Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

11.06.2019
wtorek

Wakacje all inclusive

11 czerwca 2019, wtorek,

Katoliku! Idzie lato, przed tobą wspaniałe wakacje. Co ja mówię – Boskie wakacje! Naszykuj się odpowiednio, zaopatrz w sprzęt – i w drogę. Ahoj przygodo! A przygody, zaiste, czekają cię niezapomniane.

Oto program jaki ci oferuje BBP – Boskie Biuro Podróży * :

1. Wyruszył Jozue z Gilgal wraz z całym swym zbrojnym ludem i wszystkimi dzielnymi wojownikami.

2. Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę.  I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał; a z królem jej postąpił tak, jak postąpił z królem Jerycha.

3. Jozue z całym Izraelem udał się następnie z Libny do Lakisz, obległ je i natarł na nie. I wydał Pan również Lakisz w ręce Izraela, który na drugi dzień zdobył je i zabił ostrzem miecza wszystkich żyjących w nim, zupełnie tak, jak uczynił z Libną.

4. Wówczas Horan, król Gezer, przybył, aby wspomóc Lakisz, lecz Jozue zadał mu taką klęskę, iż z jego ludu nikt nie ocalał.

5. Później Jozue, a z nim cały Izrael udali się z Lakisz do Eglonu, oblegli go i natarli na niego. Zdobyli go tego samego dnia i pobili ostrzem miecza. Wszystko, co w nim żyło, tegoż dnia zostało obłożone klątwą, zupełnie tak, jak w Lakisz.

6. Z Eglonu udał się Jozue, a z nim cały Izrael do Hebronu i natarł na niego. I zdobyli go, i porazili ostrzem miecza jego króla i wszystkich mieszkańców przyległych jego miast, nie pozostawiając nikogo przy życiu, jak uczynił [Jozue] z Eglonem. Miasto i wszystko, co w nim żyło, zostało również obłożone klątwą.

7. Jozue wraz z całym Izraelem wrócił do Debiru i natarł na niego. I zdobył go wraz z jego królem i wszystkimi przyległymi doń miastami: pobili go ostrzem miecza i obłożyli klątwą wszystko, co w nim żyło, nie oszczędzając nikogo. Jak postąpił z Hebronem, tak uczynił z Debirem i jego królem, jak przedtem uczynił z Libną i jej królem.

8. W ten sposób Jozue podbił cały kraj: wzgórza i Negeb, Szefelę, i stoki górskie i wszystkich ich królów. Nie pozostawił nikogo przy życiu i obłożył klątwą wszystko, co żyło, jak rozkazał Pan, Bóg Izraela. Jozue pobił ich pod Kadesz-Barnea aż do Gazy, cały kraj Goszen aż do Gibeonu. Wszystkich tych królów i ziemie ich zdobył Jozue w jednej wyprawie, ponieważ Pan, Bóg Izraela, walczył wraz z Izraelem. Potem Jozue, a z nim cały Izrael, wrócili do obozu w Gilgal.

Gdybyś, katoliku, troszkę się spocił robiąc mieczem i wypruwając flaki a to z mieszkańców Libby, a to Lakisz, Gezer, Eglonu, Hebronu i całej reszty, nic się nie przejmuj. Jak już wrócisz do obozu w Gilgal, to w pakiecie all iclusive masz przez cały czas zapewnioną klimatyzację, jacuzzi, przyjemne hostessy, masaże i chłodne napoje bez ograniczeń. Możesz wybierać spośród 666 marek polskich piw. Gdzie ty, tam Polska!
To zresztą betka, rozumiesz. Czasem trzeba się spocić na wakacjach, skoro tak życzy sobie twój Pan Bóg który jest Miłością i cie miłuje w sposób Absolutny, a ty Go miłujesz ponad wszystko. No i walczy z tobą ramię w ramię. Każdy by tak chciał, a ty lepszego kumpla w życiu nie poznasz. To przyjaźń na całe życie i w dodatku Wieczność.
Spocisz się, ale będziesz zadowolony: poznasz dobrze Ziemię Świętą, jej liczne miejscowości i przyjemne zabytki oraz masz nagrodę w Niebie. Ale najpierw na Ziemi, tej Ziemi: cały dobytek wyflekowanych przez ciebie mężczyzn, a nawet przynależnych kobiet i dzieci należy do ciebie, minus nieduży podatek dla twojego Pana Boga, któremu złożysz ofiarę całopalną, a znasz się na tym: sezon na grilla trwa!
Wrócisz do domu, żona, teściowa i dzieciaki będą z prezentów bardzo zadowolone. A sąsiedzi będą zazdrościć: spieniężysz fanty i kupisz sobie wypasioną furę, a resztę przeznaczysz na korzystne inwestycje.
Sam rozumiesz: Jurassic Park, a nawet pielgrzymka do Częstochowy to przy tym straszne nudy.

Dobrze, dobrze być wyznawcą Pana. I korzystać z all inclusive.

Tanaka

* Odpowiednie cytaty z katalogu pt. Pismo Święte czyli Słowo Boże czyli Objawienie, z rozdziału „Księga Jozuego”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 526

Dodaj komentarz »
  1. No i zaproponowałeś Tanako nekro-wyprawę śladami Jozuego. I co tam robić skoro Jozue i jego chłopcy już wszystkich wycięli w pień, a dobra wyciętych z sobą zabrali?
    Do tego gorąc tam teraz okrutny nie na sarmackie głowy.

  2. zak1953
    11 czerwca o godz. 19:58

    Tanaka zaproponował wyprawę do Ziemi Świętej. Ale nie jedyna ziemia święta jest – można trochę zmienić kierunek: np. Swiataja Ruś. Nawet komunistyczny ZSRR nazywa się np. w pięknej pieśni „Sołnce skryłos’ za goroju” – „Rodina Swiataja”. Nawet Boga by nie trzeba było zmieniać, ino pamiętać, że oni się żegnają z prawa na lewo, a nie jak my – z lewa na prawo.

  3. wbocek
    11 czerwca o godz. 20:23

    Zmienić kierunek ze względu gorąc, a nie że mam coś przeciw Ziemi Świętej Jozuego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. wbocek
    11 czerwca o godz. 20:23
    Masz rację z tą ziemią świętą. Dla mnie to cały Śląsk, dla innych ich rodzinne miejsca. A z tym żegnaniem to jest normalne, jak staniesz przed lustrem to będzie jak piszesz – Twoje odbicie zrobi to na odwrotną modłę

  6. To wszystko co napisał @Tanaka łącząc polskich katolików ze Starym Testamentem to jest pikuś i turystyczna betka w porównaniu ze śmiertelnie fanatycznym poparciem jakim cieszy się Izrael u amerykańskich ewangelików. Tam to dopiero jest fiś do kwadratu! Wszystkie polskie katolickie oszołomy wysiadają przy tym ewangelickim fisiu już w przedbiegach chociażby dlatego, że @Tanaka będzie prawdopodobnie jedynym Polakiem, który w czerwcu przeczyta od deski do deski wymienione we wstępniaku rozdziały.

    A tamci to na poważnie żyją przepowiedniami Apokalipsy i z niecierpliwością wyglądają końca świata, wyginięcia wszystkich Żydów i ponownego przyjścia Chrystusa na Ziemię. To dopiero jest antysemityzm! Efekt czystej i bezkrytycznej miłości do Żydów i państwa Izrael!

    Polski katolicki wariat religijny to w mojej opinii jest niewinne i całkiem jeszcze rozsądne dziecko w porównaniu z amerykańskim ewangelikiem.

  7. Kto powiedział, że Ziemia Obiecana trafi się Narodowi Wybranemu ot tak sobie? Jasne, że najpierw należało wyrżnąć w pień poprzednich mieszkańców. Oto Słowo Boże, prosto z Niebieskiej Książeczki.

  8. @paradox57

    Przeglądając otwarcia na Uniwersytecie Northwestern:

    https://www.indeed.com/cmp/Northwestern-University?from=SERP&fromjk=6f6b3b21d319f9ff&jcid=bc51f56762438d6f&attributionid=serp-linkcompanyname

    Natrafiłem na takie coś:

    Research Technician or Research Technologist

    The laboratory of Dr. Jones Parker in the Department of Psychiatry and Behavioral Sciences at Northwestern University Feinberg School of Medicine is seeking a full-time research technologist to assist in the lab’s operations.

    http://www.parker-laboratory.com

    The lab uses cutting edge microscopy tools to image neural activity in mice for understanding of how normal brain function goes awry in diseases like autism, schizophrenia and Parkinson’s disease. The lab’s long-term goal is to develop new treatment strategies for those diseases. This is a young lab, and there will be many opportunities for hands-on training and the candidate’s contributions to ongoing projects will be recognized through authorship on the lab’s publications.

    The ideal candidate must have a flexible work schedule and must be comfortable working with mice. The candidate will work closely with others in the lab, so interpersonal and communication skills are very important for this position.

    Required education: Bachelor’s Degree in a related field (neuroscience, biology, biochemistry, physics, engineering, or math).

    Preferred experience: Familiarity with PCR, animal surgeries, animal husbandry, histology, and basic computing skills.

    Highly desired qualifications: Experience with computer programming (Matlab, Python, or R).

    Please include contact information for two references in the uploaded resume.

    Job Type: Full-time

    Experience:
    histology: 1 year (Preferred)
    PCR: 1 year (Preferred)
    working with rodents: 1 year (Preferred)

    Education:
    Bachelor’s (Required)

    Pytanie: ilu dzisiejszych polskich studentów biologii ma pojęcie o programowaniu w Matlabie, Pythonie czy w R?

    Pytam się, bo w moich czasach czyli w latach 80-tych to było prawie że nie do pomyślenia. (Z poprawką na ówczesne języki programowania.) Oczywiście w oparciu o moją małą, statystycznie nieznaczącą próbkę znajomych studiujących biologię, ale zawsze. 😉

  9. Tereny na wschód od Wisły są całkiem całkiem na wakacje :/
    Może nie będę uzasadniać dlaczego, paradoxa się gdzieś ukryje.

  10. Tanaka

    Zdarzyło mi się znać mocną katoliczkę, który mnie zdumiała. Teraz by nie zdumniała, ale wtedy byłem młodszy. Znaliśmy się z powodu języków, jak to mówią, obcych. Mówię to po to, by nie było podejrzenia, że to jakieś cielę. Była germanistką, znała angielski, ciut francuski i dawała lekcje szwedzkiego. Ona lubiła wypić i ja. Z tym że ona lubiła dużo gadać w każdym stanie, ja – wyłącznie na gazie. Jej powrót z pierwszej wizyty w Polsce pana JPII – serce jej kazało jechać – musieliśmy opić. Miałem jej uważanie z powodu, że zdarzało mi się cytować Biblię, choć wiedziała, że jestem ateista (może liczyła, że niedzielny). No i zgadaliśmy się o Biblii. Nie pamiętam już, z jakiego powodu przytoczyłem coś ze Starego Testamentu i dodałem, że tam z rozkazu, podpowiedzi, podjudzenia lub pod patronatem dobrego i sprawiedliwego Boga Jahwe płyną rzeki niewinnej krwi.

    – Daj spokój – ona mówi. – Przeczytałam ze trzy pierwsze księgi i więcej do tego barbarzyństwa nie wrócę. Dla mnie chrześcijaństwo to Jezus i Nowy Testament.

    W innej sytuacji byłaby to woda na mój młyn, ale za bardzo ją uważałem, a ona – mnie, żeby się w światopoglądowe spory wdawać.

    Z podobnym jak u niej odrzucaniem Starego Testamentu i maniem za źródło wiary wyłącznie Nowego spotkałem się jeszcze parę razy.

    Nie bardzo rozumiem, jak ludzie wiary mogą stać w takim rozkroku. Wprawdzie oba Testamenty niewiele mają ze sobą wspólnego, ale formalnie Jezus jest przecież domniemanym spełnieniem zapowiedzi ze Starego, więc to kontynuacja, a nie dwie odrębne księgi. Jezus jest niby synem Boga Jahwe. Więc można wierzyć w syna i nie wierzyć w ojca? No przecież mówię, że można – znajoma pokazała. Albo więc bracia katolicy nie znają ani Starego, ani Nowego i do poznawania się nie palą, albo jeśli czytali, to nie po to, by rozumieć, lecz po to by mieć przeczytane, bo ich wiara nie jest z ksiąg, lecz z matki, tatki i najbliższego kościoła.

  11. .. bo szacunku do zwierzat dzieci sie uczy w szkolach…
    „nigdy nie mów nigdy” – przypomniał regułę @anumlik kiedy przyrzekłam że więcej się do niego nie odezwę. A teraz muszę i nawet chcę ponieważ koleżanka napisała coś bardzo ważnego o wychowaniu dzieci na dorosłych ludzi i od razu znajdujemy gdzie zabrakło w dzieciństwie tej nauki i czytania bajek czy opowieści o żywych stworzeniach które cierpią podobnie jak człowiek, a nawet jak biały człowiek. I to nie z braku możliwości oglądania serialu w spokoju.
    Nie tyle szacunku co zrozumienia zachowań i współistnienia na Ziemi z innymi – to dodaję od siebie, dziwiąc się jednocześnie jak bardzo można być zacofanym w wiedzy i postrzeganiu świata mając do dyspozycji nawet telewizor z serialami i moc znajdywania ziaren maku w popiele czyli idiotyzmów w tekście. Jeśli @Na marginesie czegoś nie zrozumiała powinna zapytać a nie prowokować licząc na bezkarność wynikającą z poszanowania danego słowa. Tylko idiota nie zmienia poglądów a nawet zasad, dowiedziawszy się więcej niż wiedział wcześniej.
    Oczywiście każdy lubi mieć ostatnie słowo, szczególnie w nadziei że nie odpowiedzą, dlatego wszystkie osobiste odniesienia na mój temat potraktuję jako próbę nabijania licznika blogu.
    Ps. @jakub01 – dyskusja na temat różnicy pomiedzy kastracja a sterylizacją miała miejsce w przeszłości – oponentem był wspomniany @anumlik. Tak czy inaczej doszliśmy do wniosku popartego sporą ilością przytoczonych cytatów, że zabieg wykonywany na kotach pod narkozą, kiedy usuwa się narządy płciowe to kastracja. Tu jest link, do przeczytania oczywiście, chociaż są tacy którzy wiedzą wszystko i nie czytają. Moje komentarze prosze potaktować jako zainteresowanie tematem – nie oczekuję odpowiedzi.
    https://mojkotecek.blogspot.com/2011/04/kastracja-sterylizacja-na-czym-polega-i.html

  12. @Herstoryk, ja polecone teksty czytam, ten oceniam jako nieco schematyczny. To znaczy że te prawdy wszyscy znamy jako oczywiste, z tym że moja ocena nie umniejsza wagi twoich chęci podzielenia się z innymi czymś dla ciebie interesującym.
    Postaram się tu już nie komentować.

  13. @Tanaka
    Przepraszam. Glupio uogolnilam i podpielam pod ciebie w poprzednim wpisie. Wszystko przez pospiech.

  14. Czegoś mi się przypomniała ministra Kruk ze swoim „coś tam coś tam”

  15. @zza kałuży 21:31
    Pełną odpowiedzialność mogę wziąć jedynie za informację dotyczącą studentów weterynarii na moim wydziale. Żaden, chyba że trafi się hobbysta. Podobnie wygląda z dużą dozą prawdopodobieństwa na pozostałych trzech (upraszam o wybaczenie ewentualnych czytelników – studentów weterynarii z Krakowa, Poznania i Torunia, ale to na razie zakrawa na żart). Mimo że mają zajęcia z tzw. informatyki.
    Co do studentów biologii – nie wiem, ale mam podejrzenie, że tam sytuacja jest podobna. Oczywiście mogę zasięgnąć języka. Natomiast w czasach moich studiów na wydziale biologii nikt sobie nie zawracał głowy (przyjmując za punkt odniesienia lata 70.; ale w równym stopniu dotyczyło to i 80., przynajmniej do ich połowy, bo tych mniej więcej sięgały moje dosyć ścisłe związki z tym kierunkiem) nauczaniem programowania w jakimkolwiek języku. To była domena matematyki i fizyki.

    Powiem więcej. Generalnie matematyczne przygotowanie obecnych studentów weterynarii jest śmiechu warte, nawet w tak niezbędnym dziale, jakim jest statystyka. Oczywiście, jest kilka osób, które sobie jakoś tam próbuje radzić w nawet w lekko rozszerzonym zakresie, ale to zawsze droga przez mękę, jeśli nie ma się znajomego kompetentnego statystyka, albo nie dysponuje ciężką kasą na zlecenie zaawansowanych procedur.

  16. jakub01

    Jakubku, jak wpadniesz – bo ja wypadam – to to jest moja radość (Taki jest właśnie tytuł pieśni „Enas compos y xara mou”).

    https://youtu.be/Z0OfqCm85Go

    I niech kto żyw pamięta, żeby wyrywać kotom żywe myszy z pyska. Bardzo niehumanitarne jest jeść żywinę. Można co najwyżej kiełbasę z myszy czy makaron z ogonków.

  17. @paradox57 11 czerwca o godz. 22:58
    Pocieszmy się, że Northwestern to jeden z bardzo dobrych uniwerków nawet na amerykańskiej skali (a zatem odpowiednio byłby jednym z najlepszych także w całej Europue) i może mogą tam sobie wyławiać takich biologów-hobbystów co to mają podstawy histologii, nie boją się gryzoni bo już rok pracowali z myszami i wiedzą co to takiego to PCR… a na dodatek potrafią programować w Pythonie.

    Jak przyjechałem do USA to na początku od miejscowych usłyszałem, że jak umiesz rozwinąć jakiś zawodowy skrót to znaczy, że jesteś z tego specjalistą… 😉

    Zgodnie z tą zasadą nie nadaję się do tych operacji na biednych mysich mózgach bo pojęcia nie mam co to jest owo „PCR”. 😉

  18. @zza kałuży
    11 czerwca o godz. 23:54

    Polymerase chain reaction (PCR)

  19. Właśnie się dowiedziałem że Jozue był katolikiem 😀

  20. zak1953
    11 czerwca o godz. 19:58

    No i zaproponowałeś Tanako nekro-wyprawę śladami Jozuego.

    W zasadzie tak, ale zaproponowałem katolikowi miłe spotkanie z jego bozią. Niech będzie zadowolony w kogo wierzy, a wakacje sprzyjają spotkaniom z ciekawymi ludźmi.

  21. zza kałuży
    11 czerwca o godz. 21:16

    @Tanaka będzie prawdopodobnie jedynym Polakiem, który w czerwcu przeczyta od deski do deski wymienione we wstępniaku rozdziały.

    Mam ufność w biskupie. Weźmy takiego Hosera. Nosi okulary, widać, że człowiek oczytany. Reszta też oczytana i chodzi z niebieską książeczką pod ręką, sam widziałem.
    Ale, tak między nami, to możesz mieć rację.

    Czy to wszyscy ewangelicy tacy? Bo niejeden gatunek ewangelika w Ameryce występuje, a wszystkie pod ochroną.

  22. Tanaka
    12 czerwca o godz. 7:21
    Obserwując wydarzenia na polskich drogach, to kilka tysięcy obywateli wybiera się hurtowo w podróż śladami Pana, na czym zarobek największy mają księża z tytułu opłat transferowych, kasowanych jako opłata za ceremoniał przejścia. I biorą całą kwotę dla siebie nie pozostawiając nawet symbolicznego grosza klientowi. Pod tym względem, starożytni Grecy byli mniej pazerni, bo każdy klient miał przy sobie przynajmniej obola na opłaty miejscowe. Ale all inclisive obowiązuje – wszystko zapłacone z góry. O reklamacjach dotąd nie słyszałem.

  23. wbocek
    11 czerwca o godz. 21:51

    Tanaka

    Zdarzyło mi się znać mocną katoliczkę, który mnie zdumiała. […]
    No i zgadaliśmy się o Biblii. Nie pamiętam już, z jakiego powodu przytoczyłem coś ze Starego Testamentu i dodałem, że tam z rozkazu, podpowiedzi, podjudzenia lub pod patronatem dobrego i sprawiedliwego Boga Jahwe płyną rzeki niewinnej krwi.

    – Daj spokój – ona mówi. – Przeczytałam ze trzy pierwsze księgi i więcej do tego barbarzyństwa nie wrócę. Dla mnie chrześcijaństwo to Jezus i Nowy Testament.

    Na tym polega właśnie moc mocnego – i każdego zresztą, katolika: Stary Testament odrzuca, w ogóle ma go w tak zwanym poważaniu, przede wszystkim zaś w ogóle nie zna.

    Z podobnym jak u niej odrzucaniem Starego Testamentu i maniem za źródło wiary wyłącznie Nowego spotkałem się jeszcze parę razy.

    Nie bardzo rozumiem, jak ludzie wiary mogą stać w takim rozkroku. Wprawdzie oba Testamenty niewiele mają ze sobą wspólnego, ale formalnie Jezus jest przecież domniemanym spełnieniem zapowiedzi ze Starego, więc to kontynuacja, a nie dwie odrębne księgi. Jezus jest niby synem Boga Jahwe. Więc można wierzyć w syna i nie wierzyć w ojca?

    No przecież mówię, że można – znajoma pokazała. Albo więc bracia katolicy nie znają ani Starego, ani Nowego i do poznawania się nie palą, albo jeśli czytali, to nie po to, by rozumieć, lecz po to by mieć przeczytane, bo ich wiara nie jest z ksiąg, lecz z matki, tatki i najbliższego kościoła.

    Katolik codziennie powtarza swoje Credo: wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi …, a jak jest leniwy, to papla to w czasie mszy coniedzielnej, na której dowiaduje się co dobre, a co złe jak powiedział redaktor Michnik. Co oznacza, że Polak musi być katolik, bo bez katolika w Polaku nie istnieje Polak.

    Bóg, Adam z Ewą, grzech pierworodny i wynikająca z niego absolutna fundamentalność katolika: chrzest, dziesięć przykazań – to są absolutne fundamenty, bez których nie istnieje katolik, nawet ślad katolika i jego dymu papierosa. wszystko to pochodzi nie z Nowego Testamentu, a wyłącznie ze Starego.
    W Nowym, Jezuskowi wyliczają pochodzenie od samego Dawida (zresztą dwukrotnie i wersje są ze sobą sprzeczne, co naturalne dla chrześcijaństwa), czyli wprost ze Starego. Żeby Jezuska przedstawić jako „prawego”, a nie żadnego bękarta czy uzurpatora.
    Jezusek nieprawy jest nieważny.
    W związku z czym Jezusek sam się też powołuje na tatusia, Boga, znaczy, żeby się dodatkowo umocować. Bóg zaś, choć w Starym Testamencie był bardzo gadatliwy i dusza towarzystwa, w Nowym dziwnie cicho siedział.

    Doktryna Kościoła kat jest jedna oraz integralna. Nie ma więc, że sobie „mocna katoliczka”, albo mocna alkoholiczka, ze swoim mocnym katolikiem jedno uznaje, a drugiego nie uznaje. Odrzucając Stary Testament, odrzuca Boga, Adama i siebie – Ewę, odrzuca X Przykazań i Dawida, a za nim – Jezuska. Bohatera przygód Nowego Testamentu. Odrzuca więc wszysko i zostaje z gołym tyłkiem.
    Jak nic, właśnie dlatego jest mocną katoliczką: przez to mocne odrzucanie i goły tyłek.

    Z tą jedynością i integralnością doktryny kościoła kat to tak sobie żartujemy. Ona w swojej istocie polega na wydłubywaniu z niebieskiej książeczki tego, co pasuje i wywalaniu tego, co nie pasuje. Jak tak, to tak: mocny i słaby katolik robi to samo.
    I na tym właśnie polega katolicyzm. Innego nie ma.

  24. zak1953
    12 czerwca o godz. 7:43

    Zapisały mi się w pamięci słowa Aleksandra Małachowskiego, który mówił, że corocznie ginie na polskich drogach pięć tysięcy ludzi. Małe miasteczko. Jego to bardzo bolało i nie mógł się z tym pogodzić. Chyba też bolała go dusza, w której chyba było coś katolickiego, choć dobrze rozumiał i mocno tego doświadczył, jak podły jest katolicyzm. Mówił, że jego ojca, znaną i piękną postać, wykończyli katolicy, na czele z jakimś regionalnycm szefem, chyba biskupem.

    Pięć tysięcy trupów, to był wieloletni constans. O rannych nie rozmawiamy, a było i jest ich kilka razy więcej, z czego u wielu skutki obrażeń (także psychiczne) pozostaja na całe życie, ciążąc na nim.
    Dopiero w ostatnich latach, między innymi w związku z budową nowych i technicznie lepszych dróg, ale też w związku z mniejszą ilością Polaka w Polsce, spadła – nieco – ilość corocznych trupów na drogach. Ale też od roku-dwóch znowu się podniosła.
    Katolikom to niespecjalnie, albo wcale nie przeszkadza. Może nawet odwrotnie: chleją, wsiadają, jadą, zabijają. I są zadowoleni.

    All inclusive obejmuje katolika od samego początku: chrztu. Pod względem finansowym i – nawet mocniej – kulturowym, mentalnym, moralnym. Fakt: reklamacje nie są przyjmowane. Nawet apostazja nie czyści z katolictwa, a wyłącznie odnotowuje w papierach, że się taki wróg kościoła kat zgłosił.

  25. Tanaka
    12 czerwca o godz. 7:59

    No kurde – niby to wiem, a przecież nie pomyślałem! Dzięki, Tanako, za podpowiedź. Przykład wydłubywania z Bożego Słowa tego, co pasuje i pomijania tego, co nie pasuje, dał nie kto inny jak katolicki Kościół! Więc i wierni nie mają skrupułów – idą za głosem własnym: nie przyjmują do wiadomości, że dobry Bóg – czyli jego wydumany obraz – był okrutnym mordercą. Dlatego nie konfrontują go z jego „Nie zabijaj” – jest dobrym Ojcem i to wszystko, co o nim mają w główkach. Poza tym niczego z niczym nie konfrontują, bo religia chrześcijańska nie jest religią refleksji. Jezus, poza paroma słusznościami, nie był greckim filozofem, raczej – chłopskim.

  26. wbocek
    12 czerwca o godz. 8:22

    Wbocku mylą się Tobie rozmaite pojęcia i poziomy argumentacji. Wikłasz się przez to w sprzeczności. Możemy zakładać że albo Bóg jest albo go nie ma. Jeśli go nie ma to nie może być „okrutnym mordercą” bo go nie ma. Jeśli natomiast jest, to nie może być okrutnym mordercą bo to on jako stwórca świata i najwyższy prawodawca wyznacza reguły moralne, to on decyduje co jest a co nie jest morderstwem. A morderstwem według Starego Testamentu nie jest każde zabijanie, ale zabijanie niezgodne z prawem Bożym. Argumentacja rozwijana w tym wątku jest bardzo obłudna, bo do oceny moralnej Starego Testamentu przyjmuje etykę ateistyczną. Jozue działał według wlasnych zasad etycznych a nie Twoich czy pana T. A według jego własnych zasad to Bóg decyduje o tym co jest etyczne i nieetyczne, co jest dobre a co złe. Możesz Jozuemu zarzucić sprzeczność z Twoją etyką jakąkolwiek masz, ale nie możesz mu zarzucić sprzeczności z etyką Starego Testamentu, bo ta jest prosta i całkowicie integralna: Trzeba słuchać Boga i wypełniać jego nakazy. Natomiast stosowanie etyki Starego Testamentu do chrześcijaństwa to już calkowity absurd bo przecież każdy średnio rozgarnięty polski chlopek roztropek wie że Chrystus unieważnił starotestamentową zasadę oko za oko ząb za ząb i dał swoim uczniom nowe przykazanie wzajemnej miłości. Wie to każdy ale najwidoczniej poza panem T., który uporczywie stara się ochrzcić Jozuego jako katolika 😀

  27. Włączę się conieco na temat, zastrzegając się, że nie jestem biblistą!

    Kiedy ostatni raz wgryzłem się z lekka w biblijność, dobre kilka lat już temu, z czytania lektur i analiz wyszło mi, że tzw. Stary Testament został upichcony gdzieś ok. roku 750 PNE, przez skrybów na dworach pierwszych królików efemerycznych państewek hebrajskich, w celu stworzenia im państwotwórczej „księgi” czyli bazy religijno-ideologiczno-politycznej. Zawarto w nim posklejane z legend i mitów pozbieranych od Egiptu do Mezopotamii) bajery sławiące rzekome podboje o charakterze typowym dla epoki żelaza.
    Ani archeologia, ani źródła pisane jednak nie tylko nie zawierają ŻADNEJ wzmianki o „eksodusie z Egiptu”, Mojżeszu, Jeszu (Jozuem), królu Salomonie, itp, itd. ale nawet im zasadniczo przeczą. Biorąc pod uwagę, że Palestyna była kluczowym skrzyżowaniem dróg i wąskim gardłem Żyznego Półksiężyca, strategicznym pomostem pomiędzy Babilonem/Persją, Hetytami i Egiptem – supermocarstwami starożytności, brak jakiegokolwiek potwierdzenia przez źródła i wykopaliska świadczy że „księga” Hebrajczyków to w 99,9% zbiór bajek.

    Tragedią jest to, że brana była poważnie jako wzorzec i źródło historyczne przez chrześcijaństwo, a dziś stanowi jeden filarów ideologicznych syjonistycznej kolonii, gdzie podboje Jozuego z całym ich urokiem są tłuczone do głowy dziateczkom od przedszkola (patrz Dawkins, „God Delusion”), by ukształtować ich (skutecznie!) na idealnych rekrutów „Najbardziej Moralnej Armii Świata”.

    Na polskich katolików treści Starego Testamentu mają wpływ zerowy (a Nowego niewiele większy). Polski katolicyzm jest w 99,9% obrzędowo-pokazowy, oparty nie na Biblii, ale na książeczce do nabożeństwa, treściach głoszonych z ambon w różnych Pasikurowicach Dolnych i Górnych, oraz pseudo-religijnej tromtadracji kruchtowych polityków. Wątpię czy jeden na kilkaset tysięcy przebrnął przez Biblię.

    Tak więc, wstępniak, choć słusznie przypomina ludobójcze numery „świętej księgi”, nie ma wielkiego odniesienia do religii tu i teraz.

  28. @Rogger77 9:05

    To powiedz, według których zasad wytłuczono we Francji katarów i albigensów? Starego czy nowego? Zgodnie z którym wyrżnięto Prusów i sprawiono hugenotom pogrom w noc św. Bartłomieja? Którymi zasadami kierowano się w trakcie wypraw krzyżowych, kiedy masakrowano co się tam pod rękę nawinęło: muzułmanina, żyda czy chrześcijanina. Wreszcie w imię jakich zasad przez kilka stuleci na terenie Polski pozbawiano jakichkolwiek praw ponad 80% mieszkańców kraju? Abstrahując od współczesności. Można raczej odnieść wrażenie, że cała ta nowa ewangelia psu na buty się zdaje.

    To jest ciekawe. Wziął i unieważnił. Ot tak se pstryknął i nie ma. A podobno słynął raczej z tego, że z nie ma robił że jest.

  29. @ żabka konająca
    11 czerwca o godz. 22:13

    @Herstoryk, ja polecone teksty czytam, ten oceniam jako nieco schematyczny. To znaczy że te prawdy wszyscy znamy jako oczywiste, z tym że moja ocena nie umniejsza wagi twoich chęci podzielenia się z innymi czymś dla ciebie interesującym.

    Zapodałem linka, bo artykuł, choć może i schematyczny, potwierdzał com napisał we wcześniejszym komentarzu, o organizmach społecznych – religijnych, politycznych, gospodarczych – faworyzujących psycho/socjopatów na wysokie stanowiska.

    Postaram się tu już nie komentować.

    ????

    Co się tyczy artykułu Margaritoff,a, o „Doomsday” klimatycznym, poleconego w @żabka konająca
    10 czerwca o godz. 11:11
    , to nie bierze on pod uwagę innych poza klimatem zagrożeń – zanieczyszczenia chemią, zaniku skuteczności antybiotyków, jak straszy artykulik http://mediumpubliczne.pl/2017/01/noworoczne-rozwazania-pesymisty/

    Możliwość katastrofy klimatycznej to tylko jedna ciemna chmura na choryzoncie ludzkiej przyszłości.

  30. paradox57
    12 czerwca o godz. 9:31

    Nie wiem według jakich zasad, jakieś tam pewnie musiały być. Tak, po prostu wziął ot tak sobie i unieważnił.

  31. A u mnie +15 C i leje jak z cebra. 100 razy wolę to niż potworne upały :/

  32. Herstoryk
    12 czerwca o godz. 9:17
    Włączę się conieco na temat, zastrzegając się, że nie jestem biblistą!

    Kiedy ostatni raz wgryzłem się z lekka w biblijność, dobre kilka lat już temu, z czytania lektur i analiz wyszło mi, że tzw. Stary Testament został upichcony gdzieś ok. roku 750 PNE, przez skrybów na dworach pierwszych królików efemerycznych państewek hebrajskich, w celu stworzenia im państwotwórczej „księgi” czyli bazy religijno-ideologiczno-politycznej. Zawarto w nim posklejane z legend i mitów pozbieranych od Egiptu do Mezopotamii) bajery sławiące rzekome podboje o charakterze typowym dla epoki żelaza.

    Mój komentarz
    Podzielam. Styl, ton ST nie odbiega od języka jakim opisywano podboje, bitwy, sukcesy władców i różne inne wydarzenia 3000 – 5000 lat temu.

    ST jest to zbiór dobranych legend, opowieści przekazywanych ustnie, spisanych po wiekach i przyprawionych ideą ścisłej współpracy z wybranym ludem jego boga, co było postulatem ideologicznym zrealizowanym przez redaktorów księgi dla chwały, potęgi i uprawomocnienia władzy ich chlebodawców.

    Po jakimś czasie realizacja tego postulatu prowadzona intensywnie przez kolejne pokolenia mędrców wytworzyła ścisłe, efektywne sprzężenie w rodzaju księga – mędrcy kapłani – król.
    Księgi źródłem, depozytem wiedzy o bogu, kapłani-mędrcy przekazicielem mądrości bożej oraz moralności politycznej, królowie wykonawcami tej mądrości.
    Interpretacja i treść przekazów musiały się zmieniać. Tak jak różni byli władcy, warunki działania i potrzeby władców, tak byli różni mędrcy, którzy „spisywali” księgi i je interpretowali.

    Teolog blogowy tłumaczy powyżej, że interpretacja Księgi Jozuego przedstawiona samym zacytowaniem księgi (zabijać, karać mieczem, palić, wybić do nogi) jest błędna, bo moralność Jozuego była prawidłowa. On to robił, bo był posłuszny Bogu.

    Teologia sprawiedliwego okrucieństwa.
    Pzdr, TJ

  33. tejot
    12 czerwca o godz. 10:48

    A w którym miejscu, kłamczuszku blogowy, napisałem że „moralność Jozuego była prawidłowa”? Nieładnie kłamać, bo to nieetyczne. Napisałem że moralność Jozuego była integralna, to znaczy zgodna z etyką Starego Testamentu. No tak, można to nazwać etyką „sprawiedliwego okrucieństwa” ale temu nikt nigdy nie zaprzeczał.

  34. Rogger77
    12 czerwca o godz. 9:05

    Chrystus unieważnił starotestamentową zasadę oko za oko ząb za ząb i dał swoim uczniom nowe przykazanie wzajemnej miłości.

    Nie jest to takie pewne. Bo:

    Mt 5, 17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.

    Zatem nie unieważnił zasady starotestamentowej. Owszem jest też nowe przykazanie:

    J13, 34 Przykazanie nowe* daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.

    Pytanie: czym jest miłość, jak wygląda, po czym ja poznać?
    Czy polega na przymuszaniu do „zbawienia duszy”?
    Tak to rozumieli i nadal rozumieją inkwizytorzy.

  35. @Rogger77 9:44

    A tylko na tyle Cię stać? Spodziewałem się tu obszernego wykładu, a Ty nie wiesz. Zawsze taki elokwentny, wypisany i wygadany. Zawsze jakieś elukubracje na podorędziu. A przecież powyżej tyle słów wypisałeś. I wszystko na próżno?

  36. @Nefer 10:23

    Dawnym czasem myślałem sobie, podmarzając jesienią i zimą, że całym krajem w powinniśmy przesuwać się na południe. Teraz, jak oglądam mapy pogody też przychodzi mi do głowy, żeby przemieścić się bliżej Francji czy Hiszpanii. Kto to widział, żeby w Lublinie było cieplej niż w Madrycie czy Paryżu?

  37. wujaszek wania
    12 czerwca o godz. 11:09

    Można długo dyskutować co to oznacza że nie przyszedł aby „znieść Prawo tylko wypełnić”. Bo jednocześnie wiele dawnych zasad staje się nieaktualne: Zamiast oko za oko – miłość bliźniego, można jeść zboże w szabat, a rozwody są zakazane mimo że Mojżesz pozwalał. Moim zdaniem Jezus to tak rozumie że Prawo ewoluuje, inaczej jest rozumiane i stosowane w różnych czasach i okolicznościach. Inaczej w Starym Testamencie gdzie obowiązuje zasada „sprawiedliwego okrucieństwa” a inaczej w Nowym gdzie jest miłość bliźniego.

    To jest dobre pytanie: jak się przejawia miłość? Inkwizytorzy faktycznie mogli być święcie przekonani że działają dla dobra heretyka, bo paląc go na stosie chronią przed o wiele gorszym ogniem piekielnym. Może tak być że ktoś działa w dobrej wierze a popełnia zło. Hitler czy Stalin też byli przekonani że działają dla dobra ludzkości.

  38. Nefer
    12 czerwca o godz. 10:23

    A u mnie +15 C i leje jak z cebra. 100 razy wolę to niż potworne upały :/

    U mnie dwa razy tyle.
    W sprawie woli to, jak widać, dzieje się wola nieba.
    Ja wolę, powiedzmy, 23*C i lekki zefirek.

    Ten lata czar
    pali
    zostawia plamy
    na skórze Lali.

    paradox57
    12 czerwca o godz. 11:22

    No popatrz, dzieckiem w kołysce, studentem na kolokwium i turystą w Budapeszcie miałem tęsknotę do pogody śródziemnomorskiej. Taką będziemy za chwilę mieć nad Bałtykiem.
    Właśnie widziałem miejscowego człowieka, z tablicą: tędy płynęła Noteć.
    Bo już nie płynie. Polska centralna schnie na potęgę.
    Trzeba się będzie nauczyć nowej geografii .
    Czyi Pan Jezus już się zbliża.

  39. paradox57
    12 czerwca o godz. 11:18

    Ale cóż ja mogę Tobie na te pytania odpowiedzieć? Nie jestem wszechwiedzący nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie wiem czym się kierowali krzyżowcy czy zabójcy albigensów, czy działali w dobrej czy w złej wierze. Historia ludzkości jest pełna przemocy i masz rację że Nowy Testament tego nie zmienił. Faktem jest jednak że Chrystus ogłosił nową zasadę miłości bliźniego i każdy kto uważa się za chrześcijanina powinien żyć zgodnie z tą zasadą. A jak jest w praktyce to już inna sprawa.

  40. Rogger77
    12 czerwca o godz. 11:28

    na gułagach za kołem polarnym wisiały napisy: „Żelazną ręką doprowadzimy ludzkość do szczęścia”.
    Zbawcy i uszczęśliwiacze bywają bardzo niebezpieczni. Jeszcze gorzej bywa z ich akolitami.

  41. @Rogger77 11:34

    No popatrz. A ja sądziłem, że to wszystko w imię miłości, bo pan ich umiłował i tych, których mordowali też umiłował, a nawet jeszcze bardziej. Tak bardzo ich umiłował, że jak najszybciej chciał ich mieć przy sobie, a tych pierwszych jeszcze potrzymać na ziemi, żeby mu jak najwięcej umiłowanych przysparzali.

  42. Rogger77
    12 czerwca o godz. 9:05

    Roggerze, ciń doberek. Możliwe, że mi się wszystko myli, ale niewiele o tym wiem. Natomiast widzę, że operujesz logiką szkolną, czyli teoretyczne schematy bez uwzględnienia życiowych realiów. A one są takie, że przy analizowaniu jakichkolwiek spraw okołoreligijnych, mówię i jak ateista, czyli krytyk religii spoza religijnego świata, i jak wierzący, tzn. patrząc od strony biblijnej, od strony kościelnych nastawień i od strony wyobrażonego religianta. Raz ta, raz tak. Jak wierzący – raczej w tonie ironicznym. A Ty wytykasz, że jeśli uważam, że Boga nie ma, to nieistniejący nie może być mordercą. Piątka, siadaj.

    Ale jest sprawa ważniejsza: etyka.

    Otóż religia chrześcijańska i jej źródło – Biblia – są skierowane w nauczaniu Jezusa nie do starożytnych Hebrajczyków, lecz do narodów świata i tylko tak ją czytam. Nie interesują mnie – z całym szacunkiem dla historyków – konfrontacje Biblii z historią, czytam ją jako szara mysz, czyli cała ludzkość, jej adresat. Jest zapisem Słowa Bożego obowiązującego ludzkość po wsze czasy, więc nie mogą w niej obowiązywać różne etyki, różne jej interpretacje. W realnym życiu one mogą być i są różne (u Papuasów chwalebnym czynem było zabicie wroga i używanie jego czaszki jako poduszki pod głowę), choć się jakoś ujednolicają i jest pewien zasób norm etycznych wspólnych dla całej ludzkości. Co mnie obchodzi jakaś wewnętrzna etyka Biblii wywodząca się z konkretnego plemienia lub do niego przez domniemanego Boga skierowana. Jako krytyk religii przyjmuję Biblię jako Słowo doskonałego Boga skierowane do całej ludzkości. Etyka w takim Słowie nie może być plemienna, lecz musi być zrozumiała przez wszystkich ludzi JEDNAKOWO, inaczej nie ma etyki. Dlatego podśmiechiwam się z bożej etyki, kiedy ten sam Bóg mówi jednym półgębkiem: „Zabijaj”, drugim – „Nie zabijaj”. Etyka, która wymaga tysiąca historycznych objaśnień, nie jest etyką, lecz opowieścią o etyce.

    Chłopek-roztropek, Roggerze, nic nie wie o odwołaniu przez Jezusa starotestamentowych nakazów\zakazów, bo niczego nie czyta. Wie tylko, że w ziemskim świecie jest oko za oko, ząb za ząb.

  43. wujaszek wania
    12 czerwca o godz. 11:40

    Z tym się zgodzę, ale czy cyniczni oportuniści są lepsi? Ludzkość do przodu posuwają jednak właśnie zbawcy i wizjonerzy. Można też zauważyć że zło popełniają głównie ci „zbawcy” którzy są opętani żądzą władzy, zawsze prześladowania i ludobójstwa wiążą się z władzą. Czy jednak wtedy faktycznie mają oni na celu dobro ludzkości mimo że tak deklarują?

  44. @paradox, Tanaka

    Owszem 23C i zefirek najlepiej ale między 34 a 15 to już wolę 15.

    paradox, w zeszłym roku w Belgii od końca czerwca do pierwszego tygodnia sierpnia dzień w dzień było między 29 a 36C. Może lepiej jednak nie przenoś. To jest pierwsza wiosna/lato w Belgii kiedy wcale nie czekam na cieplejsze dni.

    Noteć to przez pobliską kopalnię odkrywkową, jak wyczytałam w internetach.

  45. wbocek
    12 czerwca o godz. 11:57

    Dzień doberek wbocku. Nie bardzo jest dla mnie jasne, jak rozumieć Twoje stwierdzenie że cała ludzkość jest adresatem Biblii, że jest to Słowo Boga skierowane do całej ludzkości. Jeżeli mówimy o konkretnej postaci biblijnej jaką jest Jozue i że do niego przemawia Bóg nakazując walkę z tym czy innym plemieniem, to czy znaczy to że cała ludzkość ma być adresatem tego nakazu i rzucić się do walki z tym plemieniem? Przyznasz chyba że to nieco wątpliwa interpretacja. Jezus wyraźnie mówi jakie zasady obowiązują, a jakie nie obowiązują wierzących i jeśli patrzysz z perspektywy (nawet jeśli ironicznej) wierzącego to nie możesz nie uwzględniać tego, że oko za oko już nie obowiązuje a miłość bliźniego jest nowym przykazaniem. Możesz się z nim wykłócać że to niezgodne z Twoim oczekiwaniem że Biblia powinna być jednolita, no ale fakt jest faktem że tak ogłosił, zgodnie z Ewangelią: oko za oko już nie obowiązuje, natomiast obowiązuje nowe przykazanie miłości bliźniego.

    Zarzucasz mi że nie uwzględniam życiowych realiów i że Bóg mówi nie zabijaj a drugim półgębkiem zabijaj. Powiedz mi jednak jak to jest np. z tym naszym prawem karnym? Ogólna zasada w nim obowiązuje że nie wolno zabijać człowieka. A jednocześnie w pewnych przypadkach prawo dopuszcza zabicie innej osoby, np. w obronie własnej. Jak to jest z tym prawodawcą że jednym półgębkiem mówi nie zabijaj, a drugim: możesz zabić? Czyż prawo nie powinno być jednolite i stanowić że w żadnym przypadku nie można bliźniego ukatrupić i szlus?

  46. tejot
    12 czerwca o godz. 10:48

    Nie grzebiąc się w tak starych testamentach, można przytoczyć renovatio prawosławia pod koniec XV w. na potrzeby przejęcia „spadku” po Bizancjum. Legendę ruskiego dwugłowego orła napisano w klasztorze – luźna koncepcja „trzeciego Rzymu” mnicha Filoteusza. Działa do dzisiaj. Potencjału abstrakcyjnego konceptu zawsze wystarczało na uzasadnienie dowolnej swawoli. Od początku XVII w. dla prawosławnych katolik nie jest chrześcijaninem zanim ponownie go nie ochrzczą. Traktat Grzymułtowskiego przehandlował m. in. ziemie ukraińskie pod kanoniczne zwierzchnictwo moskiewskie, co dało również przypadkowo preteksty caratowi do „stawania w obronie praw prawosławnych” na terenach Rzplitej jeszcze przed rozbiorami. Jak któś lub cóś działa w imię najwyższego, bez wątpienia robi to tylko w dobrej wierze, nieprawdaż?

  47. Rogger77
    12 czerwca o godz. 12:37

    ależ nie wypada relatywizować mitu założycielskiego z jego wypaczeniami w tzw. realiach. Czyżby „realia” były ponad? Byt kształtuje świadomość. „Ale to już było”….

  48. @Rogger
    Wplątałeś @wbocek w wewnętrzne sprzeczności – Tak uważasz ?
    Boga nie ma, więc jak go nie ma , to niie może być zły ktoś, kogo nie ma. A jak jest to, jako stworzyciel wszystkiego nie może być zły, skoro wszystko stworzyl, nawet @wbocka.
    No to ci druhu po UJocie wyjasnię.
    Pierwsza sprzeczność, że skoro go nie ma, to nie może być zły. Ale go nie ma, nie istnieje, uwierz mi, i tak uważa większość wystepujących na tym blogu dyskutantów.
    Natomiast zmyślona narracja o tym rzekomym Bogu, niestety przedstawia ten byt urojony w niezbyt chwalebnym świetle. I @wbocek po prostu naigrywa się z tych biiblijnych niedorzeczności, ktore niestety w wielu głowach, a między innymi w Twojej, „istnieją” jako prawdy objawione. A to , ze potem jakiś Jezus rzekomo uniewżnił, czy coś tam zrobił fajnego z tym barbarzyńcą Jehową i przeobraził go w swojego ojca, dołaczając do tego ni w pięć nie w dziewięć jakiegoś ducha świetego, to Twpje kolejne urojenie.
    Twoja logika, że bóg nie może być zły, bo stworzył @wbocka jest ad personam. Wbocek powinien się wstydzić, że nie docenia swego stworcę.
    Ech, Rogger, kogo ten UJot, obok takich Dudów, Ziobrów, Legutków wypuścil. Ja się zaczynamm wstydzić, że skończyłem tę uczelnie. Ty oczywiście nie musisz się wstydzić możesz nawet być z tego powodu dumny.

  49. Rogger77
    12 czerwca o godz. 12:37

    Wybacz, Roggerze, ale jeśli nie masz podobnego krytycznego doświadczenia pozwalającego mówić skrótami – zamiast wykładania kawy na ławę – rozumieć się w pół słowa, moglibyśmy się przekomarzać bez końca. Powiem więc tylko, że w poleceniu Jezusa „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” zawarte jest przeznaczenie Biblii. Jeśli więc nie rozumiesz, że Jezus, zmieniając starotestamentowe nakazy/zakazy plemienne, automatycznie zakwestionował nieomylność Nieomylnego (więc nie bardzo wiadomo, czego nauczać), to cóż ja mogę. To, co powiedział, że nie przyszedł znieść prawa, lecz wypełnić, było tylko maskującym chwytem – coś jak propagandowa gadka Kaczyńskiego, że działa dla dobra Polaków. Poza tym w porównaniu z kilkudziesięcioma bezwarunkowymi nakazami kamienowania (np. za dotknięcie świętej góry, za pracę w sabat), o których nawet nie wspomniał, czyli obowiązują do dziś), zmienił głupstwa. Kończę, Roggerze. Przekomarzanki wierzącego z ateistą w tych sprawach są bezcelowe.

  50. @Lewy

    Przed wdaniem sie w dyskusje dobrze jest pamietac, ze UJ wypuscil niejednego filozofa o spejalnosci zbrojarz-betoniarz

  51. ….katolicki, na dodatek

  52. scrambler
    12 czerwca o godz. 12:55

    Historyk jestem mniej niż zero plus demencja, ale z tego Filoteusza coś zapamiętałem”:

    „Dwa Rima pali, trietij – Moskwa – stoit, a czetwiortomu Rimy nie byti”

  53. Lewy
    12 czerwca o godz. 13:15

    Mnie interesuje argumentacja a nie dziecinne przekomarzanki i dogryzanki. O ile z wbockiem można podyskutować na argumenty, o tyle z Tobą „druhu” (nie przypominam sobie gdzie to tego brudzia piliśmy ale niech będzie) niestety nie ma takiej możliwości głównie z tego względu że, bez urazy, ale pleciesz trzy po trzy. Jeśli chcesz dyskutować to może zacznij od uważnego czytania wypowiedzi do których się odnosisz. Tego m. in. przecież uczą na UJ-cie.

  54. @Rogger77
    Ja kończyłem UJ w 68 roku. Ciebie chłopaczku jeszcze wtedy nie było na świecie. Wtedy to była pożądna uczelnai, a potem zpsiała.
    A chwyty „Czytaj uwaznie wypowiedzi do których sie odnosisz”, to żałosne popiskiwanie pozbawionego argumentów mozgu.
    Moglbym Ci dorzucić jeszcze kilka takich błyskotliwych sztychow, które stosują ludzie Twojego pokroju. Np „Myśll, myslenie nie boli”, „Skup się zanim włączysz klawiature”,
    „Nie wychodzi ci, ale nie martw się, może kiedyś dojrzejesz” itp
    Oj jak czytam takiego specymena, to od razu wiadomo zkim rzecz.
    Pozdrawiam
    Ale nie martw się, może kiedyś dojrzejesz.

  55. Rogger77
    12 czerwca o godz. 11:28
    wujaszek wania
    12 czerwca o godz. 11:09

    Można długo dyskutować co to oznacza że nie przyszedł aby „znieść Prawo tylko wypełnić”. Bo jednocześnie wiele dawnych zasad staje się nieaktualne: Zamiast oko za oko – miłość bliźniego, można jeść zboże w szabat, a rozwody są zakazane mimo że Mojżesz pozwalał.

    Mój komentarz
    Stary Testament
    Objawione w formie pogańskiej bóstwo (na chmurze) przekazuje wybranym co maja robić i ich wspomaga, gdy dokładnie wypełniają jego wskazówki, Bezpośredni kontakt z bóstwem.

    Nowy Testament
    Strefa przejściowa. Postaci proroków stały się mało przydatne. Bóg-człowiek, który nie objawia się znienacka w chmurze, czy gorejącym krzaku, jak w czasach pogańskich, tylko chodzi między ludźmi i naucza. W tradycji ewangelicznej czyni tez cuda – uzdrawia ludzi, mnoży jedzenie, itd., lecz nie jako postać, osoba zstępująca z chmur, czy w innych szczególnych okolicznościach, tylko zwyczajnie – wypowiada formułkę i gotowe.

    Trzeba było wymyślić coś pośredniego – boga w trzech osobach (Trójca Święta), co by tłumaczyło dlaczego słowa Jezusa, to nie jest zwyczajna nauka szerzona przez rabbiego, tylko nakazy i zakazy przekazywane dla Ziemian przez Boga za pośrednictwem jego syna.
    Koncepcja trójcy tłumacząca człowieczeństwo boga była i jest zawiła ontologicznie. Nie przeszła łatwo wśród uczonych w piśmie, spory na jej temat trwały wieki i zostały wyciszone przez posunięcia autorytarne łącznie ze zbrojnym rozwiązaniem problemu.

    Idea przybrania przez boga postaci ludzkiej jest starsza od Nowego Testamentu, lecz nie tak stara jak idea boga ukazującego się w chmurze i wydającego polecenia dla przywódcy plemienia

    Różnica zasadnicza.
    Pzdr, TJ

  56. Mój „ulubiony” chwyt to „poczytaj sobie” i tu lista lektur z księżyca. Jak widzę coś takiego skierowane do siebie to od razu globus i koronkowa chusteczka.

  57. Szanowni
    U mnie upał, czyżby u Was też? Wy rzeczywiście poważnie z bratem zakonnym dyskutujecie? Po raz kolejny? Nie macie nic lepszego do roboty?

  58. Okazuje się, że nasz milusiński, @Rogger, żyje. Co to za życie, to inna sprawa, bo jest sprawa z jego głową.
    Onże, gadając do @Pombocka, postanowił zagadać do mnie. Jak tak, to tak.

    Rogger77
    12 czerwca o godz. 9:05
    wbocek
    12 czerwca o godz. 8:22

    Wbocku mylą się Tobie rozmaite pojęcia i poziomy argumentacji. Wikłasz się przez to w sprzeczności. Możemy zakładać że albo Bóg jest albo go nie ma. Jeśli go nie ma to nie może być „okrutnym mordercą” bo go nie ma.

    Nie ma go, a jest: są skutki nieistnienia. Jest czy nie ma, mało ważne, ważne, że są skutki. „Okrutnym mordercą” jest kościół katolicki i są – na skalę endemiczną – jego wyznawcy. Dla nich jest i jest jego Objawienie. I zgodnie z nim robią, co należy robić.

    Kogo bardziej wyznają: bozię, Jezuska, biskupa, papieża, „kościół swoja matkę” – w tej konfiguracji to drugoplanowe. Ich wiara nie przeszkadza im mordować, bo też się całkowicie zgadza z bozią, który jest mordercą. „przykład idzie z góry”, a góra jest Absolutem. Miłości i całej reszty.

    Jeśli natomiast jest, to nie może być okrutnym mordercą bo to on jako stwórca świata i najwyższy prawodawca wyznacza reguły moralne, to on decyduje co jest a co nie jest morderstwem. A morderstwem według Starego Testamentu nie jest każde zabijanie, ale zabijanie niezgodne z prawem Bożym

    Hipotetyczne istnienie nie jest dowodem niebycia mordercą. Za pomocą tych kocopołów, @Rogger gada równocześnie o Adolfie Schicklgruberze, powszechniej znanym jako Hitler, a w „Allo, allo”, jako Hotler: ja decyduję kogo zabijamy i że to jest słuszne oraz święte.

    Komukolwiek się cokolwiek w sprawie moralności mordowania zdaje, podlega ocenie moralnej. Tak też zrobiono ustanawiając sąd nad III Rzeszą i jej funkcjonariuszami w Norymberdze. Oraz sądy w ogóle.

    Argumentacja rozwijana w tym wątku jest bardzo obłudna, bo do oceny moralnej Starego Testamentu przyjmuje etykę ateistyczną.

    Jozue działał według wlasnych zasad etycznych a nie Twoich czy pana T. A według jego własnych zasad to Bóg decyduje o tym co jest etyczne i nieetyczne, co jest dobre a co złe. Możesz Jozuemu zarzucić sprzeczność z Twoją etyką jakąkolwiek masz, ale nie możesz mu zarzucić sprzeczności z etyką Starego Testamentu, bo ta jest prosta i całkowicie integralna: Trzeba słuchać Boga i wypełniać jego nakazy.

    Kocopołów część dalsza: Rogger dalej gada o tym, co było przed Norymbergą i porządnym sądem: ja tylko wypełniałem rozkazy! – gadał każdy agent zła i morderca, a każdy to chrześcijanin. Szef też tylko wypełniał, bo on miał Objawienie. Ono rozkazuje.

    Natomiast stosowanie etyki Starego Testamentu do chrześcijaństwa to już calkowity absurd bo przecież każdy średnio rozgarnięty polski chlopek roztropek wie że Chrystus unieważnił starotestamentową zasadę oko za oko ząb za ząb i dał swoim uczniom nowe przykazanie wzajemnej miłości. Wie to każdy ale najwidoczniej poza panem T., który uporczywie stara się ochrzcić Jozuego jako katolika

    Chłopek-roztropek może i jest w czymś zorientowany, więc wtedy bardzo góruje nad @Roggerem.

    Jezusek niczego nie unieważnił. Tatusia się nie unieważnia, ani jego Słowa Bożego. Stary Testament nie jest historyczną, przebrzmiałą książeczką różnych alegorii, metafor, bajęd, kronik odrażających zbrodni oraz nakazów, potępień Boga i absolutnych nagród za wykonywanie zbrodni. To jest integralne Słowo Boga, obowiązujące człowieka. Zawsze, wszystkich, wszędzie i innego nie będzie.

    Jezusek wyłącznie z Ojca pochodzi i bez niego nie istnieje. Byłby Jezusek porządniejszy – przy takim krętactwie jakiego używa nieroztropek a chłopek – gdyby był powiedział:
    Wiecie, chłopaki, mój ojciec ciężką miał rękę, oj miał, zbrodniarz był z urodzenia – natłukł mężczyzn, kobiet, starców i dzieci włącznie z dziećmi poczętymi – całe składy pociągów towarowych i nie ustawał, dopóki całej Palestyny nie wytłukł tak, że dziś nawet nikt nie zna żadnego członka tych wymordowanych narodów, więc rozumiecie – jestem strasznie straumatyzowany, a terapeutów jeszcze nie ma, bo ich dopiero nasz rodak Freud wymyśli. Ojca się, niestety, nie wybiera, ale ja spróbuję być trochę lepszy.

    Tak się o swoim ojcu, Hansie Franku, wyraził jego syn – Niklas. On mógł, Jezus mógł Absolutnie. I miał obowiązki.

    Na tym zbrodniarzu wychowują się od dwóch tysięcy lat wszelcy przestępcy i zbrodniarze, na niego się powołuja, nim swoje zbrodnie uzasadniają i uświęcają. A miliardy wyznawców się z tym zgadzają. Cała historia chrześcijaństwa tego dowodzi.

    Jezusek zaś w ogóle był niezorientowany co do swojego tatusia, mało go znał, ale oświadczył, że jego Objawienie wypełni. Marnie wypełnił, bo całe chrześcijaństwo Bogiem Starego Testamentu jest wysycone, a nie figlami Jezuska o miłowaniu się, bo też sam miał z tym poważne trudności.

    Jezusek też nie dał żadnego „nowego przykazania”, istnieje bowiem dziesięć przykazań, a nie jedenaście. W tych dziesięciu jest nakazane miłowanie wyłącznie ojca Jezuska, co polega na absolutnym mu oddaniu. Dlatego najgłębszy odruch wyznawcy jest zawarty w mantrze: „Boże choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”. Jest to absolut ślepoty, niewolnictwa i niemożliwości psychologicznej, ale to bez znaczenia: tak działa automat do wierzenia, czyli wyznawca Boga. Tak ma działać, bo tak orzeka Słowo Boże.

    Jozue mógł sobie być katolikiem, mormonem i prawosławnym, szintoistą, animistą, prawidłowym Żydem i wyznawcą krasnoludka w jednym. Nie ma do tego żadnych przeszkód.
    Można być katolikiem nie wierząc w Boga ani w zmartwychwstanie Jezuska – co jest najpowszechniejszą wiarą w niewiarę u katolika, można być katolikiem protestanckim, można też być Jozuem który przyjmuje do buzi świętego herbatnika.

  59. Nefer
    12 czerwca o godz. 13:55

    Mój „ulubiony” chwyt to „poczytaj sobie”

    Otóż to, bo trzeba inaczej zaadresować: Poczytaj mi mamo.
    Wtedy zaraz robi się przyjemniej.

  60. paradox57
    12 czerwca o godz. 14:39

    Przecież za szmaciankę podwórkową robi jak się wszyscy nudzą

  61. @Nefer 15:01
    Jak w szmaciankę to tak. Ale tu się zapowiada poważny mecz, czyli haratanie w gałę.

  62. @Rogger77 12 czerwca o godz. 9:44
    paradox57 12 czerwca o godz. 9:31
    Nie wiem według jakich zasad, jakieś tam pewnie musiały być.

    Oczywiście – i nawet wiadomo jakie. Nowa sekta w celach propagandowych musiała udawać, że jest niegroźna i niesłychanie pokojowa. Pamiętajmy, że działała na terenie Cesarstwa Rzymskiego, a rzekomy założyciel umarł haniebną śmiercią jako bandyta, czyli w pojęciu rzymskiej władzy był niebezpieczny. I dlatego ówcześni spin-doktorzy musieli z niego zrobić niewiniątko.

    A co powiedział mityczny Miszczu? No przecież jasne, ze nic nie powiedział. Cały tekst NT został spłodzony w celu ogłupienia „wyznawców”. Tyle w temacie.

  63. Rogger77 12 czerwca o godz. 11:28
    Moim zdaniem Jezus to tak rozumie że Prawo ewoluuje, inaczej jest rozumiane i stosowane w różnych czasach i okolicznościach.

    Niebezpiecznie ocierasz się tu o relatywizm! Nauka kaka, w tym również nauka moralna, jest jedyna, nieomylna i niezmienna. A moralność kaka-lubna musi być przecież podstawą wszelkich praw.

  64. Ale szmacianka wywabiła z niebytu Tobermory!
    I to należy zapisać mu na plus.

  65. @ Imie Israel w swobodnym tlumaczeniu oznacza – „Bog toczy wojne”.
    Mnie na katechezie uczono Starego Testamentu. Do dzis pamietam jak sie omal nie rozbeczalam z powodu Jozefa w studni.

  66. Czegoś mi się przysnęło przez ten deszcz.

    paradox57
    12 czerwca o godz. 15:17

    Jakosi nie widzę poważnego meczu ale może jestem w mylnym błędzie?

    Na marginesie
    12 czerwca o godz. 16:10

    A i owszem 🙂 Na okoliczność zaśpiewam „gdzieżeś ty bywał…”

  67. @ Jezus wielokrotnie, mozna by rzec az do znudzenia powtarzal, iz „wypelnia wole Ojca”, ze jest temu Ojcu calkowicie posluszny, az do skonania w meczarniach na krzyzu, tez z woli tegoz Ojca. Jak to uniewaznil to,co wczesniej Ojciec uznal za prawo?
    Jezus oburzal sie na faryzeuszy, doktorow, kupcow w swiatyni, czyli tych wszystkich, ktorzy podobnie jak KK usilowali naginac Prawo dla wlasnych korzysci. Niczego nie uniewaznial a jedynie walczyl o zachowanie tegoz Prawa w takiej formie, w jakiej zostalo ono ludziom dane. Czyli staro-testamentowej. Byl wierzacym Zydem.
    Czym sa jego slowa : Nie przyszedlem przyniesc pokoju ale miecz!

  68. @all

    W drodze na wakacje olinklusiw wg @Tanaka:

    https://pbs.twimg.com/media/D83Yb-cXkAA8gLb.jpg

  69. Ależ front burzowy idzie do Polski (mapa aktualna w tej chwili)

    https://burze.dzis.net/?page=mapa_niemcy

  70. Dopiero co dostałem z Polski Duży Format z 27 maja, a w nim świetny jak zwykle tekst Krzysztofa Vargi, poświęcony filmowi „Tylko nie mów nikomu”.
    Wybrałem jeden fragment.
    „ Sam się sobie zawstydziłem, gdy pojąłem, że najbardziej mnie przejmują nie dorosłe ofiary pedofilów, wciąż nie mogące się wygrzebać z traumy, o z tego uciechę. toż najbardziej zdumiewający mi się zdali ci roztrzęsieni starcy w koloratkach, ostatkiem sił trzymający się życia. Jeśli są wierzący (rzecz mocno problematyczna), muszą drżeć przed potępieniem, jeśli zaś są niewierzący, to cóż mogą przed sobą widzieć, jak nie wyłącznie spoglądającą na nich otchłań ? Ci starcy jednej rzeczy w czasie swej długiej kariery kościelnej się nie nauczyli – przystępowania do spowiedzi. Spowiadać z największą rozkoszą, z diabelską żarliwością wysłuchiwać spowiedzi grzesznikow , ale wyspowiadać się samemu – niemożliwość zupełna. Zadośćuczynić za grzechy przez siebie poczynione ? Pieniędzmi oczywiście, bo nie w Boga wierzą, ale w bożka Mamona., zapomniawszy dawno, co św. Mateusz w szóstym rozdziale swej ewangelii napisał.
    W tej sytuacji my się wyspowiadać publicznie powinniśmy z naszego frajerstwa, żeśmy latami nie tyle oczy przymykali na niegodziwości, ale mydlić sobie oczy dawaliśmy wizją „Kościoła otwartego”. Szczególnie wśród niewierzących dziecinna była nadzieja w tym pokładana, że prawdziwi chrześcijanie górę wezmą w tej babilońskiej twierdzy. Tylu Kościół życzliwych posiadał wśród niewierzących, że diabeł musiał mieć z tego uciechę. Ja też pokładałem frajerską nadzieję w jakieś duchy, zjawy i wyobrażenia, a teraz sam się pokładać ze śmiechu co najwyżej mogę, i z siebie się śmieję oczywiście, bo z kogo ?
    Jeśli coś mą wyobraźnię pobudzało w trakcie oglądania filmu, to że jeden z tych starców wielce dla „Solidarności” , a i bezpieki przy okazji) zasłużony ksiądz Cybula, był spowiednikiem prezydenta Lecha Wałęsy. Z czego Wałęsa się Cybuli spowiadał, jak się czuje Wałęsa, mając świadomość teraz, że przez lata najintymniejszymi grzechami dzielił się z regularnym zboczeńcem ? Miał Cybula radochę z tego, że poznaje wszystkie tajemnice Wałęsy, a potem leci się zaspokajać w najbardziej niechrześcijański sposób ? Jeśli co mnie zadziwia w praktykach katolickich, to instytucja spowiedzi właśnie, oto miliony dobrowolnie idą do nieznajomego mężczyzny, by wyznać im najintymniejsze sprawy, a mężczyźni ci dają sobie prawo, aby z owych grzechów rozgrzeszyć. Gdyby mnie jedna tylko rzecz intensywnie pociągała w posłudze kapłańskiej, to perspektywa spowiadania – spowiadałbym jak oszalały, czerpiąc satysfakcję z wysłuchiwania wyznań nieszczęśników, którzy mi całkowicie, bezpodstawnie zaufali.
    Słucham i czytam zatroskane wystąpienia duchownych, od prymasa po szeregowych ksieży, staram się docenić, ale radość moja jest więcej niż umiarkowana. Kościoł w sztuce dyplomacji jest graczem najwyższej klasy, wszystko, o co się gra toczy od dwóch tysięcy lat, to przetrwanie, gdy czasy niedobre, i wzmacnianie potęgi, gdy czasy sprzyjące sojuszowi z tronem. Jeśli coś mnie do drgawek doprowadza, to fałszywa troska i smutek na pokaz. Uprzedzam zatem przed nadmiernym entuzjazmem, przed egzaltowaniem się następstwami tego rejwachu, nie takich zawodników przekręcili tysiąc razy; w przekręcaniu naiwniaków Kościoł wszystkie olimpijskie medale już zdobył, w skutecznym przeczekiwaniu burz i gradobić nadzwyczaj jest wyćwiczony.
    Jedyne w zasadzie wystąpienia, jakie by mnie szczerze ucieszyły, to masowe wystapienia ze stanu kapłańskiego. Tylko widok biskupów i proboszczów zrzucających honorowo sutanny by mnie ukoił – gdy masz godność, to zwijasz się z takiej instytucji, a nie chlipiesz i wzdychasz nad przykrościami, jakie ludziom twoim współbracia uczynili.”

  71. @Rogger 77
    ” Możemy zakładać że albo Bóg jest albo go nie ma. Jeśli go nie ma to nie może być „okrutnym mordercą” bo go nie ma. ”
    Zdaje sie, ze nie zrozumiales. Mozna zakladac,ze bog jest wg. wierzacych i z tej perspekstywy oceniac jego dzialania. W niczym to nie wadzi byc ateista.
    ” Argumentacja rozwijana w tym wątku jest bardzo obłudna, bo do oceny moralnej Starego Testamentu przyjmuje etykę ateistyczną. Jozue działał według wlasnych zasad etycznych a nie Twoich czy pana T. A według jego własnych zasad to Bóg decyduje o tym co jest etyczne i nieetyczne, co jest dobre a co złe.”
    Wg. czyich zasad etycznych dzialali ci z napisem na klamrze pasa -„Gott mit Uns”? Co Jezus uniewaznil ?

  72. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 16:10

    Widzę że część intelektualna dyskusji dobiega końca na tym blogu i teraz wkracza szmaciany sort. No to ja uciekam i ustępuję pola tym dwóm paniom N (które są najlepszym dowodem na pewną arystotelesowską teorię, ale już może bez wgłębiania się w szczegóły).

  73. ” Otóż prześladowania chrześcijan w amerykańskiej armii zaczęły się dokładnie w tym samym czasie, gdy światopoglądowe lewactwo, które wraz z Barackiem Obamą dorwało się do władzy w USA postanowiło zainfekować amerykańską armię obyczajowymi dewiacjami i feministycznymi zabobonami. Chodzi więc o gender, czyli stawianie świata na głowie poprzez promocję obyczajowości sprzecznej z naturą, czemu zdecydowanie przeciwstawia się chrześcijaństwo, a w szczególności Kościół katolicki.
    W obronie wolności wyznania
    Jednak wielu Amerykanów nie zamierza się biernie przyglądać lewackiemu spustoszeniu w najpotężniejszej armii świata. W ubiegłym tygodniu zebrała się na Kapitolu koalicja konserwatywnych organizacji pozarządowych (Center for Security Policy, Judicial Watch i Media Research Center), działaczy społecznych i kongresmanów, która postawiła sobie za zadanie uchwalenie Poprawki na rzecz Wolności Religijnej w Wojsku, do ustawy regulującej sprawy obronności państwa National Defense Authorization Act.
    Celem przeforsowania poprawki jest zagwarantowanie nienaruszalności wolności religijnej wojskowego personelu. – Musimy zrobić wszystko, aby zapewnić, że członkowie naszych sił zbrojnych będą mieć prawo do praktykowania tych swobód, w obronie których ryzykują swoje życie. Będziemy zachęcać do uchwalenia prawa chroniącego wolność religijną żołnierzy i zrobimy wszystko, aby informować amerykańskie społeczeństwo o atakach na wolność religijną w armii – powiedział gen. w stanie spoczynku Jerry Boykin, wiceprezes Family Research Council.”
    https://www.pch24.pl/w-amerykanskiej-armii-nie-ma-miejsca-dla-chrzescijanstwa,16332,i.html
    Co Jezus uniewaznil? Co to jest armia mordujaca w imie boga i zgodnie z jego etyka dzisiaj ? Czym sie rozni ta etyka od etyki Jozuego?

  74. I kto mnie teraz przytuli (śmiech i potrząsanie głową)

  75. @wbocku, dzieki za muzyke.

  76. @Neferko
    „no! Boza reka cie przycisnela do ziemi, alec cie ona podniesie i pocieszy..Bog z toba! Juz tez zostaniesz z nami…”
    /H.Sienkiewicz „Pan Wolodyjowski”/

  77. @Nefer

    Pozdrawiam z niebytu, ktory jeszcze nieco potrwa

  78. jakub01
    12 czerwca o godz. 19:02

    Znam cytat, znam.

    ***
    W ramach przypomnienia co poniektórym, dogryzanie mi w internetach NIC mnie nie obchodzi. Jak widzę coś takiego to mi się śmiać chce, że też ludziom czasu nie szkoda

  79. Tobermory
    12 czerwca o godz. 19:13

    Wzajemnie. Mam nadzieję że nic złego się nie dzieje.

  80. paradox, weź poharataj w gałę, może coś tu intelektualnie wzrośnie

  81. @Nefer

    Don’t worry

  82. @Rogger77 12 czerwca o godz. 18:47

    Ależ dyskusji „intelektualnej” z twoim udziałem nigdy nie było.
    Rozumiem twoje rozgoryczenie, ale jest faktem, że po pierwsze „nie masz armat” itd. Ale miałkość twojej „wiary” to nie mój problem. Sam się z nim męcz.

  83. jakub01
    12 czerwca o godz. 18:19

    „Niczego nie uniewaznial a jedynie walczyl o zachowanie tegoz Prawa w takiej formie, w jakiej zostalo ono ludziom dane. Czyli staro-testamentowej”.

    Nie bardzo, jakubku. W każdym razie za wiele on Starego Testamentu nie przywoływał. Na przykład przykazania „Nie cudzołóż” i „Nie zabijaj” interpretuje w duchu starotestamentowym, ale

    „Słyszeliście, że powiedziano: ‚Oko za oko, ząb za ząb’. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu”.

    „Słyszeliście, że powiedziano: ‚Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził’. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół”.

    Co do przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją”, to o stosunku Jezusa do ojczyma Józefa nie wiemy nic, ale w trzech bodaj ewangelijnych epizodach, w których się pojawia matka, jego traktowanie jej dalekie jest od czczenia.

    Za pracę w sabat Stary Testament nakazuje kamienować. Jest przykład, kiedy sam Jahwe nakazuje zabić człowieka zbierającego drwa w sabat. Jezus wyjaśnia faryzeuszom, którzy wytknęli, że jego uczniowie zrywają w sabat kłosy i jedzą, że nawet kapłani naruszają sabat i że Syn Człowieczy jest panem sabatu. Tylko że w Starym Testamencie nie ma mowy o żadnych panach sabatu, lecz jest bezwarunkowy nakaz kamienowania za pracę w ten dzień – nie ma mowy o wyjątkach!

    Więcej, jakubku. W Starym Testamencie policzyłem ponad 30 nakazów uśmiercania (nie miałem cierpliwości, żeby w tym aspekcie przeglądnąć cały ST) za różne z dzisiejszego punktu widzenia głupstwa – jak używanie ofiarnego olejku dla prywatnych celów, za złorzeczenie ojcu i matce (sam Jezus nie demonstrował synowskiego szacunku do matki), za dotknięcie świętej góry, za czary („Nie wolno ci zostawić czarownicy przy życiu”), za kładzenie się ze zwierzęciem, za obelżywe wyrażanie się o Jahwe, za służenie innym bogom, za niesłuchanie kapłana, za niesłuchanie ojca i matki, za nieznalezienie dowodu dziewictwa u nowo poślubionej, za gwałt na zaręczonej dziewczynie. No i ten, którego wykastrowano lub obcięto męskość, nie może wejść do zboru Jahwe.

    To tylko wybór, jakubku. Jezus o karaniu śmiercią nawet się nie zająknął. Jak to rozumieć – był czy nie był za wypełnianiem tego prawa? Bardzo niewiele jest poważnych i konkretnych jego wskazań moralnych wobec obfitości spraw poruszanych w Starym Testamencie, nie mówiąc o życiowej praktyce. Sporo jest za to niezrozumiałych alegorii i poezji. „Ja do was mówię – mówił do uczniów – a wy nie rozumiecie”. Nie rozumieli, bo tak jasno mówił.

  84. @Nefer
    Wiem, ze cie smieszy . A tak na marginesie, to skad ten pomysl aby kazdy blog byl tylko dla takich intelektualistow jak ci, ktorzy sie ustawicznie o to dopominaja? Jest taki typ blogowicza, ktory ustawicznie upomina i dopomina sie o to aby blog byl entelygentny, nie taki chamski, zeby na nim pisac o tym, co go interesuje a nie nudzi, bo on przewijac nie lubi. I wlasciwie to wiekszosc jego wpisow wylacznie tego dotyczy. Nalogowi polajacze.
    „Dzieci rob, jak nie wiesz co robic”.

  85. Nefer
    12 czerwca o godz. 18:51

    Mnie nie wypada, Neferko (płacz i walenie głową w bambus).

  86. A roztrząsanie „przymiotów” Jahwe wcale nie jest niekompatybilne ze świadomością jego nieistnienia. Bóg, Jezus, Dawid, Jozue i reszta biblijnej ferajny to postacie literackie. Tutto qua.

  87. @wbocku
    Nie jestem szczegolnie biegla w znajomosci biblii ale to akurat ksiega paradoksow. Na domiar tyle w niej przerobek i wstawek apokryfistow, ze wlasciwie nie wiadomo czy jest tam w ogole jakies slowo wypowiedziane
    przez Jezusa w prawdziwym kontekscie i brzmieniu, zakladajac, ze takowy istnial. Opierac sie na biblii w sprawie prawidlowego czy nieprawidlowego jej rozumienia raczej nie sposob.

  88. @wbocek,
    @na marginesie ujela to krotko i zwiezle.

  89. jakub01:szkoda , o czym ci juz pisalem ,ze Polska nie jest krajem wyznaniowym: bylbys juz zalatwiony , m. innymi za dalsze oglupianie czytajacych twoje wypociny np. to Gott mit uns powtarzasz za blaznami z nad Wisly ! Zapoznac sie dokladnie nie potrafisz , a minie juz mdli jak czytam twoje bzdury! Obrzydliwe!

  90. jakub01
    12 czerwca o godz. 19:42

    O to to. Ja tu generalnie robię za „element humorystyczny”. Co, nie wolno? (retorycznie pytam)
    Przy okazji to pod gwiazdkami *** to było ogólnie, nie do ciebie personalnie, taki mam zwyczaj oddzielać posty jeden od drugiego.

    wbocek
    12 czerwca o godz. 19:43

    Ale zaś nie wypada. Śmiej się jako i ja się śmieję.

    Na marginesie
    12 czerwca o godz. 19:48

    Zamierzałam kiedyś robić doktorat z literatury. Ale jak się okazało że na ten temat napisano ocean i pozostały jedynie mikroskopijne detale którym należałoby poświęcić pracę i wysiłek to odpuściłam. Pewnie bym nie odpuściła nawet mimo ale jeszcze wtedy dostęp do materiałów nie był taki łatwy jak teraz, internet, pieniądze na zakup – to był czynnik decydujący (wczesne 2000). Co właściwie chciałam przez to powiedzieć to że roztrząsać jako sztuka dla sztuki można, przeciwwskazań nie ma, efekt i przydatność żadna (oprócz gimnastyki intelektualnej)

    Właściwie to nadal pewnie mogłabym zrobić bo czasu więcej a i pieniądze by się znalazły. Tylko sensu nie widzę.

  91. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 19:38

    Do garów babo.

  92. Małych ujadających pieniących się ratlerków na krzywych trzęsących się nóżkach nie lubiejemy. Nie wiem dlaczego to tak odbieram, za każdym razem i to jest silniejsze ode mnie. Interpretacja dowolna.

  93. @Nefer 12 czerwca o godz. 20:09
    Ja sobie odpuściłam na etapie ABD (all but dissertation)
    Z podobnych przyczyn 🙂

  94. Aggent Rogger właśnie zaliczył typowe etapy kuriewnego oburzenia.
    Najpierw żołnierski (klerykalny) ciężki dowcip, a następnie świnte oburzenie („do garów, babo!”). Gdybym widziała go teraz w realu, byłby zapluty. Ze śliną na sutannie 😀

  95. jakub01
    12 czerwca o godz. 19:53

    Jakubku, nie istnieje dla mnie problem prawidłowego lub nieprawidłowego rozumienia Biblii. Czytam ją i oceniam jako jej adresat takim rozumem i z taką wiedzą, jakie mam. Co zresztą robi każdy, bo nie da się myśleć cudzą kapustą. Domniemywam, że Biblia nie powstała dla profesorów. I nie ma znaczenia, czy był jakiś Jezus, czy wypowiedział takie lub inne słowa. Przyjmuję Biblię dosłownie – tak jak zostało podane, jakby wszystko, co w niej jest, rzeczywiście się zdarzyło. I z takie poznawczej pozycji oceniam, co to wszystko warte. Z całą premedytacją długie lata nie szukałem żadnych lektur o Biblii, bo nie chciałem być uzależniony od cudzych rozumowań, skoro mam pod nosem Biblię. Później, kiedy już byłem niereformowalnym ateistą, też niewiele przeczytałem poza „Testamentem” księdza-ateisty Mesliera z XVIII bodaj wieku. Mnogość i bogactwo cudzych rozważań w sprawie religii nie bardzo mnie interesują, choć sam przedmiot – owszem. No kurde, jeśli człowiek czytał, doświadczał i rozum pęczniał, to chyba trza go kiedyś użyć, a nie furt się sycić cudzym. Język i religia to chyba dwie moje największe, siłą rzeczy coraz bardziej malejące pasje.

  96. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 20:19

    Nieeee kochana. To jest próba od drugiej strony pt „zobaczymy co chyci”
    Takie mieszanie kopyścią w garze.

  97. @Rogger 77
    Widzę że część intelektualna dyskusji dobiega końca na tym blogu i teraz wkracza szmaciany sort.
    Do widel chlopie.

  98. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 20:19

    No to może spróbuję bardziej spokojnie i elegancko: racz udać się do kuchni i zająć się pomywaniem statków, dobra kobieto, albowiem to najprzystojniejsze dla twego poziomu umysłowego zajęcie.

  99. A mi się on widzi jako typowy polski xiunc, niepogodzony ze swoją homo-seksualnością, i winiący za nią te złe, głupie, nieczyste kobiety. Taka klerykalna mizoginia, która co jakiś czas z niego wyłazi. Byłoby mi go żal, ale nie jest.

  100. @Nefer 12 czerwca o godz. 20:21
    Czyli podskoki sfrustrowanej szmacianki?
    Służba nie drużba…

  101. xpawelek
    12 czerwca o godz. 20:09

    Ciebie bez przerwy mdli. Normalni idą w takiej sytuacji do łazienki, a ty leziesz na blogi. Kumpli do mdlenia i rzygania szukasz, czy jak?

  102. @izabella 12 czerwca o godz. 20:31

    Witaj dawno niewidziana!
    Teraz wypada podziękować aggentowi 😉

  103. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 20:34

    Pacz pani, powinien był już wcześniej zajrzeć :/

  104. @wbocek,
    nie bede sie spiroc, bo religia to nie moja pasja zatem wiere ci wbocku na slowo. Za to pozwalam sobie podac link, za @scramblerem jeslis przeoczyl.
    Takiej urody, ze musze go po raz kolejny zamiescic abys nie musial szukac.
    https://pbs.twimg.com/media/D83Yb-cXkAA8gLb.jpg

  105. izabella
    12 czerwca o godz. 20:31

    Mylisz się, ja tam kobiety bardzo lubię i to z wzajemnością 😉 A szanuję tylko te które na szacunek zasługują.

  106. Neferka

    Zdarzało Ci się, Neferko, słyszeć coś takiego:

    – Kompania na moją komendę – śmiać się!

  107. wbocek: ale popisujesz sie swoim prymitywizmem! Ur. sie w chlewie!

  108. Ahoj, Namarginesko i Neferko. Miło Was widzieć w dobrej formie 🙂

    (Btw, nie wypowiedziałam się o sondażach, ale może jeszcze coś skrobnę, nie jest łatwo nie zanudzić)

  109. @ Pan Rogger 77 uwaza, ze zmywanie naczyn, to zajecie dla idiotek. Sam pewno jest tak inteligentny, ze zadnego gara po sobie nie umyl. Ciekawe komu podrzucal je do mycia -najpierw matce a potem zonie?

  110. Tobermory

    Ponieważ jesteś na chwilę
    więc chciałabym pozdrowić małego Bliźniaka, niezależnie od tego, czy już był solenizantem, czy jeszcze nie 🙂

  111. @Nefer 12 czerwca o godz. 20:36

    Izka ma rację – kobieta w ichnim ujęciu to albo demon, albo anioł.
    Jeśli z ryjem – to się ją wielbi na kolanach, jeśli bez ryja – to się ją odsyła do garów.

    Kuriewny standard, typowy że aż hej.

  112. O, jest i basia! Wszelki duch… no-ż ten aggent!

  113. @wbocek
    Niejaki xpawelek jaki jest kazdy widzi. Facet ma cos ze lbem najwyrazniej. Nie zauwazyl nawet, ze nie jestem facetem. Zreszta czort z nim. U Hartmana zostal zbanowany ze wzgledu na wylacznie idiotyczne i wulgarne wypowiedzi, podobnie na EP a widac facet ma nieodparta potrzebe, z ktora do kibla jednak nie pojdzie. Nalezy zignorowac.

  114. scrambler
    12 czerwca o godz. 18:21

    @all
    W drodze na wakacje olinklusiw wg @Tanaka:

    Dobre, widać – nasi!
    A jak w drodze do.., to jest taka piosnka: W drodze do Fountainebleau. Szukałem w głowie, czyli nigdzie, kto śpiewa, a że nigdzie to się potwierdziło, więc zerkłem do netu: śpiewa Bogusław Mec.
    https://www.youtube.com/watch?v=t1JtcyMrfjA

  115. jakub01
    12 czerwca o godz. 20:50

    Myślalem, że na EP nikogo nie zbanowali. Straszna męka z tego powodu, że nie, a miałby być ów pawełek z chromosomem zbanowany? Za chromosoma?

  116. basia.n
    12 czerwca o godz. 20:46

    basia, no alleluja!

  117. Na marginesie
    12 czerwca o godz. 20:50

    To raczej nie zasługa aggenta 🙂

    Ale jak długo nie było Ciebie i inni poznikali, to zrobiło się
    inaczej, tak jak niedawno powiedziała Neferka ….

  118. izabella
    12 czerwca o godz. 20:44

    Ahoj. I ohioooooo…, hihihihi !

  119. Tanaka
    12 czerwca o godz. 20:56

    🙂

  120. @Tanaka
    Alisci po zamykaniu jego wypowiedzi przez blogowiczow jakoscis byl ucichl. Myslalam, ze moze…

  121. Chwilowa przerwa techniczna

  122. jakub01
    12 czerwca o godz. 21:02

    To mnie zastanawia: co i jak powoduje, że jedne blogi, w pewnych sytuacjach, mają niejaką zdolność do samooczyszczania się, inne zaś są siedliskiem typów kwaśnych, mrocznych i – jak wskazuje Izabella -męczących się ze swoją trudnością, którą na innych wywalają.

  123. Powiedziałbyś choć raz coś dowcipnego, kwaśna Teklo. Włóż trzy palce na sztorc do gęby i powiedz: „kolejarz, stój” Bo jednak przygryzanie nieznanemu grzybowi, gdzie się urodził, równa cię z gigantem kartoflanego dowcipu Janem Pietrzakiem.

  124. @all

    wszystkie kobiety Roggera od garów.
    https://i1.jbzdy.com.pl/contents/2018/11/afd07a42afee6cbece3723b93f249913.jpg
    na foto nie widać, ale rzeczywiście mają mniejsze stopy i stąd mogą stać bliżej zlewu niż faceci.

  125. jakub01
    12 czerwca o godz. 20:37

    Dzięki za pamięć, jakubku, ale jak miałem take cóś przeoczyć. Zwłaszcza kiedy się kapłem, że scrambler to, panie, kaliber.

  126. @Tanaka,
    mimo wszystko nie powinno zezwalac sie na napisanie kazdego obelzywego swinstwa. Lek przed zbanowaniem dobrze blogowiczom robi. Wiekszosc jednak chce pisac i rozmawiac, sa zapewne i uzaleznieni. Jesli tak, jak na EP wolno wszystko, to w koncu gore biora psychole, boty a ogolny poziom diabli biora, bo nawet normalni ludzie ustawicznie atakowani personalnie traca cierpliwosc i odpowiadaja pieknym za nadobne. Konczy sie rozmowa, zaczyna oklep, az wreszcie pozostaja niedobitki pier…ce o rzeczach bez znaczenia. Na tle takiego strywializowania i zbanalizowania bloga czasem trafi sie sensowna wypowiedz, ktora jednak trafia w pustke, bo nie ma nikogo kto podjalby temat. Ja mysle, ze EP, jako blog rzekomo polityczny zgromadzil tylu medrcow i domoroslych politologow w odpowiednim wieku, ze zaden juz nie widzi potrzeby sluchania kogokolwiek procz siebie. A tymczasem te madrosci to na ogol powtarzanie tego, co mozna wyczytac w byle brukowcu.

  127. jakub01
    12 czerwca o godz. 19:53

    @wbocku
    … wlasciwie nie wiadomo czy jest tam w ogole jakies slowo wypowiedziane
    przez Jezusa w prawdziwym kontekscie i brzmieniu, zakladajac, ze takowy istnial. Opierac sie na biblii w sprawie prawidlowego czy nieprawidlowego jej rozumienia raczej nie sposob.

    Otóż to właśnie: w ogóle nie wiadomo, żeby Jezus istniał, a tym bardziej, że był TĄ właśnie postacią, żeby wypowiedział TE właśnie słowa, w TYM właśnie kontekście i znaczeniu.
    Co oznacza, że całe to Słowo Boże, to strasznie licha robota, która nie mogła nie być rozumiana i nie rozumiana na miriady dziwacznych sposobów Nie powiem, że opacznie, bo opacznością jest tu wszystko, nie ma zaś nieopacznego.

    Kiedyś z Pombockiem doszliśmy do oczywistego ustalenia: jedyny dobry sposób wyprodukowania Słowa Bożego byłby taki : bozia każdemu wkłada to swoje Słowo prosto do główki. Ma je od poczęcia i ono mu się w głowce wyświetla. W jego własnym języku, w jego świecie pojęciowym, kulturowym, w jego czasie, zawsze uniwersalnie i tak, że u wszystkich, na całym świecie, wyświetla się jednako i jednako każdy to Słowo pojmuje.

    Wtedy byłoby jasne: dostałeś jednoznaczne, nie do pomylenia i niepodlegające interpretacjom i przekręcaniu, nawet z przypadku, Słowo: masz i przestrzegaj!
    Każdy byłby zadowolony i dobro od zła byłoby odróżnialne.
    Ale nie, TEGO właśnie bozia nie zrobił.

  128. Kurde, godzina 21. 30, a u mnie 31 stopni!. Prawie mie ni mo bez temperature, bo z nas Eskimosów juz w temperatuze 18 sama woda.

  129. @Tanaka
    A i jeszcze jedno. Mizoginizm na EP. Wszak wiekszosc panow w podeszlym wieku, ktorzy na blogu pisza, albo ignoruje wypowiedzi kobiet albo z nich szydzi albo wrecz nienawidzi kobiet i jest przekonana, ze polityka to meska rzecz. Nawet najmadrzejszy wpis kobiety bedzie tam traktowany co najwyzej z protekcjonalna poblazliwoscia. Moj nick jest mylacy i dopoki
    nie wyjasnilam, zem baba dopoty ten i ow z rozmowcow traktowal mnie powaznie. Czasami zaluje, ze nie pozwolilam dluzej uznawac sie za faceta.

  130. Tanaka
    12 czerwca o godz. 21:24

    nie zerkając w ściągi: książeczka o chodzącym boso po wodzie kumplu rybaków zawiera co najwyżej 40 jego wypowiedzi. Milczenie jest ….. dość nudne, żeby przez 2 tysie roczków ni skomentować, co milczek miał na myśli mówiąc. Albo i nie mówiąc.

  131. scrambler
    12 czerwca o godz. 21:18

    Scramblerku, z tymi mniejszymi stopami – cymesik!

  132. No prawie jak przed wojną 🙂

    izabella
    12 czerwca o godz. 20:44

    Ahoj 🙂 cieszę się że wróciłaś

    Ja już też się nie wypowiadam o sondażach, przestałam czytać analizy i oglądać tvny, na wybory pójdę a reszta tyle pomoże co umarłemu kadzidło. Powoli się godzę że Polska to PiS, czego wcześniej nie widziałam, my bad. Ale już nie mogę o tym ani myśleć ani rozmawiać.

    wbocek
    12 czerwca o godz. 20:42

    Nie zdarzało bo jak idzie jaka kompania albo lepiej 12 przy zmianie warty to wzdycham do mundurów 😉
    wbocku, będziecie mieć dzisiaj wieczorem burze i silny wiatr, uważajcie na siebie

    basia, miło cię widzieć:)

  133. jakub01
    12 czerwca o godz. 21:24

    Kiedyś, ładne już parę lat temu, bardzo ciekawie mi się rozmawiało z paroma osobami na EP, w tym z @kartką z podróży. Było jeszcze trochę miejsca, trochę oddechu a tym blogu. @kartka z podróży zmienił nicka na @Bar Norte, ale już nie ma tam tej przestrzeni, poznikali też co ciekawsi dyskutanci, całość została tak zamulona, że już właściwie nie zaglądam do blogu, ograniczam się do czytywania – nieregularnie – samego wstępniaka.

    Wiele razu @mag zwracała się do Passenta, żeby coś z blogiem wreszcie zrobił, by dało się na nim sensownie bywać. Odezwał się do niej autor, mówiąc, że dobrze, że mag i podobne postaci na blogu są, bo im więcej takich tym lepiej się blog ma. Niby to prawda, ale to działa w obie strony: im więcej nędznych typów, tym gorzej, a typy lepsze niekoniecznie chcą się boksować z chamstwem, bo chamstwo zawsze jest zajadlejsze i konsekwentniejsze.
    Lepszy typ ma w końcu dylemat: to ja jestem od sprzątania bloga?

    Daniel Passent chyba już mało się zajmuje i może niespecjanie rozumie zjawiska rządzące blogami. Niestety, rację miał w swoim zdziwieniu Stanisław Lem: przed epoką internetu nie miałem pojęcia, że jest tylu chamów.
    Da chama internet jest błogosławiony, daje mu uzasadnienie do życia i brylowania.

    Zdaje się, że tak jak nasza cywilizacja dawno już wyszła poza jakąkolwiek naturalność a i „środowisko naturalne” nie jest naturalne, bez interwencji boskiej siły się nie da.
    Jak rozległej i jak głębokiej, to już inna rzecz.
    Może być w tym racja, że na niejednego chama nieźle działa poczucie lęku, że może zostać wywalony. Może jednak mówimy o półchamie, bo półcham ma pół poczucia wstydu, czy jakiejś półobawy, że na wywaleniu straci, cały zaś cham nic nie ma.
    W każdym razie, bywają, a nawet ewidentnie są dobre skutki wywalania,choć nie ma automatyczności dobra.

  134. jakub01: na odp. cie nie stac , jestes za prymitywny= nawet nie kapujesz ,ze nie moge byc pewny ze kobieta czy chlop moze byc tak prymitywny!
    Szkoda ,ze Polska nie jest krajem wyznaniowym : choc tak twierdzisz! Kompletna bzdura! Co z tym Gott mit uns?? Pytanie za trudne ,co!? Przerasta cie!Dobrze ci tak :zostan przy swoich atakach na kk: wystarczy miec siano w glowie i powtarzac co inni nabazgrali!

  135. wbocek
    12 czerwca o godz. 21:30

    U mnie, przed jaką godziną, termometr wskazywał +33. Czy była to sugestia na temat Jezuska: czas opadać?

  136. scrambler
    12 czerwca o godz. 21:34

    Realnością/nierealnością Jezusa się nie zajmuję, ale ta liczba jego wypowiedzi pasowałaby do obliczonych jakoś przez księdza Mesliera podejrzeń, że całe kaznodziejstwo Jezusa – jeśli był taki i coś z niego trafiło do ewangelii – mogło trwać ok. 4. tygodni.

  137. jakub01
    12 czerwca o godz. 21:32

    Gdybyś jednak dalej robiła wrażenie faceta, podtrzymywałabyś pozór, że mizoginizmu nie ma. Lepiej więc, gdy sprawa jasna.
    Przy czym mizoginizm nie dotyczy tylko podstarzałych, starszych, czy dojrzalszych w wieku (bo nie na umyśle) facetów. Z młodymi lepiej, ale nie całkiem. Skwaśniały sos kulturowy, oparty na katolickich uroszczeniach powoduje, że i młodzi mają wymioty na kobiety.

  138. Tanaka
    12 czerwca o godz. 21:44

    Pewnie tak. Mówią o opadaniu. A przed chwilą śledziłem dłuższy czas chmury: ledwie zauważalny ruch mniej więcej z zachodu. Ta powolność jest groźna: zapowiada front. Przy takiej temperaturze trudno go nazwać zimnym, za to różnica temperatur i ciśnień będzie spora. Więc można się spodziewać tęgiego szkwału.

  139. Tanaka
    12 czerwca o godz. 21:50

    Masz recht, Tanako. Mnie mizoginizm nie dotyczy.

  140. Tanaka
    12 czerwca o godz. 21:42

    Tanako, automatyczności dobra nie ma, ale w wypadku skreślenia z blogu raz na zawsze xpawelka dobro będzie automatyczne. Nie wchodzi zawodnik porozmawiać, lecz wyłącznie pluć inwektywami. Stara rada – nie zauważać – jest nic nie warta. O wiele wartościowsze jest pytanie: po jaką cholerę takie paskudztwo znosić – dla opinii, że na LA się nie banuje lub mało banuje? I co z tej opinii, skoro dwie zamorskie pind…damy i tak klekotały, że tu się ostro banuje. Ta ostrość za Twojej kadencji to dwa chwilowe bany.

  141. @Tanaka
    @Wbocek
    Ja tez nie tak ogolnie tylko w przypadku konkretnego bloga o tym mizoginizmie. Jesli zaluje, ze dluzej nie robilam za faceta, to wlasnie dlatego, ze moglabym w sposob bardziej jasny dowiesc swoim rozmowcom jak (byc moze nieswiadomie) ich dzielenie ludzi wg. plci wplywa na ocene pogladow w jakiejkolwiek sprawie. Akurat na EP mlodzi najczesciej sie nie udzielaja. A jesli jest tam ze dwoch, trzech mlodzieniaszkow 50+ to na ogol pitola jeszcze bardziej od rzeczy.
    Co do Bar Norte, to tkwi na blogu samotnie dosyc, niczym gora Fudzi .
    Nie ma wielu rozmowcow. Ja na EP tez zaczynam zagladac tylko dla wstepniaka DP, czasem pobieznie zerkam na czyjs wpis. Ciagle obrzucanie gownem PiS-u jako wypowiedz na temat polityki, zwyczajnie mnie nudzi. Pozatym gledzi sie wkolo o polityce a raczej o tym, co sie uwaza za polityke wylacznie w kraju. Zero tematu – polityka zagraniczna. A co w kraju, to kon widzi.

  142. Nefer
    12 czerwca o godz. 21:50

    U mnie 14C i przestało w końcu na trochę padać.
    Jutro będzie trochę cieplej, ale na żadne upały się nie zanosi.
    I dobrze !!
    Ja też się cieszę, kiedy słyszę Cię czasem…

  143. wbocek
    12 czerwca o godz. 22:12

    Bo ja wierzę w czlowieka, koleś.
    No, chyba żebym w któregoś przestał w końcu wierzyć.

  144. @Herstoryk, oczywiście zasługujesz na odpowiedź tym bardziej że kojarzę ten nick z innym blogiem poza Polityką i chyba się nie mylę.
    Polecony artukuł jest dobrym zestawieniem zgrożeń dla ludzkości, szczególną zaletą jest zebranie tych plag w jedną całość. Z rezerwą odnoszę się jedynie do oceny wydarzeń na Bliskim Wschodzie i przyczyn masowej emigracji mieszkańców – przewrót w Libii przeczy tezie nieudolności rządów Assada; załóżmy że autor nie interesuje się polityką lub jest ostrożny w wyrażaniu poglądów nie ufając „wolności”. Także pesymistyczny ton i pogodzenie się ze stanem rzeczy jest frustrujące – nie może być tak, że ludzki rozum przegrywa z najniższymi popędami z przemocą, wyzyskiem, chciwością. Podobne pogodzenie spotkałam w poprzednim poleconym przez ciebie tekście, mnie osobiście to zniechęca – jestem człowiekiem czynu, tzn. nie czekam aż dom się rozpadnie. @Legat może poświadczyć.
    Ps.1 czytając tutaj twoje komentarze (przyznaję że rzadko) pozazdrościłam takiego blogowicza u Passenta, niestety i tam staram się już nie pisać dzięki dobrej radzie kolegi. Zapomnieliśmy że „przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka” co ogłosił Fafik na spółkę z „Ludzkimi Myślami”.
    Ps. rząd pytajników sięga historii tego blogu, nie ma o czym wspominać.

  145. scrambler
    12 czerwca o godz. 21:34

    nie zerkając w ściągi: książeczka o chodzącym boso po wodzie kumplu rybaków zawiera co najwyżej 40 jego wypowiedzi.

    Sprawa jest poważna: skoro udzielił 40 wypowiedzi, to znaczy, że jest to wszystko, co w ogóle był powiedział!
    Nic więcej nie miał do powiedzenia, ani nic inaczej.
    Niemożliwe jest bowiem, z mocy samej zasady: oto Słowo Boże, żeby były to tylko niektóre Słowa.
    To samo, nawet bardziej, dotyczy samego bozi: to właśnie, nic więcej i nic inaczej nie powiedział. Nic innego nie miał publiczności światowej do powiedzenia. Aż po kres dziejów.
    Co jest bardzo dziwne, a nawet znacznie bardziej.
    A przecież każde dziecko, życie całe woła, to głośno, a znacznie bardziej bezgłośnie: tatusiu, powiedz coś, mów do mnie! Dziecko bowiem całe życie łaknie i tęskni do głosu tatusia i mamusi, a głos i słowa mają być dobre, serdeczne, ciepłe i kochające. Do takich słów zawsze tęsknimy i nigdy ich za wiele.
    Wcale natomiast nie tęsknimy do słów potępienia, pogardy i orzekania wyroku śmierci na nas. Takie zaś słowa wypowiada i takie czyny wykonuje nasz ojciec w niebie i tatuś Jezuska.
    Zdrada syna przez ojca zdrada nas przez bozię jest widoczna jak na dłoni. Trauma po wieczność i taki też los każdego katolika.
    Żeby przetrwać, musi się jednak tego katolik zaprzeć i musi się zakłamać.
    Inaczej się nie da.

  146. @ wbocku,
    Nowa Polityka i nowe Forum, no to lete poczytac. Nara.

  147. Tanaka
    12 czerwca o godz. 20:58
    Ahoj. I ohioooooo…, hihihihi !

    Ahoj, kapitanie Tanako. Dzisiaj wszystkie ręce na pokład 👩
    A tu tylko jeden przeciwnik i w dodatku marny.

  148. Nefer
    12 czerwca o godz. 21:38
    Powoli się godzę że Polska to PiS, czego wcześniej nie widziałam, my bad. Ale już nie mogę o tym ani myśleć ani rozmawiać.

    Ja już jestem na etapie akceptacji (chociaż ciągle się łudzę że dobiła nas słaba frekwencja, bo inaczej to ja nic z tego nie rozumiem). W kontekście rozwalonej planety nawet nasza beznadzieja i dziadostwo bledną.
    Tu trzeba pozytywistycznej pracy u podstaw. Na przykład zacząć od powietrza i wody. To by dopiero było coś (a nie bro­okliń­ski most)

    Czy Ty znasz całą trylogię na pamięć?

  149. Tanaka

    Bądź sobie wierzący, ale prócz wiary są realia. Miałeś okazję się przekonać, co warta jest wiara w chuligana w leciech. A przy okazji: przypomniałem sobie, że madam kruk po zbanowaniu się przecież objawiała. Więc to nie było zbanowanie, lecz przelotne zbanowanko. Czyli za Twoich rządów był jeden okresowo zbanowany. To ani chwała, ani nie chwała, ani usprawiedliwienie, tylko fakt.

    Widzę, że jest tu jedna z pleciug, co plotła na EP o banowaniu na LA.

  150. Nooo, bratku – godzina prawie 23., a temperatura 28. Szykuje się nie byle jaki szkwał, może i koło dwunastki.

  151. wbocek
    12 czerwca o godz. 22:47

    Niejaka @kruk nie została onegdaj wcale zbanowana. Zapowiedziałem onej, że udaje się na poważne przemyślenie siebie. I tyle. Oddaliła się, ale nie przemyślała i bez przemyślunku znowu zaczęła blog nawiedzać. Przyszedł więc na nią czas ostateczny, jak to mówią. I jest czas, że onej nie ma.

  152. izabella
    12 czerwca o godz. 22:41

    Ahoj, kapitanie Tanako. Dzisiaj wszystkie ręce na pokład
    A tu tylko jeden przeciwnik i w dodatku marny.

    No właśnie jakoś tak się okazuje, że ów nie ma dobrej zaprawy kondycyjnej. Ni w nogach, ni w głowie. A Kazimierz Górski bardzo tego pilnował. Pana Kazimierza zabrakło i lenie się nie zaprawiają. Dla bloga dobrze.

  153. Chwila oddechu, chociaż nadal gorąco.
    Tak mnie naszło. Normalnie człowiek ma, poza 22 parami autosomów dodatkową parę XX albo XY. Jak upośledzony musi być ktoś kto ma tę ostatnią parę okrojoną do jednego X. Wpływ aż nadto rzuca się w oczy.
    O tym drugim to nawet szkoda gadać. On tak odstał od rzeczywistości, że nie wie, iż obecnie w powszechnym użyciu są znakomite zmywarki do naczyń. A tę potrafi obsłużyć (chyba) nawet braciszek zakonny.
    Tak więc, bracie Roggerze, nie marudzić, nie wyręczać się, tylko za instrukcję obsługi i zap… lać.

  154. PS

    Doczytałem, że brata Roggera kobiety lubią i że on też. No to już jest wyznanie, na które @seleukos powinien pilnie zareagować. Taka konkurencja nie w kij dmuchał. Może się wymienią doświadczeniami.

  155. @scrambler 21:18

    Ależ my wcale nie wiemy, jakie stopy ma @Rogger77. Może nie takie wielkie? Może mieści się w bucie o rozmiarze 36?

  156. Tanaka
    12 czerwca o godz. 23:00

    Jak ją widywałem gdzie indziej, wydawała mi się dorzeczna: nie broniła nie atakowanych przez nas szarych katolików, lecz dość ostro jechała po Kościele. Ale wobec pirdyliardów dzień i noc wystrzeliwanych słów można zwątpić w przenoszenie przez nie jakichkolwiek ważności i się udać na jezioro, póki jeszcze nie za wiele na nim pływadełek.

  157. izabella
    12 czerwca o godz. 22:42

    Ja jestem o krok od przyjęcia do wiadomości, przed czym się broniłam bo mi się w głowie nie mieściło. I też nie rozumiem – samorządowe to były baty a teraz, w takiej przełomowej chwili? No nic to.
    Na odtrutkę chodzę na tai chi we czwartki. A wieczorami jako eskapizm z tego samego powodu DS9 bo TNG już mi się przejadło po trzech razach pod rząd.

    Na pamięć nie znam ale jestem w stanie określić z którego tomu co. To akurat na 95% mówił Sobieski do Wołodyjowskiego, jak go podstępem z klasztoru wyciągnęli, na samym początku. Za dużo się w dzieciństwie/nastolęctwie naczytałam i zostało. W dodatku w domu się cytatami mówiło.

    Tv ale będę zaglądać.

  158. @Nefer
    Na sto nie na 95%. Skad cytat podalam tylko tak pro forma, bo jestem przekonana, ze niemal kazdy wie.

  159. paradox57
    12 czerwca o godz. 23:25

    w tej konkurencji decydujący jest rozmiar strzelby. W rozmiarze 36?
    Męska rzecz, a cieszy.

  160. @scrambler 23:44
    Problem jest względem. Jak to ujęła jedna z moich koleżanek na przechwałki kolegi. Z wiekiem rośnie dłoń i wydłuża się kciuk.

  161. @scrambler,
    Nie tylko mezczyzn cieszy, powiedzialabym ze kobiety nawet bardziej.

  162. @scrambler 23:44

    I popacz, jak ja nieuważnie czytam. Tylko trzy zdania. I w ostatnim widzę „miękka”. Z czego tu się cieszyć? Aż musiałem zerknąć jeszcze raz po wpisie @jakub01.

  163. jakub01
    12 czerwca o godz. 23:53

    a nie mówiłem, że cieszy? Nie wiem, tylko, czy akurat przy zmywaniu. Ale ja zmywam, jak najbardziej, kwestia gustu? Niejaki Kochanowski donosił, że:
    Rej lubi
    lizać miód
    prosto
    z Lipy.

    Ale on często pisał na interwale, po kwarcie znaczy po kwincie…

    paradox57
    12 czerwca o godz. 23:49

    Z wiekiem to mi się kojarzy to, co pod nim np dębowa jesionka. Pasuje do każdej strzelby, wydłużonych kciuków i co tam komu porosło. Zostawmy to na los pastwy. 🙂

  164. Nefer
    12 czerwca o godz. 10:23

    aż Ci zazdroszczę.U mnie w dzień +36stopni w cieniu, teraz, po północy ok. 28….stepowiejemy

  165. @Scrambler
    A czemoz by to nie przy zmywaniu?
    Jak sie dobrze oprzec o zmywarke…

  166. jakub01
    13 czerwca o godz. 0:59

    I tuś mnie przekonała!

  167. jakub01
    12 czerwca o godz. 20:45
    „@ Pan Rogger 77 uwaza, ze zmywanie naczyn, to zajecie dla idiotek.”

    Bynajmniej, tylko jedną osobę tutaj uważam za skończoną idiotkę (nie tylko ja zresztą). Musisz wiedzieć że jest to osoba którą poprzedni redaktor bloga oskarżył o jego niszczenie i że przez nią wycofuje się z prowadzenia bloga.

  168. A @Rogger konfabuluje od samego rana. Że też tak mu w pamięć zapadło.

  169. paradox57
    13 czerwca o godz. 7:36

    Nie kłam facet od samego rana, wszystkie dyskusje są zapisane w archiwum, w tym też dyskusja pod ostatnim „wstępniakiem” pod redakcją Jacka Kowalczyka. Każdy może tam zajrzeć i sprawdzić czy konfabuluję.

  170. @Rogger77 7:42

    Właśnie. Każdy może zajrzeć i sprawdzić. Wyciągasz jeden z wielu, mało znaczący aspekt sprawy i robisz wokół tego całą historię.

  171. paradox57
    13 czerwca o godz. 7:59

    To już każdy może sobie sam ocenić czy to jest mało znaczący aspekt, ja tylko przytaczam fakty.

  172. PS.

    Zapominasz, że zarówno Pan Jacek Kowalczyk, jak i Tanaka dysponowali całkiem skutecznym narzędziem administracyjnym. I nie chcesz zauważyć, że nader niechętnie i rzadko po nie sięgali. Czego jesteś ewidentnym przykładem. Ci, których obecność tu datuje się jeszcze na ten schyłkowy okres LA 2.0 pamiętają doskonale, co było do zapamiętania. Natomiast twoja wrzutka skierowana do jakub01 jest wyjątkowo parszywa. Bo też komu będzie się chciało cofać do blogowej zamierzchłej przeszłości, kiedy ma podane na tacy kłamstwo.
    Nieładnie, filozofie, bardzo nieładnie się bawisz. Idź się wyspowiadaj albo samopobiczuj. Może Ci ulży.

  173. paradox57
    13 czerwca o godz. 8:07

    Nie podnoś głosu człowieczku i nie stosuj tutaj swoich krętactw bo to na mnie wrażenia nie robi. Przytoczyłem fakty, które każdy może sprawdzić, skłamałeś że konfabuluję, a teraz jakimś pseudomoralizowaniem chcesz te niewygodne fakty zagłuszyć. Nieładnie, bo przecież podobno dla ateistów racjonalistów fakty są najważniejsze. A tu jakieś pokrętne religianckie moralitety, nieładnie.

  174. Rogger77
    13 czerwca o godz. 6:47

    „jedną osobę tutaj uważam za skończoną idiotkę (nie tylko ja zresztą). Musisz wiedzieć że jest to osoba którą poprzedni redaktor bloga oskarżył o jego niszczenie i że przez nią wycofuje się z prowadzenia bloga”.

    Niepięknie grasz, Roggerze. Oto mój skrót rezygnacji pana Jacka z 30.08. 2016:

    „blog nie stał się (bo to jednak okazało się w polskich warunkach niemożliwe) enklawą ludzi krytycznie, ale i pozytywnie myślących, więc co i rusz popadał w uzależnienie od prostych emocji, zamieniał się w pole męczącej i żenującej młócki słownej, stawał się ofiarą nienawistników i obsesjonatów, którzy narzucali innym swój ton i swoje paranoje.
    Zmęczyło mnie to już i zniechęciło. Zwłaszcza że opieka nad blogiem pochłaniała mi morze czasu, który potrafię wykorzystać w pożyteczniejszy dla mnie sposób, a przynajmniej tak mi się zdaje.
    (…)
    To nie jest prowokacja ani tym bardziej przejaw kokieterii. To decyzja wynikająca z wielu przesłanek (wymieniłem jedynie ich część) i podjęta po dłuższym namyśle. Wszystko ma swój kres, jak śpiewał Mieczysław Fogg”.

    W całym tekście rezygnacji nie ma najmniejszej sugestii co konkretnej osoby.

  175. @Rogger77 8:18
    Czyżby nerwy ci puszczały?

  176. @pombocek 8:39

    Szkoda Twojego zachodu.

  177. wbocek
    13 czerwca o godz. 8:39

    Ależ cytujesz niewłaściwy wstępniak wbocku, Redaktor Kowalczyk wycofał się ostatecznie z redakcji nie w 2016 ale w 2018 roku. Poczytaj sobie obszerną dyskusję pod tekstem z 30 maja 2018 r. „Gdyby Bóg cokolwiek mógł”. To nie jest wcale taka zamierzchła przeszłość blogowa.

  178. „Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 15:54
    @Na marginesie
    Ależ dowie się Pani od razu – nie, nie było żadnego „telefoniku”. To moja decyzja.
    Zapewne jednak Pani nie da się przekonać, podobnie jak i nie uwierzy Pani, że odegrała w tej decyzji swoją małą rólkę. Na swój sposób udaną.
    JK”

    To tak dla odświeżenia pamięci.

  179. Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 16:18

    @Na marginesie
    Napisałem „rólkę”, nie „rolę”.

    A dalej to już druga część z tego co przytoczył @pombocek.
    Więc jak napisałem. Fakt jest taki, że wywlekasz mało istotny aspekt sprawy i wokół tego obudowujesz historię taką jaka ci pasuje. W żaden istotny sposób @na marginesie nie wpłynęła na decyzję Jacka Kowalczyka o zamknięciu LA.
    Zapędzasz się w swoich konfabulacjach do nieprzyzwoitości.

  180. paradox57
    13 czerwca o godz. 9:04

    No patrzcie państwo, Redaktor Kowalczyk pisze jasno że odegrała, a ten do końca wbrew faktom będzie twierdził że nie odegrała. To już trzeba nie mieć odrobiny godności i honoru żeby się tak upierać przy swoich kłamstwach, byle tylko uczciwie nie przyznać się do błędu.

  181. wbocek
    13 czerwca o godz. 8:39

    1. instrukcja obsługi bloga dla nieortodoksyjnych rogerów

    https://pbs.twimg.com/media/D2WrDk1WoAEcUKw.jpg

    2. w rezultacie

    https://pbs.twimg.com/media/D3D57oeXcAEa4La.jpg

  182. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku, Pan czytasz i nie grzmisz?

    ***
    Nasz poprzedni Gospodarz był zwyczajnie śmiertelnie znużony prowadzeniem bloga na którym w owym czasie roiło się od nawalanek, najróżniejszych. Obwinianie jednej osoby jest zwyczajnie głupie.

    /popcorn/

  183. Rogger77
    13 czerwca o godz. 8:57

    Rzeczywiście pamiętałem tylko tę pierwszą rezygnację, w której nie było szczegółów. Moja starczość – winowat.

    Tak czy owak, Roggerze, jako uczulony na język, mówię, że obrzucanie blogowicza „idiotami” jest bluzgiem, a nie adekwatną nazwą. Sam rzucę mocniejsze słowo, starając się jednak, by coś realnego mówiło o obrzucanej osobie. Kiedy nazwałem dwie zamorskie pleciugi „pindami”, był to mój chuligański bluzg. Kiedy jednak, rozstając się z nimi na zawsze, nazwałem „kołtunkami” i „dulskimi”, było to przemyślane i, w moim rozumieniu, adekwatne nazwanie.

    Twoje zaprezentowanie osoby – „Musisz wiedzieć że jest to osoba którą poprzedni redaktor bloga oskarżył o jego niszczenie i że przez nią wycofuje się z prowadzenia bloga” – nie bardzo jednak jest tym, co powiedział pan Jacek:

    „podobnie jak i nie uwierzy Pani, że odegrała w tej decyzji swoją małą rólkę”.

    „Odegrała małą rólkę” to jednak co innego niż Twoje „przez nią wycofuje się z prowadzenia bloga”.

    Na tym proponowałbym zakończyć rzecz.

  184. @Rogger77

    Kręcisz, chłopie i mataczysz jak najęty. Cały czas podkreślam, że z mało znaczącego epizodu robisz całą historię, w której temu epizodowi przypisujesz rolę co najmniej nadmierną. Faktycznie trzeba nie mieć odrobiny honoru, żeby tak się przy swoim upierać. Więc na koniec, i żeby @wujaszek wania nie zgłaszał pretensji o słowo na k…, którego kiedyś użyłem: smętna kutasina z ciebie niewątpliwie.

  185. scrambler
    13 czerwca o godz. 9:12

    Jezuniu, co to w pewnym wieku można przeżyć przez rysunki! Nie powiem, że to w dzieciństwie bywała codzienna zabawa, ale zdarzyło mi się parę razu uczestniczyć w konkursie sikania na odległość. Przypomniał mi to na przedstawionym rysunku sik zasięrzutny.

  186. wbocek
    13 czerwca o godz. 9:41

    „Są tacy, którzy” nie mogą brać udziału w takich konkurencjach 🙁

  187. Nefer
    13 czerwca o godz. 9:45

    To niech kibicują. Kibice i gracze to jedna rodzina.

  188. @wbocek 13 czerwca o godz. 9:17
    Kiedy nazwałem dwie zamorskie pleciugi „pindami”, był to mój chuligański bluzg.

    Ach, jesteś w znakomitym towarzystwie!

    Mam nagranie „babci”, chodzi o serialową babcię z podobno bardzo popularnego w Polsce telewizyjnego tasiemca, jak na antenie polonijnego radyjka określa słówkiem „pinda” jakąś panią z dzisiejszej opozycji. Nie pamiętam którą, być może Krystynę Jandę, być może którąś z polityczek, teraz zmyślam, nie pamiętam.

    Nazwisko tej ekranowej babci mi wypadło z głowy ale tak była na antenie przedstawiana, więc pewnie wszyscy wiedzą o kogo chodzi.

    Nb. audycja jest nadawana po godzinie 22 czasu chicagowskiego a zatem 5-tej rano czasu polskiego i jestem na 100% pewny, że wszelkie wywiady z osobami z Polski są odtwarzane z wcześniej nagranej taśmy.

    Takim to sposobem „pinda” nie tylko okazała się słówkiem jakim myśli „babcia” z telewizji (oraz z recytowania wierszy podczas miesięcznic „zamachu” smoleńskiego) ale także słówkiem dopuszczonym do publicznego użytku antenowego przez Wielką Aktorkę Chwilowo Na Obczyźnie.

    Tutaj jest (chyba cały) wkład tej pani do polskiej kinematografii:

    https://www.youtube.com/watch?v=n-QcBW4miUU

  189. @zza kałuży 11:03

    Chyba nie doceniłeś dorobku. Albo przeoczyłeś.

  190. A tu trochę, zdawałoby się, pozornie, z innej beczki, ale znowu rzecz polega, na wierze a ta jak wiemy, czyni człowieka GŁUPIM, jak napisał Staszic.
    Dobrze, że mamy takiego generała, który wie, co w trawie piszczy i nie chce wierzyć w banialuki tak techniczne, jak i finansowe. Zresztą przeczytajcie sami:
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/gen-waldemar-skrzypczak-ujawnienie-tych-informacji-jest-dla-mnie-zaskakujace/rymnc0h
    „- Nie stać nas na zakup 32 myśliwców F-35. Poza tym samoloty te mają wady techniczne.”
    (…)
    „Amerykanie tak śledzili Rosjan, że aż nie wyśledzili agresji na Ukrainę w 2014 roku. Gdzie były wtedy amerykańskie satelity? Na przykładzie Krymu i wcześniej wojny w Gruzji nie wierzę w amerykańskie rozpoznanie. Niczym nie są w stanie zaskoczyć przeciwnika.”
    (…)
    „Napięcia będą narastały. Deklaracje obu prezydentów są bowiem jednoznaczne – to rozwiązanie wymierzone przeciwko Rosji. Nikt na świecie nie widzi tego inaczej. Co zatem będzie robić Moskwa? Tworzyć polityczny chaos.”
    …………………………
    Wasalizacja postępuje. A co będzie, jak Trump przegra kolejną kampanię prezydencką a wszystko na to wskazuje, trafi przed sąd i możliwe, że do ciupy a my co?, znowu z ręką w nocniku?
    Koniecznie chcemy/musimy walczyć z Rosją za amerykanów do ostatniej kropli krwi ostatniego żołnierza polskiego?
    A czy to aby nie jest efekt acta 447?, zaczynamy spłatę trefnymi zakupami?

  191. Nefer
    13 czerwca o godz. 9:45

    Neferko, przepraszam za byle jakie skomentowanie Twojej smutnej przypadłości, że nie możesz brać udziału w sikaniu w dal. Poprawiam się:

    To niech kibicują. Dobry kibic to dobra motywacja, a dobra motywacja
    to dziewięćdziesięciopięcioprocentowa gwarancja sukcesu zawodnika. Motywacja jest we wszystkim namber uan – również w sikaniu w dal.

  192. zza kałuży
    13 czerwca o godz. 11:03

    Dzięki, zzakałużku, zawsze to raźniej w doborowym towarzystwie.

  193. https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Milde-Prus

    Faktycznie:

    Życiorys

    W 1967 roku ukończyła studia na Wydziale Aktorskim PWSTiF w Łodzi. 22 stycznia 1967 debiutowała na deskach Teatru Ziemi Łódzkiej. Następnie występowała w latach 1967–1969 w koszalińskim Teatrze Bałtyckim. Od 1969 do 1970 roku występowała w Szczecińskim Teatrze Dramatycznym, a w sezonie 1970/1971 w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu. W latach 1971–1982 była aktorką warszawskiego Teatru Ateneum. Obecnie mieszka za granicą.
    Filmografia

    1988 – Teatrum wiele tu może uczynić
    1987 – Śmieciarz
    1987 – Sami dla siebie jako pijaczka, matka członka bandy
    1987 – Rajski ptak
    1987 – Pay off
    1987 – O rany, nic się nie stało!!! jako wychowawczyni
    1987 – Brawo mistrzu
    1986 – Wcześnie urodzony
    1986 – Tulipan jako kobieta „poderwana” na imprezie
    1985 – Greta
    1984 – Zamiana jako Lena
    1983 – Stan wewnętrzny jako pracownica w biurze projektów
    1983 – Alternatywy 4 jako Winnicka, żona Jana Winnickiego
    1982 – Przygrywka komendantka obozu
    1981 – Okno
    1979, 1981 – Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy jako Karolina Frankowska, matka Ludwika Franke
    1981 – Białe tango jako farmaceutka
    1980 – Miś (Zofia Dyrman, „znajoma” Stanisława Palucha),
    1980 – 11 w Królowa Bona jako Izabela, królowa węgierska, córka Bony i Zygmunta Starego
    1979 – Szansa jako Krystynka
    1976–1977 – Zezem jako gość na imieninach Górnego, Podgórna
    1977 – Niedziela pewnego małżeństwa w mieście przemysłowym średniej wielkości jako barmanka Kasia
    1975, 1977 – Czterdziestolatek jako Bożena, żona Antka
    1976 – Złota kaczka jako młoda handlarka
    1976 – Dźwig
    1975 – Tylko Beatrycze jako służąca Joanna/Trwoga
    1973 – Gościnny występ jako aktorka Studenckiego Teatru Pantomimy „To jest…?”),
    1972 – Palec Boży
    1967 – Czarna suknia telefonistka
    1966 – Kochankowie z Marony (1966) jako Janka
    1964 – Drewniany różaniec jako Rózia
    1964 – Beata

  194. „babcia” od pindowania na antenie = Katarzyna Łaniewska!

    – Może ktoś poszedł po rozum do głowy. Za nas miała wejść jakaś opowieść o domu towarowym, jakaś „Galeria” – nie kryła swego rozczarowania już miesiąc temu Katarzyna Łaniewska (78 l.), czyli serialowa babcia Józia, gdy „Galeria” miała zastapić „Plebanię”. – Coś im pewnie tam nie wychodzi. To tyle, co ja wiem. Pewnie w tej „Galerii” znów jakieś tam panienki będą łazić. To ja mówię, że lepiej już szalet miejski nakręcić, to dużo gołych dup by było. A może bym zagrała babkę klozetową. Jeżeli teraz tylko o to chodzi rządzicielom naszej telewizji, to niech im ziemia lekką będzie…

    https://www.se.pl/wiadomosci/gwiazdy/babcia-jozia-z-plebanii-ostro-o-serialu-galeria-lepiej-juz-szalet-miejski-nakreic-to-duzo-golychd-by-aa-7Hzo-rtmt-bajN.html

  195. wbocek
    13 czerwca o godz. 11:52

    E tam, pombocku, to tylko taki żarcik. Rozpajedziłeś się na co insze i rykoszetem poszło.
    A zagrywka była znowu w stylu „kto się złapie”

  196. Czyżby wszystkie rybki usmażyły się w jeziorze?:) Tu zimno i leje co 5 minut i niech tak zostanie, ament. Kto by pomyślał jeszcze rok temu że ja już nie czekam na lato.

    @Konstancja, chętnie bym ci wysłała trochę deszczu i chłodu ale ja też będę skwierczeć, tylko patrzeć :/

  197. @ Aby zamknac temat skoro wpis byl do mnie. Nie wierze aby z powodu jednej osoby red.Kowalczyk wpadl w depresje i wycofal sie z prowadzenia blogu, zwlaszcza ze mogl te osobe po prostu z bloga usunac. Sciac na blogu, nawet ostro kazdy sie moze, wazne aby sobie tego nie pamietac i nie wypominac.

  198. Nefer
    13 czerwca o godz. 14:35

    rybki się zamulili: u mnie w ogrodzie w cieniu 36. W ub. roku 37-38 było w „centrumie” mrowiska przy Wiśle. Wszystko przez te bezeceństwa ludzkie, pani! Piersze takie listonosze: kto to widział, że by facet chodził z torbą na wierzchu. Jak jaki kangurz. „Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie. W worku ma brzuch na małego i długi ogon.” Albo nie , taki np królik: „Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdko. Któryż ojciec rodziny zdobyłby się na to?”
    Wszystko się lasuje z gorąca. Lej głowę na łeb, znaczy wodę… coś szumi, ale to chyba odgłos prostujących się zwojów…

  199. @Nefer
    A ja slyszalam, ze jak kobita zechce, to i na sufit naleje.

  200. @Nefer 13 czerwca o godz. 14:35
    Plusk! Ale tylko w przelocie. :/

  201. Oooo, aggent R znów się był wygłupił.
    Teraz wiem, że zbanowałam… redaktora Kowalczyka. Yikes!

    Dziękuję wszystkim, którzy osobnika prostowali. Ale też miło wiedzieć, że aż tak zalazłam kaka za skórę. No, no.
    🙂

  202. @Na marginesie
    Zaraz, zaraz, -jak to kaka?

  203. jakub01
    13 czerwca o godz. 15:32

    To nie do końca tak było. Redaktor Kowalczyk nie chciał już prowadzić blogu z powodu kłótni i awantur jakie miały miejsce. A prowokatorką wielu tych awantur była i jest wiadoma osoba, która w zasadzie nic konstruktywnego nie wnosi, a żyje konfliktem i obrażaniem tych których nie lubi. Dlatego napisał że odegrała w jego decyzji o wycofaniu się, swoją na swój sposób udaną rólkę. Piszę to żebyś miała pełny obraz sprawy, skoro zarzuciłaś mi że mam coś do kobiet.

  204. @jakub01 13 czerwca o godz. 15:32

    Ja sobie wtedy głośno spekulowałam (ot tak, na marginesie), że być może powodem nagle ogłoszonego zamknięcia blogu był telefonik do redakcji z kurii warszawsko-praskiej. Redaktor Kowalczyk stanowczo zdementował tę sugestię, przy okazji powiadamiając mnie, że sama odegrałam w jego decyzji jakąś „rólkę”. Następnie blogowiskiem targnęła czarna rozpacz, nastąpił zalew elegijnych komentarzy o śmierci bloga, przy czym co poniektórzy oskarżali co poniektórych.

    Ja w sumie nigdy nie wierzyłam, że blog się skończy – a przynajmniej nie w tamtym momencie. Prawdą jest, że redaktor Kowalczyk objął wtedy w redakcji „Polityki” nową funkcję, która wiązała się z rozszerzeniem obowiązków. Na zajmowanie się blogiem nie starczało mu czasu ani ochoty. Na szczęście Tanaka zgodził się zostać nowym Gospodarzem – i się upiekło.

    A aggent R. zwyczajnie pieprzy androny. Na każdy temat.

  205. @Rogger77 13 czerwca o godz. 15:54
    Jaaasne, a Bozia chodził po świecie! Mudmysie.

  206. jakub01
    13 czerwca o godz. 15:38

    Może nie bądźmy tak bezpośrednio dosłowni, żeby dekorum jakie zachować

  207. scrambler
    13 czerwca o godz. 15:34

    Fajne 🙂

  208. @Rogger 77
    I w zwiazku z tymi awanturami sprzed roku odsylasz „babe do garow”?
    Co to wlasciwie ma byc? Uklon w strone kobiet?

  209. Cóż, standardowy reliancki umysł na co dzień żywi się fantazmatami.
    I o to chodzi.

  210. @Na marginesie
    Acha. No ale blog ocalal i nie rozumiem po co R77 wraca do sprawy. Mnie wtedy na tym blogu nie bylo , to co mi do tego?

  211. A że na blog pod nazwą „Listy ateisty” (dopiero od niedawna „Blog obywatelski”) ciurkiem zgłaszają się dyżurne oszołomy, to przecież oczywiste. W Umęczonej kler żywemu nie przepuści. Tomasz Jastrun porównywał zalew wyznaniowych elementów w przestrzeni publicznej do obsikiwania terenu przez psy czy koty. Cel jest ten sam.

  212. jakub01
    13 czerwca o godz. 16:12

    Chodzi wyłącznie o wzniecenie awantury.

  213. @jakub01 13 czerwca o godz. 16:12
    Skoro nic ci do tego, to nie karm trolla 🙂

  214. jakub01
    13 czerwca o godz. 16:02

    Istotna jest też wcześniejsza korespondencja, w której Redaktor Kowalczyk wielokrotnie napominał rzeczoną osobę żeby nie rozwalała bloga swoim awanturnictwem. A odsyłam tę konkretną babę nie z powodu tej historii sprzed roku, tylko z powodu jej ciągłego czepiania się mnie w obecnej dyskusji, mimo że jej w ogóle nie prowokuję i nie reaguję na jej agresywne i niewybredne zaczepki.

  215. Biedny aggent – przełożeni na pewno nie pogłaszczą.
    Każdy orze jak może, ale fucha na blogu ateistów… to cińszko jest.

  216. @Nefer 13 czerwca o godz. 16:20

    Ja nie lubię popcornu – ale popatrzeć to czemu nie :/
    Aggent zębami i pazurami brzytwy się chwyta.
    Taka maciupcia namargineska – a tak przeszkadza!

  217. Może go tak boli mój niedokończony doktorat – i dlatego odsyła mnie do garów. Bo on przecie na ujocie… ajajaj.

  218. @jakub01 16:12
    Szukał sojuszniczki, niemającej pojęcia o historiach sprzed ponad roku i późniejszych. A żeś się wdała w poważną dyskusję omal co teologiczną, to uznał Cię za bratnią duszę.

    A na marginesie, poczuł do @namargineski wyjątkową miętę. Mimo że podobnych jazd było znacznie więcej i to z różnych stron, nie tylko z jej, to właśnie jej się uczepił. Pyskata dziewczyna.
    Redaktor Kowalczyk udzielał napomnień przeróżnym uczestnikom. @Na marginesie nie była tu żadnym wyjątkiem. W kilku przypadkach kończyło się urlopowaniem, ale za mojej bytności nie dotknęło to akurat wzmiankowanej.
    @Rogger77 z sobie tylko wiadomych powodów zapamiętał jedynie ją. Widać ma jakiś uraz i nie lubi bab, które się odszczekują.

  219. @Na marginesie
    Eee tam, zaraz trolla. Sam weszlas w dyskusje z R77. Ja sie tylko tych „garow” czepilam, bo to takie prymitywne. Zreszta dajmy juz temu spokoj.

  220. @paradox57 13 czerwca o godz. 16:24

    Baba musi na kolanach tego no, szorować posadzkę.
    Albo prać xiuncuff kalesony. Od tego jest.

    No chyba że ma ryja. Wtedy stoi na postumencie.
    Jest umajona plastikowym kwieciem.
    A aggenty na kolanach dają jej ciumka w fałdy szat.

    Teraz już wiesz, dlaczego tak mu przeszkadzam (hi hi!)
    Ale ja muszę teraz coś gdzieś. Na razie 🙂

  221. jakub01
    13 czerwca o godz. 16:26

    No niestety człowiek jest tylko człowiekiem i czasami da się sprowokować i ściągnąć do poziomu prymitywnej pyskówki. Czego potem żałuje bo zaczepki lepiej zbywać milczenie.

  222. Nefer
    13 czerwca o godz. 16:20

    A do czego zasiąść w drugą stronę?
    Ja jako były i słaby wyznawca popcornu, nie jestem już wyznawca, a wyznawca kina to jestem. Ma się rozumieć – dobrego. A co to takiego, to trochę wiem, a reszty – nie.

  223. @Rogger77 13 czerwca o godz. 16:36
    No oczywiście. Zresztą dzieciuntka same lgną. Do człowieka, do xiunca.
    I jak tu żyć?

  224. @Nefer
    nie jestem pewna ale zdaje sie, ze to powiedziala M Gretkowska.

  225. @Nefer
    Paskudny zwyczaj sie przywlokl chyba z Ameryki (stamtad sie zreszta wiekszosc paskudnych zwyczajow bierze) z ta prazona kukurydza. Kiedys sie w kinach nie zarlo, tylko ogladalo film. Nie moglo tak zostac?
    Matka upominala mnie co najwyzej zebym nie czytala przy jedzeniu, na co odpowiadalam, ze jem przy czytaniu. Ale zeby sie napychac w kinie? I to koniecznie kukurydza?

  226. @Rogger77 jest na bakier z zasadą bloga: dodawaj mu wartości, a nie odejmuj.

    Ze słabych wpisów na tematy merytoryczne, szybko przeszedł do mocnych fałszujących i krętackich wpisów na temat tego, kto jest winien za minioną historię zdarzeń na blogu. Uznał się za samozwańczego eksperta w dziedzinie, prokuratora i sędziego w jednym.
    Jest to dosyć zdumiewające.

    Pora, żeby sobie w cichości i poważnie @Rogger przemyślał, po co tu bywa.

  227. jakub01
    13 czerwca o godz. 16:54
    Paskudny zwyczaj sie przywlokl chyba z Ameryki (stamtad sie zreszta wiekszosc paskudnych zwyczajow bierze)

    Jak wyliczyłaś, że większość paskudnych zwyczajów jest z Ameryki? Masz jakieś dane, czy jak zwykle gadasz byle gadać?

  228. Ojojoj, będę zbanowany?? Chyba się zaraz popłaczę… Ze śmiechu:-D

  229. @izabela
    A to trzeba miec jakies dane? Cala ta amerykanizacja spoleczenstw europejskich nie wystarcza? Zalew amerykanskiego kiczu w kinematografii,
    uswinione popcornem kina, smieciowe jedzenie w roznych McDonaldach i innych Burger Kingach, ktore powoduje taka sama otylosc, na jaka cierpia Amerykanie, amerykanski system pracy czyli korpo -niewolnictwo i oszalaly
    wyscig szczurow, propagowanie rywalizacji gdzie sie da zamiast wspolpracy, no i wreszcie cala ta obluda polityczna. Tylko mi nie zarzuc teraz komunistycznych ciagot. Ameryka ze swoim ekspansjonizmem i megahipokryzja budzi we mnie obrzydzenie.

  230. Rogger77
    13 czerwca o godz. 17:03

    Gówniarska odzywka. Poświadczająca nędzę, jaką tu demonstrujesz.

  231. Może jest to pytanie bluźniercze
    Jezus był człowiekiem, synem bożym, był jest częścią Trójcy Świętej, co jest niesamowicie trudne do zrozumienia (koncepcja Trójcy), co było też trudne do wdrożenia, bowiem główny spór dogmatyczny na początku chrześcijaństwa toczył się o człowieczeństwo, o naturę Jezusa.

    Skupię się na aspekcie człowieczeństwa.
    Jeśli Jezus był człowiekiem, to musiał posiadać ciało dokładnie takie samo, jak inni ludzie, by tak samo się odżywiać się, poruszać się, cierpieć, itd.

    Skoro tak, to jest pytanie:
    Ile chromosomów miał Jezus w każdej komórce ciała (oprócz komórek linii rozrodczej)?

    Ludzie są diploidalni, co oznacza, ze w komórkach somatycznych mają komplet chromosomów podwójny, składający się z par, dwójek tzw. chromosomów homologicznych (z wyjątkiem pary XY) na których zakodowane są geny pełniące te same funkcje, lecz o nieco odmiennej kolejności DNA w nich.

    Jeśli Jezus był organizmem diploidalnym jak każdy inny człowiek (musiał być, bo inaczej nie byłby człowiekiem), to znaczy że w każdej komórce somatycznej miał podwójny komplet chromosomów (dwa komplety chromosomów pojedynczych). Jeden pojedynczy komplet u ludzi pochodzi od matki, drugi pojedynczy komplet od ojca.

    Czy Jezus miał ten drugi pojedynczy komplet i od kogo?
    Pzdr, TJ

  232. @izabella
    Jedno, co na szczescie nas ominelo, to zezwolenie na bron. Dzieciaki nie strzelaja do siebie w szkolach i nie potrzeba w nich uzbrojonych ochroniarzy. To problem kowboi amerykanskich.

  233. @ Tejot
    dzis mozna wyprodukowac zarowno plemnik jak i jajo z wlasnej komorki (bez wzgledu na wiek i plec), zatem do powstania dziecka nie jest potrzebny udzial drugiej osoby. Co to bylo to niepokalane poczecie, to trudno powiedziec. Tak czy owak, w kazdej wschodniej religii dziewica rodzila syna i Jezus tu wyjatkiem nie byl. Bog sie lajdaczy.

  234. @jakub01
    To nie do końca tak jak piszesz.
    Wprawdzie można do komórki somatycznej przeszczepić jądro komórki płciowej, ale nie jest to równoznaczne z wyprodukowaniem plemnika czy jaja.

  235. @Izabella
    Acha i jeszcze kryzys swiatowy, z ktorego do tej pory nie mozemy sie wygrzebac, a ktory zawdzieczamy amerykanskim bankom. Europejskie tez przejely zwyczaje Lechman Brothers czy Goldman Sachs, wiec niebawem bedziemy mieli powtorke z rozrywki.

  236. PS

    Biorąc pod uwagę technikalia, wychodzi, że Maria była surogatką.

  237. paradox57
    13 czerwca o godz. 17:55,
    Opieram sie na artykule zamieszczonym w Forum, w ktorym dr. genetyk twierdzi, ze wyprodukowanie zarowno plemnika jak i jaja jest juz mozliwe , co wiecej – jest mozliwe zaplodnienie tegoz jaja i wyhodowanie zarodka.
    Jedynie wzgledy natury etycznej hamuja rozwoj badan. Niestety byl to artykul tak dawno zamieszczony, ze nie jestem w stanie podac odpowiedniego linku.

  238. Ja sobie po prostu z popcornem w ręku patrzę na przepychanki, czyli ale kino.

    Tanaka
    13 czerwca o godz. 16:38

    A nie wiem. Niestety ostatnio byłam na filmie mało wymagającym intelektualnie (ale rozrywka była niczego)

    jakub01
    13 czerwca o godz. 16:39

    Nie mówię tego krytykując, tylko powiem ze lubię humor lekki, może być pikantny, skojarzeniowy, abstrakcyjny, niedopowiedziany, z drugim dnem, a nade wszystko subtelny. Powyższy cytat do tej kategorii nie należy, obojętnie kto powiedział. I dlatego ja ani razu nie nazwałam rzeczy po imieniu (mówię o braniu udziału w konkurencji, wydawało mi się niepotrzebnie dosadne)

  239. @Nefer
    Rozumiem. Nie wyjasnilam, ze cytat raczej nie byl dowcipem ale o ile pamietam cierpka odpowiedzia na czyjas opowiastke na temat tego co kobiety moga a czego nie moga. Tak mi sie skojarzylo. Ja lubie i dosadne dowcipy o ile smiesza. Najbardziej jednak kocham dowcip w stylu Monty
    Pythona. „Zywot Briana” jest dla mnie najlepsza komedia jaka do tej pory ogladalam.

  240. @jakub01
    Tak jak przypuszczałam, gadasz byle gadać. Wystarczy nie chodzić do mcdonalda ani na amerykańskie filmy, ani nie brać pożyczek których się nie ma za co spłacić, bo chyba jeszcze do tego wszystkiego nie zmuszają. I będziecie mieć raj, który nam potem wyeksportujecie do Ameryki (byle nie taki jak za pierwszym razem). I generalnie, jak Cię coś brzydzi to może unikaj zamiast się napawać. Na pewno pomoże.

  241. @paradox57
    Nawet jesli byla surogatka, to Jezus powinien ja traktowac uprzejmiej i zwracac sie przynajmniej po imieniu a nie per „kobieto”.
    Z drugiej strony fakt, ze w ogole zwracal sie do niej pewno byl zaszczytem w tamtej kulturze i czasie.

  242. @Izabella
    Powiedz to Irakijczykom, Afganczykom , Syryjczykom czy Wietnamczykom.
    Niech nie chodza do Mc Donalda jesli ich Ameryka brzydzi.
    Europejczycy jakos sobie radza a ja z pewnoscia. Co nie zmienia faktow.
    Jakiz to raj Europejczycy wyeksportowali do Ameryki za pierwszym razem? Bo chyba nie masz na mysli amerykanskich pionierow, ktorymi ten kraj sie tak szczyci? Wszak to Ojcowie Zalozyciele!

  243. jakub01
    13 czerwca o godz. 18:36
    Mówiłam to Tobie, ale teraz już jesteś Irakijką, Afganką, Syryjką i Wietnamką. Niezły masz mętlik w głowie. Nara, lecę do pracy.

  244. Dyskusja o hodowaniu plemników z komórek macierzystych, to boczny tor.

    Skąd Jezus miał drugi komplet pojedynczych chromosomów? Przecież nie wszczepili mu go naukowcy. A jakby znaleźli się tacy, to skąd pobrali komórki macierzyste, by wyhodować plemniki będące „źródłem” chromosomu Y?

    Chyba, ze Bóg zduplikował chromosomy Marii podczas nawiedzenia jej przez ducha świętego, by Jezus miał podwójny komplet chromosomów.
    Lecz co wówczas z chromosomem Y? Skąd go wziął? Maria nie miała chromosomu Y. Kobiety nie posiadają chromosomu Y. Nie było co duplikować. A chromosom ten jest bardzo ważny, bo tworzy on mężczyznę. Jezus był przecież mężczyzną.

    Zdaje sobie z absurdalności takich rozważań. Niemniej jeśli absurdalne są założenia wyjściowe, to otrzymujemy absurdalną trójcę do dyskusji.
    Pzdr, TJ

  245. @ Izabella
    I jeszcze w sprawie kryzysu- doprawdy Europejczycy zafundowali go sobie z upodobania do kredytow bez pokrycia? A co z tymi, ktorzy zadnych nie brali a zostali i tak poszkodowani przez swiatowy kryzys wywolany przez USA? Na kredyt, to akurat Amerykanie zyja. (Warto przeczytac artykul na temat setek tysiecy bezdomnych w USA, zamieszczony w najnowszej Poilityce.)O czyms takim jak pieniadz fiducjarny tez nie slyszalas? Sadzisz, ze wystarczy nie chodzic do kina albo baru, bo do tego ogranicza sie wplyw Ameryki w Europie? To moze ty gadasz aby gadac, bo nie bardzo rozumiem czego bronisz? Jakies konkrety moze.

  246. tejot
    13 czerwca o godz. 17:27

    Może jest to pytanie bluźniercze

    Hmmm.., ale czemu poniższe miałyby być pytaniami bluźnierczymi? Jaka miałaby być bluźnierczość w racjonalnym i rzeczowym pytaniu?
    Zauważ, z jaką (wpisaną w głowy) łatwością, zanim w ogóle coś powiemy, to przepraszamy z góry, że w ogóle ośmielamy sie coś, w dodatku rzeczowo, powiedzieć. Bo to (może być) bluźniercze i jakiś wyznawca poczuje się obrażony, przeklnie nas, obłoży klątwą albo gorzej.

    Jezus był człowiekiem, synem bożym, był jest częścią Trójcy Świętej, co jest niesamowicie trudne do zrozumienia (koncepcja Trójcy), co było też trudne do wdrożenia, bowiem główny spór dogmatyczny na początku chrześcijaństwa toczył się o człowieczeństwo, o naturę Jezusa.

    Trójca Święta nie istnieje. To znaczy: całe tzw. słowo boże jest proste, dostępne, jednoznacznie zrozumiałe dla każdego, najprostszego umysłu, ba, umysłu właściwie w ogóle nie działającego. Dopóki bowiem wlaściciel śladowo działającego umysłu żyje, chce poznać to słowo boże i się nim cieszyć, oraz z najwyższą pilnością przestrzegać, choćby nogą, ręką, niczym nie mógł ruszyć. Ale jest człowiekiem, ma odpowiednią godność ludzką – o czym nas nieustannie pouczał Święty Ojciec Święty i jego porzednicy z najstępcami – i łaknie słowa bożego, które mu się należy.

    W związku z tym, owo słowo jest właśnie nadzwyczajnej prostoty, jasności i rozumienia wprost, beż żadnych kombinacji. Zaś prostota jest piękna, jak poucza natura, ogród japoński i cała sztuka. Oraz sam Jezus z Maryją: prości, a piękni.

    Istnieje zatem wyłącznie to: proste słowo boże.
    Trójca Święta, jako konstrukcja nadzwyczajnej mętności, sprzeczności, niepojmowalności, dziwaczności, bezsensownego skomplikowania w miejsce elegancjiej czystości prostoty, sama przez się, dyskwalifikuje się i w ogóle jej nie ma jako słowa bożego.

    To zaś co jest, co nazywamy Trójcą Świętą, to są wyłącznie litery, znaki na papierze, pozbawione autoryzacji boga. Uzurpacja, oszustwo człowieka, wiadomo kogo.

    Tak jest, gdy „bóg jest dobry”. A jak jest niedobry, to w ogóle nie ma sprawy, bo jest całkiem co innego.

    Skupię się na aspekcie człowieczeństwa.
    Jeśli Jezus był człowiekiem, to musiał posiadać ciało dokładnie takie samo, jak inni ludzie, by tak samo się odżywiać się, poruszać się, cierpieć, itd.

    Skoro tak, to jest pytanie:
    Ile chromosomów miał Jezus w każdej komórce ciała (oprócz komórek linii rozrodczej)?

    Wracasz to tematu, o którym kiedyś, przy okazji dyskusji z Pombockiem, mówiłem, może nawet było we wstępniaku o Jezusie. Nie zgłaszałem kwestii chromosomów, ale bardziej podstawową: genów. Ile genów miał Jezus?
    Miał geny matki, to wiadomo ( ile w ogóle istnieli Jezus i jego matka). Czyli o połowie genów coś wiemy. Gdzie druga połowa? „Duch Święty” musiał by mieć geny, identyczne z kompletem genów ludzkich, czyli był człowiekiem. Musiałby mieć identyczną zdolność przekazywania genów, w połowie garnituru, choć niekoniecznie drogą seksualną, bo może znał się na in vitro.
    Jednakowoż, słowo boże ewidentnie uniemożliwia uznanie „Ducha Świętego” za człowieka. Znaczy to, że Jezus połowy genów nie otrzymał. Jako posiadacz połowy genów, wyłącznie ze strony matki, nie jest człowiekiem, a drożdżem, dla przykładu. Zdaje się, że drożdże mają połowę genów takich samych jak człowiek. Mniej więcej tyle ma też banan.

    O ile wiadomo, na razie nauka nie robiła badań w kierunku wykazania, czy człowiek może urodzić drożdża, wiadomo natomiast, że na i w ciele człowieka znajduje się pełno drożdży i to niezależnie od tego, czy konsumuje on drożdżówki.

    Jest pewna trudność, ponieważ słowo boże twierdzi, że Jezus był człowiekiem i w takim sztafarzu go przedstawia: Jezus gadał z ludźmi, nawet ich zadziwiał, przeganiał handlarzy ze świątyni, nawet czynił cuda.
    Jednak jest pewien trop, pozwalający dostrzec szansę na rozwiązanie tej zagadki: zadziwianie ludzi i robienie cudów zdarza się z dużą łatwością po spożyciu, przy czym nie chodzi o spożycie drożdżówki.

    Wracając do kompletności genotypu Jezusa, czyli faktu, że był kompletnym człowiekiem, bez poważnych defektow genetycznych oraz dysfunkcji, stajemy przed olśniewającym faktem: połowa genów Jezusa, to geny jego ojca – boga!
    Co jest zupełnie zrozumiałe, a nawet całkowicie oczywiste. Co więcej, uzasadnia to twierdzenie Kościoła kat, że Jezus był równocześnie kompletnym człowiekiem i kompletnym bogiem. Współistotnym ojcu – jak mówi.

    Archeologowie powinni bardzo wzmóc prace, by się dokopać do genetycznych śladów Jezusa. Może obgryzał paznokcie, i ich fragmenty dadzą się odnaleźć? Ciało może być w niebie, ale przecież nie przedwniebowstąpieniowe ślady genetyczne. To samo z matką. Kopmy, ryjmy, szukajmy a znajdziemy. Szukajcie, a znajdziecie – tak jest powiedziane w Piśmie.
    Poznamy wtedy geny boga. Ktory w tej sytuacji musi być człowiekiem. Ojciec współistotny synowi, syn – ojcu.

    Jak poznamy, wyznawca będzie wiedział, a nie będzie się juz musiał męczyć z wiarą. Ale jak wiadomo, wyznawca nie chce wiedzieć, bo chce się męczyć. Jemu to zostawmy, sobie weźmy wiedzę.

  247. Zdaje się, że pojawiła się na blogu powtórka z kruka.
    A co tam Nefer, daj ten popcorn. Obejrzymy…

  248. @Izabella
    No to powodzenia. Jesli nie potrafisz operowac konkretami to nie zaczynaj rozmowy. Stwierdzenie, ze ktos „jak zwykle gada aby gadac” jak najbardziej pasuje do ciebie samej. Nawiasem mowiac nikt tu nie gada aby milczec.

  249. @Nefer

    Jaka u Ciebie jutro szykuje się pogoda? Dalej będzie lało od rana?

  250. Nefer
    13 czerwca o godz. 18:06

    Tanaka
    13 czerwca o godz. 16:38
    A nie wiem. Niestety ostatnio byłam na filmie mało wymagającym intelektualnie (ale rozrywka była niczego)

    Rozrywka – dobra rzecz. Rzecz idzie o poziom. Ale to na boku.
    Natomiast w sprawie kina wymagającego intelektualnie, to, hipotetycznie, lubię, ale coż z tego. Wymagający intelektualnie był reżyser Zanussi, ktorego w związku z tym Zyzio Kałużyński musiał nazwać Zanudzim. Na co Zanudzi się bardzo obraził. Taki intelektualny.

    Ja też się obraziłem, na takie intelektualne filmy Zanudziego i od tamtej pory u siebie nie bywamy, a jak mi się zienacka Zanudzi rzuci na oczy, to mu robię straszną szyderę i żgam go Zanudzim.

    Bardzo natomiast cenię inne kino. takie pozornie nieznaczne, niebufiaste, poniekąd wycofane, a pokazujące kawał życia lub, albo i – coś, co ważne, formujące wewnętrzne wartości bądź konfrontujące się z nimi, pomagające dostrzegać różne odmiany świata i życia, uwrażliwiające, poruszające i do tego – co nie jest regułą, ale częste – obrazowo, estetycznie piękne, choć nieraz o niepięknych sprawach traktujące.
    Bardzo cenię wiele wczesnych filmów z Jeremy Ironsem. To kapitalny aktor i chyba też nieaktorsko ciekawa postać, co nieczęste.
    Wśród takich filmów jest i ‚Cal’ i ‚Local Hero’, oba z absolutną muzyką Marka Knopflera, której jestem wyznawcą.

  251. @Nefer 13 czerwca o godz. 19:00
    🙂 🙂 🙂

  252. paradox57
    13 czerwca o godz. 18:57

    Dzisiaj chłodno i pompa co 5 minut, myślałam że przemoknę do nitki ale to takie szkwały, zanim wysiadłam z autobusu to akurat przestało na tyle żeby do domu zdążyć przez następnym. Jutro ma być jakaś straszna ulewa wieczorem a jak w dzień jeszcze nie wiem, obejrzę pogodę po 20.

  253. @ Bardzo to urocze wpadac na blog aby oswiadczyc osobie, ktorej z niejasnych przyczyn sie nie lubi, ze jest durna po czym zrejterowac nie wdajac sie ani w rozmowe ani w jakiekolwiek wyjasnienia. No bo po co?
    Wystarczy kogos opluc i wyjsc z „dumnie” podniesiona glowa.

  254. Nefer
    13 czerwca o godz. 19:00

    No, babskie oglądanie? A jakiego przystojnego i miłego doprosić, to co?

  255. Tanaka
    13 czerwca o godz. 19:06

    To pojedynczo 😈

  256. Tanaka
    13 czerwca o godz. 19:00

    Nie mam ostatnio siły na nic ambitnego, tym bardziej na Zanudzi (historyjkę znam) za dużo różnych problemów, znowu się w pracy skitłasiło ale tu nie będę się rozwodzić. Więc jedyne co trawię to Star Trek ad nauseam.

  257. @Nefer, @jakub01, @izabella

    ojtam ojtam, nie wszystko w hameryce takie kanciaste:

    https://pbs.twimg.com/media/D87aPxUXYAEXxQO.jpg

  258. @Tejot,
    to mi przypomina rozwazania typu – czy Adam mial pepek?

  259. @scrambler
    pewno, ze nie wszystko. Sa jeszcze czapeczki bejsbolowe i coca-cola a ! I oczywiscie iPhone kolejnej generacji co pol roku. Kij bejsbolowy zdaje sie malo kogo uszczesliwia, chyba, ze od razu wysle do lepszego ze swiatow.

  260. @Tejot
    lubie filmy Zanussiego ale nigdy ich nie uwazalam za szczegolnie intelektualne kino, bo akurat mowi o inteligenckich srodowiskach a nie o inz.Karwowskim. Daleko bardziej wnikliwy wydaje mi sie Kieslowski.

  261. Po filmach Kieślowskiego to prosto nic tylko się powiesić

  262. @ Chcialoby sie krzyknac cos w rodzaju – „o wilku mowa”! Wlasnie najnowszy wstepniak Passenta wyjasnia korzysci jakie Polska uzyska z wlazenia do d. Amerykanom. Az sie prosi aby zacytowac.
    „Ile za pierwsze sukcesy prezydenta Dudy zapłaci nasz kraj – o tym można i trzeba dyskutować. Świetny biznesmen Trump wyliczał po kolei: 32 samoloty F-35 (po 100 mln dol. lub więcej), całkowite pokrycie przez Polskę kosztów stacjonowania około tysiąca dodatkowych żołnierzy amerykańskich, koszty infrastruktury itd. I jeszcze gaz…

    Polska zapłaci, Ameryka pomoże znaleźć pieniądze. „

  263. @Nefer
    mnie znowu tak nie ciagnie aby sie wyhustac. Juz raczej po Smazowskim, ktorego szczegolnie nie wielbie.

  264. Lewy
    12 czerwca o godz. 18:39

    Dopiero co dostałem z Polski Duży Format z 27 maja, a w nim świetny jak zwykle tekst Krzysztofa Vargi, poświęcony filmowi „Tylko nie mów nikomu”.
    Wybrałem jeden fragment.

    […] toż najbardziej zdumiewający mi się zdali ci roztrzęsieni starcy w koloratkach, ostatkiem sił trzymający się życia. Jeśli są wierzący (rzecz mocno problematyczna), muszą drżeć przed potępieniem, jeśli zaś są niewierzący, to cóż mogą przed sobą widzieć, jak nie wyłącznie spoglądającą na nich otchłań ?

    Bardzo mi się podoba ta wypowiedź Vargi, celnie i zgrabnie pisze.
    Co do wiary owych członków kleru, mam odmienne zdanie od Vargi: on powątpiewa w ich wiarę, ja mam mocne przekonanie, że wierzą.

    Ludzi w ogóle niewierzących, jest bardzo niewielu. Mam na myśli niewierzenie w cokolwiek. Ci konsekrowani są pełni wiary. Ich wiara, najpewniej, jest jakimś zlepieńcem złożonym przede wszystkim z rożnego rodzaju automatyzmów myśli i emocji, które są głęboko osadzone w psyche i na dnie umysłu, bo pochodzą z czasów i przeżyć dzieciństwa, które były – z pewnością! – ciężkie i często mroczne. Na to się nakładają wyuczone w parafii, za ministrantowania, w seminarium, pod proboszczem, pod biskupem wyuczenia, wytresowania; triki, tiki, nowe automatyzmy myśli, zachowań, wypowidanych słów, robionych min i gestów – powiązane ze sobą w gotowce zestawów myśli, skojarzenia, emocje i uczucia, które razem są ich wiarą.

    Ten nieszczęśnik – bandyta Cybula, bardzo zgrabnie i bardzo automatycznie fachowo wyjaśnił sobie, że to co robił dzieciakom to nie był grzech. Gdy słuchałem i patrzyłem na niego na filmie Siekielskich, niedobrze mi się robiło. Ale nie tylko dlatego, że miałem przed sobą bandziora, ale chyba zwłaszcza dlatego, że miałem przed sobą zniszczonego, złamanego, potwornie skłamanego człowieka, który nigdy nie stał się sobą, nigdy nie zaznał wolności, a przecież całe życie, setki tysięcy razy o niej gadał, że „wolność jest w Panu”.
    To samo gadał Wojtyła.
    To zdegenerowany, zabity człowiek. Biologiczny zezwłok, żywy dlatego, że serce w nim bije, ale bije tylko mięsień, nic więcej. Gdzieś na dnie umysłu – może – jakaś cicha emocja, jakaś nieśmiała, niemożliwa do wypowiedzenia głośno – bo to by go zabiło – łkająca myśl, że zmarnował życie, że jemu życie zmarnował, zabił go kościół kat i pewnie też rodzina.

    Mam też całkiem inne zdanie niż Varga w sprawie doskonałości dyplomatycznej kościoła kat. Doskonałość w sensie zdolności do trwania – tak, to jednak jest rodzaj doskonałości karalucha: trwa od milionow lat. Doskonałość w jakimś wyższym, ważniejszym, lepszym sensie – NIE.
    Ale może Varga rozumuje podobnie jak ja, tylko inaczej to nazwał.

  265. Nefer
    13 czerwca o godz. 19:11

    Dobra! I bez szurania, film leci. A dziewczyny i tak się chichrają. 🙂

  266. Nefer
    13 czerwca o godz. 20:01

    Po filmach Kieślowskiego to prosto nic tylko się powiesić

    Całkiem podzielam wrażenia.
    Dziwaczny był też jego cykl „Dekalog”. Nawet ta część „Dekalog VI” męcząca, choć Szapołowska zdjęła stanik i może nawet majtki, żeby męka była mniejsza.

  267. @Polacy nie jedzcie w McDonaldzie i nie chadzajcie do kina na amerykanskie gnioty a na pewno unikniecie wpi….rdalania sie Ameryki w wasze sprawy na zyczenie wybranego przez was rzadu za wasze pieniadze i na wasze zyczenie (albo i bez zyczenia).

  268. jakub01
    13 czerwca o godz. 20:02

    Ameryka pomoże Polsce znaleźć pieniądze? Chyba w polskiej kieszeni.
    Duda pojechał, żeby usłyszeć od dewelopera Trumpa, poczwórnie zbankrutowanego, czyli wiedzącego jak robić pieniądze, żeby usłyszeć: za wszystko płaci Polska!
    Po czym Trump poklepał Dudę Andrzeja po plecach, dał mu landrynkę i się uśmiechnął do słitfoci.

    Tym zakupem, na razie jeszcze mniemanym, Polska się udławi.

  269. Tanaka
    13 czerwca o godz. 20:10

    Depresyjny. Panom się pewnie Szapołowska podoba, jak dla mnie to taka ciężka uroda, jakoś nie przepadam.

  270. Ponieważ koncepcja Trójcy Świętej jest fundamentalna dla chrześcijaństwa i niepodważalna, to musi być integralna, co oznacza, że musimy w coś, co jest niepodważalne, nie wyjaśnialne, niepoznawalne. Wierzyć w to, co czytamy w Ewangeliach, itd. Reasumując musimy wierzyć, a czego nie rozumiemy, to nie szkodzi, możemy tylko w to uwierzyć i to wystarczy, bo wg wyjaśnień uczonych w Piśmie Św, to jest tajemnica. Tylko niektórzy są w stanie ją nam przekazać. Musimy uwierzyć.
    W co?
    No są dwie osoby, jedna była opisana w Nowym Testamencie (Syn Boży) druga (Bóg Ojciec) jest malowana na planszach ilustrujących Stary Testament (Adami Ewa, wygnanie z Raju, Arka Noego, przekazanie Mojżeszowi tablic z przykazaniami, itd.

    Tej trzeciej (Duch Święty) nie jesteśmy w stanie zidentyfikować, wyobrazić inaczej jak przez praktyki modlitewne, spełnienia oraz cudowne przemiany.

    Reasumując mamy wierzyć i „wiedzieć” (co oznacza mówienie – wiem, tak jest),w to co zostało uchwalone, uznane jako obowiązujące do wierzenia i wiedzenia przez kolejne sobory oraz potwierdzane było przez wieki czytań Pisma Św.

    Problem natury ludzkiej Chrystusa został rozwiązany w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w prosty sposób – poprzez wymyślenie Trójcy Świętej, nadanie jej trzem składnikom (słowo składnik już jest bluźnierstwem) osobowości (?).
    Bóg Ojciec, to osoba, Syn Boży, to osoba i duch Święty, to osoby (homeostazy), a z tezy o przedwieczności Boga jedynego stworzyciela nieba i ziemi wynika, że te trzy osoby były zawsze i będą zawsze.

    Skoro tak, to Chrystus był w Trójcy Św, w czasie stwarzania świata. To kto stworzył świat – Bóg-Stwórca, czy Bóg w Trójcy Świętej? Wspólnie, czy osobno?

    Dochodzi do tych rozważań mnóstwo innych problemów. Czy szatan, to osoba? Czy jest jeden szatan, czy wiele. Jeśli jest wiele sztanów (w tym tych od Jarosława Ka – inni szatani), to czy jest to wiele osób? Jak wiele osób? Czy jest to tylko upostaciowanie zła, metafora przedstawiana w sztuce figuralnie?

    To samo z aniołami. Czy są to osoby, czy duchy, substancje duchowe?

    Czy szatan jest duchem, czy konkretem. Jeśli konkret, to dlaczego nikt nie widział jak szatan ucieka z egzorcyzmowanego człowieka? Można odpowiedzieć, że widziało wielu, bowiem widać było jak egzorcyzmowany się uspokaja, odzyskuje siły, zaczyna być sobą, co niechybnie jest wskazówką, że szatan uciekał z niego. Lecz co to za tłumaczenie.
    Itd.
    Od Trójcy Świętej do szatana.
    Pzdr, TJ

  271. jakub01
    13 czerwca o godz. 20:12

    Przeciwieństwem „gadać byle gadać” nie jest „gadać aby milczeć”, tylko mieć coś sensownego do powiedzenia. Ale jak ktoś ma w głowie groch z kapustą, to może co najwyżej opluć grochem. Nie mam już ochoty na rozmowę z Tobą bo nadajesz jak katarynka bez ładu i składu.

    Ameryka się wpierdala w polskie sprawy, czy polskie władze włażą Trumpowi w de i jeszcze mu za to płacą? Widzisz różnicę?

  272. Nefer
    13 czerwca o godz. 19:00

    Dzięki za popcorn, bo popcorn bardzo zdrowy jest :). Ja ostatnio widziałam „The favourite” i bardzo mi się podobało. Mocne i rozrywkowe i siedzi w człowieku przynajmniej resztę dnia.

  273. załącznik do wczorajszej informacji o tym, że stepowiejemy
    ‚https://turystyka.wp.pl/katastrofa-ekologiczna-w-wielkopolsce-aktywisci-alarmuja-6390857438410881a

  274. Tanaka
    13 czerwca o godz. 20:13
    Jasne. Tylko, ze Polacy nadal wielbia Wuja Sama choc on nas nie szczegolnie. Ciekawe czy Duda wreszcie dostal krzeslo czy nadal bedzie kucal podpisujac te oszolamiajace umowy funta klakow nie warte. Nasza polityka zagraniczna nie istnieje, istnieje tylko jako srodek manipulacji polityka wewnetrzna. Pisowski elektorat ( i nie tylko!) jednak nie posiada sie z dumy widzac jak polski prezydent razem z amerykanskim ucieraja nosa Ruskim. Tymczasem w razie bidy dziarscy, rotacyjni chlopcy wsiada w swoje maszynki i wroca do domu, bo przeciez nikt nie bedzie sie lal o jakis Lublin. Wroca tez na nasz koszt.
    Cala nadzieja w Putinie, ze jeszcze nie zglupial aby wyslac swoich zielonych ludzikow do Polski. Po co mu to! Gdyby mial takich wrogow jak Kaczynski, toby nie potrzebowal przyjaciol.

  275. @Izabella
    slabo znasz Ameryke skoro nie widzisz, ze Polska jest sterowana i wlazenie do d. Ameryki jest takze wynikiem cichej manipulacji. A nawet nie takiej cichej. Wystarczy poklepac po plecach niejakiego Dude. Widzisz polityke w barwach czarno-bialych a jest nieco bardziej skomplikowana niz western. Nie zauwazylam abys gadala majac cos sensownego do powiedzenia. W koncu to ty mnie zaczepilas pierwsza. Po co ? Nie majac ochoty rozmawiac? I w rzeczy samej nie rozmawiajac, bo jeszcze zadnej merytorycznej wypowiedzi nie zamiescilas. Nie jestes w pracy? To lepiej idz, bo sie spoznisz.

  276. jakub01
    13 czerwca o godz. 20:57

    Oczywiście: cała nadzieja w Putinie. Nie tyle dla nas, ale dla szerszej perspektywy. Polsce, która chce wariacko wydawać niekończące się potoki miliardów dolarów na amerykański sprzęt wojenny i trzymanie u nas amerykańskich żołnierzy – nie pomoże.
    Albo inaczej – pomoże, zachęci: wydawajcie, wydawajcie, aż zostaniecie z gołym tyłkiem.
    Rosja nie ma nic do Polski, Polska koniecznie chce mieć jak najwięcej przeciw Rosji, co Duda, iście faryzejsko podsumował: chcemy, żeby Rosja była naszym przyjacielem!

    Dzisiejsze pitolenia Dudy i jego właściciela o zakupie F-35 i żołnierzach USA w Polsce są bez wartości dla Polski, a przeciwnie – są antywartością. USA traktują Polskę jako psa podwórzowego: niech poszczeka na Rosję, to dostanie kawał wyssanej kości.
    Sprawy polityczno-militarne USA są na zupełnie innym poziomie. Coraz ważniejsze są sprawy z Chinam i nie tylko nie będzie obniżenia rangi tych spraw, ale będzie ona ciągle rosła, oraz sprawy z Rosją do których Polska się nie nadaje w żadnej innej roli niż pies podwórzowy.
    Trzeba będzie dokonać innej relokacji oddziałów, to się dokona. Jak mają dać Polsce tysiąc żołnierzy, tak ich szybko zabiorą, a Polska zostanie z infrastruktrą w nocniku, której nie będzie trzeba, a która wymaga ciągłego inwestowania, by ją utrzymać.

  277. tejot
    13 czerwca o godz. 20:30

    cyt:”Jeśli jest wiele sztanów (w tym tych od Jarosława Ka – inni szatani), to czy jest to wiele osób? ”
    ——————————————————-
    W kwestii onych sztanów PJK – to chyba jest ten ulubiony wiersz Jarosława Kaczyńskiego, czyli „Chorał” Kornela Ujejskiego:

    O! Panie, Panie! ze zgrozą świata
    Okropne dzieje przyniósł nam czas,
    Syn zabił matkę, brat zabił brata,
    Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
    Ależ, o Panie! oni niewinni,
    Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
    Inni szatani byli tam czynni;
    O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

  278. konstancja
    13 czerwca o godz. 20:54

    Konstancjo: nie musisz już dawać apostrofu czy przecinka przed linkiem. Sam link wystarczy i staje się aktywny. A tak, musiałem skopiować link i osobno wkleić.

  279. Znowu leje jak z cebra.

    paradox

    Zobacz, taką pogodę sobie oglądam, jeśli masz ochotę raz z ciekawości posłuchać NL kliknij na filmik (i na link małymi literkami pod dużym zielonym przyciskiem „minimale cookies”) Frank najpierw opowiada o ciekawym zjawisku, podświetlonej w nocy wysokiej warstwie chmur.

    https://www.vrt.be/vrtnws/nl/Journaal-Weer/het-weer/

    Jutro 23C i lekkie zachmurzenie, w połowie przyszłego tygodnia dojdzie blisko 30C 🙁

  280. jakub01
    13 czerwca o godz. 17:17
    propagowanie rywalizacji gdzie sie da zamiast wspolpracy,
    Uproszczenie do punktu bycia fałszem.
    Amerykańskie z natury jest dynamiczne zmienianie grup i zespołów w szkole i w pracy. Co nie znaczy, że w ramach każdej z tych tymczasowych grup nie są oni bardzo lojalni i bardzo skłonni do współpracy.
    Bo są.
    I na tym właśnie polega ta amerykańskość i według mnie jest ona milion razy lepsza od polskiego zosiosamosizmu.
    Amerykanie mają wbudowany gen współpracy, ja nazywam go genem samoorganizacji, którego bardzo wielu Polakom brakuje. Precyzyjniej, Polacy także mają ten gen, bieda w tym, że aby go włączyć potrzebna jest im wojna. W czasie pokoju Polakom gen samoorganizacji z reguły się wyłącza. Są wyjątki, np. WOŚP.
    Amerykanie natomiast używają tego genu na codzień, bez wojny.
    Dlaczego? Bo uczy ich tego i dom i szkoła i lokalny kościół i harcerstwo i drużyny sportowe i całe życie.

  281. izabella
    13 czerwca o godz. 20:46

    Niezamaco 🙂 film sobie zapamiętam „na zaś”

  282. @Tanaka
    Prof.Lagowski, ktorego opinie bardzo cenie od lat radzi dogadac sie z Misiem zamiast go obszczekiwac, szarpac za futrko na nodze i w ogole draznic. Mis nam kopa nie zasunie bo za maly kundelek jestesmy ale reszta swiata przeciez z Misiem musi sie dogadac a nie z nami. Lepiej bysmy sie trzymali europejskiej sfory i to jakas niby oczywistosc ale w Polsce nadal nie dociera do wiekszosci ludzi. Cholera ja mam wrazenie, ze znaczna czesc Polakow nadal postrzega Ameryke przez pryzmat wymarzonych Rifli. Pol wieku marzen o amerykanskim dobrobycie i wolnosci to nie w kij dmuchal. To sie chyba juz dziedziczy.

  283. @Zza kaluzy
    Ja nie porownuje Amerykanow z Polakami tylko z Europejczykami, ktorymi Polacy jednak nie sa. Jestesmy raczej narodem o wschodniej mentalnosci
    i porownywanie z obywatelami zza kaluzy o tak odmiennej historii nie ma sensu. Z ta wspolpraca amerykanska to bym nie przesadzala. Dobra jest gdy przynosi zysk, gdy jednak dzieki rywalizacji mozna osiagnac wiecej, to nie ma zmiluj sie.
    W europejskich uczelniach nie ma zwyczaju aby rozregulowac mikroskop przed podaniem go nastepnemu studentowi, bo dzieki temu ze straci kilka minut na regulacje mozna bedzie szybciej pozbyc sie konkurenta i lepiej wypasc w tescie. A takie praktyki na uczelniach amerykanskich sie stosuje.
    Kult pieniadza, pod ktory podporzadkowane sa wszelkie inne wartosci to jednak nie jest cos co cechuje Europejczykow. Tu nie wielbi sie bezkrytycznie tego, ktory ma!

  284. @ Zza kaluzy
    A jak sie ma ten gen wspolpracy do tak potwornych roznic majatkowych?
    Jak sie ma do rasizmu? Amerykanie to nie jest homogeniczne spoleczenstwo tak jak Polacy.

  285. No i dobrze wam tak, oboje przyszywani Amerykańcy! Czujcie się poinformowani, o co chodzi z tą Hameryką. A w razie czego – to morda w kubeł. I monologu mi nie przerywać! Bo ja tu przecie swoje wiem. Na każdy temat ;/

  286. Nefer
    13 czerwca o godz. 21:14

    Lubię jak pogodę prezentuje Frank Deboosere, ma w sobie coś bardzo sympatycznego.
    U mnie nie będzie aż takiej temperatury we środę – tylko do 25 C. A potem 20, 21.
    To właśnie lubię 🙂
    Jak się mają kredki ?? Bywają w użyciu ??

  287. Na marginesie
    13 czerwca o godz. 21:53

    🙂 🙂 🙂

  288. jakub01
    13 czerwca o godz. 21:28

    Prof.Lagowski, ktorego opinie bardzo cenie od lat radzi dogadac sie z Misiem zamiast go obszczekiwac, szarpac za futrko na nodze i w ogole draznic.

    Prof. Łagowski jest pewnie jednym z tak niewielu ludzi mądrych i mających dogłębniejsze pojęcie o Rosji a i samych Polakach oraz szerokim horyzoncie rzeczy, że innych mu podobnych nie tylko nie ma więcej niż palców, ale może jest taki właśnie jeden.
    Czytam go od lat, myślę o jego myśleniu od dawna i widzę, jak jego myśli dzialają w rzeczywistości: diablo trafnie ją opisują i oceniają.

    To co się w Polsce gada o Rosji jest tak tępe, wsteczne, nieoparte na rzeczywistości oraz podłe, że dla interesów samej Polski fundamentalnie szkodlwie. O jakiejkolwiek racjonalnosci ocen w ogóle nie ma jak rozmawiać, bo to sprawy bez punktów stycznych.

    Ale też jakie fantazmatyczne, kompulsujne i trwałe przekonania w polskich głowach dowodzą tylko tego, jak skrzywione i chore mamy głowy, zakleszczone w czasach – i to lepsza wersja! – rozbiorowych. A gdyby głębiej posprawdzać, pewnie w czasach lat 1600-ych, gdy nasi nienasi, bo przecież nie chłopy pańszyczyźniane, byli na Kremlu.

    Polska sobie załatwiła to, że nie ma żadnego znaczenia w sprawach z Rosją, nie jest żadnym „pomostem” jak kiedyś gadał fantasta Wałęsa, a przeciwnie: jest kłodą u nogi każdego przytomnego państwa chcącego z Rosją stosunków.
    na skalę niepomiernie mniejszą, a nie mniej ośmieszającą jest polska żadność w sprawach z Ukrainą. Ukraińcy w ogóle nie chcieli mieć do czynienia z naszymi „dobrymi usługami” w czasie konfliktu w Donbasie, gadali bezpośrednio z tymi, którzy się w sprawie liczą. Włącznie z Łukaszenką, ale nie z Polską.

  289. Na marginesie
    13 czerwca o godz. 21:53

    Czujcie się poinformowani, o co chodzi z tą Hameryką. A w razie czego – to morda w kubeł. I monologu mi nie przerywać! Bo ja tu przecie swoje wiem. Na każdy temat ;/

    Noooo, jak tak, to zaraz gadaj, wszystko! Po kolei, albo najlepiej całkowicie chaotycznie, bez sensu i związku !

  290. basia.n
    13 czerwca o godz. 21:57

    Ja bardzo lubię Franka 🙂 jest taki miły i zawsze ciekawie opowiada. Mam nadzieję że nie będzie 27C bo foreca mówi 25C i tego się trzymam a foreca rzadko się myli :/

    Kredki zdechły od roku i leżą bo mi nie szło. W kwietniu wyciągnęłam węgiel i spróbowałam dla rozgrzewki ale rezultat średni.

    ***
    @
    Zapytam z gruszki ni z pietruszki, to po ile u was w PL czereśnie? Bo jak przeliczyłam na tutejsze to mi wyszło 36 zł. Moje ulubione owoce, oprócz brzoskwiń.

  291. @ Zza kaluzy
    Nalezy odroznic wspolprace od modelu bezmyslnego zycia stadnego pod jeden strychulec. Moze komus odpowiadac ,ze na studia mozna sie dostac nie dzieki inteligencji ale dzieki kajakarstwu albo bejsbolowi (mocno krytykowanemu przez lekarzy z racji urazow mozgu). Wspolpracy nie uczy szkola, w ktorej musi byc uzbrojona ochrona a uczniowie i tak do siebie sytzrlaja i wykorzystuja slabszych i mlodszych na podobienstwo fali w wojsku. Oszaly kult sportu uczy rywalizacji co w oczywisty sposob przeklada sie na postawy egoistyczne. Kosciolow jest cala masa i na ogol wszystkie sa mocno dewocyjne i sfanatyzowane a juz z cala pewnoscia nie ucza wiary swiadomej i refleksyjnej o ile taka istnieje. A o tysiacach ofiar pedofilii wsrod skautow i runieciu tej legendy mozna przeczytac w ostatniej Polityce.Amerykanski gen wspolpracy moze i wyksztalcil sie w czasach pionierow ale we wspolczesnej Ameryce to tylko jeden z cholubionych mitow, bo rzeczywistosc temu przeczy. Tracisz dom i pieniadze z powodu choroby i spisz w kartonie. Gdzie wtedy ta solidarnosc i wspolpraca, gdzie zyczliwi sasiedzi i przyjaciele?

  292. tejot
    13 czerwca o godz. 18:44

    „Niemniej jeśli absurdalne są założenia wyjściowe, to otrzymujemy absurdalną trójcę do dyskusji”.

    Nie, tejotku, nie otrzymujemy. MY nie otrzymujemy. Ty, o ile chcesz podziwolągować, otrzymujesz. Ja nie chcę, więc nie otrzymuję. Nigdy nie zawracałem sobie głowy Trójcą – ani stojąc w tłumie w kościele Garnizonowym we Wrocławiu jako niespełna czternastolatek i niespełna piętnastolatek, ani, tym bardziej, sporo później jako pełnoczasowy, sztywny ateista. W jedynym źródle wiary chrześcijańskiej – a tylko ono mnie interesowało – nie ma nie tylko Trójcy, ale nie ma też dwójcy – jest wyłącznie jedynca. Jezus mówi, że wykonuje wolę tego, który go posłał, więc jest wykonawcą, PODDANYM, a nie panem równym Bogu w ubzduranej przez Kościół Trójcy. I koniec gadki. Dlatego, że nie ma o czym. Trójca to NIC. Tak samo jak Dwójca i Jedynca.

    „Jezus był człowiekiem, synem bożym, był jest częścią Trójcy Świętej, co jest niesamowicie trudne do zrozumienia (koncepcja Trójcy)”

    Trójca nie jest do żadnego rozumienia. Powiedziałbym: słuchaj uważnie biskupa Tanaki, ale wiem, że uważnie słuchasz i uważnie mówisz, więc nie powiem. Trójca jest do niewolenia, do utrzymywania wiernych w przekonaniu, że są za głupi, by rozumieć. Równie trudne do rozumienia są baby-jagi i krasnoludki. A i Jezus mówił alegoriami po to, by karmione kilkoma rybami tysiące gówno rozumiały (nawiasem mówiąc, w chwili śmierci Jezusa – przecież nie nagłej w wypadku samochodowym – z domniemanych tysięcy nie było ani sztuki). Wiara religijna polega na nierozumieniu, które dla niepoznaki ubrane jest w złudne szaty rozumienia.

    Tak mi dopomóż dwulitrowy lód z Biedronki, który właśnie zeżarłem zamiast obiadu.

  293. Tymczasem się odmelduję, ukłony

  294. @jakub01 13 czerwca o godz. 21:38
    Z ta wspolpraca amerykanska to bym nie przesadzala. Dobra jest gdy przynosi zysk, gdy jednak dzieki rywalizacji mozna osiagnac wiecej, to nie ma zmiluj sie.
    Nawet nie wiesz jak bardzo strzeliłaś w płot. Przez 13 lat byłem świadkiem od wewnątrz rozpadu jednej z najbardziej znanych w świecie amerykańskich firm. Założonej przez dziadka, do świetności doprowadzonej przez ojca, (35+mld rocznej sprzedaży, 90+tys pracowników, kilka słynnych na cały świat wynalazków, w tym ten, którym dzisiaj prawie każdy Ziemianin się posługuje) której upadkowi nie potrafił zapobiec wnuczek.
    Upadek to było odkrawanie kolejnych wielkich działów i usamodzielnianie się ich jako oddzielnych firm, odsprzedawanie innych działów, zamykanie nierentownych fabryk, w końcu podział na dwa kawałki i sprzedaż tego najważniejszego jedemu z GAFA.
    Jestem z tych osób, które są zdania, jakkolwiek by to nie zabrzmiało brutalnie, że działania wnuczka były ZA ŁAGODNE I SPÓŹNIONE abu cokolwiek zmienić i czemukolwiek zapobiec.

    Zwalniany za czasów wnuczka a przed pierwszym CEO spoza rodziny starszy kolega – inżynier mechanik, po 35 latach pracy w firmie, dostał:

    1. Emeryturę zakładową (nie mylić z polskim ZUS), czyli emeryturę, która np. Orlen płaciłby swoim emerytom OPRÓCZ emerytury ZUSu, w wysokości 80% (albo 85%, już nie pamiętam) ostatniej pensji, więc w wypadku tego kolegi było to jakieś 80-95 tys. rocznie
    2. Odprawę w wysokości 1 rocznej pensji
    3. 100% ubezpieczenie zdrowotne, na koszt firmy,
    4. Ładne przyjęcie w dobrej restauracji z medalem i dyplomem podziękowania wręczonym przez prezia naszego oddziału

    Wilcze, doprawdy wilcze stosunki!

  295. Tanaka
    13 czerwca o godz. 21:12
    dziękuję za informację. Nie wiedziałam o tym, chyba mi umknęło.
    Postaram się nie przysparzać Ci pracy 🙂

  296. @ Tanaka
    Zycze dobrze Ukrainie i cieszylabym sie gdyby weszla w sklad UE. Ale mysle, ze wciagu dekady zdystansowalaby Polske pod wzgledem znaczenia w UE. Sami sie marginalizujemy przeciez. A bylismy tak blisko centrow decyzyjnych. Obserwuje tu Rumunow, ktorzy nadal sa na „dorobku”. Na poczatku lat 2000 rumunski slychac bylo rownie czesto co hiszpanski. Teraz juz rzadko sie slyszy. I to nie dlatego,ze Rumuni powyjezdzali choc czesc na pewno, ale dlatego ze sie potrafili zasymilowac, stac Europejczykami, podczas gdy my nadal jestemy dumnymi Polakami w Europie. Rumuni maja swoje osrodki, prawnikow, tlumaczy, knajpy i warsztaty, my nie. Podobnie bedzie z Ukraincami.

  297. @jakub01 13 czerwca o godz. 21:38
    W europejskich uczelniach nie ma zwyczaju aby rozregulowac mikroskop przed podaniem go nastepnemu studentowi, bo dzieki temu ze straci kilka minut na regulacje mozna bedzie szybciej pozbyc sie konkurenta i lepiej wypasc w tescie. A takie praktyki na uczelniach amerykanskich sie stosuje.

    Czy możesz opisać mi sposób w jaki mierzy się czas, jaki każdy student ma na twoim teście na wykonanie zadania?

    Czy za „przekazywanym mikroskopem” chodzi uczelniany sędzia ze stoperem w ręku i zaczyna pomiar czasu od momentu, w którym poprzednik, ten, któremu się czas skończył (jego 5 minut? a może było to 15 minut?) oddał swój mikroskop koledze? Czyli test dla 100 osób trwa 100 x 15 minut? No bo skoro mają jeden mikroskop na salę…

    A może tych mikroskopów było tam 10 sztuk?

    To jak tam jest z zasadą równych warunków na tescie dla każdego?

    Najpierw mikroskopy dostają biali (wiadomo, rasizm!) wykonują swoje zadania, potem rozkręcaja mikroskopy na części i pudełko po butach z tymi częściami podają kolorowemu?

    No i kolorowy biedak musi najpierw poskładać mikroskop (z pewnością nie jest w stanie, bo rasistowski biały bydlak „zapomniał” mu przekazać najważniejszą w mikroskopie śrubkę) a potem to juz jest po ptokach, bo uczelniany sędzia, tez biały, mówi że czas się skończył i nakazuje przekazanie mikroskopu następnemu. Murzyn zatem nawet nie ma czasu na rozkręcenie przyrządu i tym sposobem biały ma znowu przewagę.

    A jemu sędzia z pewnością (pod stołem i ukradkiem) poda brakującą śrubklę bo ma ich w kieszeni duży zapas.

    To wszystko jest tam zaplanowane włącznie z popkornem dostępnym na teęcie tylko dla białych.

  298. na teście

  299. Nefer
    13 czerwca o godz. 22:25

    Tymczasem się odmelduję, ukłony

    A ja, tymczasem, zapuszczę żurawia do wiaderka od popcornu, wydłubię ostatni kawałeczek, hycnę za szafę nakrywszy się pierzyną żeby chrupania nie było słychać – i pożrę! Co pożarte – moje !

  300. konstancja
    13 czerwca o godz. 22:38

    Dla mnie żadna praca, a dla każdego kto daje dobre linki – wygoda 🙂

  301. @zza kałuży
    Mikroskop? jaki? I o co chodzi? I dlaczego jesz popcorn przy mikroskopie? Ech, ci Amerykanie. Zza kubła z popcornem świata nie widzą.

  302. wbocek
    13 czerwca o godz. 22:20
    tejot
    13 czerwca o godz. 18:44

    „Niemniej jeśli absurdalne są założenia wyjściowe, to otrzymujemy absurdalną trójcę do dyskusji”.

    Nie, tejotku, nie otrzymujemy. MY nie otrzymujemy. Ty, o ile chcesz podziwolągować, otrzymujesz. Ja nie chcę, więc nie otrzymuję. Nigdy nie zawracałem sobie głowy Trójcą

    Mój komentarz
    W moim pytaniu nie chodzi o to, czy Trójca Św. istnieje, czy nie.
    Chodzi o mechanizm, o ewolucję schematów „myślenia religijnego”, o to jak doszło do wyprodukowania takiego pojęcia jak Trójca Św, jakie okoliczności temu towarzyszyły i dlaczego potrzeba wykoncypowania tego dogmatu zaistniała dopiero w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jaka jest korelacja pomiędzy koncepcją Syna Bożego przyjętą w Ewangeliach, a tym dogmatem i dlaczego dogmat nie mógł być inny.
    Mam na myśli to, że jeśli głosi się A, to dla uzasadnienia absolutnej prawdziwości tego głoszenia musi być wymyślone i głoszone B. Wedle takiego mechanizmu wymyślono Trójcę Św.

    Czy w Starym Testamencie jest cokolwiek o Trójcy? Nie, nie było potrzeby konstruowania takiego nazwijmy to bytu. Całkowicie było wystarczające, ze jest jeden Bóg Stwórca.

    A koncepcja Mesjasza? To co innego. Mesjasz żydowski, to pomazaniec boży, a nie Syn Boży.
    Pzdr, TJ

  303. @Zza kaluzy
    A czy to jest norma? Skad biora sie te tysiace bezdomnych, z ktorych kazdy gdzies przeciez pracowal, mial jakies ubezpieczenie, placil podatki? A wystarczyla niewielka podwyzka czynszu albo choroba aby znalazl sie na ulicy.Mowisz o jednej i to wielopokoleniowej firmie, ktora miala czas sie zorganizowac, okrzepnac i przeorganizowac. Mowisz o jednym czlowieku, w dodatku specjaliscie a nie wiesz ilu zwolniono, kiedy i dlaczego, bo watpie abys byl az tak zorientowany w organizacji tej firmy. Nie twierdze, ze w USA panuja wilcze stosunki, twierdze, ze ten kraj upada z powodu rozwarstwienia dochodow, przenoszenia rynku pracy za granice, globalizacji i paru innych powodow, ktore swiadcza o tym, ze ta wspolpraca wszystkich ze wszystkimi to mit. Raczej ratuj sie kto moze.

  304. @Zza Kaluzy
    Co do mikroskopu, to uslyszalam te opowiesc od amerykanskiego studenta, kolegi mojego syna, kiedy dzielili sie uwagami na temat swoich uczelni. Musialbys spytac jakiegos dzieciaka u siebie.

  305. Tanako,

    Tyle, że Ukraina może być potencjalnie krajem niebezpieczniejszym dla Polski niż Rumunia.
    Parę lat temu pisałem z obawą o potencjale gospodarczym Ukrainy i zawiązującym się aliansie tego kraju z Niemcami.
    Wszystko przez te zakiszone krzywdy, które oba kraje (Polska i Ukraina) sobie wzajemnie wyrządziły i skutecznie je konserwują.

    Profesor Daniel Beauvis w świetnym dziele o stosunkach polsko-ukraińskich w latach 1793 – 1914 twierdzi, że to jednak Polacy mają więcej na sumieniu. Gdy się spojrzy dalej w przeszłość to bilans dla Polski jest jeszcze bardziej niekorzystny.
    Na dobro rodaków trzeba dodać, że potrafią głośno krzyczeć, choć nic z tego nie wynika.
    W tym miejscu można by wiele powiedzieć o genach, a także o wpływie deformacji na Polakach jaką spowodowały nieograniczone wpływy rozpanoszonego kleru na ten mało odporny na zepsucie narodek.

    Aż boję się o tym pisać, bo możliwe jest, że po jesiennych wyborach powstanie jakaś nowa inkwizycja by skuteczniej wdrażać prawdy objawione.
    Co się zaś tyczy Ukrainy, to myślę, że pod wpływem twardych argumentów Putina, Trump okaże daleko idącą spolegliwość, wygaszając w ten sposób odpowiedzialność jaką na siebie wzięli Amerykanie do pospołu z Anglią i Rosją podpisując (gwarancje bezpieczeństwa i integralnośći terytorialnej dla naiwnej Ukrainy w 1994 r.), tzw. Memorandum Butapesztańskie z 1994 r.

  306. Nefer
    13 czerwca o godz. 22:06

    wungiel?

    No to wtedy wchodzi prof. Zin cały na biało, z piórkiem w ….. i wiaderkiem węgla. „Barokokowe rokokowania w sprawie przerysowania”?

  307. @Zza kaluzy
    „Są badania świadczące o tym, że także w rywalizacyjnej kulturze euroamerykańskiej, która narzuciła swoje wzorce reszcie współczesnego świata, dzieci i młodzież częściej współpracują, niż rywalizują. Że zachowań rywalizacyjnych przybywa im z wiekiem w wyniku oddziaływań dorosłych. Są do nich skłaniane w przedszkolu, potem w szkole. System konkursów, testów, ocen, olimpiad uczy je, że wygrana jest drogą do zdobycia akceptacji. Pedagodzy mówią o ciążeniu wzorca (szkoła tak wygląda od wieków), o tym, że znacznie trudniej wymyślić sposoby nauczania nieodwołujące się do wypróbowanego repertuaru rozwiązań opartych na rywalizacji. Ale mówią też o oczekiwaniach stawianych współcześnie instytucjom edukacyjnym przez władze oświatowe, rodziców i środki masowego przekazu. „Bo edukacja ma być instrumentem przygotowującym przedsiębiorcze, samoodnawialne, kompatybilne tryby gospodarki globalnej. Samozatrudniające się, mobilne, dyspozycyjne, nastawione rywalizacyjnie, przystosowane do zmieniających się potrzeb rynku pracy. Ma tworzyć lojalnych producentów oraz nienasyconych konsumentów o słabych więzach osobowych poza środowiskiem pracy” – tak zdiagnozowała te oczekiwania na łamach miesięcznika „Pracodawca” dr hab. Joanna Danilewska, pedagog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.”
    https://archiwum.polityka.pl/art/rozpedzeni-w-kieracie,441601.html

  308. @tejot 13 czerwca o godz. 23:14

    Trafiasz w dziesiątkę mówiąc o ewolucji pojęć. Oczywiście, że dogmaty tworzyli „mędrcy” potykając się o własne sznurówki. Pojęcie „Trójcy” jest produktem ubocznym stopniowego „ubóstwienia” Jezusa, które dokonało się stopniowo – bo we wczesnym okresie nikt mu żadnego bóstwa nie przypisywał. No a skoro „syn boży” – to dwóch bogów? Jak to wyjaśnić? Nie ma siły, trzeba zaplątać. Jeśli kogoś interesuje proces wymyślania – krok po kroku – bóstwa Jezusa, to polecam książkę Barta Ehrmana „How Jesus Became God”. Fascynujące!

  309. jakub01
    13 czerwca o godz. 22:40

    Hipotetycznie, to może bym i życzył Ukrainie znalezienia sie w UE, ale nic więcej. Konkretnie jej już nie życzę. Mam do tego konkretne powody.

    Po pierwsze, w ogóle nie jest jasne, a raczej bardzo wątpliwe, czy Ukrainiee Unii trzeba.

    Po drugie, Ukraina w Unii to problem tak dla Unii wielki, że się nim łatwo udławi. Ja zaś wolę Unię nieudławioną, tym bardziej że dziś ma kłopoty do rozwiązania i to poważne.

    Po trzecie, dławienie się Unii Ukrainą spowoduje, że pierwsza udławi się Polska, a na udławieniu się Polski w Unii za pomocą Ukrainy, slabo mi zależy. Kaczyński kopnie w kalendarz ze swoimi janczarami, nasze sprawy w Unii są ważniejsze niż nieważny Kaczyński.

    Po czwarte, Ukraina, do spóły z Polską, to by dopiero była zsumowana jatka dla całej Unii: dwa chore, pełne fobii, wzajemnych pretensji i zewnętrznych pretensji, mające sprzeczne ze sobą cele i interesy – to dla samej Unii stanowczo zbyt wiele. Nie uniesie, a ja Unii lepiej życzę niż życzy jej szajbnięta Polska z podobną Ukrainą.

    Inna rzecz, także z hipotezą wejścia Ukrainy do UE związana jest taka, że ona nie spełnia żadnych standardów unijnych i bardzo długo ich nie spełni, nawet przy ciężkiej pracy w tym kierunku. Może nigdy nie spełni, w rozumieniu perspektywy kilkudziesięciu lat.

    Ukraina, choćby nie wiem co robiła, nie odetnie się od Rosji. To jest niemożliwe nie tylko z powodu wspólnej granicy, ale przede wszystkim wspólnej historii, podstaw kultury i w dużej cześci – tożsamości. Nawet jeśli niektórym się zdaje, że mają całkiem inną, osobną tożsamość. Jest to wierutna bzdura. Solidny kawał tożsamości Polaka – dziś! – ciągle jest związany ze wschodem, wlaśnie z Ukrainą i z Rosją, o czym wcześniej wspomniałem. Dziś, wielka część tożsamości Polaka to tożamość postniewolnicza i tożsamość niewolnika religii, choć mu się zdaje, że jest wolny człowiek.
    W urojeniach można żyć właściwie bez końca.

    Ukraina znajduje sie na krawędzi życia: jest zbyt wielka na to, żeby dało się ją sensownie utrzymać, to są gigantyczne koszty.
    Ukrainiec jest na to zbyt biedny, a Ukraińców w szokującym tempie ubywa. Od czasu uzyskania niepodległości, ubyło około 9 milionów Ukraińców! Może nawet ponad 10.
    Ukraińcy odmawiają rozmnażania się. Wyjeżdżają, w tym w samej Polsce jest ich jakieś 800 tysięcy, a będzie więcej, ba – musi być parę milionów, bo Polska też zniknie nie chce się rozmnażać i się szybko starzeje.
    Co więcej, Polska musi Ukraińców zatrzymać u siebie, bo inaczej pojadą do Niemiec, Austrii, innych krajów.

    Gospodarka Ukrainy prawie nie działa. Jest bardzo przestarzała, jej siły modernizacyjne są niezwykle nikłe, zużywa resztki dziedzictwa z czasów ZSRR. Symbolem tej nędzy jest bankructwo zakładów lotniczych Tupolewa. A branża lotnicza jest – teoretycznie – jedną z przodujących branż na świecie. I co z tego? Na Ukrainie, legenda (radzieckiej!) awiacji i wielkiego przemysłu lotniczego, upadła. Upadek Tupolewa oznacza upadek setek przedsiębiorstw powiązanych.

    Ukraina ma gaz ziemny. I co z tego? Nie mają know-how i nie maja gigantyczych pieniędzy potrzebnych na uruchomienie niezwykle kapitałochłonnego przemysłu. Zanim to w ogóle zrobiliby, zakładając, że jakimś spec-sposobem do tego by w końcu doszli, gaz ziemny skończy się jako paliwo dla świata, bo świat będzie w takim stanie klimatu, że będą już całkiem inne paliwa i gaz ziemny nie przejdzie: rynek nie kupi, przepisy zabronią.

    Nie mają i nie będą mieć know-how w branży energii atomowej. Mają ją Rosjanie, w dodatku najlepszą i ci Ukraińcy co się zajmuja atomem mieszkają w Rosji.

    Wielkich hydroelektrowni na miarę Dnieprogressu już nie zbudują, powody – patrz wyżej, jak z gazem.

    Podsumowując, ilość niezwykłej rozległości problemów jakie ma Ukraina ze sobą samą jest tak duża, że bardzo słabe są widoki na to, żeby nie tylko miała stać się członkiem Unii w jakimś przewidywalnym czasie, ale że się nie rozlezie w środku.

  310. jakub01
    13 czerwca o godz. 22:40

    W sprawie Rumunii masz rację! Rumuni, mały, skromny narodek, co pożera kozy i podciera się trawą, jest chwalony jako wzorowy z nowych krajów Unii.
    Polska zaś roi sny o potędze: Trójmorze.

  311. Rosa91b
    13 czerwca o godz. 23:30
    „Tyle, że Ukraina może być potencjalnie krajem niebezpieczniejszym dla Polski niż Rumunia.”
    Dlaczego? W ramach UE raczej nie, poza UE tym bardziej, przynajmniej tak dlugo jak sami tam bedziemy jakkolwiek zmarginalizowani. Zreszta PiS nie wieczny, kiedys sie okolicznosci zmienia niekoniecznie na gorsze dla nas.

  312. Rosa91b
    13 czerwca o godz. 23:30

    W szelki duch! Znaczy: wszelki! Cieszę się, ze znowu, po długiej przerwie, na blog zaglądasz. Jakeś zaglądnął, pobądź, albo się przyklej do stołka 🙂

    Oczywiście, nie ma równowagi między historycznymi winami wzajemnymi „Ukraińców” i Polski. To Polska miała kolonie na wschodzie, swój Dziki Wschód, a nie odwrotnie.
    Z niezwykłą precyzją i trafnością badawczą, oraz po prostu mądrze pokazał historię i jej kanony, oraz kulturowe mechanizmy psychologiczne prof Dudek w swoim niezwykłej cenności dziele: „Fantomowe ciało króla”, a z czym koresponduje przywołanie przez Ciebie prof. Daniela Beauvisa.

    Więcej o Ukrainie właśnie napisałem powyżej:
    Tanaka
    13 czerwca o godz. 23:49

  313. @jakub01 13 czerwca o godz. 23:45

    To już teraz nagle mówimy o “kulturze euroamerykańskiej”?
    Zdumiewający rozstrzał, naprawdę! Ja nie nadążam.

  314. @Tanaka
    W sporej mierze mnie przekonales ale nie do konca. Ostatecznie przeciez brano pod uwage ewentualne przystapienie Ukrainy do UE. Sytuacja sie zmienila i znowu zmieni. Prawda jest, ze Ukraina jakos traci zapal do tego pomyslu. Ale co pozostaje? To co nam. Albo byc w strefie krajow zachodu czyli starac sie o przystapienie albo w strefie Rosji. Wschodnia czesc Ukrainy ciazy w strone Moskwy, zachodnia w strone Brukseli. Tak przynajmniej podaja media, ale czy na pewno ? Wojna z Rosja nazywana elegancko „konfliktem” przeciez zwolennikow Rosji nie przysporzy. Z drugiej strony zdaje sie ze i Brukseli chlodnie, w koncu
    z Misiem dogadac sie jakos trzeba, bo sie go nie obejdzie. Nikt dla Ukrainy kopii znowu kruszyl nie bedzie. Wyglada na to, ze bedzie tak jak jest. Tlacy sie konflikt, ktory zawsze mozna podgrzac i stagnacja ze wskazaniem na Wschod mimo wszystko.

  315. @ Na marginesie
    Nie mowimy i nie ja mowie ale dr.Danilewska. Ja mowie, ze Europa tez ulegla amerykanizacji zycia i to tuz po wojnie, co nam sie czkawka odbija i nie tylko. Inna rzecz, ze pod parasolem NATO bylo calkiem milo a teraz trzebabedzie sie jakos samemu obronic. Podalam fragment opinii mowiacy glownie o cywilizacji czy tez kulturze rywalizacji jaka ten model narzucil najpierw Europie a potem wespol zespol reszcie swiata. Jak nie dobrowolnie to sila. Nie zgadzam sie z tym, ze amerykanskie uczelnie ucza wspolpracy jak twierdzi @zza kaluzy. Ocena dr.Danilewskiej wydaje mi sie jak najbardziej prawdziwa.

  316. PS. Jaki tu widzisz ..rozstrzal i za czym nie nadazasz? Przeciez mowie od pol godziny to samo., wiec nie sposob nie rozumiec, chyba ze sie nie chce.

  317. @Tanak
    My tez bylismy wzorcowym narodkiem a potem taka wolta. Ciekawe czy Rumunom odbije jak sie im poprawi.

  318. @Na marginesie
    „Pionierem badań dotyczących znaczenia rywalizacji był Kurt Lewin (1890–1947). W latach 30. XX w. wyjechał z Niemiec do USA. Tam zaskoczyła go wszechobecność, swoisty kult rywalizacji. Jego badania pokazały, że rywalizacja sprzyja przyswajaniu sobie czynności prostych, zwykle mających charakter motoryczny. Inaczej dzieje się, gdy w grę wchodzą bardziej skomplikowane działania – tu rywalizacja przeszkadza. Potwierdzili to potem wielokrotnie inni badacze.”
    Link j/w.

  319. @jakub01 14 czerwca o godz. 0:34
    Nie masz pojęcia o amerykańskich uczelniach.

  320. @jakub01 14 czerwca o godz. 0:51
    Kurt Lewin oddał ducha w roku 1947. A teraz mamy 2019.

  321. @jakub01 14 czerwca o godz. 0:36
    Definicja ironii. Polecam…

  322. @Na marginesie
    A coz tu ma do rzeczy kiedy wyzional ducha Kurt Lewin. Juz wowczas kultura rywalizacji byla typowa dla USA, dzis jest wrecz przyczyna choroby calego spoleczenstwa opartego o te wlasnie kulture, ktora w dodatku (na szczescie w pewnej mierze i nie do konca) zosatala narzucona Europie. I, ktora probuje sie narzucic reszcie swiata.Wyscig szczurow to pojecie ukute w Ameryce. Cala demokracja jest wsparta o rywalizacje partii politycznych, podobnie z gospodarka i wlasciwie kazda dziedzina wspolczesnego zycia w tzw.cywilizowanych krajach. Nie mowiac o czyms tak oczywistym jak wlasnie rywalizacja sportowa, ktora wbrew temu co twierdzi @zza kaluzy nie jest zadna wspolpraca ale z natury rzeczy rywalizacja. Podalam link do swietnego artykulu na ten temat wiec kto che niech przeczyta, bo mnie sie nie chce tego ani przytaczac ani tlumaczyc.

  323. @Na marginesie
    Ja jestem za stara aby sie bawic rozmowy za pomoca aluzji jakichs niedopowiedzen, ironii i diabli wiedza jakich jeszcze chwytow erystycznych. Wyroslam z tego pol wieku temu, wiec jak kto chce sie w bawic w rebusy, to jego sprawa ale z pewnoscia nie bede dociekac kto, co i dlaczego mial na mysli. Jesli zatem ktos cos ma namysli i chce mi to zakomunikowac to niech to robi wprost . Gierki, zlosliwostki i chichoty przy misce popkornu pozostawiam mlodszym o jakies 50 lat.

  324. Ile naukowych publikacji miało jednego autora?

    https://www.natureindex.com/news-blog/paper-authorship-goes-hyper

    Dlaczego profesorowi Hartmanowi tak dobrze idzie zakładanie partii, jednoczenie opozycji i ogólnie współpraca na niwie… 😉

  325. @Optymatyk
    13 czerwca o godz. 11:50

    Gen. Skrzypczak jest „były” czyli może sobie pozwolić na mówienie prawdy. Jak zresztą bardzo wielu „już byłych”, choćby np. Eisenhower.
    „Nie byli” i ich tuby propagandowe, w rodzaju „Politycznego” Świerczyńskiego trąbią „po linii”. Po publice karmionej fobiczną sieczką z jednej i uniesieniami wiernopoddańczego uwielbienia dla Wlk. Brata z drugiej realistyczna ocena Skrzypczakopodobnych spływa jak po przysłowiowej gęsi!

    Włażenie coraz głębiej w kisztę stolcową „Dobrego Imperium” może się bardzo nieprzyjemnie skończyć, gdy dostanie ono rozwolnienia, którego pierwsze objawy już widać.

  326. @jakub01
    13 czerwca o godz. 17:17

    Wiedz, iż dyskusja na temat Ameryki z gorąco nawiedzoną patriotką-neofitką jest waleniem głową w mur. Kontr-argumentów nie zobaczysz, najwyżej pomówionka i że drażnisz. Cytując Chmielnickiego – szkoda howoryty!

  327. @Tanaka
    13 czerwca o godz. 21:10

    USA traktują Polskę jako psa podwórzowego: niech poszczeka na Rosję, to dostanie kawał wyssanej kości.

    Ratlerka!
    Psy podwórzowe mają czym gryźć. A polska armia (itp.) jest zwycięzska! Kapelanami!

  328. Aaaaaa! Psiamać, zapomniałem ukośnika! Znowu senior’s moment 🙁

  329. Już się miałem oddalić do innych zajęć, kiedy żona mówi – masz przeczytaj!

    No to przeczytałem i podaję dalej:

    https://bliss.natemat.pl/275745,polsce-grozi-wielka-susza-katastrofa-ekologiczna-i-brak-wody-w-calym-kraju?fbclid=IwAR3i9wQ78IpNYhGO_EfHhHMweIspSzSv7tLUeWYwyVTAUmVdtTcZFEmnZhI

    https://www.theguardian.com/world/2019/jun/12/indian-villages-lie-empty-as-drought-forces-thousands-to-flee?CMP=fb_gu&utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR3j_jIcCEqasSOUpVBQixmAaCqWBJys9mUACrZecxv41h6f9WjZoDsmP1M#Echobox=1560320797

    Może się okazać, że wady i koszty F-35, chromosom Y Jeszu (Jezusa) i sensowność trójcy przenajświętszej, wraz z hamburgerami, itp. nie są najważniejszymi problemami dziś, a zwłaszcza jutro…..

  330. No przecież nie ma obowiązku stołowania się akurat w McDonaldzie! Opowiadanie o stosunkach panujących (rzekomo) na amerykańskich uniwersytetach jeśli się zna te instytucje wyłącznie z cudzych, tendencyjnych opowieści – dziesiąta woda po kisielu – jest bezsensowne.

    Rzeczywistość nigdy nie jest czarno-biała, Europa nie jest żadnym utraconym rajem, który bezczelnie zasypał zamorski popcorn. Mafia (i pizza) przyjechały do Stanów z Europy, podobnie zresztą jak purytanizm i inne kwiatki. Co do niezliczonych internetowych mediów, które żyją i tyją z demonizowania „Wielkiego Brata” – no cóż, wypada się zastanowić, dlaczego wszystkie demaskują w jednym kierunku.

    Internetowy superheros J. Assange z Wikileaks nigdy nie naraził się np. pokójmiłującemu Putinowi. I nigdy nie ujawnił zawartości archiwów KGB. Nie mówiąc już o zakusach Kim Jong-una i oświeconych chińskich towarzyszy. Czyżby takowe nie były dostępne? Trudno uwierzyć. Mnie coraz bardziej wygląda po prostu na to, że ujawnianie nie-amerykańskich tajnych dokumentów nie znajduje, że tak powiem, zbyt wielu entuzjastów i sponsorów. Jest to, rzecz jasna, pogląd całkiem osobisty.

    Zresztą ekspansja amerykańskich marek (bo McDonald, Nike czy Coca Cola to globalne marki, a nie żadna uosobiona Ameryka) jest dostrzegana i piętnowana przede wszystkim w samej Ameryce. Właśnie czytam (ze sporym opóźnieniem) kultowe już dziś „No Logo” Naomi Klein.

  331. @Herstoryk 14 czerwca o godz. 3:22
    A co byś proponował w ramach dyskusji na temat zaradzenia… suszy w Indiach? Katastroficzne nagłówki w mediach doskonale się sprzedają, to fakt

  332. @Herstoryk,
    Zaczyna sie. A to o czym klepiemy sobie a muzom, w ogole nie ma znaczenia. Brak wody wywroci swiat do gory nogami.

  333. @ Herstoryk
    Hiszpania wysycha od dawna i mam tylko cicha nadzieje, ze problem Hiszpan nie zaskoczy. Od dawna mowi sie o odsalaniu wody morskiej przynajmniej na potrzeby rolnictwa, ktore pochlania wiekszosc zasobow slodkiej wody. Nie siedze w temacie ale wiem,ze cos sie podobno w tej sprawie robi. Czy naprawde robi? I co mozna zrobic kiedy rzeki dawno powysychaly, wody gruntowe opadly a do tego coraz gorecej.

  334. Mieszkając nad brzegiem jednego z Wielkich Jezior nie przewiduję kłopotów z wodą w czasie pozostałego mi życia. 😉

    Na mieszkańców suchych miejsc na Ziemi czeka zaś komitet powitalny złożony z kilku szarych okręcików i samolocików. Przewidująco zaparkowany po drugiej, czyli nominalnie po ich stronie obu oceanów w więc tam, gdzie realnie przebiega granica mojego państwa.

    Tak aby wszelkie potłuczone szkło i barowe meble połamane w czasie bijatyki o wodę – im pozostały do posprzątania.

    Zresztą zrobimy wszystko, aby zamorscy najpierw wzięli się za łby o wodę między sobą zanim przyjdzie im do głowy nas zaczepiać.

    Skoro niektóre mądrale ustawiają mnie tutaj na pozycji amerykańskiego bandyty bez sumienia to ogłaszam, że cóż robić, jak to jest jedyna wyznaczona mi rola to ją zagram! 😉

  335. @Na marginesie 14 czerwca o godz. 3:47
    A co byś proponował w ramach dyskusji na temat zaradzenia… suszy w Indiach?

    Dać im kubełki niech nałapią sobie monsunu jak przyjdzie.

  336. Ostatni wpis na nauczycielskim blogu Dariusza Chętkowskiego pt. „Lekcje skrócone”.

    W jednych szkołach lekcje zostały skrócone do 30 minut, a w innych zasugerowano uczniom, aby nie wychodzili w taki ukrop z domu. Wszędzie frekwencja jest bardzo niska. Tak niska, że realizacja podstawy programowej stała się fikcją.

    Woźna poinformowała mnie z uśmiechem od ucha do ucha, że sala jest pusta. Chwilę później przyszedł jeden uczeń. Jak zobaczył, że nikogo nie ma, też chciał wyjść. Zaraz, zaraz – powiedziałem. Właśnie jedna osoba jest mi bardzo potrzebna, aby wpisać temat do dziennika i tym samym mieć dowód, że realizuję podstawę programową. MEN tylko to interesuje, czyli wpis do dziennika. Gdyby żaden uczeń nie przyszedł, musiałbym wpisać, iż lekcja nie odbyła się z powodu nieobecności klasy. Do tego dopuścić nie wolno.

    Połowa budynku jest tak nagrzana od słońca, że nie da się w niej wytrzymać. Na szczęście, frekwencja jest niska, więc lekcje mogą odbywać się w drugiej połowie – tej w cieniu. Pokój nauczycielski nie ma ani zasłon, ani firanek, ani niczego innego, co chroniłoby od słońca. Jak ktoś chce przegrzać się i dostać udaru, powinien tam spędzać przerwy. Mnie jeszcze życie miłe, dlatego wpadam tylko po wodę z lodówki i uciekam na drugą stronę szkoły. Do tego jednego ucznia, dzięki któremu papiery są w porządku i wszystko w oświacie gra.

    Mój komentarz, jak zwykle laduje tam w moderacji:

    30 000 000 000 = 30 mld złotych za 32 F-35 wraz ze szkoleniem itd.

    7000 zł za jeden klimatyzator LG AC24BQ (pi razy drzwi)

    30 mld podzielone przez 7 tys. = ilestam, ale kupię hurtowo i zbiję cenę do 6 tys. aby się lepiej dzieliło

    30 mld / 6 tys. = 5 mln klimatyzatorów

    Za „Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2017/2018”:

    W roku szkolnym 2017/18 działało:

    14571 szkół podstawowych
    1941 gimnazjów,
    7700 szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych

    razem = 24212, dla równego rachunku 25 tysi

    5 mln / 25 tys. = 200 klimatyzatorów na szkołę

    A zatem za program F-35 można kupić 200 klimatyzatorów każdej polskiej szkole.

    Za 1/10 kosztów programu F-35 mozna kupić każdej polskiej szkole tych klimatyzatorów 20 sztuk.

    Ja wiem, że to się tak liniowo nie skaluje, że są jakieś koszty stałe, ale upraszczając, zmniejszając liczbę zakupionych samolotów F-35 z 32 do np. 28 sztuk można kupić 20 klimatyzatorów dla każdej z 25 tysięcy polskich szkół.

    Chciałbym usłyszeć komentarz jakiegoś prawdziwie jebni*tego patrioty.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  337. tejot
    13 czerwca o godz. 20:30

    Tejotku, niech będzie pochwalony Jezus Chrystus w Trójcy jedyny.
    Winowat. Tekst, który mnie zainteresuje , zależnie od wagi tematu i mocy zainteresowania, czytam dwa, trzy i więcej razy, nim dam głos. Jakom nie wyścigowiec. Chyba za mało razy wczoraj przeczytałem. Dziś wróciłem do niego. Rzeczywiście o 5. rano da się odczytać Twoja intencja, ale wieczorem się nie dała. Ranek widać dobrą radę przynosi. Wprawdzie dla jasności przydałaby się informacja w rodzaju, że starasz się rozwikłać zagadką, patrząc od religijnej strony, ale tak czy owak zupa wołowa jestem ja, nie Ty. Mnie Trójca nigdy mnie nie interesowała, prędzej – trójkąt, ale szukanie przyczyny jej wymyślenia to wartościowy wysiłek poznawczy. Wprawdzie bardziej dla ateistów niż dla Kryśki Pawłowicz, ale i za to Bogu w Jedyncy jedynemu, który Twój umysł prowadzi po bezdrożach poznania, niech będą dzięki.

  338. tejot
    13 czerwca o godz. 20:30

    Tejotku, wieczorem byłem głupi, a rano – jeszcze głupszy. Nie patrzysz od żadnej religijnej strony, tylko zwyczajnie szukasz przyczyny wymyślenia idiotyzmu zwanego „Trójcą Świętą”. Etykietka „święta” to też zniewalający owce epitet, żeby nie śmiały dawać głosu bez nabożności i patosu. Aż dziw więc, że Kościół w wyznaniowym państwie nie zauważył niekonsekwencji: skoro się mówi: „świętej pamięci”, to jakim dzikim prawem jest komunistyczne sformułowanie „obraza uczuć religijnych”?! Powinna być „obraza uczuć śniętych…tfu, mać!…świętych”.

  339. Warcając od innych zajęć…

    @ Na marginesie
    14 czerwca o godz. 3:47

    A co byś proponował w ramach dyskusji na temat zaradzenia… suszy w Indiach? Katastroficzne nagłówki w mediach doskonale się sprzedają, to fakt

    Jedyne co mogę zaproponować to pokiwanie głową i mruknięcie „a nie mówili/mówiłem….”. Artykuł nie ma na celu rozważania zaradzenia, ale informację. I ostrzeżenie. Dziś Indie, jutro może Stany Zjednoczone, gdzie ponoć też bywa/jest coraz bardziej sucho, ciepło/zimno i nietypowo. Na co żadne szare okręciki i samolociki nie pomogą. Tym bardziej, że na ww. i na wielkiej skali inwestycje wodne może nie starczyć dziury budżetowej.

    BTW, ile może kosztować przepompowanie Wielkich Jezior na resztę, do, powiedzmy, Gór Skalistych?? Co pachniałoby Morzem Aralskim, tak apropos….

  340. @jakub01
    14 czerwca o godz. 4:10

    Dalej, w temacie wody, artykuł o jej ew. braku w Polsce dotyczy problemu retencji.

    Bawiąc ongiś w Omanie z uznaniem patrzyliśmy z koleżanką małżonką na zapory tzw. uzupełniające. Kraj jest skalisty i pustynny, roślinności zatrzymującej ucieczkę wody z nagłych i często obfitych opadów na lekarstwo. Co z chmur spadnie to wali pędem gwałtowną powodzią w dół wąwozów, do morza. No więc te ponoć głupie, brudne i fanatyczne Araby (zupełnie nie jak cywilizowani Polacy 😉 ) wzięły się na sposób i wybudowały na większości wadi zapory, by zgromadzona za nimi woda wsiąkając w glebę uzupełniała pokłady wodonośne. Tak przy okazji, są to też fajne miejsca do pikników i pławienia się dla miejscowych (i przyjezdnych, jak my), gdy jest w nich woda – https://issuu.com/kabirahmed07/docs/dams_in_oman

    I tu dygresja hiszpańska – gospodarki wodnej nauczyli tam ongiś Arabowie.

    Chyba już dałem tu kiedyś tego linka, ale powtórka może nie zaszkodzi – http://mediumpubliczne.pl/2017/07/skutki-globalnego-ocieplenia-egipcie-smierc-nilu/

  341. Przepompowywać Wielkie Jeziora? Może to będzie konieczne za 100 lat. Na najbliższe 25 lat przewiduję iż wystarczy ograniczyć podlewanie pól golfowych w USA o 2%… 😉

  342. @ zza kałuży
    14 czerwca o godz. 5:39

    Ostatni wpis na nauczycielskim blogu Dariusza Chętkowskiego pt. „Lekcje skrócone”…….

    Mój komentarz, jak zwykle laduje tam w moderacji:

    30 000 000 000 = 30 mld złotych za 32 F-35 wraz ze szkoleniem itd.

    7000 zł za jeden klimatyzator LG AC24BQ (pi razy drzwi)

    30 mld podzielone przez 7 tys. = ilestam, ale kupię hurtowo i zbiję cenę do 6 tys. aby się lepiej dzieliło

    30 mld / 6 tys. = 5 mln klimatyzatorów

    Po pierwsze primo, to F-35 wygląda politycznie i medialnie o wiele bardziej imponująco i pochlebnie dla poj.banych patriotów niż klimatyzator i daje suwerenowi ciepłe (pun intended) uczucie, że jest chroniony i broniony przez brzydką agresywną Rosją z Putinem hitlerkiem, co jest odpowiedzialny za Smoleńsk.

    Po drugie primo, to w kraju zasilanym węglem – https://aszdziennik.pl/126635,oto-skad-kraje-unii-czepia-energie-i-wtedy-wchodzimy-my-cali-na-czarno – trzeba by spalić duuuużo więcej ww., żeby klimatyzatory chłodziły jak należy. Czyli wypuścić kuuupę CO2, ocieplając klimat.

  343. @ zza kałuży
    14 czerwca o godz. 7:25

    Przepompowywać Wielkie Jeziora? Może to będzie konieczne za 100 lat. Na najbliższe 25 lat przewiduję iż wystarczy ograniczyć podlewanie pól golfowych w USA o 2%…

    Może jakiś spec mógłby wyliczyć areał nawadniany z Morza Aralskiego w połączeniu z zasobami wodnymi Amu i Syr-Darii, a następnie porównać z areałem obszarów rolniczych pomiędzy granicą kanadyjską i Zatoką Meksykańską i pomiędzy Wlk. Jeziorami i Górami Skalistymi w połączeniu z wodami Wlk. Jezior?? Bo to spore pole golfowe…..

  344. @Herstoryk
    dzieki za ponowne podanie linku, ktorego wczesniej nie czytalam. Przy okazji przeczytalam dwa nastepne artykuly. Ten o polskim antysemityzmie mna wstrzasnal. Nie wiedzialam,ze az tak zle z Polakami.
    A co do problemow z woda, to niestety uchodzcy nas zaleja i nie ma na to rady. Mysle, ze w koncu bedzie sie do nich strzelac i skoncza sie wszystkie majaczenia o prawach czlowieka. Mam nadzieje, ze tego nie dozyje. W Hiszpanii problem z retencja tez jest powazny wobec gwaltownych ulew i cienkiej warstwy gleby, latwej do zmycia, szybko erodujacej, a do tego upaly do 50st.Przy gwaltownych ulewach (a wlasciwie od pewnego czasu sa tylko gwaltowne i deszczyk juz nie proszy) woda wali jak rzeka ulicami i ze skalistych zboczy.Zatrzymywaly to sady cytrusowe ale te tnie sie na potege (rocznie likwiduje sie ok 3000 niewielkich sadow) bo to dzis kosztowne hobby a nie interes.
    Oczywiscie mowie o poludniu Hiszpanii ale na polnocy tez sie nomen omen nie przelewa.

  345. jakub01
    14 czerwca o godz. 0:26

    @Tanaka
    W sporej mierze mnie przekonales ale nie do konca. Ostatecznie przeciez brano pod uwage ewentualne przystapienie Ukrainy do UE.

    No dobrze, a co to znaczy, że „nie do końca”?

    Albo byc w strefie krajow zachodu czyli starac sie o przystapienie albo w strefie Rosji. Wschodnia czesc Ukrainy ciazy w strone Moskwy, zachodnia w strone Brukseli. Tak przynajmniej podaja media, ale czy na pewno ?

    Teoretycznie, można próbować „zrównoważonego rozwoju”.
    Nie jest to głupie, ale trudne. Są społeczeństwa, które coś w tym rodzaju dają radę robić, np. Finowie, zdaje się też, że Łotysze, a nawet pozostałe państwa bałtyckie nabierają nieco więcej rozumu, a czy Ukraińcy nabiorą, to nie wiem.
    Mapy głosowań pokazują, że część zachodniej Ukrainy, wokół Lwowa i dalej, jest wyraźnie antyrosyjska, obszary bliższe Rumunii i Węgier mają inny kłopt, bo np. Węgrzy chcą, a może już to robią, przyznają paszporty mieszkańcom Ukrainy pochodzenia węgierskiegi i zbliżonego, które miało coś wspólnego z czasami Austro-Węgier, zaś centrum jest bardziej mieszane, wschód i południe pozytywniej patrzy na Rosję.

  346. Herstoryk
    14 czerwca o godz. 7:17

    To samo robił PRL, w ramach kompleksowej integracji różnych systemów wodnych i trzech rożnych systemów inżynieryjnych, prawnych, infrastrukturalnych, a w sumie – cywlizacyjnych, państw zaborczych, które po swojemu urządzały nam zlewnie Wisły i Odry.
    Ale PRL się skończył, a zanim się skończył był „festiwal Solidarności”, czyli niedarmowy obiadek, po czym nastała nowa odsłona Polski i mamy co widać, czyli czego nie widać, bo nie ma.

  347. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 3:47

    @Herstoryk 14 czerwca o godz. 3:22
    A co byś proponował w ramach dyskusji na temat zaradzenia… suszy w Indiach?

    Problem suszy, w Indiach i wszedzie indziej, został już dawno rozwiązany. jak zawsze – przez naszych. Wystarczy obejrzeć „Hydrozagadkę”.

  348. Wrocławiacy płacą za 1m^3 wody + 1m^3 ścieków 11.11zł
    Chicagowianie za 1tys. galonów wody i 1tys. galonów ścieków 7.96$

    Przeliczając po kursie 1$ = 3.77 zł dostajemy iż cena 1tys galonów dla chicagowiania to 30zł a dla wrocławiaka 42zł.

    Tak myślę kto ma większe pole cenowego manewru czyli „delikatnej” zachęty do oszczędzania wody biorąc po uwagę że mediana rocznego dochodu na rodzinę w Chicago wynosi 84k$ czyli ok. 317000zł co kupuje tej rodzinie 317000 / 30 = ponad 10,5mln galonów wody i ścieków.

    Rachunku dla Wrocka nie zrobiłem bo nie znalazłem mediany dochodu wrocławskiego gospodarstwa domowego.

  349. zza kałuży
    14 czerwca o godz. 9:48

    A może uzupełnienie: ile zużywają tu i tam?

    Wycinanki kiepsko wyglądają bez passe-partout.

  350. @ jakub01
    14 czerwca o godz. 8:19

    dzieki za ponowne podanie linku, ktorego wczesniej nie czytalam.
    …. to niestety uchodzcy nas zaleja i nie ma na to rady. Mysle, ze w koncu bedzie sie do nich strzelac i skoncza sie wszystkie majaczenia o prawach czlowieka. Mam nadzieje, ze tego nie dozyje.

    Interesujący zbieg okoliczności, właśnie zacząłem książkę o murze chroniącym przed uchodźcami i strzelaniu do nich –
    https://www.amazon.com/Wall-Novel-John-Lanchester/dp/1324001631/ref=sr_1_1?crid=3MSJ7REXHZ6ZD&keywords=the+wall+by+john+lanchester&qid=1560498440&s=books&sprefix=the+wall%2Caps%2C412&sr=1-1
    Polecam @Na Marginesce, wydającej się wierzyć 😉 , że zamorscy najpierw wezmą się za łby o wodę między sobą zanim przyjdzie im do głowy nas zaczepiać

    Jak na razie, po przeczytaniu 25%, uważam że świetnie napisana i bardzo na czasie dystopia.

    Antysemityzmu nie będę ruszał, to wybuchowy temat. Dodam tylko, że moim skromnym zdaniem, w tej kwestii, podobnie jak w kwestii uchodźców i islamu, Internet odgrywa złowrogą rolę gwałtownego wzmacniacza i pozytywnego sprzężenia zwrotnego. Nakręca spiralę prostackiej nienawiści i pogardy, przy użyciu wywleczonych z cuchnącego lamusa rasistowskich mitów, które znajdują żyzny grunt w Efekcie potwierdzenia.

  351. Herstoryk
    14 czerwca o godz. 7:32

    Mało reprezentatywne. Brak danych n/t Amu- i Syrdarii sprzed leninowskiej hydrozagadki pustynno-bawełnianej. Po drugie – co innego wykonać prawidłowo nawet skomplikowany projekt inżynierii wodno-lądowej, co innego przekopać gołe rowy na pustyni (jakie pole golfowe?) i wpuścić w nie zamiast do bezodpływowego zbiornika choćby nawet Amazonkę. Po za tym to kolejne efektowne wycinanki. Inna strefa klimatyczna, inna suma rocznych opadów, inne gleby (przepuszczalność), a jaki miałby być cel? Może taniej taką wodę tłoczyć rurociągami ( np. różnice poziomów?).
    Chińczycy budowali tzw. Wielki Kanał od ok 500 r p.n.e. Aktualnie w południowym Sudanie na terenach pustynnych pewien francuski filantrop jeździ „od wsi do wsi” i wierci tutejszym studnie głębinowe. Woda jest, nie ma jak jej wydostać na powierzchnię, bo nima prundu. No ta je się pytam, dlaczego my nie eksportujemy wungla do Sudanu, albo może całej elektrowni na wungiel?

  352. @all
    na dobry dnia niegorącego początek – mały fragmencik przypadków czarno czerwonych beretów:
    po pierwszej mszy nieśmiały kleryk znalazł poniższą „recenzję”:

    „DROGI BRACIE
    -Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
    -Na początku mówi się „Niech będzie pochwalony”, a nie „kurwa mac”
    -Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie,
    -Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla,
    -Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
    -A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie Ciao
    -Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to „duże t”
    -Nie wolno na Judasz mówić „ten skurwysyn”
    -Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara
    -Jest 10 przekazań a nie 12;
    -Jest 12 apostołów a nie 10;
    -Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;
    -Inicjatywa aby ludzie klaskali była imponująca ale tańczyć makarene i robić „pociąg” to przesada;
    -Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
    -Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
    -Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie kurwą;
    -Jezusa ukrzyżowali, a nie zajebali
    -Ten obok w „czerwonej sukni” to nie był transwestyta, to byłem ja, Biskup.
    -I w końcu Jezus był pasterzem a nie pierdolonym domokrążcą!

  353. @scrambler 14 czerwca o godz. 10:06
    A może uzupełnienie: ile zużywają tu i tam?
    Czytasz w moich myślach! Jasnowidz jakiś czy co…
    Przez pokazanie iż „tam”
    1. mają dzisiaj tańszą wodę i większe zarobki czyli stać ich na o wiele więcej niż np. we Wrocławiu
    oraz
    2. dzisiaj zużywają wody wielokrotnie więcej razy na głowę czy dobę co Wrocławiak
    chciałem pokazać @Herstorykowi jak wielkie w USA jest dzisiaj pole do manewru pt. „oszczędności / racjonalizacja / zmniejszenie zużycia wody bez powodowania nadmiernej irytacji miejscowej populacji zarówno podrożeniem wody jak i zmiejszeniem jej dostępności”.

    Te pole manewru gdzie indziej jest dużo, ale to dużo mniejsze niż w USA. Zanim Amerykanom zabraknie wody i zanim oni się zezłoszczą wysoka jej ceną i zbyt małą dostępnością to bardzo duża część świata już nie będzie żyła z braku kropli wody.

  354. Na marginesie
    13 czerwca o godz. 23:48
    @tejot 13 czerwca o godz. 23:14

    Trafiasz w dziesiątkę mówiąc o ewolucji pojęć. Oczywiście, że dogmaty tworzyli „mędrcy” potykając się o własne sznurówki. Pojęcie „Trójcy” jest produktem ubocznym stopniowego „ubóstwienia” Jezusa, które dokonało się stopniowo – bo we wczesnym okresie nikt mu żadnego bóstwa nie przypisywał. No a skoro „syn boży” – to dwóch bogów? Jak to wyjaśnić? Nie ma siły, trzeba zaplątać.

    mój komentarz
    Można się doszukać analogii w tworzeniu „boskości”Jezusa z dzisiejszymi procesami wpływania na świadomość różnego rodzaju teorii spiskowych, legend miejskich oraz kampanii propagandowo – reklamowych.
    W czasach Jezusa nie było takich mediów jak dziś, nie było szybkiego przemieszczania się wiadomości, rozpowszechnianie opowieści odbywało się drogą kontaktów bezpośrednich ludzi oraz listownie. Te sposoby miały dużą siłę oddziaływania, ponieważ innych w ówczesnych społeczeństwach nie było.

    Boskość Jezusa rozprzestrzeniała się przez zakładanie gmin, praktyki tych gmin, zorganizowaną misyjność. Szło to powoli, lecz z braku innych konkurencyjnych metod dawało namacalne skutki, zasiewało się i zakorzeniało w części społeczeństwa.
    Dojście do władzy Konstantyna w Rzymie zmieniło gwałtownie szybkość rozprzestrzeniania się tej idei. Wejście jej do państwa od strony władzy ustabilizowało jej funkcjonowanie i dało szansę na szybki rozwój.

    W Umęczonej takim przykładem powstawania, klecenia z niczego wzniosłej idei jest zamiana katastrofy samolotowej w Smoleńsku na zamach na prezydenta RP, co dało dzisiejszym ideowcom, wymyślaczom faktów do ręki instrument do zbudowania i rozpowszechniania opowieści o największym prezydencie RP, który był tak zasłużony dla Polski i świata, ze musiał oddać życie za Polskę, został niejako złożony jej w ofierze.
    Prezes gdzie się da podkreśla, ze jego by tu nie było (na tej trybunie), gdyby nie polityka i działania jego brata wielkiego Lecha. Nie byłoby PiSu u władzy, co generalnie oznacza, że nie byłoby 500 plus, pięćset plus plus, trzynastej emerytury, fantastycznego wzrostu, nie byłoby tak bezpiecznie i porządnie. Wszystko za sprawą Lecha. A więc Lech musiał być wielki.

    Ta koncepcja wielkości Lecha, który poniósł ofiarę za nas, chociaż w dzisiejszych okolicznościach jest niedorzeczna ze względu na istnienie wielu rożnych mediów i świadomego (?) społeczeństwa, to jednak znalazła zwolenników i co charakterystyczne zwolennicy ci może tylko w ułamku wierzą w wielkość Lecha Kaczyńskiego, to w swojej większości wierzą, ze coś zaszło w Smoleńsku, że trzeba to wyjaśnić, jakaś tajemnica w tym tkwi.
    To jest analogiczna tajemnica jak tajemnica Trójcy Świętej. Nie trzeba się znać, rozbierać tego logicznie, wystarczy uwierzyć.

    Ten sam mechanizm wzbudzania, wywoływania wiary w tajemnicę.
    Pzdr, TJ

  355. Jak pomyślę, że tak dobrze jak teraz mogło już być od końca 2008 roku, ach, dlaczego ten ideowo nieświadomy i tak po ludzku tchórzliwy pilot nie pozwolił Naszemu Panu Prezydentowi oraz Jego Ukochanej Przez Cały Naród Polski Czarownicy, to jest Panii Marii, polec nad Tbilisi…?!

  356. @Tanaka
    14 czerwca o godz. 8:25

    To samo robił PRL, w ramach kompleksowej integracji różnych systemów wodnych i trzech rożnych systemów inżynieryjnych, prawnych, infrastrukturalnych, a w sumie – cywlizacyjnych, państw zaborczych, które po swojemu urządzały nam zlewnie Wisły i Odry.

    Nie znam się nam tym, ale z laickich obserwacji własnych, z np. górskich miejscowości turystycznych miałem wrażenie, że to PRL miał właśnie zamiłowanie do betonowania prostych jak szczała koryt dla strumieni itp.
    Linkowany artykuł o groźbie suszy w Polsce wyraźnie stwierdza, że osuszanie bagien i meliorację realizowano po II wś, czyli właśnie w PRLu.

  357. @zza kałuży
    14 czerwca o godz. 10:39

    chciałem pokazać @Herstorykowi jak wielkie w USA jest dzisiaj pole do manewru pt. „oszczędności / racjonalizacja / zmniejszenie zużycia wody bez powodowania nadmiernej irytacji miejscowej populacji zarówno podrożeniem wody jak i zmiejszeniem jej dostępności”.

    NBC pisze o tym z mniejszym optymizmem – http://www.nbcnews.com/id/21494919/ns/us_news-environment/t/crisis-feared-us-water-supplies-dry/

  358. zza kałuży
    14 czerwca o godz. 11:00

    Jezus (na 11 lat dobrej zmiany). Ale paru przyzwoitych by ocalało (małżonka również). Czegóż nas tak pokarało tymi Kaczyńskimi /ogólne darcie szat/
    Coś ty Atenom zrobił Sokratesie

  359. To wtedy nie leciała Małżonka?
    Zamiast Małżonki było 4 Mniejszych Prezydentów?
    jak to czeba powtażać, bez powtazania nie ma uwarzania

  360. Herstoryk
    14 czerwca o godz. 11:39

    zza kałuży
    14 czerwca o godz. 10:39

    W kwestii „pola manewru” i dla ew. przećwiczenia wyobraźni: Polska „dostaje z nieba” jakieś 180 km sześc wody rocznie, 60-50% wraca do natury in situ (zakładając, że aktualne są dane statystyczne). Czyli w teorii mamy jakieś do 90 km sześc wody opadowej. I se ściekają. Te litry. A można by łapać. Ale u nas studnie się kopie dopiero na okoliczność pożaru. Ktoś może już kopie? Gdzieś? Pomijamy kopanie w piachu na mierzei.
    Aha, taka np Grenlandia rocznie „produkuje” ca 800 km sześc gór lodowych, a to jest mniej więcej tyle, ile wody zamarzniętej w lodowcach Alp.

  361. @Herstoryk 14 czerwca o godz. 11:39
    NBC pisze o tym z mniejszym optymizmem
    Ty czytałeś ten artykuł czy tylko rzuciłeś okiem?
    Przecież jego treść nic tylko potwierdza moje tezy, tzn. aktualna sytuacja w USA to marnotrawstwo, ogromne zużycie, taniość i dostepnośc wody, itd.
    I że to się skończy i że trzeba przestać marnować, spuszczać do oceanu, że trzeba zapłacić za modernizacje i tak dalej, itp.

    No pewnie, ze trzeba.
    Ja tylko pisałem ŻE TAM JEST Z CZEGO CHUDNĄĆ.
    Bo do tej pory to się pławiono w tysiącach galonów niby darmowej wody i mieli w nosie. Tak samo jak pławili się w darmowej niemal benzynie. Która do dzisiaj jest dużo tańsza niz w Polsce. Tak samo jak sobie chłodzą klimatyzacją, a przecież nie we wszystkich stanach jest to aż tak konieczne jak w tych, gdzie jest i goraco i wilgotno.
    Tak samo jak w każdej niemal lodówce mają te swoje fabryki lodu – po co?!

    Pławili się w luksusie to teraz mają z czego chudnąć.

    A gdzie indziej chudy jak zechce schudnąć to umrze.

  362. zza kałuży
    14 czerwca o godz. 12:10

    Chyba tak ale głowy nie dam

  363. @Herstoryk 14 czerwca o godz. 10:13

    “Polecam @Na Marginesce, wydającej się wierzyć , że zamorscy najpierw wezmą się za łby o wodę między sobą zanim przyjdzie im do głowy nas zaczepiać”

    Nie wiem, skąd ci to przyszło do głowy – cytat nie mój.

  364. @zza kałuży
    Wielkie Jeziora są akurat na granicy. Spójrz na mapę.

  365. @Tanaka 14 czerwca o godz. 8:29

    Polak potrafi – nawet sprzedać Inflanty 🙂

  366. @tejot 14 czerwca o godz. 10:41

    Ciekawa analogia – i oczywiście logika w obu wypadkach jest podobna. Tego rodzaju „tajemnica” ma to do siebie, że należy ją „kontemplować”, czyli przyglądać się jej ze czcią (ja rozumiem, że to brzmi głupio, ale np. rekolekcje ignacjańskie są całkowicie oparte na tej idei i podobno skuteczne – ktoś kiedyś w necie próbował mnie namówić – i „nawrócić” :/
    W pożądanym przez Jezuitów przypadku człowiek pod wpływem tych rozmyślań staje się „sługą” tajemnicy i w niej roztapia. Czy jakoś tak.

    W przypadku Jezusa dochodzi jeszcze tradycja żydowska – najpierw analogie z „nadludźmi” opisanymi w Starym Testamencie, a potem coraz bardziej radykalna interpretacja nowotestamentowych narracji i sformułowań. Religianci są przekonani, że ten cały proces pozwolił im stopniowo lepiej „zrozumieć prawdziwą naturę Jezusa”. Czyli Prawdę Objawioną. Nie żartuję!

  367. Jeszcze @Herstoryk 14 czerwca o godz. 10:13
    To co mi przypisujesz o „braniu się za łby” napisał zakałużnik. Ale zobacz w jakim kontekście. Przecież on sobie robi mega-yaya.

    @zza kałuży 14 czerwca o godz. 4:19
    Skoro niektóre mądrale ustawiają mnie tutaj na pozycji amerykańskiego bandyty bez sumienia to ogłaszam, że cóż robić, jak to jest jedyna wyznaczona mi rola to ją zagram!

  368. ofiarować Niderlandy (kaszelek) 😉

  369. @Nefer 14 czerwca o godz. 15:33
    That too 😀

  370. @Na marginesie
    14 czerwca o godz. 15:18

    Jeszcze @Herstoryk 14 czerwca o godz. 10:13
    To co mi przypisujesz o „braniu się za łby” napisał zakałużnik.

    Masz recht! Mea culpa 😳

    Że sobie jaja robił się połapałem, tak źle ze mną jeszcze nie jest, tać dałem perskie, tyle że pod złym adresem, ech….

  371. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 15:14
    @tejot 14 czerwca o godz. 10:41
    Ciekawa analogia – i oczywiście logika w obu wypadkach jest podobna. Tego rodzaju „tajemnica” ma to do siebie, że należy ją „kontemplować”, czyli przyglądać się jej ze czcią.

    Mój komentarz
    Swoją drogą, to bardzo niepoważne są tłumaczenia nieistnienia Trójcy Św. w Starym Testamencie przez biblijnych egzegetów.

    Przykład dany przez biblistkę pokazujący jak należy myśleć o Trójcy Św.
    Co prawda Stary Testament nie ma słowa Trójca Św. ale jest zapowiedź Trójcy. Czyli w tak obszernej i podstawowej Księdze ani słowa o Trójcy.
    Jedno z wyjaśnień biblistki:

    „Anna_Swiderkówna:
    Pełne objawienie Trójcy Świętej mamy oczywiście dopiero w Nowym Testamencie. Ale nawet ktoś, kto nie sięga po Stary Testament i nie wgłębia się w te teksty nie może powiedzieć, że nie ma w Piśmie Świętym Trójcy Świętej, nie ma tylko tego słowa, które przecież jest owocem długich rozważań. Dogmat o Trójcy Świętej ukształtował się naprawdę dopiero w IV wieku, a słowo Trójca nie jest przecież imieniem Boga, a próbą zarysowania niezgłębionej Tajemnicy. Jeżeli ktoś mi powie, że to jest trudne do zrozumienia, to na takie stwierdzenie odpowiedział już święty Augustyn, który stwierdził: „Jeżeli nie rozumiesz, to dobrze. Bo jeśli coś rozumiesz, to to już na pewno nie jest Bóg.”

    „Słowo, które jest owocem długich rozważań”
    „Słowo Trójca jest próbą zarysowania niezgłębionej tajemnicy”
    „Jeśli nie rozumiesz, to dobrze”
    Itd.

    Drugie wyjaśnienie Świderkówny:

    „Podobnie w Starym Testamencie – nie ma w nim wprawdzie pełnego objawienia Trójcy, ale nieprawdą jest, że nie ma tam ani wzmianki o Trójcy. Izrael był otoczony narodami, które czciły wielu bogów. Pierwszą rzeczą, którą Bóg musiał zrobić, objawiając Siebie, było utrwalenie wiary w Boga Jedynego. Gdyby Bóg zaczął od początku jasno objawiać się jako Trójca, za chwilę Izraelici mieliby dwóch lub nawet nieskończenie wiele bogów.”

    Świderkówna wiedziała co musiał robić Bóg – nie zapominać, ze jest Trójca, ale jej nie objawiać, bo Żydzi mieliby za chwilę nieskończenie wiele bogów.

    Czyż to wyjaśnienie nie jest dowcipne?
    Pzdr TJ

  372. @Herstoryk 14 czerwca o godz. 15:54

    No problemo, errare humanum est. Jesteś human, a to brzmi dumnie 🙂
    O pustynnieniu pisze obszernie Jared Diamond („Guns, Germs and Steel”). Według niego pustynnienie – a także rozwój i upadek cywilizacji – posuwa się na zachód. Najpierw Mezopotamia, potem Grecja, Rzym – wyschnięte strasznie – potem zachodnia Europa, potem Ameryka… Wszędzie rozwój „cywilizacji” łączył się z wycinaniem drzew. Samobójstwo… To tak w skrócie, o ile pamiętam. Diamond jest… no zgadnij, zgadnij. Ornitologiem!

  373. tejot
    14 czerwca o godz. 16:0

    Profesor Świderkówna to była bardzo wesoła pani, która wszystko wiedziała o Biblii i o tym zwłaszcza, czego chce Bóg, a czego nie chce – i to samo z jego synkiem.
    Pisała bardzo dużo bardzo ładnych książeczek, w których wszystko wyłożyła nadzwyczajnie ściśle.
    Nawet jeszcze ściślej niż ściśle przedstawiała wszystko słuchaczom Radia Józef, no i – rzecz oczywista – Radia Maryja.

    Bardzo ważna sprawa: trzeba umieć słuchać Pana Boga, który jest Miłością. My tu się otaczamy różnymi dźwiękami, weźmy takich „Czerwonych Gitar” co grali najgłośniej w Polsce, albo takim śpiewem wielorybów, a tu trzeba się umieć wsłuchać w to, co mówi do nas Nasz Pan. Bo inaczej kicha.

    Pani prof. Świderkówna bardzo poleca regułę benedyktyńską. Już tam dzięki niej wszystko co mówi do nas Pan się usłyszy i wiadomo, co robić.

    nasz udział w tajemnicy zbawienia, … zbawienia kosmosu, zależy od tego, czy umiemy wyciszyć własne hałasy

    Jeżeli ktoś usłyszy i drzwi otworzy, wejdę i będę z nim wieczerzał – przywołuje pani prof. Jezuska, co oświadcza co i jak w Apokalipsie Jana.
    Taka prawda, z tym uslyszeniem.
    No cóż, Panie, naucz nasze serca słuchać! – konkluduje Świderkówna.
    Tak jest! – konkluduje hydraulik pod postacią Jana Kobuszewskiego.

    Skoro tak, to pani profesor przywołuje analizę Psalmu 40, w wykonaniu Ratzingera, którą przedstawił naszemu Ojcu Świętemu giewontowemu, żeby był zadowolony i żeby wszyscy wiedzieli, jak sluchać, żeby usłyszeć czego tam Dobry Pan Bóg od nas chce:
    Ofiary ani daru nie chciałeś, lecz otworzyłeś mi uszy.

    Nie chciałeś tego daru lecz otworzyłeś mi uszy, to znaczy chciałeś, żebym słuchał i słyszał to co Ty mówisz. Nie zdajemy sobie na ogół sprawy jak dalece psujemy Panu Bogu „robotę” nie słuchając go i ignorując. Dlatego takie ważne jest „słuchaj” – słuchaj w każdej chwili. Tak orzeka Świderkówna.

    Tak jest! – konkluduje wiadomo już kto.

    W związku z tym, pani profesor Świderkówna przez wiele lat słuchała i szykowała się do wykonania woli Pana Boga. Nauczyła się Biblii na pamięć.
    Prof. Jan Grosfeld z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który w ciągu ostatnich tygodni przed śmiercią Pani Profesor odwiedzał ją codziennie, dodaje: Prof. Świderkówny nikt nie zastąpi. Miała wielki dar od Pana Boga: dar udostępniania Biblii ludziom, czynienia jej księgą żywą – przywołuje fachowe oświadczenie pana profesora jeszcze bardziej fachowe pismo katolickie „Niedziela”.

    Pani profesor Świderkówna, świetnie słysząc, nie wyszła nigdy za mąż, przyjęła wieczyste śluby czystości i po latach wstąpiła do zakonu benedyktynek.

    Duchowo czuję się benedyktynką – powtarzała często Pani Profesor”

    „Jedna z sióstr, kiedy zobaczyła prof. Świderkównę za klauzurą, powiedziała: Jak mądrze pani zrobiła, wstępując do klasztoru.”

    Chwacko minał Świderkównie roczek u benedyktynek. Po tym chwackim roczku okazało się, że nie ma powołania zakonnego. Odeszła z klasztoru.

    Okazuje się zatem, że Świderkówna ciągle słuchała muzyki zespołu Rammstein, zamiast słuchać swojego Pana Boga. I dlatego nic nie słyszała. Trudno się dziwić!

    Katoliku, który nic tylko ciągle sluchasz swojego Jezuska, posłuchaj i ty, a zostaniesz benedyktynem. Albo Indianinem:

    https://www.youtube.com/watch?v=EOnSh3QlpbQ

  374. @tejot 14 czerwca o godz. 16:01

    Logika Anny Świderkówny też mnie głęboko zastanawia 🙂

    Przy okazji warto przypomnieć, że jej dzieła były starannie konsultowane i uzyskały kościelne imprimatur. Jako konsultant figuruje konsekrowany biblijny luminarz, sława (Bohu) profesor Kudasiewicz.

    Ja zwróciłam też uwagę na jej dywagacje, na czym polega postawa „prawdziwego chrześcijanina”. W tym kontekście cytuje Świderkówna historię ze Starego Testamentu, gdzie brat Mojżesza chwyta miecz i morduje na miejscu współplemieńca (czyli współobywatela?) który ośmielił się oddać cześć cudzym bogom. Oto przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy? Włos się jeży.

    Katechetyczna idea, że „Bóg wiedział, co robi” czyli perwersyjnie odwrócona przyczynowość pojawia się w religianckiej „myśli” w tysiącu odmian. Chyba Hitchens pisał o nauczycielce, która tak objaśniała kolor owoców czy coś w tym rodzaju. Bóg je zabarwił dla wygody człowieka…

    Podobnie augustyńska myśl, że religia wymaga pewnego rodzaju uśpienia (umartwienia?) rozumu jest jak najbardziej aktualna. Sugeruje, że ogłupieniem i szaleństwem warto się szczycić.

  375. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 17:55
    @tejot 14 czerwca o godz. 16:01

    Logika Anny Świderkówny też mnie głęboko zastanawia

    Katechetyczna idea, że „Bóg wiedział, co robi” czyli perwersyjnie odwrócona przyczynowość pojawia się w religianckiej „myśli” w tysiącu odmian. Chyba Hitchens pisał o nauczycielce, która tak objaśniała kolor owoców czy coś w tym rodzaju. Bóg je zabarwił dla wygody człowieka…

    Mój komentarz
    W całości i w szczegółach jest to logika oparta o jak to nazwać (sylogizm?) prawdę starą jak świat – jest jak jest.
    Dlaczego X=A? – Dlatego, że X jest równe A, bo gdyby nie było równe, to by nie było X=A. Ponieważ X jest równe A, to X jest A.
    Wielka tajemnica, skup się, wycisz, wyrzuć z siebie hałas.
    Pzdr, TJ

  376. Tanaka
    14 czerwca o godz. 17:53

    Mój komentarz
    Co mnie uderza w wywodach Świderkówny i innych egzegetów Biblii? Antropomorfizacja bóstwa, bardzo zbliżona do traktowania, opisywania bogów w pogaństwie.
    Wiemy, co Bóg myślał, czego chciał, jakie miał motywy, dlaczego jego postępowanie i oczekiwania były logiczne i właściwie. Bóg się złościł, nawoływał, martwił się, karał i nagradzał, potrafił być zmęczony i odpoczywał. Zupełnie jak człowiek.

    Wygląda na to, że bardziej człowiek stworzył Boga na podobieństwo swoje, niż Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje.
    Pzdr, TJ

  377. @Na marginesie 14 czerwca o godz. 15:00
    Wielkie Jeziora są akurat na granicy. Spójrz na mapę.
    To jest wina Baracka Husseina Obamy!
    Prezydent Trump powiedział, że Kanada zapłaci za wybudowanie muru na swoim brzegu.
    Jak nie – to podniesie cła od wtorku o 5% i tak dalej co wtorek.

  378. Oto jest pytanie, czy jeziora są na granicy, czy granica jest na jeziorach.

  379. Ja se duzom rure podloncym do ty jeziorowy wody po nasy stronie i zacniemy pompować to co nam te Kanadole zrobiom? No?
    Nasze pompy silniejse!

  380. Jak se duzom rure…

  381. @zza kałuży 14 czerwca o godz. 19:01
    Ale na razie fala imigracji płynie na północ. Całymi autobusami. Kanada ponoć nie może ich nie przyjąć, bo w USA łamane są prawa człowieka. A „uchodźcy” są zagrożeni Trumpem.

  382. @izabella 14 czerwca o godz. 19:15
    Moim zdaniem to bardziej chodzi o to, co jest pod. I jak głęboko. Wojna o od-lodzoną Arktykę też dopiero się zaczyna. Będzie gorąco…

  383. @zza kałuży 14 czerwca o godz. 20:10
    Aby ino była długaśna, bo przeco musi dosięgnąć do Las Vegas 🙂

  384. zza kałuży
    14 czerwca o godz. 13:15

    Na zachodzie aż takich nadmiarów wody nie ma (a nawet zdarzają się katastrofalne susze w niektórych regionach), chyba że zaczniemy odsalać wodę morską (co wymaga energii, ale energii słonecznej akurat jest ci u nas dostatek). Jak ktoś lubi futurystyczno-katastroficzną literaturę, to ciekawa jest książka „Water knives”, o wojnie o wodę z rzeki Kolorado, między zachodnimi stanami. Literatura niekoniecznie najwyższych lotów, ale dobrze się czyta. Jest i rozpad państwa, i uformowanie się armii stanowych (czyli obrony terytorialnej), i ściganie uchodźców z sąsiednich stanów, (dziwnie rozpoznawalnych na pierwszy rzut oka, tak jakbyśmy nie byli wszyscy taki samymi mieszankami). Strachy na lachy, bo akurat armia federalna rozpadnie się ostatnia.

    Stany są relatywnie bezpieczne (jako całość), ale chciałbyś być przy tym jak będziemy bombardować te miliony uchodźców u bram? A Europa co z nimi zrobi?

  385. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 20:12

    Was jest mało i nie macie broni nuklearnej. Więc pewnie zostaniecie wcieleni siłą, albo nawet sami poprosicie o opiekę 🙂

  386. @izabella 14 czerwca o godz. 20:21
    Na zachodzie aż takich nadmiarów wody nie ma (a nawet zdarzają się katastrofalne susze w niektórych regionach),
    Przeca wim, tylko tak fajowo pisać sobie na blogu w roli trumpodioty. 😉

    Jak sobie człowiek uprzytomni, ze w takiej Kalifornii rolnictwo zużywa jakieś 40% wody a daje tylko 2% stanowego PB to zaraz do głowy przychodzą pomysły, aby te orzeszki jednak kupować za granicą zamiast kalifornijską wodę na nie tracić.

    Dolary przecież możemy sobie drukować skolko ugodno a wodę niekoniecznie!
    Tak długo jak te głupki za granicą bedą łasić się na nasze papierowe dolary tak długo ten pomysł będzie działał!

    Bosze, jak to fajnie być trumpodiotą!

    chyba że zaczniemy odsalać wodę morską (co wymaga energii, ale energii słonecznej akurat jest ci u nas dostatek). Jak ktoś lubi futurystyczno-katastroficzną literaturę, to ciekawa jest książka „Water knives”, o wojnie o wodę z rzeki Kolorado, między zachodnimi stanami. Literatura niekoniecznie najwyższych lotów, ale dobrze się czyta. Jest i rozpad państwa, i uformowanie się armii stanowych (czyli obrony terytorialnej), i ściganie uchodźców z sąsiednich stanów, (dziwnie rozpoznawalnych na pierwszy rzut oka, tak jakbyśmy nie byli wszyscy taki samymi mieszankami). Strachy na lachy, bo akurat armia federalna rozpadnie się ostatnia.

    Stany są relatywnie bezpieczne (jako całość),

  387. @izabella 14 czerwca o godz. 20:31
    Was jest mało i nie macie broni nuklearnej. Więc pewnie zostaniecie wcieleni siłą, albo nawet sami poprosicie o opiekę
    Brawo @izabella!
    Oni mogą nam tylko na lodowisku przyfikać, no ale w epoce globalnego ocieplenia i lodowisko się topi.

    Serio, razem z terytorium Kanady mieszkańcy USA tworzą bardzo fajne miejsce do życia.

    Tylko poradzić sobie z rasizmem, narkotykami, samobójstwami i strzelaninami.

    Wracam do pracy nad moim przyszłym MacArthurem… 😉

  388. Oj, w poprzednim wpisie mi się zapomniało dokończyć

    Jak ktoś lubi futurystyczno-katastroficzną literaturę, to ciekawa jest książka „Water knives”, o wojnie o wodę z rzeki Kolorado, między zachodnimi stanami. Literatura niekoniecznie najwyższych lotów, ale dobrze się czyta. Jest i rozpad państwa, i uformowanie się armii stanowych

    Na mojej liście rzeczy do dowiedzenia się jest historia konfliktów między pierwszymi stanami. Ciekawi mnie jak to wtedy wygladało, szczególnie z dzisiejszej perspektywy nienawiści pisokatolików do UE. Bo dzisiaj ich argumentem jest przewidywalne „w Europie to całkiem inaczej, nieporównywalne sytuacje, my mamy państwa narodowe a w USA różnice między stanami są żadne”. No właśnie interesuje mnie czy te różnice miedzy stanami zawsze były takie nieznaczące.

  389. Na 386 wypowiedzi najwiecej gledzili:
    -jakub01 67x
    -na marginesie 47
    -Tanaka 42
    -Nefer 41
    -paradox57 34
    -wbocek 33
    -zza kaluzy 27
    -Rogger77 21
    -scrambler 16
    -Herstoryk 15
    -tejot i izabella po 10
    -reszta ponizej 10
    W sumie , niewiele, bo tylko 24 osoby! Wiekszsc z was, od kilku lat , pisze te same wypociny i to na tematy bez znaczenia dla ev. czytajacych! Przerazajace!

  390. @Herstoryk,
    pytales wczesniej, co znaczy, ze mnie przekonales ale nie do konca?
    Otoz chodzilo mi o to, ze gdyby Ukraina znalazla sie w UE i potrafila dobrze wykorzystac swoje szanse, to w przypadku konfliktu interesow z Polska raczej sekundowalabym krajowi, ktoryprowadzi madrzejsza polityke, bardziej korzystna dla swojego kraju. Dlaczego mialabym sekundowac Polsce, o ktorej mozna powiedziec to, co o Palestynie -„jeszcze nigdy nie przepuscila okazji aby przepuscic kazda okazje”.
    Polacy na ogol sami sa sprawcami wlasnych nieszczesc, a ja zycze dobrze kazdemu krajowi i nie widze powodu aby lepiej zyczyc Polsce niz Ukrainie.

  391. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 17:55

    „Ja zwróciłam też uwagę na jej dywagacje, na czym polega postawa „prawdziwego chrześcijanina”. W tym kontekście cytuje Świderkówna historię ze Starego Testamentu, gdzie brat Mojżesza chwyta miecz i morduje na miejscu współplemieńca (czyli współobywatela?) który ośmielił się oddać cześć cudzym bogom. Oto przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy? Włos się jeży.”

    Włos się jeży biedactwu na brak chrześcijańskiej postawy brata Mojżesza 😀 😀 😀 Ileż ja straciłem nie biorąc dalszego udziału w tej dyskusji teologicznej 😀 😀 😀

  392. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 17:55
    Cytat z książki Ch. Hichensa:
    However, there came a day when poor, dear Mrs. Watts overreached herself. Seeking ambitiously to fuse her two roles as nature
    instructor and Bible teacher, she said, „So you see, children, how powerful and generous God is. He has made all the trees and grass to
    be green, which is exactly the color that is most restful to our eyes.
    Imagine if instead, the vegetation was all purple, or orange, how awful that would be.”

  393. xpawelek
    14 czerwca o godz. 21:22

    koleś, jakie wypowiedzi? Czytasz pismo węzełkowe? Jest gorąco to muszą być wypociny.
    np:
    W pokoiku na stoliku stało mleczko i jajeczko,
    przyszedł kotek wypił mleczko a ogonkiem stłukł jajeczko.
    Przyszła babcia kotka zbiła i go z domu wygoniła
    Wrócił dziadek z biednym kotkiem i wyje… babie młotkiem…

    i zwróć uwagę, jaka bracie dramaturgia! Dedykacja na młotku w gratisie.

  394. Korekta nazwiska autora: Ch. Hitchens

  395. @Contrarian 14 czerwca o godz. 22:00

    Dokładnie o to mi chodziło, tylko nie pamiętałam szczegółów. Dzięki za przypomnienie. Tytuł książki Hitchensa: „Bóg nie jest wielki”.

  396. @Rogger77 14 czerwca o godz. 21:53

    Coś ci się pomerdało, trollu. Morderstwo współplemieńca, który nie był dość wierny Jahwe, było PRZYKŁADEM chrześcijańskiej postawy, a nie jej braku. Tak sugeruje pani Anna Świderkówna, z imprimatur i błogosławieństwem Kudasiewicza, xiunca zresztą, katolickiego (hi hi!!!) biblisty. Katolicki biblista = contradiction in terms.

  397. @izabella 14 czerwca o godz. 20:31

    Oj tam, oj tam, wcieleni siłą. Sami do nasz przyjedziecie, prosząc o azyl. W ślad za hordami Chińczyków i innych takich. A w koszykówkę to już z wami wygraliśmy. „True North strong and free” proszem ja ciebie ;/

  398. A w hokeja to kto lepszy?

  399. (bo ja znam tylko San Jose Sharks i Calgary Flames)

  400. @Nefer 14 czerwca o godz. 23:30
    Finowie!

  401. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 23:34

    😀

  402. @Tanaka
    13 czerwca o godz. 23:59
    „Oczywiście, nie ma równowagi między historycznymi winami wzajemnymi „Ukraińców” i Polski. To Polska miała kolonie na wschodzie, swój Dziki Wschód, a nie odwrotnie.
    Z niezwykłą precyzją i trafnością badawczą, oraz po prostu mądrze pokazał historię i jej kanony, oraz kulturowe mechanizmy psychologiczne prof Dudek w swoim niezwykłej cenności dziele: „Fantomowe ciało króla”,…”

    Nie piszę tego ze złośliwości jedynie ku prawdziwości, że rzeczoną przez Ciebie książkę napisał dr Jan Sowa.
    „Poprzez metaforę fantomowego ciała Sowa opisuje I Rzeczpospolitą, której kondycję determinował przede wszystkim szereg braków. Pokazuje, że począwszy od śmierci Zygmunta II Augusta, ostatniego dziedzicznego króla Polski i Litwy, Rzeczpospolita nie istniała jako państwo w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale była raczej fantomem, urojeniem, wyobrażeniem, uroszczeniem. Owo nieistnienie położyło się cieniem na losach Polski od wczesnej nowoczesności wieków XVI i XVII, przez rozbiory aż po czasy współczesne. Fantomowe ciało króla nie jest jednak typową pracą historyczną. Jej przedmiot to przede wszystkim współczesna Polska i jej problemy z nowoczesnością. Na kartach książki w zaskakujący i – jak się okazuje – inspirujący sposób Wallerstein spotyka się z Gombrowiczem, Brzozowski z Lacanem, Lefort z Andersonem a Gramsci i Laclau ze staropolskimi sarmatami, aby wyjaśnić zagadkę, jaką była i jest Polska.”
    https://www.taniaksiazka.pl/ebook-fantomowe-cialo-krola-pdf-p-346076.html

    Przy okazji polecam książkę Mariusza Świdra pt. „Jak podbiliśmy Rosję”
    Jak podbiliśmy Rosję

    Wydawnictwo PENELOPA

    Warszawa 2017

    Polacy założyli Moskwę? Najwięksi rosyjscy pisarze, artyści, politycy
    byli Polakami? Te nieznane fakty zebrał i opisał Mariusz Świder.
    Znawca Rosji i pasjonat historii.

    Wyliczył w niej znanych Rosjan i pokazał ich polskie korzenie. Któż z
    nasz wie o tym, że wielki rosyjski pisarz Gogol, to tak naprawdę
    polski szlachcic o nazwisku Chochoł-Janowski? Jeszcze zabawniej robi
    się, gdy czytamy, że faworyt carycy Katarzyny II Potiomkin (ten od
    potiomkinowskich wiosek) tak naprawdę nazywał się Potępski i nawet sam
    uważał się za Polaka.

    Polakami byli najwięksi rosyjscy kompozytorzy: Glinka, Szostakowicz,
    Strawiński… Malarze – np.Malewicz i Wróbel… Artyści: Niżyński,
    Krzesińska, Smoktunowski, Tarkowski, Jankowski, Dworzecki.. Literaci
    – Rożdiestwieński, Bunin, Żukowski, Mandelsztam, Olesza…
    Marszałkowie i generałowie, caryce i ministrowie, uczeni i podróżnicy.

    Czy Stalin i Chruszczow także mieli polskie geny? Kiedy polska pieśń
    religijna była przez 10 lat oficjalnym hymnem Rosji???

    Świder idzie dalej. Przypomina kroniki Nestora, które dla Rosjan są
    tym, czym dla Polaków księga Galla Anonima. Nestor wprost napisał, że
    plemię Wiatyczów, które założyło Moskwę było… z rodu Lachów. Czyli,
    że Moskwę, której czasem tak się boimy, założyliśmy sami. To
    oczywiście prowokacyjne uproszczenie. Pokazuje jednak, że Polaków i
    Rosjan mimo, że dużo dzieli, to także bardzo dużo łączy.

  403. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 22:45

    Wydaje się ze takie przekonania były pokłosiem pracy W. Paley’a https://en.wikipedia.org/wiki/William_Paley i koncepcji
    Watchmaker is to watch as God is to universe. Bardziej współczesne ujęcia problemu to: tornado sweeping through a junkyard to assemble a Boeing 747. Najnowsza inkarnacja to tak zwany: fine-tuned Universe.

  404. Dla mnie Ukraina jako (nie)samodzielne państwo to rodzaj politycznej EFEMERYDY.
    Dla nas, Polski, to jest wielki problem, ale Rosja mogłaby, jak dla mnie, przejąć to terytorium splądrowane przez żydowskich oligarchów z powrotem i zrobić tam wreszcie PORZĄDEK – „Ruskie wprawione szybko się uwiną”, jak powiedział Pawlak w znanej komedii. Szkoda mi jedynie Lwowa.
    Qrwa, mieliśmy swoje 5 minut i je dokładnie spier….śmy, tzn. szlachta, bo przecież
    nie pańszczyźniani chłopi, de facto niewolnicy. Można się sprzeczać, ale głównie do tego przyczynił się polski katolicyzm, ta wszech ogarniająca patologia umysłowa.
    Prof. Jan Szczepański pisał … „Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku”.
    Nie ma co, ładna mi perspektywa!?

  405. @scrambler
    Prosze panstwa oto mis
    Mis jest bardzo grzeczny dzis
    Chetnie panstwu lapke poda
    Nie chce podac? Grozna mina?
    W morde misia sk….syna!

  406. Optymatyk
    14 czerwca o godz. 23:52
    Tylko sama Katarzyna nie była Rosjanką a pomorską księżniczką urodzoną i wychowaną w Szczecinie jako Zofia. I dała popalić wielu Polakom i Rosjanom. Co do podanych nazwisk – może i niektórzy mieli część krwi polskiej, ale jednak uważali się za Rosjan. Wydaje mi się, że nie ma co naciągać historii.

  407. @scrambler
    ten z aberracja chromosomowa to ma jakies 25 IQ w skali Wechslera.
    Moze on cierpi na zespół cri du chat („kociego krzyku”) rozpoznany przez Jerome Lejeune w 1963 roku jest spowodowany utratą części krótkiego ramienia chromosomu piątego (46, XX, del(5)(p15). Albo PWS, gdzie występują napady złości, niedorozwój zewnętrznych narządów płciowych, upośledzenie rozwoju intelektualnego, zaburzenia zachowania, a także cechy dysmorficzne takie jak m.in.: twarz owalna, zwężenie dwuskroniowe, szpary powiekowe w kształcie migdałów, małe dłonie i stopy.

  408. Good News!
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/lider-agrounii-zaklada-wlasna-partie-przywodca-protestow-rolnikow-zaklada-partie/hnx5r5q
    Michał Kołodziejczak, lider oddolnego ruchu rolników AGROunia, zakłada własne ugrupowanie polityczne. Partia Prawda wystartuje w jesiennych wyborach parlamentarnych.

  409. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 22:53

    Namarginesko, z literatury kręcącej się wokół Biblii przeczytałem ze cztery pozycje w wieku tuż przedstarczym, kiedy już byłem uodporniony na cudze poglądy w sprawie księgi danej do wierzenia, nie do studiowania. To znaczy, że nie zaraziłem się poglądami ateistycznych krytyków religii ani nie zaraziłem się tym, co sugeruje pani Świderkówna: żeby rozumieć Biblię, trzeba się wcielić w stan ducha jej starożytnych autorów. W nikogo się nie wcielam, prócz tego siebie, który obserwuje mowę. Z tej smarkatej perspektywy ośmielam się przypuścić, że może potrójne wykrzywione śmiechem gęby Roggera nie były śmiechem ani z powodu chrześcijańskiej postawy brata Mojżesza, ani z powodu jej braku, lecz z powodu kwalifikowania wedle chrześcijańskiej moralności czynu na wiele wieków przed powstaniem chrześcijaństwa (Nie zrozumiałem: czy to pani Świderkówna zakwalifikowała czyn brata Mojżesza jako przykład CHRZEŚCIJAŃSKIEJ postawy?). W dodatku członka plemienia, które nigdy chrześcijaństwa jako naród nie przyjęło. Pewnie nie tylko ja śmiałbym się, gdyby ktoś oceniał czyny cara Piotra I jako zgodne lub niezgodne z postawą obywatela ZSRR.

    W czasach domniemanego Mojżesza rzeczywiście obowiązywał Izraelitów nakaz karania śmiercią współplemieńca służącego innym bogom niż Jahwe. Nawiasem mówiąc, tym nakazem sam Jahwe potwierdza, że nie był bogiem JEDYNYM, a jedyność grubo później mu została przypisana – może właśnie przez Jezusa.

  410. Parę razy wspomniano tu zakup F-35 przez Polskę. Z artykułu https://www.thedailybeast.com/america-is-stuck-with-a-dollar400-billion-stealth-fighter-that-cant-fight wynika, że samoloty to kosztowne badziewie. W wielkim skrócie, są niestabilne przy kącie wznoszenia większym niż 20%, wydech spala pokrywę anty-radarową, itp. itd. Co ciekawe, artykuł podaje, że wiedza o tych problemach była/jest ograniczona do producenta, sił zbrojnych i zagranicznych kupujących. No to ja się naiwnie (i retorycznie) zapytowywuję czemu do urwy nędzy zamawiają/kupują?? Zwłaszcza ci co sobie nie bardzo mogą pozwolić…..

  411. Na marginesie
    14 czerwca o godz. 22:53

    Nie kompromituj się już dalej dziecino, nie brnij w to, życzliwie Ci radzę 😀 😀 😀

  412. wbocek
    15 czerwca o godz. 5:21

    Wbocku przywracasz mi wiarę (co za paradoks) że jeszcze Polska nie całkiem zginęła, przynajmniej umysłowo 😀

  413. @Herstoryk 15 czerwca o godz. 7:54
    Ten artykuł to jest kompletna amatorszczyzna. Jak się pisze w tak alarmistyczny sposób o kłopotach nowego modelu jakiegoś typu uzbrojenia to należałoby jakos uzasadnić te swoje sensacje.

    Prawidłowy sposób jest jeden, wypróbowany i bardzo prosty, a mianowicie benchamarking. Należy zapoznać czytelnika nie tylko z historią bardzo podobnych kłopotów ząbkowania jakie miały miejsce przy okazji poprzednich modeli samolotów bojowych ale jeszcze wypadałoby pokazać czytelnikowi w jaki sposób zdaje się wyglądać zjawisko pogłębiania się tych problemów jako funkcja coraz większego stopnia skomplikowania kolejnych modeli.

    No i na koniec najbardziej komiczne było to straszenie rzekomo większymi możliwościami nowego sprzętu produkcji rosyjskiej i chińskiej. Oczywiście bez nazwania ani jednego samolotu z imienia i nazwiska.
    @Herstoryk, a może ty nam porównasz lata prac nad F-35 oraz Su-57 (od rozpoczęcia do pierwszego lotu) oraz liczbę egzemplarzy, które zostały do tej pory zbudowane?
    Dodaj do tego liczbę egzemplarzy sprzedanych zagranicznym siłom zbrojnym i reakcje tychże krajów na pierwsze doświadczenia z nimi … czekam na to, co znajdziesz o zdaniu Hindusów o tym rosyjskim samolocie.
    Jak chcesz pogadać o chińskim samolocie piątej generacji, którym ten twój artykuł straszy to proszę skup się na jego silniku… a konkretnie na tym, który jest oryginalnej, miejscowej konstrukcji… 😉

  414. Moim skromnym zdaniem samoloty 5-tej generacji będą ostatnimi pilotowanymi przez ludzi. A dokładniej powinienem napisać tak; ich zaprojektowanie i próby budowy są dowodem na to, że aparat latający o tak zdefiniowanych zadaniach jak to zostało zrobione jest prohibitywnie drogi. Do punktu, w którym jego budowa traci sens. Dla jakiegokolwiek państwa na Ziemi.

    Wyrzucenie z kokpitu człowieka, razem z systemami podtrzymania jego życia, razem z ograniczeniami dynamiki lotu narzucanymi przez ludzkie ciało oraz razem z koniecznością wbudowania systemów obrony własnej rozbudowanej do zbyt drogiego poziomu ochrony pilota, zamiast poprzestania na bronieniu bezpilotowego, drogiego, ale nie przesadzajmy, „tylko robota”, otóż usuniecie tych wszystkich ograniczeń (być może) pozwoliłoby na spełnienie zadań stawianych takiej maszynie w ramach jakiegoś w miarę rozsądnego budżetu.

  415. @zza kałuży
    15 czerwca o godz. 9:56

    Na witrynie https://www.antiwar.com/ jest dziś cały pakiet artykułów, w znacznej części powołujących się na Defence News, https://www.defensenews.com/, raczej poinformowane źródło, w krytyce F-35. Wydaje mi się, że szanowny dyskutant albo artykułu w Daily Beast nie przeczytał starannie, ale fantazjuje w patriotycznym zapale. Nie ma w nim bowiem wzmianki o SU-57, ani o chińskiej 5-j generacji, ani o ich silnikach, ani o straszeniu nimi, i nie o to w nim chodzi, ale o problemy F-35.

    Jestem laikiem jeśli idzie o lotnictwo wojskowe, ale jest dla mnie jasne, że samoloty mające problemy z 20% kątem wznoszenia i inne poważne problemy (wg. ocen eskpertów) moga być niezdolne do walki powietrznej nawet z samolotami wcześniejszych generacji, choćby super ponoć zwrotnymi SU-30, itp.

  416. Optymatyk
    14 czerwca o godz. 23:52

    No to wreszcie rozumiemy skad ta nienawisc miedzy Polska, a Rosja. Skoro oni nei sa Rosjanie, a sa Polakami, to wsio jasna , to jest normalna polsko/polska nienawisc, a nia jakas tam polsko/rosyjska.

    I Pozdrowka, z podziekowaniami, bo dawno mnie nic tak nie rozbawilo.
    ~l.

  417. @lonefather
    15 czerwca o godz. 10:45
    Jeśli Cię tylko nie zrazi styl tych pogawędek, to dowiesz się znacznie więcej z filmików pod poniższym linkiem:
    https://www.youtube.com/results?search_query=ukraina+mariusz+%C5%9Bwider+i+maciej+por%C4%99ba+rozmowa+polak%C3%B3w+

  418. Niestety, rozwlekłość wywodów, ględzenie, dywagowanie, gadanie nie na temat odstręczyło mnie po 15 minutach od śledzenia wykładu i o Ukrainie.
    Pzdr, TJ

  419. @Herstoryk 15 czerwca o godz. 10:17
    Na witrynie https://www.antiwar.com/ jest dziś cały pakiet artykułów, w znacznej części powołujących się na Defence News, https://www.defensenews.com/, raczej poinformowane źródło, w krytyce F-35.
    antiwar.com?
    Aha. Gratulacje. 😉

    Wydaje mi się, że szanowny dyskutant albo artykułu w Daily Beast nie przeczytał starannie, ale fantazjuje w patriotycznym zapale.

    Fragment numer 1:

    The newly-exposed problems underscore the potential fragility of American air power as the armed services work to replace more and more old fighters with as many as 2,300 F-35s while also reconfiguring to confront the increasingly deadly Chinese and Russian air forces.

    Fragment numer 2:

    But that could make it impossible for aviators to keep up with, or avoid, Russian and Chinese fighters flying faster than the speed of sound without any restrictions. “It is infeasible for the Navy or Marine Corps to operate the F-35 against a near-peer threat under such restrictions,” Defense News paraphrased the documents as saying.

    Fragment numer 3:

    The implications are chilling. In a dogfight with a Russian or Chinese jet that can exceed a 20-degree angle of attack, an American flying and F-35 could be at a serious disadvantage.

    Łyso ci? Załóż okulary do lektury.

    Nie ma w nim bowiem wzmianki o SU-57, ani o chińskiej 5-j generacji, ani o ich silnikach, ani o straszeniu nimi, i nie o to w nim chodzi, ale o problemy F-35.

    Znaczy trzeba jak krowie na rowie.
    To, że nie ma wzmianki o żadnym z typów samolotów, to że nie uzyto zadnej ze specyficznych nazw JEST SŁABOŚCIĄ TEGO PSUDO-ARTYKUŁU. ARTYKUŁU – STRASZAKA DLA GAWIEDZI.

    Straszą tam insynuując istnienie jakichś mitycznych „lepszych”

    increasingly deadly
    fighters flying faster than the speed of sound without any restrictions
    near-peer threat
    jet that can exceed a 20-degree angle of attack

    chińskich i rosyjskich konstrukcji.

    Dlatego prosiłem uprzednio – prowadząc za rączkę – o wskazanie tych jakoby istniejących i zagrażających F-35 chińskich i rosyjskich samolotów.
    Cała rzecz włassnie w tym, że istnieją one tylko w wyobraźni straszących. A nie w rzeczywistosci. F-35 są produkowane grubymi setkami a Rosjanie mają rachityczne 10 przed-produkcyjnych prototypów Su-57 (T-50) na sznurkach. I według wszelkich znaków na niebie i ziemi – z powodu kosztów, których ich program zbrojeniowy nie jest w stanie unieść – na tych 10 prototypach się skończy. Chińczycy zaś – i własnie dlatego to podpowiadałem – bez pomocy Rosjan nie są – od wielu już lat – samodzielnie zrobić niezawodnie działającego silnika do swojego własnego samolotu 5-tej generacji.
    I dlatego bredzenie o chińskich konstrukcjach latających szybciej niż F-35, czy pod wiekszym katem natarcia od F-35 jest tylko bredzeniem.
    Najpierw je trzeba mieć.
    Jak Rosjanie chińskim towarzyszom kolejnego silnika nie sprzedadzą to sie w tym momencie chiński program mysliwców 5-tej generacji zakończy.
    Z wypiekami na twarzy czekam na chwilę, gdy przestane miec rację, ale na razie wydaje się, że bez powaznych inwestycji w badania podstawowe Chińczykom nie uda się pokonać metalurgicznych problemów na jakie natrafili przy kopiowaniu – pozalicencyjnych – rosyjskich silników. Cwaniactwo i skapstwo – nawet w chińskim wydaniu – wraca i gryzie w zadek. Nie chcieli płacić za dostawy oryginałów, myśleli, że licencyjny montaż juz ich wszystkiego nauczył, wypięli się na Rosjan, spróbowali skopiowac samodzielnie noi już tak ile lat próbują wyprodukować równie dobre jak oryginały silniki?
    Te silniki, które podobno mają ich samoloty rozpędzać do większych od F-35 prędkości.

    Podsumowywując:

    Jak Amerykanie nie sfinansuja Rosjanom masowej produkcji Su-57 to żadnego konkurenta nie bedą mieli. Latającego z tym czy innym katem natarcia. Ztą czy inna prędkością.
    A chińscy towarzysze sa jeszcze na poziomie Pana Samochodzika, co to silnik od Ferrari pod maskę „Syrenki” wsadzał. Własnie pokazali światu latającą „Syrenkę”, tyle, że pod maską ruski silnik siedzi. 😉

    Dlatego m.in. artykuł jest sensacyjny a nie informacyjny.

    A po drugie (czy pierwsze) – tak jak się upominałem – nie ma w nim ani słowa o tym, jakiegor rodzaju problemy wystepowały przy każdym kolejnym typie samolotu, przy każdej kolejnej generacji, ile czasu zajmowało ich pokonywanie, ile to forsy kosztowało, o ile % przekraczano deklarowany na poczatku budżet i ile w końcu wyprodukowano egzemplarzy każdego modelu, ile tych samolotów w czasie lat eksploatacji spadło, rozbiło się, ilu pilotów zginęło, jakie były koszta ich eksploatacji, jaki był procent osiagniętej w szczycie gotowości operacyjnej wprowadzonych do linii samolotów, itp., itd.

    Bez takiego porównania, bez pokazania tła, historii poprzedników, bez ukazania bieżących kłopotów w perspektywnie tego, co dzisiaj uważane jest za „standard” nie można w uczciwy sposób uprawiac dziennikarstwa informującego tylko zamiast niego robi się „Pudelek” pomieszany z „Faktem”.

    Gdybym przeczytał artykuł o pewnej pani, którą się tak fatalnie zaopiekowano w szpitalu, tak ja zaniedbano, tak złe podejmowano decyzje, że w pewnym momencie nie było już dla niej żadnego innego ratunku poza cesarskim cięciem” to bym mógł nawet uwierzyć.

    Moja żona bowiem wszystki nasze dzieci urodziła naturalnie, o czasie, bez żadnych sensacji, operacji, cudów – niewidów. Dla mnie zatem cesarskie cięcie to jest coś z bajki o żelaznym wilku. To prawie koniec świata, to jakis straszny dramat!

    Do momentu, kiedy mi ktoś pokaże, że współcześnie to właśnie porody przez cesarskie cięcie w ilustam krajach są częstsze od tych bez. Czyli stają się normą większą niz te naturalne.

    Takiego opisania tła brakowało w zacytowanym artykule.

  420. @wbocek 15 czerwca o godz. 5:21

    Spieszę wyjaśnić: chrześcijańska moralność nakazuje miłować mitycznego Boga nade wszystko i wypełniać jego wolę. Nic się pod tym względem nie zmieniło od czasów „domniemanego Mojżesza”. Dlatego chrześcijański Rydzyk deklaruje, że „prawo nie obowiązuje katolika” a chrześcijański publicysta Hołownia wzywa w felietonach do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Dlatego chrześcijański hierarcha Hoser grozi ekskomuniką posłom, którzy zagłosują niezgodnie z doktryną kaka. Chrześcijanin w każdym normalnym społeczeństwie będzie rozrabiał jak pijany zając, czyniąc to zgodnie z nakazami swójej religii, która – rzekomo – wyraża wolę jego Pana. Na tym polega obłąkana logika „wiary”.

    O co chodziło pani Świderkównie, której jak rozumiem, nie czytałeś? Otóż pani Świderkówna opisuje z aprobatą spontaniczne działanie brata Mojżesza, który wyrwał ostre narzędzie komuś stojącemu obok uzbrojonemu współplemieńcowi i zatłukł na miejscu innego współplemieńca za to, że ów współplemieniec oddawał cześć obcemu bogu. Po czym przechodzi do rozważań nad tym, że chrześcijanin ocenia zdarzenia w specyficzny, właśnie chrześcijański sposób. Chrześcijanina charakteryzuje święty zapał.

    Wymowa tego tekstu jest oczywista, a raczej była dla mnie w chwili, gdy go czytałam. Niestety, nie jestem w stanie do niego teraz powrócić, bo dzieła Anny Świderkówny już dość dawno oddałam na przemiał. Półki w domowej bibliotece nie są z gumy…

    Co do intencji aggenta R., to są proste: rozsiewać nabyte w procesie „formacji” kaka-mundrości. Kaka-mundrość powtarza swoim „wiernym”, że etyka Starego Testamentu została ponoć zmieniona przez Jezusa, który rzekomo głosił miłość w hipisowskim stylu. To nic nie szkodzi, że jest to pogląd wzięty z powietrza i niemający umocowania w tekście Nowego Testamentu. To jest doktryna, zatem troll ją przepycha jak PiS ustawy przez sejm – kolanem.

    Oczywiście, że nakazu zabijania „niewiernych” współobywateli nie należy obecnie rozumieć dosłownie. Podobnie zresztą jak kamienowania nieposłusznych. Kamienowanie odbywa się poprzez ostracyzm, masowe wysyłanie jednobrzmiących listów protestacyjnych spłodzonych w kurii i kuriewne naciski na urzędników. Ale posłuszeństwo Abrahama, który chciał z rozkazu Pana zabić syna, jest wychwalane i podziwiane w całym kaka. Współczesnym kaka.

  421. P.S. A co do „kwalifikowania wedle chrześcijańskiej moralności czynu na wiele wieków przed powstaniem chrześcijaństwa” – to chyba coś ci się, pombocku, pomyliło. Można pochwalać zamiar zabicia syna przez Abrahama i można podziwiać „święty zapał” brata Mojżesza, który zamordował współplemieńca. Właśnie jak najbardziej według chrześcijańskiej moralności, nakazującej miłować Boga nade wszystko. Rogger nie myśli. Ale to przecież nic nowego.

  422. Optymatyk
    15 czerwca o godz. 11:14

    Dzieki za link, ale sie zapewne nie obrazisz, ze nie bede tracil czasu na zagladanie tam. Sama mysl o zgladaniu tam juz mnie zraza, o samym zagladnieciu nie wspominajac. Wystarczylo mi tej wyliczanki „Polakow”, w ktorej zabraklo mi tylko tego, ze i Puszkin tez byl Polakiem, zeby byl komplet. Gledoly na poprawe samopoczucia, jak bajdurzenia o „Wielkiej Lechii”…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Jak juz, to lepiej pobajdurzyc o F-35 czy innych gadzetach… Bez obrazy dla dyskutujacych o tych eFach…, o ktorych wiadomo, ze sa nie obronne, ale atakujace, a na dodatek, bez solidnej obrony przeciwrakietowej, same beda bezbronne na ziemi. No chyba, ze to jest nowa, rewolucyjna taktyka obronna. Kupujemy F-35, rozstawiamy w roznych malo istotnych miejscach, gdzie sciagaja na siebie rakiety wroga, a reszta kraju jest bezpieczna od atakow rakietowych.
    (powyzszego prosze nie traktowac powaznie, jako glosu w dyskusji o eFach 35)

  423. @lonefather 15 czerwca o godz. 14:39
    No chyba, ze to jest nowa, rewolucyjna taktyka obronna. Kupujemy F-35, rozstawiamy w roznych malo istotnych miejscach, gdzie sciagaja na siebie rakiety wroga, a reszta kraju jest bezpieczna od atakow rakietowych.
    Nawet nie wiesz, jak blisko prawdy jesteś.
    Ze względu na brak obrony plot polskich lotnisk, gdy na tzw. „arenie miedzynarodowej” zacznie się robić nieciekawie to jedynym logicznym posunięciem jest przebazowanie polskiego lotnictwa do Niemiec.
    A tam to niech sobie ściągają, niech ściągają… 😉

  424. zza kałuży
    15 czerwca o godz. 12:55

    plus @Herstoryk.

    Przepraszam za kolejnego tasiemca, ale po ostatnim opieprzu od jegomościa na X, dokonałem miażdżącej samokrytyki i postanowiłem z skończyć z poectwem na rzecz liternictwa (po wcześniejszym wsparciu się półliternictwem z pierwszego dnia obiegu). Wyszło cóś na kształt węża zstępującego, proponuję nazwę skrótową ZSTĘPNIAK. Paniom zalecam wstrzemięźliwość na okoliczność niechybnego splinu.

    W dyskusji na innym formu napisałem jakis czas temu:
    „…przeświadczenie, że „Chiny przeskoczą USA w technologiach militarnych”? Pomijając datę. Znamienny dla tego „przeskakiwania” jest przykład chińskiej epopei z samolotem J20: mimo wieloletniego szpiegowania, dostępu do F117 ( rozbity w 1999 w Serbii ) czy do F16 via Pakistan , realnego postępu naukowego i technicznego od 1990 do chwili obecnej nie zdołali uzyskać przede wszystkim odpowiedniego napędu klasy V generacji. Po drodze rosyjscy eksperci uczyli ich montażu Su-27. Chińczycy kontrakt nagle w 2004 roku zerwali a zaraz potem pojawił się ich J11. Z poważnych źródeł również rosyjskich wypłynęły informacje, że skopiowana od nich technologia owszem działa, ale np silniki wymagały przeglądu 3 x częściej niż rosyjskie do Su-27. Podobnie skopiowali Su-33 (kupili ok 30-letnie egzemplarze od Ukrainy), u nich to J-15, przy czym w porównaniu do oryginału mogą startować z lotniskowca z połową paliwa i uzbrojeniem tylko w 4 rakiety, bo silniki mają zwyczajnie ograniczenia eksploatacyjne. W J20 od 2010 do 2017 do J20 montowali „tymczasowo” silniki rosyjskie do czasu ukończenia projektu silnika docelowego. Mają z tym wiele problemów w tym w 2015 zaliczyli eksplozję w testach naziemnych. Pokazane w 2018 r na Airshow China 3 z 4 szt J20 napędzały silniki rosyjskie. Wydali dotąd jakieś 22 mld USD na skonstruowanie takiego napędu, a efektu nadal nie ma. A F22 jest w służbie od 14-15 lat. Podobno J20 ma kosztować ok 100-120 mln USD. To jest tylko 14-20% mniej niż F22. Napisałem tylko o silnikach do J20. Nie lepiej jest z odpowiedniej klasy awioniką.
    Z przecieków „zza chińskiego muru” wynika, że wprowadzenie J20 do służby było krokiem o tyle przedwczesnym, o ile wymuszonym przez rosnące napięcie na Morzu Południowochińskim.”

    Pisałem już poprzednio o F35 dokładnie 2 m-ce temu. Dodając teraz nieco tła: F22 + F35 to clou amerykańskiej koncepcji nowoczesnej wojny. Projekt F22 powstawał dużo wcześniej, jako dzieło pionierskie V generacji. Zrealizowano projekt ambitny i chyba zbyt kosztowny nawet dla USA. Lokheed Martin (dalej jako LM) został zastopowany z ich produkcją po egzemplarzu +/- 194 chociaż USAF planowały podobno ich mieć 600-700 sztuk. LM ma zakontraktowane utrzymanie gotowości wznowienia produkcji F22 na czas nieokreślony, ok 1,5-2 lata temu Kongres przeprowadził symulację kosztów takiej operacji – ok 10 mld USD. Trudno się dziwić odstąpieniu od tego pomysłu, skoro jeszcze przed odebraniem egzemplarza nr +/- 195 trzeba wyłożyć kwotę stanowiącą równowartość 25% całej obecnie użytkowanej floty F22. Mają inne priorytety, o czym dalej. Dlaczego tak drogo? Ekstremalny Lokheed SR71 Blackbird miał konstrukcję spawaną z tytanu, a w F22 z tego metalu wykonany jest w jednym odlewie / odkuwce cały keson nośny, który następnie poddawany był precyzyjnej obróbce skrawaniem. Tanio już było. Do tego materiały kompozytowe ery kosmicznej i jakieś 1,7 mln linii kodu oprogramowania. A! i taka np taka owiewka kokpitu jest do wymiany po 800 h lotu (ca 3 lata normatywnego planowego użytkowania). W F35 samego kodu jest już (dokładnie: było w 2015) 5,6 mln linijek.
    F35 to nominalny (tylko) następca F16. Jako element ściśle dopasowany tylko do amerykańskiej koncepcji systemu obrony nie może z założenia nie mieć wad dla pozostałych jego użytkowników. Do programu JFS (Joint Strike Fighter) przystępowały świadomie, kraje partnerskie wyraziły chęć zakupu: Wielka Brytania – 138, Włochy – 131, Turcja – 116, Izrael i Singapur po 100, Holandia – 85, Australia – 72, Kanada – 65, Norwegia – 56, Dania – 48. Nikt w 2001 r nie odmówiłby Polsce, ale u nas „sprzedały” się wtedy już „dojrzałe” F16. Kupiliśmy w 2003 wówczas b.dobry fiut16, aby po 16 latach znowu stanąć w podobnym rozkroku. Gdyby to były np samochody to sprzedajemy „starą” flotę i przynajmniej mamy trochę kasy na nową. Ale ponieważ to wojskowe latadełka, żeby być w temacie obrony na bieżąco, musimy nadal wydawać na nie kasę w celu modyfikacji do standardów jak najbardziej zbliżonych do współczesnych. Niektóre środowiska fachowców już wtedy wnioskowały o wejście w projekt F35: mielibyśmy szansę przez kilka / kilkanaście lat odpowiednio się przygotować do realnego skoku technologicznego. Kupione „na szybko” (za 48 samolotów F-16 ponad 4,7 mld dolarów) F16 od początku stawiały nas na marginalnej pozycji w kwestii możliwości wchłonięcia proponowanego wówczas offsetu. Zapóźnienie technologiczne z automatu wyrzuciło sieroty po komunie na out, patrzcie awruk, nikt nie chciał na nas, przez 250 lat ukrzyżowane bidulki, poczekać.
    W 2010 roku Kanada wyraziła wolę zakupu 65 samolotów F-35 za 9 mld dolarów, w budowie amerykańskiego samolotu miało uczestniczyć prawie 100 kanadyjskich przedsiębiorstw, które ponoć zakontraktowano dotąd na 330 mln dolarów przy wartości ogólnej uzyskanego offsetu ok 11 mld dolarów. Ale tak wówczas jak i dzisiaj decydują dojutrkowe cele polityczne i głęboko niejawna prywata. Turcy zapłacili w 2001 ok 1,2 mld USD wpisowego będąc już wówczas kontraktorem dla LM przy F16 i jednocześnie podejmując produkcję licencyjną F16 u siebie.
    Nota bene obecne tureckie fikołki z zakupem rosyjskiego systemu S400 zamiast amerykańskich Patriotów to tylko polityka Erdogana, który chce się wyślizgać ze zobowiązań sojuszniczych wobec Kurdów poczynionych na okoliczność zamkniętej juz rozgrywki z ISIS na pograniczu syryjskim.
    Temat osobny, dla nas ponoć o tylne ważny, że (jeszcze większe) ponoć możemy kupić F35, które przeznaczone były dla wysiudanej z programu – jeszcze tymczasowo z możliwością powrotu – Turcji. Otóż nic podobnego i kompletna ściema dla ciemnego luda. Dlaczego? Bo w kolejce po odbiór stoją inni uczestnicy programu. Do końca 2019 LM ma zamknąć łączna liczbę dostarczonych F35 na 760 egzemplarzach (oczywiście ok 80% USAF), złożone są zamówienia na kolejne 230-250 maszyn. A my, że niby kupimy za co? Przedwyborczy bzdet. Chyba nie sądzicie, że Trump nie wie jak stoimy finansowo? Czyli co? Mamy sobie wylizingować te 2-3 tys amerykańskiej armii wraz z uzbrojeniem za drobnsojuszniczą korzystną cenę kilku mld USD / rok? A! zapomniałbym – trzeba mieć jeszcze na ich akomodację (paliwo, żarcie etc).
    A tymczasem – wracając do rzeczonego fiuta35: weźmy taki tylko koszt 1 godz lotu. Jest pewien kłopot z danymi na ten temat podawanymi w różnych oficjalnych serwisach. Sprawdzając u źródła: na etapie planowania i kontraktowania serwisu F35 w 2016 r cyt: „The US Air Force originally planned to fly its F-35’s 300 FH [flying hour] per Primary Aircraft Inventory per year. Subsequently, it reduced the F-35A flying hours from 300 to 250 FH per PAI. ” Te 300 h /rok planowano na okres pierwszych dostaw (do końca 2019), czyli z kosztami zwiększonymi o różne związane z nowym typem maszyny inwestycjami. USAF stosują jeszcze jeden wskaźnik: direct maintenance man-hours per flight hour (DMMH/FH). Proszę mnie nie pytać, czym sie one różnią, bo może wcale, nie znalazłem jednak dokładnego wyjaśnienia. Wydaje mi się, że nie będzie wielkim błędem przyjąć, że są stosowane zamiennie. Może jakimś wyjaśnieniem jest oficjalny komunikat USAF, że dla F22 czyli typu eksploatowanego od wielu lat już lat i „dojrzałego” planowano osiągnięcie 12 DMMH/FH po wylataniu przez całą flotę min. 100tys godzin. Z tego samego źródła dane dla F22 za 2008 r to 18,1 DMMH/FH, a w 2009 spadek do 10,5 DMMH/FH powinny się na tym poziomie utrzymać, są niższe niż postawione były wymagania USAF. No to teraz weźmy F35: z przyczyn dość oczywistych (nowy typ maszyny) w pierwszych latach (2016 – 2018) miało to być te jw ok 300 godzin podstawowego serwisu rocznie. A realnie?
    USAF planują użytkowanie operacyjne F35 na 250h/ rok. Czy można zaoszczędzić na kosztach serwisu: 01.12.2016 Naval Air Systems Command opublikowało FY2018-2019 F-35 Annualized Sustainment Contract na serwisowanie całej dostarczonej wszystkim odbiorcom floty (cyt:”Sustainment support will apply to all fielded aircraft and propulsion systems to include:” dalej lista wszystkich odbiorców do sierpnia 2019 w tym „tureckie” F35) oczywiście cyt: „contract will be awarded to Lockheed Martin Corporation, Lockheed Martin Aeronautics Company (LM Aero), Fort Worth, TX, for non-recurring and recurring sustainment support for all fielded F-35 aircraft for FY18-19. „. Dodam jeszcze to: „(..)with an estimated total Level of Effort of approximately 17-Million man-hours (based on 1,920 hours per year) over a period of two years. ” W marcu 2017 do dokumentu wzniesiono poprawki dostosowujące do powstałych w dostawach opóźnień. Czyli mamy tak: dla dostarczonych do 2019 760 maszyn ( z tego 163 w 2019) zaplanowano w przeliczeniu na jeden F35 po ponad 1000 MMH / m-c, co dla planowanych 250 h lotnych F35/rok (ok 20 h / m-c) daje ok 50 MMH/ FH lub przy 300 h lotnych ok 40 MMH/FH. A to jakieś 3 razy jest więcej niż dla większości myśliwców NATO. Czy nas na to stać? Aktualnie swoje F35 odbiera Norwegia (V.2019) 9 szt już plus 7 jeszcze na testach w USA (po jakieś 160 mln USD /szt) z 52 szt zamówionych. Ale mają problem z budżetem. Przy zamawianiu (procedura parlamentarna w 2008) parlament zatwierdził ok 1,25 mld USD, a teraz suma wyjdzie już ok 1,8 mld USD. Wyszło im, że jeżeli już odbiorą wszystkie F35 to z powodów braku finansowania (budżet) znaczną część będą musieli „zmagazynować” by utrzymać koszty na poziomie 44 tys USD za godz lotu. I to jest podstawowa wada F35.
    W okresie trwania programu F35 nastąpił znaczący postęp w elektronice wojskowej i w innych rodzajach pukawek. Weźmy np taką +3,5 metrową 150 kg rakietkę:
    https://www.globalsecurity.org/military/systems/munitions/aim-120-specs.htm
    od 1991 w użytkowaniu, najnowsze wersje można po zaprogramowaniu / wskazaniu celu posłać z odległości daleko przekraczającej możliwości jej wykrycia przez środki radarowe. Czyli sobie lecimy, dostajemy namiary od np AWACS-a albo innego fiuta gdzieś tam, ustawiamy się mniej więcej na podobnym kursie i pyk z odległości dajmy na to 100 km. I już. Rakietka popitala tak ze 4 Mach, czyli jest „na miejscu” za jakieś 3-4 minutki. Kosztuje taka ca 400 tys USD czyli +/- 1% ceny fiut35. Jakie walki powietrzne? Z kim? „Nawet gdyby doszło do takiej walki na krótki dystans to F-22 dysponuje przewagą nad każdym rosyjskim samolotem, a i F-35 dzięki Fusion MultiSensor i AIM-9X-2 nie jest też bez szans. Przyjrzyjmy się szacunkowym odległościom wzajemnego wykrycia podanych przez producentów… Su-35 (przykład) dysponuje radarem PESA Irbis-E zaś F-35 radarem AESA AN/APG-81. Deklarowane zakresy wykrywania podane przez producentów: Radar Irbis-E samolotu Su-35S. Zasięg wykrywania w sektorze 100 stopni kwadratowych dla celów o sygnaturze 3m2 – 350 – 400 km (zakres dalekiego wykrywania). Zasięg wykrywania w sektorze 300 stopni kwadratowych dla celów o sygnaturze 3m2 – 200 km. Zasięg wykrywania celów o sygnaturze 0,01 m2 – 90km. Radar AN/APG-81 F-35: Zakres wykrywania celów o sygnaturze 1m2 – 150+km. F-35 posiada sygnaturę radarową wynoszącą od czoła 0.0015m2. Dla Su-35 parametr ten wynosi 1-3 m2. Zasięgi radarów podałem i jasno z nich wynika, że Suchoje nie mają szans wykryć samolot stealth F-35 z odległości większej niż 40-50 km. Zasięg śledzenia (a więc atakowania) nie będzie większy jak 30-35 km. Irbis osiąga zasięgi 400 km wykrycia tylko wówczas gdy wiązka jest skoncentrowana i ma niewielką średnicę- radar przeszukuje niewielką część przestrzeni, poza tym ten tryb służy głównie do wykrywania maszyn takich jak AWACS.”
    A to tylko mały przykład dla uzmysłowienia sobie, że jak już znikną / zostaną opanowane wszelkie problemy sprzętowe jak np:
    http://www.defense-aerospace.com/articles-view/release/3/203127/mark_up-shines-light-on-f_35%C2%A7f_22-communications-problems.html
    to przyjdzie czas realizacji priorytetów USAF czyli m. in. racjonalnie i ekonomicznie przeprowadzonego wyeliminowania mięsnego nadzienia z wszelakich latadełek USAF. A to musi kosztować. Nie ma więc żadnych przesłanek spierać się o mniejsze czy większe możliwości przekształcenia F35 w UAV (unmanned aerial vehicle). To jest raczej kwestia tylko pieniędzy, bo technologie istnieją. Na razie wkładka mięsna jest tańsza.

  425. @scrambler

    Profesor Zin cały na biało może (pamiętam dziecięciem będąc) ale węgiel słabo. Jak dla mnie takie 3+. Za długa przerwa i nie wychodzi.

    https://photos.app.goo.gl/F9Zu9fdMyVAQht1n9

  426. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 13:45

    Nie byłem pewny, kto oceniał wedle chrześcijańskich kryteriów czyn Mojżesza – Ty czy pani Świderkówna. Nie dowiedziałem się. Nie mam też jasności, jak to ocenianie wyglądało. W tej sytuacji nie ma o czym gadać. Zwłaszcza że widzę, że poruszamy się w kompletnie odmiennych obszarach myślowych.

    Natomiast Twoja wypowiedź że nakazu zabijania „niewiernych” współobywateli „nie należy obecnie rozumieć dosłownie” – mówi najjaśniej jak można, że uzurpujesz sobie, razem z całym chrześcijaństwem prawo zmieniania prawa bożego. Nigdzie w Biblii – ani w ST, ani w NT – nie ma ani pół słowa o odwołaniu przez Boga kary kamienowania za różne przewinienia. Jezus o tym nawet się nie zająknął. Więc Twoje „nie należy rozumieć dosłownie”, skąd jest, przepraszam, wzięte? Prawo moralne dane ludziom przez doskonałego Boga jest NIEZMIENNE jak i on sam. Jeśli ktoś zmienia – a chrześcijańskie sekty dopasowują je prawem kaduka do współczesności – popełnia z biblijnego punktu widzenia obrazoburstwo. A zaczęło się od Jezusa. Chrześcijaństwo to nowa religia nie mająca nic wspólnego z religią Starego Testamentu – nawet nazwę „Jahwe” czy „Jehowa” odrzuciła.

  427. zza kałuży
    15 czerwca o godz. 15:03

    No to my juz jak jaki nie przymierzajac „think tank” militarny, skoro od niechcenia i przesmiewczo rozpracowywujemy te taktyki obronne z uzyciem mysliwcow F-35…

    Ale juz powazniej, to wolalbym wiecej powagi w dziedzinie obronnosci. I boleje, ze jej ani za grosz i chocby na lekarstwo, nie widac, ani slychac. Za to slychac, jak czlowiek tak gietki, ze az podejzewany o brak kregoslupa, wypowiada sie o polskim mestwie.

    Pozdrowka
    ~l.

  428. What the Bible says about stoning

    For touching Mount Sinai
    Whosoever toucheth the mount shall be surely put to death. Exodus 19:13

    For taking „accursed things”
    Achan … took of the accursed thing. … And all Israel stoned him with stones, and burned them with fire, after they had stoned them with stones. … So the LORD turned from the fierceness of his anger. Joshua 7:1-26

    For cursing or blaspheming
    And he that blasphemeth the name of the LORD, he shall surely be put to death, and all the congregation shall certainly stone him. Leviticus 24:16

    For adultery (including urban rape victims who fail to scream loud enough)
    If a damsel that is a virgin be betrothed unto an husband, and a man find her in the city, and lie with her; Then ye shall bring them both out unto the gate of that city, and ye shall stone them with stones that they die; the damsel, because she cried not, being in the city. Deuteronomy 22:23-24

    For animals (like an ox that gores a human)
    If an ox gore a man or a woman, that they die: then the ox shall be surely stoned. Exodus 21:28

    For a woman who is not a virgin on her wedding night
    If any man take a wife, and go in unto her, and hate her … and say, I took this woman, and when I came to her, I found her not a maid: Then shall the father of the damsel, and her mother, take and bring forth the tokens of the damsel’s virginity unto the elders of the city in the gate: And the damsel’s father shall say … these are the tokens of my daughter’s virginity. And they shall spread the cloth before the elders of the city. … But if this thing be true, and the tokens of virginity be not found for the damsel: Then they shall bring out the damsel to the door of her father’s house, and the men of her city shall stone her with stones that she die. Deuteronomy 22:13-21

    For worshipping other gods
    If there be found among you … that … hath gone and served other gods, and worshipped them … Then shalt thou … tone them with stones, till they die. Deuteronomy 17:2-5

    If thy brother, the son of thy mother, or thy son, or thy daughter, or the wife of thy bosom, or thy friend, which is as thine own soul, entice thee secretly, saying, Let us go and serve other gods, which thou hast not known, thou, nor thy fathers … thou shalt stone him with stones, that he die. Deuteronomy 13:5-10

    For disobeying parents
    If a man have a stubborn and rebellious son, which will not obey the voice of his father, or the voice of his mother … Then shall his father and his mother lay hold on him, and bring him out unto the elders of his city … And they shall say unto the elders of his city, This our son is stubborn and rebellious, he will not obey our voice; he is a glutton, and a drunkard. And all the men of his city shall stone him with stones, that he die. Deuteronomy 21:18-21

    For witches and wizards
    A man also or woman that hath a familiar spirit, or that is a wizard, shall surely be put to death: they shall stone them with stones: their blood shall be upon them. Leviticus 20:27

    For giving your children to Molech
    Whosoever … giveth any of his seed unto Molech; he shall surely be put to death: the people of the land shall stone him with stones. Leviticus 20:2

    For breaking the Sabbath
    They found a man that gathered sticks upon the sabbath day. … And the LORD said unto Moses, The man shall be surely put to death: all the congregation shall stone him with stones…. And all the congregation brought him without the camp, and stoned him with stones, and he died; as the LORD commanded Moses. Numbers 15:32-56

    For cursing the king
    Thou didst blaspheme God and the king. And then carry him out, and stone him, that he may die. 1 Kings 21:10

  429. What the Quran says about stoning

    The Quran does not mention stoning as a punishment for any crime.

  430. Herstoryk
    14 czerwca o godz. 11:24

    @Tanaka
    14 czerwca o godz. 8:25

    „To samo robił PRL, w ramach kompleksowej integracji różnych systemów wodnych i trzech rożnych systemów inżynieryjnych, prawnych, infrastrukturalnych, a w sumie – cywlizacyjnych, państw zaborczych, które po swojemu urządzały nam zlewnie Wisły i Odry.”

    Nie znam się nam tym, ale z laickich obserwacji własnych, z np. górskich miejscowości turystycznych miałem wrażenie, że to PRL miał właśnie zamiłowanie do betonowania prostych jak szczała koryt dla strumieni itp.
    Linkowany artykuł o groźbie suszy w Polsce wyraźnie stwierdza, że osuszanie bagien i meliorację realizowano po II wś, czyli właśnie w PRLu.

    Mówisz o czymś nieco innym, choć też związanym z systemami wodnymi. To o czym ja mówię, zawiera w sobie kompleksowość, Ty zwracasz uwagę na wybrane aspekty.
    ZA PRL-u nie zrealizowano wszystkich zamierzonych działań, to było niemożliwe ze względu na samą gigantczność rzeczy. PRL musiałby (w niezłej kondycji gospodarczej) trwać ze dwa-trzy razy dłużej.
    Ta wielka rozpiętość czasowa niezbędna do realizacji kompleksowych działań wynika z kilku głównych czynników:
    * istnienia trzech, całkowicie różnych, systemów hydrotechnicznych i hydrośrodowiskowych jakie miały państwa zaborcze. Polsce potrzeba było jednego i własnego, wewnętrznie spójnego
    * gigantycznego zapóźnienia cywilizacyjnego, co najmniej spowodowanego nieistnieniem państwa.
    * konieczności posiadania fachowców od tych spraw, a tacy nie rosną na polu.
    * niezbędności wypracowania koncepcji, spójnej, logicznej, broniącej się naukowo, inżynieryjnie, finansowo, gospodarczo i pod każdym innym względem.
    * zapewnienia stabilnego finansowania przez wiele dziesięcioleci oraz konsekwentnego wdrażania, czyli powszechnej zgody politycznej – w czym PRL nadzwyczajnie górował nad obecnym horyzontem własnego nosa, ale też nie był niewzruszalny.
    * gigantyzm nakładów finansowych.

    W rezultacie, program został zrealizowny w kawałkach, tu większych, tam mniejszych. Zniknął PRL, zniknęło działanie. Z działania aktualnego mamy przekopanie Mierzei Wiślanej, czyli kopanie psychiatryczne. NIe ma to bowiem żadnego związku z jakąkolwiek powagą i trafnością działania co do istoty, a wyłącznie co do fantazmatycznych celów politycznych Kaczyńskiego.
    Reszta – nul, zero, nico, cicho, choć jak pewnie pamiętasz, tenże Kaczyński zapowiedział „program Wisła” za 70 miliardów złotych, których nie ma, bo i nie miał. A mowa tylko o Wiśle.

    Są pewne niezłe, nawet dobre skutki niezrobienia tego co PRL planował, bo np. Wisła jako rzeka prawie naturalna, a nie jako śródlądowa droga wodna dziś może jest już znacznie ważniejsza. Do żeglugi śródlądowej niemal na pewno nie wrócimy. A naturalna, czy prawie naturalna rzeka w jakiejś drobnej mierze ratuje nas przed katastrofą klimatyczną.

    To racja: meliorowano na potęgę. Wtedy uważano to za konieczne: racja bytu gospodarczego, rolnictwa i tak zwanego rozwoju. Dziś zarówno struktura społeczno-gospodarcza jest już całkiem inna, polityczna waga „rolnika” (wtedy „chłopa”) też inna, a na rynku rację bytu mają już niemal tylko wielkie przedsiębiorstwa z pracownikami najemnymi, a nie chłopami, co osobiście ziemię uprawiają.
    Ta wielkoskalowa działalność rodzi jeszcze inne problemy, w tym gigantyczne problwmy środowiskowe dokładające się do nadciągającej katastrofy.
    To też racja: było takie kanalizowanie różnych strumieni, ale też miało to służyć systemowi, o którym mówiłem. Ale, że system nie stał się kompletny, a miejscami – dziurawy jak sito, to dziś te skanalizowane cieki przysparzają dużych kłopotów.

    Także, zwyczajnie, popełniano błędy, które hasłowo nazwę potrzebą/manią „ujarzmiania przyrody”.

  431. NOWY TESTAMENT
    Ewangelia wg św. Jana

    Kobieta cudzołożna

    8
    1 Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, 2 ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. 3 Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: 4 «Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. 5 W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować2. A Ty co mówisz?» 6 Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć3. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. 7 A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». 8 I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. 9 Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. 10 Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» 11 A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

  432. Optymatyk
    14 czerwca o godz. 23:52

    @Tanaka
    13 czerwca o godz. 23:59

    „Z niezwykłą precyzją i trafnością badawczą, oraz po prostu mądrze pokazał historię i jej kanony, oraz kulturowe mechanizmy psychologiczne prof Dudek w swoim niezwykłej cenności dziele: „Fantomowe ciało króla”,…”

    Nie piszę tego ze złośliwości jedynie ku prawdziwości, że rzeczoną przez Ciebie książkę napisał dr Jan Sowa.

    Słusznie prawisz. Trzeba być czujnym, bo nie wiadomo kto kule nosi, oprócz tego, że wiadomo, iż matka Boska Fatimska – jak oświadczył Lolek.
    Sam się zastanawiam, co mi się podudkowało, chyba ta upupa epops

    Przy okazji polecam książkę Mariusza Świdra pt. „Jak podbiliśmy Rosję”
    No, jak Rosjanie to byli Polacy, to Polacy byli niepolacy: Mickiewicz – litewski Żyd, Kopernik – szkop, Szopen to nie żaden Szopen, ale Chopin, Wit Stwosz to już całkowicie obcoplemienny i tak dalej.

  433. @wbocek 15 czerwca o godz. 16:42

    „Nie należy rozumieć dosłownie” to oczywiście interpretacja doktrynalna – i z tą interpretacją przedstawiciel kaka by się zgodził. W tym duchu wypowiedział się naiwnie aggent R., który uznał że mowa o literze prawa, dawniej i dziś, po czym zastosował pedagogikę cepa.

    Kaka w żadnym wypadku nie zachęca dziś OTWARCIE do zabijania. Wyraża tylko – m.in. tekstem Anny Świderkówny – coś w rodzaju nostalgii za okresem prehistorycznym, gdy zabijanie „w imię Boże” było oczywistością. A swój cichy podziw dla religianckiego oszołomstwa wyraża pani Świderkówna objaśnieniem dla czytaczy, że chrześcijańska ocena tych historii biblijnych to coś specjalnego i pozytywnego.

    Zresztą takie westchnienia za powiewem żarliwej „wiaaary” przewijają się też w innych tekstach prawidłowych wyznawców. Szymon Hołownia w felietonie wyraża podziw dla mahometan, którzy tak bezkompromisowo rozwijają swój dywanik publicznie, w każdym miejscu i o każdej porze. Gdyby tak jeszcze katolicy zechcieli owych mahometan naśladować… ach, to byłoby naprawdę ślicznie. Istny raj.

  434. wbocek
    15 czerwca o godz. 16:42
    Na marginesie
    15 czerwca o godz. 13:45
    Nie byłem pewny, kto oceniał wedle chrześcijańskich kryteriów czyn Mojżesza – Ty czy pani Świderkówna. Nie dowiedziałem się. Nie mam też jasności, jak to ocenianie wyglądało. W tej sytuacji nie ma o czym gadać. Zwłaszcza że widzę, że poruszamy się w kompletnie odmiennych obszarach myślowych.

    Wybacz pombocku, ale jeśli NADAL nie rozumiesz to ja w obliczu twojego niezrozumienia jestem bezradna. Że „poruszamy się w kompletnie odmiennych obszarach myślowych” to fakt. Najkrócej mówiąc – ty masz na myśli biblijny kodeks, który jak twierdzisz nakazywał zabijanie, i którego nie powiela otwartym tekstem dzisiejsza etyka chrześcijańska. Mówisz tym samym o literze prawa, która się zmienia. Ja z kolei mówię o duchu prawa – czyli dziesięciu o przykazaniach, które – jak zgodnie wrzeszczą kakaludki – są niezmienne. Pierwsze przykazanie obowiązuje dzisiejszego chrześcijanina dokładnie tak samo, jak Aarona i Mojżesza.

    Jeśli chcesz rzecz zapętlić metodą aggenta R. – to twoja broszka.

  435. Optymatyk
    15 czerwca o godz. 0:24

    Dla mnie Ukraina jako (nie)samodzielne państwo to rodzaj politycznej EFEMERYDY.

    Jak wyżej wyjaśniałem, Ukraina stoi w mocnym rozkroku, od czego nogi jej sie trzęsą. Nie da się tak w nieskończoność.
    Próbując się odcinać od Rosji, Ukraina sama sobie zaprzecza, bo wspólna część tożsamości i historii jest bardzo duża. Życie w zakłamaniu to trudne i bolesne życie, co jest kanonem psychologii, tak indywidualnej jak i społecznej.
    W realiach ZSRR, Ukraina była bardzo rozciągnięta, geograficznie i infrastrukturalnie Prościej było mieć jedną „republikę radziecką”, niż kolejne. Przy krojeniu Związku Radzieckiego wraz z Gorbaczowem, nocą, żeby nikt nie wiedział co sobie kto ukroi, w ogóle nie uwzględniano gigantyczności złożoności problemów, które się tnie tak, że z nich krew sika, a pacjent schodzi.
    Jak pokrojono, takie skutki.

  436. @zza kałuży 15 czerwca o godz. 17:11

    Czyli za oddawanie czci obcym bogom „należało” delikwenta (ceremonialnie i zbiorowo?) ukamienować. Zaszlachtowanie pod wpływem bogobojnego impulsu nie mieściło się w prawie – ale było na swój sposób godne podziwu, przynajmniej w oczach pani Anny Świderkówny. Trzeba być chrześcijaninem, żeby to pojąć? Niewykluczone.

  437. @zza kałuży 15 czerwca o godz. 17:23

    Bibliści (ci normalni, to znaczy z wyłączeniem katolickich) twierdzą, że tej opowieści nie było w najwcześniejszych tekstach ewangelii. Inaczej mówiąc, śliczny i bardzo popularny późny bajeczny dodatek. Co do „pisania palcem po ziemi” – to jeszcze jeden totalny absurd. Uwzględniając miejsce i czas rzekomego urodzenia Jezusa – nie mógł, zgodnie z realiami historycznymi, umieć pisać.

  438. @zza kałuży 15 czerwca o godz. 17:23

    Bibliści (ci normalni, to znaczy z wyłączeniem katolickich) twierdzą, że tej opowieści nie było w najwcześniejszych tekstach ewangelii. Inaczej mówiąc, śliczny i bardzo popularny późny bajeczny dodatek. Co do „pisania palcem po ziemi” – to jeszcze jeden totalny absurd. Uwzględniając miejsce i czas rzekomego urodzenia Jezusa – nie mógł, zgodnie z realiami historycznymi, umieć pisać.

    Ale wykazanie, że Jezusek był dobrotliwy i miłosierny mieściło się w ramach ideologii wczesnego kaka, stąd włączenie do kanonu takich historii jak ta o cudzołożnicy. Inne jego wypowiedzi („nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz”; „jeśli ktoś nie ma w nienawiści ojca i matki nie jest mnie godzien” i podobne ewangeliczne zgrzyty kaka pomija milczeniem, albo twierdzi, że to się przecie objaśnia zakrętasem.

    Zresztą fikołki interpretacyjne katolickich „biblistów” to temat-rzeka. Bart Ehrman się kłania.

  439. O, powieliło mi się. Sorry.

  440. wbocek
    15 czerwca o godz. 5:21

    Pombocku: Jozue, którego przywołuję, jest w sprawie obiektem, pacynką. Podmiotem lirycznym i bohaterem pierwszego planu jest Jahwe. To nawet nie jest moralność Jozuego, nie on ją w każdym razie wymyślił, tylko moralność Jahwe, czyli naszego bozi, którego nad życie miłujemy i z nim się zgadzamy, ściśle wykonując, co każe.
    On zaś każe: zabijaj! I sam morduje, żeby było jasne, jak fachowo to się robi. Czynem potwierdza słowo.
    Nakazuje gwałcić, więc wyznawca gwałci.
    Nakazuje kraść, to wyznawca kradnie.
    Daje za to nagrodę, wyznawca merda ogonkiem i jest przeszczęśliwy.

    Dokładnie to robił, nadal robi Kościół kat. dzisiejsi zbrodniarze-pedofile konsekrowani i dzisiejsi ich współzbrodniarze kryjący wykonawców gwałtów stosują moralność Boską. Doskonałą. Wyjaśnił to zbrodniarz Cybula: można gwałcić, dopóki nie ma wytrysku! Jak jest to też można, tylko trzeba to nieco inaczej sobie we łbie ułożyć, żeby się zgadzało.

    Moralność bozi jest niezmienna. Jest uniwersalna, wszechczasowa, wszechobowiązująca i jest Absolutem Doskonałości. Nie ma, że teraz tak, a potem odwrotnie, albo inaczej. Jego Objawienie obowiązuje w dniu dzisiejszym i po wieczność będzie.

    I, w zasadzie, koniec sprawy.
    Sprawa się nie kończy, z jednego tylko powodu: ludzka moralność ewoluuje, więc uważamy, że to zbrodnia i ludobójstwo, co nakazuje bozia, korupcja, złodziejstwo, bandytyzm, cynizm, oraz psychopatologia.

    Że to zbrodnia i ludobójstwo, może powiedzieć osoba niezależna, o niezdeprawowanej moralności. Nie powie tego przecież papież, biskup i kler zwykły ze swoimi wyznawcami. Słuszałeś Wojtyłę ze swoim Ratzingerem, Franciszkiem i całą resztą oświadczających: Bóg to ludobójca, wymordował całe narody?

    Dzisiaj wolimy o tym panu w ogóle nie rozmawiać, nie chcemy czytać jego Objawienia i się do niego stosować.
    Tylko jednak po wierzchu nie chcemy i tylko niektórzy nie chcą. Nie da się jednak wyznawać Jezuska inaczej jak kłamliwie, bo bez jego tatusia nie ma Jezuska. Jest nieważny, nikt.
    Ale, że ten i ów woli jednak, zwykle z merkantylnych lub wewnętrznie sprzecznych powodów Jezuska wyznawać, nic bodaj o tym nie wiedząc, wyznaje też jego złego tatusia.
    Tak też robią prawidłowi katolicy: zakłamują się do imentu. Gdzie tatuś pasuje, to się go wyciąga, gdzie nie pasuje, to chowa. To pokazuje, jak wyewoluowana do stanu niemordowania moralność męczy się sama z sobą i nie ma wyjścia – musi brnąć i tkwić w tym bagnie, bo bozia jest niezmienny.

  441. Wiadomości z okrągłego namiotu:

    w tym roku przed rozpoczęciem każdego posiedzenia Sejmu i Senatu powinno być przynajmniej kilka minut cytatów przez marszałka odczytywanych, żebyśmy mieli świadomość, że to jest Rok Jana Pawła II, żeby nie przeszedł obok – zaproponował Sobierajski.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24902584,rok-2020-bedzie-rokiem-jana-pawla-ii-posel-pis-proponuje-cytaty.html#a=363&c=159&t=7&g=c&s=BoxNewsMT

    A dlaczego tak skromnie?
    Różaniec odmówić, drogę krzyżową, na kolanach, odprawić to nie łaska?

    Ciekawe czy będą kremówki zamiast komunikantów?
    Przyjmuję zakłady 😉

  442. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 18:05

    Uwzględniając miejsce i czas rzekomego urodzenia Jezusa – nie mógł, zgodnie z realiami historycznymi, umieć pisać.

    Bo Jezusek, syn uboogiego cieśli, co wziął za żonę brzemienną, to był taki profesor. Znał się na pisaniu, myśleniu i gadaniu.
    Tylko, że przez te trzy lata pisania, myślenia i gadania, strasznie mało gadał, pisal i myślał.
    Nie spisał osobiście swoich myśli i całej reszty przygód. Bardzo dziwne i i dosyć lekceważące. Zamiast WIEDZIEĆ co i jak, jesteśmy skazani na WIARĘ. Wyłącznie wiarę i wyłącznie pewność, że te ewangelie to zabawa w głuchy telefon A jak działa taka zabawa – WIEMY.

    Ale wykazanie, że Jezusek był dobrotliwy i miłosierny…
    Wiemy, że nie wiemy. Czy Jezusek nie skradł był parę całusów miłym koleżankom ze wsi? Albo z kumplami nie grandził, jak każdy chłopak co potem wyrasta na porządnego obywatela?
    Co robił, jak nic nie robił przez te osiemnaście lat, co to go w ewangeliach w ogóle nie było?
    Jezusek jest całkowicie gumowy, sztuczny, niejezuskowy, a wymodelowany na chrześcijańska słuszność.

  443. @Tanaka 15 czerwca o godz. 18:16

    Fakt – ten zlepek opowieści o Jezusku jest tak niespójny, że trudno wyłowić cokolwiek z życiorysu poza tym, że urodził się w Galilei, coś tam ludziskom tu i ówdzie prawił, po czym umarł ukrzyżowany przez Rzymian jako podżegacz do buntu. Poza tym – wolna amerykanka. Ale skoro Jezusek był bardzo dobry, to nawet jak coś zrobił źle, to i tak dobrze. Bo przecie panu bozi kto zabroni?

  444. Nefer
    15 czerwca o godz. 15:47

    O ja cię pierdykam! Zbyt surowa to autocenzura. Wychodzi, jak najbardziej.

  445. scrambler
    15 czerwca o godz. 19:09

    Guzik wychodzi ale dzięki 😉

    Wiesz ty co, już miałam mówić że tu jakbym na kazaniu w kościele siedziała, we w sobotni wieczór, biblia i biblia :/

    wy sobie tam o tej biblii czy chrześcijanach dla lwów nie przeszkadzajcie, ja sobie na to tak

    https://youtu.be/S1kN6munfCE

  446. Gdyby mnie kto szukał to tańcuję z wielkimi słuchawami na uszach, zupełnie nie w biblijnym nastroju

    https://youtu.be/EK_LN3XEcnw

  447. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 17:33

    Mnie interesuje źródło religii chrześcijańskiej, Biblia, a nie Kościoły. Zdumiewa mnie Twoje dopatrywanie się jakiegoś podziału w Biblii – na ducha i literę prawa. Gdzie konkretnie jest ten duch i gdzie litera? Zzakałużek daje przykład z kobietą upadłą tak znany, że nie trzeba było tego bliżej przedstawiać. Nic z niego nie wynika poza oczywistością, że Jezus jest rewizjonistą i uzurpatorem. Lepiej to widać w jego stosunku do łuskania kłosów w szabat, kiedy rzekł faryzeuszom: „Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu”. Nie ma w Starym Testamencie żadnego Syna Człowieczego, a Panem szabatu jest Bóg. Ten Bóg pytany, co zrobić z człowiekiem przyłapanym na zbieraniu drew w szabat, odpowiedział, że ma być uśmiercony.

    Gdzie jest jakiś duch prawa w nakazie, że każdy, kto dotknie świętej góry ma być bezwarunkowo uśmiercony?

    Gdzie jest duch w nakazie, że mężczyzna, który nie da „obrzezać ciała swego napletka – ta dusza ma zostać zgładzona ze swego ludu”?

    Gdzie jest duch w „Kto sporządzi podobne (kadzidło do spotkań z Jahwe w namiocie spotkań), by rozkoszować się jego zapachem, ten zostanie zgładzony ze swego ludu”?

    Albo w „zwrócę swe oblicze przeciw duszy, która spożywa krew i niechybnie zgładzę go spośród jego ludu”?

    No i jest Twój duch:

    „Mężczyzna lub kobieta, w których będzie duch mediumistyczny lub duch przepowiadania, mają bezwarunkowo być uśmierceni. Należy ich obrzucić kamieniami, żeby umarli”.

    Śmiertelnie poważnie traktuję Boga Jahwe, więc proszę z duchami mediumistycznymi nie wyskakiwać, bo Doskonały, więc Niezmienny i Nieomylny nie śpi i nawet w nocy wszystko widzi i słyszy.

    Już mówiłem, że obracamy się w kompletnie odmiennych światach, mimo że oboje jesteśmy ateistami.

  448. Nefer
    15 czerwca o godz. 19:38

    tyż zaczadziałem, ale bo tak: na tarasie mam 31 st w cieniu i powietrze lepi się do ciała jak pajęczyna, w tzw. międzyczasie popier….. na … o właśnie! Co to jest: bezprzedowowa, 84 klawisze w tym 1/3 funkcyjnych i shift i cap wciskane nogą?
    Ups, wstawka z przegrzania.
    cd… pukam se zarobkowo klawisze z nogami w misce z wodą, a nadto próbuję przeżuć w/w martyrologię biblijną z odrobiną zrozumienia. Ale jeszcze tylko jedno półliternictwo amerykańskie pszeniczne, godzinka dyżuru i już … „tańcz, głupi tańcz”? Tyż nie, ale posłuchać to i owszem.

  449. scrambler
    15 czerwca o godz. 20:19

    Pacz pan, nie wiem. Martyrologii się nie da przeżuć jak człowiek dla totalnego odmóżdżenia słucha Modern Talking. Świetne do mycia okien, z łapką w ręce Cheri Cheri lady 🙂 ależ bym dzisiaj potańczyła, szkoda że nie ma jak

  450. Nefer
    15 czerwca o godz. 20:27

    dobra odpowiedź. W sferach kurturarnych to się nazywa pianino.
    A to jest gołomb (ten po prawej):

    https://i1.jbzdy.com.pl/contents/2016/12/6436b2b387796b0425a8fc40a7f7431d.jpg

  451. @Nefer
    @Scrambler
    Nie wiem, co to znaczy -„nie ma jak”. Ja zamierzam tanczyc nawet po kremacji. No ale jak tam kto woli. Popacz se Nefer, moze cie wezmie.
    https://www.youtube.com/watch?v=TOPSETBUgvQ

  452. scrambler
    15 czerwca o godz. 20:57

    Ah zo jak mówił Brunner. A po lewej głąb jak mniemam :/

  453. jakub01
    15 czerwca o godz. 21:01

    Dzięki wielkie, własnie to, super

  454. Nie będę przeszkadzać, poważny barokowo biblijno kościelny nastrój znowu poszedł w drobny mak przez głupiego chochlika, oddalam się tymczasem ze słuchawkami na uszach

  455. @wbocek 15 czerwca o godz. 19:49

    To co nazywam „duchem prawa” jest w nakazie, że miłość Boga powinna być ponad wszystkim. Ten nakaz pozostaje w mocy i żaden wydumany Jezus nie próbował go nigdy znieść. Ale ja to już wyjaśniłam trzy razy w różnych konfiguracjach. Przypomnijmy – zaczęło się od głupawej zaczepki trolla, którą ty usiłowałeś mi wytłumaczyć, argumentując coś z Piotrem Wielkim i zmianą prawa po rewolucji. Ale przecież od początku nie o to chodziło. Nie o tak rozumianych prawach pisała Anna Świderkówna ględząc na temat postawy prawdziwie (a jakże!) chrześcijańskiej. Aggent zwyczajnie palnął sobie jak łysy o beton, usiłując wykazać, że w seminarium go czegoś nauczyli.

    Biblijny Jezus jednym tchem opowiada bajdurki o miłosierdziu i „nowym przykazaniu” miłości i z drugiej strony zapewnia, że „ani jedna jota nie zmieni się w prawie” i że „nie przyszedł znieść, ale wypełnić”. Cały ten deklaratywny konglomerat jest w najwyższym stopniu niejasny i objaśnianie go w duchu (pardon!) kaka-lubnym, co usiłuje robić Rogger, jest bez sensu.

  456. Tanaka
    15 czerwca o godz. 18:09

    Tanako, z okazji mocniejszego zauroczenia umysłowym bardakiem zwanym „chrześcijaństwem” dzięki Twojemu wstępniakowi, powspominałem sobie o niegdysiejszej Marii. Z jednej strony to człek wrażliwy, życzliwy dla ludzi i zwierząt, opiekuńczy, umiejący się cieszyć drobiazgami, niepróżny, nieważne, że nie za bardzo myśliciel, z drugiej – z dnia na dzień po wyborczych zwycięstwach Dudy i PiSu objawiła się jako wściekły, najciemniejszy z ciemnych ciemnogród. Bojowniczka o wolność i sprawiedliwość, która calutkie polskie wojsko nazwała z powodu stanu wojennego „bandytami”, „mordercami”. Próbowałem wyjaśniać, że w stanie wojennym nie było żadnego bandytyzmu, odwrotnie – był spokój, a czterystutysięczna armia, z czego większość – z obowiązkowego poboru, to przekrój całego społeczeństwa. Wyjaśnianie skończyło się awanturą. Mam, oczywiście, takich sprawiedliwych znajomych od metra i tu na miejscu, nie musiałem szukać za morzami, ale ona przebiła wszystkich. Stąd w niej w pierwszym rzędzie szukałem uniwersalnego klucza do rozumienia takich zmian i takich stadnych zachowań. Nie znalazłem, Tanako. A chciałbym wiedzieć coś więcej niż prosta konkluzja: mała kapusta i prostactwo. Nie muszę chyba dodawać, że Maria była wobec mnie bardzo ostentacyjną katoliczką ze słowami na końcu języka: „Jak dobry Bóg pozwoli”, „Bóg tak chciał”, „Może dobry Bóg ci wybaczy zamroczenie ateizmem”, „Mój ukochany Jezus patrzy na to, co robi Kaczyński i się cieszy”, „Albo, weźmy, Mazguła. Przecież to bandyta, potwór, komunistyczny zbrodniarz, oprawca, barbarzyńca”. „Róża Thun?! Toż to bydlę, prostaczka, komuchowata świnia!”.

    Nie mam innego tłumaczenia nad to, że we współczesnym świecie u ludzi z jajowatą głową, tylko ciut spłaszczoną, religia nie ma żadnego sprawczego znaczenia w codziennym życiu. Gros wierzących pod spodem jest ateistami, tylko o tym nie wie. A ich moralność jest moralnością ludzi interesownych, czyli jest plastycznym narzędziem, nie sztywnym kodeksem. Westchnienia do Boga tyle są warte, co wszelkie prozaiczne westchnienia: „Och, kurwa, żebym skreślił 14 i 18, miałbym szóstkę!”. Próbowałem – na wzór niejasnego, za to atrakcyjnego „homo sovieticusa” – szukać skrótu dla ostaentacyjnego zjawiska ożenku pisowatych z religią, i też nie znalazłem. Może ktoś w końcu znajdzie.

  457. @Nefer 15 czerwca o godz. 21:19
    Te biblijne dyskusje są jak najbardziej niepoważne. Głównie ze względu na udział religiantów. Pombocek raczej podśmiewa się pod wąsem. Jak mniemam. Tanaka na pewno, zakałużnik prawie na pewno. Ja na bank.
    Ale w sumie dlaczego nie?

  458. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 21:26

    Dziecino, może zacznijmy od podstaw historycznych. Mojżesz żył jakieś 1200 lat p.n.e., a Jezus w 1 stuleciu naszej ery. Różnica czasowa jest mniej więcej taka jak między współczesnymi czasami a czasami Karola Wielkiego. Nazwa chrześcijaństwo pochodzi od Jana Chrzciciela, który według Ewangelii chrzcił ludzi przygotowując ich na przyjście Jezusa. Obwiniając brata Mojżesza o brak postawy chrześcijańskiej to tak mniej więcej jakbyś oskarżała Karola Wielkiego że nie serwisuje swojego samochodu. Czy jest szansa ze do twojej główki dotrze, że w obydwu przypadkach oskarżenia są absurdalne, bo tak jak w czasach Karola Wielkiego nie było samochodów, tak też w czasach Mojżesza nie było jeszcze żadnego chrześcijaństwa? Jakakolwiek argumentacja jaką próbujesz podjąć w tych tematach jest kompletnie bez sensu, bo nie potrafisz przyjąć ani zrozumieć podstawowych faktów.

  459. Nefer
    15 czerwca o godz. 21:19

    łap gołębia za ogon i duś jak cytrynkę. A! nie! to miało być, że szczęście.

  460. @Na marginesie
    15 czerwca o godz. 21:31

    U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i też im się zapalała. To dlaczego nie?

  461. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 21:26

    Skoro tak odczytujesz:
    „argumentując coś z Piotrem Wielkim i zmianą prawa po rewolucji”
    to idziesz górą, a ja – doliną. I bądź se chłopcem, a ja – dziewczyną. Niekompatybilność to m.in. różne rozumienia pojęć. Nie mam głowy ani ochoty do niekończącego się uzgadniania, co kto ma na myśli.

    Tylko jedną rzecz z uporem maniaka próbowałem wyjaśnić – wymyślony przez media, nieistniejący na Bałtyku „prąd wsteczny” – i też się nie udało.

    Aha, jeszcze jedna rzecz też się nie udała: żaden z chodzących z patyczkami patyczak nie pozwolił sobie wyjaśnić, że patyczki do chodzenia przyjęły się jako fetysz: wystarczy je ze sobą nosić, a spadnie ci trzydzieści kilo i będziesz zdrowo żyć sto lat. Idzie biedna wierząca w cuda babcia, a z chudych rączyn zwisają jej patyczki. Albo idą trzy dupiaste madamy i rajcują, a patyczki same się bujają. Patyczki nie są żadnym sensownym przyrządem gimnastycznym – najwyżej w górzystym terenie. Zdrowie jest w marszu lub w urozmaiconych ćwiczeniach bez przyrządów, nie w patyczkach. Tymczasem setki tysięcy noszą ze sobą jak różaniec.

  462. jakub01
    15 czerwca o godz. 21:31

    tyż profil, wygląda znajomo.

    https://pbs.twimg.com/media/D9B2NEHXUAAxUbK.jpg

  463. wbocek
    15 czerwca o godz. 22:01

    bo jest tak, albo im któś zaje… znaczy ten, przywłaszczył narty, albo robią suchą zaprawę przed ich zakupem. To jak zrobić se dziurkie a konto kolczyka. A! jeszcze być może i tak, ze to są spec patyczki terapeutyczne w stylu wkładek do butów albo pogadanki korekcyjnej u psycho na kanapce.

  464. scrambler
    15 czerwca o godz. 22:15

    W każdym razie rozeszło się po świecie, że zdrowie jest w patyczkach. Jeszcze żeby same chodziły. Na przykład po zakupy w niehandlową niedzielę.

  465. @Rogger77 15 czerwca o godz. 21:44
    Ja nie oskarżam Mojżesza o BRAK postawy chrześcijańskiej. Objaśniasz mi oczywistości, zupełnie bez związku z treścią mojego komentarza o książce Anny Świderkówny. Nie umiesz czytać, nie umiesz myśleć. To pospolita przypadłość religiantów.

  466. @scrambler 15 czerwca o godz. 22:02
    To aligator z nożem kuchennym w czaszce. Widziałam. Jakaś pani zrobiła zdjęcie komórką i była bardzo podniecona tym widokiem.

  467. @wbocek 15 czerwca o godz. 22:01
    A jeszcze inni noszą różaniec. Też zabawne.

  468. @scrambler 15 czerwca o godz. 22:00

    Ja tam nic nie dzielę, po prostu napisałam komentarz o dość dziwnym wywodzie Anny Świderkówny. Tego komentarza nie zrozumiał aggent Rogger i zaczął mi obszernie tłumaczyć, że białe jest białe, okraszając te swoje wywody wyzwiskami. Religianctwo nie sprzyja rozwojowi intelektu, czego R. jest oczywistym przykładem. A skoro mnie zaczepia, to odpowiadam.

  469. No paczcie państwo, aggent R. się naumiał i wie, kiedy powstało chrześcijaństwo! A jak wi, to powi. I szlus.

  470. Będą jeszcze jakieś wywody o tym, kiedy „żył” Mojżesz i co zwojował? Według niebieskiej książeczki Mojżesz żył 120 lat. Co potwierdza swoim ał-torytetem przemądry kaka.

  471. wbocek
    15 czerwca o godz. 21:27

    Stąd w niej w pierwszym rzędzie szukałem uniwersalnego klucza do rozumienia takich zmian i takich stadnych zachowań. Nie znalazłem, Tanako. A chciałbym wiedzieć coś więcej niż prosta konkluzja: mała kapusta i prostactwo.

    Nie mam innego tłumaczenia nad to, że we współczesnym świecie u ludzi z jajowatą głową, tylko ciut spłaszczoną, religia nie ma żadnego sprawczego znaczenia w codziennym życiu. Gros wierzących pod spodem jest ateistami, tylko o tym nie wie. A ich moralność jest moralnością ludzi interesownych, czyli jest plastycznym narzędziem, nie sztywnym kodeksem.

    Pombocku, istota sprawy niespecjalnie jest tajemnicza i skomplikowana. Szczegóły partykularne bywają.

    Uniwersalny klucz, którego szukasz, to są ludzkie blizny, zawody, lęki, bóle, ktore nie doznały ukojenia, nie zaznały sprawiedliwości, nie przywrocono im godności.
    Siegnij do głębi biografii ludzi, a znajdziesz kupę nieszczęścia. Ono wytwarza dowolnego boga, ono wytrwarza terrorystę domowego i terrorystę działającego na zewnątrz.

    Oczywiście: gros wierzących to może nie tyle ateiści, bo tu by trzeba ustalić punkt graniczny, ale ludzie tak zapętleni, zagubieni w sobie, choć nieraz mający w głowach niezwykle rozległe konstrukty które nazywają wiarą, że patrząc syntetycznie, rzeczywiście znajdują się niedaleko od ateizmu.

    Obaj świetnie wiemy, a Ty to kapitanie nazwałeś („kurwa, gdybym skreślił 14 i 18…”), że właściwie w umysłach zawierzenia nic ze sobą się nie zgadza. Gadają rzeczy zupełnie do sebie nieprzystające, nie mają problemu z zasadniczymi niespójnościami, głoszą rzeczy wzajemnie się wykluczające. I choby im to prostym językiem pokazać, wytłumaczyć, nic nie pojmą, odrzucą, albo wzruszą ramionami i dalej będą gadać swoje.

    Inteligencja jest głównym wynalazkiem umysłu pozwalającym modelować rzeczywistość. A to oznacza, że może tworzyć światy fałszywe. I świetnie się w nich poruszać.

    Przypadek druha naszego szczerego: Lolka Wojtyły. Kupa nieszczęścia!
    Dzieciakiem jeszcze będąc, stracił wszystkich najbliższych. Gdy się jest dzieckiem wrażliwym, często tego nie da się przeżyć. W niemal każdym przypadku trauma zostaje na całe życie, jest nieusuwalna.
    Dziecko często wybierze śmierć: powiesi się, skoczy z mostu, albo, może nieco później – zapije się na śmierć. Bardzo częsty przypadek.

    Lolek, żeby się jakoś uratować, postanowił żyć w nierzeczywistości. Jego kochana matka którą jako malec stracił, stała się Maryją. Miał obsesję maryjną, do końca życia. Przybrał sobie dewizę na całe życie: Totus Tuus – cały Twój (Maryjo kochana mamusiu!). I na sam koniec życia, w testamencie, wielokrotnie to zawołanie powtarzał.
    A gdy trafiła go kula zamachowca uznał, że życie uratowała mu, oczywiście, Maryja. Nie jakiś święty, nie Jezus, nawet nie sam Bóg; Maryja, kochana mamusia, której straty nigdy nie przebolał.

    I nigdy nie pojął co wyraża. Miał absolutną pewność całej tej gigantycznie skomplikowanej i całkowicie fałszywej konstrukcji. Ingeligencja pomogła mu się całkiwicie zafałszować i przeżyć tak, z wielką satysfakcją, właściwie prawie całe życie. Do samego końca.

    Tak absolutnie wierzący, tak pewien, że w tym stanie rzeczy – prawie – ateista.
    I to coś, ten prawie ateizm, to absolutne zafałszowanie siebie, to jest właśnie katolicyzm, to jest wyznanie.

  472. No to może jeszcze raz: „Ja zwróciłam też uwagę na jej dywagacje, na czym polega postawa „prawdziwego chrześcijanina”. W tym kontekście cytuje Świderkówna historię ze Starego Testamentu, gdzie brat Mojżesza chwyta miecz i morduje na miejscu współplemieńca (czyli współobywatela?) który ośmielił się oddać cześć cudzym bogom. Oto przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy? Włos się jeży.” Mówisz kobieto o przykładzie chrześcijańskiej postawy na 1200 lat przed powstaniem chrześcijaństwa, czy nie? Bo może coś innego chciałaś napisać ale wyszło jak wyszło? 😀

  473. @ scrambler
    Moj ulubiony minutowy filmik
    https://www.cda.pl/video/115884f6

  474. @Rogger77 15 czerwca o godz. 23:08
    No to jeszcze raz, jak krowie na rowie:

    Na marginesie
    14 czerwca o godz. 17:55
    @tejot 14 czerwca o godz. 16:01
    Logika Anny Świderkówny też mnie głęboko zastanawia 
    Przy okazji warto przypomnieć, że jej dzieła były starannie konsultowane i uzyskały kościelne imprimatur. Jako konsultant figuruje konsekrowany biblijny luminarz, sława (Bohu) profesor Kudasiewicz.
    Ja zwróciłam też uwagę na jej dywagacje, na czym polega postawa „prawdziwego chrześcijanina”. W tym kontekście cytuje Świderkówna historię ze Starego Testamentu, gdzie brat Mojżesza chwyta miecz i morduje na miejscu współplemieńca (czyli współobywatela?) który ośmielił się oddać cześć cudzym bogom. Oto przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy? Włos się jeży.

    Na marginesie
    15 czerwca o godz. 13:45
    @wbocek 15 czerwca o godz. 5:21
    Spieszę wyjaśnić: chrześcijańska moralność nakazuje miłować mitycznego Boga nade wszystko i wypełniać jego wolę. Nic się pod tym względem nie zmieniło od czasów „domniemanego Mojżesza”. Dlatego chrześcijański Rydzyk deklaruje, że „prawo nie obowiązuje katolika” a chrześcijański publicysta Hołownia wzywa w felietonach do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Dlatego chrześcijański hierarcha Hoser grozi ekskomuniką posłom, którzy zagłosują niezgodnie z doktryną kaka. Chrześcijanin w każdym normalnym społeczeństwie będzie rozrabiał jak pijany zając, czyniąc to zgodnie z nakazami swójej religii, która – rzekomo – wyraża wolę jego Pana. Na tym polega obłąkana logika „wiary”.
    O co chodziło pani Świderkównie, której jak rozumiem, nie czytałeś? Otóż pani Świderkówna opisuje z aprobatą spontaniczne działanie brata Mojżesza, który wyrwał ostre narzędzie komuś stojącemu obok uzbrojonemu współplemieńcowi i zatłukł na miejscu innego współplemieńca za to, że ów współplemieniec oddawał cześć obcemu bogu. Po czym przechodzi do rozważań nad tym, że chrześcijanin ocenia zdarzenia w specyficzny, właśnie chrześcijański sposób. Chrześcijanina charakteryzuje święty zapał.
    Wymowa tego tekstu jest oczywista, a raczej była dla mnie w chwili, gdy go czytałam. Niestety, nie jestem w stanie do niego teraz powrócić, bo dzieła Anny Świderkówny już dość dawno oddałam na przemiał. Półki w domowej bibliotece nie są z gumy…
    Co do intencji aggenta R., to są proste: rozsiewać nabyte w procesie „formacji” kaka-mundrości. Kaka-mundrość powtarza swoim „wiernym”, że etyka Starego Testamentu została ponoć zmieniona przez Jezusa, który rzekomo głosił miłość w hipisowskim stylu. To nic nie szkodzi, że jest to pogląd wzięty z powietrza i niemający umocowania w tekście Nowego Testamentu. To jest doktryna, zatem troll ją przepycha jak PiS ustawy przez sejm – kolanem.
    Oczywiście, że nakazu zabijania „niewiernych” współobywateli nie należy obecnie rozumieć dosłownie. Podobnie zresztą jak kamienowania nieposłusznych. Kamienowanie odbywa się poprzez ostracyzm, masowe wysyłanie jednobrzmiących listów protestacyjnych spłodzonych w kurii i kuriewne naciski na urzędników. Ale posłuszeństwo Abrahama, który chciał z rozkazu Pana zabić syna, jest wychwalane i podziwiane w całym kaka. Współczesnym kaka.

    Na marginesie
    15 czerwca o godz. 14:04
    P.S. A co do „kwalifikowania wedle chrześcijańskiej moralności czynu na wiele wieków przed powstaniem chrześcijaństwa” – to chyba coś ci się, pombocku, pomyliło. Można pochwalać zamiar zabicia syna przez Abrahama i można podziwiać „święty zapał” brata Mojżesza, który zamordował współplemieńca. Właśnie jak najbardziej według chrześcijańskiej moralności, nakazującej miłować Boga nade wszystko. Rogger nie myśli. Ale to przecież nic nowego.

  475. Rogger77
    15 czerwca o godz. 21:44
    Na marginesie
    15 czerwca o godz. 21:26

    Dziecino, może zacznijmy od podstaw historycznych. Mojżesz żył jakieś 1200 lat p.n.e., a Jezus w 1 stuleciu naszej ery. Różnica czasowa jest mniej więcej taka jak między współczesnymi czasami a czasami Karola Wielkiego. Nazwa chrześcijaństwo pochodzi od Jana Chrzciciela, który według Ewangelii chrzcił ludzi przygotowując ich na przyjście Jezusa

    Mój komentarz
    Rogger, coś ci się pokićkało z etymologią słowa chrześcijaństwo.
    Pzdr, TJ

  476. I jeszcze raz w pigułce, na użytek kompletnych idiotów:

    Ja nie przypisuję starotestamentowym protagonistom żadnych „chrześcijańskich” postaw. Historię o natychmiastowym zamordowaniu współplemieńca, który oddawał cześć obcym bogom, opisuje Anna Świderkówna, snując sobie na tym tle – i w tym kontekście – dywagacje o tym, jak myśli i postępuje prawdziwy chrześcijanin. Prawdziwy chrześcijanin miłuje Boga całym sercem i nie chce dopuścić, żeby Bóg był obrażany. Tak wynika z pierwszego przykazania Dekalogu. I to ma na myśli (zapewne) panna Świderkówna pisząc Z UZNANIEM o postępowaniu brata Mojżesza.

    Włos się jeży na myśl, że żyjemy wśród osób myślących podobnie i rozpalonych miłością do Bozi. Osób, które oburza np. Parada Równości i które pragną „zadośćuczynić” swojemu Panu za to, że współobywatele mają go gdzieś. Ja rozumiem, że ten cały wywód jest zbyt skomplikowany dla religianta, ale przeciętnie inteligentny ateista powinien chyba zrozumieć, o co chodzi.

  477. @tejot 15 czerwca o godz. 23:26
    A rzeczywiście! To też.

  478. @ Wbocek
    Zdrowie nie tylko w patyczkach. O tych wszystkich ulepszaczach zycia swietny art.w Polityce „Hak na swiat”, gdzie wyczytalam takie oto zdanie- „Zen,niegdys naturalna droga niejednego lifehakera, jest dzis biznesem i narzedziem zbiorowej manipulacji. Doradcy duchowi uzywajacy pseudobuddyjskich praktyk, wprowadzaja proletariat Dolony Krzemowej w stan spokoju i cielecego podporzadkowania… Rosnie liczba zyciowych hakerow, ktorzy zoptymalizowali sie na smierc, eksperymentujac z dietami i rytmami dziennymi”
    „Zen i sztuka obslugi motocykla”.
    Ludzie poszaleli , – „zyjemy w epoce faszyzmu pozytywnosci, ktora uniemozliwia nam zaakceptowanie rzeczywistosci taka, jaka ona jest”.
    Nic dodac nic ujac. Osobiscie mam w d. wszystkie te cenne porady i dzieki temu jeszcze zyje. Ale rozumiem teraz dlaczego niektorzy ludzie dostaja alergii na dzwiek slowa – zen.

  479. @wbocku
    Zyjemy w swiecie gotowych odpowiedzi i recept na wszystko. Zadna glebsza refleksja ludziom juz nie jest potrzebna, zadna wiedza poparta wlasciwa lektura, bo po co? Wystarczy wyszukiwarka. Mgli me od tego.
    Chodze po staremu za pomoca nog a nie patyczkow.

  480. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 23:22

    Głupoty opowiadasz, nawet nie chce mi się komentować tych wszystkich wywodów powtarzanych od lat z wdziękiem zdartej płyty. Krytykując starotestamentową religię jahwistyczną i przypisując jej wszelkie zbrodnicze pobudki, powinnaś przede wszystkim Żydów oskarżyć jako jej twórców. Nie masz jednak do tego odwagi, więc swój ukryty antysemityzm wyżywasz zaciekle na katolikach. Miej odwagę i powiedz starszym braciom że są według ciebie narodem zbrodniarzy, który wymyślił taką straszną religię i przez wieki nic tylko mordował w imię swojego Pana, które to mordowanie potem przejęli i kontynuowali katolicy. Zwróć się do źródła, bo przecież oni nadal ten Stary Testament uznają i czczą a ten okrutny Jahwe w czystej postaci, bez chrześcijańskich naleciałości, nadal jest ich Bogiem. Łatwiej jednak wyżywać się na katolikach bo to nie grozi oskarżeniem o antysemityzm.

  481. @Rogger77 15 czerwca o godz. 23:51
    Miałam rację! Przeczytałeś i nadal nic nie rozumiesz. Ale tego należało się spodziewać. Religianctwo nie sprzyja rozwojowi umysłowemu. CBDU.

  482. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 23:34

    Dopiero teraz to jasno wyraziłaś, a wcześniej, zamiast takiej właśnie odpowiedzi, zaserwowałaś mi jakieś wielosłowne rojenia o wszystkim i o niczym. Jeśli teraz powiedziałaś to na użytek kompletnych idiotów, to moje pierwsze zdanie zdanie mogłoby być na użytek językowych kalectw. Dobranoc, pchły na noc.

  483. @wbocek 16 czerwca o godz. 0:09
    No to cieszę się, że wreszcie zrozumiałeś! Nie zdawałam sobie sprawy, że mój tekst był niejasny. Serio.

  484. jakub01
    15 czerwca o godz. 23:49

    Jakubku, w dużym stopniu się rozumiemy, choć niekoniecznie w rozumieniu zen. Mówiłem Ci, że odrzucam wszystko, co pachnie ideologią. Ty odpowiedziałaś, że zen nie jest ideologią. Dla mnie – jest. Choćby dlatego, że ma odrębną nazwę i wymaga jakichś technik. Dziewięćdziesięciolatek, który informował, że bez trzech godzin codziennych ćwiczeń – w tym 10 km biegu – nie potrafiłby żyć, to też jakaś ideologia, a nie tylko zdrowy sposób na życie. Dla mnie – ideologia narcystyczna. W jakim celu zen został wymyślony – bo przecież było wymyślony – nie wiem i nie bardzo mnie interesuje. Broń Boże, nie zrozum, że jakoś Cię deprecjonuję. Dla mnie nie istnieją żadne idee, ale ja to ja, a innych ode mnie jest grubo ponad 7 miliardów. Wystarcza mi życie bez specjalnych nazw: żyję biologicznie, umysłowo, nie uczę się, bo co z tym zrobię w grobie, mało czytam, pracuję…śtfju!…pracowałem, zażywam ostatnich przyjemności, zmartwień, kłopotów, raz na tydzień jem, co dzień piję – no, kurde, zwyczajność. Nie uciekam od współczesnego świata, bo nigdy nie byłem do niego specjalnie przywiązany. Chwileczkę – a zmartwiony, laptopy i kto gada na blogu? No fakt – i mnie dopadła nowoczesność. Ajajaj, a przecież przed nią było mi nie gorzej niż z nią…To po co mi to było?

    Kończę, jakubku, bo widzę, że fałszywy jestem i język mi się rozdwaja. Dobranocka. Okropnie grzmiąca burza na początku nocy przeszła. Pioruny waliły co pół sekundy. Pierwsza burza w tym roku. Oby nie ostatnia, bo fajnie na pola i ogrody przylało.

  485. @dobranoc wbocku, kalaruchy pod poduchy a scypawki do zabawki, jak przyjdziecie to mnie zjecie. Ja jestem w tym szczesliwym polozeniu, ze zen nie kojarzy mi sie z niczym a siedzenie ze skrzyzowanymi nogami mam opanowane od gowniarza, to zadna technika. Ale co tam wbocku, jechal sek zen. Za to uwielbiam burze. Czasem jak tu nap….a to latam z wywieszonym ozorem ze szczescia po polu i se namakam.

  486. @scrambler
    15 czerwca o godz. 15:23

    zza kałuży
    15 czerwca o godz. 12:55
    plus @Herstoryk.
    Przepraszam za kolejnego tasiemca,

    No, nie przepraszaj! Ja akurat jestem wdzięczny za wykład, z zajęciem przeczytałem (i zmagazynowałem, żeby w przyszłości nie błaźnić się ignorancją) fachowe i pouczające informacje.
    Tylko nasuwa mi się laickie pytanie – czy wobec postępu w 3,5 metrowych 150 kg rakietkach…za $400K, że nie wspomnieć o dronach i AI, warto ładować skuillardy $$ we wciąż trapione poważnymi usterkami tradycyjne samoloty z wkładką mięsną? Zwłaszcza przez kraj pozbawiony infrastruktury i zaplecza do ich użytkowania, jak PL!

    No i nie skreślałbym zbyt pochopnie Chińczyków, w innych dziedzinach dogonili a nawet tu i ówdzie przeganiają…..

  487. @jakub01
    15 czerwca o godz. 21:01
    @Nefer
    @Scrambler

    Nie wiem, co to znaczy -„nie ma jak”. Ja zamierzam tanczyc nawet po kremacji. No ale jak tam kto woli. Popacz se Nefer, moze cie wezmie.
    https://www.youtube.com/watch?v=TOPSETBUgvQ

    W temacie tańca to wolę https://www.youtube.com/watch?v=t6omUxqhG78, tym bardziej że dziewucha (ponoć wnuczka Santany), jest ździebko podobna do mej licealnej nieodwzajemnionej miłości….ech cielęce lata ….. sighhhhh…

    Kremacja jest szkodliwa dla środowiska 😉 , ja sobie zaklepię pogrzeb eko, anonimowo pod drzewkiem, w tekturze, bez cudów, nagrobków, tablic.

  488. Herstoryk
    16 czerwca o godz. 2:58

    Nie być taki do góry nogami, Herstoryku, dzień dobry. Poważnie żyjesz troską o to, by umierając, nie szkodzić środowisku? W moim studwudziestotysięcznym mieście jest kilka pogrzebów dziennie. Z tych kilku grzebanych jest kilka żywych ciał i kilka martwych prochów. Czy spaliny ze spalania kilku trucheł dziennie mają równie zauważalny wpływ na środowisko jak, weźmy, 80 tysięcy blaszaków, kręcących się po mieście jak smród po gaciach plus przejeżdżający tranzytem? Na grzebanie też Cię koniem nie powiozą. Opowiem Ci, co ze mną zrobili.

    Trochę przepraszam dawniejszych uczestników, że się powtarzam, ale przecież śmierć jest zawsze w modzie, a ja – dla jakubka i Herstoryka. Jakubku, to trochę moje zen.

    CHCIAŁEM ZNIKNĄĆ BEZ ŚLADU

    Idę od grzechu do grzechu, od żartu do śmieszności, nikomu nie zawadzam albo się tylko zdaje, patrzę: Zakład Niekonwencjonalnych Usług Pogrzebowych.
    – Zajdę – mówię – może co poradzą.
    Zachodzę i mówię.
    – Pierwszy raz mam do czynienia z klientem, co osobiście załatwia swój interes – mówi jegomość. – Godna naśladowania zapobiegliwość. Dysponujemy ofertą numer jeden na świecie: wrzucenie do krateru wulkanu, odparowanie, przerobienie na mączkę, którą żona może sypnąć pod kapustę, rozpuszczenie w kwasie, i najnowszy krzyk mody: umieszczenie w centrum sterowanej reakcji jądrowej – po tym to już pana ze świecą nie znajdą. Ale najpierw trzeba umrzeć.
    – To już załatwione – umarłem tydzień temu.
    – Ma pan jakiś papierek?
    – Żartuje pan. Nie wiem, że umarłem?
    – Najmocniej przepraszam, pan jak ta baba u lekarza: „Pan zamknie oczy, coś pokażę”. Pan może sobie wiedzieć, że jest pan wielbłądem i ja, jako człowiek, panu wierzę, ale dla firmy rzeczywistość – to papierek.
    – To co mam robić?
    – Najlepiej, żeby przyszedł ktoś z rodziny.
    – Moje uszanowanie! Wyobraża pan sobie, że idę, nieboszczyk, do żony i mówię: „Masz przyjść z papierkiem”?
    – A właśnie chciałem zapytać: jeśli pan umarł tydzień temu, to co pan robił do tej pory?
    – Leżałem do góry brzuchem.
    – Poważnie pytam.
    – A co innego może mieć trupek do roboty?
    – Zaraz, zaraz – z tego wynika, że obsłużyła pana konkurencja. Jak coś nie pasuje, to, bardzo przepraszam – niech naprawia ten, co sknocił.
    – Nikt tu nie sknocił, jeśli nie liczyć żony.
    – To o co właściwie chodzi?
    – Na okrągło wbijałem w tępą głowę, żeby, w razie czego, wykręcić części zamienne, resztę – na łopatę i do pieca, i żeby panowie w sukienkach nie tańcowali. Rzecz jasna, żona zrobiła dokładnie na odwrót. Powiedziała w szpitalu: „Żadnych wycinanek. Nie będziecie mi chłopa wypychać gazetami”. Szpital na to – że nie złożyłem zastrzeżenia, więc ma prawo. Żona pytała, czy trup, jako całość, brał ślub z państwem, czy z nią. Nie było jasności. Powyrywali mnie sobie z rąk, nareszcie baba zwyciężyła, gdzie diabeł nie może, i popędziła do proboszcza. Najpierw się nie chciał zgodzić, bo nigdy mnie nie było w chałupie, jak chodził po kolędzie, ale ona akurat była przy forsie z mojej polisy, więc się zgodził. Takim sposobem, wbrew swojej woli, wylądowałem jako całość na działce dla samych swoich.
    – I co to szkodzi?
    – Panie, gdyby to był koniec – jasne, że mi nagwizdać, gdzie leżę. Ale się okazało, że – dopiero początek.
    – Czego?
    – Życia po życiu.
    – Panie, toż to lepszy nius niż ten, że człowiek pogryzł psa!
    – Jak dla kogo – pies by chyba nie powiedział.
    – Taka wiadomość z pierwszej ręki! To jednak coś jest?
    – To samo, co tu. Tylko się odwróciłem na brzuch, jak mnie przysypali – bo tak lubię spoczywać – już się ktoś dobija. Otwieram pokrywkę: sąsiedzi. Ani „dzień dobry”, od razu z mordą:
    – Z jakiej paki się tu leży!?
    – Z takiej – mówię – że się kitę odwaliło.
    – Pytamy, z jakiej racji się leży w poświęconej ziemi.
    – A co to wasz za interes?
    – Świętokradca! – drą się. – Nie masz prawa!
    – Zamknijcie japy, bo wam zęby powypadają.
    – Bydlę farbowane! Jak trwoga, to do Boga. Za płot z nim!
    Jeden jak mi przydzwonił różańcem w oko, tak się gałka przekręciła i teraz widzę do tyłu. A znowu ci zza płotu też się drą:
    – Chorągiewka na wietrze! Kogucik na dachu!
    – A żeż wasza mać! – mówię do wszystkich naraz. – Dajcie wy zgnić spokojnie, bez przydziału?
    Gdzie tam! Aż ta ich zielona ślina kapie mi co wieczór na garnitur. Gorsze, cholera, jak zombi.
    – Czyli o co chodzi – o przekwaterowanie?
    – O wykwaterowanie. Żeby zniknąć bez śladu na wieki wieków – nawet z ludzkiej, żeby ją zaraza, pamięci.
    – Jeszcze mi się nie zdarzyło odprawić klienta z kwitkiem, ale w tym wypadku rozkładam ręce – jesteśmy tylko od sprzątania. Nie da się umrzeć, jak pan sobie życzy – bardziej, w każdym razie – w mojej firmie. Z tym niech pan idzie do lepszych fachowców.
    – Znaczy – do kogo?
    – Chyba do mnie – z sufitu głos jak grom. – Tylko jeśli mrówka, która jest na moje podobieństwo, ledwie dotknęła wieczności, a już ma dość – to co JA mam powiedzieć?

  489. wbocek
    16 czerwca o godz. 8:11

    No kurde, zupa wołowa to zupa, w dodatku – stara, żylasta. Miało być, oczywiście: „Nie bydź taki do góry nogami, Herstoryku”.

  490. @wbocek 16 czerwca o godz. 8:11
    W moim studwudziestotysięcznym mieście jest kilka pogrzebów dziennie. Z tych kilku grzebanych jest kilka żywych ciał i kilka martwych prochów.

    Za:
    https://www.zadluzenia.com/ile-osob-zmarlo-w-2018-roku/

    Jeżeli z 38,413,000 osób zmarło w roku 414,000 osób to proporcjonalnie ze 120,000 osób zmarło w roku 1293 osób co daje 3.5 osoby dziennie. You’re welcome.

  491. 1293 osoby

  492. @wbocek
    16 czerwca o godz. 8:11,

    Nooo! Wakacje all inclusive 🙂 🙂 🙂

    PS. Gdzieniegdzie zakopują na życzenie nawet na sztorc, żeby nie marnować przestrzeni! Nie wiem tylko czy do góry nogami też…..

  493. Dla rozjaśnienia pogrzebowego nastroju – https://kobieta.wp.pl/potrzebujesz-seksolete-i-striptis-intensive-na-gardlo-pomoze-farmaceuta-6391621377550465a

    Oddalam się by szykować dzisiejszą ucztę sybarycką – domową pizzę z kiełbasą toruńską i boczniek oraz naleśniki z serem…..

  494. Herstoryk
    16 czerwca o godz. 8:43

    Wyrzuciłem plastykowe śmieci i mi lekko na duszy. Widzisz: nie wiesz, czy chowają do góry nogami. A u sproszkowanych ten problem odpada. Względem marnowania przestrzeni, to większy kłopot jednak z żywymi i ich blaszakami.

    Hitler ciekawie mówił o przestrzeni, komunistyczni internacjonaliści. A zobacz, co mówił biskup Pieronek, świeć, Panie, nad jego niejasną duszą:

    „Grozi nam islamizacja. Jesteśmy dla nich niewiernymi. Nie wykluczam, że za tymi ogromnymi migracjami kryje się plan, który ma na celu wymazanie pochodzenia i tożsamości kontynentu europejskiego”.

    Wiedział, co mówi – w końcu jego religia przez długie wieki groziła światu – nie to, że Europie – chrystianizacją.

    A zobacz, co mówię ja.

    https://photos.app.goo.gl/MUyGcosh3MEyJ7z66

    Często przyjeżdża do paru lokatorów pogotowie i czasem ich wiezie do szpitala. Niech spróbują teraz po niedokończonej przeróbce uliczki przejść z noszami, jak zablokowane wyjścia z klatek. Blaszkowcom, którzy są produktem seryjnym, a nie dziełami sztuki w jednym egzemplarzu, żal wydać 50 zł na miesiąc na pobliski parking. Nie ma, że jak poszła krowa, niech idzie i cielę. Poza tym wygląda na to, że najchętniej by ze swymi blaszanymi pieszczoszkami spali. Nikt nie pomyślał, by w wieżowcach robić serpentyny do wjeżdżania do mieszkań na wszystkich piętrach.

  495. Herstoryk
    16 czerwca o godz. 2:53

    A widzisz. Przy okazji naprowadziłem (bez radaru i innych precjozów) na słuszny i racjonalny wniosek: UAV czyli tzw. drony. Czy widzzśz jakiś problem (poza oczywiście gabarytami i ceną), żeby z fiut35 zrobić drona? Moim zdaniem to już jest dron, ale tymczasowo na dokształcie z udziałem wkładki. To działa trochę tak, jak kreowanie bardzo skomplikowanych ale przecież nadal tylko algorytmów do profilowania usera pierdyliardami darmowych kliknięć tu i tam szprycowanej mitem AI wkładki mięsnej. AI – oksymoron, taki typu sztuczne życie. A wracając do fiutki – przez czas będą się te algorytmy uczyć, kreować , korygować i zakuwać na pamięć (a nie ma lepszej) z dosiadających je okrakiem jeźdźcem, a potem … siodełka się zdemontuje, dołoży tego i owego, dronik galanty. Nic się nie zmarnuje. …Że taki za duży? Spoko – jak są używane takie kieszonkowe (zwiad piechoty – z wyglądu zabawki kiepskiej jakości) to i większe od F35 znajdą miejsce w typoszeregu. Jak szanowny kolega posuwa przez przestworza jakimś odrzutowym couchem, to może sią tez zastanowi, na ile leci z nim pilot. Gdyby nie komputeryzacja / elektronika to samo tylko „ręczne” wykonanie przeglądu przedstartowego z kokpitu wg tzw checklist zajmowałoby godzinę lub więcej (np w B36 przed startem ok 2,5 godz). A dzisiaj? Pyk w klawisz tu, pyk pokrętło tam i już wiadomo, czy ptaszek jest zdrowy (nie chodzi o pilota, ale kto wie co tam algorytmy wiedzą a nie powiedzą 🙂 ). Dalej – jeżeli nie miałeś okazji, sprawdź co okazało się głównym problemem uziemienia na całym globie przed 2 m-cami wszystkich B737MAX). Coraz więcej zwłaszcza nowych maszyn do np wożenia gawiedzi na zamorskie ekscesy pielgrzymkowe już teraz posiada zdolności wykonania tego w trybie całkowicie automatycznym, lądowania również ale to już zależy właściwie od wyposażenia miejsca docelowego (musi na pewno byc mało brzóz, mgła niekoniecznie i wcale generałów). Tańsze kompanie lotnicze oszczędzają już teraz na kompleksowym wyszkoleniu kierowcy bombowca, któren bowiem statystycznie nie ma wskutek procedur pokładowych możliwości polatać kierując lejcami więcej niż 5-10% ogólnego czasu w powietrzu. No to skąd ma się nauczyć, że da się zwartusiałego kompa odłączyć i w sytuacjach jak z B737 MAX zapobiec tragedii? Ale przecież spoko, pan Boeing z innymi panami już się nad bublem pochyliły, wyraziły skruchę, może zapłacą jakieś dudki z wyceny mielonki, a latadełko galanty już ponoć gotowe i przestępuje z koła na koło machając wesoło skrzydełkami. Tak, że ten…. halo! tu Polska! Droniów już mamy, fiutów przyda się zawsze. „Fiut fiutowi fiuta nie wyfiuta”.

  496. Na marginesie
    15 czerwca o godz. 23:22

    Oczywiście, że nakazu zabijania „niewiernych” współobywateli nie należy obecnie rozumieć dosłownie. Podobnie zresztą jak kamienowania nieposłusznych. Kamienowanie odbywa się poprzez ostracyzm, masowe wysyłanie jednobrzmiących listów protestacyjnych spłodzonych w kurii i kuriewne naciski na urzędników. Ale posłuszeństwo Abrahama, który chciał z rozkazu Pana zabić syna, jest wychwalane i podziwiane w całym kaka. Współczesnym kaka.

    Kamienowanie odbywa się współcześnie także na inne sposoby, a widać to i po języku jakiego używają wobec homoseksualistów i innych ludzi LGBT, niekatolików, ateistów, tzw. komunistów, masonów, Żydów, „cywilizacji śmierci” i całej reszty tych który mają inne zdanie.

    Kamienują opresyjnym wychowaniem, przymusem, kłamstwem i otępianiem, odmawianiem wiedzy i wolności kształtowania się na człowieka.
    Kamieniują wymuszając dla siebie lepsze prawa – de facto stawiajac się ponad prawem, szantażując i ludzi i państwo, a przy tym kradnąc ile wlezie i znacznie więcej.
    Kamienują kobiety – bo są kobietami, nieustannie spychając je w dół, jako istoty gorsze od mężczyzn. Podobnie czynią dzieciom.
    Kamienują żadając i wymuszając bezwzględne i wieloletnie kary więziena dla kobiet przerywających ciążę czy dla lekarzy.
    Kamienują spleśniałą, przemocową kulturą, która siedzi w niemal każdej głowie i kazi powietrze.
    Kamieniują wreszcie niemal ściśle dosłownie: masowa, z dwutysiącletnią historią, pedofilia, zbrodnia gwałcenia dzieci, statannie praktykowana, starannie zamilczana, starannie ukrywana i zakłamywana wraz z przynależnościami: wszelkimi słowami i czynami kłamstwa, że to nieprawda, że jeśli w ogóle coś, to jakiś pojedyńczy przypadek i że to wina dzieci i ich rodziców – też katolików! – bo one przecież „lgną!”

    Na marginesie
    15 czerwca o godz. 14:04
    P.S. A co do „kwalifikowania wedle chrześcijańskiej moralności czynu na wiele wieków przed powstaniem chrześcijaństwa” – to chyba coś ci się, pombocku, pomyliło. Można pochwalać zamiar zabicia syna przez Abrahama i można podziwiać „święty zapał” brata Mojżesza, który zamordował współplemieńca. Właśnie jak najbardziej według chrześcijańskiej moralności, nakazującej miłować Boga nade wszystko. Rogger nie myśli. Ale to przecież nic nowego.

    Sprawa jest absolutnie oczywista: najważniejsze, reszta to tylko użytkowe dodatki i też podporządowane temu njwazniejszemu, to nakazy wielbienia i posłuszeństwa bozi. Pierwsze trzy przykazania, oraz „preambuła”.

    Świderkówny świdractwa umysłowe o słusznej i chrześcijańskiej postawie Jozuego mordującego są, w ramach katolicyzmu, całkowicie konsekwentne i inaczej nie ma: mordował, bo to się podobało, jego bogu, bo tego żądał i miał z tego korzyść od niego. dowód, że słusznie w niego wierzy.

  497. Żona przegnała z kuchni (chwilowo), bo miksuje ciasto na naleśniki, to znowu na krótko jestem. Pizza z kiełbasą toruńską i boczkiem!! Boczniaków w mojej okolicy nie ma, a szkoda…..

    @scrambler
    16 czerwca o godz. 9:21

    Moje najgładsze, prawie niewyczuwalne, pasażerskie oczywiście, start i lądowanie z ponad stu były sterowane lejcami, prawie na pewno bez wielkiego udziału elektroniki, w post-sowieckej tutce (coś jak prezydencką), z Jerewania do Moskwy. Czy AI przeskoczy, bez zwartusiania?

  498. jakub01

    Ceś, jakubku. Dziś proponuję mieszankę przyrodniczą: sinice, nieznane żonie, jej koleżankom ani mnie dwa kwiatki w żony ogródku z prośbą, że może ktoś widział i wie, oraz kanał Jamneński wczoraj i dziś, czyli jak niepotrzebnie utopić w betonie kilkadziesiąt milionów.

    https://photos.app.goo.gl/HPRTh4HjETDvZhnM7

    Nie umiem przestawiać fotek, więc losową kolejność tworzy wiedzący lepiej od mnie automat.

    Sinice lub zielenice (nie rozróżniam) w Jamnie z ostatniego chodzenia po wodzie. W początkach ich pojawiania się późną wiosną są rozproszone, zmieniając lekko kolor wody. Potem grają w kulki – nie wiem, co to znaczy. Niektóre kulki mają wielkość pączków.

    Może znasz, jakubku, nazwy tych dwóch kwiatków? Sąsiadki żony nazwały żółty „bananowcem”, ale to tylko dla siebie.

    Oceń, jakubku, urodę kanału Jamneńskiego z roku 2011 przed przebudową i dziś. Oraz skuteczność falochronu za ok.18 milionów, który miał zapobiegać zakorkowywaniu kanału piaskiem w czasie sztormów.

    Jak pierwszy raz wpłynąłem na betonowy kanał swoim okrętem, chcąc się dostać na morze, i sobie uzmysłowiłem, jak to było wcześniej proste z moim zerowym zanurzeniem okrętu, to chciałem się rozpłakać. Siedziałbym co drugi na morzu i słał postrofienia wszystkim Polakom i Polaczkom jak papież Benedykt, a te pieprzone wrota sztormowe wszystko mi popsuły. Miał być też kanał żeglowny ze śluzą, umożliwiający żeglarzom przechodzenie na morze i z powrotem, ale że po zakończeniu głównego etapu budowy zrobiła się afera, więc się kanał rypnął. Przez to moja wymarzona turystyka przybrzeżna jest zawieszona – byłem tylko raz w Łazach. Wychodziłem na morze już z dziesięć razy, ale w tym roku na wrotach są tak wysokie progi, że nie chce mi się już gimnastykować z linkami przy przeciąganiu okrętu w powrotnej drodze. A przy wrotach jest 3 metry głębokości, więc nie stanę na wodzie jak Jezus, żeby okręt przez wysoki próg przeciągnąć. Podejrzewam, że i on by nie stanął.

    Słyszałem, że zupa z sinic w jeziorze to efekt tych sztormowych wrót. Nie zabezpieczają przed powodziami – jak tłumaczono sens ich budowania – bo nigdy ich nie było, za to uniemożliwiają mieszanie się wody jeziorowej z morską, co działo się przez wieki. I przez to właśnie sinice się rozkokosiły. Ale tylko powtarzam, co słyszałem, bo sam nie mam pojęcia. Może ktoś na blogu więcej jest kumaty.

  499. Tanaka
    16 czerwca o godz. 9:31

    Tanako, Bóg, jako doskonałość, jest niezmienny, więc z jakiej takiej ubzduranej racji mordowanie by mu się miało teraz nie podobać. Jezus, Paweł, Piotr i cała spółka przemodelowali i sprywatyzowali sobie Absolut! No czy nie bezczelność?! Całe chrześcijaństwo to jedno wielkie prywatyzowanie Boga. A wszystko przez to, że uparcie się nie pokazuje i głosu nie daje.

  500. Herstoryk
    16 czerwca o godz. 9:58

    Te se nevrati pane Havranek. Ale nie bój, nie bój… najpierw ortodoksyjna pamięć zwartusieje na tyle, że nie skuma kompletnie, że sama se zrobiła protezę.

  501. Rogger77
    15 czerwca o godz. 23:51

    Mój komentarz
    Domyślam się, że skoro Rogger napisał, ze żydzi nadal wyznają Stary Testament bez chrześcijańskich naleciałości, to chrześcijanie w przeciwieństwie do żydow uznają ST ale z chrześcijańskimi naleciałościami (Nowy Testament plus interpretacje ST odrzucające wyjaśnienia jahwistyczne).
    Gimnastyka umysłowa.
    Pzdr, TJ

  502. wbocek
    16 czerwca o godz. 11:22

    Tanaka
    16 czerwca o godz. 9:31

    Całe chrześcijaństwo to jedno wielkie prywatyzowanie Boga. A wszystko przez to, że uparcie się nie pokazuje i głosu nie daje.

    jechałem właśnie rowerem, a tu tabliczka: teren prywatny zakaz wstepu!
    No to jak bozia jest chrześcijańsko prywatny, to czemu się mu chrześcijany pchają, skoro jest tabliczka?
    Widać, chuligany jakieś. Boga w sercu niemające.

    Bóg jest we wszystkim Absolut, ale jakiś taki niekompletny. Bo fakt, słabo się ludności pokazuje i bardzo niewiele gada. A przecież człowiek chciałby poważnie porozmawiać. Głównie to się pokazuje Maryja, ogólnie – niekumatym dzieciątkom, jak to w Fatimie albo Gietrzwałdzie, gdzie na drzewie siedziała.
    Co jest trochę dziwne: kobieta na drzewie? Ktoś się powinien był zastanowić, pod względem elegancji i bon tonu: kobietę pierwszą sadzamy za stołem, krzesełko z kurtuazją przysuwając i panie puszczamy przodem. A nie, że zaraz na drzewo.
    Jezus z kolei, to się najczęściej pokazuje po deszczu, w porządnej kałuży i osobliwie wtedy, gdy jest w niej emulsja benzyny. Co by mogło znaczyć, że Jezus jest automobilista.
    Ewentualnie, Maryja pokazuje się razem z Jezuskiem. Wtedy najchęniej na brudnej szybie. Czy to przygana pod adresem właściciela szyby – weź, chłopie, umyj nareszcie i już nie grzesz wreszcie?
    Ale jak on umyje, to się Maryja z Jezuskiem nie pokażą, to skąd będzie wiadomo, że istnieją? Jak to mówią: lepiej raz zobaczyć, niż sto razu usłyszeć.
    Bo też i w brudnej szybie to się Kaczyński Lech objawił. To jakby to było – Kaczyńskiego sczyścić i nic się nie pokaże? Toż to przeciwne Prawdziwej Polsce. No i pamięci o tym, o kim nikt nie pamięta, wiec trzeba coraz więcej pomników na tą niepamięć. Ktora od tego jeszcze mniej pamięta.

    W sprawie niejasnego biskupa Pieronka, to jesteś pewien, że on przed islamem ostrzegał? Bo mnie się zdaje że ówże, jako biskup, czyli osoba rozeznana i do tego moralna, przed chrześcijaństwem powinien był ostrzegać, a specjalnie przed samym sobą.
    Weźmy, do takich Indian obu Ameryk powinien był wrzeszczeć: ludzieeeee, spieprzajta w krzaki, nasi do was jadą! Same chrześcijany i batalion biskupów, mnie w to licząc w mojej skromnej a tłustej osobie! Wyrżną, pardon – wyrżniemy was w pień, więc jak wam życie miłe i wasza śliczna kultura aztecka, inkaska i jakie tak jeszcze macie, to najlepiej zwiewajcie na Antarktydę!

    Tak by wrzeszczał odpowiednio moralnie. To co, nie wrzeszczał, tylko o islamie tak wrzeszczał?

  503. https://olsztyn.onet.pl/frednowy-piorun-uderzyl-w-wieze-kosciola-iglica-runela-w-trakcie-pozaru/frc0sv4
    To pan boziek nie objął swoje wszech opieką tego budynku? A cóże się stało?
    Czyżby chciał przypomnieć słowa z księgi, przecież przez niego samego natchnionej, z Dz.Ap. 17.24-25
    „24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.”
    Ale czy te owieczki i barany cokolwiek z tego cytatu skapują? Wątpię.

  504. @tejot 16 czerwca o godz. 11:48

    Stary Testament w pierwszych wiekach tworzenia sekty był po prostu potrzebny. Po pierwsze po to, żeby wykazać, że ta nowa religia ma antyczne korzenie. Aby zyskać szacunek, religia musiała być stara. Poza tym szukano w ST rzekomych zapowiedzi przyjścia Mesjasza i skojarzenia go z Jezusem. Te „zapowiedzi” są cytowane w kaka do dzisiaj, ale obiektywnie rzecz biorąc one nic podobnego nie zapowiadają, a nawet nie odnoszą się do żadnego Mesjasza. „Dowody” ciągnięte za uszy były jednak bardzo potrzebne dla celów, nazwijmy to, propagandowych. Żydowscy „uczeni w Piśmie” dostawali ataku śmiechu na widok owych „dowodów”. Stąd rosnąca wśród członków sekty nienawiść do Żydów, którzy „nie chcieli zrozumieć”.

    Ewangelie, chronologicznie, od najstarszej do najnowszej, są coraz bardziej antysemickie w swojej wymowie, w końcu wymyślając np. nieprawdopodobną historię o rozmowie z Piłatem i umyciu przez niego rąk. Wynika z tego, że rzymski urzędnik i przedstawiciel władzy okupacyjnej, która to władza musiała wydać wyrok ukrzyżowania (kara zastrzeżona dla rebeliantów przeciwko rzymskiej władzy) jawi się jako niewinny wydania wyroku! W dodatku jest całkiem nieprawdopodobne, że Piłat prowadził jakiekolwiek dyskusje ze skazańcem. Historyczny Piłat raczej się z nikim nie patyczkował.

    Inna zupełnie nieprawdopodobna historia to legenda o spisie powszechnym, nagłej podróży do „miejsca pochodzenia” i urodzeniu w oborze – ale w Betlejem. Bo skoro w Starym Testamencie wyczytano, że Betlejem będzie miejscem urodzenia Mesjasza, to należało wymyślić historię o tym, że Jezus, który według innych przekazów pochodził z Nazaretu, nie urodził się w Nazarecie, tylko w Betlejem.

    Próby narracyjnego „udowodnienia” z góry przyjętych tez są oczywiste w wielu miejscach NT.

  505. @wbocek
    Taj ty pisz czlowieku! Twoje teksty sa kapitalne! Obsmialam sie jak gronostaaj. Ja w Holandii to sie zapisalam na laty po smierci ale tu to nie wiem jak bedzie , bo nie zapisuja. Pod drzewkiem w ogrodku tez nie mozna se legnac. Wychodzi na to, ze spalarka, co zreszta jest najtansze, a ja nie zamierzam nabijac jakichs kosztow. No i w pamieci syna wole pozostac niz zwalic mu na leb jakis kosztowny katafalk. L.Stomma powiedzial kiedys, ze jesli o niego chodzi, to zona moze prochy w kiblu spuscic, bo i tak do morza trafia i ja mam podobnie.
    Kwiatkow tez nie umiem nazwac ale bardzo ladne.Za to sinice dusza wszelkie zycie w wodzie.Ponoc Baltyk jest okropnie posiniaczony z racji
    nadmiaru azotu jaki splywa z nawozonych na potege pol. Paskudne to, ale chyba rzeczywiscie niedlugo przyjdzie ci chodzic po wodzie. Tfu, oby sie moje slowo w gowno obrocilo.

  506. @wbocek, jakub
    Ten fioletowy to może być campanula glomerata. Jest wiele gatunków i nie wszystkie podobne, ale niektóre – chyba tak.
    https://www.gardenia.net/plant/campanula-glomerata-superba-clustered-bellflower

  507. https://kultura.onet.pl/film/recenzje/krew-boga-bartosza-konopki-przedpiekle-recenzja/kfjs1sd
    Pierwsza reakcja na „Krew Boga” to zaskoczenie. Bartosz Konopka, razem ze współscenarzystami – Przemysławem Nowakowskim i Anną Wydrą – debiutującą w roli scenarzystki znakomitą producentką, sięga do korzeni duchowości, rodzenia się chrześcijaństwa. A chociaż akcja „Krwi Boga” rozgrywa się we wczesnym średniowieczu, oglądając film, miałem dojmujące poczucie obserwacji sytuacji bardzo aktualnej.

  508. @wbocek
    @na marginesie
    Moze to jest jakis rodzaj dzwonka ale nie ten , z twojego zdjecia @ na marginesko. Te dzwonki, sa dosc szorstkie i duze, maja tez twarde lodyzki i nie rosna w takich kepach. Mowie o tych na zdjeciu czyli glomerata.
    Znam te kwiaty z dziecinstwa, w Polsce w lesie , na slabo naslonecznionych i na wilgotnych terenach mozna je bylo czesto spotkac.

  509. scrambler
    16 czerwca o godz. 20:53

    Kwintesencja.

  510. Na marginesie
    16 czerwca o godz. 16:06

    Mój komentarz
    Generalnie ujmując ST i NT, to literatura o tyle odmienna od ksiąg innych religii, wyznań, że przepełniona jest ideami opisywanymi pośrednio poprzez przypowieści bardzo odległe od tego, jak się dziś je interpretuje. Literatura poetyczna, hiperboliczna, przeładowana parafrazami, metaforami oraz fantastycznymi opisami, mieszanka fantazji i przekazywanych z pokolenia na pokolenie faktów, które z biegiem czasu zaczęły żyć własnym życiem.

    Nowy Testament, podobnie jak i ST, to kompilacja dobranych tekstów zredagowanych w duchu „prawdziwej wiary” zawierająca, jak napisałaś, wiele elementów wynikających ze sporów nowej sekty z tradycjonalistami żydowskimi, sporów, które wiodły do separacji i stworzenia nowej sekty, której cechą charakterystyczną było to, że głosiła w ramach nowej-starej wiary uniwersalizm, początkowo być może tylko „na złość”, dla dania odporu.

    Po wieku, dwóch, gdy wiara okrzepła i zanim państwo obrało sobie NT jako instrument i spoiwo dla rządzenia, separacja zaszła całkowicie i nieodwołalnie, a NT zaczął pełnić rolę bazy ideologicznej i musiał być zredagowany i przebrany w dostosowaniu do potrzeb.
    Pzdr, TJ

  511. Tanaka
    16 czerwca o godz. 21:22

    tymczasem w priwislanskim kraju trwają gorączkowe przygotowania na second coming:

    https://pbs.twimg.com/media/D9K6eibXkAEHeja.jpg

  512. Panowie są konkretni oraz dobrze przygotowani. Pan po naszej prawej, ma poważnie wypchane kieszenie spodni typu bojówki, co się zgadza z fachowym napisem na koszulce.
    Wypchane kieszenie sugerują, że w środku mogą być schowane paralizatory.

  513. scrambler
    16 czerwca o godz. 21:53

    Czy to jest Jezusek w stroju Maryi? To mi wygląda na jakiś genderyzm.
    A pan w kultowej koszulce i z różańcem wygląda jakby zaraz miał dać w mordę.

  514. Szanowni!

    Dobrze jest być księdzem i dobrze jest mieć parafię oraz dobry kontakt z parafiankami. Dobrze jest też dostosować prędkość jazdy autem do panujących warunków.
    Skoro jest tak dobrze, to coś musi jednak być niedobrze. A co, dowiecie się ze wstępniaka autorstwa zaka1953.
    W imieniu @zaka zapraszam do czytania i komentowania.

  515. jakub01

    jakubku, robię film z dzisiejszej ciszy w ćcinie. Niesporo mi idzie.

  516. Tanaka
    16 czerwca o godz. 22:04

    …instruktor

    https://pbs.twimg.com/media/D9LGZgpXoAEZkUm.jpg

  517. izabella
    16 czerwca o godz. 22:08

    jak się wk…. na intruza przerywającego medytacyję metodą palcową zaokularową , to na pewno się mu palce splączą w kułak. Ja bym zaordynował w zestawie umundurowania formacji AB różowe okulary, zdecydowanie bardziej twarzowe. W zielonych gorszy sort może wyglądać tak:

    https://pbs.twimg.com/media/D9LZjj4XYAAYwvt.jpg

    znaczy prowokacyjnie.

  518. jakub01

    Nareszcie. Jakubku, może po takim podskakiwaniu na kocich łbach będzie Ci się lepiej spało. Wybacz zajoba, ale jak się zapatrzę na wodę, nic innego nie widzę – dlatego może za długi wyszedł

    Dziękuję Tobie i Namarginesce za dobre kwiatowe chęci. Spróbuję po łacińskiej nazwie dojść do polskiej, Ale to już jutro, bo znów po trzech godzinach na wodzie jezdem. Dobranocka.

    https://photos.app.goo.gl/CpXqGUM5JbjsyzPEA

  519. „Na marginesie
    16 czerwca o godz. 16:06
    @tejot 16 czerwca o godz. 11:48

    Stary Testament w pierwszych wiekach tworzenia sekty był po prostu potrzebny. Po pierwsze po to, żeby wykazać, że ta nowa religia ma antyczne korzenie. Aby zyskać szacunek, religia musiała być stara. Poza tym szukano w ST rzekomych zapowiedzi przyjścia Mesjasza i skojarzenia go z Jezusem. Te „zapowiedzi” są cytowane w kaka do dzisiaj, ale obiektywnie rzecz biorąc one nic podobnego nie zapowiadają, a nawet nie odnoszą się do żadnego Mesjasza. „Dowody” ciągnięte za uszy były jednak bardzo potrzebne dla celów, nazwijmy to, propagandowych. Żydowscy „uczeni w Piśmie” dostawali ataku śmiechu na widok owych „dowodów”. Stąd rosnąca wśród członków sekty nienawiść do Żydów, którzy „nie chcieli zrozumieć”.”

    Żydowscy uczeni śmieją się z dowodów na przyjście Mesjasza (na którego sami czekają do dzisiaj) ale Madianitów swego czasu zaciukali. Czyż to nie było ludobójstwo na tle religijnym zasługujące na potępienie? No ale rozumiem że temat śliski, aż się woda sama nabiera w usta. Lepiej (i bezpieczniej) za starotestamentowe zbrodnie potępiać katolików.

  520. A w ogole czy przypadkiem nie mowimy o niczym czli o czyms co nie mialo miejsca?
    „Teoria mitu Jezusa – … filozoficzne próby tłumaczenia genezy chrześcijaństwa … kwestionujące historyczność Jezusa.”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_mitu_Jezusa
    https://fr.wikipedia.org/wiki/Th%C3%A8se_mythiste_(J%C3%A9sus)