Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

18.05.2019
sobota

TWIERDZA nadal OBLĘŻONA …

18 maja 2019, sobota,

Poniosło mnie niedawno na promocję nowej książki, opublikowanej właśnie przez katowicki IPN.  Tytuł nieco przydługi : „Relacje Kościół-państwo na Górnym Śląsku w latach 1945-1989. Konflikt ideologiczny”. To praca zbiorowa pod redakcją dr hab. Adama Dziuroka, naczelnika oddziałowego biura badań historycznych w Katowicach, a jednocześnie specjalisty od tematyki relacji kościoła katolickiego z państwem polskim minionego ustroju.

Miejscem promocji – 4 kwietnia br. – było Centrum Edukacyjne IPN w Katowicach przy ulicy św. Jana 10. To adres znany w Katowicach. Kiedyś mieściła się tam siedziba katowickiego SLD. Teraz  można odwiedzić modną wśród młodych (i nie tylko) knajpkę. Centrum IPN zajmuje III piętro ciekawie wyremontowanego budynku.

Co mnie pokusiło? Ano, goście  specjalni promocji, czyli niedawna czołówka katowickiego Kościoła w osobach: abp seniora  Damiana Zimonia oraz ks. prof. Jerzy Myszora – historyka kościoła. I to właśnie ciekawość ich wypowiedzi  oraz moje śląskie zainteresowania, sprawiły iż pofatygowałem się na prezentację.  A trzeba wiedzieć, iż Kościół śląski ma swój spory udział w historii tej ziemi oraz jej przemianach. Do tego  arcybiskup senior – będący w 85 roku życia – niejedną kartę historii Katowic i regionu zapisał własną ręką bądź osobistymi decyzjami. Na dodatek – jako człowiek już wiekowy – funkcjonował jako znaczący przedstawiciel Kościoła jeszcze za poprzedniej władzy. Czyli – posiada sporą wiedzę o czasach mocno już przeszłych. I nieźle sobie radzi w obecnej rzeczywistości.

Cóż, wiele nowego się nie dowiedziałem. W sferze faktów, biskup senior przypomniał opisane już przez historyków, a znane jeszcze z czasów komunistycznych opracowań zdarzenia jakie dotknęły Kościół na Śląsku po 1945 roku. Zdarzenia szczególne, bo skierowane w śląską hierarchię kościelną czasów II RP, III Rzeszy i wreszcie początków socjalistycznego państwa na Górnym Śląsku.
Z drugiej strony te wspomnienia okazały się wartościowe, dzięki komentarzom i ocenom jakie hierarcha raczył wygłosić, omawiając poszczególne lata i osoby zaangażowane w konkretnych zdarzeniach. Osoby z obu stron tych relacji – funkcjonariuszy partyjnych i państwowych oraz księży. 

O dziwo, bardzo mało uwagi poświęcono w tej dyskusji funkcjonariuszom UB i SB, na których do tej pory wieszano psy, za ich aktywność w relacjach z Kościołem.
Dostało się tzw. księżom patriotom oraz urzędnikom państwowym. Księża patrioci zostali pokazani jako swoiści karierowicze, upatrujący swój awans we współpracy z komunistycznym establishmentem. W przypadku Kościoła katowickiego wiązało się to z przejęciem sterów diecezji po usunięciu biskupów przez władze państwowe w 1952 roku. I rządami nad diecezją do październikowego przesilenia 1956 roku, po którym nastąpił powrót usuniętych biskupów.

Co ciekawe – to zdaniem biskupa seniora – „księża patrioci” nie zostali przez Kościół ukarani za swe podporządkowanie się komunistycznym urzędnikom lecz potraktowani z chrześcijańskim miłosierdziem, jako bracia w wierze, którzy pobłądzili. I umożliwiono im powrót na łono ”matki Kościoła” po odbyciu nałożonej pokuty. Przyznam się, iż owe miłosierdzie oceniałem zawsze w odmienny od biskupiego sposób.

Pytani przez prowadzącego dyskusję  o ocenę urzędników państwowych i politycznych, zaangażowanych w relacje pomiędzy organami i instytucjami państwa ludowego a Kościołem, szacowni goście zadziwili mnie swoimi wypowiedziami. Otóż, okazało się, iż katowiccy kurialiści nie mieli zbyt wielkich problemów z tą grupą. Przyczyną miało być marne przygotowanie merytoryczne owych osób do postawionego przed nimi zadania – podporządkowania Kościoła regułom i prawom socjalistycznego państwa. Przyznam się, iż po raz pierwszy spotkałem się z taką opinią. Czyżby jednak Kościół nie był tak represjonowany jak to dotąd głoszono?
Najlepsze usłyszałem jednak na koniec rozmowy-wywiadu. Prowadzący spotkanie dr Dziurok zadał biskupowi pytanie o ocenę współczesności w porównaniu do czasów PRL. Patrząc na obecną pozycję Kościoła w społeczeństwie, spodziewałem się usłyszeć, iż teraz Kościół polski może oddychać pełną piersią – nie jest prześladowany, może prowadzić swobodnie ewangelizację i realizować przyjętą na siebie misję.
Tymczasem z ust biskupa padły zgoła przeciwne, zaskakujące słowa.

Otóż – jego zdaniem – obecna tzw. wolność niesie Kościołowi jeszcze większe zagrożenie, aniżeli ucisk ze strony komunistycznych władz reprezentowanych przez marnych urzędników. Dzisiejsza swoboda słowa i zachowań rozmijających się z naukami udzielanymi społeczeństwu przez duchowieństwo, jest większym zagrożeniem, aniżeli autorytarna władza komunistów. Kościół musi się bronić przed zalewem owej ponoć opatrznie przez ludzi rozumianej wolności. Religia jest atakowana ze strony rozmaitych liberalnych środowisk, co stawia duchownych przed koniecznością przeciwstawiania się takim poglądom.
A potem przyszedł czas na dyskusję ze zgromadzonymi.

Niestety, prowadzący nie stanął na wysokości zadania, gdyż już po pierwszym pytaniu z sali, które okazało się niewygodne dla wybitnych gości, biskup senior przejął od niego moderację dyskusji, wyznaczając do zabrania głosu inne osoby. I po kilku wypowiedziach publiczna dyskusja została przez niego zdecydowanie zakończona.

Zapytacie pewno o przyczynę takiego zachowania biskupa seniora?
Przyczyna okazała się prozaiczna. Otóż, sporą grupą publiczności obecnej na promocji książki, okazali się klerycy katowickiego seminarium duchownego. Być może mieli stanowić wypełnienie frekwencji? A może rzeczywiście interesowała ich tematyka relacji górnośląskiego kościoła z socjalistycznymi władzami? Tego nie sprawdziłem. Nie było czasu ani możliwości.
Wiem jednak, iż nie mogli usłyszeć wypowiedzi niezgodnych z oficjalnym nauczaniem jakie jest im przekazywane w trakcie seminaryjnego kształcenia i rzeźbienia ich duchowej formacji.
Katowiccy klerycy dowiedzieli się ponownie, iż Kościół w Polsce był prześladowany za komuny. Usłyszeli także, że obecna pseudo-wolność słowa i zachowania jest jeszcze większym wrogiem Kościoła niosącego hasło miłości bliźniego. A przed nim kolejne prześladowania wolnością. Prześladowania rosnące wraz z wolnością społeczeństwa,  w którym mają nieść słowo boże.

W minioną sobotę – 12 maja 2019 roku – w trzydziestolecie odzyskanej wolności w Polsce, dziewięciu diakonów katowickiego seminarium duchownego przyjęło świecenia kapłańskie.
Ponad trzydzieści lat temu, takie święcenia z rąk obecnego biskupa seniora przyjmowało trzy razy tyle osób rocznie. Wolność wyraźnie nie służy Kościołowi katolickiemu na Górnym Śląsku.
Kościół staje się twierdzą coraz bardziej oblężoną, zalewaną wysokimi falami wolności.

zak1953

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 282

Dodaj komentarz »
  1. No i ma kaka zgryz prawdziwy z tą wolnością…
    I gdybyż chociaż kneblowano sutannitów!
    Bo co otworzą konsekrowane gięby – to zaraz wtopa. I jak tu żyć?

  2. @Ewa-Joanna,
    odpowiedzialam ci na poprzednim blogu.

  3. Zak1953

    Jak bardzo naiwnym(???) mozna i jak dlugo byc???? (pyt retoryczne)

    „Otóż – jego zdaniem – obecna tzw. wolność niesie Kościołowi jeszcze większe zagrożenie, aniżeli ucisk ze strony komunistycznych władz reprezentowanych przez marnych urzędników. „. Nie stwierdzam nic dziwnego. Abs nic dziwnego. Przeciwnie, krotkie wywazone zdanie do zainteresowanych wykladem.

    Pytania nie retoryczne Zak do Ciebie. Czy mozesz na ktore (wszystkie) odpowiedziec?

    1. Czy chcac zlikwidowac monopol na uslugi (typ Telia, Amazon, Google) poszedlbys Zak dyskutowac Zak (z ciekawosci) polityke cen monopolu z Jeff Bezos, Pichai Sundararajan czy Larry
    Page?

    Telia i CEO, jest Tobie byc moze firma niznana, dlatego dalem ogolnoswiatowe. Skype zlamala monopol Telia na cennik rozmow miedzynarodowych. Czy pozniej Joost (tv). Wiekszosc cen monopolowych jest nakladana wg zasady „ile rynek wytrzyma” i Price/Book value (P/B). Szczegolne odstepstwa od zasady tylko potwierdzaja. Nprzyklad kiedy trzeba zwiekszyc wlasna dzialke rynku (czasem nazywane dumping).

    2. Czy strategia wlasna likwidacji monopolu cenowego (z uwagi na wlasny zysk) musi zawierac jakakolwiek znajomosc manuali/procedur/mech decyzyjnych firmy aktualnie monopolisujacej rynek?

    Mozna miec wrazenie, braku zainteresowania likwidacja monopolu. Byc moze cel jest tylko stworzyc sam firme, potencialnie zagrazajaca, nastepnie sprzedac monopoliscie. To jest tez strategia sukcesu mozliwa. Ile firm nizasciankowych powstac moze na obszarz zdominowanym zasciankowym monopolem? Monopol dajacy uboczne skutki jak wplyw niwproporcionalnie wysoki na polityke, zycie codzienne, lewe firmy, pedofilie bezkarna, subwencje poza budgetowe etc, etc, etc.

    3. Skad Twoje zdziwienie Zak na spotkaniu z monopolista (biskupem + akolici)?

    Ja zupelnie Zak nie neguje wartosci zaspokoic wlasna ciekawosc. indywidualnie Gdyby tylko inaczej bylo, bysmy rozmnazali nas korespondencyjnie, co przewaznie nie jest przypadek, To byl przyklad indywidualnej ciekawosci. Niemniej monopolisci???

    pzdr Seleukos

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dalej.

    Podana niedawno (@lonefather umowa sprzedazy nieruchomosc przy Nowogrodzka (PiS) nie znaczy wcale oslabienie PiS. Rownie dobrze moze znaczyc konsolidacja (wzmocnienie) finansowe. Patrz moj wpis o Antygon Jednooki i Srebrne Tarcze plus Zza kaluzy (Bem) o konsolidacji. Trzeba znac cala umowe zeby wypowiedziec. Byc moze najblizsze lata beda mialy mniejszy czynsz, brak potrzeby biezacej napraw, przebudow, zatkanych kranow, zmiany instalacji etc etc w rezyserii wlasnej (koszty). Firma zewnetrzna, moze to robic taniej. Specialisowana. Zysk firmy zewnetrznej moze byc rowniez polityczny wplyw (przychylne oko politykow). Trzeba znac cala umowe, Potrzeba?

    pzdr Seleuk

  6. Wolność, równość, podmiotowosc, gwarantowane i egzekwowanie prawa – to są różne nezwy jednego :Szatana.

    Z konkretnym wrogiem zawsze łatwiej walczyć. Można rozpoznać jego siłę, słabości, można się układać, płacić łapówki, przymilac się, szpiegowac, wkradac w jego szeregi i ryc od środka.

    A co zrobić z ludźmi żyjącym po swojemu, wolnymi, świetnie wiedzacymi jaka marna i jak kosztowna usługę oferuje religia i jej zespół estradowy?

    Co zrobić ze znudzonymi i mającyminostwo alternatyw i lepszych rzeczy do zrobienia?

    Jak ich przekonać do zniewolenia? Jak im ukraść życie by nim zawładnąć?

    Same panicznie trudne do odpowiedzi pytania w dzisiejszym świecie.

    Ten obrazek z salą pełna kleryczkow robiących frekwencję dla biskupa – śliczny i taki charakterystyczny. Ale jest straszne ryzyko : mogą usłyszeć coś nieprawidłowego. Trzeba ich pilnować!

    Ale jak pilnować, skoro idzie nieuniknione – dziś tylko 1/4 wyswiecanych niż za Generała co był dla Kościoła takim niemiłym, acz konkretnym wrogiem.

  7. zak1953

    Ten senior biskup prawidłowo odczytał zagrożenie dla kaka.
    Wolność, demokracja, wiedza-łatwy i niezależny dostęp do różnorodności myśli.
    To ukatrupi szamaństwo. Mogą to nazywać jak chcą. Nawet zwycięstwem szatana. Diabli ich nadali.

  8. @Zak1953
    Znakomity wpis.

  9. Kościół NIGDY nie akceptował rzeczywistości innej niż ta która nie jest zgodna z jego mniemaniami.
    Jego walka z komunizmem nie była walką z totalitarną opresją ale z konkurencyjną ideologią. Lata po 1989r jasno to potwierdziły. Tylko tzw. otwarci katolicy żyli w tym złudzeniu, że ,,KRK pomógł w walce o wolną Polskę więc…” bez świadomości, że mieli wielkie szczęście że ich pragnienie wolności było zbieżne z intetesem KRK. Gdyby zapragnęli wolności w Chile i Argentynie to by ujrzeli alternatywne wsparcie ,,walki o wolność” ze strony KRK

  10. Daje link do umowy Konkordatowej miedzy dwa „suverenne” Panstwa. Zawartej miedzy odchodzcym rzadem H.Suchocka zaakceptowanej przez A.Kwasniewski i Sejm, a nuncjuszem Vatykan.
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19980510318/O/D19980318.pdf
    Proponuje przeczytac powoli. Nastepnie proponuje wyciagnac i przeczytac powoli umowe Wasza o wynajem/kupno lokalu/nieruchomosc. Mieszkalnego lub na dzialalnosc gospodarcza. Poczem proponuje zastanowic nad kondycja umyslowa politykow bylych i ich wyborcow.

    Nastepnie zastanowic nad kondycja intelektualna politykow/aktywistow aktualnych, co propaguja „rozdzial KK od Panstwa”. Aktywistow zbierajacych podpisy na placykach i podobne figury. Lub politykow proponujacych „renegociacje”. Gdzie jest klausula(paragraf) wypowiadajaca umowe, warunki i termin wypowiadania? Zastanawianie nad kondycja elektoratu (zwanego wyborcy) wchodzi.

    Jakis czas dawno Szacowna 404 zarzucila mnie bezdusznosc (brak empatii) w stosunku do wlasnych dzieci, powolujac na trudna sytuacje dzieci Aleppo. Jest rzecza niewatpliwa, dzieci polskie maja zdecydowanie lepsza sytuacje jak moje i z Aleppo. Pomomo linkowanych nowosci. Proponuje zrobic def co jest empatia. Lacznie z „empatia podpisow”. Umiejetnosc (pod)pisania, nie jest jednoznaczna z umiejetnoscia czytania,

    Jeden z wiekszych aktualnie pojawiajacych problemow europejskich jest brak czystej wody. Trawnik angielski strzyzony, podlewany jest z automatu (deszczykiem). Podobna tech jest nie do stosowania dalej bo deszczyku mniej, a jak wiecej to z cysterny jednorazowo. Proponuje protestowac na placykach i podpisy zbierac. Przeciw a nawet pszecif. Politykom, glosic zaostrzenie kar do lat 30, za deszcykowanie strzyzonego.

    Teresce Inkontinentalnej (nieszczelnej) wyszlo duze GO..O z Corbyn. Daje link do szczegolu zdarzenia, jak przyszlosci Tereski Nieszczelnej (inkontinencja). Wybory do EU Parlament i nowych przewodniczacych nie koncza Brexit (coby moglo niektorym wydawac)
    https://www.bbc.com/news/uk-politics-48304867

    Sam ide deszczyku zazyc i lulu
    natinati Seleuk

  11. seleuk|os|
    18 maja o godz. 20:50

    Niewielkie mam zaufanie do zbierania podpisow, wiecej do pojcia do lasu na zbieranie grzybow, zawsze sie cos znajdzie.

    Za to mam zaufanie do bobrow, ze jak sie im pozwoli i nie bedzie przeszkadzac, to nam kraj nawodnia. Wystaczy nie przeszkadzac, a niezawodnie nawodnia.

    Co do biskupow i calej reszty tej kiecunowej zgrai, to tez mam do nich zaufanie, ze nie ustapia i do „ostatniego katolika” beda bronic stanu posiadania.

    Pozdrowka
    ~l.

  12. „Czytał Pan list ks. Srebrzyńskiego do „Gazety Pomorskiej”?

    Wiedziałem, że, w którymś momencie, ks. Srebrzyński użyje argumentów o zdemoralizowanym duchowieństwie. Dlatego nie byłem zaskoczony. Trwa wyciąganie kart przeciwko Kościołowi i to samo prawdopodobnie będzie się działo po przyjeździe „Terminatora Watykanu”. Jeden ksiądz będzie donosił na drugiego, na wierzch zostanie wyciągnięta sterta brudów. ”

    Nie będę zanadto odkrywczy, jeśli napiszę, że Kościół kat. w naszym kraju to istne wysypisko śmieci? Pewnie nie. Te klesze śmieci, to przekrój naszego społeczeństwa na katolicyzmie wychowanego, to pokłosie skatolicyzowania narodu. Potwory nie wylęgają się jedynie w bajkach, a w realiach kreowanych przez spotworzałe indywidua. Co to ma wspólnego z nowotestamentowym mesjaszem? NIC. Ale tylko dlatego, że to taka sama bajka jak wszystkie inne bajki, z tą różnicą, że tę, polityczną już bajkę, niesiono na ostrzach mieczy i płonących żagwiach wiary, czyli głupoty.

  13. Tak, senior ma rację jeśli chodzi o „zagrożenia” dla kościoła katolickiego. W największą trwogę wpada polski kler z powodu majaczącego gdzieś tam w przyszłości prawa do zawierania małżeństw przez gejów. Już dzisiaj kler panikuje, bo gejem w dużym mieście można być całkiem publicznie i nie trzeba się obawiać i wstydzić. Implikuje to słabnącą liczbę „powołań” i nie trzeba szukać innych powodów.
    Największym problemem teologicznym dla Wojtyły i jego następcy był prezerwatywy, tabletki antykoncepcyjne, aborcja i oczywiście aktywność seksualna ludzi. To był prawdziwy obłęd choć, ilość otaczających go gejów i to takich spod znaku hard, była niewiarygodnie duża (Dziwisz coś na ten temat mógłby powiedzieć). To towarzystwo będąc czynnymi gejami, było jednocześnie w największym stopniu homofobiczne i mizoginiczne zarazem.
    Co zaś miałoby się tyczyć prześladowań kościoła w PRL, to każdy mógł widzieć, że ich zgoła nie było. To był faktycznie złoty okres dla Kościoła w Polsce. Szkoda tylko, że te wrażliwe materiały operacyjne SB znikły w piecach, bo mielibyśmy pełny obraz tych „prześladowań”.
    Najbardziej namacalną różnicą pomiędzy wtedy i teraz są zamknięte drzwi kościołów, gdy akurat nic się tam nie odbywa.

  14. BWTB
    18 maja o godz. 22:31

    „(..)Szkoda tylko, że te wrażliwe materiały operacyjne SB znikły w piecach, bo mielibyśmy pełny obraz tych „prześladowań”.

    Aha. Tak się tylko zastanawiam, co konkretnie wdowa po Kiszczaku przehandlowała do Biblioteki Kongresu.
    A drzwi zamkniente, bo najechało sie tych uchodźców z Wydłubaju albo innego Kurwejtu, jeszcze wejdom i sprofanujom albo i co ukradnom panie.

  15. @ NikodemD
    18 maja o godz. 18:19

    Ten senior biskup prawidłowo odczytał zagrożenie dla kaka.
    Wolność, demokracja, wiedza-łatwy i niezależny dostęp do różnorodności myśli.
    To ukatrupi szamaństwo. Mogą to nazywać jak chcą. Nawet zwycięstwem szatana. Diabli ich nadali.

    Zachodnia cywilizacja kiedyś przemysłowa, dziś już tylko spekulacyjno-konsumpcyjna, jest wyprana z ideologii, poza właśnie konsumeryzmem i coraz bardziej niestabilna. Konsumpcyjny raj też zaczyna się sypać, z przyczyn gospodarczych i środowiskowych. Być może to jest właśnie przyczyną narastającego wszędzie w krajach tzw. „rozwiniętych” poparcia dla skrajnej prawicy i dla jakiejś odmiany autorytaryzmu/faszyzmu. Natura nie znosi wszak próżni, zwłaszcza gdy „trwoga, to do boga”, tak więc nie można wykluczyć powszechnego odwrotu od „wolności, demokracji”. Tym bardziej, że wiedza-łatwy i niezależny dostęp do różnorodności myśli jest równocześnie łatwym i niezależnym dostępem do „fejków”, populistycznej propagandy, wskazywania na kozły ofiarne i odwoływania się do „judeo-chrześcijańskich” (czy katolickich, czy islamskich, czy talmudycznych) „korzeni”.
    Szamani byli, są i będą zawsze, jak nie tacy to siacy, na Śląsku i wszędzie. Realistycznie można zaledwie trzymać kciuki za trzymanie ich pod kontrolą i ograniczanie panoszenia się.
    Jestem realistą i pesymistą (zwłaszcza teraz, z paskudnym przeziębieniem) i uważam, że na wolność od szamanów (wszelkiego rodzaju) stać wg. teorii Neuroteologii tylko niewielki odsetek gatunku, wolny od „boskiego genu”.

  16. @ewa-joanna

    Ale się wybrało !!!!!! Można by powiedzieć za Xavier’em Herbert’em „Poor Fellow My Country”. Świetna ilustracja faktu, że w dzisiejszej polityce nie popłaca oferować „suwerenowi” idee i pomysły zmian, mogących przynieść korzyść całemu społeczeństwu, kosztem uprzywilejowanych grup. O wiele bardziej popłaca granie na lękach, kiełbasa wyborcza i „business as usual”. Nawet ten skompromitowany i skorumpowany ooofniany kartofel Dutton wygrał! Ręce i klata opadają!

  17. Woda, a sprawa polska

    W Polsce, już od zalania dziejów
    Męczymy się z nadmiarem wody.
    Dziś wiosną mamy chociaż gejów,
    Co nam rzucają w wody kłody.
    Chwytamy je, mimo obawy,
    Gdyż wir histerii nami miota.
    Lecz każdy z nas jest Polak prawy!
    I każdy chce ratować kota!
    I każdy wierzy w lanie wody,
    Choć to ponura bardzo bajka,
    Jak ciuch prezesa zeszłej mody,
    Jak przedwyborcza zalewajka.
    I nikt nie słucha, co kto powie,
    I każdy patrzy tylko swego.
    Chlupie w narodzie woda w głowie
    I coraz trudniej o suchego.
    Bowiem, gdy z winem cud się zdarzył,
    Ten Żyd wykazał swą obłudę
    I szczodrze nią i nas obdarzył,
    Zamiast zamienić wodę w wódę!

  18. @Herstoryk 19 maja o godz. 3:05
    Zachodnia cywilizacja kiedyś przemysłowa, dziś już tylko spekulacyjno-konsumpcyjna, jest wyprana z ideologii, poza właśnie konsumeryzmem i coraz bardziej niestabilna.

    A ja, będąc całkowicie nieświadomy tego przerażającego stanu rzeczy, cieszę się jak dziecko mogąc użyć zabawek zachodniej cywilizacji kiedyś przemysłowej do przeszukania różnych tłumaczeń na język angielski Biblii, w poszukiwaniu słowa „quire”.
    Otóż w ciagu 10-15 minut dzieki narzędziom danym mi przez zachodnią cywilizację kiedyś przemysłową ustaliłem, czy w następujących wydaniach Biblii użyto chociaz raz słówka „quire”:

    American Standard Version_______nie
    Common English Bible___________nie
    Douay-Rheims Catholic Bible______nie
    English Standard Version_________nie
    GOD’S WORD Translation_________nie
    Good News Translation___________nie
    Hebrew Names Version___________nie
    Holman Christian Standard Bible____nie
    Jubilee Bible 2000_______________nie
    King James Version______________nie
    Lexham English Bible_____________nie
    New American Standard Bible______nie
    New Century Version_____________nie
    New International Reader’s Version__nie
    New International Version_________nie
    New King James Version__________nie
    New Living Translation____________nie
    New Revised Standard____________nie
    Orthodox Jewish Bible____________nie
    Revised Standard Version_________nie
    The Bible in Basic English_________nie
    The Complete Jewish Bible________nie
    The Darby Translation____________nie
    The Latin Vulgate________________nie
    The Message Bible_______________nie
    Third Millennium Bible____________nie
    The Webster Bible_______________nie
    Tyndale________________________nie
    World English Bible_______________nie
    Wycliffe________________________tak
    Young’s Literal Translation_________nie

    Nie mam pojęcia ile czasu i pieniędzy potrzebowałbym np w roku 1977-tym, czyli gdy byłem w szkole średniej, aby zrobic podobne zestawienie. Zapewne kilkanaście lat żmudnego czytania wszystkich tych wydań i kupę forsy na podróże do bibliotek albo przynajmniej na zakupy fizycznych tomów i na przesyłki.

  19. Psalm 53:1
    Wycliffe
    1 To the overcomer by the quire, the learning of David. The unwise man said in his heart, God is not. They be corrupt, and made abominable in their wickednesses; none is that doeth good.
    King James Version
    (Brak odpowiadającego zdania pierwszemu zdaniu w Wycliffe)
    1 The fool hath said in his heart, There is no God. Corrupt are they, and have done abominable iniquity: there is none that doeth good.

    Psalm 149:3
    Wycliffe
    3 Praise they his name in a quire; say they psalm to him in a tympan, and psaltery. (Praise they his name with a dance; sing they songs to him with a tympan, or with a drum, and a lute./Praise they his name with dancing; sing they songs to him with a tambourine, and a lute.)
    King James Version
    3 Let them praise his name in the dance: let them sing praises unto him with the timbrel and harp.

    Psalm 150:4
    Wycliffe
    4 Praise ye him in a tympan and quire; praise ye him in strings and organ. (Praise ye him with a tympan, or a drum, and a dance/Praise ye him with a tambourine, and dancing; praise ye him with strings and an organ.)
    King James Version
    4 Praise him with the timbrel and dance: praise him with stringed instruments and organs.

    Jeremiah 31:4
    Wycliffe
    4 And again I shall build thee, and thou, virgin Israel, shalt be builded; yet thou shalt be adorned with thy tympans, and shalt go out in the quire, either company, of players. (And I shall rebuild thee, and thou, virgin of Israel, shalt be rebuilt; yet thou shalt be adorned with thy drums, or with thy tambourines, and thou shalt go out with the group, or with the company, of dancers.)
    King James Version
    4 Again I will build thee, and thou shalt be built, O virgin of Israel: thou shalt again be adorned with thy tabrets, and shalt go forth in the dances of them that make merry.

    Lamentations 5:14
    Wycliffe
    14 Eld men failed from [the] gates; young men failed from the quire of singers. (Old men no longer sit at the city gates; young men no longer sing in the choir.)
    King James Version
    14 The elders have ceased from the gate, the young men from their musick.

  20. Ciekawi mnie jakie wydanie Biblii ma @lonefather, skoro w tylu powyżej sprawdzonych nie było słówka „quire” a w posiadanym przez niego wydaniu się znalazło. Czyżby ten Wycliffe?

  21. Świetny wstępniak, @zak1953.

    Twierdza nie tylko oblężona, ale i „dzielnie” broniona.
    Kuba Wojewódzki napisał bardzo trafnie, że:
    Każdy kraj ma swoją mafię, a nasza mafia ma swój kraj.
    Internauci go zatupali, niewiele rozumiejąc z tego, co napisał. Ograniczając mafijność do procentu kleru dopuszczającego się przestępstwa pedofili.

  22. @ zza kałuży
    19 maja o godz. 9:25

    „Zachodnia cywilizacja kiedyś przemysłowa, dziś już tylko spekulacyjno-konsumpcyjna, jest wyprana z ideologii, poza właśnie konsumeryzmem i coraz bardziej niestabilna.”

    A ja, będąc całkowicie nieświadomy tego przerażającego stanu rzeczy, cieszę się jak dziecko mogąc użyć zabawek zachodniej cywilizacji kiedyś przemysłowej do przeszukania różnych tłumaczeń na język angielski Biblii, w poszukiwaniu słowa „quire”…..
    …Nie mam pojęcia ile czasu i pieniędzy potrzebowałbym np w roku 1977-tym….

    Jedyny komentarz na temat Twej nieświadomości przerażającego stanu to ten, że każdy widzi w rzeczywistości co chce widzieć, niekoniecznie co powinien.

    Ja akurat mam świadomość, że po pierwsze, cywilizacja technicza dała ludziom do ręki wspaniałe i użyteczne narzędzia, od antybiotyków do gugla. Chętnie się nimi posługuję w potrzebie. Mam też niestety przy tym świadomość, że czyniąc to podcina gałąź, na której siedzi. Oraz świadomość, że narzędziem – np. nożem, można pokroić chleb, ale również poderżnąć czyjeś gardziołko. Taki ze mnie pesymista i advocatus diaboli….

  23. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/antiecclesia/3508-chcesz-byc-kardynalem-musisz-byc-pedalem-twierdzi-ks-isakowicz

    – Celibat jest problemem, przez który w Kościele mnożą się przypadki homoseksualizmu?

    – Celibat sprawia, że homoseksualiści mają większe wpływy wśród duchowny rzymskokatolickich. Kiedy byłem na studiach w Rzymie, spotkałem się z bardzo wpływowymi środowiskami homoseksualnymi. Jeden z przełożonych radził mi, abym udawał, że niczego nie dostrzegam. Przestrzegał mnie, abym nie wchodził w drogę lobby homoseksualnemu, bo jest ono bardzo wpływowe. Kiedy przeglądałem akta IPN, to spotkałem się z dokumentami świadczącymi o tym, że esbecy doskonale zdawali sobie sprawę, czym jest lobby homoseksualne w Kościele polskim i starali się wykorzystać je dla własnych celów.

  24. zza kałuży
    19 maja o godz. 9:25

    To by była bardzo ciekawa sprawa: wszystkie (?) wersje niebieskiej książeczki nie zawierają słowka ‚quire’, ale jedna – Wycliffa, tak, więc na niej się oparło powiedzonko? Czy może się na czym innym oparło?

    Nieźle jest mieć nizinną odznakę turystyczną i nieźle jest postindustrialnie sprawdzić, czy taka logika nie jest wbudowana w nadwiślańską niebieską książeczkę imienia Świętego Ojca Świętego. Wtedy, jak mniemam, zamiast „chóry anielskie” byłoby „chłury anielskie”, albo jakoś tak.

  25. Przeżyłem jako świadomy człowiek i nie najgorszy obserwator cały okres istnienia PRL, a nawet kilka lat wcześniej. Może nawet kk nie był oficjalnie chwalony, ale z tym przeładowaniem, niezbyt groźnym, biskup-senior (dla mnie smarkacz bo młodszy) ma rację. Były oczywiście wyjątki, ale władze sobie poradziły i to różnymi sposobami – od skorumpowania kleru , np. zgody na wyjazd do Watykanu, bo kto chce być kardynałem, musi się otrzeć o papieża. Biskup Nossol nie dał się kupić sB i do Watykanu nie pojechał, nie otarł się o papieża i kardynałem nie został, ale za to dobrym pozostał człowiekiem, a Dziwisz … nie powiem co o nim myślę, ocierał się mocno, pochrumkał i kardynałem (oraz świnią) został. Inny kardynał miał być szefem biskupów, a znaleziono dowody „sprzedaży” honoru – do rozwiązań „ostatecznych” (Popiełuszko).
    Wiem jak to było na prowincji, niektórzy dygnitarze po kryjomu sprzyjali kościołowi (np. nasz rektor – superpartyjny wysłał swe dzieci do komunii na wsi), a inni nosili baldachim nad proboszczem i włos z głowy im nie spadł. Ja nawet grałem z jednym proboszczem w skata, a zamykałem oczy na spóźnienia ministrantów za prawo grana na organach po południu (to była inna wieś i inny proboszcz, którego nawet na oczy nie widziałem, a „umowa” była załatwiana przez pośredników).
    Frapujące dla mnie było pojawienie się „księży patriotów”.
    Chyba doskonale opisano to zjawisko w dowcipie z tamtych lat:

    Pewien pijak wrzeszczał po 1945 roku: „Precz z Gomułką”!, a Gomułka był wtedy u władzy. Zamknięto go na kilka lat i gdy wyszedł, to chciał być mądrzejszy i zawołał: „Niech żyje Gomułka”! Wtedy akurat Gomułka był w niełasce i znowu gościa zapuszkowali. Wyszedł po latach i wrócił do poprzedniej wersji: „Precz z Gomułką”! I co? I nic… tylko dostał po mordzie od księdza-patrioty.

    PS
    „Jaja kobyły” kierownik szkoły chwaliłem sobie stosunki państwo-kościół w owym czasie. Prześladowania kk nie zauważyłem, a strach władzy przed kk owszem. Kazano mi zdjąć krzyże ze sal szkolnych, a gdy ludzie się dowiedzieli to „władza” mnie opieprzyła za to, że nie zrobiłem tego po kryjomu. Czy taka bojaźliwa władza mogła zdominować chrapkę hierarchii kk na władzę nad narodem? A może nawet jawnie dyskryminować? Nigdy!
    O obecnym mariażu kk z „tronem” nawet nie chcę pisać – chociaż co to za tron? Znam tylko brzydkie wyrazy do opisu, niestety nie mogę z nich skorzystać – mam żonę i dzieci!.

  26. @Herstoryk 19 maja o godz. 11:08
    nożem, można pokroić chleb, ale również poderżnąć czyjeś gardziołko.

    A odkładając na bok pieprzenie po próżnicy to co ty tym nożem robisz częściej; kroisz chleb czy podrzynasz gardła?

    Następnym razem myjąc ręce pod kranem (aż boję się zapytać czy twoje miejsce zamieszkania jest wyposażone w bieżącą wodę z wodociągu i w kanalizację) uważaj na siebie – znane są przypadki utopienia się w wodzie.

    Zapomniałem teraz tytuł, ale z pewnością Google znajdzie, ktoś napisał książkę w której udowadnia, że wbrew pozorom nasza ludzka cywilizacja jest coraz mniej zabójcza dla siebie samej. Dawno temu ilość ofiar konfliktów zbrojnych była mniejsza, ale stosunek tychże ofiar do liczby ludności zaangażowanej w dany konflikt o wiele wyższy. Relatywnie do wzrostu populacji jesteśmy coraz mniej śmertelni dla siebie samych.

  27. Slawczan
    18 maja o godz. 20:47

    Kościół NIGDY nie akceptował rzeczywistości innej niż ta która nie jest zgodna z jego mniemaniami.
    Jego walka z komunizmem nie była walką z totalitarną opresją ale z konkurencyjną ideologią.

    Oczywiście!
    Cała historia Kkat wyłącznie na tym polega: mniemania i walka z konkurencją realną, a znacznie bardziej – mniemaną. A nade wszystko – wielka, paląca trzewia, bolesna męka, która każe gnębić innych, niszczyć innych i ten ogień w sobie tłumić zabiając siebie w środku.

    Lata po 1989r jasno to potwierdziły. Tylko tzw. otwarci katolicy żyli w tym złudzeniu, że ,,KRK pomógł w walce o wolną Polskę więc…” bez świadomości, że mieli wielkie szczęście że ich pragnienie wolności było zbieżne z intetesem KRK.

    No, ale ci „otwarci katolicy” tak są otwarci, że czytają znaki czasu. Umieją bardzo dobrze czytać, bo są alfabetami i ogólnie – co drugi to zaraz magister. Bardzo starannie w czytaniu znaków czasu wyszkolił ich Kościół katolicki. I czytają, czytają codziennie, bo są bardzo zaangazowani.
    I dlatego te skutki: tak czytają, że nic nie widzą. Wyświetlają sobie bowiem w głowach stare filmy nieme, gagi i bajeczki z Królową Śnieżką i Kaczora Donalda.

  28. @Tanaka 19 maja o godz. 11:42
    To by była bardzo ciekawa sprawa: wszystkie (?) wersje niebieskiej książeczki nie zawierają słowka ‚quire’, ale jedna – Wycliffa, tak, więc na niej się oparło powiedzonko? Czy może się na czym innym oparło?

    Miejmy nadzieję, że się dobrze wklei i że się nie skośka:

    https://books.google.com/ngrams/graph?content=choir%2Cquire&year_start=1600&year_end=2000&corpus=15&smoothing=3&share=&direct_url=t1%3B%2Cchoir%3B%2Cc0%3B.t1%3B%2Cquire%3B%2Cc0

  29. @zza kałuży
    19 maja o godz. 11:48@Herstoryk 19 maja o godz. 11:08

    nożem, można pokroić chleb, ale również poderżnąć czyjeś gardziołko.

    A odkładając na bok pieprzenie po próżnicy to co ty tym nożem robisz częściej; kroisz chleb czy podrzynasz gardła?

    Pomijając kindersztubę zarzucania komuś ww. „po próżnicy”, bez żadnych argumentów, oraz czepiania się słówek, należy zapytać, czy odpowiedzi szanownego dyskutanta są wynikiem złośliwości, czy też cierpienia na jakże powszechny obecnie strusizm i niekumatyzm?? Jeśli to pierwsze, to nie będę kontynuował dyskusji, jeśli drugie, to współczuję.

    Na zakończenie, dla wytłumaczenia gdyby nie kumał nóż to przenośnia (metafora). Może odnosić się do trotylu, albo do elektrowni Turów, czy też Three Mile Island. Albo nawet blaszaka w garażu. Mam nadzieję, że pomogło….

  30. Z zeskanowanych angielskich tekstów Google wynika zatem, że quire było bardziej od choir popularne gdzieś w XVII i w XVIII wieku. Potem relacje się odracają i w powiedzonku – dzisiaj – każdy raczej wpisze choir a nie quire.

    Tak, twoje zdziwienie nie było niepoprawne, tyle tylko, że ciężko jest wytaczać komuś z tego powodu ortograficzne działa, gdyż – teoretycznie – on też ma, wprawdzie mocno historyczną, ale jednak – rację.

    Wcześniej różnie bywało, ale pewnie testów nie jest za dużo i statystycznie próbka może być niekoszerna.

    Ja poczatkowo strzeliłem że quire było popularniejsze w XVI i Google mówi, że się najpewniej rąbnąłem o 2 stulecia.

  31. Następnym razem na pogotowie pójdź piechotą. Bo wiesz, wypadki drogowe, możesz być ofiarą.
    Na porodówkę twojej żony piechotą nie wysyłam, bo rozumiem, że to by była złośliwość.

    Juz to raz tutaj pisałem, ale żartem (chociaż wisielczym) i mogłeś nie zauważyć, Mój przyrodni brat zabił się spadając z konia. Jazdę konną uprawiał hobbystycznie, tzn. nie używał konia ani do pracy, ani do codziennego przemieszczania się ani do wojowania.
    A jednak nie zabił go blaszak tylko koń.

    Byc może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że dawniej ofiar komunikacji konnej mogło być – proporcjonalnie do liczby jeźdźco-kilometrów – dużo więcej niż dzisiaj do liczby kierowco-kilometrów.

  32. Qba
    19 maja o godz. 8:32
    zgrabne 🙂

  33. A tak na marginesie to ten Wycliffe żył w XIV wieku…

    https://en.wikipedia.org/wiki/John_Wycliffe

  34. @Qba 19 maja o godz. 8:32
    Woda, a sprawa polska

    Popieram @konstancję, bardzo mi się podobał ten wiersz!

  35. Qba
    Pozwolisz, że przycupnę pod Twoim zgrabnym wierszykiem, jakże na czasie, boże mój i dodam skromną strofkę.
    Wino miast wódy się nie godzi
    Głódź Flaszka dla ochłody
    Wypija dużo wody
    Z dużymi procentami
    Spacerując z danielami

  36. @Herstoryk
    On wiedział, że wygra. Słuchałam jego gadki w trakcie. Palmer zrobił swoje, Paulinka też. Dobrze to opracowali.

  37. https://www.youtube.com/watch?v=YkaWAgafi34&t=143s
    Już za późno, by uratować Kościół …

    Jeden z komentarzy pod filmem:
    „NeFreX
    1 tydzień temu
    Płakać się chce jak to się ogląda…
    Jeśli bóg naprawdę istnieje to jest on największym skurwysynem jakiego widział świat…

  38. https://www.youtube.com/watch?v=2keAD2jaiZU
    Każdy ksiądz jest podejrzany – Kuba Wątły

  39. @mag
    19 maja o godz. 13:21

    Rzekł raz Daniel do daniela:
    Przecie dzisiaj jest niedziela!
    Nie jest grzechem łyknąć z flaszy,
    Niechaj daniel mnie nie straszy.
    Głódź od wczoraj jest pijany,
    Aż obija się o ściany.
    I choć to natura chytra,
    Nie doliczy się pół litra,
    I już w tym jest głowa moja,
    Byś nie doniósł do Sławoja,
    Że to jego wódkę piję.
    W końcu po to tutaj żyję!

  40. mag
    19 maja o godz. 13:21
    Qba
    19 maja o godz. 18:44
    wysłałabym obydwie fraszki-wierszyki Głodziowi… miałby radochę.

  41. @@Qba, mag, @@

    Swoją ma sławojkę Sławoj
    czasem zdąży, wtedy – brawo!
    Częściej leży na kanapie
    dużo stęka, głośno sapie

    Nieraz refluks go dopadnie
    sprzątnąć wtedy trzeba ładnie
    więc zakonnic rządek bieży
    wytrzeć także coś z odzieży

    Majtki trzeba przy tym zmienić
    biskup w burak się rumieni?
    On buraka ciągle ma
    o dowolnej porze dnia

    Nos obrzmiały, senne gały
    no i rączki mu zadrżały
    lepkie takie i ku-sobne
    oraz w trzy pierścienie zdobne

    Ferment-oddech mocno kwaśny,
    sprawa jasna, no i przaśny
    Głódź to herb i obowiązek
    trza obalić flaszek rządek

    Leć mi przynieś actimelek!
    Woła tak w świętą niedzielę
    do asysty, do kleryka
    rusza mu się pulchna grdyka

    Dla Chrystusa ja tak walczę!
    (ciekną z niego słowa starcze)
    Jest Maryja dla mnie wzorem!
    (kiedy zlegnę se wieczorem)

    Mogę nawet zmówić pacierz!
    (gada jakby z gębą w wacie)
    i miłuję wszystkich ludzi!
    (więc go to gadanie trudzi)

    Lecz nie wpuszczę ja pedała
    by Maryja tak cierpiała
    te dżendery, te cholery
    to trucizna naszej ery!

    Won śmierdzące imigranty!
    Pryncypialnie jestem anty!
    Pedofila też pogonię
    (a swojego to obronię)

    Jezus Chrystus, Arka dziady!
    (biskup już nie daje rady)
    zwala się więc na podłogę
    (łamiąc przy tym jedną nogę)

    I już chrapie biedaczysko
    takie z niego jest panisko

    Morał:

    Drogi chłopcze katolicki
    który jesteś bardzo czysty
    jak chcesz zostać apostołem
    nich Głódź będzie dla cię wzorem!

  42. @Tanaka
    19 maja o godz. 20:22

    Obudziłem się pod stołem
    Razem z pewnym apostołem.
    Obaliliśmy pół litra,
    Gra nam teraz boska cytra
    I myślimy unisono,
    Że to wszystko jest pro bono,
    Bo jak rzekł znajomy łoś:
    Ktoś musi pić, by nie mógł pić ktoś!
    Podziękujmy zatem Bogu,
    Że Głódź leży już w barłogu,
    Tu wytarty, tam umyty
    I to wszystko przez kobity,
    Które się konsekrowały.
    Wytrzeszczały przy tym gały
    Jak byśmy tęczowi byli!
    A myśmy się tylko spili,
    Patriotycznie, narodowo,
    Zwykłą gorzką żołądkową.
    Zamiast jechać na majówkę
    Uprawiamy trójpolówkę,
    Dobrowolnie, bez namowy –
    Sławoj biskup jest polowy!

  43. A koloratkowi eksperci od pedofilii twierdzą, że od PRL dziennikarze nie wyspecjalizowali się w pisaniu tekstów o watykańskich dyrdymałach i dlatego świat nie będzie zainteresowany tym, jakie ekscesy z dowolną miłością w kraju nadwiślańskim popełniają ci, którzy specjalizują się we wkładaniu w usta białych czipsów

    https://oko.press/ks-prof-kobylinski-zadnych-dymisji-biskupow-nie-bedzie-sam-film-sekielskich-to-o-wiele-za-malo/

  44. @ zza kałuży
    19 maja o godz. 12:14

    Następnym razem na pogotowie pójdź piechotą. Bo wiesz, wypadki drogowe, możesz być ofiarą.
    Na porodówkę twojej żony piechotą nie wysyłam, bo rozumiem, że to by była złośliwość.

    Widzę, że dalej nie kuma. No to w nauczycielskim odruchu lituję się i tłumaczę: ludzie wymyślają cosik, żeby sobie ułatwić i uprzyjemnić życie. To coś owszem ułatwia i uprzyjemnia, ale:
    Po pierwsze, może też służyć do nie-uprzyjemniania życia, jak np. żelazka elektryczne używane przez irański Savak do uświadamiania opozycjonistom, że postępują niewłaściwie krytykując popieraną gorąco przez Imperium Dobra dyktaturę Muhammada Rezy Pahleviego.

    Po drugie to coś, używane masowo, może, przy całej swej użyteczności, zatruwać z lekka użytkownika i dewastować rabunkowo eksploatowane środowisko, podcinając w ten sposób gałąź na której siedzimy.
    I o to biega, nie o czystą wodę, czy pogotowie. NIE POPIERAM LUDDYZMU, ALE ROZSĄDEK I UMIAR…. Ufff, może wreszcie dotrze, jeśli przypadek nie całkiem beznadziejny!!!

    W temacie żony i pogotowia, to podczas podróży po Chinach żonie właśnie trzasło naczynie krwionośne w nosie, skutkiem czego dostawała coraz częstszych i coraz bardziej obfitych krwotoków. Ostatni, w prowincjonalnym mieście, był tak poważny że przerażony poprosiłem hotel o szybki transport do szpitala. Pogotowie okazało się napędzaną pedałami rikszą, do której zapakowałem broczącą posoką kobietę, nic innego nie było pod ręką, na szczęście celu niedaleko, a operatorka miała muskuły jak Zatopek i jechała mało co wolniej niż samochód. W szpitalu przyjęto nas bez kolejki, jako płacących pacjentów, bo bez miejscowego ubezpieczenia, po uiszczeniu królewskiej sumy $20. Znalazł się ktoś mówiący co nieco po angielsku, by tłumaczyć. Poprosiliśmy lekarza o wypalenie wadliwej żyłki prądem, jak to robią na Zachodzie. Ten się zacukał i powiedział, że u nich takich rzeczy nie robią, po czym, po zajrzeniu w organ węchu mej ukochanej, wypchał ściśle krwawiącą dziurkę jakąś szarą substancją. Na krześle, w 2 minuty. Nakazał jej nie ruszać, aż się wchłonie. Przez następne 2 tyg. żona paradowała z wypchanym kulfonem, aż się wreszcie wchłonęło (resztki wpadły w przełyk i do żołądka, bez skutków ubocznych). Kuracja poskutkowała w 100% i na zawsze, problem nigdy nie powrócił. Czyli niekoniecznie potrzebne były: pokój zabiegowy, prąd wysokiego napięcia, wziernik ze światłowodem, wysterylizowane narzędzia i co tam jeszcze.

  45. @ Ewa-Joanna
    19 maja o godz. 13:55

    On wiedział, że wygra. Słuchałam jego gadki w trakcie. Palmer zrobił swoje, Paulinka też. Dobrze to opracowali.

    No cóż, każdy naród ma elity i rządy na jakie zasługuje. Polska, Australia, Stany Zjednoczone, itp.

  46. @Herstoryk
    20 maja o godz. 2:30
    Statystyka niestety. I geniusz i idiota maja taki sam głos.
    Ja tylko czekam aż ci durnie którym się marzy węgiel i joby zaczną płakać z powodu suszy, zatrutych rzek i innych kataklizmów. I wyciągać ręce po pomoc.

  47. @Ewa-Joanna
    20 maja o godz. 2:52

    Ja tylko czekam aż ci durnie którym się marzy węgiel i joby zaczną płakać z powodu suszy, zatrutych rzek i innych kataklizmów. I wyciągać ręce po pomoc.

    Tyle, że bekną i cierpieć będą też ci, którzy nie dali się ogłupić Murdoch’owi i ska, a także i ci, co mają nadzieję na pracę „przy węglu”.

    Jeśli zaś idzie o durniów, to najjaśniejsza Rzplita dalej wydaje się przodować w świecie – Przerwano koncert w gdańskim muzeum za granie „bolszewickich piosenek”. Muzyk: to Tuwim!.

    No bo piosenka Тёмная ночь nie tylko przecież zawiera gorącą pochwałę komunizmu i stalinizmu 😉 , ale dodatkowo, tekst do tego wykonania został przetłumaczony przez Tuwima, tego obcego narodowo, lewicującego i anty-katolickiego przybłędy 😉 .

  48. @konstancja
    19 maja o godz. 18:52

    mag
    19 maja o godz. 13:21
    Qba
    19 maja o godz. 18:44
    wysłałabym obydwie fraszki-wierszyki Głodziowi… miałby radochę.

    On by na pewno dla radochy wolał flaszki! 🙂

  49. 19 maja o godz. 23:57
    bubekro

    Ten pan ma rację. Sam się Kościół kat nie zmieni.
    Tylko panika, ciężkie przerażenie i brak dostatecznych środków wymuszania cokolwiek działają. Inaczej nigdy nie było.

    Ale ten pan ksiądz jest też wesolek że swoim twierdzeniem, że to brzydki PRL jest winien temu, że nie ma nad Wisłą fachowych watykanistow.

    Znaczy – przed wojną byli?
    I to pogrobowcy PRL- u przez ostatnie 30 lat blokują pojawienie się watykanistow?
    I to nie przyrodzona feudalnosc Kościoła kat z jego niewolnikiem Polakiem oraz Lolek kremowkowy to zalatwili?

  50. Dla mnie zabawne są pojawiające się ostatnio opinie, że całe pokolenie musi wymrzeć, ze szczególnym naciskiem na to, że musi odejść obecne pokolenie hierarchów. Ot takie Mojżeszowe wezwanie. Jakby to miało cokolwiek zmienić. Ile razy od 2000 lat wymierały kolejne pokolenia hierarchów, zawsze przy oczekiwaniu na odnowę moralną kościoła? I jeśli cokolwiek się zmieniało, to jedynie na gorsze. Czemu nie ma się co dziwić. Doskonalili warsztat.

  51. paradox57
    20 maja o godz. 8:26

    młodsze pokolenie jest tak samo zdemoralizowane, albo i bardziej.
    Zło tkwi w samej strukturze krk.
    Qrwa qurwie łba nie urwie.

  52. @wujaszek wania 8:41

    A wczoraj w telewizorze Aleksander Hall opowiadał, że to jedynie pojedyncze przypadki. I osobista odpowiedzialność bezpośrednich sprawców. Żadne tam strukturalne i instytucjonalne. Co to, to nie. I że żadna komisja nie jest potrzebna.

  53. Młodsze pokolenie jest jeszcze bardziej cyniczne i pragmatyczne niż to „na wymarciu”.
    Miałem prywatnie do czynienia z młodym księdzem na wielkopolskiej prowincji. Ubolewał, że ma samochód gorszy od mojego, ale na usprawiedliwienie dodał, że jest „na posadzie” dopiero od trzech lat, a proboszcz zabiera co lepsze „intencje” i nie dzieli się opłatami ślubnymi i pogrzebowymi z wikarymi tak, jak oni muszą z nim.

  54. paradox57
    20 maja o godz. 8:26

    Oczywiście, sądzenie, że jak jakieś pokolenie wymrze, to Kościół kat zrobi się całkiem miły, jasny i bez pretensji pójdzie popływać łódeczką na słoneczku w Solinie to rojenie.

    Pewne zmiany mentalne w przedsiębiorstwie zła zachodzą. Jeśli na lepsze, to realnie wyłącznie wskutek presji otoczenia, świata znośnej cywiizacji, który ma już prawa człowieka, konstytucje, ustawy, sądy i inne podobne wynalazki cywilizacji śmierci i strasznie nimi gnębi i prześladuje Kościół kat.

    Zaś największy wynalazek ludzi poczciwych jest taki, że mają Kościół tam gdzie pan może pana majstra pocałować, plus policja i spacerniak raz na tydzień, a w przerwach – żydowski wynalazek: psychoanaliza.

  55. jakub01

    Jakubku, jak będziesz przypadkiem przechodzić, to jest kawałek wczorajszego przedpołudnia. Tym razem – dla uszu. Na początku, oczywiście, wróble, które ponoć wymierają, a na końcu – trochę nieudany skowronek. Nieudany, bo, skurkowany, upodobał sobie otwarte przestrzenie, a dla mikrofonu zmartwiona leciutki powiew wiatru to jakby F-35 tuż nad głową przeleciał.

    https://photos.app.goo.gl/XYE4dA4AH2jrtqsAA

  56. @Tanaka
    20 maja o godz. 10:10
    paradox57
    20 maja o godz. 8:26
    Poziom głupoty niektórych ludzi pozostaje niezmienny od lat. Pan Hall jest tutaj pięknym tego egzeplum.
    Nie wiem czy słusznie ale uważam, że przeniesienie aktu wyborczego z niedzieli na tzw. zwykły dzień, mogłoby zdecydowanie obniżyć poziom pobożności u naszych polityków. Tak czuję. I chyba z frekfencją byłoby nie najgorzej: poszedłem do roboty to i za głosuję contra zwlec się w miedzielę z kanapy i gdzieś tam leźć.

  57. @Herstoryk 20 maja o godz. 2:22
    Czyli niekoniecznie potrzebne były: pokój zabiegowy, prąd wysokiego napięcia, wziernik ze światłowodem, wysterylizowane narzędzia i co tam jeszcze.
    1. W jednostkowym przypadku twojej żony.
    2. Metody statystycznej weryfikacji stosowane w USA dla nowych leków, procedur czy narzędzi to strata czasu i atłasu.
    3. Zgodnie z osądem zawodowego lekarza @Herstoryka, który tak jak każdy Polak kwalifikacje medyczne wysysa z mlekiem matki.
    4. Trzecie ucho, które żonie w miedzyczasie wyrosło na pupie się nie liczy i w żaden sposób nie należy jego pojawienia łączyć z wpychaniem nosa szarą substancją.

    In the 1990s, dozens of women who had taken Chinese herbs as part of a weight-loss programme ended up with kidney failure.

    https://www.nature.com/articles/d41586-017-07650-6

    ********************************************

    Wiem, wiem, @Herstoryk sam jest autorem pół setki publikacji w „Nature” i zaraz mi wyjaśni gdzie też to ja błądzę.

    W międzyczasie idę sobie nos wypchać jakąś szarą mazią…. a może proszkiem… bo się bez wciagnięcia jakiegoś proszku do nosa @Herstoryka nie zrozumiem.

    Moja teściowa na pęknietą żyłkę w nosie przystawiła by pijawkę i zmówiła zdrowaśkę.
    Głowę daję, że zdrowaśka pijawce by nie zaszkodziła.

  58. @Wbocek
    dzieki za te wszystkie swistaszki i za skowronca. Rzeczywiscie idzie zwariowac. Tu obok mnie mam sporo ptakow wroblowatych i zatrzesienie slowikow w sadzie cytrusowym. Sa tez dudki i sowy. A nawet puchacz sniezny, ktory mieszka w dziupli wyschnietego migdalowca. Czasem kiedy siedze na patio przylatuje bezglosnie jak duch i siada na slupku , na ktorym pnie sie winorosl. Zypelnie sie mnie nie boi. Wieczorem lata tez sporo malych nietoperkow, chyba nocki. Widze, ze jednak kury luzem laza po wsi, fajny widok. Dzieki pombocku
    serdeczne.
    Pani w szkole pyta
    -Jasiu co to jest za zwierzatko, wyglada jak myszka ale ma skrzydelka i fruwa.
    -To jest prosze pani toperz – odpowiada z powaga Jasio.
    – Nie Jasiu, nietoperz.
    – No jak to nietoperz, to ja nie wiem co.

  59. Slawczan
    20 maja o godz. 10:34
    @Tanaka
    20 maja o godz. 10:10
    paradox57
    20 maja o godz. 8:26

    Zgadza sie. Glosowanie w dzien powszedni jest calkowicie OK w UK. Eurowybory sa 23go … na przyklad i nikt sie o frekwencje nie zamartwia.

    Pozdrowka
    ~l.

  60. jakub01
    20 maja o godz. 12:03

    Dwa słówka przed próbami nowego zapasowego składaczka dla żony, jakubku.

    Tak różne bywają u mnie wioski, że aż różniste. Bywa, że ani żywej kury, ani jednego gdaknięcia, piania, chrząkania, muczenia, beczenia, dymu z węgla ani z drewna, pięknego zapachu gnoju, zapachu mleka, a dzieci się śmieją, jak kto powie: „Mleko prosto od krowy”, bo wiedzą, że mleko jest prosto ze sklepu – nic, tylko blaszaki, ebaut je pies. Ale są wioski i z kurami, a nawet z kogutami. Wczoraj widziałem ciekawą sytuację: dwa koguty na ulicy i trzy kury. Niestety, nie miałem czasu, poczekać, żeby zobaczyć, jakie są między nimi, że tak powiem, stosunki.

    A na filmiku zobacz, co narobiła susza. Woda w tym przydomowym stawku, na którym widywałem kaczkę nawet z dwunastoma pływającymi kuleczkami, spadła najmniej 70 cm. Kaczaki nie mogą nawet porządnie się wykąpać i popływać.

    https://photos.app.goo.gl/XmZ9uocrxAVem9Ky8

  61. Polscy biskupi w liście skierowanym do wiernych zachęcają do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zaapelowali o głosowanie zgodne z „właściwie ukształtowanym sumieniem”.
    Bożesztymój, epidiaskopy najwyraźniej utraciły instynkt samozachowawczy.
    W wiadomych okolicznościach przyrody, czyli w wyniku wstrząsu, jakim był dla opinii publicznej dokument braci Siekielskich, 54 % Polaków jest za dymisją całego episkopatu, 20% przeciw, a reszta „nie ma zdania”. W tej sytuacji najgorszą, najbardziej bezczelną rzeczą, jaką mogli zrobić hierarchowie, był ich apel do wyborców. Apel tych, co „mają właściwie ukształtowane sumienie”, jak te wzorce z Sevres.

  62. @wbocek
    Oj zal bo zal. Ale i tak mi sie podoba i sobie ten stawek zabralam.Pozdrowko wbocku, rob ten rower.

  63. @pombocek
    Przedwczoraj nocowałam u przyjaciół mieszkających w okolicy Sulejówka – Starej Miłosnej. W nocy śpiewały słowiki, a rano obudził mnie kogut sąsiadów.
    Niby nic takiego, a poczułam się jak u Pana Boga Za Piecem.
    Nad Narew wybieram się już niedługo, w czerwcu. Ale sezon otwarłam tydzień temu. Okna pomyte, ślady po myszach usunięte, wszystko odkurzone i pozamiatane, trawa przed domem i nad oczkami wodnymi (prawie całkiem wyschniętymi) skoszona. Na szczęście ostatnio pooszłyyy deszcze. No i na szczęście działka jest w trzech czwartych leśna (głównie sosny) i grzybna. Żadnych tam skalniaczków, klombów czy rabatek. Trochę dzikawo. Co do kwiatów, to robię bukiety z różnych łąkowych, leśnych, polnych, nadrzecznych i przydrożnych. Niektóre zasuszam.
    Pozdrówka jeszcze z Żoliborza.

  64. mag
    20 maja o godz. 13:44

    Wiedza co robia z tym apelem. Ja jakos wytrzymalem dzis rano i niczego nie stluklem, czy nie rozwalilem, sluchajac tyck prawidlowo uksztaltowanych sumien Pani Wielowiejskiej i Pana Boguslawa Chraboty. Zwlaszcza ten Pan Boguslaw, to ma dopiero, prawidlowe uksztaltowanie. Tak prawidlowe, ze w jednym zdaniu, doslownie w jednym i tym samym zdaniu potrafi opowiadac o pedofilii i jej ukrywaniu w KK, zeby skonczyc, ze nie wolno naruszyc bycia, istnienia i pozycji kosciolka katolickiego, bo on jest jedynym glosicielem i ostoja moralnosci w Umeczonej…

    Ze on tak moze, ten Pan Boguslaw Chrabota, to nic dziwnego, ma przeciez prawidlowo uksztaltowane katolickie widzenie swiata i roli KK na tym swiecie.

    Tak wiec te epidiaskopy wiedza o co i do kogo apelowac.

    Audycji porannej Pani Wielowiejskiej, odradzamsluchac, szkoda czasu, a jeszcze bardziej to szkoda nerwy tracic, denerwujac sie sluchaniem prawiidlowo uksztaltowanych pogladow, prawidlowych katolikow.

    Pozdrowka
    ~l.

  65. lonefather
    20 maja o godz. 14:39

    Ale ja się pytam, czy pani W. kiwała ze zrozumieniem głową panu Chrabocie co ma prawidłowe?

  66. jakub01
    20 maja o godz. 12:03

    A ja takie toperze miałem ca 30 lat temu „na co dzień”… w domu. Były jeszcze na pewno ślimciaki i szkatany. A już myślałem, że to gatunki wymarłe….

  67. @paradox, Sławczan

    A to nie jest mechanizm obronny w stylu „zamykam oczy bo całe życie straciłem popierając i wyszedłem na głupka”?

  68. Tanaka
    20 maja o godz. 14:52

    Nie wiem, czy kiwala, bo tylko sluchalem. Ale calkiem mozliwe, ze kiwala w trakcie potakiwania, bo na okraglo potakiwala i potwierdzala, ze kosciol to ostoja i opoka moralnosci, jednoczensie bajdurzc o pedofilii i ukrywaniu.

    Sie zastanawiam, ale wychodzi na to, ze prawidlowe uksztaltowanie katolickie, obejmuje rozniez prawidlowy brak autokrytycyzmu. Wszystko prawidlowo katolickie, ze tak powiem.

    Ech….

    Pozdrowka
    ~l.

  69. @zak

    Bardzo lubię Twoje wstępniaki, wyważone, spokojne, logiczne, pozdrawiam.

  70. @mag
    20 maja o godz. 13:44
    ,,Ciekawym co to oznacza: (…) głosowanie zgodne z „właściwie ukształtowanym sumieniem”.
    Właściwie ukształtowane sumienie? Lubię to!
    Czy to oznacza nieprześladowanie kapłanów katolickich, na których swe pułapki zastawił Szatan pod postacią dzieci? Czy może to oznacza ,,zabij pedała w Imię Boże! Polska zawsze normalna!”? A może szarpać kasę i majątek wszelakim sposobem? Och albo tu sumienie zaszalało ,,Polska tylko biała!”
    Szkoda, że ten zespół wysublimowanych intelektualistów nieznacznie tylko naznaczony sybarytyzmem nie sprecyzował co to oznacza: „właściwie ukształtowane sumienie”. Bo gdyby doprecyzowali co ,,poeta chciał powiedzieć” to może po wyborach KO (PO+ przystawki) nie miałoby drogi powrotu do ,,przyjaznej neutralności” tudzież pragmatyzmu w stosunkach z KRK? pomarzyć…

  71. Z lokalnych donosów wiewiórkowych. Kilka miesięcy temu wspominałem, że coś się dzieje koło biskupa płockiego Piotra Libery. Dla przypomnienia jedynie. Zawieszone były wszelkie decyzje administracyjne na terenie jego władania, m.in. mianowania proboszczów. Optymiści przewidywali, że może dostanie kopniaka w górę, może do Watykanu? Przewidywali, mimo że dla zorientowanych w problematyce żadne znaki na niebie i ziemi na to nie wskazywały.
    Tymczasem wczoraj w telewizorze ogłosili, że JE biskup udaje się na półroczny pobyt w klasztorze. Do kamedułów. Jak nie przymierzając pan Michał. Modlił się będzie? Pewnie też.

    Ciekawostka. Ma 68 lat. Życie całe przed nim i kariera, a on do klasztora.

  72. @Nefer
    20 maja o godz. 15:24
    Guzik prawda. To są albo idioci albo kanalie. Albo mix. Inaczej nie umieją myśleć a i też im (politykom) się to opłaca.
    Ktoś ludowi musi podawać opium by ten lud nie myślał co i jak ale nienawidził we właściwym kierunku.

  73. paradox57
    20 maja o godz. 16:00

    Może go na koniec ożenią a potem…

  74. @Nefer 16:11

    Słusznie, lepiej nie kończyć.

  75. PS.
    Pamiętamy, jak się skończyło, gdy pana Michała Zagłoba wywlókł zza klasztornej furty.

  76. paradox57
    20 maja o godz. 16:17

    Tak czy siak dzieci z tego nie będzie

  77. A w miedzyczasie niejaki gowin, co robi w szkolnictwie wyzszym, zapowiedzial ze jak beda sie, jak to okreslil „za daleko„, to bedzie nowelizacja ustawy i znaczace oganiczenie autonomii uczelni.

    ZApowiedzial, cos waznego dla bezpieczenstwa kraju, bo wiadomo od zawsze, ze studenci to nic tylko zagrazaja i zagrazaja wszystkim i wszystkiemu.

    Nieco wiecej tutaj:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2019-05-20/jaroslaw-gowin-straszy-ograniczeniem-autonomii-uczelni-jesli-beda-z-niej-korzystac-w-niewlasciwy-sposob/

    Pozdrowka
    ~l.

  78. Slawczan
    20 maja o godz. 16:07

    Chwilunia. To nie podpada pod pierwsze albo?

  79. @Nefer 16:26

    Ale że co? Nie zdąży, bo się wysadzi?

  80. paradox57
    20 maja o godz. 16:28

    Zleżały proch lichego gatunku 🙁 (no i żeby zgodność z oryginałem była)

  81. mag

    Jak Ty tak, mag, to i ja tak. Ty mi – swoją Narew, a ja Ci, kuna, swoją. Okropnie mi się podoba w miejscowościach wczasowych inwestowanie w inwestycje. Chodzi o pomosty do spacerowania w ocznym kontakcie z wodą, patrzenia, siedzenia. Zwłaszcza że sporo przyjeżdża gości starszych, akurat u nas – niemieckich. Na tym nowiutkim pomoście na Jamnie, który, ku mojemu zaskoczeniu, powstał chyba jednej nocy jak ten kwiat, spotkałem starszych państwa i zacząłem ich pytać, czy wiedzą, kiedy się zrobiła taka świetna niespodzianka, na której można se posiedzieć nad wodą jak na statku. Ledwo zacząłem, słyszę: „Ich verstehe nicht, wir sind deutsche”. A ja dojcze ani w ząb, choć się 8 lat uczyłem. Powiedziałem po ichniemu tylko „Aha” i tak żeśmy se poszprechali.

    Na jednej fotce widoczne są na horyzoncie za jeziorem góra i bloki mieszkalne. To Koszalin i jego Góra Chełmska – końcówka moreny czołowej, która się ciągnie na Polanów, Miastko, Bytów.

    https://photos.app.goo.gl/zgzXHeQ3VvpBiXvz9

  82. @wbocek
    Tu masz starorzecze Narwii (za naszą działką), bo rzeka płynie z drugiej strony, też bardzo blisko.
    W starorzeczu ryby świetnie biorą, ale ja nie z tych, co by z wędka, Mój też nie.
    http://narybki.net/as/667.jpg

  83. jakub01

    Jakubku, parę rzutów okiem z wczoraj z trasy Koszalin – Dąbki (są u podstawy mierzei Bukowskiej). Nie jestem kwalifikowanym turystą, więc nie szukam zabytków, dupitków, Matek Boskich Nadrzewnych ani innych albumowych ciekawostek. Patrzę sobie na kwiatki, sratki, słucham skowronków i nawet nie chcę wiedzieć, jak się nazywają na przykład chabry. Pojechałem tam sprawdzić, co się nowego narobiło. A narobiło się skromnych spacerowych pomostów, fajna marina – wszystko czeka na gości, choć i teraz ich niemało. Od paru lat jest ciąg wczasowy na polskie miejscowości nadmorskie, stąd rozbudowują się na potęgę. Największe wzięcie u inwestorów mają kołchozowo stawiane drewniane domki: szybka robota – szybki zysk. Oczywiście, jest zupełnie inny standard niż stawiane w 50-tych latach domki z piasku…tfu!…z dykty. Jednak tylko informuję, nie to, że się cieszę – cieszę się na pustym jeziorze lub w polu na siodełku. Najbardziej mnie nie cieszy jeden Norweg, który wykupił w Mielnie kupę hektarów na mierzei i będzie budował wesołe miasteczko – jak różne bicze, srycze i Kanary. Coś oryginalnego! Powiedział, że się zakochał w tutejszym krajobrazie. Dlatego chce go, szlag by trafił, zaświnić wieżowcami, kasynami, agencjami towarzyskimi, łomotem dum-dum, marinami dla bogaczy i tym podobnym paskudztwem. To coś takiego jakbym się zakochał w pięknej kobiecie i zaczął je znosić w prezencie szminki, tynki, pudry, pludry, żeby się pacykowała na pięć centymetrów grubo i była jeszcze piękniejsza. Cieszę się, że tego pieprzonego piękna nie doczekam.

    Przystań rybacka w Dąbkach to jedna z ostatnich malutkich staromodnych. Poza tym odkryłem koło Bukowa Morskiego sympatyczną oazę w przyleśnej ciszy. To na fotce pięć domków do wynajęcia. Dla blaszakowców – świetna rzecz: raptem 2 km od Dąbek i morza. Nie muszą w sezonie znosić łomotów i pijanej hołoty.

    https://photos.app.goo.gl/r865YohyoCpLZiig6

  84. Pombocku

    Kapitalne foty! fantastyczna, cudna i świeża lokalność ścieżek i dróg a groblach, podmokłych pól, łęgów, trzcinowisk, no i te pomost – dobry i dobrze, że drewniany.

  85. jakub01

    Zapomniałem powiedzieć, jakubku, że widoczna na fotkach ścieżka rowerowa z Osiek do Iwięcina (gdzie odwodniony stawek z kaczakami) jest elementem trasy rowerowej dookoła Bałtyku zwanej Velo Baltica (R-10). Oczywiście niektóre miejscowe chamidła jeżdżą blaszakami tą ścieżką, zamiast idącą obok płytówką. Więc długo taka ścieżka nie pożyje. Ale przecież o to, chodzi, by było co robić i byli zyski, prawda, panie proboszczu? Kupiłem laptop firmy HP i drukarkę firmy HP – Po roku obie maszyny pieprznąłbym z szóstego piętra producentowi na łeb, ale jestem staromodny i mogę najwyżej rzucić 30 jaj. Żona ma ponad dziesięcioletniego asusa, któren za cholerę się nie chce psuć.

  86. paradox57
    20 maja o godz. 16:00

    No i właśnie, czemu on do tego eremu z telewizorem i zakonnicą od kotleta?
    JUż pół roku wcześniej wszelkie decyzje zawiesił? Dajta spokój i rety co się dzieje.
    Może Post Traumatic Stress Disorder go dopadł? Jak kto nie zombie, to w ten disorder popaść może.
    Z drugiej strony, jak nie zombie może zostać biskupem?
    Normalnie Sherlock Holmes albo Herlock Sholmes.

    Coś wiesz?

  87. Tanaka
    20 maja o godz. 20:19

    Rad staratsa, Tanako, jako, że tak powiem, szkolony wojskowo od zamęścia…tfu!…od poczęcia.

    To Ci jeszcze powiem, że pierwszy raz w życiu zobaczyłem w Dąbkach w pobliżu przystani uwidoczniony na kilku fotkach jesion. Nie że w ogóle jesion, ale że taki rozgałęziony. Przyzwyczajony jestem do leśnych jesionów wysmuklałych w wyścigu do słonka, a ten się porozkładał jakby se rósł na pustyni. Próbowałem się domyślać, że w swych początkach dość długo był samotny, więc się nie musiał ścigać do światła i przez to poszedł w różne strony.

  88. mag
    20 maja o godz. 17:35

    Mag, przepraszam, że od razu nie zareagowałem, ale pisywam na jednej nodze z doskoku, bo oklejam rower żony odblaskami, kamizelkami, żeby była widoczna z 300. metrów, a nie jak gówniarze-rowerzyści w czarnych kombinezonach z choinkową świeczką palącą się nawet w słoneczny dzień, której nie widać tak samo jak ich.

    Otóż, mag, powiadam Ci. Jezusmaria, co za pięknidło Twoja Narew! Jedna przykrość, że ino fotka, a nie sto.

  89. wbocek
    20 maja o godz. 20:51

    Zwróciłem uwage na to drzewo. Rzeczywiście, okaz bardzo nietypowy. Powiedziałbym – majestatyczny, ale że bardzo pokaleczony, pełen blizn i narośli, to nie tyle może majestat, ale jakieś uporczywe a i może pewne trwanie w nim widzę i górowanie nad drobnicą leśną.
    Zapewne, móg ł to być dawniej soliter – dlatego tak rozrośnięty, którego las otoczył.

    Czy to zielone w dolnej strefie pnia to siatka ochronna, czy farba?

    Pombocku, ze 2-3 dni temu dałeś linka do pięciominutowego filmiku okrętowego, ale nie zdążyłem obejrzeć, szukam i nie widzę. Może źle szukam, ale jakbyś dał link teraz, niezawodnie znajdę, a chciałbym pooglądać.

  90. mag
    20 maja o godz. 17:35

    Maguś, ale jak – za rogiem? Wychodzisz na przyzbę i chlup – do tej wody?
    No to jak tak, to bardzo pysznie!

  91. @wbocek
    a dyc lete, ozor mi wisi, piana scieka ale na ten tychmiast przygnalam zeby ci powiedziec, ze wiem, jestem, wklejam. Teraz dopiero przeczytam twoj wpis a najsampierw to sie melduje zebys moze przed snem jeszcze dostrzegl, ze nie przegapilam.

  92. @pombocek
    trasa Koszalin-Dabki.
    Och!!!!

  93. Tanaka
    20 maja o godz. 21:08

    Tanako, nie wiem, czy to o ten chodzi. Dla mnie niezmienna przyjemność, ale z boku to może być nudziarstwo. Inna rzecz, że Ty, tak samo jak Afrodytka, jesteś z tego…no…z wody?

    https://photos.google.com/search/_tv_Materia%C5%82y%20wideo/photo/AF1QipNFX0LWf7FIgSEmDNrdyGnyuMMCYs7T7EXELiQz

  94. jakub01
    20 maja o godz. 21:25

    Cieszę się, jakubku, że się cieszysz. Rad staratsa, będą dalsze cięgi…tfu!…ciągi.

  95. @Tanaka
    pozwolilam sobie wyreczyc pombocka bo chyba tego szukales.
    @pombocek
    Uoj, jeszcze jak sie ciesze ! Puszczam sobie muzyke i przez cala noc tak potrafie polatac po tych lasach i lakach. Rano wychodze z chalupy a tu – figi.

  96. @Mag,
    jakos nie potrafie sobie wyobrazic abys umiala nabic bialego robaka na haczyk. Pewno nie wzielabys tego do reki, nie mowiac o trzymaniu pudelka z robakami w lodowce. Wiem, wiem, morderca jestem, mea wielka culpa, ale wedkarz jestem zapalony i mam tylko to na swoje usprawiedliwienie, ze nigdy nie lowie „dla sportu” i zawsze tylko tyle ile zjem czyli najwiecej 3 rybki albo dwie wieksze. Jesli trafi mi sie potwor, to uwalniam z haka i wypuszczam. Ja bym znad tego starorzecza nie wylazla przez tydzien. A tam tluste liny musza siedziec i karpicha. Wiem, ze nie pojmiesz mojego instynktu bos cywilizowana i taki prymitywny instynkt pewno ci zupelnie obcy, ale mnie na widok tego miejsca zaczyna slina skapywac. Odruch warunkowy. Zamiast pieknych nenufarow widze patelnie na ognisku a na niej piekacego sie lina. Ale fajnie, ze masz takie swoje cudne miejsce. Pozdrowka.

  97. Tanaka

    Tanako, byłem tak zauroczony tym jesionem, że nawet się nie zastanawiałem nad jego zieloną sukienką. Dopiero Ty mi zwróciłeś na to uwagę. Ale jak popatrzyłem, uznałem, że to jednak siatka, a nie malowanie, bo komuż malującemu chciałoby się aż tak równiutkie krawędzie prowadzić i po co. W każdym razie, jak nie zapomnę, przy następnym pobycie (a szykuje mi się tą trasą jazda do Słupska przez Darłówko i Jarosławiec), sprawdzę. Z Darłówka do Jarosławca jest trasa wałem wzdłuż morza i w kontakcie z morzem. Poznałem jej kawałek od strony Darłówka i parę lat temu – od strony Jarosławca, ale całości jeszcze nie przejechałem. Ten od Jarosławca tylko kawałek, bo wał między jeziorem Kopań a morzem był dopiero w budowie, a wstydziłem się pytać, czy można się przecisnąć.

  98. jezusienazareńskikrólużydowski /ogóle westchnienie nad kondycją ludzką/

    /Netflix/

  99. Tanaka 20:44

    Na razie nic bliższego, oprócz oficjalnego komunikatu. Jutro będę próbował dowiedzieć się czegoś bliższego ze źródeł zbliżonych. Sam rozumiesz, gdzie Lublin, gdzie Płock. W dodatku komunikacja mocno utrudniona. Szlak kolejowy do Warszawy rozpaprany. Drogowy nie lepiej. A przez telefon o pewnych sprawach ciężko się gada.

    @jakub01 22:06
    Obecność nenufarów i innych takich w wodzie w żaden sposób nie może zaszkodzić obecności własnoręcznie złowionej rybki na patelni, czy ruszcie.

  100. @pombocku,
    kiedys myslalam, ze przyjdzie mi zemrzec w tesknocie za pozostawieniem piekna swiata tego. Nigdy nie myslalam, ze moze to byc ulga z powodu niedoczekania zniszczenia tego piekna. Melancholia.

  101. jakub01
    20 maja o godz. 22:21

    To były i moje rewiry myślenia, jakubku. Były, choć się niecałkiem zmyły. Teraz w obliczu świata tego nieprzejedzonego szkoda mi czasem czasu na myślenie. Chyba że myślenie zmysłami to też myślenie.

  102. https://vod.pl/programy-onetu/tomasz-lis-ks-wojciech-lemanski-roza-thun-prof-radoslaw-markowski-2005/xx4c6fd
    Polecam szczególnie do 25′.30″ wywiad z ks.W. Lemańskim, który dowodzi, że jeśli „doły”
    laikatu się nie ruszą, to nic się nie zmieni. Nie trzeba ludziom podpowiadać, co mają robić, oni to zrobią (nie wie co, ale to ma być spontan), kiedy czara goryczy się przeleje. Mówi, że wierzy w Boga, ale już kościół hierarchiczny nie. Mówi też, że państwo pisowskie i kościół dziś to jedno i to samo. Zresztą posłuchajcie sami.

  103. wbocek
    20 maja o godz. 21:48

    Ppmbocku, może to, ale link wymaga loginu. Trzeba wejść na stronę z filmem i dopiero dać link.

  104. jakub01
    20 maja o godz. 21:51

    Dzięki, to mam, co coś poprzedniego.

  105. Nefer
    20 maja o godz. 21:28

    Nasz milusiński i było i ma: grunty na obrzeżach Wrocławia za drobny ułamek ceny rynkowej. Od biskupa co głaska pedofila

    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,24804013,jak-morawiecki-uwlaszczyl-sie-na-gruntach-koscielnych-sledztwo.html#S.DT-K.C-P.1-B.1-L.1.foto

  106. wbocek
    20 maja o godz. 22:15

    Jakoś mi to do siatki bardziej podobne. Ale czemu siatka? Może z tego samego powodu, co wokół pewnego starego drzewa przy jakimś kościele – płot. Ludność miejscowa i zamiejscowa bowiem wie, że jak się drzewo gryzie, to działa dobrze pod względem stomatologicznym.
    Żeby z drzewa coś jeszcze zostało – wysoki płot.
    Ten jesion też jakiś taki pogryziony jakby.

    Może przed wojną był to piękny soliter, cieszący oko miejscowych, co się później wybrali na Moskwę, więc jeszcze nieco później musieli się wybrać na zachód, a drzewo zostało.

  107. @pombocku,
    to raczej nie jest sprawa myslenia. Cosmy mieli w tym zyciu przemyslec tosmy przemysleli, teraz juz sie nie chce, teraz woli sie po prostu byc.
    Ja tak mam, wole sie gapic w kwiatuszek wyrastajacy z dziurki w asfalcie niz dumac nad tym co moze byc po smierci. A co mnie to kurde obchodzi?!

  108. @jakub01
    20 maja, g.22:06
    Ja naprawdę nie mam instynktu łowcy. Nie wędkuję i nie poluję na żadną zwierzynę, ale tych, którzy „brzydzą się” takimi zajęciami, a wszelkich łowców uważają za zbrodniarzy, mam za idiotów i hipokrytów. Jakoś tam rozumiem wegetarian, ale pożeraczy schabowych, którzy piętnują myśliwych? Czy jest coś bardziej obrzydliwego/niehumanitarnego niż rutynowe mordowanie świń, cielaków, drobiu itp. w tzw. tuczu zamkniętym?
    Jem mięso, nie za często, ale jem i nawet bezczelnie nie poczuwam się do winy. Skoro człowiek jest istotą wszystkożerną, bo taki a nie inny ma przewód pokarmowy, to po co miałby zgrywać się na roślinożercę?

  109. @Mag,
    uwazam, ze dla wlasnego i swiata tego dobra nalezy mieso jednak ograniczyc. Nie jestem specjalistka od diet ale faktem jest, ze mieso zanadto zakwasza organizm. Wyznaje raczej filozofie – lepszy niedobor, ktory mozna zawsze uzupelnic niz nadmiar, ktorego trudno sie pozbyc. Przez cale zycie jadlam tylko tyle aby przestac odczuwac glod i nawet sobie nie wyobrazam jak sie mozna napychac do nieprzytomnosci. A jak sie je malo, to mozna sobie pozwolic i na mieso. Moj instynkt lowcy dotyczy wylacznie ryb. Nie potrafilabym strzelac do zwierzat, uwazam to za mord. Ale ryby jem podobnie jak nie mam oporu przed ucieciem glowy kurze skoro mam ugotowac z niej rosol. Nie pocieszam sie obludnie, ze jak kupie te kure w sklepie, to przeciez jej nie zabilam.
    Zabilam tylko, ze w okrutniejszy sposob niz kladac jej leb na pienku i odcinajac nieswiadomej niczego i nie zestresowanej kurze leb jednym cieciem ostrej siekiery. Uwaza, ze to bardziej humanitarne od przemyslowego zabijania zwierzat. A w ogole to staram sie nie zabijac chyba, ze musze. Czy musze wedkowac? Jesli moge to wole niz kupowac ryby w sklepie, tym bardziej ze slodkowodne sa o wiele mniej szkodliwe niz morskie. Teraz i tak tego nie robie bo bez auta na ryby nie mam jak wyskoczyc a w morzu lowic nie lubie. Ja wlasciwie lubie tak posiedziec nad spokojna woda w gestych krzakach, z dala od ludzi i pomoczyc kija choc czesto drzemie przy tym na sloneczku a ryba ogryza
    mi kukurydze na haku, bo to lepsza przyneta na niektore ryby niz robal
    Nie uzywam tez zadnych zywych przynet typu male rybki (sa sztuczne blystki), czy slimaki. Ale jak splawik idzie na dno i linka zaczyna mi pruc z kolowrotka, to emocje jednak sa. Najczesciej lowie po holendersku, tj.
    zmierze, zwaze, zrobie zdjecie i wypuszczam jesli ryba jest wieksza i wazy wiecej niz kilogram. Mniejsze trzy lub cztery zabieram do domu, albo pieke nad woda bo wtedy sa najlepsze. W swojej milosci do zwierzat Mag, czlowiek jest zawsze niekonsekwentny ale tez inaczej nie moze byc.

  110. …. wymietkam …. dobrej nocy zycze serdecznie !

    Pozdrowka
    ~l.

  111. Tanaka
    20 maja o godz. 23:03

    Tanako, pewnie to moja ignorancja, a nawet na pewno moja. Nie wiedziałem nawet, jak znaleźć link do wcześniej zalinkowanego filmu. Więc wybacz – tytułem eksperymentu i nauki spróbowałem jeszcze raz.

    A wszystko to przez komputerową smarkaterię, która nie mając pojęcia o komunikacji, o psychologii starców, o przyzwyczajeniach, o emocjonalnym przywiązaniu do wypróbowanego, próbuje dla własnej zabawy cieszyć tych starców milionem technicznych możliwości tam, gdzie starcy potrzebują jednej.

    https://photos.app.goo.gl/wYf67wH63FqxjBq29

  112. Radosław Markowski ostro o kk u Lisa, gdzieś tak od 54,10 min, https://www.youtube.com/watch?v=MbFxF2-u5CQ

    w innym programie Marek Lisiński bał/?/ się nazwać kk mafią, za to jest wątek biskupa Libery, https://www.youtube.com/watch?v=CuJz6Unh1W4

  113. jakub01
    20 maja o godz. 23:38

    Jakubku, tu chyba się rozumiemy nawet gdybyśmy nic nie powiedzieli. Oczywiście, ludzie różnie są skonstruowani. Podziwiałem kiedyś i podziwiam pana Wańkowicza, którego na krótko przed jego śmiercią oglądałem w tele-morele: niesamowita precyzja słowa i żywy temperament. Żył słowem i myślą, więc towarzyszyły mu do końca. Podobnie podziwiam pana Bartoszewskiego: cholera jasna, żywe dziewięćdziesięcioletnie srebro.

    Sam od żadnych przyzwyczajeń i przywiązań radykalnie rozkazem dziennym się nie odwiązuję – bo jeśli człek się robił w miarę przekształcania się robaczka w małpę refleksyjny, to coś z tego zostaje nawet w demencji – ale, podobnie jak u Ciebie, więcej jest chyba tego, co elementarne, czyli więcej chęci BYĆ niż ROZUMIEĆ. Co tu gadać – wracamy do jaj.

  114. https://wroclaw.onet.pl/karol-chum-oskarza-gulbinowicza-o-molestowanie/5zb7ppn
    Karol Chum, wrocławski informatyk i autor wierszy, przywołuje swoją historię z 1989 r. kiedy jako nastolatek miał spędzić noc w pałacyku kardynała Henryka Gulbinowicza. – Cała ta sytuacja była dobrze zaplanowana – twierdzi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Zaznacza, że jego historia nie była wówczas niczym niezwykłym w środowisku gejowskim. – Dużo chłopaków miało takie doświadczenia, wiedziało się o tym, ale nie mówiło – wspomina.
    …………………….
    Jestem ciekaw, ile jeszcze tego u nas będzie, bo do tej pory w Irlandii zgłosiło się ponad 100 tys. molestowanych.

  115. @Nefer
    20 maja o godz. 16:26
    Nie – bo to o czym piszesz to najnormalniejsze ludzkie prawo do błędu i nie ma nic w tym złego przyznać się i wycofać. Ale 30 lat jawnego kurestwa to trochę za dużo (przynajmniej jak na moje normy tolerancji) by pod to to podciągnąć.
    Ja oceniam, że jest to mix szmaciarstwa z mentalną prostytucją. Ci ludzie nie są głupi bo gdyby byli głupi to by nie zaszli tam gdzie zaszli. Oni mają gdzieś ,,swoją konstytucję”, prawo, obietnice wyborcze, programy partyjne. Tylko koryto się liczy.

  116. @Nefer
    20 maja o godz. 16:26
    Najlepszym przykładem takiej mentalnej szmaty jest Lider Opozycji Grzegorz S. Jeszcze 2 miesiące temu głosił brak potrzeby powstawania komisji ds. spraw kościelnej pedofilii a teraz (po filmie Sekielskich), gdy widzi, że to może być politycznie wydajne obiecuje takową ,,jeżeli wygra wybory”. Nawet jeżeli tak zrobi to już widzę jej skład : Biernacki, Giertych, Żalek, Kamysz i z opozycji Gowin + Godek – banda ,,sprawiedliwych bo ślepych”

  117. wbocek
    21 maja o godz. 5:17

    O, to, to, Pombocku, tego właśnie szukałem dzięki.
    Filmik kapitalny: ostra jazda na falę i śmiała demonstracja Polskiej Merynarki Wojennej, z której, pozostał jeden okręt – Twój – ale duma państwa i chrześcijańskiego Narodu oraz rakiety samosterujące.

    Czuję ten wiatr i jego zapachy. Srebrzysta woda pod słońce – cudo!
    Ten Twój garaż w ćcinach też pyszny: przedpokój, salonik i przyroda Twoja. Miejsce osobiste.

    Ciekawią mnie dwie rzeczy techniczne: zmartfioniego miałeś przykręconego do czoła jak jechałeś na fali? Przed wjazdem do garażu chyba miałeś już w ręce?
    No i to wycięcie w lewym piórze wiosła: ułamało się, czy zrobiłeś następny wynalazek hydrodynamiczny?

  118. Slawczan
    21 maja o godz. 9:16

    Racja. Obrzydliwa jest ta koniunkturalność jazdy. Ale jak ten, to i tamten mi się przypomina: Tusk. On jest teraz obywatel ugładzony, wypolerowany europejskością, ale i tak pporafi palnąć odpychająco. Zaś kiedy był premierem oświadczył, że przed księdzem klękać nie będzie. PO czym od razu zrobił to, o czym stanowczo oświadczył, że nie zrobi.
    Fundusz Kościelny miał niby być na poziomie 0,5% (nie pamiętam w tej chwili od czego liczony), bo był większy, a wszelka zasadność jego istnienia w ogóle dawno już znikła, ale zasadność nieważna, ważne przepływy finansowe w jedną stronę. I figa była z tego pół procenta, forsa dalej płynie i to chyba więcej niż przedtem.

  119. @Tanaka
    21 maja o godz. 9:43
    Cudów nie ma się co spodziewać po osobniku, który po dwudziestu latach nierejestrowanego kościelnie pożycia, mając odchowane dzieci w trybie wyborczym bierze ślub kościelny, kolesiu który palił zielsko i to chyba na tyle dużo, że sam uznał za stosowne wykominałtować się a potem innych palaczy wsadzał do więzienia.
    PO i SLD reprezentują wszystko co najobleśniejsze w polskiej polityce.
    Wolę PiS bo przestępczy charakter ma wpisany w swoje polityczne DNA- wiem czego się spodziewać – bandytów omijam z daleka. PSL – też wiadomo: ,,Sami swoi” wiecznie żywi (tylko garnitury lepszejsze).

  120. @Tanaka
    21 maja o godz. 9:43
    Co ,,nieklękania przed księdzem” – to chyba jedyna rzecz co to prawdę powiedział. On naprawdę nie klękał bo na czworakach robił za spluwaczkę dla kleru. Oni pluli na niego a on im płacił.

  121. Tanaka
    21 maja o godz. 9:35

    Tanako, dopiero teraz, bom przy zapasowym rowerze żony robił i jeszcze robię.

    Jak marynarka wojenna, to jestem dumny. Nie dlatego, że jestem dumny, ale dlatego, że marynarka.

    Zmartwion – cały czas na wysięgniku na daszku czapki. Im lepsza pogoda, tym większy kłopot, bo nikt jeszcze chyba nie wymyślił ekranu, żeby się w nim niebo nie odbijało i nie zaciemniało obrazu. Muszę pamiętać, żeby za bardzo łbem nie kręcić. Ale kręcenia zawsze można przy montażu usunąć.

    Wiosło nietrwałe jak komunia święta z pcv, więcej nie kupię. Już dwa pióra nadłamane. Jak się zmobilizuję, zrobię niezniszczalne z laminatu. Już raz zrobiłem, ale było dość ciężkie i mi na przystani utonęło. I pewnie leży do dziś, tylko nie wiem gdzie. Nie miałem cierpliwości długo szukać, więc machnąłem ręką. Szukajcie, a ge znajdziecie.

  122. Slawczan
    21 maja o godz. 10:14

    nie to co chrzest w wieku 40 lat. Reszta to barwy ochronne?

  123. @scrambler
    21 maja o godz. 11:48
    A o kimże mowa? O naszym ,,wypolerowanym Europejczyku”?

  124. @@Zetus, Optymatyk &all
    Mleko się wylało i już nie rzeka mleka nas czeka, ale co najmniej morze, jak nie ocean. Jedne epidiaskopy sumitują się, przepraszają, a inne idą w zaparte i tych jest znacznie więcej. Powiem przewrotnie, tym lepiej.
    „Oczyszczenie” się polskiego kk raczej nam nie grozi, sądząc po jego zepsutych owocach, które właśnie spadają z rajskich(?) drzew.
    Co i rusz wychodzą z szaf kolejne ofiary księży pedofilów, a wielka buta i mega hipokryzja sprawców wspieranych przez hierarchów wiedzie ich wszystkich niechybnie na zatracenie. Nie mogę bowiem oprzeć się wrażeniu, że do naszego kleru powaga sytuacji jeszcze nie dotarła.

  125. Slawczan
    21 maja o godz. 12:01

    PJK

  126. Slawczan
    21 maja o godz. 12:01

    nie to oczywiście jajca tylko :-). Takie „argumenty” wiszą w netowym zsypie. A polityczna mimikra nie ma granic.

  127. @Nefer
    20 maja o godz. 22:18

    Tak było
    https://youtu.be/uPvIAujZCiI?t=566

  128. @pombocku drogi,
    wracamy do jaj. No i gicio. Ja tylko czasem mysle, – a nie bylo tak od razu? Po cholere sie czlowiek tak miotal? No ale jakby sie nie miotal, to by nie wiedzial po cholere. My buszmeni mamy podobne doswiadczenia.
    Pozdrowko.

  129. scrambler
    20 maja o godz. 15:17
    Sa jeszcze zomwiki (z z kropka ,o z kreska) i kalaruchy. Pozdrawiam.

  130. @jakub01, mag. Jest taka swietna ksiazka wydana dwa lata temu „Farba znaczy krew”. Autor – Zenon Kruczynski. jest ona tez w wersji elektronicznej. Wielce sugestywna przedmowa Olgi Tokarczuk. Ojciec autora byl, a moze ciagle jest zapalonym mysliwym i wciagnal w to swojego syna, ktory w pewnym momencie powiedzial sobie: dosc. Moze przelomowym momentem bylo kiedy jego ok. 10-letni syn wziety na polowanie doznal szoku i placzac wyznawal: „bo on przed chwila tak sobie chodzil, a teraz nie zyje”.
    „Fajne” sa te synonimy mysliwskie. Zamiast krew mowi sie farba, jucha; celuje sie nie w serce, ale na komore; pozabijane zwierzeta dumnie ulozone w rzadku to po prostu pokot; medalion to wypatroszona jako trofeum glowa. Zapewne jest tego wiecej.
    Raz w zyciu bylam na polowaniu jako obserwator lasu i tej zabawy. Moj szwagier doskonaly mysliwy ustrzelil jak to sie wdziecznie mowi – koziolka. Mimo calej oprawy, lacznie ze swietym Hubertem jest to dla mnie obrzydliwe. Jak mozna to nazywac sportem.
    Rozumiem polowanie jako zdobywanie zywnosci. Osobiscie jestem stale rozwijajaca sie reductionistka. O czym tu juz meldowalam, azeby zachecic innych. Tzn. nie jestem wege., ale nigdy nie kupuje wedlin, o jakiejkolwiek kielbasie nie wspominajac, dania miesne sa u mnie wylacznie na okolicznosc gosci, w restauracji jadam roznie.
    Kilkakrotnie mialam juz do czynienia z wegetarianami, czy veganami, a takze gluten free – terrorystami. Jesli jest wiecej ludzi w towarzystwie to oni swoimi wymaganiami sprawiaja klopot personelowi i robia zamieszanie.
    Rok temu w Islandii mielismy taka chodzona wycieczke: 8 knajp z islandzkim jedzeniem i czescia slowna. Jedna kobitka byla tak scisla w swoich restrykcjach, ze oprowadzajaca nas przewodniczka za kazdym razem dzwonila do nastepnej restauracji informujac co nie jada owa baba ( bo trudno ja inaczej nazwac). Nie zawsze udawalo sie znalezc cos stosownego, to na miejscu byl c.d. dyskusji. Po co szla? Albo nie mogla powiedziec, ze ona tylko w czesci opowiadaniowo- folklorystycznej bedzie brala udzial. To nie byla Polka, ani nawet Amerykanka. Z Amerykanka tez pamietam cuda przy innej okazji. Ona jadala chyba wylacznie na surowo. Wiec my wszyscy jemy cos zwyczajnego, a jej przynosza na desce surowe pokrajane warzywa, a moze cos jeszcze co mogla zjesc. Zawsze wymagalo to dodatkowego zachodu. Tu watek polski byl. Jej boyfriendem byl polski lekarz, jadl wszystko. Ale natomiast mial z jakis ebayow wylacznie rolki z filmami. Digital nie uznawal. Niby troche mial racji, tak mowia ci najbardziej profesjonalni. Ludzie jak to mawiam sa rozne.

  131. @Pewnie jest juz „Polityka”cyfrowa, lete zobaczyc co tam panie w polityce.

  132. @Zyta, to ludzie z problemami psychicznymi. W gruncie rzeczy robia zla robote, przyczyniajac sie do postrzegania wegetarian i wegan jako jakichs oszolomow.
    Pomijam juz sprawe oczywistego taktu. Mogla jedna z druga wziac jedzenie ze soba, najesc sie gdzies po drodze a w restauracji zamowic co najwyzej jakis napoj. Kogo cholera obchodzi co ona je aby robic taki ostentacyjny raban. A dlaczego ostentacyjny? Aby calemu swiatu oznajmic -patrzcie jaka jestem wrazliwa, dobra, czula na punkcie eko, nowoczesna czy to tam jeszcze. A przede wszystkim sprobowac to wmowic sobie, bo w zaciszu domowym to pewno stek wielkosci patelni.
    Co do polowan, to uwazam, ze w dzisiejszych czasach to barbarzynstwo.
    Jak to pieknie okreslila Sylwia Chutnik – „niesienie milosci kula”. Udzial dzieci w polowaniu to zbrodnia popelniana na ich psychice. Najpierw wychowujemy dzieci w otoczeniu pluszakow, kreskowek o zwierzatkach, pozwalamy im trzymac chomika, kota czy psa, a potem zabieramy dziecko na polowanie i pokazujemy jak zajaczkowi wypruc flaki. Szok jest tak wielki, ze aby nie oszalec dziecko natychmiast odcina sie od wspolczucia.Jesli placze, to jeszcze pol biedy choc powinno sie je zaprowadzic do psychologa po takim szoku. Jesli nie placze tylko spoglada szklanymi oczyma na pokot, a po pewnym czasie samo znajduje upodobanie w zabijaniu zwierzat, to mamy gotowy material na psychopate. W zupelnosci sie z toba zgadzam Zyto. Nie o to chodzi by w pewnych okolicznosciach nie zabijac skoro jestesmy drapieznikami, ktore wymyslily hodowle ale o to aby nie mordowac. Aby smierc zwierzat, skoro juz musimy zabic odbywala sie nie tylko blyskawicznie i bezbolesnie ale i bezstresowo.

  133. jakub01
    21 maja o godz. 18:56

    co tam żómwiki…. taki pasikolnik to ci dopiero bestyja.

  134. jakub01
    21 maja o godz. 18:54

    Jakubku, jakubeczku, Gdzieś koło 1997 – 8 wymyśliłem dla siebie „ewolucję wstecz”, znaczy wtedy tak to nazwałem, bo wsteczny jestem od małego, jak mi starsi koledzy Niemcy w Barcianach koło Kętrzyna nabili narty gwoździami (mieszkaliśmy z mamą w poniemieckim domku z pięknym ogrodem) i pozaginali, tłumacząc po swojemu i na migi, że będę bardzo jechał z górki. Może bym i jechał, gdyby narty chciały ruszyć z miejsca, ale nie chciały. Od tego czasu bokiem patrzę na tzw. postęp. Zwłaszcza kiedy ktoś mawia na przykład: „Aleluja i do przodu”. Na pewno wiesz, łysy oszuście, gdzie przód, gdzie tył?

  135. @ scrambler,
    Aaaa, to i jest bestyja. A skurwionki co swierdola? A zyrachy? A kakadyle?
    Jest troche tych bestyji. Taka na przyklad glizda.

  136. jakub01
    21 maja o godz. 19:46

    no przebijam: co to jest za smok tataska? Hę?

  137. @wbocek
    Omne vivum ex ovo. Wszystko co zyje pochodzi z jaja. Czesc w dodatku je sobie robi. Ja tam lubie. Jedynym facetem, u ktorego uwielbiam zbolala mine jest Wieslaw Michnikowski. Ten to potrafil!
    https://www.youtube.com/watch?v=JGVOtZjtY-s

  138. @scrambler,
    poddaje sie. Wiem co to scypawka, cmiel albo rapucha ale co to jest za bydle, to co powiedziales to ja nie wiem.

  139. p.s. czy to moze ten smok co zyje w wodzie i wylazi na brzeg? Kiedys mialam takie dwa w sloiku a sloik w wannie. Wylazly ze sloika i siedzialy na brzegu wanny.
    Omal nie przyprawily mojej babki o zawal kiedy weszla do lazienki. One tez byly na t ale czy to te same?

  140. wbocek
    21 maja o godz. 11:34

    Obrazek z wysięgnika na czapce wychodzi stabilnie, ale może widoki z trzęsionką wycinasz. Na tym filmie z marynarką wojnenną, gdy podchodzisz z powrotem do przystani, jest nagła jazda kadru, nie bardzo charakterystyczna dla ruchu głową, a radziej – ręką, bo mała bezwładność. Stąd moje pytanie.
    Ale może to też skutek montażu w postprodukcji.

  141. bubekró
    21 maja o godz. 17:15

    Tak było – i to jest piękne!

  142. jakub01
    21 maja o godz. 20:29

    A widzisz…. bardzo długo nikt tego nie wiedział, pomimo rozmaitych dekoderów. Było tak ok roku, potem się okazało, że to w tutejszym narzeczu langłidż jest normalna sroka. Kryptografia w języku Navaho to przy tym dyktando. Poza tym jak wszystkim ogólnie wiadomo ćma to jest małżonka niejakiego ćmiela. Może nawet mieszkają w ćcinach? Po sąsiedzku ze śledziem i jego małżonką śledzioną.

  143. @scrambler,
    myslalam, ze to moze chodzi o traszki.
    -Jasiu co to za zwierze?
    -Ptok
    -Nie ptok tylko ptak. A wiesz moze, co to za ptak?
    -Sraka.
    No, to ty w tej zoologii jestes jednak lepszy. Ja znam jeszcze flimona winicka. A tak spoza okolicznosci przyrody, to wiem, ze zona popa, to poparzona, a organista w cerkwi to popmjuzik.

  144. @scrambler,
    A tak na serio, to u mnie (Hiszpania) jest jeszcze sporo zywiny, ktorej juz nie widzialam w Polsce trzydziescikilka lat temu. Motyle (paz krolowej, paz zeglarz), chrzaszcze rohatynce i jelonki rogacze, ktore wylegaja sie okresowo i na campie pelno ich wtedy. Zawsze kilka spotykam na asfalcie i przewracam na lapki, bo same nie moga jesli upadna na grzbiet i nie maja sie czego uchwycic. No i sporo, sporo innych owadow, ktore spotykalam dosc czesto w dziecinstwie, a potem gdzies sie wziely i znikly.

  145. Na jednym z portali ktoś mądry i twórczy (szukam autora) ukuł doskonałą analogię dotyczącą relacji Polski z Watykanem (konkordat):

    „WYOBRAŹCIE sobie taką hipotetyczną sytuację – Polska podpisuje z Rosją układ, na podstawie którego:
    1. Polska będzie utrzymywać na swój koszt wszystkie ambasady Rosji i rosyjskie uczelnie wyższe, licea i gimnazja na terenie Polski.
    2. Polska zgodzi się, aby Rosja posiadała na terytorium Polski siatkę jawnych, umundurowanych funkcjonariuszy, zarówno obcego pochodzenia jak i rekrutowanych miejscowo oraz tajnych agentów i agentów wpływu rekrutowanych i szkolonych od niemowlęctwa.
    3. Funkcjonariusze ci będą mieli gwarantowany wstęp do szkół, szpitali, więzień, jednostek wojskowych, w celu gromadzenia informacji i prowadzenia działań propagandowych i manipulacyjnych na rzecz Rosji i jej interesów.
    4. Funkcjonariusze ci wstępując do polskiego wojska zostają od razu co najmniej kapitanami, a nawet generałami i mają nie tylko pensje pochodzące z dochodu narodowego Polski, ale także maja dostęp do największych tajemnic.
    5. W stosownych przypadkach będą mieli tez pensje i przywileje takie same jak pracownicy tych ośrodków, ale pod wieloma względami nie będą podlegać takim samym przepisom np. ci w szkołach nie będą podlegali kuratorium i ministerstwu.
    6. Funkcjonariusze ci będą mogli na terenie swoich eksterytorialnych placówek codziennie (a minimum raz w roku) przesłuchiwać polskich obywateli bez świadków i przy zachowaniu tajemnicy, na okoliczność posłuszeństwa prawu i interesom Rosji.
    7. Rosja zastrzega sobie prawo do organizowania, bez uzyskiwania stosownych zezwoleń, manifestacji ulicznych w święta państwowe Rosji we wszystkich miejscowościach w Polsce oraz okresowych przemarszów drogami publicznymi do wybranych placówek dyplomatycznych.
    8. Ponadto, Polska przyzna im bezpłatną opiekę medyczną i emerytury.
    9. W przypadku łamania prawa przez tych funkcjonariuszy, w szczególności gwałcenia polskich dzieci, o ile nie zostali złapani na gorącym uczynku, Moskwa zastrzega sobie prawo do nie informowania polskich władz i podejmowania kroków zgodnie ze swoimi interesami – np. tuszowania sprawy, zastraszania ofiar, przenoszenia winnych na inną placówkę, kłamania, oskarżania innych, etc.
    10. Rosja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania swoich funkcjonariuszy do otwartego krytykowania i wpływania na polską politykę wewnętrzną i zewnętrzną, prawa obywatelskie, kierunki badań naukowych i inny dowolny aspekt życia społecznego i politycznego.
    11. Rosja zastrzega też, że jest niezależnym państwem i Polska nie ma tam prawa krytyki, a manipulacje są niedopuszczalne i będą ścigane przez polską policję, prokuraturę i sądy.
    12. Polska ma też oddać Rosji wszystkie ziemie i nieruchomości jakie kiedykolwiek należały do władz Imperium Rosyjskiego lub Związku Radzieckiego albo obywateli któregoś z tych krajów.
    13. Polacy robią codzienną składkę pieniężną na rzecz Rosji.
    14. Polski rząd finansuje działalność agentów Rosji pracujących w Polsce.
    15. UMOWA GWARANTUJĄCA TE WSZYSTKIE PRZYWILEJE NIE PODLEGA WYPOWIEDZENIU !

    PODOBA SIĘ ??? NIE ???
    A co jeżeli to zamiast Rosji byłyby Niemcy?
    TEŻ NIE?

    Więc dlaczego zgodziliśmy się na coś takiego SAMEGO w stosunku do WATYKANU (konkordat) – który zawsze trzymał z zaborcami i potępiał nasze powstania narodowe?”

  146. https://lublin.onet.pl/wlodzimierz-czarzasty-sld-nie-wezmie-udzialu-w-komisji-ds-pedofilii-w-kosciele/zty13n6
    To PiS stworzył atmosferę bezkarności Kościoła w Polsce, że jest w tej sprawie niewiarygodny – mówi Włodzimierz Czarzasty.

  147. @scrambler
    21 maja o godz. 19:30
    U mnie są pasiogiery.

  148. bubekró
    21 maja o godz. 17:15

    Nie mam dostępu na tablecie 🙁

  149. Optymatyk
    21 maja o godz. 21:25

    Nd Wisłą panuje ostra psychoza antyrosyjska, co akurat w tym przypadku czyni porównianie bardzo plastycznym.

    Porównanie uzmysławia – temu komu uzmysławia – jak wielu ludzi ma porażone umysły: głównego wroga biorą za największego dobroczyńcę, klękaja na kolana, jego nogę stawiają sobie na głowę i podpisują cyrograf, nadzwyczajnie z siebie zadowoleni i z transakcji, przez którą sami utwierdzają własną niewolę oraz wyrzekają się wielkiego majątku.

    Z kolei wroga mniemanego biorą za nadzwyczajnego, by także popadać w niewolę – własnych obsesji i własnych kosztów: brak „polityki wschodniej”, zupełna nieskuteczność działań wobec nie tylko Rosji ale i Ukrainy oraz Białorusi, zatrute rojenia o Trójmorzu, znikome korzyści z ledwo zipiących kontaktów gospodarczych z Rosją, obsesja rury z gazem skutkująca budową obłędnie drogiego terminalu w Świnoujściu i kupowanie droższego gazu od innych dostawców, rozwalenie wojska przez panikę antyrosyjską i równie paniczne i chaotyczne, piekielnie drogie i bezproduktywne zbrojenie sie „na Rosję” które do uzbrojenia sie nigdy nie doprowadzi – to są koszty polskiej szajby.

  150. Optymatyk
    21 maja o godz. 22:01

    To jest bezczelna ściema pisoidów, nic innego.

  151. https://www.tygodnikprzeglad.pl/nasze-ksiazki/polska-chora-rosje/

    „POLSKA CHORA NA ROSJĘ”

    Książka prof. Bronisława Łagowskiego prezentuje odmienne od przeważających poglądy na stosunki polsko-rosyjskie i politykę wschodnią. Autor od wielu lat uważa ją za błędną i szkodliwą dla polskiej racji stanu. Polityka ta jest generalnie antyrosyjska i niewiele się różni bez względu na to, kto aktualnie w Polsce rządzi. Rządzący i wtórujący im prawicowi publicyści nie widzą różnicy miedzy Związkiem Radzieckim a Rosją, między Breżniewem a Putinem. Są dla nich symbolami tego samego imperium, które zagraża Polsce. Ciągłe straszenie Rosją wywołuje u niemałej części Polaków przekonanie o nadciągającej wojnie.

  152. jakub01
    21 maja o godz. 21:14

    z tymi paziami to u „nasz” nie jest tak całkiem zero. Do uprawy ogrodu zatrudniam najlepszego ogrodnika, który niestety „nie uznaje żadnych narzędzi, nie skosi trawy ani nie przytnie gałęzi”. Mam przez to zdziczały przez 3 lata ale ekologiczny ogród, zastane po poprzednikach prawie-klepisko z resztkami wyszarpanych kosiarką chwastów to teraz zielna łąka. Oprócz tego zagajnik wiązówki błotnej (taki sobie habyźdź przywleczony z łąki opodal), który corocznie w maju/ czerwcu (w tym jak widzę za maks tydzień) zakwita obficie no i wtedy sie zaczyna! Wcześniej w życiu nie widywałem tylu motyli jednocześnie, dosłownie setki. Bywają również pazie królowej, raz jeden w ub roku była super unikalna rusałka żaglowiec. „Zwyczajnych” admirałów czy pawich oczek na kilogramy. Po ustawieniu w pobliżu fotela można zaliczyć parkowanie na nogach paru przepitych egzemplarzy. Pod koniec lata na leszczynie bywają mieniaki tęczowce. Poza tym ważki. Dwa lata temu jedna taka kucnęła sobie na moim kolanie w czasie drobnej przekąski z muchy. Miałem przez 2-3 dni w gościach zawisaka tawulca. Za ogrodzeniem na łące żyje kilka par bażantów, w okresie zimowym nocują na moich ogrodowych tujach, miejscówki rezerwują piórami z ogona. Jest co najmniej jedna kuna, do niedawna pod płotem wciskał się na inspekcje szczur wędrowny. Są też jaszczurki, ale nie potrafię ich zidentyfikować. W ub roku jedna wprowadziła się pomiędzy cukinie. Wieczorami pod drzwi od tarasu przychodzi na kolacyjkę sporawa ropucha, którą wolę od pająków wielkości mojej dłoni (nie no, nie licząc palców). Poza tym na łące często goszczą sarny, bywały dziki ale pewnie wiesz co im sprawiono ostatnio, teraz nie ma nawet śladu. Niedaleko od 2 lat zadomowiona jest rodzina boćków, łażą po łące, w ub roku miały 4 młode. Nad łąką regularnie patrolują małe sokołki. W przecinających łąkę rowach i okolicznych zaroślach jeszcze dwa lata temu widywano bobry, sam jednego spłoszyłem zaciekawiony dziwnymi odgłosami po zmroku: młodziak rzeźbił sobie kolację z wierzby. Wraz z niemaniem wody w rowach (susza?) nastąpiło też niemanie bobrów. W sierpniu ub roku pod płotem na łące piknikowała w godzinach popołudniowych mama łosza z łoszakiem. Masz pojęcie? jakieś 20 m od płotu. Łąka sama w sobie też jest ewenementem: w kilku miejscach chowają się pośród kilkunastu gatunków traw dzikie kosaćce i grube fioletowe piramidy szałwii, na obrzeżach długie szpalery „ćcin” i zdziczałe pozostałości niegdysiejszego sadu. A podejrzewam, że jest jeszcze sporo ciekawych rzeczy do odkrycia. Te „okoliczności przyrody” to może i banał, ale… z okna na piętrze widzę czubek warszawskiego „city” a przez lornetkę mogę przeczytać wyświetlane na elewacji napisy. Od wielu lat zastanawia mnie kompletny brak pomysłu na unikatowe w Europie miasto stołeczne z płynącym środkiem dzikim ruczajem.

  153. @scrambler
    A wąży w tych chaszczach nie ma?

  154. Ewa-Joanna
    22 maja o godz. 1:47

    mam jednego, ale swojski, ogrodowy, słabo jadowity, taki wiesz, z rodziny strażackich. Innych nie widziałem, ale kto wie. Całkiem niedaleko kilka tyg temu również w ogrodzie ale na skraju lasu (? las? jaki tam jest las? co najwyżej kawałek parku) ujawniła się żmija zygzakowata. Generalnie nie widziałem tego typu „gadziny” w najbliższej okolicy, nie ma też np zajęcy. Od mieszkającego tutaj od wielu lat sąsiada wiem, że zające i kuropatwy zniknęły z tego „rezerwatu” kilka lat temu po „zabarykadowaniu” łąki z niemal każdej strony gettami zamkniętych osiedli. Tylko te bażanty zostały. „Chłop żywemu nie przepuści, jak się żywe napatoczy, nie pożyje se a juści!”

  155. @scrambler
    22 maja o godz. 2:05
    No widzisz, ja muszę u siebie kosić nie tylko moje ale i przyległości, bo graniczę z buszem a tam gadziny wszelakiej mrowie. Przyjazny pyton mi nie wadzi ale już taki brown snake bardzo jadowita gadzina nie jest mile widziany. Inne też są i też jadowite. Klimat taki, wiesz 🙂

  156. scrambler
    22 maja o godz. 0:42

    Kurcze blade, widzę, że jesteś fachwiec łąkowy, a przyrody masz nie na kilikraagmy a na wywrotki.
    A sfocić i na blogu przeprowadzić demonstrację tych cnót przyrodniczych?
    No gały się same wytrzeszczają, najpierw za pomocą czytania, acz lepsze jeszcze oglądanie jest.
    Z dzikami sprawa taka, że nie wszystkie jeszcze zostały rozstrzelane. Do mnie się przez calą zimę włamywwały i grandziły. Ostatni raz się włamały ze 3 tugodnie temu, ale już mało grandziły, bo co miały pożreć już pożarły, co miałt zryć zryły, a co miały rozdeptać, to i rozdeptały.
    Godzina 21:45, wychodzę, a tu mi 2 duże sztuki i co najmniej 2 małe defilują. Nic ich nie przejmuje to, że po ulicy ludzie chodzą i jeżdżą auta.
    Tacy fachowi uczestnicy ruchu drogowego.

  157. No i co Tanaka :nie znosisz prawdy =znowu cenzura!

  158. Tanaka
    22 maja o godz. 9:35

    OK, jest parę fotek, gdzieś je podwieszę w necie i podam linki. Dziki takie jak u Ciebie miałem na poprzedniej „lokalizacji”, na obrzeżu „lasoparku” Henryków. Kilka (4-5?) lat temu spotkałem „na deptaku” 4 mamuśki z taka ilością paskowanej gawiedzi, że cała ściółka wydawała się z nimi poruszać. Pielgrzymki sztuk kilkunastu w bliżej nieokreślonej procesji zdarzały się niemal codziennie. W sezonie „żłobkowym i przedszkolnym” całe silne grupy pod wezwaniem pasły sie albo na trawniku sąsiada (znaczy urządzały mu go wg swojego projektu) albo na następnej dużej i zarośniętej działce ogrodzonej siatką. Co ciekawe otwarta furtka wejściowa pozostała bez śladu ich bytności, bo używana była tuż obok skromie wywinięta od dołu siatka ogrodzenia. Przy większej imprezie goście grzecznie czekali przed wąskim wejściem na swoją kolej. Nie wiem jak Tobie, mnie zdarzyło się przypadkowe „widzenie” z jednym z tut „kabanów” na odległość 4-5 mm. Po zmroku idąc skrótami pewnie zastałem go na kolacji w miejscu wygrodzonym po obu stronach lokalnej gruntówki. Zwykle przed wejściem na ten odcinek wypadało się najpierw upewnić, czy droga wolna. Tym razem też była wolna. Gdzieś tak w połowie tego odcinka doszły mnie znajomo brzmiące „chrumknięcia”. No to zacząłem się spieszyć, ale nie tam, żeby zaraz biec. I przed mną i za mną pusto. Aha, no to znaczy są za płotem, ulga. Poświeciłem latarką, no pusto. Za płotem? Ale, zaraz, tam są grube kraty! Święcę dalej (? niedowiarek?) i przypadkowo snop światła musnął po rosnącym obficie wzdłuż płotu zielsku. To jest może i ciekawe wrażenie poświecić takiemu prosto w ślepia. Grzeczny „tutejszy” leżał sobie przy podmurówce za szpalerem pokrzyw. Ponownie się przywitał ale jakby ponaglająco. No to żem się zebrał w sobie, zgasiłem lampkie, i podjąłem próbę angielskiego wyjścia wyreżyserowanym krokiem. Po kilkunastu zatrzymałem się, bo te prosiaki mają czasem dziwne pomysły, mógłby sie np rozmyślić i nabrać ochoty na jakiś wieczór zapoznawczy. Wylazł z habyździ na drogę no i powiem tak: jakbym miał pojęcie jakie to wielkie bydlę, to pewnie z pośpiechu wróciłbym wcześniejszym autobusem. Przeszedłem obok niego o jakieś co najwyżej 4 metry! Potem widywałem jegomościa kilkukrotnie w okolicy, dorodna młodzież męska z modnym drwalopodobnym zarostem, nieawanturna. Po tatusiu, pomyślałem, bo przez kilka w lasku miał rezydencję wiekowy odyniec z małżonkom; nie wiem czy widziałeś kiedyś kompletnie posiwiałego dzika? Teraz wizytacje jakiejś pewnie jego dalszej rodziny miewam w okresie jesienno-zimowym w „leśniczówce” nad zalewem. Nie mam sumienia ani inwencji zabezpieczyć się przed ich wybrykami: walą do mnie jak do Ciechocinka. Ale po ich sezonie ja w swoim mam już spokój, taka zmiana turnusów. Zlikwidowałem tylko oczko wodne, bo na bezpłatne kwatery z basenem to mnie nie stać tzn. zbyt wiele pracy mnie to kosztowało: jako taka wymiana pościeli i wygładzenie tych ich zagadek hydrologicznych zajmowało czasem 2 tyg. Na sąsiednie wymuskane rezydencje leśne nawet nie zajrzą. Może dlatego, że mają u mnie więcej niż po sąsiedzku starych dębów, tapczany ze zgrabionych liści wyściełane aż do końca ich sezonu żołędziowymi chrupkami. Z tymi żołędziami to też jakaś bujda: są bardziej zainteresowane czymś tłuściejszym. W tym roku pobliska leśna polana wygląda jak po zmianie planu zagospodarowania: przeorana wzdłuż i w poprzek. Tak że u mnie na nocleg to i owszem, może być, olinklusiw bez wykopków, zapraszam. O innych współlokatorach też można by pewnie książkę napisać.

  159. xpawelek
    22 maja o godz. 9:48

    Pawełku, urwany z choinki
    teraz uśnij w chruśniaku
    o, tam są malinki.

  160. Tanaka: tylko na to cie stac! Aha ! Jeszcze na jedno: robic z wlasnych czytelnikow= potakiwaczy idiotow np. ze stwierdzeniem , ze Hitler byl wierzacym katolikiem ! Taki numer mozesz tylko odwalic nad Wisla , gdzie % ludzi wierzacych takim redaktorom jak ty jest najwiekszy w Europie!

  161. scrambler
    22 maja o godz. 11:01

    Kurcze blade po raz drugi: u mnie ci włamywacze mają identyczny sposób: podnoszą siatkę ogrodzeniową, a że ma swoje lata i przez rdzę tu i tam zjedzona sprawa banalnie łatwa, przeciskają się i dalej robią co im pasuje, a mnie – odwrotnie.
    Zryły, dokumentnie, po prostu zaorały przewalając skiby, cały tzw. trawnik, będzie z 600 m2. Kosiarką na kołach już nie skosisz, nie przejedzie. A rośnie i dziury z rowami zasłania. Świetne pułapki na emeryta, co wleze i sobie nogę w kostce złamie, a może i w udzie. Państwo zaoszczędzi na emeryturze.
    Rozdeptały mi obrzeża kwietnikowe i jeszcze się nie zebrałem, żeby porządnie poprawić. Będę musiał pewnie zrobić twałe fundamenty z ziemiobetonu, bo sie powtórzy. W pierwszej kolejności musiałem zabezieczyć, zasypać i obłozyć korą dziury wyrżnięte pod cennymi, ozdobnym krzewami, bo by wzięły i zeszły z tego świata mając odkryte korzenie.
    Może to racja, że wybredne są, niczym obywatel z 500+ w ręce i tłuściejszego szukają. Bo nie wiem co innego miałyby niż dżdżownice,, pędraki i larwy znaleźć na trawniku. Korzeni perzu chyba nie wsuwają.
    Dziki to w ogóle teraz obywatele: potrafią całe miasto przejść, będzie ładnych parę kilometrów, żeby się na plaży poopalać.
    Jak one takie obywatele, to myślę, że pójdą też głosować. Chyba na KE, bo raczej nie na pisoidów, które kazały je rozstrzeliwać. Ale cholera wie, wyborca potrafi głosować przeciw sobie.

  162. Coś się tu zapałętało i zapętliło.

  163. Ewa-Joanna
    22 maja o godz. 2:55

    kurde, że się one tam na drugiej stronie Ziemi zalęgły. Wiele lat temu (prawie 30) jeden z moich kolegów wybrał się na stałe tam gdziesik, najpierw Melbourne, potem chyba Cairns, kontakt urwał się po tym, jak pojechał liczyć owce na NZ. Pisał dużo o tym bogactwie naturalnym szczególnie, że zanim dostał lepszą wg niego pracę, „rozwoził” po buszu pocztę. Taki tam rower ze śmigłem. Ze dwa razy złapał kapcia nad ichnim contry side, siadał w trybie gdziepopadnie (jakieś lokalne szutrówki), to miał czas na rozpoznanie przeciwnika atakiem. Już wtedy marudził, że od razu nie wybrał się na NZ. Czy normalny „chłop żywemu nie przepuści” da radę się tam zasymilować? Jakbym się miał na poważnie zastanawiać TERAZ to zdaje mi się, że raczej wybrałbym kalesony plus zestaw rozgrzewający. Mam zlinkowany webcam na Rose Bay, teraz to mi sie podoba, prawie środek zimy a w tam krótkich spodenkach rano po wodzie… Ale nie mam pojęcia, jak przystosować się do długookresowych upałów po 40 i więcej st. No tak, ca 30 lat temu raczej nie miałbym z tym kłopotu. Teraz korzenie już za długie.

  164. paradox57
    22 maja o godz. 11:48

    Spoko, to tylko taki jeden kiecun, co co jakis czas ulega pokusie pozloszczenia Tanaki. Wpada, pozlosci i wypada. Uwagi nie zwaracamy, tylko Tanaka mu wierszykiem jedzie, co chyba kiecun lubi.

    Pozdrowka
    ~l.

  165. @lonefather 12:09

    A bo mnie wczoraj znowu naszli w domu. Kasę na budowę kościoła ode mnie chcieli. I tak co roku. Nic ich nie zraża. Proca leży w szufladzie i się marnuje. Chyba położę na widoku.

  166. Tanaka
    22 maja o godz. 11:30

    sąsiad po kilku wymuszonych zmianach projektu tranika spratkykował zabezpieczenie: pod kilkucentymetrową warstwą wierzchnią rozciągnął napiętą siatkę ogrodzeniową. No ale on nie miał tego tyle kwadratowych, może 1/ 3. Roboty wykonał częściowo we współpracy z kapryśnymi kreatorami designu (kreaturami?) – po kilku wizytacjach miał tak jak ty prawie rozgarnięte. To działa.

  167. scrambler
    22 maja o godz. 12:44

    Lorety, pewnie i dziala, ale to inżynieria wojskowa. I tylko pod sam trawnik.

  168. paradox57
    22 maja o godz. 12:32

    To się nazywa „Pan Jezus już się zbliża”.
    Przy czym, o ile wiadomo, jak się zbliżał, to nie pobierał gotówki.

  169. Popróbuję którego dnia zrobić parę fotek tego przybytku, chociaż, prawdę powiedziawszy, małe mam do tego przekonanie. Najgorsze jest to, że budują go u wylotu „mojego” wąwozu, na jednym ze zboczy. Tam musieli wleźć.

  170. @scrambler
    No to i chwala bogu, czy naturze,wszystko jedno. Dosc, ze fajnie mieszkasz wsrod tej zywiny. U mnie wezy sporo, sporo ptakow drapiznych, a to dlatego, ze na campie mieszkaja kroliki, nornice, myszy i ryjowki, wiec i drapiezcow sporo.Czasem przeleci zorro, ale dwa razy tylko widzialam. Obok mieszka gronostaj albo cos innego takiego kunowatego, jak na kune za male.No i na nieodleglej wysokiej topoli ma gniazdo jaszczomp, tak mi sie zdaje przynajmniej, bo z daleka dobrze nie widze. Do tego biale czaplaki.W sadzie kapie woda z kabli non stop to i zywiny pelno, zwlaszcza ptakow.

  171. p.s.
    A, jaszcze jezy sie duzo buja.

  172. @scrambler
    22 maja o godz. 12:09
    Łatwo zapomnieć, że Australia to kontynent. My tu mamy wszystko! 🙂
    Temperatury ponad 40 stopni zdarzają się oczywiście ale to nie wszędzie i nie zawsze. W środku kontynentu, to i owszem, ale na wybrzeżu klimat morski, znaczy średniociepły. U mnie najwyższa temperatura latem to było 33 stopnie w dzień i 20 w nocy. Zimą jest do 26 w dzień (jak słoneczny) i czasem poniżej 10 w nocy.
    Zimniej jest w górach, bo też jakieś mamy i oczywiście na pustyni, tam dokucza z kolei wielka różnica temperatur dnia i nocy.
    No i zawsze jest pod ręką zimne piwo.

  173. @@@

    Przetacza się górą, przelewa się spodem,
    Rozpycha na boki z wybranym narodem.
    Albowiem suweren już ma to siebie,
    Że woli doczesne niż życie gdzieś w niebie.

    A życie się toczy jak kółko zębate,
    Stworzone z pietyzmem przez mamę i tatę,
    Gdy zgodnie z popędem i z bożą pomocą,
    W mozole, na łożu poczęli je nocą.

    Tu powie coś głupio, tam krzyknie niezdarnie,
    A wszystko bez stylu, bez sensu i marnie.
    I nic to, że świat cały lekko osłupiał,
    On będzie się dalej beztrosko wygłupiał.

    A życie się kręci jak sokowirówka.
    Raz trafi się tysiąc, a raz tylko stówka.
    I tylko przy wodzu i jego korycie
    Masz więcej niż marne jedzenie i picie.

    Rozdając nie swoje kupuje poparcie,
    To daje w wyborach przewagę na starcie,
    I zawsze tak jest, że wygrane wybory
    Skutkują zanikiem wszelakiej pokory.

    A życie się plecie jak warkocz komety,
    Co ledwie spleciony, już pędzi do mety.
    I nie ma co liczyć na pamięć potomną,
    Bo jedni przekręcą, a inni zapomną.

  174. @Ewa-Joann
    @scrambler
    No to ..przyjemny chlodek w tej Australii. U mnie na poludniu Hiszpanii robi sie latem pieklo. Temperatura do 48 a czasem w pelnym sloncu..ponad50! Tak mysle, bo swego czasu pekl mi duzy termometr ogrodowy, mial skale „tylko” do 50st. a w pelnym sloncu widac bylo wiecej. Tak jest dopiero od kilku lat, wczesniej 45 to byly temperatury ekstremalne nawet tutaj, teraz to norma, rok w rok. Poludnie Hiszpanii ginie.

  175. Optymatyk
    21 maja o godz. 21:25

    Świetne porównanie.

  176. jakub01
    22 maja o godz. 17:08

    … termometr też mi pękł (szklana rura ca 0,5 m długości fi coś koło 7 cm) ale z powodu, że się wprowadziły do niego dzikie osy (takie chuuuude i dłuuugie), namodziły jakiś kokon, wysadziły górną pokrywkę a potem miały włamanie jakiegoś fruwajca i ten tego, z siedliszcza pozostał tylko apartament wewnętrzny. Za cholerę nie dały się przekonać na spokojną przeprowadzkę, musiałem je przenieść w nocy na z góry upatrzone pozycje. W następnym roku z braku preferowanych szklanych domów chciały mi się wprowadzić do lusterka przy aucie. A poza tym – jak piszesz – dość widać powszechna jest postępująca asymilacja dzikiego zwierza. Kiedyś my się po chamsku do nich wprowadzaliśmy, to teraz pora na zrównoważony rewanż.

  177. Ewa-Joanna
    22 maja o godz. 14:21

    nie pisz zbyt głośno o tym zimnym piwie zawsze pod ręką bo cię najedzie uchodźców z podzielonych emiratów nadwiślańskich. Bywali już w Norwegii, łapali łososie językiem, oswajali dzikie fjordy (wiesz, takie rogate od dziadka mikołaja) , to i na pustynie pojadą zrywać zimne piwo. Chociaż, jak się tak zastanowić, to właściwie niektórym takie wycieczki powinny być aplikowane dożywotnio. Łopatka, wiaderko i niech se kopią ruf albo stawiają z piasku wieże. Piwo w gratisie ale ciepłe, do zimnego opłata klimatyczna.

  178. właśnie słyszę ustami Arcy Polaka, że bardzo ubolewają, że nie wiedzieli, nie znali skali tych przypadków.
    Ciemna masa to kupi? czy zbyt gorąco pod tronem i tyłek się przypala?

  179. konstancja
    22 maja o godz. 18:05

    konstancjo przenajwiosenniejsza: nie wiem który to jest Arcy Polak, oprócz tego,, że jest takich trzech w trojcy jednych prawdziwych: L. Kacz. J. Kacz. i Święty Ojciec Święty, ale przecież oni wiedzą – to „tylko i wyłącznie pojedyncze przypadki”. No, kilka, może kilkanaście, ale do pedofilii namawiają astyści i dziennikarze. Oczywiście nie ci z TVPiS, ani z „Gościa Niedzielnego”.

  180. Tanaka
    22 maja o godz. 18:21

    albo ci to tylko legutka pederastia.

  181. @scrambler
    Ten bidny zwirz juz nie ma gdzie od nas uciec, no to probuje jakos pomieszkiwac wspolnie. Os tych chudych (strasnie som zrace) to u mnie taki dostatek, ze niestety ale pare razy do roku musze niszczyc gniazda. A potrafia sie nawet wepchac w dziurke od klucza i tam kombinowac jak zalozyc gniazdo. U mnie w drewutni ciagle probuja i musze spryskiwac cala budke srodkiem przeciwosowym. Drugie utrapienie to termity bezy bezy bezz, bez bez,bezz.

  182. https://kultura.onet.pl/teatr/rzecznik-diecezji-po-spektaklu-chybanieja-naleze-do-organizacji-tak-zepsutej-iz-nie/jhzwdvj?utm_aureus=68NPHb5i,9cc17b84-0161-44b7-8535-7393e000465d
    „Sztuka, jak wiele innych, każe nam przeglądnąć się w lustrze, ale w moim odczuciu jest to bardzo krzywe lustro. Wyszedłem z przedstawienia w poczuciu, że należąc do Kościoła, należę do organizacji tak zepsutej, iż nie ma w niej nadziei na jakiekolwiek oczyszczenie czy zmianę. Był to rachunek sumienia, który nie prowadzi do nawrócenia, ale na drzewo, na którym już powiesił się Judasz” – czytamy dalej w recenzji ks. Nowaka.

  183. Psiekrwie, użerałam się cały dzień z ubezpieczycielem, burarum

    Tak se wpadam, wybory wybory, możliwe że w niedzielę Polityka wyłączy komentarze pod blogami, na wszelki słuczaj, już raz tak było.

    Szanowne Państwo czytajoństwo może by tak wyszło z krzaków i podniosło poziom bloga, wspólnymy siłamy, hę?

    burarum.

  184. bubekró
    21 maja o godz. 17:15

    Było nie było ale przeszło i nie ma teraz

    Może zanim przeszło tak właśnie było, same kartofle tylko

    Wielkie dzięki. Cobyśmy to najpierw w poniedziałek a potem w październiku mogli z serca zacytować, ament.

  185. Tanaka
    22 maja o godz. 18:21
    To ten niżej podany, Prymasem zwany

    „https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kep-prowadzi-prace-nad-systemowa-odpowiedzia-na-pedofilie-w-kosciele/gmzbs13?utm_aureus=Gu5meaXp%2C534d58d5-2547-48f9-999c-67e33f6b3dc3

  186. jakub01

    Jakubku, ten filmik to tylko dzisiejsza etiudka. Zara bedzie ciąg dalszy – też dzisiejszy. Oczywiście, zapraszam wszystkich, zwłaszcza panie, bo właśnie one są do zapraszania.

    https://photos.app.goo.gl/txfcrSGijroMnjNQ9

  187. jakub01
    22 maja o godz. 19:05

    No i właśnie z tym wspólnie jest kulawo. Nie powiem, żebym zaprosił np szerszenie (miałem w leśniczówce), węże czy mrówki itp. Musiałem 3 lata temu wiosną wyprosić z leśniczówki mysz leśną bo przez suchą pogodę, rzadkie wtedy pomieszkiwanie (dach w remoncie) i błąd konstrukcyjny instalacji hydro kompletnie zatkał mi sierściuch swoimi zapasami żołędzi rurę ściekową. Do tego stopnia, że trzeba było one rułe wydłubać z ziemi a z przyłącza pod domem wygrzebałem skarb w ilości dwóch wiader żołędzi, już wykiełkowanych i zbitych w nierozplątywalną masę. W trakcie tych zmagań wylazło toto od strony swojego fort knox, zatrzymało się po to tylko chyba, że spojrzeć na mnie z wyrzutem i tyle ją widziałem. Drugi pacjent: rudzik. Ile razy otwierałem schowek na narzędzia, tyle razy wlatywał do środka i buszował po pajęczynach pod dachem. Raz go nawet zamknąłem w środku, ale na szczęście musiałem tam wrócić. Nie mam pojęcia dlaczego nie bał się do tego stopnia, że siadał na krzaku naprzeciwko drzwi i czekał, a kompletnie mu nie przeszkadzała – bywało, że i głośna – krzątanina. Wracał co roku, ale ostatnio muszę mieć inne priorytety, nie bywam tam zbyt często, nie wiem jak jego sprawy.
    Te osy, o których piszesz to chyba jakaś rodzina. Chude toto, ale ciachnie to jak prądem a poprawione młotkiem.
    Poza tym przyznać muszę, że dawniej, po kilkuletnim okresie (albo i dłuższym) mocno ograniczonego czasowo obcowania z naturą ( z tyt. udziału w powszechnym wyścigu szczurów rodzaju andrapodon) było dla mnie miłym zaskoczeniem ponowne odkrycie flory i fauny w stanie, który uważałem za nieprzywracalny. Oczywiście- nie pośród wielkomiejskich betonów, ale … mieszkając kilka lat w ścisłym „centrumie” (zamiast zegara ściennego miałem w oknie ten na PKiN) ze swojego balkonu na 5 piętrze wielokrotnie widywałem kunę uwijającą się późnym wieczorem pomiędzy zaparkowanymi przed wejściem do hotelu autami, czasem tylko kilka metrów od ludzi. Może, gdyby zechciał chłop choć trochę żywemu przepuścić…

  188. Nefer
    22 maja o godz. 19:51

    Szanowne Państwo czytajoństwo może by tak wyszło z krzaków i podniosło poziom bloga, wspólnymy siłamy, hę?

    burarum.

    O – i to jest myśl, a wy go łapcie.
    Od którego końca zaczynamy?
    O burarum nie wiem, ale wiem o Barum.

  189. konstancja
    22 maja o godz. 20:07

    Na tego prymasa u mnie jest wysypka. taki ogolony i tak gładko gada, ale jak się podłubie w tym gadaniu – wychodzi taki jak reszta.

  190. Nefer
    22 maja o godz. 19:51

    A mnie tam w krzakumie dobrze. Podniosłem. Wydajność z hektara. Postawiłem na drugim. Niech se stoi.
    Ja wiem, że robactwo – nawet i kolorowe, habyździe gdyby nawet i pachnące, czy tp inne spowalniające ekstrawagancje to nuuuda i emocje klasy ~80+. Ale potrzeba jakiś pozytywnych skojarzeń i żeby oczy mniej bolały patrzeć na biblijny znój bezskutecznego najaśniania najjaśniejszymi najjaśniejszościami pchany krzywą belką na plecach habicianego personelu. Żeby to choć ktoś próbował pociągnąć w jakimś konkretnym kierunku. Ale nie. U mnie stoi wydajność. U onych ciągle postęp. Ruchem pijanego: od krawężnika do krawężnika.

  191. jakub01 i nie tylko

    W niedzielę zaprosiłem na ptasi koncert na 329 gardziołek, dziś na…proszę zgadnąć.

    https://photos.app.goo.gl/U1eLob3hggNRtDGA7

  192. wbocek
    22 maja o godz. 20:16

    Aleś mnie, Pombocku, we wnyki spodziewania się tej pierwszej natury złapał. Bo żeby tam się czaiła natura ludzka, w dodatku szczerego katolika, tom się nie spodziewał.

  193. wbocek
    22 maja o godz. 20:45

    Uorety, ten koncert tak akustycznie gęsty, że to musiała być zupa z żab.

  194. seleuk|os|
    18 maja o godz. 16:46
    Wybacz, iż dopiero teraz odpowiadam na Twój komentarz. Miałem sporo innych obowiązków mających zdecydowany priorytet. Ale wywołałeś mnie do tablicy.
    Kościół przez lata miał monopol na zmartwychwstanie i życie wieczne. Był także monopolistą edukacyjnym. Jako instytucja duża i nieruchawa stracił je jednak. Przyczyny? Rozwój nowoczesnych państw, a także rozbicie wewnątrz chrześcijaństwa. Mimo wszystko nie zgodzę się z twoim przyrównaniem Kościoła do nowoczesnej korporacji biznesowej. To inny rodzaj monopolu. I nie ma sensu porównywać ich ze sobą. Moje doświadczenia z wielkim biznesem nauczyły mnie szukania rozmaitych nisz, których wielkim nie opłacało się zapełniać, ze względu na ekonomię czasu i efektu. Niestety, mały biznes nie ma szansy wykorzystywać tzw. inżynierii finansowej tylko skrupulatnie liczy środki finansowe. A trzeba pamiętać, iż w przypadku polskim, wyszliśmy z PRL-u na ogół goli finansowo. Do tego system bankowy nie sprzyjał małym firmom. Nie wspominając już o nastawieniu „nowej” biurokracji państwowej. Temu może odpowiadać twój pkt. 2, zgodny w większości z moimi doświadczeniami.
    Jeśli chodzi o pkt 3, to zdziwienie wynikło z mojej dosyć dobrej wiedzy o abp seniorze. Kibicowałem kiedyś jego awansowi zawodowemu, miałem możliwość śledzić jego decyzje, głoszone poglądy i zachowania. To jest człowiek pochodzący ze śląskiego środowiska robotniczego, konserwatywny w poglądach ale jednocześnie czujący ducha tej ziemi. W czasach PRL nie wyskoczył nigdy z czymś zaskakującym. Po zmianie ustrojowej został ustawiony na pozycji kadrowego wojewódzkiego. Politycy rozmaitego szczebla zrobili sobie z niego swoistego arbitra oraz cichego decydenta w wielu lokalnych kwestiach. I ten okres aktywności ordynariusza, nieco mi uciekł. Bo nie jestem związany z kościołem, a codzienna gonitwa nie sprzyjała przyglądaniu się obojętnej dla mnie instytucji i jej kierownictwu. Okazało się, iż w tym czasie jako ordynariusz i człowiek obecny senior zmienił się „in minus”. Oczywiście na zewnątrz jest nadal człowiekiem bardzo grzecznym, spokojnym i opanowanym. Jednak jego arcybiskupia funkcja mocno go utwardziła. Wyraźnie też zdryfował w prawo, w kierunku twardego, niejako ortodoksyjnego kursu postępowania. To są bardzo subtelne różnice, wyczuwalne właśnie dzięki temu, że kiedyś miałem okazję poznać dosyć szczegółowo jego osobę. I choć od pewnego czasu jest już tylko, nominalnie abp seniorem, to jednak w relacjach z klerykami śląskiego seminarium wydał mi się zdecydowanie twardszy, aniżeli w czasach komuny. A przecież w archidiecezji rządzi od dłuższego czasu jego były kanclerz – abp Skworc. Stąd moje zdziwienia.

  195. NikodemD
    18 maja o godz. 18:19
    W pełni zgadzam się z twoją opinią. Abp senior ma bardzo dobre rozeznanie w realiach obecnych czasów. Miał je zresztą zawsze. To jest inteligentny człowiek, bystry obserwator i analityk. Jako ksiądz przeszedł przeszedł wszystkie etapy pracy duszpasterskiej. Był wikarym, proboszczem, vice-rektorem seminarium duchownego. W końcu został biskupem ordynariuszem diecezji katowickiej, a po reformie administracyjnej w Kościele arcybiskupem nowej archidiecezji. Na tej ostatniej funkcji nauczył się poruszać między różnymi interesami politycznymi rozmaitych partii i partyjek oraz swojego środowiska na szczeblu EP. Do tego, mimo swych 85 lat zachował sprawność umysłową, czego nie można powiedzieć o niektórych jego odpowiednikach.

  196. jakub01 i nie tylko

    Jakubku i niejakubki, teraz puenta. Tytuł dałem „Święto życia w starym rowie melioracyjnym”, bo to święto. Dla ludzkich oczu i uszu – też. Pierw myślałem, że węgorz się dobiera do zielonych śpiewających żabek, jadalnych przecież. Ale mimo machania koło nich ogonem, były żywe i nie bardzo uciekały. Wpatrywanie się przyniosło taką niespodziankę, że mało w wodę nie siadłem. To było tarło linów w starym rowie melioracyjnym. No cud nad cudy. A żabki też godowe pieśni śpiewały. Sami popatrzcie i posłuchajcie.

    https://photos.app.goo.gl/EzdY5EXfNqDxxKHr8

  197. Antonius
    19 maja o godz. 11:47
    Jestem jednak mocno powojennym smarkiem i nie będę się wymądrzał. Moją wiedzę o czasach wcześniejszych uzyskałem od dziadków i ich dzieci. A także od przed i -wojennych kuzynów. Osobę bp Nossola poznałem dzięki młodszemu kuzynowi mojej matki, który edukację seminaryjną, a następnie pracę duszpasterską związał z diecezją opolską, której biskupem został w pewnym momencie właśnie bp Nossol. Byłem także uczestnikiem kilku jego spotkań z dawnymi mieszkańcami Śląska, które odbywały się w ośrodku rekolekcyjnym w Pławniowicach. Nie da się ukryć, że bp Alfons Nossol był księdzem z prawdziwego powołania, do tego nie chodził na skróty. Potrafił zawsze bardzo jasno i dosadnie wyrazić swoją opinię. Polskie władze państwowe wkurzał tym, iż nie wahał się odprawiać nabożeństw i głosić homilie w języku niemieckim, co na ziemiach przyłączonych do Polski po 1945 roku, mogło być denerwujące. Stąd do dzisiaj obecne o nas Ślązakach opinie o zagrożeniu opcją niemiecką.
    Podejrzewam, iż obecna wolność słowa jest nie w smak także obecnej władzy państwowej. Myślę, ze prezes Jarosław z rozrzewnieniem wspomina możliwości jakie dawała kiedyś ustawa o cenzurze państwowej. Kościelna cenzura istnieje w tej instytucji bez zmian i bez przerwy. Żadne kościelne wydawnictwo nie wypuści czegokolwiek bez imprimatur biskupiego. Tylko państwo pozbyło się tak przydatnego dla siebie narzędzia. Mam wrażenie, iż czasami słyszę jakiś chichot…

  198. Nefer
    20 maja o godz. 15:29
    Dziękuję za wyrazy wsparcia. Jak większość facetów jestem łasy na wszelkie pochwały otrzymane od kobiet. Łaskoczą moje sympatycznie moje ego. Muszę cię jedynie prosić o wybaczenie, iż dopiero teraz za nie dziękuję. Tak bywa, gdy się zostaje samotnym facetem z całym balastem rozmaitych spraw na głowie.

  199. jakub01

    No i na zamknięcie dnia. Dziś po dwóch wcześniejszych nieudanych próbach spotkałem się z Kazią i jej rodziną. U nich też z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciach, bo te starsze młode odganiają matkę od talerza. Ona się ich już boi. I niewykluczone, że to one zadeptały dwa warchlaczki. Z największym – chyba odyńcem – może być kłopot w sezonie, bo rośnie nieprzytomnie na ludzkiej paszy. Spotkanie z 80-cioma uzbrojonymi kilogramami – nie w kij dmuchał. Dobranocka, jakubku.

    https://photos.app.goo.gl/sBxheDwKPsY4aRXY8

  200. @pombocek,
    dzieki serdeczne, mam wszystko. Teraz liny i karpie sie tra, sezon dopiero od czerwca. O rany, lin i karp to moje ulubione ryby, ales mi narobil oskomy. Na szczescie w okresie godowym nie tylko nie mozna lowic ale i smak miesa (a czesto wyglad np.brodawki skorne u leszcza)odstrecza od lowienia. No i te wszystkie wiosenne spiewy! U mnie w beczce na deszczowke pojawily sie kijanki i teraz mam zgryz, bo latem, to mi te zaby wyschna, wiec bede chyba musiala juz je w tej beczce trzymac i dolewac wody przez cale lato. Nie wiem czy przezyja ale coz robic. Przecie ich teraz nie wyrzuce. Beczka jest bardzo wysoka i nie wiem skad tam sie wziely ale moze ptaki , ktore czasem z niej pija przyniosly skrzek na lapach. I co oplukaly sobie nogi? Pojecia nie mam bo zadna zaba raczej nie mogla tam wskoczyc. Zreszta jakby wskoczyla to by chyba tam zostala. Jakies cudowne rozmnozenie.Na ogol nic sie tam nie legnie, bo beczke przykrywam ale ostatnio padalo czesto wiec zostawilam otwarta no i masz, zaraz sie znalazla zywina chetna do zamieszkania.
    Biedna Kazia. Jednak teraz na wiosne ma dosyc zarcia w lesie to i nie gloduje. Pasiaki male przesliczne. Nara pombocku, dobranoc.

  201. https://wiadomosci.onet.pl/opinie/pedofilia-rzad-powoluje-komisje-komentarz-andrzeja-gajcego/yk3qt81?utm_aureus=e44yqbbt%2C970a6866-56c5-42de-890f-1696e65204eb
    (…)
    „Efektem braku stanięcia w prawdzie przez ludzi Kościoła będzie błyskawiczny spadek zaufania, odejście wiernych i ekspresowa wręcz laicyzacja. A scenariusz znany dotychczas z Irlandii, gdzie Kościół wskutek pedofilii stracił w zasadzie wszystko, ponownie wydarzyć się może także i w naszym kraju.”

    LAICYZACJA a zasadniczo SEKULARYZACJA (inaczej: zeświecczenie) – zespół działań zmierzający do znacznego ograniczenia lub wręcz całkowitego wyeliminowania roli religii w społeczeństwie. Religia, czyli prywatna, indywidualna sprawa każdego w coś wierzącego. Zakaz tworzenia jej instytucjonalnych odpowiedników.
    Skąd J. Piłsudski wiedział, że „w przyszłości największym wrogiem Polski będzie Kościół”? I sprawdziło się. JEST.
    Czy znowu będzie tak, że „przed szkodą i po szkodzie, Orzeł polezie w gówna”?
    Jestem na pozycji niepoprawnego optymisty, czyli pesymisty, który przejrzał na oczy.

  202. Tanaka
    22 maja o godz. 20:36

    A to burarum jakoś mi się z jednego filmu przyczepiło.

    scrambler
    22 maja o godz. 20:44

    Dyć prawie jak Cybulski 😉

    zak1953
    22 maja o godz. 22:07

    Ależ z przyjemnością pochwaliłam i jak najszczerzej. Byłoby miło gdybyś mógł częściej pisać.

    @Konstancja

    Jak łapka? Ciągle mam coś skrobnąć i ciągle coś.

    @Izabela

    Wyłaź.

    ***

    Obejrzałam właśnie wczorajszą Kropkę z Cimoszewiczem. Podziwiam elokwencję, dobór słów, polszczyznę, zrównoważenie, wiedzę, no w ogóle. Mam nadzieję że się dostanie do PE.

  203. Nefer
    22 maja o godz. 23:42

    … sie z glosem doloze w Glasgow, moja kobieta sie dolozy, dwoje moich przyjaciol sie dolozy (@Kostka and her husband) …

    Ty na „Cimoszke” zaglosujesz…, jeszcze kilka glosow … i bedzie wybrany.

    Glos oddam, reszta zalezy ile jeszcze ? I czy wystarczy ?

    Pozdrowka
    ~l.

  204. @wbocek

    Zaby !
    Ach te zaby !!!
    Czlek by ich godzinami sluchal …
    Sie Tobie udalo, ze nie do wurazenia/wyznania. Oczy zamykam i slucham …

    Dzieki, ogromne dzieki !

    I Pozdrowka
    ~l.

  205. @lonek

    Myślę że się dostanie, obojętnie co pisowska szczekaczka szczeka. Wyrąbał im parę słów gorzkiej prawdy, aż zawyli. Potrzebujemy takiego reprezentanta Polski na arenie międzynarodowej.

  206. Nefer
    22 maja o godz. 19:51
    &Tanaka

    Szanowne Państwo czytajoństwo może by tak wyszło z krzaków i podniosło poziom bloga, wspólnymy siłamy, hę?

    Sie by cas miało, to by sie wyleziało. Ledwo z czytaniem sie nadanża. W każdym razie jak nie piszę, to na pewno nie obniżam.
    Może bodaj znowu wrzucę jakiego pachruścia, bo napstrykałem w przelocie.

  207. Optymatyk
    22 maja o godz. 23:40

    Piłsudski nie musiał specjalnie wiedzieć co będzie w przyszłości, skoro było dokładnie tak samo za jego czasów. Rzecz w tym tylko – i aż – żeby zobaczyć jak się rzeczy mają. Projekcja w przyszłość sprawdza się wtedy automatycznie.

  208. 3 x Tak! Cimoszewicz!

  209. Nefer
    22 maja o godz. 23:42

    Cimoszewicz, jako pierwszy na liście w Warszawie, ma, właściwie, wybór w kieszeni. Ale głosować mus i tak.
    Bardzo mi się podobala jego wypowiedź a propos amerykańskich przymiarek prawniczych co do Polski w sprawie mienia Żydów z czasów Holokaustu. Przypomniał coś, co jest oczywistością i przyzwoitością, oraz – cóż za złośliwość konstutucji RP nie całkiem jeszcze zanegowanej przez Kaczyńskiego – ze prawo własności jest prawem niewygasalnym co do zasady i jest chronione w konstytucji. Jeśli więc żyją jacykolwiek spadkobiercy tych, co zginęli czy musieli uciekać ich prawa do dziedziczenia nie gasną.
    Kaczyński zaś krzyczy, że „nie oddamy ani złotówki”. Ohydne.

    Cimoszewicz rozumie to, ma w sobie uczciwość i ma cywilną odwagę: rachunki Polski z czasów okołowojennych nie są jednostronne. Nie tylko Polsce wszystko od wszystkich się należy „za cierpienia”, ale i od Polski też się pewne rzeczy należą. Tym bardziej, że to byli Polacy.

  210. Szary Kot
    23 maja o godz. 0:14

    To napstryki dawaj!

  211. Tanaka
    23 maja o godz. 0:23

    Jutro z pracy z lapcia, bo z mobilnika już ściągłem.

  212. Tanaka
    23 maja o godz. 0:22

    „(…)Tym bardziej, że to byli Polacy.”
    Miałbym na ten temat sporo do powiedzenia, ale pora jakby już nieświeża. Taka sobie dykteryjka o osiadłej w Wawie przed ca 250 laty famili innowierców więc od b. dawna już zasymilowanych, której ostatni członkowie pokolenia WWII do dzisiaj nie odzyskali znacjonalizowanej przez Bieruta własności. Od ponad 60 lat przechodzili/ przejeżdżali obok miejsca, w którym przyszli na świat, wychowali się. Większość tych, którzy wojnę przetrwali już odeszła. W czasie wojny męska część do cna wyginęła na Pawiaku i w obozach, jeden „rodzynek ” walczył na zachodzie i ocalał, ale wybrał kanadyjską żywicę. Po wojnie jw – dekret Bieruta ale przedtem też parę dramatów. Jedynym signum temporis powrotu demokracji byli tzw. czyściciele kamienic, którzy dotarli do spadkobierców w celu wyłudzenia. Jak to awruk jest, że dotąd coś, co nazywamy państwem nie zdążyło się uczciwie rozliczyć z własnymi, żywymi obywatelami? A co dopiero z tymi, których dawno już nie ma. Im dalej od czasów tzw. komuny, tym bardziej projekt RP Nr [kolejny] przypomina bajkową chatkę baby jagi obracającą się na kurzej łapce w kierunku wiatru niosącego zapach pieniędzy.

  213. https://www.onet.pl/1558570245236/4/wiadomosci_onet_pl__kraj_to_on_oskarzyl_kardynala_gulbinowicza_o_molestowanie_ufam_ze_umrze_w_hanbie_xzteqv4
    – Mam świadomość, że porywam się na kogoś, kto miał dotąd nieskazitelną reputację, wielkie zasługi dla „Solidarności”, wkład w rozwój Wrocławia i Dolnego Śląska. Ale co to znaczy? Jarosław Kaczyński powiedział ostatnio wyraźnie, że żadne zasługi, tytuły, koloratki, czy nagrody Nobla nie będą chronić pedofilów – mówi w wywiadzie dla Onetu Karol Chum (prawdziwe nazwisko: Przemysław Kowalczyk), poeta, który oskarżył kard. Henryka Gulbinowicza o molestowanie seksualne.

  214. @Nefer
    22 maja o godz. 23:42

    A to burarum jakoś mi się z jednego filmu przyczepiło.

    Z filmu i książki „Władca Pierścieni”, od Drzewca (Treebeard), gdy mówił/myślał o Orkach.

    A ogólnie, co się tyczy temperatur, to Na smyczy koncernów. Krótka historia kłamstwa klimatycznego.

  215. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kandydatki-wiosny-zlozyly-zawiadomienie-do-prokuratury-ws-biskupa-bydgoskiego/8q06454?utm_aureus=vB2JNLlA%2C8b24b762-92c9-4433-8618-9b54c6b91a6b
    Kandydatki Wiosny do PE Wanda Nowicka i Elżbieta Długołęcka złożyły wczoraj do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe zawiadomienie w sprawie biskupa bydgoskiego Jana Tyrawy. Wskazały, że hierarcha mając wiarygodną wiadomość o pedofilii, nie zawiadomił organów ścigania.
    (…)
    Kandydatki Wiosny zapowiedziały, że podobne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożą w prokuraturze toruńskiej, a dotyczące byłego ordynariusza diecezji toruńskiej bp. Andrzeja Suskiego.
    …………………..
    No będziemy mieli prawdziwy wysp pozwów, które, mam nadzieję, spowoduję efekt kuli śnieżnej, która skruszy mury „oblężonej twierdzy” pedofilów.

  216. W temacie mienia pożydowskiego, na podstawie artykułu na Wiki Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017 uważam, że prawowici spadkobiercy powinni otrzymać kompensaty w pierwszym rzędzie od Niemiec, a dopiero potem, ewentualnie, od krajów trzecich, jak Polska, z wzięciem pod uwagę powojennych międzynarodowych rozliczeń zobowiązań i spłat.

    Bez populistycznego grania na „anty” i nacjonaliźmie z jednej strony i bez pogrywania na statusie wyjątkowej w dziejach „wiecznej ofiary” w połączeniu z wymachiwaniem kijem politycznej poprawności z drugiej.

    A wreszcie, domaganie się kompensat za mienie, dla którego brak ww. spadkobierców, jest sprzecznym z powszechnie obowiązującym prawem własności elementem „Przemysłu Holokaust”.

    Liczbę Żydów, którzy przeżyli Szoah w 1945 roku, ocenia się, wedle rygorystycznych kryteriów, na ok. 900 tysięcy (How many Holocaust survivors were there in May 1945?). Jeśli zestawi się tą liczbę Ocalonych z sumami pieniędzy wypłaconymi Izraelowi i organizacjom żydowskim przez Niemcy, Szwajcarię i inne kraje jako kompensaty/restytucje, te 900 tys. i ich spadkobiercy powinni żyć w luksusach w Szwajcarii, na Florydzie, Bahamach, itp. Tymczasem słyszy się często o biedzie i trudnych warunkach życia tych ocalonych. Na pytanie gdzie i na co poszły kompensaty, próbował odpowiedzieć (z wiadomym skutkiem) Norman Finkelstein.

  217. hasło wygasło ale musiałam się ponownie zalogować żeby podać rękę blogowiczowi o nicku @Herstoryk – mamy zgodne opinie w obu tematach o których pisał.
    Norman Finkelstein, pozwolę sobie zacytować
    „W latach dziewięćdziesiątych Finkelstein stał się wybitnym obrońcą Palestyńczyków i nieustępliwym krytykiem Izraela oraz tego, co nazwał „przemysłem Holokaustu”. Kulminując w swojej książce o tym imieniu z 2000 roku, Finkelstein twierdził, że Izrael wykorzystał Holokaust, aby usprawiedliwić swoje zbrodnie przeciwko Palestyńczykom…
    tu bardzo przystępnie:
    https://newrepublic.com/article/122257/unpopular-man-norman-finkelstein-comes-out-against-bds-movement
    Ps. oba komentarze polecę koleżeństwu z sąsiedztwa, if you please

  218. lonefather, Nefer, Szary Kotek, Tanaka i wszyscy sprawiedliwi

    Nie zajmuję się polityką, bo nikt mnie nie nauczył, bo zawsze miałem coś akurat ciekawszego, a ona się mną też nie zajmowała. Dlatego prawie w ogóle w życiu nie głosowałem – ani w PRL, ani potem (jedyny raz na Kwaśniewskiego). „Potem” nawet tym bardziej nie, jak sobie uzmysłowiłem, że mój, jako obywatela, wpływ na wybranego, na jego poselskie zachowania, na sejmowe i państwowe dzianie się jest śmieszny: wrzucić głos na mniej lub bardziej nieznanego i więcej już nie mieć nic do powiedzenia. Nawet tego, którego z niewiedzy wybrałem (żony po 40. latach nie znasz, cóż dopiero jakiegoś posła), nie mogę odwołać w czasie kadencji, kiedy się okaże szarą gęsią, nie posłem – jak na przykład Kaczyński Lech Jarosław.

    Ale teraz postanowiłem przed przejściem do wieczności raz zagłosować. Nie we wszystkim z tego, co obija mi się chciał nie chciał o uszy popieram Unię i nie we wszystkim popieram Cimoszewicza. Ale w niedzielę zagłosuję na Unię i Cimoszewicza, który parę razy – kiedy był czynnym politykiem – powiedział takie rzeczy, że brawo w lesie biłem. Najpierwsza rzecz to była o tych ubezpieczeniach na wypadek z łodzi…tfu!…na wypadek powodzi. Takie proste, że dla niektórego za proste i po powodzi apiać zaczął na terenie zalewowym budować. No i teraz to żydowskie mienie w Polsce. Nie znam się, ale tu chyba się nie trzeba znać, skoro własność jest w konstytucji rzeczą świętą. Natomiast to, co słyszę o tym na forach internetowych wygląda mi na silny chrześcijański antysemityzm, a nie na chłodną kalkulację.

    Nie chciałbym być wobec Boga Jahwe niegrzeczny, ale to on uczył okradania bliźnich, kiedy kazał kobietom hebrajskim przed wyjściem z Egiptu ogołocić Egipcjan z cenności. Teraz odwrotnie: współcześni Hebrajczycy zostali ogołoceni przez polskich młodszych braci w wierze., którzy się tego na różne sposoby wypierają.

    Dam głos na Cimoszkę, choć dzieje i tak dzieją się beze mnie.

  219. Zapomniałem dodać, że czy zagłosuję, czy nie zagłosuję, to i tak jestem głupi. Tylko na wodzie i pod wodą może trochę mniej.

  220. pombocku drogi

    Ogromnie się cieszę że pójdziesz głosować. Ale w swoim okręgu na liście nie znajdziesz Cimoszewicza bo on startuje z Warszawy. My jako zagranica możemy głosować tylko na okręg warszawski, więc wybieramy jego. Gdybym mogła oddać głos i za ciebie to bym tak zrobiła. 100 x Cimoszewicz.

  221. pombocku

    Do wyboru z tych przyzwoitych, jeśli chodzi o mnie, jest Liberadzki i Arłukowicz (tego to możesz wysłać do mnie do Brukseli bo cholera przystojna i zawsze mi się oko złamie)

    I masz do pokonania Brudzińskiego Joja, bardzo ważne zadanie.

    Reszta kandydatów tutaj

    https://www.google.com/amp/www.tokfm.pl/Tokfm/7,117303,24604379,wybory-do-parlamentu-europejskiego-listy-wyborcze-okreg-13.amp

  222. Nefer
    22 maja o godz. 23:42
    wszyscy zagraniczni głosujący w Polsce mają szansę na niego właśnie zagłosować. Jest na warszawskiej liście.
    Aż wam zazdroszczę. Ja mam panią Ewę Kopacz i chyba Leszka Millera.Żadne z nich mnie nie podnieca…

  223. @konstancja 10:15

    Nie utyskuj aż tak. Ja tu mam czyste ZOO: Kruk, Mazurek, Mucha. I silna reprezentacja nazioli spod znaku Konfederacji i Kukiza.

  224. Nefer

    Dziękuję za dobre chęci, Neferko, ale nic z tego. Wszelkie listy to dla mnie ciemna magia, więc moje głosowanie nie różniłoby się od tego w PRL. Cimoszka rzucił mi się w uszy w latach 90-tych i do dziś się rzuca, choć nie szperam za bardzo w internecie. Ewentualnie głosowałbym na Arłukowicza, ale nie dlatego, że go jakoś poznałem, lecz przeciw pisowatej gnidzie, która na widok wizerunku Arłukowicza na tablicy powiedziała:

    – Nie mogę patrzeć na to bydlę.
    – Znasz go?!
    – Oczywiście! Lewackie bydlę.
    – Ksiądz tak mówił, czy pan prezes?
    – Mam swój rozum.
    – A jakieś fakty?
    – Przecież ci nie będę teraz opowiadał.
    – Ani teraz, ani nigdy. O Arłukowiczu wiesz tyle, że jest lekarzem i należy do PO.
    – Skąd możesz wiedzieć, co wiem, czego nie wiem.
    – Stąd, skąd się w ogóle o człowieku cokolwiek wie: z obserwacji mowy i zachowań.

    Nic więcej nie gadałem, bo nie było po co. Skutek byłby identyczny jak pokazywanie dezenterowi, że ewnagelijny Jezus kłamał jak z nut.

    Mowa pisowatych o przeciwnikach jest mową hasłową, ulubioną mową ludzi prostych: „bydlę”, „komuch”, „lewak”, „ubek”, „żyd”. Głównie składa się z pewnej siebie niefrasobliwości: ogólników, inwektyw, kłamstw i nieudokumentowanych zarzutów. W ogóle ogromna większość człowiekowatych ma umiejętność myślenia opanowaną wyłącznie na najprostszym poziomie egzystencjalnym – jak zrobić sałatkę z pokrzywy na przykład – a mimo to ma zdanie o wszystkim i porywa się z motyką, powiedzmy, na Tanakę. Albo na sędziów.

    Ktoś wypatrzył, że sędzia nie zapłaciła w sklepie za kiełbasę, i od razu lepszy sort jako całość się ucieszył, jacy to z komunistycznych sędziów złodzieje. Kaczyński ma rację! Na kolana, lewactwo, przed Kaczyńskim! Trzeba ten syf wypalić do gołego!

    Peerelowskich sędziów jest wśród 10 tysięcy może kilkuset, może kilkudziesięciu, ale to ma najmniejsze znaczenie, bo się nie nadaje na bojowy okrzyk „Komuniści i złodzieje, wypier..lać na mierzeję!”.

  225. konstancja
    23 maja o godz. 10:15

    na tej samej liście jest też Michał Wawrynkiewicz (?). Ciekawy, młody prawnik, organizator KOS (Komitet Obrony Sądów), reprezentujący polskie sądy przed TSUE.

    Jedno wiem na pewno. Nie zagłosuję na Pedofili i Spekulantów w naziolsko – katolskim sosie.
    Najchętniej na kogoś z pokolenia 40. latków.

  226. paradox57
    20 maja o godz. 9:16

    niektórzy mają poważne problemy z odpępowieniem się od „matki” … „kościoła świętego”.
    A. Hall ewidentnie należy do tej grupy.
    Ciągle nie potrafią zrozumieć, że krk wspierał opozycję w PRL we własnym, a nie społecznym interesie.
    Ciągle gotowi spłacać urojone długi.

  227. mag
    20 maja o godz. 13:44

    Polscy biskupi w liście skierowanym do wiernych zachęcają do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zaapelowali o głosowanie zgodne z „właściwie ukształtowanym sumieniem”.

    Trafnie im odpowiada B. Sienkiewicz:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24812553,bartlomiej-sienkiewicz-w-gazeta-pl.html#s=BoxOpMT

    jeśli żaden z biskupów nie pójdzie do więzienia, to państwo nie zda egzaminu

  228. wbocek
    23 maja o godz. 10:28

    pombocku, z tego co wyczytałam dostaniemy jedną dużą płachtę papieru z ponumerowanymi u góry kolumnami (listami) nazwisk.
    Liberadzki i Arłukowicz u ciebie będą na liście nr 3. Jeśli chcesz głosować na któregoś z nich szukasz najpierw numeru listy nad kolumną nazwisk a potem nazwiska poniżej.

  229. konstancja
    23 maja o godz. 10:15

    Każde z nich lepsze niż PiS. Widziałam że Wawrynkiewicza polecał Timmermans.

    Powiem ogólnie, liczy się KAŻDY głos. W poprzednich samorządowych jakaś pani prezydent miasta nie dostała posady ponownie bo zabrakło jej 20 głosów. 20 osób.

  230. Jedynie gwoli poprawności. Nazwisko to nazwisko.

    Michał Wawrykiewicz

  231. wbocek
    23 maja o godz. 10:28

    Pombocku, Neferka dobrze Ci podpowiada.
    Jeśli na liście jest Liberadzki, to jest to dobry kandydat. Był w SLD (jest nadal?) był ministrem transportu. Znam go osobiście, będzie z 10 razy jak z nim rozmawiałem na tematy fachowe, raz mieliśmy w bezpośredniej kolejności wystąpienia na jakiejś konferencji na temat za który był odpowiedzialny jako minister. W sferze fachowej mam o nim dobre zdanie. Poza tym, przytomny człowiek.
    Takiego kandyda bym się nie wstydził i gdybym był wyborcą w regionie Zachodniopomorskiem, mając wybór Liberadzki albo Arłukowicz, bez wahania wybralbym Liberadzkiego.
    O innych nie powiem bo nie sprawdzałem kto tam jeszcze z Koalicji Europejskiej jest na liście, a o pisoidach zamiast co powiedzieć, to splunę. Czyli też powiedziałem.

  232. wujaszek wania
    23 maja o godz. 11:22

    Sienkiewicz sie myli. Egzamin ktory sie zdaje, zawsze sie zdaje. Wynik egzaminu to juz zupelnie inna kwestia. Nie chce sie zakladac, ale pewnie jednego, czy drugiego biskupa postawia przed sadem. Moze nawet zapadna wyroki skazujace,tylko ze beda w zawiasach i zadne epidiaskop nie pojdzie siedziec… No bo jak? Biskup w kiciu?

    Ale moze tez pojsc inaczej. Wsadza jednego, czy drugego, a KK dostanie twardy dowod, ze jest atakowany i nigdy nie mial tak ciezko jak teraz, no bo nawet za komny, to jedyny, ktory „siedzial”, to byl Wyszynski, ale on nie we wiezniu siedzial, tylko mial areszt domowy…

    Niemniej moze byc ciekawie, a jak bedzie, to pewnie jak zawsze. Czyli pogadaja, powygrazaja i nic nie zrobia. Bo zeby zrobic to trzeba miec wole i jaja….

    Pozdrowka
    ~l.

  233. @wbocek
    Dołączam do apelu, jaki wystosowali do Ciebie @@ Naferka i Tanaka.
    Nie wykręcaj się sianem, miły wbocku, i nie udawaj chłopka roztropka, który nie kuma, co jest grane i w związku z tym nie wie, na kogo głosować.
    Tanaka podpowiada Ci konkretne, sprawdzone nazwisko, czyli posła Liberadzkiego. Też go sobie kojarzę i popieram, choć nie miałabym nic naprzeciwko, gdybyś zagłosował na Arłukowicza, którego przymioty, łącznie z „przystojnością”, podnosi @Nefer.
    @Wbocku, za III RP nigdy nie opuściłam wyborów (za PRL głosowałam tylko raz, niejako symbolicznie, gdy stuknęła mi osiemnastka) i nawet jeśli nasza demokracja kuleje, uważam że nie wolno jej oddawać walkowerem. Na pożarcie Kaczorowi, jego przydupasom i „ciemnemu ludowi”.

  234. wujaszek wania
    23 maja o godz. 11:01

    znam pana Wawrykiewicza (tzn. wiem, kto to jest) bo bywa z nami na pl. Wolności przy różnych protestach. Chyba jednak wolałabym go tu, w mieście. W kraju. Kto nam podpowie,kto wyjaśni zawiłości prawa i tego, co ukryto w nowo uchwalonym prawie, jeśli zabraknie nam prof. Marcina Matczaka, prof. Moniki Płatek, sędziów nie obawiających się efektu mrożącego? Z drugiej strony w UE tez powinni znaleźć się dobrzy prawnicy, którzy nam prawo unijne przełożą na praktykę jego wykonywania…. za mało mamy prawników, których interpretacji prawa moglibyśmy zaufać…
    paradox57
    23 maja o godz. 10:26
    nie zazdroszczę swojskiego ZOO…ale za podpowiedź dziękuję, choć…jak wyżej napisałam….
    Najczęściej popieram kobiety. Na tych listach głosowałabym na p. Sylwię Spurek, z wieloletnim doświadczeniem pracy w Komisji Helsińskiej, u Rzecznika Praw Obywatelskich. Zajmowała się prawami kobiet, przeciwdziałaniu dyskryminacji różnych osób i grup społecznych. Byłam kilkanaście dni temu na spotkaniu prowadzonym przez Karolinę Lewicką z TOKFM i jestem pod wrażeniem…

  235. pombocek dzisiaj…

    popieram @mag, @Nefer,@Tanaka,@paradox i innych, namawiajacych Cię do głosowania….choć może jeden głos mało znaczy, to Twój będzie miał tę moc…

  236. Herstoryk
    23 maja o godz. 2:32

    Dobrze wiedziałam skąd bo to jest charakterystyczne ale uznałam że tłumaczenie nikomu niepotrzebne. W każdym razie dzięki.

  237. No wyobraźcie sobie że lista PiS z zachodniopomorskiego dostaje dwa mandaty do PE bo zabrakło jednego głosu żeby dostała je Koalicja Europejska, brrr na samą myśl

  238. załącznik dla pombocka
    (kolejność wg listy -niealfabetyczna- nie skopiowały mi się numery)

    Kandydaci do Parlamentu Europejskiego Okręg 13 (Zachodniopomorskie i Lubuskie). Koalicja Obywatelska
    Liberadzki Bogusław
    Arłukowicz Bartosz
    Polak Elżbieta
    Pahl Witold
    Rzepa Jarosław
    Aniśko Tomasz
    Dudar Ewa
    Jabłońska Elżbieta
    Dudź Katarzyna
    Fedak Jolanta (objawiła się po dłuższej przerwie poprzedniczka ministry Rafalskiej)

    pełna lista pod tym linkiem
    ‚https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-2019-kandydaci-koalicji-europejskiej-do-parlamentu-europejskiego/ktc98x2

  239. Tanaka
    22 maja o godz. 9:35

    link:
    https://photos.google.com/album/AF1QipOGiWshHZO0dCY8tfeJIUJNjYAOfi68s4-el2eV
    fotki pomieszane, wybór z ostatnich 2 lat.

  240. Wrzucam obiecane kwiatki i biorę się (wreszcie) do roboty. Podpisy są, acz czytanie nieobowiązkowe. Niech się maj mai.

    https://photos.app.goo.gl/fsEA18CrgANiaFnS7

  241. A ja mam lenia, byłam w Ardenach na początku maja, narobiłam zdjęć jak gupi klusek i nie chce mi się albumu robić.

  242. @scrambler 15:00

    Musisz poprawić link. Nie otwiera się.

  243. Nefer
    23 maja o godz. 15:17

    Kuknij zatem na mój i niech Ci sumienie nie wyrzuca!

  244. paradox57
    23 maja o godz. 15:19

    dzięki(:-0) 🙂
    zapomniałem się wylogować.

    Teraz :

    https://photos.app.goo.gl/18sjika4UadtsHsH8

    powinno być OK

  245. lonefather
    23 maja o godz. 12:28

    Biskup w kiciu?

    W pierdlu, jak krzyczał z mównicy sejmowej niejaki Zbigniew Z..

    Z resztą się zgadzam. Niestety 🙁

  246. konstancja
    23 maja o godz. 14:06

    wszystko lepsze od katobolszewickiej szajki i jej brunatnej odnogi

  247. @Szary kocurku,
    dzieki za te laki umajone…Ide sie powylegiwac.

  248. paradox57
    23 maja o godz. 10:26

    Mieszkasz po złej stronie Wisły 🙂

    Szary Kot
    23 maja o godz. 15:37

    Miód malina te chaszcze

  249. Na interii sondaż.

    Polecam wypełnić ten formularz z mapą „Na który komitet wyborczy zagłosujesz w wyborach do Parlamentu Europejskiego?”

    https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ue-przed-wyborami-europejskimi/artykuly/news-sondaz-koalicja-europejska-wychodzi-na-prowadzenie,nId,3006099

  250. Najpierw pisy modliły się w sejmie o deszcz a teraz proszą Boga żeby przestało padać :/

  251. @herstoryk. Widze, ze nie tracisz cierpliwosci…. Szkoda, ze obroncy praw Zydow do mienia nie sa w stanie przyswoic sobie, ze dzieli sie ono na spadkowe i bezspadkowe, tzn. takie, gdzie nawet po najdluzszym poszukiwaniu nie znajduje sie spadkobiercy. Zydzi uwazaja (i wymusili ten stosowny dekret w Kongresie), ze mienie bezspadkowe, bo o takie chodzi w ustawie ma przejsc na organizacje zydowskie – amerykanskie. Na dywagacje pieknoduchow, czy ma to moc sprawcza, czy nie – jest jedna odpowiedz. Moc sprawcza zawsze jest po stronie silniejszego. To na koncu naszego wierzgania, Amerykanie naloza na nas sankcje? Jakie stanowisko w tej sprawie bedzie miala opozycja, kiedy juz dojdzie do wladzy?
    PS. Mozna tez dodac, ze to wina Polakow, ze nie ma spadkobiercow.

  252. Podsumowała… felieton wart polecenia.

    https://natemat.pl/273623,przemiana-pis-przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-felieton

    „Widać zakładają, że obywatel niewiele pamięta nawet ze stosunkowo bliskiej przeszłości politycznej. I że elektorat – en masse – to tuwimowscy straszni mieszczanie, co to wszystko widzą oddzielnie i „w dżungli zdarzeń widmami płyną”. Coś jest na rzeczy, jeśli zerkniemy na wyniki badań poświęconych wiedzy politycznej Polaków. Autorzy, prof. Radosław Markowski i prof. Mikołaj Cześnik, doszli do smutnych w wniosków, że mamy do czynienia ze społeczeństwem ignorantów, które różnicuje jedynie stopień ignorancji: od zwykłej przez ogromną, aż do totalnej.”

    I drugi link – tylko na pozór bez związku. Jak uczyć dzieci krytycznego myślenia? A tak.

    https://mamadu.pl/142331,finlandia-walczy-z-fake-newsami-dzieci-ucza-sie-weryfikowac-informacje

    „Uczniowie w rozmowie z CNN przyznali, że chociaż nieustanne sprawdzanie wszystkiego bywa irytujące, to już przyzwyczajają się do weryfikowania źródeł i upominania się o nie, gdy ktoś znajomy udostępni wątpliwej treści artykuł czy mem. „Podaj źródło” powoli staje się najczęstszym komentarzem na fińskich stronach.”

  253. @Nefer
    23 maja o godz. 17:22
    Najpierw pisy modliły się w sejmie o deszcz a teraz proszą Boga żeby przestało padać :/

    Powiedz mi, czy ktokolwiek z nich jest w stanie zrozumieć swój stan schizolstwa?
    Przecież określenie, że to paranoja to za mało. Zastanawiam się, jakich tu trzeba użyć słów, aby oddać stan tej religijnej psychozy?
    A co natura, ma w tym przypadku wspólnego z ichniejszym wyimaginowanym bogiem?
    Przecież on nie włada tymi siłami! Przecież gdyby widział, co się wobec jego „niedowładu” dzieje byłby sam, bez modłów interweniował, ponieważ jak mówi Pismo , On wszystko wie, nim my sami o tym pomyślimy, co nam potrzeba.
    Qrwa, sam już się gubię wśród tego ich wszech niedowładu…. umysłowego!

  254. Herstoryk
    23 maja o godz. 3:11

    po 1. jak dotąd nie ma czegokolwiek na kształt odpowiedniej ustawy reprywatyzacyjnej. Np. jest dekret Bieruta i państwo proponuje dochodzenie swoich praw na „ścieżce” prawnej powództwa cywilnego. Mogę napisać artykuł-przewodnik jak to wygląda w rzeczywistości.
    „Na podstawie dekretu Bieruta znacjonalizowano czterdzieści parę tysięcy nieruchomości warszawskich. A wnioski o dzierżawę wieczystą złożono wobec zaledwie 16 tys. Czyli ponad połowę przejęto bez żadnych roszczeń, również z tego powodu, że właściciele pewnej części nieruchomości, a także ich spadkobiercy, zostali wymordowani. Żydzi nie mają żadnych większych praw, aby się domagać zwrotu majątku czy odszkodowania za niego, niż inni obywatele polscy. Aby majątek mógł przejść na poczet Skarbu Państwa czy gminy, muszą być spełnione pewne wymogi. Choćby ten, że znamy ofiarę z imienia i nazwiska, znamy jej datę urodzenia, datę śmierci, okoliczności i powód zgonu, jesteśmy w stanie określić wstępnych i zstępnych uprawnionych do dziedziczenia, możemy określić ruchomości i nieruchomości, jakie są do podziału. A to w przypadku tych wszystkich ofiar Holokaustu jest niemożliwe. Zaprzepaściliśmy, jak dotychczas, szansę choćby symbolicznego rozliczenia się z tego majątku, który pozostał na naszych ziemiach, jaką dała nam Deklaracja Terezińska. I jeszcze jedno: te przepisy o dziedziczeniu i przechodzeniu na rzecz Skarbu Państwa majątku bezdziedzicznego, wywodzące się jeszcze z czasów II Rzeczypospolitej czy ponapoleońskich, nie były obmyślone na coś takiego jak Holokaust. Tego żaden ustawodawca nie był w stanie przewidzieć.(…) była jedyna ustawa reprywatyzacyjna, przy czym swoje majątki odzyskały nie tylko żydowskie gminy wyznaniowe, ale także inne Kościoły, przede wszystkim Kościół katolicki, i to jako pierwszy, jeszcze za PRL, w 1989 r. (…) kolejna regulacja, która doprowadzi do reprywatyzacji – czyli odda majątek zagarnięty przez komunistów właścicielom albo ich spadkobiercom. Niezależnie od pochodzenia, sprawiedliwie.(..) gdyby to procedowane prawo weszło w życie, oznaczałoby nacjonalizację resztek praw i ewentualnych roszczeń, które można dziś mieć do grabieży, jaka dokonała się za czasów komuny. Nikt niczego by nie odzyskał, w najlepszym razie musiałby się zadowolić 20-procentowym odszkodowaniem za majątek, który mu zabrano. A to tylko projekt, za chwilę się okaże, że to odszkodowanie nie będzie większe niż 2 proc. wartości zagrabionego mienia. ” Taka gmina. Bidna.
    A tymczasem:
    „Mularczyk z Kaczyńskim twierdzą, że zrzeczenie się reparacji przez nasz kraj nie jest ważne z powodu braku suwerenności PRL. (…) owa PRL na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych wypłaciła, po długotrwałych pertraktacjach, większości krajów zachodnich odszkodowania za mienie utracone w Polsce. Dzięki czemu, wbrew ostatnim pogróżkom wiceprezydenta USA pana Pompeo wygłoszonym z okazji tzw. Konferencji Bliskowschodniej w Warszawie, roszczenia obywateli amerykańskich pochodzenia żydowskiego wobec Polski, jako już spłacone, są w pełni bezzasadne i kwita! ”
    Są inne udokumentowane podstawy do kwestionowania suwerenności decyzji z 1953 r o zrzeczeniu się części reparacji: „Rosjanie proponowali: jeśli strona polska zrezygnuje z reparacji wojennych wobec NRD, to Rosjanie zrezygnują z obciążenia PRL kontyngentem węglowym – przymusowymi dostawami węgla z polskiego Śląska do ZSRR, za który Rosjanie płacili nam 10 proc. jego wartości. Te kontyngenty, które miały wartość 12-13 mln ton, były ogromnym obciążeniem dla polskiej gospodarki. Czy mieliśmy więc możliwość manewru? Znaleźliśmy się pod przymusem ekonomicznym. To był bandycki, bezczelny szantaż ze strony ZSRR!” .
    Jeżeli bowiem przyjąć, że:
    (…) oświadczenie z 1953 r. było złożone pod przymusem – taki akt prawny jest nieważny, ergo – nigdy nie zrzekliśmy się reparacji. Tym bardziej, że o spłatach Polsce odszkodowań przez ZSRR [ze środków zebranych od Niemiec] źródła milczą. Umowa między ZSRS-PRL zakładała, że odszkodowania niemieckie będą PRL-owi spłacane”.

    PO 2. Powyższa dychotomia spotyka się z głosem niemieckim: dobra, możemy rozmawiać na temat reparacji, ale najpierw ustalcie, ile z tych kwot przeznaczycie na spłaty majątku pożydowskiego i jak to zalegalizujecie. Potem już tylko trójstronna umowa. Jeżeli to unik to miszczofski.

    Mało kto juz chyba pamięta (o ile oczywiście wie ), że na „(…) mapach politycznych Europy przez prawie 35 lat nasze Ziemie Odzyskane były specjalnie oznakowane i opisane: jako „Tereny pod czasową administracją polską”. Wszelkie próby nawiązania ze stroną niemiecką choć wstępnego dialogu, w tej sprawie, od Adenauera aż do czasów Willy Brandta były zbywane.”
    naszych granic zachodnich wedle założeń Józefa Stalina Niemcy mieli nigdy nie uznać, a my mieliśmy na tych ziemiach siedzieć prawem kaduka z łaski Moskwy i za jej jedynie przyzwoleniem.

    Po 3 . Mularczyk startuje do parlamentu UE. Chopczyk z zapałkami przy niemieckiej podpałce.

  255. Optymatyk
    23 maja o godz. 18:29

    Kiedyś Polityka opisała w artykule że PiS działa na zasadzie sekty i wypierania co niewygodne. Jak tak się głębiej zastanowić i posłuchać tych wypranych z przyzwoitości mózgów to wypadałoby się zgodzić. Taki Saryusz Wolski – co się z tym wykształconym, obytym w świecie i na europejskich salonach człowiekiem stało?

  256. Optymatyk
    23 maja o godz. 18:29

    Chyba nie jest to ten artykuł o którym myślałam (chociaż możliwe że jest) ale bardzo podobny w treści. Poniżej fragment, jeśli nie masz dostępu cyfrowego. Nie daję kursywy żeby było łatwiej czytać.

    MARIUSZ JANICKI, WIESŁAW WŁADYKA

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1755790,1,jak-prezes-pis-wplywa-na-swoich-ludzi.read

    (fragment)
    Droga bez powrotu

    Akces do obozu władzy to niełatwy los. Po zbliżeniu się do – nawiązując do znanej filmowej sagi – pisowskiej „gwiazdy śmierci” ludzie zaczynają inaczej mówić, myśleć, zachowywać się; ulegają specyficznemu stanowi akceptowanej, a może nawet dającej jakąś pokrętną satysfakcję bezwolności. Po oddaleniu się od gwiazdy stopniowo powracają do racjonalności i powszechnie stosowanej logiki. Spotkało to m.in. Giertycha, Dorna, Kamińskiego, Kluzik-Rostkowską, Mężydłę, Ujazdowskiego nawet dwukrotnie, i wielu innych. Wszyscy oni wygadywali kiedyś niestworzone rzeczy, których zapewne sami dzisiaj nie rozumieją i nie chcą pamiętać, ale się od tego ciążenia uwolnili. Złowrogość tej gwiazdy dostrzegali przez pewien czas nawet Ziobro, Bielan, Sellin i Kurski. Ale potem wrócili na jej orbitę. Niektórzy, jak były poseł Nowoczesnej Zbigniew Gryglas, sami świadomie się ku gwieździe udali. I już mówią Kaczyńskim, bronią polityki Imperium, są bardziej zagorzali niż pisowscy weterani.

    Siła ciążenia pancernej gwiazdy jest znaczna. Dzięki niej można okazywać reszcie poczucie wyższości, co musi sprawiać zwykłą przyjemność. Ale cena pozostawania w jej zasięgu jest wysoka. Dzisiaj wydaje się, także często komentatorom niepisowskim, że świat Kaczyńskiego wygrywa, że to tam okazała się być ulokowana historyczna i społeczna racja, cokolwiek byśmy o tym sądzili. Dlatego kompromitacja poza światem Kaczyńskiego wydaje się wielu ludziom nieważna, ponieważ władza, posady, pieniądze i kryteria normalności są teraz w rękach PiS. Ale tak przecież nie będzie wiecznie.

    Wciąż nie ma twardych dowodów na trwałość populistycznej rewolucji. A inwestycja w Kaczyńskiego i jego wizje wymaga niemal straceńczych poświęceń i rezygnacji z poczucia integralności w stopniu dotąd niespotykanym w polskiej polityce. Po tym, co PiS zrobił z państwem, jego systemem, prawem, całymi branżami, środowiskami, tysiącami ludzi, nic już nie będzie takie samo. To nie jest zwykły obrót politycznej sceny.

    Coraz bardziej widać, że prezes obozu rządzącego zabrał swoich ludzi w drogę bez powrotu. A ci postawili wszystko na jedną kartę. Jednak ewentualne przebudzenie ponownie w świecie liberalnej demokracji, który może nagle powrócić, będzie nieprzyjemne. Zwłaszcza dla tych „wynajętych”, na zlecenie, urzeczonych zagwarantowanym przez prezesa brakiem piekła. Dla rozmaitych pochlebców, poputczików, propagandowych wyrobników, nadgorliwych urzędników, wojskowych, prokuratorów, sędziów, samorządowców, usłużnej profesury itd.

    Zleceniodawcy, czyli politycy PiS, mogą jeszcze uciec do Sejmu czy europarlamentu (choć i oni nie mogą być pewni bezkarności). Ale dla pomocników nie wystarczy tam miejsca. Oni pozostaną na łasce nowych zwycięzców. A przy tym stanie emocji, kiedy – jak nigdy w takiej skali wcześniej – radykalny antypisowski hejt wylewa się choćby z internetu, kolejnego przebaczenia nie będzie. Jeszcze po 2007 r. było to możliwe, teraz już nie.

  257. A tymczasem Sławomir Nitras zanotował taki obrazek….
    ważne jest tło: siedem czarnych ….

    https://pbs.twimg.com/media/D7QIU8kW0AoVCSl.jpg

  258. Nefer
    23 maja o godz. 17:22
    A pogoda utwierdziła ich w wierze. Od piątku ma się uspokoić w przyrodzie. Nie wiem tylko, czy te opady były efektem modłów zbiorowych czy indywidualnych. Bo jeśli to pojedynczy człowiek ma chody u Najwyższego, to skazani jesteśmy na wahania jego nastroju.

  259. Na marginesie
    23 maja o godz. 17:47

    nadwiślańska durnota nie ma dna. Słabowistość dziennikarska – tak samo. Może przedwczoraj, widziałem w wp.pl klip wideo: dziennikarz stacji przepytuje niejąką Godek Kaję. Na okoliczność pedoflii kleru.
    Niejaka gada, że nie ma pedofilii, tyllko jest pedalstwo. Pedalstwo robi to i owo z małymi chłopcami. A że to są chłopcy, to znaczy, że ten stary to nie pedofil, tylko pedał.
    Dziennikarz pyta – zupełnie bez sensu i durnowato – czy mam pani jakieś badania na to. Niejaka Godek wyciąga spod rękawa jakiś papier, macha nim i oświadcza, że to coś tam coś tam risercz, znaczy się – powaga. No i dziennikarz dostaje klusek w gębie i ani me a ni be ani kukuryku.

    Powiedziałbym, że się zastanawiam kiedy dziennikarze będą dziennikarzami a nie frajerami i kiedy przestaną tak gadać, żeby się podkładać. Ale nie powiem, że się zastanawiam, bo widać, że nie ma sensu: nie będą i nie przestaną być frajerami, którzy nie wiedzą jak gadać z oszustami, cynikami idącymi na bezczela i w zaparte.

  260. Nefer
    23 maja o godz. 18:37

    Nie wiem czy z Saryuszem-Wolskim w ogóle coś się stało, bo może nic nie musiało się stawać. Fakt: stan aktualny jest szokujący pod względem mentalnym, odrażający pod względem etycznym, ale czy a pewno był wcześniej inny? Gładki, gadatliwy, przylepny był zawsze. Nie znaliśmy go z tej co dziś strony, bo może nie było do tego dość okazji, gdy sprawy w życiu publicznym, polityce oraz szły innymi torami.
    Facet, dorosły od paru dekad, nagle popadłby w coś takiego? Wątpliwe. Bakcyle śmierci musiał w sobie nosić wcześniej, utajone, a pod Kaczyńskim się uaktywniły.
    Tak widzę ten przypadek.

  261. Szary Kot
    23 maja o godz. 15:13

    I to są bardzo dobre do gapienia się foty 🙂

  262. Odpiszę za jakie pół godziny a tymczasem apel

    Drodzy myślący, idźcie głosować bo inaczej takie coś wejdzie do PE.

    https://www.rp.pl/Wybory-do-PE/190529721-Dziedziczak-Musimy-przeprowadzic-rechrystianizacje-Europy.html

    pombocku, no sam zobacz. MUSIMY przeprowadzić rechrystianizację Europy. No musimy.

  263. scrambler
    23 maja o godz. 15:43

    Jest OK. Upewniłem się o tym, że jest OK, gdy – gapiąc się na foty – wyświetliła mi się w głowie opowiastka Jezuska o kąkolu w zbożu. Prawie jakby kąkole na tych fotach w zbożu.
    Faktycznie, motyli tyle, że na kilka pełnych wiader. Dawno takiego obrazka nie widziałem.
    A bażanty na pewno nie plastikowe? Jakieś takie dostojne na tym płocie przed budownictwem kubaturowym. Mój kolega miał kota. Persa. twierdził, że nie gumowy ani plastikowy, ale prawdziwy koci kot. Ale w to nie wierzyłem: nawet jak pół dnia spędzałem u kolegi kot nie tylko sie nie ruszył, ale nawet okiem nie mrugnął.

  264. @Tanaka 23 maja o godz. 20:41

    Co do słabowitości dziennikarzy – pełna zgoda! Niedawno ktoś na tym blogu podrzucił link do rozmowy z prezesem organizacji „Nie lękajcie się”. Prowadzący wywiad – w ramach stawiania rozmówcy pod ścianą? – zarzucił mu, że sympatykiem organizacji jest Joanna Scheurig-Wielgus, która miała (o zgrozo!) nazwać kaka „pedofilską mafią”. Zarzut – bo to był ewidentnie zarzut – ni w pięć, ni w dziewięć, bo po pierwsze – do kogo? Nie rozmawiał przecież z Joanną S-W, tylko z zupełnie innym człowiekiem, którego chciał być może sprowokować, żeby się odciął od własnej sojuszniczki. Po drugie – mniej koncyliacyjny i może bardziej trzeźwy rozmówca by odparował – „a w czym ta ocena miałaby być niezgodna z faktami”? Dziennikarze na wizji miotają się pomiędzy nieporadnymi próbami kreowania kontrowersji a obawą, żeby broń Boże nie powiedzieć niczego zbyt dosadnie. Ten pan się miotał. Chociaż należy przyznać, że przynajmniej się nie jąkał. A wywiad z Godek, który cytujesz, to już kompletne dziennikarskie dno.

  265. Na marginesie
    23 maja o godz. 21:16

    Dziennikarz był całkowicie nieporadny oraz po prostu nie przygotował się. Powinien był wiedzieć po stokroć lepiej od niewyrobionego widza, że Godek kłamie w żywe oczy, idzie w zaparte, pomawia idzie na bezczelnego i w ogóle nie ma zamiaru odpowiadać na pytania.
    Rezultatem frajerstwa, nieprzygotowania i posiadania drżących rączek jest w takich przypadkach zawsze klęska dziennikrza i wpuszczenie słuchacza w maliny przez oszustkę. Nie tyle nawet w maliny, co w bagno.

  266. Szanowni!

    Przed nami wiadomo co i każdy ma głosować poważnie i słusznie, co orzekli ci co orzekają tak samo, jak orzekają, że dla konsekrowanego pedofila trzeba mieć dużo miłosierdzia.
    W tej sytuacji, blogowiczu, wiesz co masz robić.
    Aby się do poważnej decyzji przygotować i być w odpowiedniej formie, po tak dużej dawce kontaktów III stopnia z pedofilami którzy pokończyli wyższe seminaria, uważacie, duchowne, pora na złapanie oddechu i przyjemny relaks.
    Czyli czas na bajkę dla zdziecinniałych dorosłych i wyrośniętych dzieci.
    Bajkę opowiada Lewy, w którego imieniu zapraszam do pięknej krainy baśni i dawania wyrazu ślicznym, bajkowym, przeżyciom.

  267. Drodzy zagraniczni, jeszcze dzisiaj do północy można się rejestrować w ambasadach i konsulatach

    https://ewybory.msz.gov.pl/

  268. zak1953
    23 maja o godz. 19:50

    Zak, zobacz. Modły musi nieszczere byly. Rzeka wylała parę godzin po wizycie premiera. Jonasz jakiś.

    http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,24818614,powodz-w-krakowie-wylala-serafa-podtopienia-w-biezanowie-pare.html

    Tanaka
    23 maja o godz. 20:48

    Może i fakt. Ale myślę że sam siebie jednak by nie poznał, teraz i 10 lat temu. Żeby aż tak, i bez wstydu.

  269. Tanaka
    23 maja o godz. 21:13

    Bażanty tegoroczne, wczesna wiosna, chwila odpoczynku pomiędzy sporami o miedzę. Siedziały tak z 10 min 4 m od mojego okna na płocie demarkacyjnym. Mniejszy grzecznie poczekał na ruch dominatora i przy nadarzającej się okazji sfrunął gdzieś aż na drugą stronę. Zwróć uwagę, że fotka na „focusie” i te maszkary architektoniczne w tle są znacznie dalej, niżby to wynikało z ujęcia.
    Gdyby cię interesowało: te fajne grzybki koło leśniczówki to niestety piaskowiec kasztanowaty. Dużo lepiej wygląda niż smakuje, chociaż szczerze mówiąc nawet nie próbowałem, capi sam w sobie jakby zagrzybionym mydłem. Aha- i jest chroniony, no to chronię, łatwizna organoleptyczna. Ten smarkaty jeszcze Bartek (co najwyżej 200 letni) to nasz Avatar wczesną wiosną, toć nie widać, że na 3-4 piętra obrośnięty jakimś mikstem hortensji pnącej, cały pień kwitnie dyskretnie w drugiej połowie lata. Jakbyś chciał jakieś przetwory z żołędzi to daj znać.

  270. Nefer
    23 maja o godz. 21:55

    tacy się zawsze poznają. na sobie osobno i na innych – też osobno.
    Na sobie, bo to są bardzo dobrzy ludzie. A ci inni to odwrotnie.

  271. scrambler
    23 maja o godz. 22:11

    To ja się jeszcze różnościom w szczegółach poprzyglądam, co mi się może przydać. Właśnie bowiem wyczaiłem, że pod krzakem hortensji jakowyś grzyb podobny się wziął i zalągł. Chyba on z takich, co lubią kwaśne podłoże.
    Może by mi się do jajecznicy nadał, ale jak ma capić mydłem, to niekoniecznie. Może oddam sąsiadowi. On wsuwa jak leci.

  272. @scrambler,
    Motylami na tej tawlinie to u Ciebie obrodziło, „gienierały i admirały”, jak mówiono z trybuny na Placu Czerwonym. I jeszcze zawisak tawulec rozmiar XXL do kompletu… Co do kąkola mam wątpliwości, raczej jest to jakiś goździk (ale że się rozmył, to tyle wiemy), a dalej to różowe w trawie to firletka (Lychnis flos-cuculi, zdjęcie piąte i ósme od końca). Przetrzepałem moją kolekcję w poszukiwaniu własnego zdjęcia kąkola (przecież było gdzieś!! mój mazurski sąsiad ma kąkole w zbożu i chodzę latem podziwiać, bo to klejnot), ale diabeł ogonem nakrył, więc zajrzyj do Wikipedii pod https://pl.wikipedia.org/wiki/K%C4%85kol_polny .
    Mam nadzieję po okresie nomadycznym, który trwa i trwa, zmontować własny ogród z mnóstwem fajnego zielska i robactwa. Pozdrawiam!

  273. @skrambler, @Szary kot
    Chaszcze wiosenne i inne bardzo fajne. Zawsze podziwiam te małe rosnące po deszczu albo wiosną, niby bylejakie i zielskowate, ale piękne i pożyteczne.
    No te motyle zachwycające. Na jakim chaszczu siedzą?
    Już pokazywałam, ale pokażę raz jeszcze te moje zza płota.
    https://photos.app.goo.gl/yazia2Ksz1gKvbSq5

    *politycznie
    Piszecie o durnocie wyborców polskich. Ano jest durnota, ale nie tylko polska. Kogo sobie wybrali Amerykanie?
    Jak wypadają Brytyjczycy?
    Ze już nie wspomnę o ostatnich wyborach australijskich, które mnie załamały totalnie bo wykazały głupotę i ‚dalej nosa nie widzę’ wyborców. Sam premier Liberalny stwierdził, że to cud, że wygrali, bo przy recesji gospodarczej, szalonych cenach nieruchomości, braku pracy ( umowy śmieciowe, part time’y, tymczasówki) i perspektyw dla młodych – Liberałowie, którym to wszystko zawdzięczamy – wygrali!
    W moim okręgu (rolniczo – turystyczny) przy wysokim bezrobociu i niskich dochodach kandydat liberalny dostał około 46% głosów, taka tutejsza LePen 14%, a złodziej biznesmen który okradł własnych pracowników – 4%!
    Partia Lejberzystowska, która obiecała większe podatki od bogatych i większe wydatki na szkolnictwo i zdrowie dostała 23%. Ciekawe czy durnie siedząc w poczekalni u lekarza pamiętają komu zawdzięczają Medicare – bezpłatną służbę zdrowia z której korzystają.
    No to mnie już nie zostaje nic innego jak iść na ryby…

  274. @Szary kot,
    dzięki za tawlinę, poszukałam sobie, nawet mogę kupić nasiona, ale nie wiem czy u mnie nie za gorąco i czy wolno, bo żeby nie było jak z lantaną, która zarasta co się da. A moje pszczólstwo by pewnie lubiło pożywić się na tych kiściach.

  275. Tanaka
    23 maja o godz. 22:56

    Dla smakoszy „jak leci” polecam gąskę mydlaną. Spod Avatara w sezonie spoko jest tego kosz na bieliznę. Żeby sie to kurna choć do prania nadawało. Taki np muchomurz to jest arystokrata truciciel mordelec, ale wyględny przynajmniej zwłaszcza jak czerwony. A toto? Mydło już z wyglądu wcale nie fa.

    Szary Kot
    23 maja o godz. 22:56

    no kąkol to to raczej nie jest. U mnie rośnie pare sztuk dosłownie, ale kilka metrów za siatką na łące jest tego rok w rok cała wyspa. Na łąkach opodal rośnie coś w tej podobie ale białe. Tera jeszcze zielone. Nima jak pobrać foto do identyfikacji. A te z linku to pamiętam z dzieciństwa, u dziadka w zbożu.

    Ewa-Joanna
    23 maja o godz. 23:04

    Motyle pasę na wiązówce błotnej. Zapomniana roślina miododajna. Dziko na łące nie wyrośnie więcej niż do połowy uda, pewnie z powodu koszenia. A to, co jest na fotkach to prawie cały przyrost z jednego tylko sezonu. W tym roku przyciąłem wszystko tak do 20 cm nad ziemią, a teraz już mają ponad 1,5 m. Chyba za bardzo je naszprycowałem zimą popiołem z kominka. Poza tym eksperymentalnie zebrałem jesienią trzy grube wiązki nasienników (? to co po kwiatach zostało) i zawartość wytrzepałem w „cóś”, co pewnie dawno temu było żywopłotem obok leśniczówki. Chyba da radę.
    A politycznie? To raczej jakaś socjopatyczna zmora ale w tzw starych demokracjach (w okolicy Uluru tyż) po prostu znachorzy liberalizmu mieli dużo więcej czasu, żeby terapeutycznym masażem dziurawej sakiewki przekonać pacjenta, że nikt inny lepiej się nim nie zajmie. I o to chodzi. Żeby chory nie szukał alternatyw. Poza tym chyba już wszędzie (tylko nie w China) państwowe przegrywa na rzecz prywatnego. Właściwie to abdykuje. Trynd taki. Znaczy trąd. Pozdrów ryby.

  276. @scrambler, @E-J et al
    Podrzućcie fotkę jak coś chcecie rozpoznać. Jak nie będę wiedział, to obiecuję powiedzieć „nie wiem”.