Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.06.2019
sobota

Ej Sobótka, Sobótka… dzień jest długi, noc krótka….

22 czerwca 2019, sobota,

Idzie czerwiec borem , lasem, drogą i bezdrożem

Jedną nogę jeszcze tutaj, drugą już za morzem

Pochylają się topole zapatrzone w wodę

Czyje dziś życzenia spełni sobótkowy ogień.

Hej, hej, sobótka , sobótka

Dzień jest długi, noc krótka

Czas ucieka jak rzeka, jak wiatr

Wianek w dal gdzieś płynie,

Ktoś powtarza twe imię,

Może Wisła, a może ja sam ?

( fragment tekstu z piosenki Trubadurów)

Nadeszło w końcu kalendarzowe lato , a z nim szczególne słowiańskie święto związane z letnim przesileniem słońca zwane Sobótką lub Nocą Kupały. W krajach anglosaskich znane jest pod nazwą Midsummer, w germańskich Mittsonerfest i obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypada około 21-22 czerwca. Kościół katolicki, nie mogąc w przeszłości wykorzenić corocznych obchodów Sobótki z wywodzącej się z wierzeń słowiańskich obyczajowości, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską (stąd późniejsza wigilia św. Jana – potocznie zwana też nocą świętojańską, posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta wcześniejszego) – obchodzona w nocy z 23 na 24 czerwca.

Ale Sobótka przetrwała, bo to święto radości i miłości, płodności, ognia i wody, słońca i księżyca, urodzaju, powszechnie obchodzonym na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, ale również w podobnym charakterze na obszarach zamieszkiwanych przez ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów ugrofińskich.

Skakanie przez płonące ogniska, muzyka, śpiewy, tańce, puszczanie wianków na wodzie, wróżby, czary, szukanie kwiatu paproci no…. i kojarzenie się w pary ( był to dozwolony czas na wolne uprawianie miłości wśród młodych) – to zwyczaje towarzyszące kiedyś letniemu przesileniu Słońca.

William Szekspir uwiecznił tę szczególną noc w swojej słynnej komedii „Sen nocy letniej”, która stała się później inspiracją utworów muzycznych. Najpierw sięgnął po ten temat Feliks Mendelssohn w uwerturze o tym samym tytule, a później Gustav Mahler w monumentalnej symfonii no 3.

Wraz z początkiem lata mówi się wprawdzie o sezonie ogórkowym, ale zaczyna dziać się bardzo wiele na inny sposób. Bo to przecież bogaty czas wszelkich festiwali sztuki, zarówno wizualnej, jak muzycznej.Wielkie i małe festiwale muzyki klasycznej, jazzu , rocka. Najprzeróżniejsze happeningi na ulicach, placach, dworcach, lotniskach, plażach. No i oczywiście pełne tarasy na ulicach, na które przenosi się życie towarzyskie z wnętrz barów, kawiarń, restauracji. Pojawiają się też masowo przeróżni uliczni artyści, którzy przybywają z różnych krajów i nadają ulicom i placom szczególnego, międzynarodowego kolorytu. Pomyślalam więc, że zaproszę odwiedzających blog LA na letnią wędrówkę po miastach Europy i nie tylko, a potem do podzielenia się własnymi letnimi reminiscencjami.

W Holandii ( kraju w ktorym mieszkam) w sezonie letnim dzieje się na ulicach bardzo wiele. Amsterdam przyciąga wszystkich najbardziej, zarówno turystów, jak ulicznych artystów, więc w przeróżnych miejscach można usłyszeć wiele różnorodnych dźwięków z różnych stron świata. Leidseplein – słynny plac pełen kafejek z tarasami jest jednym z najpopualrniejszych miejsc w Amsterdamie. Tu zawsze są obecni przeróżni soliści, zespoły i zawsze wiele się dzieje. Innymi popularnymi miejscami są De Dam, Rijksmuseum. Tu występują świetni artyści rosyjscy, grając muzykę klasyczną na bardzo wysokim poziomie. Miejce wybrane jest przez nich nieprzypadkowo, bo goście odwiedzający muzeum potrafią na ogół docenić ich kunszt.

Jest też jeden szczególny letni ewenement, Prinsengrachtconcert odbywający się od wielu lat około 20 sierpnia na jednym z kanałów ( po holendersku grachten) w Amsterdamie – Prinsengracht.
Montowane jest wtedy na pontonie specjalne podium dla artystów, a publiczność zbiera się łodziami na wodzie, no i oczywiście wzdłuż brzegów grachtu.
Zawsze koncertują wybitni, światowej sławy soliści muzyki klasycznej.
Na zakończenie tradycyjnie wykonywana jest piosenka Aan de Amsterdamse grachten. Melodię grają najpierw artyści, a potem refren śpiewa cała rozbawiona publiczność.

Ale i Rotterdam ma swoje dwa letnie wydarzenia dużej rangi . North See Jazz Festival, gdzie od lat przyjeżdają najsławniejszi muzycy jazzowi na świecie, no i Zomercarnaval. gromadzący tłumy widzów.

W sąsiedniej Belgii słyszałam kiedyś w Brukseli podobny występ Beatbox. Wzbudzał duże zainteresowanie przechodniów.

Na placyku dalekiej Canberry młody, utalentowany australijski chłopak gra z pasją swoją improwizację na skrzypcach

W innej stronie świata, w Ottawie – na ulicy tańczą Zorbę.

Wspaniały wirtuoz gitary Estas Tonne urządza na ulicy w Madrycie jam session

Jeśli Hiszpania – to oczywiście Flamenco w Granadzie, na placu przed katedrą.

W irlandzkim Galway młoda tancerka prezentuje swoje ogromne umiejętności .

Na Piazza del Pantheon w Rzymie słychać Libertango Piazzoli.

Na placu San Marco w Wenecji – Rosjanie tańczą Kalinkę

Utalentowane dziewczyny z Norilska śpiewają Młodą kozaczkę w Moskwie na Placu Czerwonym

Artyści używają do występów nie tylko ulic i placów.

W popularnym pasażu w Brukseli przewija się wielu artystów. Pojawił się tam również zespół Trylogi z popularnym tematem z filmu Mission Impossible.

We Francji artyści wykorzystali jako scenerię jeden z supermarketów Carrefour Market, aby zaprezentować dokonującym zakupów dwa fragmenty z musicalu Mamma Mia.

W Zurychu w czasie festiwalu Zurich Tanzt, Tonhalle Orchestra wykonuje Bolero Ravela. na ogromnym dworcu

W centrum handlowym Mexcico City zwraca uwagę przechodniów duet tańczący The time of my life. z filmu Dirty dancing.

A na ulicy w Santa Monica 11 letnia Karolina Protsenko z ogromną swobodą gra na skrzypcach Lambadę ciesząc zarówno dorosłe audytorium, jak i najmłodszych słuchaczy.

Letnią wędrówkę zakończę na szczególnym wydarzeniu w Polsce, w Kostrzyniu nad Odrą.
Tak, to rockfestival Jerzego Owsiaka i jego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – Przystanek Woodstok, organizowany od roku 1995. W ubiegłym roku zmienil nazwę na Pol’and Rock Festival.
Ta wspaniała impreza ciesząca ogromną popularnością, była i jest solą w oku wszelkich typów, którym obca jest spontaniczność i radość zabawy. Do nich w pierwszym rzędzie zawsze zalicza się kk i jego rządowi poplecznicy. Pomimo niezliczonych utrudnień i szkalowania festival odbędzie się również i w tym roku 1-2 sierpnia.

Przeczytałam wiele entuzjastycznych wypowiedzi uczestników festiwalu pod linkami na youtube
Jedna spodobała mi się szczególnie Na Woodstock się nie przyjeżdża, na Woodstock się wraca
Jest też inna bardzo znamienna – Po prostu pokażę wam, dlaczego kocham Woodstock
Tak ogromna liczba uczestników i entuzjastow Najpiękniejszego Festiwalu Świata potrafi zawsze obronić tę piękną imprezę przed zakusami wszelkich karłowatych ponuraków.
Tego serdecznie życzę Jerzemu Owsiakowi i jego Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.


basia.n

ps.dla wszystkich ode mnie niech Eliane Elias zaśpiewa letnią sambę Samba de Verao- So nice, a Oskar Peterson zagra Gershwina < a href="https://www.youtube.com/watch?v=uPlU9xYmWKI">Summertime

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 821

Dodaj komentarz »
  1. Ooo, świetnie! Coś na lato! Już mi kule podskakują 😀

  2. W ramach erraty – przegapiłam jeden link
    Amsterdam, no i poprawka Oscara Petersona
    Summertime.

    No i wszystkich zapraszam do letniej zabawy i wlasnych reminiscencji lata ( wcale nie koniecznie muzycznych)

  3. Tobermory
    22 czerwca o godz. 12:13

    A co Ty proponujesz na lato ??

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Fajnie dobrane kawałki sztuki muzycznej ulicznej. Blueso rock, Vivaldi, flamenco, Kalinka.
    Obejrzałem, odsłuchałem, podobało się. Spontan, radość, różnorodność, dyscyplina wykonawcza, kreatywność, wolność.

    Klip o Kostrzyniu pokazuje jak wielkie jest zapotrzebowanie na wolność i tolerancję w społeczeństwie Umęczonej. Jest to filmik o wolności i tolerancji, czyli o tych słowach, pojęciach, o których biskup Głódź oświadczył w homilii ze niosą wrogość przeciwko Kościołowi, odbierają godność, odzierają z autorytetu i coś tam jeszcze.
    Pzdr, TJ

  6. tejot
    22 czerwca o godz. 13:04

    Użyłeś dwa niezmiernie ważne słowa, tak każdemu potrzebne – wolność i tolerancja. Dodam może jeszcze do tego – prawo do radości. Bo tego wszystkiego „od zawsze” chcą ludzi pozbawiać sukienkowi. Sami oczywiście korzystają z wszelkich przyjemności życia, ale za wygodną dymną zasłona.A stado pokornych owiec i baranów, powinno wlec się na procesji, zawodząc i wyjąc jakieś kościelne kawałki, zamiast pojechać do Kostrzynia , czy po prostu cieszyć się tym, co sprawia przyjemność 🙂
    Po latach jest mi teraz trudno wyobrazić sobie, jak żyje ogromna część Polaków.
    Mogę tylko marzyć, że przyjdzie w końcu w Polsce pokolenie, któremu kk już niczego nie narzuci. 🙂

  7. @Basiu,
    ogromną pracę wykonałaś i pokazałaś, że nie ponure cierpiętnicze wycie, ale radość jest dla człowieka ważna.
    I tak powinno być, cieszmy się zatem i radujmy muzyka albo pięknymi widokami, albo tylko uśmiechem nieznajomego.
    Nie dodam, że jak przystojny to lepiej 🙂
    *
    @Tobermory,
    współczuję, ale i się cieszę – więcej cię będzie na blogu. Z nudów 🙂

  8. A tak w ogóle czy to Boże ciało nie jest zawłaszczeniem Kupały? Się na ciałach bożych nie znam, to pytam.

  9. basia.n
    22 czerwca o godz. 12:22
    W ramach erraty – przegapiłam jeden link
    Amsterdam, no i poprawka Oscara Petersona
    Summertime.

    Mój komentarz
    Summertime, to wykonanie absolutne. Fortepian się podkrada, skacze, szaleje, tańczy. kwili, basy gonią, przekomarzają się, fantazja, łamigłówki. Brzmienie fortepianu powala.
    Uprasza się nie o nieodsłuchiwanie utworu przez ludzi ze słabym kręgosłupem.
    Pzdr, TJ

  10. Ewa-Joanna
    22 czerwca o godz. 13:51

    Z przyjemnością szukałam w przeróżnych miejscach ludzi radosnych, umiejących się bawić i cieszyć 🙂
    Było mi trudno wybierać, bo filmików z przeróżnych stron swiata jest bardzo wiele. Oczywiście zostało mi jeszcze sporo w koszyku na prezenty 🙂
    Dla Ciebie mam zabawny fragment
    Z ulicy w Sydney
    🙂

  11. tejot
    22 czerwca o godz. 14:03

    Zachowałam jeszcze parę innych wykonań tego utworu.

    Pokażę to najbardziej klasyczne, dla niektorych najpiękniejsze
    duet Ella i Louis
    Niezwykły, aksamitny głos Elli i chropawy, ciepły Louisa, słucham zawsze z ogromną przyjemnością

  12. Jest też wykonanie Milesa Davisa. Wprawdzie z trzeszczącej płyty, ale niezwyklej urody.
    Będzie dla wszystkich, którzy kochają Milesa 🙂

    Miles Davis – Summertime

  13. @basia
    dziękuję 🙂

  14. basia.n
    22 czerwca o godz. 14:23

    Mój komentarz
    Słysząc Summertime Milesa wyobrażam sobie, ze płynę łódką po jeziorku, słońce grzeje, wiosła pluszczą, łódeczka leniwie się kołysze.
    Albo nie. Płyniemy pod żaglem, wiatr wydyma płótno, słońce przechadza się po falach, mewy popiskują, w piersiach świeżość i wolność, chce się żyć.
    Pzdr, TJ

  15. tejot
    22 czerwca o godz. 14:39

    Miles ma to magiczne „coś”, które kieruje wyobraźnią 🙂

    Przed laty jechałam wozem drabiniastym wymoszczonym sianem ze stacji Płociczno do Bryzgla nad Wigrami.
    Droga prowadzila przez puszczę Augustowską.
    Leżąc na sianie i patrząc w górę na błękitne niebo i czubki bardzo wysokich świerków, czułam esencję lata. Tam mogłaby w przestrzeni zabrzmieć trąbka Milesa 🙂

  16. Jezusicku ale mi ten rower dał popalić, Szurkowski-wbocek to by mnie 10 razy śmiejąco się wyprzedził :/ ale jak się jest miesckie dziecko z pracą za biurkiem…

    @basia

    Gratuluję muzyczno letniego wstępniaka 🙂

    @Tobermory

    Szybkiego powrotu do pełnej sprawności życzę 🙂

  17. Nefer
    22 czerwca o godz. 15:00

    Ta Elle i Louis była z myślą o Tobie 🙂

  18. basia.n
    22 czerwca o godz. 15:02

    Bardzo dziękuję bo uwielbiam ale jeszcze nie dotarłam, jestem czerwona jak pomidor i sapię po tym rowerze, dobrze że mnie nikt nie widzi :/

  19. Nefer
    22 czerwca o godz. 15:04

    Mam pewną sugestię na przyszłość – rower elektryczny 🙂
    Po kolejnej kradzieży mojej „normalnej ” Gazeli, kupiłam dwa lata temu elektryczny i bardzo się przydaje przy różnej pogodzie. Jeśli chcę wlożyć sporo wysilku, to zawsze mogę, ale przy silnym wietrze, albo przy wysokiej temperaturze, to ogromna różnica 🙂

  20. basia.n
    22 czerwca o godz. 15:22

    Tymczasem zostanie ten co jest, tylko ja muszę nabrać siły

  21. Basia, kapitalny wstępniak! Pomysł – sięgnięcia do źródeł naszej wewnętrznej radości i swobody, sprzed czasów skażenia i wykonanie -dałaś mnóstwo linków do uroczych ciekawych, cieszących oczy, uszy i wywołujących ochotę na zabawę, miejsc.
    Gęba się śmieje, od ucha do ucha – powiedziałby Kornel Makuszyński, a może też jakiś bohater współczesnych książek czy filmów dla młodzieży.

    Obszerna paleta linków jakie podajesz pokazuje, jak bogatą mamy kulturę, w tym przypadku opartą o muzykę, ale i ona ma związki z literaturą, co na przykładzie Szekspira wskazujesz. I jak bardzo wszystkim, może poza drobnymi wyjątkami, potrzeba szczerej, swobodnej, spontanicznej zabawy, wśród innych ludzi.
    Takie wspóldzielenie radości z innymi, podowowanie, że nie tylko my, ale coraz więcej ludzi spontanicznie słucha, tańczy, klaszcze, cieszy się, widać roześmiane oczy, słychać słowa radosne – to jedna z bardzo ważnych funkcji społecznych człowieka, którą też wziął od naszych kuzynów.
    Małpiszony lubią małpiszonić, bawić się i mają z tego społeczną satysfakcję. I więcej: radość, zabawa rozładowuje napięcia, łączy i tworzy porozumienie między ludźmi. To zaś jest bardzo ważne w życiu społecznym: obniża poziom napięcia, zmniejsza ryzyko agresji, a podwyższa satysfakcję z życia.
    W czasie takich spektakli i radosnych zabaw wydzielają się hormony szczęścia, co potwierdza nasze biologiczne uwarunkowanie: tego nam substancjalnie potrzeba!

  22. Basia

    Skoro Holandia, to dam Ci to, co w Holandii mi sie bardzo podoba
    https://www.youtube.com/watch?v=XPMCRSvxIdI
    Ruchome, zwykle na platformie samochodowej, organy.
    Świetnie pamiętam pochmurne, szare i chłodne dni, co w Holandii normatywne. Jak tylko rozrzmiewa takie instrumentarium, robi się inny klimat między ludźmi, a pogoda mnniej przeszkadza.
    Właściciel takiego grającego urządzenia spaceruje między ludźmi i w rytm muzyki potrząsa puszką na moniaki, co dodatkowo wzmaga fajny efekt muzyczny i uzupełnia ja o brzmienie perkusyjne.
    A i samo pudło jest radośnie kolorowe, co prawda może nieco jarmarczne, ale to nie przeszkadza, a nawet bawi. Pewnie jest to zapis pochodzenia, gdy pojawiały się pierwsze takie przenośne instrumenty w miastach i na placach dawnej Holandii, w wymiarze znacznie mnejszym i pewnie będace odmianą katarynki, którą i w Polsce można było kiedyś spotkać.
    I a propos Polski – czegoś takiego mi na ulicach brakuje. A taka wielka kataryna, czy organy, bardzo by pasowały do wielu polskich miast, zwłaszcza tych, które mają w rodowodzie coś krzyżackiego i zachodniego. Toruń, Gdańsk, czy Wrocław byłyby tu świetnymi przykładami, ale równie dobrze widzę takie organy na rynku Poznania, Warszawy,Krakowa czy Lublina. Może bardziej na zasadzie egzotyki, ale takie właśnie egzotyczne są wydarzenia uliczne w wielu miejscach jakie pokazujesz. Zabawa i radość są uniwersalne 🙂

  23. Chętnie bym poszła dziś wieczorem na jaką zabawę nad wodą i ogniskiem, w gieźle i wianku na głowie 🙂

  24. Ewa-Joanna
    22 czerwca o godz. 13:53

    A tak w ogóle czy to Boże ciało nie jest zawłaszczeniem Kupały? Się na ciałach bożych nie znam, to pytam.

    Nie sprawdzę, czy akutar to zawłaszczenie Kupały, bo mam jeszcze czkawkę po niejakiej Półtawskiej, ale w chrześcijaństwo wszystko jest zawłaszczeniem. Najpierw zawłaszczali egipskie, mezopotamskie, asyryjskie, małoazjatyckie, nieco później zaczęli zawłaszczać europejskie, a na terenach dzisiejszej i wczorajszej Polski – slowiańskie. Noc świętojańska jest tego jednym z wielu przykładów, podobnie jak „boże narodzenie” – jedno i drugie w astronomicznych momentach przesilień, a „wielkanoc” – to zawłaszczenie święta wiosny.

  25. @Basia

    Dziekuje za podroz po Swiecie, po muzyce, po radosci zycia jaka daje.

    A Jurka Owsiaka to J.K., z PiSem swim, nienawidzi, bo Orkiestra i Poland’Rock pokazuja, ze majac wspolny cel Polacy potrafia sie zjednoczyc i wspolnie dzialac. Czyli pokazuje dokladnie odwrotnosc tego co J.K. z PiSem swoim chce zaprowadzic, zeby Polakow zniewolic.

    K.K. tez nienawidzi Owsiaka. Nienawidzi, bo Wielka Orkiestra obnaza dwa najchetniej gloszone klamstwa i zawsze sluzace kosciolkowi do udowadniania potrzeby swojego istnienia. Te klamstwa to to, ze kosciolek jest jedyna organizacja dobroczynna na duza skale, a drugie wynikajace z pierwszego to, ze bez kosciola nie bedzie dobroczynnosci i troski o innych, slabszych.

    Tak wiec Jurek Owsiak i jego orkiestra sa sola w oku J.K. i KK, bo pokazuja prawde o Polakach i prawde o ludziach. Prawde sprzeczna z tym co ni robia i co glosza i ludziom wmawiaja.

    Pozdrowka
    ~l.

  26. No i mamy tryumfalny powrót Basi!
    Świetny pomysł, brawurowa realizacja.
    Brawo! Oklaski przy otwartej kurtynie 🙂

  27. Tanaka
    22 czerwca o godz. 17:18

    Ten draaiorgel podobał mi się od początku w Holandii
    Pojawia się najczęściej w dni rynkowe i wprowadza fajną, jarmarczną atmosferę. Bo repertuar jest zmienny i poznaje się często jakieś tradycyjne stare holenderskie melodie.
    Bardzo to lubię, i zawsze wkładam monety do blaszanych puszek. To jedna z ładnych holenderskich tradycji, która powinna zostać zachowana. Dlatego trzeba właścicieli wspierać datkami 🙂

    Poznałam też na początku inną ich tradycję, śpiewania w barach. Po przyjeździe ktoś z holenderskich znajomych powiedział,ze pokaże mi trochę miejscowej egzotyki.
    Poszliśmy do jednej z miejscowych ciemnych kafejek i on coś szepnął barmanowi na ucho. Tamten poszukał jakieś cd i poplynęła sętymntalna muzyka. Śpiewał jeden z ich popularnych piosenkarzy Koos Alberts ( muzyka trochę w stylu discopolo) I wszyscy obecni zaczęli śpiewać i poruszać w prawo i lewo podniesionymi rękoma. Byłam tą akcją zupelnie zaskoczona.A potem się okazało, że ludzie w Holandii lubią wspólnie śpiewać w różnych okolicznościach i potrafią się dobrze, spontanicznie bawić.
    Oni też jako spoleczeństwo zrobili duży krok do przodu, bo przecież protestantyzm to też tylko smutek, szarość i pokora
    Ale potrafili się wyzwolić spod tego wpływu i kościoły opróżniły się doszczętnie 🙂

  28. lonefather
    22 czerwca o godz. 18:06

    Moja cała nadzieje na wszelkie zmiany w Polsce leży w nowych pokoleniach, które nie będą chciały żyć w atmosferze kołtuństwa i pod moralnym butem kk i jego świeckich odpowiedników. Młodzi ludzie chcą się bawić, chcą się kochać, chcą żyć po swojemu, bez włażenia im do łóżka i do portfeli.I ponieważ czas przesuwa się naprzód, zmiany będą się dokonywać i to wlaśnie przeraża tych z kk
    o oni chcieliby najchętniej zawsze siedzieć w ukladach średniowiecza, a tu świat tak się zmienia 🙂
    Więc nienawidzą ludzi, ktorzy zapraszają do swobody i wolności . Ale to im nie pomoże, bo ani czasu, ani zmian nie zatrzymają, chociaż właśnie w Polsce tak trudno jeszcze pokazać im , gdzie jest ich miejsce – ze względu na tę całą starą gwardię wszelkich polityków z nimi powiązaną.
    Ale to się będzie zmieniało, chociaż w innym temie niż byśmy tego pragnęli 🙂

  29. Na marginesie
    22 czerwca o godz. 18:37

    Namarginesko sypnij po swojemu jakimiś letnimi wrażeniami.
    Bardzo proszę 🙂

    Dla Ciebie coś z koszyka niespodzianek, co bardzo lubię
    Szkoda tylko,że nagranie rywa się zbyt szybko.
    Белое злато

  30. lonefather
    22 czerwca o godz. 18:06

    Lonku opowiedz o koncercie, na którym byłeś chyba w maju
    Jestem bardzo ciekawa wrażeń

  31. : )
    Siostry Rebecca i Magan Lovell, czyli LARKIN POE (Calhoun, Georgia, USA)
    „Preachin’ Blues”
    https://www.youtube.com/watch?v=Can-TZB7QCg.

    u nas 28 czerwca, Gothenburg

  32. ozzy
    22 czerwca o godz. 20:59

    Świetny blues 🙂

    Szukając muzyki w różnych zakątkach świata natrafiłam na taki fragment :
    Czajkowski Taniec kwiatów

    Dwa lata temu byłam w tym kompleksie, ponieważ jest połączony z Abell synagogue w ktorej są te wspaniałe witraże Marca Chagalla. Samo centrum medyczne – imponujące.

  33. basia.n
    22 czerwca o godz. 21:24

    Czajkowski w ogóle, ale może właśnie ten jego utwór szczególnie, to coś tak czarującego i urodziwego, że od czasu gdy pierwszy raz słyszałem, nie mogę spod tego zaczarowania się wydostać.
    Taka muzyka w szpitalu,, ech, może w ogóle szpitale powinny się składać z muzyki…

  34. basia.n
    22 czerwca o godz. 19:17

    Też z tym miałem do czynienia.
    Zwracasz uwagę na ważny aspekt, słowami Oni też jako spoleczeństwo zrobili duży krok do przodu, bo przecież protestantyzm to też tylko smutek, szarość i pokora
    To się daje zauważyć, zarówno zmianę, jak i stan wyjściowy: powaga, skupienie, odcięcie od siebie, restrykcyjność.
    Przypominam sobie w związku z tym rozmowy z pewną Angielką, niezwyklego uroku panią, mówiącą zresztą bodaj pięcoma językami, co jak na angielskie standardy rzadkość, która mi opowiadała o ogromnej różnicy kulturowej, jaką czuła pomiędzy zachodem a wschodem Europy. Społeczeństwa zachodnie są mało spontaniczne, mało śpiewne i mało muzyczne. Jej doświadczenia z rożnymi krajami to potwierdzają. I taki kontrast Rosji, w której (jeszcze!) tak często ludzie śpiewają, grają, tańczą, na gruncie spotkań bardziej prywatnych i w przestrzeni publicznej.
    W tym kontekście, dałaś kapitalne obrazki rozśpiewanych Rosjanek. I mnie, kurcze, ta estetyka, ta wrażliwość muzyczna, to rozśpiewanie, bierze i nie puszcza.

    Mały przyczynek z mojej strony. Ponieważ jestem wyznawcą tańca latynoamerykańskiego, a zwłaszcza salsy i ruedy de casino i sam mam doświadczenie tańczenia w różnych publicznych miejscach, a są to tańce dla każdego, każdej płci i w dowolnym wieku oraz układzie: solo, w parze, w grupie, w tłumie, to popatrz jak kapitalnie ta energia muzyki, jej zapisana i niezapisana w nutach radość działa w mieście, działa na ludzi. Tu przykład ze Słowacji.
    https://www.youtube.com/watch?v=7tCHZ0gGu9E
    To jest rueda de casino. Kantor podaje komendy, tancerze wykonują figury, co chwilę tańczy się z innym partnerem/partnerką, każdy więc tańczy ze wszystkimi innymi tancerzami plci przeciwnej, a bywa czasem i tak, że własnej. Zabawa przednia, czysta radość, a mnogość i rożnorodność figur, od całkiem prostych po niezwykle fantazyjne – ogromna.

  35. basia.n
    22 czerwca o godz. 21:24
    ozzy
    22 czerwca o godz. 20:59

    Świetny blues

    Szukając muzyki w różnych zakątkach świata natrafiłam na taki fragment :
    Czajkowski Taniec kwiatów

    Mój komentarz
    Bardzo fajny event muzyczny. Montaż – palce lizać. Pięknie sfabularyzowana akcja opowiadający filmik.
    Pzdr, TJ

  36. Tanaka
    22 czerwca o godz. 21:56

    Obejrzalam z ogromną przyjemnością tańce na placu w Bratysławie. I wiesz – pomyślałam,jak bardzo śpiew, taniec ,muzyka instrumentalna łączy ludzi. W Bratysławie, Tessalonikach rueda de casino, a np. w Ottawiegrecki festiwal i zorba na ulicy.Szkoci na dudach grają we Włoszech, a Hiszpanie tańczą w Amsterdamie 🙂
    Tak długo ,jak będzie brzmieć muzyka, tak długo będzie panowala radość wśród ludzi 🙂

    Wspomniałeś o śpiewających Rosjankach, więc znlazlam specjalnie dla Ciebie chór dzieweczyn śpiewających w Wenecji i to jak!
    Rosjanki w Wenecji

  37. basia.n
    22 czerwca o godz. 22:22

    Ratunku, link z Rosjankami się nie włącza!

    Z salsą, ruedą de casino jest taka fantastyczność którą na tym filmiku możesz zobaczyć: zaczyna tańczyć kilka par, chyba z sześć, a w miarę zabawy, dołączają kolejne osoby i wreszcie jest kilka kół w pełnym wirze, a razem, co podano na końcu, tańczyło dobrze ponad sto osób, w wieku do sześćdziesięciu paru lat.
    To jest zabawa dla wszystkich.

  38. tejot
    22 czerwca o godz. 22:04

    Tak, to piękny event.Dobrze kiedy muzyka przychodzi do miejsca, w ktorym jest tyle cierpienia i daje przyjemność chociaż na chwilę.

  39. Tanaka

    Spróbuję wkleić „normalnie ”

    https://www.youtube.com/watch?v=pSCWf7npzew

  40. scrambler
    22 czerwca o godz. 22:42

    Wspaniała artystka 🙂

  41. @Alicja-Irena
    22 czerwca o godz. 22:26
    Dobry tekst, dzięki.

  42. Wiecie ja się całkiem zgadzam, że muzyka łagodzi obyczaje, że jest piękna w odpowiednim czasie i miejscu, ale jak robię jakiekolwiek zakupy i porykuje mi nad głową takie powtarzające się wycie w rytmie umpa umpa to robię się agresywna.

  43. Ewa-Joanna
    22 czerwca o godz. 23:44

    Ja też ! Szczególnie, że jest to zawsze o wiele za głośne.
    Wtedy chce się po prostu uciekać z takiego miejsca

  44. Ewa-Joanna
    22 czerwca o godz. 23:44

    To masz z niefachowcami od muzyki do czynienia.
    Swego czasu, Brian Eno wymyślił ‚music for the airports’. Coś, co brzmi dobrze, łagodzi nastrój, nie ma nic z umpa-umpa i jest muzyką wysokiej próby.
    Faktycznie jednak, to z czym mamy do czynienia na codzień, to zupełna kakofonia dźwięków. jak się jest w galerii handlowej, to każdy handlarz puszcza swoje bardziewie dźwiękowe, które się na siebie wzajemnie nakładają, mieszają i bardziewie jeszcze gorsze, a operator galerii puszcza swoje. w sumie – dziadostwo bardziewne do kwadratu.

  45. basia.n
    22 czerwca o godz. 23:03

    Podziękowania: teraz się słucha i teraz się patrzy! 🙂

  46. basia.n
    22 czerwca o godz. 23:22

    na dobranoc:

    https://www.youtube.com/watch?v=UsDtmdWFBxU

  47. @Tanaka
    23 czerwca o godz. 0:00
    No właśnie. To powinno być zabronione!
    Ja tak w ogóle to raczej głucha jestem, tzn. muzyka mi bardziej przeszkadza niż pomaga, wolę ciszę. Czasem lubię coś posłuchać, zależy to od nastroju i chwilowej potrzeby, ale to rzadkie chwile. Kiedyś tam latałam na koncerty, słuchałam w skupieniu ciermolenia, skrzypienia i bębnienia i nic z tego nie miałam poza stratą czasu. Natomiast muzyka w połączeniu z ruchem czyli jakimkolwiek tańcem lub emocjami ludzi – to jest to co mnie może ruszyć.
    No sorry, prymityw jestem i nie zamierzam tego ukrywać.

  48. scrambler
    23 czerwca o godz. 0:12

    Czyste Piękno.

    Dziękuję 🙂

  49. basia.n
    22 czerwca o godz. 20:28

    Heyka @Basiu,

    OK…, mowie…

    To byl dla mnie 4 (czwarty) na zywo koncert Marka. I byl dokladnie inny, niz wszystkie inne „na zywo” koncerty. Bo te wszystkie wczesniejsze byly promocjami nowych albumow. I z powodu tego przyzwyczajenia powstrymalem sie i nie nabylem najnowszego CD Marka. Nie nabylem, bo chcialem miec niespodzianke ze sluchania najnowszych dokonan, na zywo na koncercie. Mozna powiedziec, ze sie zawiodlem, bo ani jedna „nowka sztuka niesmigana”, sie nie pojawila…

    Ale sie otrzasnalem z wyobrazen i spodziewan, gdy uslyszalem jako pierwszy koncertowy utwor „Sailing to Philadelphia” ze slowami „…making MARK upon the Earth …„…

    No wiec tak…. Bylem w Royal Albert Hall i na wlasne uszy slyszalem, jak Marek zapowiedzial, ze Juz nigdy! Na zadnym koncercie! Nie zagra! I prosi, zeby go nie prosic, zeby zagral i zaspiewal „Sailing to Philadelphia”…

    A tu ZONK!!!!

    Koncert w Glasgow zaczyna sie wlasnie od „Sailing to Philadelphia”…. ze slowami : „make my MARK UPON THE EARTH…

    Zrozumialem, ze to jest pozegnanie sie… z fanami, z publicznoscia, z koncertowaniem… Ostatni koncert w moim i reszty jego fanow, na „zywo”, na scenie…

    Farawell Mark Knopfler ! Znaczy sie: Zegnaj Marku…

    Make my MARK UPON THE EARTH, czyli odcisnac swoje pietno na ZIEMI, w moim rzumieniu odcisnal, a koncert w Glasgow, to byl zestaw utworow, ktore sam wybral/dobral, ktore on sam uznal za wazne, czyli „odciskajace” jego pietno, by bodajze najwaznieszy, bo dostalismy wglad, w to jak sam Mark Knopfler ocenia i wartosciuje swoje wlasne dokonania. Nie to co my, jego fani i sluchacze cenimy, tylko jak sam Mark ocenia i ceni i uwaza za wazne.

    ****

    Jeszcze jedno wielkie przezywanie, w sluchaniu na zywo Marka i tego co stowrzyl. Mi w wybranym zestawie zabraklo „Sultans of Swing” , ale to drobiazg.

    Po koncercie, poszlismy z @Kostka do mojego hotelu i w barze pekly dwa Merloty. Glownie i niemal rowno pilismy oboje z @KOstka, choc ciut ciut pomagli nam towarzyszacy, Moja Pani i jej „mzonek”. Mlody „zalatwl sie” dwoma szklanicami Iron_Brew, a my gadalismy i gadajac przezywalismy koncert.

    Nie bede ukrywal, ze sie pomylilem, bo sie spodziewalem, ze jak zawsze poleca „nowki sztuki niesmigane”, czyli utwory z nowej plyty. Sie pomylilem, bo nic nowego nie uslyszalem i na nic sie zdalo to, ze nie kupilem i sluchalem najnowszej CD Marka, zeby miec satysfakcje ze sluchana nowosci na zywo, nim po plyte sie udem…

    Stalo sie. Nie sluchalem nowinek, na koncercie sluchalem „staroci”, choc wiekszosc w nowych aranzacjach i sluchalem ze swiadomocia, ze to jest KONIEC, ostatni raz, ostani koncert, ostatnia trasa… Pozegnanie…

    Sluchalem, przezywalem, zrobilem kilka fotek i nagralem pare „kawalkow”. Dziele sie wybranymi fotami i jednym wybranym nagraniem z koncertu na zywo Marka Knopflera w SSO HYDRO, w Glasgow, 26 Maja 2019roku.

    https://photos.app.goo.gl/jgWBz7nCnD5PJkkN9

    Pozdrowka
    ~l.

  50. Idąc za wschodnimi ciągotami, uliczna muzyka w Teheranie

    https://www.youtube.com/watch?v=bmouxiX3opU

    Jerewaniu

    https://www.youtube.com/watch?v=bmHHkEYpKIE

    i w Istanbule

    https://www.youtube.com/watch?v=aKJvbTEnp0I

    I, w zdecydowanie ciemniejszym nastroju, z miejsca którego nie ma
    https://www.youtube.com/watch?v=WP5xmuIxiLs

    Koncertowo zaś, niedawno: preludia do Pfitzner’a „Palestrina”, Czajkowskiego Koncert Skrzypcowy, Mendelsona Symfonia no 4 „Włoska”.

    Summertime? Wolę to Janis Joplin – https://www.youtube.com/watch?v=guKoNCQFAFk

  51. @Ewa-Joanna
    23 czerwca o godz. 0:17

    Warto chyba obejrzeć jutro 4 kąty.

  52. basia.n
    22 czerwca o godz. 23:03
    Mocno duszoszczipatielnyje są pieśni rosyjskie. A ponieważ kiedyś nauczono nas języka rosyjskiego to rozumienie słów wzmaga owo uczucie.
    Co do Sobótki, dawno już nie obchodziłem tego święta. Pamiętam, jak w latach przedszkolnych (do 1959 roku) nasze wychowawczynie obchodziły z nami ten dzień (bo noc spędzaliśmy posłusznie jako maluchy w swych domach) , były ogniska, tańce i zabawy. Do tego czytano nam opowieści o nocy świętojańskiej i kwiecie paproci, którego nikt z nas nigdy nie znalazł. Natomiast najkrótszą noc celebrowaliśmy później w harcerstwie. To były piękne, choć skromne czasy – byliśmy wtedy super młodzi i całe dorosłe życie było dopiero przed nami.

  53. zak1953
    23 czerwca o godz. 9:15

    „Bo widzisz synku… w Noc Świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie kwitnie, gdyż ma zarodniki.”

  54. scrambler
    23 czerwca o godz. 10:09

    🙂

    Paczcie państwo jak to się ładnie scrambler przyjął na blogu i kwitnie 😉

    Ewa-Joanna
    23 czerwca o godz. 0:17

    Przyznam że kiedyś na nudnym koncercie zaczęłam liczyć łysych co przede mną siedzieli. Dopóki nie zagrali Pendereckiego.

  55. scrambler
    23 czerwca o godz. 10:09
    No właśnie, ale o tym uczono dopiero na biologii w szkole – wtedy od piątej klasy SP. Wcześniej dziewczyny miały marzenia o kwiecie paproci spełniającym życzenia. To prawie jak z religią. Nauka pokazuje, że prawie nic z tych opowieści nie odpowiada prawdzie. Poza samym człowiekiem podatnym na opowieści.

  56. zak1953
    23 czerwca o godz. 12:23

    To ze Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”. Maklakiewicz (ojciec) mówi do kilkuletniego syna, zdziwionego, że po ulicy biega świnia, która w dodatku mówi ludzkim głosem:
    – Widzisz synku, w noc świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie kwitnie, gdyż ma zarodniki. Gadają ludzkim głosem krowy, konie i świnie.
    – To chyba tylko w Wigilię – mówi dzieciak z niedowierzaniem.
    – W Wigilię? To te wierzące! – odpowiada ojciec.”

    I to jest w zasadzie taka świecka tradycja. Czyli ekstra.

  57. scrambler
    23 czerwca o godz. 13:23

    świecka tradycja zachodziła też w „Misiu”. czyli już całkiem pokażna ta świecka tradycja.
    Ja się, weźmy, gapię właśnie na kormorany, blotniaki stawowe, perkozy, łabędzie nieme, łyski, czaple siwe i tak dalej. Ani jeden z nich nie jest katolik. A wszystkie zadowolone.
    Taka świecka tradycja.

  58. https://www.youtube.com/watch?v=du2DW2V2BG0&feature=youtu.be
    Polski Folk – O mój wianku… SLAVA III Pieśni Słowian Zachodnich |
    PERCIVAL SCHUTTENBACH

  59. lonefather
    23 czerwca o godz. 2:36

    Lonku bardzo fajne reminiscencje z koncertu
    Dziękuję ,że podzieliłeś się zdjęciami

    Kiedy artyści żegnają się z publicznością, jest to bardzo emocjonalny moment

  60. zak1953
    23 czerwca o godz. 9:15

    Rosyjska muzyka – zarówno ludowa, jak klasyczna, ma tę specyficzną nutę nostalgii i wylewności. Słucham zawsze z dużą przyjemnością

  61. Optymatyk
    23 czerwca o godz. 15:20

    Świetna, pełna temperamentu piosenka

  62. scrambler
    23 czerwca o godz. 10:09

    Podobno na poszukiwanie kwiatu paproci, młodzi ludzie
    wybierali się najczęściej parami.
    To też była szczególna tradycja

  63. @basia.n
    23 czerwca o godz. 16:20
    A co powiesz o tej, tego samego zespołu?
    https://www.youtube.com/watch?v=W8zqJwPOMoA
    Lucyferiański Aerobic – SATANISMUS – Polish funny folk metal

  64. basia.n
    23 czerwca o godz. 16:23

    nareszcie bez mamusi i tatusia!

  65. A poza tym nic na działkach się nie dzieje…

    …tylko gorąc na 40 stopni :/

  66. Nefer
    23 czerwca o godz. 17:26

    No, ale jak się nie dzieje, jak się dzieje: synek zaciukał tatusia, a tamtą panią znowu wynieśli w dwóch walizkach.
    U mnie gorąc znośny. od gapienia się na ptaki w wodzie.

  67. Optymatyk
    23 czerwca o godz. 16:29

    Ja tam nic nie powiem, ale coś mi się zdaje, że ta druga z lewej to ta Bożenka z Ruchu Oazowego.

  68. Swoją drogą ciekawe, czy któryś/któraś z szanownych blogowiczów/blogowiczek świętowała noc przesilenia? Ja zaprosiłem kilkadziesiąt znajomych osób do siebie na wieś, przyjechało około dwadzieścioro. Skakania przez ognisko nie było, bo za sucho i za gorąco na ogień. Było dużo rozmów, dużo muzyki, napitków wszelakich i żarełka sporządzonego w dużej mierze z produktów znalezionych na podwórku: gratin z podagrycznikiem krwawnikiem i rukolą, zupa z wędzoną rybą i pokrzywą, winniczki, gołąbki w liściach funkii, etc. Za rok powtarzamy. A sądząc po komentarzach uczestników, powtórzymy wielokrotnie jeszcze w tym roku.
    I na koniec troszkę muzyczki, może nie tak porywającej, ale po imprezie trwającej do trzeciej nad ranem już nie bardzo mam siłę na podrygi 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=9v4kUc3J0DI

  69. Miła odmiana. Dzięki @basia.n 🙂

  70. I jeszcze w kwestii formalnej:
    Poznań – w Poznaniu
    Lublin – w Lublinie, ergo:
    Kostrzyn – w Kostrzynie
    Jakiś czas pracowałem na Budowach w Gorzowie Wlkp, miałem pracowników z Kostrzyna. Jeden z nich w podaniu o urlop użył sformułowania „mieszkam w Koszczyniu” – minęło ponad trzydzieści lat, ale pamiętam to, jakby m wczoraj to czytał.
    Pozdrowienia dla wszystkich z zadupia 🙂

  71. basia.n
    23 czerwca o godz. 16:23

    Tanaka
    23 czerwca o godz. 17:26

    Aha…. a jak by tak niby chyłkiem towarzystwo monopciowe zapaprociowało? Po ciemniaku i tak nie widać, czy ów kwiat przypadkiem nietęczowy.

  72. @basia.n
    Śliczny wstępniak! Dorównujący urodą letniej pogodzie latoś.
    Ja tu tylko na chwilę (w Wawie), zaraziutko wracam na noc Kupały nad Narew.

  73. Optymatyk
    23 czerwca o godz. 16:29

    Ten oczywiście pogański, ale jak dla mnie trochę za bardzo
    gothic 🙂

  74. scrambler
    23 czerwca o godz. 18:33

    Po ciemniaku bylo wszystko możliwe 🙂

  75. pastucha
    23 czerwca o godz. 17:58

    Witaj dawno niewidziany miłośniku esbjörna 🙂
    Wyborny fragment . Pięknie podany temat przez Nilsa Langdrena, ze świetną improwizacją pozostałych muzyków

    Dobrze,że poruszyłeś kwestię formalną
    Kostrzyn – w Kostrzynie 🙂
    Twoja własna noc sobótkowa – świetna realizacja pogańskich tradycji.
    Zaglądaj częściej 🙂

  76. Nefer
    23 czerwca o godz. 17:26

    Mój gorąc , to tylko 29 C, ale jutro i następne dni będzie gorzej. Jeszcze się tydzień nie zaczął, a ja marzękiedy się skończy 🙂

  77. mag
    23 czerwca o godz. 18:53

    Dziękuję 🙂

    Dobrze, powracasz nad Narew. Noce czerwcowe w plenerze
    są zawsze niezwyklej urody.
    Dużo przyjemnośći 🙂

  78. wujaszek wania
    23 czerwca o godz. 17:55

    Miło, że znów zaglądasz 🙂

  79. Herstoryk
    23 czerwca o godz. 8:32

    Muzyka orientu ma swój niepowtarzalny urok.
    I brzmi na ulicach i placach wszędzie 🙂

    Koncertowo – znakomicie wykonana 31 maja na zakończenie sezonu koncertowego Trzecia Mahlera. Moje letnie przesilenie zaczęło się nieco wcześniej

    Summertime i Janis Joplin też, ale nie tak bardzo jak inne wersje. Np: Ernestine Anderson – Milt Jaskson

  80. @pastucha

    To niech jeszcze zagra Esbjörn Svensson & Pat Metheny

  81. @basia.n
    Hej, ale przyjemność mi sprawiłaś. Wczoraj przejechałam jakieś 60km na rowerze (już prawie możemy robić wyścigi blogowe), więc dzisiaj leżę do góry brzuchem (i nogami) i słucham fenomenalnej letniej muzyki. Te grupowe tańce mają jakąś magiczną moc. Czysty atawizm.

    Ale summertime nie może być bez Janis Joplin. Herstoryk mnie uprzedził, ale tutaj na żywo jak ktoś woli:
    https://www.youtube.com/watch?v=bn5TNqjuHiU

    No i nie mogłam sobie odmówić odrobiny prawdziwego jazzu z Nowego Orleanu:
    https://www.youtube.com/watch?v=EbH3HJvh2N0

  82. @all

    No sie nareszcie kończy. Dzień Starego. Ojca znaczy.

    „Ojciec jest tak samo ważny jak matka, a jak matka gdzieś wyjedzie to nawet ważniejszy”.

    … albo jak matka siedzi z tyłu…

  83. @ izabella

    Hey izka – tak muzyka i taniec na ulicach mają ogromną siłę przyciągania.
    Pokazałaś jazz z Nowego Orleanu, a ja jakoś intuicyjnie trzymałam w koszyczku prezentów dla Ciebie to :

    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=msvOqvBJLBw"<Smoking Time Jazz Club 'Charleston" & Dancers

  84. Errata

    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=msvOqvBJLBw"<Smoking Time Jazz Club 'Charleston & Dancers'

  85. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, więc po prostu

    https://www.youtube.com/watch?v=msvOqvBJLBw

  86. scrambler
    23 czerwca o godz. 21:58

    „szanuj ojca swego i matkę swoją ” 🙂 🙂

  87. @all
    Wprawdzie zaprezentowałam gitarzystę Estasa Tonne, ale w bardzo krótkim fragmencie wraz z innymi muzykami. A teraz pokażę go jako solistę. To postać wyjątkowa z muzyce gitarowej. Jego nazwisko wymieniane jest jako czwarte obok nawibitniejszych – Paco de Lucia, Al Di Meola i Mac Laughlin.
    Ale Estas Tonne występuje głownie na ulicach na calym świecie. Tam czuje się najlepiej, grając i ciesząc swym nieprawdopodobnym kunsztem przechodniów. Oczywiście nagrywa płyty, ale nie występuje na estradach..

    Estas Tonne – The Song of the Golden Dragon

  88. basia.n
    23 czerwca o godz. 21:58

    Dzięki za jazz, intuicja Cię nie zawiodła 🙂
    Aż sobie z rozpędu posłucham więcej.

    I jeszcze coby tradycji świętojańskiej stało się zadość obejrzę „Sen nocy letniej”, za którą to sztuką nigdy specjalnie nie przepadałam, a która jest drugą najczęściej wystawianą sztuką Szekspira (zadałabym zagadkę, która jest pierwsza, ale odpowiedź jest trywialna).

    Chłodnych wiatrów póki co.

  89. We Francji mamy fete de musique 21/06.

  90. @Optymatyk
    23 czerwca o godz. 15:45
    Jak się tak stoi w nocy pod Drogą Mleczną nad głową a oceanem przed nosem, to człowiek nabiera pokory. 🙂

  91. basia.n
    23 czerwca o godz. 22:21

    Estas urodził się na Ukrainie jako Stanislas Tonne. Ciekawa biografia at all. Np. od 1990 r z rodzicami w Izraelu, przez parę m-cy lat służył w armii Izraela. Takie korzenie. Gitaruje od 9 roku życia, ale na poważnie do muzyki wrócił dość późno w 2001 roku w duecie z M. Shulmanem w N.York. Robi ze znajomkami fajne projekty, oczywiście rzecz gustu, ale to:

    https://www.youtube.com/watch?v=B5WbSrorUyI

    na noc Kupały i okolice upalnego lata w sam raz. Szamańskość Istvana… albo to ten dymek z papieroska…
    Wg mnie najlepsze kawałki grywa na ulicach miast, a na krążkach : cały Internal Flight i jeszcze Furious Waters. Ostatnio za dużo komercji, ale … zaskakujące jest zobaczyć go na żywo w Salzburgu albo w Weronie.

  92. basia.n
    23 czerwca o godz. 22:21

    Basia, ja nie wiem jak Ty to robisz, ale coś mi się zdaje, że wynalazłaś już więcej utworów muzycznych niż w ogóle napisano.
    Podobno właśnie odkryto trzy kolejne planety, w dodatku blisko Ziemi. Co więcej, jest ponoć spora szansa, że są zamieszkane. To może już stamtąd linkujesz ? 😀

  93. scrambler
    23 czerwca o godz. 23:19

    Świetnie uzupełniłeś. Nie słyszałam go nigdy na żywo,
    a Ty ?
    Mam natomiast krążek Internal Flight.
    Przesłuchałam link -ciekawe granie, lubię tego typu muzykę

  94. Tanaka
    23 czerwca o godz. 23:47

    Mam swoje sposoby 🙂

    Dla Ciebie po raz trzeci Rosjanki.
    Znów inaczej śpiewające, ale urokliwie

    https://www.youtube.com/watch?v=pkppTv-WwZk

  95. basia.n
    23 czerwca o godz. 23:51

    przez przypadek na starym mieście w Salzburgu, chyba gdzieś o okolicy domu Mozarta, kilkanaście lat temu…. Jak się „rozkładał” z klamotami ktoś mamrotał, że znowu jakiś naćpany chrystusek będzie im tu brzdąkał. Potem zatkało się przejście i ciąg pieszy odbywał się pod murem przeciwległej kamienicy. Nie pamiętam, co grał, ale to chyba była jakaś improwizacja n/t Golden Dragon.
    Do wyżej wspomnianej komercji zaliczam to:

    https://www.youtube.com/watch?v=ZjR3tYKZ6Hs

    ale ujęcia jak w zleconej przez Erdogana zajawce turystycznej 🙂 .

  96. basia.n
    24 czerwca o godz. 0:00

    Ależ piękne, najpierw jeden głos, potem wszystkie, wreszcie głosy się rozchodzą i po chwili schodzą, by znowu rozejść. I jakie dziewczyny !
    To czemu ja nie mam na imię Wołodia?

  97. @Ewa-Joanna
    23 czerwca o godz. 23:17
    „Jak się tak stoi w nocy pod Drogą Mleczną nad głową a oceanem przed nosem, to człowiek nabiera pokory.”

    O tak, nieskończoność jest niewyobrażalna. Toż to tylko malutkie fragmenciki olbrzymiej reszty, której nigdy nie zobaczymy, ale od czego jest wyobraźnia. Kiedyś ukułem takie zdanko, że nieskończoność to wyobrażenie o niewyobrażalnych rozmiarach.
    Jest taka anegdotka, że nad brzegiem oceanu stał kiedyś, rozmyślając sam sir Izaak Newton i stwierdził, że to, co wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy to cały ocean.

  98. Ramschel
    24 czerwca o godz. 0:11

    Noo, niezłe, tylko jakieś takie mało chrześcijańskie. :/

  99. Optymatyk
    24 czerwca o godz. 0:17

    Jest taka anegdotka, że nad brzegiem oceanu stał kiedyś, rozmyślając sam sir Izaak Newton i stwierdził, że to, co wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy to cały ocean.

    Teraz już wiemy całą cysternę. A nie wiemy dalej całego oceanu.
    To jak to, kurna, działa?

  100. scrambler
    24 czerwca o godz. 0:07

    To dostaleś od życia piękną niespodziankę, w postaci jego
    ulicznego koncertu. Oczywiście ” straszni mieszczanie” są wszędzie, ale i oni milkną …

    Tak , komercja, ale ładna 🙂

  101. Tanaka
    24 czerwca o godz. 0:17

    Już tak jakoś się stało,że masz na „imię „Tanaka 🙂

  102. basia.n
    24 czerwca o godz. 0:26

    No niestety, takie tam plumkanie do obrazka… a to będzie dobre dla równowagi „turystycznej” i obrazkowej:

    https://www.youtube.com/watch?v=nvmOoSFhhJ4

    A to… może na dumanie nad nie odnalezionym kwiatem paproci?:

    https://www.youtube.com/watch?v=6HNBAGEDSXo

  103. scrambler
    24 czerwca o godz. 0:31

    Fenomenalne połączenie glosów Lisy Gerard i bułgarskich dziewczyn. W efekcie coś niezwykłego .

  104. @Tanaka
    ciesze sie, ze ktos podziela moje zamilowanie do salsy, ale tancerze z Bratyslawy to nie sa przypadkowi ludzie. Zbyt dobrze tancza salse a i uklad jest niezle przeecwiczony i bynajmniej nie jest to spontaniczny taniec przechodniow. Podobne wystepy sa modne w calej Europie np. na dworcach kolejowych czy lotniczych, duzych placach itp.
    Ja mam bzika na punkcie cumbii o czym juz kiedys pisalam.
    Posylam na prawde spontaniczy taniec.Tych ludzi nikt salsy nie uczyl oni to maja w genach.https://www.dailymotion.com/video/x6rq5vl
    Ja tez niezle wywijam.

  105. @wbocku
    zmienilam komputer a glizdy czerwonej sie nie pozbylam.
    Moja ulubiona grupa spaecjalnie dla ciebie wbocku.
    Cumbiaaaaaaaaaaaa!
    https://www.dailymotion.com/video/x6rq5vl

  106. @wbocku pomylilam linki. To jest moja ukochana grupa Massore. Zwariowac idzie przy nich.
    https://www.youtube.com/watch?v=CaV_e1U22hw

  107. @basia.n
    23 czerwca o godz. 22:21

    Wprawdzie zaprezentowałam gitarzystę Estasa Tonne, […] To postać wyjątkowa z muzyce gitarowej. Jego nazwisko wymieniane jest jako czwarte obok nawibitniejszych – Paco de Lucia, Al Di Meola i Mac Laughlin. Ale Estas Tonne występuje głownie na ulicach na calym świecie. […] Estas Tonne – The Song of the Golden Dragon

    Często słucham/oglądam to nagranie. Bardzo interesujące jest zachowanie zgromadzonych wokół dzieci, świadczy, że potrzeba muzyki jest wrodzona.
    Joseph Tawadros gra z wirtuozerią równą Estasowi na innym instrumencie szarpanym, arabskiej lutni – oud, choć nie na ulicach. Jest przy tym doskonałym showman’em umiejącym wyśmienicie zabawić audiencję. Miałem okazję słuchać go na żywo. Tu mówi (po ang.) o oud i tonalności arabskiej muzyki – https://www.youtube.com/watch?v=fBqMHhiJH-I , tu jest demonstracja jego wirtuozerii – https://www.youtube.com/watch?v=6Q8nloSw9Uw, a tu mówi (ang.) o swoim instrumencie – https://www.theguardian.com/music/2015/feb/09/joseph-tawadros-on-why-the-oud-is-not-an-ethnic-instrument.

    Sezonowo, intesywne „Lato” Vivaldiego, z udziałem Tawadrosa https://www.youtube.com/watch?v=7LFhFt1PQjg 🙂

  108. @Basia n.
    Oj jest czego posluchac, bo jest! Ale proponuje rozruszac nogi!
    https://www.youtube.com/watch?v=Q4-XIKt-ADs

  109. @Basia.n
    Brawo Basiu W końcu doczekalismy się Twojego muzycznego wstepniaka.
    Pisze krótko bo w drodze i mam tylo smartfona.
    No i wydobyłaś ukryte pokłady muzyczności z ateistów.
    Ale nikt łącznie z Tobą nie wspomniał o beczeniu naszych pedofilsich dobrodziejów. Przecież to ta „muzyka” + discopolo to nasz polsi wklad w dziedizictwo światowe UNESCO. Mudmysie.
    Pozdrawiam

  110. @ozzy,
    w podziece za bluesa choc z innej beczki

    https://www.youtube.com/watch?v=rPnXCPmrV3Y

  111. Herstoryk
    24 czerwca o godz. 7:34

    Posłuchałam z ogromną przyjemnością – wirtuoz swego instrumentu.

    No i może to intensywne Lato w wydaniu Christiana Li.
    Niesamowite…australijska duma.

    Christian Li – Vivaldi Lato

  112. jakub01
    24 czerwca o godz. 8:14

    Jak tańczyć, to tańczyć

    BuleBuleRave

  113. @Tanaka 24 czerwca o godz. 0:22
    Teraz już wiemy całą cysternę. A nie wiemy dalej całego oceanu.
    To jak to, kurna, działa?

    Mierząc w bezwzględnych litrach to wiemy dużo więcej niż za czasów Newtona. To twoja cysterna dzisiaj w porównaniu z kropelką wtedy.

    Kłopot w tym, że objętość oceanu się przez to zwiększyła. Dzisiaj umiemy postawić dużo więcej pytań a to one określają pozostałą do poznania objetość oceanu.

    Procentowo (pewnie, bo kto to zmierzy?) być może wiemy nawet mniej niż wtedy.

    Inna sprawa to pytanie, czy ta przyrastająca wiedza jest nam przydatna? Właściwie to co człowiek ważnego wynalazł od czasu opanowania produkcji alkoholu? 😉

  114. Lewy
    24 czerwca o godz. 8:15

    O wkładzie tych dobrodziejow od mudmysie wolę raczej nie wspominać 🙂

    Ale chcialabym przy okazji pokazać polskiego wirtuoza gitary

    Mariusz Goli – Amazing guitar solo in Wroclaw

    A dla Ciebie na lato Mahler – Symphony no3 – Luzerne – Abbado 🙂

    ps. daleka droga ?

  115. @Basia n.
    Moj znajomy choreograf powiadal, ze tanczyc mozna i pod gwizd parowozu. I naturalnie mial racje. Mozna zatem i tak jak na twoim linku, choc bule bule porywa do tanca chyba powyzej 3,5 promila. Ale..? Co kto lubi. Moj ostatni bzik taneczny ponizej.
    https://www.youtube.com/watch?v=rPlOnjwS1xo

  116. 24 czerwca o godz. 6:07
    Jakub01

    Oczywiście, że tańczą te figury osoby przygotowane. Ale też podstawowych ruchów, a nawet figur można się szybko nauczyć, w minuty. Zwłaszcza tancerka. Tancerz coś musi poćwiczyć, żeby wiedzieć jak prowadzić.
    A spontaniczność i naturalność jest taka, że trudno się temu oprzeć, a możliwość tańczenia w dużej grupie świetnie odpowiada klimatówi miasta

  117. @Tanaka
    Salsa nalezy do najprostrzych tancow swiata i najbardziej demokratycznych. Nie ma tu przedzialu wieku i czagos takiego jak zdolnosci . Zreszta osobiscie nie wierze w zdolnosci taneczne, uwazam ze kazdy je posiada. Taniec to najbardziej oczywista i naturalna forma ludzkiej ekspresji.Popatrz na to, tu rzeczywiscie tancza amatorzy, ktorych porywa muzyka a osmiela grupa. Uwielbiam te pomysly na uliczne granie i tance.Na szczescie u mnie tego nie brakuje
    .https://www.youtube.com/watch?v=gugp9Mr6oe8

  118. @Lewy
    24 czerwca o godz. 8:40, to bylo dla ciebie.

  119. zza kałuży
    24 czerwca o godz. 9:03

    cyt:”Inna sprawa to pytanie, czy ta przyrastająca wiedza jest nam przydatna? Właściwie to co człowiek ważnego wynalazł od czasu opanowania produkcji alkoholu? ”

    Na Twoje bardzo ważne postawione w tym miejscu pytanie odpowiedź jest: TAK, wynaleźli, szybki i skuteczny środek na kaca. Nie mów, że nie jest przydatny.

    A tak na poważnie: jak się już mniej więcej wie, czego się nie wie, to z tej wiedzy o niewiedzy wynikać powinno, ile jest przerostu wiedzy nad potrzebami i poziomem rozumu. Rozróżnianie ras kwarków nie powiększa przyjemności łyknięcia zimnego cósia (np. tzw. syberyjska mgła) dla ochłody ani nie znosi potrzeby pilnego odkacowania cud-proszkiem. Także samo szympansa da się nauczyć obsługi telefonu, ale nie oduczysz sapiensa małpiego zachwytu nad każdym niby-nowym niby-przełomowym etc itp kieszonkowym komputerkiem do gadania, obrazkowania i coraz częściej zajęcia czymś zdestabilizowanego niezrozumiałym otoczeniem stworzenia , z wbudowanymi na wrazie-co funkcjami śledzenia (hihi, w pakiecie for free) czyli smarkofona. I spróbuj mu wytłumaczyć, że teraz to szympans z telefonem a nie małpa z brzytwą…

  120. @Basia n.
    W oryginale „taniec ” skinheada rosyjskiego jaki mi przeslalas wyglada tak jak ponizej
    .https://www.youtube.com/watch?v=KywA5ikRnOQ
    Jak widzisz jest to Kalinka a nie bule, bule.

  121. PS. Wiem z twoich wpisow na EP Basiu, ze sama grasz na jakims instrumencie, wiec mysle, ze jednak masz nieco zrozumienia dla tanca.Nie kazda muzyka do niego porywa, choc tanczyc mozna pod kazda a nawet bez.
    Tu masz takie rosyjskie bule bule

    https://www.youtube.com/watch?v=iOJl6m27cBM

  122. jakub01
    24 czerwca o godz. 11:36

    Przesłałam po prostu kolejny clip z bawiącymi się dobrze ludzmi. Nie ważne jak nazwie się taniec, nie chodzi o jakąkolwiek klasyfikację.

    Ja wstepniakiem i bardzo różnorodnymi klipami zaprosiłam wszystkich do ogólnej zabawy.A na clipie widać, jak ta muzyka rownież zainspirowała do udziału w tańcu.
    I o to właśnie chodzi.

    ps. jestem „po prostu” muzykiem po konserwatorium
    Ale nie usiłuję nikomu niczego wyjaśniać, zapraszam do każdej letniej, beztroskiej zabawy i tylko tyle, albo aż tyle

    Nieco zrozumienia tańca posiadam i sama też bardzo lubię tańczyć, ale nie muszę akurat o tym pisać.

  123. Odsłuchując klipy muzyczne te koncertowe i te uliczne rozmyślam nad kulturą muzyczną różnych społeczeństw i w ogóle Zachodu, zastanawiam się, czy coś z tego przychodzi i weszło w ducha naszego wiecznie markotnego narodu.
    Myślę o Czerwonych Gitarach jako introduktorach i o Niemenie jako muzyki pop Szopenie. Porównuję co kiedyś, co dzisiaj, jakie poziomy, ile w nas wsiąkło muzyki, co mają do tego miejscowe ziomy.

    Oglądam i wysłuchuję występów różnych ogólnopolskich popowych, diskopolowych (wiele cierpliwości trzeba mieć by podążać z duchem tej muzyki), rockowych i stale porównuję, to co kiedyś z tym co dzisiaj. I co widzę. Że idzie do przodu.

    Ostatnio słuchałem jakiegoś zespołu, ni to rock, ale chyba nie discopolo. Nie orientuje się szczegółach. Grał w nim obok gitarzystów i klawiszowca skrzypek na elektrycznym instrumencie , Co ja mówię grał. Szalał, sypał nutami, szarpał strunami, przebiegał palcami po gryfie jak perkusista pałeczkami po werblu, wyciągał tak wysokie dźwięki, że ciarki po plecach szły, glissanda wyczyniał, staccata i zawiłe kadencje, jak na zamówienie na muzyczne konferencje. Robił to to z takim gracją, perfekcją i swobodą, jak tyłek szedł przed PADem za tiulową Dodą.

    Ostatnio odsłuchałem kilka razy Natalię Sikorę w utworze „Poszłabym za tobą”. Śpiewa dramatycznie, przystępnie, wielowarstwowo, z lekka chrypką, ma silny przejmujący głos.
    Jest na Youtube. Ciekaw jestem, czy ktoś wyrazi swoja opinię.
    Pzdr, TJ

  124. @jakub01 24 czerwca o godz. 9:32

    Powielasz tutaj link z tekstu Basi. Zajawka jest po hiszpańsku, ale uliczna scena jednak raczej nie „u ciebie” bo w Toronto. Tak przynajmniej wynika z hiszpańskiego tekstu nagłówka. Według nagłówka z linku Basi (angielskie napisy) ta sama scena odbyła się w Ottawie.

  125. Na marginesie
    24 czerwca o godz. 14:21

    Jesteś jak zawsze bardzo spostrzegawcza 🙂

  126. Nefer
    24 czerwca o godz. 14:00

    🙂 🙂

    No dzis to jest gorąco !

  127. @basia.n 24 czerwca o godz. 14:54
    You have no idea 😀

  128. Też zauważyłam, ale i tak mam już przechlapane, więc siedziałam cicho.

    Ale namargineska to ho, ho 🙂

  129. tejot
    24 czerwca o godz. 14:08

    .. o tempora , o mores , o ku…!
    Mało mam cierpliwości do zelektronizowanych nowości. (rymło mi sie bezcelowo). Te wszystkie elepstrycne skrzypograjki podłączone są do wszelakiej maści syntezatorów i wcale nie muszą szarpać drutów, żeby grać. Nie, no, cóś tam mogą. Ale kto i gdzie sprawdzi czy i jak to brzmi bez prundu? Chce ktoś tak w ogóle? No to dziwak. Albo zgred.
    Ponieważ na ogół lubi się to, co się zna, ciężko jest skakać na główkę w nieznane. Przywołałeś Niemena: kto dzisiaj będzie zakuwał Norwida słuchając „Bema pamięci rapsod żałobny”?
    Każdy z nas ma skatalogowane wg własnego gustu dzieła wszystkie. Każdy przegrzebek znajdzie swoje ulubione przysmaki na yoururce.
    N. Sikora? To ta sama:

    https://www.youtube.com/watch?v=5pmAr9v5tnQ

    Jest głos i możliwości. Trochę aranżacji i znanychwspółczesnych muzyków robi z oryginału Breakout’u i Kubasińskiej:

    https://www.youtube.com/watch?v=rYHhguqlTY0

    tylko poprawne ale przerysowane rokoko komercyjne. Reszta to rzecz gustu.

  130. izabella
    24 czerwca o godz. 15:12

    My się tu na blogu nie boimy „przechlapanego ” 🙂

  131. tejot
    24 czerwca o godz. 14:08

    wolę takie nowości:

    https://www.youtube.com/watch?v=wepBAVq_3jQ

  132. tejot
    24 czerwca o godz. 14:08
    Tak w kwestii szarpania strun skrzypcowych 🙂
    Niejaki Bałdych Adam w towarzystwie tria
    Z pięknymi klimatami Gorzowa Wielkopolskiego ( któż by pomyślał 😀 ), jak z dawnych dobrych lat
    Ekspresji i szarpana nie za dużo, ale polecam 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=tP6PKDtf4MY

  133. @izabella 24 czerwca o godz. 15:12
    A mnie to peszek. Ale się gryzę się w klawiaturę jednak też 🙂

  134. @Na marginesie
    Nie powielam linku, poniewaz Basia pisala o Ottawie, a moj jest z Toronto, co sama zauwazylas. Nie napisalam, ze cala zabawa odbywa sie” u mnie, „bo gdzie to jest napisane. Napisalam, ze u mnie nie brakuje ulicznych wystepow, co wcale nie znaczy ze akurat ten podany w linku odbywa sie w Hiszpanii.
    @ Basia n.
    Rozumiem, zmylil mnie ten przemarsz skinow rosyjskich pod koniec klipu, bo to raczej taniec nie jest aczkolwiek ktos podlozyl pod to muzyke.

  135. @PS. Nie jestes bardzo spostrzegawcza.

  136. @jakub01 24 czerwca o godz. 15:43

    Bardzo wątpię, czy dokładnie ta sama scena mogła się odbyć i w Ottawie, i w Toronto.
    Raczej przypuszczam, że anglojęzyczny post został skopiowany przez Hiszpanów – z pomyleniem miasta.

  137. @Na marginesie
    PS. to do ciebie a nie do @Basi, bo znow zle odczytasz.

  138. @Na marginesie
    Moze masz racje, co nie zmienia faktu, ze nie skopiowalam linku Basi. Po prostu go nie otworzylam wiec nie wiedzialam, ze chodzi o ten sam.

  139. Ottawa czy Toronto? Blogowiczu, porównaj i znajdź różnice:

    Basia:
    W innej stronie świata, w Ottawie – na ulicy tańczą Zorbę.
    https://www.youtube.com/watch?v=UhDgpXWkFHE

    jakub01 24 czerwca o godz. 9:32
    Popatrz na to, tu rzeczywiscie tancza amatorzy, ktorych porywa muzyka a osmiela grupa. Uwielbiam te pomysly na uliczne granie i tance.Na szczescie u mnie tego nie brakuje
    .https://www.youtube.com/watch?v=gugp9Mr6oe8

  140. Namarginesko, nie jesteś bardzo spostrzegawcza!
    Nie jesteś !!! NIE JESTEŚ !!!!!
    Wrrr! I to było do ciebie, a nie do Basi.
    Ajajaj. Może jakiś zen by się przydał…

  141. @Basia n.
    Wybacz , ze zapomnialam, rzeczywiscie pisalas na EP, ze jestes po konserwatorium.

  142. @ Na marginesie
    Zen zawsze sie przydaje ,sprobuj kiedys posiedziec wyprostowana 5 minut bez ruchu i bez slowa. Dla wiekszosci ludzi to piekielnie trudne, o wiele trudniejsze niz sobie wyobrazaja. A, – zen to nie jest „on”, znaczy sie rodzaj meski.

  143. @ Na marginesie
    24 czerwca o godz. 15:55 .
    Zawsze udajes,ze nie rozumiesz, czy rzeczywiscie masz z tym klopot? Zen uczy koncentracji umyslu, polecam szczerze.

  144. @jakub01 24 czerwca o godz. 16:33
    Pięć minut bez słowa??? Ojej, naprawdę? Rozumiem, że to może być DLA CIEBIE „piekielnie trudne”. Ćwicz, miła, ćwicz!

  145. @ Na marginesie
    ,wiem, ze ci na tym nie zalezy,ale zaczynam zmieniac zdanie na twoj temat i zastanawiam sie ile racji bylo w opinii pewnego blogowicza, ktory zarzucal ci upodobanie do klotliwosci? Z przypadkowej i nie zamierzonej, a co najistotniejsze kompletnie pozbawionej znaczenia pomylki robisz jakis problem, odwolujesz sie do opinii blogowiczow, wyzlosliwiasz sie, to takie typowo polaczkowate, pospolite. Masz w istocie talent do psucia dobrego nastroju na blogu. Jastes na marginesko malostkowa , pretensjonalna i mam wrazenie,ze w ten sposob probujesz sie dowartosciowac. Na prawde nie zal ci na to czasu i energii? Przeciez nie jestes glupia kobieta. No,hasta luego.

  146. jakub01
    24 czerwca o godz. 17:11zn

    Wybacz, ale jest to co najmniej bardzo niezręcznie atakować cenioną i fajną uczestniczkę blogu, powołując się na czyjeś opinie .

    Nie będziemy przecież przytaczać opini wszystkich o wszystkich…

    I może nie będziemy próbować metody ” ząb za ząb”, kiedy trwa pogodna letnia zabawa.

    ps. Namargineska nastoju nie psuje !

  147. @ Basiu n.
    Zdaje sie, ze ceniona i fajna uczestniczka atakuje mnie a nie odwrotnie, ale zostawmy to. Nie powoluje sie zreszta na niczyje opinie tylko nad nimi zastanawiam. @Na margineska po prostu mnie nie lubi wiec daje temu wyraz nie przy kazdej mozliwej okazji i nie poraz pierwszy zreszta. Jesli nie zepsula ci nastroju to doskonale, mnie jednak mierzi takie smarkate zachowanie zatem milej zabawy Basiu ale ja umykam stad.

  148. @basia.n 24 czerwca o godz. 17:2
    No, może jednej osobie nieco popsułam nastrój.
    Ale jest to osoba nieprzemakalna jak widać 🙂

  149. Na marginesie
    24 czerwca o godz. 17:36

    🙂 🙂

  150. Na marginesie
    24 czerwca o godz. 15:59

    Ale czy Ottaronto i Torontawa to nie jest Częstochowa? Bo tu najlepiej udają Greka.

  151. zza kałuży
    24 czerwca o godz. 9:03

    @Tanaka 24 czerwca o godz. 0:22

    Kłopot w tym, że objętość oceanu się przez to zwiększyła. Dzisiaj umiemy postawić dużo więcej pytań a to one określają pozostałą do poznania objetość oceanu.

    Procentowo (pewnie, bo kto to zmierzy?) być może wiemy nawet mniej niż wtedy.

    Inna sprawa to pytanie, czy ta przyrastająca wiedza jest nam przydatna? Właściwie to co człowiek ważnego wynalazł od czasu opanowania produkcji alkoholu?

    To ciekawa kwestia: czy się ocean powiększył, czy też pozostaje taki sam. Jest tu coś trójkątnego.
    Bo z jednej strony, suma ludzkiej wiedzy się powiększa, w dodatku szybko.
    Z drugiej – jest jakaś suma wszystkiego.
    Z trzeciej zaś, dopóki jesteśmy ludźmi mamy nadzwyczajnie wąskie spektrum zdolności do postrzegania rzeczywistości, nawet wzmacniane sztucznymi urządzeniami. Co rodzi we mnie podejrzenia, że suma wszystkiego wcale nie musi być sumą, czyli zamkniętym ostatecznie zbiorem. Wszechświaty równoległe? Poprzeczne do równoległych i przekątne do poprzecznych? I dlaczego panna Jola tak się na mnie patrzy?
    W czym może pomóc wynalazek alkoholu. 🙂

  152. To czym się naparzacie? Gitarami czy skrzypkami? 🙂

  153. @Tanaka
    24 czerwca o godz. 19:35

    To ciekawa kwestia: czy się ocean powiększył, czy też pozostaje taki sam. Jest tu coś trójkątnego.
    Bo z jednej strony, suma ludzkiej wiedzy się powiększa, w dodatku szybko.
    Z drugiej – jest jakaś suma wszystkiego.

    Wiemy więcej! Więcej wiemy ile nie wiemy! Proporcja się nie zmienia, jest stała.

  154. @Herstoryk
    25 czerwca o godz. 2:25
    Obejrzałam. Zawsze zwierzaki przegrają z ludzką chciwością niestety.
    Teraz oglądam QandQ – Liberałowie realnie chcą wprowadzić religious discrimination act, f…

  155. poprawka = QandA

  156. @Herstoryk 25 czerwca o godz. 2:25
    @Tanaka 24 czerwca o godz. 19:35

    To ciekawa kwestia: czy się ocean (=B) powiększył, czy też pozostaje taki sam. Jest tu coś trójkątnego.
    Bo z jednej strony, suma ludzkiej wiedzy (=A) się powiększa, w dodatku szybko.
    Z drugiej – jest jakaś suma wszystkiego. (=C)

    Wiemy więcej! (rośnie A)
    Więcej wiemy ile nie wiemy! (rośnie B)
    Proporcja się nie zmienia, jest stała.
    A/B=constant.

    A niby dlaczego?

    Mnie się raczej wydaje, że B rośnie dużo szybciej niż A, chociażby dlatego, że dochodzą nam interakcje pomiędzy nowopoznanymi rzeczami, interakcje o których żaden z wynalazców czy naukowców czy artystów nie myślał wynajdując czy tworząc swoje nowości.

  157. A teraz rysuneczek – ilustracja:

    http://tinypic.com/view.php?pic=mscdgx&s=9

  158. @zza kałuży
    25 czerwca o godz. 4:34

    Mnie się raczej wydaje, że B rośnie dużo szybciej niż A, chociażby dlatego, że dochodzą nam interakcje pomiędzy nowopoznanymi rzeczami, interakcje o których żaden z wynalazców czy naukowców czy artystów nie myślał wynajdując czy tworząc swoje nowości.

    Tyle że gatunek wynajdując nigdy nie myśli o tych interakcjach, dokąd mu w twarz nie wybuchną, jak np. w Hiroszimie. Albo te nieprzetestowane interakcje milionów chemikaliów wokół, co go zaczynają truć.

  159. @Ewa-Joanna
    25 czerwca o godz. 2:54

    Obejrzałam. Zawsze zwierzaki przegrają z ludzką chciwością niestety.

    No cóż –
    a.) Nie głosują w wyborach.
    b.) Nie obdarowują partii politycznych setkami tysięcy.

  160. A filmików prowadzących prosto do innych filmików z młodziutkimi dziewczętami, siedzącymi w hotelowej pościeli i czarującymi swoimi biuścikami, to jest chciałem napisać głosikami, głosikami, a do tego śpiewających po rosyjsku (czyli z amerykańskiej perspektywy w języku niedrogich żon) – uprasza się wrzucać jak najwięcej i jak najczęściej!

  161. zza kałuży
    25 czerwca o godz. 4:34

    @Herstoryk 25 czerwca o godz. 2:25
    @Tanaka 24 czerwca o godz. 19:35

    „Wiemy więcej! (rośnie A)
    Więcej wiemy ile nie wiemy! (rośnie B)
    Proporcja się nie zmienia, jest stała.
    A/B=constant.”

    A niby dlaczego?

    Mnie się raczej wydaje, że B rośnie dużo szybciej niż A, chociażby dlatego, że dochodzą nam interakcje pomiędzy nowopoznanymi rzeczami, interakcje o których żaden z wynalazców czy naukowców czy artystów nie myślał wynajdując czy tworząc swoje nowości.

    Ten constans wydaje mi się bardzo niepewny i niemożliwy do ustalenia. Nawet jeśli wiemy, czego w pewnej sprawie nie wiemy, to opis tego czego nie wiemy jest tylko hasłowy i wzięty z fragmentaryczności wiedzy, która pozwala postawić pytanie – i bez pewności, że pytanie jest trafnie postawione! – lecz nie pozwala wiedzieć co sie dzieje pomiędzy wewnętrznymi elementami tego, co umiemy opisowo nazwać, oraz odziaływaniami tego czegoś ze wszystkim innym.

    W tym rysunku wachlarzu wiedzy nieco uwiera mnie kształt (element naszej niewiedzy), skąd pomysł na płaskość wachlarza, lub, hipotetycznie, stożkowość?
    Skąd mielibyśmy wiedzieć, że cała wiedza miałaby podlegać działaniu wzoru V=1/3πr²h ?
    ta suma wiedzy też nie wydaje mi się stała. taka może byłaby, gdyby wszechświat był statyczny to raz, a dwa, że byłby „wszechświat”, a nie niewyobrażalne więcej niż wszechświat i wszelkie zmienności pomiędzy nimi wszystkimi.
    Stephen Hawking szukał „wzoru na wszystko”, lecz wzór na wszystko nie jest wszystkim.

  162. zza kałuży
    25 czerwca o godz. 7:28

    Nie wiem, czy to akurat jest aktualne. Mój prof od czegóśtam narysował kiedyś kredą koślawe koło na tablicy – to jest powiedzmy ogół tzw. wiedzy absolutnej.
    -No to teraz wyrysujcie mi, ile my sapiensy z tego ciastka zjedliśmy.
    Kilkanaście prób, sporo dyskusji na odmienne punkty widzenia. Na koniec Parasol (ksywa) tako nam rzecze:
    – dzięki za owocną dyskusję. Moim zdaniem
    (i tutaj rysuje kropkę na obwodzie kółka )
    jesteśmy tutaj. Ale nie martwcie, się. Za dwa pokolenia będzie tego tyle:
    i punkcik na obwodzie powiększył do małego kółeczka wewnątrz tego dużego, stykającego się z dużym we wcześniej zaznaczonym punkcie.
    – A na następny wykład zastanówcie się nad tym.
    Pamiętam, że wracaliśmy potem wielokrotnie do takiego punktu odniesienia, ale niestety nie pamiętam, czy leży on na podłożu jakiejkolwiek nazwanej i idei / teorii. Bo wtedy akurat chorowałem 🙂 .

  163. basia.n

    Dzień doberek, basiu. Jestem pod wrażeniem fantastycznie pomyślanej i dopracowanej formy Twojego wstępniaka. Ślepy słyszy, a głuchy się domyśla, że to rzecz pisana sercem. No i odzew blogowiczów przecież o tym świadczy. O treści nic nie powiem, bo moją codziennością i marzeniem spełnianym dzięki stoperom w uszach przez okrągłą dobę (raz na sto lat robię przerwę na wiatr, żaby, skowronki, grecką piosenkę lub ukraińską „Xej-oj koń moj woronoj”) jest podobnie jak u Ewy-Joanny, cisza. Ale uważam i podziwiam pasjonatów, więc i Ciebie. Nie licząc Papuasów, którzy zbierali czaszki wrogów na poduszki pod głowę.

    Przez jakiś czas dla higieny nie zaglądałem na blog. Jak zaglądnąłem, wpadłem w rozterkę: tropiciel don Pedro Namargineska czepiła się jakubka. Z premedytacją mówię: „czepiła się”, bo kiedy jakubek mówi prostolinijnie i pokojowo: „Moze masz racje, co nie zmienia faktu, ze nie skopiowalam linku Basi. Po prostu go nie otworzylam wiec nie wiedzialam, ze chodzi o ten sam”, tropicielka Namargineska dalej ciągnie gumę z majtek. Są, niestety ludzie, którzy muszą tropić i są tacy, co nie muszą, ino im się zdarza. To osobnicza właściwość, a nie bezkompromisowe jak w czasie strajku na uniwerku wrocławskim nasze „Taka jest prawda i tu dokonaliśmy wyboru: nieustępliwa walka o nasze ideały. Studenci uczelni Wrocławia. Wrocław, 20.03.68 r.”. Trudno kategorycznie orzec, kiedy pojedynczy student kieruje się w czepiactwie zakamuflowaną pychą, a kiedy umiłowaniem prawdy. Jakubek ma rację: Namargineska jej nie lubi. Ja lubię obie bez względu na pogodę, dlatego cierpię. Nie dość, że przy brzegu zupa z sinic i muszę chodzić w długich butach, to jeszcze, kurde, pogoda na blogu spsuta.

    Dopiero wczoraj się dowiedziałem, że przy przystani „Koszałka” w Jamnie był dzień, w którym wypłynęła ryba. W ogromnej ilości do góry brzuchami. Ktoś na blogu juź o tym napomnknął, a ja stwierdziłem, że nic nie widziałem. Bo faktycznie nie widziałem. Przystań „Koszałka” jest w wielkiej zatoce (najszersze miejsce na Jamnie – ze 3,5 km) po południowej stronie, więc wiatry z północnych kierunków tę biedną rybę nagoniły. A u mnie, po wschodniej stronie jeziora, zdarzy się czasem pojedyncza sztuka. Choć w tamtoroczne upały padło więcej. Ciekawe, czy jedną z przyczyn nie jest brak wpływania dobrze natelnionej wody z morza dzięki cholernym wrotom sztormowym.
    Tak czy owak, basiu, są tu ludzie, co lubią muzykę, a Ty jesteś guru.

    https://photos.app.goo.gl/MWW2bzxKcpc779Ai8

  164. @scrambler 25 czerwca o godz. 9:13
    Za dwa pokolenia będzie tego tyle:
    i punkcik na obwodzie powiększył do małego kółeczka wewnątrz tego dużego, stykającego się z dużym we wcześniej zaznaczonym punkcie.

    Może to był wykład z astronomi? Albo czegoś podobnego, astrofizyki?
    Oni, znaczy ci od odległości i od skali wszechświata mają podobno dobre pojęcie o tym, co tam jest, więc pewnie ta punktowa analogia jest dużo lepsza od mojego malunku. Lepsze proporcje, tylko astrofizyk pewnie zaraz powiedziałby, że okrąg ma być na tablicy o rozmiarach Polski. 😉

  165. @Tanaka 25 czerwca o godz. 9:01
    skąd pomysł na płaskość wachlarza, lub, hipotetycznie, stożkowość?
    Płaskość to z lenistwa.
    Myślałem o malowaniu stożka czy sfery albo innej cholery ale mając do wyboru skomplikowane gryzmolenie w programie który nie bardzo lubię oraz oglądanie kolejnych filmików śpiewających biuścików wybrałem to drugie. 😉

  166. zza kałuży
    25 czerwca o godz. 10:00

    To były raczej okolice filozofii starożytnej i kreślenia wzorków na piasku. Ostateczny sens skupiał się wokół b. wąskiego w tym założeniu pasma / punktu styku wiedzy sapiensów z tym teoretycznym i nieokreślonym jak nieskończoność maksimum. Konstrukt oparty na koślawym kółku z przyległym do niego od wewnątrz punktem, czy małym kółeczkiem zakłada „samoskalowanie” się: oba elementy posiadają tylko b. mały, znikomy wręcz punkt styku z dużym okręgiem. Przejście od punku do kółeczka niewiele w tym zakresie zmienia, bo wciąż możemy odsuwać perspektywę własnej niewiedzy tak daleko, jak wydłużać promień kręgu wiedzy w nieskończoność. Teoretycznie nawet bardzo duży okrąg wpisany w ten większy, też może mieć zaledwie jeden punkt styczny. Dlatego psor rysował celowo koślawe kółko, zaznaczając tym samym możliwe anomalie. Kurde, gdybym wtedy nie zachorował na wolne, pewnie bym pamiętał, który to ze starożytnych nudziarzy wpadł na taki koncept i czy na pewno cała historia nie była przypadkiem tylko „chłitem martekingowym” Parasola w celu odwiedzenia kałamarzy od zachorowania na wolne.

  167. wbocek
    25 czerwca o godz. 9:34

    Pombocku: ze sprawą Namargineski i jakuba01 to, zdaje się, było trochę inaczej niż z gumą majtkową, ale zostawiam rzecz na boku.
    Ciekawy fiiilmik dałeś o wiatrowatości historyczności, a przede wszystkim, choć technicznie niedoskonały, pokazuje doskonałość i urodę przyrody.
    Okrętem, na fali przyboju, walisz na brzeg jak niegdysiejszy Niebieski Beret – desantowiec nadwiślański, co miał na plaży w Danii wylądować na swoim dzielnym okręcie i Danię dla nas świsnąć, żeby wyszło na nasze.
    Z kolei obrazkiem z falochronem wyspiarskim imienia Lolka Świętego okazujesz, jak działa Lolek. Widać to wyraźnie: na krawędzi falochronu pojawia się siła skręcająca, od napierających i dławionych w tym miejscu fal, a mających dalej i po lewej (patrząc od strony morza) wolną przestrzeń. Fala przygasa ale i częściowo skręca ku wnętrzu pola flankowanego falochronem. woda niesie więc materiał denny ku ujściu kanału niezależnie od tego, że to samo, acz pewnie intensywniej, robią prądy zachodnie, czy takaż fala. Prądy takie są rzadsze, dominujące wiatry WWN robią właśnie to, co widać na Twoim filmiku. Ujście kanału nie może być niezablokowywane.
    Polska, jak zwykle, przegrywa do zera. A biorąc pod uwagę zmarnowaną forsę, wtedy i na zawsze oraz rozwalony krajobraz, choć marnacja jest połmarnacją – kto miał zarobić to zarobił – wynik mniej niz zero. A nawet 5:-5.

  168. Tanaka
    25 czerwca o godz. 14:06

    Tanako, na filmiku jest sztorm północny o ile pamiętam do 10, czyli nie w kij dmuchał. A kiedyś pokazywałem filmik, na którym próbuję płynąć pod ten prąd (było koło 7 W), który świetnie zauważyłeś, bo przy zachodnich kierunkach jeszcze przed falochronem zaczyna się działanie dyszy (w technikum operowaliśmy tym pojęciem, jako że i śruby współczesnych statków śr. najczęściej w dyszach pracują). Próbując płynąć do przodu, jechałem do tyłu, aż mi spadające majtki z powrotem nadziewało. Żadna nasza rzeka tak nie płynie, a nawet nie nasz Don, który przepłynąłem w poprzek tam i nazad, a prąd mógł mnie znieść nie więcej jak głupie 50 – 70 metrów od planowanego punktu. Więc można sobie wyobrazić, ile urobku taki prąd przy falochronie niesie.

  169. @Tanaka
    Dziewczyna (Tatiana) ma niesamowitą skalę głosu od jazzowo-popowego po niebiańsko-sataniczny. Sam song jest o astrologicznych rybach a tak właściwie o dwulicowosci. Grupa jest z Ukrainy ale już zrobiła światową karierę. Jinjer rocks!!!
    Nightwish jest synmphonic metal band i potrafi połączyć brzmienie orkiestry, heavy metal i sopranowy śpiew.
    Dzięki tym śpiewającym dziewczynom heavy metal stał sie dużo bardziej przysfajalny dla płci pięknej. Wychowałem sie na hard rocku z Deep Purple, Uriah Heep, Black Sabbath ale ci młodsi poszli jeszcze dalej i chwała im za to.

  170. basia.n
    24 czerwca o godz. 17:23

    „Namargineska nastoju nie psuje!”

    Mnie zepsuła, basiu, więc choćby z tego powodu Twoja ogólna opinia jest tendencyjna. Poszło o kompletną duperelę, a nie o jakąś winę i jakubek ze stosownym dystansem rzecz potraktowała, a Namarginesce go brakło. Sam bywam raptus, więc się na tym znam z racji, że pod kołderką wszystko mi staje na właściwym miejscu i nie mam oporów, by se przyciąć: „Ty wuju na kaczych łapach”, jeśli tak wychodzi z gramatyczno-semantycznej analizy stosunków między zainteresowanymi małpami. Prawda wyzwala i oczyszcza, co chętnie jest powtarzane, mniej chętnie stosowane, zwłaszcza kiedy chodzi o ego.

  171. Tylko że „prawda” Kargula koniecznie musi być najmojsza.
    Dlatego właśnie pombocek ciaąąąągnie. Gumę. Od majtek.

  172. Tanaka

    Tanako, te świetne zdjęcia robione nie wiem przez kogo z drona pokazują mechanikę zasypywania ujścia piaskiem. Przy większych wiatrach z kierunków zachodnich w przewężce między brzegiem a falochronem prąd jest najsilniejszy i niesie mnóstwo piasku. W miarę rozszerzania się tego leja prąd słabnie, a piasek powoli się od strony brzegu osadza. Tak powstaje najpierw półwysep im. JPII, wydłuża się w kierunku wschodnim, a z niego rodzi się mierzeja JPII.

    Gdyby na posterunku postawić ze szpadlem znaną kaczkę, specjalistkę od przekopywania Mierzei Wiślanej, byłby z niej pożytek. A tak to…eee.

    https://photos.app.goo.gl/W5kE7GWgqLiHmjuo9

  173. Basiu, twoja OGÓLNA opinia jest TENDENCYJNA !!!!

  174. Na marginesie
    25 czerwca o godz. 16:48

    Niestety, nie, Namarginesko. Za duże mam doświadczenie, by nie wiedzieć, że guma z majtek bywa ciągniona na każdym, że tak powiem, kroku, również – na inteligenckich blogach i w życiu prywatnym – małżeństwa!!! – z powodów ambicjonalnych, które nie pozwalają wychodzić z siebie, stawać z boku i w ten sposób dochodzić, od czego się zaczęło, kto zaczął („kto zaczyna, tego wina”) i czy warto było. Po to, by poznawać mechanikę konfliktów i rolę w nich stron i wiedzieć więcej o człowieku – również o sobie, a nie odgryzać się jak Ty to robisz. Kiedy woli takiego poznania nie ma, konflikty się powtarzają – z identycznych powodów, identycznie głupio, z przysrywaniem, zamiast przyjrzeniem się sprawie, z pogłębianiem się wzajemnej niechęci stron. Wiesz dlaczego z kaczkowatymi nie ma dialogu? Bo ja wiem. Z podobnych jednostronnych powodów, co z Tobą w tej chwili. Młodości, ty nad poziomy wylatuj, a nie powtarzaj głupich mantr o najmojszych „prawdach”.

    Najmojsza „prawda” to odwieczny słowny stereotyp rzeczywiście pokazujący standard zachowań, ale jako pusty ogólnik – bez konkretów i szczegółów sytuacji – jest miałkim, ambicjonalnym przysrywaniem i niczym więcej.

  175. „Konflikt” się skończył wczoraj, pombocku. Do chwili, gdy zacząłeś ciągnąć gumę od majtek – według twojego uroczego określenia. Tanaka delikatnie dał ci prztyczka w nos – a ty dalej ciągniesz tę swoją gumę od majtek. Twoja broszka.

  176. Przy okazji jeszcze sprostowanie: „najmojsza prawda” to NIE JEST „pusty ogólnik”. To jest podsumowanie komentarza pombocka. Jak najbardziej konkretnego komentarza.

  177. @Na marginesie
    Do trzech prawd ks. Tischnera TRZEBA dodać – najmojszą. I ta jest bezapelacyjnie najprawdziwsza.
    Wpadłam tu przelotem, bo musiałam na chwilę wpaść do Wawy, by coś załatwić i do takiej konkluzji, bynajmniej nie odkrywczej, doszłam po lekturze komentarzy pod znakomitym wstępniakiem @basi.n muzycznej, poetycznej, a jednak po ziemi stąpającej.
    Przykro mi, że znowu jakieś kwasy, pretensje, posądzanie o pomówienia itp. itd psują nie tylko atmosferę na blogu , ale i wiodą na manowce. Wiem to na podstawie swoich niedobrych doświadczeń, gdy chcąc jak najlepiej, występowałam w roli moderatora i oczywiście obrywałam od którejś ze stron. Ba, najpoważniejszy zarzut był taki, że chcę załagodzić spór, a czyjaś prawda była przecież najmojsza.
    Nie warto wcinać się na trzeciego. Wystarczy, że np Ty i @jakubo1 załatwicie miedzy sobą to co macie, jeśli nadal macie, do załatwienia. Nie jesteście z tych, co dają sobie w kasze dmuchać i niepotrzebni Wam adwokaci.
    Swoją drogą sugestię Tanaki podzielam, który pisze,
    „ze sprawą Namargineski i jakuba01 to, zdaje się, było trochę inaczej niż z gumą majtkową, ale zostawiam rzecz na boku.”
    Pozdro

  178. @mag 25 czerwca o godz. 18:16

    Bo jednak nie wszystko da się tu na blogu powiedzieć wprost. Jedni, że tak powiem, czują bluesa, inni go czują całkiem inaczej. Samo życie.
    Czym się nad Narwią! Nie powiem „ciepło” bo przecież lato w pełni 🙂

  179. Bossanova, la música más erótica, sensual, romántica, dulce, armónica, melodiosa, apasionada, la amo, y ustedes tocan increíblemente bien
    https://www.youtube.com/watch?v=tKE7zt_1Z20

  180. @Tanaka
    Nie wiem co pozostawiasz na boku jednoczesnie robiac jakas zupelnie niezrozumiala aluzje? Do czego? Nieporozumienie wzielo sie zupelnie znikad i zupelnie bez przyczyny bo nie ja odwoluje sie do opinii blogowiczow na temat – czy zorbe na ulicy tanczono w Ottawie czy w Toronto? Czepialstwo @na marginesie wobec mnie nie jest dzisiejsze, robila to juz wczasniej, z uporem godnym lepszej sprawy prowokujac mnie do nudzenia na blogu, czyli przypominania, ze to sa dla mnie smarkate zagrywki i nie zamierzam na nie tracic czasu. Za stara jestem na to aby sie ze smarkaczami pstrykac a @na marginesie tez kiedys dorosnie i sama to zrozumie. O ile nie jest podlotkiem pod szescdziesiatke w podkolanowkach i z kucykami ozdobionymi rozowa frotka. Bo to co robi na blogu jest po prostu infantylne.

  181. @jakub01 25 czerwca o godz. 20:42
    Skoro „nie zamierzasz tracić czasu” – to nie trać.
    Twoje fantazje na temat innych blogowiczów są beznadziejnie infantylne.

  182. Ale ta guma…

  183. @Mag
    Nie wiem jaka sugestie podzielasz, bo nie wiem czego ta sugestia dotyczy. Akurat tego Tanaka nie wyjasnil. Skarzysz sie, ze probujac mediacji na ogol obrywalas od ktorejs ze stron. Otoz na ogol twoje mediacje probowaly symetryzowac wine rowno po polom poczym radzilas zamknac cala sprawe, co w sposob oczywisty bylo krzywdzace dla tej strony, ktora nie wywolala konfliktu a tylko sie bronila. Mediacja nie na tym polega Mag.

  184. Oj, ta guma. ta guma…

  185. @wbocek
    Plyniemy. Kolejny filmik do mojej kolekcji. Czasem tu zajrze dla twoich fantastycznych zdjec. Nawet nie wiesz jak wiele mi daja spokoju i dobrego samopoczucia kiedy sobie je przegladam. Dzieki ci zatem jak nie wiem co .

  186. Zdycham z gorąca 🙁 +36C a w autobusie było chyba +50

  187. @ Na marginesie
    Skoro domagasz sie braku uprzejmosci to prosze – w rzeczy samej twoje czepialstwo przypomina nadepnieta gume do zucia, ktora wlecze sie za czlowiekiem i nie chce odkleic. Zegnam.

  188. Na marginesie
    25 czerwca o godz. 17:40

    Kończą się epizody, natomiast konflikt ambicjonalny jest wieczny. ponieważ nieśmiertelne są ambicje i stereotypy. Tym właśnie operujesz, zamiast żywą myślą. A łarczik prosto otkrywałsa: źle znosisz jakubka – ot i cały konflikt, reszta to tylko preteksty. Bo po co wyskoczyłaś z bzdetną krytyką – z przyjaźni, z dobrego serca, bo jesteś niezmordowaną tropicielką prawdy? I po co ciągnęłaś sprawę po tym, kiedy jakubek powiedziała:

    ” Moze masz racje, co nie zmienia faktu, ze nie skopiowalam linku Basi. Po prostu go nie otworzylam wiec nie wiedzialam, ze chodzi o ten sam”?

    Widzę jakubka jako człowieka otwartego, prostolinijnego i, owszem, choleryka, ale w każdej chwili gotowego do samokontroli. Zabrałem głos, bo powiedziałaś: „Blogowiczu, porównaj i znajdź różnice”

    Miałem porównać, ale pierw przeczytałem komentarze do końca i ze słów jakubka wyciągnąłem wniosek, że to TY czegoś w jej wypowiedzi nie zrozumiałaś. Nie pierwszy raz zetknąłem się z nierozumieniem przez Ciebie nie tylko cudzych, ale i własnych tekstów. A jak chodzi o gumę z majtek, to dotąd nie powiedziałaś do mnie ani słowa o przedmiocie konfliktu – wyłącznie puste odszczekiwanie się. Przerwać spór można w każdej chwili – ta moja wypowiedź jest ostatnia w tej sprawie – ale taki spór jest tylko przerwany, a niechęć człowieka do człowieka – rośnie. Dla zakończenia jakichkolwiek sporów potrzebny jest analityczny dialog BEZ MIŁOŚCI WŁASNEJ. Fakt, że najlepiej potrafi to nieboszczyk.

  189. @wbocek 25 czerwca o godz. 21:04

    “Jakubek” po prostu ci kadzi. Od początku. Równocześnie odszczekując się Tanace. Prostolinijność? Raczej taktyka osoby kutej na cztery nogi.

  190. @ Mag
    Co prawda Hartman mowil o innym konflikcie ale ponizsze slowa dotycza w zasadzie kazdego i dlatego warto je przytoczyc.
    ” Nie wolno tego konfliktu bagatelizować w imię kłamliwego relatywizmu, głoszącego, że można się ponad konflikt wznieść i zająć wobec niego jakieś bezstronne, pojednawcze, a jednocześnie protekcjonalne stanowisko. To wstrętne, gdy rozmaici mędrkowie „wzywają strony konfliktu do opamiętania” – słuszność i prawda nigdy nie leżą pośrodku. Zawsze więcej racji ma jedna strona, choćby i wiele miała win na sumieniu oraz spaczonych wyobrażeń o przeciwnikach. Zawsze są opresorzy i ofiary – nawet jeśli te ofiary też są winne. To proste prawdy, w które trzeba się uzbroić, stając na wprost szantażystów biorących nas pod włos.”

  191. To tyle w kwestii „miłości własnej” pombocka.

  192. @jakub01 25 czerwca o godz. 21:10

    Szantażyści raczej nikogo nie „biorą pod włos”.
    Pod włos biorą pochlebcy.

    Z netu: Znaczenie: „Brać kogoś pod włos” oznacza uzyskiwać coś u kogoś przez schlebianie mu, granie na jego słabostkach, na ambicji, kłamać i manipulować kimś w celu wywarcia wrażenia lub zyskania sympatii. Np. „Dopiero jak wzięła go pod włos, wyjawił jej tę wielką tajemnicę”.

  193. @jakub01 25 czerwca o godz. 21:03
    Nie doczytałaś. Chodziło o gumę od majtek, a nie o gumę do żucia.

  194. Pytam blogowiczów, czy któś odsłuchał śpiewajacą Natalię Sikorę i może podesłać na LA swoją opinię?
    Pzdr, TJ

  195. @wbocek
    https://www.youtube.com/watch?v=EFoSuKGhrLo
    I to by bylo na tyle wbocku.

  196. Czy to oznacza koniec dyskusji o gumie, majtkach i podobnych atrakcjach?

  197. jakub01
    25 czerwca o godz. 21:10

    Już się tu kiedyś wypowiadałem o jednej z najgłupszych reakcji pod tytułem „Przestańcie się kłócić”, bo jest właśnie reakcją zrównującą strony DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU, a nie dla sprawiedliwego wyważenia zasług. Takich anielic i aniołów, dla których agresor i ofiara to jedno, jest ponad 7 miliardów.

    Albo nic nie mówić, albo uczyć się ważyć zasługi. Bo czemuż taki anioł nie zastosuje swojej głupiej propozycji „Przestańcie się kłócić” na przykład do PiS i PO – bo sam widzi, że za głupio? Tu widzi, tam nie widzi, ówdzie – nie dowidzi. Ale plecie.

  198. @Nefer 25 czerwca o godz. 20:59
    Autobus bez klimatyzacji? Nieludzkie warunki. Zastrajkuj może?

  199. @basiu
    obejrzałam sobie wszystkie europejskie i nie tylko wydarzenia muzyczne, teatralne i wszelakie spontaniczne, podpowiedziane przez Ciebie. Dziękuję, że mogłam w tym uczestniczyć, bo to cd muzycznych wydarzeń w moim mieście. Trudno byłoby podążyć śladami wszystkich imprez, ale wyjeżdżając w świat zawsze można zetknąć się z ulicznymi zabawami.
    Wielkie wrażenie wywarł na nas jeden dzień muzyczny w Paryżu, a przypuszczam, że i w innych miastach Francji był obecny. Podążyliśmy za Cesarią Evorą na jakiś plac, przesiadając się ze dwa razy w metrze…
    Swoich przeżyć ze spotkania z Cesarią nie opiszę. Nie marzyłam o usłyszeniu jej na żywo,znałam ją z radia, z Trójki, a tu taka gratka. Wielu jej rodaków obecnych w Paryżu, z flagą Wysp Zielonego Przylądka przybyło na ten koncert, a Ona bardzo się tym wzruszyła. Po koncercie szliśmy pieszo do domu, na każdym rogu ktoś grał, brzdąkał na gitarze; przy ratuszu wielki tłum rozśpiewanych ludzi. W metrze, niemal na każdej stacyjce grający pojedynczo, w duetach, triach i kwartetach muzykę znaną i mnie, przybyłej z kraju świeżo przyjętego do Unii, jeszcze z kontrolą na granicy. Muzyka jako jedyna nie znała granic, jako jedna ze sztuk pokonywała nawet i żelazną kurtynę.
    Nie byłam w wielu miejscach, w których stale odbywają się koncerty uliczne, o których wspominasz. Dziękuję za przybliżenie atmosfery tych miejsc, tych koncertów. Można je znaleźć na yutubce, ale z Twoim poleceniem i podpowiedzią mają inny smak.

  200. @wbocek
    I dlatego tak bardzo mi sie podobal wstepniak Hartmana „Glupi mit jednosci narodowej”. Juz sam wstep jest wyrazem mojego najglebszego odczucia i przekonania.
    „Wypraszam sobie jedność z wyborcami PiS i zwolennikami Kościoła rzymskokatolickiego! Nie tylko jej nie chcę, lecz uważam dążenie do „pojednania” za niemoralne i obłudne.”

  201. Na marginesie
    25 czerwca o godz. 22:17

    Jak u Forresta Gumpa, jeden wczoraj miał a drugi dzisiaj nie, you never know what you gonna get :/ dobrze że wachlarz mam, tu się często widuje, nie wiem jak w PL oprócz panny Krychy. Siedzę pod wentylatorem :/

  202. @jakub01
    Proszę o instruktaż – co to jest mediacja (prawidłowa!)? Nie obiecuję, że zaraz przeczytam, bo dziś późno, a jutro skoro świt wracam nad Narew. Tam raczej niechętnie korzystam z internetu. Dla zdrowotności.
    Pozdro

  203. @Nefer 25 czerwca o godz. 22:27
    A co robi na gorąc kierowca w tym autobusie? Poobserwuj :/

  204. @mag 25 czerwca o godz. 22:33
    „Prawidłowa” mediacja – to komentarz o gumie od majtek. Patrz wyżej…

  205. Ramschel
    25 czerwca o godz. 15:55

    w tej obszernej palecie artystów i wystepowiczów oraz moich doskokach nieco się zgubiłem, więc nie jestem pewien, która to Tatiana o tak obszernym glosie.
    Czy możesz przywołać wpis w którym znajdę link?

  206. Nefer
    25 czerwca o godz. 20:59

    Zdycham z gorąca +36C a w autobusie było chyba +50

    Ciepło..!, powiedział towarzysz Edward Gierek.
    Noooo..!, odpowiedzieli hutnicy piecowi z huty Warszawa towarzyszowi Gierkowi.
    Tak było.
    Sam widziałem w odpowiedniej tiwi.

    Mam dla Ciebie, Neferko, drobne pocieszenie: parę dni temu PKP ugotowała swoich pasażerów. Pociąg bez klimatyzacji stał, albo wlókł sie przodem do tyłu, dość, że po iluś godzinach przedłużonego udawania jazdy ludzie zaczęli masowo mdleć z gorąca w rozżarzonych pudłach wagonów, a jeden pasażer wziął i zmarł.

    Pocieszenie nr 2: obejrzawszy wczoraj francuską pogodę dla świata, zauważyłem hutniczą ciekawostkę: dziś w Dubaju +52C.
    O ile pamiętam, dotychczasowa rekordowa temperatura zanotowana została ze 40 lat temu, w Libii. +57,8C, albo jakoś tak – z tym ułamkiem stopnia.
    W tej sytuacji u Ciebie lodówka i ogólnie – załóż sweter i bambosze.

    Pocieszenie nr 3: w tej sytuacji przyrodniczej, koleżanka @mag, jako nadnarwianka, stwierdzi: komary rypią, przejdźmy do środka.
    Zauważono też przenikanie na rynek nieuspołeczniony elementów koniecznych do budowy stosu atomowego.

    Pocieszenie nr 4: jutro wieczorem udaję się w morze w celu osobistego popłynięcia wpław do Helsinek. Ewentualnie z powrotem.

  207. Tanaka
    25 czerwca o godz. 23:09

    Nie było mnie cały dzień, a tu wiadomość, że Ty do Helsinek
    A kiedy powrót?
    U mnie było „tylko” 34 C no i pocieszyleś mnie wiadomościami z Dubaju i Libii 🙂

    A jeśli Finlandia, to Sibelius 🙂
    Valse triste

  208. konstancja
    25 czerwca o godz. 22:19

    Tak miło,że się pojawiłaś. Brakowało twojej obecności na blogu. Wpadaj !
    Cesaria Evora to była wspaniała artystka.Słyszeć takich artystów „na żywo” to bardzo szczególne przeżycie.
    Zostaje w pamięci na zawsze .
    Więc dla Ciebie z koszyka prezentów : )

    Cesaria Evora – Sodade

  209. Tanaka
    25 czerwca o godz. 23:09

    Za pocieszenia mogę jedynie gorąco podziękować :/ wyciągnęłam dziś z szafy yukatę (mam cztery) i też za ciepło

    /DS9/

  210. konstancja
    25 czerwca o godz. 22:19

    Opowiadasz piękną przygodę. Cesaria Evora, koniecznie musiała się tu pojawić.
    Nie wiedziałem, że Cesaria zaśpiewała z dwoma polskimi piosenkarkami
    z Kayah:
    https://www.youtube.com/watch?v=NwSUvRUdOUE
    i Dorotą Miśkiewicz:
    https://www.youtube.com/watch?v=S70URTg6CDo

    Z jakiegoś powodu nie zaśpiewała z Dodą. Hm.
    I bardzo dobrze.

  211. tejot
    25 czerwca o godz. 21:21

    Po przeczytaniu twego komentarza od razu odszukałam poleconą piosenkę Natalii Sikory „Poszłabym za Tobą”
    Ciekawy tembr głosu, dobry wocal, więc ciekawa jestem jak bedzie się dalej rozwijala jej kariera muzyczna.

    Chciałam nawet wkleić link, a wlaściwie dwa, bo to piosenka z repertuaru Miry Kubasińskiej, ale zrobił to bardzo szybko @ scrambler i wypowiedział się na ten temat.

    Nie śledzę tego, co dzieje się w polskiej piosence, moje spotkania z nią są dość rzadkie. Spotykam się więcej z polskim jazzem, ponieważ słucham ” Trzy kwadranse jazzu” Ptaszyna- Wróblewskiego

  212. Nefer
    25 czerwca o godz. 23:52

    Aaaaa.., już sobie przypomniałem! Opowiadałaś o yukatach. I o szafie. Szafę musisz mieć wielką, choć yukata niewielka. Co tylko występuje w kosmosie, masz w swojej szafie 🙂

  213. @Mag
    odpowiedz mozesz znalezc w wikipedii. A tak na marginesie – NIE UZYLAM okreslenia „PRAWIDLOWA MEDIACJA”, wiec mi go nie przypisuj. Bo jak widzisz natychmiast zostaje podchwycone i mi przypisane przez innych. Na takiej samej zasadzie probowano mi na EP przypisac autorstwo idiotycznego okreslenia – Kongo Wenezuelskie, choc pisalam jedynie o krajach biedy , takich jak Kongo i Wenezuela.
    Zobacz tez co to jest arbitraz.

  214. @Mag
    A jak juz przeczytasz, to sie zastanow czy twoje nawolywania do zgody bez wzgledu na racje stron, ma cokolwiek wspolnego z mediacja.

  215. basia.n
    25 czerwca o godz. 23:26

    Jak dopłynę do tych Helsinek. Bo nie wiem jakie będą prądy, a i na morzu ruch taki, że trzeba uważać jak w Warszawie na Marszałkowskiej. Jak mówili, u Barei albo i gdzie indziej.

    Ale jak tu podsyłasz Cesarię Evorę, to mi od razu podchodzi Buena Vista Social Club. A jak podchodzi, to się nie godzi nie podpowiedzieć: Chan Chan!
    https://www.youtube.com/watch?v=tGbRZ73NvlY
    Ale jak tak, to może być i Orishas. Też Chan Chan. Nieźle chłopaki grają
    https://www.youtube.com/watch?v=OaQvpH0fv28
    A tu taka uliczna scenka muzyczna z Kuby
    https://www.youtube.com/watch?v=vSqQJ5s-ZjU

    basia.n
    26 czerwca o godz. 0:05

    Ale, bo jak jesteś wyznawczynią Ptaszyna, to aż podskoczę i tak zostanę, bo też jestem. Ale w czasie przeszłym, więc mnie wzięłaś i zawstydziłaś i musze nos wycierać. Co za poruta! Ale będę się poprawiał, słowo niedoszłego harcerza !

  216. zezem
    25 czerwca o godz. 19:57
    Każde słowo napisane o muzyce bossa nova jest prawdziwe.
    Rosa Bittolo Bon i Samba de Verao to swietna kombinacja

    Ale lubię też wykonanie Diany Krall
    https://www.youtube.com/watch?v=Q3WbMpEuhrw

    Ale każda melodia bossa nowy, to kwintesencja letniej muzyki

  217. basia.n
    25 czerwca o godz. 23:26

    Basia, no się zaraz w czoło trzasłem – rety! Bo jak Cesaria i Buena Vista, to i przecież piękny film „Cuba Feliz”, z kapitalnej urody muzyczną sceną uliczną
    https://www.youtube.com/watch?v=tozhe0yTAqo
    I czemu w takim, powiedzmy, Piotrkowie Trybunalskim, gospodynie domowe tak nie śpiewają w drzwiach i nie kręcą szerokimi biodrami w rytm, jak w filmie?
    To by było! Ech, rozmarzyłem się, a tu przecież upadły prezydent z biskupem Jędraszewskim.

  218. @Nefer
    A sama majtka nie wystarczy? 🙂

  219. PS. Nie mam i nigdy nie mialam watpliwosci co do twoich Mag dobrych intencji. Jednak czasami robisz typowa” niedzwiedzia przysluge.”

  220. Ciekawe, że pombocek jakoś nie broni mag przed czepialstwem.
    I kalumniami…

  221. Ewa-Joanna
    26 czerwca o godz. 0:42

    To w Belgii nie można i bez majtki? 😀

  222. @Tanaka
    26 czerwca o godz. 0:32
    a tu przecież upadły prezydent z biskupem Jędraszewskim.
    Dokładnie. Wieki czy lata (obojętnie) wpierania poczucia winy i odbierania radości swoje robią.

  223. @Tanaka
    26 czerwca o godz. 0:51
    Dziecko patrza.

  224. Słuchając wywiadu z Ramy Youssef w radio NPR.
    M.in. opowiada o tym, jak kręcili jeden z odcinków ich serialu w Egipcie i o tym, z jakim rodzajem cenzury tam się spotkali.

    Otóż po pierwsze scenariusz musiał być przedstawiony do zatwierdzenia, a po zatwierdzeniu odpowiedni urząd przysłał im na plan zdjęciowy cenzora, który miał pilnować aby kręcili rzeczywiście to, co było w scenariuszu.

    Były tam sceny z dialogami na temat niedawnej rewolucji, w opinii Youssefa całkiem ostre, które przeszły bez jednej uwagi.

    Było też odniesienie do gorącego wtedy w mediach tematu osłów w kairskim zoo, osłów, które miały zostać pomalowane w paski aby udawały zebry.
    Cenzor wykreślił im 100% tego wątku. Nic nie mówić o przemalowanych osłach. Nielzja.

    Historia o osłach:
    https://www.bbc.com/news/world-africa-44968509

    Wywiad:
    https://www.wbez.org/shows/fresh-air/fb192280-b551-4578-b3d1-b28ef954c036

    Fragment o egipskiej cenzurze pojawia się około 25-tej minuty… 😉

  225. Uszy.

    Zebrom z kairskiego zoo oprócz rozmazanych pasków na gębie (jak rozmazany makijaż?) jeszcze nadzwyczajnie urosły uszy!
    Artykuł z BBC ma poniżej ładne zdjęcie prawdziwych zebr.

  226. Ale żeby ogrodowi zoologicznemu położonemu w Afryce zabrakło zebr?!

    Żarty o brakach piasku na Saharze w rok po wprowadzeniu tam socjalistycznej gospodarki planowej uzyskały nowe potwierdzenie. 😉

  227. @zza kałuży
    Wyraźnie się nudzisz.
    Zebra prawie jak osioł, może nie mieli pieniędzy na zakup, różnie bywa – w Chinach pokazywali psa przebranego z lwa, wydało się kiedy szczekać zaczął. I nadmuchiwane pingwiny i wypchane zwierzaki – wszystko z twojego linka.
    To czepiasz się, wyciągając bardzo daleko idące wnioski o socjalizmie i Saharze.

  228. Co się tyczy tańca i śpiewu, to chyba już kiedyś dałem tu tego linka, ale….. Choć zainscenizowany, a nie spontaniczny, ale komediowy klip taneczno-śpiewany, o awansie społecznym i o tym, że wdepnięcie w substancję organiczną może mieć czasami pozytywne skutki – https://www.youtube.com/watch?v=6Fmpl7LWPWg
    Owoc granatu ma tam taką samą rolę jak chleb i sól.

  229. @Ewa-Joanna 26 czerwca o godz. 6:16
    Wyraźnie się nudzisz.
    Doceń, że się przynajmniej (na razie…) z ludźmi nie kłócę!
    Z podrzuconego wywiadu jasno wynika, że waaadza, niezależnie od miejsca na globusie, najbardziej boi się śmieszności.
    A zatem na Kaczora trzeba nowej wersji Majora Fydrycha.

  230. Ewa-Joanna
    26 czerwca o godz. 0:51

    @Tanaka
    26 czerwca o godz. 0:32
    „a tu przecież upadły prezydent z biskupem Jędraszewskim.”
    Dokładnie. Wieki czy lata (obojętnie) wpierania poczucia winy i odbierania radości swoje robią.

    A tu przykład zbrodni, jaką człowiekowi czynią skrzywieni ludzie konsekrowani,, za pomocą religii i zarazem przykład tego, jak można i jak konieczne jest dla własnego zdrowia psychicznego i szćzęścia, wyzwolić się z tego permanentnego gwałtu.
    Piękne.
    https://www.bbc.com/reel/video/p07dtgsp/a-hyperreal-nude-redefining-beauty
    Ileż kobiet zwłaszcza, ale ponieważ to uniwersalne, iluż ludzi wyzwoliłoby się spod Rydzyka, spod dowolnego biskupa i tej zabijającej człowieka w człowieku religii, gdyby zdecydowali się być tacy, lub inaczej podobni.

  231. Do muzycznego tematu wstępniaka dorzucę ten kawałek zasłyszany dzisiaj w NPR (National Public Radio) „Gold Flowers of the West” – Jessica Malone : https://www.youtube.com/watch?v=eR8BVlEc1MA

    Dla ochłody tym strapionym upałami dodam też coś z życia pozablogowego z tym podkładem muzycznym: https://www.youtube.com/watch?v=4DjdJydl-ds (tez mysle warte paru minut uwagi).

  232. basia.n
    26 czerwca o godz. 0:05

    O wykonaniu N. Sikory et cons. napisałem nieobiektywnie bo wg własnego gustu. Dość rzadko tzw odgrzewane kotlety mają smak oryginału. No, chyba, że jest to autorska improwizacja z koncertowego „grila”. Bo wtedy…

    https://www.youtube.com/watch?v=99f7par4snc

    Słowa? Licentia poetica schorowanego człowieka człowieka… A muzyka zmienia wszystko.

  233. @ Herstoryk
    No jakze nie kochac tych Dzygitow?
    https://www.youtube.com/watch?v=LFETjM2TP-s

  234. @Contrarian
    26 czerwca o godz. 8:45
    No i po co ja tam wlazłam? Zrobiło mi się jeszcze zimniej.
    Robię grzańca, nie ma siły.

  235. Tanaka; wiem wiem, co robić ? jak pytał Lenin tak żle i tak niedobrze.

  236. basia.n
    26 czerwca o godz. 0:05
    tejot
    25 czerwca o godz. 21:21

    Po przeczytaniu twego komentarza od razu odszukałam poleconą piosenkę Natalii Sikory „Poszłabym za Tobą”
    Ciekawy tembr głosu, dobry wocal, więc ciekawa jestem jak bedzie się dalej rozwijala jej kariera muzyczna.

    Mój komentarz
    Moje kilka opinii naciąganych. Natalia Sikora jest dynamiczna i wzruszająca, śpiewa uderzeniowo, stara się rzeźbić w muzyce słowo.
    Ciekawe jak się potoczy jej kariera. Może na tak, a może tylko średnio na tak. Przemysł muzyki pop jest bezwzględny, ma swoje tryby, którymi może zmielić artystę, wyżąć, jak i wypromować. Trzeba brać pod uwagę bonusy, pokusy, konieczności i zawiłości.

    W moim komentarzu (tejot, 24 czerwca o godz. 14:08), w którym pytałem o Natalię Sikorę, chodziło także o kulturę muzyczną w Polsce od strony muzyki pop, bo ta jest najbardziej widzialna, słyszalna, najbardziej wciąga, oddziałuje na gusty muzyczne ludzi, zaprawia ich lub ogłusza, zachęca lub przymusza masowością, towarzyszącym otoczeniem, obyczajem, dyskoteką, muzykami pod najem.

    Dla mnie oznaką podnoszenia się tej kultury w Polsce jest m.in. umiejętność rytmicznego klaskania do wtóru muzykantom na festiwalu w Opolu. Kiedyś, to była tragedia, Początkowe kilka klaśnięć widowni było w takt, dalej był bezład, chaos, nienadążanie, przeszkadzanie muzykom. Wspólne klaskanie, to jest bardzo prymitywny wskaźnik, lecz na jego podstawie można wnioskować, czy coś się polepszyło, poszło do przodu, czy mamy zastój. Moja teza jest taka, że kultura muzyczna w obszarze pop idzie do przodu.

    Na niektórych występach nie tylko publiczność klaszcze rytmicznie, lecz ci bliżej sceny śpiewają razem z występowiczami (na ich zachętę) nie fałszując oraz trzymając rytm, co jeszcze np. 40 lat temu było nie do pomyślenia, że coś takiego w Umęczonej może się odbyć. W Umęczonej, gdzie chaos, brak współpracy i obrażalstwo, to symptomy społeczeństwa zamkniętego, niezainteresowanego, niedostrzegającego, społeczeństwa składającego się z ludzi dla siebie.
    Pzdr, TJ

  237. tejot
    26 czerwca o godz. 10:32

    Wspólne klaskanie, to jest bardzo prymitywny wskaźnik, lecz na jego podstawie można wnioskować, czy coś się polepszyło, poszło do przodu, czy mamy zastój. Moja teza jest taka, że kultura muzyczna w obszarze pop idzie do przodu.

    Samolotami zaczęli częściej latać…

  238. Nefer
    26 czerwca o godz. 10:40

    Mój komentarz
    Złośliwie, lecz słusznie przyuważyłaś. Klaskanie jako dziękczynnienie, że nie zostaliśmy zabici.
    Pzdr, TJ

  239. Nefer
    26 czerwca o godz. 10:40

    i mlaskania jakby mniej… Krawaciarnia:

    https://pbs.twimg.com/media/D98KL4tXsAIP4QX.jpg

  240. scrambler
    26 czerwca o godz. 12:00

    Mój komentarz
    Pięknie odmalowana przez złośliwca synteza Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  241. @jakub01 chyba poszła spać; i dobrze. Pozdrawiam blogowiczów. Wracam powoli z „niebytu”. Czytanie komentarzy niesystematyczne. Dziękuję za muzykę.

  242. @Szarlo
    Nie poszla. Niedobrze.

  243. jakub01

    Zdycham, jakubku, z gorońca, ale mam sposób.

    https://photos.app.goo.gl/VkiWypXosW97kV558

  244. @wbocku
    wspolczuje , u mnie tez cieplo,bedzie juz pod 40 albo i lepiej. Rzeczywiscie na sam widok mi ciary przeszly. Do wody? Zimnej? Za nic.
    Nie wiem ile moje ukochane morze ma ale bedzie z 15 stopni ,20..? Albo tak mi sie wydaje. Wydaje mi sie takze, ze woda jest taka czysciutka a ponoc Srodziemne jest najbardziej zapaskudzone. No a teraz ucikam spac, chyba, ze znow mi sie odechce i Szarlo bedzie przykro. Nara

  245. jakub01
    26 czerwca o godz. 16:43

    A ja lecę nakarmić Krawacika i wykąpać się w sinicowej zupie. Właściwie to nie zupa – zielony gulasz.

  246. @Szarlo 26 czerwca o godz. 13:00
    No to poczułam się pozdrowiona i też pozdrawiam. Zaglądaj częściej 🙂

  247. Ach jak gorąco, tiu tiu tu
    kołysać się wśród fal.
    Siedzę na werandzie we względnym chłodzie i piszę z nudów na laptopie Mojego Chopa, choć miałam sobie odpuścić blogowanie z nad Narwii.
    Rzeka tak zarosła ćcinami i inną zielonością na odcinku nam najbliższym, że nijak dotrzeć do wody. Trzeba by pofatygować się do zakola, jakieś pół godziny drogi. Tam ocalała niewielka plażka. Poczekam jak temperatura trochę spadnie.
    Pozdrówka dla wszystkich sortów gnębionych przesadnie taką albo owaką pogodą.

  248. basia.n
    26 czerwca o godz. 0:23
    Diana Krall – interesująca (i dobra dykcja)
    Słucham regularnie (dobrze wpływa na smopoczucie) stacji z Rio de Janeiro, tu: wolę portugalskie „szeleszczenie”.

  249. @Wbocek lata karmić Krawacika, a ja podpatruję Dżezi, która lata wokół chałupy, tonie w trawie i przepada w lesie czasem na pół dnia. Nieraz się rozpędza i wskakuje po kolei na 3 sosny, w zasięgu naszego wzroku, na jakieś kilka metrów wzwyż. Nie wiem po co, bo nie goni ptaków. Chyba się po prostu popisuje. Jest cudowną kotką wolnościowa, ale w podroży samochodem wyłazi z niej potwór. Malo tego, ze drze się z niewielkimi przerwami w obie strony (trochę ponad godzinę w jedną), to potrafi pokonać zamkniecie kontenerka i łazi po samochodzie, przeraźliwie miaucząc. Wypróbowaliśmy trzeci, pożyczony od znajomych. Temu „pancernemu” nie dala rady.
    Przepraszam, jeśli się powtarzam na temat Dżezi, ale mam zlasowany upałem um.

  250. @mag 26 czerwca o godz. 17:46

    No bo skoro jest za gorąco na cokolwiek, więc jest wymówka, żeby nic nie robić. Mnie to w zasadzie odpowiada, choć nie na długo 🙂

    A jak nastroje Suwerena nad Narwią? Wysondowałaś?

  251. @mag 26 czerwca o godz. 18:01

    Ja oglądam teraz ciurkiem programy Cesara Millana, ale on niestety rozumie tylko psy. Ciekawa jestem czy ktoś rozumie koty.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Cesar_Millan

  252. Ewa-Joanna
    26 czerwca o godz. 9:21

    Mając na uwadze Twoja antypodyczna pore roku ładnie dodałem, że będzie ‚dla ochłody’ 🙂
    A tego grzańca zrób trochę więcej i wyślij do CA, przyda sie bo AC dmucha ciut za mocno.

  253. W Polszcze macie dzisiaj naszą wczorajszą pogodę, dzisiaj już lepiej

  254. @Na marginesie
    Obawiam się, że suweren tubylczy jest wobec mnie ostrożny, bo nie ukrywałam w rozmowach, jeśli zdarzały się takie bardziej polityczne, swoich poglądów. Byli i są za PIS, do czego wcześniej raczej się przyznawali, ale teraz, gdy PIS idzie jak burza, jakby nie chcą mnie „urazić” i ostatnio unikamy drażliwych tematów.
    Ale mam czas, lato jest długie i myślę, że z nich wyciągnę, co im w duszy gra. Z niektórymi znamy się długo i zawsze mieliśmy dobre relacje, więc mam nadzieję, że się otworzą.
    Na razie wielką radość, jak co roku, sprawiają mi kontakty z warszawiakami gorszego sortu, którzy mają tu swoje letnie siedziska. Interesujący, mądrzy ludzie, niekoniecznie celebryci, które to określenie rzadko odnosi się dziś do inteligentów w tradycyjnym, dobrym tego słowa znaczeniu.

  255. Myślałam, że się zazielenie z frustracji i zazdrości czytając wasze narzekania na upały i patrząc na własny termometr pokazujący 12C…

    Ciężki szok przezylam po powrocie z szybkiego wypadu do słonecznej ojczyzny! 😀

    Ale i u nas dzis wreszcie wyszło słońce i pachnie latem! Patrzę sobie na dzieciaki ganiajace się po ogrodzie i tak mi się Brzechwa nasunal:
    „A lato przyszło pieszo
    Już łąki nim się cieszą
    I stoją całe w kwiatach
    Na powitanie lata…”

    Pozdrowienia z Glasgow!

    @basia

    Świetny wstępniak! Dopiero teraz otwieram linki jeden po drugim i cieszę się z każdej nowej niespodzianki. Jak Forest Gump z pudełkiem czekoladek…

    @Neferka

    A dla ciebie specjalny upominek muzyczny:

    https://youtu.be/BXO1-GgfoAI

    😉

    W niedzielę byliśmy na koncercie!

  256. @Kostka
    26 czerwca o godz. 19:00
    No już teraz zostań chociaż na trochę na blogu,
    bardzo proszę 🙂
    Brakowało tu Ciebie, brakowało Konstancji i jeszcze paru fajnych pań. Izabella już zaczęła zaglądać, Konstancja też,
    więc i Ty zostań 🙂
    Ponieważ pokazalaś czego sluchalaś, więc chcę Ci zaproponować, abyś poszukała mego wpisu do @Herstoryka , chyba 2 dni temu. Tam jest link, ktory powinien Cię zainteresować, no i Twoją latorośł również.

    Ciepłe pozdrowienia 🙂

  257. Na marginesie
    Otwórz link i zawierz rekomendacji ten książki, którą znam i gorąco polecam. Niesamowita, autentyczna opowieść o przyjaźni człowieka z kotem. Na jej podstawie powstał film bardziej znany niż książka.
    lubimyczytac.pl/ksiazka/4104605/kot-bob-i-ja-jak-kocur-i-czlowiek-znalezli-szczescie-na-ulicy

  258. @Tanaka
    Obszarnicze glosy? Never!!!
    DyskoPolo to jest to!

  259. Na marginesie
    Coś poszło nie tak. Jeszcze raz podaję link.
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4104605/kot-bob-i-ja-jak-kocur-i-czlowiek-znalezli-szczescie-na-ulicy
    Mogę Ci polecić jeszcze Johna Bradshawa „Zrozumieć kota” (wydawnictwo Czarna Owca), ale Kot Bob i jego pan są nie do przebicia.
    Pozdro

  260. Kostka
    26 czerwca o godz. 19:00

    Zzieleniałam z zazdrości wzdychając do powrotu 12C 😉 cieszę się że znowu jesteś i wielkie dzięki za link – obejrzałam kawalątek ale zostawię bo kupiłam bilety na październik (dopiero) i nie chcę wszystkiego w internetach obejrzeć przed koncertem. Fajni byli, jak zawsze?

    mag
    26 czerwca o godz. 19:30

    Czytałam o tym kocie, chyba „kot Bob i ja”, będzie 2, 3 lata temu, jakoś mnie na kolana nie rzuciło

  261. @Mag
    Na wszelki wypadek podaje i tutaj. Moze to dla Dzezi lepsze wyjscie niz transporter.
    https://www.koty.pl/plecak-dla-kota/

  262. @basia

    Dziekuje! Zaczynam wakacje w poniedzialek wiec może uda mi się wpadać częściej na blog 😉 O ile w mojej highlandzkiej gluszy dopisze internet…

    Linki sprawdzam jeden po drugim, do tego o ktorym wspominasz jeszcze nie doszlam.

    A w międzyczasie w temacie tańców grupowych podrzucam ciekawostke – grupa szkockich Włochów (z moim kumplem weterynarzem na tamburynie) grająca ludowe tańce pizzica/tarantella:

    https://youtu.be/Cwri8548Abo

    Bo nie ma jak potańczyć w Szkocji do włoskich przytupow! 😉 Byłam na kilku koncertach The Badwills i jeszcze nie spotkałam osoby która przed końcem wieczoru nie dołączyła do frenetycznych podskoków…Nawet ci, którzy twierdzą że nigdy-przenigdy nie tańczą!

  263. @zezem
    26 czerwca o godz. 17:55

    Jeśli słuchasz regularnie stacji z Rio de Janeiro, to przesylam śpiewającą Gal Costa .

    https://www.youtube.com/watch?v=7ErQv8vwStk

  264. Kostka
    26 czerwca o godz. 19:44

    Wpadaj, koniecznie wpadaj 🙂
    Muzyka pełna temperamentu, absolutnie zaprasza do tańca.
    Wiesz, to właśnie jest siła takich dźwięków,że nie pozostawia
    miejsca na obojętność i wtedy ludzie zaczynają bawić się i tańczyć.

  265. Nefer
    26 czerwca o godz. 18:27

    W Polszcze macie dzisiaj naszą wczorajszą pogodę, dzisiaj już lepiej

    No tak, znowu to samo – Polska w tyle. I Bruksela zsyła mordercze upały na Polskę. lasy płoną, kraj schnie, ludzie przerażeni, a niejaki Morawiecki oświadcza, że Bruksela albo zapłaci Polsce reparacje za swoje zbrodnie klimatyczne, albo Polska pokaże Brukseli gdzie się zgina dziób pingwina w sprawie klimatu.
    Na złość gangsterom z Brukseli zasuszymy się na wiór, ale za to będziemy zbawieni.
    Wina Tuska, niewątpliwa wina Tuska i jego aryjskiego profilu dziadka z Wehrmachtu.

  266. Kostka
    26 czerwca o godz. 19:00

    ta pani poniżej, basia n, znaczy się, ma rację: prosze się stąd nie oddalać i prosze się zrobic co należy przy takiej temperaturze: napisać wstępniaka.

  267. Ted’dy bear
    26 czerwca o godz. 8:56

    takie coś to widać na plaży. Ale nie jestem pewien, czy z tego powodu Rosjan z Kaliningradu i pozostałości mniej niż było.
    [teraz znalazłem Twoje wpisy, ktore znalazły się w moderacji, więc je odblokowałem]

  268. Czy ktoś mógłby to ode mnie ODczepić? Bo od dwóch godzin mi w głowie siedzi a dzisiaj nie piątek :/

    https://youtu.be/mGgMZpGYiy8

  269. U kogo lato u tego lato.
    Basiu, jakos cieplo sie zrobilo na blogu po Twoim wstepniaku!

    ‚In the summertime’ – Mungo Jerry
    https://youtu.be/wvUQcnfwUUM

    Czy jeszcze ktos pamieta niewinnosc wczesnych lat 70. i polityczna niepoprawnosc tamtych lat?

    ‚Have a drink, have a drive. Go out and see what you find’

    Canberra, 5 rano, zimno jak cholera.

  270. Nefer
    26 czerwca o godz. 21:07

    To ja mogę odczepić za pomocą tego
    https://www.youtube.com/watch?v=JmcA9LIIXWw
    ale może się przyczepi?

  271. act
    26 czerwca o godz. 21:15

    Alleluja! Jak Cię już wstępniak Basi zwabił, to bądź zwabiony. Sam wiesz jak jest: u nas zamiast zbawienia oferujemy zwabienia. 🙂

  272. Ramschel
    26 czerwca o godz. 19:32

    Dyskopolo rulez. Coraz bardziej rulez, a nawet walcez.

  273. act
    26 czerwca o godz. 21:15

    Bardzo dziękuję za miłe słowa i za pogodne „In the summertime” 🙂
    Skoro u Ciebie tak zimno, to sięgnę do koszyka z prezentami i powędrujmy do gorącej Brazylii, gdzie bossa nowę zaśpiewa Bebel Gilberto 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=gYOknEugMK0

  274. Tanako, na zbawienie za pozno, na zwabienie i pokuszenie zawsze jest czas.

    Pozdrawiam najserdeczniej.

  275. act
    26 czerwca o godz. 21:15
    do letniego nastroju dorzucę jeszcze coś starszego:
    https://www.youtube.com/watch?v=2JJszWo8Aow
    Jeden z wpisów:
    This song makes me nostalgia about something but I don’t know what
    Z tym ,że ja wiem…

  276. @Tanaka

    Udało ci się, teraz mam dwie na zmianę :/

  277. Nefer
    26 czerwca o godz. 21:07

    A tu plasterek na odklejenie:

    https://www.youtube.com/watch?v=UmFFTkjs-O0

  278. zezem,

    ktoz nie pamieta tej piosenki i leniuchowania w letnie popoludnie!
    Ja tez wiem, dlaczego 🙂

    PS.
    ‚makes mi nostalgic’

  279. A poprawnie: makes me feel nostalgic.

  280. Ale cuda, Mozart Group, Boy George, i nawet @act we własnej osobie. Wszelki duch …

    Trochę obniżę poziom, ale co mi tam. A propos wpadnięcia w ucho, koleżanka mi to kiedyś podesłała i po tygodniu byłam gotowa jej zrobić krzywdę:
    https://www.youtube.com/watch?v=YZuFsI-bttM
    Proszę nie mieć do mnie pretensji, jakby co.

  281. Izka, I love you too.

  282. izabella
    26 czerwca o godz. 22:02

    Izabella, matko przenajświyntso, co to jest, ha ha ha 😀
    pandy, tylko w wodzie 😀

    PS dzięki scrambler 🙂

  283. Tanaka
    26 czerwca o godz. 20:54

    Mam nadzieję że dotarło na Żoliborz

  284. @Mag
    jeszcze w sprawie plecaczka pare slow na EP.

  285. basia.n
    26 czerwca o godz. 21:29

    Basia, Ty masz prezentów, a prezentów! U mnie zaczyna zachodzić podejrzenie, że jesteś ta Basia, co sypała kwiatuszki w tak zwane boże ciało i tak Ci zostało.
    Bo u mnie też zostało i co sobie ową Basię przypomnę, zaraz westchę i robię się aniołek.
    Przez co mnie niektórzy nie poznają.

  286. Nefer
    26 czerwca o godz. 22:30

    I że onego na wiór?
    Bo to jakoś tak było: miałeś, chamie, złoty wiór..!
    Tylko ten złoty tu jakoś nie podchodzi.

  287. Nefer
    26 czerwca o godz. 21:41

    No i ta zmianowość lepsza. Więcej symetryczna. Albo można sobie wybrać ęce-pęce.

  288. act
    26 czerwca o godz. 21:29

    Tanako, na zbawienie za pozno, na zwabienie i pokuszenie zawsze jest czas.
    Pozdrawiam najserdeczniej.

    Na zwabienie to powiedział Gołas tak: i o to chodzi i o to chodzi!
    Na pokuszenie, co jest ze zwabieniem w parze, tak samo działa.
    To bądź tu i działaj. I o to chodzi i o to chodzi!
    Najserdeczności wzajemnie 🙂

  289. Tanako,

    Basia jest Basia jest Basia.

  290. Tanaka
    26 czerwca o godz. 22:56

    To Lato sprawiło,że mam koszyk pełen różnych prezentów.

    A na procesjii nigdy nie sypałam kwiatków .
    Szczęśliwie mnie to ominęło 🙂

    Żeby jeszcze trochę poobdzielać – Libertango w szczególnej wersji. Wykonawczyni zasługuje na szczególną uwagę
    https://www.youtube.com/watch?v=8ukbezsn_RQ

    ps. myślę,że może @ zza kałuży ucieszy ten link
    Chociaż to nie rosyjskie dziewczyny 🙂 🙂

  291. @Nefer
    26 czerwca o godz. 19:38 napisała
    Fajni byli, jak zawsze?

    A nawet jeszcze bardziej! Link możesz otworzyć spokojnie, na naszym koncercie nie znałam ani jednego skeczu, więc wszystko było niespodzianką. Po koncercie wyszli na chwilę do publiczności więc Młody fan ma zdjęcie z całą czwórką i dedykację na płycie 😉 (serduszka w oczach ). Chyba zaczęłam się podkochiwac w panu Filipie Jaślarze (pierwsze skrzypce)… 😀  😀  😀 

    Młody Grupą Mocarta (na rynek zagraniczny MozArt Group) czarował dzisiaj koleżankę, nie ma jak wyskoczyć z czymś na co nie mógł wpaść główny konkurent do względów uroczego dziewczęcia… 😉 Szkocka koleżanka zachwycona. Kolega konkurent również.

  292. Tanaka
    26 czerwca o godz. 20:57

    Co do nie-oddalania się to spróbuję bom się stęskniła za blogowiskiem… Co do wstępniakow to… puszczam oko i wytykam język na Ciebie (śmiech). Wiesz czemu? 😉 No właśnie! 😉

    Ale „zwabienia, nie zbawienia” udały ci się wyśmienicie! 😀

    Miło widzieć @acta znowu! I @Izabele. I @pastuche. I całą resztę.

    A @mag zazdroszczę tej Narwii, z jej łąkami i rzecznym zapachem mojego dziecinstwa… Nie starczyło mi czasu pojechać we własne strony w ostatni weekend buuu…

    Jeszcze chciałam dorzucić trzy grosze do @lonka raportu z koncertu Knopflera ale to już jutro raczej.

    Dzień był zaganiany po uszy a jutro znowu do pracy z samego rana…

  293. @izabella
    26 czerwca o godz. 22:02

    Facepalm i duszenie się ze śmiechu. 😀

    Mówiłam – wstępniak jak pudełko czekoladek! Palce lizać (nawet jeśli od czasu do czasu jakiś dziwaczny smak się wyciągnie…)

  294. Czegoz to czlowiek nie uczy sie na tym blogu – ze muzyka moze byc piekna, ze sa fajni ludzie…i rozgadany zen buddyzm.

  295. @ mag
    26 czerwca o godz. 19:36

    Mogę Ci polecić jeszcze Johna Bradshawa „Zrozumieć kota” (wydawnictwo Czarna Owca), ale Kot Bob i jego pan są nie do przebicia.
    Pozdrohttp://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/3074163.stm

    W zrozumieniu kota ma ponoć pomagać Meowlingual http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/3074163.stm

  296. @basia.n 26 czerwca o godz. 23:31
    ps. myślę,że może @ zza kałuży ucieszy ten link
    Chociaż to nie rosyjskie dziewczyny

    Dziekuję bardzo! Nie powiem nic odkrywczego, ale już wiele lat temu zauważyłem iż marketerzy poznali się na takich jak ja i polują na nich za pomocą specyficznej aranżacji okładek CD-ków (a wcześniej płyt winylowych) z muzyką całkiem klasyczną ale wykonywaną przez kobiety.
    Otóż poczynając od pewnego momentu panie te, przecież całkiem poważne pianistki, skrzypaczki, gitarzystki czy śpiewaczki zaczęły być fotografowane w bardzo seksownych pozach, ubrane w bardzo pobudzające męską wyobraźnię szatki, ich spojrzenia rozmarzone, głowy i włosy i światło i głębia ostrości obiektywu i cała reszta specjalnie zaprojektowane aby męskie oko zwabić i zatrzymać.

    Znaczy jam niewinny!
    To inni! I na długo przede mną!
    Ja nie byłem pierwszy!
    Mnie do głowinki by nie przyszło… 😉

    No i nie ja pierwszy zauważyłem ten „trynd”:

    https://www.npr.org/sections/therecord/2010/07/28/128831530/selling-sex-and-symphonies-the-image-of-women-in-classical-music

    Jazzmani też go na swoim forum dostrzegli:

    http://www.organissimo.org/forum/index.php?/topic/4909-sexiest-album-covers/&page=462

    A nawet czasopismo „Fakt” może się do czegoś przydać:

    https://www.fakt.pl/kobieta/plotki/najpiekniejsze-gitarzystki-jess-greenberg-laura-cox-jessica-gardlund-julia-nedzelska/tpbdelr

  297. Dopiero teraz zauważyłem, że na podlinkowanej stronie NPR jest prezentacja z 20 okładek… nooo, teraz to jestem tam zafiksowany na amenT. 😉

  298. Tanaka; 21:01.

    Dzięki Tanaka; chciałem tylko sprawdzić na ile jesteś tolerancyjny.
    Zaglądam na twój blog bo często są dobre wpisy i komentarze ale nie
    udzielam się , jestem zbyt kontrowersyjny i nie chce wam psuć dobrej zabawy
    i wprowadzać chaos.

    https://www.youtube.com/watch?v=DnULHBlE1BU&feature=share

  299. zza kałuży
    27 czerwca o godz. 2:47

    Pod linkiem organissimo widać całą Polske.
    Taka prawda.
    Druga połowa lat 80-tych i prawie całe 90-te: chłop na tzw. targu, albo gdziekolwiek, łóżko polowe, albo też tzw. stół, czyli dykta, a na niej wszystkie te landrynkowe słodkości kształtności erotyczności wykonawczości pań muzycznych, albo w ogóle pań co z muzyką pod spodem, czyli na CD-ku, albo jeszcze winylu nie mają nic wspólnego.
    Pan-sprzedawca, w zasadzie obowiązkowy tzw. miś, na gębie niechlujny i banknoty mnący w łapach, z adekwatnym wąsem polskim i świszczącą mową wziętą z popitki i dużych luzów w uzębieniu.
    Co za pyszne czasy byli !

  300. @Tanaka 27 czerwca o godz. 6:23
    Pod linkiem organissimo widać całą Polske. (…) Druga połowa lat 80-tych i prawie całe 90-te: chłop na tzw. targu, albo gdziekolwiek, łóżko polowe, (…) Co za pyszne czasy byli !

    Znaczy ja bym nie skojarzył, ale rozumiem, że i takie skojarzenia mieć można.

    W moich wspomnieniach zieje ogromny kanion pomiędzy „pysznymi” wspomnieniami z targowiska przy ulicy Krakowskiej, z lat 70-tych a czasami przełomu lat 80/90.

    Lata 70-te to jeszcze moje zupełnie beztroskie dzieciństwo młodego nastolatka. A przełom 80/90 to u mnie chwila całkowitego załamania i utraty nadziei na szanse utrzymania siebie i swojej bardzo wcześnie założonej i rozmożonej rodziny w Kraju. Zakończone decyzja o emigracji na samym poczatku lat 90-tych. A zatem w jednym przypadku zachowałem miłe wspomnienia a w drugim bardzo przykre i stresujące do dzisiaj.

    Targowisko przy Krakowskiej, położone o średnicę prawie całego miasto ode mnie, gdzie jednakowoż bywałem częstym gościem, to czasy szczęśliwe. Tam wtedy rzeczywiście opisane przez ciebie klimaty „bibelociarni i czegoś w rodzaju gigantycznej, teatralnej rekwizytorni można było dostrzec. Wprawdzie ja bardzo wybiórczo pochłaniałem owo targowisko, bo tylko jako źródło starych (przedwojennych) części rowerowych, starych (tzn. z lat 40-60 XX wieku 😉 i tylko polskich, bo niemieckiego nie znałem) książek, bardzo nieznacznie starych (tzn. polskich międzywojennych) monet i to chyba tyle… znajomi i kuzynki kupowali tam w zasadzie skorupy i ułamki całego przedwojennego Breslau i całej przedwojennej Polski.
    Niemieckie książki i mapy, banknoty, talerze, łyżeczki, buteleczki, flakoniki, meble, ubrania, no wszystko, co udało się ludziom wywlec z gruzów i przywieźć z końca świata.

    Po porno-kasety video i po magazyny z gołymi babami, gdybym chciał, bo zadziwiająco jakoś nigdy nie kupiłem nic z tego repertuaru, wiedziałem gdzie mam iść i było to dużo bliżej, bo na tzw Hali Targowej, w sumie niedaleko rynku. Nielegalne za czasów PRLu, niby poukrywane pod ubraniami udającymi „oryginalne” jeansy i „prawdziwe” futra oraz „skórzane” kurtki wszystkich „markowych” firm, w walizkach służących za stoliki do oczywiście także nielegalnej gry w trzy karty oraz, na drugi etat czyli po rozłożeniu, jako okna wystawowe towarów „jubilera” zachwalającego pierścionki z „czystego 24-karatowego złota” czyli z tombaku, otóż wszędzie tam leżały już w latach 70-tych całe stosy owych roznegliżowanych pań. Potem było jeszcze łatwiej, bo handlarze przestali się kryć i na każdym miejskim targowisku był taki „specjalista”.

    Mnie w okolicy 9 czy 10 lat dziecięcą ciekawość na temat dziewczyńskiego ciała zaspokoiła niejaka Ania, w drodze handlu wymiennego. Otóż kiedyś jej mama przyszła na plotki do naszego mieszkania i w czasie gdy obie mamy były zajęte sobą w kuchni ja z Anią, podobnie jak ja zaciekawioną wyglądem osobnika płci przeciwnej dogadaliśmy się, że rozbierzemy się do rosołu i tak „wymienimy” naszą ofertą. Jak postawnowiliśmy tak zrobiliśmy i przez chwilę staliśmy na golasa skanując wzajemnie różnice w budowie ciała chłopczyka i dziewczynki.

    Scena kompletnie wyprana z jakiejkolwiek seksualności, rodem z klasycznego nie_bardzo_wesołego_a_raczej_standardowo_depresyjnego filmu skandynawskiego.
    Dieciaki się poogladały, ubrały i tyle. Ja do „tematu” wróciłem dopiero po 5 latach i wtedy panie z działu bieliźniarskiego maminej „Burdy” wzbudzały moje zainteresowanie.

    Jak sobie pomyślę z czym dzisiaj, za sprawą internetu muszą zmagać się młode męskie nastolatki to szczerze mówiąc ale im nie zazdroszczę. Ja „dorosłą” kobietę odkrywałem rozpakowując moją przyszłą ślubną i wcale nie czuję się pokrzywdzony. Nawet teraz, o kliknięcie od tych wszystkich „zasobów” internetu.

    A zatem, w świetle moich bardzo skromnych „podbojów” (@seleukos, gdzie jesteś? 😉 ) na tym polu, uważam, że mam święte prawo pogapić się na nieco figlarniej zaaranżowane wizualnie panie śpiewające czy grające na różnych instrumentach…

    … bez jakiejkolwiek dyskryminacji za względu na kolor skóry, religię, język, kraj pochodzenia, preferencje seksualne, itd. 😉

  301. 27 czerwca o godz. 8:32
    Zza kałuży

    No i widzisz – dałbyś to na wstepniaka! Serio, pomysl, bo i ciekawie napisane i bezpośrednio i kawałek identyfikacji pokolenia, a w dodatku w środku kilka partykulatnych tematów na wstepniaki widzę.

    Boleśnie wspominasz ten początek lat 90 – tych. O tym czasie chyba w ogóle niewiele się mówi, a jeśli to hurraoprymustycznie, bo trzeba było je przerobić na mit założycielski.
    O tym, że np. wtedy gwałtownie zaczęły znikać dwie klasy społeczne, czyli robotnicy i chłopi prawie się nie mówi. A też inteligencja zaczęła się sypać. No i mamy „przedsiębiorców”, „najemnych” i ” budzetowke” czylu dziadów proszalnych i resztę, której nie ma, bo o niej w ogóle cisza.

    Masz, oczywiście, rację : figlarne panie na różnych okładkach bywały już, acz wstydliwe obecne, na różnych rynkach i targowiskach, w latach 70 – tych.
    U mnie tego było więcej niż średnia krajowa, bo był „marynarki import”. Z rejonów rewolucji seksualnej.

  302. Jej, zrobiłam pobożny test w Gazecie. Kompromitacja. 2/10
    Zbawienia nie osiągnę i życie wieczne mi przepadnie. 🙁

  303. act
    26 czerwca o godz. 21:54
    ktoz nie pamieta tej piosenki i leniuchowania w letnie popoludnie!
    Onegdaj niewielka miejscowość tuż, tuż przy brzegu morza. Bardzo senna atmosfera, zwłaszcza , gdy „sunny afternoon”. Asfaltowa droga na skraju „wiochy”, nagrzana słońcem,i my t.j. Wrocław,Warszawa, Łódź, Katowice… -klikanaście osób wylegujący się na drodze (bo ruch żaden) – takie czasy…
    Save me, save me, save me from this squeeze
    I gotta big fat mama trying to break me
    And I love to live so pleasantly
    Live this life of luxury
    Lazing on a sunny afternoon…

    ;–)

  304. Wklejam bardzo na czasie moim zdaniem list z EP bloga:

    adam100
    27 czerwca o godz. 9:33
    @

    Dionizy Sołobodowski : list otwarty do Ministra Obrony Narodowej, Mariusza Błaszczaka.

    Jestem emerytowanym oficerem Wojska Polskiego (nie żadnego „ludowego”, bo takiego neologizmu nie znajduję w moich dokumentach). Pochodzę z polskiego, szlacheckiego Rodu o tradycjach wojskowych i niepodległościowych.
    Moi Przodkowie walczyli w Legionach H. Dąbrowskiego oraz w Insurekcji Kościuszkowskiej.
    Służyłem jednej Ojczyźnie:
    POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ (PRL), bo innej do wyboru nie było.
    Służyłem tej Ojczyźnie i przysięgałem temu NARODOWI, która dała wykształcenie, bezpieczeństwo i pracę między innymi naczelnemu inżynierowi Fabryki Samochodów Osobowych, członkowi egzekutywy Komitetu Zakładowego PZPR (a którego miałem możność poznać osobiście w stanie wojennym) – inż. Lucjanowi Błaszczakowi.
    Tenże towarzysz, który ostentacyjnie (nawet na fartuchu warsztatowym) na co dzień nosił znaczek PZPR (ja go wbrew zaleceniom ówczesnego mi-stra nie nosiłem), z racji produkcji na potrzeby obronności Państwa (produkcja dla WP oraz MSW) – współpracował jawnie i bez oporów z SB oraz WSW (WSI), bo (chyba) czuł się Patriotą. – rozpoczął.
    Pytania:
    Czy potępia Pan swojego ojca za służbę „tamtej Ojczyźnie”??
    Czy zamierza Pan zdegradować ojca (porucznika WP) za ten czyn??
    Czy zamierza Pan odebrać swojemu Ojcu emeryturę??
    Czy zamierza Pan oddać swój dyplom uzyskany w wyniku bezpłatnych studiów w „tamtej Ojczyźnie”.
    Czy służył Pan w wojsku, a jeżeli tak: to w jakim? A jeżeli NIE- to co Pan robi na zajmowanym stanowisku??
    Czemu ma służyć nadruk na pismach MON: ”Służymy Niepodległej” (czyli PODLEGŁEJ NATO, a właściwie USrAelowi)? No to jakiej OJCZYŹNIE służył Pana Ojciec??
    Czy zamierza Pan zwrócic pieniążki, jakie „tamta Ojczyzna” łozyła na Pana darmowe przedszkole, szkołę podstawową, szkołe średnia oraz studia??
    Czy pełne podporządkowanie firm ochroniarskich „chroniących” obiekty wojskowe pod IDF oraz Mossadowi to dowód, że służycie niepodległej???
    Czy Pan ma aktualne badania lekarskie??? (przedtem wymagane od ministra ON)?? Antoś walnięty o brzozę miał: jedno z Rybnika (oddział zamknięty) i drugie z „Dziekanki” w Gnieźnie…
    Dionizy Sołobodowski
    Pułkownik WP w rezerwie
    Warszawa 21.11.2018 r.

  305. Ale co ma Błaszczak ni z gruszki ni z pietruszki do wiatraka. Chyba że stary piernik :/

    W sobotę znowu +32C

  306. Kostka
    27 czerwca o godz. 0:33

    Nie mogę się doczekać 🙂 mam miejsca w pierwszym rzędzie, mam nadzieję że będą dobre. Mały widział kawałek w internecie i zachwycony:) I też ostatnio mnie ktoś lekko zauroczył so I can relate to that 😉

  307. Herstoryk
    Dzięki za jeszcze jeden trop, azjatycko – daleko – wschodni, w tropieniu kociej niezwykłości i próbie zrozumienia tejże. Moim pierwszym kotem, jeszcze w dzieciństwie, była kotka syjamska, czyli pochodzenia tajlandzkiego. Dala mi robić ze sobą wszystko i np. woziłam ją w wózku dla lalek, ale dla innych domowników była mało przystępna, wyniosła, a nawet czasem niemiła. Moją mamę „atakowała” skacząc od tyłu jej na łydkę i ukanszając, na szczęście lekko. Może wyczuwała, że mama nie przepada za zwierzakami i traktuje Mimi, którą dostałam w prezencie urodzinowym od uwielbianej ciotki, jak dopust boży?

  308. Kosteczko
    Bardzo się ucieszyłam, że wreszcie dałaś głos i tak trzymaj!
    Tęsknisz na Narwią? To przyjedź tak, by znaleźć trochę czasu na sentymentalną podróż do przeszłości. Jaki odcinek Narwi jest Ci bliski? To przecież jedna z najdłuższych rzek w Polsce (piąte miejsce). Może domówimy się co do miejsc wspólnych i obydwu nam znanych? Ja obstawiam północno-wschodnie Mazowsze, Narew przeplatająca się z Bugiem między Wyszkowem a Pułtuskiem, a już bliżej mojej działki Narew płynącą zakolami wzdłuż Rogóźna, Lubiela aż do Długosiodła. To także tereny Puszczy Białej i Kurpsiów Białych.
    Pozdrówka

  309. Poniższy filmik prezentuje muzykę o kilka poziomów niższą niż toczące się kamienie i samby i potwierdza moje najwyraźniej chore upodobania muzyczne …

    https://www.youtube.com/watch?v=BhqRZR3oDpk

    Andrzej Poniedzielski zechciał się ze mną podzielić swą opinią, o spadaniu co najmniej o tydzień za wcześnie:

    https://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=xL5_fopAHrA&NR=1

    A z moich ulubionych:

    https://www.youtube.com/watch?v=8nHwILs8bdo&list=PL3BC5E440A8C2F04E&index=2

    i wreszcie – akordeonistka wyglądająca na wnuczkę Joan Baez …

    https://www.youtube.com/watch?v=x6nhdYoM6K8

    Niegdyś – w czasach Sobótki Europejczycy żyli w rozproszeniu i święto oraz jahrmark bywały rzadko. Dziś piórko między pośladkami i Zielone oczy są on demand.

    Odnajdę coś z basenem na ochłodę …

  310. Jest takie miejsce na krańcu Europy, do którego zjeżdżają się doznający przeniesienia paradygmatu: Nie ma draki – nie ma życia.

    Bez tsunami fale tam sięgają 30 metrów wysokości, a bez wyjścia w morze byłby głód.

    Dziś włóczy się sieci po dnie głębi, i wraca do zatoki a barco negro jest w muzeum.

    https://www.youtube.com/watch?v=D3q7YpXqFXU

    No ale dość furii okrutnego morza.

    Czas na zabawę … ze smacznymi dziewczynami słusznie rozdzianymi.
    Lipiec ma być w warszawce bardzo potny …

    https://www.youtube.com/watch?v=74LXx0wSqM

  311. zna.czek
    27 czerwca o godz. 19:07

    Mnie się zdaje, że upodobania dosyć zdrowe. Można to poznać po ptaszkach.
    Pozostałe panie też całkiem zdrowe i w dodatku ładnie grają.

  312. Myk ze skróceniem adresu internetowego nie udał mi się.
    Może teraz ?

    https://www.youtube.com/watch?v=74LXx0wSqMI&index=67&list=FLqi1m0iUnr8ogSeqjczrPKg

  313. mag
    27 czerwca o godz. 18:29

    Maguś, Bógznarwią też byłby mi bliski, ale mam bliżej do Wisły. Tylko czy Ci co z tej Narwi zostanie, skoro widzisz, że ććin coraz więcej a wody – odwrotnie?

  314. Optymatyk
    27 czerwca o godz. 14:11

    A nie dawałeś tego kawałka już wcześniej? W każdym razie, rzecz należycie trafna.

  315. zna.czek
    27 czerwca o godz. 19:29
    Jest takie miejsce na krańcu Europy…
    To Nazare. Dodam nieskromnie, dane było mi tam przebywać…
    Niedaleko sfilmowanego przylądka jest plaża z bezpiecznym wejściem w Atlantyk. Sama miejscowość ma swoją Gubałówkę czyli kolejkę łączącą dolną i górną część miasta.

  316. Mający hysia na tropieniu przebierańców zauważyli zapewne, że w migawce pojawił się za szbą auta staruszek wielu imion.

    A wesoło może być nawet gdy one mają długie suknie i ich nie zdejmują!

    https://www.youtube.com/watch?v=SWJJx-Fvw3s&list=LLz9pDLFIe2U3rhn1dYKus2w&index=55

  317. @Tanaka
    Nie, dziś sam przeczytałem to pierwszy raz. Ale musi, że dobre to, co? Wiem, że myślimy podobnie. Ok.

  318. @Tanaka
    A to jest podobne w stylu.

    adam100
    27 czerwca o godz. 15:47
    @

    Panie J. Kaczyński,

    życzę Panu, aby nie przez spowiedź w konfesjonale skompromitowanego biskupa S. Dziwisza, ale przed ludźmi, których Pan skrzywdził, przed narodem, któremu Pan ubliża, odpowiedział za niszczenie konstytucji, korupcję, rozpacz, utratę godności, a nawet śmierć wielu ludzi, do której się Pan przyczynił.

    Życzę Panu szybkiego i sprawiedliwego osądzenia jego przestępczej działalności, bez względu na stan zdrowia.

    Chore kolano zwykle nie przeszkadza stanąć przed sądem, a o zdrowie może się Pan przecież modlić razem z lekarzami – generałami, specjalistami od klauzuli sumienia, ale w przerwach pomiędzy procesami.

    Zawsze z życzliwą dobrą radą,

    Adam Mazguła

    Faszyzm, Ein Führer, ein PiS

  319. zna.czek
    27 czerwca o godz. 19:45

    Nie wiem co za staruszek wielu imion, bo mi wklejka zalepiła. A całość wygląda mi na wersję beta gangu staruszek z Monty Pythona

  320. Optymatyk
    27 czerwca o godz. 19:55

    mam wrażenie, że już to wcześniej czytałem, ale może z innego źródła lub było to coś podobnego, a nie właśnie to.
    Błaszczaki Kaczyńskie plują we własne gniazda, ale są zadowolone.

  321. W temacie lata…

    U nas ostatni dzien szkoły dziś i 27C więc trzy wakacyjne pocztówki od Sasa do lasa bo tak mi się z perspektywy hamaka w ogródku nasunęło (chyba niektóre już rok temu zasylalam ale co tam):
    Here comes summer…

    https://youtu.be/6icugp-aboA

    https://youtu.be/zrXYXNKf55k

    I juz za pare dni, za dni pare…

    https://youtu.be/zrXYXNKf55k

    A ja jeszcze jutro w pracy, ale w sobotę pociągne na północ tropić uciekający czerwiec i białe (prawie) noce. Powinnam ruszyć się z tego hamaka i zacząć pakować vana ale…

  322. bez obawy, to tylko jeden komentarz
    Adresatka zna język angielski, dla innych urywek:
    „Szczególnie interesującym odkryciem było odkrycie wczesnego mikrolitu, ostro zakończonego narzędzia z ostrą krawędzią.
    Narzędzie mogło być użyte jako włócznia lub jako urządzenie do obróbki drewna i dowodzi, że wczesne ludy pustyni były innowacyjne dzięki swojej technologii. Narzędzie to wydaje się raczej wyrafinowane, co sugeruje, że Aborygeni byli nie tylko wykwalifikowani, ale także dostosowywali się do swoich środowisk, gdy rozprzestrzenili się na całym kontynencie i napotkali dziko różne ekosystemy.”
    https://allthatsinteresting.com/aboriginal-australians-oldest-culture
    Prosze nie doszukiwać sie złośliwości tylko pomocy w postrzeganiu innych poziomów cywilizacji, innych nie znaczy gorszych.

  323. żabka konająca
    27 czerwca o godz. 20:55
    Mój komentarz
    Kamienne groty do włócznie były używane od 300 tysięcy lat, a niedawno wykopano grot, który szacuje się na 500 000 lat. Były używane przez homo heidelberbergensis w południowej Afryce. Oba przypadki nie stanowią dowodów, że ludzie którzy się nimi posługiwali, tworzyli jakąś złożoną cywilizację.
    Włóczni z kamiennym grotem używali neandertalczycy oraz homo sapiens od bardzo dawna.
    Pzdr, TJ

  324. Staruszek pojawił się gdy blogom tygodnika ( jeszcze nie cyfrowego ) Polityka wybijały się na świat pierwsze ząbki. Ponoć ma rozpoznawalny styl, o czym @Lewy niedawno pisał i czytał staruszkowe komentarze jeszcze będąc w narodowym kaftanie @Lewego Polaka. Guzdrał się staruszek w tym pisaniu, tak bardzo, że publisia najczęściej chwytała w sieć rozumienia mało co mimo popijania z @soczki dwa.

    Caro Emerald przywołuje staruszka siwego staruszka w 1:39.

    Aby pomoc w rozumieniu @g,,Guzdrzącego się @staruszka serwującego @dwa soczki i @znajacego się na spawdzaniu (czek mi pliz) proponuję dość trudny kontakt z kompotem dżezu bez wody a z muzyką pod dachem i w radości.

    Ten obżartuch tworzył muzykę od której nie daje się uciec wysublimowanej harfistce.

    Zaczyna się jak u Vangelisa i niektórzy zapewne nie mogą pojąć z czego się oni śmieją …
    ( w duchu i w uszach )

    https://www.youtube.com/watch?v=zcdt6YCSsIs

  325. Daleko wcześniej niż Medium stało się przekazem nie spotykało się tych panów w proms, ale już syn pięknisia Perkinsa dzięki czulszym i zarazem kierunkowym mikrofonom zasłużył reportażem w drodze na scenę (Północno) amerykańską.

    ( biała koszula, gitara, broda , okulary )

    https://www.youtube.com/watch?v=HiZMMhe2UnI&feature=player_embedded

  326. W tym zestawie adresów jakie @basia.n podała kręcimy się jak kot za własnym ogonem w różnych odmianach modelu artysta versus audytorium w z góry zaplanowanym miejscu.

    Taki miejscem ( rozkawałkowanym ) jest Majorka z dyskotekami w oparach hormonów.

    Tymczasem, muzyka jest wokół nas i w nas. Chyba że się bronimy.

    https://www.youtube.com/watch?v=xn7CYzPMf2o

    Dziękuję z uwagę.

    .
    .
    .
    .
    .
    .
    i odchodzili gdzieś w zadumie …

    https://www.youtube.com/watch?v=TNnz9ngsWcE

  327. @zna.czek

    Świetnie, że przyszedłeś na letnią muzyczną zabawę.
    Przyniosłeś wiele różnorodnych propozycji 🙂

  328. zna.czek
    27 czerwca o godz. 22:34

    Ja szukałam letnich miejsc i artystów. Jako początek sobótkowej zabawy. Nie przynosiłam utworów ” wartych słuchania”, czy tych, ktore specjalnie lubię.
    Raczej mających potencjał podobać się wielu gościom 🙂
    Bo tak właśnie dzieje się w wielu miejscach latem.
    Wspólna, beztroska zabawa.

  329. zna.czek
    27 czerwca o godz. 22:34

    Bolero jest popularne w czasie letnich występów.
    Ja pokazalam je na dworcu w Zurichu, ale widziałam rownież na dworcu w Lyonie i paru innych miejscach.

    A Bach…
    Rownież pod Rijksmuseum 🙂 i to jak

    https://www.youtube.com/watch?v=lEhv_2Lvcy8

  330. @tejot, w artykule pod tytułem ” Testy genetyczne ujawniają, że najstarsza cywilizacja na Ziemi jest rdzennymi Australijczykami ” mowa jest o dziesiątkach tysięcy lat, ty operujesz setkami. Ja nie jestem historykiem, niech rozsądzi nas kapusta.
    Powód dla którego poleciłam tę informację był zupełnie inny, chodziło o szacunek dla człowieka. I już.
    Ps. nie liczyłam na odpowiedź, tak jak teraz proszę o jej brak.

  331. basia.n
    27 czerwca o godz. 22:58

    w ’92 nie było yoururki, a majową wiosną pod lipami przed wejściem do katedry w Rydze grywali „tutejsi” studenci konserwatorium… np. „cóśtam” na dwie wiolonczele … i bez kalepuszy na datki … Takie tam reminiscencje majowej flaszki miodu zleżałego pod lipą…
    Skojarzenia?
    Hmmm…
    „W tej okolicy jest zbyt uroczyście
    Jaskółki kreślą nad wodami freski
    W dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski
    A usta milczą to, co widzą oczy
    Światło szeleści, zmawiają się liście
    Na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.”

    i to też:

    https://www.youtube.com/watch?v=fRL447oDId4

  332. scrambler
    27 czerwca o godz. 23:31
    Bywają takie właśnie momenty, które zachowuje się potem w jakiejś szkatułce szczególnych wrażeń i skojarzeń.

    W ubiegłym roku byłam na początku czerwca w Norwegii.Miałam okazję pojechać z małą grupką ludzi ze Stavanger do wspaniale zachowanego średniowiecznego Utstein Monastery, aby posłuchać koncertu organowego.
    Kiedy muzyka wybrzmiała i grupa wyszła na zewnątrz, zostałam jeszcze w przedsionku, bo nagle gdzieś z pierwszego piętra otaczających budynków popłynął śpiew chorału gregoriańskiego…
    Zostałam tam jakiś czas sama,pod ogromnym wrażeniem tych dżwięków.

    http://utsteinkloster.no/en/

  333. Albo na peronie w Rotterdamie, dziewczyny z plecakami czekające na połączenie i śpiewające po hiszpańsku renesansową muzykę. Ot tak, po prostu…

  334. @basia.n Oooo jaki fajny wstepniak, a na dodatek zainspirowal on do wrzucenia tylu linkow na tematy muzyki, takiej wiecej wakacyjnej. Systematycznie klikam i odsluchujenawet juz zwybralam ulubione.
    Bylam na 3 tygodniowym wyjezdzie. W drodeze poqwrotnej w samolocie lobnejrzalam sobie fillm „Bohemian rapsody”, co to jest mila biografia Freddie Mercury z zespolem mjuzycznym w tle. Jesli jeszxcze noe ogladnelisxcie – to polecam.

  335. Jezusmaria tyle literowek, ale to nie do konca moja wina. Sorry. I dalej zapraszam do obejrzenia „Bohemian Rapsody”

  336. https://wiadomosci.onet.pl/opinie/trybunal-konstytucyjny-otworzyl-gigantyczna-dziure-w-prawie-komentarz/c49bydp
    Wczorajsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego otwiera drogę do szykanowania ludzi, bo nie podobają nam się ich poglądy lub ich styl życia. Oznacza też, że religia decyduje o tym, jak wyglądają publiczne stosunki pomiędzy ludźmi.

  337. Z blogu Hartmana:
    asfaltowicz
    27 czerwca o godz. 16:18
    Czy mogę być adwokatem diabła ?

    Przychodzę do drukarni, której właścicielem jest pan Goldberg i proszę o wydrukowanie 100 egzemplarzy „Protokołow Mędrców Syjonu”.
    I co ma zrobić pan Goldberg ?

  338. Optymatyk
    28 czerwca o godz. 7:30

    Łatwizna: zaproponować cenę jak za reprint oryginałów 🙂 z dedykacjami.

  339. To proste.
    Zgodzić się a następnie zażądać opłaty za druk w wysokości 100 tysięcy złotych.

    Nigdy nie rozumiałem tych wszystkich odmawiających wykonania jakiejś usługi ze względu na swoje przekonania. Tacy honorowi… ja na ich miejscu bym się godził („Za kogo pan mnie uważa?! To już ustaliliśmy, teraz tylko targujemy się o cenę.”) tylko cenę ustalał zaporową. I niepotrzebne byłoby to całe grzebanie przy prawie.

  340. Gościmy na łamach(?) Polityki.

    Jeśli ktoś sądzi, że uchyli się od polityki, to i tak Polityka pochyli się nad nim.

    Chyba w jednym z (wszystkich wielu)zablokowanych komentarzy na sąsiednim blogu zwracałem uwagę na przegraną kohabitację Tadeusza Drewnowskiego i Mieczysława Rakowskiego.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1769946,1,tadeusz-drewnowski-soft-power-polityki.read

    Młodsze jest zderzenie młodego polskiego pisarza kryminałów z byłym prezydentem.

    Zygmunt Miłoszewski dopuszczony do mikrofonu oskarżył na gali Bronisława Komorowskiego o odsunięcie w cień kultury.

    Gniewny młody miał za złe byłemu katechecie to, że posyłanie dzieci na muzykę go kosztuje prywatne pieniądze.

    Zarówno @basia.n jak i ja podawaliśmy tu przykłady dobrych treści dźwiękowych z jakimi spotykają się osoby względnie zamożne.

    Byłem w Sopocie i tam towarzysząca mi i dwójce innych tutejszych Polka zwróciła uwagę na zapowiedź koncertu Grabarka. Polka tu wykształcona, po latach spędzonych na południu Norwegii przymierza się do spędzenia lat na emeryturze w polskich cenach. Sopot jest ponoć miastem droższym od innych polskich. Pogadała sobie Polsko-Norweżka na molo z moją żoną snując długi wątek przerażenia, że norweskie poczucie bezpieczeństwa pryska na widok innych karnacji i innych ubiorów.

    Nie lubię saksofonu i gdy na moim horyzoncie ocznym lub usznym zjawi się jazz, to wraca cudza gadka: Zieone oczy to cztery nuty dla czterech tysięcy, a jazz to cztery tysiące nut dla czterech słuchaczy.

    Siedemnaście tysięcy PLN miesięcznej zagranicznej emerytury nie wystarcza na osiądźcie w Sopocie.

    My tu gadu, gadu, a nad Wisłą Samozwaniec Jarosław uważa, że fałszowane Poranne Zorze wystarczą suwerenowi.

    Ja urodziłem się z Polaka i Polki i nigdzie na dłużej się nie wybierałem i nie wybieram.

    http://jazzforum.com.pl/main/artykul/jan-garbarek-na-szczytach-panuje-muzyka

    Norweżka utrzymuje od lat polskie mieszkanie pod górą Ślęża i zapewne na prowincji śląskiej spędzi resztę życia.

    A polskie granie i jego tematy melodyczne proponowane tu w kraju mają inną niż emigrancką kodę. Pieniądze, Pieniądze, pieniądze.

    I istnieje popowy flet …

    https://www.youtube.com/watch?v=qh0Ep-e9X3o&feature=related

  341. @scrambler – co ty sobie wyobrażasz, nie dość, że kradniesz moje pomysły to jeszcze piszesz szybciej!

  342. Optymatyk
    28 czerwca o godz. 7:30

    Już to widzę, jak daje zarobić żydowi….
    Bardziej serio.
    Takie rzeczy to drukują w zaprzyjaźnionych(swoich) drukarniach.

  343. zza kałuży
    28 czerwca o godz. 8:02

    Serio?
    Sądzisz, że potrzebna „cena zaporowa” ?
    Chyba, że to jakiś perwersyjny antysemita.

  344. @maksim
    Ja tylko tak, pierwszy sposób z brzegu, mógłbym też powiedzieć, że mi farby zabrakło albo że fazy w kontakcie nie ma albo że muszę lecieć do piekarni po bułki i zaraz wracam.

    Jak ten klient to jest gość który przyszedł po usługę drukowania to szybko zrozumie i pójdzie sobie drukować gdzie indziej.

    A jak jedynym celem jego przyjścia było wywołanie draki to ją i tak i tak wywoła bez względu na podany mu powód.

  345. zza kałuży
    28 czerwca o godz. 8:03

    eee tam, spieramy się tylko o cenę…

  346. Tym za wodą lub mieszkającym w innej zlewni niż wiślano-odrowa to wydaje się, że tu jest łatwo. Niegdyś suweren w niedzielne przedpołudnie słuchał grzecznie o grzechu jaki niebawem popełni po przejściu przed furtą na której nie wiszą tezy.

    A tu się przymierzają aby bezprawnie i niesprawiedliwie kropkować T.u.s.k.a zanim moderacja o kropki wzbogaci zasób prohibitów. Tuskowi ludzie mają być grzebani na wysypisku śmieci i to za sowitą opłata.

    Dać się skrzywdzić przez Tuska.
    Zarobić na saksach i wymądrzać się na pępku Europy i Świata.
    Tyle, że tam kandydatka na prawo do prawa jazdy nie przejeżdża instruktora na placu manewrowym. Na jezdni jest w USA reżim wojskowy i to nie ma nic wspólnego z Levinsky i z Rudym.

    Tam się zapieprza na zakładziei ględzi na emeryturze (na blogu).
    A tu wystarczy Matka Boska w klapie i wskazanie, że literówki są dziełem szatana.

    Jaki los czeka narcyzowate samice alfa i narcyzowatych samców alfa, to pokazali aniołowie drzwiami w Wodziłkach. Podwojone klasy uczniów na progu między podstawówką i liceum z pewnością będą głosiły, że to komputer robi błędy pisowni.

    https://www.youtube.com/watch?v=tKXMTRyk59M

    ***

    Język ulicy ( krajowej ) wywołuje w nas aktywność homeostazy.

    A język wyemigrowany dziwi się swemu rozproszeniu i zurzyciu.

    Więc nie dziw, że Zbysio Zero zarzuca doktorowi G. wycięcie nieśmiertelności Zbysiowemu ojcu.

    Czołem. Społem. Takbawem.

    O tym, że moje oczy same poprawiają lyterufki to jeszcze nie przynudzałem ateistów.

  347. Uf, wróciłem z kolejnej wedrówki. Szkoda,że mnie nie było, jak Basia zapodała muzyczny temat i to jak ! Wywołała muzycznego ducha z ateistów; okazało się, że ateiści też są ludźmi, posiadają własną duchowość i lubią wszelaką muzykę od Bacha, Mahlera, Sibeliusa, Schonberga, po jazz i piosenki Demarczyk i Warskiej. Natomiast nie lubię beczenia które uprawiają katoliccy księża. Przyznam się, że też wole słuchać krakania wrony na kupie gnoju niż tych beków.
    Z mojej mlodości to był Komeda i Andrzej Traskowski (ojciec Rafała). Gram, a raczej grywałem na pianinie, ale wpadalem w kompleks słuchając grajacego na pianinie Trzaskowskiego (płytę z jego nagraniami zdarłem do końca). Ech, szkoda, że się nie urodziłem muzycznym geniuszem. Ale za to pocieszam się tym, że jestem genialnym słuchaczem, a bez takiego geniusza jak ja, to taki Trzaskowski, Hilary Hahn czy nasza Basia straciliby sens życia. Bo do tanga trzeba dwojga, jak do pingponga, czyli genialny artysta potrzebuje genialnego słuchacza.
    No ale dość samochalstwa.
    Ps
    Przeczytalem, że @Żabcia konajaca wpadła w ekstazę na widok jakichś oszczepow czy dzid wyprodukowanych przez aborygenów. Na to @tejot rzeczowo jej wyjasnił, że takie dzidy to już jakiś erectus stosował 300 tysięcy lat temu. Wtedy Zabcia tak się odgryzła tejotowi Testy genetyczne ujawniają, że najstarsza cywilizacja na Ziemi jest rdzennymi Australijczykami ” mowa jest o dziesiątkach tysięcy lat, ty operujesz setkami. Ja nie jestem historykiem, niech rozsądzi nas kapusta.
    Powód dla którego poleciłam tę informację był zupełnie inny, chodziło o szacunek dla człowieka. I już.

    No proszę, to z powodu tych dzid mamy szanować jakąś zamierzchłą cywilizację. Zabciu jak boga kocham, skąd Ty czerpiesz takie myśli ?
    Acha jeszcze na koniec tak odwaliła tejoyowi, żeby sobie nie myślał
    Ps. nie liczyłam na odpowiedź, tak jak teraz proszę o jej brak.

  348. W Lyonie 40C. Już staruszki zaczynają umierać. Ponieważ też jestem staruszkiem, więc wyszedłem o 6stej rano do parku, kiedy temperatura spadła ponieżej 3oC i wróciłem, by natychmiastast zanurzyć się w wannie
    Boję się o mojego laptopa. Co to będzie jak on się przegrzeje, a do wanny to chyba nie można go wsadzic

  349. Cienka sugestia, że wysoka kultura zaczyna się o Frediego i w marszu na wschód kończy się na Morawach to jest lipa – ta z niekwitnących.

    Polskie Radio gra śpiew angielski, bo ma taki target.

    A na starość to ma się za złe matce, że pozwala się zachłystywać się majkielem i jego epilepsją.

    https://www.youtube.com/watch?v=y7dfv1jI1zw

  350. Gdy już wiadomo jak wygląda staruszek przy porannej kawie, to czas na manifest wschodniej popkultury pasterskiego ludu, który sprowadził sobie Sasów bez nakazu brukselki. Sasi zrobili swoje i większość wróciła do siebe, a klarnet jak buczyna karpacka radzi sobie z chandrą unńską.

    https://egarwolin.pl/ogloszenie/266125

    https://www.youtube.com/watch?v=coINjqJuCoo&index=7&list=PLDDf1L6ocYo2RFKizt5KJjNxglO3zt6po

  351. żabka konająca
    27 czerwca o godz. 23:27
    @tejot, w artykule pod tytułem ” Testy genetyczne ujawniają, że najstarsza cywilizacja na Ziemi jest rdzennymi Australijczykami ” mowa jest o dziesiątkach tysięcy lat, ty operujesz setkami. Ja nie jestem historykiem, niech rozsądzi nas kapusta.

    Mój komentarz
    W tym sęk, że w artykule który przytoczyłaś, autorka nazywa Aborygenów najstarszą cywilizacją ludzkości tylko dlatego, ze posługiwali się oni dzidami z kamiennymi grotami i że oddzielili się genetycznie.
    Mnóstwo odmian homo oddzielało się genetycznie i posługiwało się dzidami długo, bardzo długo przed Aborygenami. O tych odmianach homo nie mówi się, ze stworzyły najstarsze cywilizacje. W samej Afryce ludzie genetycznie są bardziej zróżnicowani niż w Europie.
    Najstarsze cywilizacje powstały na obszarze Indii, Chin, Żyznego Półksiężyca, itd.

    Słowa archeolożki – autorki przywołanego przez ciebie artykułu o najstarszej cywilizacji są grubą przesadą.
    Pzdr, TJ

  352. @tejot
    Żabcia wyniośle Cię prosiła o brak odpowiedzi.

  353. mag
    27 czerwca o godz. 18:29

    Moje łąki nadnarwianskie nie tak daleko od Twoich w takim razie 😉 bo na odcinku pomiędzy Pułtuskiem a Ostrołęka. Niestety nie wiem czy w najbliższym czasie będę miała szansę wybrać się w tamte okolice 🙁  Pojechać wreszcie kiedyś muszę bo rodzice przestaną się do mnie odzywać ale jakoś tak wyszło, że lipiec spędzam pod sosnami, ale w Szkocji.

    Kiedy przenieśliśmy się w tamte okolice z Łodzi na początku jako dzieciak nienawidziłam szczerze całej tej „wiochy”, łąki czy nie, i uciekałam do dziadków, kiedy tylko się dało. Ale koniec końców powoli przywiązalam się do tych terenów bo i jak tu nie zakochać się w Narwi z jej rozlewiskami po których brodzilo się wiosną a ślizgalo na łyżwach zimą, z nadrzecznymi łąkami, z suchymi pagórkami i skarpami pokrytych rozchodnikiem, z borami sosnowymi… To już zostaje z człowiekiem, gdzieby nie pojechał.

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  354. Lewy
    28 czerwca o godz. 10:50
    @tejot
    Żabcia wyniośle Cię prosiła o brak odpowiedzi.

    Mój komentarz
    LA jest blogiem publicznym, a nie zakamarkiem na tete-a-tete.
    Pzdr, TJ

  355. Lewy

    Powoływał bym się na samozapalające się telewizory Rubin, gdyby nie samozapalające się telefono-komputerowe zabawki dla analfabetów lubiące wybuchać.

    Komputer w jego wszelkich odmianach – z zachowaniem proporcji Mocium Panie – staniał. Dzisiejszy przyzwoity komputer ma ( od pradziadków po ten piątek ) zdolność obrony przed zużyciem zasobu energii, a ostatnio również obrony przed przegrzaniem.

    Temu służy również możliwość ograniczenia przez użytkownika domyślnego zestawu programów przy starcie sesji. Chcąc nie chcąc trzeba się trochę pouczyć i stare badziewie oddać zbieraczom elektrośmieci. Bardzo zachłanny na pierwszy plan ( przy metaforycznej rampie ) jest Skype. Gdy umierająca siostra lub nudzący się brat śpią, to Skype’a trzeba odesłać na zaplecze.

    Ten blog jest piśmienny ( nie jest tabloidalny ) , a przypominam, że komputer powstał do przesyłania znaków ( nie chińskich ). Gdy wzrosło zapotrzebowanie na gołe panie na ekranie, to programiści sięgnęli po ciała liczbowe skończone z liczbą liczb naturalnych nie większą niż dwa do 64-ej ( są w tych ciałach liczby naturalne największe ).

    Wszystkie potrzebne piksele do wyświetlenia gołej pupy można po tym geście zakodować energetycznie taniej. Grzał się tylko samiec przed ekranem.

    Szwagierka kanadyjska pracujące z umierającym Windows 7 narzeka na kanadyjską frakcję kapitalistyczną, że nowy komp z Windows 10 łykający jutubkę jak wieloryb plankton.

    A towarzysz spaceru po molo sopockim wściekł się, gdy się dowiedział, że siusiu cenią na 5 PLN.

    Nie dziaduj i nie płacz.
    Chłopcy z Krzemowej Doliny wcześniej wiedzieli, że Grenlandia się topi.
    No i od czasu do czasu trzeba zostawić kompa w spokoju.

    https://www.youtube.com/watch?v=p1VYwkdcd7w

  356. @tejocie
    Ale trzeba uszanować wolę Żabci, nawet jesli LA jest blogiem publicznym. Żabcia jest kaprysna i jak sobie nie życzy to już, szlus i koniec.
    A swoją drogą, szanować kogoś tylko z tego powodu, że ma ładną dzidę ?
    Przytoczę tu fragment monologu Poniedzielskiego
    Szły sobie piechotą do Opatowa trzy niewiasty. Nagle doszedł do ich nosków specyficzny zapach, jakby gorzelniany. Ale nigdzie w okolicy nie było gorzelni. Zrobiły jeszcze parę kroków i oto w rowie ujrzały rozwalonego na plecach człowieka. Twarz miał zakrytą, natomiast to co poniżaj zdradzało, że tym człowiekiem nie mogła być kobieta. Podeszły. Pierwsza nachyla się nad spiącym rycerzem i mówi;”To nie jest mój Marian”. Druga przyglada się „To nie mój Stachu”. Trzecie dłużej się przygląda i po namyśle mówi „To nikt z Opatowa”

  357. zna.czek
    28 czerwca o godz. 11:19
    Za kogo Ty mnie masz staruszku. Ja gołych pup nie oglądam. No kiedyś może trochę.
    Dlatego nie obawiam się o przegrzanie mojego laptopa.
    Ponieważ jesteśmy pod muzycznym tematem Basi to przytoczę tu piiosenkę mojego ulubionego francuskiego barda Georges Brassenssa
    L’assassinat
    C’est pas seulement à Paris
    Que le crime fleurit
    Nous, au village, aussi, l’on a
    De beaux assassinats

    Il avait la tête chenue
    Et le cœur ingénu
    Il eut un retour de printemps
    Pour une de vingt ans

    Mais la chair fraîche, la tendre chair
    Mon vieux, ça coûte cher
    Au bout de cinq à six baisers
    Son or fut épuisé

    Moje szybkie tłumaczenie

    Zbrodnia

    Nie tylko tam gdzie wieki świat
    Rozkwita zbrodni kwiat
    W naszym miasteczko znane są
    czyny znaczone krwią.

    Miał głowę siwą, jakby szron
    Niewinne serce miał
    Nawrót miłości to rzadki
    Dla dwudziestolatki.

    Lecz jędrne ciało, świeża krew
    Płaci się za ten grzech
    Ledwie w ramiona wziął ją swe
    Portfel opróżnił się.

    .Pokazał jej bezradnie, że jest biedny jak mysz kościelna.Wkurzona na staruszka udała się do swojegoo gacha na skarge. Kiedy wróciła, gach staruszka udusił, powiadają, że pokazała umierajcemu staruszkowi język.
    Ale jak to się skończyło ?Otóż

    Quand les gendarmes sont arrivés
    En pleurs ils l’ont trouvée
    C’est une larme au fond des yeux
    Qui lui valut les cieux

    Et le matin qu’on la pendit
    Elle fut en paradis
    Certains dévots, depuis ce temps
    Sont assez mécontents

    Przettłumaczę już nie męcząc się nad rymami, może Qna poradzi

    Kiedy przeszukali cały dom staruszka i nic nie znaleźli, wtedy dziewczynę ogarneły wyyrzuty sumienia, rozplakała sie, padła na kolana przed staruszkiem błagając , zeby jej wybaczył. I kiedy zjawili się żandarmi zobaczyli ją klęczącą i placząca. Ta jedna łza sprawiła, że dostała się do niieba. A rankiem, kiedy ją powiesili, znalazła się w raju. Niektórzy dewoci od tego czasu są niezadowoleni.
    W zalaczeniu piosenka w wykonaniu Brassenssa
    https://www.youtube.com/watch?v=CnDTBqDnmAw&li

  358. Szanowne Państwo (z przeważającym, o ile nie 100% udziałem Panów) się muzycznie i letnio z powodu upałów mocno rozerotyzowało. Chyba z braku @selukosa próbuje wypełnić dojmującą lukę. To ja mam w związku z tym pytanie, jak się wydaje, dosyć adekwatne (@Szarego Kota uprasza się o nie branie udziału). Ile czasu potrzebuje na seks mężczyzna po pięćdziesiątce?

  359. paradox57
    28 czerwca o godz. 13:07
    A znasz paradoxie bajkę o zającu i żołwiu ? Po pięćdziesiątce potrzebuje więcej czasu, ale ponieważ nigdzie się nie śpeiszy to i tak dochodzi do celu przed zającem.

  360. @Lewy 13:04

    W takim razie do tłumaczenia trzeba dołożyć muzykę.

    https://www.youtube.com/watch?v=TVLvGjTr5gA&list=PLFF733494F1E6FB55&index=18

  361. @Lewy 13:11

    Nie wypada mi się nie odwdzięczyć za bajkę anegdotką.
    Na zajęciach z zoologii:
    Prowadzący: stosunek u raka trwa 24 godziny. Czemu się Pani śmieje?
    – Bo wreszcie zrozumiałam co to znaczy kogoś uraczyć.

  362. @paradox57
    Bardzo dobre tłumaczenie. Nie znałem żadnego tłumaczenia na polski. Chłopaki spiewają trochę jak średniowieczni mnisi pieśni gregeriański. Świetne.
    Ale warto posluchać samego Brassenssa, którego podlinkowałem, choćby ze względu na jego głos.

  363. Dalej plonsata?
    U nas we Francyji (Gard) lezymy chujamy do gory i obyjamy oliwki zamiast gruch… Tak goraco. Nimes dzisiaj 45 stopni,
    Le Vigan 43, Aulas 42 a w naszem Hameau de Pratcoustalu (680m npm) jak na razie 32. Dlatego tu jest tak bosko.

  364. @paradox57 28 czerwca o godz. 13:07
    Ile czasu potrzebuje na seks mężczyzna po pięćdziesiątce?

    Dopasuję się zatem do globtroterskiego odchylenia anegdot i odpowiem pytaniem opartym na znanej anegdocie o prezydenckiej parze państwa Coolidge zwiedzających fermę drobiu:

    Ale czy ze swoją kurą?

  365. @Lewy 13:31

    Przyznam się, że Brassensa odsłuchiwałem właściwie równolegle z Zespołem Reprezentacyjnym. Zawsze warto skonfrontować oryginał z naśladowcami. I ze względu na klimat. Natomiast słabo się udzielam w tematach ściśle muzycznych. A to z powodu, żeby nie być jak tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=kFRcKpVhm0Y

    Przyznasz, że ciężko się gada z rozdziawioną gębą.

  366. A skoro już zahaczyłem o kwestię wieku. I żeby pozostać przy Brassensie.
    https://www.youtube.com/watch?v=d08lmFd6RZQ

  367. W Lyonie temperatura (według stronki
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-1-d&q=lyon+weather) dochodzi do 40 no ale tam wilgotność macie około 50%.
    Ja dziękuję.
    W Phoenix w Arizonie przez najbliższy tydzień będą mieli zdrowo ponad 40C w środku dnia ale wilgotność będzie się trzymała w pobliżu 10%, bo to pustynia. Tam upały mi nie straszne.

  368. @lewy

    Nie sugerowałem tego, że komp służy ci do oglądania za darmo tego co dawniej trzeba było za pieniądze.

    Lekko skręciłeś ku: Nie zrozumiałem @staruszka, więc się obrażę.

    łopatologicznie: obecnie sprzedawane komputery osobiste pracują z małym poborem mocy. A szczególnie laptopy grzejące się z natury od spodu.

    Najbardziej pecet rozgrzewa się od wszelkich strzelanek i ogólnie od gier sieciowych.

    Twój profil jaki w mej łepetynie krąży jest kolorycie ekspresji słownej, a nie w obrazowej.

    Gołe baby i Skype’a uzupełniający kontakt o mowę ciała, to jest betka.

    Sądzę, że @zza kałuży pracował na rzecz producentów komputerów plecakowych chłopców sadzących demokrację, na piaskach pustyń Bliskiego Wschodu.

    I dzięki temu szare ci się szybciej przegrzeją niż elektroniczne.

  369. @Lewy 28 czerwca o godz. 11:59

    Tejot ma świętą rację – blog jest publiczny, a „szanowanie woli” może mieć miejsce w kontaktach prywatnych, ale nie tu. Poza tym tejot odpowiada merytorycznie, bez żadnych fochów i bez osobistych przytyków, comme il faut.

    Z kolei żabka, jak mi się wydaje, schroniła się tutaj przed bluzgami „jakubka” – która to „jakubka” na EP dała właśnie kolejny pokaz agresji i złego smaku – tym razem (ni w pięć, ni w dziewięć) pod adresem żabki.

    „Jakubek” przy tym szermuje argumentem „jak ci się nie podoba, to nie czytaj” – co jest bzdurą. Blog jest publiczny, jak słusznie prawi tejot.

    A ty sobie zwyczajnie robisz yaya 🙂
    Brassens jak zwykle świetny. Nie znałam tej piosenki.

  370. paradox57 13:07

    Jezeli juz ‚piecdziesiatka’ ma byc ta cezura:
    jezeli przed nia wyznanie samochwalcze ‚ja to moge sie kochac cala noc’ bylo tytulem do chwaly i powodem do meskiej dumy, to po 50. ‚moge’ czesto (kazdy tu mowi za siebie!) zamienia sie w ‚musze’.

  371. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 15:45
    No to się cieszę, że zrozumiałaś, że sobie robię jaja. Tejota ja szanuję od lat, to najlepszy analityk na wszystkich blogach. A Żabcię to ja lubie, choć nie jest to wulkan intelektu i jak zaczyna mówić cos głeboko, to mnie po prostu rozśmiesza, no choćby to, że na podstawie wlóczni czy dzidy należy szanować człowieka.
    Namarginesko, dlaczego Ty tak się czepiasza Jakubka, nawet teraz wyszedł Ci ten jakubek tak by the way, czyli ni z gruchy ni pietruchy. Nie zaglądałem na EP, ale mogę sobie wyobrazić co ta Żabcia, jakie bzdury tam opowiada, może więc Jakub zareagowała ?Nie sledziłem historii Waszych utarczek blogowych. Wydaje mi się, że jesteście do siebie podobne; inteligentne i zadziorne i być może to sprawia, że ją nie lubisz.

  372. Lewy
    28 czerwca o godz. 16:24

    Chciałam odpowiedzieć na Twój pierwszy dzisiejszy wpis, ale zrobię to od końca.
    Nie chcę abeolutnie wyjaśnieć na czym polega konflikt dwóch pań z EP,( a czytałam w swoim czasie sporo na ten temat) ale…proszę nie porównuj inteligencji Namargineski i „jakubki”. Tu przecież nie ma jakiegokolwiek wspólnego mianownika 🙂 🙂
    No i tu nie chodzi o czepianie się Namargineski…
    Ale dalej nie ciągnijmy tego, bo jeszcze się i tu zrobi znów piekło , jak orkan wparuje…

  373. https://youtu.be/izEOV0WKIlc

    Taniec weselny (Godinia i Accru), bo mamy sie przeciez weselic pod tym wstepniakiem a nie smucic, w wersji jazz fusion albo, jak kto woli jazz funk. Zatanczmy wiec przez 10+ minut.

  374. Lewy
    28 czerwca o godz. 9:28

    No rzeczywiście szkoda,ze Cię tu nie było od początku, ale zawsze lepiej późno niż wcale 🙂
    No i od razu wniosłeś element dobrego humoru 🙂
    Bo chodziło i chodzi cały czas o beztroską zabawę, o żarty, o to , aby chociaż na trochę pozostawić to wszystko co nas martwiło, drażniło, denerwowało.
    Piszesz – 40 C. To z pewnością bardzo trudne. Ja mialam jeden dzień 35 C i po prostu w ciągu dnia nie wyszłam z domu ( a w miezkaniu mam klimatyzację)
    Najlepiej chyba jest teraz podróżować do Islandii 🙂

    ps . wprawdzie nic nie pisałam wtedy na blogu, ale czytałam Twoje dwa świetne wstępniaki.

  375. act
    28 czerwca o godz. 16:02

    Rzeczywiście się tak zmienia ?? 🙂

  376. act
    28 czerwca o godz. 16:37

    Świetny pomysł. I pełna żaru muzyka 🙂

  377. paradox57
    28 czerwca o godz. 13:07

    Szanowne Państwo (z przeważającym, o ile nie 100% udziałem Panów) się muzycznie i letnio z powodu upałów mocno rozerotyzowało. Chyba z braku @selukosa próbuje wypełnić dojmującą lukę.
    To przecież kwintesencja Lata 🙂

    A @ seleukosa rzeczywiście brak – nie tylko z powodu, który wymieniłeś . 🙂 Może popłynął swoim jachtem dookoła świata. Ale dobrze,że dbasz o atmosferę 🙂

  378. basia.n 16:42

    ‚moze’ ale nie ‚musi’.

  379. act
    28 czerwca o godz. 16:37

    Jeszcze raz Weather Report – Nubian Sundance
    Tym raze z tańcem .Composer: Joe Zawinul
    Dancers: Matyó Folk Dance Ensemble, Mezőkövesd, Hungary

    https://www.youtube.com/watch?v=QHCXvyvWgQk

  380. Ponieważ ładnych, letnich dziewczyn nigdy nie za wiele 🙂
    więc niech jeszcze raz zabrzmi Libertango grane na leśnym koncercie przez siostry Buniatishvili

    https://www.youtube.com/watch?v=8UXlf_ZMb8E

    ps. to rownież ku radośći @ zza kałuży 🙂

  381. Burze zwykle z trudem wdzierają się do przegrzanej Warszawy.
    Niedaleką tej nocy przespałem nieobudzony.

    Nie jestem narodowcem.
    Nie na lekcjach katechezy dowiaduję się o sypiącym z nieba złotym pyle.

    A poniżej piosneczka krakowskiego barda z czasu gdy jeszcze nie owładnęła go Prawda częstochowsko-nowogrodzka.

    https://www.youtube.com/watch?v=9ThyQR54c_E

  382. @Basia
    No to mi sprawiłaś uciechę Weather Report. Ja pod koniec lat siedemdziesiatych tonąłem w tej muzyce. Trochę już nie jestem na bieżąco , kiedy np. lonek pisze o Klopferze,Stingu itp. to zaglądam, owszem podziwiam, ale moje młode lata to najpierw Beatelsi w szkole, potem Rolling stones, Ping floyd. Ale szczytem był własnie zespoł Zavinula, i grający z nim na saksofonie Shorter (byłem na jego wystepie w Lyonie). Miles Davis.
    Wydaje mi się, ale tylko wydaje, że wtedy jazz osiągnął swoje szczyty i nic lepszego później juz się nie zdarzyło. Ale wtedy moje koleżanki ze studiów też były sliczne, a dziś rróznie to bywa. Zresztą mam świadomość, że ja też nie taki sliczny.
    Ps
    Zajrzałem do tyłu i dzięki za Mahlera.

  383. @Lewy
    28 czerwca o godz. 17:36

    Weather Report przyniósł tutaj linkiem @act 🙂 – bo to on jest ogromnym fanem tego zespołu no i Milesa Davisa.
    Ja tylko znalazlam ten sam utwor z tańcem Węgrów
    Myślę, że skoro i Ty, to porozmawiacie sobie o tej muzyce nie jeden raz.. Ale rzeczywiście jazz w tamtym czasie, osiągnął swoje apogeum.

  384. Lewy,

    https://youtu.be/FpZHjvFXprk

    Bez Milesa nie daje rady w bezsenna noc (u mnie 1:40am).

    Jest Muzyka i jest Miles Davis…

    PS.
    Shorter wydal wlasnie nowy album.

  385. zna.czek
    28 czerwca o godz. 17:35
    Za Leszkiem Długoszem nie przepadałem, te Krakusy miały jakąś taką maniere śpiewania drżącym głosem (podobnie spiewał ten z Budki Suflera -nie pamietam nazwiska), chyba wyniesionym z Piwnicy pod Baranami.
    Ale raz mi się Długosz podobał w Piwnicy. Zasiadł do pianina położył na pulpicie książkę docenta Kuczyńskiego, filozofa z UW i po prostu spiewał ten bełkot z książki. Tylko wtedy jego głos mi się podobał.
    Nie wiedziałem, że on spisiał

  386. @ act, @ Lewy

    A ponieważ wspomniałeś o Milesie Davisie, to dla @acta i dla Ciebie cały koncert z Monteraux .
    To już nie jest letnia muzyka – to dla miłośnikow jazzu

    https://www.youtube.com/watch?v=wc_Gjndpk_0

  387. Nim w niedzielę w Warszawie znów zostanie przekroczona trzydziestka przygotujmy się na gorączkę sobotniej nocy.

    Zawsze lubiłem wysokie kobiety i z czułością patrzę na nogi bez szpilek.

    Żadna tam monodia i koloratura lub Garbarek.
    W izbie przyjęć na ortopedii można leżeć do poniedziałku gdy w szpilkach zatańczy się choćby kilka figur wśród toczących się kamieni.

    https://www.youtube.com/watch?v=5ll8cKiudDA

  388. basia.n 17:43

    Tu dziala jakas telepatia re: Miles

    Lewy,
    zapomnialem dodac, ze Wayne Shorter konczy w sierpniu 86 lat!

  389. Bolero było już w kilku wersjach, ale nie potrafię sobie odmówić przyjemności, żeby zaproponować wersję w wykonaniu najbardziej odjazdowego muzyka rockowego, czyli Franka Zappy:
    https://www.youtube.com/watch?v=Y2hiDYE5Qdw
    I jeszcze w kwestii Milesa Daviesa: też nie za letnia muzyka, All Blues w wykonaniu Tubis Trio. Najlepsza jest wersja z płyty Live in Luxembourg, ale nie ma jej na yt, więc w zastępstwie ta:
    https://www.youtube.com/watch?v=SRe2OqApBYk

  390. act
    28 czerwca o godz. 17:58

    Oj, bo telepatia istnieje 🙂

  391. Basia, act, Lewy, et consortes:

    Komu trzeba na zaśnięcie, komu to na lato, komu na ochłodę, komu na widoki, a wszystkim dla brzmienia.
    https://www.youtube.com/watch?v=QFlcs8vwLK4
    Vangelis , ‚Ask the Mountains’

  392. A w Marakeszu w nocy ochłodzi się do 17.

    https://www.youtube.com/watch?v=cQDyTji9onw

  393. pastucha
    28 czerwca o godz. 18:01

    Świetnie,że dokladasz swoją cegiełkę . Zaraz posłucham Twoich linków. Przychodź 🙂

  394. Najbliższe co do przedwieczerza sobótkowego znalazłem jest w chłodzonym muzeum.

    https://www.youtube.com/watch?v=7sRgNODObwE&list=PLrLL46C2kmFe4xW7u4uv0C0aiMUm8duHe&index=44&spfreload=10

  395. Tanaka
    28 czerwca o godz. 18:06

    Vangelis zawsze i na każdą porę 🙂

  396. @Lewy 28 czerwca o godz. 16:24

    Nie dociekam, kim i dlaczego jest „jakubek” i co ją boli. Reaguję wyłącznie na jej zachowanie na blogu. A dlaczego o niej wspomniałam? Proste przecież. Przywołała niedawno na EP ten sam „argument”, którego przed chwilą użyła tutaj żabka. Ja z kolei dementuję ten argument w każdej formie.

    „Nielubienia” doszukiwał się u mnie już Kargul-pombocek (jego rozwlekłe trzy grosze dwa dni temu). Nie idź drogą Kargula i nie imputuj, bo nie o żadne „nielubienie” tutaj chodzi.

  397. @act

    Może na bezsenność pomoże trochę Lullaby of Birdland z Charlie Parkerem. 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=V1U0d6Ap3Fk

  398. @act

    W linku , ktory podałam Parker jest tylko w tle
    Ale może niech zaśpiewa ten standard Ella Fitzgerald , nieco spokojniejsza wersja
    https://www.youtube.com/watch?v=s4DBLUL3ixo

  399. @zna.czek 28 czerwca o godz. 18:55

    Albo nabędzie klimatyzator? Chyba warto.

  400. @@Basia,act
    Slucham zapodanego Milesa, a pisze na francuskim pc, wiec bez liter polskich.
    Kurcze 86lat, widzialem go w Lyonie ponad 10 lat temu. No to ja nie taki stary, ale na saksofonie to chyba juz sie nie naucze.
    Po wysluchaniu Milesa w Montreux poszukam na youtubie Silent Way, przed laty sluchalem w kolko na magnetofonie kasetowym.
    Jak to jest , ze kiedys sluchalo sie muzyki z kaset albo na adapterze bambino i nie przeszkadzalo. Tak samo nie przeszkadzalo picie ronych ohydztw zwanych winami. No ale Mozart musial przemieszczac sie dylizansem, a ja moge easyjetem. Czy to znaczy, ze jestem lepszy od Mozarta ?

  401. @basia.n 28 czerwca o godz. 16:33
    No cóż, nie można wykluczyć… (ostatnie zdanie) 🙂

  402. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 19:01

    Klimatyzator staje się niezbędnym sprzętem.
    A jak jest u Ciebie teraz ?

  403. basia.n

    gdziezby tu zasnac po takiej ‚kolysance’ Birda!

    No to, jak Ty mnie Parkerem, to ja Ciebie Miles’em i Coltrane’m.
    Bo czuje sie ‚Kind of Blue’ o 3. w nocy.

    Niesmiertelne ‚So What’:

    https://youtu.be/zqNTltOGh5c

  404. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 19:04

    Oby nie 🙂 🙂

  405. act
    28 czerwca o godz. 19:06

    OK – niech będzie So what

  406. Lewy
    Krakusy tak już mają, że ichni artyści są lekko zmanierowani, czy to grają, czy śpiewają. I tak się to ciągnie od „Wesela”.
    Coś jest na rzeczy, jak mówią w Krakowie, że główni bardowie od poezji śpiewanej (zresztą pięknie) są silnie propisowscy – Leszek Długosz i nieco zapomniany Piotr Szczepanik. Dlaczego? -pojęcia nie mam. Na szczęście, Grzegorz Turnau – chyba wprost przeciwnie, choć unika spektakularnych deklaracji.
    Warto posłuchać Długosza. Przypominam więc sobie samej i Tobie utwory z jego albumu „Także i ty”. Mojej siostrze Iw, którą poznałeś u mnie w Warszawie i która uwielbiała Długosza, już nie przypomnę. Zmarła tydzień temu w Sztokholmie. Trochę to do mnie jeszcze nie dociera.
    https://www.youtube.com/watch?v=EamBLb2JA9A

  407. Lewy
    Nie wiem jak jest z tym we Francji, ale w Szwecji na pochówek czeka się przeciętnie od 4 do 6 tygodni. Masakra!

  408. basia.n
    28 czerwca o godz. 18:46

    No, jak tak, to Vangelis w kapitanej „Antarctica’.
    https://www.youtube.com/watch?v=GOwuniIgYXM
    Na filmiku widać co prawda bialego niedźwiedzia, który żyje w Arktyce, ale ważne, że chłodzi, a przede wszystkim, cieszy urodą brzmień 🙂
    Mnie nie tylko cieszy, mnie zachwyca, wciąga, nie puszcza i fruwa. Kosmicznie.

  409. @mag
    Wspolczuje. Ale dla niej lepiej, bo chyba coraz bardziej tracila kontakt. Wydala mi sie wtedy, gdy jeszcze kontaktowala, ogromnie sympatyczna.
    Moja siostra zmarla 4 lata temu. Bardzo mocno to przezylem, ale dla niej też było lepiej, bo już nie mogla sie poruszac.
    Najgorzej nam, ktorzy pozostaja i wciaz pojawia sie nowa wyrwa, przyjaciele, bliscy znikaja.

  410. Basia

    A tu, moje inne całkowite zachwycenie Vangelisem. Płyta ‚Oceanic’. Tak urodziwa, uwodząca, bajeczna, śniona muzyka, taka podróż w głąb siebie, świata bez końca i jego urody.
    https://www.youtube.com/watch?v=ZBx-6Ku7jyg
    Utwór ‚Fields of Coral’ z poruszającymi obrazami.

  411. @basia.n 28 czerwca o godz. 19:04
    Też gorąco. I burzowo. Pełnia lata 🙂

  412. Tanaka
    28 czerwca o godz. 19:44

    Telepatyczny Tanaka! 😀 😀 😀

    Właśnie pakowałam płyty na wyjazd i „Oceanic” już czeka na kupce! Bo zawsze z nami jezdzi na tego typu wyjazdy

  413. Kostka
    28 czerwca o godz. 19:54

    Telepatyczny Tanaka!
    Właśnie pakowałam płyty na wyjazd i „Oceanic” już czeka na kupce!

    Żebym ja był telepatyczny to też, ale ja jestem Oceaniczny !
    Taka prawda ! 😀 😀 😀

  414. A z innej beczki – od tego roztańczonego utwóru (i płyty) zaczynamy każdy długi wyjazd.

    https://youtu.be/-jh2CaJ4gho

    Idę kontynuować pakowanie…bo juz nie mogę się doczekać!

  415. Tanaka
    28 czerwca o godz. 19:44

    Każda płyta była wydarzeniem, każda inna, a mająca jako wspolny mianownik talent najwyższej klasy 🙂

    Antarctica była w swoim czasie zjawiskowa
    Oceanic też .

  416. Kostka
    28 czerwca o godz. 19:59

    Świetna, prościutka piosenka, pełna wdzięku
    Wyjazd na długo ?

  417. Tanaka
    28 czerwca o godz. 19:56

    Oceaniczny Tanako, no to sam się prosisz hahaha! Vangelis to to nie jest ale nasz własny szkocki Runrig ale zapewniam Cię że nad oceanem słucha się tego wybornie, co będziemy robić jak już tam dotrzemy… 😉 Bo to kolejna płyta ze stosu „do campera”

    https://youtu.be/X1J2CkXebwM

  418. basia.n
    28 czerwca o godz. 20:03

    Ponad dwa tygodnie w Highlands! Heaven or hell, w zależności od pogody… 😉 Pierwsze 10 dni moje ukochane Cairngorms, góry, jezioro, lasy sosnowe, whisky płynąca rzeka Spey… A potem jeszcze dalej na północ, poklonic się oceanowi „on the coast of the mighty Atlantic”

  419. Kostka
    28 czerwca o godz. 20:12

    Wszystko przepiękne, tylko jeden punkt tego programu byłby dla mnie niewykonywalny – ta whisky 🙂 🙂

  420. basia.n
    28 czerwca o godz. 20:15

    Ale jest powiedziane: bierzcie i pijcie z niego wszyscy!
    No, tak jest powiedziane.
    A skoro tak jest powiedziane, że ci wszyscy, to na Ciebie przypada malutka ilość. Nawet mniej niż naparstek. Prawie tyle co nic, właściwie nawet liźnięcie ledwo pozwoli mieć jakieś przeczucie smaku.
    To możesz, nawet bez bolesnej męki. 😀

  421. Kostka
    28 czerwca o godz. 20:08

    Balsamiczne!

    Ale jak tak, to ja tak: Mark, oczywiście, fenomenalny i fenomenalnie grający Wild Theme z ‚Local Hero’
    https://www.youtube.com/watch?v=_EyoXb4DtHA
    I taka wersja, z Royal Scots Dragoon Guards:
    https://www.youtube.com/watch?v=wocSYBSnoFY

  422. @scrambler
    28 czerwca o godz. 7:56
    „Łatwizna: zaproponować cenę jak za reprint oryginałów z dedykacjami.”

    Osobiście mam wątpliwości w takie potraktowanie sprawy przez Żyda.
    Za dużo rzeczy na tym świecie zostało perfidnie zakłamanych, aby ludzie zrezygnowali ze swoich, że tak powiem, preferencji.

  423. Kostko,
    a czy ta whisky w rzece Spey to ‚single malt’, czy ‚blended’? Tak tylko pytam…

    PS.
    Dopiero sie pojawilas a juz znikasz, nie uchodzi tak…uchodzic.

  424. basia.n
    28 czerwca o godz. 20:00

    Vangelis i Tomita to są dla mnie postaci absolutnie wyjątkowe. Wartość muzyki mierzę tym, na ile uruchamia wyobraźnię, na ile daje swobodę do fruwania. Obaj są w tym zupelnie genialni i obaj mają swoje niepowtarzalne estetyki, oraz niezwykłość światów które tworzą. Obaj sięgają po drobiny delikatności i obaj potrafią mieć wielką moc.

    Z subtelności, coś co mnie wzrusza, napełnia zauroczeniem i potrzebą wnikania w mikroświat, który łatwiej przeoczyć, choć mamy go tak blisko, niż makroświat kosmosu.
    Oto z grzmotów burzy i crescenda ulewy wyłaniają się dźwięki mikroświata…
    Soil Festivites, Movement 1
    https://www.youtube.com/watch?v=fhlNXQqxtxw

    A to niesamowity, bo kosmiczny poranek, jasny, radosny, pełen humoru. Taka siła przyciągania nieograniczonego, fascynacja i czucie jedności ze światem.
    Z plazmowej suity ‚Grand Canyon’
    https://www.youtube.com/watch?v=85WkuoC3FsA

    Ale jest coś jeszcze. Coś, co mnie zawsze przenika na wskroś. Coś, co uważam za uniwersalny motyw dźwiękowy i muzyczny wszystkich,ktorych kosmos przyciąga, fascynuje, budzi marzenia. Od pierwszych hominidów, przez neandetalów, po dzisiejszych ludzi z Ptolomeuszem, Kopernikiem, Galileuszem, Newtonem, Ciołkowskim, Einsteinem, Saganem, DeGrasse Tysonem, Hawkingiem, Kraussem czy Wolszczanem. I mną. 🙂
    Isao Tomita i ‚Dawn Chorus’. Zarejestrowany dźwięk wiatru słonecznego złączony w jedno z fenomenalnymi brzmieniami Plasma Orchestra.
    https://www.youtube.com/watch?v=rK7gNeVhKtE

  425. basia.n
    28 czerwca o godz. 20:00

    po Vangelisie, był przez chwilę Oldfield, potem przykleiłem się do Klausa Schulze:
    https://www.youtube.com/watch?v=8DF8R6FYSxM
    A był rok ’77. I został na stałe.
    https://www.youtube.com/watch?v=BLb2EgRQdwQ
    Trochę później i przez przypadek ( bo nagrał to i owo z Schulze) do Pete’a Namlok’a (niestety już RIP). Wg mnie najlepszy ale i tak dla cierpliwego ucha zestaw to Silence V z 2001. Ale uwaga! to ponoć najlepsza muzyka dla zamkniętych w ciasnej przestrzeni delfinów:
    https://www.youtube.com/watch?v=7AzcVC6aIvI
    Miewa właściwości terapeutyczne?

    Silence IV z ’99 to już raczej dla smakoszy, ok 20:00 min zaczyna się kompletny odjazd. A ostatnie 10 minut – The Night Before I Left – to chyba jego przedwczesne epitafium.

    https://www.youtube.com/watch?v=etyl7bXsb6s

  426. mag
    28 czerwca o godz. 19:20

    Maguś, serdecznie ściskam. Z powodu, że siostra, i z powodu tak w ogóle.

  427. scrambler
    28 czerwca o godz. 21:21

    Klausa Schulze też bardzo lubię; jego muzyka jest w dużej mierze ciężka, nieco przymknięta, a jednak mi się podoba. Może ten pierwiastek mroczności, może właśnie ten jej ciężar.
    Ale ma też Schulze coś specjalnego w dorobku: muzykę do filmu ‚Body Love’. Która działa ! 😀

    Namloka chyba nie znałem. Masz rację, w drugim cytacie robi się mocno odjazdowa. Chętnie się bliżej wsłucham.

  428. Płk. rez. Adam Mazguła produkuje się niezmordowanie dalej za strachliwych polityków z tzw. OPOZYCJI.

    adam100
    28 czerwca o godz. 10:07
    @

    Adam Mazguła:

    Panie J. Kaczyński,
    ostatnio, jak na cywila przystało, ponownie leczył się Pan w szpitalu wojskowym, mimo że nawet w okresie obowiązkowej służby wojskowej, wykpił się Pan z tego obowiązku. Jak podają oficjalne komunikaty, sam generał dywizji zaplanował Pański pobyt w szpitalu (bez kolejki), chociaż czas oczekiwania na takie zabiegi wynosi mniej więcej tyle, ile niezwłocznie opublikowane wyroki Trybunału Konstytucyjnego, tj. jakieś 818 dni, czyli 2 lata i 3 miesiące. Pan generał, którego lista tytułów przekracza standardowe zapisy, osobiście do domu przywiózł Panu kule, a następnie ponad miesiąc diagnozował u Pana chorobę kolana.

    Panie J. Kaczyński,
    ludzie Panu życzą zdrowia i współczują, bo taką mamy narodową cechę – empatię. Nawet wtedy, gdy wiedzą, że ocieplanie wizerunku przez chorobę przed wyborami, to może być zabieg wizerunkowy, na który Pana niewątpliwie stać.

    Niech się więc za Pana kolano modlą opluci przez Pana, wybuczeni na Powązkach, powstańcy warszawscy, rodziny żołnierzy 1 i 2 Armii Wojska Polskiego walczący z bronią w ręku, oficerowie i żołnierze, którym chce Pan zabrać stopnie i emerytury.
    Niech się modlą za Pana zdrowie rodziny byłych funkcjonariuszy, których (ponad 57 osób) pomógł Pan uśmiercić, wprowadzając faszystowską odpowiedzialność zbiorową – ustawę dekomunizacyjną, polscy bohaterowie demokratycznych przemian: L. Wałęsa, i rodziny W. Bartoszewskiego, B. Geremka, T. Mazowieckiego i inni, którym zabiera Pan godność każdego nieomal dnia, zmienia ich życiorysy i szczuje na nich w każdy możliwy sposób.
    Niech Panu dobrze życzą członkowie służby publicznej, których nakazał Pan zwolnić i zamienił ich Pan w urzędach publicznych na niewykształconą ciemną i brunatną masę niekompetencji.
    Niech Pana błogosławią zwolnieni nauczyciele, oszukani rolnicy, zdegradowani przedstawiciele inteligencji polskiej, artyści, profesorowie i inżynierowie.
    Niech Pana bronią odesłani na emerytury uczciwie służący żołnierze, policjanci, strażacy …
    Niech się wznoszą na wyżyny człowieczeństwa i życzą Panu dobrze rodziny osób z niepełnosprawnościami, chorzy czekający latami na wizytę u specjalisty, aptekarze, pielęgniarki i lekarze, którzy, zamiast leczyć zgodnie z Pana wytycznymi, mają się chować za klauzulami sumienia, wzywając do pomocy Boga. Niech Panu życzą zdrowia rodziny dzieci zgwałconych przez księży, których Pan chroni wspólnie z hierarchami kościelnymi, pobite i zgwałcone kobiety, którym zabiera Pan prawo do ochrony przed przemocą w rodzinie.
    Niech życzą Panu zdrowia niewinnie osadzeni za aborcję, za polityczne skazanie jak Tomasz Komenda, rodziny Barbary Blidy, Igora Stachowiaka, Pawła Adamowicza, pobici czy wygnani, a pracujący legalnie w Polsce, przedstawiciele innych narodów, ludzie innych nacji, którzy ośmielili się rozmawiać w tramwaju czy na ulicy w innym języku.
    Życzę, aby za Pańskie zdrowie modlili się poszargani przez Pana sędziowie, dyplomaci, eurodeputowani, posłanki i posłowie opozycji.
    Niech Pan prosi o modlitwę tych, którym policja połamała ręce, bo protestowali pokojowo przeciwko marszom faszystów, spisani uczestnicy Pańskiego dochodzenia do prawdy – prywatnego zgromadzenia zamkniętego, którego ochrona przez około 2, 5 tys. policjantów kosztowała miesięcznie miliony złotych.
    Niech się za Pana modlą ludzie codziennie zatruwani najgorszym powietrzem w Europie. Przecież to Pańska mafia wydała 700 zezwoleń na przywóz szkodliwych substancji i śmieci do naszego kraju, które płoną prawie każdego dnia, degradując środowisko, zabijając ludzi i zwierzęta. Wszystko to dzieje się z represjami w stosunku do ekologów i przyrodników, ujawniających ten morderczy dla społeczeństwa proceder.

  429. @tejot, niech ci będzie, wspominałam coś o kapuście. Postaram się odpisać językiem prostym ale nie kolokwialnym jaki lubi @Lewy, a do którego ja z kolei mam awersję.
    Mój komentarz był skierowany do @Ewy-Joanny, akurat taki artykuł przeczytałam ostatnio nie poszukując, ot tak się trafiło. Blogowiczka jakiś czas temu napisała wyjątkowo obraźliwy, rasistowski tekst na temat Aborygenów (nie cytuję, każdy może sobie poszukać) stąd link ze wskazaniem i nie o to chodzi żeby ktoś się kajał, ale zdał sobie sprawę ze swojego miejsca na ziemi w historii ludzkości. Wszystko.
    Jeśli autor artykułu myli się w setkach, czy dziesiątkach tysięcy lat wstecz to najprościej byłoby skomentować poleconą stronę albo bezpośrednio napisać zażalenie do redakcji wydawnictwa skargę o wprowadzenie w błąd. Myślę że przeprosiny ze strony redakcji, propozycja wynagrodzenia strat moralnych w gotówce, wpis do Księgi Guinnessa pod hasłem „Rekord czujności blogowej” będą satysfakcjonujące dla przerostu ambicji. I dobrego samopoczucia że ma się rację, szkoda tylko że nie w temacie problemu którego @tejot nie dostrzegł.

  430. Optymatyk
    28 czerwca o godz. 20:59

    Pozostaje zatem sprecyzować owe preferencje w relacjach typu „klient nasz pan”. W jakim zakresie jakakolwiek klauzula „sumienia” ogranicza np wykonawcę zlecenia i dlaczego. Może nie rozumiem przywołanego przez Ciebie konkretnego przykładu, więc może napisz coś więcej o tych wątpliwościach.

  431. upewniłam się w temacie przymiotnika: niewybredny, plebejski, pospolity, prostacki, prymitywny, siermiężny, trywialny, uliczny,

  432. @Na marginesie

    Pisemna rozmowa w towarzystwie nasyconym emigrantkami i emigrantami często przypomina komunikację z autystami lub zwykłymi obcymi przybyszami.

    Więc jak krowie na rowie:

    (a ) nie ośmielał bym się emerytowanemu nauczycielowi objaśniać, iż istnieją klimatyzatory i nie kosztują one fortunę;

    (b) chciałem sprowokować krajowców do powiadomienia emigrację blogową, że wszystkie dostępne klimatyzatory w Polsce zostały sprzedane, a mechanik może przyjąć zlecenie na termin po święcie narodowym Francji;

    (c) gdy nie ma upałów, to w geriatrycznych towarzystwach blogowych czasopisma Polityka zimny azot kojarzy się z krótkim zabiegiem rehabilitacyjnym; mając chody w polskiej przychodni rehabilitacyjnej można butlę taxi lub prywatnym autem przywieźć do domu, pomrozić kompa i tym samym kursem oddać na miejsce; gdy chód nie jest szwagrem i sprawia kłopot to można taką usługę prywatnie zamówić ( @naLewo ) w ponoć powszechnej państwowej służbie zdrowia.

    (d) pewien wysoko postawiony w Polskim Państwie stwierdził:
    Trzeba się było ubezpieczyć. Dotyczy to również klimy. I spadł.

    (e) miastowy krajowy Polak w dni handlowe idzie z laptopem do chłodnej galerii handlowej i nie nadwyrężając akumulatora instaluje odpowiedni windowsowy pakiet językowy i może dzięki temu mieć pół tuzina liter eeeeee pozwalających zastanowić się przed bałknięciem czegoś nieprzemyślanego ( obieżyświaty mogą nie wiedzieć, że francuskie pecety są nacjonalistyczne i prócz liter angielskich mając z podwiniętym ogonem ); żona skłoniła mnie do pojechania po nowe spodnie do galerii handlowej; nasze notebooki stygły w domu, a ja się skusiłem na lody z orzechami do gryzienia

    (f) a w ogóle to komp i fura to są kwestie INTYMNEGO HONORU
    i nie wypada zapytać: co , jak, i dlaczego, a prawie wszystkie polskie mieszkania nie są wyposażone w wietrzenie i klimatyzator zasysa zapach kapuśniaku i czystej wyborowej od sąsiadów z dołu oraz z góry;

    (g) gdy dziesięć lat temu zaczęto nagminnie mi tłumaczyć na blogach wszystko i bez powodu, to nabyłem przekonania, że nie wiem co piszę i nie pomaga korekta i przegląd przed opublikowaniem. @stasieku skromnie przyznał, że połowę mych tekstów rozumie i zrozumiałem od razu dlaczego go stać codziennie na butelkę schłodzonego wina za 15 euro butelka.

    Uklony.

    ( od czasu spotkania ze @stasieku chód i skłony mi lepiej wychodzą )

  433. @scrambler
    28 czerwca o godz. 21:59
    Jeżeli już (parę lat temu) zezwolono w Niemczech na reprint „Mein Kampf” (czytałem) to przedmiot naszej dyskusji jest bezdyskusyjnie do druku. Też czytałem „fałszerstwo oparte na faktach”.
    Nie mniej jednak prywatnie Goldberg może odmówić, nie podając powodu odmowy lub wydrukować celem zarobku.

  434. @mag, wyrazy współczucia.

  435. Przykro mi z powodu żałoby @mag ale nie podzielam poglądu:
    ” Ale dla niej lepiej, bo chyba coraz bardziej tracila kontakt”
    ” ale dla niej też było lepiej, bo już nie mogla sie poruszac.”
    @Lewy jak zawsze paskudnie, egoistycznie myśli o sobie – zapomina o tych którzy kochają bliskiego i tych kochających życie.

  436. żabka konająca
    27 czerwca o godz. 20:55
    bez obawy, to tylko jeden komentarz

    Wishful thinking

  437. @mag
    28 czerwca o godz. 19:22

    A nie da się szybciej przekazać na cele naukowe?

  438. żabka konająca
    28 czerwca o godz. 21:56
    @tejot, niech ci będzie, wspominałam coś o kapuście. Postaram się odpisać językiem prostym ale nie kolokwialnym jaki lubi @Lewy, a do którego ja z kolei mam awersję.
    (…)
    Jeśli autor artykułu myli się w setkach, czy dziesiątkach tysięcy lat wstecz to najprościej byłoby skomentować poleconą stronę albo bezpośrednio napisać zażalenie do redakcji wydawnictwa skargę o wprowadzenie w błąd. Myślę że przeprosiny ze strony redakcji, propozycja wynagrodzenia strat moralnych w gotówce, wpis do Księgi Guinnessa pod hasłem „Rekord czujności blogowej” będą satysfakcjonujące dla przerostu ambicji. I dobrego samopoczucia że ma się rację, szkoda tylko że nie w temacie problemu którego @tejot nie dostrzegł.

    Mój komentarz
    Dziękuje za pisanie nie na temat. Znów sugestia, że tejot pisał o pomyleniu się przez archeolożkę-autorkę artykułu o najstarszej cywilizacji na Ziemi (aborygeńskiej) o dziesiątki, czy setki tysięcy lat.
    Tejot nie napisał, że autorka artykułu się pomyliła o 10 000 czy 100 000 lat, tylko napisał, że argument na rzecz cywilizacji aborygeńskiej jakoby najstarszej na ziemi w postaci udokumentowanego wykopaliskami posługiwania się przez Aborygenów dzidami z grotami kamiennymi jest bardzo naciągany, bowiem ludzie na Ziemi (rodzaj homo) od najdawniejszych czasów, dużo wcześniej niż Aborygeni w Australii posługiwali się dzidami z grotami kamiennymi. Jest to cecha charakteryzująca epokę kamienną. Cywilizacja, to dużo więcej niż kamienne groty dzid. Posługiwanie się dzidami z kamiennymi grotami świadczy o pewnym poziomie kultury materialnej, lecz nie jest to poziom, który można nazwać cywilizacją.

    Cywilizacja, to rolnictwo, miasta, a co najmniej większe osady, podział na role społeczne, administracja, planowanie, prawo, itd.

    Autorka artykułu o Aborygenach nazwała kulturę Aborygenów cywilizacją w sposób umowny. Termin ten pełni w jej artykule rolę afirmatywną na rzecz kultury aborygenskiej (materialnej i duchowej), zachowanej w formie można przypuszczać skądinąd, że troszkę skażonej współczesnością, lecz w zasadniczych przejawach oryginalnej, bardzo starej, która przetrwała tysiące lat mało się zmieniając do naszych czasów. Szacun dla kultury należy mieć.
    Pzdr, TJ

  439. Tanaka
    28 czerwca o godz. 21:40

    Schulze bywa zaskakująco łagodny: Gringo Nero

    https://www.youtube.com/watch?v=3Y1QwwP456Y

    szukam teraz jeszcze jednego „cukerka”, ale w neciowym zsypie może go już nie być bo raz, że stary a dwa, że … kompletnie od czapy. Biere kilof i roboty wiency.

  440. https://www.youtube.com/watch?v=gOXTdFbjtSg
    Wspaniała muzyka z pięknymi krajobrazami Szkocji.
    Pink Floyd to dla mnie najlepszy zespół tzw. rocka progresywnego na świcie.
    Szczycę się posiadaniem całej dyskografii.

  441. Optymatyk
    28 czerwca o godz. 23:56

    Dobrze, że przyniosłeś ten utwór i Pink Floyd. Zrobił na mnie kiedyś ogromne wrażenie i nie zdezaktualizował się do dziś.
    Mam w swojej kolekcji cd’s box zremastrowanych nagrań płytowych , wydany w końcu 2011 r.

  442. scrambler
    28 czerwca o godz. 21:21

    Moją przygodę z muzyką elektroniczną zapoczątkował oczywiście Jerzy Kordowicz, ktory w swojej audycji w Trójce, był tym, ktory dzielił się swoją pasją ze słuchaczami.
    Tam poznałam i Vangelisa i wszystkich innych tworców w tej dziedzinie muzyki. Tyle tylko, że nie słuchałam tej audycji regularnie, bo tyle było do słuchania z zupełnie innych kierunków muzycznych. Zawsze ten brak czasu na wszystko, czego chciałoby się słuchać.No i było jeszcze coś – budowa sekwencyjna,jako bardzo częsty środek tworzenia tej muzyki.Drażniło mnie i nużyło bardzo często to rozciąganie w nieskończoność.To, co interesowało mnie w jednym utworze, w następnych już nudziło.
    Ale związane to było oczywiście z moim oczekiwaniem i przyzwyczajeniem, że w klasyce i jazzie dzieje się zawsze tak wiele. Na tle tego zawsze wyróżniał mi się i odbiegał od innych Vangelis, który jest właśnie znakomitym kompozytorem i zawsze czuje całość . Dlatego każda płyta to było i jest nowe dokonanie.
    Ale teraz po latach, kiedy pokazujesz linki z Klausem Schulze i Namlok’a słucham z przyjemnością 🙂

  443. Tanaka
    28 czerwca o godz. 21:21

    Wartość muzyki mierzę tym, na ile uruchamia wyobraźnię, na ile daje swobodę do fruwania..
    To jest również moja miarka. 🙂

    Wspomnialeś Soil Festivites, a ja tak dobrze pamiętam jakie ogromne wrażenie wywarło to cd, słuchane po raz pierwszy.
    I wiesz, w Holandii kupiłam je, ciesząc się na posłuchanie
    i…….. okazało się ,że było wybrakowane. Oczywiście sklep musiał zamówić inny egzemplarz, na który czekałam długo, bo chyba był sprowadzany z US.

  444. @zna.czek 28 czerwca o godz. 22:23

    Moc objaśnień! Postaram się… przeżuć. Zwrócę tylko uwagę, że lato zdarza się co roku. I co roku niezawodnie zaskakuje!

    O zapachu kapuśniaku nie wiedziałam. Ale bez klimatyzacji to ten kapuśniak też chyba pachnie? Zalety galerii handlowych są nieocenione również w zimie. Znam takich, co nigdy nie uprawiali żadnych sportów, ale zimą codziennie jeździli do galerii i tam odbywali spacery po wszystkich piętrach, nie marznąc przy tym ani trochę. Pełna kultura.

    Ukłony odwzajemniam. Z uprzejmym muuuuu 😉

  445. Jezeli mowa o ‚electronica’, to absolutny klasyk gatunku.
    Tangerine Dream – ‚Phaedra’:

    https://youtu.be/URssLwPXkVk

  446. Warto siegnac tez do pionierow muzyki szeroko zwanej ‚elektroniczna’.
    Wszystko praktycznie zaczelo sie w Niemczech Zachodnich w latach 60.
    i nadano tej muzyce wiele nazw m.in. Krautrock, kosmische Musik, avant-funk etc.
    Oto jeden z prominentow gatunku, pamietany z filmow Herzoga
    Popol Vuh:

    https://youtu.be/kbQ1v-nCFjA

    Zachecam ciekawych do eksploracji innych zespolow z tego kregu: Amon Duul II, Ash Ra Temple, Neu!, Can…

  447. Oto i ‚Ash Ra Tempel’ (nie ‚Temple’ podano powyzej). Moj ulubiony:

    https://youtu.be/iTZeaAIDvTo

  448. Powyzsze dwa utwory to rok 1971. Prawie sprzed pol wieku!

    Ciekawostka, w utworze Ash Ra Tempel na perkusji, i to jak, gra wspomniany tu wielokrotnie Klaus Schulze.

  449. Dla tych, ktorych nie zanudzilem jeszcze ‚Krautrockiem’ wspomniany Amon Duul II ( obydwa ‚u’ to umlaut) z roku 1970.
    Dalem tylko kilka przykladow tego, jak wygladala awangarda rocka tamtych lat w wersji niemieckiej.
    Nie od rzeczy by dodac, ze David Bowie, Brian Eno, Nick Cave etc., choc przez pewien czas, mieszkali i pracowali w Berlinie.

    https://youtu.be/e7ukYJX4s7E

  450. @Na marginesie

    Gdybyś była fanką kolarstwa, to wiedziałabyś, że na odsysaniu zapachów można zbić fortunę i dzięki temu finansować kaprys utrzymywania wieloosobowego zespołu kolarskiego światowej klasy.

    Niegdyś, na ekranach blogowych Polityki wyjaśniałem, że jestem synem hydraulika i wodociągi, kanalizacja i wentylacja są mi znane od podszewki.

    Zanim starą ( nie tą nową postawioną z gruzów i nazywaną Starówką ) Warszawę zaczęto plombować wieżowcami, to zaczęły się pokazywać na dachach niższych kamienic kołpaki z obracającym się na wietrze kapelusikiem. To są blaszane rurowe nadbudówki wyprowadzające w górę wylot kanału wentylacyjnego. Działa to wedle podobnych zasad jak fletnia pana.

    Rury doprowadzające wodę do Alhambry z Sierra Nevada, oraz do miast wokół Atlasu nieopodal Morza Śródziemnego są narzędziami napędzania turystów, także do prawie zamkniętego dotychczas Maroka. Akwedukt hiszpański pozwolił dwóm otwartym strumykom w ogrodach Alhambry skrzyżować się bez zmieszania wody.

    Rozwój przemysłu pozwolił zastąpić akwedukty rurociągami doprowadzającymi wodę ze sztucznych zbiorników powstałych za górskimi zaporami. Nie byłem w obszarze Bułgarii znanym z róż, ale do dziś mam w świeżej pamięci widoki wielokilometrowych rurociągów doprowadzających wodę do bułgarskich miasteczek zastygłych w antyku.

    Rura to rzecz trudna nie tylko dla polskiego dziecka wiedzącego, że luda klowa glyzla tlawe klęcąc moldą.

    Dwa pokolenia temu warszawscy studenci uniwersytetu zderzyli się ze studentami politechniki. Ci umysłowi padli na gaszeniu pożaru na dziesiątym piętrze. Bo z węża podłączonego do pompy wytwarzającej ciśnienie 10 atmosfer 9 atmosfer znikało w drodze do ujścia z rury.

    Zdzieciniałym dorosłym trzeba tłumaczyć, dlaczego woda z kranu nas nie zrasza i dlaczego samochodu nie da się zatrzymać w miejscu. A wystarczyła by szkoła podstawowa.

    Teraz Polacy nie używają ułamków ale procentów i mylą arytmetykę z matematyków.
    Gdy się znajdzie sprytny, który wciągnie kopułę na florencką katedrę, to później kilkadziesiąt pokoleń robi doktoraty na wyjaśnianiu co to był za myk.

    A ty się @staruszku nie znęcaj nad aspirującymi takimi nudnymi sprawami jak wielokrążek i żartami o momencie obrotowym dostającym precesji z powodu upału.

    Na cale szczęście walc nas uchronił od malhao.

    https://www.youtube.com/watch?v=pzt1n_sbj78

    https://www.youtube.com/watch?v=UFqjCxHOiDg&feature=player_embedded

    Ale dobra

  451. Dalem Amon Duul II, zeby obudzic tu kogos ale chyba sie nie udalo…
    No coz, nocna zmiana to samotne i niewdzieczne zajecie.

  452. … mylenie arytmetyki z matematyką … przepraszam za opóźnioną korektę.

    A Vangelisa lubię dzięki geometrii eliptycznej, w której nie ma nieprzecinających się prostych.

    Jestem straszny brutal i nie mam serca do zadufków przerażonych złożonością świata.

    Ale dobra [ szkoła podstawowa ] się zagapiła jak turysta odłączony od grupy będącej elementem trzech milionów turystów cierpiących dziś w Barcelonie.

    Kiedyś to sobie można było po katalońsku ponucić i nie być stratowanym.

    https://www.youtube.com/watch?v=pxWJH-19m5o

    Czy umiesz marginesko rozpoznać instrument ozdabiający ludzki glos rozproszonymi zadęciami?

    A w upominku porcelanowa piękność w wiosenny sadzie.

    https://www.youtube.com/watch?v=ECykTbBm58k&index=49&list=PLDDf1L6ocYo1keTlm-dI1VpLhBFyv6-s0

  453. zna.czek

    No to juz lepiej, bo juz myslalem, ze utone tu sam w mrokach i melancholii niemieckiej awangardy rockowej…

  454. zna.czek

    Brunelleschi po prostu nie wiedzial, ze tego nie da sie zrobic.

  455. act
    29 czerwca o godz. 6:25
    Nie jest tak źle, jak by mogło się wydawać. Dorzucam do kolekcji niejakiego Waltera (Wendy) Carlosa. Na początku lat siedemdziesiątych wpadła mi w ręce płyta wydana w 1968: „Switched on Bach”. Co prawda to nie kompozycje autorskie, niemniej instrumenty na owe czasy rewolucyjne i da się tego słuchać i dzisiaj.
    https://www.youtube.com/watch?v=rmJeXhcQQa0
    Nie udało mi się prze te prawie pół wieku zachować płyty, gdzieś poszła na wymianę, ale na szczęście jest yt.

  456. pastucha,
    dzieki, nie znalem tego ale mamy tu kontrowersje.
    Przeczytalem wszystkie wpisy pod albumem
    i z nich wychodzi ze:
    Walter/Wendy to wcale nie on/ona w tym albumie.
    Ze to ‚imposter’ i ze caly album to fake/fraud.
    Sprawa powazna i wymaga dociekan.
    Mowia, ze oryginalny album byl swietny, wiec tym bardziej trzeba zbadac sprawe.

  457. act
    Nie zwróciłem uwagi na opisy, ale nie zgadzała mi się okładka.
    Pierwotnie wyglądała tak:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/94/Switched-On_Bach_first_sleeve_%28seated_Bach%29.jpeg
    A tu wiki na ten temat:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Switched-On_Bach
    Zdaje się, że poszukam w końcu oryginału 😀

  458. act
    29 czerwca o godz. 6:12

    No rzeczywiscie tak już bywa z tą nocną zmianą 🙂
    Zaskoczyłeś mnie swoją pasją i znajomością muzyki elektronicznej, bo zawsze myślalam, że Ty, to jazz i klasyka.
    A okazuje się, że o wiele więcej 🙂
    Tangerine Dream to był jeden z ulubionych zespołów Piotra Kaczkowskiego. Kiedy w audycjach mówił, że będą mandarynki, wiadomo było o co chodzi…

  459. @act

    Dziękuję za wyjaśnienie – wyjaśniające innym to, o czym ja wiem i to rozumiem od ponad 52 lat.

    Pierwszy w mym życiu zegarek naręczny dostałem od Biblioteki Publicznej w Warszawie za pogawędkę pisemną o cybernetyce.

    U progu dorosłości zetknąłem się opowieścią Leopolda Infelda o tym, że wybrańcy bogów umierają młodo.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58926/wybrancy-bogow-powiesc-o-zyciu-ewarysta-galois

    Evaryst nie potrafił się przebić z senatem uczelni ze swymi pomysłami na syntezę struktur zbiorów. Stworzył podstawy teorii rozwijanej później w 100 tysiącach prac naukowych. Do dziś mnie śmieszy lewe mnożenie ( składanie operacji ) i lewe dodawanie.

    Starszy brat za czytelne pismo został przeniesiony do warszawskiej placówki Wojsk Ochrony Pogranicza blisko kościoła Bernardynów – na ówczesnych peryferiach. Dojrzewający młodzieńcy przez płot przeskakiwali do małego ogrodu braci zakonnych i od tamtej pory pamiętam:

    Nie chodzi mi o te jabłka. Ale po co tu przyszliście?

    To pytanie spróbował później zaspokoić odpowiedzią Janusz Onyszkiewicz pisząc monografię o modelach teorii i drapiąc się tam gdzie go nie swędziało.
    Alpinizm jest związany z ryzykiem i jest uprawiany bo góry są.

    W serce mi zapadł, bo wykorzystał położony mu na biurko bilet i po kronice wpadł do kina Wiedza i kajecikiem w dłoni zapytał: Kogo dziś nie ma?

    Później dorabiałem jako brygadzista sceny kabaretowej i wiem, że spodnie można założyć przez głowę. Do tego, że na oponie w czwartym wymiarze można zawiązać supeł doszedłem po obejrzeniu La serva pardona w Teatrze Stara Pomarańczarnia u progu świetności Warszawskiej Opery Kameralnej.

    Niedawno Krzysztof Penderecki zwrócił uwagę aspirującej, że jeszcze żyje i może zmieniać nuty swoich kompozycji.

    Ja też uważam, że niemożliwe jest możliwe i twierdzę, że samozwaniec pozujący na miłosiernego Katona przegra ze swoim elektoratem.


    Teatr to dziwny teatr jedyny
    gdzie sens , gdzie treść
    czort jeden zna
    tam fortepiany i mandoliny
    w szalonym tangu Anawa

    Pani mi mówi -niemożliwe
    pani mi mówi – mnie się zdaje
    pani mi mówi – niedowiary
    pani mi mówi – że to żart
    co jest możliwe to mozliwe
    co mnie się zdaje to się zdaje
    a pani nie wie co ja czuję
    gdy śpiewam tango Anawa

    Teatr to dziwny ,teatr jedyny
    w nim przedstawienie wiecznie trwa
    pogromcy zwierząt i arlekiny
    i szał iluzji Anawa

    Pani mi mówi niemożliwe…..

    https://www.youtube.com/watch?v=QCU33C6RHPk

    Czekam na dalsze akty …

  460. basia.n
    29 czerwca o godz. 8:50

    Szkoda tylko, że te neo mandarynki całkiem takie sztuczne…. Edgar był tylko jeden….
    To jest z 2000 r:
    https://www.youtube.com/watch?v=nOuDRmqAqBI

  461. @tejot, po ponownym przemyśleniu dochodzę do wniosku że masz rację, co więcej nasza australijska koleżanka wykazała się rzadko spotykaną intuicją i rozwagą. Teraz dopiero znajduję jak usiłowano nas czytelników „wpuścić w maliny” – ten zwrot to ukłon w kierunku @Lewego.
    Nie było żadnych rdzennych mieszkańców Australii w chwili kiedy holenderscy odkrywcy przybyli na tę ziemię, również „potomkowie Aborygenów” żerujący na skarbie państwa za rzekome krzywdy jakich doznali ich pra… pra… to cwany przekręt w celu wyłudzenia pieniędzy. Całe szczęście że są w tym gronie blogowiczów ludzie przytomni, trzymający rękę na pulsie wydarzeń których niełatwo wywieść w pole i oni nie pozwolą nam zbłądzić – o tobie mówię @tejot. Teraz już jestem pewna że rewelacje w poleconym artykule miały na celu zmylić trop, stworzyć zasłonę dymną dla darmozjadów, naciągaczy i pospolitych oszustów; dla takich zakopanie cichcem w ziemi odłamka kamienia a później triumfalne odkrycie to drobiazg w porównaniu z innymi perfidnymi metodami wyłudzania pieniędzy uczciwych podatników. Właśnie w obronie zacnych podatników stanęła nasza koleżanka wiernie służąc swojej nowej ojczyźnie – „nie pytaj co Australia może zrobić dla ciebie, ale co ty …itd.” Myślę że zasłużyła na oznaczenie państwowe i w tej sytuacji sprawa zabijania niewygodnych na kontynencie stworzeń nabiera zupełnie innego znaczenia. Tak, wszystko co zagraża ekosystemowi na lądzie i w oceanie powinno być unicestwione, w tym koty,psy, bydło hodowlane (nie mylić ze zbydlęconym narodem polskim) i na koniec ludzie. Wobec tak ambitnych planów ponownym przemyśleniom powinny poddane metody likwidacji, w miarę oszczędne aby dla wszystkich później starczyło. Koty na przykład można ekologicznie dusić, tak żeby im oczka wychodziły z orbit, na psy i większe stworzenia skuteczne będą przywiezione przez pierwszych osadników bumerangi o ile właściciele nie wyrzucili ich lekkomyślnie. Pozostaje rodzaj ludzki jako największy szkodnik z uwagi na gabaryty i możliwości niszczenia, dla nich proponowałabym wszystkie wykorzystywane przez ludzkość narzędzia zbrodni od zarania dziejów. Można organizować wspólne zabijanie wzorując się na największych bitwach w dziejach ludzkości, z tym że rozwiązania rodzaju Hiroszima i Nagasaki powinny być zabronione jako zatruwające środowisko. Transmitując w celach poznawczych przebieg walk wzbogacilibyśmy dzieci i młodzież innych kontynentów wiedzą o minionych czasach. Podaję jedynie zarys jednego z rozwiązań i myślę że @tejot jako adresat oraz część koleżeństwa są w stanie wzbogacić mój projekt, lub stworzyć o wiele lepszy.
    Jeszcze raz dziękuję za rozjaśnienie mroków niewiedzy.

  462. pastucha 8:25

    jestes mi to winien, bo zaintrygowales mnie 🙂
    Pozdrawiam

  463. żabka konająca
    29 czerwca o godz. 9:32

    Miła żabko, wejdź proszę w letni nastrój !! 🙂

    Pamiętam Twój pewien wpis z EP , który wyraźnie powiedzial mi,że lubisz Dianę Krall, więc ode mnie jej nagranie z North Sea Jazz Festival w Rotterdamie z 2013.
    Byłam na tym koncercie 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=huircINOI5w

  464. scrambler
    29 czerwca o godz. 9:21

    Tak, Froese był tylko jeden.
    Piękny album !

  465. @żabka konająca
    Zabciu Twoja ironia jest świetna, choć nieco toporna i nachalna. Aż mnie zęby rozbolały, ale powtarzam; jest świetna.
    Ps
    Jakbyś się zapisala na jakiś kurs ironizowania i szyderyzowania(mój neologizm od szyderstwa)żeby podszlifować tę toporność, to ho,ho,byłyby z Ciebie ludzie

  466. Lewy
    29 czerwca o godz. 10:04

    Proponuję letnią muzyczną rozmowę … 🙂
    Obdarz linkami 🙂

  467. Tak tylko przelotem, bo nakazują mi zrobić porządek z cieknącymi kranami w umywalce…..

    W temacie:
    1.) Upałów, pesymistycznie, https://exignorant.wordpress.com/2019/06/27/nagla-zmiana-klimatu-smiertelny-dla-ludzi-poziom-temperatury-mokrego-termometru-zostal-przekroczony-wczesniej-niz-prognozowano/

    2.) Tanecznym. Spontaniczne tańczenie rocznicowe, z przytupem https://www.youtube.com/watch?v=sKj_QMwevwI i z wyjątkowo zabawną siostrzano-braterską rywalizacją śpiewającego rodzeństwa.

    3.) I filmowym. Oglądamy, z pewnym opóźnieniem, serial „Belfer”. Dobrze zrobiony i zagrany, ale po pierwszych kilku odcinkach zadziwił brak księży i obrzędów katolskich. Co jest grane?!?! Czyżby robiony pod kątem zagranicy?? No chyba, że się w dalszych objawią…..

    No nic. Łapię holajzę i idę ferszlus roztrajbować……

  468. Uff!!! Gorące czasy nastały, ale lud blogowy trwa i daje głos, znaczy wytrzymuje 😎 Nawet zafiksowany na Skype (what about WhatsApp?) @staruszek dziarsko, choć jak zwykle niechlujnie, rezonuje aż miło 😀 I @act jakoś dycha, co mnie też bardzo cieszy.

    @basia.n
    Sorry, że niczego dotąd nie dołożyłem, ale ja ostatnio godzinami leżę w zacienionym pokoju z coolpackiem na gipsie i słucham… ciszy przerywanej z rzadka co mroczniejszym Cohenem albo starociem w rodzaju South of the Border (Down Mexico Way) 🙄
    W TV odkryłem niesamowite Doku-programy w rodzaju Highway Heroes Norway (Ice Road Rescue), w których twardzi faceci z pomocy drogowej ratują pojazdy (głównie ciężarówki, cysterny, ale i osobowe) z tarapatów w ekstremalnych warunkach (wąskie, kręte i oblodzone drogi nad przepaściami, śnieżyca i mróz, spadające głazy i osuwiska w czasie roztopów etc.), a jednym z bohaterów jest… Andrzej, którego zwą Andrej, ale facet wyraźnie z Polski, choć nie rzuca mięsem 😎

    W poniedziałek mają przyjść burze i lekkie ochłodzenie, na razie jednak upał nie mija, od tygodnia temperatury sięgają +38 stopni, nawet w nocy było już +25, ale to nad Jeziorem Genewskim, u mnie nad ranem schodzi do +21.

  469. A, jeszcze coś znalazłem, czego nie widziałem od dzieciństwa: Bonanzę! 😀

  470. zna.czek
    29 czerwca o godz. 6:20

    A Vangelisa lubię dzięki geometrii eliptycznej, w której nie ma nieprzecinających się prostych.

    Bardzo ciekawy powód lubienia. Chyba mam podobny, jeden z wielu.
    Definicja prostych równoległych jest taka, że są to linie przecinające się w nieskończoności.
    Z czego wynika chrześcijaństwo: jak dwie linie zostaną zbawione, to się nareszcie przetną, w niebie.

  471. @act w krótkim komentarzu skierowanym do mnie przywołał imię i postać Filippo Brunelleschi kojarzące się ze zwieńczeniem Il Duomo we Folrencji.

    Są dwie kwestie warte uwagi związane z tą świątynią.

    Budowano ją przez stulecia i współcześnie ma tylko skromniejszy ( w sensie długowieczności ) przykład dziurawego zwieńczenia świątyni w Barcelonie.

    Życie krótkie, sztuka trwała.

    Drugą kwestią, niechętnie przez internautów podnoszoną, jest kwestia własności intelektualnej. Filippo miał bzika na punkcie zawłaszczenia jego pomysłów. Ponoć nie zachowały się dla pamięci pokoleń zapiski o projekcie i sposobach realizacji kopuły de nomine ( bo żebrowanej ). Gdyby miała druty, to byłby parasol.

    @Tejot zapewne powiadomi nas o udanym opatentowaniu na terenie Polski bomby termobarycznej. ( Że też mu się nie znudzi leczenie paranoików. )

    Przyszłością bloga jest progresywne obciążanie mikro-opłatami kolejnych ( po trzecim ) komentarzy sygnowanych tym samym przydomkiem pod tym samym wstępniakiem. Za piratującego Chomika już się biorą.

    Podziwiam niezwykła produktywność formalną @neospazmina.
    On już stworzył tysiąc form prośby:
    Niech mnie ktoś wreszcie przytuli – do jasnej cholery!
    Dotychczas w tej konkurencji przewodzi, ale dopuszczono panie do zawodów i liderowanie może się zmienić.

    Wracam do odsiewania z mego SSD przynudnawych kawałków muzycznych …

  472. @mag

    Wyrazy współczucia z powodu straty tak bliskiej osoby, i tego czekania na ostateczne pożegnanie 🙁 Czy wiesz może, dlaczego to tak długo trwa?

  473. basia.n
    29 czerwca o godz. 9:40

    …Dianę Krall, więc ode mnie jej nagranie z North Sea Jazz Festival w Rotterdamie z 2013.
    Byłam na tym koncercie

    Basia, ratunku, bo mnie tak podpuszczasz, że ażższszszszzz..!
    Nie, że Diana Krall, ale ze w Rotterdamie to ja bylem na przedstawieniu zespołu Momix, pt. ‚Passion’, opartego na muzyce Petera Gabriela z płyty o tym samym tytule, którą zrobił do filmu „Ostatnie kuszenie Chrustysa” Martina Scorsese.
    Spektakl, genialnie zrobiony przez Mosesa Pendletona, fenomenalnie wykonany, z muzyką tak ogarniającą, że nic innego nie zostaje, po prostu mną wstrzasnął i zszokował tak, że całą noc chodziłem po mieście nie mogąc wyjść z mocy przeżycia. I, właściwie, do dziś nie bardzo mi to mija.
    Artystycznie, połączenie sztyki baletu, może szerzej nieco – ruchu, ciała, z muzyką, światłem, scenografią i artefaktami niezwykle oszczędnie dodawanymi przez co pełniącymi kluczowe i symboliczne role – ab-so-lu-tne. Tak autentyczne, tak pełne, dogłębne, czułe i humanistyczne, że powiem: formacyjne.
    Niech się schowają, sczezną ze wstydu wszelkie religie i ich uroszczeni koszmarni urzędnicy z podobnie koszmarnymi wyznawcami.

    Obraz niespecjalnej jakości, ale klimatyczny i oryginalny:
    https://www.youtube.com/watch?v=nMpYuR_ns-w

    Płyta z muzyką Petera Gabriela jest bardzo obfita, ledwie jej część wykorzystano w filmie, zaś sam film, przez konkret obrazu, pozostawia chyba pewien niedosyt wobec potencjału wykorzystania muzyki. Najlepiej muzykę Petera smakować, wnikać w nią i dać się nieść zupełnie osobno, wiedząc jedynie, że została wpisana w film.

  474. Dziękuję, moi mili, za wyrazy współczucia.

  475. Pod moim nickiem widoczek dla ochłody

  476. Dzisiaj rocznica śmierci Ireny Szewińskiej.
    Fenomenalna postać i sportsmenka. Takie, dziś, to już chyba w baśniach.
    Dla mnie punkt odniesienia.

  477. Aborygen, co bomby na Nagasaki nie zrzucił. Pewnie dlatego, że mu zrzucać nie kazano. Nie wiadomo czy zakończenie jego dzidy robiło z niego przedstawiciela osobnej cywilizacji bo w naszą cywilizację wzajemnego mordowania się świetnie się wpisał.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Reg_Saunders

  478. Tobermory
    29 czerwca o godz. 10:56

    Co za widok, cóż na kolor 🙂

    Rzeczywiście okropne są te upały długotrwające.
    U mnie na szczczęście były tylk dwa dni prawdziwie gorące ( 33, 35) Ale już następnego dnia zmienił się kierunek wiatru i przyniósl prawdziwie zimne powietrze.Jeszcze wczoraj było całkiem przyjemnie, więc tylko dziś znow postraszy 33 stopniami.Jutro już „tylko 26, no a od poniedziałku już 21 C.
    Myślałam , jak radzisz sobie z tym gipsem – coolpack pomaga. Przeglądałam też jak każdego roku program festiwalu w Lucernie i znalazlam coś, co chcę Ci zaproponować, jeśli to będzie dla Ciebie możliwe.
    Chodzi o koncert we wrześniu, a więc o gipsie to już dawno zapomnisz. 07.09.( sobota) 2019 zagra orkiestra Rotterdamu, ktorą zaprezentuje jej szef- dyrygent Lahav Shani. Będzie świetna solistka skrzypaczka Vilde Frang z koncertem Brucha no i 5 symfonia Brucknera.
    Wykonywali ją w tym sezonie, słyszałam, dlatego zachęcam.

    A na razie, duzo wytrwałości w tym zaciemnionym pokoju
    i moze śpiew, bo pamiętam,ze lubisz. Wprawdzie nie opera, ale… Anna Netrebko 🙂 i akompaniujący jej Daniel Barenbooim ! Dwie części recitalu
    I zaglądaj 🙂

    https://www.dailymotion.com/video/x6ub19b

    https://www.dailymotion.com/video/x6ub3o7

  479. żabka konająca
    29 czerwca o godz. 9:32
    Właśnie w obronie zacnych podatników stanęła nasza koleżanka wiernie służąc swojej nowej ojczyźnie – „nie pytaj co Australia może zrobić dla ciebie, ale co ty …itd.” Myślę że zasłużyła na oznaczenie państwowe i w tej sytuacji sprawa zabijania niewygodnych na kontynencie stworzeń nabiera zupełnie innego znaczenia. Tak, wszystko co zagraża ekosystemowi na lądzie i w oceanie powinno być unicestwione, w tym koty,psy, bydło hodowlane (nie mylić ze zbydlęconym narodem polskim) i na koniec ludzie. Wobec tak ambitnych planów ponownym przemyśleniom powinny poddane metody likwidacji, w miarę oszczędne aby dla wszystkich później starczyło. Koty na przykład można ekologicznie dusić, tak żeby im oczka wychodziły z orbit, na psy i większe stworzenia skuteczne będą przywiezione przez pierwszych osadników bumerangi o ile właściciele nie wyrzucili ich lekkomyślnie. Pozostaje rodzaj ludzki jako największy szkodnik z uwagi na gabaryty i możliwości niszczenia, dla nich proponowałabym wszystkie wykorzystywane przez ludzkość narzędzia zbrodni od zarania dziejów. Można organizować wspólne zabijanie wzorując się na największych bitwach w dziejach ludzkości, z tym że rozwiązania rodzaju Hiroszima i Nagasaki powinny być zabronione jako zatruwające środowisko. Transmitując w celach poznawczych przebieg walk wzbogacilibyśmy dzieci i młodzież innych kontynentów wiedzą o minionych czasach. Podaję jedynie zarys jednego z rozwiązań i myślę że @tejot jako adresat oraz część koleżeństwa są w stanie wzbogacić mój projekt, lub stworzyć o wiele lepszy.

    Mój komentarz
    Żabka zaszalała, wpadła w dywagacje, ironizowanie o wybijaniu zwierząt i ludzi i zasugerowała, że jest to dobry projekt dla tejota, to wybijanie (?).
    Przypomnę , ze tematem pierwszego komentarza żabki było posługiwanie się dzidami z grotami kamiennymi przez Aborygenów,
    Pzdr, TJ

  480. @Tanaka 29 czerwca o godz. 10:28
    Definicja prostych równoległych jest taka, że są to linie przecinające się w nieskończoności.
    U Euklidesa? Przecież wcale nie.

  481. act
    29 czerwca o godz. 9:39
    W żadne poczucie winy nie dam się wpędzić 😀
    Póki gorąc nie był jeszcze koszmarny, poszedłem sobie na dwugodzinny spacer po okolicznych rowach melioracyjnych, łąkach i zagajnikach. A mam gdzie chodzić 🙂
    https://www.google.pl/maps/@51.3809759,17.7265016,1983m/data=!3m1!1e3
    A w sprawie Wendy/Waltera Carlosa, to można sobie trochę o nim/niej posłuchać tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=D5uEWrot0gg
    To idę szukać dalej.
    I jeszcze w kwestii Kaczkowskiego, Piotra. Pamiętam MiniMaxy oczywiście, bo któż by nie pamiętał. Kierowany nostalgią zakupiłem nawet jeden z krążków, kompilacji zatytułowanych MiniMax, zestawionych przez Pana Piotra. Mnóstwo na nim ciekawych rzeczy, już prawie zapomnianych:
    https://www.youtube.com/watch?v=suybH3mKsgA
    https://www.youtube.com/watch?v=4FR_xzzDwyQ
    https://www.youtube.com/watch?v=03xHbGe4OBQ
    I wiele innych. Miłego posłuchania życzę.

  482. Tanaka
    29 czerwca o godz. 10:44

    Tę płytę Petera Gabriela to mam u siebie. Od początku byłam nią zafascynowana. Podziwiałam wyobrażnię Gabriela, potrafiącą tak wspaniale znaleźć klimant orientu.
    Jeśli chodzi i spektakl – to Ty byleś, a ja nie .
    Cieszę się,że byłes. Czytałam recenzje i żałowałam, że przegapiłam .
    Dzięki za znalezienie linku z przedstawienia. Daje pewne pojęcie o całości 🙂

  483. Na tarasie +35C, wszystkie okna pozamykane i zasłonięte i wentylatory, pfff

    Petera Gabriela lubię bardzo, płyty „Us” i „So”

  484. Tobermory
    29 czerwca o godz. 10:22

    Oglądałam Ice Road Rescue kilka lat temu, chyba dwa sezony tu puścili i żałowałam że nie ma więcej, pamiętam tego „Andreja”. Bardzo fajny serial, żałowałam że nie ma więcej. Najbardziej lubiłam tego blondyna Thorda (?) podobało mi się jaki był dumny ze swojej pracy którą kocha, jaki do rzeczy, decyzyjny, twardy, w porządku gość, dowcipny, etyczny, fajny, porządny mężczyzna.

  485. Nefer
    29 czerwca o godz. 12:25

    U mnie dopiero +28. Pozamykane, ale w pokoju 23,5, więc jeszcze nie potrzebna jest klimatyzacja.
    Z płyty So , moje ulubienie 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=Ej6NGrZ0iUM

  486. basia.n
    29 czerwca o godz. 12:34

    Zobacz, zdjęcie sprzed chwili 🙁

    https://photos.app.goo.gl/zHTqcNtLSqhaRAiK8

    Naści, moje dwie najulubieńsze

    Only us
    https://youtu.be/R4Y15U09uM4

    In your eyes
    https://youtu.be/B3kFPBtc9BE

  487. @Tobermory

    Można poprosić o zwykłe przykłady niechlujstwa.
    Ja bywam tu w towarzystwie osób nieustannie przepraszających za literówki oraz używających niechlujnie pojęć. I owszem! Słabnie we mnie potrzeba wszechstronnego przeglądu treści przeznaczonej do publikowania.

    Umówmy się: ja jestem głupi i proszę o przyszłe konkretne przykłady mojej głupoty.
    Poważnie!
    Jestem wciąż osobą aspirującą i gotową do zmian na lepsze.

    Niestety, różnimy się zapewne w kwestii podstawowych pojęć.
    Inteligentny, to ten co adaptuje się do zmian.
    Mądry to ten, który udziela skutecznych rad.

    Nawet ateiści forsują tu i gdzie indziej absolut w różnych jego odmianach.
    Iran zestrzelił drona amerykańskiego dzięki zastosowaniu logiki rozmytej w programie sterującym pociskami.

    Ponoć krajobraz nie ma sensu bez człowieka do czego zbliżyłeś się brodząc.

    Wraz z żoną weszliśmy niegdyś w upał ponad 30 stopni Celsjuszowych bez kapeluszy na Turbacz. No wręcz bez sensu.

    Tyle, że wówczas byłem innym człowiekiem. Ponoć wymieniły się we mnie prawie wszystkie atomy.

    Współczesna nauka ( nie propedeutyka ) nie używa pojęcia równoległości.
    Trzy główne teorie geometryczne mówią o liczbie prostych jakie można poprowadzić przez punkt nie leżący na wskazanej prostej i nie przecinających wskazanej prostej. W euklidesowej jest to 1. W eliptycznej to jest 0.

    W geometrii Łobaczewskiego to liczba kontinuum czyli większa od liczby naturalnej. Nie rozpatruje się poważnie teorii geometrycznych o płaszczyznach nie będących gęstymi.

    A równoległe się przecinają, co potwierdził Władysław Reymont mieszkający w posterunku kolejowym.

    Jedyną liczbą pretendująca do okrągłych jest ta upamiętniająca Pitagorasa.

    ***

    Jacek dukaj określa epoki kulturowe triadą :
    rzeczownik ( jednorożec ),
    czasownik ( jedź na zachód przeciwniku Indian )
    przymiotnik ( głupi )

    ja jestem spoza skali ględząco
    ( ględzę, wiec jestem czymś więcej niż adres sieciowy )

    Wyrazy uszanowania dla twej odrębności dołączam.
    Nie wiadomo

  488. /pardon za powtórzenie, gorąc i migrena/

  489. Nefer
    29 czerwca o godz. 12:52

    O matko ! To dopiero !

    A przecież po południu bywa jeszcze gorzej ( odpukać)
    Zawsze pomaga letni prysznic i jeśli chodzi o mnie, to luźna markokańska sukienka z bardzo lekkiego materiału (oczywiście noszona tylko w domu )

    Też podobają mi się te twoje ulubione.Ale cała płyta „So” nie ma dla mnie słabszych punktów

  490. Nefer
    29 czerwca o godz. 13:02

    No wspólczuję ! Baaaaaaaaardzo !

  491. basia.n
    29 czerwca o godz. 13:10

    No właśnie, dopiero południe 🙁 mam taką sukienkę, błękitną, kupiłam na arabskim targu chyba w zeszłym roku, zaraz ją założę. Dzięki za dobre słowo

    Z płyt które lubię w całości to „The Joshua Tree” U2 ale to zupełnie inne klimaty

    Tego to lubię słuchać bardzo głośno

    In God’s country
    https://youtu.be/qv5xGrzml7I

    Trip through your wires
    https://youtu.be/TKesAnqdq8w

  492. Nefer
    29 czerwca o godz. 13:27

    No tak, moja też błękitno- turkusowa.
    I cały sens, aby nic nie było pod spodem…

    No a U2 – też 🙂
    Zaraz posłucham ,co tak musi być głośno 🙂

  493. pastucha 12:11

    Nie desperuj 🙂
    Pierwszy raz uslyszalem o Wendy Carlos od Ciebie. I o tej, okazuje sie, bardzo znaczacej plycie. Szykalem sam oryginalu ale chyba go nie ma na YT. Jak znajdziesz, to prosze daj znac. Przy okazji dowiedzialem sie, ze to ona skomponowala muzyke do Clockwork Orange i The Shining Kubricka. Same korzysci.
    Twoich linkow odslucham troche pozniej. Dzieki.

  494. Skompensowana, cala historia swiata na jednym wideoklipie w 20 minut.
    https://www.youtube.com/watch?v=xuCn8ux2gbs

  495. Tobermory
    Dzięki. Nie wiem, dlaczego TO tak długo trwa. Już raz takie czekanie przeżyłam, gdy zmarł mój szwedzki szwagier. Były jakby dwa pogrzeby: pierwszy w ichnim kościele z pastorem, a po przerwie (2, 3 tyg. – już nie pamiętam dokładnie), z urną (po kremacji) na cmentarzu.
    Minęło ponad 20 lat i chyba nic się nie zmieniło. Oczywiście dopytam. Na razie czekam, wraz z moim synem, na info – ile jeszcze i kiedy? Brrr…

  496. @mag

    Magus, wyrazy wspolczucia z powodu siostry i przepraszam że opóźnione. Kiedy doczytalam do twojego wpisu porwał mnie już wir pakowania. Trzymaj się! Nie powiem że ciepło bo chyba upałów macie dosyć.

    Moja prognoza na najbliższe dni to 13-15C, Nefer, przyjedź do nas! 😉

    Do miłośników Gabriela Petera, z muzyki filmowej polecam jeszcze kapitalne płyty do filmów „Birdy” i „Long way home”. A na wyjazd mamy spakowany koncert „The secret world” z lat dziewięćdziesiątych, z najlepszymi kawałkami z płyt „So” i „Us” właśnie. Kilka lat temu bylam na koncercie z okazji 25lecia „So” i był fantastyczny. Peter w świetnej formie, a co naprawdę mnie ujęło to że wyszedł zapowiedziec swój support!

    @Tanaka Dzięki za „Local hero” na kobzach! Bomba! Jeszcze o tym napiszę jak już dojadę.

    @act
    Single malt 😉

    Lecę!

  497. @zna.czek
    29 czerwca o godz. 12:57

    Umówmy się: ja jestem głupi

    Sorry, umów takiego rodzaju nie zawieram.

    Ci umysłowi padli na gaszeniu pożaru na dziesiątym piętrze. Bo z węża podłączonego do pompy wytwarzającej ciśnienie 10 atmosfer 9 atmosfer znikało w drodze do ujścia z rury.

    Poważnie? Jaki to był wąż? Albo jak wysokie piętra?
    Bo według strażaków:
    „dla węża W-75, gdy będziemy tłoczyć wodę w poziomie to jedną atmosferę techniczną tracimy co ok. 100 metrów, gdy tłoczymy pionowo w górę, to jedną atmosferę techniczną tracimy, co ok. 10 metrów.”

    święto oraz jahrmark bywały rzadko
    – jak już, to Jahrmark(t)

    nie wystarcza na osiądźcie w Sopocie.

    Szwagierka kanadyjska (…) narzeka (…), że nowy komp z Windows 10 łykający jutubkę jak wieloryb plankton.
    – ???

    mylą arytmetykę z matematyków

    dla polskiego dziecka wiedzącego, że luda klowa glyzla tlawe klęcąc moldą.

    – Polskie dziecko wie, że klowa była czalna w klopki boldo 😎

    @staruszku
    Przywykłem już dawno do twojego zawiłego (dawniej bardziej) ględzenia oraz niechlujstwa w pisaniu, po których to cechach (oraz zamiłowaniu do Skype i anegdot z kilometrową brodą) rozpoznawałem cię w każdym wcieleniu. Cieszę się, że masz siły i chęci bywać na tym blogu i mam nadzieję, że nie jesteś aż taką mimozą, by się obrazić na moje drobne złośliwostki 🙄 😉
    Zwłaszcza że mamy wspólnego znajomego – Janusza O. 😎

  498. @Nefer
    29 czerwca o godz. 12:33

    Tak, Thord jest super. I gębę ma taką trochę lapońską. Twardy człowiek Północy, opanowany, znający swój fach i wykonujący go solidnie i z zamiłowaniem.
    Nie wiem, ile tych sezonów tu pokażą, na razie jeszcze się nie powtarzają.

  499. Chwilowo upał zelżał, ale jutro znowu przyładuje bezlitośnie.
    Skojarzenia muzyczne z upalnym latem to dla mnie przede wszystkim Buena Vista. Zespół jeszcze w pełnym składzie oglądałam na żywo na poznańskiej Malcie w 2000 r. (?). Było gorąco, dosłownie i w przenośni.
    Oczywiście znałam już film „Buena Vista social club” i zaraz po jego obejrzeniu kupiłam płytę ze ścieżką dźwiękową. Słuchałam jej na przemian z Cesarią Evorą. To był czas mojej absolutnej fascynacji muzyką latynoską, co mi zresztą nie przeszło. Fajnie o niej opowiada, ilustrując muzycznie, Marcin Kydryński w radiowej Trójce.
    A tak w ogóle to Trójki żal. Pisy wszystko potrafią zniszczyć.
    Pewnie wszyscy znają ten album, ale nie zaszkodzi sobie odświeżyć. Ja się niezmiennie rozklejam już po pierwszych taktach.
    https://www.youtube.com/watch?v=JNYOVEXJBBM

  500. Jeszcze a propos Kuby, roztańczonej i rozśpiewanej w rytmach samby, rumby i salsy, kipiącej erotyzmem, jakby reżim Castro nie był w stanie odebrać Kubańczykom radości życia. Jestem po lekturze powieści utrzymanej w klimacie Buena Vista – „Bóg nie mieszka w Hawanie” Yasmina Khadry.
    To wyprawa do krainy paradoksów i wielkich marzeń ludzi, którym los nie sprzyja, ale potrafią się z nim zmierzyć nawet zwycięsko.

  501. Co do jarmarku to świadomie zrezygnowałem z zajrzenia do pochodzenia słowa.

    Co do Skype. Mam zainstalowanego, nie korzystam. Od zistnienia tego narzędzia komunikacji przeprowadziłem wymiany zdań w liczbie nie większej niż liczba mych palców.

    Co do dowcipów to mogę się od nich oddalić, ale wtedy pojawią się moje zarzuty o krótko, szybko, głupio Nie zamierzam komunikować się szymelkami. Jeśli ktoś nie zrozumiał do czego piję dowcipkując, to bezpieczniej niżby rozpoznał przyszta przeze mnie podszewkę szyderstwa.

    Na targu mam panią, z którą ucinam krótkie pogawędki gdy klientów jak na lekarstwo.
    Na pytanie: Po ile?onaż odpowiada: Dzisiaj drożej.Ale to wyjątek.

    Dla ogromnej większości ludzi sfery euroatlantyckiej język jest środkiem wyrażania uczucia. Często wynikającego z chwilowego kaprysu, a jeszcze częściej z długotrwałego poczucia krzywdy. I co lepszy dowcip z brodą niż brutalne:
    Nie chce mi się z tobą gadać!

    Oczyść blogi ze skrzywdzonych przez Tuska, przez Putina lub przez Rudego, to ja wtedy wejdę w jasność, świeżość i piękno językowe na tyle na ile mnie stać.

    Internet nie zwiększył liczby idiotów. On tylko niepotrzebnie stworzył możliwość powstania adresów sieciowych więcej niż atomów w Galaktyce.

  502. mag

    Również moje serdeczne wyrazy współczucia…
    To jest zawsze taki trudny czas definitywnego rozstania…

    Dużo serdeczności…

  503. Żeby nie było, że znika, a potem z pustymi łapami przyłazi, to dla Państwa ma pęk kąkoli:

    https://photos.app.goo.gl/g8TbfZTHJuzkLvJZ7

    Napisał, zaprezentował, Komissya orzekła, że badania ma na kursie i ścieżce, niechaj to i owo poprawi i orze dalej 🙂

    Ściska, zajrzy częściej.

  504. @zna.czek
    29 czerwca o godz. 15:13

    Co do jarmarku to świadomie zrezygnowałem z zajrzenia do pochodzenia słowa

    Oh, już nie kokietuj 😉 Że Jahr, przecież wiedziałeś.
    A Skype? Po prostu napomykasz o nim od lat, jakby nie było innych messengerów co najmniej równie albo i bardziej popularnych.
    A jak już widzę Po ile? to mi zęby cierpną, jak od każdego 50-letniego grepsu powtarzanego z lubością przez tę samą osobę.
    Nie musisz wcale zważać na takie obiekcje, ja się naprawdę cieszę, że tu bywasz 😎
    Kojarzysz mi się nawet trochę z moim ulubionym serialem Big Bang Theory, który ostatnio też sobie wciągam w sporych dawkach. Z tą różnicą, że jego bohaterowie mają większe poczucie humoru na własny temat.

  505. Szary Kot
    29 czerwca o godz. 15:20

    Piękne kąkole.

    Niech zagląda cześciej 🙂

  506. Szary Kot 29 czerwca o godz. 15:20
    Tu się kroi nowy tytuł?

  507. @mag

    Serdeczne uściski

    …+37C

  508. basia.n
    29 czerwca o godz. 12:13

    Tę płytę Petera Gabriela to mam u siebie. Od początku byłam nią zafascynowana. Podziwiałam wyobrażnię Gabriela, potrafiącą tak wspaniale znaleźć klimant orientu.

    Peter, w tej płycie, sięga do brzmień północnej Afryki, tej czarnej i tej arabskiej, Bliskiego Wschodu, od jego izraelskiej cząstki przez arabskie, dzieś po tradycje Persji i Turcji, po Kaukaz, a może i dalej, a po drodze przechodząc przez śródziemnomorskości.
    Wszystko to tak przetwarza i zespaja w swoją własną sumę, że rzecz godna podziwu i po prostu, głębokiego zachłyśnięcia i pochłonięcia, bez wyjścia. Wchodzi i zostaje. Taka rzecz i taki artysta.

    Mam tu coś innego, też z filmu; innego a jakoś podobnego. Może to nie utwór na żar lejący się z nieba, ale żarliwy i głęboki w sobie. Mnie bierze i też trzyma się w środku.
    Peter Gabriel – Biko
    https://www.youtube.com/watch?v=luVpsM3YAgw

  509. Gdybym mogła potańczyć to bym potańczyła, z nim, oj wióry by leciały

    https://youtu.be/wCDIYvFmgW8

  510. Nefer
    29 czerwca o godz. 16:35

    😀 😀 😀

  511. @Na marginesie
    29 czerwca o godz. 15:41

    Hopefully… Jeszcze trzy lata. Co to kotowi na starość nie odwala…

    Jeszcze coś: sprężyłem się z uporządkowaniem i zamieszczeniem specjalnie jako balsam dla @mag – róże ze sławnej angielskiej hodowli, która miłym zrządzeniem losu jest niedaleko. Byłem w poprzedni weekend – a czerwiec to właściwy czas na róże. Obłęd w ciapki.

    https://photos.app.goo.gl/GRX6AvtC1T1hCS468

  512. Tanaka
    29 czerwca o godz. 16:44

    😀

    …albo pióra, ale gracja i wdzięk, grrrr

  513. Nefer
    29 czerwca o godz. 16:53

    Już Cię widzę, fruwającą pod sufitem. I te pióra
    😀 😀 😀

  514. @Szary Kot
    Aaale śliczności! Domniemywam, że się także nawąchałeś różanych aromatów.
    Wielkie dzięki, cny Kocie.
    Jak u Ciebie z futrem w upały? Moja Dżezi gubi sierść, ale i tak ma jej od cholery.

  515. @Nefer
    Najbardziej lubiłam tego blondyna Thorda (?) podobało mi się jaki był dumny ze swojej pracy którą kocha, jaki do rzeczy, decyzyjny, twardy, w porządku gość, dowcipny, etyczny, fajny, porządny mężczyzna.
    Tak, tak.. „… wszystkim się zdawało, że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało…”

    @Tobermory
    „zna.czek”, „Guzdra”, „staruszek” – czegoż to ludzie jeszcze nie wymyślą.

  516. zezem
    29 czerwca o godz. 17:39

    Takie na mnie zrobił wrażenie, że tak sobie wzruszę ramionami

  517. mag
    29 czerwca o godz. 17:35

    W mojej okolicy jest dzisiaj dopiero pierwszy dzień rzetelnego upału. Czerwiec był deszczowy z przebłyskami i tak ze 13-16 stopni. Futro ma się więc świetnie… powiedzmy. Zbytnio nie gubię, ale i nadmiaru nie ma. Podrap Dżezi gdzie tam lubi, ode mnie!

  518. @zezem

    Przez ostatnie 14 lat eksperymentowałem z różnymi aktywnościami komputerowymi i szeregiem przygód komputerowych. Nie mam odrębnego od żony łącza i pracujemy z użyciem tego samego rutera. Żona współdziała we wspólnocie mieszkaniowej i z upoważnienia robi przelewy.

    Żona native user – co odpowiada niedoświadczonemu użytkownikowi – dostaje nerwowych drgawek wiedząc, że w pracy testowałem oprogramowanie analizowałem kod programów występując jako dwie różne osoby i innymi niż pecetowe systemami operacyjnymi. Na emeryturze bawię się komputerowo a nie uprawiam biznesu i nie udzielam szczegółowych rad. Żona natomiast chcąc nie chcąc nabywała poczucia bezpieczeństwa obsługiwana przez zespół bankowych komputerowców. Jakakolwiek nieuwaga powodowała przywoływania komputerowca o ile w ogóle była możliwa. Pracują tam eksperci oswojeni z ludźmi, że to komputer się myli, a nie użytkownik. Ja przez lata na emeryturze musiałem ją oswajać z koniecznością tworzenia kopii bezpieczeństwa i oduczać rzeczy które nie wychodziły od niej poza wewnętrzny system komputerowy banku.

    Z okna widzimy rozjarzone w nocy okna ( mamy daleki widok ) korporacji i śmiejemy się , że chłopaki robią bekapy. A w kraju wciąż zdarzają się wielogodzinne konserwacje systemów bankowych z nieaktywnymnadążnym przetwarzaniem transakcji ( fachowy skrót OLTP ).

    W Sopocie dwukrotnie mieliśmy szum morza zmieszany z szumem wentylatorów chłodzących serwery ubezpieczyciela Argo Hestia.

    Jako kot chodzący własnymi ścieżkami niepełne 75 lat sam decyduję z kim koresponduje elektronicznie. A na blogach Polityki zapewne spotkałeś się z sytuacją wyjaśnienia: komentuję na telefonie. Telefon i inne współczesne cudeńka mają z blogowanie tyle wspólnego, co trampek z mokasynem. Gdy trzeba, a nie widać, to po piwo można wskoczyć dwu butach słabo z sobą spokrewnionych.

    A żeby ćwierknąć to wystarczą 144 znaki i klawisze po cztery pod jednym opuszkiem palca. Myślenie nie jest konieczne a tylko a tylko opcjonalne.

    Zarówno staruszek i guzdra dobrze oddają mnie. Prawie zawsze wychodzi na moje.
    Wystarczy poczekać. Doświadczony dobry programista z jakim pracowałem tak skomentował słowo natychmiast w objaśnieniach programu:
    czyli trzeba poczekać

    Człon zna jest żartem z rozpoznawania mnie po stylu a człon czek jest ujawnieniem mej parafki gdy nie jest wymagane wyraźne wskazanie imienia i nazwiska.

    Grzegorz Kolodko napisał wiele książek i mądrzej niż ja.
    Zaczniesz, to zechcesz wrócić do mnie, jako blogowego snuja i gaduły.

    Z chłodnym uszanowaniem i nadzieją zrozumienia chylę czoło nad klawiaturą.

    Microsoft zawiadamia mnie, że Windows oznakowany 1903 jest w drodze, ale na dziś moje urządzenie nie jest gotowe. Żona – zapewne prze nieuwagę na swoim laptopie kliknęla zainastaluj. Sugerowała, że działo się to z napieta uwagą.

    Nie płakała, ale przeżyliśmy kolejna sesję odśmiecania, gdy trzy godziny stopień zainstalowania wynosil 99%. Po pierwszej Microsoft ostrzegł miliony przed instalowanie czegoś .

    W tym ujęciu jestem całkiem nieszkodliwy i tylko przeczulony z kalekim poczuciem honoru i humoru.

  519. Z powodów nieokreślonych a z mej strony z jednego powodu:

    jestem nudziarz uczulony na agresję słowną i nie jestem zwierzęciem politycznym

    w ostatnich miesiącach tylko na tym blogu opublikowano moje komentarze.

    Zajrzałem tu i trafiłem na przygotowania do muzycznej nocnej gorączki lata.

    Po snułem się wśród muzyki, której nigdy nie słuchałem i dość.
    Zamknę arią Królowej Nocy będącej wyzwaniem dla śpiewaczek.

    https://www.youtube.com/watch?v=8WNJyOKvKkM&list=LL76yDoknGWZz0ShEGIaccJA&index=166

    Nie umiem grać na flecie. Żaden z tego dramat.

  520. zna.czek

    Ta aria to rzeczywiście ogromne wyzwanie dla śpiewaczek.
    Jest na youtube klip z krotkimi fragmentami 40najlepszych wykonań tej arii.
    https://www.youtube.com/watch?v=6Pe9UTxyGbk
    Dla mnie szczególnie interesująca jest Sumi Jo
    https://www.youtube.com/watch?v=Srpab0M54tQ

    Hiszpanka Graciela Armendáriz zaczyna zbyt dramatycznie, ciężko, żeby przejść do pierwszej koloraturowej trudności.
    Najważniejsze jest w całej arii utrzymać pewną jedność i lekkość 🙂

    ps. ja też nie umiem grać na flecie, ale za to na fortepianie chyba nieźle 🙂

  521. jakub01

    Jakubku, dzisiejszy temat: „Szlakiem małych jezior”. Zaczął się od jobów.

    https://photos.app.goo.gl/njmJ4a7n3PCPAoUCA

  522. @ wszyscy

    Przepraszam, ale nei czytalem co sie na blogu dopisalo od ostatniego razu, gdy mialem czas zagladnac…. Taki jest lajf, czyli zycie, czyli mam wazniejsze zajecia…

    Przepraszam!

    @basia.n

    Mam zajecia, ale sobie je umilam muzyka. I natrafilem na takie cudo, ze pomyslalm natychmiast, ze jesli temata muzykalna wciaz aktualna, to MUSZE…. zwyczajnie MUSZE wrzucic i wrzucam…

    Отава Ё – Ой, Дуся, ой, Маруся (казачья лезгинка) Otava Yo – (Cossack’s lezginka)

    https://www.youtube.com/watch?v=0HtvH34CmZY

    Pozdrowka
    ~l.

  523. jakub01

    Jezioro Debro. To okolice Manowa, przez które jedzie się na Piłę, Poznań. Ale można i do Barcelony, jak ktoś się lubi włóczyć.

    https://photos.app.goo.gl/jwi3rUoJxM5CyVy27

  524. Bez komenta, bo toto nie potrzebuje zadnego komenta…

    https://www.youtube.com/watch?v=ONBrID_TgYE&list=RDYbBU06irWT8&index=4

    Pozdrowka
    ~l.

    ps @wbocek … ech Barcelona… bylem pare razy, ale teraz jest tam za cieplo … jak dla mnie … wole jeziora Mazurskie. Pozdrowka dla jez. Jamno.

  525. jakub01

    Jakubku, kiedyś proponowałem Polsce za pośrednictwem „Polityki”, żeby w lasach państwowych prawa ekonomiczne zostały raz na zawsze odwołane. Teraz też drę o tym mordę.

    https://photos.app.goo.gl/ebS8ANyKzP1xH5VR8

  526. lonefather
    29 czerwca o godz. 23:31

    Lonek, jeśli się znasz na owadach, to będę miał do Ciebie pytanie. Na kilkusetmetrowym odcinku ścieżki rowerowej idącej wzdłuż świeżych nieużytków, na których rośnie dużo ostu, jest inwazja jakiegoś robactwa. Co to za jedne? Zaraz wkleję filmik.

  527. jakub01, lonefather

    Co to za jedne? Znów Amerykanie jaką stonkę podrzucili?

    https://photos.app.goo.gl/6oATfV1dyVcCoQY69

  528. Wy tu gadu gadu a Putin wraca na salony. Jak szalony!
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/newsletter-onetu-andrzej-stankiewicz-przytulic-putina-szturchnac-kaczynskiego/44prd8y

    Kwintesencja prawdy na temat:

    „Krym w sumie zawsze był rosyjski. Ukraina to państwo upadłe. Nie ma dowodów, że to Putin nakazał wpływać na amerykańskie wybory. Samolot przecież został zestrzelony przypadkowo, ścigać należy konkretnych sprawców, a nie karać Kreml. No a trując Skripala, Rosjanie załatwiali własne porachunki, które nas obchodzić nie powinny.”

    Putin jest kochany, bo ma surowce, na których można zarobić krocie oraz geopolityczną i militarną pozycję, której Zachód potrzebuje do stabilizowania sytuacji na świecie.”

  529. jakub01

    Jeziorko bezimienne, jakubku – najsmaczniejsze.

    https://photos.app.goo.gl/mzG2aJXiF2uGxChh7

  530. https://www.youtube.com/watch?v=SMDbFHfbXng
    Dave Kerzner – New World (Deluxe edition)
    Coś a la Pink Floyd, naprawdę kawał dobrej muzyki.

  531. @basia.n
    Dziekuję za przypomnienie, kiedyś ten utwór znaczył dla mnie bardzo wiele:
    https://www.youtube.com/watch?v=B6D_gvhiSh4
    Pozdrowienia

  532. jakub01

    Przedostatnie jeziorko, jakubku. Wygłupiłem się przy nim. Powiedziałem, że hodowla pstrągów jest w Giezkowie, tymczasem jest w Bardzlinie. Kiks wziął się pewnie stąd, że pracowałem w obu tych miejscowościach.

    https://photos.app.goo.gl/TEG7Zhp8x3hwYgpV9

  533. wbocek
    29 czerwca o godz. 23:54
    jakub01, lonefather

    @Jurek

    Nie znam sie na motylach (lepidopthera), ale jak pacze na to co sfociles filmikowo, to sa to niemal na 100%, gasienice jakiegos gatunku motyli. Masowy wyleg, bo masowo lekka zime przetrwaly.

    Pozdrowka
    ~l.

  534. wbocek
    29 czerwca o godz. 23:48

    Juz co prwda odpowiedzialem, wiec tylko powtorze, ze to nie sa „robaki”, tylko gasienice motyle. Jesli sa faktycznie powiazane z ostami przydroznmi, to bardzo mozliwe, ze sa to gasienice Bielinka Kapustnika. Tak wiec jak bedziesz jechal ta droga za pare dni, to mozesz sie natknac na wzozona ilosc bielinkow…. Albo wzmozona ilosc innego gatunku motyli, bo jak pisalem, to ja sie za slabo na tym znam.

    Popytaj mnie o konie, albo inne zwierzaki, to sie nie opedzisz od moich odpowiedzi, a w obszarze motylim , to raczej wymiekam …

    Pozdrowka
    ~l.

  535. Ja obstawiam ćmole.

  536. jakub01

    Ostatnie jezioro (wojskowe), jakubku. Potem jeszcze coś może dołoże. Cóś ze wsiowych krajobrazów.

    https://photos.app.goo.gl/Ubn9J9Y2si16Yyb99

  537. Ewa-Joanna
    30 czerwca o godz. 1:55

    Ja obstawiam ćmole.

    A w jakim stosunku obstawiasz?

    Jesli n.p. 1×2 to wejde i obstawie £2000.00 , ze to sa motyle, a nie cmole…

    Wchodzisz?

    Pozdrowka
    ~l.

  538. Ewa-Joanna
    30 czerwca o godz. 1:55

    Sie nie zakladam, ale jak jest okazja, to dlaczego nie mam skorzystac?

    Tak sie sklada, ze £4000.00 sie mi bardzo przydadza. Wiec sie zapytowywuje, czy obstawiasz „cmole” i czy wchodzisz w zaklad?

    Pozdrowka
    ~l.

  539. Ewa-Joanna
    30 czerwca o godz. 1:55

    😉
    😉
    😉

    Pozdrowka
    ~l.

  540. lonefather
    30 czerwca o godz. 1:43

    Dziękuję, lonek. Zawsze to jakieś ukierunkowanie myśli. Z ciekawości, jak coś nie stanie na przeszkodzie, za jakiś czas tam skoczę zerknąć, co sobie fruwa.
    Oczywiście, tyle to wiedziałem, że gąsienica przekabaci się w coś ze skrzydełkami, ale że się kompletnie nie znam – nawet gąsieniczki mniszki brudnicy bym nie rozpoznał, choć kiedy był wielki wysyp w końcu lat 70-tych i do połowy 80-tych, dobrze się bożemu cholerstwu przypatrzyłem, a nawet chodziłem po nich jak po dywanie – to nie miałem pojęcia, w co. Teraz przynajmniej wiem, że nie w F-35 ani nie w gorejącą żabę.

  541. @Lonek
    Po przemyśleniu i poogladaniu własnych tutejszych robali myslę, że ponbockowe robalki za żywuszcze jak na motyle i ćmole, raczej jakieś żuczki podgryzaczki.
    Lonek ja też tylko na konie stawiam, żadne inne zakłady nie wchodza w grę. 🙂

  542. Adresata wskażę w sposób ( stosując efekt uboczny ) tak:

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/06/22/ej-sobotka-sobotka-dzien-jest-dlugi-noc-krotka/#comment-570765

    Pamięć ma odnotowała szczególik messengery i po opadnięciu gorączki sobotniej nocy w mej głowie postanowiłem nudnie wrócić do sprawy.
    ***
    0.
    Elektrolux jest firmą i produkował / produkuje urządzenia o nazwie rodzajowej odkurzacz

    Facebook Messenger aka Messenger to komunikator internetowy stworzony przez Facebooka.

    Wikipediowe hasło
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunikator_internetowy
    w podsumowaniu wymienia Skype w grupie Protokoły,
    a Facebook Messenger w grupie Klienty.
    Cokolwiek miałoby to znaczyć to znaczy .

    ***
    Skype należy do Microsoft i i działa w chmurze.
    Tego komunikatora ( odskakuję teraz od żargonu telekomunikacyjnego ) używa żona do codziennych pogawędek z montrealską siostrą. Uczuciowo to jest jej najważniejsza metoda.

    Quasi-służbowo żona używa do prowadzenia domowego budżetu oraz do obsługi wspólnoty mieszkaniowej połączeń szyfrowanych.

    W tym sensie, szwagierka mieszka na Skype wraz ze swoimi wnukami tęskniącymi za warszawską babcio-ciotką będąca moją żoną niezamierzającą rozpraszać się na różne metody komunikacji.

    Gdybym sprzętowo i programowo odprzęgł się od żony, to ona korzystała by w dalszym ciągu z usługi świadczonej przez Orange i ja też. Ale ja z technologii LTE i odrębnego konta w Orange.

    Taka potrzeba się rodzi, bo na naszych spacerach po zielonej warszawskiej Ochocie intrygują żonę panowie i panie używające laptopów zgodnie z nazwą rodzajową: użytkownik na ławce, komputer na podołku.

    Ale nikt zasilania w moc pola elektrycznego powietrzem nie wynalazł.

    ***

    Odwiedził nas inny osobnik kanadyjski z rodziny. Z trzema przenośnymi urządzeniami telekomunikacyjnymi. Trzecie kupił w Polsce i naciął się na pracownika-sprzedawcę z łapanki. On nie jest od wspomagania wpięcia się w polską sieć . On jest od sprzedaży.

    ***

    Orange dziedzicząca biznesowo polskie okablowanie telefoniczne ma rozbudowaną pomoc świadczoną na żywo przez doradców. Jest to sprawdzony i znakomity usługodawca.

    ***

    Pani Karolina Lewestam, etyk i felietonistka gazety Dziennik Gazeta Prawna uważa, że współczesny człowiek ( domyślnie: ze sfery euro-atlantyckiej ) nudzi się. Niepomiernie. I dostaje strumień badziewia.

    ***

    Ja mętnie autorce wstępniaka u progu sobotniej nocy podsunąłem arię Królowej Nocy jako żartobliwie chwilowy przydomek.

    Zrewanżowała się wejściem w role prowadzącej masterclas i być może nie chciała skłonić się do postaci telegrafisty nie umiejącego grać na klarnecie.

    Dziękuję i przypominam, że nałogowo jestem mętny jak to:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Amarula

    Z południa Afryki plantacje tego drzewa zawitały do Izraela.

    Grejfruty Jaffa i Amarula – jak wsztstko – to mętna polityka.

    Cytat z Ziemi obiecanej
    To miał być interes, a nie przyjąźń.

    Czy bot ma uczucia? Oto jest pytanie!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bot_(program)

    ***
    W warszawie ma być 33.
    Miejcie chłodne głowy z klimą lub bez niej.

    Miło było, a najgorsze przed nami – bo jeszcze go nie doświadczyliśmy.

    Kłania się wszem i wobec wieczny optymista.

    ***

  543. Optymatyk
    30 czerwca o godz. 0:39

    Dziennikarz Stankiewicz napisał nierzetelny tekst. Nie mieści się w ramach dziennikarstwa, mieści się w ramach .karstwa. Tacy czasy, że coś takiego rządzi.

  544. wbocek
    30 czerwca o godz. 2:27

    Pombocku, ja tam nic nie powiem, ale Ci powiem, że jesteś Rewelacja Miesiąca. Taka od Bogusława Kaczyńskiego. Aktualnie – blogowego. Bo pan Bogusław jako już na padole nieobecny, duchem sprawczym widać obecny na blogu. Nie dość, że basia n. blog duchem muzycznym ubogaciła, to i wziąłeś i go śpiewem naddońskim jakimś eleganckim nawidziłeś.
    Ale też zrobiłeś kolejne ubogacenie: filmowe, niewątpliwie imienia Pyłu gwiezdnego Kondratiukowego.
    Ogólnie, to coraz większy filmowiec jesteś, co szczęść boże. Czyli mam dla Ciebie podziw. Nie dość, że samo jezioro pysznie się na filmie prezentuje, to i byłe osiedle wojskowe, samolot były takoż, a i przyszosowe leśności, Twoje komentarze zza kamery, a to ekologiczne, a to filozoficzne a to muzyczne i jakoś nostalgiczne.

    DKF-u dawno sczezły, a tu proszę: porządne, kameralne kino imienia Pombocka. Sukces nr 1!

    Jako niewątpliwy śpiewak leśny wysokich lotów, rad bym Twoich produkcji wokalnych zza krzaka, z kajaka, z roweru i śród ćcin szmeru poznać znacznie więcej, gdy wplecione jako ścieżka muzyczna w produkcję kinematograficzną, odpowiednio umajają.

    Teraz mam pytanie fachowe, jak filmowiec do filmowca: jakeś focił jadąc rowerem? Z ręki? Z kamery przykręconej śrubką do głowy, a może do kierownicy?

  545. Teraz mniej pretensjonalnego wymądrzania się, a więcej polityki.

    Proszę zajrzeć na blog Daniela Passenta, co da dobrą glebę do mego skrytego jeszcze bardziej pretensjonalnego pisania.

    Dobra zmiana w swej misji zrobienia głównego złoża Prawdziwej Wiary oraz sprowadzenia drugiego sortu na drogę cnoty marzy także o absolutnym sterowaniu komunikacją.

    Drobnym przyczynkiem jest propozycja bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską dla weteranów walki z komunizmem.

    Tymczasem głównemu elektoratowi dobrej zmiany ziarno usucha w kłosach ( w przypadku rzepaku: łuszczyna zawierająca wiele nasion ).

    Bardziej zorientowani i mające chłodne głowy piszą i mówią o potrzebie reorientacji polskiego rolnictwa. Jeśli obecna fala upałów jest zapowiedzią trwalszej zmiany klimatu w Europie Środkowej, to ta reorientacja może być bardzo bolesna.

    W mojej pamięci jest zaorywanie plantacji porzeczek koło Elbląga, bo nie było chętnych na zrywanie gron czerwonych lub białych oraz czarnych jagód ( jemy jagody!!! porzeczki agrest ).

    A to nie jest truskawka zbierana w kucki.
    Krzyżacy przeżyli w Polsce, bo z Grunwaldu trzeba było do żniw ) i kaprysy pogody nie jeden ustrój rozstroiły. W tym: zlaicyzowały Francję.

    Z polskiej wsi docelowo musi odejść około 2 miliony ludzi. Duża część tyc ludzi i staruszkowie i staruszki zbierające kolejne Grona gniewu.

    I tego nie zmieni wymarzony zamach na polskojęzyczne media, w tym na internet. Polskich emigrantów wyżywających się na blogach Polityki to ani grzeje ani ziębi.

    Ale inteligencja i mądrość przesycająca ględzącego homo ludens
    potrafi wyobrazić sobie co jest za tą górką, na którą jeszcze się nie wdrapaliśmy.

    Na to liczę.

    W modlitwy o deszcz nie wtrącam się.

    Ja z szansy awansu skorzystałem i przynajmniej ględzenia mi zazdroszczą. Chociaż nie jestem kompetentny językowo i z suwerenem mi idzie kiepsko. I to pod płaszczykiem narcyzmu serwuję towarzystwu.

    Kompetentny językowo pogada z Jackiem Sasinem.
    Ja ani mogę, ani chcę.

    Młody dowcip z małym zarostem:
    Katarzyna miała na imię Wielka.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kompetencja_j%C4%99zykowa

  546. Tanaka
    30 czerwca o godz. 7:58

    Tanako, zawstydzone dzięki. Tylko z ręki – wypróbowałem na czapce, na rowerze, ale, niestety, wszystko skacze, ręką jest najmniej podskakująca. Teraz jestem w trakcie montowania filmiku z byłego PGR Zegrze, gdzie w 1975 robiliśmy odwodnienie cielętnika. Teraz jest Zakład Rolny Zegrze – chyba jakaś spółka abo co. Podziwiam, bo od dawna kwitnie. Pasowałoby madam Szydło na rowerze tu przywieźć, żeby poopowiadała o Polsce w ruinie. Nie ma u mnie wioski, Tanako, żeby choć jakaś maleńkość nie zmieniała się na lepsze. Dużo przecież jeżdżę i od kilkunastu lat furt widzę ruch w interesie. A nowego budownictwa na wioskach – zatrzęsienie.

  547. @wbocek

    Gąsienice należy fotografować, najlepiej z bliska.
    Mimo kiepskiej jakości obrazu nie są to na pewno gąsienice bielinka kapustnika, który żeruje na kapustnych i motylkowych i jest łatwy do rozpoznania. Na oście mogą żerować gąsienice rusałki osetnika pięknego motyla.
    Masowa inwazja gąsienic o tej porze roku może wskazywać również na brudnicę nieparkę, dlatego tak ważne jest dobre zdjęcie. Gąsienice nieparki właśnie oblegają ogród mojej przyjaciółki na Śląsku. Brudnica nieparka nie jest wybredna i żeruje na kilkuset gatunkach roślin. To jest motyl (ćma) aktywny zarówno w dzień, jak i w nocy.

  548. @zna.czek
    30 czerwca o godz. 6:52

    Wiem już od dawna, kto u ciebie mieszka na Skype 😎

    messenger = posłaniec, kurier, chłopiec na posyłki

    IM = Instant Messenger = komunikator internetowy

    Cieszę się, że zauważyłeś kursywę, którą wyróżniłem termin „messengery”, ale i to nie powstrzymało cię od namaszczonych pouczeń 😉
    No i na zdrowie.
    Mój elektroluks jest marki Miele, a adidasy – Merrell.

    Pamięta ktoś jeszcze angielski melodramat z 1971 roku – „Posłaniec” (ang. The Go-Between)?

  549. Tobermory
    29 czerwca o godz. 15:38

    …Big Bang Theory(…)czyli po naszemu „Teoria Wielkiego podrywu”. Absolutnie zgadzam się i podzielam opinię(o wciaganiu… i że wciąga).

  550. jakub01

    W imię ojca i syna, i matki, i babci, i dziadka, ciń doberek, jakubku. Ze smutkiem informuję, że to chwilowo ostatni. Ale po dzisiejszej patelni będzie ochłodzenie, więc odwrotnie: guzik tam ostatni. Zwłaszcza że szklane kolana jakoś służą. Zdzwoniłem się z kolegą ortopedą i miałem w sobotę do niego jechać z racji pogorszenia od miesiąca. Ale jakie pogorszenie, jak polepszenie. Z tej racji, że wierzę w człowieka, koleś, znaczy – w ruch.

    Opowiedziałem mu przez telefon jedną rzecz. Jeździłem na przystań ze sporym zupełnie nowym bólem w okolicy kości piszczelowej. Jednego razu zauważyłem coś w rodzaju Matki Boskiej na gałęzi. Piszczel bolała, a ja w pewnym momencie pomyślałem o kolanie, które od czasu operacji nie boli. Patrzę: piszczel przestała boleć!. Przeskoczyłem myślą na piszczel – boli. Myślę o kolanie piszczel nie boli. Gdyby to było dwa, trzy razy, uznałbym za przypadek, ale sprawdzałem ten wpływ psychiki na somę przez kilka dni może ze sto razy. Za każdym razem było takie samo działanie. Więc opowiedziałem koledze ortopedzie. Podekscytował się i się rozkręcił. Okazało się, że dla niego to nie rewelacja (jest również lekarzem sportowym i w ogóle pasjonatem zawodu). Człowiek jest jednością psychofizyczną. Tłumaczył mi rozogniony mechanizmy tej jedności. Niewiele z tych szczegółów zrozumiałem, ale praktyczne wnioski z samej zasady wyciągnąłem dla siebie już dawno temu. Dlatego mam zamiar odwalić kitę zdrowy jak rydz. A przy okazji: znalazłem trzy maślaki.

    https://photos.app.goo.gl/mVQSM3ozaQgZ1uiD9

  551. Tobermory
    30 czerwca o godz. 9:59

    Dzięki, Tobermorku. Ja wyciągnąłem tylko ten wniosek, że te żywioły pojawiły się w związku z ugorowaniem dużego obszaru w okolicy niegdysiejszego Instytutu Ziemniaka w Boninie. Uprawy są spryskiwane, więc takiego ogromnego wysypu by nie było.

    Jak ta brudnica nieparka jest tak niewybredna, to może to właśnie ona, skoro się przymierza do asfaltu na nowej ścieżce rowerowej.

  552. @Ewa-Joanna
    30 czerwca o godz. 3:10

    One takie żywuszcze, bo ten film chyba przyspieszony 😉
    Larwy chrząszczy nie są na ogół gąsienicokształtne.

  553. @maksim
    30 czerwca o godz. 10:21

    Hej! Dobrze widzieć pokrewną duszę 😀
    Polski tytuł raczej mało fortunny, ale oglądam w oryginale.
    Znalazłem nawet początkowe odcinki (Penny wprowadza się w sąsiedztwo)…
    Póki nie złamałem sobie gnata, nie wiedziałem, że mam tyle kanałów TV 🙄

  554. Tobermory
    30 czerwca o godz. 10:36

    Nie, Tobermorku, nie ma niczego przyspieszonego. Słaby ze mnie owadolog i
    nie mam specjalnego obserwacyjnego doświadczenia w tej dziedzinie – jeśli nie liczyć kleszczy – ale sam się dziwiłem tej ruchliwości, bo gąsieniczki raczej mi się kojarzą z powolnością.

  555. @wbocek
    30 czerwca o godz. 10:46

    Gąsienice poruszają się ogólnie dość raźnie a twoim może było gorąco od asfaltu, więc dały gazu 😉 Jak już są porządnie nażarte, to udają się na poszukiwanie spokojnej kryjówki do spowicia się w kokon i przepoczwarzenia.

  556. Tobermory
    30 czerwca o godz. 10:44
    @maksim
    30 czerwca o godz. 10:21

    „Big Bang” to jak dla mnie jedyny sitcom, który wart jest oglądania.
    A tu są plany mieszkań Leonarda z Sheldonem i Penny 🙂
    https://www.morizon.pl/blog/wp-content/uploads/2016/11/big-bang-theory.jpg

  557. Dzien dobrek! Jak pięknie obudzić się w lesie… Czekając, aż woda na kawę zabulgocze sprawdzam temperaturę na zewnątrz a tam…13C. I chmura nisko. Ja wiem, że z upalem trudno żyć na codzień ale zamieniłbym to na 30C i słońce od zaraz! 😉
    Co by móc chodzić się w jeziorze albo siedzieć w cieniu sosny. A tak zaraz wyszukam sobie stosowny polarek i środek na meszki bo wylażą jak nie ma słońca… A jak wypije kawę zaczniemy łazić albo jeździć rowerami bo w końcu w Szkocji lato to stan umysłu a nie stan pogody. Co nie zmienia faktu, ze w ogóle bym się nie pogniewala o dodatkowe 10 stopni Celsjusza… 😉 A niech tam, nawet i 20 dodatkowych, a co! Przyślijcie mi ten nadmiar, który was męczy.

  558. Kostka
    30 czerwca o godz. 11:13

    Hop,hop w lesie 🙂
    To ja już wiem, gdzie latem mogę jeździć na wakacje.
    Bo wolę założyć na siebie coś cieplejszego i śmigać na rowerze, niż ten żar z nieba lecący.
    Nefer pewnie odsypia tę wczorajszą dobę, bo jeszcze do 6-tej było +24. Ale przyszedł wiatr pólnocno_ zachodni ( uwielbiam) i wszystko się zmieniło. Okna otwarte, przeciąg w domu i sama radość.
    Strzelaj po drodze wiele zdjęć, to pokażesz przy okazji

  559. @pastucha
    30 czerwca o godz. 11:11

    Dzięki! Jestem tego samego zdania (o sitcomach).

    Motylem będę…

  560. Tobermory
    30 czerwca o godz. 11:27

    Przepiękne zdjęcie, świetnie wykonane 🙂

  561. @basia.n
    30 czerwca o godz. 11:34

    Dziękuję, Basiu 🙂 Pod nickiem trochę więcej drobnej żywiny.
    Na dworze +32, siedzenie w półszpagacie przy biurku (z nogą na taborecie) jednak zbyt męczące 🙁
    Kostce i ewentualnie innym chętnym posyłam wszystkie moje celsjusze powyżej +18 😎
    Z Francji donoszą o temperaturach sięgających +46 😯 i samozapłonach kurzego guana, u mnie meldują powyginane szyny, za słabą klimatyzację w pociągach oraz codzienne milionowe straty (w tonach lodu ubywającego z lodowców), a kąpielowicze w dolinnych rzekach skarżą się na zbyt zimną (z powodu tego topnienia) wodę do kąpieli 🙁
    2,5-metrowa warstwa ochronna śniegu znikła w ciągu kilku tygodni i oddała lodowce, gołe i bezbronne, na pastwę żaru lejącego się z nieba 🙁 A to dopiero początek lata…

  562. Tobermory
    30 czerwca o godz. 11:58

    Widziałam drobną żywinę
    Robisz te zdjęcia z pasją przyrodnika 🙂
    Ale,że nie bałeś się fotografować żmiji.

    Początek lata, wszystko topnieje, ludzie w miastach nie mają czym oddychać.. Natura wystawia rachunek bezmyślnym istotom, ponoć homo sapiens..

    Wspomniałeś,ze ten twój wypadek to zlamanie, ale czy musiałeś też być operowany, czy „tylko” założono gips ?

    A gdzie jest teraz maluch ? Przyjeżdża ?

  563. Sheldon i długo długo nikt:) a z Allo allo Kapitan Bertorelli, mój absolutnie ulubiony 🙂

    Gdyby się dało to przesłałabym się natychmiast na Deep Space Nine bezpowrotnie, sorry, world.

    basia.n
    30 czerwca o godz. 11:24

    Odespałam ale obudziłam się przed tv o 4 rano i zawlokłam do łóżka pod wentylator na 10. Teraz pootwierałam na oścież i jest lekki wiaterek, nareszcie – a nawet zaczyna się porządny przeciąg. Przyznaj się, wachlowałaś w moją stronę:)

    Kostka, wysyłam ci dodatkowe 15 stopni 🙂

  564. Nefer
    30 czerwca o godz. 12:30

    Oczywiście wachlowałam w Twoją stronę. Bo ten wiatr u mnie przyszedł o 7 rano i ja od razu wszystko pootwierałam
    na przestrzał. Tylko drzwi są dobrze zabezpieczone.
    I teraz to mi nawet zimno 🙂 🙂

  565. basia.n
    30 czerwca o godz. 12:36

    No to czekam na ten zimny wiatr bo jeszcze nie doleciał i jest całkiem ciepło, może za jakie 2 godziny

  566. Tobermory 10:17,

    czy ktos pamieta ‚Poslanca’ pytasz.
    Zalezy dlaczego pytasz…
    Triada (bo nie trylogia przeciez) J. Loseya,
    Poslaniec, Sluzacy i Wypadek to jak do tej pory jedno z moich najsilniejszych doswiadczen filmowych. Powodow wtedy a i dzisiaj kilka:
    – wszystkie trzy scenariusze napisal geniusz dramaturgii Harold Pinter, moj po Beckett’cie najwazniejszy wspolczesny dramaturg.
    – filmy te, pokazaly mi jak wyjatkowo silne jest angielskie aktorstwo (by wymienic kilku: Dirk Bogarde, Bates, Fox, Redgrave, Sarah Miles, Julie Christie etc.) Do dzis, moim zdaniem, najlepsze w swej roznorodnosci.
    – byly te filmy i sa do dzis jakby kwintesencja
    sztuki kinematograficznej. Budowanie nastroju, oszczedne dialogi, symbioza fotografii (uwielbiam filmy czarno-biale), gestu aktorskiego i, last but not least, muzyki!
    Te trzy filmy, kiedy mysle o tym, wraz z nowa fala fracuskiego kina, wloskim neorealizmem, (amerykanski film-noir zostawmy na boku na chwile) i kinem polskim lat 60. definiuja dla mnie artystyczna atmosfere lat 60. i wczesnych 70.
    Wstepniak jest muzyczny jednak a nie stricte filmowy moze warto wiec przypomniec geniusz Legranda, ktory zmarl w tym roku (m.in. muzyka do Poslanca), Komedy, wloskich kompozytorow filmowych etc.
    Czy ja wiem, taki pomysl…

  567. Nefer,

    ty uwazaj w tancu z Christopher’em Walken’em,
    bo nie tylko ‚wiory moga leciec’ ale i trociny.
    On byl w mlodosci treserem lwow.

  568. act
    30 czerwca o godz. 12:54

    Dobrze się składa, jestem zodiakalnym lwem…

  569. act
    30 czerwca o godz. 12:50

    Jak dobrze, że podjąłeś filmowy temat Posłańca z 1971 r. 🙂
    Kiedy o nim wspomniał dziś Tobermory, od razu zabrzmiał mi w uszach przepiękny temat z tego filmu napisany przez Michaela Legranda.
    Tak, masz absolutnie rację – geniusz Legranda jest wart przypomnienia . A więc najpierw temat głowny z Posłańca,
    ale dodam też inny, równie piękny – z filmu „Summer of ’42”

    Michel Legrand – Posłaniec

    Summer of 42 – Michel Legrand

    No i kontynuacja muzyki filmowej, to świetny pomysł – tyle jej , cały piękny ocean 🙂

  570. Nefer,

    no to rzeczywiscie dobraliscie sie 🙂

  571. …ale on chyba za stary dla Ciebie, mialabys go na sumieniu.

  572. act
    30 czerwca o godz. 13:07

    No 🙂 aż sobie na okoliczność obejrzałam jeszcze raz, rawwwrrr

  573. @act
    30 czerwca o godz. 12:50

    Dlaczego pytam? Bo mi się właśnie przypomniał, z tych samych powodów, które wymieniłeś. I dlatego, że filmy oglądane we wczesnej młodości pamiętam chyba najlepiej, bo umysł miałem chłonny, chodziłem do kina i te seanse filmów „dla dorosłych” były przeżyciem. Pamiętam aktorów, sceny, do dziś rozpoznaję muzykę…

    Christopher Walken zrobił na mnie wrażenie. Najpierw pomyślałem, że tak, to i ja potrafię, ale jak dał nura przez balustradę… 🙄 😉

  574. act
    30 czerwca o godz. 13:09

    E tam. Wyobraźnię to mam ho ho

  575. act
    30 czerwca o godz. 13:09

    Różnice wieku są dopuszczalne, jeśli tylko istnieje chemia 🙂

  576. Tobermory
    A to jest żabka łazienkowa
    http://www.medianauka.pl/biologia/grafika/plazy/zaba-wodna.jpg
    Odkryła ją, niejedną, pod brodzikiem w łazience moja kotka.
    Oba oczka wodne, niedaleko domu, prawie wyschły, a w chałupie jest niemal chłodnawo (stare dobre drewno), więc tak sobie tłumaczymy ich obecność (jeszcze nie inwazję). Myślę że to są żabki wodne albo śmieszki.
    Na takie mi wyglądają. Dżezi je gania, raczej bez pwodzenia, ale krzywdy nie robi.

  577. Jest zresztą jeszcze jeden piękny temat z Summer 42, który warto przypomnieć , szczególnie na letnią porę.

    MICHEL LEGRAND Orchestra „UN ETÉ 42″ + PERCY FAITH Orchestra ” A SUMMER PLACE”.

  578. @basia n.
    A ja chcę przywołać Ennio Morricone w „Cinema Paradiso”.
    Cudowny film, cudowna muzyka. Oglądałam go już wiele razy i będę do niego wracać.
    https://www.youtube.com/watch?v=jwGYmRNb_KY

  579. @basia.n
    30 czerwca o godz. 12:22

    Żmij trochę się boję, ale to były zaskrońce. Najpierw zaglądasz wężowi w oko i jak ma okrągłą źrenicę – nie ma strachu, to zaskroniec, padalec, gniewosz plamisty…. Gdy źrenica jest pionowa – ostrożnie, żmija.

    Pytasz o Maluszka? Przez dwa tygodnie po jego urodzinach dali mi spokój, wystarczył kontakt telefoniczny, ale w ostatni czwartek wieczorem przybyli z wizytą… Póki rodzina była w komplecie albo brali dziecko ze sobą, było super. W piątek po południu zrobiłem sam sobie pułapkę. Po obiedzie dziecko było senne, a jego rodzice bardzo chcieli popływać w jeziorze i spotkać tam przyjaciół, więc wspaniałomyślnie wyperswadowałem im ciąganie dziecka w ten upał, niech sobie pośpi spokojnie. Młodzi skwapliwie przyjęli propozycję i tyle ich było widać. Ledwie ostatni domownik trzasnął drzwiami i zostaliśmy sami, dziecko się ożywiło i przez następne dwie godziny bawiliśmy się na bardzo wiele sposobów. Najbardziej ubawiło wnuczka przeciąganie ciężkiego taboretu z pokoju do pokoju, bardzo akrobatyczne 😉 Kiedy rodzina wróciła, wdzięczna i odświeżona, ucieszyłem się jak nigdy. Po lodach na podwieczorek młodzi ujechali do stolicy, a ja padłem na kanapę. Obudził mnie dopiero telefon, że dziecko zasnęło w aucie po dwóch minutach i spało pięknie przez dalsze dwie godziny…
    Mój złamany gnat nie musiał być operowany, ma się zrosnąć konserwatywnie, w gipsie. Francuzi uznali najpierw, że skoro pacjent przykuśtykał sam, to nie jest złamane i nawet rentgena nie trzeba, ale po dłuższych deliberacjach (konsultacjach na zapleczu?) zrobili dla pewności kilka zdjęć i uznali, że jest złamanie, ale staw jest stabilny. Tutejsi ortopedzi potwierdzili…

  580. zna.czek
    30 czerwca o godz. 8:04

    przepraszam, że legutko spóźniony, ale to z powodu walki z klimatem w zasychającym ogrodzie (na razie woda nieracjonalnie nieracjonowana). … a że : „Tymczasem głównemu elektoratowi dobrej zmiany ziarno usucha w kłosach ( w przypadku rzepaku: łuszczyna zawierająca wiele nasion ).” i
    „Jeśli obecna fala upałów jest zapowiedzią trwalszej zmiany klimatu w Europie Środkowej, to ta reorientacja może być bardzo bolesna.”
    to zaorywanie kucanej truskawki przez krzyżaków (od tego na piersi?) na gminnej wyżynie mazowiecko-ojczyźnianej zapewne przyczyni się do sekularyzacji rolnictwa, bo wołanie nabożne o dyszcz nic nie da mokrego albo też i nawet odwrotnie. Obatel X & Kompany (w tej święconej albo może świecącej) reklamacji nie uzna. Jak nic będzie laicyzacja niefrancuska. Na dowód czego załączam umęczony wizerunek interlokutora aspirującego:
    https://pbs.twimg.com/media/D9MdEeXXsAEQO-T.jpg
    do wyżyn intelektu zagończyka TEJ zmiany:
    https://pbs.twimg.com/media/D9Mh01kWwAAqnZj.jpg

    Poważnie zainteresowanym zmianami klimatu należy polecić samodzielną analizę tego:
    https://www.netweather.tv/charts-and-data/jetstream
    z prognozami pogody by BBC :
    https://www.bbc.com/weather/756135.
    Już tak po 2-3 miesiącach zagadka mieszania się wiadomych sił w cyrkulacje w górnych warstwach atmosfery mogłaby osiągnąć status godny TEJ najważniejszej komisji. Oczekując na konkluzję niedoścignionego w swej skuteczności (re)inkwizytora :
    https://pbs.twimg.com/media/D9MzYn4XUAE-Q-9.jpg

    pzdr.

  581. Nefer, act, Tobermory

    Kiedy przypominam nazwisko Christopher Walken,
    mam natychmiast to muzyczne skojarzenie :

    Theme from THE DEER HUNTER CAVATINA

    Kiedy ta muzyka zauroczyła mnie na filmie, nauczylam się jej grać ze słuchu 🙂

  582. act
    30 czerwca o godz. 12:50
    @Tubermorry

    z okazji lata polecam „Summer of Sam” Spike’a Lee. U nasz leciał pod kryptonimem „Moredercze lato”.

  583. scrambler
    30 czerwca o godz. 13:51

    😆 😆

  584. mag
    30 czerwca o godz. 13:47

    Jeszcze nie zdążyłam tego zrobić, bo mam właśnie w koszyczku kilka linków Enio Morricone.
    Byłyśmy na tej samej fali – świetnie 🙂

  585. Nefer,

    wyobraznia i ciekawosc zabily niejednego kota..tego..lwa.

  586. Tobermory
    30 czerwca o godz. 13:50

    Ja tam nie zaglądam żadnemu gadowi w oko – jak widzę,
    to zmykam 🙂
    Zawsze z przyjemnością czytam, co robi Maluch, bo on zawsze coś wymyśli. Ale tym razem rodzice dostali wychodne, a Ty….wiemy, wiemy 🙂

    Dobrze, że obyło się bez ingerencji chirurga. I mam nadzieję, że dotrzesz do Lucerny na 07.09 – na koncert 🙂

  587. Toby, 13: 16
    to tylko dlatego, ze masz noge w gipsie.

    Tyle tu wpisow na minute, ze nie zdonrzam z czytaniem.

  588. mag
    30 czerwca o godz. 13:47

    Ponieważ link, który podałaś jest to sountrack, więc pokażę jeszcze tylko dwa wykonania Love Theme – różne, ale obydwa wyjątkowej urody .

    Cinema Paradiso Theme By Itzhak Perlman & The City of Praga Orchestra.
    Chris Botti – Cinema Paradiso: Love Theme – 8/13/2006 – Newport Jazz Festival

  589. act
    30 czerwca o godz. 13:58

    iiii, zaryzykowałabym. A już kapitan Picard, no, [autocenzura na słowa tydzień i łóżko] przepraszam, to wszystko z gorąca:)

    basia, nie dotarł zimny wiatr, znowu siedzę pod wentylatorem 🙁

  590. Zapraszam do ‚Windy na szafot’.
    Z Miles’em Davis’em.

    https://youtu.be/Wc4tT-55ZzI

  591. Nefer
    30 czerwca o godz. 14:28

    Bardzo żałuję,że nie dotarł. !

    No jeśli już ta autocenzura… to może piękny temat z filmu Lelucha 🙂

    <a href="https://www.youtube.com/watch?v=Jg-NDSLEkKI"<Francis Lai "A Man And A Woman" all 3 movie versions

  592. Na Tanakę i Matki Ludzkie Wszystkich Ateistów!

    @Tobermory

    Zechciej Waćpan podjąć próbę głębszej analizy tego co czytasz.

    Gdy wpiszesz Skype w Internet Explorer wzbogacony O Google Toolbar to pojawia się jako osobna pozycja niebędąca nagłówkiem iż Skype jest komunikatorem.

    Gdy przedrzesz się przez wszystkie Osobny artykuł :
    i dotrzesz na koniec notki Wikipedii, to masz szansę zorientować się iż za mało człowiekowi zapłacili aby w podsumowaniu Skype umieścić w grupie Komunikatory a nie w grupie Protokoły.

    Można jako tako wykształconemu człekowi na chwilę zamącić w głowie, że jęczmień jest okopowy lub bardzo zamącić len zaliczając zbóż.

    Ale kropelkę bełkotu o Skype jako protokole napisać, to jest odpowiedzieć na pytajną inwokację
    Który prostego człowieka skrzywdziłeś

    Gdybyś zechciał zadumać się nad moją nie umiejętnością rozmowy w vicepremierem Sasinem, to uznał byś: @staruszek coś zakopał na zapleczu

    Jakiś niechluj grupie o nazwie rodzajowej umieścił nazwę własną.

    Europejczycy przećwiczyli ( ci niegramotni i ci niegramotni ) owoc marchewkę, więc może mimo upału uznasz, że nie zamierzam i nie prowadzę dialogu z idiotami i liczę na wysiłek

    No to się poznęcam. Nie istnieje funkcja elementarna dobrze modelująca krzywą jaka widzimy patrząc na zwisający sznur bez swobodnego końca. To się da wyrazić tylko funkcjonałem.

    O marchewce:


    Owoc
    Rozłupnia, rozpadająca się na 2 jednonasienne rozłupki.

    Nie widziałem na rynku korzenia selera naciowego.
    Ugotowaną nać smakowałem w chińskiej restauracyjce w Toronto.

    A likier z owoców amaruli skarmelizowal się w sepię i stala się ciemność.
    Ciemnośc widzę! – koniec cytatu

  593. basia.n
    30 czerwca o godz. 14:45

    iii tam, Leluch poleluch…
    zobacz, reakcje publiki
    https://pbs.twimg.com/media/D9JEe9iXoAA5qz3.jpg

    i „Pasta do butów” poza kadrem…

  594. scrambler
    30 czerwca o godz. 14:54

    Link znakomity 🙂 🙂 🙂

    Leluch był dla Nefer .

    A Ciebie poproszę o Twoje filmowe ulubienia 🙂

  595. wbocek
    30 czerwca o godz. 10:46

    Uważaj na dzisiejszym pikniku objazdowym, bo gdzieniegdzie wylęgłosię toto:
    https://pbs.twimg.com/media/D8vEetWWkAIgH1H.jpg

    Jakby tak oddzielić to u góry…….

  596. I ponownie do miłościwie wybaczającego pouczenia

    ( cytat nie skursywiony a cnotliwy )

    Na los szczęścia, Baltazarze! (Au hasard Balthazar) – francuski dramat filmowy z 1966 roku w reżyserii Roberta Bressona. Tematem filmu są równolegle opowiadane historie dwojga istnień: osiołka Baltazara oraz Marie (Anne Wiazemsky) – dziewczyny, dla której został niegdyś kupiony. Marie z czasem przeżywa coraz więcej życiowych tragedii, podobnie jak Baltazar, który dzielnie znosi okrutne traktowanie przez ludzi.

    Na los szczęścia, Baltazarze jest uznawany za jedno z najważniejszych osiągnięć Bressona[1]. Reżyser uczynił z filmu przypowieść religijną o męczeństwie. Tak jak we wszystkich swoich filmach, aktorzy (nazywani przez Bressona „modelami”) posługują się przede wszystkim gestami, a dialogi i muzyka są ograniczone do minimum[2]. Nowatorstwo Bressona polegało na uczynieniu zwierzęcia istotą świętą[3]. Samem filmowi poświęcono szereg analiz filmoznawczych. Jean-Pierre Oudart, krytycznie oceniając film Bressona, dostrzegł w nim chwyt polegający na zaburzaniu zdolności widza do zszywania (suture) filmowego dyskursu, natomiast Jean-Luc Godard uznał, że Baltazar opisuje „150% świata”

    Wytłuszczenie moje.

    Pozdrawiam.
    Szczególnie adresuj to pozdrowienie do miłujących swych trudnych bliźnich.

  597. basia.n
    30 czerwca o godz. 14:45

    Slowfox w pięknej sukni balowej, ech…

  598. Nefer
    30 czerwca o godz. 15:00

    W balowej to nie dziś 🙂

  599. Nefer
    30 czerwca o godz. 15:00

    Raczej tak, jak na Thaiti 🙂

  600. basia.n
    30 czerwca o godz. 14:57

    wyżej pisałem o „Summer of Sam” Spike’a Lee bo to mocno sezonowy „take”, a poza tym jest tego ino trochę i różności. Numer dwa to „Wbrew regułom” / „The Cider House Rules” L.Hallstrom’a wg powieści J. Irvinga z naciskiem na „wg” bo od filmu (jak chyba zawsze) słowo pisane jest o rok świetlny doskonalsze. Zwłaszcza w wydaniu Irvinga. Albo nawet dwa. Wieki.
    Dalej : „Kroniki portowe” i aspirujący ciągle do No1 at all Forest Gump. Z drugiej, ciemnej strony tego księżyca jest „Odyseja kosmiczna” Kubrick’a / A.C. Clarke’a plus w oddali sequel tegoż z 2010 r. No i trochą takiego francuskiego drobiazgu jak „Gusta i guściki” (Le goût des autres) czy Plotka ( Le Placard). Lista może ulec uzupełnieniu w miarę spadku temperatury i poziomu piwa w piwie.

  601. @basia.n
    30 czerwca o godz. 11:24

    Myślę, że i Tobie i Nefer podobałoby się tutaj pod wzgledem temperatury 😉

    Czekam na te dodatkowe stopnie od Neferki i Tobego (współczuję chorej nogi!) i posyłam wam deszczyk zimny i rzesisty, ktory od godziny trzyma nas w kamperze ;-). Bo nie chce mi się moczyc od razu pierwszego dnia.

    W temacie tancow jeszcze:

    W czasie wczorajszej podroży gdzieś w okolicach Pitlochry, które wcale nie jest końcem cywilizacji, straciliśmy zasięg fal radiowych kiedy wjechalismy między wzgórza. Tak nam się przyjemnie słuchało relacji z festiwalu Glastonbury na BBC2, a tu klops. Plus płyty wpadły nam za siedzenie, a tej w odtwarzaczu (Camel „Harbour of tears”) już nie chcieliśmy powtarzać bo zbyt nostalgiczna. (PS. Kto pamięta zespół Camel? 😉 ) Więc wrzucilismy radioodbiornik na wyszukiwanie. Nic i nic po kolejnym przeleceniu przez wszystkie częstotliwości. Aż tu nagle zaszumialo, zatrzeszczalo i poleciała jakaś zgrabna, acz mocno tradycyjna”poleczka” w szkockim stylu. „Takie nam w szkole każą tańczyć” pokiwal głową potomek. Zerknelismy – stacja Heartland FM. Pewnie lokalna bo w życiu nie słyszalismy o niej. Ale że nam ta szkocka muzyczka ludowa pasowała do okolicy i początku podróży to zostawiliśmy. Następny kawałek powitalismy wybuchem śmiechu bo brzmiał dokładnie tak samo jak poprzedni i był równie długi, prosto jak ze szkockiej potancówki. I tak jig za jigiem, reel za reelem plus inne tradycyjne, od czasu do czasu przerywane lzawą ballada o tesknocie za ukochaną ojczyzną. Pełna muzyczna cepelia, i to z gatunku takich nie dla turystów! 😉 Frajdy mielismy co niemiara. Potem doczytałam że Heartland FM od ponad 25 lat prowadzą wolontariusze z małej rozgłośni w Pitlochry, mniej więcej geograficzny środek Szkocji, stąd nazwa stacji.

    Więc skoro już wspomniałam szkocka muzykę taneczną to wspomnę i ceileidh czyli tradycyjne potancówki – wciąż żywe i nie dla turystów a dla miejscowych. Kazda społeczność ma swoje lokalne imprezy ( u nas są  w szkole, w okolicach dnia Burnsa) kiedy tradycyjny zespół wodzirejuje, tłumacząc przed poczatkiem każdego tańca w jakiej konfiguracji będzie się wykonywać kolejne figury i układy, po czym wielkie koło rusza w tany. Popularne też na weselach

    https://youtu.be/62sim5knB-s

    Albo dużych imprezach plenerowych:

    https://youtu.be/Vcak93JRKOI

    Takie raczej przaśne 😉 Ale żywe i bardzo popularne. Jedna z rzeczy za które kocham Szkocje 😉

    A teraz zmykam na rower bo przestało padać

  602. basia.n
    30 czerwca o godz. 15:09

    Dziękuję za link bo nie podziękowałam. Rozmarzyłam się o balu 🙂
    Ewidentnie widzę że głowa mi się przegrzała więc szanpaństwa tymczasem zostawię aż wrócę do w miarę normalnego stanu 😉

  603. basia.n
    30 czerwca o godz. 13:22

    Różnice wieku są dopuszczalne, jeśli tylko istnieje chemia

    Tak jest; do mojej pani od chemii to ja miałem chemię. Ona jakby też, ale chyba taką trochę bardziej rozpuszczoną.

  604. @zna.czek
    30 czerwca o godz. 14:47

    Wybacz, ale nie rozumiem (może przez ten upał), o co ci chodzi 🙁 Co mam analizować i po co, zwłaszcza że nie dysponuję czymś takim, jak Internet Explorer.

  605. scrambler
    30 czerwca o godz. 14:58

    Uważaj na dzisiejszym pikniku objazdowym, bo gdzieniegdzie wylęgłosię toto:
    https://pbs.twimg.com/media/D8vEetWWkAIgH1H.jpg

    To by się zgadzało, aczkolwiek odwrotnie: nie dmucha, a zasysa. I odlatuje do D Trumpa. Ogólnie, to się nazywa cud boski. Tak działa nad Wisłą.

  606. Kostka
    30 czerwca o godz. 15:20

    U mnie +33, bym Ci podesłał nadwyżkę ponad 25, ale wiatru ni ma, a jak poucza dr Plama, bez wiatru nie doleci co ma dolecieć.

  607. scrambler
    30 czerwca o godz. 14:54

    Ogólnie, to każdemu życzymy niech żyje!
    Od razu widać, że Polacy to życzliwy naród.

  608. Co mam analizować i po co, zwłaszcza że nie dysponuję czymś takim, jak Internet Explorer.
    Internet Explorer jest tu nie istotny. Istotne są dobre chęci.

  609. scrable 14:54

    piekne zdjecie zaslugujace na nagrode Pulitzera.
    Studenci do nauki (jakze to sluszne), Syjonisci do Syjamu (hmm), Pisarze do pior (czyz nie trafne). Brakuje mi tutaj Ksieza na Ksiezyc (byloby najbardziej celne dzisiaj, jak nie bylo celne wtedy).
    Najbardziej ujela mnie na tym zdjeciu nieklamana radosc wspoluczestnictwa i poczucia wspolnoty w tym festiwalu spontanicznosci i entuzjazmu malujaca sie na twarzach tych pan i panow.
    To byly czasy. Wieslaw. Wieslaw. Cicho!

  610. act
    30 czerwca o godz. 14:37

    Zapraszam do ‚Windy na szafot’.
    Z Miles’em Davis’em.
    https://youtu.be/Wc4tT-55ZzI

    Wielkie dzięki, Accie, bo mi jakoś umkło, że ten kapitalny film ma muzykę roboty Daviesa.

  611. scrambler, sorry.

  612. @zezem
    30 czerwca o godz. 15:36

    Hmm… Też chyba mi zabrakło (wyschło?) 🙁
    I teraz nie wiem, czy Skype jest okopowy, a WhatsApp, Telegramm, Signal etc. to zboża 🙄

  613. Tanako, moja pleasure. Mnie samemu wiele sie przypomina w toku tego wstepniaka.
    Wszystko wina Basi.

  614. @Tobermory
    WhatsApp, Telegramm, Signal
    Znam tylko z… opowieści.
    PS. „Signal” nawet po rezygnacji i tak jesteś na liście.
    LASCIATE OGNI SPERANZA, O VOI CHE ENTRATE

  615. Kostka
    30 czerwca o godz. 15:20

    Te bogate zwyczaje taneczne, ktore opisałaś, nadają specjalnego kolorytu tym regionom.
    Nie znam Szkocji, ale od dawna marzy mi się zobaczenie Roslyn Chapel w pobliżu Edynburga.
    I być może jesienią tam dotrę.
    Dobrze,że możesz jeszcze dziś ruszyć w plener.:)

  616. @zna.czek
    Dziękuję za uwagi. „1903” – kolejna wersja jak uprzykrzyć życie.

  617. Nefer
    30 czerwca o godz. 15:21

    A pamiętasz co napisał Kofta o marzeniu ? ” … żeby coć się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć….

    Z przegrzaniem pod prysznić 🙂
    Może jutro będzie lepiej.

  618. @zezem
    30 czerwca o godz. 15:45

    Wymieniłem, żeby się pochwalić, że znam 😉
    Używam WhatsApp, rzadziej Skype i to głównie do połączeń z telefonami stacjonarnymi, jak jestem za granicą i mam do dyspozycji wlan, bo adresat albo nie ma w ogóle komputera, albo ma wyłączony. To chyba najtańszy sposób komunikowania ze starszym pokoleniem w innym kraju.
    Czasy konferencji skypowych mam za sobą od dobrych paru lat, ale na początku to było świetne rozwiązanie, jeśli nie trafiło się na gadułę bez hamulców 😉

  619. Przygodę z Windows zakończyłem bez żalu 15 lat temu. Mimo to co jakiś czas jestem bombardowany telefonami od Hindusów z USA dzwoniących w imieniu Mikroszrotu (jak mawia mój znajomy) z propozycją zdalnej naprawy mojego komputera, który jakoby wysyła do nich sygnały o problemach z Windows 😀 Jak nie pozwolę im pomóc, to mogą nawet zablokować mi komputer 😎 Do takich pogróżek już się posuwają. Dzwonią na telefon stacjonarny, numer jest w ogólnodostępnej książce telefonicznej.

  620. Tobermory
    30 czerwca o godz. 16:03

    ja na takie dictum ma dwa soluszyn:
    1. że tu zakład pogrzebowy,
    2. (dla nachalnych ale niegórali) OK, ale ja mam tylko (+/ – prawie nic) socjalu to może macie jakieś zniżki albo promocje?

    Kiedyś miałem na autorespond nagrany fajny teks w stylu: tu automatyczna sekretarka pralki automatycznej model ????, po sygnale wybierz dowolny program albo płukanie.

  621. @Tobermory
    Skype był do pewnego czasu dobry, dopóki nie został sprzedany i „ulepszony” – nie używam od lat.
    Z tym , co byś nie robił ,jesteś i tak notowany.
    Tu mi się nasuwają pytania, że jest np. parę „zdarzeń” lotniczych i NIKT NIC NIE WIE.*
    *byłem parę lat temu w Alzacji, tam na wierzchołku jakiejś góry olbrzymia stacja, obok niej informacja, że stacja „wszystko wie” kto , skąd , dokąd – mysz się nie prześliźnie, a jak co to „zimna d…a”.

  622. No dobrze. [prawie] Bez wydziwień.

    Doświadczeni użytkownicy zasobów internetowych przestrzegają przed zbyt dużą dozą zaufania do Ciotki Wiki.

    Współczesny człowiek ( znów się zastrzegam: euroatlanycki ) jest gotów zaakceptować osobliwości mechaniki kwantowej opisane nie więcej niż 144 znakami.
    Podobnie jak z zajściem mężczyzny w ciążę. Jeszcze się nie udało, ale próby trwają.

    Z portugalskim dżemem z marchewki to chodziło o nierozmytą logikę.
    Marchewka jest owocem lub nie. Trzeciej opcji ponoć nie ma.

    Zwykle jemy korzeń marchewki oraz korzeń pietruszki. A w zupie nać pietruszki.

    W zależności od formy dystrybucji kupujemy nać kopru ( niebulwiastego – z długimi łodygami ) aby dodać do ogórków mających się skisić. A na potrzeb mniej wyrafinowane kupujemy nać kopru jako pęczek zielony dający się schować w dużej dłoni. Na prośbę żony kupiłem bazylię ( pokruszony szus w torebce ) oraz koperek ( nasiona , też w torebce ). Dział zieleniakowy mego pobliskiego sklepu oferuję bazylię w doniczce.

    Nie zamierzam znęcać się nad swym otoczeniem, żądanie słownego kontekstu.
    Tyle, że prosty człowiek za żadne świętości nie zgodzi się zdanie złożone i zawierające różne okoliczniki. Ze Skype,m to jest: Pyk! Pyk! Pyk! i już go masz. Jako obietnicę!

    Skąd skądinąd sympatyk staruszka będzie wiedział, o co chodzi gdy w Skype Jan Kowalski poprosi o akceptację. Ja jeszcze nie poprosiłem o to nikogo. Mój Skype jest pierwociną. W przedwiośnie mój laptop witał Jana Kowalskiego, a teraz guzdrę. A w czerwcu laptop miał dwóch guzdrów i ża żdne skarby nie chciał logować automatycznie.

    Gdy Jan Zwykły przedstawia kobietę: Moja stara, to mi się przypomina, że ja jestem sierotą ( rodzice zmarli ) i nie o matce tu mowa. A moja żona jest pierwszą. Dotychczas.

    Człowiek wykształcony powinien dostosować swoje środki językowe do rozmówcy. Na tym polega wąsko rozumiana kompetencja językowa. Jan Zwykły raczej nie będzie wyczuwał podstępu gdy mu się zaleci Piękność dnia.

    Natomiast człowiek dojrzały powinien przyznawać się do błędu. I prosić krótko o wyjaśnienie gdy potrzeba formułując wypowiedź: Nie rozumiem.

    Ja nawet nie zwróciłem nawet uwagi czy messenger się pochylił zgodnie z poleceniem.

    Do mnie proszę po polsku i nie chytrzyć.
    Bo inaczej to kurwa na plaży szukana przez Słowaka.

    ***

    Volo (wiersz klasyka)

    Jonasz Kofta

    Tak jak jest szczere
    Szczere pole
    Niewypłacalny prawdy dłużnik
    Chcę
    By mnie nie przestało boleć
    To
    Że jesteśmy ludźmi

    Codziennej krzątaniny przybór
    Sekundy puchną w lata
    Odwleka naszych sumień wybór
    Ad mortem defacatam

    Nim krzywdy głodnych
    Ciężka chmura
    Runie na sytych
    Krwawym deszczem
    Ty mnie nadziejo nie znieczulaj
    Starczy mi to
    Że jesteś

    Czy koniec świata ktoś przyspieszy
    Czy koniec świata coś opóźni
    Chcę
    By mnie nie przestało cieszyć
    To
    Że jesteśmy różni

    Tak jak jest szczere
    Szczere pole
    Jest jeszcze przeciw czemu bluźnić
    Gdy chcemy przetrwać
    Musi boleć
    To
    Że jesteśmy ludźmi

  623. act
    30 czerwca o godz. 15:41

    Tanako, moja pleasure. Mnie samemu wiele sie przypomina w toku tego wstepniaka.
    Wszystko wina Basi.

    Że Basia wszystkiemu wina, to całkiem jasne, ale nie zdejmujmy winy z Tuska, za wszystko. No i że zamordował Kaczyńskiego, w zmowie z Putinem.
    Nie wiem, jak się jedno z drugim łączy, ale nic nie szkodzi. Już wariaci z cynikami wiedzą.

  624. @zezem

    Bez propagandy, ale z faktami.

    Żona twierdzi, że samo się zaczęło instalować. Skończyło po mojej sjeście.
    Tym razem nie namawiałem jej na przerwanie i wyczyszczenie zasobów programowych.
    Gdy słyszę od niedoświadczonego użytkownika, że samo się dzieje, to mówię do siebie: Staruszku! To nie jest wina prostego użytkownika.

    Jeszcze nie sprawdziłem, czy to instalacja wydania 1903, ale z opowieści raczej tak.

    Mnie moduł aktualizacyjny wciąż uprzedza, że 1903 jest w drodze. A gdy moje urządzenie będzie gotowe, to zostanę powiadomiony.

    Po awarii dysku HD poprosiłem o zainstalowanie w to miejsce SSD i teraz mam logiczne dwa dyski.

    Zarówno Windows, jak i Skype są przeznaczone dla osób mogących być okaleczonymi syndromem niespokojnych rąk oraz taniochą a ponadto przylepnością hasła: idź na zachód człowieku, tam przygoda czeka na cię

    Można klikać to się klika, i mieć prawo do nowości:
    Nowość! Chleb razowy ukośny

    Gdy wyjaśniałem, że przed zakupem kompa musisz wiedzieć, ze będziesz adresem, to mnie wyśmiewano i oskarżano o znęcanie się.
    A hasło: Wpierw przeczytaj tę pieprzoną instrukcję! jest dla chamów zniewolonych przez nieskończenie chciwych kapitalistów.

    Pół wieku temu szydziłem: Chciało by się wieś, tylko pieniądze gdzieś
    a teraz jest technologiczny postęp i pytam:
    Odpowiedz sobie po co ci komputer przed zakupem.
    Wyszedłem z chamstwa, ale chamstwo nie wyszło ze mnie. Ponoć.

    Nie ma draki, nie ma życia.
    Od myślenia to są myśliwi.
    Kto NIE dokucza, to ciamajda.

    Wesołe jest życie staruszka.

    Polski kandydat na studenta uważa, że trapez to coś z cyrku.
    To nie on winien.

  625. Uzupełnienie: teraz mam dwa SSD.

  626. @Tanace do sztambucha.
    Znajomość francuskiego nie jest konieczna.

    https://www.youtube.com/watch?v=iuhw9Qo6P8I

  627. Posłuchajcie nim za podpuszczeniem starego Morawieckiego Jarosław Wspaniały zleci Jackowi Sasinowi przywrócenie prawdziwej wiary w internet.

    https://www.youtube.com/watch?v=VS6vbQdxNU8&index=69&list=LLk_QCc6HFyGJnmcQv4Rtv7Q

  628. Nie cierpię gorzkich kobiet, a one mnie.

    A w tym co robi ta śmieszka jestem rozkochany.

    https://www.youtube.com/watch?v=RD6khYNpnS4

  629. Od powagi to ludzie stają się ociężali.

    https://www.youtube.com/watch?v=r5hOyasj5Zo

  630. Kostka, Nefer
    na trasie Poznań Pniewy temperatura powietrza o godz. 19 (wg przydrożnych termometrów) + 37,6 C temperatura przy jezdni Ha! + 48,6 C
    Jezdnia praży się w słońcu, jak wiele innych dróg. Pamiętam czasy, gdy takie temperatury powodowały roztapianie się asfaltu i zatopienie sandałów na jezdni. Teraz mamy chyba lepszy asfalt. Albo lepsze sandały.

  631. konstancja
    30 czerwca o godz. 20:58

    Teraz mamy chyba lepszy asfalt. Albo lepsze sandały.

    Tak jest, a to dlatego, że mamy lepszy kraj. Wstanięty z kolan imienia Świętego Ojca Świętego Prezydenta Tysiąclecia.
    A w Poznaniu jest woda w kranach? I skąd ona, z kredy czy z Warty, której już prawie całkiem nie ma?

  632. Tobermory
    30 czerwca o godz. 10:44
    pastucha
    30 czerwca o godz. 11:11
    Nefer
    30 czerwca o godz. 12:30
    „Sheldon i długo długo nikt”

    – Jakbym słyszał Sheldona… 🙂

  633. basia.n
    30 czerwca o godz. 13:57
    „(…)w koszyczku kilka linków Enio Morricone.”
    Szanowna Basiu! ‚Koszyczek’ dla Morricone?

    Do rzeczy. To nie Morricone…ale co tam
    https://www.youtube.com/watch?v=k016mR9tQdI

    Film też polecam.

  634. @konstancja
    30 czerwca o godz. 20:58

    Konstancjo poznańska! Miło Cię widzieć! 😀

    Upały takie ostatni raz widziałam w Grecji dwa lata temu więc więc że potrafią być zabójcze…

    Ale…w tym samym czasie siedzę sobie w vanie i dumam jak bardzo nie chce mi się iść myć zęby i inne takie. Do łazienek jest chyba z pół kilometra, a na zewnątrz mżawka, 12C i wieje (przynajmniej meszki zwiewa). Myślę sobie: dawajcie te upały tutaj bo się zaplacze aaaaa. Cały tydzień ma być taka pogoda. Jako i przez wiekszosc czerwca była. A wczesniej przez wiekszosc maja… Myślę też: masochistka jestem. Albo optymistka niepoprawna, bo przeciez to było do przewidzenia…. Myślę też: niech mi kto przypomni za co kocham Szkocje tak bardzo, że tu siedze latem i marzne (oprócz tej butelki whisky co ją właśnie odkrylam za zbiornikiem na wode… 😉 )
    Młody nie bardzo się przejmuje bo urodzony tutaj. Podryguje do Petera Gabriela (Shakin the tree). A, co tam. Twardym trzeba byc a nie miętkim. Coś tam przeblyskuje nad jeziorem, jakby słońce czy coś, trzeba sprawdzić ;-). Mimo paskudnej pogody piękne mieliśmy dzis rowerowanie koniec końców…

  635. Tanaka
    30 czerwca o godz. 21:51

    Taki „wstanięty niewyprostowany” jak „wszcząśnienty niezmieszany” 07 zgłoś się (do zakrystii). A woda z kranów prawie święcona, taka treściwa ale :
    „Płynie Wisła płynie,
    dudni woda woda dudni,
    chłopcy malowani,
    a pod spodem brudni.”

    Asfalty tyż wstanięte oraz pokropione, jak nie lepsze, jak tak? Toć nigdy nie wiadomo, którym zjazdem wypadnie się pielgrzymować do Tęczochowy.
    Z pielgrzymkowym pozdrowieniem „Kilo wody pod stopą”!
    Czy jakoś tak …

  636. maksim
    30 czerwca o godz. 22:00

    Chodzi o bardzo duży koszyk muzyczny. 🙂
    Dziś pojawiła się muzyka filmowa, najpierw Legrand, a potem Morricone.
    Ale to było wszystko tylko na moment., przy okazji tematu filmowego, poruszonego przez jednego z blogowiczów.
    Może kiedyś pokuszę się po sięgnięcie po ten temat.

    Twój link to Lodovico Einaudi – szalenie ciekawy kompozytor.Swietnie,że podałeś ten link
    A zamiast tego drugiego proponuję Una Mattina w wykonaniu samego kompozytora 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=MPlkHxFA-Qg

  637. scrambler
    30 czerwca o godz. 22:23

    🙂 🙂 🙂

  638. @Kostka 30 czerwca o godz. 22:13
    na zewnątrz mżawka, 12C i wieje (przynajmniej meszki zwiewa). (…)
    niech mi kto przypomni za co kocham Szkocje tak bardzo

    Za ładną cerę!

    No dobra, znowu się podłożę (szczególnie niektórym od podsyłania mi najładniejszych stron muzyki klasycznej 😉 ) tymi damskimi zainteresowaniami, ale nie wytrzymam żeby nie zacytować koleżanki z ławki szkolnej podczas dokształtu w Arizonie.

    Kiedy ja się tak emocjonowałem wysokością słupka w termometrze i nie mogłem nadziwić jak to było możliwe, że ani ja ani nikt w okolicy nie wydaje się wcale umierać a wręcz przeciwnie, żyje sobie całkiem normalnie, to jedna z miejscowych koleżanek z wyraźnie słyszalną melancholią w głosie stwierdziła coś takiego:

    -„No niby prawda, ale popatrz sobie na naszą cerę… przecież my tu wysychamy na wiór i wyglądamy na 10 lat starsze niż jesteśmy…”

    A mówiła to kobieta mająca plus minus 30 lat… Wtedy zrozumiałem, że dla niej musiała być to tragedia! Mając 30-ści wyglądać na 40-tkę! 😉

    Wilgotna i zimna Szkocja cię odmładza, a przynajmniej nie postarza i za to ja kochasz, @Kostko.

  639. @wbocek
    pamietam jak wygladala gospodarka PGR-wska, mialam z tym troche do czynienia. Ale wies i tak nie do poznania. Jak wiesz zupelnie inna pamietam.

  640. act
    30 czerwca o godz. 12:50

    Rozpocząłeś dziś temat filmowy, nawiązując do Posłańca, wspomnianego przez Tobermorego i do muzyki Legranda z tego filmu.Kiedy pojawił się też Enio Morricone, przypomniałam sobie film, który w podobny sposób zrobił
    na mnie wrażenie jak Posłaniec.
    „Malena” (2000r.) reż Guiseppe Tornatore z muzyką Morricone.Znalazłam na youtube przepiękny fragment tego filmu z muzyką

    Malena – Ennio Morricone

  641. jakub01
    30 czerwca o godz. 22:45

    Jakubku, jak nie znikniesz, to jeszcze bym Ci dosłał filmik z przedwczorajszej wizyty w lesie-rezerwacie w Łazach, o którym to filmiku mówiłem, że sam go głupio usunąłem. Faktycznie usunąłem, ale nie na zawsze, lecz nie wiem, z jakiej takiej racji wtykłem do zdjęć. Ani mi w głowie było w zdjęciach szukać, a dziś cud-przypadkiem znalazłem. Jak zaglądniesz za parę minut, to ten.

  642. basia.n
    30 czerwca o godz. 22:30

    „Ale to było wszystko tylko na moment., przy okazji tematu filmowego, poruszonego przez jednego z blogowiczów.”
    Zdaje się, że Tobermory(m.in.)…wywołał i otworzył …puszkę …filmową. 😉

    Ten drugi ‚link’- Dziękuję.

  643. zza kałuży
    30 czerwca o godz. 22:45

    Ja mogę podsyłać ładne kawałki z najprzeróżniejszej muzyki, zawsze ceniąc sobie Twoje poczucie estetyki 🙂
    Jazz i Azerka Aziza Mustafa Zadeh
    https://www.youtube.com/watch?v=fZ5p7QVsNPQ

    Malena nie tylko dla acta. 🙂
    Zajrzyj

  644. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/agata-diduszko-zyglewska-kiedy-tylko-kosciol-czegos-zazadal-panstwo-ustepowalo-wywiad/srzrj1k
    „Krucjata polska” to opis „wkraczania Kościoła w domenę państwa i w życie prywatne obywateli” po 1989 roku
    Zdaniem Agaty Diduszko-Zyglewskiej skuteczność „krucjaty” wynika nie tylko ze słabości państwa ustępującego Kościołowi, ale także z braku solidarności obywateli
    Diduszko-Zyglewska była w grupie osób, które w lutym wręczyły papieżowi Franciszkowi raport na temat zaniedbań polskich biskupów w sprawie pedofilii
    (…)
    Nie chodzi tylko o to, że po 1989 roku państwo ustępowało, kiedy tylko Kościół czegoś zażądał. Także o to, że Kościół budował wtedy swoje wpływy, wykorzystując nieobecność państwa w wielu sferach życia społecznego. Wypada dostrzec, że w epoce PRL państwo było jednak obecne na wsiach i w małych miasteczkach. Wokół domów kultury czy bibliotek organizowało się jakieś świeckie życie społeczne.

    Transformacja, która przebiegała pod hasłem „radźcie sobie sami”, dla obszarów takich jak edukacja czy kultura na prowincji była niszcząca. Państwo się wycofało, a powstałą próżnię zapełnił Kościół. W efekcie w wielu miejscach w Polsce życie wspólnotowe kręci się jedynie wokół parafii, a innego rodzaju wspólnoty znikły nawet z pamięci.

  645. maksim
    30 czerwca o godz. 22:58

    My pleasure 🙂

    A jeśli Einaudi, to nie powinno zabraknąć tego utworu:

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=17&v=P7Cd3C9qGJM

    Chociaż wiosna wlaśnie minęła, aletę muzykę można słuchać zawsze.

  646. jakub01

    Jakubku, uroda leśnego rezerwatu w Łazach polega również na tym, że nie ma tam rąbania, jakie pokazałem wczoraj. Najwyżej porządkuje się to, co samo padło, ale za wielkich porządków się nie robi. Jest tam nawet gniazdo orła – nie pamiętam, jakiego – wokół którego żadnych prac nie wolno robić ani w ogóle się tam pętać. Przedwczoraj znalazłem tam trzy maślaki, więc niewykluczone, że w sierpniu, wrześniu skiknę tam nielegalnie.

    Jakubku, pstrykłem siebie, żebyś miała miarę grubości i starości buka, pod którym stoję.

    https://photos.app.goo.gl/xYrEh5PLu4PA968x6

  647. @Optymatyk
    Dzięki za ten link, chyba zrezygnuje z Wyborczej i przejdę na Onet 🙂
    To stwierdzenie jest ważne:
    Polski Kościół wspólnoty nie słucha, bo jej nie ma – ale kiedy wysuwa żądania wobec państwa, wyobraża sobie, że ma ją za sobą. Odkleił się od większości społeczeństwa – natomiast przykleili się do niego politycy. W układzie wójta i plebana politycy zapewniają Kościołowi realizację jego interesów, sami zaś potrzebują ambon jako narzędzia w kampaniach wyborczych.

  648. jakub01

    Jeszcze ostatnia wioska w obrazkach, jakubku, i spadam do wody, znaczy – do zajęć okrętowych, więc będzie podróżowa przerwa. Dziś o godz. 20 było u mnie 35 stopni. Byłem prawie cały ugotowany, ale już czuć ochłodzenie. Bogu Niecnemu niech będą dzięki. Niecny – bo złe i dobre, przyjemne i nieprzyjemnie, mądre i głupie to jego robota. A ludzie są tak głupi, że od innych oczekują jednorodności, niezmienności i że będą jak krowa.

    https://photos.app.goo.gl/VmEsv4zABJ8QvW5Z6

  649. @Optymatyk
    I jeszcze to:
    Ważna przyczyna to historyczne przyzwyczajenie: Polki i Polacy mają zakodowane przekonanie, że wobec opresyjności systemu należy go raczej obchodzić. Można więc nie protestować przeciw sojuszowi ołtarza z tronem, niekiedy nawet przytakiwać, a jednocześnie „robić swoje” – zamiast próbować ten system zmieniać.
    Mądra kobieta.

  650. basia.n
    30 czerwca o godz. 23:07
    Dzięki, wielkie.
    basia.n
    30 czerwca o godz. 22:30
    „Może kiedyś pokuszę się po sięgnięcie po ten temat.”

    Może? 🙂
    Już milczę.
    Chociaż(to już taka uwaga ogólna, właściwie techniczna) nie przepadam za youtubem(cała formuła).
    Jeszcze raz, dziękuję.

  651. https://strajk.eu/dupa-czyli-jeszcze-raz-o-tym-dlaczego-pis-wygrywa-i-wygrywac-bedzie/
    Najkrócej: dlatego, że żeby wygrać z Kaczyńskim trzeba się od niego różnić naprawdę, a nie na niby. Mieć polityczny plan i strategię oraz wizję przyszłości, w której jest miejsce dla wszystkich, a nie tylko dla dobrze sytuowanych, zawodowych obywateli-demokratów, biznesmenów, celebrytów i innych fanatyków transformacji ustrojowej.

  652. @Optymatyk
    Poleciałam poczytać, ale w skrócie to jest to co od dawna piszę na tym i innych blogach.
    Tzw. polska inteligencja nie zdała egzaminu z demokracji.

  653. @basia.n
    30 czerwca o godz. 13:05

    “Piano” i Michael Nyman – https://www.youtube.com/watch?v=Xo9G9C6KvCE

    No i „Charade” Mancini’ego – https://www.youtube.com/watch?v=95VqZ083LuY

  654. @wbocek
    „Czy pani lubi czacze
    Czy czacze pani zna”
    Jezdem wbocku i nie martew sie, nie ma takiej mozliwosci abym przeoczyla jakis twoj wpis. Wszystko juz jest zapakowane do mojego albumu. Pozdrowko.

  655. Ewa-Joanna
    1 lipca o godz. 1:14

    Polska inteligencja nie zdała, bo sie rozleciała.
    Inteligencja (Mazowiecki, Geremek, Kuroń, Michnik, Wielowieyski itd.) samodzielnie, urobiwszy się po łokcie a nawet ponad czubek głowy i bardzo się przy tym pocąc a nawet doznając zawałów, wzięła i się zlikwidowała.
    Za PRL-u, kandydat do tego i owego pisał: pochodzenie inteligenckie. Dzisiaj nie wie co to takiego, bo za aktualnego PRL-u jest pracodawca i pracobiorca. A jak pracobiorca, to dziad żebraczy, jak nauczyciel, dawniej „inteligent”.
    Ale, w ramach reparacji wojennych za morderczy PRL, mamy paciorek i Świętego Ojca Świętego.
    Tak inteligent, ze swoim parafianinem, zorganizowali substancję tak zwanej Ojczyzny.
    Kto tak urządził, jest zadowolony i nie jęczy, że już jest dziad, a nie inteligent. I nie ma żałosnych fumów z pretensjami, bo te fumy to tylko profesorskie smarki w nosie, a nie inteligencja.

  656. @Tanaka

    Wywodzący się z rytmu siedmiodniowego czas wolny homo ludens’a minął i za kilka dni będziemy meli następną jego porcję. Proszę nie mylić z urlopem wakacyjnym, który we Francji jest później niż w Polsce.

    Zamknięcie ortodoksyjnej dzielnicy miasta w izraelskim mieście nie jest sobótką.
    Nie pamiętam, czy piątkowe etapy wyścigów w krajach muzułmańskich mają szczególną oprawę.

    Upał zelżał. Zbliża się trzynasta. Też bym się napił.

    Ale ja opolskim papieżu.
    Poprzedzone odpryskiem z Hamleta.
    Ze sceny nieobdarzony bagażem artyzmu zwykły człowiek słyszał wezwanie:
    Idź do klasztoru Ofelio.
    Wychodzili z teatru i traktowali to wezwanie jako przesunięcie koralika na różańcu. Ojciec mi mówił, że druga dłoń obsmykiwała pańskie kłosy.
    Nie znam aktualnych prognoz plonów zbóż w Polsce.

    Tak ja z Ofelią, tak z naukami Jana Pawła II.
    Tylko skrajni autyści postępowali zgonie z jego naukami.
    Traktowanie poważnie stwierdzenia śpiewaczki operowej: Umieram! Umieram! zostało już skutecznie obśmiane prze babcie i dziadków współczesnych polskich inteligentów.

    Z JPII sprawa jest zbyt młoda, aby dało się odejść od chrzanieniu o klęczeniu.
    Gdybyś nie afiszując się kim jesteś zapytał na sali pełnej polskich obrońców wiary:
    Jeden za drugiego, to tylko popłuczyny po PRL wskazałyby Wosia jako autora tych słów.

    Tak. Jest figura Polskiego Papieża na dawnym placu Zwycięstwa.
    Aby w niebie JPII nie wpadał w pychę zmieniono nazwę, bo zwycięzca nad komunistami jest ważniejszy.

    Polska edukacja na hamletowskie pytanie i encykliki polskiego papieża odpowiada:
    Mieć!

    szczegóły:
    – podnieść stawki za mielenie zdrowia;
    – poświęcić czwarte mieszkanie jakie będzie wynajmowane tym, którzy zGronami gniewu będą wołali: Ja chcę do miasta.

    A przepracowani Ukraińcy będą zdychali w lesie.
    Trzeba było nie robić schizmy wschodniej!

    W szkole liczy się aniołki. W domu trzeba dziecku wyjaśniać, że 500 nie jest liczbą okrągłą. Okrągłe jest 888. Śmianie się z haseł jaki słyszy suweren, jakie słyszy suweren jest ukrywaniem tego, że suweren po wyjściu z kościoła robi gest Kozakiewicza.

    I prostak i aspirujący i inteligent. I Panie też.
    A największymi demokratkami są polskie emigrantki wyjechane do bezlitosnego kapitalizmu za chlebem.

    Poniedziałek to trudny dzień.
    Wie to gość rozkładający asfalt wyprodukowany w nowej tańszej technologii.
    I trwalszy.

  657. @zna.czek
    30 czerwca o godz. 16:57

    Tyle nawijania makaronu na uszy ze słowackim szukaniem na plaży włącznie, a ja po prostu miałem nadzieję, że żyjąc w innym obszarze językowym, gdzie termin
    Messenger nie jest jak adidasy, pampersy, walkman – potocznym skrótowcem, lecz nazwą rodzajową, to wystarczy, że wyróżnię go kursywą i nikt się nie będzie czepiać 😉

    Ja nawet nie zwróciłem nawet uwagi czy messenger się pochylił zgodnie z poleceniem.

    Szkoda, bo sam bardzo starannie kursywujesz 🙄

  658. @maksim
    30 czerwca o godz. 22:58

    Sorry za otwarcie kolejnej puszki 😉
    Moich kilku ulubieńców Dimitri Tiomkin (W samo południe, Alamo, Rio Bravo, filmy Capry, Hitchcocka etc.)
    Mikis Theodorakis, Elmer Bernstein (Siedmiu wspaniałych)
    Henry Mancini (Różowa pantera, Szarada, Arabeska, Hatari etc.)

  659. @Tobermory

    Czy ty nie chcesz zrozumieć, czy nie możesz?

    Poświęciłem wiele słów, aby wskazać że front inteligentów ( mniemanych ) w mnogości słów postanowił ( z niechlujstwa ) w posumowaniu uznać Skype za protokół.

    Po raz ostatni w tej kwestii piszę jako analityk informatyczny.

    Inteligent powinien wszelkimi możliwymi środkami dbać, aby aspirująca młodzieży nie zniechęcać do wiedzy wciąż zdobywanej.

    Jedna z amerykańskich misji kosmicznych nie powiodła się, bo programista pomylił kropkę z przecinkiem.

    Kwestię rozpleniania się anglicyzmów znam. Gdybyś czytał wcześniej moje komentarze, to wiedziałbyś, że obśmiewałem panią polonizującą Windows na irlandzkiej placówce. Zastąpił pica pajką, a uchował się cycero.

    Zaczęło się od wielości używanych komunikatorów. Używam Google, Internet Explorera ( tępię Edge ) oraz Windowsa. Powtarzam : przybysz z Kanady nabył w Polsce trzecie urządzenie do komunikacji i to było kupno maszyny a nie usługi.

    Nestor polskiej informatyki tłumaczył studentom:
    Cieszcie się, że komputera nie wymyślili Chiińczycy.

    Forsuję polonizmy i nerwowo reaguję emotions blogowego targetu.

    Linuks jest cacy. A DEC forsował nazwę image na binarny plik wykonawczy sprowadzany do pamięci procesora. I padł.

    Sadzę, że Wschodnie Wybrzeże USA szydzi z kolokwializmów chłopów z Krzemowej Doliny. Bil stracił miliony i byli akcjonariusze DECa cieszą się z kolapsu nad swym Słonym jeziorem.

    Ja nie muszę dbać o target i zirytowanych proszę: przewijaj a nie skroluj.

    Szyderczo po wielokroć pisałem: Nie zrozumiałem @staruszka, więc się obrażę.

    Tobie dziękuję za elegancję i pozostaję w szacunku i sympatii.

    Komputer zawitał do lodówek, Więc Microsoft postanowił powołać obszerniejszą klasę abstrakcji: urządzenie.

    Gdy moje będzie gotowe na Windows 10 w wersji 1903 to mnie powiadomią.

    Rzeczywiście angielski jest łatwiejszy. Języki pozycyjne są skomplikowane.

    Jeśli znalazłeś mnie w pozycji dydaktyka, to przepraszam.
    A w ogóle piszę rozwlekle.

    Bulba to jest cóś.

    Skrzetuski do pozostałych dwóch: Oj niedobrze! Niedobrze!
    Cytuje go dokładnie głosem nieskursywionym znany duet.

    Blogi są pełne uzdrowicieli. Także języka I tylko 1 na sto tysięcy wie, że po skurczeniu się grasicy jest za późno. Ci którym się nie skurczyła sa krojeni przez studentów na zajęciach praktycznych.

    Ceniony jestem za polszczyznę. Za późno na natywny portugalski lub baskijski.

    ***

    A podczas korsykańskiego koncertu dostałem całusa w policzek. Była śnieżna Warszawa ( to dla ochłody, terza w W-ie ulga )

    https://www.youtube.com/watch?v=LodIHpQDwYA

  660. No to otwieram jeszcze jedną puszkę – Krzysztofa Komedy i jego muzyki do filmów Romana Polańskiego: Nóż w wodzie, Niewinni czarodzieje Nieustraszeni pogromcy wampirów, Matnia, Prawo i Pięść, no i absolutnie kultową kołysankę w Dziecku Rosemary
    https://www.youtube.com/watch?v=Oyixy0G7YMA

  661. zna.czek
    1 lipca o godz. 11:24

    Poświęciłem wiele słów, aby wskazać że front inteligentów ( mniemanych ) w mnogości słów postanowił ( z niechlujstwa ) w posumowaniu uznać Skype za protokół.

    No i co ja na to poradzę? 🙄

  662. PS
    Nie używam linuksa.

  663. @mag

    Dotknęłaś szczególnej i osobliwej kwestii poprawności pisma quasi-polskiego.
    Ciąg liter składający się na imię tego reżysera leży na wierzchołku sterty Politykalnych prohibitów.

    Ty wiesz, ale tu mogą być osoby nieświadome.

    ***

    Przywołany niejawnie Władysław Marek Turski wykładał wytwórstwo programów.

    Software development jest wyżej płatne.

    To był dziwak i karierę zbudował na deszczu. Meteorytów.

  664. @zna.czku staruszkowaty
    „Ciąg liter składający się na imię tego reżysera leży na wierzchołku sterty Politykalnych prohibitów.

    Ty wiesz, ale tu mogą być osoby nieświadome.”

    Nie wiem. Co oznacza w Twoim ezopowym języku „wierzchołek sterty Politykalnych profibitów”?

  665. mag
    1 lipca o godz. 12:12

    Sie nie martw, bywa i tak:

    – Good Morning Can i help You?
    – We had a car accident.
    – What happened
    – We hit big animal
    – Animal? What animal did you hit.
    (jak jest kurwa jelen po angielsku? nie wiem. Kurwa)
    – We hit a small yellow horse

  666. @mag
    1 lipca o godz. 12:12

    Staruszek próbuje ci uświadomić, że użyłaś zakazanego wyrazu r.o.m.a.n, i popatrz – przeszło.

  667. Już nie zakazane? 😯
    Może tylko na tym blogu?
    Każdy blog Polityki ma swoje indywidualne prohibita

  668. Ice Road Rescue robi postępy. Andrzej już nie jest Andrej. Teraz narrator mówi Endżej 😎
    Thord z pomocnikami wyciągnął właśnie z 20-metrowej przepaści ciężarówkę z pługiem śnieżnym i solarką. W gęstej śnieżycy.
    U mnie o 3 w nocy była burza z gradem i ulewą, upał jednak nie daje za wygraną.

  669. Tobermory
    1 lipca o godz. 12:00

    pod wieczór podłączę się ze swoją ślicznotką przyniesioną na karku z ogrodu. Wyfasowałem motylej admiralicji i pawiooczkowości cały zagon większej niż przed rokiem kwitnącej wiązówki (wyrosła do 3 m) a tu zamiast kolorowej skrzydlatej inwazji masz placek w postaci pełzającego smokopodobnego szczypacza. Motylów w tym roku niet, byli wcześniej przed kwitnieniem wiązówki pokrzywniki / osetniki w ilościach zbliżonych do ubiegłorocznych manewrów admiralicji. Rok jest dziwny: chrabąszcz majowy wylazł dopiero ok 10 dni temu. Majowy? Kwietniowa susza plus ta teraz przynajmniej eksterminowała mi ślimaczność z zagrody. Łąkę wykoszono i teraz jest cóś na kształt pasa do lądowań awaryjnych: spalony na żółto pas pozostałości traw i zielska, które pewnie już w tym roku zbytnio nie odrośnie. Homo sekator.

  670. Tobermory
    1 lipca o godz. 13:08

    u mnie teraz alert burzowy: ide zgarnąć z zagrody wsio, co luzem, bo z mapy burzowej:

    https://burze.dzis.net/?page=mapa&rejon=c

    widać, a poza tym już słychać, że co ma się zamoczyć, tego nie minie. Chyba, że wcześniej przeminie z wiatrem spod frontu.

  671. @scrambler
    1 lipca o godz. 13:21

    U mnie w tym roku majowych chrabąszczy było bardzo mało, ale kilka lat temu – inwazja jak w Polsce w czasach mego dzieciństwa. Pędraki poniszczyły nie tylko trawniki, ale i łąki na zboczach powodując osuwiska, gdy porządnie popadało. Mnie w ogrodzie powyżerały ziemniaki i selery korzeniowe od środka.
    Fruwające chrabąszcze były nawet obiektem polowań mojego kota, a wróble szalały z radości nad zewłokami leżącymi na asfalcie.
    Notabene, w mojej okolicy występują także tzw. chrabąszcze czerwcowe (guniak czerwczyk).

  672. Stos talerzy ma wierzchołek i tylko on jest dostępny, Można zdjąć lub dołożyć. Stertę miałaś (udawaną ) w zabawie zdejmowania patyczka, tak aby inne nie drgnęły.

    Chodziło o nieuporządkowany zestaw zwrotów zakazanych ( czyli stertę ) prohibitów.

    Naczelną zasadą jest: spotkasz moderatorze wyraz Roman to publikację komentarza daj Świętej Nigdy. Reszta komentarza, składna lub pełna przeskoków jest nieistotna.

    Jednym z powodów nierozumienia mych szyderstw jest wtłaczanie mnie w ramy salonowego grzecznego gogusia. Jestem brutal ful mad zasackas.

    Rosną moje kłopoty z widzeniem i oko nie wychwytuje złej pisowni dobrze zaplanowanych wyrazów. Nie proszę o współczucie, lecz o lekceważenie dupereli. Ja nie Balzak i nie poeta dysonujący. Przepraszam.

    ***

    Rozróżnianie nierządnicy od innych anglo-języcznych pań na plaży jest podstawowym elementem anglistyki. Trzeba wyraźnie mówić i wyraźnie pisać. Pomaga programowe wspieranie objawiające się tak: ten wyraz jest uważany za wulgarny.

    ***

    Realizacja idei zakładek umożliwia odskok z ciągu następujących czytanych napisów.
    Strzałka u mnie w górnym rogu Wstecz umożliwia powrót do kolejki wyrazów skąd skoczyliśmy.

    Poniżej jest przykład użycia powrotu do komentowanego komentarza zastępujący nieudane i przekręcone cytaty. Jest zaklęte porze publikacji komentarza tu widzianej w czerwieni.

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/06/22/ej-sobotka-sobotka-dzien-jest-dlugi-noc-krotka/#comment-570927

  673. Pracownicy cyfrowej Polityki powiadomili mnie, iż za moderację odpowiada gospodarz bloga.

    ***

    Muszę przesiąść się na dużo większy monitor i pożegnać na długo seniora felietonu.

    ***

    Polacy często jadą do pracy tubą.

    Nie musisz robić nić szanowny kolego.

    O musie to na Nowogrodzkiej nie dom nie.

    Ja widzę Polskę ludzi wolnych, a nie ludzi posłusznych.

    Kwestia gustu, rzecz smaku.

    ***

    @mag

    Doceniam to iż zapytałaś, a nie obsobaczyłaś.

    Nagroda:

    https://www.youtube.com/watch?v=XyyjP8lGRYQ

  674. Miałem luksus z oczyma. MIAŁEM.

    Musiałem sobie przypomnieć, że nisko mam uproszczony znak z lupą, która widzi +. Zestarzałem się. Za literówki przepraszam sympatyków i wzruszających ramionami.

  675. Jedenaste: nie zaśmiecaj bloga twego!

  676. Do study case wybieram biocenozę sąsiadującego z naszym budynkiem Skweru Dobrego Maharadży. Końcówka ulicy Elizy Orzeszkowej rozcina skwer na część mniej przemyślaną moją i dalszą parkowo atrakcyjniejszą. Tam gatunki drzew odporne na jemiołę i jest nawet platan.

    Część za mym oknem jest pod powierzchnią nasycona kanałami. Szczególnie ostatnio wszywano kable światłowodowe. Przylegający do dalszej części skweru budynek dawnej centrali telefonicznej, niedawno sprzedano. Dziś króluje telefon IP. Tam są różanki stworzone niedawno i godzinę temu zroszone prze krótką ulewę. Są w obu częściach hotele dla owadów. Ale ja lubuję w większych obiektach i jestem ciekaw kiedy kosy będą sobie spacerowały między mymi nogami gdy przysiądę.

    ***

    Skuszony wstępniakiem @basi dałem upust swym aspiracjom do bycia kulturalnym zwiezrzęciem.

    Czas na politykę.

    Zarządy kopalń węgla kamiennego rozpatrują możliwość masowych zwolnień.
    Gdy padnie wielka huta mająca kłopoty, to brednie Jędraszewskiego i Sasina zejdą na plan dalszy.
    I Ściana Wschodnia dowie się gdzie leży bijące i wrzeszczące Serce Narodu.

    Muzyką to może się żywić @staruszek. A obiecane 500+ trzeba wziąć już, zanim UE skieruje fundusze na suche jak pieprz gaje mandarynkowe i padnie huta i kopalnia przed wyborami.

    Dont przestanie być ważny i na nowo trzeba będzie zdefiniować klasę abstrakcji ulica.
    Przypuszczam, że sztab antykryzysowy będzie miał stertę pomysłów podobną do powstałej po pamiętnym 14 lipca i bardziej zrozumiałym niż u Dorna twierdzącego, że Kaczyński nie ma żadnego planu. Ja też uważam, że Jarosław Kaczyński jest desygnatem pojęcia żywioł i nie stoi za nim żaden plan. Wracam do kostiumu Narcyza. Okaże się, staruszek to było coś jasnego i zrozumiałego.

    Kawał Południowej Ameryki miał odcięty prąd. Kupcie sobie robaczki latarki i zamiast windy używajcie schodów. Obok kapryszącej palmy u zbiegu Nowego Świata z nowszym jest Krajowa Dyspozycja Mocy. Niech moc będzie z wami fotografowie!

    Wracam do usuwania z mego laptopa muzyki z windy.

    A poniżej przywołany przynajmniej nie udaje Greka.
    Osadzały go w więzieniu kolejne reżimy. Podoba mi się ten staruszek.

    Σωκράτης Μάλαμας ( Sokratis Malamas ) & Τζίμης Πανούσης ( Tzimis Panousis ) – Ο πόνος του ποδηλάτη

    https://www.youtube.com/watch?v=dOuaMalGxz0

  677. Skoro wracamy do spraw bieżących, to donoszę: kasy na walkę ze smogiem nie będzie…

    https://www.newsweek.pl/polska/polityka/komisja-europejska-stracila-cierpliwosc-nie-bedzie-miliardow-euro-na-walke-ze-smogiem/zkxyv9x

  678. @zna.czek
    Za Mozarta piękne dzięki. Zawsze doceniałam Twoje poczucie humoru i jeszcze kilka innych zalet.

  679. Na marginesie
    1 lipca o godz. 14:47

    Masz jak zawsze trafne konkluzje 🙂 🙂

  680. Na marginesie
    Jeszcze trochę i już na nic nie będzie kasy z Unii. Po cholerę pompować w kraj, który coraz bardziej nierządem stoi, czyli rządem dryfującym w stronę demokratury.

  681. Herstoryk
    1 lipca o godz. 3:12

    Kompozytorzy dwóch różnych generacji, ktorzy wnieśli do muzyki filmowej bardzo wiele
    Ciekawe linki
    Jeden z moich ulubionych kompozytorow muzyki filmowej jest Enio Morricone. Nie będę nawet mówić dlaczego, bo jego muzyka mówi za siebie. A jeśli w dodatku wykonuje
    Liza Gererd – to trzeba tylko słuchać 🙂

    Ennio Morricone/Lisa Gerrard: Fateless Soundtrack – Return to Life

  682. Tobermory
    1 lipca o godz. 10:55
    Lubię poznawać gusta muzyczne blogowiczów.
    A więc oczywiście i Twoje. Bo Ty tylko czasem uchylasz rąbka tajemnicy 🙂 A teraz wiem już trochę wiecej .

    Jest tak ogromna ilość przepięknych utworów Morricone, ale dla mnie jego szczytowe osiąnięcie to muzyka z filmu Misja.
    pamiętam jak dziś , film, muzykę i ściskanie w gardle po wyjściu z kina.
    Niech zaprezentuje ją sam kompozytor
    Ennio Morricone – (2002) La Misión – Suite Orquestal

    No i zdrowiej powoli 🙂

  683. @scrambler
    Small yellow hors? No! Big Roman.

  684. maksim
    1 lipca o godz. 0:03

    Może kiedyś – oznaczało w innej formie, z pewnym ukierunkowaniem 🙂
    Teraz jest to ogólna zabawa dla wszystkich. Dobrze jest, kiedy każdy z uczestników blogu przynosi jakieś swoje ulubienie.
    Teraz akurat skręciliśmy w kierunku muzyki filmowej.
    Przypomnę tylko jednym utworem komozytora o ogromnym dorobku – Hansa Zinmmana. To prawdziwy gigant
    Myślę, że każdy, kto widział film Gladiator, pamięta śpiewającą Lisę Gerard..

    Now We Are Free – Hans Zimmer.

  685. maksim
    1 lipca o godz. 0:03

    Może jeszcze raz po mistrzowsku Zimmer

    The Da Vinci Code Soundtrack – Chevaliers de Sangreal – Hans Zimmer

  686. @Na marginesie

    Będę upierdliwie nudny.

    Nie wiem komu przypominasz jedenaste przykazanie o niezaśmiecaniu bloga.

    Na pewno to nie jest mój blog.
    Bardzo wielu komentatorów blogowych o blogu na którym umieszczają swe komentarze pisze ( odmieniając przez przypadki ) mój, nasz )

    Wprowadzono już mechanizm łapek, które kciukiem skierowanym w dół po wysłuchaniu gromady ludu blogowego zostawiają z komentarza tylko nagłówek.

    Jestem przekonany, że to podnosi klikalność, bo ciekawość jest silniejsza niż niechęć do ustalonego trolla.

    Można zastosować RSS
    RSS – umowna rodzina języków znacznikowych do przesyłania nagłówków wiadomości i nowości na wybranych przez użytkownika RSS stronach

    Gdy używałem starej poczty na Neostradzie ( POP ), to dzięki filtrom mogłem ze strumienia nowości kierowanych do mojej skrzynki pocztowej automatycznie blokować nagłówki ze strony internetowej stosującej RSS. I Mogłem zapomnieć o istnieniu takich trolli jak @Mauro Rosii. Mogłem także pomijać kolejne zalecenia blogowego lekarza @tejot.

    Są ludzie, którzy muszą, bo się uduszą.

    Ja nie muszę czytać komentarzy przesyconych zwierzęcą nienawiścią do chrześcijan.

    Wiem, że jeśli znacjonalizuje się polskie cmentarze, to liczba chrześcijan spadnie do tak małej, że frakcja ta nie będzie miała reprezentanta w Sejmie.

    Ja nie muszę bywać na blogach. Ale komputer dokonał takiej rewolucji, że masy zgłupiały a klikalność jest biznesową cnotą.

    Sądzę, że gdy PiS wygra wybory, to na szkolnych komputerach zostanie zablokowany także dostęp do witryn z których ściągam śpiew cerkiewny.

    @Tanaka ma moc zbanowania do usranej śmierci każdego komentatora, nawet gorliwego i stylistycznie cudownego ateisty.

    A ty marginesko odwagi skierować prośby imiennej.

    Twoje obywatelskie prawo i nie mam ci jedenastego przykazania za złe.

    Bo ja się zafiksowałem na zwalczaniu religii makaronowej.

    Wszystkie choroby biorą się z nerwów, z wyjątkiem syfilisa biorącego się z przyjemności.

    Życzę ci radości z bywania na blogu ateistów, skutecznego automatycznego przewijania upierdliwców. Ale jeśli zaczniesz uprawiać faszyzm na blogu, to napadnę. D dziś dobrze walę bykiem.

    ***

    Maciej Kisilowski jest następną utytułowaną osobą, która sugeruje, że ja szybciej zdechnę niż PiS. Nawet nie chcę tego czytać.

    Króla Słońce dobił nieurodzaj żyta, a według mnie PiS zostanie szybko zamordowany przez pisowców. Kogo przyzwyczajono do smaku krwi, ten zabije babcię, dziadka, ojca, braci, siostry i na końcu matkę.

    Bo bogu chrześcijan znudziła się robota po siedmiu dniach.
    Dziesięć wydaje się bardziej naturalne.

    Polecam zimny tonic ( uwaga: nie jest zalecany dla niedorosłych )

    Zróbcie miejsce. Margines chce spuchnąć.

    Jak ja mogę spokojnie eliminować muzak?

  687. Rzeczywiście muzyka filmowa, to temat rzeka, po ktory pewnie kiedyś sięgnę, bo jest tego wart.
    Nie wymienilam jeszcze ( a należało) polskich kompozytorów
    o randze światowej – Wojciecha Kilara i Zbigniewa Preiznera, Michala Lorenca.
    Już tylko oni ich twórczość i filmy w ktorych ich muzyka odgrywala ogromną rolę są warte odddzielnej uwagi 🙂

    „Dziewiąte Wrota” – muzyka:Wojciech Kilar, wokaliza: Anna Maria Pioterczak
    Co za wokaliza !!

    Michał Lorenc & DesOrient – „Bandyta” – ‚Taniec Eleny’, nowe wykonanie

    Zbigniew Preisner – Les Marionettes

  688. @basia.n
    No to jeszcze raz Zimmer. Tak zagrał „Króla lwa” na koncercie w Gdańsku.
    https://www.youtube.com/watch?v=Wa2X2L0qSj4

  689. mag
    1 lipca o godz. 18:39
    Zajrzalam na youtube i widzę,że Zimmer odbył tourne po Polsce. Oprocz Gdańska, Poznań, Katowice no i z pewnością był też w Warszawie ? ( nie widzę nagrań, więc nie wiem)

  690. @zza kałuży
    30 czerwca o godz. 22:45

    😀 😀 😀

    Czy mnie zimna pogoda szkocka odmładza to nie wiem, nie mnie oceniać. 😀 Śmiech na pewno, a po przeczytaniu twojego wpisu zgięłam się wpół kwicząc z radości. Nawet chciałam od razu pogonić z powrotem do bloku sanitarnego sprawdzić w lusterku czy to prawda (i zaaplikować sobie kolejną dawkę mżawki z wiatrem na twarz po drodze)… Taki argument akurat nie przyszedł mi do głowy, ale skoro już go podsunąłes to przemyślałam sprawę i myślę, że jest gdzieś na końcu listy rzeczy za które cenię moją przyszywana ojczyzne, mimo zbawiennego (podobno) wpływu jej daremnego klimatu na moją cerę. Póki co jest 12C i po godzince czytania na zewnatrz mam tak zgrabiale ręce, że schowałam się do środka… Ale co tam, wybralismy sie dzis do cywilizacji i kupiliśmy pianki do pływania (solidnie przecenione, chyba zbyt dużo ludzi nie rwie się do sportów wodnych w tym roku). Jakoś to ocieplenie klimatu do nas nigdy nie dociera…

  691. @basia

    Tyle linków pięknych a ja nie mogę otwierać! Będzie co nadrabiać po powrocie. Lubię i Einaudiego i muzykę do „Maleny” (Malene tez lubię). My za to słuchamy sobie mieszanej płyty do filmu Bertolucciego „Stealing beauty” – piękne letnie klimaty, wzdycham sobie pamiętając wrażenie zaru lejacego się z ekranu i młodziutka bohaterkę grana przez Liv Tyler. Film oglądałam w maciupkim warszawskim kinie Paradiso i mocno zapadł mi w pamięć. Letnie klimaty odlegle od naszych jak Szkocja od Toskanii 😉

  692. Upały zelżały. Można ruszyć nogą albo dwiema.

    https://www.youtube.com/watch?v=nVK9oapMaUY

  693. basia.n
    1 lipca o godz. 18:32

    „Dziewiąte Wrota” – muzyka:Wojciech Kilar, wokaliza: Anna Maria Pioterczak

    Ech, i taka szkoda, że jedynie muzyka była w tym filmie głęboka. Ze złotego gwoździa Romuś może ulepić Rzeź, ale z wielowarstwowego placka zostaje tylko warstwa lukru.

  694. W Onecie dziś szewski poniedziałek albo skutki upałów:

    „Bohaterowej kinowego hitu odwiedzili Kraków.

    Nowy SUV, którego trudno skrytykować.

    Nowy, najmocniejszy diesel w Europie. W Audi.

    „Palce diabła” to grzyb, którego możesz, ale nie chcesz spotkać w polskich lasach.

    Energylandia buduje potworną kolejkę górską!(…)

    System zarządzania dokumentami plagiatem?

    Mocne słowa Taylor Swift: okradł mnie z pracy mojego życia, której nie miałam szansy wykupić.”

    Szczególnie intryguje mnie to ostatnie, bo w ogóle nie wiadomo, o co chodzi, ale cała zabawa polega na tym, żeby NIE KLIKAĆ.

  695. A skoro idzie temat muzyki filmowej – taki wątek z przechodzeniem z jednego miejsca do innego:

    https://www.youtube.com/watch?v=bV_FWPUOpVo

  696. @bubekró

    Witam w gronie nie odrzucających saudade.

    Tę tradycję unowocześniła też trochę o kontrabas pani mająca wykształcenie operowe o nazwisku Bobone.

    https://www.youtube.com/watch?v=udCMsUqMf3U&index=487&list=PL160F4E6303E65ED6

  697. <