Wpis przy kawie z tartą, czyli całkiem bełkotliwy

Siedzi sobie człowiek w kawiarnianym ogródku. Piękne okoliczności przyrody: letnie słońce, piękne niebo, przed nim plaża i morze. Ludzie na piasku i w wodzie. Nad wodą fruwają kejterzy. Spacerowicze, rowerzyści, rolkarze. Na stoliku kawa i smaczna tarta z malinami.
Nad wszystkimi fruwa Maryja.
Jest dobrze.

Jest i głośniczek kawiarniany, z którego wydobywa się audycja. Radiowa. Z eteru wydobywa się pani Wanda Półtawska. Największa i najbliższa przyjaciółka, współpracowniczka i powierniczka Karola Wojtyły i Ojca Świętego. Od niej – jak wieść głosi – dowiadywał się Karol Wojtyła tego, co to takiego kobieta i mężczyzna i w ogóle o co w tym wszystkim chodzi. I pewnie całej reszty.

Audycja jest długa, nie wiem jak długa, ale jak już siadłem przy stoliku, czekając na kawę, a potem ją popijając w towarzystwie pogryzanej tarty, to słuchałem. Z pół godziny tak słuchałem, do samego końca. Z rosnącym z chwili na chwilę zdumieniem, które jest mi bardzo znane. Z zasady tak mam, że mnie pewne umysły i ich manifestacje zdumiewają, poniekąd fascynują, nawet wtedy, gdy z góry wiem, czego się mam po nich spodziewać.

Słuchając, postanowiłem robić notatki, żeby ton myśli i zasadnicze sensy oraz charakterystyczne frazy nie umknęły w letnie niebo. Nie daję gwarancji za absolutną ścisłość i kolejność wypowiadanych zdań, do tego trzeba by być mistrzem stenografii lub skrupulatnym nagrywaczem. Nie w tym jednak rzecz. Rzecz bowiem w całości: w zawartości umysłu, specyfice jego sformatowanego działania, zebranych sensach, aurze mowy i kwalifikacjach etycznych mówcy. W kanonach pewności i żądań jakie ogłasza.
Bardzo charakterystyczne słowo, które powtórzyła w audycji dobre kilkadziesiąt razy: głupi.

Oto, co zanotowałem.

* * *

Ja nie wierzę, ja wiem. Wszystko dookoła jest stworzone przez Pana Boga, popatrz na słońce, na wszystko dookoła i nie ma co wierzyć, to się wie. Ja wiem i nie potrzebuję w nic wierzyć.

Ludzie są głupi. Nie ma szarości, tylko wszystko jest albo białe, albo czarne, a szarość to jest całkiem osobno.

Po co Pan Bóg dał Ewę Adamowi? Żeby zrozumiał, że nie jest gorylem.

Kobiety są głupie, nie lubię z nimi dyskutować, wolę z mężczyznami. Bo kobiety tylko reagują czuciem, a mężczyźni mają rozum.

Mężczyźni są głupi. Bo popatrzcie co się dzieje: ludzie są coraz głupsi, nie słuchają Pana Boga, w ogóle nie rozumieją kim są i po co są. A nie są po to, żeby dobrze żyć i wygodnie, bo co to jest wygoda – nic! Tylko mają żyć dla Nieba. Takie mają zadanie dane przez Pana Boga, a oni są głupi i nic nie rozumieją.

Co kobieta ma do roboty jak zachodzi w ciążę? Nic nie ma do roboty, bo to mężczyzna robi wszystko.
Karol Wojtyła zawsze powtarzał: mężczyźni, na kolana przed kobietami!

Jak byłam młoda, to ludzi nie było na ulicach, na ulicach były tylko prostytutki. Ty nie masz chodzić z panną pod rękę, bo pod rękę to się idzie do ślubu.

Dzieci są bardzo mądre. Już naukowcy w USA od psychologii zbadali, że iloraz inteligencji dzieci jest znacznie wyższy niż dorosłych. Dziecko zawsze wie, kiedy skłamie i kiedy szatan je kusi. Byłam raz na spacerze z wnuczką, miała 4 lata. I ona woła: mamusiu, dzisiaj dwa razy nie dałam się skusić szatanowi! Bo on chciał, żebym kopnęła Józka, a ja go tylko pogłaskałam!

Dzieci są bardzo głupie, bo one nie wiedzą kim są. Ale dorośli całe życie nie wiedzą kim są, dlatego wszyscy są głupi i nie rozumieją, co robią.

Znam bardzo dużo bardzo mądrych ludzi. Ludzie wykształceni są głupi, tacy profesorowie potrafią być głupi, a najmądrzejsi to są niewykształceni ludzie na wsi.

Mężczyźni są głupi. Są nieodpowiedzialni. Znam tylko jeden przypadek, że kobieta poszła do szpitala zabić swoje dziecko a on poszedł za nią i powiedział, że nie pozwala zabić swojego dziecka!

Kobieta tylko daje ciało, odżywia ciało nowego życia, mężczyzna daje życie. A to Pan Bóg daje życie.

Święty Karol Wojtyła ciągle powtarzał: uczcie się i rozwijajcie rozum, żebyście wiedzieli kim naprawdę jesteście. Musicie być odpowiedzialni!

Ludzie są głupi, mężczyźni są głupi, kobiety są teraz głupie, bo nie wiedzą, nawet nie chcą wiedzieć kim są. A przecież Karol Wojtyła wszystkich uczył i tyle książek napisał! Bo on dostał zadanie od kardynała Sapiehy, żeby uczyć młodzież i ją uświadamiać kim jest i jakie ma zadanie. Ale nawet nie musiał Karolowi dawać zadania, bo Karol bardzo młodzież lubił i się z zadania świetnie wywiązał. Ale ludzie nie czytają Karola Wojtyły.

Ty się nie tłumacz, ze masz ojca alkoholika i matkę prostytutkę, bo każdy ma zadanie i ma się z niego rozliczyć przed Panem Bogiem. Masz mieć rozum i masz zrozumieć kim jesteś, a nie się tłumaczyć i winę za własną głupotę zwalać na innych. Masz zrozumieć i masz to zrobić. Bo już Święty Karol Wojtyła napisał książkę: „Osoba i czyn”. To po co ty jesteś? Masz mieć rozum, masz zadanie, masz rozpoznać Prawdę w sobie, masz czytać książki Karola Wojtyły i masz zrozumieć i masz to wcielić w czyn!

Dzieci są mądre, są mądrzejsze od rodziców. Ludzie są głupi, wystarczy popatrzeć na statystyki: jedna żona, druga żona, trzecia żona. Ludzie się rozwodzą. Głupi są i nie wiedzą kim są. Jest coraz gorzej. A dzieci to potrafią przyjść do sądu jak się rodzice rozwodzą i powiedzieć, że się nie zgadzają na rozwód bo one chcą z mamusią i z tatusiem mieszkać. No i mądry sędzia zarządził że nie będzie rozwodu.

Mężczyźni są głupi, bo oni tylko się oglądają za panienkami. Mężczyzn nie trzeba chronić przed kobietami, to kobiety trzeba chronić przed mężczyznami. Kobiety są głupie, bo nie myślą tylko się kierują czuciem.
Kobiety i mężczyźni nie nadają się do małżeństwa wcześniej zanim nie mają dwadzieścia kilka lat. Wcześniej to oni są głupi. Potem też są głupi, bo nie wiedzą kim są i nie chcą wiedzieć.
Bo co to jest: dziewczyna ma piętnaście-szesnaście lat i dzieci rodzi? To głupie.

Karol Wojtyła zawsze uczył młodzież, to wie. On zawsze bardzo mądrze młodzież uczył: masz być odpowiedzialny! Wiem, bo kilkadziesiąt lat razem z nim pracowałam, ręka w rękę.

Jest coraz gorzej: mężczyźni są coraz głupsi i coraz gorsi. W internecie siedzą, a tam nic mądrego nie ma. Ja w ogóle nie wiem nic o internecie, nic nie wiem o skrzynce i nie mam. Trzeba myśleć, trzeba wszystko zrozumieć, być mądrym i pojąć jakie się ma dane zadanie, a nie robić głupoty.
Kobiety są głupie, bo też siedzą w internecie. Taki mąż, zamiast być rozumnym i zająć się kobietą, to siedzi w tym internecie. A kobiety są głupie, bo pozwalają mężom siedzieć w internecie. A życie i małżeństwo to jest wielkie zadanie i absolutnie poważne. Kto tego nie rozumie zmarnuje dar od Pana Boga, a człowiek ma trafić do nieba.

Ateiści to są tacy, ludzie, że chociaż mogliby zrozumieć, że jest Szatan. Przecież to widać dookoła: ludzie się zabijają, są wojny, ludzie kłamią, to jest Szatan. To mogliby zrozumieć.

Ale ludzie nie chcą zrozumieć, że Szatan jest od nich nieskończenie bardziej inteligentny. I oni, jak nie mają w sobie Ducha Świętego, ale Ducha Świętego zawsze ludzie mają, tylko go nie rozumieją, to oni na Szatana nie poradzą i zawsze będzie nimi rządził.

* * *

I tak dalej i temu podobne, to nie ma końca i gdyby audycja radiowa mogła trwać dalej, „pani doktor Półtawska” gadałaby tak równie długo, a nawet znacznie dłużej. W końcu do czegoś jest ta wieczność. Może zacząć, ale nie może skończyć gadać. A nawet jak nie gada to i tak cały czas gada. Z całkowitą pewnością tego, co gada. Bo ona WIE. Wie jak jest. I nie musi w nic wierzyć.

Nie pytam, jak się te wszelkie pewne i Duchem Świętym natchnione myśli, wynikające z pełnego zrozumienia, absolutnej powagi, sześćdziesięcioletniej przyjaźni z Karolem Wojtyłą i przeczytania jego wszystkich książek i encyklik we wszystkich kierunkach po wiele razy i wysłuchania po sto razy jego wszelkich nauk, wykładów i kazań, mają do jakoś poznawalnego i dyskutowalnego realu. Ani do swobody własnego bytu i własnej, tak zwanej duchowości.

Pani Półtawskiej w ogóle nie pytam o nic. Ani Karola Wojtyłę o nic nie pytam, ani pozostałych biskupów. Kiedyś dostawałem odpowiedzi bez pytań, kiedyś pytałem i się dowiedziałem.

Pani Półtawska jest doktorem nauk, katolickim naukowcem. Wygłasza mowy, które się zgadzają z dogmatami i odgórnymi tezami. Obudowuje je własnymi tezami i kolejnymi dogmatami. W audycji dała nieświadomy wykład tego, na czym polega katolicka naukowość. Siebie ma za świadomą, rozumną, chociaż jest wykształcona i jest kobietą, więc spełnia własną definicję głupoty, w przeciwieństwie do Bożej Prawdy, na której najlepiej się znają niewykształceni chłopi i ich ojcowie – niewolnicy pańszczyźniani.
Ba, jest psychiatrą. Faktycznie – daje tego liczne dowody.

Ja mam inaczej: wychodząc z katolickiego stanu przeczy, zacząłem się zastanawiać nad zawartością owych dogmatów i tez, weryfikując ich zasadność. Odstawiłem kawał roboty, w zupełnie przeciwnym kierunku niż Półtawska – rosnącej swobody dociekania w miejsce związania. Wyniki mojej pracy zaprzeczają wynikom orzeczeń pani Półtawskiej, które są uroszczeniami i szantażami, maskowanymi raz staranniej, raz całkiem niechlujnie.

* * *

Idę nad morze popatrzeć na bieg fal, na piszczące ze szczęścia głupie dzieciaki pluskające się w wodzie jak wróble, które to dzieciaki są znacznie mądrzejsze od głupich rodziców co mieli ojców alkoholików i matki prostytutki, czym się teraz głupio tłumaczą.

Jak inni głupi rodzice, patrzę się w niebo, patrzę na ludzi spacerujących po mieście i trzymających się za ręce i myślę sobie, że to są źli ludzie, których trzeba chronić przed ich własną durnotą, bo nie znają myśli Karola Wojtyły i Wandy Półtawskiej i nie rozpoznali w sobie, czego naprawdę oczekuje od nich Duch Święty. Chociaż sami katolicy.
Myślę też sobie, że ci ludzie są tacy głupi, że nie dają się chronić przed własną durnotą, choć Kościół katolicki od dwóch tysięcy lat im tłumaczy, że są głupi i tłumaczy co jest rozumne, słuszne i zbawienne. A następnie durniów karze, za tą ich durnotę. A oni dalej durni.
Czyni to Kościół katolicki typem przemocowego ojca-alkoholika, ale już wiemy, że tym nie wolno się tłumaczyć, bo to głupie i nieodpowiedzialne.
Wedle stanowczego orzeczenia Wandy Półkawskiej, ani ona ani Karol Wojtyła z całym Kościołem nie osądzają nikogo, tylko osądzają czyn: czarny, czy biały. Powiedzieć „głupi człowiek” nie jest osądem czynu.

Pani Półtawskiej należy się krótka i treściwa odpowiedź, ale działa we mnie Duch Święty i jestem grzecznym chłopcem. W którym, niewątpliwie, działa Szatan, więc nie odróżniam jednego od drugiego. Co bardzo dziwne, bo nie powiem pani Półtawskiej tego, co jej się należy, więc jednak odróżniam. Ale skoro nie powiem, to grzech, bo trzeba być człowiekiem integralnym – jak nakazuje Karol Wojtyła i pani Połtawska – zawsze mówić prawdę i być w Prawdzie przezroczystym. Więc nie powiem prawdy, czyli jestem Duchem Świętym Szatana we własnej osobie. Ewentualnie odwrotnie.

Chyba jestem z tego zadowolony. Ale przecież jestem głupi, bo jestem mężczyzna. Ale jestem mądry, bo mężczyźni są mądrzy i dlatego pani Półtawska woli z nami rozmawiać niż z kobietami, bo one są głupie. Ale pani Półtawska jest kobietą, więc ona woli samej siebie nie słuchać.
To jak jej słuchać?
Widzę jeden powód: ciekawość poznawania osobliwości przyrody.

* * *

Trzeba wejść na plażę. I zanurzyć się w oceanie. Tym, w którym samorzutnie powstało życie. Pierwsza bakteria, pierwsza meduza. Jestem meduzą. Zbyt klarownie przezroczystą na działanie Ducha Świętego, który woli co innego.

Wolę wejść do białej budki telefonicznej i zadzwonić do umarłych. Tych, których utopiło tsunami w 2011 roku. Tak zrobili Japończycy w mieście Otsuchi i jest w tym nieskończenie więcej ducha niż w pani Półtawskiej i Karolu Wojtyle. Razem z ich Duchem Świętym i Panem Bogiem, który ma swoją tajemnicę cierpienia przyrody z człowiekiem w środku, ale nie wolno nam o to pytać ani tego odrzucać.
Oni są zamknięci w absolutnej słuszności, ja nie mam ograniczeń.

Tanaka