Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

23.05.2019
czwartek

Bajka o pszczołach i chrabąszczu

23 maja 2019, czwartek,

Dawno, dawno temu, jakieś tysiąc lat temu, był sobie ul. Ulem rządziła, piękna jak róża, królowa Wanda. Koło Wandy kręciło się wielu kawalerów. Każdy z nich chciał dostąpić zaszczytu dzielenia z królową łoża. Jeżeli któryś z kawalerów był bardziej przystojny i spodobał się Królowej, przyjmowała go w królewskiej alkowie i z takiego krótkiego spotkania rodziły się małe pszczółki. Królowa nigdy nie wiązała się na stale z jednym kawalerem, gdyż nie chciała dzielić władzy z nikim. Owi kawalerowie, zwani trutniami, po spełnieniu zaszczytnego obowiązku zapłodnienia Królowej, byli zabijani przez gwardię Królowej, specjalnie przygotowanych do utrzymywania społecznego porządku w ulu wojowników.

Natomiast prosty lud, składający się z pszczelich robotnic, zajmował się zbieraniem z kwiatów pyłków, które w ulu zamieniał w miód, wosk, mleczko pszczele, propolis i jad pszczeli. Robotnice budowały przemyślne plastry, które wypełniały miodem; zajmowały się noworodkami pojawiającymi się po każdej spędzonej przez Królowa Wandę nocy z kolejny trutniem.

Z pewnością ten ul wyda wam się – kochane dzieci – przedziwny . Ale zważcie, że działał skutecznie, że wszyscy spełniali w nim pożyteczne funkcje, a ilość kręcących się wokół Królowej trutni była ściśle kontrolowana i reglamentowana.

Ale pewnego razu do ula dostał się chrabąszcz. Natychmiast otoczyli go pszczeli wojownicy. Nagabywany przez straż o cel wizyty w ulu, chrabąszcz odpowiedział, że jest on nie z tego świata, ze jest synem boga wszystkich owadów i przyszedł by te owady zbawić. Zapytany o to, czy kwestionuje on władzę Królowej i czy chce obalić system społeczny ula, odrzekł tajemniczo, że jego królestwo nie jest z tego świata i że przyszedł by zaprowadzić sprawiedliwość i zmazać grzech pierworodny, który ciąży na wszystkich owadach od czasu, gdy pierwszy owad zbuntował się bogu, stworzycielowi ziemi, nieba, ula i owada.

W końcu zirytowało to dbających o porządek ula wojowników, wynieśli gadającego chrabąszcza z ula i tam go przy pomocy żądeł przybili do zewnętrznej ściany ula.

Ale wśród ciężko pracujących robotnic, które latały w te i we w te dostarczając do ula kwiatowego nektaru i które mijały użądlonego na ulu chrabąszcza, a które słyszały o tym, ze chrabąszcz był nie z tego świata i chciał zbawić wszystkie owady, narodziła się religia zwana chrabąszczanizmem.
Robotnice wyznające chrabąszczanizm, czyli chrabąszcznice były okrutnie prześladowane, torturowane. Ale raz zasianej w pszczelą duszę wiary nie dało się wytępić.

I wtedy trutnie namówiły Królową, żeby uznała chrabąszczanizm za oficjalną religię ; że oni są gotowi wziąć na siebie obowiązek krzewienia owej wiary, ująć ją w odpowiednie ryty, w ten sposób skanalizować marzenie ciężko pracujących robotnic o sprawiedliwości i szczęściu. No i udało się. Chrabąszczanizm stał się religią pokrzywdzonych robotnic, które pokorą, ciężką pracą zasługiwały sobie na wieczne zbawienie w niebie u boku użądlonego Chrabąszcza, jego Ojca i niejakiego Ducha Świętego. Symbolem oficjalnej religii stał się wszechobecny, użądlony Chrabąszcz.

A w świecie doczesnym ula z nowej religii najbardziej skorzystały trutnie. Jako kapłani po spędzeniu upojnej nocy z Królową, nie byli więcej zabijani przez wojowników. Mało tego, zaczęli dobierać się do co ładniejszych robotnic, a nawet przystojni wojownicy budzili w nich gorące namiętności. Sterroryzowana Królowa przydzielała im z racji pełnienia przez nich odpowiedzialnych funkcji kapłańskich, coraz obfitszej ilości miodu, wosku, mleczka pszczelego, propolisu i.. co najważniejsze jadu pszczelego.

Jako, że pierwotnym zadaniem trutniów przepoczwarzonych w kapłanów był seks z Królowa, więc nic dziwnego, że w ich wypowiedziach rzadko występuje potępianie takich grzechów jak chciwość, obżarstwo, kradzież i inne przesłania użądlonego Chrabąszcza. Za to namiętnie interesują się tym co mała pszczółka ma między nogami, czy się ogląda nago w lustrze, czy się dotyka, gdzie się dotyka i jak to robi. Zaś sami chodzą w sukienkach, a na głowach w zależności od zajmowanej pozycji w hierarchii trutniów noszą przedziwne czapki. Najwyższy w hierarchii truteń nosi się na biało.

Ostatnio w ulu wybuchł skandal. Przez całe lata, wieki tłumiono wszelkie opowieści o tym, że trutnie nie tylko pożerają najwięcej miodu, że zatruwają pszczelim jadem niepokorne pszczoły, ale że gwałcą swymi żądłami niepełnoletnie pszczółki, tym samym podważając przyszłość ula, gdyż to pszczela młodzież jest gwarantem przyszłości ula i nic tu nie pomoże 500+, skoro trutnie dobrały się do tego, tak pieczołowicie chronionego przez robotnice i wojowników, pszczelego żłobka.
Ale trutnie przeprosiły, wyraziły żal i obiecały, że powołają komisje, która się zajmie. Będzie dobrze.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 462

Dodaj komentarz »
  1. Pierwsza? 🙂
    Ładna bajka Lewy, szkoda że prawdziwa.

  2. A to juzes wrocil ze Sieny ?

  3. A tu pojawił się za kałużą taki jeden Monsanto, który zaczął poprawiać świat jeszcze lepiej bo naukowo, co za dobre pieniądze potwierdzi każdy dziennikarz. No i ten Monsanto nie opowiadał bajek tylko sprzedał (nowoczesna forma zbawienia) Napój Hiperbojerów, którym światłe pszczelarki wyrównały wszystko, co dookoła zielone, do zera. Bo po co się męczyć z koszeniem i pszczelimi żądłami. No i zostały już tylko wirtualne pszczółki, bez trudni.
    A jak kto nie wierzy to mogę podesłać zdjęcia sadów, łąk(!) i maliniaków dookoła. Rozjechanych żab na drodze też.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Cóż. Każdy truteń chciałby bezkarnie bzykać.

  6. Pięknie odpisałeś to, co wszyscy wiemy. Niestety takie przypowieści dotyczą wszystkich religii, akurat chrześcijańska jest chyba mało atrakcyjna literacko.

  7. Zaczynam lekturę nowego wstepniaka i czytam:

    „Dawno, dawno temu, jakieś tysiąc lat temu, był sobie ul. Ulem”

    Ulica Ulem? Jaka znowu ulica Ulem?!
    A jeżeli już, to chyba powinno być: „była sobie” a nie „był sobie”.
    Ulica jest w końcu rodzaju żeńskiego.

  8. Lewy? Wrócił na memłono?

  9. zza kałuży
    24 maja o godz. 6:28

    Grammar police 😛 😉

  10. No i ten Chrząszcz czy Chrabąszcz,w każdym razie po prostu Robal ,wprowadził w ulu powszechny stan ogłupienia,który trwa i trwa!
    Pozdrowienia,Lewy!

  11. Lewy, Ty uważaj bo Cię przyhaczą za tworzenie fałszywych dowodów, w celu pomówienia kościoła o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego w działalności (politycznej).

    Ale fajnie, że jesteś.

  12. @Lewy
    Mam jedną uwagę. Zatytułowałeś „Bajka…”. Jak dla mnie to czysty Maeterlinck.

  13. Muł – mulica, ul – ulica 😉

  14. @Lewy
    Przeczytałam kilka pierwszych zdań i już wiedziałam, że to TY Lewusku. Twój styl nie do podrobienia.
    Szkoda, że bajka nie ma happy endu, ale jak tu żyć długo i szczęśliwie?
    Zwłaszcza gdy chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie. Wciąż.

  15. izabella
    24 maja o godz. 10:04
    Takich uli w historii było już wiele. Trwały, zmieniały się, znikały. A na ich miejscu powstawały kolejne. Do tego Lewy opowiada tylko bajkę, a nie fakty o jakimś kościele. A dzisiejsi pszczelarze maja inne problemy, aniżeli pszczele opowieści o chrabąszczu. O, gdyby to był żuk gnojarz z lewego brzegu Wisły, można by się zastanawiać…

  16. Żuka gnojarza można wziąć przez papier (do głosowania) i wywalić na zbity cokolwiek tam żuk ma.

  17. @Nefer 24 maja o godz. 8:22
    Grammar police
    Nieee, to nie gramatyka, to takie śmieszne ułożenie się literek nowego wstępniaka, które w pierwszym podejściu akurat taką zbitkę słowną mi stworzyło. Jak przejrzałem na oczy, skupiłem się, wytężyłem wszystkie zmysły to mnie wreszcie oświeciło, że patrzę na koniec jednego i na początek drugiego zdania. A nie na ulicę Ulem.

  18. zza kałuży
    24 maja o godz. 15:48

    Cholera uwielbiam jak mi się tłumaczy jak jakiejś dziopie.
    (bez urazy, pięknie proszę)

  19. zza kałuży
    24 maja o godz. 15:48
    Też tak myślę, że to nie bajka o kościele, a o państwie które ponoć powstało ponad tysiąc lat temu, przyjmując wiarę przyniesioną przez osobnika z zewnątrz. I jeszcze ta mitologiczna Wanda, starsza od chrabąszcza. A trutnie? Zawsze były i zostały do dzisiaj. I powtarzają jak mantrę – nam się należało!

  20. Nefer
    24 maja o godz. 15:57
    Twój pomysł z papierem na żuka jest wyśmienity. Tylko ilu skorzysta z tej rady? Frekwencja dotąd była największym problemem. A żuk ma już swoją kupkę dosyć dużą. Byle papierkiem jej się nie ruszy. Trochę tego nowego papieru potrzeba…

  21. My tu sobie o pszczółkach i chrząszczach/chrabąszczach, a tymczasem bajka o bardzo niebezpiecznym ulu zamienia się w real.
    Po prostu mnie zatkało, gdy przeczytałam to, co poniżej

    https://www.salon24.pl/u/zapis2/921479,demokracja-zmienia-sie-w-dyktature-jak-interesy-korporacyjne-kontroluja-unie-europejska

  22. mag
    24 maja o godz. 16:56
    To od dawna znana koncepcja IV Rzeszy. Tylko na ile prawdziwa, a na ile wydumana? Za mojego życia wielokrotnie już przeżyłem „przepowiedziany koniec świata”, opierające się na faktach i dokumentach. I co?

  23. mag
    24 maja o godz. 16:56

    W garnku trzeba mieszać, żeby się dobrze gotowało.

  24. @@zak1953, Szary Kot
    Zgoda, wszystko już było i jest akurat trynd, by znów się powtórzyło.
    Mieszajmy zatem w garze, żeby się dobrze gotowało. A co jak wykipi?
    Kurde, wciąż czekam na Wielkiego Kucharza z Wielką Chochlą w Ręku i nie mogę się doczekać.
    Macie panowie jakieś typy w tym temacie?

  25. mag
    24 maja o godz. 17:40
    Od pewnego czasu przestałem zabielać zupy, bo takie zawsze próbują ucieczki z gara po zagotowaniu. A i tak czasami nie zdążę do kuchni. I potem mam wielkie mycie pieca i czyszczenie palnika. Garnki myję dopiero po odmoczeniu przypalonego.

  26. Text, link przez Mag, o przewrotnej naturze EU i wplywach tajemniczych korpow, na zycie… Wstepniak o pstrzolkach i drugim robactwie… Wszystko to wszystko, rozczulilo, zainspirowalo a dlugo smiejac (bo smiech to zdrowie) z apokaliptycznych teoryiii linkowanych, napisalem wlasna bajke. Ktora Wam presentuje.

    Google, Qualcomm i Panasonic, w krotkim czasie wiele techfirm, wybralo zakonczyc wspolprace z chinskim telecom Huawei. D.Trump oglosil narodowy stan it-zagrozenia (bezpieczenstwa) USA. Pytanie jest. Gdzie Huawei moze zwrocic, znalezc nowych hard- i software dostawcow. Nprzyklad dotyczy radiomodulow, flashmemory czy opsys Android. Wszystko hameryckie sa. Budowa nowej infrastruktury dostawcow i poddostawcow nie jest „quickfix” nawet dla Huawei.

    Szybko, problemu rozwiazac nie mozna. Calkiem prosto, niektorych dostawcow dzis ominac nie daje. Dlatego umowy z Google, Qualcomm, Intel. Jednoczesnie Chiny deklaruja byc samowystarczalne w komponentach. Jak daleko Huawei zaszedl, a bardzo daleko, brakuje kolo 10lat do samowystarczalnosci. Jak daleko zajdzie tech za 10lat? Kto wie, dobre pytanko tez? Cos podobnego zdarzylo w zeszlym roku. USA wprowadzily zakaz exportu tekniki do chinski telecom ZTE. Zakaz jest drobna katastrofa dla ZTE. Pomimo, pomimo USA wycofaly z zakazu, po paru miesiacach. Inwestorzy (telecom) i ich chec inwestowac w ZTA zmalala ponad 30%. Nic nie wskazuje powrotu. Jezeli dostep komponentow pozachinskich do Huawei utrzyma, skutek moze byc podobny.

    Okolo 10lat trzeba, zeby Huawei byl niezalezny w komponentach do smartfionow i stacji basowych (anten). Jest oczywiscie wazna roznica miedzy ZTE i Huawei. Huawei jest swiatowym liderem, bez watpienia najwiekszy telecom globalnie. Am zakaz exportu, bedzie mocne uderzenie w caly lancuch dostawcow. Np szw Mycronic http://www.mycronic.com/ co dostarcza photolithography do caly przemysl polprzewodnikow. Inny przyklad jest Panasonic, japonski, tez wybral odciac zwiazek do Huawei. Inaczej kontrakty am byly w niebezpieczenstwie. Nie bedzie zadnych zwyciezcow, jak dlugo konflikt USA, Chiny jest. Telecom jest najbardziej miedzynarodowa , zwiazana branza na swiecie. Nprzyklad Ericsson ma badawcze i produkcyjne jednostki w Chinach, Apple produkuje swoje tel, a Huawei ma badania i rozwoj w Szwecji. Jednoczesnie wspolnie jest prowadzona praca nad swiatowym standartem produktow. Konflikt bedzie mial bardzo negatywne znaczenie dla tej pracy. Rowniez rynki finansowe (inwestorzy) zaczynaja byc ostrozne.

    Najwieksze straty dotychczas ma Qualcomm i Broadcom. Przypomina domino, kiedy klocki padaja jeden po drugim, daleko od pierwszego. Efekt kol na wodzie. Co bedzie z Huawei za 90 dni (respit czasowy zakazu)? Respit jest prawdopodobnie sposobem dla USA, stworzyc spokoj do negociacji. Stawia Chiny w sytuacji dosc przymusowej. Chiny nie odpowiedzialy jeszcze dzis (jak pisze ta bajka). Odpowiedza, prawdopodobnie bedzie gorzej. Ewentualne wycofanie Huawei (nieprawdopodobne) nic nie poprawi sytuacji konkurentow, nprzyklad Ericsson. Pare procent wieksza czesc rynku, jest nic. Wszyscy operatorzy (telecom) chca Huawei uczestnictwa w wyscigu infrastruktury. Huawei jest najwazniejszy chinski hightech firma. Jest nieprawdopodobne, zeby Chiny pozwolily taka firme zniszczyc.

    Ciag dalszy bajki nastapi.

    pzdr Seleuk

  27. mag
    24 maja o godz. 16:56

    Maguś, ale co i czym zatyka? Bo że korporacje usiłują i właściwie często ich na wierzchu – to chyba sprawa jasna nie od dziś?
    Weźmy takie USA, bo w książce pod linkiem akurat o Hitlerze jest: USA dwa razy się wybrały na wojny światowe ze swoimi pieniędzmi, korporacyyjnymi, jak najbardziej i dwa razy się znakomicie obłowiły. Aż dech zapira.
    Może w tym zapiraniu zapiranie?

  28. seleuk|os|
    24 maja o godz. 19:07

    Huawei odpowiedział Trumpowi, że jeśli jemu się zdaje, że on Huaweia w podłogę wdepcze, to jest w mylnym błędzie. Mam wrażenie, że Chińczycy wiedzą co mówią. Są świetnie zorientowani co od kogo kupują, ile w tym Amerykanów, czego im brakuje do odpowiednio wysokiego poziomu niezależności i bezpieczeństwa, jakie mają zasoby i bufory. A za bufor mają chyba całe Chiny.

    Za te kilka lat, wskutek decyzji Trumpa może się sytuacja odwrócić: nieamerykańscy gracze, nauczeni amerykańskimi wybrykami, nieufający w amerykańskie zachowania, stworzą inne i to USA będą w defensywie i jeśli ktoś do na nich nałoży restrykcje, będą w poważnych tarapatach.

  29. Tanaka
    24 maja o godz. 19:48
    Nie żebym się czepiał. Ale mylny błąd wychodzi na prawdę, coś jakbym smarował kromeczkę masłem maślanym czyli margaryną zdrowotną.

  30. seleuk|os|
    24 maja o godz. 19:07
    Od kilku dziesiątków lat byłem przekonywany i przekonany, iż to USA są największym szpiegiem na naszym globie. Sowieci zawsze chcieli w tej branży dorównać amerykańskim ale byli nie dość dobrzy technologicznie. Fakt, w agenturalnym czynniku ludzkim pobili jankesów na głowę, ale jeśli o technikę chodziło to odstawali i czuli tylko gazy wydzielane przez odchodzących Amerykanów (co potwierdziły świadectwa Edwarda Snowdena i drugiego am. żołnierzyka przeobrażonego jakiś czas temu w panienkę, ale nadal siedzącą w celi za zdradę). Dopiero ostatnie dwie dekady zdają się zmieniać przewagę Ameryki. A to za sprawą niebywałego rozwoju elektroniki telekomunikacyjnej w Azji. Co może dać w najbliższym czasie ciekawe efekty.

  31. Tanaka
    24 maja o godz. 19:48
    Nie pamietam dokladnie, to kupa roznych danych (niepotrzebnych). Huawei ma zapas komponentow na ~pol roku. Tyle magazynowal. Co mowia Chinczycy i Amerykanie ma malo znaczenia. Znaczenie ma co robia. Oczywiscie wszyscy (na tym blogu) wroca chetnie do tel na korbke i slimaczej poczty. Ale Tanaka, jest tez zycie pozablogowe.

    Przykro mnie, ja nie znam zakonczenie mojej bajki. Ale jak bede znal, to Wam i Tanaka napisze.

    pzdr Seleukos

  32. zak1953
    24 maja o godz. 20:09
    Ja mam nadzieje Zak, dojda do porozumienia. Ja Zak, telefona na korbke, nie chce jechac.

    pzdr S

  33. mag
    24 maja o godz. 17:40

    Nie wiem, @mag. Wielu się bierze za kucharzenie i czasem byle kapral chochlę złapie i mu się zdaje, że z niego Wielki Szef. Jak wypatrzeć tego kaprala zawczasu…?
    A ten artykuł to mie się zdaje jest pod ewentualnego klienta: jak komu nie pasuje wizja czerwonej, wrednie lewackiej, bolszewickiej Europy, to może mu podejdzie kolor brunatny?

  34. jakub01

    Z kozackimi ukłonami, jakubku, prosto z konia czapką do ziemi. Bez szabli, za to z pieśnią „Xej-oj, koń moj woronoj”.

    https://youtu.be/u2hNhzRZvGQ?t=60

  35. zak1953
    24 maja o godz. 19:55

    Użyłem mowy ludu, a lud wie, że jest mylny błąd, który jest błędem mylnym. I lud się nie myli !

  36. Ciag dalszy mojej bajki.

    Nikkei Asian Review poinformowal wlasnie o stopp sprzedazy tel, czytnikow i compow z Huawei. Powodem jest problem, Google nie daje update do Android OS. Stopp nie dotyczy tzw „trzeciej reki” sprzedawcow. Znaczy jak ktos z Was chce, moze zaczac sprzedawac w Japonii Huawei. Np pod marka LASmart 😎
    dobranoc Seleuk

  37. seleuk|os|
    24 maja o godz. 20:18

    Tanaka
    24 maja o godz. 19:48

    1. Nudna bajka o tym, jak kucharz XiJi dostał czkawki po zupie z makronem z importu (czyli kradzione nie tuczy tak, jak powinno).
    Pod tym linkiem jest znacznie za długie bo naukowe (w formule na pewno) omówienie części tej bajki. Warto jednak poznać:
    http://www.css.ethz.ch/en/services/digital-library/articles/article.html/f51dac9a-2ffc-47b4-86d7-21fcdf324393

    2. Zajawka sprzed roku do bajki

    http://www.polska-azja.pl/p-behrendt-wojna-handlowa-czy-waszyngton-znalazl-pomysl-na-morze-poludniowochinskie

    Ta bajka to never ending story albo nieortodoksyjny początek kolejnej wojny światowej ale w wydaniu współczesnym, hybrydowym handlowo-cybernetycznym,w wersji nieznanej i kompletnie umykającej jakimkolwiek klasyfikacjom. Aha, zapomniałbym tego:
    3. Wyprawa po złote runo albo łajno, zależy co się najdzie.
    https://www.federalregister.gov/documents/2017/12/26/2017-27899/a-federal-strategy-to-ensure-secure-and-reliable-supplies-of-critical-minerals

    1 +2 = 3 i nazad.

    Mam jeszcze inne przypowieści niekonfucjańskie.

  38. Tanaka
    24 maja o godz. 21:12
    Cóż, oderwałem się od swego ludu, tak w mowie jako i piśmie. I dzisiaj wiszę między językowymi światami; mych śląskich przodków i przyjezdnych, dominujących obecnie na mej ziemi.

  39. scrambler
    24 maja o godz. 21:25
    Dla Polski, to o czym piszesz i dajesz linki, to i tak technologiczna czarna dziura. Polska może być zaledwie montownią tak dla USA jak i dla Chin. I to z dostarczonych elementów.

  40. @pombocek
    Dziek, swietne obrazy. Ale teraz juz sie nie rozpisuje bo mialam pracowity dzien i musze sie drzemnac . Nara pombocku. Moja ukochana lezginka.
    https://www.youtube.com/watch?v=XJVZR28Pe0E

  41. @seleuk|os| 24 maja o godz. 19:07
    Np szw Mycronic http://www.mycronic.com/ co dostarcza photolithography do caly przemysl polprzewodnikow.

    Tak na szybko, bo ostatnio jakby życie pozablogowe skrzeczy coraz głośniej.

    O firmie Mycronic pierwsze słyszę. Pewnie dlatego, że w życiu bardzo krótko zajmowałem się montażem układów scalonych czy ogólnie komponentów.
    Bierzemy telewizor, albo radio, albo komputer, wszystko jedno, laptop albo desktop, albo bierzemy w końcu smartfona czy konsole do gier. No coś elektronicznego.

    Zdejmujemy obudowę, patrzymy co w środku. A tam w środku siedzi zielona (albo czerwona, albo niebieska) płytka. Najczęściej zielona. Taka co wyglada na plastykową, polakierowana, znaczy błyszczy się.
    Proszę sobie w google wpisać „pcb board” i wybrać „obrazki”.

    PCB – printed circuit board = po polsku płytka drukowana (do montażu na niej układów scalonych)

    A na płytce, jak widzimy na obrazku, siedzą (przylutowane, czego może nie być widać) poszczególne elementy elektroniczne. Może to być opornik, a może to być transformator albo układ scalony.
    Płytka drukowana z telewizora będzie miała ścieżki (odpowiedniki kabelków) stosunkowo szerokie. I duże dziurki, w które wsadzamy druciki – końcówki lutowanych elementów.

    Płytka drukowana ze środka smartfona będzie miała super-wąskie ścieżki i super malutkie dziurki. Ciężko czasami je zobaczyć gołym okiem, takie małe. Bo na niej montujemy dużo mniejsze komponenty.

    Te małe komponenty to często są układy scalone.

    Porównajmy skalę trudności.

    Firma, która robi płytki PCB jest jak firma, która na asfaltowym parkingu namalowała białe linie wyznaczające samochodom miejsca parkingowe przed odzieżowym sklepem.

    Firma, która robi układy scalone jest jak firma, która wydrukowała linie kodu kreskowego na metce od bluzki kupionej w tym sklepie.

    I ta i ta mogła użyć tej samej technologii, czyli fotolitografii.

    Malowanie ścian pokoju oraz portretu Infantki jest tym samym malowaniem. I tu i tu używamy pędzla.

    Jak ktoś chce mylić różne zastosowania fotolitografii to do namalowania portretu swojej żony zatrudni pokojowego malarza wyposazonego w pędzel ławkowiec.
    Może się udać, ale pod warunkiem, że dysponujemy wolnym parkingiem i lubimy oglądać portret żony z samolotu.

  42. Mistrzem świata i prawie monopolistą w produkcji urządzeń do fotolitografii dla dużych chłopców (na skalę całego świata) jest holenderska firma ASML.

    Mają około 85% rynku.
    Następni to dwaj Japończycy, czyli Nikon (jakieś 10%) i Canon – może z 5%.

  43. Gdyby Morawiecki chciał jutro zadeklarować, że „Polska od jutra rozpocznie produkcję urządzeń do fotolitografii dla montażu” to bym go wyśmiał, tak z definicji, ale technicznie miałby rację – to jest całkiem możliwe. Nie wiem, czy zyskowne, ale na polskim poziomie technologicznym możliwe.

    Zadeklarowanie, że „Polska zrobi stepper, czy współczesną naświetlarkę do fotolitografii na poziomie płytek krzemowych” (a nie płytek PCB) jest opowiadaniem bajek. Dojście do poziomu firmy ASML w przypadku Polski byłoby jak deklaracja Kennedy’ego o wylądowaniu na Księżycu, tyle tylko że bez możliwości USA.

    Proszę sobie porównać sukcesy rynkowe na tym poziomie komplikacji firm o takich możliwościach i takiej tradycji jak Nikon i Canon.

  44. zak1953
    24 maja o godz. 22:53

    Linki są na okoliczność mylnego błędu. Co do montowni: decyzja o takim sprofilowaniu zapadła dość dawno. Resztą załatwił drenaż wolnego rynku pracy wspomagany kompletnym brakiem zainteresowania i pomysłu po stronie naszych decydentów. Świeży przykład: projekt rowu przez mierzeję. Dlaczego nikomu nie przyszło nawet do głowy w związku z planami przekopu uruchomić w środowiskach studentów uczelni technicznych konkursu projektowego? Nawet gdyby prace i pomysły trafiły potem na półkę. Podobno młodzież jest politycznie pasywna przy nastawieniu kompletnie konsumpcyjnym. Kolejna szufladka w szufladce.

    Chiny też są – w dużym uproszczeniu – montownią w zakresie tego, co eksportują. Różnica może jest taka, że część technologii pozyskali legalnie (licencje, prawa etc), część skopiowali a część -dawno lub nie – ukradli. Dokupują pewne elementy i podzespoły (np procesory). Robocizna na miejscu już nie tak nisko płatna jak niegdyś, ale przecież Bank of China należycie troszczy się o niedowartościowanie juana. Zasadnicza różnica jest taka, że mimo niespecyficznych i kojarzących się metod sprawowania władzy nie deprecjonuje się jej omnipotencja. Co państwowe to pewne. Eksperyment trwa.

  45. ulga jak po Amolu. Cisza przedwyborcza. Nareszcie kilkadziesiąt godzin bez przekrzykiwania się i udowadniania, że ja jestem lepszy,a psze pani- on mi napluł w kieszeń….
    Lewy

    lubię Twoje bajki. Chciałoby się być dzieckiem i wciąż wierzyć, ż za siedmioma górami i siedmioma rzekami jest kraina szczęśliwości. Cóż, jakiś czas temu straciliśmy tę niewinność. Naiwność. Wszystko…

  46. seleuk|os|
    24 maja o godz. 19:07
    jeśli Europa zbojkotuje Huawei, to Lewandowski nam zbiednieje. Choć to akurat najmniejsze zmartwienie.

  47. mag
    24 maja o godz. 16:56

    Proponuję obejrzeć choćby na jururce dokument „Żarówkowi ściemniacze”. Tak było ca 10 lat temu. A korporacje to od zawsze korozja na konstrukcjach państwowych, czasem wzajem się przegryzają. Dlatego uważam, że w zasadzie wszyscy tzw. zawodowi politycy są służbą wartowniczą czyichś pieniędzy.

  48. Chiny produkują 16% układów scalonych, które zużywają do budowy składanej tam elektroniki.
    Z których tylko połowa jest ich projektów i pochodzi z chińskich przedsiębiorstw. A zatem 8% potrzebnych im scalaków robią samodzielnie u siebie.

    Ale to nie koniec, dla nich niestety nie jest to koniec historii o chińskiej słabości w najnowocześniejszej elektronice.

    Na pierwszy rzut oka (a przeciwnie do tego, co pisze @scrambler 25 maja o godz. 0:04 Dokupują pewne elementy i podzespoły (np procesory).) Huawei projektuje swoje własne procesory: https://en.wikipedia.org/wiki/HiSilicon

    Czyli przynajmniej tutaj powinni byc niezależni od Trumpa.

    Niestety nie jest tak różowo. Współczesne procesory to bardzo często jest składanka tzw. własności intelektualnej pochodzącej od różnych właścicieli. Można by o tym myśłeć jako o przepisie na pieczenie tortu będącym w rzeczywistości książeczką – kolekcją szczegółowych przepisów na wykonywanie poszczególnych etapów pieczenia tortu.

    Np. jeżeli chcemy migdały obierać ze skórki za pomocą parzenia ich wrzątkiem – kupujemy licencję od tej firmy, która opatentowała parzenie migałów wrzątkiem.

    Jeżeli chcemy, aby nasze bakalie nie utonęły nam w cieście i wybieramy na to metodę obtaczania ich w mące – musimy kupić na to licencję od właściciela tej receptury.

    To samo dotyczy smarowania foremki tłuszczem albo wykładania jej specjalnym papierem. To samo dotyczy robienia masy czekoladowej, itd., itp.

    Otóż procesory Kirin używane dzisiaj przez Huawei są zaprojektowane przez ich firmę – córkę HiSilicon, która zakupiła całą kolekcję receptur od (kiedyś brytyjskiej a dzisiaj japońskiej) firmy ARM Holdings. Część z tych receptur została zaprojektowania we współpracy z Amerykanami, w tym z pracownikami Uniwersytetu Michigan. A zatem Trump wprowadzając zakaz sprzedaży firmie Huawei i grożąc konsekwencjami każdemu, kto się nie podporządkuje może wskazać na tą własnośc intelektualną (IP) która powstała przy udziale firm amerykańskich i uczelni w USA.

    a niestety (dla Huawei) własność ineletualna firmy ARM siedzi dzisiaj we wszystkim co kiedys leżało koło czegokolwiek zwiazanego z telekomunikacją.

    Jak Intel jest synonimem producenta mikrprocesora dla komputerów osobistych tak procesory oparte na IP firmy ARM są dzisiaj synonimem procesora – serca smartfona, tabletu, czytnika tekstu, itp.

    A jak ARM się podporządkuje Trumpowi i odmówi licencjonowania następców układów do tej pory sprzedawanych Huawei to Huawei leży na obie łopatki i kwiczy dużo bardziej, niż po decyzji Google.

    Część systemu operacyjnego Android (jako tzw fork) zawsze mozna samodzielnie napisać ale stac się lepszym od ARM w projektowaniu mikroprocesorów dla telekomunikacji będzie bardzo, ale to bardzo trudno.
    Huawei będzie mogło sprzedawać telefony z dotychczas zakupionymi licencjami do końca ich ważności, ale co potem? Świat będzie im uciekał, w dużej mierze dzięki pracy firm takich jak ARM a samodzielnie dogonić ten świat będzie im bardzo trudno. Nawet Chińczykom z chińską cierpliwościa i chińską pracowitością.

  49. Kiedyś @zzakałuży dawałeś linka i kazałeś czytać patenty. Sobie poczytałam i dlatego rozumiem dlaczego australijski wytwórca uggboots, które są ‚odwiecznym’ produktem australijskim musiał zapłacić amerykańskiej firmie 800 tys dolarów za nazwę „uggboots” bo tę nazwę ta firma amerykańska sobie zastrzegła.
    Nie będę dociekać kto jest złodziej w tym wypadku, ale mierzi mnie takie cwaniactwo. Kiedy założyłam swego czasu firmę, to mniej więcej po tygodniu, kiedy nieco wylazłam z papierzysk okazało się, ze wszystkie nazwy (łącznie z pochodnymi) są już na .com zajęte przez pustaki amerykańskie, identycznie na Facebook i innych. I wszystkie z adnotacją ‚for sale’. Ścierwojady i sępy dlatego trudno mi szanować, choć czasem podziwiam zbójectwo.

  50. scrambler, 24 maja o godz. 21:25

    Thnx Scrambler za ten zalinkowany art o przemysle zbrojeniowym USA/Chiny. I dlaczego…

    Jak czytalem Scrambler, naukowe wytlumaczenie problemow zlozonosci (w wypadku militarnej), tak mnie przypomnialo, dawno, dawno, dawno… W Kista. Takie srodowisko(a) trzeba lubic. Odnoszac rowniez do polskich marzen o wysokich technologiach. Nie mowie nawet o militarnych. Musza byc dziesiatki lat kreatywnosci, niepinokianskiej (od Pinokio), niekonfucianskiej (od Confucius). Niczym krepowanej kreatywnosci. Tego nie da przeskoczyc. Nawet kradnac, nawet kupujac, nawet kopiujac. A nawet wszystko 3X naraz. Nie mozna. To jest co mnie robi optymista. Nie mozna. Pomimo tych powodzi strasznych i pustynnienia Grenlandii podbiegunowej.

    Conclusion(ek) moj Scrambler jest. Przewaznie, szkolnie 1+2=3. Niepinokiansko/niekonfuciansko 1+2≈3,4. Pinokiansko/konfuciansko 1+2≤2,7

    zza kałuży, 24 maja o godz. 23:46 i pozniej

    „Tak krawiec kraje, jako materyi staje…” W moim bajkopisarststwie, uzywam elementow mnie dostepnych (znanych jakotako). Dobrze Zza_kaluzy, Ty jestes. Ktory wszystkie procenty (%) dokladnie moze wyjasnic, a nawet zasady malarstwa nasciennego. Co ja niestety nie pamietam. Niemniej Zza_kaluzy, zdarzyc mnie moze kiedy, napisac znow jaka bajke. Licze na Twoja korekte.

    Zycie pozablogowe nazywam „syndrom Seleuka”. Czyzbys Zza kaluzy, rowniez byl ogarniety? Czy masz „wlasny” syndrom? Moj syndrom jest (wy)mieszanka zdarzen erotycznych, zdarzen politycznych i zdarzen klimatycznych. (Wy)mieszanka nieuleczalna.

    pzdr czytelnikow bajek, Seleukos

  51. Aaaa, pipijajac lyk kaffki…

    A czlowiek neandertalski? A czlowiek neandertalski skazany jest miotac na ulicy Noeogradzkiej (pod zapomnianym numerem)

    letem S

  52. errata: Nowogrodzkiej mialo byc
    S

  53. @Ewa-Joanna 25 maja o godz. 4:56
    Kiedyś @zzakałuży dawałeś linka i kazałeś czytać patenty. Sobie poczytałam i dlatego rozumiem dlaczego australijski wytwórca uggboots, które są ‚odwiecznym’ produktem australijskim musiał zapłacić amerykańskiej firmie 800 tys dolarów za nazwę „uggboots” bo tę nazwę ta firma amerykańska sobie zastrzegła.

    Ścierwojady i sępy dlatego trudno mi szanować, choć czasem podziwiam zbójectwo.

    @Ewa-Joanna, na całe szczęście wyglada na to, że właściciel Ugg Boots czyli Deckers Outdoor Corporation też czytają moje komentarze na tym blogu i co przeczytają to stosują w praktyce 😉

    http://www.thefashionlaw.com/home/ugg-boots-files-patent-lawsuit

    Nie będę dociekać kto jest złodziej w tym wypadku, (…)

    Pocieszam Cię, że wielokrotnie sądy też nie wiedzą i dlatego bitwy sądowe trwaja tyle, ile trwają. W dziedzinie projektowania i kreacji IP ja też jestem laikiem, ale „ludzie głosują nogami”, także ci z branży, i skoro przez tyle lat szpenie z ARMu odnoszą takie sukcesy jakie odnoszą sprzedając „klocki lego”, z których inni budują swoje własne mikroprocesory (i nie tylko), to coś musi być na rzeczy.

    Popatrz na takiego behemota jak Samsung i jego najnowszy model Samsung Galaxy S10

    https://en.wikipedia.org/wiki/Samsung_Galaxy_S10

    Główny procek:

    CPU Exynos: Octa-core (2×2.73 GHz Mongoose-M4, 2×2.31 GHz Cortex-A75 and 4×1.95 GHz Cortex-A55)

    i co my widzimy: Cortex-A75 oraz Cortex-A55 oba projektu ARM 😉

    procesor graficzny:

    GPU Exynos: Mali-G76 MP12
    Snapdragon: Adreno 640

    Mali? jakie znowu Mali?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Mali_(GPU)
    The Mali series of graphics processing units (GPUs) are semiconductor intellectual property cores produced by ARM Holdings for licensing in various ASIC designs by ARM partners.

    Snapdragon?? Ten przynajmniej nie jest autorstwa ARM tylko było IP firmy ATI, zakupioną przez AMD a potem z kolei zakupioną przez Qualcomm. Jak widać Samsung nie projektował żadnego z rozwiązań na swoją kartę graficzną od zera, tylko recyklingował wczesniejsze pomysły a to ARM a to ATI.

    I tak to juz jest, nikt nie projektuje niczego od zera, nawet takie potęgi jak Samsung.

    A jak postępuje inny gigant czyli Apple?

    iPhone XS

    https://en.wikipedia.org/wiki/IPhone

    CPU czyli główny procek:

    1st gen and 3G: Samsung 32-bit RISC ARM 1176JZ(F)-S v1.0[2]
    3GS: 600 MHz ARM Cortex-A8[3]
    4: 800 MHz ARM Cortex-A8[4]
    4S: 800 MHz dual-core ARM Cortex-A9[5]

    czyli w pierwszych 4 generacjacj iphona kupowali prawie wszystko od ARM, ich projektu nie było nawet na tyle, aby dać własną nazwę prockowi.

    5 / 5C: 1.3 GHz dual-core Apple A6
    5S: 1.3 GHz 64-bit dual-core Apple A7
    6 / 6 Plus: 1.4 GHz 64-bit dual-core Apple A8
    6S / 6S Plus and SE: 1.85 GHz 64-bit dual-core Apple A9
    7 / 7 Plus: 2.34 GHz 64-bit quad-core Apple A10 Fusion (2× Hurricane + 2× Zephyr)[6]
    8 / 8 Plus / X: 2.4 GHz 64-bit hexa-core Apple A11 Bionic (2× Monsoon + 4× Mistral)
    XS / XS Max / XR: 64-bit hexa-core Apple A12 Bionic

    od modelu 5-tej generacji Apple zatrudnił własny zespół projektowy i zaczął dumnie nazywać ich projekty nazwą „Apple” plus liczebnik.

    zajrzyjmy jednak pod maskę tego najnowszego A12 Bionic:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Apple_A12

    The Apple A12 Bionic is a 64-bit ARM-based system on a chip (SoC) designed by Apple Inc.

    Dopiero GPU czyli grafikę w najnowszym iphonie zespół projektowy Appla zrobił swoją, nie na bazie IP ARM.

    Nie dziwota więc, że i trzeci wielki, czyli Huawei projektuje na bazie IP firmy ARM.

    Bez prawa do uzywania ich klocków lego będzie trudno gonić uciekających konkurentów

    ***********************************************

    Gdyby @wbocek podał nam jakiego zmartwiona używa do filmowania kaczek i ćcin to jest duża szansa, że także pracuje on na układzie ARM 😉

  54. @seleuk|os| 25 maja o godz. 5:54
    Czy masz „wlasny” syndrom? Moj syndrom jest (wy)mieszanka zdarzen erotycznych, zdarzen politycznych i zdarzen klimatycznych. (Wy)mieszanka nieuleczalna.

    Trafiony zatopiony.
    Ślubna żona w ostatnich emailach zaczęła doradzać mi jak najlepiej usidlić nieślubna żonę.
    Rada numer 1 – nie zalewaj jej twoim słowotokiem.

    No popatrz, @seleuk|os| jak dobrze mnie zna kobieta!

  55. @zza kałuży
    25 maja o godz. 6:33
    Od tych procków to zmiękłam i wymiękłam. 🙂

  56. @Ewa-Joanna 25 maja o godz. 6:57
    Ciekawe, czy te 3000 chińskich podrabiaczy bucików Ugg zapłaci im odszkodowanie za podrabianie, nie sądzisz?

  57. @zza kałuży
    25 maja o godz. 7:06
    Ja w ogóle sądzę rewolucyjnie, to znaczy, że każdy ma prawo robić a nabywca wybiera co woli. Dla mnie te wszystkie ‚marki’ to głupota do kwadratu, ot wmówiono jakiejś grupie ludzi, że jak to kupią za ciężkie pieniądze to będą lepsi i piękniejsi. No a jak ktoś nie ma tych ciężkich pieniędzy to kupi podróbkę wykonaną w tej samej fabryce co oryginał.
    A jaka to ‚marka’ kiedy ona jest made in china? Według mnie to sami są sobie winni – szkoda im było zapłacić pracownikom na miejscu, chcieli mieć wyrób za grosze a sprzedać za tysiące, to mają co mają. Chciwość to nieładna cecha.
    Ja na elektronice się nie znam, ale na szmatach to i owszem.

  58. scrambler
    25 maja o godz. 0:04
    Utrwaliłeś we mnie moją opinię. A dobra zmiana? Ona jest od brania. Nawet nie od myślenia. Ale do wyborów jesiennych może być coraz ciekawiej. I niestety coraz drożej na rynku

  59. Przerwałem moją wielotygodniową wędrówkę od Sieny do Marsylii. Przerwałem, bo trzeba było wrócić, żeby oddać głos (na kogo, nie powiem, bo obowiązuje cisza wyborcza).
    Miło mi, że niektórym z Was spodobała sie moja bajka. Każdy bajkopisarz lubi, jak jego bajdurzenie spotyka się ze zrozumieniem i przychylnym odbiorem.
    A było to tak; w Levanto mijaliśmy pasiekę i tam byłem świadkiem morderstwa popełnionego przez pszczoły na chrabąszczu, który nieopatrznie wleciał do ula, z którego został wyprowadzony siłą. Bajeczkę wystukałem na smartfonie i wysłałem tydzień temu do Tanaki. Na szczęście w Tanace tkwi żywe dziecko, którego żadne trutnie nie były w stanie zabić, lubi bajki.
    Pozdrawiam wszystkie dzieci, zwłaszcza te po siedemdziesiątce.

  60. Ja bym się jednak ujął za trutniami i nie pozwolił tak szargać ich imienia.
    Po pierwsze: trutnie nikogo nie zabijają. Nie mają żądeł. Mogą co najwyżej próbować przestraszyć intruzów groźnie uniesionym odwłokiem.
    Po drugie: Obok istotnej funkcji zapładniania królowej (w locie!) pracują wraz z robotnicami przy utrzymaniu właściwej temperatury w ulu (ogrzewanie przez drżenie i chłodzenie przez wachlowanie skrzydełkami)
    Po trzecie: żyją tylko 2-3 miesięcy, a jesienią są bezlitośnie wypędzane z ula, aby zginąć z głodu i chłodu.

  61. Breaking news
    Kuria zobowiązała księdza z Tylawy do modlitwy.
    Za co, ja się pytam ! Przecież, prokurator Piotrowicz wyjaśnił,że ksiądz wykorzystywał swoje zdolności energetyczne do masowania dzieci i do ciumkania.
    Okrucieństwo kurii nie zna granic.

  62. @ mag
    24 maja o godz. 16:56

    My tu sobie o pszczółkach i chrząszczach/chrabąszczach, a tymczasem bajka o bardzo niebezpiecznym ulu zamienia się w real.
    Po prostu mnie zatkało, gdy przeczytałam to, co poniżej

    https://www.salon24.pl/u/zapis2/921479,demokracja-zmienia-sie-w-dyktature-jak-interesy-korporacyjne-kontroluja-unie-europejska

    W temacie korporacyjnego przejmowania – Globalna elita władzy, ze starym ale super podkładem muzycznym Forsa światem kręci.

  63. zza kałuży
    25 maja o godz. 2:36
    cyt:”
    Chiny produkują 16% układów scalonych, które zużywają do budowy składanej tam elektroniki.
    Z których tylko połowa jest ich projektów i pochodzi z chińskich przedsiębiorstw. A zatem 8% potrzebnych im scalaków robią samodzielnie u siebie.(…)”
    do mojego poprzednio:
    „Dokupują pewne elementy i podzespoły (np procesory). ”

    No to ossochodzi? O to samo, co kilka wstępniaków temu w kwestii Huayweyów? Pozwolę sobie pozostać w moim mylnym błędzie. Bo na zadane skomplikowane pytanie : czy człowiek rozwija się od zewnątrz do wewnątrz czy odwrotnie, od wewnątrz do zewnątrz, odpowiedź brzmi: TAK.
    Poza tym skupiasz się na taktyce działania, a to doraźnie modyfikowane detale w ujęciu celu strategicznego.

  64. zak1953
    25 maja o godz. 9:35

    Smutne w tej kwestii jest właśnie to, że „własnemi oczyma” konsumujemy skutki dawno zapadłych decyzji. Przy karcianym stoliku, na którym potem odbył się publiczny spektakl „utraktatowienia” podstolikowym handelkiem. Pamiętam, że w czasach przedakcesyjnych wcale jawnie (informacja publiczna) i naukowo ówczesny zestaw unijny analizował problem socjalny pt szczyt demograficzny w Polsce (ten „wolnościowy”). Przepadły mi gdzieś linki do tych archiwów, ale o ile dobrze pamiętam jedna z konkluzji była taka, że spodziewany (w aspekcie akcesji Polski) impuls demograficzny wielokrotnie przekraczał kilkuletnie możliwości rynku pracy całej unii do wchłonięcia takiej ilości nowy rąk. O tych badaniach wiedzieli na pewno i Mazowiecki, i Geremek (w dokumentach było o konsultowaniu z nimi tych badań). Nie sądzę, żeby jako jedyni. Różnica jest taka, że wszyscy ci lepiej poinformowani dysponowali wiedzą przydatną i reglamentowaną, wykorzystując ją do nowego urządzania się w ponoć lepszej wersji czarnej d… na prominentnych pozycjach. W czasach globalizacyjnej specjalizacji „wylosowaliśmy” właśnie funkcjonalną wersję montowni. Z zastrzeżeniem, że nikt monterowi nie broni majsterkowania po pracy na chleb, we własnym garażu i własnymi narzędziami. Przymusu nie ma, więc jedni majsterkują i coś z tego mają, inni tylko konsumują i … też mają. Trzeci model połączenia wiedzy z praktyką wciąż dominuje.

  65. zak1953
    25 maja o godz. 9:35

    errata:
    przed ostatnie zdanie wstaw: Obiecane.

  66. 25 maja o godz. 11:06
    Lewy

    W tym rzecz : konsekrowany z Tylawy nic złego nie zrobił. A zrobił tyle dobrego! Ciumkanie i cała reszta to same słodkości, dobroci i dbałość o dziecie boże!
    Skazywanie go za to na karę paciorka to niesprawiedliwość, tortura i zbrodnia komunistyczna.
    Konsekrowany z Tylawy musi pozwać szefostwo za te zbrodnie do sądu i poskarzyc się do Fundacji Helsinskiej i Strasburga

  67. Lewy
    25 maja o godz. 11:06
    Szefowie w Kościele współczesnym to bardzo twardo chodzący po ziemi osobnicy. Na jakieś cuda, zdolności energoterapeutyczne, tak łatwo ich nie weźmiesz. W dobie tak rozwiniętej nauki jak obecnie, nie kupują opowiastek. Nawet gdyby spotkali Jezusa, spuścili by go do wariatkowa. Potrafią jednak myśleć i przewidywać. A Zachód pokazał kierunek zmian i konsekwencje bagatelizowania problemów. Miliony Polaków na zarobkowym wycugu, również obserwują i wyciągają wnioski. Zmieniają się także wewnętrznie. A to przeraża myślących purpuratów. Wiedzą czego można się spodziewać jako efektu tych przemian. Bieda na starość to dołująca perspektywa…

  68. seleuk|os|
    25 maja o godz. 5:54

    UR welcome. 🙂
    Gdzieś tam wcześniej napisałem, że nie da się szybko i na skróty wejść w posiadanie całej wiedzy i kultury technicznej. To jest zresztą nic nowego, w artykule jest przykład Niemiec XIX-XX wieku ale mnie nasunął się inny: uparcie aż do XIX wieku izolująca się od cywilizacji technicznej Japonia. Ponad trzy pokolenia odrabiali zaległości, ale w zasadzie dopiero klęska WWII i amerykański nadzór ( napisali im gotową demokratyczną konstytucję, przywieźli bankowców i walutę etc) w relatywnie krótkim czasie wyhodował realnego konkurenta. No i współpracują, nie wymachują sobie maczugami.
    Wiesz, przeczytałem teks z linku już parę razy. Za pierwszym pomyślałem, że to takie pseudo knowledge pod zamówione tezy. Myślę, że pomimo odmiennej narracji Chińczycy (przecież jest >1,5 mld) też potrafią liczyć pieniądze i powoli ta globalna przepychanka ostygnie. Też jestem ostrożnym optymistą.
    Niestety, poza kwestiami ekologicznymi. Podgrzewamy węglem swój ziemski kociołek już od dobrych 150 lat. Długo było bez dostrzegalnych efektów, bo w kociołku wody sporawo i ciągle sama się miesza. Palimy coraz mocniej, woda zaczyna być odczuwalnie cieplejsza. Oceany wchłonięte ciepło oddają wg własnego widzi mi się, czasem po kilkuset dopiero latach i np po drugiej stronie globu. Rozpuszczalność dwutlenku węgla w wodzie morskiej maleje wraz ze wzrostem jej temperatury. Mieszkamy na lądach. W czasach moich narodzin było ponad połowę mniej ludzi niż obecnie. O ile mniej śmieci czy spalin?

  69. scrambler
    25 maja o godz. 11:46
    Słuchałem ostatnio na TOK.fm rozmowy z panią dr na temat ludzkiej psychiki. Okazuje się, że z wiekiem rośnie poziom stresu. Nawet u dobrze sytuowanych emerytów. I to pomimo relatywnie dobrych wyników badań zdrowotnych. Ludzie starsi coraz częściej skarżą się na rozmaite dolegliwości, nie mające wyraźnego odniesienia w aktualnym stanie zdrowia. Twój tekst, realizmem zdarzeń dokłada mi stresu. Myślę, iż lepiej byłoby być idiotą. Przynajmniej nie przejmował bym się …

  70. Krzywda tego z Tylawy za sprawą tefałena. To oni wywlekli, że on się modli przez toruńskie radio.

  71. zak1953
    25 maja o godz. 12:35

    Cholera, to strasznie przepraszam, serio. Ja tez coraz częściej łapię się na refleksji po kiego mi to wszystko wiedzieć. Ale schorzenie postępuje – ciekawski jestem. Dla równowagi sięgam po eseje i syntetyki historyczne głównie po to, żeby się utwierdzić w przekonaniu, że w zasadzie wszystko najgorsze już było. I co z tego? Ano tyle, że ludź jako taki od zawsze ma w sobie samym tyle wroga, co przyjaciela. Najlepszego przyjaciela ma w sobie samym. To się nazywa potęga humanitaryzmu. Czyli sobie samemu potęga a im dalej tym mniejszy pierwiastek albo potęga ułamkowa z rosnącym w nieskończoność mianownikiem. Poza tym: co możemy wiedzieć o problemach stresowych konkwistadora, inkwizytatora, senatora rzymskiego czy egipskiego kapłana? Współcześnie jak już chorować na cokolwiek to lepiej po cichu, żeby się „lekarz” nie dowiedział. 🙂

  72. Herstoryk
    25 maja, g.11:20
    W drodze do odgrywania roli „globalnej elity” warto zapoznać się z 101 powodami, dla których trzeba glosować na PIS. I pomyśleć, że ten przewrotny tekst ukazał się na portalu salon 24. Znak czau?
    https://www.salon24.pl/u/kaczka-moralna/958476,101-powodow-aby-glosowac-na-pis-kompendium-wiedzy-dla-niezdecydowanych

  73. @Zak53
    Prawda, że boją się, że będzie nie lekko. To są cyniczni hedoniści, smakosze najlepszych win, trufli, kawioru , ładnych chłopców albo dziewczynek. I to wszystko mogą stracić ! Wieje grozą !
    Czytam „Sodomę” Frederica Martela. 600-stronicowa kobyła. Przeczytałem dopiero 100 stron, więc się podziele obserwacjami Martela.
    Martel jest gayem, co pomogło mu wniknąć hermetyczny krąg watykańskich hierarchów. Wielu z nich zalecało się do niego. Nie wiadomo, czy doszło do czegoś, gdyż Martel się nie chwali, ale dowiedział się wielu tajemnic dotyczących homoseksualnego lobby nie tylko w Watykanie, ale w kosciele na całym świecie

    „Już w średniowieczu grzeszyli obrzydliwie , wszyscy w Watykanie znali przyjaciela Hadriana IV jak i kochanków Bonifacego VIII. Również skandaliczne życie Pawła II było znane: opowiadano, że zmarła na zawał w objęciach pazia. Papież SykstusIV wielu swoich kochanków uczynił kardynałami między innymi swojego „siostrzeńca” Rafaela obdarzył czapką kardynalską, kiedy ten miał 17 lat…..’
    „Wbrew oczekiwaniom , to najbardziej konserwatywni prałaci, kardynałowi, biskupi, są szczególnie homofobiczni, a jednocześnie są homoseksualistami, co ujawnili wykorzystani przez nich seminarzyści.’
    ‚..Za większością afer dotyczących nadużyć seksualnych kryją się księża i biskupi, którzy osłaniają pedofilów z powodu własnej homoseksualności i z obawy, że w razie ujawnienia skandalu, wyszła by na światło dzienne ich orientacja seksualna. Kultura sekretu, która była niezbędna do zachowania milczenia na temat powszechności homoseksualizmu w kościele, pozwalała ukrywać seksualne nadużycia i działania seksualnych drapieżników”

    No to mała próbka. Jest tam również o naszym milusińskim Stasiu Dziwiszu i o świętym Janie PawleII, który doskonale wiedział co się w tym żmijowisku dzieje.

    W przedmowie książki autor nadmienia, że „Sodoma” jest tłumaczona na polski i ma być wydana przez Agorę, a może już jest ?

  74. mag
    25 maja o godz. 14:10
    Całkowicie się zgadzam. Skoro epitet, że Unia Europejska to taki nowy sowiecki kołchoz, przestał działać, to różne Farage, Johnsony, odkryły w Brukseli hitlerowców

  75. @scrambler 25 maja o godz. 11:20
    No to ossochodzi? O to samo, co kilka wstępniaków temu w kwestii Huayweyów?
    No tak, jakoś tak mi się ten Huawei wdrukował w pamięć i dlatego wychwyciłem że akurat w przypadku tej firmy (w końcu w Chinach jest to okręt flagowy, chociaż oczywiście ta jedna firma to nie całość przemysłu) akurat sprowadzać procesorów nie muszą w sensie że sami umieją je poskładać z klocków ARM.
    Oczywiście fizyczne układy/krzem muszą dalej gdzieś kupić i robią to na Tajwanie – tam zlecaja fizyczną produkcję układów.
    Ale rzeczywiście odpowiadając uczepiłem się tej jednej firmy.

    Poza tym skupiasz się na taktyce działania, a to doraźnie modyfikowane detale w ujęciu celu strategicznego.
    Niby prawda, ale z takich detali składa się szerszy obraz.
    Według mnie Trump popełnia teraz wielki błąd prąc do konfrontacji i przyspieszając przebieg wypadków.
    Chiny mają fantastyczne osiągnięcia w bardzo wielu dziedzinach ale akurat w mikroelektronice, zresztą z równie dla mnie tajemniczych powodów jak Rosjanie, od wielu już lat nie są w stanie skrócić dystansu jaki ich dzieli od czołówki. I to tym śmieszniejsze, że czołówka dzisiaj to wcale nie są wyłącznie USA, (chociaż dalej to jest potentat), ale w bardzo dużej mierze Korea Południowa i Tajwan. No i takie fantastyczne centra projektowe jak ten ARM w Wielkiej Brytanii.

    Trump wciskając Chińczykom jak mokrą szmatę w twarz dowody na to, jak bardzo dzisiaj zależą od importu elektroniki tak ich wkurzy, że przeznaczą jeszcze więej miliardów na uniezależnienie się. I w końcu sie im to uda. @Tanaka ma rację, wielkość ich wewnętrzengo rynku będzie w tym bardzo pomocna. Być może bedą musieli za tą niezalezność zapłacić jak za zboże, w horyzoncie kilkunastu lat (może 10 jak pisze @selukos) nie zarobią na tym grosza albo nawet dołożą do interesu, ale na końcu wszystko będą mieli swoje.
    I wtedy Trump bedzie im mógł nagwizdać.

    Po co Amerykanom przyspieszać ten moment?

    Tak jak pancerniki oddały pałeczkę lotniskowcom tak lotniskowce też ja w końcu oddadzą. Amerykanie nabudują 20 wielkich trumien tylko po to, aby dostarczyć rekwizyty do tej historycznej zmiany?

  76. Lewy
    25 maja o godz. 14:31

    Właśnie kończę czytać. Poza pedalstwem i pozostałymi zboczeniami, totalnym zaprzeczeniu sobie, samotności i pysze oraz znieprawieniu wszystkiego, nic niemal w Watykanie i jego Kościele kat nie ma.

  77. zak1953 ..” A to przeraża myślących purpuratów. Wiedzą czego można się spodziewać jako efektu tych przemian. Bieda na starość to dołująca perspektywa…” nie przejmuj się tak bardzo, mają zapasy na kilkaset lat jak również nadzieję, że zawsze się znajdzie kilkaset milionów wierzących w moc bajek.

  78. @zza kałuży
    25 maja o godz. 15:20

    Wiem, że wiesz lepiej i dlatego z góry przepraszam, że się wtrącam.
    W gospodarce rynkowej – generalnie – rządzi pieniądz, a konkretnie zysk. W miarę wzrostu gospodarczego (zamożności państwa), do głosu coraz bardziej dochodzi polityka, czyli zaczyna rządzić „widzimisię”. Najbardziej drastyczne przykłady mamy dziś w USA i w Polsce. Polega to głównie na udzielaniu (lub nie) pozwoleń: na pracę, na działalność, na zaistnienie, itd.
    Linia produkcyjna układów scalonych obecnej generacji kosztuje około 10 mld $. I – podobnie jak wielkie piece w hutnictwie – powinna pracować na okrągło, bo rozruch jest bardzo długi i kosztowny. A co robić, gdy popyt na procesory spada? Opłaca się wtedy produkować cokolwiek scalonego, byle system był w ruchu. Stąd mamy od lat zalew bardzo dobrych i bardzo tanich procesorów.
    Oprócz kilku linii produkcyjnych układów scalonych, na rynku światowym funkcjonuje szereg firm specjalizujących sie w projektowaniu tych układów. Taki podział pracy świetnie spełnia wymagania rynkowe. Po prostu się wszystkim opłaca. I nie jest problemem dla Chin zbudowanie własnej linii produkcyjnej. Podejrzewam, że już dawno mają i to nie jedną.
    Problem polega na doprowadzonym do absurdu amerykańskim prawie patentowym. Powstawało ono w czasach, gdy USA zajmowały się głównie wykupywaniem na świecie małych firm z wielkimi osiągnięciami. Pamiętajmy, że roczne opłaty światowej ochrony patentowej wielokrotnie przekraczają budżety małych firm. A uruchomienie masowej produkcji i efektywne wprowadzenie jej na rynek, to już gigantyczne inwestycje. Dlatego większość firm „się” sprzedaje. I tak Ameryka rosła w siłę. A miała za co kupować, bo na IIWŚ bardzo się obłowiła.
    Absurd prawa patentowego polega m.in. na tym, że można patentować absolutnie wszystko, a precyzyjność określenia przedmiotu patentu przypomina przypowieści biblijne – można pod nie podciągnąć prawie wszystko. Czyli wygrywa ten, kto lepiej i dłużej opłaca adwokatów. Oczywiście każdy wniosek patentowy jest powszechnie dostępny. Z góry zatem wiemy, co nas czeka i możemy reagować zanim koszty poszybują do nieba. I tak się na ogół dzieje we wszystkich branżach.
    Obecna sytuacja jest zatem spowodowana tylko i wyłącznie „widzimisię” Trumpa. Obrywają wszyscy, może nawet firmy amerykańskie najwięcej, ale to ich „patriotyczny obowiązek”, rekompensowany zresztą przez podatników. IN GOD WE TRUST.

  79. To jak La Fontaine i Grimm jednocześnie. / ‚Bajka’ specjalnie na ciszę wyborczą? @Tanaka 🙂

  80. zza kałuży
    25 maja o godz. 6:33
    Gdyby @wbocek podał nam jakiego zmartwiona używa(…)

    Jeśli Samsung to raczej’Snapdragon’, Huawei to może być też ‚Mediatek’.(obstawiam max. 1,3 do 1,5 GHz w obu przypadkach) 😉

  81. Ciekawostka tech. z innej ‚beczki’
    „W celu zobrazowania wymagań na precyzję układów sterującyc(CD, CD-ROM) posłużymy się przykładem.
    Właściwe działanie układu regulacji ostrości i śledzenia jest równoważne pilotowanu samolotu nad ścieżką o szerokości 3m, na wysokości 18000m z błędem mniejszym niż ±2m, przy uwzględnieniu poziomego (1600m) i pionowego (4800m) kołysania ścieżki.”

  82. bez komentarza
    „Rosja z lotu ptaka ”
    na Planetcie.
    Polecam. W każdy weekend o 17

  83. @Qba 25 maja o godz. 16:22
    Powstawało ono w czasach, gdy USA zajmowały się głównie wykupywaniem na świecie małych firm z wielkimi osiągnięciami
    Niestety ale w mikroelektronice nie mogę przypomnieć sobie ani jednego takiego przykładu.

    Natomiast dobrze pamiętam jak USA praktycznie sprezentowały reszcie świata technologię produkcji tranzystorów. Za głupie 25 tys. dolarów każdy kto chciał mógł przyjechać do Bell Labs na kurs i dostać pełen wykład i materiały instruktażowe uczące jak produkować tranzystory. M.in. firma Sony tak pozyskała tę technologię.

    Sowieci gdyby pierwsi coś takiego opracowali to by fabryczke wybudowali na środku Syberii w miasteczku nieistniejącym na żadnej mapie i zatrudnili tam inżynierów z rodzinami w otoczonym drutem kolczastym, pod napięciem i z wieżyczkami strażniczymi obozie. A za zdradzenie obywatelowie obcego państwa planów produkcyjnych roztrzeliwali „imperialistycznego agenta” wraz z rodziną do 7-go pokolenia.

  84. Qba
    25 maja o godz. 16:22

    Prawa patentowe i własności intelektualnej miały i mają służyć głownie bogatym. USA zapewniły sobie ogromną przewagę w tym względzie i zapewne trafne jest spostrzeżenie, że działo się to zwłaszcza na przestrzeni między obydwoma wojnami światowymi, które zubożyły Europę, a wzbogaciły (gigantycznie!) USA.
    Gddzieś w tym czasie dojrzała zarowno suma środków finansowych do dyspozycji, jak i konstrukcje tych praw, stawiających w lepszej pozycji wlaśnie USA.
    Dodajmy do tego drenaż mózgow z całego i biedniejszego świata i już mamy chyba komplet przewag. O współtworzeniu tych przewag polityką, wojnami i armiami z flotami lotniskowców krążących nieustannie po globie nie będę w tym miejscu się rozwodził.
    Ci, którzy byli biedniejsi, a mieli ambicje i państwa prowadzące odpowiednią politykę, omijały te prawa, kradnąc – w rozumieniu tych praw – własność intelektualną podmiotów i osób z USA.
    Tak robił ZSRR (w jakiejś mierze), masowo: Japonia zaraz po II wojnie, Korea Pd, Tajwan, Chiny, częściowo też Wietnam, bodaj Indie i inni – każdy we własnym zakresie.

    Mogłaby i Polska troszeczke pokraść. Wszak jest katolicka, a to poważnie sprzyja. Niestety,, próby były kiedyś słabe, a dziś to juz w ogóle. Żeby coś mieć, trzeba kupić. Ale nawet kupić nie umiemy, czego dowodzą wszelkie zakupy wojskowe od USA.
    Dostajemy wyłącznie gotowe produkty, do których zajrzeć nawet nie wolno. O jakichś sensownych transferach technologicznych rozwiązań, centrach badań i rozwoju nawet ćwierci półproduktu czy współprodukcji w ogóle mowy nie ma.
    Miało tak być a propos Airbusa i caracali. Miało i się przestało, bo nie będzie Francuz się do Polski pchał z caracalem, jak by tego chama uczylim jeść widelcem.
    Dlatego Pan Jezus już się zbliża. Albo z powodu, że się zbliża.

  85. @maksim
    25 maja o godz. 16:59

    Czy te dane liczbowe podał kościół?
    W CD szerokość ścieżki wynosi 0,6 µm, odstęp pomiędzy ścieżkami 1,6 µm, a odchylenie poziome ścieżki 0,03 µm. Według podanych przez Ciebie liczb, odchylenie pionowe wynosiłoby 0,96 mm, przy grubości CD równej 1,2 mm. Poza tym, systemy są nieporównywalne z powodu różnic bezwładności systemów odchylanych – światła i samolotu.

  86. konstancja
    25 maja o godz. 17:09

    Co raz oglądam. Jest jeszcze inne cudo: „Dzika Rosja”

  87. @zza kałuży
    25 maja o godz. 17:25

    Niestety ale w mikroelektronice nie mogę przypomnieć sobie ani jednego takiego przykładu.
    Niczego innego nie oczekiwałem. Warunki przejęcia małych (jedno- czy kilkuosobowych) firm nie przewidują upublicznienia jakiejkolwiek informacji na ten temat. Wiem coś o tym, bo prowadziłem rozmowy z amerykańską firmą na temat przejęcia mojej jednoosobowej firmy z opatentowanym (niestety, tylko lokalnie) urządzeniem.
    Co do …USA praktycznie sprezentowały reszcie świata technologię …, to jest to propaganda godna kk. Jeżeli masz ochotę, to zapoznaj się ze wszystkimi warunkami takich umów. Wierz mi, USA się to po prostu opłaciło, a częściowo zostały zmuszone – właśnie przez własne prawo patentowe.

  88. Qba
    25 maja o godz. 17:32
    Czy te dane liczbowe podał kościół?

    Prawie. 😉

    To z „Serwis elektronki” 9/98. Wstęp do naprawy, itd.(w oparciu o serwis.SHARP)
    Odstęp się zgadza(1,6µm…ścieżka to 0,4 do 0,5 µm.
    To „pionowe” to raczej „falowanie” płyty podczas odtwarzania.

  89. (…)
    Wiązka światła, która na pow. dysku tworzy plamkę o śr.około 1 mm, jest ogniskowana do 1 µm na powierzchni odbijającej…(poniżej 1,2 mm – minimalizuje wpływ zabrudzeń i zadrapań na powierzchni)

  90. @Tanaka 25 maja o godz. 17:31
    działo się to zwłaszcza na przestrzeni między obydwoma wojnami światowymi, które zubożyły Europę, a wzbogaciły (gigantycznie!) USA.
    Ja bym raczej stawiał na łupy niemieckiej myśli technicznej wywiezione po drugiej wojnie światowej do amerykańskiego domu.

    Ci, którzy byli biedniejsi, a mieli ambicje i państwa prowadzące odpowiednią politykę, omijały te prawa, kradnąc – w rozumieniu tych praw – własność intelektualną podmiotów i osób z USA.
    Tak robił ZSRR (w jakiejś mierze), masowo: Japonia zaraz po II wojnie, Korea Pd, Tajwan, Chiny, częściowo też Wietnam, bodaj Indie i inni – każdy we własnym zakresie.

    Dosy dokladnie przerobilem historie powstania i poczatkowego rozwoju firm: Sony, Samsung oraz TSMC. Nie potrafilbym podać przykładów kradzieży amerykańskiej własności intelektualnej dokonanej przez te trzy firmy.

  91. Qba
    25 maja o godz. 17:44
    Wierz mi, USA się to po prostu opłaciło, a częściowo zostały zmuszone – właśnie przez własne prawo patentowe.
    Wybacz, ale w przypadku oferty Bell Labs nauczenie reszty świata jak się robi tranzystory to był czystej wody amerykański idealizm. Nie do pojęcia przez ideowych komunistów. 😉

  92. Ciekawe czy jutro Polityka wyłączy tymczasowo komentarze

  93. @Tanaka 25 maja o godz. 17:31
    nie będzie Francuz się do Polski pchał z caracalem, jak by tego chama uczylim jeść widelcem.

    W przypadku mikroelektroniki (mikro i nano technologie) nawet Francuz nie bylby potrzebny. Wystarczylby Polak z krwi i kości, tyle tylko że taki, po naukowym i przemysłowym doświadczeniu we Francji.

    https://www.pw.edu.pl/Badania-i-nauka/Aktualnosci/Seminarium-Prof.-Thomasa-Skotnickiego

    Gdyby Polska miała rozum to z profesora Skotnickiego zrobiłaby swojego Morris Changa, czyli twórcę mikroelektronicznej potegi Tajwanu, założyciela i długoletniego szefa firmy TSMC.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Morris_Chang

    K*rwa mać, ile razy słyszeliście debili z PiSu mówiących o CEZAMATcie albo odwiedzających tę firmę?

    I dlatego w Polsce nie będzie polskiego TSMC tylko buraki.

  94. @@ Panowie Maksim, Zza kaluzy zainteresowani (z braku procka @pombocka). Qualcomm® Snapdragon™ 632 octa-core, Kryo 250 (oczywiscie ARM to jest), arch 64-bit, clock 1,8GHz, reszta tu
    https://www.qualcomm.com/media/documents/files/snapdragon-632-mobile-platform-product-brief.pdf

    I pomyslec Panowie, jakie ja bym foto robil, jakbym ja wiedzial gdzie palcem nacisnac, a gdzie skierowac dziurke futeralka (zwana fachowo obiektyw) na kaczki i ccine. 😳 A moze futeralka nie trzeba ciagac z drugiej strony, tylko za kaczkami latac? Hmmm…

    scrambler, 25 maja o godz. 12:24
    Kiedys dawno temu napisalem jak to wojna w Syrii wybuchla z Assadem. Bo deszczu nie bylo szesc lat. To ludzie zdenerwowali, przybyli do Assada a on modlic nie umie (chyba). Napisalem oczywiscie powazniej, ale… Nie to co w nadwislanskim Sejmie. Ale wtedy mnie jedna hamerycka obywatelka na tutejszym blogu opieprzyla, ja nic nie wiem, o hameryckich zbrodniarzach i tak zostalo. Co to wywolali, balagan w Syrii. Mnie wydaje, taka sytuacja (lub podobna) moze rowniez nastapic nad Wisla. W zwiazku z nieskutecznoscia modlitw deszczowych w Sejmie. W tym wypadku, moga nadwislacy, zaczac pontonami uciekac do Skand, lub przez Odre wplaw przedzierac. Zreszta z braku wody moze beda sucha noga. Pozostanie do ustalenia czyja to wina. Stawiam na Tuska.

    Z tymi hameryckimi zbrodniarzami to jest cos okropnego. Tu przyklad bedzie, nie polprzewodnikowy. Tylko calkiem przewodnikowy. Ja mam na WooHoo2 3GPS. Wszystkie 3 jada jednoczesnie. Wszystkie 3 maja mozliwosc odbierac sygnaly z sys Hameryckiego, sys Europejskiego i sys Radzieckiego. Jednoczesnie. I co z tego? Tylko hameryckie zbrodniarze i europejskie lewactwo sygnal do moich GPS daje. ZA DARMO. Radziecki sys nawet za pieniadze nie chce. Taka jest to tajemnica. Zeby zbrodniarzy nie przybywalo.

    pzdr Seleuk

  95. Ja mam coś od Huawei, Honor View 10 z „ośmiordzeniowym procesorem HiSilicon Kirin 970” jak właśnie przeczytałam. Krucafuks z tym Guglem na Huawei, miałam nadzieję że jeszcze jakie 2 lata mi posłuży bom zadowolona, i na dwie karty

  96. Gender= marksizm, a ofensywa ideologii gender „produkuje” ludzi „opętanych seksem”. To tylko niektóre odkrycia, jakie przynosi film promowany przez o. Rydzyka w TV Trwam tuż przed ciszą wyborczą.
    Wszystko co wydaje się niewiarygodne, chore, wręcz odlotowe dzieje się Tu i Teraz w państwie rządzonym przez PIS i Kościół.
    https://natemat.pl/273737,zmierzch-ofensywa-ideologii-gender-o-rydzyk-puscil-film-o-lgbt-z-klepacka

  97. @Szary Kot
    24 maja o godz. 17:28

    I zadźgać nożem, jak zacznie bulkać.

  98. @zak1953
    24 maja o godz. 16:18

    A ten żuk czasem nie błyszczy się kolorami tęczy?

  99. Nie mogę zdradzić z powodu ciszy wyborczej, na kogo będę głosować, ale mogę tzw. ogródkiem wyjawić, że na tę samą osobę, pci męskiej co @Neferka (niedawno się wygadała i bardzo dobrze). Jest to wskazanie, które dotyczy wyjechanych, a mających również nadal polskie obywatelstwo.
    Czymajmy się, nie dajmy się.

  100. jakub01

    Znasz, jakubku, paszkoty? Bo ja zacząłem zauważać całkiem niedawno – kilkanaście lat temu, jak mi kolega pokazał u siebie w ogrodzie, do którego wchodziły przez płot na jabłka. W mieście nie widywałem. Od jakiegoś czasu ich nie brakuje. Dziś spotkałem wyjątkowo niepłochliwego, choć wyczytałem, że płochliwe. Szybko się zwierzaki uczą. Tylko człowiekowate „Alleluja i – do tyłu”.

    Zauważyłem pierwsze kwiaty kosaćców w mokradłowym lesie. Sama widzisz, że koniec maja, a na Wybrzeżu Środkowym dopiero pąki i pierwsze kwiaty. Dalej nie mogłem iść zobaczyć, jak dalej, bo mi od wiosłowania na fali i wietrze i awaryjnego szamotania się na tyłku po wywrotowym okręcie nawaliło kolano, dlatego ledwo dokuśtykałem do tych z brzegu lasu, podpierając się metką łososiową…tfu!…metkę zjadłem, a podpierałem się suchą gałęzią, i pstrykłem. Pedałować natomiast mogę i bez kolana.

    https://photos.app.goo.gl/miXTPiAie71rSgdR8

  101. bubekro
    Nie znalazłam wprawdzie pod podaną przez ciebie godziną wpisu adresowanego do @zaka53, ale co do żuków mam konkretną obserwację.
    Nie wiem, czy każda odmiana jest tęczowa, ale na pewno kolorami tęczy mieni się rohatyniec, występujący nad zakolem Narwi, o czym już kiedyś wspominałam.
    P.S. Sorki, że nieustannie zubażam Twój nick, nie stawiając stosownego znaku nad „o”, ale tak mam ustawione tzw. narzędzia, że mi to nie wychodzi.

  102. Polityka emigracyjna USA(zdolni, wybitni – od aktora do profesora) to kolejna strategia budowania dominującej pozycji na świecie.(„wysysać” mózgi z potencjalnie konkurencyjnych rynków).

  103. Nefer
    25 maja o godz. 18:55
    …oby jak najdłużej.
    Też ma coś od Huawei (Y?) i używam …jako ‚hotspota’.
    Poza tym wolę ‚starą’ Nokię 6303 – ma wszystko co potrzeba. Przyznaję, że staruszka ostatnio szybko się męczy(bateria, 9-10 lat!).

  104. seleuk|os|
    25 maja o godz. 18:37
    Snapdragon, octa 1,8.
    Liczyłem na quad-core i z niższym taktowaniem. Odczytałeś z Exif(foto)?

    „Tylko hameryckie zbrodniarze i europejskie lewactwo sygnal do moich GPS daje. ZA DARMO”

    Czy za darmo. Od Ubera po Google – korzystają mniej lub bardzej z ‚darmowego GPS’. To poniekąd ilustr. dyskusji @Qba z @zza kałuży – rzekomego idealizmu amerykańskiego.

  105. @mag
    25 maja o godz. 19:32

    Nie ma sprawy – wytłumaczysz się, jak nadejdzie ten dzień i przyjdzie po Ciebie Czarny Królik. Gdy wychynie zza stodoły i powie ó-ó, będziesz mogła skomentować: o-o.

  106. maksim
    25 maja o godz. 19:39

    Nokii to też mam różych z 5-6 sztuk, ale to nienadzwyczajne. Oryginalnością jest to, że mam, chociaż nie mam, francuskiego Sagema, bodaj My-x5 czy coś takiego, bo już nie pamiętam. telefonik cudnej piękności dizajnerskiej i cudnej, bo bardzo wytwałej żywotności. Onegdaj, będzie z 10 lat temu, dziecko własne mi go świsnęło i używa, oddać nie chce, bo cudny, działa nieustająco i nikt takiego nie ma, więc smartfoniarze to dziady.

  107. @mag
    Też jako zagranicznik mieszkajacy poza ojczyzną mam na celowniku tego samego pana o którym mówila neferka. Ma na imie Włodzimierz. Ale Włodzimierzy dużo na swiecie, więc chyba to nie jest złamanie ciszy.

  108. Tanaka
    25 maja o godz. 17:31

    Wiesz Tanaka, w paru kwestiach wcale nie musimy nic kraść. Jak nadmienił @Qba: opanowanie własnymy rencamy zaawansowanego procesu technologicznego przede wszystkim jest kosztowne. Kupowanie gotowych rozwiązań ma również aspekt prewencyjny: sprzedamy wam TO za tylko połowę kosztów koniecznych do poniesienia. Kupujący liczy zysk zakupu po powiedzmy że uczciwie skalkulowanej przez sprzedawcę cenie. Kupujemy gotowca a sprzedający w zasadzie nadal ma spokojna głowę o potencjalnego konkurenta na rynkach zewnętrznych. Mieliśmy co najmniej klika światowych ciekawostek. B. dawno temu (lata 70?) bardzo przypadkiem polscy chemicy „wynaleźli” polimer słabo przydatny do celów dedykowanych w programie badawczym, ale idealny przy awaryjnym usuwaniu wycieków wszelkiej maści ropopochodnych. Prawa licencyjne nabyli chyba Szwedzi, dokładnie nie pamiętam. Z innych nowszych: mikrofalowa technologia unicestwiania włókien azbestowych, polski patent wrocławskiego Atona. Obecnie jest własnością kapitału amerykańskiego. Mamy tez wiele ciekawych i autonomicznych rozwiązań w przemyśle zbrojeniowym i wcale nie chodzi o dłuugie lufy czy niewidzialne łodzie podwodne (tego mamy najwięcej). Amerykańcy są pod mocnym wrażeniem naszego systemu rozpoznania i kierowania ogniem artylerii TOPAZ.
    https://www.army.mil/article/182917/4_10_cav_gets_unique_eyes_on_target_with_polish_unmanned_aircraft
    Problem jest tylko taki, że … nie kupi go polska armia. No chyba, że za jakiś czas i od USA. Płaskostopie umysłowe.

  109. mag
    25 maja o godz. 19:32

    Ja tam nie mam nic naprzeciwko żuków gnojarzy. Ogólnie, są to fajne chłopaki i faktycznie – opalizujące.

  110. maksim
    25 maja o godz. 19:41
    Ja jestem baaaardzo ostrozny instalowac appki. Znaczy nie instaluje. Wyinstalowuje co mozna (i co nie mozna). Mam tylko extra Eniro på sjön. To jest rodzaj nawigatora na wodzie. Na srodku ekranu jest moja lodka, w tle przesuwa mapa morska, w dowolnej skali. Uzywam jak jestem na WooHoo! O moj tel zapytalem producenta (Motorola) na potrzebe wpisu.

    Ja uwazam „Za darmo”. Kazdy moze napisac app, wykorzystujac np modul GPS w Android. Bez placenia licencji do Android, czy am Agencji Kosmicznej NASA.

    Oczywiscie rozumiem Twoje pytanie o „za darmo”. Nie mam darmowych kont na facebuku, tfitterze, snapczacie, flickr etc, etc, etc. Zadnych kont.

    pzdr Seleuk

  111. scrambler
    25 maja o godz. 19:49

    W tym jednak rzecz, że jak się kupuje, za pół ceny własnego kosztu, to sie nie myśli i nie poci, żeby wyprodukować. Zaś bez myśli, potu i gotówki jest płaskostopie umysłowe. Czyli: panowe na prawo, panie na lewo, a którędy do przodu?
    No i kupuje się pod warunkami i z ryzykiem, co Trump znowu udowodnił.

    Zgoda: za PRL-u to i owo, a nawet więcej, wynaleziono i może nawet opatnentowano. czasem może niechcąco wynaleziono, ale się przydało, albo mogło przydać.
    Przypomina mi się jakiś program, w którym wynalazcy (poważni, sami naukowcy z jakiegoś instytutu, może chemii właśnie), gadali o jakimś elastomerze ich wynalazku, co się bardzo przyda w kolejnictwie. tradycyjne bowiem zderzaki kolejowe nie pochłaniają dość energii przy uderzeniach i jest z tego tytułu mnóstwo strat. A ich wynalazek, zastosowany w zderzakach, strat gospodarce narodowej i ludności katolickiej nie tylko oszczędzi ale i eksport w żywych dolarach, markach, funtach, frankach szwajcarskich i francuskich wraz z odpowiednio twardą resztą, no i rublach transferowych.
    Zaś jeden rolnik wynalazca z Podhala taki ciągnik wynalazł, że mógł jechac do góry kołami i Giewont zaorać. tak więc i ludność socjalistyczna w kraju katolickim bardzo wynalazczą mieliśmy.
    I co nam zostało? Jan Paweł II i pełno pedofilów?

  112. mag
    25 maja o godz. 19:05

    Gender= marksizm, a ofensywa ideologii gender „produkuje” ludzi „opętanych seksem”. To tylko niektóre odkrycia, jakie przynosi film promowany przez o. Rydzyka w TV Trwam tuż przed ciszą wyborczą.
    Wszystko co wydaje się niewiarygodne, chore, wręcz odlotowe dzieje się Tu i Teraz w państwie rządzonym przez PIS i Kościół.

    Maguś, tak jest!
    I cieszmy się z tego, bo to jest dziedzictwo Świętego Ojca Świętego im. Jana Pawła II. A już tam on wiedział co robi i jak to mówią: trzeba mu wierzyć.

  113. zza kałuży
    25 maja o godz. 18:36

    jak czytam takie rzeczy, jak o prof. Skotnickim albo twórcy potęgi na Tajwanie, zawsze bierze mnie wkurw. Takich Skotnickich powinno być w Polsce, nie Francji, sto tysięcy, w pełnym, albo prawie pełnym spektrum biznesów nowoczesnej gospodarki.
    Mieliśmy mieć „polski grafen”, a główny znawca problematyki i szef jednostki grafenem katolickim się zajmującej, został, ze dwa-trzy lata temu, wywalony z roboty na cztery wiatry.
    Dawniej był też Karpiński i też go zmarnowaliśmy.

    Dlatego naszą wieczną pociechą jest Maryja Fruwająca. Reszta nieważna.

  114. Tanaka, 25 maja o godz. 20:03
    do
    scrambler, 25 maja o godz. 19:49
    „Zaś jeden rolnik wynalazca z Podhala taki ciągnik wynalazł, że mógł jechac do góry kołami i Giewont zaorać. tak więc i ludność socjalistyczna w kraju katolickim bardzo wynalazczą mieliśmy.
    I co nam zostało? Jan Paweł II i pełno pedofilów?”

    Musze Panom napisac. Ja moj zycia wynalazek zrobilem w PRLu (1975). Jak mnie ze studiow usuneli i tzw „klauzuli na plywania morskie” nie dostalem. Wynalazek zrobilem przy wtryskarce (chyba 900G wtrysku) i klubie Remont (wieczorami) i Stodola (rowniez po godz pracy). Wynalazek byl bardzo prosty. Kupowalem dolary oficialnie po 4,2 zlote za sztuke am dolara w NBP. Poczem sprzedawalem czarnorynkowo. Wtedy miedzy ok 100 a 120 zl / am dolara. Po kilku takich transakcjach, nastapilo pewne zdenerwowanie, w srodowiskach bankowowalutowych. Bo napisalem wtedy, mam zamiar na wtryskarke 1200g wtrysku przejsc. Coby zwiekszylo ilosc dolarow przy cenie tej samej za sztuke. Takiej przebity to nawet Huawei nie wymyslil. I tak wezwany zostalem na Koszykowa 2, gdzie uroczyscie malo zakonczono dzieje mojego wynalazku. Odkupujac licencje. Pedofilow i JanaPawla olalem rowniez. To Wam zostali. 😎

    pzdr Seleuk

  115. Nefer
    25 maja o godz. 20:36

    Od razu poznałem eleganta: Stasiek ! 😀

  116. maksim
    25 maja o godz. 19:39

    Oby. No no, bateria 10 lat. Teraz już takich, panie, nie robią.

  117. seleuk|os|
    25 maja o godz. 20:37

    Jest to prawda: nam się ostał ino Święty.
    Ale technologii produkcji wynalazku nie zabrali?

  118. @zza kałuży
    25 maja o godz. 18:25

    Twoja naiwność jest jak przemytnik: nie zna granic.
    America first!

  119. @Tanaka
    25 maja o godz. 20:03

    A Tański?

  120. Tanaka
    25 maja o godz. 21:02
    Glod DULARA byl wtedy (srodkowy Gierek) wiekszy jak na dworze cesarza Bokassa, dzieciecych watrobek. Kobiety porzadne z natury, wielokrotnie byly gotowe porzadnosc tracic, bez wzgledu na zaawansowanie wiekowe. Indywidualnie i grupowo. A i mezczyzni nielepiej. Taki byl glod panowal. To ja licencje sprzedalem. Mnie wtedy tylko na plywaniu zalezalo. Prawie jak dzis.

    dobranoc Seleuk

  121. seleuk|os|
    25 maja o godz. 20:37

    Znałem jednego wynalazcę od wtryskarek z tamtych lat. Chociaż nie wiem do końca jakiej gramatury. A o tym, że był wynalazcą, wszyscy, łącznie z jego rodziną dowiedzieli się po nagłej jego śmierci. Na co dzień skromny człowiek w tureckim sweterku i czapce z nutrii (no nie latem) spał na równie skromnym tapczanie wypełnionym dolarami USA (ale nie tymi od @selukosa) w ilości przekraczającej wyobraźnię. Ale jak się ma brata xiędza to … gdzie i jaka nędza? Taki to był wynalazek.

    Tanaka
    25 maja o godz. 20:20

    Grafen nie jest przeca chrześcijański. Jak może być, jak jest taki cienki, że ma tylko jedną stronę, czyli którą? Do pokropka się nie nadaje. Na aureolę tyż. Odpada. A tak całkiem poważnie z grafenem jest jak z polskim gazem (g)łupkowym. Niby. Niby jest. Niby ma być. Jedyną realną wartością na „ten teraz” jest oryginalna technologia jego uzyskiwania. Ponoć ta polska daje wyjątkowo równy i gładki, czego nie można powiedzieć o np amerykańskich. A widzisz? Póki co ten cięty na plasterki rysik nie ma żadnego zastosowania na wielką skalę. Duże oczekiwania związane są np z opracowaniem ogniw tzw solid state battery , które mają wykorzystywać grafen (w uproszczeniu ca 2,5 raza większa gęstość energii niż litowo-jonowego). Ale póki to łabędzie śpiewy – nie wydajemy kasy na krawaty i biura. No przeca nie będziemy se ręców babrać wymyślaniem jakichś baterii. Jak już „któś” to zrobi to pewnie chętnie kupi „wtryskarkę” do produkcji gafenu gładkiego jak aoreola. Tak se kombinują cwaniaki w żółtych ciżemkach.

  122. Qba
    25 maja o godz. 21:06

    Tański nie brzmi obco, ale, bez sprawdzania, dokładnie sobie nie przypominam. napisz, pewnie masz porządną wiedzę.

  123. scrambler
    25 maja o godz. 21:50

    Grafen jest katolicki, a jego cienkość to wnuk cienkości opłatka.
    W katolickim kraju miał być wymyślony,zbadany, opracowany, opatentowany, wdrożony i globalnym zyskiem umajony i odpisem na Kościół katolicki, no państwo katolickie.
    Katolicy wymyślali i przy nim dłubali, choć może nie byli całkiem prawidłowi, jak to naukowcy, katolik nadwiślański miał finansować, zanim zysk nadejdzie – to jak grafen nie ma być katolicki?
    Nie ma wyjścia – jest katolicki i szlus!

    Bolesna męka z grafenem u nas taka, że instytut, zespół i najgłowniejszy badacz, znawca oraz menedżer i inicjator całej roboty z grafenem został z roboty wywalony a prace albo stanęły, albo poszło to w rozsypkę.
    To też katolickie: zapalić się do bozi, rączki do paciorka złożyć i zacząć coś mamrotać, ale paciorka się nie nauczyło. I kicha. Blamaż.
    To co i jak mamy wynaleźć i tą nowoczesna i odpowiedzialną gospodarkę – co to ją kłamca Morawiecki zapowiedział – zbudować?

  124. Pada, siapi, leje, mzy, siecze, znow leje … slowem Glasgow i barowa pogoda.

    No to jak tak to do Pubu 78 i zdrowko LA i blogowiczow…

    https://photos.app.goo.gl/bbU8HzNChqNHmjV98

    lonefather i kostka

    I Pozdrowka
    ~l.

  125. Acha i drobiazg…. wrecz drobiazdzek, czyli kazdy kto sie do toastu za LA dolaczy i sfoci dolaczenie, moze wrzucic do albumu, ktory jest otwarty na wrzucanie LOL

    Pozdrowka
    ~l.

  126. @pombocek 19:23

    Na mój ogląd to prędzej kwiczoł był. Nie paszkot. Też drozd i też jadalny. Nawet bardzo jadalny.

  127. @lonefather
    25 maja o godz. 22:17

    For pop is a jolly good fellow …

  128. Babcia Tańska była. I ciągle pytała, z trąbką w uchu, „kto umarł, powiedzcie mi wreszcie kto umarł?”

  129. @Qba
    25 maja o godz. 22:34

    Sorry, miało być:

    For pope is a jolly good fellow …

  130. @lonefather
    25 maja o godz. 22:17

    Howgh! Czy raczej slainte! 😉

    Poza tym blogowisko szanowne przepraszam za nieodzywanie sie ostatnimi czasy. Okolicznosci różne a wszelakie. Tym niemniej dziękuję Lonkowi za przekazanie pozdrowień ode mnie dwa wstepniaki temu a pozdrawiającym zwrotnie za pamięć!

    Gardziolko coś drapie od tej deszczowej pogody, chyba przydałaby się jeszcze kapka whisky albo co… 😉

    Pozdrawiam Was serdecznie!

  131. paradox57
    25 maja o godz. 22:23

    O paradoxie bardzo rzeczowy i nieparadoxalny, wierzę Ci z zamkniętymi oczami. Nie jestem znawcą żywioły. Ja się ptakom w ogrodzie kumpla nie przyglądnąłem dokładnie. Powiedział, że paszkoty – to paszkoty. A z kolei jego sąsiad te paszkoty, świnia jedna, jadł. Zapamiętałem tylko, że są szare, wielkości mniej więcej kosa, szpaka. No i jak zobaczyłem coś szarego większego od wróbla, to był dla mnie na bank paszkot. A drozdowatych nie umiałem i nie umiem rozpoznawać. Może teraz uda mi się zapamiętać, że paszkot ma brzuch bardziej upstrzony i stoi na ziemi wyprostowany (coś jak łabędź niemy i krzykliwy), a onże kwiczoł – z nosem przy ziemi furt czegoś szuka. Dziękuję, paradoxiku. Dobrze przed wyborami spotkać kogoś wiedzącego. A po wyborach – jeszcze lepiej.

  132. Kostka
    25 maja o godz. 22:41

    Cześć, Kosteczko niesłychana, niewidzialna, ale znana. Wieczór dobry. Gardziołko to bym prędzej septosanem gulgotał.

  133. Kostka
    25 maja o godz. 22:41

    Kostka, ale że tak długo się oświetlałaś nieobecnością, to masz do zmówienia pokutna koronkę różańca. No i zadośćuczynienie: niezmykanie.

  134. lonefather
    25 maja o godz. 22:17

    To jest fachowe zdrówko!

  135. Kostka
    25 maja o godz. 22:41

    No nareszcie. Ale najpierw do kąta za karę. Ten różaniec to na grochu.

  136. Qba
    25 maja o godz. 22:09

    Już załapałem. Chyba dobrze został scharakteryzowany tym zdaniem: jego miłość do motoryzacji to była raczej miłość do tworzenia, a nie konkretnej dziedziny techniki.
    To smutna sprawa: jak mało pasji do tworzenia mają ludzie dookoła. W okolicy w jakiej mieszkam, znam dwie takie postaci. Facet strzyże nożyczkami tak zwany trawniczek, publiczny, bo wzdłuż ulicy, nie jego prywatny. Ma prywatny ogródek, a zależy mu i na porządnym kawałku ulicy.
    Szajbus.

    Pani grabi co roku liście z dużego kawałka ulicy. Niby grabią tzw. służby miejskie, ale służby miejskie robia to na odwal. A pani nie na odwal, tylko z pasja i pewnie dlatego, że jej nikt nie płaci. Ci opłaceni robia na odwal.
    Szajbuska.

    Znam jeszcze takiego typa, ale mieszka dosyć daleko, co nie połamał drzewka, choć mógł. Przeciwnie – zadbał i drzewko żyje. Pozostałe połamane.
    Też szajbus.

  137. @pombocek 22:42.

    Też jadałem. Teraz już od dawna nie.

  138. Znalazłem z dawniejszych czasów. Wprawdzie zupełnie nie a propos intencji @kostki i @lonefathera, ale…

    https://photos.app.goo.gl/A9iC6Jc57HgoNErL7

  139. @Nefer 22:52

    Lepiej @Kostki do kąta nie wysyłaj. Niech siedzi na widoku.

  140. Jeszcze mieliśmy* takiego zawodnika:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Pr%C3%B3szy%C5%84ski

    (*jacy my? jacy mieliśmy?)

    Witaj, @Kostka! 🙂
    Jutro wyprawa do Birmingham, do lokalu. Znaczy, wyborczego.

  141. @wbocek
    25 maja o godz. 22:45

    Ahoj, pombocku drogi! Poprzestałam grzecznie na herbacie z cytryną i z miodem.
    Mało foce ostatnio ale kilka zdjęć szkockiej wiosny przesyłam dla ciebie. 😉

    https://photos.app.goo.gl/XA7faayQxTMyNLCL9

    Z mojego ulubionego lasu zostało kilka poręb po stycznowej wycince,buuuuu. Może dlatego mniej foce w tym roku. Niby wiem że swierkowe lasy sadzi się „na drewno” a nie po to żeby rosły ale i tak żal tych 45- 50 letnich olbrzymów pod ktorymi zbieralismy zimowe kurki i borowiki. Ale tych zdjęć nie umieściłam…. Zbyt mi smutno że już nie ma moich ścieżek.

    @Tanaka @Nefer

    Ale ja na różaniec mam uczulenie! To mogłoby się skończyć ciężkim szokiem. Anafilaktycznym. 😉

  142. Kostka
    25 maja o godz. 23:40

    No tak – najpierw w krzaki, a teraz, że uczulenie na różaniec! Kto ma uczulenie, ten nie zwiewa w krzaki.
    Chyba żeby w celu, żeby focić! Bo te wiosnofotki bardzo akuratne. Ale żeby las wyciąć, ech!

  143. paradox57
    25 maja o godz. 23:21

    @paradox57, Ty to możesz wiedzieć,ale czy humanisty wiedzą, co to ów rydzyk?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lnicznik_siewny

    W przeszłości tłoczono z niego olej rydzowy, wykorzystywany także do celów spożywczych. Ponieważ roślina ta ma bardzo małe wymagania glebowe, można było ją siać na glebach, na których nie udawała się inna uprawa. Zostało to utrwalone w powiedzeniu „lepszy rydz niż nic”.

    Tanaka
    25 maja o godz. 23:01

    My tu mamy cały klub takich szajbusów. Grabią, sadzą, podlewają. Prawdopodobnie gdyby im za to zapłacić, natychmiast przestaliby.
    Acha, i próbują krzewić ten zapał wśród dzieci. Zapraszają je do pracy na działkach, zapewne po to, żeby je tam nieprawić i seksualizować.

  144. @paradox57
    25 maja o godz. 23:30

    Jak siedzę na widoku to za dużo czasu na blogu spędzam 😉

    @Szary Kot
    25 maja o godz. 23:39

    Witaj, Kocie! A ja, proszę państwa szanownego, już po wizycie w lokalu (czwartkowej) bo po dłuższych deliberacjach i rozważaniu za i przeciw postanowiłam głosować lokalnie, ze Szkotami i wspomóc moją przybrana ojczyznę. Z czego wypowiadałam się już dzisiaj Lonkowi ale nie wiem czy zostało mi odpuszczone. ;-). Mamy tu na miejscu wlasnych pajacow którym musimy dac odpór. Nie bedzie mi się żadne talatajstwo z Brexit Party pchać do parlamentu europejskiego. Za to mam nadzieję że szkoccy nacjonaliści, przyjaźni unii i emigrantom jak ja dostaną dodatkowe miejsca.

  145. Szary Kot
    25 maja o godz. 23:39

    Słuszna racja!
    Był jeszcze taki, co aparat do wykrywania min i zgubionych podków zmajstrował. Co się bardzo przydało. W obydwu sprawach.

  146. @Tanaka
    25 maja o godz. 23:01
    Facet strzyże nożyczkami tak zwany trawniczek, publiczny, bo wzdłuż ulicy, nie jego prywatny. Ma prywatny ogródek, a zależy mu i na porządnym kawałku ulicy.
    A u nas obowiązkowe. Trza dbać o ten kawałek co przylega.
    Nawet w tym pustym kawałku gdzie teraz mieszkam i ulica jest tylko teoretyczna, znaczy może za 10-20 lat powstanie, na razie tylko papierowa, sąsiad musiał posprzątać swoje rupiecie których nakładł „na ulicy”,my kosimy nie tylko swój trawnik ale i ową ulicę. Milej jest ogólnie i bezpieczniej – w razie pożaru buszu jest pas ochronny i żadna gadzina się nie zalęgnie.
    Ale różnie bywa. My jesteśmy komunistyczny wychów, co to uważa, że dobro wspólne jest ważne, bo i nam przynosi korzyści. Ale wielu tak nie uważa, stąd regulacje prawne i ewentualne kary.

  147. Witaj Kosteczko! 🙂
    Bywaj częściej.

  148. Szary Kot
    25 maja o godz. 23:50

    My tu mamy cały klub takich szajbusów. Grabią, sadzą, podlewają. Prawdopodobnie gdyby im za to zapłacić, natychmiast przestaliby.

    czyli słusznie mówił nasz człowiek w Watykanie, ze to cywilizacja śmierci. Bo nad Wisłą jest cywilizacja życia i dlatego tak śmierdzi.

  149. Ewa-Joanna
    25 maja o godz. 23:52

    Ja się też przyznaję a nawet bezczelnie chwalę: jestem komunistyczny wychów i cywilizacja śmierci!
    I dlatego właśnie będzie z miesiąc temu, jak posadziłem krzew rododendronu. Zaraz wylazła na balkon sąsiednia katoliczka, co dwa razy w niedzielę do kościoła łazi i mnie przywitała znakiem pokoju: a pan to nic tylko w tej ziemi ryjesz i ryjesz!
    I dlatego mówimy: ryje!

  150. A Szary Kot dobrze mówi – uczyć dzieci trzeba, to daje efekty. Starzy durnie na kompost! 🙂
    Czy istnieją w Polsce społeczne ogródki? Ja się z takim spotkałam kilka lat temu i ucieszyłam. Miasto daje grunt, co to się do niczego nie nadaje, ot jakiś trawniczek a mieszkańcy okoliczni harują i uprawiają różne pietruszki i marchewki i co się tylko da. Kwiatki też. Kompost robią nadmiar rozdają. I w ogóle to mają zajęcie i życie towarzyskie.

  151. @Ewa-Joanna
    25 maja o godz. 23:53

    Dzięki! 😀 Jak się ogarnę to wrócę jak trzeba, teraz trochę przelotem bo Lonek wywabil mnie z dziupli.

    W kwestii komunalnego rycia w ziemi o którym ty i Kot wspominacie – u nas też są. A jak nie ryja w ziemi to latają po okolicznych laskach i parkach i zbierają śmieci. I jak tu żyć z takimi nawiedzonymi.

  152. Aha…jeszcze tylko naprawie ten tego fopa com popełnił…

    @Lewy

    Witaj z powrotem! Miło widzieć cię w formie! 😉

    A teraz zmykam

  153. jakub01
    25 maja o godz. 20:20
    ale też inni widujący w dzieciństwie różne takie tam, a dzis nie widujący (a posiadający drugą parę oczu).
    Czytałam, widziałam lub słyszałam (nie było napisane- może w OF-Czarku) opowieść botanika, biologa itp., o owadach rozbijających się onegdaj na szybach naszych 4 kółek, których w latach naszego dzieciństwa było o niebo mniej niż dziś (samochodów). I jak wspomniał Lewy lub Qba- na świecie też było nas, ludzi, mniej.

    Coś się z tymi owadami stało, skoro już na szybach nam się nie rozbijają (zmądrzały i nie lecą nad szosami?) nie widzimy ich w dawniej spotykanych miejscach, bo i te miejsca osuszono, nie lęgną się w sprzyjających warunkach i nie stanowią pokarmu dla ptaków, ich piskląt i wszelakiego latającego dobra.
    Tak się stało z wieloma drobnymi przedstawicielami naszej fauny i flory i sądzę, że większość z nas może podać przykłady takich zmian…

  154. Tanaka
    25 maja o godz. 23:58

    Z ogródkami sprawa ciekawa. Kiedyś to się nazywało „Pracownicze Ogródki Działkowe”. Orgazniacja została uznana za dzisiejszej Polski za pogrobowca komunizmu, więc ją chytruski polityczne usiłowały rozwalić. Nie dla dobra i szczęśliwości nadwiślańskiej, a dla korzyści własnej: swój ma być prezesem, skarbnikiem i panią sekretarką.

    Inna sprawa była taka, że te ogródki znalazły się w nowej rzeczywistości często w atrakcyjnych biznesowo kawałkach miast. Czyli – też wywalić.

    Niektóre miasta zrobiły jednak coś w miarę przytomnego: przeniosly te ogrody w jeszcze inne miejsca, przyznały się do tego, że teraz będą one trwale przeznaczone na zieleń urządzoną i funcję rekreacyjno-ogrodową i pomogły się ogrodnikom na nowo urządzić, nieraz oferując przyzwoitszą infrastrukturę i dostęp, np w postaci możliwości dojazdu autobusem miejskim.
    Ale to niektóre miasta. Czy wiele – nie wiem.

  155. konstancja
    26 maja o godz. 0:28

    Dobrze to pamiętam: jak się wyjeżdżało autem na Zachód – szyby mało się brudziły, jak się wracało do Polski – zaraz rozmaz z owadów na szybach i co raz trzeba stawać, zwłaszcza jadąc nocą, żeby szybę wyczyścić, bo światło się bardzo rozpraszało.
    Teraz podobnie jak zachodzie jest w Polsce.
    Dzisiaj widziałem owada. Udało mi się zrobić fotę. Okazał się szerszeniem.

  156. @Tanaka
    Ale ogródki działkowe były indywidualne, w tzw, community garden wszyscy uprawiają jeden ogródek. I to w środku miasta.
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=community+gardens+brisbane

  157. konstancja
    26 maja o godz. 0:28

    Wedle różnicy w latach, to nie wiem, ale geograficznie, między Anglią a Polską – ogromna różnica. Nawet much domowych jest mniej, co się naprzykrzają w kuchni. Na uniwerku więcej, bo są obory, chlewnie, owczarnie i kurniki. Szczególne jest różnica w porównaniu z Mazurami – ale tu przecież też okolica wiejsko-rolnicza. Na Mazurach nieostrożne otwarcie letnim wieczorem nieosiatkowanego okna przy zapalonym świetle powoduje natychmiastowe zaczernienie sufitu wokół lampy tysiącem stworzeń. Ocena na oko i anegdotyczna, ale przy tak wyraźnej różnicy to chyba coś jest na rzeczy.
    No i mało jest żab. Byłem w paru miejscach, gdzie powinno się aż gotować – i nic. Np. w takim podmokłym rezerwacie w Hertfordshire (nie pamiętam już nazwy): eutroficzne podmokliska i stawy, szuwary, pora wiośniana stosowna. Zaobserwowana jedna (!!) żaba. I też nic nie gryzie. Gdzie ślepaki, jusznice i inna wesoła kompania?
    Albo Shropshire Canal w moim Newport. Kanał jest nieczynny i pełni rolę stawu parkowego (długiego), zatem dla żab niby świetne warunki. I cisza, nic nie kumka! Komarów też brak. Ale ciekawostka: kijanki są.
    Dobrej nocy.

  158. @Szary Kot
    Ukrywaja się? 🙂
    I tak dobrze, że nie macie trzcinowych ropuch, te żrą wszystko co do gęby wleci a gęby duże mają. Ja tępię ropuchy i popieram piękne zielone żabki.
    https://photos.app.goo.gl/i64x6aKR9DnQWR2p7

  159. Skleroza psianoga.
    Kocie, może lokalne councils robią opryski antykomarowe? U nas robią w miastowych okolicach co niewiele pomaga, ale jednak tych grizzlich dużo mniej. U mnie niestety gryzą…

  160. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 1:22

    Nie sądzę, bo tu chuchają i dmuchają na te resztki natury.

  161. @Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 0:59

    Ale ogródki działkowe były indywidualne, w tzw, community garden wszyscy uprawiają jeden ogródek. I to w środku miasta.

    Mamy grządkę w takowym. Piękny zakątek. Ze starymi drzewami, drzewkami owocowymi, kurnikiem z kurami, piecem do pizzy. Jest też mały placyk zabaw dla dzieciaków, kompostowanie resztek kuchennych dla całego sąsiedztwa, które zresztą często przyłazi z dziećmi i psami relaksować się w zieleni. Z grządki jest spora pociecha – pomidorki, czosnek, zioła, kapusty, buraki i co tam jeszcze żona posadzi a robactwo nie zeżre – bo chemia jest surowo zakazana.
    Często są gromadzkie imprezy z pieczeniem pizzy, zbieraniem i konserwowaniem owoców, połączone ze zbiorowym porządkowaniem działek, czy robotami sezonowymi. Świetna rzecz!

  162. @Herstoryk
    No właśnie. A jak to ładnie ludzi łączy nie dzieli 🙂

  163. Kostka
    25 maja o godz. 23:40

    Hop jego mać! To są widoki, Kosteczko! Ino ten masowy kwiat chabrowy mi obcy. Długonoga piękność. Kolor chabrowy, ale przecież nie chaber w lesie. Liczę, że pouczysz.

    A z leśnymi widokami też tam mam. Wielu fragmentów wielu lasów – nawet tam, gdzie pracowałem lub gdzie były świetnie mi znane grzybowe miejsca – już nie poznaję. Lub przez mgłę rozpoznaję i się wściekam, co za złośliwy, wredny bóg wymyślił człowieka, który tylko coś zobaczy, musi zepsuć, zaświnić, zniszczyć, zdegradować. Nazywa się to „gospodarowanie”.

    Jeszcze gdzieś siedem, osiem lat temu w przykoszalińskim bukowym lesie bywało tyle czarnuszków (tak nazywam borowiki ceglastopore) i gołąbków modroróżowych, fiołkowozielonych, kruchych (słabo je rozróżniam), że miałem co wieźć do domu i potem obrabiać i suszyć do rana. Ale się skończyło – znajduję tylko pojedyncze sztuki lub zero – z powodu wycięte buki. Wiem, że grzybnia potrafi zanikać lub wędrować. Ale tak masowo?! Uważam, że nie tyle zanika, co unika. Szkodnika. Imię jego niech będzie przeklęte. Od lat chciałem pokazać na blogu ucho bzowe (na czarnym bzie najchętniej rośnie) – weź znajdź. Czarnego bzu akurat nie brakuje, ale znajdź choć jedno ucho. Szybciej swoje znajdziesz niż cudze…ten…bzowe.

  164. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 0:59

    @Tanaka
    Ale ogródki działkowe były indywidualne, w tzw, community garden wszyscy uprawiają jeden ogródek. I to w środku miasta.

    Czyli masz u siebie całkiem inną formułę ogródkowania. Bardzo mi się podoba. Rzuciwszy okiem na serię fot widzę koncert amatorów spod krzaków pod wielkim, rozłożystym drzewem nieznanego mi gatunku, ale nie jest to nadmorska sosna 🙂
    Bardzo fajowe. No i wspólne, coś pozytywnego, wspólne staranie i wspólna rozrywka, łączą ludzi.
    Nad Wisłą, byłaby to może jakaś terapia zajęciowa, praca edukacjna i organiczna, by z Polaka-katolika i separatora społecznego zrobić członka wspólnoty.
    Ze wspólnoty to mamy głównie Wspólnoty Mieszkaniowe, które polegają na tym, zeby się było można ze sobą żreć. A co raz, przyjść na taką wspólnotę z siekierą.
    Ale za to mamy Naród i trzysta tysięcy pomników Świętego Ojca Świętego.

  165. Nie dajcie siebie zwariowac z owadami na szybach aut. Dawniej dzis porownania. Owadow jest mniej, z powodu uprzemyslowienia rolnictwa. Fakt. Najogolniej. Owadow jest mniej na szybie auta z powodu zdecydowanie lepszego oplywu aerodynamicznego powietrza. Badania tunelowe nadwozia/podwozia, dla uzyskania mniejszej ilosci paliwa (energii) zuzycia. Model dzis i model 20lat dawny to dwa rozne przedmioty. Opor aerodynamiczny zredukowany ~80%.

    Nie jestem w stanie powiedziec jak jest z iloscia owadow zmniejszona na owiewce czy gril chlodnicy, (proporcja), rolnictwo i aerodynamika proporcja. Prawdopodobnie nie ma takich badan (porownania).

    pzdr Seleuk

  166. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 1:20

    …Piękne… zielone… żabki… Czy jak są większe, to odgryzają nogę, a jak całkiem duże, to dokonują wymuszeń, rozbojów, uprowadzają statki dla okupu, destabilizują rynki finansowe?

  167. seleuk|os|
    26 maja o godz. 8:32

    Nie trzeba badać na chłodnicach i lusterkach, jest lepsze i bardziej dostępne źródło: ciężarówki. Od lat wyglądają bardzo podobnie i jeżdżą z jednakową prędkością. Owszem, robi się ulepszenia aerodynamiczne, ale co tu ulepszać, jak jest ze 6 m kw. dość płaskiej powierzchni z przodu.

  168. Szary Kot
    26 maja o godz. 8:46
    Nie wiem proporcji rolniczo/aerodynamicznej w autach. To napisalem tylko o aerodynamice bo taki process jest tez w zeglarstwie. Nowoczesne mat daja praktycznie mniejszy opor. Jestem przekonany w ciezarowkach tez. Bez znajomosci. 20lat dawno wiekszosc ciezarowek nie miala owiewki nad kabina. Dzis wszystkie auta. Nawet 6m2 powierzchnia, ma inny przeplyw, z/bez owiewki.

    Ja postanowilem miec moj ogrodek lake. Przestalem kosic. Tylko bardzo malutka przestrzen, moze 10m2 koszona. Reszta nie. Zaczely pokazywac rosliny, nie mam najmniejszego pojecia. Zobacze co za rok bedzie. Bardzo ladne, bez sadzenia, uprawiania. Owadow jest tyle, nigdy nie widzialem. Bzycza nawet jak deszcz pada. Troche od schematow trzeba odejsc.

    Jade na wybory, pa Seleuk

  169. Tanaka
    26 maja o godz. 8:09

    przypominasz mi @Tanaka partyzanta, który ciągle jeszcze siedzi w lesie i jest przekonany o tym, że wojna nadal trwa.
    Zdumiewa mnie jak niewiele wiesz o współczesnej Polsce.
    Nie chcesz wiedzieć?
    A dzieje się tyle rzeczy fantastycznych.

    Jeden z setek przykładów wspólnego grzebania w ziemi. Matka i córka, widoczne na zdjęciu, realizują kolejną edycję projektu grupowego, minimum 20 osób uczestniczących, uprawy ziół:

    http://seniorzywakcji.pl/rusza-rekrutacja-do-xi-edycji-programu-seniorzy-w-akcji/

    Takich konkursów jest cała masa.

    Rośnie aktywność związana z budżetem partycypacyjnym/obywatelskim.
    Krakowski budżet partycypacyjny:

    https://budzet.krakow.pl/projekty/1765-_zdrowy_krakow_-_zielenieje__.html

    Zielone budżety partycypacyjne:

    https://uslugiekosystemow.pl/wp-content/uploads/2019/02/ZRZ6_web_rozdzial_08.pdf

    W mojej okolicy nieustannie ludzie się skrzykują, piszą projekty, realizują bardzo ciekawe przedsięwzięcia integrujące, obywatelskie. Skutkujące wspólna troską o swoje najbliższe otoczenie.

    A Ty @Tanaka, wzorem pisowatych, widzisz tylko „ruinę”?
    Współczuwam 😉

  170. @wujaszek wania
    Projekty i opracowania to można ładne robić. Jak to działa na codzień to jest ważne.
    Jak mnie kiedyś wlepili prowadzenie w szkole HSPS to zrobiłam jedną zbiórkę na której powiedziałam, że więcej nie będzie i nawet nagrodę dostałam na koniec roku – bo w sprawozdaniach była to kwitnąca działalność.
    Daj inne linki.

  171. wujaszek wania
    26 maja o godz. 9:29

    Wujaszku, bardzo dobrze, że współodczuwasz, ,widzisz partyzanta, budżety partycypacyjne i fantastyczne.

    Jakbyś widział co widać, mówiłbyś z grubsza inaczej. Sam parę „budżetów obywatelskich” napisałem i wykonałem.
    Bardzo lubimy ładne programy i ładne sprawozdania. I nawet jest trochę ładniej. Posadzimy 20 nowych drzew, a połamiemy 19. Jest ładniej: wynik netto – 1 drzewo przybyło. Przybyły też dwie nowe płytki chodnikowe, bo żeśmy położyli 36, ale 34 samiśmy autami rozjechali do spółki ze złodziejami, którzy ukradli 14.
    Zaś jak to się dzieje bez pompy, zadęcia, hurraprogramów i hurrawyobrażeń, a codziennie, zwyczajnie, po sąsiedzku, to wyżej napisałem.
    Posadź sam 20 krzaków, z 10 drzewek, połamią Ci większość, rozjadą, opierdolą za dziwactwa i bezczelność, bo kto to słyszał, żeby jakiś szajbus sadził i dbał, jak nieszajbusy nie sadzą, a żyją zadowoleni – i sam będziesz zadowolony.
    Ale może nie trzeba, już jesteś zadowolony z tych ladnych programów.

  172. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 10:02

    Daj inne linki.

    Se poszukaj.

    Jak mnie kiedyś wlepili prowadzenie w szkole HSPS …

    Bajki z mchu i paproci.

  173. Tanaka
    26 maja o godz. 10:48

    najwyraźniej żyjemy w dwóch różnych Polskach.

  174. wujaszek wania
    26 maja o godz. 10:52

    Powiedz mi więc najwyraźniej ile i jakich budżetów obywatelskich napisałeś, ile menedżerki przy nich odstawiłeś, jak to przebiegało, jak wyglądał obrazek w dniu oddania do eksploatacji, a jak po roku, trzech i sześciu.
    Opowiedz mi o inwestycjach gminnych w drogi, zieleń towarzyszącą drogom, w zieleń samoistną, w urządzanie cieków wodnych, stawów miejskich, ogródków i innych fidrygałków oraz jak to wyglada w dniu „X”, rok później, sześć lat później, kto o to dba, nie dba, skąd i ile pieniędzy idzie na naprawy albo i nie idzie, kto za co odpowiada i nie odpowiada, to sobie porównamy kto w jakiej rzeczywistości żyje i jakiej Polsce.

  175. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 10:52

    Obawiam się, iż rozmijamy się w rozumieniu problemu. Chodzi o dbałość o nasze wspólne otoczenie. Wspólne, bo należy do nas wszystkich i wspólne, bo wszyscy z niego korzystamy. Jeżeli do tejże dbałości potrzebne są jakieś extra programy stymulujące, to coś jest z nami nie w porządku. To przecież powinno być wbite w każdego od poczęcia! Jeżeli tak nie jest (chodzi o regułę, a nie o wyjątki), to nasze wychowanie, nasza kultura, nasza społeczność jest do dupy. W przypadku Polski, do niebieskiej dupy w czarnej sukience.

    A z programami „poprawy” czegokolwiek, każdy z nas spotykał się (chyba) wielokrotnie i wiemy z doświadczenia jaki one mają sens.

    Za „komuny” było mało samochodów (a więc ich wartość była wyższa), a kradzieże były rzadkie. Ale za to byli dzielnicowi milicjanci, którzy nie tylko nie nosili broni, ale nawet nie mieli pałek. A pomimo to byli w stanie pomóc i utrzymać względny porządek. Po zmienie ustroju kradzieże i rozboje są na porządku dziennym. Komisariaty dzielnicowe (jeżeli gdzieś są) zajmują się rozsypywaniem konfetti i ochroną „władzy”.

    Co zrobić? Po prostu konsekwentnie karać. To też należy do wychowania obywatelskiego. W USA za wyrzucenie niedopałka z samochodu grozi kara 500 $ (dane sprzed kilku lat). Bolesność takiej kary jest – na pierwszy rzut oka – niewspółmierna do wykroczenia, ale za to działa. I to jest najważniejsze. Oczywiście kary za tego typu wykroczenia dla „władzy” powinny być 100-krotnie wyższe. I absolutnie egzekwowane. Może i kiedyś tak było, ale najstarsi ludzie nie pamiętają już takich czasów.

  176. @Tanaka, @wujaszek wania

    Moim zdaniem prawda jest (wyjątkowo) pośrodku. Poziom cwaniactwa i olewactwa jest wyższy, niż w porządnych krajach, ale enklawy fajnej obywatelskości są niemałe i dają nadzieję. Pozostaję w przekonaniu, że gorzej jest na poziomie centralnym niż lokalnym. Mam (mamy, z miłą mą) dobre doświadczenia z naszej przybranej wsi i parę rzeczy się udało. Po naszym wyjeździe co prawda założone stowarzyszenie się zamknęło, ale całkiem niedawno inicjatywa odrodziła się już bez nas pod postacią koła gospodyń.

  177. seleuk|os|
    26 maja o godz. 8:32
    Szanowny, nie zgodzę się z Tobą, niestety. Przynajmniej z częścią wywodu. Zmiana profilu aerodynamicznego służy wyłącznie zmniejszeniu siły oporu Cx. Nie ma jednak wpływu na odchylanie toru lotu owadów. One są w strudze powietrza elementem stałym o innej masie, aniżeli cząsteczka powietrza i nie podlegają procesowi tworzenia się strugi i odchyleniu. Bezwładność wynikająca z masy, pozostawia je na torze samochodu, bądź innego poruszającego się szybko obiektu. Ten problem od bardzo dawna zaprzątał pilotów, szczególnie szybowcowych. Otóż, każda muszka rozbita na nosku profilu skrzydła (przedniej krawędzi) powoduje pogorszenie doskonałości płatowca i konkretne straty odczuwalne przez pilota, szczególnie w braku silnika. W latach 60 i 70 ub. wieku na Zachodzie prowadzono intensywne badania nad wpływem ilości rozbitych muszek na 1 mb skrzydła na doskonałość (czytaj: osiągi danego profilu). Okazało się, że im doskonalszy był profil aerodynamiczny skrzydła, tym większy był wpływ każdej rozbitej muszki na pogorszenie właściwości lotnych. Dlatego w niektórych konstrukcjach montowano specjalne urządzenia potrafiące w czasie lotu usunąć większość muszych trucheł i poprawić doskonałość profilu. Oczywiście w samochodach taki wpływ jest nieodczuwalny. Rozbite na szybach muszki i owady psują wyłącznie widzialność przez szybę. I nawet wycieraczki użyte zbyt późno nie są w stanie całkowicie oczyścić szyby. Wczoraj miałem wyjazd z Katowic pod Legnicę, ok. 250 km w jedną stronę. Jazda w jedną stronę około południa, powrót po zachodzie słońca. I trzy razy skorzystałem z możliwości umycia szyb na stacji paliw. Bo wycieraczki ze spryskiwaczem nie poradziły sobie z zabrudzeniami. Oczywiście największe ślady zostawiały owady większe – chrząszcze, motyle, osy i pszczoły. Fakt, jest ich obecnie mniej, aniżeli np w latach 70 i 80. Ale nadal skutecznie i szybko brudzą szyby pojazdów.

  178. @jakub01
    Twoja maleńka złotka jest śliczna, a rohatyniec to nomen omen nosorożec, który na swoim grzbiecie unosi żabkę rzeszotkę
    https://www.urloplandia.pl/ciekawostki/roznolandia/rohatyniec-nosorozec/
    Gdy ogląda się „na żywo” rozmaite owady, trudno ocenić ich niezwykłe formy i wielką urodę. Dlatego szukam ich wizerunków choćby w guglach, gdzie są pokazane w powiększeniu. Istne cuda. Trochę przypominają je, tyle że w wersji uproszczonej, konstrukcje pierwszych „aparatów latających”. To oczywiste, że owady – obok ptaków – były inspiracją dla twórców samolotów.

  179. wujaszek wania

    Żyję może w trzeciej, czwartej lub piętnastej Polsce, bo nie wyduszam z siebie na co dzień wykoncypowanego zadowolenia z tego, co dobre, lecz co pół kroku samo mnie dopada to, co W POLAKACH gówniane. Fotka pokazuje nieukończoną przeróbkę ulicy i poszerzone chodniki widoczne z mojego okna. Jeszcze nie skończone, a już blaszaki rozkraczają się na chodnikach, jakby były dla nich. A to dopiero parę dni. Spodziewam się, że będzie na chodniku sznur samochodów, bo poszerzony chodnik wręcz zaprasza chamów. A ileż tam miejsca potrzebuje pieszy – w razie czego może iść gęsiego po trawniku. Obok jest wielki parking. Rok temu przerobiony i powiększony. Niestrzeżony, ale płatny 50 zł na miesiąc. Duża część prawdziwych Polaków się zbuntowała i upycha swoje blaszaki za darmo po chodnikach i po różnych zakamarkach jak najbliżej łóżka. Bardzo się upierają, że niestrzeżony parking ma być za darmo. No pewnie – parking sam się zrobił też za darmo. Nie wiem, czy chodzi o 50 zł, czy o zasadę. Gdyby o zasadę, to parking został zbudowany i z mojego czynszu, a ja swoje rowery trzymam w swojej piwnicy.

    Wujaszku, gdybym precyzyjnie przygotował listę tego, o co się potykam co pół kroku i co przeżywam boleśnie jako włóczykij po miejscach, gdzie wuj, zupa i dziadostwa kupa, to nie wiem, ile czasu by Ci zajęło jej czytanie, ale na bank wielokrotnie więcej niż wyliczanie codziennych dobrości. Na wypadek, gdybyś nie wierzył, strzelę o sobie jak święty Jan o sobie w trzeciej osobie: „A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe”.

    https://photos.app.goo.gl/PdHp3gLrNZUudjueA

  180. @jakub01
    Nie mogłam sobie odmówić, bo fascynują mnie początki awiacji, jeszcze z okresu niewinności, choć dość szybko, bo już w pierwszej wojnie światowej zostały wykorzystane militarnie.
    https://www.google.pl/search?q=pierwsze+samoloty&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=Ts4IROnow5lt-M%253A%252CVmKyLknENM-YRM%252C_&vet=1&usg=AI4_-kRrFQpVGMXW_7m6z73jycpC8DwVTw&sa=X&ved=2ahUKEwiLibOL9rjiAhUux4sK

  181. W temacie roślinek i ogródków dla ilustracji:
    https://photos.app.goo.gl/BeqWyzKzNwkEcjWd9
    Fota no. 1 to grządki w gromadzkim ogrodzie
    Foty 2 i 3 to kwiatki żony, z Kocurskim wśród, na ścieżce.

  182. Qba
    26 maja o godz. 11:27

    Oczywiście kary za tego typu wykroczenia dla „władzy” powinny być 100-krotnie wyższe. I absolutnie egzekwowane. Może i kiedyś tak było, ale najstarsi ludzie nie pamiętają już takich czasów.

    w zasadzie to racja, przy czym najstarsi ludzie świetnie pamiętają. mają to wpisane na dnie glębokiej pamięci kulturowej. Cała historia niewolnictwa pańszczyźnianego na tym polegała: za niedopałek wywalony z auta – sto batów na goliznę aż go granicy życia i działało!
    Działało tak dobrze, że się zapisało. I do dziś są tego skutki: Naród odreagowuje.

  183. Szary Kot
    26 maja o godz. 11:32

    Prawda leżałaby pośrodku, gdyby był to stan równowagi stabilnej. Tak się dzieje, gdy się włoży piłkę tenisową do wnętrza półkulistej sfery.
    Są objawy rzeczy fajnych, wśród morza niefajnych i zamiana proporcji zajmie dobrych kilka pokoleń.

  184. Nikola Tesla, bez którego wynalazków, najprawdopodobniej nie moglibyśmy kontaktować się m.in. na tym forum, powiedział ongiś takie słowa, które niejako wymuszają zastanowienie i odpowiedź. O co autorowi chodziło. O jakie zjawiska?
    Oto one:

    „W dniu, gdy nauka zacznie badać zjawiska nie fizyczne, dokona większego postępu w jedną dekadę, niż przez wszystkie wcześniejsze wieki swojego istnienia.”

  185. wbocek
    26 maja o godz. 12:01

    Dajesz, Pombocku dobre przykłady rządów byle czego i złego, nad czym dobrym.
    Bodaj niemal wszystko co marne polega na drobiazgach. Zło, jak wiemy, jest banalne. Suma złych drobiazgów przestaje być banalna. Źle działa sąsiedztwo, osiedle, miasto, państwo. Bo jest kumulacja milionów złych drobiazgów, milionów niechlujstw, olewactw, lekceważenia.

    Blaszak stoi na chodniku. Mógłby na parkingu, ale nie: kierowca bllaszaka oszczędzi sobie ten wydatek za parkometr, egzekwując koszt na pieszym, który chodnikiem już nie przejdzie, więc musi rozdeptać trawnik i krzak, żeby w ogóle przejść.
    Taki przymuszony do niszczenia zieleni pieszy, ma podstawę do samoobrony: wyłamie w blaszaku lusterko, wyrwie wycieraczkę, porysuje lakier i od razu na osiedlu zrobi się lepsze wzajemne porozumienie: kto komu co i dlaczego.

    Przylezie do śmietnika obywatel-katolik wywalić swoje odpady. Ale klucza do bramki zapomniał, a wracać mu się nie chce. To wywali odpady na chodnik, trawnik albo podjazd i wraca do siebie zadowolony. Ewentualnie dostanie wzmożenia i kopem rozwali wejście.

    Pewna pani posadziła przed oknem krzaczek co kwitnie, na pasku tak zwanego trawnika. trawnik jest mniemany, bo trawę na nim zasiano, dziesięć lat temu, jak była przebudowa ulicy. Ci co zasiali, robotę odwalili i sobie poszli. Była to ekipa budowlana. dalej o trawnik ma dbac gmina.
    Trawnik – jak każdy wie, więc z tą wiedzą nic nie robi, chociaż jest szczęśliwy – wymaga podlewania, koszenia i innych czynności wariackich. Oraz nieobsrywania przez obywateli za pomocą psów i niewalcowania kołami blaszaków. W związku z tym wszystko jest na opak. Trawnik jest snem o trawniku, a realnie – obsranym, piaszczystym klepiskiem.
    Pani posadziła krzaczek. Zaraz zjawił się obywatel-katolik i zaparkował auto na krzaczku. Tylko na chwilkę! Musiał wpaść do kolegi i oddać mu piękną książeczkę o tym, jak urządzać piękne ogródki w mieście poprzemysłowym średniej wielkości.
    Następnie sąsiad tej pani, z góry, urządził remont mieszkania. Gruz zwalił na krzaczek.
    Przyjechała koleżanka córki sąsiadki pani od krzaczka. Rowerem. Rower postawiła fachowo oparty na nóżce. Lecz cóż za pech – potrąciła rower i rower zwalił się na krzaczek. Ale nic nie szkodzi! Zaraz sobie pojechala, połamany krzaczek został. Co z oczu, to z serca, jak to mówią.

    W związku z tym urzadziliśmy sobie „budżet obywatelski” i w jego ramach posadziliśmy kwitnący krzaczek. Jak działa krzaczek – patrz wyżej.

  186. Optymatyk
    26 maja o godz. 12:34

    I, choćby po tym, poznać, ze Tesla to był wielki umysł.

  187. O 12.45 wyszłam z domu i właśnie zmierzam do konsulatu. Ciekawe ile mi zajmie w obie strony. 5 razy sprawdzałam czy wzięłam dowód 🙂

  188. Wujaszek Wania ma dużo racji – coś się zmienia w mentalności krajan. Niestety są to zmiany bardzo powolne, bo mentalność, czyli kod kulturowo-społeczny zmienia się bardzo powoli, ponieważ zmiany w nim przebiegają długookresowo – na etapie wychowania, socjalizacji człowieka w otoczeniu społecznym, rodzina, szkoła, urzędy, władza, polityka, handel, podróże, oddziaływanie prawa, itd. Taka jest natura procesu ewolucji, że przebiega on stosunkowo powoli. Na zauważalne zmiany potrzeba czasu mierzonego pokoleniami.

    Przyznaję dużo racji wujaszkowi wani z powodu tego, że porównuję dzisiejszą sytuację do tej sprzed powiedzmy 40 – 50 lat. Dzisiaj jakieś zalążki widać. Drobny przykład – wpuszczanie do korka z bocznych dróg lub z lewego pasa do prawego pojazdów na zakładkę. Przyjmuje się w Umęczonej jako standard.

    Dawniej dominował niemal czysty darwinizm w zachowaniach ludzi, np. wsiadanie do przepełnionego autobusu, wciskanie się do kolejek w urzędach, do lekarza, załatwianie spraw na chama, na lewo i prawo, z gęba pełną epitetów, pogróżek i żalu do świata. Kiedyś to była makabra, dziś, to jest uciążliwość, niekiedy ostra.
    Pzdr, TJ

  189. Szary Kot
    26 maja o godz. 8:33

    „Uprowadzają statki dla okupu” bardzo mi się podobało 😀

    ***
    Acha, jadę tramwajem, wystrojona jak stróż w Boże ciało :/

  190. seleuk|os|
    26 maja o godz. 9:08

    @Tanaka

    No i świetnie. Ortodoksyjna uprawa ogródkowa bywa nudna. Parę lat temu nabyty od rolnika kawałek (jaszcze było ściernisko) przeznaczony na „działkie” przez pierwsze 3 kolejne lata stawiał opór. Próby zorganizowania tych ca 1000 m kw zakończyły się ogrodzeniem siatką, z dojazdem po zwiezionych z pól kamieniach. W środku pozostały marne szczątki ogrodowej cywilizacji. Potem 2 lata kompletnie nic. Efekt: trawa łąkowa i zielsko po pas, kilkadziesiąt samosiejek brzozy ze dwa łany dzikiego łubinu a w tym wszystkim maleńka enklawa tego, co przetrwało. Wystarczyło przesadzić samosiejki w upatrzone miejsca. Ambitne plany dalszego intensywnego zagospodarowania pokrzyżowały okoliczności familijne. Po kolejnych 3 latach – to jest normalnie wsiowy rezerwat wszelkiego dzikiego!
    Fotoreportaż” wczesnomajowy”:
    https://photos.app.goo.gl/1YEizTQsWU13W2ez9

    Taka sama metoda zastosowana była w przydomowym ogrodzie. Wymaga nieco cierpliwości, ale potem wg mnie jest łatwiej prawie gotowca uzupełnić dodatkami wg własnego gustu. W fotkach z leśniczówki widać, że nie widać uzupełnień o azalie, które są chyba nazbyt cywilizowane, bo w tym roku przestały rosnąć zielonym do góry. Mam tez podejrzenia, że jak sądząc po zostawionych śladach, mogły brać udział w ekscesach na turnusie zimowym.

    Z tymi owadzimi naklejkami na szybach aut jest też trochę i tak, że wystarczy przejechać w odpowiedniej dla ich żerowania porze lokalnymi drogami i jest tak jak kiedyś. Owady w pasach dróg szybkiego ruchu to takie samo dziwo jak jeż, zając albo kaczka.

  191. Nefer
    26 maja o godz. 13:02

    A babcia ci dowodu nie schowała? Wool berets revenge!

  192. scrambler
    26 maja o godz. 13:22

    Nie mam babci 🙁

  193. @@Tanaka, wujaszek, wbocek, Qba &@all:

    Z dedykacją, od cesarzowej kabaretu:

    Polsko moja, Polsko
    Księżno rozmamłana
    Jakże mi tu swojsko
    O matko kochana
    Gdy wokół na nogach
    Każdy stoi człowiek
    Nam tradycja droga
    My stoim na głowie

    Żeby tylko nie korniki w suficie
    Żeby tylko nie te zbyt długie szelki
    Jakże piękne stworzylibyśmy życie
    No i sukces nasz byłby jakże wielki
    Żeby tylko nie ten klimat do kitu
    Żeby Wisła nam płynęła na południe
    W tedy można by dojść do dobrobytu
    I pokazać jak może być tu cudnie

    Tu się przebrać można
    W nasz sarmacki kubrak
    Zjeść odyńca z rożna
    I ustrzelić żubra
    Kiedy cent do centa
    Każdy wokół skrobie
    Dla nas pamięć święta
    My tańczym na grobie

    Żeby tylko nie ten szczur pod podłogą
    Żeby tylko nie ten niefart historii
    To nas sławni zacałować mogą
    Świat pochwali w euforii i glorii
    Żeby tylko nie te troki u gaci
    Żeby skrzaty nam nie szczały do mleka
    Jakże wielcy byśmy byli my Sarmaci
    A i świat by na nas pewnie zaczekał

    Polsko moja, Polsko
    Tradycjo bez granic
    Gdzie butelka koicielka
    Bo nas kurna mają za nic

  194. Godzina w jedną stronę. Właśnie dotarłam, kolejka za róg ulicy jak w 2007 🙂

  195. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 10:51
    Ale to mają być twoje argumenty i to ja mam ich szukać? Mnie one niepotrzebne, zdanie mam jakie mam, a takie mam, że wszelkie plany i programy subsydiowane pieniędzmi czy to samorządów czy czy rządów czy jakichkolwiek innych instytucji są czysto papierowe i w żaden sposób nie odzwierciedlają obywatelskich inicjatyw i działalności.
    Czyli to co podałeś jest tak samo papierowe jak te programy.

  196. @Szary Kot
    26 maja o godz. 8:33
    A przede wszystkim okropnie brudzą moje szyby 🙂

  197. „Teraz, czerpiąc inspirację z elastycznych skrzydeł owadów, naukowcy znaleźli sposób na zwiększenie wydajności turbin o 35%. Jeśli uda się je skomercjalizować, to mogą stać się realną alternatywą dla paliw kopalnych.”

    https://globenergia.pl/turbiny-wiatrowe-inspirowane-skrzydlami-owadow-35-bardziej-wydajne/
    ***
    „Oprócz czynników atmosferycznych na pracę łopat turbiny wiatrowej wpływ mają również czynniki biologiczne, np. latające owady, algi czy porosty, w zależności od z warunków, w jakich pracuje elektrownia wiatrowa”

    http://www.elektro.info.pl/artykul/id6659,praca-elektrowni-wiatrowych-w-trudnych-warunkach-srodowiskowych?print=1

    =========
    Owady rządzą! 😉

  198. Rewelacja! Jędraszewski “uzasadnia” jedność Polski powołując się na… primaaprilisowy żart.

    “Mieszko I zostawił dla Dobrawy Całusławę, Biustynę, Pieściwoję i Pępichę, a o wszystkim opowiedział ksiądz Kpinomir.” A podchwycił z całą powagą dochtor (bo biskupy to musowo dochtory) Jędraszewski.

    https://natemat.pl/273897,abp-jedraszewski-napisal-tekst-naukowy-na-podstawie-primaaprilisowego-zartu

  199. Nefer
    26 maja o godz. 13:46

    Godzina w jedną stronę. Właśnie dotarłam, kolejka za róg ulicy jak w 2007

    Panie, a za czym ta kolejka stoi?
    Eee, panie, ko by to wiedział. Ale jak stoi, to za czymś stoi. To i ja stoję.

  200. Na marginesie
    26 maja o godz. 14:55

    Bo Jędraszewski w całości to jest żart. I jego Kościół kat też. Ponury żart.

  201. zak1953
    26 maja o godz. 11:46

    Podobnie rzecz ma się z łopatami turbin wiatrowych. W normalnych warunkach deszcz usuwa przynajmniej część owadów. Bodajże w USA(pustynie, półpustynie) problem był na tyle duży, że zainstalowano coś w rodzaju „zraszaczy” dla łopat.Wydajność poprawiła się znacznie.

  202. @Tanaka
    26 maja o godz. 12:12

    Ale gdyby to była pił(ecz)ka do tenisa stołowego włożona do sfery wykonanej poprzez rozcięcie piłki do tenisa ziemnego wzdłuż szwów (a więc po oddzieleniu od siebie dwóch ryb zjadających własne ogony), to byłoby jeszcze ciekawiej, ale mniej stabilnie i mniej dynamicznie. Trajektorie miałyby mnóstwa atraktorów tego nowego świata dla małej piłeczki. No, ale to wymagałoby wykładni teorii Wielkiego Tenisa.

  203. Tam i z powrotem zajęło mi 2,5 godziny

    Jędraszewski powinien się odzywać jak najczęściej i najgłośniej, robi doskonałą robotę… kościołowi wbrew (żeby nie było nieporozumień)

  204. @Tanaka
    26 maja o godz. 12:09

    Chyba przegiąłeś nagięcie.
    Ludzie mają to do siebie, że lubią ograniczenia nakładać. Na innych. Sami się do nich nie stosują – patrz polskie „władze” czy kk. Gdyby jeszcze nie robili tego tak ostentacyjnie i po chamsku …
    Skoro zatem naród polski miał „od zawsze” taki przykład z góry (szlachta + kk), to i zachowuje się „jak pany”. Chociaż tyle ma z życia.
    Czyli – to nie odreagowanie za ucisk, a chęć bycia „elitą”. A że ten aspekt najłatwiej naśladować, to i efekt jest, jaki jest.

  205. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 10:02

    Projekty i opracowania to można ładne robić. Jak to działa na codzień to jest ważne.
    Jak mnie kiedyś wlepili prowadzenie w szkole HSPS to zrobiłam jedną zbiórkę na której powiedziałam, że więcej nie będzie i nawet nagrodę dostałam na koniec roku – bo w sprawozdaniach była to kwitnąca działalność.

    Może nie wszyscy oszukują i fałszują sprawozdania, jak mylisz?
    Nie sądź innych swoją miarą.

  206. Trzeba być ślepym albo pełnym złej woli, żeby nie widzieć jak bardzo Polska się zmienia.
    Kto chce się koncentrować na negatywach i uprawiać autorasizm, temu wolno. Ale to najwięcej mówi o nim samym.

  207. tejot
    26 maja o godz. 13:02

    ja pamiętam jeszcze te czasy, kiedy nocą znikały róże z miejskich klombów. Bo „niczyje”.
    Jasne, że zmiany mentalności zachodzą powoli. Trudno usunąć wielowiekowe nawyki. Tym bardziej cieszą mnie wszystkie dobre zmiany.
    Osobiście nie mam żadnych powodów do samobiczowania.
    Ale trudno zabronić tego komuś o skłonnościach masochistycznych 😉

  208. Qba
    26 maja o godz. 11:27

    Jeżeli do tejże dbałości potrzebne są jakieś extra programy stymulujące, to coś jest z nami nie w porządku.

    Wręcz przeciwnie. To jest jak najbardziej w porządku. I nosi nazwę edukacja i stymulacja.
    Nie ma innej drogi.
    Dbania o wspólne dobro trzeba się po prostu nauczyć.

  209. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 15:50

    Może też są gdzieś krasnoludki? A może się wyniosły i teraz nie ma „błędów” w sprawozdaniach. Ktoś już gdzieś widział zupełnie nieustawiany konkurs?

  210. Tanaka
    26 maja o godz. 11:05

    zapomniałeś zażądać podania numeru PESEL, konta bankowego 😉
    Nasze wspólne sąsiedzkie prace mają się dobrze.

  211. bubekró
    26 maja o godz. 16:08

    na Islandii zmieniają plany budowy dróg, żeby nie zakłócić spokoju trollom 😉

    Ludzie bywają różni.
    Nie wszyscy są oszustami, fałszerzami, złodziejami, łobuzami.
    Lecz ludzi dobrej woli jest więcej …

  212. Na marginesie
    26 maja o godz. 14:55
    Rewelacja! Jędraszewski “uzasadnia” jedność Polski powołując się na… primaaprilisowy żart.

    Mój komentarz
    Otóż to, naukowy artykuł biskupa Jędraszewskiego w naukowym czasopiśmie o przekazie kronikarza Kpinomira dotyczącym kochanek (?) Mieszka I – Całusławy, Biustyny, Pieściwoi i Pępichy, świadczy o jego inteligencji emocjonalnej, społecznej i w ogóle o IQ oraz ukazuje jaką wiedzę na temat historii Polski posiada ten hierarcha słynący z patriotyzmu.
    Ksiądz biskup nie posiada elementarnej wiedzy o źródłach historycznych z epoki tego władcy bezpośrednich źródeł praktycznie nie ma, z wyjątkiem jednego , które jest trudne do interpretacji. Są domysły i analogie. Zapewne nie wie tez, że wtedy i później przez wieki (!) nie było języka polskiego pisanego, a o chrzcie Polski zachowały się tylko wzmianki.
    Pzdr, TJ

  213. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
    i mocno wierzę w to,
    że ten świat
    nie zginie nigdy dzięki nim.…

    https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw

  214. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 16:13

    No, każdy się czuje piękny. A to nie zmienia brzydkiej instytucji, która działa na starych trybach.

  215. A do tego te wielki obawy o ujawnienie – przed atakiem transparentności najlepiej postawić zasieki.

  216. @@ Zak, Szary Kot, Maksim, inni

    Ja absolutnie nie neguje pogorszenia przeplywu laminarnego na profilu (np typ Wortman) jezeli krawedz natarcia bedzie oblepiona paskudztwem. Profil taki bedzie turbulentny (praktycznie). Co pogarsza bardziej niz zastosowac od poczatku profil stricte turbulentny (np typ NACA 4cyfrowe). Poza tym efektywnie skraca wydluzenie aerodynamiczne skrzydla (zwiekszony opor indukowany). Ja rozumiem problem oblepiania paskudztwem, krawedzi natarcia skrzydel, wirnikow el wiatrowych etc
    https://www.space.com/23661-nasa-bug-proof-airplane-wings.html

    Przeczytalem na blogu, jeden z indykatorow pogorszenia warunkow srodowiskowych jest mniej robactwa na szybach aut. Nie neguje rowniez giniecia owadow z przyczyn rolniczej chemii. Ktos przed mna podal rowniez mozliwosc, muchy nad autostradami nie lataja (malo jedzenia). Prawdopodobna mozliwosc.

    Ja podalem ulepszona aerodynamike za przyczyne mniejszej ilosci robactwa (na owiewce). Jak kupilem moje aktualne auto, bardzo bylem zdziwiony, dlaczego ma takie paskudne reflektory. Wygladaja jak „wylupiaste oczy”. Maja tez brak wycieraczek reflektorow. Kombinowalem, kombinowalem… Az wykombinowalem. Za pomoca tasmy przylepilem dlugie kolorowe nitki do karoserii.

    To jest sposob wziety z zeglarstwa. Przyczepiasz dlugie nitki na calym zaglu, dwa trzy rzedy. Dla kontroli oplywu (kata natarcia) na kazdej wysokosci, po zawietrznej i nawietrznej.

    Te „wylupiastwe” szkla reflektorow rozdzielaja jakby, steruja oplyw, dookola karoserii. One wystaja kolo 7cm z karoserii.
    https://www.bing.com/images/search?q=nissan+leaf&FORM=HDRSC2

    Nie wiem Panowie, ale… Moze dlatego mam mniej much, komarow na szybie (owiewce). Ja to nazywam poprawa design. Innych przyczyn (srodowiskowych) nie wykluczam/nie neguje.

    pzdr Seleuk

  217. bubekró
    26 maja o godz. 16:22

    nie znam osobniczki/osobnika o imieniu „każdy”, więc nie wiem jak się czuje.
    I mało mnie to obchodzi.
    Żyję na tym świecie dłuższą chwile i potrafię zauważyć i odnotować zmiany jakie zachodzą. Doceniam je.
    Nie bawi mnie rola wiecznego malkontenta i obsrywacza.

  218. seleuk|os|
    26 maja o godz. 16:27
    Te „wylupiastwe” szkla reflektorow rozdzielaja jakby, steruja oplyw, dookola karoserii. One wystaja kolo 7cm z karoserii.”

    Mój komentarz
    Być może jest to analogiczne z działaniem gruszki dziobowej w statkach.
    Pzdr, TJ

  219. tejot
    26 maja o godz. 16:36
    Bardzo prawdopodobne. Auto jedzie bardzo stabilnie po ulicy/asfalcie. Wysokosc/szybkosc ruchow pionowe, jest pomijalnie mala w stosunku do poziomego ruchu (kierunek jazdy).
    pzdr Seleuk

  220. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 16:05

    To, przy czym się upierasz, to nie „edukacja”, a zmiana. Usiłujesz zmienić dorosłych, już (jakoś) wyedukowanych. Edukować trzeba od poczęcia. Wtedy możesz oczekiwać określonej reakcji na określone bodźce, np. klękania przed krzyżem.

  221. @Szary kocie
    Jestem wściekła, bo zeżarło mi post do Ciebie. Może przez jakieś „złe” kliknięcie, a może za sprawą internetowych myszy, które Ty jako Kot mógłbyś pogonić. Spróbuję jeszcze raz.
    Piszesz: „enklawy fajnej obywatelskości są niemałe i dają nadzieję. Pozostaję w przekonaniu, że gorzej jest na poziomie centralnym niż lokalnym”.
    Oczywiście masz rację. Trochę znam tzw. teren, czyli Polskę powiatowo-gminą, mam oczy szeroko otwarte, podobnie jak uszy i wiem, że ludzie dbają o swoje małe ojczyzny, bo wiedzą najlepiej, co jest ważne i czego potrzebują. W cyntrali patrzą z wysoka i z daleka, więc gorzej widzą, a mają ambicje, również polityczne, na miarę przewodników stada. Nie mówiąc o tym, że aktualna cyntrala chce trzymać (i trzyma) na wszystkim łapę, więc często niepokorna wobec niej obywatelskość lokalna ma kłopoty, gdy chce forsować jakieś swoje projekty albo odrzucać takie, które uważa za chybione.

  222. @Qba 26 maja o godz. 15:50

    Cosik mi się kojarzy przypadek Liberii. Jakieś dobre dusze postanowiły przesiedlić niewolników z USA „z powrotem” do Afryki. Oczywiście nie mogło być mowy o żadnym powrocie – po prostu zamarzyło im się własne państwo. Czarni osiedleńcy wprowadzili w nim własne porządki – ludność tubylczą traktowali jak niewolników, a sami zaczęli zachowywać się jak plantatorzy. Model znany ze Stanów – tyle tylko, że z odwróceniem ról. Tak było!

  223. @tejot
    @eleuk|os|
    26 maja o godz. 16:44
    Interesujące. Ale potencjalne korzyści z tego rozwiązania ujawniają się przy(od) jakiejś prędkości(?). W warunkach miejskich to raczej średnio działa?
    Inne skojarzenie np. z piłką golfową… .

  224. @tejot 26 maja o godz. 16:17
    Dokładnie tak! Zdumiewająca niewiedza, podparta w dodatku kompletnym brakiem krytycyzmu. Te imiona…

  225. maksim
    26 maja o godz. 17:34
    Ja jezdze 0-140km/godz. Efekt rozdzialu przeplywu mialem w calym zakresie. W miescie, nie wiem. Wyszlismy od owadow rozpackanych na karoserii. Nie przypuszczam zeby w miescie bylo wiecej robactwa fruwajacego. Raczej mniej, ale nie wiem.
    pzdr Seleuk

  226. PS. Podejrzewam. Dokladne opracowanie aerodynamiki karoserii mialo chyba raczej z pojemnoscia baterii (aku) jak szybkosciami czy ochrona owadow czy podobne.
    pzdr Seleuk

  227. Na marginesie
    26 maja o godz. 17:36

    Kochanki… a tu jeszcze:
    „Według relacji Anonima zwanego Gallem przed ślubem z Dobrawą Mieszko miał 7 żon, które musiał odprawić ostatecznie po przyjęciu chrztu. Nie wiadomo, ile miał dzieci z tych związków(…).

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mieszko_I

  228. seleuk|os|
    26 maja o godz. 17:45

    To pewne. 🙂

  229. Jędraszewski stąpa po kruchym lodzie…z tym odwoływaniem do Mieszka. Pochwała „jurności”, płodności, wielożeństwa? O co chodzi? Na prawidłowego katolika to Książe Mieszko raczej nie nadaje się.

  230. wujaszek wania
    26 maja o godz. 15:53

    Panie kolego wujaszku wania, może byś założył jakiś blog dla przedszkolaków, którym będziesz objawiał swoje przedszkolne mądrości w rodzaju, że nie wszyscy są oszustami, że nie sądź innych swoją miarą, że Polska się zmienia, że ktoś CHCE się koncentrować na negatywach, a Ciebie nie bawi rola malkonenta i obsrywacza. Jesteś cipa? Bo kilka zamorskich cip odzywało się tu kiedyś w tym duchu, że poza złem trzeba widzieć dobro. Kuwa, se widź, broni kto? Po kiego recenzujesz innych i tłuczesz kotka młotkiem, zamiast widzieć i pokazywać dobro?

    Jeśli sądzisz, że koncentrowanie się na negatywach lub niebycie malkontentem to akty woli, a nie parcie rzeczywistości, to już idiotyczności własnej postawy nie zrozumiesz – za późno, za wujaszkowaty jesteś w leciech. W rzeczywistości jesteś i malkontentem, i obsrywaczem, i też potrafisz koncentrować się na negatywach, bo niczym się nie różnisz od innych człowiekowatych małp. Więc i nie wiesz, że sprzeciwiasz się dla samego sprzeciwiania się, a nie że taki z ciebie sprawiedliwy optymista. Dupista jesteś, nie optymista. Zirytowało Cię czyjeś nie z powietrza wzięte narzekanie i sam ponarzekałeś na narzekających, bo jesteś wiecznie raczkujący myślowo zadziora, a nie jakiś niemalkonent. Gdybyś był niemalkontent, zająłbyś się pokazywaniem i chwaleniem, jak jest dobrze i gówno by Cię obchodziło, że ktoś mówi o złu. Niech sobie mówi, a Ty będziesz mówił o dobru. Ale Ty, jako przysrywacz, na to nie wpadniesz, nie pokazujesz dobra, tylko się czepiasz narzekaczy. Jesteś uzależniony od swojego czepiactwa, od tego, co kto powie, i udajesz sprawiedliwego obserwatora i chwalcy niezidentyfikowanego dobra. I już pewnie nie zobaczysz, jak niedaleko odjechałeś od dyrektyw PZPR, które, owszem, pozwalały ma krytykę, ale, kuwa, KONSTRUKTYWNĄ! Trzeba wytykać błędy, ale trzeba je od razu przykryć tym, co bezbłędne, dobre, świetne, doprzodowe.

    Tylko że któż to jest taki buchalter w codzienności, że waży, ile jest dobra, ile zła, co przeważa, i którą, w związku z tym ma nogą rano wstać. Jak jest wkuwiony, to jest wkuwiony, bo rzeczywistość go dopadła, a nie że postanowił zostać malkontentem i się wkuwić. I gówno go w chwili wkuwienia obchodzi dobro całego świata.

    Myśliciel z Ciebie, chłopie, całkiem jak te zamorskie, polskie, nasze cipy dwie. Tak Ci dopomóż jarmuż.

  231. @wujaszek wania
    26 maja o godz. 16:20
    „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
    i mocno wierzę w to,
    że ten świat
    nie zginie nigdy dzięki nim.…”

    Oczywiście, że nie zginie dzięki ludziom dobrej woli, których jest więcej.
    Świat może zginąć jedynie dzięki ludziom złej woli, których jest znacznie mniej, ale ci właśnie posiadają wszystkie siły i środki do jego zagłady. I jak do tego czasu nic się nie zmieniło i długo jeszcze się nie zmieni. Wojny zawsze wywoływali ci, którzy byli przy władzy, a nie ludzie dobrej woli, których jest więcej.
    Sama dobra wola i to w dużej ilości, to za mało. Trzeba zmienić myślenie ludzkie i to szczególnie tych, którzy do takiej zmiany wcale nie tęsknią, a mają siły i środki do utrzymania takiego status quo, jaki akurat im odpowiada. A to akurat nie zmienia się od tysięcy lat.
    Jak to powiedział nie tak dawno temu, H. Seehofer (CSU-Bawaria):

    „Ci, którzy decydują, nie są wybierani, a ci, których się wybiera, nie mają nic do decydowania.”

  232. Zadanie wykonane. Poczujcie ten powiew.

    https://photos.app.goo.gl/C8S3MxZqQzPyeD826

  233. Szary Kocie, u mnie tak

    https://photos.app.goo.gl/DVxT9TMZfTxXQ1ZX8

    Kolejka była że ho ho. Po drodze tylko polski sklep za rogiem (żadnych patriotycznych nadęć) kupiłam śliwki w czekoladzie 🙂

  234. 26 maja o godz. 17:36

    Namarginesko, my tak tu sobie zartujemy, że Jexraszewski i cała reszta kleru ma zdumiewajaca niewiedze.. Włącznie z niewiedza o niebieskiej książeczce.

    Zdumiewające byłoby to, gdyby mieli wiedzę

  235. Polskie drogi. Coraz lepsze, można grzać.

    https://photos.app.goo.gl/GU4czvVcWZCegisC6

  236. 26 maja o godz. 18:17
    Maksim

    Jexraszewski w ogóle nie stapa. On wyłącznie fruwa. Jak Maryja nad Warszawą

  237. @Tanaka
    Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica! (Doktor Štrosmajer)

  238. Nefer
    26 maja o godz. 18:47

    Oho, nawet gołębica polata (na pierwszym zdjęciu) – znaczy, duch się unasza?

  239. wbocek
    26 maja o godz. 18:18

    Przegiąłeś. To jest stek inwektyw. Jamneńska głębia myśli przykryta zgrabnymi sformułowaniami. Robisz, wbocku, magiel.

  240. Szary Kot
    26 maja o godz. 19:59

    Oby się za godzinę nie okazało że jesteśmy narodem gołębic :/
    Zaczynam chodzić po ścianach

  241. Patrzę na wyniki frekwencji w poszczególnych okręgach wyborczych. Tradycyjnie już „przodują” Dolny Śląsk, Wielkopolska i Kujawy. Dodatkowo zastanawia mnie sens istnienia województwa opolskiego. Tam frekwencja na godz. 17 wyniosła 27%.

    A to ja mieszkam po złej stronie Wisły.

  242. Przejebane

  243. Szary Kot
    26 maja o godz. 20:03

    No to i ja Cię z wdzięczności za recenzję zrecenzuję. Oto racjonalny porządek postępowania:
    1. Przyglądnięcie się przyczynie, czyli potraktowaniu dorosłych ludzi jak przedszkolaczków do przedszkolnego pouczania.
    2. MERYTORYCZNE przyglądnięcie się skutkowi, czyli mojej reakcji na przyczynę.
    3. Ewentualna ocena stylu reakcji.

    Zareagowałeś zwyczajem dobrze urodzonych dam wyłącznie na ostatnie. Skoro nie masz nic więcej do powiedzenia, to bywaj zdrów.

  244. Obatel się nie zmieścił, Cimoszewicz wszedł, Kopacz weszła, Belka wszedł, Buzek też, Sikorski podobnie i Arłukowicz. Miller zdaje się również, ale mogłem przegapić.

  245. Fotyga ze znakiem zapytania.

  246. Pocieszające: Danuta Hubner dostała się

  247. No i mamy przerąbane. PIS z lekką przewagą odtrąbia właśnie zwycięstwo.
    Zawsze wszystko musimy spieprzyć, a potem lać łzy rzęsiste, że nikt nas nie kocha, ani nie rozumie i zawsze mamy pod górę.
    Niech to szlag!

  248. Millera nie widziałam. Szydło, Waszczykowski, Zalewska, Jezu

  249. Miller się dostał

  250. Qba
    26 maja o godz. 15:50

    @Tanaka
    26 maja o godz. 12:09

    Chyba przegiąłeś nagięcie.
    Ludzie mają to do siebie, że lubią ograniczenia nakładać. Na innych. Sami się do nich nie stosują – patrz polskie „władze” czy kk. Gdyby jeszcze nie robili tego tak ostentacyjnie i po chamsku …
    Skoro zatem naród polski miał „od zawsze” taki przykład z góry (szlachta + kk), to i zachowuje się „jak pany”. Chociaż tyle ma z życia.
    Czyli – to nie odreagowanie za ucisk, a chęć bycia „elitą”. A że ten aspekt najłatwiej naśladować, to i efekt jest, jaki jest.

    Odreagowanie po czymś takim to rzecz nie do ominięcia. Trwa długo i jest – w zasadzie – nieuświadomione. Chęć bycia „elitą” jest spójna z odreagowywaniem. Teraz, qwa – my! – z pewnością pamiętasz to oczywiste oświadczenie odreagowującego łba, który nie całkiem świadomie, wyłożył kawę na ławę.
    Ta qwa była wcześniej, teraz też jest oświadczenie niejakiej Szydło Bełaty i jej podkaczyńskich janczarów: bo nam się należy!
    Gdyby była siebie usłyszała, a nie byłaby porażona na umyśle i zdemoralizowana, poczułaby, że ma do czynienia z chamskiej proweniencji bezczelnością, która chce się odegrać za wszystkie swoje krzywdy, realne i mniemane, dorywajac się do koryta i kopniakiem, pałą i siekierą odganiając od niego innych. Ale siebie nie usłyszała, bo taki postniewolnik siebie nie słyszy i nie ma w tym interesu.

  251. maksim
    26 maja o godz. 19:06

    Otóż to właśnie! widze, że masz do doktora i serialu fachową słabość. I bardzo dobrze.

  252. Wybaczcie, ale co za pojebana jest Małopolska: Szydło i Jaki.

  253. seleuk|os|
    26 maja o godz. 8:32
    pisałam o samochodach i rozbitych na nich owadach. Pewnie masz rację z tymi opływowymi kształtami nadwozia, szczególnie przodu. Ale jak wytłumaczyć jazdę rowerem przez pełne takich drobnych owadzików, przed którymi trzeba było oganiać się ręką, puszczając kierownicę rowerka. Dla mnie kończyło się to wyłożeniem na jezdni, rozbitym kolanem, ze dwa raze pęknięciem kości i gipsem. A było tego tyle, że często wybierało się inną drogę, żeby tylko nie pozbierać szarańczy (nie dosłownie). Dziś w tych samych miejscach nie ma nic, nie kumka, nie pląska, nie krzyczy i bzyczy lub uparcie brzęczy…
    A może już skleroza mnie dopadła?

  254. nie chcę komentować wyników wyborów, liczę na korektę w I i IV miejscu listy. W dół, rzecz jasna…
    Nefer, wkurzem siem, jeśli Miller się dostał…

  255. zak1953
    26 maja o godz. 11:46
    zdumiewa mnie Twoja wiedza. Podziwiam! Wiem, że na awiacji zęby zjadłeś.

    słyszałam jednak o wpływie np.oblodzenia skrzydeł na wznoszenie się samolotu, ale …ile tych muszych trupów musiałoby zasłać te skrzydła?Bo lód ma swoja wagę,a trup muchy?

  256. Szary Kot
    26 maja o godz. 18:38

    Ale ja się pytam, czemu ta siumna tablica na tysiaclecie tego i owego taka przytulona do byle jakiej rury spustowej? Czy to nie aby Znak Czasu?

  257. wbocek
    26 maja o godz. 18:56

    Ścieklica mnie wzięła na te obrazki.

  258. Szanowni blogowicze LA coś na pocieszenie(być może):
    Stawiam tezę: Jeśli PO i PiS jutro zawarłyby koalicję(„nasi przyjaciele z PiS”-mawiał Jan M. Rokita) to pojutrze, jakie miałyby poparcie społeczne? 75%, 80%?
    Moim zdaniem nie więcej albo niewiele więcej niż każda z osobna(ok. 40%). Uważacie, że to absurd? Może majaczę na jawie. Ktoś ma lepszy sposób na uzdrowienie sytuacji w tym systemie?

  259. paradox57
    26 maja o godz. 21:14
    cieszy mnie , jeśli obatel się nie zmieścił. .I tak więcej było go w POlsce, niż w Brukseli. Lodówkę strach otworzyć. Cymański też robił za tłum..
    Miller niestety z Poznania…Kopacz też; ciekawe, czy mój typ się dostał…
    Bogusłąw Sonik nie, ale Jaki ma mandat.

    Migęła mi przez chwilę super zadowolona mina wiceministra kultury. Chyba się dostał

  260. @konstancja 22:01

    Selin odpadł.

  261. On by się cieszył, nawet gdyby prezes nasrał mu w spodnie

  262. Tanaka
    26 maja o godz. 21:56

    Raczej lokalna technologia budowlana 🙂 – ale można i traktować jako wyraz tego, gdzie Wielka Brytania ma nasz wkład w przedmurze. W rurze.

  263. Biedroń się totalnie wygłupił

  264. juz dawno tak się z jednej strony nie uśmiałam, a z drugiej chwila refleksji nad tytułomanią .

    ,http://wyborcza.pl/7,75968,24827835,ile-sa-warte-profesorskie-tytuly-dostojnikow-kosciola.html#S.main_topic-K.P-B.3-L.2.glowka

  265. Zaintrygował mnie ten artykuł:
    https://natemat.pl/273897,abp-jedraszewski-napisal-tekst-naukowy-na-podstawie-primaaprilisowego-zartu
    Jest w nim odnośnik do tekstu abp. J., w którym on nie tylko powołuje się na artykuł primaaprilisowy z Rzeczpospolitej, ale sadzi również inne kwiatki. Na przyklad taki:

    http://archidiecezja.lodz.pl/lst/pdf/26(2017-2).pdf
    ” … […] Stąd to wrażenie wybuchu, historycznego big-bandu na ziemiach między Odrą i Wisłą”4 .
    cytat z A. Nowak, Dzieje Polski

    Zastanawiam się czy ten big-band to ‚inicjatywa’ abp. J., czy moze A. Nowaka? Czy mógłby to ktoś z sz. blogowiczów zweryfikować?

    <a href="https://photos.app.goo.gl/CNmm2rLA2FVWJmm99&quot; Z zycia pozablogowego)

  266. Tanaka
    26 maja o godz. 21:56
    reszta miejsc na murze zaklepana na reklamy tego radia, co to wiecie…i jego telewizji też.
    Cały kraj obsr…ny tablicami z częstotliwościami tego radia, a nie ma sensownych znaków drogowych.

  267. Nawet mi się już nie chce tvnu oglądać, po co mi te analizy, ręce opadają

  268. Zandberg będzie myślał, a Biedroń szaleje ze szczęścia, dżizas!

  269. paradox57
    26 maja o godz. 21:36

    pojebana, ale zdyscyplinowana.
    Miałem ochotę przegryźć wczoraj przełyk moim gościom, którzy nie zadbali o to żeby załatwić sobie możliwość głosowania poza miejscem zamieszkania.

  270. konstancja
    26 maja o godz. 22:16

    To właściwie nie tyle tytułomania, co wykład o istocie naukowca który jest członkiem kleru pt: Jak być zerem z pretensjami.

  271. Nefer
    26 maja o godz. 22:45
    też się tak czuję.
    Cały dzień oglądałam tylko filmy przyrodnicze, ale wieczorem nie miałam siły na włączenie tv. Od was się dowiedziałam. Potem sprawdziłam.Jestem zszokowana. Połowa społeczeństwa sprzedała się za ochłapy. Młodzi odmóżdzeni edukacją i grami komputerowymi, w którym ma się siedem, dziewięć żyć, głosuja na brunatną siłę. Nie dobrze się robi….

  272. Tanaka
    26 maja o godz. 23:01

    ręce i gac…ie opadają na takie tytuły. Od dawna było nam wiadome, że te tytuły profesorskie i habilitacje to pic na wodę z opowieści dawnej treści.

  273. Contrarian
    26 maja o godz. 22:17

    drugi i trzeci link nie działają. Nauka naukowego biskupa wyparowała?
    Mnie to chyba nie zastanawia. Gdy się ma pewność, a mam ją od dawna, że biskupie profesory nauczające o bozi to są naukowe zera, to nie bardzo się jest już nad czym zastanawiać.
    Wyłazi biskup z profesorem w środku i już wiesz: wyszło zero. Wyszło, weszło, wlazło, wylazło – obojętnie z której strony – zero.

  274. konstancja
    26 maja o godz. 23:02

    Ja się czuję jakby coś umarło, chyba ostatecznie moja nadzieja że to nie naród idiotów

  275. Qba
    26 maja o godz. 16:48

    Nigdy nie słyszałeś o long live learning?

  276. konstancja
    26 maja o godz. 23:04

    Myślę, że gaciom nie należy dawać opadać. Ani rękom. A inaczej: obnażać te zera, tych uzurpatorów, tych bezczelnych oszustów kradnących tytuły nauki, deprawujących ich istotę. Mówić im to w gały, bez pardonu, śmiać się z nich, wyśmiewać, wydrwiwać.
    Rozliczać, zmuszać do poddawania się prawu, zmuszać prawo do rozliczania tych kłamców, wydrwigroszy, złodziei przyzwoitości, deprawatorów faktów, wiedzy, rozumu, uczciwości.
    I równocześnie ich całkowicie olewać. Usuwac poza krąg ludzi przyzwoitych, wykluczać spośród rozumnych, wywalać poza moralnych. Niech pleśnieją w sobie samych.

  277. Z komentarzy:
    Jeszcze poczekajmy na oficjalne wyniki. Największe miasta spływają na końcu. Ale fakt – na prowincji, w Brzeszczach np., zabiłbyś się o plakaty Straszydła czy Jakiego, bądź jakichś niedorobionych od Brauna. Plakatów KE tyle, co kot napłakał.
    A jak wy to widzieliście?

  278. @Tanaka 26 maja o godz. 23:07
    Jako rzeczesz Tanko, jest pewna zgoda. Ja tylko tak poznawczo się zainteresowałem 🙂
    Drugi link trzeba zaznaczyć i skopiować z ctrl-c, bo kliknięcie na hiper-link odcina .pdf. Na pewno jest jakiś sposób na to, ale nie chcę zaśmiecać bloga eksperymentami. Trzeci link poprawiłem w następnym wpisie, tuż pod spodem.

  279. Nefer
    26 maja o godz. 23:12

    Neferko, chyba zbyt mrocznie to widzisz. Nie to, że dobrze, ale nie widzę powodów do desperacji. Tak zwany naród dziadowski jest, ale to wiemy nie od dziś. Zdaje się, że od Mickiewicza.
    Wygląda na to, że Kaczyński ma za mało, a jego sytuacja była prosta: co to pisoidy to jasne od dawna. Co to KO nie bardzo jasne dla wielu, a jednak wynik mają niewiele słabszy od pisoidów.
    Ja bym to miał za dobry powód, żeby się od tego poziomu odbić w górę jesienią, wcześniej porządnie wzmocniwszy przekaz. to jest do zrobienia: KO ma bata nad tyłkiem i jednocześnie niezłą perspektywę. Taka kombinacja często dziala na takiego, co od razu nie idzie po rozum do głowy.

  280. wbocek
    26 maja o godz. 18:18

    Myśliciel z Ciebie, chłopie, całkiem jak te zamorskie, polskie, nasze cipy dwie.

    Prawdziwy dżentelmen. Gratuluję.
    Najsmutniejsze jest to, że ktoś taki ma tu swoje wierne wielbicielki.
    Tak, to jest prosta droga do budowy społeczeństwa idiotów.

  281. @Tanaka
    26 maja o godz. 23:07
    Drugi działa
    http://archidiecezja.lodz.pl/lst/pdf/26(2017-2).pdf
    Jak się nie zaniebieści to dodaj końcówkę, którą gubi.
    Ale przeczytać ten tekst koniecznie musisz, pełen kwiatków.

  282. Optymatyk
    26 maja o godz. 18:34

    jest dużo racji w tym co piszesz. A równocześnie jej nie ma.
    Osobiście wierzę w „siłę bezsilnych”. W idee głoszone przez Gandhiego, Havla.
    Bez tej wiary nigdy nie upadłaby żadna dyktatura. Bo każda była i jest silniejsza od tych, którzy się jej sprzeciwiają.
    Życie nie chce być logiczne 😉

  283. @Nefer
    26 maja o godz. 23:12
    Nie załamuj się. Nie ma bo co.

  284. Taaa, wiara cuda czyni. Wierzcie mi.

  285. Stary komentarz p. Błażejewskiego:

    (…)
    Dumna i wolna, szumna i pańska
    w koronie ze świecidełek
    obywatelska, chłopska, hetmańska
    w szumie sztandarów na czele
    Żadna się ciebie skaza nie ima
    cenniejszaś dla nas niż złoto
    lata mijają, a ty się trzymasz
    odwieczna polska głupoto
    (…)
    Jak neon świeci korona z cierni
    lecz to nie działa już na mnie
    Pejzaż po bitwie na tle sztandarów
    ułan z dziewicą przy szambie

  286. Tanaka
    26 maja o godz. 23:13
    dziękuję za słowa pociechy.

  287. konstancja
    26 maja o godz. 21:51
    W życiu wiele się nie dorobiłem, ale spędziłem w powietrzu kilka tysięcy godzin. Jako instruktor szybowcowy wyszkoliłem gdzieś z półtorej setki młodych ludzi. Część z nich fruwa dzisiaj po niebie całego globu. Kilku osobom definitywnie zlikwidowałem lotnicze plany. Ale kiedy zaczynałem swą przygodę w latach licealnych, to nie było zmiłuj się. Trzeba było poznać materiał i sprzęt bardzo gruntownie. Nie było testów, a egzaminatorzy czasami bawili się w zadawanie rozwijania rozmaitych wzorów z mechaniki i aerodynamiki lotów. A potem sam prowadziłem rozmaite wykłady z przedmiotów lotniczych. Trochę tego jeszcze w głowie pozostało.

  288. Ewa-Joanna
    26 maja o godz. 23:21

    Już otworzyłem. Teraz nie przeczytam w całości, ale przejrzawszy szybko widzę, że się powołuje na prześmiewczy teks Steel’a, stawia nieuprawnione tezy, snuje fantasmagoryczne przypuszczenia, krętaczy bez skrępowania, choćby najpierw oświadczając, że właściwie nic pewnego o dacie, miejscu i okolicznościach chrztu Mieszka nie wiadomo, ale zaraz dodaje z zadowoleniem, że powszechnie sie uznaje, że Mieszko przyjął chrzest w Wielką Sobotę. Pasowała mu Wielka Sobota, to sobie ją wlepił w naukowość i jest zadowolony.
    A poza tym uprawia straszne pitolenie. Na tym, jak widać, polega profesorstwo u biskupów.

  289. Panowie wierszoproducenci: byłbym wziął i dołączył, ale głowę mam w kaloryferze. Znaczy się – gdzie indziej.
    To też się znaczy, że mi sie wasze produkcje podobają.

  290. konstancja
    26 maja o godz. 23:38

    Jak działa pod postacią pociechy to i nieźle, acz to efekt dodatkowy gapienia się na konfigurację rzeczy.

  291. konstancja
    26 maja o godz. 22:16
    Tytułomania purpuratów i ważniejszych księży – tytułomanią. Ale teraz można zrozumieć odseparowanie za PRL-u wydziałów teologicznych od uniwersytetów, co wróciło po przemianach. Nie ma się co czarować – doktorat teologiczny trudno traktować w pełni poważnie w świetle obecnego rozwoju wiedzy, tak humanistyki jak i zagadnień technicznych, które dla teologa odniesionego do czasów powstania Pisma, są naukami diabelskimi.

  292. konstancja
    26 maja o godz. 21:51
    Uzupełniając wcześniejszą wypowiedź, muszę stwierdzić, że pewna ilość muszych trupków na krawędzi natarcia szybowcowego skrzydła znacząco obniża osiąganą doskonałość całego szybowca. Im bardziej doskonały jest profil aerodynamiczny tego skrzydła, tym bardziej te martwe grudeczki zaburzają przepływ powietrza. I szybowiec nie osiąga maksymalnych parametrów. W wyczynowym lataniu szybowcowym takie coś odgrywa rolę, bo może kosztować medal

  293. zak1953
    26 maja o godz. 23:45

    cyt:
    „(…) Kilku osobom definitywnie zlikwidowałem lotnicze plany.(…) egzaminatorzy czasami bawili się w zadawanie rozwijania rozmaitych wzorów z mechaniki i aerodynamiki lotów.(…)”

    Taaa… przypomniał mi się oblany egzamin na radiooperatora chyba w ’78 albo ’79 w Lisich Kątach. Oblać można było w zasadzie na wszystkim. A 30 lat później robiliśmy materiały video do internetowego samouczka / kursu dla adeptów latania. Postęp. Gwoli jasności: mnie dość szybko latanie się „odwidziało”, bo pierwsze primo – musiało (tatko wziął się azylował na wycieczce poza demoludami w intencji „za kałużę”) , a po drugie primo (z pierwszym zawiązane) – wynegocjowałem z sobą, że perspektywa docelowej roli mięsnego nadzienia odrzutowej rurki jest mniej atrakcyjna od tego, co może być „za kałużą”. Jako, że w  życiu zwykle „buty za duże, noga za mała” inaczej poszła historia cała. Dość, że potem kilka razy spędziłem LOT w szoferce z kolegą ze szkoły i generalnie rzecz biorąc – poza atrakcjami wzrokowymi – nie miałem rozterek czy wątpliwości, że to robota w rodzaju komunikacji miejskiej autobusowej albo „ekskluzywne” przewozy towarów TIR. Szybowce to „co innego”.

  294. No to napisze coś, za co mnie wujaszek znów wybiczuje i od malkontentów wyzwie.
    Wstyd za takie a nie inne wyniki polskich wyborów do PE jest wasz wewnętrzny i to wy sami musicie go rozpracować.
    Jak się to nakłada na sytuację w PE?
    Nijak. Ginie to w tłumie. Sorry za długi linek
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&sa=X&q=ECR&stick=H4sIAAAAAAAAAOMwUeLSz9U3MDOttDAtecToyi3w8sc9YSmbSWtOXmM04-IKzsgvd80rySypFNLgYoOy5Lj4pJC0aTBI8XAh8XkWsTK7OgcBAFlGLRBcAAAA&ved=2ahUKEwj2vMqqnLriAhUFhuYKHb6xDEwQ-6cCKAMwAHoECAkQDA&biw=1536&bih=701
    Rozkład sił jest pozytywny a te trochę oszołomów dodaje smaczku nudnym debatom.
    Czy Zalewska jest w stanie zmienić Unię? Albo Klempa?
    Co osiągnął w PE Korwin-Mikke prócz tego, że zrobił z siebie znanego idiotę?
    Dla was, Polaków ważne są wybory jesienne, to na nich trzeba się skupić, to one są decydujące dla życia w kraju.
    I ciągle trzeba pamiętać o tej połowie niegłosujących…

  295. Tanaka
    26 maja o godz. 23:48

    Upss… wydajemięsię, że abepe prof wzioł ino tylko coś gotowego podpisał. Taki cosinus teologiczny: „Towarzyszu profesorze, a to na którym roku obecnie jesteśmy?” A ten Steel wygląda na zemstę alumna? A może aluminia?

  296. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/rydzyk-o-ataku-na-kosciol-katolicki/35d7b8w
    Zalewa nas potop, który powodują różne organizacje antyewangelizacyjne. Chcą zatopić naszą wiarę, zaufanie do Kościoła – mówił wczoraj na Jasnej Górze o. Tadeusz Rydzyk. Akcentował też, że nawet jeżeli jakiś kapłan zgrzeszył, nawet najgorzej, nie wszyscy są źli.

  297. zak1953
    26 maja o godz. 23:55

    Mówisz, że nie w pełni poważnie można traktować doktoraty teologiczne. Wynikałoby z tego, że są jednak powody do „prawie poważnego traktowania” takowych. Jeśli nie użyłeś tego zwrotu wyłącznie jako figury stylistycznej, to jakie by miały być powody?
    Teologia nie jest w ogóle nauką. Nauką może być „nauka o teologiach”, ale to coś całkiem innego niż teologia.

    To całkiem jasne: wydziały teologiczne na uniwersytetach są kpiną z uniwersytetu. Czując tą kpinę, uniwersytety swego czasu dosyć stanowczo sie broniły przed wsadzeniem w nie owych deprecjonujących i ośmieszających wydziałów, ale sie nie obroniły. Jak Kościół kat rządzi państwem i urzędnicy państwa są nie po jego a po Kościoła kat stronie – skutek nie mógł być inny. Jak to mówią: chwała Bogu, że PRL wywalił dziadostwo z uniwersytetów. Była chwila oddechu i coś z powagi.

  298. scrambler
    27 maja o godz. 0:33

    A nie, nie, biskup nie jest zaraz taki oszust, żeby dawał fałszywe świadectwo, bo to grzech z VIII przykazania. na pewno nie oszukał podpisując sobą cudzy tekst! Biskup to nie szmondak. I nawet jest tak skrajnie poważny, że sam siebie szanuje.
    Poważnie mówię. Albo i nie.

  299. Spróbuję zebrać to i owo do kupy, bom wrócon nie tak dawno z Birminghamu; jeszcze przed wszczęciem awanturki planowałem odpisać @wbockowi w kwestii blaszaków, co się jakoś z tą udaną czy nieudaną obywatelskością łączy. Ale miałem tylko parę chwil w pociągu.

    @wbocek

    1. Przyglądnięcie się przyczynie, czyli potraktowaniu dorosłych ludzi jak przedszkolaczków do przedszkolnego pouczania.

    To jest rada dla mnie? Czy dla @wujaszka? Sortujesz interlokutorów na dorosłych i niedorosłych w zależności od tego, czy się z Tobą zgadzają? I co to jest przedszkolne pouczanie, konkretnie?

    2. MERYTORYCZNE przyglądnięcie się skutkowi, czyli mojej reakcji na przyczynę.

    @wujaszek wania załączył linki, potraktował rzecz merytorycznie. Możesz mieć wątpliwości co do ich treści – ale nie odniosłeś się do nich w ogóle, choć żądasz merytoryczności.

    3. Ewentualna ocena stylu reakcji.

    Wiem, do czego to się odnosi, bo już to przedstawiałeś. Że trzeba oceniać cały łańcuszek przyczyn, a nie tylko, że ktoś powiedział kuwa. Jak daleko? Do Adama i Ewy, czy wystarczy do przedwojnia? Merytorycznie jest to wielce słuszne, ale ja widzę na tym forum jedną osobę regularnie rzucającą mięsem w kierunku adwersarzy (cipa to rodzaj mięsa, na ile się znam). Z własnym błogosławieństwem, wynikającym z własnej oceny łańcucha przyczynowo-skutkowego.

    Teraz do m.in blaszaków i następnie do innych rzeczy (@wbocek z godz. 12.01). Zastrzegę się, że co do zasady uważam za słuszne ograniczenie podróży samochodem, i że miasto zastawione autami jest brzydsze od niezastawionego. Masz też dużo racji z tym niepłaceniem za parking „dla zasady”. Prawdziwy Polak nawet dychy nie zapłaci, jak jest darmowa alternatywa, a co dopieru pięciu dych, za które to pieniądze można kupić fajki na całe trzy dni (oczywiście z przemytu, bo głupi nie jest, żeby przepłacać). Ale czy na tej ulicy ustawione są jednoznaczne zakazy parkowania ORAZ jednoznaczne i zachęcające wskazanie, gdzie można zaparkować? Jaka jest nieuchronność zapłaty mandatu? Nie podczas Akcji Znicz czy innego tam trututu, tylko zawsze, każdego dnia, nieuchronnie i najlepiej bezosobowo, tak żeby nie było z kim dyskutować, że na chwilę, po kwiaty dla teściowej, że ja nie wiedziałem itd.? Do czego dążę:
    Po pierwsze do tego, że ludzi się nie zmieni, ale można ich zachowania (w jakimś zakresie) kształtować, dając im sensowne alternatywy. Przy czym nie oczekuj od jutra, że każdy będzie jeździł tylko rowerem. Nie o taką alternatywę chodzi. Tak mamy świat skonstruowany, teraz w 2019 r., pod wymagania auta. Jak zalewam po szychcie 200 litrów diesla do ciągnika siodłowego, to nie jestem przykładem wyjątkowo szkodliwego dla planety blaszakowca: udział w tym mają Twoje bułki w sklepie, i kurczak mrożony, i farba do kajaka, i ekologiczna turbina wwiatrowa (też wiozłem części). Na pewno o tym wiesz, ale
    merytorycznie tłumaczę, żeby było jasne, na czym stoimy, a ubiorę to w słowa jeszcze inaczej: JESTEŚ blaszakowcem, czy tego chcesz czy nie. Alternatywę na dalszą przyszłość trzeba wymyśleć, alternatywę na teraz mają dać fachowcy od zaprojektowania układu drogowego i osiedla, bo oni są fachowcami, a nie kierowca, który patrzy chwilę na znaki i na zegarek, ocenia alternatywy, po czym stawia auto na chodnik i skacze po pietruszkę albo do kolegi „na minutkę”. A nie przyszedł na piechotę ani rowerem z istotnych powodów. Reasumując, trzeba wiedzieć, czego można wymagać od ludzi, a co im trzeba dać, żeby móc wymagać. I jako obywatel, zamiast obrzucać swoich sąsiadów zgrabnym epitetem blaszakowiec, wymagaj od fachowców, którzy są od tego jak… (wiadomo co), żeby swoją robotę robili porządnie, bo z tym jest w Polsce kiepsko.
    Po drugie to to, że miejmy elastyczność co do wymagań, możliwości ich spełnienia na zaraz, na jutro i na dalszą przyszłość. Każdy ma prawo do wkuwienia i sam tu eksponowałem moje wkuwienie-zdziwienie stanem brytyjskiej myśli budowlanej rok budowy 2006. Ale nie jest wyłącznie naszym przekleństwem narodowym, że każda inwestycja ma jakieś niedoróbki, miejsc parkingowych jest za mało (w Polsce, Niemczech, Anglii…), ileś saren zginie na drogach (w Anglii pobocza są usłane martwymi borsukami), a ileś drzewek zostanie połamanych (parę dni temu wandale zniszczyli CAŁĄ przygotowywaną od roku wystawę modeli kolejowych jakiegoś klubu). A także, że niektóre projekty są dęte i służą przekładaniu pieniędzy z kieszeni do kieszeni. Ale teraz powiedz to w oczy mojej żonie, która naharowała się jak osioł, szykując projekt dla wsi, że to było dla jakichś statystyk, albo że coś przy tym pieniędzy ukręciła (tu się turlam ze śmiechu), albo że ze 120 posadzonych drzewek ze 30% uschło (więc zmarnowało się x złotych i panie co za marnotrawstwo!!).
    Znów reasumując punkt drugi, a może to już po trzecie: wydaje mi się, że mamy (znów: jacy my?) takie coś w charakterze narodowym, że musi być cacuszno na 100%, a jak nie, to niech to wszystko trafi szlag. A tymczasem raczej jest jakoś i z tym się żyje. I tak ze wszystkim. Fajnie sobie tu gawędzimy i psy wieszamy na kaka, i że najlepiej, żeby go nie było. Ale będzie jeszcze długo, tak samo jak dziury w drodze i zastawione chodniki oraz dęte projekty. PO lizała d… Kościołowi, ale gdyby rządziła dalej od 2015, to Polska byłaby w lepszym stanie, niż jest teraz. A może ktoś mi powie, że nie???
    Do jutra.

  300. Cuś się tam za dużo pokurrsywiło.

  301. scrambler
    27 maja o godz. 0:21
    To zlikwidowanie komuś lotniczych planów, to niestety realia szkolenia lotniczego, gdy w trakcie nauki praktycznej pilotażu okazuje się, iż kogoś w określonych sytuacjach np. paraliżuje strach czy jakaś inna przyczyna i staja się najzwyczajniej niebezpieczni dla siebie. Żadne badanie lekarskie czy też badania i testy psychologiczne tego nie są w stanie wyłapać. To wychodzi dopiero w bezpośrednim szkoleniu praktycznym. Dochodzi do sytuacji, iż instruktor musi w każdym momencie, a szczególnie w trakcie szkolenia podejść do lądowania i samego lądowania, zachować szczególną uwagę i nie pozwolić się zaskoczyć. Uczeń ma prawo popełnić każdy błąd. Instruktor ma obowiązek każdy taki błąd wyłapać i nie dać się zabić. Jeśli tego nie zrobi, może stać się podmiotem newsa dnia, opisującego kolejną lotniczą tragedię, gdzie ginie tak uczeń jak i szkolący instruktor. W tej branży kara za błąd lub spóźnienie może nadejść błyskawicznie i być nieodwołalna w skutkach. Na szczęście instruktor szkolący nie decyduje sam o przerwaniu dalszego szkolenia. Każdą taką sytuację weryfikuje inny instruktor, posiadający takie same lub wyższe uprawnienia. Co oznacza wykonanie jednego bądź kilku lotów sprawdzających, mających na celu potwierdzenie bądź odrzucenie wątpliwości instruktora szkolącego.

  302. Tanaka
    27 maja o godz. 0:36
    W religijnym naukowym obrocie jest kilka zagadnień, które można traktować w pełni poważnie. To m.in. archeologia biblijna czy kwestia kształtowania się poszczególnych religii w aspekcie historycznym. Natomiast generalnie kwestia wiary jako czynnik przyjmowany „na wiarę” niejako na gębę, bez jakiegokolwiek sprawdzalnego dowodu, takim czymś już nie jest. Magia i czary to nie działy uniwersyteckich badań naukowych. Musimy jednak pamiętać, iż uniwersytety u źródeł swego powstania miały właśnie badania religijne zlecane przez miejscowe kościoły. Chociaż pierwszym, nieujawnionym zadaniem był rozwój edukacji jako takiej (czytanie, pisanie, logika, opis rzeczywistości i dyskurs). Szkolnictwo kościelne w efekcie przyczyniło się do zakwestionowania samego siebie. Ale to jest zdecydowanie szerszy temat, nie na taki komentarz.

  303. Uwazam, ze glosujacych Polakow bardziej interesowalo, czy zwyciezy ekipa PiS czy Koalicja i jakie to da prognozy na krajowe jesienne wybory, a mniej jaki to bedzie nowy uklad sil w parlamencie UE i czy to cos zmieni. Polacy tak licznie poszli glosowac ( i bardzo dobrze) na zasadzie przeciagania liny. Dla Unii najwazniejsza jest sprawa brexitu i to moze wiele zmienic, a nawet byc poczatkiem konca. Co stwierdzam z wielka przykroscia.
    Kaczynski intelektem nie dorasta do kostek Orbanowi, ktory jest politykiem sporego formatu i odnosi duze sukcesy. Niestety. Nasz prezes zarzadzajacy z Sulejowka, tfu, z Zoliborza jest malego formatu, prowincjonalny, ale wystarczajaco skuteczny. Widac mozna byc samotnym synkiem mamusi, lubic kota, nie miec prawa jazdy, byc na bakier z nowymi IT I skutecznie realizowac swoje niebezpieczne wizje patriotyczno- historyczno-narodowe. Oczywiscie , w koncu hustawka wychyli sie w druga strone, I strach sie bac tych, ktorzy dorwa sie wtedy do wladzy w poczucie triumfu i checi zemsty. Zaorac i wyrownac tych glupich wsiokow i parafian, pozostalych watpiacych wyslac na kursy ideologiczne, ksiezy wywieszac, Podkarpacie odstapic Ukrainie….
    PS: Co do gospodarki w Polsce, niestety ma sie b. dobrze, wzrost GDP jest lepszy niz zakladano i lepszy niz srednia w Unii. I to nie mowi idiota konfabulant Morawiecki, ale niezalezne instytucje miedzynarodowe. Wprowadza sie zmian w kwestii zarzadzania panstwem azeby podciagnac Polske do standartow nowoczesnycvh panstw…. W raziem czego sluze przykladami.
    I wiem, ze to nie cieszy. Ja tez w Ameryce przyjmuje zupelnie obojetnie coraz lepsze wskazniki gospodarcze, czy zamiast sie cieszyc jestem zla, ze nr 45 rozmawia z przywodca Korei Polnocnej

  304. Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego amerykańskiej Polonii. PiS – 58 proc., KE – 21 proc., Konfederacja – 13 proc., Wiosna 5 proc. W całych Stanach Zjednoczonych głosowało 10, 5 tys. osob – podaje Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie.

  305. @pombocku,
    niestety, tego nie wkleje do albumu. Widze, ze znowu ktos na ciebie napada z racji braku wodoglowia i poprawnosci, ktora durnia zabrania nazywac durniem a chama chamem tylko jakos ..inaczej. Ja wlasnie durnia z siebie zrobilam gadajac z botem na EP i dopiero teraz mnie oswiecilo, ze to ten sam patent, ktory stosuje niejaki Mauro, tyle, ze on udaje erudyte a ona idiotke, ktorej uporczywie trzeba tlumaczyc oczywistosci, a ona z uporem bedzie przekrecac kazde twoje zdanie, niemalze kazdy wyraz. Chodzi o strywializowanie i sprostaczenie bloga, co niestety sie udaje. I to ja walczylam o przywrocenie prawa do wypowiedzi…botowi! No coz, wyszlam na wala ale jakos przezyje.
    Jasne, ze twoja pombocku wielbicielka. Pozdrowko.

  306. Szary Kot
    27 maja o godz. 1:12

    Jednak zdobyłeś się na merytoryczność (uwagi o grzeczności/niegrzeczności to dla mnie blondynkowaty temat). Dziękuję. Tyle że to merytoryczny chaos. Mówiąc do wujaszka, dałem przykłady traktowania przez niego dorosłych jak przedszkolaków, a Ty pytasz: ” I co to jest przedszkolne pouczanie, konkretnie?”. Tak można spokojnie do końca świata, jeśli się nie czyta z namysłem tego, do czego się odnosi.

    Dorosłość to postawa powstała w człowieku samoistnie po TYSIĄCACH obserwacji, a nie papierowe kwitowanie na blogu cudzej krytyczności w stylu „Wy tak narzekacie i narzekacie, a przecież są i dobre rzeczy”. Niedorośli dorośli to ludzie obserwacyjnie niewyrobieni: patrzą i nie widzą, widzą, ale nie zauważają. Dorośli dorośli widzą i zauważają niezliczone drobiazgi w codzienności – na przykład chodzenie w Polsce środkiem chodnika, a nie skromnie skrajem, na przykład młodą matkę, które pozwala swemu rozwydrzonemu bachorowi na bieganie po wielkim sklepie, darcie mordy z przeciwnego końca hali, dotykanie i przewracanie towaru itp.; na przykład sąsiada nad głową w bloku, który wstaje o 4.rano do pracy i tłucze się po chałupie, olewając najbliższe otoczenie; na przykład wyrzucanie przez mieszkańców osiedla prywatnych domków toreb ze śmieciami w okoliczne krzaki, zamiast do indywidualnych pojemników (zawsze się te 5 groszy zaoszczędzi); na przykład jeżdżenie po mieście blaszakami z muzyką dum-dum na cały gaz – których suma składa się na stan psychiki już nie tylko jednostek, ale i całych społeczeństw. Jeśli ktoś tysięcy codziennych egoistycznych zachowań nie zauważa, a mimo to zabiera krytyczny głos w sprawie cudzego malkontenctwa, to jest wykładowcą przedszkolnym, żeby nie powiedzieć – kościółkowym, który uczy dzieci, że trzeba się radować i dziękować Panu Bogu za wszystko, tak jak dziękują pszczółki brzęczeniem ku chwale Pana, ptaszki – cudnym śpiewaniem, a kwiatki – cudnymi zapachami i kolorami.

    Wujaszek wyskoczył dziecinnie z krytyką malkontenctwa, jakby było ono z sufitu wziętym aktem woli złośliwej, kaczopodobnej jednostki, a nie – efektem coraz gorszych stosunków społecznych. Kto nie zauważa podwyższonego poziomu nerwowości społeczeństwa, wyrażającego się na przykład w słownym i nie tylko słownym atakowaniu współplemieńców nieadekwatnym do przyczyn i zaleca cieszenie się, że jednak następują w Polsce pozytywne zmiany, ten nie wyszedł mentalnie z początków PRL, kiedy pocieszano się, że wnuki będą mieć lepiej.

    Nie tylko wolność nie jest raz na zawsze, ale i cywilizacja jako dobroczynny postęp. Tylko ślepy nie widzi dziczenia obyczajów.

    Kiedy durnia się nazywa „durniem”, to tylko dla blondynek i pięknoduchów jest to inwektywa, Kocie, dla dorosłych – to nazewnicza precyzja.

  307. jakub01

    Aj, jakubku, ciń doberek, jesteś berek. Aleśmy się z tym nazywaniem durnia „durniem” zeszli! Trza to będzie opić rabarbarowym kompotem, melisą na uspokojenie abo czym innym – może pokrzywą. Ale na razie wracam do przerwanego snu. Okropność jak gówniana pogoda nastała – ino spać, psia mać.

  308. konstancja
    26 maja o godz. 21:38
    Nie sadze, masz skleroze. To o autach(design) napisalem podkreslic jeden aspect. Nasze indywidualne wrazenia nie musza, najczesciej nie sa, wyjasnieniami. Jestem najdalej jak mozna od zaprzeczania procesowi zmniejszania ilosci zywych form w naturze. Bzykajacych, kumkajacych, brzeczacych etc. Nie indywidualne odczucia sa wskaznikiem. Odwrocone w druga strone, mozna powiedziec, jakie ocieplenie klimatu(???), kiedy u nas taka zima byla co najstarsze staruszki nie pamietaja. Ten sam typ argumentu. Swiadczy tylko o zawodnosci pamieci staruszek lokalnych, nic wiecej.

    Twoje pytanie nie do mnie (Zak). Oblodzenie skrzydla. Oblodzenie zmienia (niszczy) jakosc profilu. Znaczy praktycznie nosnej sily. Drugi powod jest. Skrzydlo (profil) jest urzadzeniem mech rowniez. Sklada z wielu czesci wzdluz profilu. 4/5 slots. Przy starcie/ladowaniu jest mala szybkosc oplywu. Sila nosna jest uzyskana wygieciem strzalki profilu wiekszym. Koszt jest oczywiscie zwiekszony opor (i ilosc potrzebnego paliwa). Przy marszowej szybkosci (2xwieksza od start/ladowanie typ mniejwiecej) ta sama sila nosna jest mozliwa na plaskim profilu (mniejszy opor). Oblodzenie skrzydla, likwiduje ta mozliwosc regulacji/zmian. Mechanicznie likwiduje. Waga lodu nie ma znaczenia.

    Wybory do Parlamentu EU. Przyznam jestem troche zaciekawiony (nie rozumiem) wyborow Waszych co mieszkaja za granicami Polski. W wyborach do EU Parlament jeden aspect jest calkowicie odmienny od jakichkolwiek krajowych wyborow. W jakimkolwiek kraju. W wyborach do EU Parlament nie ma mowy o tworzeniu rzadu. W kazdych krajowych, kazdy kraj, wyborcy maja aspect utworzenia rzadu przy decyzji wyborczej do myslenia. EU nie. Wybory moga miec troche inny charakter. Nie ma potrzeby myslec o przyszlym rzadzie.

    Najwazniejszy aspect jest zdolnosc koalicyjna „mojego” ugrupowania. To jest cos co nie rozumiem u „zagranicznych” uczestnikow bloga. Nie pisalem przedtem o tym bo uwazalem byloby nie fair przed.

    Do tej pory, w Parlamencie EU, wlasciwie wszystkie decyzje podejmowala koalicja socialdemokratow z chadekami(chrzescjanska dem). EPP/PES. Czasem z dodatkiem ALDE (liberalow). Grupy (i programy) ECR(konserw przeciwnicy integracji), GUE/NGL (komunistyczni przeciwnicy EU) czy EFDD czy ENF (populisci wloscy francuscy etc) nigdy nie mialy jakiegokolwiek wplywu na decyzje parlamentu. Tak zostanie.

    To co w tych aktualnych wyborach zaszlo jest nastepujace. Grupa chadecy/socialdemokraci stracila mandaty na rzecz Zielonych i ALDE. Niemieccy zrobili „katastrof” wybory. Znaczy bedac najwiekszym ugrupowaniem stracili wiekszosc na rzecz liberalow i klimatu. Niemieccy „Zieloni” wzieli glosy, nie AdF. Z mojego punktu widzenia, stalo tak jak chcialem. Nie glosowalem na najmniejsze zlo. Glos dalem na najwieksza zdolnosc koalicyjna.

    Nie wiem dokladnie, co representuja poslowie PiS i inni. Poslowie PiS beda prawdopodobnie w grupie (~20%) bez jakichkolwiek mozliwosci koalicyjnych. To wszystko. Dzis „zwyciezcami” w Europie sa Zieloni i ALDE. Macron „przegral” we Francji do LePen. Chyba 1%. W Europie (Marche/Renesance) bedzie w ALDE. Ponad dwadziesci nowych poslow. W ktorej grupie bedzie PiS? W tej z Farage? Czy UKIP? Za cztery miesiace? Gdzie bedzie Vox czy Pademos? Swoje wlasne grupki zrobia mundrali?

    Wiekszosc parlamentarna EU nie powoluje rzad EU (wladza wykonawcza). Rzad EU jest powolywany decyzjami narodowych (regionalnych) rzadow. Tylko. To co krytycy nazywaja „demokratycznym niedoborem” i najczesciej krzycza na wlasnych podworkach, jest swiadoma decyzja wlasnie tych samych krytykow. Ale o tym nie opowiadaja. Tylko o biurikracji pieprza i dem niedoborze. Latwo sprzedawalne.

    Generalnie. Populistyczna prawica bedzie najwieksza grupa w Parlamencie. Populistyczna prawica kompletnie przegrala aktualne wybory. Kompletnie. Co Wam jeszcze w krajowych tv opowiedza. Udzial w wyborach byl najwiekszy od 20lat. Ponad 50% Europejczykow wybralo. Z 400milionow uprawnionych wybierac.

    pzdr Seleukos

  309. Zachęcam uczestników LA do otworzenia poniższego linka „Czterej jeźdźcy” jak czterej ewangeliści ateizmu
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_ateizm

  310. A co do wyborów. Trudno. Demokracja, gdzie poddany presji niedemokratycznego kaka półinteligent głosuje wg wskazówek proboszcza musi dać taki wyniki. Półinteligentów i ćwierćinteligentów jest więcej , dlatego wybrali sobie Zalewską , złodziejaszka Brudzińskiego czy dresiarza Jakiego. Jedyne co mnie cieszy to porażka Richarda Czarneckiego. Ale pewnie Rycho zastartuje na jesieni do Sejmu , w końcu kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie za bycie reprezentantem narodu na Wiejskiej, to też piechotą nie chodzi, chociaż tych brukselskich pieniędzy żal. Ale nie bójta sie, tlusta gęba Rycharda nic nie straci na urodzie, a przynajmniej nie będzie musiał latać w te i we w te, by podpisywać obecność w Brukseli i pędzić na zlamanie karku do Polski, by lizać d.pę kaczorowi. Teraz będzie mógl ją lizać permanentnie.

  311. @Lewy
    W/g ostatnich informacji Ryszard Czarnecki został eurodeputowanym

  312. Jestem załamana

  313. zak1953
    27 maja o godz. 1:37

    Tanaka
    27 maja o godz. 0:36
    W religijnym naukowym obrocie jest kilka zagadnień, które można traktować w pełni poważnie. To m.in. archeologia biblijna czy kwestia kształtowania się poszczególnych religii w aspekcie historycznym.

    Zaku,
    Powiedziałeś o tym, że można prawie poważnie traktować doktoraty z teologii, ja odniosłem się do tego samego z wątpieniem, czy można prawie poważnie i czy w jakimkolwiek procencie można. Teologia, z jej doktoratami, habilitacjami, profesurami to w ogóle nie jest nauka.

    Abepe Jędraszewski, tęga głowa naukowa, przedstawił w piśmie stricte naukowym a kościelnym, wybitnie naukowy tekst o chędożeniu Cycolin Mieszka I. Ten tęgi naukowiec, profesor i człowiek światowy, walnął tekst stricte antynaukowy, palnął bajędę, ba – długi ciąg pokrętności, ściem, manipulacji pojęciami, faktami, po prostu wywalił wiadro łgarstw.
    Tym samym, w ogóle nie mając o tym pojęcia – oni tak mają, ci naukowcy klerykalni, że o niczym naukowym pojęcia nie mają – ogłosił naukowy tekst o tym, że naukowiec klerykalny w ogóle nie pisze tekstów naukowych, a ściśle przeciwne.
    Jak widać po dowodzie, czyli tekście naukowym ścisłego naukowca klerykalnego, nie tylko teologia jest całkowicie pozanaukowa, ale także naukowe zajmowanie się innymi branżami przez naukowca klerykalnego daje anyynaukowe skutki.
    Abepe Jędraszewski zajął się bowiem w tym teście historią, socjologią, politologią, psychologią, militarystyką i bodaj jeszcze jakimiś innymi dziedzinami.

    Na „kszłatowaniu się religii w aspekcie historycznym” nasz milusiński ksiądz profesor arcybiskup J. wywalił się jak długi. Pardon – on nigdy nie stał, leżenie na kościelnej posadzce w pluszowym fotelu to u klerykalnego normatyw życia – że przypomnę tak dla naukowej ścisłości.

    Napisałem, że naukowe może być badanie różnych teologii, co koresponduje z Twoim stwierdzeniem, że „w pełni poważnie” (naukowo) można traktować „kształtowanie się religii w aspekcie historycznym”.
    Owszem, taką dziedzinę, gdy traktuje się ją używając rzetelnego oprzyrządowania badawczego historyka i metody naukowej, można – z grubsza, to jeszcze inna rzecz – traktować jako coś o charakterze naukowym. Nie mam pewności, czy jako naukę w wąskim pojęciu – w takich dziedzinach luźne spekulacje łatwo przechodzące w fantazje są znaczącym elementem osłabiającym pojęcie nauki – ale, niech będzie.

    Cos, z grubsza, podobnego można pewnie powiedzieć o innej dziedzinie jaką wymieniasz: „archeologii biblijnej”. Bardzo silna wątpliwość co do naukowości takiej dziedziny polega na tym, że Biblia, owszem, zawiera wiele obrazków z przeszłości (powiedzieć: faktów to duże ryzyko), obrazków to lepsza nazwa, ale jako całość jest bajędą.
    Archeologia biblijna musiałaby być dziedziną nadzywczajnej ostrożności, nieustannie weryfikującą, co z tych obrazków jest faktem. Ryzyko, że będzie się zajmować bajędami, jest bardzo wysokie.

    W obu przypadkach – i pewnie innych związanych z religiami – gdy zajmuje się tymi zagadnieniami konsekrowany naukowiec, można z góry niemal sto procent pewności,, że to szalbierz, nie naukowiec.
    Zaczyna się to bowiem od samej zasady nauki: nauka może mieć tylko jeden cel – ustalić jak jest. Naukowiec konsekrowany ma zupełnie inny cel: ustalić, że ‚archeologia biblijna” nie tylko potwierdza biblijnego bozię, ale także jego konkretne i dokładne produkcje w tej…, a właśnie, w czym?
    To zasadnicze pytanie: w czym „nauka” ma potwiedzić bozię? NIE w „Biblii”, Biblia bowiem nie jest kroniką historii, ale jest OBJAWIENIEM. Jest SŁOWEM BOŻYM.
    Konsekrowany naukowiec zza krzaka seminarium, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Gregorianum i całej reszty katolickich uczelni, będzie usilnie dążył do potwierdzenia za pomocą archeologii prawdziwości i słuszności OBJAWIENIA.

    Bardzo męczącą robotę będzie miał naukowiec. Będzie bowiem musiał we wszystki sprawdzać katolickiego naukowca, z góry wiedząc, że tenże będzie kręcił, naginał, mataczył, ściemniał, kłamał, słowem – uprawiał religię pod płaszczykiem nauki, czyli deprawował i ośmieszał naukę.

    W ten sposób niszczy się naukę, co jest szkodą dla prawdy o rzeczach, szkodą dla naukowca i dla nas. A wielkim zyskiem na konsekrowanego antynaukowca, który ukradł pojęcie nauki i jego przedsiębiorstwa żyjącego z oszustwa.

    Natomiast generalnie kwestia wiary jako czynnik przyjmowany „na wiarę” niejako na gębę, bez jakiegokolwiek sprawdzalnego dowodu, takim czymś już nie jest. Magia i czary to nie działy uniwersyteckich badań naukowych. Musimy jednak pamiętać, iż uniwersytety u źródeł swego powstania miały właśnie badania religijne zlecane przez miejscowe kościoły. Chociaż pierwszym, nieujawnionym zadaniem był rozwój edukacji jako takiej (czytanie, pisanie, logika, opis rzeczywistości i dyskurs). Szkolnictwo kościelne w efekcie przyczyniło się do zakwestionowania samego siebie. Ale to jest zdecydowanie szerszy temat, nie na taki komentarz.

    Wątpię w to, żeby , u swoich historycznych źródeł powstawania, uniwersytety miały za zadanie „badania” religijne. Nie o badania w rozumieniu dociekania „jak jest” chodziło, a o potwierdzanie, że tak, jak orzeka Kościół kat – jest. To zaś w ogólenie jest naukowym badaniem, a ideologią, po prostu – religią maskującą się jako „nauka”.
    Owszem, dawniej filozofia, a często teologia były głownymi przedmiotami na uniwersytetach, to jednak fakty historii i dziś uniwersytet ktorym rządzą te dwie nazwy, byłby kpiną w świecie naukowym.

    Wracając na koniec do konsekrowanego naukowca abepe Jędraszewskiego, w inkryminowanym naukowym teście dowiódł swobodnie, że jest antynakowcem, ściemniaczem po prostu i ściemniaczem jest Kościół kat. Co biskup, to zaraz doktor, a nawet liczne konsekrowane profesory.

  314. zak1953
    27 maja o godz. 0:03

    dziękuję za wyjaśnienia. Nie latałam, ale znam wizualną różnicę między samolotem a szybowcem. Adela Dankowska, z Leszna co prawda, ale też Wielkopolska, latami była dumą i chlubą regionu z powodu sukcesów odnoszonych w szybownictwie. Kilku moich kolegów, w latach naszych młodzieńczych, pozazdrościło jej i zapałało szczególną chęcią uprawiania tej elitarnej dyscypliny. Jeden akurat miał blisko Leszna, drugi blisko Kobylnicy koło Poznania -też tam trenują różne dyscypliny awiacyjne. Sukcesów na miarę Dankowskiej nie mieli, ale frajdę wielką. Czynnego uprawiania sportu zabroniły im dopiero żony. Ale opowieści snuja do dziś.

  315. Nefer
    27 maja o godz. 8:17
    Jestem załamana

    Podzielam to uczucie….zgłupieliśmy jako naród do szczętu. Przynajmniej w połowie nacji.

  316. no i skursywiło mi się….
    podzielam to uczucie,…

  317. Nefer
    27 maja o godz. 8:17

    Jestem załamana

    Ależ Neferko, nie trza desperować, a trza się utwierdzać. To Cię, bardzo porządnie, poutwierdzam:
    https://www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso

    konstancja
    27 maja o godz. 8:57

    Konstancjo, włącz się do tegoż porządnego utwierdzania.

  318. konstancja
    27 maja o godz. 8:57

    Nie wyjdziemy z tego. Dla mnie to jest koniec. Drogą Orbana i Putina w następne 20 lat.

  319. Nefer
    jeszcze mam jesienną nadzieję…a przynajmniej na to, że gdyby (tfu, tfu, tfu….) nawet udało sie im jesienią, to nie będą tak samodzielni….

    bo inaczej zbankrutujemy

  320. z drugiej stroy- do Europy dostali się całkiem przyzwoici posłowie :Cimoszewicz, jest i Łukacijewska, Róża Thun, Jest Pani Huebner, Arłukowicz, Marek Belka i nawet pani Kopacz. Jakoś nie ufam Millerowi…

  321. Tanaka, dzięki ale nie pomoże.

    @konstancja

    Ja już nie mam nadziei. Naród tępych chytrych kretynów.

  322. seleuk|os|
    27 maja o godz. 5:52
    jest wcześnie, dopiero pierwsza kawa, więc może jeszcze cos pokręciłam.
    Ale suma indywidualnych odczuć staruszek (przeciw temu określeniu stanowczo procentuję-większość tych kobiet ma nie więcej niz 49 lat!) i staruszków (również w podobnym wieku) ma przełożenie na ogląd sytuacji. Że jednak klimat za naszego życia się zmienił, nie ma już tych i owych stworzeń małych i dużych, dokuczliwych, acz pożytecznych (łańcuch pokarmowy), ze brakuje zim, nie ma przedwiośnia i w ogóle stepowiejemy, przynajmniej w moim regionie.
    Da się to zauważyć gołym, nieuzbrojonym okiem i niestety, trzeba miec te 49 lat plus VAT. Szesnastolatek nie da Ci takiej opinii…

  323. Nefer
    27 maja o godz. 9:32
    jestem również w podobnym dołku, ale:
    Trzymajmy się razem i podnieśmy z tej klęski….jeśli nie uda się jesienią, to emigruję…

  324. konstancja
    27 maja o godz. 9:23

    jeszcze mam jesienną nadzieję…a przynajmniej na to, że gdyby (tfu, tfu, tfu….) nawet udało sie im jesienią, to nie będą tak samodzielni….

    bo inaczej zbankrutujemy

    Nie widzę żadnych podstaw do karmienia się nadzieją.

    Te wybory wygrała nieformalna, ale potężna partia polityczna jaką jest krk. Prawdopodobnie czeka nas powtórka, przy zachowaniu wszelkich proporcji i uwzględnieniu okoliczności, z osiemnastowiecznego zwycięstwa kontrreformacji.
    Czyli głęboka cofka cywilizacyjna.
    Być może sytej i ogłupiałej części społeczeństwa potrzebna jest taka nauczka. Kosztowna nauczka.
    Rachunek zapłacimy wszyscy.

    W ostatnim czasie Gawkowski, aktualnie Wiosna kiedyś SLD, latał po studiach telewizyjnych i zapewniał, że Wiosna absolutnie nie jest antyklerykalna, że wręcz chce pomóc krk w odnowie.
    Jak tacy idioci mają wygrywać wybory?

  325. jeśli nie uda się jesienią,

    się z pewnością nie uda. Bo udać to się może wygrać w totolotka.
    Wybory wygrywają, albo przegrywają konkretni ludzie. Zależnie od stopnia ich świadomości obywatelskiej, odpowiedzialności, pracowitości i wytrwałości.

  326. konstancja
    27 maja o godz. 9:40

    Emigracja nie pomoże, Polska i tak z Ciebie nie wyjedzie. Co widać na załączonym obrazku.

  327. Nefer
    27 maja o godz. 9:32

    Naród tępych chytrych kretynów.

    Nie mogę Ci zabronić myślenia o sobie jako o tępej, chytrej kretynce.
    W końcu znasz samą siebie.

    Jeżeli chodzi o mnie, to należę do tych, którzy Twojemu pokoleniu podali wolność i demokrację na tacy. Za friko.
    Należę do tego narodu, choć wolę słowo społeczeństwo. Nadal pracuję, choć od dawna mam prawa emerytalne. W Polsce mieszkam i płacę podatki.
    Jestem świadomym i odpowiedzialnym obywatelem.
    Nie rozumiem jakim prawem mi ubliżasz!

    Twoje emocje to Twój prywatny problem. Naucz się z nimi radzić zamiast publicznie bluzgać na innych.

  328. wujaszek wania
    27 maja o godz. 9:58

    Odwal się.

  329. Nefer
    27 maja o godz. 10:00

    czyli jesteś tępą kretynką!

  330. wujaszek wania
    27 maja o godz. 10:03

    Pisz co chcesz, przestaję cię zauważać.

  331. Nefer
    27 maja o godz. 10:06

    Twojego zachowania nie da się nie zauważać, bo to jest blog publiczny.
    A jakie jest to zachowanie każdy widzi.
    Zauważ, że nie znieważam Cię tak, jak Twój ulubieniec znieważa inne blogowiczki. Nie odsyłam do przedszkola.

    Przedstawiam swoje zdanie.
    Jeżeli nie jesteś w stanie tego znieść. Zdobyć się na odrobinę krytycznej refleksji, to tylko i wyłącznie Twój prywatny problem.
    Intelektualny? Emocjonalny?
    Nic mnie to nie obchodzi. Twoja broszka.

  332. wujaszek wania
    27 maja o godz. 9:58

    Jeżeli chodzi o mnie, to należę do tych, którzy Twojemu pokoleniu podali wolność i demokrację na tacy. Za friko.

    Na tacy i za friko to oddaliście państwo kościołowi.

  333. Nefer
    Też mam doła. Zrobię sobie emigrację wewnętrzną od polityki na jakiś czas. Tu Trump, tu PIS.
    Może trzeba jechać ratować krowy w Deszcznie. Albo puszczę białowieską. Zrobić coś konkretnego dla ziemi. Ludzi olać, mają co chcą.

  334. izabella
    27 maja o godz. 10:26

    Na tacy i za friko to oddaliście państwo kościołowi.

    To prawda.
    Jest to bardzo ciężki błąd naszego pokolenia.
    Nie zmienia tego fakt, że od początku, od sierpnia ’80, protestowałem przed blatowaniem się opozycji z klerem. Przestrzegałem. Należałem do KORowskiej części opozycji.
    W jakimś stopniu poczuwam się do winy. Również wobec moich dzieci i wnuków. I tym bardziej staram się być, na miarę swoich możliwości, aktywny społecznie i obywatelsko.

    Nie zmienia to faktu, że Tobie i Twojemu pokoleniu daliśmy na tacy i za friko wolność i demokrację, które kościół nam wszystkim sukcesywnie odbiera.
    Czy potraficie zrobić z tym coś sensownego?
    Czy będziecie się zasłaniać i usprawiedliwiać kościołem? Naszymi błędami. Pokażcie, że potraficie coś więcej poza biadoleniem i ubliżaniem.
    Imperium sowieckie wcale nie było łatwiejszym przeciwnikiem.

  335. konstancja
    27 maja o godz. 9:37

    Zgadzam z Toba Konstancja. Tylko inaczej akcenty rozkladamy. Byc moze dlatego (akcenty) jestem optimista (umiarkowany). Nie hurraoptimista. Osobiscie, jestem bardzo mlodym staruszkiem, czasem mlodszym od moich wlasnych dzieci. Zdziecinnienie 😀 wtorne?

    Poza tym Konstancja. Wujaszek wania ma punkt, choc najczesciej mam inny poglad osobiscie. Emigrantem byc jest najwiekszy blad jaki mozna zrobic. Zmienic miejsce pobytu (zamieszkania), jak kto/gdzie chce, jest najlepszy sposob poprawic wlasne zycie i najblizszych. Emigracja i zmiana adresu to nie synonimy, choc na tym blogu wyglada na synonimy. Jeszcze raz. Warto sobie sam odpowiedziec na pytanie Konstancja. „Jest Litwa ojczyzna moja???” (Nefer, Izabella)

    pzdr Seleuk

  336. izabella
    27 maja o godz. 10:30

    Też mam doła

    A kto nie ma, poza pisem i krk?
    Ale to nie powód, żeby ubliżać wszystkim in gremio!
    Chyba, że się mówi o sobie, że jest się „chytrą, tępą kretynką”.
    Każdemu wolno złożyć samokrytykę 😉

  337. @wujaszek wania 27 maja o godz. 9:49
    Wybory wygrywają, albo przegrywają konkretni ludzie. Zależnie od stopnia ich świadomości obywatelskiej, odpowiedzialności, pracowitości i wytrwałości.

    Objaśnij proszę z łaski swojej genezę i wykorzystanie do celów walki politycznej, w tym oczywiście wyborczej, zjawisko religii smoleńskiej.

    Bardzo proszę o użycie w Twojej wypowiedzi słów takich jak: „świadomość obywatelska, odpowiedzialność i pracowitość”. Rolę wytrwałości rozumiem bez dodatkowego tłumaczenia, w końcu smoleńskich miesięcznic było 96.

  338. @Izabela
    „Może trzeba jechać ratować krowy w Deszcznie. Albo puszczę białowieską. Zrobić coś konkretnego dla ziemi. Ludzi olać, mają co chcą.”
    Wyjęłaś mi to z ust.
    Gdybym była młodsza i zdrowsza, wzięłabym się zwłaszcza za krowy. Krowy wolnościowe – cud natury! Niestety sprawa mnie przerasta także z logistycznego punktu widzenia.
    Co zrobić, gdy ma się doła, a mój dół jest bardzo głęboki? Czym go wypełnić/zasypać?

  339. Szanowni Blogowicze

    JA NIE MAM DOLA.

    Wiele lat dawno, napisalem dla Konstancja Latarnik release 2.0. Mam jeszce raz napisac Latarnik rel 2.1 (???) Przestancie latarnikami byc ze „znajomoscia lokalnych warunkow”. Na poziomie morza woda wrze we 100stC, zamarza przy 0stC. Jakie drewniane piec zlotych lokalnie? Swiat nie jest lokalny, tylko globalny.
    Ten swiat co decyzje podejmuje
    pzdr S

  340. Ja glosowalem do Parlamentu EU na ALDE. Pisalem wczesniej. Podalem tez, komu krzyzyk postawilem. Moj kandydat oceniam b.wysoko. Oczywiscie zebral od innych tez i bedzie piec lat parlamentarikiem. Nie sadze zeby mnie spec zawiodl. Jest doswiadczony.

    Pytanie jest do kogokolwiek z Was co chce mnie odpowiedziec. Na jaka europejska partie Ty glosowalas/es? Pobiezna liste europejskich partii dalem we wpis do Konstancja rano.
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/05/23/bajka-o-pszczolach-i-chrabaszczu/#comment-567727

    pzdr Seleuk

  341. CD
    Mam napisac liste wszystkich EU partii i ich programow? Nie krajowych partii tylko EU. Kiedys napisalem npzyklad Wiosna Biedronia nie ma zadnego prog dla Europa. To jest powiatowa partia. Te wybory byly kontynentalne.
    pzdr Seleuk

  342. izabella
    27 maja o godz. 10:30

    Ja też. Ale boli.

  343. @seleuk|os|
    24 maja o godz. 19:07
    Wszystko działało, do puki nie pojawił się nieprzewidywalny polityk, który robi rzeczy o których trudno powiedzieć niekonwencjonalne. Myślę, że to naprawdę może się źle skończyć. Chińczycy nie działają popędliwie, ale coś zrobią, ale na pewno działają w celu uzyskania niezależności technologicznej. Trump pewnie nie wie co to są pierwiastki ziem rzadkich „rare earth elements”, a one są głównie w Chinach, więc oni też maja dźwignię ( leverage). To wszystko jest dosyć skomplikowane, a komplikacje to nie jest specjalność obecnego lokatora WH. On lubi rozcinać węzły gordyjskie.

  344. zza kałuży
    27 maja o godz. 10:45

    W dużym skrócie.

    Geneza religii smoleńskiej.
    Pielęgnowana, przez Kaczyńskiego, od wczesnej młodości żądza władzy. Deklarowanie jako celu bycie „emerytowanym zbawcą narodu”.

    Religia smoleńska była instrumentem zdobycia władzy.
    Religia, każda, daje ogromne możliwości manipulowania ludzką psychiką.
    Religia smoleńska pozwoliła dodatkowo na to, co politolodzy nazywają deifikacją władzy albo polityki. Odwołanie się do starej zbitki: Polak – katolik, doświadczeń z PRL – łatwego uruchomienia kompleksu oblężonej twierdzy, „obrony częstochowskiej”.

    Zakorzeniony obyczaj szanowania cudzej żałoby skutecznie paraliżował opozycję. Kiedy się zorientowała czym są miesięcznice, stały się już uwewnętrznionym elementem rytuału i mitu sekty smoleńskiej.

    Celem i metodą była podmiana raczkującego społeczeństwa obywatelskiego na sektę. Myślenia krytycznego, odpowiedzialności na „zawierzenie”. Samodzielnej aktywności obywatelskiej na „wierność”.

    I to się udało. W takim zakresie, że PiS może rządzić samodzielnie.
    W tym miejscu zbiegły się interesy polityczne Kaczyńskiego i krk. Dopiero sojusz z Rydzykiem dał mu władzę.
    Dobra koniuktura gospodarcza ułatwia utrzymanie władzy.

    Reasumując.
    Zneutralizowane świadomość i odpowiedzialność obywatelska. Zastąpione „zawierzeniem” i „wiernością” skutkują całkowitym uzależnieniem.
    Wtedy możliwe są nie tylko mobilizacja wyborcza, zdyscyplinowanie w oddawaniu głosu. Ale i zbiorowe samobójstwa.
    Znamy to.

    Z czysto poznawczego punktu widzenia mamy do czynienia z niezwykle ciekawym zjawiskiem politycznym, socjologicznym, psychologicznym.
    Niestety bardzo bolesnym dla mniej więcej połowy społeczeństwa.
    Konsekwencje poniosą wszyscy. Im później, tym większe.

  345. @nefer i @ konstancja

    napisałem kiedyś wcześniej, że nie nastanie pisia jesień średniowiecza o ile odbierze się im możliwość samostanowienia prawa. To już będzie znaczący krok. Trzeba było by „przetłumaczyć” wynik eurowyborów na spodziewany efekt takich/ podobnych jesienią. Jeżeli jest na to za wcześnie od tzw fachowców, poczekajmy. Przepraszam, ale to trochę naiwne oczekiwać, że ewidentnie sprawnie działająca machina propagandy zatnie się, wyłoży albo przestanie omamiać. Prędzej doprowadzą się i nas wszystkich na skraj bankructwa. Albo, że np wygrana przez KE nagle zmieni rozdanie ról tutaj, nad Wisłą. Byłem optymistą, licząc na takie/ podobne wyniki do EU. Zresztą – jak wyżej dokładnie wyłożył @seleukos – parlament EU zyska co najwyżej dodatkowe kolorowe ptaki, nic bowiem nie wskazuje na znaczącą zmianę kierunku. Zupełnie obok pasuje tutaj wstrzelić mało zrozumiały aczkolwiek typowy dla Wałęsy skrót myślowy: lepiej i łatwiej zacząc EU od nowa. Paradoksy: 1. do parlamentu EU trafią egzemplarze totalnie jej przeciwne, w dodatku się im za to płaci.. z kasy EU , 2. powolna erozja ideałów założycielskich w stronę koniunkturalnego handelku itd 3, 4. Jednak idąc tropem autonomicznej rzeczywistości równoległej inwestora z Żoliborza popadłem w lekkie zwątpienie. Do „ełropy” może i pojadą pisiane jełopy (hasło?), ale zabraknie też nam tutaj w talii kart na jesień kilku zacnych figur. No nie wiem, czy wędkarz z Żoliborza nie wpuścił ich w mętną wodę swoich kalkulacji. W jego kałuży zupełnie jest bez znaczenia, kogo namaści (albo tylko zetrze trochę wazeliny z wierzchu). Jaka to dla niego strata wysłać na eksport za twarde eciepecie paru zciułanych halabardników od noszenia baldachimu? A po drugiej stronie to już krwawica. Nasz miniaturowy salazarek ma nieminiaturowe ambicje. I waaaadze. No. Tak, że buźka w ciup, uszy do góry i nie poprzestawać. Demokratycznie, bo nie ulęgnie wrona sokoła, jak mawiał mój nieodżałowanej pamięci dziadek. A musiał widzieć, co mówi bo przeżył obie wojny światowe i klęskę powrotu z emigracji. Też mu naobiecali.

  346. seleuk|os|
    27 maja o godz. 10:56

    emocje mają swoje prawa. Większość tu pisujących jest w procesie przeżywania żałoby po zawiedzionych nadziejach. Wzmocnionym lękiem przed przyszłością. To jest naturalne.
    Każdy ma do tego prawo. Byle się trzymać elementarnych zasad.

  347. Po wyborach mogę tylko jedno powiedzieć:
    Naród polski wykazał niezwykły poziom inteligencji!
    To jest sformułowanie tego typu, że nie podpada pod żaden artykuł kk, choć dopuszcza różne wersje interpretacji.

  348. scrambler
    27 maja o godz. 11:34

    Koniunktura gospodarcza PiSowi sprzyja więc do wyborów bankructwo nie grozi. Nie chodzi wcale o to że w Brukseli taka powiatowa będzie widoczna czy nie i że to się rozmyje. PiS będzie mielił tą wygraną na arenie krajowej aż do usranej śmierci demokracji w Polsce. Bo widzę oczyma duszy mojej konstytucyjną większość PiS w parlamencie w październiku i dopiero wtedy finalnie będzie pozamiatane.

    Ja już nie mam nadziei. Pójdę w październiku, zagłosuję, bo taki jest mój obowiązek. Ale definitywnie przestałam się łudzić. Węgry 2.0. Po drugiej kadencji PiSu z opozycji nic nie zostanie.

    Straciliśmy właśnie pozycję i przyszłość w Europie, jedyną szansę po wojnie jaką mieliśmy, tak krótko.

    Pożegnam się tymczasem.

  349. zetus1
    27 maja o godz. 11:20

    Oczywiście, że hameryka wie, co to te pierwiastki zbyt rzadkie i gdzie je się dotąd kupowało:
    „Strategia federalna w celu zapewnienia bezpiecznych i niezawodnych dostaw krytycznych minerałów”:
    https://www.federalregister.gov/documents/2017/12/26/2017-27899/a-federal-strategy-to-ensure-secure-and-reliable-supplies-of-critical-minerals
    Od wiedzy tajemnej Trump ma całą masę fachowców. A węzeł gordyjski poplątał się już jakiś czas temu za przyczyną wielu chętnych ciągnących każdy w swoją stroną, Chin też. Wygląda na to, że ci, którzy realnie o tym decydują, potrzebowali w USA takiego Trumpa, bo przyszła pora zająć się skutecznie wyszarpaniem z węzła jak najwięcej dla siebie. Od czasu zapuszkowania w silosy międzykontynentalnych fajerwerków nie ma innych niż przepychanki metod tokowania wokół swoich interesów, zapewniających kontynuację bezpiecznego zarządzania światową mamoną . Czy to się USA powiedzie? Samowystarczalność energetyczną już mają, a przecież jeszcze całkiem niedawno wojowali z Saddamem o ropę (oficjalnie). Tak, że ten… lepiej późno niż później?

  350. zetus1
    27 maja o godz. 11:20
    O lit, ces, lantan czy co tam jeszcze moze pozniej. Teraz wybory byly. Wszyscy na blogu jakos podnieceni albo dolowani. Nie wiem czemu. Chcialem link dac do Partia Razem kandydatka do parlamentu EU.
    https://krytykapolityczna.pl/kraj/marcelina-zawisza-wywiad-unia-ochrona-zdrowia/
    Moj komentarz: Ta Pani bredzi jak potluczona. Moze miala goraczke. Dobrze wybrana nie zostala.
    pzdr Seleukos

  351. seleuk|os|
    27 maja o godz. 11:09
    CD
    Mam napisac liste wszystkich EU partii i ich programow? Nie krajowych partii tylko EU. Kiedys napisalem npzyklad Wiosna Biedronia nie ma zadnego prog dla Europa

    Mój komentarz
    Seleukos, podzielam twoje zdanie o inności wyborów do PE od wyborów do krajowego parlamentu.
    Wiosna Biedronia, to jest typowa partia okazjonalna, taka jak kiedyś partia Palikota, Samoobrona, czy Partia Przyjaciół Piwa. Wyłania się nagle i powoli znika, grzęźnie, traci poparcie.
    Tego typu partie nie są w stanie być nośnikiem przemian, co najwyżej jakimś triggerem, jeśli zaistnieją ku temu warunki.

    Parlament Europejski, to nie sejmik powiatowy i nie teatrzyk wyborczy, chociaż jakieś akcenty w nim są. To jest zgromadzenie działające we wspólnocie europejskiej, mające inne prerogatywy, a jego funkcjonowanie oparte jest na innych tradycjach niż działalność sejmowa, czy sejmikowa w Polsce.

    Z tego punktu widzenia funkcjonowanie ekipy PiSu w PE będzie bezprzedmiotowe i bezpłodne. To są bardzo surowi ludzie, jeśli chodzi o przestrzeganie prawa, procedur i reguł parlamentarnych, bardzo archaiczni jeśli chodzi o sprawowanie funkcji publicznych oraz zachowanie się w sytuacjach trudnych w polityce.

    W PE model precyzyjnego sterowania całą ekipą posłów z ukrytego gabinetu nie zadziała. Kaczyński wysyłając swoich najlepszych przybocznych wysłał ich na finansowa łączkę, na której mogą co najwyżej pohasać sobie za pieniądze europejskie. Boć ludzie, którzy karierę robili na bezczelnego, z ograniczeniami swojej wiedzy o świecie i polityce międzynarodowej, wspólnotowej, bez kontaktów i doświadczenia, nie są w stanie być niczym więcej jak tylko marionetkami, co w polskim parlamencie może być bardzo efektywne politycznie dla partii zerującej na emocjach, strachu, chciwości i pogardzie dla innych, lecz tam w Strasburgu i Brukseli całkowicie straci swoją nośność, będzie dla państwa polskiego raczej balastem niż uskrzydleniem, jeszcze jedną utraconą szansą.
    Pzdr, TJ

  352. Nefer
    27 maja o godz. 11:52

    OK, doskonale to rozumiem, ale może tylko mi się tak wydaje. Mam taką samą diagnozę. Ale tu taka gmina. I gmin. Gdyby zatem jednak rzeczywiście jesienią nastąpiła by zmiana na średniowieczny… hmm. Wg Szwejka: jeszcze nigdy tak nie było, żeby 1. nie mogło być gorzej albo 2. jakoś tam nie było. Obstawiam 2.

  353. wujaszek wania
    27 maja o godz. 11:28

    Mój komentarz
    Zgadza się. Kaczyński i jego doradcy wyczuli, że religia smoleńska, obrzędowość sprawowana przy okazji katastrofy smoleńskiej zamienionej w zamach, prowadzą najkrótszą drogą, wprost do deifikacji władzy, jak tłumaczą to naukowo socjologowie.
    Oni w pewnym momencie wyczuli, że to działa i daje się sterować.

    Elementem, który zainicjował, nadał rangę i stałość deifikacji było złożenie do grobu na Wawelu ciał pary prezydenckiej, oraz systematyczne żarzenie zapału deifikacyjnego na kolejnych miesięcznicach modlitewnych smoleńskich.

    Powtarzam, to nie była żadna teoria, którą wprowadzili w życie Kaczyński et consortes, to coś na kształt złapania sroki za ogon i wyczucie, że to jest to. Sondaże pokazywały, że to coś działa na korzyść nas PiSowców. Jeszcze niedawno nas próbowano poniżyć, chciano byśmy klęczeli, obrażano, próbowano pozbawić nas tradycji wiary, duszy. A teraz? Wierzą nam, ufają, pójdą z nami na dobre i złe.

    Dlaczego nie mieliby tego mechanizmu wykorzystać dalej, wypróbować innych tego typu zagrywek opartych o mechanizm – władza daje, władza wie co robi – lud wdzięczny popiera i wciąż ufa.
    Pzdr, TJ

  354. wujaszek wania
    27 maja o godz. 10:24
    Nefer
    27 maja o godz. 10:06

    „Zauważ, że nie znieważam Cię tak, jak Twój ulubieniec znieważa inne blogowiczki. Nie odsyłam do przedszkola”.

    Wprost ideał jesteś, samochwalco, i z ogromnym wyczuciem, co wypada wtrącać, a co – nie. „Dzięki Ci, Panie, że nie jestem taki jak inni” – mówił faryzeusz.

    Ocenne lub porównawcze przywoływanie zainteresowań, preferencji, prywatnych zajęć i w ogóle jakiejkolwiek prywatności niemile widzianego rozmówcy jest zachowaniem maglowym i kołtuńskim. U Ciebie to nie nowość, zwłaszcza kiedy występowałeś w obronie nieatakowanych tu przez konkretnych blogowiczów katolików. Nie wiesz, oczywiście, że głośne porównywanie siebie na plus z innymi, to zachowanie infantylne, narcystyczne, nie na temat. A sformułowanie „Twój ulubieniec” w tym konkretnym kontekście może być – nie twierdzę, że jest, bo odbiór należy do Neferki – taką samą szyderczą inwektywą, jak moje wprost skierowane do Ciebie sformułowanie, że jesteś zadziorą na poziomie przedszkolnym czy kołtunem. Nie wiesz i nie możesz wiedzieć, kto jest czyim ulubieńcem, dopóki mający ulubieńca wprost o tym nie powie. Sformułowanie „Twój ulubieniec”, użyte ni przypiął, ni przyłatał – to złośliwy magiel. Dorośli (realnie dorośli, nie nominalnie) prowadzą rozmowy bez przywoływania jakiejkolwiek prywatności rozmówcy, zwłaszcza – przeciwnika.

  355. 26 maja o godz. 18:18

    Prawie mi się spodobało, gdyby to nie było takie słabe i wykretne : „ludzi dobrej woli jest więcej” U Niemena, w poezji i piosence to brzmi pięknie. W realu pewien otwarty katolik oświadcza, że niedobrzy ludzie czepiaja się dobrych ludzi co to „tylko chodzą do kościoła i dają na tacę”.
    Dzięki tym dobrym ludziom Kościół kat jest taki właśnie, a nie całkiem inny, chociaż Jezusek gadał, żeby go wcale nie było. I dlatego te skutki

  356. tejot
    27 maja o godz. 12:26

    masz rację.
    Bardzo to w sumie przykre.

  357. wbocek
    27 maja o godz. 12:28

    Wprost ideał jesteś

    Przez grzeczność nie przeczę 😉
    I z tego samego powodu nie napiszę Ci: „odwal się” 😆

  358. wujaszek wania
    27 maja o godz. 13:00
    tejot
    27 maja o godz. 12:26

    masz rację.
    Bardzo to w sumie przykre.

    Mój komentarz
    Przykre, ale realia są takie, a nie inne. Wyniuchane, sprawdzone i zweryfikowane zostały te realia przez PiS w formie bezpośredniego zastosowania przedwyborczego oraz w w bardzo wielu innych przypadkach, w których potwierdzane były pośrednio.

    Paleta mentalnościowa zbiorowości krajan mieni się raz nieufnością, innym razem wiarą często przyjmującą postać ślepego zawierzenia, a niekiedy rozsądkiem i naukami wyniesionymi z historii.

    Rzecz w tym, ze pierwsze elementy dziś dominują, są intensywnie uprawiane, pielęgnowane z pobudek prywatno-politycznych, wykorzystywane w sposób wysoce nieetyczny (czy to słowo ma mieć jakiekolwiek znaczenie dla PiSowskich polityków?) w celu uzyskania poparcia ludu, elektoratu, obywateli Umęczonej dla prywatnych ambicji, dla zdobycia i utrzymania władzy. I nie tylko, także dla osobistego, pokątnego bogacenia się.
    Pzdr, TJ

  359. tejot
    27 maja o godz. 13:44

    z rzeczywistością nie ma się co boksować.
    Trzeba ją przyjąć do wiadomości. Po sąsiedzku drze szaty Hartman.
    Ma rację, dopóki pis ma z czego rozdawać, nawet zaciągając kredyty, szanse na zmianę nastawienia suwerena niewielkie.

    Ważne jak teraz nie zmarnować energii tych, którzy głosowali na partie antyreżimowe.
    Byłoby szkoda pogrążyć się w goryczy, apatii. Bo przecież kiedyś pis przeminie. Jak wszystko.

    Mimo wielu błędów popełnionych w ciągu ostatnich 30 lat, reforma samorządowa nam się naprawdę udała. Świetnie rozwijają się NGO.
    Jeżeli jesienią pis wygra, to zrobi wszystko, żeby to zniszczyć, podporządkować sobie.
    I wtedy będzie naprawdę trudno.

  360. To czy zaczynamy już budować piedestał?

  361. @wbocek,
    Moim zdaniem aplikujesz w kółko ten sam schemat, na mocy którego przyznajesz sobie wyższe prawo dość naiwnego próbowania granic kulturalnej wypowiedzi oraz oceniania i ogłaszania, kto jest dorosłym dorosłym, a kto poucza przedszkolnie. Przywołane przez Ciebie niechodzenie środkiem chodnika i nietłuczenie się o 4 rano jako kwalifikator dorosłej dorosłości to za grube narzędzie na tym blogu. Wmawiasz, że @wujaszek nie zauważa zjawisk negatywnych: Jeśli ktoś tysięcy codziennych egoistycznych zachowań nie zauważa, a mimo to zabiera krytyczny głos w sprawie cudzego malkontenctwa… – gdzie powiedział, że nie zauważa? Uczestniczy w tym blogu, krytycznie się wypowiadając w wielu sprawach. Zauważ też, że z uwagą @wujaszka o konieczności dostrzeżenia i pozytywnych zjawisk zgodziło się kilku blogowiczów.
    Z mojego – niech będzie,że chaotycznego – wczorajszego wywodu powtórzę konieczność rozróżniania pomiędzy zachowaniem aspołecznym a zachowaniem wynikającym z konieczności funkcjonowania w niedoskonałej rzeczywistości. W uproszczeniu, czym innym jest wymaganie nieśmiecenia, a czym innym jest wymaganie postawienia na ulicy koszy. W Polsce – i nie tylko w Polsce – jest mieszanka obu tych rodzajów niedoskonałości: (przykładowo) braku koszy oraz występowania debili, którzy z założenia śmiecą pod nogi. To jest wszędzie, a malkontenctwem jest przypisywanie tego przeklętemu polskiemu losowi. A ponieważ da się w tydzień jest postawić kosze, a nie da się w tydzień zmienić ludzi, dlatego przejawy pozytywnej obywatelskości mają wagę, nawet jeśli giną w powodzi debilizmu.
    Co prawda po obejrzeniu wyników wyborów odechciało mi się stawiać kosze… 🙁
    Pozdrawiam. Nie znoszę się kłócić. 🙂

  362. Znalezione w sieci.
    Podpisuję się pod tym:

    Pan Wojtek
    27 maja o godz. 11:41

    Szanowni państwo, jest źle, ale nie jest beznadziejnie:
    a) KE + Wiosna = 44%, to wcale nie tak mało, trzeba powalczyć o jeszcze parę procent i…
    b) to że naziole nie wejdą do PE – jak by nie patrzeć, jest dobrą wiadomością
    c) PiS de facto wyłożył na tę kampanię wyborczą (z naszych pieniędzy niestety) ponad 40 mld zł; czy znajdzie taką kasę na kampanię wyborczą przed wyborami do sejmu? – wątpię
    d) myślę, że lawina spowodowana przez film braci Siekielskich dopiero ruszyła i jeszcze nabierze rozpędu; a może zapowiadany przez nich film o SKOK-ach wywoła kolejną lawinę?
    e) we wrześniu – chaos spowodowany przez pisowską deformę edukacji głosów reżimowi raczej to nie przysporzy.

  363. Szary Kot
    27 maja o godz. 14:36

    Co prawda po obejrzeniu wyników wyborów odechciało mi się stawiać kosze…

    Nie rezygnuj!
    W konsekwencji i wytrwałości siła.
    Pozdrawiam 🙂

  364. @Mag,
    nie zamierzam cie urazic ale moze ty lubisz swojego „dola”? To czasem przybiera forme zamartwiania sie o caly swiat aby na koniec sobie samemu powspolczuc. Mag dola sie nie zasypuje, bo jesli to robisz, to koncentrujesz sie na nim i w gruncie rzeczy to zasypywanie trwa i trwa. Nadajesz wlasna siletemu z czym walczysz. Nie jeste swoim dolem, nie jestes swoja depresja – ty ja masz. No to poobserwuj i tyle. Zdobadz sie na stoicki spokoj i zwykla konstatacje swoich emocji- przyjemne jest przyjemne, nieprzyjemne jest nieprzyjemne. I co z tego? Nic. Dol minie gdy przestaniesz sie w niego gapic i myslec jak jest gleboki. Ostatecznie mozesz sobie powiedziec – a niech was wszystkich szlag trafi i wziac kota na kolana, bo on to jest dopiero oddolownik. Pozdrowko Magus, nie daj sie.

  365. Trudno się nie uśmiać. Nadpobudliwy i chamowaty wujaszek wania co i rusz publikuje filipikę usilnie zalecającą… nieuleganie emocjom. Pączuś.

  366. @Mag – ten ktory obserwuje swoja depreche w zadnej depresji nie jest, nie nalezy sie identyfikowac ze swoim dolem.

  367. Co do wyniku wyborów – zdanie odrębne. Według mnie wynik KE – bliski 50 procent – wcale nie jest w zasadzie taki zły. I to przy pełnej mobilizacji PiS-dzielców, bo nawet Krycha szalała na Twitterze, wzywając wiernych do obrony Częstochowy. I co? I wyszło zgodnie z oczekiwaniami, bo kraj jak zwykle podzielił się na pół na linii Wisły.

    Nie wiem, czemu media „głównego nurtu” (z braku lepszego określenia), to znaczy media niezupełnie podporządkowane Dojnej Zmianie, otrąbiły z wielkim hukiem „zwycięstwo” PiS. Rozumiem niedosyt. Ale czarnej rozpaczy nie rozumiem. Bo chyba raczej wszystko przed nami? Tak mi się zdaje.

  368. @@

    Każdy ma swój punkt widzenia. Jeden patrzy pod nogi,
    Inny zadziera głowę, bo wyżej widzi swe drogi.
    Jeden uprawia grządki i pilnie chwasty wyrywa,
    Inny buduje łódkę i po jeziorze nią pływa,
    Jednego cieszy, że w kraju autostrady budują,
    Inny bluzga na ziomków, że na chodniku parkują.
    Tak się obaj sprzeczali i tak sobie złorzeczyli,
    Że aż na tego trzeciego uwagi nie zwrócili.
    On to wykorzystał i spokojnie wygrał wybory.
    Czy nauczy to adwersarzy troszeczkę pokory?
    Odpowiedzi udzielą już z nieco mniej wolnej stopy,
    Bo panować im będzie Prezes. Serce Europy!

  369. Na marginesie
    27 maja o godz. 15:09

    Bo się ostatnio niedawno umiarkowanie optymistycznie po filmie Sekielskich i ostatnich ruchach sondażowych. I już by się chciało widzieć wyraźny trend, dający się przedłużyć do października. A tu bulwa. Przedłużenie tego, co jest, do października, daje samodzielne rządy pisoidom.

  370. @tejot
    27 maja o godz. 12:02
    Prawdę mówiąc, to nie mógłbym głosować na partię, która nawet nie określiła do jakiej frakcji w PE się wybiera. To podstawowa informacja. Te całe wybory i kampanie do nich to jedna wielka farsa, bo żadna partia nie używała argumentów dotyczących PE, za to wszystkie obiecywały gruszki na wierzbie w Polsce.

    Boć ludzie, którzy karierę robili na bezczelnego, z ograniczeniami swojej wiedzy o świecie i polityce międzynarodowej, wspólnotowej, bez kontaktów i doświadczenia, nie są w stanie być niczym więcej jak tylko marionetkami, co w polskim parlamencie może być bardzo efektywne politycznie dla partii zerującej na emocjach, strachu, chciwości i pogardzie dla innych, lecz tam w Strasburgu i Brukseli całkowicie straci swoją nośność, będzie dla państwa polskiego raczej balastem niż uskrzydleniem, jeszcze jedną utraconą szansą.
    Dokładnie tak to widzę!. Tejocie, piszemy jak „wołający na pustyni” . „SAD” – zacytuję mojego ulubieńca JDT
    Pzdr, zetus1

  371. Szary Kot
    27 maja o godz. 14:36

    Kiedy się zakłada, że nie znany mi bliżej rozmówca wie co najmniej tyle, co ja lub więcej, wtedy nie ma przedszkolnych wykładów o oczywistościach ni głupawej wymiany zdań.

    Oto początek takiej głupawej wymiany zdań.

    „przypominasz mi @Tanaka partyzanta, który ciągle jeszcze siedzi w lesie i jest przekonany o tym, że wojna nadal trwa.
    Zdumiewa mnie jak niewiele wiesz o współczesnej Polsce”.

    Z epizodycznej wypowiedzi autor tego idiotyzmu tworzy osobowościową syntezę żywego człowieka.
    Ty z kolei dajesz dziecinny wykład o koszach. Dziecinny, bo zakładasz, że ten, do którego mówisz ma mniejsze doświadczenie i wie mniej od Ciebie, więc trza mu wytłumaczyć, że najpierw mają być kosze (są kosza, a i tak gówno z tego wynika. Ja natomiast od lat mówię, co widzę – na przykład antywychowawcze oddziaływanie akcji „Sprzątnie świata”. Nie sama akcja jest antywychowawcza, lecz jej dalszy ciąg: śmieci leżą w zapomnieniu w workach miesiącami i latami. Nierzadko są rozrywane przez zwierzęta, a wiatr zwraca śmieci odebrane przez dzieci naturze.

    Przepraszam, ale nie chce mi się już gadać. Tak dawno temu, że już nie pamiętam kiedy, doszedłem do wniosku, że porozumiewać się mogą ludzie jakoś wzajemnie kompatybilni, sympatyzujący, niekoniecznie o podobnej wiedzy i doświadczeniach, ale koniecznie o podobnych poziomach umiejętności myślenia. Inne kontakty są nieustającą wrogą konfrontacją. W końcu wszystko, co żyje, ma instynkt agresji.

  372. @jakub01
    Niech to szlag! Obszernie skomentowałam Twoje do mnie pościki, a tu masz. Fruuu, polecialo panu bogu w okno.
    Z tym „dołem” to była trochę taka licentia poetica. Do deprechy mi daleko. Po prostu ogarnął mnie wkurw na durnych ziomali, którzy dają się wodzić za nos pisowskim populistom, mają gdzieś łamanie konstytucji, zagrożenie demokracji, pedofilię w kościele, który nami rządzi wraz z PIS-em itd, byle kasa była , najlepiej za nic, pardon, za urodzenie małego Polaka/Polki.
    Trochę mnie poniosło, sorry.
    Skoro już wywołałaś mnie do tablicy, wprawdzie nieproszona, ale chcę Ci coś doradzić. Nie odsłaniaj za bardzo swojej prywatności, co zdarzyło Ci się niedawno na ET. Opadły Cię Kruki i Wrony i wzięły w swoje obroty ( co z ciebie za matka, co to za tryb życia? itd, itp.). Fuj, paskudne baby. Dobrze że tutaj raczej się nie przyjęły.

  373. @wbocek
    27 maja o godz. 15:34

    … antywychowawcze oddziaływanie akcji „Sprzątnie świata”…
    Ależ to jest podstawa moralna naszej cywilizacji! Obchodzimy urodziny, Dzień Kobiet, Dzień Dziecka, Post, itd. A w pozostałe dni śmiecimy, klniemy, żremy, kłócimy się, wyzyskujemy itd. Ot, życie.

  374. @Szary Kot 27 maja o godz. 15:26

    Gdzieś niedawno czytałam wywiad z pracownikiem sondażowni, czyli autorem sondaży – o tym, jak one wyglądają „od kuchni”. Krótko mówiąc, bierze się jakieś dane – oczywiście niewielką próbkę – a potem je przepuszcza przez wyżymaczkę rozmaitych formuł. Rozumiem, że film Sekielskich uwzględniono w formule – stąd wyniki ostatnich sondaży. Metoda przypomina mi wróżenie z fusów – ale to, oczywiście, moja prywatna opinia. Autorytatywnie na ten temat mogłaby chyba się wypowiedzieć izabella, naturalnie jeśli miałaby ochotę. Izko, ahoj!

    Powiem trochę żartem, ale niezupełnie: typowa PiS-dzielnia na miejscu opozycji wrzeszczałaby teraz, że wybory są SFAŁSZOWANE!

  375. @scrambler
    27 maja o godz. 11:53
    Prawdę mówiąc, to zawsze się dziwiłem, że zachód (US) wypuścił w pacht te swoje technologiczne osiągnięcia, za bonus niskich kosztów pracy w Chinach. Ta krótkowzroczność, zaślepienie mamoną, może się zemścić. Globalizacja – to jedno, ale po pewnym czasie na zachodzie zostaną sprzątacze, sprzedawcy pizzy i hamburgerów i nie będzie łatwo odtworzyć produkcji, która pełną para odbywa się w Chinach. Wśród tych milionów ludzi znajdą się tacy, którzy moga zrobić jakiś „reverse engineering”, albo wykradną przez hackerów i za jakiś czas US zostanie z ręką w nocniku. Będziemy kupować nie tylko „made in China”, ale także „invented in China”. Co sądzisz ?

  376. Poku.sywiło się. Jeszcze raz. Może się uda.

    wbocek
    27 maja o godz. 15:34

    Ty z kolei dajesz dziecinny wykład o koszach. Dziecinny, bo zakładasz, że ten, do którego mówisz ma mniejsze doświadczenie i wie mniej od Ciebie, więc trza mu wytłumaczyć(…)

    Kosze są prostym przykładem, stąd dziecinność. Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, zwłaszcza że dalej z Twojego przekazu wynika, że mówimy mniej więcej o tym samym,że rozróżniasz te dwa rodzaje niedoskonałości świata:

    na przykład antywychowawcze oddziaływanie akcji „Sprzątnie świata”. Nie sama akcja jest antywychowawcza, lecz jej dalszy ciąg: śmieci leżą w zapomnieniu w workach miesiącami i latami. Nierzadko są rozrywane przez zwierzęta, a wiatr zwraca śmieci odebrane przez dzieci naturze.

    Chociaż ludziom chciało się pozbierać/wrzucać, to „nie ma koszy” = nikt nie zebrał worków. Dzwoniłeś w tej sprawie do urzędu miasta? Zainteresowałeś lokalną gazetę lub radio? Czy tylko LA?

    Zacytuję Cię z wcześniejszego postu:
    Tylko że któż to jest taki buchalter w codzienności, że waży, ile jest dobra, ile zła, co przeważa, i którą, w związku z tym ma nogą rano wstać. Jak jest wkuwiony, to jest wkuwiony, bo rzeczywistość go dopadła, a nie że postanowił zostać malkontentem i się wkuwić.

    Wkuw czasem dopada, fakt. Ale kto nie chce się potykać o śmieci, ten musi być jak ten buchalter.

  377. bubekró
    25 maja o godz. 19:20
    Dzięki specjalnemu oświetleniu ten żuk zaświecił wszystkimi kolorami, nie tylko tęczą. I stał się bardzo pożądany. I teraz woła, że potrzebuje więcej na swoją kupkę, bo czar zadziałał – wydał się super motylem

  378. A, i jeszcze jedno (oprócz wkuwienia na kusywę – ja z tym chyba nie dojdę do ładu!):

    Przepraszam, ale nie chce mi się już gadać. Tak dawno temu, że już nie pamiętam kiedy, doszedłem do wniosku, że porozumiewać się mogą ludzie jakoś wzajemnie kompatybilni, sympatyzujący, niekoniecznie o podobnej wiedzy i doświadczeniach, ale koniecznie o podobnych poziomach umiejętności myślenia.

    Gdzie Ty taką kompatybilność znajdziesz, jak na LA. 🙂 Nie wierzysz, to spróbuj jej poszukać losowo na ulicach… 😉

  379. Wybory wyborami. Jaki ksztalt Parlamentu, bedzie niebedac? Kto komisa(r)zaem a kto przewodniczacy???? A kto lobbyst(om)ᴬ zostanie? Hmmm, hmm… Ale… Swiat w miejscu nie stoi. Dzieki tobie jesusmaryja niech beda dzieki. Pisze
    zetus1, 27 maja o godz. 15:59
    do
    @scrambler, 27 maja o godz. 11:53
    (oddaje w calosci)
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/05/23/bajka-o-pszczolach-i-chrabaszczu/#comment-567794.

    Panie i Panowie (a szczegolnie Zetus). Nawiazujac do niezakonczonej (z mojom kulpom, mojom) wypowiedzi o metalach ziem rzadkich potrzebnych do…

    Najrzadszym metalem, wsrod metali ziem rzadkich jest mysl w mozgu. Idea, pozniej jak realisowac. Metal ten, mozna wydobywac w najczystszej postaci, jedynie w warunkach osobistej, personalnej, nieograniczonej wolnosci mysli, absolutnej wolnosci mysli. Wszystkie inne warunki wydobycia metalu, maja domieszki trudnooczyszczalne. Mniej/bardziej. To jest zasadnicza i jedyna przyczyna, dlaczego najlepsi nawet odtworcy nie moga byc tworcami. Brak najrzadszego metalu ziem rzadkich u nich wystepuje. Pozostancie optimistami Panie/Panowie.

    Nie dopowiedzialem wtedy Tobie Zetus rano, bo lokalsi wezwali mnie niecierpiacej wzwszwlokiᴮ sprawy, a watek zakonczyc chcialem, europejskosc/zasciankowosc (kontynent contra powiat/gromada) do Konstancja. Dlatego teraz (lekkie spoznienie wybacz) Zetus, o metalu ziem rzadkich napisalem. Niezanieczyszczonym.

    pzdr Seleukos

    /ᴬ lobbysta (l. mn lobbysty). Konsument namietny lobster (fam Homaridae), nawet w lobby przelotnie.

    /ᴮ wzwszwloki nie nalezy mylic z, ze zwloki lub zezwloki. Nic wspolne z nieboszczyctwem nie ma.

  380. mag
    27 maja o godz. 15:47

    Mag, co do Twojej oceny prywatnych zwierzeń jakubka od razu zechciało mi się aż wrzasnąć: Mag, masz rację!”. I na tym samym oddechu: „Mag, nie masz racji!”. Jakubek tak mi przybliżyła siebie prostolinijnym zwierzeniem, że najzwyczajniej w świecie mówi o swoich sprawach bez zahamowań w rodzaju „nie wypada”, że ją drugi raz polubiłem – tym razem jak Gandhiego kiedyś i trochę siebie. Bo se od dawna mówię: „I co ze swymi tajemnicami-prywatnościami zrobię w grobie?”. Jeśli dla kogoś takie opowiadanie o sobie ma wartość, to osochozi. To przecież sposób na zbliżenie się ludzi, poznanie, które neutralizuje przyrodzoną agresję. Oczywiście, nie jest to wskazówka dla kogokolwiek, lecz uroda – lub szkaradność, jak mnie dwie zamorskie pindy odczytały w ciężkim dla mnie czasie, a Ty mnie świetnie rozumiałaś i na blogu wyjaśniałaś (już Ci dziękowałem, a mogę i tysiąc razy jeszcze) – konkretnego człowieka. Może nie jest jakubkowi przyjemnie, kiedy ktoś wyplata o niej bzdury, ale jakubek nie jest z cukru. Nie zna życia, kto nie służył w marynarce, a ona służyła.

  381. wujaszek wania
    27 maja o godz. 9:58
    Jeżeli chodzi o mnie, to należę do tych, którzy Twojemu pokoleniu podali wolność i demokrację na tacy. Za friko

    a dziś to pokolenie wystawiło nam potężny rachunek. I wciąż każe płacić…

    Większość tu obecnych jest z podobnego pokolenia, ale nikt nie wypominał swoich (?!) zasług młodszemu pokoleniu. Wychodzi, że pora podwyższyć rachunki

  382. no i znów się skursywiło…

  383. Biedroń obiecał, że jak zostanie wybrany do Brukseli, to zrezygnuje z mandatu, żeby sie przygotować do funkcji premiera. No to panie Robercie , kobyłka u płota.
    A jak już pan zostanie tym premierem, to proszę rządzić dobrze, sprawnie i skutecznie.

  384. Szary Kot
    27 maja o godz. 16:36

    Nie rozumiemy się dalej, Kocie. Nie jestem od sprzątania świata i wyprostowywania tego, co krzywe. Nie jestem też harcerzem ani komsomolcem. Cała niepotrzebność z wujaszkiem wzięła z różnicy w patrzeniu i w słowach. Jest dla mnie od początku niekompatybilny, podobnie jak był Orteg, cześć jego pamięci. Czas naprawiania świata minął dla mnie na wieki wieków amen. Teraz są ostatki – cieszenie się tym, co jest i trochę słabsze – wkuwianie się tym, co jest. A jest, kuwa, Polska, jej mać. Opowiem Ci rzecz.

    Żyje w Niemczech od 30 lat absolwent mojej szkoły. Poznaliśmy się na nieistniejącej już stronie internetowej i dalej się poznajemy. Również z jego żoną. Opowiadam im o tym, co widzę, oni się cieszą, a ja też. Opowiedziałem o biednej kulawej losze Kazi, m.in. jak zryła wały przy kanale Jamneńskim. Zresztą widzieli razem ze mną na skajpie. Jego żona bardzo się nią przejęła i doszła do wniosku, że jak zryła tu wszystko, to umrze z głodu, bo przecież z takim kalectwem nie będzie po mierzei latać. I zadzwoniła do urzędu gminy w Mielnie. Poinformowała, że jest z Niemiec, że jeździ tu na wczasy i jest bardzo przywiązana, i co w takim razie z Kazią. To było w czasie, kiedy Kazia była dla nas Kazikiem, bo nie wiedzieliśmy, że u dzików też jest gender-bender. Pani z urzędu grzecznie poinformowała, że sprawa już jest załatwiona: Kazika wywieziono do Iczyńskiego lasu, dano na dobry początek furę żołędzi i niech tam sobie żyje. Jak mi to żona kumpla powiedziała, tylko się uśmiechnąłem.
    – No to cię – mówię – załatwili. – Sama podsunęłaś sposób, jak powiedziałaś, że jesteś z Niemiec. Już zapomniałaś, co to za zwierzę polski pierdzistołek. Wyobrażałaś sobie, że ktoś w urzędzie wielkiego od niedawna miasta Mielno przejmie się jednym kulawym dzikiem? Spławiła cię byle czym i po ptokach, przecież mieszkając tysiąc kilometrów stąd nie sprawdzisz.

    Żona, nawykła już do niemieckiego ordnungu (choć mówią mi, że przez islamistów kończą się Niemcy) nie wierzyła. Aż jej za parę dni pokazałem na skajpie żywą Kazię w tym samym miejscu, w którym ją poznała.

    I druga rzecz – nieoszukana. Opowiadałem o niej na blogu.
    Jadę parę lat temu szosą ze Słupska do Ustki. Na peryferiach Słupska widzę przed sobą rozrośnięte aż do połowy oddzielonego krechą pobocza krzaki. Żeby je minąć, musiałem zahaczyć o pas dla blaszaków. Parę metrów za krzakami zauważyłem znany w Polsce znak: krzyż oznaczający śmierć w wypadku. Od razu to sobie skojarzyłem z tymi krzakami. Zrobiłem fotki krzaków i krzyża. Po powrocie do Koszalina wysłałem do straży miejskiej w Słupsku mejl z fotkami. Za kilka dni dostałem podziękowanie od straży i meldunek, że krzaki już przycięte. To była jedna z kilku moich udanych interwencji, o wiele więcej było bez odzewu lub z odzewem tak głupim, że aż niemiło do tego wracać.

    Nie jestem akceptatorem nierzadkiej, śmiesznej dla mnie postawy, że naprawianie świata trzeba zacząć od siebie. Nie mam czego u siebie naprawiać, bo jestem, jako twór doskonałego Boga, doskonały, a świat jak był wujowy, tak jest.

  385. seleuk|os|
    27 maja o godz. 10:40

    przyznam Ci rację z tą emigracją. Na dłuższą metę nie widzę siebie poza naszymi granicami. Obecność tu na blogu zewnętrznych Polaków świadczy o tym, o czym już napisała Nefer. A ja Jej wierzę.

  386. zetus1
    27 maja o godz. 15:59

    wcześniej pisałem do @seleukos, jest tam zlinkowany jeden ekstra ciekawy materiał , link powtarzam
    http://www.css.ethz.ch/en/services/digital-library/articles/article.html/f51dac9a-2ffc-47b4-86d7-21fcdf324393

    niestety w j. angielskim. Powtórzę raz jeszcze: moim zdaniem nie jest możliwe nieograniczone wchłonięcie całej kultury technicznej i nauki tzw. zachodu. Oczywiście można założyć, że coś nowego sami wykreują. Tymczasem jest tak, że jak się coś atrakcyjnego nawet i „skubnie” np do skopiowania, to okazać się może, że i owszem, mniej więcej lub nawet dokładanie wiadomo, z czego toto zrobione i jak działa z równoczesną świadomością, że nie mamy technologicznych możliwości pełnego odtworzenia. To też uboczny skutek globalizacyjnej specjalizacji. Nie wszystko jest na sprzedaż, ale pełna autarkia też jest nie tyle może nieosiągalna ile przede wszystkim zbyt kosztowna. Jeżeli cokolwiek interesujesz się tzw offsetem technologicznym to aktualnie dobrym przykładem są nasze możliwości – czyli ich „niemanie” – teoretycznego przyjęcia w jego ramach wielu dostępnych „ciągów technologicznych” np w ramach programu Wisła (HIMARS – swoją drogą nomem omen czytając wspak 🙂 ). I chińskie możliwości tez są ograniczone, co oczywiste na innym poziomie. Montownia regionalna czy światowa – nadal jest montownią, choćby i znacznie bogatszą. Na „ten teraz” jest chyba tak, że Chiny po osiągnięciu pewnego etapu zaawansowania doszły do ściany, której przejście nie jest możliwe w trybie jakiegokolwiek „pozyskania”. Nadal wiele technologii z oczywistych względów są objętych jest ścisłym embargiem. Jeżeli więc nawet wchodzą w posiadanie w trybie legalnego nabycia np całej korporacji (np dział sam osob. Volvo itp), nie dostaną nic poza tym, co jest bezpieczne dla strategicznych interesów zbywcy. Dlatego nie są i nieprędko (o ile w ogóle mają taki zamiar) będą w stanie skonstruować np własnego konceptu Death Star, ale komunikują, że w najbliższym czasie (? latach) planują umieścić na orbicie geostacjonarnej elektrownię słoneczną o docelowej mocy 1TW. Poważnie rzecz biorąc – w zasadzie kto bogatemu zabroni, ale:
    1. potrzebna do tego ilość samych tylko ogniw foto będzie ważyć ca 1000 ton, kto im więc i w jakim czasie wyniesie taki ładunek na orbitę? Bo fabryka takich lusterek na orbicie to już komiksowe sci-fi.
    2. prąd dostarczą nad Jangcy kablem czy będą wozić w wiaderkach? Ba! Całkiem poważnie zakładają, że ten problem cyt:”zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych 30 lat”. No comments.
    Można więc odnieść wrażenie, że ktoś tu zwartusiał albo ma zamiar zrobić owszem kosmiczną, ale pralnię pieniędzy. Gdy tymczasem tzw „wewiórki” donoszą, że żadne tam 1TW i żadna elektrownia, tylko zasilacz do lasera, którym łatwo można by wyprztykać wszelkiej maści satelity. I to jest dla nich technologicznie osiągalne. Czy trzeba zacząć się martwić? Tak i nie. Nie bo w razie co, to spadające satelity spłoną w atmosferze, a bez prognoz pogody, GPS i TV można „jakoś” wyżyć. Dlaczego TAK? Bo przeciwna strona dysponuje sprawdzoną już w latach ’80 technologią (Beam Experiments Aboard Rocket, BEAR) lasera cząstek o ładunku obojętnym (czyli neutronów), którą obecnie przymierza się „wybudzić”, na co zaplanowali wydać do 300 mld USD począwszy od r 2020. W latach ’80 taki orbitalny „laser neutronowy” musiałby mieć co najmniej 24 m długości no i nie bardzo miał z czego strzelać (energia). Teraz mniej niż połowę, ograniczenia bilansu energetycznego nieporównywalnie mniejsze. Na wszelki protiwpożarnyj oficjele Pentagonu bajdurzą, że będzie to tylko studium wykonalności, nie żadna broń, ale gdzie tam! Aha! tylko, że w „razie jakby co i gdyby”, to takim „czemś” można tak samo „przewiercić” na wylot startującą rakietę balistyczną, dowolną łódkę małą i nawet bardzo dużą, albo w zasadzie … wszystko. Zależnie (w uproszczeniu) wyłącznie od przyłożonej energii.
    Jeżeli zatem pytasz, co o tym sądzę: a niech tam się gonią! Najpoważniejszy chiński problem nazywa się 1,5 mld ludności: gardeł, rąk i brzuchów. I takim pozostanie.

  387. konstancja
    27 maja o godz. 19:19
    Wiesz sama Konstancja jak dlugo ja jestem na tym blogu. Przez ten czas zmienialem jakby cel pobytu. Wlasny. Co moglem artykulowac, dla siebie. Pewnie gdzies na samym dnie lezy jaki rodzaj wspomnien czy tesknoty(???) choc nie bardzo wiem do czego. Codzienne satysfakcje mam w otoczeniu, kompletnie nie polskim, nawet jednostkowo. Dlaczego bloguje? Na zadnych innych spol mediach nie jestem obecny…. …………. …………. ——-

    pzdr Seleuk

  388. scrambler
    27 maja o godz. 19:21
    do
    zetus1
    27 maja o godz. 15:59
    „Najpoważniejszy chiński problem nazywa się 1,5 mld ludności: gardeł, rąk i brzuchów.” Coraz starszych (popluczyna pol jedno dziecko)

    pzdr Seleuk

  389. wujaszek wania
    27 maja o godz. 13:55

    Mimo wielu błędów popełnionych w ciągu ostatnich 30 lat, reforma samorządowa nam się naprawdę udała. Świetnie rozwijają się NGO

    Udała się reforma, udała. A teraz są zakusy na centralizację i odebranie części samorządności. Nie wspomnę o NGO-te, które miały jakieś sukcesy, działały od lat i pomagały społeczności lokalnej lub na szerszym szczeblu od 2016 r. nie otrzymują od rządu, poszczególnych ministrów pieniędzy nawet na papier. Szeroką struga płyną pieniądze do organizacji kościelnych lub świeżo powołanych do zabrania kasy, bo realizacji zadań w tym nie ma (przejrzałam kilka sprawozdań nowo powołanych NGOsów)
    Udało się jedynie ocalić tzw. Fundusze Norweskie, którymi chciało zarządzać państwo, a dotychczas zarządzała tymi funduszami Fundacja Batorego. I kraje składające się na ten fundusz nie wyraziły zgody na zmianę zarządcy, pieniędzmi zarządza nadal Fundacja. A są to niebagatelne kwoty, przeznaczone na profilaktykę zdrowotną, ekologię szeroko pojmowaną, na kulturę, na wiedzę i szkolenia z różnych dziedzin.
    Nie wiem, jakie NGO-sy masz w tej sytuacji na myśli…

  390. no i znów się skursywiło…psia kość…

  391. wujaszek wania
    27 maja o godz. 13:55

    Mimo wielu błędów popełnionych w ciągu ostatnich 30 lat, reforma samorządowa nam się naprawdę udała. Świetnie rozwijają się NGO

    Udała się reforma, udała. A teraz są zakusy na centralizację i odebranie części samorządności. Nie wspomnę o NGO-te, które miały jakieś sukcesy, działały od lat i pomagały społeczności lokalnej lub na szerszym szczeblu od 2016 r. nie otrzymują od rządu, poszczególnych ministrów pieniędzy nawet na papier. Szeroką struga płyną pieniądze do organizacji kościelnych lub świeżo powołanych do zabrania kasy, bo realizacji zadań w tym nie ma (przejrzałam kilka sprawozdań nowo powołanych NGOsów)
    Udało się jedynie ocalić tzw. Fundusze Norweskie, którymi chciało zarządzać państwo, a dotychczas zarządzała tymi funduszami Fundacja Batorego. I kraje składające się na ten fundusz nie wyraziły zgody na zmianę zarządcy, pieniędzmi zarządza nadal Fundacja. A są to niebagatelne kwoty, przeznaczone na profilaktykę zdrowotną, ekologię szeroko pojmowaną, na kulturę, na wiedzę i szkolenia z różnych dziedzin.
    Nie wiem, jakie NGO-sy masz w tej sytuacji na myśli…

  392. @wbocek
    „Nie zna życia , kto nie służył w marynarce.”
    Jasne, że znamy, ale co i rusz życie nam daje popalić. Nie ma jednak chyba nic gorszego, jak życzliwe ciotki i wujkowie, którzy chcą prostować nasze ścieżki według swoich wyobrażeń (np. radzą jak powinno wychować się syna). Podobnie jak koleżanki i koleżkowie występujący z jakąś misją, co by nas oświecić i zawrócić ze złej drogi(?!)
    Akurat te uwagi odnoszą się do osób, które obydwoje mamy na myśli.
    A Jakubka z cukru nie jest, ani ja, nie mówiąc o Tobie. Nie rozpuścimy się z pewnością.
    Dobranocka. Strasznie mi dopiekł ten dzień powyborczy, czyli podłamał.
    Chciałabym to wszystko przespać jak najdłużej, co by nie myśleć.

  393. wbocek
    27 maja o godz. 19:17

    Zapewniam Cię, że z przejawami dupowatości świata tego stykam się regularnie, tak samo jak z przejawami jego wspaniałości. Ale w sumie racja, że każdy ma prawo usiąść i patrzeć na gumno czy Jamno. Jak tak na to spojrzeć od tej strony, to nie mam prawa Cię wzywać do komsomolstwa. Ale bez urazy, cośmy se poforumowali to nasze. Pokój niech będzie, z kuchnią i balkonem.

  394. Szary Kot
    27 maja o godz. 20:56

    Spotykanie się z przejawami dupowatości i wspaniałości świata niewiele wyjaśnia.
    Niewiele też wyjaśnia milion razy co dnia wypowiadane nad samą tylko Wisłą orzeczenie: ludzie są różni!
    Milion razy każdego dnia, też nad tą samą Wisłą, słychać wyrok przeciwny: wszyscy ludzie są tacy sami!
    Do tych dwóch milionów codziennych oświadczeń dodajmy trzeci: ja nikogo nie osądzam!
    I już mamy komplet mądrości tak bardzo mądry, że całkiem głupi.

  395. konstancja
    27 maja o godz. 20:22

    Świetność udania się reformy samorządowej jest hipotezą bez dowodu.

    Można pokazać paluszkiem konkretną sprawę, opowiedziawszy najpierw czemu tą, a nie tamtą oraz porządnie ją opisawszy, a następnie przymierzyć do niej reformę w działaniu. Wtedy coś się wie o poziomie świetności reformy, w tej konkretnej sprawie.

    Bez wskazania paluszkiem nie da się zasadnie powiedzieć, że świetnie nam się reforma udała. Paluszek nadwiślański słabo jednak wskazuje to, co ma być zbadane w celu wypracowania werdyktu. Poza sprawami nazwanymi i zbadanymi jest cała reszta, paluszkiem nie wskazanych.

    Mało kogo zajmuje to, że samorządy mogą wszysko, o ile nie jest to zastrzeżone konstytucją i ustawami na cudzą rzecz.
    Cudzych rzeczy jest jednak niewiele. Nie ma, na przykład, zastrzeżenia na cudzą rzecz, że loty na Marsa bez powrotu wykonuje tylko pan Morawiecki ze swoim pryncypałem kręcącym korbką w rakiecie. Samorządy mogą uchwalić, że będzie samorządowe fruwanie na Marsa, w dodatku z możliwością powrotu, co powinno zwiększyć zainteresowanie takim fruwaniem.

    Ze spraw bardzo pożytecznych jest na przykład taka, że nie ma zastrzeżenia wobec samorządów, które uniemożliwiałoby ustanowienie prawa lokalnego zabraniającego w zakresie wladzy samorządu oddawanie Kościołowi kat nieruchomości, o ile nie udowodni bezspornie wskutek wiążącego wyroku sądu, że do danej nieruchomości ma prawo własności.

    Nic też nie stoi w reformie na przeszkodzie temu, żeby nie sprzedawać Kościołowi kat nieruchomości po cenie nie będącej ceną rynkową. W dodatku i co do tego nie ma zastrzeżenia, żeby samorządy grzecznie zachęcały Kościół kat do płacenia ceny wyższej niż rynkowa.
    Miło byłoby samorządom mieć większe wpływy budżetowe niż banalne rynkowe. Jak Kościołowi kat na czymś zależy, to zapłaci.

    Banalnym drobiazgiem nad którym włada z łatwościa samorząd jest niezapraszanie i wypraszanie z uroczystości samorządowych funkcyjnego kleru katolickiego.
    Jeszcze banalniej prostą jurysdykcją samorządu jest niewystawianie na pokropek aut służbowych, chodników, krawężników, kwietników, koszy na śmieci i podobnych wyrobów samorządu.

    Nie brak i rzeczy bardzo grubego kalibru, np. zwalczania przemocy w rodzinie i łowów na konsekrowanych gwałcicicieli. A nawet wszystkich gwałcicieli.
    Nie ma też przeszkód do tego, żeby wszystkie samorządowe dzieci cierpiące na deformacje fizyczne i zaburzenia psychiczne co pół roku fruwały samolotami w locie parabolicznym. Podobno pół minuty nieważkości potrafi całkowicie odmienić człowieka. W bardzo pozytywnym sensie. Na przykład odblokować go psychicznie czy dać mu impuls fizyczny odmieniający na lepsze życie.

    Można jeszcze tak z miesiąc wymieniać to, co samorządy mogą, powinny, a nie robią. Razem, jest to suma tego, o czym nie rozmawiamy w samorządach, czego nie robimy i co nie istnieje.

    Wziąwszy to razem pod uwagę, twierdzenie, że „reforma samorządowa świetnie sie nam udała”, jest nie tylko nieuprawnione, ale po prostu bzdurne. I w pozytywniejszym przypadku wynikające z tego, że osoba wygłaszająca takie tezy nie bardzo wie, co mówi.

  396. @Mag
    @Wbocek
    Kochani, ze sie nie rozpuszcze to rzecz pewna. Ja jestem clek otwarty i jak mnie kto pyta o jakas „prywatna” sprawe, to na ogol nie widze w tym nic niewlasciwego wiec odpowiadam. Jedynym powodem do zadawania nietaktownych pytan jest ludzka ciekawosc, a te akurat cenie. Nie zakladam od razu, ze ktos to zwyczajnie zlosliwie przeinaczy. Nie wiem co za kruki i wrony, bo ja na prawde nie czytam „wrogich” mi osob. Zwyczajnie przewijam. Ale z twoichch wzmianek Mag wynika, ze sie komus cos nie podobalo w wychowaniu mojego syna, o czym 1. pojecia nie ma , bo przeciez skad? Z paru moich wzmianek?2.chyba mi zazdrosci, bo malo osob a zwlaszcza samotnych matek moze sie poszczycic tak swietnie wyksztalconym dzieckiem a do tego tak bliskim
    i otwartym wobec ludzi i matki, z ktora jest w przyjazni najblizszej.
    Co zreszta to kogo obchodzi? Chcialabym zobaczc relacje tych krukow i wron z ich wlasnymi dziecmi. Dolary za orzechy, ze nie mialyby sie czym pochwalic. Ale przeciez tu nie chodzi o dzieci, tylko o osobista nienawisc do mnie, wiec kazdy pretekst jest dobry. W dodatku jak mi ktos probowal w ten sposob obrobic d. to chyba wyszedl na idiote, boc chyba dla innych blogowiczow jest jasne, ze nie wspominalabym o synu gdyby mnie nikt nie pytal a pytajacego poslalbym do diabla gdyby w mojej relacji z synem bylo cos co chcialabym zachowac dla siebie. Tylko, ze nie ma, wiec czemuz nie mam odpowiedziec? Nawet chetnie, bo ja sie synem nie chwale tylko z niego ciesze i moze stad taka moja otwartosc.
    No to i tyle w tem temacie. Mag, Jakubowie jak wiesz to” trzymajacy sie za piete”, wspaniale dzieciaki. A tak na marginesie, to wychowywanie dziecka wg. „jakichs zasad” a nie w zgodzie z jego indywidualnoscia i niepowtarzalnoscia, wtlaczanie w jakies ramy, to pozbawienie calej spontanicznosci i szczescia.”Kruki i wrony” pewno nigdy nie mialy prawdziwego, szczerego i pozbawionego barier kontaktu z wlasnym dzieckiem dlatego nie sa w stanie sobie tego nawet wyobrazic.
    Pombocku, lete teraz w krzaki posluchac tego skowronka i wroblastych, popatrzec na Kazi pasiaki i troche sie drzemnac.
    Mag, ja cie nie pouczam bynajmniej co masz robic z dolkiem. Kazdy wen wpada. Ot rozgadalam sie na temat, bo wiem z doswiadczenia jak
    sobie z tym radzic bez klopotu, to moze sie komu przyda. Wybacz, jesli to zabrzmialo jak jakas nieproszona rada.

  397. Moja teoria na temat stosunku oddanych głosów na KE i PiS bazująca na stałości zachowań przekonań i poglądów na państwo liberalnej części wyborców.

    Koalicja Europejska tak nawoływała do uczestnictwa w wyborach do PE, ze nawołała więcej zdeklarowanych PiSowców niż swoich zwolenników, a luzacy liberalni, europejscy wyborcy wykorzystali weekend na wyjazdy wypoczynkowo-rozrywkowe lub eventy towarzyskie typu wieczór piwno-grillowy lub whiskowy lub co będę się pchał do tych urn, to i tak nic nie da. Jak zwykle zresztą.

    Zwolennicy PiS są bardziej zdyscyplinowani, wierni i konsekwentni w popieraniu swoich dobroczyńców. Wybory niedzielne były dobitnym przykładem tej różnicy, która gra na korzyść PiSu i choć nie jest to różnica bardzo znacząca liczbowo, to przy oscylowaniu poparcia wokół remisu odgrywa decydującą rolę, pozwala uzyskać te 5, czy 6 punktów procentowych przewagi.

    Nie tylko pogoda przyczyniła się do tego. Tumiwisizm, bylejakość obywatelska i liberalne podejście do swojego obywatelstwa elektoratu platformianego zagrało na korzyść PiSu.
    Taki układ sił ma małe szanse na szybką zmianę, bowiem mentalność, postawa wobec państwa obywateli, to czynnik kulturowy, bardzo trwały, wolno ewoluujący, odporny ma doraźne bodźce typu apele – pójdźmy wszyscy do urn.

    Rdzeniem zwycięstwa PiSu było oczywiście kupowanie wyborców, kiełbasa wyborcza, nieufność i zastraszanie elektoratu PiSowskiego genderem, elgebetem, sodomią, lewactwem oraz odbieraniem bonusów socjalnych, gdy zwycięży KE.

    Jednak przy zrównoważonych siłach decydują różnice doraźnie wytworzone, zbiegi okoliczności, bodźce odciągające jedną stronę elektoralną (KE) od uczestnictwa, co przyczyniło się do powstania pewnej przewagi procentowej dla przeciwnej partii.
    Pzdr, TJ

  398. @Mag
    @pombocek
    A, jeszcze jedno – Hiszpanie sa ludzmi niezwyklej zyczliwosci i otwartosci. Gadanie o swoich sprawach nie uchodzi tu za jakas prywatnosc. Chetnie i duzo o sobie mowia a ja zyje wsrod nich i innych innostrancow od 2001 r.
    Wczesniej tez obracalam sie w multi-kulti towarzystwie i mieszkalam w takim otoczeniu. Bardzo mi to zreszta odpowiada. Stad moja nie tylko wynikajaca z natury otwartosc wobec ludzi. Tylko w Polsce jest to wykorzystywane przeciw temu, kto bywa otwarty i trzeba pilnowac jezyka, zeby sobie” ktos czegos nie pomyslal.” Mnie takie podejscie jest calkowicie obce i ni ziebi mnie ni grzeje czy sie komu podobam czy nie. Natomiast nie znosze serdecznie insynuacji. To jest podle. Nie podoba sie cos – to wal czlowieku co -, pogadajmy. Ale nie lzyj w zywe oczy, nie wpieraj dziecka w brzuch, nie udawaj, ze nie zrozumiales rzeczy prostej jak budowa cepa , bo za to to w pysk wale.
    https://www.youtube.com/watch?v=WO_kWq1skyA

  399. Qba
    27 maja o godz. 15:26
    esencjonalne podsumowanie. Duża buźka!

  400. konstancja
    27 maja o godz. 20:22

    Nie wiem, jakie NGO-sy masz w tej sytuacji na myśli…

    Te, które korzystają z funduszy samorządowych w oparciu o ustawę o samorządzie terytorialnym/gminnym. Gminy delegują określone zadania własne na NGO razem z odpowiednią ilością środków. To nigdy nie jest sto procent. Ale jako wkład własny można wliczyć pracę członków NGO.
    Oczywiście nie wszystkie gminy są równie zamożne. Ale nadal takie możliwości istnieją.
    Jak długo jeszcze, to inna sprawa.

  401. Tanaka
    27 maja o godz. 21:59
    Samorządowa reforma bardzo się sprawdziła w przypadku dobrej zmiany Zalewskiej. Latami ostatnimi, przed 2015 rokiem wiele samorządów miejskich, wiejskich, powiatowych wydało miliardy złotych na unowocześnienie gimnazjów meblowo, sanitarnie, wyposażeniem w narzędzia edukacyjne. I co? przychodzi nowy rząd, ma pomysły od czapy i w rok niweczy starania samorządowców o dobrą edukację w pełnym wymiarze. Gimnazja za chwilę będą pozamykane,a najbliższe 4 lata (lub dłużej) podwójny rocznik absolwentów szkól będzie sie uczył w nieznośnych, niedogodnych warunkach. Bo samorządy starały się, jak mogły, ale w rok,dwa nie da się tak solidnie zmienić całej infrastruktury, jak zrobiła to ministra Zalewska na papierze. Dla niej ta zmiana była bezkosztowa; koszty poniesione przez samorządy liczone są w milionach. I tym samorządom zabraknie pieniędzy np. na wkład własny do inwestycji wspieranych finansowo ze środków unijnych, poprawiających społeczeństwu standard życia w szerokim zakresie, bo to i o ekologię chodzi, i kulturę i ochronę zabytków i wiele innych aspektów. Gadanie jednej z Beat, że samorządy są bogate, gdy zabrało im się pieniądze z ulg na dzieci, zabiera się pieniądze z PIT od młodych do 26 roku życia (lekarze i inni długo studiujący będą płacić zaraz po uzyskaniu prawa wykonywania zawodu) i zmusza do finansowania.
    Nie zapowiada się nic lepszego. Nowi ministrowie mogą mieć pomysły jeszcze inne, niż dotychczas realizowane, bo jarkowi się odwidziło.
    Pożyjemy, przetrwamy. Ale współczuję młodemu pokoleniu

  402. Tanaka
    27 maja o godz. 21:14

    Pewnie, to mechanizmy zjawisk są bardziej interesujące.

    Mam przy okazji prośbę: gdybyś mógł usunąć całe to coś pokursywione z 16.32, żeby bodaj trochę odszarokocić forum.

    Na dobranoc parę pachruści z cyklu „weź to kopnij”, z podeszczowego spaceru.

    https://photos.app.goo.gl/Dxks9TTJfDdW5oy67

  403. @
    ” Nie ma jednak chyba nic gorszego, jak życzliwe ciotki i wujkowie, którzy chcą prostować nasze ścieżki według swoich wyobrażeń..”

    Na widok tak zwanej rodziny normalny czlowiek rzyga.

  404. @Szary Kot
    27 maja o godz. 23:25
    A te niebieskie to co?
    Bardzo lubię te twoje zielska i jestem pełna podziwu, że wiesz co to.
    Jak się jedzie przez Australijski busz to wydaje się on monotonny i mało urozmaicony, szczególnie w porze suchej. I potem spada deszcz i dzieją się cuda – wyłażą i zakwitają takie różne i tyle tego. 🙂

  405. @
    Krotki film animowany o milosci przed i po slubie
    https://www.youtube.com/watch?v=B9mBU4nTbIc

  406. Szary Kot
    27 maja o godz. 23:25

    No to wyciepłem.
    Nie jestem wyznawcą każdego zielska w każdych okolicznościach, ale dla prawie każdego znajdę tak zwany kontekst wraz z legendą i się nada.
    Dobrze jest się pogapić na zielsko i dobrze jest też mieć nizinną odznakę turystyczną!

  407. jakub01
    28 maja o godz. 0:03

    🙂

  408. konstancja
    27 maja o godz. 23:11

    Rozgadałem się, ale opowiem jeszcze coś takiego:
    Gdy jeszcze moje dzieci chodziły do mazurskiej gminnej szkoły, składającej się z podstawówki i gimnazjum w jednym budynku i pod wspólnym dyrektorem, pojawił się iście polski pomysł, żeby gimnazjum miało swojego osobnego patron i sztandar. Bo jakże to, jeden patron na dwie szkoły to tylko pół na szkołę. Demokratycznie wyłoniono niezłego patrona (o włos rozmijając się, na szczęście, z tym Najsłuszniejszym), zamówiono sztandar (była zrzutka), przywitano i poświęcono jak należy. A tu buch, likwidacja. Ciekawe, co teraz z tym sztandarem. Przyznam, że miałem Schadenfreude.

    Ewa-Joanna
    28 maja o godz. 0:02

    Fajnie, że się podoba! To niebieskie to na 90% jest aubrieta czyli Rock Cress. To akurat jest ogrodowe, a nie dzikie. Porasta podmurówkę płotu w tle i już przekwita, stąd widoczne osobne kwiatki, bo w pełni kwitnienia to jest istny „szał pał” 🙂 czyli jedna płaszczyzna kwiatów. Ogrodowe to osobny temat… też mam trochę, z czasem coś zapodam. Nie masz pojęcia, ile ja się przy okazji nauczę 🙂 . Poza tym zapragnąłem kupić dobry aparat… Tak przy okazji, te różowe z Twojego buszu to mimozy? Te co składają liście?

  409. konstancja
    27 maja o godz. 23:11

    Owszem, codziennie właściwie pojawiają się w mediach głosy świadków i ofiar tej gangsterki edukacyjnej Kaczyńskiego z jego Zalewską. I dlatego nagroda – wczasy w Brukseli, ekstra płatne.
    To jest też, niestety, niedoróbka reformy samorządowej, ze nie maja one odpowiednich zabezpieczeń pozwalających uniemożliwiac podobne szaleństwa. Ministerstwo czyli rząd, wchodzą w samorządy ze swoją brutalną zideologizowaną polityką i wymuszają gangsterski haracz oświatowy, nie ponosząc skutków swojej gangsterki. Zaś na samorządach ciąży niemal cała odpowiedzialność.

    Cała ta kantodupna deforma w ogóle nie dotyka tego, co w szkole powinno być absolutem najważnejszości: nauki krytycznego myślenia, kształtowania ciekawości rzeczy, pasji poznania i satysfakcji z pracy czujnego umysłu, kształtowania umiejętności społecznych i budowania dobrych więzi, umiejętności rozpoznawania tego, co dla człowieka złe i skutecznego przeciwstawiania się temu.
    Sam zasób informacyjny mało co już znaczy w szkole. Szkoła przestała nadążać i tego nie odwróci. Nie ma co się w tej dyscyplinie ścigać z siecią. Ale sieć nie nauczy mądrego i krytycznego patrzenia ani kształtowania wyższego siebie.
    To co znowu zdeformowano, to drańska deformacja młodych ludzi. W istocie, jest to działalność przestępcza taka sama jak ciężkie uszkodzenie ciała, dręczene i tortury razem wzięte.

  410. Szary Kot
    28 maja o godz. 0:25

    Dobry mózg i do niego dobry aparat nie będzie od rzeczy. I wtedy dobre foty zieloności robią się same. I jesteś zadowolony. Włącznie z blogiem.

  411. @Szary Kot
    28 maja o godz. 0:25
    No widzisz, wstyd się przyznać ale nie wiem. Może oni i jakieś mimozowate, ale małe to! Kwiatek jest wielkości ziarna fasoli, rosną nisko i kolce mają, pewnie żeby ich nie zjedli torbacze. Jak dziś pójdę na spacer, co akurat wypada w porze zachodu, to popatrzam i doniosę.

  412. Tanaka
    28 maja o godz. 0:28
    cała idea reformy szkoły prowadzona była pod podobnym hasłem, jak reforma wymiaru sprawiedliwości. Wyniki już znamy. Reforma prawa i sądownictwa nie została szczęśliwie dokończona, ale edukacja- to już dwa-trzy roczniki stracone teraz, a z następnymi rocznikami poddanych tej dobrej zmianie uczniów już nie odrobienia.I niepowetowana strata. Tak stracimy wielu młodych ludzi, którym zabrano możliwość realizowania planów i marzeń, życiowej drogi zawodowej, całej przyszłości. I którzy staną się klientami OPS; staną się alkoholikami, może będą tłukli swoje żony, o ile znajdzie się jakaś chętna.
    To o to chodziło Emerytowanemu Zbawcy Narodu zostawić ludzkie zgliszcza? i ruiny innego formatu?
    bo chyba ma tę swiadomość, że nic nie jest wieczne, za za jakiś czas 500 plus to będzie 50 plus, ze edukacja, ochrona zdrowia, ekologia i kultura, a raczej ich brak poskutkuje fatalną przyszłością jednego pokolenia najsłabszej części społeczeństwa?

    PS.Telewizja publiczna ani jednym słowem nie bąknęła, nie zająknęła sie na temat hektarów premiera z długim nosem.
    PS.PS.Ktoś wspomniał, że powinniśmy krzyczeć o sfałszowaniu wyborów.Nie widziałam żadnych tzw. mężów zaufania w lokalu,a zmieniono przecież ordynację wyborczą, ułatwiającą takie działania….

  413. Tanaka
    28 maja o godz. 0:28

    jest późno, więc ubrałam w inne słowa to, o czym wcześniej wspomniałeś. Ech, chyba pójdę spać….

  414. Tu jest resultat wyborow. Masa interaktywnosci jak kto z Was lubi (ja lubie).
    https://www.election-results.eu/tools/widget-country/2019-2024/

    Szwedzcy komentatorzy polityczni uwazaja, wynik bedzie zwiekszona integracja europejska (ponadpanstwowosc). Rowniez wiecej porozumien ponad granicami partyjnymi, ze wzgledu na krysys klimatyczny. Prawdopodobnie pierwsza konfrontacja w Parlamencie beda wybory komisarzy nowej Komisji i nowych Przewodniczacych. Innych komentatorow (zagranicznych, nie szwedzkich) nie zdazylem czytac

    pzdr Seleuk

  415. @all

    Ogląd na pogląd albo odwrotnie:

    http://www.wyborynamapie.pl/euro2019/euro2019.html

    I co tu komentować?

  416. konstancja
    28 maja o godz. 2:34

    Czy Kaczyński ma świadomość tego, że nic nie jest wieczne, to mnie właściwie nie zajmuje. Niech ma, albo nie ma. Bardziej mnie zajmuje, że jest niszczycielem.
    Dziś 500+ nie jest żadnym 500+. To mniemanie. Już jest załatwione, że przyszli emeryci mają 1000-. Ci co dziś biorą do rączki mniemania, zderzą się z niemniemaną rzeczywiostością.
    Po drodze da im w łeb tzw. służba zdrowia: masz pan forsę? Do dawaj pan, jak pan nie masz, to pan spadasz na koniec kolejki. Za osiem lat się pan zgłoś znowu, to się zobaczy co się zobaczy, panie 500+ !
    Deforma edukacji jest bardzo potrzebna. Telewizyjny Kurski to przecież wyjaśnił: ciemny lud wszystko kupi i niczego nie policzy. A jak się weźmie do rachunków, będzie liczył mniemania.

  417. @scrambler, @seleuk|os|
    27 maja o godz. 19:21
    Dzieki @scramblerze za obszerną odpowiedź. Jeszcze nie przeczytałem całego artykułu, bo jest co czytać, ale przejrzałem i trochę mnie nakierowałeś. Znaczy, nie tak łatwo przejąc intelectual poperty, ale z pewnością wykwalifikowana sila robocza przepływa z miejsca na miejsce i zanika w miejscu pierwotnego występowania, co wypadku potrzeby naglej jej odtworzenia, nie obejdzie się bez problemów.

    Rare earth w wydaniu @seleuk|os| jest czym innym, ale nie mniej ciekawym. Nie wiem czy w Chinach ta „polityka jednego dziecka” nadal obowiązuje, ale moim zdaniem, widze potrzebę pilnego jej wprowadzenia w paru miejscach. Może nie w Polsce bo tu nawet brak jest reprodukcji prostej i to mimo znanych benefitów. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby ludność the Earth/die Erde/ Ziemi znowu liczyła nie więcej niż 1 mld. To jest jedyny sposób na zatrzymanie degradacji…

    @seleuk|os|
    /ᴮ wzwszwloki nie nalezy mylic …
    …mimo chęci szczerej nie rozszyfrowałem, może nie trzeba … 🙂

  418. @Szary Kot 0:05
    Tak przy okazji, te różowe z Twojego buszu to mimozy? Te co składają liście?

    Wprawdzie nie do mnie, ale co tam. Tak mi się wydawało, jak oglądałem, że to mimoza. Więc chyba mimoza. Ta co składa liście.

  419. @ konstancja 2:46

    W moim był. Znaczy była mąż zaufania. Siedziała przy komisji i pilnie obserwowała. A przy okazji na malutkie pocieszenie. W moim obwodzie zdecydowanie zwyciężyła KE. Tylko co z tego, skoro w całym mieście przegrała z PiS-em. Niewiele – tylko 340 głosami. Żeby to szlag.
    Wiosna wystawiła u mnie Zbigniewa Bujaka na pierwszym miejscu. Osoba zacna, tylko co z tego. Po tylu latach nieobecności w mediach, w dodatku nie z tego środowiska na jedynkę? Chyba ktoś się z czymś na rozumy pozamieniał.

  420. @seleuk|os|
    27 maja o godz. 11:54
    Unia musi niwelować nierówności między krajami członkowskimi. To nie jest jedynie kwestia wartości: chodzi o więcej solidarności wewnątrz UE po to, żebyśmy byli skuteczniejsi w konkurencji z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi.

    Potwierdzam, ta pani nie trzyma się racjonalności. W pierwszym zdaniu to „musi” przeszkadza – przecież UE to robi. W drugim zdaniu: czym więcej solidarności w UE tym koszty pracy będa wyższe i skuteczność konkurowania z Chinami mniejsza.

    Jakie czytam te nonsensy to nie wiem do kogo oni to kierują.

  421. zetus1
    28 maja o godz. 8:48
    cyt:”
    Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby ludność the Earth/die Erde/ Ziemi znowu liczyła nie więcej niż 1 mld. To jest jedyny sposób na zatrzymanie degradacji…”
    Piękna abstrakcja. Przy okazji: ewidentnym dowodem na wpływ przeludnienia były efekty „uboczne” ewidencjonowane w tym projekcie:

    https://archive.eol.ucar.edu/projects/ceop/dm/insitu/sites/ceop_ap/Himalayas/Pyramid/

    W skrócie: badano m. in. przyczyny zmniejszania się okolicznych górskich lodowców i pokrywy śnieżnej. Cóż się okazało? Napływające w głębokie doliny masy gorącego powietrza wynosiły z sobą na wysokości rzędu 6 tys. m n.p.m. ogromne ilości cząstek sadzy. Osadza się specyficznym brunatnym nalotem na śnieżnych powierzchniach najpierw znacznie drastycznie obniżając ich albedo i zwiększając absorpcję ciepła słonecznego. W sumie dość prosty mechanizm. Ale skąd ta sadza, skoro w tamtym regionie podnóża Himalajów to wyłącznie ubogie i przeludnione rolnicze regiony? Zero kompletne przemysłu! Od rzemyczka do koniczka: te 200-300 mln ludzi w ramach prowadzonej tradycyjnej gospodarki rolniczej „produkuje” – organiczne co prawda – zanieczyszczenia wypalając za każdym razem pozostałości upraw, coś jak polskie trawopalenia. Jest tego tyle, że dosłownie topi śniegi Himalajów.
    W ramach projektu odkryto poza tym wiele ciekawych i wcześniej kompletnie nieznanych zjawisk atmosferycznych. Na stronach projektu w materiałach archiwalnych .pdf są liczne opracowania.

  422. Prosta sprawa. Jaki naród, tacy reprezentanci. Dziwimy sie, że Beata Szydło dostała rekordową liczbę głosów. Pytamy dlaczego ? Ano dlatego, że Beata jest typową Grazyną, która ma typowego męża Janusza, syna księdza i jest z typowej, małej polskiej miejscowości.. Inteligentna srednio, po angielsku ani me ani be, bogobojna z wiejską mentalnością. No to Grażyny i Janusze nam wybrali. Chcieli mieć reprezentacje, to mają. I nie ma się co oszukiwać, taka jest większość narodu. Żrą schabowego do radosnych dźwięków disco polo, kupionego za pieniądze z socjalu, z naszych podatkow. Gdzie im będzie lepiej i kto lepiej mialby rzadzić ? Opozycja, która im odbierze przywileje ? Really ?

  423. Lewy
    28 maja o godz. 9:28

    Toż samo mam na myśli: Szydło to polska baba. Ziemiaczana, buraczana, przetykana kiełbasą, nasza.

    Jeśli się ją ocenia jako urzędnika państwa, co ma sie znać, ma państwo wzmacniać modernizować, doganiać uciekający świat, zapewniać wewnętrzną spójność i tworzyć trwałe fundamenty do powodzenia osobostego, demokratyczną różnorodność która się samoorganizuje w solidną gospodarkę i żywość inicjatyw społecznych – KATASTROFA.

    Bełatka potwornie niekompetentna, ciemna masa, zagubiona, na bezczela krętacząca i kłamliwa. I co? I jajco, nic to nie ma do rzeczy. Do rzeczy ma to, ze baba, z naszym kartoflem i kiełbasą w środku.

  424. Tanaka
    28 maja o godz. 9:47

    Se telefon sprawdź

  425. @Szary Kot 0:05
    @ paradox57 9:02
    Sprawdziłam gapiąc się intensywnie – składa te liście więc to mimoza. Tu jest podobna.
    http://www.flowersofindia.net/catalog/slides/Touch%20Me%20Not.html
    Ale moja bardziej rozczochrana.
    I zawsze myślałam, że mimoza to to:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/8c/Acacia_baileyana2.jpg/1200px-Acacia_baileyana2.jpg

  426. @scrambler
    28 maja o godz. 9:13

    O tym, że nie tylko sadza unosi się w powietrzu i nie tylko w Himalajach – https://exignorant.wordpress.com/2019/05/27/plastikowa-planeta/

  427. Lewy
    100/100
    Grażyna z Januszem, Janusz z Grażyną oraz z rodzinnym księdzem w tle to emanacja swojskiej Polski ciotek, wujków, szwagrów co to razem przy grillu, a wcześniej do kościoła. Komunie święte jak wesela, a wesela jeszcze bardziej weselne – 200 gości w tzw. domach weselnych w każdej gminie. Ksiądz dobrodziej pedofilem? Ależ nigdy w życiu!
    Raduje się kraj, wiwat PISznami!

    Przepraszam Koleżeństwo, że powyższy post przekleiłam z EP, ale czegóś moderator tamtejszy daje mi szlaban.

  428. Lewy
    Teraz przyuważyłam, że powtórzyłeś tekst, do którego się odnoszę również na LA.
    Swoją drogę nie rozumiem logiki. Twój tekst moderator na EP puścił, a moją odpowiedź – nie.

  429. Tanaka
    28 maja o godz. 9:47
    Lewy
    28 maja o godz. 9:28

    Toż samo mam na myśli: Szydło to polska baba. Ziemiaczana, buraczana, przetykana kiełbasą, nasza.

    Jeśli się ją ocenia jako urzędnika państwa, co ma sie znać, ma państwo wzmacniać modernizować, doganiać uciekający świat, zapewniać wewnętrzną spójność i tworzyć trwałe fundamenty do powodzenia osobostego, demokratyczną różnorodność która się samoorganizuje w solidną gospodarkę i żywość inicjatyw społecznych – KATASTROFA.

    Bełatka potwornie niekompetentna, ciemna masa, zagubiona, na bezczela krętacząca i kłamliwa. I co?

    Mój komentarz
    Jest gorzej. To nie tylko Beata jedna. Większość reprezentacji PiSu wybranej do PE j składa się z tego typu obywateli – hożo bezczelnych, rezolutnych w kłamstwie, ignoranckich, ukształtowanych we wsobności narodowej (stąd hasło PiSu o Polsce jako sercu Europy), w odrębności od Europy, w stałym poczuciu niebezpieczeństwa od obcych (stąd to hasło PiSu, ze parlamentarzyści PiSu w PE mają bronić Polski), wypatrujących wszędzie zagrożeń dla wiary, tożsamości narodowej, interesu narodowego, patriotyzmu, ojczyzny, kościoła, prawdy i sprawiedliwości, posługujących się w mowie politycznej gotowymi zbitkami narodowo-kompensacyjnymi, szablonami sprzed wieku, tkwiący w przesądach i anachronicznych stereotypach. Itd.

    Drobny przykład. Na plakatach wyborczych pewnej kandydatki do PE (weszła do PE) w mojej okolicy flamastrem nabazgrane „SODOMA, LGBT, GENDER”. Zbitka trzech słów symbolizujących zepsucie, zagrożenie, grzech i upadek.
    Kwintesencja PiSowkiej antyeuropejskiej ideologii, głoszona mniej lub bardziej otwarcie przez ludzi PiSu i Kościoła.
    Pzdr, TJ

  430. Do jesieni niedaleko. Co zamierzacie robić?

  431. jakub01
    Wspomiałaś o „trzymających się za piętę” Jakubkach. Coś jest na rzeczy. Mój syn Kuba też to ma, a jego prababcia mówiła, że jest w czepku urodzony.
    Spędziłam kiedyś dwa tygodnie na wybrzeżu Costa Blanca, całkiem prywatnie i zakochałam się w Hiszpanach. Miałam wrażenie jakbym była u swoich, ciepłych, życzliwych, z fantazją itp. A może zagrały we mnie geny? W rodzinnym przekazie jest opowieść o ciotecznej praprababce Hiszpance, którą prapra przywiozł na Litwę po kampanii napoleońskiej, w której brał udział.

  432. Ewa-Joanna
    28 maja, g.10:37
    No, na pewno nie siedzieć i płakać.

  433. Herstoryk
    28 maja o godz. 10:15

    Ale nie zmieniajmy tak całkiem tematu :-). Gdyby sięgnąć ciut dalej w, okolice tej więcej niż o połowę mniejszej populacji ludzkiej? Plastiku pewnie nie było. Ale… jakby tak zapytać, co się stało z wywalonym do atmosfery podczas prób nuklearnych 90Sr czyli izotopem strontu (rozpad połowiczny 29 lat) ? Kolejną „szczepionkę” dostaliśmy od Czarnobyla. Ja już słabo pamiętam numerologiczne szczegóły z wykładów, ale to ciekawy materiał „a propos” ekologii ludzkiego środowiska. Się wchłonęło jak woda w gąbki, nie ma śladu, nie ma „śmiecia”, nie powodu do zmartwień?
    cyt:”(…) w Zonie [Czarnobyl] znajdowało się 20790 Ci [kiurów] radioaktywnego strontu. Znaczna większość strontu jaka opadła w Zonie to cząstki niezjonizowane, które są ciężko transportowane w ekosystemie. Opadły w płytkich glebach, z czasem wchłanianie przez trawy, rośliny owoców leśnych i grzyby, czyli organizmy o krótkich korzeniach. Następnie w łańcuchu pokarmowym, zjedzone runo leśne, a z nim stront, wędruje w ciała dzików, sarn, gryzoni i innych tego typu zwierząt. Pożary traw w Zonie spowodowałyby uwolnienie ogromnej ilości tego pierwiastka ponownie do atmosfery.
    Jeżeli chodzi o opady strontu-90 z chmur radioaktywnych, to największa jego część trafiła nad Wyspy Brytyjskie, jednak w postaci cząstek zjonizowanych, gotowych od razu wejść w obieg przyrody. ”
    Szczególne pozdrowienia dla brytyjskiego NHS.
    Żeby nie było… do dzisiaj to paskudztwo używane jest w nie radioizotopowych generatorach termoelektrycznych (np satelity).
    Panie, my ze śwagrem nie takie cuda gorzałką zapijali.

  434. Ewa-Joanna
    28 maja o godz. 10:37

    Może jakiś rezerwat?

  435. @mag
    Tym razem zablokowało mi na LA. Z pewnością nie jest to robota Tanaki, tylko jakiegos robaka, który się wkręcił w program moderacyjny.
    Więc wrzuciłem u EP i tam przeszło. Mam chyba chodzy u moderatora na EP, a Ty nie masz.

  436. @Tanaka
    Anglicy powiadaja tak „The beauty is in the eye of the beholder”
    W Twoim oku beatka jest głupią, odrażająca babą. Ale to rzecz subiektywan. Bo dla Grazyn i Januszów to subtelna, wykwintna, tajemnicza, głęboka, melancholijna a zarazem swojska dama. Zapomniałeś jak ona się slicznie prezentowała z drugą Beata, Kempą, w czarnych woalkach przed papieżem. Złośliwcy powiadali, że te damy przypominały świnki w woalkach. A może nie mają racji, ci złośliwcy ? Może wcale nie wyglądały jak świnki ?

  437. mag
    28 maja o godz. 10:22

    przepraszam, że się „wtrancam” ale wielokrotnie miałem takie zdarzenia na EP. No i raz jeden otwartym tekstem zapytałem admina (?), czy przypadkiem nie jest tak, że moderacja na EP to trywialny zez sterowany, skoro wielu tamtejszych „prominentów” (niejaki MR dajmy na to) jedzie po bandzie bez ograniczeń. Zarzuciłem manipulacje wpisami z powodów czysto komercyjnych (klikalność?), dziennikarstwo prowokacyjne. Odpowiedzi żadnej. Obrażalscy. No to teraz nawet tam nie przewijam. Moim zdaniem blog EP to kompozycja sterowana z domieszką elementów spontanicznych. Ale przeca wszyscy jesteśmy omylni w swoich nieobiektywnych obiekcjach.

  438. Lewy
    28 maja o godz. 11:01

    Bełatka?! Toż to panie czysto caryca szydłowiecka! Szydłowiec rulez! Ubu roi rulez!

  439. Przeczytałem powyborczy wywiad z Beatą (cichą kandydatką PiSu na unijnego komisarza) w onecie.
    Potwierdziłem swoją tezę o Beacie – polityk wzorcowo polski, układny i niezłomny, z umysłem dokładnie kopiującym obowiązujące w PiSie interpretacje procesów, idei i wydarzeń, dokładnie przekładający na obowiązującą formę myśli Prezesa, dokładnie w zalecanej formie i stylu, dokładnie w granicach wyznaczonych, jak to Beata mówi – przez PiS jako jedną drużynę, a „jedna drużyna”, to w PiSie eufemizm określający nieformalne przywództwo nad partią, państwem i prawem sprawowane z tylnego fotela przez Jarosława Mądrego – Prezesa Polski.

    Beata, to po naszemu, po polsku stereotypowy polityk zręcznie scalający nakazy, polecenia, idee i konieczności wskazywane przez Prezesa w jedną, niebywale schematyczną, ciepłą, subtelnie przebiegłą opowieść o państwie, społeczeństwie, Europie i Unii.
    Pzdr, TJ

  440. @scrambler
    28 maja o godz. 10:49

    Panie, my ze śwagrem nie takie cuda gorzałką zapijali.

    Tak na zdrowy chłopski rozum można by przyjąć dwa hipotetyczne skutki: metaforycznie dzbanowy i dwugłowy:
    – albo się dzbanowi ucho urwie od kumulacji;
    – albo zaczną się rodzić dzieci z dwiema głowami.

  441. Lewy
    28 maja o godz. 10:53

    Nie widzę żadnej blokady. Jeśli wysłałeś, to omineło i pofrunęło. Ale nie wiem dokąd.

  442. Szanowni!

    Człowiek chce dobrze. Tak mówią. Na przekór, miał byc inny wstępniak. Ale oto zstąpiła anielica pod postacią Neferki. Z bardzo osobistym, gorejącym, ale i pytającym o uniwersalia wstępniakiem.
    Zapraszam w imieniu Neferki do czytania i komentowania.

  443. Herstoryk
    28 maja o godz. 11:15

    Oj, gorzej. Może słyszałeś, jak w latach 60 dokonywano „wynalazków” w dziedzinie nasiennictwa zbóż? W celu uzyskania lepszych, wydajniejszych odmian. Ano państwo naukowiectwo brało garść albo ciut więcej ziaren np pszenicy i napierd…., znaczy świeciło w nie tym, co w RTG. Potem siali i się przyglądali efektom. A dzisiaj mamy z tego bułkę, chlebek i co tam kto tam se życzy. No, nie każde ziarenko wykiełkowało, nie każde wzeszło, ani też nie wszystkie nadawały się do choćby do obsiania rowów ( nie sprawdzali na okoliczność świecenia w nocy?). Tak, że zgadzam się jak najbardziej: na zdrowy chłopski i dawno już napromieniowany rozum nie może być inaczej. A co, jak to urwane ucho dzbana urośnie zamiast drugiej głowy? Można odnieść wrażenie, że coraz częściej to już dwa ucha od dzbana zamiast głowy, a reszta – też dzban.

  444. paradox57
    28 maja o godz. 9:08
    a widziałeś link od @scamblera o 8:27 i chwilę później? Jestem w szoku. Zastanawiam się jednak czy nie doszło do fałszerstw. Albo jesteśmy tak głupim społeczeństwem, że nawet pedofilia księży, hektary premiera o wieże kaczyńskiego nie staną na przeszkodzie, bo obietnice i realizacja emerytura plus przesłoniły ludziom wszystko.

    Trudno się dziwić ludziom, którym ta manna 888,25 spadła jak z nieba, a groźby, że jeśli nas nie wybierzecie, to inny rząd nie da, a nawet zabierze to, co dał Wam Kaczyński, skoro są takie osoby, jak dwie moje znajome wycieczkowe, które komentując strajk nauczycielski dziwiły się, że jak oni mogą żądać tyle pieniędzy, skoro tak dobrze zarabiają. Ona wie, bo ma kuzynkę, już na emeryturze, która po 35 latach pracy ma „wysoką emeryturę, niezłą emeryturę” takich pojęć używała w rozmowie, Gdy zapytałam, ile wynosi ta wysoka emerytura, powiedziała, że jej kuzynka ma 2 300 zł na rękę! faktycznie można za to kupić połowę Poznania, choć na ratusz klasy 0 nie wystarczy 🙂 Ale trzeba wziąć pod uwagę, że mówi to kobieta, dziś lat około 70, która ciężko pracowała i ma emeryturę w kwocie 1.200. Niewykształcona, bez żadnych kwalifikacji zawodowych, z wielodzietnej rodziny przyjechała do miasta i zatrudniła się gdziekolwiek, za niewielkie pieniądze. Nie miała ambicji zawodowych, nie chciała, może nie miała warunków do nauki i teraz dwa razy wyższa emerytura wydaje się być himalajami dochodów emerytki.

  445. @Ewa-Joanna 10:37

    Zagrzebać się w ściółkę.

  446. konstancja
    28 maja o godz. 11:48

    czekam jeszcze na mapę frekwencji. Mam wrażenie, że kampanijne eventy KE były bodźcem dla większej mobilizacji zwolenników Pasma Ino Sukcesów. Nie trudno tez zgadnąć, u kogo chodzi po kolędzie z Biedroniem. Jak patrze na tę gminę KE w Bieszczadach, to albo mieszkają tam w większości emigranci z Wawy, albo to może jakaś wioska Gallów?

  447. scrambler
    28 maja o godz. 12:20
    cokolwiek by to było to i tak trafione, zatopione. Przynajmniej do października.
    Wczoraj w rozmowie z Jackiem Żakowskim prof, Jan Zielonka przyczynę klęsk (choc mówił o zwycięstwie) KE widział w braku zmian w ugrupowaniach wchodzących w sklad koalicji, szczególnie braku charyzmy u Grzegorza Schetyny i jego kolegów. Wszystko to prawie 60+, nic dla młodszych, żadnej oferty dla młodszego pokolenia, tylko młócka z PIS. Nie wiedzą smogu, problemów ekologicznych, innych zainteresowan i doświadczeń młodszego pokolenia? i Jak zwykle nie wpuszczają młodych do rządzenia. Jażdżewskiemu się udało powiedzieć swoje, ku niezadowoleniu wierchuszki PO i koalicjantów i mam wrażenie, że pomimo okrzyków o ściganie czarnej pedofilii chętnie skorzystaliby z błogosłąwieństwa czarnej gawiedzi, byle im tylko słupki wzrosły.

  448. scrambler
    28 maja o godz. 12:20
    w razie czego odszukaj w necie tę rozmowę, bardzo wiele wyjaśniającą. Choć moje początkowe wrażenia wypowiedzi p. Zielonki były zupełnie inne. Ciekawa jestem, jak Ty odebrałbyś jego słowa, bo jego postrzeganie było mało optymistyczne, choć iskierka nadziei w nim była.

  449. konstancja
    28 maja o godz. 12:37

    najpierw napiszę, potem posłucham pana prof. Diagnoza oczami wiejskiego głupka czyli moja jest taka: przyjdzie młodsze i wyrówna, wyśle starych na ich Madagaskar. Takimi zostali (młodzi)i wychowani, co najmniej jedno pokolenie beztrosko wrzucone do wirówki naszej współczesnej odmiany XIX-wiecznego kapitalizmu. Pytanie: 1.kiedy? i 2. czy im się zechce? Ilu jest Jażdżewskich i dlaczego za mało? Bo wiesz, kredyty trzeba spłacać, dzieci wykształcić (no!), jeździć czymś i ubrać się bez obciachu itd itp. Taką właśnie dostali „ofertę”. Ci, co wybrali jej emigracyjną odmianę, raczej nie wrócą z własnej woli. Jeszcze niedawno jakoś nikt nad tym nie dumał. Albo płynące z tej wiedzy wnioski nikomu potrzebne nie były. A pan nadprezes dostał czas do poskładania z worka trocin całej smoleńskiej brzozy. Kilka lat mu zajęło. Desperat? POjechał tam, gdzie mu się zrobiło miejsce. Kompletnie nikomu nie przeszkadzało, że siedział nad tą swoją mętną kałużą dyndając nóżkami na dwóch trumnach. Adwersarze zakiwali się w swojej politycznej poprawności. Nie demonizując – nadprezes nadgeniuszem nie jest, można za to podejrzewać, że latami gromadził zestaw narzędzi, instrukcji i halabardników (w tym Piotrowskie itp) z wydatną pomocą nieujawnionych (ze skromności?) pomocników od tego generała, co był umarł i jakby nie, a potem znowu. Proszę nie pytać, skąd wiem. Tyż skromny jezdem. A jak jest plan, to jest co najmniej jedno wyjście awaryjne. PO drugiej stronie plan może i jest, tyle że jakby tradycyjnie dojutrkowy i z odgrzewaną wodą bez gazu. No i wyhodowali sobie hubę Biedronia. Młodzież inaczej. Schetyna może i kiepski, ale nie zrobił swojej żony jedynką na liście wyborczej.
    A! jak napisałem, że wyrówna, to wcale nie znaczy, że na lepsze w kontekście naszych rozważań. Nie doszukujmy się iskierek nadziei, bo w ostatecznym rozrachunku to nie my, ale kolejne kilka pokoleń będzie spłacać długi po hulaszczym trybie życia ówczesnych emerytów.
    No, to se użyłem, idę się dokształcić na tym, o czym wołają fachowcy na puszczy. Jak by co, potem „pokontynuulim te temate”.

  450. @scrambler, @seleuk|os|
    W temacie wyżej poruszanym napotkałem to:
    Fareed: Is there a smarter way to take on China?
    Perspektywy wojny technologicznej pomiędzy US & China. Interesujące!

  451. konstancja
    28 maja o godz. 12:37

    sorka, nie posłucham, „wymagany dostęp premium”. Niech się walą. To też można dopisać do listy „urwanego ucha od dzbana”. Pan prof może by chciał mieć wpływ na to, że by wiedza dotarła pod strzechy. Skoro tutaj figa, to szukamy wyjaśnień tam, gdzie jest za darmo. Trafimy gdzie?
    Przeczytałem zajawkę rozmowy. Syntetycznie: to „młode” z rozmowy jest wyhodowane na zapleśniałym zapleczu starego. I na razie na jego użytek bieżący. Obawiam się, moc w gębie bez żadnego trybu i w tradycji nihil novi sub sole z posypką tego, co ” non olet” . Iskierka to u nich światło xsiężyca odbite od gazów bagiennych. To nie ich wina.

  452. „o Beacie – polityk wzorcowo polski, układny i niezłomny, z umysłem dokładnie kopiującym obowiązujące w PiSie interpretacje procesów, idei i wydarzeń, dokładnie przekładający na obowiązującą formę myśli Prezesa, dokładnie w zalecanej formie i stylu, dokładnie w granicach wyznaczonych, jak to Beata mówi – przez PiS jako jedną drużynę, a „jedna drużyna”, to w PiSie eufemizm określający nieformalne przywództwo nad partią, państwem i prawem sprawowane z tylnego fotela przez Jarosława Mądrego – Prezesa Polski.”
    Identyczny jest marszałek senatu – Karczewski.

  453. zetus1
    28 maja o godz. 13:29

    Nie umiem tego lepiej skomentować:

    „fake scripted world theatre divide &conquer by the world elite”

    napisał blogowicz.
    A tak poza tym: ja nie wiem, czy te 5G to takie cudo. Prawa fizyki na ziemi są niezmienne. Moim zdaniem znaleźli sobie pustą niszę. Te 5G to na razie pusta księga niezformalizowanych oczekiwań:

    https://www.ngmn.org/fileadmin/ngmn/content/downloads/Technical/2015/NGMN_5G_White_Paper_V1_0.pdf

    Z praw fizyki wynikają poważne o ile nie krytyczne wyzwania: domowa sieć 2,4 GHz obejmuje zasięgiem cały blok mieszkalny, taka sama sieć 5 GHz wypełnia co najwyżej jedno mieszkanie, a podniesienie częstotliwości do np 50 GHz, może pokryć co najwyżej… jeden pokój. Maksymalny zasięg fal tak wysokiej częstotliwości to powiedzmy ciut powyżej 200 m. Czyli co: anteny urządzeń przekaźnikowych nasrane co każde 200 m? Mało tego, że w eterze już mamy niewidzialny gołym okiem elektromagnetyczny śmietnik? Operatorzy nastawiają przekaźników a interferencja i dyfrakcja zrobią swoje. Ale przecież postęp….

  454. @scrambler
    28 maja o godz. 18:40
    Ciekawe rzeczy piszesz. Nie wiedziałem, że zasięg 5G jest taki mały. To rzeczywiście może być problem. Ciekawe czy przebadano wpływ takich częstotliwości na ludzi i zwierzęta ? W bloku mieszkalnym jest już tyle sieci w zasięgu, że glowa boli. Gdyba tak to promieniowanie elektromagnetyczne było widoczne to pewnie chodzilibyśmy w gęstej mgle.