Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.05.2019
środa

Wspólnota i sromota

1 maja 2019, środa,

1 maja: Święto Pracy, May Day, Uniowstąpienie i traktory zdobędą wiosnę. Każdy powód dobry, przy czym z traktorami najlepiej ostrożnie: kreta i skowronka szkoda.

Unia Europejska to fenomen i wielki eksperyment: czy po wiekach podziałów i wojen uda się zbudować wspólny dom? Od późnego średniowiecza, może jednak wcześniej, bo historia sięga jeszcze czasów Cesarstwa Rzymskiego, zachód i wschód Europy kierowały się częściowo lub zupełnie innymi zasadami cywilizacyjnymi i inne mechanizmy rozwoju działały.

Francja – Anglia – Niemcy, wielowiekowi rywale i wojownicy, pomimo konfliktów, miały ze soba bardzo wiele wspólnego: podobieństwo cywilizacyjne. Ledwo się skończyła najkrwawsza z wojen Europy, już Francja i Niemcy zaczęły szukać porozumienia, i jednocześnie Francuzi z Brytyjczykami podjęli wielki, trudny i bardzo udany projekt, nie bez powodu tak nazwany: concorde.

Dzisiaj Francja i Niemcy stanowią trzon Europy i są gwarantami jej stosunkowo dużej stabilności, pomimo działań różnych harcowników. Brytyjczycy mają problem z własną historią i rolą, nie neguje to jednak ich wspólnotowych doświadczeń, a może się stać podwaliną pod rolę i pozycję w niedalekiej już przyszłości.

Szczególnie ciekawe wydają się być osiągnięcia cywilizacyjne i wspólnotowe państw strefy północnej i związanej w bardzo dużym stopniu z morzem i takimż modelem cywilizacyjnym: poczynając od Holandii (Belgia również?), aż po Finlandię. Umiejętności współżycia, dokonywania trudnych, kompromisowych wyborów i mających za fundament zasadę, że każdy na kompromisie wygrywa; ciągle jeszcze obecny, zwłaszcza wśród Skandynawów duch niemal plemienny, który mocno łączy, ale też nie wyklucza – to bardzo mocny i pozytywny wkład w europejską tożsamość i stabilny filar konstrukcji wspólnoty. A także punkt odniesienia i coś do nauki.

Odległość między tymi, którzy umieją ze sobą rozmawiać, spierać się o coś poważnego, tworzyć dobre kompromisy raczej niż ścigać się o to kto ma więcej fobii, kto przewodzi w niewiedzy i złej woli a Polską, jest odległością międzyplanetarną.

Potoczna opinia o Zachodzie z czasów zanim Polska stała się członkiem Unii była taka, że ci to mają dobrze, są bogaci, a my im zadrościmy, więc też chcemy być z nimi i dostać tyle co oni. Należy nam się, za nasze cierpienia i naszą godność Polaka. Mało kto jednak myślał o tym i rozumiał to, że nie ma nic za darmo. Na to co miała Unia trzeba zapracować, a praca trwa wiele pokoleń i wymaga daleko idącej zgodności. Cierpimy na syndrom świeżego wyzwoleńca – z niewolnictwa i głodu: nachapać się ile się da, co się nie da zjeść – zakopać, z innym się nie podzielić i na niego szczekać, zaś samemu do wspolnej kuchni nie dołożyć: ani produktów, ani pracy.

Mając bardzo wiele do czynienia z nacjami o których wyżej wspomniałem, doświadczyłem tego, co w Polsce nie jest możliwe. Holendrzy, zalewani od wieków przez morze, na początku XX wieku podjęli decyzję o zamknięciu wielkiej morskiej zatoki na północy kraju, by woda przestała ich wreszcie topić i niszczyć to, co zbudowali. Mieli świadomość, że nie zrealizują tego wielkiego, cywilizacyjnego wręcz projektu w ciągu jednego cyklu wyborów do parlamentu.
Ledwo projekt rozpoczęli, wybuchła I wojna światowa. Spowolnili prace, ale ich nie zatrzymali. Po wojnie przyspieszyli. Przyszła II Wojna Światowa – Holendrzy postępowali jak w trakcie pierwszej. Po wyzwoleniu mieli wiele dylematów: co odbudowywać, w co inwestować, jak wiele i w jakiej kolejności. Prac nie tylko nie przerwali, ale przyspieszyli. I właściwie, do końca XX wieku, czyli raptem kilkanaście lat temu, prace jeszcze były realizowane, choć były to już działania finalne. Parafrazując tytuł powieści Márqueza, nie „Sto lat samotności”, a sto lat działania wspólnoty obywateli.

Cztery, może pięć pokoleń Holendrów było w ten projekt bezpośrednio zaangażowanych. Pradziadkowie podejmowali decyzje ze świadomością, że obciążają nimi swoich prawnuków, bo i oni będą płacić podatki na ten wielki projekt. Dzieci, wnuki i prawnuki nie zanegowały decyzji przodków, ale kontynuowały prace i ponosiły konsekwencje dawnych decyzji. Pradziadowie mieli świadomość, że ich wysiłek i ich pieniądze nie dadzą im bezpośrednich korzyści – efekty przyjdą po dekadach i w dodatku wcale nie są pewne, bo będą zależeć od tak wielu niewiadomych, w tym od konsekwencji potomków. Mieli jednak zaufanie do swoich dziedziców, bo ich wspólnota działała.

Zbliżają się wybory do parlamentu UE. Kaczyński ze swoimi janczarami nagle zaczyna pałać miłościa do Unii. Unia bowiem Polsce daje.
Co Polska daje Unii, co dobrego, wzmacniającego wspólnotę ludzi daje – nie ma jak napisać: nie ma o czym i na samą myśl niedobrze się robi.

Słychać częste nawoływania, żeby „nie dzielić Polaków” bo „potrzeba nam jedności”. To głosy naiwne i właściwie – puste. Polakom nie potrzeba żadnej jedności i żadnej wspólnoty, gdyby bowiem potrzebowali, to by ją zrobili. Nie robią. Kaczyński to wyczuwa, wie, ma na to badania: największe pole do odnoszenia sukcesów ma w dzieleniu, wzmacnianiu nienawiści i wydobywaniu tej przyschniętej na wierzch i takim w niej dłubaniu, by siknęła obficie ropą. Kłamstwa, podziały, nienawiść, ślepota, niewiedza, fobie, przekupstwo – z tego żyje i z tego żyją Polacy o podobnie skrzywionych umysłach i zdeprawowanej etyce. Jaki rachunek za to przyjdzie zapłacić – nieważne, ważne, by rządzić i chapać.

Żadnych wielkich projektów cywilizacyjnych w Polsce nie będzie. Coś było w PRL-u, nawet sporo, ale PRL to czarna dziura, zło wcielone, właściwie – nie istniał jako Polska. Istnieje za to niewyzwolony niewolnik w Polaku: od swojej tożsamości pańszczyźnianej, od prawdziwego swojego właściciela, ale też od mniemanego; od swojego wiecznego wroga – Kościoła katolickiego.

Nie będzie więc ani Centralnego Portu Lotniczego, ani spójnego programu tworzenia dróg żeglugi śródlądowej i energetycznie oraz środowiskowo odpowiedniego wykorzystania systemu rzek; ani spójnej, konsekwentnej, wolnej od fobii polityki zakupów i budowania armii; ani porządnego, nowoczesnego, otwierającego wolność i własność siebie w młodym człowieku szkolnictwa, godnego systemu emerytalnego i pracy dodatkowej czy dobrej – cóż za ironia w słowie – służby zdrowia.

Wojna w Polaku musi trwać. Dawne sprawy nie zostały załatwione jak powinny, zakleiliśmy je plastrem z napisem: „nie dotykać”, a nawet gorzej: mamy za święte to, co ropieje i śmierdzi. Jest wojna, muszą być ofiary – jak to w „cywilizacji miłości”.

Gdy przyjdzie przesilenie, miniemy punkt przegięcia – o ile tak będzie w przewidywalnej przyszłości – coś większego, poważniejszego i lepszego zacznie być możliwe. Ale to sprawa kolejnych pokoleń. I niepewne. Dopóki Polak będzie się zachłystywał nadętym i fałszywym pojęciem „Naród” obsrywając przy tym ulicę i realne będzie zespawania Kościoła z państwem i państwa lenna eksploatacja – nic takiego się nie zdarzy. Wspólnoty nie ma i nie będzie, są wyłącznie słowa za którymi niewiele, a z perspektywy krajów o których mówiłem wyżej – nic nie stoi.

W tej sprawie będziemy za chwilę wybierać europosłów, a za nieco dłuższa chwilę posłów na Sejm.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 346

Dodaj komentarz »
  1. @Tanako

    Wielkie i sluszne sa Twoje slowa.

    Mysli swoje w nich znajduje. Mysli tak zle, ze od nich „uciekam”, zeby nie wyc z wscieklosci na polska glupote. Moze ciut pozniej napisze odnosnie wstepniaka. A na od razu, czyli na goraco po przeczytaniu wstepniaka:

    NIECH SIE SWIECI 1 MAJA !

    Pozdrowka
    ~l.

  2. Grzeczny jestem, wiec jak @Tanaka poprosil o wstawienie albumu z Chagallem „pod nowy wstepniak”, to go wstawiam.

    Slowo wstepne.
    Na poczatku Kwietnia sie co nieco po Italii poobijalem. Pretekstem byl Maraton w Rzymie, ktory z bardzo dobrym czasem pobiegla Moja Pani. Ale jako rzeklem, pretekst pretekstem, a jak mial byc Rzym, to musialem…. MUSIALEM … zobaczyc Pompeje i Coupole, czyli Kopule Brunelesciego we Florencji. I jeszcze, tu lista miejsc, rzezb, obrazow i wogle wszystkiego, bylaby tak dlugasna, ze nie wiem…

    Mozna sie zachaczyc na nocleg w samych Pompejach, ale rownie dobrze w Neapolu, co uczynilem, zeby miec blizej do dworca kolejowego, Pendolino i Florencji. Jeden dzien, 10 Kwietnia zeszedl sie piorunem, 4 godziny w Pompejach, 3 godziny w Herculanum i powrot do Neapolu. A tam rarytas, czyli 4 godziny do pociagu, wiec sie znalazl czas na nieplanowana wystawe Chagalla. Jeden nieszczesnik co wyskoczyl byl i przypomnial 10 przykazan, przypominajac je, przypomnial mi o wystawie, bo na niej zobaczylem w oryginalach litografie ilustrujace Stary Testament. Wszystkich nie focilem, ale i tak tyle, ze niewrazliwych na sztuke, ogladanie zanudzi.

    Poczatkowo mialem zamiar tylko te Biblijne do albumu z wystawy wrzucic, ale zrobilo mi sie szkoda, wiec dorzucilem jeszcze co nieco niebiblijnego, a potem, zeby dokonczyc dziela dorzucilem kilka fotek z muzeum, ktore miesci sie w kosciele.

    Ciekawego i wzruszajacego ogladania Obrazkow z Wystawy. Panie i Panowie Marc Chagall w Neapolu !

    https://photos.app.goo.gl/THdVvyW6mtnyii8G7

    Pozdrowka dla zwiedzajacych
    ~l.

  3. I slowo wyjasnienia do fotek.

    Znaczna czesc prac sfoconych byla tak umieszczona, ze nie dalo sie ich fotografowac „na wprost”, bo refleksy swiatla by uniemozliwialy widzenie dziela. Stad rozne konty, nie wprost, zeby tylko uniknac refleksow.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps A Neapol z Chagallem, czy bez niego, polecam, bo to jest piekne, ciekawe i warte wizyty miasto.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. znakomity tekst, meritum i i język

  6. „Bóg, Honor, Ojczyzna” to hasło prawdziwego Polaka. I ważne w takiej właśnie kolejności. Ojczyzna dopiero trzecia. I tak traktowana . Wcale nie najważniejsza. Trudno więc oczekiwać ogromnych sukcesów społeczeństwa jako państwa. Ten model sprawdził się w przeszłości – w negatywny sposób. Polacy wygrywali moralnie, przegraną państwa.
    Za to mamy oblężony, acz zwycięski Kościół polski. Kościół, który w minionym ustroju pozwalał ludziom wyjść 1 maja na ulice świętować ten dzień jako Święto Józefa Robotnika. Komuna usatysfakcjonowana jako-taką frekwencją i Kościół zadowolony ludowym wsparciem. A przecież Kościół u źródeł robotniczych manifestacji, wcale robotnika nie wspierał. I nadal – wbrew pozorom – nie wspiera. I to mimo zmiany społecznej bazy duchowieństwa w trakcie ubiegłego wieku. Chłopsko-robotniczy z pochodzenia polski kler nadal nie widzi w chłopach i robotnikach podmiotu swej misji.

  7. @Wszystkim panstwu zamieszczajacym tu swoje przepiekne zdjecia pragne bardzo podziekowac. Ja kolekcjonuje je w swoim albumie dla potomnych (narazie mam jednego potomnego w wieku niecalych trzech lat).Mam nadzieje, ze nie macie mi tego za zle i, ze bede mogla kolekcjonowac dalsze wasze zdjecia, o ktore prosze, jesli macie jeszcze jakies okolicznosci przyrody.
    @pombocku -zadnych wyrzutow, ze mnie epatujesz nadmierna iloscia fotek – nic podobnego. Uwielbiam te zdjecia, bo dzieki nim moge chodzic po tak dobrze mi znajomych drogach, sciezkach i przesmykach.
    @Lonefather tylko jedno pytanie – czy mozna robic zdjecia obrazow Chagalla? Ja kiedys trzasnelam fotke w muzeum w Hertogen Bosch i od razu zwrocono mi surowo uwage, ze to zabronione.

  8. @Longfather,
    chodzi mi o to, czy teraz mozna robic zdjecia tel. komorkowym? Kiedys zdjecia robione z lampa blyskowa szkodzily eksponatom.

  9. Polecam krótki artykuł Timothy Snydera w onecie o UE jako tworze ustanowionym przy porozumieniu się (zasadniczym) byłych mocarstw kolonialnych (w tym Niemiec), które postanowiły ukrócić, zerwać z polityką 19-wieczną przekształcającą cyklicznie spory polityczne w wojny.
    Snyder analizuje pokrótce brexit jako wyrażenie chęci większości brexitowej powrotu do GB jaka była, czyli tęsknotę za mocarstwem, co jest antynomią dążeń unijnych zadeklarowanych prze założycieli Unii.
    Pzdr, TJ

  10. zak1953
    1 maja o godz. 16:57
    Dzis juz wlasciwie nie istnieja takie warstwy spoleczne jak chlopi, czy robotnicy. Jest co najwyzej tzw. elita , klasa srednia lub taki wytwor jak elektorat miejski, wielkomiejski i wiejski. Wszystko to zreszta dosc umowne i wzgledne.Wiesniactwo to dzis stan umyslu a nie geografia, podobnie jak jakas wielkomejskosc czy elitarnosc. Czym sa np. elity w Polsce ? Biznesmeni o folwarcznym pojmowaniu relacji miedzyludzkich? Do tego biedni w porownaniu z innymi bieznesmenami w Europie, nie mowiac o swiecie? Politycy nie znajacy jezyka i mowiacy W PE jak Korwin-Mikke? Nie dosc, ze glupio, to jeszcze niewyraznie. Moze na szczescie niewyraznie. Nolens volens -Janusz. Tzw, celebryci okretyniali do potwornosci? W Polsce nie ma zadnych elit i dlugo jeszcze nie bedzie. Zwlaszcza, ze ci, ktorzy mogliby stanowic jakis ich zaczatek opuszczaja ten kraj, gdzie halasliwy motloch wspierany i dopieszczany przez wladze nie daje im zyc i pracowac.

  11. @tejot
    faktycznie, Snyder już kilka razy o fenomenie brexitu wspominał w różnych miejscach, a przy okazji naszego Uniowstąpienia jeszcze bardziej wydaje się to ważkie.
    Komiczne jest to, że brexitowcy postrzegają się wyłącznie jako imperium – zapominając, że imperium dawno już nie ma. Jest goła Anglia z przydatkami; nie ma Indii – perły w koronie, nie ma Ameryki, Afryki, Australii, Kanady, Indii Zachodnich – wszystkiego, co dawało im bogactwo (to złoto, diamenty w skarbcach, i te ilości zabytków nakradzione z całego świata, siedzące w British Museum!) polityczną siłę, i darmową siłę roboczą. Przecież przed wielkimi odkryciami geograficznymi, przed ekspansją kolonializmu, Anglia była biednym, zacofanym, peryferyjnym krajem, targanym wojnami domowymi.

  12. @zak1953
    „Chłopsko-robotniczy z pochodzenia polski kler nadal nie widzi w chłopach i robotnikach podmiotu swej misji.”
    Bo nie ma juz klasy chlopsko-robotniczej. Ale glownie dlatego, ze jedyna misja jaka kler teraz prowadzi jest walka o wlasne przetrwanie. Polska jest jednym z najszybciej sie sekularyzujacych krajow na swiecie. To proces nieunikniony i KK jest tego doskonale swiadom. Stad takie histeryczne proby powrotu do fundamentalistycznych form wyznawania kultu obliczone na zmobilizowanie motlochu skoro ludzie myslacy gromadnie opuszczaja Kosciol. A to przecie kasa, wymierne finansowo straty!

  13. @”Szczególnie ciekawe wydają się być osiągnięcia cywilizacyjne i wspólnotowe państw strefy północnej i związanej w bardzo dużym stopniu z morzem i takimż modelem cywilizacyjnym: poczynając od Holandii (Belgia również?), aż po Finlandię. Umiejętności współżycia,..”
    To prawda, ale te cywilizacyjne osiagniecia krajow skandynawskich maja mocna podpore w postaci samodzielnosci kobiet. Mezczyzni byli ( i czesto gineli) na morzu jesli nie na wojnie, a na ladzie zreby cywilizaji konsensualnej tworzyly kobiety, dla ktorych umiejetnosc wspolpracy zawsze byla istotniejsza od rywalizacji. Byla i konieczna.

  14. @Tanaka,
    nie wiem czy Holandia to dobry przyklad. Przede wszystkim Holendrzy wzbogacili sie na koloniach i przynaleznosci do Hanzy a na domiar jest ich 14 milionow w malenkim kraju wiec o konsensus w jakiejkolwiek sprawie nietrudno. Holandii czy Szwajcarii nie mozna porownywac z Polska, bo to zupelnie inna bajka.

  15. @” z innym się nie podzielić i na niego szczekać, zaś samemu do wspolnej kuchni nie dołożyć: ani produktów, ani pracy.”
    Polacy? Nie wiesz chyba jak bardzo to pasuje do Holendrow, ktorzy dziela sie tylko wowczas gdy maja w tym wlasny interes. Holender to Szkot, ktory przyplynal do Holandii wplaw dla oszczednosci. Bogactwo kraju nie wynika z pedu ku inowacyjnosci ale z wielowiekowego nawyku ciulactwa jakze typowego dla chlopstwa. To narod wrecz skapy, a na domiar gotow dla kasy zrobic absolutnie wszystko. Przy tym Hohland od Niederland rozni sie ogromnie mimo, ze kraj jest tak maly, ze wzdluz i wszerz objedziesz w jeden dzien.

  16. @nokraj
    Wiele lat temu mowiono, ze z brytyjskiego lwa zostal tylko ogon dzis juz nawet tego nie ma. Jesli odpadnie Szkocja i Irlandia, to z Wielkiej Brytanii pozostanie mala Anglia.

  17. jakub01
    1 maja o godz. 18:51
    „Bo nie ma juz klasy chlopsko-robotniczej”.
    Nie będę spierał się o semantykę czy rodzaj zastosowanej definicji. Chłopi i robotnicy w Polsce nadal istnieją. Zlikwidowanie pojęcia „klasa” nie zmienia w niczym stanu faktycznego. Te środowiska są w polskim bycie politycznym nadal obecne i to nawet dość licznie. Tyle, że nikt im nie przyznaje owego przymiotu podkreślającego ich znaczenie. W obecnym ustroju ich rolą jest tworzenie podstaw dobrobytu dla politycznej warstwy rządzących państwem dla państwa, a nie społeczeństwa.
    Chłopsko-robotnicze korzenie obecnego kleru polskiego, to wyłącznie określenie zmian pochodzeniowych księży piastujących wszelkie funkcje w polskim kościele katolickim, beż podkreślania klasowego charakteru tej zmiany.

  18. jakub01
    1 maja o godz. 18:18

    Na Chagall’u nie bylo zakazu. Z tego co zwiedzam, to zakazy fotografowania przede wszystkim dotycza dwuch rodzajow eksponatow. Na pierwszym miejscu sa dziela, ktore swiatlo flesza bedzie, lub moze uszkadzac. Na drugim sa dziela budzace najwieksze zainteresowanie publicznosci, wiec zeby zwiekszyc, lub nie dopuscic do zmniejeszenia sprzedazy albumow, zakazuje sie fotografowania. Wracajac do tych pierwszych, fotografowanie bez flesza mogloby byc dopuszczone, ale ludzie sa jacy sa i nie ma gwarancji najmniejszej, ze wylacza flesz i zadbaja o wylaczenie automatyki, ktora doswietla, gdy jest ciemnawo i ma „gdzies” samo wylaczenie flesza.

    Ja foce od dwuch lat komorka i to jest zmora, bo choc zdjecia sa zadawalajacej mnie jakosci, to robie ich za duzo,bo tak latwo to sie robi. Bezsens, ale trudno, niemniej staram sie ograniczac, czyli panowac nad odruchami. Ulatwia panowanie „chloniecie” miejsca i przezywanie doswiadczenia. Na przyklad z Pompejow, gdzie spacerowalem na specjalnej „archeologicznej” turze przez 4 godziny, zrobilem raptem 23 foty. Mniej niz 6 na godzine… (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

  19. lonefather
    1 maja o godz. 20:08

    BOSCH
    Nigdzie nei pozwalaja fotografowac Boscha, bo silne swiatlo uszkadza.

    Pozdrowka
    ~l.

  20. jakub01
    1 maja o godz. 19:26

    Mój komentarz
    Bardzo powierzchowna opinia.
    Pzdr, TJ

  21. Francja – Anglia – Niemcy, wielowiekowi rywale i wojownicy, pomimo konfliktów, miały ze soba bardzo wiele wspólnego: podobieństwo cywilizacyjne.

    Francja:

    https://www.youtube.com/watch?v=K_VIgU1hPok

    Anglia:

    https://www.youtube.com/watch?v=1jOJl8gRPyQ

    Niemcy:

    https://www.youtube.com/watch?v=tLlUNwnozwI

  22. @ tejot
    A miala byc jakas szczegolnie gleboka? Jako obywatelka holenderska czasem pozwalam sobie na powierzchowne opinie na temat mego kraju. Zreszta kazda skrotowa opinia jest powierzchowna z natury rzeczy. To samo mozna powiedziec o opinii z wstepniaka Tanaki, co oczywsiscie nie dowodzi, ze sie myli.

  23. Szczególnie ciekawe wydają się być osiągnięcia cywilizacyjne i wspólnotowe państw strefy północnej i związanej w bardzo dużym stopniu z morzem i takimż modelem cywilizacyjnym: poczynając od Holandii (Belgia również?), aż po Finlandię.

    Holandia:

    https://www.youtube.com/watch?v=56sodtsZGJU

    Belgia:

    https://www.youtube.com/watch?v=s3QXanDtIvE

    Finlandia:

    https://www.youtube.com/watch?v=vZT4wz2QCGU

  24. @ A tak przy okazji przypomnialo mi sie:
    Kiedys przed wiekami, kiedy jeszcze mieszkalam w PRL-u, byl taki zwyczaj wsrod palacych- otoz kladlo sie paczke papierosow na stol niejako dla wszystkich chetnych. Na ogol kazdy palil swoje ale jesli komu zabraklo, to mogl bez zenady poczestowac sie z cudzej paczki. Wypadalo oczywiscie pro forma zapytac czy mozna, ale wiadomo bylo, co sie uslyszy: Jasne, czestuj sie, nie pytaj. Tego wymagala owczesna etykieta. W Holandii akurat rzecz raczej niemozliwa do wyobrazenia. Zarza sie, ze ktos poprosi o papierosa, zdarza sie, ze nawet ktos go poczestuje odrobina tytoniu i bibulka, bo wiekszosc dla oszczednosci pali skrety. Ale nie zdarza sie aby taki poczestunek obyl sie bez kwasnego stwierdzenia – a co, nie mozesz sobie kupic? I to wowczas, gdy z jakiegos powodu akurat w tym momencie kupno tytoniu jest niemozliwe, o czym czestujacy doskonale wie. W Polsce moich czasow taka odpowiedz bylaby uznana za chamska i malostkowa. Nikt nie zbiednieje kiedy mu ubedzie w paczce jednego papierosa.( Etykieta zabraniala prosic o poczestowanie papierosem gdy w paczce bylo mniej niz cztery). Jak jest teraz nie wiem.Moze kazdy „kisi fajki ” w kieszeni, jak to sie mowilo kpiaco o tych, ktorzy nie kladli paczki na stol. Ot co kraj to obyczaj. A te zmienne sa .

  25. To była moja wersja zjednoczonej Europy 😉

  26. Inny filmik o norweskim SINTEF:

    https://www.youtube.com/watch?v=PVoXtJcP_YM

  27. A w Wolsce 100 mln na muzeum Rydzyka.

    Ile razy słyszeli państwo wolackich oficjeli mówiących coś o CEZAMAT?

  28. We wstępniaku zabrakło słowa „zaufanie”.
    Bo i nie ma o czym pisać.

  29. @tanaka

    Do przywołanego skandynawskiego modelu wspólnotowego kiepsko pasują Norwegowie. Kto był dłużej – wie. Kultura osobista i w relacjach międzyludzkich nie stoi wcale w sprzeczności z wyraźnymi ciągotami nacjonalistycznymi, co prawda wciąż wyrażanymi w łagodnej postaci. Może kluczowe znaczenie ma – jak argumentuje @jakub01 – relatywnie niska populacja, szczególnie w ich przypadku bo ziemi mają zdecydowanie nadto. Osobiście mam do nich wyrozumiałość – jeszcze ćwierć wieku temu wychodząc pozostawiali domostwa otwarte. A potem „najechało się”…
    Ogólnie wydaje mi się, że mechanizmy euro-wspólnotowe wyszły niejako przy okazji, taki bonus do kalkulacji ekonomicznej (vide Wspolnota Węgla i Stali). Poza tym trzon UE to narody / nacje z nadbagażem wzajemnych i różnorakich doświadczeń skatalogowanych w przebiegu 2 co najmniej wieków i od monarchii Habsburgów przywykły do tego, co dzisiaj nazywamy multi-kulti. Trudno wątpić w decydujące znacznie ewolucyjnych przemian tego samego i dla nich jedynego systemu gospodarczego. Wspólnota najpierw wyszła z kalkulacji ekonomicznej czyli biznesowa , potem było łatwiej bo i poziom kultury (osobistej też) ugruntowany, a jak wiadomo „klient w krawacie jest mniej awanturujący się”. My zresztą też żeśmy wstąpiliśmy do onej Unii z wyrachowania. I przy łagodnej perswazji „starszych braci w unii”, że przypomnę kwestie tzw. klubu paryskiego, czyli kilku takich grzecznych panów, którzy mieli na nas kwity dłużne na grube pierdyliony dólarów podpisane przez tow. Edwarda. W 89 było tego po skapitalizowaniu cirkaebaut 42 mld. Jakim cudem spłaciliśmy je przez tylko 20 lat, skoro np. Brytyjczycy spłacili USA swoje wojenne długi za WWII ca 31 mld USD z końcem 2006? Dużo ciekawego może i na ten temat mówi p. Cimoszewicz, znaczy o łagodnych perswazjach. Nie mam pojęcia, czy dzisiaj projekt rozszerzenia UE w tym o kraj, w którym bywa ona zwaną Chujnią przeszedł by tak gładko. Tak samo, jak referendum w RP w ale w przeciwnym kierunku.
    Niektórzy marudzą, jak cytuję poniżej:
    „Dostaniemy parę miliardów na szkolenia bezrobotnych stolarzy na bezrobotnych spawaczy, a bezrobotnych spawaczy na bezrobotnych stolarzy, potem zorganizuje się szkolenie, jak napisać CV, potem jak założyć sklepik za 18 albo 40 tys. i wkopać kogoś w żyrowanie tej „pomocy”, a potem sklepikarz, który do tej pory ładnie funkcjonował, będzie się szkolił na bezrobotnego stolarza, bo 12 bezrobotnych stolarzy na jego ulicy otworzyło biznesy na 2 lata i doprowadziło go do bankructwa.
    Potem ten sklepikarz otworzy 19. warsztat samochodowy za dopłaty unijne i razem ze spawaczami wykończy warsztat, który funkcjonował
    „od wojny”, a mechanik nauczy się na kursie unijnym „Kapitał ludzki”, jak układać kwiaty, zmieni płeć, poczeka do 50 roku życia i przeprowadzi się na wieś, bo w ramach równouprawnienia kobiety mają 20 razy więcej punktów i o wiele większe szanse na dotację na własny biznes. Po tym wszystkim otworzy kwiaciarnię w wiosce liczącej 34 mieszkańców i przeczeka 18 miesięcy, aby nie zwracać dopłat, potem zajmie się fotografią ślubną a za kolejne 40 tys. z UE kupi sobie aparat i obiektyw i jedna lampę.
    Następne kilka miliardów dostaną samorządy. W 20-tysięcznej Kościerzynie zbudują basen olimpijski, bo dostaną 4 mln z dotacji, a pożyczyć będą musieli 9 mln na 12%. W Kartuzach, jak się o tym dowiedzą, to zbudują basen i halę widowisko-sportową za dotacje i kredyt na 18%.
    Jak o tym wszystkim się dowiedzą w 16-tysięcznym Żukowie, to zbudują lotnisko z 5 pasami i terminalem mogącym obsłużyć 25 mln pasażerów,
    bo przecież w Gdańsku 6 km od Żukowa mają terminal na 5 mln, a Gdynia 20 km dalej też buduje swoje lotnisko, no i podobne w Lublinie i Rzeszowie i Pcimiu tez będą, a Żukowo musi być naj.
    Potem się dowiedzą, że muszą wybudować oczyszczalnię, zakazać palenia węglem, zakazać kompostowania zielska w ogródku, ponumerować wszystkie czaple i zważyć populację mrówek w lasach kaszubskich, zakazać budowy domów z kominami, a dotychczasowe kominy wyburzyć, żeby gapy nie wpadały do nich budując gniazda. Potem każdy rolnik będzie musiał dla każdej krowy kupić materac wielosprężynowy i zatrudnić jednego masażystę na każde 8 krów”.
    Łatwizna.

  30. @zak1953 1 maja o godz. 16:57
    A przecież Kościół u źródeł robotniczych manifestacji, wcale robotnika nie wspierał. I nadal – wbrew pozorom – nie wspiera. I to mimo zmiany społecznej bazy duchowieństwa w trakcie ubiegłego wieku. Chłopsko-robotniczy z pochodzenia polski kler nadal nie widzi w chłopach i robotnikach podmiotu swej misji.

    Wspiera, wspiera!
    Ale tylko indywidualnie!
    Ty, biedny chłopie i biedny robotniku, przyjdź do mnie i ja ciebie wesprę! Tak tylko troszeczkę, cobyś nie skonał, tak wystarczjaąco.
    Smutne, że wielokrotnie ja ciebie wesprę lepiej od świeckiego państwa. Patrz Ameryka Łacińska czy Afryka.
    Ale jak tylko spróbujesz zjednoczyć się w swoje własne, niezależne organizacje związkowe to ja, twój kościół, zaraz spróbuję je przechwycić od wewnątrz, na poczatku za pomocą oddelegowanych kapelanów.
    Jeżeli nie uda mi się przechwycenie, bo kapelani się nie przyjmą, bo atmosfera wroga, lewacka, żydowska albo prawosławna, to ja takie jednoczenie się robotnika potępię jak dzieło żydokomunistycznego diabła.
    Podobnie choć trochę paradoksalnie, jeżeli moi kapelani przyjmą się za dobrze – to też niedobrze! Patrz kościelne potępienie teologii wyzwolenia w wykonaniu Wojtyły.

  31. @lonefather,
    twoje zdjecia sa piekne, myslalam, ze to jakis super aparat. Ja mam komorke bez kamerki i w zwiazku z tym nie robie foci zadnych. Nie czuje tez takiej potrzeby. Moze to stad, ze kazde nowe miejsce sprawia, ze natychmiast zapominam o poprzednim. Ja wlasciwie w ogole nie odczuwam potrzeby wspomnien czy odswiezania doznan. Dlatego takim (bardzo pozytywnym zreszta) szokiem sa dla mnie zdjecia pombocka, bo wlasnie przywracaja wspomnienia i to z niesamowita wyrazistoscia. Pamiec zmyslowa -zapach, dotyk, spiew ptakow. To sprawia, ze nie tyle wspominam np.las w Polsce ile wrecz w nim jestem. Ja jestem koczownik z natury, nie kolekcjonuje zdejc ani pamiatek, nie mebluje mieszkan, zmieniam domy, miasta, kraje. Tak mam i tyle. Nie mowie, ze to dobrze albo zle. Ale skutek jest taki, ze nie odczuwam zadnej tesknoty ani potrzeby wspominania Nie wracam do tego co pozostawiam za soba nawet w myslach i moze dlatego te zdjecia robia na mnie takie wrazenie, jesli mnie dobrze rozumiesz. Sila rzeczy przypominaja mi odczucia dawno zapomniane a najprzyjemniejsze. Las, laki, bezdroza i drogi. Ilez ja tego wydeptalam w Polsce wlasnie.

  32. jakub01
    1 maja o godz. 19:15

    @Tanaka,
    nie wiem czy Holandia to dobry przyklad. Przede wszystkim Holendrzy wzbogacili sie na koloniach i przynaleznosci do Hanzy a na domiar jest ich 14 milionow w malenkim kraju wiec o konsensus w jakiejkolwiek sprawie nietrudno. Holandii czy Szwajcarii nie mozna porownywac z Polska, bo to zupelnie inna bajka.

    Ty nie wiesz, a ja wiem, że Holandia to dobry przykład.
    „Przede wszystkim Polacy wzbogacili sie na koloniach i przynaleznosci do Hanzy”
    Nie tylko Holendrzy się bogacili. Polska tak wybierała bogacenie się, że została z gołym tyłkiem.
    Właśnie mówię: Holandia i Polska to dwie różne planety. Podobnie z większością innych krajów Unii opartych o odmienne zasady cywilizacji.

  33. zza kałuży
    1 maja o godz. 20:45

    Ale my mamy panią Walewską:
    Sire, a Polska…!?

  34. scrambler
    1 maja o godz. 21:16,
    Polska tez byla krajem multi-kulti, wielonarodowym . Homogenicznym narodem stalismy sie dopiero od zakonczenia wojny. Jednak nasza otwartosc na innych hamowala przede wszystkim ksenofobia typowo chlopska, calkowicie zreszta zrozumiala wobec faktu, ze dla chlopa obcy to byl przede wszystkim ktos, kto niemal zawsze odbieral mu ten nedzny dorobek i dobytek. Obcy byli rowniez ” wrogowie klasowi”, ze uzyje tu okreslenia kojarzacego sie z wiadoma propaganda. Ale tak bylo.

  35. @Tanaka 1 maja o godz. 21:31
    Ale my mamy panią Walewską
    Od początku kadencji Trumpa twierdzę, że jego czwarta żona będzie Polką-katoliczką… i oczywiście mężatką.

  36. @Tanaka,
    chyba sie nie bardzo zrozumielismy, a scislej ja nie zrozumialam. Odnioslam wrazenie, ze niejako podajesz przyklad Holandii jako pewien wzorzec do nasladowania. A mnie sie wydaje, ze to nie taki znowu wzor do nasladowania jak sie blizej czlowiek przyjrzy a po wtore i tak niemozliwy do nasladowania wlasnie dlatego, ze to zupelnie odmienne planety. A przede wszystkim nasladownictwo Polakom tak bliskie zawsze sie fatalnie na Polakach odbijalo.

  37. Jakub01, 1 maja o godz. 19:01

    Dosc uproscilas, prawie do karykatury. O innych nie wypowiadam.

    „To prawda, ale te cywilizacyjne osiagniecia krajow skandynawskich maja mocna podpore w postaci samodzielnosci kobiet. Mezczyzni byli ( i czesto gineli) na morzu jesli nie na wojnie, a na ladzie zreby cywilizaji konsensualnej tworzyly kobiety…”

    1) Kobiety i mezczyzni brali udzial w wojnach. Na pokladzie Vasa sa szkielety kobiet. Okolo 30szkieletow w tym cztery kobiety (13%). Marynarka szwedzka pozwalala kobiety na pokladzie, jak zaloga. Najczesciej byly zonami innych zeglujacych. Tak bylo zawsze od czasow prehistorycznych.
    https://www.vasamuseet.se/en/exhibitions/vasas-women
    Wiekszosc floty jednak stanowili mezczyzni. Glownym zrodlem jedzenia(bialka) byl solony sledz (poza rabunkiem). Rybaczkami byly kobiety, nie mezczyzni. Wiekszosc zeglugi przybrzeznej byla obslugiwana przez kobiety i mezczyzn rowno. Tabory armi ladowej (tros) skladal ok 20% kobiet.

    2) Prawda jest, w czasie wielkomocarstwowosci Szwecji, kobiety prowadzily gospodarstwa rolne. Mezowie (mezczyzni) pisali listy z Europy. Wiele zachowanych. To jest zupelnie inny obraz wojen jak Sienkiewicza. Peter Englund ktorego wiele razy wymienialem tu na blogu. Pare ksiazek jest tlumaczonych na polski. Napisanych na archiwach (m in listach).
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Englund

    Sa przyczyny, wg mnie roznicy, nie pisze osiagniec. Osiagniecia to jest wartosciowanie. Roznica pierwsza jest brak osobistego poddanstwa chlopow (i form pansczyznianych), w calej historii Skandynawii. Jezeli komu nie podobaly lokalne stosunki, pakowal manatki na lodz i szukal inne miejsce. Pakowal manatki na lodz, nie konia. Co jest druga przyczyna.
    Dawniej okretu nie mozna bylo prowadzic bez wspoldzialania, zgody zalogi. Zaloga musiala byc zainteresowana efektywnym napedem i celami zeglugi (konsensus). Materialnie. To okret zaglowy. Galery (naped niewolnikami) jest wynalazkiem (pozostaloscia) srodziemnomorska. Naped zaglowy byl najefektywniejszy. Zamiast zarcia, wody dla niezainteresowanych niewolnikow, i samych niewolnikow (przykutych), dla tej samej wypornosci (ladunku) mozna bylo zapakowac armaty. Wszystkie kultury skandynawskie sa morskie, nie ladowe. Drogi i autostrady sa dzisiejszy wynalazek. Wiekszosc histori droga byla woda, latem i zima. Caly rok.

    Trzecia, wg mnie przyczyna, jest latwosc zrobienia tzw „kariery”. Zawsze zdolni, dowolna dziedzina, mieli mozliwosc zrobic avans socialny (i oczywiscie ekonomiczny). To bardzo duzy motor. Moim ulubionym przykladem jest E.Dahlbergh.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Erik_Dahlbergh
    Miedzy moimi ksiazkami mam „Katalog dawnych map Rzeczypospolitej w Kolekcji Emeryka Hutten Czapskiego”. Polska Akademia Nauk i Ossolineum. Okolo 70% sztychow (widokow) miast, map, szkicow typow ubiorow, panoram etc, etc jest autorstwa E.D. Oczywiscie pracowal nie tylko w Polsce.

    Pzdr Seleukos

  38. scrambler
    1 maja o godz. 21:16

    Mój komentarz
    Sprowadzasz unijne porządki w inwestowaniu do grubej przesady, i wychodzi z tego, że to Unia nas bałagani i marnotrawi.
    Pzdr, TJ

  39. @Tanaka
    W jaki sposob Polacy wzbogacili sie na koloniach? Albo Hanzie, do ktorej nie nalezelismy. Pierwsza Hanza powstala w Holandii wlasnie i pewno pamiec o niej miala wplyw na pomysl stworzenia Beneluksu, pepka UE.

  40. scrambler
    1 maja o godz. 21:16, z pewnoscia uproscilam, zwlaszcza, ze kazdy wpis na blogu z natury rzeczy jest uproszczaniem a nie gruntowna analiza problemu wymagajaca napisania ksiazki. Ja wskazalam jedynie na to, co i sam potwierdzasz -samodzielnosc kobiet i rownouprawnienie, o jakim Polki nie mogly nawet snic.To, ze kobiety skandynawskie rowniez walczyly lub plywaly nie zmienia faktu, ze te na ladzie w zdecydowanie wiekszym stopniu organizowaly zycie spoleczne niz Polki, ktore ani nie walczyly ani nie plywaly. W krajach silnie patriarchalnych, czyli przede wszystkim ultra-katolickich do dzis ludzie maja problem z osiagnieciem konsensusu w jakiejkolwiek sprawie. Spoleczenstwo hierarchiczne , od stuleci nawykle do drabiny wladzy , uznajace polowe spoleczenstwa czyli kobiety za te gorsza polowe, poddana wladzy bez prawa glosu, to nie jest spoleczenstwo otwarte na demokracje. Przynajmniej nie od razu. Chcialam tylko zaznaczyc, ze tam gdzie wszyscy obywatele sa sobie rowni o wiele latwiej o wspolprace, co wydaje mi sie oczywista oczywistoscia. Gdziez tu uproszczenie az do karykatury?

  41. @ P.S.
    Roznice wplywaja na osiagniecia. Brak roznic tez.Wiec to wlasciwie dzielenie wlosa na czworo.

  42. scrambler, 1 maja o godz. 21:16

    Stolarz na spawacza, spawacz na kwiaciarke, kwiaciarka na… to lokalsi wymyslaja. Upraszczanie do karykatury nic nie wyjasnia. Te same pieniadze mozna wykorzystac na inne cele. Potrzeba wyobraznia i prowadzacy te kursy. Tez z wyobraznia. Ja prowadzilem kursy dla bezrobotnych spawaczy, stolarzy, kelnerek etc. 100% znajdowalo zatrudnienie. Krotko po. To nazywalo „Kunskapslyftet” (Podniesienie Wiedzy). Uczylem obslugiwania praktycznego komputerowych sieci (administracji sieci enterprise). Wszyscy byli wielokrotnie certyfikowani, w czasie kursu, przez niezalezne firmy cert. Drugi termin wszyscy musieli znalez mentora (firme dowolna) co potrzebowala zatrudnic. Koncowe projekty robili dla firmy. Ja tylko pomagalem.
    pzdr Seleukos

  43. @ scrambler – przepraszam pomylilam nick. Powyzszy tekst jest do seleuk|os|
    1 maja o godz. 21:49

  44. Hansa jest wynalazek z Lubeck, Visby, Vestfalii i miast nadrenskich. Brugge i London lezaly na kantach Hansy. Hansa to jest baltycka zegluga, do Novogrod. Hamburg byl pozniej (na zachod).
    pzdr Seleukos

  45. jakub01
    1 maja o godz. 22:14
    Oczywiscie, byc moze zle odczytalem. Byloby jednak nic wnoszaca oczywistosc, napisac tylko kobiety rodza dzieci. Brak panszczyzny (osobistego poddanstwa), koniecznosc wspoldzialania na wodzie(morzu) i duza ilosc meritokracji. Przez cala historie. Ten Dahlbergh byl chlopem. Moglbym wymienic setki innych. To jest przyczyna. Dla kobiet i mezczyzn. Po skandynawsku nazywa to do dzis „zrobic podroz klasowa”. Klasa w sensie marksistowskim. Po hamerykansku jest „od pucybuta do milionera”. Ile to prawda nie wiem. Ta „klasowa podroz” skandynawska ma niewiele wspolnego zostac milionerem.
    pzdr Seleuk

  46. Tak ogolnie, bo musze isc spac. Mam jutro ciezki dzien soltyskowania. Bank (pare godzin) i wieczorem zebranie zarzad.

    Nieszczescie Poslki jest jagiellonskie. Nieudana kolonisacja Ukrainy. Proba nieudana przerobienia wszystkich na niewolnikow (panszczyznianych chlopow). Zerowe koszty produkcji. Co w wyniku brak jakiejkolwiek motywacji postepu techn. I koncowy brak pieniedzy. To ze Rzeczpospolita „karmila” zbozem Zach Europa jest mitem. Ciagle powtarzanym. Export gdanski dawal ca 5% konsumpcji zboza w zach Europie. W szczycie exportu. W najwiekszym skrocie. Do karykatury. 😎
    dobranoc S.

  47. jakub01
    1 maja o godz. 21:54

    @Tanaka
    W jaki sposob Polacy wzbogacili sie na koloniach? Albo Hanzie, do ktorej nie nalezelismy.

    W sprawie ludności Holandii masz przestarzałe informacje.
    W sprawie Hanzy dziwnie stwierdzasz: „nie należeliśmy” . Kto to są ci „śmy”? Hanza była organizacją miast.
    W sprawie kolonii nie bardzo wiem o co pytasz. Najkrócej – na sposoby różnorakie, bardzo obfite i utracjuszowskie.

  48. zza kałuży
    1 maja o godz. 21:43

    Może się sprawdzi, choć mam wrażenie, że Trump lubi dużą korzyść tanio uzyskaną, vide poklepanie Polaka w Warszawie po ramieniu w celu uzyskania zamówienia na patrioty, rakiety średniego zasięgu, black hawki, F-35 oraz obietnicę, że Polska sama sfinansuje Ameryce Fort Trump. Że wymienię tylko to i owo.
    W tej sytuacji poklepanie polskiej katolickiej mężatki po odpowiedniej pupie powinno z naddatkiem załatwić co trzeba, a w pozostałych sprawach to może sobie jaką Tajkę weźmie?

  49. Tajka nie pasuje do Trumpowego żoninego tryndu.

  50. @Tanaka,
    Bardzo mądry wstępniak, chociaż jak dla mnie bardzo dołujący.
    Kiedy wyjeżdżałam z kraju pod koniec 90 roku, po okrągłym stole, wygranych wyborach i w ogóle euforii zmiany, to myślałam, że zostawiam za sobą
    coś fajnego, coś co wyrośnie pięknie i czułam żal że zostawiam, ale i dumę że zostawiam w dobrych rękach.
    I wszystko szlag trafił.

  51. scrambler
    1 maja o godz. 21:16

    Jest w tej karykaturze ziarno prawdy, nawet spore, ale każdy kraj, w ramach unijnych ogólnych zasad, ustawia procedury i szczegółowe cele wspierania i inwestowania. Absurdów w tym zakresie, głupich i niepotrzebnych wymogów, megalomanii „inwestycyjnej”, a także tysięcy lepkich rączek i wędrówek pieniędzy z kieszeni do kieszeni nie zwalajmy na Unię.

  52. @Ewa-Joanna 1 maja o godz. 23:12
    I wszystko szlag trafił.
    Co ty kobito pleciesz. Polska jest teraz 100x piękniejsza niż 30 lat temu. Kaczyzmo-rydzykizmy to tylko propagandowa, medialna zaraza.

    Szkolno-edukacyjna czy opieko-zdrowotna rozpierducha to przykłady tych trudności, które ludnośc miejscowa tak dobrze umie pokonywać. Pierwszą korepetycjami a drugą kopertą na parapecie albo prywatnym leczeniem.

    Oczywiście, że mogło by być normalniej i lepiej. Ale mogła być tfu, tfu, Ukraina, już nie przywołując Jugosławii. W takiej Rumunii zdaje się został już tylko 1 stary Rumun i 3 Rumunki.
    Z których dwie i tak i tak tylko dojeżdżają na łikendy z Włoch, gdzie mieszkają w tygodniu.

  53. @jakub01

    OK, zgoda z tym multi-kulti, ale … jak np tacy Flamandowie kompaniowali się wschodnioindyjsko „tylko” ca 200 lat (1600-1798), gdy tymczasem w Polszcze… Tak, że tego … inne multi i nie to kulti. Ale! toż oni przeca kalviny czy inne protesty!
    A na serio: aktualnie mamy nad Wisłą kolejną żywą ilustrację stwierdzenia, że historia tego właśnie uczy, że nikogo nie uczy.

  54. @seleuk(os)
    1 maja, g.22:54
    „Nieszczescie Poslki jest jagiellonskie. Nieudana kolonisacja Ukrainy. Proba nieudana przerobienia wszystkich na niewolnikow (panszczyznianych chlopow). Zerowe koszty produkcji.”
    To nieszczęście można rozciągnąć na całe dawne polskie Kresy. Problem w tym, że plus minus jedna trzecia dzisiejszych Polaków ma swoje korzenie jak nie na ziemiach dzisiejszej Białorusi i Litwy (czego np. moja rodzina jest przykładem), to na zachodniej Ukrainie. Niewolnictwo to ostre słowo i nie do końca oddające złożoność kontaktów i zależności między „polskimi panami” i „ludem tutejszym”, Jak mówili o sobie Białorusini na pytanie kto ty jesteś? – tutejszy.
    Kresy znaczyły bardzo wiele w naszej tradycji i kulturze, co jest tak oczywiste, że aż głupio mi o tym przypominać. Nieprzypadkowo nasi wielcy romantycy – Mickiewicz i Słowacki nie pochodzili z Mazowsza, czy Kielecczyzny. Najstarsze po Uniwersytecie Jagiellońskim wyższe polskie uczelnie to Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie i Jana Kazimierza we Lwowie. Oczywiście dziś nazywają się inaczej.
    Byłabym więc ostrożna w tak jednoznacznym wyrokowaniu – „nieszczęście Polski jest jagiellońskie”.

  55. Jagiellońskie nieszczęście zaczęło się od zwycięstwa pod Grunwaldem.
    Było przegrać z kretesem i dzisiaj mówić po niemiecku. 😉

  56. I pozostać katolikiem, oczywiście, że katolikiem!
    Żeby mi nikt nie zarzucał, że podważam nienaruszalne sojusze…

  57. zza kałuży
    1 maja o godz. 23:12

    Porządny biznesmen to chyba bardziej pilnuje korzyści niż konsekwentnego tryndu?

  58. Ewa-Joanna
    1 maja o godz. 23:12

    @Tanaka,
    Bardzo mądry wstępniak, chociaż jak dla mnie bardzo dołujący.
    Kiedy wyjeżdżałam z kraju pod koniec 90 roku, po okrągłym stole, wygranych wyborach i w ogóle euforii zmiany, to myślałam, że zostawiam za sobą
    coś fajnego, coś co wyrośnie pięknie i czułam żal że zostawiam, ale i dumę że zostawiam w dobrych rękach.
    I wszystko szlag trafił.

    Eee.., no nie tak zaraz, że wszystko szlag trafił. A porządne termomodernizacje budynków, znaczy się – oblepianie ścian styropianem pomalowanym na różowe majtki, mandarynkę, banana, aronię, jogurt śliwkowy, to, co, hę?
    A, weźmy, te sto tysięcy pomników Świętego Ojca Świętego?
    Albo takie autostrady, najdroższe na pół Europy co się ciągle zapadają i pękają?
    Ewentualnie weźmy program „aquapark w każdej gminie”, w której każdej poza czterema jest niedochodowy to co?
    Albo taka katolicka kolejka linowa na Kasprowy odzyskana z ręki złego kapitalisty niekatolickiego?
    Są i sukcesy, nie ma co gadać.

  59. @all
    cytat to karykaturalne odbicie rodzimej „wspólnotowości” w krzywym zwierciadle tego, czego jesteśmy w UE klientami. Nie bierzcie zbyt serio tej wyliczanki, bo to właściwie tylko satyra na naszą wyciągniętą (raczej nie na powitanie) dłoń (tzw. DEJmizm) w dodatku i paradoksalnie bez cienia pretensji do UE.
    @Ewa-Joanna
    nie „szlag trafił” tylko się okazało, że zwyczajnie nie ma KIM to zrobić. Jakby nie patrzeć, politycy w zasadzie (duuuży skrót myślowy mocno zawinięty) są wartownikami obcej kasy (w gminie bida, że nawet już nie piszczy). Tylko w jednym 2016 (albo może 2017?) wyjechało „za chlebem” ca 650 tys jeszcze młodych Polaków. I nie byli to sami hydraulicy. No to co może „samemu” zdziałać osierocony suweren? Zawierzyć, tylko zawierzyć! Namaszczonym zawierzeniem śnurówki sie nie poplontajo.
    @ seleukos
    doceń zatem nadkreatywność nadwiślańskich lokalsów, tudzież fantazję: palić skręty z unijnych dotacji na kredyt. Nie no, ktoś na tym ostatecznie może zarabia. Władzuchnie widać tyle wystarczy. Znaczy bliżej

    … z tymi krowami jest coś na rzeczy: kiedyś obiecane materace, teraz pincetplus…

  60. @Tanaka
    2 maja o godz. 0:05
    Mnie szlag trafił, to znaczy moje wyobrażenia i marzenia i wspomnienia szlag trafił.
    Wydawało mi się, że Polacy są… a wszystko jedno co mi się wydawało, ale walnęłam łbem w ścianę głupoty i wsobności.

  61. @Tanaka 1 maja o godz. 23:57
    Porządny biznesmen to chyba bardziej pilnuje korzyści niż konsekwentnego tryndu?
    Aaaaa! Może i masz rację!
    Nie pomyślałem o korzyściach biznesowych z posiadania Tajki.
    Może i masz rację, może Polki nie mają takiej jak Tajki biznesowej opinii w USA.
    Oj, @Tanaka, @Tanaka, ja o łapaniu za whatever a ty o zbrojeniach.

  62. Wiem, że jestem teraz mało oryginalny, ale…..to:

    ” Istnieje za to niewyzwolony niewolnik w Polaku: od swojej tożsamości pańszczyźnianej, od prawdziwego swojego właściciela, ale też od mniemanego; od swojego wiecznego wroga – Kościoła katolickiego.” Tanaka

    SEDNO SPRAWY.
    Potrzeba WYZWOLENIA spod 1000 -letniej OKUPACJI PODŁOŚCI KrK.
    Katolicyzm należy traktować tak samo, jak ideologię typu faszyzm, którą należy usunąć z Polski, a z którą wiele ma wspólnego.
    Nie znajduję w religii katolickiej nic społecznie pożytecznego, nic twórczego, korzystnego dla jednostki i wspólnoty. Znalazłem za to podstawy moralnej destrukcji, prymitywizmu i rabunku kulturowego w połączeniu z rabunkiem gospodarczym narodu polskiego słowiańskiego, począwszy od granicznego 966 roku.
    Ostatecznie dzieje katolicyzmu; podbój moralny Słowiańszczyzny, rozumiem tylko w kontekście „wspakultury podłości” (Jan Stachniuk).

    Czasy mamy paskudne, „tron i ołtarz” zwarły szyki pod komendą Nadprezesa i jeśli wygrają nadchodzące wybory do parlamentów UE i RP, to mamy klasycznie pozamiatane, a na to niestety się zanosi. „Re chrystianizacja” zacznie się u nas w kraju pod wodzą katabasa z Torunia. Demokratyczny mandat ostatecznie pogrzebie demokrację. Już słychać nawoływania o obronie demokracji przez PiS. Co brzmi jak swoisty oksymoron. Kto im zabroni? Nikt. Wspólna armia UE NIE ISTNIEJE.
    US of A i „państwo okupujące Palestynę” w tym dopomogą. Już to robią od wielu lat. Szykuje się wielomilionowy „desant” i przejęcie państwa polskiego (Acta 447). I będzie POLIN. Muzeum już jest (przyczółek). Chrześcijaństwo ze swoją główną odnogą katolicyzmem to przecież religia żydowska do cna. To jest zupełnie obca religia na Słowiańszczyźnie, zaprowadzona „ogniem i mieczem”. Historia ziem, które należały do Słowian, sięga daleko poza dotychczasowe oszustwa oficjalnej historii. Już nawet ikona polskiej historii prof. H. Samsonowicz, mówi o podziale wśród historyków, na tych, co uznają kilku tysiącletnie dzieje naszego kraju i narodu i ich konserwatywnych przeciwników. Szykuje się swego rodzaju zmiana kursu i pisanie historii od nowa. Sarmatia to już nie mit, a jak wiemy, w każdym micie jest ziarno prawdy. Ono właśnie zaczęło kiełkować. Pamiętam jak J. Giedroyć w jednym z wywiadów, mówił, że mamy jedną z najbardziej zakłamanych historii wśród narodów Europy.
    Katolicyzm zwiera szeregi w wiadomym celu. Parafiańszczyzna pomimo skandali na światową skalę na polskich zniewolonych i popańszczyźnianych chłopach nie robi żadnego wrażenia. Zwycięża otępienie umysłowe.
    Enklawy takich blogów tego nie zatrzymają.
    „WIARA CZYNI CZŁOWIEKA GŁUPIM”

    Tako rzecze Optymatyk

  63. https://www.youtube.com/watch?v=22Jcph2kYGc
    Kaczyński składa oficjalny hołd plemieniu węża i Bogu Jahwe !

  64. zza kałuży
    1 maja o godz. 23:53

    Miewam takie myśli. Inaczej mówiąc, czasem nie czuję się Polakiem.

  65. @Szary Kot 2 maja o godz. 1:59
    Zakonnicy Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie i ich dzieła są przecież ucieleśnieniem ideału wielu Wielkopolaków.

    Podobnie jest z esesmanami czy oficerami Wehrmachtu.

    Najśmieszniejsze jest to, że ani dla Wielko ani dla żadnych innych Polaków czy Wolaków nie byłoby miejsca w państwach zorganizowanych przez ich ideały.

    Podobnie z polonijnymi trumpistami w USA. Popieranymi przez ewangelików. Którym przewoidzi rasista Trump.

    Ci wszyscy Polacy czy Wolacy nie zdają sobie sprawę z tego, jak szybko pokazano by im miejsce w kolejce za czarnuchami, arabusami, muslimami czy pedałami, których tak gorąco i serdecznie teraz nienawidzą.

  66. @Ewa-Joanna
    2 maja o godz. 0:21

    Mnie szlag trafił, to znaczy moje wyobrażenia i marzenia i wspomnienia szlag trafił.
    Wydawało mi się, że Polacy są… a wszystko jedno co mi się wydawało, ale walnęłam łbem w ścianę głupoty i wsobności.

    Mnie najpierw, gdy byłem młody i głupi też się wydawało, że są….. Trochę później, gdy ździebko zmądrzałem, ale tylko ździebko, zaświtało mi, też po walnięciu, że jednak nie, ale wciąż łudziłem się, że homines sunt…. Jeszcze później, gdy zmądrzałem trochę bardziej, zrozumiałem, że też walnąłem, i że przeważająca większość jednak nie. Na razie uważam jeszcze wciąż, że Wszechświat jest….. Czy mi się to odmieni, gdy zmądrzeję (miejmy nadzieję) jeszcze bardziej???

  67. @Wstępniak

    Francja – Anglia – Niemcy, wielowiekowi rywale i wojownicy, pomimo konfliktów, miały ze soba bardzo wiele wspólnego: podobieństwo cywilizacyjne. Ledwo się skończyła najkrwawsza z wojen Europy, już Francja i Niemcy zaczęły szukać porozumienia, i jednocześnie Francuzi z Brytyjczykami podjęli wielki, trudny i bardzo udany projekt, nie bez powodu tak nazwany: concorde.

    Podstawowym bodźcem do zjednoczenia Europy przez Francję, przy potulnej zgodzie pokonanych Niemiec i chłodnym poparciu (czy może nawet tylko nie przeszkadzaniu Wlk. Brytanii) , było zrozumienie, zarówno przez klasy polityczne jak i społeczeństwa, że imperialne wojny na własnym gruncie są zabójcze. Nie należy przeceniać podobieństw cywilizacyjnych pomiędzy protestanckimi (w większości) Niemcami, Holendrami i Anglikami, a laicko-katolicką Francją, że nie wspomnieć już o Włoszech, itp. Ułatwiały, ale nie decydowały.

    Dla Anglii tymczasem najważniejsze były najpierw Imperium, a potem, po jego rozpadzie, rola kamerdynera, lokaja, zaufanego doradcy i czołowego właziooopca amerykańskiego Hegemona. Unia Europejska i „Concorde” były zawsze wobec powyższych drugorzędne, jak widać na załączonym, brexit’owym obrazku.

  68. Doskonaly tekst i perfekcyjne wnioski. Mieszkam na Zachodzie od ponad 30 lat i tak to wlasnie wyglada. Dwa rozne swiaty.

  69. @seleuk|os|
    1 maja o godz. 22:54

    Nieszczescie Poslki jest jagiellonskie. Nieudana kolonisacja Ukrainy. Proba nieudana przerobienia wszystkich na niewolnikow (panszczyznianych chlopow). Zerowe koszty produkcji. Co w wyniku brak jakiejkolwiek motywacji postepu techn. I koncowy brak pieniedzy. To ze Rzeczpospolita „karmila” zbozem Zach Europa jest mitem. Ciagle powtarzanym. Export gdanski dawal ca 5% konsumpcji zboza w zach Europie. W szczycie exportu.

    Po pierwsze, nieszczęście Rzeczpospolitej no. 1 (bo Polski we współczesnym sensie nie było przed XIX w). było nie jagiellońskie, ale ustrojowe. Nie sprawdziły się ustrój polityczno-gospodarczy i polityka klas rządzących w zarządzaniu i utrzymaniu wielonarodowego i wielowyznaniowego imperium, a więc zostało wyeliminowane.

    Po drugie, chłopi zostali przerobieni w niewolników tak naprawdę dopiero u schyłku ww. imperium, po klęskach wojennych i politycznych XVII w.

    Po trzecie, 5% zboża dla zachodu Europy to wcale niemało, do tego należy dodać drewno, smołę i len, oraz tranzytowe produkty z Bliskiego i Dalekiego Wschodu (perskie dywany nazywano na Zachodzie „polonaise”), też gdzieś do połowy XVII wieku – handel morski nie od razu zastąpił Szlak Jedwabny z odnogą przez Krym, Lwów, Kraków i Wrocław. Tak czy śwak, przez kieszenie warstw rządzących Rzeczpospolitą przepłynęła znaczna część meksykańskiego i peruwiańskiego złota i srebra, niewiele niestety po sobie zostawiając poza prostackim blichtrem i zastaw się a postaw się.

  70. mag
    1 maja o godz. 23:47

    Moja mama jest ur w Pinsk (Bialorus). W 39roku rodzina uciekla do Polski. Przez granice, kolo Hajnowka. Bez dziadka, co w 38 wyemigrowal do Milluka. Uciekli bo mieli bilety i paszporty do Milluka (Milwaukee). Wszyscy byli chlopi. Rodzina ojca tez, tylko z centralnej Pl. Historii niewolnictwa plskiego nikt jeszcze nie napisal. Moze kiedys… To bedzie tez o Kresach duzo. Na razie jest o „krzewieniu” „kultury”. Dwa cudzyslowy. Na Kresach. Nie wiem czy Pinsk to byly Kresy.

    zza kałuży
    1 maja o godz. 23:53

    Gdyby krolem (maz Jadwiga) by Zygmunt Luxemburski, moze by nie bylo Grunwald. Ja znam paru Niemcow co po angielsku mowia. W jakim jezyku Ty mowisz przewaznie? To z tymi krolami to oczywiscie historia tzw alternatywna. Faktem jest ze sojusz z Litwa odwrocil polityke Polski na Wschod. Celowo. Na wschodzie nie bylo silnych organismow panstwowych. Latwo bylo kolonisowac. Tzw „zbieranie ziem ruskich” jeszcze nie zaczelo. Wladcy Moskwy placili jarlyk chanawi. A jak nie to byli scinani. Na dywanie.

    scrambler
    2 maja o godz. 0:19

    Najwiekszym beneficjantem wejscia Polski do EU jest KK. Ale oczywiscie byl niechetny (zgnilizna, rozpusta, brak wartosci chrzescijanskich i podobne). Ale co nie robi dla dobra Narodu? To wiedzial Lojciec Swinty Przenajswintszy Lolek Kajakarsko Kremowkowy. Dobro Narodu (kasa). KK jest drugi po panstwie Pl wlasciciel ziemi w PL. Pomysl zrownania doplat rolniczych jest bardzo dobry. Ci co placa (na hektar EU), niestety nie sa glupcami. Placic KRUS i KK sa niezainteresowani.

    pzdr S.

  71. mag
    1 maja o godz. 23:47
    PS. Nie przypominam Mag, zeby kiedykolwiek „Litwa byla ojczyzna moja”.

    Wszystkie (dzis) kraje na wschod od Pl budowaly (buduja dalej) panstwowosc (z pojeciem narod) w opozycji do Panstwa Polskiego. Jakie nie bylo (jest).

    pzdr S

  72. Herstoryk
    2 maja o godz. 7:38
    Moglbym zgodzic z Toba. Rozkladamy inaczej akcenty. Nie wiecej. Oczywiscie slowo Polska powinienem uzywac Rzeczypospolita. Ale Pl jest krocej. Dla mnie to synonim. Przyczyny ustrojowe oczywiscie. To rozwazanie na temat co pierwsze, jajko czy kura. Poddanstwo chlopow (ludnosc rolnicza) na zach od Laby w tym czasie juz praktycznie nie istnialo nigdzie. W formie osobistej, prawnej, sadowej etc. zaleznosci. Bylo wczoraj o Hansa. Wiekszosc miast (osrodkow protoprzemysl, protohandel) lokowanych na prawie magdeburskim. W RZECZYPOSPOLITEJ (Herstoryk dla Ciebie)na prawie ksiazecym. W pierwszym wypadku arbitrem byl sad, w drugim wola jednostki (zalozyciela). Ten konflikt najbardziej widoczny w tzw „bunt wojta Alberta”(Lokietek). Niedawno zmarl moze najwiekszy pl historyk. Prof KarolModzelewski. Cos pisal.

    Moj ulubiony jest Fernand Braudel. Dluga historia, wszystkie dziedziny razem, bardziej jak pojedyncze zdarzenia. Wielesetletnie procesy. O wage detali zawsze mozna poklocic, byle „pieknie” Herstoryk.

    pzdr Seleukos

  73. Tanaka

    Tanako, nieśmiało zabieram krótki głos, bom ani historyk, ani polityk, lecz uczestnik małych spraw – bliskich jak koszula ciału i umordowany tyłek na siodełku.

    Bardzo obrazowa i pokazująca różnicę między narodami obywatelskimi i Polakami jest opowiedziana przez Ciebie historia z zamykaniem zatoki przez POKOLENIA Holendrów. Polaków stać na „Sami zrobimy wszystko wspólnym, gromadzkim trudem”, kiedy to jest coś ekspresowego – jak usypanie kopca Kościuszki na przykład, czy odwrotnie – wykopanie rowu w mierzei (może kurdupel sam się wystraszy swojego pomysłu). Budować coś przez pokolenia?! Jezuniuuu! W jednej roboczej grupie z … O Boże!

    To, co trwa przez pokolenia, to niewolnicze przywiązanie do watykańskiego okupanta, antysemityzm, antyrosyjskość, antyukraińskość, antygermanizm, antyinteligenckość, i ukoronowanie wszystkich „anty” – antypolskość. Więc i przez pokolenia będzie trwać…winowat – co ma niby trwać? A skąd mam wiedzieć, co ma trwać i czy będzie trwać, skoro nadmierne i wciąż rosnące zagęszczenie człowiekowatych i wpływ przemysłowej cywilizacji na glob są faktem, wobec którego wszystkie inne gdybania są pisaniem palcem na wodzie?

    Nie wiem, czy w dłuższej perspektywie dadzą się przewidzieć takie na przykład następstwa jak podziały z różnych powodów (np. są młodzi, którzy coraz jawniej domagają się w anonimowym internecie, by starzy szybciej zdychali, a szydercza gadka o korzystnym dla ZUS jak najszybszym zdychaniu emerytów znana jest od dawna), rosnąca i zabójcza wśród człowiekowatych wewnątrzgatunkowa agresja, coraz większe zaświnianie planety, nieustannie rosnące bieda i rozrodczość wśród mniej cywilizowanych, czego skutkiem jest nie tworzenie przez pokolenia cywilizacji i dobrobytu u siebie – jak robiła Europa – lecz szukanie gotowego u tych, którzy już w niej – i w wypracowanym przez siebie dobrobycie (również Polska!) – żyją.

    To nie są przesłanki dla tworzenia harmonii na ziemi, lecz odwrotnie –
    budowanie przez najwyżej cywilizowanych osiemdziesięciopasmowej autostrady donikąd, na której obowiązuje umiłowana przez człowiekowate małpy WOLNOŚĆ.

  74. W Polsce „Wspólnota i sromota”, a tymczasem tuż za miedzą ponoć „Seks zamiast kazań, piwo zamiast polityki…” i 20 miejsce na liście poziomu szczęścia. Polska na 40-tym.

  75. Aaaby zostać rolnikiem w Unii, trzeba odbyć stosowne kursy.
    Pierwszy – w Brukseli, aby się nauczyć wypełniać wnioski o subwencje.
    Drugi – w Jerozolimie przy Ścianie Płaczu, aby nauczyć się lamentować i narzekać.
    Trzeci – do Stuttgartu, aby wybrać stosowny model mercedesa 😎

  76. Macie chyba najlepsze wyniki ekonomiczne z państw Unii, a jednocześnie w ostatnich latach pięciokrotnie wzrosła w Polsce liczba księży egzorcystów. Z całej Europy macie najwięcej prywatnych osób, które obracają akcjami na giełdzie, a w parlamencie odbywa się oficjalna modlitwa o deszcz…

    Mariusz Szczygieł o Czechach, którzy nie rozumieją Polaków

    A jak do niezrozumienia nas cudownie przyczynia się wojna! Druga, światowa, która nas wywyższa nad inne narody, a do tego prawie w każdym Polaku wciąż trwa! Jak to wciąż nie trwa? A rzesze młodych ludzi, odgrywających sceny bitewne i powstańcze, nazywających siebie rekonstruktorami, co sprawia, że słowo „rekonstrukcja” zaczęło mi się kojarzyć z kategorią psychiatryczną. Bo przyznają Państwo: pożądanie wojny nie jest oznaką psychicznego zdrowia.

  77. Herstoryk
    2 maja o godz. 7:30

    Pomimo lokalnych różnic, Europa o której mówię, przyjęła podobne wartości i kierowała sie podobnymi zasadami, które , w rozumieniu geograficznym i częściowo kultuowym, obejmowały połacie kontynentu na które niegdyś wyrażny wpływ miało Cesarstwo Rzymskie. A jeszcze w średniowieczu (we Włoszech północnych będzie to schyłek średniowiecza, w Polsce, zwanej Rzeczpospolitą – powiedzmy środek) zaczęto się opierać na wymianie pieniężnej, zaczęły powstawać banki, domy handlowe, przedstawicielstwa gospodarcze, wzdrażano kwity dłużne i inne elementy tworzące stopniowo, acz w sumie dosyć szybko, zupełnie inny model funckjonalny tak ludzi jak i państw.

    Głównym obszarem tworzenia się nowoczesnej cywilizacji były północne Włochy, strefa wschodniej Francji biegnąca ku północy, obejmująca także cześciowo Alpy, a więc i Szwajcarię, zachodnie rejony dzisiejszych Niemiec (związek ze strefą Rodan-Ren-Dunaj), po brzegi morza Północnego z dzisiejszą Holandią (Belgią), nadmorskimi Niemcami, stąd w kierunki na Danię i Skandynawię i Anglię.

    Gdy zaczął pojawiać się pieniądz i rozwijać handel oparty na pieniądzu, kantory, banki, domy składowe, musiało się pojawiać coś więcej: ZA-U-FA-NIE między ludźmi i międzu władzami. NIe ma wymiany opartej o środki pośrednie (pieniądz w gotówce, weksel, skrypt, kredyt) bez ZAUFANIA.

    Zupełnie inną rolę w pańswach zachodnich wobec tego co było w Polsce pełnił też król. Siła i znaczenie króla pozwalało na różne autokratyczne szaleństwa, ale też pozwalało, dzięki jego pozycji, na robienie tego, co z czasem doprowadziło do kształtu jaki ma zachodnia Europa dziś: politycznego, gospodarczego, kulturowego, cywilizacyjnego.

    W ówczesnej Polsce, w kórej pozycja króla słabła jeszcze za Jagiellonów, a gdy ich epoka minęła, król stał się bardziej słowem, wydmuszką niż realnym bytem kształtującym państwo, niemal wszystko poszło całkiem inaczej i liczne tego skutki trwają do dziś.

  78. wbocek
    2 maja o godz. 9:24

    Pombocku, jak pewnie wiesz z doświadczenia, Polak Polakowi takim bratem, że mu autem wjedzie na chodnik, przejście zablokuje – i jest z siebie bardzo zadowolony. Śmieci – zamiast posegregować i włożyć gdzie rzeba, a jak rozsypie to grzecznie posprząta – wywali przez okno, porzuci byle gdzie albo zawiezie do lasu.
    Jak się znajdzie jeden Polak co na wspólnym klepisku zwanym eufemistycznie „trawnikiem” posadzi krzaczka, to mu zaraz krzaczka zadepczą, psem obsrają na amen, albo rozjadą – i też są zadowoleni.
    To też jasne: gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie, a gdzie jeden, tam czterdzieści cztery, z czego jednak wcale nie wynika, że jak Polakow pięciu tam opinia jedna.

    W tej sytuacji robienie przez Polaka nad Wisłą tego co robią tacy Holendrzy, Duńczycy, Szwedzi, Finowie czy różni tacy dziwacy, to w ogóle sprzeczność rzeczy z Polakiem.

    Pamiętasz „Narodowy Program Regulacji Rzek”, za 80 miliardów złotych, co to Kaczyński oświadczył, że zrobi? Pamiętasz, bośmy nie raz gadali, jesteś wodnik, a ja też walnąłem ze dwa wstępniaki o tym. I co – coś słychać w sprawie, coś się robi? Jest WYŁĄCZNIE sprawa psychiatryczna: rozwalenie Mierzei Wiślanej. Taka robota na pokolenia: męki z rozwalenia.

  79. Eksport zboża przez Gdańsk
    W ubiegłym roku minęło równo 400 lat od osiągnięcia szczytu eksportu (300 tys. ton) zboża z Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Przedtem średni roczny wywóz zboża poruszał się w granicach 80-120 tys. ton. Eksportowano głównie żyto, pszenica osiągnęła z czasem jedną trzecią wywożonej ilości.

    Dziś byłby to ładunek jednego masowca.

    Polskie zboże było bardzo tanie i kupcy holenderscy zarabiali na nim ca 40 proc. sprzedając je dalej, a w Amsterdamie powstał największy port zbożowy na świecie.
    Holendrzy stanowili w Gdańsku 80 proc. klienteli przywożąc w zamian inne atrakcyjne towary: sól, śledzie, wino, oliwę, masło i sery oraz sukno i przyprawy.
    Polskie zboże przedawano również do Szwecji oraz sporadycznie do Anglii, Hiszpanii, Francji.
    Holendrzy opanowali rynek, bo sprytnie zbudowali sobie odpowiednie żaglowce o pękatych ładowniach i wąskim pokładzie (tzw. fluit), czym przechytrzyli konkrencję przy płaceniu podatku po drodze przez wody duńskie. Duńczycy naliczali mianowicie opłaty w zależności od powierzchni pokładu.

    Po tym apogeum nastąpił szybki spadek, a to przez wojnę ze Szwecją, częściową okupację Pomorza oraz konkurencję tańszego zboża rosyjskiego. Holendrzy zaś rozwinęli własną agronomię i powoli stawali się niezależni od rolnictwa w innych krajach.

  80. Tanaka
    2 maja o godz. 11:03

    Jako ciekawostka, Tanako. Portal Żegluga śródlądowa” prowadzony przez młodszego kolegę z mojej szkoły i kapitana żeglugi śródlądowej jakoś się wyciszył, więcej milczy niż mówi – na przykład o chwalonym wcześniej panu Gróbarczyku, i w ogóle nie widać konkretów poza informacjami o naradach na temat świetlanej przyszłości żeglugi.

  81. KK, Unia, współpraca, zasady
    W kontekście wyzwalania się państwa i społeczeństwa od nacisków religii i KK oraz w kontekście niewydolnej współpracy z UE w spożytkowaniu dotacji, to powiem, że występująca w tych współdziałaniach marność, lichość, powierzchowność, upraszczanie do natychmiastowych, najłatwiej pozyskiwanych korzyści, mają jedną przyczynę – pewne cechy kodu społeczno-kulturowego, który w nas tkwi, który był wykształcany przez wieki, w ostatnich wiekach ewoluował wolno, w ostatnich dziesięcioleciach ewolucja przyspieszyła, lecz nadrobienie zaległości, to kwestia czasu, woli państwa i społeczeństwa, stabilności w stosunkach dwustronnych oraz dokonania dogłębnej rewizji – skąd idziemy i jakie cele cywilizacyjne można wypatrzyć we współpracy wewnątrz unijnej, jak odkłada się nasz stosunek do KK i KK do nas, na naszej racjonalności, zdolności do planowania, do współpracy z innymi ludźmi, do państwa i prawa, do umów i sojuszy.

    Czy można te nasze zdolności do współpracy poddać modyfikacji, wzmocnić, uruchomić w nich nieznane rezerwy, oświecić się świadomością, ze tak jest, a nie inaczej?
    Czy można to załatwić natychmiast – w pięć, czy dziesięć lat, odwrócić w naszych głowach to, co koło historii wyrzeźbiło w nich przez wieki?
    Czy można porzucić ot tak sobie stenogramy tradycji kulturowej zapisane w naszych genach kulturowych?

    Czy należałoby te zamiary i świadomą ocenę siebie przepracować i jak to zrobić?

    Współpraca z KK, to wiele czynników po obu stronach, wzajemnie wzmacniających się lub blokujących. KK współpracuje tak jak na to mu pozwala społeczeństwo, ludzie i państwo.

    UE współpracuje z państwem, tak jak na to pozwalają środki, jakie to państwa ma, stopień zorganizowania państwa, przestrzeganie reguł współpracy w tym państwie, poszanowanie umów i prawa, długofalowość celu, rozumienie idei współpracy, tradycje „obcowania” z partnerami zagranicznymi, które w Umęczonej były zwykle skrajne – albo podporządkować i wycyckać, albo ustawić się wrogo i rozpowiadać, że oni są fałszywi i chcą nas oszukać, albo ulec i mówić, że tak miało być lub jęczeć – zdradzono nas.

    Najtrudniejsza we współpracy jest odwaga na tak, przełamanie siebie. Współpraca, a nie udawanie.

    Z KK nie ma współpracy, jest przymus, czy to sumienia, czy to tradycji, czy to oportunizmu, czy to niezdawania sobie sprawy, że jednostronność nie buduje, a kleci. Krajanie narzekają, jojczą, lecz nie stać ich na przełamanie samych siebie i powiedziałbym wdrożenie do wzajemnego stosunku – ludzie (wierni)/KK – reguł, do których tęsknią poprzez ciągłe antyklerykalne narzekanie.
    Pzdr, TJ

  82. wbocek
    2 maja o godz. 11:22

    Pombocku, myślę, że każdy poważny fachowec w branży w której nie działa sie jednoosobowo świetnie to wie: robi się miliony i miliardy narad, na których gada się o niczym. Znasz pewnie taki termin, który jest konstytutywny dla polskiej cywilizacji (choć ma to zastosowanie i gdzie indziej): nasiadówka. Człowiek siedzi na tyłku i jest to jego główne zastosowanie: człowieka, tyłka, krzesła, sali, zgromadzenia.
    Zwykle też za to mu płacą, bo państwo jest bogate.

    Portale rządowe i im podobne pełne są gadania o niczym i dowodów na istnienie próżni.

  83. zza kałuży
    2 maja o godz. 3:37

    Mój komentarz
    Trochę przesadziłeś, ale odczytałeś, to co siedzi w głowach Wolaków, przytomnie i prawidłowo.
    Pzdr, TJ

  84. @Tanaka
    2 maja o godz. 10:53

    Skoro już wycieczka w historię, to, w ogromniastym skrócie:

    zaczęto się opierać na wymianie pieniężnej, zaczęły powstawać banki, domy handlowe, przedstawicielstwa gospodarcze, wzdrażano kwity dłużne i inne elementy .

    W Rzplitej 1 wszystko to też było i funkcjonowało. Do pewnego momentu rosło też w liczbę i prosperowało polskie mieszczaństwo, zasilane przez polonizujących się przybyszów z Niemiec, Włoch, Armenii, Chazarii, itp. a także miejscowych prostaczków. Patrz niżej….

    Zupełnie inną rolę w państwach zachodnich wobec tego co było w Polsce pełnił też król.

    Nie można pakować „państw zachodnich” do jednego wora. W tym samym czasie bowiem np. we Francji, w Hiszpanii, Danii umacniał się absolutyzm, podczas gdy w Anglii i Holandii słabł. To nie o rolę króla idzie, ale o skuteczność funkcjonowania systemu politycznego.

    Ustrój Rzplitej 1, zarówno gospodarczy, jak i polityczny funkcjonował do czasu nie gorzej niż na Zachodzie. Padł (jeden i drugi) w wyniku katastrof wojennych i spowodowanych przez nie klęsk (klasycznych „blowbacks”) – kozackiej, moskiewskiej, szwedzkiej i tureckiej, spowodowanych fatalnymi błędami polityki zagranicznej i dynastycznej ówczesnych elit. Mało kto zdaje sobie sprawę z rozmiarów i skutków katastrofy – w ciągu mniej niż 20 lat zaludnienie spadło o 30%, legły w ruinie miasta z mieszczaństwem, infrastruktura, powiązania gospodarcze. W odpowiedzi, rządzące elity zamiast reform mogących wyciągnąć państwo z bryndzy wybrały business as usual tylko jeszcze bardziej (wolność szlachecką i niewolnictwo pańszczyźniane), podlany sosem barokowego, kontrreformacyjnego katolicyzmu. A dalej było już z górki!

    W podsumowaniu, ustrój i jego struktury – król, Sejm, magnateria i szlachta, nie zdał egzaminu w starciu z klęskami i niepowodzeniami i upadł, wraz z państwem. Czkawką odbija się to aż do dziś.

  85. Tobermory
    2 maja o godz. 10:47

    „Bo przyznają Państwo: pożądanie wojny nie jest oznaką psychicznego zdrowia”.

    A tzw. „żołnierze wyklęci” właśnie pożądali. Dlatego są bohaterami. Dla tak samo psychicznych.

  86. Herstoryk
    2 maja o godz. 11:46

    W Rzplitej więcej niz połowa miast była prywatna. Ich istotą nie był samodzielny rozwój zgodnie z celami i potrzebami wewnętrznie określanymi. Mieszczaństwo nie było silne by móc znacząco oddziaływac na panstwo, miasto nie było ani ostoją ani osią funkcjonowania państwa.
    Tylko pojedyńcze miasta można wskazać jako w miarę sprawne, prężne, szeroko oddziałujące i wyraźnie się dokładające do działania Rzplitej.
    Dopiero konstytucja 3 Maja próbuje zauważyć miasto i mieszczan, przyznać im wysoko umocowane prawa, choć robi to kulawo, jednak jest w tym aspekcie czymś ważnym.
    Coż z tego, skoro cała konstutucja na nic się zdała, bo Rzplita od dawna nie istniała inaczej jak w mniemaniach.

    Zarówno silna władza absolutystyczna króla jak i wykształtowywanie się równowagi sił pomiędzy królem – arystokracją/szlachtą – mieszczaństwem – chłopstwem – sferą handlu i gospodarki, są elementami tego samego procesu cywilizacyjnego.

  87. Tanaka
    2 maja o godz. 10:53

    Mój komentarz
    Tak jest Tanaka, idee się rodzą, wchodzą w praktykę i rozprzestrzeniają się. Trzeba by więcej pisać jak ty – o powstawaniu w północnych Włoszech nowoczesnej bankowości, ekonomii, wymiany dóbr opartej na ustalonych i przestrzeganych zasadach, na prawie, na towarzyszącym mu ważniejszym od prawa, a może mu tylko równorzędnym czynniku – zaufaniu.
    To się rozlewało po Europie w kierunku na północ, a Umęczona przyjęła tylko jakieś fragmenty, pozory, dekoracje.
    Pzdr, TJ

  88. scrambler
    1 maja o godz. 21:16
    Przypomniało mi się, jak na początku lat 90-tych każdy, kto miał piłę i młotek brał się za produkcję euro-palet. Konkurowali ze sobą głównie ceną aż doprowadzili do sytuacji, że jeśli drewna nie ukradł to dokładał do interesu.
    Są to działania typu – ” ruch wszystkim, cel niczym” !

  89. Teraz wszyscy robią z europalet meble, a przedsiębiorcy potrzebujący palet do eksportu swoich wyrobów rwą włosy z głowy, bo dla nich pozostają zapleśniałe i brudne 🙁

  90. Tanaka
    2 maja o godz. 11:30

    Tanako, przepraszam Ciebie, nieznanych czytelników i cały portal Żegluga śródlądowa”. Zaglądałem tam pobieżnie i dość dawno temu, więc plotłem z pamięci, która jest, przepraszam starców, starcza. Portal „Żegluga śródlądowa” napisał list otwarty w obronie pana ministra Gróbarczyka. List jest długi, bo wymienia konkretne zasługi, zacytuję tylko końcówkę:

    „Jak wskazują ostatnie lata, kiedy nareszcie powstały strategie i plany obejmujące żeglugę śródlądową, jedynym gwarantem realizacji celów branży, która nadal wymaga pomocy i w każdej chwili może w Polsce jako branża zniknąć, jest Pan Minister Marek Gróbarczyk. Wobec powyższego zwracamy się do Pana Marszałka Sejmu z prośbą o wycofanie wotum nieufności wobec Ministra Rządu, który stworzył podwaliny do rozwoju transportu rzecznego”.

    Cholera, nawet w piertolonym pisowatym państwie trza uważać na słowa. Chyba że się jest funkcyjnym pisowatym – wtedy można nie uważać.

  91. 2 maja o godz. 13:22
    Pombocek

    Ten list otwarty robi silne wrażenie połączenia rozpaczy, zludnych nadziei, lizusostwa i niekompetencji.

    Być może ostatnim ministrem od tych spraw, który miał o nich pewne pojęcie i względne możliwości działania był facet z SLD. Gadałem z nim kiedyś i robił wrażenie przyzwoicie przytomngo.
    Pozniej został europoslem, jednym z lepszych znad Wisły.

  92. W w grudniu 1577 roku Francis Drake wyszedl w morze z oczekiwaniem krolowej Elzbiety. „Chcielibysmy chetnie zrewanzowac krolowi Hiszpanii za rozne straty ktore nam dal”. 1 marzec 1579 roku Drake zaatakowal hiszpanski galeon Nasza Pani Niepokalanego Poczecia przy wybrzezu Ekwador. Zmniejszyl szybkosc holujac puste beczki. Wieksza szybkosc na wiatr (nizszy kadlub) i lepsza statecznosc (otwarte furty dolnego pokladu) pozwolila wieczorem obezwladnic wiekszy hiszpanski galeon, jedna salwa. Po przeladunku, oficerowie i goscie hiszpanscy dostali presenty, z wlasnych zasobow.

    We wrzesniu 1580 roku GoldenHinde wrocila, 56ludzi z 80, do Plymouth. Dookola swiata. Drake Strait i Magellan Strait blokowala flota hiszpanska czekajaca na wracajaca Golden Hinde. Ladunek co przywiezli, zaplacil dlugi Korony i zostalo na kampanie lewantynska. Okolo 0,5miliarda funtow dzis. Zyski udzialowcow byly 1:47 za kazdy funt wklad (koszt). Takiego zysku zadne ladowe przedsiewziecie nie moglo przebic. Kampania lewantynska miala na celu przerwac zegluge Genoa i Wenecji. W 1580 krol Stefan Batory otrzymal od papieza tytul Fidei Defensor na zachete. Do dalszej wojaczki z Tatarami, Turkami i Kozakami co wszyscy mieli bledna wiare. Cos jak Duda od Trumpeta pare lat pozniej 😎

    W 1740 roku George Anson powtorzyl powodzenie F.Drake, plus troche.
    https://en.wikipedia.org/wiki/George_Anson%27s_voyage_around_the_world
    Od papieza nic nie otrzymal. W 1751 zostal Pierwszy Lord Admiralicji.

    Te czasy sa kiedy tzw „renta ziemska” osiagnela apogeum wydajnosci (wielkosci). Pogardzane: obrot towarow, bankowosc, manufaktury (protoprzemysl), zegluga etc dawaly wielokrotnie wyzszy zysk. Wlasnie wrocilem z bank. Mam nadzieje nasza wies bedzie miala zysk. Bank tez ma nadzieje. To jest podstawa przyszlosci. Pracowac dla nadzieja (pewniak)

    pzdr Seleuk

  93. Tanaka
    2 maja o godz. 13:32

    Tanako, nie siedzę w sprawach żeglugi, ot zerknę czasem jako kibic, dlatego poczułem się zobowiązany wyprostować, co sam w zawodnej pamięci skrzywiłem.

    Ale kiedy koledzy na tym portalu optowali za rowem w mierzei, był to dla mnie sygnał, że na starość są nie tylko łodziarzami, ale i politycznymi łodziarzami. O racjach wyrycia tego rowu wiedzą tyle samo, co może każdy rowerzysta i baptysta wiedzieć.

  94. @kaesjot
    Ba! miałem w tym swój skromy udział, ale zanim wszyscy się zapaletowali sprzedałem cały kontrakt na dostawy do enerfiu (nota bene via polski CHZ od narzędzi precyzyjnych!) jednemu z tych, co dziabał własne zarośla. Potem przez czas jakiś krótki poszedłem w innowacje :-} bo brałem udział w zapleczu południowoeuropejskiej a nawet arabskiej telekomunikacji- wysyłałem im prawie gotowe słupy teletechniczne drzewniane, a co?! Tutaj była konkurencja głównie z sektorem państwowym (PAGED), a jak się sytuacja zaczęła klonować na tę paletową, znowu przehandlowałem kontrakty tym razem na Łotwę tyle, że do rodaka co on „z Łodzi pochodzi” był (wcześniej podsyłał stamtąd te „poles” i się uczył). Nie miał nieborak też szczęścia, bo mu zaraz Łot(r)ysze przywalili zaporowe cła wywozowe, ale jako nauczon już zasad praintegracji dał se radę i w zamian handlował drewnem na zapałki (osika) via któryś polski CHZ. Tak, że ten…. gdzieś te pierwsze nauki pobrać należy. Jak wszem (i pchłem) wiadomo, u nas z naukami letko nie jest. To może i stąd ta antykoncepcja rozwoju gospodarczego. I ruch postępowy – od krawężnika do krawężnika. Nie, no, żartuję. Przez te 25+ lat niektórzy dali radę. Jak dla mnie desperaci. Kolega z ławki szkolnej bardziej niż luźno skoligacony z Einsteinem ale walnięty w dodatkową matematyczną klepkę (na przerwach nie haratał z nami gały, wolał dłubać w kącie długopisem jakieś matematyczne / fizyczne krzyżówki) robił wiele lat za support service w małej firmie informatycznej. W przerwach dalej dłubał. Wydłubał jakieś niepojęte bez doktoratu i tłumacza modyfikacje drukarek laserowych. Za własne zaskórniaki kupił bilet na targi branżowe, trafił na nich do kogo trzeba, po czym z ręki dostał ofertę kontraktu od zaraz w ich DD (development div.). Wrócił choć nie musiał, patentu nie zrobił czyli filantrop, zanim zmaterializował swoje wynalazki w RP – już były w sklepie na półkach. Piszę o nim bo on akurat rady nie dał. Dalej jest support, ale za to high i z tym mu dobrze. Tak mówi.

  95. @tejot 2 maja o godz. 11:35
    Trochę przesadziłeś, ale odczytałeś, to co siedzi w głowach Wolaków, przytomnie i prawidłowo.
    Powiem więcej, pisowska i rydzykowa niezgoda na UE nie polega na niczym innym tylko na dziecinnej złości, że to Waldek z klatki schodowej obok jest przystojniejszy, dziewczynki na podwórku to właśnie jemu daja się całować, Waldek w piłkę gra lepiej, jego pies lepiej aportuje a tata ma droższe auto i daje Waldkowi piórniki z czterokolorowymi długopisami. I z flamastrami!

    Pisy i rydzyki nie marzą o żadnych zmianach w Unii tylko o zastąpieniu Niemiec w roli przywódców i głównych decydentów. Gdyby Kaczy i Rydzyk mogli zasiąść w fotelach najwyższych unijnych urzędników to wtedy nagle okazało by się że wszystkie tak krytykowane dotychczas instytucje, prawa i mechanizmy są wręcz za słabe i trzeba je wzmocnić!

    Im chodzi o wykopanie Niemców i o zajecie ich miejsca. Bo tak i bo nam siem należy!!!!

    (Tutaj nastepuje głośne tupanie bucikami przedszkolaka w podłogę i histeryczny atak złości.)

  96. Tanaka

    Aj, Tanako, niech zapanuje jasność. Fakt, że dopiero PiS postawił sprawę odrodzenia śródlądówki. Że to mogłoby być coś takiego jak światowe lotnisko w Polsce i milion elektrycznych samochodów, brak mi wiedzy, by orzekać. Od początku transformacji śródlądówka po trochu umierała. W konsekwencji umarła też moja szkoła. A teraz za PiSu się we Wrocławiu częściowo odrodziła. Było trochę sygnałów, że Gróbarczyk jest zaangażowany i chce dobrze, podobnie Czesi i Niemcy. Tyle że odrodzenie żeglugi kosztowałoby ciężkie pieniądze, a skoro ich już teraz nie ma, to może to kot Jarka wszystkim zarządzał. W każdym razie kolega szefujący Stowarzyszeniu Absolwentów napisał tak:

    „W związku z zapowiadaną na przyszły tydzień próbą odwołania pana ministra Marka Gróbarczyka ze stanowiska Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (zgłoszony jest wniosek o votum nieufności) – pozwalamy sobie wyrazić nasze poparcie dla dotychczasowych działań pana ministra, które chcemy zaadresować do przewodniczącego komisji sejmowej i mediów. Prosimy o zapoznanie się z treścią i w razie poparcia naszej inicjatywy potwierdzenie tego mailem lub telefonicznie (Stowarzyszenie Absolwentów TŻŚ – tel. 607 58 45 33). Upoważni nas to do umieszczenia Państwa jako sygnatariuszy apelu. Ze względu na bardzo krótki termin, prosimy o jak najszybszą odpowiedź.

    Z poważaniem,
    Waldemar Rybicki
    Prezes Stowarzyszenia Absolwentów TŻŚ Wrocław

    Adresaci:

    Przewodnicząca Komisji Sejmowej Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk Poseł Tadeusz Aziewicz

    Do wiadomości:

    Premier Mateusz Morawiecki
    Minister Marek Gróbarczyk

    Transport rzeczny się ODRAdza – list otwarty w sprawie wniosku o wotum nieufności dla Pana Ministra Marka Gróbarczyka.

    Po odzyskaniu wolności w roku 1989 transport rzeczny nie miał szansy funkcjonowania w naszym Kraju. Kilku wpływowych działaczy przekonało polityków i społeczeństwo, że modernizacja rzek jest droga i sprzeczna z ze zrównoważonym rozwojem naszego Państwa.

    Transport rzeczny został starannie zniszczony. Zostały zlikwidowane ustrojowe podstawy istnienia żeglugi śródlądowej. Dzięki działaniom polityków zlikwidowaliśmy ok 90% floty rzecznej, z pozostałych 10% procent floty oraz portów kolejne 90% sprywatyzowano, prowadząc do monopolizacji branży. Porty zamiast transportowi rzecznemu służyły jako atrakcyjne tereny dla deweloperów lub najwyżej jako turystyczne mariny.

    Zaniedbano publiczne trakty (drogi wodne), co uniemożliwiło dopłynięcie do portów, zlikwidowano szkolnictwo branżowe. Marynarze zmuszeni zostali do szukania pracy w krajach Europy Zachodniej a armatorzy do pływania po obcych akwenach.

    Przyczyną likwidacja branży żeglugi śródlądowej i zaniedbania krajowych rzek był zanik gospodarki wodnej. Przez długie lata gospodarka wodna w naszym kraju była synonimem wojującej ekologii. Przykładem ekstremalnie ekologicznego podejścia do gospodarki wodnej może być różnica zdań szefów resortów publicznie prowadzona w roku 1998 przez ministra właściwego ds. transportu i ministra właściwego ds. gospodarki wodnej. Minister właściwy ds. gospodarki wodnej mówił: Owszem można myśleć o statkach, ale pasażerskich, o rejsach wycieczkowych z Berlina do Wrocławia. Do tego nie trzeba takich prac i takich nakładów, jak do przewozów wielotonowymi barkami. Natomiast minister ds. transportu i gospodarki morskiej odpowiadał: wizji kajaków dopływających z Berlina do Wrocławia czy Opola nie zamierzam komentować.

    Takie podejście polityków doprowadziło do katastrofy nie tylko w transporcie rzecznym, ale także do ogromnego deficytu wody, której zasoby w naszym kraju porównuje się do zasobów w krajach afrykańskich. Państwo głosiło hasła oszczędzania wody i zakręcania kranów z wodą przy myciu zębów a samo pozwalało na bezproduktywny spływ wody w rzekach od źródeł do ujścia. Promowana była budowa suchych (!) zbiorników wodnych.

    Obecnie transport rzeczny się odradza i jest na ustach wielu ważnych polityków. O żegludze śródlądowej rozmawia Prezydent RP Andrzej Duda z innymi Prezydentami państw regionu. O transporcie rzecznym w expose (pierwszy raz w historii) mówiła Premier Beata Szydło. Żegluga śródlądowa jest w Programie Premiera Mateusza Morawieckiego, który często wspomina z nostalgią statki pływające po Odrze. W swoich planach zagospodarowania przestrzennego transport rzeczny i jego infrastrukturę uwzględniają wójtowie, burmistrzowie i prezydenci gmin nadrzecznych. W Sejmie i Senacie istnieją parlamentarne komisje i zespoły dedykowane rozwojowi dróg wodnych i żeglugi śródlądowej.

    Osobą „odpowiedzialną” i „winną” za działania na rzecz żeglugi śródlądowej jest Pan Minister Marek Gróbarczyk. To Pan Minister jest odpowiedzialny za inicjatywę podpisania przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Europejskiego Porozumienia w sprawie Głównych śródlądowych Dróg Wodnych o Znaczeniu Międzynarodowym (Konwencja AGN). To Minister doprowadził do wyodrębnienia z działów administracji rządowej żeglugi śródlądowej jako oddzielnej części budżetowej. To Minister odpowiedzialny jest za odłączenie gospodarki wodnej z ministerstwa środowiska i połączenie jej z gospodarką morską i żeglugą śródlądową. To Minister Gróbarczyk odpowiedzialny jest za stworzenie założeń do strategii rozwoju dróg wodnych. To Minister sprzyjał tworzeniu regionalnych zespołów zajmujących się żeglugą śródlądową. To Minister odpowiedzialny jest za tworzenie dokumentów strategicznych, które mają doprowadzić do zespolenia naszych najważniejszych dróg wodnych z akwenami transportowymi Europy Zachodniej w ramach sieci TEN-T. To Minister Gróbarczyk przywrócił branżowe szkolnictwo. To Minister Gróbarczyk odpowiedzialny jest za rozpoczęcie budowy dróg wodnych przez dokończenie budowy stopnia wodnego Malczyce na Odrze oraz budowy drogi wodnej przez Mierzeję Wiślaną.

    Branża żeglugi śródlądowej jest oburzona, że bezduszne rozgrywki polityczne mogą doprowadzić do anihilacji żeglugi śródlądowej przez odwołanie Ministra Marka Gróbarczyka, który dał szansę transportowi rzecznemu. Żegluga śródlądowa wymaga jeszcze wielu działań, których gwarantem jest Pan Minister. Jesteśmy zdruzgotani, że niezrozumiałe dla środowiska gry polityczne mogą pogrążyć naszą branże na kolejne lata.

    Chcielibyśmy aby Szanowni Posłowie dostrzegli, że transport rzeczny może się rozwijać jedynie przy dobrze prowadzonej gospodarce wodnej i jest w Europie transportem innowacyjnym i nowoczesnym. To do Posłów należy wybór czy chcemy rzek bezpiecznych i gospodarczo użytecznych czy rzek zdziczałych.

    Jak wskazują ostatnie lata, kiedy nareszcie powstały strategie i plany obejmujące żeglugę śródlądową, jedynym gwarantem realizacji celów branży, która nadal wymaga pomocy i w każdej chwili może w Polsce jako branża zniknąć, jest Pan Minister Marek Gróbarczyk. Wobec powyższego zwracamy się do Pana Marszałka Sejmu z prośbą o wycofanie wotum nieufności wobec Ministra Rządu, który stworzył podwaliny do rozwoju transportu rzecznego”.

  97. 2 maja o godz. 13:47
    Pombocek

    Dobrze jest zweryfikować informacje i dobrze jest mieć nizinna odznakę turystyczna – jak powiedział kolega z biura pięknej panny Joli.

    Czytając informacje ze strony lodziarzy jakie podajesz widze, że w ogóle nie trzeba weryfikować opinii : gadają o niczym. Całkiem jak lodziarze z jeziora Grnezaret.

    Wyrażają bowiem swoje bóle fantomowe po utracie żeglugi śródlądowej, która mieli obficie za Gierka.
    Zdaje im się, że Grobarczyk zna się na zegludze, portach i ekonomice transportu wodnego. Sądzą, że owze ma jakieś znaczenie u Kaczyńskiego.
    Myślą, że Kaczyńskiemu i jego janczarom serio chodzi o rozwój branży i Polski a nie o władzę i uelaszczenie się na Polsce.

    To są rojenia, fantazmaty, czyli gadanie o niczym

  98. Tanaka
    2 maja o godz. 14:18

    Zrelacjonowałem, Tanako. Swojego zdania nie mam, bo mnie w tej nie istniejącej prawie żegludze nie ma.

    Obserwowałem z ciekawością tracenie kasy na obetonowywanie i pogłębianie do 3,5 metra (- Po kiego? – zapytałem siebie po paru miesiącach) kanału Jamneńskiego, choć początkowo dałem się nabrać na przeciwpowodziową rolę wrót sztormowych. Ale patrzyłem na fizyczną budowę i znam trochę morze, więc mogłem własnoręcznie wnioski z wody wyciągać.

  99. zza kałuży
    2 maja o godz. 14:00
    @tejot 2 maja o godz. 11:35
    Pisy i rydzyki nie marzą o żadnych zmianach w Unii tylko o zastąpieniu Niemiec w roli przywódców i głównych decydentów. Gdyby Kaczy i Rydzyk mogli zasiąść w fotelach najwyższych unijnych urzędników to wtedy nagle okazało by się że wszystkie tak krytykowane dotychczas instytucje, prawa i mechanizmy są wręcz za słabe i trzeba je wzmocnić!
    Im chodzi o wykopanie Niemców i o zajecie ich miejsca. Bo tak i bo nam siem należy!!!!

    Mój komentarz
    To są marzenia nierealne, lecz ich głoszenie w formach – nam się należy lub chcemy UE demokratycznej opartej o silne, demokratyczne państwa, itd., które to formy, a raczej formuły propagandowe, ma umacniać duchowość zwolenników Wolski walczącej, przestraszać wrogów oraz dawać wiarę i nadzieję swoim zwolennikom, że Wolak potrafi.

    Czcza gadanina. Fałsz, obłuda, hipokryzja, bezsilność wobec samych siebie. Praca bez planu, na wyczucie, kręcenie młynka modlitewnego, maszyna narracyjna.
    Pzdr, TJ

  100. Watpie, zeby nawet Kaczemu sie marzylo zastapienie Niemiec. W/g mnie jedyne o co mu chodzi, to tylko o to, zeby sie od niego odstosunkowali, ale pomimo odstosunkowania dawali kase, jak najwiecej kasy. Ale kasy tez moga nie dawac, te „zydy z Brukseli” byle sie odstosunkowali i nie wtrancali sie w to co w Polsce robi. I tylko o to mu chodzi. A jesli rzy okazji i bez wysilku cos wiecej da sie wyciagnac, to tym lepiej i po to nasyla swoja bande na EU.

    Pozdrowka
    ~l.

  101. @pombocku,
    po techn Zeg.Srdl, byl moj chlopak. Plywalam czasem po Odrze razem z nim na niewielkich odcinkach ( np.Wroclaw-Kozle)na pchaczu typu Tur.
    Jak widzisz tez nieobce mi zycie zejmana (cha, cha)!

  102. Kolejny biskup dał czadu i to jak!
    Mieszkańcy „Warszawki”, których szkaluje w sposób niewybredny, powinni mu wytoczyć zbiorowy proces, a do protestu wobec działalności tego klechy mógłby odnieść się prezydent miasta, Rafał Trzaskowski. Czemu nie? Skoro ksiundz Zawitkowski przekracza granice swoich kompetencji, wikłając się w politykę i zajmując się jątrzeniem wśród warszawskiego ludu bożego, włodarz tego miasta ma pełne prawo przeciwstawić się temu, co najmniej upominając klechę i przypominając, gdzie jest jego miejsce w szeregu.

    https://natemat.pl/271517,biskup-zawitkowski-w-naszym-dzienniku-krytykuje-mieszkancow-warszawy

  103. jakub01
    2 maja o godz. 17:32

    Kurde, jakubku, ja się tam żegnam i tłumaczę, a Ty trututututu. Na EP zamieściłem wczoraj jeszcze album z Ekoparku Wschodniego w Kołobrzegu.

  104. jakub01
    2 maja o godz. 17:32

    Uojenjeny, jakubku, jeśli parę razy obskoczyłaś trasę Wrocław – Koźle, to Ty fakrtycznie jesteś stary łodziarz! Młodsi mieli już w roku tylko dwa tygodnie praktyk na barkach, więc im dorównałaś lub może przeskoczyłaś. Nas starych było o wiele mniej, więc mieliśmy po półtora miesiąca i praktyka po maturze – 4 miesiące. Tak ze byliśmy nieźle opływani po szkole. Witam szuwarowego marynarza.

  105. @Tanaka
    „smy” oznacza, ze zadne z polskich miast nigdy do Hanzy nie nalezalo wiec zyskow zadnych nasi kupcy z tego nie mieli. Przeciwnie, trudno bylo konkurowac z hanza, ktora posiadala nawet wlasne wojsko. A co do kolonii to przecie proste – nie mielismy zadnych wiec nie czerpalismy zadnych zyskow.Panstwa, ktore staly sie wlasnie „potegami kolonialnymi” wzbogacily sie dzieki zlupieniu polowy swiata i niewolnictwu. Jak niby Polska na tm skorzystala?

  106. *************************

    CELEBRITIES AND ENTERTAINMENT INDUSTRY LEADERS SPEAK OUT AGAINST ISRAEL EUROVISION BOYCOTT With the much anticipated Eurovision Song Contest just around the corner, more than 100 artists and leading names in…

    https://www.creativecommunityforpeace.com/

    Stephen Fry joins celebrities condemning proposed Eurovision boycott
    ‚The spirit of togetherness is under attack by those calling to boycott Eurovision 2019 because it is being held in Israel’

    https://www.gaystarnews.com

  107. lonefather
    2 maja o godz. 17:00
    Watpie, zeby nawet Kaczemu sie marzylo zastapienie Niemiec.

    Mój komentarz
    Zastąpienie Niemiec, to marzenie z przesadą, ale posianie niezgody, podważenie istotności francusko-niemieckiego rozumienia się w ramach UE, a także ignorancja, jeśli chodzi o politykę miedzynarodową, skłaniają kaczystów do działań trochę partyzanckich, trochę takiego szarpania za poły, czy gryzienia po kostkach, jak:

    – domaganie się olbrzymich reparacji od Niemiec,

    – wskazywanie na Tuska jako tego, który pobiera jurgieltniczą pensję od Niemców,

    – zaniechana czasowo w propagandzie, odstawiona do przechowania, ale przebijająca się tu i ówdzie na światło dzienne narracja o Polsce jako kondominium niemiecko-rosyjskim,

    – deprecjonowanie sojuszniczej Francji jako kraju w rozkładzie, w upadku.

    Przejawem stosunku do Zachodu PiSowskich polityków jest zdemontowanie trójkąta weimarskiego, które nastąpiło z przyczyn takich jak brak umiejętności zachowania się na arenie szerszej niż PiSowskie podwórko, brak umiejętności posługiwania się sztuką dyplomacji oraz nieufność do Zachodu, do Niemiec, generalnie do obcych, którzy chcą nas zniszczyć, wydziedziczyć z wartości chrześcijańskich, ubezwłasnowolnić, wziąć pod dyktat.

    Główną rolę w ustanowieniu takiej postawy PiSu wobec Unii gra ignorancja Jarosława Ka w dziedzinie polityki międzynarodowej, historii Europy oraz niedostatek wiedzy (a właściwie brak) o współczesnych relacjach między państwami, z wyjątkiem wiedzy o bieżących układach polityczno-personalnych, która może być przydatna w manipulacjach.

    Podobno Orban w mówił swoim zaufanym przyjaciołom politycznym po spotkaniach z Kaczyńskim, ze to były takie tam rozmowy z oszołomem.
    Pzdr, TJ

  108. @pombocku,
    to nie do wiary, ze tylko dwa tygodnie praktyki! Plywalam na Turze ale i na Bizonie, choc krocej i potem na czyms co sie nazywalo chyba jakos BM czy co? Nie pamietam, bo krotko i bardzo dawno temu. Wszak mialam wtedy 16 lat. Na ktoryms z tych pchaczy akurat urzadzilismy sobie taka zabawe, ze poszla lina i utopilismy poglebiarke. Prasa pisala. Nawet stalam za sterem pare razy ale tylko na szeroko rozlanej wodzie. Znalam tez troche oznakowan, do dzis pamietam, ze trojkaty bodajze bialo czarne wskazywaly droge wymijania a bialo-czarne tyczki mielizne. Glowy bym nie dala ale cos mi sie majaczy.Pombocku, to byly czasy kiedy na barkach plywaly cale rodziny, pozniej wyszedl zakaz. Tak czy owak w czasie wakacji plywalam nawet po kilka tygodni z chlopakiem Andrzejem, ktory byl mechanikiem. Jego mama tez pracowala w Srdl. w kadrach, podobnie jak brat a pozniej takze
    szwagier, ktory zostal szyprem na holowniku. Ot taka cala rodzina wodniakow. Nie taka znowu mi ta woda obca choc sie jej boje jak diabel swieconej. Moj ojciec w czasie wojny plywal na Gromie jako bosman-mat, bronil Helu i Oksywia. A przed wojna budowal port w Gdyni, spal na plazy i przykrywal sie lodka. Wuj byl komandorem Marynarki Wojennej. Mieszkal w Sopocie i jezdzilam do wujostwa na wakacje do Sopot albo do drugiej ciotki w Gdyni, ktorej syn Jerzy ukonczyl Techn. Budowy Okretow i pracowal przez cale zycie w Gdynskiej stoczni. Dalszy kuzyn byl kapianem jakiejs jednostki PZO ale nie wiem co to bylo. A i jego samego slabo pamietam. Byl duzo starszy. No to tyle o moich wodniackich koneksjach. Ja sama po prostu kocham morze.

  109. @ Pombocku
    „bo nie zna zycia kto nie plywal w marynarce
    w naszym Wroclawiu, na starej barce!”
    Tak wtedy ryczelim przy dobrym humorku.

  110. @p.s. Ekopark znalazlam wczoraj. Mam , dzieki. Nie martw sie – zawsze wytropie. Lepiej jednak podawaj tutaj a nie u DP, bo tam zdaje sie nie wszystkim to sie podoba.

  111. jakub01
    2 maja o godz. 17:49

    Ojejuny! Do Hanzy należało też niejedno polskie miasto, w tym najważniejsze: Gdańsk i Kraków – na obu końcach Wisły, a też Toruń, Chełmno, Elbląg i inne miasta.
    Ojejuny! Wschód, Wschód, Kresy to były polskie kolonie, Dziki Wschód, Dzikie Pola, polscy kowboje i wschodni Indianie, bladzi czerwonoskórzy: Rusini i różni tacy. Podbój rabunek, eksploatacja – to była historia zysków i źródło ślicznej oraz tęsknej i święconej historii Polski.
    Bardzo jesteś niezorientowana.

  112. @Tanaka,
    moze i tak, tj, jestem niezorientowana ale ty chyba mowisz o Nowej Hanzie. A co do naszych „kolonii” na dzikich polach, to wybacz ale porownywanie zyskow plynacych ze zniewolenia kozactwa z zyskami kolonizatorow takich jak Portugalczycy, Holendrzy czy Brytyjczycy to chyba zart. No i to jednak nie byly kolonie ale Rzplita. Nie wiem czy nawet sami Ukraincy czy Bialorusini uwazali sie za jakis odrebny narod. Ogolnie to byli Rusini choc nalezeli do roznych nacji.

  113. @Tanaka
    a pamietasz cos takiego jak polska Liga Kolonialna? Tez mielismy ambicje, tylko ze torcik byl juz dawno pokrojony i nikt nie zamierzal sie swoim kawalkiem dzielic ze spoznialskimi.

  114. mag
    2 maja o godz. 17:39

    Kolejny biskup dał czadu i to jak!
    […] Skoro ksiundz Zawitkowski przekracza granice swoich kompetencji, wikłając się w politykę […] włodarz tego miasta ma pełne prawo przeciwstawić się temu, co najmniej upominając klechę i przypominając, gdzie jest jego miejsce w szeregu.

    Maguś: na na czym polega miejsce w szeregu?
    Wedle tych typów, pojęcie miejsca w szeregu dotyczy wyłącznie tłuszczy wiernych. Ćwoki mają siedzieć cicho, a biskupi rządzą i gapią się na porządnie uszeregowaną czerń wyznawców.
    Sprawa jaśniejsza od Słońca: prezydent Trzaskowski wylazł przed szereg gadając o szkole, LGBT, mieście dla wszystkich i podpisując kartę równościowo-edukacyjną. Dla Kościoła kat jest on chamem, swołoczą, wodą na młyn odwetowców antykaltolickich. Ma wleźć z powrotem do szeregu.
    Zwróć uwagę: ten typ – biskup Zawitkowski jest przecież „honorowym obywatelem Warszawy”. Rozumiesz? Honor! I do tego Pan Jezus!
    Nie będzie biskupom taki gówniarz Trzaskowski właził w paradę rządów nad ludźmi.

    Zawsze trzeba pamiętać o pojęciach i ich nie mylić: prawa człowieka, demokracja, wybory, wolność – to są wszystko dla Kościoła kat bezczelności, działanie Szatana, chamstwo, skutek upadku tradycji i obyczajów.

    We wstępniaku będącym odpowiedzią na banialuki które napisał publicysta Szostkiewicz do Hartmana stwierdziłem, że gdy tylko jaki biskup i członek kleru jako taki w ogóle się zbiera do otwarcia buzi, należy się z zasady szykować na własny szok: poznania bezmiaru denności, oburzenia, odrazy i całej reszty należnych reakcji.
    I to działa, bezwzględnie. Inaczej nie ma.

    Całkiem niedawno papież na emeryturze, Benedykt XVI stwierdził, że winna zbrodni gwałcenia dzieci przez kler jest… rewolucja 1968 roku!
    Co zrobił publicysta Szostkiewicz, który nieustannie reaguje na blogu nawet na byle drobnostki kościelne? Nic, siedzi cicho. Ale tuż przedtem obłudnie i niezgodnie z rzeczywistością zareagował, gdy spalono kukłę Żyda: Kościół zareagował! Potępił, znaczy. Nic nie zareagował i nic nie potępił żaden Kościół kat. W sprawie monstrualnej wypowiedzi Benedykta XVI – cisza.

  115. jakub01
    2 maja o godz. 18:54

    Widzę, że jesteś bardzo niezorientowana i masz skłonność do nieprzemyślanych wypowiedzi. Czy dzisiejsi Białorusini, Ukraińcy, Tatarzy i inni uważali się za odrębne narody wtedy, nie ma żadnego znaczenia dla faktu, że Polacy ich napadali, urządzali im rzezie, gwałcili, bezcześcili i niszczyli ich miejsca święte, niewolili i eksploatowali jak zwierzęta na chwałę Rzeczpospolitej.
    Jeszcze w latach II RP, między 1920-1939 Polska urządzała pogromy ludności prawosławnej na terytorium ówczesnej Polski.

    Niedobrym żartem jest usiłowanie negowania tej kolonizacji. Różnica między koloniami Polski a Anglii, Francji czy Holandii była głównie taka, że w ich przypadku kolonie były dalej od metropolii.

  116. @Tanaka
    Nie tylko taka byla roznica. W kolonich zamorskich Anglicy, Francuzi czy Holendrzy nie stanowili czesci rdzennej ludnosci jak mieszkajacy od wiekow Polacy na kresach. Niczego nie neguje. Twierdze tylko,ze gowniany byl zysk z tej przemocy, ktora zreszta dotyczyla tylko warstw najnizszych, czyli chlopstwa. I w niczym nie roznila sie od przemocy wobec chlopstwa w innych czesciach Polski. Chlop byl niewolnikiem , wlasnoscia swojego pana tak na Mazowszu jak i na Kresach. Zdaje sie, ze w ogole mowimy o dwu roznych rzeczach. Napisales, ze Polska miala zysk z kolonii a ja sie z tym nie zgadzam. Zysk miala szlachta a przede wszystkim arystokracja a nie Polska. Polska na tym tracila ustawicznie az do rozbiorow , ktore byly efektem tak prowadzonej polityki.

  117. jakub01
    2 maja o godz. 19:32

    Jakubku, załapałaś się na te widoki? Jedna fotka to wyjście barki holowanej ze śluzy Oława, gdzie przecież też się śluzowałaś.

    Holowniki na fotkach to tylnokołowiec „Karkonosze”, tylnokołowiec „Dolny Śląsk” i bocznokołowiec „Kędzoerzyn”. A za śluzą widoczny jest parowy holownik śrubowy typu „mały holender”, który ciągał barki właśnie na Górnej Odrze na trasie Wrocław – Koźle – Gliwice. Duże holendry, tylnokołowce i bocznokołowce to już Dolna Odra, czyli trasa Wrocław – Szczecin.

    https://photos.app.goo.gl/Rd8C1YKG1DJuYZtw7

  118. wbocek
    2 maja o godz. 19:44

    Uojezuniu, miało być, rzecz jasna „Kędzierzyn”. Tfu, stara zupa wołowa.

  119. @Nie uwazam,ze nieprzemyslana wypowiedzia, do ktorej mam podobno sklonnosc, jest twierdzenie, ze Polska ani nie wzbogacila sie na Hanzie ( tej nowej tez) ani nie zyskala na koloniach wewnatrz wlasnych granic.
    Wlasciwie obszernej odpowiedzi udzielil na ten temat @ Herstoryk o 7:30 i 7:38. Nic dodac nic ujac.

  120. @P.S. bo mowiles o Polsce czyli jak rozumiem -panstwie a nie interesach poszczegolnych miast,prowincji czy warstw spolecznych, glownie magnaterii.

  121. @Wbocek,
    raz przeplynelam cala trase do Szczecina. Ja nie znam sie na tym transporcie rzecznym i wowczas tez sie nie znalam. Wsiadalam na sluzie przy Przystani Zwierzynieckiej choc juz nie pamietam z jakiego powodu wlasnie tam. Tur, byl juz wowczas starym typem pchacza i niebawem „przesiadlam sie” wraz z moim lubym na Bizona a potem na jakas kryta barke, ktorej dobrze nie pamietam. Jakos najbardziej utkwily mi w pamieci wycieczki na tym Turze, bo to na nim spedzilam najwiecej czasu. Umialam go rozpoznac z daleka juz po odglosie silnikow.
    Pamietam tez okropnie zapaskudzony odcinek rzeki, bialo-zolta piana na metr, podobno efekt sciekow wylewanych do Odry z zakladow obuwniczych w Chelmku. A, dzieki za przypomnienie, ze to byl Kedzierzyn_Kozle, bo wlasnie sie glowilam nad przypomnieniem sobie tej miejscowosci na K. Innych juz zupenie nie pamietam.

  122. @Wbocek,
    co prawda Zubr a nie Tur ale prawie identyczny.
    https://polska-org.pl/660128,foto.html

  123. @wbocek
    https://www.zegluga-rzeczna.pl/forum/viewthread.php?thread_id=520
    Ano i widzisz znalazlam nawet opis czym sie roznil Tur od Zubra.

  124. @lonefather 2 maja o godz. 17:00
    Watpie, zeby nawet Kaczemu sie marzylo zastapienie Niemiec.
    Bo ty masz normalny mózg. To ci się w nim pomieścić nie może taka bezczelna durnota. A dla Kaczego to normalka jak jajecznica z chlebkiem na śniadanie, do kawusi. Tylko tym wygrywa podziw i poklask swoich wiernych.
    Dokładnie taki sam mechanizm jaki działał w przypadku Hitlera i jego otoczenia. Wojskowi, zawodowcy, widzieli wszędzie trudności, problemy, nie mieściło im sie w głowie że można takie durnoty – z punktu widzenia wojskowych akademii – proponować. A Hitler szedł na rympał i – do czasu – odnosił sukcesy. To i jego nimb genialnego stratego rósł i rósł. To samo było z pociągnięciami w gospodarce i w finanasach.
    W końcu wszystkie te bezczelne i bezzasadne poleganie na „a nuż sie uda” Hitlera zderzyło się ze ścianą rzeczywistości ale wtedy – na szczęście dla Hitlera a na nieszczęście dla reszty ludzkości – włączył się niezwykle mocny mechanizm zdolności radzenia sobie z narastajacymi trudnościami niemieckiego społeczeństwa. Włączył się i przedłużył wojnę o kolejny rok. Najmniej o rok. Pewnie był on zresztą częściowo skutkiem nazistowskiego prania mózgów teoriami o tysiącletniej Rzeszy i o nadludziach.

    Jak Kaczy porządzi przez dekadę a jego akolici przez następną to i w Wolsce dorobią się pokolenia Weszpolaków, takich jak ci z ostatniej demonstracji Konfederacji. Dzisiaj to oni – moim zdaniem – w 99% wrzeszczą antypisowskie i antysemickie hasła bo podoba się im uliczna rozróba i cieszy ich nieoczekiwana bezkarność.

    Dziesięć lat takich wrzasków i uwierzą w treść swoich haseł.

    W/g mnie jedyne o co mu chodzi, to tylko o to, zeby sie od niego odstosunkowali, ale pomimo odstosunkowania dawali kase, jak najwiecej kasy.
    Dokładnie, to program minimum. Tożsamy z celami Kościoła.
    Kasa z Unii w 50% idzie dla chłopów a raczej ściślej; dla właścicieli ziemi. W Wolsce znaczy to: dla Kościoła.

    Ale kasy tez moga nie dawac, te „zydy z Brukseli” byle sie odstosunkowali i nie wtrancali sie w to co w Polsce robi.
    O co to, to nie!
    Przecież Rydzyk fotografuje się z wynajętymi w tym celu Żydami, organizuje z nimi jakieś dęte konferencje i posiady. Coby mieć alibi właśnie dla „żydów z Brukseli” w razie gdyby kurek z kasą z powodu antysemityzmu, którym cuchną wszystkie dzieła przy nim powstałe, chcieli zakręcić.

  125. @wbocek,
    no to jednak dobrze zapamietalam te ostatnia BM-ke, na ktorej plywalam pod koniec moich przygod na Odrze.
    https://gazetawroclawska.pl/wroclaw-tak-dawniej-plywalismy-po-odrze-zdjecia/ga/12238154/zd/24547052

  126. jakub01

    Uojejuniu, jakubku, takie fotki! Żubr to już nie mój czas, ale duży holender „Łada” to jak najbardziej mój. Ukradłem Ci obie fotki.

  127. jakub01
    2 maja o godz. 20:23

    Właśnie chciałem Ci powiedzieć, że kiedy jeździłaś barką motorową, to innych niż „pięćsetki” już nie było. One do dziś jeżdżą – te które w ogóle jeżdżą.

  128. jakub01

    W dodatku wygląda mi na to, że ta beemka jest przed śluzą „Zacisze” od dolnej strony.

  129. @Pombocku,
    i to by bylo na tyle. Udaje sie do krypty w towarzystwie Szperka, bo nas spik zmorzyl .Pa.

  130. jakub01
    2 maja o godz. 20:53

    W 1977 zackniło mi się za żeglugą i pojechałem do Wrocławia do ŻnO. Pływałem pół roku na Bizonie 70 za pomocnika mechanika i zackniło mi się za żoną…tfu!…wróć…za koleżanką, z którą byliśmy narzeczeństwem bez żadnego narzeczenia 12 lat, i chatą. Już nie byłem stuprocentowym łodziarzem. Kurde, że to w początkach 60-tych lat komórek z paparacikami ni zmartwionów nie było. Natłukłbym zdjęć i byłyby obrazki do opowieści starych łodziarzy, jak na przykład kapitan Stypczyński, który napisał książkę o łodziarce „Statek domem, żegluga matką”…Mamuniuuu, sam na parowcu „Panna Wodna” na ostatniej 4-miesięcznej praktyce w Żegludze Gdańskiej w kotłowni i w maszynowni się byczyłem. Byczyłem – bo więcej się za dziewczynami rozglądaliśmy niż za robotą. – Ech! – rzek – i zdech, i nie zostawił ćwierci śladu tamtych dni.

  131. zza kałuży
    2 maja o godz. 20:22

    Celnie tłumaczysz mechanizm takich rojeń i przełożenie na rzeczywistość na przykładzie Hitlera i III Rzeszy, rzecz w tym, na ile mogą zaistnieć podobieństwa z umysłem Kaczyńskiego i potencjałem Polski do podobnych zdarzeń.

    Kaczyński sam gadał, że chciałby być „emerytowanym zbawcą narodu” i oczywiste jest, że do załatwiania tego „zbawienia” używa, najcyniczniej i zarazem psychiatrycznie, wszelkich narzędzi do jakich może się dobrać, z używaniem jako młotka swojego upadłego brata.
    Na kłamstwie o jego śmierci wskutek mordu doszedł do władzy. Kłamstwa, takie i podobne, są podstawą do zdobywania władzy, gdy działa – jeszcze – demokracja i trzeba zmanipulować wyborców, oślepić ich, by zagłosowali na kłamcę i oszusta.

    Czy Kaczyńskiemu marzy się przejęcie takiej pozycji i roli jaką ma Merkel i jaką pełnią Niemcy w Europie, czy, podobnie, Francja – nie bardzo wiem. Może o tym roi, nawet mógłbym przyjąć założenie które nie będzie nazbyt śmiałe, że rzeczywiście roi, po prostu CHCE. Jego nieskończona pycha mieszająca się z równie nieskończoną frustracją i zawiścią na to pozwala i może to gwarantuje.

    I tu dochodzimy do miejsca może najbardziej interesującego: czy uważa to za możliwe i czy już robi, oraz zrobi to, co według niego, do zajęcia przez niego i Polskę taką pozycję zagwarantuje. Czyli: jak patrzy i ocenia rzeczywstość.
    Porównania mentalne do Hitlera są uprawnione, ale są też poważne różnice: Hitler zmierzał do realnej, krwawej wojny, choć na początku wolał to robić oszczędnie – na Zachodzie, bo nie w Polsce. Ale MUSIAŁ przyjąć taki cel i taką podstawę psychologiczną.
    Gdy się ją przyjmie, od razu wiele dróg się prostuje, sprawy stają się o wiele łatwiejsze i możliwe. On już miał mocny grunt psychologiczny: mogę zrobić i zrobię wszystko, nawet wojnę.
    Ponadto, Hitler był znacznie mlodszy od Kaczynskiego gdy się do wojny szykował. Wreszcie, Niemcy, III Rzesza nie wiedziały co to demokracja w dzisiejszym sensie, inne było otoczenie i napięcie.

    Podsumowując: Kaczyński może roi i może CHCE. Ale jest za stary, jego pisoidy to niewiele więcej niż zgraja, nie ma w niej żadnego polityka, który może się równać z Kaczyńskim, bo ten o to zadbał. NIe ma następcy, ale ma pełno takich, co się będą zagryzać w walce o władzę i może któryś ją zdobędzie. Ale nie będzie Kaczyńskim, choćby nawej nazwa PiS dalej działała.
    Obojętnie, czy Kaczyński czy jego następcy, oni o czymkowiek poza Polską tak mało wiedzą i kapują, że nawet ich agrsywne, ćwierćwojenne zamachy nie tylko nie zrobią odpowiedniego wrażenia, ale zrobią całkiem inne: ośmieszą tych uzurpatorów.
    Jak się nie wie, jak to zrobić z głową i w białych rękawiczkach, trzeba być REALNIE gotowym na wojnę. Pisoidy z Kaczyńskim na czele to nieskończone tchórze.
    Ponadto, Polska w ogóle nie ma potencjału by być przywódcą Europy. Niezależnie od tego, czy Kaczyński CHCE być jej królem.
    Z tym fundamentalnym brakiem NIC Kaczyński nie jest w stanie zrobić i nie zrobi. Rządzi już prawie czery lata i te drobiny potencjału jakie Polska miała, roztrwonił, nawet o tym nie mając pojęcia, a przeciwnie, mając przekonanie, że coś mocnego buduje.

  132. Szanowni wielce @@tejot, zza kaluzy

    Z najwyzsza uwaga sledze iczytam komenty was obu. Tyle razy je podzielam, ze nie bede wymienial. Niemniej sadze, ze za wiele przypisujecie temu pokretowi z Zoliborza. On nie ten kaliber co jest primo i wie jedno, ze wciaz nei opanowal Polski, ze wciaz nie zdusil oporu, ze wciaz wiekszosc „ma w zadku”, co jest wciaz za malo, bo wiekszosc w jego planie ma byc zduszona, zdlawiona i pozbawiono woli jakiegokolwiek oporu, co jest secundo. Bez tego nie da sie miec pewnosci, ze sie waaaadzy zdobytej nie straci, co jet oczywistym i bezdyskusyjnym tertio. I UN Kaczynski to wie i rozumie…

    I dlatego Wasze dywagacje, choc nei pozbawione ociupinki uzasadnienia, sa co najmniej przedwczesne, jesli wrecz niczym poza ta odrobna racjonalnosci, uzasadnione.

    Na obecnym etapie, jest w moim najglebszym przekonaniu tylko to,co wyzej napisalem, Kaczy chce, zeby dali mu w spokoju odkonczyc branie Polski za morde i zdlawienie wselkiej realnej opozycji, z pozostawieniem „kwiatkowej” naPiSowskim kozuchu. I tylko tyle, choc az tyle.

    I Pozdrowka
    ~l.

  133. DOKONCZYC a nie „odkonczyc” (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

  134. Tanaka
    2 maja o godz. 22:24

    … Rządzi już prawie czery lata i te drobiny potencjału jakie Polska miała, roztrwonił,…

    O nie! Stanowcze i zdecydowane NIE !

    Kaczynski nie roztrwonil zadnego potencjalu rozwojowego!

    To TY, ja, i wielu wielu innych to tak widzi, ze „roztrwonil”. A on nie roztrwonil, tylko zamienil go na stale poparcie dla PiSu na poziomie 35/40%..

    Wyadl ta kase na stale mniej wiecej poparcie konieczne do spokojnego zdewastowania systemu politycznego i sadowego Polkski. A na zapleczu tej dewastacji, dodatkowo zdewastowal system edukacji, tylko po to, zeby robiac „reforme edukacji” wcisnac w podstawe programowa, ten caly badziew historyczny, ktory ma z niego uczynic ZBAFCE OJCZYZNY…

    Pozdrowka
    ~l.

  135. @pombocek,
    zauważyłem twoją propozycję nazwania „dobrej zmiany” „gównianą zmianą” (na sąsiednim blogu). Ma ona wadę, nie wszyscy zwolennicy innej (adekwatnej) nazwy lubią używać brzydkich wyrazów, niektórzy nawet uważają to za grzech. Moja propozycja to „szmaciana zmiana”. To podkreśli fundamentalny wkład Pani Profesor Pawłowicz w nowe pojęcia, sformułowania, definicje czy też opis zjawiska UE (ogólnie wkład w rozwój języka).
    JK, Rząd, Prezydent, posłowie, dziennikarze niepokorni i celebryci PIS doznali (wbrew swemu normalnemu pojmowaniu) nagłego synchronicznego napadu miłości do UE połączonego z wymienianiem korzyści jakie uzyskaliśmy.
    Wprowadzili mnie w totalny zamęt.
    Czyżby Pani Profesor Pawłowicz się myliła, nie miała racji?
    Nie mogę tego pojąć.
    Co na to Prezes?

  136. lonefather
    1 maja o godz. 13:26

    Lonek, kapitalna kolekcja, dzięki.

  137. lonefather
    2 maja o godz. 22:35

    No, ale jak NIE, jak TAK, co sam wyjaśniasz?
    Roztrwonienie tego skromnego potencjału (nie tyle rozwojowego, co jest nieco innym potencjałem, ale potencjału do objęcia roli lidera UE) to jedna kategoria potencjału, a zebranie i wzmocnienie innych potencjałów – do zdobycia władzy za pomocą głosów, to inna kategoria.

  138. mjan
    2 maja o godz. 22:42

    Masz rację, tak sobie ze złości palnąłem. Twoje jest lepsze. Ale że mnie zainspirowałeś, to powiem: „kontra”, choć nie gram w karty. Może „uliczna zmiana”?

  139. mjan
    2 maja o godz. 22:42

    „Zgrana zmiana”? Bo są może zgrani, ale już się zgrali.

  140. Tanaka
    2 maja o godz. 22:58

    Wez sie i ogarnij i prosze uprzejmie nie mieszaj, co jest NIEMIESZALNE.

    Rosnacy potencjal rozwojowy (co slusznie zauwazyles), widoczny chocby w nadwyzkach budzetowych, zostal nie na inwestycje, a na „przejedzenie” skierowany, do tego zostalo dolozone zewastowanie prawa i efekt dla kazdego widoczny.

    O tym i tylko o tym powiedzialem.

    A Ty najzwyczajniej pod sloncem, do tego sie odnos, a nie do cegokolwiek innego. Chocby Twojego wlasnego.

    Pozdrowka
    ~l.

  141. @lonefather 2 maja o godz. 22:25
    Na obecnym etapie, jest w moim najglebszym przekonaniu tylko to,co wyzej napisalem, Kaczy chce, zeby dali mu w spokoju odkonczyc branie Polski za morde i zdlawienie wselkiej realnej opozycji, z pozostawieniem „kwiatkowej” naPiSowskim kozuchu. I tylko tyle, choc az tyle.

    @Tanaka 2 maja o godz. 22:24
    I tu dochodzimy do miejsca może najbardziej interesującego: czy uważa to za możliwe i czy już robi, oraz zrobi to, co według niego, do zajęcia przez niego i Polskę taką pozycję zagwarantuje. Czyli: jak patrzy i ocenia rzeczywstość.

    Gents, dla mnie jest to raczej oczywiste. Hitler też miał etap monachijskiej piwiarni. Jasne, że dzisiaj robi się zadymę na podwórku, dopiero jutro na ulicy a pojutrze na rynku. Watpię, aby nawet najwięksi polityczno-wojenni demiurdzy świata, tacy jak Napoleon, Hitler czy Lenin, Stalin czy antyczni cezarzy i królowie mieli w młodości zaplanowane podboje na globalną skalę.

    Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Dlatego watpię, aby (rozumując jak @Tanaka) Hitler chciał wojny np. z Polską. On liczył na Monachium Bis. Albo cosik podobnego. Opór Polski go wściekł, bo był nielogiczny. Hitler miał rację – był to błąd, polska głupota. Potem też liczył na zgniliznę Brytanii i podobny jak z Francją stronniczy, kunktatorski pokój. Zawiódł się, ale bardzo niewiele brakowało aby udowodnił Brytyjczykom iż ich opór był podobnym Polsce blefem.
    Kilkuset lotników stanęlo mu na drodze, kilkuset ludzi plus wielka mobilizacja wspierającego ich zaplecza. Tak wiele tak nielicznym.

    @Tanaka pisze:
    Porównania mentalne do Hitlera są uprawnione, ale są też poważne różnice: Hitler zmierzał do realnej, krwawej wojny, choć na początku wolał to robić oszczędnie – na Zachodzie, bo nie w Polsce. Ale MUSIAŁ przyjąć taki cel i taką podstawę psychologiczną.
    Zgoda, Kaczy nie myśli o wojnie jako o środku swoich podbojów.
    Co nie zmienia szans na spowodowanie przez jego działania, albo przynajmniej na zwiększenie prawdopodobieństwa zdestabilizowania Europy.

    Przykładowy scenariusz:

    1/ Fort Trump nie tylko się materializuje ale kończy się niewiarygodnym „sukcesem” Kaczego w postaci przeniesienia przez Amerykanów 100% ich baz z Niemiec do Polski.

    2/ W Niemczech do władzy, (a najpierw do popularności) dochodzi jakieś neo-cośtam narodowo-patrotyczne, godnościowe ugrupowanie, skutkiem czego Niemcy wstają z kolan i w 5 minut wyposażają swoje siły zbrojne w ładunki nuklearne i w środki ich przenoszenia. Niemal z dnia na dzień stając się mocarstwem atomowym. Do tego powiekszają swoją armię 4-krotnie.
    Ktoś ma wątpliwości, że ekonomicznie i technicznie nie jest to możliwe?
    3/ Amerykanie próbują stłumić pożar i wprowadzają ciężkie sankcje a w tedy Niemcy zblatowywują się całkowicie z Rosją a być może i z Chinami.
    4/ Dalej wolę nie myśleć, ale konflikt światowy jest całkiem możliwy, i to w starym stylu.

    A wszystko zaczęło się od „sukcesu” Kaczego, czyli od „zwycięskiego” odebrania wrażym Niemcom pozycji najważniejszego militarnie sojusznika USA w Europie, czyli od relokacji baz do Wolski.

  142. nokraj
    1 maja o godz. 14:17
    Nie do końca: w polszczyźnie wydarzenia historyczne piszemy małą literą. Zatem druga wojna światowa, a nie tak, jak napisał Autor.
    PS. Ostatnio, nie wiedzieć czemu, powstanie warszawskie zaczęto pisać dużą literą, gdy, powiedzmy: styczniowe – już nie. Pamiętam, że w peerelu były podobne, usankcjonowane wyjątki: Rewolucja Październikowa i Rewolucja Francuska.
    .

  143. Tomasz Wysocki
    3 maja o godz. 2:01

    „w polszczyźnie wydarzenia historyczne piszemy małą literą”.

    To nie nieprzekraczalny rygor, lecz zwyczaj, od którego może być tyle wyjątków, ile jest nazw wydarzeń historycznych pisanych małą literą. Nikt bowiem nie może zabronić honorowania konkretnej nazwy dużymi literami ze względów uczuciowych (np. wyraz „mama” jest pospolity. Wytkniesz komuś błąd, kto o swojej mamie napisze „Mama”?) . Poza tym nie możesz mieć pewności, o co chodziło Tanace, kiedy pisał „I wojna światowa” i „II Wojna Światowa” – czy było to przegapienie, czy świadomy wybór.

    Ilustracja uprawnionego subiektywizmu (mojego):

    Piszesz: „Nie do końca”. Całkiem poprawna forma. W moim odbiorze jest to stosunkowo młody, ale tak rozpowszechniony manieryzm, że wyparł wszystko inne o podobnych znaczeniach, zubożając środki wyrazu. Sam nigdy tego nie używam. Słowem, Polacy zapomnieli języka w gębie: starych, dobrych „niezupełnie”, „niekoniecznie”, „nie całkiem”, żartobliwych „prawie”, „niemal” w kontekście, do którego się odnosisz – pewnie znalazłoby się więcej.

  144. @Tanaka
    2 maja o godz. 12:05

    Na zakończenie wątku herstorycznego:

    W Rzplitej więcej niz połowa miast była prywatna.

    Prawda! Ale do kataklizmów połowy 17 w. funkcjonowały nieźle (choć gorzej niż koronne) i dostarczały właścicielom sporych zysków.

    Po katakliźmie ww. zubożeni właściciele zamiast odbudować dorżnęli. I tu dochodzimy do kwestii króla, czyli władzy wykonawczej. Silna, zamordystyczna i sprawna najlepiej sobie radzi z wychodzeniem z klęsk. Rzplita tymczasem miała sejmokrację z Liberum Veto i prawie zerową egzekutywę. Co pozwoliło klasie rządzącej na wolnoć Tomku i pełną prywatę, kosztem kraju i społeczeństwa.

  145. @jakub01

    A co do naszych „kolonii” na dzikich polach, to wybacz ale porownywanie zyskow plynacych ze zniewolenia kozactwa z zyskami kolonizatorow takich jak Portugalczycy, Holendrzy czy Brytyjczycy to chyba zart. No i to jednak nie byly kolonie ale Rzplita. Nie wiem czy nawet sami Ukraincy czy Bialorusini uwazali sie za jakis odrebny narod. Ogolnie to byli Rusini choc nalezeli do roznych nacji.

    Zyski Rzplitej 1 z kresów były nieporównywalnie mniejsze od azteckiego i inkaskiego złota i srebra, czy zasobów dziewiczej Ameryki Płn.
    Szlachta Białorusinów, Litwinów, i Rusinów szybko się spolonizowała. Nieliczni mieszczanie byli głównie Żydami czy Ormianami. Chłopi byli „tutejsi” aż do 19 w. albo nawet i dłużej.

  146. wbocek
    3 maja o godz. 4:19
    Kiedyś prezes Kaczyński z mównicy sejmowej włanczał, wyłanczał i załanczał. Z ław poselskich krzyczą: „Włącza się, włącza!” Prezes gniewnie rzuca: „Bende mówił, jak bende chciał!”
    Głos prezesa głosem Boga, zatem każde włączenie, wyłączenie i załączenie w szeregach PiSu jest obecnie grubą prowokacją. O zakanszaniu nie wspominając.

  147. Tomasz Wysocki
    3 maja o godz. 7:27

    Ciń doberek. A czemu Ty z tym do mnie?

  148. @wbocek i @mjan
    cd nomenklatury ad 2019:
    1. drobna zmiana (przez papierek)
    2. Paździerz i Szlam
    3. czterej pazerni i pis (duuużo odcinków np. KNF czy włatca dwóch wież bez cieni ).

  149. Ktory to maz stanu powiadal…dajcie Polakom samostanowienie (wladze) to sami sie wykoncza, czy jakos tak…

    A inny (tym razem angielski) twierdzil ze dla Polakow mozna duzo dobrego zrobic ale z nimi razem nic.

  150. W „rewolucyjnej” kontrze do tego, co wyżej, polecam tekst Surdykowskiego na wiadomo.co. Nie żałujcie dioptrii.

  151. wbocek
    3 maja o godz. 8:13

    Czołem!
    Do Ciebie, à propos Twojego „nieprzekraczalnego rygoru, lecz zwyczaju”. Jak zwyczaj, to zwyczaj. Od dziś włanczam. Zwyczajowo.
    Pzdr.

  152. Dzisiaj o 14. na UW w Warszawie wygłosi wykład Donald Tusk.
    Czekam z zainteresowaniem.

  153. Tomasz Wysocki
    3 maja o godz. 8:57

    Dalej nie rozumiem, czy rozumiesz, o czym ja mówiłem, a o czym – Ty. Zwyczaj w MOWIE POLSKIEJ to nie kalectwo czy upodobania jednego czy czterdziestu czterech osobników, lecz mowa milionów. Lub co najmniej znaczącej w życiu publicznym grupy – na przykład zwyczaj akcentowania pierwszej sylaby w niemal wszystkich wyrazach w zdaniu u prezenterów radiowych i tele-morele.

  154. Tomasz Wysocki
    3 maja o godz. 8:57

    Dosyć dziecinne jest Twoje zachowanie i słabe masz pojęcie o języku, więc mnie ignoruj.

  155. Na tej stronie jest zdjęcie. Po kliknięciu powiększa się. Na zdjęciu jest około 265 tysięcy GALAKTYK.
    http://www.sci-news.com/astronomy/hubble-legacy-field-07150.html
    I tylko 7 dni mu to zajęło. 🙂

  156. A mnie żona dziś wyciągnęła do Ikei, bo jej potrzebna była nowa poduszka. Podczas dochodzenia do poduszki i wychodzenia z poduszką, błąkaliśmy się z oczopląsem po 3 piętrowym labiryncie, zmuszani do przebrnięcia przez sale, korytarze i zakamarki z być może 265 tysiącami roztomaitego „siajsu”. Nie zajęło nam to 7 dni, ale aż 40 minut kręcenia się w kółko, czy też po spirali oraz tam i nazad. Na pytanie o wyjście na skróty obsługa kazała iść za strzałkami. Czyli przez labirynt. Oboje czuliśmy się, jakby nam zabełtał w głowie zegarmistrz światła. W drodze do domu zastanawialiśmy się, czy rzeczywiście ktoś to wszystko kupuje, i czy to ci ktosie mają świra rozrywając się takimi zakupami, czy też my, bo nas od tego bolą głowy.

  157. @Herstoryk
    3 maja o godz. 9:50
    Aaaaa…
    Kiedyś usiłowaliśmy pójść na skróty. Wyszło jeszcze dalej 🙂

  158. Herstoryk
    3 maja o godz. 9:50

    Każda Ikea na całym świecie ma system wysyłkowy.
    Wystaczy postudiować w necie i znaleźć potrzebne artykuły,zapłacić, a oni wszystko przywiozą ( nie pocztą)
    za niewielką dopłatą.( przy okazji można zamowić więcej)
    Ja korzystałam wielokrotnie z takiej możliwości.
    Unika się krązenia po labiryncie,
    no i wielka oszczędność czasu.

  159. Ewa-Joanna
    3 maja o godz. 10:15

    Do Betlejem szło czterech królów, jeden poszedł na skróty 🙂

    basia.n
    3 maja o godz. 10:19

    Nie wszystko wysyłają, niektóre artykuły można kupić tylko w sklepie.

    W Belgii śmieszna rzecz, o 9 rano pod Ikeą są tłumy staruszków którzy czekają żeby wejść na śniadanie (przyjeżdżają samochodami)

    ***
    Podziękowania wszystkim za wcześniejsze wiecie co

  160. @basia.n
    3 maja o godz. 10:19

    Każda Ikea na całym świecie ma system wysyłkowy.

    Problem jest taki, że poduszki ani przez net, ani wysyłkowo wypróbować się nie da, a my tego typu rzeczy bez wypróbowania nie kupujemy.

  161. Nefer
    3 maja o godz. 10:29

    U mnie to samo, ale niekoniecznie same staruszki. Jak tylko otwierają, zaraz obsiadają.

  162. Ewa-Joanna
    3 maja o godz. 9:33

    Bardzo na czasie: w przedłużony weekend zaraz tam Polak pojedzie zwiedzać. Będzie zadowolony, bo na pewno gdzieś tam jest Pan Jezus.

  163. @ Tanaka

    do onego ci P.Jezusa tyż chodzą przez zboże, bo we wsi Moskal stoi … jeszcze?

  164. Herstoryk
    3 maja o godz. 10:29

    Rozumiem 🙂

  165. Nefer
    3 maja o godz. 10:29

    U mnie można zamowić wszystko, co znajdę na stronie netowej. Kiedyś potrzebna mi była mata do łazienki w wybranym kolorze. Nie było jej u mnie, ale była w Delft.
    Przywieźli bez problemów. Ale wobec tego w różnych krajach oni mają trochę różne „regulaminy ”

    ps. dużo wiosennego optymizmu, pomimo chłodu 🙂

  166. scrambler
    3 maja o godz. 10:52

    A, nie,nie, teraz Moskal już Polakowi do głowy wlazł i się Polak nie może uwolnić. Podłubie nawet czasem, ale nic nie wyłazi.

  167. @Tanaka
    3 maja o godz. 11:11

    U nas na wsi gadajo, że wszystko przez to łażenie na skróty, bo szkoła akurat jak przy drodze stała, tak stoi. Teraz nie do końca wiadomo, co to jest toto w głowie. Polaka. Polak w swoim lustrze dalej dalej przeca niczegowaty, tylko dzieci ślabzdry takie jakieś… Wszystko panie bez te atomy i naświetlanie smarkfonami.

  168. Tanaka
    2 maja o godz. 22:24

    Mój komentarz
    Kaczyński ma śmiałe marzenia, perspektywiczne, długofalowe – uleczenie, zbawienie Polski, przywrócenie wartości chrześcijańskich w Europie, itd., ale nie jest ich w stanie zrealizować. Wyłuszczyłeś ku temu przyczyny.

    Pierwsza przyczyna, to marna ekipa. Marna dlatego, że logika doboru ludzi do tej ekipy jest obarczona bezwzględną wymagalnością od członków ekipy takich cech jak ślepe posłuszeństwo, przytakiwanie, elastyczność w mówieniu prawdy, nie za wysokie IQ. Jednym słowem ludzie bez kręgosłupa.

    Porównanie działań Kaczyńskiego i jego ekipy do działań wszelkiego rodzaju autorytarystów łącznie z Hitlerem jest uprawnione, ponieważ logika postępowania we wszystkich przypadkach jest podobna.
    Taktyka salami w opanowywaniu państwa, przewrotność w działaniu, narodowość i religijność (dbałość o wartości) najgłośniejsze w propagandzie, upraszczanie, sprowadzanie wizerunku państwa do opiekuna, przedstawianie aktów społecznej dystrybucji dóbr jako udzielania darów przez szefa (nieformalnego!) państwa – prezes nam to dał, piątka Kaczyńskiego, podbijanie nacjonalistycznego bębenka, itp.

    Na pierwszy plan w propagandzie jest wysuwane dobro narodu, państwo jako emanacja wspólnoty (z wykluczeniem obcych), przedstawianie pretendenta do autorytarnego rządzenia jako uczciwego, przestrzegającego prawa konkurenta politycznego, który chce dobrze dla narodu.

    Na początku drogi do zawłaszczania państwa niezbędna jest pewna doza szczęścia politycznego, która pozwala odnieść kilka spektakularnych sukcesów i zdobyć krytyczną wielkość poparcia, które pozwala mocniej stanąć na politycznych nogach.

    Po takim umocnieniu następuje wzmożenie bełkotliwości w propagandzie, intensywne mieszanie prawdy z nieprawdą, głoszenie kłamstwa jako prawdy oraz intensywne działania w parlamencie mające dać kontrolę partii nad prawem, sprawiedliwością i państwem, a w końcu pełzający zamach na państwo dochodzi do punktu, gdzie należy tylko coś wykończyć, przyklepać, by znaleźć się w pełnym autorytaryzmie dającym wolną rękę władzy wykonawczej, czyli wodzowi.

    Z biegiem czasu coraz większa część społeczeństwa postrzega, że znajduje się w autorytaryzmie trudno odwracalnym, chociaż na początku tego wszyscy nie wiedzieli, bo aprobowali działania, które wódz przeprowadzał dla ludzi i dla państwa jako działania pozytywne, porządkujące państwo, oferujące coś dla obywateli, wiec ten krytyczny moment został przegapiony, wszystkie posunięcia ostały z automatu zaaprobowane w społeczeństwie przez jego dużą część – tą, która wyniosła partię autorytarną do władzy. Druga cześć się przygląda, przygląda i w końcu spostrzega, że marne szanse.

    Najważniejszą przyczyną takiej aprobaty jest to, że generalnie społeczeństwo słabo wnika w politykę, nie odbiera krytycznie takich niuansów ustrojowych, jak trójpodział władzy, niezależność sądów, zgodność prawa z konstytucją, itd. W społeczeństwie argumenty materialne, przychodowe oraz dotyczące naszości mają silną przewagę nad elementami ustrojowymi.

    Taka analogia o tym świadczy. W Niemczech Hitler dał ludziom pracę i zasiłki, wskazał na obcych jako przyczynę, ludzie przyjęli to entuzjastycznie, bo to kontrastowało pozytywnie, było wyzwoleniem od powojennych cierpień reparacyjnych i ogolnokryzysowych – od drożyzny, inflacji, bezrobocia, itd.

    W Polsce PIS miał do dyspozycji dużo słabsze argumenty, toteż dużo słabiej wyszło mu budowanie autorytaryzmu. Niemniej wódz tej partii ze swoimi towarzyszami poszedł podobną drogą – ogłosił, że Polska była w ruinie, a on ze swoja partią podniósł z ruin kraj. Wmówił swojemu ludowi że przedtem klęczał na kolanach, teraz może wstać i dumnie podnieść czoła.
    Oświadczył ustami swoich towarzyszy, że to on daje zasiłki, bonusy społeczne, on dba o ludzi, o państwo, o ojczyznę, bo ojczyzna jest dla niego najważniejsza. Zasugerował delikatnie, że nie znosi organicznie ojkofobów. Ojkofob, to synonim obcego w ustach Jarosława Ka. Prezes Polski po raz kolejny wprowadził bocznymi drzwiami do propagandy PISowskiej element obcości, szkodliwej obcości.

    Mało tego. Przywódca dumnego kraju, serca Europy podejmuje intensywne wysiłki, aby przekonać lud (choć to dla ludu jest sprawa odległa, mało interesująca), że Europa jest w upadku moralnym, że zatracono tam wartości chrześcijańskie (fundament naszej kultury), że Polska ze swoim przywództwem jest predestynowana do tego by zainicjować dzieło odbudowy moralnej i kulturowej Europy poprzez przywrócenie w niej wartości chrześcijańskich – rechrystianizację Europy.

    Następnie (kosztem roztrwonienia zasobów zbieranych w czasie koniunktury) obdarował ludzi zasiłkami, ogłosił, że tym samym zlikwidował biedę i dał ludziom godność, nie wpuścił rażąco obcych kulturowo i religijnie do kraju.

    Podobieństwa pewne są, bowiem logika historii, przebiegu procesów w społeczeństwie jest taka sama. Jest duma narodowa, są obcy, jest polityka godnościowa, jest misja wyzwoleńcza, podnoszenie z ruin, podnoszenie z kolan, wiadomo kto rządzi, jest porządek, mamy mądrego przywódce, a on ma sukcesy. Czego więcej trzeba?
    Pzdr, TJ

  169. Tusk ma być na żywo na tokfm

  170. Nefer
    Przed chwilą skończyłam oglądać i słuchać na TVN24.
    Wykład Tuska był fantastyczny! Tłumy przeogromne, a entuzjazm jeszcze większy.
    W sumie dobrze że nie pojechałam, bo z moim nieszczęsnym kręgosłupem nie dałabym rady.
    Za to byłam na Krakowskim Przedmieściu 1 maja. Się działo. Radosny obchód wstąpienia do UE. Tańce, hulanki, swawole.

  171. Nefer
    Zapomniałam dodać, że siedziałam w jednym z ogródków kawiarnianych na szlaku, więc szło wytrzymać.

  172. mag
    3 maja o godz. 16:07

    Ja słuchałam w słuchawkach w pracy (boo hoo, nie mamy tu wolnego) na żywo w telefonie, czegoś mi ten tokfm nie działał, nie mogłam zrobić głosu

    @basia, dzięki 🙂

  173. Nefer
    Uprzejmie proszę, czyli voila
    https://www.youtube.com/watch?v=X4FFrvBDnOk

  174. mag
    3 maja o godz. 16:31

    Dzięki ale przecież napisałam że słuchałam na żywo w trakcie (chociaż nie przez tokfm)

  175. Nefer
    To se jeszcze raz posłuchasz.

  176. dla wszystkich , – pamiętać,, że wszyscy ( w tym dyktatorzy ) są też zwykłymi śmiertelnikami, co nie znają dnia ani godziny.

  177. @tejot 3 maja o godz. 12:26
    Jak zwykle u ciebie, wzorowe podsumowanie.
    Jak czytam twoje komentarze to mnie korci, aby wszystko wydrukować sobie bardzo małym drukiem – będzie świetna ściąga na klasówkę w przyszły wtorek!

    Podobieństwa pewne są, bowiem logika historii, przebiegu procesów w społeczeństwie jest taka sama. Jest duma narodowa, są obcy, jest polityka godnościowa, jest misja wyzwoleńcza, podnoszenie z ruin, podnoszenie z kolan, wiadomo kto rządzi, jest porządek, mamy mądrego przywódce, a on ma sukcesy. Czego więcej trzeba?

    Do klęski?
    Takiej jaką sprowadził na Niemcy Hitler?
    Odpowiedź: bezrozumnych zbrojeń.

    https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/mit-gospodarczego-sukcesu-iii-rzeszy/

    https://cor.sgh.waw.pl/bitstream/handle/20.500.12182/615/Gospodarczy%20cud%20Trzeciej%20Rzeszy.pdf?sequence=5&isAllowed=y

  178. mag
    3 maja o godz. 16:31

    Dziękuję, mnie się przyda, bo nie tokowałem fm.

  179. Ee, to tylko kawałek. Szukam całości!

  180. Szary Kot
    Silwuple boku.

  181. http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,24748206,donald-tusk-w-warszawie-ogladaj-przemowienie-przewodniczacego.html

    Apropopopo, zacząłem słuchać, no i tam zaraz na początku panowie redaktorzy zadają niby to prowokacyjne pytanie, czy DT wyrasta na polityka wybitnego, bo takim jest, czy to tylko na tle ogólnokrajowej naszej mierzwy tak błyszczy. I tak sobie pomyślałem, że może nie wymagajmy zaraz, żeby polityk był wybitny. Tylko niech zaczyna i kończy zdania, nie gada jak zapętlony dyktafon z przekazem dnia, nie wyszukuje w wypowiedziach adwersarzy wyłącznie tego, czego by się mógł czepić, słucha, myśli, odpowiada na pytania i reaguje na logiczne argumenty drugiej strony. Tyle, skromnie, na początek.

  182. Szary Kot
    3 maja o godz. 17:52

    Mój komentarz
    Tusk przemówił w Warszawie innym językiem, niż dotychczas to było praktykowane w Umęczonej. Jego przemówienie nie było oparte na przeciwstawieniach my i oni, jak u Pisowskich oratorów, było skonstruowane pod polityczny rozsądek, refleksje historyczną i pod realia.

    A w sieci, jak było do przewidzenia, rozpętała się nagonka typowo PiSowska – wnuk Wermachtu, krew na rękach, zdrajca, won do Niemiec, itd. Nagonka ta jest kolejną, jedną z wielu prób pogromu (na razie propagandowego) niepolaków, lewaków, liberałów i postkomunistów chcących odzyskać władzę w Umęczonej. Niedoczekanie!

    Czuło się w wypowiedziach PiSowców tuż przed przyjazdem Tuska do Polski PiSu, że nerwacja rośnie, byli niepewni swego, drażliwi i sfrustrowani, że nie są w stanie przeszkodzić, jak oni nazywają, kolejnemu eventowi, jaki Tusk urządza dla zwolenników swoim przyjazdem do Polski.

    Tusk dość sprytnie odpowiedział na 2 pytania. Pytanie o prezydenturę zbył bon motem – kiedy to będzie, za 200 lat. A na drugie o to, czy wraca do Polski odparł przytomnie, ze nigdy z Polski nie wyjeżdżał, co było dalekim nawiązaniem do jego tekstu w periodyku „Znak”, w którym znajduje się sławna wykorzystywane przeciwko Tuskowi frazy – polskość to nienormalność oraz druga – piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej.

    Szanse Tuska na efektywny powrót do polskiej polityki są jak na razie dość duże, lecz nie przeważające. Tusk bądź co bądź był szefem ugrupowania, które przez 8 lat zużyło się politycznie przy rządzeniu. On jest dla wielu niepotrzebną powtórką.
    Pzdr, TJ

  183. Tusk jest dla mnie jest takim samym, malym PiSiackim siusiakiem jak kacz. Nie zrobil nic dla odkatoliczenia a wrecz przeciwnie jako oportunistyczny „ateista” wzial slub koscielny… aby przejebac w 2005 z zimnym Lechem. Mata wolacy wyjatkowo krotka pamiec.

  184. Ramschel.:
    3 maja o godz. 19:58
    Zgoda z dodatkiem.

    Jako polityk europejski wyrosl. W porownaniu z poprzednikami tego samego stanowiska. Nie byl bezbarwny. Nastepcy juz tez bezbarwni byc nie moga. Nie wiem kto bedzie, ale nie bezbarwni. Byc moze dzis koscielnego slubu by nie wzial. Najlepiej zapytaj sam 😎

    Osobiscie uwazam, gdyby „wrocil” do nadwislanskiej polityki, musialbym zrewidowac moja ocene na gorsza. Duzo gorsza. Wszystko inne tylko nie powrot. Stanowisk swiatowych (do obsadzenia wkrotce) nie brakuje. Konsyliacyjnych.

    pzdr Seleukos

  185. Ramschel
    3 maja o godz. 19:58

    Prawie racja, prawie prawda. Pamiętam, że nie pamiętam aby DT masował sukienkowych klechdami ze smoleńskiej mgły podlanej rydzykownym barszczykiem. Nie pamiętam, żebym sie zapisywał do „wolaków”. Nie to co @Remschel – on pamięta. Będąc posiadaczem total recall @Remschel lepiej pamięta kto sie był podpisywał pod dilem z koniem trojańskim / watykańskim, końkordatem zwanym dla niepoznaki. Nie to, co my.
    Dlatego tę naszą niepamięć zwiążmy, rozwiążmy i przetnijmy. Stwórzmy, zburzmy i nie przechodźmy nad tym do porządku dziennego. Na przykład @Ramschel. Nie przeszedł, a jak tu jeszcze wróci, jak kogo palnie w mordę, to szkoda gadać.

  186. Poza tym. Nawiazujac do wyklad Tuska, wstepniak Tanaka, wpisy blogowe…

    Znane mnie dwa przypadki w historii kiedy wszystkie warunki spelnione byly do powstania skoku technilogicznego, kapitalismu, sysyemu politycznego jak dzis widzimy.
    Odkrycia dokonane w Chinach, wynalazki, ogolnie postep, za Ming dynastii, Wczesniej, nauka alexandryjska, pozniej stosowana w Rzymie. Oba przyklady, nie wyszly nigdy poza poziom „zabawek”. Nigdy nie staly ogolnodostepne. Regres cesarstwa rzymskiego, na wschodzie i zachodzie i upadek, byl wynikiem cofniecia. System niewolnictwa, zakonczyl mozliwosci. Zamiast porzucic, wprowadzono kolonat. Rodzaj wtornego Udoskonalono niewolnictwo. Wiele setek lat zajelo w Europie Zach porzucenie. Wtedy rozpoczal postep.

    Mozna spierac ktore elementy wazniejsze byly. Milowe kamienie. Nie bede wymienial moich favoriter. Tylko przyklad i roznica. Bo tu wymieniane byly wpisami. Szlachta angielska (polityczna klasa) dostala mozliwosc pracy, dzialania w przemysle, handlu, zegludze etc. Nie tylko karier wojskowych, koscielnych. Wolnosc wyboru dano wszystkim. I avansu.

    Imperium hiszpanskie, odwrotnie. Klasa hidalgo (polityczna) takiego wyboru nie miala. Imperium, mimo permanentnej nadwyzki kruszcow (pieniedzy, srodkow platniczych) wielokrotnie zrobilo bankructwo. Za Filipa, za Karola. Habsburgowie hiszpanscy nigdy mysli nie dopuscili ze szlachcic mogl byc kupiec. W efekcie bezbronni byli w Niderlandach. Mimo zlota z AmPld.

    pzdr Seleuk

  187. W Rzymie wschodnim nie kolonat tylko tema. Turkom seldzuckim zajelo jedno pokolenie przerobic mieszkancow Anatolii na Turkow. Kto chcial niewolnikiem byc?
    pzdr S

  188. Tusk wymienil w wykladzie jeden przyklad chinski, co bardzo zaniepokoil jego. Ten Project kontroli auktorytarnej nad myslami, pragnieniami, marzeniami. Hmmm…

    Polityka chinska, stoi przed problemem staruszkow. Wiekszosc chinczykow bedzie za 50lat staruszkami. Konsekvencja polityki jedno dziecko. Autorytarne kierownictwo, masowo inwestuje, wykupuje ziemie rolnicza w Afryce. Wprowadzajac monokultury. Za 30lat srodkowa Afryka bedzie pustynia. Sahara bis. Do czego Chinczycy bardzo przykladaja. U siebie. Co byc moze w Polsce da srodziemnmorski klimat, pomimo Golfström. Mozna bedzie banany uprawiac. W Grecji bardzo dobrze rosna juz. Ciekawi mnie co ci chinscy staruszkowie beda jesc? Z tej Sachara Bis. Za 30/40lat.

    Volvo (Osobowe Auta) jest 100% wlasciciel Gely. Chinskie czesciowo panstwowy (oczywiscie) konglomerat. W Szwecji jest konstrukcja, design, wydzialy rozwoju etc. Tego nawet Gely zmienic nie moze. Montownie w Chinach wypluwaja setkitys. Fabryka w Torslanda jest montowia prawie calkowicie zrobotysowana. Zaden Chinczyk, nawet za darmo, nie jest tanszy od robot. Robot nie ma tzw „szewski poniedzialek”.

    Dobranoc Seleuk

  189. seleuk|os|
    3 maja o godz. 21:23
    Tusk wymienilłw wykladzie jeden przyklad chinski, co bardzo zaniepokoil jego. Ten Project kontroli auktorytarnej nad myslami, pragnieniami, marzeniami. Hmmm…

    Mój komentarz
    Może się okazać, że taka szczegółowa kontrola nad obywatelami, ich zachowaniami, ich stosunkiem do państwa będzie się rozwijać w miarę doskonalenia systemów analizy big data i będzie nie do zatrzymania.
    Już dziś jesteśmy obserwowani w sieci przez google, czy inne korporacje technologiczne, już dziś ta inwigilacja przynosi zyski korporacjom poprzez analizę naszych działań w sieci i podsuwanie nam pod nos na monitorze reklam, z których skłonni będziemy korzystać

    Już dziś działa system masowego trollingu politycznego w sieci, chociaż raczkujący, to jednak zbiera doświadczenia i kto wie, w co się przekształci w przyszłości.

    Słynny aplikacja do sporządzania profilów psychologicznych wyborców na podstawie ich aktywności w sieci, została zastosowana w wyborach w USA do rozsyłania indywidualnie internautom treści haseł wyborczych zgodnych z ich profilami psychologicznymi „obliczonymi” przez komputer na podstawie ich aktywności w sieci.

    Chińczycy są najmniej skrępowani zasadami jeśli chodzi o przestrzeganie tzw. praw człowieka i obywatela, jako że w ich tradycyjnej filozofii ważniejsza od praw człowieka jest harmonia pomiędzy obywatelem, a władzą.
    Być może inwigilacja obywateli w sieci pod nazwą system kredytu społecznego wdrażana w Chinach wg jego twórców ma taką harmonię udoskonalić – premiować porządnych, karać nieprzestrzegających harmonii.
    Pzdr, TJ

  190. Ramschel
    3 maja o godz. 19:58

    wynajął cię jaki taki czy inny pisoid?

  191. @Tanaka , Piekny jest poczatkowo okolicznosciowy wstepniak, az sie prosi podlozyc podnoszaca na duchu muzyke hymnu UE.
    Kiedy jednak przeszlam do czesci: ….Nie będzie więc ani Centralnego Portu Lotniczego, ani spójnego programu tworzenia dróg żeglugi śródlądowej i energetycznie oraz środowiskowo odpowiedniego wykorzystania systemu rzek; ani spójnej, konsekwentnej, wolnej od fobii polityki zakupów i budowania armii….” to jak bym sluchala konfabulacji polskiego premiera. Tyle, ze on mowi ze bedzie to czy tamto, a Ty wrecz przeciwnie.
    Jak mi sie wydaje wolna Polska (dobrze, dobrze- od kilku lat niewolna) istnieje juz prawie 30 lat? Co z wymienionych przez Ciebie projektow zaczeto wowczas realizowac? To teraz nagle sie pojawily?
    Czy trzeba po raz zilionowy przypominac najwazniejsza przewine poprzednich ekip to lizanie ……… kk. A teraz zdziwienie „w trzech dziewiatkach pik” – co sie stalo? Zreszta gospodarka, a zwlaszcza rozne rozwiazania administracyjne pozostawaly wiele do zyczenia. Nie byla Polska w ruinie, teraz tez nie jest. Wszyscy o tym wiemy.
    Jesli chodzi o korzysci z przystapienia do Unii wspomne jeszcze o jednej. Edukacja w zakresie administrowania, samorzadnosci na nizszych szczeblach. Akurat o tym sporo wiem.
    @Herstoryk. Wspolczuje Twoim traumatycznym przezyciom w IKEI. No to zaczne jak w wierszyku Tuwima: Azeby ludzie produkujacy dla IKEI i pracujacy w tej sieci mieli co robic, czyli mogli zarobic pieniadze, ktore niestety ciagle sa potrzebne, stosuje sie rozne chwyty marketingowe. W tym wlasnie, chyba opatentowany przez nich, labirynt w sklepach tej sieci. Zreszta podobnie jak sniadanko z rana, w umiarkowanej cenie, jednym daje poczucie spedzenia milego poranka, a drugich zacheci do zakupu czegos, co ( wiem, wiem) Ty bys patykiem nie dotknal.
    Ja przynajmniej dwa razy do roku zjadam tam sniadanie z moim synem w nagrode za pewna usluge, ktora musi mi zrobic. Taka zabawa. Przejezdzamy wtedy w sobote lub niedziele srana kolo IKEI. Zdaje sobie sprawe, ze powinnam go zaprosic do restauracji w Hiltonie, ale nie stac mnie. Zreszta jego dzieci nie mialyby tyle fun -u co w IKEI.
    „Ludzie sa rozne”, „zyj i daj zyc innym”. Mily i madry z Ciebie czlowiek @H.., ale moze kupuj poduszki w sklepiem osiedlowym.

  192. @seleuk|os| 3 maja o godz. 21:23
    Volvo (Osobowe Auta) jest 100% wlasciciel Gely. Chinskie czesciowo panstwowy (oczywiscie) konglomerat. W Szwecji jest konstrukcja, design, wydzialy rozwoju etc. Tego nawet Gely zmienic nie moze.
    No właśnie, to ciekawy temat. W takim USA masa doktoratów idzie dla Chińczyków. Masa pracowników działów R&D wielu firm to Chińczycy. W końcu cały Tajwan to Chińczycy, a sam bym się bał podawać, jak wielki kawałek światowego tortu w dziedzinie produkcji elektronicznego hardware tam powstaje. W technologii półprzewodnikowej ryzykowne było by wskazywanie na światowego lidera; czy jest nim główne laboratorium Intela, Samsunga czy TSMC. A przecież Tajwan to daleko nie tylko scalaki, to także cała masa innej elektroniki.

    To niby dlaczego chińscy naukowcy i inżynierowie nie mieliby stworzyć własnego i bardzo dobrego samochodu?

    Fabryka w Torslanda jest montowia prawie calkowicie zrobotysowana. Zaden Chinczyk, nawet za darmo, nie jest tanszy od robot. Robot nie ma tzw „szewski poniedzialek”.
    Moim zdaniem wymienianie niższej ceny wyrobu jako głównej zalety automatyzacji jest tylko częściowo prawdziwe.
    Układu scalonego, począwszy od pewnej skali integracji, ręcznymi metodami się nie zrobi, choćby nie wiem jak staranny był robotnik i nie wiem jak punktualny i niechorujący.
    Po wykonaniu ręcznie przetestować scalaka się nie da. To musi zrobić automat bo człowiekowi zajęło by to lata.
    Podobnie jest z całą masą operacji obróbki mechanicznej, jak różnych obrabiarek metalu czy spawarek.
    Malowania tak równo jak robot nie zrobi żaden człowiek. Do rury nie wejdzie i ani jej nie pospawa od środka ani nie prześwietli ani po latach nie sprawdzi. Itd.

    Wniosek: od pewnego stopnia skomplikowania roboty robią roboty. 😉

  193. @seleukos @tejot:

    cytat z Surdykowskiego n/t Chin:
    „Ale Chiny to nie wyłącznie technologia, także styl życia i sposób organizacji społeczeństwa. Pozornie tylko Chińczycy – bogacąc się, zapełniając miasta imponującymi wieżowcami, a przestrzenie pomiędzy nimi nitkami autostrad i szybkiej kolei – coraz bardziej upodabniają się do ludzi Zachodu. Przecież ubierają się według zachodniej, a nie mandaryńskiej mody, korzystają z tych samych udogodnień technicznych, podróżują do tych samych kurortów i podziwiają te same zabytki, a nawet oglądają amerykańskie filmy. Lecz Internet w ich smartfonach jest cenzurowany, a każdy obywatel „państwa środka” podlega stałej ocenie, nad czym pracuje system komputerów, kamer monitorujących i jakie tylko można sobie wyobrazić nowinek technicznych. Każdy jego ruch, każde użycie karty kredytowej, każda wypowiedź na chińskich odpowiednikach Facebooka i Twittera są odnotowywane; za poprawne zachowanie i polityczną lojalność otrzymuje punkty dodatnie, za warcholstwo – ujemne. Potem albo może łatwiej otrzymać kredyt i lepsze mieszkanie, albo uniemożliwią mu zagraniczną wycieczkę bądź nawet przejazd pociągiem. Przysłowiowy „wielki brat” ma zawsze oczy i uszy nie tylko otwarte, ale wspomożone osiągnięciami chińskiej technologii. W takim państwie żyje się całkiem wygodnie, o ile nie bajdurzy się o wolności i o innych zakazanych owocach, klaszcze, kiedy należy, milczy przy innych, stosownych okazjach. Takie państwo nie używa na prawo i lewo brutalnej przemocy dla samego postrachu, jak to czyniły dyktatury w starym stylu. Przemoc jest tu selektywna, skryta, dobrze przygotowana technicznie, a więc słabo dostrzegalna.

    Człowiek w takim społeczeństwie może być nawet szczęśliwszy niż w niegdysiejszym „wolnym świecie”, bo nie musi o niczym trudnym decydować, niczego wybierać, popadać w moralne dylematy i rozterki. Każdy wie, co mu wolno, czego ma unikać i jak będzie nagrodzony. Co sobie myśli we własnej łepetynie, o czym pogaduje z kumplami, jak spędza wolny czas i nawet co czyta, na to „wielki brat” nie traci czasu, jego zajmują tyko sprawy ważne dla stabilności ludzkiego mrowiska. Człowiek w takim społeczeństwie ma swój kawałeczek swobody i zagwarantowany jaki taki dobrobyt. Dla wielu Europejczyków zmęczonych rozhukaną wolnością i nieznającym granic liberalizmem może się to okazać atrakcyjne. Także dla Polaków, których tak wielu głosowało i głosuje nadal na daleki od liberalizmu PiS.”

    cbdo

  194. @zza:
    Chiny i Chińczycy żyją w innej perspektywie. Od pewnego czasu ich siła przewodnia czerpie garściami sentencje konfucjanizmu. Te o czasie także. Dlatego np. planują całkiem poważnie zbudować orbitalną elektrownię fotowoltaiczną 1 TW mocy (1000 GW) w przeciągu najbliższych 30 lat i równie poważnie sceptykom marudzącym jak ten prund dostarczyć nad Jangcy mówią, że do tego czasu i ten problem na pewno zostanie rozwiązany.
    cyt: „To niby dlaczego chińscy naukowcy i inżynierowie nie mieliby stworzyć własnego i bardzo dobrego samochodu?”
    Ale po co? Po co sami? Przykład: kryzys finansowy 2008 „zbankrutował” wiele amerykańskich firm, również tych big (np Chrysler). Jeżeli ktoś się interesuje – pewnie słyszał o firmie Fisker. To trochę taki współczesny casus DeLoreana ale realnie innowacyjny, auta hybrydowe ale nie wykastrowane z elektrycznej autarkii tzn. wyposażone w relatywnie nieduży s-k benzynowy pracujący wyłącznie w trybie agregatu prądotwórczego włączającego się automatycznie on demand w celu ładowania głównej baterii trakcyjnej. Tyle w technicznym skrócie bo nie śrubki i nakrętki są tu ważne, ciekawych odsyłam na fiskerinc.com. Przed kryzysem inż Fisker pokazał prototypy i nawet rozpoczął chyba sprzedaż (model Karma – w Wa-wie widziałem niedawno jeżdżący egzemplarz) . Firma dostała w USA ulgi podatkowe na ponad 200 mln USD bo taki to tam stymulator progresu. Przyszła kryzysowa „hatakumba” , kredyty cofnęli, firmę uratował inwestor … no? jakieś skojarzenia? Bingo! Proszę zauważyć kolosalną różnicę: Chińczycy weszli w posiadanie technologii produkcji pojazdu eko bardziej dopasowanego na ich wewnętrzne potrzeby. Fisker w sensie zaawansowania technologicznego i zastosowania w produkcji komponentów z recyklingu (np cały kokpit z przetworzonych wtórnie plastików z celulozowym wypełniaczem a la prasowane stare gazety itp) w chwili premiery Karmy był o rok świetlny przed Muskiem. Nie wiem, czy ktoś z was widział i „macał” salonowe Tesle. Jakość montażu i precyzja wykonania / spasowania budy niestety ma się nijak do dzisiejszych standartów, to poprzednia generacja. Poza tym porównajcie estetykę EMotion Fiskera z Teslą. Bez komentarza. Wracając do Kraju Środka – bez zbytniego, gdzie indziej na ogół wymuszonego odczuwanym na karku oddechem tzw. inwestorów pośpiechu skonsumują w dogodnym i akuratnym czasie i technologię, i płynące z jej posiadania pożytki finansowe. Reasumując: posiadając znaczne nadwyżki finansowe nie muszą sami wszystkich kół wymyślać od nowa. Znani z pragmatyzmu a teraz też zamożni nie eksperymentują za własne bez sensownego powodu.

  195. @scrambler
    3 maja o godz. 23:53
    I Chińczycy się uczą. Na wszystkich lepszych uczelniach wszystkich krajów są studenci z Chin, płacący za studia grube pieniądze. To swojego rodzaju przemysł. Myślę, że częściowo te koszty pokrywa państwo w zamian za zobowiązanie do lojalności i pracy na rzecz.

  196. Podziękowuję z opóźnieniem. Znienacka poszedłem do pracy ciężarówkowej, chociaż zarzekałem się, że przez jakiś czas nie będę mieć na to czasu. Ale agencja mnie ściągnęła w trybie natychmiastowym, bo jakiś inny wodziciel zawalił.

    Znalazłem jeszcze to:

    https://youtu.be/75blQClrqEI

  197. Powyższe to do @Nefer 3 maja o godz. 18:13
    🙂

  198. Na koniec neobajki o Chinach odrobina realiów (bez dedykacji dla tutejszych wodniaków):
    „Parę liczb, dla zobrazowania rzeczywistości:
    1. Ciężkie lotniskowce atomowe: USA 11, Chiny 0 (zdolność Chin do budowy takich jednostek też zero).
    2. Lekkie lotniskowce konwencjonalne: USA 9 w służbie + 10 w planach/budowie, Chiny 1 szkolny, 1 w próbach, 2 w budowie.
    3. Krążowniki rakietowe z systemem AEGIS: 22 w służbie, Chiny 0.
    4. Niszczyciele rakietowe z systemem AEGIS: 65 w służbie + 14 w planach/budowie, Chiny 11 w służbie, 3 w próbach, 14 w planach/budowie (odrębną kwestią jest, czy i na jakim poziomie chiński odpowiednik systemu AEGIS w ogóle działa, bo np. chińskie rakiety okrętowe wszystkich typów są nieporozumieniem na tle amerykańskich).
    5. Duże okręty desantowe: USA 22 w służbie + 2 w planach/budowie, Chiny 6 w służbie + 2 planach/budowie.
    6. Strategiczne atomowe okręty podwodne: USA 18 w służbie (14×24 ośmiogłowicowe pociski Trident II, razem 2.688 głowic + 4×154 pociski Cruise), Chiny 4 w służbie (4×12 jednogłowicowych pocisków JL-2, razem 48 głowic, okręty-nosiciele są bardzo głośne).
    7. Uderzeniowe atomowe okręty podwodne: USA 53 w służbie + 33 w planach/budowie, Chiny 6 w służbie + brak informacji o okrętach w planach/budowie.
    Innymi słowy, w podstawowych klasach okrętów ilościowa i jakościowa przewaga USA nad Chinami jest miażdżąca – samych uderzeniowych atomowych okrętów podwodnych, dla chińskiej marynarki praktycznie niewykrywalnych, Amerykanie mają dwa razy więcej, niż Chińczycy wszystkich dużych okrętów razem – i na żadne prześcignięcie US Navy przez flotę Chin się nie zanosi.”
    Przepraszam, że działka mało ekologiczna, ale dość dobrze ilustruje realny „uskok” technologiczny. Nie wszystko jest do kupienia / na sprzedaż. Poza tym warto mieć właściwą perspektywę i miarę rzeczy. Czasem jednak nieporównywalnych. Zaplecze chińskiego rozwoju, a zatem i gospodarka już od dość dawna nie może jak chata być tym bogata, „co ukradnie tata”. Nie sądzę, żeby specjalnie zależało im na ściganiu się z kimkolwiek. Robią swoje.
    „Jeśli masz wroga nie walcz z nim. Usiądź na brzegu rzeki i poczekaj, aż woda przyniesie jego ciało.” Konfucjusz.

  199. Porównywanie Polski z państwami Europy zachodniej czy połnocnej obiektywnie rzecz biorąc jest bez sensu, a zwłaszcza z poziomu „Polak będzie się zachłystywał nadętym i fałszywym pojęciem „Naród” obsrywając przy tym ulicę” (brawo Tanaka, lepiej nawet Netanyahu by nie potrafił). Te państwa trwały gdy Polska nie istniała jako państwo przez 150 lat, nie doświadczyły wynaradowiania w tym samym stopniu co Polska najpierw pod zaborami, a później pod niemiecką i sowiecką okupacją.
    Począwszy od końca 18 wieku Polska istniała jako niezależne państwo przez niecałe 20 lat. Polski nie odbudowywano przy pomocy planu Marshalla pod osłoną armi USA. Gospodarkę obrabowanego doszczętnie kraju zaprzęgnieto do budowy kompleksu zbrojeniowego ZSRR.
    Polak, o którym Tanaka pontyfikuje – sam Kaczyński na równi z tym zasrywającym ulice – to nic innego jak produkt 40-to letnich wysiłków „władzy ludowej” zmierzającej do wyniszczenia zdolnej do niezależnego myślenia cześci społeczeństwa i zastąpienia jej prostactwem z awansu społecznego i utrzymywania tegoż w przekonaniu, że mu się „należy”.

    No coż, jak się jest ateistą, to się w cudy nie wierzy, wierzy się we własny nieomylny osąd, a to czego dokonało pokolenie moich rodziców na przeciągu międzywojennego dwudziestolecia graniczy przecież z cudem czyli „To se ne vraci”.

    A swoją drogą, jak na kogoś mającego „bardzo wiele do czynienia” z innymi nacjami wnioski raczej prowincjonalne.

  200. Krotko, bo sprawki lokalne wzywaja… (H)ellenika…

    Tez obejrzalem wyklad Tuska, pewnie wiekszosc @Was. Truism byloby powiedziec, przyszlosc jest nieznana. Nikt nie jest wrozka. Moje przyklady co dalem, do tego wykladu, byly zeby nie bylo okladanki na epitety. Przyklady obojetne emocionalnie, dlatego dalem. O Habsburgach hiszpanskich i Torslanda. Ci co chcieli odpowiedziec, @@Tejot, E-J, Zza_kaluzy, Scrmbler. Tusk caly czas podkreslal, potrzebe koniecznosc, wspolpracy w roznorodnosci. Negowal to co nazywane Europa ojczyzn, aktualna polityka polska, wykluczania. Szukania smiesznych sojuszow. Tusk nigdy nie zanegowal Europa Regionow. Przeciwnie. Tu mozna byc wrozka. Bez truismow.

    Wymienil (T.) przyklad smogu (Sieradz???). To bedzie kontrowersyjny na pl blog. Dlaczego? Pare wyzej wpisow bylo o zegludze odrzanskiej. Z duzym sentymentem. Czytalem z przyjemnoscia. Sam do powiedzenia mam tak. Dwa razy plynalem zaglowka Omega do Gdansk, przez Zalew (Nogat) i sluzy na. Zegluga srodladowa, dzis na tych rzekach, jest bezsensu. Proby projektowania, czy szukania masowych ladunkow. Odtwarzania infrastruktury. Bo… NIE MA WODY. I nie bedzie wody. Prawdopodobnie nigdy rejs do Gdansk nie moglbym robic dzis. Brak wody, nawet na Omega. Ale to przyklad jest emocionalny, wielu blogowiczom. Jak mieszkalem w Grecji, duzo jezdzilem, plywalem Aegean. Do Olimpii jedzie przez most, na rzece Alfios. Jak jechalem, na srodku koryta rosly eukaliptusy, 40/50cm pnie. Kropli wody nie bylo od lat. W antyku, rzeka byla zeglugowa. Na Olimpiady plywalo statkami morskimi (wtedy). Nie drogami. Nie ma wody. W Thermopile jest autostrada i miejsce na pare innych. Szerokosci tyle obok. A dawno? Przejscie na pare ludzi. Trzeba dobrze oczy zamknac, uszy zatkac, zeby zobaczyc/uslyszec jak bylo 2000lat dawno. Okrety medyjskie plynely przy brzegu urwisku. Zatoka piachu. Tyle ziemi splukanej w morze. Zadne podnoszenie ladu (plyty tektonicznej). W Tracji jeszcze gorzej. Tusk smog wymienil. Mogl rownie dobrze o wodzie Nogat powiedziec. Czy o przyszlosci Sahara w Kongo czy Kenia, chinskich polach dla staruszkow.

    To takie tematy. Co ja nie sadze, ktos dzis odpowiedzi ma. Na pewno nie ma obecna ekipa rzadowokoscielna w Polsce, jesusmaryjna. Tzw „narodowi” w zadnym kraju odpowiedzi nie maja na brak wody w rzekach (nprzyklad). Moze po korytach beda jezdzic okrety na kolach (elektrycznie, Morawieckiego). Elektryczny okret na kolkach slusami na Nogacie. Hmm… Nie mam obawy, ze moj wnuk/wnuki beda sterowani chinskim Chipem do Marzen. Kaczynsko/konfucjanskich „marzen”. Ale moze w Pl wszyscy chlopi beda mieszkac w dworkach sarmackich, dwukolumienkowych. Niech mieszkaja.

    pzdr Seleukos

  201. @alamakotalive 4 maja o godz. 6:23
    Porównywanie Polski z państwami Europy zachodniej czy połnocnej obiektywnie rzecz biorąc jest bez sensu

    To może porównajmy osiagnięcia emigracji z tych samych terenów, z grubsza nazywanych Polską, do USA. Milionów emigrantów wyznania mojżeszowego oraz milionów emigrantów – katolików.
    Zawsze mi się wydawało, iz obie grupy na terenie swego pochodzenia były raczej biedne, raczej chłopskie, raczej słabo wykształcone i raczej mocno, w ostatnich 200 latach, tępione. Grupa żydowska nawet jakby bardziej niż katolicka, chociaż to mocno trupia licytacja.

    A w docelowym kraju, czyli w USA, jak sobie poradzili przedstawiciele obu grup? Polscy katolicy wybudowali setki potężnych kościołów – katedr oraz zdołała kupić dla siebie domy mieszkalne, wielokrotnie nawet budynki wielomieszkaniowe na wynajem. Czasami założyli małe przedsiębiorstwa.
    Wykształcili dzieci i wnuki i mają podobną do amerykańskiej średniej liczbę lekarzy, inżynierów czy prawników.

    Natomiast grupa byłych umownie nazywanych „polskimi” Żydów dokonała osiagnięć grubo powyżej amerykańskiej średniej. W każdej kategorii, jakkolwiek chciałbyś ustawiać rankingi, to są w czołówce. A nie w „okolicach średniej”. Mam wymieniać noblistów, inżynierów, profesorów, pisarzy, dziennikarzy, filmowców, muzyków, prawników, polityków, przesiębiorców, itd.?

    A przecież pole gry, tej gry, która pokazuje względne osiagnięcia różnych grup imigrantów, było w USA równe. Obie grupy były tępione, obie musiały zapłacić takie samo frycowe, zresztą podobnie jak wiele grup imigrantów przed nimi i po nich. Polacy – katolicy byli początkowo uważani za durnowatych, tępiono ich za religię, ale i Żydom antysemickie wstręty bardzo długo w USA czyniono.

    Tych imigrantów do USA nikt nie zaprzęgał do budowy kompleksu zbrojeniowego ZSRR oraz nie zmierzał do wyniszczenia zdolnej do niezależnego myślenia cześci społeczeństwa i zastąpienia jej prostactwem z awansu społecznego i utrzymywania tegoż w przekonaniu, że mu się „należy”.

    Tak więc skąd te różnice?

    Napisałem powyższe w celu podjęcia próby odfiltrowania martrologicznych usprawiedliwień dzisiejszego stanu rzeczy, jakkolwiek sam takie martyrologiczne argumenty na tym blogu stosowałem. 😉 Zarówno wobec @Tanaki jak i wobec @seleukosa.

  202. @zza kałuży
    4 maja o godz. 7:16
    W punkt.

  203. @scrambler
    4 maja o godz. 1:55

    Na koniec neobajki o Chinach odrobina realiów (bez dedykacji dla tutejszych wodniaków):
    „Parę liczb, dla zobrazowania rzeczywistości:

    To, że USA mają atomy jak domy i N razy więcej śmiercionośnego żelastwa niż ktokolwiek inny na świecie nie ulega wątpliwości. Mają też 20+ bilionów (anglosaskich trylionów) długu międzynarodowego, zaciągniętego głownie na to żelastwo, na QE i na „niesienie demokracji” oraz kto wie ile wewnętrznego, przy poważnych problemach społecznych, politycznych i gospodarczych.
    Mimo żelastwa Stany Zjednoczone od czasu wojny koreańskiej, którą mimo wielkiej przewagi technicznej tylko co nieco wygrały (tzn. obroniły Koreę Płd., ale Północnej nie „oswobodziły” i wspierających ją Chińczyków nie pogoniły), przegrały wszystkie konflikty zbrojne, w które się wdały. Nie licząc oczywiście udanych napaści na „mocarstwa” w rodzaju Granady czy Panamy. Śmiercionośne żelastwo za $$$$$$ kiepsko się sprawdziło i sprawdza przeciw Wietnamczykom głównie z Kałachami i zaostrzonymi bambusowymi palami, przeciw Afganom też z Kałachami, przeciw Irakijczykom z IED’ami, itp.

    W dzisiejszym świecie „na całego” wojna III generacji, z armiami, lotniskowcami i resztą żelastwa jest zresztą w zasadzie niemożliwa przeciw jakiemukolwiek krajowi z bronią atomową i ze średniej nawet klasy uzbrojeniem i armią. Jak np. Chinami i Rosją. Prowadziłaby prawie na pewno do użycia atomu czyli zgłady, albo załamania cywilizacji.

    Wszystkie zatem ciężkie lotniskowce atomowe, wraz z resztą tego super kosztownego badziewia, służą tylko do szantażu i zastraszania reszty świata (i do nabijania kabzy kompleksowi militarno-przmysłowemu i, per procura, zaprzyjaźnionym z nim legislatorom i politykom). I, biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą, finansową i polityczną USA, są domkiem z kart.

    A tera Chiny. Mają nadwyżkę handlową. I kolosalne długi wewnętrzne, ale w ichnim systemie te można zlikwidować jednym edyktem KC. Modernizują i rozbudowują armię, ale z umiarem, na tyle na razie, żeby nie dać się szantażować (patrz wyżej). Równocześnie prowadzą intensywną ekspansję handlową i gospodarczą w Azji, Afryce, Ameryce Płd. i Europie. I nie potrzebują do tego lotniskowców!
    W razie prawdziwego zagrożenia mogą zawrzeć sojusz z Rosją, która też ma atomy jak domy, choć bez ww. lotniskowców, itp. W chwili obecnej są w stadium imperium handlowego, jak Anglia w 18 w. i USA od wojny secesyjnej do 2 światowej. Czy kiedykolwiek przejdą do stadium agresywnego imperium zbrojnego, jak Wlk. Brytania w 19 w. i USA po 1945, czas pokaże.

    Jak na razie, USA są na przegranej pozycji schyłkowego hegemona. I nie pomoże im w podstawowych klasach okrętów ilościowa i jakościowa przewaga USA nad Chinami jest miażdżąca. Chiny wygrywają i wygrają metodą Konfucjusza.

    Gdzie w tym wszystkim powinna się znaleźć Polska i inne przyooopasy Hegemona?? Najlepiej na pewno nie na pierwszej linii frontu straszenia, jazgotania, propagandy i potrząsania tekturową szabelką.

  204. @zza kałuży
    4 maja o godz. 7:16

    Milionów emigrantów wyznania mojżeszowego oraz milionów emigrantów – katolików.
    Zawsze mi się wydawało, iz obie grupy na terenie swego pochodzenia były raczej biedne, raczej chłopskie, raczej słabo wykształcone
    .

    Zgadza się, z wyj. „chłopskie”i „wykształcone”. Emigranci żydowscy byli prawie w 100% drobnymi handlarzami, rzemieślnikami, itp. Jako tacy byli o wiele bardziej obeznani z obracaniem pieniędzmi i o wiele bardziej mobilni. W kraju osiedlenia prawie nigdy nie szli w rolnictwo. Co więcej, ok. 60% mężczyzn (wg. cenzusów) umiała, lepiej lub gorzej, czytać – uczęszczanie do hederu było u Żydów przymusowe. Emigranci katoliccy to prawie w 100% bez i małorolni chłopi i prawie w 100% analfabeci.
    W sumie, spora różnica na starcie.

  205. @zyta2003
    3 maja o godz. 22:54

    No to zaczne jak w wierszyku Tuwima: Azeby ludzie produkujacy dla IKEI i pracujacy w tej sieci mieli co robic, czyli mogli zarobic pieniadze, ktore niestety ciagle sa potrzebne, stosuje sie rozne chwyty marketingowe.

    IKEA jest par excellance ilustracją działania współczesnej gospodarki konsumenckiej. Żeby ci produkujący dla i pracujący w mogli zarobić trzeba kupującym upchnąć jak najwięcej czegokolwiek. Kończy się to na trawnikach przed domami, stosami rozsypujących się gratów z płyt paździerzowych, oczekujących na śmieciarzy gdy miasto zbiera wyrzucane rupiecie.

  206. alamakotalive
    4 maja o godz. 6:23

    Parafrazując Twoją produkcję: no cóż, jak się jest @alamakotalive, to się w cuda nie wierzy, więc się nie wierzy we własne fantazmaty i tylko tak przypadkiem z kieszeni wypadają, bo przecież nie z głowy. Głowa ma być przytomna.

    Począwszy od końca 18 wieku Polska istniała jako niezależne państwo przez niecałe 20 lat.

    Nie istniała, bo tak to sobie urządziła. Pretensje należy mieć do Polski, co kiedyś była taka dumna wielka i miła i to zbradziarzyła. A nie do Planu Marshalla i Cześka Pajkerta.

    Polak, […] – to nic innego jak produkt 40-to letnich wysiłków „władzy ludowej” zmierzającej do wyniszczenia zdolnej do niezależnego myślenia cześci społeczeństwa i zastąpienia jej prostactwem z awansu społecznego i utrzymywania tegoż w przekonaniu, że mu się „należy”.

    Ach, więc to przez to chamskie „prostactwo z awansu” i „wyniszczanie niezależnego myślenia” to całe zło. No, no!
    A skąd się to prostactwo wzięło, jak nie z czasów tych „niecałych 20 lat”, a chwilę przedtem z niewolnictwa pańszczyźnianego? I przez te „niecałe 20 lat” był „awans społeczny” tego chamstwa, czy nie był, że w końcu musiał być, hę?

    I podstawa wszelkiej dyskusji o czasach nieco bardziej historycznych niż góra 150 lat wstecz, a psychologicznie rzecz biorąc, wyraźnie mniej: Polak to nie był żaden Polak, tylko jakieś 12% Polaków. Tych w dzisiejszym rozumieniu słowa. Polak to był wyłącznie szlachcic. Niewolnik pańszczyźniany to nie był Polak.


    Porównywanie Polski z państwami Europy zachodniej czy połnocnej obiektywnie rzecz biorąc jest bez sensu,…

    Taaak, to bardzo proszę opisać i uzasadnić ową obiektowność, co to nie ma sensu w porównaniu.

  207. alamakotalive
    4 maja o godz. 6:23

    Powiadasz: „Porównywanie Polski z państwami Europy zachodniej czy połnocnej obiektywnie rzecz biorąc jest bez sensu”, po czym nic innego nie robisz, tylko porównujesz. Agitacyjny dodatek „obiektywnie rzecz biorąc” to tylko ozdóbka mająca pozorować nietendencyjne myślenie. Wyliczane zaborów, niemieckiej, sowieckiej okupacji (rosyjski wyraz „sowiecki”, w miejsce używanego przez 45 lat polskiego „radziecki”, nie jest świadectwem niezależnego, lecz papugomałpiego myślenia, skoro niemal cała Polska po transformacji, z dziecinną mściwością, z godziny na godzinę, zaczęła go używać, jakby to coś miało zmienić w historii) to tak pusta, nieobiektywna, tysiące razy powtarzana mantra, że niczego nie wyjaśnia. Kolejny raz wpadłaś zresztą nie po to, by wyjaśniać – jakież to wyjaśnianie na poziomie „To Ala, a to As” – lecz by spełnić swą choleryczność, którą dziki Bóg Jahwe w swej cholerycznej łaskawości Ci przydzielił, byś obiektywnie rzecz biorąc wyrzucała z siebie prywatne choleryczne gazy pod pozorem troski o obiektywne rozumienie dziejów świata.

    Nie jestem zwierzęciem politycznym – patrzę na to, z jakiego całokształtu stosunków społecznych w jego dawnym najbliższym otoczeniu składa się człowiek, który w drugim człowieku – nie w sobie, bo nie ma wsobnych luster – widzi prowincjonalność.

  208. alamakotalive
    4 maja o godz. 6:23

    Właściwe postawienie sprawy jest takie: dlaczego Polska „jest beznadziejnie wciśnięta między Niemcy a Rosję”, a np. Niemcy nie są beznadziejnie wciśnięci między Polskę a Francję. Z perspektywą tysiąca, a nie 45 czy 100 lat.

  209. seleuk|os|
    4 maja o godz. 6:33

    10/10. Wyraziłeś moje myśli przy czytaniu wpisów stolika szuwarowotransportowego. Uzupełnię tylko, że chodzi nie tylko o brak wody, ale i o konsekwencje ekologiczne. Środowisko postrzega się dzisiaj zupełnie już inaczej, niż w czasach, kiedy kształcili się twórcy tego listu otwartego w spr. min. Gróbarczyka. List – w części dotyczącej uzasadnienia potrzeby istnienia żeglugi rzecznej – mnie zatrwożył jako emanacja myślenia o przyrodzie, które powinno już być tylko w gablotce muzealnej.

  210. Szary Kot
    4 maja o godz. 9:56

    E tam, Kotku, list Cię zatrwożył. „Przeraża mnie”, „Boję się”, „Jestem zatrwożony” to tylko słowne ozdóbki-tiki. Bo przecież wielopasiaste drogi, którymi jeździsz, Cię chyba nie trwożą. Gdyby trwożyły, jeździłbyś na żaglu swoimi potworami i trucicielami leśnymi ścieżkami, polnymi drogami jako i ja jeżdżę. Żeglowne rzeki w Polsce i gdzie indziej to raptem kilka naturalnych cieków przecinających kraje. Nie ma co nawet tego porównywać z setkami różnego kalibru szos – którymi jeżdżą dziesiątki tysięcy kołowych potworów i miliony małych blaszaków – które ZAWSZE są ingerencją człowiekowatych w naturalne środowisko. O czymś takim jak przewożenie tysiąca ton przez jeden pchany zestaw „Bizona” o łącznej mocy dwóch silników 400 KM wstyd nawet przypominać, skoro Twój jeden zestaw silnikiem o mocy 200 – 300 koni przewozi, powiedzmy, góra 30 ton (nie znam się na tych potworach, więc tylko orientacyjnie strzelam. Niepotrzebny, uważam, temat, skoro całe globowe życie i tak do grobu, i tak do grobu zmierza.

  211. Szary Kot
    4 maja o godz. 9:56

    W związku z klimatycznymi zmianami regulacja zwłaszcza większych rzek i tworzenie zbiorników retencyjnych jest życiową koniecznością (żegluga tylko skorzysta z okazji) – pokazała to powódź 1997. Jestem za nieingerowaniem w przyrodę, ale możliwe byłoby to wtedy, gdyby w Polsce żyło trzech mieszkańców: dwóch – gdzieś na południu, a na północy – tylko jeden: ja.

  212. „Z radością i dumą mogę powiedzieć, że my, Polacy, jesteśmy narodem, który wpłynął na dzieje Europy i ukształtował ten świat”. Obecność w UE i NATO „nam się zwyczajnie należała, właśnie przez pryzmat naszych zasług, zatrzymanie nawały tureckiej i sowieckiej”. Mowa Dudy to popis megalomanii narodowej, zwłaszcza na tle Tuska. 22 razy użył słowa „wielkie””.
    C.d. tutaj
    https://oko.press/duda-na-tle-tuska-czyli-samochwala-polska-wielki-polski-narod-uksztaltowal-ten-swiat/
    Kontrast między tym, co miał do powiedzenia prezydęt Adrian Duduś a wykładem Donalda Tuska, polityka światowego formatu, jest tak WIELKI (tylko raz użyłam tego określenia), że wszelki komentarz wydaje mi się zbyteczny.

  213. zza kałuży
    4 maja o godz. 7:16

    Tak więc skąd te różnice?
    Napisałem powyższe w celu podjęcia próby odfiltrowania martrologicznych usprawiedliwień dzisiejszego stanu rzeczy, jakkolwiek sam takie martyrologiczne argumenty na tym blogu stosowałem.

    Mój komentarz
    Krajanie stosują dwa podstawowe argumenty jeśli chodzi o opóźnienia w cywilizacyjnym rozwoju kraju oraz obecność obcych w tkance polskiego społeczeństwa.

    1) Pierwszy to martyrologia i knowania obcych. Byliśmy przez wieki gnębieni, skłócani, zatrzymali nas celowo w rozwoju, po II Wojnie byliśmy światowej wyzyskani, wprzęgnięci do sowieckiego kieratu, itd.

    2) Oni trzymali tylko ze sobą, organizowali się przeciwko by prześladować Kościół i naszą wiarę, pomagali sobie wzajemnie by nas okradać, wszędzie się wtryniali, jak nie do władzy to do pieniędzy, a po wojnie UB (to z ich rozkazu i z przyczyny ich nienawiści) rozstrzeliwało bez pardonu patriotów polskich, oni nas prześladowali, oni nigdy nie byli i nie będą prawdziwymi Polakami, itd.
    Pzdr, TJ

  214. Polska mentalność martyrologiczna kształtowana i utrwalana jest od pokoleń przez nauczanie historii przedstawiającej nasz kraj i naród jako niewinną ofiarę spisku zaborczych sąsiadów czyhających tylko na okazję, aby napaść i zniewolić.
    Krytyczne spojrzenie obiektywnych historyków nie przebija się do masowej percepcji, bo kto lubi się dowiadywać, że sami przyczyniliśmy się do takiego losu 🙄
    Nie jesteśmy wyjątkiem w takiej polityce historycznej, ale to jest słaba pociecha.

  215. mag
    4 maja o godz. 10:50
    „Z radością i dumą mogę powiedzieć, że my, Polacy, jesteśmy narodem, który wpłynął na dzieje Europy i ukształtował ten świat”. Obecność w UE i NATO „nam się zwyczajnie należała, właśnie przez pryzmat naszych zasług, zatrzymanie nawały tureckiej i sowieckiej”

    Mój komentarz
    Ten gość jest zawsze do usług silniejszemu, jest zawsze taki jak trzeba.
    Jak zajdzie konieczność, to jest wyniosłym patriotą nie potrzebującym by się UE wtrącała w nasze sprawy.
    Gdy nowa konieczność zastąpi poprzednią, to facet migiem staje się sympatycznym poplecznikiem, całym sobą po stronie UE i NATO.
    Potrafi być także megalomanem z Polski, której wszystko się należało i należy.
    Gdy jest mroźno, to jest surowy i pryncypialny, gdy nadchodzi odwilż, to staje się przymilny, wyrozumiały i przyjacielski.

    Co można powiedzieć o takim facecie, który w 2018 roku na spotkaniu z wyborcami powiada o UE jako:
    „o jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika”. – Wspólnota jest potrzebna tutaj, w Polsce, dla nas – własna, skupiająca się na naszych sprawach, bo one są dla nas sprawami najważniejszymi; kiedy nasze sprawy zostaną rozwiązane, będziemy się zajmować sprawami europejskimi. A na razie, niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze ”,

    a już w 2019 roku na spotkaniu wyborczym jedzie takim pochwalnym tekstem:

    „warto dyskutować, nad tym, czy powinniśmy wprowadzić zapisy o UE do naszej konstytucji, czy powinniśmy w konstytucji zagwarantować obecność w tym wielkim sojuszu – osobiście jestem przekonany, że tak. Czy powinniśmy zagwarantować obecność w NATO? – osobiście uważam, że tak”

    Najlepsze jest to:
    „Obecność w UE i NATO nam się zwyczajnie należała, właśnie przez pryzmat naszych zasług, zatrzymanie nawały tureckiej i sowieckiej.”
    „Nawała turecka i sowiecka” są nie do pobicia.
    Pzdr, TJ

  216. 4 maja o godz. 10:34
    Pombocek

    To takie przerażenie branżowe. Inna rzecz, że trafnie Szary Kot mówi o wykształceniu w czasach, gdy mało kto myślał o zniszczeniu środowiska i tego skutkach.
    Bardziej niż marzenia o potędze marginalnego grona marynarzy srodladzia mogą martwić chore rojenia Morawieckiego o Centralnym Porcie Lotniczym który zniszczy gigantyczne obszary ziemi w centrum Polski, potwornie je zabetonuje i skomplikuje komunikację która będzie wywalac mnóstwo trucizna i śmieci

  217. PAD chce budować tunel pod Tatrami do Słowacji.
    Jak się Słowacy nie zgodzą, to wybudujemy sami. Do granicy 😎

  218. wbocek
    4 maja o godz. 10:34

    Spróbuję być bardziej precyzyjny. Zupełnie nie było moją intencją krytyka transportu rzecznego jako takiego, ani porównywanie go z innymi sposobami transportu. Zatrwożył mnie jako emanacja pewnego sposobu myślenia.
    Zgodnie z nim, po pierwsze, traktuje się przyrodę jako zbiór zasobów do wykorzystania. Znów po pierwsze, podpunkt A, o możliwym wykorzystywaniu tych zasobów myśli się w kategoriach działalności gospodarczej, czyli o wykonywaniu z użyciem tych zasobów czynności prowadzących do wyprodukowania produktu i powstania zysku.
    Po drugie, zasób (np. rzeka) niewykorzystany (rzeka w naturalnym stanie, spławna co najwyżej dla kajakarza, niekopane złoża czegoś tam w ziemi) uważany jest za marnujący się.
    Po trzecie, rzekoma konieczność „posiadania” przez Polskę tej czy tamtej branży. Ojej, nie mamy w Polsce transportu rzecznego. Ojej, możemy zaraz nie mieć narodowego przewoźnika lotniczego i jakże to? Nie mówiąc o górnictwie węglowym. Nie mamy też ubojni kangurów i wielu innych rzeczy. Ale zapewne mięso z kangura, jak ktoś się uprze, to kupi, a samolotami podróżuje więcej ludzi, niż za czasów świetności Lotu.
    Po czwarte, bardziej co do materii tym razem, rozumienie dynamiki rzek i skutków regulacji znacznie się zmieniło, m.in. pod wpływem bolesnych doświadczeń. Pięknie uregulowany i spławny Ren pięknie i regularnie zalewał niemieckie miasta jeszcze w l. 80. Wyśmiana w liście idea budowy suchych zbiorników lub polderów przeciwpowodziowych też wywodzi się z obserwacji funkcjonowania mokrych zbiorników i zapór.

    Całkowicie rozumiem kwestia sentymentalne. Ba, podziwiam osiągnięcia inżynieryjne (wszelkie), fascynuje mnie piękno i potęga wielkich, a urok mniejszych i całkiem malutkich budowli wodnych. Zwiedzam takie obiekty z zapałem – Wielka Brytania jest ich pełna.

    Pozdrawiam,
    Sz.K.

  219. @Herstoryk

    Po pierwsze mnie do chińskiego konceptu przekonywać nie trzeba. Użyłem celowo durnego ale drastycznego pola porównawczego nie po to, żeby wychwalać amerykańskie potencjały. Sprawa jest banalnie prosta: nie ma takich pieniędzy ani możliwości, żeby w sposób komercyjny wejść w posiadanie kultury technicznej i naukowej kształtowanej znacznie dłużej niż trwa obecne chińskie przebudzenie. Przywołana przewaga w uzbrojeniu nie pozamykanym w silosach rzeczywiście może nie być przydatna do niczego w ramach relacji bezpośrednich pomiędzy hegemonami. Co o tym sądzę pisałem 22 kwietnia o godz. 20:47 (Kto się zbliża, kto puka…), powtarzać nie widzę potrzeby. Tym niemniej powtórzę raz jeszcze kwestię kluczową: USA bez Chin świetnie sobie poradzą, Chiny bez USA raczej nie. Więc nie dywagujmy, czy wszystkie amerykańskie kwity dłużne ze swoich skarbców zapakują Chiny w walizki i odwiozą do White House. To są równie bezsensowne dywagacje, jak przywoływanie rzekomych klęsk ameryki. Klęski militarne to i owszem, ale USA raczej zarabiają na każdej wojnie, a jak dotąd od secesyjnej wszystkie mieli na eksport. Proszę podać przykład klęski Ameryki w jakimkolwiek wyścigu technologicznym. Per saldo. Jeżeli wydaje się cynicznym sprowadzanie polityki do spraw ekonomicznych (w USA?) to poproszę o sprostowanie. Może być nie tak spektakularne jak ekonomiczne „samookaleczenie” kryzysem 2008-09. Ewentualny upadek tzw. amerykańskiego przewodnictwa wieszczyć jeszcze przedwcześnie, poza tym „wszystkie te lotniskowce atomowe”, doliny krzemowe, promy kosmiczne, intele, microsofty i cholera wie ile jeszcze „dupereli” powstało po tamtej stronie Atlantyku i to relatywnie niedawno. Proponuję sprawdzić, ile znanych / tzw. wiodących marek powstało od np czasu prezydentury Reagana i dlaczego zdecydowana większość w USA. To jak? Piniondze to nie wszystko?
    Doceniając zatem chińskie tempo nie traćmy z oczu chińskiego wymuszonego ograniczeniami wewnętrznymi (np populacja) pragmatyzmu oraz tego, że sentencje Konfucjusza to nie jest figura polityczna a raczej próba estetycznego kamuflażu na bezalternatywnym modelu prowadzenia za uzdę z w miarę wygodnym dla prowadzonego kantarem.
    Co do ew. sojuszów Chin: a po kiego im sojusz z gospodarczym lennikiem? W 2017 r Chiny rozmieściły wzdłuż granicy z Rosją (Mandżuria -> Władywostok) atomowe pukawki o zasięgu 10-15 tys km nowej generacji. Nie było alergicznej reakcji Kremla zwyczajowej wobec nawet tylko retoryki NATO: Chiny są „strategicznym sojusznikiem Rosji” i w związku z tym Moskwa nie postrzega aktywności wojskowej u swoich granic, jako zagrożenia. Aha. Pokojowa frazeologia Chińczyków mówi, że nigdy nie będą stroną atakującą. Nie no, w ogóle przecież można sprawdzić np wojna z Wietnamem. Poza tym przy granicy z Rosją Chińczycy mają rozlokowane 3 / 4 swoich sił. Anegdota mówi, że na jednych ze wspólnych rosyjsko-chińskich „braterskich” manewrach jakieś 15 lat temu przypadkowo (?) w ręce rosyjskich sztabowców wpadły mapy chińskie z zaznaczonymi na żółto Chinami i również Kazachstanem, Azją Środkową i całą Syberią, czyli wszystkimi terytoriami, które Chiny utraciły (głównie na rzecz Rosji) w ostatnich 300 latach. Gospodarczo „partnerska” współpraca wygląda dość podobnie: Rosja jest dla Chin dostawcą surowców i płodów rolnych, inwestycje współfinansowane na Syberii to np odkrywki węgla albo np słynny gazociąg zakontraktowany w 2014 r a obecnie na ukończeniu (ale wyłącznie za dieńgi Gazpromu) na dostarczanie przez 30 lat po 38 mld kubików gazu rocznie (więcej gazu obecnie kupują tylko Niemcy).
    Za Surdykowskim:
    „może III wojna światowa już się rozpoczęła, tylko my – jak zawsze otumanieni przez wielomówne media – jeszcze tego nie pojmujemy. Stratedzy i generałowie wykazują na dziesiątkach historycznych przykładów, że żadna nowa wojna nie jest rozgrywana przy pomocy środków wojny poprzedniej, że jej planowanie i przebieg będą zupełnie inne, zwłaszcza w dzisiejszym świecie szybko rozwijającej się techniki. Ale zwykle życie ich zaskakuje, tak jak tych, którzy u początków II wojny światowej wysyłali na front kawalerię, i jak zaskoczy tych, którzy dziś przechwalają się liczbą czołgów i rakiet. Ponieważ rozpętanie wojny na pełną skalę doprowadzi do nuklearnej zagłady, a więc jest przeciwskuteczne, trzeba próbować innych, bardziej skrytych, metod walki. Przede wszystkim cybernetycznych: przez Internet można dziś szpiegować skuteczniej niż przez nasłanych agentów, uszkadzać elektrownie i fabryki, paraliżować służby państwowe, siać dezinformację, a nawet panikę.

    Bezpieczne i tanie jest nasycenie mediów społecznościowych w Afryce pogłoskami o tym, jak dobrze jest uchodźcom w Europie. Dobrze jest wciągnąć potencjalnego przeciwnika w wyniszczający konflikt w jakimś odległym i niezrozumiałym kraju. Przecież smartfon z dostępem do Internetu ma dziś każdy łatwowierny biedak marzący o lepszym życiu i zaczynający pojmować własną godność.”

    Jasne, że lotniskowce mogą się okazać zbędne w roli siewców śmierci i destrukcji. Na pewno dadzą się przystosować do wymogów wojny digitalnej / informatycznej. Zresztą już są w znacznej mierze odpowiednio wyposażone. Takie ładne, amerykańskie…

  220. A propos chińskiej drogi ku.

    Prezydent Xi 30 kwietnia przed rocznicą „Ruchu 4 maja” wygłosił przemówienie do młodzieży.
    „Stwierdził, że młodzi ludzie powinni być wdzięczni partii, krajowi i społeczeństwu. „Patriotyzm jest obowiązkiem” – oświadczył wyjaśniając, iż dziś patriotyzm to oddanie socjalizmowi, miłość do kraju oraz partii.”

    Obywatele w Chinach powinni być wdzięczni (obowiązkowo) najpierw partii, potem krajowi i na końcu społeczeństwu. Co oznacza, że obywatele w Chinach powinni być świadomi, że zawsze będą mieć dług wdzięczności wobec partii i będą zawsze mieli obowiązek go spłacać. Oraz mają obowiązek miłości do.

    Język w Chinach, to nie bezpośredniość, a alegorie, parabole, eufemizmy, metafory i przykazania jak np. zestaw:
    „Sześć Nadziei” napisany przez przewodniczącego Xi Jinpinga”:

    formowanie dalekosiężnych ideałów; gorliwa miłość do ojczyzny; branie odpowiedzialności w swoim wieku; gotowość do walki; doskonalenie się oraz zdolność do doskonalenia moralności.

    Co się za tym kryje, to każdy Chińczyk wie. Nie musi tego rodzaju przykazań roztrząsać, rozbierać, bo praktyka w Chinach jest ważniejsza niż słowa. Słowa są ozdobą, etykietą, emblematem, a jaki towar pod tym jest, to już wykaże praktyka.
    Dziwne, ale Chińczycy w postępowaniu swoim są bardzo konkretni.

    Filozofia harmonijnej współpracy państwa z obywatelami w Chinach dziwnie przypomina czasy cesarstwa.
    Pzdr, TJ

  221. scrambler
    4 maja o godz. 13:42

    Jedyny sposób, w jaki sobie radzi USA jest taki w jaki dotąd sobie radzili. A ten sposób pokazuje swoją słabnącą skuteczność. Teza, ze bez Chin sobie USA poradzi nie jest wcale pewna, nie jest też pewna teza, że Chiny, bez USA miałyby sobie nie poradzić.
    Zresztą i pojęcie „radzenia sobie” jest względne. Bardziej – po stronie Chin. Ich paleta „radzenia sobie” jest szersza, bo wystartowali ze znacznnie niższego poziomu i mieć mniej per capita niż ma Amerykanin może być bez dużego kłopotu do przyjęcia, a dla Amerykanina mieć mniej niż miał wczoraj, czy ma dziś, będzie trudniejsze do przełknięcia.

  222. @Tanaka
    OK, ale same chęci i potencjał nie wystarczą. Pisałem o wystarczalności w kwestiach czysto gospodarczych na poziomie budżetowym. Tutaj póki co autarkia USA to rzecz zupełnie pewna. Polityka rządu może mieć i ma się nijak do prywatnego biznesu w formacie big, ten już granic nie posiada. O perspektywach strategicznego osłabienia swojej pozycji w kontekście malejącej hegemonii wiedzieli nie od wczoraj. Trump jest pierwszym, który się realnie do tego zabrał. Dlatego biznesmen klasy „świat to za mało” na urzędzie prezydenta. Wycenę rodzinnych sreber musi zrobić ktoś właściwie do tego przygotowany. Hegemonia ma się dobrze, na listę wyprzedaży nie trafi nawet gdyby musiała ( a kto by to chciał w całości kupić?) a wszelkie dywagacje o tym, że już, że zaraz, że się tu już wycofują a tam za chwilę, to tylko marketingowa ściema jak szukanie plamy oleju pod kupowanym autem. Nadal co czwarty miliarder mieszka w USA. Również po to, żeby nie nadwyrężać bezpiecznie zlokalizowanego majątku.
    Reszta jest zwyczajnie nieporównywalna. Chińska hybryda ustrojowa i gospodarcza MUSI sama sobie dawać radę. Taki los prekursora, realna trzecia droga. Różnice: Amerykanin jak rzeczywiście będzie miał mniej niż wczoraj wytupie swoje przy wyborach, ciekaw jestem podobnych możliwości Chińczyka.

  223. Wracając jeszcze do przemówienia/wykładu Donalda Tuska. Dla mnie było bezcenne, co sobie uświadomiłam post factum, odczytanie przez niego całej preambuły do naszej Konstytucji (autorstwa pierwszego premiera po 1989, Tadeusza Mazowieckiego). Po prostu ją sobie przypomniałam.
    To wspaniale, w pięknej polszczyźnie skonstruowany tekst, który zawiera clou tego, co mieści się w pojęciu demokracji, humanitaryzmu, tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka. Wszystko to, co stoi na straży praw nowoczesnego państwa obywatelskiego.
    Zdeklarowanym narodowcom, choć nasza Konstytucja bynajmniej ich poglądów nie wyklucza, jest to nie w smak.

  224. Tanaka
    4 maja o godz. 12:18

    „Przerażenie branżowe” 🙂 – to zgrabne i dowcipne sformułowanie, które zapamiętam sobie na przyszły użytek (fakturę wyślij na mejla 😉 ). Ale ja pozwolę sobie też i na wzmożenie branżowe. Otóż, ochrona środowiska nie jest dodatkową, osobną branżą, której może nie być, jak ubojni kangurów czy kopalni węgla brunatnego. Ochrona środowiska musi być wpleciona we wszelkie planowanie i działalność człowiekowatych, albo zdechniemy my i pchły nasze. Chociaż może już za późno.
    W ogóle sformułowanie „ochrona środowiska” jest nieszczęśliwym obciążeniem z dawniejszych czasów (z głębokiej prehistorii XX wieku) – nieszczęśliwym pod tym względem, że sugeruje osobność i zewnętrzność środowiska wobec tego, przed czym trzeba je chronić.

    wbocek
    4 maja o godz. 10:48
    Budowa dużych zbiorników to błąd. Ich trwałość techniczna z przyczyn równie pewnych jak grawitacja jest zbyt krótka w porównaniu z wielkimi nakładami i wpływem środowiskowym. Obecnie uważa się, że retencję lepiej realizować w sposób rozproszony przez odpowiednie zagospodarowanie terenu: zalesianie, utrzymywanie terenów podmokłych w stanie naturalnym (ćciny! turzyce! oczerety! sity! torfowce! – niech żyją!), pozostawianie dolin rzecznych rzekom (powódź i tak będzie, a czy zaleje łąki, czy osiedla, to już wybór planistów i decydentów), wreszcie – małe obiekty hydrotechniczne na małych ciekach.
    Powinno Cię to cieszyć jako wielbiciela szuwarów 🙂 (też lubię!).
    Rzeki a drogi. Przykład 1000-tonowej barki jest bardzo dobry. Tylko że nawet transport kolejowy, chociaż sieć kolejowa jest znacznie gęstsza od sieci rzek mających szansę być żeglownymi dla jednostek większych od ciężarówki, ma problem z dowozem do odbiorców końcowych.
    Sądzę, że istniejąca infrastruktura (Odra) powinna być wykorzystywana, ale już postulowanie spiętrzania Wisły na cele wożenia po niej towarów barkami lub dla retencji to absurd.

  225. Prywatne zdania (2) skrocone (Poliszynela)

    O hameryckim dlugu do swiata w DULARACH. Jak w prywatnej firmie, Federal Reserve, zabraknie zielonej farbki, te same matryce moga jechac na farbce rozowej lub cielistej. Albo innej, pastelowej, co akt Pierwsza Dama lubi/polubi. Systemy SWIFT/IBAN platnosci nie zmienia. No chyba ze ktos nowe wymysli. i zbuduje. Bo juz wymyslili. Tylko budowa napotyka problemy. Fundamentalne. To wszystko wie, nawet swiezo zatrudniony urzedniczek bankowy. To jest tajemnica bankowa. Tu mozna, jak to funkcionuje
    https://en.wikipedia.org/wiki/International_Bank_Account_Number
    https://www.swift.com/
    tu razem (po pl) wersja bylejaka
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Society_for_Worldwide_Interbank_Financial_Telecommunication

    O wodolejstwie lokalnym. Tutejsi wymyslili nastepujace. Kazdy chlop bedzie mial zapore. Mini, na swoich wodnych ciekach (miedzach). Zeby nprzyklad hodowal zlote ry(p)ki. Wode gruntowa podnosil, bezwysilkowo. W tym celu panstwo tutejsze daje zapomoge na koszt. Ja zastanawiam, jakbytu mnie tez zapomoge dali. Na razie nie chca. Toja bym strumyk obok, co ma 30cm wody szerokie, przerobil na dwa metry. Zaparl mini. Moglbym zlote ry(p)ki chodowac dla kotow. Duzo chlopow tutejszych juz tak zrobilo. Takie wodolejstwo, dla udogodnienia dokarmiania kotow.

    pzdr Seleuk

  226. A wogole to ten Duda nic nowe nie wymyslil „nam nalezy NATO i EU bo my… (tu wstawic dowolne)”. On byl w Grecji (Duda) jak ja bylem. To slyszal. Ja rozmawialem z powaznymi Grekami, wyksztalconymi (nie)bylejako, jak ten Duda. Jeden nawet to jest matematyk.

    Oni mnie powiedzieli tak (pewnie Dudzie tez). „Nam nalezy od calego swiata pieniazek (podatek) bo my wymyslilismy cywilisacje.” Kropka. Zaczem mnie podali liste wynalazkow cywilisacyjnych. Bardzo dluga. Daje tylko cztery, co mnie utkwily, reszte zapomnialem. Wymyslilismy alfabet (pismo). Wymyslilismy GPS (tzw mekanism z Antikythera). Wymyslilismy pieniadze (na podatki). Wymyslilismy demokracje (pnyxowanie pod Agora). I dalej…

    To jak Duda uslyszal, to musial wlasna liste zrobic, bo on alfabetu nie wymyslil i reszta (co zapomnialem).

    pzdr Seleuk

  227. seleuk|os|
    4 maja o godz. 19:03

    A ja na to: my w niebo ślem rakiety! Nie zapominaj, że pierwszy wizerunek pojazdu na kołach pochodzi z Polski, z czasów, gdy Grecy jeszcze z morza nie wypełzli! I co? Szach-mat, helleniści! 🙂

  228. Szary Kot
    4 maja o godz. 15:42

    Szary Kotku, za małą mam kapustę, by się mądrzyć w skali większej niż mój garaż na wodzie w ćcinach. Mówię tylko, co widzę: stokrotnie mądrzejsi od nas mają żeglugę śródlądową rozwiniętą tak, że my jesteśmy za mali, by im buty wiązać. Choć koledzy po mojej szkole, po Koźlu i Nakle łodziarzą na niemieckich kilkutysięcznikach, aż mi oczy na wierzch wyłażą. Jeden z młodszych kolegów zbudował nawet zbiornikowiec, który parę lat temu na Renie był najnowocześniejszy. Mogła być na nim bandera polska, ale polski bank nie dał kredytu na wyposażenie (kadłub budowała któraś z naszych stoczni, nie chce mi się sięgać do książki) więc kolega się zgłosił do Holendrów. I szczęśliwie łodziarzy w całej Europie. Nie jestem tylko pewien, czy sam, czy jego ludzie. W Polsce z całą pewnością zmieniły się warunki: już nie jeździ po Odrze co najmniej kilkanaście pociągów holowniczych za parowcami po 5 barek za każdym ani grubo ponad setka „Bizonów” z tysiącem ton każdy. Bo nie ma już w górę ze Szczecina „apatyta, fosforyta” – jak mawiał sternik Hońka, a z Gliwic, Kożla w dół – „wungiel”. Więc nie mnie orzekać, czy śródlądówka nam potrzebna (poza żeglugą wycieczkową i turystyczną, rzecz jasna) – to już Tanaka więcej wie. W ogóle nic nie wiem, bo właśnie wróciłem z rowerowania i siedzę nad fotkami.

  229. Szary Kot
    4 maja o godz. 19:10
    Ja nie zapominam. Te kola to wymyslil Kolczynski. Chyba Marian mu bylo.
    pzdr S.

  230. wbocek
    4 maja o godz. 19:11

    To chyba się rozumiemy. Chodziło mi o to, żeby z listy argumentów wykreślić następujące: bo nie mamy, bo inni mają, bo fajnie by było, bo drzewiej było.
    A fotki wrzuć, to i ja coś zapodam, z dziedziny i z dedykacją.

  231. @wbocku
    Bede tu zagladac czasem bo blog DP zdaje sie, ze calkowicie padl. Przynajmniej na czas jakis mam nadzieje. Odeszli wszyscy powazni dyskutanci, pozostali zwykli plotkarze. Ciagle opluwanie PiS czy poszczegolnych politykow a najczesciej siebie nawzajem, jest nudne jak flaki z olejem. Czekam na dalsze fotki. Pozdr.

  232. zza kałuży
    4 maja o godz. 7:16

    Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 7:48

    zza kałuży
    4 maja o godz. 7:16

    Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 7:48

    Obsrywanie narodu zza kałuży? Polityka w tym od swego zarania celowała i w swej nowej wersji nadal celuje. W tym wzgędzie istotnie „w punkt”.

    Tyle, że co ma piernik do wiatraka?
    Tanaka porównuje Polaków do narodów Europy zachodniej i północnej. Nie pisze nic o roli mniejszości narodowych, moim zdaniem słusznie.
    Skoro jednak żeby pisać „w punkt” trzeba pisać o Żydach, to na terenach Polski mieszkała większość tychże żyjących w Europie, podobno ok. 5-ciu milionów, co z grubsza odpowiada połowie populacji Szwecji i całej populacji tak Danii jak i Norwegii czy Finlandi.
    Ta mniejszość bez wątpienia miała jakiś udział w tym nad czym Tanaka ubolewa, czy poczuwa się do swojego udziału w opisywanej przez niego mizerii czy też nie i bez względu na to jaka ilość USA senatorów czy też bankierów, prominentnych kapitanów przemysłu i handlu jest żydowskiego pochodzenia podonie jak ilu z tych ostatnich skazano za szalbierstwa.

    Krytyczne nastawienie do wszystkiego co polskie, przedstawianie tej nieżydowskiej części społeczeństwa jako szwajcarskiego sera składającego się wyłącznie z dziur nie jest niczym nowym podobnie zresztą jak nieomalże nieodłącznie z tym związana gloryfikacja narodu wybranego.
    Wywody zza kałuży są ”w punkt” jedynie zgodnie z zasadą: ”Wstaje rzędem człęk niektóry, kogo tam zaswędzi ozór i kompletne plecie bzdury w uroczysty dmąc je pozór…”.
    Coż z tego, że Kościuszko to nie Zukenberg, a Murkowski to nie Bernie? Coż z tego, że Feinstein zadbała o utrzymanie obowiązku ubiegania się o wizę dla Polaków, a Mikulski nie sprzeciwiała się napływowi Żydów? Coż z tego, że Czochralski był autorem technologi leżącej u podstaw sukcesu Silicon Valley?
    Czy na podstawie tego, że Intel w pierwszych latach swego istnienia zwracał się do mnie, a nie do z za kałuży czy do Ewa-Joanna, o pomoc w usunięciu usterek konstrukcyjnych pierwszego microprocesora jaki wyprodukował należy wyciągać wnioski inne, niż te że wiedział do kogo się zwracać? Przy dobrej woli dałoby się zapewne na tej podstawie zaliczyć obie w.w. postaci do opadków społecznych Europy tylko po co? W jakim właściwie celu? Żeby dawać upust awersji do Polaków?

    Każdy naród ma swoją martyrologię, każdej z nich, nawet tej polskiej, daleko do apoteozy martyologi narodu wybranego. Jak dotąd nawet narody Europy zachodniej i północnej nie potrafiły zbić na niej takiego interesu jak tenże.

  233. Tobermory
    4 maja o godz. 12:37

    PAD chce budować tunel pod Tatrami do Słowacji.
    Jak się Słowacy nie zgodzą, to wybudujemy sami. Do granicy

    W zasadzie tak, ale nasi tak mają, że granice łatwo przekraczają. Absurdu.

  234. scrambler
    4 maja o godz. 14:58

    Chyba na tyle szybko popędziłeś do przodu, że nie zdanżam.
    Czy Amerykanin sobie co trzeba przy wyborach wytupie, to mam przypuszczenie, że powątpiewam. Sen złoty, że każdy (słuszny każdy, bo nie każdy) sobie w USA ślicznie życie ułoży, a dzieciom się bedzie z pokolenia na pokolenie lepiej powodzić niż rodzicom, zdaje się rozpływać. Bo też i źródła tego napędu słabną.
    Świat to za mało i świat za mały na to, żeby Ameryka mogła w perspektywie funkcjonować tak, jak dotąd.

  235. jakub01
    4 maja o godz. 20:33

    Jakubku, zara lete z fotkoma.

  236. jakub01

    Jakubku, ewangeliczny cmentarz w Jamnie to ta mięciutka trawa do głaskania.

    https://photos.app.goo.gl/Z82VtNWrspQPzjyQ9

  237. jakub01

    No i druga furgonetka – dzisiejsza (bo poprzednia była wczorajsza – chodziłem po wodzie jako ten, którego nie ma; „Jam jest, którego nie ma – maluczko, a nie ujrzycie mnie”).

    https://photos.app.goo.gl/no9wjz5Zcrcbzde69

  238. Szary Kot
    4 maja o godz. 15:42

    Oczywiście: ochrona środowiska odbierana jako coś osobnego i zewnęrznego nie jest w istocie ochroną środowiska a czymś niedotykającym istoty, sektorowym i kulawym. Tym niemniej termin mówi o realnym problemie, który od czasu jego sformułowania powiększył się wielokrotnie, obejmując całe nasze życie. Albo inaczej: obejmował i wcześniej, ale dopiero dziś i dopiero część z nas zaczyna to pojmować.
    Ta zewnętrzność widzenia „ochrony środowiska” polegała np. na tym, że gdzieś zrobiono oczyszczalnię ścieków. Mało kto ją w ogóle widział, ale jak padało hasło: „zbudowaliśmy oczyszczalnię”, to następowało rozluźnienie: no i sprawa rozwiązana!

    Dzisiaj, na taką regulację rzek w Polsce o jakiej jeszcze myślano w latach 1960/70-tych prawdopodobnie już za późno. Wtedy państwo inaczej funkcjonowało, inne problemy i inaczej rozwiązywało, a od tamtej pory wiele się zmieniło.
    To już na skraju niewykonalnego, żeby głowne polskie rzeki: Wisła i Odra, wraz z kilkoma łącznikami i odnogami, mogły działać tak, jak działają rzeki w północnych Niemczech czy Holandii z kawałkiem Belgii i kawałkiem Francji.
    Retencję też się inaczej zaczyna rozwiązywać, niekoniecznie przez wielkie zbiorniki, ale też ciągle mają one zastosowanie i może nawet będą mieć większe, z coraz poważniejszego powodu: suszy.

    Tymczasem jednak, Kaczyński ze swoimi pisoidami zapowiedział uregulowanie Wisły z Odrą, za 80 miliardów złociszów. Nie wiem, czy w tym rachunku ujęli przekopanie Mierzei, ale oni jeszcze bardziej tego nie wiedzą. Bo w ogóle nic nie wiedzą, a cała ta obietnica to obietnica katastrofy. Nic z tego nie może być poza katastrofą, z kilku nieusuwalnych powodów. Jeden wyżej wyłuszczyłem, a drugi jest taki, że pisoidy są tak tępe, tak niekompetentne i tak niezdolne do budowania czegoś poważnego, że nie zrobią. Po prostu.

    Masz rację: kolej, a zwłaszcza żegluga śródlądowa nie sięgają końcowego odborcy/nadawcy (w wielu przypadkach). Ale o tym wiadomo od zarania i nie po to się robi transport rzeczny czy też kolejowy, żeby do każdego miały sięgać. Dlatego też jakiekolwiek działania zwłaszcza w transporcie śródlądowym, należy łączyć w spójny system z pozostałymi rodzajami transportu. Inaczej żadnej nie działa dobrze. Tak się właśnie w Polsce dzieje. Za aktualnej Polski zrujnowano dobre aspekty podziału na zasadnicze rodzaje transportu: drogowy-kolejowy-rzeczny zdecydowanie nadmiernie obciążając drogowy, upośledzając kolejowy i niemal likwidując śródlądowy. To całkowicie chore relacje, bez ekonomicznego sensu. Wzmocnieniem tego bezsensu jest ideologiczno-psychiatryczny projekt rozwalenia Mierzei, żeby z Elbląga zrobić port morski.

  239. wbocek
    4 maja o godz. 22:11

    Pombocku, to są zupełne cudności.

  240. Szary Kot
    4 maja o godz. 20:23

    Możesz mieć rację, Szary Kotku (a-a-a, szarobure obydwa), że moi koledzy są skrzywieni zawodowym interesem, dlatego po niemal śmierci żeglugi chwytają się każdego, kto coś obiecuje. PiS obiecał ustami Kłamteuszka rechrystianizację Europy i głosem Gróbarczyka – rewitalizację śródlądówki, to złapali za połę i jak pani matki się trzymają. Może się nawet modlą, jak ich wyczułem na żywych parę lat temu kilku internetowych stronach mojej szkoły.

  241. Tanaka
    4 maja o godz. 22:18

    Dziękuję, Tanako, speszonym jak panienka.

  242. @Tanaka

    Szermujemy na założenia teoretyczne. Amerykańskie sny znam z rodzinnej autopsji. Myślę, że amerykańscy władcy snów właśnie wynajęli negocjatora do łagodnego wybudzania ze śpiączki. Tacy władcy jakie sny, jakie sny taki negocjator albo „wicewersja”. Nie wiem jak @Tanaka, ale ja mam wygodną pozycję wiejskiego gapia na płocie, nóżki po obu stronach bez zobowiązania do zejścia po którejkolwiek jego stronie zwisają, mnie też zwisa czy się tam kto obudzi sam, czy dopiero w gorączce jak zachoruje na żółtą febrę. Mam jednak nieodparte wrażenie, że zdolności terapeuty nie wykraczają poza nakłuwanie czyli akupunkturę, no, może w zamerykanizowanej wersji czyli widłami.

  243. @wbocek

    Bardzo wiosenny twój 4. maja. U mnie zieleń już prawie letnia, a na to spadnie w nocy śnieg 🙁
    Zazdroszczę ci tych plaż i horyzontu.

    Cmentarz ewangeliczny czy ewangelicki?

  244. Tobermory
    4 maja o godz. 22:30

    Jezu, Tobermorku, bez Ciebie czas byłoby umierać. Jasne, że ewangelicki. Dziękuję uniżenie jako zupa wołowa.

  245. jakub01

    Jakubku, dałem parę dzisiejszych fotek nowego budownictwa do byłego tematu „Wioski”. To tylko część nowych zabudowań w podkoszalińskiej wiosce Mścice na trasie Koszalin – Kołobrzeg. Zabudowania z fotek są przy bocznej garbatej i dołowatej drodze do przyjeziornej wioski wczasowej Podamirowo.

  246. Tobermory
    4 maja o godz. 22:30

    Tobermorku, na oko niby racja – wiosna. Ale zimnica jak cholera. choć niby koło 10 stopni, jednak przez wiatr nawet łapy na kierownicy marzną. A jak jeszcze chlupnie fala na okręt i po wiośle spływa woda, to stopni jest może. Ale i tak lubię się bujać i gapić.

    Co do śniegu, to miałem wiadomość od znajomych z Niemiec, że u nich – okolice Stolzenau i Nienburga – padał śnieg.

    A u mnie się odbywa przy zimniutkim słoneczku szuwarowe bujanie.

    https://photos.app.goo.gl/KCqkDVjrVS9MidVD9

  247. Zapraszam oglądaczy na Kanalizację. Po kolei: akwedukt Pontcysyllte koło Llangollen na Llangollen Canal, przeprowadzony nad doliną rzeki Dee (Walia), Iron Bridge na rz. Severn w/koło Telford (Anglia), śluzy Neptune’s Staircase koło Fort William (Szkocja – tylko 2 zdjęcia), akwedukt i tunel na Llangollen Canal w Chirk (Walia) wraz z położonym obok wiaduktem kolejowym (akwedukt i wiadukt nad doliną rzeki Ceiriog, tunel przechodzi pod fragmentem miejscowości Chirk).

    https://photos.app.goo.gl/n11BFgLf4AK1uqJm8

  248. @wbocek
    4 maja o godz. 23:06

    Na zdjęciach widać, że chłodno, po chmurach, kolorze nieba, nastroju… Chodziło mi bardziej o stopień zaawansowania (różnicy odcieni) tej młodej zieleni, co najmniej 2-3 tygodnie młodszej, niż w mojej okolicy.
    Przez ostatnich kilka dni gościłem przyjaciół wracających z podróży po Hiszpanii do Niemiec. Dziś pojechali dalej i z drogi donosili wstrząśnięci, że przez południową Wirtembergię jadą w śnieżycy 🙄 Mieszkają wśród winnic w okolicach Stuttgartu i śniegu prawie nie widują nawet w środku zimy, a tu patrz pan, w maju!
    W mojej okolicy potrafi śnieżyć i pod koniec maja 🙄

  249. @Szary Kot
    4 maja o godz. 23:32

    Świetny ten żelazny most i kanały. Aż się chce samemu tam wybrać.

  250. @alamakotalive 4 maja o godz. 21:06
    Czy na podstawie tego, że Intel w pierwszych latach swego istnienia zwracał się do mnie, a nie do z za kałuży czy do Ewa-Joanna, o pomoc w usunięciu usterek konstrukcyjnych pierwszego microprocesora jaki wyprodukował należy wyciągać wnioski inne, niż te że wiedział do kogo się zwracać?
    Stasiu, to ty?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Stanley_Mazor

    Jeżeli tak, to zwracam honor!

    Do mnie Intel też się zwracał o pomoc w usunięciu usterek konstrukcyjnych pierwszego microprocesora ale im odmówiłem. Byłem wtedy zbyt zajęty pedałowaniem po podwórku na czerwonym, błyszczącym rowerku „Ala” i ciąganiem za warkocze prześlicznej Marzenki.
    Z perspektywy mojej późniejszej kariery zawodowej uważam, że nie popełniłem wtedy żadnego błędu.

  251. @alamakotalive 4 maja o godz. 21:06

    Obsrywanie narodu zza kałuży?
    Bo ja jestem zdrajca i zaprzaniec.
    A do tego najprawdopodobniej mieszaniec.
    Kudy mi do takiego czystej rasy owczarka podhalańskiego jak @alamakotalive.

    Tyle, że co ma piernik do wiatraka?
    Ano właśnie, co ma?

    Skoro jednak żeby pisać „w punkt” trzeba pisać o Żydach, (…)
    Ta mniejszość bez wątpienia miała jakiś udział w tym nad czym Tanaka ubolewa, czy poczuwa się do swojego udziału w opisywanej przez niego mizerii

    Całkiem odwrotnie, @alamakotalive, całkiem odwrotnie. Mizeria to się zaczęła jak Żydzi z Polski zniknęli. Czy to wymordowani czy to wyjechani czy to wygonieni. Częściowo cosik się jeszcze tli z tego, czego zdążyli nauczyć ci profesorowie, którzy wojnę przetrwali i zostali ale już im się zmarło.

    czy też nie i bez względu na to jaka ilość USA senatorów czy też bankierów, prominentnych kapitanów przemysłu i handlu jest żydowskiego pochodzenia podonie jak ilu z tych ostatnich skazano za szalbierstwa.
    Ale ty jesteś tendencyjna @alamakotalive, o noblistach ani mru mru, a już z pewnością ani mru mru o amerykańskich noblistach żydowskiego pochodzenia z tzw. hard science. Ich też skazano za szalbierstwo?

    Krytyczne nastawienie do wszystkiego co polskie, przedstawianie tej nieżydowskiej części społeczeństwa jako szwajcarskiego sera składającego się wyłącznie z dziur nie jest niczym nowym podobnie zresztą jak nieomalże nieodłącznie z tym związana gloryfikacja narodu wybranego.
    +
    Wywody zza kałuży są ”w punkt” jedynie zgodnie z zasadą: ”Wstaje rzędem człęk niektóry, kogo tam zaswędzi ozór i kompletne plecie bzdury w uroczysty dmąc je pozór…”.
    =
    Słyszałeś o takim konkursie jak Intel Science Talent Search?
    Możesz podać przykład bardziej prestiżowego konkursu dla uczniów szkół średnich w USA a zainteresowanych naukami ścisłymi?
    Ja tu na blogu jakiś czas temu wklejałem listę 400 nazwisk finalistów tego konkursu za ostatnie 10 lat.
    Żadnego polskiego.
    Ani nazwiska ani imienia.
    A azjatyckiech nazwisk całe tony. Dużo też takich na żydowskie wyglądających. Szczególnie gdy popatrzeć na imiona.

    Ty sobie możesz z tego konkursu i ostatnie 20 lat sprawdzić, z podobnym skutkiem. Konkurs stary, trwa od wojny.
    Profesora Wilczka znajdziesz, gdy był maturzystą. A to pech, jak polskie nazwisko to znowu Żyd!

    Ostatnio, w 2017 czy 2018 była jedna Polka, dziewczyna przyjechana z Polski, świeży import. Ale oprócz niej – wieloletnia pustynia.

    A zatem, droga @alamakotalive, ja mam twarde dane i nie swędzi mnie ozór ani nie plotę bzdur w uroczysty dmąc je pozór

    A ty musisz się chować za wykształconego w Niemczech Czochralskiego, w Niemczech także dokonującego swoich najważniejszych odkryć a od polskich naukowców doznającego raczej więcej przykrości niż podziwu i pomocy. Ot, przysłowiowo słynna polska zawiść.

    Coż z tego, że Kościuszko to nie Zukenberg,
    Nie wiem, nie wiem, być może w swoich opiniach na temat Kościoła katolickiego obaj mogli by się zgodzić?
    Ale ty tego nie wiesz, bo na katechezie nikt ciebie tego o Kościuszce nie nauczył.

    Feinstein zadbała o utrzymanie obowiązku ubiegania się o wizę dla Polaków, a Mikulski nie sprzeciwiała się napływowi Żydów?
    Ale to chyba dobrze?
    Dzieki Feinstein mniej Polaków doznało ciepień z rąk amerykańskich szalbierzy żydowskiego pochodzenia a dzięki Mikulski mniej tych szalbierzy pozostało w Polsce, aby tradycyjnie gnębić polskich katolików?

    Przy dobrej woli dałoby się zapewne na tej podstawie zaliczyć obie w.w. postaci do opadków społecznych Europy tylko po co?
    Nie wiem jak @Ewa-Joanna, ale ja tam się do odpadków społecznych Europy słabo zaliczam, bo pół mojego życia już przemieszkałem w USA. Jestem zatem mieszanym, europejsko-amerykańskim społecznym odpadkiem.

  252. @@alamakotalive 4 maja o godz. 21:06
    Ajajaj!
    Intel w pierwszych latach swego istnienia zwracał się do mnie, a nie do z za kałuży czy do Ewa-Joanna,
    Padam plackiem. Ja jestem księżna z tytułem profesora. Pasujemy do siebie, nie?
    @zza kałuży
    5 maja o godz. 1:08
    I bardzo dobrze! 🙂

  253. @scrambler 4 maja o godz. 13:42
    Proszę podać przykład klęski Ameryki w jakimkolwiek wyścigu technologicznym. Per saldo.
    Wcielam się zatem w rolę advocatus diaboli.

    1/ Elektronika domowego użytku, najpierw przegrana do Japonii teraz także do Korei Płd. oraz Chin.

    2/ Produkcja samochodów – jeżeli nie przegrana to bardzo chwiejna równowaga sił, potencjalni lepsi to Japończycy i Niemcy.

    3/ Czołowa rola w umownie rozumianej produkcji półprzewodników wisi na włosku, (najnowszy przykład – Globalfoundries robi bokami, ja wiem, to nie jest amerykański kapitał ale budynki i ludzie jak najbardziej).
    Fotowoltaika już została prawie całkowicie przegrana.
    Nie ma amerykańskiego producenta narzędzi do naświetlania płytek krzemowych, czyli tzw. steppers. Coś w rodzaju powiększalnika tylko o kosmicznym stopniu komplikacji. Bez tych maszyn nie ma produkcji układów scalonych. Nikt w USA już ich nie robi.

  254. Co tam przemowy Tuska, czy Dudy! Sam wodzuś dał głos „Jarosław Kaczyński: kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę!”
    Ipse dixit!

    @Tanaka
    4 maja o godz. 21:51

    O amerykańskim śnie mówi (ponad godzinę) Noam Chomsky.

  255. @Herstoryk 4 maja o godz. 8:14
    Co więcej, ok. 60% mężczyzn (wg. cenzusów) umiała, lepiej lub gorzej, czytać – uczęszczanie do hederu było u Żydów przymusowe. Emigranci katoliccy to prawie w 100% bez i małorolni chłopi i prawie w 100% analfabeci.

    Zgodnie z tabelką 1 poniższej publikacji poziom analfabetyzmu wśród Żydów i katolików, w tym wśród mężczyzn obu wyznań, była bardzo podobna. Zarówno w 1921 jak i w 1931 roku.
    Nie wiem, jak i czy populacja emigrantów różniła się od reszty ludności, ale przy masowości zjawiska bardzo wątpię, aby miało to miejsce.

    Tytuł do wpisania w google:

    „Wykształcenie ludności II Rzeczypospolitej w świetle badań GUS”

  256. powinno być: „był bardzo podobny”

  257. @zza kałuży
    5 maja o godz. 6:06

    Przytłaczająca większość emigracji z ziem dawnej Rzeczpospolitej miałe miejsce przed 1914 rokiem, i to tamtego okresu dotzyczy moja statystyka. Od 1918 USA zaczęły wprowadzać stopniowo coraz ostrzejsze ograniczenia imigracji.

  258. @Tanaka,

    Skrobnąłem coś, co może się nadać na wstępniaka. Podaj proszę, na mój email, adres do wysłania.
    Pozdr.

  259. @pombocek
    Dzieki.

  260. @zza
    No tak, użyłem kompletnie nieprecyzyjnego „per saldo”, to mamy debatę o wyższości świąt takich nad innymi. Powinienem podkreślić, że chodzi o wynikające z kontekstu dziedziny o znaczeniu strategicznym, w których osiągnięcie odpowiedniego poziomu zaawansowania lub przewagi ma znaczenie w ujęciu globalnej hegemonii czy jej osłabienia.
    Tutaj dołączam ten wyścig. Bez wątpienia listę w podanym przez ciebie ujęciu można znacznie wydłużyć. Nie w tym rzecz, bo podobnie mogłoby wyglądać zestawienie „globalizacyjnych” zmian kooperantów amerykańskiej gospodarki. Nota bene – tutaj właśnie USA są potrzebne Chinom. Poza tym takie dziedziny jak produkcja pojazdów, AGD czy rzeczona fotowoltaika ulegają mutacji wskutek czynników o znaczeniu lokalnym, przez co w skali globalnej nieobiektywnych jak np gusta użytkowników, lokalna polityka energetyczna (struktura rynku paliw etc), czy nawet … klauzule force majeure polis ubezpieczenia nieruchomości (np czy mieszkańcy alei tornad kupują gadające pralki, lodówki, kuchenki albo montują panele na dachach). Odwracając sytuację i na przykładzie rodzimego podwórka: czy coś zmienia jeżeli mamy światowej klasy producenta np. igieł (iniekcje) albo oferujemy element uzbrojenia (granatnik Piorun) na tyle dobry i tani, że kuje go Pentagon (ca 40 kpl i dlatego raczej do „testowej” weryfikacji czyli „copy – paste – warehouse”). A! nie zapominajmy o patent pending law: jakby ktoś nawet miał gotowe Gwiazdy Śmierci to w USA ich nie sprzeda bez „działy” dla autora tego pending. Samsungi i Huaweye coś już o tym wiedzą. No to jak żyć panie Trump, jak?

  261. Tobermory
    4 maja o godz. 23:48

    Nie licząc Szkocji, mam do tych obiektów blisko. Jakby co, to zapraszam. Najbardziej spektakularny jest Pontcysyllte, skąd do Chirk jest bliziutko. Najbliższe lotnisko to Liverpool. Do Telford jest trochę bliżej z Birmingham, ale LPL też dobry.
    Miło mi, że się podobało. Wrzucę jeszcze coś z tej dziedziny, ale później.
    Aha, informuję/przypominam przy okazji, że wcześniej zamieszczone albumy drzewów, krzewów i pachruści mają podpisy (większość zdjęć) dla pragnących poznać nazwy (nieobowiązkowo). Oglądając przy pomocy aplikacji na komórce należy pociągnąć zdjęcie do góry. W przeglądarce na kompie trzeba kliknąć na małe „i” w kółeczku. Kto wiedział, niech wybaczy.

  262. Cóż to jest jedna skromna „ręka podniesiona na kościół”.
    Jak się Kaczy upora z „lasem rąk”, a wiele na to wskazuje?
    Histeryczna reakcja epidiaskopów na słowa red. Jażdżewskiego dowodzi, ze trafił w dziesiątkę. Z maniackim uporem panowie klechowie, poczynając od zwykłych wikarych, a na kardynałach kończąc, stawiają znak równości między wiarą w Boga i jego Królestwo Nie z Tego Świata, a instytucją, która owego boga niejako „obsługuje” na potrzeby wiernych.
    Chciałabym usłyszeć/ zobaczyć, autentyczną, a nie obrażalską, czyli merytoryczną odpowiedź na zarzuty stawiane przez redaktora.
    Raczej się nie doczekam. I bardzo dobrze. Niech się polski kler „samowykrwawi” (to tylko metafora!). Niech brnie w cynizm i hipokryzję, widoczne już gołym okiem nawet dla wiernych praktykujących.

  263. @Szary Kot
    5 maja o godz. 13:19

    Dziękuję 🙂 W moich podróżach chętnie uwzględniam wytwory myśli technicznej człowieka, z jej wymiarem estetycznym zwłaszcza. Nie wiem tylko, kiedy znowu wybiorę się do GB.
    Za dużo spraw na głowie, za mało czasu na wszystko 🙁

    „Pielgrzymowałem” już do słynnych mostów (łańcuchowy w Budapeszcie, Rialto w Wenecji, Garabit we Francji, Tower Bridge, Golden Gate, Brooklyn Bridge, Pont d’Avignon, Pont Neuf etc. ale ciągle chyba najwięcej podziwu mam dla trwających wciąż pamiątek po Rzymianach.

    A tymczasem na dworze śnieg padał od wczesnego rana do południa, pobielił dno doliny na chwilę, ale zbocza zaśnieżone są jak w zimie. Na noc mróz do -4 🙄

  264. mag
    5 maja o godz. 13:24

    dowcip polega na tym, że Jażdżewski mówił o Targowicy z XVIII wieku i współczesnej:

    https://www.youtube.com/watch?v=3pggp6RUwMs

    Katobolszewia woli się do tego nie odnosić, cytując jedynie krótki fragment, w którym można się ewentualnie przyczepić do mało eleganckiej frazy o świniach i błocie. Chce tym przykryć główne przesłanie.

    Jak się ma do wystąpienia Jażdżewskiego gorące zapewnianie Gawkowskiego, że „Wiosna” nie jest antyklerykalna i tak naprawdę to działa na korzyść kościoła:

    https://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/szkola-bez-religii,931928.html

  265. wujaszek wania
    5 maja o godz. 14:05

    Obserwując w prasie wydarzenia polityczne w Polski, odnosilam wrażenie, że wciąż brak jest w kraju młodego, gniewnego pokolenia – w pełni swiadomego zła, które dokonuje się rękoma rządzących. Pokolenia, które powie
    „nie” nie tylko PiSowi, ale również kk.
    Ze zdumieniem i radością wysłuchałam przemówienia
    L. Jażdżewskiego z linku ktory podałeś. Dzięki za to !!
    Przeczytałam również w Liberté artykuł Jażdżewskiego
    pt. Bądźcie odważni
    https://liberte.pl/badzcie-odwazni/
    Pomyślalam, że miał rację red. Walenciak, pisząc,że w końcu powstanie kiedyś opozycja złożona z młodych, zdeterminowanych obywateli. Takich, jak L. Jażdżewski.
    Jakim kontrastem są słowa Schetyny na temat powyższej wypowiedzi. Zupełnie nie dziwię się moim polskim znajomym, którzy mówili kiedyś i teraz, że nie ma na kogo głosować. Bo z pewnością nie na tego szczwanego lisa, ktory tylko czeka na „lepszą zmianę” i powrót do władzy i koryta. Więc nawet, gdyby PiS przegrał, to i tak, nie zmieni to w kraju najważniejszych rzeczy. Bo PO i koalicja nie obiecują ( a wręcz przeciwnie) walki z kk.
    Więc to nie będzie koniec walki, a jej początek. I za ludzi takich jak L.Jażdżyński, będę trzymała zawsze kciuki.

    ps. Wiosna , to też absolutnie nie to…

  266. basia.n
    5 maja o godz. 18:00

    Właśnie ! Jażdżewski powiedział – prawie – to, co należało od tak dawna, a czego brak tak ciąży, bo mało celnych słów to mało impulsów do refleksji i zmiany.
    A drugie właśnie, to lichość reakcji oficjalnych, zużytych twarzy bez marzeń. Tylko z zamiarem, właśnie, powrotu do koryta, lub tkwienia przy nim po wieczność.
    A i to było ciekawe: obfite brawa sali na słowa Jażdżewskiego.

  267. @basia.n
    5 maja o godz. 18:00
    „Więc to nie będzie koniec walki, a jej początek.”

    Obawiam się, że masz całkowitą rację, zwarcie ante potras.
    PiS dąży do zwarcia a bankrut moralny kościół, na pewno mu w tym dopomoże. Obawiam się też, że tym razem, może to być „okraszone” krwią ludzi, którzy nie potrafią się zorganizować i postawić tamę, że tak powiem ogólnie, antydemokratom.
    Samo się nie zrobi. Jeśli ludzie nadal chcą władzy „naszych okupantów”, to mechanizmy demokracji jedynie ich wspomogą, jeśli będzie ich więcej ilościowo, a na to wygląda. Pamiętajmy o „letnich” obiecankach materialnych Kaczora.

  268. @scrambler 5 maja o godz. 12:38
    No tak, użyłem kompletnie nieprecyzyjnego „per saldo”, to mamy debatę o wyższości świąt takich nad innymi.
    Lubię gadać z osobami równie aroganckimi jak ja sam.

    Powinienem podkreślić, że chodzi o wynikające z kontekstu dziedziny o znaczeniu strategicznym, w których osiągnięcie odpowiedniego poziomu zaawansowania lub przewagi ma znaczenie w ujęciu globalnej hegemonii czy jej osłabienia.
    Dlatego podałem przykład photolithography stepper. Nie wiem czy w jezyku polskim jest odpowiednik, watpię mocno. Naświetlarka krocząca?
    Jest to sprzęt jak najbardziej o znaczeniu strategicznym, mającym wielkie znaczenie w ujęciu globalnej hegemonii czy jej osłabienia.

    Bez wątpienia listę w podanym przez ciebie ujęciu można znacznie wydłużyć. Nie w tym rzecz, bo podobnie mogłoby wyglądać zestawienie „globalizacyjnych” zmian kooperantów amerykańskiej gospodarki. Nota bene – tutaj właśnie USA są potrzebne Chinom. Poza tym takie dziedziny jak produkcja pojazdów, AGD czy rzeczona fotowoltaika ulegają mutacji wskutek czynników o znaczeniu lokalnym…. bla, bla, bla x1
    AGD? Akurat tutaj jest jeszcze amerykański Whirlpool, chociaż dział AGD firmy GE jest już chiński.
    Ja nie pisałem o AGD tylko o elektronice domowej, czyli coś, co kiedyś nazywano RTV.

    przez co w skali globalnej nieobiektywnych jak np gusta użytkowników, lokalna polityka energetyczna (struktura rynku paliw etc), czy nawet … klauzule force majeure polis ubezpieczenia nieruchomości (np czy mieszkańcy alei tornad kupują gadające pralki, lodówki, kuchenki albo montują panele na dachach).
    Bla, bla, bla…x2

    Odwracając sytuację i na przykładzie rodzimego podwórka: czy coś zmienia jeżeli mamy światowej klasy producenta np. igieł (iniekcje) albo oferujemy element uzbrojenia (granatnik Piorun) na tyle dobry i tani, że kuje go Pentagon (ca 40 kpl i dlatego raczej do „testowej” weryfikacji czyli „copy – paste – warehouse”).
    Bla, bla, bla…x3

    A! nie zapominajmy o patent pending law: jakby ktoś nawet miał gotowe Gwiazdy Śmierci to w USA ich nie sprzeda bez „działy” dla autora tego pending.
    Jaki znowu patent pending?!
    Jakie kłopoty ze sprzedażą Gwiazdy Śmierci?
    Najlepszy przykład upadku i przegranej – w skali globalnej i w przypadku broni strategicznej amerykańskiego przemysłu – armata główna podstawowego czołgu amerykańskiej armii czyli M1 Abrams jest produkowana na licencji niemieckiej firmy Rheinmetall.
    Gdzie tu były jakieś niezwykłe problemy ze sprzedażą Amerykanom licencji na produkcję niemieckiego projektu armaty?

    Samsungi i Huaweye coś już o tym wiedzą.
    A tak konkretniej?
    Cieszę się ze spotkania kogoś, kto mnie wreszcie oświeci o co chodzi w patentowych wojnach między Apple a Samsungiem. Lata lektury Electronic Engineering Times nic mi nie pomogły, nareszcie zrozumiem.

    Pozostaje jeszcze tylko tajemnicza firma „Huaweye”.
    No nic, widać jaki jestem zapóźniony, ale będę szukał dalej.

  269. Przy okazji – film z przemowieniem red. L. Jażdżyńskiego jest już niedostępny na youtube !!
    A to się pospieszyli !
    A mnie udalo się jeszcze pobrać go na dysk 🙂

  270. @zza kałuży
    5 maja o godz. 18:35

    Pozostaje jeszcze tylko tajemnicza firma „Huaweye”

    Szukaj pod Łałej(e)

  271. basia.n, 5 maja o godz. 18:00
    do
    wujaszek wania, 5 maja o godz. 14:05

    Wiekszosc z nas, wyjechanych, wyjechala z powodu… Tu mozna wstawic 134przyczyny. Najczesciej tak, przyczyny sa rowniez mieszane, wiele razem. I wiekszosc z nas, wszyscy, miejsce do zycia znalezli. Dla mnie ta emigracja zaczela od wygnania Braci Polskich.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_polscy
    Pozniej emigrowali, mniej/bardziej zmuszani inni. Polityka, warunkami gospodarczymi, wojnami. Ta „chwalebna” polityka jest do dzis kontynuowana. Przez wszystkie rzady, bez przerwy. Jakiekolwiek na terenie rzadzily. „Wlasne” i „cudze”. Wszystkie apostrofy nieprzypadkowe. Ja uwazam, co pare razy pisalem, populacje Polakow dziesiatkuja rownie dobrze, polscy politycy, jak obcy politycy. Ilosciowo, te same rzedy wielkosci. Dzisiejsze rowniez, jak wczorajsze. 350lat kolo, tzw goscinnosci i tolerancji.

    Jak czytac bzdure, co @alamakotalive, 4 maja o godz. 21:06 pisze, szkoda odpowiadac.

    Panstwo, w ktorym ja wyladowalem dosc przypadkowo, stalo przed problemem masowej emigracji na przelomie 19/20 wieku. Wiele przyczyn bardzo podobnych, szczegolnie jedna. Brak uprawnej ziemi dla wszystkich. Przy owczesnych warunkach, mozliwosciach produkcji. Wiekszosc emigrantow, byla jak polscy wtedy chlopi. Przemysl szwedzki wtedy, istniejace do dzis koncerny, ktore nazwy wymienic problemu nie macie, nie byly w stanie tej masy ludzi zatrudnic. Ze Szwecji wyemigrowalo ok 25% populacji wtedy. Dosc ciekawe jest, osiedlali w podobnych okolicach co polscy chlopi. Brasilia Parana, USA Wisconsin i Michigan. Roznica byla, wszyscy byli pismienni, niektorzy wiecej jak tylko pismienni. Calymi okolicami emigrowali. Postac co Leonardo diCaprio gra w Titanic nie jest przypadkowa.

    Po Wielkiej Wojnie (I) rzadzace klasy Szwecji zebraly na dyskusje, jak zatrzymac process. Opinia publiczna. Dziennikarze. Ta dyskusja zajela trzydziesci lat. Jedno pokolenie. Co zrobic? Emigracja w tym wymiarze jest jak wojna, permanentna z wlasnym spoleczenstwem. Ciagla i nieprzerwana. I znaleziono sposob. Nie tolerancja i inie goscinnosc jest rozwiazaniem. Szczegolnie ta w pojeciu polskim „tolerancja, goscinnosc”. Efektem tej jednopokoleniowej rozmowy, wszystkich ze wszystkimi, bylo proste ustalenie. Wszyscy co w Szwecji mieszkaja, maja prawo do godne, wartosciowe zycie. Tak jak sami def godne i wartosciowe. To zostalo zapisane, w umowie. Kiedys o tej umowie pisalem.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Saltsjöbaden_Agreement
    Panstwo szwedzkie jest gwarantem tej umowy. Nie strona. Oczywiscie po drodze, bylo wiele, konfliktow, chybionych rozwiazan etc. Nigdy jednak, nie porzucono tej umowy. Jak jest dzis, kazdy na wlasna reke moze ocenic. Wg wlasnych kryteriow. Ta umowa jest przyczyna, dlaczego Szwecja dzis jest tak jak jest. Pozostale kraje nordyckie, wprowadzily podobne rozwiazania. Co jest tym prawem, do godnego wartosciowego zycia? Najemna praca musi dawc dobre materialne warunki zycia. Proste? Wyksztalcenie, nie moze byc zwiazane z dzidzictwem kulturowym rodzicow. Proste? Avans spoleczny, nie moze byc wynikiem korupcji, rodzinnych koneksji, znajomosci etc. Proste? Ile jest odstepstw od takich idei, to temat na inny wpis. Ale to tylko odstepstwa, jednostkowe. Bardzo szybko wykrywane, korygowane.

    Kiedy podobna umowe, podpisza strony konfliktu w Polsce? Kto jest strona konfliktu? Kto gwarantem bedzie? Przeciez konflikt w Polsce (Rzeczypospolitej dla Herstoryk) od 300lat, to jest konflikt miedzy modernisacja a zasciankiem. Celowo nie pisze konserwatysm. Konserwatysm, przed wszystko, to jest szacunek do Prawa. W Polsce (Rzeczypospolitej) konserwatystow nie ma i nigdy nie bylo. Choc mogli siebie nazywac. Nikt nigdy prawa nie szanowal i dalej nie robi, ani zamiar ma. Nie ma czlowieka, ktory jest jednowymiarowy. Ja sam jestem liberal, czasem bardzo lewicowy, czasem kompletnie konserwatywny. Czasem libertyn. W zaleznosci na jakie konkretne pytanie odpowiadam. Musze znalezc odpowiedz. Nie ma jednego wzorca. A kazda z tych mieszanek ma prawo do godne zycie. Tak jak sam okresla. Nie kto inny. Sasiad czy polityk.

    A to Basia, bylo na temat L.Jazdzewski.

    Pzdr Seleukos

  272. seleuk|os|
    5 maja o godz. 19:27

    Seleukosie: wcześniej napisałeś o polskiej biedzie przedwojennej, teraz piszesz o podobnym zjawisku w Szwecji, powodach emigracji i różnicach między emigrantami ze Szwecji i Polski, oraz o wielkiej dyskusji Szwedów jak spowodować, żeby Szwecja nie traciła obywateli, żeby nie musieli jej porzucać.
    Uważam te tematy nie tylko za ciekawe, ale za fundamentalnie ważne. Bardzo byłbym rad, a mniemam, że blogowicze także, gdybyś napisał o tym wstępniaka. Nawet niejednego. Bardziej bowiem jeszcze niż gospodarka, ważna jest edukacja, głupcze! Żadna to bowiem gospodarka, gdy brak oświaty i brak czegoś ważnego z tego, co ma w sobie Szwecja.

  273. @zza
    obawiam się, że zamiast rozmowy na poziomie nawet ciut aroganckim wyjdzie wywijanie mieczami świetlnymi sprywatyzowanych definicji. Też mógłbym skopiować parę razy blabla. Rzeczywiście uważasz, że elektronika domowa , czy rzeczony stepper są strategicznie ważne?
    Generalnie wydłubujesz mało dla większej całości istotne pojedyncze elementy. Przykład: lufa czołgu sama nie strzela i jest wymienialna po iluś tam bum jak każda inna spare parts, ile mają ich w magazynach? Jeżeli idziemy w te stronę proponuję zacząć od katastrofalnej klapy Lokheeda po – uwaga: WYGRANIU w 2005 przetargu na śmigłowce Marine One. Pewnie słyszałeś/ znasz? Tyle tylko, że nadal to nie ten kaliber. Jakoś prezydent USA nie dekretuje w dokumentach państwowych strategicznej wagi produkcji LCD, mikroprocesorów, układów elektronicznych, paneli słonecznych, luf czołgowych, fordów, cadillaców a chyba i nawet promów kosmicznych. Za to całkiem niedawno (przed 1,5 roku?) wydał rozporządzenie „A Federal Strategy To Ensure Secure and Reliable Supplies of Critical Minerals” (Strategia federalna zapewnienia bezpiecznych i niezawodnych dostaw materiałów krytycznych?), co prawdopodobnie jest początkiem procesu „innowacyjnego” uniezależnienia się USA analogicznego do tego, który doprowadził do samowystarczalności w kwestii gazu i ropy. Tak, że ten… sama lufa się nie przyda, ale już zamontowana do duuużej łódki bardziej, bo przecież „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.”
    Nie jestem prawnikiem ani świecznikiem, nie oświecę cię. Mój kumpel wprowadził na rynek własny „wynalazek” podobno b. przydatny w fotografii. Przygotował i przeprowadził samodzielnie w RP procedurę patentową bez analizy możliwego naruszenia praw osób trzecich bo to za dużo kosztuje, a ponadto „urządzenie” działa na zasadach „wiedzy ogólnej” wykorzystywanych w wielu innych dziedzinach. Poszło. Jakiś czas po rozpoczęciu sprzedaży zgłosiła się do niego firma prawnicza reprezentująca klienta „zza kałuży”, firmę która poza zastrzeżonym logo nie miała w tej branży nic do zaoferowania / na sprzedaż ale uznała, że naruszył ich prawa potwierdzone właśnie takim patent pending (USPTO?) . Zaproponowali „niewygórowaną” kwotę odstępnego. Zamiast się z nimi procesować poleciał do Shanghai i opylił całość. Tyle bajki. Więcej wiedzą Samsung i Huawei, tak lepiej? Pisz do nich, albo na Berdyczów.

  274. Tanaka
    5 maja o godz. 19:46
    Gospodarka jest wazna. Zarabianie pieniedzy. Podzial w ramach wymiany miedzy roznymi regionami, krajami, czesciami swiata. Pare innych rzeczy. Jak ta wage gospodarki podniesc? Pisac wstepniak? To zadne tajemnice. Tu jest recepta. Wystarczy zastosowac. Zastosowac recepte. Mniej wiecej jak na swinke czy bol brzucha. Problem z recepta jest tylko, trzeba kilkanascie, kilkadziesiat lat. To jest troche jak diabetes (cukrzyca). Swinka przechodzi po miesiacu. Cale zycie trzeba. Bez przerw. Tu moglbym jaki emotikon wlozyc. Daje link

    https://krytykapolityczna.pl/kraj/czy-polska-ma-cos-wspolnego-z-dolina-krzemowa/

    Kiedys Euklides do Ptolemajos powiedzial. „Nie ma drogi na skroty do wiedzy”. To zdnie Euklidesa mozna zamienic troche. „Nie ma drog na skroty do… „.

    pzdr Seleuk

  275. „Aby stać się Doliną Krzemową, Polska potrzebuje dobrego klimatu dla biznesu, klarownego prawa, dobrych instytucji naukowych i edukacyjnych, otwartości na imigrantów, przyjaznej polityki wobec mniejszości (etnicznych, narodowych, seksualnych), dużego zaufania społecznego oraz efektywnego państwa opiekuńczego.”

    Jakby komu nie chcialo calosci czytac. (Jakub Chabik)

    pzdr S

  276. 😎

  277. A Schetyna jak zwykle stchórzył:
    Szef PO nawiązał również do kontrowersyjnego wystąpienia redaktora naczelnego Liberte! Leszka Jażdżewskiego, który 3 maja przed wykładem Donalda Tuska na UW w ostrych słowach skrytykował Kościół. – Każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów, ale uważam, że forma i to, co mówił Jażdżewski przed wykładem Donalda Tuska, było trudne do zaakceptowania – zaznaczył Schetyna.

  278. @seleukos

    Póki co bardziej jest dolina kaszlowa (Górny Śląsk na 100%).

  279. scrambler
    5 maja o godz. 21:05
    Jaaa… Depopulacja nadwislactwa trwa dalej. Kaszel przy kokluszu czy kaszel z zapalenia pluc? Nie widze roznicy, ktorego polityka „wybierac” „program”. Konczyc kaszlem kazdy.
    pzdr Seleuk

  280. Zreszta nie wiem Scrambler. Moze na GornymSlasku jest z pylicy. Tez dobry program. Efektywny.
    pzdr S

  281. seleuk|os|
    5 maja o godz. 20:22

    ŻADEN warunek nie jest nad Wisłą spełniony.

  282. Tanaka
    5 maja o godz. 21:30
    Tu trzeba cudu Tanaka. Boskiego. Jako osoba w pelni kompetentna w zagadnieniu, boska, moge napisac. Nikt na swiecie, ani Marsjanie takiej modernizacji (cudu) nSwiatie zaplaci. Nie ma zaangazowania. Trudno dziwic zreszta.

    Jest pewna sprzecznosc, tu rowniez na blogu wystepuje. Swiat produkuje duzo badziewia (smieci) ktore Ziemie zatruwaja. Na przerozne metody. Duzo wpisow o tym. Jednoczesnie, wszyscy (z patriotycznej przyczyny) chcieliby to badziewie bylo nadwislanskie wynalazki. Nad Wisla placone. Jak to godzic? Znaczy kto inny z zarobku/zysku ma rezygnowac dla ciebie? Zebys ty badziewie mial monopol (z zarobkami ofkors). To bylby cud prawdziwy.

    Jako znawca i praktyk cudowania Tanaka, moge tylko jedno zrodlo podac finansowania. Miejscowe, lokalne. Dobra jesusmaryjne. Tak bylby cud czysto boski. I dobrze ze nie jest. Swiat bylby beznadziejny, gdyby wszyscy Vikingami byli. Musi troche owiec tez byc no i swiniaczek Särimner

    pzdr Seleukos

  283. seleuk|os|
    5 maja o godz. 21:52

    Ale Polakowi to się należy! Za cierpienia, za rozbiory, za okupację, za PRL, za Solidarność, za uratowanie świata od Putina i za Matkę Boską co oświadczyła w 1608-ym, że ona chce być Królową Polski.
    I Morawiecki podkaczyński ma strategię. taką książeczkę, a tam jest napisane: katechizm-strategia odpowiedzialnego rozwoju! Całkiem jak u Wikinga przecież.
    Cholera!

  284. @seleuk|os| 5 maja o godz. 20:22
    „Aby stać się Doliną Krzemową, Polska potrzebuje

    Po tylu latach dyskutowania ja juz zaczynam być lekko zniechęcony… oczekuję – następnym razem, że każdy taki dyskutant odrobi choćby przedszkolny poziom wiedzy i wyłoży znane lekcje z ograniczonego w każdym przypadku sukcesu, a czasami z niepowodzenia takich prób jak Austin, RTP, Divine InterVentures, Silicon Saxony, Silicon Glen, Silicon Fen, Silicon Docks, Zelenograd i Skolkowo, czy wreszcie opowiedział co się dzieje z CEZAMATem.

  285. Poczytam podlinkowany artykuł z Krytyki Politycznej, zobaczymy ile znajdę w nim porównań i wniosków z w/w doświadczeń.

  286. @@Panowie Tanaka, Zza kaluzy.
    Mnie tez temat nudzi. Tu juz wszystko napisano. Ja teraz zakonczam moje zajecia co mnie znudzily. Bede mial troche czasu. Chcialem znalezc wprzod, potem napisac/zebrac o jedna postac. Z pogranicza. Daje link. To mnie ciekawi. Prywatnie. Ten czlowiek (jak byl) prawdopodobnie byl Wieletem. Polski link jest bardzo niedokladny, inne tez zreszta. Ale…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Palnatoki
    pzdr Seleukos

  287. @seleukos

    masz rześkie powietrze. Tam, na północy. Może importować tego „rześka”? Np w proszku? „powietrze z rześkiem ze Szwecji”.
    Może nie wiesz, ale kaszlową dolinę można mieć w Polszcze poza Górnym Śl. wszędzie, wystarczy ot taki np sąsiad (jak jeden z moich) co to chałupe zasunął za cirkaebaut bańkę ale fajczy wunglem, jak z lokomtywy, taki oszczędny cudak. Bez filtra. Alternatywy 4 20 km od PKiN. Bo my wcale nie musimy produkować żadnego badziewia. Wystarczy toto czarne złoto z ziemi wydłubać i spalić, boskość sama się przybliża od wdychania. Taka gmina.
    A jak masz pecha to z „podmiejskich łąk przyleci bąk z zapachem” ale nie łąk tylko palonych śmieci.
    Tak że ten…. kaszlowa od smogu, raczej.

  288. Jakub Chabik (ur. 1971) – informatyk i doktor zarządzania,
    to dlatego było przechylenie informatyczne i zero info o bardzo istotnym składniku oryginalnej Doliny Krzemowej, a potem jej klonów, czyli o hardwarze.
    Taki w Polsce klimat, że pd zakończenia PRLu nie mowy o polskiej elektronice a jeżeli jest high-tech to tylko w postaci informatyki.
    Chyba tylko WB Electronics…

  289. scrambler
    5 maja o godz. 22:19

    @seleukos

    masz rześkie powietrze. Tam, na północy. Może importować tego „rześka”? Np w proszku? „powietrze z rześkiem ze Szwecji”.

    W zasadzie to masz rację. Dlatego PLL LOT przestał rozdawać na pokładze batoniki „Prince Polo”, jako niepatriotyczne („Nestle” albo jakoś tak), a rozdaje „Grześki”, bo produkcji katolickiej.

    Slogan promocyjny PLL LOT: powietrzem z „Grześkiem” do Szwecji!

  290. @Tanaka we wstępniaku pisze „Nie będzie więc ani Centralnego Portu Lotniczego,”

    a po trzeciomajowo – paradującym Chicago właśnie grasuje prezes LOTu i już w chyba trzecim polonijnym radio przewiduje powstanie tego lotniska do 2027 roku, chyba nawet wie dokładnie, że do grudnia 2027.

    Każdy polonijny sprzedawca reklam łyka tę propagandę jak ciepłe kluski i strrrrasznie wyrzeka i napada na złych tusków i złodziei co kradli i LOT sprzedać Niemcom chcieli a teraz watpią w patriotyczne lotnisko i dołki kopią.

    A ja sobie wygooglałem jaki ten LOT jest w Europie mocny i teraz myślę, ze Pan Prezes ma rację, widzę dla LOTu prostą drogę do stania się najpotężniejszą linia lotnicza Europy, a może i świata:

    https://centreforaviation.com/analysis/reports/europe-airline-groups-2018-ranking-lufthansa-group-still-at-the-top-456098

  291. jakub01

    Buenas tardes, jakubku. Byłem dziś na północnym brzegu po ten kwiat, po ten kwiat czer…fuj, co ja mówię!… Wiedziałem, gdzie jest, tylko nie pamiętałem gdzie, dlatego zeszło mi 6 godzin, nim znalazłem. Ty wśród obrazków znajdziesz go łatwo. Robiłem z bliska, żeby było widać, bo w oryginale jest tak malutki, że nie widać. Yo no soy marinero, soy capitan, soj capitan, soy capitan, bamba, bamba. Buenas noches, jakubku.

    https://photos.app.goo.gl/NYwtqB22Nxm1RiRB6

  292. @basia.n
    5 maja o godz. 18:00
    Basiu, to wszystko skutek głosowania na mniejsze zło. Strach przed nowym, bo ze znanym diabłem Polak jest oswojony.
    I masz rację, tylko w młodych nadzieja dla tego kraju. Tylko muszą zrozumieć, że wolność nie jest dana, o wolność trzeba umieć zawalczyć.

  293. Ewa-Joanna
    5 maja o godz. 23:25

    Też myślę jak Ty. Dlatego 4 lata temu wybory wygrał PiS, bo wielu nie poszło głosować, jako bojkot PO…
    A teraz ta sama PO oczekuje, że na nich powinno się głosować ??? Że sytuacja jest teraz dramatyczna, to nie znaczy, że ci z opozycji stali się nagle inni.
    Czytając chociażby dzisiejszą wypowiedź Schetyny, widać od razu kto nie powinien dostać głosów. Ogromna szkoda, że w ciągu ostatnich lat nie powstała jeszcze siła, która z rozmachem wyczyści te stajnie Augiasza…

  294. Dobre są komentarze pod zachowawczym artykułem Pawła Wrońskiego w Wyborczej,
    http://wyborcza.pl/7,75398,24754577,swinia-a-sprawa-polska-czyli-co-naprawde-powiedzial-leszek.html#s=BoxWyboImg1

  295. @wujaszek wania
    5 maja o godz. 14:33

    Przyczynek do dyskusji na temat budowania potęgi:

    Przyczynek do kwestii dzieci: „Ludzie powinni przestać rodzić dzieci? Najgorsze, że to ma sens”

  296. @Herstoryk
    6 maja o godz. 2:46
    Ty zdurniał? A te wszystkie ‚idźcie i rozmnażajcie się’? I ‚kto będzie pracował na nasze emerytury’?
    Toż to szczanie pod wiatr. Niestety.
    Ale ja się z tym zgadzam. Ewentualnie jedno dziecko dla sprawdzonych rodziców. Tylko co zrobić z murzynkami?

  297. @pombocek
    Dzieki. Stopy wody pod kilem!

  298. @Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 3:46

    I ‚kto będzie pracował na nasze emerytury’?

    Może roboty??

    W temacie dzieci, to mamy z żoną jedno, choć nie byliśmy sprawdzeni i sukces rodzicielski odnieśliśmy w najlepszym razie średni.

    Teść próbował budować potęgę na 10 ha w PRLu, nie w 19w., zaganiając żonę wraz z rodzeństwem do cieżkiej harówy w polu i na gumnie od 5-go roku życia. Nie wyszła mu ta potęga, a dzieciom powychodziły po latach problemy zdrowotne z powodu tego budowania.

  299. Na stronie (artykul) co dal link
    Herstoryk, 6 maja o godz. 2:46
    do
    @wujaszek wania, 5 maja o godz. 14:33
    jest link do testu odcisku ekologicznego.
    https://footprint.wwf.org.uk/#/

    Dwukrotnie prosilem Was zrobic test. Ja robilem oczywiscie szwedzkie, duzo dokladniejsze, bo lokalne dla Szw. Ten z GB, jest moze dostosowany do postkode UK. Niemniej wynik byl podobny. W kazdym kraju mozna taki zrobic. Tu jest moj resultat, testu co wyzej. Opublikuje pare z Was swoje? Zamiast zastanawiac nad antynatalismem. Jak zmusic ludzi do rezygnacji z dzieci? Po chinsku? To i resultat pewnie chinski bedzie. Kto ma decydowac? Ty, ja, czy poltyk co ktos wybral? Moglbym jeszcze 10/20 pytan dac. Ale tylko jedno.

    Mozesz opublikowac (zrobic) Twoj footprint? Zajmuje 5minut. Publikacja 2min. Zamiast madrosci publikowac czy kwiatki. To moj:
    https://photos.app.goo.gl/LLZcWxGiwK8Kcu9z9

    pzdr Seleukos

  300. Mnie na brytyjskim wyszło 94. Pewnie z powodu samochoda. Poza tym nie wszystkie pytania się dla mnie nadają – bo ja nie grzeję zimą i temperaturę mam taką jaka się sama zrobi. Latem też nie chłodzę, bo używam wiatru.

  301. @Herstoryk
    6 maja o godz. 5:59
    Myślę, że emerytury są mniej istotne jak wpływ religii na to rozmnażanie.

    @seleuk|os|
    6 maja o godz. 6:32
    Można zmusić. Na przykład zwiększonym podatkiem. A nie 500+ na kolejne.
    Tym bardziej, że najbardziej i najskuteczniej mnożą się ci, których musimy brać/bierzemy na utrzymanie.

  302. Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 6:42
    Jestem przekonany, jest australijski. Dopasowany jak w Szwecji. Ta cala zabawa ma dwie czesci. Jedna mozna nazwac indywidualna, druga zbiorowa (spoleczenstwo) w ktorym mieszka. Te indywidualne wybory, sposob zycia, jest dosc katwo zmienic, poprawic. Bardzo trudno zbiorowe. Mozna tylko na politycznej drodze. Swiadomych, racionalnych wyborow krajowych, regionalnych, lokalnych. Porzucenie (niezainteresowanie) tych politycznych wyborow jest przaktyczna zgoda na zatruwanie swiata. Nawet gdyby indywidualnie zyc jak pustelnik/veganin.

    Poza tym. Ja tez dom nie grzeje(prawie). W tej zimiebylo pare dni minus20 kolo. Wtedy wlaczalem pompe cieplna (elektryczna, powietre-powietrze). Auto jezdze 100% elektryczne, tylko. Okolo 9000tys km/rok. Z kotow nie zrezygnuje.

    Dziekuje E-J za Twoja odpowiedz.

    pzdr Seleukos

  303. Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 6:48
    Podatek na dzieci, jest metoda chinska. To by znaczylo, tylko bogaci moga miec dzieci. Praktycznie. To by znaczylo, jeszcze wiecej bezwzglednosci, w konkurencji o pieniadze (na dzieciecy podatek). Obejscie systemu. Etc, etc, etc

    Obciazenia spoleczenstwa, szczegolnie tzw sredniej klasy, musza byc rozlozone rownomiernie. Inaczej ci co srodki maja „uciekna”. Z jakiejkolwiek decyzji politycznej uciekna. Ci co placa, musza czuc solidarnosc, do systemu. Zalety. Wtedy system funkcionuje. Inaczej nigdy.

    pzdr Seleuk

  304. @seleuk|os| 6 maja o godz. 6:32
    Food 8%, Stuff 13%, Travel 63%, Home 16%
    Target footprint: 163% 🙁

  305. @seleuk|os|
    6 maja o godz. 6:57
    Niestety jestem pesymistka.
    Łatwo się zapomina, że Australia to kontynent, pi razy drzwi wielkości Europy z ludnością około 25 milionów. Tym samym wszędzie mamy dalej i transport żre sporo owych footprints.
    I co z tego, że nie mam żadnego zwierzaka, kiedy po Australii szwenda się miliony dzikich wielbłądów i innych. Mnożą się ponad miarę, bo nie ma drapieżnika.
    I co z tego, że ja robię co należy, kiedy politycy ze strachu przed przegraniem wyborów zrobią każdą głupotę, a ponieważ dostają datki od biznesów to za nic w świecie nie wprowadzą ograniczeń dla biznesów. Pamiętam ścisłe racjonowanie wody w czasie wielkiej suszy – nie dotyczyło to biznesów, tam ograniczeń nie było.

  306. Wszystkim krytykom wystąpienia pana Jażdżewskiego składam japońskie pokłony jako gejsza. Tak jest – nieładnie powiedział, niegrzecznie się zachował, niewłaściwy czas, niewłaściwe miejsce, świnia.

    Prosiłbym jednak, w związku z tym, że moje życie ma się ku końcowi, o jak najszybsze wskazanie właściwego czasu i miejsca oraz grzecznego sposobu powiedzenia oszustowi (żeby się, broń Boże, nie obraził), że jest oszustem, pedofilowi, że jest pedofilem, wykwintnie żyjącemu biskupowi, że Jezus pouczał uczniów, by nie dbali o życie doczesne, księdzu dusigroszowi, który nie chce pamiętać, co Jezus mówił o służeniu Mamonie, Kościołowi katolickiemu, który od początku swego istnienia, plecie bez końca o bliżej nieokreślonych wartościach chrześcijańskich, że jest antychrześcijański.

    Długo można wyliczać, co chciałby się powiedzieć mafii pasożytującej na nierozumności, naiwności, niepewności, BIEDZIE, zniewoleniu, lęku przed śmiercią. Ale wciąż nie czas, nie miejsce, no i nieładnie mówić publicznie złodziejowi, zwłaszcza świętemu (Kościół jest święty), że jest zboczeńcem i złodziejem – nieprzyjemna atmosfera się robi.

    Wyrosło już pokolenie urodzone w czasie transformacji. 30 lat! I nic – dalej nie czas na zrobienie porządku z Kościołem. Bo wybory, bo stupory, bo nieładnie. Nikt, z przyczyn koniunkturalnych, nie wykorzystał tego czasu na wyznaczenie Kościołowi jego miejsca w państwie i ograniczenie go wyłącznie do sfery prywatności. Odwrotnie: Kościół nachapał się majętności i władzy i, swoim błazeńskim zwyczajem, przedstawia się jako wzór ubóstwa (kiedyś nieżyjący już biskup chwalił się, że zarabia 300 zł). Choć był czas, kiedy aż się prosiło, by to zrobić – tak bojowy był nastrój w narodzie – za rządów SLD. Stało się odwrotnie: przez 30 lat władze różnych kalibrów stały pokornie w kolejce do panów pasożytów w czerwonych, fioletowych, czarnych sukienkach i dalej stoją, bo nieładnie nie stać. Bo nie czas, nie miejsce, no i w kolejce obowiązuje grzeczność. Oż kurrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!

  307. basia.n
    5 maja o godz. 18:00

    Optymatyk
    5 maja o godz. 20:25

    Nie należy lekceważyć Schetyny. To wielki błąd.
    Brak umiejętności odróżnienia taktyki od strategii i logiki prowadzenia kampanii wyborczej.
    Tylko umiejętne połączenie pasji i odwagi Jażdżewskiego z europejskim wymiarem Tuska i organizacyjną sprawnością Schetyny daje szanse na odsunięcie PiS od władzy.
    Zauważcie na ilu fortepianach gra PiS, jaką taktykę przedwyborczą stosuje i odnosi sukcesy. Co i rusz nakłada inne maski. Jego zwolennicy doskonale rozumieją, że tak trzeba.
    „Nie da się urodzić dziecka i nie stracić cnoty.”
    Czy antypis przekłada polityczne niepokalane dziewictwo ponad skuteczność?
    „Albo rybka, albo akwarium”.
    Albo romantyczna bohaterszczyzna, albo wygrane wybory.
    Sorry, takiego mamy suwerena i trzeba umieć z nim rozmawiać. Takim językiem jaki rozumie.
    Powiem Kaczyńskim „proszę popierać, nie przeszkadzać”.
    Uczyć się trzeba choćby i od samego diabła.

  308. Herstoryk
    6 maja o godz. 2:46

    oczywiście, że to ma sens.
    Kwestia pierwsza, to fakt, że jest nas na Ziemi za dużo.
    Kwestia druga, to tak zwany „ból istnienia”.
    Tak zwani „obrońcy życia poczętego” są tak naprawdę prześladowcami.
    Wymuszają przyjście na świat dzieci niechcianych. A nie ma nic gorszego dla dziecka niż odrzucenie. Wymuszają macierzyństwo, które niemal na sto procent będzie złe, bo niechciane.
    Ci egzaltowani „obrońcy” pomnażają ludzkie cierpienie. I z reguły mają w nosie los narodzonych. Szczególnie niepełnosprawnych, z niskim kapitałem społecznym i kulturowym.

  309. basia.n
    5 maja o godz. 18:00

    Pomyślalam, że miał rację red. Walenciak, pisząc,że w końcu powstanie kiedyś opozycja złożona z młodych, zdeterminowanych obywateli. Takich, jak L. Jażdżewski.

    E. Fromm napisał w latach 40. XX w., że natury, jakkolwiek by jej nie definiować, nie da się zbyt długo gwałcić. Natury, czyli również potrzeby wolności, samostanowienia, które dla wielu ludzi są czymś naturalnym.

    Dlatego w historii, w każdym pokoleniu, pojawia się opozycja „złożona z młodych, zdeterminowanych obywateli”. Nawet w Chinach, Rosji czy Korei Północnej. Dzisiaj możemy obserwować jej dramatyczną walkę w Wenezueli.

    W czasie mojego życia były ich całe zastępy.
    Co wiesz o Lechosławie Goździku?
    http://wyborcza.pl/1,76842,5868275,Lechoslaw_Gozdzik.html

    Był Niesiołowski, Kuroń, Modzelewski, Michnik, Wałęsa.
    A w latach 80. Adamowicz, Tusk, Schetyna. I wielu, wielu innych. Jesteśmy wszyscy ich dłużnikami.

    Niestety w realnym życiu jest tak, że „młodym i zdeterminowanym”, a do tego mającym wpływ na politykę, nie można być przez całe życie. Modzelewski zachował ideały młodości, ale kosztem wpływu na aktualne wydarzenia.
    Potem przychodzi „wiek męski, wiek klęski” i pojawiają się obawy, błędy, koniunkturalizm, etc..
    A wtedy ci, którzy nosili na rękach niegdysiejszych „młodych i zdeterminowanych”, rzucają w nich kamieniami pogardy.

    Jest to zjawisko uniwersalne. Znakomicie opisane w opowiadaniu „Baryłeczka” (1880) przez Guy’a de Maupassanta.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bary%C5%82eczka

    My ludzie tacy jesteśmy wredni. Bierzemy od „młodych i zdeterminowanych” pełnymi garściami, jakby się to nam należało, jak psu zupa. A kiedy, zgodnie z prawami życia, przestają być „młodzi i zdeterminowani” podszczypujemy ich, obsikujemy im nogawki.

    Schetyna miał swój udział w tym, że w roku 2007 PiS zostało odsunięte od władzy.
    Wczorajsi „młodzi i zdeterminowani” mają nadal potencjał i wyrzucanie ich na śmietnik historii jest niesprawiedliwe, głupie i szkodliwe. Również w wymiarze społecznym.
    Mamy słuszne pretensje do PiS, że zrywa ciągłość instytucjonalną, niszcząc w ten sposób pamięć instytucjonalną. A co my robimy dezawuując wczorajszych „młodych i zdeterminowanych”?

    Dzisiaj na czele młodych i zdeterminowanych wysunął się Leszek Jażdżewski.
    Napisałem do niego, na adres: ljazdzewski@findustrial.pl wyrażając podziękowanie i wyrazy solidarności.
    „Młodym i zdeterminowanym” byłem w latach 60., 70., 80. ubiegłego wieku. Czy nadaję się już tylko na śmietnik historii?

    Dzisiaj jest czas na kolejną zmianę warty.

  310. seleuk|os|
    6 maja o godz. 6:32

    test wykonałem. Trochę mi brakuje do Twojego wyniku. Gratuluję.
    Zastanowię się co jeszcze mogę zrobić, w swoich realiach, żeby poprawić wynik.

  311. wujaszek wania
    6 maja o godz. 9:09

    Jako obserwująca bieg wydarzeń z daleka, staram się słuchać takich głosów jak Twój – bo wiem, że bardzo chcesz aby panujące bezprawie odsunąć od władzy i zacząć zmieniać to, co bezprawie zniszczyło.

    Moje wątpliwości, moja nieufność w stosunku do opozycji wynika z ich wszystkich ogromnych błędów w przeszłości.
    To nie są ludzie, którym bym zaufała – ale to nie ja żyję
    w kraju i nie ja będę głosować.
    Obawiam się wciąż, że im chodzi o władzę i powrót do stanowisk, a nie o rzeczywiste, potrzebne zmiany w państwie. Bo są w sumie dwie troski – wybory, ale również to, co po nich…
    Wygrać to jedno, a chcieć i móc „pozamiatać”, to drugie.
    Może masz rację, pisząc o strategii, o grze na wielu instrumentach… Oby tak było, bo przecież najważniejsze jest, aby ten horror się skończył.

  312. @seleuk|os|
    6 maja o godz. 6:32

    Nasz ślad węglowy, wg. brytyjskiego kalkulatora to 80%

  313. Co zaś do słów PREZESA, o ręce podnoszonej na kościół, to ludzki z niego pan, nie grozi obcinaniem, jak kiedyś Cyrankiewicz.

  314. wujaszek wania
    6 maja o godz. 10:19

    🙂

    Pisalam do Ciebie w czasie, kiedy wyslaleś pocztę.
    Oczywiście niezależnie od tego kiedy byłeś ” młodym i zdeterminowanym”, pozostałeś „dojrzałym zdeterminowanym” 🙂
    A Ci, którzy w wieku dojrzałym przeszli na koniunkturalizm, zasługują oczywiście na pamięć, ale chyba nie na wielką sympatię.Zasługi przy odsuwaniu władzy nie powinny chyba zasłaniać wszystkiego, co działo się potem .
    Ale ja pisząc o tych sprawach wyrażam tylko swoją troskę i obawę o to, co dzieje się i będzie się działo w kraju.
    Rozwiązań muszą szukać mieszkający tam Polacy.

    ps. podałeś adres, na ktory napisałeś do Jażdzewskiego.
    Bardzo chcialam to zrobić, ale nie wiedziałam jak.
    Teraz napiszę również

  315. Herstoryk
    6 maja o godz. 2:46

    W pierwszej połowie lat 60. przeczytałem rewelacyjną książkę „Kappy, w krainie wodników” (1927) Ryūnosuke Akutagawa

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/57436/kappy

    Małe kappiątka tuż przed przyjściem na świat, w trakcie porodu, były pytane czy sobie życzą na świat przychodzić. Jeżeli kappiątko wyraziło zgodę, przychodziło na świat. W przeciwnym razie ciąża się anihilowała i po sprawie.
    Marzy mi się żeby ludzie też tak mogli.
    W tamtym czasie należałem do młodych, gniewnych i zdeterminowanych, którym przewodził kolega relegowany z filozofii. To on nam podsuwał lektury.

    Ponad dekadę później przeczytałem z zapartym tchem:
    Kenzaburō Ōe „Sprawa osobista”

    http://wyborcza.pl/1,75410,3126742.html

    Nieprawdopodobna historia człowieka, który odnajduje drogę do trudnego ojcostwa poprzez doświadczenia „wyuzdanego pozamałżeńskiego” seksu.

    Kiedy pomyślę jakie książki czytałem w młodości, plus ojciec z PPS, to widzę, że od zarania byłem „stracony” dla … 😉

  316. basia.n
    6 maja o godz. 10:57

    wahanie się i wątpienie jest jak najbardziej zasadne. Ale przychodzi moment decyzji. Wybór mamy niestety zero – jedynkowy. Albo, albo.
    Bez wygranej nie mamy co marzyć o układaniu życia po.
    Trzeba wygrać, a potem patrzyć na ręce, wyciągać wnioski z błędów czy nawet świństw przeszłości.
    Nie widzę innej drogi.

    Dziękuję za miłe słowa. Robię nadal tyle ile mogę. Z gadaniem do telewizora włącznie 😉

    Adres do L. Jażdżewskiego podałem z nadzieją, że ktoś zechce z niego skorzystać. Przy tej fali zorganizowanego hejtu wsparcie jest mu potrzebne.

  317. Szanowni!

    Majówka nad Wisłą jakaś taka chłodna i święte święta: Józefa Robotnika, konstytucji czyli w sumie Maryi Królowej Polski mało rozgrzewające, nic więc dziwnego, że, ktoś się zlitował i postanowił nas rozgrzać. No i rozgrzał: ten bezczelny cham Jażdżewski. Co i jak z Jażdżewskim, o tym w nowym wstępniaku. Zapraszam do tego, co zwykle.

  318. A tymczasem analizy wskazują, że Iperyt (gaz musztardowy) może wyciekać z wielgaśnego śmietnika uzbrojenia z I WŚ, gdzie na dnie Morza Północnego u wybrzeży Belgii leży 35 tysięcy ton bomb, pocisków i granatów (https://www.independent.co.uk/news/world/europe/mustard-gas-leak-north-sea-first-world-war-weapons-dump-belgium-knokke-paardenmarkt-a8897656.html).
    Jaki sens ma przejmowanie się nie-robieniem dzieci?? Populacja wkrótce powinna i tak zmaleć 🙁

    Żeby wygrzebać się z depresyjnych myśli włączyłem sobie Pawanę Faure’go w wykonaniu Krakowskiej Młodej Filcharmonii. No i uśmiech, bo fajne młodziaki, no i na scenie obok orła nie ma krzyża!!

  319. wujaszek wania
    6 maja o godz. 11:16

    Właśnie napisałam do L. Jażdzewskiego 🙂

  320. @Wszystkim dziekuje za odpowiedz na test eko odcisk.

    Ewa-Joanna, 6 maja o godz. 8:18

    O australijskiej polityce wiem praktycznie nic. To co wiem, niezbyt budujace. Skandynavia ma ok 800tys km². Chyba 15% Australii powierzchni(???). Zyje 20milionow. Tez uwazamy, wszedzie jest daleko. Problem jest troche wyznaczyc co jest Skand. Nie ma tak scislej granicy. Powierzchnia co dalem, jest bez Islandia/Grenlandia, ale jezyk wspolny (skandynawski). Szwedzki, dunski, norweski jakby lokalne dialekty. Szczegolnie polnocne regiony, odleglosci pewnie „australijskie”. W kazdym wypadku mieszkancy tam ciagle podkreslaja. Tego nikt nie zaprzecza. Dzieci do szkoly moga miec 50km. Nic nadzwyczajne.

    Pare lat temu, wiekszosc podjelismy kilka politycznych decyzji. W roku 2025 nie mozna bedzie zajerestrowac auto na kopalne paliwo. W roku 2030 nie mozna jezdzic auto na kopalne paliwo. W roku 2040 bedziemy „energetycznie neutralni”, znaczy bez kopalnych paliw. W calej gospodarce. Podobne decyzje, podjely drugie skand spoleczenstwa. Najbardziej do przodu jest Norwegia. To jest oczywiscie duzy koszt. Indywidualny i spoleczny (wspolny). Mozna ten koszt potraktowac rowniez jak investycja. Jakby nowe technologie, nowe zaklady, nowe uslugi investowac. Nowe produkty. Te czesci swiata, kraje, ktore beda w „ogonie” beda jak dzis, peryferie, ogon. Beda zmuszone, lokalnymi warunkami za oknem wlasnym, zmienic. Zmienic pod przymusem. To znaczy rowniez kupowac z tych co byli wczesniej. Byc peryferiami. Tak zawsze bylo, we wszystkim. Od Hetytow, co zelazo topic/kuc zaczeli, do dzis komorkowych tel czy okretow podw czy co chcesz E-J. Trzeba widziec dalej, niz czasowy horysont pare lat. To jest problem, niektorzy „nie umieja”. Przyczyn jest pewnie 100tys, wszystkie lokalne. Gdzies trzeba byc w czolowce. Produktow, wydajnosci, nauki plus 20innych. To jest process ktory nakazac/zadekretowac nie da.

    Gatunki i biologiczna roznorodnosc znikaja. Znikaly zawsze. Teraz tempo wyzsze, wykladniczo. Pszczol i tygrysow. Wiele ludzi zapomina Eva-Joanna, my jestesmy hybrydy CroMagnon wszyscy ludzie swiata. Aborygeni u Ciebie tez. Czlowiek neandertalski zniknal. Moze nie calkiem, 5% jestesmy neandertalczycy. Ale reszty nie ma, denisov, pekinski. Moze byc tak samo. Umiejetnosc produkcji narzedzi lepszych przyczyna. W konkurencji, z gorszymi narzedziami. We wspolnym otoczeniu (srodowisku). Co dzis sa narzedzia? Co grupy ludzkie?

    Czesto argument jest, Ziemia moze „wyzywic” niewiele wiecej co dzis, moze 9miliardow. To jest bardzo sluszne przy zalozeniu. Podstawowe zal, stosunki ziemskie (uprawa zywnosci, materialy) bedzie jak dzis. Ci co potrafia zmienic, beda nowi CroMagnon. Reszta nowi Neandertalczycy. Gdyby wydajnosc/metody produkcji byly tych najlepszych, na calym swiecie tak, mozna policzyc ile nowych CroMagnon moze zyc. Te metody dzis sa, ale wlasnosc, uprawa, transport/logistyka prod, dystrybucja produktu etc jest feudalny. W wiekszosci krajow/regionow. Z czysta woda (niesolona) jest tak. Z powietrzem/tlenem. Energia. Troche innych. Nowi CroMagnon, wszystko wezma. Ten CroMagnon to takie uproszczenie. Ja jestem optymista EvaJoanna, moze nawet za ostrozny. Jedyne narzedzie jakie mamy jest nasz rozum. Sapere aude!. Ja zaden strach mam, przed ludzie pekinscy (kaczynskie) czy neandertalscy (szetyny). Religijni to denisov. Tu tez tacy sa, w Szwecji. Zyja w reserwatach. Humanitarnie.

    A z powodu suszy EwaJoanna u mnie tez byly ograniczenia teraz. Ostatni kviecien jest Valborg, jedno z wiekszych swiat. Wieczorem, na koniec, pali olbrzymie ogniska. Wiele metrow wysokie gory desek, galezi, mebli, suchej wikliny, co tam jeszce. W tym roku w wielu miejsca byl zakaz palic. Ale tu jest Valborg, w „moja” Uppsala i uppsalanski narod. Choc dosc dziewczynski.
    https://www.youtube.com/watch?v=xCiYeqow0uE
    Tu baaaardzo uporzadkowany zakonczenie w Örebro, co poprzednio mieszkalem. Ogien i fajerverk na wodzie.
    https://www.youtube.com/watch?v=Qali-4BucL4

    Pzdr Seleukos

  321. basia.n
    6 maja o godz. 11:36

    fajnie 🙂

  322. jakub01
    2 maja o godz. 17:49
    . A co do kolonii to przecie proste – nie mielismy zadnych wiec nie czerpalismy zadnych zyskow.
    ————————-
    Mieliśmy. Słynne Kresy były naszą kolonią. Niemiłosiernie eksploatowaną zresztą.

  323. Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 6:42
    Mnie na brytyjskim wyszło 94. Pewnie z powodu samochoda. Poza tym nie wszystkie pytania się dla mnie nadają – bo ja nie grzeję zimą i temperaturę mam taką jaka się sama zrobi. Latem też nie chłodzę, bo używam wiatru.
    ———————–

    Test jest bez sensu. Np. pytanie o kompostowanie…ja nie kompostuje bo kompost nie jest mi do niczego potrzebny a poza tym nie mam co kompostować. Podobnie z innymi pytaniami. Na nieszczęście wiele ludzi bierze takie testy całkiem poważnie.

  324. seleuk|os|
    6 maja o godz. 11:53
    @Wszystkim dziekuje za odpowiedz na test eko odcisk.
    Pare lat temu, wiekszosc podjelismy kilka politycznych decyzji. W roku 2025 nie mozna bedzie zajerestrowac auto na kopalne paliwo. W roku 2030 nie mozna jezdzic auto na kopalne paliwo. W roku 2040 bedziemy „energetycznie neutralni”, znaczy bez kopalnych paliw. W calej gospodarce. Podobne decyzje, podjely drugie skand spoleczenstwa. Najbardziej do przodu jest Norwegia.
    —————-
    I najbardziej obłudna. Vide dawny Statoil czyli Equinor…

  325. Taieri
    6 maja o godz. 12:28

    Ja znam oczywiscie Taieri historie Equinor jak rowniez tzw „funduszu olejowego” w Norwegi. Troche czas temu podalem decyzje Dyrektoriatu. Nieinvestowania w nowe odwierty nprzyklad. Z link co/dlaczego. Co jest obludne w decyzji 2025/30/40? Masz ochote grzac/chlodzic mieszkanie olejem, produkowac jednorazowe lyzki/kubki (zabronione tez), jezdzic auto na oleju, latac samolot na oleju i 1000podobnych, rob to. Ja nie moge zabronic Tobie (nie wiem gdzie mieszkasz). W Skandynavii konczy okres kopalnych, nieodnawialnych paliw. Tylko to napisalem.

    Wiele takich „bezsensownych” decyzji tu podejmowane sa. Moim koronnym przykladem jest decyzja zupelnie inna dziedzina. Kryminalisacja klientow prostytucji. Nikt nie spodziewal, zakonczenia handlu kobietami na swiecie. Czy zakonczenia prostytucji w innych krajach. Kilka krajow wprowadzilo tez. Zdecydowana wiekszosc nie. Zdecydowana wiekszosc kryminalisuje kobiety. Celem tego prawa jest/bylo zlikwidowac uboczne skutki prostytucji. Tylko tyle i az tyle. I to osiagnieta.praktycznie 100%

    Drugi przyklad jest tzw „zerowa wizja wypadkow drogowych”. To jest caly szereg rowniez wykonawczych decyzji, praktycznych, od projektowania do unowoczesniania/remontow infrastruktury. Szwecja(Skand) jest czescia swiata w ktorej najmniej wypadkow (smierci, kalectwa etc) jest.

    Co jest obludne w tych decyzjach? Swiat nie potrzebuje ich „popelniac”. Nie ma przymus Taieri. Co jest obludne? Mam nadzieje klienci Statoil (Equinor) dalej beda olej kupowac. Malo siarki (jak Saudow podobnie), lepsza cena (transport krotszy), stabilnosc dostaw (polityczna), wydobycie praktycznie bez zanieczyszczania Morza Norweskiego i Polnocnego. Inne tez plusy. Na innych morzach? W Zat Mexykanskiej? Niech USA zasady wprowadza. Zaczna od gas lupkowy. W Skand gas lupkowy nie wydobywa. Ho,ho, ho ile tego jest. Wiecej jak w Polsce, najsmielszych marzeniach. Co jest obludne? Jak male kraje (skandynawskie populacje) polityke maja prowadzic? Zostac Bangladeszami?

    pzdr Seleuk

  326. Ja kompostuje, mam ogrod, potrzebuje nawoz.

    Nie jest sztuka, calkiem filosoficznie, przeprowadzic do groty i zostac guru (wszyscy???). Ja i moje otoczenie, chcemy zachowac standart naszego zycia dotychczasowy, indywidualny i spoleczenstwa (zbiorowy), zwiekszajac (praktycznie) ilosc zuzytej energii. Tylko tak to mozna zrobic. Zmniejszajac jednoczesnie obciazenie na srodowisko blizsze i dalsze. Klimat, ziemie etc. Dotychczas skladniki z koszt 0 (zero). To jest komplexowa, we wszystkich dziedzinach zmiana. A przed wszystko, zmiana myslenia jak to zrobic.

    pzdr S

  327. Cholerny optymista jesteś.
    Ja już nie.

  328. @ seleukos

    szczerze gratuluję poziomu świadomości eko w wymiarze społecznym. I zazdroszczę.
    Ktoś z moich znajomych na podobnie przedstawione przykłady w pełni świadomego życia w zgodzie z eko stwierdził, że tylko bogatych na to stać. No i tu jest mniej więcej nasz poziom świadomości eko. Czyli jak już kiedyś bogaci będziemy, to wtedy.. echh! Co wtedy?
    Jakbyś np nie wiedział (Tusk mówił o tym 3 maja) po co nam rosyjski węgiel (w uproszczeniu): swojego mamy pod dostatkiem, ale jest droższy (górniczy folklor , te pióropusze, mundury… opony palone pod Sejmem, skansen tani nie jest w utrzymaniu) niż przywieziony statkiem z Australii, ten do fajczenia w kominach wciąż niebogatych Polaków to handlowe śmieci (cena!) więc trzeba czymś go wzbogacić (ale też bez przesady, cena!). I tu jest miejsce na rosyjski, bo tak się ma komuś opłacać (znowu cena!) .
    My ciągle w pogoni za (kiedy?) utraconym (albo skradzionym?) bogactwem, nadal zamaszyście doganiamy tzw zachód. Ale skąd wiadomo, że on, ten „zachód”, gdzieś ucieka i dlaczego niby mamy kogoś gonić? Tu też jest nasz mentalny „bangladesz”.

  329. Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 14:13
    Jaezeli to bylo do mnie Ewa-Joanna, tak czytam, moge tylko Tobie dac broszure do przczytania. Szwedzkiego Urzedu Energetycznego (Swedish Energy Agency)
    http://www.energimyndigheten.se/en/news/2018/an-overview-of-energy-in-sweden-available-now/
    Na dole krotki text jest link, mozna zaladowac .pdf file. 13stron, bardzo obrazowe grafiki, dane, porownania. Wszystko po angielsku, zadnych spec terminow. Jak wyglada energetyczna polityka przez dziesieciolecia. Do dzis. Przyszlosc. Jestem optymista EwaJoanna. Przeczytaj. Moze Ty bedziesz optymistka. TO JEST MOZLIWE.

    Jezeli cos jest mozliwe trzeba zrobic. Ja nie rozumiem E-J tego polskiego niedojdysmu. Rozprawa z finanse KK (akt przyklad)zajela by rok opracowac. Pozniej bezwzglednie realisowano. Z 10lat max. Pozniej zbadano effekty. Zrobiono poprawki szczegolow. 10lat max. Razem 20. Energetyka jest trudniejsza. Trzeba moze cale jedne, dwa pokolenia.

    pzdr Seleukos

  330. scrambler
    6 maja o godz. 14:17
    To jest nieprawda tylko bogatych stac. Odwrotnie jest. Bogaty na Ksiezyc moze zawiezc auto. Reszte co napisales Scrambler nie bardzo mam pojecie. Przeczytaj ten link (pdf) co dalem do E-J wyzej. Co jest konsekvencja w polityce. Chyba jakiejkolwiek, nie tylko energia. Nie wiem co Tobie inaczej odpowiedziec.
    pzdr S

  331. seleukos.

    większość też to (chyba) wie, ale takie gadanie… Zamiast budować kolejną elektrownię na węgiel wystarczyłoby zmodernizować sieci przesyłowe – efekt ten sam, ale mniej dymu i zanieczyszczeń. Tylko widzisz, w Niemczech taka modernizacja trwała ok 18 lat. Konsekwencja – słowo klucz. Czy brak funduszy? Nie wiem, może EU by się dorzuciła, ale pewnie nikt się o to nie stara.
    Poza tym bez odpowiednich modernizacji sieć energetyczna tak, jaka jest teraz nie nadaje się do odbioru energii eko z „własnej” „domowej” produkcji prądu (np przez ogniwa fotowoltaicze / słoneczne).
    Jak się nie obrócić, z tyłu d…a.

  332. scrambler
    6 maja o godz. 15:55
    18lat to jest wiecej, jak jaki polityk przy wladzy jest. Nie wiem jak w Szw dlugo linie modernisowane sa. Cos kolo tego. Mnie panstwo (dokl odbiorca/dystrybutor „mojej” el) placi 0,02_Skr za kazda kWh co wyprodukuje. To nazywa „nätnytta” (sieciowa korzysc ???) dodatek do reszty. Liczone jest zeby zmniejszyc obciazenie linii wys napiecia strat przesylowych z Polnocy. Szwecja jest dluga. Trzeba wiele drutow, transformatorow. Duzo strat na przesyle. Duza czesc produkcji jest wodne zapory. To „moja” energia dachowa jest oszczedzaniem wody praktycznie. Ta woda jest jakby olbrzymi akumulator. Zbiera energie wtedy na zime. Kiedy malo slonca godzin. Wiekszosc odbiorcow energi jest na poludnie, blizej mnie.

    Czy EU moglaby cos dorzucic? Pewnie tak. Trzeba sojusze umiec budowac, trzeba jaka spojna polityke miec, trzeba nie „pod prad” plywac, tylko z pradem. Wtedy mniej ramionami rusza i mniej nogami. Z tego co ja wiem, szw przedsiebiorstwa energetyczne wycofaly z Polski. Szczegolow nie znam. Ani powod co zrobily. Tak samo jak z banki. Kiedys o tym pisalem (bankach). Mysle zasadniczy powod jest upolitycznienie, w zlym sensie, wszystkich dziedzin.

    Panstwo szwedzkie ma udzialy wlasnosciowe w wielu branzach. Dla dywidend (zyskow), ale nigdy bezposrednio nie steruje. Do tego jest spec urzad powolany pracodawcow(???).
    https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_Agency_for_Government_Employers
    jest kilka takich. Jak byl teraz ten strajk pilotow, panstwo jest tez SAS udzialowiec. Panstwo nigdy nie jest strona konfliktu. Szwedzcy ministrowie (rzad), sa prawnie zabronieni sterowac jakimkolwiek urzedem czy firma (np SAS czy Vattenfall Energia). Dotyczy wszystkich dziedzin. To bylby powod dymisji.

    pzdr Seleukos

  333. A wogole. Czy ja moge przeczytac nowy wstepniak? Wieczorem nie moge.
    Seleuk

  334. Nie otwiera mi się wasz test, komputer się wzbrania przed połączeniem, ale zrobiłem test WWF Schweiz i mi wyszło 10,2 tony CO2, podobno lepiej niż CH przeciętnie (13,5) i gorzej niż świat (7,4) Wszystko przez ten lot do NZ i z powrotem 🙄
    Latam średnio raz na 6 lat, ale za to daleko.
    Poza tym: kompostuję (nie pytali), uprawiam własne warzywa (nie pytali), jeżdżę dużo rowerem (nie pytali)…

    Pod moim nickiem, pod koniec albumu, dzisiejsza mała epoka lodowcowa w mojej okolicy 🙁

  335. @wujaszek wania
    6 maja o godz. 9:09
    Cenię sobie Twoje wypowiedzi, ale z tą pozwolę się nie zgodzić i tylko dlatego, że uważam za R. Kaliszem, że PO to jest PiS bis.
    Odsuniecie PiS od władzy, powinno spowodować, odsunięcie jednoczesne kościoła od jakichkolwiek wpływów na życie polityczne w kraju z zerwaniem konkordatu włącznie.
    Politykę robi się, grając na wielu fortepianach, ale do tego trzeba umieć grać bez fałszów, czego niestety nie słyszę i nie widzę. Zatykam uszy, słysząc fałszywe dźwięki i wiem, co piszę, bo trochę gram na „forteklapie”.
    Niestety polscy politycy, od lewa do prawa szczególnie, potrafili i zrobią to po raz kolejny, skurwić się z „katolicką wszetecznicą”.
    Przywołam pasujący jak ulał do obecnej sytuacji, aforyzm S.T. Coleridge:

    „W polityce to, co zaczyna się od lęku, kończy się zazwyczaj szaleństwem.”

    Przewiduję w najbliższym czasie przerost „szaleństwa”, pierwsze jaskółki już przyleciały, nad normalnością. Owo szaleństwo pod sztandarami kościelnymi, bo kościół to szaleństwo, ma głęboko zapuszczone w polskim społeczeństwie macki w postaci ponad 10 tys. parafii i karnych funkcjonariuszy oraz dewotów co niemiara. Zlękniony Schetyna jest tego ewidentnym przykładem.

  336. @seleukos

    Zrobiłem ten brytyjski kalkulator. Mam 111% światowego, ale mniej niż footprint brytyjski. Z domem nic nie zrobię, bo wynajmuję, przynajmniej 1-2 podróże lotnicze w roku są. Żarcia nie marnujemy, a jemy głównie brytyjską warzywność. Do pracy jest 7 minut autem (użycie roweru nie zawsze możliwe). Przyjemność z zakupów jest mi obca.
    Food 15%
    Travel 36%
    Home 28%
    Stuff 21%

    Nie rozumiem, czemu ten kalkulator każe podawać tylko osoby dorosłe w liczbie mieszkających w gospodarstwie domowym.
    Po wpisaniu 4 osób, czyli uwzględnieniu dzieci, wynik wychodzi 10.5 t.

    Dla mojego poprzedniego stylu życia na Mazurach próbowałem znaleźć polski kalkulator, ale w końcu powtórzyłem ten brytyjski i wyszło 7.8 t (74%), zbliżony do średniej polskiej. Grzanie drewnem, kompostowanie „mokrych” odpadów, mniej podróży lotniczych. Jak się chałupę ogaci i zainstaluje panele na słoneczko, a także uruchomi produkcję własnej śliwowicy, to będzie lepiej…
    Ale tak naprawdę to te wyniki oraz średnie dla krajów rozwiniętych są koszmarne.

  337. seleuk|os|
    6 maja o godz. 13:22

    Ja znam oczywiscie Taieri historie Equinor jak rowniez tzw „funduszu olejowego” w Norwegi. Troche czas temu podalem decyzje Dyrektoriatu. Nieinvestowania w nowe odwierty nprzyklad. Z link co/dlaczego. Co jest obludne w decyzji 2025/30/40?
    ———————–

    Nieinwestowania w nowe odwierty? Hm…Bardzo ciekawe, bo np. tylko w 2017 roku obecny Equinor stał się właścicielem dwóch „exploratory permits” w Great Australian Bight. Wiercenia na tym obszarze narazie się nie odbyły głownie na okoliczność sprzeciwu rozmaitych organizacji ekologicznych, ale zezwolenia na poszukiwania są nadal aktualne. W 2018 roku Equinor rozpoczął eksploatację złóż „onshore” w Argentynie. Firma jest także bardzo aktywna w wielu innych regionach świata…

  338. Szary Kot
    6 maja o godz. 23:06

    Oczywiscie te wyniki sa dosc przerazajace. Ja zrobilem (prawie) co mozna zrobic prywatnie. Reszta jest wynik otoczenia (panstwa/spoleczenstwa) w ktorym zyje. Tu moje mozliwosci sa takie jak kazdego wyborcy. Ja jestem dosc aktywny lokalnie. Pomimo, praktycznie, co moge zrobic jest smiesznym ziarenkiem piasku w kopalni piachu. Nawet jak wszystko co podjalem okolicznie uda. A nadokladke, to jest strasznie dlugi process. Ilosc funduszy, bankow, ludzi i zebran jest olbrzymia. Jedna z czesci co jestem zaangazowany jest zastapic nasze wspolne zuzycie energii wsi na sloneczna. Ten projekt ma trzy czesci. Mozliwe realisacji osobno, dla latwosci, dowolna kolejnosc. Na moj dalszy projekt, zeelektryfikowac cala wies slonecznie, min 100% indywidualny odbior, zabraknie mnie zycia mojego. Takie jest tempo mozliwych zmian. Najsmieszniej w tym jest, nikt nie podwaza (bank, fundusze) moich kalkulacji Excel. Oplacalnosci ekonomicznej projektow.

    Dziekuje za Twoj test.

    Pzdr Seleukos

  339. Taieri
    7 maja o godz. 2:24

    To jest strona norweskiego „funduszu olejowego” ktory podjal decyzje nieinwestowac w nowe odwierty.
    https://www.nbim.no/en/
    Fundusz jest wlascicielem ok 1,4% wszystkich swiatowych akcji, na wszystkich gieldach, wszystkie typy dzialalnosci. W funduszu jest okolo 6% zawartosci akcie przedsiebiorstw wydobywajacych olej.

    Statoil jest przedsiebiorstwem wydobywajacym olej. Podalem jako przyklad niechlujnosci investycyjnej, wykonawczej, wyciek na platformie w Zat Mexykanskiej pare lat temu. Glosny w caly swiat.

    Moje pytanie do Ciebie Taieri bylo, co jest obludne, w parlamentarnej demokratycznej decyzji, parlament szwedzki i pozostalych nordyckich, stop rejestracji aut na kopalne paliwa 2025, stop eksploatacji 2030, energetyczna neutralnosc srodowiskowa 2040. 2025/30/40. Co jest obludne? Dla mnie ta polityczna decyzja jest jak najbardziej chwalebna. Dobrze bylo, gdyby wszystkie parlamenty swiata takie decyzje podjely. Napisalem rowniez, Norwegia najdalej zaszla praktycznie w realisacji decyzji. Co jest obludne? Dalej nie rozumiem. Twoje przyklady, Statoil w Argentina, szelf australijski(???) nie zmieniaja? Co ma Statoil do „olejowego funduszu” Norwegii i do decyzji parlamentu/wyborcow w Szwecji?

    Mam nadzieje, wyjasnilismy jezykowe nieporozumienie. Moje pytanie pozostaje. Statoil, jakkolwiek gagatek, to nie polski Bank PKO SA. Ktorym szeregowy posel, bez akcii ni mandat Dyrektoriat, moze rzadzic jak swoje podworko (Kaczynski w sprawie budowy wiezowcow na Zlota). Statoil nie jest Bank PKO SA. Oczywiscie Statoil npewno bierze pod uwage decyzje dlugofalowo inwestycyjne. Ale jakikolwiek minister czy parlament moze „nagwizdac” krotkoterminowo pod domem Statoil CEO. Nawet norweski. To nie jest kaczynskie panstwo. Moglbym tu napisac co w ostatnim acapit do Scrambler. Ministrowie, politycy, sa prawnie zabronieni, recznie sterowac przedsiebiorstwami. Ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz (otoczenie prawno/socialne). Stad bylo moje zdziwienie. Gdybys nie uzyl slowo obludne, wartosciujace pejoratywnie cos ja popieram jak moge prywatnie i otoczeniu, prawdopodobnie nie zwrocilbym uwagi.

    Pzdr Seleukos

  340. Pozatym Taieri
    Tu jest strona globalna Equinor
    https://www.equinor.com/
    Wszystkie adressy. Napisz list do nich, zapytaj, zaprotestuj. Z wiedza. Te investycje i inne co pewnie wiesz, lepiej co ja. Tzw „etyczne inwestowanie” jest w coraz wiecej firm brane przy decysjach. Fundusze investycyjne (finansowanie projektow wykonawczych), zwracaja coraz wiecej uwage na etyke inwestycji. Moze te przyklady, co Ty wymieniles, nigdy exploatacja nie bedzie. Co po mojemu bylo dobrze. Wiecej zrobic nie mozemy Ty i ja. Ja nie mam wiedzy potrzebnej dyskutowac z duza firma olejowa na temat ich olejowych investycji. Zostal zbyty ogolnikami.
    pzdr Seleukos

  341. Taieri
    6 maja o godz. 12:05,
    ” Słynne Kresy były naszą kolonią. Niemiłosiernie eksploatowaną zresztą.”
    Eksploatowana? Z czego? I przez kogo? Jaki zysk miala z tej „kolonii” Polska? Kresy byly czescia naszego kraju, gdzie Polacy mieszkali od stuleci a nie podbitym przez nasza armie obcym terytorium. Magnateria posiadala olbrzymie majatki ziemskie a nie Polska, szlachta miala jedynie problem z ujarzmieniem kozacczyzny, ktora byla zreszta zlozona z ludzi roznej narodowosci a nie tylko Ukraincow czy Bialorusinow, a powstanie Chmielnickiego nie bylo zadnym narodowo-wyzwolenczym buntem, zwlaszcza, ze po obu stronach byli Polacy. Nazywanie Kresow koloniami jest mocno naciagane. Probowalismy znalezc tereny w Liberii, Peru czy Brazylii ale oczywiscie bezskutecznie, bo kolonialny podzial terytoriow zamorskich dawno zostal ustalony i nikt nie zamierzal sie nimi
    dzielic z Polakami, ktorzy sami dopiero co wydostali sie z kolonialnej niewoli.