Jak pan Zbyszek rozprawił się z pedofilią w kosmosie

A było to tak. Pan Smarzowski i panowie Sekielscy, idąc tropami „Spotlightu”, nakręcili filmy o gwałceniu dzieci przez kapłanów świętego Kościoła katolickiego. Kiedy pan Jażdżewski zaatakował brutalnie święty Kościół, odmawiając mu prawa do bycia moralnym autorytetem, sam prezes Jarosław zagroził odrąbaniem ręki podniesionej na Kościół i Polskę. Ale po „Tylko nic nie mów” zamyślił się i zamilkł.

Reakcja w samym Kościele była polifoniczna. Na różnoraki sposób hierarchowie obwąchiwali trupa w Kościele. Niektórzy panowie w kieckach, jak Gądecki czy Jędraszewski, z oburzeniem stwierdzili, że są to wyssane z palca i prowokujące ataki i że trupa nie ma. Gądecki odmówił wydania prokuraturze dokumentów dotyczących kapłanów dzieciolubnych w swej diecezji. A jakby jakiś niepokorny prokurator chciał te dokumenty zobaczyć, to rzuci na niego klątwę, czyli mówiąc językiem grypsery, każe mu zkiciorować.

Dziwnie zachowuje się prymas Polak – zamiast potępić haniebny atak na Kościół i dołożyć paliwa do klątwy Gadeckiego, o mało się nie rozbeczał, zaczął się mazać, powiedział, że mu smutno i że on będzie się modlił za grzesznego trupa. No ale prymas Polak to taki dobroduszny Polak, co to nawet muchy nie skrzywdzi, tylko się pomodli.

Ale w obozie prawdziwych, pierwszosortowych Polaków postanowiono przejąć inicjatywę i rękę, co to się zamachuje, odrąbać. Oni też nie przepadają za pedofilami. Prezes polecił panu Zbyszkowi coś wymyślić, żeby suweren zobaczył, że nie ma przeproś, że da się i żaden pedofil nie uniknie bezlitosnej kary.

Na Nowogrodzkiej odbyła się burza mózgów. Dwa najistotniejsze punkty, które omawiali spindoktorzy, to:

1. gdzie szukać pedofilów
2. jaką wymyślić dla pedofilów karę, żeby przypadła do gustu suwerenowi.

Ad 1. Marszałek Kuchciński zaproponował murarzy, nie wspomniawszy o ogrodnikach i perukarzach. Ale wtedy profesorka Pawłowicz zasugerowała, by dobrze się przyjrzeć takim pedofilkom jak Lubnauer czy Dulkiewicz. Ale te propozycje Prezes, a za nim pan Zbyszek uznali za zbyt nieśmiałe i trochę niepoważne. Prezes zwrócił dyskutującym spindoktorom uwagę, że chodzi o podkreślenie powszechności pedofilstwa poza Kościołem i że tylko nieznaczny ułamek procenta pedofilów chodzi w kieckach.

Pan Zbyszek pierwszy pojął intencję Prezesa i zaproponował, by ścigać pedofilów wszędzie w Kosmosie, na Merkurym, Jowiszu, a nawet poza Galaktyką, np. w Andromedzie. Ta propozycja została jednogłośnie, demokratycznie przyjęta przez zebranych. Bo rzeczywiście: cóż znaczy kilka tysięcy pedofilów wobec miliardów na tej Ziemi i w całym Kosmosie.

Ad 2. Długo też debatowano nad wysokością kary. Przeprowadzono sondaże w różnych Miastkach, Biłgorajach i sądeckich oraz świętokrzyskich wioskach, by się dowiedzieć, jaka kara zadowoliłaby suwerena. Minister Sasin tak się rozpędził, że zaproponował 500 lat. Ale suweren nie taki głupi i wie, że nikt 500 lat nie dożyje, więc pedofilowi, któremu się zmarło wcześniej, niepotrzebnie zmarnowałyby się te zasądzone lata. Stanęło na 60 latach.

Teraz wysłane przez pana Zbyszka, Kamińskiego i magister Przyłębską w Kosmos brygady tygrysa będą łapać zboków, by ich postawić przed niezawisłym polskim sądem i skazać na 60 lat odosobnienia.

A co! Da się!

Lewy