Tak zwany zajączek

Ledwo człowiek z domu wyjdzie na słoneczko i żeby piękne okoliczności przyrody sfocić, zaraz go spotka katolicka przygoda świąteczna.
Oto dziarska staruszka z kijkami z mniej dziarskim staruszkiem z trudem nadążającym za dziarską, wyszedłszy właśnie z kościoła widzi mnie (podmiot liryczny) focącego owe okoliczności. Nie przerywając swojej dziarskości zamachała energicznie jednym kijem i gromko, na całą ulicę pełną współwychodzących, krzyknęła nawet nie spojrzawszy na podmiot liryczny:
fotografowanie bloków chyba na pewno jest karalne!
Po czym uzupełniła równie gromko i fachowo: co za bezczelność!
W tej sytuacji przyrodniczej, jako podmiot, odpowiadając na pozdrowienie musiałem się zachować lirycznie:
A Pan Jezus zmartwychwstał! Christos woskriesie! Woistinu woskriesie!
Taka prawda.

Wiosna robi to na co ma ochotę, czyli to samo co Jurek Owsiak. W związku z tym przyroda dostaje bzika i szaleje na całego. W tej sytuacji należy zauważyć, że gdyby Jezus był się urodził nie na pustyni, a w swojej ulubionej Polsce, zamiast się umartwiać i nieprzyjemnie żywot zakończyć, ułożyłby się pod jakimś kwitnącym drzewkiem, na dowolnie wybranym boku, po czym wesół jak pliszka łykał z kieliszka.

Niezawodnie, wskutek takich doznań, Jezus stałby się sobą czyli ateistą. Ateiści, występujący pod nazwą pogan, mieli za święty zachwycający widok krajobrazowy, oszałamiającej urody wypiętrzoną skałę, dorodne stare drzewo, gaj lub rzekę. Jednak Jezus nie mógł się stać sobą, bo tak go urządził Bóg Ojciec który go uprzednio przewidział dla załatwienia swoich interesów z ludźmi, a Jezus się nie zbuntował. Taki posłuszny synek. Co się niedobrze zaczęło to i dalej bardzo źle się potoczyło: święte dla ludzi wolnych miejsca zostały skradzione, znieprawione i zamienione na mroczne miejsca krzyża, a czciciele piękna rozgromieni.

I już by się katom ludzi wolnych udało, ale ci wolni mają jak przyroda: odradzają się. Jako wyznawca przyrody i widoków piękna, mam i ja swoje cudne miejsca i cudne okoliczności przyrody. Oto dwie z nich. Jedną stworzyłem sam, druga została stworzona znacznie wcześniej przez innego wyznawcę przyrody. Przed tą drugą ludzie od lat przystają, patrzą się nie mogąc oczu nasycić, robią zdjęcia jako i ja robię. Z pierwszą okolicznością zaczyna się dziać podobnie: zatrzymują się, oczu nie odrywają, słowa zachwytu same płyną i bywa, że ten i ów przyklęknie. W ten sposób zostałem uświadomiony, że jestem założycielem bardzo porządnego – bo ateistycznego – kościoła. Jako stworzyciel życia, choć nie Nieba i Ziemi, mam dzięki temu znacznie lepsze przeżycia niż cała duchowość franciszkańska oraz watykańska reszta.
Nikt co prawda nie daje na tacę ani nie mam konkordatu, ale cóż znaczą te ziemskie interesy, gdy się ma przed sobą nieustającą niebiańskość.

Życząc Ci, czytelniku, wesołego zajączka, zapraszam Cię do onego kościoła. Gap się wedle woli oraz rób co chcesz. Wstęp darmowy, a pedofilia kleru tu się nie zdarza.

Tanaka