Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.07.2019
wtorek

Polskie wartości w Europie: chamstwo

2 lipca 2019, wtorek,

Od wstępniaka Basi nie chce się człowiekowi odrywać, taka błogość – Basiu, wybacz i przebacz – ale jest mus: polskie chamstwo wlało się do Europarlamentu. Na pierwszej sesji plenarnej w Strasburgu, przyzwoici posłowie w pozycji stojącej dają wyraz szacunku wobec Unii, Europejczyków i hymnu zjednoczenia – „Ody do młodości”.

Polskie chamstwo ma to gdzieś. Dokładnie gdzie, pokazuje europoseł Saryusz-Wolski, obrócony do proscenium dobrze upasionym na Europie tyłkiem, zaś inni demonstratorzy tego samego z PiS-u: niedawna minister tzw. edukacji Zalewska i niedawny minister tzw. spraw zagranicznych Waszczykowski, wymownie siedzą.

Obróceni tyłem stoją też brytyjscy posłowie „brexitowcy”, co też nędzne, choć w jakiś inny sposób. Przynajmniej oficjalnie chcą się Unii pozbyć. Polskie chamstwo chce od Europy tylko forsy i władzy nad tą forsą, czyli polskim wyborcą, a z całą resztą niech Europa spada na drzewo.

To jest prawdziwa Polska, tożsamość Narodu i jej chrześcijańskie wartości.

Tanaka

Źrodło: wp.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 683

Dodaj komentarz »
  1. @Tanako
    Jakże to, chcesz, żeby świnki przestały chrumkać, żeby dla jakichs wartości zrezygnowały z wsadzania ryja do koryta ? A ze nie lubią, jak im sie stawia jakies trudności i rząda się od nich by stanęły pionowo na swoich racicach, jak im grają jakiś hymn, no przecież, Tanako !
    Kartezjusz siebie zdefiniował; Myslę więc jestem
    Świnki tak się określają ; Śmierdzę więc jestem
    Chrum, chrum.
    Ps
    Szkoda mi trochę świń, bo to poczciwe stworzenia. Ale jak inaczej nazwać, z czym porównać tę hałastrę ?

  2. Sorry nie rząda, lecz żąda

  3. Tanaka

    To polskie chamstwo w Parlamencie, stanie się niestety wizytówką kraju. Kiedy pomyślę o tych „zasłużonych” na synekurach w nagrodę za lojalność partii… to brak po prostu słów.Trzeba się będzie dalej wszędzie rumienić za przedstawicieli suwerena…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nefer
    2 lipca o godz. 19:31

    Stać mnie tylko na taki komentarz. Autentycznie nie mogę już tego znieść.

    Neferko, też nie mogę. Ale mus, bo jak się nie może znieść, to chamstwo znosi nas. Do śmietnika.

  6. basia.n
    2 lipca o godz. 19:24

    To polskie chamstwo w Parlamencie, stanie się niestety wizytówką kraju. Kiedy pomyślę o tych „zasłużonych” na synekurach w nagrodę za lojalność partii… to brak po prostu słów.

    Królowa francuska, której mężowi skrócili ciało o głowę, mawiała ponoć widząc głodujący lud: nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!
    Tylko nie jestem pewien, czy ona w ogóle widywała ów głodujący lud, bowiem widywała co innego: do eleganckich ogrodów pałacowych wstawiano starannie odżywione i wyszorowane krowy, które były dojone przez rumiane i zadowolone dojarki, a żwawi pastuszkowie gąski w stawie pałacowym kąpali radośnie przy tym podśpiewując i pląsając tanecznie.
    Królowa, król i pozostała arystokracja bardzo była zadowolona i sypała cukierkami oraz innymi łakociami ludowi co jest tak rumiany, wesoły i dobrze sobą o arystokracji świadczy.

    Królowej nie brakło słów, to i nam nie może, bo cóż będzie jak zabraknie? Ciastkami złudzeń można się karmić, ale tylko na krótką metę i ze skutkiem samobójczym.

    Wiem, że ten zwrot o braku słów stosujesz w innym sensie, ale też mamy, wszyscy porządni tak mają, swoiste poczucie właśnie braku słów na taką bezczelność, nieograniczone chamstwo i drwinę. Bo też słowa, dawno już temu, zostały ukradzione, a jednym z najdawniejszych złodziei słow jest religia, co to nieustannie gada o miłości, równie nieustannie okazując jej przeciwienstwo.
    Ci od miłości i od prawdy; tożsamości, słuszności i jedyności, właśnie rozlali swoje chamstwo w Strasburgu.

    Na to trzeba słów i to należytych, nie bardzo zaś z klubu Pickwicka, Phileasa Fogga, czy naszego klubu prof. Tutki.

  7. @Tanaka
    Od lata pisałem, że szpadą inteligencji czy ironii nikt się nie obroni przed aktakującym sztachetą chamem. Trzeba sięgnąć po sztachetę, albo po drąga.

  8. Dobrze Tanaka (do Basi 2 lipca o godz. 19:52) „Na to trzeba słów i to należytych, nie bardzo zaś z klubu Pickwicka, Phileasa Fogga, czy naszego klubu prof. Tutki.”

    Mysle b latwo zwracac jest uwage na innych niedociagniecia, nprzyklad chamstwo. Z chamem nikt koalicji zawierac nie chce. Waszczykowski czy Zalewska. Praca parlamentarzysty jest zawierac koalicje i szukac konsensus. To bedzie kosztowac chamow pozostalych w kraju, co chamow do Parlamentu wyslali. Te chamy do Parlamentu wyslane, kosztowac beda. Kosztowac w zlotowkach i w €uro, doplat do czegokolwiek. Znaczy oszczednosci beda, na europejskim budzecie. Dla platnikow netto.

    Mysle b latwo zwracac jest uwage na innych niedociagniecia, nprzyklad chamstwo. Z chamem nikt przy wsponym stoliku usiasc nie chce rozmawiac. Zastanawialem wiele lat, odpowiedzi szukalem na pytanie. Co robi, bezzenni mezczyzni w sukienkach czarnych, opowiadaja i prawo tworza zycia rodzinnego, miedzy innymi? Niezborne zyciowo niedojdy kieruja polityka panstwa? Ludzie calkowicie niekompetentni kieruja firmami panstwowej wlasnosci, ale monopolistami. Co robi? Co i kto powoluje tych uzurpatorow bez kontroli? Tak zaczalem zastanawiac, po upadku 90 niedojdow w Smolensku. Nigdy nikt odpowiedzi mnie nie chcial dac. Co tyle razy pytalem.

    Mysle b latwo zwracac jest uwage na innych niedociagniecia, nprzyklad chamstwo. To dlaczego wlasnym chamem blogowym nie zajac? Ignorantem kompletnym i zyciowym niedojda, ale duzym poczuciem wlasnej „mundrosci”. O komunikacji i mysleniu piszacym, a niedojda nie umiejacym skomunikowac (rozmawiac) z wlasnymi sasiadami, z wlasnym otoczeniem. Na odleglosc paru krokow. Z gospodarowaniem i rozwojem wlasnego otoczenia. Co robi, ze zyciowy analfabeta, narzuca pozostalym styl i uprawiane? Czy chce narzucic. I jeszce uwaza za inteligentnego siebie, myslacego, inni mniej. Kto tu jest winien? Czy sam niedojda, czy ci co pozwalaja, niedojdom rozwalac otoczenie. Bo ten niedojda to taki przyjemny. Nikomu nie zawadzi. Wszystkim po zdrobnieniu odpowie, podlize, a i Panie po raczkach caluje.

    Mysle kosztowac bedzie, w €uro, wysylka niedojdow (@pombockow) do Strasburga. I dobrze.

    Dziekuje Seleukos, ze sztacheta, bez ironii i dalekich w Strasburg poszukiwan.

  9. Waszczykowski i Zalewska nie wstali po rozpoczęciu odgrywania hymnu UE w Parlamencie Europejskim, bo najwyraźniej byli zdecydowani zademonstrować kierownictwu PiSu, czyli swojemu pryncypałowi, swoją partyjną solidność i staranność w sprawowaniu się względem Unii Europejskiej jako wspólnoty kosmopolitycznej, narzuconej, reprezentowanej przez ludzi nie znających Wschodniej Europy, nieżyczliwych dla Polski, nie rozumiejących naszych problemów, itd.

    Odwagi starczyło im tylko na chwilkę. Ciśnienie otoczenia, strach przed lewactwem, liberałami i ekonazistami (zieloni) reprezentowanymi obficie w PE i tym co ludzie powiedzą, kazał im podnieść się i potrwać chwilę w torturze oddawania szacunku dla UE.

    Zachowanie ich w PE ilustruje dobrze stosunek prominentnych polityków i przywództwa PiSu do UE – demonstrowanie pogardy i wyniosłości dla instytucji obcej nam prawdziwym Polakom, bo międzynarodowej, kosmopolitycznej, wciągającej naszą ojczyznę ukochaną w niewolę biurokracji europejskiej, podporządkującej nas przywództwu nieformalnemu Unii, czyli Niemcom, pod których kierownictwem (dyktatem) budowane jest nowe imperium Karolingów, a tak naprawdę Unia, to twór w budowie – nowy Reich z podlegającymi jej na wschodnim obwodzie kondominiami.
    I temu podobne fantazmaty geopolityczne.

    Tuż po uzgodnieniu wyboru Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej PiSowska propaganda mieni się przechwałkami – dobrze się stało, wspaniałe zwycięstwo, zablokowaliśmy kandydaturę Timmermansa na szefa KE, słuchają nas, cenią nas, jesteśmy wpływowi, itd. Tymczasem PiSowscy przedstawiciele na forum Rady Europy mieli tylko tyle do powiedzenia, że zgodzili się z Włochami głosować przeciwko kandydaturze Timmermansa na szefa KE. Co miało pozbawić Timmermansa szans na unijną posadę.

    Zapadły nowe uzgodnienia w RE. Na te uzgodnienia istotnego wpływu nie mieli przedstawiciele Polski.
    Niemka ma zostać szefem KE. Przedstawicielka tego państwa, które sprawuje wraz z Rosją opiekę kondominialną nad Polską. Polska jest kondominium niemiecko-rosyjskim – to jest opinia Jarosława Ka – najwyższego przywódcy państwa i narodu polskiego. Ta opinia w PiSie jest obowiązująca.

    Drugi punkt, w którym PiSowscy negocjatorzy ponieśli porażkę, to uzgodnienie zapadłe w RE, że Timmermans – ten którego tak zwalczała polska delegacja rządowa jako kandydata na szefa KE, ma być pierwszym wiceszefem Komisji Europejskiej i ma pełnić to stanowisko przez 5 lat.
    Przypominam, że dotychczas Timmermans był pierwszym zastępcą szefa KE i na tym stanowisku został znielubiany przez PiSowskich bojowników niszczących państwo prawa w Polsce. Ten sam Timmermans ma być całe 5 lat dalej wiceszefem KE. To się nazywa sukces negocjacyjny PiSu w utrącaniu kandydatury Timmermansa na posadę unijną.

    PiSowcy określają swój pobyt na posiedzeniach RE jako zwycięstwo w ich walce o wyeliminowanie Timmermansa.
    Znów pojawi się w PiSie używana wielokrotnie zamiana znaczeń, odwracanie kota ogonem i fantazjowanie – przyznawanie sobie międzynarodowych wpływów i wielkiej ważności PiSu w Europie. Zwyciężyliśmy, Timmermans nie jest szefem Komisji Europejskiej – gdulą propagandziści PiSowscy. A to, że tenże Timmermans będzie dalej pełnił funkcję pierwszego wiceszefa KE przez 5 lat, to dla nich jest błahostka. Po prostu nie mówią o tym. W PiSie jeśli o czymś się nie mówi, to tego nie ma.
    Pzdr, TJ

  10. @Kostka
    2 lipca o godz. 13:03

    Has pewnie by dał radę z „Klubem”. W końcu „Pętla”, „Rękopis”, „Pamiętnik”.

  11. Lewy
    2 lipca o godz. 20:10

    Oczywiście!
    Nie może zbraknąć języka w gębie, nie może zbraknać odwagi i jasności czucia, że rzeczy należy nazwać należycie: chama chamem, złodzieja złodziejem i tak dalej.
    I trzeba używać materialnych narzędzi.

    Edukacja, edukacja, edukacja! Ponad wszystko!
    I cóż, bo edukację sami, dokładnie, wywaliliśmy na śmietnik. Wszystko miało się uregulować samo. Nie: bez zakasania rękawów, bez ubabrania się i bez dania w mordę – też! – się nie da. I to wiadomo od początku świata, a nawet i wcześniej.

  12. @Lewy
    2 lipca o godz. 18:40

    No, dobrze że choć to „PS”

    https://pl-pl.facebook.com/chrumki/

  13. seleuk|os|
    2 lipca o godz. 20:37

    Seleuosie, dobrze, żeś się znowu pojawił. ten i ów się pytał.
    Ale a propos pytania: sam zadawałeś pytania a odpowiedzi, jak twierdzisz, nie padały. Ten i ów, może nie dokładnie ten sam, co się o Ciebie pytał, jakieś przyczynki, czy częściowe odpowiedzi, na blogu, formułował. Ale przecież jasne, że całościowej i pewnej nie ma, a przede wszystkim to jest jasne, że w sferze politycznej nikt nad tym nie pracuje.
    Tylko z największą dozą optymizmu, zbliżającą się do wariactwa, można przyjąć, że jacyś lewicowi i półliberalni lewitatorzy się nad tym pocą, ale widać, że robią to tylko nocą, bo efekty słabo widać.
    O substancjalnej reszcie wiadomo to, że rozwiązanie mają: więcej paciorków i datków na tacę. Kościelną i partyjną, co się mało różni.

    Ale, skoro pytasz innych, to i sam odpowiadaj: co, jak, kto ma robić, żeby było zrobione.

  14. tejot
    2 lipca o godz. 20:56

    nad wyraz trafny komentarz.

  15. @Tanaka
    2 lipca o godz. 21:16
    „O substancjalnej reszcie wiadomo to, że rozwiązanie mają: więcej paciorków i datków na tacę. Kościelną i partyjną, co się mało różni.”
    No może z wyjątkiem Biedroniowej „Wiosny”. Ale jakoś blado to wszystko widzę, podobnie jak Ty. Całe to towarzystwo uparcie kręci wokół kościelnej kruchty, a przecież PiS już jest na etapie konsumpcji tego mariażu. Nikt już ich w „dawaniu” nawet dupy, w przypadku posłów UE zw. tu chamami, nie jest w stanie przebić.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24950931,prof-kisilowski-zdecentralizujmy-aborcje-niech-kazdy-region.html#BoxWOpImg1
    Prof. Kisilowski: PiS już nie przegra wyborów. Kaczyński ma w ręku piekielnie skuteczną innowację polityczną.
    Stąd wniosek dla kościoła jeden, trzymać tę pisowska srokę za ogon jak długo tylko się da.

  16. @Tanaka
    2 lipca o godz. 21:09

    Tylko w ten sposób każdy szlachetny inaczej nie jest już chamem, tylko staje się obrońcą przed chamstwem. Jeśli pastuch bydła na Dzikim Zachodzie ma prawo do rewolweru, by bronić się przed innymi awanturującymi się, tak na Dzikim Wschodzie każdy pastuch ma prawo do sztachety i brony, by móc ją wbić chamowi w plecy. A rezultat wygląda tak:

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Francisco_de_Goya_y_Lucientes_-_Duelo_a_garrotazos.jpg

  17. A jeśli już „w twarz”, to wobec ludzi instrumentalnie wykorzystujących chrumki – tylko tak:

    https://www.youtube.com/watch?v=84lO5nuZ9VE

  18. [to metafora – gdyby ktoś doszukiwał się namawiania do przemocy]

  19. Tanaka
    2 lipca o godz. 21:16

    Nie wiem kto pytal o mnie i dlaczego. Mialem nieprawdopodobna ilosc zajec. Blog moj priorytet nie jest. Przeprowadzka Mojej z odleglosc 120km na 9km do nowe mieszkanie. Renowacja oczyszczalni sciekow wsi. Operacja Boss i codzienne wizyty pooperacyjne w klinice. Rejs dookola ZabiegoMorza. Pierwszy raz zajrzalem na blog Hartmana, o tym zwolnionym pracowniku IKEA. To jest tez o decysji, jak chamstwo traktowac. W tym wypadku religijne chamstwo. Chcialem na blogu Hartmana umiescic, uwazam wazny temat, chamstwa (politycznego chamstwa rowniez). Ale moze lepiej jak dopisek do moj pierwszy wpis na Twoj wstepniak. Jak chamstwo traktowac.

    Fundusz rodzinny IKEA rozprowadza rocznie (corocznie) ponad 200 milionow katalogow w swiecie. Jest to wielkosc rowna wydaniom rocznym Koran, Biblia czy Harry Potter. Katalogi sa dopasowane do kulturowych obszarow. Nprzyklad u Saudow czy Israel ortodoxyjny, nie ma foto kobiet katalog. W Chinach produkty kuchenne i kuchnia dopasowana do tradycji chinskiej. Rowniez sprzedawcy w domach towarowych lokalni.

    Katalogi, przy calym zroznicowaniu, presentuja skandynawski (szwedzki) model zycia. Model ten, jest czescia sukcess Fundusz IKEA. Calosci koncepcji. Panstwa arabskie czy Chiny (i ich spolecznosci) nie uwazaja jednak nalezec do europejskiego obszaru kulturowego. Panstwa arabskie czy Chiny (i ich spolecznosci) nie obciazaja platnika netto budzetu EU. Nie domagaja takiego obciazenia. Szwecja (obywatele i fundusze szwedzkie) sa platnikami netto do budzetu EU, ktorego spoleczenstwo polskie jest beneficiantem. Domaga korzystac. Uwaza rowniez przynalezec do obszaru kulturowego europejskiego. Spoleczenstwo polskie, tak uwaza. Mocno na wyrost.

    Jest decyzia autonomiczna (samodzielna) wszystkich Polakow, jakie systemy wartosci wyznawac chca. Dokonujac wielokrotnie politycznych wyborow. Oczywiscie sa systemy wartosci, do ktorych platnicy netto budgetu EU (typ IKEA), kosztow ponosic nie chca, takich politycznych wyborow. Po blisko dwoch 10leciach experymentow, wygibasow prawno-obyczajowych, byle tylko troche kasy z Bankomatu bylo. Wygibasow gospodarczej, organizacyjnej manufaktury. Dyskryminacja osob LGBTTQQIAAP : cool: , podrzednosc kobiet praktyczna w zyciu spolecznym i dyskryminacja, symbiosa polityki z ambona etc naleza do nieeuropejskich standartow. Pelna lista jest zdecydowanie dluzsza. Niemniej. Jest decyzia autonomiczna wszystkich Polakow, nie obciazac platnikow netto eventualnie. Realisowac dyskryminacje wybranych grup i sojusz polityki z ambonami KK na wlasny koszt. Wedlug wlasnego gustu, kogo tylko chca. Dotyczy to rowniez zwolnionego pracownika IKEA.

    Dysonans miedzy wartosciami skandynawskimi a innymi (np musulmanskie, chinskie czy katolickie) jest przyczyna problemow IKEA (krytyki) obecnosci w tych krajach. Oskarzen o dwulicowosc nprzyklad. Dotyczy rowniez wszystkich innych szwedzkich koncernow (korporacji). Coby bylo gdyby w Tybecie ???… Jest bardzo trudno rozwiazac taki/e konflikt. W przypadek polski, konfliktu jednak byc nie moze. Czy trudnorozwiazywalnosci byc nie moze. Zacznijcie (Polacy) sami siebie traktowac co Saudowie (byc na wlasnym garnuszku jak Saudowie, roponosnym). Nie aspiranci zebractwa byc, podbudowanego watpliwej jakosci argumentami. Na wewnetrzny uzytek. To wszystko. Obowiazku pracy w koncernach skand, jak obowiazku kupna produktow nie ma i nie bedzie. To wszystko.

    Stale powtarzanie, wartosci europejskie sa lacinskie i greckie (ma byc synonim domyslny chrzescijanskie/katolickie), jest uzurpacja i klamstwem permanentnym. Komunalem obowiazujacym w Polsce, co bez pokrycia jest. Jest zawlaszczeniem i oszustwem, stosowane ad hoc dla przypadku i jako argument wygodny. Wygodny dla KK i rozpowszechniany dlatego. Oczywiscie zycie w oszustwie jest decyzia polityczna, autonomiczna i samodzielna wszystkich zainteresowanych Polakow. Koncerny i fundusze skandynawskie (szwedzkie) nie maja zadnego obowiazku zyc w tym oszustwie jednak. Jeszcze bardziej finansowac ciemnogrod i chamstwo nie maja obowiazku. Dzieki temu, moga z sukcessem realisowac wlasne ekonomiczne i socialne programy. Odpowiedzialnosc spoleczna. Zwiazek taki istnieje, choc moze komu niemozliwe wydawac. Miedzy ekonomia a stosunkami miedzyludzkimi.

    Szukajac zatrudnienie/spolprace w korporacji szwedzkiej (i kazdej skand) bardzo latwo jest znalezc text/wiedze wstepnie, jakie wartosci socialne/spoleczne realisuje firma. Jakich wspolpracownikow szuka, nie tylko cech/kompetencji formalnych (zawodowych, twardych). Nie ma potrzeby byc oszustem w sytuacji kiedy szuka zatrudnienia.

    Annika Mohlin jest odpowiedzialna za kontakty prasowe w Ingka Group, to jest firma ktora prowadzi domy IKEA w Polsce. Decyzja byla prawidlowa zwolnic mezczyzne ktory zamiescil wypowiedz, powiedziala. Dalej jej wypowiedz doslowna. Nizej moje szybkie tlumaczenie. Tak chamstwo nalezy traktowac, sztacheta.
    „– Vi har en värdegrund på IKEA som tar inkludering på väldigt stort allvar. Om man inte delar den synen är Ikea inte rätt arbetsplats för den personen. Man kan inte hota någon och sedan hänvisa till sin religion som en ursäkt för det. Vi står upp för våra värderingar och kompromissar inte med dem. De är en del av vår identitet och det här är en ståndpunkt som är viktig för oss, „
    „Mamy system wartosci w IKEA ktory wkluczanie [laczenie] traktuje z duza powaga. Jezeli takiego spojrzenia ktos nie podziela, IKEA nie jest wlasciwym miejscem pracy dla tej osoby. Nie mozna grozic komus, pozniej odniesc to do swojej religii jako powod tego. My stoimy za naszym systemem wartosci i nie kompromisujemy z nim. One sa [wartosci] czescia naszej osobowosci i to jest nasza pozycja, wazna dla nas”.

    Chamstwo nalezy traktowac sztacheta (lub bokken) zawsze i wszedzie. Kazda forme chamstwa. Blogowe rowniez. Tak rowniez chamstwo w Parlamencie bedzie traktowane. I dobrze.

    Dobranoc Seleukos

  20. Tanaka
    2 lipca o godz. 19:37

    Rozumiem doskonale tylko osobniczo już absolutnie nie mogę, patrzeć, słuchać, czytać, komentować tego przerażającego, pleniącego się coraz szerzej, pisowskiego plugastwa. Dlatego uciekam w żarty a wieczorami na Deep Space 9, tam nie skrzeczy. Szkoda że naprawdę się nie da tam uciec bo już by mnie tu nie było.

  21. Nie da się też nie zauważyć, że zdecydowana większość panów – jeśli nie wszyscy poza jednym z Polski – mieli na sobie garnitury.

  22. …jako zwykły wiejski głupek kompletnie pojąć nie umiem, na kiego męskiego w ławach zasiadają „posłowie”, którym z założenia z Unią nie po drodze. Logicznym byłoby zostać w domu i tym samym okazać, jak dalece Unia mija się z oczekiwaniami części jej mieszkańców.
    … że nie wypłacą diety poselskiej? Jakby dobrze pokombinowali albo poprosili o radę naszego ministra Zorro w kwestii rozpisania kilometrówek….
    Powtórzę to raz jeszcze: pozornie głupawa gadka Wałęsy, że łatwiej byłoby obecną UE zlikwidować i zacząć od nowa to w gruncie rzeczy skrót myślowy. Zamiast stałej gotowości do wprowadzania niezbędnych korekt i zmian oraz bezzwłocznej (nonsens – inercja przerostu od administracji do legislacji) ich aplikacji jest zadymiona dławiącymi się wzajemnie interesami kurna chata. Pierwszy kolejny i jak zawsze niezapowiedziany, wykreowany przez zwrotnicowych światowej finansjery prawie-kontrolowany kryzysik doprowadzi całe to kolorowe polityczne ptactwo do rozdziobania się wzdłuż podziału mamony.

  23. Nefer
    2 lipca o godz. 23:10

    Eksperymentuję mentalnie z „jestem Europejczykiem”, jak już napisałem pod Twoim tekstem po eurowyborach. Wprawdzie trudno wszystkim naokoło wyjaśniać, no bo jednak Polish to etykietka nr 1 (chociaż jak się odzywam, to wielu pyta, czy Holender lub Niemiec – ???). Podobnie jak z ateizmem, jak jakiś student z Pakistanu zaczyna rozmowę typu „a jak w waszej religii to czy tamto?” Ano sramto. Ale mi europeizm wewnętrznie pomaga.

  24. @ seleukos
    Dobrze, że wróciłeś, bo piszesz miodkiem na moją duszę a poza tym mam prywatne pytanie nieco prześmiewcze.
    Ale najpierw o miodku – owszem i całkiem zgadzam się z tym co napisałeś o Ikei, to bowiem jest słuszne.
    Ale postawa tego pacana religijnego nie jest postawą pacana tylko polskiego niestety. My tu w Australii mamy bardzo podobny przypadek niejakiego Israela Folau, gracza w jajo (nie wnikam w nazwę bo nie odróżniam) który to pozwolił sobie na komentarz w mediach społecznościowych w którym wysyłał gejów i mnie do piekła. W odpowiedzi pracodawca zerwał z nim lukratywny kontrakt, z powodów jak Ikea. No i tenże bardzo się piekli, co zrozumiałe, ale spowodowało to wzrost nurtu politycznego postulującego ochronę wierzących i wygląda na to, że liberalny rząd na to pójdzie. No wrrr!
    Jak kogoś interesuje to tutaj ma wszelką informację na temat:
    https://search-beta.abc.net.au/#/?query=israel%20folau&page=1&configure%5BgetRankingInfo%5D=true&configure%5BclickAnalytics%5D=true&configure%5Banalytics%5D=true
    *
    A prywatne pytanie to: czy narodowa potrawą Szwecji – Skandynawii jest pizza i pasta?
    Bo przeczytałam kilkanaście kryminałów rożnych autorów i jak przychodziło do opisania co bohaterowie jedli to wychodziła ta pizza i makaron. 🙂

  25. @Tanaka

    Zgrabnie i mocno napisane

    Wiocha i tyle. Takie same przyglupki jak nasze oszołomy z Brexit Party:

    https://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-48839829

    Zresztą Brexit Party w EP to moim zdaniem jeszcze wiekszy obciach i chamstwo. 

    Szczerze mówiąc… ja jestem prosty ludz i na polityce się nie znam. Demokracja i takie tam ale niech mi ktoś wytłumaczy czemu ludziom z partii otwarcie sprzeciwiajacych się idei Unii Europejskiej  czy probujacych rozwalic wspólnotę w ogóle zezwala się na kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Przecież to czyste kpiny i zabieranie miejsc posłom, którzy reprezentują ludzi popierajacych EU. Nawet w Szkocji na 6 dostępnych miejsc mamy jednego brexitowca w europarlamencie. Pocieszające jest nieco to, że pozostała piątka (3 ze Scottish National Party, 1 Green, 1 Lib Dem jest zdecydowanie przeciwko Brexitowi). Ale i tak ten jeden mosiek brexitowy w oczy kole. Głupki od Farage’a odwróciły się zadkami tłumacząc potem, że oni po prostu chcieli okazać, że odrzucają ten koncept…To czemu w ogóle się tam pchają i biorą za to kasę? Nie parzy ich ta kasa w łapki? Bloody disgrace. Ale skoro Unia na takie cuda zezwala to może nie ma co się dziwić… Uff, zdrzaznilam się nieco. Tak mi dobrze było bez sprawdzania wiadomości z kraju i ze świata…

  26. Jeszcze do poprzedniego…

    @Tanaka
    2 lipca o godz. 16:12

    Niech będzie zatem, że lelum polelum! 😀 

    Lelum polelum w trampkach przejechało dziś rowerem prawie 30km po górskich trasach i teraz puchnie z dumy (dyskretnie masując zadek… 😉 ). Lubię mój rower! Tu przesyłam pełne uszanowania pozdrowienia w strone pombocka, który nieświadomie przyczynił w jakimś stopniu do mojej decyzji o nabyciu roweru po 20 latach niejezdzenia! 😀 Mój rower niby jest hybryd (czyli ni pies ni wydr) ale całkiem dobrze sobie radzi na wertepach choć przyznaje bez bicia ze pod bardziej wyboiste i strome podjazdy był podprowadzany… 😉 Widoki takie, że ech!

    @Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 14:07

    Focę ile wlezie choć smartfon nie oddaje klimatów wystarczająco! Jak trochę posegreguje i dorwe lepszy internet to podrzuce. Liczyłam na internet w naszym lokalnym pubie ale nawalil. Poza tym potomek ogrywał mnie w Catan, trzeba bylo sie bronic i nici wyszły z dyskretnego segregowania zdjęć 😉

    @Szary Kot
    2 lipca o godz. 16:58

    Jak najbardziej. I pomaga na meszki ale nie dlatego, że odgania ale że znieczula gryzionego… 😉

    @bubekró
    2 lipca o godz. 21:02

    Rozmarzylam się. A tak to wziął Romuś na warsztat i zostali mu z tego sami satanisci. Zgroza. Chyba sobie jeszcze raz przeczytam powieść bo już bardzo dawno temu czytałam i pamietam jak bardzo podobało mi sie przewrotne zakończenie.

  27. Szary Kot
    3 lipca o godz. 0:04

    Ja mam trochę inaczej, za bardzo mi ta polskość za skórę zalazła, choćbym chciała to z serca nie wydrapię. W związku z tym pisowską mentalność zaczynam odbierać jako kwas solny, nie chcę tego dotykać, widzieć, mieć w pobliżu, mieć jakiejkolwiek styczności bo mnie ta hańba pali żywym ogniem. Pozostaje się izolować dla ochrony własnego zdrowia. Wiem że to barwne słowa ale coraz mocniej odbieram osobiście takie afronty jak dzisiejszy. Takie coś zasługuje na publiczne spoliczkowanie. Nie mogę już drzeć szat, pozostaje odsunąć od siebie bo mnie szlag trafi. Nie myślałam o przyjęciu obcego obywatelstwa ale jak co do czego to podejmę decyzję.
    W każdym razie na wybory w październiku pójdę.

  28. @Tanaka

    hymnu zjednoczenia – „Ody do młodości”.

    Poprawka – „Ody do radości”. Co nie pomniejsza sedna wstepniaka.

    Pedantycznie 🙂

  29. Mój komentarz co do sytuacji z IKEĄ zostawiłem na blogu prof. Hartmana.

    *****************************************************

    Tutaj tylko zamieszczę kopię listu sprzed lat nastu, bo mi wtedy IKEA zalazła za skórę. Cenowo.

    Napisałem po angielsku (szerzej) i po polsku (krócej), bo nie wiedziałem, gdzie to trafi:
    Dear Sir/Madam,

    Visiting recently with my family in Wroclaw, Poland, I bought IKEA bookcase “Tunhem” for 425 zlotys.
    Please see the picture below:
    (tutaj był obrazek z ich polskiego katalogu z w/w ceną)

    Upon returning to the USA, I found out that the IKEA price (for the identical bookcase) for an American consumer living in the Chicagoland area was only $99.99.
    Please compare below:
    (tutaj był obrazek z ich amerykańskiego katalogu z w/w ceną)

    Exchange Rate

    Out of curiosity, I have checked the current exchange rate between Polish Zloty and U.S. Dollar:
    (tutaj był obrazek serwisu Yahoo Finance z kursem wymiany równym ok. 3.2 zł za dolara)

    1.1 Using common sense, at the today’s rate price in Poland should be:
    99.99 USD x 3.2 PLN/USD = 320 PLN, NOT 425!

    1.2 425 PLN divided by 99.99 USD gives you exchange rate of 4.25

    Thinking that maybe IKEA based its price for the product using exchange rates from the past, I have plotted PLN to USD rate from the last 5 years:
    (tutaj był obrazek kursu złotówki do dolara za ostatnie 5 lat)

    It is clear, that unless IKEA turnover for its products is 4 and a half years, exchange rate of 4.25 could not be used.

    Purchasing Power

    Assuming that it was not the exchange rate between the Polish and American currencies, the only other reason for the higher price of the IKEA product sold in Poland must be the higher purchasing power of the Polish consumer, mustn’t it?

    According to the CIA World Factbook
    http://www.cia.gov/cia/publications/factbook/

    GDP – per capita (purchasing power parity) was for:

    Poland $12,000 (2004 est.)
    USA $40,100 (2004 est.)

    Based on the Purchasing Power alone it is obvious that American consumer (on average) can afford to pay 3.34 times more for the same product than the Polish one.

    Summary

    1) Currently Polish consumer pays 425PLN / 3.2 PLN/USD / 99.99USD = 1.33 times more for the same IKEA bookcase based on the exchange rate alone.

    2) Based on the PPP GDP per capita, Polish customer should pay 3.34 times LESS than American one.

    3) Combining exchange rates and purchasing power, Polish customer should be charged for the same product approximately 3.34 x 1.33 = 4.44 times less than American one.

    Question for the IKEA

    Could you be so kind and explain to me where am I making a mistake or would you rather agree with me that your pricing policy (as applied to the Tunhem bookcase) is simply a rip-off of Polish customers?

    Regards,

    ****************************************************

    Subject: Cena biblioteczki Tunhem w Polsce i w USA

    Szanowna Pani/Panie,

    Pozwalam sobie przeslać zapytanie co do ceny regalu Tunhem, a wlaściwie zdumiewajacego faktu, iż cena ta w Polsce jest kilkukrotnie wyższa niz w USA.
    Liczę na to, ze IKEA ma jakieś uzasadnienie powyższego faktu.

    Z góry dziekuję.

    ****************************************************

    Odpowiedź firmy:

    ****************************************************

    szanowny Panie, garsc informacji na temat cen produktow w roznych krajach.
    Dla uscislenia z podanych przez pana informacji wynika, ze:
    w Polsce regal Tunhem kosztowal 425 zl a w tym samym czasie w sklepie w Chicago 100 USD. Nie wiemy jednak czy ta cena nie byla cena promocyjna?

    (mój komentarz: nie była i właśnie dlatego załączyłem obrazek ich własnego katalogu pokazującego się na stronie sklepu IKEA po wybraniu sklepu w rejonie Chicago. Osoba odpowiadająca mogła w 5 sekund sama to zweryfikować wchodząc na tę stronę)

    sklepy maja prawo obnizac ceny produktow z roznych powodow.

    Niestety nie mozna porownywac cen produktow IKEA w roznych krajach, gdyz ceny te sa ksztaltowane zupelnie niezaleznie w oparciu o kilka wspolnych czynnikow.
    Pragne takze zwrocic uwage, ze wszystkie koszty i ceny w IKEA oparte sa o Euro, a nie USD. Prosze przeliczyc ceny na Euro i byc moze relacja cenowa bedzie inna.

    A teraz kilka elemetow, ktore maja wplyw na ceny produktow IKEA w roznych krajach:
    1. koszt produkcji danego produktu
    2. koszt logistyki, transportu, skladowania 3. koszt prowadzenia dzialalnosci w danym kraju (oczywistym jest, ze im wiecej sklepow i im wieksza sprzedaz tym nizszy koszt jednostkowy danego
    produktu)
    4. podatki i inne zwiazane z tym koszta
    5. ilosc zamowionych produktow
    oraz tzw „czynniki miekkie”
    1. cena musi byc nizsza (na porownywalny produkt) niz u konkurencji 2.
    sila nabywcza i percepcja ceny przez konsumenta 3. gust konsumenta

    Moge pana zapewnic, ze Polska jest jednym z najtanszych krajow w Europie
    – tak wskazuja wszystkie badania. Natomiast trudno porownywac poza europejskie rynki, zwlaszcza rynek amerykanski z jakimkolwiek rynkiem europejskim.

    z powazaniem IKEA Public Relations

  30. Podobnie odczuwam jak Nefer. Polskość też we mnie siedzi. Nieraz sobie mówię, a daj sobie spokój, żyjesz w normalnym kraju, gdzie żaden Kaczyński nie jest u władzy, nikt nie demoluje demokracji, gdzie chamy, no bo tu też są, bo jakzeby ich nie było, są trzymani krótko. Ale nie potrafię nie myśleć o Polsce. Dla mnie wielkim bohaterem jest Piotr Szczęsny, który nie mógł żyć patrząc na to co Karzeł wyprawia, demoralizując, zastraszając ludzi i ośmieszając Polskę na świecie.
    Dlatego mimo różnych perturbacji na tym blogu, wracam tu, bo jest to blog autentycznie polski, bo na tym blogu poruszana jest naistotniejsza kwestia, tj wplyw kościelnego pasożyta na Polskę, trucizna jaką ten pasożyt wstrzykuje w organizm narodowy i jego decydująca rola w uzyskaniu władzy przez PIS i dalsze popieranie PISu.
    Chamy PISu są pochodną chamstwa, buty, ciemnoty, pazerności kleru. Suski, Sasin, Tarczewski, Pawłowicz, Horała itd są tylko platońskimi cieniami wobec chamów z krwi i kości takich jak Głódź, Rydzyk, Jędraszewski, Ryczan, Michalik…..

  31. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 0:24
    Dziekuje E-J, a do Twoje pytanie…

    Jadam pizza i pasta, dwa trzy razy w miesiac. Potrawy te w Toscana (ukochana) i Szwecji to dwie rozne rzeczy. Ja jadam (tylko) pizze Calzone(??? calkowicie zapieczona z extra cebulka). A paste Carbonara zrobila mnie/dla mnie jedna Wloszka prywatnie, we Florencii. Pare lat temu. Carbonara. To powiedzialem Mojej, ze moze z nia bym ozenil i sprowadzil do Szwecji. Bo ona mnie powiedziala, ma dziecko, to nikt z nia nie ozeni. Ale Moja wytlumaczyla mnie ze jestem idiota. To moze byc prawdopodobne. Nie jestem pewien E-J czy to wyjasnia Tobie, na temat potraw narodowych. Z kryminalnej literatury. Moge napisac rowniez o bigosie (szwedzkim) i golabkach(??? dolmar), albo pare innych potraw narodowych. Albo karelskich pierogach. Albo bliny co mnie Elena robi.

    Nefer i Lewy.
    Niepytany ale… Ze spolecznosci emigrantow polskich w Szwecji, zostalem wykluczony na przelomie lat 70/80. Z biolpgicznej pl rodziny sikcessywnie, gdzies 80 lata, troche pozniej. Polskosc, jest dla mnie pustym albo pejoratywnym slowem. Nie odczuwam wstydu za nprzyklad, za zachowania poslow, wypowiedzi politykow, zachowania przypadkowo spotkanych Polakow. Z katolicysmu wypisalem gdzis kolo 2005 (formalna apostasja). Odczuwam zlosc. Zlosc ze musze placic, a nie chce placic. Glosuje na politykow, partie w Szwecji i Europie, ktore chca ograniczyc transfery pieniedzy do krajow wschodnich, peryferyjnych w Europie. Peryferyjnych pojeciowo, ideowo. Mam nadzieje (nic wiecej) koncepcja ta, mniej pieniedzy, zwyciezy w najblizszej perspektywie budgetowej na lata 21/27. Uwazam (Lewy i Nefer) praca w lokalnych spolecznosciach, z lokalnymi projektami daje szanse nie czuc alienacje czy frustracje, rowniez satysfakcje czuc i dostawac z otoczenia, splaty dlugu, jaka ma za praktycznie cale udane zycie dorosle. W obcej z poczatku spolecznosci.

    pzdr Seleuk

  32. Optymatyk
    2 lipca o godz. 21:49

    Przezytałem wypowiedzi prof. Kisilowskiego, brzmi sensownie, ale sensoownie po szybkim czytaniu. A co będzie jak sobie o tym dokładniej pomyślę, to jeszcze nie wiem.

  33. Nefer
    2 lipca o godz. 23:10

    Tanaka
    2 lipca o godz. 19:37

    Rozumiem doskonale tylko osobniczo już absolutnie nie mogę, patrzeć, słuchać, czytać, komentować tego przerażającego, pleniącego się coraz szerzej, pisowskiego plugastwa. Dlatego uciekam w żarty a wieczorami na Deep Space 9, tam nie skrzeczy. Szkoda że naprawdę się nie da tam uciec bo już by mnie tu nie było.

    Neferko, ze wszystkim tak jest, włącznie z finalną banicją – na poziomie przyzwoitości, poczucia etycznego, rozumu i psychicznej znośności. Z taką uwagą: każdy porządny w świecie religii i chamstwa władzy oraz sąsiadów miał i ma pod górkę, albo musi uciekać.
    Wiesz przecież, że banicja to stały motyw i los dobrych ludzi. Taka cena, za tych chamów.
    Ale tak jak swego, dosyć niedawnego, czasu, w Europie i trochę też gdzie indziej, prawie skończono z przymusową ucieczką dla ratowania własnych poglądów i życia, co się nazywa prawami człowieka, tak i dziś trzeba, żeby było jasno: chamom mówimy nasze NEIN! I to chamy, ze swoja chamskością, mają spieprzać w bagna. Nie my. My, jak chcemy, jedziemy w przyjemne podróże. I tak trzeba, tak jest godnie i sprawiedliwie.

  34. bubekró
    2 lipca o godz. 22:27

    😀 😀

  35. Dramatyzujecie, Szanowne i Szanowni.
    Zalewska i Waszczykowski nie wstali dlatego, że coś tam chcieli demonstrować czy okazywać. Oni nie wstali, bo na sali zabrakło ministranta, który by zadzwonił dzwoneczkiem na powstań.

  36. Kostka
    3 lipca o godz. 0:46

    @Tanaka

    Szczerze mówiąc… ja jestem prosty ludz i na polityce się nie znam. Demokracja i takie tam ale niech mi ktoś wytłumaczy czemu ludziom z partii otwarcie sprzeciwiajacych się idei Unii Europejskiej czy probujacych rozwalic wspólnotę w ogóle zezwala się na kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Przecież to czyste kpiny i zabieranie miejsc posłom, którzy reprezentują ludzi popierajacych EU.

    Zdaj się, że to, iż ciągle Brytania ma swoich europosłów wynika z tego stania okrakiem: jest Brexit ale nie ma, nie ma, a jest. Co, samo w sobie, ma jakiś pozytyw: nie palimy mostów ostatecznie i sprawnie, ale i ma negatyw, może poważniejszy niż pozytyw, choć nie jestem pewien: dłużącą się bolesną mękę, rozbabranie, zabagnienie i głęboką konfuzję wielu Europejczyków, po obu stronach Brexitu zresztą: to jak – wychodzą, wchodzą, stoją, siedzą, czy idą. A jak idą, to w którą stronę: przodem do tyłu, tyłem do przodu, czy na głowie?

  37. paradox57
    3 lipca o godz. 8:17

    Miałbyś rację, oni reagują wyłącznie na dwie rzeczy: święcony dzwoneczek i subtelne słówka swojego właściciela.
    Ale jeden, bez dzwoneczka, dał radę: Saryusz-Wolski dał radę wstać i się obrócić tyłkiem do Europy, w celu, żeby nastapił przelew eurowypłaty na konto tyłka. A przecież też słucha swojego właściela co ma głos łagodny i aksamitny i słucha dzwoneczka: zmienił Tuska na tego subtelnego.
    No to jak to działa, ja się pytam.

  38. @ zza kałuży
    Nalezy porownac tez sell tax w Chicago country i VAT w krajach europejskich. W wypadku Illinois (6.25-8.75) w wolsce 23%. Go figure.

  39. Kostka
    3 lipca o godz. 0:55

    Jeszcze do poprzedniego…

    @Tanaka
    2 lipca o godz. 16:12

    Niech będzie zatem, że lelum polelum!

    Lelum polelum to jedno z moich ulubionych powiedzonek, z lektur komiksów z Kajkiem i Kokoszem. Czlowiek się musi dużo nauczyć, jak dzieciom czyta, z czego sam ma frajdę. Jest bowiem powiedziane: Poczytaj mi tato! Albo jakoś tak.

    Lelum polelum w trampkach przejechało dziś rowerem prawie 30km po górskich trasach i teraz puchnie z dumy (dyskretnie masując zadek… ). Lubię mój rower! Tu przesyłam pełne uszanowania pozdrowienia w strone pombocka, który nieświadomie przyczynił w jakimś stopniu do mojej decyzji o nabyciu roweru po 20 latach niejezdzenia! Mój rower niby jest hybryd (czyli ni pies ni wydr)

    Znaczy się, że jesteś wyznawczynią Jeziora i Jego Pombocka ze zmartwionem przykręconym do czoła więc jest ałreola.
    A ten rower to by się fachowo nazywał wydryd.

  40. Herstoryk
    3 lipca o godz. 1:57

    @Tanaka

    hymnu zjednoczenia – „Ody do młodości”.

    Poprawka – „Ody do radości”. Co nie pomniejsza sedna wstepniaka.

    Pedantycznie

    I bardzo słusznie, że bardzo pedantycznie. Coś czułem, że jak pisałem, to czym innym pisałem: albo jakimś Mickiewiczem, albo, że jestem licealista. Więc ta młodość. Ale, jak młodość to radość. Taka prawda.

  41. @Tanaka 8:25

    Że Sariusz z Wolski to pryszcz. Odruch, zwykły odruch. Resztka uwarunkowania. Poza tym też dupą, jak zauważasz. Można odnieść wrażenie, że dupa jest dla nich bardziej reprezentatywna niż twarz, toteż pokazują co mają najlepszego.

  42. seleuk|os|
    3 lipca o godz. 7:49

    To jest taka wewnętrzna tęsknota i troska której nie sposób odsunąć bo stanowi część mnie, mojego ja i nie jestem w stanie tego wyrwać, jak własnej ręki. Z Polakami kontakty mam czasem tylko w pracy, poza pracą żadnych. Tu się jakoś nie zasymilowałam z tubylcami, są dosyć zamknięci i inna mentalność. W lokalnej społeczności nie mam szansy pracować.

    Jednym zdaniem powiem że boli jak się widzi że mieliśmy historyczną szansę, jedną jedyną na dołączenie do zachodniej czołówki – i już w niej byliśmy – a teraz jak przed rozbiorami wszystko jest marnotrawione przez takich którym się wstać nie chce albo plecami się odwracają. Polska już nie odzyska zaufania na długie lata.

    Tanaka
    3 lipca o godz. 8:16

    Jak ich gdzieś tu spotkam to wygarnę osobiście…

    Cenzor
    2 lipca o godz. 23:59

    Wyższa szarża tu na co dzień chodzi w garniturach.

  43. A tak mi się sympatycznie rozrabiało pod poprzednim wstępniakiem to nie, dupa biskupa Wolskiego pod nos :/

    Pooglądam sobie te 13 centymetrowe sandały na koturnach dla spokojności :/

  44. @Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 0:24

    Pizza i pasta to narodowe potrawy w całej Europie i w wielu krajach zamorskich też 😎
    Thord polewa pizzę keczupem 😯

  45. O j.. w…. m.. my kulturnyj narod, my Germańca nie boimsia…

    Zachodzę w głowę, dlaczego tak namiętnie śpiewaliśmy to ausgerechnet po rosyjsku? 😯

  46. @paradox57
    3 lipca o godz. 8:17

    Dobre! 😀

  47. Tanaka, jakub01

    Wybacz, jakubku, że pierw do Tanaki, bo winien jestem usprawiedliwienie.

    Tanako, sam pokazałeś, że właściwie wystarczy samo pokazanie i szkoda słów. Uliczna banda na salonach. Ty stara kurwo Europo, my uliczna szlachta mamy swój honor. Nie mogymy powiedzić: „Pani, twych wdzięków nie trzeba nam wcale” i pójść, i więcyk nie wrócić, bo piniędze to jednak nie rękawiczka, ale pokazać, że to wy, nie my, jesteśta jednom wielkom bandom, to my naszymy tłustymy dupamy mogymy zawsze. A forsę i tak musita dać. Tak nam dopomóż Bóg.

    Chcę pokazać, jak się wczoraj ukorzyłem przed żywiołem.

    Rybacka prognoza podała u nas W do NW w porywach do 8 – 9. Poleciałem na przystań z nadzieją, że porządnie się wyhuśtam. Na wiosłach, rzecz jasna, bo na żagielku, choćby malutkim bezanku, leżałbym, nim bym z mojego przedpokoju wyszedł.

    Bosman powiedział: „Nigdzie nie wyjdziesz, zabraniam”. Przyznałem mu rację, że tak mówi, bo musi. Ale ja nie jestem prawo, tylko – ja. Rok temu przy mniejszym wietrze powiedział, że najlepsi pływacy toną. Powiedziałem mu wtedy, że bezmyślnie powtarza głupawy stereotyp. W ten sposób można krakać o wszystkim, na przykład ostrzegać przed wchodzeniem do samochodu, bo o wiele więcej jest śmiertelnych wypadków na drogach niż utonięć, i nawet najlepszy kierowca może zginąć przez nieopierzone pisklę. Powiedziałem, że nie jestem pustogłowy ryzykant, lecz zawodnik oswojony z wodą od ponad 65. lat i okropnie lubię się pobujać. Z wód zresztą na ten świat wyszedłem. To on znów wyjechał z najlepszymi pływakami, co toną. Z głupimi ogólnikami nie ma jak rozmawiać – co wielokrotnie na blogu sygnalizowałem – więc jeszcze raz powiedziałem, że służbowo ma rację i poszedłem robić swoje. Próbowałem go tylko uspokoić tym, że spróbuję blisko brzegu i ocenię, czy dam radę, czy nie. Nawet jak się wywrócę – a przy dziewiątce bez żagli jest to na jeziorze niemożliwe – to i tak mój okręt jest niezatapialny. Ja jestem zatapialny, ale dopiero jako nieboszczyk, ale zanim się utopię, spokojnie dopłynę do brzegu w ciepluteńkiej wodzie bez okrętu, bez kamizelki i bez płetw, które też wożę ze sobą na wypadek, gdybym kogoś musiał ratować, a nie ktoś – mnie. Inżynier, który buduje most też zna swoją materię i jest pewny siebie. A że raz na 5 milionów coś się zdarzy? To się zdarzy. Z tego powodu mam marnować życie na czekanie, aż się zdarzy?

    Rozstaliśmy się z bosmanem na chłodno i ruszyłem robić swoje. Filmik trwa minutę, ale zaznajamiałem się z sytuacją niewiele dłużej – koło 4. minut – i się poddałem. Nie dlatego, że było groźnie, lecz dlatego, że dość się w życiu naharowałem.

    Parę lat temu wyszedłem w gorszych warunkach dopiero za drugim razem, bo za pierwszym wyszedłem zza ćcin bokiem do wiatru i mnie od razu zdmuchnął w ćciny. Udało się wyjść za drugim razem, bo wychodziłem zza ćcin tak, żeby od razu stanąć w linii wiatru, żeby nie zdmuchnął. Ale po jakich 5. minutach wiosłowania przesunąłem się do przodu może dwa metry, więc zrezygnowałem. Skórka nie warta była wyprawki.

    Przystań jest za cyplem od zachodniej strony, więc przy moim brzegu woda nie wygląda groźnie, ale im dalej na jezioro, tym większa fala, bo tam już nie jest wygaszana cyplem. Tyle że w tej mojej przyjemności kłopotem nie jest fala, lecz wiatr. Moje bujanie ma być przyjemnością, nie harówką. I jest, kiedy idę pod wiatr równiutko w linii wiatru. Ale wystarczy moment zagapienia – już mi dziób niesie na Ustrzyki. A powrót wiosłem do linii wiatru to okropna mordęga na stare lata. Okręt jest płyciuteńki – na takie przyjemności miecza ni nowo zrobionego steru nie zabieram, bo mordęga byłaby jeszcze większa – więc niesie go wiatr jak balon zaka1953. Za jakie, kuna, grzechy? Mam ich tyle, że nie wiem.

    Tak to w skrócie wyglądało. Cały ten filmik jest po to, by pokazać, jak sam wiatr mnie odwrócił o 180 stopni w ćwierć sekundy po tym, kiedy odpadłem od linii wiatru. Nawet nie kiwnąłem wiosłem.

    https://photos.app.goo.gl/WddRCWeLPtoanKhQ8

  48. @Lewy
    „Chamy PISu są pochodną chamstwa, buty, ciemnoty, pazerności kleru. Suski, Sasin, Tarczewski, Pawłowicz, Horała itd są tylko platońskimi cieniami wobec chamów z krwi i kości takich jak Głódź, Rydzyk, Jędraszewski, Ryczan, Michalik…..”
    Święte słowa, a raczej ateistyczne słowa prawdy. Ci panowie wiedzieli, gdzie są prawdziwe konfitury, nie wymagające dla ich pozyskania starań w robieniu kariery porównywalnych z drogą świecką. O ich pochodzeniu „klasowym” nie wspomnę, ale raczej nie wywodzili się ze środowisk inteligenckich w dawnym tego słowa znaczeniu.
    Co do naszych blogowych „wyjechanych” też się z Tobą zgadzam. Ich polskość nie jest obarczona wartościującymi przymiotnikami, które paskudnie dzielą tubylców. Patrzą trzeźwiej, oceniają mądrzej/słuszniej wszystko to, co dzieje się w kraju. Niech żyje polska diaspora TUTAJ (bo czym innym jest np. amerykańskie Jackowo).

  49. @Nefer

    Nie turbuj się, waćpanna. Każde z nas ma trzy alternatywy, albo i cztery. Nie wiem, jak u Ciebie (chociaż jakieś drobne ewentualności padają). U mnie to wygląda tak: wyjechać, nie wyjechać, albo umrzeć, do czego znowu tak bardzo mi się nie śpieszy.
    I coraz większy wq… mnie ogarnia, jak od czasu do czasu wypadnie mi posłuchać któregokolwiek polityka od siedmiu boleści przepytywanego przez redaktorów od takich samych siedmiu boleści. Na dobrą sprawę przypomina mi to kolejny serial, w którym po obejrzeniu odcinka 1597 można spokojnie sobie odpuścić kolejne 378.
    Coraz bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że w październiku wywalę się do góry brzuchem i żadna siła mnie nie ruszy do lokalu.

  50. paradox57
    3 lipca o godz. 11:58

    Staram się ale z powodu obracam się w kręgach zbliżonych do, to jestem nieustannie narażona na komentarze i świecenie oczami. I co mi z tego że jestem wyjechana jak to ze mnie nie wyjechało i nie wyjedzie.

    Po 26.05 przestałam cokolwiek politycznego czytać i oglądać bo nie jestem w stanie, pomoże jak umarłemu kadzidło, starannie omijam. A na wybory pójdę, zamknę oczy i będę myśleć o Polsce.

    Idę na basen, do widzenia się z państwem.

  51. Tobermory
    3 lipca o godz. 10:18

    Pizza i pasta to narodowe potrawy w całej Europie i w wielu krajach zamorskich też
    Thord polewa pizzę keczupem

    Żona obchodzi urodziny, cieszyć się nie ma z czego, to nie 18-ka (niestety 🙁 ), ale uczcić trzeba, wyciągnąłem na ucztę Dim Sum’ów/Jam Cza. Tak nam takie jadełko już od dawna podchodzi, że chyba mianujemy rodzinną potrawą narodową. Keczup na pizzę – świętokradztwo!!!

  52. @mag 3 lipca o godz. 11:41
    amerykańskie Jackowo
    Od lat powtarzam to na tych blogach – od dawna nie ma „amerykańskiego Jackowa”.

    Nie piszę tego aby się kłócić – ja tylko przypominam o fakcie.
    Inną sprawą jest to, że musze przypomniać od wielu lat. To mi mówi jak bardzo ludzie są odporni na nowe wiadomości. Nie przyswajają znaczy się niczego nowego. Wiek?

  53. Natomiast te bardzo nieliczne polonijne niedobitki, które w ciągu ostatnich 20 lat nie wyprowadziły się z Jackowa i mają tam jakieś nieruchomości właśnie powoli stają się milionerami, gdyż dzielnica ta zaczyna dołączać do pobliskich „modnych” dzielnic i nieruchomości idą w górę z roku na rok. Prawie niezależnie od swojego stanu, a raczej w im gorszym – tym lepiej. Nowi nabywcy i tak i tak je burzą i na ich miejscu budują wyższe i w dużo lepszym standardzie.

  54. @zza kałuży

    Ikea i ceny…
    Odpowiedź, którą dostałeś, jest rzetelna. Polacy kupują, choć jest drożej niż w USA, bo chcą mieć te meble i już. Gdyby Ikea miała w Polsce adekwatną konkurencję, musiałaby ją uwzględnić i ceny dostosować, ale jak widać, nie musi i żadne przemawianie do „sumienia” nie ma sensu.
    Dlaczego iPhone’y mają takie niebotyczne ceny, choć wiele smartfonów miewa niegorsze, a nawet lepsze parametry? Bo są klienci, którzy chcą takie ceny płacić.
    Meble z Ikei nie są w Polsce jeszcze obciachem, więc towar idzie jak woda. Jak przestanie iść, to się zobaczy…

  55. Nie ma się co oburzać na chamstwo naszych przedstawicieli w europarlamencie. Tacy jesteśmy. Takie mamy społeczeństwo. To się podoba. Wymienieni delegaci to kwintesencja Suwerena: spalacze śmieci, ,,jak panu ujadanie mojego psa przeszkadza to proszę nie słuchać”, kierowcy podjeżdżający 2m do przodu i blokujący przejście, homofobi i rasiści, kanalie gardłujące na kliki i złodziejstwo (do momentu gdy sami będą mieli możliwość zmontowania swojej kliki co by pożywić się publicznym), katolicy zajadający się co niedziela opłatkami i marzący o wyrżnięciu pedałów i lewaków. Wycinacze puszczy ale kochający pienkno ojczyzny.
    Ludzie czego po tym ,,lepszym sorcie” się spodziewaliście? Refleksji? Szacunku? Im się ,,Oda” kojarzy zapewne z niemiecką muzyką marszową! O gdyby to było coś jak ,,miłość w Zakopanem” albo ,,Ja już nie kocham cię”…
    Sorry tacy jesteśmy: tak wiem na tym blogu spotykają się koneserzy Prousta i Mozarta z fanami J. H. Góreckiego ale…może wasz (jestem jedynakiem 😀 ) brat, siostra? Sąsiad? Kolega? KTOŚ TYCH LUDZI WYBIERA I JAK WSKAZUJĄ SONDAŻE TYCH KTOSIÓW JEST WIĘCEJ NIŻ NAS.

  56. A co do chamstwa pisowskiej części nowej reprezentacji Polski/Wolski w parlamencie europejskim, to czasami sobie myślę, (filozoficznie 😉 ) że bardzo mało zjawisk w świecie jest uporządkowanych, liniowych, bez żadnych oscylacji, bez szumów, bez przypadkowych zdarzeń, itd., itp.
    Może to tylko naturalny bieg wydarzeń? W końcu od czasu do czasu w jakimś mieście na świecie, w tym czy innym państwie, dochodzi do masowych rozruchów, do palenia samochodów, rozbijania sklepów, bijatyki z policją, napaści na jakieś lokalne mniejszości, jest ileś ofiar, materialnych strat. Ciężko pewnie by było wymienić kraj, gdzie do takich zdarzeń nigdy nie doszło. Cywilizowane Włochy mają mafię, mieli terrorystów z Czerwonych Brygad, Niemcy mieli RAF, W Wielkiej Brytanii IRA, we Francji też lubią sobie popalić autka na ulicy. Szwedom nie wiadomo kto zastrzelił premiera Palme, Włochom wiadomo kto premiera Moro.
    Zmierzam do tego, że wybranie kilkudziesięciu cynicznych, fałszywych durniów do parlamentu do jeszcze nie jest takie znowu nieszczęście. Raz wybiorą głupszych i bardziej podłych, innym razem wybiora lepszych.
    Może w naturze już tak jest, że ciężko jest oczekiwać stałego strumienia sensownych polityków…

    Trump to nie moja bajka, ale na Iran ani na jakiś inny kraj jak na razie nie napadł. Z Kimem uprawia swój rodzaj „dyplomacji”, na razie to mi wyglada raczej infantylnie, no ale Kim atomowych prób więcej nie robi, z pewnością jest bardzo wdzięczny za awansowanie go z kategorii „cudzy (chiński/ruski) oprawca” do kategorii „dobry kumpel prezydenta USA”, cholera wie, może będę musiał polubić Trumpa choćby za jego pokojowość (oczywiście względną, no ale poprzednicy mocno mu ułatwili sytuację).
    Ja wolę wywrzaskującego niestworzone rzeczy szurniętego narcyza który na końcu nikogo nie bombarduje, (a jak to robił w Syrii to tak, aby niczego ważnego nie zburzyć i nikogo nie zabić) niż poważnego i z sensem mówiącego polityka, który jednakowoż nowe wojny wywołuje i bomarduje.

    Znaczy – są większe zmartwienia i problemy niż paru pisowskich głupków, nawet obscenicznie wysoko płatnych. Za mało ich aby cos znaczącego popsuli. Wielka Brytania wyjdzie, budżet zmaleje, tort do podziału także, Polska zamożnieje, a więc mniej jej będzie „się należało”, takich (słusznie) wkurzonych @selukosów też pewnie w EU przybędzie, wahadło się wychyli w druga stronę to i nawet do pisowskiej zakutej pały dotrze, że trzeba się inaczej zachowywać.

    No i przyroda też pomoże uprzytomnić, że smrodzić i śmiecić nie da się bez końca i bezkarnie.

    Bójmy się aby Komitet Noblowski nie wybrał jakiegoś zagorzałego pisowca-rydzykowca laureatem Nagrody Nobla…. wyobrażacie sobie triumfalny ton ich propagandy po czymś takim? 😉

  57. @zza kałuży
    Użyłam pojęcia „amerykańskiego Jackowa” jako określenia symbolicznego/historycznego poniekąd wobec zachowawczej polonii, słabo integrującej się z nową ojczyzną.
    Wiek (mój czy kogokolwiek ) nie ma tu nic do rzeczy, więc nie rozumiem po co ten „prztyczek”.

  58. @paradox57
    3 lipca o godz. 8:40 napisał:

    „Można odnieść wrażenie, że dupa jest dla nich bardziej reprezentatywna niż twarz, toteż pokazują co mają najlepszego.”

    😀 😀 😀

    Klinicznie precyzyjne podsumowanie!

  59. @Tanaka
    3 lipca o godz. 8:22

    Mi nawet nie chodzi o obecnosc UK w EP bo wciąż są członkiem, jakby nie było, mimo ze siedza okrakiem tylko o wpuszczenie do EP anty-unijnego bydła z jakiegokolwiek kraju, które potem odkręca się dupskiem jak mu grają hymn wspólnoty. Jeśli ktoś, kto otwarcie drze ryja przeciwko wspólnocie nie ma za grosz honoru i pcha się na reprezentanta w tej nienawistnej mu instytucji to nie powinno mu się tego umożliwiać. Bo tylko ośmiesza to ową instytucję.

    Widok wypietych tylków hołoty od Farage’a to tak na pocieszenie, że nie tylko nasi robią wioche. Tych z Brexit Party też ktoś wybrał i pewnie teraz się cieszy jak gupi do sera. Taka stara demokracja, kk nic nie ma do gadania w UK a tu taki zonk. To co się naszym nieboraczkom dziwić.

  60. paradox57
    3 lipca o godz. 8:40

    @Tanaka 8:25
    Można odnieść wrażenie, że dupa jest dla nich bardziej reprezentatywna niż twarz, toteż pokazują co mają najlepszego.

    Bo oni zawsze pokazują, co mają najlepszego. Jak to mówią: najlepszy garnitur ludzki. Taka Szydło z Zalewską, Mazurek, Kempą i Fotygą – też garnitur.
    Całość, bardzo fachowo ujął Jeremi Przybora, za pomocą Ireny Kwiatkowskiej:
    Gdy życie zdarło z faceta już maskę,
    Gdy mu fasada rozwala się z trzaskiem,
    Gdy zza niej wyjrzy jak dupa z pokrzywy
    Pysk zły i obrzydliwy i pryśnie cały blef

    Życie tak ma, że zedrze.

    Gdy przybędzie w miasto Zegrze
    życie z niego maskę zedrze
    pysk ukaże no i ząb
    a ty, chłopie,
    w pysk ten rąb!

    To już nie Przybora, ani nawet Kwiatkowska.

  61. @Zza kałuży
    3 lipca o godz. 13:11
    Trochę racji Pan ma ale…Trumpy etc tworzą pewien klimat. Mocne słowa, napinanie się, podgrzewanie emocji. Mapy ich satysfakcjonujących granic pokrywają się z mapami satysfakcjonujących granic innych przekonanych o swojej wartości narodów. To w końcu może spowodować jakieś Bum. Wielke Bum.
    Przypominam, że I WŚ wybuchła właśnie w takich przypadkowych okolicznościach. Każdy robił groźne miny ale nie wierzył, że za tą miną będą musiały iść adekwatne czyny. A nawet gdy tak się stało to nikt nie wierzył, że to naprawdę bo nie miał pojęcia w co się pakuje.
    Insza lekcja: Hitler – jego też wybrano bo w sumie poza obietnicą ,,zrobienia porzadku z czerwonymi” nikt nie wierzył, że on tak, na serio.
    Dlatego nie lekceważyłbym tego klimatu agresji, nihilizmu, chciwości. Ktoś napisał ,,ci co mieli masło myśleli, że na Boże Narodzenie będą go mieli jeszcze więcej”(1914)

  62. @mag 3 lipca o godz. 13:23
    Użyłam pojęcia „amerykańskiego Jackowa” jako określenia symbolicznego/historycznego poniekąd wobec zachowawczej polonii, słabo integrującej się z nową ojczyzną.

    A ja protestuję, bo od zawsze, dawniej i teraz, Jackowo było i jest właśnie prztyczkiem (bardzo dobre określenie) zamiast być czymś pożytecznym poznawczo.

    Weźmy choćby twoje kryterium (nie)integrowania się z nową ojczyzną. Jak ten proces definiować?
    Zauważ że polonia, w tym ta amerykańska, w żadnym kraju świata nie tworzy wielopokoleniowych etnicznych gett. Co wcale nie jest regułą, jak się patrzy na inne „etniczności”.

    Jackowo było krótkoterminową stacją przesiadkową, niczym więcej. Lwia część jego mieszkańców przeprowadziła się na przedmieścia albo do innych, wtedy lepszych dzielnic Chicago już w kilka lat po przyjeździe do USA.

    Zacofane, nieintegrujące się było ( i trochę jeszcze jest, bo naturalnie wymiera) tylko pierwsze pokolenie przyjezdnych. Ich dzieci całkiem dobrze sie integrują a wnuki już bardzo dobrze. Nie odróżnisz ich od reszty społeczeństwa.

    Czyli twoja poprzeczka (= twój zarzut) ustawiłaś bardzo wysoko. Ty wymagasz od biednych i słabo wykształconych chłopów albo chłopo-robotników z wiosek i małych miasteczek Podhala i Podlasia, często w chwili przyjazdu już mocno dorosłych ludzi aby kończyli studia w USA? Aby robili tutaj maturę? Czy nie za wysokie to wymagania?
    Że dukają słao po angielsku? Ano dukają. Przed chwilą członek elity polonijnej, aktor po szkole aktorskiej z Polski, od chyba już ponad 30 lat w USA, dziennikarz radia polonijnego Andrzej Kiesz życzył słuchaczom dobrej zabawy z okazji FOUR of July.
    Czyli z okazji święta CZTERY lipca.

    A to są szczyty jego umiejętnosci językowych w nowej ojczyźnie.
    To jak chłopo-robotnik spod Miniek czy Tarnowa ma mówić?

    Tę polonię i tak moim zdaniem trzeba bardzo szanować za to, że dała radę. Że ich zmysł radzenia sobie w życiu, przy minialnej edukacji formalnej, przy zerowych znajomościach w nowym kraju, bez języka po kilkudziesieciu latach dał im samochody, domy, mieszkania i wykształcone (a tu studia są drogie!!!) dzieci. Ten sukces jest według mnie dowodem na całkiem dobrą integrację. Bez tej integracji nie ma przecież mowy o posiadaniu swojej, polsko-amerykańskiej elity.

    Ale to już rola i zadanie i szansa dla następnych pokoleń i one – moim skromnym zdaniem sa zintegrowane tak samo a w każdym razie nie gorzej jak średnio biorąc, imigranci z każdego innego kraju.

    W każdej klasie są prymusi, w USA tę rolę kiedyś pełnili Żydzi, teraz coraz bardziej Azjaci, ale nastepne pokolenia „polskich” Amerykanów „daja radę”. 😉

  63. Nefer
    3 lipca o godz. 9:36

    A tak mi się sympatycznie rozrabiało pod poprzednim wstępniakiem to nie, dupa biskupa Wolskiego pod nos :/

    Neferko, nie bój! Jest musik! – wrzasnąłem onegdaj do pięknego dziewczęcia grając z nią na plaży w karty. Tak było, ciocia onej potwierdziła.
    Nie w tym sprawa, żeby wrzasnąć, ale żeby wyjść na faceta, gdy się ma te dziesięć lat.
    Będzie znowu plażowo 🙂

    Pooglądam sobie te 13 centymetrowe sandały na koturnach dla spokojności :/

    O, to, to! Neferko, koniecznie je tu zaraz zademonstruj! Bo już onegdaj pokazywałaś, a było co oglądać i u mnie jest tęskno.

  64. Kostka
    3 lipca o godz. 13:38

    Radom nie ma monopolu na chytre baby, Liverpool, Blackpool czy inny pool też nie, także samo nie ma praw licencyjnych na wydupiaste Syriusze z Wolski, samice łosi (bez młodzieży) czy na Jaki-taki wizerunek ministra o nienarzucającej sie yntelygencjy. Sami swoi a tylko niektórzy jakby nasiejsi.

  65. zza kałuży
    3 lipca o godz. 13:11
    No taa ! – Jak mówił mój stary wujek nalewając kolejny kieliszek.Taa..
    Wiesz synu – powiedział – pan Bóg tak chcial i jest jak jest, bo jakby chciał inaczej to by było inaczej
    A Ty wujciu zza kałuży tak rzekleś
    A co do chamstwa pisowskiej części nowej reprezentacji Polski/Wolski w parlamencie europejskim, to czasami sobie myślę, (filozoficznie ) że bardzo mało zjawisk w świecie jest uporządkowanych, liniowych, bez żadnych oscylacji, bez szumów, bez przypadkowych zdarzeń, itd., itp.
    Może to tylko naturalny bieg wydarzeń? W końcu od czasu do czasu w jakimś mieście na świecie, w tym czy innym państwie, dochodzi do masowych rozruchów, do palenia samochodów, rozbijania sklepów, bijatyki z policją, napaści na jakieś lokalne mniejszości, jest ileś ofiar, materialnych strat. Ciężko pewnie by było wymienić kraj, gdzie do takich zdarzeń nigdy nie doszło.

    No taa.Przepijmy. Wszystko jest wzgledne. A cóz to takiego, że Karzeł rozklada Polske na łopatki. E tam. Musi co to taki naturalny bieg wydarzeń. Taa.W końcu od czasu do czasu dochodzi gdzieś tam do palenia samochodów. Taa. A w Afryce lwy pożarły zyrafę, a na Antartydzie foki gwałcą pingwiny.
    Taa – westchnąl wujcio filozoficznie i zamyśllił się oscylacyjnie nad swoją głębią.

  66. Dziwujcie się ludzie, cuda w tej budzie Błagam, żeby to był photoshop…

    ***

    @Tobermory

    Thord jest fajny gość i basta, nawet z tym ketchupem. Chciałabym mieć takiego kolegę. Bjorna trochę lubię ale to nie to samo.

  67. paradox57
    3 lipca o godz. 11:58

    @Nefer
    Nie turbuj się, waćpanna. Każde z nas ma trzy alternatywy, albo i cztery.

    W zasadzie tak, ale należy zauważyć, że lekarz Jego Cesarskiej Mości ordynował rekrutom potrójną lewatywę.

  68. @Tanaka 16:27

    Z chininą i keczupem. Z keczupem?

  69. Wracając do Tanakowego wstępniaka, czyli do ad remu: chamstwo się chamstwem odciska, nie przymierzając jak gwałt co (niech) się gwałtem odciska według narodowego wieszcza.
    Niezapomniany w roli majstra Jan Kobuszewski nauczał swego , dziś powiedzielibyśmy, asystenta: „chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom” (wężykiem).

  70. Nefer
    3 lipca o godz. 16:12

    O, przecinek, z bronią do parlamentu???

  71. @wbocek
    nie watpie, ze wiesz co to wiatr, choc me troche gesia skorka oblatuje na taki widok jak na twoim filmiku. Pieknym zreszta z ta szara woda i pochmurnym niebem. Szperek tylko wzniosl slipia do nieba i westchnal, bo on nie jest kotem wodnym i nie bardzo rozumie po czlowiek pcha sie na wode. Pozdrawia Krawacika , ja takze. Czym sie wbocku.

  72. Szary Kot
    3 lipca o godz. 17:46

    No. Ciekawe że na bramkach nie piszczały, musi drewniane. Bo tam jak na lotnisku, bramki, taśmy na bagaż. Ale Photoshop, Photoshop, jezusienazareńskikrólużydowski

  73. @mag
    3 lipca o godz. 17:04

    Kobuszewski i „w twarz” – niestety fragment zastępczy z tego samego dzieła – też ładny

    https://www.youtube.com/watch?v=uuBgT8HJSCQ

    Właściwy fragment

    https://www.facebook.com/wcudzyslowiepl/videos/brunet-wieczorow%C4%85-por%C4%85-si%C5%82y-natury-w-s%C5%82u%C5%BCbie-cz%C5%82owieka/1572605909474867/

  74. @Nefer
    3 lipca o godz. 17:55

    Na 100 proc. shop(ka) ale właściwie to szkoda. Cały świat by pokazywał 😎

  75. Tobermory
    3 lipca o godz. 18:05

    Żeby tylko nocnej akcji z wieszaniem nie zrobili :/ nawet bym się nie zdziwiła

  76. Jakby nawet, to unijny cieć zdejmie bez lęku. Chyba że tam sprzątaczki z Polski? 🙄

  77. https://www.youtube.com/watch?v=5_1AjVnafnY
    🙂
    No.
    Tobermory ma kłopoty z genderem, ale co tam 😉

  78. bubekro
    Czy nie uważasz, że chamstwo w III RP zyskało dodatkowy walor? Jest nie tylko dozwolone, ale i cenione. Jako wyraz dobrostanu tych co dostąpili różnych szczebli waaadzy, czyli się na nie załapali (owe szczeble).
    Wystarczy popatrzeć na te mordy: tępe – Sasina, Suskiego, Zielińskiego („policjanta” od conffetii), obatela obrotowego, zawsze na linii i na bazie Czarneckiego, potwornego babsztyla, profesórki Pawłowicz, katoliczki nieprzejednanej Sobeckiej i wielu, wielu innych postaci, które mogą się śnić po nocach w charakterze zombi albo innych strachów na Lachów.
    Jeśli przesadzam, przepraszam za wyrazistość niektórych opisów.

  79. @mag
    3 lipca o godz. 18:35

    Uhm. Było takie zdjęcie zaraz po wygranej PADa – poczet djabłów polskich.

  80. @Nefer
    Tym zdjątkiem ,,you make (the rest of) my day”. Jest słodkie. Te krówki, te ciołki z tymi krzyżami. Tylko zdjęcie dwóch Beci u papy to przebić może. I pomyśleć, że te indywidua: 10tyś€/mies + emerytura.

  81. @Lewy 3 lipca o godz. 15:36
    A w Afryce lwy pożarły zyrafę, a na Antartydzie foki gwałcą pingwiny. Taa – westchnąl wujcio filozoficznie i zamyśllił się oscylacyjnie nad swoją głębią.

    I właśnie za takie wpisy lubię tutejsze towarzystwo!
    Serio. 😉

    W dzieciństwie miałem 3 kuzynki, (siostry), znaczy miałem, bo dosyć często i z wielką przyjemnością u nich bywałem.
    Dwie starsze ode mnie o 2 lata i najstarszą, ode mnie starszą o 4 lata. Boże, jaki ja byłem w niej zakochany! Była najpięknięjszą dziewczyną świata jeszcze długo po moim „wydorośleniu” do poważnego nastolatka. Ale jej uroda to pestka. Ona mnie przerażała dużo bardziej jej piekielną inteligencją. Rozwalała mnie w warcaby i w szachy a wszystkie moje dziecinne próby zaistnienia na forum rodziny powiedzeniem czegoś mądrego rozstrzeliwała jednym, dwoma, najwyżej trzema słowami… ośmieszała mnie tak dokładnie i tak złośliwie, że czułem przed nią trwogę jeszcze przedstawiając jej moja żonę…

    @Lewy, ciebie się nie boję aż tak bardzo jak kuzynki Małgosi, ale dostrzegam w tobie tę samą inteligencję i ostrość żyletki… tnij, jak ci się będzie jeszcze chciało to tnij tego durnia @zza kałuży, tylko proszę rób to dalej z takim wdziękiem i talentem!

    a na Antartydzie foki gwałcą pingwiny
    Idę szukać filmików na youtube, przecież niemożliwe, aby ktoś tego nie sfilmował?! 😉

  82. Slawczan
    3 lipca o godz. 19:28

    A to szanowny Pan nie słyszał, że im się to kuuuwa należy? Za ten biblijny znój dźwigania krzyża odpowiedzialności przed B(obem) i H(isterią) 24/ 24 h! Tak, że ten…. bób, homary i włoszczyzna.

  83. Tobermory
    3 lipca o godz. 18:17

    Muzułmanie i muzułmanki głównie. Znakiem tego jeszcze szybciej by wyjechał 🙂

    Slawczan
    3 lipca o godz. 19:28

    Taka była wola sutenera /westchnienie/

    ***
    Zastanawiam się czy zauważyć ten dziegieć czy przejść mimo.

  84. Czym się rózni Napoleon od Kaczyńskiego ?
    Napoleon wybierał najlepszych, najodważniejszych zolnierzy i robił z nich marszałków. Takie kryteria doboru, odsiewania obowiązują w wiekszości krajow, w instytucjach, na uniwersytetach, akademiach..słowem wszędzie tam, gdzie chodzi o skuteczność, osiągnięcia celu. Alpinistami, himalaistami zostają ludzie sprawdzeni w niższych górach, a nie jakieś fizyczne i psychiczne niedołegi.
    A genialny Karzel odwrócił tę logikę. A właśnie, że im głupszy, im bardziej cham, im bardziej pozbawiony zasad moralnych, im bardziej bezwartościowy, tym bardziej wartościowy dla Karła, bo tylko taki jest absolutnie zdany na jego łaskę, tym bardziej uzalezniony. No bo co taki Kuchciński by robił, gdyby nie Karzeł, znowu by się musiał zająć ogrodami, a Suskii perukami, Kempa musiałaby sprzedawać na targu ryby, a Szydło pilnować pisanek i zapasek śląskich w muzeum etnograficznym w Brzeszczach. A co by robił dresiarz Jaki, złodziej pociągowy Brudziński…Ech, wszystko zwdzięczają Karłowi. I nie daj bożę, żeby ktoś coś umiał, żeby zawdzięczał coś samemu sobie, własnej wiedzy..tego Karzeł nie toleruje.
    Jest to przewrót kopernikański, to odwrócenie hierarchi, zasług, zastapienie kompetencji ignorancją. I puki co to działa. Bo Karzeł nigdy by nie osiągnął takiej pozycji, gdyby miał się opierać na ludziach niezależnych, majacych swoje zdanie..
    To niesamowite, że kiełbasą za 500 złotych , wykorzystując mechanizmy demokratyczne, stworzył taka samozniszczającą się strukture, która musi się zawalic, a z nią Polska.
    Zobaczymy na jesieni.

  85. jakub01
    3 lipca o godz. 17:48

    Jakubku, wtykłem na blog i poleciałem się bawić na podwórko. Dopiero teraz sobie przypomniałem, z jakiego powodu wtykłem. Mam ciężki uraz na tle wszechobecnego poradnictwa i miłowania bliźniego poprzez porady i troskliwe zakazy. Internet stał się rajem dla siuśmajtek, które doradzają dziadkom, co robić z babciami, jak przechodzić przez ulicę, jak nie przechodzić, jak wsiadać do blaszaka (nie doradzają, żeby w ogóle nie wsiadać), jak wysiadać, jak pieprzyć, jak solić, jak siedzieć, jak stać, jak chodzić, jak spać, jak…no. A teraz właśnie jest sezon na pouczanie jak wchodzić do wody i przestrzeganie, żeby nie wchodzić, bo można się utopić. Otóż nie można wchodzić przed jedzeniem, w trakcie jedzenia ani po jedzeniu. A nie daj Bóg – po piciu. Kiedyś uczyli, że wchodząc do wody, trzeba się przeżegnać. I nie wolno się kąpać przed św. Janem. Nie skakać na główkę, na dupkę, na brzuszek, na plecki, najlepiej – w ogóle nie skakać, zmoczyć piętę i starczy. Mnogość utonięć i wypadków w wodzie pokazuje, jakimi ofermami są Polacy. Szkolna i medialna edukacja jest nastawiona na to, żeby byli jeszcze większymi ofermami – jak, przymierzając, Kaczyński. To najnowocześniejszy polski wzór osobowy 2019. Chyba tylko Jurek Owsiak robi w jakimś stopniu to, co trzeba robić z kandydatami na ludzi. Od siebie dodam, że w życiu nie przestrzegałbym przed ryzykiem, lecz uczył dawania sobie rady w każdej sytuacji, czerpania radości z życia, z własnej sprawności, z pokonywania trudności, z nabywania wielości różnorodnych motywacji, z szukania własnoręcznie tych motywacji, a nie kupowania w sklepie z motywacjami. Kiedyś żeśmy w ogóle nie kupowali, bo nie było i nie było za co – sami szukaliśmy. Graliśmy w szmaciankę, w noża, w klipę, w dwa ognie, w berka, w chowanego, w podchody, w monety, w klasy (dziewczynki), jeździliśmy kółkiem rowerowym z pomocą patyka lub drutu, własnoręcznie zrobionymi łyżwami z drewnianych klocków podbitych drutem, strzelaliśmy siarką z zapałek umieszczoną w kluczu (głupia zabawa, ale też strzelałem) i różne takie.

    Tak ukształtowanych, pomysłowych, aktywnych, pewnych siebie i otwartych na innych ludzi, żałosna oferma i zakompleksiony mamlak raczej chyba przypuszczam prawdopodobnie na pewno by nie kupił. Mówiło się: „W zdrowym ciele – zdrowe cielę”. Sam, głupek, tak mówiłem. A lepsze – chore?

  86. @Lewy 3 lipca o godz. 20:02
    A Tusk nie był przypadkiem znany z wycinania wokół siebie jakichkolwiek potencjalnych rywali?
    Wydaje mi się, że obaj stworzyli tzw. wodzowskie partie.
    Nie promowali, nie kształcili, nie przygotowywali, tak jak się to robi w każdej sensownie zarządzanej instytucji, swoich następców ani nie promowali najlepszych ludzi.

  87. wbocek
    3 lipca o godz. 20:02

    … jako, że najczęstszą przyczyną utonięć jest woda,nie zaleca się wchodzić do zimnej i mokrej.

  88. zza kałuży
    3 lipca o godz. 19:39
    Nie rozumiem. Dlaczego miałbyś się mnie bać tak samo jak się bałeś kuzynki Małgosi. Jej sie bałeś , bo byłeś w niej zakochany, a ona wygrywała z Tobą w warcaby. Opisałeś ją tak żywo, że sam się prawie w niej zakochałem, rzeczywiście jest śliczna.
    Ja też jako nastolatek kochałem się na smierc w koleżancce z klasy; nosiłem jej teczkę do szkoły, czaiłem sie, zeby choc troche grzać się w cieplle jejj piekności. Kilka lat temu, na spotkaniu z okazji 50-lecia matury spotkałem ja. Tańczylismy razem. Pokazywała mi zdjęcia męża, syna. Okazało siię , ze po studiach zaczęła pracować w MSW i dosłużyła się stopnia podpułkownika. Martwię się o nią, bo pisiory zabrali jej i jej mężowi pełnemu pułkownikowi 3/4 emerytury.
    Takie to pokretne losy Polaków.

  89. scrambler
    3 lipca o godz. 20:13
    Marysia Czubaszek stwierdziła, że w 99% przyczyną rozwodów są związki małżeńskie.
    Pozostaje ten tajemniczy 1%

  90. Lewy
    3 lipca o godz. 20:02

    Wiesz co dla mnie jest najprzykrzejsze? Że ta kiełbasa za pincet tak znakomicie przekonała szeroką rzeszę. Że ta rzesza jest głucha na wszystko inne a mnie odebrała wiarę w Polaków, w przyzwoitość, poczucie jeśli nie zadowolenia z bycia Polką to chociaż brak zażenowania. I tak mi zostanie bo za bardzo się zawiodłam.

    Dobra, gdzie te sandały bo znowu zaczynam :/ a może się tu napatoczę na Arłukowicza bo zawsze mi się na niego oko skrzywi 🙂 przystojniak psiakość

  91. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/naukowcy-z-concilium-civitas-o-przyszlosci-polski-i-swiata/xpt1kk5
    Rozsiani po świecie polscy uczeni zjeżdżają do Warszawy na debatę o teraźniejszości i przyszłości kraju
    Podczas obrad zaprezentowany zostanie Almanach, będący zbiorem esejów, jakie każdy z nich napisał w związku z powstaniem Concilium
    Patronem medialnym Almanachu i konferencji jest Onet, radiowym Tok FM
    Jacek Żakowski, kierownik Katedry Dziennikarstwa warszawskiego Collegium Civitas i dziennikarz Polityki, który jest pomysłodawcą zjazdu, napisał o projekcie, że jest owocem powstania „wspólnoty rozsianych po świecie polskich naukowców (socjologów, psychologów, politologów, historyków, ekonomistów), którzy postanowili ofiarować krajowi swego pochodzenia nie tylko swoje kompetencje i myśli, ale też pracę i czas”.

  92. zza kałuży
    3 lipca o godz. 20:12
    To prawda, ale chdzi o gęstość owego oczyszczania. Tusk owszem trochę trzebił, niemniej jednak był otoczony w miare kompetentnymi ludźmi. A przede wszystkim nie niszczył wszystkiego jak Karzeł.
    Kiedy porównujesz Tuska z Karłem to tak jakbys mówił, że nie ma roznicy miedzy facetem co to ma ręcę zanurzone w gównie, a tym co tylko sobie dawno rąk nie umył, no bo na jego rekach też sa jakieś bakterie.
    Oj zakałużny, Ty chyba jesteś symetrystą i sprowadzasz do jednego mianownika gangstera i chlopaka, który nie kupił biletu , został złapany przez kanarków, no i też jest jak ten gangster przestępcą.
    Największą i najpoważniejsza wina Tuska jest to, że nie spacyfikował Karła, kiedy ten na sejmował mównicy insynuował, urzadzał happeningi z tabletowym Glińskim, pluł, sikał na wszystkie strony, a Tusk to pokornie znosił, chciał przeczekać, no i doczekaliśmy się.

  93. Lewy
    3 lipca o godz. 20:02

    on – znaczy kiszonkowy salazarek żoliborski – zwyczajnie solidnie odrobił zadane powtórki z bolszewii i stalini.. tego, tfe! Jak był jeszcze samowtór z najlepszym prezydętem 1000lecia (PRL?) to grał w TKM, a teraz TKJ. Reszta to halabardnicy do noszenia baldachimu albo scenografia i narzędzia ręczne typu kombinerki plus zestaw śrubokrętów. Będzie się ślizgał po tym rzadkim g… dopóty, dopóki będzie miał izolację z papieru biletów NBP. Nie sądzę, żeby zależało mu na czymś więcej, niż waaadza. A tzw suweren posuwany jest na 700+ za każde wzięte 500+. Inflacyjka już zapierpapier wesoło tupiąc nóżkami, a jakby nawet na jesieni oczko temu Misiu wypadło, albo się legutko uszko urwało – to co? Przeca nie on będzie sprzątał. Chcieliśta przeszkadzać, nie pomagać, no to mata. Som rachunki krzywd, to i dalej bedom. Ino większe. Miały być drogi? Jest: drogi chleb, prund, wungiel i żywot suwerena poćciwego. I to nie jest salazarka ostatnie słowo.

  94. Salazarek żoliborski 😀 😀 😀 lubiejemy was towarzyszu scrambler 🙂

  95. @Lewy 3 lipca o godz. 20:33
    Największą i najpoważniejsza wina Tuska jest to, że nie spacyfikował Karła, kiedy ten na sejmował mównicy insynuował, urzadzał happeningi z tabletowym Glińskim, pluł, sikał na wszystkie strony, a Tusk to pokornie znosił, chciał przeczekać, no i doczekaliśmy się.
    Amen a nawet ament.
    Niepojęty dla mnie brak kontrataku przeciw religii smoleńskiej.

  96. Nefer
    3 lipca o godz. 20:24
    Już pisałem, że mam podobne do Twoich nastroje.
    Suweren, który żre podawana przez Karła kiłebasę ocknie sie, jak się okaże, ze kiełbasa bedzie coraz krótsza, kiedy owo symboliczne 500 zł spadnie do wartości 5 złotych. Inflacja już ruszyła, i musiała ruszyc, skoro rozdaje sie za darmo pieniadze, które tracą pokrycie. Jak z tej kiełbasy zostanie jeden plasterek, to suweren ryknie…
    Zresztą wszystkie robotnicze wystapienia przeciwko władza PRLu wiazały się z podwyżkami cen żywnosci.
    Podobno pierwsza zaczęła pietruszka, której cena skoczyła czterokrotnie. Zobaczysz , za pietruszka pójdzie chleb, mleko masło i wreszcie ta swietnie grilująca się kiełbasa.
    Wybuchnie rewolucja, znów pojawi się jakas solidarność.
    Zapamietaj to sobie, wszystko zaczęło sie od pietruszki. Karzeł polegnie na pietruszce , jak Maria Antonina na brioszkach (po polsku ciasteczkach)

  97. scrambler
    3 lipca o godz. 20:35
    No toś mnie trochę wyprzedził, gadasz tak jakbyś był w mojej głowie. Ale nie ma sprawy, w końcu Newton i Leibniz niezaleznie wymyślili rachunek rózniczkowy.

  98. Lewy
    3 lipca o godz. 20:49

    Wiem, czytałam. Za mini wykładzik i tłumaczonko kłaniam. Znaczy minimum 10 lat.

  99. Lewy
    3 lipca o godz. 20:33

    „Największą i najpoważniejsza wina Tuska jest to, że nie spacyfikował Karła, kiedy ten na sejmował mównicy insynuował, urzadzał happeningi (…)”.

    Państwo Tuska nazwałem „bezpaństwem”. Pewnie puszczony luzem rynek miał wszystko regulować. Ale teraz z dystansu i na tle Karła to jednak Tuska usprawiedliwiam: nie miał tak silnych motywacji do działania jak zakompleksiony, pamiętliwy i odwetowy kurdupel.

  100. Lewy
    3 lipca o godz. 20:53

    no to werysory, niechcęcy mnie sie wymskło…
    Różniczka jest taka, że po mojemu to się Misió zaplącze we własne śnurófki, ale z kolei rachunek nieprawdopodobieństwa efektywnej działalności ćwierć- i półintelektualnej tzw opozycji skutecznie i bezradnie prostującej zapętlenia wskazuje raczej malejące szanse na atak śnurófki. A jak (ch)U(j)NIA nie da kasy to tym gorzej dla niej, bo wtedy suweren się dowie TEMI ustyma jaka jest prawda o rudym złodzieju. Albo, że prawda jest tuż, tuż, niedaleko i już ją widać. A najlepiej ze szczytu schodów na pl. Piłsudskiego: jak wstaną całkiem z tych kolan, jak już wyłapią za niepłacenie VATu wszystkie babki grzybiarki i ćpunów niby-zielarzy to dobudują resztę tej piramidy i wtedy wszystko już będzie widać. Jak niemiecki garnitur Boss’a przez dziurę wytartą w tureckim cweterku naczelnika.

  101. @all

    Relacja na żywo

    https://www.skylinewebcams.com/pl/webcam/italia/sicilia/messina/stromboli-sciara-del-fuoco.html

    a kurde wczoraj po połudku przez kilkanaście minut lukałem z tej kamerki, były dymki i jakieś głazy turlające się do morza. A wczoraj to kurna nie mógł się zdecydować?

  102. Lewy
    3 lipca o godz. 20:33

    Największą i najpoważniejsza wina Tuska jest to, że nie spacyfikował Karła, kiedy ten na sejmował mównicy insynuował, urzadzał happeningi z tabletowym Glińskim, pluł, sikał na wszystkie strony, a Tusk to pokornie znosił, chciał przeczekać, no i doczekaliśmy się.

    Donald Tusk, jakieś 20 lat temu, będąc wicemarszałkiem Senatu, a później też Sejmu mówił, że jako senator/poseł właściwie się nudził, mało co robił. Nie miał jednak żadnych oporów, żeby za niemal nicnierobienie brać pieniądze i zaszczyty, za minione i niepewne zasługi opozycyjne. Był w jakimś tam miejscu w miarę blisko Wałęsy, więc się załapywał i tak mu zostało.
    Mnie te, dosyć śmiałe, ale nie w śmiałości rzecz, enuncjacje Tuska zdumiewały, ale i niepokoiły: coś jest mocno nie tak, skoro taki facet, a facet był zdecydowanie w pełni sił, prawie młody, nic nie robi, forsę bierze i o innych decyduje, ba, urządza Polskę Polakom ledwo co kiwając paluszkiem w bucie piłkarskim na zmianę z lakierkiem.

    I oto został Tusk jednym z „trzech tenorów” Platformy tzw. obywatelskiej. Wtedy zaczął co nieco robić, co polegało głównie na tym, że wygryzł pozostałych „tenorów”. Jak już wygryzł i został premierem, to dalej troszkę działał, czyszcząc wokół siebie pole z wszelkiej politycznej konkurencji.
    Jego poważnego wysiłku równie poważnego budowania poważnego kraju i poważnych spraw między ludźmi nie zauważyłem, zauważam więc, że sie przy tym poważnie nie narobił.
    To co się działo, barziej się działo mniej więcej tak, jak płynie rzeka: sama z siebie. Sprawy się działy, albo nie działy dryfem mainstreamu, rozpędem jeszcze minionych tzw zasług tzw. opozycji, do której Tusk się sam zaliczył i został zaliczony.
    To i owo się zbudowało, tu zaczęto autostradkę, tam obwodniczkę, więc Kaczyński nie zaczynał od początku, kłamiąc w tym, że Polska była w ruinie, ale niekoniecznie kłamiąc we wszystkim, bo Tusk nie zbudował mocnych filarów zdrowia państwa.
    Więcej się ślizgał, w roli, funkcji, mniemaniach i na boisku, znacznie mniej konstruował. Bardziej był przejęty mistrzostwami Europy i stawianiem stadionów o niewielkim sensie, więcej sensu miała rozbudowa lotnisk czy dojazdów, to jednak także nie jest główny filar państwa.
    Sens miały boiska – „orliki”, ale miały w ramach całościowego systemu edukacji, a nie w izolacji. W całość jednak ich Tusk nie wmontował, zaś Kaczyński, nienawidzący Tuska, orliki rozwala.

    Zostawił Tusk słabe państwo, bardziej wypełnione złudzeniami o swojej żywotnej nowości niż rzeczywistym wykonstruowaniem i umocnieniem.
    Dziś, to państwo i ci jego mieszkańcy ledwo się bronią przed oszustami, szantażystami i zawłaszczaczami państwa. Tą słabość i te złudzenia zawdzięczają własnej naiwności, życiu w fantazjach o państwie, cwanej wygodzie, kłamstwach o jego historii i – w istocie – olewaniu państwa, bo skoro jest, to jakoś jest i będzie.

    To jest właśnie głowna wina Tuska i do Tuska mam bardzo drobny sentyment a bardzo wielką pretensję. Tusk się nie sprawdził. tak to należy nazwać. Nie zrobił najważniejszego. Nie tylko on, jego poprzednicy, choć w niejednolitym stopniu, byli bowiem lepsi ale i gorsi – także. Od początku, od Mazowieckiego.

    Jasne jest przy tym, że różnica pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim jest gigantyczna. Pierwszy nie był rozwalaczem państwa, a głównie dłubaczem w nosie. Drugi może w nosie nie dłubać, bo zajmuje się – i widać jak ciężko pracuje – nad rozwaleniem Polski. Ma już spore osiągnięcia. Nierówno więcej pracuje niż Tusk.

    Inną wielką winą Tuska jest to, co robił i czego nie robił po katastrofie w Smoleńsku. Przyjmuję tu korektę winy w tym zakresie, że był to szok, także dla niego. Koryguję przypisaną mu winę także w tym, że w tak zwanej pale ludziom niezdeprawowanym nie mieściło się to, jak podle, potwornie użyje śmierci swojego brata i pozostałych ofiar do celów cynicznie politycznych i religijnych.

    Premier państwa nie może się jednak tłumaczyć wieloletnim trwaniem w szoku, bo państwo musi działać. Jeśli z szoku wyjść nie może, musi być zmieniony premier, bez urazy dla tkwiącego w traumie: może, może nie może inaczej, ale nie może tego robić jako premier.
    Tusk jednak wszystkich powycinał, więc na końcu okazało się, że rzucił na stanowisko Ewę Kopacz. Ewa Kopacz nie była do roli przgotowana i nie była w niej kompetentna. Mam dla niej ogromne uznanie za straszną pracę, którą wykonała w Smoleńsku i w związku ze Smoleńskiem i mam poczucie koniecznego tłuczenia drągiem w każdy łeb, który jej za to nienawidził, a takich łbów, osobliwie pisoidów pełno było i jest, jednakowoż taka jej zasługa nie wystarcza, by być dobrym i mocnym premierem.

    Państwowa komisja badania wypadków lotniczych została właściwie sama, nieosłonięta przez premiera i państwo przed chamstwem Kaczyńskiego i jego zgrai, kórzy nie mieli oporów przed żadną podłością, byle za pomocą katastrofy wybić trupem brata-bliźniaka drogę do władzy.
    Szczególnie boleśnie odczyłem to, że spośród wszystkich, na placu boju został wyłącznie jeden czlowiek: dr Maciej Lasek. Wszyscy inni przesunęli się w cień, odeszli, uciekli, zdradzili. Został sam i sam bronił faktów, rzetelności i po prostu prawdy o wypadku.
    Tuska nie było.

    Najpóźniej po opublikowaniu polskiego raportu, to już był realnie najpóźniejszy moment, bo należało reagować już ze 2-3 miesiące po pierwszych, wtedy jeszcze sondujących pomówieniach oskarżeniach, chamstwach zgrai Kaczynskiego.
    Kaczyński wyczuł, że jego deprawacje mają wzięcie, że jazda po władzę na trupie opłaca się, więc się rozbuchał bez żadnych granic.
    Nikt nie stanął mu na drodze oprócz Macieja Laska, który przecież nic nie miał wspólnego z polityką: był inżynierem, badaczem i ekspertem Komisji Państwowej.
    Ani politycy nie zatamowali brutalnego miażdżenia ludzi i państwa przez Kaczyńskiego, ani tzw. obywatele, ani żadne inne grupy. Oczywiście, nie Kościół kat, który stanął za Kaczyńskim, a jak jakiś jeden na tysiąc nie stanął za nim, to stanął obok i cicho siedział. Oni też kapowali znakomicie, że wygrywają polskie państwo z Kaczyńskim.

    Nie stanęli, nie stanęliśmy, bo tak się mają sprawy w Polsce: lichota, nędza, wsobności, wiara w mniemania, jakośtobędzizm z olewactwem i wzruszeniem ramion, lenistwo, brak poczucia obywatelskiego w państwie realnych chamów i mniemanych panów.

    Wina Tuska jest realna i jeszcze poważniejsza niż się nawet krytycznie sądzi. Nie ma jednak żadnego porówniania z winą Kaczyńskiego. Ten drugi jest realnym pożeraczem państwa, ktorym nie był Tusk. Tusk nie zbudował, to co jakoś stało i w posadach drżało, rozwala właśnie Kaczyński.

  103. @Tanaka
    3 lipca o godz. 22:01
    Napisałeś i już ja nie muszę się męczyć. Myślę bardzo podobnie i uważam, że powinniśmy być bardziej krytyczni wobec polityków niż wobec wyborców, bo ci ostatni mają prawo do niewiedzy.

    Nie wypominałabym ludziom tych 500+, bo dla wielu były potrzebne i wielu osobom pomogły. Nie płakałabym nad wydatkiem tych pieniędzy bo to w budżecie państwa drobna suma, dudowe efki to jest wydatek sporo większy, a najwięcej kosztuję poparcie kościoła.

  104. Tanaka
    3 lipca o godz. 22:01

    Mój komentarz
    Tuska jak przystało na byłego liberała ekonomicznego nie miał długofalowego planu w rządzeniu. Nie miał wizji, a tłumaczył to niemanie swoim posłannictwem, które sprowadzało się do dbania, by obywatel miał ciepłą wodę w kranie, czyli żeby wszystko toczyło się samo, a drobne usterki, to on będzie łatał bez oglądania się na wizję. Dodawał niekiedy, że kto ma wizję, to niech idzie do doktora.
    On przejrzał na oczy dopiero wtedy, gdy zobaczył Polskę z Brukseli, lecz czy to przejrzenie było oświeceniem, czy tylko zmrużeniem oczu, że coś takiego się mogło z państwem stać, dlaczego, przecież ja w tym kierunku nie szedłem, nie ułatwiałem nikomu takich działań, państwo się kręciło.

    Jeśli chodzi o senatorstwo Tuska, to jestem innego zdania. Czy senatorowie dzisiaj pracują ciężko?Nie pracują ciężko. Dlaczego? Bo nie muszą.
    Czym się zajmują senatorowie, to kiedyś była mowa na LA. Wymyślają uchwały rocznicowe, piszą suplikacje, wystosowują apele, itd.
    Pzdr, TJ

  105. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 22:35

    Po pierwszych rządach Kaczyńskiego, ogromna ilość ludzi poczuła, że coś bardzo fatalnego się działo, coś, co może nie każdy umiał dokładnie nazwać, ale poczucie, że idziemy w mrok, ku ciemnej przepaści, było bardzo wyraziste. Stąd też niejeden milion wyborców głosował na Tuska głosując po prostu zdecydowanie przeciw Kaczyńskiemu.
    Bodaj właśnie wtedy pojawiło się hasło „schowaj babci dowód”, żeby nie głosowała na pisoidów.
    Tusk wygrał i to mocno, po czym całą wygrana zmarnował. Po półtorej kadencji Tuska wrócił Kaczyński. Słowem, Tusk, sam siebie, Kaczyńskim obramował. Wygrał, by z tym samym przegrać.

    500+, na poziomie podstawowym, to znaczy takim, że państwo nie może pozostawić na margiesie ludzi rzeczywiście niedających sobie rady, gdy bieda i brak możności piszczą, bo to znaczy, że państwo się wyrzeka obywateli.
    I co do takiej zasady, zgoda, powinien, taki, czy podobny, a nawet zestaw różnych instrumentów wyrównywania szans, włączania działać.
    Tyle, że to co zrobił Kaczyński nie jest proporcjonalne ani nie pełni roli dżwigni społecznej. To są pieniądze na konsumpcję. To nie przebudowuje społeczeństwa, a pełni rolę rozdawnictwa. Ci, co dostają, są zadowoleni i pewnie chcą więcej, to jasne, ale pastwo jako całość niewielkie ma powody do zadowolenia, właśnie przez niesystemowość, a konsumpcyjność. Inni, którzy ciężko sami pracują na swój byt, mają zasadne pytanie: na jakiej zasadzie spolecznej, regule etycznej czy systemie rozwoju cywilizacyjnego państwa opiera się to rozdawnictwo, skoro my pracujemy by mieć raptem tyle, co niepracujący, czy niestarający się należycie?

    Kaczyński zrobił z tego nie tyle narzędzie awansu, wyrównywania szans ludzi, a mechanizm korupcyjny: ja dąję, inni zbiorą, więc macie mnnie popierać, ze strachu!
    Zwróć uwagę: pisoidy w ogóle nie mówią o celach społecznych i o treści państwa do jakiego zmierzają. A dopiero skonstruowanie modelu, czyli strategicznego celu, pozwala na sensowne dobranie narzędzi realizacyjnych.. Tego jednak w ogóle nie ma.
    Kaczyński o tym nie mówi, bo i dla ludzi rozumnych to jasne: nie powie, że chce państwa zamordystycznego, w którym WSZYSCY, a najbardziej ci uzależnieni od rozdawnicwa JEGO władzy, są jej niewolnikami.

    Badania potwierdzają wcześniejsze obawy: zwłaszcza kobiety, które dostają 500 na dwoje, troje, czworo dzieci, rezygnują z pracy, bądź już wcześniej niepracujące, pogrążają się w uzależnieniu życia od wypłat. One są już na rynku pracy niemal beznadziejnie stracone, a są to najczęściej kobiety z mniejszych ośrodków, wsi i dzietnej Polski pd-wsch. Najwydajniejsze lata życia spędzone na zasiłkach, brak wykształcenia, dorobku zawodowego, pustka w CV, nieumiejętność rozeznaia się w sprawach szerszych, wynikająca z tegoż braku edukacji, zastoju u życia z dopłat, utrzymuje ich niższa pozycję społeczną, konserwując pozycję kobiety jako istoty niższego rzędu.
    Za to one zwłaszcza zapłacą, ale to władzy nie obchodzi, bo to normalne dla tej władzy, eże kobieta płaci w dwójasób i kobietę łatwiej ukryć w domu i przy dzieciakach, One cierpią najczęściej po cichu. To nie te pyskate baby od czarnych parasolek, czy LGBT, te są wykształcone, zaradne, dzieci mają mało, w kaszę nie dają sobie łatwo dmuchać.

    Jasne, są też rodziny, które sensownie gospodarzą tymi pieniędzmi i można je postawić na wzór. Nie jest to jednak wynik systemu i celów strategocznych, bo tego nie ma. To wynik indywidualnej konfiguracji zdarzeń w rodzinie.

    To się realnie dzieje i niekoniecznie jest powód, by się cieszyć z 500+, choć gdyby była to część systemu, powód do satysfakcji byłby mocny.

  106. W rodzinie mam zakonnicę oraz parę fanatyków ( gałąź rodzina wsczepiona a nie z genów ).

    Rzucona została na placówkę do szkoły w dużym mieście Podkarpaciu.
    Jest katechetką. Przyjeżdża do Warszawy i nie wita: Niech będzie pochwalony. Marnuje się moim zdaniem, ale to dopust licha.

    Po raz kolejny ma za zadanie zapobiec w porządnym liceum wypisywaniu się z lekcji religii. Z 500+ jest tak jak się spodziewałem.
    Jest przeznaczane na korki i zajęcia poza szkołą.

    Do liceum – jednego z najlepszych warszawskich – było ponoć 75 kandydatów na jedno miejsce.

    Nie sugerujcie się panie i panowie bielankami i ministrantami. Bycie aktorem w tym wieku jest podobne do pokazania się w przypadkowym kadrze reportera telewizyjnego. To garstka. Młodzież wie, że z liczenia aniołków nie wyżyje. Tak wierci matce i ojcu dziurę w brzuchu, że wreszcie wypiszą tę e swoją młodzież z lekcji religii.

    Polska się laicyzuje. Na gwałt.

    Demonstracja polskich przedstawicieli z krzyżami jest aktem rozpaczy.
    Na kolejnej mszy jest o tuzin mniej wiernych. Ci z krzyżami w brukselce liczą, że katolicy bawarscy im sypną grosza. Wiedzą, że Polska ma fatalna opinię i liczą na to, że zostaną nagrodzeni za wierność kościołom wszelkim. A siotrzeniec katechetki nie może pojąc co to grzech.

    Poczekam. Kiepscy nauczyciele modlą się aby nie musieli sprzątać ulic.
    Narasta bunt w szerokorozumianej szkole i przerażenie, że zgodnie z przypuszczenie Jarosława Zbawcy polska stanie się zadupiem Europy.

    Śmiejecie się z kiczowatego religianctwa. Oni są naprawdę przerażeni, że sutanny będą z second hand.

    Sympatyczna katechetka mówi, że do zakonu przychodzi coraz mniej i coraz gorzsy materiał.

    Poczekam. Sądzę że w tej materii mam rację i ja zwykle wyjdzie na moje staruszkowe.

  107. U Hartmana toczy się już dość niemrawo dyskusja na temat tego incydentu z pracownikiem Ikei. Co mnie w tej dyskusji zaciekawiło to dziwne podejście do praw człowieka i kryterium jakim posługują się dyskutujący. Wielu z nich uważa, że przecież nic się nie stało, facet napisał coś tam na wewnętrznym forum firmy, a jako pracownik nie musi wyznawać „ideolo” pracodawcy.
    W sumie większość dryfuje w kierunku rzekomej wolności słowa i prawie nikt nie widzi, że ta wolność słowa w wyrażaniu swoich przekonań religijnych jest wolnością do wyrażania zwyczajnej pogardy dla innego człowieka.

  108. @zna.czek
    3 lipca o godz. 22:53

    Demonstracja polskich przedstawicieli z krzyżami jest aktem rozpaczy

    Nie było (jeszcze) tej demonstracji.

  109. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 22:54

    To jest całkowicie jasne zjawisko, jak się ma jasno w głowie: to deprawacja moralna religią, wyrażająca się na dwa przeciwstawne, ale dające takie same skutki sposoby:
    a. krętactwa i dorabianie sobie lipnej argumentacji do lipnych, zdemoralizowanych przekonań, czy tylko wrażeń.
    b. trzymamanie się pryncypiów, czyli tego „co mówi Biblia”, czyli bozia.

    Pierwsi mają gdzieś to, co mówi bozia, bo bozię unieważniają Jezuskiem choć nieistniejący Jezusek sam orzekł, że nie przyszedł tatusia unieważnić, a wyłącznie wypełnić jego słowa. A tatuś wyraził się w swoim Słowie Bożym jasno: sodomitę zatłuczesz kamieniami! Wypełnisz tym Słowo Boże, czyli tatusia Jezuska. A jak kto nie wypełni, to dostanie w łeb od tegoż tatusia.

    Drudzy chcą więc sodomitę zatłuc, ale są tchórzliwi, bo może ich policja capnąć, rączki wykręcić i sąd do mamra na długą odsiadkę wsadzi. Więc kamienują słownie, co jednak jest sprzeciwieniem się bozi, który wyraził się jasno: nie słowem masz pedałowi dać w czachę, a kamulcem i to skutecznie, żeby mózg na ścianie albo w krzakach.

    Jak ktoś korzysta z zatrudnienia w firmie, która sama nie ma morderczych zamiarów i takich nie popiera, a popiera ludzką wolność i równość, a delikwent zatłuc chce, albo swoje deprawacje moralne i prymitywizm poznawczy na koszt firmy uprawia, to go firma – zgodnie z prawem – wywala i bardzo dobrze robi. Niech firmy nie kala własną religijną deprawacją i robi to z podniesioną przyłbicą wyłącznie na własny rachunek.

  110. @wbocek
    nie podejmuje rozmowy, bo mnie smiertelnie znudzily blogowe tematy i paplanina zarowno na – jak i nie na temat. Ostatnio to zwykle plotkarstwo a i wstepniaki nie sa porywajace. Zatem wpadam tu jedynie po twoje filmiki. Co do pouczen, to mam je wszystkie w rzyci, jak zawsze zreszta, nigdy zadnego guru nie potrzebowalam do samodzielnego myslenia. Ludzie uwielbiaja wszelkiego rodzaju porady po to jedynie aby natychmiast zrobic cos zupelnie odwrotnego niz im sie radzi, a wszystko to konczy sie nienawiscia do tego, ktory porady udzielil. Masz racje co do smarkaterii, ktora ufna w swoja wiedze na temat poslugiwania sie ipadziem nabrala przekonania, ze w zwiazku z tym wie juz wszystko, bo na tymze ipadziu znajdzie, wiec uczyc sie niczego juz nie musi a najmniej myslenia. Tymczasem my jestesmy pombocku juz za starzy aby sie teraz oduczyc myslenia .

  111. Mnie nie nudzą „blogowe tematy”. Ostatnio czytam z dużym zainteresowaniem. „Plotkarstwo” chyba na razie się skończyło… Zna.czek właśnie napisał coś ciekawego, a jakub01 udaje się gdzie indziej, bo jej z aktualną dyskusją nie po drodze. Jak dla mnie, to tylko tak dalej!

  112. @Tanaka
    3 lipca o godz. 22:42
    Inni, którzy ciężko sami pracują na swój byt, mają zasadne pytanie: na jakiej zasadzie spolecznej, regule etycznej czy systemie rozwoju cywilizacyjnego państwa opiera się to rozdawnictwo, skoro my pracujemy by mieć raptem tyle, co niepracujący, czy niestarający się należycie?
    Tego to ja nie rozumiem. Chyba te 500+ jest dla wszystkich bez względu na status materialny. Czy nie?
    Czyli i tym bogatszym też robi dobrze.
    Badania potwierdzają wcześniejsze obawy: zwłaszcza kobiety, które dostają 500 na dwoje, troje, czworo dzieci, rezygnują z pracy, bądź już wcześniej niepracujące, pogrążają się w uzależnieniu życia od wypłat. One są już na rynku pracy niemal beznadziejnie stracone, a są to najczęściej kobiety z mniejszych ośrodków, wsi i dzietnej Polski pd-wsch. Najwydajniejsze lata życia spędzone na zasiłkach, brak wykształcenia, dorobku zawodowego, pustka w CV, nieumiejętność rozeznaia się w sprawach szerszych, wynikająca z tegoż braku edukacji, zastoju u życia z dopłat, utrzymuje ich niższa pozycję społeczną, konserwując pozycję kobiety jako istoty niższego rzędu.
    Wszystko na raz i po trochu. 🙂 Prawda i nieprawda.
    – Kobieta jako istota niższa i mniej warta funkcjonuje w wielu społeczeństwach nawet rozwiniętych, niezależnie od wieku ( starszym gorzej) wykształcenia i statusu materialnego.
    To jest ta prawda numer One.
    – Wychowanie dzieci to bardzo poważna i odpowiedzialna funkcja. Każda kobieta powinna mieć prawo do pozostania w domu na etacie matki jeżeli tego chce, bez wypominania jej lenistwa, niepracowania itp. i powinna za tę odpowiedzialną pracę dostawać „wynagrodzenie”. Jeżeli będzie to owe sławne 500+, niech będzie i niech pozwoli kobiecie na pozostanie w domu jeżeli tego chce.
    Zmuszanie kobiety-matki do pracy na dwóch etatach nie jest postępem, jest wykorzystywaniem.
    To prawda numer TWO
    – Jaka jest stopa bezrobocia w Warmińsko-Mazurskim na przykład, i jakie są możliwości zatrudnienia dla matki z dwójką dzieci?
    To jest prawda numer TRZY 🙂

    A poza tym masz całkowitą rację mówiąc o dysfunkcji państwa i totalnym zawaleniu funkcjonowania systemu. I masz rację mówiąc, że zaczęło się to już od Mazowieckiego i Balcerowicza a ukoronowaniem jest Kaczyński ze swoją świtą któremu Tusk przygotował grunt.

  113. @Ewa-Joanna 4 lipca o godz. 0:12
    @Tanaka 3 lipca o godz. 22:42

    za onetem:

    Od kocyka do becika. Historia świadczeń rodzinnych.
    31 mar 16 09:14

    Rządowy projekt Rodzina 500 plus to kolejny epizod w bogatej historii świadczeń rodzinnych. Od skromnych dodatków dla robotników, poprzez paczki z niezbędnymi rzeczami, do gotówkowych przekazów – rządy poszczególnych krajów próbowały wspierać rodziców na różne sposoby.

    Pierwszy dodatek rodzinny wypłacono niemal dokładnie sto lat temu w Belgii. W 1915 roku rząd belgijski zdecydował się przyznać górnikom dodatek dzienny w wysokości ćwierć franka na żonę i każde dziecko. Świadczenie miało wesprzeć dzietność i pomóc odbudowywać demograficznie państwo dotknięte działaniami wojennymi. Chociaż I wojna światowa się skończyła, to świadczenia w górnictwie pozostały, a nawet rozpowszechniły się w innych gałęziach gospodarczych, np.: przemyśle ciężkim, rolnictwie i administracji. Wkrótce idea płacenia rodzicom za posiadanie dzieci stała się powszechna w Belgii, gdzie ustawowo wprowadzono zasiłki rodzinne w 1930 roku. Dwa lata później podobne regulacje ustanowiono w sąsiedniej Francji.

    Prawdziwym przełomem były rozwiązania przyjęte w Wielkiej Brytanii w 1945 roku. Reformy podparte obszernym Raportem Beveridge’a uznaje się je dziś za początek państwa opiekuńczego. Wprowadzony wówczas społecznych zasiłek rodzinny uprawniał do świadczeń rodziny z minimum dwojgiem dzieci. Świadczenia miały pokryć koszty ubrania i wyżywienia potomstwa.

    Dziś w Europie najwięcej za dziecko „płacą” Francja, Irlandia, Szwecja, Wielka Brytania i Dania. To właśnie w tych krajach dzietność jest też najwyższa na Starym Kontynencie i oscyluje wokół statystycznej dwójki na parę. We Francji, uznawanej za najbardziej przyjazny rodzicom kraj, jest co najmniej kilka rodzajów świadczeń. Już w siódmym miesiącu ciąży wypłacane jest rodzicom „becikowe” w wysokości 923 euro. Rodziny o niższych dochodach otrzymują miesięcznie 185 euro przez kolejne 3 lata na każde dziecko. Niezależnie od dochodów, dla rodziców co najmniej dwójki dzieci przysługuje zasiłek rodzinny w wysokości od 130 nawet do kilkuset euro miesięcznie (w zależności od liczby dzieci).

    Polskie dzieci

    Historia polskich świadczeń rodzinnych rozpoczyna się wraz z odzyskaniem niepodległości w 1918 roku. Po okresie rozbiorów Polska odziedziczyła trzy różne systemy opieki społecznej – najbardziej atrakcyjny był pruski. Obejmował on ubezpieczenia na wypadek chorób, wypadków przy pracy, inwalidzkie i na starość dla robotników oraz pracowników umysłowych wraz z rodzinami. Szczegółowe regulacje pochodziły z ordynacji ubezpieczeniowej Rzeszy z 1911 roku oraz Ustawy o siedzibie uzasadniającej wsparcie z 1908 roku. W Galicji i Lodomerii nie było powszechnych ubezpieczeń na starość, nieliczne i skromne obejmowały tylko pracowników umysłowych i górników. Najgorzej było w Królestwie Polskim. Tam jedynie niewielka część robotników objęta była ubezpieczeniem wypadkowym i chorobowym, tylko w poszczególnych kopalniach Zagłębia Dąbrowskiego działały kasy brackie organizujące ubezpieczenie emerytalne dla górników. W II Rzeczpospolitej dopiero w ramach reform z 1922 roku wprowadzono dla pracownic zasiłek w razie urodzenia dziecka wynoszący 100% zarobku. Świadczenie wypłacano przez 8 tygodni.

    Chrześniaki prezydenta

    Niezwykle oryginalny pomysł wspierania dzietności miał prezydent Ignacy Mościcki. W 1926 roku wydał dekret, wedle którego każdy siódmy syn w rodzinie miał za go ojca chrzestnego. Chrześniacy, którzy musieli mieć na pierwsze lub drugie imię Ignacy, dostawali od państwa książeczkę oszczędnościową, a na niej 50 zł (równowartość połowy ówczesnej pensji nauczycielskiej) na 6 proc. Mieli też przywilej bezpłatnej nauki w kraju i za granicą, także na studiach wyższych, stypendium, bezpłatne przejazdy i opiekę zdrowotną. Ulgi na komunikację miało też rodzeństwo chrześniaka. Przywilej dotyczył wyłącznie polskich rodzin, niekaranych, którym godną opinię wystawiła lokalna komisja, z proboszczem na czele.

    Przed wojną szczęśliwych synów, jak ich nazywano powszechnie, było 900. Do dziś żyje prawie setka. Żaden nigdy nie skorzystał ze specjalnego stypendium – w momencie wybuchu wojny najstarsi mieli 12 lat, więc byli niepełnoletni i za młodzi na studia. Niektórzy próbowali uzyskać zaległe fundusze po II wojnie światowej lub po 1989 roku. Wszyscy bezskutecznie.

    Od kocyka do becika

    Po zakończeniu II wojny światowej, gdy dostęp do towarów powszechnego użytku był ograniczony, dla każdego urodzonego dziecka przydzielana była wyprawka, w skład której wchodziły: kocyk, koszulki, kaftaniki, pieluszki itp.

    W 1978 roku świadczenia rzeczowe zastąpiono jednorazowym dodatkiem z racji urodzenia dziecka w wysokości 2000 zł na każde dziecko. Ponadto kobiety mające więcej niż jedno dziecko, które zdecydowały się na przerwanie pracy zawodowej i poświęcenie życiu rodzinnemu, idąc na urlop wychowawczy, otrzymywały świadczenie w wysokości 100% zarobku. W 1982 roku dołączono również świadczenie porodowe – talony uprawniające do zakupu niezbędnych produktów: pieluch, mleka, kosmetyków.

    Chociaż PRL była państwem ludowym trudno mówić o systemie socjalnym z prawdziwego zdarzenia. W realnym socjalizmie obowiązywała rygorystyczna zasada – „kto nie pracuje, ten nie je”. Wedle niej te, i tak skromne świadczenia, otrzymywały wyłącznie osoby pracujące.

    Transformacja ustrojowa rozpoczęta w 1989 roku oznaczała konieczność głębokich reform w polityce społecznej, jednak w zakresie wspierania rodzicielstwa niewiele się zmieniło, wciąż brakowało gotówkowych świadczeń na poziomie europejskim. Ustawa z 1994 roku ustala 3 poziomy zasiłków: 41,20 złotych miesięcznie na małżonka oraz na pierwsze i drugie dziecko; 51,00 złotych miesięcznie na trzecie dziecko; 63,70 złotych na każde kolejne dziecko. Były to świadczenia niezwykle skromne.

    Prawdziwą zmianą było wprowadzenie tzw. becikowego. Warunki nabywania prawa do tej jednorazowej zapomogi w wysokości 1000 zł z tytułu urodzenia się dziecka określała ustawa z dnia 28 listopada 2003 roku o świadczeniach rodzinnych. Pierwsze „becikowe” zaczęto wypłacać w lutym 2006 roku za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Od 1 stycznia 2013 roku prawo do jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia się dziecka jest uzależnione od kryterium dochodowego, które wynosi 1922 zł miesięcznie w przeliczeniu na osobę w rodzinie. Ponadto, aby otrzymać pieniądze, kobieta w okresie ciąży musiała być ubezpieczona – czyli najczęściej nie mogła być bezrobotna.

    Czas to pieniądz

    Poboczną, ale niezwykle ważną zmianą w polityce prorodzinnej, było stałe wydłużanie urlopu macierzyńskiego. Pierwsze regulacje z 1974 roku przyznawały 26 tygodni przy pierwszym i każdym następnym porodzie oraz 39 tygodni w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka przy jednym porodzie. Przełom wieków to czas ciągłych wahań. W 2000 roku okresy te skróciły się odpowiednio do 20 i 30 tygodni. W kolejnym roku wrócono do rozwiązań sprzed milenium, jednak rok 2002 przyniósł kolejne zmiany – tym razem kobiecie przysługiwał 16-tygodniowy urlop przy pierwszym dziecku, 18-tygodniowy przy drugim i 26-tygodniowy w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka.

    Od 19 grudnia 2006 wcześniejsze stawki urlopowe wydłużono o 2 tygodnie. W 2009 roku wydłużono nieznacznie urlopy, uzależniając czas pobierania świadczeń od liczby dzieci urodzonych przy jednym porodzie. W latach 2010–2011 r. każda mama mogła wydłużyć sobie urlop macierzyński o kolejne dwa tygodnie w przypadku urodzenia jednego dziecka, a w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka przy jednym porodzie – o 3 tygodnie. Od 2010 roku z nowego przywileju, jakim jest urlop ojcowski, mogą korzystać ojcowie. Ostatnie zmiany dotyczące urlopów rodzicielskich weszły w życie 2 stycznia 2016 roku. Teraz kilka rodzajów obowiązujących dotychczas urlopów zastąpiły dwa – macierzyński, trwający 20 tygodni i 32-tygodniowy urlop rodzicielski. W sumie mamy więc roczny urlop na opiekę na dziećmi.

    Giełda obietnic

    Z perspektywy historycznej patrząc, okazuje się, że najlepszą sytuację mają dzisiejsi rodzice. Ulgę dla osób pominiętych w ustawie o „becikowym” ujęto w wypłacanym od stycznia bieżącego roku w tzw. kosiniakowym. Zasiłek zaproponowany przez byłego ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL) w wysokości 1000 zł otrzymują osoby, które do tej pory nie miały praw do urlopów macierzyńskich. Świadczenie uwzględnia studentów, osoby pracujące na umowach o dzieło, ubezpieczone w KRUS czy poszukujące pracy.

    Projekt Rodzina 500 plus był sztandarową obietnicą wyborczą PiS-u, którą rząd właśnie realizuje. Rodzice mają otrzymywać 500 złotych miesięcznie na drugie i każde kolejne dziecko lub po spełnieniu warunku dochodowego również na pierwsze dziecko. Pierwsze świadczenia mają być wypłacane już w kwietniu.

    Pomysł PiS był atrakcyjny wyborczo, ale i rewolucyjny. Odważna propozycja spotkała się z falą krytyki ze strony ekonomistów i socjologów, jednak została bardzo dobrze przyjęta przez opinię publiczną. Z tego powodu swoje alternatywy zaproponowały opozycyjne partie – Platforma Obywatelska i Nowoczesna.
    Czy 500 zł przekona Polki do rodzenia? Foto: PrntScrn Twitter / Onet
    Czy 500 zł przekona Polki do rodzenia?

    Grzegorz Schetyna proponował 500 na każde dziecko – a nie tylko drugie i kolejne, jak to jest w ustawie autorstwa PiS. – Jeżeli walczyć o dzietność, to kluczowa jest decyzja o pierwszym dziecku – przekonywał szef PO podczas konferencji prasowej w lutym br. Ryszard Petru proponował cały rozległy system wzorowany na modelu skandynawskim: zwiększenie inwestycji w żłobki i przedszkola, stworzenie systemu wsparcia i szkoleń dla kobiet wracających na rynek pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych, a także rozwiązania dotyczące telepracy, szczególnie dla kobiet.

    500 plus do Europy

    Niewątpliwie wraz z programem Rodzina 500 plus doganiamy Europę, jednak Polki wciąż wolą rodzić i wychowywać dzieci w takich krajach jak Francja, Belgia, Niemcy, Norwegia czy Wielka Brytania. Polacy pracujący za granicą mają tam dużo lepszą „ofertę” na dodatki na dzieci niż w ojczyźnie i spełnienie kryteriów jest mniej rygorystyczne. W Norwegii otrzymać można kilka różnych świadczeń i żadne nie jest uwarunkowane kryterium dochodowym. Na każde dziecko otrzymuje się dodatek w wysokości 970 NOK (1 korona norweska to ok. 0,46 zł – red.), a na każde dziecko pomiędzy 13. a 23. miesiącem życia jeszcze dodatkowe 6000 NOK miesięcznie. Popularne niemieckie Kindergeld (świadczenia na dzieci) wynoszą od 184 euro miesięcznie na jedno dziecko do 215 euro przy czwartym dziecku. Co ważne, świadczenie wypłacane jest do 25. roku życia dziecka. Najczęstszym świadczeniem, jakie Polacy w Wielkiej Brytanii otrzymują, jest Child Benefit w wysokości 20,70 funtów tygodniowo na pierwsze dziecko i 13,70 funtów na każde kolejne. Dodatek wypłacany jest przez cały czas nauki dziecka, w tym również, jeśli studiuje. W przeciwieństwie do niemieckiego systemu dziecko nie musi mieszkać na stałe w kraju świadczeniodawcy.

    Jeżeli wierzyć statystykom, to hojne dotacje przekładają się na wysoką dzietność. W ostatnich pięciu latach w Wielkiej Brytanii urodziło się ponad 150 tys. polskich dzieci. W Niemczech współczynnik dzietności Polek wynosi 2,1, podczas gdy u nas sięga zaledwie 1,3. Czy 500 złotych wystarczy, aby zachęcić Polki do rodzenia również nad Wisłą?

    Autor: Rafał Pikuła

  114. W 1978 roku świadczenia rzeczowe zastąpiono jednorazowym dodatkiem z racji urodzenia dziecka w wysokości 2000 zł na każde dziecko. Ponadto kobiety mające więcej niż jedno dziecko, które zdecydowały się na przerwanie pracy zawodowej i poświęcenie życiu rodzinnemu, idąc na urlop wychowawczy, otrzymywały świadczenie w wysokości 100% zarobku. W 1982 roku dołączono również świadczenie porodowe – talony uprawniające do zakupu niezbędnych produktów: pieluch, mleka, kosmetyków.

    Wykorzystaliśmy z żoną te świadczenia do obrzydliwej zachłanności gdyż żona niepracując siedziała w domu i przez wiele, wiele lat nudziła się przy czeredzie narobionych przeze mnie bachorów. I dlatego ja jestem ostatni, który będzie narzekał na brak pomocy peerelu dla rodziców z dziećmi.
    Szkoda że nigdy nie miałem np. francuskiej czy niemieckiej perspektywy, gdybym miał to pewnie i z tego powodu na peerelu bym suchej nitki nie zostawiał…. a tak szary bidak z komuny był szczęśliwy z tego co mu komuna dała… jak dzisiaj ludzie z tego, co im daje Kaczyński! 😉

  115. @zza kałuży
    4 lipca o godz. 1:24
    No nie wiem czy twoja żona użyłaby słowa „nudziła się” 🙂

  116. Ale tak w ogóle to nie jestem za zwiększaniem populacji, wręcz przeciwnie. Za dużo nas jest i zżeramy planetę, niedługo już nic nie zostanie.
    Pamiętacie awantury w czasie rewolucji przemysłowej kiedy to strach przed stratą pracy na rzecz maszyn wypędził ludzi na ulice. Teraz mamy więcej maszyn, komputery i algorytmy sterują życiem a my ciągle mamy rodzić dzieci bo nie ma kto pracować? Coś tu stoi na głowie.


  117. We’ve all met that person who just makes us feel bad about ourselves. Sometimes they’re an outright bully, and other times they subtly put us down to make themselves feel better. They may even be someone who takes advantage of us. Regardless of the specific situation, toxic people should be avoided at all costs. They can lower our self-esteem.

    One study from 2012 found that negative social interactions were linked to higher levels of two proteins known as cytokines. These two proteins are associated with inflammation as well as depression.

    To avoid toxic people, you should:
    •Stay away from anyone who makes you feel worse about yourself.
    •Cut people out of your life who take advantage of you.
    •Know the signs. If someone spreads rumors or talks badly about someone as soon as they leave the room, they’re likely to do the same for you.”

  118. Sluze tlumaczeniem ale chwilowo zajetyk.

  119. A co ona miała takiego do roboty?!… tylko kochać się, rodzić, karmić, opierać, sprzątać, obszywać, dawać korepetycje i być pielęgniarką. Widocznie nudziła się, bo sama jeszcze dołożyła prowadzanie bachorów po jakichś MDK-ach i kościołach. Wyjeżdżanie do jakichś schronisk i wałęsanie się z nimi bez celu po górach. Cholera wie ile czasu spędzała po durnych bibliotekach, jakby w domu książki nie było! I jeszcze jakiegos fotografowania ich uczyła… po co ja się pytam, przecież zaraz cyfrówki weszły i wszystko się zmarnowało!
    I co? Myślisz, że umiała rowery im naprawiać? Nie umiała!
    Komputer poskładać? Też nie umiała!
    Nauczyć wiercić dziury w kafelkach? No właśnie, dobrze zgadujesz, zupełnie bez pojęcia…
    Dzieciaki rozpuściła jak dziadowski bicz, kochają ją na zabój, ale co ja mam z tego?!
    Że żaden w więźniu nie było? Nie chwalmy dnia przed….
    Że najmłodszy pcha się do rządzenia, na radnego kandyduje jeszcze przed końcem studiów? A co taki ma w głowie?! Tylko trójkę nauczyła płynnie mówić w obcych językach! Popatrz, jaka leniwa! Do tej pory tylko piątka jej dzieci studia skończyła! Ręce opadają, mówię ci. No i najważniejszy zarzut: tylko jedno jej dziecko zrobiło doktorat! Sama więc widzisz…
    Powinna mi ręce całować, że chciałem taką niedojdę utrzymywać.

  120. @Ewa-Joanna 4 lipca o godz. 2:44
    Ale tak w ogóle to nie jestem za zwiększaniem populacji, wręcz przeciwnie.

    A wiesz za co mi się najbardziej podoba nowa kandydatka na przewodniczącą Komisji Europejskiej? 😉

  121. @zza kałuży
    4 lipca o godz. 3:11
    Nie wiem,
    A na poprzedni 🙂

  122. Nie czytałam wszystkiego; może już wcześniej ktoś to podjął: Tanaka, to jest „Oda do radości”.

    Nadmierne zadowolenie z siebie czasami skutkuje niewybaczalnymi błędami.

    Pozdrawiam.

  123. @walkiria
    4 lipca o godz. 4:28

    Szkoda, że nie czytałeś/aś bo uniknęlibyśmy niepotrzebnego i niemiłego wpisu.

  124. Pani Ursula to siódemki mamula!

  125. A Szydło z Brzeszcza tylko gały wytrzeszcza…

  126. @na marginesie
    nie watpie, ze plotkarstwo to twoj zywiol. A blog wlasnie dlatego staje sie plotkarski, ze glownym zajeciem jakim sie parasz ty i z doskoku pare innych osob jest obrabianie tylka innym blogowiczom. Lewy ma racje jestes agresywna i twoja agresja zasmieca blog.Daruj sobie te wygibasy intelektualne i pozal sie boze dowcipasy na moj temat na jakie zapewne zaraz sie wysadzisz. To wlasnie nudzi najbardziej.

  127. PS. Nie wiesz z czym mi po drodze a z czym nie wiec sie za babcie nie wypowiadaj, bos troche za smarkata.Tak mysle sadzac po twoich infantylnych, niedojrzalych wyskokach na blogu. Dziecko ja juz mam wnuka i takie zagrywki zachowaj dla kolezanek od wspolnego zajadania popcornu.

  128. @Tanaka
    Wstalem o 5-tej, bo aby uniknąć gorąca przed 6-tą ruszam do parku, żeby nałykać się świeżego powietrza (temp. boska 28C), posłuchać ptaków, obejrzeć wiewiórki.
    Ale po krótce ustosunkuję się do Twojej opinii na temat Tuska.
    Masz oczywiście dużo racji. Ake czy Tusk jest leniwy ? Tejot troche wyjasnił leniwe senatorstwo Tuska na tle innych „pracowitych” senatorów.
    Ale czy Tusk „wyciął” Płażyńskiego i Olechowskiego i został tenorem solistą, czy ci panowie sami się wycieli. Mam duży szacunek do Olechowskiego,jego inteligencji ale coś mi się wydaje, że to on jest leniwy i odechciało mu się ciężko pracować nad budowaniem Platformy. Co do Płażyńskiego, to nie mam ,pardon nie posiadam wiedzy, zeby go oceniać. No może taką, że spłodził Kacperka, a potem wybrał się z biurem turystycznym Jarosław na wycieczkę do Smoleńska. Zresztą wszystkie triumwiraty kończyły się tym, że tylko jeden z tej trójcy pozostawał przy władzy;Cezar wyciął Pompejusza i Krassusa, a potem Oktawian Antoniusa i Lepidusa. Triumwirat to taki niestabilny pierwiastek, który musi się rozpaść jak uran czy pluton.
    Inna hipoteza „Tusk zamiast ciężko pracować jako premier, charatał w gałę”.Coś w tym jest, widziałem go jak podawał piłkę dyszącemu Schetynie. Przy takim leniu w krótkich spodenkach, Prezes Karzeł uchodzi za wzór pracowitości. Toż on dzień i noc poświęca budowaniu z ludzkiego guano niezależnej Polski. To guano nawet wylało się teraz na Europę i zasmradza Brukselę fociami.
    Zarzut, że nie miał wizji. No dobrze, ale widział, że Polska się rozwija, że polscy przedsiębiorcy wzięli w swe ręce gospodarke i że z pomocą finansową UE Polska rozwijała się jak burza. Że praworządnością zajmowali się prawnicy, szkołą nauczyciele, kulturą artyści, koniami w Michalowie od lat sprawdzeni speclaliści koniologowie. Fakt, że nie zajął się ludźmi, których transformacja wyrzuciła poza nawias, poza nurt gospdarczy. Tu trzeba było coś zrobic, tym dresiarzom, blokersom, kibolom stworzyć jakiś sens zycia; próbował otwierając kolejne , tak wyśmiewane orliki. Pis, a właściwie Macierewicz dużo skuteczniej zagospodarował sobie tych młodych, pokazał im cel, poubierał w mundury, spotykają się na róznych smoleńskich apelach, paradują, musztrują się. Widziałem te umundurowane dziewczyny dumnie pardujce w mundurch moro z biało-czerwoną naszywką. Zamiast orlików pis otworzył w całej Polsce strzelnice. PO kompletnie zaniedbał tych ludzi, ale co mógł z nimi zrobic ? Kiedys takich ludzi wykorzystywano na wojnach, teraz chwał bogu, wojen nie ma.
    Alle główną zasługa Tuska było to, że nie psuł, nie niszczył, właśnie to, że nie byl zbyt aktywny, zbyt nie ingerował w gospodarkę, ze pozwalał samorządom decydować o wykorzystywaniu europejskich funduszy. Czasami w latach pokoju lepiej jest jak rząd jest mniej aktywny, a nawet może go w ogóle nie być, tak jak to miało miejsce w Belgii, gdzie przez wiele miesiecy Belgia nie miała rzadu, a samorządy świetnie sobie radziły same (Neferka może potwierdzic).
    Potem „uciekł” do Brukseli. Przecież to była kolejna szansa dla Polski; Polak na tak wysokiim stanowisku mógl wiele dla Polski zrobic, ale zawistny Karzeł ani myslał, żeby wykorzystać tę szanse, nie mogł wybaczyc Rudemu, że ten polożył go na lopatki w debacie, no i że zabił mu brata.
    Leniwy Tusk w zaawasowanym wieku nauczył się angielskiego, nabrał światowej ogłady, stał się jedną z ważniejszy postaci europejskiej polityki. A Karzeł władający ułomną polszczyzna, nie znajacy nawet słów polskiego hymnu, okraszający bełkot uczonymi ojkofobiami, siedzi jak ten bajkowy ropuch w swej żoliborskiej norze i wraz z dobrodziejami w sukienkch coraz bardziej paraliżuje Polskę.
    O kurcze juz po szostej. pędzę do parku
    Nara, jak powiada Stasieku

  129. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 22:54

    Po Twoim wpisie, przeczytalem wszystko u Hartmana. Pomijajac/przewijajac religiantow/niedojdow, reszta dyskutuje cos o czym pojecia nie ma (fakt zwolnienia pracownika i powod).

    Zaden szwedzki koncern/korporacja nie sprzedaje produktow. Mebli (IKEA), samolotow, ubotow, ciezarowek (SAAB), lodowek (Elektrolux), turbin i elektrowni (ASEA) etc, etc, etc I jeszcze moglbym napisac sto coby mnie do glowy teraz przyszlo. Zaden, ZADEN, nie sprzedaje produktow. Kazdy z nich, sprzedaje koncepcje bycia. Sposob zycia (bycia) skandynawski (szwedzki w wypadku) jest atrakcyjny dla wiekszosci ludzi na swiecie. To jest fakt, bardzo skrupulatnie podtrzymywany przez wszystkich, a szczegolnie szwedzkie panstwo. Lansowany przez panstwo i poszczegolnych exporterow. Suma tego jest taka, a smieszna. Kupujac samolot SAAB (plus system) i pare mebli IKEA bedziesz troszke jak Szwed(ka). To jest smieszne, ale tak to jest. I rowniez na haubice Bofors dziala. Strzelajac (Hindusi) do Pakistanczykow co z powrotem strzelaja, oba z Bofors haubicy tej samej serii, potem w domu mozecie wziac ksiazke pakistanska i hinduska z polki BILLY. I lodowke Zanussi otworzyc lub Whirpol, czy jaka aktualna nazwe ma firmowa (ta lodowka). Z zimnym piwkiem kaszmirskim (indyjskopakistanskim).

    Aktualny (ostatni) duzy projekt IKEA jest https://www.theguardian.com/business/2019/jun/26/uk-council-ikea-affordable-housing-worthing-boklok?utm_term=RWRpdG9yaWFsX0J1c2luZXNzVG9kYXktMTkwNjI2&utm_source=esp&utm_medium=Email&utm_campaign=BusinessToday&CMP=bustoday_email

    Podobne koncepcje byly/beda realisowane przez IKEA na calym swiecie, czy https://www.theguardian.com/business/2019/feb/07/ikea-to-sell-refurbished-furniture-in-bid-to-boost-culture-of-recycling

    Czy komu podoba czy nie, na intranecie firmy aktualnej, wypisywac religijne bzdury.

    Religianci/niedojdy wprowadzaja pewien element (przerywnik) „cepeliowski”. Cepelia, taka firma byla na rogu Marszalkowska/Al.Jerosolimskie. Dwupoziomowa, nie pamietam czy mieli ruchome schody. Zadna szwedzka (skand) firma nie moze pozwolic na wspolpracownika, ktory niszczy obraz „BADZ jak my, Szwedzi”, cepeliada. Cena produktu nie ma nic wspolne z kosztami jakimikolwiek. Cena jablek, exportowych do Rosji z PL, jest cena za kilogram kosztow + watpliwy zysk. Dlatego mala. Koszt prod polki ksiazkowej BILLY jest znikomy, mniejszy od jablka (prawie), wiekszosc to logistyka. Cena ma wkalkulowana (najwieksza czesc) „byc jak Szw” koszt. Dotyczy wszystkich szwedzkich produktow. Wszystkich. SCANIA ciezarowka tez. I inne (sto produktow). To jest tzw „dodana wartosc”, podstawy zarabiania pieniazka. Wiekszosc produktow ma cene wyznaczona zasada „ile rynek wytrzymuje/wytrzyma”.

    Zaden szwedzki koncern, nie moze pozwolic komukolwiek ze wspolpracownikow, (z)niszczyc ten obraz. Za zadna cene. Religianci/niedojdy sa dosc rozrywkowi. Jak rowniez osoby szacunku szukajace z powodu wieku (wlasnego). Czest moze to byc powiazane.

    Pzdr Seleukos

  130. @Lewy
    „Chamy PISu są pochodną chamstwa, buty, ciemnoty, pazerności kleru. ”
    A skad sie bierze chamstwo na blogu ateistow? Wydawaloby sie, blogu ludzi, ktorzy zdecydowanie odcinaja sie od takich „pochodnych”, co wiecej -doskonale to rozumiejacych. Jeslis nie byl nigdy w Hiszpanii to serdecznie ci polecam wizyte chocby parodniowa. Ze wszystkich nacji jakie przyszlo mi blizej poznac Hiszpanie sa najbardziej wesolym, zyczliwym i serdecznym narodem. Dla Ciebie moze nie ale dla Polaka z Polski przede wszystkim, to moze byc autentyczny szok kulturowy.
    Niech tam zaraz poleca mi na leb gromy milosnikow wszelkiej poprawnosci ale chamstwo lezy w naturze Polaka, co mowie bez zadnej zlosliwosci. Kmieca mentalnosc, na ktora nalozyla sie brutalizacja wszelkich narodowych opresji dala taki wlasnie efekt, a pol wieku komuny doskonale to zakonserwowalo. Chamstwo w Polsce jest dziedziczne i ani wyksztalcenie ani podroze po swiecie tego z Polaka nie usuna dopoki nie zacznie od siebie, od zrozumienia skad bierze sie w nim samym agresja, wskazywanie palcem winnych, buzujaca pod powierzchnia nienawisc do wszystkiego co inne, nie „nasze”, nie swojskie, niezgodne z jego przekonaniami a wiec od razu wrogie. Chamstwo stanowi czesc naszej, polskiej mentalnosci i na tym PiS wygrywa. „Geniusz” Kaczora, to po prostu odkrycie, ze nalezy ludziom powiedziec – nie wstydzcie sie swojego chamstwa, chamy – jestescie sola tej ziemi!

  131. @Ewa- Joanna
    @seleuk
    Nie bardzo rozumiem to odnoszenie sie do tresci sasiedniego bloga tutaj.
    Dlaczego nie piszecie o blogu Hartmana na blogu Hartmana? Traci to troche takim obgadywaniem za czyimis plecami a na domiar jest zupelnie nie na temat.

  132. jakub01
    4 lipca o godz. 6:26
    Wpis Hartmana i wpis Tanaka sa o tym samym. Dla mnie. O realisacji polskiego chamstwa. Ja Jakub moge pisac na wszystkich blogach jaka mam ochote. Tobie rowniez daja/reserwuje to. Tak wyglada jakub realism polskiego chamstawa. Konflikty w pracy i konflikty na forum Parlamentu EU. Nie jest to Tobie podobne, na temat? Mnie jest. Dlatego wypowiedzialem na obu blogach

    pzdr Seleuk

  133. @
    Polak prawa reka wali sie w piersi a lewa wskazuje na winowajcow. Uwolnienie drzemiacej, pod cieniuchna warstewka kultury, wrogosci do wszystkiego co inne w mysli, mowie i uczynku to przepis na wygrane wybory w Polsce. Obrazuje to swietnie skrot -„teraz k…a my!”
    Nalezy zmienic preambule konstytucji na – „My k…wa, narod polski..”.

  134. @seleuk
    Ja tez sie wypowiedzialam u Hartmana. Temat zreszta nie dotyczyl chamstwa (co najwyzej posrednio) ale zwyczajnej niesubordynacji pracownika Ikei , ktory pozwolil sobie na prywatne dywagacje na forum firmy, za co calkiem slusznie wylecial z roboty. Temat tych dywagacji, to sprawa co prawda kompromitujaca ale drugorzedna. Nie ma to nic wspolnego ze wstepniakiem na LA.

  135. jakub01
    4 lipca o godz. 6:50
    To jest Twoje zdanie, co jest temat wstepniaka, jeden i drugi. Moje zdanie jest inne. Czy mozemy Jakub „pieknie roznic” wzajemnie?
    pzdr S

  136. @seleuk
    Jasne, ze tak i milo mi, ze to mowisz. Trudno jednak sie roznic (pieknie lub niepieknie) bez wymiany uwag na temat przedmiotu tych roznic. Pozdr.

  137. @seleuk|os| 4 lipca o godz. 6:15
    Gada jak peerelowski ksiądz.
    Co to kościelny brand sprzedaje.
    A nie wafelki nazywane hostiami.
    Albo wodę nazywaną święconą.

    Żadna watykańska (Kaka) firma nie może pozwolić na współpracownika, który niszczy obraz „BADŹ jak my, katolicy”, cepeliada. Cena produktu nie ma nic wspólne z kosztami jakimikolwiek. Koszt prod wafelka HOSTIA, podobnie jak koszt prod wody ŚWIĘCONA jest znikomy, większość to logistyka. Cena ma wkalkulowaną (największa cześć) „być jak katolicy” koszt. Dotyczy wszystkich watykańskich produktow. Wszystkich. RELIKWIE, MSZE W INTENCJI, WYPOMINKI, ŚW. OBRAZY I OBRAZKI, RÓŻAŃCE, MEDALIKI, SANKTUARIA, NAMASZCZENIA OLEJAMI. I inne (sto produktów). To jest tzw „dodana wartość”, podstawy zarabiania pieniążka. Wiekszość produktow ma cenę wyznaczoną zasadą „ile rynek wytrzymuje/wytrzyma”.

    @seleuk|os|ie drogi, tak to sobie ksiądz proboszcz mógł gadać za czasów peerelu, gdy komunikacja między różnymi rynkami towarów i usług była żadna. Kiedy klientela czyli po polonijnemu kostumerzy byli captive, czyli gwarantowani granicami, cenzurą, systemem SECAM, przesuniętym pasmem UKF itd.

    Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj w tym samym tygodniu kostumer idzie do sklepu IKEI w Schaumburgu, IL., na przedmieściach Chicago, USA, aby sobie poogladać pomysły (oraz naiwnie zorientować się co do cen) na regały na książki do dziecinnego pokoju chłopców w domu we Wrocku, ORAZ jeszcze w tym samym tygodniu jedzie do sklepu IKEI we Wrocku, Polska aby tam te regały kupić.

    Aby na miejscu być walniętym w łeb odkryciem, że trzeba było te regały kupić w Schaumburgu i ich przesyłkę zlecić bardzo rzetelnej firmie paczkowej Polamer z dostawą do domu we Wrocku. Wyszłoby taniej niż kupno we Wrocławiu a z pewnością byłoby spokojniej kupować.

    Moja socjalistyczna żona bowiem była przerażona prawie do punktu zawałowego gdy we wrocławskim sklepie IKEI, po wybraniu kartonu z regałami, zażyczyłem sobie ich otwarcia i sprawdzenia elementów składowych. Obsługa wrocławskiego sklepu nawet bardzo nie protestowała a ja miałem satysfakcję gdy musieli rozpakować trzy kartony zanim znaleźliśmy wszystkie elementy składowe w stanie niepołamanym czy nieukruszonym i z kompletnymi okuciami. Peerelowska żona umierała ze wstydu posiadania takiego niekumatego, burżujskiego męża, któremu się wydaje, że jak płaci to chce widzieć za co i mało tego, ośmiela się w sklepie wybierać to, co mu się podoba! Zamiast pokornie zabrać do domu a potem poddać się firmowemu procesowi oceny zażalenia w celu wdrożenia korporacyjnego procesu rozpatrywania reklamacji w trybie rękojmi/gwarancji/wyśmiania/ale tylko wymiana na inny/nie ma już tego mebla i nie wiemy kiedy będzie/ale pan na swój koszt dostarczy towar spowrotem do naszego magazynu – niepotrzebne skreślić.

    W Schaumburgu mógłbym, wprawdzie bez żony, rozpakować dziesięć kartonów, wybrać sobie jeden a resztę rozbebeszonych zostawić na podłodze i dalej zostać pożegnanym z uśmiechem przy kasie i zapewnieniem, że wszystko przyjmą spowrotem nawet jak sam powkręcanymi źle wkrętami powyłamywałem wszystkie gniazda montażowe.

    Ale odbiegłem od istoty sprawy, czyli od tego mitycznego powodu, z którego jakoby podjałem decyzję zakupu tego a nie innego regału na książki.

    Otóż ja – jako Polak, według @seleuk|os|a, (oraz pani z działu public relations IKEI) kupiłem dlatego, że „chciałem być jak Szwed”.

    W tym samym czasie ja, jako Amerykanin, kupiłem dlatego, że „chciałem być jak Szwed”.

    Nie, nie mówimy tutaj o Saabie, którego zakup rzeczywiście sytuował cię przez lata w kategorii „ekscentryk”, dużo bardziej niż zakup Volvo, i o decyzji zakupu którego można gadać w kategoriach kreowania samemu przed sobą oraz sąsiadami własnego „imydżu”.

    W USA zakup mebelka IKEI znaczy, że kupujesz to barachło dlatego, że:
    1/ jesteś student i jesteś bez forsy a z tego akademika czy tej stancji wyprowadzisz się i tak za rok albo za dwa i nie żal będzie wyrzucić na śmietnik,
    2/ jesteś młode małżeństwo i jesteś bez forsy a z tego mieszkania wyprowadzisz się i tak za rok albo za dwa i nie żal będzie wyrzucić na śmietnik,
    3/ jesteś kobieta bez forsy ale i bez chłopa i w desparacji decydujesz się na mebel wymagający samodzielnego składania bo najwyżej jak ci się nie uda to stać cię wyrzucić to tanie barachło na śmietnik, a ma ono tą wielką zaletę że jest z forniru, tektury, kołków, wkrętów i elementu przenoszącego naprężenia czyli z lakieru a zatem jest LEKKIE i każda kobieta DA SOBIE SAMA RADĘ TO-TO NOSIĆ.

    Przypominam, że w tym samym czasie jako Polak, według @seleuk|os|a, (oraz pani z działu public relations IKEI) kupiłem to-to dlatego, że „chciałem być jak Szwed”.
    Znaczy się aspirować do bycia Szwedem, cokolwiek by to nie miało znaczyć.
    „Pijany jak Szwed” przychodzi mi do głowy, ale to chyba błędne skojarzenia, co @seleuk|os|?

    **************************************************

    Poważnie mówiąc, być może gdybym kierowal się snobowaniem się na Szweda to bym poszukał jakiejś luksusowej marki mebli, wyposażenia wnetrz albo wynajął projektanta wnętrz i powiedział mu tylko, że:

    „kiedyś zakochałem się w Szklanym Domu Philipa Johnsona, potem w Farnsworth House Miesa van der Rohe, a w międzyczasie przeczytałem wszystkie albumy i zwiedziłem kilkanaście domów Franka Lloyda Wrighta, bardzo lubię też twórczość Gehry’ego i niech mi teraz to wszystko pożeni w jedną całość, razem z pościelą, meblami i garnkami w kuchni”.

    A kupując (kuźwa mać) głupie regałki na ksiązki dla dzieciaków to ja z pewnością żadnego snobowania się na jakiekolwiek bycia Szwedem, Amerykaninem czy Chińczykiem u siebie nie zauważyłem.
    Meble przebierałem, bo nie po to przyjeżdżałem do Kraju tylko na miesiąc i to raz w roku aby w czasie swoich wakacji i świąt spędzać czas na pieprzonych reklamacjach taniego badziewia.

    Które – gdybym żył i mieszkał na miejscu – zrobiłbym sam nieskończenie lepiej i solidniej. Mając okazję do pokazania dzieciakom paru rzeczy, na które warto zwracać uwagę nawet, gdy resztę swoich mebli do końca życia będą kupować w sklepie.

  138. Nawiązywałem do zasypanej już pyłem codzienności akcji:
    Nie wstydzę się Jezusa.
    Tenisowa NIK aka Nasza Isia Kochana wpierw serwowała z krzyżykiem pod na łańcuszku, a później pokazywała, że nie stać jej na bieliznę.

    NIK bardziej niż Jezusa kocha pieniądze.
    Moim zdaniem poruszała się po korcie brzydko.

    ***

    Na marginesie: ja nie uzupełniam, ani nie powtarzam doniesień z grupy Wiadomości Google.
    Ja nie jestem skrawkiem grzybka w zupie nic

    W czasach Profesora Pęduszko aspirującemu ludowi wyjaśniano fałsz opozycji fałsz vs fakt

    Anegdota to opowieść niekoniecznie prawdziwa, ale warta opowiedzenia.

    ***

    Wyjechałem z Sopotu zanim przybył tam z wizytą Grabarek.
    Jazz może się obyć bez saksofonu i bez kapelusza oraz bez nakrycia z daszkiem z styłu. Ale może być konieczny kapelusz słoneczny.

    Życzę miłych przygód z dala od ogórków małosolnych i tej tylnej w kapuście.

    Obszerna czarna i mały czarny kapelusz ze skromnym rondem:

    Brunella Selo e Fausto Mesolella – Tarantella del Gargano

    https://www.youtube.com/watch?v=cHnukVU02Fg

  139. Przepraszam za śmieć z stylu. Dziua w sicie!
    Miało być: kapelusz w stylu Zorro

  140. Czy ktoś widział tarantellę albinosa?

  141. @zza kałuży 8:07

    Za to te mebelki mają jedną niewątpliwą zaletę. O ile montaż pewnie zajmuje trochę czasu (nie wiem, nie próbowałem, ale przypuszczam, bo trochę tych wkrętów trzeba jednak powkręcać), to demontaż już nie nastręcza żadnych problemów. Jeden kopniak i po sprawie. Albo ostatecznie dwa.

    Ach, jaki był szał, jak w Lublinie otworzyli salon IKEI. Tłumy, jakby co najmniej za darmo rozdawali certyfikaty AMBER GOLD w złotych czasach.

  142. Ewa-Joanna
    4 lipca o godz. 0:12

    500+ jest „dla wszystkich”, ale nie dla wszystkich. Niejaka Szydło Bełata obiecywala, że „na każde dziecko”, ale nie na każde: jednodzietne rodziny i samotne matki nie dostały, dopiero teraz, jako robaka wyborczego na haclu, na tego jednego dzieciaka się 500+ szykuje, lub właśnie wyszykowało.

    Ale poza tym, tak, po równo na rodziny z minimalnymi dochodami i z największymi też. Dlatego pisałem o tym że nie ma zasady proporcjonalności: najwięcej na najuboższych, najmniej (lub wcale) na najzamożniejszych. Taka zasada broni sie racjonalnie, społecznie i etycznie. Mówię o zasadzie, nie o skutkach, bo o nich mówiłem wyżej.
    Forsa, po równo dawana, ma cel polityczny. Społecznie, są to zmarnowane pieniądze.

    Z tą prawdą i nieprawdą o której wspomniałaś, to nie bardzo wiem, co byłoby tą nieprawdą, bo wyjaśniając trzy prawdy napisałaś to, z czym się zgadzam, przede wszystkim zaś to, że kobieta (mężczyzna też!) powinna móc dokonać (dokonać swobodnego!) wybory, czy chce pracować w tej sytuacji, czy zajmować się dziećmi. Kobieta jednak nie ma swobodnego wyboru, właśnie przez to, że społecznie jest istotą gorszego gatunku i jej swoboda jest iluzoryczna.

    Czemu nie miałaby łączyć pracy z opieką nad dziećmi? Jest to możliwe i jak pokazują różne rozwiązania społeczne w Skandynawii, czy Francji a pewnie i gdzie indziej, może to działać nieźle, a nawet całkiem dobrze.
    Rzecz właśnie w systemie, który w Polsce nie istnieje: żłobkch, przedszkolach (w 70% gmin w Polsce nie ma gminnych przedszkoli, jeśli są to wyłącznie prywatne, czyli wysokopłatne, co jest rozwiązaniem tylko dla zamożnych), tanim i sprawnym transporcie publicznym, łatwodostępnej opiece medycznej, możliwości elastycznego regulowannia czasu i zakresu pracy, pracy z domu, w sieci, wymian pracy ze współpracownikami, tworzenia w firmach „kącika malucha”, możliwości podróży służbowych z dzieckiem itd itpl wszystkie takie oraz inne rozwiązania są w różnych krajach wdrażane, a co najmniej bada się jak to się sprawdza, ale nie dzieje się to w Polsce.

    A nie dzieje z oczywistego powodu: kobieta jest gorsza, nie trzeba REALNIE działać, wystarczy sypnąć politycznym pieniądzem i ładnie gadać o paniach poślinić rączkę przyciągniętą do politycznie obślinionej męskiej japy i pocieszyć maryjnie.

    Tradycyjnie tradycyjna kobieta ucieszy się na robaka na haclu, podziękuje leżąc krzyżem na ziemi za łaskę boską polityka i jego biskupa, pod nogi podejmie i poczuje, że jest w niebie, więc da głos „na kochanego pana jarka”. I jarkowi o to właśnie chodzi, reszta to mało ważne drobiazgi.

  143. @zna.czek
    Widzialam tylko bialego mazura i bialy walc.

  144. zna.czek
    4 lipca o godz. 8:31
    Drogi staruszku. Juz wielokrotnie pisałem, że lubie Twój styl, te kpine z drugim dnem, niejasnosci, które tak wkurzają niektóre osoby na blogu, więc nawet usiłują Cie przepedzić, jako zasmiecajacego swym gaworzeniem starego zgreda.Nawet mag wyznała,że Cie nie kuma.
    Przyznam Ci sie, ze ja tez nie zawsze lapię Twoje aluzje, odniesienia do czegos, ale mi to nie przeszkadza. Odbieram Twoje mnologi jak takie impresjonistyczne strumienie świadomości albo podświadomości, i w tym strumieniu niejasności od czasu do czasu, a nawet dość często pojawiają się złote rybki, a nawet dorodne karpie zrozumienia.
    Jesteś jak Joyce z ‚Finnagans wake’, którego zupełnie nie rozumiem, ale ufam mu, jestem przekonany, że on nie bełkocze, bo autor „Ulissesa” nie może bełkotać.
    Tak więc podrzuciłem niektórym krytykom Twojej twórczości blogowej kolejną możliwość drwienia z Ciebie. Ponieważ „ezoteryczność” już została wyeksploatowana, więc teraz będa mieli ucieche nazywając Cię impresjonista,, a nawet finnagenswakowcem. Ale musisz to przetrzymać.
    Ps
    Tarantulli albinosa nie widziałem.

  145. Tarantuli albinosa też nie widziałem. Ale może jako namiastka:

    https://www.terrarium.pl/t/species/_/heteropoda-davidbowie-r1296

  146. Lewy
    4 lipca o godz. 6:13

    Tusk na fotelu unijnym to największe osiągnięcie prowincjonalnej w Unii Polski, bezsprzecznie. Choć i o Buzku – nad Wisłą nieszczęsnym – należy pamiętać, o Januszu Lewandowskim, który może jest najcenniejszą polską postacią w UE, bo facet zna się na rzeczy, umie się wysłowić, działa w Unii od dawna, ma bardzo dobre kontakty, lobbował – skutecznie! – na rzecz Tuska (byli przecież razem w KliD), jest Europejczykiem. Wreszcie dobrze jest pamiętać o Róży Thun (przez pisoidów traktowanej jako bez mała hitlerowska bestia, z powodów rodzinnych i „von” w pełnej formie nazwiska, czy Danucie Hubner oraz jeszcze garści innych osób w centrum Europy.
    Ta pozycja, to osiągnięcie Tuska jest oczywiste.
    To także racja, że rząd, właściwie, najlepiej działa, jak nie bardzo widać, że działa, czyli nie robi sobą nieustannego zamieszania, nie potyka się o własne sznurówki, nie wywołuje wojen, nie usiłuje wszystkiego zaczynać od zera; nie kłamie monstrualnie, nie dewastuje państwa, nie straszy ludzi, nie traktuje jak bandytów do odstrzału. Tylko, że to może działać w Belgii, w której rząd przez długie miesiące w ogóle nie działał, ale nie w Polsce. Belgia to inna planeta, więc jako wzór 1:1 dla Polski się nie nadaje. Podobnie jak Francja, Holandia, Szwajcaria, Niemcy i cala Skandynawia, czy sąsiednie Polsce Czechy. Wszystko to są całkiem inne planety.

    To, że Tusk mało się wtrącał w różne dziedziny publiczne czy prywatne, może byłoby niezłe, ale na poziomie jakiegoś modelu do badania, a mniej w realu. Ponieważ państwo nie zostało zbudowane wystarczająco solidnie. Nie przerywa się budowy, po zbudowaniu kilku elementów fundamentu i kilku ścian, bez powiązania ich w solidną, stabilną, elastycznie reagującą na żywioły budowlę, w dodatku bez dachu chroniącego przed nawałnicami i bez okiem, bez których człowiek w środku wymarza, a mury mokną, degradują się i sypią.
    Skoro się zanegowało państwo o nazwie Polska rzeczpospolita Ludowa, trzeba konsekwentnie zbudować kompletnie nowe państwo, czego nie zrobiono, więc mamy dewastatora Kaczyńskiego.
    Inna rzecz jest taka, że nie da się zanegować PRLu, bo na nim budowano kolejną wersję Polski, a oszustwo, że PRL to była czarna dziura, odbija się budowaniem niestabilnego gmachu kolejnej Polski. Kaczyński demonstruje wręcz wzorowo życie oparte na przeszłości, bez żadnego systemowego odniesienia do przyszłości. Nic tylko patrzeć na demonstrację niesprawności tej wewnętrznej sprzeczności udawania, że można zbudować całkiem dobre nowe, odcinając się od tego, co było wcześniej. Jedyna metoda znana życiu, jest metodą ewolucji: ona buduje na tym co ma, robiąc różne udoskonalenia, ale nie odcina się od wcześniejszości, bo bez wcześniejszości ewolucji nie ma czyli nie ma życia. My zaś, na gruncie polityki i różnych fantazmatów religijno-społecznych uznaliśmy, że można zanegować ewolucję. Uznać można, każde wariactwo może w głowie znaleźć miejsce, ale w realu będzie to byt chory na tumor.
    W tej chwili, polskie samorządy walczą z Kaczyńskim o życie, walczą więc i o życie mieszkańców samorządowej Polski. Dosłownie. On chce je zdusić, bo to są SAMO-RZĄDY, a dla Kaczyńskiego czyjakolwiek samorządność do wróg.

    Tusk ma i zalety, to także oczywiste, pisalem przede wszystkim o tym, jakie błędy i zaniechania Tuska i jego poprzedników dały solidny grunt pod to, co jest.

    I dobrze też jest pospacerować po porannym Lyonie. Piękne miasto jaki piękny kraj – Francja, która ma w krajobrazie naturalnym i zurbanizowanym bodaj wszystkie zalety i uroki jakie wymyśliła przyroda i człowiek zmajstrował. O wadach to nie gadam, gapię się na uroki.

  147. @act
    4 lipca o godz. 2:56

    Świetny tekst. I bardzo aktualny 🙂

  148. zza kałuży
    4 lipca o godz. 8:07

    Trochę to niełatwe, zorientować się w tym, co właściwie mówisz o IKEI, badzewiu i kręceniem śrubkami, więc nie mam jak się odnieść, natomiast łatwiej mi się odnieść do uwagi Seleukosa, że IKEA (i duża część reszty Szwecji oraz Skandynawii) nie tyle sprzedaje produkt, a bardziej – koncept.

    Wzornictwo IKEI, swego czasu, było nadzwyczajną nowością i odkrywczą świeżością. Miało zalety praktyczne (nie tacham po schodach i nie usiłuję upchać w windzie szafy trzydzwiowej czy kanapy, ale biorę paczki. Lekkość, uniwersalność i duża swoboda łączenia estetyki mnóstwa elementów, prostota wzornicza i skoromność, oraz praktyczność całego systemu – to były (i nadal są) ogromne zalety i za to IKEA jest zasadnie lubiana. W warstwie społecznej jest też inna ważna zaleta: IKEA jest demokratyczna jako koncept życia.

    W przestrzeni wzornictwa, estetyki, architektury, urbanistyki Skandynawia jest jednym z głownych wzorów i ciągle takim pozostaje, choć inni też usiłują tworzyć wzory, spośród których cenię sobie wiele elementów francuskich, angielskich czy iberyjskich – tytułem przykladu. Jako całość, nie tylko elementy, własnie koncepcja a la IKEA, czy szerzej – skandynawska jest bodaj najbardziej nośna i ciągle żywa. Co dobrze o niej świadczy.

    Odległość między tym, a śrubką i dyktą w paczce niespecjalnie równorzędnie mają się do siebie.

  149. Drodzy Panowie (i Panie rowniez). Ktorzy mnie o IKEA produktach cos probuja pisac (jakosci). Ja na temat jakosci jakichholwiek produktow nie wypowiadam. Jakosc jest wartoscia def miedzy sprzedawca a kupujacym. Dla jednego badziewo jest drugiemu luxus.

    Ja napisalem, jak sa prowadzone marketingowo marki szwedzkie. Wszystkie. Dowolne produkty. Dlaczego zadna szwedzka (skand) firma nie zgodzi trzymac wspolpracownika niszczacego taka koncepcje, Zyc po skandynawsku (szwedzku). Ja rozumiem, jak nie chcecie mozna inne badziwie kupowac. Ja sam mam tylko pare porzadnych mebli (cztery krzesla, trzy fotele). Jak ktos z was zainteresowany tym faktem. Co mnie obchodzi w czym wy ksiazki trzymacie. Ja czesc ksiazek mam w piwnicy (w torbach papierowych do spozywczych produktow).

    Moj wpis byl jak i dlaczego chamstwo tepic trzeba. Nawet pijanych Szwedow. Czy biblijne chamstwo. Najlepiej drewnianym mieczem (bokken), z autopsji.

    pzdr Seleuk 😎

  150. @Jakubek
    Podobno widziałas białego mazura
    No to ja Ci zanucę.

    Jeszcze jeden ułan dzisiaj
    Choc poranek świta
    Czy pozwoli panna Krysia
    Młody mazur pyta.

    Potem panna Krysia miała pretensje do tych ułanow, a oni jak Wieslaw Gołas spiewali
    No co, no co mysmy ci zrobili, no co. Takie sliczne dzieciatko. No co ?

    Jakubku zadajesz niepotrzebne pytanie, ktore tylko będzie eskalować odciskanym się gwałtem „A skad sie bierze chamstwo na blogu ateistow?
    Po co to ? Po co tak ogólnie ? Lubię Cię, masz sporą wiedzą, jesteś bystra, ale niepotrzebnie drażnisz. Wiem, że Ty i narmargineska nigdy się nie polubicie, więc chyba lepiej żebyście się omijała i nie szczypały wzajemnie. Szkoda bo w przeciwieństwie do głupiutkiej Żabci konajacej, czy ciężkiej Zyty, które pombocek ostro okreslil jako kołtunki, ani Ty ani namargineska nie jestescie kołtunkami, tylko zapalczywymi, zawzietymi paniami, posiadającymi sporą przetrawioną wiedzę .
    Takim lagodnym aniołem blogowym, który nieustannie stara się uśmierzać swary, wylewa oliwę na wzburzony ocean blogu,, jego fale i bałwany, rozpętane huraganem namiętności i złości, jest Basia. Biedna Basia, która robi co może, ale nawet pan Lewy wymyka się spod basinej oliwy i sunie po blogowym morzu jako groźny, kipiący bałwan.

  151. @seleuk|os|

    Moj wpis byl jak i dlaczego chamstwo tepic trzeba. Nawet pijanych Szwedow. Czy biblijne chamstwo. Najlepiej drewnianym mieczem (bokken), z autopsji.

    Ale ile to się trzeba namachać. Nie łatwiej od razu zastrzelić?

  152. paradox57
    4 lipca o godz. 9:48

    Ale ile to się trzeba namachać. Nie łatwiej od razu zastrzelić?

    Łatwiej. Ale przecież mamusia powtarzała: synku, bądź grzeczny! A tatuś to dawał w tyłek za niegrzeczność, ale to nie było bicie, tylko subtelne zwrócenie uwagi na zalety bycia grzecznym.

  153. seleuk|os|
    4 lipca o godz. 9:32
    CD, o porzadnych produktach

    Szafe gdanska (barok holenderski), ktora kiedys mialem i zapresentowalem na foto domu (dwudrzwiowa, bez lustra), sprzedalem. Uzyskalem cene bardzo dobrej jakosci. Gotowke pieniezna w wys ca 60tys PZl. Taka ilosc gotowki ma bardzo wysoka jakosc. Zdecydowanie wyzsza o jakosci dwojga rzezbionych drzwiczek debowych, z boczku kolumienki. Takie jest moje zdanie. Nabywca mial odwrotne zdanie dokladnie. 180 stopni odwrotne.

    To byl dopisek (CD) o jakosci mebelkow nieIKEA.

    Paradox. kopanie mebli (jedno lub dwukrotne) wybacz… Wybacz, ale jest przejawem chamstwa. Nawet jak jest wykonane dla sprawdzenia jakosci. To jest prawdopodobnie powod, dla ktorego, w niektorych museach, mebelki tylko przez szybke mozna ogladnac. Moglby przyjsc, jaki katolik, sprawdzic jakosc kopniakiem.

    Kiedys do Konstancji napisalem opowiadanie Latarnik 2.0. Jak jedna pani jakosc freskow Knossos ocenila. Katoliczka polska byla. Ja podsluchiwalem, nieujawniony. Moje wrazenie jest takie. Chamstwo polskie wynika z glebokiej wiedzy. Polak kazdy, po prostu wie wszystko. Najczesciej od urodzenia. Tym sposobem, moze pogardliwie traktowac innych. Kretynow co nic nie wiedza. Np takiego Szweda, Hollendra czy innego. A na pewno to jeszcze Zyd. To sa sami idioci. To co jest chamstwo (pogarda)to tylko wyraz niedorozwoju tych Szwedow, Niemcow czy Holendrow. Jedynie Polak gleboka wiedze posiada. O Wszystkim i Kazdy.

    pzdr Seleuk 😎

  154. @seleuk|os| 9:55

    Tak, albo i nie. Zgodzisz się lub nie, ale co ja robię z moim meblem, kupionym za moje pieniądze, jest tylko i wyłącznie moją sprawą. Podobnie jak metoda demontażu. Ty próbujesz leczyć chamstwo przy pomocy bokkena, mnie zdarza się rozbierać mebel przy pomocy młota lub kopniaka. W zależności od jakości i solidności wykonania.

  155. @Tanaka
    No mamy wlaściwie taki sam ogląd, więc trudno mi z Tobą dyskutować, jak sie prawie we wszystkim zgadzam.
    Ale chcę Ci zwrócic uwagę na jednoo. Karzeł nie do końca odcina się od osiągnięć PRLu. On oczywiscie nie zamierza budować Nowej Huty, odbudować Polski w rujnie, tak jak PRL odbudował Warszawę z ruin. Po pierwze on sie na tym nie zna, jak zresztą na większości rzeczy, poza knuciem, spiskowaniem i opluwaniem, a poza tym to go nie interesuje. Natomiast skrzętnie sięga do osiągnięć poprzedniego ustroju wykorzystując fachowców z tamtych czasów jak Piotrowicz, Przyłębscy i cala zgraja totumfackich niegdysiejszych dzialaczy aparatu politycznego, sądowniczego.
    Ps
    Zapomniałem Ci odpowiedzieć, jak mnie prosiłeś o dane dotyczące Lyonu i mojego miejsca. Znajdziesz mnie na 123 rue Tete d’Or. A radzę Ci przyjrzeć się dzielnicom Vieux Lyon i Croix Rousse

  156. paradox57
    4 lipca o godz. 9:48
    „Ale ile to się trzeba namachać. Nie łatwiej od razu zastrzelić?”

    Latwiej Paradox, latwiej. Ale tylko w Hameryku. W Europie bron raczej „biala”. Mniej efektowna, mniej efektywna. Taki karabin Paradox to jednak chamska bron. Ale to rzecz gustu. Bronia biala nie nalezy machac Paradox. Machac mozna (prawdopodobnie) sztacheta lub urzadzeniem sztachetopodobnym.

    pzdr S

  157. @act
    4 lipca o godz. 2:56
    Słowem, trzymaj się z dala od wszelakich trucizn. muchomorow, łagodnych żmij, poczciwych tarantul i dobrodusznych skorpionów.
    Ja to już dawno odkryłem

  158. Lewy
    4 lipca o godz. 9:45

    Daj sobie spokój z tym „aniołowaniem”
    Uniknąłeś mego komentarza, pod poprzednim wstępniakiem tylko dlatego, że mnie caly dzień nie było,a kiedy wróciłam, była już zmiana. I pomyślałam, że zostawię wszystko zawieszone w przestrzeni, co nie znaczy, że tam jest pustka…

    ps. myslę,że niedobrze jest klasyfikować…
    oceny bywają różne. w zależności od oceniającego…

  159. basia.n
    4 lipca o godz. 10:28
    Basiu Tobie też zdarza się klasyfikowanie. Kiedy autorytarnie stwierdziłas, ze Jakub nie umywa się do namargineski. A jednak się umywa. Czytałem na EP jej wypowiedzi i są całkiem mądre. Ma może taką wadę, że jest jej za dużo, że czasem wyczynia głupoty, kiedy np. postraszyła kogoś na blogu, ze go poda do sądu, słowem eksploduje trochę śmiesznie. Ale jest to starsza pani, która ma swoje dziwactwa i nigdy bym jej nie stawiał na rowni z Żabka czy Zytą. Natomiast z namargineską owszem.
    No tosmy sobie poklasyfikowali

  160. Jeszcze do tematu wstępniaka choć o (p)osłach wyspiarskich:

    https://images.app.goo.gl/m5aDZ2LU6g441hn5A

    Miałam nie sprawdzać tutejszej prasy przez wakacje, co by się nie denerwować, ale trzeba od czasu do czasu zerknąć czy kudłaty jest juz premierem. A jak juz sie zerknie to The Independent inne smakowite kąski podsuwa… 😉 Mea culpa

  161. Lewy
    4 lipca o godz. 10:36

    A jednak koniecznie musisz mówić o innych.
    Szkoda….
    Mnie uczono, że nie należy robić tego publicznie…

  162. @seleuk|os| 10:07

    Ideologię można oczywiście dorabiać do wszystkiego. Niemniej jednak bokken to jest coś na kształt pały. Może tylko bardziej wysublimowanej w formie. I zdecydowanie się tym macha. Mniej lub bardziej finezyjnie.

    W kwestii innych rodzajów broni białej.

    https://www.youtube.com/watch?v=_tFXZn9qNhg

  163. @Basia
    Ok, skoro Cię tak uczono, że publicznie nie wolno o innych, no może poza Twoim idolem namargineską, która wielokrotnie wypowiadała się publicznie o innych, to ja już nie będe Ci zawracać glowy.

  164. @Lewy

    Jak sądzisz?
    Czy ten czarnuch zielone oko do ciebie robi, czy wcześniej mu drugie wyłupali?

    Być może tobie nie trzeba tłumaczyć walk na froncie:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Front_zokludowany

    ale przecież to notka bardzo pretensjonalna i zakamuflowana traktująca o walce czarnych z jasną prawdą.

    W Warszawie nękanej upałami koszono piasek.
    Kazali to koszono.

    Jak sądzisz? Kogo ukarzą? Tego co kazał, czy tego kto kosił?

    Polski inteligent pracuje jako dyrektor kreatywny i byłbyś tu zachęcany do zamiany wczorajszej lodówki, na nowszą poogosławioną bo bajkopisarz Krzywousty potrzebuje finduszy na zbudowanie Centralnego Europejskiego Lotniska przyjmującego elektryczne samoloty.

    Za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli.

    Jeden z niegdyś czołowych polskich aktorów upowszechnia przekonanie, że w banku liczą się ludzie. Prawda czy fakt?

    Przecież łatwiej się pomodlić.
    To oczywista oczywistość, że bozia decyduje który front zwycięży.

    Tego suwerena polskiego to w polskiej szkole kto ogłupił?
    Ciapaty?

    Polski inteligent jest bogu ducha winny i ponoć nie jest kościółkowy.

    Pisałem o tym zanim mnie wycinać przy ziemi zaczęła moderacja.

    Na podkarpackiej prowincjonalnej drodze ( już z chodnikami ) ludzie mijają się zDzień dobry! a nie Niech będzie pochwalony!
    Dlatego siostrzenie zakonnicy uparcie twierdzi, że nie ma grzechów.

    Animator krakowski przed laty w namiocie w miejscu byłej kupy warszawskich gruzów wystąpił z inscenizacją Mistrza i Małgorzaty. W preludium chodził aktor i witał skargą:
    Księgi złamały mi głowę.

    Zajmujesz się pocieszaniem Małgorzaty ( większość czasu ) zamiast Mistrzem.

    Piłat schodził ze schodów i dokuczał mu migrenowy zapach róż.

    Niektóre schorzenia owocują obfitością pisania.
    A ty dołączasz do leczących Stańczyka, którego wcale zęby nie bolały.
    Daremne żale. Próżny trud.

    Za co ( w jakiej intencji ) mamy pić?

    Za przyznanie się polskiego inteligenta, że zrozumiał, że Hamlet opuścił:
    pić.

    Polska szkoła nie uczy: Przepraszam! Zaraz się poprawię.
    I można tu wycztać, że od dawna.

    Pozdrawiam. Nie marzy mi się Rozdroże.
    Przy nokturnie sączyć będę Maderę.

    https://www.youtube.com/watch?v=05YpIbfHYYA

  165. Lewy
    4 lipca o godz. 11:07

    Nie mam idoli, ani na blogu, ani poza nim.
    Mam zawsze swoje własne zdanie, tyle tylko, że nie zawsze o tym mówię. A resta jest milczeniem…

  166. seleuk|os|
    4 lipca o godz. 6:15

    Mój komentarz
    Seleukos, wyjaśniłeś dość przekonująco strategię przedsiębiorstw szwedzkich, którą w wielkim skrócie można sprowadzić do – sprzedając szwedzki wyrób, sprzedajemy szwedzki way of life, szwedzką zasadę, szwedzki styl, szwedzki sens życia.

    Ta strategia, to nie tylko sprzedaż, jak napisałeś – daleko nie tylko. To jest organizacja wytwórstwa, nieustanna kontrola, dbanie o jakość, funkcjonowanie pracowników, stosunek kierownictwa do podwładnych, reguły współpracy, itd.

    Dla mnie dobitnym przykładem takiego podejścia do produkcji i do życia jest firma Hasselblad wytwarzająca znane profesjonalistom i bogatym amatorom aparaty fotograficzne słynące z jakości, niezawodności i wysokiej zgodności konstrukcji z przeznaczeniem. Firma bardzo mała, 200 ludzi zatrudnia, o ile dobrze pamiętam, lecz niezwykle innowacyjna.
    Firma, która miała i ma wizję.

    Ostatnio Hasseblad wypuścił na rynek aparat cyfrowy średniego formatu modułowy (to jest ważne – modułowy), który zawiera najnowsze rozwiązania techniczne i jednocześnie da się połączyć i pracować z obiektywami do aparatów Hasselblada wyprodukowanymi 50 lat temu. Ten produkt Hasselblada wywołał zainteresowanie w całym świecie fotograficznym, na całej Ziemi. Wywołał podziw dla szwedzkiej przemyślności, praktyczności i umiejętności patrzenia w przyszłość z zachowaniem, wykorzystaniem przydatnych elementów z przeszłości. Prestiż firmy wzrósł, wizerunek Szwecji też.
    Pzdr, TJ

  167. errata – reszta

  168. zna.czek
    4 lipca o godz. 11:09
    Na razie uchwycilem jedną zlotą rybkę z Twojego potoku.
    Powiadasz, że w Warszawie w upaly koszono piasek. Zabawiem sie w enigmanta i spróbuje rozszyfrować.
    Alors pierwsza hipoteza; pod „koszono” kryje się „roszono”, czyli polewano oczywiscie wodą, no bo czymże innym
    Druga hipoteza; Noszono w koszach piasek, czyli wystarczy dobremu szyfrantowi by zamienic „k” na „r” i wszstko jasne. Tylko po co by noszono. Ale tym niech się zajmą politycy, szyfrant swoja robotę już zrobił.
    Nasi matematycy Rajewski, RÓzycki i Zygalski rozszyfrowali enigmę, dzieki temu Anglicy mogli topić na Atlantyku u-booty. Żaden matematyk nie utopił u-bota, ale sprawstwo jest ewidentne.
    Tu możesz rzucić okiem na tych zbrodniarzy
    https://dzieje.pl/aktualnosci/rocznica-zlamania-szyfru

  169. seleuk|os|
    4 lipca o godz. 9:55

    Kiedys do Konstancji napisalem opowiadanie Latarnik 2.0. Jak jedna pani jakosc freskow Knossos ocenila. Katoliczka polska byla. Ja podsluchiwalem, nieujawniony. Moje wrazenie jest takie. Chamstwo polskie wynika z glebokiej wiedzy. Polak kazdy, po prostu wie wszystko. Najczesciej od urodzenia. Tym sposobem, moze pogardliwie traktowac innych. Kretynow co nic nie wiedza. Np takiego Szweda, Hollendra czy innego. A na pewno to jeszcze Zyd. To sa sami idioci. To co jest chamstwo (pogarda)to tylko wyraz niedorozwoju tych Szwedow, Niemcow czy Holendrow. Jedynie Polak gleboka wiedze posiada. O Wszystkim i Kazdy.

    To oczywista oczywistość: każdy Polak co się nie zna na niczym, zna się na wszystkim. Na bozi i Jezusku, na moralności, pedalstwie, Żydach i na medycynie; na prawie, na ekonomii, na polityce, na wychowaniu dzieci, na budownictwie i rolnictwie, na wojsku, na zakupach, na wczasach i obcych krajach oraz doskonale zna się na wszystkim co jest słuszne i niesłuszne. Wie świetnie, co jest ładne a co nieładne. Jedno do drugiego i wszystko pomiędzy sobą odróżnia bez pudła.
    Nikt mu nie powie, że czarne jest czarne, a białe – białe, jak oświadczył prosty poseł z ławy.

    Równcześnie, Polak zna się na mało czym. Nad Wisłą sporo jest inżynierów, a inżynieria pozostawia nadzwyczajnie dużo do życzenia. Pełno jest lekarzy, a lecznictwo leży i zdycha. cała Polska pełna polityków i dyplomatów, a jedno i drugie to nędza i pośmiewisko działania wbrew interesowi państwa i jego mieszkańców.
    Pełno jest urbanistów i architektów a miasta są może i do czegoś, ale są bardzo do dupy.
    I każdy świetnie wie, że Żydz są wszędzie i winni są wszystkiemu. Polak więc też jest Żyd ale na to to on się nie zgadza i może dać w mordę. Chce dać w mordę Grossowi za to, że powiedział, że Polacy w czasie II wojny więcej Żydów zabili niż Niemców.

  170. Lewy
    4 lipca o godz. 11:48

    Polacy, owszem, położyl wielkie zasługi, stworzyli rodzaj fundamentu do badania i rozszyfrowywania Enigmy, ale nie można zasadnie powiedzieć, że ją „rozszyfrowali”.
    Zasługi są, realnie, wielkie i należy o nich co raz przypominać, nimi bardzo cieszyć oraz być dumnym z krajan, ale i mieć je w proporcji do zasług innych.

    Chyba najprecyzyjniej, najszerzej i najkompetentniej napisał o tym Marek Grajek w książce pt. „Enigma”

  171. Lewy
    4 lipca o godz. 9:45

    A znasz ciąg dalszy nieoficjalny z drugiego (albo i trzeciego) obiegu?:
    „Jaka pyta? Czyja pyta?”
    się zaczynało, a dalej to duuużo piiiii …
    Nie wiek, kto podchorążym nie był… a szkoooda , szkoooda (Pawlak).

  172. Tanaka
    4 lipca o godz. 11:53
    Oczywiście masz rację. Bo do tej trójki należy dołączyc angielskiego matematyka Alana Turinga, który posunął dalej prace nad enigmą. Geniusza , który z powodu swojego homoseksualizmu skończył jak Oscar Wilde

  173. tejot
    4 lipca o godz. 11:21

    Racja.
    Duńczycy mają takie esencjonalne pojęcie: hygge. Coś jak szczęście będące wynikiem duńskiego way of life. Składają sie nań dobrosiąsiedzkie stosunki, życzliwośc, szukanie porozumienia zamiast konfliktów, oczywistość pojmowania, że zgoda wzmacnia (także psychicznie), a niezgoda rujnuje, poczucie czegoś plemiennego, pewnej kameralności, współdzielenie odpowiedzialności za sprawy wspólne, lojalnosc, kameralność, otwartość, brak pośpiechu, cieszenia sie prostym, brak napięcia i rojenia się w wielkim tlumie, z czego wynika brak potrzeby budowania wielkich wieżowców. Kopenhaga nie ma wielkich wież i jest – także dzięki temu – przyjaznym, sprawnym, sympatycznie uroczym miastem.

  174. basia.n
    4 lipca o godz. 10:40

    Jak szczerze, to szczerze, basiu. Prywatne życie zwierząt mówiących to w tak ogromnej części mówienie o innych, że krzywdzisz Lewego, wyróżniając go spośród miliardów. Lewy tym się różni od miliardów, że widzi od nich znacznie więcej, przy tym mówi ze sporego dystansu i z humorem, a jego wyczucia człowieka, życzyłbym wszystkim (choć błędy trafią się każdemu). Mówienie o innych to nie tylko jedno z ulubionych zajęć kołtunów, ale też nie byle jaka przyjemność niekołtunów. Na blogu też sporo plecie się o innych. Sądzisz, że o Kaczyńskim – można, a o Namarginesce, o Tobie, o mnie – nie? Lubię Namargineskę, mimo ostrych zaszłości, i jakubka – też była zaszłość – z powodu ich zdecydowanych i – przepraszam za stereotyp – męskich zachowań w sferze intelektualnej, które, rzecz jasna, nie wykluczają delikatnej i atrakcyjnej kobiecości.

    A jest coś złego w wytykaniu zachowań konfrontacyjnych? W samym wytykaniu żadnego zła nie widzę, widzę je wyłącznie w sposobie wytykania, zwłaszcza – w powierzchownym lub jawnie błędnym rozpoznaniu tego, co się wytyka. Nie jesteśmy intelektualnie ani emocjonalnie, ani w bagażu doświadczeń, ani pod względem temperamentu, ani w wiedzy, ani w umiejętnościach, ani w kindersztubie równi i nigdy nie będziemy. Niezbędny jest, oczywiście, na blogu pewien obyczajowy standard, ale nie aż tak obłudny jak katolicki czy komunistyczny, byśmy wszyscy byli jak jeden mąż i żona – ustawowo, czyli podejrzanie, równi.

  175. @Lewy 11:48
    We wpisie @zna.czka nie było żadnej enigmy, aluzji, a tym bardziej złotych rybek. Napisał „koszono piach” i tak właśnie było. Wprost. Człowiek z kosiarką zasuwał po skwerze, na którym było może kilka uschniętych badyli. Całą resztę pokrywał wyschnięty pył, w którym gracko się uwijał wzniecając spore jego tumany.
    Działo się to w Warszawie, w dzielnicy Praga.

    Złote rybki marnie by się czuły w takim otoczeniu

    https://natemat.pl/277497,zamiast-kosic-trawnik-kosil-piasek-nagranie-z-warszawskiej-pragi-to-hit

  176. Lewy
    4 lipca o godz. 11:59

    Tak. Sprawa Alana Turinga boli mnie wręcz osobiście. Bo mam poczucie wielkiej straty. Alan Turing był nieprawdopodobnie wręcz genialnym człowiekiem, który mógł dać ludzkości jeszcze tak wiele ze swoich twórczych możliwości, a jednak został potraktowany brutalnie, parszywie i zniszczony przez homoseksualną fobię tak zwanego cywilizowanego państwa – Brytanii.
    Podobne odczucia mam zresztą w związku z każdą inną twórczą jednostką, którą społeczestwo pełne religijnych uprzedzeń i nienawiści zaszczuwa i ostatecznie niszczy.
    Wśród ludzi wybitnych, uczonych czy artystów, większość jest taka.

  177. paradox57
    4 lipca o godz. 11:04

    Mysle Paradox, dajac link do fragmentu „serce krzepiacego”
    https://www.youtube.com/watch?v=_tFXZn9qNhg?v=_tFXZn9qNhg
    dokonales doskonalego wyboru. Twoj wybor byl dla ilustracji Twojej tezy, o machaniu cepem (sztacheta) oczywiscie na podobienstwo przy uzyciu bialej broni. Jakikolwiek dialog literacki (fikcyjny) bylby ilustracja. Rownie dobrze moglbys pokazac muzyka czy malarza w akcji. Tez rekami machaja, jak popatrzec. H Sienkiewicz jednak o uzyciu broni bialej, pojecia zadnego nie mial. Zerowe pojecie, Paradox. Czego dowody sa na pismie, jego wlasny paradoxalny text. 😀

    Twoja ilustracja Paradox jest dlatego doskonala. Jakby na zamowienie, specialna. Tu nie pomoga choreografowie, dla potrzeb filmu zebrani konsultanci. Jak niewiedze mozna przerobic na dogmat obowiazujacy, jest ilustracja. Prawie jak swiezo wyklute kaczki do „szczotka mamusia” przywiazac. Dzielo Sienkiewicza, nie tylko o szermierce zdania i J.M.Wolodyjowski, jest jedna z przyczyn niedojdysmu i chamstwa polskiego. Tak byla silna jego „literacka wizja”. Kultury sarmackiego pogranicza sprzedana potomkom ukrainskich, miedzy innymi, niewolnikow, czy podlaskich czy lotewskich.

    Dlatego Twoj link powtorzylem Paradox. Teraz jak to pisze to pomyslalem moze chciales zrobic ironie, ktorej nie zlapalem.

    Dziekuje Tejot, dziekuje Tanaka. Jakkolwiek moze niedoskonale formuluje, czy za szybko, wynika mnie doskonale zrozumieliscie co chcialem napisac/powiedziec. I dlaczego napisalem. Dokladnie tak.

    Po szwedzku hygge jest mysa. Znaczy dokladnie to samo (ciekawostka plus).

    Pzdr Seleuk

  178. paradox57
    4 lipca o godz. 12:01
    Cholera, paradoksie, to cała moja robota z rozszyfrowywaniem zda się psu na budę. Wyszedłem po prostu na głupka. Namordował się taki napracował, wyważał drzwi, a one od poczatku otwarte. Ale skąd ja miałem wiedziec, że w Warszawie koszą piasek, no skąd ?

  179. https://journal-neo.org/2019/06/29/a-league-of-perpetual-peace-an-impossible-dream/
    Wg. tłumacza google” wybrany urywek”
    „W okresie sowieckim, po klęsce europejskiego faszyzmu, idea rozprzestrzeniła się na świat równości narodów, narodów, współpracy międzynarodowej, wspólnoty ludzkości, systemów ekonomicznych zaprojektowanych do tworzenia bogactwa społecznego dla dobra ludzie zamiast prywatnego majątku, zarabiając pieniądze dla kilku. Che Guevara napisał książkę o nowych ludziach, których ten system potrzebuje i które wyprodukuje.

    Ale zamiast tego mamy świat, w którym najstarsze mocarstwa kapitalistyczne są rządzone przez rzezimieszków i gangsterów. Stany Zjednoczone działają jako kapitan światowego porządku bandytów; wszyscy ubrani w stroje demokratów. Chcą ładu światowego, ale ich „porządek” to stan niewolnictwa na świecie dla ich interesów pieniężnych.

    Rosjanie, Chińczycy i inne wciąż niepodległe narody wzywają do nowego porządku, wielobiegunowego, ale ma to zastąpić porządek świata amerykańskiej autokracji porządkiem światowej arystokracji, nadal rządzącej wielkimi mocami małe, bez względu na ich intencje, mogą być. Potrzebny jest jednak sprawiedliwy porządek świata, w którym wszystkie narody i narody są jednakowo szanowane i mają rzeczywisty głos w rozwiązywaniu globalnych problemów, porządku, który istnieje dla dobra wszystkich narodów świata.”

  180. Lewy
    4 lipca o godz. 12:21

    W sumie, to raczej kosiarze umysłów. Koszenie piasku jest tego wynikiem.

  181. Lewy
    4 lipca o godz. 11:59
    Tanaka
    4 lipca o godz. 11:53
    Oczywiście masz rację. Bo do tej trójki należy dołączyc angielskiego matematyka Alana Turinga, który posunął dalej prace nad enigmą. Geniusza , który z powodu swojego homoseksualizmu skończył jak Oscar Wilde

    Mój komentarz
    Temat enigmy wałkowany jest okresowo na blogach.
    Enigma została rozszyfrowana w Polsce.
    Czy to rozszyfrowanie było statyczne i mogłoby służyć w nieskończoność, tak jak np. odczytanie kamienia z Rosetty?
    Nie, ponieważ każdy system szyfrowania stosowany w armii zmienia się, komplikuje, ewoluuje. Tak też było w niemieckiej armii z systemem Enigma.

    W Polsce dokonano rozszyfrowania gdy system był jeszcze młody. Dzięki temu rozszyfrowaniu Anglicy mogli prowadzić dalsze prace. I bardzo szczęśliwym przypadkiem było, że zajął się tym Turing, który był geniuszem oraz, że pchnął sprawę dalszego rozszyfrowania w stronę automatyzacji obliczeń.
    Pzdr, TJ

  182. Lewy
    4 lipca o godz. 11:59
    tejot
    4 lipca o godz. 12:31

    Tak, wraz z zespołem zbudował maszynę deszyfrującą.
    Ważne jest to, że złamanie kodu utrzymano w tajemnicy.
    W filmie jest to doskonale pokazane.

    https://en.wikipedia.org/wiki/The_Imitation_Game

  183. Zagadkę „piaszczystych trawników” rozwiązał @paradox57.
    @Tanaka, skojarzenie z „Kosiarzem…” miałem również.;)

  184. https://exignorant.wordpress.com/2018/11/25/nagla-zmiana-klimatu-wyniszczy-ziemskie-zycie/
    Praca badawcza zamieszczona 13 listopada 2018 r. w Scientific Reports wykazała, że spowodowane nagłą zmianą klimatu wymieranie gatunków roślin i zwierząt może doprowadzić do „efektu domina”, który unicestwi życie na Ziemi. W scenariuszu takiego przypadku organizmy zależne od innych skazanych na zagładę gatunków wyginą w wyniku procesu zwanego współwymieraniem. Analiza ustaliła, iż wzrost średniej globalnej temperatury o 5°C/6°C wystarczy, by pozbawić planetę większości życia. Nasze badanie pokazuje, że nawet najbardziej odporne gatunki ostatecznie znikną, gdy zabraknie gatunków mniej odpornych, od których zależy ich przetrwanie, powiedział główny autor, Giovanni Strona.
    ……………………
    „Globalne wymarcie może rozpocząć się za 18-36 miesięcy.”
    https://exignorant.wordpress.com/2019/01/11/jak-bardzo-moze-przyspieszyc-szoste-wymieranie-planetarne/
    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
    Strach się bać!

  185. O polskim chamstwie niekoniecznie, choć o populiźmie jak najbardziej – https://www.opendemocracy.net/en/democraciaabierta/el-populismo-y-el-factor-miedo-en/

    Tradycyjny faszyzm był często nazywany dzieckiem lęku/furii drobnomieszczaństwa.
    Ten co się wykluwa dziś może być dzieckiem lęku/furii ubożejącej klasy średniej i rosnącego prekariatu.

  186. @Lewy

    Zawsze mało płacili latarnikom. Polskim też.

    Dlatego @Lewy za friko przerzuca w kwadrans tygodnik Polityka na stacji paliwowej.

    Sądzę, że teraz będą do nas dobiegały niemieckie echa.

    https://www.youtube.com/watch?v=oGnrboL7Ek8&list=PL4cMapBHCGDW8D1tct6z8QbXjOhzJ5cm-&index=3

    Czy we Francji berlinki pękają w poprzek? Zapytaj syna.

    https://www.youtube.com/watch?v=GXEVzs5f-90

  187. adam100
    4 lipca o godz. 10:18
    @

    Adam Mazguła:

    J. Kaczyński, czy to jest Twój cel?

    Dzisiaj wspominamy smutną i wstydliwą rocznicę pogromu kieleckiego na Żydach ocalonych z holokaustu, który wywołało kłamstwo polskich nacjonalistów.

    Jako Polak wstydzę się tego mordu, chylę nad ich ofiarami głowę, niech spoczywają w pokoju.

    Wszystkim Polakom polecam ich pamięć, a szczególnie tym wszystkim PiS-faszystom, którzy i teraz bez opamiętania szczują na grupy społeczne i pojedynczych polskich obywateli.

    Szczególnie gorąco polecam głównym siewcą nienawiści, podziałów i kłamstwa w narodzie: Jarosławowi Kaczyńskiemu, biskupom episkopatu oraz Jackowi Kurskiemu i braciom Karnowskim.

    Adam Mazguła

    Z bloga EP

  188. W dzisiejszej Woman’s Hour, BBC4, materiał o obrzezywaniu dziewczynek w… USA. Nie, nie wśród przybyszy z buszu czy pustyni, tylko wśród białych z dziada-pradziada tubylców, pi razy drzwi krześcijan, którym na-kazano o grzeszności kobiecej strony seksu. „Bolało, ale teraz będziesz czysta i milsza Panu.” W dodatku na podstawach naukawych: usunięcie łechtaczki jako sposób leczenia zaburzeń psychicznych (schizofrenia i inne), zaproponowane medycznie w XIX w., było w pakietach procedur finansowanych przez ubezpieczalnie aż do 1977 roku! W programie wypowiadały się ofiary.

  189. Się rozczuliłem. Zamówiłem w ubiegłym tygodniu w firmie zestaw odczynników niezbędnych mi w pracy. Dzisiaj nadeszła przesyłka. Dwa zestawy butelek zapakowanych w gustowne teksturowe pudełka ze styropianowym wkładem. Czyli dosyć dobrze zabezpieczone przed uszkodzeniem. Żeby dopełnić szczęścia, wszystko to razem włożyli do kartonu o wymiarach mniej więcej W30, H45, L65. Towar zajmował mniej więcej 40% objętości opakowania. Reszta to było powietrze zapakowane w gustowne plastikowe woreczki. Po co mi powietrze w workach?

  190. Swego czasu pewnemu Niemcowi nałożono białą czapeczkę w kształcie odciętej równoleżnikowo cytryny dodawanej do herbaty. Nie nazwałem tego mycką bo to kardynał a nie rabin.

    Kierujący wcześniej Kongregacją Nauki Wiary został przez kompanię polskich biskupów natarczywie informowany o co chodziło Jezusowi.

    Zmęczony papa uznał, że Duch Święty za słabo go wspiera w rozumieniu polskiego języka i postanowił abdykować.

    ***

    Grzegorz Kołodko i Rafał Woś uznali, że Marks i jego egzegeci są niedouczeni i – jak to nazywa passentowy @Bar Norte – nie rozumieją logiki procesu społecznego.

    Marks kompletnie pominął klasę klikaczy po 2 PLN za komentarz.

    Polskie samochody elektryczne będą miały dwa koła zapasowe, bo pięciokąt za bardzo coś przypomina i nie pasuje do symetryzmu. Sami wiecie, że kołpaki felgi niemieckich samochodów mają siedem promieni, po to aby udręczyć i zniewolić polskiego suwerena. Konstrukcja siedmiokąta jest opanowana prze Rodszylda i basta.

    Polak potrafi wybiec w przyszłość i Centralny Europejski Hub pod łodzią na polecenie Krzywoustego będzie obsługiwał elektryczne samoloty w ramach ciągnionego cyklu technologicznego: węgiel kamienny – elektrownie nim napędzane – przesyłanie mocy przy pomocy 5G na ostatnią milę ( zapytajcie kolegę z @zza kałuży ) – sklep wolnocłowy nie cierpiący euro.

    Tylko ta narracja całkiem nie barnoorte’owa jakaś andersenowa i zagmatwana.
    Staruszka da się skumac jak sięprzyłożyć. Ale to wyjątek.

  191. @seleukos (witaj z powrotem!), zza kałuży, Tanaka i wszyscy, którzy wypowiadali się o IKEI – istotnie, IKEA wpisuje się w rynkową filozofię „marki”. IKEA, podobnie jak Nike, Adidas, Gap i inne podobne firmy, sprzedaje markę, a nie produkt.

    Produkt może być wytwarzany w Kambodży, Indiach, Wietnamie przez dowolnego wytwórcę, z użyciem quasi niewolniczej siły roboczej – bo to się najlepiej opłaca. Z kolei marka wiąże się ze starannie kreowanym mitem, którego treść może być różna, a w przypadku IKEI jest to swoiście pojmowana (i kreowana) „szwedzkość”. Cały ten marketingowy fenomen i jego globalne konsekwencje opisuje szczegółowo Naomi Klein w książce „No logo”.

    Co do zwolnienia pracownika, który otwarcie i publicznie kontestuje filozofię marketingową firmy (czyli jej mit) to nie ma zmiłuj. Fakt, że zarówno poprawność polityczna jak i zdrowy rozsądek wymagają tolerancji dla LGBT ma tu znaczenie marginalne. Chodzi o „image”. Firma nie może sobie pozwolić na kojarzenie z homofobią ani na zatrudnianie homofobicznych pracowników. Prawo rynku!

  192. Herstoryk
    4 lipca o godz. 13:11

    Tak to warte przypomnienia, co napisałeś
    „Tradycyjny faszyzm był często nazywany dzieckiem lęku/furii drobnomieszczaństwa.
    Ten co się wykluwa dziś może być dzieckiem lęku/furii ubożejącej klasy średniej i rosnącego prekariatu.”

    Komunizm zaś miał szlachetne cele, miał być swiatłem wyprowadzającym ciemiężony proletariat z lochów kapitalizmu. Ale zdeprawowany przez Lenina, Stalina stał się pustym hasłem i doprowadził do tego samego co faszyzm, czyli do gułagów, które poza nazwą niczym nie róznily się od obozow koncentracyjnych.
    Dziś prądy komunistyczne, jakieś stalinizmy, maoizmy, trockizm to groteskowe, zdegenerowane formy niegdysiejszego komunizmu. Zresztą ciemiężony proletariat wyręczają maszyny i automaty. Dzisiejszym problemem jest zbędność robotnika. Dlatego i on, ten bezrobotny robotnike jak i niepewny losu drobny burżuj prekariusz załapują się na faszyzm ; Bo trzeba komuś mordę skuć !

  193. Czytam ja, czymtam, ten blog…
    i widzę, że z wiekiem się, niestety, nie mądrzeje!
    Ani w Lyonie, ani w Katalonii, ani w Koszalinie.

    Wiek może być w niektórych kulturach tytułem do chwały.
    Ale jeśli jest jedynym tytułem do chwały… to ja współczuję.

  194. @Basiu.n
    Jak widzisz, ktoś tu nie wytrzymujei rzuca takie myśli zawaolowane, aluzyjne. I to na blogu publicznym, chyba tego kogoś nie uczono, jak Ciebie, że tak nie można. Prawda Basiu, aniołku blogowy, że to brzydko, niekulturalnie ?
    Sorry, miałem się do Ciebie nie zwracać. Więcej nie będe. Chyba,że znowu będe miał coś do zasygnalizowania w sprawie tego kogoś zawziętego jak pirania.

  195. Lewy
    4 lipca o godz. 15:50

    Od tego typu wypowiedzi biorę sobie dłuższy urlop blogowy.

  196. Na marginesie
    4 lipca o godz. 14:43

    Dziekuje Na marginesie. Naomi Klein nie jest postac z mojej bajki. Na temat mitu „szwedzkosci” jak Ty (czy ona) piszesz jest w Szwecji (Skandynawii, bo innych mitow „panstw” tez dotyczy) permanentna dysskusja. Na przyklad co do polniewolniczej pracy czy pojec podpadajacych pod tzw „poprawnosc polityczna” (co to znaczy????).

    Jezeli chodzi o IKEA, fundusz, na ile wiem, nigdzie na swiecie nie korzysta z niewolniczych warunkow pracy. Wszedzie stara byc w czolowce polepszania lokalnych warunkow. Twoj text Na_marginesie, w calosci moznaby dopisac do innego szwedzkiego koncernu konsumenckiego, ktory jak wiem rowniez w Polsce wystepuje. To jest Hennes&Mauritz (odziez, accesoria). H&M ma permanentne klopoty z zatrudnionymi na niewolniczych warunkach w Banglades, Indie, Vietnam etc, etc. H&M podlega w Szwecji krytyce, wlasnie dlatego ze zaburza ten „mit szwedzkosci” czy te firmy co nizej wymieniam, Boliden, Lundin.

    Ja mysle, bez pewnosci, roznica lezy w typie korporacji. IKEA jest rodzinnym funduszem, inne szwedzkie sa gieldowe. Choc by bez klopotu znalazl przyklady porzadnych gieldowych na swiecie, jak i katastrof. Dokladnie katastrof. Np Boliden (wydobycie mat), czy LundinPetrolium (wydobycie w Afryce). IKEA jest finansowana z „wlasnych”, wypracowanych pienieidzy. Nie musi szukac kwartalnych zyskow. Jest bardzo dlugofalowa. Inne szwedzkie koncerny, swiatowe marki, ktore moglbym wymienic nie prowadza produkcji w krajach rozwijajacych. Jezeli nie daja rady na swiatowych rynkach, to sprzedaja dzialanosc. Tak bylo ze stoczniami, textyliami etc. Ostatni przyklad jest Volvo Personvagnar (auta osobowe), zostawiajac w Szwecji najbardziej intratne czesci (design, rozwoj tech etc.) Bank Nordea, bardzo dbaly o swoj image „szwedzkosci” z dzialalnosci b zyskownej w Polsce calkowicie zrezygnowal. O tym pisalem.

    Mozna miec rozne zdanie na temat. Dosc zniuansowane jest najlepiej patrzec. Ja osobiscie uwazam, teraz moje prywatne zdanie. Szwedzki (skandynawski) model jest prawdopodobnie najlepsze co mozna osiagnac w dzisiejszym (czy jutrzejszym) swiecie. To nie jest perfekcja. To nie jest jeszcze zrownowazony rozwoj. To nie jest raj. To jest tylko prawdopodobnie najlepsze co mozna osiagnac. Dla najwiekszej ilosci ludzi, jak najlepsze warunki zycia. Dzis, zycia dzis. Zdaje mnie prywatnie, to wcale niemalo. Jest idea, wizja jak Skandynawia bedzie za 50lat. Mozliwa do realisacji. Realisowana konsekwentnie. Blizej, blizej. Wcale nei idiotyczna. Jak reszta swiata bedzie, nie wiem Na_marginesie.

    Ja mysle, konkretnie w tym wypadku, roznica jest na braku pojecia tzw „placy minimalnej”. W Szwecji nie ma takiego pojecia, mozna ilesiles, costamcostam na godzine zarabiac. Ja mysle to bedzie kosc niezgody na najblizszy okres w Europie. Duzo europejskich politykow chce wprowadzic jednolite pojecie „placy minimalnej” w Europie. Watpie na szwedzka zgode. Bedzie rowniez b trudno opodatkowac koncerny poza siedziba. Koncerny szwedzkie nie „uciekaja” do tanszych krajow. Placa podatki w Szwecji. Tu tez bedzie trudno ze Skandynawami (Szwedami). Dlaczego placa? Warto zapytac.

    Tak mnie napisalo o Naomi Klein, Na marginesie, pare uwag. Niezobowiazujacych.

    pzdr Seleukos

  197. @seleuk|os|

    Specjalnie dla Ciebie, jako wielbiciela bokkena. Coś z polskiej tradycji „robienia szablą”. Tu nikt się po ekranie nie miota.
    https://www.youtube.com/watch?v=A-uy4UpjCEg

  198. Na marginesie
    4 lipca o godz. 14:43
    Moglbym dopisac Na marginesie rowniez o Vattenfall, ktory jest/byl znany w Polsce. Bardzo szybko zorientowal, energetyka polska zmierza do katastrofy. I wycofal, dbajac o ten image czystosci ekologicznej. Choc to prawda z niuansami. Jak czytac historie wegla brunatnego w Niemcach i historie sprzedazy energetyki niemieckiej. Niemniej swiat nie jest czarnobialy (Naomi Klein) 🙂

    pzdr S

  199. paradox57
    4 lipca o godz. 16:17
    Dziekuje Paradox. Z przyjemnoscia obejrzalem. Nie wiedziale, w Polsce sa tez ludzie co stare techniki walk probuja odtwarzac. Wiem sa w Niemczech, co dwureczny miecz odtwarzaja. A w Wloszech bylem sam we Florencji, gdzi walke rapierem i lewakiem jednoczesnie odtwarzaja. Dziekuje, poszukam w sieci o tej polskiej szkole. To nie jest pan Wolodyjowski.

    pzdr Seleuk

  200. @Lewy
    4 lipca o godz. 14:52
    „Komunizm zaś miał szlachetne cele,”

    Jeśli miał szlachetne cele, których jak wykazałeś, nie zrealizowano, tzn. komunizmu nigdzie nie było, a to oznacza, że nadal te cele ma. Trzeba je tylko zrealizować i wtedy zapanuje komunizm. A to, jak się zdaje jeszcze przed nami. Do tego trzeba zmiany myślenia z rywalizującego na współpracujące, że tak to w wielkim skrócie ujmę. Zdaje się, że bodaj prędzej się unicestwimy sami, niż skomunizujemy. Taplamy się w bajorze chciwości rozlewającym się po całym świecie.

    „Świat jest na tyle duży, aby zaspokoić wszystkich, ale na tyle za mały, aby zaspokoić chciwość jednostki.” Gandhi

  201. @seleuk|os|4 lipca o godz. 15:58

    „Polepszanie lokalnych warunków” to znów element marketingowej narracji firm. Na ile jest ono rzeczywistością, a nie tylko chwytem reklamowym – trudno powiedzieć. Na pewno różnie to wygląda w różnych firmach. IKEA jako koncern „rodzinny” ma, jak piszesz, własną specyfikę. Ale odcinanie się od produktu – czyli zlecanie produkcji towaru zewnętrznym, luźno związanym z firmą kontrahentom – ma swoje konsekwencje w postaci utraty kontroli nad tym sektorem. IKEA była oskarżana o różne zaniedbania – nie wiem na ile słusznie, ale w tej chwili w to nie wnikam. Jednak model odcinania się od produkcji własnych wyrobów – przy równoczesnym promowaniu mitu marki – to jest dokładnie ten sam model, który opisałeś w przypadku IKEI.

    Co do Naomi Klein i „No logo” – ta książka opisuje mechanizm, który polega na promowaniu marki i mitu związanego z marką (np. w przypadku IKEI jest to Szwecja, dla Nike jest to mit, że para butów otworzy dzieciakowi drogę do kariery Michaela Jordana), zawłaszczaniu publicznej przestrzeni (różne formy reklamy i agresywnej ochrony wizerunku), odcinaniu się od produkcji – produkt jest nieważny, liczy się umieszczone na nim logo – a przy okazji twierdzeniu, że dana firma promuje rozwój gospodarki w kraju tzw. „trzeciego świata”.

    Rzekome promowanie rozwoju gospodarki polega w istocie na tworzeniu EPZ – export processing zones – w których obowiązują specyficzne przepisy, wynegocjowane z rządem danego kraju. Owe strefy są jak getta – pracownicy otrzymują głodowe pensje, są skoszarowani w koszmarnych warunkach i pilnowani przez wynajętych ochroniarzy. Gdy przychodzi pilne zamówienie – nie mają prawa odejść od stanowiska pracy i śpią pod stołem – jeśli w ogóle śpią. Na lokalne warunki bytowe EPZ-y nie mają żadnego wpływu, bo są izolowane i programowo nie zatrudniają miejscowej ludności. W dodatku egzekwują od rządu zwolnienie od wszelkich opłat, więc nawet nie wnoszą niczego do budżetu danego kraju. Tak to w skrócie wygląda.

    Co do konfliktu IKEI z pracownikiem – chodziło mi po prostu o to, że oprócz zwykłej przyzwoitości – geje też ludzie – wchodzą w grę względy marketingowe. Image firmy jest niezwykle ważny, bo poza nim firma w gruncie rzeczy nic nie ma – skoro świadomie i aktywnie odcięła się od własnej produkcji.

  202. Z polskim chamstwem nie całkiem jest tak jak wstępnie pozycjonuje tu wstępniak i depresyjne komentarze.

    Trafiliśmy ( w wyniku negocjacji z rozdzielnikiem (<b!!! ) na turnus sanatoryjny do Sopotu wiosną 2018. Żona była zachwycona bo mniej niż sto metrów od budynku małe fale omywały piasek. Wyjątkowo ciepły maj przed wakacyjnym sezonem cieszył przybyszy z głębi kraju. Mnie piasek nie pociąga i korzystałem ze gładkiej ścieżki ciągnącej się ponoć od ujścia Wisły do niegdysiejszegogdyńskiego ujścia Daru Pomorza w jego młodość w patriotyzm. Przez trzy tygodnie poznałem nie więcej niż kilka kilometrów szlaku Gdańsk -Gdynia.

    Budynek powstał dawno. Jako szpital kryzysowy podczas zimnej wojny lub tuż po niej.
    Dowiedziałem się o tm dopiero w Sopocie. Ponoć pod parterem są dwie kondygnację pomyślane jako schron. Kanały wind są na tle obszerne, ż można wozić łózka szpitalne. I te windy najbardziej zainteresowały moją żonę jeszcze przed wyruszeniem z Warszawy. Internet pozwala żonie dowiedzieć się czyn różnią się mandarynki hiszpańskie od portugalskich, od marokańskich i id algierskich.

    No i dowiedziała się, że zbudowany na prawie niczyjej ziemi prawie na granicy Gdańska i Spotu budynek ma windy cieszące się zasłużenie złą opinią. Jako namolnie nieufny czekałem co mnie czeka. A czekało to, że ci z szóstego piętra naciskali dwa przyciski: w dół i w górę Nie było zamiarem kuracjusza zjeżdżać na pierwsze piętro do jadalni przez piętro dziesiąte. Ale jesteśmy krajem demokratycznym, a przyciskanie nie jest penalizowane. Przypomina to mi użytkowników komputerów cierpiących na zespół niespokojnych rąk. Można kliknąć i nie wybuchnie, to się klika jak taper w klawisze w knajpie z XIX wieku. Czy to chamstwo? Nie! To głupota.

    Wyobrażam sobie, że w przyszłości inteligentna winda udającego się na parter zlekceważy, gdy kliknie świadomie lub nieświadomie podświetloną strzałkę w górę.

    Fatalna opinia o windach tego sanatorium przypomina mi wyrażaną w wulgarnej rozpaczy prośbę programistów skierowaną do zwykłego użytkownika w osłabiona w wyrazie: Przeczytaj wreszcie tę cholerną instrukcję!

    Nie bywający ostatnio na tych blogach Polako-Węgier zacytował prośbę do pani testującej uruchamiany ( wdrażany ) program komputerowy

    Proszę już nie siadać na klawiaturze.

    Po roku – bez przydziału – czyli komercyjne zawitałiśmy we dwójke w tym Heliosie.

    Dwupasmowy szlak pieszo rowerowy jest wzbogacany o nowoczesne oświetlenie. Od Wisły po redę Gdyni. I znaki drogowe wskazują na objazd kilkadziesiąt- kilometrowy.
    Przez tydzień wstępnie ułożono nową kostkę na około 200 metrach pasma rowerowego. I rowerzyści starają się nie rozjechać ukraińskich brukarzy.

    Można na dwa tygodnie zamykać 300 metrów i na krańcach umieszczać kolczatki.

    Przy słupku z Tabliczką: Prace trwają. Prosimy: nie przeszkadzaj.

    Do końca roku rozliczeniowego powierzchnie pasm będą nowe i lepiej oświetlone.

    A do tego czasu żona, będzie zadziwiona, że gdańskim zagłębiu postaw obywatelskich postaw ( Sopot ponoć jest najmilszym polskim miastem dla swoich mieszkańców. )

    Władza nie poprosi nie będzie się co tydzień ograniczała, a obywatel nie włączy się do ruchu samochodowego. bo wyjechał po powietrze pełne zieleni i jodu.

    Pointa – może mętna – jak to u guzdrzącego się staruszka.

    https://www.youtube.com/watch?v=qh0Ep-e9X3o&feature=related

  203. @seleuk|os|

    Są też ludzie, którzy ze starych kodeksów szermierczych próbują odtwarzać średniowieczne techniki walki kordem i długim mieczem. Daje się znaleźć w rurce. Wystarczy poszukać.

    Zgadza się, to nie jest Pan Wołodyjowski. Ale też niczego sensownego nie ma co się spodziewać po filmowych choreografach.

  204. @seleuk|os|4 lipca o godz. 16:24

    No właśnie – to jest bardzo ciekawe, jak względy czysto ekonomiczne przeplatają się z wartościami etycznymi – często jest to zwykła hipokryzja, ale jednak nie sposób się dziś całkowicie odciąć od deklarowania „szczytnych celów”. Prawdziwy poblem jest wtedy, gdy owe „szczytne cele”, w dodatku dziwacznie pojęte, przesłaniają rzeczywistość, eliminują trzeźwy osąd i służą jako opium dla gawiedzi. Tak jest w Umęczonej.

  205. Optymatyk
    4 lipca o godz. 16:40
    Kiedyś z lubością i z zachwytem czytałem Marksa. Jego analizy ekonomiczne (dużo z tego wziął od Smitha i Ricardo) były olśniewające dla młodego umysłu. Powoli jednak zacząłem mieć wątpliwości, kiedy Marks od przeszłości i wspólczesności przeszedł do przyszlości i przyjął pozę proroka. Wyłanialy się z tego intelektualne niespójności, niekonsekwencje, a nawet krętactwa. Najlepiej to widać u mniej lotnego Engelsa, który w jednym z wykładów dla robotników w Westfalii tak im przedstawiał nieuchronne nadejście komunizmu
    Z pamięci, więc nie dosłownie: Towarzysze, rewolucja komunistyczna musi się powieść, bo gdyby się nie powiodła to znaczy, że nie byłaby to rewolucja. A my chcemy rewolucji, a skoro to bedzie rewolucja , tojako musi sie powieść.
    Kiedy Engels przedstawia ową fazę przejściową,kiedy to odbiera się środki produkcji, czyli fabryki kapitalistom i przekazuje robotnikom, nagle, jako że sam jest fabrykantem, ma chwilę zawahania. No bo jakże to tak odbierać k0muś jego własność, toż to czysty rozbój. Więc Engels , aby od strony prawnej i moralnej wszystko było w porzadku, powiada : fabrykanci wywłaszczeni, otrzymają w ramach zadouśćuczynienia obligacje.
    Kiedy to przeczytalem, to jakbym słyszal Monty Pythona, no jakże to ? dostaną obligacje i co ? Czy mają je powiesić w ramce w sypialni czy w salonie ? Oto jest dylemat, dla odszkodowanego fabrykanta. Ale robotnicy łykali te brednie, jak dzisiaj suweren opowieścii z paproci Mateusza Krzywoustego

  206. Ewa Siedlecka obok podaje listę „neosędziów”.

    Niedługo Trybunał Sprawiedliwości UE wyda wyrok w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne Sądu Najwyższego, zmierzające do stwierdzenia legalności działania neoKRS i uchwalanych przez nią sędziowskich nominacji. Jeśli uzna – jak zrobił to tydzień temu rzecznik generalny TSUE – że te nominacje są nieważne, ważność wyroków wydanych z udziałem neosędziów z podanej niżej listy stanie pod znakiem zapytania. Można będzie te wyroki kwestionować.

    https://siedlecka.blog.polityka.pl/2019/07/04/sprawdz-czy-nie-sadzi-cie-neosedzia/?nocheck=1?src=mt

  207. @Lewy
    4 lipca o godz. 17:04
    O Marksie i jego dziełach pisanych może sobie każdy myśleć, co chce. Czy on na pewno był prorokiem, tego nie wiem. Wiem natomiast, że doskonale opisał „zjawisko” zw. kapitalizmem. Znany jest też fakt z jego życia, że jak zmarła jego matka, to przyjechał, wziął spadek i szybko przetrwonił go w najdroższym hotelu, miast skapitalizować.
    Ale nie o to mi chodzi.
    Prof. W. Sedlak o naszej przyszłości napisał tak:
    „Czeka nas renesans człowieczeństwa albo wielka zagłada. Będzie to dziwny renesans, bo pozbawiony historycznego ideału. Będzie on całkowicie oryginalny, bo nie mamy czego naśladować z minionych epok. Nie było dotychczas ideału godnego naśladowania.”
    Na razie pracujemy intensywnie na tę zagładę. Dla renesansu człowieczeństwa nie jest robione kompletnie NIC.
    Powinno się wziąć te słowa pod głęboką rozwagę. Tylko czy aby rozumu wystarczy do tego? Obawiam się, że NIE!
    ” O śmierci naszej planety zadecydują wyłącznie ludzie. […] To zginą użytkownicy własnej cywilizacji. Będzie to wynik naszych decyzji i naszych działań. Ostatni dzień ustali nasz rozum i nasza wolna wola!” W. Sedlak
    Nawet Marksowi o tym się nie śniło.
    „Nie było nas, był las,
    Nie będzie nas, będzie las.”

  208. @zna.czek
    Ech, staruszku, przypomniałam sobie pobyt z Moim w Sopocie, już poza sezonem, bo we wrześniu. „Mimozami się jesień zaczynała”, a na plażę z naszego pensjonatu „Muszelka” było z 50 metrów (sic!) i właśnie skojarzył mi się „Bar pod papugami” w wersji wykonanej przez Niemena na koncercie w Sopocie.
    https://www.youtube.com/watch?v=d6MMHsCaQ20

  209. Polska nigdy nie byla Center of the Universe tym bardziej wolska nie bedzie center of Europe.

  210. Optymatyk
    4 lipca o godz. 18:49
    Ty i Sedlak macie trochę racji i trochę jej nie macie. Bo racje, że chyba ludzkość zmierza do samozagłady ale dlaczego to nazywać zagladą planety albo przyrody ? Przyroda da sobie radę i po samousunięciu sie człowieka, znowu zacznie coś kombinować i może z dzisiejszych szczurów, które naprawdę dadzą sobie radę wyewoluuje za ileś milionnów lat jakiś kolejny sapiens, tak jak myśmy wyewoluowali z małego zwierzątka wielkości szczura albo królika, które przezyło zagładę dinozaurów.
    Człowiek lubi wpadać w pyche mowiąc , że zgładzi planetę, przyrodę. Tak samo jak te nadymane zdania o podboju Kosmosu są niebywale zabawne, prawie jak pisowskie pełne powagi głoszenie iż wielki Lech poległ.
    To są tak nieadekwatne słowa, napuszone, śmieszne, głupawe. Ale niech tam mu będzie, skoro człowiek lubi sie powiększać, nadymać jak żaba.

  211. O, znalazłam tu na blogu doskonały przykład chamstwa

    jakub01 4 lipca o godz. 5:32
    @na marginesie
    nie watpie, ze plotkarstwo to twoj zywiol. A blog wlasnie dlatego staje sie plotkarski, ze glownym zajeciem jakim sie parasz ty i z doskoku pare innych osob jest obrabianie tylka innym blogowiczom. Lewy ma racje jestes agresywna i twoja agresja zasmieca blog.Daruj sobie te wygibasy intelektualne i pozal sie boze dowcipasy na moj temat na jakie zapewne zaraz sie wysadzisz. To wlasnie nudzi najbardziej.

    jakub01 4 lipca o godz. 5:42
    PS. Nie wiesz z czym mi po drodze a z czym nie wiec sie za babcie nie wypowiadaj, bos troche za smarkata.Tak mysle sadzac po twoich infantylnych, niedojrzalych wyskokach na blogu. Dziecko ja juz mam wnuka i takie zagrywki zachowaj dla kolezanek od wspolnego zajadania popcornu.

    Lewy z pombockiem zapewne zaraz rozpłyną się z zachwytu… Bo przecież obaj reprezentują całkiem podobny poziom… refleksji.

  212. Względnie krótko i oskarżycielsko.

    Piotr Kofta w Dziennik Gazeta Prawna, 24-26 maja 2019 nr 100 (5002) o prozodycznym bohaterze Serotoniny Michel’a Houellebecqa

    Paryż dla Labrouste’a Paryż to obmierzły symbol elit, które zdradziły swój kraj – i to kieruje nas w stronę drugiego, polityczno-ekonomicznego wymiaru Serotoniny.

    Dalej słowa Piotra Kofty:
    Warto czytać powieść Houellebecqa ze świadomością, że z punktu widzenia narratora tej książki my, wschodni Europejczycy, nie jesteśmy częścią żaddnej europejskiej wartości: jesteśmy wrogami, najeźdźcami, w najlepszym wypadku patologicznymi łamistrajkami gotowymi pracować za głodowe stawki.

    Z punktu widzenia mieszkańca Prowansji, którego pisarz jest gotowy przypisać nieodwołalnie do ziemi jestem barbarzyńcą. Dziadek mój zarządzał młynem ziemianki na Mazowszu, a mój ojciec jako hydraulik pomagał korzystać ze spłukiwanej muszli przybyszom z wsi w której sklep sprzedawał naftę.

    Prowansalczykowi nie musi być potrzebna wiedza o tym, że @neospasim nie chodzi z głową w dół. I stacja bazowa telefonii komórkowej.

    Wracam do Kofty:

    Labrouste, z wykształcenia – podobnie jak sam Houellebecq – inżynier agronom ,osuwa się w otchłań niespiesznie i z nieco wyniosłą godnością, którą zapewniają mu, po pierwsze w miarę gruby portfel i odpowiednio wysoka klasa społeczna ……

    Synek nauczycielki mającej dość szkoły i zasmucający ciotkę katechetkę ( miłą kobietę nie rozsiewająca agresywnej wiary i lubianą prze dzieciaki ) sąsiaduje z hodowcą kwiatów ciężarówkami wysyłanymi do Holandii.

    Gdy dowie się o tym Labrouste, to zacznie lobbować za Unią Europejską mniejszą a większej prędkości oraz poprosi o sprawdzenie czy prowincjonalny polski badylarz nie jest ciapaty i nie popiera państwa islamskiego. Co prawda badylarz nie je byczków w tomacie nożem, ale to może być kamuflaż nielegała.

  213. No i czego Lewy strzelasz do blogowego skowronka, do kaczek se strzelaj :/

  214. @Nefer 4 lipca o godz. 19:47
    Tobermory to go czasami temperował :/

  215. Na marginesie
    4 lipca o godz. 19:54

    Zaraz, bo czekam że teraz gazetą dostanę 😛 może być Polityka, byle nie cyfrowa

  216. Basia wyłaź i nie pękaj

  217. @zna.czek 4 lipca o godz. 19:45

    Z kolei Polak ruszający na podbój Francji wie, że będzie ten bezbożny kraj… cywilizował. Skoro już nasz dumny kraj nauczył żabojadów jeść widelcem.

  218. @Tanaka 4 lipca o godz. 9:31
    Trochę to niełatwe, zorientować się w tym, co właściwie mówisz o IKEI, badzewiu i kręceniem śrubkami, więc nie mam jak się odnieść

    1/ Że są wydrwigroszami, sprzedającymi w Polsce meble ponad 4x drożej niż w USA. Przynajmniej jeśli sądzić po jednym regaliku sprzed kilkunastu lat. 😉
    Dlatego napisałem im w liście, że to jest rip-off.

    Wypisywanie zdań o tym, że cena to jest maksymalna suma, na jaką można naciąć klienta jest według mnie DUŻO BLIŻSZE RZECZYWISTEMU DUCHOWI SKANDYNAWII, w tym Szwecji. Kto wie, czy nie jest kwintesencją ichniej mentalności.
    Dokładnie taka sama filozofia wiejskiego chłopka-roztropka-cwaniaka z jaką spotkałem się u przedstawicieli jeszcze kilku niby całkiem różnych, geograficznie, kultur.
    I w tym sensie pełna zgoda, Skandynawia to nie żaden socjalizm,. to kapitalizm pełną gębą, najbardziej kapitalistyczny na jaki tylko da się naciągnąć głupiego klienta, który tam jest dla sprzedawcy „sucker”.

    Że to jest IDENTYCZNA strategia wizerunkowa jak ta, której używa Kościół katolicki za ciężkie pieniądze sprzedający watpliwej jakości towar. Oczywiście w Polsce, bo już nie w USA – czyż to nie śmieszne, że i Kościół katolicki, tak jak IKEA jest dużo tańszy dla swojego amerykańskiego klienta niż w Polsce? Brak konkurencji, suckers! Brak konkurencji!

    widziały gały co brały
    jak nie ma konkurencji to sami jesteście sobie winni
    jak chcecie aspirować do bycia Szwedem to trzeba solidnie za to beknąć, polskie wieśniaki

    2/ Że dorabianie filozofii do kupowania durnego regaliku na książki dla dzieci jest słabe.
    No ale okazuje się, że proponując wyprawę do IKEI ojciec trafił jak ślepa kura ziarno i zapunktował w oczach dzieci i w oczach polskiej żony kupowaniem tamże, gdyż im już ta firma zdołała w tzw. międzyczasie zrobić z głowy brandowe siano.
    Oni już okazali się aspirujący do bycia Szwedami.
    Oni zakupem mebelka w IKEI poczuli się dowartościowani daleko więcej, niż by to wynikało z funkcjonalnej a nie z wizerunkowejjakości tego mebelka.

    natomiast łatwiej mi się odnieść do uwagi Seleukosa, że IKEA (i duża część reszty Szwecji oraz Skandynawii) nie tyle sprzedaje produkt, a bardziej – koncept.
    Zgoda gdybym budował dom i go w całości meblował w ich skandynawskim sklepie. Ale kilka pojedynczych mebelków? Kaman!

    Wzornictwo IKEI, swego czasu, było nadzwyczajną nowością i odkrywczą świeżością.
    @Tanaka, przyzwyczaiłeś mnie do wyższego poziomu twojej wiedzy w tym zakresie, tzn. twoje wiadomości o trójcy urbanistyka-architektura-wyposażenie wnętrz muszą zawierać pamięć o polskich projektach w tym temacie, czyli chyba o najsłynniejszych „meblach Kowalskich”.

    https://www.morizon.pl/blog/historia-mebloscianki/

    Wzorowanej nie tylko na Skandynawii ale czasami też na tej wstrętnej Ameryce:

    Meblościanka na tak długo rozgościła się w naszym wnętrzach, że przywykliśmy traktować ją jako wytwór polskiego przemysłu meblowego. Tymczasem jej początki miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie działało małżeństwo Charlesa i Ray Eamesów uznawanych dziś za ikony designu XX wieku.

    Miałem (a raczej moi rodzice) takie meble, i to w kilku wariantach wykonania, różniących się niestety właśnie jakością wykonania i użytych materiałów. Mieli takie meble moi szkolni i podwórkowi koledzy.

    Miało zalety praktyczne (nie tacham po schodach i nie usiłuję upchać w windzie szafy trzydzwiowej czy kanapy, ale biorę paczki. Lekkość, uniwersalność i duża swoboda łączenia estetyki mnóstwa elementów, prostota wzornicza i skoromność, oraz praktyczność całego systemu – to były (i nadal są) ogromne zalety i za to IKEA jest zasadnie lubiana. W warstwie społecznej jest też inna ważna zaleta: IKEA jest demokratyczna jako koncept życia.
    Większość z tego pasuje do mebli Kowalskich.
    Co nie pasuje to tylko lekkość – bo były z litej płyty wiórowej. Reszta twojego opisu doskonale pasuje do demokratycznej masówki mebli Kowalskich znanych chyba każdemu (a z pewnością każdemu miastowemu) Polakowi i to od już od środkowego socjalizmu PRLu.

    W przestrzeni wzornictwa, estetyki, architektury, urbanistyki Skandynawia jest jednym z głownych wzorów i ciągle takim pozostaje, choć inni też usiłują tworzyć wzory, spośród których cenię sobie wiele elementów francuskich, angielskich czy iberyjskich – tytułem przykladu. Jako całość, nie tylko elementy, własnie koncepcja a la IKEA, czy szerzej – skandynawska jest bodaj najbardziej nośna i ciągle żywa. Co dobrze o niej świadczy.
    Zgoda – ale nie są i nie byli jedyni. Nb. mocno zdziwiła mnie nieobecność w twoim podsumowaniu wzorów niemieckich w tym tak znanej szkoły jaka był Bauhaus.

    Odległość między tym, a śrubką i dyktą w paczce niespecjalnie równorzędnie mają się do siebie.
    Jesteś w mylnym błędzie, gdyż brak głupiego okucia lub tasiemki, którą przyczepiamy regał do ściany aby się naszemu dziecku na łeb nie przewrócił może zepsuć ci inaczej bardzo miły, bardzo rodzinny rytuał składania mebelka IKEI z kawałków.

  219. Mamy na blogu kilka istotek boskich, eterycznych, skowronków i rusałek. Są też psotnicy.
    Właśnie taki chłopczyk-psotnik Lewy, postanowił troszkę pofiglować płocho, rusałkę-Basię płosząc.
    Oj, nieładnie, nieładnie, psotniku, rusałki, skowronki, istotki boskie są esencją urody bloga.
    Niech się psotnik powstydzi i już nie płoszy oraz co należy przed rusałką, zrobi.
    A Basię-rusałkę ładnie proszę, żeby nie zmykała, boć to jej ogródek, lawendami pachnący i lipą, a lawendy w ogrodzie właśnie dla urody przeczesałem, łowiąc ich rajski aromat.
    A jak tylko wsunałem palce między pędy, coś mnie dziabnęło w opuszek palca boleśnie. Jakiś psotnik nadzwyczajny, bo mi palec spuchł porządnie.
    Takie bywają w Edenie zdarzenia.

  220. Tanaka
    4 lipca o godz. 20:18

    Bo na blogu są też złośliwe chochliki co dziabią, nie boją się i język pokazują o, 😛

  221. Nefer
    4 lipca o godz. 19:47
    Nefciu, przetrzyj oczy, gdzie ja strzelalem do skowronka. Przeciez ja skowronkowi pisałem, że jest aniołem blogowym, ze chce godzić wszystkich ze wszystkimi. Więc tylko zwróciłem skowronkowi uwagę, że jeśli już tak łagodzi obyczaje, to dlaczego nie dostrzega blogowego ciecia, który nie może znieść, że nie ma żadnej władzy na tym blogowym podwórku i ze nikt sie jego mietły nie obawia. Okazuje się że skowronek tego nie widzi. A cieć , już mniej pewny zaczał w sposób zawoalowany, bo bez mietły , opowiadać o jakichś głupich staruchach z Kataloni, Lyonu i Koszalina. Więc poprosiłem skowronka, żeby zwrócił na to uwage. A skowronek się ciecia przestraszył i odleciał. I gdzie tu jakieś strzelanie ?

  222. Lewy
    4 lipca o godz. 20:23

    Musi bardzo miauczy ten kot coś go właśnie wykręcił, aż tu słychać ha ha

  223. Nefer
    4 lipca o godz. 20:22

    Blog jest bogaty przyrodniczo.
    Są skowronki, są rusałki, pszczółki Maje i Gucie; pazie królowej i admirał; są lwie paszcze, mrówkolwy, żuki-gnojarze, turkucie podjadki, korniki i świetliki.
    Ta przyroda jest niezmierna…, rozmarzyli się Starsi Panowie.

  224. zza kałuży
    4 lipca o godz. 20:13

    zza kałuży, powiedz no, jak ty to robisz, że tak piszesz piszesz piszesz i piszesz, bo ja tylko esemesy, po dwóch zdaniach cholera mnie trafia

  225. Tanaka
    4 lipca o godz. 20:29

    Lwia paszcza to ja, przecież jako zodiakalny lew
    /Christopher Walkeeeeeen/

  226. @Nefer 4 lipca o godz. 19:56
    Ale rozumiem, że Basia wcale nie uciekła z bloga – po prostu zapodała, że przestaje dyskutować z Lewym na tematy, że tak powiem, personalne – bo dyskusja okazała się jałowa, a Lewy zwyczajnie rżnął głupa. Czy ktoś zrozumiał jej tekst inaczej niz ja?

  227. /bo mrówkolwa to sobie wypraszam/

  228. @Nefer
    Twój zart z wykreconym kotem dobry. Ale moglabys sprawdzic jak to było, bo przecież Tanaka niczego nie usunął. Chyba, że Ci się nie chce.
    A widze,że cieć próbuje zorganizować grupę oporu, do której wciągnął już Ciebie, również mrugnął do Tobermory, jak mu się jeszcze uda omotać Tanakę, to nic tylko Lewy bedzie pogoniony jakk wiejski kundel.

  229. Na marginesie
    4 lipca o godz. 20:47

    Basia jest wrażliwa, wycofuje się do skorupy i teraz siedzi. Doceniam szczerze poprzedni muzyczny wstępniak i jej starania żeby wszystkim było przyjemnie w towarzystwie, to tupanie na Basię mi się nie spodobało, tyle

  230. @Nefer 4 lipca o godz. 20:30
    zza kałuży, powiedz no, jak ty to robisz, że tak piszesz piszesz piszesz i piszesz, bo ja tylko esemesy, po dwóch zdaniach cholera mnie trafia

    1/ uczę się od @Tanaki
    2/ pierwsza żona mi kiedyś serdecznie doradziła, że jak będę zanęcał drugą żonę, to powinienem ograniczyć swój słowotok 😉
    3/ właśnie przed chwilą część druga mojej odpowiedzi poszła się bujać w internecie i cholera mnie trafiła wobec tego idę coś zjeść

  231. Nefer
    4 lipca o godz. 20:33

    Tanaka
    4 lipca o godz. 20:29

    Lwia paszcza to ja, przecież jako zodiakalny lew

    Na lwa to ja się zgadzam, ale nie na paszczę 🙂

    /Christopher Walkeeeeeen/

    Jeśli Walken to też lwia paszcza, to na paszczę mu się zgadzam. Typ mroczny, a jakoś, kurka, sympatyczny.

  232. zza kałuży
    4 lipca o godz. 20:53

    Może lepiej się od niego nie ucz bo jak nagadałam że za długie to zaczął skracać, tak było

  233. zza kałuży
    4 lipca o godz. 20:53

    @Nefer 4 lipca o godz. 20:30
    zza kałuży, powiedz no, jak ty to robisz, że tak piszesz piszesz piszesz i piszesz, bo ja tylko esemesy, po dwóch zdaniach cholera mnie trafia
    1/ uczę się od @Tanaki

    Onegdaj @Antonius orzekł, że jestem Tanaka-san i od tamtej pory człowiek musi zapieprzać. A tu jeszcze śmiga @Seleukos z drewnianym mieczem, to już w ogóle lekko nie jest.

  234. zza kałuży
    4 lipca o godz. 20:13

    Byl do mnie fragmencik to…

    Dawno temu napisalem Skandynawia jest 120% kapitalismu. Byc moze nawet 130%. To jest bardzo trudno uwierzyc. Szczegolnie ateistom (klopoty z wiara systemowe). Jak rowniez w to, skand spoleczenstwa sa najbardziej skrajne indywidualisci. Zbiorowa opinia popularna w Gdzieindziejwie* glosi, tzw komunal (bez pokrycia faktami poglad brany pobieznie): Skand sa panstwami tzw opiekunczymi. Od kolyski/nosidelka (BabyBjörn) do grobowego pudelka (kartonu SCA grubego). Podalem kiedys nawet link do ksiazki jednej Finki, co wziela i zakochala w hameryckim jednym i wemigrowala do Hameryka. Myslala do kapitalismu wemigrowala. Poczem ksiazke napisala, o tak prymitywnej kleptokracji (hameryckiej z porownaniami), ze najwieksi kapitalisci za lby siebie lapali. I funduszow inwestycyjnych przeglady robili. Finka szczupla, ale ksiazka gruba.

    Ale ja nie chce szukac znow tej Finki, bo tobym znow lbem w betonowy mur walnal. Kazdy swoje wie. To jest tzw „najsfojsiejsza” wiedza. A ja lbem w betonowy mur nie lubie. Mam lepsze zastosowania na wlasny leb.

    Pzdr Seleuk

    * Gdzieindziejwo (ze szw Annorstädes), wszystkie miejsca poza Skand.

  235. Nefer
    4 lipca o godz. 20:57

    Może lepiej się od niego nie ucz bo jak nagadałam że za długie to zaczął skracać, tak było

    Ale czy ja mam grać, czy nie grać? Pyta się pan Czesio.

  236. @Nefer 4 lipca o godz. 20:51
    Ja też doceniam starania Basi – ten wstępniak, poza wiedzą i talentem, wymagał bardzo wiele pracy. Ale doceniam również jej odwagę w obronie własnych przekonań. Robiła to na forum już kilka razy. Basia jest szalenie uprzejma, ale bywa -elastycznie!- nieustępliwa. Na pewno jest wrażliwa, ale czy aż tak? Basiu, wróć! Smutno nam bez Ciebie.

  237. Lewy
    4 lipca o godz. 20:48

    Zaraz pogoniony :/ profilaktycznie kubełek zimnej wody i wystarczy 😛

    Tanaka
    4 lipca o godz. 20:56

    Bo mi się ten taniec przypomniał i co act mówił.
    No dobra, wystarczy moich wygłupów, tymczasem, drodzy i drogie

  238. No czysty Kabaret pani Olgi L.
    Mam nadzieję, że dobrze trafiłem, a nie że tworzę o koszeniu piasku.
    Teraz to juz czysty @staruszek jestem.
    Smacznego.

  239. @Lewy 4 lipca o godz. 20:48

    Rzucanie mięsem – i głupawymi przezwiskami – daje pojęcie o poziomie twojej „kultury”. Nie przypuszczam, żebyś został „pogoniony”. Raczej po prostu znowu strzelisz focha i sam się wyautujesz. Zwykle zachowujesz się i reagujesz histerycznie, a w porywach – też nieco histerycznie – bywasz milusi. Ja wolę ludzi zrównoważonych. Wśród Polaków jest ich niewielu.

  240. @zza kałuży 4 lipca o godz. 21:07

    Ja chętnie czytam twoje komentarze – nawet wtedy, gdy się z tobą nie zgadzam. Akurat w twoim przypadku ilość tekstu nie gra roli – bo z reguly przechodzi w jakość. Twoje teksty nie są wodolejstwem.

    Dodam, że nigdy mi nie przeszkadzały rozmiary twórczości Tanaki, ani jego, często kwiecisty, styl.

    Kwestia indywidualnego odbioru? No chyba.

  241. „Traci to troche takim obgadywaniem za czyimis plecami a na domiar jest zupelnie nie na temat…”
    cytat, to do ciebie @Lewy. Od niewiasty szeroko rozchylającej poły obszernego płaszcza pod którym nie ma nic do ukrycia.
    Ale masz rację, głupiutka jestem, nie dość cwana („kuta na cztery nogi”- jak to trafnie koleżanka blogowa określiła), nie dość koniunkturalna, czyli nieżyciowa. Co oznacza twoje, wbockowe, jakubowe przeciwieństwo. I bardzo dobrze.
    Ps. ciekawe jak kwalifikują się w obszarze chamstwa wywody na temat własnej wyjątkowości, szczególnie rasistowskie komentarze o Polakach. Na tym blogu kolejna ludzka nędza buduje sobie pomnik kosztem polskiego społeczeństwa.

  242. @żabka konająca 4 lipca o godz. 21:36

    Ktoś napisał o tobie, że jesteś „kuta na cztery nogi”? Nie wiem kto, ale na pewno nie ja. Nie pasuje mi do ciebie to określenie.

  243. Nefer
    4 lipca o godz. 21:05

    Tanaka
    4 lipca o godz. 20:56

    Bo mi się ten taniec przypomniał i co act mówił.

    Walkena z tej strony nie znalem; poznałem i mi się spodobał.

    No dobra, wystarczy moich wygłupów, tymczasem, drodzy i drogie

    O, to, to, od razu Cię poznałem! 🙂

  244. „rasistowskie komentarze o Polakach” – wiecznie rozżalona żabka tym razem przeszła sama siebie.

    „Rozchylając poły obszernego płaszcza pod którym nie ma nic do ukrycia”… żabko, twoja wyobraźnia mnie zadziwia. Czy ty przypadkiem nie jesteś homo? Jeśli tak, to ten komentarz jest seksistowski. A jeśli nie, to chyba nawet też. Oj nieładnie!

  245. Teraz będzie jaśniej i krócej o złudności samej koncepcji budowania brandu firmy skandynawskiej na budzeniu ochoty do bycia Szedem

    Może teraz stylem Kapuścińskiego z „Lapidarium”, bo się nie wyrobię.

    1. Ze 20 lat temu czytałem artykuł w (chyba) „Chicago Tribune” albo w ich weekendowym dodatku. Artykuł a właściwie rozmowę z szefem Szwedzkiej Izby Gospodarczej w USA, (albo z przedstawicielem tej Izby na stany środkowego zachodu, sorry to już było dawno). Jedno co bardzo dobrze zapamietałem z tamtej rozmowy to moje zdumienie słowami tego pana o PRAWIE ZUPEŁNYM BRAKU ROZPOZNAWALNOŚCI SZWEDZKICH PRODUKTÓW NA TERENIE USA.

    Aż się wtedy rzuciłem i uszczypałem, co też ten facet gada?! Przecież Vovlo, przecież Saab, przeciez SKF, przecież Abba, przecież Borg, przecież Hasselblad, IKEA!!!

    A on narzekał, że „Szwecja” i „szwedzkość” w oczach przeciętnego Amerykanina Z NICZYM SIĘ NIE KOJARZY!

    Dobrze pamiętam swój wniosek końcowy – skoro tak fantastycznie – w porównaniu z Polską – zaawansowany kraj jak Szwecja nie ma rozpoznawalnego brandu w USA, a słowom szefa ich Izby Gospodarczej raczej należy wierzyć, to z czym ta moja biedna Polaka ma sobie dać radę na amerykańskim rynku? Z jaką motyką na słońce?

    Wiecznie drukowane w WSJ reklamy polskiej wódki, w postaci rozwalającej się chałupy, chłopa w kapocie, drabiniastego wozu i szkapy przy tym wozie? Tylko to było jako-tako rozpoznawalne.
    No tragedia.

  246. @Na marginesie 4 lipca o godz. 21:34
    Ja chętnie czytam twoje komentarze – nawet wtedy, gdy się z tobą nie zgadzam. Akurat w twoim przypadku ilość tekstu nie gra roli – bo z reguly przechodzi w jakość. Twoje teksty nie są wodolejstwem.
    Bardzo dziękuję i zarumieniony dygam.
    Zaraz poslę pierwszej żonie emaila, niech wie.

  247. miało być: „na budzenie ochoty” a nie „na budzeniu”

  248. @zza kałuży 4 lipca o godz. 22:11

    Dygasz zarumieniony? A to dopiero!
    To nie komplement, to po prostu szczyro prowda. Najmojsza!

    Nie zapomnij pozdrowić ode mnie swojej pierwszej (i ostatniej) ;/

  249. gdy jeśli o panie wycofane w intymność biega lu drepcze się, to wywnętrzę się, że z każdą z poniższych spałem z wyjątkiem Marcysi Sakiej …

    https://www.youtube.com/watch?v=8_5iziEC8xA

  250. @Na marginesie,
    nie pomna na zaszlosci probowalam normalnie z toba rozmawiac a nawet bronilam cie (wiem, nie potrzebujesz) przed kims, czyj wpis wydal mi sie poprostu seksistowski. Nie ziebi mnie ni grzeje czy mnie lubisz czy nienawidzisz ale twoja metoda zwalczania ludzi, do ktorych czujesz niechec czy wrecz nienawisc jest dosc perfidna. Tak dlugo zaczepiasz, prowokujesz, ironizujesz, puszczasz jakies aluzje do bog wi czego az ci sie taka osoba ostro odwinie, bo chce miec spokoj. A wowczas cytujesz te jej wypowiedz jako przyklad niesamowitego chamstwa. Ale o swoich wrednych prowokacjach ani pisniesz. Przewijaj moje wypowiedzi , na prawde musisz je czytac i glupawo komentowac?

  251. @Lewy
    moje „straszenie ” sadem jednak odnioslo skutek. Poza tym nie chodzilo o pyskowke ale o zdjecia drogiej mi osoby wyciagniete z mojej strony na fb. bez mojej ani jej zgody a nawet wiedzy i szkalowanie. Tego zwyczajnie juz darowac nie moglam, bo to zwykle przestepstwo. Zabka sie z tego wycofala rakiem podobnie jak jej akolici. Nie do konca znasz sprawe. Nienawisc zabki do mnie to jakis rodzaj odchylenia od normy. Zreszta nie tylko ja jestem obiektem jej chorych atakow.

  252. Blogowa wojna „jakubka” z żabką – to jest dopiero coś.
    A biedny Lewy śni o cieciach i piraniach… przyjemnych snów!

  253. @Lewy
    Skoro @Guzdra mowi o tarantelli to chyba o tancu a nie o pajaku. Nawiasem mowiac nie lubie, kiedy mi @na marginesie czy kto inny stawia @Guzdre przed oczami jako przyklad osoby, z ktora nie mam kontaktu , bo moja i @Guzdry wymiana uwag na EP jest daleko starsza niz moj pobyt na LA. Poza tym @Guzdra zadnych adwokatow nie potrzebuje.

  254. @jakub01
    A mnie i seleukowi zarzuciłaś przenoszenie z innego bloga. Tematu. A ty przenosisz prywatne wojenki.

    Bardzo mnie zawsze cieszy kiedy prokuratorzy postępują identycznie jak oskarżeni.

  255. 2. Jak jest postrzegana IKEA, jako brand, zuepełnie nie naukowy dowód.

    Sears.
    Sklep – firma – super znany w USA brand.
    Właśnie zdycha.
    Na naszych oczach wydaje ostatnie tchnienie.
    Kiedyś to był Amazon, Walmart, Obi, Castorama, Leclerc, wielki sklep odzieżowy, obuwniczy, aż do wysyłkowej sprzedaży traktorów, kombajnów, wszelakich maszyn rolniczych, prefabrykowanych domów jednorodzinnych, zapałek, żołnierzyków, parasolek i kosmetyków.
    Gdzieś na poczatku lat 2000 Sears wpadł na pomysł podobny do pomysłów wielu linii lotniczych i postanowił założyć tańszą wersję siebie samego. W tym celu kupił bankrutujace sklepy KMart.

    Dla polskiego czytelnika – KMart to były naprawdę sklepy tylko o jedną kreskę lepsze od sklepów „wszystko za dolara”.

    Bezpośrednim zabójcą KMarów – moim nieuczonym zdaniem – okazały się sklepy sieci Target.

    „Tanie, ale ładne, szykowne, z pomysłem, wesołe”

    KMart pachniał naftaliną Searsa. A do tego szary, bury, zabałaganiony, głównie imigrancki, głównie mniejszości rasowe.
    Niby przydatny, ale wyglądał na nadmuchaną wersję 7-eleven, czyli małych sklepików czynnych 24h na dobę (oryginalnie od 7 do 11, stąd nazwa), prawie zawsze prowadzonych przez Hindusów, sprzedających troszkę jedzenia, troszkę alkoholu, papierosów, losów na loterię, prasy, itp. Ot, dodano do asortymentu 7-eleven ubrania, meble i narzędzia. zachowano atmosferę.

    Atmosfera Targetu była i jest zupełnie inna. Dla polskiego klienta – jest identyczna z wesołą, czystą i świeżą atmosferą IKEI.

    A więc ja poprosiłem Google o porównanie IKEI z Targetem.

    Najpierw lokacje obu tych sklepów w mojej okolicy:

    http://tinypic.com/view.php?pic=1sid06&s=9
    (trzeba kliknąć aby powiększyć)

    a teraz artykuł, który mi znalazł Google:

    „We shopped at IKEA and Target to see which is a better place to buy inexpensive furniture. Here’s the verdict.”

    https://www.businessinsider.com/ikea-vs-target-best-cheap-furniture-2018-10

    Czy w tytule było coś o pragnieniu „bycia Szwedem”?
    Nie, było tylko o „miejscu, gdzie kupujemy niedrogie meble

    No i kto wygrał? Target czy IKEA?
    Wygrała IKEA!

    A dlaczego?

    Even though the products offered at IKEA and Target are similar styles and quality, IKEA had better prices on most products, and it offers TaskRabbit assembly services to make it easier on the shopper, making it the clear winner.

    1. podobny styl i jakość
    2. ale w IKEI było taniej
    3. IKEA oferuje usługę składania mebli

    W tym podsumowaniu także nie widzę niczego o „byciu Szwedem”.

    Kupujesz w Targecie na codzień, jak nie masz czasu ani ochoty robić wyprawy na koniec świata do zaledwie dwóch sklepów IKEA na terenie zamieszkiwanym przez około 10 mln ludzi!

    A jak chcesz zrobić większe zakupy to planujesz specjalny weekendowy wyjazd do IKEI, bo tam i wybór wiekszy i ceny niższe.

    Wybór i ceny.
    Jakość ta sama.
    Nic o byciu Szwedem.

  256. @Na marginesie
    Jesli mowisz przy mnie o mnie, to mow do mnie. Moze mi wiec wyjasnisz O CO CI CHODZI? Co do mnie masz? Z czym sie tak niezgadzasz? Insynuacje i jakies pensjonarskie chichoty i mruganie oczkiem w strone kolezanek, ktore nawiasem mowiac nie odpowiadaja na te sygnaly, to dla mnie jakis rodzaj niedojrzalosci emocjonalnej i raczej plytkiego intelektu mimo calej wiedzy jaka podobno posiadasz.

  257. Ewa-Joanna
    4 lipca o godz. 23:09
    Nie odpowiadam za zabke, ktora wlecze sie za mna na kazdym blogu, na ktorym sie pojawiam. Wiec nie obwiniaj mnie za przywlekanie swoich wojenek. Pokaz mi wpis, w ktorym kogokolwiek pierwsza zaczepilam?
    I na ten blog weszlam pelna sympatii do piszacych tu ludzi i biegiem musialam stad wyrywac przed atakami @na marginesie ale i twoimi co mnie zdumialo. Widze, ze zmierzacie w tym samym kierunku.Skoro uwazacie sie za wlascicielki bloga, to do widzenia. Rzeczywiscie nie mam tu czego szukac.

  258. @jakub01 4 lipca o godz. 23:01
    Nigdy w życiu nie stawiałam ci przed oczami żadnej Guzdry!
    Weź się opanuj. Jeśli nie jest za późno.

  259. Lewy
    4 lipca o godz. 19:39
    Optymatyk
    4 lipca o godz. 18:49
    Ty i Sedlak macie trochę racji i trochę jej nie macie. Bo racje, że chyba ludzkość zmierza do samozagłady ale dlaczego to nazywać zagladą planety albo przyrody ? Przyroda da sobie radę i po samousunięciu sie człowieka, znowu zacznie coś kombinować i może z dzisiejszych szczurów, które naprawdę dadzą sobie radę wyewoluuje za ileś milionnów lat jakiś kolejny sapiens, tak jak myśmy wyewoluowali z małego zwierzątka wielkości szczura albo królika, które przezyło zagładę dinozaurów.
    Człowiek lubi wpadać w pyche mowiąc , że zgładzi planetę, przyrodę. Tak samo jak te nadymane zdania o podboju Kosmosu są niebywale zabawne, prawie jak pisowskie pełne powagi głoszenie iż wielki Lech poległ.

    Mój komentarz
    Przyroda, czyli ekosystem Ziemi da sobie radę w każdych warunkach, zawsze coś z życia zostanie na Ziemi. Jedynie jakieś wahnięcie w atmosferze tyczące się ochrony przed promieniowaniem UV mogłoby zepchnąć organizmy żywe do mórz, do głębszych wód, tam gdzie promieniowanie UV nie dochodzi.

    Ocieplenie globalne zabić może nie tylko człowieka, lecz przede wszystkim człowieka, ponieważ ten gatunek żyje od lat w sztucznym, wykorzystywanym przez siebie środowisku, a nawet unicestwi te resztki które bytują w dżungli z racji tego, że w strefie tropikalnej ocieplenie będzie bardziej zabójcze nie tylko dla człowieka, lecz i dla części biocenozy, w której on żyje i odżywia się.

    Niemniej jak głęboka to może być katastrofa i w jakich etapach będzie przebiegać, trudno przewidzieć, bo mechanizm utrzymywania równowagi może zadziałać wcześniej niż śmiertelnie groźna temperatura. Być może nie wszyscy wymrą, nie wszyscy zginą w obowiązkowych dla homo sapiens wojnach i wędrówkach ludów. Może po armagedonie globalnego ocieplenia jacyś ludzie zdołają przeżyć. Teoretycznie może być to bardzo mała ilość osobników, byle były to dwie płcie.

    Zniknie przemysł i zawartość CO2 w atmosferze przestanie wzrastać. Być może zadziała jakiś mechanizm wchłaniania, usuwania CO2 z atmosfery, ale ten proces najprawdopodobniej zabierze bardzo dużo czasu, może tysiąc, może milion lat zanim zawartość CO2 spadnie na tyle, że stanie się chłodniej i znów powstaną warunki do ekspansji, faza stagnacji przeszłaby w fazę rozwoju populacji.

    Można też zakładać scenariusz dla ludzi destrukcyjny – tylko najodporniejsze na nieprzyjazne warunki ssaki przeżyją. Być może będą to szczury. Szczury mają te zaletę, ze są wszystkożerne. A to już będzie dobry punkt wyjściowy do wznowienia ewolucji w kierunku małpiatek, małp wąskonosych, itd. w kierunku homo sapiens.

    Tutaj można wyrazić wątpliwość. Czy aby na pewno ewolucja się powtórzy w swoim przebiegu i wykształci w takich warunkach homo sapiens? A może się zatrzyma i będzie stała 170 mln lat tak jak to było z dinozaurami.

    Dinozaury i inne gady były w wielu gatunkach i zasiedlały wszystkie nisze ekologiczne, lecz te lądowe nie miały w sobie innowacyjności, zadatków, by wytworzyć perspektywiczny gatunek zdolny do dalszej ewolucji, do specjacji, czyli wytworzenia nowych gatunków. Krótko mówiąc z dinozaurów nie powstały ssaki. Ssaki wyewoluowały z innych gadów. Dinozaury opanowały Ziemię na 170 mln lat (w przybliżeniu). Przez te 170 mln lat ssaki zmuszone były chować się w norach i żerować nocami. Zostały zatrzymane w rozwoju. Dinozaury zatrzymały ewolucję ssaków na poziomie nornicowym.

    Pewnie główną przeszkodą w dalszej ewolucji dinozaurów w doskonaleniu ich ciał w kierunku większej efektywności ruchowej i działania układu nerwowego była ich zmiennocieplność. Chociaż jak twierdzą niektórzy naukowcy, pewne wykopane szczątki dinozaurów mogą świadczyć o tym, że w pewnym momencie dinozaury (niektóre gatunki) wytworzyły stałocieplność.

    Problemem w rozważaniach na temat przyszłej ewolucji po armagedonie na Ziemi jest to, czy ewolucja na takich planetach jak Ziemia, to proces powtarzalny i biegnący mniej więcej w tym samym kierunku i dochodzący do tego samego wyniku (nie celowo, a samoistnie) – do jakiegoś homo i czy te gatunki homo też jednoznacznie, przymusowo muszą ewoluować na planecie ziemiopodobnej do homo sapiens. Czy takie same Ziemie w Kosmosie dają ten sam wynik, czy jest to kwestia pewności, czy pewne prawdopodobieństwo?

    Gdybyśmy mieli w pobliżu kilkanaście takich Ziem, a lepiej kilkaset i każda w innym okresie ewolucji życia na nich i byli w stanie za pomocą instrumentów pomiarowych obserwować je i wyciągać jakieś wnioski o etapie ewolucji życia na nich, to mielibyśmy w ręku dowód biologiczny na to, że w Kosmosie wszelkie prawa są uniwersalne. Nawet takie prawo, które mówi, ze ewolucja biologiczna jeśli ma określone warunki i dość czasu, to musi osiągnąć stadium stadium homo.
    Pzdr, TJ

  260. A teraz o tym, co Google sądzi o klientach IKEI?

    Odpowiedź znalazłem w postai artykułu zatytułowanego:

    „The Age Most People Stop Buying IKEA Furniture”.

    czyli:

    „Wiek, od którego ludzie przestają kupować w IKEI”.

    http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:dna5kJ0dl2UJ:mentalfloss.com/article/91012/age-most-people-stop-buying-ikea-furniture+&cd=1&hl=en&ct=clnk&gl=us&client=firefox-b-1-d

    „IKEA furniture is a ubiquitous feature of the 20-something’s apartment.”

    czyli:

    „Meble IKEI są wszechobecne w mieszkaniach dwudziestolatków.”

    Dalej jest wykres wieku tych, którzy kupuja w IKEI i w innych sklepach. Kiedy przestają to robić. Jak to jest związane z dochodami.
    Znaczy, że ich meble są dla młodych i niezamożnych, głównie dlatego, że właśnie jeszcze bardzo młodych.

    Nic tu o stylu czy aspiracjach.
    Nic o chęci bycia Szwedem.

  261. @ I znow jestem zmuszona do tlumaczenia, ze nie jestem wielbladem.
    To zniecheca do bywania w towarzystwie osob pozbawionych do cna poczucia humoru za to tryskajacych kwasem solnym przy kazdej wypowiedzi. Swietna metoda na pozbycie sie osob nie znoszacych obludy.
    Dziewczynki – zlosliwosc jest cecha miernot intelektualnych i nie nalezy jej mylic z blyskotliwoscia, ktora rowniez nie jest swiadectwem inteligencji.

  262. @na marginesie
    Na marginesie
    4 lipca o godz. 0:09
    ” Zna.czek właśnie napisał coś ciekawego, a jakub01 udaje się gdzie indziej, bo jej z aktualną dyskusją nie po drodze. ”
    Nie tej tylko tego @Guzdry.

  263. https://www.globalresearch.ca/a-world-without-dollars-are-we-approaching-the-end-of-americas-financial-order/5667143
    Czy Waszyngton rozpocznie kolejną wielką wojnę, aby uratować dolara amerykańskiego?

    III wojna światowa będzie oparta na utrzymaniu potęgi dolara amerykańskiego. Interesy wielkich korporacji, establishment z Waszyngtonu i Londynu, banki i ciekawe plemię, którego nasiona zostały zasadzone na Bliskim Wschodzie w 1948 r., Opierają się na sile dolara.

  264. @na marginesie
    @zna.czek kiedys wystepowal pod nickiem @guzdra ale to bylo na dlugo zanim wzielas na siebie role blogowego obroncy osob, dla ktorych twoja obrona jest zenujaca.

  265. Czwarty rozdział książki popełnionej jakiś czas temu przez Francuzkę Marie-France Hirigoyen „Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym” jest zatytułowany następująco: „Komunikacja perwersyjna”.
    Cytuję kilka pierwszych zdań rozdziału: „W procesie zawładnięcia stosowane są metody pozorujące komunikację – komunikację szczególnego rodzaju, bowiem nie jest ona stworzona by łączyć, lecz by oddalać i czynić niemożliwą jakąkolwiek wymianę. Takie wypaczenie istoty komunikacji jest obliczone na wykorzystanie drugiej osoby. Aby utrzymać ją w stanie niezrozumienia procesu, który jest w toku, jak też,aby ją zdezorientować, należy nią manipulować werbalnie. Sprawą zasadniczą jest całkowite odcięcie ofiary od informacji, która miała by jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości aby w ten sposób uczynić ją bezsilną” itd, itp
    Jak już się człowiek naczyta i naumie takich rzeczy (a zrobiłem to jakiś czas temu niejako zmuszony sytuacją), to potem często traci sympatię do niektórych interlokutorów, bo okazuje się, że są klinicznymi przypadkami wręcz nadającymi się do zacytowania w wyżej wymienionej pozycji. Co gorsza, przypadki takie są nieuleczalne.

  266. @jakub01
    O żesz!
    na ten blog weszlam pelna sympatii do piszacych tu ludzi i biegiem musialam stad wyrywac przed atakami @na marginesie ale i twoimi co mnie zdumialo.
    Na ten blog weszłaś z absurdalnym atakiem na Tanakę z powodu donosu @404 na blogu Passenta, bo sierota pomyliła własny nick i wylądowawszy w poczekalni oskarżyła Tanakę i zablokowanie. Ochoczo temat podjęłaś, wygłosiłaś kupę oskarżeń i NIE PRZEPROSIŁAŚ.
    Tak to się zaczęło.
    Jak ci zwrócono uwagę, oburzyłaś się, obraziłaś i zniknęłaś na czas jakiś, aby wrócić niewinną leliją.
    Wychodząc z założenia, że każdemu się zdarza wygłupić, przyjęliśmy cię spokojnie, tolerując nieproporcjonalnie wiele wpisów blogowych spokojnie, choć czasem zgrzytając zębami.
    I wróciło …

  267. tejot
    4 lipca o godz. 23:26

    Według części naukowców, astronomów, astrofizyków Ziemia znajduje się bardzo blisko wewnętrznej granicy tzw „strefy Złotowłosej” i jest bardzo wrażliwa na przegrzanie. Niektóre symulacje biegu wypadków na naszej planecie sugerują, że przekroczenie kilku punktów krytycznych może spowodować, iż Ziemia przeistoczy się w drugą Wenus, ergo życie, jakie znamy stanie się na Ziemi niemożliwe.

  268. @Ewa-Joanna 4 lipca o godz. 23:09

    Beznadziejny przypadek – dlatego według mnie wszelka dyskusja jest bezcelowa. Zawsze dostaniesz tysiąc objaśnień, utyskiwań, napomnień i adhortacji, w dodatku zaprawionych odwracaniem kota ogonem. Utoniesz w nich – i w dodatku niestrudzona dyskutantka zaśmieci blog.

  269. @Ewa-Joanna 4 lipca o godz. 23:56

    Ale podsumowałaś 10/10!

  270. @Ewa-Joanna
    4 lipca o godz. 23:56
    Na ten blog weszlam z pewnego rodzaju zaproszenia Mag za co jej samej sie oberwalo nie wiedziec czemu. Ty pierwsza skwitowalas ironicznie moj pierwszy wpis na tym blogu, potem nastepny, poniewaz nie odpowiedzialam na twoje ironiczne „coz za glebia!”, „ona nie mysli ona tanczy” itp. madrosci. Nie ma to nic wspolnego z moja daleko pozniejsza obrona @404 na blogu EP a nie na tym! I nie bronilam @404 tylko prawa blogowicza do obrony. Gdyby chodzio o ciebie zrobilabym to samo.

  271. Aż się ciśnie na usta: a nie mówiłam?

  272. @Ewa-Joanna
    Na ten blog nie wrocilam z zadnym atakiem na @Tanake. Pisalam na EP a nie tutaj. Waszej dyskusji nawet nie sledzilam. To na EP przeniosl sie ten konflikt. Ja tylko uznalam za oburzajace likwidowanie cudzych wpisow jesli sa one wyrazem obrony przed cudza insynuacja i zwyczajnym klamstwem i nadal tak uwazam. @Na marginesie ma te sama metode opluwania ludzi co zabka – zero merytorycznosci, wylacznie wysadzanie sie na zlosliwosc. Zapytalam wprost o co jej chodzi? Odpowiedziala?

  273. @Lewy
    Skoro tematem wstepniaka jest chamstwo, to czemuz wskazanie, ze i tren blog nie jest bynajmniej od niego wolny uwazasz, za „eskalacje” a nie glos w dyskusji?

  274. A nie mówiłam?

  275. Teraz i Lewemu się dostanie. Biedny Lewy, prawie mi go żal.

  276. @Lewy
    @ na marginesie mnie z jakichs tam powodow nie lubi. Malo mnie to obchodzi, bo przyjaciol tu nie szukam. Natomiast nie potrafi sie dziewczyna wzniesc ponad swoja niechec, wiec w malostkowy i smarkaty sposob czepia sie niemal kazdego mojego slowa . Na domiar co wpis to jakas insynuacja. Jesli uwazasz, ze nie powinnam na to reagowac to twoje swiete prawo do oceny sytuacji. Nie zamierzam jednak „elegancko milczec” jesli ktos mnie opluwa. Stad mnogosc moich wpisow. Swoja droga to ciekawe, ze na kazdym blogu znajduje miejsce taka mucha plujka przed ktora trzeba sie ustawicznie opedzac zamist normalnie rozmawiac. I to wlasnie ona ma najwieksze pretensje o „zasmiecanie bloga”. Malostkowosc, zlosliwosc i potworna pretensjonalnosc takich ludzi, to jest dopiero smietnik. Nikt mnie nie przekona, ze towarzyszy temu jakas inteligencja czy wiedza.Bo jesli tak, to na co jest marnowana? Nie szkoda tej inteligencji i wiedzy na malostkowe czepialstwo?

  277. @Ewa-Joanna 5 lipca o godz. 1:23
    🙂 🙂 🙂

  278. @ Lewy
    Pozwole sobie zacytowac E.Michalik, bo to dobrze powiedziane powiedziane.
    „, o zgrozo, zamierzam głośno mówić i pisać, co myślę i nie być „elegancką kobietą” (określenie posła PiS), której elegancja polega na siedzeniu cicho.”
    PS. Niczym w twoim kierunku nie rzucam abys „obrywal”.

  279. No i kto tu jest „piranią”, Lewusku?

  280. „Every ass loves to hear himself bray”

  281. @ Na marginesie, mnie tam @Lewego nie żal, robi za idiotę na polecenie. Te zatargi ciągną się od lat i decyzje zapadają poza twoim czy moim udziałem, coś na modłę ustaleń w Osace – kto będzie przewodniczącym Komisji Europejskiej. Zauważ poza blogowe więzi towarzyskie, wspólne wspomnienia itp., brakuje tylko meldunków o wykonaniu zadania. Tak jak kiedyś napisałam @jakub01 jest jedynie szmacianką w grze, jej obecność na blogu nieprzypadkowa tak jak i lepkie komentarze marnego amatora fotografa na EN PASSANT.
    Muszę wrócić do swojego komentarza bo widzę że mnie źle zrozumiałaś:
    „Od niewiasty szeroko rozchylającej poły obszernego płaszcza pod którym nie ma nic do ukrycia” , chodzi @jakub a także @wbocka, przeczytaj ten komentarz:
    @sugadaddy
    27 czerwca o godz. 10:20
    Przypominam co poniektórym, że w internecie ciągle jeszcze są tzw. komunikatory, gdzie można do woli ględzić o swoich prywatnych sprawach, które niekoniecznie są interesujące, a epatowanie nimi na publicznym forum jakim jest blog red. Passenta wskazuje na, co najmniej, brak przyzwoitości jeśli nie wręcz chamstwo.
    Wydaje się, że piszący tu reprezentują jakiś poziom intelektualny, ale chyba narcyzm i psychiczny ekshibicjonizm bierze górę.
    Idźcie na gadu gadu.”
    Uzupełniłam wypowiedź kolegi:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekshibicjonizm
    I punkt 2 w samo sedno:” Fantazje, impulsy lub zachowania powodujące klinicznie znaczący dyskomfort lub upośledzenie w towarzyskim, zawodowym lub innym obszarze funkcjonowania”
    Takim nazwijmy chorym osobom nie wystarczają blogi towarzyskie, muszą mieć większą widownię.
    „Kuta na cztery nogi” , inaczej: chytra, cwana, przebiegła, sprytna, to chyba miałaś na myśli pisząc kiedyś o @jakub – zapamiętałam że trafne, tym bardziej że jesteśmy świadkami kolejnych metamorfoz od rubasznej 63-latki do zacnej matrony która zwraca się do reszty z wyższości piedestału przeżytych lat i służy radą w temacie savoir vivre. A także rozprawijaca na blogach wiejska gwarą.
    Mam nadzieje że teraz się dobrze rozumiemy.
    Ps. wiesz że to nie ja rozpoczęłam tę przepychankę, dzisiaj (znowu burzowo na całym kontynencie) zaczęłam czytać o szczególnego rodzaju przyjemności blogowej czyli o wywyższaniu się nad innych z powodu przynależności do lepszej klasy społecznej.
    Zawsze mnie to gniewa, sama klasowość jest przeżytkiem a kto tego nie rozumie ciągle tkwi mentalnie w minionych wiekach. Czyli nie ma mowy o postępie, także wtedy gdy natrafiamy na rasizm, fobie i uprzedzenia, niestety natrafiamy.

  282. Włączę się conieco, na roztomaite poruszone tu temata:

    Polskie chamstwo (i społeczeństwo)
    – otóż MSZ (moim skromnym zdaniem) to pierwsze jest po części skutkiem kilkukrotnego skoszenia elit w ostatnim stuleciu. Na kindersztubę, jedzenie nożem i widelcem oraz kodeks Boziewicza stać tylko ww. elity. Po drugie, Polacy w swej większości nigdy tak naprawdę społeczeństwem nie byli, najwyżej zbiorem jednostek czy grup rodzinnych, dla których nie było ważne czyje coje, ważne toje co je moje. A skoro tak, to i uważanie dla nie swojego (i nie swoich) mają niewielkie.

    Koszenie piachu
    – odczepta się od ww! Susza suszą, ale koszenie w grafiku było? Było! Przydział na benzynę dla kosiarki był? Był! Pracownik zatrudniony na etacie (albo na godziny) był? Był! No to o co biega?!? Miało się grafik zmieniać a faceta bez pracy zostawić??
    Tak a propos, to widziałem więcej niż raz koszenie piachu na miejskim w kraju społecznie i gospodarczo zaawansowanym. Doganiamy!!!

    Środowisko i cywilizacja
    O tym pierwszym pisałem nie raz, nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że zdycha od (m.in.) dykty i paździeży z IKEI, Targed’u, itp.
    Ta druga, MSZ, robi się zbyt skomplikowana i być może dojrzewa do uproszczenia (drastycznego, przez to pierwsze), wedle teorii Prof. Tainter’a o upadkach nadmiernie skomplikowanych społeczeństw (długie, po ang.) https://www.youtube.com/watch?v=-70ST4hVdYg

  283. Ale się wytłuściło. Znów opuściłem ukośnik 😳

  284. jeśli @jakub udaje tępą i nie rozumie to przypominam że pisząc na blogu raptem od roku albo krócej, dała tyle powodów do odrzucenia że starczyłoby dla kilku. Pierwszy, najpoważniejszy i nie do wybaczenia to paszkwil o Polakach zaczynający się słowami „zbydlęcony naród…”
    Teraz ja wychwytuję kolejne kompromitacje rasistki i upubliczniam żeby odsłonić nędzę moralną osoby która ma czelność lżyć własny naród.

  285. @Herstoryk, czy ty piszesz o systemie czy o ludzkiej głupocie – to są dwa różne pojęcia. Przykłady serwilizmu, lizusostwa są obecnie bardziej jaskrawe i chyba nie wierzysz że to pochodna ustroju. Jeśli wierzysz odwiedź największe demokracje i przekonaj się sam jak niesubordynowany wylatuje na pysk.
    Ponieważ nie masz zwyczaju odpisywać na komentarze, problem zostawiam jedynie twoim przemyśleniom. Dobranoc.

  286. zbity pysk

  287. żabka konająca
    5 lipca o godz. 3:34

    Zabko przy wczesnym sniadanku…

    Zdarzalo dawno, dawno. Okret wracajacy z Frysii, Irlandii czy Hiszpanii, albo Kaspijskiego Morza ciezka pogode napotykal i w niebezpieczenstwo wpadal. Na takim okrecie w drodze powrotnej, czesto bywali mezczyzni goleni a w sukienkach. Oni tam podrozowali dla przyszlej uprawy roli przewaznie, choc z rolnictwem nic wspolnego nie mieli. Piszesz Zabko (do Herstoryk): „… przekonaj się sam jak niesubordynowany wylatuje na [zbity] pysk.”

    Otoz. Wyrzucenie osobnika golonego w sukience na pysk zbity (za burte) poprawialo od razu pogode, szybkosc zwiekszalo powrotu, uspokajalo falowanie, ale wszystkie pozytywne efekty byly na koszt przyszlych zyskow niesrealisowanych w rolnictwie. Ale co bylo robic Zabko?

    Zabko, ten wstepniak jest o chamstwie i eventualnym sciaganiu zlej pogody na osoby niewinne. Pozbycie Zabko golonego chama z firmy czy parlamentu czy innego miejsca jest historyczno/statystycznie uzasadnione. Chamy szczescie maja (zdobycz cywilisacyjna) dookola Parlamentow czy meblowych sklepow wody nie ma dzis,

    Tak mnie Zabko przy wczesnym sniadanku przyszlo. Wyobraz sobie z kotem musze jechac na wyjecie drenazu, a przedtem kota zlapac i drenaz. Podaje to Tobie, choc wiem prywatnosci za grosz nie lubisz. Tylko powaga Ciebie trzyma. O kocie znaczy Tobie podaje. Nie o okretach.

    Pzdr Seleukos

  288. @Herstoryk 5 lipca o godz. 3:07
    Środowisko i cywilizacja. Dodam tylko, że zdycha od (m.in.) dykty i paździeży z IKEI, Targed’u, itp.
    To jest co najmniej nieścisłe.
    Musiałbyś przedstawić tzw. bill of materials typowego mebla sprzedawanego w tych sieciach. Czyli wykaz/specyfikację materiałów.
    Otóż odpowiada ci ktoś, kto był na tyle stuknięty, że kiedyś jeden z moich „projektów” polegał na zgromadzeniu albumu spotykanych połączeń meblowych. Przez ładnych kilka lat spędzałem po godzinie czy dwóch tygodniowo łażąc po śmietnikach i odkrawając piłą od wystawionych przy śmietniku mebli ich różne formy połączeń. Potem w domu kroiłem je na kawałki w taki sposób, aby pokazać ten z ich przekrojów, który zawierał najwięcj informacji o naturze danego połączenia. Chciałem posłać jednemu z synów, największemu majsterklepce, w prezencie. 😉

    Otóż zarówno mebelki IKEI jak i Targetu są coraz częściej (bo to się zmienia w czasie) ROBIONE Z DREWNIANYCH ODPADÓW ORAZ Z MATERIAŁÓW IV KATEGORII.

    Chcę przez to powiedzieć, że wpływ takiej IKEI na „środowisko” chociaż z pewnością nie jest zerowy to może być dużo mniej szkodliwy niż to się nam na pierwszy rzut oka wydaje.

    Masa ich konstrukcji powstaje z bardzo krótkich kawałków, specjalnie zakończanych (w „ząbki”) i klejonych ze sobą. Elementy o większych przekrojach są zawsze klejone z kilku cieńszych warstw. Forniry do oklejania to chyba są jedyne elemnty, które są pozyskiwane z dużych, starych drzew. Bebechy grubszych półek to jest TEKTURA zmyślnie powyginana w plaster miodu, dla wytrzymałości. Nie wiem ile, ale zaryzykuję liczbę 80% objętości grubszych (niż powiedzmy 1″) elementów to powietrze. Półeczki to lekkie, miekkie (i bardzo szybko rosnące) drzewa iglaste. Także posklejane z wąskich listewek tak, aby utworzyły szersze półki.

    Tylko bardzo niektóre miejsca są wzmacniane gęstą i mocną płytą wiórową w celu umocowania w nich metalowych gniazd pod wkręty, zawiasy i zatrzaski skręcające całość do kupy.

    A zatem meble IKEI to w bardzo dużej części jest recykling odpadów po swojej i po cudzej produkcji (płyty wiórowe, krótkie i cienkie listewki klejone w wieksze elementy, szara-bura tektura).

    Wszystko pięknie zaprojektowane komputerowo i zoptymalizowane metodami elementów skończonych prawie jak ten szwedzki Gripen. 😉

    Ale spróbuj mieć pomysł wbicia swojego własnego gwoździka, spróbuj wkręcić dodatkową śrubkę, zawiasik, dorobić drzwiczki nie tam, gdzie projektant przewidział, szklaną półeczkę, światełko nieco inaczej podwieś, kółeczko przy podłodze spróbuj nieco przesunąć, półeczkę dodaj, wzmocnij pod ciężką doniczkę, to ci zaraz wszystkie twoje gwoździki i śrubeczki W PUSTĄ PRZESTRZEŃ POD FORNIREM WPADNĄ!
    Tam nie ma jednego centymetra niezagospodarowanej, nadmiarowej „masy drewnopodobnej”. Wpadasz w tekturę albo w powietrze. Trzeba by mieć specjalny czujnik wykrywający puste przestrzenie, jak jakiś detektyw… 😉

    Jestem pewien, że jest cała masa duuużo, ale to dużo bardziej nieszczących środowisko firm meblarskich niż IKEA. Oni jak coś zetną to będą to młode, szybko rosnące i taniutkie w produkcji drzewa iglaste. A to co ścięli, jak ludy pierwotne, jak Indianie, wykorzystają do ostatniego sęczka i do ostatniej gałązki. 😉

  289. @ żabka konająca
    5 lipca o godz. 3:34

    @Herstoryk, czy ty piszesz o systemie czy o ludzkiej głupocie – to są dwa różne pojęcia.

    Różne, ale ściśle powiązane. Głupota ma znaczny udział w tworzeniu systemu. System może głupotę mitygować albo potęgować, a głupota może system ogłupiać. Takie wkoło wojtek. Polacy mają pecha – mitygowanie wymaga czasu, ogłupianie bywa błyskawiczne. Tymczasem ich systemy były ostatnio krótkotrwałe.

    PS. Na komentarze odpowiadam, jeśli mogę tym coś dodać do dyskusji.

  290. @Tejocie
    Jak zwykle z przyjemnością przeczytałem Twój ewolucyjny wywód. Właściwie to myślę podobnie i móglbym sobie darować komentarz, ale ten temat mnie tak pasjonuje, że nie mogę sie powstrzymać, by nie dorzucić swoich pieciu groszy.
    Przedewszystkim, ja nie napisałem , że szczury wyewoluują w homo, czyli jakiegoś człowiekowatego, tylko w sapiens. Przyroda nie powtarza swoich wcześniejszych projektów, tak jak to robią inżynierowie, czy naukowcy, którzy w archiwach mają dokumentację do której mogą zaglądnąc i stare projekty ponownie wykorzystać. To już wiemy po wielkim Darwinie, że przyroda działa na slepo i bezcelowo.
    Natomiast stosując wyraz sapiens , miałem na myśli kogoś myślącego, który poza tym, tzn umiejętnością myślenia abstrakcyjnego fizycznie w niczym nie będzie człowieka czyli homo przypominał.Może będzie miał trąbe, a na nogach kółka ?
    Z masochistyczną przyjemnością oglądam serial „Population zero”, gdzie autorzy sadystycznie pokazują to, jak nagle ludzkość znika i co się staje z tą wspaniałą skorupą cywilizacyjną. Jak autostrady zarastają trawą po której wilki gonią za zdziczałymi kozami i owcami, owe szklano-plastikowo-metalowo konstrukcje pozbawione prądu zapadają się w sobie, w metro i innych tunelach grasują szczury, jakiś statek przycumowany na rzece św.Wawrzynca w końcu urywa się z przerdzewiałych lin cumowniczych i powoli zmierza ku wodospadowi Niagara i tam spada przełamany jak Titanic Camerona. Serial ten kolejno pokazuje , jak to będzie za rok, za dziesięć lat, 100,500, 2000. Z tego nowoczesnego badziewia nic w końcu nie zostanie ale piramidy i koloseum, po którym będą uprawiać harce małpy, będą jeszcze dlugo istnieć

  291. @Lewy 5 lipca o godz. 6:32
    Przyroda nie powtarza swoich wcześniejszych projektów, tak jak to robią inżynierowie, czy naukowcy, którzy w archiwach mają dokumentację do której mogą zaglądnąc i stare projekty ponownie wykorzystać.
    Zdziwiłbyś się… byłem przy dwóch zamykaniach budynków biurowych i fabryk(laboratoriów) Bardzo Dużej Firmy i zapewniam cię, że strach sie bać ile rzeczy idzie wtedy do śmieci. Twoja nadzieja na istnienie kogoś zachowujacego gdzieś jakąś dokumentację jest bardzo ehm, jak by tu powiedzieć, naiwna.

    Oczywiście co światlejsi i najczęściej emerytowani lub zbliżający się do emerytury inżynierowie od czasu do czasu tworzą muzea techniki w swojej specjalności, czasami robią to też Wielkie Firmy.
    Zwykle jednak takie inicjatywy są nakierowane na cele archiwizacyjne w odcieniu emocjonalnym. Coś w duchu zachowania pamiątek „po nas”. W stylu non omnis moriar.

    Na takiej podstawie – bez żyjących i będących pod ręką ludzi, którzy kiedyś coś zaprojektowali i produkowali – z najbardziej nawet upakowanych archiwów „sentymentaliów” żadnej nowej produkcji nie da się wznowić ani odtworzyć. Taniej i szybciej jest projektować i programować od zera. Niestety.

  292. A poza tym następuje przecież ciągły i coraz szybszy postęp technologiczny, tak więc gdyby dzisiaj ktoś chciał wznawiać (po globalnych zniszczeniach spowodowanych np. potopem) produkcję laptopów to z pewnością nie pakowałby czasu i pieniędzy w uruchamianie produkcji mechanicznych twardych dysków tylko wszystkie środki przeznaczyłby na dyski na układach scalonych. Zachowywanie zatem szczegółowych dokumentacji starszych technologii ma bardzo szybko malejący z czasem sens.

    No chyba, że po potopie zaczynalibyśmy znowu od lampy naftowej… albo od krzesiwa, no ale wtedy mielibyśmy raczej pilniejsze od produkcji laptopów problemy.

  293. zza kałuży
    5 lipca o godz. 5:17

    A zatem meble IKEI to w bardzo dużej części jest recykling odpadów po swojej i po cudzej produkcji (płyty wiórowe, krótkie i cienkie listewki klejone w wieksze elementy, szara-bura tektura)….. Przez ładnych kilka lat spędzałem po godzinie czy dwóch tygodniowo łażąc po śmietnikach

    Użyłem IKEI jako symbolicznego przykładu – produkcji i sprzedaży artkułów zrobionych w jakiejś Górnej Słobowii, tanio, szybko, na efekt, do rozpadu i wywalenia za kilka lat. I nie ma znaczenia czy są zrobione przez recykling odpadów po swojej i po cudzej produkcji, zawsze wymagają wkładu energii i surowców. Gdzieś zresztą słyszałem, że w najlepszym razie ikeowski recykling obejmuje ok. 30% zwróconych im po skończeniu żywota wyrobów. Ktoś wie lepiej, niech poprawi.

    Co do konstrukcji i składników mebli, to wiem coś o tem, bawiąc się od lat hobbystyczną stolarką. Czasem odnowię jakiegoś antyka, czasem jakieś coś sklecę – https://photos.google.com/share/AF1QipOt8w6krSJTIS4Q6zC1FORge84cMCCPq6iyMvWH_D29Ixz1GFLYMd0Ih-60bIom-w?key=MUJqcTN1TWFzVmNmTmRtbkdIX3BnRDdtOWZ4ak1n

    Po śmietnikach i wystawkach też łażę, za starym ale jarym drewnem, jak np. te mahonie z których zmajstrowałem to i owo na obrazkach.

  294. Okazuje się, że nie byłem jedynym z moimi uwagami na temat mebli z tektury, forniru i powietrza. (Zresztą fałszywego/sztucznego forniru!)

    Patrz artykulik poniżej, artykulik z roku 2015-go:

    https://www.ikea.com/us/en/about_ikea/newsitem/022615_pr_making-solid-wood

  295. Coś dla ciapowatych oraz dla temperamentnych.

    Mam bzika na punkcie muzyki od czasu gdy w 1960 roku liceum w którym słabo skutecznie byłem uczony pojawiły się darmowe abonamenty Filharmonii Narodowej.

    Nie byłem pierwszy, który wracał wieczorem nie z potańcówki lub z prywatki a z Sali Koncertowej. Nie sądzę, aby wówczas było inaczej niż później i zapewne to były koncerty czwartkowe ozdabiane żywym glosem komentatora ze sceny.

    Nie bywałem w niedzielę na porankach dla dzieci, ale program ( czyli mini-broszurkę ) z opisem wydarzenia jakie mnie czeka w piątek przez wiele lat czytałem nim obój rozpoczął strojenie orkiestry.

    Przez tę kopę lat tarantela była przede wszystkim utworem polskiego kompozytora świadczącym, iż jest światowcem.

    Maciej Woźniak dziesięć lat temu w Tygodniku Powszechnym

    Średniowieczny traktat „Sertum papale de venesis” z 1362 r. wspomina o tym, że tarantula w momencie ukąszenia śpiewa melodię, którą chory musi potem usłyszeć, by wrócić do zdrowia. Stąd się wzięła tarantela – tradycyjny taniec z południa Włoch, oparty na ludowej wierze w tajemną współzależność muzyki i jadu. Coś w tym jest, bo na albumie Larsa Danielssona oprócz leku na banał muzyki popularnej wyraźnie pobrzmiewa też głos pająka: kuszący miałko sentymentalną, konfekcyjną nastrojowością

    ***

    Frédéric Chopin – Tarantella Op. 43

    https://www.youtube.com/watch?v=6q8Ku0vItm0

    – inni – nie tylko na instrument klawiszowy.

    ***

    Umiejętność zatańczenia taranteli nabywało się w szkole baletowej.

    Nie może ona być salonowa. Musi w sposób przetworzony odzwierciedlać chaos zachowania osoby ukąszonej prze dużego pająka i większość artystycznych przedstawień jest związana z młodą kobieta.

    Młodzieniec chaotyczny jest niebezpieczny, a szalona dziewczyna podoba się nawet skrępowanym regułami salonu damom.

    https://www.youtube.com/watch?v=FwFUpaKmmJA&feature=related

    A więc czas na ludowy banał

    https://www.youtube.com/watch?v=0hN7emEtF4U

    ***

    Drugim ( nudzącym komentatorów ) moim bzikiem jest język jako źródło sztucznych wojenek. Lubiąca trochę mnie polonistka po maturze w drzwiach szkoły mijana: Ja tka przecinków cię nie uczyłam

    Po latach, na Sali Koncertowej dowiedziałem się, że właśnie jej córka robi dyplom z fortepianu. A wcześnie w liceum klasowy!!! żeński prymus polonistyczny oświadczył, że brat dostał majora. Zajrzałem do spisu chorób i nie znalazłem.

    @staruszek był nazwą rodzajową przekształconą w nazwę własną.
    podobnie @guzdra jest osobnikim o ślamazarnym temperamencie. Gdy się odetnie małpę czyli znak at ( znaczący: w ciężar wskazanego rachunku bankowego to pozostanie wartościująca nazwa rodzajowa guzdra.

    Lutnista zwykle nie nosi spódnic ani sukienek, a lutnistka owszem.
    A Pani Premiera Broszka nie zachwycała sukniami.

    Internet rządzi i teraz #guzdra to hasztag pozwalający z tysięcy ćwierknięc i / lub fejsów wyłowić kogoś kto się nieustająco pyszni.

    ***

    Niegdyś, raz, i krótko skomentowałem wartościująco pojawienie się @jakub1. Cytuję siebie: jest ciekawa. Pozostawiłem innym komentatorom ocenę, czy to ona ukradła rower, czy jej ukradziono.

    I z tej niepewności nie będę nikogo wydobywał.

    Nie zamierzałem i nie zmierzam próbkować cudzej wiedzy, inteligencji oraz mądrości. Od tego są dominujący blogowi frustraci.

    Przypominam, że raz i tylko raz Daniel Passent prosił, aby nie dokuczać chorym. I tego się staram trzymać oprócz wielu innych chwytów i uchwytów.

    Muzyka może być niebezpieczna i zdegenerowana, co po niemiecku oświadczył pewien europejski paranoik i spodobało się to kilku milionom młodzieńców zapewne nie znającym smuty.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZrsYD46W1U0&index=79&list=PL9TxfXBrGcXEiV155yUNhbNe1i7Vgbtxm

  296. @Herstoryk
    @zza kałuży

    Ja tam do Ikeły nic nie mam, niech ino zabierze z powrotem wszystkie szafy, z których można wyjść albo schować w nich trupa.
    A poza tym „Zawsze niech będzie słońce…”

  297. @ @act
    The best is to PiSs on and fuck’em all.

  298. moje „straszenie ” sadem jednak odnioslo skutek. Poza tym nie chodzilo o pyskowke ale o zdjecia drogiej mi osoby wyciagniete z mojej strony na fb. bez mojej ani jej zgody a nawet wiedzy i szkalowanie.

    Nie dosyć, że autorka demonstruje tu co chwilę przemożną potrzebę obrażenia interlokutorów, nie stroniąc od mowy wulgarnej i prymitywnej, to jeszcze popada w megalomanię 🙄
    Zdawało mi się, że osoby czekające na pozew jakoś się go nie doczekały, bo do powódki dotarło, że nie wie, o co się chce sądzić.
    O ile pamiętam, poszło o link do ogólnie dostępnej strony w medium społecznościowym fb. Nikt na to konto się nie włamał, zdjęcia nie były podpisane, więc można było sądzić, że przedstawiają właścicielkę konta. I pewnie tak było.
    Jeżeli zdjęcia zostały zamieszczone za zgodą „drogiej osoby”, to do kogo pretensje? A jeśli nie, to kto winien, że były publicznie dostępne?
    Jak się ktoś nie umie posługiwać komputerem i bezmyślnie upowszechnia swoje, a nawet cudze fotografie, nie powinien wszczynać awantury i straszyć ludzi adwokatem, tylko pójść na stosowny kurs albo dać sobie spokój z ryzykownymi zachowaniami w sieci.

  299. PS
    żabka konająca (5 lipca o godz. 3:03) ma dobrą pamięć, ja też pamiętam, kto kogo określił mianem „Kuta na cztery nogi”.
    Pochlebstwa i przymilanie do jednych (jednego), inwektywy dla innych – stara szkoła… zen? 😉
    A @mag może wreszcie się nauczy, że na to forum nie trzeba zaproszeń extra. Paru fajnych nowych uczestników dotarło tu samodzielnie przysparzając ciekawych impulsów i sprawiając, że nadal się chce tu zaglądać, nawet mimo chwilowych zgrzytów i wstrętów, które na takim forum bywają nie do uniknięcia. Póki nie dominują, jest OK.

  300. Tobermory
    „a mag może się wreszcie nauczy”…
    A Tobermory może wreszcie przestanie mnie pouczać, bo cóż to za niegrzeczny ton? Z pozycji belfra do jakiejś smarkuli?
    Zapraszani sprawdzają się dopiero „w praniu”, podobnie jak ci, którzy przybyli tu z własnej woli.
    Nie wszyscy okazują się „inspirującym” nabytkiem, co jest oczywiście – jak słusznie zauważasz – nie do uniknięcia.

  301. Dowiadujemy się z głosów blogowych, że pozablogowe znajomości rządzą i tylko brakuje meldunków o wykonaniu zadania (co jest obiektem tęsknego spodziewania: nareszcie!), że ktoś pluje na własny naród, pleni się chamstwo i mnóstwo pozostałych figielków, bo – co się ma rozumieć – wypowiadacze owych tez nie rozpleniają chamstwa, nie stosują pomówień i nie dają fałszywego świadectwa.

    Są na blogu słowiki i rusałki; wypowiadacze powyższości nurzają się w innej jakości, spodziewam się jednak, że lgną do słoneczka, śpiewności i urody, więc pukną się w co należy, przekręcą sprężynę i zgrabnie ponad własny poziom ulecą.
    Po czym zaraz zameldują wykonanie zadania.

  302. @mag
    5 lipca o godz. 10:54

    No tak, w sekundę po kliknięciu na enter wiedziałem, że nie uniknę 🙁 Najmocniej przepraszam i przyjmuję do wiadomości pouczenie („może wreszcie przestanie mnie pouczać”). Jesteśmy kwita?

  303. Tanaka
    Czekam, ach czekam, kiedy znów rozbłyśnie „słoneczko, oko dnia pięknego” co zawsze, po różnych paroksyzmach, czyli zawirowaniach towarzysko-emocjonalnych na blogu, przynosi uspokojenie.
    Tym bardziej nie warto się podniecać ponad miarę tymi, co blogowy dobrostan zakłócają w nieprzyjemny sposób (imputują, pomawiają, obrażają). Niektórzy mają już tak, że się nigdy w głowę nie pukają.
    I jakoś trzeba z tym żyć: dawać im odpór albo olewać albo banować, choćby chwilowo dla „otrzeźwienia” delikwenta/tki. To ostatnie to już Twoja wola i wyczucie biskupie Tanaczku.

  304. Tobermory
    5 lipca, g. 1101
    Jesteśmy.

  305. jakub01

    Kiedy dawno temu rzuciłem picie rozmownego piwa i automatycznie – nieliczne towarzyskie znajomości, zadałem sobie pytanie, po co gadałem poza tym, co konieczne. Owszem, kiedy dziecko się nauczy mówić „mama”, „baba”, „da”, gaworzy dla samej przyjemności gaworzenia. Jesteśmy zwierzęciem mówiącym, więc język jest narzędziem poznania, komunikacji, wyrażania emocji i narzędziem kontaktu emocjonalnego ze współplemieńcami. Z tymi wszystkimi funkcjami na pewnym poziomie jego opanowania staje się również warunkowym odruchem, wyrazem przeżywania świata – prawie jak bezwarunkowe oddychanie. Dwuletnia siostrzenica żony huśtała się na huśtawce w drzwiach i całymi dniami powtarzała do rytmu imię wujka: „Jó-ziu, Jó-ziu”. Moja żona mówi do kwiatów w domu, do roślin na działce. Ja od bardzo dawna mówię do drzew w lesie, do ściany, do siebie. Kiedy literaciłem, dziesiątki razy powtarzałem na głos to, co pisałem, by lepiej słyszeć treść, brzmienie, oceniać harmonię słowa lub jej brak, słyszeć rytm, rymy, a nawet sprawdzać poprawność. Miałem na to mnóstwo czasu i chęci, bo nie prowadziłem towarzyskiego życia, wystarczało mi życie ze słowem. Z tym paplaniem do nikogo miałem święty spokój, bo się sam ze sobą nie umiałem kłócić.

    Potem przyszedł internet i strony znanej Ci wroclawskiej mojej szkoły, która w dwa tysiące którymś roku padła, bo padać zaczęła łodziarka. Spotkali się ludzie po kilkudziesięciu latach i, prócz wspomnień, zaczęły się na tych stronach spory. Ale i coś znacznie gorszego. To, co się w Polsce zrobiło z ludźmi po Smoleńsku, tam było ze dwa, trzy lata wcześniej. Fakt, że to nie w TŻŚ wymyślono „homo homini lupus dupus…”. Gdzieś ok. 2013. wszystkie strony, prócz jednej, padły, bo zabrakło chętnych do paplania.i przysrywania kolegom, że byli ubekami, komuchami, pijakami i paskudami i że teraz są wobec szkalujących niegrzeczni, w czym celował mój kiedyś przyjaciel z jednej klasy, z którym mieszkałem w jednym pokoju w internacie przez 5 lat.

    Ponad 50 lat czytałem „Politykę”, więc trafiłem na inernetowe „Listy ateistów”, bo religia jest jednym z moich życiowych zaciekawień. Dość szybko się okazało, że ten blog, jak i inne blogi „polityki.pl” i chyba cały społecznościowy internet, nie są wolne od agresji, która przecież jest instynktem, a nie kulturowym nabytkiem – kulturowym nabytkiem jest trzymanie agresji na uwięzi, co w Polsce jest rzadkością. Mertoryczne spory to zupełnie inny świat i pozostaję z całym uważaniem, choć niekoniecznie zainteresowaniem, dla tutejszych pasjonatów-nieawanturników.

    Merytoryczne spory dość łatwo się robią personalne. Sam je nie tylko prowadziłem, ale i zaczynałem, to wiem. Bywam wybuchowy, ale tu w dużym stopniu to nie byłem ja. Od dziecka, kiedy długo byłem jedynakiem i bez ostrego nadzoru samotnikiem (mama musiała na okrągło szyć, żeby było dosłownie na chleb), jak się na czymś skupiłem, musiałem w samotności zrozumieć do końca, nie interesowało mnie dzielenie się myślami ani, tymbardziej, konfrontacja, spieranie się. To mi zostało do dziś – dlatego właśnie sam ze sobą się nie spieram i nie tęsknię za towarzystwem.

    Siedzę na blogu prawie sześć lat, a od czterech co jakiś czas chcę przestać siedzieć. Wstydliwe uzależnienie, jego mać. Z czego, skoro od urodzenia uważam, że najsensowniej się rozmawia w cztery oczy (też nie zawsze)? A kilkunasto/kilkudziesięcioosobowa paplanina na blogu odbywa się dzień-noc. Do dziś się dziwię zawodowym felietonistom, że wyduszają z siebie zawodowo myśli aż cztery razy w miesiącu, z czego ważkim problemem poznawczym, społecznym może być jedna lub wcale. Przecież odkrywcze myśli, które mogą zainteresować wielu, nie wpadają do głowy jak gołąbki do gąbki – za dużo już wiemy o świecie, by w publicznym życiu co rusz coś odkrywać. Uzależniłem się więc od papalniny dla samej paplaniny? Nawet dwuosobowy związek to niebezpieczeństwo spotkania się osobników niekompatybilnych, cóż dopiero większa grupa. Kiedy nawet nie jest zupełnie przypadkową zbieraniną, to jednak przekrój psychologiczny jakichkolwiek grup – nawet znawców – jest podobny i potencjalnie konfliktowy: wszędzie są pozorni intelektualiści i niepozorni, ludzie tylko wykształceni i ludzie mądrzy, spokojni ludzie z zainteresowaniami i ludzie wymachujący swoimi zainteresowaniami jak pałką, krzywdzeni w dzieciństwie i szczęśliwi w dzieciństwie, ludzie ulicy i dzieci mądrych wychowawczo rodziców, ludzie z bogatym życiowym doświadczeniem i ludzie papierowi, ludzie zrównoważeni i nienasycone kleszcze, erudyci i nogi jak ja, umiejący myśleć i nie umiejący myśleć, ale przekonani, że umieją (chyba niemal cała ludzkość), ludzie zdyscyplinowani i ludzie chaotyczni, ludzie prostolinijni i wieczni aktorzy, moralni w głębi i moralni tylko na wierzchu, próżni i niepróżni. Bodaj najniebezpieczniejszy podział na blogach: Są ludzie, którzy mają coś do powiedzenia i mówią, i są ludzie, którzy nie mają nic do powiedzenia, a też mówią.

    Słowem, jakubku, przykleiłem się do blogu ku własnemu zaskoczeniu, bo jako dziecko przyrody, a nie stada, nie szukałem w życiu znajomości. Tu żyję trochę nie swoim życiem, nie jestem sobą, mówię niekoniecznie o tym, o czym chciałbym mówić, mówię częściej niż w swej izdebce, bo tu więcej bodźców, bo trzeba, bo grzeczność nakazuje, bo wybory, bo rocznica, bo żałoba, bo krowy ryczą, świnie kwiczą – powstają różne zależności i konieczności, które w pozablogowym życiu od dawna rzuciłem w kibinimatier. Blogi to paplanina niekonieczna, choć wciągająca.

    Więc jak niekonieczna, to kłaniam się tym, którzy przynoszą pokój i pracą przecież okupiony twórczy wkład, dzięki którym bywało ciekawie i dawali mi życiowe motywacje, dlatego ukłony się należą. Dziękuję też za wsparcie – zwłaszcza mag – które mi kiedyś było potrzebne. Leta na woda.

    Mnie na blogu już nie ma. Ale nie mam na razie innego sposobu dzielenia się z jakubkiem moim włóczykijskim urobkiem, więc jeśli Bóg, Tanaka i TWA pozwolą, to bym tu wtykał. Oczywiście, z zaproszeniem do oglądania przez zainteresowanych. Jeśli nie, to trudno, nie będę miał pretensji.

  306. mag
    5 lipca o godz. 11:23

    Maguś, melduj co i jak nad rzeką oraz krzakach 🙂
    Boś wcześniej meldowała, że ino ććiny. A gdzie woda i jej ochłoda?
    Latoś pięknie.

  307. @Tobermory

    Pożyczę od ciebie frazę:
    Jak się ktoś nie umie posługiwać komputerem
    bez czelnie wyrwaną z kontekstu.

    Wpierw preambuła.
    Prawdopodobnie moja chwalba skierowana do @basia.n nie zaskarbiła sobie podziękowania.

    Wstępniak poświęcony wydarzeniom muzycznym europejskiej pory letniej wywołał muzyczne echa, oraz wspomnienia z czasów młodości biernych zazwyczaj gości.
    Jasno i wyraźnie: Moje uznanie!

    @basia.n jest przeze mnie odbierana, jako postać sięgająca dla ulgi po fortepian. Ja ograniczam się ( częściowo ) w zwracania się do tramalu masowo przynoszącego ulgę korporacyjnym.

    Gdy chcę odskoczyć od wrzasku, lub nawet szumu, to sięgam po potrójny lu coś radosnego roztańczonego. Nie tańczę a i plączące się moje nogi pozwoliły specjaliście rozpoznać skutki długotrwałego wyciągania głowy do monitora i jeszcze dłuższego włóczenia się po nierównym południu Polski.

    Jest lepiej. Ale pragnąc nie rozdrażniać innych dokonałem rzutowania na ekranową ekspresję niezbyt dbając o jakikolwiek oddźwięk.

    Rozumem dojmująca potrzebę ekspresji blogowej. Ale komputer trzeba zrozumieć i nauczyć się go używać. Ja sobie wyobrażam, że blogowe koguty robią perskie i wydymają wargi pisząc:
    Odpoczywam przy Wagnerze i przy Januszu Korwin-Mikke.
    Bo ja mam chorą wyobraźnię.

    I mam przekonanie, że chłopcy zasuwający 16 godzin na dobę w Microsoft kiepsko rozumieją komputer i słabo go opanowali.

    Akcje poszły w dół i Bil krzyknął:
    Odłóżcie instrukcje i kompilatory. Ma być po co, a nie jak

    Nawet ludziom wykształconym wydaje się, że skutecznie posługują się komputerem. I zamiast być człowiek poprawiają literówki:

    Ząb,
    zupa,

    Komputer jest młodym bydlęciem inwazyjne drażniącym honor.

    A na honorze to Polacy się znają jak mało kto.
    A im dalej od ojczyzny tym gorzej z odróżnieniem rozmowy od bloga.

    https://www.youtube.com/watch?v=NNyXKt61TNI

    Ślę ukłony ekranowi.

    Mój ulubiony paralek:

    https://www.youtube.com/watch?v=v19O2g-ncyU

    Zalecam innym to:

    https://www.youtube.com/watch?v=P-K7I0zOEac

  308. @Tanaka
    Na razie jestem w Wawie (mam zajęcia rehabilitacyjne na kręgosłup, choć w ich skuteczność nie bardzo wierzę), a 19 lipca pogrzeb mojej siostry w Sztokholmie. Słowem – trudny czas. Gdy tylko będę mogła, wracam nad Narew.

  309. TWA już od prawie 20 lat nie istnieją. Chlip, chlip.

    To były moje pierwsze linie lotnicze, jakimi leciałem, w 1969-tym.
    Zaprosili dzieciaka do kabiny pilotów, posadzili nawigatorowi na kolanach i pan mi pokazywał przyrządy. Bo się miłej i kochanej stewardessie pochwaliłem, że „mój wujek jest pilotem!”

    Stewardessa była kochana bo dała mi czapkę pilota linii TWA w dziecinnym rozmiarze i złotą broszkę – lotniczą gapę i dużo zabawek a szczególnie jedną zupełnie zdumiewającą; etch a sketch! W Polsce nigdy czegoś takiego nie widziałem, rysujesz rysikiem na tabliczce a jak ci się znudzi to wstrząsasz mocno, rysunek znika i tabliczka staje się czysta jak nowa kartka papieru i możesz od nowa zaczynać rysowac coś nowego! No cuda!

    Ile razy widzę w druku skrót TWA to mi się przypomina lot w czasach, kiedy drzwi do kabiny pilotów nie były pancerne i barykadowane i kiedy małe dzieci były tam zapraszane i zdumiewane widokiem setek zegarów i traktowaniem „jak dorosła młodzież” przez Panów Pilotów W Mundurach.

    Inny czasy, inny świat.

    Leciałem wtedy jeszcze liniami Pan Am, też już ich nie ma. 🙁

  310. wbocek
    5 lipca o godz. 11:25

    Pombocku, bez odniesienia do Cebie, ale na tak zwanej kanwie:

    Merytoryczne spory dość łatwo się robią personalne. Sam je nie tylko prowadziłem, ale i zaczynałem, to wiem. Bywam wybuchowy, ale tu w dużym stopniu to nie byłem ja. Od dziecka, kiedy długo byłem jedynakiem i bez ostrego nadzoru samotnikiem (mama musiała na okrągło szyć, żeby było dosłownie na chleb), jak się na czymś skupiłem, musiałem w samotności zrozumieć do końca, nie interesowało mnie dzielenie się myślami ani, tymbardziej, konfrontacja, spieranie się. To mi zostało do dziś – dlatego właśnie sam ze sobą się nie spieram i nie tęsknię za towarzystwem.

    Przypuszczam, że wątpię w to, żeby człowiek nie potrzebował, nie łaknął, nie byloby to pozytywem – towarzystwa.
    Jest to bowiem nasza konstytucja: tak działa ewolucja, jesteśmy kuzynami małp, istotami stadnymi, tak psychicznie jak i funkcjonalnie.
    Taka zasada podstawowa.

    Są, raczej bywają, bo to bardzo rzadkie zjawisko, osobniki głęboko zindywdualizowane, zupelnie niespołeczne (nie jest to wartościowanie negatywne, a stwierdzenie stanu) nikogo niełaknące.
    To także wynika z zasady, bo zasada ma swoje drobne marginesy wyjątków, na tymże samym, głębokim poziomie.

    Głowna część jednak owych osobnych jednostek nie jest emanacją zasady, ale uformowana wskutek deficytow, braków, zaniechań, złych konfiguracji otoczenia bliskiego czy dalszego. czego wynikem są tramy, głęboko osadzone i wyparte lęki, obawy, automatyzm reakcji obronnej, w postaci ucieczki, omijania, albo przeciwnie – agresji, często wszakże nietrafionej, bo wynikającej z fałszywego rozpoznania, orartego na niezrozumieniu sygnału drugiej strony, czemu trudno się dziwić, skoro brak doświadczeń socjalizujących nie zapewnił podstaw do trafnego rozpoznania, a lęki dodatkowo blokują lub minimalizują potencjalną umiejętność rozpoznania.

    Na poziomie głęboko podświadomym jednak, te społeczne i psychiczne potrzeby są, bo działa zasada podstawowa, lecz zostały uznane za zranioną czy bardzo siebie niepewną psyche za niedopuszczalne, bo niekontrolowalne i automatycznie kojarzone ze spodziewaniem się złego, a nie dobrego, lub co najmniej czegoś bardzo niepewnego, bo dotąd nieznanego.
    Człowiek łaknie, pragnie, miałny z tego satysfakcję i zdrowie głęboko umieszczone w psyche, ale odmawia sobie tego, żyjąc wśród wypartej, a bolesnej męki.

    I nasz blogowy przyjaciel – archetypiczny Jezus jest tego modelowym przykladem i niedalekie otoczenie życiowe mnóstwo takich przypadków zapewnia, a i sam blog także, co raz, dostarcza takich demonstracji. Są spory i kłótnie o nic. Czyli o to, co zrobi w kłótliwej psyche zaprzeczenie, wyparcie, złe rozpoznanie głosu, intencji i sensu mowy osobnika, niezależnie nawet od jego stanu wewnętrznego: zdrowego i zintegrowanego, czy rozedrganego i podobnie pogubionego.

    Siedzę na blogu prawie sześć lat, a od czterech co jakiś czas chcę przestać siedzieć. Wstydliwe uzależnienie, jego mać. Z czego, skoro od urodzenia uważam, że najsensowniej się rozmawia w cztery oczy (też nie zawsze)? A kilkunasto/kilkudziesięcioosobowa paplanina na blogu odbywa się dzień-noc.

    Dlaczego wstydliwego? Czy nie z powodu spraw o którch wyżej wspomniałem? Czemuż miałoby to być uzależnienie (owszem, uzależnienie jako rodzaj pozanormatywności, czy pewnej pozanaturalności – znów: bez negatywne oceny, a stwierdzenia rzeczy), a nie zwykła ochota, potrzeba społeczna, pewna frajda i niezłe (czasem może wkurzenie, co też najnormalniesze w społeczności)? A i – także! – wypełnianie deficytów głodnej psyche, która od dawna ma niedosyt, tegoż właśnie, co naturalne i służy jej zdrowiu, a nawet czegoś na kształt szcześcia?

    W naszej, koszmarnej, chrześcijańskiej kulturze, mamy gigantyczny nadmiar krat społecznych i psychologicznych, wbetonowanych w samo dno psychiki, tak, że ich nie widać. Co rusz, coś jest „wstydliwe”, „zboczone”, „grzeszne”!
    Ten zbiór potępień jest w sumie wielką zbrodnią, największą, chrześcijaństwa i i jego gangsterów, czyniąc z nas – wszystkich niemal – psychicznymi i społecznymi kalekami, których wolną, dziecięcą psychę zgwalcono i gwałt ma wymiar społeczny i trwały. Jest zasadą życia w takim społeczeństwie. Stąd niemal nie wiemy, co to znaczy żyć naturalnnie, harmonijnie i być sobą. Choć każdy o „byciu sobą” gada i twierdzi, że sobą jest.

  311. mag
    5 lipca o godz. 11:48

    Maguś, to na te wszystkie okoliczności, oraz pozostałe, uściskowuję, a jak wrócisz nad Narew, to bóg z narwią – melduj. 🙂

  312. @zza kałuży
    5 lipca o godz. 11:51

    Leciałem wtedy jeszcze liniami (…), też już ich nie ma.

    Ty Jonasz jakiś jesteś 🙁 Leciałeś też może Swissair-em? 🙄

    Żarty na bok. Jak leciałem do USA z 6-letnim dzieckiem, to pani stewardessa też przyszła z zaproszeniem (dla niego) do kokpitu Jumbo jeta, jak zwano pierwszego Boeinga 747 w barwach konfederacji.
    Notabene, po wylądowaniu (mięciutkim) w NY rozległ się gremialny aplauz zachwyconych pasażerów, choć na pokładzie nie było słychać polskiego 😉

    A tę nieśmiertelną zabawkę do szkicowania ma też mój wnuczek.
    Dostałem dziś filmik na dowód, że umie już fikać koziołki. Robi to na dużym łóżku powtarzając „spad–niesz”

  313. Sabeną?

  314. Nefer
    5 lipca o godz. 12:14

    SABENĄ!
    Such-A-Bloody-Experience-Never-Again!
    Dlatego nie ma już Sabeny.
    Taka prawda.

  315. @Nefer
    5 lipca o godz. 12:14

    Ha, ha… 🙁 Wiadomo, kto ją kupił swego czasu 🙄
    Leciałem zmartwychwstałymi Swiss i Brussels Airlines czyli Lufthansą…

  316. Tanaka
    5 lipca o godz. 11:59
    Znowu dotykasz ważnej sprawy (świetnie nazwałeś kratami ukrytymi w psychice). Te nakazy, zakazy, wpajanie poczucia wstydu, wszelkie wysiłki by zabić w dziecku spontaniczność.
    Moja córeczka (dziś pani zbliżająca się do pięćdziesiatki) lubiła na spacerach zaliczac wszelakie murki, kamienie.Kiedyś jakaś paniusia zwróciła jej uwagę, że nie chodzi jak należy po chodniku. Wtedy zwróciłem uwagę dziecku, że przed chwilą pominęła jakiś kamień. Więc ona zawrócila i zaliczyła ten kamień. Paniusia za tę prowokację obrzuciła mnie straszliwym spojrzeniem, widziałem w jej oczach potepienie, że wychowuję dziewczynkę na jakieś genderowe monstrum’
    Drugi raz , w zimie dzieko zaliczało wszystkie zamarznięte kałuże ślizgajać się po nich. Tym razem jakiś starszy pan też zwrócił uwagę na to niesforne zachoowanie dziecka. Nie wytrzymałem i wyszedł ze mie straszny cham, bo od razu przeszedłem z tym panem na „ty” powiadając jakoś tak „a co ty stary pierniku masz tu do powiedzenia”.
    Córeczka zdziwiona zapytała mnie potem, dlaczego ten pan był piernnikiem.
    A jeszcze kiedy indziej, w górach gzdieś pod Rytro wspieliśmy się na górę i córeczce zachciało się siusiu. No to mówie: siusiaj ! A tu nagle z chałupy wyskoczyła stara góralka i z wrzaskiem, że sprofanowaliśmy czy zbeszczyśili święte miejsce, bo rzeczywiście jakieś 20 metrów od sikania znajdowała się kapliczka, która przeoczyliśmy. Miałem ochotę tę babę kopnąć, ale jako że jestem gentelmenem, co z pewnością zostało na blogu zauważone, i nie podnoszę ani reki ani nogi na kobiety, nawet takie stare wiedźmy, więc oddaliliśmy się z miejszca zbrodni bez komentarza..
    Stąd się potem biorą gwałceni przez księży ministranci, którym wpojono od maleńkości, że trzeba być grzecznym i sluchać co pan, pani albo ksiądz mówi.
    I tak ukształtowane czy zdeformowane od dzieciństwa społeczeństwo stanowi bazę dla kaka i pisu.

  317. @ zza kałuży 11:51

    …a szczególnie jedną zupełnie zdumiewającą; etch a sketch! W Polsce nigdy czegoś takiego nie widziałem, rysujesz rysikiem na tabliczce a jak ci się znudzi to wstrząsasz mocno, rysunek znika i tabliczka staje się czysta jak nowa kartka papieru i możesz od nowa zaczynać rysować coś nowego!
    Było kiedyś coś podobnego w Polsce. Tym się różniło od Twojego, że miało z boku suwaczek, który należało przesunąć w dół i tabliczka była czyściutka. Pewnie jakiś import, ale było. Może nawet amerykański, kto wie?

  318. @Lewy 12:45

    Drugi raz , w zimie dzieko zaliczało wszystkie zamarznięte kałuże ślizgajać się po nich.

    A jak wracaliście, to wszystkie były skrupulatnie posypane popiołem albo piaskiem z solą.

  319. Lewy
    5 lipca o godz. 6:32

    Mój komentarz – luźne gadanie o ociepleniu globalnym i powtórnej ewolucji od szczura do człowieka

    Tak Lewy, to ponowne wyewoluowanie homo z pozostałości gatunków po armagedonie globalnego ocieplenia, to trudna sprawa do rozpatrzenia. To nic pewnego, nie mamy laboratorium aby stworzyć jakiś model przyspieszonej ewolucji i zbadać szczegółowo, co się stanie, gdy wymrze na Ziemi część gatunków ja zasiedlających łącznie z człowiekiem.

    Najogólniej patrząc ewolucja, to maszyna, która jest zrośnięta z hydrosferą, atmosferą oraz górną powierzchnią skorupy ziemi dostarczającej pierwiastków niezbędnych do trwania życia.

    Najważniejsza, najbardziej krytyczna jest atmosfera, bo ta utrzymuje temperaturę wszystkiego co żyje w znośnych granicach. Stabilność temperatury atmosfery jest bardzo krucha. Temperatura atmosfery jest bardzo zależna od bilansu – ile ciepła, energii w postaci promieniowania Słońca dociera do Ziemi, ile ciepła, energii jest wypromieniowane z powrotem w kosmos.

    Na bilans ten mają wpływ takie czynniki jak zdolność odbijania promieniowania słonecznego przez powierzchnię Ziemi w rożnych jej miejscach, jak zawartość gazów zatrzymujących utratę ciepła przez promieniowanie z Ziemi w kosmos, jak układ prądów morskich, układ wirów w atmosferze, itd. Są to czynniki ze sobą powiązane i nie wiadomo w jakim stopniu katastroficzne, tzn. zdolne do zaburzenia równowagi cieplnej w kierunku nagłego ( w skali pokoleń) wzrostu temperatury na Ziemi, równowagi dynamicznej prądów morskich, prądów w atmosferze, w wytwarzaniu opadów, huraganów.
    O temperaturze atmosfery decydują także zjawiska samonapędzające się, jak topnienie powłoki lodowej odsłaniające skały, które odbijają mniej promieniowania w kosmos i dzięki temu więcej ciepła zostaje na Ziemi, jak uwalnianie wskutek zbytniego ogrzewania z syberyjskiego błota metanu do atmosfery, a ten uwolniony metan wzmaga dalsze ogrzewanie atmosfery, itd.

    Czy ze szczurów (ze ssaków niższych), które przetrwają armagedon ocieplenia, mogliby drugi raz na Ziemi wyewoluować ludzie?

    Środowisko ziemskie po ociepleniu antropogenicznym być może się ustatkuje, temperatura kiedyś zelżeje i powrócą te same właściwości na bardzo długi czas, bo Słońce jeszcze będzie bardzo długo ogrzewało Ziemię.
    A może nie zelżeje, nadal będzie gorąco i ewolucja będzie miała dodatkowy czynnik – wysoką temperaturę, który być może wytworzy inne gatunki, które potrafią przetrwać. Lecz jakie to trwanie będzie?

    Z ludźmi, to jest tak, ze zwierzętami też, że istnieje „prawidłowa” temperatura ciała, w której są w stanie funkcjonować. Jest to bardzo wąski przedział. Kilka stopni w górę, czy w dół i klapa, nie ma człowieka.

    Przykład gadów pokazuje absolutną zależność zwierząt od przedziału temperatury, w której zwierzę może funkcjonować. Gady są zmiennocieplne, tolerują nieco większe wahania temperatury, lecz zbytnie obniżenie temperatury ich ciała lub podwyższenie je zabija.

    Poza tym ocieplenie globalne to poważniejszy problem dla ewolucji niż mogłoby to się wydawać.
    Na ogół zmiana środowiska w jakimś miejscu Ziemi powoduje przystosowanie się do tych zmian żyjących w nim gatunków (pod warunkiem że nie jest to zmiana skrajna i zbyt szybka) lub wymarcie gatunku.

    Zmiana temperatury globalnej jest w stosunku do tempa ewolucji zmianą zbyt szybką. Ewolucja nie daje rady takim szybkim zmianom.
    Być może jakieś gatunki i to te z niższych są w stanie się przystosować do ocieplenia, lecz problem nie leży w pojedynczych gatunkach, lecz w ekosystemie ziemskim, w którym wszyscy są zależni od wszystkich. Zwierzęta morskie od planktonu i roślin morskich, plankton od prądów morskich, nasłonecznienia i temperatury wody, zwierzęta wyższe od tych żywiących się planktonem i roślinami. Rośliny lądowe od temperatury, od opadów, od cyklicznych zmian pogodowych, zwierzęta lądowe od roślin, itd.

    Globalna zmiana temperatury aby była mało bolesna musiałaby wywołać globalne przystosowanie się całej „biocenozy ziemskiej”. Czy to jest możliwe? Przystosowanie może zachodzić tylko drogą ewolucji. A tempo ewolucji dla większości gatunków jest zbyt powolne w porównaniu z tempem ocieplenia globalnego, które dziś jest obserwowane.

    Czas ocieplenia, to kilkaset lat, czas potrzebny dla ewolucji przystosowawczej, to dla rożnych gatunków zapewne od tysięcy do milionów lat.

    Wracając do homo, czyli do antropogenezy. Po jakiej drodze musiało by pójść powtórna ewolucja od szczura do homo? Aby zaszła antropogeneza, musi zajść presja selekcyjna na rozrost mózgu. Jakie czynniki taka presję wytwarzają? Ciężka sprawa.

    W Ameryce Południowej, gdy ta oddzieliła się od Afryki, były małpy. Małpy te ewoluowały miliony lat, ale żaden homo tam nie powstał
    W Azji płdn-wsch były bardzo długo małpy. I to samo. Żaden człowiek tam nie powstał. Jedynym miejscem, jak się dziś uważa, była Afryka. I to nie cała wzdłuż i wszerz. Tylko pewna jej część.
    Czy ewolucja miałaby się powtórzyć znów w Afryce?
    Pzdr, TJ

  320. PS
    Ups. Cosik mi się nie domkło.

  321. @tejot 13:12

    Jedynym miejscem, jak się dziś uważa, była Afryka. I to nie cała wzdłuż i wszerz. Tylko pewna jej część.
    Czy ewolucja miałaby się powtórzyć znów w Afryce?

    Pytanie, czy nadal są tam warunki porówywalne z tymi, które istniały wtedy.

    Był w Planete+ cykl filmów pod wspólnym tytułem ewolucja w toku. Jeden z odcinków traktował o oddzielonej populacji szympansów, która przeniosła się w środowisko naziemne. Znaczy zeszła z drzew. Ale czy specjalizacja u tego gatunku nie zaszła już zbyt daleko? Co z tego może wyniknąć? Planeta małp? Przecież cały czas mamy planetę małp.

  322. @Tanaka, Tobermory

    Better than a LOT of trouble

    Lufthansa lepsza od Brussels Airlines (nie starają się? w Wawie kukuruźnika ze śmigłami podstawili do Bxl) a BA od Lotu, wynika z moich doświadczeń

    Notabene, po wylądowaniu (mięciutkim) w NY rozległ się gremialny aplauz zachwyconych pasażerów, choć na pokładzie nie było słychać polskiego

    Kanapki pewnie nie skończyłeś 🙂

  323. paradox57
    5 lipca o godz. 13:20
    Czy ewolucja miałaby się powtórzyć znów w Afryce?
    Pytanie, czy nadal są tam warunki porówywalne z tymi, które istniały wtedy

    Mój komentarz
    Czy w Afryce po ociepleniu globalnym będą warunki dla ewolucji prowadzącej do homo sapiens.

    To jest pytanie, na które trudno odpowiedzieć. Nie ma jak. Nie znamy dokładnie powiązań miedzy środowiskiem, a ewoluującym gatunkiem, presji jaki tam działały, które z nich były decydującym przekształceniu małpy w człowieka.

    W przypadku antropomorfizacji sprawę dociekań komplikuje problem następujący – im bardziej małpa nabywała cech ludzkich, tym wydajniej posługiwała się narzędziami oraz komunikacją głosową, tym bardziej horda stawała się sama w sobie środowiskiem (ewoluującym), tym bardziej środowiskiem dla ewolucji stawało się to co wytworzyła ta małpa – samo stado i jego organizacja, sposób zdobywania pożywienia, sposób postrzegania czasu, sposób produkcji narzędzi, itd.

    Są to czynniki pozaśrodowiskowe w sensie biologicznym lecz ukształtowane, nabyte przez ewoluujący gatunek w sprzężeniu z pierwotnym środowiskiem. To byłby taki samonapędzający się mechanizm uczłowieczania. Jak do tego doszło, pod wpływem czego? Samoistnie, lecz pod wpływem jakiego czynnika, zapotrzebowania, presji, wymogu?
    Pzdr, TJ

  324. @Nefer
    5 lipca o godz. 14:07

    Dobre! 🙂

  325. @Nefer

    8 lat temu leciałem Lufthansą z ZRH do BXL 20-letnim nie-wiem-czym (jakiś mały boeing, chyba) z kotarą zamiast drzwi do kabiny pilotów 😯 Przed startem została zasłonięta. Za to siedzenia były skórzane i wygodne. Podobnie jak w saabie Swiss z BSL do LHR.
    Z BXL poleciałem dalej nowiutkim airbusem Brussels do KGL – dość wygodnie, z indywidualną rozrywką i niezłym jedzeniem. Nie było powodu do narzekań. Ale to może minęło? Ogólnie wszędzie już chyba oszczędzają i skąpią.

  326. @Nefer
    5 lipca o godz. 14:07

    😆 😆 😆 Znakomite!

  327. @Nefer 14:07

    Ciekawe. Byłby Andrzej wiernym czytelnikiem LA i stąd czerpał inspirację?

    @tejot

    Tylko czemu cały czas rozpatrujemy ciąg dalszy ewolucji z punktu widzenia człowieka? Czemu człowiek czy coś człowiekopodobnego miałoby być, po ewentualnej globalnej katastrofie „kolejnym „szczytowym” osiągnięciem? Czemu kolejny etap ewolucji (nawet jeśli przyjąć jego rozumność w naszym pojęciu) miałby mieć cechy antropogenezy? Nie znamy kierunku ewolucji, która będzie zachodziła, bo o celu to już w ogóle szkoda gadać.

  328. Nefer
    5 lipca o godz. 14:07

    Neferka czujna, a @Andrzej rysuje bystry. Albo odwrotnie, lub też podwójnie . hahahahh!

  329. Tobermory
    5 lipca o godz. 14:13

    W BA krzesła są ze skaju, dosyć sfatygowane, drzwi kabiny zamknięte (coś pamiętam kotarę jak przez mgłę ale już nie wiem czy to była Lufthansa) W Warszawie podstawili samolot który miał po dwa rzędy po bokach, mały i ciasny jak tramwaj, trzęsło i jeszcze w burzy dolatywaliśmy, dziwne że na międzynarodową trasę na ponad 1,5 godziny takie coś. Lufthansa ma do dziś najlepszą jakość (z tego co wypróbowałam), stewardessy nie są naburmuszone, wszystko jakoś gładko idzie. BA stopień niżej a LOT mógłby Lufthansie buty czyścić. Najśmieszniejszy lot jakiego nie zapomnę to swego czasu GDN WAW, wydzierżawiony przez LOT jakiejś rumuńskiej załodze, miałam wrażenie że za sterami siedzi Drakula, stewardesy z krwistą szminką, wieczorowym makijażem i (prawie) z pejczem i mało brakowało z trupią główką na czapkach, nie piśnij bo cię zdzieli. Nie zapomnę tego nigdy, jakbym się w jakimś filmie znalazła.
    Z samolotów to dla mnie najwygodniejszy Embraer bo dużo miejsca jak ktoś ma długie nogi.

    paradox57
    5 lipca o godz. 14:14

    A możliwe. Swego czasu miałam niejasne wrażenie że pan Mizerski nas tu podczytuje, czy prawda, nie wiem.

  330. Pisząc o ( domyślnym ) przeciwstawieniu rozmowy i bloga nie przeczytałem jeszcze oznajmienia Jesteśmy zwierzęciem mówiącym

    Z punktu widzenia poczatkującego studenta uniwersyteckiego kierunku matematyka ( nie miała ona chyba przez wieki wydziału na podobieństwo fizyki i chemii ) blog ma porządek kraty, a rozmowa sznura.

    Kiedyś komentując chyba Narew napisałem o rozwidleniach nurtu rzeki.

    Teraz mamy tak, że Bielan tworzy główny nurt, a strumyczki redaktora i zaproszonych gości są prawie niesłyszalne i niezauważalne.

    Bardzo często rozmowa się rozwidla i mówią cztery osoby jednocześnie.
    Radzi sobie z tym Daniel Passent zapraszając tylko ludzi znających się na początkach.

    Gdy ruszamy w kratownicowym mieście autem, to start i meta ze skrzyżowania mogą być wspólne, ale odwiedzane ulice różne. Pisowcy zawsze w przebytą trasę wpisują Tuska, niezależne czy chodzi o lemoniadę, o Wodę Vichy czy o wino

    Klasyczna rozmowa ma porządek liniowy. nie ma rozwidleń i nawrotów.

    A blog ma. Niegdyś dla sprawdzenia wstawiłem komentarz do blogu Janiny Paradowskiej pod wpisem kilka lat starszym niż najświeższy. Podobnie z EP.
    Kto chce i ma cierpliwość może się pokusić dziś o komentarz wpleciony w serię bardzo starą.

    Pisząc komentarz nie tylko nie myślimy o tym iż, ktoś inny też pisze i nie wiadomo czyj komentarz będzie aktualnie ostatnim. Ostatnim będzie najpóźniej opublikowany, Więc nie tylko sapanie i zawieszanie głosu i kręcenie glową słuchając cudzych bredni.

    I straszliwy opór wobec przynudzania guzdrzącego się staruszka że jesteśmy przede wszystkim adresami – osób lub botów trolujących chałturniczo.

    Chciało by się do człowieka a trafia się na ekran.
    Często na margines gaju mandarynkowego.

    Internet nie jest dzieckiem ewolucji i znający się na matematyce zabiją adres zwykły poseł

    Moim zdanie szybciej niż biadolą humaniści.

    Homo sapiens wielu rzeczy wstydzi. Czyli ma to związek z przekroczeniami norm.

    Samotność nie jest obowiązującą normą. Pomyślmy o tym, gdy przewijamy wnerwiającego nas gościa blogowego. Przeżyte jest liniowe, przyszłe kratownicowe, tak jak demokracja.

    Autorowi zacytowanego oznajmienia życzę wysokiego przypływu kart płatniczych umożliwiających strumień na ekranie.

  331. paradox57
    5 lipca o godz. 14:14

    @tejot

    Tylko czemu cały czas rozpatrujemy ciąg dalszy ewolucji z punktu widzenia człowieka? Czemu człowiek czy coś człowiekopodobnego miałoby być, po ewentualnej globalnej katastrofie „kolejnym „szczytowym” osiągnięciem?

    Obawiam się, że – w pewnym sensie – ewolucję należy rozpatrywać z perspektywy człowieka.
    Wyjaśniam co mam na myśli. Otóż, bardzo jest możliwe, że – w warunkach swobodnego działania ewolucji, po jakimś czasie od pojawienia się człowieka, blisko spokrewniony, albo całkiem odległy gatunek, da poczatek nowej odnodze ewolucji, która doprowadzi do powstania gatunku zbliżonego w najwyższych umiejętnościach do człowieka oraz go prześcignie.

    Taka perspektywa jednak dotyczy swobodnie działającej ewolucji, co na wstępie zastrzegłem. istnienie człowieka, w jego obecnym, zwłaszcza zaś oczekiwanym zaawansowaniu technicznym, wyklucza swobodne działanie ewolucji jako takiej, choć – jeszcze, może dosyć długo – nie wyklucza jej w miarę swobodnego działania w niszach, do których człowiek, ani wprost, ani pośrednio, nie ma znaczącego dostępu.

    Można więc sobie wyobrazić, że np. z dzisiejszego karaczana (w pewnym tylko stopniu poddanego niszczycielskiej działalności człowieka a zarazem wysoce odpornego na zabójcze śmieci i toksyny jakie człowiek już prawie wszędzie umieścił), wyewoluuje jakiś Alien, zupełnie jednak ziemski.

    Można jednak przyjąć, że w pewnym momencie tego procesu ewolucyjnego, jeszcze zbyt wrażliwego na skuteczną neutralizację, zorienstuje się w niej czlowiek i ten proces przerwie.

    Podobny problem, już zupełnie niedługo, będzie mieć człowiek z AI. Sztuczna jeszcze dziś inteligencja, wymknie się spod kontroli twórcy i żadne 3 reguły nie pomogą. Stanie się bytem autonomicznym, w dodatku na nasze – powiedzmy milczące, ale i może aktywne – życzenie, i onaa przejmie rządy nad człowiekiem, stając się w trakcie inteligencją już naturalnie ewoluującą.

  332. paradox57
    5 lipca o godz. 14:14

    … tak czytam tę wymianę opinii i zaproponuję wygibas pt. Solaris Lema albo w reż. Soderbrergh’a wg Lema. Dlaczego zakładamy, że jesteśmy jedynym w uniwersie możliwym wariantem istnienia materii ożywionej zdolnej do kreowania tego, co nazywamy cywilizacją? Lem przewrotnie namawia do zdystansowania się od myślenia życzeniowego z nagłówkiem homo.
    Rozwój / ewolucja homo sapiens też nie musiała się potoczyć do stanu, w którym se właśnie klikamy w celu pogawędki. Zasadniczym paliwem ewolucji jest prokreacja, przedłużenie gatunku. Jak kiedyś wcześniej napisałem, jesteśmy skutkiem przerostu ponad potrzeby zawartości tego, co pod beretem. Wg niektórych naukowców (nie pamiętam jaka to teoria) zbędna niestety ilość szarej masy jest skutkiem nadmiaru tlenu od uganiania się po sawannach za wysokobiałkowym żarciem oraz potraw z tegoż białka. Dzisiaj nie strugamy już dzid i nie łupiemy / rzeźbimy grotów, ale w zasadzie np takie klepanie w klawisze „za chlebem” to luźny sequel pogoni za żarciem. Apetyt podczas konsumpcji wzrósł bardziej w drodze abstrakcyjnych wyobrażeń wywołanych iskrzeniem neuronów niż z pustego brzucha. Macie wątpliwości co do prokreacji? Ewolucja to historia przypadków i wypadków, od prawie 400 mln lat teleturniej mozolnych i luźnych skojarzeń. Od dość niedawna w tej grze uczestniczymy i na pewno nie zakończy się ona z powodu braku pionków homo sapiens.

  333. Tanaka
    5 lipca o godz. 14:48

    Do powyższego należy jeszcze dodać, dla niektórych a nawet dla wielu rzecz zasadniczą: boga.
    Co to będzie za byt, ta autonomiczna i ewoluująca nie-ludzka inteligencja, lub nadinteliggentny karaczan? Sama sobie wymyśli religie, różne i sprzeczne, więc jedne osobniki AI będą mordować inne?
    Czy też miałyby mieć do tych istot zastosowanie dotąd znane bozie. Bozia-Jehowa, co to człowieka uczynił Koroną Stworzenia i siódmego dnia już nic nie miał do roboty tylko siedział i się relaksował po ciężkiej robocie?

    Niejaki Terlikowski już oznajmił, że, w zasadzie, to on nie ma nic specjalnegoo przeciw kosmitom, bo oni też dowodzą bozi katolickiego, przy czym mają się ochrzcić. Czyli też, niewątpliwie, chodzić do komunii, odbywać przed nią spowiedź douszną, dawać w kościele na tacę i mieć lenny konkordat z Watykanem.
    Nie jest jeszcze jasne, czy kosmita może zostać proboszczem, albo odpowiednim Lolkiem, co wsuwa kosmiczne kremówki i zjeźdża na nartach z Olympus Mons, ale jak się zna Terlikowskiego, co jest nadpapieżem, to się wie, że już cos on wykombinuje, żeby mu się kosmita zgodził z katolikiem.

  334. paradox57
    5 lipca o godz. 14:14
    Tylko czemu cały czas rozpatrujemy ciąg dalszy ewolucji z punktu widzenia człowieka? Czemu człowiek czy coś człowiekopodobnego miałoby być, po ewentualnej globalnej katastrofie „kolejnym „szczytowym” osiągnięciem?
    No wlasnie, dobre pytanie. Ale nie chodzi o człowiekowatych,tylko o to, czy w procesie ewolucyjnym koniecznym etapem jest powstane świadomości ? Nie mówię o inteligencji, bo inteligentne są wilki, lisy czy delfiny. Jest to wielka zagadka, dlaczego pojawili się obdarzeni swiadomością ludzie i dlaczego oni sobie zadają pytanie „dlaczego”? Jak się patrzy na cały proces od bing bangu, to takie” dlaczego” ciagle się pojawia. Dlaczego powstał świat składający się wyłącznie z wodoru? Dlaczego ten wodór zacząl się zagęszczać w gwiazdy i w ich wnętrzu tworzyły się coraz bardziej złożone pierwiastki ? Dlaczego te pierwistaki łaczą się i tworzą zwiąki chemiczne ? Dlaczego te związki się wiązały z innymi związkami i powstały jakieś białka ? Dlaczego te białka zaczęły się replikować i w ten sposób powstało życie ? Dlaczego powstała tak skomplikowana struktura jak mózg, która stanowi podstawę świadomości ? I dłaczego ta struktura pyta „dlaczego”?
    Więc jeśli w tym ciągu kolejnych skoków jakościowych wyłoniła się na Ziemi świadomość, to być może jest to tylko próba, szkic i że tak czy inaczej, nawet jeśli się samounicestwini, to albo na Ziemi albo gdzieś w Kosmosie pojawi się, może już pojawiła się wielokrotnie istota świadoma ?
    Ale czy to ma nas cieszyć ? Jest pewne, że nigdy nie wyrwiemy się z Ziemi, gdyż nasze białkowe organizmy organizowane przez kruche DNA zostaną zdemolowane przez promieniowanie kosmiczne. Harari pisze o tym, że ową pałeczkę w ewolucyjnej sztafecie przejmą inteligentne, świadome roboty. I one jako, że nie zbudowane na wrażliwym DNA mogą sobie wędrrować w Kosmosie. Tyle tylko, czy my jako ogniwo pośrednie zdążymy wyprodukować takie roboty zanim się zniszczymy ?
    A poza tym, czy mam się radować i podniecać tym, że za tysiąc lat jakieś roboty będą latać aż do Andromedy ?
    Ech, tym wierzącym to dobrze. Mają Jezuska i Maryje którzy im wszystkie wątpliwości, wszystkie „dlaczego” wyjaśniają. Oni wiedzą, że będą po śmierci mieć skrzydła i grywać Panu na lutniach.

  335. Tanaka
    5 lipca o godz. 14:48

    No i jest problem prawie teologiczny: czy AI może istniec bez AL (od life)? Znasz jakieś np żyjące kryształy? Chodzi mi o to, że w zasadzie co my definiujemy jako AI? Samopiszące się skrypty? Tu jest duża sprzeczność: skoro ta inteligencja ma być sztuczna, to dlaczego oczekujemy od niej zachowań „niesztucznych”? Moim zdaniem AI jest pojęciem od razu definiującym całkowitą jej zależność. Chcecie wierzyć, że człowiek jest w stanie napisać „żyjące własnym życiem” oprogramowanie. Mitologia. Jakie by ono nie było, pozostanie tylko martwym narzędziem. Kwestią zasadnicza jest jedna: „komu za tym stoi i dlaczego”?

  336. Mały przyczynek do dyskusji o ewolucji: shrimp mantis (ustonogi) widzą szesnaście różnych długości fal świetlnych, podczas gdy homo sapiens – tylko trzy (lub cztery, bo pojawiła się teoria, że niektóre kobiety są tetrachromatyczne). W kategoriach doskonałości wzroku – przepaść.

    Natomiast w kategoriach ewolucji… no właśnie. „Postępy” ewolucji mierzymy własną miarą, czyli osiągnięciami homo sapiens. Z kolei owe osiągnięcia są wynikiem szeregu sprzężeń zwrotnych – nie tylko specyficznego rozwoju umysłowego, nie tylko rozwoju środków komunikacji międzyosobowej i międzypokolweniowej, akumulacji wiedzy itp., ale najzwyczajniej w świecie – chwytnych palców. Kultura materialna jest również wynikiem prozaicznego rozwoju fizycznego ludzkiej ręki, a ta kultura z kolei napędza rozwój.

    Przy okazji polecam „Humananimal” Adama Rutherforda. Sympatyczne, chociaż nie tak porywające jak np. „Sapiens”.

  337. Poprawka: Humanimal

  338. scrambler
    5 lipca o godz. 14:51
    Czytałem ostatnioo, że genetycy ustalili, że te 7 miliardów ludzi pochodzi od nielicznej, kilkuosobowej grupy Adamów i Ew. Genetycy to ustalają jakoś i ja im wierzę.
    A było to tak. Założmy pół miliona lat temu, a może później, Afryka była w całości, nawet dzisiejsza Sahara pokryta albo sawanną albo dzunglą i ludzie rozprzestrzenili się po całym kontynencie. Lecz miała nadejść klimatyczna katastrofa (trochę jak ta która nam dziś zagraża) Afryka stała się rozżarzonym piekłem i te tysiące rozproszonych ludzi wymarło. Została tylko garstka na samym południu kontynentu. Ci nasi przodkowie żyli tam jak u pana boga za piecem przez ileś tam tysięcy lat. Mieszkali w jaskiniach i żywili się wszelkiego rodzaju frutti di mare, co badzo sprzyjało rozwojowi mózgu. Kiedy sytuacja klimatyczna poprawiła się powoli ruszyli na północ i niektorzy dotarli nawet do Ameryki czy też jak E-Jotka do Australi.
    Ps
    Morał z tej historii; jedzcie ryby, krewetki,kraby i inne langusty

  339. @scrambler 5 lipca o godz. 15:11

    Jeden z problemów sztucznej inteligencji polega na tym, że ona uczy się nowych zachowań na podstawie analizy korpusu danych. Z kolei korpus danych jest tworzony przez określone grupy ludzi. Internetowa sztuczna inteligencja uczy się bardzo szybko np. megalomanii, oszukiwania, wykręcania kota ogonem i podobnych zachowań, które wychwytuje – z internetu. I kółko się zamyka. Spójrz w lustro, homo sapiens.

  340. P.S. I nie wątpię, że palce Basi są dużo bardziej sprawne od palców Namargineski! Tak mi się jakoś skojarzyło. Basiu, wróć!

  341. scrambler
    5 lipca o godz. 15:11
    Przeczytaj Sapiensa Hahariego. On jest głęboko przekonany, że taka autonomiczna AI jest możliwa. Oczywiście nie musisz się z nim zgadzać, ale książka bardzo ciekawa, nawet fascynujaca.

  342. @Herstoryk
    5 lipca o godz. 7:58

    Mebelki cacuś 😎
    Jak wykańczasz powierzchnie?
    Ostatnio zeszlifowałem blat starego biurka i powlekłem resztką lakieru nitro seidenglanz Niestety, nie ma już takiego w sprzedaży. Mebel pod TV (szlifowana sosna) powlekłem woskiem pszczelim (pasta od znajomego restauratora), ładnie pachnie 😉

  343. @Lewy 15:27

    Ale ustalmy, o którym piszesz. O człowieku anatomicznie współczesnym? Czy o wcześniejszych? Bo zdaje się, tych fal migracyjnych było kilka i różnie się ich losy potoczyły. Formy afrykańskie, azjatyckie, hobbici z Flores.

  344. @Lewy 5 lipca o godz. 15:40
    Harrariego, nie Hahariego (ha ha)

  345. Każdy rolnik postępowy sam zapładnia swoje krowy. A Hahari żyją…
    O rany, co mi się kojarzy? Chyba mózg mi się zlasował od spiekoty.

  346. Na marginesie
    5 lipca o godz. 15:32

    … bo to całe AI to proteza mniej lub bardziej świadomie „wyklepana” pierdylionami „darmowych” kliknięć. Czy zaś ono AI wie / rozumie co zacz owa megalomania, oszustwa, kot odwrócony ogonem (plus czasem na lewą stronę) lebo … o AI? Inteligencja mniej czy bardziej sztuczna (niektórym można by przeszczepić?) ZAKŁADA stan świadomości. Długa droga daleka przed nami….
    Lem w swoich zabawnych opowieściach o pilocie Pirxie żartobliwie prorokował czasy genetyki przeszczepów. Moim zdaniem dużo bliżej systematyki AI będzie protetyka biocybernetyczna. Już zresztą chodzi jako tako na czworakach, przynajmniej ta oficjalna, „nielabolatoryjna”.
    Bo co my kurna wiemy o aktualnym pogłowiu cyborgów?

  347. @namarginesko
    Slusznie. Jest upał 42C

  348. @pombocek
    Wbocku, nie boc się co jakiś czas i nie odchodź z blogu. Tyle, ile Ty zyskiwałeś uznania i sympatii, to mało komu, albo wręcz nikomu się nie przytrafiało (no, może @anumlikowi i @Tanace – jak najbardziej zasłużenie). Nie masz najmniejszych powodów, by czuć się jakby na aucie (nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi poza @jakub01).
    To fajnie, że znakomicie rozumiesz się z Jakubkiem i adorujesz ją m.in. swoimi świetnymi fotami, ale czemu zachowujesz się trochę tak, jakby ileś tam lat fajnych blogowych kontaktów (nie chcę nadużywać słowa przyjaźń) przestało mieć znaczenie. Wspólnie przeżywaliśmy różne radości i smutki. Udawało się wymijać rafy i nie utknąć na mieliznach.
    Miej to na względzie, proszę.

  349. @scrambler
    5 lipca o godz. 15:52

    Pamiętasz „Przekładaniec” według scenariusza Lema?
    Bogumił Kobiela w roli kierowcy rajdowego ratowanego po kolizjach kolejnymi przeszczepami, przy czym „części zapasowe” pochodzą od ofiar tych kraks…

  350. Tanaka
    5 lipca o godz. 14:48
    paradox57
    5 lipca o godz. 14:14
    @tejot
    Tylko czemu cały czas rozpatrujemy ciąg dalszy ewolucji z punktu widzenia człowieka? Czemu człowiek czy coś człowiekopodobnego miałoby być, po ewentualnej globalnej katastrofie „kolejnym „szczytowym” osiągnięciem?
    Obawiam się, że – w pewnym sensie – ewolucję należy rozpatrywać z perspektywy człowieka.
    Wyjaśniam co mam na myśli. Otóż, bardzo jest możliwe, że – w warunkach swobodnego działania ewolucji, po jakimś czasie od pojawienia się człowieka, blisko spokrewniony, albo całkiem odległy gatunek, da poczatek nowej odnodze ewolucji, która doprowadzi do powstania gatunku zbliżonego w najwyższych umiejętnościach do człowieka oraz go prześcignie.
    Taka perspektywa jednak dotyczy swobodnie działającej ewolucji, co na wstępie zastrzegłem. 

    Mój komentarz
    Małpy i człowiek, to kręgowce, czyli istoty zbudowane na szkielecie wewnętrznym, o podobnym planie budowy (głowa, korpus, kończyny). Karaczan, to owad, czyli organizm posiadający szkielet zewnętrzny zarówno na korpusie jak i na kończynach. Kręgowce i owady są to odrębne mocno gałęzie ewolucji, o zupełnie różnej mechanice poruszania się, systemie rozmnażania się i związanym z budową ciała systemie nerwowym, który nie ma gdzie rozwinąć się w mózg, nie ma po co.

    Z @lewym dyskutuję o ponownej ewolucji od szczura do człowieka dlatego, że temat ocieplenia globalnego i jego skutków doprowadził do takiej dyskusji. Wymarcie człowieka, zachowanie jakichś gatunków i ponowna ich ewolucja – w jakim kierunku.

    Ponieważ jedyny kierunek jaki znamy, to kierunek ku homo sapiens na Ziemi, więc dyskusja krąży wokół homo sapiens na Ziemi. Czy człowiek wyginie czy nie wyginie, a jak wyginie, to może się odtworzy z ocalałego gatunku w jakiejś linii ewolucji. Czy ewolucja pójdzie tą samą drogą, co 65 lat milionów temu – po wymarciu dinozaurów oraz czy warunki ewolucji po globalnej katastrofie ekologicznej będą takie same czy inne.

    Nie chodzi o powstanie takiego samego dokładnie człowieka, a o wytworzenie na biologicznej bazie inteligencji, nazwę ją wyjątkową osobną, wyższą w stosunku do gatunku wyjściowego i pokrewnych, umiejscowionej w jakimś nowym gatunku, rozsianej wśród jego osobników, organizującej funkcjonowanie jego populacji, podnoszącej to funkcjonowanie na znacznie wyższy poziom i nadającej nowe cechy środowisku.

    Z punktu widzenia mechaniki nie może być to człowiek na kółkach, nie może mieć 3 rąk lub 3 nóg, powinien mieć odpowiednią smukłość, ciężar (bezwładność) nie za duży, układ kostny z mięśniami zapewniający sprawne poruszanie się w terenie oraz zrywność w czasie do ucieczki, organizm zdolny do długotrwałego wysiłku, głowę i korpus maksymalnie ruchome „wokół” oraz narządy zmysłów umieszczone w miejscach optymalnych z punktu widzenia ryzyka uszkodzenia w walce lub przez przypadkowa wywrotkę, itd.

    Mnóstwo wymagań, które są narzucone i które muszą być poskładane przez ewolucję w jedną sprawnie funkcjonującą całość by inteligencja miała czym sterować.
    Pzdr, TJ

  351. @Pombocku
    Nie należy polemizować z idiotami. Sprowadzą cię do swego poziomu i
    pokonają doświadczeniem.
    / Autor: Kuba Wojewódzki /

  352. Tobermory
    Pamiętam a raczej kojarzę sobie „Przekładaniec”, komedię science fiction, rzadkość w naszym kinie. A że nakręcił ją Andrzej Wajda, to chyba mało kto wie.

  353. jakub01
    To znaczy z kim konkretnie nie należy polemizować? Zaciekawiłaś mnie, bo co do bon motu, nie jestem pewna, czy jego autorem jest akurat Kuba Wojewódzki. Raczej po kims ten znany banał powtórzył.

  354. mag
    5 lipca o godz. 17:06

    Coś mi się kojarzy że Mark Twain.

    Do którego sortu mam się zaliczyć?

  355. Jak to jest, że dwoje nie-idiotów nie potrafi nawiązać ze sobą kontaktu inaczej niż przez nielubiane i nieszanowane blogi Polityki? Nie do pojęcia przez zwykłego idiotę, który do prywatnej wymiany obrazków, filmów, tekstów oraz uczuć wszelkiego rodzaju korzysta z poczty mailowej, komunikatorów, telefonu…

  356. Harari pisze o tym, że ową pałeczkę w ewolucyjnej sztafecie przejmą inteligentne, świadome roboty. I one jako, że nie zbudowane na wrażliwym DNA mogą sobie wędrrować w Kosmosie. Tyle tylko, czy my jako ogniwo pośrednie zdążymy wyprodukować takie roboty zanim się zniszczymy ?
    A poza tym, czy mam się radować i podniecać tym, że za tysiąc lat jakieś roboty będą latać aż do Andromedy ?

    Mój komentarz
    Harari pisze bo pisze, nie zadając sobie takich głupich pytań jak to – jak te roboty i sztuczne inteligencje będą się rozmnażać, reprodukować? Wedle jakiego mechanizmu, jakiego prawa, wedle jakiej selekcji?

    Sprawa uzależnienia się człowieka od swoich wytworów. Ten problem już istnieje. Na przykład uzależnienie od elektryczności, od systemu komunikacji, od systemów informatycznych, od powszechnego transportu, od czystości środowiska czyli od śmieci, z którymi trzeba sobie poradzić, od jakiejś formy zorganizowania skupisk ludzkich (państwo), itd.
    Pzdr, TJ

  357. Na marginesie
    5 lipca o godz. 15:49

    Było koło mnie nie siadać, głupawka jest zaraźliwa (vide moje wczorajsze popisy)

  358. Never argue with an idiot. They will drag you down to their level and beat you with experience.
    (Mark Twain)

  359. Great idiots think alike

  360. @tejot 16:55

    Jakoś nie bierze się pod uwagę „ewolucji” kierowanej w sposób świadomy przez manipulacje genetyczne. Próby ingerencji genetycznych już trwają w przypadku terapii pewnych chorób genetycznych, przy stosunkowo znikomym jeszcze zakresie wiedzy. Na tym polu postęp dokonuje się coraz szybszy, zważywszy ile osiągnięto w tej dziedzinie od przecież niedawnego zsekwencjonowania pełnego genomu człowieka. Na razie hamulcem są normy etyczne i moralne. Tylko czy będą one w stanie powstrzymać każdego? Patrząc na to co się dzieje.

    Albo cyborgizacja ludzi przez wszczepianie różnego rodzaju implantów. Znowu na razie jedynie w zastosowaniach medycznych. Tylko czy mamy pewność, że jedynie?

  361. @Nefer 17:14
    Zawsze z przyjemnością się do Ciebie przysiądę. Dzisiaj z cytrynówką, bo zdaje się ostatnio take preferowałaś.

  362. @Nefer
    Jasne, że do drugiego sortu przynależysz. Przynajmniej według mnie.

  363. paradox57
    5 lipca o godz. 17:26

    Mówisz Pan. Ale wieczorową porą bo teraz zajentyk (i dzięki za dobre słowo)

  364. tejot
    5 lipca o godz. 17:13

    No wiesz, to takie trochę nasze współczesne von Daenikeny. Będąc nieco „zaprzyjaźnionym” z medycyną chciałbym zwrócić uwagę na pewien mały szczegół: póki co organizm ludzki słabo toleruje wszelkiej maści przeszczepy poza ew. wyhodowanymi na „własnej glebie”. Wszelkiej maści implanty albo np takie zastawki serca (nieorganiczne głównie) wymagają stałego przyjmowania różnej maści „oszukiwaczy” organizmu gospodarza, że to nic takiego i nie wysyłaj tam armii wyzwoleńczej. Kto ma te precjoza, ten wie w czym rzecz. Moim zdaniem łatwiej uszyć Frankensteina niż go przy życiu utrzymać. A bioroboty świadome na DNA? A jeżeli dojdą do racjonalnego wniosku, że TAM nie ma nic ciekawego do szukania i zobaczenia, poza tym jest to kosztowne, męczące i bezsensownie długotrwałe? Prędzej wpadną na pomysł, jak nielegalnie i bezcłowo pędzić bimber na orbicie Wenus.

  365. Lewy
    5 lipca o godz. 15:27

    scrambler
    5 lipca o godz. 14:51
    Czytałem ostatnioo, że genetycy ustalili, że te 7 miliardów ludzi pochodzi od nielicznej, kilkuosobowej grupy Adamów i Ew. Genetycy to ustalają jakoś i ja im wierzę.

    Chyba, ustalenia są nieco inne.
    Rzecz w tym, że musiałaby paść ścisła i mierzalna definicja punktu: jednego osobnika, którego już można nazwać człowiekiem. W sumie więc, należałoby się odwołać do Biblii, jednak odwołanie do tej książeczki nie tylko nic nie wyjaśnia, ale wprowadza w fantazmat i pomieszanie zmysłów.
    Jak wiadomo, Adam miał pępek. Po mamusi. Mamusia nie była człowiekiem, wedle fantazmatu. Kim była mamusia mamusi? Dalej nie ciągnę figli z Biblii, wrócę do nauki.
    Nauka raczej skupia się na strumieniu, nie na punkcie. Czyli na grupie osobników, o tak mocno zbliżonym genotypie i zarazem wyróżnialnym od genotypów innych osobników, że można ich opisać jako nie tyle może ludzi czy przedludzi, bo tu znowu trzeba by ustalić punkt pt człowiek, ale strumień istot, który w kolejnych granicach czasowych wykształca istoty, które już można nazwać ludźmi.
    Ten strumień naszych najbliższych, wedle moich wiadomości sprzed jakichś 3-4 lat, ostatnio nie weryfikowałem, liczył około 2 tysięcy, może ciut mniej, może trochę więcej, osobników.

  366. mag
    5 lipca o godz. 17:24

    @@Nefer, Na marginesie
    Voila!

    jakoś nadzwyczajnie bardziej wolę tąże piosenkę w wykonaniu dziewcząt i chłopców z filmu „Rzeczpospolita babska”.
    Bayer Full mnie nie bajeruje, albo bajeruje na krzywo.

  367. Na marginesie
    5 lipca o godz. 15:49

    Każdy rolnik postępowy sam zapładnia swoje krowy. A Hahari żyją…
    O rany, co mi się kojarzy? Chyba mózg mi się zlasował od spiekoty.

    Hahaahahahh! Aleś mi przypomniała to podwórkowe powiedzonko o rolniku postępowym! Właściwie codziennie sie je słyszało, nieraz wielokrotnie.
    Nie wiem tylko, co na to wsiowi, bo ja miastowy 🙂
    Czy się stosowali?

  368. scrambler
    5 lipca o godz. 17:54

    Hodowle tkankowe plus medycyna szyta na miarę, na genach leczonego osobnika – to już tu jest. Rozwiążą problem odrzucania przeszczepów. Etyka będzie musiała za tym nadążyć.

  369. wbocek
    5 lipca o godz. 11:25

    Pombocku: dałeś, jak często, acz tego rodzaju wpis jest nieczęsty, słowo ciekawe, mądre, celne i – mnie – poruszające.
    Niewątpliwie i nie mnie tylko poruszające, a sporą grupkę blogowiczów także, czemu i Mag dała równie mądry i poruszający wyraz we wpisie
    5 lipca o godz. 16:16
    Trafność słow Mag jest też w tym, że od kiedy jesteś blogowiczem LA, masz nie tylko wzięcie, ale i uznanie za swoją ciekawość, specjalność, wrażliwość i żywość myśli dociekającej rzeczy, niemal zresztą bez wspomagania lekturą, a celną, zwłaszcza w odniesieniu do spraw wiary, religii i psyche człowieka.
    Twoja jeziorno-morska ććinność zyskała Ci status tutejszego Jezuska Jeziora, który ma szczerych i radosnych wyznawców – a pamiętam świetnie Twój filmik, w którym chodzisz po wodzie i adekwatnie się wypinasz odpowiednimi literami ku dosłowności pojmowania tego i tamtego – i sam jestem zaciekawionym wyznawcą a to Jeziora, a to zmian lokalnego świata jaki na fotach pokazujesz, a to wpływu morza na ććinność, wyspy-półwyspy im. JP II, czy sensy-bezsensy człowieka w przyrodzie.

    Nie całkiem jest dla mnie jasne, co jest podłożem Twojego wpisu, może chodzi o @jakuba01. Jeśli w tym rzecz, to tym lepiej wybrzmiewa mądry wpis Mag, który przywołałem. Grono blogowiczek, tych skowronków, rusałek i pszczółek miodnych, też pozostaje w relacji i gracji wobec Twoich ćcinności i właściwości. Co, może, mniej uważasz niż uważałeś, bardzo obecnie skupiony. To także sprawa, która się dobrze mieści w tym co napisałeś, a skoro napisałeś, to jest dobry powód by to zauważyć.

    Panie sobie poradzą. Jedna drugiej może zerwie peruczkę i potarga szlafroczek, troszkę pierza poleci, po czym panie wstaną, otrzepią się i umalują, wyjdą do ludzi i ludzie będą zachwyceni.
    Sprawa, bynajmniej, nie jest jednostronna, @Ewa-Joanna powyżej co nieco o tym przypomniała. Co nieco.
    Jak byś miał zniknąć, nie będzie ani poprawionej bonżurki, tupecika a nawet papucia i zachwycenie się nie odbędzie.
    Blog by na tym stracił.
    Ja bym stracił cenionego blogowego kolegę.

  370. @wbocek jest gruby

  371. @wbocek jest kulawy

  372. @wbocek jest chwalipieta
    samochwała w kącie stała

  373. @wbocek się przezywa
    tak się sam nazywa

  374. @wbocek się kłóci
    proszę pani

  375. i za warkocze ciąga dziewczynki

  376. i w ubikacji pali papierosy
    z @Tanaką tam chodzą

  377. ja myślę, że jego tu nikt nie lubi

  378. bo się przezywa,
    ja już chyba to pani mówiłem?

  379. a na pchaczu to oni pili,
    proszę pani

  380. paradox57
    5 lipca o godz. 17:24
    @tejot 16:55

    Jakoś nie bierze się pod uwagę „ewolucji” kierowanej w sposób świadomy przez manipulacje genetyczne. Próby ingerencji genetycznych już trwają w przypadku terapii pewnych chorób genetycznych, przy stosunkowo znikomym jeszcze zakresie wiedzy.

    Mój komentarz
    Bezpośrednia ingerencja w genom zwierząt i człowieka.
    Zaczątki już są. Czytam najnowsze wiadomości, że w biologii i medycynie zaczęła funkcjonować metoda tzw. edycja genów, czyli rozpoznanie miejsca, które w genomie coś koduje i wstawienie do tego miejsca u wybranego osobnika odcinka DNA z odpowiednią sekwencją zasad ACTG, co by ona wywołała skutek terapeutyczny naprawczy lub wprost przyniosła ulepszenie gatunku.

    Takie interwencje są dokonywane od dwudziestu kilku lat na roślinach (tytoń GMO, soja GMO), aby nadać im odporność na coś tam. GMO są to genetycznie modyfikowany organizmy.
    GMO są oprotestowane z jednego powodu formułowanego tak – nie znamy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak modyfikacja genowa może wpłynąć po czasie na organizm zmodyfikowany i inne organizmy współżyjące i jaki skutek dla ludzi może przynieść żywienie się taką rośliną.

    W Chinach przeprowadzono kilka eksperymentów modyfikowania genowego na gatunku homo sapiens. Doczytałem się, że pewien naukowiec chwalił się, że wstawił odpowiedni gen do zarodka ludzkiego i uzyskał zdrowego człowieka, który nabył nową cechę. Wątpliwości chodzą po głowie masowo, gdy coś takiego się czyta. To nie s-f, to samo życie.

    Człowiek na drodze poznania dotarł do największej tajemnicy. Dowiedział się jak działają, w oparciu o co powstają organizmy w przyrodzie, co jest istotą rozwoju, jaka siła kieruje rozwojem (a raczej mechanizm), co konkretnie jest ta siłą – genom plus mechanizmy replikacji, transkrypcji, translacji, i inne, jak się ma do tego organizm ludzki i jak by można wpłynąć na genom – to co jest podstawą, niejako substratem ewolucji, protokołem, kodem zawierającym prawie wszystkie informacje potrzebne do ukształtowania takiego organizmu jak człowiek.
    Po poznaniu tej tajemnicy człowiek wstąpić może w rolę boga, przejąć nadrzędność nad kształtem człowieczeństwa. Ta odkryta tajemnica, to jest coś, co od najdawniejszych czasów było niepojęte, niewyjaśnialne, zastrzeżone dla boskich prerogatyw.

    Człowiek dotychczas hodował rośliny i zwierzęta, czyli wykorzystywał selekcje sztuczną do uzyskania pożądanych cech w hodowanym gatunku.

    Teraz leży przed nim narzędzie (wystarczy je tylko podnieść i przyłożyć gdzie trzeba) znacznie potężniejsze niż hodowla, narzędzie doskonałe w sensie natychmiastowości efektów oraz ostateczne (lepszego już nie będzie) – programowanie samego siebie poprzez bezpośrednią interwencję w swój genom.
    Pzdr, TJ

  381. i spirytus do Reichu przemycali
    w zbiorniku na paliwo mieli wspawany
    taki ukryty zbiornik
    i tam ten spirytus
    myśleli, że nikt się nie dowie
    i się nie dzielili
    chytre takie

  382. Tanaka
    5 lipca o godz. 18:06

    Lewy
    5 lipca o godz. 15:27

    scrambler
    5 lipca o godz. 14:51

    Może nieco światła rzuci:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mitochondrialna_Ewa
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mitochondrial_Eve /obszerniej
    O czym wspomniał @Lewy:
    https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/superwulkan-toba-omal-nie-doprowadzil-wyginiecia-ludzkosci

    Coś jest jednak na rzeczy z Adamem i Ewą… tylko, że na odwrót. Adamem jest Ewa. 😉

  383. Wrócę do kwestii byłego już wstępniaka blogowego gościa @basia.n

    Nie chcę mi się szukać w komentarzach fragmentów tekstu
    ( blog żyjący wciąż się pisze, czyli jest pisany ) związanych z kryzysem obecności komentatorki @basia.n

    Natomiast zwracam uwagę, że w swym wstępniaku nie zajmowała się sobą i swoją wizją kultury i/lub polityki, lecz propozycjami letniej zabawy. A więc pisała w duchu wspólnoty.

    Ludzi którzy nie uciekają od etiudy fortepianowej na lewą rękę nie jest dużo. Dużo to jest Hindusów i Chińczyków.

    Niedawno Waldemar Malicki w związku ze strajkiem nauczycieli wspominał swego nauczyciela i wskazał, fragment pianistyczny na lewą rękę: Tego nauczyłem się sam.

    Nie jesteśmy w stanie odnaleźć i objąć wszystkiego co nas interesuje i do czego byśmy chętnie wracali. I @basia.n zaproponowała kilka pozycji bywalcom tego bloga będącym obieżyświatami. ( obieżtświatka ? tanimi liniami ? )

    Wydarzeń muzycznych w Europie tego lata będzie mnóstwo.
    Zarówno poważnych, lekkich i byle jakich.

    Jednak trzeba zwrócić uwagę, że wynika to z naszej stadności.
    I ci którym nie wystarczają piosenki które znają i inna dobrze znana przyroda ożywiona i nieożywiona chętnie sięgają masowo po coś innego.

    I trzeba przynajmniej trochę uważać, aby nie zadeptać.

    Niby proste jak język niemiecki:

    https://www.youtube.com/watch?v=8D28dqca4xg&t=4s

    Ale sztuką jest pozostać przy swoich wartościach oraz upodobaniach i trochę się zabawić nie smucąc innych.

    Spotkałem sprawozdanie ze scenicznej nauki prostego słowa.
    Nietrudnego jak się okazało.

    Gdy się ma trochę talentu można odnieść sukces forte i również piano i udać się na kolację bez poczucia, że zrobiło się komuś kuku.

    https://www.youtube.com/watch?v=euX3g76kMZE

    Voglio una casa

    Voglio una casa, la voglio bella
    Piena di luce come una stella
    Piena di sole e di fortuna
    E sopra il tetto spunti la luna
    Piena di riso, piena di pianto
    Casa ti sogno, ti sogno tanto
    Diridindindin, Diridindin…

    Voglio una casa, per tanta gente
    La voglio solida ed accogliente,
    Robusta e calda, semplice e vera
    Per farci musica matina e sera
    E la poesia abbia il suo letto
    Voglio abitare sotto a quel tetto.
    Diridindindin, Diridindin…

    Voglio ogni casa, che sia abitata
    E più nessuno dorma per strada
    Come un cane a mendicare
    Perchè non ha più dove andare
    Come una bestia trattato a sputi
    E mai nessuno, nessuno lo aiuti.
    Diridindindin, Diridindin…

    Voglio una casa per i ragazzi,
    che non sanno mai dove incontrarsi
    e per i vecchi, case capienti
    che possano vivere con i parenti
    case non care, per le famiglie
    e che ci nascano figli e figlie.
    Diridindindin, Diridindin..

  384. @tejot

    Jeśli dla @Nefer cytrynówka, to dla Ciebie koniecznie i wyłącznie duża flaszka łąckiej. A przy okazji łąckiej i @anumlika trzeba wspomnieć, wielkiego wielbiciela onej.

  385. @zza kałuży

    Skarżypyta bez kopyta, język lata jak łopata 😀

    A @wbocek nie odpowiadał, jak mu mówili „Szczęść Boże!” – proszę księdza dobrodzieja 🙄
    A jak odpowiadał, to najwyżej „Dzień dobry” 🙄

  386. @maksim 20:16

    Ja bym jednak wolał poznać konkretne źródła tych informacji. Na początek np. jakieś nazwiska naukowców, publikacje, w których ogłosili wyniki swoich badań, wielkość i pochodzenie populacji, na której przeprowadzono badania.

  387. … i nie wierzy w prądy wsteczne, taki postępowy (kryptokomunista?) 😎

  388. paradox57
    5 lipca o godz. 20:32
    @tejot

    Jeśli dla @Nefer cytrynówka, to dla Ciebie koniecznie i wyłącznie duża flaszka łąckiej

    Mój komentarz
    Paradox, dziękuję. Siedzę, myślę i sączę. Nie wiem kiedy skończę.
    Pzdr, TJ

  389. @Tanaka 10:57 i dalsze komentarze – prawdopodobnie beczkę soli trzeba zjeść, w twoim przypadku łyżka stołowa to aż nadto.
    Co się z tobą stało, człowieku?

  390. Tobermory
    5 lipca o godz. 20:38

    I see what you did there 😉

    ***

    Dla mnie jeszcze za wcześnie, może za godzinę

  391. @Tanaka
    5 lipca o godz. 11:59
    „W naszej, koszmarnej, chrześcijańskiej kulturze, mamy gigantyczny nadmiar krat społecznych i psychologicznych, wbetonowanych w samo dno psychiki, tak, że ich nie widać. Co rusz, coś jest „wstydliwe”, „zboczone”, „grzeszne”!
    Ten zbiór potępień jest w sumie wielką zbrodnią, największą, chrześcijaństwa i i jego gangsterów, czyniąc z nas – wszystkich niemal – psychicznymi i społecznymi kalekami, których wolną, dziecięcą psychę zgwalcono i gwałt ma wymiar społeczny i trwały. Jest zasadą życia w takim społeczeństwie. Stąd niemal nie wiemy, co to znaczy żyć naturalnnie, harmonijnie i być sobą. Choć każdy o „byciu sobą” gada i twierdzi, że sobą jest.”

    Celnie scharakteryzowana cierpiętnicza postawa Polaków-katolików wpajana z okropnym skutkiem przez KrK od tysiąclecia.
    Przywołany tu przez „jakub1” Kuba Wojewódzki w swoim programie, powiedział na pewno w TVN 15.10.12 r. następujące, jakże pasujące do Twojego wywodu zdanie:

    „Polska jest jak dziecko z zespołem Downa, należy je kochać, ale nie należy oczekiwać, że wyzdrowieje.”

    Obawiam się, że przy ustawicznym patronacie Krk i obecnej władzy szczególnie, wyzdrowienia nie będzie.
    „Chrześcijaństwo to odchody społeczeństwa” F. Nietzsche

  392. Szary Kot
    5 lipca o godz. 18:26

    wyżej pisałem ogólnikowo:

    (…) poza ew. wyhodowanymi na „własnej glebie”…

    bo szczegóły to wciąż skala eksperymentalna na etycznych ograniczeniach i oficjalnych zakazach. Obawiam się, że efektywne przekroczenie rubikonu autogennej hodowli „części zapasowych” – o ile w ogóle nastąpi – okaże się kosztowniejsze niż „cyborgizacja” sapiensów (albo odwrotnie), czyli wróci Franek Stein składany cichcem na zapleczu komisji etyki.
    Nota bene: swego czasu miałem okazję poznać bliżej i przez krótki czas współpracować z oddelegowanym na „zasłużoną” placówkę w RP afgańskim kombatantem Red Army. Pośród wielu namoczonych szklanką pokoju opowieści były wspomnienia o niewiarygodnych cudach chirurgii, jak to mocno zdekompletowanych wojaków wyposażano in situ w zamienniki od tych, którym potrzebne już nie były. Prawdziwa prawda krytyk się nie boi, więc ośmielony rytuałami przymierza pozwoliłem sobie na głośną ironię zwątpienia w stylu, że „widział to ruski agent szklanym okiem”. Słowiańskie więzi pozwoliły zachować kulturę wymiany poglądów, mój znajomy stwierdził, że my Polaki samie niedowiarki, ale on jako ten Zbawiciel pokaże mi dziurę w swoim boku, po czym faktycznie okazał niezbywalne ślady tego, co mu w okolicy brzucha i wątroby zostawiła tamta wojna. Z komentarzem, że ma tam łatki i komponenty z 2-3 kompanów, którym szczęście nie dopisało wcale. Uważał się za wielkiego szczęśliwca nie dlatego, że operacja się chyba jednak udała, ale że wrócił potem do w miarę normalnego życia. Pochodził z polskojęzycznych okręgów na Białorusi, jego żona była lekarzem biorącym w pierwszym rzucie udział w ratowaniu załogi Czarnobyla.
    Napisałem o tym mając na myśli owe etyczne ograniczenia, które w wielu okolicznościach ulegną / ulegają relatywizacji. Bo wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna. A najlepiej, jakby nikt się o tym zbyt wcześnie nie dowiedział.

  393. Jasne. Podobnie jak @Lewy pamiętam, że oglądałem dokument na Planete+ czy innym Discovery ch.
    Tak, te „źródła” są słabe, chciałem nie tyle uwiarygodnić a co najwyżej może przybliżyć koncepcję „wąskiego gardła”(populacja na skraju wyginięcia) w genomie człowieka.
    Co więcej, próbując znaleźć potwierdzenie, trafiłem na przeciwne koncepcje – wybuch nie spowodował zaniku działalności naszych przodków.
    Tak, że… chyba sprawa otwarta.

  394. A my tu przez weekend mamy Tour de France, nie wiedzieć czemu :/

  395. Nefer
    5 lipca o godz. 21:14

    Ja tam jestem wyznawca. I nawet wiem czemu 🙂

  396. Tanaka
    5 lipca o godz. 21:21

    Ale ale ale ale to nie jest Francja. Jak ostatnio sprawdziłam to nie była.

  397. Jeszcze w przedszkolu uczono mnie pisać lewą ręką.
    To ma się rozumieć w domu, w wieku mym przedszkolnym.
    No! dokładniej, to lewą dłonią.

    A prawą, mimo że władza promowała, się nie dało.
    Kombatant antystalinowski jestem.

    No i o @Lewym zapomnieć nie mogę.

    Więc specjalnie dla niego cosik dłuższego na lewą dłoń i prawe udo.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZbEtk1kdYx4

  398. scrambler
    5 lipca o godz. 21:02

    Kombatant znał się na rzeczy. I miał na fachowość dowody.
    Kiedyś miałem okazję długo rozmawiać z Rosjaninem, który był tłumaczem w Afganistanie. Jeszcze kilka lat przed interwencją, oraz w trakcie. na temat dziur nie rozmawialiśmy, tlumacz nie był podziurawiony i składał się z siebie, ale rozmawialiśmy o czymś trochę innym: rzeczywistości pozachirurgicznej tamtych czasów i tamtego miejsca. Mocno inaczej się ona przedstawiała niz nam jest przedstawiana.

  399. Nefer
    5 lipca o godz. 21:26

    No pewno, że ale.
    Ale przez Belgię potrafią przejechać, albo taką Holandię, a świeżo to byli w brexitującej Anglii. I co im pani zrobisz?

  400. Tanaka
    5 lipca o godz. 21:31

    Nefer
    5 lipca o godz. 21:26

    My tu sobie czasem żartujemy, ale to może się okazać Francja. Macron, na inauguracji i powoływaniu nowych władz unijnych, okazał się największym wygranym, co zresztą nie powinno dziwić. Miła pani Merkel, ale straszna hitlerówa dla Warszawy, miała mocne drgawki, zaś niejaki Morawiecki ogłosił, że ponieśliśmy sukces nr 1, w postaci przegrania wszystkiego w UE i do tego do Macrona, który pamięta o caracalach, więc wciry dostanie nadwiślański husarz aż się będzie kurzyć.

  401. i z taką jedną
    lochą
    on gada
    no normalnie, a jak?
    żeby jeszcze zgrabna była
    a ta locha to kuternoga
    i jeszcze dzieciata
    nie wiem, co on ma
    pod sufitem

  402. Tanaka
    5 lipca o godz. 21:36

    Ta nowa od KE Whatshername już zapowiada że przykręci śrubę bardziej niż Timmermans, jeszcze będą w łapy chuchać. Pytanie czy parlament ją zaakceptuje bo trochę się burzą a ona taka z kapelusza wyciągnięta. Śmiać mi się chciało, PiS ukryta opcja niemiecka.
    Szkoda mi że nie Timmermans, pierwszy do rzeczy od długiego czasu.

  403. mag
    5 lipca o godz. 17:01
    Pamiętam a raczej kojarzę sobie „Przekładaniec”
    Tobermory

    Co jakiś czas można obejrzeć na TVP Kultura… właśnie ostatnio jakoś tak(maj ?).

  404. zna.czek
    5 lipca o godz. 21:29
    Jeszcze w przedszkolu uczono mnie pisać lewą ręką.
    Mnie jako leworęcznego zaczęto uczyć pisania rękę prawą ( i pomyśleć ,że to czasy Batiuszki – Ио́сиф Виссарио́нович Джугашви́ли).
    W Concerto (Left Hand) doznaję pewnego dyskomfortu gdy Yuja Wang ściąga z tabletu (chyba dlatego Ravel napisał na lewą rękę), gdy reszta ma przed nosem zwykły papier – tu nasuwa sią pytanie: jak oni te kartki przewracają gdy mają obie ręce zajęte.

  405. @paradox

    Odrobina cytrynówki nie jest zła 😉

  406. Gdy rowerzysta z aparatem utrwalającym obrazy ( poruszone i te nie wstrząśnięte ) zdecyduje użyć przycisku OPUBLIKUJ, to może wyjaśni @Nefer szczegóły myku ( wokół stołu zdala o bloga ) z kulawym trzmielem.

    I nastąpi błoga cisza ozdobiona szumem fal wojskowego jeziora.

    A po wodzie to chodził Anioł w Krakowie bo niebiańkim Holland ( nie ta opozycyjna ) z Poland się pomieszało.

    ***

    Zamiejscowi miejscowi muszą czasem tanimi liniami do Warszawy przylecieć, aby stwierdzić, że Wojewódzki ma poczucie humoru powiatowe.

    Jest 22:17 i zaraz w nagłówku coś dodadzą,

  407. @ zza kałuży 21:42

    Bo niby @wbocek ma wszystkie nogi sprawne.

  408. @Nefer 22:02

    Jaka odrobina, jaka odrobina. Polewam od serca.

  409. paradox57
    5 lipca o godz. 22:31

    Liturgicznie bo inaczej nici ze spania do 3 rano i będzie mnie tu za dużo, zresztą już chyba jest

  410. No dobrze, niewielkie szkiełko.

  411. Ale nie to, że za dużo, tylko żeby nie było nici.

  412. A na Glemorangie 12 years old sherry cask ktoś refletuje? 😉 Widok na jezioro dorzucam…

  413. paradox57
    5 lipca o godz. 23:10

    Coś się wyprztykałam i nie mam o czym gadać, może kto inny przejmie a ja sobie posiedzę

  414. @”Nie należy polemizować z idiotami. Sprowadzą cię do swego poziomu i pokonają doświadczeniem.”

    Autor: Kuba Wojewódzki
    Źródło: „Polityka” nr 13 (3204), 27 marca – 2 kwietnia 2019, s. 79.

    Głupiec, który wie że jest głupi, przynajmniej w tym jest rozumny. Głupiec, który siebie uważa za mędrca – ten to dopiero jest głupi.

    Autor: Budda Siakjamuni
    Zrodlo: Dammaphada

  415. @Kostka
    Zadowolę się widokiem na jezioro.

    @Nefer 23:24

    I po co Ci to było?

  416. paradox57
    5 lipca o godz. 23:29

    Że niby co było co po co?

    Kostka, ten wynalazek nie rudy aby?

  417. @paradox57
    5 lipca o godz. 23:29

    Proszę bardzo!

    https://photos.app.goo.gl/urifPwiwew3xbTuy5

  418. @Nefer

    Rudy jak się patrzy! 😉 Jako te rude wiewióreczki co tu mieszkają a w UK są strasznym rarytasem.
    Rodzina mnie porzuciła bo za zimno nad jeziorem siedziec, nawet z flaszka zacnej whisky 😀

  419. Kostka, et al.

    Caol Ila 12? Za powrót Basi?

    PS 1 U mnie dzisiaj sleepover, 8 szt. hominidów (future of humanity) rozwala dom. Na szczęście teraz rżną w Dixita, więc trochę się skanalizowali.

    PS 2 Jakubko, Słoneczko, pomyłuj… czy to takie ważne? Chlapni sobe czego.

  420. Kostka
    5 lipca o godz. 23:42

    Wynalazek na wiewiórkach?! Ja mam widok na wyłączony telewizor :/

  421. @Szary Kot
    5 lipca o godz. 23:43

    Slainte! I powodzenia w ujarzmianiu czeredy! 😉

  422. @Kostka
    To ile tam teraz jest, że za zimno?

    @Nefer

    Że posiedzisz.

  423. Nefer
    5 lipca o godz. 23:45

    Na wiewiórkach brzmi lepiej niz na rudych myszach. Widok wciąż na jezioro bo u nas jasno ale zgrabiale paluszki przestaja trafiac w klawisze. Plus wiatr mi sypie piasek do szklanki. Wiec chyba zmienie na widok na las. Przez okno vana 😉 Rude wynalazki lepiej smakują w cieple

  424. paradox57
    5 lipca o godz. 23:48

    Jezus, wypluj to.

  425. @Szary Kot

    Jak za powrót @Basi, to ja bez ociągania.

  426. @Nefer
    A czy to ja się wyprztykałem i oddaję inicjatywę?

  427. @Kostka 23:50

    Grzańca będziesz robić?

  428. paradox57
    5 lipca o godz. 23:51

    No ale ile można pitu pitu, zmęczenie materiału oraz radiosłuchaczy

  429. @Nefer

    Zaś ale. Jutro mam nockę w klinice. A w poniedziałek od rana zapieprz. To dzisiaj mogę sobie posmędzić.

  430. paradox57
    5 lipca o godz. 23:58

    Nie smędź bo wystarczy że mi czegoś duch oklapł. Kostka wróć jak się ogrzejesz.

  431. @paradox57
    5 lipca o godz. 23:48

    10C i wieje więc czuje się zimnie,j grrr. Herbatka gorąca dla poratowania

  432. Kostka
    6 lipca o godz. 0:11

    Podoba mi się jak z sercem piszesz o Szkocji, ja się tu nigdy nie przyzwyczaję, ni pies ni wydra

  433. @Nefer
    6 lipca o godz. 0:16

    Neferko,

    Mi to lata całe zajęło. 10 lat dokladnie i przeprowadzka do Szkocji. 29 czerwca stuknelo nam 15 lat na Wyspach, pierwsze 10 w Anglii. Ale dopiero od ostatnich 5 lat, juz po przrniesieniu sie dalej na polnoc, zapakceptowalam moją nową przybrana ojczyznę. Bo Szkocja jest zupełnie inna, i można ją pokochać. W środku jestem z Polski, zawsze będę trochę obca, teraz i tu i tam. Zawsze będę tęsknić za łąkami nad Narwią, poloninami w Bieszczadach czy botanicznym w Warszawie. Ale tutaj, w Cairngorms, zakochałam się w Szkocji. Może dlatego, że przypominają mi i bory sosnowe nad Narwią i odludzie Bieszczadów…

    PS. Pogoda zawsze będzie mnie doprowadzać do szału 😉

  434. Kostka
    6 lipca o godz. 0:27

    Sosny, sosny! Bardzo mało ich w Anglii. Z miejsc, które znam, to widać je w Norfolk i Suffolk – i zawsze mi tam bardziej polsko pod względem krajobrazowym (choć nie bardzo).

  435. A ta Szkocja to jest kurdupel!
    czego wcale nie wiedziałem….

    http://tinypic.com/view.php?pic=qswock&s=9

  436. U mnie to z powodu klimatu całkiem inaczej, ale często taki na przykład las eukaliptusowy kolorytem przypomina mieszany las polski.
    Ogólnie to tutaj w lasach brakuje mi tej polskiej ściółki, tych małych różnych. Tutaj nie ma w lasach sosnowych (sadzone) a pod eukaliptusami często łyso, albo tylko nędzna trawa.

  437. I żeby nie było, że ja ciapa nie upewniłem się iż porównuję powierzchnie państw w tej samej skali… goście z tej strony twierdzą, że już o to zadbali:

    https://thetruesize.com/#?borders=1~!MTQ1MjI3ODc.MTM1NjQzMzU*MjA3MDg0NDc(MTg0OTUzNjE~!GB*MTQzMTEwNA.MjgwNzQyNjQ)Mw~!PL*MA.MTgwMDAwMDA)NA

  438. @zza kałuży
    6 lipca o godz. 1:26
    Czasem trudno uwierzyć że mała Australia jest taka duża. 🙂

  439. zza kałuży
    6 lipca o godz. 1:18

    Best things come in small packages! 😉

    Choć wcale się tego nie czuje jeżdżąc po odludnych połaciach na północy. Wtedy się myśli „Co za przestrzenie!”

  440. Popatrz, Polska prawie dokładnie wypełnia ten brakujący ząbek wycięty z północnej Australii, czyli jest prawie identyczna powierzchnią z Zatoką Karpentaria!

    https://thetruesize.com/#?borders=1~!Nzk0MDg1NQ.NzIwODgyMQ*MzIzMzgzNTU(MzEyMzE4MTI~!AU*NzEyNA.OTQzMDE2Nw)MQ~!PL*MTMyODIwNDg.MjU1MjQxNDU)MA

  441. @Kostka 6 lipca o godz. 2:02
    Best things come in small packages!

    Jakbym to już kiedyś słyszał…

    Na co ja: kochanego xxx nigdy nie za dużo!
    -Ale ja mówiłam o tobie…

  442. @Tobermory
    5 lipca o godz. 15:41

    Jak wykańczasz powierzchnie?
    Ostatnio zeszlifowałem blat starego biurka i powlekłem resztką lakieru nitro seidenglanz Niestety, nie ma już takiego w sprzedaży. Mebel pod TV (szlifowana sosna) powlekłem woskiem pszczelim (pasta od znajomego restauratora), ładnie pachnie

    Szlifierką orbitalną, papierem ściernym 180, 240, 400, po kolei, a potem 600-ką ręcznie. Czyszczę z kurzu, przecieram szmatą zwilżoną metylką (nie stroszy włókien jak woda). Werniksuję olejem skandynawskim. Wosk jest też OK, najlepszy połączony na gorąco z olejem lnianym albo neem. Mozna i tradycyjnie, olejem lnianym, ale schnie tygodnie 🙂

  443. @Herstoryk 6 lipca o godz. 2:15
    Szlifierką orbitalną

    Bosze, nigdy bym się nie odważył, za dużo razy spieprzyłem powierzchnię zostawiając na niej głębokie rysy… ale to może moje łapska.
    Ostatnio stałem się wierzącym w metody chemiczne rozpuszczania a raczej zmiękczania starych powłok, głównie dlatego, że nie chce mi się naprawiać/kupować nowego worka do odkurzacza odsysającego pył.

    przecieram szmatą zwilżoną metylką (nie stroszy włókien jak woda)
    A ja właśnie dlatego przed ostatnim szlifowaniem przecieram wodą, aby mi te, no, włókna stanęły. 😉

  444. Wiadomosc scisle przyrodnicza przy kafffce…

    Francja, po raz pierwszy, wypuscila obligacie dlugu panstwowego z negatywnym oprocentowaniem. 10cio letnie. Troszke ponad 10miliardow €uro. Tym sposobem, Francja przystapila do klubu Niemcy, Hollandia i Austria (nie tylko). Gdybyscie mieli ochote pozyczyc pieniazek panstwu francuskiemu, bedziecie musieli zaplacic 0,13% pozyczonych pieneidzy oprocentowania (to znaczy negatywne oprocentowanie).

    To byla wiadomosc przyrodnicza, na temat kto przezyje kryzysy klimatyczne najblizsze. Kto bedzie sapiens. W najblizszym czasie…

    pa nara S

  445. @seleuk|os| 6 lipca o godz. 6:52
    Troszke ponad 10miliardow €uro.</i?

    10 mld euro?
    Tylko?
    To przecież jakieś groszaki… w porównaniu z:

    "The World Now Has $13 Trillion of Debt With Below-Zero Yields"

    Joining the club of government debt with 10-year yields below zero this week were Austria, Sweden and France. Japanese and German rates plumbed fresh all-time lows amid a global bond rally that even got Wall Street pondering life with Treasuries yields under 1%.

    za:

    https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-06-21/the-world-now-has-13-trillion-of-debt-with-below-zero-yields?utm_campaign=socialflow-organic&cmpid%3D=socialflow-twitter-markets&utm_medium=social&utm_content=markets&utm_source=twitter

  446. głupi pytajnik

  447. zza kałuży
    6 lipca o godz. 7:31
    Mile zlego(dobrego) poczatki… Zza kaluzy. Mile

    Inne wiadomosci przyrodnicze wieczoroowom poroom, jak zdaze.
    Musze leciec (bez skrzydel)

    pa S

  448. @Ewa-Joanna

    Bez względu na typ lasu, bytujące w nim rośliny w lesie tworzą jednak zawsze przy tym cztery wyraźne warstwy – piętra lasu (od najniższej do najwyższej):

    gleba pokryta ściółką (najniższa warstwa lasu);

    runo (małe rośliby zielne i byliny, siewki drzew, grzyby, mchy i porosty);

    podszyt (krzewy i młode drzewka niższe, niż korony drzew);

    korony drzew oraz nieco niższy od nich podrost i pnie drzew (warstwa najwyższa).

    źródło:
    https://zwierzetainformacje.pl/warstwy-lasu/

  449. @Tobermory
    5 lipca o godz. 15:41

    @zza kałuży
    6 lipca o godz. 2:49

    Po pierwsze poprawka nie neem olej, ale tung olej :ooops: .

    Po drugie,
    @Szlifierką orbitalną

    Bosze, nigdy bym się nie odważył, za dużo razy spieprzyłem powierzchnię zostawiając na niej głębokie rysy… ale to może moje łapska.

    Szlifierką orbitalną „random”, w moim przypadku Makita – https://www.youtube.com/watch?v=8mnpdaU95Zg

    Nawet nią trzeba z wyczuciem, zwłaszcza po miękkim drewnie, bez nacisku, niech sama jedzie i drobniejszym papierem, nie ma co poświęcać jakości dla szybkości.

    A tak wogóle, to 3 km od domu mam komunalny warsztat, należący do miasta, finansowany z rocznej składki członków, subwencji z firm, instytucji i rządu, zapłat za usługi, sprzedaży podarowanych różności, itp. Jest jak zawodowy warsztat stolarski – wyposażony w pełen zestaw przemysłowej klasy maszyn i narzędzi do obróbki drewna, wyciąg i filtrację kurzu i wiórów. Ma też kącik spawalniczy, ale mnie to akurat nie bawi.
    Zaczynaliśmy 4 lata temu, od postawionej przez miasto szopy i podarowanych przez firmy i ludzi strupieszałych maszyn i narzędzi, stopniowo wymienianych na nowe. Większość kilkudziesięciu członków to emeryci różnych zawodów, ale jest też trochę młodszych i młodziaków, kilku niepełnosprawnych i kilka pań zainteresowanych (wbrew stereotypowaniu) stolarką.
    Za drobną opłatą naprawia się klientom warte odratowania meble i narzędzia, świadczy drobne usługi stolarskie, odnawia się na sprzedaż podarowane meble, itp., robi drobne zlecenia stolarskie dla miasta. Świetne miejsce dla hobbystów i ludzi szukających zajęcia i rozrywki.
    Tam właśnie bawię się stolarką parę razy w tyg. i muszę wyznać, że zbudowanie czegoś „własnymi ręcami” sprawia mi frajdę bardziej długotrwałą i zadowalającą niż te biologiczne 😉 .

  450. zza kałuży
    6 lipca o godz. 2:10

    Popatrz, Polska prawie dokładnie wypełnia ten brakujący ząbek wycięty z północnej Australii, czyli jest prawie identyczna powierzchnią z Zatoką Karpentaria!

    Toż dajta spokój! To musi być Cud Boski!
    Żeby tak wszystko z Polską pasowało. I dowód wodoleczniczy: NASI tam byli, jeszcze zanim się Aborygeni pojawili. 🙂
    Jak to mówią: dobra NASZA!

  451. Ewa-Joanna
    6 lipca o godz. 1:21

    U mnie to z powodu klimatu całkiem inaczej, ale często taki na przykład las eukaliptusowy kolorytem przypomina mieszany las polski.
    Ogólnie to tutaj w lasach brakuje mi tej polskiej ściółki, tych małych różnych.

    To jak w Australii w ogóle zachodzi wzrost ludności?
    Bo ja pamiętam, że mi starsi koledzy wyjaśniali, że bardzo miło jest pójść z koleżanką do lasku i tam pod drzewem sobie siąść na pachnącej ściółce i o bardzo miłych rzeczach rozmawiać.

  452. zza kałuży
    6 lipca o godz. 1:22

    Bardzo się zaniepokoiłem: niby Warszawa, a Moskwa.
    https://thetruesize.com/#?borders=1~!MTU2MjI4Nzk.MTM5NzY1NjQ*MjQ5MzY1MzU(MTgyNjAzNjM~!GB*ODE1NTY0.MjQ1MTYzMjg)Mw~!PL*ODczNA.MjQ3Nzc3MjI)MA~!PL*MTE2NDQzMQ.MjQ0MjA5Mzg)MQ

  453. Wszem i wobec.

    Zakodowane w okresie życia: 0-21 lat
    widoki i czynności są – być może – przekazywane genami i nieszczęsny słoik lub mieszczanin w drugim pokoleniu może strzyc glebę.

    paść na glębę pochodzi z młodej gałęzi rodowodu mieszczanina.

    Piasek w Warszawie pojawia się w piaskownicach ( stosuje się już nakrycia na czas gdy dzieci się nudzą w czasie deszczu ) lub gdy jest szklanka czyli ślizgawka na chodnikach i na jezdniach.

    Niepiaskowaną glebę kupuje się w sklepach ogrodniczych.

    W Federacji Rosyjskiej zwykle wchodzi się do domu na pierwszym piętrze i nawet dobrzy zapaśnicy rosyjscy nie sprowadzają do parteru

    Słoik już w czwartek wieczorem puste naczynia wkłada do bagażnika i wyjeżdża z metropolii tuż po piątkowym fajrancie do mamusi po pełne.

    Niekiedy, przed ruszeniem do miasta aby ulżyć tacie, mamie i reszcie rodziny, która nie załapała się na miasto kultywatorem zwalcza młode pędy roślin niepożytecznych na polu przeznaczonym na oziminy pożyteczne. Inny ( we wcześniej niż dziś porze roku ) redli zagony truskawek i zielone zostają truskawki, które są nieznane w dzikim stanie.

    Petrochemia wdarła się na pola i w przedwiośniu widać jak na fortepianie czarne ( zwykle ) płachty utrudniające chwastom kiełkowanie i odkryte między płachtami gołe pasma otwarte na deszcz.
    Zamiast redlenia. Zanim Polska stała się członkiem G7 truskawkowej to redliło się okopowe. Wpierw tylko polskie, a teraz redli się zagony z uprawami roślin specjalnie utrudniając dostęp do światła,

    Redlenie pola szparagów to źródło względnego dobrobytu tych Polaków, którzy w łykend idą w marszu Narodowców i w niedzielę wracają do Bawarii między niby-dojrzewające szparagi i cykorie.

    Pieczarki hoduje się na poziomie -1 czyli w susolu ( bez światla )

    Nie da się zaprzeczyć, że piętra lasu są silnie skorelowane z miejskością. Mieszczuch podczas telewizyjnych relacji z belgijskich wiosennych wyścigów kolarskich pyta co to za pakunki w białych opończach leżące na polach. To porcje słomy lub siana z odciętym dopływem powietrza zabezpieczone przed jesiennym zgniciem.

    Krajobraz polskich dróg w piątek po południu jest lepiej zeozumiały, gdy poczytamy Seretoninę wziętego pisarza o którym to utworze pisałem niedawno. Bohater i zarazem narrator jest agronomem, który postuluje tradycyjne powlekanie gleby nawozem naturalnym wyzwalającym niestety metan szkodzący ekologom.

    Piwo bierze się ( nie jako główne źródło ) z chmielu, który z piętra runa pnie się do koron tak jak na pnącza przystało.

    Zanim kolarze dojada na Pola Elizejskie można obejrzeć sady z hektarowymi owalkami z siatki rozciąganymi przez tych, którzy nie hołdują ptakom tak jak Święty Franciszek – patron ekologii.

    Jestem zasiedziałym europejskim prowincjuszem i nie byłem w Londynie. Bo to wielka wieś z introdrukowanym City. Aby coś zobaczyć, trzeba się wznieść ponad podszytowy szpaler żywopłotów. A jeszcze nie latam.

    W geometrii teraźniejszej Polski kapłani i zwykły poseł wyrośli ponad górne piętro i ponad buczynę karpacką. A jak się doły społeczne zdenerwują, to Listy ateistów poznają zwierzęca nienawiść do religiantów. W czynie, a nie gaworzeniu jak tu.

    Słoiki ( te nie soli ale z roli ) denerwując rodziców nie poszły do kościoła w którym je ochrzczono i wylegując się pościeli walczą z religią.

    Ponoć awans społeczny polega na nieumiętności ugotowania jajka oraz na prawie do przerysowań emocjonalnych.

    Tacy co chodzą jak ja własnymi ścieżkami nie włączają się w przesadny gwar. Wiedzą, że życie jest krótkie, a sztuka wieczna. @basia.n wróci.

    Czy usłyszy przepraszam? Nie wiem. Nawet nie wiem czy jest za co.

    Dedykuje jej kosmopolityczny pralink ( czyli już ten adres umieszczałem na blogach polityki w czasie archaicznym )

    Władysław Kędra – Wariacje B-dur na temat arii ‚La ci darem la mano’ Mozarta Op. 2 – Fryderyk Szopen

  454. @Tanaka 6 lipca o godz. 7:59
    Toż dajta spokój! To musi być Cud Boski!
    😉

    @Tanaka 6 lipca o godz. 8:08
    Bardzo się zaniepokoiłem: niby Warszawa, a Moskwa.
    Ale tego nie mogę wyczaić, znaczy gdzie tu się żart mieści?

  455. @zza kałuży
    6 lipca o godz. 2:49

    A ja właśnie dlatego przed ostatnim szlifowaniem przecieram wodą, aby mi te, no, włókna stanęły.

    No tak, ale co z pyłem z ostatniego szlifowania? Też trzeba ściągnąć.

  456. Sorry, że ja tak przeszkkadzam Wam w wymienianiu doświadczeń w szlifowaniu fornirów i desek, ale mam taki break news.
    Otóż pisowcy dyplomaci po mistrzowsku rozegrali nieudalnego Macrona i Merkel doprowadzając do uwalenia Timmermasa i pokazując, że nic świat nie może zrobić, jak Karzeł mowi nie. Posłuchajcie, a potem wracajcie do szlifowania.
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24967641,morawiecki-i-orban-ograni-przez-merkel-i-macrona-timmermans.html#s=BoxOpImg2

  457. zza kałuży
    6 lipca o godz. 9:17

    kurna, myslałem, że mi się link dostosuje, jak sobie na mapie pofigluję.
    Musiałbym chyba zrobić zrzyt ekranowy i załączyć focię, a czasu ni ma, bo zmykam.
    Figielek w tym, że jak się przesunie na mapie Polskę, opierając jej zachodnie granice o wschodnią granicę Biłorusi, to dokładnie w miejscu Warszawy wypadnie Moskwa.
    Albo to jest „Lalka” Prusa, albo to są dobrosąsiedzkie stosunki.
    A najpewniej Wielka Smuta i jakiś rok 1612, a nasi siedzą na Kremlu i Polska po Kamczatkę a nawet wulkan Kluczewskaja Sopka. Co się nazywa Polskie Mnóstwomorze i Dwójoceanizm. A nawet Trój.

  458. @Tanaka 6 lipca o godz. 9:37
    to dokładnie w miejscu Warszawy wypadnie Moskwa.

    https://thetruesize.com/#?borders=1~!MTUzMjkyMDQ.MTM2MTYzMjM*MjM2MjI1NzA(MTkxOTYzOTg~!PL*MTE1ODgyMQ.MjQyNjgxNzc)MA

    😉

  459. @Herstoryk 6 lipca o godz. 9:17
    No tak, ale co z pyłem z ostatniego szlifowania? Też trzeba ściągnąć.
    To proste. Robię to elektrostatycznie za pomocą domowej roboty generatora Van de Graaffa.
    Trzeba iść z postępem!

    A serio to oczywiście masz rację, ostatni raz to dobra ściereczka z rozpuszczalnikiem, który zarówno odtłuści jak i usunie pył.

  460. Gdy się wydobędziecie z powłoki nałożonej fotoszopem na Polskę, to warto odnotować, że zabito dziewczynę za to, że nauczyciel ją molestował.

    Co najmniej 15 lat bez zawiasów za ( czeka nas to oświadczenie dopiero ) zaprzeczanie oświadczeniu Jędraszewskiego, że homoseksualizm jest zaraźliwy.

    Przyjdzie gość do sklepu idei z kałasznikowem lub amerykańską armatą i zrobi porządek w imię Boga. I żadne szlifowanie nie nadąży usuwać plam po krwi.

    Kłopot z nadmiarem to jest to.
    Ponoć za kałużą jest 400 kościołów. Każdy mający gadane a niepryszczaty może mieć w USA swój telewizyjny Kościół.

    A w Kanadzie miasto kupiło za 1 dolara kościół bo przy ołtarzu i w nawach było pusto.

    Zanim dogadają się co do podziału odszkodowania za szkalowanie amerykańskich bogów przeze mnie, to ja do siebie dopuszczę zjadliwy kawałek saksofonu.

    https://www.youtube.com/watch?v=PBwMTodmrjk&list=PLZmIldKgXSvsmYUVsVCbcNS0x0UIvAAoz&index=35

  461. Authoritarianism: Last Week Tonight with John Oliver

    https://www.youtube.com/watch?v=ximgPmJ9A5s

  462. Jako bezpożyteczny idiota szanuję wsparcie.

    Pan Grzegorz Ignatowicz przypomniał mi jak sobie z pewnym aktem nachalności kiedyś poradziłem.

    Nie wiem czy moja skleroza jest ekspansywna, ale gotów jestem bronić nawet pani, która swego czasu stwierdziła, że jestem kiepskim nauczycielem. Nie sugerowałem iż każdy klawisz ma internetowy adres, ale niekiedy sam bywam przymulony. Włączyłem selektywny filtr i mam:

    Mi w windows 10 wystarczyło pobrać aktualizacje ręcznie ze strony Microsoftu,uruchomić ją jako administrator i po chwili instalator poprosił o włożenie nośnika office 2003 do napędu, po włożeniu aktualizacja zainstalowała się poprawnie.

    ***

    Za sto minut rozpoczyna się udawanie, że się ściga kulawego trzmiela.

    @Nefer.

    Próbowałaś witaminę B complex?
    Mnie ona pomaga na dolegliwość snooker.

  463. Nefer
    Jak wiesz, z powodów rodzinnych bywam w Belgii często, a zwłaszcza w Brukseli. Podoba mi się ten niewielki i dobrze urządzony kraj. Czuję się z nim jakoś tam związana, ale brakuje mi przestrzeni, pewnego rozmachu, rozmaitości krajobrazów, co wynagradza niejako rozmaitość ludzi względem kraju pochodzenia, kolorów i odcieni skóry.
    Ciekawe wydaje się też wzajemne przenikanie się „żywiołów” walońskich i flamandzkich, bliskie sąsiedztwo a zarazem dystans wobec siebie, mówiąc najdelikatniej.
    Kiedy po raz pierwszy jechałam z lotniska w Charleroi do Brukseli, z niejakim zdziwieniem zauważyłam, że na niewielkich odcinkach trasy raz byliśmy we Flandrii, a raz w Walonii.
    Do @Kostki adresujesz taki tekst: „podoba mi się jak z sercem piszesz o Szkocji, ja się tu nigdy nie przyzwyczaję, ni pies ni wydra”.
    Dlaczego uważasz, że Belgia to dla Ciebie „ni pies, ni wydra”?

  464. Wczoraj mi się przysnęło niespodzianie, w kółko zwinąwszy wśród poduszek i przed wyłączonym tv, przepraszam za nagły brak odpowiedzi;)

    Kostka
    6 lipca o godz. 0:27

    Dzięki kochana. Tu niestety nie ma się gdzie zaszyć w naturze, dom koło domu domem popędza.

    mag
    6 lipca o godz. 11:22

    Nie Belgia tylko ja. Ta wydra.

  465. Tim Minchin; o biblii i cudzie z okiem u mamy Sama.
    The good book.
    https://www.youtube.com/watch?v=OsTxTpo-7zU
    Thank You God.
    https://www.youtube.com/watch?v=zi8HT6Ux8FM

  466. Nefer
    No faktycznie,” ta wydra” nie bardzo ma gdzie ma się zaszyć w naturze.
    Czy nadal na słynne ogrody królewskie można się dostać raz jeden w roku? Ja się kiedyś załapałam.

  467. zna.czek
    6 lipca o godz. 8:51

    „(…) co to za pakunki w białych opończach leżące na polach. To porcje słomy lub siana z odciętym dopływem powietrza zabezpieczone przed jesiennym zgniciem.”

    Brzmi świetnie, dlatego w imię poetyckiej licencji nie krytykuję, a uściślam dla tych, co mogą nie wiedzieć, a akurat przeczytali ten passus uważnie. Pakunki te bliższe są słoikom: towar w środku nie jest suchy, tylko nieco podwiędnięty i zabezpieczony przed dostępem powietrza/tlenu, wskutek czego zakisza się w procesie fermentacji mlekowej, jak kapusta czy ogórki. Można to samo robić w dużych pryzmach lub silosach przejazdowych, albo w długich rękawach foliowych. Jest to wyborna, mlekopędna pasza, ale spotkałem się z opinią, że negatywnie wpływa na smak serów, więc nie do każdej produkcji mleczarskiej się nadaje.

  468. zna.czek 6 lipca o godz. 7:45
    do
    @Ewa-Joanna

    Masz grubomylny blad pzryrodniczy, Zna.czek. Text o czterech pietrach lasu dotyczy lasu tzw subborealny czy subatlantycki (ostatnie okresy halocenu). Taki typ lasu jest w Polsce i pln Europie czy pln Asia (tajga). USA i Canada tez ma. Lasy australijskie naleza do typSclerophyl (liscie zwrocone do slonca krawedzia). Ilosc pieter, najczesciej jest dwa. Las tego typu wystepuje w Europie dookola MSrodziemnego (Turcja, Grecja, Hiszpania etc) czy Californi czy Australi. Inne miejsca nie pamietam dobrze gdzie, ale sa. Jak ciekawostke moge dac, w Grecji jest las subatlantycki tez, cztery pietra typ, na pln Makedonia/Rodopy i Epir(szczatki tylko).

    Las eukaliptusowy na Peloponezie moze przypominac polski brzeziniak. Troche. Z daleka. Biale/szare pnie ale brak innych pieter. Szczegolnie dobrze palny, szczegolnie dobrze u sasiada ktory jest s….synem. Z zalozenia prawie kazdy sasiad jest s….synem, jezeli nie daje podlaczyc pradu „na lewo” ze slupa. Liscie spadle eukaliptusa sa nasaczane olejkiem antys….synskim automatycznie. Przez krasnoludki. Na wypadek niepodlaczonego pradu lub budowy bez pozwolenia budowlanego potrzeby.

    Sa rowniez lasy (bylem) kilkunastopietrowe. Bez windy, w Delphi. Szedlem schodami na stadion do gory. Nagle slysze „-przeciez tu qrwa same choinki, ja juz nie moge…”. A jeszcze bylo kilka pieter. Jezeli chodzi o Twoj pozniejszy wpis przyrodniczy moge rozszerzyc. zna.czek
    6 lipca o godz. 8:51. Narodowcy wystepuja nie tylko w Bawarii przy szparagach jako rolnicy. W Szwecji oni wystepuja na parkingach Swietego ByggMaxa. Parkingi Swietego ByggMaxa sa dosc duze, zeby latwo manewrowac Przyczepa Narodowych Swietosci. Oni sa rozmnazani (narodowcy) na asfalcie parkingowym przez paczkowanie.

    Biale pakunki zrolowane moga byc tez jedynie suszone (SzaryKot rowniez). Bez zakiszania, Znaczy z dostepem powietrza moga byc zasuszane. Dotyczy siana jak rowniez slomy. Czasem pakowane nawet w zielone siatki. Takie pakunki latwiej ukladac w sterty. Nie trzeba widel operowac tylko wozek widlowy operowac.

    Koniec przyrodoznawstwa praktycznego, pzdr Seleuk

  469. Seleuk

    Podoba mi sie Twoj opis lasow. Dzieki.

    Pozdrawiam przy kawie w lesnych krzakach w Hoh Rain Forest.

    https://youtu.be/hZMsvtQgbVg

  470. Szanowny kolego!
    Dziękuję za wyprostowanie oraz za poszerzenie.

    Przyłączasz się z tą swoją armatą grubomylności do tych którzy ubóstwiają ustawianie staruszka pod ścianą i salwy jakaką namalował wielki mistrz malarstwa. Wysuwając na pierwszy plan pojęcie pięter lasu ozdabiając chmielem na zakończenie wyraźnie – moi zdaniem – zachęciłem do poszukania opisu miejscowych lasów.

    Jakby obok tematu odesłałem do i>Serotoniny oraz do zawodu agronoma uprawianego przez autora i przez narratora powieści.

    Skupiłem się na piętrze najniższym i żadnego polonusa z Australii nie wysyłałem do Bawarii. Przyjmuję zarzut domniemywane, że mój tekst był ni przyszył ni przyłatał oraz ni przyłatał do eukaliptusów i pisząc pamiętałem o ubóstwie struktur lasu w komentarzu wprowadzającym.

    Co do grubości, to mam – ni przypił ni przyłatał pojęcie szerokości figury.
    Gdy wyjmiemy sześciokąt regularny w pisany w koło o promieni 2, to sześciokąt ten można przesuwać w pasie ograniczonym dwoma prostymi równoległymi odległymi o mniej niż dwa.

    Do penetracji jaskiń jest bardziej predystynowany chudzina wysoki jak tyka niż niski gruby. I to stwierdzenie pomaga zrzumieć szerokość fifury. Rzeczony sześcian ma wysokość 2. Pięciokąt regularny w pisany w ten sam okrąg ma wysokość niższą niż 2 ( parzystość daje2 dla ośmiokąta i następnych. Wielokąty o nieparzystej liczbie boków mają różne wysości.

    Zakończyłem grubo o gnoju, który jest ponoć jednym z głównych źródeł metanu.

    Nie pretenduję do roli wykładowcy akademickiego, anatomias ( najczęściej niejasno i niewyraźnie ) zachęcam: Zajrzyj do sieci. W tedy w krótszym czasie znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

    Czasy gdy we wsi był jeden mądry, który wiedział wszystko minęły. Ja o tym wiem.
    Ja czytam i piszę dla zabawy. Świadomie napomknąłem we wcześnejszym komentarzu o plantacjach amaruli, której owocami sfermentowanymi upijają się słonie. Najbliższe Warszawy plantację amaruli znajdują się na izraelskiej pustyni i są nawadiane. No i guzdrzący się staruszek napisał o izraelskich słoniach w duchu antysemityzmu …

    Wesołe jest życie staruszka …

  471. Przepraszam za ułomny znacznik pochylenia.

    Serotonina w moim komentarzu to tytuł powieści traktującej też o wschodnio-europejskiej dziczy leżącej na wschód od Odry. To bydło ( złośliwie referuję Francuza ) myli nazwy gatunków win z nazwami serów …

  472. O (paradkosalnych) związkach ewangelików z Trumpem:

    https://getpocket.com/explore/item/the-last-temptation?utm_source=pocket-newtab

  473. paradoksalnych, wrrr

  474. Ja tez Zna.czek dziekuje. Znam ten bol (bul) kiedy inni przekrzywiaja mysl Twoja. Nawet bez Wiki(pedia). Diametralnie. Ale jest to poznawczo pozytywne.

    Ostatnio dowiedzialem. Zwrocilem uwage na budowe przez jedna firma obrazu marki globalnego. Jak wazne to jest, budowa takiego Mitu/Obrazu. Nawet kosztem homofoba wspolpracownika. Takim Mitem jest nprzyklad HameryckoHollylodzki. czy SmolenskoWawelski. A co dowiedzialem Zna.czek? Otoz dowiedzialem. Jakosc auta (karoserii) nalezy sprawdzac dwoma kopniakami (Paradox) a Zza_kaluzy w karoserie gwozdzie wbija, zeby nowa lampke zawiesic, w przestrzeni podspodnej, calkowicie pustym powietrzem wypelnionej, bo ma syna majterklepke. Czego projektant nie przewidzial. Czy nie widzisz w tym Zna.czek nowosci poznawczej? Mimo bulu? Jest to wg mnie calkowicie nowe podejscie do Badan Niszczacych (laboratoryjnie).

    Orca
    Rowniez dziekuje za link do lasu Nie(eukaliptusowego) Obejrzalem z przyjemnoscia.

    pzdr Seleuk

  475. @stasieku
    Prof. Marcin Król to romantyczny pięknoduch, który wciąż uderza się w „inteligenckie piersi” (jego słynne – „byliśmy głupi”) i dziwnie nie zauważa, że dzisiaj rządzi facet upozowany na Edka z „Tanga” i głosują na niego Edki.

    Powyższy tekst przekleiłam z EP, gdzie z niewiadomych i niepojętych dla mnie przyczyn „czeka na moderację”.

  476. @mag
    Dobrze, że w Twoim głosie czuję solidarność z moją opinią. Spodziewajmy się jednak „odporu”.
    3msie

  477. @zna.czek
    Zbliża się dzień w którym wejdziesz w dekadę schodzenia. Ja już schodzę rok i nie mogę zejśćć.
    ps
    Czy macałeś applowskiego laptopa?
    Jego ‚padzik’ to cud techniki. Córka przyniosła służbowego i nie mogłem się oderwać, choć jestem uzależniony od myszki.

  478. @Tanaka
    Przebiję Jarka.
    Tanako, tyś oazą wolności!
    Ament.

  479. @Mag
    Uzylas zakazanego slowa r.o.m.a.n.t.y.c.z.n.y. na blogu EP. Stad moderacja.

  480. @Orca
    Mieszkalem kilka lat w rejonie Everett, Marysville, Arlington, Mount Vernon ale nigdy nie bylem na Olimpic Penisula. Rainforests sa tam dlatego, ze bardzo wilgotne powietrze z nad Pacyfiku przynosi duzo deszczu. W zwiazku z tym Mount Olympus najwyzszy tam (2432m) ale nizszy od polskich Rysow jest pokryty dosc poteznymi lodowcami. Gory Kaskadowe na wschod od Pugeut Sound tez maja lasy deszczowe na zachodnich stokach natomiast wschodnie to prawie pustynia. Piekne tereny z wulkanami i dziewiczymi lasami. Cedry czy daglazje moga miec nawet pnie o srednicy 5-ciu metrow.

  481. @seleuk|os| 6 lipca o godz. 19:03
    Zwrocilem uwage na budowe przez jedna firma obrazu marki globalnego. Jak wazne to jest, budowa takiego Mitu/Obrazu.

    @seleukos, napisałem i właśnie skasowałm bardzo, ale to bardzo złośliwy komentarz o mitach, brandach, budowaniu obrazu. Zbyt złośliwy i zbyt poważny. Po co się kłócić.

    Złapałeś skand boga za nogi to go trzym, czuj się częścią skand brandu i przepisuj skand receptę na choroby tego świata.

  482. zza kałuży
    6 lipca o godz. 21:03
    I Ty Brutusie przeciw mnie? E-J kiedys napisala, jestem iluminati(???), Tobermory napisal, typowy neofita(???). Co uwazalem za dobre przekrecajac na neofitta. Chetnie Brutusie przeczytam „powazne zlosliwosci”.

    Bogow nie mam zadnych Zza kaluzy. Nawet skand nade mna. Choroby tego swiata za blogoslawienstwo uwazam. Bo zdrowy jestem i otoczenie moje zdrowe jest. Mam nadzieje to rozumiesz. Doslownie.

    Masz ten text to dawaj.

    pzdr Seleuk

  483. @seleuk|os|

    Nie odżegnuję się od bólu.

    Nawiąże wyraźnie do wstępniaka i chamstwa.
    Kto bywał ( niekiedy wystarczy raz być, a nie bywać ) poznał chamstwo jako takie.

    Ponoć gdy Wietnamczykowi staniesz prze maską w wolskiej ulicy aby mu utrudnić minięcie ciebie, to on będzie z anielska cierpliwością czekał, aż ci się znudzi. Nie wiem czy to bajka, ale w każdej bajce jest ziarno prawdy poddane metaforyzacji.

    Niewiele wyżej niż ten komentarz jest odwołanie do Edka.
    I mnie oto chodziło, aby odezwał się ktoś kto zna Edka.

    Suweren wysłał do Parlamentu Europejskiego Edków i Edkowe.
    Za wysoką ( nominalnie ) w rzeczywistości tamtejszych kosztów to za połowę nominalnej pensji będą przeprowadzali odzyskiwanie Europy dla Jezusa.
    Bo w Polsce jest front zła ( dzisiejsze potwierdzenie ustami zwykłego posła ).

    Postronnym: @stasieku jest zdaje się jest jedyny, który mnie widział. Było nas trzech, ale trzeci wyszedł z Rozdroża w krainę jednorożców i do mnie się odwołuje.

    Czytam co innego niż większość bywalców blogów Polityki.

    Aby rozumieć szyderców naśmiewających się z Pomarańczowego, to trzeba znać doskonale potoczny język angielski mieszkańców USA oraz hiszpański w wersji meksykańskiej. Trzymam się niedbale polskiego i to mi wystarcza, aby rozumieć Teorię modeli teorii matematycznych Janusza Onyszkiewicza oraz jego świadomą decyzję wdepnięcia w stan wojenny. Nikt po niego nie wysyłał komanda służbistów i sam poddał się rygorom stanu wojennego wracając natychmiast do kraju.

    Wszedł w przenośni i w śniegu i w lodzie wysoko, tak wysoko, aby małość nie sięgnęła mu do pięt. Jego wybór.

    W niedawnym wywiadzie potwierdził wiarę w boga – bo na ścianie domu wisi krzyż widziany oczyma osoby prowadzącej wywiad. Jego bóg nie wymaga festynu i baloników na druciku.

    On się czuje Polakiem.

    Polacy ani zgłupieli, ani schamieli. Polacy zbłądzili. Za pieniędzmi.

    Mnie było ciężko i zdecydował się nie iść do terminu i uczyć się jedząc tylko chleb ze smalcem. O ile będzie smalec i na smalec.

    Rozumiem naszego blogowego rowerzystę fotografa gdy pisze o blogowaniu na kartę.

    I nie wstydzi się samotności, nie nazywając jej po imieniu.
    Zawsze byłe swój i raczej nie będę swój ani cudzy.

    Mnie się PC o genach IBM nie znudził i słabo jeszcze znam Windows.

    A z jabłuszek to żona lubi Alwę (?) , a ja Makintosza a nie Maca.

    I powstrzymuję się od kpin koleżanek komentatorek o kolegów komentatorów oczekujących ode mnie rozwiązania. W ciąży nie bywam.

    @stasieku
    Jestem w lepszym nastroju niż wtedy gdy widzieliśmy się.
    I mam lepszą kondycję. I żona już nie niepokoi się gdy nie wracam ze spaceru w ciągu godziny. Tyle, że ona jest samicą alfa z temperamentem i psychiką , która musi być nieustanie pobudzana.

    Bliskim powiadam, że pasta do zębów a wspólnej tubki, nigdy się nie powtórzyła w okresie małżeństwa. Czy ty wiesz ile jet odmian?
    Prawie wszystko przede mną. A ty o zachodzie. Bez obaw . Nie zajdę. I nie ma to nic wspólnego z klauzulą sumienia. Uciekam w jutro, o czym wiesz, jeśli mnie czytasz. Chociaż odchylania tułowia w tył chyba już bez drakońskiego treningu nie odzyskam. Nie spadłem ze Świnicy i z Zalodzonego Zawratu co jest narodowym sportem.

    Będę trenował, abyś na moje 80 lat patrzył az tyłu i nie mógł mnie dogonić Agrykolą w dół. Sytuację pod górkę zostawiam wiecznym malkontentom.

    Kazane jest mi żyć z jąkąjącą się moją rację ( wychodzi na moje, tylko trzeba poczekać ) i bełkotem, bo nigdy nie trenowałem łopaty, a bełkot jest jak bakterie. Każdy z nas ma co najmniej dwa kilo i dlatego trawi.

    Staruszków też – bez zatwardzenia.

    Kurna chata!
    Czy istnieją częstoskurcze żyjące w zgodzie z tokajem Aszu?
    ( czytaj asu )

    Ukłony i radości z zabawek!

    Idę w chóry.
    Nie znam łaciny i zakładam, że ta laudacja to o życiu, a nie o krzyżu.

    https://www.youtube.com/watch?v=TG1yvQgu13E

    Piękna głosowo kobieta do której zawodowej sceny jedzie Tour de France.

  484. Wcieliłem się w noworojczyków łykających końcówki.
    Wiem ! W wiedeńskich bostończyków. Prawda nas wyzwoli.

    Miły był monologi i bez dorywania się do głosu. Dziękuję.

  485. zna.czek
    6 lipca o godz. 21:26
    Tego fragmentu o Onyszkiewicz nie zrozumialem. Ksiazki(???) nie czytalem, moze dlatego. Ale czy wszystko trzeba czytac? Wyczuwam w Tobie Zna.czek pewne upodobanie do barokowej muzyki. Ktorego i sam nie jestem pozbawiony. Barokowosci, w muzyce tez. Ale nie tylko w muzyce. Dlatego, na wieczor, Zna.czek dla Ciebie, calkiem swieckie choc od ksiadza podane, taniec.
    https://www.youtube.com/watch?v=9BLfaQ98FbM
    dobranoc Seleukos

  486. zza kałuży
    6 lipca o godz. 18:56
    O (paradkosalnych) związkach ewangelików z Trumpem:

    https://getpocket.com/explore/item/the-last-temptation?utm_source=pocket-newtab

    Mój komentarz
    Zzakałuzy, przeczytałem i znalazłem bardzo wile podobieństw, analogii układu Trump-ewengelikanie z układem Kaczyński-Kościół.

    Kaczyński podobnie plecie, tylko, że nie o babach, a o wrogach, którzy czyhają, o sędziach ojkofobistach, o uchodźcach, o drugim sorcie (forma dyskryminacji, rasizmu), o innych szatanach, którzy tam byli, itd.
    Kaczyński podobnie jak Trump o ewangelikanach uznał, że katolicy są grupą niedocenianą, lekceważoną, odsuwaną od przewodnictwa moralnego i postanowił być ich przedstawicielem, opiekunem, strażnikiem wartości, pomocnikiem Kościoła. Kościół przyjął jego zaloty i zawarł z Prezesem Polski niepisany sojusz.

    Kościół w Polsce jest praktycznie tylko jeden i przyklaskuje Kaczyńskiemu, a jego niepowodzenia, klątwy, obelgi, kalumnie rzucane na prawo i lewo oraz jego nieodpowiedzialne czyny w państwie tłumaczy wiarą, wiernością ojczyźnie (jak miłość Trumpa do Ameryki) i wartościom, słabostkami, które każdy ma, a które są nieistotne wobec jego działań dobrozmianowych umacniających wiarę i posłuszeństwo wobec KK (kto podnosi rękę na KK ten podnosi rękę na Polskę).
    Widać gołym okiem, ze obaj ci sojusznicy kościołów nie tylko są ludźmi małej wiary lecz są to bezwyznaniowcy ubrani w komże ministrantów.

    W Polsce hierarchia i prominentni wierni w rodzaju Terlikowskiego (nie mówiąc o zwykłych szeregowych wiernych) podobnie jak w USA ewangelikanie, zupełnie nie dostrzegają ignorancji Kaczyńskiego, jego zaściankowości, bezczelnego, prymitywnego konserwatyzmu, jego zuchwałości w kłamstwach, jego nawoływania do nienawiści, jego porażek w polityce.
    Podobnie jak w USA polscy teologowie (są tacy?), homilianci, biskupi-doktorzy teologii nie dostrzegają tego, że będąc w sojuszu z udawanym chrześcijaninem szkodzącym państwu działają długofalowo na swoja szkodę.
    Pzdr, TJ

  487. @jakub01
    6 lipca, g.20:23
    Kurde, wprost nie do wiary!
    Why?!

  488. @mag
    6 lipca o godz. 22:47

    Pewnie nie romantyczny ale Roman.

  489. @tejot 6 lipca o godz. 22:02
    Zzakałuzy, przeczytałem i znalazłem bardzo wile podobieństw, analogii układu Trump-ewengelikanie z układem Kaczyński-Kościół.
    Skoro tak, to być może zaintersuje ciebie także prześmiewczy Oliver? Kaczyński też jest przez niego wymieniany, chociaż tylko jeden raz. Widać konkurencję na świecie ma zbyt dużą…

    Authoritarianism: Last Week Tonight with John Oliver

    https://www.youtube.com/watch?v=ximgPmJ9A5s

  490. @mag
    6 lipca o godz. 22:47

    Pewnie nie zauważyłaś, choć była o tym wielokrotnie mowa, że na blogach „Polityki” stosowane są filtry spamowe, które „wyłapują” niepożądane teksty rozpoznawane po obecności słów-kluczy. Na jednam blogu nie da się napisać „Passent”, bo zawiera ass albo „odporny”, bo zawiera porn.
    U Passenta takim słowem jest roman. Gdy zapytasz Redaktora, dlaczego? – zrobi zapewne wielkie oczy i nie będzie wiedział, o co chodzi.
    Na tym blogu zakazany jest o-rt-eq

  491. Tobermory
    6 lipca o godz. 23:39

    Z tych samych przyczyn miewało w internecie problemy miasto Scunthorpe.
    A na swojskim podwórku, niedaleko Grajewa, leżą wsie Kurejwa i Kurejewka. Do wykorzystania jako przecinek zastępczy.
    A teraz paczę, czy pójdzie.

  492. @Tobermory, no wlasnie, we wspolczesnym swiecie jest ogromna ilosc spdobow komunikowania sie. O czym nawet ja wiem i nawet z niektorych sposobow korzystam Np. mozna zarejestrowac sie na FB, i nigdy sie nie upubliczniac tylko wykorzystywac przynaleznego do niego messengera do wymiany korespondencji, zdjec swoich i publikowanych, linkow azeby komunikowac sie z wybranymi osobami. Mozna tylko sam na sam, mozna zrobic na jakis temat gronko osob. Nie mowiac o tym, ze z messengrea mozna telefonowac po calym swiecie za darmo. Oczywiscie ta druga osoba, z ktora chcemy sie komunikowac musi tez miec konto na FB. I tez nie musi ani jednej wiadomosci na nim upubliczniac, albo oczywiscie jesli chce moze informowac caly swiat o wszystkim.
    Niestety FB jest juz omal wylacznie platforma instytucji, cybetroli produkujacych fake newsy, medii i… jak powiedzial jeden z moich wnukow: nie mam FB bo tam sa same stare ludzie.
    Teraz jest Instagram – zdjecie, najlepiej jedno, krotka notatka, albo nawet nie -trafiajace „w punkt”.
    Ale co ja sie wymadrzam. Czy jeszcze ktos o tym wszystkim nie wie?
    Bardzo lubie messengera.

  493. @Ewa-Joanna

    A ten paskudny Uczciwy Rząd dalej mąci wodę 😉 https://youtu.be/J6vvpQEaRdk

  494. No to dziele sie moimi spostrzezeniami z krotkiego pobytu w Rosji, w tym 6 dni w Petersburgu na zorganizowanej wycieczce. Jeden dzien, ktory wypadl w niedziele poswiecilismy na najwazniejsze cerkwie, znaczy sie sobory. Starannosc w odnawianiu, rekonstrukcji wnetrz po latach sowieckich wzbudza najwyzszy podziw, a ogladajac te wspanialosci dech zapiera. To dziedzictwo kultury rosyjskiej z czasow imperium carskiego najwyzszej proby. Nie ma to jak panstwowa gospodarka recznie sterowana. Tyle sie wyda pieniedzy, ile potrzeba i kropka. Tu nie ma jakiegos oszustwa, ze nie zloto, nieprawdziwy kamien, podrabiane farby. Wszystko jest najzwyzszej proby, zreszta nie tylo w rekonstrukcji cerkwi, ale wszelakich innych. Chociazby Peterhoff, Carskie Siolo, o Ermitazu nie wspominajac. Wersal to przy tym wszystkim traci tandeta. No bo skad ma miec takie pieniadze?
    Dla porzadku wyymienie chociazby niektore obiekty religijne, warto se wyguglowac zdjecia: Sobor sw. Izaaka, albo Piotra i Pawla, albo Matki Boskiej Kazanskie, czy Cerkiew na Krwi… Cztery zaliczylismy w niedziele, we wszystkich byli turysci, ale tez ogromna ilosc wiernych uczestniczacych w nabozentswie, albo pielgrzymujacych do jakiejs cudownej ikony, czy grobowca. Ci ludzie nie wygladali na „wioskowych”.
    Zadziwiajace, jak to 70 lat ateizacji nie zmienilo wiele. Pytalam o to nasza przewodniczke – Rosjanke od pokolen Petersburdzanke, absolwentke uniwersytetu w tym miescie, ktorej dziadkowie zmarli w blokadzie – jak to jest mozliwe. A ona na to, ze Rosjanie w ogromnej wiekszosci nie wyparli sie cerkwi przez te lata. Ona sama zawsze do niej przynalezala. Nie ma watpliwosci, ze Putin, ktory jest opatrznoscia Rosji tez zawsze w glebi ducha wierzyl. Amen.
    PS Zawsze najmlodszym wnukom kupuje z podrozy stosowne podkoszulki. Tym razem nie kupilam, bo glownie byly z motywem herosa Putina z golym torsem na koniu. Jedni sie z tego konterfektu od lat smieja, a oni sa z niego dumni. Inne T-shirty odnosily sie do czasow sowieckich.

  495. seleuk|os|
    6 lipca o godz. 19:03

    Rowniez dziekuje.
    Rzeczywiscie nic nie napisalam o lesie eukaliptusowym. Przy domu rosnie jedno bardzo ladne drzewo eukaliptusowe. Oprocz ladnego ksztaltu i lisci to drzewo rowniez dziala jako bariera dla komarow i much.

    Bylam w lesie tropikalnym na Maui gdzie rosna piekne drzewa „rainbow eucalyptus”. Ale to byla tylko czesc calego lasu gdzie przewaznie rosly drzewa kokososwe. Na wyspach HI tylko paprocie sa „native plants”. Reszte przywiezli lodziami przyjezdni z poludniowego Pacyfiku. Wlacznie z kurami i swiniami. Do dzisiaj kolejne generacje dzikich kur i dzikich swin wedruja lasami i drogami HI.

    Ramschel
    6 lipca o godz. 20:45

    Ciesze sie ze jest tu ktos kto odwiedzil WA. Zwykle mowie przyjezdnym ze WA, a szczegolnie Olympic Peninsula nie jest po drodze do zadnego miejsca. To jest miejsce docelowe.

    Jesli piszemy o „rainforest” w stanie WA to oczywsicie mamy na mysli „temperate rainforest” nie „tropical rainforest”.

    Zobaczylam co to jest za drzewo deglazja. Ciekawa tlumaczenie na jezyk polski nazwy „Douglas fir”. Polska nazwa chyba byla ustalona przed infekcja anglicyzmow w jezyku polskim. Szczegoly angielskiej nazwy tego pieknego drzewa na pewno sa dostepne w wiki.

    Pacifc red cedar rzeczywiscie lubi oddychac oceanicznym powietrzem i dorasta to gigatycznych rozmiarow.

  496. Orca
    7 lipca o godz. 4:51
    Ciesze sie ze jest tu ktos kto odwiedzil WA.

    W 2008 spędziłem pięć dni na mini-wyprawie wspinaczkowej na Mt. Olympus. Było to tylko pięć dni, a przygód było co bez liku. Dobrze pamiętam trekking lasem, w którym padało bądź mżyło bez przerwy, potem wspinaczka lodowcem, kluczenie wzdłuż szczelin lodowych, wreszcie sam blok szczytowy odgrodzony od lodowca szeroka i głęboka przepaścią. W drodze powrotnej na ostatnim biwaku zaatakował nasz obóz duży jeleń, jakby niezadowolony z obecności intruzów. A na koniec mieliśmy też okazję obserwować migracje dużego stada jeleni i jego przeprawa przez rzekę. W sumie super miejsce. Mam nadzieje, że jest ciągle tak odludne jak te z okładem dziesięć lat temu.

  497. Contrarian
    7 lipca o godz. 5:28

    Super. Bardzo sie ciesze ze opisales swoje przygody w Evergreen State. Znam ten szlak. Hoh river trail do Blue Glacier. Czy te duze jelenie to moze byly losie (elk)? Nie mylic z „moose”. „Elk” i „moose” to inna zywina i inne rogi 🙂
    Mam dobra wiadomosc. Olympic Peninsula jest nadal tak odludna jak dziesiec lat temu.

  498. Orca
    7 lipca o godz. 5:47

    Masz racje Orca, to byly losie (elk), prawdopodobnie ten gatunek: https://www.nps.gov/olym/learn/nature/roosevelt-elk.htm
    W obozie pod lodowcem „odwiedził” nas też dziki koziol (biały jak mleko). Ze względów ekologicznych chyba obecnie je ewakuują z półwyspu.

  499. @zyta2003
    7 lipca o godz. 2:28

    Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc
    Starannosc w odnawianiu, rekonstrukcji wnetrz po latach sowieckich wzbudza najwyzszy podziw, a ogladajac te wspanialosci dech zapiera. To dziedzictwo kultury rosyjskiej z czasow imperium carskiego najwyzszej proby. Nie ma to jak panstwowa gospodarka recznie sterowana. Tyle sie wyda pieniedzy, ile potrzeba i kropka. Tu nie ma jakiegos oszustwa, ze nie zloto, nieprawdziwy kamien, podrabiane farby

    Ja te wspaniałości oglądałem w czasach sowieckich, kiedy zostały zrekonstruowane z wojennych zniszczeń i wyglądały wspaniale, zarówno Peterhof jak i Ermitaż czy sobory. Powiedziano ci, że sowieckie złoto i kamień oraz farby nie były prawdziwe i trzeba było na nowo rekonstruować?

    Co do korzystania z FB, masz rację. I jeśli nawet są tam „same stare ludzie”, choć to nieprawda, to faktem jest, że te „stare ludzie” w większości potrafią opanować to medium i nie usiłują ciągać kogoś po sądach za własne błędy i kompromitacje.

  500. Contrarian
    7 lipca o godz. 7:01

    Widze ze jestes na biezaco z tym co tu sie dzieje. Ten dziki koziol nazywa sie wild goat. 🙂

  501. Orca
    7 lipca o godz. 4:51

    To jest cos Orca, co w tym blogu lubie. Tego mozna tylko od miejscowych dowiedziec. Nie przyjezdnych czy czytania, Nie neguje Orca znaczenia podrozy i czytania przed podroza, zdaniem wyzej.

    Moja okolica jest zaludniona w przewazajacej czesci krowami. Na jednego dwunoznego krow przypada pare. I jest prawo. Prawo mowi, krowy maja byc na pastwisku calodobowo kolo 200dni (chyba minimum jak pamietam). Krowy sa wszedzie dookola i laza. Co jest OK. Ale przedewszystkim stawiaja placki krowie lazac. Co jest nieOK. Placki krowie sa miejscem rozmnazan stad much. Komarow nie ma, ale much okropna ilosci. Nie wiedzialem Orca, ze muchy nie lubia eukaliptusa zapachu. Zapytam w najblizszym ogrodnictwie czy nie ma jakiego eukaliptusa ktory by zima tez wytrzymal tutejsza. Ja wlasnie zamowilem w tym roku dwa drzewka kasztana i dwa drzewka lipy. Ktore na jesien mam zamiar posadzic. Kasztan i lipa nie takie proste tu, jak sliwka gruszka czy roza. Moze jest i eukaliptus.

    Dlatego blog lubie. Od Ciebie Orca dowiedzialem o morskiej kulturze Indian nadPacyficznych. To nie musza byc jakies konkretne wiadomosci. To tylko inspiracja szukac sam. I o Kruku i krukach legendy. Morskie kultury sa mnie bliskie z przyczyn pozaracionalnych. Od Ciebie Orca dowiedzialem o rozbieraniu zapory elektrycznej na jednej rzece. Zeby lososiom przywrocic srodowisko. Potem naznajdywalem sam mnostwo.

    Za to blog lubie. Opowiadania miejscowe miejscowych. Jakie jeszce sa. Poglady to maja wszyscy, nawet moje koty i nadwislanscy parlamentarzysci.

    Pzdr Seleukos

  502. @Contrarian
    7 lipca o godz. 7:01

    Bardzo proszę, nie powtarzaj bzdur o łosiach.
    To co widziałeś, to jelenie Roosvelta. W Kanadzie żyją jego krewniacy jelenie kanadyjskie zwane również wapiti.
    Elk = jeleń
    Moose = łoś

  503. @Contrarian, Tobermory, Orca

    Musze zapytac. Nie wiem. Jest tez zwierze co nazywa renifer. W Skand i plnAsii ren jest poldziko trzymany stadami. W Canada wiem renifer jest calkowicie dziki. Caribu. Pytanie jest moje. Moze tez mozna spotkac dzikiego rena?

    pzdr Seleuk

  504. seleuk|os|
    7 lipca o godz. 7:21

    Nie wiem czy wiesz jaka sprawiles mi przyjemnosc swoim komentarzem. Wiec jesli nie wiesz, to teraz to pisze. Dzieki. Super dzieki. Nie wiedzialam ze informacje ktore tu publikuje kogos intersuja. A najbardziej zwrocil moja uwage twoj komentarz na temat Elwha river dam. This beautiful Elwha. I met a guy not too long ago who said that he flew from France to Seattle and came to the Olympic Peninsula just to see the mouth of the Elwha. He said that since the success of the Elwha project here, in France they removed river dams from a couple of rivers followed by similar projects in Spain and Germany. Sorry I put this in English but this is so important. Nobody here, at the mouth of this beautiful river named Elwha, knew about the impact of this historical project.
    W kilku slowach: rok temu spotkalam naukowca z Francji ktory powiedzial, ze przyjechal tu aby zobaczyc „the mouth of the Elwha” (nie wiem jak to przetlumaczyc). Od czasu sukcesu usuniecia dwoch zapor na rzece Elwha, usunieto zapory na rzece Loire, Reine i jakiejs rzece w Hiszpani ktorej, przepraszam, ale nazwy nie pamietam.
    Podziekowalam jemu za te informacje i Tobie rowniez bardzo dziekuje 🙂

  505. @seleuk|os|
    7 lipca o godz. 7:48

    Gdzie tego dzikiego rena chcesz spotkać? Bo chyba nie w opisywanym parku narodowym? Tam możesz spotkać jelenia czarnoogoniastego – gatunek mulaka.
    Do dzikich reniferów będziesz miał bliżej na Grenlandii albo Syberii.
    A ten biały jak mleko kozioł, co go widział @Contrarian, to po polsku kozioł śnieżny. Został tam introdukowany przypadkowo 100 lat temu i okazało się, że czyni szkody w endemicznej szacie roślinnej…
    Takie kozy sprowadzono też do Nowej Zelandii, ale gorsze (ekologicznie) okazały się sprowadzane i wypuszczane tam od 1850 roku jelenie…

  506. seleuk|os|
    7 lipca o godz. 7:48

    Na temat los i renifer. Wydaje mi sie, ze w jezyku polskim jest to samo tlumaczenie wyrazu „elk” i „moose”. To tlumaczenie jest „los”. Elk i moose tu inne zwierzeta. Natomiast renifer zyje na polnoc od nas. W Kanadzie i na Alasce.

  507. @7 lipca o godz. 8:12

    Elk to jeleń.

  508. Dziekuje wszystkie wyjasnienia o renach/caribu. „The mouth of the Elwha” rozumiem/przetlumaczyl jako „ujscie Elwha”. Nie czuje nieomylnosci zaznaczam

    pzdr Seleuk

  509. Ewa-Joanna
    7 lipca o godz. 8:35

    Wiemy juz ze „elk” wyglada inaczej niz „moose”. Teraz to sie chyba sprowadza do tlumaczenia na jezyk polski. Zostawiam to ekspertom.

  510. dla wszystkich i nie przez wszystkich
    czyli
    małym wysiłkiem można zrozumieć
    ale po co?

    Napisałem wyżej o reakcji ( nadając jej swoją interpretację ) głównej głowy komputerowej na świadomość zignorowania mobilnych środków komunikacji i ich oprogramowania.

    Microsoft zlekceważył i jego szef wziął winę na siebie.
    Zdecydowana większość komputerów ( malutkich dziś ) jest głaskanych i słuchają one wielkich i małych, i dla mówiących nie mówiących.

    Szwagier popisuje się urządzeniem podobnym w kształcie do zapomnianych cygarniczek. Mówi:
    Pogoda w pcimiu i na cygarniczce jest wyświetlane minimum znakowe opisu pogody w Pcimiu. Cygarniczka się nie wymądrza i nie czepia tego, że szwagra można zlokalizować w rozsławionej ostatnio górskiej Cisnej.

    Nowe lodówki same się dostosowują do sytuacji, bo mają wyspecjalizowane komputerki i inne urządzeni znane z komentarzy blogowych kolegi @zza kałuży.

    Z odpowiedzią głosową trzeba poczekać kilka pokoleń lub więcej.
    Kto tego nie rozumie lub z tym się nie zgadza niech bezwarunkowo przewija komentarze nagłówkowane zn.czek

    To nie Bil jest ojcem błędu strategicznego. To tysiące jego doradców i pracowników zapomniało, że człowiek jest zwierzęciem mówiącym Do oglądania skutecznego wystarczą oczy kameleona.

    Zwróciliście uwagę koleżanki blogowe i koledzy, kto to orzekł na blogu?
    Nie oglądałem prawie żadnego zdjęcia z mnóstwa jakie udostępnił. Ale ktoś go uraził i już nie zaśmieca. ( ironia lub coś z jej rodzeństwa )

    Bo bucowość jest zaraźliwa i za leniwa do przewijania.
    Jak wirusy i bakterie bucowość nas otacza nawet na lodowcu.

    Dzisiejsza większość komunikatów wypowiedzianych w kierunku w sieci komputerowych ma mizerną wartość. Ale gdy na spacerze nie spotka się gaduły staruszka guzdrzącego, to można dać upust naiwności i coś bałaknąć do ipada. No i co z tego? Nawet jeśli nie potraktuje jako szumu, to nie odpowie głosem jak w rozmowie.

    Nasz mózg analizuje i syntetyzuje błyskawicznie metaforę przeanalizowanego. Dlatego literówki nas nie zabijają.

    Ewolucja stworzyła sens.

    Jesteśmy u progu teorii modeli.

    Niech T będzie zbiorem zdań zapisanych w pewnym języku L. Wtedy T jest teorią, jeśli nie istnieje zdanie napisane w języku L takie że T dowodzi zarówno tego zdania, jak i jego zaprzeczenia.

    A więc babka wróżąca na dwoje jest rzeczywista, a nie teoretyczna.
    Bóg nie istnieje, ale rozprawiajmy dużo o nim. Depcząc nudziarzy.

    .

    Alfred Tarski, polski logik i matematyk, jest powszechnie uważany za twórcę teorii modeli. W swojej słynnej pracy Pojęcie prawdy w językach nauk dedukcyjnych z 1933 roku rozważał między innymi pojęcie zdania prawdziwego i jego różne możliwe definicje. Wykazał on w szczególności, że można podać definicję prawdy dla dowolnego języka skończonego rzędu, zaś dla języków nieskończonego rzędu już nie.

    Skoro bóg jest nieskończony to ani potwierdzenia, ani obalenia nie oczekujmy.

    Tarskiego nad związkami między syntaktyką i semantyką logiczną wpłynęły na ugruntowanie podstaw teorii modeli.

    Staruszka ten ględząca będziwszy gdybając poprawi nie swojej mondrości, gdy poprawi składnię i piownię (sic).

    Cbdo.

    Janusz Onyszkiewicz był na wstępie rozpoznawany jako ( współ autor ? – półwiecze z okładem minęło ) podręcznika dla świeżo upieczonych studentów matematyki i wstępował mnie i 150 innych do matematyki.

    Około 100 stron wstępu i po pierwszym semestrze egzamin ze wstępu do matematyki. Za wprowadzenie wrył mi się w pamięć.

    Ostatnio widziałem go dawno ( wraz moją żoną chyba ) niosącego dużą bańkę z wodą w towarzystwie równie obarczonej Wandy Rutkiewicz w puszczy Kampinoskiej oraz w kinie obok kawiarni Telimena i pomnika Mickiewicza na pokazie filmu K2 z efektami nagłośnienia trzęsących się drewnianych krzeseł.

    W świeżym wywiadzie zakpił, że żałuje tylko, że nie wszedł na K2.

    Na giełdzie prze gabinetem egzaminatora ćwiczono czarlestona.

    Z wyjątkiem guzdry, matematycy ( nie mylić z używającymi rachunków ) są dobrymi humanistami.

    Niestety!
    Humanizm się kiepsko sprzedaje i myli klawisze komputera i fortepianu.

    Białe pończochy i odsłaniane uda w jednym z dwóch możliwych i stosowanych zwrotów momentu obrotowego ( moje dowcipy mają wąsy i brodę )

    https://www.youtube.com/watch?v=pxhfND7zJRY

  511. W amerykańskim angielskim
    elk = jeleń
    W brytyjskim angielskim
    elk = łoś
    Elch (niem.) = łoś

    Mowa była o amerykańskim elk czyli jeleniu

    This animal should not be confused with the still larger moose (Alces alces) to which the name „elk” applies in British English and in reference to populations in Eurasia.

  512. Tobermory
    7 lipca o godz. 8:48

    Na pewno masz racje.

    Please differ at your own risk.

  513. @zna.czek
    7 lipca o godz. 8:45

    Mój iPad odpowiada głosem i na piśmie (równolegle). Przed chwilą zapytałem:
    – Która godzina?
    Miły damski głos odpowiedział: Jest ósma pięćdziesiąt osiem.
    – Gdzie jestem?
    – Jesteś tu (adres)
    (Mój iPad ma GPS i pozwoliłem mu na sprawdzanie lokalizacji)
    – Jak się masz?
    – Gdybym się miała jeszcze lepiej, to witaminy zaczęłyby zażywać mnie 😎

  514. zna.czek
    7 lipca o godz. 8:45

    Zna.czek, Twoj wpis w duzej czesc traktuje, skierowany jest do mnie, choc bez adresu. Moze taki masz zwyczaj?

    Byc moze nie w calosci slyszales co BGates o Android powiedzial. W calosci. Byc moze nie w calosci czytales, co rowerzysta z kamera o komunikacji wypisywal, po co i komu. W calosci. Byc moze Zna.czek, posuwajac konika na szachownicy FORTRAN na osmym pietrze, Onyszkiewiczem nie interesowalem. Najbardziej interesowal mnie permanentny brak studentek, na tym pietrze. Taki matematyczny problem mialem rozwiazac. Dlatego zrezygnowalem ze studiow FORTRAN. Podjalem inne. Dla calosci.

    Dobrze jest Zna.czek miec widok calosci. Nie tylko szczegolem zajmowac. Szczegol, z reguly jest najmniej istotny. Jezeli o ponczoche chodzi, ze szwem variant uwazam za najbardziej interesujacy, na wysokim obcasie zamontowany. Szew taki, krzywizne (forme) zawartosci podkresla i napiecie. Kolor jest bez znaczenia. Dla mnie. Szew istotny.

    Nie bede mogl dzis dluzej korespondowac bezznaczeniowo, bo na lunch proszony wybieram. Czas przedtem, mam zamiar poswiecic na dobor garderoby i dodatkow. Lunchyki takie przewaznie przedluzane bywaja niepostrzezenie w obiadokolacje, ale Zna.czek… Gdybys cos nieinteresujacego (nieznaczacego) napisal, jutro rana odpowiem. Przy kafffce.

    Pzdr Seleukos

  515. Bawiłem wczoraj na 60. urodzinach jednej znajomej, gdzie wśród czterdzieściorga gości były też dwie damy z Polski, obie emerytowane lekarki. Zabawiając je opowiedziałem dowcip o pani z dziesięciorgiem dzieci, wszystkie o imieniu Brajan. Na to jedna opowiedziała historię z życia:
    Badając jako pediatra kolejnego noworodka romskiej rodziny rzuciła żartem:
    – To co, będzie Jasiu?
    Rodzice kiwnęli głowami akceptująco.
    Kiedy kilka miesięcy później przyszli na szczepienia, zapytała ich o imię dziecka, aby wpisać do swojej kartoteki.
    – Brajan Dżony
    – Dlaczego?
    – Dzieci tak chciały 😎

  516. Orca , nie „deglazja” tylko ” daglezja „

  517. Daglezja (jedlica) rośnie również w Polsce i w ogóle w Europie, ale została sprowadzona na nowo, gdyż jej europejscy przodkowie wymarli podczas ostatniego zlodowacenia.
    Jej zwyczajowa nazwa daglezja pochodzi od nazwiska szkockiego ogrodnika i kolekcjonera roślin Douglasa.

  518. Dla zakompleksionych ekspertow z matura na 5+

    Foo Fighters Rock and Roll

    https://youtu.be/Q8f6y2IcVg0

  519. @Tobermory

    Prawdopodobnie mój szwagier uzna, że jesteś lepszy i za część dochodu kupi gadacza. Ja miałem zamiar pisać o uczuciach i chęci pogadania.

    Spis polskich miejscowości jest skończony.
    Zatrudni się na śmieciówce kompanię inwalidów i wklepią wszystkie nazwy. Fundusz Rehabilitacyjny dopłaci.

    Poza Krystyną Czubówną mamy wiele pań ze zdrowym głosem i bez astmy.

    O aktualnych osiągnięciach przemysłu zabawek, to mnie Google powiadamiają co dzień. Z Wiedźminem na czele.

    ***

    Za opuszczenie adresu przepraszam @seleuk|os| oraz postronnych.

    Ja zamierzałem napisać syntezę.
    Z rozprawianiem o niebyciu boga rozprawili się twórcy teorii modeli.
    To że jeden z Trzech Króli, a może wszyscy trzej, był ciapaty to się nie pisze i milczy. Jeden mądry odróżniał byt od bycia …

    Ja też rzuciłem matematykę chwilę wcześniej niż ona rzuciła mnie.
    Znana polska aktorka uznała, że dopiero w szpilkach czuję się kobietą.

    Teraz szew na nodze się maluje lub dzierga.

    Nie czytałem i nie zamierzałem oglądać zdjęć boleśnie dotkniętego rowerzysty i nie czytam komentarzy jego głównej korespondentki.

    Wskazałem wyraźnie na grzeczne stwierdzenie Jacka Kowalczyka:
    Być może przyda się { Pani | Panu } miesiąc urlopu na blogu.

    Kupa ludzi ze sobą sobie nie radzi bez Administratora
    Radzący sobie wciąż rozważają emigrację z Polski.

    Nie mój blog. Nie mój cyrk.

    Udanego epizodu życia stadnego życzę.

    ***

    Współczesny człowiek się strasznie nudzi ( to cudze! )
    I musi być na smyczy onlajnu. Bo straci dokładność oceny stopnia inflacji w Caracas.

    Ciepłego wypoczynku życzę.

    Harry Belafonte – Jamaica Farewell
    Pożegnaliśmy młodość, bo lody kalipso się roztopiły.

    https://www.youtube.com/watch?v=KFFlWtlDRqk

  520. @zna.czek
    7 lipca o godz. 10:41

    Widziałem wczoraj takie szwy dziergane (dziarane?) na różnych częściach ciała córki wczorajszej jubilatki. Jeden ciągnął się po wewnętrznej stronie ramienia przez dłoń aż do końca palców. Na całe życie 🙄

    Czy szwagier powinien kupić iPada? Jeśli tylko ze względu na pogadanie, to niech może najpierw wypróbuje na pożyczonym. Jeśli się gubi w obcych miejscach, to iPad uratuje i zaprowadzi, gdzie trzeba. Mnie się bardzo przydał, jak trzeba było znaleźć szpital w Bretanii i tam trafić. Maps.me nic nie kosztuje i nie trzeba mieć internetu.
    Smartfon z GPS służy do tego samego, chyba. Nie wypróbowałem.
    Do gadania o uczuciach w dzisiejszych czasach ludzie mają terapeutów 😎

  521. Wszem i wobec
    Bogaci Polacy mają terapeutów.

    ***

    Kpiłem ze szwagra, który dobrze wie gdzie jest.

    Jest przywódcą lokalnej grupy pszczelarzy na Podkarpaciu.
    I ma nie przezwyciężone maniery językowe:
    TY nic nie rozumiesz! jako pierwsza reakcja.
    Po co ci to wiedzieć? – zamiennie.

    Jego komunikatory grzeją się , bo jest animatorem życia seniorów.
    Nie tylko pszczelarzy.

    Ja pisałem o uzależnieniu osłabiającym rozsądkowe pożytki z telekomunikacji.

    ***

    Też wszem i wobec

    Koleżanka @mag zaświadczy, że zamęczałem fado blogowiczów Polityki niezwykle.

    Misi nie cenię i nie jestem odosobniony.

    Moją boginią pozostaje:

    LUCILIA DO CARMO (maria madalena) fado

    https://www.youtube.com/watch?v=MGW92e3FE9k&feature=fvw

  522. Golonko i spacerek przed obiadem i drużynową jazdą na czas po Brukseli.

    Dobra okazja do wspomnień dla @mag.

    @mag
    Serdecznie życzę ci trafienia specjalisty, a nie do aspirującego.

  523. @zna.czek
    7 lipca o godz. 11:16

    Bogaci Polacy mają terapeutów?
    Kogo nie stać na płatnego powiernika bez zobowiązań, musi się zdać na golgotę przyjaźni w realu, najlepiej od najmłodszych lat, pielęgnować, pieścić, doceniać…

  524. Zmarła kultowa wokalistka jazzowa, kompozytorka, malarka, poetka
    https://www.youtube.com/watch?v=lDirfuSEPTc

  525. zna.czek
    Wcale nie zamęczałeś koleżeństwa fado. Nie zgadzaliśmy się tylko co do Misi, której Ty nie uważasz,a dla mnie jest ważna. Może dlatego że to było moje pierwsze zatknięcie z fado.
    Lucilia do Carmo oczywiście jest świetna.

  526. Oczywiście ta wokalistka to Wanda Warska. Zresztą każdy by się domyślił, sluchając jej niepowtarzalnego głosu i poetyckich tekstów.

  527. @Tobermory 7 lipca o godz. 9:08
    Gdybym się miała jeszcze lepiej, to witaminy zaczęłyby zażywać mnie

    https://funny.allwomenstalk.com/humorous-replies-to-how-are-you/

  528. No i tak dzięki @Tobermory (oraz Google 😉 ) zapoznałem się z ciekawym programem dystrybuowanym w amerykańskiej sieci stacji publicznego radia, którego to programu stacja, której najczęściej słucham, czyli WBEZ nie nadaje.

    https://www.waywordradio.org/listen/

  529. @Szary Kot

    Największy przecinek, jaki znam – w zakodowanym urlu

    https://pl.wikipedia.org/w/index.php?oldid=57011265

    Do 2017 przecinek nie istniał w powyżej linkowanym portalu 😉

  530. @zza kałuży
    7 lipca o godz. 12:45

    You’re welcome! 😀

  531. Everyday that you’re on the right side of the grass is a good day 😎

  532. @Tobermory
    7 lipca o godz. 13:30

    Można też zamienić „you” z „grass” 😉

  533. Męski różaniec można kupić na rynku w Krakowie.
    Zwis męski prosty też.
    I posuw poranny.
    Niestety bez komentarzy i aż żal.
    Prasulca trzeba.

  534. https://www.dobreprogramy.pl/Bill-Gates-przyznal-ze-popelnil-ogromny-blad.-Kosztowal-Microsoft-okolo-400-mln-dolarow,News,102493.html

    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24966974,marcin-krol-czas-na-inna-opowiesc-inna-retoryke-inny-jezyk.html

    Może byliśmy głupi.
    Człowieka dorosłego poznaje się ( ponoć ) po umiejętności przyznania się do błędu.

    Pierwszy z powyższych wyraził się o dochodach, które przefrunęły przed nosem.

    Drugi o języku.

    Przyjdzie czas zapłaty obligacji i ulica będzie miała nisko w tyle, androida i grzeczny język.

    @Tejot tak naprawdę to popularyzuje @Mauro Rossiego.
    Inni się cieszą, że ich wyręcza.

    Raz kpiąco wypowiedziałem o zen i oberwałem.
    O rowerzyście coś też w starych komentarzach można znaleźć zapewne coś mojego drażniącego.

    Mam swoje { zdanie | zdania } , ale nie mam swego bloga. I tyle.

    No a moich kiepskich umiejętnościach dydaktycznych to już było poza fortepianem nie raz i to odgórnie.

  535. Do wszystkich ( Polaków )

    W minionym polskim roku szkolnym młodzież jednego z najlepszych warszawskich liceów odmówiła spotkania z Tomaszem Terlikowskim.

    Ponoć w tym roku było dużo więcej bardzo dobrych ocen na maturze z matematyki, przy 1/5 oblanych ogółem.

    Potrzebna jest dobra szkoła podstawowa.

    Po przekroczeniu 12 lat życia ( powtarzam się ) gwałtownie spadają zdolności twórcze. Większości wystarczy znajomość rachunków i nie jest potrzebna wiedza, że e nie wymyślił Leonhard Euler, pi nie wymyślił Pitagoras. I nikt nie wie ile obie wynoszą.

  536. zna.czek
    7 lipca o godz. 15:15

    cyt:”(…)wystarczy znajomość rachunków i nie jest potrzebna wiedza, że e nie wymyślił Leonhard Euler, pi nie wymyślił Pitagoras (…)”

    „TY nic nie rozumiesz! jako pierwsza reakcja.
    Po co ci to wiedzieć? – zamiennie.”

    I tak to się kręci. Poszli przez zboże.

  537. 1 & 0 & pi & e & i

    to cesarski kwintet liczbowy.

    Są inne liczby przestępnie. Inne niż ei pi.
    Wymyślone i służące głównie temu, aby udowodnić, że można.

    Niemożliwe jest niezwykle kuszące.

    Intuicyjnie oznacza to, że dowolną liczbę Liouville’a można „dobrze” aproksymować liczbami wymiernymi. Liczby Liouville’a noszą swą nazwę na cześć Josepha Liouville’a, który wprowadził je w roku 1844 i pokazał, że są one liczbami przestępnymi. Był to pierwszy dowód istnienia liczb przestępnych, co więcej konstruktywny, czyli podający algorytm ich uzyskiwania.

    Krystyna Kuperberg jest znana z kontrprzykładu obalającego.
    Drobna postać. Spokojna twarz z niebieskimi oczyma.
    Królowa tamtych lat w PKiN.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Kuperberg

  538. Niefortunny zlepek: e oraz pi

  539. Ewa-Joanna
    Widziałam ten męski różaniec w Krakowie na fotach.
    Masakra! Do głowy by mi nie przyszło, że z jednej strony znajdę się (po przejściach transformacyjnych) w normalnym świecie, a z drugiej zanurzę się w jakieś wieki średnie.

  540. zna.czek
    7 lipca o godz. 16:19

    Królowa tamtych lat w PKiN

    @Staruszku, jesteś kształcony na wysokim poziomie?

  541. @Szary Kot 7 lipca o godz. 18:09
    Wykłady dla studentów niższego kursu odbywały się w PKiNie na wysokich piętrach. 🙂

  542. Od 14. minuty – „Koza u rena”

    Koza u rena,
    Krechę ma u rena koza,
    Ren ma ranne ramię, koza – guza i nic poza
    Guzem, ze wzgórz ta koza!
    Denna morena,
    Drobne skalne z nią precjoza
    Spadły na lapońskie ranczo – tam, gdzie amoroso
    Prozą szeptał ren z kozą…

  543. @Szary Kot

    Formalnie ujmując mam średnie wykształcenie.
    Na język potoczny tłumacząc jestem ameba.

    Kudy mi tam do doktora Jarosława Kaczyńskiego.

    A tępy jestem tak bardzo, że nie rozumiem nawet profesorów Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego oddychających Prawdą.

    Przypisywanie mi wysokiego wykształcenia jest uzasadnione jedynie mym zamieszkanie powyżej pierwszego pi,etra w młodości i szóstego obecnie. Piętra lasu mogą wyjaśnić: jestem pnączem.

    Idę na łatwiznę i wjeżdżam windą.
    Jednak w programie mam trening wysokościowy.
    Gdy mnie spotka jakiś sąsiad na czwartym, to się zaniepokoi, że winda jest w stanie awarii.

    Pitagoras nie skończył elitarnej szkoły i założył własną.
    Legutko i Krasnodębski upewniają mnie, że słusznie nie wspinałem się.

    Winda porusza się zgodnie z matematyką dyskretną, choć ciągle ( tak oceniają malkontenci ) się psuje. Jak się zepsuje, to ciągnie się to dwie godziny. Bo to winda z okresu nasilonej destrukcji ze strony Tuska i nic dziwnego. Zgodna z teorią automatów skończonych. Na gwarancji.

    Taka masa mądrych głupio skończyła przed śmiercią żywiąc się prawdą, że chcę dożyć do 2046 roku i będę chłop na 102.

    Jestem postacią amorficzną i nie bawi mnie łowienie myszy jak na zdrowego kota przystało.

    https://www.youtube.com/watch?v=9tWr6ma5bQ0&index=2&list=PLC2gJiWxK5CAn-8d8ITJ5M0acEO6SK1AS

  544. Tobermory
    7 lipca o godz. 19:34
    Niech zagra jeszcze ta najsłynniejsza bossanowa,w klasycznym w wykonaniu Joao Gilberto, Astrud Gilberto, Stan Getz & Antonio Carlos Jobim – The Girl from Ipanema – jako pożegnanie .

    A Wanda Warska, której również zabrakło, to dla mnieWokaliza – W. Warska – Pociąg

    Muzycy odchodzą, aby grać w Największej Orkiestrze Świata….

  545. O, jest Basia! Nareszcie 🙂

    Ja tu prawie na temat – ale całkiem niepoważnie.
    Sorry na wszelki wypadek.

    https://www.youtube.com/watch?v=mGLJcHfMLwM

  546. @Basia.n
    Witaj. Czy u ciebie słoneczko?

    ***

    Wielokrotnie oświadczałem, że jedyną moją umiejętnością jest względnie składne gadanie. I traktowano mnie niepoważnie.
    Słusznie. Powaga jest za bliska otyłości i ociężałości.
    A matematyka jest nudna.

    ***

    Brzechwa był także wybitnym prawnikiem walczącym o prawa autorskie twórców literackich, jednym z założycieli ZAiKS-u i jego długoletnim prezesem, namiętnym karciarzem oraz kobieciarzem. – Wiersz „Tańcowała igła z nitką” wcale nie powstał dla dzieci. Brzechwa napisał go podczas urlopu w Zaleszczykach, żeby uwieść piękną przedszkolankę, która była tam na koloniach – wyjaśnia autor książki „Brzechwa: nie dla dzieci”.

  547. O Brzechwie – był stryjecznym bratem Leśmiana

    https://polskatimes.pl/jan-brzechwa-bajkopisarz-z-problemem/ar/483985

  548. Na marginesie
    7 lipca o godz. 20:14

    Namarginesko – oczywiście świetne uzupełnienie, absolutnie na temat.:)
    Bossanowa znalazla oddzwięk na całym świecie w najprzeróżniejszy sposób. Grano ją, śpiewano, tańczono kiedyś i jest nadal zawsze chętnie wykonywana i słuchana.

  549. zna.czek
    7 lipca o godz. 20:26

    Witaj również 🙂
    Trochę slońca , trochę chmurek, ale zaczyna się interesujący drugi tydzień Wimbledonu, Tour de France, więc nie narzekam 🙂

    ps. zawsze lubiłam Brzechwę , ale nie znałam tylu szczegółow z jego życia.

  550. Na marginesie
    7 lipca o godz. 20:39

    Ciekawy link 🙂

  551. Fantastyczny wyklad o religiach i bogach z Q&A (trzeba dobrze znac angielski).
    https://www.youtube.com/watch?v=79UAYyMYk7I

  552. Jasno w sercu @basi.n.

    ***

    Jest lato. Sobótka była tylko kulminacją a nie wyjątkiem.

    Zajmijmy się upośledzeniem nie angażując nagiego prawego uda.
    ( patrz sporo wyżej )

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lewor%C4%99czno%C5%9B%C4%87

    elementy stroju zaprojektowane do zapinania sobie za plecami przez osobę praworęczną mogą stanowić problem dla osoby leworęcznej podczas gry wstępnej

    Gdy się powiedzie to mniej więcej po roku:

    Brahms Lullaby (Wiegenlied Op.49) for left hand
    https://www.youtube.com/watch?v=hEyw85E7Cxs

    ***

    @basia.n spowodowało potok lania wody przez @zna.czek

    Zmelioruję dla zaniechanego rozdzielania i kierowania muzaka do osadnika.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzak_(muzyka)

    Od 1992 roku leworęczni obchodzą 13 sierpnia swoje święto – Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych.

  553. Na marginesie
    7 lipca o godz. 19:03

    O to mi chodziło 🙂 – znam z opowieści rodzinnych, już niestety zamkniętych (wieczkiem).

    zna.czek
    7 lipca o godz. 19:45

    „Nie kończcie szkół: zakładajcie własne!” (autor: Dominika Powiatowska)

  554. basia.n
    7 lipca o godz. 20:48

    Dobrze, że jesteś. Melduję wytrwałość w graniu, choć z czasem było ostatnio słabo, a i niestety przeciążyłem ręce przygotowując moje działeczki do żniw (nożycami do żywopłotów, hej raz! – „Ciachający w zbożu”). Nic to, dwa dni i zakwasy przejdą – a w żniwa i tak nabawię się nowych! 🙂

  555. basia.n
    7 lipca o godz. 20:07

    Basia, jak Cię tu widzę, to mi się zaraz Krtek w środku odzywa: o-hioooo!

    A z ta cudną Ipanemą mam tak, że jestem zafiksowany, i od razu reaguję na maźlindę.
    Nie wiem co to ta maźlinda, ale fiksat jestem i już.

    Kiedyś byłem zafiksowany na zespole Locomotiv GT – wielkiej sile w węgierskim rocku socjalistycznym. No i jak byłem zafiksowany, to mi się ta fiksacja ciągle odzywała: szenkiriczki eringoszur!
    W takiej sytuacji nie miałem wyjścia: jak pani odczytywała listę obecności na lekcji i niezafiksowani wstawali mówiąc: obecny!, to ja, spod ławki odpowiadałem: szenkiriczki!
    W sytuacjach bardziej uroczystych, na przykład na apelu czy wizytacji, występowałem na ochotnika oświadczając głośno: szenkiriczki eringoszur ringo sztermogo!
    Tak było.
    Chyba mi nawet zostało, o czym się przekonałem, gdy mi się zaczęła Maryla wyświetlać, co oświadczała, że Małgośka mówią mi!, a potem mi się wyświetlała Małgośka co Marylą gadała na dowolnie wybranym boku.
    Postanowiłem sprawdzić, czy to działa, że można na dowolnie wybranym boku. Można!

    Wokaliza z „Pociągu”…, to jest cudne. Dlatego jestem wyznawca: takiego kina, takich wokaliz, takich pań Warskich oraz sióstr Sisters.

  556. Na marginesie
    7 lipca o godz. 20:14

    Kurcze blade, Namarginesko, jak dawno nie słuchałem tej bossanovy Kaczmarka! Nadzwyczajnie go lubię. Taki specjalny i nieco osobny, a zespołowy.
    Dzięki. 🙂
    João Gilberto i inni fantastyczni muzycy bossanovy, jak sądzę, wzięliby Kaczmarka do siebie.

  557. Ramschel
    7 lipca o godz. 20:59

    Dzięki za namiar. Nie na dziś już, ale włączam do zestawu dobrych źródeł.

  558. To w takim razie z inspiracji Tanaki – moje muzyczne fascynacje Kaczmarkiem. Ponieważ jestem nieuleczalnie niemuzykalna, oczarował mnie przede w nich wszystkim tekst 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=rliU9RCUMp8
    https://www.youtube.com/watch?v=4P2yn0mRqTI

  559. Basiu – Google podrzucił mi muzyczny upominek 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=_kDDljSlka4

  560. @basia.n
    7 lipca o godz. 20:07

    Wspaniała Wanda Warska i „Pociąg”, dla mnie jeden z najlepszych filmów polskich – https://www.youtube.com/watch?v=Jp0GxoZss7I. No i Kawalerowicz, ze swoim ormiańskim pochodzeniem.

  561. @Ramschel 7 lipca o godz. 20:59

    Odsłuchałam kawałek. Ciekawe. Oczywiście, „prawdy wiary” w obecnym kształcie są zlepkiem zapożyczeń zestawionych ze sobą mniej więcej ad hoc, chociaż ten argument nie przekona religianta – oni święcie wierzą, że panbozia łaskawie po kawałku odsłanial ludowi to swoje objawienie, a ludzie je uparcie niedokładnie rozumieli. Jednak warto promować racjonalny, naukowy sposób myślenia o religii – tego właśnie brakuje w polskich szkołach. Richard Carrier napisał też kilka książek. Niewykluczone, że się zainteresuję. Dzięki za link.

  562. @Na marginesie
    Warto tez posluchac dyskusji miedzy racjonalistami i religiantami w serii
    Atheist Experience. Tutaj jest link do wczorajszego (2 godziny):
    https://www.youtube.com/watch?v=BSjFnM1-QnA
    Seth Andrews prowadzi serie: The Thinking Atheist. Rowniez doskonale wykladnie „wartosci religijnych”. Tutaj link dojednego z nich:
    https://www.youtube.com/watch?v=qP2dOWGaNl8

  563. Wszem

    Mam spory kłopot z podszywaniem mych komentarzy kpiną lub tylko odwołaniem się do lokalnych ( to znaczy polskich ) realiów.

    Blogi Polityki są ożywiane przez emigrantów zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Jedni i i drudzy sprawiają wrażenie życia w światach równoległych.

    I tak na przykład klasyfikacja pięter lasu nie zostanie wywrócona ani przez przeprowadzkę do Australii, ani przez wdrapanie się na kolosa lasu zwrotnikowego lub wierzchołek sekwoi.

    Podobnie jest ze szkołami.
    W PRL istniały szkoły średnie prowadzone przez zakonnice.
    Jedni traktowali je jako ciekawostkę, inni jak rodzynki w cieście.

    Dziś można prowadzić własną szkołę średnią, tyle że trudniej się ustrzec przed lekcjami religii.

    Ba! Trzeba wiedzieć, że można mieć prywatną szkołę podstawowa w swoim mieszkaniu.

    Gdy chce się mieć szkołę średnią i rodzice jednej z uczennic lub ucznia są wiernymi członkami wspólnoty Polskiego Prawdziwego Kościoła Katolickiego pod wezwaniem Tadeusza Rydzyka to nie ma pomiłuj. Nie można takiej młodzieży zamykać drogi do prawdy i jeden z nauczycieli lub jedna z nauczycielek jest nominowany / nominowana przez biskupa.

    Na tym jest oparta wolność sumienia.

    Pamiętam moją uwagę zwróconą aspirującemu kodyście programiku komputerowego;
    Dodawanie liczb szesnastkowych jest przemienne!
    ( nie zależy od kolejności składników )

    Dowolność mamy w Polsce demokratyczną.
    Ale nie wolno zaprzeczyć prawa wieszania odmieńców przez chrześcijanina na drzewach świętych.

    Emigrant nie zna polskiego kompotu absurdów.
    Jeśli leworęczna matka nauczy dziecko robić znak krzyża w innej kolejności gestów niż w kanonie, to dziecko może musieć powtarzać naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej.

    My jesteśmy państwem demokratycznym wolności!

    głosi Zbawca Narodu.

    Język potoczny tak się zmienia, że gdy świeży od siedmiu lat emigrant czegoś nie kuma, to należy to traktować jako nienawiść ( pol: hejt ) żywioną do żabci.

    Pani przy fortepianie z niemowlęciem w dłoni dostanie 500+, ale na żłobek nie ma szans.

    Moryskowie wieszali udziec świni nad progiem, aby mieć spokój z odzyskiwaniem pod wodzą Izabeli Katolickiej.

    Teraz na drzwiach, które nie wyemigrowały, kredą pisze się K+M+B i jedzie się na narty w Tyrol w okresie natężonych pielgrzymek proboszczów. Bo polak jest szczery, odważny i wykształcony i wie, podobnie ( podobnie jak gospodarz pensjonatu z Polakiem ), że ręcznik rzucony na podłogę oznacza poddanie się konieczności wycieraniu rąk po deserze.

  564. Wreszcie wpis o znaczacym ciezarze gatunkowym…

    zna.czek
    8 lipca o godz. 8:03

    Masz konkurencje Zna czek. Rzeczywistosc krajowa (nadwislanska) przekracza zdolnosci najwiekszych felietonistow ironicznych i kabareciarzy krajowych. Zagramaniczni inne literature uprawiaja rodzajowa. Sam przyklady jednego Zabojada dawales.

    Nie mam szwagra Zna.czek. Mialem kilka szwagierek (byc moze mam dalej). Moje szwagierki nic do mnie nie mowily. Dezaprobate wyrazaly pantomimicznie. Bracia, tym bardziej komentowali moja nieudolnosc poznawcza. Na co drugie moje zdanie odpowiadali „A bo ty nic nie wiesz”, poczem szczegoly mojej niewiedzy wyjasniali. Ja nawet pozwalalem mnie experymenty przeprowadzac. Sprytnie, po pewnym czasie, presentujac jako wlasny, przedstawialem obraz wczesniej podany przez ktoregos. Wtedy tez klasyczny przerywnik otrzymywalem „a ty nic nie wiesz.” Szwagierki moje w kazdych wypadkach, pantomimicznie zdegustowane byly.

    Letem Zna.czek, pa Seleuk

  565. @seleuk|os|

    Zwracając się do mnie w przyszłości ( bez względu na dystans; od bliskich na imieniny i 75-e urodziny zażyczę sobie lornetkę; 440722 )
    zrób podobny myk wskazujący lokalne skupienie ciężaru:

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/07/02/polskie-wartosci-w-europie-chamstwo/#comment-571651
    ( czerwona data opublikowania pod przydomkiem komentatora to myk ; wpis(!) ma nazwę lokalną w czasie, a komentarze sa liczone od narodzin bloga)
    Uwaga! Straszny banał!
    Konsumentem się jest. Prozaikiem się bywa.

    Moje pole sił nadaje największy ciężar dziecku matki leworęcznej nasycanej Brahms’em.

    Dopuszczam płeć męska do pytania o lubienie Brahmsa.

    Zagłąb się w lato tak jak ja zagłębiam się w proces zrezygnowania z wielu z 75001 próbek jutubki ( większość zdecydowana to muzyka o zmiennej wartości ).

    Poprawiło mi się zdrowie na tyle, aby jako człowiek dojrzały trzniać kiczowate współczucie i w podzięce za dialog trochę okrutnej otwartości.

    Od 1955 roku chodzę na kolejnych protezach p amputacji 1/3 prawego podudzia. Wniosłem około 30 kilo na bułgarską wysokość Świnicy.

    Wydaję się sobie umysłowo i sercowo sprawniejszy od ludzi z wyższym wykształceniem i z wtłoczoną kulturą ponoć wysoką. Tylko @stasieku to wiedział. Angielskie teksty matematyczne mi wystarczyły i nie uczyłem się języków obcych starając się porozumieć z rozimymi bystrzakami.

    Mam pamięć pojemną, chłonna, niewierną, aktywną i niegotową.

    Co czyni ze mnie radosnego idiotę.
    Nie jestem okaleczony pamięcią złą.

    Dziękuję za uwagę i życzę dobrej ( nieprzesadnej ) pogody.

    ***

    Testament trzeba napisać i nim się pamięta gdzie piwo i nie wylewa się go z kufla niechcący.

    Operowana noga jest zdrowa , a nieoperowana zatkana 50-ma laty palenia papierosów. Trudności jakie sprawiam ludziom skomplikowanym wydalam regularnie.

    Szczerze dziękuję.

  566. Jakby kogo interesowalo. Nie wiem czemu mialoby interesowac (w koncu polityka), ale…

    Nowa Demokracia (Konserwatywni) zwyciezyla w wyborach greckich (39,9%). Zlota Jutrzenka (faszysci) ponizej progu wyborczego 3%. Udzial w wyborach byl rekordowo najnizszy (57,9%), Grecki system wyborczy jest podobny do polskiego. Daje konserwatywnym stabilna wiekszosc parlamentarna. Kyriakos Mytsotakis bedzie formowal rzad (nielekko). Parlament gr ma 300miejsc.

    Moj komentarz. Syriza rzadzila trzymajac reke w cudzej kieszeni lewej na cudzym portfelu. Nowa demokracia, ma zamiar rzadzic (program wyb) przekladajac reke do prawej kieszeni (i portfel) cudzej. W dalszym ciagu, w greckiej polityce nie ma koncepcji trzymac reke na wlasnym portfelu (dowolna kieszen). Partia Janis Varufakis MeRA25 (notabenek, sprzymierzona z partia RAZEM w DIEM25) koncepcje ma trzymac reke w obu kieszeniach (cudzych), na wypadek zmiany poz portfela.

    Decyzja francuska (negatywnego oprocentowania dlugu panstwowego) plus dec personalne (nowa Komisja) znacza najprawdopodobniej, ze koncepcja Macrona (Europa dwoch szybkosci, budget €uro osobny) nabiera konkretow. Nowa Demokracia ma szczescie, jest w strefie €uro. Budget Grecji jest w granicach bledu Excel budgetu strefy €. Kraje zalozycielskie i platnicy netto budgetu wykazuja „zmeczenie materialowe” demokracja zebrakow. Rowniez trudniejsza bedzie pozycja Danii/Szwecji (oba poza €uro). Na razie kombinuja (jako medrcy w drodze pod gorke) montowac koalicje „zmniejszyc budget EU” miedzy platnikami netto, z Hollandia, Austria, Fin miedzy innymi. Nowa przewodniczaca, Orszulka, ostroznie nie wypowiada (jeszcze). Na szczescie gospodarki skand ida na plus, bez zmian.

    „Wielkie mi uczynisz pustki w domu moim,
    Moja droga Orszulko, pojawieniem swoim.
    Pelno nas, a jakoby nikogo nie bylo.
    Jedna malutka duszyczka tak wiele przybylo.
    …”

    Cale wyniki greckie

    Konservatywni (Nea demokratia) 39,85% 158mandatow
    Lewica (Syriza) 31,53% 86mandatow
    Socialdemokraci (Kinal) 8,10% 22 man
    Kommunisci (KKE) 5,30% 15man
    Narodowokonserwatywni (EL) 3,70% 10 mandat
    Socialisci (MeRA25) 3,44% 9 mandat
    Neonazisci (ZlotaJutrzenka) 2,93% 0 mandat

    pzdr Seleukos, przy oczekiwaniu lunchyku w domu komunalnym (nie Czarnolaskim)

  567. Unia Europejska rozumie to, że polska kiełbasa biegnie szybciej i dogania kiełbasę niemiecką. Co swoim autorytetem podparł Mateusz Morawiecki.

    No to Wspaniała Polsko pomóż teraz Hiszpanii oraz Portugalii, zasłużonym w zablokowaniu marszu na Europę.

    Co prawda Portugalia rozdaje ciapatym gospodarstwa rolne, ale wdzięczna pamięć wobec za nasze wygnania sefaradyjczyków winnych zburzenia Lizbony daje nam kilka punktów procentowych w udziale w funduszach strukturalnych.

    Rozumiemy wasz ból z powodu dławienia was przez starozakonnych, ale to ma miał być interes a nie bezrozumna przyjaźń.

  568. Strach lodówkę otworzyć….

  569. @Ewa-Joanna
    8 lipca o godz. 14:04

    Nieutłuczone kartofle?

  570. Jan Kaczmarek jest niekompletny bez tego:
    https://youtu.be/jYoREEXj0x4

  571. Zajrzałem na blog Daniela Passenta i zdałem sobie spraw, że konwencja Prawa i Sprawiedliwości tam komentowana miała element perspektywy historycznej. Wódz zapowiedział:
    Przyszli historycy przyznają nam rację, że wprowadziliśmy w Polsce demokrację.

    Uwielbiam gdybać, bo nie umiem zmieniać historii tak jak to robią aktywiści Prawa i Sprawiedliwości. I przeglądając filmiki trafiłem na ozdobiony tańcem śpiewny element ludowej latynoskiej pieśni.

    I podeszło do rampy scenicznej określenie błąkające się mi po głowie.
    Groteska

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Groteska

    Ja w warstwie tanecznej widzę kpinę, szyderstwo i parodię oraz groteskę lagodząc moją niechęć wobec współczesnej pop estrady i tańczących na niej śpiewaków.

    https://www.youtube.com/watch?v=sH0bG_s2eKY&list=RDt4p7s2atGE0&index=2

    Balet klasyczny mnie zawsze trochę nudził.
    Ale to co robi ten zespół przyswajający muzykę ludową w jej uwspółcześnionej formie bawi mnie nieodmiennie.
    Oni potrafią zrobić mi miłym nawet jazz.

    https://www.youtube.com/watch?v=sH0bG_s2eKY&list=RDt4p7s2atGE0&index=2

  572. @Szary Kot 8 lipca o godz. 20:08
    Jak już musimy refleksyjnie – to ja jednak wolę to:
    https://www.youtube.com/watch?v=Q7KzBMh7H7Y

  573. Szary Kot
    7 lipca o godz. 22:57

    Bardzo mnie cieszy Twoja wytrwałość, to zawsze przynosi rezultaty. Ale chcę Cię bardzo poprosić, abyś nie myślał, że po dwoch dniach „zakwasów” możesz wrócić bezpiecznie do ćwiczenia. Potrzeba parę dni dłużej. I wtedy kilka dni wszystko tylko w wolnym tempie. Bo w takiej sytuacji, bardzo łatwo sforsować ścięgna. A wtedy może dojść nawet do groźnej sytuacji. Dlatego z tym trzeba uważać.
    To samo dotyczy ewentualnego bólu wynikającego ze zbyt intensywnego ćwiczenia w szybkim tempie, przy niezbyt rozluźnionych mięsniach rąk. Gdyby kiedykolwiek wystąpił ból , należy przerwać ćwiczenie, aż do całkowitego ustąpienia dolegliwości. To bardzo, bardzo ważne – dlatego piszę 🙂 Aha – w takiej sytuacji potrzebne są maście rozgrzewające mięśnie np.tiger balm.
    I ważne – nie sięgaj za zbyt trudny repertuar. Wszystko bardzo stopniowo. Cierpliwość zawsze daje rezultaty 🙂
    Cieszę się z pozytywnego zakończenia roku na uczelni .
    A jak udał się egzamin z synem ? Takie muzykowanie razem daje wiele przyjemności.

  574. Christina Pluhar sama pierwsza śmieje się ze swoich żartów, aleja mam do niej słabość bo skoro muzyka nie jest surowa, to i ja też.

    Na melancholię Jana Kaczmarka w sprawie ostatecznego zbanowania to ja mam czas.
    Powtórzę się.(!) Powtórzę się: czwartą ćwiartkę jeszcze się po wygłupiam. 27 lat to szmata lata. Ja jestem chłop na 102 i nie dożyją ci co mnie znoszą i tolerują. Upewnię się co podpisywał Faust i poproszę, aby tłumaczenie na polski zrobiła młoda smaczna śpiewaczka. Chociaż wolę obfitsze.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q8bxlFA0IoY&list=UUCBedXRXd7gcz_imNEvFglg&index=6

  575. Herstoryk
    8 lipca o godz. 2:54

    @basia.n
    7 lipca o godz. 20:07

    Wspaniała Wanda Warska i „Pociąg”, dla mnie jeden z najlepszych filmów polskich –

    To nie tylko jeden z najlepszych filmów polskich, ale i w filmie w ogóle. Klimat, nastrój, oszczędne, a pogłębiające wrażenia pewnego mroku i egzystencjalnego wymiaru brzmienia wibrafonu oraz zjawiskowe pasaże wokaliz Warskiej – to coś zupełnie fenomenalnego.

  576. basia.n
    8 lipca o godz. 20:36

    Basia, no kurka wodna! Nie miałem pojęcia, że te tak uwodząco przedłużone i pogłębione brzmienia wibrafonu, to nie z samych tylko sztab i rur rezonansowych się biorą, ale i z kręciołków. Wiatraczków znaczy, w te rury powsadzanych.
    To ja bym został wibrafonistą. Bo lubię wiatraczki, mialem taki przy rowerku marki żabka.

  577. Kilka lat temu to jeszcze było śmieszne. Nawet bardzo.
    Ale teraz – cała masa nowych znaczeń, nie zawsze zabawnych.
    Polska w Europie, no tak.

    https://www.youtube.com/watch?v=ccx4-KT_ACs

  578. Na marginesie
    8 lipca o godz. 2:29

    Namarginesko dziękuję za prezent 🙂
    Pamiętam bardzo dobrze kiedy przesłałaś mi link z Chloe Chua – laureatki konkursu Menuhina i zapytałaś co o niej myślę. Dzięki temu, trafilam wtedy również na australijskiego 10-latka Christiana Li i ten chłopiec mnie oczarował. To nieprawdopodobny talent i jestem absolutnie pewna, że będzie kiedyś jednym z tych największych skrzypków.
    Tanaka rzucił wtedy pytanie o konkursy dziecięce, o los ich laureatów, o sens tego – ponieważ słyszał dyskusję w radio na ten temat. Chciałam wtedy rozwinąć temat, ale jakoś czas minął i wszystko zawisło w powietrzu.
    A teraz – przy okazji dziewczynki Miyu z klipu, który znalazłaś – powiem trochę o tym.
    Istnieje kilka bardzo ważnych konkursow dla dzieci i młodzieży ( między innymi konkurs im. Menuhina w Genewie) które są okazją zaprezentowania młodych talentów.Oczywiście tak, jak w dorosłych konkursach – ogromna część nie osiągnie najwyższych lotów,ale talenty nie rodzą się na kamieniu
    Zupełnie inna sprawa, to te wszystkie komercyjne programy tv ” szukające ” talentów. Dzieci, ktore tam trafiają, posiadają zupełnie inny poziom umiejętności. I te nie stają potem na wielkich podiach.
    Pokażę Ci teraz różnicę – również 7-latka..
    Powiem może, że Paganini, to najwyższy stopień trudności technicznych.
    Himari YOSHIMURA – 7 yo Japan – 1st Grand Prize – International Grumiaux Competition 2019 – Paganini.
    To jest wielki talent, który nie zginie wśrod wielu innych, tak jak moj australijski faworyt CHRISTIAN LI / Menuhin Competition 2018, Closing Gala

  579. Herstoryk
    8 lipca o godz. 2:54

    Tak, wokaliza Warskiej jest bardzo szczególna. Film również, chociaż ja poznałam go w kinie studyjnym, o wiele później.
    Nie da się zaprzeczyć, że Polska miała wielu wybitnych reżyserów, aktorów. Brakuje mi teatru polskiego, kabaretu..

    Lubisz orient, więc wprawdzie nie autentyczny, ale kompozytor uchwycił klimat
    Valery Gergiev, Kirov Orchestra – Alexander Borodin In the Steppes of Central Asia

  580. Tanaka
    8 lipca o godz. 20:54

    🙂 🙂

    Mistrz wibrafonu True Blues” (Milt Jackson),Modern Jazz Quartet in London.

  581. @basia.n 8 lipca o godz. 21:43

    No widzisz – ale ja się kompletnie nie znam.
    Mam spaczony gust i drewniane ucho.

    Poza tym muzyka symfoniczna jest dla mnie często nieprzyjemna w odbiorze, a świdrujących dźwięków skrzypiec wręcz nie znoszę. Utwór w wykonaniu Miyu, o dziwo, dał się słuchać. Z kolei Paganini – nie wątpię, że to świetne wykonanie – ale te przenikliwe dźwięki – brrr! Udręka. Rzuciłaś perłę przed wieprza – ale może inni docenią 😉

  582. Na marginesie
    8 lipca o godz. 22:17

    Uwierzyłaś,że masz drewniane ucho, a wcale nie masz.:)
    Tylko nigdy nie zaczynałaś szukać i słuchać od tego co sprawia przyjemność dla ucha 🙂
    Sama widzisz,że to Adagio Albinoniego dało się słuchać !
    Podjęłabym się w ciągu roku poprowadzić Cię w świat dźwięku tak, aby stało się to przyjemnym odkryciem 🙂

  583. basia.n
    8 lipca o godz. 22:11

    Piękne brzmienia.
    Facet tłucze w sztaby, a pod spodem kręcą mu się wiatraczki 🙂
    Mam jakieś szczególne udpodobanie do dźwięku wibrafonu, co musi być boskie („w nim mam upodobanie, jego słuchajcie”). Mam też wielkie upodobanie do perkusji, co jest dla mnie jasne bo perkusją cali pukamy: serce puka, puka krew pod ciśnieniem w naczynia, burczy w nas, skwierczy, komórki rytmicznie pląsają i pulsują w swoim rytmie, mięśne drgają, rytm przyrody, rytm ziemi. Coś czarnego zmysłowego, wszystko się w środku zgadza.
    Ale czemu mam podobne nastawienie do wibrafonu, który jest jakoś bardziej cymbałowaty, to nie całkiem jestem pewien. Może te rury i ich słoniowe brzmienia, niskie, wydłużone, wydrgane, to sprawiają? Pachnące i metalem i ziemią?
    I kontrabas, pewnie z podobnych powodów, niskości, matowości, głębi i długości, też bardzo mi się podoba i lubię go wyławiać wśród innych instrumentów, by mi grał niemal solo w głowie, nadając rytm, tempo i tworząc ramy, w kórych ustawiają się inne instrumenty.
    Niby biały, a jakiś taki czarniawy jestem.

  584. @Na marginesie 8 lipca o godz. 22:17
    Mam (…) drewniane ucho (…) ale te przenikliwe dźwięki – brrr!

    No nie takie drewniane ucho skoro słyszysz te przenikliwe dźwięki.
    @basia.n zaraz sprawdzi czy to harmoniczne czy podharmoniczne, ale wsio rawno, jak słyszysz wysokie częstotliwości to nie jest tak źle… gdzieś na youtube były takie krótkie teściki sprawdzające ile herców człowiek słyszy i na tej podstawie ustalające jego wiek w zależności od tego, czy chłop czy fimela. 😉

  585. @Tanaka 8 lipca o godz. 20:54
    Bo lubię wiatraczki, mialem taki przy rowerku marki żabka.

    „Żabka” była wyrobem Zjednoczonych Zakładów Rowerowych!

    https://imged.pl/rower-zzr-zabka-klasyk-zabytek-ostre-kolo-24876336.html

  586. zza kałuży
    9 lipca o godz. 0:14

    Bo TERA to robią takie „żabki” z wiatraczkami i nie tylko:

    https://www.youtube.com/watch?v=IvUU8joBb1Q

  587. Na marginesie
    8 lipca o godz. 22:17

    Jak dasz radę odsłuchać tego do końca:

    https://www.youtube.com/watch?v=i4qePY2Wdss

    to śmiało możesz słuchać metalu.

  588. Na marginesie
    8 lipca o godz. 22:17

    a jak, nie to na pocieszenie :

    https://www.youtube.com/watch?v=NMhPdjN1APQ

  589. @basia.n 8 lipca o godz. 22:51

    Dla mnie przyjemność dla ucha – to względna cisza.
    No, może tylko zakłócana szumem wiatru :/

    @zza kałuży 9 lipca o godz. 0:05
    No to wystarczy odczekać kilka latek – i będę mogła swobodnie słuchać skrzypiec ;/

    @scrambler 9 lipca o godz. 0:45
    To jest szaleństwo? Bardzo solenne jak na mój gust.
    @scrambler 9 lipca o godz. 0:46
    Musicien-bricoleur z claxophonem – ąć! Masakra :/

  590. @scrambler 9 lipca o godz. 0:40
    Bo TERA to robią takie „żabki” z wiatraczkami i nie tylko:

    Całkowicie zgadzam się z ostatnim komentarzem:
    „So this is what happens when you read the IKEA instructions…”
    😉

  591. Z drugiej strony nie dziwota, że ta muzyczna maszyneria jest taka skomplikowana, w końcu byle trójkątem muzycznym czy grzechotką nie zarobi się ponad 100 mln odsłon na youtube….

    … kurcze, napisałem to i już ogarnęły mnie watpliwości, ludzie, proszę nie podsyłajcie linków do utworów na grzechotkę i trójkąt które mają 200 mln odsłon… 😉

  592. Przybity szczególnie debilnymi „dyskusjami” w polskojęzycznym radyju chicagowskiego getta poszedłem czytać artykuły w MIT Technology Rewiev a tam znalazłem listę „35 Innovators Under 35”.
    Bardzo odświeżająca i na humor dobrze wpływająca. Jest też polski akcent.

    https://www.technologyreview.com/lists/innovators-under-35/2019/

  593. @zza kałuży
    napisał
    …,ludzieproszę nie podsyłajcie linków do utworów na grzechotkę i trójkąt które mają 200 mln odsłon…

    Aż tyle odsłon to poniższy filmik odsłon nie będzie miał.

    Mój żart mógłby stworzyć pies Pawłowa, ale ja w ni mam zagadkę. Podziękował bym tłustym drukiem, dlaczego ten naród nie żyjący w nędzy potrzebę sztuki wyrażał w ten sposób.

    Andrzej Poniedzielski w preludium do koncertu Grupy Mocarta mówił o dwóch patyczkach małpy która o tydzień spadła za wcześnie do cywilizacji i sztuki, ale to mi się wydaje za ubogie jako wyjaśnienie.

    No! jest różnica! Trzeba się zgrać, a nie tylko zgrywać z cudzych zgrzytów.

    https://www.youtube.com/watch?v=OXK3Rmipays&index=7&list=PLD9BD4095614C7555

    ***

    Są gatunki drewna z innym dźwiękiem spadające.
    I nie tylko o dźwięk tu chodzi. Z rozrzewnieniem wspominam ołówki z drewna cedrowego.

    Drążąc problem guzdra a sprawa baskijska napotkałem melorecytację przeze mnie upowszechnianą. W warstwie obrazowej pojawia się trójoki koń. Spotkałem botleneck na drodze swego strumienia świadomości i nie mogę sobie przypomnieć gdzie go widziałem.

    Baskijski bard w okresie gdy się elegancko starzał:
    ( uwaga: w wyświetlanym tekście można się potknąć o inkorporacje zaimków )

    https://www.youtube.com/watch?v=RXAwOWBSLS4&list=PLFC5D60B077F19B7E

  594. Temat lekcji: Wojciech Zaremba

    Preludium.
    Na przykład kiedy omawialiśmy Balladynę, próbował udowodnić, że główna bohaterka musiała być chora psychicznie, bo w normalnym człowieku nie ma aż tak silnej żądzy władzy. Powoływał się przy tym na badania naukowe i eksperymenty psychologiczne.

    – A na historii, kiedy zapowiedziałem, że wszystkich będę oceniał sprawiedliwie i nikt nie może liczyć na taryfę ulgową, dopytywał, według której definicji sprawiedliwości, bo u Tatarkiewicza jest ich siedem – dodaje Roman Kamiński, który uczył historii w PG nr. 5.

    Jeśli nie interesuje cię polityka, to się łudź. Ona się zajmie tobą.

    —————————-

    Program koncertu

    https://magazynpismo.pl/wojciech-zaremba-sztuczna-inteligencja-kusi-szalencow/

    ***

    @zza kałuży

    Dziękuję.

    Co to jest sztuczne to ociupinę wiem.
    Inteligencję jako pojęcie mącą mi grabie przedsięrzutne.

  595. Radość znaleziona z dala od Kiepskich: Pismo

    Znacie?

    Lubił chodzić mój ojciec, lubił chodzić mój wujek, i mnie na chodzeniu zeszła młodzieńcza Warszawa. Nie mam stałego, podręcznego zestawu niezbędnych rzeczy. Do rzeczy, inaczej niż do ludzi, staram się nie przywiązywać. W służbowe podróże zagraniczne zabieram zawsze przede wszystkim zeszyt i ołówek, później jedną książkę oraz muzykę, ..

    https://magazynpismo.pl/lubie-chodzic-apteczka-wojciech-kalarus/

  596. zza kałuży
    9 lipca o godz. 0:14

    Ja krótko, w temacie rowerkowo-żabkowym: oryginalna Żabka miała tzw. wolne koło, czyli wolnobieg. W czasie jazdy można było przerywać pedałowanie i w związku z tym na przednim kole był hamulec z gumowym klockiem dociskanym z góry do opony. Takich udogodnień nie miał równolegle produkowany przez ZZR rowerek Bobo. On miał rzeczywiście ostre koło, czyli tylna zębatka była na sztywno skręcona z piastą koła. Byłem posiadaczem Bobo i ucząc się jazdy pod świeżo wybudowanym PKiNem zazdrościłem innym dzieciom terkotania Żabki… Ech, lata szczenięce…

  597. … młodzieńcza Warszawa …

    W miarę upływu lat oddalałem się coraz dalej od przedwojennej Elektrowni Tramajów Warszawskich blisko której się urodziłem i w jej sąsiedztwo wrócili rodzice wygnani po Powstaniu. Dziś to nie elektrownia, ale muzeum kontrowersyjnej ofiarności dla ojczyzny.

    Przyszedł czas na odkrycie Nowego Miasta podobnie jak Stare Miasto odtworzonego z gruzów i z zachowanych archiwalnych zapisów.

    Na Długiej przy freta w czerwcowy ciepły dzień przy w połowie zburzonym domu za