Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.04.2019
wtorek

Smoleńskość – objaw zderzenia cywilizacyjnego w nas

9 kwietnia 2019, wtorek,

Dziewiąta rocznica katastrofy komunikacyjnej w Smoleńsku. Dziewiąta rocznica szokującej, bezsensownej, zawinionej przez ludzi cierpiących na immanentną polską chorobę śmierci 96 osób.
Dziewiąta rocznica kłamstwa smoleńskiego, tej monstrualnie potwornej hańby użycia ludzi, ich śmierci w celu zdobycia władzy przez Kaczyńskiego. Nadto jest powodów, by mieć go za człowieka wykluczonego spośród ludzi godnych szacunku, ten należy do najważniejszych.

O przebiegu katastrofy, jej okolicznościach i przyczynach wiemy wszystko co ma szersze znaczenie. Jest to jedna z najdokładniej przebadanych katastrof w dziejach lotnictwa. Mówiąc „wiemy” mówię o ludziach zgadzających się na rzeczywistość faktów, nauki, rzetelności badawczej, powagi i nie zdeprawowanych moralnie.
Wiemy to dzięki dwóm raportom, a na polski użytek, dzięki bardzo fachowej i wykazującej cywilną odwagę grupie badaczy tworzących państwową komisję. Eksperci ci zostali zmuszeni przez państwo do wykazania odwagi cywilnej, co w żadnej mierze nie powinno się dziać, ale się stało.

Poczuwam się do obowiązku głośnego powtórzenia tego, że polskie państwo opuściło polskich, reprezentujących państwo przecież, ekspertów komisji. Nie chroniło ich przez najwścieklejszymi, najohydniejszymi, pełnymi pomówień i kłamstw atakami ze strony zdeprawowanych lub oślepionych wyznawców politycznej katolickiej religii smoleńskiej, która już od pierwszych dni po katastrofie stała się narzędziem do wyrąbywania w polskich głowach drogi do władzy politycznej, ekonomicznej i psychologicznej, bądź wzmocnienia fundamentu władzy już posiadanej, jak robił to Kościół kat., wsadzając trumnę z prezydentem Kaczyńskim w wawelskie podziemia i eksploatujac smoleńskie kłamstwo.
Ale nie tylko państwowych badaczy opuściło państwo polskie. Opuściło ludzi słabych na rozumie i moralności, niezdolnych do samodzielnego rozróżnienia rzeczy, wydało ich na pastwę oszustów. Opuściło także ludzi rozumnych pozwalając, by zostali sami. Państwo polskie, to nie do odparcia – ich, nas, zdradziło.

Patrzyłem ze zgrozą, poczuciem horroru i czując oburzenie na polskie państwo, gdy dr Maciej Lasek samotnie stawał, tydzień po tygodniu i rok po roku, przed kamerami i mikrofonami broniąc wiedzy o faktach, broniąc uczciwości i godności ludzi ustalających co i z jakich przyczyn się stało.
Pojęcie „winy Tuska” stało się niemal żartem i kpiną, jednak ta sytuacja najpoważniej pokazuje – niestety – realną winę Tuska. Nie mam jak i nie mam powodu mu tego wybaczyć. Rzecz bowiem idzie o państwo.

W tym miejscu chciałbym zrobić wyjątek, za którego twarz uważam Ewę Kopacz, która znalazła się w centrum tego nieopisywalnego horroru po katastrofie, stawała przed rodzinami tych, co leżeli w workach, albo szczątkami nie do poznania tych, których tak bardzo chcieli rozpoznać, choć woleliby, by ich bliskich w ogóle tam nie było. I ona została za swoją nadzwyczajna postawę opluta, zmieszana z błotem przez drani. Lecz przecież i ona sama, gdy została premierem, nie sprostała zadaniu wobec jakiego się znalazła.

Powinniśmy przy tym mieć w dobrej świadomości to, że ta katastrofa i to osamotnienie, którego twarzą stał się jeden obywatel i jeden rzetelny badacz, jest manifestacją zderzenia cywilizacyjnego w Polsce: immanentnej polskiej choroby nieodpowiedzialności, zgrywy, rojeń, mitów osłaniających złodziejską gangsterkę tak rozplenioną i mającą takie wzięcie, przeciw postawie niewielu: godnej, jasnej, nacechowanej wiedzą, poczuciem obywatelskiego obowiązku i etyką postawy. „Zło dobrem zwyciężaj” – słychać nieustannie z ust biskupów, co jest drwiną wziąwszy pod uwagę historię Kościoła kat. i jego dzisiejsze manifestacje. Mimo tej drwiny, tędy jednak prowadzi droga ku lepszej rzeczywistości stosunków nad Wisłą. Tak postąpił dr Maciej Lasek i polska komisja.
I w tym sensie sam Tusk także jest ofiarą tego zderzenia, co go jednak w niczym nie usprawiedliwia. Miał bowiem być w Drużynie Pierścienia.

Warto zauważyć i docenić, a jest to zasadniczo ważne, coś jeszcze. Oto bowiem, w tym zderzeniu cywilizacyjnym nad Wisłą zobaczyliśmy co to znaczy siła argumentu i nauki; rzetelność, odwaga cywilna i postawa obywatelska. Zobaczyliśmy wyraźnie jak bardzo jasność różni się od ciemności i poznaliśmy definicję obu. Możemu czuć, jak bardzo chcemy pierwszego i jak bardzo wyjść z drugiego. A to lekcja nie do przecenienia i warta wykorzystania.
Wreszcie, dzięki doktorowi Maciejowi Laskowi i jego ludziom, otrzymaliśmy swoistą Narodową Lekcję, całkiem za darmo i – jak sądzę – przystępnie podaną, choć wymagającą wzięcia w niej udziału. W społeczeństwie w którym umiejętność krytycznego myślenia jest zjawiskiem silnie deficytowym, wiedza techniczna skąpa, zdolność do tworzenia syntetycznego obrazu całości na podstawie zrozumienia zbadanego zjawiska jest bodaj rzadsza od białego kruka to coś cenniejszego nie tylko od złota, ale zwłaszcza cenniejszego niż rojenia o nieistniejącym Wszechmogącym. I to jest wielkim kapitałem. Nie zmarnujmy go.

Jakże jest czego zazdrościć i jakże jest co mieć w podziwie w społeczeństwach, w których zasada ‘win-win’ – korzyści i satysfakcji wspólnej jest powszechna i na niej społeczeństwa te opierają swoje cywilizacyjne osiągnięcia, dobrostan i satysfakcję z życia. Wiele z tych społeczeństw jest w Unii Europejskiej i są to nasi bliscy sąsiedzi. Ale przecież nie spadło to na nich z nieba, bo z nieba zupełnie co innego spada. Sami na to zapracowali i należnie się tym cieszą.
Jeśli i my chcemy się cieszyć czymś takim nad Wisłą, podobną robotę mamy do odpracowania. Długą, konsekwentną, pełną cierni i ciosów jakie zadawać dalej będą ci, co mają się za Prawdziwych Polaków i są prawidłowymi katolikami.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 328

Dodaj komentarz »
  1. Tanaka napisał

    Poczuwam się do obowiązku głośnego powtórzenia tego, że polskie państwo opuściło polskich, reprezentujących państwo przecież, ekspertów komisji. Nie chroniło ich przez najwścieklejszymi, najohydniejszymi, pełnymi pomówień i kłamstw atakami ze strony zdeprawowanych lub oślepionych wyznawców politycznej katolickiej religii smoleńskiej, która już od pierwszych dni po katastrofie stała się narzędziem do wyrąbywania w polskich głowach drogi do władzy politycznej, ekonomicznej i psychologicznej, bądź wzmocnienia fundamentu władzy już posiadanej, jak robił to Kościół kat., wsadzając trumnę z prezydentem Kaczyńskim w wawelskie podziemia i eksploatujac smoleńskie kłamstwo.

    Ale nie tylko państwowych badaczy opuściło państwo polskie. Opuściło ludzi słabych na rozumie i moralności, niezdolnych do samodzielnego rozróżnienia rzeczy, wydało ich na pastwę oszustów. Opuściło także ludzi rozumnych pozwalając, by zostali sami. Państwo polskie, to nie do odparcia – ich, nas, zdradziło.

    Mój komentarz
    Dokładnie tak.
    Strach Tuska i całej ekipy rządzącej przed utratą popularności obawa o słupki wyborcze przyczyniły się do wycofania się państwa z walki z kłamstwem, spowodowały rozbuchanie w Umęczonej podłości, fałszywej celebracji, wywołały polityczny taniec, obłędne marsze po trupach smoleńskich, wyolbrzymiły polską narodową „nieufność do wszystkiego” do niebotycznego poziomu, ogłupiło ludzi, podpuściło ich na poparcie dla najbardziej poszkodowanej, obnoszącej się z żałobą, jak z tarczą zwycięstwa partii prawych sprawiedliwych, którzy znają prawdę, którzy mówili, że prawda o zamachu smoleńskim jest tuż tuż, że trwa intensywne wyjaśnianie i za chwilę przywiedziemy winnych zamachu przed niezależne i zreformowane sądy.

    To był rodzaj zaniechania granicznego ze zdradą. Może nie aż ze zdradą lecz było to kompletne lekceważenie kłamstwa, zupełne lekceważenie społeczeństwa, któremu prawda się należy i które powinno zobaczyć, że z kłamstwem można wygrać. Społeczeństwu, które bezsilnie się przyglądało jak kłamstwo ścieli się po ulicach dymami świec wotywnych, dostępuje krzyża, kładzie się podłościami po warszawskim bruku, łopocze perfidnymi, podłymi transparentami noszonymi w modlitewnych pochodach i wystrzeliwuje w końcu w górę schodami, które nie wiadomo, co oznaczają, ale traktowane są jak rodzaj narodowego ołtarza. A skoro jest ten ołtarz wystawiony na centralnym placu stolicy, to musiało coś być w tej katastrofie tajemnego, niewyjaśnionego – lud w ten sposób rozumuje i wszystko kupuje. Kółko się zamyka.

    PO i rząd milczeli z bojaźni przed utratą popularności i tym milczeniem utracili zaufanie. Społeczne, państwo przegrało z kłamstwem. Pisowscy faryzeusze osiągnęli swoje cele.
    Pzdr, TJ

  2. Państwo ma prawo do istnienia tylko wtedy, gdy pomaga swoim obywatelom żyć lepiej i stawać się lepszymi ludźmi.
    Definicję „lepiej” pozostawiam każdemu, kto chce definiować, bo jest i powinna być otwarta, o ile tylko mieści się w zbiorze „rzeczy i skutki dobre„.

    Rosja od setek lat miała z tym trudności. Wielu sądzi, że jest modelowym przykładem państwa, które raczej szkodzi swoim obywatelom aniżeli im dopomaga.

    USA – per saldo – pomaga. Tzn. o ile uśredniać po czasie, przestrzeni i po wszystkich obywatelach. Bo w tzw. szczególe to można tam trafić na bardzo nieładne obrazki. Łącznie z monstrualnie wielką liczbą więźniów. Łącznie z rasizmem.

    Niemcy pomagają „za wyjątkami”. We współczesnej historii były nimi obie wojny światowe, a szczególnie ta druga. Gdyby wyjąć ją z historii to bezdyskusyjnie pomagają.

    Skandynawia pomaga i wydaje się, że najlepiej na świecie, chociaż Kanada też zgłasza pretensje do pierwszego miejsca.

    Można dopisać jeszcze wiele dobrze zorganizowanych krajów, dopomagającyh swoim obywatelom. Nawet Chiny, szczególnie w porównaniu do ich maoistowskich doświadczeń, do tragizmu rewolucji kulturalnej, ostatnio pokazały potęgę sensownie zarządzanego państwa, chociaż to jest jednak druga liga, bo gwarancji, że masakra na placu Tiananmen się nie powtórzy w kraju, gdzie dalej istniej masa obozów „reedukacyjnych” jest żadna.

    A zatem czy istnienie Polski pomaga i komu?

    Polskojęzyczne radyjko chicagowskiego getta polonijnego płacze, ustami wielu sprzedawców reklam, że „nie liczymy się”. Podczas ostanich wyborów na burmistrza, na falach 4 polonijnych (albo częściowo nadających po polsku) radiostacji doliczyłem się TYLKO JEDNEJ reklamy kandydata na radnego.

    Po co zatem „polonia” ma „odzyskać swoje znaczenie”?

    Czy jak zatrudniamy hydraulika to szukamy Polaka czy dobrego, punktualnego i w miarę niedrogiego fachowca? Czy lekarz ma się znać na naszej chorobie czy ma być naszym rodakiem? W tym drugim przypadku w grę wchodzi krytycznośc komunikacji w rodzinnym języku, no ale załóżmy, że język nie jest czynnikiem.
    Czy mechanik samochodowy, urzędnik w urzędzie, … itd., itp.

    A zatem większe „znaczenie polonii” to tylko większe dochody właścicieli polonijnych mediów z reklam. A nie moje.
    Większy splendor (a może i szanse kariery politycznej) dla aktywistów polonijnych organizacji. A nie dla mnie.
    Większe znaczenie w wewnętrznych, a z pewnością istniejących, przepychankach w tzw. łonie Kościoła, np. między księżmi pochodzenia polskiego, latynoskiego, azjatyckiego, itd. Ale co mnie z tego przyjdzie, że polonijny ksiądz, zamiast np. wietnamskiego, biskupem w Chicago zostanie?

    W Polsce według mnie zachodzą bardzo podobne mechanizmy.

    Co mnie z tego, że moim miastem, województwem czy państwem polskim będzie z mocy jakichś tam przepisów będzie rządził patentowany Polak? Ja wolę dobrego urzędnika! tak samo jak z tym hydraulikiem.
    ja wolałbym aby rekrutacja na miejscowych, lokalnych i centralnych urzędników i polityków była międzynarodowa!
    Dlaczego Amerykanin, Szwed albo Norweg, Niemiec czy Francuz nie może zarządzać moimi, bo lokalnymi wodociagami, szkołami, wojskiem czy edukacją?

    Ja chcę Stanów Zjednoczonych Europy.
    Nie jestem przywiązany do żadnych polskich instytucji ani symboli, bo tylko z nimi ból głowy.
    Polskość – tak rozumiana jak to premier Tusk miał wtedy na myśli – to JEST nienormalność.

  3. @tejot 9 kwietnia o godz. 16:13
    Pełna zgoda.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Korekta
    Jest
    milczeniem utracili zaufanie. Społeczne, państwo przegrało z kłamstwem. Pisowscy faryzeusze osiągnęli swoje cele
    Ma być
    milczeniem utracili zaufanie społeczne. Państwo przegrało z kłamstwem. Pisowscy faryzeusze osiągnęli swoje cele
    TJ

  6. Kaczyński próbuje uciec przed wyrzutami sumienia, zrzucając winę na innych. Daremny trud.

  7. @Tanaka
    Ataki szły nie tylko ze strony amoralnych, bezwzględnych, cynicznych polityków. Pewna liczba przedstawicieli tzw. środowiska naukowego, w tym z nauk ścisłych, też wzięła w tej nagonce, w tej szczujni udział. Część się – całkiem samodzielnie – skompromitowała i obnażyła poziom „naszej polskiej kadry technicznej” ale część to byli niegłupi, technicznie kompeteni naukowcy. Jak np. dr Binienda. W jego przypadku pęd do kariery, zarozumiałość i kompleksy własne jak Czomolungma, pokazały że są technicy pozbawieni hamulców etycznych, dla tzw. „zaistnienia” gotowi na uczestniczenie w każdym świństwie.

  8. tejot
    9 kwietnia o godz. 16:13

    PO i rząd milczeli z bojaźni przed utratą popularności i tym milczeniem utracili zaufanie.

    Będę polemizował w kwestii „bojaźni przed utratą popularności”.
    Łatwo ferować wyroki po upływie tylu lat.

    Ja sam należałem do tych, którzy uważali, że nie ma sensu polemizować z tak absurdalnymi zarzutami. Z dwóch powodów. Po pierwsze uważałem, że wdając się w polemikę jedynie wzmocnimy tę obłąkaną narrację. Po drugie, sądziłem że wynika ona z ostrej fazy żałoby i osłabnie wraz z naturalnym osłabieniem emocji. Uważałem, że należy uszanować żałobę, nawet wyrażaną w tak nieprawdopodobnej formie.
    Nie wziąłem pod uwagę bezwzględnego cynizmu Kaczyńskiego, podłości kleru.
    Dzisiaj wiem, że należało być bardziej stanowczym, a nawet chwilami bezwzględnym. Dzisiaj optowałbym za bardziej zdecydowanymi działaniami.

    To nie „bojaźń przed utratą popularności” dyktowała brak zdecydowania, ale bezradność i bezsilność jaką na ogół odczuwamy wobec bezmiaru niezawinionego cierpienia.
    Zwyczajna ludzka przyzwoitość.

    To był błąd. Płacimy za to wysoką cenę.
    Rację ma @Tanaka, że mamy w tym względzie kawał roboty do odpracowania.
    Ale jest też korzyść. Obnażenie intencji smoleńskich oszołomów.
    Przyszedł czas na wystawienie im rachunku za wszystko co zrobili. Możemy im ten rachunek wystawić z czystym sumieniem.

    Nie uważam, żeby mnie moje państwo w tej kwestii zawiodło. Lepiej, że nie zachowało się brutalnie.
    Ale czas pobłażliwości minął i teraz oczekuję zachowań stanowczych.

  9. Fiasko kolejnych rozmów (nie)rządu ze związkowcami.

  10. wujaszek wania
    9 kwietnia o godz. 16:55

    Mój komentarz
    Masz rację, nie tylko strach przed utratą popularności.
    Państwo nie musiało się zachowywać brutalnie wobec takich w takiej prowokacyjnych zdarzeń, jak „obrona krzyża” na Krakowskim Przedmieściu. Miało do dyspozycji mnóstwo innych środków. Nie skorzystało z nich.
    Pzdr, TJ

  11. @ zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 14:35

    … w transporcie samolotowym, w przemyśle zbrojeniowym i kosmicznym tak właśnie robią, biorą standardowe podzespoły i montują je parami albo nawet po kilka.

    Wojsko ma własne normy! Np. w czasach elektroniki TTL dostępne były dwa typoszeregi: 74… dla zastosowań powszechnych i 54… dla wojska. Prawie zawsze podział następował na podstawie selekcji jakościowej. Tylko w szczególnych wypadkach była to produkcja specjalna. Dotyczy to wszystkich produktów. Czasem nawet w zastosowaniach konsumenckich. Np. kondensatory elektroniczne dostępne są w dwóch kategoriach temperaturowych (to jest to, co najczęściej psuje się na głównej płycie PC-ta).
    Poza tym, redundancja nie jest montowaniem większej liczby elementów. To nie łom – dwa razem nie są mocniejsze. Redundancja polega na instalowaniu podwójnych (potrójnych,…) kompletnych zespołów realizujących określoną funkcję. Gdy jakiś element zespołu podstawowego nie spełnia wymagań (fałszuje dane, jest za wolny czy całkiem nieczynny), wymieniany jest automatycznie cały zespół. W większości przypadków wszystkie zespoły redundantne pracują równolegle w tym sensie, że otrzymują cały czas te same dane wejściowe co układ podstawowy. Wymiana zespołu polega więc jedynie na przełączeniu wyjść. Obsługa np. samolotu jest co najwyżej informowana o takim przełączeniu. Poza tym jest ono niezauważalne.

  12. Przepraszam…
    Oczywiście … kondensatory elektrolityczne!

  13. 9.04.2019
    Smoleńskość – objaw zderzenia cywilizacyjnego w nas
    i
    Odkąd PiS doszedł do władzy, dyplom toruńskiej uczelni Tadeusza Rydzyka jest więcej wart niż najlepszych polskich i zagranicznych uniwersytetów.
    Pasuje?

  14. @Qba 9 kwietnia o godz. 18:04
    Wojsko ma własne normy!
    A co jeżeli dana firma samochodowa życzy sobie projektowania, produkowania i testowania wszystkiego pod dyktando tych norm? 😉
    @Qba, obudź mnie w środku nocy i zapytaj się o coś z MIL-STD-883… ja tym oddychałem przez więcej lat niż mi się chciało… 😉

  15. @Qba 9 kwietnia o godz. 18:04
    Prawie zawsze podział następował na podstawie selekcji jakościowej.
    A w czasach, gdy zawodność podzespołów mierzy się w pojedynczych ppm na rok? Fabryka sprzedała 1 milion czujników Fordowi a ze stacji obsługi w ramach napraw gwarancyjnych wróciły 2? I w przyszłym roku też 2-3, a za rok 1… i prawie wszystkie były dobre, tylko błędnie zdiagnozowane przez mechanika stacji obsługi?
    Kiedyś podsumowałem, że na 90+ zwróconych (przez kilka firm samochodowych i w dłuższym okresie) na gwarancji czujników 80+ było w najlepszym porządku… zostało około 10 naszych bubli… na (wtedy) jakies 2.5 – 3 miliony sprzedanych.
    To jak chcesz robić tę twoją „selekcje jakosciową” na wyjściu?

    Tylko w szczególnych wypadkach była to produkcja specjalna. Dotyczy to wszystkich produktów.
    No właśnie o tym pisałem. Że „standardowe” jest już tak dobre, że tylko redundancja może zwiększyć niezawodność.

    Poza tym, redundancja nie jest (…) Poza tym jest ono niezauważalne.
    To jest oczywiste.

  16. @zza kałuży

    Wojsko ma własne normy!
    Przykładowo, zakres temperatur pracy urządzeń kosumenckich – od -20 do +40 stopni C. Wojskowy – od -45 do +85 stopni C. Zatem to, że w zastosowaniach konsumenckich psuje się jedna część na rok, nic nie znaczy. Dlatego jest konieczna specjalna selskcja. Po prostu warunki wojskowe (nie mówiąc o kosmicznych) są znacznie trudniejsze.

  17. Qba
    9 kwietnia o godz. 19:48
    Wojsko ma własne normy!
    Przykładowo, zakres temperatur pracy urządzeń kosumenckich – od -20 do +40 stopni C. Wojskowy – od -45 do +85 stopni C.

    To chyba tak było w LWP.
    Normy temperaturowe narzuca aplikacja. Jak w jakimś zakamarku kuchennego miksera zdarza się wysoka temperatura w wyniku takich a nie innych ograniczeń w wentylacji to uczciwy projektant daje wysokotemperaturowy element. Nb. ja w naszych samochodowych projektach nie widziałem żadnego elementu specyfikowanego niżej niz na 105 deg C.

  18. Dla mnie jest oczywiste, ze wszelkie licytowanie sie akurat w tej dziedzinie jest bez sensu, ale skoro padło pytanie to proszę, poniżej to co znalazłem do tej pory. Niestety zdaje się, że nie wszystkie linki działają.

    КРАТКАЯ СПРАВКА
    по проектам и мероприятиям по теме уроков из космоса

    В конце 80 годов летчик-космонавт СССР, Герой Советского Союза Александр Серебров выступил инициатором создания общероссийской образовательной программы «Уроки из космоса».

    Создан Фонд поддержки детского технического творчества имени А.А. Сереброва. Проект Фонда — «Уроки из космоса космонавта Сереброва» был реализован и имел большой успех у детей и молодежи и их родителей еще при жизни Александра Александровича. Проект имел просветительскую направленность и рассказывал также об отечественных достижениях в науке и технике. Серебров А.А., находясь на орбите, рассказывал детям об истории освоения космоса, проводил различные опыты, использовал уникальные возможности невесомости, рассматривал процессы, происходящие на нашей планете, через призму общечеловеческих проблем. «Уроки из космоса» были выстроены с учетом школьных курсов, что позволяло взглянуть на них с совершенно неожиданного ракурса. «Фонд им. А.А. Сереброва» планирует возобновить данный проект для пропаганды научно-технических знаний среди молодежи и вовлечения их в техническое творчество.

    Сегодня это направление развивается в различных проектах, основная часть из них является научно-популярными. Одной из распространенных форм являются лекции и встречи космонавтов в школьных и студенческих аудиториях. Проводятся также «Уроки мужества».

    Наиболее крупные российские проекты по данной тематике:

    Совместный проект ГК «Роскосмос» и Минобрнауки России. «Серия телевизионных уроков из космоса для школьников». Проект «Уроки из космоса» Фонда поддержки детского технического творчества имени летчика космонавта СССР, Героя Советского Союза А.А. Сереброва (в 1997 году Всероссийским молодежным аэрокосмическим обществом «Союз» при поддержке Правительства РФ, Российского космического агентства, РКК «Энергия», Центра управления полетами, Министерства общего и профессионального образования РФ были смонтировано шесть видеофильмов. Впоследствии было снято несколько фильмов, например, «Наш дом Земля» (4 октября 2012 года), «Физика невесомости» (11 апреля 2014 года).
    Студия Роскосмос (https://www.youtube.com/user/tvroscosmos) снимает программы «Космонавтика», «Космическая среда», энциклопедии «Космонавты» и «Конструкторы». Была программа «Русский космос 2012», где последняя запись датируется 2014 годом.
    Рубрика «Русский космос» на телеканале «Россия К».
    Раздел «Уроки о космосе» образовательной программы ФГБУ «Научно-исследовательский испытательный центр подготовки космонавтов имени Ю.А. Гагарина». Данный раздел содержит текстовую информацию http://www.gctc.ru/main.php?id=280.
    Проект «Уроки из космоса» отдела космонавтики Центра астрономического и космического образования образовательного комплекса «Воробьевы горы» совместно с Московским образовательным интернет-каналом. В проекте принимали участие космонавты, сотрудники РКК «Энергия», ЦПК им. Ю.А. Гагарина, НИИ Аэрокосмос. В съемках участвовали московские школьники СОШ №354 имени Д.М. Карбышева. На данные момент снято 6 эпизодов «Плюс к школьной программе», 4 из которых посвящены космической тематике http://dogm.tv/videos.html?rubric=62.
    Программа «Взгляд из космоса» создана Всероссийским молодежным аэрокосмическим обществом «Союз». Она посвящена исследованиям школьниками наземных объектов, явлений в их динамике и взаимосвязи с использованием фотографий, получаемых с борта российского сегмента МКС и спутников.

    В российских социальных сетях создано несколько аккаунтов, посвященных космосу:

    SPACE360 – Все о Космосе (Каждый атом в твоем теле — частица взорвавшейся звезды, (502 000 подписчиков) https://vk.com/space360
    Открытый космос – Подписывайтесь, откроем наш мир вместе! (430 000 подписчик) https://vk.com/space_live
    Астрономия & Космос (Граница наблюдаемой Вселенной, 170 000 подписчиков) https://vk.com/astronomy
    Космонавты в социальных сетях: Сергей Рязанский (1 600 подписчиков) https://vk.com/public101948711

  19. Zapomniałbym, powyższe jest fragmentem z tej strony:

    https://cosmiclesson.ru/

  20. Minęło dosyć czasu (9lat), aby problem katastrofy „Smoleńskiej” rozpatrywać zgodnie z hierarchią wojskową:
    1. Odpowiedzialny za Polskie Lotnictwo – gen. Błasik
    2. Odpowiedzialny za całość wojsk polskich – szef sztabu,
    3. Odpowiedzialny za obronność kraju i jego wojsko – Prezydent
    – „Oni wszyscy nie wypełnili swoich obowiązków z należytą starannością” i niestety wszyscy zginęli – czy osądzi ich Tylko Historia???????

  21. tejot
    9 kwietnia o godz. 17:41

    owszem, państwo mogło zrobić różne rzeczy, których nie zrobiło.
    Ale państwo to ludzie, a ci jak wiadomo nie są doskonali.
    Wystarczy popatrzeć co robią USA czy GB.

  22. I tych ludzi wybraliście sobie do rządzenia.
    Bo nieuczestnictwo w wyborach to też wybór.

  23. Powtórzę, i będę dalej powtarzał: Kaczyński i kłamcy smoleńscy odnoszą sukcesy wyborcze bo ich polityka i narracja najlepiej pasuje do mentalności, ignorancji i poglądów znaczącej części polskiego społeczeństwa

    Bajędy smoleńskie, wraz z rusofobią i rasistowskim nacjonalizmem doskonale tej części rezonują.

    Kaczyński i jego ekipa są bardzo skutecznymi politykami bo ROZUMIEJĄ polskie społeczeństwo i elektorat i wiedzą co do niego trafia.
    Jadą na sprzężeniu zwrotnym
    – propaganda fobii, spisków i prymitywnego katolskiego nacjonalizmu => akceptacja kłamstw smoleńskich i innych populistycznych bredni => wzmożenie ww. fobii etc. => zwiększona akceptacja populistycznych bredni.

    Da capo al fine i pewny SUKCES WYBORCZY. Kaczyński i ska. pasożytują na polskiej kulturze politycznej i społecznej i tyle!

    Jedyne skuteczne przeciwdziałanie to edukacja społeczeństwa i przełamanie bierności politycznej/wyborczej większości „ludu”, której wisi tak długo jak ma co do garnka włożyć i wlać do kielicha.

    Na zakończenie zanudzania i nie całkiem na temat, ale co nieco, bo dotyczy ignorancji, właśnie skończyłem czytać „The Mosaic of Islam”. Przystępnie napisane, rzeczowe, krytyczne i wyważone wprowadzenie w podstawy islamu, jego podziały, sprzeczności i nonsensy, dowodzące, że to taka sama religia jak wszystkie inne. Dobra szczepionka przeciw fobiom i kłamstwom propagandy strachu.

  24. @Herstoryk 10 kwietnia o godz. 2:31
    Powtórzę, i będę dalej powtarzał: Kaczyński i kłamcy smoleńscy odnoszą sukcesy wyborcze bo ich polityka i narracja najlepiej pasuje do mentalności, ignorancji i poglądów znaczącej części polskiego społeczeństwa.

    Zgoda. W demokracji wystarczy 19% głosów osób uprawnionych do głosowania, co przy 50% frekwencji, czyli przy bierności politycznej/wyborczej większości „ludu”, której wisi tak długo jak ma co do garnka włożyć i wlać do kielicha przekłada się na 38% głosów oddanych w wyborach. A co z kolei, biorąc pod uwagę zdarzające się rozbicie głosów u konkurencji, taką a nie inną ordynację wyborczą (reguła tego, kogo pisowni nazwiska nigdy nie umiem zapamietać) daje samodzielną większość w parlamencie.

    I co nam zrobisz?

    Jedyne skuteczne przeciwdziałanie to edukacja społeczeństwa
    Ja ciągle, z uporem maniaka bedę powtarzać anegdotkę wyborczą ze stanu Illinois, z wyborów tamtejszego gubernatora.
    Otóż Adlai Stevenson miał podczas któregoś ze swoich wieców wyborczych usłyszeć okrzyk jednej ze swoich zwolenniczek:

    – Ma pan poparcie każdej myślącej osoby w tym stanie!

    Na co Stevenson, nie tracąc sekundy, miał odkrzyknąć:

    – To nie wystarczy, droga pani!
    – My potrzebujemy większości!

    Właśnie dlatego tak często kontruję pobożne filozofie red. Szostkiewicza. Nie wiem, czy on tak mysli jak pisze, ale on często głosi bardzo podobne tezy, co zwolenniczka Stevensona z anegdoty.
    Wg mnie pewna doza wyborczej demagogii jest konieczna. Gdyż wiekszość jakoś zdobyć trzeba.

  25. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1786708,1,zaskakujace-ustalenia-w-sprawie-obu-katastrof-boeinga.read

    Powyższy link do bardzo dobrego artykułu w polityka.pl na temat przyczyn 2 ostatnich katastrof boeingów. Na razie tylko techniczne aspekty, a przecież z tematem katastrofy smoleńskiej połączy je (albo od niej odróżni) dopiero wyjaśnienie „jak mogło do takich a nie innych technicznych decyzji dojść”.
    Ciekawe, czy Boeing albo/oraz FAA ujawnią szczegółowe, wewnętrzne procedury firmy oraz to, czy ich przestrzegano, a więc czy są do chrzanu, czy je naruszono.

  26. @Tanaka,

    Po mojemu smoleńskość (i reszta polityki PISu), jest tylko jednym ze strumieni nurtu dominującego obecnie w znacznej części świata, od Brazylii do Warszawy. Generalizując z dystansu, wychodzi mi, że ten nurt jest skutkiem następujących wydarzeń/procesów:
    – komunizm/socjalizm zbankrutował śmierdząco, kompromitując ideologie lewicowe;
    – neoliberalny kapitalizm spekulacyjno-konsumpcyjny też jakby bankrutuje, z katastrofą ekologiczną w tle;
    – tak więc politykom i społeczeństwom pozostaje już tylko odwoływanie się (w strefie marksowskiej nadbudowy) do religii, wystraszonego nacjonalizmu/szowinizmu i spiskologii, w różnych proporcjach mieszanki, zależnie od kraju.

    No i mamy Kaczyńskich, Bolsanerów, Trumpów, Netanjahów, itp, itd., budujących @za kałużnikową i stevensonowską większość przy pomocy powyższych.

  27. Herstoryk
    10 kwietnia o godz. 6:01
    No i mamy Kaczyńskich, Bolsanerów, Trumpów, Netanjahów, itp, itd., budujących @za kałużnikową i stevensonowską większość przy pomocy powyższych.
    1. Zanim napiszesz banialuki, mógłbyś wygóglowac sobie kim był i jaki miał program Adlai Stevenson.
    2. Możesz dołączyć do szostkiewiczowej komnaty na szczycie Wieży Kryształowych Zasad i do usr*nej śmierci komentować rządy Kaczyńskich, Braunów, Winnickich, Bolsanerów, Trumpów, Netanjahów, Putinów, Dutertów, Orbanów, itp.

    Próbka Stevensona, lata 50-te zeszłego wieku:

    „You and I are fellow passengers,” he said, „on the spaceship we call earth. We can blow it up. We can annihilate the thin envelope of soil on which our nourishment depends, and contaminate the thin envelope of air we breathe. We are dependent on the same finite quantities of air, earth, water and yes, I will say, the love that we can give one another.”

    z tego samego felietoniku:
    https://www.npr.org/programs/wesat/000205.stevenson.html

    I have a friend who was a teenager in the 1950s, and came home once to find her father, a Republican senator, stretched out with his eyes closed, crying as he listened to Adlai Stevenson speak. She asked, „What’s wrong?” And her father told her, „I now know how the people who voted against Lincoln must have felt.”

  28. @zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 6:24

    Cool down!! Niech się napije zimnej wody, policzy do 10 i odetchnie głęboko, zanim zacznie oskarżać o banialuki i wysyłać do usr.nej śmierci szostkiewiczowskiej komnaty!!

    Nie zrozumiał jasno pisanego, nie doczytał, czy żółć się rozlała i nie umie dyskutować grzecznie???

    Nie wiem nic o Stevenson’ie, a co za tym idzie, nie mogę porównywać go, czy też zaliczać do grupy kaczystowsko-trumpowsko-bolsanerowskiej!!

    Odwołałem się do jego, jakże słusznego „My potrzebujemy większości!, a nie do jego metod jej zdobywania, o których nic nie wiem. Sądząc po załączonym cytacie z lat 50-ch, daleko nie zajechał, poklasku większości stada takimi agrumentami się nie zdobywa.

  29. Nie ja pierwszy żółcią strzykam tylko ty:

    No i mamy Kaczyńskich, Bolsanerów, Trumpów, Netanjahów, itp, itd., budujących @za kałużnikową i stevensonowską większość przy pomocy powyższych.

    Ty rekomendowane przeze mnie (i A.S.) metody do jednego worka wrzucasz z metodami ww. populistów grajacych na najniższych instynktach.
    Oni na drodze do zdobycia władzy nie znają żadnych granic (no chyba jeszcze nie mordują swoich przeciwników politycznych) a ja
    bym tylko używał przeciwko nim ich własnych narzędzi.

  30. Zresztą przytoczony cytat może być świadectwem realizmu A.S. a nie jego cynizmu w działaniu.

    Tak, przegrał 2 razy z Eisenhowerem, ale kto by wtedy z nim wygrał? Z wojennym, zwycięskim bohaterem i to światowej wojny? W czasie najgorętszej w dziejach fazy zimnej wojny z właśnie wtedy wydającym się kto wie, czy nie równorządnym przeciwnikiem dla USA ZSRR?

  31. @zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 19:57

    Cieszę się, że wiesz lepiej.
    Zapewne wiesz również, co to jest „współczynnik strachu”. I wiesz, ile on wynosi w konstrukcjach cywilnych, ile w wojskowych i ile w kosmicznych (np. dla satelitów systemu nawigacji).
    Dlatego wycofuję się z polemiki i przepraszam za nieudaną próbę zakłócenia dobrego samopoczucia.

  32. @

    A polski kler naucza w szkołach,
    Przedszkolach, żłobkach i z ambony,
    O boskich gada nam pierdołach,
    I po co w ogóle są żony,

    O tym co wolno, a co trzeba,
    O jakimś pierworodnym grzechu,
    I o tym co jest wolą nieba,
    I wiele innych bzdur do śmiechu.

    Większość tych nauk przesypiałem,
    Bo bajka miewa coś z szaleństwa,
    Gdy kończy się, zamiast morałem,
    Jakimś wymogiem posłuszeństwa.

    W istocie katolickiej wiary,
    Wierzący karę wciąż ponosi,
    Chociaż głoszący ją wikary,
    Nigdy nie wierzył w to, co głosi.

    Dziewięciu na dziesięciu w Polsce
    Ocenia się jako wierzących.
    I tyle samo też, mniej więcej,
    W niej notorycznie jest kłamiących.

    Bo zgodnie z katolickim draństwem
    Polak się uczy od małego:
    Bać się hierarchy, gardzić państwem
    I czuć nienawiść do obcego.

  33. Przykład tego, co bym robił w kontrze do pisoidów.

    Wiadomo, że od cholery i ciut ciut takich czy innych środowisk tzw. narodowych, kato-jakichśtam, rydzykowych, gazetoploskich, chrystuso-królowych, anty-ukraińskich, neo-nszt-owskich przysparza Kaczyńskiemu bólu głowy bo potencjalnie zabiera wyborców.

    A zatem należy pracować w celu pogłębienia ich kłótni.

    W na-prawo-od-kaczyńskiego mediach ciagle wałkują serwilizm Polski wobec Izraela i wobec USA.

    Ja bym im podrzucał „moje oryginalne” wyjaśnienie;

    -No cóż, ten kto ma nagranie ostatniej, telefonicznej rozmowy bliźniaków, wiecie, pamiętacie, tej odbytej w czasie lotu do Smoleńska, otóż ten może Kaczyńskiemu dyktować zarówno skąd ma Polska broń kupować, czy Żydom mienie oddawać, czy się kłaniać banderowcom, jakie ustawy o IPNie uchwalać a jakie nie, czy izraelskiego ambasadora wolno wyrzucić, czy amerykański ambasador może rządzić w Polsce, czy Polacy mogą z własną flaga wejść do Oświęcimia, czy wolno uchwalić ustawę zakazującą zabijania dzieci nienarodzonych, czy się wreszcei będzie skazywało tych, co nas okradli w czasie prywatyzacji i dlaczego Tusk jeszcze chodzi na wolności?!

    Amerykanie mają nagranie i wiedzą, co Kaczyński bratu kazał wtedy zrobić… a teraz go szantażują i całą Polska rządzą jak chcą….

    ************************

    I niech się pisi kąsają między sobą, i niech prowokują międzynarodowe reakcje, niech otwieraja kolejne fronty…

  34. Qba 10 kwietnia o godz. 8:32
    Ty mi o „wojskowych normach” a ja tobie że od przyjazdu do USA praktycznei wszystkie inspekcje i testy jakie wykonałem, wszystkie instrukcje jakie napisałem były oparte na „moich” normach MIL-STD-883.
    Ty o teorii a ja o codziennej, wieloletniej praktyce.

  35. tejot
    9 kwietnia o godz. 16:13

    Myślę, że pamiętamy dobrze to, co się działo na Krakowskim Przedmieściu. te tłumy „obrońców Prawdy o zamachu”, z krzyżami którymi bodaj tłukli tych, co rozumieli, że prawda jest prosta, ale bolesna dla Polaków, bo sami zgotowali sobie, koszmarnymi zaniechaniami, kłamstwami (notoryczne fałszerstwa i poswiadczanie nieprawdy w 36 spec pułku i wyżej), niekompetencją i uleganiem polityczno-psychiatryznemu szaleństwu.
    Ci Prawdziwi Polacy, katolicy, ukradli po prostu przestrzeń publiczną, z buta, poniżająco traktując ludzi poważnych, bo zdolnych do pojęcia istoty katastrofy. Taka kradzież jest możliwa niemal wyłącznie wtedy, gdy złodziej ma w sobie poczucie jakiegoś absolutu Prawdy, a to zapewnia niemal wylącznie religia lub bardzo jej bliski konglomerat emocji i wierzeń, bodaj nieodróżnialny od religii.
    I ci Pradziwi obsikali swoją Prawdą cały kraj. Ukradli i znieprawili. I mamy co widać.

  36. A u mnie snieg spadl. Znaczy ociagam mnie i juz dwie kaffki wypilem. Prysznic zrobilem. Nawet kotow wygnac na dwor nie moge. Co to znaczy? Nic nie znaczy. Znaczy czekam na roztopy. Samoistne, roztopy i czekanie.

    Zgadzam ze @Wszystkimi Szanownymi, ale nie o wszystkim zgadzam. Teoria o ksztalceniu spoleczenstw jest mnie znana. Nie tylko red Sz takie rzeczy pisze. Ostatnio Herstoryk zapodal. Tylko gdzie szukac tych Marsjan i Venusjan, co nauczyciele w szkole ksztalcenia spoleczenstw beda? Tu slabosc teorii lezy. A w ogole to ksztalcenie mozna prowadzic, a jakze… Podstawowym warunkiem jest zeby studenci(uczniowie) juz wyksztalceni byli

    Wracajac do syndromu smolenskiego. Tknalem takowy, zaraz po przyjezdzie na planete MarsVenus. Tez smolenszczycy wystepowali, ale mnie zbanowali. To bylo na koniec 70-ych. Co mialem robic? Zostalem Marsjanovenusjaninem. Oczywiscie smolenszczycy nie nazywali siebie wtedy smolenszczycy. Mieli inne nazwy, co zapomnialem. Ale zajmowali ksztalceniem, spoleczenstwa. Mnie wyksztalcic nie zdazyli juz, bo MV zostalem.

    Wygladam za okno, tam snieg dalej lezy, no to…

    Nadwislactwo z smolenskim syndromem (bruzda dotykowa na czole), jest szczegolnym wypadkiem swiatowej filosofii zwanej Niedojdysmem. Ilosc przybytkow nauczania niedojdysmu jest w Polsce wystarczajaca. Na dzis (2015rok) jest 10204. Nauczycieli czynnych jest w tych przybytkach 30812, zrzeszonych w zawodowym zwiazku. A sa i „czarne owce”, nie zrzeszone zwiazkowo jeszcze. Podwyzszenie ilosci do typ 20tys przybytkow i nauczycieli do 100tys, nic nie zmieni. Zeby spoleczenstwo ksztalcic. Bruzda dotykowa zostanie. Nie kazdy chirurgiem moze byc, co na wlasnej rece pracuje.

    Snieg dalej lezy…

    Powtornie, niedojdysm, zainteresowal mnie jak jeden wulkan wybuchl. Nazywa Eyjafjallajökulls. Tam polozone wulkany miewaja wielokrotne wybuchy. To jak ten samolot zlecial na pupke (w Smolensku) to ja myslalem, microskopijne kawalki szkla motory zatkaly. Zainteresowalem powtornie nadwislactwem. Jak to latac, jak wulkany wybuchaja? Wulkany z tamtejszej okolicy, to maja po kilka erupcji. A dobrze, nie Katla byla. I wsystek szkla produkuja, microskopijne, co motory zatkaja. Boby wszystkie samoloty nadwislactwa spadly. Ale bylem w grubomylnym bledzie. Syndrom smolenski nic z Eyjafjallajökulls czy Katla nie ma. Jest to process (ksztalcenie) samoistny i niezalezny od ogolnych trendow niedojdysmu swiatowego. Dzieki wyksztalceniu miejscowemu, patrz wyzej. Reszta jest historia, ktora virtualnie zaczalem sledzic blogowo.

    Chyba pojdem snieg lopatowac (wirnik whiskopedny)…

    Pozatym, do ogolnej wiadomosci wszystek podaje. Rzad tutejszych marsjanowenusjan, przeznaczyl dodatkowo 300miljonow pieniazkow, na najblizsze polroku. Zeby Marsjanovenusjanie ogniwa sloneczne na dachach jeszce bardziej instalowali, prywatnych. Prawdopodobnie pozwoli to na 8000 dachow prywatnoogniwowych.

    Musze wziac za wirnik…

    pa, pa Seleukos (mahamronczkom)

  37. zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 16:29

    Ataki szły nie tylko ze strony amoralnych, bezwzględnych, cynicznych polityków. Pewna liczba przedstawicieli tzw. środowiska naukowego, w tym z nauk ścisłych, też wzięła w tej nagonce, w tej szczujni udział. Część się – całkiem samodzielnie – skompromitowała i obnażyła poziom „naszej polskiej kadry technicznej” ale część to byli niegłupi, technicznie kompeteni naukowcy. Jak np. dr Binienda. W jego przypadku pęd do kariery, zarozumiałość i kompleksy własne jak Czomolungma, pokazały że są technicy pozbawieni hamulców etycznych, dla tzw. „zaistnienia” gotowi na uczestniczenie w każdym świństwie.

    Oczywiście! Byli też zdemoralizowani naukowcy z samej Polski, w tym taki, który publicznie, przed kamerami i paromilionowej widowni, w programie prowadzonym przez Kraśkę nt. katastrofy – cynicznie skłamał.

    „Technicznie kompetentni naukowcy”, którzy są niekompetentni etycznie nie istnieją. tenże Binienda, rzekomo „technicznie kompetentny” doszedł do tego, że w skrzydle były „kocyki wybuchowe” i autoryzował technicznie niekompetentne badanie blaszanej skrzynku udającej kadłub samolotu i jej wysadzanie na poligonie, co miało dowieść wybuchania owych kocyków. Tenże Binienda także autoryzował pozostałych zdemoralizowanych idiotów naukowych, co demonstrowali pękające parówki i puszki po piwie, oraz za pomocą badania akustycznego śladu ruchu samolotu: fijuuuuu-bziuuuuuu..! dowodzili, że samolot wybuchł wskutek zamachu.
    Nauka, żeby była w ogóle nauką, wymaga etycznej rzetelności. Gdy jej nie ma, nie ma nauki i nie ma naukowca. Binienda się skasował jako naukowiec.

  38. @Tanaka 10 kwietnia o godz. 9:13
    „Technicznie kompetentni naukowcy”, którzy są niekompetentni etycznie nie istnieją.
    Ależ oczywiście, że istnieją.
    Doktor Mengele natychmiast przychodzi na myśl czy jego japoński odpowiednik, doktor Shiro Ishii.

    tenże Binienda, rzekomo „technicznie kompetentny” doszedł do tego, że
    Nie wierzę w to, że on wierzy w to, co zaprezentował. On dobrze wie, gdzie kantuje.

    Tenże Binienda także autoryzował (…) Nauka, żeby była w ogóle nauką, wymaga etycznej rzetelności.
    Tak, ale wobec siebie.
    Publiczności złożonej z ignorantów (zapytaj się wiernych smoleńskiej religii o metodę elementów skończonych) można bredzić o czym się chce, byle wyglądało to na naukowe. Patrz reklamy paraleków… u was w Polsce nie sprzedają „siarczanu chondroityny i kwasu hialuronowego” które maja jakośtam mieć cośtam do czynienia z kolagenem typu jakiegośtam?

  39. Binienda nigdzie poza spotkaniami po parafiach, a w Polsce w instytucjach Macierewicza, swoich rewelacji nie próbuje publikować. W żadnym recenzowanym czasopiśmie. Dla mnie jest to znak, że wie, co zrobił.

  40. @Tanaka
    10 kwietnia o godz. 9:13

    A wszystkiemu winna totalna dewaluacja „nauki”. Działa coraz więcej tzw. uczelni wyższych i każda z nich wystawia dyplomy (również doktoraty) z niepublikowaną oceną, czyli osobnik z oceną 3- ma taki sam tytuł, jak ten z 5+. Poza tym, jedynie nikły procent zajmuje się rzeczywiście nauką. Reszta – jak to dosadnie sprecyzował @zza kałuży – stosuje normy. Panuje zatem powszechna wiara w tytuł czy stanowisko. Być może Macierewicz rzeczywiście wierzył, że jego „naukowcy” dowiodą jego prawdy.

  41. azur
    9 kwietnia o godz. 16:28

    Kaczyński próbuje uciec przed wyrzutami sumienia, zrzucając winę na innych. Daremny trud.

    Ten co ma powód uciekać, potrafi to robić nieźle. Do końca życia sobie ucieka i jest zadowolony. Zakłamanie w kamień to jedna z głównych postaw u człowieka.
    Daremność ucieczki – o ile mózg nie jest tak niedorozwinięty lub tak porażony że w ogóle nie funkcjonuje na poziomie relacji między uczuciami a wartościowaniem – polega na tym, że takie zakłamanie odkłada się w głębi psyche i w physis człowieka, będąc źródlem rozmaitych chorób somatycznych.
    Inny aspekt daremności, ale jest ona względny (bo musi istnieć) polega na tym, że otoczenie tego co ucieka wyraża jasny stosunek wobec dezertera: jesteś oszust, łajdak itp.

    Kaczyński tak sobie zorganizował życie (po części nieświadomie zapewne, nieświadomość w jakiejś mierze bywa sojusznikiem złoczyńcy), żeby mieć jak najmniej kontaktów ze swobodnym otoczniem, czyli ludźmi, ktorzy daliby mu jasno do zrozumienia, że jest zakłamanym, podłym, zło czyniącym typem moralnie zdeprawowanym. Nie ma rodziny, nie ma dzieci, które byłyby żywymi dowodami krzywdy jakie im zadał, nie ma do niego dostępu otoczenie inaczej myślące i oceniające go niż ci nieliczni, wyselekcjonowani i starannie, nieustannie weryfikowani podobni jemu złoczyńcy lub tępi klakierzy, cynicy, włazidupy wychwalające Kaczyńskiego pod niebiosa, wytwarzający miłą aurę jak dezodorant w klozecie.

  42. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 9:34

    Musiałbyś dać własną definicję pojęcia „naukowiec”, żeby to było zgodne z tym, co mówisz o Biniendzie. Słownikowo „naukowiec” to to samo, co „uczony”. A „uczony” w powszechnym odbiorze jest chyba nieodłączne od pojęcia „etyczny”. „Uczony” to może najwyższa ludzka godność kojarząca się ze znawstwem, mądrością i etycznością – o milion wysokości wyższa od potocznego odbioru pojęcia na przykład „ksiądz”.

  43. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 9:3

    Binienda się przez dluższy czas chwalił, że ma „swoje laboratorium” na uniwerku w Acron, warte ze 20 milionów dolarów. Miało to dowodzić, że jest wybitnym naukowcem.
    Jak naukowiec gada coś takiego, od razu wiem, że to nie naukowiec tylko oszust, nieutulone dziecię boże niedogłaskane przez mamusię i niedocenione przez tatusia, jakiś aspirant do celebryctwa, ale nie naukowiec.
    Wedle miary Biniendy, inny naukowiec co ma laboratorium za 100 milionów jest pięć razy lepszym naukowcem niż Binienda i niech Binienda spada na drzewo, a najlepiej skoczy z Giewontu. Pozna się trochę z aerodynamiką, co mu sie przyda u bozi w niebie.
    Chwaląc się 20 milionami w laboratorium, którego użył do stwierdzenia, że wybuchły w samolocie kocyki upchane w skrzydle, dowiódł tym samym, że wartość jego głowy nie wynosi nawet zero, ale jest ujemna.
    Może by mu się to przydało, gdyby był badaczem ujemnych temperatur, ale i od tego nie jest. Żeby badać ujemne, trzeba być dodatnim.

  44. @zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 6:47

    Nie ja pierwszy żółcią strzykam tylko ty:

    No i mamy Kaczyńskich, Bolsanerów, Trumpów, Netanjahów, itp, itd., budujących @za kałużnikową i stevensonowską większość przy pomocy powyższych.
    Właśnie dlatego tak często kontruję pobożne filozofie red. Szostkiewicza. Nie wiem, czy on tak mysli jak pisze, ale on często głosi bardzo podobne tezy, co zwolenniczka Stevensona z anegdoty.
    Wg mnie pewna doza wyborczej demagogii jest konieczna. Gdyż wiekszość jakoś zdobyć trzeba.

    Uffffff…… Wciąż nie dociera, że się zgadzam, nt. dozy demagogii i Szostkiewicza…..No to tłumaczę, jak chłop krowie na rowie:
    Nie strzykam żółcią, ale realizmem. Kariera w polityce wymaga kompromisów. Zawsze! Wszędzie! Czasem mniejszych najczęściej większych.
    Cytowana odpowiedź Stevenson’a zwolenniczce świadczy, że doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Zatem skoro doszedł do szczebla nominacji musiał już wcześniej jakieś kompromisy zrobić. Być może przegrał w finale właśnie dlatego, że nie poszedł w nich wystarczająco daleko i był zbyt szczery i uczciwy w swych wypowiedziach. Nawet bohater Eisenhower mógł zdobyć się na szczerość, o kompleksie wojskowo-przemysłowym, dopiero po skończeniu kadencji.
    A na zakończenie refleksja, że lata 50-te były najlepszym okresem zachodniej demokracji. Społeczeństwa zadowolone i bardziej racjonalne podczas powojennej hossy, w „państwie dobrobytu” i pełnego zatrudnienia. Politycy mogli być uczciwsi niż dziś i jechać na mniej intensywnym i skrajnym ogłupianiu suwerenów chamskim populizmem. Dzisiejszy sukces populistów mało ma wspólnego z ich osobistą moralnością czy poglądach, ale wypływa ze światopoglądu, poinformowania i nastroju tego decydującego 19% bloku wyborców. Czy i jak Stevenson robiłby karierę w polityce dzisiaj?

    PS. Z P. Szostkiewiczem jest mi prawie zawsze zupełnie nie po drodze.

  45. Qba
    10 kwietnia o godz. 9:45

    @Tanaka
    10 kwietnia o godz. 9:13
    A wszystkiemu winna totalna dewaluacja „nauki”.

    Generalnie – tak! natomiast ze względu na własną naukowość, która mi się kłębi w czajniku, zwrócę uwagę, że jesli jest dewaluacja, to wcześniej jej nie było. Niełatwo tego dowieść. Kiedy i gdzie nauka była w dobrym stanie, że teraz jej dewaluacja się odbywa?
    Mówimy tu o rzeczach subtelnych i niepewnych, a pewne wśród tego jest to, że nauka – co do zasady, nie mówię tu o jej partykularnych zakątkach – stopniowo się wydobywa z mętów lichości waluacyjnej – że się tak wyraże.

    Pewnie mamy tu coś podobnego na myśli: nauka w Polsce (choć polski przykład nie jest absolutnym wyjątkiem, natomiast stężenie problemu nad Wisłą wygląda na ponadprzeciętne) polega w największej mierze na posiadaniu etatu, pobieraniu wypłaty z bankomatu i robieniu przelewów, zasiadaniu oraz posiadaniu tytułu i godności własnej naukowca. Co w tej nauce jest naukowego to osobna sprawa.

    Co jakiś czas zdarza mi się niejaka przykrość, która bywa wesoła: muszę publicznie wykazać cymbalstwo temu i owemu profesorowi. Publiczność bywa bardzo tym ubawiona.

  46. wbocek
    10 kwietnia o godz. 9:53

    Oczywiście!

    Przypominam sobie taką historię, bodaj z późnych lat 70-tych, gdy kandydat (laureat?) do nagrody Nobla zjeżdżał windą z laboratorium do sali konferencyjnej pełnej innych naukowców i dziennikarzy, by ogłosić wyniki swoich badań związanych z genetyką.
    Miał ze sobą pudełko ze zwierzątkami laboratoryjnymi, chyba były to świnki morskie, które miał zademonstrować jako dowód swoich naukowych sukcesów.
    Zanim zjechał, zapewne wskutek podszeptów szatana, czyli któregoś z papieży, sfałszował dowody: świnkom poczernił, za pomocą mazaka, futerka. Miało to dowodzić, że nastąpiły jakieś zmiany genetyczne które miał wykazać. Nie nastąpiły, więc im pomógł mazakiem.
    Jeśli dobrze pamiętam finał tej blagi, w czasie demonstracji na konferencji, ciemne plamy na futerkach świnek morskich zaczęły dziwnie blednąć, od światła i może też ciepła reflektórów rozmieszczonych wokół stołu z naukowcem. Zwrócono uwagę na to fantastyczne osiągnięcie genetyki – zmieniające się pod wpływem światła ubarwienie futra świnek, ktoś wziął gazę z wodą, wytarł świnki i blaga wyszła na jaw przed kamerami i przy tłumie naukowców wokół.
    I tak się skończył mniemany noblista, a może już noblista z dyplomem i premią za pomazanie futerka mazakiem.

  47. Teraz, jeden badacz z Lund Gustav Nilsson, zrobil nowa matematyczna teorie. Zeby skracac kolejki aut. Takie kolejki, produkuja tlenki wegla i azotki czegos. Teraz, swiatla kom sa sterowane, sensorami pod asfaltem. On uwaza, trzeba sensory wyrzucic, bo patrza tylko, jest/nie auto. Trzeba kamery, co licza ile w kolejce stoi, gdzistamgdziestam. Wtedy jego matematyczny algorytm, bedzie swiatla kom sterowal. Ten algorytm bedzie probowany w Luxemburg teraz. Calosc nazywa „On Robust Distributed Control of Transportation Networks”.

    Tu mozna przeczytac. Tylko abstract. https://portal.research.lu.se/portal/en/publications/on-robust-distributed-control-of-transportation-networks(09c366e7-2e30-4a34-b424-2c16fa613260).html

    Ale jakby kto z Was, chcial zaladowac (download), zeby na podworku zastosowac, to tez mozna.

    Pzdr Seleukos, po odsniezeniu

  48. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 10:09

    Wydaje mi się, że lepsze były czasy (pamiętam je), gdy studiowało się „u”, a nie „na” czy „w”. Naukowiec był autorytetem z nazwiska i stojących za nim osiagnięć, a nie z tytułu czy stanowiska. To dzisiaj wymyśla się bzdury według których, pomówienie konkretnej osoby jest obrazą zajmowanego przez nią stanowiska. Na ogół jest to trafne ale w tym sensie, że samo mianowanie tej osoby jest obrazą tego stanowiska.
    Podsumowując, jak zwykle ilość rozwaliła jakość.

  49. @wbocek 10 kwietnia o godz. 9:53
    Musiałbyś dać własną definicję pojęcia „naukowiec”, żeby to było zgodne z tym, co mówisz o Biniendzie.

    Za internetowym słownikiem PWN:

    nauka
    1. «ogół wiedzy ludzkiej ułożonej w system zagadnień; też: dyscyplina badawcza odnosząca się do pewnej dziedziny rzeczywistości»
    2. «zespół poglądów stanowiących usystematyzowaną całość i wchodzących w skład określonej dyscypliny badawczej»

    No więc wyobrażam sobie, że w taki zespół wiedzy ludzkiej wchodzi znajomość temperatury, przy której 40-letni mężczyzna, dobrze odżywiony, zdrowy i ubrany,- zamarza w wodzie na śmierć po 30 minutach.
    A kobieta?
    A 15 letni chłopiec?
    A co gdy jest nagi?
    A gdy został przed włożeniem do wanny z wodą 2 razy postrzelony w płuca?
    A co z wygłodzoną 20-latką w ubraniu ale uprzednio 4 razy zgwałconą?
    Której złamano obie nogi, jedną nad a druga pod kolanem?

    Jak widzisz, aby wypełnić danymi pomiarowymi tabelę składająca się z wielu kolumn i z wielu rzędów trzeba zmieniać temperaturę wody w wannie w szerokim zakresie, stopień rozebrania, wygłodzenia, zranienia, zgwałcenia, złamania, dla obu płci i dla wielu przedziałów wiekowych.
    Masa eksperymentalnej roboty koniecznej, aby poszerzyć zespół wiedzy ludziej o takie, do tej pory nieznane wiadomości. Zarówno Mengele jak i Ishii poszerzyli i zapewne zespół poglądów stanowiących usystematyzowaną całość na szybkość zdychania człowieka wzbogacili a zatem według słownika PWN są naukowcami.

  50. @seleuk|os|
    10 kwietnia o godz. 10:29

    Czujniki w asfalcie już dawno sytuowane są w pewnej odległości od skrzyżowania. Mało tego, stosowanych jest kilka czujników w różnych odległościach w połączeniu z kamerami, których obraz analizowany jest (automatycznie) pod kątem liczby oczekujących pojazdów.
    Wszystkie te działania są oczywiście chwalebne ale nie likwidują problemu, który wynika z gospodarki rynkowej – pogoń za zyskiem. To właśnie ta pogoń generuje najwięcej śmieci i trucizn.

    Choć w PRL państwo nie praktykowało kapitalizmu, pamiętam taką sytuację. Późną jesienią jedziemy powłóczyć się po jaskini. W pewnym momencie muszę bardzo zwolnić, bo przed nami jedzie traktor z dwoma przyczepami pełnymi buraków cukrowych. Nie mogę go wyprzedzić, bo z przeciwka jedzie traktor z dwoma przyczepami pełnymi buraków cukrowych.

  51. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 9:51

    Wróciłem do mojego starego rozumienia gównianego losu braci Kaczyńskich. Kompletnie niekompetentny wychowawczo ojciec i podły wzrost – to chyba główne determinanty ich losu. Czy człowiek może skorygować siebie będącego skutkiem nieuświadamianych przyczyn społecznych? Podejrzewam, że nie bardzo. Jak to się dzieje, że ktoś jednak koryguje – na przykład dziecko zdegenerowanych rodziców robi naukową karierę, staje się pięknym człowiekiem, wzorcem społecznym? Ot tak zwyczajnie sam z siebie na to wpadł? Sądzę, że dalej jest całokształtem stosunków społecznych, tyle że w tych stosunkach zdarzyło się coś, co w nim utkwiło, pobudziło wyobraźnię, powstała nowa motywacja. Mógł też się zdarzyć osobowy wzorzec, który przekierunkował jego determinizm. Chyba nieliczni nieszczęśnicy mają takie szczęście. Bracia Kaczyńscy – nie mieli.

    Czemu więc człowiek odpowiada za swoje czyny, skoro nie sam siebie skonstruował i w pewnym sensie jest ofiarą swego losu, a nie sprawcą? No cóż – kiedy się staje człowiekiem, nie wie, że się nim staje i w jaki sposób, a kiedy jako dojrzały już wie (zalóżmy, że wie), kim jest, grubo za późno na radykalne zmiany. W pewnym sensie można więc mówić o przeznaczeniu rozumianym jako zbioru przyczyn w dzieciństwie i młodości prowadzących do późniejszych, w pewnym stopniu dających się przewidzieć, skutków.

    Kiedy więc ojciec Kaczyńskich ostrzegał ludzkość przed swoimi synami, wiedział, co mówi. Nie wiedział tylko, że on jest głównym sprawcą ich losów. Nie dał swoim synom psychicznego bogactwa i życiowej mocy na przykład Shackletona, Nansena, psychiatry Kępińskiego czy optymizmu Jana Miodka – dał im bezradność, uraźliwość, podejrzliwość, mściwość.

  52. @Tanaka 10 kwietnia o godz. 9:59
    Binienda się przez dluższy czas chwalił, że ma „swoje laboratorium” na uniwerku w Acron, warte ze 20 milionów dolarów.

    Bo realia amerykańskie są właśnie takie.. 😉
    Wielu, naprawdę wielu świetnych naukowców w swoim CV chwali się ile forsy zdobyło w danym okresie z grantów. Te przyznane granty SĄ w USA jakąś miarą (powiedzmy jedną z miar) sprawności poruszania się w świecie nauki.

    Podobnie w przemyśle, właściwie każde resume inżyniera będzie próbowało zrobić na czytelniku wrażenie wysokością budżetu na nową maszynę czy na nowy proces technologiczny, za którego rekomendację, zakup i wdrożenie do produkcji właściciel owego resume odpowiadał. Binienda robił ekspertyzy z wytrzymałosci tworzyw sztucznych, jak rozumiem jakichś nowych kompozytów dla samolotów, to z pewnością przesiąkł nie tylko uniwersytecka grantologią ale i przemysłowym rankingiem ważności.

    Mnie to nic a nic nie dziwi. Sam bym też się tymi milionami chwalił.

  53. @Herstoryk 10 kwietnia o godz. 10:06
    Wciąż nie dociera,(…) No to tłumaczę, jak chłop krowie na rowie:

    I bardzo dobrze, że tak tłumaczysz!
    Ja sie wale nie obrażę, a jak się obraże, to ci dam znać. Bez obrazy… 😉
    Lepiej do mnie mówić jak krowie na rowie, mniej sie gubię.

  54. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 10:40

    Wybacz, ale źle znoszę odwoływanie się do słownikowych definicji. Słowniki są tylko mniej lub bardziej udolnym (lub nieudolnym) zapisem życia. To słowniki biorą się z życia, a nie życie ze słowników. Więc mówiąc o naukowcach i uczonych, mówię o powszechnym, a nie słownikowym odbiorze tych pojęć. Są pewne społeczne stereotypy i hierarchie. Uczony jest na szczycie. To, co mówisz, jest rozumowaniem inżynierskim, logicznym, sztucznym, mało mającym wspólnego z żywą materią emocjonalnego, rojącego się od ocen życia.

  55. Qba, 10 kwietnia o godz. 10:43

    Pogon za zyskiem nie jest problem, tylko dobrodziejstwo. Juz czlowiek (nie)zwykle pierwotny zauwazyl. Rzut oszczepem (krzemiennym) w mamuta mozna wzmocnic. Zwyczajny rzut w mamuta, niewzmacniany, mozna bylo wykonac na odleglosc 20/30 m. Rzut z pomoca tzw „przedluzacza ramienia” mozna na 50/60. Celnie. Juz pierwotny czlowiek wiedzial, zysk jest, z zwiekszenia szybkosci katowej (naramiennej). Do takiego wniosku doszedl, liczac rozniczkowo po jaskiniach. Co pozwolilo mu zamieszkac w domkach drzewnianno/koscianych, z daszkiem.

    Daje link do algorytmu pdf, dlaczego zysk jest na daszku (w Luxemburg). Musze niestety udac opowiadac o zyskach z event pizzerii, lub podobnych mamutach

    https://portal.research.lu.se/portal/files/57069962/GustavNilssonPhDThesis.pdf

    Zysk Qba jest dobrodziejstwo. Problem Qba, moze byc podzial zysku. Pacz przyklad z mamutami.

    pzdr Seleukos

  56. @wujaszek wania
    „… należałem do tych, którzy uważali, że nie ma sensu polemizować z tak absurdalnymi zarzutami. Z dwóch powodów. Po pierwsze uważałem, że wdając się w polemikę jedynie wzmocnimy tę obłąkaną narrację. Po drugie, sądziłem że wynika ona z ostrej fazy żałoby i osłabnie wraz z naturalnym osłabieniem emocji. Uważałem, że należy uszanować żałobę, nawet wyrażaną w tak nieprawdopodobnej formie.
    Nie wziąłem pod uwagę bezwzględnego cynizmu Kaczyńskiego, podłości kleru.
    Dzisiaj wiem, że należało być bardziej stanowczym, a nawet chwilami bezwzględnym. Dzisiaj optowałbym za bardziej zdecydowanymi działaniami.”
    Trafiłeś w punkt. Ja też należałam do osób, którym nie mieściło się w głowie, że to tzw. normalsi, których chyba w każdym społeczeństwie jest więcej niż „ciemnogrodzkich”, poniosą klęskę. Okazało się, że niepodważalne fakty przegrywają w zderzeniu z mega manipulacją, głupotą , cynizmem i podłością.

  57. @wbocek 10 kwietnia o godz. 11:01
    Wybacz, ale źle znoszę odwoływanie się do słownikowych definicji. Słowniki są tylko mniej lub bardziej udolnym (lub nieudolnym) zapisem życia. To słowniki biorą się z życia, a nie życie ze słowników. Więc mówiąc o naukowcach i uczonych, mówię o powszechnym, a nie słownikowym odbiorze tych pojęć. Są pewne społeczne stereotypy i hierarchie. Uczony jest na szczycie. To, co mówisz, jest rozumowaniem inżynierskim, logicznym, sztucznym, mało mającym wspólnego z żywą materią emocjonalnego, rojącego się od ocen życia.

    Ależ ja się zgadzam także i z twoją opisowo-intuicyjnie-wołającą-o-wbudowanie-w-każdego-naukowca-obowiazkowego-Dobrego-Serca-oraz-Uczciwego-Rozumu definicją.

    Świetnym przypadkiem, zapominajac na moment o skrajnych przykładach naukowych zbrodniarzy, byli naukowcy pracujący nad bombą jadrową. Ilu z nich, po zakończeniu prac, po zobaczeniu ich niszczycielskiego skutku, stało się przeciwnikami zbrojeń atomowych.

    Natomiast ja będę się upierał, że Binienda durny nie jest na tyle, aby nie wiedzieć w czym uczestniczy. I niestety jest naukowcem, bo swoje prace nad kompozytami w recenzowanych czasopismach potrafi publikować a smoleńskie bzdury chowa tylko do konsumpcji dla smoleńskiego tłumku. To jest skurw*syn dobrze wiedzący czego się dopuszcza.

    primum – vos huius Universitatis, in qua summum in scientiis vel litteris gradum ascenderitis, píam perpetuo memoriam habituros eiusque negotia, opera, rationes, quoad possitis, semper adiuturos;

    deinde – eum honorem, quem in vos collaturus sum, integrum, incolumemque servaturos, ut nunquam ab eo seiungatur perfecta morum vitaeque honestas;

    postremo – studia vestra impigro labore culturos ac provecturos non sordidi lucri causa, nec ad vanam captandam gloriam, sed quo magis veritas propagetur et lux eius, qua salus humani generis continetur, clarius effulgeat;

  58. Qba
    10 kwietnia o godz. 10:31

    Podobno w pewnym momencie ilość przechodzi w jakość. Chyba w nocy, gdy nikt nie widzi.

    Tylko przypomnę to, co większość z nas może albo pamiętać z osobistego doświadczenia, albo wiedzieć ze źródeł: Polska przedwojenna była krajem nędzy edukacyjnej, śladowej ilości studentów i naukowców. Hitler zrobił co należało do Hitlera, żeby pogłowie nauczycieli i naukowców oraz zaplecza materialnego edukacji i nauki zmniejszyć do minimum, zmierzając do zera.

    Tak się zaczynał PRL, bo inaczej nie mógł: każdy mieszkaniec państwa to człowiek, a człowiekowi w socjalizmie należy się edukacja, a panstwu – nauka i fabryki, oraz cała infrastruktura życia – które ktoś musiał wymyślić. Wymyślają ci, co mają głowy.

    Żeby były głowy, trzeba je wyprodukować Więc produkowano: szybko i masowo, na niewielkiej ilości ocalonych z wojny obrabiarek: nauczycieli i naukowców, inżynierów i profesorów.

    Sporo studentów miało do czynienia z „przedwojennymi profesorami”. Bywały to postaci wybitne, bywały też zabawne, do spóły z wybitnością, lub tylko zabawne, albo tylko smutne: wojna skrzywiła, albo przed wojną coś się niedobrego działo i tak zostało.

    Musiała więc być tzw. kupa naukowców produkcji przyspieszonej i masowej, a z nich – inżynierów i magistrów. Niektórym pospiesznym to nie zaszkodziło, większości – tak, bo taka zasada: co nagle, to po diable czyli papieżu Sykstusie.

    Podsumowując: jeśli dzisiaj jest degradacja, to przed degradacją miałoby nie być degradacji. Ale i wtedy była degradacja wobec mniemań co do przedwojnia i wskutek masowej produkcji parówek.

    Zwróciłem uwagę na ten passus w Twojej wypowiedzi, bo w ogóle zwracam uwagę na rzeczy łatwo mówione, a nie zweryfikowane i nie umieszczone w trafnej relacji. Przykladem na masową skalę, durnym i zamazującym rzecz jest gadanie ktore słychać zewsząd każdego ranka, poczynając od ust publicystów co ich znamy i nie znamy, biskupów z resztą kleru, polityków oraz tzw, społeczeństwo na ulicy, w sklepie, kościele i kuchni: to jest powrót do PRL-u! Całkiem jak w komunie!

    Jaki powrót, jakie całkiem, jak PRL i jego tak zwana komuna „był powrotem do praktyk” Polski przedwojennej, a ta „była powrotem” do praktyk przedprzedwojennych?
    Prędzej odwrotnie: w Polsce przedwojennej policja chętnie i masowo strzelała do strajkujących robotników. Zabiła jakieś tysiąc Polaków przedwojennych,nie licząc ofiar zamachu Piłsudskiego, ktorych było niewiele mniej.
    Co więc jest powrotem do czego, wierszujący kolego?

  59. @Tanaka 10 kwietnia o godz. 11:45
    Hitler zrobił co należało do Hitlera, żeby pogłowie nauczycieli i naukowców oraz zaplecza materialnego edukacji i nauki zmniejszyć do minimum, zmierzając do zera.

    na spółkę ze Stalinem, niestety

    https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Marcinkiewicz_(matematyk)

  60. mag
    10 kwietnia o godz. 11:05

    Maguś – to w wielkiej mierze, choć niewyłącznej, efekt złudzenia: jesteśmy wreszcie we własnym domu! Czyli, że skończył się brzydki PRL i zaczęło być miło, bo Polak to „tak naprawdę” fajowy człowiek. Przecież katolik! W dodatku wzorowy, bo nigdzie takich nie ma na całym świecie, o czym nas starannie informował Lolek giewontowy i jego tatuś w wierze – Prymas Tysiąclecia Dwutysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński (pamiętam ten jego podpisik dla fornali: Stefan – kardynał – Wyszyński, w tej właśnie kolejności).

    A tu trzęsienie ziemi i Azor się wysikał na nogawkę sąsiada: Polak to nie to, co się komu zdawało. I katolik ze swoim Lolkiem oraz Michalikiem z Nyczem z Wątrobą w środku. Nie jest nawet pewne, czy wierzba nad Wisłą ciągle płacze, bo może już wycięli.

  61. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 11:50

    Niestety bo i Stalin ma na rękach krew polskich naukowców. Jest jednak kolosalna różnica: Hitler miał plan całkowitego unicestwienia polskiej nauki, edukacji i jej ludzi. I go realizował. Byłby zrealizował w kilka następnych lat, gdyby mu Stalin nie przeszkodził.
    Stalin nie miał takiego planu jak Hitler i nie realizował nieistniejącego.

  62. Herstoryk
    10 kwietnia o godz. 2:31
    Powtórzę, i będę dalej powtarzał: Kaczyński i kłamcy smoleńscy odnoszą sukcesy wyborcze bo ich polityka i narracja najlepiej pasuje do mentalności, ignorancji i poglądów znaczącej części polskiego społeczeństwa

    Bajędy smoleńskie, wraz z rusofobią i rasistowskim nacjonalizmem doskonale tej części rezonują.

    Kaczyński i jego ekipa są bardzo skutecznymi politykami bo ROZUMIEJĄ polskie społeczeństwo i elektorat i wiedzą co do niego trafia.

    Mój komentarz
    Jestem tego samego zdania dokładnie.
    Dodałbym jednak, ze w przypadku Kaczyńskiego chodzi nie tyle o rozumienie mechanizmów społecznych i państwa w znaczeniu rozbiór analityczny problemów, ich klasyfikacja, rozpoznanie związków zachodzących miedzy nimi, itd., tylko badanie społeczeństwa na wyczucie, działanie metodą prób i błędów, według zasady, co daje dobry wynik dla partii, a co zły, promowanie tych działań, które przynoszą natychmiastowy skutek pozytywny dla partii (a tym samym dla jej wodza), odrzucanie tych, które np. nie są głosodajne w wyborach lub wymagają nakładu pracy i środków, a efekt doraźny jest mizerny.
    Pomijanie wątpliwości etycznych, traktowanie ich jako niepotrzebnych utrudnień, całkowite lekceważenie państwa jako dobra wspólnego, krótkookresowe przewidywanie, zupełny brak analizy scenariuszy jakie mogą się zdarzyć w dłuższej perspektywie, szablonowość w działaniu.

    Kaczyński, to nie jest polityk-analityk, to łowca okazji, manipulator grający na emocjach, instynktach i chciejstwie społeczeństwa, na tradycji, celebracjach i martyrologii.
    Pzdr, TJ

  63. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 9:38
    Binienda nigdzie poza spotkaniami po parafiach, a w Polsce w instytucjach Macierewicza, swoich rewelacji nie próbuje publikować. W żadnym recenzowanym czasopiśmie. Dla mnie jest to znak, że wie, co zrobił.

    Mój komentarz
    Coś mi się przypomina, że widziałem. Binienda opublikował w zaprzyjaźnionym periodyku technicznym wyniki swoich obliczeń dotyczących przebiegu zderzenia skrzydło samolotu – brzoza. W artykule tym podane są suche wyniki tych obliczeń. Nie ma tam nic o katastrofie i o tym, że samolot Tu-154M nie mógł zderzyć się z brzozą, bo gdyby się zderzył, to by ja złamał (ściął) a skrzydło pozostałoby całe.
    Zdaje mi się, ze były to wyniki obliczeń wykonanych w ramach pracy studenckiej (dyplomowej, semestralnej?) lub doktoranckiej.
    Pzdr, TJ

  64. @Tanaka 10 kwietnia o godz. 11:55
    Jest jednak kolosalna różnica: Hitler miał plan całkowitego unicestwienia polskiej nauki, edukacji i jej ludzi. I go realizował. Byłby zrealizował w kilka następnych lat, gdyby mu Stalin nie przeszkodził.
    Stalin nie miał takiego planu jak Hitler i nie realizował nieistniejącego.

    I dlatego po agresji 17 wrzesnia, a drugi raz w 44-tym, najszybszą recepta aby zostać wywiezionym na Sybir było wyjść na ulicę w kapeluszu?

    Sowieci byli tak samo zbrodniczy tylko ich wieczny bardak zmniejszał ich efektywność mordowania. Sowiecka bestia rzucała się bezrozumnie na boki i mordowała bez ładu i składu, na prawo i na lewo. Całymi narodami, całymi pokoleniami, jakieś Katynie dla tej bestii to tylko drobny pikuś, 22 tys. trupów jakichs Polaczków to tylko jedno drobne ziarenko w milionach zamordowanych swoich własnych obywateli, w tym milony Rosjan. Jak wielotonowe wydmy piasku przewalane wichrem historii. Bestia wymordowała swoja własną inteligencję, swoich własnych oficerów, to co jej tam jakieś „elity” z umownych Katyniów. Marcinkiewicz nie poszedł na współpracę w obozie i dostał kule w potylicę. Dla kompletu zagłodzili mu rodziców a po wojnie zastrzelili rodzeństwo. I git, gra i buczy.

    Ale planu Stalin nie miał… no pewnie, nie był tak ładnie jak hitlerowski na kredowym papierze wydrukowany, takim równym drukiem na takiej precyzyjnej maszynie do pisania, nie miał takich pięknych graficznie i takich kolorowych pieczęci i nie był przechowywany w takim pięknym, skórzanym z mosiężnymi okuciami padfolio, czy jak to się to-to po polsku nazywa.

    Hitler był planową, bo w końcu germańska bestią. Pochodzenie i kultura zobowiazują. A Stalin był taki nasz brat-łata, raz niedźwiedzią łapą przytuli do futrzanego serca, i wódką spije, i sałem nakarmi, i żonkę nam wyd*pczy serdecznie a raz, jak go ta azjatycka tęskota, ta rosyjska duszy głębia niepojęta najdzie to jak nam nie przype*doli z całej siły, jak nie ubije kilkadziesiąt tysięcy jeńców, jak nie porwie, do bydlęcych wagonów miliona Polaków nie wsadzi, w lód i śnieg nie pośle… o, miał rozmach ten fajny Gruzin, oj miał!

  65. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 11:34
    @wbocek 10 kwietnia o godz. 11:01
    Natomiast ja będę się upierał, że Binienda durny nie jest na tyle, aby nie wiedzieć w czym uczestniczy.

    Mój komentarz
    Dołączam do twojego opinii się o Biniendzie. Binienda wie w czym uczestnicy, tylko wypiera z siebie wątpliwości z powodu wyższych konieczności.

    Naukowość, dokonania w dziedzinie eksperymentalnej, czy teoretycznej nie unieważniają natury ludzkiej, tego o czym pisze Tanaka. Mechanizm wyparcia często bywa silniejszy od naukowości i etyki. Triada władza i sława, pieniądze oraz baba nieraz okazuje swoją siłę.
    Pzdr, TJ

  66. @seleuk|os|
    10 kwietnia o godz. 11:04

    Kupiłem niedawno płyn do spryskiwaczy i pomyślałem, że te płyny powinny być sprzedawane na stacjach benzynowych z dystrybutorów. Bo koszt naczynia wraz z utylizacją jest wielokrotnie wyższy niż sam płyn.
    Czy ktoś zna państwo, gdzie stosuje się takie rozwiązanie?

    To tak a propos „smoleńskości”

  67. Tanaka
    10 kwietnia, g.11:59
    Wprost modelową wykładnią polskiego katolicyzmu jest to, że obchody kolejnych miesięcznic i rocznic katastrofy/zamachu smoleńskiego rozpoczynały się od mszy w tzw. kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu.
    Tanaczku, to stamtąd, chwilę potem, jak pod koniec mszy przekazywali sobie „znak pokoju”, Wolacy ruszali gniewnym tłumem przeciwko Polakom.
    Z czasem coraz potężniejszy kordon policji pilnował, by nie doszło do ekscesów miedzy Wolakami a Polakami. Potem pojawiły się wzdłuż Krakowskiego metalowe zapory i żarty, że Wolacy idą odgrodzoną jezdnią, jak prowadzone na rzeź bydełko (wtedy jeszcze nie były to krowy +).

  68. Wracam cija wracam z virtualnej pizzeri, i co widze? Widze, snieg rano opadly bez sladu stopil. Wracam cija, wracam ci i co widze? Widze, wzmozenie opowiesciami o mamutach smolenskich trwa dalej.

    A niechto, niechto lowca mamutow smolenskich Kaczynski, kopnie. Panowie, dobrze ze Panie nie odzywaja, tu trzeba zaczac od podstaw. Lapac mamuty mozna za pomoca atlatl. Otym nie wiedzial Prezes Lowcow Mamutow Smolenskich. Dlatego pierdyknal w terenie mamucim bratersko. Plus pare gapiow, dla towarzystwa. Cotu siebie podniecac? Ja uwierzylem, ze to Katla wybuchla do spolki Eyjafjallajökulls, ale poczatkowo tylko wierzylem. Pare dni. Zaczem potem mnie przeszlo. Bo wiedze posiadlem, czytajac.

    @@Panie, Panowie. Teraz wybory u Was majabyc Prezesa Lowcow. Ja Wam szczerze radze, Wy takich przewodnikow stada lowcow nie bierzcie, co najmniejsze pojecie nie maja o zwiekszaniu katowej predkosci ramienia (atlatl). Inaczej wszyscy pierdykniecie w mamucim terenie. A red. Szostkiewicz, wam uzasadninie napisze. Poniewczasie.

    @@Panie, Panowie. Jurasic Park na terenach nadwislanskich powstanie. Link daje.
    https://news.uga.edu/uga-scientists-create-gene-edited-lizards/

    Zeby nie wiem co red Sz napisal, jest tylko chwilka czasu, nim na blotach nadnoteckich (i innych), Tyranosaurus Rex pojawi, polujac.

    Zetus1, 10 kwietnia o godz. 13:13
    Na wszystkich (prawie i nie samoobslugowych) stacjach paliw, mozna wlac plyn do plukania szyb i reflektorkow z dystrybutora. Raczka z kranikiem na rurce rozciagliwej z bebenka samopowrotnego. To duzo tansze (na liter) co kupic z worka (plast) czy baniaczka plast 5litrow. W butelkach sprzedawany, nigdy nie widzialem. Znaczy Zetus, znam panstwo.

    Pzdr Seleuk, i za lunchyk spozniony zabiera.

  69. @Tanaka
    10 kwietnia o godz. 11:45

    Albo ja przestałem rozumieć język polski, albo Ty wpadłeś w jakieś koleiny głębokie jak Rów Mariański.

    Napisałem o „lepszych czasach” definiując ich konkretną cechę, a nie ustrój polityczny czy uwarunkowania historyczne. Tak się złożyło, że za młodu miałem okazję tę cechę skonfrontować. I to było jedyne odniesienie do konkretnego okresu. Twoja uwaga o „powrocie do PRL-u” jest więc całkowicie nie na temat.

  70. Macierewicz jako przewodniczący podkomsii smoleńskiej powiedział w Polskim Radiu, że podkomisja skierowała do prokuratury wniosek o możliwości popełnienia przestępstwa przez Komisję Badań Wypadków Lotniczych.

    Zawiadomienie dotyczy zarówno osób zasiadające w komisji, jak i jej byłego przewodniczącego, Jerzego Millera. Macierewicz zaznaczył, że wniosek to następstwo badań prowadzonych przez podkomisję.
    „ Wniosek dotyczy zaniechań, dotyczy fałszerstw, jakich się dopuszczono, dotyczy niedopełnienia obowiązków oraz dotyczy samego pana Millera, który poświadczając w podpisanym z Rosjanami memorandum prawdziwość czarnych skrzynek i zgadzając się na danie Rosjanom gwarancji, że oni mogą je oddać, kiedy będą chcieli, popełnił przestępstwo z art. 129”

    Najlepsze jest we wniosku to, że Miller dopuścił się zaniechań i fałszerstw. Nie wiadomo jakich zaniechań i co sfałszował, lecz wiadomo, ze dopuścił się.

    Co oznacza stwierdzenie, ze Miller poświadczył prawdziwość czarnych skrzynek?
    Czy czarne skrzynki są nieprawdziwe? Lub sfałszowane? Lub ich nie ma? Nadrzeczywistość Macierewicza jest powalająca. Tłumaczy wszystko i nic nie tłumaczy, wyjaśnia zaciemniając.

    Miller miał podpisać memorandum (jakie memorandum?), w którym „udzielił Rosjanom gwarancji (?)”, że mogą oddać czarne skrzynki, kiedy będą chcieli. Przed Wielkanocą lub po Wielkanocy, we wrześniu lub w grudniu, przed obiadem lub po obiedzie, w 21 wieku lub w 22 wieku, itd.
    Takie memorandum podpisał Miller. Prokurator ma go z tego memorandum oraz z zaniechań i fałszerstw (jakich?) rozliczyć.

    Antoni zawsze jest correct, co do swoich fantazji. Mówi oszczędnie i takimi ogólnikami jak wróżbita, insynuuje, łudzi, dręczy słuchaczy tajemniczością, zapewnia każdorazowo, że nastąpił przełom, już zawiadomiliśmy prokuraturę.

    Podkomisja smoleńska nie funkcjonuje, przewodniczący komisji Berczyński wybył do siebie w USA, a nowy szef podkomisji zamiast powiedzieć co i jak, co podkomisja ustaliła, co przełomowego odnalazła, opowiada o jakichś tajemniczych fałszerstwach i niedopełnieniach dokonanych przez Millera, a odkrytych naukowymi metodami przez naukowców podkomisji.
    Pzdr, TJ

  71. @tejot
    „51 proc. uczestników najnowszego badania dla Wirtualnej Polski uważa, że przyczyny katastrofy smoleńskiej nie zostały w pełni wyjaśnione. W porównaniu z ubiegłym rokiem stanowi to wzrost o 6 proc.”
    I to jest skala porażki poprzedniego rządu, który zlekceważył brak racjonalnego myślenia u połowy Polaków, jak się okazało, niby oświeconych, a zadziwiająco podatnych na teorie spiskowe.
    Rządy PIS już prawie czteroletnie, w wyniku których media zwane publicznymi, są de facto pisowskimi i uprawiają propagandę w stylu goebellsowskim, tylko utrwaliły wiarę (?) w zamach lub podtrzymały niepewność, jak było naprawdę.

  72. Komisja-widmo? Ale prezes ma złudzenia.

    Ja choćby dzisiaj dostałem pełną książkę jednego z członków komisji, dopiero wtedy, kiedy będzie już oczywiście pewne, że wszystko, co trzeba było zrobić, zrobiono – powiedział prezes Kaczyński w wywiadzie dla RMF FM.

    https://www.newsweek.pl/polska/polityka/podkomisja-smolenska-czyli-podkomisja-widmo/59wxjt0

  73. Na marginesie
    10 kwietnia o godz. 15:18
    Komisja-widmo? Ale prezes ma złudzenia.

    Mój komentarz
    Podziwiam żelazny upór Prezesa. Idzie w zaparte na całego i gra na czas.

    Kaczyński o podkomisji smoleńskiej podał taką oto dokładną i wyczerpującą informację:

    „Podkomisja smoleńska pracuje. Wiem, że te prace trwają i że tam po drodze pewne ustalenia następowały. Nie były ogłaszane, bo lepiej nie bulwersować opinii publicznej. Troszkę się wydarzyło, tylko sądzę, że kierownictwo komisji podjęło taką decyzję, że będzie tę sprawę publikowało, może poza pewnymi fragmentami. Ja choćby dzisiaj dostałem pełną książkę jednego z członków komisji, dopiero wtedy, kiedy będzie już oczywiście pewne, że wszystko, co trzeba było zrobić, zrobiono – powiedział prezes Kaczyński w wywiadzie dla RMF FM.”

    „Podkomisja pracuje”, „te (jakie?) prace trwają” „po drodze pewne ustalenia następowały”. Enigmatyczność i pasywność wypowiedzi, coraz bardziej nieudolnych i pokrętnych, przykrywanie złych wiadomości dobrymi, sugerowanie że brak sukcesu jest sukcesem (bo komisja pracuje). Swoją ignorancję Jarosław Mądry owija w watę słów, które nie wiadomo co mogą znaczyć.

    Kaczyński sugeruje, że podkomisji ma osiągnięcia w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, bo on osobiście „choćby dzisiaj (?) dostał pełną (?) książkę”. W tej pełnej książce chyba jest pełna prawda. No bo jeśli książka jest choćby pełna, to prawda w niej musi być też choćby pełna. Oznacza to, że prawda już przyszła do Kaczyńskiego, a do nas jeszcze jest w drodze.

    Gdzie podkomisja pracuje, jak opracuje, zespołowo czy osobno, nad czym pracuje?
    Dlaczego podkomisja nie odpowiada na wysyłane do niej listy i maile? Dlaczego z nikim z komisji dziennikarze nie mogą skontaktować się osobiście, by zadać im pytania nad czym pracują, co osiągnęli? Dlaczego siedziba komisji jest niedostępna dla dziennikarzy?

    Pytania pozostają bez odpowiedzi. Zamiast tego Jarosław oznajmia, że choćby dzisiaj dostał pełną książkę. Gdzie się podziała u Prezesa bystrość umysłu, swoboda intelektualna, sprawność w operowaniu PiSowską logiką?
    Pzdr, TJ,

  74. Qba
    10 kwietnia o godz. 14:18

    Pisałeś o dewaluacji.

  75. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 13:03

    Widzę, że poszedłeś szeroko i daleko: z edukacji na politykę światową dwóch takich co też chcieli ukraść księżyc.

  76. mag
    10 kwietnia o godz. 13:20

    Wprost modelową wykładnią polskiego katolicyzmu jest to, że obchody kolejnych miesięcznic i rocznic katastrofy/zamachu smoleńskiego rozpoczynały się od mszy w tzw. kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu.
    Tanaczku, to stamtąd, chwilę potem, jak pod koniec mszy przekazywali sobie „znak pokoju”, Wolacy ruszali gniewnym tłumem przeciwko Polakom.

    czy ja dobrze kojarzę, że „seminaryjny” ma coś wspólnego z akademiskością? Bo wiesz, że jestem wyznawcą dedykacji Lolka w niebieskiej książeczce dla młodzieży akademickiej która ma w niej znajdować Jezuska co jest prawdomdrogomżyciem?
    Bo jakby młodzież akademicka co innego znalazła, to by źle znalazła. Ma być to znalezione i szlus! Taka młodzież akademicka!

    Tego drugiego u katolika też jestem wyzawcą: że msza ze znakiem pokoju, a po wyjściu z seminaryjnego i każdego innego – bliźniemu w ryj!

  77. Zajentyk bo latam ale mójcijezu, gdyby ten samolot nie spadł tylko wylądował jakże inaczej byśmy wyglądali. Bardzo żałuję że się rozbili ale niekoniecznie z jedynie słusznych powodów :/ Za cóż nas tak pokarało tymi Kaczyńskimi :/

    A teraz ten marnego charakteru L. jawi się jako w miarę przyzwoity, niech to gęś kopnie.

  78. Tanaka
    10 kwietniag.18:55
    Podobnie jest przecież na Jasnej Górze, gdzie po wyjściu z mszy, podczas której kibolstwo jest dowartościowane jako patriotyczne ustami przeora wygłaszającego homilię okolicznościową , wychodzi ono na zewnątrz, zapala pochodnie i wydaje naziolskie okrzyki, bo trudno określić je inaczej.
    Blamaż kaka jest już tak tragiczny, że np. złote myśli abepa Jędraszawskiego, który naucza z Krakowa przestają dziwić.

  79. @Tanaka
    Sorry, powinno być:… „po wyjściu z mszy, podczas której kibolstwo itd, zapala pochodnie…”.
    To wszystko z nerw.

  80. @Tanaka
    10 kwietnia o godz. 18:48

    Rozumiem. Przeskoczyłeś o siedem akapitów, a ja zostałem przy pierwszym. Znaczy – nie nadążam.

  81. Czytam w internetach że w Polsce ma nie być euro z powodu przepowiednia fatimska, jakiś pisowski fagas orzekł w sejmie

  82. Wreszcie moge @Was poinformowac konkretnie. Gdzie potega i sila Komisji Macierewicz lezy Smolenskiej Lapania Mamutow. Otoz lezy tu. Jak myszke przesunie na slupek Poland, to prostokacik pokazuje 1812. A myszke zapotem mozna przesylac gdzieindzie. I wtedy myszka inne prostokacika daje. W lewo/prawo. Jak wtedy odjac dwie liczby (co myszka pokazuje na prostokacikach) to jest wartosc prac Komisji Macierewicz / na rok. Roznica.

    Tu sila lezy, na leb nadwislanczyka rocznie prac tej komisji do Lapania Mamuta
    https://data.oecd.org/emp/hours-worked.htm

    pzdr Seleuk

  83. Qba
    10 kwietnia o godz. 19:20

    Qba, no nie spiesz się tak, żeby zaraz do siódmego. De-wa-lu-acja!
    Właśnie głos zabrał prof. Obirek, ex-jezuita. Też mówi o dewalucji, która nastąpiła po niedewaluacji. Tylko słówko zmienia: z „dewaluacji” na „wypisanie”. Problem ten sam.
    Prof. Obirek: nawrócenia potrzebują sami biskupi, którzy z dialogu społecznego wypisali się już dość dawno…
    Zapytałbym, ale wpędzę w kłopot prof. Obirka – skoro się wypisali, to kiedy byli zapisani? Może by paluszkiem Obirek pokazał?
    To już chyba mamy rzecz omówioną? W każdym razie ja się nagadałem.

  84. Nefer
    10 kwietnia o godz. 19:30

    Neferko, no jak tak możesz, że fagas? Toż to ekonomista, profesor, wybitny, pisoid, członek – że się tak wyrażę – Rady Polityki Pieniężnej! I – uważasz – nazywa się Łon. A nawet Eryk Łon. Taka prawda.
    Onże orzekł. Że przepowiednia fatimska orzeka, że Polska ma zostać przy złotówce. Mało tego, ci co mają euro też mają przyjać złotówkę. Bo inaczej – przepowienia orzeka – nie będzie pokoju!

  85. mag
    10 kwietnia o godz. 19:11

    Na tym polega katolicyzm. Dlatego Pan Jezus już się zbliża. To mnie ciągle nurtuje: on się zbliża, też ciągle, i nie może się zbliżyć. To jak to, kurna, działa, że nie działa???

  86. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 19:51

    Pacz pan, mam dwajścia euro w portfelu na terytorium RP, i co teraz? W Polsce jest euro, ratuj się kto może!

  87. Nefer
    10 kwietnia o godz. 19:30
    Czytam w internetach że w Polsce ma nie być euro z powodu przepowiednia fatimska, jakiś pisowski fagas orzekł w sejmie

    Mój komentarz
    Nefer, przyznasz, że ten gość z Rady Polityki Pieniężnej – poważnego gremium państwowego, którego celem jest monitorowanie, pilnowanie polityki polityki pieniężnej państwa, wyznaczanie celów na przyszłość, strzeżenie ścieżki kursowej złotówki, itd., że ten gość, nie wiem, czy tak rozumuje, ale wypowiada się w kategoriach powiedzmy o ponad 200 lat do tyłu i to obowiązujących w państwach odstających.
    Mieliśmy w Umęczonej zawierzenie przedsiębiorstwa energetycznego Maryi królowej Polski, teraz mamy zawierzanie polityki pieniężnej państwa siostrze Łucji.

    Sądzę, ze nawet w Watykanie nie ma tak niertzeźwych religijnie urzędników kurialnych. Nawet tam nie odrywają się od ziemi w sprawach ekonomicznych, bo gdyby nie chodzili po twardym gruncie, to by się KK rozpadł.
    Pzdr, TJ

  88. Nefer
    10 kwietnia o godz. 19:57

    Dwajścia euro dać na tacę. Po tym się pozna dobrego człowieka: włazi do kościoła i daje na tacę. Tak orzekł publicysta.

  89. tejot
    10 kwietnia o godz. 20:22

    Nie o 200 lat ale prosto do średniowiecza. Czytam też że Duda już złożył wniosek o ułaskawienie Falenty. Zaczynam mieć nieodparte wrażenie że pisowcy zaczynają pikować z dymiącymi silnikami tylko jeszcze o tym nie wiedzą – bo ostatnie nasilenie już nie kuriozalnych idiotyzmów ale idiotyzmów nawet niedających się opisać przekracza rozumienie przyzwoicie rozgarniętego człowieka. Wspomnijmy spalenie książek, nazistów na jasnej górze, teraz euro, świnia plus, szarganie nauczycieli itd.
    A Watykan, cóż, wcisnął Jędraszewskiego do Krakowa. Czyżby Watykan trzeźwo twierdził że to właściwy człowiek na właściwym miejscu?

  90. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 20:31

    Ja? Do kościoła? I jeszcze może mam wyczymać aż będą na tacę zbierać? Moje ciężko zarobione dwajścia? Klawiaturę mi z wrażenia odebrało :/

  91. Nefer
    10 kwietnia o godz. 20:45

    W międzyczasie można zbierać pokemony. A pieniążek – tak mówią, nieświęty, znaczy – euro, dozna uświęcenia. A nawet przemienienia: w eurokołchoźnego w należnego. Pod warunkiem, że na tacy.
    Zresztą, co by miał dorosły nie wytrzymać, jak dziecko musi: sąd właśnie skazał ośmio czy dziewięcioletnią dziewczynkę na chodzenie na katechezę i przystąpienie do komunii.
    To jest dopiero sprawa: być skazanym na karę przyjęcia tzw. komunii. Ciało Chrystusa wsadzone w dziecięce usta jako wyrok sądu.
    Oto Polska właśnie!
    Więc coś w końcu trzaśnie.

  92. Jarosław Ka wypowiedział dziś na 97 miesięcznicy smoleńskiej takie oto słowa:
    „- Wyprawa tych, którzy zginęli pod Smoleńskim, miała charakter misji. Chodziło o to, by Polska odzyskała prawo do prawdy – mówi prezes Kaczyński. ”

    Czyż nie jest to stwierdzenie o charakterze ewangelicznym, a Kaczyński nie jest współczesnym Pawłem z Tarsu?
    Tamten skonstruował mit. Ten próbuje powtórzyć sukces Pawła.

    No i te wzniosłe słowo – misja.
    Polska nie schodzi Prezesowi od prawa i sprawiedliwości z ust. A prawda zaraz za Polską, a za prawdą idzie insynuacja o odzyskaniu przez Polskę prawa do prawdy(?). Stało się tak, że Kaczyński i Polska, to jedno. Taka dwójca, jeszcze nie ewangeliczna.

    Co ten Jarosław prawi? Jakie „odzyskanie prawa do prawdy”? Wygłasza coraz bardziej porąbane logicznie komunały. W swoje własne sznurowadła się zaplątuje, plecie trzy po trzy.
    Pzdr, TJ

  93. tejot
    10 kwietnia o godz. 21:50

    „Prawo do prawdy” ma się zawsze. Nie zawsze się zna prawdę, a to nie to samo co prawo do niej. Kaczyńskiego uczyli o rozróżnianiu pojęć na studiach prawniczych. Czy się tego wyuczył to inna sprawa, a jeszcze jest taka, że te różne pojęcia notorycznie miesza. Niewątpliwie z cynizmu.

    „Wyprawa” nie była wyprawą, bo ten termin nie odpowiada temu, co się działo z 10 kwietnia.
    Prawda o Katyniu była znana „od zawsze” w Polsce, a od czasu przekazania przez Gorbaczowa dokumentów w sprawie Katynia – dwustronnie. 96 osób pojechało do Katynia nie po „prawo do prawdy” i nie po „prawdę”, wszyscy mieli niezbywalne do niej prawo i wszyscy prawdę znali.

    Kaczyński powtarzał wielokrotnie, że ci co zginęli w katastrofie nie zginęli, ale „polegli”. „Wyprawa”, „misja”, „prawo do prawdy”, „prawda”, „polegli”, „zamach”, „zbrodnia”, „wina Tuska” i tak dalej i tak dalej – same kradzieże: słów, pojęć i właśnie prawdy.

  94. Chciałem sobie przypomniec kalendarium reformowania oświaty w 1999 roku. Kiedy jakie roczniki kończyły podstawówke na jakiej klasie i w jakim porządku rozpoczynały gimnazjum.

    Kliknąłem na wikipediowa stronę:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_systemu_o%C5%9Bwiaty_z_1999_roku

    No ja przepraszam, ale ka mać. Przecież tam nie ma nic o reformie z 1999 a cała masa informacji i to kompletnie upolitycznionych zupełnie jakby w celu wykorzytania ich w dzisiejszym sporze czyli strajku nauczycieli!

    No ale ostatnia edycja była 6 marca i polegała tylko na poprawce oczywistego byka w dacie. (1999 zamiast napisanego poprzednio 1666). No to ja jestem juz całkiem gupi.

  95. Czytam i czytam jaki ten Kaczyński wredny- ale tak się tworzy legendy i mity, a wy* się w te legendy i mity wpisujecie. Po kij?

    *w znaczeniu większość mediów z Wyborczą na czele i ogółu Polaków

  96. mag
    10 kwietnia o godz. 11:05

    bo ludziom przyzwoitym pewne rzeczy się po prostu nie mieszczą w głowie w przeciwieństwie do …

  97. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 22:45

    a wy* się w te legendy i mity wpisujecie.

    Jak?

  98. @Tanaka wczoraj 10:09

    Co jakiś czas zdarza mi się niejaka przykrość, która bywa wesoła: muszę publicznie wykazać cymbalstwo temu i owemu profesorowi. Publiczność bywa bardzo tym ubawiona.

    Że też Ci się chciewa.

  99. I jeszcze do 10:19

    Coś kiepski miał ten mazak. Nasz naukowiec, gdyby użył mazaka, to mokry wacik nic by nie poradził. Świnka by zeszła, a plama by została.

  100. @wujaszek wania
    11 kwietnia o godz. 8:03
    Choćby tak:
    http://wyborcza.pl/7,75398,24638534,jaroslaw-kaczynski-w-dziewiata-rocznice-katastrofy-smolenskiej.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.11-L.1.duzy:undefined
    A ponieważ zdecydowana większość czyta tylko tytuł: Jarosław Kaczyński w dziewiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej: Musimy iść dalej drogą prawdy to spójrz jaką ten tytuł ma wymowę.
    Drugi kwiatek, strona głowna Wyborczej w wydaniu internetowym, „Strajk nauczycieli” a pod tym na czerwonym plazdronie napis: Sondaż dla „Wyborczej”. Większość z nas popiera strajk. Oprócz elektoratu PiS.
    A podobno to PiS dzieli Polaków…

  101. wujaszek wania
    11 kwietnia o godz. 8:03

    Ty, wujaszku, wpisujesz się w te „legendy i mity” tak, że powtarzasz bezmyślnie idiotyczne zaklęcie o paleniu najpierw książek, potem – ludzi, jakby to było prawo fizyki w rodzaju grawitacji na przykład. Nie brakuje wiary w duchy na blogu ateistów.

  102. rozmowa Bartosia i Lisa, i Lis mówi „…Dziwisz być może będzie musiał utonąć byśmy zachowali dobrą pamięć o JPII…”
    https://www.youtube.com/watch?v=B5d1anSD5Zw
    plus rozmowa o książce Bartosia „Mnich” i innego autora, Martela „Sodoma”

  103. rozmowa J. Hańderek z R. S. Czarneckim – „kościół i dzieci”
    pani Hańderek jak zawsze ciekawie
    https://www.youtube.com/watch?v=Spu2h6WSL50

  104. paradox57
    11 kwietnia o godz. 8:10

    Bym nie chciewał. Ale bywa tak, że się chce. Albo mus jest. Wystąpi taki profesor na arenę i nagada. To też wystąpię i nagadam.

  105. paradox57
    11 kwietnia o godz. 8:14

    Bo nasi naukowcy są mocni, w mazakach. A tamten mazak był jakiś taki, bo też starożytny. To było parę dziesiątek lat temu, mazaki słabowite wtedy były.

  106. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 10:47

    Tytuł naukowy niczego nie gwarantuje. Za to tytuł biskupi owszem. Zgrzytanie zębów u słuchacza wypowiedzi.

  107. @Tanaka 10:45

    To musisz mieć nieskończone pokłady cierpliwości. U nas się mówi, że profesorom proste rzeczy tłumaczy się trzy razy.
    No, chyba że chodzi o to, żeby nagadać.

  108. Bez żadnego trybu i nie na temat, ale uroda tych zdjęć z albumu Macieja Margasa mnie urzekła. Poniżej jedno z nich, resztę można znaleźć po tym linkiem. Czyż Warszawa nie jest piękna?
    http://bi.gazeta.pl/im/22/54/12/z19222306V,Warszawa-z-lotu-ptaka–Na-zdjeciu-most-Siekierkows.jpg

  109. Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 10:00

    chcesz powiedzieć, że GW nie ma informować o tym, co mówi najbardziej decyzyjny polityk w kraju?
    Czy ma również nie podawać wyników badań sondażowych?

    https://natemat.pl/269595,strajk-nauczycieli-sondaz-kantar-ws-poparcia-dla-protestujacych
    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/strajk-nauczycieli-sondaz-z-gazety-wyborczej-i-poparcie-dla-strajku,926485.html

    Elektorat Prawa i Sprawiedliwości w 76 procentach opowiada się przeciwko strajkowi. 19 procent wyborców PiS go popiera. Odwrotny rezultat uzyskano w przypadku wyborców partii opozycyjnych. Strajk popiera 81 procent wyborców Koalicji Europejskiej (14 nie popiera) i 82 procent wyborców Wiosny (17 nie popiera). (http://www.tvn24.pl)

    Co to ma wspólnego z „wpisywaniem się w mity i legendy”?

  110. mag
    11 kwietnia o godz. 13:50
    Technologia całkowicie zmieniła możliwości dokumentacji miejsc i zdarzeń. Pieszy fotograf nie wykona takiej, ani kolejnych przywołanych przez Ciebie fotografii. Coraz bardziej precyzyjne drony, super wydajne aparaty fotograficzne to podstawa takich arcydzieł. Czyli – spory wydatek finansowy, a następnie cierpliwość w opanowaniu sprzętu i podglądaniu świata z rozmaitych miejsc i pozycji, pozwalają wybrać te najlepsze i najciekawsze kadry. Kiedyś mogliśmy tylko pomarzyć o takich możliwościach.

  111. Nefer
    10 kwietnia o godz. 19:06
    Za cóż nas tak pokarało tymi Kaczyńskimi
    Jakby ich nie było, to by ich wymyślono.
    Mam wrażenie, że jedynie słuszna partia i tak wygra. Taki los.
    Albo wola suwerena.

  112. 11 kwietnia 2019 r. w CN Kopernik na konferencji prasowej ludzie dobrej woli, ludzie nauki i kultury ogłosili powołanie Społecznego Komitetu „Wspieram Nauczycieli”.
    Tego dnia został też uruchomiony specjalny rachunek bankowy, na który będzie można dokonywać wpłat na „Fundusz strajkowy” ZNP na rzecz wszystkich protestujących pracowników oświaty:
    13 1240 5934 1111 0010 8960 6877

    https://znp.edu.pl/wspieram-nauczycieli-fundusz-strajkowy/

  113. Nefer
    10 kwietnia o godz. 20:39
    PAD nie złożył wniosku o ułaskawienie Falenty ale rozpoczął procedurę ułaskawienia. Czyli na razie zaczyna się ruch papierków w tej sprawie po kolejnych szczebelkach sądowej biurokracji. W przypadku Falenty wszyscy przypominają jego rolę w pozyskaniu taśm z nielegalnych podsłuchów, dzięki którym politycy PO zostali zdyskredytowani w oczach wyborców. Warto jednak pamiętać, iż ten człowiek sprowadził z Rosji spore ilości węgla kamiennego, za które wg kompetentnych służb się nie rozliczył z dostawcą. A ma być tego około 25 mln złotych bądź dolarów (nie pamiętam szczegółu). Jak by nie patrzeć kwota spora w polskich warunkach. I podejrzewam, że obecne ruchy wobec Falenty, w dużej mierze są powodowane tymi pieniędzmi. W imię hasełka – wolność za kasę. Bo o wdzięczności za taśmy raczej nie ma mowy.

  114. @mag 11 kwietnia o godz. 13:50
    ale uroda tych zdjęć z albumu Macieja Margasa mnie urzekła.

    Tytuł tego albumu „Warsaw on air”… czy ja wiem… mnie się to bardziej kojarzy z „byciem na antenie” aniżeli „z lotu ptaka”… ale być moze cos mi się pokickało.

  115. @wujaszek wania
    11 kwietnia o godz. 15:02

    Niedługo będziemy się cieszyć, że na stacji benzynowej można kupić coś innego niż dewocjonalia.

  116. zak1953
    11 kwietnia o godz. 14:46

    A jeden pies 😉

  117. @zza kałuży
    Nie rozumiem, co ma znaczyć dla Ciebie w sprawie tych zdjęć „bycie na antenie”. Chyba jednak coś Ci się pokićkało.
    Foty są po prostu piękne i dlatego miasto pięknie się prezentuje, a wszystko dzięki niesamowitym możliwościom technicznym, o których kiedyś się nam nie śniło, co punktuje @zak53.

  118. zak1953
    11 kwietnia o godz. 14:46

    Ech ja i te moje skróty. Ale jestem na mieście i zajentyk. Doceniam twoje mądre uwagi – trzeba nagłaśniać, osobnik jest wyjątkowo szemrany. A czy ten żałosny fafuśniak złożył czy rozpoczął, no cóż, wyjdzie na to samo.

  119. zezem
    11 kwietnia o godz. 14:31

    Ja bym nie dała rady wymyślić czegoś takiego :/ i mam nadzieję że wzorem wyborów samorządowych ludzie się ruszą do urn. Jak w 2007.

  120. Szary Kot
    11 kwietnia o godz. 11:08

    Dobrego tutuł nie gwarantuje. A niby powinien.
    Z biskupami to już tak jest, że jak widzisz, ze się zbiera do otwarcia tzw. ust, to też się zbiera. Na coś innego. To działa niezawodnie, jak reguła.

  121. paradox57
    11 kwietnia o godz. 12:02

    Trzy razy może nie wystarczyć. U niektórych to i trzy lata tłumaczenia nie wystarczą.

  122. bubekro
    11 kwietnia, g.16:13
    Jak chcesz kupić coś z dewocjonalii, np. na okoliczność komunii świętej swojej siostrzenicy albo na prezent dla Twojej siostry „Przepisy na cztery pory roku” siostry Klary lub „Zdrowa kuchnia” innej zakonnicy, względnie książkę o żołnierzach wyklętych dla szwagra, udaj się na pocztę. To najpewniejsze źródło tego typu zakupów i nie musisz szukać sklepów Veritasu, prawicowych księgarni lub zachodzić do parafialnych sklepików.
    Powodzenia

  123. mag
    11 kwietnia o godz. 13:50

    Fota mostu jest ciekawa, bo i most jest, natomiast szczególnie ciekawe jest spojrzenie fotografa bliskie czystej grafice. Tu jest ciekawy rejon graniczny: fota przedstawiająca i fota czysto graficzna, która może być opowieścią niedosłowną, a katalizatorem wywołującym własną, wewnętrzną mapę miasta u oglądającego takie foty.
    Nie jestem całkiem pewien, czy taki był zamysł fotografa,, ale – tak czy inaczej jest blisko.
    Bardzo mi się podoba ujmowanie PKiN w perspektywicznych nocnych fotach w centrum tkanki miasta. Coś jakby gniazdo, od którego rozbiegają się liczne arterie, drogi i skupiska życia tworzące mapę fizyczną, mentalną i kulturową oraz będące zapisem świata w którym żyją mieszkańcy Warszawy.
    W te szczególiki można z ciekawością wnikać i badać jak jedne mają się do drugich, a wszystkie – do owego gniazda.

  124. @mag
    11 kwietnia o godz. 16:44

    tak, tak – cieszmy się, że możemy wysłać list na poczcie (jeszcze bez koperty z okiem w trójkącie)

  125. mag
    11 kwietnia o godz. 16:19

    @zza kałuży ma słusznego. Czy ten tytuł to celowa gra słów, czy tak wyszło?
    A zdjęcia piękne. Kiedyś takie widoki były dostępne jeno wronom, a ludziom – tylko nielicznym.

  126. Tanaka
    Jednak fachowe oko to jest to (zważywszy na twój zawód)), które wychwyca różne smaczki. Ja jestem sobie laik (nie tylko względem religii), ale po prostu czuję, że to dzieło sztuki fotograficznej. Myślę że trafnie odczytałeś zamysł fotografa.
    Tanaczku, zdarza mi się nocą, gdy wracam od znajomych, jechać samochodem przez Warszawę, także którymś z mostów i miasto wygląda bajkowo. Z perspektywy „poziomej”, a cóż dopiero z wysoka.

  127. bubekro
    Czy ktoś pisze jeszcze listy? Takie normalne listy o tym co słychać, albo że cię kocham i tęsknię. Na poczcie ludzie płacą rachunki albo odbierają awizo w sprawach urzędowych.
    Ze dwa lata temu miałam wielki problem, by wysłać komuś telegram kondolencyjny (chciałam, żeby było elegancko, a nie za pomocą sms). Pani z okienka najpierw długo szukała procedury, a na koniec wyliczyła mi 42 PLN za wysłanie tegoż telegramu, który składał się z dwóch krótkich zdań.
    Rzekłam nieelgancko, by się pocałowała w dudę i wysłałam żałobnikom sms.

  128. mag
    11 kwietnia o godz. 13:50

    Technologia( coraz doskonalsze ap.. foto. , drony). Wszystko robi wrażenie.
    Jako ciekawostkę podrzucę świat z innej perspektywy 😉
    ***
    http://salamandra.org.pl/magazyn/am.html?start=90
    PS.
    Zwróć proszę, uwagę na autora.

  129. @Tanaka 16:38

    Dlatego nigdy nie wychodzę poza trzeci raz. Szkoda czasu i wysiłku. Mam ciekawsze rzeczy do zrobienia. Piesa lub kota poleczyć. Studentom zademonstrować postępowanie ze zwierzem.

  130. maksim
    11 kwietnia o godz. 18:53

    Też lubię tę perspektywę. „Zwierzę” kojarzy się statystycznemu/-ej z piesem albo słodką sałenką, nigdy ze stawonogami, których akurat jest najwięcej i żyją najbliżej człowieka (wliczając roztocze – w stałym kontakcie).
    W braku zdjęć – opowiem. Latem 2017 byłem na koncercie u p. Chopinów w Żelazowej Woli. Pogoda – ideał, park – prześliczny, do tego muzyka. Tkwiłem sobie na niskiej ławeczce czy też murku przy jednej ze ścieżek, a tu przylatuje jakaś spora błonkówka i taszczy zieloną gąsieniczkę. Tuż przede mną ułożyła ją sobie starannie na ziemi, długo coś manipulowała, a potem zawlokła stworzenie do norki, której wcześniej nie zauważyłem – w piasku między płytami chodnika. Do końca koncertu zasypała starannie norkę i zamaskowała piaskiem.
    Może ten gatunek lęgnie się tylko przy muzyce Chopina?

  131. @zza kałuży
    (Binienda) „Dla mnie jest to znak, że wie, co zrobił.”

    Ja mam nie tylko znak, ale dowód że wie: W tym „podraporcie technicznym” na stronie 15 twierdzi on, że pozwijana w spiralki blacha skrzydła to „bezsporny dowód zniszczenia w wyniku eksplozji”. Tymczasem nie jest żadnym problemem znalezienie na youtube filmiku, na którym tenże sam Binienda robi takie same „loki powybuchowe” bez żadnego wybuchu, tylko strzelając aluminiowym cylindrem w przeszkodę.

    Czyli w „podraporcie” kłamie w żywe oczy. Inne miejsca „podraportu” można podciągnąć pod głupotę albo nieznajomość fizyki na poziomie szkoły średniej, ale tu kłamie absolutnie bezspornie.

  132. @maksim
    11 kwietnia, g.18:53
    Niesamowity Jerzy Kryszak… w poszyciu. A w ogóle dzięki za fantastyczne foty.
    Gdy oglądam zdjęcia – zbliżenia różnych przedziwnych owadów ogarnia mnie niebotyczny, nabożny wręcz podziw dla natury, która stworzyła takie formy. Pomyśleć, że pierwsi konstruktorzy „latających aparatów” czerpali natchnienie z tychże i że awiacja nawiązywała nie tylko do Ikara.

  133. cmos
    11 kwietnia o godz. 20:24
    @zza kałuży
    (Binienda) „Dla mnie jest to znak, że wie, co zrobił.”

    Ja mam nie tylko znak, ale dowód że wie: W tym „podraporcie technicznym” na stronie 15 twierdzi on, że pozwijana w spiralki blacha skrzydła to „bezsporny dowód zniszczenia w wyniku eksplozji”. Tymczasem nie jest żadnym problemem znalezienie na youtube filmiku, na którym tenże sam Binienda robi takie same „loki powybuchowe” bez żadnego wybuchu, tylko strzelając aluminiowym cylindrem w przeszkodę.
    Czyli w „podraporcie” kłamie w żywe oczy. Inne miejsca „podraportu” można podciągnąć pod głupotę albo nieznajomość fizyki na poziomie szkoły średniej, ale tu kłamie absolutnie bezspornie.

    Mój komentarz
    Binienda kłamie w sprawie tych loków jakoby właściwych tylko dla wybuchów. Takich loków się napatrzyłem na wszelkich blachach duraluminiowych, gdy zwiedzałem pewien zakład produkcyjny, gdzie wykonywano z blachy duralowej różne elementy. Loki powstają przy różnych operacjach, przy zwykłym cięciu blachy, przy jej rozszarpywaniu przedmiotem „wrzynającym się” w blachę prostopadle, itd.

    Prof. Binienda udaje, że o tym nie wie. Nie podejrzewam, żeby nie wiedział.

    A może jednak nie wie? Raczej wie, a blaguje głupi lud dla sprawy. A sprawą jest misja, jak powiedział wczoraj sam Prezes Polski, odzyskanie przez Polskę prawa do prawdy. To jest motywem Biniendy.
    Nawiasem mówiąc swego czasu na koncie jego żony w internecie zamieszczony był Tusk w mundurze SS. Też dla sprawy. Gdy to zostało nagłośnione, osoba ta z głupia frant oznajmiła, ze ktoś się włamał na jej konto i zamieścił takie zdjęcie.
    Pzdr, TJ

  134. @tejot
    „A może jednak nie wie? ”

    Zobacz to: h t t p s ://youtu.be/6p-zrXmLX68 – jak by nie wykręcać, niemożliwe żeby nie wiedział.
    Nie wiedzieć, to on może że na Ziemi jest atmosfera, bo w „podraporcie” co i raz jej nie uwzględnia (pewnie niedawno przybył gdzieś z kosmosu), ale o tych lokach wiedzieć musi, ten filmik jest dowodem.

  135. cmos
    11 kwietnia o godz. 20:57

    Co ten Binienda pitoli – jaki, to co pokazuje, ma związek z przyczynami katastrofy w Smoleńsku ???
    W trakcie tego wykładu oświadczył, że „prąd się rozgrzewa”. Czy Binienda nie połknał odpowiedniej pastylki?

  136. paradox57
    11 kwietnia o godz. 19:03

    Racja – szkoda czasu i wysiłku. Bywa jednak, że trzeba.

  137. maksim
    11 kwietnia o godz. 18:53

    No proszę! Nie miałem pojęcia, że Jerzy Kryszak foci przyrodę, jest kucharz i ogrodnik. Szkoda, że fotki są bardzo małe i niewiele widać szczegółów tych przyrodniczości.

  138. mag
    11 kwietnia o godz. 18:36

    Nooooo..! Myślę sobie, że wiślaność Warszawy to dobra sprawa, ino trzeba nad nią jeszcze mocno popracować. Przypominam sobie przy takich miejskich okazjach Wokulskiego i jego spojrzenie na miasto.

  139. Jeszcze jeden nie zawiódł. Były papa B16 napisał, że „przemiany kulturowe i historyczne doprowadziły do rozpuszczenia moralnego wśród katolików. Rewolucja seksualna lat 60. były przyczyną homoseksualizmu i pedofilii wśród funkcjonariuszy kościoła katolickiego.”
    (BBC News)

  140. Prof. Binienda nie ma rozeznania w dziedzinie wybuchów. Wywodzi wybuch w kadłubie samolotu Tu-154M z prostego wyidealizowanego modelu zderzenia dowolnego, jak twierdzi, pocisku z dnem duraluminiowego cylindra.

    Na filmiku na youtube gada on o uderzeniu w dno cylindra aluminiowego jakimś pociskiem „z prędkością wielokrotnie większą niż prędkość samolotu” i pokazuje powstałe wskutek zderzenia loki.
    Co może mieć wspólnego uderzenie jakiegoś pocisku wystrzeliwanego z dużą prędkością z dnem cylindra aluminiowego z rozkawałkowaniem samolotu Tu-154M w Smoleńsku na części duże i małe oraz bardzo małe, o bardzo różnych kształtach, metalowe i niemetalowe, przy zderzeniu samolotu z ziemią w pozycji plecowej oraz z zaczepianiem samolotu o drzewa podczas podchodzenia do lądowania?

    To są sprawy nieporównywalne. Próba laboratoryjna, taka jaką przeprowadził Binienda strzelając pociskiem w dno cylindra, to jest model wyidealizowany, który nie wiadomo jak się ma do powstawania uszkodzeń samolotu w czasie zderzania z przeszkodami terenowymi i z ziemią. Próba zderzeniowa Biniendy w żaden sposób nie imituje, nie ilustruje przedarcia poszycia skrzydła samolotu przy zderzeniu z pniem drzewa.

    Katastrofy samolotowe nie przebiegają w sposób tak wysublimowany, jak sugeruje Binienda. Natomiast przecinanie skrzydła samolotu w zderzeniu z drzewem, to znany i udokumentowany przypadek, w którym powstają nie loki takie jak w próbie Biniendy, a wygięcia krawędzi poszycia skrzydła i co jest całkowicie sprzeczne z teorią Biniendy, wygięcia na skrzydłach zderzających się z pniem drzewa są dwukierunkowe. Jedne na zewnątrz, drugie do wewnątrz, co całkowicie pomijają eksperci smoleńscy. Takie pomijanie jest przykładem myślenia selektywnego, rozumowania na podstawie faktów zinterpretowanych stronniczo, selektywnie, nieobiektywnie. Nie ma to nic wspólnego z nauką.
    Pzdr, TJ

  141. Przecież jest drugi, czyli bliźniaczy tupolew. Oraz bliźniaczy bliźniak. Bliźniaczych lizusów na odpowiednio eksponowanych stanowiskach też nie brak. Bliźniaczą brzozę się też łatwo znajdzie.
    Eksperyment gotowy.
    Tylko przeprowadzać.
    Przecież z symulacji wynika, ze będzie gwarantowanie bezpieczny.
    Wręcz stuprocentowo!
    Binienda powinien, jak architekt stojący podczas próby obciążeniowej pod swoim mostem, z ochotą zabrać się tym samolotem.

    I tylko Macierewicz pojedzie pociagiem.

  142. Szary Kot
    11 kwietnia o godz. 22:03

    Nie zawiódł. A przy tym wyraził się jak główny gangster: to nie wina zbrodniarzy konsekrowanych, tylko „rewolucji seksualnej 1968”! Gwałciciele nie są gwałcicielami, a ofiarami.
    A przed 1968 roku pedofilia nie istniała. Ani wśród kleru, ani w ogóle.
    Żeby tak gadać, trzeba być ostatecznie, nieodwołalnie, odurodzeniowo – wskutek chrztu świętego i dośmiertnie zakamieniałym.
    Taki jest Kościół kat. Od samej góry do samego dołu.

  143. @wujaszek wania
    11 kwietnia o godz. 14:27
    Celowo nie rozumiesz?
    Nie chodzi o NIE PODANIE informacji, chodzi O SPOSÓB podania.
    A ten się świetnie wpisuje w moje stwierdzenie.
    Użycie w TYTULE formułki większość z nas co podkreśliłam boldem w cytacie, jest dzieleniem, jest dyskryminowaniem – a to podobno retoryka pisowska prawda?
    Podałaś linka do konta wspierającego nauczycieli. Gdzie ten link i ta informacja jest na Gazeta.pl? W Wyborczej owszem jest coś na ten temat ale tylko dla prenumeratorów a numer konta na samiutkim dole międlenia tematu strajku.
    To sam się zastanów nad tym co napisałam i zadaj sobie pytanie dlaczego jest ważniejsza sensacja niż rzetelność i jakie to ma skutki, że Jon Snow zgolił wąsy.

  144. Drogi Tanako – doskonały tekst. Dawno nie przeczytałem takiego hołdu jaki składa obywatel cnocie obywatelskiej innego współobywatela. I ta Twoja konkluzja – oskarżenie.
    Tak -wiemy TO wszystko – ,,państwo teoretyczne”, ,,państwo z tektury”, ,,państwo dziadowskie”. Dlatego wcale a wcale bym nie płakał gdyby Kaczyński przywiózł Tuska w żelaznej klatce z Brukseli ale po kolei…
    Dr. Lasek nie był amatorem w odróżnieniu od ,,ekspertów” Macierewicza. Ma wykształcenie i doświadczenie. Jako członek PKBWL brał udział w badaniu katastrofy w Mirosławcu. Wnioski komisji (a więc i naszego doktora) były druzgocące. Opracowano całą listę zaleceń. I co? I Smoleńsk! Okazało się, że wnioski pozostały tylko na papierze. Dbano tylko by w papierologicznym świecie wszystko grało. Smoleńsk brutalnie zweryfikował znaczenie wniosków i zaleceń komisji oraz ich przekładnię na ,,życie”. Czyli Mirosławiec ,,ojcem Smoleńska”? A goowno prawda – ,,na fali” Smoleńska p. J. Kwaśniewska snuła wspomnienia innej eskapady smoleńskiej, gdzie samolot cudem zmieścił się na pasie. Ciężkie oskarżenie…jej męża – Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Czy pan Kwaśniewski walnął pięścią w stół? Bynajmniej. Dalej latano na ,,to lotnisko” w Smoleńsku. Nadal nie było ,,planów B” dla opóźnień. Można było lecieć na lepsze lotnisko ale po co takie perturbacje.
    Praca wszystkich Lasków tego kraju idzie w błoto. Gdy jest dziura to się jej nie łata tylko ustawia znak ,,uwaga dziura”, gdy gdzieś dochodzi do wypadków (nawet giną ludzie) to nie tworzy się zabezpieczeń instytucjonalnych/infrastrukturalnych (tak jak to się czyni na owym mitycznym Zachodzie – np. progów spowalniających) ale ustawia znak ograniczenia prędkości. Znak, który goowno znaczy aż…do kolejnej tragedii. Na moim osiedlu jest ograniczenie prędkości do 30km/h. Chyba tylko niedzielni kierowcy i rowerzyści jeżdżą z taką prędkością, bo zdecydowana większość jeździ ,,szybko ale bezpiecznie”. Progów spowalniajacych nie ma, ba nawet skrzyżowań równorzędnych brak. Ot, prawo teoretyczne.
    Tak było ze Smoleńskiem. Wiadomo ileż procedur na raz złamano ale zaraz – ktoś chyba (???) kontrolował wprowadzanie zaleceń po Mirosławcu w życie? Ktoś jak wiadomo, wystawiał lipne zaświadczenia o odbytych treningach? Ktoś je akceptował. Ktoś pozwolił na lot skleconej ad hoc załogi? Smoleńsk jest oskarżeniem CAŁEGO PAŃSTWA POLSKIEGO! Państwa? Ale zaraz – przecież państwo jest tylko odbiciem społeczeństwa. Czyli naszego społeczeństwa – narodu husarzów i wieszczów, przedmurzy i kolebek. Ale nie wynalazców i rzemieślników. Takie coś jest dobre dla…kmiotków albo Zachodu.
    Tusk…ten zbawca liberałów co to wróci na białym koniu z Brukseli. Dobrze, że wskazano na jego winę – bo ma swój ogromny współudział w tym co się stało. BEz jego zaniechań rozliczenia lat 2005-2007 nie byłoby ,,dobrej zmiany” Bez jego lekceważenia mocy mitotwórczej Smoleńska nie byłoby…Najpierw bagatelizacja – szybkie pogrzeby byle jak posortowanych zwłok* a potem…zachowanie jakby była mowa o włamaniu altanki na działkach. Cisza zamiast powiedzieć prawdę: złamano procedury, zamiast wskazać, że jednym z głównych łamaczy był nieboszczyk-prezydent (umieszczenie w jednym samolocie dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych). W zamian za to: śmierć elity narodu. Potem telewizja publiczna pracowicie kolportowała wszelaką brednię jaką wytworzył ,,kolektywny umysł” zwołany przez Macierewicza. Może dla doraźnej korzyści politycznej? ,,Patrzcie, patrzcie co to się uroiło w szalonej głowinie pana Antka – tacy mają rządzić”? Tak było? Pan Antoni kolportował, rząd milczał – dopiero gdy ujrzał, że zaczyna z tego powstawać zaczyn czegoś groźnego dla partii rządzącej wtedy wysłał na front…doktora Laska. Co by prostował te brednie. Jak wiadomo każdy prostujący dostawał od Prawdziwych Polaków swoją porcję plwociny.Ale ta ofiara – to było już za późno – ziarno było posiane. W głowach wielu Polaków zakiełkowało ,,może nie od razu zamach ale coś tam było”. Polacy mają bardzo niski poziom zaufania do swojego państwa (i chyba słusznie) ale lenistwo(?), zaniedbanie(?) D. Tuska jeszcze przysłużyło się jego obniżeniu.
    Pociągi ,,doznają opóźnień” , nowe drogi ,,fałdują się”, dworce ,,okazują się małofunkcjonalne”. Życie. Być może Tusk rozumiał (i rozumował podobnie jak i ja), że ,,sorry ale taki mamy klimat” więc nie ma się co napinać. Niestety przejechaliśmy się na tym wszyscy a on? Wyjechał ,,za chlebem”.
    PS – ,,nasze państwo opuściło doktora Macieja Laska”? jasne – tak jak kiedyś opuściło 3mln pracowników PGRów. Przypominam, że WICEPREMIER, człowiek obecny w polityce III RP od jej zarania jasno dał zrozumienia, że na ,,emeryturę z ZUSu raczej by nie liczył”. Polacy wiedzą, że tylko silnych i cwanych państwo nie opuszcza choć akaurat im jest ono w zasadzie zawadą. Gdy ci się noga powinie a nie jesteś cwaniakiem toś zgubiony…
    * będzie to potem cenne paliwo dla ,,mitu smoleńskiego” potwierdzające, że ,,coś tam było nie tak”

  145. @mag
    11 kwietnia o godz. 18:49

    Dzisiaj wysyłałem umowę. Stałem w ogonku, by najpierw kupić kopertę. Ale mimo, że 10 minut przed końcem urzędowania był jeszcze długi ogon, mogłem ją wypełnić w okienku i nadać. Ale ja mieszkam „pod latarnią”, gdzie bosze obrazki stoją za tymi okienkami, ale nikt tego nie kupuje. Medaliki są tylko dla pielgrzymów.

  146. @Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 22:45
    No wiesz – psycha to trochę lepiej znosi gdy myślisz, że ci gębę obija jakiś Tyson a nie zdegradowny fizycznie opryszek. Inną kwestią jest to, że Kaczyński gra o całą pulę – nigdy nie ukrywał, że zamierzał łamać prawo dla zachowania władzy. Na jego tle jego konkurenci jawią się jako drobne rzezimieszki – ustawić się, ustawić ,,Rysia na 100%”. Jakaż różnica w kalibrze: zakup banku – mianowanie jego prezesa – wezwanie go i kazanie mu udzielić kredytu wskazanej firmie. Prawdziwy pirat na takim tle.

  147. Nie ma się co zżymać na ,,mit smoleński” i jego recepcję wśród Polaków. Przypominam, że w USA – kraju, którego uczelnie co roku zgarniają Noble, obok tych uczelni bytują sobie zwolennicy teorii, że B. Obama i H. Clinton to kosmiczne jaszczurki pożerające człowiecze dzieci a oprócz tego, że Ziemia jest płaska. Przy nich odloty ekspertów Macierewicza to nie ledwie lekki odjazd.
    Zbrodnia ówczesnych władz (PO-PSL) polega na bagatelizacji zagrożeń jakie to budzi i nieobalaniu tych bredni w zarodku.

  148. @Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 22:45

    To racja. Choć się głośno tego nie mówi, większość z nas, podobnie jak ci z pisu, stawia kropki na końcu zdania.

  149. Slawczan
    11 kwietnia o godz. 22:54

    Mój komentarz
    Dokładnie tak, solidna analiza, chociaż trochę przerysowana.
    Smoleńsk był dokładną powtórką Mirosławca. Obie katastrofy miały głębsze przyczyny niż incydentalne zaniechania personelu wojskowego lotnictwa. Obie katastrofy są odbiciem funkcjonowania państwa, a państwo jest odbiciem mentalności i funkcjonowania społeczeństwa (ograniczenie 30 km/ godz na osiedlu jest bezsensowne, ja jadę bezpiecznie i nic nikomu do tego).

    Na nic się zdają szczegółowe raporty o przyczynach katastrof i zalecenia w nich zawarte. Raporty zostały planowo i zwyczajowo zlekceważone przez wszystkich – od góry do dołu. Kto by się wczytywał w nudne opisy uprawnień pilotów, czy w rozważania o prognozach pogody lub widoczności na lotnisku. Zlekceważono je jak i wiele innych nakazów, zaleceń, zakazów i przepisów. Nie ze złośliwości, czy przekory, zlekceważono je w biegu, z natury, bo tak u nas się robi.

    Rządzący pochodzą z nas, a my jesteśmy z naszych tradycji, historii, z męczeństwa, z niesprawiedliwych porażek i z oporu przeciwko wszystkiemu, co nas zakłóca, rozbraja, oczernia i zmusza.
    Po części politycy są tacy jak my, a państwo jest takie jak politycy. Wypadki są takie jak państwo i społeczeństwo w nim funkcjonujące. Niezależnie od rządzącej ekipy. Czysto przypadkowe i częste.
    Pzdr, TJ

  150. Slawczan
    11 kwietnia o godz. 22:54

    Ponoć zalecenia (które, w jakim zakresie?) zawarte w raporcie PKBWL czyli „Komisji Millera” zostały wdrożone. To akurat dobra rzecz, nie ma ona jednak mocy zmienić czegoś znacznie powyżej jej progu, jak to nazywasz – gooooownianego państwa, które jest gwarantem katastrof w każdej dziedzinie. Po kolei, albo grupowo.
    Coś mgliście kojarzę z wypowiedzi Jolanty Kwaśniewskiej, chyba jednak jej wypowiedź była mocno ogólnej natury, więc trudno o jasne wnioski z jej treści. Sam Aleksander Kwaśniewski mówił o dwóch przypadkach lotów w jego udziałem, w których zaistniało pewne niebezpieczeństwo, lub konieczność podjęcia niedogodnej dla prezydenta decyzji, czyli lustrzana wobec lotu do Smoleńska sytuacja.

    Jeden lot – do Bułgarii. Dowódca zawiadomił prezydenta Kwaśniewskiego, że są fatalne warunki lotniczne nad Sofią więc odradza dalszy lot w kierunku stolicy Bułgarii. Zaproponował Bukareszt, a właściwie, jak mówił Kwaśniewski, w zasadzie poinformował go, że trzeba lecieć do Bukaresztu, bo to lotnisko zapasowe i najlepsze w tej sytuacji wyjście. Kwaśniewski przyjął to do wiadomości i polecieli jak zdecydował dowódca, a w międzyczasie zorganizowano przejazd z Rumunii do Bułgarii.

    Drugi lot – do Maroka. Pogrzeb prezydenta państwa, mnóstwo prezydenckich i panstwowych delegacji. Dowódca informuje prezydenta Kwaśniewskiego, że jest taki tłok w powietrzu, że może im się wcześniej skończyć paliwo, zanim dostaną zgodę na lądowanie. Kwaśniewski go tylko poprosił, by naciskał na kontrolę lotów, a jeśli będą trudności – leciał na zapasowe lotnisko. Pilot uzyskał zgodę wieży i lądowali w Rabacie.

    Jeszcze inny przypadek, ale to już z rzeczywistości państwa o innym poziomie cywilizacyjnym – Niemiec. Angela Merkel leciała bodaj do Indii. Samolot miał przelecieć nad Iranem, na co ten nie wydawał zgody. Dowódca krążył przez dłuższy czas w pobliżu granic Iranu, a w trakcie trwały intensywne prace dyplomatyczno-techniczne zmierzające do uzyskania porozumienia z Iranem w sprawie zgody. Zgoda w końcu nadeszła, a Merkel w ogóle nie była niepokojona sytuacją. Dowiedziała się o zdarzeniu dopiero po wylądowaniu. Priorytetem było bezpieczeństwo, procedury i uzgodnienia oraz dobra kondycja emocjonalna pani kanclerz przed ważną wizytą państwową, a nie jej stres w trakcie lotu.

    Masz rację w sprawie badziewności polskiej cywilizacji w głowach mieszkańców. Z tym się co raz męczymy. Mimo, że nie mam nic wspólnego z PGR-ami, jednak gdy były rozwalane przez Balcerowicza, czułem jaka krzywda się dzieje i jak to się fatalnie na Polsce i losach mnóstwa ludzi odbije. Potraktowani zostali jak odpady, złogi złego systemu.

  151. tejot
    11 kwietnia o godz. 23:39

    Dowódca lotu do Smoleńska WIEDZIAŁ, że jest oszustem. Brał bowiem udział w lipnych lotach szkoleniowych, po ktorych wpisywano do książek lotu nieprawdziwe dane. Wiedziało o tym dowództwo 36 Spec Pułku i wiedział Błasik. To była notoryczna, wręcz rutynowa praktyka: oszukiwanie.
    Dowódca lotu WIEDZIAŁ, że nie ma uprawnień do lądowania nawet wedle tych oszukanych papierów, jakie sam podpisywał i jego przełożeni. Warunki pogodowe były o wiele gorsze niż minima do których miał te oszukane uprawnienia.
    Dowódca lotu WIEDZIAŁ też, że także nie wolno lądować tym typem samolotu w takich warunkach.
    Jego kumpel, z Jaka 40 poinformował go, że widzialność pozioma wynosi 200m i zachęcił go do lądowania.

    Właściwie całą resztę przyczyn katastrofy można w tej sytuacji odłożyć na bok. Banda oszustów (choć system oszustwa miał znacznie szerszy zasięg, siegał do samej góry – dowództwa wojsk lotniczych i jeszcze dalej, bo dowództwo działało na zlecenie za nic mających wszelkie procedury polityków, co jednak nikogo nie usprawiedliwia) w kabinie polotów postanowiła popełnić rozszerzone samobójstwo. I to wykonała. Czyli, właściwie, odniosła sukces.

  152. Szary Kot
    11 kwietnia o godz. 19:41
    Dzięki Szary kocie.
    „Może ten gatunek lęgnie się tylko przy muzyce Chopina?”
    Zdaje się, że roślinom muzyka służy -taka fasola – podobno Mozarta czy Beethovena to… chętnie. To owady pewnie też.

    mag
    11 kwietnia o godz. 20:33
    Gdy oglądam zdjęcia – zbliżenia różnych przedziwnych owadów(…)
    Właśnie…zbliżenia. Trzeba przyznać, że wiele osób reaguje raczej w stylu: robactwo… tfu. Ciekawe, że z bliska lub/i dłuższa obserwacja, zamienia odrazę w podziw a nawet zachwyt. Chociaż pewnie nie (u) wszystkich. I nie musi.
    „konstruktorzy „latających aparatów” czerpali natchnienie”
    Niedawno coś/gdzieś oglądałem – budowa skrzydła(?) chrząszcza (chyba stonki) zainspirowała projektantów ultralekkiego dachu pawilonu.

    Tanaka
    11 kwietnia o godz. 21:18
    Szkoda, że fotki są bardzo małe.
    Rzeczywiście. Chociaż po „kliknięciu” coś tam więcej …ale i tak niedosyt pozostaje. Za to podziw budzi refleks – autor fotografuje na żywo a może nawet(zdaje się) „z ręki”.
    Gdzieś spotkałem się z metodą robienia zdjęć owadów poprzez schwytanie, schłodzienie w lodówce(nie mrożenie)- by później w warunkach „studyjnych” bez pośpiechu(przez kilka minut) zrobić absolutnie nieprawdopodobnej jakości ujęcia.

  153. @tejot
    11 kwietnia o godz. 23:39
    TJ to nie jest kwestia ,,wczytywania się” bo z tym akurat nie ma problemu: by swój tyłek pokryć należy wiedzieć od której strony. Tu chodzi o WYKONANIE PRACY. Gdzieś czytałem, że piloci Tupolewów obligatoryjnie jeździli na kursy do Moskwy gdzie…tydzień się ,,luzowano” a pożeganie dostawali pięknie wypisany kwit, że szkolenie odbyli.
    Mamy ogromną tradycję w tworzeniu prawa – martwego prawa. Już P. Jasienica opisując Rezczpospolitą Szlachecką podkreślał ten aspekt – uchwalano pięknie brzmiące prawa, które przestawały szybciej obowiązywać niż wybrzmiał głos mówcy je referującego. Z nowszych: kiedyś parlamentarzyści (chyba z 15 lat temu??? jeżeli się mylę niech mnie ktoś poparwi) uchwalili prawo nakazujące samorządom lokalnym w okresie dwóch lat uchwalić kompletne Plany Zagospodarowania Przestrzennego. Miało to ukrcić korupcję i samowolę na lini samorząd – developerzy. Planów nie ma do dziś.
    Albo osławiona ustawa natynarkotykowa. Pomimo, że rozumni ludzie, z wybitnym toksykologiem prof. Vetulanim wskazywali na jej bezsens uchwalono ją.Od czego konsumpcja dragów bynajmniej nie spadła a wręcz pomimo jej wzrosła co przyznali sami jej wnioskodawcy czyli policjanci. I co? I nic.

  154. Przy okazji, na temat, Michał Fiszer:
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1788952,1,wreszcie-wyjasnimy-tragedie-smolenska.read
    Nie chcę powtarzać tego co wielu i wiele razy powiedzieli czy napisali.
    Dodam tylko, że pośpieszny pochówek na Wawelu zapewnił Lechowi swoisty „immunitet” od odpowiedzialności za katastrofę. To kluczowy moment. Jak obiektywnie ustalić przebieg zdarzeń(zwłaszcza odpowiedzialność) skoro głównego podejrzanego w zasadzie uniewinno?
    Reszta(od Wawelu) jest bezwstydnym, bezczelnym kłamstwem, i w gruncie rzeczy prostackim przedstawieniem – odwracaniem uwagi, odsuwaniem winy… od siebie i swojego brata. Bez tego „zakłamania” katastrofy obóz PiS oraz bracia Kaczyńscy byliby dziś tylko wstydliwym wspomnieniem.
    Niebagatelną rolę w szerzeniu fałszu i ogłupianiu społeczeństwa odegrały media – i wcale nie te rydzykowe – ale właśnie „TVN’y i inne” – (co z tego że „dementowały”) wielokrotnie powtarzając(co godzinę) każdą nową „koncepcję” Macierewicza i jego „ekspertów”.

  155. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 0:03
    Wiesz – to jest fascynujące: to WIEDZENIE.
    Można to przyrównac do sytuacji, że markujesz jakieś dbanie o formę fizyczną ale de facto masz mięśnie jak flaki po czym wiedząc o tym i pomimo tego, mierzysz się z największym kafarem w okolicy. Wynik wiadomy: okuta morda. A ty dziwisz się i masz pretensje.

  156. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 0:03
    Wiesz – to jest fascynujące: to WIEDZENIE.
    Można to przyrównac do sytuacji, że markujesz jakieś dbanie o formę fizyczną ale de facto masz mięśnie jak flaki po czym wiedząc o tym i pomimo tego, mierzysz się z największym kafarem w okolicy. Wynik wiadomy: okuta morda. A ty dziwisz się i masz pretensje.
    Fascynuje mnie to dlatego, że MY SIĘ NIE UCZYMY. Najlepszy przykład to ,,mit powstania” – co zabawne ludzie pamiętający wojnę jakoś trzymali swe umysły na wodzy (choćby w 1956r) ale dziś? Szaleństwo – tabuny idiotów-powstańców in spe. Tylko dajcie im wroga.

  157. Nie mogłam śledzić co się dzieje na blogu, niech będzie mi wybaczone że z doskoku.
    Ale wpadli mi w oko powstańcy in spe a to przywiodło na myśl rodzimych faszystów. Otóż ja bym tym rodzimym faszystom zrobiła minimum miesięczne reality show w Oświęcimiu, z pełną gamą wszelkich wrażeń, pod warunkiem że byliby więźniami. I żadnej litości. Może coś by do tych pustych łbów trafiło.

  158. @maksim
    12 kwietnia o godz. 0:13
    Pamiętam, święte społeczne oburzenie na Janusza Palikota, który miał czelność zadać tych kilka pytań od których chronił PiS mit ,,śmierci elity Narodu” potwierdzony wawelskim pochówkiem.
    PO co tam LEch Kaczyński poleciał? Lech Kaczyński jechał tam w prywatnej sprawie bo oficjalne uroczystości odbyły się trzy dni wcześniej. Leciał tam zainicjować swoją kampanię reelekcyjną. Wobec marnych notowań, spóźnienie na jej startwywołane koniecznośćią lotu na lotnisko zapasowe mogło całkowicie anulować jej sens. Stąd presja na lądowanie ,,tu i teraz”.
    Dlaczego dano sobie taki mały margines czasu?

    Dla celów kampanijnych postarano się o orszak maksymalnie ozdobny: stąd obecność WSZYSTKICH szefów rodzajów sił zbrojnych. Było to kolejne złamanie procedur – choćby tych zaleconych po Mirosławcu gdzie zabroniono gromadzenia w jednym samolocie większych grup oficerów. Kto wysłał ,,zaproszenia” generałom? Tusk?
    Zabrakło oceny tej prezydentury – marnej prezydentury – w momencie katastrofy L. Kaczyński miał ok. 20% poparcia. Dlatego udało się ulepić micik: leży na Wawelu więc ktos wielki.
    Dalczego wyraźnie nie przypomniano słów pana Szczygły: jak ktoś się boi latać to niech nie lata. Słów skierowanych do dowódcy poprzedniego kontrowersyjnego lotu: do Tbilisi. A zasłużył sobie bo wyakzał się asertywnością w przestrzeganiu regulaminów. Dla oficera zawodowego publiczne pomówienie przez zwierchność o tchórzostwo to wyrok śmierci zawodowej. Daltego kpt. Protasiuk – pomimo świadomości swojego niedoszkolenia (jak Tanaka wskazuje: WIEDZIAŁ) postanowił lądować jak ,,debeściak”.

  159. @Nefer
    12 kwietnia o godz. 0:30
    Przestań – znać w wojsku nie byłaś.
    Kiedy zaczął się ten zalew patryjoctwa? GDY ZNIESIONO PRZYMUSOWĄ SŁUŻBĘ WOJSKOWĄ.
    Gdy jełopa jeden z drugim przy -15 musiał ubrac OP1 i maskę p-gaz i przez godzinę czołgać po zamarzniętym czołgowisku a potem miast wpaść do Maca zjeść coś godnego tylko jutro powtórka z rozrywki, to być może miałby świadomość, że wojna może być bolesna i być owszem, rekonstrukcją, ale naprawdę i niestety niekończącą się z końcem weekendu.

  160. @Nefer
    12 kwietnia o godz. 0:30
    Od razu Oświęcim…

  161. Nefer
    12 kwietnia o godz. 0:30

    Szkoda profanować Oświęcim takimi drabami. Reality show – jak najbardziej, bez możliwości wycofania się. Takie sado-maso. Oni – maso. Bo to są tchórzliwe chłopaki.

  162. maksim
    12 kwietnia o godz. 0:06

    Tak, schłodzenie to dobra metoda. Choć wyczyn to jest, gdy się dobrze sfoci „na ciepło”.

  163. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 0:36

    No soo. Nie byłam. Nie powiem co myślę o mężczyznach którzy w wojsku nie byli bo raz powiedziałam a taki jeden nie był no i miałam ambaras.

    A owszem, Oświęcim albo dowolny obóz zagłady. I tak bym tych łysych karków przegoniła że do końca życia przestaliby hajlować.

  164. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 0:15

    Swoją drogą, byłaby to wielka pożyteczność, ale i ciężkie doświadczenie: móc mieć wgląd w głowę faceta, który siada za sterami maszyny pełnej prezydenckich oficjeli, dumny że ich wiezie (będzie w CV), a WIE, że robiąc to popełnia przestępstwo i jest dowódcą-oszustem.

    Głęboka psychologia sporo o o tym może powiedzieć, lecz taka transmisja online, ze łba kapitańskiego, byłaby najżywiej demonstracyjna.

  165. Wzięliście ten reality show za dosłownie. Nie chodziło mi o tv i wątpliwą rozrywkę tylko o takie danie w skórę żeby paździerze leciały.

  166. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 0:31

    Ambasador w Moskwie, wtedy, Jerzy Bahr, dokładnie wyjaśniał całą sytuację dyplomatyczną. Nie można było na to znaleźć nic klasycznego, w ramach dyplomatycznych sandardów, bo ani prezydent Rosji nie szykował się na spotkanie z Kaczyńskim, ani on z nim, ani nie była to wizyta oficjalna (tą odbył Tusk 3 dni wcześniej, jak trafnie przypominasz), więc, po długich poszukiwaniach formuły znaleziono: pielgrzymka!

  167. Nefer
    12 kwietnia o godz. 1:04

    No dobra. Ale jasne – paździerze lecą w jedną stronę, a ćwieki w drugą. Znaczy – w!

  168. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 1:03

    Mówisz o Protasiuku? Pierwszym pilocie w czasie lotu do Gruzji, który był świadkiem jak Kaczyński L groził kapitanowi który mu się postawił?

  169. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 1:08

    Ja bym tym karkom dała spróbować czym jest faszyzm od drugiej strony, tyle w temacie.

  170. @maksim
    11 kwietnia o godz. 18:53
    @Tanaka
    11 kwietnia o godz. 21:18

    Trochę przyrodniczości z bliska, życie w poszyciu, egzotyczne, z podkładem muzycznym (a może na odwrót?) – Rokia Traoré – kèlè mandi

  171. @Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 22:45
    @Slawczan
    11 kwietnia o godz. 23:13

    W temacie dzielenia i opryszka – ”Islamista to terrorysta, prawicowiec – „napastnik”.

  172. @Slawczan
    12 kwietnia o godz. 0:36

    Gdy jełopa jeden z drugim przy -15 musiał ubrac OP1 i maskę p-gaz i przez godzinę czołgać po zamarzniętym czołgowisku

    Samo sedno!!! Ze względu na 3 pokolenia oficerskich zawodowców w rodzinie, jechałem do koszar z dosyć pozytywnym nastawieniem do wojska (choć nie do wojny). Znaczy się – jełopa!
    Po zamarzniętych czołgowiskach z czołganiem, wikcie koszarowym i bezpośrednim zetknięciu z „praktykami ogólnowojskowymi” wyszedłem 100% antymilitarysta i peacnik.

  173. @Herstoryk
    12 kwietnia o godz. 2:42
    Wyszło mi, że fachowcy na WP pracują 🙂

  174. @Slawczan, Herstoryk
    W ogóle nie mogłam zrozumieć dlaczego zlikwidowano służbę czynną. A jak ma taki umieć wystrzelić?
    A przede wszystkim o czym będzie opowiadał przy piwie/stole i co wspominał i czym się chwalił? Toż to był główny temat rozmów biesiadnych. Panów rzecz jasna, bo panie to o porodach raczej 🙂

  175. Czytam sobie porannie, czytam. O „smolenskosci”. Tylko caly czas, to jedno glupawe pytanie, mnie nei daje zastanawiac. Czytac bez komedianta usmieszka, bo to „powazna” historyjka jest. Te pulkowniki i te dochtory, i te komisyje i te ograniczenia pred(t)kosci. I dwa miliony pozostalych.

    To pytanie jest do @Wszystek lokals. Taki co ja, i mnie podobni, to nie moga odpowiedziec. Bo milosci w nich nie ma. Do tych wierzb malowanych, sztandarow haftowanych, mgiel kampinoskich i podobnych zjawisk meteo. Ale lokalsi maja meteo. Przodkow, „pszotkuf” wyczyny i zasluge maja. Cuda niewidy, fatimskie i bz(d)uranskie, i co tam jeszcze, maja.

    Jak to wszystko o „smolenszczyznie” wiadome, to czemu „smolenszczakow” wybieracie na „pszywutcuf”? Pasuja wam?. Od 40lat pasuja? Cos mnie zdaje, pasuja. Moze was Biedron poprowadzi? Przeca, mlody jest „mac(a)ron” nadwislanski. Pewnie znow okaze, gdyby to nieszczescie zdarzylo, ze „mac(a)ron smolenski” jest. Zeby mnie jeszcze kto zarzucil? To nie ja. Ja zadnej korespondencji, kontaktu, nie utrzymuje, dziesiatki lat ze „smolenszczyna”. Ja niewinny. Co mnie meczyc?

    A w szwedzkim wojsku tez mnie nie bylo. Jak mnie do tego wojska wziac chcieli, to list przyslali. To list napisalem ja. Aco, listow pisac nie umiem? W liscie bylo, moge, tylko moge jak kaper sluzyc lub w husaryji. A wtedy takich rodzajow nie bylo, to mnie sam g(l)owny dowodca (pod)pisal, ze moge nie. To nie. Z tego, mam co przy stole (z napitkami) wspominac, jak potrzeba jest.

    Porannie, w drodze na zajecia (nie)smolenskie, pzdr Seleuk

  176. Nefer
    12 kwietnia o godz. 1:08

    Mówię o Protasiuku.
    Właśnie ten „lot do Gruzji” nie był lotem do Gruzji, ale Kaczyński chciał, żeby się stał lotem do Gruzji, czyli lotem smoleńskim. Kapitan odmówił. Za to go pisoidy publicznie lżyły.
    Protasiuk był tego świadkiem w czasie lotu i cały czas później wiedział jak dowódca lotu został przez pisoidów potraktowany. Wiedział też, że minister obrony go odznaczył za zasługę (sic!).

  177. Hej Seleuk,
    pozdrawiam Cie znad wody, w nieco minusowej aurze, minus2C, a tu sloneczko ze wschodu w Tjörn.
    Nalezysz do wyjatkow, ktorych czytam z przyjemnoscia i zdroworozsadkowo podajesz tresci. Od tego Smolenska tu juz wymiotno i duszno .
    Trzymaj sie

  178. Herstoryk
    12 kwietnia o godz. 2:41

    Jedno z drugim – bardzo dobre!

  179. seleuk|os|
    12 kwietnia o godz. 6:32

    W sprawie nadwiślański mac(a)ron: w szwedzkiej armii to byś był husaria, ale nie byłeś, bo armia odpowiednio szumiących piór nie miała na stanie magazynowym.
    Nad Wisłą nic nie szkodzi, bo husaria zawsze żywa. Właśnie macarony nadwiślańskie wzięły i zaczęły robić auto wyścigowe pod tytułem arrinera hussaryia. Miało zrobić to co i husaria: świat podbić cały a nawet sąsiednią czarną dziurę. I tak podbiło, że zanim się wzięło za świat, wpadło do czarnej dziury. Jest smoleńskość. Może pomnik będzie.

  180. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 7:50

    Znowu nie dałam cudzysłowu, przecież „ja wiem a ty rozumiesz” ten „lot do Gruzji”.

    Jakoś mi się bardzo nie widzi pisanie o Protasiuku że „był dumny ale wiedział że popełnia przestępstwo i że jest oszustem”. Był z łapanki na ostatnią chwilę bo nikt nie miał uprawnień, nie postawił się tym którzy kazali mu lecieć mimo że powinien był odpoczywać a tu jeszcze odpowiedzialność za Nabuchodonozora z całą świtą, okraszona wspomnieniem „ja panu pokażę”. Wcale nie jestem pewna czy chciał to mieć w CV. Serdecznie współczuję zamiast nazywać wyrazami.

  181. @ Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 4:01

    W ogóle nie mogłam zrozumieć dlaczego zlikwidowano służbę czynną. A jak ma taki umieć wystrzelić?

    To skomplikowana kwestia, ciągle dyskutowana.
    Po mojemu zaczęło się od Wietnamu. Rządzące USA elity przekonały się, że w prowadzeniu niepopularnej, agresywnej i opartej na kłamstwach propagandowych awanturze na drugim końcu świata nie mogą polegać na rekrutach z poboru. Był to w znacznym stopniu skutek zapewnienia przez zachodnie „Państwo Dobrobytu” wykształcenia ogółowi społeczeństwa, co doprowadziło do zadziałania lemowskiej „Recepty Gargancjana”.
    W 1973 zastąpiono więc w USA pobór powszechny naborem ochotniczym, czyli, w uproszczeniu najemnikami, motywowanymi w znacznym stopniu pieniędzmi i przywilejami oraz ogłupionymi propagandą specyficznego „patriotyzmu”, a więc o wiele mniej skłonnymi do kwestionowania polityki rządzących elit i do ew. buntu czy protestu. Armia najemnicza jest w znacznym stopniu odseparowana od reszty społeczeństwa i pozwala na prowadzenie wojen bez angażowania większości „suwerena”, „out of sight, out of mind”. Co więcej, najłatwiej skłonić do nadstawiania karku ludzi z klas niższych, co jest idealnym rozwiązaniem dla elit i klas wyższych. Za „Panią Matką” na najemnictwo przeszły oczywiście kraje satelickie.

    Dla rządzących elit umiejętność wystrzeliwania i świadomość jego skutków u ogółu społeczeństwa może być tylko przeszkodą.

    Interesująca dyskusja o poborze i armii najemnej w USA (ang.) Młodziaki – ochotniki w mundurach odruchowo papugują o „obronie rodziny”, pokoleniach „służących ojczyźnie”, ech…..

    Ufffff…przepraszam za zanudzanie….

  182. @Herstoryk 8:46

    Nie zapominaj o tym, że i w czasach obowiązkowej, zaszczytnej służby dla Ojczyzny elity i „klasy wyższe” potrafiły się od poboru wykręcać.

  183. @paradox57
    12 kwietnia o godz. 8:51

    Racja, ale podczas II WŚ i w Korei w US Army służyli synowie kongresman’ów, itp. Rzadko ale jeszcze.

    PS. Znalazłem jeszcze ćwiczenie dla studentów nt. poboru (ang.).

  184. Nefer
    12 kwietnia o godz. 8:31

    Neferko, bym serdecznie powspółczuwał. Ale nie mogę, sprawa zbyt poważna. Ten pilot był dowódcą na pokladzie samolotu. Odpowiadał za życie ludzi. I swoimi decyzjami wszyskich zabił. Podobnie zachowali się pozostali członkowie załogi, ale nie oni byli dowódcami a Protasiuk.
    Takie są fakty i takie zasady.

    To, że może niekoniecznie miał ochotę lecieć akurat wtedy, czy że był niewyspany, albo że coś jeszcze – to są wszystko sprawy w tle. Ponadto, część z tych spraw w ogóle nie jest pewna. Co by to miało znaczyć, że może „nie chciał lecieć”? Po to został pilotem, żeby latać, bo chciał latać, po to trafił do 36 spec pułku i po to latał, żeby latać, żeby mieć satysfakcję, żeby się czuć „zawodowcem”, żeby mieć kolejne godziny nalotu, to sie liczy w karierze. Czyż nie?

    Kapitan Protasiuk odbywał loty weryfikacyjne, w których miał się wykazać umiejętnościami latania w odpowiednich warunkach. Brał udział w takich weryfykacyjnych lotach, które nie wykazywały, że ma odpowiednie umiejętności, w tym umiejętności latania ze znacznie ograniczoną widocznością. Podpisywał się na dokumentach poświadczających nieprawdę. Podpisywał się jego instruktor-weryfikator oraz inni, w tym wyżsi dowódcy. Był to cały łańcuch oszustw. Dokładniej mówiąc – przestępstw. Poświadczanie nieprawdy jest przestępstwem. W tym przypadku szczególnie drastycznym: pilot nie umie latać, dokument sfałszował, ale leci ! Bierze odpowiedzialność za życie ludzi.
    Dokument sfałszowany jest dokumentem nieważnym. Formalnie, prawnie rzecz biorąc, nie wolno mu było lecieć. Wiedział o tym.

    Taka praktyka była powszechna i zainteresowani o tym wiedzieli. Ale to lekceważyli. Ich interesy brały górę nad bezpieczeństwem i życiem ludzi. Aż się stało.
    To był zorganizowany system korupcji moralnej, poza innymi aspektami zła. Jeden dawał przykład, drugi w to wchodził aż zło ogarnęło bardzo szerokie kręgi.

    To, czy może był niewyspany, czy może akurat nie miał ochoty na ten właśnie lot, czy cokolwiek innego – nie ma wobec tych faktów i zasad w sumie żadnego znaczenia. To są bowiem sprawy zupełnie innego rodzaju, w dalekim planie i zupełnie bez tego ciężaru.

    Oczywiście, nie on jeden jest winny. On jednak poleciał, on ponosił odpowiedzialność za życie wszyskich na pokladzie. W trakcie lotu już nikt inny nie był nad nim dowódcą, a on był dowódca nad wszystkimi. Nic nie może zdjąć z niego odpowiedzialności za to co zrobił i czego zaniechał. Niestety.

    Sami znajdujemy się w swoistej pułapce emocjonalnej i etycznej: chcemy współczuć, jakoś umniejszyć, pocieszyć. Mamy tendencję do szukania wymówek: tak się zdarza, tyle razy się udawało, co za pech, akurat na niego padło. Cokolwiek powiemy i pomyślimy i jakie nas opanują emocje, zginęli ludzie powierzeni kapitanowi. Co można powiedzieć z takiej perspektywy pod adresem dowódcy lotu?

    Jest jeszcze taki problem: dowódca i jego załoga, ich działania i zaniechania to konkret. Pozostali odpowiedzialni sa w tle i ich konkretność się rozmywa, o co sami się starają. Tak działa system korupcji: kolega mnie wciągnął, to nie ja, to oni! I ci najgorsi, ci inicjatorzy i operatorzy tego systemu pozostają bezkarni i sami uważają się za czyścioszków.

  185. @Tanaka
    Świetny tekst, Tanako!
    I ciekawa dyskusja.
    Dzięks

  186. maksim
    12 kwietnia o godz. 8:12

    Tak. Te materiały pokazują jak ostatecznie i absolutnie ważna jest rola dowódcy statku powietrznego. Dowódca musiał – i zrobił to! – przeciwstawić się ludzim skrajnie nieodpowiedzialnym, szokująco gardzącym życiem innych i gardzącym dowódcą statku powietrznego. A są to osoby nierównie wyżej postawione w hierarchii ważności niż kapitan samolotu, więc i zobowiązani do jeszcze większej rozwagi, powagi i przestrzegania zasady absolutnego priorytetu życia pasażerów.
    Szaleństwo tego, co się działo w trakcie tego lotu wręcz trudno sobie wyobrazić. I nic, po tym, po katastrofie w Mierosławcu, sie nie zmieniło. Musiało więc dojść do katastrofy. Zginął główny szaleniec, ale niestety także inni.

  187. stasieku
    12 kwietnia o godz. 10:11

    Alleluja !

  188. stasieku
    12 kwietnia o godz. 10:11

    I gdzieżeś się podział, jakeś się podział?

  189. Nefer, chciało by się.
    Tego stanu społeczeństwa i państwa, który charakteryzuje się przypadkowością, interesownością i emocjonalnością w podejmowaniu decyzji – od misyjnego lądowania we mgle na lotnisku bez wyposażenia do przyznawania 500+ i następnie 500 na każde dziecko dodając (a niech tam, niech słupki nam rosną), jeszcze raz do tego piątkę od Prezesa, itd. nie sposób zlikwidować jakimś radykalnym, gwałtownym ruchem edukującym, czy zastraszającym. To problem na lata, do tego trzeba mieć pomysł, ideę i zdawać sobie sprawę, że w pewnym sensie byłaby to orka na ugorze, to przeoranie mentalności społecznej.

    Niemniej niewyciąganie jakichkolwiek konsekwencji z tak poważnych naruszeń i postępków godzących w państwo, jakie zaserwowali nam PiSowscy hunwejbini po katastrofie smoleńskiej, jest grubym zaniechaniem.
    Od negacji smoleńskiej się zaczęło. Metoda stosowana przez PiS zadziałała. Okazało się, że można kłamać w innych sprawach, iść w zaparte, mataczyć, oszukiwać, pleść głupoty i za wiele się nie dzieje, a dużo ludzi jest za.

    Który polityk zrezygnowałby z takiej metody? Wielu, lecz z pewnością nie Jarosław. On jest za mądry ( w sensie cwaniactwa) by nie wykorzystać takiej okazji. To co że po trupach?. On to wypróbował, on zdaje sobie sprawę, że metoda bardzo dobrze działa, on widzi, że cwaniactwo, głośne kłamstwa w imię narodowych wartości w Umęczonej, banialuki o misji w Smoleńsku i odzyskiwania przez Polskę prawa do prawdy, itd., że te wszystkie elukubracje bardzo dobrze działają na ego znacznej części krajan, że cwaniactwo jest uznawane przez bardzo wielu, ze jest to towar, który błyskawicznie „schodzi” z półek. Więc z pomocnikami intensywnie je dystrybuuje. Interes się kreci, chociaż ostatnio jakby wolniej.
    Pzdr, TJ

  190. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 9:03
    A szczają dalej.Uciąć siusiaka!

  191. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 10:11

    Krótko niestety bo nie mam czasu. Protasiuk miał obowiązek odpoczywać bo takie są przepisy. Dopiero wrócił z jakichś lotów i zamiast przewidzianej przerwy na obowiązkowy odpoczynek – odpoczynek po to żeby nie zagrażać pasażerom brakiem refleksu – wojskowa hierarchia zmusiła i wymogła na nim lot nadprogramowy bo nikt inny nie miał uprawnień do latania z oficjelami. To nie miało nic wspólnego z jego „ochotą” bądź jej brakiem. Uważam że był ofiarą hucpy w wojsku i „jakośtobędzizmu” polskiego. I nie miał cojones (kwestia charakteru osobniczego) jak jego były dowódca żeby powiedzieć twarde NIE. Właśnie suma tych „spraw w tle” złożyła się na katastrofę. Spóźnienie prezydęta. Fatalne warunki pogodowe. Zmęczenie kapitana i w tyle głowy szantaż widziany na własne oczy „co będzie z moją karierą”, naciski psychiczne w kabinie podczas lotu. Sorry, not sorry – nie mogę i nie będę wieszać psów na Protasiuku.

  192. @Tanaka

    To popatrz, jak się obecnie poprawiły standardy bezpieczeństwa. Teraz ludzi bez kwalifikacji, przeszkolenia i doświadczenia nie sadza się już za sterami samolotów, a jedynie za kierownicami rządowych limuzyn. Jest postęp?

  193. tejot
    12 kwietnia o godz. 10:31

    Może nie całkiem na temat odpowiem ale właśnie to było dla mnie najboleśniejsze – zrozumienie jak bardzo polskie społeczeństwo jest zwyczajnie durne ale to durne tak że słów brakuje. Miałam lepsze mniemanie ale wszystko się załamało gdy wygrał Duda. Przecież z kilometra było widać co to za plastikowy Ken – a ludzie kupili. Kupili pisowskie obiecanki. I Polska jest w ruinie. Mogłabym długo ale już pisałam że z zaciśniętymi zębami czekam do wyborów jednych i drugich i nie chce mi się już czytać analiz politycznych. Dla mnie Polska ma ostatnią szansę.

  194. Nefer
    12 kwietnia o godz. 10:54

    Protasiuk był ofiarą i był sprawcą. Pietruczuk miał zostać sprawcą – tego od niego żądał ten sam „zwierzchnik sił zbrojnych”, ale nie został. Też miał z tyłu głowy „co będzie z moją karierą”. Wyłączył to.
    Staram się mówić poważnie o najpoważniejszym. Nie uważam tego za „wieszanie psów” na Protasiuku. Z tego samego powodu nie używam takich kolokwialnych niejasności jak „cojones” czy „jakośtambędzizm”. Gdy „jakośtambędzizm” i „cojones” mają skutek w postaci śmierci ludzi, próbuję to nazywać jak najbardziej adekwatnie.

  195. Nefer, a co powiesz na taki incydent, koleżeńską poradę, poradę kapitana Jaka-40, który mówi z lotniska w Smoleńsku do kapitana Protasiuka – tutaj p..a jest, nam się udało, bo ja wiem, możecie spróbować. Protasiuk uległ poradzie, spróbował. Nie tylko tej poradzie, bo miał za plecami doradców dużo więcej znaczących niż kolega pilot, któremu się udało oraz z tyłu głowy obrazki z lotu do Tbilisi.

    Ten kolega Protasiuka dziś bryluje na imprezach smoleńskich, jest tam witany gromkimi oklaskami.
    Czyż nie jest to świadectwo tego, jacy jesteśmy? Mówiąc z przesadą – przekorni aż do głupoty.
    Pzdr, TJ

  196. tejot
    12 kwietnia o godz. 11:12

    Zdaje się, że też dodał: widzialność 200 metrów.

  197. @Nefer 11:08

    Trochę mnie Twoje optymistyczne podejście do Polaka dziwi. Nie dał już dowodu durnoty omal co wybierając Tymińskiego? Coś przez te kolejne dwie dekady od tamtej pory w Polaku się odmieniło? Poza tym, że mogli się stąd wynieść? Jaki wpływ mają wyjechani na wyniki wyborów w kraju (nawet jeśli części z nich zachce się pojść i zagłosować)? Przecież ich głosy i tak zostaną zaliczone do wyników warszawskich, nieco być może je modyfikując.

  198. Nefer
    12 kwietnia o godz. 11:08

    10/10. „Prawda was zaboli.” Z kim tu pchać ten wózek, co tylko grzęźnie, ziarno siać, które wpada do cudzych kieszeni, zamiast mieć czas przynieść plon. Przegrany październik to koniec.

  199. @tejot 11:12

    I w tym tkwi problem. Ten debeściak z Jaka powinien zostać zdegradowany i wyrzucony z armii natychmiast po powrocie. Za złamanie procedur i narażenie swoich pasażerów. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wcześniej z lądowania zrezygnował pilot wojskowego samolotu rosyjskiego. No tak, ale tamten musiał słuchać poleceń kontrolerów. Nasi nie musieli. Jakiś Rusek nie będzie naszym orłom dyktował co mogą a czego nie.

  200. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 11:11

    Protasiuk był sprawcą i ofiarą bo nie miał dość charakteru żeby postawić się „najwyższemu zwierzchnikowi” jak Pietruczuk. Ja też piszę poważnie – z tego powodu nie piszę że „ktoś był dumny że był oszustem i chciał mieć coś w CV” Tego zwyczajnie nie wiesz.

  201. tejot
    12 kwietnia o godz. 11:12

    W wielkim skrócie co powiem? – Ić pan :/

    Protasiuk miał słaby charakter i za to zapłacił on sam i reszta. Plus filozofia „zmieścisz się śmiało na tych drzwiach od stodoły” czyli ja z synowcem na czele i jakoś to będzie.
    O tych obrazkach z tyłu głowy plus (dobra, nazwę po imieniu) braku jaj plus hucpa i lekceważenie regulaminu wojskowego wymuszone przez jego własne dowództwo – o tym pisałam.

  202. paradox57
    12 kwietnia o godz. 11:15

    Ja zawsze w dyrdy lecę do ambasady głosować, na Warsiawe właśnie.
    Prawda z Tymińskim tylko że były jeszcze czasy kiedy głupio było przyznać się głośno do buractwa. A teraz już nie – i to jest wielkie osiągnięcie Kaczyńskiego.

    Oczyma duszy mojej obawiam się co to Tanaka dlugaśnego teraz do mnie pisze, ojojoj

    Szary Kocie, kiwam głową potakująco.

    Gdyby mnie ktoś szukał to jestem obok na swoim własnym zmywaku (po śniadaniu)

  203. @Nefer

    Warsiawa to nie problem, tylko te wszystkie Kiemlicze.

  204. @Herstoryk
    12 kwietnia o godz. 8:55
    Kwestia armia zawodowa vs z poboru.
    Kiedyś – gdy sam swoje odbębniłem (a załapałem się na jeden z ostatnich ,,turnusów” SPR) stanowczo byłem (i przed byłem też) za armią zawodową. Wynikało to z moich motywowanych anarchizmem przekonań jak i znajomości historii.
    Niech uczą się mordować i mordują ci co chcą!
    Oraz:
    współczesne pole walki i uzbrojenie osiągnęły taki stopień skomplikowania, że taki żołnierz-amator ma szansę na nim wystąpić tylko jako wkładka mięsna.
    Niby logiczne…USA po wojnie w Wietnamie też miało ten problem (poza wzmiankowanymi przez Ciebie kwestiami społeczno-politycznymi). Podobno podczas rozmów z Wietnamczykami jakiś wojskowy amerykański zastanawiał się jak mogło do tego dojść, że pomimo dziesięcioletniego zaangażowania i potencjału USA przegrali. Riposta Wietnamczyka – Wy nie walczyliście z nami 10 lat ale 10 razy po roku. Bo rok czasu wynosiła tura bojowa dla amerykańskiego żołnierza.
    Co do zagrożeń niesionych przez armię zawodową – wystarczy spojrzeć na historię Rzymu. Dyktatura Cezara nie byłaby możliwa bez armii zawodowej. Przestrzegał przed tym również Machiavelli.
    I tak to życie dopisało scenariusz: łatwo się tokuje o patriotyzmie (szczególnie w internecie) , o ,,zrobieniu czegos z Ruskimi” , napina muskuły gdy się wie, że ktoś inny za mojego synunia nadstawi karku. Synuniu i może by chciał ale biedulinek ,,nieprzeszkolony”…

  205. paradox57
    12 kwietnia o godz. 11:19
    @tejot 11:12

    I w tym tkwi problem. Ten debeściak z Jaka powinien zostać zdegradowany i wyrzucony z armii natychmiast po powrocie. Za złamanie procedur i narażenie swoich pasażerów.

    Mój komentarz
    Kapitan Jaka-40 lądującego w Smoleńsku bez spełnienia warunku widoczności oraz bez pozwolenia kontrolera lotów (ciężkie złamanie procedur) powinien zostać w terminie i podług procedur ukarany.
    Nie zrobiono tego. Nawet nie próbowano. Dlaczego? Bo gdyby tak władze postąpiły, to obywatele mogliby zapytać – a co z brakiem uprawnień do prowadzenia samolotu Tu-154M u trzech członków załogi, co z wydawaniem fałszywych potwierdzeń odbyciu przez kapitana Protasiuka szkoleń latania w trudnych warunkach, kto je wydal, itd.

    Władze zdecydowały się na kunktatorstwo, bo nie chciały się wychylać, bo a nuż przy okazji jakieś poboczne sprawy wyjdą, zaczną się nas czepiać, PiS zrobi z tego chryję, itd.

    Pełna analogia do wydarzeń dużo większego kalibru sprzed 80 lat, o których się wyraził Churchill – Anglia miała wybór pomiędzy wojną i hańbą. Wybrała hańbę, ale będzie miała wojnę.
    Pzdr, TJ

  206. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 11:59
    Kwestię armia zawodowa, czy z poboru, nie da się rozpatrzyć jednoznacznie bez wątpliwości na tak lub nie. Jak każda kwestię polityczną czy ustrojową, należy dyskutować i wyważać, bowiem to są kwestie, które można wartościować tylko szacunkowo, biorąc pod uwagę prawdopodobieństwo ujawniania się, oddziaływania w konkretnych warunkach ich zalet i wad.
    Przykład
    W wojnie polsko-szwedzkiej noszącej miano potopu (środek 17 wieku) można wyróżnić dwie fazy. Pierwsza, to działania ze strony polskiej z naciskiem na pospolite ruszenie (pasmo klęsk). Druga, to powolne uzyskiwanie przewagi przez stronę polską po przesunięciu pospolitego ruszenia na drugi plan strategiczny, zwiększeniu zaangażowania w działaniach wojennych wojsk zaciężnych.

    Takich eksperymentów nie można przeprowadzać na na zawołanie, niemniej w 20 i 21 wiekach przykładów nazbierało się kilka. Pozostaje debata o plusach i minusach.
    Pzdr, TJ

  207. Komentujemy sobie tutaj, że hej a życie sobie – pewnie znowu usłyszymy o jakimś ,,Smoleńsku” – na torach, autostradzie etc.
    Może trzeba się pogodzić z tym? Lepsi nie będziemy?

  208. tejot
    12 kwietnia o godz. 11:12
    paradox57
    12 kwietnia o godz. 11:19
    Zgadzam się. Także uważam, zachowanie pilota Jak-40 za conajmniej zastanawiające( także póżniejsza „kariera” z list PiS). Rosyjski transportowiec nie wylądował a Jak-40 z dziennikarzami – wbrew poleceniom z wieży kontrolnej, bez przełożonych na pokładzie – tak ryzykował? Skąd ta determinacja? Nasuwa się jednoznaczna odpowiedź – ktoś wcześniej wydał mu takie polecenie(tutaj rozkaz). Innej możliwości nie ma. Wykonując polecenie kontrolera odleciałby na lotnisko zapasowe. Dowódca Tupolewa nawet nie podchodziłby do lądowania(a co najwyżej sprawdził warunki) i odleciał. Dlatego podejrzewam, że ktoś(gen.Błasik?) wcześniej „ustawił” lot na ten dzień: Pierwszy samolot(Jak-40) ląduje za wszelką cenę, tak, że załoga(TU-154) zostaje postawiona po ścianą. Błasik już nic nie musiał mówić podczas lotu, „tylko” trzymał rękę na pulsie i kontrolował przebieg wcześniej zaaranżowanej sekwencji zdarzeń. Dowódca TU-154 był „skazany na lądowanie, ponieważ JAK-40 zadziałał jak rzucona kotwica. Stąd „opieka” jaką otoczył PiS pilota JAK-40.

  209. @tejot 12:02
    To odbywa się na wszystkich poziomach i we wszystkich sferach życia. Chociażby (że znowu wrócę do pedofilii w kościele) i przypadku tego księdza-pedofila, do którego nadzorowania zobowiązał się Nycz. I co? I jajco. Miał być odsunięty od rekolekcji – nie był. Bo, jak się wyraził proboszcz, u którego siedział: ” Co on może nafikać, jak ma 66 lat”. A poza tym, biedaczek ci on, ma marną emeryturę, to niech sobie dorobi. W normalnych warunkach do odpowiedzialności powinien być pociągnięty cały łańcuszek: od proboszcza – bo dopuścił, po biskupa – bo nie sprawdził. A oni wszyscy chcą się wykpić tanim kosztem. Ten przeprosi, tamten wyrazi żal albo mszę pokutną zorganizuje. Jędraszewski i inni dalej hulają.
    Tylko solidne odszkodowania w żywym pieniądzu.

  210. Wracając do niesamowitych i rzadko u nas występujących owadów, muszę się pochwalić znajomością chrząszczy rohatynców, ogromniastych i latających jak bombowce, trochę niezdarnie przy lądowaniu, na przykład na stole u mnie na werandzie (w chałupie nad Narwią). Ale na tej focie to nie moja ręka.
    https://s20.flog.pl/media/foto/11415894_moj-przyjaciel–rohatyniec-nosorozec.jpg

  211. Nigdy nie cierpiałem na smoleńskość.

  212. Kwiecień plecień to przeplata…czyli raz ciepło, raz zimno, ale garaż – już w ćcinach.

    https://photos.app.goo.gl/9sMpr36gXvPTvmrVA

  213. paradox57
    12 kwietnia o godz. 14:31
    @tejot 12:02
    To odbywa się na wszystkich poziomach i we wszystkich sferach życia.

    Mój komentarz
    Też jestem tego samego zdania. na wszystkich poziomach, w KK również, bno personel KK pochodzi stąd i w dodatku jest kształcony i profilowany metodami, bardzo nieświeżymi, które są nasycone naszością w ścisłym związku z kościelnością oraz udawanym uniwersalizmem będącym faktycznie separatystyczną autonomią.
    Pzdr, TJ

  214. @tejot
    12 kwietnia o godz. 12:26
    Drogi TJ w kwestii ,,potopu” muszę Cię wyprostować (ot, zboczenie zawodowe)
    Użycie pospolitego ruszenia wobec Szwedów nie było wynikiem koncepcji strategicznej ale KONIECZNOŚCI – siły armii koronnej były bez reszty zaangażowane na Ukrainie, gdzie mierzyły się z bez porównania większymi siłami rosyjsko-kozackimi. Armia litewska po klęskach z 1654 znajdowała się w stanie kompletnego rozkładu.
    Zresztą wobec najazdu Szwedów – odwołanie tych jednostek na front szwedzki (min. bitwa pod Wojniczem) niewiele dało. Stan armii był odzwierciedleniem stanu rozkładu całego państwa. Pierwszym degeneratem był sam król Jan Kazimierz aczkolwiek dzielnie mu sekundowała cała herbowa elita. Armia koronna od czasu klęski pod Batohem 1652r także była daleką od prezentowania jakichkolwiek walorów bojowych. Kampanie pacyfikacyjne na Ukrainie bynajmniej nie pomogły jej w odzyskaniu formy bojowej, dowódcy byli delikatnie mówiąc niezbyt charyzmatyczni. Za to Szwedzi byli u szczytu potęgi a ich armia była najnowocześniejszą w Europie (może holenderska jej dorównywała ale nie miała jej osiągnięć bojowych). Bitwa warszawska w 1656r obnażyła wszystkie te braki, gdyż to zawodowa armia polsko-litewska starła się z siłami szwedzko-brandemburskimi ponosząc klęskę.

  215. @tejot
    12 kwietnia o godz. 12:26

    W wojnie polsko-szwedzkiej noszącej miano potopu (środek 17 wieku)

    Nie można porównywać 17-wiecznego pospolitego ruszenia w państwie feudalnym z poborowymi armiami nowożytnych (od połowy 19 w.) państw narodowych. Chociaż od zarania dziejów to armie zaciężne dominują w imperialnym stadium rozwoju organizmów państwowych, od Rzymu do USA.

    O smoleńskości wypowiadał się nie będę, racjonalni wszystko już na ten temat powiedzieli, z oportunistycznymi populistami i nieracjonalnymi dyskutować się nie da.

  216. wbocek
    12 kwietnia o godz. 15:44

    pombocek w nowych googlach, znaczy ćcinach, super 🙂
    Działa!

  217. najlepszy artykul w Polityce o katastrofie smolenskiej – pana Fiszera. Amerykanska TV Discovery kanal , ktora przez caly tydzien od kilku lat nadaje programy o swiatowych katastrofach lotniczych… program pod auspicjami slynnej NTSB ktora ma dostep do wszystkich tajemnic militarnych jak I wywiadu amerykanskiego nadala 8 marca I 10-tego kwietnia program o katastrofie polskiego tupolewa w Smolensku. Ja sam czytajac za granica polskie media wierzylem w ogromne KLAMSTWO ,ze byl to zamach I Putin z Tuskiem maczali w tym swoje lapy. Dwukrotnie obejrzalem ten program I o dziwo amerykanie nie wierza ,ze to byl zamach… twierdza,ze wbrew regulaminowi w kabinie pilotow byl Kazana ,ktory mocno naciskal, zeby piloci za wszelka cene wyladowali w Smolensku bo tak sobie zyczyl Lesiu. Tupolew zblizal sie do lotniska pograzonego w kompletnej mgle nad glebokim wawozem, ktory jest polozony wiele metrow ponizej plyty lotniska w Smolensku. Wysokosciomierz tupolewa mierzyl wysokosc nie do plyty lotniska ale do dna glebokiego wawozu przed lotniskiem. Naciskani polscy piloci znizyli maszyne ponizej 100 metrow a konkretnie ponizej 20 metrow gdy zaczeli obcinac czubki drzew… amerykanie kompletnie rozgrzeszyli rosyjskich kontrolerow z wiezy w Smolensku podkreslajac ,ze nie popelnili zadnego bledu.Nie potrafili zrozumiec I odpowiedziec na pytanie dlaczego polscy piloci wogole nie zareagowali na automatyczne ostrzezenia samolotu … ziemia przed toba, podciagnij nos samolotu do gory… dwa dni temu probowalem wielokrotnie zamiescic ten post na wielu forach polskich gazet ale byl po kilku minutach usuwany przez cenzure … nie moglem zrozumiec dlaczego polskie media boja sie by polski czytelnik nie dowiedzial sie prawdy. ZKUKULA@BELLALIANT.NET

  218. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 16:04
    @tejot
    12 kwietnia o godz. 12:26
    Drogi TJ w kwestii ,,potopu” muszę Cię wyprostować (ot, zboczenie zawodowe)
    Użycie pospolitego ruszenia wobec Szwedów nie było wynikiem koncepcji strategicznej ale KONIECZNOŚCI –

    Mój komentarz
    Tak było, przebieg wojny „potop” miały wpływ różne czynniki.
    Słabość taktyczna pospolitego ruszenia, ogólna rozlazłość państwa pogłębiona na początku wojny przechodzeniem możnych na stronę Szwedów (Czarniecki – bohater tej wojny na początku też miał wątpliwości), konieczność utrzymywania na wschodzie dużych sił do walki z tamtejszymi napastnikami (trudna logistyka – ściągnąć z daleka siły i je uporządkować), sojusz księcia Siedmiogrodu z królem szwedzkim, impet Szwedów, doświadczenia bojowe Szwedów wyniesione z udziału w Wojnie Trzydziestoletniej, Brandenburczycy do pomocy Karolowi Gustawowi, itd.
    Pzdr, TJ

  219. ozzy, 12 kwietnia o godz. 7:52
    Tackar så mycket @Ozzy. Przyjemnie czytac. A w Twojej okolicy bylem w polowie 80. Mialo byc Tjörn Runt, co dzis nazywa Coastal Bana (chyba). Na ¾tonnaren Stress. Ale za duzo piwka w Marstrand po drodze, to zakonczylismy bez wyniku, spokojnie, na podejsciu do Tjörnehuvud. Zeby nie tloczyc w Kyrkviken. Potem to raz tylko bylem, jak szedlem na Szetlandy na R8, Lady Luck. Duzo z Tjörn nie pamietam. Västkusten nie jest moja domowa woda, Ozzy.

    Tanaka, 12 kwietnia o godz. 8:08
    Dlaczego mnie zwolnili z obowiazku wojskowego, nie podali. Moze pior zabraklo w magazynie, jak piszesz. Potem szw armia zupelnie zakonczyla z obowiazkiem sluzby. Jak pamietam, wyszlo na to za drogo. Pilnowanie pustych magazynow lepiej dac do firm chroniarskich. Bardzo jest duze nasycenie zaawansowana technika, to co maja do roboty, mlodzi ludzie ze szkoly sredniej? Ale teraz znow wprowadzili (2017) „obowiazek”. W cudzyslowie, bo rocznie biora, wszystkie rodzaje broni, pare tys „poborowych”. W 2010 bylo nprzyklad 1644 sztuk. Dobra liczba nie?. Teraz jest tak, ze byc poborowy jest merit. Biora tylko tych, co eventualnie chca byc pilot, albo robic kariere w zegludze, albo w roznych spolecznych sluzbach. Pozniej. Kobiety tez. Teraz trzeba dobrze starac, zeby dostac do wojska. Zadnego ganiania po poligonach.

    Zdzislaw Kukula, 12 kwietnia o godz. 17:28
    Dobrze zauwazyles Zdzislaw. LA jest kacik w Pl (Polityka) co mozna napisac, co myslisz. Reszta to chlam (dziennikarstwo/blogarstwo „smolenskiego” autoramentu). Film nie ogladalem co piszesz. Dla mnie to bez znaczenia. Zal tylko zaloga, co na rozkaz musiala. Reszta to polglowki, kierowane przez cwiercglowka. Kurdupla intelektu Kaczynski. Chcieli polglowki, w blasku cwiercglowka, „swiatlem” zablysnac. Politycznym na wybory. To polecieli. Po mojemu, powinni czesciej latac, kandydaci sejmowi. Czy byli, „zasluzeni” dygnitarze. Ale sami sterowac/ladowac (licencje w nocy Sejm daje polglowkom, typ). Toby duza zwyzka jakosci polityki byla, nadwislanskiej.

    Pzdr Seleuk

  220. tejot, 12 kwietnia o godz. 18:05
    do
    Slawczan, 12 kwietnia o godz. 16:04

    Carl Gustav „odzidziczyl” armie po Krystynie. A wlasciwie Gustav Adolf. Z ktora nie bylo co robic. Armia w domu (wlasnym) nie jest dobra rzecz. Mial do wyboru, przeniesc armie do Rosji, Rzeczpospolitej, Danii. Prosty rachunek, dal najwiekszy lup bedzie w polskich domach. Nie zapomnial rowniez zpowrotem o dunskich domach. Bardziej skomplikowane nie jest. Branderburczycy tez duzy wybor nie mieli. Maszerowac razem, albo goscic w swoich domach.

    pzdr Seleuk

  221. @seleuk|os|
    12 kwietnia o godz. 19:52
    Seleuku słusznie zauważyłeś, że nie po to Szwedzi wykuli taki długi miecz by on rdzewiał. Nie wiem który król Szwecji (GA lub KG) miał rzec: przy użyciu żelaza w które obfituje nasz kraj wnet zaopatrzymy się w złoto (+księgozbiór Kopernika).
    Ale ich najazd na Polskę był koniecznością: w 1655 Rzeczypospolita zdawała się rozlatywać – Rosjanie zdobyli Wilno, panowali na Ukrainie. Gra szła o ubieżenie Rosjan w konsumpcji trupa (kwestia bałtycka). Tym bardziej władca tego trupa był skończoną kanalią: pierwsze liberum veto było dziełem Radziwiłła drugie – gorsze bo utrwalające aberrację dziełem dworu królewskiego. W obliczu gigantycznej rosyjskiej inwazji Rzeczypospolita została z woli swego króla bez uchwał podatkowych ergo finansowania armii.
    Uważni czytelnicy Sienkiewicza nie wiedzą, że Kmicice i Wołodyjowscy nie przystępowali do roboty o ile grosz nie brząknął albo brali sprawy w swoje ręce i egzekwowali należności na własną rękę. Kmicowa kompanija jest wobec tego najbliższą prawdy historycznej. I wcale nie ustępowała szwedzkim zbirom, którzy zrobili fakultety w wojnie trzydziestoletniej. Ukraina też dawała możliwość zdobycia stosownego wykształcenia.

  222. Slawczan
    12 kwietnia o godz. 20:36
    Gustaf Adolf (co ja pamietam). A w zelazo to zaopatrzyli Valonowie. Pierwsza duza emigracja do Szwecji. Dobrze krol placil za wiedze. I udoskonalili jeszcze. Morze Baltyckie, to jest do dzis po szw Wschodnie Jezioro (Östersjön). Wtedy wszyscy za pieniadze walczyli. Do dzis tez. Teraz nazywaja Academia (przedtem Blackwater). Najlepszy polski zolnierz byl Lisowski (chyba) wtedy. Ale marnie skonczyl i w Sienkiewicz o nim nie ma. Nic nie ustepowal Szwedom.
    pzdr Seleuk

  223. tejot
    12 kwietnia o godz. 12:02
    Masz i nie masz racji. Pilot Jak-a 40 powinien odpowiedzieć za naruszenie przepisów wykonywania lotów w trakcie lądowania w Smoleńsku. Nie powinien był tego robić ale zrobił. Miał szczęście kozak. Nawet Rosjanie byli pod wrażeniem. Podpowiadając Protasiukowi podpuszczał go do ryzyka, niedopuszczalnego w warunkach takiego lotu. Oba samoloty były nieporównywalne. To co wyszło na małym Jaku, na zdecydowanie większym Tupolewie już niekoniecznie. To, że Protasiuk nie miał wymaganych lotów i uprawnień było również winą decydentów z PiS, którzy zrezygnowali ze szkoleń symulatorowych w Rosji. Tak, że obawa przed reakcją PiS jest argumentem bzdurnym. Wszyscy decydenci mają po równo brudu za paznokciami. Nie ulega jednak wątpliwości, iż fikcyjnie przedłużane uprawnienia pilotażowe samemu Protasiukowi nie przeszkadzały. Interesowało go latanie bez podnoszenia i utrzymywania poziomu swych kwalifikacji. Okazał się równie nieodpowiedzialny jak kolega z Jaka. Ale to efekt obowiązującej we władzach bylejakości. Wystarczy spojrzeć na proces zakupu nowych samolotów dla VIP-ów i szkolenia załóg. Samoloty są w kraju od 2 lat, a wojskowe załogi formalnie jeszcze nie gotowe. To jest nie do pomyślenia w pragmatycznym kraju. Ale w Polsce wszystko jest OK.

  224. Nefer
    12 kwietnia o godz. 8:31
    Twoja ocena dowódcy Tupolewa w zasadzie jest zgodna z prawdą i moją własną oceną (jaką mam od samego początku tej historii). Bolesna i ostro zakreślona. Protasiuk za swoje błędy, zaniechania, pójście na skróty i ryzykanctwo zapłacił najwyższą cenę. Już pisałem kiedyś, że lotnictwo to jedna z tych profesji, gdzie kara za to co napisałem wcześniej może przyjść niespodziewanie i nieodwołalnie i być karą najwyższą. Być może, gdyby Protasiuk był cywilnym pilotem nie musiałby zmierzyć się ze zbiegiem wszystkich negatywnych przesłanek i najzwyczajniej wylądował w tych warunkach w Mińsku albo w Moskwie. Albo nawet powrócił do Warszawy. Ale był zawodowym żołnierzem w armii z cywilnym nadzorem, wszystko wiedzących ale niczego nie potrafiących polskich polityków ignorantów. Do tego był transportowym pilotem w podobno najbardziej elitarnej jednostce lotniczej w Polsce. Rzecz tylko w tym, iż jego cywilny odpowiednik lata o wiele więcej w realu, nie wspominając już o nalocie ćwiczebnym na symulatorach. Ktoś wspomniał już tekst mjr Fiszera, który jako pilot myśliwski zrobił niecałe 1,5 tyś. godzin za sterami. Ale wylatanymi bez użycia autopilota. A to stanowi niesamowitą różnicę w porównaniu do latania w automacie czyli samolotem pilotowanym w rzeczywistości przez komputer. A przecież Protasiuk prawie do końca wykonywał automatyczne podejście do lotniska bez systemów instrumentalnego lądowania. Głupota? Może tylko utrata głowy w obliczu takiego zbiegu okoliczności – dowódca samolotu z prezydentem i dowódcą lotnictwa wojskowego. Resztę obciążających elementów wymieniłaś. Przerosło go. Ale już nikt nie zarzucił mu tchórzostwa i zdrady, co spotkało jego kolegę – dowódcę z lotu do Gruzji. A ponieważ o zmarłych tylko dobrze albo milczeć … To i ja zakończę

  225. Zdzislaw Kukula
    12 kwietnia o godz. 17:28

    Dla myślącego Polaka, dobrze znającego stosunki polsko-polskie nie ma niczego zdumiewającego w tym, że Amerykanie nie wierzyli z zamach. Mnie od dawna się nie chce nawet przez sen zajmować się Smoleńskiem, jako że jest to sztuczne mnożenie problemów i ciekawostek, z których nic dla naprawy Rzeczypospolitej nie wynika. Takie intelektualne zadanka: jeszcze tysiąc pierwsze do rozwiązania, jeszcze tysiąc pięćdziesiąte, jeszcze dwutysięczne… Kto lubi przestawiać, szeregować, porządkować, to se lubi. Moje zainteresowanie skończyło się w momencie, kiedy już mieliśmy wiedzę o pieruńskiej mgle nad lotniskiem, o informacji kontrolerów, że warunków do lądowania nie ma, i o BRAKU DECYZJI kierownika wycieczki O ODEJŚCIU na zapasowe lotnisko.

    W pierwszych dniach stało się dla mnie jasne, że moralnymi zabójcami 96-ciu jest dwóch zakompleksionych kurdupli. Nie ma znaczenia, czy jeden drugiemu coś kazał, czy nie kazał przez telefon. Kierownik wycieczki Lech Kaczyński w sytuacji śmiertelnego zagrożenia nie wydał jedynej w tej sytuacji decyzji, którą uratowałby życie powierzonych jego opiece ludzi. W ten właśnie sposób – niewydaniem decyzji – ich i siebie nieodpowiedzialny i smarkaty dureń zabił. Jako kierownik okazał się do dudy, cóż dopiero jako prezydent.

    Za sensowne uważałbym publiczne obnażenie osobowości dwóch zakompleksionych kurdupli, by na ich gównianym losie pokazać, jak chora jest Polska, jak chore są stosunki polsko-polskie i do czego nieuchronnie prowadzą. Gnom, co teraz rządzi z tylnego siedzenia, też leci na ślepo ku katastrofie. Za głupi z niego narcyz, by to wiedzieć.

  226. Wiele gorzkich słów.
    Stan aktualny – dwa przestępcze gangi – Kościół i PiS działające w pełnej zgodzie, rządza Polską niszcząc ją. Polska, kraina kłamstwa.
    Nie wiemy czy są to zgrane dwa ramiona tej samej putinowskiej agentury czy też wszechświatowa głupota polska. Skutek ten sam.

  227. Tak na temat rzetelności Gazeta.pl
    Tytuł: „Lewica alarmuje: sprzątaczki poniżane w Senacie.”
    Jaka lewica przyjdzie wam na myśl? Najprawdopodobniej SLD, prawda?
    A tu siurpryza – chodzi o Partię Razem. Kto by pomyślał nie przeczytawszy całości?

  228. Paralela do Niemiec lat 30-tych, ale Żydów za mało, więc żałosne podróbki Goebelsów i innych ówczesnych koryfeuszy potrzebują na gwałt nowych celów, prześcigając się na razie w wymyślaniu epitetów pod adresem „niegodnych”. Ciekawe, kiedy powstaną wreszcie pierwsze, rdzennie polskie obozy konzentracyjne, może by na rocznicę chrztu?. W niedalekiej już przyszłości ucieszą Prawdziwych Polaków nowe przygody imitatorów Ernesta Roehma (tego od S.A., co to się swojemu prezesowi naraził, z wiadomym skutkiem). Potem osieroci Ojczyznę sam Führer i pozostawi w spadku liczne zastępy parodystów Adolfa Eichmanna do rozrachunku (ten nieborak Eichmann usprawiedliwiał się, niestety bez powodzenia, sumiennym wypełnianiem przekazów dnia).
    Optymistycznym akcentem jest tu zbędność jakiejkolwiek obcej interwencji, bo Naród wyrżnie się samodzielnie, taki jest waleczny.
    Pora zamówić w Chinach maczety, KK je pobłogosławi.

  229. @Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:30

    Nieprawda.

  230. zak1953
    12 kwietnia o godz. 21:59

    Dziękuję. Rozmyślałam sobie jeszcze w ciągu dnia i wyszło mi że Protasiuk na stanowisko odpowiedzialnego dowódcy się po prostu nie nadawał. Plastelina podatna na wpływy, ze zwichrowanym kompasem moralnym. Jak nie przymierzając Duda, chociaż ten długopisem nie zabije (dyskusyjne)

    Mam nadzieję że Tanaka gdzieś tam po kątach na mnie nie fuka. Jeszcze tego by brakowało żeby się głupio poróżnić przez ten nieszczęsny samolot.

    Dla mnie ten akurat dowódca stanowił jeden z koralików na sznurku wiodącym wprost do katastrofy, nie wysuwam go na plan pierwszy i nie oddzielam go od całokształtu „spraw w tle”. Moralną odpowiedzialność oprócz niego ponoszą obaj Kaczyńscy i ich niegodne, nadęte charaktery.

  231. @bubekró
    12 kwietnia o godz. 23:43

    Punkt dla ciebie 🙂

  232. Kandydatka Lejburzystów w australijskim Perth, Melissa Parke, wycofała swą kandydaturę w wyborach federalnych, po krytyce jej wypowiedzi że „Izrael” traktuje Palestyńczyków gorzej niż Płd Afrykański Apartheid [czarnoskórych], przez „organizacje żydowskie”.
    Parke jest prawniczką, ekspertem od spraw międzynarodowych, która przez 20 lat pracowała dla ONZ, m.in. w Gazie.
    Ogon nie jednym psem kręci!!! Z jednej strony irytujące, z drugiej, nadzieja, że przeciążone ucho dzbana już trzeszczy i może się kiedyś wreszcie urwie!

  233. @Herstoryk
    13 kwietnia o godz. 1:52
    Bishopowa tam była. Elektorat raczej Liberałow, szkoda Melissy, miała szansę. Poza nią raczej nikt się nie nadaje.
    A ja trzymam kciuki żeby obleciał ten parszywiec Dutton.

  234. @Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 1:57

    A ja trzymam kciuki żeby obleciał ten parszywiec Dutton.

    Ja też, ohydny kartofel!!!

  235. @Herstoryk, ja odwrotnie to widze, ucho coraz lepiej przytwierdzone do dzbana. Wystarczy podsumowac ostatnie dni i tygodnie. Polityka faktow dokonanych w sferze politycznej i tez terytorialnej odnosi coraz wieksze sukcesy. Bo co mi zrobisz jak mnie zlapiesz?

  236. @zyta2003
    13 kwietnia o godz. 4:03

    Zadufanie, arogancja, upojenie i paranoiczne oszołomstwo odnosi często sukcesy, jak dowodzi historia. Tylko że ZAWSZE są one krótkotrwałe i najczęściej kończą się w bolesnym dołku. Ot, jak twierdzi mądrość narodu – „pride before the fall”, kręcenie bicza na samego siebie i kogo bogowie chcą zniszczyć, odbierają im wpierw rozum.

  237. Wczoraj do Slawczan szybko napisalem, bo mialem inne do roboty. Moze powinienem napisac co to jest konsolidacja.

    seleuk|os|, 12 kwietnia o godz. 20:51 do Slawczan, 12 kwietnia o godz. 20:36

    Konsolidacja, to jest w grach strategicznych odwrotnosc „smolenszczyzny”. Jest taki fragment w Hymn Polski, jak Czarniecki przez morze wracal, odratowac Dunczykow, od tego Carolus Gustavus. Co niejaki Crysostom Pasek opisal wdziecznie. Potym „ratunku”, jak CG wrocil do Szwecji, to byl Pokoj w Roskilde. Efekt tego ukladu jest do dzis. Cala poludniowa Skandynawia zostala szwedzka. Skania i Bohuslän bylu wtedy dunskie. To bylo tyle efektu, poza biblioteka kopernikanska (efekt Plus). A Brandenburczycy tez swoje dostali, co pozniej dosc marnie skonczylo dla Rzeczpospolitej.

    To byla konsolidacja, decyzji o wzieciu udzial w tzw Wojnie Polnocnej, co w Polsce nazywa Potop.

    Konsolidacja ma zastosowanie e zeglarskich regatach, turniejach szachowych i brydzykowych, na matach w dojo, na machaniu psem przez psi ogon i podobnych zajeciach, kiedy jeden wie co chce, drugiemu wydaje tylko wie (smolenszczakowi). Kiedy jest wiele wyscigow, wiele szachownic czy stolikow z taki sam rozklad, a psow tyle ze niepoliczy.

    Zasade konsolidacji (gier strategicznych) odkryl jeden gagatek, Antygon Jednooki, bo mial dobry wzrok. W wojnie z Eumenesem, stanal przed Argyraspides (Srebrne Tarcze), wetranami Alexandra. Duzych szans nie mial. To zaatakowal pieniadze Srebrnych Tarcz. Zony, kochanki, dzieci, niewolnikow i co tam jeszcze zaatakowal. Poczekal, niedlugo, jak Srebrne Tarcze, przyszly z Eumenesem do obozu, zeby odzyskac (za Eumenesa). I tak zakonczyl wojne, bez strat. To wszystko Polibius opisal, ale nadwislanczyki nigdy Polibius nie czytali.

    pzdr Seleukos

  238. Nefer
    12 kwietnia o godz. 23:57
    Oboje pamiętamy, że Protasiuk był wojakiem. A to profesja, gdzie tzw. dowódca wydaje rozkazy, a żołnierze je wykonują. I na ogół wymaga się aby wykonywali je bez szemrania. Niestety w przewozie osób (a szczególnie tzw. VIP-ów) takie relacje zawsze niosą ryzyko zagrożenia dla ładunku. Pilot wiozący desant nie ma prawa odmówić b. ryzykownego lotu, ale pilot najważniejszych funkcjonariuszy państwa powinien unikać jakiegokolwiek zagrożenia. A wojsko wychowuje posłuszną plastelinę. Opornych się pozbywa. I to jest jeden z kwiatków smoleńskiego kożucha.
    Charaktery polityków, to materiał na osobny blog psychologiczno-psychiatryczny. A materia zbyt obszerna na mały komentarz ateisty. Pozdrawiam

  239. @seleuk|os| 13 kwietnia o godz. 6:56
    ale nadwislanczyki nigdy Polibius nie czytali.

    Drogi @Seleukosie, ty nie doceniasz nadwiślańczyk. On tego Polibius czytał, czytał. I bardzo dobrze zapamiętał. Nadwiślańczyk bronił kiedyś Aleppo przed napadem Buduinów.
    W pewnym momencie ogień swojej artylerii z atakujących wojowników przeniósł ponad ich głowami, na zaplecze. Na tyły.

    Zamiast strzelać do nacierającego wojska – zaczął walić z dział do stojacych z tyłu stad koni.

    „Spędziłeś całe życie w Azji, a nie wiesz, że lud koczowniczy dba o swoje konie, a nie o wojowników”.

    Tak według zbeletryzowanej opowieści miał ów Nadwiślańczyk, wtedy pod imieniem mussir Murad Pasza, odpowiedzieć na podziękowania i wyrazy zachwytu miejscowych a tak sprawnie obronionych mieszkańców Aleppo.

    http://www.stalowa.pl/bohater.htm

    Inna sprawa to częstotliwość, z którą Nadwislańczykom trafiają się tacy jak on goście…

  240. zza kałuży
    13 kwietnia o godz. 7:36
    Dziekuje Zza kaluzy za link. Tej historii nie wiedzialem.
    pzdr Seleuk

  241. Off topic!

    Się porobiło w naszym domu. Nie wiem czy to jeszcze ekumenia, czy już aberracja?!
    Napisane jest wprawdzie w Księdze, że lew z jagnięciem, ale o kotach i myszach nic tam nie stoi.
    W naszej kuchni, tuż obok misek trzech kotów, zamieszkała pod kredensem mysz. Koty kończą jedzenie, mysz wychodzi spod kredensu i wyjada pozostawione resztki. I tak od tygodnia, mniej więcej.
    Prawo naturalne poszło się bujać czy nastąpiło „ponowne przyjście”?
    A co gorsze, nastąpił taki upadek ducha i moralne rozprężenie w rodzinie, że nikt nie rzuca się do polowania na mysz.
    Biedny ja 😉

  242. O rany, mysz też człowiek, nie?

  243. Dla kota?

  244. @wujaszek wania 13 kwietnia o godz. 9:13
    A co gorsze, nastąpił taki upadek ducha i moralne rozprężenie w rodzinie, że nikt nie rzuca się do polowania na mysz.

    Mam złe doświadczenia z gryzoniami w domu.
    Zbiegły z klatki chomik zjadł mi pozostałe po ojcu 3 tony roczników „Motoru”. Oczywiscie żona nie posiadała się z radości gdy dostała pozostałe po uprzątnieciu 3 ton drobniutkich ścinków szafki w kuchni.

    Po moim wyjeździe do Stanów, wygoniony remontem piwnic kamienicy na wyższe jej kondygnacje, w żeńskiej łazience mieszkania zamieszkał szczur. Żona – według późniejszych zeznań, przez pierwsze kilka dni sublokatorki szczura bardzo się go bała i zbierała się na odwagę stracia z nim uzbrojona w szczotkę.
    Niestety te 2-3 dni wystarczyły szczurowi do zjedzenia – dosłownie – instalacji elektrycznej nowiutkiej pralki automatycznej.

    Nie wiem, czy dzisiejsze myszy też rozsmakowały się w izlolacji nowoczesnych kabli elektrycznych, tak jak szczur-koneser okablowania AGD albo jak wiewiórki – smakosze samochodowych kabli.

    Ja bym tej myszki nie tolerował tylko ją zamordował.

  245. I wszystko na te biedne gryzonie… 🙂

  246. Trochę nie na temat, ale nie całkiem, herstorycznie, też o rocznicy, ale nie smoleńskiej:

    – 13 kwietnia 1919 roku, dokładnie 100 lat temu, najemne oddziały kolonialne brytyjskiej armii, złożone z Sikhów, Gurków, Radżputów i Sindów, pod dowództwem płk. Reginalda Dyer’a, otwarły na jego rozkaz ogień do tłumu pokojowych demonstrantów zgromadzonych w ogrodach Dżallianwala w Amritsarze. Hindusi protestowali przeciw aresztowi i deportacji przez władze kolonialne dwóch przywódców. Ostrzał, z karabinów Lee-Enfield, trwał 5 – 8 minut i ustał, gdy żołnierzom zaczęło brakować amunicji. Schwytani w pułapkę demonstranci miotali się w panice od jednego wąskiego wyjścia do drugiego, ścigani wszędzie przez kule. Wielu próbowało chronić się przed nimi skacząc do parkowej studni, w której potonęli. Zginęło do 1000 osób, ok. 1500 zostało rannych. Masakra mogła być o wiele gorsza, ale sprowadzone przez Dyer’a 2 uzbrojone w karabiny maszynowe samochody pancerne nie zmieściły się w waskich alejkach prowadzących do ogrodu.
    Odpowiedzialny za masakrę płk. Dyer był początkowo chwalony pod niebiosa przez konserwatywnych imperialistów w Izbie Lordów, a piewca Imperium, Rudyard Kipling stwierdził, że Dyer po prostu „wykonywał swe obowiązki”.

    Podczas przesłuchań przed komisją śledczą Dyer stwierdził bez żenady, że wysłał wojsko z intencją ostrzelania tłumu, że gdyby samochody pancerne przedostały się do ogrodów wydałby im rozkaz otwarcia ognia,
    że pragnął przy pomocy masakry sterroryzować Pundżab i „przetrącić kręgosłup rebeliantom”. Dodał też, że nie zalecił podwładnym zająć się rannymi, bo „to nie jego interes, ale obowiązek szpitali”.

    Dyer’a po długich korowodach zdymisjonowano na rozkaz brytyjskiego parlamentu, ale pozostał „bohaterem” części brytyjskiego społeczeństwa, „za obronę brytyjskich rządów w Indiach”.
    Dwa dni później Anglicy zbombardowali i ostrzelali z samolotów protest przeciw masakrze, zabijając dalsze 12 osób.

    Według wielu opinii masakra w Amritsar była przełomowym momentem w historii Indii, powodując załamanie zaufania społeczeństwa do brytyjskiej administracji kolonialnej.

    To była zresztą tylko jedna z licznych i zapomnianych na Zachodzie zbrodni Brytyjskiego Imperium, i wcale nie najgorsza. Ludobójstwo Kikuju w Kenii w latach 50-ch było o wiele bardziej krwawe.

  247. @wujaszek wania 9:13

    Wiem, że nie wypada, żeby dorosły poważny człowiek uganiał się za jakimś gryzoniem. Mając jednak na uwadze mysie zwyczaje (nie chodzi tu wcale o upodobanie do gryzienia wszystkiego co się nawinie pod zęby, tylko o płodność) zalecałbym dogadanie się z kotami w rzeczonej sprawie. Ja bym postawił warunek: pełna micha i ciepełko domowe, albo okresowa eksmisja. Wybór należy do nich.
    A jak nie, to chciał nie chciał: za szczotkę i do roboty.

    Można też tak:
    Havermeyer nabrał wielkiej wprawy w strzelaniu do myszy z rewolweru ukradzionego nieboszczykowi z namiotu Yossariana. Używał na przynętę cukierka i z wycelowanym rewolwerem siedział w ciemnościach czekając, aż ofiara uszczknie pierwszy kęs, w drugiej
    ręce trzymając sznurek przeciągnięty od ramy moskitiery do nagiej żarówki pod sufitem. Sznurek był napięty niczym struna od banjo i najlżejsze dotknięcie zapalało żarówkę, która oślepiała drżącą mysz potokiem światła. Hayermeyer chichotał radośnie, gdy zwierzątko zastygało w przerażeniu i łypało oczkami, gorączkowo wypatrując napastnika. Havermeyer czekał, aż mysz go zobaczy, a wtedy wybuchał głośnym śmiechem i naciskał jednocześnie spust…

  248. Twoja wizja jest całkiem prawdopodobna. Zanim jednak dojdziemy do etapu maczet (prosto z Chin), możemy – opierając sie na rodzimych doświadczeniach przedwojennych, utworzyć nową Berezę Kartuską, bo tamta znalazła się na terytorium dzisiejszej Białorusi.

  249. @Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 11:00
    Zdrowe dziewuchy wybrali do tego festiwalu, jest co oglądać 🙂 . Jednak, jako feminista i zwolennik równouprawnienia muszę zapytać – a gdzie faceci??

  250. Koment z g.10:52 adresowałam do niejakiego@popana. Tymczasem jego wpis wyparował.
    Gospodarzu Tanaczku, jak to możliwe?

  251. @paradox57
    Dzięks. Za „nisko” szukałam, licząc od końca

  252. @mag

    Bardzo przydatne przy szukaniu jest Ctrl+F

  253. Pewnie nie wiecie, moi mili, co to jest „różaniec męski”. Ja, w każdym razie walnęłam szczęką o ziem.
    https://studioopinii.pl/archiwa/192134

  254. @mag
    13 kwietnia o godz. 16:35

    Bylebyś nie wpadła w stupor:

    Widziałem podobne sceny na filmach. Najczęściej były to dreszczowce o jakimś obłędzie, który opętał zwyczajnych ludzi, całe miasteczko, czy wioskę…

  255. bubekro
    13 kwietnia, g.16:55
    A od czego mam Czarnego Kota, który nawet czasem lewituje albo odgania Złe Moce ogonem niczym kita lisia (sic!).
    Nie straszny mi też t r z y n a s t y.

  256. @mag

    Męski różaniec – noż k… Za chwilę doczekamy się przeciągających przez ulice miast pochodów flagellantów. A na czele będzie zasuwał katabas i nadawał rytm: tempo 24 – kołki w zęby.

  257. JanKalema
    12 kwietnia o godz. 22:44
    czy są to zgrane dwa ramiona tej samej putinowskiej agentury
    Po prostu Putin jest wszędzie. Putin jest dobry na wszystko. Putinem można wyjaśnić bardzo dużo.

  258. tejot
    12 kwietnia o godz. 11:12
    Czyż nie jest to świadectwo tego, jacy jesteśmy? Mówiąc z przesadą – przekorni aż do głupoty.
    Ciąg dalszy niebawem.

  259. paradox57
    13 kwietnia o godz. 19:48

    Wyobrażenie triumfalnego pochodu Postępu przez wieki idzie się czesać. Jeśli jakiś Postęp idzie, to w kółko i ma słomiany kubrak.

  260. Szary Kot
    13 kwietnia o godz. 20:42

    A w ręku ma śnur

  261. Nefer
    13 kwietnia o godz. 21:05

    A jak przybędzie nieszczepionych, to i zaraza się raz-dwa przytrafi, od miazmatów z bagien rzecz jasna.

  262. @paradox57
    13 kwietnia, g.19:48
    W tym roku jeszcze się nie biczują, ale pielgrzymują ekstremalnie.
    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Blisko-600-uczestnikow-Ekstremalnej-Drogi-Krzyzowej-n133539.html

  263. Akcja mysz zakończona sukcesem.
    Podparłem się autorytetem doradców z LA i przemogłem ekumeniczne zapędy rodziny.
    Dzięki 🙂

  264. mag
    13 kwietnia o godz. 23:06

    Zafrapował mnie święty Charbel. Wie ktoś kiedy ma imieniny?

  265. Różańce menskie, żenskie, uliczne i dookołopolskie toż to po prostu różne odsłony mentalności sekciarskiej. Ot i wszystko.

  266. Contrarian
    13 kwietnia o godz. 23:26

    Matko przenajświyntso. Dzięki.

  267. Apropos świętych kanonizowanych itd. Przypomniało mi się jaka mama mówiła że JP2 narobił świętych jak głupi klusek.

  268. Nefer
    g.23:34
    Ślicznie powiedziane.

  269. @Ewa-Joanna 13 kwietnia o godz. 9:58
    I wszystko na te biedne gryzonie…
    Ja nic nie mam do twoich gryzoni!
    Powiem wiecej, jestem ich wielkim miłośnikiem i moja miłość do nich podwaja się z każdą kolejną dzieląca nas setką mil. 😉

  270. Emerytowany capo di tutti papi Ratzinger dał głos w kwestii pedofilii kleru, winiąc relatywizm moralny i rewolucję seksualną lat 60-tych, „Wstrząsające słowa eks-papieża”.
    Ciekaw jestem, czy naukowcy od aniołów na szpilce rozebrali już kwestię zachowania nieomylności przez eks-papieża. Jest dalej nieomylny, czy już nie??

  271. @Herstoryk
    14 kwietnia o godz. 1:56
    No bo misnął te seksualne rewolucje i mu żal dupę ściska! I z wiekiem nie mija jak widać. 🙂

  272. @Ewa-Joanna
    14 kwietnia o godz. 2:05

    Hmmmm…. a może jednak Alzheimer?

  273. @Herstoryk 14 kwietnia o godz. 2:27
    Hmmmm…. a może jednak Alzheimer?
    Nie znasz się. Alzheimer dotyka wspomnień odwrotnie proporcjonalnie do czasu ich powstania. Czyli te z młodości dużo lepiej się mu opierają od tych z wczoraj czy sprzed godziny.

  274. @zza kałuży
    14 kwietnia o godz. 2:51

    Nie znasz się.

    Fakt, nie znam się, choć pewnie kiedyś poznam, na sobie 😉

    Ale do Ratzi może pasować, bo mu się właśnie opiera podejście kk do Crimen Sollicitationis za jego młodych lat.

  275. @Herstoryk
    14 kwietnia o godz. 2:27
    Nie, bo zobacz – na seksualną swobodę w przedwojennych Niemczech się nie załapał bo za młody był, a na lata 60
    rewolucji obyczajowej – juz był wepchnięty w celibat!

  276. zza kałuży
    14 kwietnia o godz. 2:51

    @Herstoryk 14 kwietnia o godz. 2:27
    Hmmmm…. a może jednak Alzheimer?

    Jak dziś pamiętam… pewnie najlepiej- czas, gdy biegał w „ciuszkach” od Hugo Bossa.

  277. Nefer
    13 kwietnia o godz. 23:34
    To się nazywa motywowanie. Bo „taki mały, taki duży świętym może być.” To chyba zespół Arka śpiewa, wbijając ludziom do głów hasło – przyjdź do nas i wspieraj nas, a potem „taki mały…
    Który łajdak (i nie tylko) nie zechce być uznanym za świętego?

  278. zak1953
    14 kwietnia o godz. 10:23

    No ja bym nie chciała, może jeszcze „z wielkim słupem w zadku”

    Byście już z tymi palmami wrócili na bloga 😉

  279. Co tu tak cicho? Wszyscy są jeszcze „na palmach”.

  280. Ja ostatnio palmy w Dybuku zauważyłem

    https://www.youtube.com/watch?v=_v_zyyCPVN0

    Każda kultura ma swoje huhuhuuuu do straszenia dzieci. Palmy akurat robią za kontrast do straszonka.

  281. a na dobranoc cos bardzo PIEKNEGO
    ______________________________________*************
    Alice Phoebe Lou – Nostalgia
    https://www.youtube.com/watch?v=U3ERNZPDrFU

    PS:… her smile could melt mountains

  282. Mam palmy tylko nie wiem czy się nadają. Wstawać i do bloga! 🙂

  283. ozzy
    g.21:38
    Piękne. Sama delikatność, ulotność i wdzięk.

  284. ozzy
    14 kwietnia o godz. 21:38
    Rzeczywiście, robi wrażenie. Może aż za wielkie…

  285. Dobra wiadomość na dobranoc – pierwszy na świecie „Pomnik neurotyków” odsłonięto w Warszawie.
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1789556,1,pierwszy-na-swiecie-pomnik-neurotykow-odslonieto-w-warszawie.read

  286. ozzy
    14 kwietnia o godz. 21:38

    Ładne. Sekcję rytmiczną trzeba sobie samemu „dowymyślić”.
    Ale ten kaloryfer to by sobie mogła odmalować! 😉

  287. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 23:54
    Drugi lot – do Maroka. Pogrzeb prezydenta państwa, mnóstwo prezydenckich i panstwowych delegacji.
    ——————-
    Maroko jest monarchią. Nie ma tam prezydenta.
    Kwaśniewski udał się na pogrzeb Hassana II.

  288. W ostatnim tygodniu pożegnałem dwójkę przyjaciół. Taka kolej rzeczy. Biorą z mojej półki. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego i nie warto by było wspominać o tym na blogu.
    Nie warto by było, gdyby nie fakt, że coraz częściej odejście kogoś bliskiego wiążę się ze stosowaniem psychicznej przemocy wobec rodziny zmarłego.
    Tę przemoc stosują urzędnicy krk.
    Chodzi o zgodę na pochówek na cmentarzu, który w większości małych miejscowości jest cmentarzem parafialnym, którym zarządza kościół.
    W obu przypadkach moich przyjaciół wiązało się to z upokarzaniem rodziny. Na przykład córka usłyszała od około 40. letniego proboszcza: „stare baby nie chodzą do kościoła, a potem rodzina chce je pochować na przykościelnym cmentarzu”. Córka musiała się tłumaczyć, że jej matka w ostatnich latach życia cierpiała na Alzheimera i dlatego nie chodziła do kościoła. Mimo to klecha dalej się na niej wyżywał.

    To pokazuje ważny społeczny problem jakim jest zakładanie cmentarzy komunalnych w małych miejscowościach.
    Ta sprawa powinna być mocno nagłośniona przed jesiennymi wyborami. Ludzie nie mogą być zakładnikami krk nawet po śmierci.

    Tyle w tych dniach mowy o braniu dzieci na zakładników.
    Może pora położyć kres braniu zmarłych na zakładników przez klechistan.

    O siebie i swoją Lepszą Połowę się nie martwię. Mamy pod bokiem cmentarz komunalny. W testamencie jasno zapisane: kremacja, jeżeli będzie to możliwe, rozsypanie prochów w lesie, jeżeli nie, złożenie urny na cmentarzu, z wykluczeniem jakichkolwiek obrzędów religijnych. Jedynie muzyka Armstronga.
    Czyli nie ma się o co martwić. Mało prawdopodobne żeby nam progenitura zdewociała.
    Po prostu nie mogę się otrząsnąć ze smutku i oburzenia, w jaki mnie wprawiły opowieści rodzin zmarłych przyjaciół. I obawiam się, że będę zmuszony słuchać ich coraz więcej.

    Sorry za taki smutny temat w słoneczny poniedziałkowy poranek.
    Tąpło mną 🙁

  289. wujaszek wania
    15 kwietnia o godz. 9:10

    Nie musisz przepraszać, taka jest kolej życia. Coś się zaczyna, coś się kończy. Mam podobne do Twoich doświadczenia i siedząc na mojej półce, rozglądam się na lewo i prawo: kto następny? I jak to zazwyczaj bywa, któregoś dnia pewnie nie zauważę kościstego palucha wskazującego na mnie: Teraz ty!… Nie ma dnia, żebym o tym nie myślał. Chyba nie przeszło to w jakąś obsesję? Ot, zwykłe myśli człowieka w słusznym wieku. Testamentu jeszcze nie sporządziłem, ale pewnie zrobię podobnie jak Ty. No i ten pomysł z cmentarzami komunalnymi w małych miejscowościach: bardzo dobry, tylko czy w naszej polskiej rzeczywistości wykonalny? Władze tamtejsze z reguły są na pasku proboszcza i niewiele mogą.

    Na pocieszenie Sztaudynger: „Zamówienie”

    „A kiedy do mnie przyjdzie ta z kosą,
    Niech będzie ładną, młodą, bosą,
    Abym nie słyszał zawczasu
    Stukania jej obcasów.” 🙂

    Pozdrawiam metafizycznie 😉

  290. Mnie jakoś zastanawia – te 30 lat temu nie było cmentarzy parafialnych tylko komunalne. To jak są teraz parafialne, to gdzie te komunalne się podziały? Klechy zabrały?

  291. @Ewa-Joanna 9:46

    W miastach nie ma z tym problemu. Na wsiach, niestety, istnieją cmentarze parafialne, których zarządcami są proboszczowie. I oni udzielają zgody na pochówek. Co prawda, jeśli jest to jedyny cmentarz, powinien mieć wydzieloną część, jak to oni nazywają „niepoświęconą” dla innowierców i takich, którym odmówiono kościelnego pochówku, ale w praktyce bywa różnie.

  292. @paradox57
    15 kwietnia o godz. 10:18
    A spalić i rozsypać pewnie nie wolno? To co się robi z prochami – trzyma na kredensie czy jak?
    Rany, coraz dalej odpływam od ojczyzny.

  293. paradox57
    15 kwietnia o godz. 10:18

    w miastach jest taki problem, że dużo ludzi ma grobowce rodzinne na cmentarzach parafialnych.
    I tu otwiera się pole do szantażu, nacisku, przemocy. Nie mówiąc o finansowej gangsterce.
    W czasach nieboszczki komuny kler stroił się w szaty przyjaciół wszystkich ludzi. dzisiaj dokręca śruby.
    Mąż mojej przyjaciółki, tej z Alzheimerem, umarł 35 lat temu. Ona zawsze chciała być pochowana obok niego.
    Córka miała do wyboru. Nie spełnić życzenia matki, albo dać się upokorzyć chamowi w kiecce.
    Kiepski wybór.
    Ludzie są stawiani w naprawdę dramatycznych sytuacjach.

  294. Stentor
    15 kwietnia o godz. 9:41

    dziękuję za życzliwe słowa.
    Nie smuci mnie nieuchronność i względna bliskość śmierci.
    Jestem zadowolony ze swojego życia. Za nic w świecie nie chciałbym żyć wiecznie. W każdej chwili jestem gotów.
    Jesteśmy też, z moją LP, przygotowani na ewentualne wyjście po angielsku, nie mylić z brexitem 😉

    Smuci mnie, gniewa i boli to, że czarnej kaście wolno bezkarnie upokarzać i poniewierać ludzi w żałobie.
    Za to miałbym ochotę skopać tyłek mojego państwa.

  295. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24659913,usa-zginal-75-latek-raniony-przez-kazuara-to-najniebezpieczniejszy.html#a=66&c=159&t=5&g=b&s=BoxNewsLink

    Bardzo lubię kazuary.
    Szacun dla nic za dzielenie obowiązków rodzicielskich. Ona znosi jajo, on je wysiaduje i wychowuje młode.
    Ciekawa odsłona „prawa naturalnego”.

  296. dla nich

  297. wujaszek wania
    15 kwietnia o godz. 10:38
    Stentor
    15 kwietnia o godz. 9:41

    A jest jakiś właściwy termin na takie myśli? Czy niedługo po czterdziestce już można?…
    Idę wziąć się do roboty!!! Wreszcie.

  298. wujaszek wania
    15 kwietnia o godz. 9:10

    To rzeczywiscie smutny temat i bardzo poważny problem.
    Mam nadzieję, że przyjdzie w Polsce czas, w którym zmienią przepisy związane z rozsypywaniem prochów po kremacji i ludzie będą gremialnie odchodzić od tradycyjnej formy pogrzebu.(a tym samym kk straci kontrolę i zarobki związane z tą smutną ceremonią)
    W Holandii kremacja jest bardzo rozpowszechniona, jest pełna dowolność dysponowania prochami. Są też bardzo piękne miejsca (nie cmentarze) gdzie można samemu dokonać ceremonii rozstania się z nimi…
    Ale oczywiście w Polsce wszystkie zmiany mentalności i próby wydostania się spod wpływów kk potrzebują wiele czasu.

    ps. kolejny bardzo ciekawy artykuł red. Walenciaka nawiązujący do słów o nauczycielach marszałka Sejmu
    S. Karczewskiego .

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-eksplozja-choroby-ideowosci,nId,2938919

  299. Deklaracja Rządu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 15 kwietnia 1997 r. w celu zapewnienia jasnej wykładni przepisów Konkordatu 3 dodaje w ust. 2, że «pojęcie nienaruszalności cmentarzy, użyte w artykule 8 ust. 3 Konkordatu, nie może być rozumiane jako prawo do odmowy pochowania na cmentarzu katolickim osoby innego wyznania lub niewierzącej».

    Ksiądz zarządzający cmentarzem parafialnym nie ma prawa odmówić miejsca na grób lub w istniejącym grobie rodzinnym. Może czynić wstręty w kwestii „wpuszczenia” trumny do „swojego” kościoła lub odmówić udziału w odprawieniu ceremonii pogrzebowej, ale samego pogrzebu (świeckiego, w innym obrządku albo z innym księdzem) zabronić nie może.

    Nie dawajmy się terroryzować.
    Wielokrotnie informowałem, że prochy z krematorium odbiera zlecający kremację. Nie cedować tego zlecenia na zakład pogrzebowy, tylko zlecić stosowny transport zwłok.
    Nie pytać o żadne pozwolenia, zgody urzędów itp.

  300. Szary Kot
    15 kwietnia o godz. 11:16

    Nie, niedługo po czterdziestce to jeszcze chyba nie… 😉 A robota – jak najbardziej! Wiosenne święto zrównania dnia z nocą, wszystko się odradza, wyłazi z ziemi, kwiatki kwitną, krety ryją, myszy harcują, kosiarki podskakują z uciechy, jednym słowem – jest dobrze! Pozdrawiam. 🙂

  301. Tobermory
    15 kwietnia o godz. 11:20

    To, że Ty coś, Tobermorku, wielokrotnie mówiłeś, nie znaczy, że wiedziałeś, co mówisz. Nic nie mówiłeś o polskim prawie, lecz – o jego omijaniu, czyli mówiłeś nie na temat. Nikt na twoje prywatne zlecenie nie spali prochów w krematorium i ich nie wyda. Chyba że wiesz – i podeprzesz się źródłem wiedzy – o jakichś specjalnych zezwoleniach. Na razie siejesz, moim zdaniem słuszną, ale antypaństwową propagandę.
    Pochowałem całą moją rodzinę (czwóreczką do nieba szli), ostatniego brata – 3,5 miesiąca temu. Standardowa procedura wygląda tak: idziesz do wybranego zakładu pogrzebowego, zgłaszasz, co trzeba, resztę robi zakład. Nic nie wiem o tym (i się nie interesowałem), by bez pośrednictwa zakładu pogrzebowego można było załatwić w ZUS zasiłek pogrzebowy. Inaczej mówiąc, nie obywatel wymyśla sobie procedurę, lecz wchodzi OBOWIĄZKOWO w gotową, może decydować tylko o imponderabiliach.

    Kremacja zwłok a pochówek ciała
    W przypadku kremacji zwłok stosuje się przepisy dotyczące pochówku ciała. Podobnie jak przy zwykłym pogrzebie skremowane szczątki muszą być złożone na cmentarzu (komunalnym lub wyznaniowym). Musi być zachowana cała procedura dotycząca pogrzebu – polskie prawo nie przewiduje bowiem większych odstępstw od pochówku ciał skremowanych lub nie.

    Przepisy regulujące kwestię pochówku i postępowania ze zwłokami reguluje ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 r. (Dz. U. nr 11 poz. 62 z późn. zm.). W art. 12 tejże ustawy napisano: „Zwłoki mogą być pochowane przez złożenie w grobach ziemnych, w grobach murowanych lub katakumbach i zatopienie w morzu. Szczątki pochodzące ze spopielenia zwłok mogą być przechowywane także w kolumbariach”.

    Powyższe zdanie reguluje każdy dopuszczalny polskim prawem sposób pochówku.  Doprecyzujmy też, że wskazane w art. 12 „zatopienie w morzu” dotyczy wyłącznie ciał osób zmarłych na statkach morskich, które nie mogą dobić do brzegu w ciągu 24 godzin od czasu zgonu.

    Kary za złamanie przepisów dotyczących kremacji zwłok

    Złamanie przepisów ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych stanowi wykroczenie i zagrożone jest karą grzywny lub aresztu. Przez złamanie ustawy należy rozumieć, na przykład przewożenie urny  prywatnym samochodem bez uprzedniego zgłoszenia tego faktu odpowiednim służbom.

  302. Tobermory
    15 kwietnia o godz. 11:20

    Przepraszam, od tytułu „Kremacja zwłok…” do końca tekstu miał być cudzysłów, bo to cytat.

    To, co Ty nazywasz „terroryzowaniem” jest ogromną wygodą dla rodziny. Trudniej byłoby użyć prochów zmarłego na przykład jako przyprawy do zup, ale dzięki zakładom pogrzebowym oszczędzenie nerwów i sił na latanie po urzędach i wystawanie w kolejkach to nie byle jaka ulga.

    W moim wypadku zakład przewiózł mamę, po 2,5 roku – brata z Miastka do Słupska (60 parę km), a papierkowe formalności, łącznie z pochowaniem brata w grobie pierwszego lokatora – ojca – trwały może pół godziny (nie liczę przejazdów, a jechałem sobie karawanem jak pan).

    Mój kolega z klasy został rozsypany na Zalewie Szczecińskim – ale to lewizna, bo mimo że był marynarzem, to jednak nie zmarł na morzu.

  303. @wbocek
    15 kwietnia o godz. 12:01

    Nie dajmy się terroryzować dotyczyło proboszczów.

    Jak człowiek zechce, to dla własnej inercji i wygody znajdzie zawsze wymówkę. Byłeś w krematorium, mogłeś zapytać, jak to jest z indywidualnym odbiorem prochów. I nie musiałbyś wyszukiwać przepisów na swoje usprawiedliwienie.

    Nie ma przepisów zabraniających przewozu prochów prywatnym samochodem, ani publicznymi środkami lokomocji, można je też legalnie przewozić samolotem w bagażu podręcznym.
    Zakład pogrzebowy bardzo chętnie wyręcza rodzinę zmarłego we wszystkim, co z pogrzebem związane, za stosowną opłatą oczywiście.

  304. @Szary Kot
    15 kwietnia o godz. 11:16

    Na wyrażenie ostatniej woli nigdy nie jest za wcześnie. Nie potrzeba do tego notariusza ani świadków, wystarczy odręczne pismo z datą i podpisem. Taki testament można też zmienić w dowolnym momencie, ostatnia wersja unieważnia wszystkie poprzednie.
    „Takie myśli” nachodzą przecież człowieka co i raz, niezależnie od wieku i kondycji, a decyzje podejmuje się najlepiej z głową jasną i spokojną. Osoby podróżujące dużo i daleko powinny myśleć nie tylko o ubezpieczeniu się i zostawieniu informacji kontaktowych, ale i o pewnych regulacjach majątkowych, na przykład wobec zależnych członków rodziny.

  305. Wpadnawszy na chwilke, przeczytalem texty zalegle. Kiedys uzylem slowo niewolnictwo, naco E-J z przekasem(???) odpowiedziala, ze iluminati jestem. Teraz o pochowkach, testamentach, podstawach programowych(strajk nauczycielski) i podobne na tapecie. Wybory europejskie ida.

    Zastanawiam mnie, Szanowna Blogosfero, na czym polega uroda zycia? Przeciez wlasciwie, to dobrze, xsundz wybiera jak ciebie beda grzebac i gdzie. A nie jest dobrze, jak twoje dziatki i wnuczki, minister od KK programy uklada? A nie byloby najlepiej, jakby Sejm kazal zalozyc tobie i twoim obrozke na szyje, z napisem jak nazywasz? To byloby najlepiej. Wtedy zycie twoje byloby bezbledne. Moze nawet jest bezbledne. A pozniej lancuch w prawie nakazal, do obrozki doczepic. Z cala pewnoscia, lepsiejsza czesc z kutego zlota by miala. Toby latwo do porzadku niesfornych przywolywac. Albo zelazna kula na nozke. Albo chip… I powiedzial mnie gdzie mam pracowac. Dawniej nazywalo (chyba) Ochotnicze Hufce Pracy, teraz jeden senator(???) Bielecki zalozy pewnie Katolickie Hufce Pracy (dla niepozadanych). A wszyscy pozadani uciesza. „Chuligania wysiadka”.

    Ja w takiej komfortowej sytuacji nie jestem. Dwa miliony bledow popelnilem. Przynajmniej 100tys popelnie jeszcze. Ach, ach jak dobrze bybylo, zeby mnie kto opwiedzial, co mam jutro zrobic. Bo nie wiem. I jak pogrzeb zaplanowac wlasny…

    Ach, zebym ja tak mogl miec z taka uroda zycie, Z obrozka. W Katolickim Hufcu Pracy. Hmmm… To jabym moze nawet na samolot do Smolenska wsiadl.

    pzdr Seleuk

  306. Zapowiada się nowy film o zamachu smoleńskim

    https://www.wprost.pl/tylko-u-nas/10208143/patryk-vega-opowiada-o-nawroceniu-do-moich-plecow-zblizyl-sie-zimny-wiatr-i.html

    Niestety nie wiem jaka będzie fabuła, bo redakcja chce ode mnie potwierdzenia, że szanują moją prywatność

  307. Tobermory
    15 kwietnia o godz. 12:55

    Skąd powziąłeś przypuszczenie, że szukałem usprawiedliwienia, a nie że chciałem się sam przekonać, jak wygląda sprawa od strony przepisów? Do czego mi usprawiedliwienie, kiedy obecna procedura odpowiada mi bardzo? Przyjeżdżam karawanem z bratem w puszce na grób, pracownik wstawia puszkę, szturchnie dwa razy szpadlem, zasunie płytę i po pogrzebie. Owszem, mam pretensje (już czysto teoretyczne) do państwa, że wpieprza się tam, gdzie go być nie powinno. Popiół po człowieku nie stanowi żadnego zagrożenia, więc odczepcie się od tego, co z nim zrobię. Ale się nie odczepią – zrobią taką rewolucyjną reformę, że prochy można będzie sypnąć na wyznaczonej łączce – kto wie czy nie pod zarządem katabasa z tacką. A jak mam w dupie wasze łączki? Pierdzistołki nie pozwolą, żeby ich mieć w dupie, przynajmniej na papierku. Ale że tych spraw nikt nie kontroluje, to praktycznie można i będzie można mieć, gdzie się chce.

    Nie jestem aż taki szperacz, bym latał po krematoriach i wypytywał. Całą trójkę z mojej rodziny spaliłem, ale w krematorium nie byłem,
    bom nieciekawski. Pani z zakładu pogrzebowego zieleni miejskiej powiedziała tylko, że nie można prywatnie sobie zabrać urny. Zapytałem pamiętając o Twoich uporach, a nie o moich nieboszczykach. Mnie prosta procedura i sprawna obsługa – dokwaterowanie do istniejącego grobu – bardzo mi pasowały. Sam gdzie się zakwateruję, jeszcze nie wiem – fajtnę to się zobaczy.

  308. @wbocek
    15 kwietnia o godz. 19:14

    Ależ ja tę postawę rozumiem, bo ją widzę w Polsce na każdym kroku. Mnie smuci to pokorne podporządkowanie i co najwyżej sarknięcie:
    „nie obywatel wymyśla sobie procedurę, lecz wchodzi OBOWIĄZKOWO w gotową…”
    Dlatego tak mało się zmienia, że wpojono ludziom tę oczywistość, to podporządkowanie bez sprawdzania, próby przeciwstawienia, wykorzystania prawa dla swojej korzyści.

    Toż to jak za cara, ten petent z czapką w ręku 🙁

    Miesiąc temu zmarł mój kolega z roku, pierwszy z „naszej półki”. Kilkoro koleżeństwa mieszkających we Wrocławiu uczestniczyło w pogrzebie, a potem do rozrzuconej po świecie reszty rozesłało relację z ceremonii. Pogrzeb otóż był świecki, co bardzo wstrząsnęło dwoma kolegami-profesorami, bo nie dosć, że bez księdza, to i bez krzyża 🙄 Mieli pretensje do wdowy, bo przecież kolega był podobno wierzący. Zaproponowałem, żeby dali na mszę w intencji, jeśli spokój duszy kolegi nie daje im spać, ja ze swojej strony wypiję piwo, które lubił i życzliwie powspominam stare czasy.
    Jedna z koleżanek pocieszała się, że przynajmniej spoczął w poświęconej ziemi, kilkoro innych zwróciło raczej (pozytywnie) uwagę, że grzmot pioruna w trakcie spuszczania trumny do grobu był mocnym elementem pożegnalnym, czegóż chcieć więcej?

  309. Notre Dame się pali, widzi mi się nie będzie co zbierać 🙁

  310. bubekro
    A ja mam dokładnie odwrotnie niż pan Patryk Wega. Żadnego zimnego wiatru na plecach, no i na szczęście nie kręcę filmów. A już o Smoleńsku? Uchowaj Boze!
    Płonie Katedra Notre Dame. Aż trudno uwierzyć, że tak łatwo ogień pożera
    przecież nie łatwopalne szacowne mury. Nie uchowała się. Bóg tak chciał, za przeproszeniem?

  311. mag
    15 kwietnia o godz. 20:28

    Płonie Katedra Notre Dame…. Bóg tak chciał, za przeproszeniem?

    Również zadaję sobie to pytanie. Zwłaszcza, że zaczął się Wielki Tydzień.
    Oczywiście smutno mi z tego powodu. Ale to nieustanne powoływanie się na wolę niebios robi swoje.

  312. Szanowni!

    Nic nie dzieje się bez woli Wszechmogącego. Wziął więc i zrobił pożar katedry Notre Dame. Musi to być Znak: luuuuudzie, opamiętajta się! – jak zaciągnął Pieczka pod odpowiednią postacią.

    Żeby się odpowiednio opamiętać, należy przejść do środka – jak zaproponował mroczny dr Plama. Znaczy: do następnego wstępniaka.
    Też będzie o opamiętaniu się, albo odwrotnie.
    Zapraszam do czytania i komentowania.