Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

13.05.2019
poniedziałek

Potwory i spółka

13 maja 2019, poniedziałek,

Film Tomasza Siekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. Mam dwojakiego rodzaju odczucia. Jeden rodzaj – to co widzimy i słyszymy dodaje się do już posiadanego rozeznania przez człowieka rozumnego i autentycznego. Nie zmienia go, a wzmacnia i dodaje szczegółów.

Drugi rodzaj jest trudniejszy do nazwania. Fundamentalnie ważny, ale dalece nie dla każdej jeszcze, nawet mocno krytycznie myślącej osoby, łatwy do pojęcia do głębi. Przeszkód w pojęciu jest wiele, zaś jedna z głównych jest taka, że – pomijając niewyjaśniający kolokwializm: to się w pale nie mieści – żyjemy wszyscy, z małymi wyjątkami, w społecznej kulturze katolickiego zakłamania i szantażu porażającego władze umysłu i deprawującej moralnie. Od tysiąca lat.

Ten drugi rodzaj odczuwania zaczyna się od tego, że – odkładając nienależne w tej sprawie zmiękczenie słowa – chce się rzygać. Dalej, pojawia się jakieś lepkie uczucie, że ma się do czynienia ze spotwornieniem sięgającym po dno ludzkiej kondycji. Wreszcie to centralne poczucie: oto Kościół katolicki sam, choć całkowicie nieświadomie – co fundamentalnie niezbywalne dla tego przedsiębiorstwa zaprzeczenia człowieczeństwu, robi demonstrację istoty siebie samego i wpycha ją widzowi do gardła: masz i żryj!

Oto jeden konsekrowany gwałciciel gada, że musiał przez niego działać szatan. Nie jego psyche skrzywiona przeżyciami młodych lat i przerabiania na księdza – urzędnika miłości, ale jakiś byt obcy i zewnętrzny. Wygłasza, nic nie pojmując bo mówi jako trup ludzki wytrzebiony z osobowego autentyzmu, gwałcące znowu słowa pustych przeprosin i sugeruje, że gdyby gwałcona przez niego kobieta wcześniej się odezwała, dostałaby rekompensatę w pieniądzu.

Drugi konsekrowany i do tego wielka publiczna figura – Cybula. W innym niż film Siekielskiego miejscu powtarza z dumą: jestem z bardzo katolickiej rodziny, moi rodzice byli bardzo pobożni i wszystko robili w imię Boże. Ja nigdy, przenigdy nie miałem cienia wątpliwości w istnienie dobrego Pana Boga. Do kamery zaś gada: Ojciec Święty (Wojtyła) był tak uprzejmy, że zawsze mnie zaliczał. Zawsze musiał podkreślić moją osobowość, cieszył się z tego.
Jego realną osobowość, odczuwając nieprzemijającą przez dziesięciolecia odwrotność cieszenia się z tego, przedstawia ofiara: Zawołał mnie, choć zobacz, co się stało! Miał penisa sterczącego na wierzchu. Śmierdzącego. Kazał mi wziąć swojego penisa do ręki. Wziął mojego penisa do swojej gęby. Zwyrol.
Konsekrowany Cybula: to było trochę dla humoru, trochę dowcipu. Ale ty zresztą też, śmiejąc się, podjąłeś takie zaczepne, ale nic to nie szło w jakimś złym kierunku. Równorzędnie żeśmy się tym darzyli.

Trzeci konsekrowany gwałciciel: przez niego powiesił się Przemek.
Przez konsekrowanego Jankowskiego powiesiła się nastolatka, która była z nim w ciąży.

Kolejni konsekrowani uciekają, kryci przez kumpli i szefów w znieprawieniu, znikają tu a wyłażą tam i dalej lepią się do dzieci.

Siekielski pyta: wie ksiądz, że ksiądz Adam ma zakaz odprawiania mszy?
Konsekrowany kumpel gwałciciela wie jak odparować bezczelne pytanie: ma zakaz odprawiania w kaplicach publicznych. To moja prywatna kaplica. Dekret biskupa (przysłał go do mnie).
Siekielski: odprawia msze, spowiada, ma kontakt z dziećmi…
Konsekrowany kumpel gwałciciela: tak, tak, bardzo dobrze robi! Biskup schował go tutaj, bo takie są procedury kościelne. Że wam się, kurwa, chce całą niedzielę … Adama ścigać!

Kurwa – jak celnie oddające istotę słowo!

Arcybiskup Głódź: a rzesze ochrzczonych, wyspowiadanych? Czy jest ktoś kto skrzętnie to zliczy? Jedynie Pan Bóg, któremuś służył. On ci to wszystko w pełni policzy.
Arcybiskup Gądecki oświadcza z przekonaniem: Fokusowanie – coż za spec-słowo! – wszystkiego na Kościele do niczego nie doprowadzi!

Wreszcie wychodzi cały Episkopat – biskupi Miziński, Jędraszewski Gądecki i inni: Myśmy się przyzwyczaili do hasła ukutego ideologicznie, mianowicie „pedofilia w Kościele”… Miało poderwać autorytet Kościoła… doprowadzić do tego, żeby zaufanie wiernych do hierarchii czy samej instytucji Kościoła zostało zniszczone. … Tu chodzi o działanie Złego, działanie grzechu pierworodnego.

Wszystko dzieje się tu i teraz. W 2019 roku. Nie pięć, dziesięć lat temu. Teraz, gdy Kościół kat. ma „wzorowe procedury”. Tak, to widać: wzorowe procedury mataczenia, kłamania, nieodbierania telefonów, rozłączania się, nieodpowiadania na pisma, wysyłania dziennikarzy na Berdyczów, przenoszenia gwałcicieli z miejsca na miejsce. Krycia i kłamania, kłamania i krycia.

Nie: nie dajmy się jednak „sfokusować” na ich słowach, choćby się w człowieku żołądek buntował. To jeszcze nie istota, a ledwie opis, choć straszny, zewnętrznych manifestacji głębi.

Nie: to nie sprawa ostatnich 30-40 lat. To sprawa całej historii Kościoła kat. Tym potworniejsza przedtem, że jego władza i bezkarność, oczywistość i masowość gwałtu były absolutne.

Nie: to nie 2 procent kleru jest pedofilami, jak powiedział Franciszek. Kilkanaście, może więcej procent kleru to pedofile i popełniający czyny pedofilskie zbrodniarze.

Nie: to nie wszystkie przypadki gwałtów które zostały wydobyte na światło dnia. Przytłaczająca większość zbrodni pozostaje w cieniu. Ofiary pozostają złamane do końca życia, umarły, nie poznamy ich bólu. Czy jest ktoś kto skrzętnie to zliczy? Jedynie Pan Bóg – jak znowu szyderczo zabrzmiał arcybiskup Głódź.
Konsekrowani gwałciciele nie działali w sposób całkowicie izolowany i incydentalny. Taką mają psychikę, takie – szokujące – potrzeby, deficyty, zżerające ich pragnienia u których źródła jest odmówiona im wolność i człowieczeństwo, którego w końcu sami się wyparli i przekuli w świętość. Zostali naznaczeni chrztem – znakiem oddania w niewolę fałszu. Byli paczeni w domach, parafiach, zostali sformatowani w seminariach, a po nich już pełnia życia między sobie podobnymi braćmi w skrzywieniu.

Nie: człowiek nie jest żadnym podmiotem w Kościele kat. Jest przedmiotem, który jest w użyciu najwygodniejszy wtedy, gdy w środku jest martwy.

Zaiste, istotny pozasłowny przekaz płynie z Kościoła wielką rzeką o wezbranym nurcie, Prawda, która ich nigdy nie wyzwoli: oto my – niszczyciel światów i ludzi. Oto my – zabójcy człowieka w człowieku, czyniący go żywym trupem, niezdolnym pojąć siebie i drugiego człowieka. Oto my – producenci pustych słów, abstrakcyjnych konstruktów; szantaży, zaklęć i przeklęć które nieustannie zaświadczają o swoim wewnętrzym immanentnym złu, a masowa pedofilia kleru jest ledwie jednym z wielu tego przejawów.
Oto my – łowcy skór, obdzieracze, czyniący członków kleru ludźmi bezbrzeżnie, do dna istoty, zakłamanymi i samotnymi! My – deprawatorzy i my – zdeprawowani. My – kaci i my – ofiary siebie samych. Oto my: wzorowe procedury technologicznego perpetuum mobile zła.

Takich nas uwielbiajcie, takich nas tuczcie i nam płaćcie! Oto my – następcy Jezusa, prowadzimy was do Boga który morduje i daje tego świadectwo czyli jest Miłością. Musicie go miłować nade wszystko co istnieje i gorliwie naśladować. Inaczej czeka was piekło, które w was już rozpaliliśmy.

Istne przedsiębiorstwo śmierci które nazywają Życiem.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 407

Dodaj komentarz »
  1. Czegóż chcieć, polskie wydarzenia od dawna są spóźnione w stosunku do Zachodu. Kościół w USA w zasadzie zapomina o problemach wspomnianych w filmie braci Sekielskich. Irlandczycy mocno skopali swój Kościół za wydarzenia przeszłości, o czym sporo mówiono w kraju. I trzeba było akurat władzy PiS-u głośno deklarującego sojusz sacrum z profanum, aby to o czym od dawna już mówiono, zostało ukazane w postaci dokumentu. Myślę, że sporą krzywdę społeczeństwu polskiemu uczynił gen. Czesław Kiszczak decydując przed laty o zniszczeniu większości operacyjnych materiałów SB dotyczących Kościoła katolickiego w Polsce. Bo te materiały gdyby znajdowały się w archiwach, mocno poskromiłyby apetyty naszych pasterzy. Nie mam wątpliwości, że świadomość likwidacji większości kompromatów z dawnych lat, rozzuchwaliła wielu księży ponad wszelką miarę. Wszak tradycyjne polskie społeczeństwo darzyło swych pasterzy nieograniczonym zaufaniem i rzeczywiście dla większości wiernych taki film uderza jak obuchem. Wiedzieli od zawsze, ze księża (jak wszyscy faceci) mają swoje męskie potrzeby i od czasu do czasu pukają niektóre parafianki. Nie dopuszczali jednak do świadomości, iż farorzyk może próbować tego z ich dziećmi. Jak widać Polska dotarła już do czasu, kiedy zaczyna pytać i sprawdzać czym i kim zajmują się ich pasterze. Późno, bo późno…

  2. A ja jestem pesymistka w tym temacie.
    Przeczytałam, że już i kaczka odgraża się, że będą wsadzać do pierdla księży również. Piknie. Tylko przypominam o przedawnieniu.
    https://brpd.gov.pl/aktualnosci-wystapienia-generalne/molestowanie-i-gwalt-bez-przedawnienia-karalnosci
    Dlatego większość sprawców zostaje bezkarna.

  3. Ewa-Joanna
    13 maja o godz. 2:10

    A ja staję się trochę optymistką, ponieważ coś się jednak ruszyło w tym temacie.
    Zaczyna się w końcu o tym głośno mówić. A to zawsze jest początek. Nie łudzę się , że zmiany nastąpią bardzo szybko, ale drgnęło ! Purpuraci dalej się kompromitują ich stosunkiem do tego, co się dzieje pod ich egidą.
    Więc to też będzie solą w oku coraz większej ilości ludzi.

    Słusznie napisałaś o przedawnieniu. Właśnie przeczytałam, że Inicjatywa Polska z Barbarą Nowacką, chce apelować u Ziobry o projekt zmiany Kodeksu karnego, aby pedofilia nie była przedawniona.
    J. Hartman napisał artykuł: Podpisz projekt ustawy o świeckim państwie.
    Jest inicjatywa Kongresu Świeckości, ktora potrzebuje 100 tys. podpisów, aby można było projekt wnieść do Sejmu.

    A więc zaczyna się coś dziać ! Lawinę może spowodować mały kamyk. Niech film Sekielskich będzie takim kamykiem.
    Niech zaczną się obywatelskie inicjatywy, niech powoli zmienia się świadomość.
    A wtedy w końcu runie ten dom pychy i zła.

    T. Sekielski pod swoim filmem napisał tekst, z prośbą o wsparcie w realizacji nowego filmu, mającym być kontynuacją tematu.
    Wklejam jego tekst, dla zainteresowanych

    Ten film został w całości sfinansowany ze zbiórki.
    W toku prac zgłosiło się do nas wiele ofiar, których historie nie znalazły się w tym dokumencie. Dotarły do nas nowe, szokujące dowody w tych sprawach. Dlatego zamierzamy nakręcić kontynuację i tak jak poprzednio chcemy, aby była to produkcja niezależna. Prosimy nas wesprzeć darowiznami na konto: Kombinat Medialny Sp. z o.o. nr konta: PL 16 1950 0001 2006 0339 0016 0002 tytuł przelewu: Darowizna na film dokumentalny Kod SWIFT Idea Bank: IEEAPLPA

    Paypal: m.sekielski@gmail.com

    Na stronie: patronite.pl/sekielski zbieramy fundusze na inny ważny film, o miliardowych aferach SKOKów – Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo Kredytowych.
    Prosimy Was o wsparcie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mnie, ateistce, ten temat do dyskusji tutaj zwisa i powiewa. Niech się z tym katolicy zmagają, nie moja sprawa. Obejrzałam – bez zdziwienia, bo jestem na tyle w latach, że o takich rzeczach się słyszało, i nie tylko o takich, właściwie odkąd pamiętam. Sama nie doznałam krzywd, bo jeszcze się taki nie narodził, żeby mnie skrzywdził wbrew mojej woli, albo być może na takiego nie trafiłam. Jest mi ogromnie przykro, że w naszym zbiorowisku ludzkim ci, którym „zawierza” (nie znoszę tego słowa!) się nasze dzieci, są tacy, jakimi się okazali. Pedofile są wszędzie – ale w kk (a zwłaszcza polskim) najłatwiej było im się ukryć – nie prokurator, a zmiana parafii, z rzeszowa do Szczecina na przykład.

  6. wymiar sprawiedliwości powinien ścigać bezwzględnie i od razu
    ale największa kara już się dokonuje: pustoszeją kościoły
    moi znajomi mają 5 dorosłych dzieci,cała rodzina to katolicy, ale nie dewocyjni; od kilku lat, sukcesywnie, dzieci odpadają , jedno po drugim od kościoła – teraz nie chodzi żadne – to są ludzie w wieku 35-25
    nie będzie owiec milczących, nie będzie katów
    ne będzie oowiec, nie będzie na owce wpływu
    nie będzie politycznego wpływu na owce, nie będzie kasy na KK
    i tak ten uwiąd dokona się sam

  7. Problem pedofilii zacząłby być traktowany poważnie, gdyby Kościół musiał płacić wielomilionowe odszkodowania – to jedyny język, który oni rozumieją. Tam, gdzie lokalne kościoły poszły z torbami, od razu zaczęli inaczej traktować wiernych i znalazły się procedury itd. Dopóki ktoś nie zlicytuje pałacu Głódzia na odszkodowania dla ofiar pedofilii, dopóty Głódź (i każdy inny wielebny) nie zrozumie, że trzeba się inaczej zachowywać. W Kościele kasa jest jeszcze ważniejsza niż seks.

  8. Tanaka

    Nie wiedziałem, Tanako, że znów się coś przez Ciebie urodziło, bo bym się tu skupił, a nie tam. Ale że jakoś to koresponduje z Twoimi rozważaniami, to się dołączę z moją reakcją na wypowiedź @satrustequi na EP.

    „satrustequi
    13 maja o godz. 6:24

    „Tak więc, sporo można się jeszcze od Kościoła nauczyć. Kultury”.

    Powiedziałeś to bez ironii, więc i ja powiem bez ironii. Dopatrywanie się kultury w przepraszającym słowie dopiero po tysiącu lat największych podłości hierarchicznego Kościoła, czyli dopiero wtedy, kiedy został on postawiony pod ścianą, może wyrażać (nie wiem, czy wyraża) stan ducha osoby przepraszającej, nikt natomiast nie ma upoważnienia do przepraszania za innych. Słowo „przepraszam” może być przyznaniem się do winy i mieć wartość łagodzącą stosunki, ale prywatnie, kiedy winowajca sygnalizuje, że rozumie, że popełnił zło. Choć od „przepraszam” lepsza byłaby samokrytyczna analiza onego zła. Co się dobrego z Kościołem stało po „przepraszam” wielkiego grzesznika JPII skierowanym do Boga, nie do ludzi? Coś się zmieniło w traktowaniu ludzi byłego systemu po „przepraszam” Kwaśniewskiego?

    Wypowiedzieć banalne „przepraszam” jest dość łatwo (choć, owszem, wielu i na to nie stać), ale nie kto inny, lecz sam Kościół wymyślił 5 warunków dobrej spowiedzi:

    1. Rachunek sumienia
    2. Żal za grzechy
    3. Mocne postanowienie poprawy
    4. Wyznanie grzechów
    5. Zadośćuczynienie Bogu i bliźnim

    „Przepraszam” pojedynczej osoby po 1700 latach barbarzyńskich zachowań Kościoła rzymskiego – z fałszowaniem Słowa Bożego włącznie – to spektakl, który nie ma nawet wartości papieru, na którym został napisany, cóż więc mówić o kulturze. Jest coś wyższego od kultury – prawda. Od dawien dawna wiadomo, że kultura może służyć ukrywaniu prawdy, być jej atrapą”.

  9. – – –
    „…Takich nas uwielbiajcie, takich nas tuczcie i nam płaćcie!…”
    Czemu nie? – brzmi OD LAT w odpowiedzi echo i czyn społeczny całej wspólnoty matek, ojców, rodzin, wychowawców, władz i elektoratu Umęczonej.
    – – –

  10. W slynnym filmie Spotlight mowi sie o nawet 200 (!) ofiarach jednego ksiedza pedofila. Skala zbrodni jest niewyobrazalna. Ksieza pedofile, niemal zidiociali na starosc, mamroczacy cos o jakichs pieniadzach w formie jakiegos wlasciwie datku, to cos trudnego do pojecia. Niemniej wlasciwie jedyna forma odszkodowania jest odszkodowanie finansowe. Innego nie ma. Krzywd to nie naprawi ale KK jako instytucja powinien bulic az milo ofiarom ksiezy pedofilow. W koncu to jedyne na prawde czule miejsce KK -kasa. Jesli KK zacznie placic milionowe odszkodowania to sam w koncu ukroci proceder, ktory do tego prowadzi.
    Osobna sprawa sa rodzice, ktorych uwazam za wspolodpowiedzialnych za krzywde dzieci. I nie chodzi tu tylko o tych, ktorym sie w glowie nie miesci, ze ksiadz moglby sie dopuscic zbrodni. Ale o tych wszystkich, ktorzy stworzyli pomiedzy soba a dzieckiem mur. Dystans niemozliwy do przebycia przez dziecko, ktore nigdy i o niczym waznym dla siebie nie moglo z rodzicami rozmawiac. System wychowania – nakazowo-zakazowy, a wlasciwie to nie wychowanie ale rodzaj tresury.

  11. olakier
    13 maja o godz. 8:24,
    swiete slowa wasci. Kasa, to jedyny bol KK.

  12. @nokraj
    13 maja o godz. 7:03

    od kilku lat, sukcesywnie, dzieci odpadają , jedno po drugim od kościoła – teraz nie chodzi żadne – to są ludzie w wieku 35-25

    Czy te dzieci już się pożeniły (powychodziły za mąż)? Mają już własne dzieci?
    „Odpadanie” od kościoła czyli niechodzenie na msze w wieku między bierzmowaniem a ślubem, to żaden dowód na odchodzenie od wiary. To klasyczne lenistwo, indyferentyzm i ciekawsze oferty spędzania czasu w niedzielę. Tani lot weekendowy do Barcelony będzie większym magnesem niż nuda i sztampa niedzielnego kazania. Młodzi po prostu nie mają czasu ani potrzeby uczestniczenia w liturgii, która jest drętwa, monotonna i schematyczna.

    Moment próby nadchodzi, kiedy trzeba podjąć decyzję co do ślubu albo czy ochrzcić dzieci.

  13. jakub01
    13 maja o godz. 9:38

    „Sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie”.

    W dzisiejszej sytuacji: Rozdaj wszystko, co masz, tym, których skrzywdziłeś.

    Dopiero jako ubogi głosiciel życia wiecznego, Kościół byłby wiarygodnym kontynuatorem nowotestamentowych nauczań swego Nauczyciela. Cała 1700-letnia konstrukcja, będąca odwrotnością postawy Jezusa nie gromadzącego doczesnych skarbów, musiałaby być zrównana z ziemią.

    To się z dobrej woli nie stanie.

  14. Radni przekazali do kurii swoją prośbę, aby biskup nie uczestniczył w uroczystościach miejskich. Od 78 dni nie dostali odpowiedzi. – Chcemy, aby do czasu wyjaśnienia tej sytuacji biskup Tyrawa desygnował zastępcę ze swojej kurii, a do czasu wyjaśnienia tej sytuacji pozostawał poza sferą publiczną, jeśli chodzi o uroczystości miejskie

    Radni przekazali biskupowi Tyrawie swoją prośbę.
    Tak działa niewolnik w nominalnie wolnym człowieku.

    Radni z tą prośbą do Tyrawy w sprawie uroczystości miejskich.
    Ci radni to są miejscy radni, którzy są bezradni. Radni niebezradni podejmują uchwałę: jak się tylko Tyrawa do jakichkolwiek miejskich uroczystości zbliży, zaraz podejdzie do niego odpowiednia osoba miejska i powie mu, co jest do powiedzenia z uchwały: spieprzaj dziadu!

  15. Prof. Timothy Lytton autor ksiazki „Holding Bishops Accountable” :
    Ofiara jednego zwyrodnialca padalo nawet 800 dzieci!
    https://www.youtube.com/watch?v=dbiBrbraivg

  16. @ Ewa-Joanna
    13 maja o godz. 2:10

    A ja jestem pesymistka w tym temacie.

    Ja też, przynajmniej na teraz (zresztą w każdym temacie, BTW 🙁 ).
    Jak w przypadku każdej większej organizacji polityczno-gospodarczej, a zwłaszcza takiej jak mafijny polski Kk, na rzeź dla pospólstwa rzuci się przedewszystkim najbardziej skompromitowane płotki. Szczupaki i rekiny w większości się wykręcą, po ewentualnym poświęceniu jakiegoś najbardziej niepopularnego i przechodzonego osobnika, w rodzaju być może „Flaszki” Głódzia. Jeśli nacisk i demaskacje będą kontynuowane, mogą polecieć inne głowy, ale na radykalną zmianę nie ma co liczyć.

  17. @Pombocku,
    to sie nie stanie nigdy dopoki ludzie beda wierzyc w bujdy o bozi. Religie powstawaly, wznosily sie i upadaly przechodzac w sfere mitow. Tak stanie sie z wszystkimi trzema monoteistycznymi religiami funkcjonujacymi obecnie. Przyczyna upadku religii byl zawsze zdeprawowany kler, ktory bogactwa swiatyn przeznaczal na wlasny uzytek. To juz poczatek konca wielkich religi, ktorych upadku jednak dopatruje sie w tzw.prywatyzacji boga. Ludzie sami obieraja sobie jakis wewnetrzny obraz boga, ktory inm wystarcza jako namiastka zycia duchowego. Chodzi mi o to, ze ludzie przestaja potrzebowac jakiegokolwiek przewodnika duchowego, sami sobie sa przewodnikiem. Wszyscy ci urzednicy pana B. staja sie zwyczajnie zbedni. Do tego oczywiscie dochodza skandale, ktore przyspieszaja caly proces.
    Byc moze kiedys dojdzie do sytuacji, ze czlowiek wierzacy w boga i pragnacy z nim kontaktu bedzie wchodzil po prostu do jakiejs swiatyni (meczet, synagoga, kosciol) aby sie temu w skupieniu oddac w miejscu odpowiednim do koncentracji ale juz nie przynaleznym do okreslonej religii choc zawierajacym jej atrybuty, co jednak bedzie bez znaczenia.

  18. wbocek
    13 maja o godz. 8:29
    Szanowny wbocku. Kościół już dawno wymyślił najlepszą dla siebie formę płacenia swych rachunków wiernym – „Bóg zapłać” i „niech Bóg będzie z Tobą”. Poruszając się w wysokich sferach sacrum, duchowni z konieczności operują także w sferze profanum. A w niej upatrują to wszystko co tak intensywnie i z uporem krytykujemy. To z tego profanum wg starszych w wierze, pochodzą wszystkie diabelskie pokusy, sprowadzające pasterzy na manowce człowieczeństwa.
    Biskupi są kontynuatorami tradycji najstarszej instytucji świata. Czasy ich formacji duchowej są odległe w czasie. Osobiście nie znam młodego biskupa polskiego. Zostali przez swą instytucję (bo w przypadku Kościoła instytucjonalnego trudno mówić o wspólnocie) wyposażeni w mechanizmy obronne przypominające pancerz żółwia. Nic zewnętrznego nie może dotrzeć do czułego wnętrza instytucji. A na krytyczne głosy owieczek, otrzymali rozmaite formułki mające rozbroić niepokoje i ewentualny gniew swych parafian. I oni bezkrytycznie to tych starych metod reakcji się odwołują. Ba, uczą tych zamierzchłych form reakcji wszystkich adeptów stanu duchownego. I są w takiej postawie bardzo zjednoczeni i konsekwentni, nawet jeśli mamy wrażenie, iż niektórzy cechują się większą wrażliwością i działają wbrew woli biskupiego gremium. To tylko wrażenie. Oni są niezmienni, bez względu na pokolenie i środowisko z którego się wywodzą.

  19. Ciekawie i trafnie, jak zwykle wypowiedział się na temat filmu
    i nie tylko Robert Walenciak

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-to-nie-koniec-fala-szybko-nie-opadnie,nId,2988026

  20. jakub01, zak1953

    Dlatego powiadam Wam: nie marzę o tym, ale byłoby mi przyjemnie odejść w niebyt po przeżyciu upadku minionego ustroju i zdelegalizowaniu przez państwo Krk jako złoczynnej mafii. Przeżyć dwa wielkie upadki w jednym życiu – nie w kij dmuchał. Byłoby o czym myśleć w wiecznym niebycie.

  21. Alicja-Irena
    13 maja o godz. 5:50

    Alicjo,
    Zwisanie i powiewanie byłoby dopuszczalne, gdyby np. chodziło o losy zaginionych himalaistów. W tym sensie, że TAM naprawdę leźć nie trzeba, a kto lezie, ten wie, jak źle się to może skończyć. Mam ludzkie odczucie żalu, kiedy z himalaistów ginie ten i ów (regularnie przecież), ale oprócz chwili ludzkiego współczucia i świadomości, że gdzieś tam w ostanich chwilach ktoś cierpiał i resztkami głosu wołał „Mamo!…”, nic mnie z tym nie łączy. I nie zamierzam postulować zakazu łażenia w wysokie góry i karania organizatorów wypraw za samo organizowanie wypraw.
    Ale działalność Kościoła jest tak blisko życia każdej rodziny, nawet ateistycznej (przede wszystkim z uwagi na obecność księży w szkole, przygotowanie do komunii itp.), że nawet dla ateistów sprawdza się tu zasada: What goes around, comes around. Kanada, jak wielokrotnie podkreślałaś, może być inna, więc cieszmy się z tego, ale mnie interesuje rozwiązanie tego zagniłego i – jak widać z filmu – bardzo, ale to bardzo rozpowszechnionego problemu w Polsce. Sama się dziwiłaś: toż to moja parafia, Topola! To w Topoli tak? How come?
    Pedofile są wszędzie. Ale z Kościołem szczególna obrzydliwość sytuacji polega po pierwsze na tym, że specyfika jego działalności stwarza pedofilom okoliczności sprzyjające (dostęp do osób o niskiej zdolności obrony przed takimi sprawami, nieprzygotowanych – małoletnich), a po drugie na wykorzystywaniu wmówionej wszystkim „specjalnej” pozycji duchownych i wielokrotnie udowodnionym instytucjonalnym kryciu i tuszowaniu spraw, aż po samą wierchuszkę, co de facto powoduje, że Kościół nie jest objęty prawem tak jak ja czy Ty. Zgadzasz się, żeby przestępcza mafia (taka „zwykła”, od narkotyków i przekrętów na nieruchomościach) była zwolniona z niewygodnych jej przepisów prawa? W sumie czemu nie, przecież do niej nie należysz.

  22. wbocek
    13 maja o godz. 11:49
    Ciekawa wizja. Także trochę w swoim dotychczasowym życiu widziałem i rzeczywiście bagaż doświadczeń na tamten etap może być spory. Ale jeszcze staram się aktywnie wiosłować przez teraźniejszość

  23. jakub01
    13 maja o godz. 11:00
    Niestety, spora część naszego społeczeństwa nie dojrzała do krytycznego spojrzenia na wyznawaną religię. Zdecydowanie im wygodniej wierzyć w głoszone przez tzw. pasterzy i płacić awansem rachunki na przyszłe życie. Pod tym względem Kościół niewiele różni się od ZUS-u zarządzanego przez oczadziałych politykierów

  24. Egzekucja przez przeniesienie
    – – –
    Liczne są reakcje kościoła i kościelnych na jutubowy obraz kościoła z odsłoniętą, jak obraz społecznej moralności, kurtyną autorytetu podsutanny.

    Są to reakcje zróżnicowane, tak, jak różnić można się tylko pięknie, bo w jedności, o czym warto rozmawiać zwłaszcza gościnnym przejazdem przez Uniwesrytet.

    Konsensus prawdy pasterzy wspólnoty wiernych, leżącej plackiem pośrodku, uciera się wokół powszechnego a głośnego milczenia, pomiędzy dwoma: oops, pradon! a trzema czy pięcioma głosami dogłębnego zatroskaniania złapaniem przez się wilka, od siedzenia z nimi w jednym stadzie.

    Wierni zarządzający wykonawczo tą wolą milczenia – czyli zbrojne ramię polityczne wspólnoty – by pogłębić doznania, podnosi oburzenie podnoszeniem ręki na kościół, przyznając tym samym, że korpusem tej formacji w które tak boleśnie i łatwo ręka celuje, jest pedofilia i jej krycie.

    Jak przystało na wytrawnych rzeczników morale i mentale elektoratu, politycy prześcigają się w deklaracjach wzmożenia łaski boskiej na tak dotkniętym korpusie, w sposób jedyny sobie pojmowany, czyli groźbą sądu ostatecznego dla wyjętych spod prawa kościelnych.
    Należy oczekiwać wprowadzenia wręcz mandatów, kredytowych za pedofilię w kościele, by uniknąć dalszych pokus zgorszenia na stykach z prawem świeckim, jak korupcji z drogówką.

    Sam kościół ma, trzeba przyznać (jego własnymi słowami) znacznie bardziej najwyższy niż kolegium do spraw wyrzeczeń wymiar kary.
    Kilka godzin temu media obiegła wieść o nałożonej na jednego księdza po jego debiucie filmowym w jutubie karze „przeniesienia do stanu świeckiego” (a więc innego rodzaju parafii), co oznajmił GW ksiądz Mirosław Cisowski, rzecznik Kurii Diecezjalnej w Kielcach.

    Ja, za namową Tuska Donalda do wzmacniania współnoty, w pełni się z tym wymiarem kary diecezjalnej zjednuję, w pełni boleję nad jej nieuniknioną i wiecznie niezmienną surowością.
    Bytowanie w tej społeczności, tak przecież świeckiej, to kara gorsza niż w cywilizacji dyfamia i więzienie, niezależnie od wagi czynu.
    Okrucieństwo zaiste starotestamentowe, na które w pełni by przyjąć jego podsądnych do swego stanu, zasługujemy.
    – – –

  25. Ach, ach… Te szlachetne wzburzenie…

    Te szlachetne wzburzenie, najbardziej uszlachetnia wzburzonych. Cos co dawno, dawno dac monete zebrakowi praktyka byla. No i oczywiscie troske daje. Troske na dalsza droge zycia skrzywdzonym. Wyboista troska. Ale… Ale, niektorzy, mowia „szlachetna troska, dobre checi, pieklo brukowane”. A skrzywdzeni? Skrzywdzeni moga zwrocic do prawnikow i psykow, zeby list napisali do biskupa. Bez gruboortograficznego bledu. To biskup blogoslawienstwo da, wyboista troske. A i obrazek swinty przyslac moze w zalaczeniu. Albo i na blog jaki. Ale bezbledny byc musi, najwazniejsze.

    Zdaje mnie taki psyk tu osobiscie wystepowal nna blogu. Katolicki ateista. Ale mu zmarlo. Jest nadzieja, rzesze innych czekaja ze „Szlachetnom Troskom”.

    Po chinskim lunczyku, w zastepstwie jesusmaryjka, „Szczesc Glodz/Jedraszewski ateistom” zyczy Seleukos freerider

  26. Doceńcie intencje. Wczoraj jakiś rzecznik w sutannie ogłosił w telewizorze, że wyrzucenie ze stanu kapłańskiego to odpowiednik kary śmierci. No po prostu zgroza. Ładnie to skazywać człowieka na karę śmierci? Taki nawet w celi śmierci nie posiedzi lat kilka dla przemyślenia, tylko od razu łeb ucinają. Byłbym za tym, żeby im co inszego ucinali. Na wstępie, a nie na koniec.

  27. seleuk|os|
    13 maja o godz. 12:36
    Najbardziej obecnie wzburzonym wydaje się być prezes Jarosław. W trosce o Kościół, którego markę miesza w swoje interesy proponuje drastyczne zaostrzenie kar dla pedofilów – na poziomie wyroków za zabójstwo. Może w ten sposób szybciej oczyści swój Kościół?

  28. zak1953
    13 maja o godz. 12:09
    „Niestety, spora część naszego społeczeństwa nie dojrzała do krytycznego spojrzenia na wyznawaną religię”.
    Obawiam sie, ze jest to wiekszosc wiernych. Krytyczne spojrzenie na religie musi prowadzic w koncu do ateizmu. Jesli jest sie w tym spojrzeniu konsekwentnym i zachowuje logike myslenia. Polacy to ochrzczeni poganie, nie majacy pojecia o wlasnej religii, ba ! Nawet o katechizmie mimo nauczania religii w szkolach! To fasadowe, ludowe balwochwalstwo, wieksza wiara w papieza niz w boga, wiekszy kult Maryji niz Jezusa, itd.,itp.Pojecia o wierze, wlasnej religii, nie mowiac o filozofii czy doktrynie chrzescijanskiej to jest groch z kapusta we lbie przecietnego Polaka-katolika. I to bez wzgledu na wiek, pochodzenie, status spoleczny, itp. Ateisci maja o wiele wieksza wiedze juz chocby dlatego aby nie polec w dyskusji tyle, ze nie bardzo jest z kim dyskutowac.

  29. @pombocku,
    dobrze, ze tu jestes, bo na sasiednim blogu nie da sie juz rozmawiac.

  30. paradox57
    13 maja o godz. 12:46
    We wiezieniu taki dlugo nie pozyje, a juz klawisze zadbaja aby trafil do odpowiedniej celi. Przestepstwa dokonywane na dzieciach sa karane dopiero tam i to w sposob potworny. Pedofil we wiezieniu marzy o smierci w kazdej chwili swojego zycia, tylko ze mu tam zdechnac nie dadza. I nie byloby zadnego zmiluj sie dla klechy. Tylko, ze klecha tam nie trafi.

  31. @Tanaka
    Zostawiłem sobie na deser wpis w LA.
    A po filmie Sekielskich jest co czytać w sieci .
    Dzieje się.
    Pozdr

  32. Tej fali nie da się zatrzymać. Ale może się podnosić i opadać. Przybierać na sile i zwalniać.
    Trochę to potrwa, ale kierunek jest oczywisty.
    Mówił wczoraj o tym w Fpf ks. prof., który od lat obserwuje to zjawisko na świecie. Jego zdaniem, kler idzie konsekwentnie irlandzką drogą.

  33. @wbocek, 11:49
    W ponurych latach 80tych, do głowy mi nie przychodziło, że ZSRR upadnie, a Polska powróci na Zachód.
    A jednak…
    Piszesz, ‘pombocku’, że „byłoby Ci przyjemnie (…)” odejść po delegalizacji tego czarnego gangu.
    Bylibyśmy najszczęśliwszym pokoleniem w całej historii Polski!

    Zauważyłem jednak, że nie walisz kanonem „I have a dream”, wiesz, że to marzenie jest nie do spełnienia.

    MLKingowi się spełniło, nawet ZSRR upadł, ale, ‘zakręt’, KaKa będzie trwało!
    Jakoś się toto przepoczwarzy, bo KaKa ‘czytało Leszka Kołakowskiego’ i wie, że

    ”(…) Ludzie potrzebują chrześcijaństwa, które ukaże im nieuniknione granice losu ludzkiego, które pomoże im wyjść poza bezpośrednie naciski życia i uzdolni do zgody na nie”.

    Jeśli ten „nacisk życia” to codzienne znoszenie Jarka, to gotów jestem niektórych wierzących zrozumieć.

    Serdeczne pozdrowienia.

  34. @ Problem generalnie lezy w tym, ze ponad prawem stoi prawo kanoniczne, a ponad kanonicznym boskie czyli tez kanoniczne. Do tego kazdy rzad na kolanach, co juz budzi obrzydzenie. Jesli Polska wstala z kolan, to ja jestem duch swiety.

  35. Ewa-Joanna
    12 maja o godz. 7:50

    Odpowiadam z opóźnieniem na post z poprzedniego wątku.

    Nie wiem @szary kocie czy dobrze zrozumiałam co napisałeś, bo wydało mi się, że jesteś jakoś, nie wiem, zażenowany, zawstydzone choć pełen buntu, bo jesteś lewicowiec. Przecież to pozytywne, każdy myślący i czujący człowiek, każdy kto widzi niesprawiedliwość i chciałby coś z tym zrobić – to przecież lewicowiec.

    Tak, w jakiś sposób czuję potrzebę objaśniania tego. Zastanawiałem się, czy to tylko rezultat narracji „prawdziwych Polaków”, którzy zawsze wrzucają do jednego kotła takie właśnie składniki. Być może – w jakimś stopniu. Ale dochodzę do wniosku, że przede wszystkim ma to korzenie gdzie indziej. Z pewnością z rodzinnego domu wynosi się najwięcej, choć można potem dużo odrzucić. Jak pisałem, w 1989 miałem 12 lat. Pewnie, że nie jest to wiek, w którym w pełni można śledzić wydarzenia polityczne. Brak podglebia, brak zakumulowanej warstwy doświadczeń i wydarzeń, których było się świadkiem, a z których można stopniowo formować klucz do tego, co się dzieje dookoła. Jednakże „jeszcze za komunizmu” (hej! nie skręcajcie się ze śmiechu, którzy wtedy już szliście na emeryturę! można się było urodzić i za Gierka!) byłem świadom, że z jakichś powodów w Polsce „nie jest tak, jak być powinno”, że żyje się inaczej (= gorzej) niż na tzw. Zachodzie, do którego dostęp mają szczęśliwcy, a reszta może sobie powzdychać. Tym nasiąkał każdy, a wdzieciństwie nasiąka się szczególnie i pamięta wszystko. Miałem szczęśliwe dzieciństwo i nie miałem wrażenia, że jęczę pod jakimś jarzmem, ale chodzi o pewien „mindset”. To jest uproszczenie, ale na tym tle wielkość i pozytywność przemiany, która dokonała się w 1989, była oczywista. I wtedy, w moim odczuciu – poprawcie mnie, którzy widzieliście to dojrzalszymi oczami – właśnie wówczas lewica została wtórnie zdefiniowana jako strona historycznie niesłuszna, przegrana i na wieki przyszpilona do Lenina, Stalina i – oczywiście – Katynia. A tymczasem obserwujesz „historycznych zwycięzców” jak – zawsze otoczeni purpuratami – w kółko szukają winnych, zwierają wyimaginowane szeregi i ozdobnie dmą w różne trąbki (jak tytuł jednego z odcinków Kabareciku: „Cała w gwizdek”). I jak to zaakceptować? Jeżeli ta świroza to jest prawica, to…
    Razem z demonami zbrodniczego systemu radzieckiego przepadła możliwość konstruktywnej dyskusji o sprawach doczesnych. I tak jest do tej pory. (Co tu mówić o pogonieniu Kościoła w kąt, skoro od 15 lat „nie da się” zlikwidować miedzianych groszaków.)
    Tak i szto-ż nam diełat’? Człowiek tylko powie coś z letka lewicowego, to nie dość, że ryzykuje obrzucenie „czerwoną hołotą”, ale jeszcze musi walczyć z własnym obciążeniem z okresu „junosti miatieżnoj”, brać do garści skalpel i tłumaczyć przed samym sobą, że Stalina to on nie.

  36. @jakub01 13:08

    Mam nadzieję, że nie oczekujesz ode mnie współczucia dla nich. Jakoś ciężko byłoby mi wykrzesać. Mimo, że kiedyś ktoś powiedział, że fatalny byłby ze mnie katolik. Zbyt tolerancyjny jestem.

  37. @Szary Kot 13:34
    Mogę się mylić, ale tu akurat chyba nie znajdziesz zbyt wielu w czambuł potępiających lata 70., czy nawet 60. ubiegłego wieku. Takich, którzy widzą w tamtych latach samo złe, albo nie doceniających osiągnięć, jakie się przydarzyły wbrew okolicznościom.
    Co mnie zdumiewa, to okoliczności, w jakich miały miejsce kolejne fale emigracji. Można zrozumieć tę, która miała miejsce w okresie stanu wojennego i zaraz po. Ale jak wytłumaczyć późniejsze, z połowy lat 2000 i wszystkie następne? Przecież w takim raju przyszło nam mieszkać po dziś dzień.

  38. @szary Kot
    Dzięki, padam na ten, no pysk, idę spać. Odpowiem jak wstanę.

  39. stasieku
    13 maja o godz. 13:16

    Stasieku, sprawa nie jest ani prosta, ani krzywa – jest i tyle. Jestem ateistą bez reform – nie znaczy „bez majtek”, lecz rozliczony raz na zawsze z nadprzyrodzonością – i po utracie wszystkich członków mojej rodziny – rodziców i dwóch młodszych o 9 i 10 lat braci nie ma dnia, bym się z nimi nie spotykał i nie liczył na spotkanie również po moim fajtnięciu. Ba, liczę na spotkanie również z moją miłością z młodości, z ukochaną nauczycielką, na to, że z mamą pójdę na grzyby, liczę na rejs „Bizonem 70” do Szczecina z całą czteroosobową załogą, a nie tylko z jednym jeszcze, prócz mnie, żyjącym, liczę, że znów, jako praktykant, jedyny trzeźwy, poprowadzę statek z Rucianego do Giżycka i przed samym Giżyckiem obudzę sternika, bo przy dochodzeniu do nabrzeża musiałem być w maszynowni (nie było sterowania silnikiem ze sterówki, trzeba było telegrafem) i spokojnie sobie dobijemy, a reszta niech spoczywa w pokoju.

    Raz uruchomiony rozum to perpetuum mobile obsługujące samo siebie – może wszystko: zgodzić się ze sobą i sobie zaprzeczyć, być logicznym i nielogicznym, przewidującym i raptusem, myślącym i działającym bez namysłu, a nade wszystko – być panem siebie i równocześnie niewolnikiem własnych emocji. Boć emocjami taki jak ja żyje – nie wiem jak inny – i one się składają na treść życia, a nie tam budowanie jakichś durnych wież. Rozum to głupi, powiedziałbym, przydatek. Ale nie powiem – bo i rozbudowanych, wyrafinowanych emocji bez rozumu by nie było. Kiedy się spotykam z bliskimi w wyobraźni, nie potrzebuję rozumu, który by dogryzał, że to tylko wspomnienia i wyobraźnia – spotykam się bez pozwolenia i gówno ci do tego, gupi rozumie. Jestem coś więcej niż, kuwa, rozum.

    W związku z takimi spotkaniami łatwiej mi rozumieć wierzących, którzy, o ile się nie mylę, też są ludźmi. Z podobnym do mojego bagażem życia, z niezgodą na niebyt, z nadziejami.

    Życzyłbym sobie, jako ateista, współistnienia z ludźmi wiary, że tak powiem, czystej – bez pierdzistołkowych fasad, stolic apostolskich i katabasów wymyślających wrogów w celu życia w dostatku dzięki tym domniemanym zagrożeniom. Widoki na wiarę bez Kościoła/Kościołów są chyba jednak za horyzontem.

  40. Dokonałem wczoraj okrutnego aktu samogwałtu (psychicznego!) oglądając ciurkiem kolejne programy publicystyczne w TVN24: Kawa na lawę, Lożę prasową i
    Szkło kontaktowe. Łącznie „mądrych głów” było kilkanaście, ludzie mądrzy i absolutni kretyni. Szczególną perfidię wykazał niezbyt rozgarnięty minister od „niesprawiedliwości”. W dalszej części podam przykład oszustwa, czyli takiego „niedomówienia” – ukrywania istoty zagadnienia, tworząc pozory profesjonalizmu.
    Głównym tematem dyskusji była pedofilia w kościele, którą się nie zajmuję, a dla mnie ważne było brutalne i niegodne działanie przedstawicieli prawa wobec bezbronnej obywatelki, czyli oprawców Brudzińskiego bezprawnie szturmujących rankiem mieszkanie obywatelki, rzekomo obrażającej czyjeś uczucia religijne.
    Wszyscy dyskutanci wiedzieli, że istnieje na ten temat artykuł 196 kodeksu karnego, a nikt nie znał treści tego artykułu, tylko miał wyobrażenie, co w takim artykule mogłoby być. Ja w komentarzu pod poprzednim wstępniakiem zacytowałem art. 196 i dokonałem rozbioru logicznego. „Gnojek” J. udawał znawcę prawa i cytował początek artykułu do pierwszego przecinka, przeskoczył najważniejszą część aż do wysokości kary. To właśnie było pierwsze chamskie oszustwo!!!
    Nie chcę powtórzyć moich uwag z poprzedniego wstępniaka, tylko uzupełnię o fakty, których wtedy nie znałem.

    Jaki są fakty? Kilka nieznanych mi i pewnie też policji (3) zamaskowanych osób naklejało plakaty np. na wychodku i śmietniku. To podobno obrażało uczucia religijne jakiegoś prokuratora i genialny jak to każdy pisowski stróż prawa wymyślił, ze wśród tej trójki zbrodniarzy była pewna pani. Jak to uzasadnią w sądzie nie wiem, bo nalot był bezprawny choć wykazujący, że zboczenia seksualne są poza kościołem też w policji, bo zażyczyli sobie obnażenia dziewiczych piersi, zabierając biustonosz. Mam taką dziwną cechę, że bardzo często mam skojarzenia rzeczywistości z fikcją literacką. Najlepszą satyrą westernów jest książka Jiriego Brdcki „Joe strzela pierwszy”. Jest tam scena, gdy piękna Lola wchodzi do blokhauzu na spotkanie z bandytą, a ten na widok jej krągłości postąpił w okrutny sposób – rozebrał ją wzrokiem do naga… nie zważając na to, że w pokoju było chłodno!
    Czy policjanci wzięli pod uwagę temperaturę pokoju?
    Z tej samej książki jest drugi genialny wątek – narrator wspomniał o książce, napisanej przez gubernatora o nazwisku Wallace p. t. „Jak sobie mały Józio wyobraża starożytny Rzym”, znanej też jako „Ben Hur”.
    \Wszyscy dyskutanci sobie wyobrażali na swojską nutę treść artykułu 196. Jeśli ktoś np. powie, ze pan Jezus nie był żydem, tylko transwestytą (nosił przecież sukienki), to może taka wypowiedz obrazić czyjeś uczucia, ale nie może być ukarana na podstawie art.196, bo w nim explicite wymieniono czynności, podlegające karze.
    Przypominam:
    1) zniszczenie przedmiotów kultu religijnego,
    2)znieważenie miejsc, przeznaczonych do czynności religijnych.
    Dokładne sformułowania są w poprzednim komentarzu.
    Pytanie pierwsze:
    Czy ta pani zniszczyła komuś przedmiot kultu – nie!
    Pytanie drugie:
    Czy znieważyła miejsce kultu? Też nie, bo wychodek i śmietnik nie są powszechnie uznawane za kaplice lub kościoły.

    W związku z tym działanie policji nie było oparte o art. 196. Być może dałoby się ozdabianie sracza uznać za wykroczenie, bo jego właściciel nie wyraził zgody. Wysłanie silnej grupy policjantów jak do groźnego terrorysty było nie tylko idiotyzmem, ale łamaniem podstawowych prawideł działania policji.
    Jeśli np. pijak siusia na ścianę domu, to ilu trzeba policjantów i radiowozów, aby go zawlec do izby wytrzeźwień? Proponuję pluton zamaskowanych antyterrorystów z automatami, bo mocz może być zakamuflowanym, płynnym C4 i budynek zaraz wyleci w powietrze i bohaterscy policjanci mogą ucierpieć dla suwerena, ch(w)ała takim bohaterom. Prezes ich przytuli!

    PS
    W ciągu dyskusji niejaki pan Jaki chyba kilkanaście razy postawił pytanie w stylu uderzenia pod pasem:
    „Czy pan/pani uważa umieszczenie wizerunku Matki Boskiej, kochanej przez miliony Polaków na śmietniku i/lub wychodku”?
    Trudno wtedy o inną odpowiedź niż ta, że galeria obrazów byłaby odpowiedniejszym miejscem. Myślę, że nawet na tym blogu większość odpowiedziałaby podobnie (ja na pewno). Na czym polegała perfidia i nieuczciwość tego pytania?
    Dziś rano w naszym lokalnym radiu żona usłyszała, że była aresztantka chce zwrócić się do sądu z oskarżeniem, że Jaki i Brudziński kłamali – na śmietniku i sraczu były tylko listy księży pedofilów, a nie Matka Boska z tęczowym dzieciątkiem w tle.
    Tak btw, obejrzałem obrazek i mi się podoba, nie uraził żadnych moich uczuć. Przypomniał mi tylko parodię pod nazwą „święta rodzina”. Jak to Doda mówiła o twórcach biblii, późniejsi zapruci hierarchowie wymyślili tę wzorcową rodzinę – stary mąż, który poślubił ciężarną dziewczynę i wychowuje nie swojego syna – piękny wzorzec dla wiernych.
    Dorównywał mu tylko zmarły (sorry – poległy) prezydent na bilbordzie przedwyborczym z córeczką – ladacznicą według norm kościelnych, która swe wdzięki użyczyła komuniście i się dla niego rozwodzi oraz wnuczką z nieprawego łoża. Naśladujcie, o gorliwi katolicy taki wzór rodziny!!!
    Ja wolałem ożenić się ze zwyczajną dziewicą, ale jestem bezbożnikiem, ja nie muszę naśladować św. Józefa.

  41. I dlatego nie zostaniesz świętym, Antoniusie 🙄
    Józef się poświęcił dla ratowania ciężarnej dzieweczki przed ukamienowaniem za rozpustę, dlatego jest święty.

  42. Tobermory

    Wiem! Szkoda, że mojej narzeczonej nikt nie chciał ukamienować, co najwyżej poderwać.

  43. paradox57
    13 maja o godz. 13:40
    Skad ten pomysl? O wspolczuciu nawet sie nie zajaknelam. Zreszta wspolczuc mozna ofiarom a nie oprawcom i wspolwinnym. Jesli ktos twierdzi, ze wspolczuje oprawcom to moim zdaniem lze, albo oklamuje samego siebie z jakichs powodow. Zadnej litosci dla oprawcow nie mam.
    Moge miec wspolczucie dla zlodzieja, nawet mordercy w pewnych okolicznosciach ale dla pedofila w sutannie? Gwalciciela kilkuletnich dzieci, ktore sie garna w zaufaniu, sprawgnione czulosci jakiej w domu nie zaznaly? To potwornosc daleko wieksza od zwyklego gwaltu z uzyciem przemocy, bo sieje spustoszenie w psychice czlowieka na cale zycie. To gwalt nie tylko na ciele i psychice ale na duszy dziecka, ktoremu religia wmawia, ze to najswietsza i najczystsza rzecz jaka posiada.Ze za jej utrate bedzie plonac w piekle. A dziecko traktuje to doslownie. Co wiecej oprawca urabia odpowiednio swoja ofiare aby ja uzaleznic od siebie i wzbudzic w niej poczucie winy, wspolsprawstwa.
    Ten koszmar trwa latami. To cos niewyobrazalnie perfidniejszego niz np. jednorazowy gwalt z uzyciem przemocy. Z psychicznym urazem spowodowanym jednorazowym gwaltem wiekszosc ludzi potrafi sie uporac, zwlaszcza przy fachowej pomocy. W wypadku gwalcicieli w sutannach uprawiajacych swoj proceder bezkarnie, calymi latami, wobec faktu, ze caly swiat jest przeciwko dziecku, lacznie z rodzicami – urazu nie da sie wymazac, nie da sie wytlumaczyc – ulegles przemocy. Nic juz nie zmienia mowienie – byles dzieckiem, to nie twoja wina – ofiary to wiedza, ale to nie zmienia w niczym koszmaru z jakim musza zyc. Za cos takiego zabic, to malo.

  44. p.s. Jestem przeciwniczka kary smierci, ktora zreszta nie jest zadna kara. Smierc to smierc, konczy wszystko. Uwazam, ze dozywocie bez zadnego prawa laski kiedykolwiek jest odpowiednia kara za tego typu zbrodnie.

  45. zak1953
    13 maja o godz. 1:52

    Myślę, że sporą krzywdę społeczeństwu polskiemu uczynił gen. Czesław Kiszczak decydując przed laty o zniszczeniu większości operacyjnych materiałów SB dotyczących Kościoła katolickiego w Polsce. Bo te materiały gdyby znajdowały się w archiwach, mocno poskromiłyby apetyty naszych pasterzy.

    Z pewnością, materiały ministerstwa gen. Kiszczaka nie powinny były być zniszczone, ale stać się – jak w normalnym i sprawiedliwym państwie – dokumentami archwalnymi, tworzącymi historię i będącymi zapisem jej aspektów. Oraz takimi, które są dowodami w sprawach sądowych.

    Polska jednak nie jest tego rodzaju państwem. Jednym z głównych fundamentów nienormalności Polski jako państwa jest to, że to Kościół kat jest Polską. Przez ostatnie 30 lat słyszeliśmy to wszyscy osiemset pięćdziesiąt siedem milionów razy i tylko drobna garstka miała do tego jakieś uwagi krytyczne, czy się na to nie zgadzała.

    Przez poprzednie tysiąc dwadzieścia lat słyszeliśmy to osiemset miliardów razy. Możliwe, że największe zagęszczenie tego słyszenia było za PRL-u: tu-jest-Polska, tu-jest-Polska !!! Skandowało pokolenie Jana Pawła II z nim na czele.
    Tak jest! Siekielski, wcześniej Smarzowski, Joanna Scheuring-Wielgus i inni to wykazali – gdzie ta Polska jest: w rozporku Jankowskiego, Cybuli i pozostałych rozporkach oraz bardzo podobnych miejscach.

    W takich warunkach NIEMOŻLIWE jest to, żeby nie zostały zniszczone materiały o których mówisz.

    Czy to nie druh nasz szczery Donald Tusk był współinicjatorem powstania tej ślicznej placówki – IPN-u? Co to by miała te materiały gen. Kiszczaka przechowywać i ku tak zwanej prawdzie udostępniać, w ramach tak zwanego normalnego, sprawiedliwego państwa?

  46. @jakub01 15:31

    Ech, wiem, że się nie zająknęłaś. Ja tylko tak, chciałem coś napisać, żeby mi @Neferka nie nakazywała wyłazić. Bo jakoś głupio tak tkwić jak ten przysłowiowy… na weselu.

  47. @pombocku,
    Na ogol zyciem wiecznym zajmuja sie ci, ktorzy nie bardzo wiedza co zrobic z doczesnym. Jak dla mnie to cala rzeczywistosc jest jedynie wzajemnym przenikaniem sie form energii a w takim ujeciu smierc po prostu jest rozpadem jednej formy i przejsciem w inna/inne. I ten moment trzebabylo jakos nazwac, zatem nazwango go smiercia. I tyle. Tak na prawde istnieje tylko zycie. Nawet sobie nie wyobrazam jak mozna bac sie smierci. Ja boje sie co najwyzej bolu a na to sa srodki. Sama smierc raczej mnie ciekawi i mam nadzieje,ze jej doswiadcze z zachowaniem pelnej swiadomosci, czyli przytomnosci umyslu.

  48. paradox57
    13 maja o godz. 15:46
    No to teraz masz nas dwie, ktore cie poprosza o wylazenie, he,he.

  49. Ewa-Joanna
    13 maja o godz. 2:10

    A ja jestem pesymistka w tym temacie.
    Przeczytałam, że już i kaczka odgraża się, że będą wsadzać do pierdla księży również. Piknie. Tylko przypominam o przedawnieniu.

    Przedawnienie to – poniekąd – już tylko drobiażdżek. Dwa tysiące lat trwa to przedawnienie. Setki milionów i więcej zgwałconych, wielokrotnie, dzieci. Które do niedawna w ogóle nie były żadnymi dziećmi, tylko przedmiotami mniejszych rozmiarów niż dorosły.

    Ta kaczka jeszcze wczoraj gadała, że to co sie dzieje to atak i ręka podniesiona na Kościół.
    Teraz się pogubił co z tą podniesioną rączką zrobić: obciąć, czy nie. Bo klimat się robi taki, że rączka może obciąć kaczkę na kartce wyborczej.

  50. jakub01
    13 maja o godz. 15:31
    „(…) dozywocie bez zadnego prawa laski kiedykolwiek jest odpowiednia kara (…)”

    Ale guru dobrej zmiany, mówi, że Polacy zasługują na więcej.

  51. Tanako czułem, żę taki kawał ,,mięcha” jak ten film nie pozostawi Cię obojętnym…
    Wszyscy teraz nagle o ,,tym filmie”, nawet sam Jego Katolickość Terlikowski postawił pytanie ,,WTF czy moja dziatwa aby jest bezpieczna – weźcie wreszcie mi powiedzcie”. NIby wielki kryzys..Sam Biskup Polak wyraził ,,skruchę”. Może nawet i szczerze. Minę miał poczciwą w każdym razie…Tylko (poza… – ale jak wiadomo najsmaczniejsze na deser) teraz trabią… Pedofile, pedofile. Ci co byli świadomi, że ,,to” jest niezaprzeczalny fakt w po filmie poza potężną ,,bombą emocjonalną” objawienia nie zaznają…Chodzi mi o kwestię by słuchając świadectw ofiar nie ulec prostej emocji. Czemuś takiemu jak/czym pisze Tanaka: kurwyyyy…! By zapomnieć o sprawcach za to zwrócić uwagę na tych INNYCH. Księżula, który wiedział że kolega po fachu ma zakaz zbliżnia się do dzieci ale jednak go wyznacza do rekolekcji. Ten człowiek ma konkretne NAZWISKO (sam na 97% zapewne nie wykorzystał żadnego dziecka) A… nie wiedział a dlaczego nie wiedział? A …nie poinformowali go? Uuuu… a któż zapomniał poinformować? Ten Zapomniał-Poinformować ma konkretne nazwisko!.
    Pamiętajmy o tych ,,drugoplanowych bohaterach” Niech imię księdza Cybuli nie przesłoni jego kościelnych ,,promotorów”. Idźmy dalej tym tropem – jak nazywał się prokurator, który nie stwierdzał ,,znamion przestępstwa” choćby w kwestii Kapelana Solidarności? Gdzie była policja gdy rodziny z Tylawy – rodziny kapusiuów z Tylawy – były wystawiane na widok publiczny? Gdzie była władza państwowa by przywołać pana Michalika (tego od lgnięcia i wciągania TEGO DRUGIEGO człowieka w ten straszny grzech) do porządku?
    To było zawsze – czaiło się za węgłem, polityczna poprawność a czasem interes jednak nie pozwalały na uczciwość. ,,To sprawi wielką przykrość Ojcu Świętemu” etc. ,,Kościół ma ogromne zasługi” Trybunał Konstytucyjny – ta ostoja demokracji, strażnik demokracji, Konstytucji co to nigdy nie dostrzegł niczego zdrożnego przeciwko neutralności światopogladowej państwa. Czy w takim klimacie COŚ takiego (a pamiętajmy, że pedofilia to tylko szczególnie widoczny bo plugawy szczyt góry lodowej)
    mogło być inaczej? Jak nam wyszło? Wątpię. Ten film to de facto oskarżenie naszego Państwa. Kolesie krążą po Polsce, dymają, w sumie robota zapewniona, a powołane do tego organa państwowe nie tylko, że nie ścigają ich ale patrzą na ten proceder z niejaką wyrozumiałością. Gdzie one wtedy były?
    Cała Polska jest z tego – PANA, WÓJTA i PLEBANA!
    Ale na koniec coś optymistycznego – Pan Głódź wlał otuchę w moje serce. Kiedyś Aleksader II po Restauracji Bourbnów miał ocenić ,,Bourboni się nie porawili – są nieporawni” i otrzymali pokwitowanie w postaci ,,100 Dni” tak Pan Głódż pokazał, że nic się nie stało. Nie jada byle czego i nie ogląda też. Nie widzi problemu. Reszta w rękach społeczeństwa.

  52. nokraj
    13 maja o godz. 7:03

    wymiar sprawiedliwości powinien ścigać bezwzględnie i od razu
    ale największa kara już się dokonuje: pustoszeją kościoły

    To jest, niewątpliwie, bardzo poważna kara. Zwłaszcza dla tej części kleru, która – naiwnie czy durnowato – roi sobie w głowie, że oni są od czegoś poważnego, prawdziwego i świętego.
    Zakwestionowanie i odrzucenie przez społeczeństwo takich fantazmatów, niewątpliwie, boli – ale tylko wtedy, gdy ma się jakiś kontakt z rzeczywistością. Dowiadują sie bowiem, że są po prostu zbędni i nic sobą nie reprezentują.

    Inna część kleru uznaje, że jest to atak na Kościół kat, czyli ci, co są krytyczni, olewają Kościół kat czy biorą się za rozliczanine go, to po prostu źli ludzie, działający pod wpływem cywilizacji śmierci i szatana.

    Jeszcze inna część kleru, zwłaszcza biskupi – to przedsiębiorcy i konsumenci luksusu. Oni wszystko wycisną ze swoich podwładnych, z parafialnego katolika i panstwa polskiego, by obroty finansowe, majątek przedsiębiorstwa oraz ich luksusu miały się w jak najlepszej kondycji.

    Ta pierwsza grupa członków kleru występuje w niewielkich ilościach, zaś dwie następne są solą, źrenicą oka i substancją Kościoła kat.

    moi znajomi mają 5 dorosłych dzieci,cała rodzina to katolicy, ale nie dewocyjni; od kilku lat, sukcesywnie, dzieci odpadają , jedno po drugim od kościoła – teraz nie chodzi żadne – to są ludzie w wieku 35-25

    Dewocyjność ma niewielkie znaczenie. Całkiem wystarczy być standardowo wyposażonym katolikiem, by przedsiębiorstwo trwało i miało się dobrze. Chodzi się do kościoła, daje się na tacę, nie odspawuje się Kościoła od państwa – a katolik tego nie robi – i to Kościołowi kat wystarcza.
    Dzieci standardowych katolików bywają już inne, niekoniecznie jednak z poważnych powodów. Może być całkiem inny powód, w sumie – niezły: beka. łazić do kościoła to beka, pożerać ciało Chrystusa to beka, łazić do spowiedzi to beka, łazić na katechezę – też beka.
    Natomiast jeździć elektrycznym rowerem to nie beka – więc robi się zamianę fosforyzującej figurki Wieczniedziewicy na elektryczny rowerek.

  53. @Szary Kocurze,
    a co ty sie bees bidzil z tymi okresleniami. Okreslac znaczy ograniczac a czlowiek jest istota nieograniczona. Ja sie czasem okreslam mianem starej lewaczki przy tym antykomunistki i bynajmniej nie ma w tym sprzecznosci. Moj syn ( o rok starszy od ciebie)
    w ogole nie czuje potrzeby okreslania siebie i gdybym go zapytala jakby ewentualnie sie okreslil, to by co najwyzej jeknal – Jeeeezu! I tyle bym sie dowiedziala. No ale jak wyjechalismy z kraju (w 86) to on mial 10 lat. W Polsce jest jakas mania okreslania sie wg. ..no wlasnie, wedlug wlasciwie czego? Nawet nie prawdziwych przekonan, tylko cudzych wyobrazen na ten temat. Tam wciaz trzeba udowadniac, ze nie jest sie wielbladem albo zupa pomidorowa, jakby bycie po prostu soba oznaczalo natychmiastowe znikniecie.

  54. scrambler
    13 maja o godz. 16:16,
    cha, cha ,-no to musimy wprowadzic prawo amerykanskie aby moc zalapac sie np. na potrojne dozywocie.

  55. olakier
    13 maja o godz. 8:24

    Problem pedofilii zacząłby być traktowany poważnie, gdyby Kościół musiał płacić wielomilionowe odszkodowania – to jedyny język, który oni rozumieją

    Tak jest, przy czym trzeba zrobić taką uwagę, że Kościół kat wyklucza traktowanie poważnych spraw poważnie. Wynika to z samej jego istoty.
    Natomiast gdy dochodzi do egzekucji wyroku sądowego, blokowane i zamykane są konta, licytowany majątek a ten i ów staje przed obliczem pana, czyli naczelnika ciężkiego więzienia na Sikawie, to wtedy miny potrafią stężeć i poprawia mu się reagowanie na decyzje państwa.

  56. Widzis, paradox, „he he” i eyeroll.
    Bym co napisała ale ciągle coś.

  57. @Tanaka

    Do Twoich odczuć na okoliczność dokumentu b. Siekielskich dodałbym jeszcze coś „klimatycznego” , swojską rozmodloną nienawiść, o której pisze red. Karpiuk :
    „(…) Można dziś w imię Polski i Boga powiedzieć i postulować każdą bzdurę, bo taki mamy klimat. Można w imię Polski się nie zastanawiać i wprowadzić (a przynajmniej próbować) zakaz zastanawiania się. Na przykład nad zbliżającą się katastrofą ekologiczną. Można prowadzić katastrofalną politykę zagraniczną, łamać konstytucję, wycinać lasy, albo ganiać po lasach i strzelać do biednych zwierząt, wszystko można. Można w imię Polski namiętnie robić z siebie debila i będzie to debilizm uświęcony. Okazuje się, że polskość niczego już nie wymaga, może oprócz brania udziału, albo przynajmniej nie przeszkadzania rozkręcającej się zbiorowej nienawiści. (…)”

  58. jakub01
    13 maja o godz. 16:22

    Coś jest na rzeczy, bo w Anglii nie czuję potrzeby określania się. Zapewne też jestem nadal zbyt gruboskórny w stosunku do tutejszych peculiarities społeczno-politycznych. Ale dość spotkać Polaka przekonanego akurat do przeciwnej strony sceny politycznej – a po pięciu sekundach człowiek wpada z trzaskiem do przegródki „Lewak. Łeb sczesany przez TVN. Sprawdzić, czy aby nie obrzezany. Urojenia: uważa się za obywatela Europy.” Towarzyszy temu wpadnięcie interlokutora z podobnym trzaskiem do przegródki „Prawicowiec. Brak kontaktu z rzeczywistością z towarzyszącym silnym przekonaniem, że jedynie on ma prawidłowy kontakt z rzeczywistością.” I wtedy już można rozmawiać… tylko czasu szkoda.

  59. jakub01
    13 maja o godz. 15:49

    @pombocku,
    Na ogol zyciem wiecznym zajmuja sie ci, ktorzy nie bardzo wiedza co zrobic z doczesnym.

    Pif-paf, trafione! A jak jeszcze idąc do seminarium ktoś wie, to już tam zadbają, żeby zapomniał.

  60. @Slawczan 16:17

    O to samo pytała w sobotę w telewizorze Dominika Wielowiejska (tfu, chciało mi się napisać Nowomiejska. Skąd się to wzięło?). O bezpieczeństwo dzieci. I co zrobić, żeby były.
    Mnie się wydaje, że sposób jest najprostszy z możliwych. Że też oni na to nie wpadli.

  61. olakier
    13 maja o godz. 8:24

    Osywiśsie, masz rację, olakierku, że Mamona dla Kościoła jest odwrotnością tego, co mówił Jezus. A mówił w „Kazaniu na Górze” prościej i jaśniej niż prosty i jasny jest promień słońca: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. No to nie służą. Bardzo znany i prawdomówny biskup (zapomniałem nazwiska) ze Ściany Wschodniej chwalił się na długo przed śmiercią, że ma 300 zł pensji. Pan Rydzyk nie wiem, czy w ogóle coś ma – przez mgłę sobie przypominam, że nie ma nic. Pan Jan Paweł II też chyba nic nie miał – podobnie jak Jezus, który, owszem, przejechał się na osiołku, ale osiołek nie był jego. Najbardziej nic nie miał chyba pan Jankowski od Brygidy, który miał tylko merce najlepsze – jak mówił – dla męczizny…pardą…dla robotnika, czyli w tamtym czasie gówno, nie samochód.

    Se przypomniałem, że mam parę fotek też świadczących o ubóstwie Kościoła, który służy Bogu, nie Mamonie. To ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy naszych braci w ubóstwie – redemptorystów. Nie śmiałem nawet siebie pytać, w czym tam się szkolą i po czym odpoczywają. I czy w ogóle tam są redempotyści, czy może to typowy ogólnodostępny wczasowy biznes. Kiedy robiłem te fotki dość dawno temu, nie było na tym ośrodku napisane nic. Teraz się nazywa „SCALA”, ma ogólnodostępną restaurację i nie wiem, co jeszcze. Łatwo go znaleźć w internecie i zobaczyć, co ma, ale się nie interesowałem. Wystarcza mi ten pałacyk, by wiedzieć, że zakon redemptorystów jest biedny jak mysz kościelna i Jezus i nie ma nic.

    https://photos.app.goo.gl/pvm2gFP8okbjaTr59

  62. Slawczan podaje: Kiedyś Aleksader II po Restauracji Bourbnów miał ocenić ,,Bourboni się nie porawili – są nieporawni” i otrzymali pokwitowanie w postaci ,,100 Dni” tak Pan Głódż pokazał, że nic się nie stało

    Seleukos podaje: Jak Thiers i MacMahon zacisneli sznurek na szyjce Komuny Paryskiej to wynikl delikatny problem. Nastepstwo Bonapartych bylo niemozliwe. Praktycznie jedyny kandydat byl „cudboski w kolysce”, nazwany odrazu i wyrost HenrykV, niejaki Henrys hr deChambord. Ze starszej linii Burbonow. Trwalo jakis czas, bo i mlodsza linia, orleanska, paluszki maczala, ale na koniec… Na koniec Gambetta (chyba) zapodal „Hrabia deChambord, niedoszly HenrykV uratowal Republike.” Takie mial ten Henrys intelektualne kwalifikacje.

    Seleukos zapytuje: Gonienie Zachodu, zgnilisny, zepsucia moralnego, pedofilstwa i podobnych, jest ulubionym zajeciem Nadislanczyka. Rzecza wyjatkowa jest kontynent caly Afryka, gdzie o pedofilstwie nikt nie slyszal. Uny, Murzyny, same katoliki. Gdzieniegdzie. Nie pora odwocic gonitwy kierunek? Kto o pedofilstwie slyszal w Afryce? Tam dzieciatka bezpieczne. Jedyny kontynent. Ja nigdy nie slyszalem, ale

    pzdr Seleukos

  63. wbocek
    13 maja o godz. 8:29

    Właśnie – i tym podobnie także się wypowiadam.
    O ile słowo „przepraszam” może wystarczyć w drobnej sprawie:
    – oj, potrąciłem panią niechcący, przepraszam!
    to w większej sprawie nie wystarcza.
    Tam gdzie się dzieje szkoda, zwłaszcza zaś krzywda, słowo przepraszam może być tylko początkiem sprawy pomiędzy stronami.
    Te pięć warunków, „dobrej spowiedzi”, jakie wymieniłeś jest niezbędne do wypełnienia w celu przejścia procesu, który albo szkodę/krzywdę usuwa, albo przynajmniej daje znak poważnego, związanego z przeżyciem, refleksją i dania temu odpowiedniego wyrazy wobec poszkodowanego – procesu. Czegoś, co zresztą sam Kościół kat nazywa „przemienieniem” („winowajcy”), a sam ten proces nazywa „sakramentem pokuty i pojednania”.

    Pod względem psychologicznym, nie jest to głupio pomyślany spis zasad (ppomijam tu ów „sakrament”). Dwuznaczna jest rola kapłana, całkowicie wątpliwa obecność bóstwa i forma tego sakramentu, która jest korzeniem się i sytuacją zwierzchności/kontroli owego kapłana, ale i to teraz pozostawiam na boku.
    W każdym razie wejrzenie w głąb własnej psyche, poważne, wrażliwe odważne zmierzenie się z tym, co zrobiliśmy, ocena i nazwanie tego, pojęcie istoty krzywdy jaką komuś wyrządziliśmy – czyli też rozpoznanie tego, co się dzieje z i w osobie skrzywdzonej, wreszcie podjęcie postanowień i działań mających trwale usunąć, czy jakoś skompensować krzywdę w maksymalnym zakresie – to jest psychologicznie trafne i wartościowe.
    W przypadku krzywd i zbrodni jakie popełniają ludzie Kościoła kat, a zbiorowo – Kościoł kat – nie dzieje się jednak nic takiego. Ci pedofile konsekrowani, ci biskupi nie wypełniają nawet pierwszego warunku: rachunku sumienia.
    Rachunek sumienia bowiem jest wiarygodnym psychologicznie procesem rzeczywistego pojęcia ogromu krzywdy, czy zbrodni jaką się popełniło. To zaś, u ludzi osobowościwowo skrzywionych i moralnie zdeprawowanych osobników w ogóle nie jest możliwe.
    Bardzo dokładnie widzimy to na filmie.
    Pierwszy gwałciciel, owszem, parę razy mówi słowo „przepraszam”, ale widać, że w ogóle nie pojmuje co robił Wreszcie sugeruje, że gdyby ta kobieta którą gwałcił gdy była dzieckiem, przyszła do niego wcześniej (czyli kiedy byłoby prawidłowo wcześniej – następnego dnia po zgwałceniu i tak za każdym razem, gdy ją gwałcił?), to by jej straty wyrównał. Więc teraz sugeruje, że pewnie pieniądze załatwią sprawę.
    Podobnie z Cybulą.
    Kobieta mówi o krzywdzie i bólu, mężczyzna gwałcony przez innego członka kleru także mówi o palącej go traumie i ruinie życia, w której rozwód był tylko jednym z kosztów – a ci pedofile konsekrowani w ogóle nic a nic nie pojmują o czym oni mówią.
    Są bowiem wewnętrznymi trupami. Proces stawania się osobą konsekrowaną w Kościele katolickim jest procesem trzebienia z własnej, autentycznej wrażliwości, jest procesem pozbawiana zdolności do wewnętrznego rozwoju i dojrzewania do bycia człowiekiem głębokim, autentycznym wolnym i odważnym w patrzeniu i w siebie i na świat.
    Przerabiany jest na człowieka urzędu.
    Wszystko co się w jego umyśle dzieje, ma się dziać wedle schematów, prawidłowości funkcjonalnych i odpowiednich treści, zdefiniowanych przez religię i różne wewnętrzne wymogi firmy.
    W tym przedsiębiorstwie nie ma czegoś takiego, bo być nie może, jak duchowość. Ona bowiem musi być wolna.
    Jest natomiast „duchowość franciszkańska” – opisana w bardzo grubej księdze, jak i podobne: „duchowość dominikańska” i tak dalej i niezawodnie „duchowość redemptorystyczna” – czyli duchowość dottore Tadeo Rydzyka.

    W takiej sutuacji o reszcie „pokuty i pojednania” w ogóle nie ma co mówić. Pokuta nie jest pokutą i nie ma żadnego pojednania.
    Natomiast państwo – i to, wyłącznie to dzieje się w wielu krajach świata w miarę normalnego – może załatwić ostatni warunek: zadośćuczynienia za wyrządzone zło. Ale zadośćuczynienia wyłącznie umownego, ponieważ wyrażonego w pieniądzu. Po prostu państwo nakazuje płacić i to egzekwuje.
    I tego należy żądać od państwa polskiego i takie wybory czynić, tak się drzeć i działać, by to stało się faktem: ci skrzywieni, zdeprawowani kościelni dranie nic nie zrobią z czterema pierwszymi warunkami, ale MUSZĄ wykonać to, co wolne od poddaństwa wobec Kościoła kat państwo od nich wyegzekwuje : płacić!
    I państwo ma wyegzekwować to, że są odpowiednie prawa powszechne, a cały kler włącznie z biskupami i kardynałami oraz ich przedsiębiorstwo ściśle mu podlegają. Za przestępstwa pod sąd, jak sąd wyda wyrok – do pierdla.
    Do ciężkiego więzienia na Sikawie powinni trafiać i, może zwłaszcza – papieże, ale oni są „głowami państwa” i dyplomatami. Z tym sprawa – niestety – gorsza. Ale, per procura, można i należy, wsadzać za kraty również winnego biskupa z kardynałem na kolanach. Może nawet powinni mieć prawo wsadzać sobie w celi rączki w majtki.

  64. Nefer
    13 maja o godz. 19:40

    Piękne! W filmie była jeszcze scena z płetwonurkami w maskach i akwalungach, popluwających wodą po wyjęciu z morza. Pasuje do prostego posła z ławy – pasjonata wsuwania pierożków ruskich z grilla oraz kiełbaski z ogniska, łowienia szczupaka i występowania w „telewizji śniadaniowej” gdzie dużo opowiadał o kotach.

  65. PS A Antkow Rozpylaczy to we kazdej wsi na tuziny maja. Nie tylko jeden. Tak, tak, w Afryce.

  66. Antonius
    13 maja o godz. 14:59
    Jestem pod wrażeniem wykonanej przez Ciebie analizy. W zasadzie trudno cokolwiek do niej dodać. Niewątpliwie władze dopuściły się grubego naruszenia prawa wchodząc do domu kobiety, robiąc w nim przeszukanie, a następnie wywożąc na przesłuchanie. Znamienna jest już reakcja prokuratora, który miał być zamieszany w omawiane działania policji. Niestety, nam pozostaje już teraz wyłącznie oczekiwanie na skutki zażalenia poszkodowanej. Póki obecny układ jest przy władzy, spodziewam się rozmaitych zagrywek na przedłużenie procedury, tak aby zwekslować załatwienie sprawy w innym okresie, a nie w okresie około wyborczym. Definitywnego rozstrzygnięcia spodziewam się dopiero po ewentualnej zmianie rządu. Ziobro, Brudziński, Kaczyński i Morawiecki mogą wpływać na konstytucyjne organy w celu osłabienia wymowy skargi. Kto wie, czy ta sprawa nie będzie musiała być rozwiązana przez sejmową komisję specjalną przyszłej kadencji. Bo obecny Sejm zdominowany paradoksalnie przez prawicę, posiadającą przypadkową większość, tego z pewnością nie zrobi. Aż tacy głupi to oni jeszcze nie są. Natomiast naszym zadaniem będzie śledzenie tej i innych podobnych spraw. A następnie domagania się wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do sprawców i wykonawców. Trochę to może potrwać.

  67. Ale czy Triumf Maryi jest blisko?

  68. Tanaka
    13 maja o godz. 20:08

    Nie mogę do dziś zrozumieć, co to za źwierz homo sovieticus.Szukałem, gdzie się dało i nie dało – również w sobie – i ge znalazłem. Nawet próbowałem sobie przypominać kolegów studentów z Rostowa nad Donem, czy to czasem nie oni byli/są sovieticusami. Też guzik. Podobnie jak wierzący-nieharcownicy nie różnią się w codzienności od ateistów, tak i oni byli zwykłymi sympatycznymi chłopakami. A ich bardziej basowy ton, kiedy się nieopatrznie zawadziło o tematy okołopolityczne, był dla mnie tak samo obcym i niewartym uwagi ciałem jak i nasze ostrożne tony w bardziej oficjalnych rozmowach urzędowych, powiedzmy. Choć różnica między tym, co u nich i tym, co u nas, była spora. Kiedy w początkach mojego belfrowania dyrektor szkoły zaproponował mi prowadzenie szkolnego ZMS, powiedziałem (przecież byłem strajkowiczem w 68) że nie jestem wrogiem ustroju, ale apostołem też nie będę. Na tym się skończyło. U nich od tego by się dopiero zaczęło.

    Powiedziałem to po to, Tanako, by Twój świetny wykład o formatowaniu ludzi kościelnego urzędu podsumować pomysłem, który mi wskoczył do głowy podczas czytania i, w odróżnieniu od homo sovieticusa, był od razu zrozumiały: homo formaticus. Mógłby być z dodatkiem catholicus.

    Chwaliłem się tu, że słuchałem pół roku „Rozmów niedokończonych” w znanym katolickim, antychrześcijańskim radiu. Dlatego właśnie tak łatwo się wczuwałem w to, co mówisz. Znajome to było.

  69. https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/tylko-nie-mow-nikomu-sekielskiego-wojciech-smarzowski-komentuje/5twq046

    Zdaniem Smarzowskiego, to skandal, że „biskup Jędraszewski głosi, że mówienie o pedofilii podważa autorytet Kościoła”. – To, że ksiądz gwałci dziecko, według Jędraszewskiego nie podważa autorytetu Kościoła, ale mówienie o tym już tak – ocenia.
    ……………………………..
    Jak można podważać to, co NIE ISTNIEJE?

  70. Nie jest blisko, gdyż papież Franciszek nie chce wypełnić życzenia Matki Boskiej. Matka Boska wyraźnie powiedziała, że powszechny pokój na Ziemi zaistnieje dopiero wtedy, gdy Rosja zostanie poświęcona Maryi i gdy obierze ja na swoją królową. Putin był juz 3 razy w Watykanie prosić papieża Franciszka o poświęcenie Rosji Matce Boskiej ale mu odmówiono. Wyjaśniono w Watykanie Putinowi iż taki akt zawierzenia Rosji Matce Boskiej jest niepotrzebny.

    To są pewne wiadomości, gdyż ksiądz Grzegorz osobiście słyszał je z ust Widzącej Giseli. Ksiądz Grzegorz spotkał się z Widzącą Giselą podczas swojej ostatniej wizyty pasterskiej we Włoszech, czyli zaledwie kilka miesięcy temu.

    Zaświadczam, iż ja, zza kałuży, słyszałem (i oczywiście mam to nagrane) na falach „Czasu Boga” jako fragment rozmowy między księdzem Grzegorzem a Panią Krysią. Rozmowa ta ciągle trwa (mamy teraz 14:33 czasu chicagowskiego).

  71. Powyższe było w odpowiedzi @Tanace na jego pytanie:

    Ale czy Triumf Maryi jest blisko?

  72. @pombocek,
    pewno z tej biedy redemptorysci sami ten osrodek zaprojektowali, bo zaden architekt przy zdrowych zmyslach czegos takiego by nie popelnil.
    W rzeczy samej obraz nedzy i rozpaczy. Podobnie zreszta jak bazylika w Licheniu i pare kosciolow, ktore przyozdobily Polske. We Wroclawiu tez jest kilka takich architektonicznych potworkow.

  73. Wkladanie xundzowego ptaszka, do otwarc lub raczki nieletnich, jest zagwarantowane konstytucyjnie, w obowiazujacej. Nie pamietam ktory paragraf, a szukac nie warto jest. Rodzice maja prawo wychowac dzieci wg wlasnego widzimisia. Rodzice, konstytucyjnie rowniez som mamusia i tatus. To jak przyjaciel rodziny, „ktorego w biedzie poznaje”, znaczy mamusi tatusia zapragnie ptaszkiem operowac, skarca dziecko gdyz nieposluszne. Jest nieposluszne. Gdyby wzbranialo ptaszkowania. Niespojnosc prawnych przpisow, tradycje interpretacji dowolnej, wyzszosc swiat szynki nad swietami kurczaka i podobne etcetera uniemozliwiaja jakakolwiek rozmowe nad problemem. Poziom def jest dowolny. Nic w tym zlego nie ma. Kazdy moze rzadzic jakimi chce zasadami. Nawet miec afrykanskie, antkow rozpylaczowych. Tam tez dorosli dzieciatka na wlasnosc maja. Problem jest miedzynarodowy, ale tylko europejski. A nawet dwa, te same.

    W calej tej debata, sprawcy jednostkowi sa, ci co ptaszkami operuja i ci co ptaszki kryja. To jakby jest system, ale nie calkiem bo „przjaciela w biedzie poznaje”. W innych sytuacjach, to wspolpraca policji i oskarzycieli miedzynarodowa (Interpol), def jako siatki pedofilskie. Nie ma znaczenia, czy w Tajlandii czy Skand czy jakim zachEuropejskim. Zaden kk system niedoskonaly. Ktory doskonaly? Siatka pedofili jest definicja. Podsylaja dzieci i materialy instruktazowe. To jest jakotako efektywne z taka def. Malo ktory pedofil jest samotny. Wspolpracuja. Polska policja/oskarzyciele w tej wspolpracy z Interpol udzialu nie biora, bo nie chca. Wspolpracuja z siatkami efektywnie. Oczywiscie formalnie, wszystko zgadza, z Interpol.

    Drugi problem z tym konstytucyjnym paragrafem jest nprzyklad wyjasnic, latwo. Wiele razy, w skand krajach, zdarza polskim rodzicom dzieci odbierane sa, przez urzad do zastepczych rodzin. Ostatnio byla glosna w Norwegii sprawa. Polski konsul bardzo zaangazowany bral udzial. Niestety nazwisk znow nie pamietam. Ale zostal odznaczony przez Min Spraw Zagranicznych Polski. Za obrone praw rodzicow(imigrantow) do wychowania dzieci wg widzimisia. Barneverket (Urzad Dzieci ???) kieruje wg Konstytucji Norwegii, Eidsvollförfattningen. Dzieci nie sa wlasnoscia rodzicow (pc dowolna). Nie jest to afrykanska konstytuacja. Na dokladke jest spisana po dunsku. I konflikty gotowe. Ktory emigrant (i konsul) w Norwegii zna dunski?

    I tak dwa konflikty wbudowano w pisaninie na kolanie, podstawowego prawa, ktory numer nie pamietam.

    Dobranoc Seleukos

  74. wbocek
    13 maja o godz. 21:31
    Za bardzo cenię Twą inteligencję, abyś nie wiedział, iż my wszyscy na tym blogu mieścimy się w tej kategorii pojęcia homo sovieticus. Niemieccy faszyści mieli untermenscha (podludzia), nasi narodowi prawicowcy mają nas za ów gorszy sort, formę człowieka radzieckiego, chowanego bez Boga i żyjącego jak zwierzę, jak to pięknie opowiedział pewien młody wiekiem ale mocno zaangażowany w walkę z ateizmem i odmieńcami ksiądz. W moim przypadku dochodzi do tego jeszcze ukryta opcja niemiecka, przyznana Ślązakom przez Wodza Jarosława.

  75. Gekko
    13 maja o godz. 8:46

    – – –
    „…Takich nas uwielbiajcie, takich nas tuczcie i nam płaćcie!…”
    Czemu nie? – brzmi OD LAT w odpowiedzi echo i czyn społeczny całej wspólnoty matek, ojców, rodzin, wychowawców, władz i elektoratu Umęczonej.

    * * *

    Tak właśnie jest, żeby tak właśnie było pracuje konsekwentnie Kościół kat i ma efekty. A mieć efekty znaczy mieć ciszę i spokój gdy konsekowany pedofil gwałci dzieci tej wspólnoty matek, ojców, rodzin i tak dalej.
    Mieć efekty znaczy też to, że wszyscy są zadowoleni, oprócz może ofiar. Co nie jest pewne, bo w filmie co prawda ofiary mówią o swojej traumie, ale coś odwrotnego mówią i robią pedofile wraz ze swoimi biskupami. Co, na przykład, oświadczył w sprawie ofiary i do jednej ze swoich ofiar, zacytowałem we wstępniaku.
    A już oni, ci konsekrowani, wiedzą co mówią. dlatego ludność ciągle łazi do kościoła.

  76. paradox57
    13 maja o godz. 12:46

    Doceńcie intencje. Wczoraj jakiś rzecznik w sutannie ogłosił w telewizorze, że wyrzucenie ze stanu kapłańskiego to odpowiednik kary śmierci. No po prostu zgroza.

    To mnie zastanawia: czemu im wystarcza odpowiednik, a nie oryginał?
    Jak się oddaje wóz do naprawy w warsztacie, to się chociaż spytają: życzy pan sobie części oryginalne, czy mają być odpowiedniki?

    A ci co z tym odpowiednikiem kary śmierci akurat? Bo nie słyszałem, żeby się zadowalali odpowiednikiem takiej, weźmy, wody święconej.
    A jak przyjdzie co do czego, to communicantes też wsuwają fachowo wypieczone ciało Chrystusa, a nie odpowiednika pod postacią zwykłego herbatnika sprzedawanego na rynku na kila: pani, da mi pani z pół kila tych herbatników!

  77. basia.n
    13 maja o godz. 11:37

    Basia, jesteś niezawodna 🙂
    dzięki i że ten, Bóg zapłać?

  78. stasieku
    13 maja o godz. 13:15

    @Tanaka
    Zostawiłem sobie na deser wpis w LA.
    A po filmie Sekielskich jest co czytać w sieci .

    Stasieku – chwalić Pana, żeś blog nawiedził! Fakt: jest co czytać.

  79. @Szary Kot
    Szufladkowanie wydaje sie być ulubiona zabawą Polaków. W czasach PRLu miało troszeczkę inny, mniej agresywny wymiar, potem nabrało rozpędu. Za Solidarności zaczęło być to ‚my i oni’ początkowo jako pewien rodzaj satysfakcji z udanego sprzeciwu, powoli wyrastało na rzeczywisty podział tym bardziej że do głosu doszło wielu ‚odważnych’ bojowników których przedtem jakoś nie było widać. Ci krzyczeli najgłośniej. Jeszcze wtedy ludzi nie byli tak ogłupiali, może dlatego w wyborach do rady miejskiej udało mi się przepchać fachowców, bez względu na przynależność. I wtedy tez zaczął się podział w opozycji na Solidarność robotniczą i obywateli inteligentów ( Kaczyńscy!). I modne zaczęło być podkreślanie swojej opozycyjnej działalności ( trwa u niektórych do dziś) i etykietkowanie ‚komuchów’.
    Ze zdumieniem i zgrozą po 10 latach niewielkiego kontaktu z krajem zaczęłam dowiadywać się o szaleństwie jakie ludzi opanowało. I tak to trwa do dziś, zmieniają się priorytety, ale ciągle jest ta „walka z komuną” której (komuny) nigdy nie było. Wepchnięto i w to wszystkie swoje fobie i kompleksy.
    I te idiotyczne szufladkowanie przeniosło się na wszystkie dziedziny życia. Dlatego może mój jedyny kontakt z rodakami jest w internecie. Zawsze bowiem mogę wyłączyć kompa i pójść na spacer

  80. „https://wiadomosci.onet.pl/kraj/poznan-abp-jedraszewski-ma-odprawic-msze-z-okazji-100-lecia-i-lo-protest-absolwentow/9yd3jh8?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne

  81. @seleuk|os|
    13 maja o godz. 20:06
    Wiem, wiem ,,pokaż mi grubasa w Afryce”.
    Być może w Afryce tym ,,dzikim ludziom” zwyczajnie nie wiadomo, sex z dwunastolatką to ciężkie paragrafy?
    Zresztą nie trzeba Afryki…gdy.miałem 14lat byłem świadkiem sceny gdy klęczący za moją koleżanką funkcjonariusz KRK ,,doceniał jak bardzo już dojrzała” kładąc swe łapska na jej biuście. I co? I nic – nie miałem pojęcia, że on robi coś niestosownego, nagannego. Nie było wtedy zagrożenia dżenderem substancji narodowej, internetów. Człowiek, z perspektywy czasu to mówię, był ciemny jak ta tabakiera w rogu, niewinny jak pensjonarka. Dopiero, gdy wszem i wobec zaczęto trąbić załapałem kontekst tej widzianej kątem oka akcji a ta znowu ustawiła pewne plotki o tym kapłanie w prawdopodobmym świetle. Może nawet ta dziewczyna nie pamięta tych łapsków na swoich cyckach?

  82. @Slawczan
    14 maja o godz. 0:44
    Na pewno pamięta.

  83. Ewa-Joanna
    14 maja o godz. 0:11

    Do pewnego stopnia to jest uniwersalne.
    W Polsce, podział na my i oni trwa od stuleci. Brutalny podział był za czasów pańszczyzny. Cham pańszczyźniany był „onym” , „my”, to Polacy, ich właściciele.
    „Onym był Żyd, ale i Rusin, Niemiec i inny „obcy”.

    Ciekawa rzecz dzieje się za PRL-u: cham, niedawno wyzwolony z niewolnictwa, oraz reszta bidoków zyskują nowe wsparcie i staje się „nami”, niedawni właściciele chamów zostają „onymi”.
    Chwilę wcześniej nastąpiła niemal całkowita likwidacja innego „onego’ – Żyda, ale i w sporej mierze Rusina, bo został za granicą, a jak nie został, to został „banderowcem” z Bieszczad. No i Niemiec był całkiem „on”.
    Za Solidarności zaczął się specyficzny proces mieszania sie „nas” z „nimi”, który tak zamącił wcześniej bardzo czyste i sztywne oraz jasne podziały, że do dziś trudno się w tym rozeznać. A jak trudno, przyłazi czyściciel podziałów, który żyje z dzielenia. Kaczyński i jego Duda, a z nimi i Kościół kat wkładają wiele roboty w to, żeby było jasne, kto „my”, a kto „oni”
    Ta jasność jednak musi mieć strefę mroku, jak w religii, żeby można było łatwo zmieniać definicje i zakres „onego”. Zawsze musi być as w rękawie, żeby była szansa na ciągłość władzy nad chamem.

  84. zak1953
    13 maja o godz. 21:53

    Jak jest z mą inteligencją, nie wiem, zaczku. Kiedy patrzę na fachowo ułożoną panią Mazurek, widzę atrakcyjną kobietę i kobiecość. Ale niech tylko otworzy, biedna, dziób, wszystko mi opada. Nie potrafię ocenić, czy z nią jest coś nie tak, czy ze mną.

    Natomiast co do tego, że wszyscy tu jesteśmy sovietami możesz mieć recht. Był w 90-tych latach okres (chyba że sobie uroiłem) ostrego odreagowywania prawych kompleksów na wszystkim, co lewe: jak ktoś wstawał z łóżka lewą nogą lub marsz zaczynał lewą, albo był, nie daj Boże, mańkut (jestem jeszcze gorszy, bo oburęczny) – był podejrzany. Lub czapki przed kościołem nie zdjął. Ateista był z urzędu komunistą i miał święte prawo dostać kuflem w łeb jako Czerwona Gwardia. Zmieniło się o tyle, że teraz modniejsze od „komunizmu” i „komuchów” stały się „lewactwo”, „lewacy”. Tylko „lewizna” pozostała światopoglądowo neutralna – aż dziw. Kto tam szagajet, kuwa, liewoj?!

  85. Z radiowego nasłuchu.
    Pierwsza linia obrony w obozie pierwszego sortu sojuszników Kościoła zarysowuje się wokół następującego pomysłu:
    1. Zauważyliscie kto się „przyznał” Sekielskim?
    2. No właśnie, tylko księża – wspólpracownicy SB.
    3. Nasłani.
    4. Oni, czyli komuna, od początku komuny w Polsce nasyłali swoich do naszych organizacji, w tym i do Kościoła, jako uśpionych agentów.
    5. Tych też w swoim czasie do seminarium nasłali aby mieć zaufanych ludzi wewnątrz naszego Świętego Kościoła.
    6. I oni tych ludzi uruchamiają kiedy im są do czegoś potrzebni.
    7. Teraz wydano rozkazy aby niszczyć Kościół Święty.
    8. Atak idzie z całęgo świata, na wszystkich frontach.
    9. Jak nigdy w historii, nigdy takiego brutalnego ataku nie było.
    10. Oni, znaczy się ci uśpieni agenci komuny w Łonie Kościoła, popełniali wstrętne Panu Bogu zbrodnie pedofilii, ale to nie nasze zmartwienie, bo prawdziwi, dobrzy księża, tacy z powołania, natchnieni Duchem Świętym pedofilami nie są i nigdy nie byli.
    11. Wszystko to jest krecia, komusza, esbecka robota w celu zniszczenia Kościoła katolickiego.

  86. Slawczan
    14 maja o godz. 0:44

    Slawczan, Ty o dobrze rozwinietych cycuszkach wstydu nie masz mnie pisac. Czy afrykanskich grubaskach, Ty Slawczan.

    Murzynek Wolak nad Wisla mieszka,
    czarne ubranko ma nasz kolezka.

    Uczy nas pilnie przez całe ranki
    Katechetycznej Pierwszej Czytanki.

    Gdy do zakrysti juz spokoj powraca,
    skore magluje, to jego praca.

    Wikary z krzykim: „Wolak, lobuzie”
    Wolak rozporek rozpial na luzie.

    Biskup zawola zaaauroczony: „Napijze mleka,
    ubranko zaslon, prasie uciekaj”.

    Proboszcz zas szepnie: „Wejdz do kapieli”,
    nie boj, ja, mydlo ciebie wybieli.”

    Pulchne proboszcze kochaja synka,
    dobry jest kleryk z tego Murzynka.

    Szkoda, ze Wolak czarny, wesoly,
    nie chodzi czesciej z nami do szkoly

    przy kafffce, pzdr Seleuk

  87. Zmiany zachodza, ale jak dla mnie i pewnie wielu innych, za wolno zachodza.

    Przez to, ze wolno zachodza, ta wredna organizacja bedzie miala czas sie dostosowac, przystosowac, znow pooobrac kotami doookola i trawc dalej i dalej zatruwac umysly.

    Mysle, ze trzeba tworzyc alternatywe, czyli kulture wolnosci. Odpowiedzialnej wolnosci, tak zeby ci co odchodza, mieli do czego przyjsc, a nie tylko odejsc.

    Pozdrowka
    ~l.

  88. Tanaka
    13 maja o godz. 21:54
    – – –
    Bez odpowiedniego materiału nie ma efektów żadnej pracy urabiania.
    Stąd nie Irlandia, nie Finlandia, a na wieki wieków ostatnim wiernym sobie pozostanie Polandia.
    Katolicka po swojemu, a nawet i nie inaczej ‚ateistyczna’, najsamsza w sobie i przeciw, tym bardziej, …dla pewności zbawienia wszelakiego obstawienia.
    – – –

  89. seleuk|os|
    13 maja o godz. 21:51
    Ktory emigrant (i konsul) w Norwegii zna dunski? Der må jeg blive dig svar skyldig.
    Vedrørende resten, enig, men simpelthen orker ikke mere om de katolske præsters udskejelser.
    Vil hellere svare på dit tidligere indlæg 8:20seleuk|os| 10 maja o godz. 8:20. Beklager forsinkelsen, var på off-road i vilniset i weekenden.

    Forslaget om at bruger Google skulle opfattes som en sarkastisk påmindelse om, at det kan være lige meget hvorvhid folk med forudfattede meninger, der tager sig selv so højtidlig, forstår det de læser. Selv har jeg længe været tilbøjelig til at hælde til den opfattelse, at ” Once technology is master, we shall reach disaster faster.”

    West for Sundet tager man valget ikke så tungt. Det siges, at en ældre dame fra Charlotenlund stemte hele sit liv på listen K i den tro, at hun stemmer på de Konservative. Sædvanligvis forgår det ligesom pa affaldspladsen – folk pønser på om man kan bruge det de andre smider væk. Går der gang i det, kan valgdeltagelsen overstige 90%.

    alamakotalive er en sammensætning af ‘Ala ma kota’, som stammer fra den tid man med skiftenende held søgte at tærske polsk i mig og ’alive’ hilket giver udtryk for, at dette ikke var helt forgaves.
    Har ikke em kat. Må nøges med naboens, der kommer på besøg samt en prerieulv, som kikke ind nu og da for at se om katten skulle var der. Den sidste bor i skoven, der strækker sig langst Boise fløden sydlige gren på den modsætte side af golfbanen husets baggård ligger op til. Hejmme i Danmark havde vi en shæffer, der var kendt i nabolaget for at havde taget Posten som gidsel, men den døede kort før koncernen jeg var ansat i fandte på at forflytte mig til Guds eget land. At have et dyr i huset i de følgende 25 år ”on the cutting edge”, indtil det endeligt gik op for mig, at man skal slutte legen mens den er god, ville være det rene dyreplageri.
    Sand at sige, har vi talt om at få en kat hvilket ville indebære, at jeg tager min riffel frem og gør enden på prerieulven, men den holder i ave alle de dådyr, der plejer at græsse i urtehaven, so konen er imod. Muligvis ender det med at vi får en shæffer, so skal bode dådyr og prarieulven holder sig væk.
    Indtil da, vores ungste søns flotte hunkat Brzydka, der hersker over hans 500 kv. meter villa ca. 3 tusinde km. borte og til tider opfører sig som om den var en hund, forbliver det eneste husdyr i familien.

    Mvh

  90. @alamakotalive

    panie światowid sinozęby, weź Pan nie sraj za firankę w gościach. Może mam wkleić to języku Maa?

  91. „Tu es Petrus”…

    Jak to było? „Ty jesteś Piotr, czyli skała. I na tej skale zbuduję kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”… I tego trzymają się i podają do wierzenia maluczkim zboki w purpurowych kiecach. Bramy piekielne – to może nie, ale krzywda wyrządzona dzieciom przez potwory w sutannach – to jak najbardziej. Już się zaczęło. Po obejrzeniu filmu Sekielskich myślę o tym złu, które rozlało się pod pozorem dobra i o tym, że wciąż jest mnóstwo osób wypierających ze swej świadomości fakty pokazane w filmie. TRAGEDIA!

    Pocieszam się słowami Niemena, że ludzi dobrej woli jest więcej i że w końcu nastąpi kres tej zbrodniczej organizacji.
    A co do książki „Sodoma” – przeczytałem, owszem – mam jednak pewien żal do autora. Moim zdaniem zbyt wyeksponował wątek gejowski w Watykanie (o czym było wiadomo), zaś prześliznął się tylko po obecnej tam z pewnością pedofilii.

  92. scrambler
    14 maja o godz. 10:16

    Smark dopiero co przerobił elementarz i od razu się chce pochwalić, że Ala ma kota.

  93. Siła,czy nawet potęga kaka opiera się na bogactwie.Nie duchowym przecież,ale tym policzalnym.
    Marks:”Prędzej kościół zrezygnuje z 99% dogmatów niż z 1% dochodów”.I w tym kierunku należy iść.
    „Zrepolonizować” wszystko co kk zagrabił choćby poprzez niesławnej pamięci Komisję Majątkową.
    Odebrać wszelkie przywileje fiskalne nadane prawem kaduka.Zakręcić zawór,bo przecież nie kurek,
    z wszelkimi dotacjami,wsparciami itp.Wprowadzić podatek kościelny.Tylko kto to zrobi?Schetyna?
    Kosiniak-Kamysz?Może Tusk,gdy już na tym białym koniu?Przypuszczam,że tego białego konia też by czarnym podarował.

  94. @wbocek

    tzw. cindoberek?
    Poza tym jest OK, albo nawet dobrze:
    https://www.bbc.com/news/world-europe-48257706

    Drugi odcinek będzie pewnie o skutecznym aresztowaniu projektora. Myślę, że w celach (nomen omen?) oświatowych. Tzn oświetleniowych?
    Może zamontują Brudzińskiemu do śmigłowca. I tak gdzieś przecież musi latać (śmigłowiec), to sie chop naświetli. Projekt oświatowy „Krochmalson” sfinansowany ze środków. Z łapanki.

  95. Kiedy czytam o „bólu” odczuwanym przez Polaka i jego braci w kapłaństwie to mnie trzęsie…
    A weżcie se apap i przestańcie pieprzyć!

  96. Brokoz
    14 maja o godz. 10:55

    „Bracia w kapłaństwie” nie odczuwają żadnego bólu.
    To jest niemożliwe, z istoty rzeczy: ludzi nigdy nie dojrzałych, a już, fundamentalnie skrzywionych i ociosanych do postaci klerykalnej. Niewiedzących nic o bogactwie, złożoności i kolorach pełnego życia.

    To tylko puste słowa: oj, jak mnie boli! Boże, jak boli, jak boli, hej!

    Ale jest coś, co faktycznie „braci w kapłaństwie” boli: urażona pycha. Bezczelność i niewdzięczność ludzka, darcie przez niektórych mordy, krytyka, oburzenie, że są właśnie tacy i że święta czynność gwałcenia dzieci nie podoba się niektórym.

    „Bracia w kapłaństwie” mają wprost przeciwnie: nieustannie raduje ich Boża miłość na wieki

    Żeby dopełnić istoty owego bycia w bractwie: ich wszystko boli, bo bycie człowiekiem porażonym, zdeformowanym musi boleć. Żeby nie męczyć się codziennie, muszą się do cna zakłamać. Prawdziwe życie wewnętrzne muszą zamienic w precyzyjne rytuały, mechanikę każdego kroczku, geściku, spojrzenia, intonacji głosiku, w nieskończone ilości paciorków, piosneczek i gadania o miłowaniu oraz zbliżającym się nieustannie Jezusie, który nigdy się nie zbliży, więc tym zawzięciej muszą do niego zanosić paciorki.
    Albowiem Jezus bez paciorka w ogóle nie może się ruszyć.

  97. @Tanaka
    14 maja o godz. 11:37

    Nie wiem, Tanaka, nie znam się, kapłanem nie byłem. Dla mnie ten konstrukt jest prosty i oczywisty: wieloletnia indoktrynacja prowadząca do całkowitego wyrugowania zwątpienia w istnienie obiektywnej rzeczywistości na rzecz tzw. prawdy absolutnej. Powstaje tzw. konstrukt przedsłowny, a takim – niezależnie czy będzie spod znaku oka Saurona, wyrostka robaczkowego, swastyki czy sierpo-młota – wszystko da się uzasadnić. Głównie własne postępowanie, sens istnienia. Czym skorupka za młodu …. tym pisanka bardziej zmumifikowana. A mumia jak powszechnie wiadomo, to człowiek totalnie wypatroszony. Tako rzecze Zaratrusta. I mamy co? Profanację: problemy natury freudowskiej rozmazane brudnym paluchem na drzwiach do WC(h). To, na ile hawucety są potrzebne i ew. ile warte – zupełnie inna dyskusja. Na „ten teraz” w dolinie kaszlowej nad Wisłą póki co brak dla nich funkcjonalnej alternatywy. Także wskutek społecznego strupa tzw. sił przewodnich, o którym wcześniej pisałem. Leczenie skalpelem może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Zalecana terapia poprzez długotrwałe (może nawet ca 1 pokolenie) i regularne namaczanie w wyciągu ze spłowiałych dokumentów marki „lepiej nie mów nikomu” i regularne przemywanie odczynu zapalnego. Nie bardzo zresztą na razie wiadomo, kto miałby terapię nadzorować. Może i suweren mógłby ogłosić przetarg nawet i publiczny, ale jest zagrożenie, że wygrają Żydy, masony – murarze, tęczowe sodalicje albo jakieś jażdżewskie. Tak, że ten…. jakby się nie obrócić – STRUP z tyłu.

  98. @scrambler 13:26

    Też się nie znam na kościółkach. Ale z praktyki wiem, że jak jest strup, to znaczy, że wykwit schodzi. Natomiast jeśli tak się ślimaczy i nie bardzo wiadomo, co robić, to czasem dobrze jest szybko zaostrzyć a potem zrobić radykalne cięcie. Wtedy terapia trwa krótko i przynosi dobry skutek. I szybki.

  99. paradox57
    14 maja o godz. 13:37

    Nie no, próbować można. Jak się okaże, że pod strupem dziura na wylot to „wrazieco” przeszczepimy … skrzela albo inne płetwy. 🙂 Przydatne będą do łażenia po bagnie. To strasznie wciągające zajęcie jest. Ale radźmy co tu i jak by tu… Ważne, że suwerenowi oczy i uszy tym strupem całkiem nie zarosły.

  100. Efekt filmu Sekielskich jest już
    widoczny .

  101. zetus1
    14 maja o godz. 14:52

    I to nie jest taki ten, co najpierw wchodził po schodkach a potem upadł?

  102. @zza kałuży 14 maja o godz. 4:40

    Oczywiście! W dodatku nasłany Wojtyła (przecież to komuch Kliszko awansował go na biskupa) mianował tych wszystkich Paetzów, Michalików i Głodziów. I Wątroby. Dzieło szatana w chrystusowo świętym kaka!

    Inna wersja tego motywu, autentyczny cytat z ryjem : „naślą szczura, on nam kable poprzegryza” – strzeżmy się Złego!

  103. Na marginesie
    14 maja o godz. 15:35

    W końcu się zjawiłaś 🙂
    Akurat na czas – na nowy film
    Nie znikaj na tak długo.

  104. alamakotalive
    14 maja o godz. 10:04

    Poprzedni wstepniak. Jednorazowy dowcip w skand jezykach jest OK. Dialogi dluzsze? Praktycznie wszyscy wylaczeni. Nudno.

    Pzdr Seleukos

  105. Jest kilka wątków w moim rozumie po fragmentarycznym obejrzeniu filmu. Nie jestem w stanie obejrzeć tego dokumentu ciurkiem, przeskoczyłem pewną część i zgubiłem nić zrozumienia. Nie zrozumiałem jednej rzeczy – z kim rozmawiała ta pierwsza ofiara po pożegnaniu emeryta? Czy też ją molestował czy był to może „uzdrowiciel kleru”, który spisał tylko zeznania? Chyba tak, bo znów przedstawiała filmowca jako męża. To nie jest jednak istotne, może kiedyś obejrzę całość i zrozumiem.

    Chciałbym tylko wypowiedzieć się na temat traumy, pozostającej dziecku do końca życia. Ten element nawet lepiej niż w filmie Sekielskich wyszedł w reportażu z „Australijką”, która jako dziecko miała „przyjemność” ganiania się z prałatem Jankowskim po piwnicach domu w Gdańsku. Nie wchodzę w sprawę stosunku kościoła do tej kobiety, a myślę o jej zniszczonej psychice, która przywołuje obrazy z dzieciństwa z niewiarygodnie precyzyjnymi opisami bezeceństw kanonika.

    Ja w to wierzę, bo mam przykład z własnej rodziny. Moja starsza siostra – w tej chwili ma 94 lata i daleko posuniętą demencję. Czasem nawet nie wie kim jestem, ale dwa lata temu opowiedziała mi nieznaną nikomu historię z dnia jej pierwszej komunii. Skurwiel wujek-sąsiad molestował ją seksualnie i też wypowiedział tę sakralną sekwencję „nikomu nie mów”! Miał ułatwione zadanie, bo była w bieliźnie, przed założeniem białej sukienki komunijnej. Pamiętała dokładnie, które guziki jej otwierał itp. Bała się powiedzieć komukolwiek, nawet nie powiedziała potem księdzu podczas spowiedzi. Bała się tylko, że Pan Jezus ją znienawidzi przy przyjmowanie komunii po takim czynie, bo pewnie czuła się winna. My dziwiliśmy się latami, że nigdy nie chciała przejść na podwórze sąsiada. Argumentowała to strachem przed psem – „Renz na mnie patrzy”! Było to łagodne psisko, a miał dla niej śmiertelny wzrok. Jest jednak sprawiedliwość na świecie – cudowny wujek wracał z dworca (kolejarz) pijany, wpadł do Kłodnicy w zimie i trupa znaleziono dopiero na wiosnę. Siostra przyznała się matce dopiero, gdy była dorosła i zamężna, a mnie dopiero po 90-ce. To siedzi w niej tak mocno, że nigdy nie zapomni, a to było tylko trochę złych dotyków i rozpinanie bielizny (była na guziki).

    Dla rozweselenia blogowiczów mogę dodać, że i ja miałem kalesony z klapką na guziki i ogromny stres, gdy lekarz chciał mnie zgwałcić (tj. zbadać), to z odpiętą klapą uciekłem pod łóżko. To też było ponad 80 lat temu, a pamiętam dokładnie ten wstęp do „próby gwałtu”, bo pewnie tak to wtedy oceniłem, choć widzowie się śmiali. Nie mam pojęcia, jaki był dalszy ciąg wizyty lekarza, ale pamiętam jego nazwisko – dr Breitkopf.

  106. @wujaszek wania
    13 maja o godz. 13:16

    Tylko, na ile trwały będzie ten trend… Co będzie za 2 pokolenia?

    https://studioopinii.pl/archiwa/192747

  107. @zza kałuży
    14 maja o godz. 4:40

    Radio Ctulhu?

  108. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sila-kosciola-byla-sila-pis-kryzys-kosciola-jest-kryzysem-pis-opinia/6vrz6yp
    (…)
    „Wypowiedzi poddenerwowanych Jarosława Brudzińskiego i Patryka Jakiego obrazują lęk PiS-u przed rozbiciem ścisłego sojuszu z Kościołem. Siła Kościoła była siłą PiS, kryzys Kościoła jest kryzysem PiS.
    (…)
    Dlaczego biskupi bali się konfrontacji z faktami, z ofiarami? Nawet teraz nie są w stanie mówić jednym skruszonym głosem. Każdy w PiS-ie i w Kościele mówi co innego. Nikt nad tym nie panuje. Dwie najbardziej hierarchiczne organizacje w Polsce stoją dziś nierządem.
    (…)
    Kto tu zwariował? PiS rozjechał się z PiS-em. Kościół z Kościołem. Co mają myśleć wierni Kościoła i wierni PiS?
    (…)
    Gdy Jarosław Kaczyński demonstruje stanowczość w walce z pedofilami w Kościele, jego Wiadomości TVP mówią o pedofilach wśród murarzy – zjawisko podobno masowe. Jak powszechnie wiadomo, to murarze dostają pod opiekę dzieci w każdej szkole, w kościele i cieszących się wysoką frekwencją pielgrzymkach organizowanych przez murarzy.”

  109. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/tylko-nie-mow-nikomu-rzecznik-bielskiej-kurii-komentuje/p500wc0
    Żenująco brzmi słowo „przepraszam”, podobnie jak każde inne tłumaczenie. Musi wymrzeć to pokolenie. Innego wyjścia nie ma – komentuje ostro ksiądz Jacek Pędziwiatr, rzecznik kurii diecezji bielsko-żywieckiej to, co zobaczył podczas seansu filmu „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich.

  110. @Na marginesie 14 maja o godz. 15:35
    W dodatku nasłany Wojtyła

    To jest chyba jedna a ostatnich linii obrony… „nasz, polski” Jan Paweł II, Święty Ojciec święty. Ludzie nawet jak już przełknął, że ich parafialny ksiądz macał dzieci albo i gorzej to miną wieki, zanim powiążą tego parafialnego z „polskim papieżem”.
    Ciekaw jestem co będzie im łatwiej przełknąć; pedofilstwo swojego własnego rodzinnego księdza, np. wujka, czy sprawstwo jako kierownika instytucji „naszego polskiego papieża” od śpiewania „Barki” i od wypominania komuchom, że „ta ziemia jest nasza”?

  111. Optymatyk
    14 maja o godz. 19:39

    Bo to w ogóle nie są przeprosiny, tylko wymemlane słowo bez treści. Wyżej o tym napisałem.
    Parę lat temu słowa, że „wymrzeć muszą biskupi” wypowiedział ks. Lemański, w czasie wykładu „Akademii Przepięknej” na Przystanku Woodstock. Został za to, ponownie (wcześniej dostał w łeb od Hosera za sposób prowadzenia parafii, w tym zwłaszcza interesowanie się Żydami w Polsce, pokazywaniem ich historii, pamięć o tym co im w Polsce i co im Polacy zrobili) ukarany.

  112. zza kałuży
    14 maja o godz. 19:55

    Żywy, prawdziwy Lolek dla Prawdziwego Polaka Katolika nie istnieje.
    Istnieje tylko mem. On, ciągle, ma się dobrze.
    Nie może to dziwić, skoro w Kościele kat wszysto jest zbiorem memów i memoleń.

  113. alamakotalive
    14 maja o godz. 10:04

    Zgadza się, ale w tym przypadku opowiadam na zadane przez Ciebie pytania co innych najwyraźniej nie dotyczy skoro w skan języku pytasz.
    A swoją drogą co na tym dyskurs traci, że taki n.p. @Scrambler jest wyłączony?

  114. seleuk|os|
    14 maja o godz. 16:31

    Zgadza się, ale w tym przypadku opowiadam na zadane przez Ciebie pytania co innych najwyraźniej nie dotyczy skoro w skan języku pytasz.
    A swoją drogą co na tym dyskurs traci, że taki n.p. @Scrambler jest wyłączony?

  115. Antonius
    14 maja o godz. 18:57
    Ten cytowany przez ciebie fragment dotyczy wizyty w kurii diecezjalnej, gdzie pani zgłasza do wiadomości biskupa fakt molestowania siebie w przeszłości przez wzmiankowanego obecnie księdza-emeryta. Kurialny urzędnik (chociaż ksiądz) w imieniu swego ordynariusza dokonuje urzędowego przyjęcia zgłoszenia, wymuszając jednocześnie na poszkodowanej złożenie ślubowania o zachowaniu treści złożonych w jego obecności oświadczeń wyłącznie dla siebie i Boga. Można z tego wyciągnąć z tego wniosek, iż zastrzeżenie to dotyczy także urzędu prokuratora, gdzie winno trafić takie zgłoszenie o podejrzeniu popełnienia przez księdza przestępstwa. I to ślubowanie powinno być traktowane jako element ukrywania prawdy o przestępstwach pedofilskich księży.

  116. @zak1953 14 maja o godz. 20:39

    Dokładnie – warto dodać, że ta „przysięga” to jest kuriewny standard – zachowanie tajemnicy wymusza się od wszystkich ofiar przy okazji rozpoczęcia „procesu” kanonicznego. Same sformułowania – cukiereczek! A przy tym jakie namaszczenie i powaga… Warto również zauważyć, że ten kuriewny urzędas wyrzuca za drzwi operatora przestawionego mu jako mąż, posługując się przy tym formułką „bo przecież tylko dla PANI dobra – bo PANI woli, żebyśmy tutaj sam na sam”. Pic na wodę – ale kuriewna obłuda nie zna granic.

  117. @basia.n 14 maja o godz. 15:54
    Dzięki! Wiem i doceniam – pierwsza podałaś internetowy link do firmu 🙂

  118. @zza kałuży 14 maja o godz. 19:55
    No właśnie – gdzie są granice takiego samooszukiwania, skoro już?
    Śmieszne to i smutne.

  119. Tanaka
    14 maja o godz. 20:30

    Tanako, mój list okropnie długi jest chyba tylko do Ciebie. Bo tylko Ty, długodystansowy chadzacz w wodzie, przy którym Jezus jest króciutki, jest w stanie cóś tak długiego znieść i nie umrzeć ze starości. W dodatku nie ma anegdoty. Gdyby była – na przykład gdyby okręt stanął dęba, a ja bym się kopytami nakrył – to by było ciekawiej, ale za cholerę nie chciało mnie przewrócić, choć próbowałem chodzić również bokiem do fali. Cały filmik miał 12 minut, skróciłem do niecałych 5. Północny północny wschód znaczy, że fala szła od Łazów, mając na rozbujanie się koło trzech kilometrów. Dlatego jest krótka i gdybym wiosłował bez czucia, tłuklbym dnem o wodę, aż by może okręt pękł. Więc spodziewając się fali, prawie stoję w miejscu – wtedy okręt łagodnie w fali się układa i wszystko gra. Względem wody mam tak, że mogę stać rok i ruski miesiąc i gapić się na falowanie. Kiedy jeździłem na praktyce na „Pannie Wodnej”, furt pstrykałem „Smieną” fale – i na zatoce, i na otwartym morzu, jak chodziliśmy do Władysławowa. Potem waliłem głupim łbem w szafę – szybciej nerwy przechodzą, bo huk – że nawet jednej fotki całej „Panny” nie pstryknąłem. Ale gdzie by tam osiemnastolatek myślał o tym, co będzie, kiedy będzie.

    https://photos.app.goo.gl/Vbq6bCPfj5pRYWhg8

  120. Antonius
    14 maja o godz. 18:57

    Antoniusie: chciałem się odnieść do Twoich wcześniejszych wpisów, postaram się to zrobić, zacznę jednak od najświeższego.

    To jest mocna prawda psychologii: takie zdarzenia nie tylko zapadają na długo, nawet na zawsze w głębi psyche – co przykład Twojej siostry potwierdza, ale też bardzo często tworzą nieprzenikalną barierę między najbliższymi sobie osobami.
    Mówię tu o barierze komunikacyjnej. I mówię o takiej sytuacji, która nie obejmuje gwałtu zadanego przez kogoś z bliskiej rodziny. To osobny przypadek.
    Tego nie ma dziecko jak wyrazić! Brakuje mu słów, brakuje pojęć, brakuje odniesienia do dotychczasowego doświadczenia. A jednocześnie jest nadmiar emocji, które niszczą, które zmuszają myśl, by sądziła, że ofiara jest winna, że ono jest winne, że rodzice go potępiają, ponieważ jest i ofiarą i jest winne.

    Tak mijają lata, a dziecko nie może się porozumieć z rodziną, a rodzina – z nim. Stracone dzieciństwo, dzieciństwo pełne udręki i fatalny start w dorosłe życie. Z ciężarem ponad siły.

    Jeszcze, nieskończenie gorzej jest, gdy gwałciciel jest członkiem rodziny, jest w orbicie częstych kontaktów rodzinnych lub jest na codzień. Zgwałcone, lub systematycznie gwałcone dziecko jest dodatkowo gwałcone samą obecnością takiego zbrodniarza, który w dodatku często ma wzorową opinię w rodzinie i otoczeniu.

    * * *

    Znam dobrze taki przypadek rodzinny: bliski krewny mojej żony, mając lat 12-16 był gwałcony przez swojego stryja. Postanowił uciec do seminarium duchownego. Przez rok tam był i dowiedział się, że seminarium to prawie to samo co stryj.
    Uciekł z seminarium. Uciekł za tak zwaną żelazną kurtynę. Nic nie powiedział nikomu z rodziny, ani słowem nie pisnął własnym rodzicom (chcieli z niego zresztą zrobić księdza, a zawiódł ich, więc uznali go za zdrajcę) poza jedną jedyną osobą: własną siostrą którą zobowiązał do milczenia tak długo, dopóki na trwałe nie osiądzie w dalekim kraju.
    Zniknął z życia rodziny.

    Gdy w końcu siostra powiedziała o wyjeździe swojego brata za daleką granicę (ale nie powiedziała nic o tym, że był gwałcony przez stryja, bo tego nie dał rady jej powiedzieć, a może nie chciał kochanej siostry tym brzemieniem obciążać), został przez rodzinę wyklęty.

    Minęło około 40 lat. Prawie zero kontaktów. Raz na jakiś czas tylko listy między bratem który uciekł a siostrą. Nikim więcej.

    Po tych latach, gdy zmarł gwałciciel-zbrodniarz, gdy zmarli rodzice, zmarła jego kochana i jedyna mu bliska osoba – siostra, zmarła kolejna siostra i dwóch braci, przyjechał do kraju.
    Spotkał się z moją żoną, która jest córką jego kochanej siostry i ze mną.

    Siedział na kanapie. Wziął na ręce, posadził na kolanach naszego małego synka i serdecznie go tulił. Rozmawialiśmy, o tym, owym, o wielu różnych rzeczach.
    W pewnym momencie powiedział do mojej żony: Irenko, tak bardzo jesteś podobna do swojej mamy!
    Rozmawialiśmy dalej, on po chwili znowu powtórzył te same słowa. I nagle zaczął płakać. Nie rozumieliśmy co się dzieje.
    Płacząc, po długiej chwili zaczął mówić co mu zrobił stryj i co mu zrobili rodzice stojący po stronie stryja.

    Tulił do serca naszego malutkiego synka i płakał, coraz głębiej, aż płacz dotarł do każdego włókna i każdej komórki jego ciała. Nasz synek, którego tulił był dla niego nim samym – tym małym, niewinnym, czystym chłopcem, który został zabity kilkadziesiąt lat temu.
    Podał mi dziecko, wziąłem go na ręce, a on tak płakał, tak drżał, tak nim wstrząsało, tak przenicował go ból, tak wypływała z niego tragedia, że nie można było nic zrobić, nic powiedzieć, niczym pocieszyć, a wylącznie siedzieć, być przy nim – moja żona trzymała go cały czas mocno za rękę i głaskała jak małego chłopczyka po ramieniu, po głowie już siwej i po policzku, ja siedzialem naprzeciw dając mu jakiś rodzaj psychicznego oparcia – i być świadkiem.
    Pojąłem co się dzieje: oto brat wypłakuje sie przed siostrą.

    Patrzyłem jak jego łzy, właściwie ciągłe strumyki, płynęły po rękach mojej żony i wsiąkały w rękawy, a następnie kapały na podłogę.
    Płakał jakąś godzinę, chyba nawet dłużej.

    Następnego dnia się pożegnaliśmy.
    Gdy się już rozstaliśmy, spojrzeliśmy sobie z żoną w oczy, czując to samo: już się z nim nigdy nie zobaczymy. Ponieważ dla niego to życie się już skończyło. Pomimo tego, że oboje czuliśmy jak wielką serdecznością, bliskościa i zaufaniem nas obdarzył. Bo też tylko nam o tym opowiedział i tylko my zobaczyliśmy dno jego psyche.

    I zapewne też dlatego, że zobaczyliśmy to dno, nie mogliśmy się już więcej zobaczyć. Pomimo całej bliskości, dla niego było to zbyt wiele. Zapewne do końca życia nie będzie potrafił już unieść dwóch rzeczy naraz: wyjawienia najintymniejszych i nastraszniejszych rzeczy o sobie i trwałej bliskości z kimś, komu przecież tak ufa i z kim mógł – ten raz – być tak blisko, że bliżej się nie da.

    Od tamtej pory, a minęło już prawie 20 lat, nie spotkaliśmy sie ponownie. Prawdopodobnie niewiele już mu zostało czasu do końca życia i niemal pewne jest, że sie juz nie zobaczymy.
    Oboje z żoną mamy poczucie, że coś z tego pojmujemy i że choć to nieskończona szkoda, to pewnie tak właśnie musi być, że się juz nie zobaczymy.
    Gwałt jaki zadano w rodzinie bratu mojej teściowej, mocą wtórnej fali, poczuliśmy na sobie.

    * * *

    Gwałt popełniony na dziecku przez księdza, zastępcę Jezusa, wcielenie świetlistej jak samo Słońce i czystej jak psyche małego dziecka, baśni o absolucie dobra i piękna, jest pewnie jeszcze potworniejszą rzeczą niż to, o czym wyżej powiedziałem.
    Konsekrowany zbrodniarz sam pierwej został zgwałcony, jeśli nie jeszcze w rodzinie, to przez oprawcę, do którego sam przylgnął – Kościół katolicki. Co tak jasno, choć nieświadomie – wyjawił arcybiskup Michalik. Sam będący ofiarą i dręczycielem.
    Kościół to bezbrzeżna potworność. Nic mniej.

  121. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/pomorze-rozmowa-z-markiem-mielewczykiem-jednym-z-bohaterow-filmu-sekielskiego/nqhvx28

    „Stracił pan całkowicie zaufanie do Kościoła?

    Tak. Do instytucji na pewno. Jest to pewien wyrachowany system, dla którego nie liczy się jednostka, człowiek.”
    …………………………………..
    Szkoda tylko, że dopiero po takich przejściach/doświadczeniach, ludzie dochodzą do takich wniosków.

  122. „Kościół to bezbrzeżna potworność. Nic mniej.”
    Tanaka
    14 maja o godz. 21:37
    Szkoda tylko, że tej prawdy tak dużo ludzi nigdy, za życia nie zrozumie.
    Potęga tej potworności jest przygniatająca. „Wiara” jest wyrazem kapitulacji rozumu przed urojeniami i jak to powtarzam już od dłuższego czasu za Staszicem „… czyni człowieka głupim”.
    Od tysiącleci jesteśmy jako ludzkość nawiedzeni przez głupotę i jej konsekwencje, w których utopiono we krwi na przestrzeni dziejów, jak to wyliczyli naukowcy ok. 40 mld istnień ludzkich (w wojnach, konfliktach zbrojnych). Szkoda tylko, że nie pamiętam już źródła tych wyliczeń, przeczytałem to gdzieś paręnaście lat temu.
    Kościół jest tylko niechlubnym kontynuatorem tej morderczej tradycji, której celowym i oszukańczym znakiem jest ukrzyżowany człowiek. To jest ta ichniejsza „cywilizacja śmierci”. Zbrodniarze zawsze stali na czele, tego swoistego postępu ludzkości co odbywało się pod hasłem, które sam ukułem, „rozwój przez rozbój”. To już taka nasza ludzka normalność, za którą kryje się degeneracja i patologiczna organizacja życia społeczeństw na świecie. Kościół jest tego ewidentnym i odrażającym przykładem.

    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S.Staszic

    Warto zapamiętać tę oczywistą prawdę, autorem której był ks. kat. do pewnego czasu.

  123. Tanaka

    Bardzo przejmującą rzecz opowiedziałeś, Tanako. A my z żoną od paru dni żyjemy w dużym stresie z powodu czyjejś samotności. Zmarł osiemdziesięcioparoletni sąsiad Niemiec, słabo mówiący po polsku, który po śmierci żony Polki poszukiwał rozmówcy, życzliwości, bliskości z dobrą duszą. Znajdował to na sekundy, może minuty – również z moją żoną i ze mną. Zmarł. Przeżyliśmy i przeżywamy ciężko, że nie mieliśmy dla niego czasu, nie otworzyliśmy się przed nim, nie znalazł w nas tego, czego szukał na tyle, by miał choć trochę poczucia, że nie jest wśród całkiem obcych. Zmarł w szpitalu wśród obcych.

    Wielką rzecz opowiedziałeś, Tanako, o krzywdzie, o rozpaczliwej, nieuleczalnej samotności.

  124. Kraków. Majchrowski pisze do arcybiskupa Jędraszewskiego. Prosi o mniej religii w szkołach
    To kto do cholery jest decydentem w tym kraju?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24784536,majchrowski-pisze-do-arcybiskupa-prosi-o-zmniejszenie-liczby.html#a=66&c=159&t=5&g=x&s=BoxNewsLink
    Sorry, więcej poza tytułem nie czytałam, bo jeszcze by mnie coś trafiło.

  125. wbocek
    14 maja o godz. 22:55

    Pombocku, dodam może jeszcze kilka zdań dopełnienia do mojej opowieści.
    Rodzice swojego syna, czyli brata mojej teściowej, wyznaczyli go na księdza. W ogóle nie pytając go, czy ma ochotę na takie życie. Nie, bo dziecka się nie pyta. Dziiecka się używa do załatwiania swoich interesow.

    Miał być wysłany na księdza, żeby zadowolić pychę rodziny: kto ma księdza w rodzinie nie tylko z biedy nie zginie, ale to wielkie wyróżnienie w okolicy, społeczności i miasteczku. Honory, uznanie, towary spod lady, okazje do wręczania łapówek, krąg towarzyski w dodatku na szczycie: lekarz, weterynarz, kierownik szkoły, burmistrz, naczelnik straży pożarnej, mejscowy „żołnierz wyklęty”, wejście w kontakt z dziekanem a może i samym biskupem, ktory wspomni, uhonoruje, zaszczyci.

    Rodzina, od zawsze, niezwykle wierząca, blisko związana z proboszczem, kościołem, podpora parafii, sumienna w wyznaniu i pobożna, acz nie bardzo demonstracyjnie. Tyle ile trzeba, żeby każy wiedział i rozumiał co należy.

    Znamy przecież ten standard z uniwersum literatury: „Chłopi” i mnóstwo podobnych opowieści.

    Ten los który opisałem, to los standardowy dla członka kleru. Absolutnie standardowy: przemoc, lub zimno w rodzinie które jest odmianą przemocy, ucieczka do Kościoła by tam znależć wybawienie z męki pod opieką Maryi, tej cudnej mamusi będącej bytem urojonym, który rozczarowuje w poznaniu, więc poznać go nie wolno, a jest przymus tkwienia w bladze.

    I znajduje się to wybawienie. Za cenę wyrzeczenia się siebie, wdrożenia do życia w oszustwie, ułudzie, samozakłamaniu i bezbrzeżnej samotności w tłumie podobnych samotników, która katalizuje skrzywienia i wyzwala potwora z czeluści psyche.
    Jak się zostaje członkiem kleru, zostaje się Kościołem, trzeba blagą, oszustwem handlować. Nie ma wyjścia.

    Na takich losach stoi Kościół. Dlatego jest katem dla człowieka.

  126. Tanaka
    14 maja o godz. 21:37

    Rozdzierające. Właśnie dlatego nie mogę obejrzeć tego dokumentu.

  127. Nefer
    14 maja o godz. 23:26

    Rozumiem. Ja obejrzałem film zaraz potem, jak został puszczony na YT. Byłem na fantastycznej imprezie szkolnych przyjaciół wśród pięknych okoliczności przyrody. Poszedłem do pokoju hotelowego, puściłem smartfona, obejrzałem z pół, zszedłem na dół, żeby ruchem w rytm muzyki pozwolić wyparować czemu trzeba, wróciłem na górę, obejrzałem drugie pół i znowu zszedłem do pięknych okoliczności przyrody.
    Już w domu obejrzałem znowu.
    Jedna z głownych postaci tego horroru jest mi dobrze znana.

    Są rzeczy które trzeba znać, trzeba widzieć i rozumieć. Ale są też sytuacje, w których tego zrobić się nie daje.

  128. @Tanaka
    Takich historii jest pewnie wiele. Za wiele.

  129. Na Krytyce Politycznej jest wywiad z Panią Prof. Ewą Łętowską. Zawsze uważałem ją za głos rozsądku, profesjonalizmu w tym ,, kraju dzikim”. I czytam: byłam zwolenniczką formuły przyjaznego rozdziału państwa i Kościoła. Konstytucja z 1997 roku w miejsce wrogiej separacji tronu i ołtarza wprowadziła tę właśnie zasadę, zasadę przyjaznego rozdziału opartego na autonomii i współdziałaniu.
    Ot i kolejna mądra inaczej. Ze stajni ,,Nieodżałowanej Pamięci Pana Tadeusza” i kuzynka ,,Konkordatu Nie Podpiszę” Akeksandra K. ONI TO KLERYKALNE SPROKUROWALI PASKUDZTWO ergo dzisiejszy PiS by bez nich niezaistniał.
    Te ,,dobromyślaki” co to myślały, że ,, fakt oni czasami trochę niepokoją ale ks.Tischner powiedział o tym taką wypas-dykteryjkę. Zresztą ,,Papież- Polak tak bardzo pomógł nam przy wolności”. To nic, że Rydzyk hulał…To nic, że ,,Wpływów i Majątków”…może jakieś ograniczenie wolności słowa bo kto to widział takie rozbestwienie pardon: nieuporządkowanie moralne. No i co ,,, z tym zabijaniem nienarodzonych,”?
    Tak było, pamiętam. A Pani Łętowska sobie myślała sobie, że ,,my tu sobie w ciepełku, jak gołąbeczki”. Chyba tylko wizja kresowej idylli przebija niedorzeczność jej wizji stosunków państwo- KRK.

  130. @Slawczan
    15 maja o godz. 0:54
    Bo ta indoktrynacja siedzi w nas bardzo głęboko. Niestety.

  131. @Tanaka

    Wiesz, znaczy sie mam nadzieje ze wiesz, ze jestem ostatni, ktory by bronil tej przestepczej do cna zdemoralizowanej …

    Otoz nie, to nie prawda, to nie cala prawda. Instytucja jest z pewnoscia do cna zdemoralizowana, ale sa w niej ludzie dobrzy. Zwyczajnie dobrzy.

    Klopot w tym, ze ci zdemoralizowani przestepcy opanowali prymitywna, ale skuteczna sztuczke. Sztuczka polega na tym, ze sa w tej instytucji przstepczej, ludzie dobrzy, ktorzy sa w niej z najrozniejszych pwoodow. To oni nigdy nie awansuja, to oni pozostaja proboszczami w peryferyjnych na ogol, ale jak trzeba, to propagandowo sa w reprezentacyjnych parafiach. Taki PiaR… Na front sa wystawiani „frontmani”. Za takiego uwazam Franka, na przyklad.

    Frontmani skupiaja na sobie wzrok zachwyconej publiki, a za ich plecami zbrodniczy degeneraci, robia co zawsze robili.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Sam wiesz, swiat nei jest czarno/bialy, nawet swiat kosciolka katolickiego… Choc gdyby si etrzymac definicji kolorowych, to bym zaryzykowal „szaro/szary”, za szaroscia najmniej widac.

  132. @Tanaka
    14 maja o godz. 23:26

    Rodzice swojego syna, czyli brata mojej teściowej, wyznaczyli go na księdza. W ogóle nie pytając go, czy ma ochotę na takie życie. Nie, bo dziecka się nie pyta.

    Rodzina kuzynów żony, nabożnych katolików z głębokiej prowincji, uparła się wypchnąć córkę do zakonu. Bo siostra babci też była zakonnicą, z głębokiego powołania, i naprawdę skromną, ciepłą i dobrą osobą. Tradycję trzeba kontynuować (choć czasy inne), no więc wypychali i wypychali z takim uporem, że się mała powiesiła na strychu.

  133. PS. Powinienem był uściślić. Lata 1990, syna (na księdza) nie mieli pod ręką, chodziło nie o ochronę przed ubodzeniem przez biedę, ale o prestiż i status w typowych Pasikurowicach Dolnych, dla rodziny, której brakowało jednego i drugiego.

  134. Moje spostrzezenia na temat filmu napisalem pare. Obejrzalem, napisalem. Wiecej nie mam do dodawania. Ale mam ciekawosc jedna rzecz.

    O dziecinstwie nie moge powiedzic szczesliwe/nieszczesliwe. Prawdopodobnie pamiec zdarzen jest szczesliwa/nieszczesliwa. Nie wiecej. Brak Tobermory do hashtagow pamieci 😕 Jak czytam Wasze wpisy, wiele lat czytam, to mam jeden obraz. Wszyscy wychowaliscie w porzadnych rodzinach. Porzadnych otoczeniach. Tak skrotem nazywajac. Moje pytanie jest.

    Jest ktos z Was, co wychowal w slumsach? Nie wiem jak z dziewczynami/kobietami. Ja pamietam ciagle bojki. Z bracmi, rowiesnikami, innymi podworkami. Zawsze ktos mnie, czy ja w droge wchodzilem. Ojciec tlukl mnie czym do reki, najchetniej drewnianym wieszakiem czy kabel zelazka. Choc mialem dobre censurki, nierzadko bardzo dobre. W miare dorastania. Taki trening. Z poczatku oczywiscie wiekszosc przegranych. Pozniej rosniesz, uczysz. Waga i wzrost coraz mniejsze znaczenie. Nigdy nie pamietam, poczucia krzywdy. Coby zostalo. Pamietam ostatnie bojki. Koniec, natychmiastowy. Nagle ty jestes silniejszy. Bic z innymi, nawet jak przegrasz, robi nie masz poczucia krzywdy. Slabszy tylko jestes, chwilowo. Za dwa tygodnie mozesz oddac, ladnie planujac skutecznosc. Czy ktos z Was wychowal w slumsach? Przeciez slumsy, nie tylko na Pradze byly? Czy Rozycki Bazar? Zlamana reka czy zebro, zrasta miesiac. Nie potrzeba cale zycie, w gipsie latac, poznej. Jak dorosly, to nawet zrytualsowalem to. Tak mysle dzis. W Uppsala zaczalem odwiedzac dojo. Przypadkiem.

    Czy nikt z Was…?

    Pzdr Seleuk

  135. Ewa-Joanna
    15 maja o godz. 0:12

    O każdą za wiele.
    Takie historie działy się i będą się dziać, choć – może – nieco rzadziej, a to ze względu na zmieniające się standardy społeczne. Rzecz w tym, by każde dziecko i każdy po prostu wiedział na czym polega zło, umiał je nazwać głośno i był ktoś, kto mu pomoże, biorąc się zarazem za sprawcę tak, by nigdy już nie robił tego, co robił.
    Nie mam na mysli wyłącznie procedur policyjno-sądowych, ale przede wszystkim wychowawcze, edukacyjne i psychologiczne. Bandyta też był dzieckiem.

  136. Slawczan
    15 maja o godz. 0:54

    Na Krytyce Politycznej jest wywiad z Panią Prof. Ewą Łętowską. Zawsze uważałem ją za głos rozsądku, profesjonalizmu w tym ,, kraju dzikim”. I czytam: byłam zwolenniczką formuły przyjaznego rozdziału państwa i Kościoła. Konstytucja z 1997 roku w miejsce wrogiej separacji tronu i ołtarza wprowadziła tę właśnie zasadę, zasadę przyjaznego rozdziału opartego na autonomii i współdziałaniu.

    Ot i kolejna mądra inaczej. Ze stajni ,,Nieodżałowanej Pamięci Pana Tadeusza” i kuzynka ,,Konkordatu Nie Podpiszę” Akeksandra K. ONI TO KLERYKALNE SPROKUROWALI PASKUDZTWO ergo dzisiejszy PiS by bez nich niezaistniał.

    Profesor Łętowska jest prawnikiem i w tym zakresie z pewnością można ją uważać za osobę nadzwyczaj kompetentną i mądrą.
    Była też Rzecznikiem Praw Obywatelskich, co powiększa zakres jej kompetencji i mądrości.

    Czytam i słucham jej wypowiedzi z satysfakcją, z powyższych względów. I uważam ją za jedną z niedużej grupy osób, które są mocnymi filarami tego, co w Polsce państwowej i pozapaństwowej a publicznej, pozytywne. Mając świadomość tego, o czym mówisz.

    Ale i ona nie uniknęła fatalnie nietrafnego sądzenia o rzeczy: istocie Kościoła kat jego roli oraz oddziaływania na państwo i ludzi. Błąd ten popełniali, trwale, niemal wszyscy. I dziś także, może już nie prawie wszyscy, ale ciągle silna większość, popełniają.
    Jest to błąd wychowania w opresyjnej, zakłamanej kulturze która jest oparta na religii. Ona oślepia i oślepiła też, już za dziecka, profesor Łętowską.

    Stąd też jej założenie – nie tylko błędne, ale i fałszywe – które skupia się na jednym słowie: przyjazności Przyjazności między państwem a Kościołem kat. A że każde ma jakieś swoje sprawy innego rodzaju niż druga strona, to PRZYJAZNY rozdział.

    Państwo pewnie niewiele ma do spraw Kościoła, natomiast Kościół kat ma wszystko niemal do państwa. Zrosnięcie się z państwem, najlepiej tak formalne jak i nieformalne, to dla Kościoła kat bardzo pożądane, właściwie konieczne rozwiązanie. ma do dyspozycji cały aparat państwa, w tym bardzo ważne: prawny – tworzący sieć obowiązków i przymusów, oświaty – cóż za szyderstwo z człowieka powiedzieć, że Kościół i jego relgia oświeca, finansowy – zapewniający jednostronne i bardzo obfite przepływy strumieni finansowych i represji – dla powagi egzekucji opornych i buntowników.

    jak wygląda Kościół kat ( i inne kościoły) który nie ma w rękach państwa (prawie nie ma, lub ma niedużo – dla ścisłości wywodu) widać po zachodniej Europie: nędza i jasełka.

    Profesor Łętowska powinna to była wiedzieć jako prawnik i rozumieć co to znaczy. Od fachowca wymaga się wyższej miary staranności i nie może się tłumaczyć niewiedzą. Jak jednak nabyć ową wiedzę, gdy nikt nie uczy w szkole ani na studiach prawniczych, a może uczy właśnie czegoś odwrotnego – tej „przyjazności” Kościoła kat, ktory cały czas – wgryziony w państwo i w umysł przez kulturę i wychowanie sączy jad przyjazności?
    Pozostają lata zbierania doświadczeń, uczenia się na żywca i wyciągania wniosków. I tak się dzieje, niestety. Że na żywca.

    Siekielski dostarczył wszystkim nową i pokażną porcję dymiących flaków Kościoła kat. Bierzcie, uczcie się i wyciągajcie wnioski oraz robcie co trzeba.
    Za aprobatą nieba. Niebo bowiem tak ma, że ciągle się zgadza z człowiekiem, chodziaż Kościół gada, że ma być odwrotnie. Sto pięćdziesiąt lat temu Kościół kat ogłosił nieomylność papieży – i Niebo się od razu zgodziło. A w IV wieku naszej ery Kościół wziął się za tępienie Żydów – i niebo bardzo było zadowolone. Przez kolejne 1700 lat. Teraz ma być troszkę mniej zadowolone – i jest troszke mniej zadowolone. Ale tylko troszkę.

    Nasz milusiński – Lolek giewontowy – ślicznie się ściskał z Marcialem Macielem Degollado i ściskał się z Pinochetem wymieniając z nim czułe liściki – i niebo klaskało w rączki. Trzysta tysiecy pomnikow Lolka nad Wisłą – niebo siedzi na ławce, foci i podziwia oraz mówi do Świętego paciorki.

  137. Tanaka
    15 maja o godz. 8:38

    Podałeś w kwestii pani profesor i jej „zawierzenia w przyjazność” dobry przykład elementu konstruktu przedsłownego rdzennego i trochę jak widać nieprzepuszczalnego. Powstać mógł przez lata, „na żywca” w atmosferze przyzwolenia społecznego na indoktrynację, jak zauważyłeś. Potraktowanie tego typu problemów sekularyzacji czy laicyzacji skalpelem Jażdżewskiego może być przeciwskuteczne. Jak mówiła moja babcia: nie rozdrapuj, bo ci się sprzeciwi.

  138. @alamakotalive wczoraj 20:38

    seleuk|os|
    14 maja o godz. 16:31

    A swoją drogą co na tym dyskurs traci, że taki n.p. @Scrambler jest wyłączony?

    Rzecz jest do oceny. Podobnie jak Twój udział. Przy czym ocena ta niekoniecznie dla Ciebie musi wypaść korzystnie.

  139. @paradox57
    15 maja o godz. 9:24
    W punkt.

  140. Sądzę, że człek dojrzały intelektualnie i emocjonalnie, z wyrobioną umiejętnością myślenia analitycznego i krytycznego wobec świata i siebie, jest w stanie kontrolować w sobie wszystko, więc i panować nad swymi, że tak powiem, pociągami. Truizm, ale też drogowskaz – że MOŻNA. Paplanie o hormonach, duponach jako zarządcach człowiekowatych jest odwracaniem uwagi od istnienia najwyższego hormonu, jakim jest wyćwiczony rozum – to odbieranie człowiekowi i rozumienia, i odpowiedzialności. Dlatego klan księży mam za półludzi, niedorobionych, infantylnych. Ci półludzie NAUCZAJĄ wchodzące w życie dzieci. Czego nauczają nienauczeni, pokrzywieni?

    Zatem zarządzam: od dziś polskie państwo przestaje być państwem wyznanionym. Kościół katolicki zostaje zdelegalizowany jako organizacja przestępcza, żyjąca z oszustw i pasożytnictwa. Państwo wyznaniowe nie ma interesu, by mieć uczonych obywateli, dlatego zabraniam indoktrynowania dzieci przez jakiekolwiek instytucje ideistyczne przed osiągnięciem przez te dzieci pełnoletności. Cały POPiS idzie do karnych obozów i ma jeszcze tej wiosny zalesić – bez zmechanizowanego sprzętu – cały głupio, bezmyślnie i barbarzyńsko wycięty obszar Mierzei Wiślanej. Lete.

  141. Do tej pory byli nietykalni, to się zrobili też „Nieuleczalni”

  142. @pombocek 10:30

    Och, pombocku. Ci w sutannach mogliby przekopać mierzeję (ręcznie), potem zasypać (też ręcznie). I dopiero po tym zalesić.

  143. Tanaka
    15 maja o godz. 8:38
    Slawczan
    15 maja o godz. 0:54

    Bo to najwyrazniej jest tak, jak z malpa i dzungla.

    Znaczy sie katolik moze wyjsc z katolicyzmu, ale katolicyzm z niego nie do konca…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps To cenne i warte zapamietania spostrzezenie.

  144. paradox57
    15 maja o godz. 10:40

    Ich akurat, tych w sutannach, to bym jak najdalej trzymal od Mierzei. Nie dlatego, zeby im pracy oszczedzic, ale z uwagi na bursztyn. Jakby sie rozpedzili z przkopywaniem, to mogliby nigdy nie skonczyc…

    Pozdrowka
    ~l.

  145. @wbocek
    15 maja o godz. 10:30
    „… i ma jeszcze tej wiosny zalesić – bez zmechanizowanego sprzętu – cały głupio, bezmyślnie i barbarzyńsko wycięty obszar Mierzei Wiślanej”.
    Albo coś w tej „podobie”. Np. jest taki plan awaryjny, że gdyby, jakby co i w ogóle już ten „ruf” kopać napoczęli, to z „urobku” usypać sztuczną wyspę „na wodzie” (tyż jakbądź, może być rencamy) z planem zagospodarowania pod te dwie wieże.

  146. @lonefather 10:47

    To na golasa niech kopią. Wietnamczycy zakładają kormoranom na szyję specjalne obrączki, coby ryb nie połykały.

  147. seleuk|os| 6:06

    Nieliche masz wspomnienia.
    Więc i mnie taka refleksja się nasunęła. Ilu z tych mieszkańców slumsów osiągnęło to co Ty? Masz o tym jakieś informacje? Ilu z nich też dobre cenzurki, o ile w ogóle jakieś miało? Chociaż prawdopodobnie też byli bici czym popadnie, a w niektórych przypadkach ojciec pewnie nie zadawał sobie nawet trudu odczepienia żelazka od sznura.

  148. paradox57
    15 maja o godz. 10:59

    Chinczycy. To Chinczycy, a nie Wietnamczycy, wpadli na ten sposob „lowienia ryb kormoranami”. Ale i tak trzymalbym ich jak najdalej, od czegokolwiek wartosciowego.

    Pozdrowka
    ~l.

  149. @lonefather 11:27

    A czy ja zaprzeczam że Chińczycy? Wpadli, a sam na własne oczy widziałem dokument, w którym tak łowili Wietnamczycy.

    Poza tym faktycznie. Lepiej trzymać ich z dala od bursztynu. Bo to wiadomo, gdzie by go poupychali?

  150. lonefather
    15 maja o godz. 1:36

    Otoz nie, to nie prawda, to nie cala prawda. Instytucja jest z pewnoscia do cna zdemoralizowana, ale sa w niej ludzie dobrzy. Zwyczajnie dobrzy.

    Oczywiście, są w niej dobrzy ludzie
    I – TYLKO – tyle możemy powiedzieć Nic więcej. Tylko tyle, ponieważ jest to bardzo ogólna zasada: w każdym wystarczająco dużym środowisku są jacyś „dobrzy ludzie”. To prawo statystyki.

    Jest i inne prawo, kolokwialne ale i mocno działające w praktyce, ktore wszyscy znamy i wiemy, że działa: nie ma zdrowych ludzi, są tylko źle przebadani.

    Coraz trudniej się robi, gdy z poziomu ogółu mamy zejść do szczegółu i pokazać palcem: oto on – dobry człowiek!

    Więc – który to jest dobry człowiek w środku niedobrej organizacji? Pokażemy konkretne osoby?
    Skąd wiemy na pewno, że są dobre?

    Przyjrzyjmy się dobrociom człowieka od początku:

    Dzieciak parafialny to dobry człowiek?
    To przedwczesne orzekanie. Tego nie możemy stwierdzić, bo to niedojrzały człowiek, możemy najwyżej zauwazyć pewne przesłanki do tego, że kiedyś wyrośnie na osobę, o której będzie można tak z pewnościa powiedzieć.
    Możemy też dostrzec przesłanki poważnych problemów, które utrudnią zostanie dobrym człowiekiem.
    Na przykład, możemy się dowiedzieć, że jest to dzieciak będący ofiarą przemocy domowej i ofiarą przemocy w parafii. Niekoniecznie seksualnej, ale paczenia inicjującego powstanie osoby klerykalnej.
    Jest to standardowa robota proboszcza.

    Kleryk w seminarium to dobry człowiek?
    To już jest człowiek poddany procesowi dogłębnego formatowania osobowości, trzebiącego ją z rzeczy niepożądanych, blokującego swobodny rozwój ku osobowości dojrzałej i autentycznej, czyli dobrej oraz krystalizującego osobowość klerykalną.
    Proces ten jst często nazywany – przez sam Kościół kat – chrystoformizacją.
    Skojarzenie z wulkanizacją jest bardzo zasadne. Powstaje człowiek zwulkanizowany, odporny na to, co nieklerykalne, niesłuszne, niekościelne, nieproceduralne.

    Czy taki człowiek po takich przejściach, który trafia do parafii, na wikarego, na proboszcza – jest dobrym człowiekiem?
    Jeśli tak – z jakiego powodu, jak to się dzieje, że jednak – jest?

    I tak można opisać kolejne etapy życia konsekrowanego i zadać pytania kontrolne. Jaki będzie rezultat?

    Od kiedy zacząłem się interesować problematyką i wnikać w jej głąb, czyli calkiem sporo czasu już, widzę bardzo mocną prawidłowość: jakaś osoba klerykalna, która wydaje się jakoś miła, powie coś pozytywnego, raz, drugi, wydaje się być jakąś „lepszą twarzą Kościoła kat”, już-już prawie budzi nadzieję na to, że to „dobry człowiek” – i nagle wali cię w twarz z buta. Rypnie czymś ta bezczelnym, chamskim, durnym, moralnie ohydnym, bezbrzeżnie głupim i świadczącym o nędznej, lub żadnej wiedzy choć za wiedzącego się przedstawia – że szkok i trampki same sie rozwiązują.

    Moje doświadczenie jest takie, że KAŻDA osoba konsekrowana jaką Kościół kat sam lansuje jako „dobrą twarz Kościoła kat” i jaka jest powszechnie tak przedstawiana w mediach – ma na koncie liczne tak szokujące słowa i zachowania, że ŻADNA z nich nie jest „dobrym człowiekiem”, a – co najwyżej – czasem jej się coś dobrego zdarzy.

    Można być „dobrym człowiekiem” w tak złej organizacji? Można nim być WSPÓŁTWORZĄC ją i za nią ODPOWIADAJĄC? Jakie procesy to zapewniają?
    Można być „dobrym czlowiekiem” dobrze, czyli całkowicie będąc zanurzonym w fantazmatach i oszustwach które się przekłada na prawdziwe życie i zmusza to życie do podporządkowania się rojeniom, uroszczeniom i rozliczaniu włącznie z okrytnym karaniem?

    Można ocalić własny, wolny umysł i dojrzeć do bycia człowiekiem pełnym, autentcznym będąc jednocześnie poddanym – całe dorosłe (co najmniej) życie procesom formatowania umysłu i fizyczności?
    Jak to się dzieje, jak to możliwe?

    Prof. Bartoś o tym często i dokładniej mówi. Prof Obirek rzadziej, ale też znam jego podobnie brzmiące wypowiedzi: nie da się!

    Zauważ: NIKT z kręgu tzw. katolików otwartych, publicystów „otwartych” i mnóstwa „mądrych ludzi” w obiegu publicznym ( bo o samym klerze nie ma sensu w tym kontekście nawet wspominać) w ogóle nie mierzy się z głębiej położonymi i nierównie ważniejszymi poziomami problemu i ludzkiej psyche. Gadają wyłącznie powierzchownie, obracając zaklęciami, mniemaniami i pustymi słowami oraz apriorycznymi tezami: Kościół kat jest dobry, jest święty, co najwyżej czasem zdarzy się jakiś niegrzeczny, grzeszny człowiek. No cóż, każdy jest grzeszny przecież, prawda?

    I ta, z góry powzięta teza bez dowodu i to puste stwierdzenie ma cokolwiek wyjaśniać? Tak jednak robią, tak usiłują uciszyć krytykę i poznanie, tak własne zakłamanie usiłują przekazać innym.

    I to ciągłe, obłudne, zdziwienie: jak to możliwe? Jak to się mogło stać? Aż się wierzyć nie chce!
    Właśnie to słyszymy, właśnie to ćwiczymy, Siekielski postawił taką sprawę na wokandzie i można się doskonale, dogłębnie przyjrzeć hipokrytom i zobaczyć ich modus operandii.

    Możliwe, stało się, stawało się od dwóch tysięcy lat. Nie po to jednak zadaja pytania, by na nie poważnie odpowiadać. Kończą na pytaniu. Są sformatowani, mają zgwałcone umysły i sumienia. są leniwi, gnuśni i wiedzą, że możba wygodnie żyć nic nie wiedząc, a nawet lepiej nie wiedzieć, pozorować rozumienie. I to spieniężać.

  151. Szanowni koledzy zaczęli dyskusję na temat Pani Łętowskiej, podkreślając jej naiwność w sprawie relacji państwo-krk, bo wpływ pozostałych hierarchów kościołów mniejszościowych jest chyba zaniedbywalny, a są ujęte w prawodawstwie dla zakamuflowania prawdy o symbiozie krk z państwem i to nie tylko pisowskim, choć wynaturzenia są obecnie ogromne. Jeśli np. władze oświatowe proszą hierarchę o zgodę na zmniejszenie liczby godzin religii zamiast wydać zarządzenie i wypieprzyć część darmozjadów ze szkół, to komentarz jest zbyteczny. Chwalę sobie niektóre władze PRL, które ten problem rozwiązały. Kościół sobie poradził, kasa była w porządku i wierni wybudowali salki katechetyczne , które teraz służą do celów zarobkowych – dyskoteki? Może agitacja przedwyborcza PiS?

    Ja tez byłem zwolennikiem przyjaznych relacji z krk – bardziej konkretnie z proboszczami miejscowości, w których pracowałem jako nauczyciel. Nawet grałem z księdzem w skata – do momentu zauważenia, że oszukuje i nie chce się zgodzić na kary regulaminowe. Dlatego powiem jak pewna Beatka – nie pochwalam, ale rozumiem, bo zawsze bardzo lubiłem wypowiedzi Pani Łętowskiej, a tej o kościele nie słyszałem. Poza tym chyba każdy bazuje głównie na własnych doświadczeniach i obserwacjach. Nigdy nie byłem molestowany seksualnie, nie byłem ministrantem tylko takim lektorem, który inicjuje modły głośno, w naszym mieście nie było plotek o pedofilach w kościele. Parafianie jedynie zauważyli tę cholerną pazerność proboszcza, który część dochodu zużywał z dziewczynami np. w Zakopanem, ale pewnie sprawdzał dowody osobiste. Obecnemu proboszczowi zarzucam tylko jedno – przerosłe ego konsekrowanego, lepszego i mądrzejszego od byle jakiego parafianina z Bożej laski, jak ja. Już kiedyś pisałem na blogu, czym mnie zaskoczył. Widząc mnie na wózku kazał mi z pokorą znosić mój los – przecież Bóg tak dla mnie chce. Powiedziałem, że ma rację i że ja się uczę pokory… od hierarchów kościoła. Zamiast mnie pochwalić, że naśladuję np. „flaszkę Głodzia”, kolegę profesora Oko czy inne Mchalki, te świetlane wzorce pokory chrześcijańskiej, to się wkurzył i mi zagroził, że mnie popamięta, może kiedyś przyjdzie koza do woza, jak to mówią o Jaruzelskim (w co ja nie wierzę!).

    Na temat religii – wszystkich – już tyle napisano, mądrości i głupot, że tego nie zmienię w blogowym komentarzu. W coś jednak wierzę – że zawsze człowiek tworzy sobie Boga na własnym obrazie, a nie tak jak głoszą organizatorzy obrzędów religijnych. Bogowie mają wszystkie ludzkie cechy, szczególnie te najgorsze. Zastanawiam się czasem w wolnych chwilach, że zdecydowanie mądrzejsi ode mnie ludzie chcieliby, aby istniała jakaś wyższa siła, która stworzyła wszechświat, ustalając prawa nim rządzące. Żadna religia nie pomaga w znalezieniu odpowiedzi na to fundamentalne pytanie o taki absolut – wszystkie są szalbierstwem i tylko źródłem dochodów dla grupy cwaniaków. Tak było u ludów pierwotnych i jest obecnie, tylko teraz oszustwa są bardziej wyrafinowane. Najgłupszy jest zespół takich profesorów typu Oko od zarania chrześcijaństwa. Wymyślili w ciągu wieków rządzenia ludźmi absolutnie idiotyczne dogmaty, w które trzeba niby wierzyć, choć wymyślili to idioci lub nie rozumiejący prostych praw fizycznych hierarchowie – np. mordowanie ludzi, którzy „zatrzymali Słońce i ruszyli Ziemię”, a dziś każde dziecko w szkole wie, jak jest naprawdę, a mędrcy katoliccy usłyszeli od Boga, że to Ziemia jest tym centrum wszechświata, a pod nią (w Australii?) jest piekło, tak im powiedział Bóg. Poza tym katolicyzm ma tak skomplikowane dogmaty, tak niezgodne z naturą, że nie ma szans z Islamem, który jest prosty „w konsumpcji”, jeden bóg i jego namiestnik na Ziemi, żadna Trójca o niemożliwych do ustalenia relacjach hierarchicznych, np. cy Jezus ma te same uprawnienia i moce jak jego ojciec? Jak ojciec zrodził syna, kiedy, jak i z kim? Skąd się wziął Duch święty i czy jest tak ważny jak reszta czy tylko wykonawcą zaleceń pozostałych filarów Trójcy, np. inseminacja dziewic lub oświecenie pani Gronkiewicz-Waltz w sprawach finansowych. Wymyślono wieczną dziewicę, zapłodnioną cudownie, lepiej niż in vitro, która rodziła bez pomocy medycznej i nadal jest dziewicą. Mogę uwierzyc w zapłodnienie dziewicy (żwawe plemniki przy pettingu), ale porodu chłopca przez nieznany mi u kobiety otwór jest nie do pogodzenia z moim ścisłym umysłem – skrzywienie zawodowe. Wyobrażam sobie kłopoty katolickich misjonarzy, którzy to muszą tłumaczyć ludziom o normalnych mózgach i obserwacjach przyrody. Imami mają znacznie łatwiej, dlatego Islam szerzy si z siłą eboli na całym świecie.
    Mogę zakończyć moje dywagacje pewną informacją o znaczeniu wyrazu „dziewica”. Podobno w Islandii jest taki brak kobiet i szacunek dla nich, że za dziewicę uważa się kobietę do siódmego dziecka włącznie, tu Matka Boska miałaby szanse, nawet bez tęczowej aureoli. Naprawdę nie ja wymyśliłem tej definicji, tylko laureat nagrody Nobla Halldor Laxness w jednej ze swoich powieści.

    PS
    Jeśli obraziłem czyjeś uczucia religijne, to mi przykro, ale nie boję się artykułu 196 kk, bo mój czyn nie podlega karze.

  152. – – –
    Żadne ludzkie zło nie obywa się bez dobrych ludzi.
    Dobrym ludziom prawda leży na skórze pośrodku obu oczu, tego złego i tego dobrego.
    Łatwa do zmycia jak makijaż po przymknięciu odpowiedniego do okoliczności oka.
    – – –

  153. Tanaka
    15 maja o godz. 11:42

    Z najwyzsza uwaga przeczytalem i stwierdzam, ze …, tu bedzie kilka rzeczy, ktore na bardzo szybko przyszly mi na mysl :

    1) Co do defincji powstawania i utrzymywania sie zla, to zgadzam sie z Toba. Z latwoscia mi to przychodzi, bo zupelnie tak samo to widze i wiem.

    2) Co do mechanizmu, czyli urabiania psychicznego, to juz nie jestem tak bardzo pewny jak Ty, bo wydaje mi sie to duzo bardziej zlozone i zroznicowane. Wydaje mi sie tak, bo ludzie sa rozni, co wystarcza samo w sobie do tego, zeby znalezli sie tacy, ktoorzy sami z siebie i bez zachety i tacy, ktorzy z przelamaniem roznych wewnetrznych oporow, ale i beda tacy, ktorzy z czystego oportunizmu, gdy sie zorientuja co sie dzieje i jak to dziala, sie dostosuja.

    3) No i w koncu beda jeszcze dwie kategorie, sposrod ktorych sa ci dobrzy ludzie. Pierwsza to zaslepieni idealizmem naiwniacy, ktorym idealizm naklada na oczy bielmo niewidzenia zla i ostatnia kategoria, ktora bym nazwal „wallenrodzi”, bo widza i znaja zlo, ale sadza ze od srodka …

    4) Aaaa…., jeszcze jedna kategoria mi na mysl przyszla. Kategoria, ktora moznaby wydzielic jako podklase „wallenrodow”, czyli tacy ktorzy znaja, widza i rozumieja zlo, ale sami na wlasny uzytek decyduja sie nie ulec zlu, nie wlaczyc z nim, ale pozostac dobrymi ludzmi i szerzyc dobro w miare swoich mozliwosci.

    *******

    @Tanaka,
    Ty, najwyrazniej albo nie dostrzegasz, albo pomijasz ludzi z 3) i 4).

    Co uwazam za co najmniej podwojny blad. Podwojny, jesli nie wrecz potrojny blad, bo :

    1) Wyrzadzasz krzywde moze naiwnym, ale dobrym ludziom, hurtowo ladujac ich do jednego wora z ewidentnymi przestepcami i zbrodniarzami.

    2) „Ladujac” do jednego wora przestepcow i dobrych, zwracasz przeciwko swoim pogladom wszystkich, ktorzy swoje opinie o kosciele buduja na bazie kontaktu z dobrymi i madrymi. To jest blad polityczny, bo zamiast zrozumienia dla tego co widzisz i opisujesz, wzbudzasz sprzeciw i opor, ktory zwraca sie przeciwko Tobie i Twoim pogladom.

    3) I jest jeszcze trzeci, mozliwe ze z prawno/politycznego punktu widzenia, najwiekszy blad zwiazany z niedostrzeganiem, czy odmowa zobaczenia, istnienia dobrych ludzi w kosciele katolickim. Blad ten polega na tym, ze sam kosciol katolicki ich sobie trzymal, a nie mielil, czy wypluwal… Tylko trzymal, trzyma i toleruje, bo sa oni jak listek figowy, jak usprawiedliwienie, jak dowod tego, ze taki wlasnie jest on sam…, czyli „dobry i dobro czyniacy…”

    Wyzej i we wczesniejszych postach, przy roznych okazjach nazywalem tych dobrych, „frontmanami”. Pelnia taka role. Ale zeby skutecznie, naprawde skutecznie uderzyc i zalatwic przestepcza instytucje kosciola katolickiego, to nie wolno niedostrzegac istnienia tych dobrych w zlej instytucji, ale trzeba znalezc sposob na to, zeby ich oddzielic…. Wskazac, nazwac i oddzielic, tak zeby zostalo tylko to co zle, wredne i przestepcze, bo tylko wtedy da sie je zniszczyc. Jesli sie nie oddzieli, to sie zlo ukryje pomiedzy dobrymi, przetrwa i odrodzi.

    Tak wiec, choc sie zgadzam z tym co piszesz, to wskazuje na to czego brak, zeby poza slusznoscia, znalazla sie w Twoim pisaniu szansa na skutecznosc.

    Pozdrowka
    ~l.

  154. @lonefather 13:40

    Nie wartościując. To jest argument wszelakiej maści występywaczy telewizyjnych przepytywanych na okoliczność kościółkowych występków. Każdy z nich zna dobrego proboszcza. Natomiast pytany o konkretne przestępstwa tłumaczy, że nie zna sprawy, nie słyszał, nie widział. Jego to nie dotyczy, nie ogląda byle czego albo wręcz stwierdza, że nigdy w życiu nie przeczyta „Mein Kampf”.

  155. lonefather
    15 maja o godz. 13:40

    Lonek, czy dokładnie przeczytałeś mój wpis?
    Są w Kościele kat „dobrzy ludzie” , co stwierdziłem we wpisie do którego się odnosisz. Nie ma powodu w to wątpić gdy mowa o dowolnej organizacji większej niż kilka-kilkanaście osób.

    Następnie przedstawiłem etapy wzrastania człowieka w systemie klerykalnym i zadałem szereg pytań weryfikacyjnych, które pozwalają albo zawęzić krąg poszukiwania konkretnych „dobrych ludzi” i wreszcie do nich dotrzeć, a nie tylko posługiwać się ogólnikiem, że „są”, albo zweryfikować negatywnie domniemania o „dobrym człowieku” – tym i tamtym.
    To było osią mojego wpisu.

    To zaś co sam przedstawiasz, po pierwsze, nie kłóci się, a wspiera mój tok rozumowania po drugie – pozostawia moje uszczegóławiające kwestie na boku. Co nie bardzo pozwala na bliższy, ukierunkowany opis i wskazanie owych dobrych ludzi jako konkretów.

    kategorie dobrych ludzi: wallenrodów i „podwallenrodów”, oczywiście, są, ale znowu – na poziomie ogólnym.

    Nie odnosiłem się do prawno-politycznych aspektów, ani kwestii skuteczności we wpisie.. Nie „ładuję też do jednego wora”, a opisuję i zadaję pytania pozwalające właśnie mieć pojęcie, czy się kogoś należnie do wora wsadza, czy nie.

    Ani też nie zastanawia mnie we wpisie, czy mój tok mysli wzbudzi czyjś opór czy aplauz, tylko gadam co sądzę, bo po pierwsze, nie jest to wpis wyborczy, a wpis do myślenia i konfrontowania mysli, więc i po drugie – zarówno komentarze podzielające jak i krytyczne wobec mojej myśli – byle z porządnym wyjaśnieniem – są równie interesujące. Te drugie może nawet bardziej.

  156. Przecztałem właśnie „Kwantechizm” Andrzeja Dragana – Polecam.

    Z rozdziału „Nie znam się, to się wypowiem” , o „kulcie Cargo”:

    „Jak zapewne wiemy, nie wystarczy ubić klepisko i machać liściem palmy, by u naszych stóp zaczęły lądować samoloty. Wystarczy przypomnieć, ile dodatkowych warunków trzeba było spełnić, by powołać do życia lotnisko w Radomiu.” 🙂

    O fizyku który przeszedł do biologów:
    „Stwierdził on, że taki transfer miał same zalety, bo za jednym zamachem doprowadził do podniesienia średniego ilorazu inteligencji zarówno wśród biologów, jak i fizyków

  157. Jak rozmawiać o pedofilii, żeby (broń Boże!) nie urazić kaka:

    „1. Przypomnij, że nauczyciele też molestują.

    2. Unikaj słowa „gwałt na dziecku”. Lepiej brzmi: „wczesna inicjacja seksualna”.

    3. Pochwal się, że nie oglądałeś i nie obejrzysz.

    4. Nazwij pedofilię wobec dzieci „tematem zastępczym”.

    5. Oskarż twórców filmu o to, że specjalnie wypuścili go przed wyborami, żeby wpłynąć na wyniki. Zapomnij, że Kościół katolicki nie startuje w wyborach.

    6. Posiłkując się danymi z „Wiadomości” TVP wykaż, że wśród murarzy jest więcej pedofilów.

    7. Przypomnij, że edukacja seksualna w szkołach = więcej pedofilii.

    8. Wykaż, że to tylko nagonka z powodu wartości, które głosi Kościół i których stara się nauczać.

    9. Zapytaj, czemu w filmie nie ma nic o homolobby. Jeśli bracia Sekielscy nie odpowiedzą, będziesz mógł triumfować, że twórcy unikają niewygodnych pytań.

    10. Bez użycia słów „biskup”, „ksiądz” i „kościół” napisz na Twitterze, że z pedofilią musimy walczyć wszędzie.

    11. Zwróć uwagę na to, że Kościół od zawsze był opoką narodu polskiego.

    12. Powiedz, że byle czego nie oglądasz.

    13. Poradź, krytykom Kościoła, że jak nie znają prawa kanonicznego, to morda w kubeł, a nie szkalować biskupów.

    14. Zapłacz. Nad losem atakowanego Kościoła.

    15. Postrasz, że Polska, w której Kościół zostanie zniszczony, będzie piekłem na ziemi. Lajk od Ziemkewicza za brak wzmianki o piekle, którego doświadczyły molestowane dzieci.

    16. Opowiedz ludziom, z jaką plagą pedofilii zmagają się Niemcy.

    17. Zadawaj ważne pytania: dlaczego film Sekielskiego ukazuje się AKURAT przed wyborami?

    18. Poznaj jednostki miary, którymi opiszesz skalę pedofilii w Kościele: promil, mikro, mini, nano.

    19. Uznaj fiasko filmu, bo przecież PO ignorowała problem, więc atak Sekielskiego na PiS się nie powiódł

    20. Przekonaj, że trauma księży pedofilów jest taka jak dzieci, które molestowali seksualnie.

    21. Ogłoś, że jak ktoś chce zniszczyć Kościół, to znaczy, że chce zniszczyć naród i że trzeba pozostać Polakami.

    22. Broń tezy, że źródło pedofilii wśród księży tkwi w PRL-owskiej bezpiece lub karcie LGBT.

    23. Napisz, że to wszystko to tylko polityczne awanturnictwo Biedronia.

    2.
    24. Powiąż w ramach jednej teorii spisku „Tylko nie mów nikomu” ze sprawą Matki Boskiej z tęczową aureolą.

    25. Powiedz, że film Sekielskich dziwnie zbiega się z różnymi prowokacjami i wystąpieniami i nie chcesz sugerować, że to jest zmasowana antykościelna kampania, ale to jest zmasowana antykościelna kampania.

    26. Przypomnij, że przed poprzednimi wyborami był „Kler”.

    27. Nazwij pedofilię „wydumanym problemem”, bo totalna opozycja nie ma pomysłu na eurowybory.

    28. Przypomnij, że „nie rozwiążemy problemu pedofilii w Kościele bez dotknięcia problemu „lawendowej mafii”, czyli bez rozwiązania problemu osób LGBT.

    29. Powiedz, że za PO też byli pedofile i gdzie był wtedy Sekielski

    30. Nie rozmawiaj o pedofilii w Kościele i trzymaj kciuki, żeby temat jakoś ucichł.”

    Źródło: AZS dziennik https://aszdziennik.pl/126479,jak-rozmawiac-pedofilii-w-kosciele-po-filmie-sekielskiego

  158. paradox57
    15 maja o godz. 13:52

    Czy mi uwierzysz, ze nigdy, naprawde nigdy nie przeczytam „Mein Kamf”?

    Jesli uwierzyles, to dobrze, bo faktycznie, juz wiecej nigdy w zyciu nie przeczytam „Mein Kampf”.

    Pozdrowka
    ~l.

  159. Tanaka
    15 maja o godz. 14:02

    Tanaka,
    NA niezadane, ale wszechobecne pytanie, odpowiadam wprost, ze TAK, ze WIEM, ze nei musze byc Szerlockiem, zeby wiedziec i rozumiec zarozno co piszesz, dlaczego tak a nie inaczej piszesz. Pewnie inaczej umialbys, ale nei mozesz, bo nie pozwala to co zasygnalizowalem w pierwszym zdaniu.

    Ten teges kropla i tak dalej, wiec gdyby o kogo innego szlo, to bym sobie i innym, o Tobie nie zapominajac, czasu oszczedzil. Wiec ciut naczej, bardziej dosadnie napisze.

    Owszem zalatwiles to, na co zwrocilem uwage, kwitujac zauwazenie, jak sam przywolales „Są w Kościele kat „dobrzy ludzie” , co stwierdziłem we wpisie do którego się odnosisz. Nie ma powodu w to wątpić gdy mowa o dowolnej organizacji większej niż kilka-kilkanaście osób.”

    Po czym gladziutko przeszles z powrotem, do tego co juz tyle razy przedstawiales i z czym, dobrze zapoznani, nie musimy byc bardziej zapozonawani. No moze poza nowymi czytelnikami tego bloga.

    Niby sie zgadza, ale sie nie zgadza, bo odwraca uwage od tego na co wskazalem, czyli

  160. Tanaka
    15 maja o godz. 14:02~

    Może wreszcie zrozumiałeś, Tanako, że jesteś w prostej linii z Edwarda Gierka i jego kazań o krytyce KONSTRUKTYWNEJ. To zresztą dotyczy nie tylko Ciebie, ale i prokuratorów, i policji. Policja, która złapie przestępcę i nie poświęci co najmniej tyle samo czasu na udowodnienie konkretnego zła i czynionego przez przestępcę dobra, jest tendencyjna i do dupy. Paszli w kibinimatier z taką policją. I prokuraturą.

    Muszę na Ciebie uważać, bo okropność, jak Ty jesteś tendencyjny. Umyłeś ręce? Bo Piłat chociaż tyle zrobił.

  161. … czyli roli jaka pelnia w kk dobrzy ludzi i tego, ze bez odseparowania ich od kosciola, nie da sie go zalatwic. W/g mnie , ale i nie tylko, bo zwykla logika i rozum tez powinny to podpowiadac.

    Pozdrowka
    ~l.

  162. @Tanaka,

    No ot teraz jak masz tak silne wsparcie, to sie wylaczam. Szkoda mi wiecej czasu na tlumaczenie nie chcacym zrozumiec, ze istnieje poza dodawaniem 2 do 2, dzielenie, pierwiastkowanie, calkowanie i rozniczkowanie, ktore sa niezbedne do cokolwiek glebszego rozumienia rzeczywistosci.

    Pozdrowka
    ~l.

  163. Na marginesie
    15 maja o godz. 15:02

    Aż się prosi na wstępniak, as is.

    Przy okazji, czytam oto że Głódź przeprosił. Ciekawe kto mu nadepnął, tym razem skutecznie. Ten emisariusz z Watykanu?

  164. @Nefer 15 maja o godz. 15:34

    G. nie dochrapałby się stanowiska, gdyby nie umiał wyczuwać, skąd wiatr wieje 🙂

    Ten emisariusz… czytam w necie, że po jego wizycie w Chile WSZYSCY biskupi podali się do dymisji. Papież przyjął dymisję… KILKU z nich.

    No to teraz będzie ogólne wzmożenie i gremialne bicie piany… a potem wszystko zostanie po staremu. Chyba że „wierni” zagłosują nogami. Ale czy zagłosują? Karnowski nawołuje, żeby w najbliższą niedzielę demonstracyjnie i tłumnie biec na mszę. W ramach poparcia tych no, czarnych braci…

    Hi hi. Ale to w sumie niewesołe.

  165. Fakt, to moze byc brdzo ciekawe, jak sie w Umeczonej rozegra „Rewizor”, gdy wszyscy zainteresowani wiedza kim jest Rewizor. To faktycznie moze byc ciekawe widowisko, wiec szkoda wielka, ze sie akurat to przedstawienie rozegra za zamknietymi drzwiami.

    Pozdrowak
    ~l.

  166. lonefather 15:13
    Tak, w tym co napisałem, zabrakło kontekstu i wyszła zbitka różnego rodzaju argumentów, które ostatnio przewinęły się przez usta polityków.

    Ten tekst o Mein Kampf wypowiedział poseł Gryglas zapytany, czy oglądał film Sekielskiego. Ot tak walnął, z dupy. Dodając przy okazji, że książka ta spowodowała niewyobrażalne zbrodnie.

  167. Na marginesie
    15 maja o godz. 16:00

    Ośmiu z 34. Coś nieśpieszno :/

    Ale mimo wszystko bawi że emisariusz, taki kościelny Mueller (zachowując proporcje), już się zbliża i biskupy będą koronki zakasywać uciekawszy.

    PiS chciał taką ładną wojenkę religijną zacząć bo Jażdżewski akuratnie się wystawił a tu niespodziewanie wyrósł na obrońców pedofilów, szczerze gratuluję Kaczyńskiemu 🙂

  168. paradox57
    15 maja o godz. 16:18

    Ależ Gryglas już był uprzejmy powiedzieć że Mein Kampf było niefortunne.
    Co można zrobić niefortunnie, wdepnąć w g.
    Niefortunnie dla .N startować z ich listy a potem zapisać się do PiSu.

    Największy okaz zidiocenia to Saryusz-Wolski, mimo wszystko.

  169. @Na marginesie

    red. Karnowski Michał? O to, ten prześladowany? Ponoć ten paskudny Szorosz taki był na niego zawzięty, że gdzieś zaraz po r 2000 dał mu był (a to cwaniak- już wtedy kombinował jakieś scenariusze!) nagrodę za ?dziennikarstwo. Pewnie się z tego spowiadał i dali mu pokutę. Albo musiał oddać te judaszowe srebrniki? No to jednak jest prześladowanie, głównie z powodu kwoty.

    A tak naprawdę na marginesie tego, co wyżej: przydał by się nam swojski Larry Flynn. Cywilny Instytut Papierów Niewygodnych.

  170. Nefer 16:34

    Wiem, źle to o mnie świadczy, ale jak widzę glizdę, to mam ochotę depnąć. Porządnie podkutym buciorem. Ryzyko, że złamię takiemu kręgosłup jest znikome.

  171. paradox57
    15 maja o godz. 13:52
    i
    paradox57
    15 maja o godz. 16:18

    OK, zdaza sie, wiec rozumiem.
    Moje zdanie, choc nie „zatrabione” gromko jest chyba jasne i mam nadzieje, ze powinno byc oczywiste, dla tych co maja szanse, ztego co pisze od zawsze, znane.

    Uznalem, ze oczywistego nie ma powodu trabic, za to uznalem, ze mozna zrobic krok dalej, do przodu, czyli do zalatwienia, skutecznego zalatwienia, tej zbrodniczej, przestepczej organizacji. Tak uznalem, i to zrobilem. I przyznam sie, ze ubodlo mnie przyrownanie do klamliwych hipokrytow, co w tv wytlumaczaja… Tym bardziej ubodlo, ze w poscie do @Tanaki, nie tlumaczylem nikogo, ani niczego.

    ALe jak napisalem OK, kazdemu moze sie zdazyc.

    Pozdrowka
    ~l.

  172. paradox57
    15 maja o godz. 11:12

    Liche/nieliche. Kazdy ma wspomnienia. Jak byla okazja, kto watek podal, pisalem. Jak klasy z „przerosnietymi” zmienialem, na wagarach z religia w listonosza gralem, jak pierwsze pieniazki na koscielnych „ofiara co laska” bralem i podobne. Na Twoje pytanie Paradox odpowiedz, nie wiem. Nie wiem. Dawno w Wwie co bylem, dowiedzialem, jeden z kolezkow,´jest/byl najstarszy zyjacy narkoman w miescie. Napisala siostra jednej listonoszki. Niezly pierozek. Zaproponowala zebym przyjechal, mnie oprowadzi. Nic nie napisalem.

    Tu Prawo dziala Paradox, z duza szkoda. Pisalem pare razy o tut sektach chrzescijanskich, a wlasciwie sekciarkach. SlowoZycia w Uppsala, podupadli w katolicysm, ale z zyskiem (16milionow circa). Pisalem o sekcie w Knutby. Xundz siedzi za podwojne morderstwo, przez smsy. SMSami mordowal (2 kobitki), kolejno. Ale glowna osoba byla Åsa Waldau, nazywana KristiBrud (Narzeczona Chrystuska). Cala sprawa byla glosna 2004. Ja chcialem, zeby mnie jaka firma, hajtek firma, wydelegowala w okolice. Tobym w czasie wolnym, zapisal do sekty, wtedy. Ale zadnej nie bylo. Nic z delegacji. Dzis rano, naglowki gazetowe. Dzis rano. Nowych dwoch xundzow siedzi i Åsa siedzi. Czekaja process. Xundze „uzdrawiac” mieli po tym poprzednim. Miedzy innymi gwalty i molestowanie, jak poprzednio. Nieduzo jest Åsa Waldau kobiet Paradox, nieduzo. Co roleplay w malenkim paluszku maja. Moze troche szkoda, tu Prawo dziala. Daje link do Kristi Brud. Kiedys zreszta dawalem inne. Teraz nowsze. Texty dostepne niestety tylko po szw, to foto sa.
    https://www.bing.com/images/search?q=asa+waldau&FORM=HDRSC2

    Pzdr 🙁 Seleukos, uffffff…

  173. Jeszcze dodam. Ta Åsa to ma taki religijny bajer, przegadala caly Episkopacik nadwislanczykow razem z Terlikowskimi. Ona tylko cytatami lata z pism poswieconych i starozytnych.
    pzdr S (PS)

  174. paradox57
    15 maja o godz. 16:47

    Współodczuwam.

    Naści link

  175. Ale numer! Kwatera Glowna wodzuuuunia sprzedana !

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,24788238,siedziba-pis-na-nowogrodzkiej-sprzedana-nowy-wlasciciel-postawi.html

    No to juz pojawia sie pewne wyjasnienie dlaczego ostatnio tak bardzo PiSy parly na odbudowe Palacu Saskiego. Moze jest ziarenko prawdy w plotkach o tym, ze pra na odbudowe, zeby tam sie zainstalowac, gdy z „Dwuch Wiez” nici, a Kwatera Glowna sprzedana. No i clou calego dealu, czyli Izraelski Developer, ktory dran skubany, zamiast z Preziem sie dogadac, wzial byl i sprzedal. Az sie cisnie na mysl, ze i to tez jest wyjasnienien problemu, dlaczego wodzuuuunio i jego szajka tak ostetntacyjnie kochaja Izrael.

    Pozdrowka
    ~l.

  176. Tanaka i nie tylko
    Może zamiast nawzajem podziwiać swoją wielkość i uczciwość lepiej by było jak najszybciej znaleźć adekwatną i nadającą się do publicznego wyrażenia odpowiedź na twierdzenie, że większość (za parę dni pewnie wszyscy) księża pedofile to SB-cy. Czyli winien jest komunizm a nie KK oraz ci, którzy przy okrągłym stole z komunizmem się układali. Jeszcze przed wyborami okaże się, że winien jest Wałęsa. W pierwszej wersji J powiedział przecież, że nawet nagroda Nobla nie uchroni.
    A jak się to załatwi to już dalej będzie łatwo. Zresztą wiadomo, że jeśli opluwany tu papież Franek nic nie zrobi to cała sprawa okaże się winą PO i niewierzących. Radzę się ciepło ubrać.

  177. Murarz domy buduje
    Żebyś dach miał nad głową
    Ale myśli ma brudne
    I fantazję niezdrową

    Wnet mu łapa chropawa
    Drży do czynu niecnego
    Lepiej strzeż się murarza
    Mój maleńki kolego

  178. Vera
    15 maja o godz. 19:28
    Dobrze Vera, dobrze…

    Dobrze Vera katoliczki zaczynaja ateistow (LA nprzyklad) czytac. Z czasem moze do myslenia dojdzie. Tylko badz wytrwala Vera
    pzdr Seleuk

  179. Vera
    15 maja o godz. 19:28

    Znam gorsze i jednoczesnie bardziej prawdopodobne scenariusze, niz zaprezentowany. Gdyby poszlo jak przewidujesz, to moze latwo nie byc, ale bedzie z pewnoscia tragikomicznie. Co tez moze byc niezle, bo jak nas pouczyl mistrz nad mistrze ludzkiej duszy – SMIECHU NIGDY DOSC !

    ~l.

  180. @Vera 19:28

    Próbuj. Może i co sensownego Ci z tego wyjdzie. Istnieje możliwośc, że Tanaka wstawi to jako wstępniak.

  181. @lonefather
    Będę w przyszłości dokładniej redagować swoje wpisy. Nawet te jednozdaniowe.

  182. Chyba wezme i przerzuce na dzialania sasiedzkie. Z mojego pytania co mnie przyszlo przy kawce porannej nic nie wyszlo. Lepiej z klimatycznym bylo. Rozumiem, wszyscy na blogu, ze „szklanych domow”. Gratuluje z odrobina zazdrosci.

    pa narazie Seleukos

  183. seleuk|os|
    15 maja o godz. 6:06

    Zadales pytanie, a ja mialem/nie mialem odpowiedzi. Mam wspomnienia. Jedne lubie, innych nie. Tak wychowalem sie w porzadnej rodzinie. Dodam, ze ateistycznej, dzieki czemu oszczedzone mi bylo molestowanie chrzescijanskie domowe i kosciolkowe. Dostawalem, gdy przeskrobalem, sprawiedliwie, bo rozrabialem, czasem bardzo. Nalezalo sie dostac, bo czasem innej drogi nie bylo, bo na gadanie i inne kary bylem uodporniony. Na lanie od ojca nie, bo niemal wcale mnie …

    Ja wniosek z tego wyciagnalem i sam stosowalem, stosuje. Dziala idealnie, gdy malo.

    Jest jak napisales, ze jak czesto, duzo, ciagle, przestaje doskwierac.

    No dobra, tyle o domu porzadnym, ktory nie byl slumsem i nie stal w slumsach, tylko byl pomiedzy slumsami, wiec w szkole bylo pomieszanie, tych ze slumsow, z tymi co nie ze slumsow. Drugich byla wiekszosc, wiec slumsy sie musialy dostosowac. Sie dostosowaly, ale swoje pietno, jak to w dostosowywaniu sie odbywa, odcisnely. Na dwa sposoby. Jeden to byla krotka, gwaltowna przemoc, ktora tych nie ze slumsow zaskakiwala. Do czasu zaskakiwala, bo dzieciaki sie szybko, bardzo szybko ucza. Jedne unikania, inne obrony grupa, jeszcze inne, ja tez, uruchomieniem natychmiastowym „agresora”. „Mniejszy” to ja bylem, moze do trzeciej klasy, pozniej zawsze wiekszy. To pomagalo, bo sie wiekszego wiecej boi. Wiekszego z „agresorem” sie jeszcze wiecej boi, co jeszcze bardziej pomagalo. Ale na tych co znali pomagalo, na tych co nie znali nie pomagalo.

    Przyszedl przerosniety, co nie znal i potoczylo sie szybko. Stanelo, ze po lekcjach pojdziemy na glinianki, zeby nikt ze zgredow nie przeszkodzil. Bylem wiekszy, ale slabszy i juz calkiem na pewno zielony jak szczaw jesli chodzi o bicie sie. Ale mialem przewage intelektualna z czytania opisow prawdziwych modrobic u Jacka Londona. Wiec plan sobie wykoncypowalem i z zimna krwia zrealizowalem. U mnei jeden, czy dwa siniaki i troche krwi z nosa, przerosnietego ponad dwa tygodnie nie bylo w szkole. Sie bijales, to sie domyslasz co trzeba zrobic, zeby to zrobic, a ja to zrobilem. Wszyscy mnie straszyli, ze jak wroci, to zrobi ze mnie miazge. Moze gdyby przyszedl nastepnego dnia, to zrobilby, ale jak wrocil po dwuch tygodniach, to zobaczylem w jego oczach strach. Nic nie zrobil. Ale zrobil, bo jak on sie bal, to wszyscy inni sie tez bali.

    Mozna nie byc ze slumsow, ale wiedziec i znac. Zalezy od okolicznosci. To bylo w czasach, gdy na budynku Poczty na rogu Wolskiej i Plockiej, latami widnial napis smola, literami metrowymi: „WOLSKA* DLA WOLAKOW** ” i bylo to rozumiane doslownie, jako „granica” dla nie Wolakow, a nie seplenienie wodzuuuunia.

    Pozdrowka
    ~l.

    * – ul. Wolska
    ** – mieszkancy dzielnicy Wola

  184. @scrambler 15 maja o godz. 16:36

    Dziwne bywają te dziennikarskie losy 🙂

    Ale jest faktem, że sutannowi pedofile zostali po raz pierwszy zdemaskowani w Stanach – gdzie istnieją stosunkowo niezależne i silne media. Kilkadziesiąt lat temu nikt nie wierzył, że można pozwać do sądu xiunca. Potem pozywano nawet biskupów – którzy przed sądem rżnęli głupa i kompromitowali się na potęgę. Później się okazało, że kaka jest umoczony w każdym kraju i skandalom w zasadzie nie ma końca.

    W Polsce Sekielski jest (był?) outsiderem – jego film był finansowany z datków i zrobiony w zasadzie chałupniczą metodą – jakość obrazu jest chwilami całkiem marna, ale nawet to dodaje filmowi autentyczności. Wcześniej była książka Ekke Overbbeka „Lękajcie się”, chociaż nie miała aż takiego odzewu. Potem był „Kler”, który otworzył drogę Sekielskiemu.

    Widocznie musiała być jakaś masa krytyczna – z jednej strony wysiłek dziennikarski, z drugiej zainteresowanie potencjalnej widowni. No i net, czyli możliwości techniczne. A w sumie jeszcze stosunkowo nie tak dawno temat sutannowych pedofili w ogóle nie wzbudziłby zainteresowania – bo taki niesmaczny, a w ogóle jak można źle o kaka… Czyli jak zwykle do głosu doszedł rynek.

  185. @Tobermory 15 maja o godz. 19:33
    🙂 🙂 🙂

  186. seleuk|os|
    15 maja o godz. 6:06

    Tam gdzie wtedy mieszkalem, to byla WOLA. Jestem Wolakiem i jestem z tego dumny. I wcale nie zabawne, jest to jeszcze jeden i kto wie czy nie najlepszy powod, zeby bardzo nie lubic tego tam pokurcza niewyrosnietego, sepleniacego.

    Pozdrowka
    ~l.

  187. seleuk|os|
    15 maja o godz. 6:06

    I ostatnie.
    Nie lubie tych wspomnien, bo sie budzi „agresor”, a ja pamietam co wtedy zrobilem, a teraz … No dobra luzuje, bo jakos wiem, ze wiesz, co chcialem powiedziec.

    Pozdrowka
    ~l.

  188. @seleuk|os|15 maja o godz. 20:03

    „Szklane domy” mi się kojarzą bardziej z akwarium niż z Żeromskim 🙂 Mam w okolicy taki nowy szklany dom – całe życie mieszkańców na widoku, przeszklona jest w nim nawet sypialnia. Brr.

  189. Na marginesie
    15 maja o godz. 21:09

    korekta: miałem na myśli Larry Flynta, tego z filmu Milosa Formana, i od hustlera (be!?). Teraz pewnie już emeryt w Santa Monica. Ale pamiętam skuteczność jego archiwum w czasach afery rozporkowej Clintona. Kilku republikańskich świętoczułych bigotów drących publicznie japy w okolicznościowych moralitetach musiało nawet złożyć urząd, gdy ujawnił ich grzeszki np wielokrotne skrobanki żonki i kochanki. Siła dokumentów?

  190. paradox57
    15 maja o godz. 19:42

    To taka wersja… 403.

  191. Vera
    15 maja o godz. 19:28

    To jest bardzo interesująca myśl: napisz porządnego wstępniaka na ten temat.

  192. @Nefer 21:45

    Przyjdzie mi się zakolegować z emotikonami. Chociaż jakoś mi pismo obrazkowe nie konweniuje.

  193. PS
    Zresztą nie wiem, czy istnieje taki, który przy tego typu adresatach umieścić. A dosłownych rysunków jakoś nie wypada.

  194. chciałbym umieścić.

  195. paradox57
    15 maja o godz. 23:03

    Sa przeciez i jak mi wiadomo wciaz aktualne nieobrazkowe wersje wspolczesnych emoticonow.

    Ja z wieloletniego, sprzed internetowego przyzwyczajenia, z czasow BBS jeszcze, stosuje pare, choc najczesciej to zwykly „usmieszek” – (lol)

    Ostatnia wersja, jaka mam, ma 48 pozycji, wiec duzo wiecej niz na ogol potrzeba, czy sie na co dzien stosuje, ale mam nieodparte przekonanie, ze jest ich o wiele wiele wiecej.

    Pozdrowka
    ~l.

  196. paradox57
    15 maja o godz. 22:58

    🤢 ?

    Tu masz wszystkie

    http://www.unicode.org/emoji/charts/full-emoji-list.html

    skopiuj kod po lewej tylko zamiast u+ robisz &#x przed numerem i na końcu średnik (nie zapomnij bo nie wyjdzie)

    🙃

    czyli &#x 1F643 ; bez spacji

    może jednak pokonweniuje, czasami.

  197. @paradox

    Kilka przykladow poza (lol) jakie na chybcika znalazlem.

    LOL (Laugh off Loud)
    CTFU (Cracking the F*** up)
    LULZ slang version of LOL
    ROFL (Rolling on Floor, Laughing)
    ROFLMAO (Rolling on Floor, Laughing My Ass Off)
    LMAO (Laughing My Ass Off)
    ROFLCOPTER (Rolling on Floor, Turning Like a Helicopter)
    HAHA (Laughter)
    BWAHAHA (Maniacal Laughter)
    MWAHAHA (Evil Laughter)
    PMSL (P*ssing Myself Laughing)

    Jak chcesz wiecej, w necie poszukaj „akronyms”, ja „swoje” wspomniane gdzies upchalem i na poczekaniu znalezc nie umiem.

    Sukcesow zycze, bo to lepsze od obrazkow jest, jak sie zapoznasz doglebniej.

    Pozdrowka
    ~l.

  198. (jeśli pod „browser” jest pusty kwadracik ikona nie będzie widoczna w przeglądarce, ergo nie wyjdzie)

  199. Legutko twierdzący że „wyjęte z kontekstu” „niefortunne” „przepraszam tych którzy mogli poczuć itd” in 3, 2, 1…

    Ukradzione prosto od Sawki

  200. na dobranoc wszem i pchłem:
    nasz deweloper z Żoliborza w tureckim cweterku i lakerkach złapał rybkie wcale nie złote to tyż odmówiła mu, co by se chciał życzyć, i to w słowach niewybrednych a nawet jakby wulgarnych: spieprzaj dziadu!
    A to:
    https://www.youtube.com/watch?v=k7qsxdN7xd0
    będzie nowy imidż ocieplający. Klawo.

  201. Wersja 402 to było to, ad nauseam.
    (^▽^)

  202. 🙃

  203. A to hierarcha?
    😇

  204. MWAHAHA

    Pozdrowka
    ~l.

  205. Uffff …, moge isc sac spokojnie. TAjemnica „Manuskryptu Woynicha” rozszyfrowana.

    Okazuje sie jeszcze bardziej fascynujaca niz wszystkie teorie o nim i jego pochodzeniu, razem wziete. Jest to jedyny znany zapis jezyka protoromanskiego, ktorym mowiono w post rzymskiej Europie, przed wyksztalceniem sie jezykow Romanskich.

    Odkodowania dokonal Dr Gerard Cheshire z Uniwersytetu w Bristolu.

    Nieco wiecej (po Angielsku)

    https://uk.yahoo.com/news/worlds-mysterious-manuscript-finally-decoded-500-years-2-175813163.html

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Po tak dobrej wiadomosci, ze jednak nie ma zagrazajacych nam kosmitow, czy innych reptalian, to juz mozna isc spac spokojnie. Dobranoc Szanownym i Szanownym.

  206. paradox57
    15 maja o godz. 9:24

    Nie zrozumiałeś. @seleuk|os| zwracając sie do mnie po szwedzku zadał pytanie dotyczące mnie osobiscie, a nie tematu dyskutowanego na blogu. Ja mu na to pytanie po duńsku odpowiedziałem i tyle. Pewnie gdybym zamiast tego odpisał „odp… się” nie byłoby sprawy – @scrambler czy też scambler, nie pamiętam, nie miałby czego komentować i Ty chyba też nie.

  207. Antonius
    15 maja o godz. 11:48

    Pozwól, że się z tu moim własnym doświadczeniem z gimnazjum jeszcze podzielę. Katecheta wyrzucał mnie za drzwi z klasy za zadawanie pytania ‚dlaczego’. Za złe mu tego nie miałem bo zamiast siedzieć i pod dyktando pisać to co on z katedry dyktował mogłem na boisko szkolne zejść z innymi w koszykówkę grać. W końcu ogłosił w klasie, że mnie za zachowanie na lekcjach religi ekskomunikuje. Zapytałem na podstawie jakiego prawa i znowu mnie wyrzucił. Skończyło się to wezwaniem przed oblicze dyrektora, którego wszyscy poważali. Popatrzył na mnie przez chwilę milcząc zanim powiedział: „wiesz w przyszłym roku program będzie taki jak w TPD, na lekcje księdza katechety możesz już teraz przestać chodzić”, a katechę zmienił. Następnym razme w klasie pojawił się jezuita. Ten filozofię sw. Augustyna zaczął nam tłumaczyć, zasad etyki uczyć niekoniecznie na wstrzemiężliwości opartej, relacje z płcią piekną dskutować. Jednym słowem fajnie było – do końca roku szkolnego. W następnym wprowadzono program TPD, a dyrektora zastąpił partyjniak, ktory dwu synów w Powstaniu nie stracił, ale „zaufany” był. Etyki więcj na lekcjach nie dyskutowaliśmy. Dyskutowaliśmy nową konstytucję.

    Uff! teraz mnie zapewne tak Tanaka jak i KK w Polsce ekskomunikują choć z różnych zapwne przyczyn. Furda to. Nic im z tego poza własną satysfakcją nie przyjdzie. Nasz irlandzkiego pochodzenia proboszcz ogłosił właśnie, że dla każdego jest miejsce w Kościele, nawet tych z Montany. Silna osobowość, były kapelan Speciał Forces, jak kuria chciała z kasy parafii kary za zbezeceństwa tych z Bostonu i Kaliforni finansować zlecił wiernym skłądanie ofiar w czekach i „wyłącznie na potrzeby parafii” na nich pisać, szkołę piękną zbudował, najlepszą w USA pod względem wykorzystania technologi w edukacji ci z Waszyngtonu piszą. Największa w ID parafia. Nie do ruszenia jest.

  208. Mam na to radar. Jak każda ofiara, która do końca życia będzie starała się zrozumieć, także poprzez historie innych, co jej się tak naprawdę przytrafiło. W co została uwikłana i dlaczego reperkusje tych zdarzeń są aż tak daleko idące? Tak straszne. Bo depresja i napady paniki są straszne. Samotność jest straszna. Nienawiść do własnego ciała jest straszna. Pragnienie śmierci, kiedy się jest młodą osoba, która powinna łaknąć tylko życia, jest straszne. Przypomnę, choć nienawidzę do tego wracać: miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu „Kronika wypadków miłosnych” zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie.

    Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że była to jakaś popaprana wizja artystyczna gościa, który był zapewne przekonany, że skoro jest ważny, sławny i wszyscy się do niego modlą, to mu po prostu wolno.

    https://kobieta.onet.pl/czym-sie-rozni-pedofil-swiecki-od-duchownego-felieton/bwdbxd3?utm_source=kobieta.onet.pl_viasg_kobieta&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

  209. miałam 14 lat

    Po krótkiej internetowej kwerendzie wyszło mi, że raczej 15, no chyba, że zdjęcia rozpoczęły się przed listopadem 84-go. W każdym razie grając (i to jak wynika z jej słów – „pod wpływem”) rozbierane sceny nie miała wiecej niż 15 lat… to chyba było nielegalne w PRLu?

  210. @zza kałuży
    16 maja o godz. 5:22
    No nielegalne. Ale „przecież nic się nie stało”.

  211. lonefather, 15 maja o godz. 21:04
    Wlasne metody i…

    Na marginesie, 15 maja o godz. 21:14
    … wlasne przenosnie.

    pzdr Seleuk

  212. @alamakotalive 1:44

    Jesteś o tym dogłębnie przekonana? Mimo wszystko składam podziękowanie za wyjaśnienie mi, prostaczkowi niczego nierozumiejącemu intencji.
    Tylko coś mi się zdaje, że raczej do Ciebie nie dociera, jakie wrażenie pozostawia Twoja właśnie obecność na blogu.

  213. Errata
    przekonany; pomyłka w ocenie gendera.

  214. @ Nefer wczoraj 23:33

    Oż w dupę kopane siusiaczki.

  215. Niestety tej nacji nic nie pomoże dopóki się nie zlaicyzuje jak kraje Europy Zachodniej.
    Ilość wierzących w ‚życie po życiu’ jest stanowczo za duża.

  216. seleuk|os|
    16 maja o godz. 6:55

    Cel. Prosze Pana, cel! On chcial show pokazowe, zeby chlopakow z klasy zastraszyc, zrobic. Ja, wyeliminowac zagrozenie, chcialem i wyeliminowalem. Gdyby nie Jack London, nie wiedzialbym czego chciec i co zrobic.

    Pozdrowka
    ~l.

  217. PMSL – Plastick, slajdy i Miziolek w Muzeum Narodowym….

    Zreszta, niech se Szanowne i Szanowni sami sobie poczytaja. A poza tym, to jest jednoczesnie odpowiedz na pytanie, czy PiS upadnie.

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24789265,leonardo-w-wersji-instant.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.5-L.1.glowka

    Pozdrowka
    ~l.

  218. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kuba-wojewodzki-o-pracach-sekielskiego-nad-ksiazka-o-pedofilii-w-kosciele/kngev93

    Każdy kraj ma własną mafię. U nas mafia ma własny kraj – napisał na swoim Facebooku Kuba Wojewódzki.
    ………………………….
    Bardzo celne stwierdzenie FAKTU, bo ta mafia posiada na terenie „naszego” kraju ponad 10 tys. parafii, w których stacjonują mafiozi w kieckach niewolący ludzi od kołyski. To też nie wiadomo, czyj ten kraj tak naprawdę jest. „Nasi okupanci” czyli „watykańska mafia” wywodząca się spośród przedstawicieli naszego narodu, sami sobie wyhodowaliśmy tych degeneratów.
    Ale tzw. Laikat wcale nie odstaje od koloratkowych, wręcz ich przerasta w obecnej sytuacji.
    Trzeba było wczoraj posłuchać co w TVN u Morozowskiego w „tak jest”, wygadywała
    ministra Klępa, sorry Kępa. Wręcz przejęła inicjatywę i sprowadziła Gospodarza programu do narożnika, który będąc ateistą, grzecznie i z taktem starał się nie wybuchnąć, co mu się udało. Ja przed ekranem wytrzymać nie mogłem i co chwila posyłałem wiąchę pod jej adresem, z bezsilności. I tyle mojego.

  219. Ja żonie zasugerowałem rozwód i zmieniła kanał.

  220. Optymatyk
    16 maja o godz. 11:58

    Zgadza sie, ze laikat „przerasta”. Ale to normalka, zawsze tak jest, ze miniaturowy kundelek jest najglosniejszy w towrzystwie brytana.

    Pozdrowka
    ~l.

  221. Znalazłem w necie Ten program w TVN, posłuchajcie sami jak dacie radę:
    https://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/zmiany-w-prawie-ws-pedofilii,935921.html

  222. Antonius
    16 maja o godz. 12:05

    Pilot na „pilota”… Dobre ! Nie kazdy wie, ktory guzik nacisnac, zeby kanal zmienic.

    Pozdrowka
    ~l.

  223. @Antonius

    Doogladaj film, o ktorym rozmawialismy, bo wlasnie zaczela sie przedostatnia faza, czyli „wymykanie sie” zdobytego…

    Pozdrowka
    ~l.

  224. 16 maja o godz. 11:58

    Rzeczona Kempa, jak też Pawłowicz i im podobne z podobnymi, to są miny, gęby i cała reszta z Gombrowicza
    Wrzeszcza, dra się, kretacza, wywalaja i tluka innych kłamstwem i skrajna niewiedza, bo ci inni na to im pozwalają, grzecznie milczą.
    Sami też mają wiedzę powierzchowna i chaotyczne, a że nie pyskuja to mało maja argumentów w ringu. Zostają zagnani do narożnika.
    Na takie postaci trzeba być przygotowanym i to je trzeba do narożnika zagnac oraz wbić w podłogę.

  225. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/monika-platek-pis-pokazal-ksiezom-ze-moga-na-nich-liczyc/3trxezz
    To co jest konieczne, to nie surowość, a świadomość nieuchronności kary. Zaostrzenie kar jest tylko pozorne. PiS pokazał hierarchom i indywidualnym księżom: tylko na nas możecie liczyć, a ciemny lud to kupi – powiedziała prof. Monika Płatek w programie „Onet Rano.”

  226. Optymatyk
    16 maja o godz. 12:19

    No wiec tak. Obejzalem gdzies do polowy. I nie tylko obejzalem, ale posluchalem. Niepotrzebnie tak dlugo, bo wlasciwie nic nowego nie poznalem. A teraz wnioski:

    1) Jak idziesz na starcie z przekupka bazarowa, z wrogiego bazaru, to sie przygotuj.
    2) Jak sie nie przygotowales, to sie nie dziw.
    3) Jak sie dziwisz, to tego nie okazuj.

    Wnioski z wnioskow:

    1) Zeby okielznac takom Kepe, to ja trzeba wciagac w detale, czyli wylapywac twierdzenia, a potem nieodpuszczajac, dopytywac o coraz dalej idace szczegoly i szczegoliki, tak zeby sie pogubila, albo pokazala, ze gada ale nei wie o czym gada, albo zeby pokazala, z epoza gadaniem to nic wiecej nie ma.

    2) Albo co chwila zwracac uwage, ze jest nieuprzejma, ze przerywa, ze nie odpowiada na pytania, ze powtarza slogany, ze gada orzekazami, ze nic od siebie …, tak zeby doprowadzic do wybuchu wscieklosci.

    Andrzej Morozowski sie nie przygotowal. Andrzej Morozowski padl…

    Pozdrowka
    ~l.

  227. „Wyborcza” ujawnia: policja dostała rozkaz tropienia pokazów filmu Sekielskich
    Wojciech Czuchnowski
    16 maja 2019 | 10:01
    Policjanci z województwa pomorskiego mają informować komendę wojewódzką o wszelkich próbach publicznego odtwarzania „Tylko nie mów nikomu”. Takie polecenie wydał komendant wojewódzki nadinsp. Jarosław Rzymkowski. Dotyczy to też innych komend w Polsce.

    Polecenie „inwigilacji” filmu braci Sekielskich, który skonfrontował ofiary księży pedofilów ze sprawcami, przyszło w środę do centrów dowodzenia poszczególnych komend i komisariatów województwa pomorskiego. „Wyborcza” ma jego kopię oraz pełną treść.

    Komunikat brzmi tak:

    „Panie i Panowie Dyżurni KMP i KPP woj. pomorskiego w Gdańsku

    Zgodnie z poleceniem Komendanta KWP w Gdańsku nadinsp. Jarosława Rzymkowskiego polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach n.t. odtwarzania filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskeigo ‚Tylko nie mów nikomu’ Dyżurnego KWP w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach restauracjach itp.

    Dyżurny KWP w Gdańsku”.

    Skróty KMP i KPP oznaczają odpowiednio komendy miejskie oraz komendy powiatowe policji. KWP to z kolei komenda wojewódzka.

  228. https://pl.sputniknews.com/opinie/2019051510397311-bracia-sekielscy-walcza-z-bozia/
    „Dzisiejsze oburzenie, trzeba przyznać, że większe od tego po filmie „Kler” nie będzie miało innej historii niż te poprzednie, a przyczyna tego jest jedna i nazywa się ona „bozia”.

    Bo polski katolicyzm w swoim pojęciu zawiera: Boga jako byt nieokreślony, Jezusa ukrzyżowanego i Matkę Boską, która jest … Polką, a wszystko razem w polskim katolicyzmie nazywa się „bozia”, dlatego wcześniej czy później każde krytyczne spojrzenie na sprawy duchowieństwa Kościoła Katolickiego w Polsce sprowadzane jest do – „Walki z bozią”. A inicjatorów tej walki wcześniej czy później „boży lud” zaliczy do antychrystów a w „ostatniej drodze” pożegna ich gwizdami i wyzwiskami oraz życzeniami aby trafili do piekła.”
    ……………………………………………..
    Widać tu wyraźnie jak sprymitywizowaną wersją religii jest polski katolicyzm. Ten prymitywizm bierze się stąd, że katolicy i ich umysły mają ograniczone i zawężone do minimum, spojrzenie w przedmioty swojej obłędnej wiary. Praktycznie można by powiedzieć, że ci ludzi są, sami nie wiedząc o tym, kryptoateistami. Ich wiara jest tak powierzchowna i przenika przez nią atezim, że sami z takiej obawy „wydzierają ryje” i niejako zapierają się tego, jak przysłowiowa żaba błota. Bo wiedzą też dla siebie, ale skrzętnie to ukrywają, że ich wiara to kupa qwna, skoro się jej zasad nie przestrzega konsekwentnie. Wystarczy się wyspowiadać, a przecież pan bozia ci wybaczy każdy grzech, taki ma zawód. To ich trzyma przy trwaniu w stanie otępienia umysłowego spowodowanego paraliżem umysłowym, a raczej namiastką tego, co umysłem zwiemy.

    Dobrze to oddał ks.prof. Tischner:
    „… Polska nie jest polska – polska moralność jest faryzejskim przekrętem moralności, myśl polska jest pospolitą bezmyślnością, polska wiara – polską dewocją, a polski katolicyzm – sektą, którą z nicości do bytu powołała schorowana wyobraźnia”.

  229. @lonefather
    16 maja o godz. 14:18
    Tak, padł. Napisałem podobnie. I to jest przykre, żeby nie wiedział kogo zacz, do programu zaprosił?
    Osobiście zauważam zdecydowany rządowy kontratak po tym filmie Sekielskich.
    Oczekiwać by należało, że przyjazd watykańskiego „wymiatacza pedofilów”, diametralnie zmieni oblicze polskiego kościoła. Ale na to trzeba jeszcze trochę poczekać i nie liczyć na zbyt wiele. Ja liczę na casus chilijski, tylko żebym się nie przeliczył?!

  230. @lonefather
    16 maja o godz. 14:18
    Widziałem to także i dostałem mdłości. Rzeczywiście Morozowski nie umiał sobie poradzić z tą „kwoką”. Oni wybierają takich, którzy cierpią na logorrhea (s.aczkę słowną) i wtedy nie ma zmiłuj – trzeba maczugę wyciągać zza pleców i „Buch” 🙂 Jest szansa, że przestanie.

  231. https://kujawsko-pomorskie.onet.pl/list-otwarty-posla-pawla-olszewskiego-do-bpa-jana-tyrawy-ws-pedofilii/j2p6knl
    W liście poseł PO Paweł Olszewski wskazał, że dotarł do kolejnych związków bpa Tyrawy z pedofilią w Kościele, które – jak ocenił – mogą świadczyć o systemowym ukrywaniu i tuszowaniu tego procederu w diecezji bydgoskiej.
    ………………..
    Już ponad 17 mln wyświetleń „tylko….”, idzie na rekord. Qrva, ładny mi rekord.
    Zbrodniarze biją rekordy.

  232. Wczoraj, żeby nie zwariować od tematu pedofilii w kościele, zapodałem sobie jako odtrutkę, co polecam też pozostałym userom tego blogu, przemyślenia o kondycji ludzkiej niejakiego Jiddu Krishnamutri:
    https://www.youtube.com/watch?v=bSZelxRisEU
    1/7 Jiddu Krishnamurti po polsku – Dlaczego ten Świat jest takim Chaosem?
    Siedem 10 min. odcinków

  233. Optymatyk
    16 maja o godz. 14:25
    O to, to, to! 100 trafien na 100 mozliwych.W zupelnosci sie zgadzam. Polacy to narod schizofreniczny wrecz. Po wielkim oburzeniu bedzie radosne przygotowanie do chrzcin, komunii i bierzmowan oraz smutne do pogrzebu. Dzieciaki nadal beda wpychane w rece pedofilow koscielnych , bo przecie u nas ksiadz porzadny, u nas takiech rzeczy nie ma..itd.,itp. ,jak Polska dluga i szeroka. Nie da sie walczyc z kosciolkowa mentalnoscia ani prawem ani ukazaniem realiow. Polakom ten dysonans poznawczy zupelnie nie wadzi.

  234. @Tanaka
    14 maja o godz. 15:17
    Dokładnie ten, co właściwie jest „a propos” ( ten upadek)

  235. No i qrva wykrakałem?!
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kep-abp-scicluna-nie-przyjezdza-po-to-aby-rozliczyc-polskich-duchownych-ws-pedofilii/bmtjffb
    „Jak wyjaśnił o. Żak, abp Scicluna przyjeżdża, aby „przeszkolić Episkopat Polski”. – Ta wizyta została uzgodniona wiele miesięcy temu. Konferencja Episkopatu Polski odbędzie swoje posiedzenie na Dolnym Śląsku i biskupi zaprosili eksperta po to, aby przedstawił im aktualną sytuację i swoją wiedzę na temat walki z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich – zaznaczył.”

    Oni będą się teraz jeszcze szkolić, jak robić uniki?

  236. lonefather
    16 maja o godz. 1:41
    Mam grupe krwi B Rh-, czyli albo jestem reptilianka albo dziecieciem aniolow. Na prawde odczytano manuskrypt Woynicha?

  237. jakub01
    16 maja o godz. 15:19

    Jeszcze nie odczytano MAnuskrytu. Ale zostal zrobiony pierwszy i z pewnoscia najwazniejszy krok, czyli zdekodowanie. Z tego co i jak rozumialem, chodzi o to, ze zostal ustalony jezyk, w ktorym zostal zapisany. Jak w nocy pisalem, jest to PROTOROMANSKI, czyli to w co przeksztalcala sie Lacina, po upadku i rozpadzie Imerium. W dodatku ustalono, ze jest to Protohiszpanski. W manuskrypcie sa zaskakujace i zdumiewajace proby zapisywania, ktore dopiero wymagaja interpretacji. Dodatkowa trudnosc sprawia brak znakow przystankowych, co utrudnia podzial na zdania. A juz zupelna trudnosc sprawia to, ze poza absolutnie wyjatkowymi, niemal wcale nie znamy slownika Protoromanskiego. To byl jezyk mowiony i choc wszyscy nim mowili, to w czasach, gdy Manuskrypt powstawal, wszelkie zapisy, panstwowe/urzedowe, czy koscielno religijne, byly zapisami lacinskimi. W samym zapisie Manuskryptu jest pewna ilosc slow lacinskich, najwyrazniej tam, gdzie bylo brak slow Protoromanskich.

    Tak wiec zosta dokonany pierwszy krok, czyli identyfikacja jezyka, w ktorym jest napisana tylko ta jedna ksiazka. Ale jak juz wiadomo z jakiego obszaru jezykowego pochodzi, bedzie szansa na stworzenie slownika jezyka protoromanskiego. Skomplikowane i pracochlonne, ale mozliwe. Wiec szansa na pelne odczytanie juz sa wg Dr Gerarda Cheshire.

    Pozdrowka
    ~l.

  238. Myślę że Jażdżewski to była forpoczta przed burzą (emanacja podskórnych, silnie obecnych fermentów które pierwszy raz zostały dobitnie nazwane) a film Sekielskich to linia demarkacyjna, do i od. Bo już nie ma powrotu, 11 maja to będzie data w jakimś sensie przełomowa w historii. Za jakiś czas.

    Tymczasem rozmyślam czemu Rabbit Koonsa jest taki halo.

  239. Optymatyk
    16 maja o godz. 15:10

    tak, zapewne już w styczniu, bo wtedy Siekielski podał datę premiery. Sądzisz, że ze stoickim spokojem czekali na gruby gwóźdź? W tej korpo PR też funkcjonuje, uniki i rozwadnianie w akcji. Ciekawe, czy ten Scicluna wie o tym, że był uzgodniony? Tak mi się wydaje, że właśnie się dowiedział. Bo są pewne – płynne, a jakże – granice samokrytyki. Ze świętopietrzem w mianowniku. Emisariusze kręcą się w te i we wte. W naszym mianowniku tłusta liczba owieczek a bilans korpo musi się zgadzać i zamykać. Za parę dni poznamy publiczną wersję efektu negocjacji. Cash flow.

  240. Lonefather,
    Cytuje jednego z internautow i rowniez sie zastanawiam nad tym zlamaniem kodu. Podobno rekopis jestautorstwa siostr dominikanek.
    Nie bardzo chce mi sie wierzyc w to zlamanie kodu.
    „A skąd siostrzyczki znały język proto-romański (umiały rozbić analizę porównawczą i zrestytuowały go), który był martwy w ich czasach. Rozumiem po łacinie (w jednej z jej wersji) ale nie w wymarłym dawno języku.”

  241. p.s. Inny internauta
    „To co piszecie w artykule to bzdura… po obrazkach, ilustracjach do manuskryptu też się domyślałem treści… ale przetłumaczyć? Na to nawet najszybszy komputer W USA, nie dał sobie rady z ustaleniem co to za treść! To żart autora najprawdopodobniejszy, porównać do przepowiedni Nostradamusa… chcecie to uwierzcie!”
    Hmm….

  242. Język protoromański

    Manuskrypt został rozszyfrowany przez Gerarda Cheshire z Uniwersytetu w Bristolu. Stwierdził on, że tekst napisano w martwym języku protoromańskim. Są w nim informacje o ziołowych środkach leczniczych, terapeutycznych kąpielach, sprawach kobiecego umysłu, rodzicielstwa, a nawet seksu. Miały go opracować zakonnice dominikańskie. W tekście znalazły się też odniesienia do królowej Aragonii, ciotki Katarzyny Aragońskiej[27].
    Poszukiwania
    Wojnicz nie poradził sobie z księgą. Żaden z zaangażowanych przezeń fachowców-deszyfrantów nie tylko nie potrafił odczytać tajemniczego pisma, ale nawet określić, jakiego rodzaju jest to pismo. Przypomina nieco devanagari, ale z całą pewnością nim nie jest. Nie sposób jednocześnie określić, kiedy dokument mógł powstać. Jeśli twórca manuskryptu pisał na starym welinie, to pod uwagę można brać każdą datę, aż po rok 1912. W latach 80. specjaliści-kryptolodzy wznowili prace nad manuskryptem, stosując technikę komputerową najnowszej generacji, bez rezultatów. Problem polega na tym, że niektóre „litery” w poszczególnych „słowach” wyglądają inaczej niż w innych, więc nie wiadomo, czy są to te same litery. Każdy kryptogram posiada własny kod szyfrowy, który ma umożliwić wtajemniczonemu odczytanie treści. Na samym końcu manuskryptu Wojnicza znajduje się jeden krótki wiersz (wyraźnie odseparowany od treści), który mógłby być kluczem do szyfru, ale nie wiadomo, jakie słowo bądź słowa należy pod ów szyfr podłożyć. Również komputery okazały się narzędziem bezużytecznym do odkodowania tekstu. Manuskrypt Wojnicza pozostaje nieodczytany.

  243. jakub01
    16 maja o godz. 16:06

    I wczesniejsze.

    Napisze jak wroce ze szkoly.

    ~l.

  244. @Lonefather
    Wnioski
    Po długich badaniach księgi naukowcy doszli do co najmniej kilku przeciwstawnych wniosków, że jest to:

    zbiór odkryć lub myśli Bacona, zapisanych bardzo wymyślnym szyfrem;
    modlitewnik lub święta księga Katarów, ocalona od spalenia przez Świętą Inkwizycję;
    ciąg znaków bez żadnego znaczenia, spreparowany przez kogoś (John Dee?) celem wyłudzenia pieniędzy (w tym wypadku od cesarza);
    żart średniowiecznego szarlatana, jak np. dwudziestowieczny Codex Seraphinianus;
    próba stworzenia sztucznego języka.
    /wiki pl/

    A tu nagle facet rozszyfrowuje kod w dwa tygodnie. Niemozliwe? Oczywiscie, ze mozliwe ale jakos malo wiarygodne. Zobaczymy co bedzie dalej.

  245. Vera
    15 maja o godz. 19:28
    Droga Vero. Myślę, ze nie przemyślałaś w pełni swego wpisu. Księża pedofile to nie SB-cy. Fakt, część księży została zwerbowana do współpracy jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa państwa polskiego. Ale z pewnością sami nie byli funkcjonariuszami czyli SB-kami. Nie słyszałem o takim przypadku, a słyszałem w swoim życiu wiele. SB nie poszukiwała w sferach duchowieństwa pedofilów, pederastów zwanych elegancko gejami, czy innych zboczeńców, aby z nich zrobić swą agenturę. Udowodnienie komuś pedofilii wbrew pozorom nie jest łatwym zadaniem, nawet dla wyspecjalizowanych służb. Tym bardziej, iż każdy taki osobnik mający świadomość swych wynaturzonych zachowań, starał się nie wyróżniać spośród reszty sukienkowych. Ba, można powiedzieć, iż zrobił wszystko, aby tylko jego zachowania nie wyszły na światło dzienne. I nie doszły do wiadomości służby zainteresowanej wiedzą o poczynaniach Kościoła katolickiego jako instytucji. Pion IV SB, zajmujący się kościołami i związkami wyznaniowymi (wszystkimi) miał za zadanie posiąść wiedzę o ewentualnie szkodliwej dla ówczesnego państwa działalności poszczególnych kościołów. Walka z religią i wiarą nie znajdowała się w jego zadaniach. Mieli posiadać wyprzedzającą wiedzę o planowanych przez kościoły działaniach, mogących być problemem dla rządu lub regionalnych władz państwowych. Wpadki księży takich jak Cybula bądź Jankowski z Gdańska z pewnością miały inny charakter, aniżęli seksualny, o jaki są obecnie oskarżani. Żaden z poszkodowanych nie wspomniał, iż poinformował kiedykolwiek SB o molestowaniu przez księdza. Nie wspominali także o rozmowach z tą służbą mających na celu potwierdzenie pedofilskiej aktywności owych księży, co raczej wyklucza ten motyw pozyskania ich do współpracy z SB. Prędzej można podejrzewać inne powody podjęcia takiej współpracy np. paszport na każde żądanie, pomoc w rozwiązywaniu problemów z innymi osobami itp.itd. Ale wszystko przed nami. Myślę, że zainteresowani są w stanie dojść do przyczyn nawiązania przez nich owej współpracy. Może nawet podzielą się swą wiedzą z resztą społeczeństwa. Chociaż trochę wątpię w taki wariant.

  246. jakub01
    16 maja o godz. 16:21

    errr…

    No dobra. Zaczne inaczej. Od pytania, zaczne.

    Czy wiesz jakiego szyfru w czesie WW2 nie zdolano zlamac? Co wiecej nic, a nic nie bylo w nim zapisane, za to bylo bardzo duzo gadane?

    Jesli wiesz, to szpka buch. Jesli nie, to juz mowie. Byla to komunikacja oddzialow Armii Amerykanskiej w jezyku Navajo. Wystarczylo dolaczyc do niego terminologie wojskowa i techniczna, i powstal idelany, bo NIE DO ZLAMANIA „szyfr” komunikacyjny, w dodatku komunikacji glosowej …

    Nie do zlamania, bo jezyki powstaja na innych zasadach niz szyfry, ktore sa tylko szyframi istniejacych jezykow.

    Wszelkie proby „rozszyfrowywania” jezyka, sa z gory skazane na kleske i dlatego wszelkie wymienione proby rozszyfrowywania poniosly kleske, co doprowadzilo do konstatacji, ze to „belkot” bez znaczenia i tresci. Rowniez kleske poniosla z tego samego powodu, teoria o „sztucznym jezyku” wymyslonym w celu oszukanczym. Poniosla, bo kazdy sztuczny jezyk, jak np Esperanto, moze byc tworzony wylacznie na bazie istniejacych, znanych jezykow i ich slady sa latwe do odnalezienia i ustalenia.

    Z Manuskryptem Wojnicza wlasnie na tym polegal problem, ze jest JEDYNYM, doslownie JEDYNYM, dokumentem, ksiazka, zapisana w jezyku Protoromanskim. Nie bylo i jak do tej pory nie znaleziono ani jednego, chocby niewielkiego kawalka tekstu zapisanego w Protoromanskim. Tak wiec nie bylo zadnych porownan, niczego, do czego bylo sie mozna odwolac, zeby potwierdzic, lub zaprzeczyc.

    No to wrocmy do zdekodowania MAnuskryptu.

    Po 1) To nie „siostrzyczki” go napisaly, one go tylko zlozyly w calosc oprawiona w postaci ksiazki. I to najpewniej tez nie wlasnorecznie, tylko daly zlecenie fachowcowi i zaplacily za dzielo, wskutek czego przewijaja sie przez literature i majaczenia okolo manuskryptowe, jako jego „tworczynie”.

    Po 2) Dzieki temu zreszta pojawia sie wskazowka lokalizacyjna, na sredniowieczna Hiszpanie, co naprowadzilo na pomysl z Protoromanskim.

    Po 3) Ustalenie czasu i miejsca pozwolilo na okreslenie, z emamy do czynienia z jezykiem, ktorego niz znamy, ale wiemy, ze powstal na bazie Laciny wymieszanej z roznymi miejscowymi z Polwyspu Iberyjskiego, o ktorych tylko slyszelismy, dodatkowo zostal „doprawiony” elementami germanskim (Wnadale), arabskimi i hebrajskimi, istnial jakis czas (kilkaset lat) i zanikl z koncem sredniowiecza, przeksztalcajac sie w sredniowieczny jezyk Hiszpanski.

    {{{{ bo nei ma „czystych” jezykow, wszystkie powstaja, adaptuja slowa z innych jezykow, a po jakims czasie, same staja sie tworzywem dla nowych, tworzacych sie jezykow}}}}}

    Po 4) Od ponad 500 lat nie jezyka Protohiszpanskiego, pozostal tylko ten jeden manuskrypt. Jak sie rzuci okiem, bez wpatrywania sie w detale, to na przyklad moje pierwsze wrazenie bylo, ze to tekst napisany po arabsku. Ale on tylko tak wyglada, bo zapisany jest alfabetem lacinskim. W dostatecznie znaczacym procencie alfabetem lacinskim, zeby znalezc fragmenty wskazujace na „lacinskie” pochodzenie, czyli romanskie, ale juz w zaawansowanym stadium przeksztalcania sie w Hiszpanski.

    Tak rozumiem to co przeczytalem w 2 artykulach o zdekodowaniu. A co do przytoczonych przez Ciebie teoryjek i majaczen sensatow… No coz, jest ta specyficzna kategoria ludzi, ktorzy wola sensacyjki, niz spokojna, ale wymagajaca skupienia i wysilku zrozumienia wiedze.

    Pozdrowka
    ~l.

  247. Nefer
    16 maja o godz. 15:46

    Bo sam Koons zostal wypromowany, a ten Rabbit, to jest w takich gabarytach, ze sie go jeszcze da gdzies w chalupie wcisnac, zeby sie chwalic przed gosciami, ze sie go ma.

    Pozdrowka
    ~l.

  248. paradox57
    16 maja o godz. 7:49

    Wiesz co? Nie odmawiam Ci prawa do własnego zdania, ale chyba się czepiasz. Rację przyznałem, wyjasnić usiłowałem, a Tobie ciągle za mało? Na manię wielkości rzecznika poprawności politycznej chyba nie cierpisz, a jeśli tak to może przypomnisz sobie własne pouczenia o tym co od oceny innych zależy.
    Dialogu kontnuować nie zamierzam . Nudne.

  249. Optymatyk
    16 maja o godz. 14:25

    No proszę: bozia! Autor linkowanego tekstu nie zgłosił się jednak do mnie o udzielenie praw do używania bozi do wyjaśniania, jak się rzeczy mają. Ale niech mu tam: z serca daję i niech ma. Podzielone, a nie ubywa. Cud Boski!

    Każda religia zawęża i spłyca umysł oraz deprawuje moralnie. Modelowe przykłady znajdują się w episkopacie.
    Katolik nie wie w co wierzy i nie odróżnia wiary od wiary w wiarę, a tego razem nie odróżnia od gadania słowem: wierzę. Jak usłyszy siebie, że powiedział: wierzę, to jest przekonany, że wierzy.
    Bardzo wielu katolików nie wierzy w Boga i w ogóle im to nie przeszkadza.

    Nie jestem pewien, czy to co cytujesz powiedział faktycznie Tischner. Jeśli powiedział, to jest cegiełka do gmachu jego różniastych odlotowych powiedzeń które wyjaśniają, że Tischner tak samo jak ten Polak w jego cytacie: faryzejski krętacz moralny i tępak – nie wie, w co wierzy i nie wierzy i uprawia gęste chrześcijańskie fantazmaty.

    Katolik to jednak nie kryptoateista. Ateista jest znacznie porządniejszy i czystszy. Katolik był ateistą, jak się urodził. Jak został ochrzczony, został katolikiem. Z całą pulą konsekwencji.

  250. @Tanaka
    No to masz, proszę, przeczytaj cały esej ks. prof.J. Tischnera
    https://tischner.pl/tischner-znicestwienie-polski-czesc-1/

    „Esej zatytułowany „Znicestwienie Polski” ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” w marcu 1998 r., a następnie został włączony do książki „Ksiądz na manowcach”.
    (Kiedyś ją przeczytałem)
    (…)
    To nie obcy są największym zagrożeniem narodu, lecz swoi, a są nim wtedy, gdy świadomie i starannie współdziałają z wrogami, niszcząc „etyczną substancję” ojczyzny. Bywa, że „swoi” wprowadzają w zawartość pojęcia „ojczyzna” treści, które usuwają w cień jego właściwy sens. Słowo wciąż jest w obiegu, wciąż się je wykrzykuje, wciąż strzela się nim do innych, ale im głośniej brzmi, tym jest mniej „substancjalne”. Po jakimś czasie każdy widzi: po dokonanych obróbkach „Polska nie jest polska” – „polska moralność” jest faryzejskim przekrętem moralności, „myśl polska” jest pospolitą bezmyślnością, „polska wiara” – polską dewocją, a „polski katolicyzm” – sektą, którą z nicości do bytu powołała „schorowana wyobraźnia”. Norwid powiada: „znicestwienie”. Słowo to znaczy nie tylko „unicestwienie”. Opowiada również o uwiądzie, marnotrawieniu, zmizerowaniu, o „spełzaniu na niczym”. Oto jedna z okrutnych perspektyw pięknego słowa „polskość”.”

  251. lonefather
    16 maja o godz. 18:01

    Choć to może odbiega od wiodącego, jak mi sie wydaje, tematu blogu pozwolę sobie swoje trzy grosze tu wtrącić.
    Po pierwsze, argument z Navajo trochę słaby bo dźwięk można w postaci cyfrowej zapisać, więc istniejące ograniczenia były natury technologicznej.
    Po drugie, samo istnienie pisemnego dokumentu dowodzi istnienia języka, w którym go spisano, inaczej mówiąc zbioru symboli używanych celem utrwalenia informacji. W sytuacji gdy język jest niedostepny, n.p. już nie istnieje, nawet w obliczu braku innych dokumentów w tym że języku, wciąż można próbować „dekodować” jego treść metodą t.zw. ‚educated guess’ na podstawie domniemanych zdarzeń, których dotyczy czy informacji jakie przekazuje, w pewnym sensie odtwarzając niedostępny/nieistniejący już język.
    Poza tym w całej rozciągłości przyznaję Ci rację.

  252. lonefather
    16 maja o godz. 18:01

    ‚niedostępny/nieistniejący już język’ mam na mysli relację między zbiorem symboli a przekazywaną informacją.

  253. alamakotalive
    16 maja o godz. 19:44

    Navajo w czasie WW2 byl tylko mowiony. Jezyka nie da sie zdekodowac, bo jezyk nie ma kodu. Jezyka sie trzeba nauczyc. Gdzies mi sie obilo o wysilkach zapisania Navajo alafbetem lacinskim. Byc moze udane, ale albo sie nie przyjely, albo przegraly z zapisem angelskim (amerykanskim angielskim)

    Rozwazania kryptologiczne poprawne, ale daje ie stosowac do rozszyfrowywania szyfrow, a nie nieznanego jezyka. O jezyku wiecej moze powiedziec @pombocek.

    Zadne „educated guess” nic nie dadza, jesli nie masz punktu wychaczenia od ktorego mozesz zaczac. A nawet jesli masz, to gdy masz za malo materialu, to nadal pozostajesz bezradny. Patrzysz, widzisz, ale nie rozumiesz co widzisz.

    Przyklad? Prosze: Linearne Pismo Kretenskie „B”… odczytane i zrozumiane, bo choc alfabet minojski, to zostal nim zapisany jezyk Grecki

    Pismo linearne „A”, znaki sa czesciowo znane z „B”, ktory zostal odczytany, ale zapisanych w „A” jest niewiele pozostalosci, w dodatku niekompletnych, a odczytanie jest zwyczajnie niemozliwe, bo nie znamy jezyka Minojskiego…

    I cala sztuka deszyfracji idzie sie … no sam wiesz.

    Z Protoromanskim z Manuskryptu Wojnicza moze byc podobnie, ale nie musi, bo jak wyzej napisalem, jest faza posrednia pomiedzy Lacina, ktora znamy doskonale i rownie doskonale znana sredniowiecznym Hiszpanskim. A na dodatek znamy rowniez wszystkie mozliwe domieszki, ktore sie wmieszywaly w trakcie przeksztalcen.

    Pozdrowka
    ~l.

  254. Optymatyk
    16 maja o godz. 19:36

    OK, już sobie przypomniałem Kiedyś to czytałem, nawet jakąś notatkę zrobiłem.
    No i właśnie. Tischner strasznie dużo gada i strasznie fantazjuje, mąci, gubi się i robi założenia oparte na mniemaniach albo zgoła niczym.
    Stawia pytania i na nie nie odpowiada, powtarza za Norwidem, sam dodaje, ale nie poddaje analizie ani jego, ani swoich tez.

    Naród-Ojczyzna – co to jedno, a co drugie kiedy, dla kogo, to samo, nie to samo, po co to wyróżnienie – i tak dalej.. O tym się nie dowiemy.
    Przeciwstawia jeden naród – co robi stan wojenny, drugiemu narodowi, co to siedział internowany – albo może Polaka – Plakowi. W ogóle nie pomyślał o tym, że był trzeci, czwarty i dziesiąty „naród”, co w tym czasie żadł kiełbasę z czosnkiem, rodził dzieci, wyjeżdżał na wakacje, budował mosty, robił spusty z wielkiego pieca, murował sobie willę, rozkradał kopalnię i stocznię, kleił kafelki w łazience, dłubał w „Syrence” i zębach, podrywał Jolkę a Jolka Mariana, kopał piłkę kopaną, spał, umierał na marskość i starość i tak dalej, tak dalej..

    Wychodzi mu, że naród, czy też ojczyzna, to pojęcie głównie etyczne, a inne są w tle, ale nie przeprowadza innego rozumowania, bo może jest inaczej, albo odwrotnie.
    Ojczyzna? Polska? Naród? Kiedy i jaka była dla niewolnika pańszczyźnianego ta Ojczyzna, ten naród i ta Polska? O kim on mówi? O sobie może – człowieku Kościoła kat, który był głównym opresorem niewolnika? Którego zaczął nazywać Polakiem dopiero wtedy kiedy ie miał wyjścia? Wyszyński głaskał Polaka-postniewolnika po główce i nazywał go „narodem”, a jego dziad-prymas dawał temu „Polakowi” kopniaka i gnał do darmowej roboty. O tym mówi używając pojęć „Polak”, „naród” „Ojczyzna”?
    Nie pamiętał, że w tym samym momencie co on się zajmował „Ojczyzną” był inny teolog-folozof-biskup katolicki, co też dokładnie nad tym samym się zastanawiał? I obu, im wszystkim, te pojęcia „ojczyzn” się nakładały? I że trzeba byo zrobić wojnę, żeby się już nie nakładały?

    Takie gadanie według nie wiadomo jakiego porządku faktów, linii rozumowania, robiąc myki pojęciowe, ciche założenia, aprioryczne tezy bez analitycznego dowiedzenia, stawanie wnioskow przed założenie albo bez ścisłego z nim związku i tak dalej, wlacznie z błądzeniami filozoficzno-rojeniowymi, z czego wynika może coś dla Tuschnera, ale niewiele wynika dla pojęć i twarzy za nimi stojących o których tak obficie gada – to wlaśnie Tischner. I jego Lolek jak nic – też.

    Tischner naprodukował mnóstwo takich myśli, spostrzeżeń, przemyśleń, które są tak przemyślane że się rozjeżdżają lub zaprzeczają jego własnym tezom, jego wierze, jego Kościołowi kat jego religii – a on albo tego nie widzi, albo nie wyciąga wniosków.

    Nie od dziś myślę o wstępniaku o produkcjach Tischnera. Może go zrobię, bo męka pańska z tym filozofem od bujania i zaplątywania się we własne sznurowadła.

  255. @lonefather & @jakub01

    „(…) Cheshire przyznaje, że właściwie nie przetłumaczył 200-stronicowego tekstu, a tylko odgadł jego cel i złamał kod. Wyjaśnia, że tłumaczenie wymaga więcej czasu i pieniędzy.(…)”
    Aha. Champollion to on nie jest. Nie to, żebym się czepiał, ale ten „utwór” był już tyle razy w rękach różnej maści również współczesnych i skomputeryzowanych deszyfrantów. Jeżeli zawarte w nim informacje (?) były w jakikolwiek sposób komukolwiek przydatne, to takimi być przestały kiedy zabrał ze sobą do dębowej jesionki umiejętność czytania go ze zrozumieniem. Tela. O wartości artefaktu obecnie decyduje jego wiek. Kiedyś był to jeszcze odpowiednio gęstniejący i preparowany przez handlarzy staroci mitologiczny dym służący aprecjacji wartości transakcyjnej. Aż ktoś przeinwestował. Wojnicz? Może. Też wydał ponoć trochę kasy na „tłumaczenia”. Kompletnie nie mam pojęcia, czego się spodziewali dowiedzieć, ale też podejrzewam, że nawet tylko generowanie informacji o tego typu działaniach działało jak tuning.
    „Zostawcie Titanica, nie wyciągajcie go… „.
    Tymczasem jeszcze taka mała ciekawostka: w przed średniowiecznej i dawniejszej codzienności używano wiele roślin leczniczych, ale niektórych tak intensywnie, że nie przetrwały nawet średniowiecza. Przykładowo pewna odmian sporyszu o działaniu antykoncepcyjnym. Wiadomo, że był, wiadomo do czego, nie wiadomo jak wyglądał. Na pewni nie wiadomo też, jak się nazywał w protoromańskim.

  256. ‚Każda religia zawęża i spłyca umysł oraz deprawuje moralnie. Modelowe przykłady znajdują się w episkopacie.’

    Co episkopatu dotyczy nie mógłbym się bardziej z Tobą zgadzać. To jak działa samo w sobie dowodzi jego deprawacji.

    Ale ten wpis to przecież jest atak na religię generalnie, o czym chociażby świadczy użycie słowa ‚każda’, a na religię katolicką i katolików w szczególności.
    Czym właściwie różni się cała ta tyrada od dzielenia Polaków na dwie kategorie przez Kaczyńskiego? Czym od antysemityzmu?

  257. @Tanaka
    Zapewne masz rację co do całości jego tzw. twórczości, „postsovieticusa” (homo sovieticus), sam nim był i dlatego tylko przypisał on tę etykietkę wszystkim innym, co się nie odróżniali. Równie dobrze można by nazywać ludzi z czasów Sanacji „postsanatikus” (homo sanaticus), post każda inna epoka, bez względu na nazwę.
    Ja wybrałem taki wyimek z jego eseju, który rzeczywiście pasuje jak ulał, do tego, co stało się na temat, który opisał a szczególnie polskiego katolicyzmu.
    Tu trafił w punkt:
    „polska wiara” – polską dewocją, a „polski katolicyzm” – sektą, którą z nicości do bytu powołała „schorowana wyobraźnia”.
    Czyż wszystkie systemy religijne, a katolicyzm szczególnie, to nic innego jak owa „schorowana wyobraźnia”? Do mnie ten cytat przemawia jako prawdziwy, ukuty co by nie było przez klechę, ale filozofa. Jednak ja nie uważam, aby przydzielić klechom miana filozofów, bo sama zgoda na wiarę, ich całkowicie deprecjonuje jako poszukiwaczy i tych, którzy mądrość umiłowali. Zgodnie zresztą ze słynnym zdaniem Marksa czym jest ona w wydaniu teologów, którym to miano pasuje, jak nie przymierzając, „siodło krowie”.

  258. scrambler
    16 maja o godz. 20:33

    Errr jakby co to napisalem, ze MAnuskrypt nie zostal przetlumaczony. Przetlumaczenie to czas i pieniadze i jak mniemam, znajda sie, chocby po to zeby wreszcie, po przeszlo 100 latach od jego wyplyniecia dowiedziec sie co w nim jest…

    Bo ciekawosc, to jest to co tak dreczy, ze sie na uszach staje, zeby ja zaspokoic.

    Calkiem mozliwe, ze medyczno/zielarsko/botaniczna i inna zawartosc, nie wniesie nic nowego, do tago co juz wiemy. Ale za to wniesc moze wiele do wiedzy o tym, co te okolo tysiaca lat temu, wiedziano w wymienionych dziedzinach. CAlkiem mozliwe.

    Za to juz z absolutna pewnoscia, przetlumaczenie M.V. pozwoli jesli nie odtworzyc, to co najmniej nabrac wyobrazenia o tym jak przebiegal niezwykle szybki proces wyksztalcania sie jezykow Romanskich z Laciny. I dodatkowo pozwoli na uzyskanie obrazu tego co zostalo utracone, czyli przejsciowego jezyka Protoromanskiego Hiszpanskiego.

    cos wiecej? Nie wiem. Ale mozliwe, ze tak, ze tam jest „cus” wiecej, niz tylko roslinki i medycyna.

    Ach, bylbym, o maly wlos zapomnial. Gdy zostanie w calosci odczytany i przeltlumaczony, to kilkanascie mitow, bajan i majaczen, jakie sensaci wytworzyli wokolo Manuskryptu Wojnicza, rozssypie sie w proch i pyl. Ale to i tak niewiele w tym obszarze zmieni, bo znajda sobie inny temacik do snucia majaczen i wyobrazen, jakie ignoranci wytwarzaja, zeby wiedze zastapic, a fantazje swoja zaspokoic.

    Pozdrowka
    ~l.

  259. @alamakotalive
    16 maja o godz. 20:55
    Antysemityzm podobnie jak każdy inny przeciw etniczny anachronizm jest niechlubną pochodną religii.
    „„Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S. Staszic
    To zdanie wyjaśnia wszystko, co kryje się za każdymi …izmami.
    Dla mnie, o czym wspominam przy każdej nadarzającej się okazji, religia jest narzędziem systemu do kontroli ludzi przy pomocy wiary. A „wiara”, jak napisał Staszic we wspomnianym dziele, „czyni człowieka głupim”.
    I na tym można by zamknąć dywagacje, co jest czym i co z tego wynika, dla ludzi.
    Jak rozumiem, na tym blogu jest znakomita większość piszących, co zgadza się ze mną tej materii.
    „Deus sive natura” i natura sive deus. Jak kto woli.

  260. Tanaka

    Tanako, zdanie o gadającym gorolu Tischnerze mamy podobne, więc z góry się cieszę na analizę-żyletę w Twoim wykonaniu. Sam kiedyś o czymś takim myślałem, ale już nie ta kapusta, nie te perspektywy, nie ta zdolność koncentracji – tylko na wodzie i w lesie się porządnie koncentruję. Na szosie, polnej drodze, ścieżce zdarza mi się przejechać parę kilometrów, nim się połapię, że jadę najdłuższą, choć chciałem najkrótszą.

    Poza tym liczę, że pouczysz brzdąca, czym się różni krytyczne poznawanie obiektywnie ISTNIEJĄCYCH religii od ataku na religie (był taki w ZSRR) i od interesownego WYMYŚLANIA podziałów ludzi przez narcystycznych kurdupli.

  261. alamakotalive
    16 maja o godz. 20:55

    A czym to się różni od kapacitronu wiszniowego?
    Umiesz odpowiedzieć?

    Jesli poważnie się interesujesz dyskusją, czytaj poważnie wstępniaki i komentarze. Może jakieś dobre lektury. Nie obędzie się też bez myślenia.

    Religia zawęża, bo formatuje, nakazuje widzieć wedle jej zakresu, kryteriów i wartości.
    Religia spłyca, bo odcina człowieka od jego głębokiego umysłu i psyche. Nakazuje oceniać jego przejawy wedle sztucznych, pozanaturalnych, pozapsychologicznych, niewłasnych dla osoby kategorii i wzorców. Które są do tego uroszczeniem i fałszem.

  262. wbocek
    16 maja o godz. 21:35

    Jedna z cudnych myśli Tischnera brzmi jakoś tak, że katolik jest wtedy katolik i fachowo wierzący, jak on jest całkowicie świadomy swojego katolictwa.
    No weź, i nie zwariuj, albo nie wyśmiej się do studzienki kanalizacyjnej!

    Wiara to może ww 1-2% coś świadomego, a reszta to są różniaste stany umysłu o których świadomość wie tyle co nic.
    Zresztą, Kościół kat z niezwykłą zawziętością, od stuleci, usiłuje się wświadomić, albo wyświadomić tak, żeby wiar była świadoma i do tego racjonalna. I nic, a ściślej – odwrotnie.
    To zaś rodzi taki skutek, że wyznawca w ogóle siebie nie pojmuje. Cokolwiek się w nim dzieje, ,niejasnego, głębokiego, co go niepokoi, to ma właściwie jedną odpowiedź: jest wodzony na pokuszenie! szatan przypuszcza atak!
    Jaką ma wyjście: lecieć do spowiedzi – bo widocznie stasznie nagrzeszył, padać na kolana, odmawiać zdrowaśki, klepać koronki różańca, leźć na Jasną Górę.
    Jeśli widziałeś film Siekielskiego to scena konfrontacji pierwszej ofiary z pierwszym pedofilem konsekrowanym jest dokladnie taka – co zresztą we wstępniaku przywołuję: szatan mnie opętał! I to jest cały zakres tego, co o swoim zdewastowanym wiarą, religią, skłamanym rytuałem katolickim może powiedzieć czlowiek, w starszym już wieku, który NIGY nie dotrze do siebie, do swojej osoby, swojej psyche. Nigdy nie będzie sobą. To jest, mówiąc najściślej – zabójstwo człowieka. Robi to Kościół kat.
    Strasznie mnie bolał ten obraz Bo widziałem zbrodniarza, który sam też jest ofiarą. Być może jego ofiara, gwałcona dziewczynka, ma szansę się z traumy wydobyć. On – nie! Nawet nie wie, co mu Kościół zrobił. nawet nie wie, co mu zrobili rodzice, rodzina, środowisko. To może najbardziej przerażające jest w tym wszystkim. Ofiara, jakkolwiek ciągle bardzo cierpi, już coś pojmuje, coś wie, wiele przeżyła, wiele przemyślala, może – chyba – ktoś mądrze jej pomaga. Ma przed sobą pomyślne rokowania, bo przez gwałt jej zadany, odsunęła się na bok, lub w ogóle poza Kościół kat. ma więc szanse na oddech, na przestrzeń dla siebie, na względną wolność przeżywania siebie, dojrzewania, stawania się pełną i wolna osobą. Jej gwałciciel, choć biologiczne żyje, jest trupem w środku.

  263. Tanaka
    16 maja o godz. 21:38

    … najtrudniej rozmawia się z ludźmi wierzącymi w UFO. Chociaż, nie, nie do końca. Mój kolega z ławy szkolnej wiele lat temu pobłądził za dalejlamą (jak się z nim spieram nazywam go dydłajlamą). Ale to raczej jego pasja niż konstrukt. Za cholerę tego nie rozróżnia. Co nie zmienia faktu, że dla przyjemności wymiany poglądów przeczytałem „wywiad” T. Laird’a z rzeczonym lamą. Dla mnie religioznawstwo, interlokutor zalatuje kadzidłem. Różnica z wyznawcami dającymi posłuch V-ej kolumnie rodzimego chrześcijaństwa jest zasadnicza: otwarcie na wszelkie nowości i trendy. Zamiast darcia japy i zasuwania przyłbicy poszukiwanie harmonii ( ale nie pieniędzy) i zrozumienia in situ.

  264. Tanaka
    16 maja o godz. 21:54

    Zabijanie człowieka (człowieczeństwa) przez Kościół to bardzo dzielne spostrzeżenie w sprawie religii, która w mowie jej zarządców właśnie DAJE życie. Dawanie przez katabasów odpowiedzi-wytrychów do odpowiadania na życiowe pytania – np. przytaczane już tu kilkakrotnie Tischnerowe cierpienie Boga razem z więzionymi – to zabijanie myślenia i produkowanie przez Kościół żywych trupów. Trupów w znaczeniu „umartych intelektualnie”, zanim się zdążyli narodzić. Kościół zabija poczęte życie. Nie dość, że rodzice nie nauczyli myślenia ani szkoła, to jeszcze Kościół nieśmiałe jego zalążki w dziecku utrupił.

  265. scrambler
    16 maja o godz. 21:59

    Mam dosyć podobne spostrzeżenia. Buddyzm ma dosyć wyraźne zainteresowanie światem i z chęcią podąża za nim, za zmieniającymi się jego aspektami Jest dosyć elastyczny, niedoopisany, nie tak sztywny i wzdęty dogmatami. Bliższy przyrodzie, podczas gdy chrześcijaństwo jest – katolicyzm bodaj najbardziej, choć może i ortodoksja i coś jeszcze mu nie ustępuje – całkowicie od przyrody odcięty Dosłownie jej zaprzecza, wręcz brutalnie. Owieczka, czyli „baranek boży” to dla katolika jest szaszłyk albo kotlet.

  266. @Tanaka
    „… gwałcona dziewczynka, ma szansę się z traumy wydobyć. On – nie!”
    Myślę, że on nie przeżywa żadnej traumy, on nie wie, co to jest trauma, gdyby wiedział, nigdy tego by nie zrobił, co zrobił. Dla klechów jedyną traumą jest nie uzyskać tego, czego w danej chwili zapragną.
    Największą traumą dla katolików jest to, że ktoś może/śmie być im przeciwny. Dlatego mieliśmy potem płonące stosy itd.itp.
    Przecież to jasno wynika z jego słów. Gdyby Ania do niego nie przyszła (z ukrytą kamerą Sekielskiego) i nie wspomniała, o tych dla niej traumatycznych zdarzeniach sprzed lat, to on by nawet o tym nie pamiętał, jak jedynie o przyjemności (zaspokojenie naturalnej chuci, skierowanej na dziecko, co zwiemy pedofilią), jaką wtedy dla siebie osiągnął.

  267. wbocek
    16 maja o godz. 22:22

    Pombocku, bo wiemy: w katolicyzmie wszystko jest odwrotnie. Jak się zna ten kod kłamania, to sie nie zwariuje i nie da otępić. A jak się nie da, to prawidlowy katolik ze swoim biskupem dostają strasznej ścieklicy na takiego odpornego. Patrzysz i widzisz, słuchasz i slyszysz tą ścieklicę. teraz jest wysoka fala, bo nieotępiali wyciagnęli z Kościoła kat pedofila na światło.

    Powiem Ci, że słowa Tischnera o bozi w komorze gazowej co bardzo cierpi z Żydami skręcającymi się w konwulsjach konania to jest potworna PODŁOŚĆ. To też dowód jak bardzo był zdeprawowany moralnie i jak odcięty i od siebie i od człowieka w ogóle. Zrobił mu to Kościół kat i zrobił to już sam sobie.
    I jak go Lolek słuchał i jak za nim powtarzał, a on za Lolkiem!

    Skrajnie inaczej stanął wobec kwestii teodycei Hans Kung.
    Kung to teolog sporej klasy, jeden z najważniejszych w czasach soborowych i przez jakiś czas potem. Był jednym z współtwórców Soboru Watykańskiego II, jednym z ważnych autorów tekstów próbujących sie jakoś ze światem uzgodnić i redaktorów dokumentów sumujacych sobór oraz dokonujących „aggiornamento”, czyli próbę jakiegoś zbliżenia sie do rzeczywistości. Nieudaną, może poza elemencikami.
    Jego, wtedy słabującym, przeciwnikiem był Wojtyła. Później też słabował na głowie, ale został papieżem. Jak został, szybko nałożył na Kunga nakaz milczenia.
    Wracam do teodycei skupionej w komorze gazowej Auschwitz. Otóż Kung – za to go szanuję, bo okazał się szczery wrażliwy, skromny, ludzki po prostu i mądry – powiedział, że w obliczu Auschwitz można tylko milczeć.
    Milczeć w tym rozumieniu, że to jest tak straszne, że żadne próby uzasadnienia, usprawiedliwiania, wciskania w to „dobrego Pana Boga” – nie powiodą się, nie mają żadnej racji, są sprzeczne z czlowiekiem, nie do przyjęcia, nie do wyobrażenia po prostu.

    Mamy więc dwa skrajne pojęcia i stanowiska i całkowicie rozbieżne pozycje etyczne: ludzkie – Kunga, któremu usta zakleił Wojtyła i Tischnera – antyludzkie, spotworniałe i z satysfakcją przyjęte i głoszone przez tegoż Wojtyłę.

    Zaś co do istoty Boga w Auschwitz – Kung po prostu oznajmił, że on nie istnieje, lub jest dokladnie tym, jakim się przedstawia w Slowie Bożym: potworem. Tego jednak wprost nie wyrzekł. Zapewne nie pozwolił mu na to jego katolicyzm, ale choć zrobił coś ludzkiego: stanął na granicy. To, w pewnych sytuacjach, dużo.

  268. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/andrzej-szejna-zawiadomienie-do-prokuratury-ws-abp-jedraszewskiego-brudzinskiego/8plb9h3
    Złożenie zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp Marka Jędraszewskiego, szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę i europosła PiS Ryszarda Legutkę zapowiedział w Kielcach wiceprzewodniczący SLD Andrzej Szejna.

    Jestem ciekaw, kto go wysłucha?

  269. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/goraco-w-sejmie-podczas-glosowania-nad-ustawa-dot-pedofilii/1081tvx
    Dziś Sejm przyjął ustawę zaostrzającą kary m.in. za pedofilię. Podczas posiedzenia poseł Sławomir Nitras położył dziecięce buciki przed Jarosławem Kaczyńskim. Marszałek Terlecki, siedzący obok prezesa PiS, rzucił nimi w posła Nitrasa. Opozycja przyszła na posiedzenie z transparentami „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”.
    (…)
    Wcześniej Nitras mówił, że według kościelnego raportu ws. pedofilii 382 księży po 1989 roku dopuściło się molestowania nieletnich. Tymczasem w więzieniach – według niego – za przestępstwa seksualne karę odsiaduje dwóch księży. – To gdzie jest 380, o których mówi raport kościelny? – pytał.

  270. Optymatyk
    16 maja o godz. 22:48

    Wysluchaja, wysluchaja… znaczy sie odczytaja, zeby wypichcic powod nie wszczecia, lub umorzenia jako nieistone, lub niepodjecia dzialan z jakichs innych „waznych” powodow.

    A jak do tego niepodjecia dzialan dojdzie, to trzeba bedzie zapisac nazwisko prokuratora, ktory sie pod tym podpisze, a po zmianie ten pan, czy pani, co zlozy parafke, powinien/nna sie pozegnac z zawodem prawnika. Dozywotnio.

    Pozdrowka
    ~l.

  271. Optymatyk
    16 maja o godz. 22:30

    Tak jest. Nie całkiem dokładnie się wyraziłem używając pojęcia traumy.

    U dziewczynki, dziś dorosłej kobiety, wewnętrzna struktura przeżywania jest – oczywiście – inna niż u pedofila. On także przeżywał traumy i także jako dziecko i później: gdy był gwałcony psychicznie (co najmniej) w parafii i seminarium. Wtedy był łamany jako młody człowiek i został złamany oraz sformatowany do postaci konsekrowanej.

    Czy o jego późniejszym życiu, już jako konsekrowanego członka kleru można powiedzieć, że także zawierało traumatyczne przeżycia?
    Jeśli zachował jakieś elementy człowieczeństwa, wrażliwości, coś z dziecka , choćby wspomnienie – sądzę, że tak. Acz trudno takie traumy porównać z głębią doznań gwałconej przez niego dziewczynki. jako dawno dorosły w dużej mierze był już tak opancerzony i tak mało życia autentycznego w nim zostało, że to nieporównywalne.

    Ale, jednocześnie, całe życie tego nieszczęsnego gwałciciela i potwora, można podsumować pojęciem traumy.

  272. @lonefather
    16 maja o godz. 20:22
    Gdzies mi sie obilo o wysilkach zapisania Navajo alafbetem lacinskim. Byc moze udane, ale albo sie nie przyjely, albo przegraly z zapisem angelskim (amerykanskim angielskim)
    Yyyyy?
    Przecież wszyscy posługujemy się alfabetem łacińskim.

  273. @Tanaka 16 maja o godz. 20:26
    „Wszystko, czego potrzebuję do życia, nauczyłem się w przedszkolu…” czy jakoś tak. Tytuł książeczki w dziale z humorem i dowcipem księgarni.

    Wszystko, czego potrzebuję do życia nauczyła mnie emigracja.
    To jest moja wersja.

    Naród-Ojczyzna – co to jedno, a co drugie kiedy, dla kogo, to samo, nie to samo, po co to wyróżnienie – i tak dalej.. O tym się nie dowiemy.

    Wyróżnienie jest po to, aby poczuć się lepiej. Bo w kupie raźniej. W kupie podobnych do siebie; tak jest łatwiej żyć. Inni są inni czyli gorsi a przynajmniej inni. Inność jest irytująca bo niezrozumiała, a na rozumienie czasu ani ochoty nie ma. Życie jest trudne, pędzi jak wicher, daje po grzbiecie, w kupie takich samych raźniej i no i dogadać się można. Językowo i mentalnie tacy sami.

    Przeciwstawia jeden naród – co robi stan wojenny, drugiemu narodowi, co to siedział internowany – albo może Polaka – Plakowi. W ogóle nie pomyślał o tym, że był trzeci, czwarty i dziesiąty „naród”, co w tym czasie żadł kiełbasę z czosnkiem, rodził dzieci, wyjeżdżał na wakacje, budował mosty, robił spusty z wielkiego pieca, murował sobie willę, rozkradał kopalnię i stocznię, kleił kafelki w łazience, dłubał w „Syrence” i zębach, podrywał Jolkę a Jolka Mariana, kopał piłkę kopaną, spał, umierał na marskość i starość i tak dalej, tak dalej..

    No tak, jesteśmy tacy zwykli, bekamy i pierdzimy. A na starość to nawet z sikaniem problem; jedne muszą co kwadrans a inne bez pieluchy ani rusz.
    Ogólnie takie brzydkie jesteśmy a piękne to tylko w młodości i przez 5 minut. Tego duchowego, osobistego piękna też nie za dużo – podkładania konkurentowi w pracy świni a (pewnie dawniej) wynoszenia do domu wiertarki z pracy (oraz śrubunków) jakby więcej. Porówanie ze sto razy bogatszym bratem, sąsiadem czy znajomym skądśtam bardzo boli i żebyśmy nie wiem co robili to stać się równie jak on (albo bardziej!) bogatym nam nie wychodzi. Inne „narody” z nas kpią.

    Wybudujmy sobie zatem kościół – katedrę!

    Będzie nasza i będzie jednoczyć. Będzie zaświadczać o naszej nietakiejznowugłupocie i nietakiejznowuniezdatnościdoniczegowielkiego.
    Każdy po grosiku i katedra będzie pozłocona i w marmurach i bedzie mieć rzeźby i obrazy i będzie pełna tego, co nam się podoba a na co nas – indywidualnie – nie stać.
    Mój dom i mój kąt smutny i brudny a jeżeli nawet nie to taki zwykły, taki niemacoonimmówić.
    A katedra taka odświętna, taka błyszcząca, taka jakimichcielibyśmybyćgdybyśmybylilepsi.

    Wychodzi mu, że naród, czy też ojczyzna, to pojęcie głównie etyczne, a inne są w tle, ale nie przeprowadza innego rozumowania, bo może jest inaczej, albo odwrotnie.
    Ojczyzna? Polska? Naród?

    Etykietki moga być obelgami a mogą być bardzo przydatne. Politykom, księżom, pracownikom mediów, wojskowym, ogólniej – sprzedawcom. Łatwiej sprzedawać komplementując potencjalnego klienta. Stąd to „szefowanie” przecież zupełnie nieznanym sobie kostumerom. Stąd przekonywanie o jakiejś wyjątkowości. Pod warunkiem zakupu naszego garnituru, koszuli, krawata, papierosa, alkoholu, samochodu, domu w dzielnicy, jachtu, słuchania tej a nie innej muzyki, czytania tego a nie innego, należenia do klubu, posiadania tego co trzeba koloru skóry. Nawet tzw. przodków, skąd potrzeba posiadania portretu „przodka”. Starych mebli, bibelotów, książek, obrazów. Że sroce spod ogona to nie my wypadliśmy.

    O czym zaświadczą stare katedry i stare legendy.

    „Kiedy i jaka była dla niewolnika pańszczyźnianego ta Ojczyzna, ten naród i ta Polska? O kim on mówi? O sobie może – człowieku Kościoła kat, który był głównym opresorem niewolnika? Którego zaczął nazywać Polakiem dopiero wtedy kiedy ie miał wyjścia?

    Rzetelna wiedza jest zwykle wrogiem wszelkich technik sprzedaży i marketingu. Konfrontacja z bezlitośnie prawdziwym obrazem siebie samego i swojego dotychczasowego życia z marzeniami może raczej prowadzić do samobójstwa zamiast do poprawy humoru.

    Do tego ostatniego służą parady; wojskowe albo ta chicagowska, z okazji święta Konstytucji 3-go Maja. Niepodległości oraz Bożego Ciała. Wielkie filmy gloryfikujące dawne bitwy i bohaterstwo „naszych” przodków.

    Wyszyński głaskał Polaka-postniewolnika po główce i nazywał go „narodem”, a jego dziad-prymas dawał temu „Polakowi” kopniaka i gnał do darmowej roboty. O tym mówi używając pojęć „Polak”, „naród” „Ojczyzna”?

    Ależ o nas! Przecież nie o Niemcach ani o Ruskich ani o pepikach ani o żabojadach ani o muslimach! No co ty, @Tanaka, nie wiesz?! Z byka spadłeś?!

    Nie pamiętał, że w tym samym momencie co on się zajmował „Ojczyzną” był inny teolog-folozof-biskup katolicki, co też dokładnie nad tym samym się zastanawiał? I obu, im wszystkim, te pojęcia „ojczyzn” się nakładały? I że trzeba byo zrobić wojnę, żeby się już nie nakładały?

    No, jak tak na nasz Kościół święty napadasz to musisz być żyd parchaty i ruski bolszewik. Nie ma co z tobą gadać bo ty tylko polskojęzyczny zaprzaniec, zdrajca i drugi sort jesteś, stałeś tam gdzie ZOMO i ani na Radio Maryja i Telewizję Trwam ani na wszystkie dzieła przy nich powstałe grosza nie dałeś.

    Takie gadanie według nie wiadomo jakiego porządku faktów (…)
    które są tak przemyślane że się rozjeżdżają lub zaprzeczają jego własnym tezom, jego wierze, jego Kościołowi kat jego religii – a on albo tego nie widzi, albo nie wyciąga wniosków.

    Melodia. Ale do jakiej zostały napisane melodii? Jak muzyka będzie w ich tle zagrana? Kadzidła będą? A kostiumy? W jakich kostiumach wystąpia aktorzy? Światło będzie? Słoneczne, wpadające przez witraże czy z reflektorów pod sufitem? A filtry? Kolorowe filtry na reflektory założysz? Instrumenty? Organy czy grupa rockowa przy ołtarzu? Chór żeński, męski czy mieszany? Po polsku czy po łacinie? Ostatnio moda na ryt trydencki wraca, trzeba rozważyć.
    Czy grupa rekonstrukcyjna z karabinami i szablami przy boku wejdzie? Będą mieli Ręcznie Wyszywany Sztandar? Będą mieli opaski NSZ na rękawach? A górale? Przyjdą w swoich strojach i z ciupagami? Wiesz jak będą wyglądały Bliźniaczki Ze Służby Ołtarza? Spódniczki i białe bluzeczki czy łowickie stroje? Zaplotą warkocze czy włosy jak rusałki, rozpuszczone do pasa? Ile będzie dziewczynek sypiacych kwiatki? Wójcikowa przyprowadzi swoje czworaczki, jak one ślicznie wyglądają! Jak malowane laleczki, aż się ludziom gęby śmieją jak je widzą!

    A burmistrz będzie? Ilu z jego urzędników? A wojewoda? A Komendanci Policji i Straży Pożarnej?

    Ty się @Tanaka zajmuj ważnymi rzeczami a nie gadaj o pierdołach.

  274. Nefer
    16 maja o godz. 15:46 Edit →

    Myślę że Jażdżewski to była forpoczta przed burzą (emanacja podskórnych, silnie obecnych fermentów które pierwszy raz zostały dobitnie nazwane) a film Sekielskich to linia demarkacyjna, do i od. Bo już nie ma powrotu, 11 maja to będzie data w jakimś sensie przełomowa w historii. Za jakiś czas.

    Tymczasem rozmyślam czemu Rabbit Koonsa jest taki halo.

    Widzę to podobnie, acz dodam jeszcze film Wojtka Smarzowskiego. To także – i już – była mocna emanacja tego, co się zaczynało gotować.

    Możliwe, że ten film – jako fabuła – w większej mierze był wzięty jako otwarcie wentyla i spuszczenie ciśnienia: widz się cieszył, ze reżyser „dowalił”, słusznie zrobił, ale film sie obejrzało, a teraz do domciu i to samo co zawsze.
    Jest to moje domniemanie, waham się nieco w ocenie, skłaniając jednak ku takiemu psychologicznemu, odreagowującemu i powracającemu do „normalności” widzeniu sprawy. Mam w niej na myśli hipotetyczna różnicę proporcji.
    Inna rzecz, że Smarzowski pokazał znacznie szerszą paletę mrocznych problemów i pokazał proces łamania człowieka, włącznie z gwałceniem podczas badania kanonincznego: ofiara przychodzi, banda czarnych katów dookoła niego i okazuje się, że ofiara znowu jest gwałcona podejrzeniami i oskarżeniami że kłamie, rzuca fałszywe świadectwo że chce coś wyłudzić, pewnie kasę, kto ja nasyła, że walczy ze świętym Kościołem…

    Tu Smarzowski pokazuje znacznie więcej niż Siekielscy. I pokazuje też proces degradacji człowieka oraz jego bezbrzeżną samotność w tłumie samych świętych „braci”, do których – to przejmująca scena w aucie – „nie ma jak gęby otworzyć”.

    Siekielscy skupili się wyłącznie na prostym zadaniu: dania głosu ofiarom, konfrontacji z gwałcicielami lub co najmniej ich zidentyfikowania i opisania dowodami procesu ich krycia.
    Ale też formuła filmu – dokumentalna, mniej daje miejsca na „spuszczanie ciśnienia” i powrót do codziennego niewolnictwa i zakłamania.

  275. lonefather
    16 maja o godz. 20:22

    Z góry muszę się przyznać, że języki starodawne to nie moja dziedzina; jako tako znam jedynie łacinę. Co innego z teorią informacji.

    Odnoszę wrażenie, że ty i ja inaczej rozumiemy terminy kodować (encoding) i dekodować (decoding). W moim rozumieniu ‚kodować’ oznacza przetwarzać informację w odpowiedni dla danego systemu format podczas gdy ‚dekodować’ oznacza przywracać informacji jej pierwotną formę. Z tej perspektywy język jest niczym inym jak wynikiem „kodowania” przez kolejne pokolenia istotnych dla każdego z nich informacji, zaś nauka języka niczym innym jak decodowaniem, czyli nabieraniem biegłości w odtwarzaniu tych informacji na własny użytek.
    Dlatego nie mogę się z Tobą zgodzić, ze stwierdzeniem że ‚Jezyka nie da sie zdekodowac’ choćby tylko dlatego, że tak Ty jak i ja robimy to automatycznie w każdej rozmowie i robiliśmy to od dziecka, kiedy jescze dla żadnego z nas inny język niż mówiony nie istniał.

    To samo w kwestii ‚educated guess’ lub jeśli wolisz ‚intuicja’. Najpierw powstaje hipoteza nieomal z reguły na podstawie niewystarczającej ilości danych, którą nastepnie myślowe czy fizyczne eksperymenty mogą potwierdić. Ostateczny wynik zależy tak od trafności hipotezy jak i ilości oraz jakości dostępnych danych.

    W konkretnym przypadku Japończykom znajomość poszczególnych słów nie była konieczna. Wystarczył związek między określoną sekwencją dźwięków a akcją wojsk USA. Nie „złamali” szyfru ponieważ: (a) odpowiedniej technologi nie posiadali i (b) nigdy nie udało im się wziąść do niewoli kogoś, kto mógłby brak takowej zastąpić – nie bez kozery każdemu z „koderów’ przydzielano ochronę, której zadaniem było raczej go zgładzić niż do wzięcza do niewoli dopuścić.
    Sam fakt, że język istniał wyłącznie w formie mówionej owszem utrudniał złamanie szyfru, ale bynajmniej tego nie wykluczał.

  276. zza kałuży
    16 maja o godz. 23:30

    Widzę, żeś tęgi spec od marketingu, ale mam do tego poważną uwagę:

    No, jak tak na nasz Kościół święty napadasz to musisz być żyd parchaty i ruski bolszewik.

    Bo ja bym chciał tak na skrzyż – jak to w narodzie mówią: być żyd ruski i parchaty bolszewik.
    Jeszcze to bym chciał być Żyd chiński. Żeby mi się zgadzało z „Big Bangiem”.

    Ty się @Tanaka zajmuj ważnymi rzeczami a nie gadaj o pierdołach.

    No wlaśnie, żebym się miał wziąć i zajmowac ważnymi rzeczami, to ja potrzebuje tak jak wyżej.

  277. A w najnowszym Przeglądzie dobry artykuł „Gry komunijne” wart przeczytania.
    Dla mnie to normalnie choroba egzotyczna.

  278. @Tanaka
    16 maja o godz. 23:18
    Podziwiam Twoje miłosierdzie wobec niemiłosiernych.
    Przytoczę stary dowcip, który ojciec mój opowiadał mi jeszcze w latach 70-tych.
    Kiedy zebrała się w końcówce II WŚ Wielka Trójka, obradowali jak ukarać Hitlera, kiedy go złapią. Strona Zachodnia mówiła, że obedrą go żywcem ze skóry, obetną jaja (podobno miał tylko jedno), wbiją na pal itp. Na to wszystko Stalin miał odpowiedzieć, że trzeba rozgrzać stalowy pręt do czerwoności z jednej strony i zimnym końcem wsadzić w dupę Hitlera. Na co oczywiście zaoponowali zachodni przeciwnicy pytaniem, dlaczego zimnym końcem, a nie rozgrzanym do czerwoności?
    Stalin odpowiedział im – a żebyście z litości czasami mu go nie wyciągnęli.
    Kto „nadstawia drugi policzek” będzie znokautowany.
    Bóg podobno poświęcił syna na ołtarzu głupoty, a ten mu odpowiedział „Eli, Eli lama sabahtani”. Nie-do-wiary.

  279. Ewa-Joanna
    16 maja o godz. 23:28

    Mea Culpa, czyli zapisac po Angielsku w jezyku Angielskim i oczywista w alfabecie Lacinskim.

    Alfabetu Navajo nie ma, a w Lacinskim nie ma jak zapisac dzwiekow wydawanych na wdechu, czy przydechu, ktore zmieniaja znaczenia slow, i innych ciekawostek dzwiekowych.

    Ten, tam alamakota najwyrazniej przeszedl niezle szkolonko w seminarium, lub ciut wyzej od zawodowki dla kiecunow, jak ich wdziecznie nazywa @namargineska, ze dysponuje terminologia komunikacyjna, ale jest to poziom niezbedny do skutecznej manipulacji owieczkami ludzkimi i nijak sie ma do tego o co chodzi … ze zdekodowaniem ksiazki napisanej w nieznanym nam jezyku.

    No i tak sie biedaczek wygadal skad jest, a po co przyszedl, to chyba jasne, nie on pierwszy inie ostatni.

    Pozdrowka
    ~l.

  280. I Wikipedia nie jest wolna od głupoty. Czytając o tym manuskrypcie wyczytałam cosik takiego:
    pewne znaki muszą się pojawić w każdym słowie (jak samogłoski w języku angielskim lub łacińskim), z kolei inne nigdy nie następują po sobie, niektóre mogą być podwajane, a inne nie.
    No, no ale odkrycie.

  281. Optymatyk
    16 maja o godz. 23:58

    O Jezusku, jego tatusiu i o tym co tam między nimi było, to ja napisalem spec-wstępniaka.
    Bez sprawdzania w archiwum, tytuł był taki: „Zdradzony przez ojca”

  282. @lonefather
    17 maja o godz. 0:14
    Mogę się zgodzić na zapisanie brzmienia alfabetem łacińskim, bo tego używamy od wieków.
    Ale zapisywanie języka Navaho alfabetem łacińskim po angielsku to już wyższa szkoła jazdy na drzwiach.
    A alamakotalive ma rację tym razem.

    PS tanaczku, wywal poprzedni!

  283. Tanaczku oczywiście! No Napoleon to ja dziś nie jestem….

  284. Ewa-Joanna
    17 maja o godz. 0:26

    Cholera by to wziela ! Znow zle napisalem…. LOL

    Nie Navajo po „Angielsku”, tylko slowa i mysli ludzi Navajo, przetlumaczone na Angielski, po Angielsku zapisane.

    Daje sie zapisac jeden jezyk, alfabetem innego jezyka, tylko i wylacznie wtedy, gdy w obu sa identyczne, lub co najmniej podobne dzwieki. Jak w podanym gdzies tam wyzej przykladzie, gdzie zankami Pisma Linearnego „B” jest zapisywany jezyk Grecki, choc znaki sa z alfabetu minojskiego. Zreszta jest to bardzo zabawne, bo nie ma ani jednego zapisu jezyka Minojskiego znakami „B”. Co oczywiscie rodzi podejzenie, ze „B” zostal stworzony dla potrzeb zapisywania faktow z zycia podbitych przez Kretenczykow greckich miast panstw, podczas gdy oni sami na swoje potrzeby uzywali pisma „A”.

    Mam nadzieje, ze tym razem napisalem dostatecznie jasno i niezrozumienie sie juz nie powtorzy.

    Pozdrowka
    ~l.

  285. @Tanaka 16 maja o godz. 23:39
    No wlaśnie, żebym się miał wziąć i zajmowac ważnymi rzeczami, to ja potrzebuje tak jak wyżej.

    W polskim Kościele poza opakowaniem nie ma niczego innego. Pusta wydmuszka. Piękna pisanka ale w środku myślowa próżnia.

    To jest klub, biuro podróży, kółko gospodyń, biblioteka, kawiarenka, tańce, darmowa terapia u psychiatry, ucieczka od domowej samotności, od samotnego umierania w domu, poczucie przydatności, bycia częścią czegoś większego i lepszego od siebie, ubezpieczalnia od pozagrobowych strachów, itd.
    Ty się napinasz na analizy Tischnera a tu trzeba myśleć o tym jak skrzyknąć panie na sobotnie, wczesnoporanne mycie podłogi w kościele św. Wojciecha.
    Kwiaty na świeże trzeba zmienić.
    Szybki w drzwich wejściowych umyć bo paluchy na nich strasznie tłuste widać.
    Powiedziałeś księdzu Michałowi o jego zastępstwie na neokatechumenacie? Bo znowu panie przyjdą i będą narzekać, że nikt do nich nie przyszedł.
    Nowy numer biuletynu wrzuciałeś na stronę parafii? A zdjęcia z procesji? Tusz do drukarki kupiłeś, bo już w zeszłym tygodniu brakowało.

    Wynajęcie autokaru z biura podróży pani Geni dogadałeś? Ta cena którą w zeszłym miesiącu przyrzekała jest w jej potwierdzeniu rezerwacji? Sprawdziłeś? Bo ludzie będą się pieklić, że było drożej i że my na tym kasę robimy.

    Pan Wygórski do naprawy toalety na drugim pietrze był już? Kto go wpuścił? Czy dał cenę? Kto w ogóle z nim to dogadywał?

    Samo się @Tanaka nie zrobi, chyba rozumiesz.

  286. @lonefather
    17 maja o godz. 1:26
    A tak, to mogło by być nawet zabawne. Szczególnie ten zapis. 🙂

    *
    Jak ja czytam takie coś:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24793251,krakow-liczba-lekcji-religii-nie-bedzie-zmniejszona-kuria.html#a=167&c=159&t=5&g=x&s=BoxNewsImg4
    to mnie taka jaśnista trafia, że zaczynam się dusić.
    Czy Majchrowski ( i odpowiedniki) pyta się kogokolwiek o zgodę kiedy zmniejsza ilość etatów nauczycielskich na szkolę?

  287. Optymatyk
    16 maja o godz. 21:25

    Nie chowaj się za cytatami ani za „znakomitą większością”. Odpowiedz wręcz czy uważasz katolika za gorszego od ateisty dlatego, że ten pierwszy jest katolikiem , a ten drugi nie.

  288. lonefather
    17 maja o godz. 0:14

    „Ten, tam alamakota najwyrazniej przeszedl niezle szkolonko w seminarium, lub ciut wyzej od zawodowki dla kiecunow, jak ich wdziecznie nazywa @namargineska, ze dysponuje terminologia komunikacyjna, ale jest to poziom niezbedny do skutecznej manipulacji owieczkami ludzkimi i nijak sie ma do tego o co chodzi … ze zdekodowaniem ksiazki napisanej w nieznanym nam jezyku.

    No i tak sie biedaczek wygadal skad jest, a po co przyszedl, to chyba jasne, nie on pierwszy inie ostatni.”

    Educated guess?
    Jeśli MIT jest „zawodówką dla kiecunów” to owszem.
    A swoją drogą pogratulować poziomu argumentacji.
    Teraz być może obwieścisz, że komunikaty w języku Novajo alfabetem Morsa były wysyłane.

  289. lonefather
    17 maja o godz. 1:26

    Jeszce lepiej:

    „Nie Navajo po „Angielsku”, tylko slowa i mysli ludzi Navajo, przetlumaczone na Angielski, po Angielsku zapisane.”

    Jakże skuteczna i absolutnie niemożliwa do zdeszyfrowania metoda komunikacji armii USA. Wychodzi na to, że Japończyków pokonano komunikując ‚myśli ludzi Navajo’ i to po angielsku.

    Pomylić teorię informacji z komunikacją to jedno, głosić nieprzydatność
    ‚qualified guess’ i konkludwać na podstawie własnej fantazji to drugie,
    ale pisać coś takiego jak powyżej cytuję to już kompletna aberacja umyslowa.

  290. Aggent Rogger próbował nam imponować Uniwersytetem Jagiellońskim. Bezskutecznie.

    No to teraz mamy MITy. Z przytupami. W necie każdy może być każdym.

    Zabawa trwa 😉

  291. alamakotalive
    17 maja o godz. 2:27

    Juz juz chcialem napisac, ze na MIT nie ma wydzialu teologicznego, ale sie zaciekawilem i na strone MIT zagladnalem. Nie przezylem zawodu, nie ma Wydzialu Teologicznego. Moje gratulacje. A co na MIT ukonczyles, albo studiowales? Moze Brain and Cognitive Sciences? Lub zblizone… To by moglo usprawiedliwic, ze sie wyrazasz z wyzszoscia i zadufaniem w nieomylnosc, zupelnie podobna do arbiturienta Wyzszego Seminarium Duchownego w Bialej Podlaskiej, w niczym jej nie ublizajac, choc to dziura mentalnymi dechami zabita. Za co swoja reputacja blogowa recze.

    Nemniej, delikatnie zwroce uwage na to, ze jak na absolwenta MIT, to Ty sie nie popisales, ograniczajac sie do tego co sie na MIT nauczyles i nie wykazujac wysilku zrozumienia, dla innego zestawu zastosowan opisanych tymi samymi slowami.

    Zebys choc zaciekawienie okazal, a Ty co. A Ty nic, tylko wyklad.

    No dobra, pozno i na mnie pora, za szesc godzin pobudka i do szkoly na dziwiata …

    Pozdrowka
    ~l.

  292. Nie bardzo wiem o się spieracie ale co tam, nie wiem to się wypowiem:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Code_talker

  293. There were two code types used during World War II. Type one codes were formally developed based on the languages of the Comanches, Hopies, Meskwakis, and Navajos. They used words from their languages for each letter of the English alphabet. Messages could be encoded and decoded by using a simple substitution cipher where the ciphertext was the native language word. Type two code was informal and directly translated from English into the native language. If there was no word in the native language to describe a military word, code talkers used descriptive words. For example, the Navajo did not have a word for submarine so they translated it to iron fish.[1][2]

  294. alamakotalive
    17 maja o godz. 2:46

    NNno dobra. Spac nie dajesz. To prosze.

    Nigdzie i nigdy nei twierdziem, czy twierdze, ze jestem specem od jezykow, czy komunikacji. Jedynie informuje o tym co wiem, co sie dowiedzialem i co o czyms sadze.

    Piszac staram sie nei przekrecac imion, nazwisk, czy dat, a juz najbardziej to faktow. I absolutnie nie znosze, wrecz mnie wkurza, gdy ktosiu co twierdzi, ze skonczyl MIT, przynosi wstyd i chanbe MITowi, mieszajac pojecia, wypaczajac fakty, naginajac interpretacje, jak sobie pozwoliles.

    Sam sobie jak to sie mowi nagrabiles. Pokazujesz dokladnie i detalicznie wlasnie to przed czym sie bronic usilujesz, czyli ze jestes zwyklym absolwentem teologii, czy ksiezulkiem to nie wiem, ale nei ma to zadnego znaczenia. Zreszta nie ma zadnego znaczenia kim jestes zawodowo. Za to duchowo, NIE jestes, z cala pewnoscia absolwentem MIT. Znam paru i zaden ze znanych mi, zadnych rzeczy, nawet ze swojej dziedziny nie wyglasza bez namysl, bez zastanowienia sie, zawsze z namyslem i najczesciej z asekuracja, w postaci mozliwosci mylenia sie.

    Tego u ciebie nie ma. Bywaj w spokoju. I sadze, ze bedzie lepiej jesli juz sie wiecej do mnie bezposrednio nie bedziesz zwracal.

    ~l.

  295. zza kałuży
    17 maja o godz. 3:16

    O tych tlumaczach NAvajo w US Army to ja slyszalem wczesniej. Niemniej gdy 2 ata temu bylem w Santa Fe, to w jednej z galerii trafilem na swietna grafike z konmi. Troche sie potargowalem i kupilem. JAk ja pakowali, to do tuby z grafika wlozyli dodatkowo odbitke ksero z jakiegos pisma, wlasnie z opisem udzialu w WW2 autora grafiki. Dopiero po powrocie do Umeczonej na spokojnie poczytalem i okazalo sie ze jest jego wspomnienie z tego jak wymyslil i zorganizowal szkole dla radiowcow Navajo, zeby zastapic pisanie , czyli kodowanie i rozkodowywanie, gadaniem. Dali mu szanse i tydzien na przeszkolenie pierwszej pary. Po tym zrobili test i sie sprawdzilo, wiec powstala szkola, ktora ukonczylo cos ponad 120 Navajo i wzyscy wzieli udzial w bitwie na Pacyfiku i zdobywaniu Wysp Japonskich. Tyle o „kodowaniu”, ktore bylo zwyklym tlumaczeniem z Navajo na Angielski… Acha glownym przedmiotem nauczania we wspomnianej szkole, byl jezyk Angielski, zeby nie bylo. Z jezykiem Navajo nie bylo problemu.

    Pozdrowka
    ~l.

  296. Tanaka
    16 maja o godz. 22:48

    Tanako, takie postawy jak Kunga, Wojtyły, Tischnera i tysiące innych – sprzecznych, bezprzecznych, dupecznych, wielojajecznych i bezjajecznych – to niekończące się ubieranie nieistniejącego w wciąż nowe słowa. Nic tak nie zachęca do artykułowania kwintylionów słów o nieistniejącym, jak właśnie nieistnienie. Gdyby istniał, byłby hamulec przed paplaniem o nim, co ślina na język przyniesie: weryfikacja. A tak – hulaj dusza, Boga nie ma, szumią drzewa, język śpiewa, plip.

  297. lonefather
    17 maja o godz. 3:19

    Ok. Skoro nie stać Cię na nic innego niż na argumenty ad personam to i nie ma po co.

  298. alamakotalive, 17 maja o godz. 2:13
    do
    Optymatyk, 16 maja o godz. 21:25
    Odpowiedz wręcz czy uważasz katolika za gorszego… .(???)

    Co Optymatyk uwaza nie wiem. Ja uwazam katolika gorszego. Bo glupszy, od kogokolwiek. Dlatego praktycznie nie spotykam katolikow od dziesiecioleci. Dla nieprzesiakniecia cecha. Rodzaj nieprzemakalnosci mam. Nieliczne wyjatki (nie)spotykania, za KAZDY raz potwierdzaja regule (glupoty). Ostatnio spotkalem dwoch katolikow z Zdunskiej Woli. Na moim dachu, zakladali pape ciezka (600G/m2). Jednowarstwowo. Po zalozeniu mielismy rozmowe filosoficzna przy lunczyku, na tarasie. Wrzesien, zeszly rok, ladna pogoda. Temat, dekonstrukcja pojecie (z punku fenomenologi), choc moi katolicy pewnie inaczej by nazwali. Szczegolnie uwzglednialismy zagadnienie swiadomosci (consciousness). W tym roku rowniez planuje spotkac pare katolikow. Nie wiem jeszcze skad beda, ale wiem gdzie ich spotkam. Pod swiatynia katolikow, niedaleko polozana (~17km) pod wezwaniem swintego ByggMaxa.

    Do meritum. Glupota. Jestem czlowiek oneoff, wyjatkowy. Czasem mowie freerider. Boskie pomylki popelniam dwie dziennie, okolo. Znaczy Ala lubie tez otaczac takimi ludzmi. Wszystkie moje jachty, narzeczone, domy, zony, koty, zajecia zawodowe etc, etc, etc byly unikalne, jednostkowe. Poza dwa Folkboty (wyjatek co potwierdza). Poniewaz Ala masz niejaka znajomosc Skand, rozumiesz(???). Spotykam tylko, wylacznie, ludzi co maja podobne zainteresowanie do pomylek. Pomylki robia. Jest to mozliwe Ala. Nikt nikomu w parade nie wlazi. Katolicy Ala maja poglady tez. Poglady katolikow sprowadzic mozna do stempla. Tym stemplem, jesusmaryjkowym, stempluja wszystko i wszystkich. Pojecia i ludzi. Bezpomylkowo Ala, cos nieprawdopodobne. Jakby jesc zupke dwumetrowa lyzka, a chodzic na szczudlach tylko. W cyrku tak, ale w zyciu? Wszyscy w cyrku? To jest wlasnie ta glupota. Na dokladke, nie majsterkuja stempla sami. Gruby pieniazek placa cale zycie za uzytkowanie cudzych. Nic tu do dodania nie ma.

    Jak cos niejasne Tobie (moja kulpa jezykowa), Tobie wytlumacze to samo po szw. Niechetnie, ale… Byc moze, cos dodac bedzie, jak spotkam katolikow na moim dachu (druga polowka). Dachowe spotkanie zeszloroczne nieplanowane bylo. Przypadek. Przyznam Ala, na tym blogu (massa lat) bylo wiele katolickich niedojdow. Dla mnie katolicysm Ala jest jedna z form niedojdysmu. Nawet ateisci katoliccy. A jakze? Spodziewalem, oczekiwalem, pojawi jaki mniejszy niedojda. Kto wie, kto wie?

    Przyznasz Ala. Gdyby inaczej, ja w Zdunskiej Woli po dachach latal. Jak kot. W tym tez mam niewiedze, co Optymatyk uwaza.

    pzdr Seleukos

  299. „Życie jest form istnienia białka/ Tylko w kominie czasem coś załka.” Od soboty 11 maja br. film dokumentalny braci Sekielskich obejrzało ponad 17 milionów widzów w naszej Ojczyźnie. Ilu było widzów w Europie, Ameryce i w Azji nikt nie wie. Ważne jest, aby ten obraz zobaczyli urzędnicy Pana Boga w Watykanie. Najważniejsze jest to, żeby widzem został Ojciec Święty Papież Franciszek. Zna już raport o polskiej pedofili, którą wręczył Mu twórca stowarzyszenia „Nie lękajcie się”. Niech słowo ciałem się stanie. Tak mu dopomoże Bóg!

  300. @generalnie

    No poblogowałem tu sobie dzisiaj. Swojej osobistej opinii o dyskutantach starałem się nie wyrażać, nie imputowć kim są i z jakich osobistych powodów piszą to co piszą (choć odnoszę nieodparte wrażenie, że to w modzie), gdzie mi sie to nie udało przepraszam (choć odniosłem równie nieodparte wrażenie, ze to faux pas).
    Zasób wiedzy o poglądach oraz metodach i kulturze dyskusji wzbogaciłem. O języku też. Nawet o sobie samym. Niektorzy na blogu zdają się lepiej wiedzieć kim jestem niż ja sam – absolutnie niezachwianie bez żadnego ‚ wydaje mi się’ czy ‚moim zdaniem’ choćby. Ot prawda absolutna i już.

    Wszystkim adversarzom dziękuję. Pozwolili mi zajrzeć za kulisy – stanąć twarzą w twarz z tym jak myślą, jak argumentują, ujrzeć obraz ich świata in flagranti. Gdybym na nostalgię cierpiał, lepszego bym chyba nie znalazł lekarstwa.

    Nie oceniam, nie pouczam. Zadaję sobie jedynie pytania: czy tylko na mnie ten blog wywiera wrażenie preaching to the quire? jakie są właściwie żródła pogardy dla wierzących, dla wiary u osób aż do przesady nie mających wątpliwości co do posiadania patentu na prawdę? Jaki tak naprawdę przyświeca im cel? Self-aggrandizement czy troska o skrzywdzonych? dalsze skłócenie rozdzieranego tak ekonomicznemi jak politycznemi sprzecznościami społeczeństwa czy dbałość o przyszłośc narodu i kraju? A może tak poprostu muszą mieć swoje na wierzchu?
    „Znakomita większość na tym blogu” nie musi się fatygowąć. Odpowiedzi łatwo przewidywalne.

    Dobranoc.

  301. Ewa-Joanna
    17 maja o godz. 1:17

    Jak ja bym Ci miał co wyrzucać, to ten.., ręka broń, czy coś? Ale widzę, że ładnie prosisz i będzie tego ze dwa razy. Znaczy: sprawa poważna. No, to jak tak, to tak!

  302. @alamakotalive 17 maja o godz. 7:25
    generalniejakie są właściwie żródła pogardy dla wierzących,
    mówiąc za siebie – ja nie gardzę wierzącymi

    dla wiary
    nie gardzę wiarą

    u osób aż do przesady nie mających wątpliwości co do posiadania patentu na prawdę?
    nie czuję abym miał patent – ja jestem ten, który jeszcze obstawia zakład Pascala, ale to jest wszystko, co mi z wiary zostało

    Jaki tak naprawdę przyświeca im cel?
    Lubię sobie poczytać ludzi posiadających większe od moich wiadmości z całej masy dziedzin, inne doświadczenia życiowe, lubię sobie poćwiczyć głowę czytając ciekawe teksty i poznając inne punkty widzenia, inne podejścia do sprawy, lubie samemu poplotkować albo się podniecić czymś co wydaje mi się strraszną głupotą którą ale to zaraz – teraz muszę wyprostować. Lubię szybkość dyskusji, na wielu innych blogach proces moderacji zabija 90% przyjemności.

    Self-aggrandizement
    Zdecydowanie self-aggrandizement.

    czy troska o skrzywdzonych?
    Nie wiem skąd piszesz, ale jak ktoś żyjący współczesnie może nie być doprowadzony do ostatecznosci i do białej gorączki złodziejstwem, oszczerstwami, insynuacjami, kłamstwami, hipokryzją i ogólną kanaliowatością całego gangu Rydzyka? Dużej części funkcjonariuszy pozostałej, choć nominalnie nie-rydzykowej części wolskiego Kościoła katolickiego? Nie rzygałeś na te ceremonie religii smoleńskiej, tak doskonale wkomponowanej w „święte ciało Kościoła”? A przepisywanie historii wszystkich tych nie-żołnierzy nazywanych „wyklętymi”? Nie razi cię to? Ogólniej – całe to zblatowanie Koscioła i Przewodniej Partii, te uogólnianie PiS = Polska, nie-PiS = niePolak, niePolska, Kosciół = dobro Polski, zawsze i wszędzie. Niekatolik = niePolak.

    dalsze skłócenie rozdzieranego tak ekonomicznemi jak politycznemi sprzecznościami społeczeństwa
    Kpisz czy o drogę pytasz?
    Ten blog o to obwiniasz?
    Wypomnij bandziorom z PiSu i z Kościoła, zacznij od koncernu medialnego oszusta, kłamcy i złodzieja Rydzyka.

    czy dbałość o przyszłośc narodu i kraju?
    Najpierw udowodnij że istnienie polskiej państwowości i polskiego narodu było korzystne dla zamieszkującej ten kawałek mapy populacji.
    W porównaniu do stania się częścią Niemiec, Szwecji lub Czech.

  303. alamakotalive
    17 maja o godz. 7:25

    Gdybym na nostalgię cierpiał, lepszego bym chyba nie znalazł lekarstwa.

    80% bloga to emigranci jak ty. Z nostalgii na blogu za polskim – jak mniemam. Ja z nostalgii za wspólną płaszczyzną porozumienia bo wychowaliśmy się w podobnych okolicznościach przyrody i nie muszę tłumaczyć kto to Przybora. Albo mogę go zacytować i wszyscy wiedzą.

    Blog jak każdy inny, temat taki, nie polityczny. Chociaż często gęsto o politykę zatrąca, jak sam kk. Charaktery na blogu różne, jedne bardziej wyrywne drugie bardziej zgryźliwe, jak to ludzie.

    Zanim mnie pombocek uprzedzi, „with all due respect” mały blog na skraju Polityki rozdziera, skłóca? Naprawdę taki mini blog ma dbać o przyszłość narodu i kraju?

    Pofatygowałam się. Obawiam się że spotka mnie uszczypliwa zgryźliwość no ale trudno. Szczerze myślałam że się tu przydasz ale po ostatnim wpisie mam wrażenie że bucików nie chcesz sobie uwalać, cóż poradzić.

  304. Tanaka
    16 maja o godz. 22:48

    Jest duży temat poznawczy: Ile ateisty w katoliku. Odwrotny kierunek – ile katolika w ateiście – ma dla mnie mniejszą wagę jako rzecz społecznie mniejsza – bo i ateistów mniej, i jest tylko częścią dość rozpoznanej przez psychologię materii „ile dziecka w dorosłym”, i dlatego, że chyba jest w intymnych zakamarkach każdego człowieka rzecz obiektywnie nie bardzo się poznaniu poddająca i zarazem nie do usunięcia: lęk przed śmiercią (dla krótkości tylko tak to nazywam). Ateiście katolickiemu w sytuacji „do widzenia, rozum” mogą wracać zapomniane odruchy – można to konkludować, nie bardzo jest się nad czym zastanawiać.

    Ateista w katoliku to właściwość o wiele starsza niż wszystkie razem wzięte religie, więc nieporównanie trwalsza niż wyuczone lub wbite w dziecięce główki wyłącznie słowne treści. Pierwotny ateizm jest ze świadectwa zmysłów, późniejszy – z tegoż świadectwa, z wiedzy i z umiejętności myślenia. Ciekawe byłoby dla mnie usłyszeć nieoderwanego od ziemi analityka, który zebrał większy materiał na temat zawartości ateisty w katoliku. Dla mnie na taki wysiłek już za późno.

    Łatwo się niebojowemu ateiście rozumieć z niebojowym wierzącym w codzienności i w praktyce się od niego nie różnić, bo obaj są z tej ziemi. Społeczne problemy stwarzają w Polsce katoliccy harcownicy, którzy za podjudzeniem młokosa Jezusa „Idą i nauczają wszystkie narody”.

  305. Nefer
    17 maja o godz. 8:39

    Zuch Neferka. „Znaj proporcją, mocium panie”. Abo znają, abo nie znają.

  306. @scrambler
    16 maja o godz. 20:33

    w przed średniowiecznej i dawniejszej codzienności używano wiele roślin leczniczych, ale niektórych tak intensywnie, że nie przetrwały nawet średniowiecza. Przykładowo pewna odmian sporyszu o działaniu antykoncepcyjnym.

    Sporysz – przetrwalnik pasożytniczego grzyba buławinki czerwonej (Claviceps purpurea) z rodziny Clavicipitaceae.

    Tego się nie da używać tak intensywnie, że nie przetrwa do naszych czasów, o średniowieczu nie wspominając.
    Zatrucia (śmiertelne) sporyszem zdarzały się jeszcze długo w XX wieku. To, że teraz nie występują, zawdzięczamy nowoczesnej ochronie upraw i oczyszczaniu zboża.
    Sam pamiętam, jak wyglądały kłosy żyta ze sporyszem.
    Co bardziej prawdopodobne, to fakt, że zanikła ludowa wiedza, jak stosować dany środek, aby spędził płód a nie zabił kobiety.
    Bo sporysz ma nadal działanie wczesnoporonne, antymigrenowe i halucynogenne. Jest źródłem ergotaminy i produkuje się z niego LSD.

  307. alamakotalive
    17 maja o godz. 7:25

    Ponoć jesteś absolwent MIT? Zgadza się, czy to imputacja?
    Bo jak się zgadza, to mam pytanie i oświadczenie:
    Pytanie: jesteś pewien co do pisowni – „preaching to the quire”?
    Oświadczenie: Po absolwencie MIT sporo się należy spodziewać. Zawsze – umiejętności uważnego przyglądania się rzeczom, dużej dozy krytyki, która kwestionuje wszysko, zanim się nie upewni, że jest tak jest. Należy się też spodziewać twórczego myslenia, łamania stereotypów i posiadania poważne uzasadnionego zdania.

    Nie odniosę się do wszystkich Twoich wpisów in gremio – mało czytałem, ale, że napisałeś ogólnie do wszystkich w sposób podsumowujący, to do tego całościowego głosu się odniosę. Pytanie o ‚quire’ już było, teraz inne wątki.

    *

    1. bywa, że tu ktoś komuś wejdzie na osobistość. Bywa to nieuzasadnione, niemiłe i nienależne oraz brzydkie i bywa to uzasadnione. Tak samo jak w tak zwanym życiu. Jeśli odnosisz „nieodparte wrażenie”, to się zapytam o zdolność do rzeczowej oceny rzeczy przez absolwenta MIT i umiejętność odpierania tego co się zdaje nieodparte. Owo nieodparte , które odnosisz, dotyczy mody, mody na wchodzenie jednego na osobistości drugiego.

    To ja od razu poproszę o poważne wykazanie, że to jest ta moda akurat, a nie to co na ogół się między ludźmi dzieje gdziekolwiek pod słońcem.
    Dobrze będzie wiedzieć jak to jest z blogową modą, z podpisem absolwenta MIT. Ale może być z podpisem nieabsolwenta, jak nie jesteś absolwent. Aby podpis, bez mody na gadanie byle czego, a poważnego.

    *

    2. Może i ktoś tu ma pojęcie nieco lepsze o tym kim jesteś, niż sam masz. To się zdarza. Kto gada, siebie przedstawia. To działa w każdą stronę, nawet w stronę Absolwenta MIT. A jak jesteś absolwent MIT to wiesz, że człowiek w ogóle słabo się orientuje w tym, kim jest. Całkiem tak jak z tym „co naprawdę mówi ewangelia”. Wszyscy wiedzą, co ona mówi, więc się strasznie o to kłócą i zamiast jednego chrześcijaństwa mamy – oficjalnie – ponad 41 tysięcy chrześcijaństw. Każde wie najlepiej „co naprawdę mówi ewangelia” i żadne nie wie co mówi Słowo Boże, bo ewangelia to raptem fragmencik Słowa Bożego, które jest bardzo ładnie i dokładnie wyłożone w niebieskiej książeczce. Wszystkie te 41 tysięcy oficjlanych chrześcijaństw orzeka, że doładnie się zna na Słowie Bożym.

    Jeśli jesteś absolwent MIT, to niezawodnie przyznasz: ewangelia to ledwie kawałeczek i nie ma tak, że się z całości wydłubuje kawalątek, bo to się sprzecza z zasadą MIT i całego rozumu: nie wolno wydłubanym kawalątkiem zastępować całości.
    No i nie wolno drwić z Pana Boga i jego Słowa, który bardzo dużo gadał przed ewangelią, bo w ewangelii to się zrobił bardzo małomówny. Rozumiesz: za to wyrok czapy – od Dobrego Pana Boga.

    *

    3. Bardzo ładnie mówisz: jakie są właściwie żródła pogardy dla wierzących, dla wiary u osób aż do przesady nie mających wątpliwości co do posiadania patentu na prawdę? Jaki tak naprawdę przyświeca im cel? Self-aggrandizement czy troska o skrzywdzonych? dalsze skłócenie rozdzieranego tak ekonomicznemi jak politycznemi sprzecznościami społeczeństwa czy dbałość o przyszłośc narodu i kraju? A może tak poprostu muszą mieć swoje na wierzchu?

    Jako absolwent MIT bardzo ładnie i bardzo łatwo uzyskujesz pojęcie, że oprócz słów „pogarda” jest pół słownika innych: krytyka, niezgoda, sprzeciw, żart, kpina, sarkazm, oburzenie na kłamstwo, krętactwo, kradzież, gwałt, zniewolenie umysłu, zawłaszczanie państwa, niejawne przepływy finansowe, pranie brudnych pieniędzy, bycie ponad prawem, gwałcenie, popełnianie zbrodni, wkurzenie, złość i tak dalej, w dodatku będące należną, konieczną, ba – obowiązkową reakcją porządnego i rozumnego człowieka na to, co robi i czego nie robi Kościół kat oraz jego wyznawcy wraz z Dobrym Panem Bogiem.

    Skoro jesteś absolwent MIT, albo nawet nie jesteś, to i tak dobrze jesteś zorientowany: Dobry Pan Bóg bardzo lubi kogoś zabić. Najlepiej zaś dzieci. To musi być specjalnie sympatyczne. Może dlatego, że dorośli bywają nieestetyczni i łykowaci, a baby miewają obwisłe cycki, co może Dobrego Pana Boga troszeczkę zniechęcać do bab – ewentualnie przeciwnie: baba z obwisłym cyckiem jest brzydka, to jej trzeba w łeb! – a zachęcać do mordowania dziewczynek. Co, osobiście, robi.

    Wybiera też dziewczynki bedące dziewicami – mamusie i tatusiów z babciami im zamordował – i daje je w prezencie swojemu „Narodowi wybranemu”. Żby sobie naród, głownie pod postacią męską, poużywał dziewic.

    Rozumiesz: taka pedofilia w skali masowej, co się też nazywa ludobójstwo. Jak tak ma ten u góry – Dobry Pan Bóg – to czemu ma nie popedofilić biskup, albo zwykły proboszcz, oraz tatuś-katolik dziecka katolickiego? Dobrego szefa musi naśladować. W dodatku rzadko kiedy popedofilone dziecko zamorduje, co wygląda jednak na niechlujność: miał robić to samo, co Absolut Miłości.

    Z pewnością też wyjaśnisz, kto kim pogardza, skoro przez 2 tysiące lat chrześcijanie pogardzają i wiedzą i rozumem i rzetelnością i rzeczywistością i prawdą i faktami i innymi ludźmi – ze skutkami śmiertelnymi, a może najbardziej – sobą.

    Absolwent MIT z pewnością nie pochwala takiego Dobrego Pana Boga, ale Dobrego Pana Boga wychwala dobry papież i jego wyznawcy oraz publicyści katoliccy i różni inni nawet. W tej sytuacji, z pewnością wyjaśnisz na piśmie pojęcie „pogardy” i kto tu właściwie kogo i za co pogardza. Przyjdzie Ci to bardzo łatwo: MIT zobowiązuje. Chyba, że to mit z tym MIT, ale nic nie szkodzi: sam siebie znasz przecież lepiej, niż blogowicze, więc dasz radę. Spoko.

    *

    Dobrze: to teraz udzielasz odpowiedzi na własne pytanie: „jaki tak naprawdę przyświeca im cel”? Bo rozumiesz zasadę – stawiasz kwestię, idziesz jej tropem i docierasz do odpowiedzi którą ogłaszasz, przedstawiając ścieżkę dojścia. Zanim odpowiesz, wyjaśniasz kogo dotyczy zaimek „im”.
    Jako osoba dużo pytająca, pytasz też tak w kolejnym zdaniu: …”dalsze skłócenie rozdzieranego tak ekonomicznemi jak politycznemi sprzecznościami społeczeństwa czy dbałość o przyszłośc narodu i kraju?”
    Znaczy się – jest skłócenie? I nie wolno blogowiczom dalej skłócać? Gdzie dowód, że skłócają i gdzie granica: „dalej”, oraz kto wydaje zakaz „dalszego skłócania”? Z pewnością zbadasz wersję alternatywną: konieczne jest skłócenie, skoro było milczenie i rządy jednych nad drugimi. Ci drudzy mogą chcieć się z pierwszymi o to troszkę pokłócić, a żeby było jakieś oczyszczenie, najpierw musi być skłócenie.

    Jako absolwent MIT albo nieabsolwent, to Ty tak poważnie z tym, że blog jest od „dbałości o przyszłość narodu i kraju”? Czy to szczególnie blog LA jest od tego, czy każdy blog jest od tego? Jako fachowiec i to zbadasz: blog „dba o przyszłość narodu i kraju” i dlatego się musi troszkę pokłócić z tymi co nie dbają.

    Aha: bo blog LA ma też dbać o gospodarkę kraju? I dba! Pełno tu gospodarskich i gospodarczych wstępniaków i poważnych dyskusji. Siedzisz, czytasz – i jesteś zadowolony!

    A tak ogólnie, bo jak Ty dobranoc, to ja dzień dobry. I umysł zaraz jaśniejszy sie robi u absolwenta albo i nieabsolwenta MIT.

  308. wbocek
    17 maja o godz. 8:46

    Widzis, myślałam i w litery przerobiłam 🙂

  309. wbocek
    17 maja o godz. 8:41

    Oba tematy mam za duże tematy poznawcze, przy czym temat: ile ateisty w katoliku, jest – w pewnym sensie rzeczy rozumienia – o wiele prostszy: katolik to nakładka na ateiście. I jak to z nakładką: raz po raz spada, pęka i ma dziury.
    W niczym nie zmienia to jednak istoty rzeczy: ta nakładka co się ciągle zsuwa, ten berecik zżerany przez mole i w ogóle nieporządnie sfilcowany, krzywy i się prujący – to właśnie jest katolik. Wedle żądania samego katolika – i tak tez go oceniajmy. Chcącemu nie tylko nie dzieje się krzywda, ale jest zadowolony.

    Byś wziął, Pombocku, i wstepniaka napisał.

  310. Widzę, że następny recenzent się nam objawił.
    Skromny bardzo.

  311. Do tego całego podsumowania tylko jedno chciałbym dodać. Swoje na wierzchu to już od dawna przestałem mieć. A, mam nadzieję, nie doszedłem jeszcze do tego wieku, w którym przez zapomnienie bądź nieuwagę, znowu zacznę.

    Żeby i zgryźliwości stało się zadość.

  312. paradox57
    17 maja o godz. 10:00

    „i dlatego was kocham, obywatelu generale” 🙂

  313. Czytam oto że KE ma 10% przewagi nad PiS.

    Prawda czy nie ale miło widzieć.

  314. Tanaka
    17 maja o godz. 9:34

    Tanako, temat „zawartość ateisty w katoliku” jest rzeczywiście prostszy, jako że katolik na ciele gatunku jest ciałem obcym, chwilę temu nabytym, natomiast – ogromny. Wręcz sensacyjnie ciekawe mogłoby być odkrywanie tej zawartości w codziennym życiu. Bo katolika nie trzeba odkrywać – sam się odkrywa w słownych tikach w rodzaju „Jak Pan Bóg pozwoli”, „Jak Pan Bóg da zdrowie”, „Bóg tak chciał”, „Da Bóg”, „Z Bogiem” (pożegnanie), „Szczęście od Boga”, „Jeden Bóg wie”, „Szczęść Boże”, „Bóg zapłać”, „Panie Boże pomagaj”, „msza święta”, „komunia święta”, „świętej pamięci” itd.

  315. Hej seleuk|os|,
    już spać szedłem bo tu prawie północ. Po szwedzku zawsze możesz jak chcesz. Chętnie czy nie to dla mnie bez różnicy. Ty za wyjątkowego chojraka się masz. Übermensch. I hvert fald überkatolik. Nie aż tak wyjątkowego żeby dachu na czarno papą nie pokrywać ale zawsze. Selektwna unikalnosć taka? Powiedz, ta Twoja nieprzemakalnośc na głupotę? na katolików jedynie się ona rozciąga? na tych których pod świątynią ByggMaxa spotykasz jedynie? Czy może na wszystkich co od Ciebie mniej mają katoliker eller ikke lige meget? Niejasne.
    one-off jesteś free rider w Uppsala. Og det er du stolt af? a wiesz ilu takich na kilo gdzie indziej wchodzi? W Kaliforni musiałem uważać, żeby się o takich wyjątkowych wychodząc ze swojego biura nie przewócić. Każdy one-off człowiek był wyjątkowy, jeden na dziesięciu się sprawdził, a jak który się sprawdził, żyd protestant czy katolik to mógłby Cię z nie tylko z butami ale i folkebåden kupić bez pożyczki w banku zasięgania. Widzisz seleukos skali to kwestia. Na mnie to wrażenia nie robi kim się otaczasz, a jeszcze mniej co masz. Nie ta skala. Może na innych.
    Twoja filozofia billig, til Irma priser, a kot sąsiada też mi mówi co on miau jak chce na siebie uwagę zwrócić. Jak już zrobisz swoje fu money, będzies mógł sobie jacht za to o ile portfolio w dzięń przyrośnie kupić, to chojracka wyjątkowośc z Ciebie odpadnie. Z własnego doświadczenia wiem.
    Miej będzie samouwielbienia i więcej szacunku dla wysiłków tych co po dachach latają. Kto wie, może nawet zrozumiesz na czym katolicyzm polega. Wtedy, forudsat at jeg ikke stiller træsko af i mellemtiden, możemy poglądy wymieniać.
    Narazie who the hell give a shit ….i tak dalej. Dowiedziałem się blogując tego co było mi potrzebne do wyrobienia sobie o tym blogu opinii. Nok er nok.

    Zdrowia życzę, bo rozumu to już zapóźno, no i żeby sasiedzi do Skattevæsen nie donieśli.

  316. I wcale nie jest zarozumiały….

  317. Tanaka
    17 maja o godz. 9:34

    Drugim członem nierozłącznej pary, obok „Bóg tak chciał”, jest, oczywiście, wymyślona przez wymyślaczy Biblii „wolna wola”. „Bóg tak chciał” i „wolna wola”. Takie to piękne, że aż mnie za zwapnioną zastawkę aortalną chwyta.

  318. Nie będzie z niego nic, szkoda czasu.

    ***

    A wola boska i skrzypce?

  319. Nefer
    17 maja o godz. 10:58

    No, ale grzecznie powiedziałem co i jak.

  320. Tanaka
    17 maja o godz. 11:17

    /spod fotela/

    Za dużo makaronu 😉

  321. wbocek
    17 maja o godz. 10:06

    Katolika można z człowieka w miarę dokladnie wydestylować. Nie, żeby zaraz 100%, ale mocny bimber – jak najbardziej.

    Tak było na Biebrzy. Podchodzi miejscowy: pan reflektuje?
    Tu mnie zaskoczył – bo co to jest: reflektuję, ale zaraz sam się zaskoczyłem, bo zaskoczyłem: noo, reflektuję!
    Miejscowy się oddalił do położonego poza drogą auta marki polonez. Wydobył z bagażnika to, na co reflektuję, podszedł i oznajmił: pan popróbuje, jak co, mam więcej.
    Popróbowałem: mocne niebo w gębie!
    Miejscowy: moja robota. Ponad 70 procent.
    Zareflektowałem na więcej.

    Tak działa katolik: da sie wyciągnąć ponad 70 procent, a nie powiem, że się nie dojdzie do 95. Znaczy – spirytus.

    Twoje przykłady bardzo dobrze robią te procenty. katolik zamiast – jak zwykły i grzeczny ateista powiedzieć skromnie: nie wiem, albo wykazać pewną ciekawość umysłu: nie wiem, ale się postaram dowiedzieć, zaraz gada: wiem!
    No i masz – destylat katolika w człowieku.

    Drugi destylat, to te właśnie bezmyślności mowy: Bóg raczy wiedzieć, Bóg dopuści (to i z kija wypuści), Pan Bog kule nosi, z Bogiem (i krzyżowcami oraz pedofilami), Bóg zapłać, Pan Bóg tak chciał (że zabił 33 dzieci w autobusie co spadł do przepaści) i Cud Boski (bo jedno z tych dzieci w autobusie przeżyło) – oraz cała reszta.

    Trzeci estylat: konsekrowany członek kleru tak ogólnie wie, że gwałcić to nie jest ładna rzecz. I nawet z amboby powie. Następnie zejdzie z ambony i w zakrystii pogwałci sobie dziewczątko co właśnie wróciło z procesji i kwiatki rozsypało na drodze, żeby święte buciki konsekrowane nie z brukiem, a ślicznym kwiatkiem bożym miały do czynienia.

    Włączył mu się katolik i to co przed chwilą miał za nieładne, ładnie wziął i zrobił, po czym się ładnie przed bozią i sobą wytłumaczył: nie, to zupełnie nie szło w złym kierunku..! – dokładnie jak ksiądz Cybula wyjaśnił modelowo oraz pryncypialnie.

    I tak dalej – destylat do destylatu i wydestylowałeś z człowieka mocne ponad 70% katolika. Całkiem tak jak z katolika w Watykanie wydestylowuje się pedała – tez mocne ponad 70%, a bardziej ten spirytus, co to 95% ma. Co wyjasnia Frederic Martel w książce „Sodoma”.

    Aha, bo bym wziął i zapomnniał,jak ma katolik z tym niegwałceniem.
    Panie Wroński – oznajmia Naukowiec: mąż żonę zgwałcił!
    Pan Wroński do Naukowca: to jest niepodobieństwem! Nie ma takiej siły!
    Cała śliczna katolickość w człowieku, gdy mu UFO na polu zlądowało, w „Big Bangu” Kondratiuka.

  322. Nefer
    17 maja o godz. 11:26

    też tak czasem mam, że jak za dużo, to potem pod fotelem szukam 😉

  323. @Tanaka 17 maja o godz. 9:13
    Pytanie: jesteś pewien co do pisowni – „preaching to the quire”?
    Dobrze pisze, chociaż upiera się przy starszej pisowni. Widocznie jest z XVI wieku.

  324. alamakotalive
    17 maja o godz. 10:20

    Ty jednak malo o Skand wiesz Ala. Do Skattevæsen (Skatteverket po pl Urzad Podatkowy) to ja sam na mnie donosze. Wtedy Skatteverket daje mnie 30% odpis podatkowy. Skatteverket ma podobne pojecie o katolikach co ja. To nazywa po tutejszemu ROT avdraget. Link daje do poczytania (znasz skand).
    https://www.skatteverket.se/privat/fastigheterochbostad/rotochrutarbete.4.2e56d4ba1202f95012080002966.html
    To jest, zeby katolicy i podobni mieli zajecie. W poprzedniej komunie to ekipa przyjezdzala do koszenia trawnika, bo ja jestem emeryt. To do koszenia trawnika moge ekipe wynajac katolikow (3sztuki zwlasny sprzet). W aktualnej komunie to jeszcze nie zalozyli firm(y). Czekam, nie kosze. Choc mam dwie kosiarki. Avdrag jest tez 30% (panstwowy). Taniej jak wlasna kosiarka jechac.

    Byc moze umiesz skandynawski Ala. ale wiesz niewiele o Skand. Pozostale zdania (poprzednie), podobnej jakosci. Nie chce mnie linkow szukac. Tak jak pisalem rano. katolik stemplami mysli

    ale 😀 pzdr Seleuk

  325. Aha Ala. Dawniej bylo 50% RUT/ROT. Teraz mniej, bo katolikow (i inni religianci) wiecej przyjezdza. To ucza jak spoleczenstwo pragmatykow funkcionuje. Taki nprzyklad piekarz tutejszy (od Vikingow) to kosztuje cos 30milionow SKr (spoleczenstwo + mamusiatatusia), zeby wyksztalcic. A zagraniczny (typ katolik) to moze 1milion. A na lekarzu to jeszcze lepszy zysk. Hydraulik, podobnie jak piekarz etc, etc, etc. Niestety, dokladny cennik zawodow nie znam, rzad wielkosci.
    S

  326. zza kałuży
    17 maja o godz. 12:34

    Mam Biblie z XIX wieku, dokladnie to z 1863 roku i w niej wciaz uzywano starozytnej formy. Nie musial siegac do XVI wieku, w niebieskiej ksiazeczce to najpewniej jeszcze dluzej uzywano. Stoi u mnie na polce bardzo fajne wydanie Family Bible z lat ’30, ktore kupiem ze wzgledu na te „rodzinne” zapiski, na wolnych stronach, ale sprawdzac mi sienie chce, czy slusznie podejzewam, ze i w niej znajdzie sia ta starozytna forma. Sprawdzac mi sie nie che, nie z lenistwa, tylko z ostroznosci, zeby nie ugrzeznac na kilka godzin w lekturze. Niemniej dlugotrwalosc zachowania starej formy lingwistycznej wlasnie w niebieskiej ksiazeczce, jest dodatkowym jest dowodem na to, ze to kiecun.

    Czyli mamy zestaw mocno swiadczacych poszlak, ze mamy do czynienia z kims, kto najwyrazniej nie jest tym za kogo sie podaje, a jest tym, czemu usilnie i na wszelkie sposoby zaprzecza.

    Pozdrowka
    ~l.

  327. zza kałuży
    17 maja o godz. 12:34

    To w XVI wieku był MIT i jego absolwent? No, dajta spokój! – jak powiedział pewien Kaszub.

  328. Byście do poziomu nie równali, tak se ino zauważę

  329. Tanaka
    17 maja o godz. 13:23

    No, dajta spokój! – jak powiedział pewien Kaszub. My nie o MIT, tylko o „preaching… LOL

    Pozdrowka
    ~l.

  330. No prosze co? Jak poeta wzywa, by nad poziomy wzlatywac ?

    To wzlatuje…, errr… , no staram sie wzlatywac LOL

    Podrowka
    ~l.

  331. Nefer
    17 maja o godz. 13:26

    To może być konieczność higieniczna. Przy takim temacie, to inaczej zwariowalibylibyście.

  332. Tobermory
    17 maja o godz. 8:55

    a, to dzięki za korektę.
    mea culpa… pamiętam, że gdzieś dzwonili, wyszedł głuchy telefon. Pewnie pokręciłem nazwę, jak dogrzebię się źródła (jakieś 4 ceglaste tomiska do przejrzenia) – podam poprawną nazwę tegoż. Albo się douczę.

  333. Wczoraj wieczorem douczałam się o Jeffie Koonsie z powodu Rabbit. W zachwyt nie wpadłam czyli we are not amused

    Te rozdmuchane interpretacje co też rzeczony symbolizuje i dlaczego był taki odkrywczy w sztuce przypomniały mi roztrząsane na kawałki utwory literackie na uniwersytecie czyli co poeta miał na myśli w ujęciu a b c. W każdym razie ciekawe było mimo ze nie nabyłabym.

  334. @zza kaluzy. mam nadzieje, ze nie odbierasz slusznego prawa Paulinie Mlynarskiej do oceny obrzydliwego postepowania Wajdy i jego ekipy w celach artystycznych. Nawet jak sprawdziles ze blizej jej bylo do 15-tu niz do 10-ciu lat.
    Ogladalam ten film i zapamietalam te sceny. Majac latorosl w tym wieku bylam zgorszona. Ale przeciez Wajda byl swiety i genialny, wiec wylacznie obwinialam za dopuszczenie do tego rodzicow dziewczyny, a takze sama dziewczyne. Wszak nasze dobro narodowe nie moze sie mylic w swoich wizjach artystycznych.

  335. Tobermory
    17 maja o godz. 8:55

    eee, no, miałem na myśli silphium ale mój autonomiczny podsystem nieoperacyjny klasy fifo a czasami fofi z nieco już wyprostowanymi zwojami zdekodował sobie sporysz i zapodał tak do druku. Bez blue screen albo jakiś tyci mesydż. Czyli, że „error merging is not possible because you have unmerged files” wiadomo gdzie. Komu wiadomo? Niespaczowany system wskutek spaczenia admina. Znaczy taki apacz.

  336. @zyta2003 17 maja o godz. 16:51
    mam nadzieje, ze nie odbierasz slusznego prawa Paulinie Mlynarskiej do oceny obrzydliwego postepowania Wajdy i jego ekipy w celach artystycznych.
    Gdyby tak było to czy wklejałbym jej wypowiedź?
    A sprawdzałem bo mi się w głowie trudno mieściło, że można było takie dziecko rozbierać przed kamerą. Filmu nie pamiętałem ani nie oglądałem.

  337. zza kałuży
    17 maja o godz. 18:06

    „Papierowy księżyc”.

  338. @zza kałuży 17 maja o godz. 18:06

    “Ostatnie tango” nie było z dzieckiem, ale też… Romy Schneider skarżyła się po latach.

    Ni z tego, nie z owego, ale na zbliżony temat: oglądam średnio stary serial „Mad Men”, stylizowany na realia lat 60-tych. Mentalność odtworzona powiedziałabym, precyzyjnie. Kobiety w biurze rządzonym (rzecz jasna!) przez panów i kobiety w rodzinie – te rozko-ko-szone panie domu!

    Naiwniutka i gorliwa sekretareczka w agencji reklamowej wyskakuje – jak filip z konopi – z dobrym pomysłem reklamy pomadki do ust. Któryś z panów to zauważa. Zaraz potem szefowa i mentorka sekretareczki powiadamia ją o zaszczycie – ma coś napisać w ramach kampanii reklamy pomadek. Ma to napisać (oczywiście!) w wolnym czasie, bo przecież nikt jej nie zwolni z obowiązku parzenia kawy i pilnowania, żeby żona szefa nie dowiedziała się o kochance. Czy jej zapłacą za tę twórczość? Skądże znowu!

    Czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój tego wątku… Czasy się zmienią? Ten serial leciał przez siedem lat.

  339. zyta2003
    17 maja o godz. 16:51

    no nie wiem… Nie wiem, czy dopiero teraz dojrzała do oceny, czy może to jest trochę takie środowiskowe mizdrzenie się, jak to u celebrytów okolicznościowe. Czy wcześniej jej to nie uwierało? Brak danych.

  340. zza kałuży
    17 maja o godz. 18:06

    Ale bardziej „Taxi driver” i J.Foster.

  341. Jak piszemy z zycia „sfer wyzsiejszych”, typ J.Koons, Wajda, Brando etc costam z tutejszych. Wiadomosc przed 7minut. Jest nowy film dokumentalny o aktualnym krolu KarlGustaw. Zamieszany w drobne orgie z miedzy innymi niejaka Mademoiselle Baiser (to po fr, po polsku PannaRznietka). Taki artystyczny nick. Poczem ta (ze)reznietka ozenila z jednym z krola przyjaciol (i kuzyn). Co tez byl zamieszany w te ciupcianka zbiorowe. Ten dokument zrobil Thomas Sjöberg, dla Viaplay, tv serii.

    Dawno pisalem o innej krolewskiej, co byla solistka „Army of Lovers”.

    Niestety, nie moge dac linkow (foto) z powodu censuralnego. Na pocieszenie link „bliskospokrewniony”, PannaKatta (kotka) choc stary.
    https://kattapatta.blogg.se/2011/may/hej-bloggen.html

    Pzdr Seleuk

  342. @zza kałuży 16 maja o godz. 23:30 napisał:

    A burmistrz będzie? Ilu z jego urzędników? A wojewoda? A Komendanci Policji i Straży Pożarnej?

    Ironizując chciał przypomnieć @Tanace że w Wolsce oraz w jej wolskim Kościele ludziom nie chodzi o żadne teologiczne spory tylko o doczesne, przyziemne i doskonale dla wszystkich zrozumiałe demonstrowanie „czy pan wie kto ja jestem i co kto komu może pokazać”. Najnowsza ilustracja dowodząca poprawności mojej diagnozy:

    Co my czytamy w dzisiejszej wyborczej.pl?

    Msza z abp. Markiem Jędraszewskim bez władz miasta. Wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski: „To mój, katolika, gest dezaprobaty” (…) Przy okazji ważnych uroczystości w Poznaniu, którym towarzyszą msze święte, to zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski reprezentuje władze miasta podczas tych mszy. Prezydent Jacek Jaśkowiak do kościoła nie przychodzi. Tak było na przykład w czasie uroczystości z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Na mszy w poznańskiej farze był Wiśniewski, Jaśkowiak do kościoła nie przyszedł, ale dołączył do pochodu, który szedł z fary, ulicami Świętosławską, rynkiem i Paderewskiego na plac Wolności. To osobisty wybór prezydentów Poznania – Mariusz Wiśniewski jest katolikiem, Jacek Jaśkowiak deklaruje się jako niewierzący.

  343. Cd z zycia „sfer wyzsiejszych”.

    Ostatni nabytek ksiezniczki Märta Luise (Norwegia) jest szaman amerykanski Shaman Durek. Daje link censuralny.
    https://www.bing.com/images/search?q=Martha%20Norge%20%20Shaman%20Durek&qs=n&form=QBIRMH&sp=-1&pq=martha%20norge%20shaman%20durek&sc=0-25&sk=&cvid=4F52C9981BF1491DA4213C56FA8DBC8F

    pzdr Seleuk

  344. @scrambler 17 maja o godz. 19:23
    Ale bardziej „Taxi driver” i J.Foster.

    Za Wikipedia:

    ] The Los Angeles Welfare Board initially opposed 12-year-old Foster’s appearing in the film due to its violent content, but relented after governor Pat Brown intervened and a UCLA psychiatrist assessed her.[31][32][33] A social worker was required to accompany her on set and her older sister Connie acted as her stand-in in sexually suggestive scenes.[32][34] Foster later commented on the controversy saying that she hated „the idea that everybody thinks if a kid’s going to be an actress it means that she has to play Shirley Temple or someone’s little sister.”[35]

    Za NYT:

    https://archive.nytimes.com/www.nytimes.com/interactive/2011/05/22/magazine/22wtwt-sisters-on-a-movie-set.html

    I was thinking what a dumb thing it was to put my sister in an outfit to be my double in “Taxi Driver.” The child-welfare bureau had decided that a 12-year-old playing a part with such sexuality was a problem and insisted on a double for any shots that were physically suggestive. So my mom said: “I’ve got a great idea. Why don’t we bring your sister?”

    Wygląda na to, że cała masa osób była zaangażowana w dopuszczenie 12-latki do filmowania takich scen. Jej mama, gubernator stanu, jakieś Biuro Opieki nad Dziećmi, uniwersytecki psychiatra i 19-letnia siostra robiąca za dublerkę.

    Dla mnie to i tak i tak nie jest za dobry pomysł, ale z tego co znalazłem w necie (wywiady na youtube) wygląda na to, że Jody była już wtedy bardzo dorosła jak na swój wiek, była też bardzo doświadczoną aktorką (a przynajmniej miała bogate otrzaskanie na filmowym planie), no i szczęśliwie dla niej rola ta nie spowodowała u niej żadnych negatywnych emocji zostawiających przykre psychiczne ślady.
    No i nikt jej nie podawał jakchś pastylek i nie poił alkoholem.

  345. No i się skursywiło syćko.

  346. Póki nie minęła 22 (u kogo nie minęła, u tego nie minęła), otwieramy okna i zagłuszamy dzwony, śpiewając A gdy przyjdzie Jezus

    https://www.youtube.com/watch?v=8_tn-dBdI9s&feature=youtu.be&t=249

  347. @Nefer
    17 maja o godz. 10:06

    W przypadku sondaży IBSP KE zyskuje, ale teraz poszło to mocno w górę

    http://ewybory.eu/eurowybory-2019/sondaze/

  348. zza kałuży
    17 maja o godz. 20:48

    Nie miałem na myśli relatywizowania „wizji” Wajdy. Nie mam też wątpliwości, że podobnie jak prawny background J. Foster tak i papierki zgadzały się u Wajdy. „Ktoś” podpisał odpowiednie. Jakie by one nie były te wajdawizje, nie mogły by się odbyć niezgodnie z prawem. Ówczesnym. Co oczywiście w żaden sposób nie może być podstawą kwestionowania współczesnych rozterek aktorki.

  349. Alamakotalive nie ma co dyskutować z tym państwem, im tylko chodzi o to żeby cię podpuścić a potem wyśmiać i opluć, dajesz im rozrywkę pod piątkowego kielicha. To tylko grupka starych cynicznych komuchów którzy w ten sposób wyładowują frustrację i nostalgię za dawnymi czasy.

  350. @Lonefather,
    moj sceptycyzm wynika wlasnie stad, ze probowano odczytac manuskrypt tyle razy, ze podano przy tym tyle idiotycznych wrecz teorii, ze zwyczajnie obawiam sie kolejnego „niewybuchu”. Nie usiluje jednak twierdzic, ze obecne odczytanie (odkodowanie?) jest pomylka, lub kolejnym ,wyssanym z palca pomyslem. Trudno abym sie spierala z osobami posiadajacymi znaczna wiedze na ten temat, podczas gdy ja nie posiadam zadnej. Natomiast trudno mi sie zgodzic z tym, ze pismo wizualnie przypomina jez. arabski. Raczej bylam sklonna uwierzyc, ze to nalozone na siebie dwa teksty. Mam nadzieje, ze to jezyk protoromanski, i ze wreszcie dowiemy sie co manuskrypt zawiera. Trudno nie byc ciekawym. Pozdrowko.

  351. jakub01
    18 maja o godz. 0:07

    Ja nadmienilem jedynie swoje wlasne pierwsze wrazenie, z pierwszego spojzenia nato jaktekst wyglada. I bylo ono …, ze to „cus arabskiego”…

    Dopiero blizsze przygladniecie sie, opcje arabska u mnie wylaczylo. Pozostalo czekac, bo wsie internetowe pierdolenie mnie tylko razilo i zrazalo.

    errrr…. , No quzwa! Nie wiem, ale tym razem mam dostatecznie naukowo uzasadniona nadzieje, ze sie do niej przychylam.

    Pozdrowka
    ~l.

  352. @jakub01

    Napisalem, ale z nieznanych mi powodow…. czeka moderacja…

    Pozdrowka
    ~l.

  353. scrambler
    17 maja o godz. 22:41

    zza kałuży
    17 maja o godz. 20:48
    W zwiazku z rozterkami pani Mlynarskiej pofatygowalam sie obejrzec film, ktorego nie pamietalam. 1) koncowa scena erotyczna jest tak sfilmowana, ze nie widac wlasciwie nic szczegolnego, owszem dwa nagie ciala, ale dosc dyskretnie ujete, krotko i bez ukazania jakichkolwiek szczegolow (twarzy rowniez nie widac, zatem nikt nie wie, czy nie robila tego dublerka).
    2) Pani Mlynarska gra tam wlasciwie glowna role zatem nie sadze aby dopiero przy sceie koncowej byla pojona alkoholem i pasiona dragami.
    Nikt by na to nie pozwolil, chyba, ze panienka w towarzystwie doroslych aktorow sama sobie na to pozwalala i z pewnoscia nie pytajac rodzicow o zgode.
    3) Uwazam, ze cala ta sprawa to wymysl aktorki, ktora pragnie na siebie zwrocic uwage, zwlaszcza, ze Wajda z przyczyn oczywistych nie odpowie.
    Czy na prawde wobec tylu ludzi potrzebnych do nakrecenia sceny filmowej wszyscy milczaco wyrazali zgode na „uzycie” pijanego i nacpanego dziecka do nakrecenia sceny erotycznej?! Przeciez to bzdura.
    Nie wiem jaki ma cel p.Mlynarska aby teraz tak dramatyzowac z powodu rzekomego wykorzystania ale ja jej zwyczajnie nie wierze. Za komuny bylaby z tego afera jak diabli jako, ze byly to czasy mocno pruderyjne. Pomijam juz oczywista odpowiedzialnosc prawna.

  354. errrr… probowalem, raz jeszcze ….

    Tak ajk skopiowalem z probowania…..:

    ******

    lonefathe
    18 maja o godz. 0:18
    jakub01
    18 maja o godz. 0:07

    Ja nadmienilem jedynie swoje wlasne pierwsze wrazenie, z pierwszego spojzenia nato jaktekst wyglada. I bylo ono …, ze to „cus arabskiego”…

    Dopiero blizsze przygladniecie sie, opcje arabska u mnie wylaczylo. Pozostalo czekac, bo wsie internetowe pierdolenie mnie tylko razilo i zrazalo.

    errrr…. , No quzwa! Nie wiem, ale tym razem mam dostatecznie naukowo uzasadniona nadzieje, ze sie do niej przychylam.

    Pozdrowka
    ~l.

    Twój komentarz czeka na moderację.

    lonefathe
    18 maja o godz. 0:20
    @jakub01

    Napisalem, ale z nieznanych mi powodow…. czeka moderacja…

    Pozdrowka
    ~l.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  355. P.s.
    Za tzw. komuny slynny rezyser czy jakikolwiek artysta wcale nie stal ponad prawem. Wajda misial sie liczyc z wieloma innymi ludzmi, chocby z bezpieki czy cenzury. To nie byl zachodni swiat Polanskiego,tylko zgrzebna
    i mocno cenzurowana rzeczywistosc. Gdyby Wajda dopuscil sie nakrecenia sceny w jakikolwiek sposob niezgodny z prawem, w ramach swejej „wizji”
    (wcale nie takiej wolnej w realizacji), to bylby skonczony mimo calej swojej wielkosci. Wielkoscia to sie wowczas nikt nie przejmowal, wazna byla przynaleznosc do „okreslonych kol”.

  356. jakub01
    18 maja o godz. 0:20

    Bylas choc raz na planie?

    Znasz kogos ktoma pojecie o planie?

    oczywuscie o planieflimowym mowie

    JAk nie. DO do kiego licha sie panoszysz, wymadrzesz, drzesz jape, i napadasz, jesli robisz to na temat cegos o czym niemasz tak zwanego bladego pojecia …?

    Madra jestes? Sadze, ze tak. Wiec tym bardziej nei rozumiem, jak mozna tak glupio, jak Ty teraz… ? No jak?

    Pozdrowka
    ~l.

  357. @Longfather
    https://www.youtube.com/watch?v=KT985u3ESNE
    Jak wyglada plan filmowy bez trudu dowiesz sie z netu. Radze zobaczyc ilu ludzi tam potrzeba. Od kilkunastu do …kilkuset, w zaleznosci od sceny, gdzie oprocz ekipy i aktorow wystepuja rowniez statysci. Na prawde nigdy nie widziales jak kreci sie film?! Zadnych filmow dokumentalnych, reportazy, mogawek chocby?
    Nie wymadrzam sie, nie dre japy, nie panosze i nie rozumiem dlaczego na mnie napadasz. Zobaczenie jak wyglada plan filmowy to dzis zadna tajemnica zawodowa. Wystarczy wrzucic na google haslo – „jak wyglada plan filmowy?” Trzeba miec o tym pojecie?! No to sie pofatyguj jakies miec.

  358. @jakub01 18 maja o godz. 0:20
    Za komuny bylaby z tego afera jak diabli jako, ze byly to czasy mocno pruderyjne.
    Właśnie dlatego pobiegłem sprawdzać te lata…

    1) koncowa scena erotyczna jest tak sfilmowana, ze nie widac wlasciwie nic szczegolnego, owszem dwa nagie ciala, ale dosc dyskretnie ujete, krotko i bez ukazania jakichkolwiek szczegolow (twarzy rowniez nie widac, zatem nikt nie wie, czy nie robila tego dublerka).
    2) Pani Mlynarska gra tam wlasciwie glową

    No tak, ale to jest to, co znalazło się w końcowej wersji. Łatwo mogę sobie wyobrazić iż nagrany materiał, który został wycięty przy edycji mógł być dużo ostrzejszy. Aktorka nie tyle musi być traumatyzowana tymi klatkami, które teraz widzimy tylko tymi, w których na nią patrzyła kamera i reszta ekipy.

    Dawno temu, na poczatku mojej emigracji, w czasie świątecznych odwiedzin w Kraju i związanego z tym wesołego baraszkowania z żoną w pościeli przyszło jej do głowy abym, jeżeli chcę, sobie ją sfotografował „na później”. 😉
    Dobrze rozumiałem cel tej propozycji. Był troskliwie bardzo pedagogiczny; po co chłop ma się gapić na jakieś pornosy „w ciągu roku” czyli pomiędzy odwiedzinami w domu; niech ma obrazki swojej ślubnej „jak już musi to robić”.
    Już, już miałem skorzystać z tej miłej oferty ale górę wziął u mnie strach przed „acowtedygdysiem”.
    A co wtedy gdy siem nie uda upilnować i zdjęcia się zagubią, skopiują, jakosik wyciekną i będzie wstyd.
    No i nie mam teraz zdjęć ślicznej „trzydziestki” 🙁

    Piszę to aby pokazać diametralnie różne nastawienie kobiety do rozbieranych zdjęć. Omawiana aktorka – której raczej wierzę, być może naiwnie, przecierpiała zwiazany z robieniem zdjęć swój ówczesny wstyd. Moja żona zupełnie odwrotnie, była wtedy dumna ze swego ciała, (i bardzo słusznie!!!), czuła się pewnie, nie miała wątpliwości co do intencji fotografowania (domowe czyli własne porno tylko dla męża) i z pewnością żadnego dyskomfortu by nie cierpiała.

    Oj głupi ja, zamiast sie strachać trzeba było tego Zenita 12XP wyciagnąć…

  359. @Longfather
    https://www.youtube.com/watch?v=BS_LNEijuEU
    Dziecko ci swietnie wytlumaczy czym jest plan filmowy.

  360. jakub01
    18 maja o godz. 0:20

    „Rozterki” z przekąsem, napisałem wcześniej do @zyta: okolicznościowe celebryckie mizdrzenie się. Reszta 100 / 100. Swoją drogą to ciekawe, czy po tylu latach przechowywane są dokumenty związane z realizacją filmu.

  361. @Zza kaluzy
    ” Aktorka nie tyle musi być traumatyzowana tymi klatkami, które teraz widzimy tylko tymi, w których na nią patrzyła kamera i reszta ekipy. ”
    To prwda, tylko ze akurat w tym wypadku nie bylo chyba powodu do nakrecania ostrzejszych scen, skoro efektem i to zamierzonym przea rezysera byly sceny bynajmniej nie drastyczne. Aktorka, zwlaszca maloletnia nie ma zadnego obowiazku grania rozbieranych scen. Nie wiem czy w wypadku maloletniej bylo to w ogole mozliwe bez zgody jej samej i rodzicow. Nigdy nie uwierze, ze bez tej zgody wciagnieto na plan pijana i nacpana smarkule i „robiono” jej zdjecia jak w jakiejs nielegalnej, pornograficznej budzie, po ktorych teraz ma taka traume. Uwazam, ze raczej „podpina” sie pod glosny temat, co czesto bywa taktyka aktorow pragnacych o sobie przypomniec. Na Zachodzie (do ktorego tez juz nalezymy) wrecz sztucznie produkuje sie skandale aby przypomniec o aktorze czy rezyserze. Przeciez ja sama dzieki temu obejrzalam ponownie jeden z nie najlepszych zreszta filmow Wajdy.

  362. zza kałuży
    18 maja o godz. 0:56
    „2) Pani Mlynarska gra tam wlasciwie glową”
    Nie glowa ! Napisalam -„2) Pani Mlynarska gra tam wlasciwie glowna role „

  363. Zmylił mnie brak polskich znaków diakrytycznych…

  364. @ Na marginesie, 17.05, 18.52:
    to nie była Romy Schneider. Romy nie mogła zagrać w tym filmie z powodu alergii na masło. Maria nie miała alergii i zagrała. Ogólnie Marie są fizycznie zdrowsze, ale znów duchowo liche, bo się potem o cóś tam dochodzą. Ale to tylko te od Schneiderów takie liche. Najświętsza panienka też Maria, a mogła by wszystko zagrać i tylko by się śmiała po tym jak po maśle.
    Mad Men już coraz starszy, ale nic na tym nie traci. Polecam i pozdrawiam.

  365. No i jeszcze ostatnia uwaga. Skoro pani Mlynarska byla nafaszerowana alkoholem i dragami (ciekawe jakimi, bo w PRL-u ich praktycznie nie bylo) do tego stopnia, ze nie wiedziala co robi i byla „zmuszona”, to jak grala?
    Nieprzytomna? Bo chyba nie chce powiedziec, ze caly plan filmowy, ktorego zmontowanie kosztuje kolosalne pieniadze sluzyl tylko nagraniu
    kilkusekundowej sekwencji ?! A pozostale ujecia? Grala je pijana, nacpana , tez pod przymusem? Przeciez to nonsens.

  366. jakub01
    18 maja o godz. 0:20
    myślę, że to co w filmie z Młynarską się znalazło, szczególnie w tej wiadomej scenie, to może ćwierć tego, co faktycznie zostało nakręcone. Może zadziała autocenzura, obraz nie spodobał się Wajdzie i w montażu został pominięty poza widocznymi scenami. Na końcu -nie zapominaj o istniejącej wówczas cenzurze, której to i owo mogło sie nie spodobać i mogła nakazać usunięcie pewnych scen.
    Kilkanaście lat temu, w granicach roku 2000 pani Paulina w jakimś programie tv wspominała o traumie, jaka odczuwała i do dziś pewnie odczuwa w związku z udziałem w tym filmie. Dziwne, że ojciec się zgodził na jej udział, także w takich scenach, skoro miała wtedy 14 lat. Ja jej wierzę.

  367. no i zawróciłam Wisłę kijem….

  368. @Konstancjo,
    zgoda ojca nie ma tu nic do rzeczy, jesli sama dziewczyna odmowi odegrania takiej sceny. I nie 14 ale 15 letnia dziewczyna, ktora jest dostatecznie dojrzala aby zagrac tak jak zagrala , czyli z pelna swiadomoscia roli nie moze powiedziec, ze byla nieswiadomym swoich praw dzieckiem. 15- stolatka to juz nie dziecko. Nie wiedziala co to scena rozbierana? Trzebabylo ja spoic? Wbrew jej woli? Przeciez to karany czyn lubiezny i nigdy nie uwierze aby Wajda chwytal sie takich metod majac pod reka dowolna ilosc dublerek, chocby ze szkol teatralnych. Do tego to nie jest rezyser od „odwaznych”scen erotycznych. W jego filmach wszelka erotyka jest mocno stonowana.
    Oczywiscie masz prawo wierzyc tak jak ja mam prawo watpic w wiarygodnosc p.M. Nie oznacza to przeciez, ze nie wspolczuje ofiarom wszelkiej przemocy.

  369. p.s. W PRL-u nie krecono odwaznych scene rotycznych. Nikt by na to nie marnowal tasmy wiedzac doskonale, ze cenzura tego nie pusci! Nawet lekture szkolna typu „Przedwiosnie” pozbawiono watkow erotycznych jakie Zeromski zamiescil w oryginale, a coz dopiero mowic o filmie! A co mowic wobec tego o „Popiolach”, gdzie scena gwaltu zbiorowego powinna byc odegrana w miare realistycznie a nie symbolicznie jak to uczynil Wajda wiedzac, ze zaden realizm w tej materii nie przejdzie i niezaleznie od swojej wizji musi to zrobic dosc oglednie. Niby dlaczego mialby robic jakis wyjatek przy Kronice wypadkow milosnych,gdzie scena erotyczna jest w scenariuszu subtelna.
    Konwicki bral udzial w tym filmie i Wajda wlasnych pomyslow na zmiane
    tekstu w tym wypadku wprowadzic zwyczajnie nie mogl. Nie mogl z niewinnej sceny erotycznej pierwszej milosci malolatow zrobic jakiegos hard-seksu a potem dokonac autocenzury. To sie mi kupy nie trzyma.

  370. @jakub01
    Nie bądź wredna.
    I być może i na ten temat też niewiele wiesz, to po co gadać?
    A jedną scenę kręciło się czasami i kilkadziesiąt razy, bo z jakiegoś powodu reżyser nie był zadowolony. Wiem, bo za tłumy robiłam w studenckich czasach.

  371. @Konstancjo,
    Wajda byl zbyt doswiadczonym rezyserem aby miec jakies watpliwosci techniczne. Krecic cos co potem musialby wycinac z racji cenzury czy autocenzury,on nie marnowal czasu ani pieniedzy na robienie tego rodzaju
    eksperymentow. To mogloby sie przydarzyc poczatkujacemu rezyserowi, ktory dopiero na planie kombinuje jak ustawic akcje danej sceny a potem musi wycinac w montazu, a nie takiemu wytrawnemu wyjadaczowi w zawodzie jak Wajda! Wajda mial kazda scene opracowana do perfekcji bo byl perfekcjonista w swoim fachu, pelna geba profesjonalista. A zatem wiedzial , ze kazde wyciecie sceny to pieniadze wywalone w bloto. Profesjonalista tej klasy nie popelnia takich bledow! Nie nagrywa scen aby potem sie..rozmyslic! Albo przejac cenzura dopiero po nagraniu? Wczesniej nie wiedzial ? U takich rezyserow kazda scena jest tak przemyslana i opracowana, ze pozostaje tylko zmontowac. Ciecia moga wynikac jedynie z problemow natury technicznej a nie merytorycznej.

  372. @Ewa-Joanna
    Nie trzeba robic za tlum. Wystarczy pomyslec. O cieciach j/w.
    Znalam dobrze srodowisko wroclawskich artystow w tym paru rezyserow i aktorow. Nie czyni to ze mnie zadnego autorytetu w dziedzinie filmu. I nie musi. Czasem warto pomyslec bez emocji.

  373. @Ewa-Joanna
    „A jedną scenę kręciło się czasami i kilkadziesiąt razy, bo z jakiegoś powodu reżyser nie był zadowolony.” Czy mowil ci z jakiego? Bo przyczyna mogly byc albo kwestie techniczne albo zla gra aktorska. Ale nie powiesz mi, ze po kazdym cieciu zmienial nagrywana scene na jakas inna, bo to absurd.

  374. Próbując rozładować atmosferę:

    – Fajny film wczoraj widziałem.
    – Momenty były?
    – No masz!
    – Najlepiej jak ją ten reżyser spoił i kazał grać na golasa…

  375. jakub01
    18 maja o godz. 2:25 i pozniej

    Musze oponowac. W ciag tematu, zycia sfer „wyzsiejszych”. Osiagniec p.Mlynarska nie znam kompletnie, jak rowniez jeden z glownych aktorow blog LA3, JarekKaczynski. Na filmowych planach. Wnioskuje, przebywanie na dowolnym planie filmowym, daje trauma na cale zycie. Zdanie odmienne moje do
    „Skoro pani Mlynarska byla nafaszerowana alkoholem i dragami (ciekawe jakimi, bo w PRL-u ich praktycznie nie bylo) „ motywuje nastepujaco:

    W PRLu byla siec sklepow „Herbapol”. Na polkach i szufladkach, kilogramami, byly srodki ktore dzis mozna dragami nazywac Jakub. Wyciagi z grzybkow halucynogennych, sproszkowane ziele, dzis niedostepne, jak rowniez torebki do popitek (zaparzane wrzatkiem) lub inhalacji, etc, etc, etc. Zaopatrzenie sklepow „Herbapol” bylo wielokrotnie wyzsze co dzis najlepszych sajtow internacionalnych. Asortyment. Jakiekolwiek nasiono. Bez recept i pytan. Co robic? Prawo Kopernika¹. Nie mowie o Kropli Waleriana, parowane. Derivata efedryny, student(ka) przed sesja, mogl bez klopot, nprzyklad. Przyznaje, znajomosc/wiedza² uzycia powszechna nie byla. Czas protoInternetowy jakbytaki. Wymagala otwartosc experymentu, znajomosc owa. Nie tylko student(ka), ale i co lepsze srednie szkolnictwo zaawansowane erotycznie nprzyklad (yohimbin). Nie tylko naukowo.

    Wczasie jednej sesji wyjazdowej, do osrodka prowincionalnego (praktyka 3tyg, zakwaterowana pokoje jednoklasowe), scena (niefilmowa) szkolna. Jeden adiunkt, z czlonkiem wzniesionym podatnie, goni korytarzem studentke, dobrze rozwinieta w partiach wyzszych. On czul przemawia, ona czule opiera. Action w ruchu (slow motion), z dialogiem.

    W mojej opinii Jakub, Numer 1 byl Klub (palacyk) SARP (Sciek), ul. Foksal. Po zamknieciu (~03.00). Numer 2, Kazimierz Dolny, przy Rynku, calodobowo. Chwilami, mam wrazenie siec „Herbapol” funkcionuje dalej w PRLu. Absurdalne. Rzeczywisty status „Herbapol” dzis, jest mnie nieznany²

    pzdr Seleukos (letem kafffke)

    / ¹ Ziolo gorsze wypiera ziolo lepsze (z rynku)
    / ² Wiedze asortymentu stracilem ~1975

  376. @seleukos
    Zasugerowalam sie tut. wpisami. Tymczasem to nie byly narkotyki tylko srodki uspokajajace plus alkohol. Aktorka zjadla je i wypila „wbrew” swojej woli (wlano w nia przymusem ?) poczym zostala „zaciagnieta” do odegrania „odwaznej” sceny.
    Smiem twierdzic, ze nikt jej do niczego nie zmuszal. Ani do picia alkoholu, ani do odegrania sceny (scenki) erotycznej ani w ogole do grania. Robila to dobrowolnie. Nie oznacza to jednak, ze doswiadczenie to jej nie przeroslo i nie przynioslo w konsekwencji silnej traumy. Moglo tak byc. Dobrowolnosc w tym wypadku mogla wynikac z przekonania, ze jako aktorka pierwszoplanowa powinna zgodzic sie na rozbierana scene nawet wbrew swoim odczuciom. Po alkohol i prochy mogla rowniez siegnac dla dodania sobie odwagi. Nie twierdze, ze doswiadczenie to nie moglo byc dla niej traumatyczne, twierdze tylko, ze nie byla do niczego zmuszana. Tego rodzaju „dobrowolnosc” moze wywolac traume, kiedy dziewczyna zdaje sobie sprawe, ze wstyd i upokorzenie bylo zdecydowanie wieksze od tego co sobie wyobrazala decydujac sie na odegranie tej sceny. W takiej sytuacji przyznanie sie, ze wyrazila na to zgode jest dla niej zbyt trudne. Moze nawet sama wierzy w to,ze stala sie ofiara przemocy. Moze i tak, ale byla to przemoc zupelnie innego rodzaju. Perswazja, moze byc rowniez srodkiem przemocy psychicznej. I to bardzo wyrafinowanym. Wowczas mogla tego nie dostrzec i „dac sie przekonac”. Trauma powoduje, ze dzis wypiera wszelki dobrowolny udzial w tym „eksperymencie”.Ostatecznie to,ze nie stosowano wobec niej zadnych srodkow przymusu bezposredniego ( bo nie stosowano!) jeszcze nie oznacza , ze jej dobrowolnosc na prawde byla w pelni swiadomym wyborem. Byla smarkata, co tu duzo mowic, mogla nie rozeznac sie we wlasnych odczuciach. Ale twierdzenie, ze zostala „zmuszona” i „zawleczona”, to moim zdaniem nieprawda. Raczej przekonana i to bez wiekszego trudu do zrobienia czegos na co tak na prawde nie miala ochotyi z czym nie umiala sie pozniej pogodzic.

  377. Ofiary ksiezy pedofili tez sa przekonywane do tego aby poddac sie „dobrowolnie” ich zabiegom. To przeciez sedno ich poczucia winy czy wspolsprawstwa. Choc tak na prawde nie jest to zadna dobrowolnosc. Za to olbrzymia blokada nie zezwalajaca na opowiedzenie komukolwiek o tym co na prawde sie stalo.

  378. Tylko, ze 15 letnia pannica,ktora potrafi grac w filmie z pewnoscia siebie zawodowej aktorki potrafi chyba powiedziec – NIE! To nie jest zastraszony 10- ciolatek z dysfunkcyjnego domu.

  379. @jakub01
    18 maja o godz. 3:56
    Reżyser tak znany jak Wajda w PRL był car i boh. A po peerelu jeszcze większy car i boh. Ale tobie jak widzę niechęć do Młynarskiej mózg wybieliła, bo to co wypisujesz to bardzo nieładne pomówienia i ładne nieprawdy.

  380. @jakub01 18 maja o godz. 6:00
    Raczej przekonana i to bez wiekszego trudu do zrobienia czegos na co tak na prawde nie miala ochotyi z czym nie umiala sie pozniej pogodzic.

    I właśnie dlatego, że starszym mężczyznom na stanowiskach tak łatwo się przekonuje smarkate pannice o zrobienia czegoś, na co tak na prawdę owe pannice nie mają ochoty prawo wyznacza starszym mężczyznom na stanowiskach granicę wiekową pannicy, poniżej której podejmowanie próby przekonywania prowadzi starszego mężczyznę na stanowisku prosto do pierdla.

    A przynajmniej powinno.

  381. Swoją drogą trzeba mieć nieźle zryty łeb aby podniecać się prawie dziecinnym ciałkiem kobiety. Co taki sobie mysli? Że kocha się z własną córką? Z wnuczką? Brrr.
    Nawet w szkole chłopaki ciągną do koleżanek, które już mają czym oddychać i na czym usiąść z pewnością dodając egzystencjalnych zmartwień tym dziewczynkom, które jeszcze wygladają jak chłopcy. 😉

  382. @jakub01
    Przeczytaj, całkiem ‚na czasie’ naszej tu rozmowy i zobacz to zdjęcie
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24783534,za-murami-szkoly-baletowej-wiele-dziewczynek-obwiazywalo-sie.html
    I zwróć uwagę, autorka pisze, że tak jest do dzisiaj. 9-letnia dziewczynka stoi w majteczkach przed grupą dorosłych…
    Bo marzy o tańcu.

  383. Tak się złożyło, że robiłam wywiad z Pauliną Młynarską, wówczas licealistką, na okoliczność jej udziału w filmie „Kronika wypadków miłosnych”. Zarówno powieścią Tadeusza Konwickiego, jak i filmem Wajdy, który powstał na jej podstawie, byłam zauroczona. Nastoletnia Paulina najwyraźniej też. „Kontrowersyjne” kadry, bardziej poetyckie niż erotyczne, bo kręcone jakby z punktu widzenia zakochanych maturzystów, jeszcze nieśmiałych, ale gotowych na inicjację, to był mój odbiór widza. „Tamta” Paulina, być może już wtedy oceniała je inaczej, czego sobie zresztą nie przypominam, ale po latach, gdy jest inna wrażliwość na „te sprawy”, mogła poczuć się nie tylko wykorzystana, ale i pozbawiona WTEDY głosu.

  384. Dla ścisłości magdar49 to ja, czyli mag.

  385. 18 maja o godz. 6:23
    Jakub01

    Czy to pannica czy nie, niewiele ma do rzeczy, a my nie od tego, żeby ją definiować jako pannice.
    Ważne, co przeżyła

  386. 18 maja o godz. 9:06

    Magus, racja co do wrażeń z filmu jako widz. Ale nie wiemy jako widzowie jaka była technika realizacji tych scen, które my odbieramy jako ledwie erotyczne i poetyckie.

    Technika pracy to już nie poezja

  387. Przy okazji, Mag, czy panna Młynarska nie miała epizodu na planie filmu Milosa Formana „Valmount”?(statystowanie?). Wiesz/słyszałaś coś o tym?

  388. @Jakub01
    Nawet wybitni reżyserzy „kręcą” więcej materiału niż by to wynikało ze scenariusza, choćby z powodu że sami do końca nie są pewni jak to wypadnie w „montażu”.Patrz: „Czas apokalipsy” czy „Łowca androidów” – po latach pojawiły się „wersje reżyserskie”(cokolwiek to znaczy).

  389. zza kałuży
    18 maja o godz. 0:56
    Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. W czasach fotografii „analogowej” trzeba gdzieś zdjęcia „wywołać”(jeśli nie ma ciemni fot. w domu). Przypomniałem sobie scenę z zakładu fotograficznego – pracownik zwrócił klientowi materiał z komentarzem z którego można było wnioskować o „bezpruderyjnym” charakterze. Poza tym @Zza kałuży, można zrobić zdjęcie tak, że tylko Ty będziesz wiedział kto na nim… 😉 .

  390. magdar49
    18 maja o godz. 9:03

    W punkt. Nie wiem, jak innym, ale mnie zdarza się wykłócać nawet o rzekomo świetnie zapamiętane szczegóły wydarzeń sprzed wielu lat, które w świetle świadectwa innych ich uczestników muszę potem usilnie kasować w trybie negocjacji sam-ze-sobą. Bo okazało się, że właściwie to mi się mocno wydawało że doskonale pamiętam, jak było. Im odleglejsze w czasie wydarzenia, tym bardziej uzupełnione ich wyobrażeniem.
    Na tym tle pojawiają się też różnice oceny . Są też dowody, że mojej osobistej ale to oczywiście pospolita sklerotyzacja. Dlatego uważam, że nie ma sensu dochodzić na jakim tle p. Młynarska czyni swoje zażalenia. Zapewne każdy z nas też ma jakieś paproszki zamiecione pod dywan, najlepiej na zawsze. Jeszcze całkiem niedawno wyjmowanie ich na publiczny widok „w towarzystwie” traktowano jak ekshibicjonizm. O tempora, o mores … o qu…? Aktualnie kolejny już sezon bierzemy udział w zdjęciach do śpiewogry „Wszystko na sprzedaż” w interpretacji wyprzedażowej. Paproszki też się sprzedają? Poza tym zdjęcia są próbne i jak powszechnie wiadomo wymagają wielokrotnych powtórek.

  391. @Tanaka
    Film braci Sekielskich wczoraj wyemitował „TVN”(bez reklam). Fakty, bez „epatowania”(drastyczności), niemal – banalność zła. W filme nie ma żadnych wstrząsających (i) odkrywczych aspektów procederu uprawianego przez kler katolicki. Zarówno sprawcy czynów, jak ich przełożeni(biskupi) są „autentyczni” tzn. są „sobą” w każdym geście i słowie. Stąd informacja na końcu filmu, że odmawiają komentarza ponieważ „słyszeli” o braku obiektywizmu ze strony dziennikarza.
    Smutne jest natomiast zachowanie kolegów pana Sekielskiego z „TVN”: Kolenda-Zaleska, Morozowski, Olejnik. Wyjątkowo nieudolne dziennikarstwo, uderzająca bezradność w zderzeniu z wytresowanymi politrukami z PiS i episkopatu. Arcybiskup Polak łaskawie wspomniał o „funduszu solidarnościowym” dla ofiar(ładna nazwa, co?) i o wytycznych(nowych?) z Watykanu(sic!). Czy nikt z dziennkiarzy nie dostrzega aberacji, absurdalności, bezczelności w tych słowach?

  392. maksim
    18 maja o godz. 12:09

    Zło masowe bodaj zawsze staje się szybko banalne. Niby wiemy to od Arendt, od psychologów, od doświadczonych złem, których pełno dookoła, a jednak jeszcze bardziej masową reakcją jest jego wypieranie i racjonalizowanie: przecież dzieciak sam lgnął! – jak oświadczył zdeprawowany moralnie i porazony poznawczo abepe Michalik i jak mają prawie wszyscy pozostali sakramentalni bracia w biskupstwie.
    Przyjemność miał z tego! To absolutnie nie szło w złą stronę – jak orzekł Cubula.

    Tak, ta nazwa: „fundusz solidarnościowy” – jakaś horrendalna drwina z ofiar i jakie chowanie się za solidarnością i jej anonimowością.

    Zarówno dwa tysiące lat nieustającego gwałcenia dzieci, a generalnie – ludzi – przez Kościół kat, jak i dzieiące się na naszych oczach wydarzenia, portrety tych spotworniałych konsekrowanych z ich absolutnym zakłamaniem, cynizmem, krętactwem, wtórnym gwałceniem i ofiar i po prostu odbiorców przekazu – to jest istota tego przedsiębiorstwa i jego religii. A przy tym – Polaków portret własny.

  393. Szanowni!

    Jak coś się zbliża, to na pewno nowy wstępniak. Do tematu filmu braci Siekielskich i tego co się wokół niego dzieje z pewnością wrócimy i to pewnie niedługo, ale dobrze też jest złapać nieco swobodejszego oddechu w tak ciężkiej sprawie.
    Nowy wstępniak nie całkiem odchodzi od sprawy Polaków z sobą i ich koszmarną firmą, traktuje jednak o tym co bardziej w tle i w perspektywie czasu.
    Zapraszam do czytania i komentowania w imieniu autora zaka1953.

  394. maksim
    g. 10:41
    Miała taki epizod, ale wtedy była już starszą dziewczynką, na dodatek „uciekniętą” z domu, zanim zdążyła zrobić maturę.
    Dziś można co najwyżej spekulować, czy tamta trauma (związana z „Kronika wypadków miłosnych”) sprawiła, że pani Paulinie jakoś trudno odnaleźć się w życiu.

  395. @ maksim 12:09

    Morozowskiemu teoretycznie można się dziwić. W końcu często w prowadzonym przez siebie programie ogłasza się ateistą. Natomiast panie Olejnik i Kolenda-Zaleska będą robiły wszystko, żeby tylko nie podważyć zaufania do kościoła, którego są żarliwymi wyznawczyniami.
    A Morozowski? Cóż, tak czy owak, linię stacji musi realizować. Więc mam wrażenie, że brak przygotowania do zderzenia się z zaprawionymi w bojach kłamcami w sutannach to tylko jedna strona medalu.

  396. zza kałuży
    18 maja o godz. 4:54

    🙂 😉

  397. @Ewa-Joanna,
    mnie p.Mlynarska ani ziebi ani grzeje. Usiluje po prostu zrozumiec ,wiec dywaguje na temat jej rozterek niczego ani nie przesadzajac ani nie mowiac zadnych prawd czy nieprawd. Niby dlaczego mialabym miec jakies uprzedzenie do kobiety, o ktorej istnieniu dopiero sie dowiedzialam. Nie interesuje mnie swiatek celebrycki. Prawda jest jedynie to, ze mnie nieznosisz dlatego dokonujesz nadinterpretacji kazdego mojego tekstu na kazdy temat, nawet nie probujac zrozumiec co na prawde powiedzialam. Nie jestes merytoryczna tylko zlosliwa, a to konczy dyskusje.

  398. p.s. i co ma do tych rozwazan szkola baletowa? Ja znam dzieci ze szkoly baletowej, bo z nimi cwiczylam w Operze wroclawskiej majac 11 lat. Fakt, ze dzieci sie traktuje jak doroslych artystow i co najwyzej motywuje wiekszymi brawami. Ale trzeba byc niezlym histerykiem, zeby dopatrywac sie we wszystkim, w tym w szkole baletowej – nieledwie, ze demoralizacji dzieci. Pod pretekstem pseudonaukowosci i pseudo troski o milusinskich wypisuje sie ewidentne bzdury. Nie chce mi sie z tym nawet polemizowac., bo za ta pseudo troska kryje sie zwyczajne koltunstwo. Dzieci w szkole baletowej doskonale wiedza, ze cialo jest narzedziem pracy. Gdyby tancerz wstydzil sie swojego ciala, to nie moglby tanczyc. Dziecko nie ma zadnego powodu wstydzic sie swojego ciala, dopoki mu kosciolkowa przyzwoitka nie wmowi, ze ma.
    To taka sama prawda jak szkodliwosc szkoly w wieku 6 lat. Moj wnuk wlasnie idzie do szkoly. Ma trzy lata.

  399. Tanaka
    18 maja o godz. 13:03
    „złapać nieco swobodejszego oddechu w tak ciężkiej sprawie(…)
    To chyba dobry pomysł.

    paradox57
    18 maja o godz. 13:38
    Z tym medalem możesz mieć rację, Chyba że to ‚destrukt'(np. 2 awersami). Tak czy inaczej przy takim dziennikarstwie kk może robić co chce.(raczej nie robić).

  400. mag
    18 maja o godz. 13:04
    Dziękuję.