobnego przybytku muzealnego.
    Jeden z eksponatów zwrócił moją baczną uwagę: wyprażony żelazny krzyż. Jak się dowiedziałem od szefa muzeum, krzyż znaleziono w czołgu, razem z tym co zostało z usmażonego niemieckiego czołgisty. Właściwie, to został niemal wyłącznie ten krzyż.

  68. Herstoryk
    23 lipca o godz. 9:17

    snucie wizji wojen jest jak mniemanologia stosowana, to samo, co thinkful wishing jak w Twoim pkt 2.
    Politycy się tym nie zajmują, bo wolą konkretne interesy. A najlepsze kiedyś robiło się na wojnach, potem na ich wywoływaniu, zaś obecnie na ich symulowaniu.
    W średniowieczu taki np król Filip Piękny naciągnął na kasę (kredyciky już wtedy można było brać ino nie maluczkim ) grupę finansjery, a jak zabrakło mu zdolności kredytowych, to pejsatych pożyczkodawców ukatrupił. Chciał powtórzyć numer na Templariuszach, poza sfektownym spaleniem kierownictwa korporacji zyskał – odpowiednio masując papieża swoim wojskiem – prawie całkowitą kontrolę nad pozostałym po zakonie majątkiem. Wieki mówią i uczą. Kasa Misiu, kasa. Trump ma za mało ecipeci na wywoływanie wojen. Współczesne korporacje templariuszy mogą ew. udzielić pożyczki. Jak będą w tym miały interes.

  69. zak1953
    23 lipca o godz. 9:39

    wojna dlatego też jest koszmarem, że na zwyklych ludziach wymusza czynienie zła.

    Niewiele brakowało, a marynarzem z Kriegsmarine, a ściślej, U-boota zostałby Günter Grass. W dodatku na ochotnika. Nie wcielili go, bo był nadzwyczajnym dzieciakiem. Było to w środku wojny, gdy Niemcom wiodło sie jeszcze nieźle, gdyby zgłosił się ze 2 lata później, pewnie zostałby truposzem na dnie jakiegoś morza.
    Jednak został wcielony, później i chyba wbrew ochocie ale o ochotę na wojnie rzadko pytają, tyle, że do Waffen-SS. Nie chwalił się tym, a po latach bardzo był oskarżany za ten fragment biografii, w ogóle usiłowano go całkowicie zdezawuować.
    To też element tego, co się kryje za dzisiejszymi podłymi oskarżeniami gdańszczan przez pisoidów i ich kumpli, że „chcą do Niemiec” .

  70. Tanaka
    23 lipca o godz. 11:12

    Ciekawe. Dość się kiedyś interesowałam losami polskiej marynarki wojennej. Pamiętam że lubiłam książki Jerzego Pertka ale w ebookach ich nie uświadczysz niestety.

    Z nowszych to polecam to, czyta się (i bez lukru)

    https://www.znak.com.pl/ksiazka/odwaga-stracencow-kacper-sledzinski-3986

  71. Herstoryk
    23 lipca o godz. 9:17

    Na Trumpa można liczyć. Daje fachowy głos w sprawie sąsiedniej – Afganistanu:
    Gdybyśmy chcieli wziąć udział w wojnie w Afganistanie i wygrać ją, mógłbym tę wojnę wygrać w tydzień.
    Mam scenariusze dotyczące Afganistanu, według których gdybym chciał wygrać tę wojnę, Afganistan zostałby zmieciony z powierzchni ziemi, nie byłoby go. Byłoby po wszystkim dosłownie w 10 dni

    Prezydent Krzaczek Młodszy, choć bardzo lubił wojny, jakoś w tydzień nie wygrał. A nawet bardziej przegrał niż wygrał. O jego następcy to już w ogóle lepiej nie rozmawiać: czarna rozpacz.
    Dziwna sprawa. Ale jej dziwność równie fachowo rozjaśnia dalej Trump:
    siły USA nie walczyły, by zwyciężyć, lecz by walczyć

    I wszystko jasne. Jak to mówią: wsio w temacie.
    Ale możemy być spokojni: Trump jest bardzo grzeczny, więc nie zrobi zniknięcia Afganistanu w 10 dni i nawet może w ogóle nie zrobi. Co uprzejmie wyjaśnia:
    Z punktu widzenia ludzkości, to nie byłoby w porządku

    https://www.rp.pl/Prezydent–USA/190729849-Trump-Wojne-w-Afganistanie-moglbym-wygrac-w-tydzien.html

  72. @Nefer 11:38

    Gdybyś była zainteresowana tą formą pozyskiwania. Niestety, w ulubionym przez Ciebie formacie.

    http://chomikuj.pl/przemsemo/MULTIMEDIA/PUBLIKACJE/Wydawnictwo+Pozna*c5*84skie/Jerzy+Pertek+-+Pod+obcymi+banderami,4883420066.pdf

  73. @Tobermory

    Dziękuję za życzenia wesołego życia.

    Staram się.
    Wesołość ma przgarnęła gadkę ( rzeczywistą, czy wymyśloną tego nie wiem )

    Fantazja podpowiada, że było o w Radiowej Trójce pokolenie wstecz.
    Ten sam paradygmat kultury usypia i przed zaśnięciem słuchacz może zmienić odbieraną radiową falę.
    W reżyserce:
    Łupu cupu? – Czy dosmucamy?

    Jak sądzisz?
    Czy kamaryla Broszki sprawdziła, czy kompozytor tego hymnu był katolikiem?

    https://www.youtube.com/watch?v=cTL2qXbfJfs

  74. paradox57
    23 lipca o godz. 12:07

    Dzięki za myśl. Niestety chomika nie tknę a pdf na czytniki też się nie nadaje jak wiesz. Może znajdę papierową w jakiejś bibliotece jak będę w Polsce. Chętnie bym kupiła Wielkie dni małej floty gdyby się dało w ebooku, może kiedyś jakieś wydawnictwo przerobi. Dla mnie ściąganie czegokolwiek żeby zaoszczędzić 20 zł to jak wyprzedawanie własnego honoru za tyleż.

  75. @Nefer 12:27

    Wiem, wiem.
    Pozostaje jeszcze jedna opcja. Ale papierowa.

    https://allegro.pl/oferta/dzieje-orp-orzel-jerzy-pertek-24h-wys-7787637748

    Wielkie dni małej floty są dostępne w empiku

  76. paradox57
    23 lipca o godz. 12:37

    Zobaczę jak będę w pl.
    Teraz off z młodym na basen, w cieniu +35C a jutro i pojutrze jeszcze gorzej :/

  77. @mantyka

    Kamaryla Broszki ha ha ha…
    Kamaryle to mają panujący, a nie marionetki.
    A wykonanie tego preludium jest koszmarnie tandetne i ociężałe. Słyszałem onegdaj na żywo w Świętej Lipce, dało się znieść tylko w połączeniu z widokiem ruchomych aniołków, dzwoneczków i fanfar, a wszystko pozłacane 😀

  78. @Tobermory

    Wesołego ciągnie do wesołych.

    https://taddlr.com/celebrity/kim-clijsters/

    Z Wikipedia.pl

    ( loczki są najczęściej słodkie )


    To wielki wzór do naśladowania. Jest jedną z osób przy której chcesz być blisko, trenować z nią, jest znakomita w szatni i wspaniała dla fanów. Oczywiście wiele ludzi ją kocha. Zdecydowanie każdemu będzie jej brakować. Życzę jej wszystkiego najlepszego.

    — Wiktoryja Azaranka


    Myślę, że jest również całkowicie spokojna. Wygląda na szczęśliwą. Do pewnego stopnia czuje ulgę. To sposób w jaki postrzegam to teraz. Jednak co za wspaniała mistrzyni. Zawsze miała czas także dla mnie. Jest oczywistą rzeczą, że lubimy siebie nawzajem, zawsze cieszyliśmy się ze wspólnych spotkań. Zawsze lubiłem iść w ślad za nią. Była wspaniałym sportowcem, zawodnikiem, zawsze przyjacielska. Cieszę się, że nigdy nie zeszła na złą drogę, aby osiągnąć sukces. Ciągle była w zgodzie z własnym charakterem. To jest naprawdę to, co lubię w szczególności w Kim.

    — Roger Federer


    Jako osoba, co jest ważniejsze od tenisa, jest urocza. Jestem pewien, że będzie zapamiętana jako jeden z najlepszych graczy ostatnich 15, 20 lat, a także jako jeden z najlepszych ludzi.

    — Andy Murray


    Była wielką zawodniczką, mistrzynią i wzorem do naśladowania dla wielu ludzi, tu w świecie tenisa, jak i prawdopodobnie dla wszystkich dzieci grających w domu.
    Co za wspaniała kariera. Ona jest ciągle tak młoda, a osiągnęła tak wiele.

    — Samantha Stosur


    Była zawsze bardzo skoncentrowana i zdeterminowana, jedna z najlepszych sportsmenek jakie kiedykolwiek widział kobiecy świat tenisa. Jest po prostu wspaniałą osobą, a przy tym bardzo skromną.
    Zawsze chciała być dobrą matką a rodzina była dla niej ważna. Miała bardzo dobre wartości. Naprawdę szanuję to w niej.

    — Marija Szarapowa


    Miała wspaniałą karierę, zwłaszcza w US Open. Dostarcza coś wyjątkowego w tenisie, kiedy tu się pojawia. Jest zawsze tak promienna i ma tak pozytywny stosunek do siebie.
    Odejście Kim było bardzo ciężkie. Widziałam ją wczoraj. Tylko ją przytuliłam. Moje oczy zrobiły się mokre. Naprawdę lubię ją. Jest znakomitą osobą. Nie spodziewałam się tej reakcji, ale zdecydowanie będzie jej brakowało w rozgrywkach. Do wczoraj nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo[76].

    — Serena Williams


    Kim przeżyła odrodzenie jak nikt inny, wygrywając 3 turnieje wielkoszlemowe. Jestem pewna, że gdyby nie miała kontuzji, mogłaby zdziałać więcej i żyć bardziej olimpijskim snem, kiedy przywozisz do kraju medal. Myślę, iż jest inspiracją dla każdego kto wierzy, że jeśli będzie się starał o coś i miał marzenie, może zrobić co chce, i spełnić wszystko co pragnie.

    — Venus Williams

    Gdy Stan Wawrinka stawał w szranki na mistrzowskim poziomie, to Kim ćwierknęła krótko

    Stan

    Oboje poza kortem wspomagają słabszych.
    Nie daje głowy, ale pamiętam wzmiankę o niej, iż jest aktywistką w protestanckiej wspólnocie.

    Zwracam uwagę, że Kim nie była i nie jest ckliwą poczciwiną.
    Zawsze będzie się mi kojarzyła z filmem Panna młoda ucieka.

    Kim jest w szerokim sensie pogodną wielką kobietą dającą przykład, że macierzyństwo nie jest przekleństwem, a sport może być odległy od walki gladiatorów.

    Peter Sagan podpisując swoją książkę bez schodzenia z roweru i z trasy, to mój idol.

    Sądzę, że obie wyżej wymienione postaci miały wychowanie przygotowujące do życia nieobciążonego smutkiem i dramatem celibatu.

    https://www.youtube.com/watch?v=1_RK9sTQSK0

  79. Naprawdę Tanako, czarna rozpacz? Czy to nie trochę poniżej Twoich standardów?

  80. Organy w Świętej Lipce brzmią jak ten instrument
    Może pora zmienić repertuar? 😉

  81. Zanim dołączę do śledzących Le Tour w tivi trochę o kontakcie z muzyką kojarzącym się z atakiem na szczękę.

    https://folk24.pl/w-folkowym-tonie/drumla-niszczy-zeby/

    Wspominałem w swym komentowaniu co najmniej dwukrotnie o trudnej sztuce mikrofonizacja sal koncertowych.

    Muzyka lipskiego kantora miejskiego najtrafniej brzmi w kościele św. Tomasza .
    A lipa w lipcu.

    Taka sytuacja …

  82. Tobermory
    Mam już za sobą pochowanie siostry i najsilniejsze emocje, więc – zgodnie z obietnicą – próbuję wyjaśnić, dlaczego w Szwecji czeka się na pogrzeb minimum 3 tygodnie.
    Przede wszystkim odwołam się do artykułu szwedzkiej dziennikarki, który niejako mnie wyręczy.
    https://www.google.com/search?q=w+szwecji+3+tygodnie+trzeba+&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab.
    Ja czekałam cztery tygodnie (najdłużej – w okręgu sztokholmskim), a to jeszcze nie koniec. Po mniej więcej dwóch tygodniach od ceremonii pogrzebowej i po kremacji, urna z prochami ląduje na wybranym cmentarzu w określonym grobie. Nie trzeba być obecnym.
    Rozciągnięta w czasie żałoba to coś masakrycznego, ale może nie dla Szwedów, którzy do takich praktyk przywykli, a poza tym nie ma tam takiego kultu zmarłych, jak w Polsce. Skromne nagrobki przypominające macewy, skromne rabatki i duuużo regularnie koszonej trawy, a dookoła las i w pobliżu jezioro Magelunge. Cmentarz w Huddinge jest pięknie położony.

  83. @mag
    23 lipca o godz. 13:23

    Który artykuł miałaś na myśli? Bo dając link do
    „w szwecji 3 tygodnie trzeba”
    odsyłasz czytelnika do 2’450’000 wyników 🙁

  84. mantyka
    22 lipca o godz. 19:46
    Nobilitujesz płaczliwą babę skrzywdzoną astmą i osamotnioną w swej miłości do Unii Europejskiej stosowaniem rozsądku do opisu jej postaci i popełniasz herezję. Niezbadane są wyroki boskie.

    Może wszyscy ją nobilitujemy swoją uwagą. Ja w ogóle najchętniej nie wiedziałabym o jej istnieniu. Jej, i innych Kępów, Mazurków, Zalewskich. Że o Pawłowicz nawet nie wspomnę. Dlaczego ja muszę o nich wiedzieć, czytać co powiedziały, oglądać ich wytapirowane głowy i tłuste cielska. Moje życie było bez nich wystarczająco bogate, a wdarły się w nie ze swoją krzykliwą, zgrzytliwą, przekupkowątą głupotą i uświadomiły mi brzydotę i beznadzieję świata, w którym osoby pokrzywdzone wielbią swoich krzywdzicieli i co więcej, zasługują na swoją krzywdę. Jak z tym żyć?

  85. Jednak Johnson, a łudziłam się do końca.
    Ciekawe co teraz będą mówić nasi rodzimi Brytyjczycy, którzy tak wybrzydzali na Tereskę May.

  86. Nefer
    23 lipca o godz. 11:38 E

    Ciekawe. Dość się kiedyś interesowałam losami polskiej marynarki wojennej. Pamiętam że lubiłam książki Jerzego Pertka ale w ebookach ich nie uświadczysz niestety.

    Z nowszych to polecam to, czyta się (i bez lukru)

    https://www.znak.com.pl/ksiazka/odwaga-stracencow-kacper-sledzinski-3986

    To i owo Pertka czytałem, ba, czytałem niegdyś razy kilka i mam jeszcze gdzieś w archiwum różne orgomniaste a i nieźle opracowane księgi morskie w rodzaju „Bitwy morskie świata”, czy równoległe księgi o walkach na morzach w czasie obu wojen światowych.
    Czytywałem też pisarza marynistę Perepeczkę. I różnych innych, których już nie pamiętam.
    Trochę mi wychudło, więc na razie nie wracam, wolę rzeczy inne i nowe.

    Moja opinia o naszej marynistyce jest tego rodzaju, że sporo w tym było egzaltacji i nieraz pompatyczności. Tworzone „ku pokrzepieniu” i dla wzbudzenia fascynacji u suchonogich mieszkańców, niemających pojęcia, czym morze pachnie. To zrozumiałe, że starano się wzbudzić takie uczucia i postawy, w kraju suchym i bardzo długo właściwie bezmorskim, acz sporo w ttm było przedobrzenia i śmiesznostek.
    Długo np. eksploatowano wątek honorowy: czy fachowo się mówi „zarzucić kotwicę”, czy „rzucić kotwicę”. Oczywiście: rzucić. Ale ponoć prawdziwego matrosa obraża, jak kto gada, że kotwice się „zarzuca”, a w prasie, książkach, poradnikach, beletrystyce amatorskiej, radiu, kinie i tv oraz powszechnej gadce nieustannie słychac było owo zarzucanie, więc mający pojęcie o rzeczy mieszkańcy nadmorza mieli się od tego czuć nieustannie obrażeni na niemorskich Polaków.

    Tymczasem rzeczywiste dzieje – może mniej spektakularne i sensacyjne – są warte poznania. Ale też jak czytam pompierystyczne tytuły w rodzaju „odwaga straceńców”, to się robię podejrzliwy i słabo mi się wzbudza ochota na lekturę.
    Historia przed i wojennej marynarki polskiej ma karty godne i bohaterskie, ale też dużo chaosu, koszmarnych błędów, tchórzostwa i rozpaczliwości fundamentalnej, którą zresztą mamy i dziś, może w większym nawet stopniu: marynarka wojenna istnieje wyłącznie jako fantazmat, a nie realność. Mamy jednak luksus, bo Rosja nie ma ochoty nas napadać, zaś Niemcy miały. Dlatego jest spora wygoda życia w dzisiejszym fantazmacie.

    Aha: mieliśmy też niezłych malarzy-marynistów, a nierównie lepszych artystów korzystających z motywów związanych z morzem, acz niebędących marynistami a wyłącznie artystami.

  87. izabella
    23 lipca o godz. 13:09

    Ale o czym mówisz, bo nie wiem?

  88. Genderyści są bardzo podobni do komunistów. Specjalnie prowokują zamieszki, niejako pragną, żeby ktoś w nich rzucił kamieniem, zastosował przemoc fizyczną po to, żeby powiedzieć, że wszyscy ich przeciwnicy są tacy. To jest dokładnie schemat komunistyczny – powiedział ks. prof. Dariusz Oko z Uniwersytetu Jana Pawła II w Warszawie.

    Mój komentarz
    Wypowiedź księdza profesora przypomina mi tłumaczenia gwałciciela przez jego popleczników – to nie był gwałt, to była reakcja normalnego mężczyzny, który nie zdzierżył. A dlaczego ta panienka ubrała się tak kuso, wyzywająco? Czy nie po to by prowokować i mieć radochę z tego? Tak jak komuniści (???).
    I się doigrała.

    Ksiądz profesor Oko mówi:

    Oni mogą panu majstrowi skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować. Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”
    Pzdr, TJ

  89. @Tanaka 23 lipca o godz. 11:44
    Na Trumpa można liczyć. Daje fachowy głos w sprawie sąsiedniej – Afganistanu:(…) Byłoby po wszystkim dosłownie w 10 dni

    Najśmieszniejsze jest to, że on się niewiele myli. Bin Ladena, gdyby Armia szybciej (a raczej wogóle) dała Rangersów do walki w rejonie Tora Bora, pewnie można było już wtedy, czyli na samym poczatku, ukatrupić. Amerykanie dobrze zrobili, rozpoczynając siłami specjalnymi plus przyjaźni lokalsi, ale nie przerywając walki trzeba było kontynuować zwiększanie nacisku sprowadzaniem nowych jednostek regularnej armii. Zdaje się spory kompetencyjne opóźniły sprawę, bo jak Armia miała dać większość wojsk to zechciała przejąć dowodzenie, robić wszystko po swojemu no i wyszło tak jak wyszło.

    A tak na marginesie to ciekaw jestem ilu amerykańskich dowódców wtedy, czyli na początku, potrafiło by wyrecytować historię powstania Bangladeszu, późniejszych stosunków Pakistanu i Indii oraz roli Chin w tym rejonie? Opisać przyczyny takich a nie innych celów polityki Indii i Pakistanu wobec poszczególnych plemion w Afganistanie?

    A potem płacz i zgrzytanie zębów, że granica z Pakistanem była nie pilnowana i że Bin Laden mógł ot, tak sobie uciec z Tora Bora do Pakistanu.

  90. @mag

    Rozumiem, że się Szwedom nie spieszy, ale przecież prawo nie zabrania urządzenia pogrzebu w przeciągu kilku dni?
    Kto organizował pogrzeb twojej siostry?
    W moim kantonie nie ma żadnych regulacji poza przepisem, że nie wcześniej, jak w 48 godzin po śmierci. A i ten przepis uwzględnia wyjątki np. dla religii nakazujących pogrzeb w krótszym terminie. Na przykład w islamie zwłoki muszą być umyte w ciągu 24 godzin, a pogrzeb najpóźniej do 48 godzin od śmierci, gdyż islamska dusza opuszcza ciało dopiero wtedy, gdy spoczęło ono w ziemi.
    A już straszenie bakteriami z powodu długiego przechowywania zwłok w chłodni to autorka wyssała sobie z palca 🙄
    Rodzina może zlecić kremację natychmiast, a potem planować, co zrobi z urną.

    W Czechach krematoria mają problem ze składowaniem prochów nieodebranych przez rodziny.

    Polskie odczekanie 3 dni to niby chrześcijańska tradycja, ale może też dla upewnienia, że nie chowa się żywej osoby 😎 A potem, bez chłodni, też jakoś nieswojo 🙄
    W dużych miastach kolejki do pogrzebów bywają takie, że mija czasem nawet 10 dni…

  91. @Tanaka
    23 lipca o godz. 13:44

    Rzucić, zrzucić, zarzucić, spuścić… I już się Polacy kłócą 😉
    A Anglik powie: dropeńka (drop anchor) i wszystko jasne.
    Chyba że powie set…

    Wychudło czy wychłódło?

  92. Tobermory
    „Rozumiem, że się Szwedom nie spieszy, ale przecież prawo nie zabrania urządzenia pogrzebu w przeciągu kilku dni?
    Kto organizował pogrzeb twojej siostry?”
    Prawo pewnie nie zabrania, ale też nie jest przyjęty pośpiech, więc wszystko toczy się niespiesznie.
    Pogrzeb organizowała „tubylka” ze strony nieżyjącego męża siostry (Szweda). Zdałam się na nią i jestem jej wdzięczna, bo wszystko odbyło się arte legis.

  93. @mag

    W mojej okolicy pogrzeby z trumną odbywają się w ciągu 3-5 dni, bo każdy dzień korzystania z chłodni kosztuje, a tutejszy „ZUS” nie płaci ani centa zasiłku pogrzebowego.
    Przez portfel daje się regulować i usprawniać bardzo dużo.

  94. Tobermory
    Funeralne obyczaje i tradycje to osobny temat.
    Utkwiły mi w pamięci takie oto dwa obrazki.
    Z jednej strony romskie/cygańskie, z najlepszych marmurów, na bogato wykute grobowce, z naturalnej wielkości rzeźbami przedstawiającymi nieboszczyków (na zabytkowym cmentarzu rzymsko-katolickim w Radomiu). Pod nimi ucztują najbliżsi w Zaduszki, z tego co słyszałam.
    Z drugiej zaś – niewielki, kameralny cmentarzyk w Pommeuse we Francji (niedaleko Coulomiers). Prawie każdy grób „opowiadał” jakąś historyjkę upamiętniającą tego, kto w nim spoczywa, niejako wizualnie. Amator żeglowania miał miniaturkę żaglówki, wielbicielka kotów – stosowne figurki swoich pupilów, nauczycielka tańca – wirującą (w tangu?) parę.
    lokalny szewc – bucik w szyldzie itd.
    Czuło się na tym cmentarzyku „życie”, wbrew faktom i prawom natury.
    Zachodziłam tam kilka razy, bo mieszkałam blisko, by odetchnąć spokojem, ale i dziwacznym wrażeniem, że może wystarczy wykonać jakiś gest, dmuchnąć, zaśpiewać jakąś melodię i ten obrazek ożyje.

  95. Tanaka
    23 lipca o godz. 13:44

    Ta książka nie jest egzaltowana, ja egzaltacji też nie lubię. Chyba jedyna w której przeczytałam o niesubordynacji i pijaństwie, zawalaniu obowiązków i zdechłym morale na pokładach bo inne książki rysują obraz ślicznych lalek w odprasowanych mundurach, z honorem itd na ustach. Mówiłam że bez lukru.

    Rzucić, zarzucić, jeden pies. Ja organicznie nie znoszę zarazy w postaci pretensjonalnego, małomiasteczkowego, do wyższych sfer elegancji mylnie aspirującego „zakupiłem” książkę (tablet, telefon, kilo kartofli) Od razu globus. Jowisza.

    Co złego jest w zwyczajnym cholernym KUPIŁEM? (!)

  96. Szczególnego rodzaju cmentarz znajduje się w rumuńskiej Sapancie, w regionie Maramuresz. Zwany jest wesołym cmentarzem, bo na kolorowych obrazkach i w rymowanych wierszach opowiada historię nieboszczyków, ale to humor dość makabryczny.

  97. Globus z powodu „zakupiłem”?
    A „dokonałem zakupu” albo „nabyłem drogą kupna” się podoba? 😉

  98. Tobermory
    23 lipca o godz. 15:32

    „Drogą aktu kupna i sprzedaży” jak już 🙂

  99. @Nefer
    23 lipca o godz. 15:34

    Słusznie.

  100. Nefer
    23 lipca o godz. 15:34

    „… aktu kupna i sprzedaży”

    Celebryci.
    Zapraszam:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2019/01/Tydzien-francuski.png
    w promocji dwie żółte kamizelki w cenie jednej. Może w drodze aktu.

  101. scrambler
    23 lipca o godz. 15:51

    Lidla w okolicy nie mam ale temperatury francuskie i darmo. W cieniu na tarasie +38C a jutro a zwłaszcza we czwartek ma być gorzej. Już się nie mogę doczekać :/

  102. izabella
    23 lipca o godz. 13:29

    „Nasza Beatka” jest ucieleśnieniem i emanacją wszystkiego co do tej pory wstydziło się łeb podnieść a zostało przeniesione na salony. Skonstatowanie że „TO jest” i cały czas było podskórnie tylko nie widziałam było jednym z boleśniejszych doświadczeń ostatnich lat (jeśli chodzi o życie polityczne kraju, tego kraju) Nie wiem jak z tym żyć, ja uciekam w sci fi.

  103. @do wszystkich

    Zajrzałem na blog Daniela Passenta.
    A tam znów znalazłem biadolenie i zapowiedź wieloletniej smuty.

    Gierek dostał na kredyt włoskie ekspresy do kawy pod ciśnieniem 6 atm wydobywające coś czego PRL nie doznał.

    Bo to była miękka wojna Zachodu z komuną, której w Polsce nigdy nie było. Szachownica pól była tego dowodem. Wielki głód na Ukrainie był wskazówką do zaprzestania kolektywizacji wsi na siłę.

    Dziś jesteśmy w zachodniej sferze wpływów i bliżej nam do pozycji ( współdzielonej z Grecją ) marnotrawnej córy Unii Europejskiej.

    Przyjedzie Niemka do Naczelnika i na wstępie powie:
    Poprzemy byłą Panią premier. To nie jest najważniejsza wiadomość z jaką przyjeżdżam. Unia musi zacisnąć pasa i zapowiemy piętnastoprocentową obniżkę udziału Polski w funduszu strukturalnym. Gdy emocje lekko opadną to wystarczy 10%. Obniżenie o 1/3 będzie waszym wielkim sukcesem i dowodem, że Unia liczy się z Polską.
    Jest także bolesna kwestia. Ukraińcom, którzy u was czegoś się nauczli zaproponujemy wynagrodzenia o połowę większe. I pomożemy wam w gniewie na białostocki faszyzm. Krzykniemy raz(!) No pasararan. Rzekłam.

    Panie i Panowie! Pesymistki i Pesymiści!
    W Izraelu rekordowy upał od 72 lat.
    Może zmienicie model prognostyczny na wieloczynnikowy.

    Gdy Luter ogłosił swoje tezy, to wcześniejsze kilkanaście wieków miało się nijak do tego co przy pomocy zadrukowanych broszur ten najgłośniejszy protestany zrobił w czasie porównywalnym do pierwszej sesji kaczyzmu.

    A upierdliwy @staruszek wciąż o konwersji ludzi w adresy klientów.
    Przecież internet to tylko zabawka i niczego w cywilizacji nie zmienił.
    Przestań smędzić guzdrzący się staruszku.

  104. Nefer
    23 lipca o godz. 15:17

    Tanaka
    23 lipca o godz. 13:44

    Ta książka nie jest egzaltowana, ja egzaltacji też nie lubię. Chyba jedyna w której przeczytałam o niesubordynacji i pijaństwie, zawalaniu obowiązków i zdechłym morale na pokładach bo inne książki rysują obraz ślicznych lalek w odprasowanych mundurach, z honorem itd na ustach. Mówiłam że bez lukru.

    Sprawa ustalona: Ty mówisz, że bez lukru i egzaltacji, to ja słucham i wykonuję. Znaczy: na lekturę spojrzę pozytywnie 🙂

    Rzucić, zarzucić, jeden pies. Ja organicznie nie znoszę zarazy w postaci pretensjonalnego, małomiasteczkowego, do wyższych sfer elegancji mylnie aspirującego „zakupiłem” książkę (tablet, telefon, kilo kartofli) Od razu globus. Jowisza.

    Co złego jest w zwyczajnym cholernym KUPIŁEM? (!)

    Ludność aspirująca była. Bo teraz to nie wiadomo, czy i kto do czego aspiruje. Niegdyś aspirowano do inteligencji, oczytania, manier, pozycji i ogólnych pretensji do lepszości. Wśród tego co pewnie też bardzo nie lubisz była i taka maniera, że jak się pije herbatę z filiżanki, trzeba mały palec ozdobnie odginać. Taka hrabiańskość słomiana. Mnie bardziej śmieszyła niż złościła.
    Albo taka rzecz; ludność nabywała książki, których nie czytała. Ale były; się wchodziło do ‚dużego pokoju’ (vel ‚salonu’), się widziało. Siadasz i podziwiasz: gospodarze to wyższa szarża intelektualności. O kartoflach da się fachowo pogadać.

    Z książkami miałem taką przygodę:
    Będąc u koleżanki, zwróciłem uwagę na rzadki okaz – któryś z tomów słowników prof. Kopalińskiego. Chciałem zerknąć, ale nie mogłem z półki wyjąć, tak ciasno księgi były upakowane. Usłużny mąż koleżanki pośpieszył z pomocą – jak to intelektualista (który był marynarzem średniego sortu) – i zaczął się szarpać z książką, by ją z półki wyrwać. Uważasz: taki intelektualizm w domu mieli, że książki nabywali, w półki wbijali i niech zdobią posiadłość intelektem. Książki, przez lata nie wyjmowane, a dociśnięte do siebie, posklejały się w monolit.
    I jak nareszcie szarpnął zaparłszy sie nogą o ściankę regału, tak i Kopaliński, i reszta książek z półki, sama półka i wreszcie cała szafa, łamiąc po drodze stolik z porcelaną z fajansu nadwiślańskiego, na łeb nam zleciały, grzebiąc pod stosem książek i desek z pilśni udających meble z Nieborowa.
    Skutek: miałem porządnego guza na łbie, rozciętą wargę, przytrzaśnięte do krwi palce prawej ręki, poszarpaną koszulę i kurz we włosach oraz wszędzie z ustami i oczami włącznie.
    Tak działa nadwiślański intelektualista książkowy.

    Natomiast co do kupowania, to fachowo mówimy tak: nabyłem drogą kupna.
    Uwielbiam ten cymesik i jestem jego wyznwcą. Nabyć można było różnymi drogami, włącznie z drogą bardzo popularną: świśnięcia, zwędzenia, podprowadzenia, zorganizowania, czyli w języku oficjalnym: kradzieży. Niekoniecznie z włamaniem, ale często.

  105. Tanaka
    23 lipca, g.17:09
    Troszkę rozwinę ową próbkę języka fachowego.
    Na chwilę obecną w dniu dzisiejszym nabyłam drogą kupna xyz, choć nie miałam wiedzy, czy warto.

  106. Nefer
    23 lipca o godz. 16:22

    Podobno w (du)Paryżu mają być rekordowe 42 kreski.
    Klęska suszi.
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2017/08/Upaly.png

  107. Mantyka
    g.10:17
    Zaciekawiła mnie bardzo twoja info, że najsłynniejszym współczesnym polskim dendrologiem jest Krzysztof Penderecki. Chciałam się dowiedzieć, co ma w swoim arboretum i jak je tworzy, więc poszukałam.
    A oto garść szczegółów.
    ” Na początku kwietnia oraz we wrześniu i październiku Krzysztof Penderecki nie bierze koncertów. To okresy nasadzania. Rysuje w kalendarzu zielone drzewo i wyjeżdża do Lusławic. Krok po kroku buduje swoje arboretum, przywożąc z całego świata najbardziej interesujące okazy. Kiedyś – w państwie gdzie przepisy zabraniały niemal wszystkiego – wymagało to wielkiej przemyślności. Przemycał sadzonki ukryte w pokrowcu do nart, w walizkach, w olbrzymich bukietach suszonych kwiatów. Sadzonki ulubionych klonów kupił w ogrodach botanicznych w Moskwie i Leningradzie za 1 rubla i 40 kopiejek, czyli za odpowiednik symbolicznej złotówki. Posadził także klony kanadyjskie, japońskie, chińskie (z piękną odmianą mandżurską). Odmian klonu ma ponad 80, a buka – ok. 40.
    Gdy urodziła się wnuczka Marysia, posadził 132 dęby polskie wraz z amerykańskimi w dwóch krzyżujących się ze sobą alejach. Pod każdy z nich – zgodnie ze wskazaniami XIX-wiecznego kalendarza rolnika – wrzucono po kopie jaj. Po takim nawożeniu drzewa zaczęły rosnąć dwa razy szybciej.”
    Mantyczku, nie wiem czemu, ale pomyślałam o drzewku pomarańczowym, które może jeszcze mistrz Penderecki zasadzi, skoro klimat się ociepla.
    Stąd „Miłość do trzech pomarańczy” Prokofiewa.
    https://www.youtube.com/watch?v=tKu8QRya8-g

  108. @Tanaka

    /Fragment „Odwagi straceńców”/

    Otóż bosman Tadeusz Domicz nie tylko nie postawił sobie za punkt honoru poprawy dyscypliny załogi, ale spotkał się z zarzutami, że okręt nie jest przygotowany do obsadzenia przez załogę, czyli nie wypełniał swoich obowiązków. Bosman raczej nie przejął się uwagami, skoro nie pojawił się na przeglądzie w niedzielę 1 czerwca. Kapitan Borys Karnicki 30 maja nominowany na dowódcę Wilka kazał odnaleźć podoficera i przyprowadzić go na pokład. Domicza znaleziono w domu. Bosman nie zachowywał się przytomnie, spełnione poprzedniego wieczoru toasty odbiły się na jego kondycji. Niemniej rozkaz Karnickiego był na tyle wyraźny, że pijanego Domicza zawleczono przed oblicze wodza. Decyzję kapitana Karnickiego wobec nagannie prowadzącego się podoficera można ująć jednym słowem:

    – Won!

    Bosman Tadeusz Domicz został wyrzucony z okrętu. Do towarzystwa dodano mu równie niesubordynowanego podoficera mata Romana Słońskiego. Obu oddelegowano na ORP Gdynia. Wątpliwą przyjemność odwiezienia obu delikwentów do Portsmouth miał podporucznik Józef Anczykowski. Przypadek Domicza nie był niestety ani jedyny, ani wyjątkowy; wpisywał się w fatalną atmosferę wśród załogi. Szkocka whisky czy piwo wielokrotnie dyktowały marynarzom wzorce nieakceptowane przez miejscową policję oraz zwalczane przez oficerów Wilka. Karnicki i zastępca dowódcy Romanowski chwytali się różnych sposobów, jak pokazała praktyka – często bezskutecznie.

  109. Tanaka
    23 lipca o godz. 17:09

    O ranyjulek. Dalej są znajomymi? Nabycia drogą aktu kupna i sprzedaży nauczyłam się w 3mieście podczas zamieszkiwania tamże. Chociaż import sopocki.

  110. Tanaka
    23 lipca o godz. 17:09

    .. albo nabycie w drodze bez żadnego trybu, czyli tzw. hapszyn-gibejszyn:

    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2016/06/korytko.png

  111. @mag

    Lejesz miód na moje serce.

    Po dekadzie skręcania w stronę komentarzy @staruszka dopuszczasz do siebie, że onże pobudza do szukania tego co tylko wzmiankował.

    To nie nazywa się staruszkowa spolegliwość. Spolegliwy doprowadził by cie do tego stanu w miesiąc, bo spolegliwy budzi zaufanie.

    Nie znajduję innego określenia niż magowa potulność. Czyżby osłabła twoja zadziorność. Może ja cię odciągam w stronę, która jest powszechnie ignorowana.

    Nie będzie teraz o drzewach, ale o teatrze.

    Stare. Wielokrotnie opisywane przez @staruszka.

    Byłaś maleńką dziewczynką gdy na niebie nastąpiła koniunkcja planet. Rzadkie zjawisko i budzące pierwotny lęk. Zapytano więc Włodzimierza Zonn pełniącego rolę naczelnego astrologa z racji specjalizacji w astronomii.

    Profesor wyjąśniał to tak:

    Siadamy w pierwszym rzędzie balkonu przed kolejnym spektaklem teatru rozrywki Syrena. zerkaliśmy już do lóż. I nagle …
    Matko Boska! Blisko nas, na parterze łysi usiedli w krzyż.

    Uśmiechaj się w dalszym ciągu!
    To lekko łagodzi znoszenie upału w Warszawce i nad Narwią.

    Miłych zakątków internetu życzę mojej pochlebczyni!

    https://www.youtube.com/watch?v=GIxqCTwIIWE

  112. Nefer
    23 lipca o godz. 18:49

    Tanaka
    23 lipca o godz. 17:09

    O ranyjulek. Dalej są znajomymi? Nabycia drogą aktu kupna i sprzedaży nauczyłam się w 3mieście podczas zamieszkiwania tamże. Chociaż import sopocki.

    No właśnie, ranyjulek były, ale jak widzisz – żyję 🙂 Się zgoiło.
    Znajomość trwa połowicznie. Męska połowa zgasła.
    W trakcie przygody z walącymi się na głowę tomami wraz z meblami, do tej lawiny podszedłem z niejakim humorem, żeby gospodarze nie cierpieli bardzo na honorze, co zostało docenione, więc rzecz wspominam pozytywnie.
    Dzięki meblom z paździerza przetrwałem. Gdyby na mnie zleciał mebel z solidnego dębu, plus ze dwieście kilo ksiąg w twardej tekturze oprawionych w skorę, ów ciężar intelektualny mógłby mnie przydusić na tak zwane fest. I kapica. A tak dykta i dolce vita! Czyli czar późnego PRL-u 😀

  113. scrambler
    23 lipca o godz. 18:56

    .. albo nabycie w drodze bez żadnego trybu, czyli tzw. hapszyn-gibejszyn:

    O nabywaniu w drodze bez żadnego trybu, dwa słowa:

    A. słowo wojskowe.
    Znany mi kapral i szef magazynów z kalesonami wojennymi, za gwizdnięte kalesony nabył willę w kształcie sześcianu, trzykondygnacyjną.
    I był zadowolony.

    B. słowo stoczniowe.
    Znany mi ślusarz, za gwizdnięte części stoczni nabył identyczną willę jak kapral od kalesonów.
    I był zadowolony.
    Ale do czasu.
    Najpierw on zredukował stocznię, następnie – roku pamiętnego czyli Mazowieckiego – stocznia zredukowała jego.

  114. scrambler
    23 lipca o godz. 18:01

    Tu ma być 38C mierzone w cieniu. Dzisiaj na tarasie 38 (a miało być 33) spokojnie 5 można doliczyć, będzie 43.
    A 10 lat temu narzekałam na zimne jesienne lato :/ zdążyłam się przyzwyczaić do +13C przez 10 miesięcy w roku ale do Afryki to się nie zapisywałam :/

    Podlewam ogrodowe ptaszki bo strasznie zieją

  115. Tanaka
    23 lipca o godz. 19:36

    Czyli klasa (podejście z humorem) dobrze że nie szafa gdańska bo byśmy biskupa nie mieli

  116. Do wszystkich.

    Na sąsiednim blogu komentator @Art63 stwierdził:
    Tego nie da się odkręcić.

    Na tak zwanym inteligenckim blogu, podobnie jak na innych blogach Polityki używany jest język wyszydzony literacko i teatralnie przez Dorotę Masłowską. Zdania mające więcej niż pięć słów są zdaniami idiotów.

    Ja nie jestem osobom nie mającą zdolności honorowe i dokonam transpozycji jak grajek na trąbce niedowidzący zeszytu z nutami.

    Nie mam pomysłu na odkręceniem tego przed zimą.
    Coś mi się błąka po łepetynie o gościu, który zawiązał supeł na mieczu. Ale wtedy gapiłem się gawrona za oknem klasy, który przestępował z nogi na nogę i widząc mnie zamknął ślepia. A później woźny zadzwonił.

    https://pl.depositphotos.com/196599848/stock-photo-metal-torus-knot-isolated-white.html

  117. Zpiratowane:

    Siema
    Mam problem bo nie wiem jak sie transponuje nuty na trąbkę. Przykładowo mam nuty na pianino i jest w tonacji g-dur i jak muszę zrobić żeby to zamienic na trąbkę i stroiło z innymi instrumentami? Jak musze zmienić tonację i o ile musze przenieśc nuty? Proszę o pomoc bo zakładamy zespół w szkole a do tej pory na orkiestrze dostawałem gotowce i nic nie musiałem zmieniać. Trąbke ma standardowo w b.
    Pozdro
    Mruz

    Dla @Nefer z zamiarem pociechy.
    Postanowiono dokonać audytu oprogramowania, gdy na ekranie pojawiła się skarga maszyny ze sztuczną inteligencją:
    Boże! Jak oni rzępolą!

    https://www.youtube.com/watch?v=dGKwx-BFO0E

    Cofnięto do chwili gdy Hallo World! wydobyło się po cesarskim cięciu.

    https://www.youtube.com/watch?v=mOxSv91f448

    Oh! Przepraszam! Zawiodły hamulce w cofaniu!

    https://www.youtube.com/watch?v=G4nX0Xrn-wo

    Prognoza oklasków:

    https://www.youtube.com/watch?v=5BwsLhfH3TE

  118. Nefer
    23 lipca o godz. 21:00

    Ranyziutek! Szafa gdańska to z pół tony: tylko plama i skowronki !
    Wychodzi jakoś na to, że ten PRL to dziwnie lekki był.

    No i popatrz, co za puzon ze mnie: miałem wcześniej wyrazić dla Ciebie uznanie, za takie niebanalne i wnikliwe zainteresowania. To i czynię.
    Lepiej się spóźnić na pociąg, niż wcale nie przyjść – oznajmił pewien Wacek z humoru zeszytów szkolnych.

  119. Nefer
    23 lipca o godz. 21:00

    Jakiś czas temu czyli niedawno jakby trochę się przekomarzałem z jednym takim red tutejszym n/t upałów ostatniego australijskiego lata, znaczy naszej zimy. Też mieli podobnie, co zresztą tam nie dziwi. Szkoda, że najstarsi górale z okolic Uluru nie pamiętają, że:
    http://joannenova.com.au/2019/01/forgotten-history-50-degrees-everywhere-right-across-australia-in-the-1800s/
    drzewiej gorzej bywało.
    To tak na pocieszenie. W minione ponad +33 Celsjusze grubelki i inne latadełka miały u mnie w ogrodzie Ciechocinek: kąpiele mokre, suche, żarcie i cień w bonusie.

  120. Czy dzisiejszy brexit to jest pierwszy czy drugi brexit?
    Czy ten zaordynowany przez Henia numer bodajże 8 można uważać za pierwszy brexit?
    Ja tylko rzucam a wy to łapcie. 😉

  121. Tanaka
    23 lipca o godz. 21:54

    Pacz pan, spuchłam trochę, dzięki. Czyli to i tamto, tu amerykański program kosmiczny, tam Everest a indziej polska i obca marynarka wojenna IIwś (Borchardta wina, nie Tuska). Jakosiś wolę literaturę faktu, do dramatów postaci fikcyjnych nie mam ostatnio cierpliwości a czytnikiem o ścianę szkoda rzucać.

    A jak już jesteśmy przy książkach, może to też Cię zainteresuje, dobrze napisane

    https://www.rebis.com.pl/pl/book-podniebni-szpiedzy-taylor-downing,HCHB05061.html

    PS Z przyuważonych ostatnio, biografia Leonardo da Vinci Waltera Isaacsona (czytałam jego biografie Jobsa i Einsteina)

    scrambler
    23 lipca o godz. 21:55

    U mnie nie całkiem Ciechocinek, krzaczki do schowania się są, woda jest, cień jest ale suchego i żarcia nie podajemy (tylko w zimie)

    —-
    Jeszcze trochę i pójdę sobie pospać na DS9, jak zwykle

  122. @scrambler
    U mnie się mówiło hapsen geweizen.
    A co do tej mapki – tak właśnie robi się nieprawdziwe informacje które potem pokutują w ludziach latami.
    Oficjalnie i odpowiednimi przyrządami zaczęto mierzyć temperatury w A dopiero od 1910 roku, przedtem każdy mierzył czym miał i jak chciał. Ciekawostka ale naukowo do…
    Poza tym oczywiście, że w Australii bywają ekstremalne temperatury i w ostatnich latach pobiły się rekordy, ale nie należy zapominać, że A to kontynent i temperatury w różnych miejscach są różne. Na pustyni wysokie, w pasie przybrzeżnym dużo niższe.
    Wystarczy wejść na ventusky.com i sobie pooglądać.
    Na przykład stare domy tutaj ( pas przybrzeżny i subtropik) mają bardzo często kominki a stary sąsiad mówił, że w czasach jego młodości zdarzały się przymrozki. A ja teraz zębami dzwonię jak jest 10 stopni w nocy, bo w dzień to poniżej 18 nie spada w najgorszą zimę.

  123. Ewa-Joanna
    24 lipca o godz. 0:47

    Mapka jest lipna? Rozumiem, że wątpliwa jest dokładność / rzetelność antycznych pomiarów, ale reprinty starych czasopism – o ile też nie fejkowe – opisują warunki meteo odpowiadające temperaturom znacznie przekraczającym 40 st C.
    Dzwonienie zębami przy 10 st jest kosmopolityczne. No, może zdanie odrębne mają Eskimosi, ale oni podobno nawet na randki umawiają się „pod termometr”: jak się spóźni o jeszcze dwa stopnie, idę na zające (morskie – takie rybki).

  124. @skrambler
    Nie tyle lipna ile nierzetelna. Bo nie ma wątpliwości że takie temperatury mogły się zdarzyć ( pozostaje jeszcze wątpliwa jakość pomiaru) ale nie jednocześnie i nie wszędzie.
    Niby ona tam podaje daty ale co z tego? Daty nie zostają w pamięci, wysokie temperatury wszędzie zostają i dlatego twierdzę, że jest to informacja rodząca nieprawdziwe wnioski.

  125. @mag
    23 lipca o godz. 15:07

    @Tobermory
    23 lipca o godz. 15:18

    Dla zainteresowanych tradycjami cmentarnymi.
    Ktokolwiek będziesz w luzytańskiej stronie…. czyli w Lizbonie, niech się przypatrzy cmentarzowi Prazeres. Jedzie się tam z Baixa (albo Alfamy) sławnym żółtym tramwajem 28. Pełen jest grobowców-domków, z drzwiami, oknami z firaneczkami, itp. Zdarzają się nawet wybryki architektoniczne, zaraz niedaleko wejścia jest grobowiec w kształcie fortecy z basztami, gdzie pochowano jakiegoś generała. W domkach są półki na których stoją trumny. Wydaje mi się, że takie grobowce są typowe dla kultur latynoskich, bo w TV relacji z Meksyku widziałem coś podobnego.

  126. @scrambler
    23 lipca o godz. 11:25
    Herstoryk
    23 lipca o godz. 9:17

    snucie wizji wojen jest jak mniemanologia stosowana, to samo, co thinkful wishing jak w Twoim pkt 2.
    Politycy się tym nie zajmują, bo wolą konkretne interesy. A najlepsze kiedyś robiło się na wojnach, …. Kasa Misiu, kasa. Trump ma za mało ecipeci na wywoływanie wojen. Współczesne korporacje templariuszy mogą ew. udzielić pożyczki. Jak będą w tym miały interes.

    To nie wishful thinking, ale próba zestawienia bilansowego ew. zysków i strat.
    No bo kasa. Ci od pożyczania i finansowania muszą używać do oceny ryzyka i decydowaniu czy warto a) pożyczać i b) finansować kariery polityczne Trump’ów, itp. ta!da! mniemanologii stosowanej. Bo kryształowej kuli nie mają.

  127. @Herstoryk
    24 lipca o godz. 2:15

    Podobne są cmentarze włoskie, choć raczej bez firaneczek, za to z dostojnymi willami-grobowcami rodzinnymi.
    Najbardziej dotąd różnorodny był cmentarz w Auckland (NZ) podzielony na kwartały dla kilkudziesięciu kultur i religii. W części „pacyficznej” były grobowce z ogródkami na party dla rodziny (stół, krzesła) bardzo kolorowo udekorowane, z banerami Merry Christmas, był jeszcze styczeń. Jakaś rodzina z Samoa omiatała akurat ojcowski grób przy dźwiękach głośnej muzyki rockowej wydobywającej się z zaparkowanego obok auta…
    Trafiłem tam niechcący, bo przegapiwszy wjazd na autostradę musiałem zawrócić, a brama na cmentarz była szeroko otwarta. Krążyłem z kwadrans po alejkach, zanim udało mi się stamtąd wydostać.

  128. @ Tobermory
    24 lipca o godz. 7:30

    Najbardziej dotąd różnorodny był cmentarz w Auckland (NZ) podzielony na kwartały dla kilkudziesięciu kultur i religii. ….
    Trafiłem tam niechcący…

    Na Prazeres też trafiliśmy niechcący. Po parugodzinnym wałęsaniu się po Alfama wsiedliśmy z żoną przed katedrą do 28-ki. Dobrze się po łażeniu siedziało, no to siedzieliśmy, aż dojechaliśmy do pętli końcowej i wygonili nas z wagonu. Tuż przed bramą cmentarza, a żona mówi – chodź zobaczymy jak oni umarlaków chowają. No i łaziliśmy po cmentarzu przez godzinę, podziwiając rzeźby (niektóre naprawdę dobre), widok na most nad Tagiem, mauzolea i próbując wabić cmentarne koty. Sporo zdjęć jest na Trip Advisor – https://www.tripadvisor.com.au/Attraction_Review-g189158-d3856170-Reviews-Cemiterio_dos_Prazeres-Lisbon_Lisbon_District_Central_Portugal.html#photos;aggregationId=101&albumid=101&filter=7

  129. @Herstoryk
    24 lipca o godz. 8:32

    Dzięki. Zajrzę, jak tam będę. Też jestem bowiem ciekaw zwyczajów funeralnych i jak jestem w obcym kraju, to oglądam.
    Włoskie są w podobnym stylu jak ten w Lizbonie, a i cmentarz Łyczakowski we Lwowie (byłem rok temu) w zabytkowej części niewiele się od nich różni.
    Podobał mi się cmentarz wenecki na wyspie San Michele. Pochowany tam Josif Brodski ma na grobie skrzynkę na listy 😎
    Dość przygnębiające wrażenie sprawił na mnie cmentarz na Montmartre (leży tam Słowacki ), kompletnie ofajdany przez wrony licznie obsiadające stare drzewa nad grobami i kraczące ponuro jakieś ichnie <i<memento mori 🙄
    Za to na Pere Lachaise, gdy chciałem zapytać grabarzy o grób Chopina, to oni tylko na mnie spojrzeli i zanim się odezwałem, rzucili:
    – Żim? Żim Mohisą? La!
    Tam wszyscy zdają się szukać grobu Jima Morrisona 😉

  130. @@Tobermory, Herstoryk

    Najdziwnijeszy cmentarz widzialem na Kreta w Neapoli.

    Pojechalem zwiedzac wykopalisko z epoki minojskiej. Nieotworzone jeszce dla ogolnosci. Oprowadzala mnie jedna francuska archeolog, co prowadzila. Poznana przypadkiem. Wykopalisko jak wykopalisko. Wiekszosc ceramika potluczona i jak zwykle kupy kamieni. Ale…

    Osada minojska na wzgorzu, tuz pod, cmentarz wspolczesny. Groby, bardzo przypominajace w Polsce. Duzo grobow „budynkowych”, wieloosobowych, rodzinnych rowniez. Ale przy kazdym grobie, byla skrzynka pocztowa. Najczesciej standartowa, z pobliskiego sklepu budowlanego. Tak mnie to zainteresowalo, zaczalem dopytywac, szukac wyjasnien. W wielu skrzynkach (zajrzalem) byly listy. Ale bez znaczkow. To byly listy do umarlakow tam lezacych. Nie dowiedzialem mnie, zaznaczam, nie dowiedzialem czy umarlaki na listy odpowiadali. Byc moze zreszta odpowiadali, ale pisali na adress domowy, nie cmentarny 😎 Na paru cmentarzach na Krecie tez byly skrzynki, ale nie na wszystkich pochowkach. W Neapoli wszystkie groby mialy skrzynki pocztowe.

    pzdr Seleuk

  131. Ponoć Polska wyraziła zainteresowanie udziałem w misji wojskowego pilnowania cieśniny Ormuz przed atakami Iranu. Mogą popłynąć tam nasze okręty wojenne.

    Ładnie-pięknie, byłby miły skutek konferencji przeciwirańskiej w Warszawie.
    A jak się już pośmiejemy to zapytajmy: a kto będzie pilnował polskich okrętów przed:
    A. zatonięciem
    B. Iranem ?

  132. @seleuk|os|
    24 lipca o godz. 9:28

    🙂
    W 1978 roku byłem w Szwecji i widziałem tam pierwszy w życiu cmentarz dla… zwierząt (psów i kotów głównie). Bardzo ładny i zadbany. Nabrałem wtedy wiele sympatii dla Szwedów.

  133. Tobermory
    24 lipca o godz. 9:37

    Moja rodzina (plastikowa) szwedzka ma grob psa w Adolfsberg (na poludnie od Örebro). Odwiedzaja raz na rok, pierwszy listopad, jak robia objazd wszystkich grobow. Tez bylem (raz). Nie pamietam jak pies nazywa(l), ale ma foto na nagrobku. Owczarek alsacki. Zyl jak byly male dzieci. Teraz sa dorosli (35, 40 lat).

    Ja moje koty co odeszly, robie pogrzeb na terenach gdzie polowaly. Skremowane popioly w skrzyneczkach, pod kamieniem.

    pzdr Seleuk

  134. @Tanaka
    24 lipca o godz. 9:36

    Trzeba będzie kogoś nająć?

    Od piątku do dzisiaj rano gościłem jednego obejrzyświata i globtrotyla z Jokohamy. Miał na imię Tamaki, a ja mu ciągle mówiłem… Tanaka 🙄
    Gość jest w podróży dookoła świata i jakikolwiek kraj wymieniłem, to już tam był. I w Polsce i na tym wesołym cmentarzu w Rumunii, i na Nowej Zelandii, w Rosji, Laosie, Birmie, Australii, Ameryce Południowej etc. Szwajcaria jest dla niego chyba ukoronowaniem, bo nie mógł się oderwać od gór, biegał po nich z kamerą i focił, focił, focił od rana do nocy 🙄
    Dziś jeszcze przed wyjazdem do Genewy, skąd ma autobus do Dijon, pojechał na jedną górę z widokiem na inne góry…
    A wszystko przez… Heidi

  135. @seleuk|os|
    24 lipca o godz. 9:51

    Moje koty mają cmentarz w bukowym lesie moich przyjaciół, na nadjeziornej skarpie z widokiem. Chowane są w całości. Na razie trzy, bo są bardzo długowieczne (16, 22, 18 lat). Aktualny ma 18 i jeszcze nawet nie ogłuchł.

  136. Tobermory
    24 lipca o godz. 9:57
    Podejrzewam, wszystkie domowe koty sa dlugowieczne. Jak kto lubi koty. Tylko jeden nie byl, bo zostal zabity przez borsuka. Na moich oczach. Nie zdazylem zainterweniowac. Borsuk zaatakowal smietnik, a kot borsuka. 30metrow ode mnie, widzialem z tarasu. Jak dobieglem kot juz niezywy. Borsuk ma pazury jak szable.

    pzdr Seleuk

  137. Widziałam w internetach pytanie:

    Czy coś co wolno prać w 30C można suszyć w 38?

  138. Nefer
    24 lipca o godz. 10:35

    Pierze się, ale się nie wykręca.
    U nas się używa niemieckiej chemii od przydrożnego kupca (w drodze aktu nabycia, a co!). Można prać co drugi raz albo wieszasz od razu w tych 38. Ekologia.

  139. Herstoryk
    24 lipca o godz. 2:27

    Nie raz już pisałem, że w mojej optyce politycy do tylko służba wartownicza – nie swoich zresztą – pieniędzy. Trump swoich ma za mało na autorskie fiku-miku bez żadnej kontroli. A amerykański / globalny tzw hajc-life potrzebował akurat takiego gościa do pewnej roboty, która nie polega na pocieraniu szklanej kuli szmatką lub kocim ogonem. Do pocierania mają inny sprzęt, a trą wszystkich i wszystko, co tylko może przynieść zysk w ilości „nie mniej niż”. Dokładnie to samo masz obecnie w umęczonej. Pan premier zaszczepiony u międzynarodowej finansjery przeciw schorzeniom typowo politycznym jest dla nich gwarantem zwrotu pożyczonych pieniędzy za umówiony procent. Suweren to se może wybrać starego kawalera z jednym kotem pod pachą a drugim pod beretem. Ot i cała mniemanologia. CBDO.

  140. scrambler
    24 lipca o godz. 10:59

    🙂

  141. scrambler, 24 lipca o godz. 11:09
    do
    Herstoryk, 24 lipca o godz. 2:27

    „Nie raz już pisałem, że w mojej optyce politycy do tylko służba wartownicza – nie swoich zresztą – pieniędzy.”
    100/100 Scrambler.
    Nie raz juz pisalem. Dla warunkow nadwislanskich, moja optyka. Zmiana polityki moze nastapic jedynie zabierajac pieniadze KK. KK jest jedyna org posiadajaca pieniadze (majatek) w Pl. Bedzie zmiana wartownikow. Inaczej nigdy. Zmiane wartownikow (z kotami lub bez) mozna „wymusic” jedynie dajac cale pieniadze (majatek) KK wyborcom. Plus premie, razem 120% majatku KK. Wyborcy wtedy znajda innych wartownikow. Nalezy zalozyc, wybiora wartownikow rozsadniej. Po jakim czasie. Pazernosc na cudze pieniadze (z premia) jest silniejszy poped niz zachowania gatunku (sex), nawet wsrod tzw „wierzacych”. Pazernosc jest wiara bez cudzyslowow.

    pzdr Seleuk

  142. Herstoryk
    Ech, Lizbona. Znam ją tylko z filmów: Lisbon story, Imagine, Nocny pociąg do Lizbony i … tęsknię. Wybieram się tam w październiku. Wreszcie. Jasne, że przejadę się żółtym tramwajem i na pewno odwiedzę Prazeres.
    Zresztą tak już mam, że gdziekolwiek jestem, pędzę na cmentarz. To nieocenione źródło wiedzy o miastach dużych i małych, wsiach oraz o ich mieszkańcach. W tym sensie są „żywe”.

  143. Na blogu Daniela Passenta kolega @zetus1 sugerował, że osoby delegowane na występy w mediach polskojęzycznych być może cierpią na logorrhea.

    Moim zadaniem Beata Szydło cierpi właśnie na to.
    Mamy tu moim zdaniem z łagodną dysfunkcją oraz kłopoty z oddychaniem. Ta łagodność choroby podobnie jak u Mariana Krzaklewskiego wyróżnia takie osoby w rzeszy samic alfa i samców alfa.

    Suweren nie ma kłopotu z odbiorem języka, a przymus mówienia jest na tyle duży, że mocodawcy nie muszą angażować pełnego zakresu przygotowanych dyrektyw.

    Na rzeczonym blogu ktoś krótko ocenił podawanie wiadomości w radio TOK FM: z szybkością karabinu. U Dominiki Wielowiejskiej goście sprawiają wrażenie, że zostali przez gospodynię poproszeni o mówienie w kwartecie lub co najmniej w tercecie.

    Zatem słowotok nie jest silnie korelowany z poglądami politycznymi.

    @zetus1 jeden zwraca uwagę, że na uszy rzuca się przede wszystkim chamstwo i podaje przykład Patryka Jaki.

    Ja z uporem twierdzę, że ławka reprezentantów dobrej zmiany jest krótka i posadzeni na niej wybrani wątpią w trwałość nominacji, bo łaska szefa jeździ na narowistej kobyle.

    Gdy słowotok stworzy sitwę z megalomanią i magią słowa to mamy Becię w namiastce oenzetu. Bez względu na funkcję Beci, będzie ona mówiła na forach dużo zaskarbiając sobie wdzięczność Polskich nieudaczników.

    Ciągłe zagrzewanie do walki przez Jarosława Kaczyńskiego nie da się wytłumaczyć tylko doświadczeniem w zarządzeniem strachem.

    Oni się boją, że klimat i Chiny zaburzą wielowiekowy paradygmat władzy i polski suweren przekłuje balonik pychy, gdy 500+ zacznie się spóźniać, nieobce mu donosicielstwo zakłóci wolność gospodarowania mająca oblicze i strój szarej strefy.

    Faszyzm wyrósł na glebie sieroctwa młodych, bo ojcowie polegli w okopach i bardzo cierpieli na stopę okopową.

    A w dzisiejszej Polsce jest jak w krzywym zwierciadle: żyjący w pokojowym zaniedbaniu starzy są przypisani do ziemi, nie stać ich na taxi, a młodzi łażą po pchlich targach Dublinu i Londynu w niedzielne przedpołudnie.

    Opisana przez Wieszcza Wielka Emigracja to nic to to i z zarządcami pozostawionych majątków kontakt listowy wystarczał.

    Gdy mocny komputer zwyciężający w pojedynkach z szachowymi arcymistrzami jest zaangażowany w grę na chwiejnej giełdzie to o jakim dialogu z Patrykiem Jaki można mówić.

    Tadeusz Cymański to przynajmniej rozumiał paradoksy.
    A suweren nie kuma, dlaczego kupujemy węgiel od sowieckiego najeźdźcy i sypiemy polski na hałdy opłacając to z podatków suwerena dezaktywującego filtr spalin i marzącego o lepszej furze nie pochodzącej z niemieckiego demobilu.

    Młodzież która się nie dostała do szkoły średniej zostanie skierowana do parafialnych sal katechetycznych i tym razem będzie nakładała kosz na śmieci wikaremu.

    Może ktoś z tutejszych koryfeuszy poda historyczny przykład urzędowego utrudniania wywiązania się z obowiązku szkolnego.

    Wszystko już było, to gadka zgredów, z których rzadko który potrafi przyznać sobie drugie życie w internetowe Wojnie o Tron.
    Walka z fantasmagorią zbawienia? Plączesz się w zeznaniach ateisto!

    Nawet niskiego rzędu urząd chiński był obsadzany zwycięzcami w konkursie. I dla tego cmentarz mojego teścia i teściowej jest pokryty chińskim kamieniem.

    A Barcelona jest duszona przez miliony turystów.
    Byłem młody i dobrze się zapowiadający.
    A teraz jestem przewijany.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZJaThhR91pE

  144. @Tanaka
    24 lipca o godz. 9:36

    Ponoć Polska wyraziła zainteresowanie udziałem w misji wojskowego pilnowania cieśniny Ormuz przed atakami Iranu.

    No cóż, osiołek trojański wierznąć musi, choćby symbolicznie bo na więcej nie stać.

    Zaraz obok, na łamach, „starszy analityk ds. bezpieczeństwa” pomstuje na morskie zbójectwo Iranu i na „blokowanie przez Iran” cieśniny Ormuz (?!?!?!). Bo Iran, powołując się na wątpliwe zasady prawne zatrzymał brytyjski tankowiec. Oczywiście zatrzymanie tankowca z irańską ropą przez UK i Gibraltar, na podstawie wysoce wątpliwych zasad prawnych zbójectwem nie jest. Bo co złego to nie my!!!!

  145. @ mag
    24 lipca o godz. 11:52

    Herstoryk
    Ech, Lizbona.

    Gorąco polecam!!! Dla nas, jedno z najbardziej czarujących miast, obok Isfahanu i Singapuru. Coś jak Paryż, tylko bez francuskiego nadęcia. Najlepsza wczesną wiosną i jesienią, gdy mniej turystów.

  146. W temacie cmentarnym, na Sumatrze wieśniacy (chrześcijanie), budują umarłym mauzolea na swych polach. Wierzą, że przodkowie będą chronić plony.

  147. W Ugandzie wieśniacy chowają swoich zmarłych na własnym polu, ale miejsce zaznaczają tylko posadzeniem drzewa, aby nigdy tam nic nie budować. Sam grób i zmarły idzie w zapomnienie, tylko pamięć o niezakłócaniu spokoju trwa, bo niepokojone duchy zmarłych mogą szkodzić żyjącym.

  148. @Nefer
    24 lipca o godz. 12:59

    Kto umieszcza termometr na nasłonecznionej ścianie? 😯
    Dobrze, że nie jest czarna 🙄
    U mnie w prawdziwym cieniu tylko +33, w Genewie +37, w Bazylei +38…

  149. A tak w ogole, na temat wstepniaka, co wlasnie przeczytalem i pare wpisow. Jestem zdania odmiennego niz uczestnicy bloga tego. I zaznaczam, nie mam tu zamiar o broszce Broszki pisac, aby posadzonym nie byc o misogonism czy podobne.

    Wybor Broszki uwazam za szczesliwy. Uwazam, wszyscy nadwislanscy EU parlamentarzysci powinni byc avatar Broszki. Dobrze ze wielu/e jest, ale nie wszyscy (beeee). Nic to wspolnego z gender albo sexem ma. Pozycje moja motywuje (radosc z Broszki) nizej.

    Szwecja placi do EU 29/39 miliardow Skr. Ostatnie siedem lat. Jest najwyzszy w calym EU. Jestem zainteresowany (jak ponad 80% tutejszych wyborcow) zmniejszyc ta sume. Tak glosowalem. Nowy budget od roku 2021 (glosowany/zdecydowany) w pazdzierniku, zalezec bedzie rowniez od intelektualnej sily Broszek i broszkopodobnych, i umiejetnosci. Prawdopodobnie daloby wyznaczyc, funkcja scisle dyskretna (matematyka) zaleznosc, ile pieniedzy otrzymaja w nowej perspektywie budzetowej zebracy netto od platnikow netto. Jest rzecza niewatpliwa, sila Broszek intelektualna jest odwrotnie prop do wysokosci oplat. Znaczy osly nadwislanskie, im wiecej tym korzystniej. Na leb mieszkanca Szw jest 182,6 €uro/rok. Nie znaczy to oczywiscie, cala summa bylaby dla mnie. Ale dobrzeby bylo zeby czesc byla. Statystycznie. I bedzie.

    Dzieki Tobie niech beda Broszka i broszkopodobne/broszkopodobni dzieki.

    Dla jasnosci daje dane platnikow netto w €uro (na leb znaczy perkapita) niemowlaki wliczajac.
    Szwecja 182,6
    Hollandia 163,5
    Dania 148,6
    Niemcy 142
    Belgia 119,7
    WlkBryt 106,4
    Austria 104,9
    Finowie 95,9
    Francja 94,6
    Luxemburg 69,5
    Wlosi 64,8

    Dla jasnosci daje zebrakow netto w kolejnosci na leb wysokosci, znaczy perkapita, ale bez sum bo mnie nie chce kopiowac. Chetni na wlasna raczke w Eurostat.
    Litwa, Wegry, Grecja, Estonia, Portugal, Czechy, Slowacja, Polska.
    Kazdy Polak na leb dostaje 296,3 €uro z czego wiekszosc idzie na Nadwislanski Kosciolek, zwany KK. Bo to jest demokracja Nadwislanczycy.

    Ja rozumiem jednoczesnie, Szanowna Blogosfera zdanie moze miec odmienne. Kazdy moze miec jakies zdanie. Moje koty tez maja. Dwa.

    Jezeli rozchodzi o temperatury, to jest aktualnie 25Celsjuszow, a sluchy chodza, moze byc nawet 28Celsjuszow. Deszcze kropia nocami kwiatki i krzaczki. Drugi pokos siana zebrany. Jak dobrze pojdzie to beda cztery tego roku u chlopstwa okolicznego.

    pzdr Seleuk

    udajac na konferencje z sasiadem, co ma dwoch katolikow na dachu. I nadmiar piwa. „Katolik na goracym dachu” moze byc hitem literackim ten seson teatralny.

  150. Tobermory
    24 lipca o godz. 13:10

    Nikt. Odkleił się od okna, znalazłam na parapecie. Specjalnie położyłam na słońcu na podłodze tarasu żeby zobaczyć dokąd dojdzie. I teraz znowu na parapecie schowany pod dachem. W cieniu było +35 jakieś 2 godziny temu.

    Gdyby mnie ktoś szukał to latam między pralką a ogrodem bo wszystko, nawet grube i ciężkie, schnie w 10 minut…

    PS Jak będziesz miał czas to daj znać jak tam po zdjęciu gipsu

  151. seleuk|os|
    24 lipca o godz. 13:19

    Nu, masz swoją szwedzką rację w sprawie siły Broszki. Im mniej tym lepiej w Szwecji a im więcej tym lepiej nad Wisłą. Mówię o bozi. Bozia chroni przed niekonsekrowanym pedofilem co Polskę atakuje pod postacią LGBT.

    udajac na konferencje z sasiadem, co ma dwoch katolikow na dachu. I nadmiar piwa. „Katolik na goracym dachu” moze byc hitem literackim ten seson teatralny.

    W zasadzie tak, ale:
    A. katolik powinien być na gorącym blaszanym dachu. Jest na blaszanym?
    B. katolik na gorącym blaszanym dachu powinien być goły. Jest goły?

    Z tym, że jak jest goły, to nie wiadomo, czy będzie hit. Znając warunki nadwiślańskiej gołoledzi, goły nie oznacza zaraz, że wystarczająco ładny. Raczej wystarczająco nieładny, co podważa atrakcję teatralnego hitu.

  152. Michalik: piekło, niebo i inne szatany
    O wyborach i biskupach.

  153. Nefer
    24 lipca o godz. 12:59

    dobryjezuanaszpanie…

    Tak jest, ale stłucz pan termometr, to co, hę?
    Stłucze pani i pani będzie zadowolona.

  154. Herstoryk
    24 lipca o godz. 12:32

    @ mag
    24 lipca o godz. 11:52

    Herstoryk
    Ech, Lizbona.

    Gorąco polecam!!! Dla nas, jedno z najbardziej czarujących miast, obok Isfahanu i Singapuru. Coś jak Paryż, tylko bez francuskiego nadęcia.

    Tak jest, tylko że w najpiękniejszej strefie miasta, między fantastyczną architekturą a wodą jest okropna, podwójna i wielopasmowa w każdym kierunku szosa, płot, tory tramwajowe, płot, tory kolejowe, płot i tak dalej. Krótko mówiąc: bolesna męka.

  155. Do wszystkich

    Kolega @Bar Norte bloguący jeszcze wtedy w podróży nim zachwycił się napojem podawanym przez baristę wdepnął do San Sebastian i w plebiscycie na cudowne miasto właśnie baskijską perłę zachwalał.

    O Lizbonie zeznawał , że opędzał się od Ukraińców ciekawych:
    Fado chocesz?

    ***

    Jestem przekonany, że z niemieckiego i z francuskiego idzie tłumaczenie na polski wolski, iż przodujący w PKB kraj Unii już został podniesiony z ruiny i za to mu się należą stołki trzeciorzędne oraz cięcie we wsparciu finansowym.

    Nie musicie przyjmować uciekających przed bombami.
    A my musimy nakarmić przygarniętych przez Angelę.

    https://www.youtube.com/watch?v=2LuGzwNy2ws

    Tylko przyszywany Szwed ma jasność, że politykę międzynarodową uprawia się podlewając ją pieniędzmi a nie Słowem Pańskim i homilią.

  156. Termometr zdążył ostygnąć na parapecie pod dachem

    https://photos.app.goo.gl/zHTqcNtLSqhaRAiK8

    Eurostar do Londynu się roztopił i stoi w szczerym polu bez klimatyzacji, to ja już wolę być w domu :/

  157. @Nefer
    24 lipca o godz. 13:22

    Termometr na chwilę do lodówki, a zobaczysz, jak ci wychłódnie 😉
    Jak po zdjęciu gipsu?
    Jak świeżo po złamaniu albo nawet gorzej 🙁
    7 tygodni nieużywania ścięgien, wiązań, kości i co tam jeszcze w tej kostce, pięcie i okolicach się znajduje, daje boleśnie o sobie znać przy próbach pełnego obciążenia 🙁
    Ale nic to. Kość się zrosła, a syndesmoza (więzozrost) podobno nieuszkodzona, co jest bardzo ważne i korzystne w tym całym nieszczęściu, więc kuśtykam bez kul, nie przewracam się, mam wolne ręce i bardzo sympatycznego fizjoterapeutę, idzie ku dobremu, 😎
    Kopytka za poradą terapeuty moczę w wodzie morskiej: 250 g soli z sycylijskiej saliny (wiedziałem, że się kiedyś przyda 😎 ) na 6 litrów zimnej wody, trzymam stopy w roztworze, aż się woda zagrzeje do temperatury wyższej niż pokojowa. Potem pozwalam jej ostygnąć i znowu… Bardzo przyjemne na ten upał.

  158. Blondynki z Polski studiujące w Portugali mają ciekawe życie i rozpraszają kolegów. Dochodzi do złamania regulaminu studiów i pokuta jest odbywana w wieży:

    https://pt.wikipedia.org/wiki/Universidade_de_Coimbra#/media/Ficheiro:Coimbra_December_2011-12.jpg

  159. Zeby niebylo, ja z palca wysysam, o nowym budget EU na lata 21/27 (na Günther Oettinger powoluje). Nowa budgetowa perspektyw link daje, co jest linia przewodnia dla nowego budgetu. Dla Parlamentu i Rady Ministrow EU (oba decysyjne organa w sprawie tej najdelikatnejszej).
    https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/regulation-governance-framework-budgetary-instrument-convergence-and-competitiveness-euro-area_en.pdf

    Jakby kto domagal (leniuch co czytac nie chce) to moge streszczenie dac. Szwecji nie obowiazuje, bo Szwecja nie jest €uro. Szw nie jest rowniez tzw Mechanism Wymiany Kursow. Kraje Nordyckie zawetuja (stan na dzis) podwyzki oplat. Ustalony w Radzie Nordyckiej decyzja trzech (a nawet czterech jakby kto pytal, co placa). Szwecja spelnia wszystkie warunki €urostrefy ale nie bedzie wspolpracowac, jak wiecej pieniedzy. Dania ma w umowie asociacyjnej zwolnienie z €uro. Na zawsze, jak chce. Finlandia jest €uro. Wszystkie mozliwosci obstawione. Plus Holendrzy zdecydowani (stan na dzis).

    Na razie nie wiadomo kto bedzie nastepnym budget komisarzem, za Günther Oettinger. Ale to zmieni nieduzo, jakby nawet niejaki Kaczynski zostal, albo biskup Jedraszewski (nazwiskowa pomylka mozliwa) czy Rydzyk niejaki lojciec. To jest tzw polityka antyBroszka. 😎 przez niektorych pismakow nazywana austerity

    Tanaka

    Katoliki na dachu Martin zmieniaja dachowki wypalane, pape podkladowa w dwoch warstwach plus listwy drzewnianne podkladowe na krzyz. Dach nie jest blaszany, a katoliki odziane sa ubraniem roboczym dlugonogawicowym. Tzw sutanna budowlana. Ale piwko ze mna obalili. Ja mam chec na moj dach (druga polowke) ich tez wpakowac.

    pzdr Seleukos

  160. Dodac moge. To jest praktyczny dokument (zalinkowany) dla tzw Europy dwoch predkosci (Macron i dawna ALDE iniciatywa). S

  161. Tobermory
    24 lipca o godz. 14:52

    Au. Niby śmichu chichu piszesz a jednak przykro. Mam nadzieję że pójdzie ku dobremu, o własnych siłach, szybko i bez komplikacji, szczerze życzę.

    Ja się zastanawiam się jak teraz zrobić sobie harakiri, prasując czy smażąc?

    Znikam tymczasem, jeśli mnie za długo nie będzie znaczy wyparowałam.

  162. @mag, @tejot
    24 lipca o godz. 13:51
    Nadal jednak jest dla mnie zagadką powrót syna/córki marnotrawnego/ej na partyjne łono PIS. Czy decyduje o tym cyniczne wyrachowanie, a więc żądza władzy i związane z nią profity (patrz: Bielan), czy nieumiejętność poradzenia sobie w codziennym poza politycznym życiu? Poncyliusz, Kowal, Hofman jednak sobie poradzili. Poszli w biznesy albo w karierę uniwersytecką.

    Słusznie porównałaś to partyjne zaczadzenie do sekty religijnej. Skoro Jim Jones mógł zawładnąc wyobraźnią 800 ludzi i skłonić ich do popełnienia zbiorowego samobójstwa to znaczy, że natura ludzka jest zagadkowa i niezbadana. Jak z każdego nałogu trudno jest się wyzwolić i tylko silniejszym to się udaje. Poza tym myślę, że tak jak inne ssaki (np.: wilki) jesteśmy przystosowani genetycznie do życia w stadzie w strukturze hierarchicznej, bo daję ona lepsze szanse przeżycia. Przeglądałem książkę „Mnich” T.Bartosia o tym m.in. jak trudno jest porzucić zakon i myślę, że jest to dobra analogia. Niektórzy nawet tracą „wiarę”, ale tkwią w strukturze bo nie wyobrażają sobie świata na zewnątrz ( brak zawodu, bezpieczeństwo wewnątrz etc. )
    Bartoś poradził sobie podobnie do wymienionych: Poncyliusz, Kowal, Hofman.

    Ten temat wydaje się być interesującym i pewnie jacyś naukowcy mogliby to przebadać, bo materiał badawczy leży przed nami. W US jest taki senator Lindsey Graham, który w kampanii wyborczej wyzywał Trampa od najgorszych, a teraz jest jego zaprzysięgłym zwolennikiem. Wywiad z senatorem Grahamem z 2016 Dosyć śmieszny z perspektywy.

  163. Pomyłka powyżej – nie ten blog . Przepraszam.

  164. @Nefer
    24 lipca o godz. 15:34

    Jak zrobić harakiri?
    Kup 5 kg moreli i smaż konfitury 😎

    Dzięki za dobre życzenia 🙂 Jest lepiej, powoli, ale lepiej.
    Gips wziąłem na pamiątkę do rodzinnej kolekcji 😉

  165. @seleuk|os|

    Ci co potrafią czytać, to dawno przeczytali.
    Również końcowe fragmenty udostępniane drobnym drukiem.

    Tych co nie zrozumieli zmyło.
    Nie ma poza Polską antyBroszyzmu.
    Zdanie przeciwne jest kryptoreklamą czyli reklamą pytającą:
    do 500 000 nie umiesz liczyć?

    Megalomania nie jest pandemią a jej ogniska większość Europejczyków ma w nosie tworzącym z zatokami jeden organ.

    Nudzący się publicyści z bożej łaski dostrzegli niewłaściwych w niewłaściwych miejscach zachowujących się niewłaściwie dopiero wtedy gdy nie załapali się na wstydowe.

    Jeden taki rozgarnięty załapał się na bank w którym liczą się ludzie. Nie będę tego tłumaczył na polonusowo nasze.

    2019 po rzymskim spisie za niewiele miesięcy będzie spis Polek i Polaków.
    Sieciowy.

    Zagraniczni Polscy lekarze Polski kierowani dumą, poproszą Kłamcz uszka Mateuszka o skromne wsparcie refundujące roaming po akcie ubranego w błazeńskie szaty sieciowego spisania się. Gdybym z mienił przydomek, to nie z tego powodu. Mój pesel zaczyna się 440722 i żadzne pranie nie zmyje mego przechlapanego.

    Najbardziej zorientowaną w sprawach międzynarodowych w mojej rodzinie jest osoba będąca serafitką.
    W jednym ze spisów narodowych brałem udział. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Kto w słowniku zawodów umiał wówczas znaleźć h.o.le.w.k.a.r.z.a, ten dzisiaj opiekuje się wnukami nie wymagającymi wsparcia w (czytaniu) euro(dokumentów). O pozostałych troszczy się gugiel obuty w cholewy.

    Dobra zmiana przed zabłyśnięciem ponownym Gwiazdki powoła specjalną służbę cybernetyczną tropiącą drugi sort i gdy znów zmienię przydomek, to nie z tego.

    Gdy mowa o nierozumieniu, o prostactwie i chamstwie to nie ma mowy o winie polskiego inteligenta. Bo to wszystko zrobiły niemiaszki i roszczeniowcy spod 447.

    Kazimierz Kożniewski ( komunista! ) opisał to w Listach do Pani Z.

    Polski inteligent się nie poddaje.
    On podnosi ręce dając świadectwo swojej niewinności.

    Panie Fernando! Nie bądź pan taki sztywny!

    https://www.youtube.com/watch?v=v0jgya7Ck4s

  166. Pranie mi się dziś upiekło. Teraz stygnie w domu.
    Wyszedłem na dwór, aby je zebrać, a tam żar bucha jak z piekarnika, w cieniu wiatr gorący i suchy jak na pustyni. Trawniki wykruszają się powoli 🙁

  167. Tobermory
    24 lipca o godz. 9:51

    @Tanaka
    24 lipca o godz. 9:36

    Trzeba będzie kogoś nająć?

    Trzeba będzie. Miejscowych. Znaczy – Irańczyków. Inaczej nasi potoną, albo im kto na okręty wlezie i zabierze.

    Od piątku do dzisiaj rano gościłem jednego obejrzyświata i globtrotyla z Jokohamy. Miał na imię Tamaki, a ja mu ciągle mówiłem… Tanaka

    Aaaaa…, bo to kuzun, znaczy Stasiek! To pozdrawiaj!

  168. mantyka
    24 lipca o godz. 16:13

    Musze uznac, wiele Twoich zdan nie rozumiem. Choc wszystkie slowa rozumiem. Caly wpis do mnie tak (chyba) jednak zrozumialem. Tak mnie wydaje. Wera Gran nie znalem. Dziekuje, bardzo mnie podobala. Przed wsyzstkim moglem zrozumiec caly text. Rzadko spotykana u pl piosenkarek. Przynajmniej na jutupku. Chyba to nazywa dykcja (???). Poslucham innych WG.

    Co do Fernando, to chyba nie jestem/bylem. Jako zakonczenie Twojej dedykacji do mnie, w nastroju ogolnym i wymowie. Nigdy nie bylem, co zaluje szczerze. Wiekszosc Pan co spotkalem/spotykam bylo/jest tak. Chyba mam szczegolna predyspozycje (superpozycja). Mam nadzieje nie jestes jesczce tak STARUSZEK, zeby nie zrozumiec Od (nie)Fernando

    https://www.youtube.com/watch?v=b-I2s5zRbHg.

    Czy Listy do Pani Z nie napisal M.Brandys (tez komunista)? Moge mylic, juz nie pamietam.

    pzdr seleuk

  169. @seleuk|os|
    24 lipca o godz. 17:07

    mantyka
    Musze uznac, wiele Twoich zdan nie rozumiem

    To jest nas już dwóch 😉

  170. A propos pani Szydło, to spotkałem się z opinią, że to nawet lepiej, iż nie zna języków obcych. Będzie mniej wstydu.

  171. Tanaka
    24 lipca o godz. 17:04

    A na tej wideopocztówce ok 09:00 minuty jest zdaje się inny Twój kuzyn:

    https://www.youtube.com/watch?v=lVPLIuBy9CY

    Zażywna familia.

  172. Tobermory
    24 lipca o godz. 17:46

    Nie zna, ale się spodziewa. Dlatego się jej należy.

  173. Mantyka
    @seleuk(os) ma rację. Listy do pani Z. napisał Kazimierz Brandys.
    Vera Gran, o której wspominasz, to nie tylko wielka artystka, ale i tragiczna postać. Przylgnęła do niej łatka, a raczej łata, głównie dzięki opinii/pomówieniom Szpilmana, konfidentki w getcie, jakoby dzięki czemu ocalała. Jej losy, uważam wiarygodnie, opisała Agata Tuszyńska. Synowie Szpilmana wytoczyli pisarce proces o zniesławienie ich ojca.
    Wera Gran i „Ciemna jest noc” – https://www.youtube.com/watch?v=-ZMpsGZtP58
    @Tobermory
    Jest nas już troje.

  174. Bogatych stać na przyznanie, że nie rozumieją.
    Skromni wskazują czego nie rozumieją.

    Pieśń o Fernando jest hymnem kobiecości.

    Joachim Brudziński mając zapewnioną wysoką emeryturę rzeknie
    Jarosławowi Kaczyńskiemu :
    To nie miał być miłość. To miał być interes.

    Piszę rozmowy z samym sobą.
    Bo słucham, oglądam i czytam co innego.
    I tak już dekadę.

    O Wierze Gran pisałem wielokrotnie.

    Cieszę się, że przelecieliście dzisiejsze moje komentarze bez szwanku.

    Wychodzi na staruszkowe, tylko trzeba poczekać.
    Wciąż przypominam: każda klawiatura ma PgDn.

    A na bezskuteczne uzdrawianie Mauro Rossiego i innych oszołomów to macie czas, siłę i zdrowie. I niech wam się nie psuje.

    Klikalność to są Pany!

  175. Mauro Rossi to jest mendziarz i niedojda z innego bloga (Passent) pare razy czytalem. Nikomu nie zalecam. Nawet najgorszym. Nie wiem kto z takim moze polemizowac(???). Czy polemizowac, uzdrawiac Mauro jest synonim „kopac z koniem” w nowoczesny polski? To jest pytanie do ogolnosci, nie tylko do Mantyka. Klikalnosc (linki po prawej stronie) to sa Pany (kasa z gugla).

    Ja lubie czytac Twoje wpisy Mantyka. Sa troche dla mnie jak kenning(i) czy heiti.

    pzdr Seleuk

  176. Tobermory
    24 lipca o godz. 15:48

    😀 aż się na głos roześmiałam, to znaczy
    Jezus 😵

    Ja dzisiaj piekłam pranie ale co zaoszczędziłam prądu na suszarce to poszło w wentylator, taka ochrona klimatu :/

    seleuk|os|
    24 lipca o godz. 19:13

    Ten tam próbuje czasem coś do mnie powiedzieć na EP ale jak 5 lat temu poinformowałam że nie czytam, nie polemizuję i przewijam tak się tego trzymam, szkoda czasu, nie mam nic innego do roboty może jak się właśnie z koniem kopać, na psa urok.

    scrambler

    Ptaszki dostały drugą miskę z wodą. Dzisiaj sroka z jednej a gołąb z drugiej, tylko coś maluchów nie widać, trzęsły się po krzakach ale żeby pić albo jeszcze kąpiel może to nie. Ale jak pańcia tam i nazad po ICH ogrodzie paraduje nie wiedzieć czego to może obrażone.

    Tanaka

    Sam się rozleciał (ten termometr) nie dość że się odkleił to teraz w środku lata dookoła. Przegrzał się czy co?

  177. scrambler
    24 lipca o godz. 17:50

    Tanaka
    24 lipca o godz. 17:04

    A na tej wideopocztówce ok 09:00 minuty jest zdaje się inny Twój kuzyn:
    https://www.youtube.com/watch?v=lVPLIuBy9CY
    Zażywna familia.

    A, nie, nie. To nie kuzyn. To ja.
    Przy takich rytmach to nie da się być niezażywnym. To widać.

  178. Pani @Nefer być zapożyczyła rodzaj określenia jakiego użyłem dla zacytowania spięcia podpitych badylarzy PRL.

    Niech powie cham! Niech powie gnój! Ale jakiś taki to ja sobie wypraszam.

    Pamiętam; że Pani @Nefer zapowiedziała odcięcie syna od komputera. Czasy się zmieniły. Jedna duża kieszeń spodni pomieści ruter i smartfon, a LTE to nawet surowy zwalisty ojciec nie stłumi.

    Lubię osoby zdecydowane i umiejące przewijać tak jak ten tam zaleca.

  179. mantyka
    24 lipca o godz. 20:04

    Zaraz per pani. A poza tym dzięki za powyższe bo mi umkło.

  180. Sabine w piżamie i pogoda na jutro (hint – będzie cieplej niż dziś)

    https://photos.app.goo.gl/zHTqcNtLSqhaRAiK8

  181. Ja znów nie wiadomo co i po co.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nefertiti

    Jeszua Ha Nocri dostał pejczem, aby wiedział, że trzeba się zwracać:

    Namiestniku!

    A zapach róż nie przestawał dręczyć.

    KaPeWu? aka Komu potrzebne wyjaśnienia?
    aka = also know as

  182. ***

    Nie wiem czy u Tanaki linkowałem filmik z inną moją sympatią.
    Uprzedzam i ż nie jest to pure fado, a wykonawczyni ma za sobą skuteczną naukę śpiewu operowego.

    Wera Gran była nagrywana w czasach gdy nie było tak, że każdy wyjec ma studio.

    Wzbogacanie fado o kontrabas.

    https://www.youtube.com/watch?v=udCMsUqMf3U&index=487&list=PL160F4E6303E65ED6

    ***

    Egzegeza pisze się …

  183. Fragmenty o Jeszua Ha Nocri należą do wyjątkowo przeze mnie ulubionych:)
    Migreny miewam czasem, mycie rąk nie pomaga

    faktycznie niepotrzebne

  184. Tanaka
    24 lipca o godz. 20:03

    No pacz Pan! Właśnie takie miałem pierwsze wrażenie tzw wzrokowe, okazuje się skojarzenie tele i patyczne.
    Swoją drogą jakże fascynujące są te inne kręgi kulturowe.
    A taki np Jajosław z Żelkoborza kojarzy z afrykańskim państwem na G wyłącznie obrót handlowy orzeszkami ziemnymi. Może nawet drogą nabycia.
    A tam w Gambii to przeca był +350 lat temu prawie nasz – bo kurlandzki – przyczółek imperialno kolonialny na Czarnym Lądzie. Za kałużą też zaczynali od zakupu wysepki od tubylców. Albo mieli więcej szklanych paciorków, albo za mało wody na drogę powrotną. Zostać musieli.
    Tak, że wiesz… nigdzie nie zakamuflujesz się na wakacyjnych pohulankach, nawet w bruździe orzeszków ziemnych w Gambii.

  185. @seleuk|os|

    Egzegeza piszę się.

    Poczekadełko:

    https://www.youtube.com/watch?v=fPt1kzewBVw&feature=related

  186. scrambler
    24 lipca o godz. 20:51

    nigdzie nie zakamuflujesz się na wakacyjnych pohulankach, nawet w bruździe orzeszków ziemnych w Gambii.

    Tak, bo hulający jestem.
    Ta pani co jej się termometr rozpuścił, potwierdzi.
    Że nawet w bruździe się nie zakamufluję. Już mi babcia mówiła: wnusiu, nie bruździj!
    Ale temu Jajosłabemu i tak brużdżę. Jako i my bruździmy.
    Przyczółków to mieliśmy wiele: kurlandzki, hamerykański, Santo Domingo weźmy oraz dzikopolny. Albo taki przyczółek warecko-magnuszewski z czerniakowskim i odrzańskim,
    Jacyś tacy przyczółkowi jesteśmy.
    Dlatego dziatki ojca w czółko całują, od czego ma bruzdę dotykową. Albo odwrotnie.
    No i jest powiedziane: czołem chłopaki!

    A te rytmy to mam w tak zwanych żyłach.

  187. Tanaka
    24 lipca o godz. 21:53

    był taki jeden buszujący w zbożu, teraz jest brużdżący w rytmach. I odwrotnie.
    W końcu powiedziane jest i zapisane:
    Daj, ać ja pobrużdżę, a ty poczytaj.
    Albo jakoś tak…
    … tak się zastanawiam, czy salazarek żoliborski już zaplanował, kiedy zwrócimy się o zwrot mienia pokurlandzkiego plus rekompensaty za 3 i pół wieku… hoho! to będzie ze dwa tankowce oleju z orzeszków ziemnych. Należy się. A poseł Mularczyk uzasadnienie wyrzeźbi, fachura.

  188. Ten pan co to mówi że ta pani mówi że jej się termometr rozpuścił to on się z góry patrzy. Bo wyższy 😉

    ***

    Awww, Rutger Hauer 🙁
    Nie Francuz ale oko mi się zawsze złamało

  189. Nefer
    24 lipca o godz. 14:41

    Termometr zdążył ostygnąć na parapecie pod dachem

    Czy to się odbyło w takim trybie?

    https://www.dalipaintings.com/melting-watch.jsp

  190. Nefer
    24 lipca o godz. 22:29

    Ale ta pani posiada koturna!
    I się nim chwaliła razy kilka.

  191. Nefer
    24 lipca o godz. 22:29

    Awww, Rutger Hauer

    Ogólnie, to on grzeczny nie był. na przykład u Sylwestra Stallone’a. Albo nie był w „Łowcy adroidów”. Oj, nie był.
    https://www.filmweb.pl/video/Zwiastun/nr+4+wersja+%22Final+Cut%22-35612

    Ale twarz do rzeźbienia miał dobrą.

  192. Tanaka
    24 lipca o godz. 22:51

    Nie mylić z kołtunem.

    ***
    Wybitny aktor, szkoda. Zresztą wolę szwarccharaktery.

    Dosyć moich popisów na dziś, ukłony 🙂

  193. @scrambler
    Wrócę jeszcze do tego linka co podałeś i dlaczego uważam go za nierzetelny. Tu jest, pod hasłem Climate trends zapis temperatur od 1910 roku i wyraźnie na nim widać, że to co pisała ta pani jest manipulacją. Sporo osób tutaj uważa, że global warming to bzdura bo zawsze było gorąco. No i szukają argumentów.
    Poza tym przepraszam za przekręcenie twojego nicka.

  194. Nefer
    24 lipca o godz. 23:09

    Z ukłonem, w podobną udaję się stronę 🙂

  195. Ewa-Joanna
    24 lipca o godz. 23:25

    Nick to drobiazg. Nie jestem zwolennikiem szukania argumentów tam, gdzie ich być nie może. Zaciekawiła mnie zgłoszona przez Ciebie wątpliwość co do rzetelności zestawienia pomiarów. Śledztwo w toku, czyli jest śledziona. Ta sytuacja.

  196. mantyka
    24 lipca o godz. 21:40

    Rano teraz wstalem i czytam. Troszke mnie nastraszyles, choc ja niebardzo bojazliwy. Ja exegesa (hermeneutyka czy to samo ???) mam troszke na krzywy bakier. Tu na tym blogu bylo kiedys paru co cytatami puszczali na 20wpisow albo lepiej. Dziennie. Jak jeden dal cytat KleofasaKajfasa 30:58 to drugi JanaValeriana walnal 35:2, powrotnie. To tamten KleofasaEpidiasa. Drugi w leb TimoteusemZenobiusem walnal. Plus objasnienia dawali (hermeneutyka rozumkow swoich), ksiazke z cytatami w reku trzymajac. Tak mogli caly dzien, onanisci exegesowac siebie. Raz dalem Seleuka z Tarsu Pismo do Koryntian (dwojke chyba) dla uspokojenia, ale nic nie pomoglo Mantyka. Nic. „puszczali sobie pszczole, na dupe gole” dalej. Nabralem podejrzliwosc i bezwatpliwosc jednoczesnej, maja jaka sexradosc z owadem kolczastym chlopy bez miodu. Dlatego Pismo o Sasiadce do Koryntian dalem i mezach dojrzalych, co ja odwiedzali Sasiadke. W swiezym przekladzie. Nie pomoglo nic.

    Link z pseudoGomulka doskonaly. Ty masz duzo doskonalych linkow Mantyka. WeraGran mnie do snu lulala. Ja Gomulke pamietam, chyba grunwaldzke pola on byl wtedy dogladal gospodarskim okiem. „Kazdy kartofel wiecej na hektar, kij w szprychy zachodnioniemieckiego imperialismu i rewisjonismu jest”. Cytat z pamieci Mantyka daje. A on mial w tv taki co nazywal Meclewski, z mucha, i tlumaczyl, znaczy Gomulke. Nie muche. Mam nadzieje Mantyka, Ty rozumiesz, majac tak ciezkie lata wczesnomlodziencze, chwilke potem emigrantem zostalem. Dobrze nastepca inne mial zalety, w sam razik, zeby emigracji praktyczne mozliwosc otworzyc. On byl alchemik, czarne zloto na Dulary przerabial. Ciagle niedobory byly, dularow i czarnego zlota, co u alchemikow w zwyczaju. To on byl podatny bardziej co gomulek meclewski. Przez te braki.

    Ja kiedys dluzszy text po polsku dalem, z tlumaczeniem co poeta mial na mysli. Inaczej nikt nie wiedzial. Znaczy przypisy dalem, to jeden nieboszczyk literacko obyly, bardzo pochwalil mnie. Bo niewikipedyczne rzeczy byly, w exegesie. Jakiniejaki czas potem, drugi nieboszczyk obyly w drugich dziedzinach, tchorzem mnie nazwal. Kiedy „co poeta mial na mysli” probowalem napisac niewikipedyczne.

    Zostalem opuszczony Mantyka. Z ulga moja, swiat o mnie zapomnial. Niedobraczki do siebie wrocily. Tam Niedobraczkow brakuje, w Stockholm. Z paroma misiami pluszowymi, Moja do Stockholm udala. Tam musi misiow brakuje, a Elena dasa, w tym samym miescie siedzac. Co daje mnie szanse, na pastwe zywiolu rzucic niepodzielnie bezwlocznie.

    Mam nadzieje Twoja exegesa bezbolesnie przebrnac, jak wroce od zywiolu.

    Pzdr Seleukos, ale nie z Tarsu i przy kaffce porannej bedacy.

  197. Rutger Hauer i ‚nasza’ Joanna Pacula w ‚Ucieczce z Sobiboru’ (1987).
    Polecam, kto nie widzial.

  198. @seleuk|os|

    O agencie 33

    W ciągu obrazów jakie przewijają się podczas telewizyjnych kilkugodzinnych relacji z Le Tour zdarza się kłopot śmigłowca oraz kłopot motocykla z tunelem lub z dachem ( zwykle betonowym ) zwisającym ze zbocza góry. Po takim zboczu hulają Rolling Stones.

    Tak, czy owak, użyteczną bliskość z kolarzami może mieć tylko kamera umieszczona na śmigłowcu. W tunelu zarówno kolarze, jak i towarzyszące pojazdy mają zakaz rekonfiguracji. Tylko nieodpowiedzialny kolarz zmienia wtedy tor jazdy. Zmiana oświetlenia jest tak duża, że cała kolumna uważa.

    W Bułgarii miałem okazję przejechać tunelem ( jako pasażer ) tunelem, z którego wyjazd jest nad wjazdem.

    Po nieinwazyjnym przecięciu się strumyków wody w ogrodach Alhambry ten kolejowy tunel ma drugie miejsce. W ujęciu chronologicznym pierwszeństwo ma Piątka z ulicy barskiej Kazimierza Koźniewskiego czyli agenta 33. Dla Polaków wówczas przypisanych do ziemi stworzenie tunelu prowadzącego na Mariensztat było powodem do dumy. I jestem przekonany, że młodzieńcy z Barskiej sabotujący budowę Tunelu W-Z są prozodycznymi bohaterami moich warszawskich rówieśników.

    Technika tunelowego radzenia sobie z przeszkodami jest stara. Jest w Polsce tunel starszy od Tunelu W-Z w którym ostatnio byłem. Też poruszający młodzieńczą wyobraźnię.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tunel_schronowy_w_Strzy%C5%BCowie

    Kamera śmigłowca nad trasą Le Tour niekiedy wychwytuje wywierzyska sporych rzek. Oto w mieści ni stąd ni zowąd wśród budynków pojawia się rzeka. Nakryto część rzeki dla wygody ruchu.

    Tak postąpiono z koleją w Warszawie. Teraz od Żelaznej aż do skarpy wiślanej pociągi jadą w tunelu.

    Spotkałem upierdliwca, twierdzącego, że mamy w Polsce jeden tunel.
    Koło Miechowa i tamtędy kolej prowadzi do Kozłowa.

    Przepraszam za dalekie skutki nachalności mej pamięci z tym Koźniewskim. Niewątpliwie skleroza. Zwykle w okienku odrębnym sprawdzam nawet małe wątpliwości rodzaju Miariensztadt.

    Dalszy ciąg egzegezy pisze się …

  199. @act
    25 lipca o godz. 7:42

    Fajnie, że znowu jesteś i nie uciekaj. 🙂
    Oglądałem film, dawno już, pamięta Pacułę, ale nie zapamiętalem Hauera.
    Czyli widziałem, ale znowu pora. 😉

  200. Tanaka
    25 lipca o godz. 7:49

    Czas najwyzszy i dla mnie obejrzec ten film ponownie.
    To jeden z pierwszych filmow anglojezycznych, jakie widzialem po przybyciu
    na emigracje.
    Hauer dostal za te role rosyjskiego jenca Golden Globe Award.
    Z taka twarza nie mozna chyba nie zostac aktorem…

  201. @seleuk|os|

    Wplątanie egzegezy jest dalekim nawiązaniem do duetu @Bar Norte i @Mauro Rossi. Jest to dość długi wątek ( ta egzegeza ) w zakątku blogosfery odwiedzanym przez @Bar Norte.

    Człowiek ten odbył co najmniej jedną pielgrzymkę do miejsca odpoczynku jednego z apostołów w galicyjski mieście Santiago de Compostela. @Bar Norte, jeszcze we wcześniejszym wcieleniu blogowym wiele miejsca w swoich wpisach blogowych, a później w komentarzach na cudzych blogach kwestii prawdziwej historii o Jezusie i apostołach.

    Tę sztukę rozumienia @Bar Norte przeniósł na zgłębienie i popularyzację logiki procesu społecznego prowadzącej do osobliwej witryny strajk.eu

    Mimochodem człowiek ten, wyznający iż ma przymus pisania, rzuca takie uwagi: Szwajcaria jest nudna i Zobaczyć San Sebastian i umrzeć

    Ten pielgrzym camino, w sposób ukryty dla niewidzących pięter dna, chwali ośrodki opieki ewangelicznej karmiące i dające dach nad głową nie tylko pielgrzymom. Niekatolickie.

    Taką aktywistką – z zachowaniem proporcji – jest Kim Clijsters.

    ***

    Ci którzy ruszają z domu na niezabukowaną przygodę odradzałem wakacyjną Barcelonę.

    Ponoć życie jest podróżą.

    Maria Kempisty óswiadczył, że woli takie podróże podczas których codziennie wannę.

    http://antykwariat-torun.pl/pl/p/Cybernetyka-z-lotu-ptaka-Henryk-Greniewski%2C-Maria-Kempisty-1963/28188

    Le Tour jest procesem niezwykle niehigienicznym.

    http://antykwariat-torun.pl/pl/p/Cybernetyka-z-lotu-ptaka-Henryk-Greniewski%2C-Maria-Kempisty-1963/28188

    ***

    Czy znasz to:

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/117483/szumy-zlepy-ciagi

    ???

    Bez tego trudno przełknąć @mantykę, nawet rozgryzionego.

    Egzegezę rzekłem i wstydu osczędzam.
    Niemiec odniósł sukces w Barcelonie, ale miał łatwo, bo kolarzy od turystów oddzielały barierki.

    I chyba tego nie słyszał: (kataloński )

    https://www.youtube.com/watch?v=pxWJH-19m5o

    Dziękuje z uwagę.

  202. Cybernetykę można studiować na Wojskowej Akademii Technicznej przygotowującej polskich specjalistów nie popierających dobrej zmiany do wysłania na Marsa.

    Nie tylko Polska ma premiera fantastę.
    Proszę nie dokuczać Albionowi mającemu co najmniej dwa kłopoty.

  203. 25 lipca o godz. 8:21
    Act

    Hauer grał rolę Rosjanina – przywódcę buntu?
    Racja, z taką twarzą koniecznie do filmu trzeba

  204. @mantyka – okupant wielu nicków
    24 lipca o godz. 11:56
    Podobnie jak inni ( seleuk ) nie wszystko rozumiem, ale podoba mi się, a nawet myślę, że odbieram „ducha” przekazu 🙂

  205. mantyka
    25 lipca o godz. 7:48

    Kamery na helikopterach czy dronach dają obraz najplastyczniejszy. Najbardziej portretowy dają kamery na motocyklach.
    Tunel schronowy (chyba nie tunel jednak, tunel m wejście i wyście w różnych miejscach, ale to na marginesie), o którym wspominasz, chyba nie jest najstarszy w Polsce (obecnej). Jest kilka tuneli (kolejowych) na Dolnym Śląsku, w okolicach sudeckich. Jeszcze z czasów mocno przedwojennych.

    W jednym z nich (którego wejście ponoć zasypano) znajduje się cały pociąg pełen złota Adolfa Hitlera. Już zostało znalezione. Ale tak, że nie zostało. Jak to u nas.

    Tunel wyłącznie w jednym egzemplarzu w Polsce, to tunel pod Wisłą. W Gdańsku. Za kilka lat może być drugi – pod Odrą w Świnoujściu. Z tym, że tunel gdański składa się w istocie z dwóch tuneli, świnoujski będzie pojedynczy.

  206. Zaku!
    Pewnie miałbym coś do powiedzenia o potencjalnej księżej gospodyni, ale chwilowo nie jestem w formie. Pozdrawiam!

  207. Antonius
    25 lipca o godz. 10:19
    Pozdrawiam serdecznie i zdrowia życzę. Myślę o ewentualnym tekście wyłącznie na ten temat. Być może coś powstanie… na jesieni.

  208. @mantyka
    25 lipca o godz. 9:32
    Proszę nie dokuczać Albionowi mającemu co najmniej dwa kłopoty.
    Albion ma od wczoraj PM-a fizycznie trochę podobnego do prezydenta „zza kałuży”, który też ma skłonności do popu-lizmu (kojarzy się lollipop – nie pożywisz się, ale ładnie wygląda). Większość ma 3 głosową w parlamencie więc długiej kariery mu nie wróżę. Wysłuchałem buńczucznego wystąpienia inauguracyjnego przed Downing 10 i myślę, że ten styl może się Albiończykom nie podobać. Jeżeli pójdzie w „no deal” to torysi się zbuntują, a nowego dealu nie dostanie od Michela Barnier’a et consortes.

  209. Pogoda jak drut. Byle nas nie przegrzało. Jeśli trochę zepsuję wakacyjny nastrój i luzik, to przepraszam, ale wciąż mam w tyle głowy wydarzenia w Białymstoku i reakcje, które przerażają. Wystarczy poczytać w necie opinie nie tylko ciemnego ludu.
    ttps://natemat.pl/279483,bp-jerzy-samiec-po-marszu-rownosci-bog-nie-potrzebuje-kamieni

  210. A mnie nawet szkoda tej naszej Broszki, która dla tych kilkunastu tysięcy euro musi siedzieć na sali, nic nie rozumiejąc i ignorować drwiny innych parlamentarzystów. Co za poniżenie, jak to musi boleć naszą prowincjuszkę która zamierzała reformować Europę.
    A tam, w gospodarstwie ryczą krowy nie wydojone.

  211. https://gazetaplus.pl/3411/ks-lemanski-do-swoich-przelozonych-przeprosicie-pobitych-manifestantow/
    Przeciwko przemocy na białostockim Marszu Równości ostro zaprotestował ksiądz Wojciech Lemański. Napisał list na facebooku do do biskupa białostockiego, do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, do księdza Prymasa i do rzecznika Konferencji Episkopatu Polski.

    Czy do takiej obrony przed LGBT wzywaliście? A może zostaliście przez tych młodych ludzi źle zrozumiani? Czy skopanego przez osiłków chłopaka przeprosicie i weźmiecie w obronę, jak tego pracownika IKEI.? “Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. A burza może być śmiertelna w skutkach. Kto wtedy poprowadzi orszak pogrzebowy?

    Równie ostro sobotnie wydarzenia komentuje emerytowany już ksiądz Stanisław Walczak, znany ze swoich kazań w Niemczech, USA, Hiszpani i Polsce.

    „Antydemokratyczna partia wraz z biskupami, duchownymi i zabłąkanymi wiernymi, znajduje się obecnie w ferworze walki o absolutną władzę nad człowiekiem. Tym razem, obok tradycyjnych wrogów, dodali wroga nowego – LGBT. (…) I w ten sposób zamiast jednoczyć, budować mosty sieją zamęt, nienawiść, podziały oraz coraz bardziej odczuwalny – terror. Zgorszenie wywołane w Białymstoku jest tego dowodem: pośród „nabożnych modłów” rozległy się wrzaski nienawiści – jak w ogrodzie zoologicznym podczas rejwachu w klatce z szympansami. Nie po raz pierwszy tak się dzieje. Wiarę sprowadza się do poziomu istot jedynie człowieka przypominających”.

  212. @Mantyka

    Wlasnie wracajac z zmagan zywiolowych wsrod nienawistnych spojrzen mezow niedojrzalych a plazujacych wakacyjno, scisle polityczna nowine dostalem o Brexit. Do kompa. Bo jak WooHoo! takluje to mnie gromadka dziatwy otacza z mamusiami, a meze osamotnione plazuja.

    Jedyny czlonek gabinetu 10DowningSt’s jest Larry the Cat, pozycje zachowal. On ministerialna pozycje zachowal dzieki integralnosci wlasnej. Jedyny polityk formatu wiekszego, co Larry the Cat jakotako nieoponowal, naciskom poddajac, byl Barack Obama. A to acz i niechetnie bylo. To jest dowod najwyzszy, spojnosc pogladow stala, daje ciaglosc i przewidywalnosc w rzadzeniu panstwami. W tym wypadku dum(n)y Albion, nie mylic dum(m)y. Link daje
    https://www.bing.com/videos/search?q=Larry+the+Cat&qpvt=Larry+the+Cat&FORM=VDRE
    do politics for dummies. Zachodzi pytanie, czy Larry the Cat prime bedzie, po Borys. Albion Mantyka, Albion.

    Dawniej Tanaka napisal, dziecieciem „leb misiu urwal w kolysce bedac”. Mnie tak podobalo, przetlumaczylem Mojej tutejszo, co jakotako w antycznosciach jest biegla rowniez. Pomyslalem, to Ona teraz, do kolyski jadac, pare misiow wziela, do wszelki wypadek. Gdyby Nadia starozytnosciami miala zainteresowanie dziedziczne, wykazala znaczy.

    Wiadomosc Twoja Mantyka, ten bulgarski tunel, jest bardzo mnie interesujaca. To jest niekonwencionalnosc mysli projektanckiej. Kiedy Exodus z Exit moga bywac naprzemiennie. Niedaleko mnie taka droga byla. Teraz jest daleko. Po drodze asfaltowej auta dwukierunkowo pruly i pasmowo, nic na predkosci nie malejac. Gora, na moscie, statki pruly i wielomasztowe zaglowce, fale. Gapie na statkach, auta gapily, wielikokierunkowo prujace fale asfaltu poprzecznie.

    O rowerach wiem nieduzo, poza jeden co pod sufitem jest umieszcony garazowo. Na haku podwojnym. Ten rower, zakladam inne podobne sa, ma wade. On nic ten rower nie wie, nic, z gorki pod gorke, exodus z exit nie sa naprzemienne.

    Mirona poesji nie przepadlem (dawno), ale z Twoja odpowiedzialnosc Mantyka, zaloze konto, nieFacebuczne konto. Recensenty byly. Bo lubiemy czytac, My Seleuk, historie zawile. Co do poesia, mam inne favoryty. Zeby byloniebylo, calkiem jestem bezuczuciowy, daje Tobie Mantyka link. Czas i odleglosci miedzy, maja zawsze wartosc 1 (logiczna). Moze deTimoneda tez byc 1. Choc jezyk(a/ow) nie znam tamtejszych, daje link, z Twojej ulubionej okolicy
    https://www.youtube.com/watch?v=23dW3H9yFSU
    co ja lubie. Nizej jest ang translation, co mnie (osobiscie) lepiej idzie.

    pzdr seleukos

  213. @zetus1

    Nie wiem czy świadomie wstrzeliłeś się w 10.

    Nicki staruszek, guzdra, dwa soczki , zna.czek są zgłaszane jako zajęte przez kogoś innego. Cierpię na wielopostaciową schizofrenię blogową i nie pomaga stosowanie wciąż tego samego mocnego hasła oraz unikalnego w sieciowym świecie identyfikatora rutera.

    @mantyka zrodził się z nowym ruterem modelu FunBox2 dostarczonym mi przez Orange jako klientowi nie-biznesowemu. Zakładam, że ważni klienci tej tego telekomu mają rutery o większych umiejętnościach i sprawnościach. I nie wiem czy identyfikator rutera może być zhakowany.

    Do wojny cybernetycznej mnie nie wzięli, bo wszystkie moje wcielenia są zbyt otwarte i mocno gadatliwe.

    Wszyscy ( kiczowaty kwantyfikator, ale niezbędny ) jesteśmy adresami.
    I nie wystarcza świadomość, że człowiek to styl.

    Okupuję nicki nie mające szans na wolność.

    Będzie ciąg dalszy monologu. Dziękuję za podjęcie dialogu.

    Cz

  214. astra
    25 lipca o godz. 11:02

    A mąż? Też ryczy.

  215. @zetus1 25 lipca o godz. 10:51
    Albion ma od wczoraj PM-a fizycznie trochę podobnego do prezydenta „zza kałuży
    Pozwolę sobie zaprotestować. Pajac albioński różni się zasadniczo od pajaca amerykańskiego tym, że bardzo dobrze – oraz zabawnie! – mówi po albiońsku. Od albiońskiego pajaca można, jakby kto chciał, uczyć się tego języka.
    Od amerykańskiego pajaca niczego się nie można nauczyć gdyż zasób słów przeciętnego szympansa jest 5 razy większy.

  216. Antonius
    25 lipca o godz. 10:19

    Antoniusie, pozdrawiam 🙂

  217. zetus1
    25 lipca o godz. 10:51

    Obaj panowie mają specjalnie podobnego sortu fryzy na główkach. Czy to się przekłada na podobnego sortu zawartość? Mocne poszlaki wskazują, że tak.

  218. mag
    25 lipca o godz. 11:02

    Maguś:

    Po pierwsze, luterański biskup Samiec dobrze robi stając po stronie ofiar w Białymstoku.
    Po drugie, biskup luteranski Samiec mówi tak:
    Bóg potrzebuje rąk ludzi nie do rzucania kamieniami, a do czynów miłosierdzia, chce naszych ust nie do potępiania, a do obrony krzywdzonych

    W tej sytuacji konieczne jest rozstrzygnięcie, która z dwóch alternatyw jest prawdziwa:
    A. luterński biskup Samiec jest niezorientowany w sprawie Boga, który ściśle zaprzecza słowom biskupa o sobie. Osobiście morduje, mordy nakazuje i mordy sprawiają mu Absolutną przyjemność.
    W takiej sytuacji luterański biskup Samiec jest śmiesznym i żałosnym uzurpatorem w jednym.
    B. luterański biskup kłamie. Ma napisane ściśle przez Boga, co robi, ale twierdzi przeciwnie.
    W tej sytuacji jest uzurpatorem ponurym, realnym drabem.

    Stając po stronie ofiar, obojętnie w jakiej wersji, sprzeciwia się Bogu. Co może być miłe, okazuje się bowiem funkcjonalnym ateistą, humanistą i – w pewnej mierze, patrz zastrzeżenia wyżej – hipotetycznie porządnym człowiekiem.

  219. @zza kałuży
    25 lipca o godz. 12:09

    Zaiste vocabulary jakby szersze, ale styl lollipopowy. Cały czas patrząc na transmisję z zasiedlenia Downing 10, miałem wrażenie, że BoJo (Bodzio niespokrewniony z Eugeniuszem) znalazł się tam przypadkowo. Poza tym ta nagłość gratulacji z Waszyngtonu wskazuje na aprobatę gratulanta, a nie każda aprobata jest korzystna.
    Co do poczucia humoru, rozróżniania ironii to należy mu zaliczyć i jest to duży pozytyw. Poczucie humoru to warunek wstępny, żeby mieć dystans do siebie i choćby małe pokłady empatii.

  220. @mantyka
    25 lipca o godz. 11:50

    Myślę, że nie router tu chodzi ale raczej o hasło do polityki, na _https://www.polityka.pl/blogi/. Można tam zapodać solidne hasło ( np.: $tarusz3k_9uzdr@ ), a jeżeli i to nie zapewnia prywatności no to można stosować Tor. Co do świadomości – to prawdopodobieństwo identyfikacji asymptotycznie zbliżało się do 100%.

  221. @zetus1 25 lipca o godz. 12:52

    @zza kałuży
    25 lipca o godz. 12:09
    Poza tym ta nagłość gratulacji z Waszyngtonu wskazuje na aprobatę gratulanta,
    Aprobata Trumpa na pstrym koniu jeździ. Dzisiaj jesteś „najlepszy na świecie licząc od powstania planety Ziemia” a jutro Trump będzie gadał, że „gościa nie znam, od 15 lat się nie liczył”.

    Co do poczucia humoru, rozróżniania ironii to należy mu zaliczyć i jest to duży pozytyw.
    A Trump to narcyz i za jakikolwiek żart z siebie znienawidzi.

  222. @zza kałuży
    25 lipca o godz. 12:09
    Zastanawiam się czy mógłbyś porównać zaczadzenie nadwiślańskie z tym z prerii amerykańskich. Staram się zrozumieć, jak mimo tak łatwego dostępu do informacji, duży odsetek społeczeństw jest skłonny wierzyć ewidentnym kłamcom w teorie, które nie trzymają się kupy, a wielcy mordercy ( np. Stalin ) cieszyli się bliskim deifikacji uwielbieniem. Pozdrawiam z optymizmem.

  223. Przesłuchanie Roberta Muellera na wesolo/smutno wg Seth Meyer:
    Mueller Says Trump Wasn’t Exonerated, Could Be Charged After Leaving Office

  224. zetus1
    25 lipca o godz. 12:52

    Ja tez ogladalem Borys. Co myslisz Zetus, jak BJ, ladnym albionskim przyznaje, obwiescil? „Wlasnie zakosze 39miliardow Funtow”. To sa funty co WlkBryt ma dlug do EU. Pomimo ladnosci albionskiej, moze to niespodobac. Przypuszczam, choc osobiscie tez pragnalbym 39miliardow funtow posiasc, w jakikolwiek sposob.

    O nowej umowie (miedzy innymi granica z Irlandia, IrlandiaPln) wypowiedzial Leo Varadkar. „not in the real world”. Krotko, ladny ang. Tu dluzej jest
    https://www.reuters.com/article/us-britain-eu-ireland-varadkar-idUSKCN1UJ2GF

    pzdr Seleuk

  225. CD. Podejrzewam, bez pewnosci, Larry the Cat moze byc albionski Prime nastepny. S

  226. To chyba jeszcze śmieszniejsze – lubie tragikomedie – Colbert:

    Robert Mueller: This Investigation Was Not A Witch Hunt

    Adam Schiff: Swiadome przyjmowanie zagranicznej pomocy podczas wyborów jest rzeczą nieetyczną?
    R.M.: I ciężkim przestępstwem ( And a crime)

    Szkoda, że nie ma u nas satyryków tego typu jak Colbert.

  227. @seleuk|os|
    25 lipca o godz. 13:52
    Słusznie zauważasz. U nas pewnie niewielu wie co znaczy „no deal” – taki eufemizm.

  228. @seleuk|os|
    25 lipca o godz. 13:56
    „CD. Podejrzewam, bez pewnosci, Larry the Cat moze byc albionski Prime nastepny.”

    Kto to Larry the Cat ?
    Obecny jest zdaje się 77 z kolei. Ciekawe czy siódemki mu pomogą.

  229. @seleuk|os|

    Dziękuję! Uczyniłeś mi przyjemność.

    Trwający mój przegląd sprawił, że dotknąłem pozycji
    Sandra Sangiao – Garça perdida
    ale nie wszedłem w fazę wstawiania nowego podfolderu w
    D:\A – Muzyka popularna\Śpiew popularny\A – śpiewaczki i śpiewacy popowi
    co zaraz uczynię

    I kopię stworzę w
    moja ulubona muzyka.

    ***

    Z przygód osobowo-programowych:

    Żona poprosiła o wyjaśnienie sytuacji zapisanej tak:
    Windows Update
    Wszystko aktualne

    Sprawdź aktualizacje

    w chwilę po tym, gdy skończyła się trwająca kilka minut aktualizacja
    zbiorcza
    .

    Ja użyłbym rzeczownika odczasownikowego
    Sprawdzanie [ potrzeby ] akualizacji
    z ewentualnym uwzględnieniem harmonia samogłosek.

    Wąsko rozumiany problem to sposób wyrażania terażniejszości:

    Che stai facendo? – Co robisz (w tej chwili)?
    Stiamo parlando. – Rozmawiamy (w tym momencie).

    Moje spotkanie z francuskim stało się ciekawe po poznaniu elizji.
    Natomias spotkanie z angielskim po rozróżnieniu :
    Czy mogę poprosić o filiżankę kawy?
    Czy wolno mi zaprosić panią na naparstek beherovki?

    W serszym ujęciu chodzi tu o zderzenie dwóch paradygmatów językowych: amerykańskiego angielskiego i polskiego wyniesinego z domu niepretensjonalnych rodziców aspirujących do elity.

    Komputer ma być użyteczny zarówno dla idiotów, jak i dla emerytowanej pracownicy dużego banku niegdyś pracującej w kontroli wewnętrznej i czułej na mylenie produktów bankowych.

    Wdawnej płachtowej Polityce byly ulubine przeze mnie felietony na ostatniej stronie u dołu.

    Stamtąd niedbały cytat:

    Zjawił się inwestor chcący zbudowac fabrykę. Po tej stronie rzeki nie było już miejsca i zaczęto budować dowożąc przez most. Most byl sterany i nie takie działanie skonstruowany. Zarwało się przęsło. Wypożyczono dżwig ( żuraw ) i odbudowano przęsło.

    Fabryka miała być duża i po krótkim czasię zawliło się inne piętro.
    Inwestor znów wypożyczył żuraw i szybciej niż poprzednio odbudowano to przęsło.

    Po tzecim uszkodzonym przęśle kontola wewnętrzna firmy inwestującej zaleciła kupienie żurawia, bo wypożyczanie żurawia jest niepłacalne ekonomicznie.

    Pisałem o pani polonizującej Word Microsoft. Zamieniła pica x tej samej rodziny co cycero na pajki.

    Bo to ważny edytor a nie jakieś picu picu.

    Najsłabszą częścią komputera jest czlowiek.

    ***

    Sandra jest wspaniale ubrana.
    Przez kilka minut zastanawiałem się czy wiązanie stanika bładzącego po plecach puści.

    Ale zachwyt nad wokalizą przewyższył starczą lubieżność.

    Jeszcze raz dziękuję.

    Tata był nie klnącym hydraulikiem.

  230. zetus1
    25 lipca o godz. 14:02
    Zetus, nastepny Premier Minister dalem link (prawda do Mantyka)
    https://www.bing.com/videos/search?q=Larry+the+Cat&qpvt=Larry+the+Cat&FORM=VDRE
    przy spozywaniu lunczyka

    mantyka
    25 lipca o godz. 14:06
    Obsmialem mnie jak kawka 😀 😀 😀

    pzdr Seleuk

  231. Tanaka
    25 lipca o godz. 12:26

    No coś takiego, religia protestancka nakazuje mordować ludzi. Widzę że (domo)rośnie tu nam teolog protestancki pierwszej wody, co to najlepiej się zna na zabójczych podstawach religii protestanckiej i nie tylko, ho ho ho. Dobrze że zostałem ostrzeżony, odtąd będę szerokim łukiem omijać krwiożerczych protestantów a zwłaszcza najbardziej z nich morderczego biskupa Samca

  232. @seleuk|os|
    25 lipca o godz. 14:34

    THX za link, też się obśmiałem, to takie brytyjskie. Seleuku drogi (pawie jak: Marszałku drogi), czy mógłbyś wyłuszczyć jaka cecha/y odróżniają Skandynawów od Polaków szczególnie, bo oni są skłonni płacić duże podatki, łagodnie karać przestępców, przyjmować imigrantów, mówić językami. Co o tym decyduje? I czy masz już cechy tamtejsze, czy też ciagle pod spodem jesteś polski. Jeżeli uznasz pytania za zbyt wścibskie – wybacz i nie odpowiadaj.
    Rozumiem, że proszę cię o uogólnienie, a to zawsze jest ryzykowne. Niemniej odpowiedź byłaby cenna, bo masz okazję zauważyć coś czego żaden turysta nie jest w stanie zauważyć.

  233. zetus1
    25 lipca o godz. 15:17

    Ja to wiele razy pisalem (wyzej 100) ale suma byla taka, tylko mase przymiotnikow i nazw dostalem. Kompletnie nierelewantne. Moze poza neofittysm (nie szukaj slownikow). To postanowilem skonczyc, tlumaczyc Skand czy Szwecje. Bez sensu. Ale ja Tobie Zetus napisze, jeszce raz. Ja nie mam zadny gotowy system, odpowiedziec na Twoje pytania teraz. To bylby znow chaos. Zbiore w myslach, napisze w edytorze w wieczor. Teraz musze isc, obejrzec tych katolikow na dachu Martin (sasiad). Obiecalem. No i moze jakie piwko obale.

    pzdr seleuk

  234. Rogger77
    25 lipca o godz. 15:17

    Jesteś w swojej standardowej formie: nieprzygotowany.
    Kręcący i kłamiący.
    Nieładnie.

  235. seleuk|os|
    25 lipca o godz. 14:41

    Tak jest, Larry najlepiej się nada na przywódcę dumnego Albionu. O ile dostanie Whiskas.

  236. Zostało tu powiedziane, że to lepiej iż Szydło Beata jest językowo niekumata, bo sobie bezstresowo posiedzi, poje i zainkasuje oraz do Brzeszczy na łikend wróci, by wraz z mężem swym sakramentalnym obejrzeć co jest w tiwi do obejrzenia i objawić się w parafialnej świątyni.

    W zasadzie tak, ale niekoniecznie. jak już sobie zje niedzielnoobiadowego kotleta, zostanie z nagła zaskoczona przed tiwi z deserem tłustokremowym w rączce. Przez telewizor pisoidalny i w języku nadwiślańsko krzywo przetłumaczonym jako „atak na Polskę i jej chrześcijańskie wartości” – które to wartości Szydło Beata z broszką i kotletem w Unii reprezentuje – zostanie poinformowana przez Czeszkę Věrę Jourovą, komiarz UE ds. Sprawiedliwości, co Unia sądzi, uważa i zrobi jej za kuku w związku z bandycko-faszystowskimi wydarzeniami w Białymstoku opartymi na wartościach chrześcijańskich.

    Może to troszkę wzruszyć wartości chrześcijańskie rzeczonej i kotlecik wyląduje na garsonce albo utknie w gardle. Z braku językowości brukselskiej do staranniejszego przełykania.

  237. Wczoraj zobaczylam kilka wpisow cmentarnych. No to opowiem historie ku pocieszeniu maluczkich, ze nam to nie grozi. Historia jest o zwlokach Evity Peron, ktora jako zona prezydenta Perona zmarla w bardzo mlodym wieku lat 33 w roku 1952r. Wprawdzie Argentynczcy uwazaja sie , ze im blizej do Francji, a nie np. do Peru, ale chyba jednak nie jest tak do konca. Dusze maja Poludniowoamerykanska bo: po smierci zony Peron zaczal wystawiac jej mauzoleum, balsamowanie, zabezpieczanie ciala odbylo sie wg najlepszych metod utrzymujacych Lenina wiecznie zywego. Jednak juz podwoch latach nastapil przewrot i nowe wladze wojskowe skonfiskowaly cialo z tymczasowej piwniczki azeby nie bylo miejscem skad moglyby sie zaczynac zamieszki. Zwloki ukryto u jakiegos majora z przewrotu pod sterta papierow na strychu. Po dwoch latach udalo sie je wyslac do Wloch, gdzie zostalo pochowane na jakims byle jakim cmentarzu anonimowo. Po roznych „zawrotach” Peronowi przywrocono obywatestwo i pozwolona zaopiekowac sie cialem zony. I po 16 latach sprowadzil je do swojej willi pod Madrytem, gdzie bylo wystawione w jadalni, a trzecia zona codziennie czesala wlosy Evity. Po jakims czasie wybudowal w tej willi kaplice na otwarta trumne. Juz nie pomne ile lat to trwalo, ale w koncu cialo znalazlo sie w Buenos Aires, pochowano je na najwazniejszym cmentarzu, wkrotce zmarl po roku od powrotu z zeslania maz Evity. Znow nastapily jakies kontrowwersje ,polityczno-rodzinne. W kazdym razie on lezy gdzie indziej, na bardzo waznym cmentarzu. Oczywiscie zaliczenie grobu Evity bylo waznym punktem zwiedzania miasta. Inna rzecz, ze cmentarz przewspanialy, wg najwiekszej pychy latynowskiego patrycjatu w Ameryce Poludniowej. Ona w koncu lezy w grobowcu rodzinnym pod trzema stalowy plytami, zeby juz nikt jej nie ukradl. Maz lezy na zupelnie innym cmentarzu. To wszystko opowiedzial przewodnik. Ufff, i to wszystko w drugiej polowie XX wieku.

  238. astra
    25 lipca o godz. 11:02
    A mnie nawet szkoda tej naszej Broszki, która dla tych kilkunastu tysięcy euro musi siedzieć na sali, nic nie rozumiejąc i ignorować drwiny innych parlamentarzystów. Co za poniżenie, jak to musi boleć naszą prowincjuszkę która zamierzała reformować Europę.

    Mój komentarz
    Nie wygląda na to, by PBS czuła się dotknięta. Z wielkim impetem jako wybrana półmilionem głosów zaufana ludu polskiego wkroczyła do PE jako kandydatka na najpoważniejsze stanowiska unijne, a tu? Kicha, kubeł zimnej wody, dwa kubły i polewaczka dalej w pogotowiu. Nie tylko na nią lecz na ekipę PiSu, partii eruowrogiej, o ponadprzeciętnej zawartości krętaczy, obłudników, intrygantów i ignorantów.

    Teraz pozostało trzecie ciągniecie za uszy lecz już z pozycji proszącej, niemal żebraczej i nie jest pewne, czy następny kubeł nie wyleje się na głowę rekordowej zwyciężczyni wyborów w unijnych w Małopolsce.
    Pzdr, TJ

  239. @Tanaka
    25 lipca o godz. 16:48

    Jourova umie po polsku? 😯

  240. Wczoraj pojechalam na wycieczke na slynny cmentarz na Brooklynie- dzielnica NY- Green-Wood Cemetery – National Historic Landmark. Zawsze o nim slyszalam, ale nigdy nie wiedzialam, ze jest tam tak pieknie. Na rozleglym pagorkowatym terenie wsrod dostojnych starych drzew grobowce bez jakiegos specjalnego ukladu. Platanina drog, szerokich na auta, wezszych, sciezek. Podobno jest tam wiele waznych nazwisk, wlasciwie mnie to nie interesowalo. Urzeklo mnie piekno tego parku, bo trudno to inaczej nazwac. Sa np. cztery jeziora, na nich wyspy, fontanny, wokol „z lekka” porozrzucane grobowce. W zamierzchlych czasach na tych jeziorkach plywaly nawet lodki, co widac na starych zdjeciach. . Zrobilam zdjecie – nad tonia wody dacze, znaczy sie pojedyncze grobowce. Zreszta tak zdjecie podpisalam rozsylajac je do niektorych. Uchodzilam sie sporo, 21 tys. krokow. Tylko pojedynczy zwiedzajacy, a w kierunku tych odleglych jeziorek ani jednego. Teren wielce zadbany do najdalszego miejsca.
    Ciagle odkrywam cos nowego w moim ulubionym, ostatnio mniej, miescie.

  241. Tanaka
    25 lipca o godz. 16:27

    Jestem znakomicie przygotowany, na tyle na ile znam temat, na który się wypowiadam. Ty Tanako natomiast o tyle jesteś kompletnie nie przygotowany, że wypowiadasz się na tematy, o którym nie masz bladego pojęcia – w tym przypadku na temat religii luterańskiej. Cóż ty o tej religii możesz wiedzieć i skąd czerpiesz swoją wiedzę, z jakichś książek, studiów, czy może z własnych uprzedzeń i wyobrażeń? Religia luterańska, jak każda religia, ma swoje założenia, swoje dogmaty, wizję świata, ideały do których wierni powinni dążyć. Teolodzy luterańscy najlepiej znają podstawy swojej religii i wiedzą jakie nauki ona głosi, jak należy ją interpretować. Wiedzą najlepiej, bo temu poświęcili swoje życie, studiowaniu swoich ksiąg i wierzeń. Ateista może takiemu luteraninowi zarzucić, że wierzy w zabobony, że jego nauki o istnieniu Boga są nieprawdziwe, a nawet może zarzucić że nie spełnia on ideałów swojej religii. Ale w sytuacji kiedy biskup luterański mówi, na czym polega jego wiara, a ateista mu wmawia: nie, ty w to nie wierzysz, tylko w całkiem co innego – no to już jest zupełne kuriozum. Biskup Samiec mówi, na czym polega wiara luterańska, że jest to wiara w miłosiernego Boga, który zabrania krzywdzenia ludzi. Taki biskup z pewnością dziesięciolecia strawił na czytaniu swoich ksiąg i zgłębianiu ich znaczenia. A tutaj pojawia się niejaki Tanaka i mówi temuż biskupowi: wstydź się biskupie, bo ty wcale nie wierzysz w miłosiernego Boga, tylko w Boga mordercę. Tenże Tanaka, który zapewne żadnych ksiąg luterańskich nie czytał i wie o luteranizmie pewnie tyle co z jakichś internetów albo z jakiejś szkolnej czytanki o historii sprzed wielu lat, poucza biskupa luterańskiego w kwestii podstaw jego własnej wiary. Tego chyba jeszcze nie było i nieprędko znowu będzie.

    No więc, czyż nie tak się rzeczy mają? Jeśli tak, to gdzie tu moje nieprzygotowanie, kłamstwa i krętactwo? No chyba że źle całą kwestię zrozumiałem i Tanaka wcale nie próbuje pouczać biskupa luterańskiego o dogmatach jego własnej religii. W takim razie biję się w piersi i oczekuję na stosowne pouczenie, jak mam całą rzecz rozumieć, tak abym nie kłamał i był właściwie przygotowany.

  242. W Boże Narodzenie 1977 roku w swojej willi nad Jeziorem Genewskim zmarł 88-letni aktor, reżyser, scenarzysta, producent filmowy i kompozytor Charles Spencer Chaplin. Szwajcaria stała się jego drugą ojczyzną, więc i pochowany został w jej ziemi na cmentarzu w pobliżu Vevey.
    Marcową nocą 1978 nieznani sprawcy włamali się do grobu i uprowadzili trumnę z sławnym komikiem w nieznane.
    Niebawem rodzina zaczęła otrzymywać listy i telefony od różnych osób z żądaniem niebotycznych sum za zwrot nieboszczyka. Tylko jedno z żądań okazało się wiarygodne, bo podparte zostało zdjęciem przestawiającym trumnę przy wykopanym w szczerym polu płytkim dole.
    Kidnapper żądał 600 000 dolarów, wdowa odmawiała zapłaty. Pod pozorem targowania się o wysokość okupu sprawę przeciągano, w tym czasie policja prowadziła śledztwo z nasłuchem telefonicznym. Sprawca dzwonił z budki telefonicznej w Lozannie, ale że korzystał za każdym razem z innej, to zakładanie pułapek się nie powiodło. Dopiero jednoczesna obserwacja wszystkich 200 lozańskich budek doprowadziła do złapania złoczyńcy.
    Okazał się nim 24-letni Bułgar, mechanik samochodowy, chwilowo bezrobotny. Nosił on się już od dłuższego czasu z zamiarem poprawienia swojej sytuacji materialnej i uprowadzenie dla okupu wydało się być dobrą opcją. Tyle że żywą ofiarę trzeba gdzieś dobrze ukryć, pilnować i karmić, a to też kosztuje, więc uprowadzenie nieboszczyka wyjdzie taniej i prościej. Trumnę z Chaplinem ukrył więc zaledwie 10 km dalej zakopując na owym polu.
    Sprawcy okazali się mieć kiepską orientację w terenie i zapamiętali tylko, na którym polu, ale gdzie dokładnie? Dopiero przy pomocy wykrywacza metalu udało się trumnę zlokalizować…

  243. Tobermory
    25 lipca o godz. 17:20

    Czy ona umie po polsku to ja nevim.
    Ale już tam ją na polski w pisodowej tiwi przetłumaczą na paskach i za pomocą tej pani od „Wiadomości” co tłumaczy świat dla pisoidów – dla Sz. Beaty, K. Jarosława i wyznawców, że:
    A. ateistka
    B. wróg Świętego Ojca Świętego
    C. prowadzi atak na Polskę i jej chrześcijańskie wartości z tożsamością narodową za pomocą cywilizacji śmierci, Żydów, skrajnych lewaków, LGBT czyli pedałów-pedofilów oraz ochrony środowiska przed prawdziwym Polakiem.

  244. Uwaga! Serafitka nadchodzi.

    Bratanica żony kierowała w Strzyżowie placówką sióstr serafitek

    Obecnie w Polsce serafitki prowadzą: zakłady opiekuńczo-wychowawcze dla osób niepełnosprawnych, kuchnie dla ubogich, zakłady opiekuńczo-lecznicze dla osób starszych, świetlice środowiskowe, przedszkola.

    I takim przedszkolem kierowała nasza rodzinna serafitka.

    Wybraliśmy się obejrzeć miejscową atrakcję dla dorosłych.
    Po drodze minęliśmy sporą planszę zachęcająca do odwiedzenia dziury.

    Szwagier serafitki był tu dobrze zna teren. Stacja kolejowa jest poza centrum tego miasta powiatowego słynnego głównie z tej dziury.
    Tuż przy stacji jest drugi otwór tunelu i nie towarzyszą mu żadne budki z kebabem, miejsca postojowe i / lub kasa. Tylko tamtędy wszedłem. Więc nie gwarantuję czy drugi otwór jest dostępny.

    Sprawdziłem w necie i wciąż się powtarza określenie przekopany.

    Ale sądząc po świeżym potwierdzeniu trudności ze zrozumieniem moich tekstów nie będę się długo wygłupiał przy pomocy czasowników:
    przekopywać i przekopać.

    ***

    Przywołany tytuł ma zbiór nowelek Mirona pod tytułem przywołującym mi pojęcie strumienia świadomości. Tego zbiorku nie czytałem i czytać nie zamierzam.

    Poniższy cytat zaczerpnąłem z

    https://culture.pl/pl/tworca/miron-bialoszewski

    Tym, co charakteryzuje jego poezję, oprócz związków z XX-wieczną awangardą, jest pogłębiona refleksja nad językiem, dlatego bywa często określany mianem „poety lingwistycznego”. W swoich wierszach wykraczał poza granice przyjętego języka literackiego, rozbijał jego schematyzm. Interesowały go takie zjawiska, jak mowa wykolejona, zakłócona błędem lub nieporadnością, bełkotliwa gadanina, przejęzyczenia i przypadkowe zbiegi okoliczności językowych, inercja i automatyzm. Odwoływał się do języka mówionego, potocznego i dziecięcego, nieustannie wypróbowując granice systemu językowego. Gra ze słowem nie stała się w jego twórczości celem samym w sobie, zawsze była poszukiwaniem sposobu na właściwy opis rzeczywistości.

    ***

    Komentarze blogowe źle znoszą wypisy z literatury, mimo to zdecydowałem się na cytat z Wikipedia.pl aby przezwyciężyć niechęć do koszmaru jaki mnie dzieli od Mirona.

    Debiutował w krakowskim „Życiu Literackim” w 1955 w ramach Prapremiery pięciu poetów obok wierszy m.in. Herberta, a pierwszy tom jego wierszy, Obroty rzeczy, ukazał się rok później. Następnie wydał tomy poetyckie: Rachunek zachciankowy (1959), Mylne wzruszenia (1961) oraz Było i było (1965). W tym czasie zdobył duży rozgłos. Dzięki temu i dzięki staraniom wpływowych przyjaciół i protektorów otrzymał mieszkanie przy pl. Dąbrowskiego 7 m. 13, w którym mieszkał w latach 1958–1975 wraz ze swoim życiowym partnerem, malarzem Leszkiem Solińskim. Soliński i Białoszewski poznali się w czasach „małopolsko-krakowskich”. Ich związek homoseksualny był powodem wyrzucenia Białoszewskiego w 1953 z redakcji „Świata Młodych” za rzekome naruszenie obyczajów.

    Po rozpadzie Teatru na Tarczyńskiej założył w swoim mieszkaniu przy pl. Dąbrowskiego razem z Ludwikiem Heringiem „Teatr Osobny”, który działał do 1963.

    W 1970 zasłynął jako prozaik – po wydaniu tomu Pamiętnik z powstania warszawskiego, w którym 26 lat po koszmarach wojennych spisał swe przeżycia powstańcze. Niebawem ukazały się dalsze tomy prozy: Donosy rzeczywistości (1973), Szumy, zlepy, ciągi (1976) oraz Zawał (1977).

    W 1976 Białoszewski po raz ostatni zmienił miejsce zamieszkania. Przeprowadził się do wielkiego bloku mieszkalnego na Saskiej Kępie przy ul. Lizbońskiej 2, do mieszkania nr 62. Zostało ono formalnie przyznane jego partnerowi. Korytarz na 11. bloku był miejscem jego wędrówek i przestrzenią do przemyśleń. Powrócił wtedy do poezji i wydał nowe tomy wierszy. Impresje z doznań z roku od zamieszkania w mrówkowcu przy ul. Lizbońskiej zawarł w Chamowie. Tytuł utworu pochodził od nazwy, jaką mieszkańcy najstarszej części Saskiej Kępy określali zasiedlane przypadkowymi lokatorami nowe wysokie bloki mieszkalne w rejonie ul. Ateńskiej, al. Stanów Zjednoczonych, ul. Międzynarodowej i ul. Lizbońskiej[14]. Białoszewski nie był autorem tej nazwy, ale przeniósł ją do literatury.

    ***

    Miron jest znany powszechnie choć anonimowo w sferach slabo związanych z disco polo dzięki Ewie Demarczyk, która zaśpiewała jego Karuzelę z madonnami

    Ciekaw jestem czy ktoś zaśpiewa Rozprawa o stolikowych baranach.

    Ta literatura jest dla mnie trudna. Nie tylko z powodu mojej małej wrażliwości na piękno i małej otwartości na odskoku kanonów sztuki.

    Mam przez 65 lat kontakt z nędzą losu osób z uszkodzonym aparatem ruchu. Minęło i dziś sąsiedzi widzący mnie nieustannie widzą tylko, że lekko utykam. Tragedia osób ze stopą cukrzycową jest tragedią.

    A moje chodzenie po polskich górach na protezie jest kiepską farsą.

    Tak zwany zwykły człowiek chcąc nie chcąc współczuje.
    A to Miron Białoszewski był lepszy w odmiennej polszczyźnie i bardziej się nadawał na obiekt współczucia.

    Jeśli nieszczęściem jest to, że nie tańczę, to jestem nieszczęśliwy.
    A ja jestem bliższy szczęściu bo moje ciało ( ponadto!!! ) ma wysoki próg bólu. Ot taki dewiant genetyczny działający jako lep na lekarzy chcących zrobić doktorat.

    Nie dopominałem się o stent. Ale podczas zabiegu bez usypiania lekarz musi podtrzymywać kontakt z pacjentem i prosić go decyzję. Nie zdecydowałem się na życie bez stentu, bo to byłoby świństwo uczynione mojej żonie.

    A wykrycie częstoskurczu nastąpiło w niezabiegowy weekend w sanatorium zbudowanym jako szpital na czasy kryzysowe. Szczególnie żona dba o zapobieganie ułomnościom, to miałem dobę z holterem i wykrzykniki w opisie kardiologa. Chyba mi nie wierzą, że nic mnie nie bolało i ponoć mam skórę jak na byku i jestem nieczuły drań.

    Wyciąganie głowy do małego monitora komputerowego zrobiło ze mnie kalekę na dekadę i dziś poszedłem do młodej fryzjerki ( po raz kolejny ) dość późno zdawszy sobie sprawę iż laska została w przedpokoju.

    Mam kiepską pamięć i to mnie różni od autystów.
    Ale pamiętam Bogiel ( to nazwisko ) która szczypała mnie w przedszkolu.

    Nie chciałem mieć auta. Chciałem chodzić i chcenie przesiedziałem w bibliotekach. Dlatego dumny jestem z małego zakresu szkód jakie wyrządzam państwu polskiemu, ludziom których spotykam i ofiarom mego przymusu pisania.

    Serwus nerwus.
    Wszystkie choroby biorą się z nerwów z wyjątkiem syfilisu branego z przyjemności.

    Koniec wyznania radosnego idioty. Czas na spacer.
    Do napisania i dziękuję za uwagę.

  245. Jestem ociężały i wszystkie moje wcielenia mają to samo hasło.
    Logowanie na blog bardzo mało ma wspólnego z hasłem.

    WordPress nie ma podstępnych zamiarów dobrać się do naszego małżeńskiego rutera.

    A ja musiałem wielokrotnie odnawiać system po wsadzaniu nosa w ciało Windows. Nikt mnie tam nie zapraszał poza pustą ciekawością.

    Dziękuje za wszystkie uwagi.

  246. Tanaka
    g.12:26
    Nie wiem co jest/może być Bogu miłe, skoro wszystko wskazuje na to, że go nie było, nie ma i nie będzie. A człowiek jak ta trzcinka na wietrze, pozostawiona sama sobie, chciałby czegoś się trzymać. Nawet kłamstwa używanego w jak najlepszej wierze., ku pocieszeniu chociażby. Nawet wbrew okrutnemu, bezlitosnemu bogu, (cóż to za przewrotny slogan „miłosierdzie boże”) którego nie ma, ale ma jak najgorsze świadectwa, gdy chodzi o troskę o ludzi. Dlatego ksiądz Samiec (co za krwiste, „życiodajne” nazwisko) staje po stronie „niezaopiekowanych” przez Pana ofiar. Wie, że lepiej być przyzwoitym człowiekiem bez boskiej ingerencji.
    Tak mi się, Tanaczku, „poleciało” za Tobą w podobnej tonacji, czyli raczej zgodnej co do meritum.
    Upalne pozdrówka

  247. Nie wiem czy wkleiłem adres filmiku z migawką do Milionerzy

    Uczestniczka tego widowiska miała rozpoznać pieśń Stanisława Moniuszki Prząśniczka.

    Mam w oczach kadr filmowy z mniej więcej takim podpisem:

    Pytanie za 100 000 … ( difolt: PLN )
    W obrazie banknot który przebijając obecna cenę do 15 PLN można kupić na allegro.

    Kto tutaj jest drobnym niechlujem?
    Tak! Jest Moniuszko na banknocie z nominałem 100 000 złotych.
    Ale ja się lubię czepiać byle czego …

  248. zetus1
    25 lipca o godz. 15:17

    Otworz Zetus link w jedna instancja czytnika. Osobno z instancja co czytasz LA. Jednoczesnie dwie 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=P9K27HvhDxA

    Pytania Twoje Zetus jest moja odpowiedz.
    Lagodne kary, wysokie podatki to jest subiektywne dla kazdego. W Skand (Szwecji) sa wystarczajace. Nie duze, nie male. To co chcesz, masz za to. Jakby cena (oplata). Chcesz wiecej, plac wiecej, mniej tez OK. To jest wspolna decysja, moze 70% wyborcow. Reszta chce wiecej albo mniej. Tych co maja prawo glosu pelne, nie tylko komunalne. Przyjmowac imigrantow jest korzystne. W zawodach nisko kwalifikowanych, wyksztalcenie etnicznego (lokalsa) kosztuje 20lat razy koszt roczny (spoleczny caly i rodzinny caly). Razem powiedzmy 1miliard Skr (na 20lat). Emigranta (przecietnie) 5/6 lat razy koszt spoleczny i rodzinny. Tez caly. Summa powiedzmy 250milionow Skr (na 5/6lat). Koszty krajowe, rowne dla wszystkich 100%. Zanim Zetus okrety ledungowe moga wioslowac. Razem z reszta zalogi. Dla emigrantow wysoko kwalifikowanych, summa jest 0 (zero). Ledungowy okret wiosluja od zaraz. Ilosc lat zero jest. Cokolwiek razy 0 jest zero. Warianty posrednie sa, co ja. Zaczalem wioslowac ledung chyba po polroku. W stoczni remontowej, w szkierach, w Dalarö. Mowienie jezykami jest jak jechac auto, rower, plywac, miec cert balonowe czy ogrodowe, konto bankowe, karte na komunikacje autobusowa etc, etc. Kazdy musi miec, poza ubezwlasnowolnienymi. Najlepiej pare, rower, auto, zaglowke czy co inne, co komu pasuje. Ja karty autobusowej nie mam, bo mnie nie pasuje.

    O tym wszystkim decyduje Zetus pragmatysm i indywidualism ludzi (Szwedow). Nic nie wiedza. To jest podstawa dowiedziec cokolwiek. Nie wiedziec, ale chciec wiedziec. Mozna niechciec. W Skand calej obowiazuje tzw offentlighetsprincip. Nie znalazlem link po ang. Niemicki taki, jak Tobie pomoze. https://de.wikipedia.org/wiki/Öffentlichkeitsprinzip_(Schweden) (w calej Skand podobne)

    Ale, jak kto co wie na pewniaka, to nic nie moze wiecej nauczyc siebie. Trzeba miec ciekawosc, powiedzmy dziecieca. Do informacji. Bez jakichkolwiek „nabytych” mysli. Kazdy jest swoim Bogiem, jak chcesz (no moze minus 5 do 15% niedojdow). Olimpijskim. Kazdy olimpijski bog Zetus, wie jednoczesnie, przy stole jego tez olimpijscy bogowie siedza. Skandynawowie, sa najbardziej extremalni indywidualisci co ja kiedykolwiek spotkalem. W korporacjach czy socialnie. Czy innych krajach pracowalem/mieszkalem. Struktury sa plaskie, nikt nikomu nie rozkazuje. Kazdy w swojej wolnosci boskiej jest bezpieczny. Wyjatki pojawiajace sa pietnowane. Kiedys szef duzego koncernu, na zebraniu dzial rozwoju miesiecznym powiedzial. – Dlubiecie, dlubiecie i nic z tego nie ma. Ja jade za miesiac na wystawe, nie mam co pokazac. Podnioslem palec. -Zaplac mni dostaniesz. Zaplacil, dostal. Za bonus pozniej, wymienilem szef dzial rozwoju. Na ten co chcialem. Ten szef koncernu byl/jest z duzej rodziny idustrialistow szwedzkich. Starej, zaden nowak. Sama idea, co byla podstawa, dlugo kombinowalem poprzednio, chcialem opatentowac, ale sprzedalem. Do szwajcarsk/austriacki koncern. Tylko do Krola w Szwecji mowi Wasz Majestat, zwyczajowo. Niektorzy tylko w pierwszym zdaniu. Jego Majestat, jest znany z placenia mandatow szybkiej jazdy i innego gagatkowania. Nawet po ksiazkach opisywanego. Rzeczy pikantne sa, nie na blog tu.

    Drugie, bardzo unikalne jest Allemansrätten. Link ang jest dosc pokraczny nie tylko Freedom to roam, daje pl. Zdawkowy ale… https://pl.wikipedia.org/wiki/Allemansrätten
    Nie bede wyjasnial. Chcesz, przeczytasz.

    Czy podspodem polski jestem? Nigdy nie bylem Zetus. Ja jestem ze slumsow dookola BasarRozycki. Ja jestem freerider Zetus, jak chcesz nazwij mnie wyzwoleniec. Dostalem szanse, przypadkowe i niezasluzone i wzialem. Pare razem zbieglo. Na studiach w Uppsala, przelom 70/80, zewnetrzne cechy slumsowania pozbylem. Bardzo latwo. Reszta? To byli tacy co ja. To po szw nazywa zrobic „klasowa podroz”. Klasowa w sensie marksistowskim Zetus. Mnie zdaje Zetus, nigdy polski nie bylem. Zawsze bylem wlasnymi drogami. Te kraje Zetus (Skand) sa jedyne co moge mieszkac, nacodzien codzien. Poza europ nie probowalem. A najlepsze jest, dookola mam takich co ja. Kobiety tez Zetus 😎 czego celebryctwo zagraminiczne nie rozumie. Dzieki temu w tarapatki popada. Co chwila. A ostatnio to nawet jeden hamerycki piosenkarz, nawet bez kobietek.

    Na ten blog tez „przypadkiem” wpadlem, kiedy JKowalczyk zrezygnowal. Raid chcialem zrobic Zetus, moim wlasnym okret ledungowy. Pol zalogi szukalem. Myslalem znajde. Pomylilem. Czy ja jestem polski? Tobym takiej pomylki nie wykonal, chyba. Ale na blogu zostalem. Jest OK czytac inne przygody. Wlasne widze jak zamkne oczy Zetus. Szeroko zamkne. Nieturystycznie 😉

    Trudno mnie inaczej napisac, moze za miesiac inaczej napisal to samo. Niech wystarczy Zetus Tobie, ten raz.

    pzdr Seleukos, do ostatni dzien freerider

  249. Zakłopotałem się widząc wytłuszczenie tekstu mówiącego o mnie.
    Nie było to moją intencją, a jest moją winą.

    Tyle żyję, tyle przeszedłem, a nie nauczyłem się nie reagować na trzeci raz rzucone pytanie:
    Kiedy ty wreszcie pójdziesz się przejść?

    Okazja na dowcip z długą brodą:
    Minęła godzina duchów, wdowa komputerowa leży w łóżku,
    a mąż przed komputerem.

    ***

    Morawiecki usłyszał, że Niemcy nie zamierzają napaść na Polskę, oraz że Unia nie zamierza przejść na islam. Pozostała część zapewne była poświęcona wykrytemu manko w kasie UE. I Mateusz, na to: przecież tyle dopłacamy!

    ***

    Sandra Sangiao & Barcelona Gipsy Klezmer Orchestra – Djelem Djelem
    znalazłem u siebie pod datą 27 sierpień 2018.

    Niewiele się różnię się od chorych na szoping in modo gratis.
    Szybciej Kaczor zaśpiewa łabędzi śpiew, niż ja odsieję zdowlandowany przez siebie muzak.

  250. @all

    Koleżeństwo czytajostwo i blogowacizna!
    Przed wzmożeniem wieczorową porą proponuję ciasteczko obowiązkowe:
    https://wiadomo.co/wizje-kaczynskiego-czyli-jak-pis-urodzilo-mysz/
    Można kolportować.

  251. Hej selek(os),

    pozdrawiam wieczorem znad wody w Tjörn,
    duzo narodu, ciagle wyscigi za miejscem na parkingu – tak bylo wczoraj na Marstrand.

  252. Hej Ozzy. Tez na wodzie dzis bylem. ZabieMorze, Kinnekulleviken. Plaza 5km od Lidköping. Pojechalem rano, inaczej nie dopchal wozka do wody. Znam ten bol. Dawno Ciebie nie bylo Ozzy?
    pzdr S

  253. Wlasnie jak napisalem swierszcze zaczely muzyczke. Pierwsze wtym roku. Pare sztuk, baaaardzo ostrozne. Chyba dzis przy swierszczykach zasne, ha…

    dobranoc Seleuk

  254. Seleuk,

    czytam regularnie ale niewiele juz mnie interesuja sprawy krajowe.
    Jutro jestemy w Kullavik, niedaleko stad.
    Trzymaj sie.

  255. szczerski na komisarza. Podobno, jak sam przyznaje, nadaje się na każdy unijny stołek jak Broszka.

    Chyba wolę tę kadencję unijną bez Polaków na stolcach.
    Będzie mniej obciachu…(że też w ogóle mam odwagę pisać takie słowa o naszym narodowym bukiecie-kwiecie…z broszką w klapie)

  256. Rogger77
    25 lipca o godz. 17:47

    Już się dosyć dawno temu przedstawiłeś na blogu jako osobnik na umysle słabujący i słabo rzetelny a posiadający uroszczenia. Sprawa zamknięta.
    Co najmniej do czasu, aż przeczytasz porządnie niebieską książeczkę, dowiesz się tego i owego, zaczniesz rozumieć co sam gadasz i pokażesz że kapujesz co ktoś gada, naprostujesz skrzywienia mentalne i etyczne dając wystarczająco liczne dowody zmiany na lepsze.
    Może w tym pomóc rozróżnianie tego, co mówi i robi bozia, od tego co gada i robi albo nie robi członek kleru tego i owego wyznania. Może pomóc, ale nie pomoże. Bo to dopiero krok siódmy, a do niego długa droga, o ile w ogóle w nią wyruszysz, co mnie w ogóle nie zajmuje.

    Ponieważ sprawa teraz zamknięta, to nie męcz bloga swoją męką.

  257. scrambler
    25 lipca o godz. 21:28

    Ciasteczko mało zdrowe i niepożywne Miało być miło, a się skończyło zanim zaczęło. Miało w górę, a jest w dół: a tak się przechwalałeś! – rzekła rozczarowana Zosia do kolegi Dołującego Zenona.

  258. seleuk|os|
    25 lipca o godz. 20:34

    Seleukosie, to się nadaje. Na wstępniaka.

    Mieć dziecięcą ciekawość w sobie, powiadasz. to jest sprzeczne z byciem wyznawcą bozi. Chyba, że sie jest wyznawcą jedynej zasady: ciekawości rzeczy.

  259. mag
    25 lipca o godz. 19:35

    Tanaka
    g.12:26

    Nie wiem co jest/może być Bogu miłe

    Maguś, co jest bozi miłe, sam ściśle wyłożył. Wiele razy. Również wiele razy dał tego demonstracje. w sumie więc jest to jasne. Niejasne jest dla dowolnego wyznawcy, który mąci i kręci że mu wchodzi odwrotnie.

    A człowiek jak ta trzcinka na wietrze, pozostawiona sama sobie, chciałby czegoś się trzymać. Nawet kłamstwa używanego w jak najlepszej wierze., ku pocieszeniu chociażby.

    Cóż, pocieszanie się kłamstwem to mocno kosztowna sprawa. Izraelici postanowili się pocieszyć wśród niełatwych okoliczności życia za pomocą bozi, występującego pod imieniem Jahwe.
    Jahwe ich pocieszył, bardzo skutecznie: sam wyrżnął oraz pomógł wyrżnąć Izraelitom wszystkie plemiona mieszkające po sąsiedzku, żeby im się mieszkało znacznie bardziej luksusowo.
    Izraelici zostali porządnie pocieszeni, ciesząc się zrabowanymi dobrami wymordowanych przez siebie i bozię Jahwe sąsiadów. Sąsiedzi juz nie przeszkadzali im w oglądaniu telewizji ani nie przyłazili bezczelnie po szklankę cukru.

    Wymordowani przez bozię i jego naród wybrany też chcieli być pocieszeni: starsi i młodsi, mężczyźni, kobiety i dzieci a nawet dzieci poczęte. W trakcie mordowania, ten i ów z mordowanych kulturalnie bozię pytał:
    czy to jest pocieszenie?
    dlaczego nas nie pocieszysz?

    Bozia miał na to zrozumiałą nawet dla głupiego odpowiedź:
    Jak mam sobie naród wybrany, to mam narody odrzucone, poniał durniu? Co mam was pocieszać, jak mnie wasze gęby brzydzą, hę?

    Dlatego ksiądz Samiec (co za krwiste, „życiodajne” nazwisko) staje po stronie „niezaopiekowanych” przez Pana ofiar. Wie, że lepiej być przyzwoitym człowiekiem bez boskiej ingerencji.

    No właśnie, że on czegoś albo nie wie, albo nieładnie kręci.
    Ładne, zwykłe, właściwe, moralne dobre jest to, że staje po stronie krzywdzonych przez religijnych łajdaków.
    Nieładnie sie w tym powołuje na draba bozię, twierdząc o nim nieprawdę.
    Mógłby przecież śmielej, zrobić rzecz dobrą przyznając się do tego, że ma w sobie coś dobrego, bez gadania, że mu się to wzięło z bozi, który jest niedobry przecież.
    Lepiej to o nim zaświadczy niz o jego bozi. A to pociesza, jak ktoś pociechy szuka: porządny człowiek, z siebie a nie bozi.

  260. @Rogger77
    25 lipca o godz. 17:47
    „… jego nauki o istnieniu Boga są nieprawdziwe,…”
    …………………….
    Nie ma nauki „o istnieniu Boga”, bo nauka Bogiem z natury rzeczy się nie zajmuje. Nauka nie zajmuje się rzeczami nieistniejącymi a wynikającymi z wadliwej czynności umysłów twórców takich „nauk”. Każda z takich dziedzin jest w stosunku do rzeczywistości, nieprawdziwa, zmyślona i pod presją wszelkiego rodzaju przemocy dana do wierzenia. O czym zaświadcza historia pisana ludzkości.
    „Gdyby nie potęga Kościoła, Biblia znaczyłaby tyle, co bajki Ezopa.” kard. Hozjusz, mówi ci to cokolwiek?
    Każdy z odłamów chrześcijaństwa jest tyle samo wart co ono samo, jest „odchodami społeczeństwa” (F. Nietzsche).
    Na temat rzekomych dowodów krętaczysz jak biskupi wszelkich odmian i nawet w tym temacie, cytowany przeze mnie filozof miał takie zdanie”
    „W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?”
    Nie było, nie ma i nie będzie żadnych dowodów na istnienie, a tym bardziej nieistnienie rzeczy, które są wymysłem chorej wyobraźni. Nie wszystko, co da się pomyśleć, istnieje, jak chociażby krasnoludki. A posiadamy mózgi pozwalające wymyślać rzeczy niemożliwe w rzeczywistości. Tak też jest a bogami.

  261. To ja już wolę krasnoludki. 🙂

  262. Ewa-Joanna
    25 lipca o godz. 23:47

    To ja już wolę krasnoludki.

    W tej sytuacji – tak.
    Przy czym niektóre krasnoludki są złośliwe. I takie, co zaglądają paniom pod sukienki.
    Nie chodzę w sukience, w zasadzie. Natomiast z krasnoludka wolę wybrać wróbelka. Albo netoperka. Właśnie mi latał nad głową, w sposób zdecydowanie kulturalny: ja czytam, a on lata cicho, żeby nie rozpraszać. Ceni edukację.

  263. Tanaka
    25 lipca o godz. 22:55

    Reklamacje przyjmuje czarno-księżnik zagniatający w te ciasteczka wróżby. A miło to już było, może se vrati?
    Na razie safari „na czasie”:
    https://andrzejrysuje.pl/wordpress/wp-content/uploads/2019/07/Krol-Lew-icy.png

  264. @Tanaka
    25 lipca o godz. 23:55
    Krasnoludki są cool. Najlepsze te z ogródków. Wyliniałe takie od upływu czasu…

  265. scrambler
    26 lipca o godz. 0:00

    😀

  266. Ewa-Joanna
    25 lipca o godz. 23:57

    Odpałowy ten Trump, jego studenty, konferencja, organizatorzy i pilnowacze.
    Trump gadał całe 80 minut? Jak to możliwe? Musiał z 80 razy powtarzać to samo. I nawet się nie zorientował, do jakiej pieczątki gada?
    Chociaż to by się dało wyjaśnić: Trump lubi robić putty, więc mu kije pasują. A w ogóle on z siebie robi to co ma na pieczątce: istny chaos i kpinę.

    No nie, żeby Trump miał gadać 80 minut z głowy. Castro to mógł z głowy 5 godzin, ale Trump nie ta kategoria.

  267. Ewa-Joanna
    26 lipca o godz. 0:05

    Krasnoludki są cool. Najlepsze te z ogródków. Wyliniałe takie od upływu czasu…

    W ogrodach to są pchły ogrodowe, albo jakie gekkony. Może o nie się rozchodzi pod postacią krasnoludka?

  268. @Tanaka
    26 lipca o godz. 0:21
    Bo on gada głównie o sobie. A na taki temat to można długo i mało treściwie, za to z zachwytem. Samozachwytem.
    Blog świadkiem.

  269. Ja się odezwę bigosowo, albo też z różnych beczek.

    Najpierw nowiny:

    Epsteinowi, temu od stręczenia małoletnich dziewcząt spuścili bęcki w więzieniu antysemici.

    Global Research wieści upadek kompleksu militarno-przemysłowego w USA https://www.globalresearch.ca/war-profiteers-demise-us-military-industrial-complex/5684533. Jeśli fakt, to całe imperium może być już „fake”, nie tylko pieczęć. Trzymam kciuki!

    A cmentarnie, anegdota z PRLu. Ponoć autentyczna. Jakiś zakład pracy zamówił fikuśne trumny dla swych emerytów, żeby oszczędzić rodzinie wydatków, gdy zejdą. Umieszczono je w zacisznym magazynie, by czekały na użytkowników. Rozeschły się jednak przed użyciem, a więc złożono reklamację u producenta. Ten jej nie przyjął, powołując się na precedens, a mianowicie, że nigdy jeszcze żaden z klientów nie zwrócił produktu.

    Co do pytania co jest miłe bogu najbardziej pasuje mi cytat (niekoniecznie dosłowny) z „Dekamerona” – „najmilsza służba dla boga wtrącać w piekło jego wroga….” 🙂

  270. @zetus1 25 lipca o godz. 13:23
    Zastanawiam się czy mógłbyś porównać zaczadzenie nadwiślańskie z tym z prerii amerykańskich.
    Może po kawałku.

    Na razie spostrzegnę się bardzo inteligentnie, że i tu i tam występuje podział elektoratu na wieś i miasto oraz na mocno i na słabo religijny.

    Wkleję sobie 4 mapki w jednej. Taka Czwórca Mapowa.

    Jedna mapa, ta z rozlanym atramentem w trzech odcieniach zieleni to jest mapa amerykańskich prerii.

    Druga to mapa pokazująca geograficzne rozmieszczenie w USA wyznawców głównych religii.

    Trzecia i czwarta to wyniki wyborów z 2016 roku, jedna w rozbiciu na powiaty a druga na stany.

    http://tinypic.com/view.php?pic=2rhbgit&s=9

    (trzeba poklikać a się otworzy na cały ekran)

  271. Tanaka
    25 lipca o godz. 23:01

    Tanaka, Ty mnie raz w pokrzywe wpusciles. Noo, z @lonefather pomoca 🙂 Mialem napisac, co napisalem Izabella, ale poprawic. Korepondowalismy prywatnie, trzy/cztery razy (chyba). Poprawialem/wyjasnialem, dokladalem/odejmowalem. Nic nie bylo. Temat byl, tego KK na parter sprowadzic. Babilon. Na trzy fronty. Raz/dobrze. Temat, co jest centralny, nadwislanskiemu niedojdysmowi przyczyna glowna. Nic wiecej nie da powiedziec. Po mojemu.

    Ja teraz na Zetus pytanie/a odpowiedzialem. Byl ciekawy. Ciekawosc jest pierwszy stopien do cokolwiek. Jak do Izabella pytania. Przeczytalem, jeszce raz co napisalem. Teraz, rano. Masa bledow literkowych. Prawdopodobnie skladniowych. Dziekuje Tanaka za komplement. Klaniam i dziekuje. Ale popraw co uwazasz Tanaka sam. To jest po skandynawsku, wspolnota jezyka 20mln 🙂 Masz moja Creative Commons (CC) licens. Na korrekta. Ten variant co Tobie pasuje. To w koncu text publiczny, jest co wkleilem. Jak ja drugi raz napisze, ilosc bledow nie zmniejszy. Beda nowe, pojecia nowe tez zagmatwane. Linkow nowych szukac mnie nie chce. Co opuszce jeszce. Bardzo sorry pisac, ja juz do polskiej szkoly polonistyki nie pojde, klawiatur nie instalowal nowych. Napisalem bardzo osbiscie, bez patent z nieomylnosci, link do Marka dalem do Zetus. Bez nieporozumien zeby bylo. Bo text Marka jest to co napisalem czesc, ale lepszy.

    Przeciez jestem uczestnik nie wczoraj. Wiekszosc co czytala, pamietac moze moj jaki text na tosamo. Fragment. Zebralem, co mnie centralne wydaje. Do Zetus.

    Popraw sam Tanaka, zrob co chcesz z text. Tobie zajmie 5minut. Ja zaczepiam WooHoo! Moze wiatr bedzie dzis wiecej, co wczoraj. Ilosc plazowiczek, prawdopodobnie bez zmian. Ja Tobie Tanaka napisze jak duzo wody bylo, jak wroce. Ile razy wywrotka (moze wcale). Bez pokrzyw w maliniakach. Ha…

    Napisalem i przyszlo mnie trzy inne na unikalnosc zaslugujace. Zanim na moj poklad wejde. Do Zetus nie wymienilem. Zapomnialem? Zbyt szybko? Zadnych wojsk okupacyjnych na terenie praktycnie. Od Unii Kalmarskiej. Brak osobistego poddanstwa ludzi, poczatki wynikajace z morskiej kultury. Jedyne w Europie. Pierwsze wlasne prawa, landskapslagarna, od wczesne sredniowiecze. Nisczesny Chlodvig, krol Frankow, z grobu mnie macha raczka. Tez mial problem ze wstepniakami, hi, hii… Kolo mnie jest cmentarz, 4tys (4000) ciaglych pochowkow, bez Chlodvig. Pewnie jakbym dalej pisal, coby mnie do glowy jeszcze przyszlo. Unikalne. Dla mnie historia Tanaka jest wszystko wczoraj. Moge dotknac. Moze dlatego, ostatni raid chcialem zrobic, Seleuk, na mury Babilon 🙂

    Jak o bozie rozchodzi, jestem spec, wiekszy byc nie moze. Sam Bozia wpisy robi, ja znaczy. Czasem moge uznac wspolnictwo innej bozi/bozia. Nihil est ab omni parte beatum.

    pzdr Horatius Ciebie, poeta i Seleukos czlowiek pogranicza. I Palnatoki. Zakceptuj Tanaka

  272. Reinkarnacja

    Jadę na #siarka.

    Po powrocie napiszę po ile śliwki na Garbie Pińczowskim.

    Nius spersonalizowany:
    Chamowo przełożono na języki i dotarło na trasę Le Tour.

  273. Do wszystkich

    Oczekiwanie moich komentarzy na Sąd Ostateczny Moderacji na blogu Daniela Passenta być może wzięło się z mej drwiny z popłuczyn po Wiechu.

    Przez całe moje życie po udanej alfabetyzacji krzywiłem się na umizgi inteligencji skierowane do ludu.

    Lud nieodmiennie pytał: Po ile?

  274. Tanaka
    25 lipca o godz. 22:52

    Mógłbym odpowiedzieć złośliwościami na złośliwości, ale jestem ponad to, małostkowe przepychanki w piaskownicy mnie nie interesują. Jeśli chwalisz się przeczytaniem „niebieskiej książeczki” to muszę cię zmartwić. Żadnej niebieskiej książeczki nie przeczytałeś, zapewne czytałeś jedno z kiepskich tłumaczeń tzw. Starego Testamentu i chwalisz się wiedzą o „okrutnej religii” na poziomie internetowych teorii spiskowych. Jeśli chcesz dyskutować o Starym Testamencie to naucz się hebrajskiego żeby przeczytać i w ogóle mieć jakiekolwiek pojęcie co tam jest napisane. Wtedy podyskutujemy, bo polskie współczesne tłumaczenia tekstów sprzed tysięcy lat nie są miarodajne. To tyle w kwestii przygotowania.

    A jeśli mówisz o odróżnianiu tego co mówi bozia i człowiek, no to już powinieneś się zdecydować czy jesteś ateistą czy nie jesteś. Bo jeśli jesteś ateistą i słyszysz głos nieistniejącej bozi która coś do ciebie mówi, to chyba nie jest dobrze.

    Optymatyk
    25 lipca o godz. 23:39

    Pojęcie nauki ma wiele znaczeń, ty uczepiłeś się jednego, wąskiego, zakładasz że nauka sprowadza się tylko do chemii biologii itp. Ja użyłem tego pojęcia w szerszym znaczeniu, w sensie pouczeń, mądrości życiowych, nauk moralnych itd. Wybacz ale nie chce mi się tracić czasu na jałowe spory o znaczenie słówek.

  275. Znak czasów.
    Zamyka się jedno z ostatnich „polskich” miejsc na Jackowie.

    parcela pod taki budyneczek sprzedała się za okrągły milionik:

    https://blockclubchicago.org/2019/07/15/red-apple-buffet-closes-after-30-years-in-avondale-to-make-way-for-new-condo-building/

    napisałem parcela, no bo aby zbudować na tym miejscu kilkupiętrowy budynek najpierw trzeba zburzyć istniejącą restauracyjkę

    a tak wyglądało wnętrze 1:

    https://chicago.eater.com/2019/7/15/20694935/red-apple-buffet-polish-restaurant-closed-logan-square

    oraz 2:

    https://www.chicagotribune.com/dining/ct-red-apple-closing-polish-avondale-20190716-6bhrlx5chvca7olbhwjfxhfghy-story.html

    a tu zdjęcia z ich drugiej, ciągle istniejącej restauracji, położonej dużo dalej na północ, ciagle wzdłuż tej samej Milwaukee Avenue ale już na jednym z wielu przedmieść Chicago, czyli w Norwood Park;

    https://www.yelp.com/biz/red-apple-restaurant-chicago-3

  276. Połaziłam trochę. Podoba mi się, że tyle drzewek przy uliczkach. A co oznacza cena benzyny 325.9?

  277. zza kałuży
    26 lipca o godz. 9:16

    „n my opinion, pierogies should NEVER be boiled”

    Te Amerykańce muszą mieć wszystko deep fried?

    Leżąc z przetrąconym kulasem natrafiłem w TV na kanał pokazujący facetów ze sporą nadwagą jeżdżących po Stanach w poszukiwaniu lokali znanych z dobrej kuchni w dziedzinie hamburgerów, sea food, kiełbasy, specjałów karaibskich etc. i pochłaniających (lub usiłujących to zrobić) kolosalne specials
    We wszystkich tych knajpach i food-truckach najważniejszym urządzeniem obok grilla i smokera była frytownica.

    Na innym kanale natrafiłem na My 600 lb. Life przetłumaczone na „Moje życie z 300 kg”.

    .

  278. @Ewa-Joanna
    26 lipca o godz. 9:47

    Centy za galon?
    U mnie podają w centymach za litr.

  279. @seleuk|os|
    25 lipca o godz. 20:34
    Dzięki @seleuk|os|-ie za obszerna odpowiedź. Mam pewne kłopoty ze zrozumieniem, ale pewnie dam radę 🙂

  280. @Tobermory
    No tak, zapomniałam o galonie. Szkoda, że nie mierzą na wiadra, byłoby bardziej dla mnie swojsko. 🙂

  281. @Ewa-Joanna 26 lipca o godz. 9:47
    Połaziłam trochę. Podoba mi się, że tyle drzewek przy uliczkach.
    Pochodzić po Kenilworth albo po Winnetce (Winnetka) lub po Wilmette.

    Tego lata syna z żoną oprowadzałem po Oak Park, bo każdemu dziecku po raz pierwszy w Chicago aplikuję obowiązkowy kurs po domach Wrighta. W tamtejszej okolicy bogatej w domy jego projektu drzewa są bardzo ładne.

    Najstarsza córa już zaliczyła, więc jak była ostatnim razem to trochę poogladaliśmy zarówno nieco dalej na północ, a zatem Glencoe jak i nieco dalej na południe, czyli Evanston.

    A co oznacza cena benzyny 325.9?

    To chyba jakaś pomyłka…

    tu masz najlepsze ceny w dolarach za gallon, czyli za 3.8 litra:

    https://www.gasbuddy.com/GasPrices/Illinois/Chicago

    najniższe to ceny benzyny „regular” czyli o liczbie oktanowej 87.

  282. @zza kałuży
    26 lipca o godz. 10:40

    Chodzi raczej o coś takiego

  283. @Ewa-Joanna
    26 lipca o godz. 10:36

    W Stanach, jak kupujesz samochód, to oni ci podają, ile mil ujedziesz na jednym galonie, a nie – ile pali na 100.

  284. Patrzcie państwo jak to po wczorajszym dzisiejsze +33C w cieniu wydaje się łagodną letnią temperaturą 🙄

  285. U mnie w nocy była burza z wichurą i deszcz, zupełnie niezapowiedziane i lokalne! Dziś niby chłodniej, ale się nie czuje, bo parno 🙁
    W niedzielę ma lać na całej połaci 😎

  286. Tobermory

    Tu też była burza wieczorem tylko taka sucha raczej. Parę kropeleczek spadło i wyschło zanim doleciało do ziemi. Tu ma jutro lać, już nie mogę się doczekać

  287. @all

    … jest jeszcze granata w tatowym ubraniu…

    https://www.bbc.com/news/world-europe-49122087

  288. @zza kałuży
    26 lipca o godz. 5:53

    Generalnie za dużo czerwonego, za mało niebieskiego. Czy myślisz, że czynnik religijny ma duże znaczenie. Korelacja pewna jest, ale jednoznaczności brak. Wybrzeża niebieskie, środek czerwony. Ci którzy maja łatwiejszy dostęp do „innych” są raczej „demokratyczni”.

    Tylko dlaczego wierzą POTUSowi, przecież to wszystko jest tak grubymi nićmi szyte ?

  289. @zetus1 26 lipca o godz. 12:05
    Czy myślisz, że czynnik religijny ma duże znaczenie.
    W przypadku katolików ma minimalne. W ich przypadku dużo silniejsza jest afiliacja partyjna. Zreszta to samo jest ze stosunkiem amerykańskich katolików do antykoncepcji oraz do aborcji. Ja katolik-demokrata to jest za. Jak katolik-republikanin to jest przeciw.

    Nie wiem/nigdy nie wiedziałem/zapomniałem/niepotrzebne skreślić jak to jest z baptystami, ale mam podejrzenie graniczące z pewnością oparte na osobistych znajomościach, że u baptystów natężenie religijnych motywacji jest jakieś 17500 silniejsze niż u katolików. Znani mi baptysci czynią z polskich moherów krynice tolerancji, otwartości umysłu i chrystusowej miłości bliźniego.

    Korelacja pewna jest, ale jednoznaczności brak. Wybrzeża niebieskie, środek czerwony. Ci którzy maja łatwiejszy dostęp do „innych” są raczej „demokratyczni”.
    Chyba jest jakaś korelacja politycznych wyborów ale z sumą dwóch zmiennych, czyli „religii = baptystów” plus twojej „prerii”. 😉

    Tylko dlaczego wierzą POTUSowi, przecież to wszystko jest tak grubymi nićmi szyte ?
    Chyba dla ciebie.
    W zamach smoleński też pewnie nie wierzysz, ty lewacko-liberalna, przez sorosa opłacana łachudro?!
    I te smugi na niebie, smugi zostawiane przez samoloty, to tez dla ciebie jest naturalne zjawisko?
    Nie słyszałeś o programie kontroli urodzin, a właściwie wymordowania większej części ludzkości dokonywane przez rozpylanie trujących chmikaliów z samolotów?
    A telefony komórkowe tez według ciebie nie były projektowane tak, aby wywoływać raka mózgu?
    Nie wierzysz, że z jedzenia żywnosci GMO rodzi się wiecej pedałów?
    A moze według ciebie promieniowanie nadajników w bezprzewodowych licznikach energii elektrycznej nie wywołuje alzheimera?

    No właśnie, jak ktoś ma tyle braków w podstawowej wiedzy o świecie co ty, lemingu, to potem powiela takie głupoty że głowa mała.

  290. zza kałuży
    26 lipca o godz. 12:24

    O gender zapomniałeś :/

  291. Psingwinie, a co to nietolerancja?
    Jeżeli nie tolerujesz laktozy to po prostu nie pijesz mleka. A nie golisz łeb i latasz po mieście krzycząc : „Jebać krowy!”
    Jak zwykle niezawodny Andrzej 🙂
    https://www.facebook.com/AndrzejMilewskiRysuje/

  292. @zza kałuży
    26 lipca o godz. 12:24
    Ale mi dokopałeś. No, no. Tak – uwielbiałem Prewitta, Zinckiego, Lewandowskiego ( Corry), a teraz szefa DOJ W. Barra, że o przeorze tego zakonu nie wspomnę.

    Nie tylko nie wierzę w „global warming”, ale myślę, że najlepszym rozwiązaniem tych problemów klimatycznych będzie szybkie i zdecydowane wycięcie wszystkich drzew i zabetonowanie systematycznie jak największych obszarów. Wypleni się wtedy to całe robactwo, pasożyty i inne trutnie. Jak widać, mam pewne kwalifikacje na szefa EPA, ale nie będę się narzucał.Tak mi dopomóż Spagetti Monster. 🙂

  293. Mantyka

    Prosze mala pomoc. Chcialem kupic „Szumy, zlepy, ciągi” MironBialoszewski, jak mnie rekomendowales.

    A. Papierowych wydan nie ma nigdzie. Odpowiedz service krotka.
    B. Probowalem zmienic ustawienia/zostac tzw Bibliotekarzem w service Lubimy czytac. Musze miec liste min 10ksiazek do zrecensowania/kupna. Znawca literatury pl nie jestem, Czy recensent, patrz moje wpisy na LA 🙁

    Jak????

    pzdr Seleukos

  294. Jeśli ktoś lubi mapy burzowe (live) dla Europy (ale można zmienić)

    http://pl.blitzortung.org/live_lightning_maps.php?map=10

  295. Guzdra (M.a.n.t.y.k.a)
    Moja wpis czeka na moderacje, tu na LA. O pomoc „Szumy zlepy ciagi”. Nie ma. Bibliotekarz byc nie moge. W Uniweritas, co kupowalem Sowa/Leder/BielikRobson (pdf i papier) tez tytulu M.Bialoszewski nie ma

    ??????
    pzdr Seleuk

  296. Nie wiem dlaczego czekam moderacja na LA (2 wpisy)
    Seleuk

  297. test moderacji

  298. Tanaka 😯

  299. Nefer
    26 lipca o godz. 14:46

    Fajne te meteo bańki mydlane! Szkoda, że nie były pokropione jak te nasze:

    https://burze.dzis.net/?page=mapa

    tyle, że nie było już funduszy na aureole. Lipa w nich obu kwitnie taka, że burza jest wtedy, jak radarowe czytadło zobaczy wyładowanie. Gdy np tymczasem widzę z okna ołowianą chmurę niewątpliwie burzową po nawietrznej. Za 20 do 30 min będzie u mnie. A na mapach tego nie ma.

  300. Jeszcze o Białymstoku. Rozmowa z Marcinem Kąckim, autorem książki „Białystok. Biała siła, czarna pamięć”, 2015.

    https://natemat.pl/279735,marcin-kacki-autor-ksiazki-o-bialymstoku-o-nienawisci-faszyzmie-lgbt

    „Kościół katolicki na Podlasiu przybiera najgorszą formułę, łączy martyrologię, mesjanizm, nacjonalizm, nienawiść i wykluczenie. To jest taki Kościół, z jakim kojarzy mi się XV wiek, kontrreformacja, inkwizycyjny i w końcu Kościół z lat 1941-1946, który doprowadził do pogromu Żydów, choćby w województwie łomżyńskim.

    Spotkałem kilku księży o niespotykanych kiedyś we Kościele miernościach intelektualnych. Z dużą dozą prymitywizmu myślenia, brakiem jakiejkolwiek teologicznej refleksji, zamysłu ewangelicznego. Mieli nienawiść w oczach. To skutek produkowania przez seminaria poborców jałmużny, a nie teologicznych filozofów.

    I zdałem sobie sprawę, gdy pisałem książkę w 2014 roku, że ten Kościół za chwilę odegra bardzo dużą rolę, ponieważ tacy właśnie księża są promowani.”

    „[Jeśli] Kaczyński uzna, że w jego interesie jest, żeby trochę krwi się polało, to się krew poleje.”

    Kiedy studiowałam na UW, było sporo ludzi z Białegostoku, i nie przypominam sobie bardziej patriotycznej grupy. Białystok był najfajniejszy, Jagiellonia była najlepszą drużyną, i większość z nich wróciła po studiach do domu. Warszawa się nie umywała. Poza tym uniwerek miał (ma?) tam filię i profesorowie i inni wykładowcy podróżowali na wykłady i ćwiczenia.
    Kibolstwo raczej nie jest po uniwersytetach, ale i tak nie mieści mi się w głowie co się z tego miasta zrobiło. Kącki mówi że to jest forpoczta i czeka to całą Polskę.

  301. @all
    W Białymstoku miarka się przebrała, co nie znaczy, że epidiaskopy i abepy „staną w prawdzie”. Ano zobaczymy.
    http://myrodzice.org/2019/07/25/list-otwarty-do-hierarchow-kosciola-katolickiego/

  302. Przepraszam Wszystkich. Zrobilem pare wpisow o pomoc do M.a.n.t.y.k.a, G.u.z.d.r.a etc + testy. Wszystkie czekaly na moderacje??? Jak wyzej (15.24)

    Zmienilem moj IP oktety. Nie mam potrzeby narzucac mnie. Dziekuje Wszystkim i pozdrawiam Seleuk

  303. scrambler
    26 lipca o godz. 15:11

    Ta polska bierze dane z niemieckiej, to samo, zjedź na dół strony polskiej i zobaczysz.

    Wczoraj obie meldowały wyładowania ale deszczu nic, protestuję. Tak samo jak ten tutejszy belgijski król – przyszedł na paradę 21.07 ale korona ja się pytam gdzie? TO ma być król? Foch :/

    Czasami zaglądam tu ale komentarze strasznie nadęte, jeden przez drugiego się popisuje

    https://lowcyburz.pl/

  304. @zetus1 26 lipca o godz. 14:24
    No bo ja uważam, że poparcie dla takich jak Trump czy Kaczyński/Rydzyk typów nie opiera się na intelekcie, na rozumowo wykoncypowanym systemie wartości tylko jest bardzo bliskie religii. Albo uwielbienia dla „twojej” drużyny sportowej.
    Jest irracjonalne.

  305. @seleuk|os|

    W okresie ostatnich kilkudziesięciu godzin siedząca obok mnie żona powiadomiła mnie, że w jej zestawie wiadomości jest jakaś rozległa awaria internetu w Polsce. Zlekceważyłem to bo ja e tych chwilach sięgałem do sieci skutecznie. Skoro z sieci do niej przyszło przez nasz wspólny ruter, to uznałem, że to nie nasz ból i po minucie już o tej zapaści zapomniałem.

    Potem spokojnie znosiłem to, że jako @mantyka pisałem komentarz i po kliknięciu w OPUBLIKUJ komentarz znikał .

    Sprawa nie jest beznadziejna, ale warto przy tej okazji trochę się poduczyć.

    Zespoły pracujące nad stworzeniem, a później nad pielęgnacją systemów OLTP ( przetwarzanie nadążne transakcji ) mają warsztat, a w tym szeroko rozumianym przedmiotowo-podmiotowym warsztacie mają narzędzia do śledzenie komunikatów wysyłanych z site, czyli stanowiska ( najczęściej jest to terminal ) do firmowego serwera oraz przez serwery pośredniczące do odbiory.

    I tak na przykład gdy płacisz kelnerowi kartą, to transakcje tego kelnera mogą być zbierane w paczki co godzinę i przesyłane do bazy danych systemu w paczkach. Czyli mają postoje.

    Gdy dokonujesz przelewu bankowego, to twój przelew zazwyczaj też ma postój. Krajowa Izba Rozrachunkowa zbiera transakcje w paczki kilkugodzinne. Niegdyś było istotne, czy zlecasz przelew przed nadaniem hejnalu z Wieży Mariackiej czy po hejnale. Obecnie dzieje się to częściej.

    Gdy rozmawiasz przez komórkę, to dokonywane są małe transakcje bo jesteś on-line. Gdy wysyłasz SMS, to gdy zajdzie potrzeba, to adresat odczyta go po wyjściu z kąpieli. Czyli SMS został przekazany do jakiejś stacji bazowej i czeka na odbiór. Podobnie działa na Skype.

    Na blogu jest tak ( na Tanakowym też ) : automat lub gospodarz bloga uwalnia z pobytu w moderacji komentarz jaki według nieco kłamliwego określenia opublikowałeś. Tanaka kilkakrotnie przepraszał gości bloga, za to, że ich komentarz siedział w moderacji.

    Zespół cyfrowej Polityki sucho wyjaśnił mi , że moderacja jest gestii gospodarza bloga. Moje komentarze @zna.czek nie doczekały się moderacji na blogu Daniela Passenta i widziałem je jako czekające na moderację. Podobne było z @mantyka.

    Gdy przeszedłem na &guzdra, to publikacje stały się natychmiastowe.

    I tu wracamy do przeszkody trudniejszej niż najtrudniejsza w Wielkiej Pardubickiej. Nie staraj się na siłę przeskoczyć kłopotów z moderacją.

    Może się zdarzyć, że paczki danych idą przez sieć od serwera do serwera i liczba wadliwości napotkanych sprawia, że sieć traci cierpliwoścć i nie znajduje drogi skutecznego przekazu. Być może spotkałeś się właśnie z taką zapaścią. No i po co ci takie pojęcia jak datagram.

    Mimo pozorów blogowanie jest pracą w systemie przetwarzania transakcji na bieżąco. Transakcja przechodzi cała, albo wcale.

    Moje nie zmoderowane komentarze ja widzę od wielu dni.
    Wiec przypomniały mi się manewry z kontem. Wszystkie moje wcielenia używały tego samego hasła. Pomogło opatrzenie komentarza starym przydomkiem i drugim ( ale starszym ) kontem pocztowym XXX@outlook.com.

    Podsumowanie

    Operowanie komputerem jest sprawą intymnego honoru

    Możesz komentować ze smarfonu będąc na plaży, możesz komentować korzystając ze stacjonarnego komputera po powrocie z plaży.

    Ale musisz mieć świadomość, że słowo żółć z twoje klawiatury komórki nie wyjdzie. Jeśli masz coś zawrzeć w komentarzu ważnego, to zapisz to w edytorze. Może się okazać, że przez trzy minuty poświęcone na przyrządzenie kawy instant twój dostawca usługi internetowej naprawił serwer i za żadne skarby się do tego nie przyzna. Ja jako menedżer bym się nie przyznał.

    Przylatuje śmigłowiec z dwoma specami. Naprawiają twego Rollsa i nawet nie przepraszają. Cheż zapłacić za naprawę idowiadujesa się Rollsy się nigdy nie psują.

    Podumowanie podsumowania.

    Pokory i nie szukaj usprawidliwień dla swej niecierpliwości.

    Wsztstkie choroby biorą się z nerwów, z wyjątkiem komputera który cię nigdy nie przeprosi za to, że nieuważnie klikałeś w opcje.
    Po co ci to?

  306. Oh, man!
    Jako @guzdra jesteś znany serwerowi bloga, raz (ręcznie) zaakceptowany działasz aż do ewentualnego zbanowania.
    Zmieniasz nick na @mantyka – jesteś nowy, zatem automatycznie kierowany do moderacji.

  307. Nefer
    26 lipca o godz. 15:37

    … tak se myśle, że do takiej korony musi być jakaś ortodoksyjna reszta. No chyba, że nowe szaty króla… Ale chyba byś się poznała? Nawet z daleka. Tak, że ten… ciotka Matylda w koronie z papilotów.

  308. @staruszku@guzdro@mantyko@zna-czku itd.
    Właściwie po co zmieniasz nicki, skoro i tak Twój styl jest niepodrabialny i rozpoznawalny?
    Tak z ciekawości pytam.

  309. seleuk|os|
    26 lipca o godz. 15:24

    mogę tylko potwierdzić podejrzenia @guzdry. Pracuję tzw zdalnie (remote) z domu, nie od dzisiaj w sieci jest jakaś padaczka. Na bieżąco monitoruję przepustowość swojego łącza (Mobile) z okienka na ekranie. Przed kilkoma dniami zaczęły się znaczne zakłócenia stabilności przekazu: zwykle pobieranie danych (download) nie spadało poniżej 10 Mbit / s, średnio było na poziomie 18-22 Mbit/s, wieczorami i w nocy do 40. Teraz jest taka sytuacja, że w zasadzie nie ma więcej niż 5-6 Mbit/s a chwilami spada do 2 i mniej. To są parametry osiągane dawno temu przez routery telefoniczne. Najciekawsze jest to, że parametr upload pozostał na normalnym poziomie tj ca +10 Mbit/ s. Jakie tego mogą być implikacje, @guzdra napisał. Oficjalnie oczywiście nie ma żadnych awarii, które mogłyby uruchomić roszczenia finansowe ze strony użytkowników. Taka gmina. Jak coś padnie przełączają zwrotnicę na działającą pozostałość i …. no przecież panu / pani działa! Ja na takim łączu pracować nie dam rady. U kolegi tzw. gwarantowane parametry łącza (w umowie!) też pozostają na papierze, bo jego operator tylko podkupuje pasmo u ogólnokrajowego. Pozostaje migracja na drogie wciąż ale zawsze działające łącza satelitarne, bo jak na razie mamy stan prawie jak przy blackout.
    Tu można sprawdzać, co w sieci piszczy:

    https://downdetector.pl/

    wybierając logotyp swojego operatora. Nie mam pojęcia, jak to jest dokładnie z przekazem transgranicznym, ale wydaje mi się, że to zależy co najwyżej od operatora, albo też i wcale.

  310. Proszę, zapoznajcie się jednak z listem otwartym rodziców do hierarchów naszego kaka. To ważne.
    Jeszcze raz podaję link
    http://myrodzice.org/2019/07/25/list-otwarty-do-hierarchow-kosciola-katolickiego/

  311. @scrambler
    26 lipca o godz. 18:30

    Król może być bez szat (w te upały :roll:) ale berło powinno być dobrze widoczne 😎

  312. Tobermory
    26 lipca o godz. 19:03

    Ale to zależy, co tam komu porosło.

  313. @mag

    Albo nie czytałaś albo za dużo soczku dodałem nieodwirowanego.

    Nie da się bezkarnie wsadzać nosa w ciało Windows.

    Wyjaśnię to na moim przykładzie.

    Na blogu Daniela Passenta na czerwono jest wyświetlana nazwa cząstki jego bloga mającej swoją nazwę, podobną do tej jaką widzisz ze słowami kowalczyk.blog.polityka.pl u góry strony, która jest ci właśnie wyświetlana.

    W podobnej roli występuje Monolog Hamleta.

    Za tymi nazwami kryją się odpowiednio:

    treść komentarza czyli jego ciało
    – tekst tego fragmentu dzieła Szekspira, który aktor ma wygłosić.

    Chodzi tu o nazywające i nazwane.

    Użycie słowa ciało, w jednym z moich poprzednich komentarzy było świadome i przeznaczone jako żart, dla tych, którzy trochę programowali komputerów. Oni znają to pojęcie.

    Dla niezanurzonych w programowanie komputerów moje wyjaśnienie powinno wyglądać tak:

    Gdy się ma za mało praktyki, to nie powinno się wkładać łap w bebechy systemu operacyjnego Windows.

    Dobrze wytłumaczyłem?

    ***

    @Tobermory

    Złapałeś mnie na mętności. Ja rozumiem twoją uwagę i rozumiem zabawę z Podpisami Kpiłem z sytuacji, w której powiadomienie
    Twój komentarz czeka na moderację
    będzie się pokazywał ( tylko mi ) aż do śmierci bloga.

    Wyobraź sobie, że na blogu umieszczasz komentarz i jego treść jest ujawniana innym oczom po dwóch miesiącach.

    I poszedł po holajzę.

    … droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.

    taki kawałek tuwimowy nie śmieszy Portugalek i Portugalczyków.

    Taka sytuacja.

    Spotkałem taksówkarza, który po zbyt długiej pauzie po:
    Na cmentarz poproszę.
    Zareagował:
    Serio? Moi leżą we Wrocławiu.
    z opadająca ku dziwieniu intonacją.

  314. Byliśmy właśnie z małym na Men in Black International. Świetny film, dla 11 latków. A ja przewracając oczami myślałam czy Chris Hemsworth musi być w każdym filmie? 🙄 Nawet bez koszuli dla trzydziestek i mamusiek nie pomogło, chłoptaś jeden. Ale nie muszę już oglądać animowanych zwierzątek 3D gadających po niderlandzku jak karabiny maszynowe 🙄

    Co do króla. Akurat upałów w ten dzień jeszcze nie było i dobrze bo wszyscy weterani padli by mu jak muchy. A mógł na ten przykład uchylać płaszcza (z gronostajami), wedle tego berła 😉

  315. Nefer
    26 lipca o godz. 20:56

    Król w stroju służbowym nieletkim jest, więc noszon w lektyce. Nawet jak w pozycji niedbałej to z gronostajów (pewno made in China) ino korona mu wystaje, żadne berło spod. Sam widziałem u Matejki. Jakoś słabo mi wyobrazić sobie takiego JKMa w trumniaku nawet od Armaniego, czy też we fraku nawet, przyrzuconym od wierzchu biżu. No i ten… beret koronacyjny?. Nasze mohery w stylizacji pielgrzymkowej to przy tym prawdziwe ikony stylu. A te gromnice…

  316. scrambler
    26 lipca o godz. 21:10

    Mundurem galowym się wykręcił. A żona, pacz pan, królowa Matylda, w dziwnym kapelutku a la Salvadore Dali. Irytowałam małego pytawszy czy ożeni się z młodszą księżniczką. Ale musiałabym wtedy chodzić do nich na obiady czy tam herbatki :/

  317. @Rogger77
    26 lipca o godz. 8:40

    No dobra, w takim razie, jeśli jest prawdą, że Ty czytasz Biblię w oryginale hebrajskim, to oświeć mnie, jakie to „nauki” ona sobą przedstawia. Tak w kilku rzeczowych, budujących zdaniach, no chyba stać Cię na to?

  318. Guzdra
    Wytłumaczyłeś mi, ale tak po prawdzie to nadal nie za bardzo kumam. Zresztą czy muszę? Z przyjemnością „odlatuję” w rejony, dokąd mnie zaprowadzasz.
    Zwłaszcza muzyczne.
    Na dobranoc
    https://www.youtube.com/watch?v=YKIvkGEctHw

  319. mag
    26 lipca o godz. 18:59

    Ten list otwarty, wreszcie, zawiera kilka sygnałów i oświadczeń, ktore odeszły na pewną odległość od uniżonej petycji, proszenia z pozycji klęczącej i poddańczej.
    Daleko mu jeszcze do listu obywatela, czyli wolnego człowieka, który nie pozwoli by go ktoś – Kościół kat – poniżał i mu ubliżał, ale widać pewną pracę i determinację. Co prawda dopiero w obliczu faszystowskiej akcji bandytów-katolików, judzonych przez arcybskupa z proboszczem. Późno, bardzo późno, ale wreszcie jest głos wyrazisty.

    Głos ten nie mówi wprost: nie żaden jeden biskup jest odrażającym drabem, ale biskupi z klerem in gremio, cały Kościół kat jest przedsiębiorstwem zorganizowanego zła – systemowego oszustwa, przemocy i poniżenia.
    Głos jest, właśnie taki, wyraźny acz niepełny, jest krok, więc drugi krok jest o krok.

  320. Aktualne? Myślę, że tak.
    Wersja muzyczna:
    https://www.youtube.com/watch?v=mkI_gpdrpfw

    Dzień za dniem
    Jak wartki potok czas
    Zacieśnia krąg
    Istnienia mego
    Dzień za dniem
    Ucieka dalej
    Dalej
    Dalej
    Mych złudnych pragnień
    Splot upada

    A wokoło
    Wszechświat
    Bezgraniczny, niepojęty
    Nieskończony ogród żyzny
    Myśli wiecznej A r c y d z i e ł o !
    Uszanować chciałbym niebo
    Ziemi czoło skłonić
    Ale człowiek jam niewdzięczny
    Że niedoskonały…

    Nonsensami
    Karmią się nawzajem
    Spraw komicznych
    Omotani siecią
    Wstyd mi za tych
    Co nie mając wstydu
    Zapomnieli
    Że u kresu
    Groby nas zrównają…
    C.K.Norwid

  321. Zaczęłam czytać nie doczytałam.
    Jest bez sensu.
    Po pierwsze w kwestii formalnej -za długi. Wszelkie długie teksty nie zdają egzaminu w argumentacji – rozmywa się.
    Po drugie w kwestii logicznej – nie prosisz bandyty czy mordercy żeby cię nie napadał. Nie działa.
    Po trzecie od strony praktycznej – każde działanie musi mieć jakiś cel. Jaki jest cel tego listu? Żaden.
    MNie się marzy, że ludzie wreszcie zmądrzeją i przestaną płacić. Seleukos ma rację, tylko odcięcie od kasy zadziała.
    *
    Seleukos, nie bądź dureń jak tu niektórzy byli. Tanaka nie jest odpowiedzialny za fikołki skryptu.

  322. @Ewa-Joanna
    26 lipca o godz. 23:41
    Posłuchaj (z zażenowaniem tego słuchałem), ale też w sumie nic nowego, tych tekstów.

    https://www.youtube.com/watch?v=r156HpZLDnA

  323. @Optymatyk
    27 lipca o godz. 0:03
    Tak znam. Dla mnie przerażające.

  324. https://www.youtube.com/watch?v=T1YdDU0IeHA
    Duchowni są najbardziej zdemoralizowani – Tadeusz Bartoś

    Pan bóg dał im sutanny, ale jajec nie obciął.
    Proste rozwiazanie problemu dostarczyl Jan Kochanowski 500 lat temu:
    Prawo jest, aby kapłan nie mógł pojąć żony;
    Tenże nie ma być w żadnym członku uszczerbiony.
    Jeśli nie miał mieć żony, moglić go zostawić
    Przy uszu, ale jajec lepiej było zbawić.

  325. Och @mag

    A gdyby tak @staruszek z @guzdrą się pokłócił i okazało by się, że @dwa soczki nie mają zdolności negocjacyjnych?

    Jestem przekonany, że masz zdrowy stosunek do auta czyli pojazdu autonomicznego dwuśladowego spalinowo-elektrycznego.

    I nie kumasz, że taki dwuślad bez UPS nie ma sensu.

    zasilacz awaryjny (ang. uninterruptible power supply) — urządzenie lub system, którego funkcją jest nieprzerwane zasilanie innych urządzeń elektronicznych

    Żadna placówka pomocowa nie może mieć statusu szpitala, jeśli nie ma co najmniej dwóch niezależnych UPS. Główne takie urządzenie obsługuję blok operacyjny, a drugie zapewnia w miarę bezpieczną ewakuację pacjentów gdy Ciemna jest noc.

    Otóż to bezprzerwowe to jest lipa, podobnie jak niezwłocznie w wydaniu dobrej zmiany.

    Wszystko ma swą bezwładność. Moja żona rozpoznaje skuteczne zamknięcie komputera, po krótkim cyklu migania diodowych lampek.

    UPS ma tak krótkie działanie w miarę potrzeby, że odbieramy je jako natychmiastowe. Prze pozostały czas UPS CZUWA.

    Czy gdy czuwa to nie pracuje?

    Niewiele sekund potrzeba, aby przełączyć użytkownika komputera.

    Dawniej mogłaś spotkać się z pojęciem Gość.
    To był użytkownik z jakim kupowało się komputer.

    Pozwalało to, na przykład, uniemożliwić układanie pasjansa żonie zaniedbującej czuwanie nad gotowaniem krupniku. Może zajrzeć do przepisu jaki gwóźdź najlepiej poprawia smak zupy, ale nie może, na przykład, usuwać programów takich jak edytor.
    ( wżeniłem się w dobrą kuchnię ).

    Tak jak UPS, tak niech niezrozumiałą zagadką pozostanie rezonans magnetyczny. Tobie ma wystarczyć, że on pomaga zdiagnozować stan ciała, gdy człowiek jest popsuty.

    Mamy dwa komputery.
    Ale żona nie pozwala mi dotykać jej komputera do chwili gdy spotka dwie linijki:
    Wszystko jest aktualne
    Sprawdź aktualizację

    Bank kazał jej uaktualniać komputer za pomocą, którego robi przelewy.
    No i doszło do draki, tak powszechnej, że Microsoft musiał przepraszać miliony klientów za kaleką aktualizację trwająca kilka godzin.

    Ty masz używać własnego auta i autobusu Hybrydowy jestem nie umiejąc wytłumaczyć dlaczego samochód nie może zatrzymać się w miejscu

    Po co @staruszkowi różne wcielenia? Diabeł go wie!

  326. Ewa-Joanna
    26 lipca o godz. 23:41

    Jaki jest cel listu? List ma wiele celów, wyartykułowanych i niewyartykułowanych. Wśród celów wyartykułowanych jest odwołanie arcybiskupa (sic!) i proboszcza.
    Są to cele rewolucyjne. Żądanie, by to tzw. wierni decydowali, który biskup się nadaje do roboty, a który nie.
    Nie mam pewności, czy autorzy listu otwartego zdają sobie sprawę z tego, czego żądają: oni chcą rządzić Kościołem kat.
    Całkowicie pewne jest, że nie są do tego przygotowani.

    Proboszcza, może, biskupi odwołają z parafii i zrobią dokładnie to, co ze swoimi pedofilami: rzucą na następną parafię.
    Jakiś ochłapik trzeba by tłuszczy parafialnej rzucić, jeśli się juz inaczej nie da. Ale tylko wtedy, gdy się już paprawdę nie da. Bo to metoda dla kleru bardzo niebezpieczna: wsadzenie nogi w drzwi. Ich władza absolutna w jakimś procencie może zostać podważona.

    Czy list jest za długi? Może, o kilka zdań. Np. bezsensowne jest wyjaśnianie żądania wycofania podręcznika do katechezy w liceach z uzasadnieniem:
    Chcemy wierzyć, że program ten jest nieprzemyślanym „wypadkiem przy pracy”, a nie zaplanowaną strategią Polskiego Kościoła wobec nieheteronormatywnej mniejszości.
    Pisanie, że „chcemy wierzyć” jest idiotyczne, wskazuje na ślepotę, co jest jednak rzeczowym oddaniem stanu umysłów wszelkich wyznawców religijnych.
    Trochę treści jednak w liście być musi, w Kościele kat się przecież w ogóle nie gada i – przede wszystkim – nie używa rozumu, tylko odmawia paciorki i śpiewa „Kiedy ranne wstają zorze” międląc w usteczkach dźwięki bez treści.
    To taka drobna próba wyarykułownia kilku zdań orzekających z treścią.
    Czyli coś samo z siebie szokująco śmiałego i wręcz bezczelnego.

    A ponieważ list jest rewolucyjny, a jego autorzy średnio tego świadomi, a może wcale, zaraz będzie odpowiedź, nawet jak jej formalnnie nie będzie: co będzie, gdy arcybiskup nie zostanie odwołany? Co zrobią?
    Jakie „wyciągnięcie konsekwencji” ich zadowoli i uznają, że spluwanie na nich jest w istocie życiodajnym deszczem zmiany, a sami dalej będą tkwić w tej podłej firmie i ją firmować, pocieszając się, że oni wiedzą „co naprawdę mówi ewangelia”?

  327. @ Seleukos

    W sprawie wchodzenia/niewchodzienia komentarzy prosto na blog, masz wyjasnienie blogowiczów, oraz moje – w poczcie.
    Wniosek: jest dobrze 🙂

  328. Szanowni!

    Do sobotniego śniadanka (albo podwieczorka) z kawą oraz tym i owym, nowy wstępniak. Na temat perspektywiczny, acz zbliżający się. Całkiem jak z Panem Jezusem, co się ciągle zbliża, ale w przypadku tematu wstępniaka zbliżanie sie będzie skuteczne: nastąpi uroczyste wejście.
    Co o sprawie myśli autor – Qba, dowiemy się z teści, a co sądzą blogowicze: poznamy po głosach. Nie tylko tych, które słyszą w głowach, ale zwłaszcza tych na piśmie.
    Zapraszam w imieniu autora.

  329. Do wszystkich

    Żona została zakwalifikowana ( imiennie ) do przesiewowego programu badania stanu zdrowia.

    Ja hołduję zasadzie, że choroba jest przede wszystkim stanem psychicznym oraz mentalnym.

    I twórcy tej ankiety pytali o przebyte choroby, o raz oto czy słucha ona Radia Maryja, a jeśli tak, to jak często.

    Oboje, żona i ja naśmiewaliśmy się, sugerując, że przedawkowanie Radia Maryja może powodować przerzutami do mózgu.

    Szpiczak mnogi ośrodkowego układu nerwowego, rozpoznany na podstawie cytologii płynu mózgowo rdzeniowego, spowodował śmierć chorego 3 tygodnie później.

    Część badania ciała nie była pełna, bo jedno z wymyślnych urządzeń było niesprawne. Ankieterka przyszła z innym egzemplarzem urządzenia. Znów cząstkowe badanie się nie udało.

    Przypomina się zgrany żart:
    Puk! Puk! Tu ABW.
    – Nie wierzę.
    – My w tej sprawie.

    ***

    Zapowiedziany został Spis Powszechny.
    Większość danych ma zostać zebranych drogą elektroniczna.

    Do staruszka nieudolnie posługującego się komputerem i nie mającego fejsa przychodzi żywy ankieter ( będą tacy ) i pyta:
    Czy obok mieszkania komunalnego posiada Pan inne mieszkania?
    – Na taką odpowiedź nie pozwala mi klauzula sumienia.

    @staruszek mieszka we własnościowym, a jego żona trzęsie wspólnotą.

    Cytat ( był już chyba trzy razy )

    Nie zna życia; kto nigdy nie był na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej.

    Spis Powszechny pokaże jak niewiele Polek i niewielu Polaków wierzy w zmianę na dobre.

    A staruszkom dzieciaki będą pomagały wysłać ankietę.

    No i będzie kolejny skandal z kolejnym systemem informatycznym.

    Wyjdzie na @staruszka. Wystarczy poczekać.

    ***

    Le Tour zakończy się zanim Francuzi zablokują szosy zanim dojadą do urlopu.

    Francuskie cudowne dziecko dwóch pedałów musiało oddać żółtą koszulkę, bo konkurent był w zmowie z gradem.

  330. @Tanaka
    Dziekuje

    @Ewa Joanna
    Nie wydaje mnie zebym byl w „goracej w0dzie kapany”. Raczej poczulem znudzony. Po zmianie moje IP z srodek Jeziora Malowniczego (standard moj) na srodkowa Gotlandie, odwrocilem i poszedlem.
    Twoje zdanie na temat tego listu otwartego rodzicow LGBT uwazam za jedne rozsadne. Podobne chyba wyrazilem, jak dwie polityczki ()nie pamietam nazwisk do Franka pojechaly z listem o pedofilach koscielnych. Uwazam rowniez EJ, wyjazd na Grenlandie, z listem do Szef Eskimosow, zeby pingwiny sprowadzili do pokarm(zywnosc) bialych niedzwiedzi mialby wiekszy efekt jak ten bialostocki list. Na niedzwiedzie i Irokesow (efekt uboczny). W przypadku dwoch listow/petycji jednakowy znaczy. Przykro mnie inaczej, EJ, wiele „pogladow”, roznic z innymi uczestnikami bloga.

    @@Guzdra, Scrambler
    Rowniez dziekuje za wyjasnienia. Niepokoj Wasz o moje umiejetnosc pragne rozproszyc. „Kariere” rozpoczalem piszac kod w TurboPascal i Cobol (OS Sintran, NorsData) dla elektrowni szw. Zakonczylem (emerytowalem) jak admin/supervisor sieci enterprise z ponaddobrze 1000kont. Ilosc moich cert (rowniez emerytowanych) w Microsoft, CISCO, TCP/IP, Transact-SQL, Oracle przekracza ilosc kotow w mojej wsi plus Larry theCat. Znacznie przekraca.Koty sa nieemerytowane jeszcze. I dobrze. Jak rowniez, „moja siec” ma staly adress w strukturze DNS, bez „ludzkiego” alias typ 123_server_seleuk_blabla.com. Nie wydalo mnie pytac o MironBialoszewski przez TOR, ze „starego” ale jeszcze nieemerytowanego, routera warstwowego CISCO. Najczesciej jade trzy warstwy, z dowolna(wybierana) szerokoscia upp/down Siedze zawsze tylko przy jeden laptop, nigdy wiecej. Bardzo rzadko admin konto, wiekszosc user konto. Reszta jak wyzej do EwaJoanna.

    @Zetus
    Daje Tobie link do tema jak dziala/funkcionuje Szwecja lepszy co moglbym napisac, co napisalem do Ciebie
    https://www.washingtonpost.com/opinions/2019/07/26/i-was-swedens-prime-minister-no-mr-trump-i-could-not-have-freed-asap-rocky-either/?noredirect=on&utm_term=.45a2bc6c5d85

    pzdr Wszyskich, Seleukos

  331. @seleuk|os|
    27 lipca o godz. 10:14
    As prime minister, you can have your government propose laws and try to get parliament to decide on them, but once that’s done, your role in how they are implemented is absolutely zero. There certainly are countries around the world where the judiciary is little more than an instrument of the arbitrary powers of the ruling strongman, and where the political leadership can send people in and out of prison at their discretion. Sweden is most certainly not one of those countries.

    A Swedish prime minister who tries to order a court to release a suspect or dismiss a case is first going to fail and then, with high probability, will be kicked out of office.

    Dzieki Seleukosie! Jak ja bym się cieszył, gdyby szwedzkie zasady mogły być stosowane w Polsce. Nie są i nie będą, tak długo jak suweren nie zrozumie co traci, zgadzając sie na podporządkowanie judykatywy exekutywie. Dużo informacji mi dałeś, i nie dziwie się, że dałeś sobie „ksywę” freerider. Do tego potrzeba warunków