Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.03.2019
piątek

Szkoła to problem nas wszystkich

22 marca 2019, piątek,

Szkoła to problem nas wszystkich twierdzi Łukasz Turski, profesor nauk fizycznych, popularyzator nauki i publicysta.* Jego zdaniem, a pewnie nie tylko jego, jedynym bogactwem, jakie mają społeczności w XXI wieku, jest to, co jest w ludzkich głowach. Jeśli nie chcemy stać się intelektualną czarną dziurą, kiedy ruszy kolejna faza przemian technologicznych, w której „kopaniem rowów” będą zajmować się maszyny czy roboty, musimy zrozumieć, jak ważne są nauka, edukacja, wykształcenie.
Dlatego profesor prosi, żeby każdy dziś, jutro zastanowił się 15 minut nad tym, po co jest szkoła i dlaczego to problem nas wszystkich.

Tymczasem w polskich szkołach trwa referendum strajkowe. Decydują się losy strajku nauczycieli, którego początek zaplanowany jest na poniedziałek 8 kwietnia 2019 roku. Strajk ma trwać do odwołania. Referendum zakończy się 25 marca. Aby doszło do strajku musi się za nim opowiedzieć przynajmniej połowa pracowników z połowy placówek. Jak wynika z nieoficjalnych danych ZNP, decyzja o strajku już właściwie zapadła.
Jeżeli do strajku dojdzie, to rozpocznie się on na dwa dni przed egzaminem gimnazjalnym.

Nauczyciele domagają się 1000 zł podwyżki. I ta podwyżka słusznie się im należy. Należą do najbardziej spauperyzowanych grup zawodowych. A równocześnie to na nich ciąży obowiązek meblowania głów naszych dzieci.
Nauczycieli długo mamiono i zwodzono różnego rodzaju obietnicami. Przekonywano, że nie ma – w naszym wspólnym – budżecie pieniędzy na to, żeby podnieść ich pensje chociażby do poziomu średniej krajowej.
Kiedy jednak znalazło się 40 miliardów na kiełbasę wyborczą, czara goryczy przelała się.

Rząd rozpoczął swoją starą, dobrze znaną grę. Najpierw na przeczekanie. Potem na odwoływanie się do poczucia misji, zawstydzania i szantażowania. Szef ZNP przedstawiany jest na okładce prawicowego pisma jako terrorysta z karabinem, który bierze dzieci jako zakładników. Politycy PiS upokarzają nauczycieli radami w stylu: możecie się rozmnażać, to dostaniecie 500+. Kłamliwymi oświadczeniami jakoby nauczyciele zarabiali nieomal tyle co ministrowie. Pogardliwymi oświadczeniami, że jak im się nie podoba, to mogą sobie poszukać innej, lepiej płatnej pracy. Tradycyjnie napuszcza się na nauczycieli rodziców dzieci i inne grupy zawodowe.

Władza długo miała nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach. Jakoś to będzie.
Tymczasem nic nie wskazuje na to, żeby sprawa ucichła. Nauczycieli popierają samorządowcy, którzy również ucierpieli na deformie oświaty. Nawet związkowcy z propisowskiej „Solidarności” zaczęli protestować. Choć tutaj należy być ostrożnym, bo nie wiadomo jaką rolę faktycznie zamierzają odegrać. Wspierającą, czy konia trojańskiego reżimu. A reżim twardo okazuje nauczycielom pogardę.

Profesor Turski apeluje do nas wszystkich o to, żebyśmy stanęli po stronie nauczycieli. Żebyśmy to zrobili w naszym własnym, dobrze pojętym interesie.
Na ten apel każdy musi odpowiedzieć sam. Na własny rachunek i własną odpowiedzialność.
Przed podjęciem decyzji warto jednak odpowiedzieć sobie na dwa zasadnicze pytania.
Co swoim postępowaniem mówi do nas władza?
Co my mówimy, powiemy swoim postępowaniem?
Jednym słowem, o czym jest ta rozmowa, albo raczej zabawa w głuchy telefon.

Władza mówi, że:
• Nie traktuje poważnie pracy nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek i nie zamierza jej godziwie wynagradzać, wymuszając jej wykonywanie niemal na zasadach wolontariatu, szantażując tak zwaną misją czy powołaniem;
• Nie traktuje poważnie pracy kobiet, bo w zawodach związanych z wychowaniem, leczeniem, opieką pracują głównie kobiety;
• Nie zależy jej na wykształconym społeczeństwie, bo „ciemnym ludem” łatwiej rządzić, łatwiej manipulować;
• Nie traktuje poważnie demokracji („państwo prawa to bajka”), to dobre panisko z Nowogrodzkiej decyduje o tym co, kiedy, komu dać. Dlatego nie będzie rozmawiać z nauczycielami.

Stając po stronie nauczycieli możemy powiedzieć władzy, że:
• Demokracja nie jest bajką i należy negocjować z nauczycielami i nie tylko z nimi;
• Jesteśmy dostatecznie dojrzali emocjonalnie, żeby zrozumieć wagę celu odległego, jakim jest zbudowanie dobrego szkolnictwa;
• Jesteśmy dostatecznie dojrzali społecznie, żeby walczyć o prawa grup społecznych, do których bezpośrednio nie należymy;
• Społeczeństwo obywatelskie nie pozwoli się zakneblować.

Nie tylko uczniowie gimnazjum stoją przed egzaminem. Stoi przed nim całe społeczeństwo.
Mamy jeszcze trzy tygodnie na dobre przygotowanie się do tego egzaminu.
Obyśmy go zadali.

wujaszek wania

*
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/profesor-lukasz-turski-o-strajku-w-szkolach-i-stosunku-politykow-do-nauczycieli,917848.html

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 663

Dodaj komentarz »
  1. Dlatego jestem przeciwnikiem mówienia o „nauczycielach”. Nauczyciel to rodzaj męski i sugeruje mężczyznę.

    Za każdym razem gdy mówimy i piszemy o polskiej szkole powinniśmy mówić „nauczycielki”.

    Lepiej popełniać błąd wielkości ok. 20-30% populacji niż 70-80%.

    Licealny profesor Chętkowski i bloger polityka.pl niby to rozumie ale jednak uparcie cały czas pisze o nauczycielach. Co moim zdaniem fałszuje istotę problemu.

  2. Mamy jeszcze trzy tygodnie na dobre przygotowanie się do tego egzaminu.

    Tyle było w momencie przesłania tekstu do @Tanaki.
    Zostały już tylko dwa tygodnie.

  3. Politycy PiS upokarzają nauczycieli radami w stylu: możecie się rozmnażać, to dostaniecie 500+.

    Najlepszy przykład ilustrujący o co mi chodzi. Wystarczy przepisać wstawiając „nauczycielki”. Bez zrobienia tego przytoczony cytat (prawie) nie ma sensu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. żeby zrozumieć wagę celu odległego, jakim jest zbudowanie dobrego szkolnictwa;

    za gazeta.pl:

    Huta Stalowa Wola rozpoczęła dostawy elementów pierwszego seryjnego Dywizjonowego Modułu Ogniowego „Regina” z armatohaubicami „Krab”

    komentarz internauty:

    antymemo wczoraj

    System wieżowy to licencyjny system AS90/52 (Wielka Brytania); lufa produkowana we Francji (Nexter Systems z Bourges) lub w Niemczech (Rheinmetall). Podwozie produkcji Samsung Techwin (Korea), stosowane w armatohaubicy K9 Thunder.
    Odpowiednią amunicję opracowała słowacka firma ZVS Holding a.s. z Dubnicy nad Wagiem (9 grudnia 2010 podpisano umowę licencyjną). Modułowe ładunki miotające są dostarczane przez czeską firmę Explosia a.s. z Pardubic.

    Projekt rozwijany prawie 30 lat (od początku lat 90-tych) pochłonął już miliardy złotych, które wessał Śląsk … tak, polski przemysł zbrojeniowy ma się dobrze!

  6. Aha, w zeszłej oraz w poprzedniej kadencji Sejmu najliczniejszą grupą zawodową byli nauczyciele. W tej kadencji nie sprawdzałem.

  7. Jaja kobyły…
    Mam nadzieje, że środowisko nauczycielskie wreszcie się zjednoczy i zadziała wspólnie. Bo takie małe grupy łatwo rozbić i zastraszyć.
    Ale co my mamy robić wujaszku? Popędzasz do zdawania egzaminu ale jakie są pytania?

  8. Tanaka, bardzo kiepskie dyskutujesz, ale ten tekst jest dobry, gratulacja.

  9. @ zza kałuży
    Ma być lepiej. Premier Morawiecki obiecał, że na Śląsku powstanie „dolina krzemowa”. Ale to chyba jakiś żart:-(.
    Uważam, solidarność nauczycielska służy do wydudkania ZNP. Morawiecki obieca to co chce solidarność czyli obiecamy a potem się zobaczy. Morawiecki z Prezesem Wszystkich Prezesów kupują wszystkich którzy mogą ich poprzeć. Co tam parę głosów belferskich. Damy kiełbasę wyborczom emerytom. Tych jest parę milionów. Ech! Szkoda słów.
    Jeśli chodzi o płace nauczycielskie to zapraszam tu :https://youtu.be/dR4nSfI_EfQ

  10. Miałem w rodzinie dwoje długoletnich nauczycieli licealnych. On uczył matematyki, ona – fizyki. Zapaleni do zawodu, lubiani przez uczniów, z sukcesami (olimpiady przedmiotowe, absolwenci wybierający studia politechniczne i uniwersyteckie kierunki ścisłe). Wraz z postępującą pauperyzacją, pogarszającym zdrowiem (głos), pełzającą utratą prestiżu zawodowego i rosnącym wpływem katechetów na dyrekcję i radę pedagogiczną zaczęło gasnąć ich belferskie zaangażowanie, aż zgasło. On poddał się jako pierwszy i „poszedł w gospodarkę” z kilkakrotnym wzrostem poborów i limuzyną z kierowcą, ona – wykorzystała pierwszą możliwość odejścia na wcześniejszą emeryturę i zajęła przewodnictwem turystycznym dla grup krajowych i cudzoziemców. Odżyli finansowo i zdrowotnie, angażują się dziś społecznie na rzecz polskiej turystyki, podróżują i tylko z łezką w oku wspominają młodość i popularne wśród nauczycieli przekleństwo: Bodajbyś cudze dzieci uczył!
    Ale kiedy niespodziewanie zamelduje się któryś z byłych uczniów i przyjedzie z własnymi dziećmi pokazać im swoich dawnych belfrów, zaczynają promienieć jakimś specjalnym światłem ludzi spełnionych życiowo…

  11. W czasie minionego państwa tamta opozycja podkreślała, że państwo w którym policjant zarabia lepiej od nauczyciela jest państwem totalitarnym. Dzisiaj oni są rządzącymi elitami, a nauczyciel dalej nie zarabia więcej.
    Ci nowi rządzący, zrozumieli, że wiedza ich nauczycieli nie jest już im potrzebna. Potrzebują policjantów i rozmnożonych służb, aby trwać przy dobrze płatnym korycie. Bo, oni nigdzie nie zarobią tak dobrze jak przy władzy. Wszak niewiele konkretnego i przydatnego nie potrafią. A przed gniewem niezadowolonych nauczyciele ich nie ochronią.

  12. errata.
    O jedno „nie” wyszło za dużo. We frazie „przydatnego nie potrafią” nie powinno być „nie”.

  13. @wujaszek wania
    Wszystko co piszesz to świnta prawda. Mam nadzieję, że tym razem sprawa nie rozejdzie się po kościach, jak już tyle razy bywało. Pieniądze dla nauczycieli znalazlyby się, między innymi… w szkole, ściślej w innym rozdysponowaniu wydatków na płace dla nauczycieli.
    Zgodnie z ustaleniami w 1991(?) w sprawie powrotu religii do szkół, katecheci mieli pełnić tę duchową posługę za darmo (tak jak w salach katechetycznych) Po dwóch latach kardynał Wyszyński uznał, że skoro katecheci pracują w szkole, to należy się im wynagrodzenie, tak jak innym nauczycielom. „Na dzień dzisiejszy” państwo, czyli my, wydaje ponad 1.36 mld rocznie na naukę religii (dane z 2015, nie znalazłam najświeższych. Tak czy owak to kwoty potężne.
    Z powodu skutków deformy oświaty (jednocześnie uczą się w liceach dwa roczniki, stąd lekcje wydłużają się niemożebnie), był apel nauczycieli do epidiaskopu, by czarni zrezygnowali z jednej lekcji religii w tygodniu, bo są dwie. Dostali odmowę , bo przecież klechy straciłyby połowę kasy.
    Poniżej link z tekstem, który obrazuje, jak i czego czarni uczą dzieciaki przed I Komunią i jak zadręczają rodziców „komunijnych”.
    Skoro dorośli nie chcą/nie potrafią trzasnąć drzwiami i dają się upokarzać, to „nasi okupanci” (jak pisał o nich Boy-Żeleński ponad 80 lat temu) dobrowolnie nie ustąpią w swoich żądaniach, niecnych praktykach, deformowaniu młodych umysłów. Myślę że czas na rewolucję, Wiem, że nie z wtorku na piątek, ale chyba niedługo.
    https://natemat.pl/267623,proboszcz-z-kamionka-dzieci-z-in-vitro-nie-maja-dusz

  14. @wujaszek wania
    Zapomniałam zapodać o kapelanach, pobierających niemałe uposażenie. Ostatnio zostali zatrudnieni w… Izbie Skarbowej. Podobno kapelan pokazał się raz, na imprezie wigilijnej. To dopiero hucpa!
    Nie chce mi się sprawdzać, ale kapelanów , bynajmniej nie wojskowych, zgodnie z tradycją, jest od metra w różnych instytucjach.
    Jestem za tym, by każdy obywatel miał zapewnionego kapelana, np. kapelana bloku (mieszkalnego), kapelana dzielnicy, gminy, powiatu itd Wujaszku, chce mi się wyć!

  15. @mag 22 marca o godz. 12:26
    kardynał Glemp

  16. @janadam48 22 marca o godz. 9:54
    Premier Morawiecki obiecał, że na Śląsku powstanie „dolina krzemowa”. Ale to chyba jakiś żart:-(.

    https://www.bbc.com/news/technology-26041341

    Czytając powyższe recepty i porównując je z Zestawem Cech Idealnego Prawdziwego Polaka – Produktu Wolskiej Edukacji i Katechizacji to płakać się chce.

  17. zza kałuży
    Jasne że kardynał Glemp. Ten co jeździł na rowerze. Prototyp księdza Mateusza?
    Ale co byś rzekł ad meritum?

  18. Za poprzednich rządów PiS każda Izba Celna (było ich wówczas 16) miała otrzymać kapelana. Z powodu protestu celników (brak podwyżek od 2003, kapelan powinien być społeczny, a nie na etacie) w 2008 roku etaty otrzymało 5 kapelanów plus jeden ksiądz dziekan z biurkiem w Ministerstwie Finansów.
    Zakres obowiązków dziekana? -Koordynacja pracy pozostałych kapelanów-celników.
    Po powstaniu KAS (2016) zatrudnia ona 9 kapelanów na etacie ekspertów.

  19. Jeśli jasne, że Glemp, to nie należy pisać Wyszyński.
    Prymas nie „jeździł na rowerze”, tylko raz w 1999 roku przejechał kilkaset metrów rowerem na spotkanie z młodzieżą. Przejechał trasę z parafii św. Anny w Wilanowie do miejsca, gdzie miała stanąć Świątynia Opatrzności.
    Po 50 latach jeżdżenia limuzyną.
    Ale jak widać został zapamiętany jako „ten, co jeździł na rowerze”.

  20. @mag

    Pensje katechetów do likwidacji to jedno, a drugie – niech sale do katechezy w szkołach wynajmują według zasad rynkowych.

  21. janadam48, 22 marca o godz. 9:54

    W czasie mojej obecnosci nablogowej, Morawiecki obiecal a) prom zaawansowany dla przywrocenia potegi morskiej i restrukturyzacji dokow, b) milion elaut calkowicie polskich (elHusaria) napedzanych na pedaly, c)elektrownie atomowa napedzana weglem donbaskim, d) teraz SiliconValley (chyba na Pustynia Bledowska, tam jest masa krzem, Si). Jakby tam duza dziure wykopac, to bedzie Valley.

    Czekam z niecierpliwosc na project (re)chrystianisacja planeta Mars. Tam jest duza potrzeba. To moze byc sztandarowy project podnoszacy nadwislactwo do Poteg Morskich i Kolonialnych. W wieku XXI i dalej. Byc moze premier ma tez jeszcze inny project na czas przedwyborczy, za pol roku. Ale kryje, zeby opozycja nie przyjela.

    Czesciowo odpowiedzial Zza kaluzy (22 marca o godz. 13:02 ) dal link, ale bez znajomosci „warunkow lokalnych” na pustynia Bledowska.

    pzdr Seleuk

  22. Nie tylko polscy nauczyciele są niezadowoleni. Także w Szwajcarii, której grozi brak nauczycieli gorszy od braku księży katolickich (tych już się importuje z Polski i Afryki), szerzy się zniechęcenie i burnout choć zarobki jednak wyższe są nieco od średniej krajowej:
    Przedszkolanka 57-97 tys. CHF rocznie (średnio 73,7 tys.)
    Nauczyciel/ka szkoły podstawowej (1-6 klasa) średnio 77 tys.
    max. 116,7 tys. CHF
    Nauczyciel szkoły sekundarnej (polskie gimnazjum) średnio 90,7 tys. max. 137 tys.
    Nauczyciel gimnazjalny (liceum) – średnio 101 tys. max. 156 tys. franków rocznie.
    Pensje nauczycielskie regulowane są kantonalnie, stąd różnice.

  23. No to teraz już wszystko jasne… te belferskie ciągoty wujaszka wani.

    @wujaszek wania 22 marca o godz. 8:16

    Był łaskaw skierować do mnie takie słowa:
    Nic tak nie boli jak prawda na swój temat.
    Cokolwiek odpowiesz, lub nie odpowiesz, i tak nie ma żadnego znaczenia.

    Dzieci i ryby głosu nie mają? Szkopuł w tym, że na blogu nie ma dzieci.

  24. @Tobermory 22 marca o godz. 14:20
    Naprawdę istnieje termin „szkoła sekundarna”?
    Termin „secondary school” obejmuje i gimnazjum, i liceum – czyli po prostu szkołę średnią.

  25. @Na marginesie
    22 marca o godz. 14:26

    Sekundarschule albo Oberstufe.
    Obowiązkowa szkoła powszechna (Volksschule) obejmuje 9 klas i ma dwa etapy: Primarschule (Unter- i Mittelstufe po 3 lata) oraz Sekundarschule (trzeba się zakwalifikować) lub Realschule (pozostałe 3 lata)
    Gimnazjum w Szwajcarii odpowiada liceum w Polsce.

    Un gymnase en Suisse est un établissement d’enseignement secondaire du deuxième cycle qui propose une formation en voie maturité, culture générale ou commerciale.

  26. Terminem Mittelschule (szkoła średnia) obejmuje się szkoły powyżej 9. klasy. Zwyczajowo termin ten odnosi się do szkół kantonalnych (Gymnasium/Collège) utrzymywanych przez państwo (kantony) i kończących się maturą oraz do prywatnych szkół o równoważnym statusie.

  27. @Na marginesie
    22 marca o godz. 14:26

    Sorry ale „dzielisz wlos na czworo” – secondary school to termin angielski i niekoniecznie musi odnosic sie do Szwajcarii o ktorej pisze @Tobermory. „Za kaluza” sa tez rozne szkoly i dziela sie na podstawa zwana „elementary”, potem jest „secondary or high school” ktore w angielskich prowincjach Kanady sa rozbite na dwie osobne szkoly – gimnazjum zwane „junior high” a potem liceum okreslane jako „senior high”. Wyjatkiem jest (jak zwykle) Quebec. Aha, i jeszcze „biedne” dzieci musza chodzic do szkoly od 5go+ roku zycia.
    Co ciekawe to to, ze szkoly sa zarzadzane przez kuratoria (school boards) w regionach na ktore sa podzielone prowincje. I to z nimi maja umowy zwiazki zawodowe nauczycieli ktore negocjuja zazwyczaj trzyletnie kontrakty. Do strajkow dochodzi bardzo rzadko choc sie zdarzaja. Mam nadzieje, ze nic nie pokrecilem.

  28. @Tobermory 22 marca o godz. 14:54
    Aha. Pojęłam. Mnie zaintrygował ten polski termin.

  29. @Na marginesie
    22 marca o godz. 15:02

    Nie wiem, czy w języku polskim istnieje oficjalnie taki termin, sam sobie przetłumaczyłem 😉
    Termin „gimnazjum” w polskim znaczeniu jest mylący, bo nie jest kompatybilny ani ze szwajcarskim, ani niemieckim systemem szkolnictwa i może prowadzić do nieporozumień. Niemiecki system obejmuje 9 lat gimnazjum i zaczyna się w piątym roku nauki (Sexta) a kończy w 13. (Oberprima).

  30. Czy absolwent polskiego gimnazjum określa swoje wykształcenie jako „średnie”?

  31. @Rodz©
    22 marca o godz. 15:02

    Dzięki za rozszerzenie tematu. Mnie kosztowało kiedyś sporo wysiłku przyzwyczajenie się, że amerykański termin „high school” to nie szkoła wyższa (Hochschule) czyli co najmniej pomaturalna (i vice versa).

  32. @Rodz© 22 marca o godz. 15:02
    Nie to, że dzielę włos na czworo. Po prostu mnie zaintrygował polski termin. Ale Tobermory już wyjaśnił – z nawiązką. Na co przecież i tak liczyłam od początku 😀

  33. Edukacja – dla rodziców…

    Wacław Madej jest proboszczem (w warszawskiej parafii na Kamionku) od grudnia 2014 r. Z wykształcenia jest doktorem teologii moralnej. Wykłada ją przyszłym księżom w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej na Tarchominie. (…)

    Dziecko pani Anny przyjmie w tym roku pierwszą komunię w kościele Bożego Ciała na Kamionku. Z okazji tego wydarzenia w pierwsze środy miesiąca parafia organizuje obowiązkowe spotkania przygotowawcze dla rodziców. – Inaczej dzieci nie będą dopuszczone do komunii – tłumaczy pani Anna. Spotkania prowadzi właśnie proboszcz.

    Na czym polegają? – To luźne rozmyślania księdza, zupełnie niepotrzebne – oceniają rodzice. Przeważnie opowiada o wyższości mężczyzny nad kobietą. W pierwszą środę marca proboszcz podzielił się przemyśleniami na temat dzieci, który przyszły na świat dzięki in vitro.

    – Powiedział, że nie mają duszy, ponieważ dusza może zrodzić się tylko z połączenia dwóch ciał: kobiety i mężczyzny. Dusza nie może narodzić się w laboratorium, gdzie pan docent z asystentem robią „pyk” – powiedziała czytelniczka „Gazety Wyborczej”.
    https://natemat.pl/267623,proboszcz-z-kamionka-dzieci-z-in-vitro-nie-maja-duszy

    Komentarz pod tekstem:
    Nie rozumiem tej części ludzi, którzy są zbulwersowani słowami takich typów a mimo to łażą do tych przybytków i o zgrozo powierzają im swoje dzieci.

    A z punktu widzenia teologii katolickiej – o ile dobrze pamiętam, to z „połączenia ciał” wynika również grzech pierworodny, przekazywany przez akt kopulacji. A zatem dzieci poczęte in vitro rodzą się jak Przenajświętsza Mateczka – bez grzechu pierworodnego. Ąć! Nic dziwnego, że kaka dostaje spazmów.

  34. @Tobermory 22 marca o godz. 15:25

    A wykształcenie wyższe to highER education. Go figure 🙂

  35. Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 9:35

    Ale co my mamy robić wujaszku? Popędzasz do zdawania egzaminu ale jakie są pytania?

    Zaraz tam, popędzasz. Zachęcam.
    A egzamin jest praktyczny. Z umiejętności i postaw.
    Co robić?
    Po pierwsze, czego nie robić? Nie dać się szczuć władzy na nauczycieli. Nauczycieli wspierać. Chociażby w mediach społecznościowych. Są różne strony, na których można się do nich odezwać.
    To takie minimum.

  36. Thomas
    22 marca o godz. 9:52

    ten tekst jest dobry, gratulacja.

    Dziękuję :)

  37. Tobermory
    22 marca o godz. 10:37

    Ale kiedy niespodziewanie zamelduje się któryś z byłych uczniów i przyjedzie z własnymi dziećmi pokazać im swoich dawnych belfrów, zaczynają promienieć jakimś specjalnym światłem ludzi spełnionych życiowo…

    Cisną się na myśl słowa Tuska o specjalnym miejscu w piekle dla ludzi, którzy …

  38. mag
    22 marca o godz. 12:26

    Wszystko co piszesz to świnta prawda

    To, co Ty piszesz, to też prawda.

    Wypowiedź o dzieciach bez duszy … nie znam tylu dostatecznie mocnych i brzydkich słów, żeby to skomentować.

  39. mag
    22 marca o godz. 12:37

    chce mi się wyć!

    Przydałby się Broniewski ze swoim piórem

  40. Na marginesie
    22 marca o godz. 14:22

    Eee, nie ma takiej siły, która mogłaby Cię pozbawić głosu 😉

  41. @wujaszek wania
    Aha, wiec to nie Takana! Ok jasne 😉

  42. @wujaszek wania,
    Podoba mi się Twoje wezwanie, ale chciałbym dodać coś od siebie. Pensje nauczycieli są nadal zbyt niskie, chociaż sytuacja poprawiła się w porównaniu z głodową zapaścią lat 90. Pensje to jednak nie jest jedyny problem polskiej szkoły. Nauczyciel jest tylko częścią systemu, który powinien mu zapewniać solidne wsparcie – sensowny i stabilny (choć niekoniecznie niezmienny) program nauczania, dokształcanie, fachową pomoc zwłaszcza w pracy z uczniami o szczególnych potrzebach, sprawiedliwą ocenę wyników pracy. Obawiam się, że z tym wszystkim nie jest najlepiej, bo jesteśmy narodem Judymów, a nie organizatorów. Ale może się mylę?
    Potrzebne jest też wsparcie i jasne określenie zasad w kontaktach z rodzicami uczniów, którzy (rodzice) bywają roszczeniowi i agresywni, albo próbują łapówkarstwa. Lub odwrotnie: szczególnie w małej miejscowości rodzice nie wiedzą, czego (i jak) wymagać i dlaczego ich gminna szkoła jest do kitu – ale tego nie może nie wiedzieć/nie widzieć kuratorium. W takiej szkole (np. pod kiepskim dyrektorem nie do ruszenia) nawet najbardziej entuzjastycznie nastawiony nauczyciel nie podskoczy, tylko położy uszy po sobie, bo pensja i tak jest niezła w porównaniu z otoczeniem. (Tylko szkoda dzieci.)
    Czy nie sądzisz, że poprawa środowiska pracy pod tymi względami byłaby miłym dodatkiem do podwyżki? No i byłaby z korzyścią dla dzieci? Bo ostatecznie to o nie chodzi.

    *nauczyciele = nauczyciele i nauczycielki. Dla mnie premiera to jest w kinie, a ministra to nie było dziś w biurze.

  43. Kto mi powie, że Herr Thomas
    Umie czytać nick „Takana”
    Będzie wisiał jak bohomaz
    U świętego Sebastiana

  44. Szkoda, że @wujaszek wania onegdaj postanowił nie reagować na moje komentarze i teraz się nie dowiem, co ma Tusk i piekło do komentarza o nauczycielach w mojej rodzinie 🙁

  45. Dla tych, co jeszcze nie wiedzą, co naprawdę jest w deklaracji LGBT
    https://bi.im-g.pl/im/4a/66/17/z24535882V,Andrzej-Rysuje—Karta-LGBT.jpg

  46. Szary Kot
    22 marca o godz. 17:21

    masz absolutna rację.
    Dlatego odwołuje się do tego, co mówi profesor Łukasz Turski.
    Potrzebne są zmiany całościowe.
    Niemniej od czegoś trzeba zacząć. Na tu i teraz mamy protest nauczycieli w sprawie ich zarobków.
    Jeżeli szeregowiec w wojsku, bez pełnego średniego wykształcenia, dostaje na dzień dobry pensję dwa razy wyższą od nauczyciela stażysty, to kto zdecyduje się na pracę w szkole?
    I jak będzie funkcjonować szkoła z nauczycielami z łapanki?

    Reżim próbuje jeszcze bardziej upokorzyć nauczycieli. Społeczeństwo nie ma w tym żadnego interesu. Wręcz przeciwnie.

  47. Tobermory
    22 marca o godz. 19:23

    Szkoda, że @wujaszek wania onegdaj postanowił nie reagować na moje komentarze

    Czy ten żal jest aby szczery? 😉

  48. Zaczyna się nacisk na nauczycieli:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24576617,kilkuset-akademikow-i-opozycjonistow-apeluje-do-nauczycieli.html#s=BoxOpImg3

    Kuria gnieźnieńska zakazała katechetom strajkowania.
    Pewnie a ambon polecą gromy na strajkujących nauczycieli.

  49. @wujaszek wania
    22 marca o godz. 20:44
    Miałam ci to właśnie podesłać z komentarzem:
    I tyle tego poparcia.
    A co wymagać od kowalskich?

  50. A swoją drogą jak mnie śmieszy ten tytuł „działacz opozycji antykomunistycznejj”.

  51. @wujaszek wania
    22 marca o godz. 20:38

    Zaraz tam – żal 🙄 Ciekawość zwyczajna. Czy wytrwa w postanowieniu, czy może się ugnie i wyjaśni. Jeśli wytrwa (już częściowo nie wytrwał 😉 ) to… no cóż, poczekam na dalszy rozwój sytuacji.

  52. Wujaszek Wania
    Nie sądzę, by moja opinia na temat „wstępniaka” miała dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie tym niemniej tytułem wstępu do mego komentarza powiem, że z opisem sytuacji i diagnozą się zgadzam.
    Sam mam jedynie zamiar podzielić się nurtującym mnie pytaniem o „słupkowe” konsekwencje konfliktu między środowiskiem nauczycielskim a reżimem.

    Piszesz: – A reżim twardo okazuje nauczycielom pogardę..
    To prawda ale nie ma się temu co dziwić. Nauczyciele (i nauczycielki jeśli ktoś tak chce), to z reguły ludzie, którym kultura osobista nie jest obca. Nie będą rzucać mutrami, palić opon na ulicach, bluzgać a będą starać się protestować w formie zgodnej z prawem więc nie stanowią liczącego się dla reżimu spektakularnego zagrożenia a więc zasługują na „pogardę”.
    Już teraz szykuje się on do obciążenia nauczycieli (i nauczycielek, jak kto woli) ewentualnym bałaganem w oświacie jaki się szykuje jeśli strajk dojdzie do skutku.

    To co napisałem o przyczynie pogardy ze strony władz i pozostawanie przy tym tylko byłoby jednak trywializowaniem sprawy chyba. Dlaczego?
    Otóż dzisiaj słyszałem wypowiedź senatora Bielana, któremu – jeśli dobrze zapamiętałem – „wymsknęło się”, że środowisko nauczycielskie dąży do obalenia władzy, w sensie pisowskiej władzy. Nie chodziło mu o członków ZNP tylko a o całe środowisko nauczycieli. Tak jego wypowiedź zrozumiałem.
    Potwierdził niejako moje przypuszczenia, że pisowski reżim dokładnie wie, że wśród belfrów zwolenników nigdy nie miał, nie ma i mieć nie będzie. Dlatego dla pisowskiej czapy zabieganie o tę część elektoratu jest niecelowe. Reżim jest świadom, że gdyby nawet spowodował znaczące ustępstwa w kwestiach finansowych, to głosów tej grupy społecznej i tak nie zdobędzie.

    Kto nie kocha PIS, Prezesa i „dobra zmiana” mu się nie podoba ani też nie da się przekupić za swoje własne pieniądze odprowadzane w podatkach z jednej strony a z drugiej nie stanowi wyborczego zagrożenia, to nie jest godzien reżimowego szacunku 😉

    Ciekawe jak się to skończy.

  53. Jestem dozgonnie zobowiazany, wieczorowom porom. Przegladajac wpisy, uzyskalem wiedze. Wiedze skad biora ateisci katoliccy. Z Kamionka. Jezioro Kamionkowskie bylo jedna z granic mojego dziecinstwa, to mam obraz. Jak oczy szeroko zamkne. Wiedze skad biora osobniki pozaziemskie mam od dawna. Nie szkodzi poszerzac jednak. Wiedze.

    Dawno dawno, przy drodze do Aten mieszkal jeden gagatek z lozkiem, w zmiennym wymiarze. Dzis zwane lozko kontynentalne, 3 materace warstwowonalozone. Ten gagatek zmienial wymiar lozka, w zaleznosci od wymiaru przechodniow. Ale odwyrtkowo. Przeczytalem wywiad z profesorem linkowanym. On siebie niepokoi problemem wszystkich. Co gorzej, probuje niepokoic innych wszystkich. Ja uwazam, nie ma co martwic. Spisz wygodnie, jak poscielesz lozko atenskiego gagatka wczesniej. Bez wzgledu na wymiar. Wiedza z tego wynikajaca jest. Problematyka lozka pred spaniem musi byc rozwiazana, nie pobudka. Problemem pokrewnym jest umieszczanie reki w nocniku. Lepiej umiescic przed napelnieniem. W zadnym wypadku po napelnieniu. Ten atenczyk na to nie wpadl. To jest poznoodkryte, ale nie przez profesora.

    Poniewaz wstepniak jest o ksztalceniu. O moich przygodach na jednej uczelni zawodowej pisalem wielokrotnie (patrz arkiwum). Gdzie mialem zajecia teoretyczne i laboratoryjne z grupami doroslych. Jedna grupa doroslych byly dwie studentki, siostry, przyjemne widokowo i zapachowo. Daje link jak rozwinely siebie dzis. Po studiach
    https://www.bing.com/images/search?q=systrarna+graaf+utvik&qpvt=systrarna+graaf+utvik&FORM=IGRE
    Z zalem stwierdzam, nigdy smakowych wrazen nie mialem na siostrach.

    Pzdr Seleuk

  54. mag
    22 marca o godz. 12:37

    Kapelan jest wszędzie. Także tam, gdzie go nie ma. Spółki skarbu państwa organizują różne uroczystości, dowolne zresztą – przyłazi konsekrowany i co łaska i nie mniej jak 5 tysięcy się należy. Jest „spotkanie opłatkowe” załogi – to samo, ale należy się 10 tysięcy, bo okres świąteczny. Klecha przyjdzie, pokropi, powie kilka pustych zdań, albo i nie powie i pójdzie. Za 10 tysięcy.

    Jest „poświęcenie rury kanalizacyjnej z wyczystką”, przyłazi klecha i i co łaska i nie mniej niż 5 tysięcy się należy. Jest „uroczyste przekazanie do eksploatacji budynku zarządu po termomodernizacji” – jest konsekrowany pokrapiacz i nie mniej niż 10 tysięcy się należy. Żartowałem, należy się 20 tysięcy, za wyższą rangę usługi – to budynek zarządu.
    Jest „wyjazd integracyjny połączony z mszą na Jasnej Górze” – pod przewodem kapelana, i nie mniej niż 10 tysięcy się należy
    I tak dalej, bez końca.
    Koszty idą w „promocję przedsiębiorstwa”, „działalność socjalną” i podobne tytuły. Nie ma, że na Kościół kat.
    W takim kraju żyjemy. Dlatego Szostkiewicz.

  55. Na marginesie
    22 marca o godz. 15:31

    A z punktu widzenia teologii katolickiej – o ile dobrze pamiętam, to z „połączenia ciał” wynika również grzech pierworodny, przekazywany przez akt kopulacji. A zatem dzieci poczęte in vitro rodzą się jak Przenajświętsza Mateczka – bez grzechu pierworodnego. Ąć! Nic dziwnego, że kaka dostaje spazmów.

    Tak jest, tylko że trzeba na sprawę spojrzeć fachowo.

    1. seks w przyrodzie nie istnieje.
    2. istnieje wyłącznie komunia ciał.
    3. komunia ciał zachodzi wyłącznie pomiędzy sakramentalnymi małżonkami płci przeciwnych: biologicznego mężczyzny i biologicznej kobiety.
    4. komunia to jest świętość. Ściślej: świętość nad świętościami i nad świętościami świętość.
    5. wskutek komunii ciał, czyli świętości nad świętościami i tak dalej, dochodzi do przeniesienia grzechu pierworodnego.
    6. grzech pierworodny przenoszony jest drogą płciową.
    7. przeniesienie odbywa się na sposób cudowny i na sposób szczególny.
    8. płciowość człowieka to jest antropologia ciała imienia Świętego Ojca Świętego.

    Za świeckie kazanie w powyższej sprawie należy się co łaska i nie mniej niż tysiąc złotych.

  56. Tanaka, 22 marca o godz. 21:18
    do
    mag,22 marca o godz. 12:37

    Bywalem na wielu wyjazdach integracyjnych i konsekrowanych, polaczonych mszami. Nigdy jednak nie slyszalem zeby uczestnicy, uczestniczki tez, placily za udzial. Zawsze wchodzilo w „promocje i dzialalnosc”. Wnosze, Szostkiewicz nigdy na wyjazdach nie bywal, integracyjnych.

    Dobranoc Seleuk

  57. @Tanaka
    Za to: grzech pierworodny przenoszony jest drogą płciową.
    Należy ci się Nobel! 🙂

  58. Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 21:44

    Nobel należy się Augustynowi, zwanemu świętym. To jego odkrycie.

  59. legat
    22 marca o godz. 21:09

    Wujaszek Wania
    Nie sądzę, by moja opinia na temat „wstępniaka” miała dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie

    Z zainteresowanie przeczytałem i co więcej zgadzam się z tym co piszesz.

  60. Po umyciu zabkow. Nastepujace.

    Jezeli jest wymyslona szczepionka dzis na HIV(AIDS), co jest pciowa chorobsko. Czy nie mozna wymyslic szczepionka na grzech pierworodny, To bylby Nobel medyczny.

    definitywne dobranoc, Seleuk

  61. @wujaszek wania
    22 marca o godz. 21:53
    A na którym blogu on pisze?

  62. seleuk|os|
    22 marca o godz. 22:00

    jest szczepionka na grzech pierworodny. Nazywa się in vitro.

  63. @Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 21:44

    pokojowy, a dokładniej – sypialniany

  64. Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 22:06

    mowa o tak zwanym „ojcu kościoła” św. Augustynie, który przeforsował dogmat o dziedziczeniu grzechu pierworodnego.
    Wymyślił sobie, że skoro po zerwaniu jabłka w Raju, Ewa i Adam zasłonili listkiem genitalia, to znaczy, że właśnie w tym miejscu zlokalizowany jest grzech pierwszych rodziców. A skoro kolejni ludzie przychodzą na świat za sprawa użycia tychże, to znaczy, że są obarczeni ich grzechem.
    Stąd taka niechęć do seksu.

  65. @mag 22 marca o godz. 13:06
    Ale co byś rzekł ad meritum?
    Ciężko jest mi skopiować tutaj moje kilka tysięcy wpisów na blogu Chętkowskiego.

  66. @wujaszek wania
    22 marca o godz. 22:12
    Nie znam, ale widzę że trup. Trupy nie dostają Nobla, zresztą z tego co piszesz on już swoje dostał – św.
    Tanaka nadal prowadzi.

  67. Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 22:52
    To, że Tanaka prowadzi jest przecież jasne i nie potrzebne chyba przypominać o tym. To, że nie może być odpowiedzialny, t.zn. że musi pisać wszystkie „wstępniaki” sam , też jest jasne. Osobiście nie mam ani umiejętności dyskutowania a tym bardziej pisania wstępniaków . Toteż czytuję blog , zgadzam się z wpisami lub też nie, ale cieszę się, że blog istnieje i dziękuję za trud Tanaki i dyskutantów.

  68. Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 22:52

    Zdaje się, że mam wybór: Nobel albo świętość. To poproszę Nobla i co łaska na tacę, czyli wypłatę.
    Bardzo lubię działać z niskich pobudek czyli chęci zysku.

  69. -potrzeba a nie potrzebne.

  70. Tanaka
    22 marca, g.21:18
    Kapelan życie nam ubogaci
    A i sam na tym nie straci
    Ale już kapelanów horda
    Niebezpiecznie wygląda
    Strzeż się siostro i bracie
    Gdy łaska spadnie na cię
    Boża – rzecz jasna – i
    Spełnią się twe sny
    Z biesem w głównej roli
    Który się nie certoli.
    Tanaczku, kobradobranocka

  71. @Tanaka 23:14

    Przy takim podejściu o śwętość będzie nietrudno. Aureola nie może być aż tak droga.
    A merytorycznie (mam nadzieję): gdyby władze uczelniane zechciały posłuchać prof. Turskiego w kwestii przesunięcia terminu rekrutacji na studia, wsparcie udzielone nauczycielom podstawówek i liceów nabrałoby konkretnego znaczenia. Same wyrazy poparcia bąknięte tu i ówdzie mało ważą. Tylko musiałyby to ogłosić już teraz.

  72. @wujaszek wania 22:12
    Czy słyszałeś może coś o genie, który odpowiada za grzech pierworodny? I gdzie jest umiejscowiony? Skoro jest dziedziczony i utrzymuje się w populacji tyle czasu, mimo ultrafioletu, dziury ozonowej, tylu kataklizmów, telefonii komórkowej, wódy, papierosów, dragów i innych u żywek musi być wyjątkowo odporny na jakiekolwiek zmiany.

  73. ……Zjawiam się, aby donieść, że:

    uwielbiany przez wiernych, a także rodzinę naszej synowej ksiądz popełnił samobójstwo, po wszczęciu przez policję śledztwa o kilkuletnie molestowanie nieletniej/dziecka. Głęboko katolicka rodzina synowej zdecydowanie nie wierzy zarzutom i zaciekle broni „duszpasterza”.
    Spotkaliśmy go z żoną kilka razy, gdy pod przymusem rodzinnym uczestniczyliśmy milcząco w „obrzędach”, wydawał się nieszkodliwy. Wilk w owczej skórze?? Okaże się po publikacji wyników śledztwa.

    ……Oraz znikam marynować kurczaka Biryani na obiad……

  74. wujaszek wania, 22 marca o godz. 22:06
    do
    seleuk|os|, 22 marca o godz. 22:00

    „jest szczepionka na grzech pierworodny. Nazywa się in vitro.”

    Wujaszku, w grubomylnym bledzie jestes. Podwojonym. Przyczyna, prawdopodobna, jest katolickosc ateismu Twojego plus pora nocna. O porze nocnej wszystkie swierszczyki chodza spac. Po umyciu zabkow i ev prysznic. W kazdym wypadku, nie bloguja.

    Aspiryna podana babci/dziadusiowi nie zapobiega katar u wnuczki/wnuczka. W zwiazku z takim, szczepinka nie moze nazywac. Poza tym szczepionka musi dzialac zapobiegawczo na pcie biologiczne obie, a nawet hermafrodytysm. Tu invitro rowniez by bylo jak aspiryna dla babci. „Zabierz babci aspiryne”. Szczepionka powinna rowniez byc aktywna dla LGBTQAIP+, a nawet LGBTQAIP+A. Tu tez aspiryna invitro nie pomoze.

    Na temat in vitro, napisalem obszerny „List od Koryntian” do niejaki Turnau, dawno, dawno. Co dalo resultat, rezygnacji mojej z prenumeraty pisma Gazetka Wyborcza. Obszerne streszczenie zamiescilem na blogu LA pozniej. Ten Turnau taki sam blad mial, co Ty Wujaszku. Poplatanie z pomieszaniem.

    Szczepionka, o ktorej wspominam, na pierworodny grzech, musi byc pastylkowa lub zastrzykowa, na osobniczke/ka pci dowolnej i chronic przed skutkami zakazenia. To jest Noblowski produkt. Aspiryna ma juz Nobel (chyba). I penicilyna (chyba). In vitro ma Nobel, bez chyba.

    O poranku, pzdr Seleuk

  75. @seleuk|os| 23 marca o godz. 6:27
    Seleuk, zapodaj może link do tego „Listu do Koryntian”.

  76. Contrarian
    23 marca o godz. 6:46

    Ja adress „List do Koryntian” nie znam. Ja napisalem „List od Koryntian” do Turnau (felietonista katolicki GW). Bo mieszkalem wtedy w Koryntcie z Moja, przy Istmus. Niestety listow nie zbieram. Nawet moje. Co do streszczenie to Tanaka tylko moze pomoc. Tanaka ma cale arkiwum i Moc Boska szukania. W kazdym razie bylo o „niepokalanosci” poczynan. Contra(rian) „pokalanosci” na metode „tamizpowrotem”.

    A wogole to glownie bylem wtedy zajety wlazic na Akrokorynt. Ale nieturystyczna droga, tylko ta co jeden spryciarz wlazl z Sykion. Z sukcesem. Ja tez wlazlem z succés, choc to mnie zajelo caly dzien. I nie lazikowalem po nocy, co on. Znaczy mialem moze polowiczny. Moja siedziala w domu. Foto nie mam, bo mialem flaszki z woda (karbonisowana).

    pzdr Seleuk

  77. Na marginesie, paradox57, Tanaka

    Przepraszam, że mnie zdumiewa Wasza teologia. Namargineska mówi, że grzech pierworodny wynika z połączenia ciał, Tanaka jej wtóruje basem, że ten syf jest przenoszony drogą płciową, a paradox57, który najgłębiej zagląda w cielesność, wypatruje odpowiedzialnego za grzech genu.

    Powtórzmy, żeby nie ten. Z czego wynika łączenie ciał? Z grzechu. A z czego wynika grzech? Z łączenia ciał. Au!

    Wszystko wynika z Pięcioksięgu, który wynika z Boga, który z niczego nie wynika. Księga Rodzaju zaczyna się od tego, że na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię. Nieprawda. Nie było początku – Bóg był zawsze. Co najwyżej można mówić o początku niebios i ziemi. A skoro prócz Boga w Jedyncy Jedynego nie było niczego, jasne jest, że nie było i Syna Bożego. Ani tej tam Trójcy. Więc Biblia kłamie. I nie kłamie. Bo taka jest – kłamiąca i niekłamiąca. Więc jak mówi, że po stworzeniu nieba i ziemi „czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód”, to wie co mówi. A my właśnie od tego miejsca zaczynamy nie wiedzieć.

    Co to takiego „czynna siła Boża” – coś innego niż Bóg? Bo jak odrębna nazwa, to chyba coś innego. Jak może się przemieszczać coś, co jest wszechobecne? I w jakim celu tu i tam, skoro żadnego ni „tu”, ni „tam” nie było?

    A gówno cię obchodzi, kmiotku, i tak nie zrozumiesz.

    I to jest najteologiczniejsza odpowiedź na głupie pytania do najświętszego Słowa Bożego.

    Dlatego mnie zdumiewa Wasze szukanie przyczyny grzechu pierworodnego po jakichś zakamarkach. Skoro niczego prócz Boga nie było, a wszystko ustanowił on, to i on ustanowił pierworodny grzech, człowiek jest tylko ślepym narzędziem. Więc głównym oskarżonym na Sądzie Ostatecznym będzie Bóg.

    Znany jest z mnogich słów jako sędzia sprawiedliwy, ciekawe więc, czy wobec siebie jako oskarżonego będzie tak samo ślepy i sprawiedliwy jak Temida, którą stworzył, i bezkompromisowy jak PiS, który jest też jego dziełem, czy też swoim odwiecznym zwyczajem będzie kłamał i nie kłamał, krętaczył i nie krętaczył oraz wygłupiał się, jako Absolut, z laskami, wężami, żabami i szarańczą.

  78. Te pierworodne grzechy to nie na moją głowę czyli nie na mój eb.

    Daleko bardziej wolę czytać z życia (a raczej z rzyci, pozdrowiona bądź polska ortografio) wzięte przykłady, takie jak ten poniżej:

    „No nie wiem. Kuzyn ma syna z sąsiadką, która nie jest jego żoną. Syna uznał, a z żoną się rozwiódł. Utrzymuje kontakty z obiema kobietami, chociaż żadna z nim nie mieszka. Mieszka u niego syn i jest ochrzczony. Na imprezy rodzinne przychodzi raz jedna a raz druga kobieta (nie chcą się spotykać). Jakie wzory zachowania otrzymuje ten syn i co z niego wyrośnie?

    ponad 5 lat temu / ewa

    Gdyż ponieważ taką oto prostą drogą poszło moje rozumowanie:

    1. Sformułować pytanie, czy jest szczepionka na grzech pierworodny?

    2. Zadać to pytanie googlowi.

    3. Otrzymać całą masę nietrafionych linków do stron o stosunku Kościoła katolickiego do szczepień

    4. Przypomnieć sobie najdurniejszą polonijna audycję radiową na tematy religijne, czyli „Czas Boga”

    5. Przypomnieć sobie, że wszystkie teksty tam czytane pochodzą z portalu https://www.pch24.pl

    6. Zadać pytanie googlowi po raz wtóry, tym razem ograniczając źródła wiedzy do tego portalu

    7. Dostać żądaną wiedzę w postaci poniższego wpisu:

    https://www.pch24.pl/czy-grzech-pierworodny-jest-dziedziczony-,19596,i.html

    8. Nic nie zrozumieć z przeczytanej treści, mieć nadzieję, że @Tanaka znaleźć tu materiał na 3 nowe wstępniaki.

    9. Dużo bardziej woleć historyjkę o kuzynie z sąsiadką i utrzymywaniu kontaktów z obiema, chociaż z przerwami na rozdzielność.

  79. zza kałuży
    23 marca o godz. 8:42

    Jezeli Moja nabedzie mieszkanko kolo Elena to:
    – byc moze dasy zakoncza
    – koty beda zadowolone (i ja)
    – bede mogl zapodac Project, co mnie spokojnosci nie daje od lat wczesnochlopiecych.

    W celu takim (lub podobnym), kuzynowi bym radzil, nabyc 3bileta na „Wesele Figara” w otoczeniu barokowym (jeden zamek de la Gardie). Ale bez wystepow hotelowych pozniej. Tylko „Wesele” i jadlo 6daniowe (z napitkami) po. Poza tym malo pytan guuglowanych. Tylko do sam siebie.

    pzdr Seleuk

  80. „ogromna niedola, która przytłacza ludzi, oraz ich skłonność do zła i podleganie śmierci nie są zrozumiałe bez ich związku z grzechem Adama i faktem, że on przekazał nam grzech, z którego skutkami rodzimy się wszyscy i który jest „śmiercią duszy”

    W jaki sposób grzech Adama stał się grzechem wszystkich jego potomków? Cały rodzaj ludzki jest w Adamie sicut unum corpus unius hominis –”jak jedno ciało jednego
    człowieka”
    . Przez tę „jedność rodzaju ludzkiego” wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama, jak wszyscy są objęci sprawiedliwością Chrystusa. Przekazywanie grzechu pierworodnego jest jednak tajemnicą, której nie możemy w pełni zrozumieć.

    Tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Wszystko przez seks, który ciągle jeszcze jest zagadką dla autorów KKT, choć funkcjonariusze KK próbują od wieków zgłębić tę tajemnicę na różne sposoby 🙄

  81. Wujaszku Waniu,
    jeśli nie zaglądasz na bieżąco do „En Passant”, to uprzejmie donoszę, że prof. Łukasza Turskiego zaprosił red. Passent do swojej audycji na jutro. Nie ukrywam, że swoim tekstem zachęciłeś mnie do tego, bym zamiast „Kawy na ławę” włączył radio.
    Pozdrawiam, Życzliwy.

  82. @wbocek 23 marca o godz. 8:35
    A gówno cię obchodzi, kmiotku, i tak nie zrozumiesz.

    Mnie pod koniec podstawówki do głowy wbili, że jak się chce cokolwiek powiedzieć na tematy biblijne to szybko należy sobie przypomnieć, że będziemy mówili po polsku. Który językiem biblijnym nie jest.
    A zatem obgadując tematy z Biblii po polsku będziemy uczestniczyli w zabawie w głuchy telefon.
    Dającej dużo wesołości, jak to zabawa.
    I nic poza tym.

    Trzeba sięgać do aramejskiego, do ewoluujących form języka hebrajskiego, do greki.
    Wtedy zaczynamy rozumieć świat współczesny autorom biblijnych tekstów i dajemy sobie szansę poznania intencji jakie stały za wyborem takiego a nie innego słowa.

    Elohim czyli „Bóg” to rzeczownik rodzaju męskiego liczby mnogiej.
    Wiedząc, że w języku hebrajskim są dwie liczby mnogie, specjalnie wyróżniona liczba „podwójna” oraz ta, którą my po polsku nazwiemy „mnogą” widzimy, że Elohim z założenia autorów jest „conajmniej potrójny”.
    Z kolei czasownik „bara”, stwarzać, z podobnym rdzeniem jak ten znajdowany w arabskim słowie „rodzić”, występuje w liczbie pojedynczej.
    Słowo tłumaczone na polski „duch” to hebrajska „ruach”. Żeńska ducha a nie polski, męski duch.
    Zresztą „wiatr” także.
    Go figure.

  83. wbocek
    23 marca o godz. 8:35

    Pombocku. We wszystkim masz rację, tylko odwrotnie. Tu mamy do czynienia – jak powiedział Kloss, z dwoma rzeczywistościami – jak powiedział Lolek.

    Jedna jest nasza: na początku był bozia, więc nie było początku. Wraz z niebyciem całej reszty.
    Druga jest ich – Lolka co jest filozof i znawca Wszystkiego i całej jego reszty: jest jak mówi niebieska książeczka.
    Skutkiem tego co i owszem – jak mówi ten co mówi, ale zapomniałem kto to mówi – jest grzech pierworodny przenoszony drogą płciową w trakcie grzesznego połączenia ciał.
    Przed grzechem pierworodnym przenoszonym fachową ową drogą nie chroni nawet komunia ciał. Komunia ciał jest święta, ale wyłącznie wtedy, gdy jedynym motywem jej wykonywanie jest powołanie nowego życia poczętego, czyli katolika.
    Cała reszta motywów, a nawet brak motywu – to grzech.

    Ponieważ nie zdarzył się jeszcze taki, dla którego ten motyw byłby jedynym motywem, a jednocześnie realizator motywu nie jest w stanie wydłubać ze swojego mózgu dowodu na wyłączność takiego stanu rzeczy, ponieważ ma w mózgu kaszankę i to co mu się zdaje nie jest tym co jest, można i należy uznać, że święta komunia ciał w ogóle nie zachodzi.
    To jest korzysta wersja dla Kościoła kat, albowiem nie kala świętości. Ludzie się bzykają i są zadowoleni ogólnie, oraz szczególnie: że przenoszą grzech pierworodny drogą płciową. Oni są zadowoleni, że jest antropologia płciowości i Kościoł kat jest zadowolony, że świętość osobno, a pierworodny grzech – osobno.
    W związku z tym nazywają to świętością komunii ciał, chodzi bowiem o to, żeby używać często słowa „komunia” i słowa” świętość”, bo za nie jest opłata, w pieniądzu, ziemi, nieruchomościach obiektowych, stanowiskach, przepływach finansowych państwo-kościół, są konkordaty, ustawy lud klęczący, który wstał z kolan, a jeszcze bardziej klęczy, co jest Cudem Boskim.

    Z punku widzenia wyznawcy zachodzi interesująca sytuacja poznawcza.
    Oczywiście, tak sobie tylko żartuję, przy sobocie, że interesująca i poznawcza. Wyznawca nie ma sytuacji ani interesującej ani poznawczej. Jak by on się interesował poznaniem i miał z tego frajdę, przestałby być wyznawcą.
    Nazwijmy więc tą sytuację – logiczną.

    Otóż, czy się delikwent bzyka swobodnie, czy za pomocą komunii ciał, skutek jest ten sam: przeniesienie grzechu pierworodnego. W tej sytuacji znacznie tańsza i milsza jest wersja byzkania się swobodnie, a bez tej całej męki celebry, kontroli i elektrod w tyłku, za pomocą czego Kościół kat w głowie wyznawcy steruje prawidłowością koliczności i motywy produkcji i bardzo utrudnia posiadanie nieprawidłowych motywów do komunii ciał.

    Klient ma to do siebie, że jak ma nabyć usługę taniej i bardziej wesoło, albo drogo i metodą bolesnej męki, niemal z reguły wybierze metodę pierwszą. Co widać, więc metoda na bolesną mękę – grzeszenie za pomocą komunii ciał, jest coraz mniej popularna w narodzie nadwiślańskim. Pomimo tego, że w niedzielę sklepy są zamknięte, poza rodzinnymi, które mają w tym czasie uprawiać komunię ciał.

    Zacytuję tu słuszną uwagę Tobermorego, która jest słuszna ponieważ wzięta z Katechizmu Kościoła Katolickiego imienia Lolka kajakarskiego:
    Przekazywanie grzechu pierworodnego jest jednak tajemnicą, której nie możemy w pełni zrozumieć.

    Tak jest: nie możemy zrozumieć, jak dobry bozia, co nas nieustająco, w trybie 24 x 7 miłuje Absolutnie, a my jego nad życie zaledwie, bo Absolutni nie jesteśmy, każdego, po wsze czasy i zawsze karze metodą na odpowiedzialność zbiorową. I jest to kara śmierci.
    Nie pojmuje tego publicysta-polemista Szostkiewicz, który żąda od Hartmana, żeby nie wrzucał do wora odpowiedzialności zbiorowej wszystkich katolików. No nie pojmuje cała reszta wyznawców.
    Ale publicysta-polemista nie jest od tego, żeby pojmować, bo jest wyznawca, Wyjaśnienie – patrz wyżej.
    Prawdę mówiąc, zachodzi tu poważna sytuacja moralna, ale przecież wyznawca jest moralny, co wynika z jego oświadczenia: na początku byłem moralny. I wtedy bozia stworzył kapustę.

    Całą tą tajemnicę pojmujemy my: nie ma tajemnicy, jest Ziemia i gwiazdy, a ewolucja nie zapewnia sama z siebie szczęścia i dobra. Zapewnia natomiast mnóstwo problemów, które z mozołem i niewielką skutecznością dziś, wczoraj z zerową skutecznością, usiłujemy rozwiązywać.
    Jest to prosta sytuacja moralna i prosta, zwyczajna, prawda.

    Wyznawca nieprawdy, która u niego nazywa się Prawda, nie może zrozumieć tajemnicy, której nie ma. Tkwi w niemoralności która jest u niego Moralnością i z bolesną męką dochodzi u niego do komunii ciał, o ile w ogóle do czegoś dochodzi.

    Czy jest na całym Bożym Świecie cokolwiek, co równałoby się z tym Absolutem wariactwa, Absolutem szalbierstwa. Absolutem wyparcia się siebie i Absolutem demoralizacji?

  84. zza kałuży
    23 marca o godz. 9:59

    Zabierasz głos po to, by się do mnie przyczepić i się popisać, a nie dlatego, że coś chcesz wytłumaczyć.

    Głupawo tłumaczysz filologowi subtelności tłumaczeń. Nie ma większego znaczenia dla rozumienia treści, jak subtelnie będzie w dwustu językach przetłumaczone zdanie „Ala zza kałuży ma kota”. Gdyby tak było, żadne tłumaczenia nie miałyby sensu. Czytałeś światową literaturę wyłącznie w oryginałach – w trzydziestu, powiedzmy? Idź (żeby nie powiedzieć mocniej) i grzesz jak dorosły, a nie jak smark.

  85. @Tanaka 10:18

    Zacytuję tu słuszną uwagę Tobermorego, która jest słuszna ponieważ wzięta z Katechizmu Kościoła Katolickiego imienia Lolka kajakarskiego:
    Przekazywanie grzechu pierworodnego jest jednak tajemnicą, której nie możemy w pełni zrozumieć.

    Ale mimo to. Przecież już nawet w czasie, kiedy Lolek pisał te jakże słuszne słowa, postęp w sekwencjonowaniu genów był mocno zaawansowany. Dzisiaj technika jest znacznie bardziej zaawansowana i wszystko to można zrobić taniej i szybciej. Więc, jak sądzę, można już byłoby precyzyjnie określić, w którym chromosomie gen grzechu pierworodnego jest ulokowany, określić precyzyjnie jego locus, a także to czy jest przekazywany w linii męskiej czy żeńskiej. Można byłoby także sprawdzić, czy występują geny regulatorowe, które mogą wzmocnić, osłabić bądź całkowicie wyłączyć działanie genu grzechu. Implikacji takiego odkrycia można sobie wyobrazić multum, ku chwale najwyższego i najjaśniejszego. Z pewnością skończyłyby się nieustanne dywagacje dotyczące tego, czy to Ewcia czy Adaś odpowiada za te wszystkie nieszczęścia. A może jednak wąż? I to w tym wszystkim z mojego punktu jest nader frapujące.

  86. paradox57, 23 marca o godz. 11:05

    To jest wlasnie to Paradox co mowie. O szczepionka na grzechy pierworodne. Mnie to trudno jezykiem fachowym napisac, bo ja niegenetyk. Ale wtedy moznaby przechowac pierworodny grzech na Szpicbergenie. Tam przechowuja w warunkach doskonale sterylnych nasionka roznorakie. W jednej kopalni, co jest opuszczona. Grzech pierworodny (gen niezamutowany) bylby naprzyklad do wykorzystania gdyby nasza cywilizacja byla zaatakowana, przez znajdow pozaziemskich. Moznaby rowniez dziatwe straszyc niesubordynowana. Typ „przyjdzie gen niezamutowany ze Szpicbergena i zabierze ciebie, ty paskudny”.

    Pzdr Seleuk

  87. Tanaka
    23 marca o godz. 10:18

    Tanako, muszę się spieszyć z 54. wersją miecza ( po obu stronach okrętu, stanowiący jedno z ławeczką, która była parapetem, łatwo zdejmowany, bez żadnych zmian w konstrukcji pływadełka), a Ty mi nie pozwalasz pytaniem:
    „Czy jest na całym Bożym Świecie cokolwiek, co równałoby się z tym Absolutem wariactwa (…)?

    Przecież świetnie wiesz, że jest: człowiek. Człek – Bogiem, Bóg – człekiem. Dwa w jednym. A właściwie – jeden. A nie, kuna, trzy. Trzy to mogą być dudy, na przykład: „Urżnąłem się w trzy dudy”.

  88. @wbocek
    Idź na rower to ci dobry humor wróci.

    Dla mnie „sensowne tłumaczenie czy wyjaśnianie” biblijnych tekstów ma z grubsza dwa plany. Pierwszy to traktowanie ich jak zabytku piśmiennictwa. Jednego z najciekawszych jakie znamy, a z pewnością w naszym kręgu kulturowym super-ważnego.

    A drugi to plan filozoficzny, teologiczny. Ja już pisałem, że jako filozof nie czuję się w najmniejszym stopniu kompetentny. Poprzednio podlinkowany (podobno) tekst św. Tomasza z Akwinu dla mnie wydaje się bełkotem i daję sobie z tym spokój. Ale (być może) dla kogoś z przygotowaniem/treningiem filozoficznym jest tam cos strawnego, nie wiem.

    Po wielu latach od mojego hobbystycznego zainteresowania też niewiele twardej wiedzy zostało, ale nadal z dużą przyjemnością czytał bym opisy umieszczające różne znane wersje tekstów biblijnych w czasach ich powstawania, w ówczesnej otoczce kulturowej w tym językowej.

    Ja nie muszę wierzyć w przemienienie wafelka w boskie ciało ale zawsze chętnie postudiowałbym zmieniające się z wiekami techniki lutowania, kucia i zdobienia metali, techniki użyte do wykonania monstrancji.

  89. zza kałuży
    23 marca o godz. 11:29
    Techniki sa niezmienne z wiekami Zza kaluzy. Juz przedPotopowi Elamici uzywali protoDuracel do przerobek metalowych. Co dzis (chiba) nazywa elektrolisa. Onie nie robili przerobek na monstranciach, po to byly prymitywy. Ciezko zreszta bylo ciagac sie z monstranciami po sztucznych gorkach. Techniki sa niezmienne. Teknologia zmienia, na lepsiejsze.

    Cos jak z gotowaniem, pieczeniem, grilowaniem, na surowo etc, etc. Piecyk microfalowkowy jest teknologia, nie technika.

    Slonko swieci, letem zobaczyc najblizsze zafalowanie. Pzdr Seleuk

  90. Jeszcze raz, coby było jasne. Mnie prawie zupełnie nie obchodzi co „z tym wszystkim”, a zatem z tekstami biblijnymi, zatwierdzonymi, należącymi do kanonu, takiego czy innego, kiedyś czy teraz, apokryfami czy nie – robi Kosciół. To jest jego polityka. Mniej lub bardziej pokrętna, wstrętna i godna pogardy także czasami, specjalnie jak się weźmie do ręki egzemplarze katolickiego pisma podobno świętego wydane w redakcji osobno dla niewolników i osobno dla ich właścicieli. Mówię tu o Ameryce z XVIII wieku.

    Mnie ciekawi historia tej, ogólnie mówiąc „księgi”. Badana całkiem świeckimi metodami i o ile to możliwe, wyłącznie w celu ustalenia obiektywnej, materialnej prawdy.

    W dzisiejszych czasach nawet a może właśnie specjalnie te teksty także są wykorzystywane do walki politycznej takiej jak uzasadnienie tytułu państwa Izrael do tego czy tamtego, odmówienie legitymacji Palestyńczykom, itd, zupełnie tak samo jak z wykopaliskami różnie interpretowanymi przez Niemców i Polaków a prowadzonymi na pograniczu Niemiec i Polski.

  91. @seleuk
    Techniki a technologie. Że to co innego. Wiem, ciągle mi się myli. @Tanaka także starał się mnie nauczyć o tej różnicy. Widać tępy jestem co cud. Ale przynajmniej sie nie kłócę, postaram, jeszcze raz, zapamiętać.

  92. @@@,

    sprawa szczepionki na grzech pierworodny nabiera tempa, pięknie się zapętlając.
    Powiem tyle. Anim ja biolog, ani teolog i w rzeczonym temacie ni chu…, chu…

  93. legat
    23 marca o godz. 9:33

    dzięki za info.
    Zajętyki nie zostawiają mi dość czasu na blogi.

  94. Off topic.
    Byłem dotychczas przekonany, że nasze trzy koty, to zwykłe dachowe bezrasowe.
    Dziś nie mam wątpliwości, że to koty szlachetnej rasy brytyjskiej. Coś na kształt britix democratic albo co.
    Brexitują aż się im z ogonów kurzy.
    Pewnie trzeba się będzie rozejrzeć za jakąś szlachetniejszą odmianą pedigry dla nich 😉

  95. @wujaszek wania 12:29

    Też off topic

    A nie lepiej, gdybyś uznał, że to po prostu europejski krótkowłosy? Też fajnie brzmi. Tyle że mało arystokratycznie. Ale jeśli już upierasz się przy brytyjskiej rasie, to rozejrzyj się za czymś royal.

  96. zza kałuży
    23 marca o godz. 11:29

    Skoro masz szczegółową pasję w poznawaniu niekoniecznie treści Biblii, to na zdrowie. Mnie nie interesują szczególiki tłumaczeń ani jakiekolwiek okoliczności towarzyszące Biblii, lecz wyłącznie treść podana w moim języku do wierzenia przez matkę naszą Kościół. Tam są dowody na to, że bogowie są wytworem ludzkiego umysłu. Te dowody od dziesiątków lat nie służą mi upewnianiu się w moim ateizmie, lecz są samoistną przyjemnością jak szukanie bursztynu na plaży po sztormie, czy oglądanie jazdy figurowej na lodzie furt z tymi samymi figurami. I odkrywaniem, czy autorzy Biblii różnili się od współczesnych mi ludzi jakościowo, czy tylko ilościowo. No i odkrywaniem wciąż na nowo, czemu lud, który wymyślił Boga, nie zapisał w swojej świętej księdze prostego przykazania „Nie kłam”.

  97. @zza kałuży 23 marca o godz. 8:42

    Portal jest boski! Teologia jeszcze bardziej. A najbościejsza jest niezmienna Prawda, którą w łaskawości swojej (re)prezentuje najmiłościwszy kaka. Masz słusznego sugerując, że żarty blogowiczów na temat grzechu pierworodnego jako choroby przekazywanej drogą płciową (dobre, Tanaka!) nie są w stanie przebić samej najprawdziwszej teologicznej Prawdy – w kategoriach groteski, oczywiście.

    Zgodnie z nauką kaka o Niepokalanym Poczęciu dzieci z in vitro są niepokalanie poczęte! I wyjątkowość owego NP diabli biorą. Postępy medycyny rozwalają im teologię – stąd obłąkana kampania kaka przeciwko medycynie. Najśmieszniejsze jest pokrętne (bo przecież prawdy ludowi nie powiedzą) wyjaśnienie rzekomej „szkodliwości” in vitro – xiunce w necie plotą jak opętane, że jedyny godny człowieka sposób poczęcia to „komunia ciał” – czyli ta sama GRZESZNA kopulacja, którą od wieków kaka demonizował. Natomiast „czyste” poczęcie in vitro jawi im się jako dzieło szatana – bo konkuruje z rzekomym „cudem”, który kaka wykoncypował kilka wieków wcześniej i dla którego domaga się podziwu.

    Niepokalane Poczęcie diabli wzięli. I nikt i nic go kaka-ludkom nie przywróci.

  98. @wbocek 23 marca o godz. 13:09
    czemu lud, który wymyślił Boga, nie zapisał w swojej świętej księdze prostego przykazania „Nie kłam”.
    No weź nie żartuj…

  99. 2/3 polskich katolików nie ma w domu Pisma Świętego.
    Dlaczego?
    23 proc. pytanych przez CBOS twierdzi, że rezygnację ze świętej księgi podpowiedział im „niezidentyfikowany władczy głos”. Kolejne 17 proc. uważa, że nie lubi książek „w których niewłaściwa strona wygrywa”.

    Natomiast 15 proc. badanych stwierdziło po prostu, że „sparzyło się na lekturze”.

  100. „- Trzeba walczyć, trzeba bronić polskiej rodziny! Trzeba jej bronić z zaciekłością, bo to jest zagrożenie cywilizacyjne, nie tylko dla Polski, dla całej Europy, dla całej tej cywilizacji, która została stworzona w oparciu o chrześcijaństwo.”
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24577993,pis-wraca-z-tematem-muzulmanskich-imigrantow-jaroslaw-kaczynski.html#s=BoxOpMT
    Jaruś broni swojej rodziny. W oparciu.
    Thomas,
    bardzo podobały mi się Twoje wyważone wpisy.
    Tanaka,
    wydaje mi się, że jesteś za bardzo „hej, szable w dłoń!” i Twój blog przypomina nawoływanie do krucjaty, a przecież nie o to chyba chodzi?
    Kiedyś się na ten temat wypowiedziałam, że mnie nie przeszkadza to, kto w co wierzy, byle tylko nie narzucał mi, ani w żadnym takim nie wchodził na mój teren. I napisałam też, że człowiek potrzebuje jakiejś idei, która przyświecałaby jego istnieniu. Dla wielu to jest religia. Albo polityczna idea, komunizm, to i śmo. W coś trzeba wierzyć, żeby życie miało jakiś sens, niekoniecznie musi to byc religia, ale COŚ.
    Myślałam, że walczysz z wypaczeniami w religii – ale chyba nie jest tak. Ty walczysz ze wszystkim, co stanowi o kościele katolickim.
    Zaznaczam, że jestem ateistką!
    ALE – uważam, że ma sens wiara w jakiegokolwiek boga, albo cokolwiekjeśli komuś to daje punkt zaczepienia. Wiara w cokolwiek, w sens istnienia. Ty starasz się udowodnić, że tacy ludzie to durni jacyś tacy. Nie bądź taki mądry 😉
    Blog ateistów – no to może zajmijmy się ateistami, ich życiem i tym, co ich nakręca, a nie bezrozumną walką z kościołem katolickim? Bo jeżeli życie ateistów nakręca walka z kościołem katolickim, to marne to życie, marne…
    Pozdrawiam raz jeszcze Thomasa 🙂

  101. p.s.I bardzo cenię sobie Adama Szostkiewicza, którego z chorobliwą wręcz intencją rozbierałeś na czynniki pierwsze, zdanie po zdaniu. Wypadło na minus u Ciebie – ale to tylko moje zdanie.
    Adam Szostkiewicz jest bardzo wyważony w swoich opiniach, zawsze.
    Tobie – jako Gospodarzowi bloga, też tego życzę.

  102. Tobermory
    23 marca o godz. 17:46
    Jako ateusz poprawiam stan zapiśmiennienia świętego państwa polskiego. Posiadaczem Pisma Świętego stałem po latach trwania w stanie areligijnym.

  103. Alicjo-Ireno,
    Tanaka faktycznie „rozebrał” wpis Szostkiewicza na czynniki pierwsze i bardzo dobrze. Szostkiewicz jako katol i klęczon dostał od Tanaki, to co mu się należało – ale to tylko moje zdanie 😉

  104. I jeszcze coś do pani z antypodów, która WIE, jak zaczynają sie obrady w parlamencie kanadyjskim…od „Ojcze nasz..”
    Jaka inna miałaby być modlitwa? W kraju, gdzie jest tyle różnych wyznań, a na po pierwsze primo, to kościół anglikański tu jest najsilniej reprezentowany. Ale – kto chce, to należy, kto nie, to nie.
    Jeśli cokolwiek w parlamencie kanadyjskim, to „Boże chroń królową”, w australijskim także samo zarówno. Tam walcz, kobieto! W końcu i Ty i ja jesteśmy poddanymi, nieprawdaż? 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=AwziS2aE6Ww

  105. Na marginesie, 23 marca o godz. 14:36
    do
    @zza kałuży 23 marca o godz. 8:42

    Pare lat temu byl taki przypadek. Polvitro polniepokalane. Nazwa moja, nie mam lepsza. Krotko mowiac na polgwizdek. A to bylo tak…

    Jedna dunska lesba chciala bebiska z jedna szwedzka. Niestety dunskie/szedzkie reguly maja drobna roznieca kto jest/moze byc ojciec. Dokladnie nie wiem na czym polega, ale maja. Znaczy dunskie lesby moga miec bebiska, szwedzkie tez. Ale nad granicami juz nie mogly. Ojcostwo nie zgadza. Ale one daly rade. Za pomoca rurki siliconowej metoda na „mcDonalda”. Zaprosily jeden kolega, co jest gay. Nie wiem czy masturbacja czy onanism, ale zaczem wyprodukowali razem CocaCola. I ta co miala byc tatus, poczem rurke wprowadzila z CocaCola, zaczem Cola zaciagajac. I wyszedl bebisek, calkiem udany.

    A potem byla chryja miedzynarodowa. Z tych przepisow. Ja kontakt stracilem z przypadkiem medialny. Ale z pewnosc metode mozna nazwac invitralnie polniepokalana, czy podobne.

    Pzdr Seleuk, „I powtarzam, A.Szostkiewicz KK kolaborant jest”

  106. legat,
    Szostkiewicz ma klasę, tanaka rżnie, jak mu popadnie – zajadły jest i tyle. Przykro mi to stwierdzić, ale tak jest i tak uważam. Nie ma czegoś takiego, jak czarne-białe i nic pośrodku, dziwię się, że Tanaka tego nie rozpoznaje. O tym pisał Thomas.
    A przeciez Tanaka ma swoje lata i powinien wiedzieć, że nie wszystko jest albo czarne, albo białe. Zażartość i zjadliwość Tanaki mnie jakoś odrzuca od tego blogu(a).
    Tyle mego pośredniego.

  107. @zak1953
    23 marca o godz. 18:38

    Podejrzewam, że o ile w Polsce ktoś czyta Biblię, to są to protestanci i… ateiści. Katolicy nie czytają nawet KKT, większości wystarczy to, co im wpojono przed I komunią.

  108. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 19:11

    Szostkiewicz ma klasę, tanaka rżnie, jak mu popadnie – zajadły jest i tyle. Przykro mi to stwierdzić,…

    Mnie też przykro to stwierdzić, że poproszę Cię o wskazanie na czym polega moje rżnięcie, w dodatku jak popadnie, a na czym – klasa Szostkiewicza.

  109. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 18:30

    Alicjo, wpisy Thomasa są tak samo wyważone jak ten Twój. To znaczy – zero odniesienia się do jakiegokolwiek poruszanego przez Tanakę meritum, ino frontalna jego krytyka OGÓLNIKAMI. Nikt Ci nigdy nie mówił, że przed atakującymi ogólnikami bronić się nie da? Niestety, nie pokazałaś, że odróżniasz wyważanie opinii od ich celności. Nie masz nic do powiedzenia ani o celności obserwacji pana Szostkiewicza, ani Tanaki – mówisz wyłącznie o TONACJI. A to bardzo mało, to prawie nic. Nie jesteś tu pierwsza z takimi pustymi poznawczo pięknoduchowymi i bardzo naiwnymi krytykami.

    „Myślałam, że walczysz z wypaczeniami w religii”.

    To mówi człowiek, który się przedstawia jako ateistka???!!! Ateista miałby walczyć z wypaczeniami w religii???!!! Religia to Biblia. Ma naprawiać Biblię?! Ateista Tanaka z niczym i nikim tu nie walczy, lecz POZNAJE i dzieli się na malutkim blogu efektami poznania, a nie walczy. Z kim tu miałby walczyć – z takimi samymi ateistami? Owszem – krytykuje i krytykujemy. Wielokrotnie mówiliśmy na blogu niekumatym, jakie są powody ostrej krytyki poczynań Kościoła w Polsce – to niespotykane w cywilizowanym świecie wtykanie nosa w każdą szparkę prywatnego i państwowego życia. Gdyby nie było tego wtykania, najwyżej paru ateistycznych pasjonatów zajmowałoby się analizą oczywistego fałszu, jakim są wszystkie religie. Już dałaś popis, że nic z tego nie rozumiesz, kiedy powiedziałaś, że u Ciebie jest inaczej. Ciesz się, że inaczej ale tu w Polsce też jest inaczej. Jeśli ktoś tego nie wie, nie widzi, nie rozumie i z perspektywy odmiennych doświadczeń wolałby, żeby o tysiącletnich pasożytach, złodziejach, złoczyńcach w sukienkach mówić w tej piwniczce, może i z lekka krytycznie, ale obowiązkowo z gałązką oliwną w dziobie i na słodko, to pomylił adres.

    Być może Twój ateizm sprowadza się do życia bez bogów i na tym się kończy. Są i tacy. Miałem w szkole kolegę urodzonego w ateistycznej rodzinie, którego temat religii nie interesował i dla niego nie istniał. Ale są inni ateiści – mniej więcej odwrotność Twojej bierności – zainteresowani poznaniem w ogóle, poznaniem religii i wszystkich spraw okołoreligijnych w szczególności. Sam ateizm, rozumiany jako życie bez bogów, nie ma wartości poznawczej, więc i rozmownej. Twój głos jest głosem z zupełnie innego świata.

    Dlatego dość niemądrze, podobnie jak Thomas, wypowiadasz się o rozmowach ludzi, których nie rozumiesz. Są ateiści – zwłaszcza ci, którzy wychowani byli w bezrefleksyjnie rozumianej w religii i się z niej wyzwolili – dla których bycie ateistą to właśnie poznawanie fałszu religii, jej propagatorów i beneficjantów – panów w sukienkach – oraz, co może najmniej ciekawe, jej ofiar.

    Ja też czegoś nie rozumiem. Tego mianowicie, czego oczekiwałaś, wchodząc na blog ateistów. Że będą tu ateiści i religianci, będziemy pięknie się różnili na słodko, śpiewali zgodnie „Barkę” i „O cześć wam, panowie książęta, prałaci”? i będzie zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda?

  110. Oj, wbocek… czytaj ze zrozumieniem!
    Weszłam na blog ATEISTÓW, a nie na blog walczących nie wiadomo o co! Chciałam się dowiedzieć, o co biega i dowiedziałam się – to nie dla mnie blog, nie lubię takiej zażartości. I wypraszam sobie Twoje:
    „Tego mianowicie, czego oczekiwałaś, wchodząc na blog ateistów. Że będą tu ateiści i religianci, będziemy pięknie się różnili na słodko, śpiewali zgodnie „Barkę” i „O cześć wam, panowie książęta, prałaci”? i będzie zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda?”

  111. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 19:11
    „Szostkiewicz ma klasę…”

    Szostkiewicz byl korespondent z obszru anglojezycznego. Wieloletnim. Musial czytac nprzyklad NYTimes kolo roku 2005. Zreszta gdyby nawet nie byl… Jest dziennikarz, ma ambicje pisac o miedzynarodowych sprawach sprawkach. Ta seriaa artykulow o Lolku, Benku, Lojcu Macial Degrengolado byla dobrze dokumentowana. Sama Ty A-I dalas link, pare wpisow wyzej.

    Jak mozna nazwac postawa A. Szostkiewicz? Zapomnial? Na chorobowym byl? Od dziennikarstwa? Mnie na ta seria z NYTimes kolezanka w pracy zwrocila uwage. Z Hongkong. Zapytala o Lolka. Dlaczego broni pedofila i przestepcow. Proste pytanie.

    Szostkiewicz rznie glupa. Co drugi felieton. Ja nazywam kolaboracja takie „odwracanie” oczu. Oczywiscie, z latwoscia pisania, elegancia. Ma klase.

    pzdr Seleukos

  112. Wbocek,
    rozebrałeś mój wpis na czynniki pierwsze, mam nadzieję, ze się przy tym podnieciłeś, przynajmniej dla mnie tak to wygląda.
    Tanaka jest tak samo podniecony, on walczy, a nie poznaje, poznać to sobie można spokojnie na boku, nawet pisać na blogu i prowadzić taki – ale on nie potrafi być wyważonym Gospodarzem bloga, on wali w jednąstronę bez pomyślenia, że ludzie są różni i jako tacy potrzebują jakiejś kotwicy, wskazówki w życiu.
    Jestem ateistką, ale nie jestem osobą, która walczyłaby z kimkolwiek, kto kotwicy by potrzebował. Ja tam wierzę w człowieka, albo podobne duperele, do mnie nie trafia nic, co nie jest namacalne, albo rzucające się na ucho.
    Widocznie powinnam wypisać się z tego waszego dziwnego stowarzyszenia – ale mnie zaciekawiło chwilowo.
    https://www.youtube.com/watch?v=BKzLhkOYiWk

  113. Statut „naszego dziwnego stowarzyszenia” jest obok naglowek.

    „Nie badz bezstronnym obserwatorem…” Ch.H.
    „Trzeba podwazac wszystko, co da podwazac…” T.K.

    Skladek nie placimy.
    S.

  114. Alicjo-Ireno,
    postaram się króciutko uzasadnić swoje zdanie. Jestem w stanie być na tyle tolerancyjnym, by zduszać w sobie brak zrozumienia dla ludzi wierzących w gadające węże rozdające gołym laskom jabłka, która to laska na skutek jego spożycia zasłania sobie cipkę. Gorzej z akceptacją rytuałów w postaci symbolicznej antropofagii i wampiryzmu objawiającymi się spożywaniem ciała ludzkiego i piciem ludzkiej krwi – horror, ale niech tam, jakoś zniosę też ale korporacji umundurowanej i zdyscyplinowanej jak wojsko, która funkcjonuje jak zorganizowana grupa przestępcza wciskając ciemnemu ludowi kit, to już obronić się nie daje.

    Gdyby tak przez Ciebie szanowany red. Adam Szostkiewicz nie stał po stronie zorganizowanej grupy przestępczej w postaci mafii kościelnej a stał tylko po stronie religii, wierzeń itp., to w porzo. Jednak on jakby chciał powiedzieć, że wprawdzie wśród kleru znajdują się źli kapłani, ale przecież nie wszyscy, bo bywają lub są wśród nich uczciwi. No daruj, ale nie da stanąć nie po stronie Tanaki.

  115. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 20:04

    Alicjo, jeśli chcesz zmieniać ludzi, to może sama zmień się najpierw w boga i wtedy na bank ich zmienisz bez niepotrzebnej gadki. Bo tak to tylko przelewanie z pustego w próżne i dziecinne przekomarzanki. Przekazuję Ci kościelne kiwnięcie głową (znak pokoju) który w pozakościelnej praktyce nic nie znaczy.

  116. @Alicja-Irena
    Dziekuje za komplimenty. Ja tez oceniam Pani komentarzy, szczegolnie ten o
    23 marca o godz. 19:11. 🙂 Na pewno jest dokladnie tak. Milo mi. 🙂

    „A przeciez Tanaka ma swoje lata ”
    No ile on ma lat? Moim zdaniem bardzo mlody ale moze sie pomyle.

  117. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 19:53

    Wytykając innym walczenie, zademonstrowałaś własną waleczność. Po co się zwierzać, że wdepnęłaś w to, czego nie zauważyłaś zawczasu – wyjdź z Bogiem bez słowa i nikt nie zauważy. Amen

  118. @wbocek (psychika)
    @Isabella (słuchanie siebie)
    @Ewa-Joanna(mówienie przed tłumem)
    Dzisiaj słuchałem ciekawej audycji w której prof. Andrzej Nowak
    opowiadał chyba o mało znanym wydarzeniu związanym z Gdańskiem w roku 1933. Przyjemność było słuchać. Płynnie(!), rzeczowo,interesująco! Czyli jednak można.
    Fakt, coś musi być w psychice. Czyli warto posłuchać siebie – jak
    sam mówię.Kiedyś , bardzo dawno temu było coś takiego w szkołach jak retoryka, czyli nauka płynnego i precyzyjnego formułowania tego co ma się na myśli.

  119. Alicja, Thomas

    Oboje wleźliście tu po to, by walczyć z tym, co Wam nie pasuje, czyli walczyć z walką, a wytykacie innym walkę. Gdybyście byli ludźmi pokoju, zniknęlibyście bez słowa i ślad by po was zaginął, a tak będziecie pokojowo warczeć, się odgryzać. Idźcie do diabła…pardą…z Bogiem.

  120. @Orca
    Góry vs. woda
    Staram się nie wylewać dziecka z kąpielą ;–)
    Rozumiem tych co ciągnie w góry. Nie rozumiem jednak jaki ma cel np. zdobywane Nanga Parbat zimą, nowym przejściem i może jeszcze bez maski tlenowej (patrz: Mount Everest).

  121. Wbocek.
    ja nie walczę, tylko nawołuję do spokojnego odnoszenia się do JAKIEJKOLWIEK wiary. Tanaka ma mniej więcej tyle lat, co ja – kiedyś dogadaliśmy się na innym blogu (Tanaka wie), że jesteśmy ta sama generacja.
    A ja jestem …za chwilę będę miała 65 lat, z czego jestem bardzo dumna, że udało mi się dożyć. Może dlatego piszę, że warto się powstrzymać z zajadłością, z głupimi komentarzami bez sensu, a jeśli już coś się pisze, to spokojnie i bez nienawiści.
    Macie tego aż „po kokardę” (świetne określenie!), takich wpisów, a po co?
    Gdyby mnie Tanaka kiedyś nie zaczepił na innym blogu, to pewnie bym tutaj nie weszła. Nie przepraszam, że przeszkodziłam wam w pluskaniu się w zjadliwości, nienawiści i takich tam.
    Póki co, blog jest na stronie „Polityki”.

  122. Wbocek – jeszcze raz – Tanaka mnie tu niechcący przyciągnął. Może mnie zablokować, wywalić, jako Gospodarz blogu.
    Wolna wola. A Thomasa nigdy wcześniej nie znałam – jego głos na blogu wydał mi się ożywczy.
    Nie twórz teorii spiskowych. Ja w przeciwieństwie nawet do Tanaki – występuję zawsze i od zawsze pod nazwiskiem, imieniem i nawet adresem. Wystarczy kliknąć na moją ksywę.

  123. zezem
    23 marca o godz. 20:36

    Przede wszystkim jest to u ludzi raczej wykształconych i bierze się z wychowania i małpowania. Jeśli inteligenccy rodzice stękaja i ich goście – będzie stękać dziecko, bo może uważać, że tak trzeba. Zasuwałem 20 lat w melioracji jako operator łopaty i u żadnego z moich kolegów inteligenckiego stękania nie obserwowałem. Mówienie prostych ludzi jest krótkie, hasłowe, krótkozdaniowe, nie bardzo jest więc kiedy stękać. A długie wypowiedzi, kiedy się szuka słów, zachęcają do stękania, yczenia, eczenia. Może też jest to podświadomy sygnał dla rozmówcy, że się jeszcze nie skończyło wypowiedzi – żeby on przypadkiem nie wskoczył ze swoją gadką.

  124. @zezem
    23 marca o godz. 20:36

    Konsultacja u logopedy może wyjaśnić bardzo dużo i pomóc stosownymi ćwiczeniami. Korzystają z tego aktorzy, politycy, ludzie po wypadku, wylewie itd.
    Najbardziej jednak przydaje się interwencja we wczesnym wieku, w szkole, gdzie terapia u specjalisty pomaga nauczyć dziecko czytać, wspomóc koordynację ruchową, usprawnić rękę, wspomóc widzenie, słyszenie, pamięć, koncentrację i szereg innych zdolności.
    W szwajcarskich szkołach (w polskich też się zdarza), a właściwie już w przedszkolu wizyta logopedy i badanie przesiewowe należy do działań rutynowych. Dzieci z problemami otrzymują indywidualną terapię, którą bardzo lubią, a rezultaty widać potem u dorosłych, którzy mówią płynnie, nie dukają i stękają jak na mękach, kiedy mają coś powiedzieć przed publicznością. Nie zdarza mi się widzieć w telewizji niemieckiej czy szwajcarskiej stękających, zacukanych polityków, a już na pewno nie profesorów.
    Kiedy zaś oglądam nowsze polskie filmy, to stwierdzam, że przydałyby się napisy, aby można było coś zrozumieć 🙁
    Nauka dykcji w szkołach aktorskich odeszła chyba wraz z generacją wyraźnie mówiących aktorów „starej daty” 🙄 Nie dosyć, że twórcy angażują mamroczących artystów, to jeszcze oszczędzają na postsynchronach 🙄

  125. @Alicja-Irena
    Twoje żądanie aby Tanaka nie był jaki jest, ale był taki jak Ty, jak dokładnie ma się do Twojej proklamowanej tolerancji?

  126. @@Wszystek

    Ciagle powracajacy problem. Ja personalnie, uwazam problem jezyka polskiego. Wypaczonego religia, katolicysmem. Zamieszanego, z premedytacja. Przez kogo?

    Slowa: Wiara, Kosciol, Absolut (Bog) po pl sa synonimami. Wzajemnie zastepuja. Piszac o jednym, jest na mysli co inne. Wymienne, zeby nie powtarzac, bo to „brzydki” styl. Nie ma zadne rozroznienie. Wiele razy probowalem zwrocic uwage. To jest co nazywam ateism katolicki. Jezeli uzywac pojec zakodowanych od dziecinstwa, nie mozna zadnego rozwiazania znalezc poza tym jezykiem. Dla mnie to bylo zupelnie jasne, kiedy na codzien przestalem poslugiwac polski. Wiele lat, nie powiedzialem polskie slowo, nie przeczytalem jakikolwiek text.

    Wiekszosc z Was, nawet wielodziesiecioletnich emigrantow, ma ciagly kontakt z polskim jezykiem. Ktory jest jezyk religijny. Odwiedzacie „stary” kraj, macie rodziny, przyjaciol. Byc moze nawet codzienny kontakt, choc daleko. Jest mnie przykro, musze napisac. Nie potraficie zauwazyc to. Nie probujecie pisac „niereligijnie”.

    To jest tak jakby matematyki jezykiem opisywac psychike, jakby psycholog probowal udowadniac, formulowac przestrzenie Riemanna. To musi byc nieudane, konfliktgenne.

    pzdr Seleuk

  127. Alicjo-Ireno,
    ale Ty fajna laska jesteś!

  128. Dziękuję za wykopanie do diabła, wbocek…
    Bardzo to inteligentne, czekałam, aż Gospodarz Tanaka mnie wykopie, ale byłeś pierwszy. Ani mi się śni – będę obserwować, może czasem coś napiszę.
    „Alicja, Thomas
    Oboje wleźliście tu po to, by walczyć z tym, co Wam nie pasuje, czyli walczyć z walką, a wytykacie innym walkę. Gdybyście byli ludźmi pokoju, zniknęlibyście bez słowa i ślad by po was zaginął, a tak będziecie pokojowo warczeć, się odgryzać. Idźcie do diabła…pardą…z Bogiem.”
    Pomyśl nad tym wpisem, wbocek…Dla mnie to znaczy – wynocha, nie chcemy nikogo takiego słuchać, jesteście wysłańcami … o właśnie, diabla! Ja tutaj nie muszę być, ale akurat mi się chce. Ciekawy blog.

  129. Alicja

    Jesteś zadziorą i właśnie walczysz. Sądzisz, że zadziora wie, że jest zadziorą? No i nie za bardzo rozumna jesteś, skoro wytykasz innym zachowanie, które Tobie nie pasuje. Mnie nie pasują blogi religianckie, więc mnie tam nie ma. A Ty tu wchodzisz i zabierasz głos w sprawie, w której – ślepy widzi i głuchy słyszy – nigdy nie siedziałaś, więc nie możesz rozumieć stanu ducha i motywacji tych, którzy w niej siedzieli kilkadziesiąt lat po uszy i dalej siedzą. Czym jest Twoja przekomarzanka, która już za długo i za głupio trwa (dla nas to kolejna głupia powtórka z historii), jeśli nie walką. Jeśli nie chcę walczyć, a mam wszystko przeciw temu, w co wdępnąłem, to zwyczajnie znikam. Ty nie potrafisz, bo Ci dziecinna ambicja nie pozwala (wszyscy mamy w obie dzieciaka), więc walczysz. O co, skoro niczego tu nie osiągniesz?

  130. izabella
    23 marca o godz. 21:02

    @Alicja-Irena
    Twoje żądanie aby Tanaka nie był jaki jest, ale był taki jak Ty, jak dokładnie ma się do Twojej proklamowanej tolerancji?

    Ekskjuzże mła?
    Ja niczego nie ŻĄDAM!!! Proszę, wskaż paluszkiem zdanie.

  131. OK wbocek. Już mnie nie ma. Tym bardziej, że zarzuciła mi Izabella, że czegoś żądam i włażę, gdzie mnie nie proszono. Nie wiedziałam, że tu za zaproszeniem, myślałam, że blog „Polityki”.
    Przepraszam, już nie będę.

  132. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 21:05

    „Ani mi się śni”

    I to niby nie jest walka. Ot brzdące ten blog nawiedzają.

  133. Seleuk,
    a nie mógłbyś, w łaskawości swojej, coś opowiedzieć Wbockowi o diecie Andreas’a Eenfeldt’a? – bo agresywny się znowu zrobił jak weganin jakiś.

  134. legat
    23 marca o godz. 21:17
    Ja mam z Wbockiem „na pienku”. Zawarlismy porozumienie (chyba) wzajemnie omijac. Mam nadzieje Legat zaakceptujesz
    pzdr Seleuk

  135. Tobermory
    23 marca o godz. 21:01

    Jasne, że to są przede wszystkim nabyte odruchy (do głębszych przyczyn nie sięgam, bo brak wiedzy). A skoro nabyte, to dające się odbyć. Sam jestem żywy eksponatem. Fakt, że trwało, ale się udało. No, bądźmy skromniejsi – prawie się udało – zdarzają się epizody jąkate, stękate, zwłaszcza w sporach z żoną.

  136. Seleuk
    rozumiem, jak sobie życzysz. Również pozdrawiam.

  137. legat
    23 marca o godz. 21:17

    Legacie, czy troszczący się o każdej porze dnia i nocy o stan emocji bliźniego i tę troskę otwarcie wyrażający, to jakiś lepszy gatunek człowieka? Bo mnie się coś takiego nie zdarza. Słucham, co człek mówi i do tego się odnoszę, a nie komentuję jego stanów. Ale może jestem nogogłów – więcej nóg niż głowy.

  138. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 21:10
    Żądasz czy życzysz jeden kit. Chcesz, domagasz się, krytykujesz. Zastosuj to swoje zrozumienie do wszystkich, z ludźmi na blogu włącznie.
    Ja Ci zarzuciłam że włazisz gdzie Cię nie proszono? Już może nie konfabuluj.
    Żyj i daj żyć innym.

  139. legat
    23 marca o godz. 21:27
    Ja Tobie moge dac moja recepte na zdrowe zycie. Recepta nie jest „moja” tylko jednego doktora medycyny, co byl jeden z moich szwagrow. Jego recepta na zdrowy mezczyzna jest/byla (stracilismy kontakt).

    – dwa szybkie jachty

    – oklad ze swiezych cycuszkow min dwa razy na tydzien

    – dwa szybkie auta (niestety musialem rec zmodyfikowac)

    Trzymajc taka diete, jestem okazem zdrowia, udokumentowanym klinicznie, mam papier. Jaka jest recepta dla Pan nie znam.

    pzdr Seleukos

  140. Tanaka
    23 marca o godz. 19:46

    Przepraszam, ale jeszcze, bo przecież muszę-powinnam odpowiedzieć Tanace – wpisy wchodzą tak szybko, że nie da się ich wychwycić w odpowiednim momencie, dopiero teraz to wychwyciłam. (pomiżej)
    Alicja-Irena
    23 marca o godz. 19:11
    Szostkiewicz ma klasę, tanaka rżnie, jak mu popadnie – zajadły jest i tyle. Przykro mi to stwierdzić,…
    Mnie też przykro to stwierdzić, że poproszę Cię o wskazanie na czym polega moje rżnięcie, w dodatku jak popadnie, a na czym – klasa Szostkiewicza.”
    Otóż Tanako, już wcześniej napisałam, że zdanie po zdaniu wykazałeś na wpisie Szostkiewicza, jaki to on wredny jest. Rżnięcie.
    Rozłozyłeś te zdania na czynniki pierwsze. Rozwaliłeś – by wykazać, jaki to Szostkiewicz jest wredny. A wystarczyło przyjąć, że Szostkiewicz jest wierzący i ma do tego prawo, jak każdy inny człowiek, nieważne, w co wierzy i w kogo. Ja szanuję ludzi, którzy mają swoje poglądy (nieważne co wbocek czy izabella o tym myślą i jak mnie sądzą), ale zakładam, że ludzie tak mają. Szanują cudze poglądy. Pogarda, drwina i to czym szermują blogowicze, żeby obrzydzić wiarę katolikom, to chyba nie jest to, bo przecież tutaj katolicy z definicji nie powinni – i chyba nie zachodzą. Myślałam, że blog jest o czym innym – no prawda, wbocek, głupia jestem do imentu, ale to się zdarza najmądrzejszym, że głupieją, a ja do tych najmądrzejszych nie pretenduję.
    Wracając do Adama Szostkiewicza – szanuję go właśnie za to, że on szanuje wszystkich, bez względu na poglądy. A wy tutaj na blogu nie szanujecie nawet ateistów (moi), bo nie są dość walczący z wierzącymi. A po co, pytam? Po co walczyć? Czy naprawdę to jest zadanie dla ateisty? Ja olewam. Nie chce mi się i myślę, że niech sobie każdy wierzy w co wierzy, robi co chce – ja spokojnie, ateistka, w nosie mam walkę. Nikt mi z żadną wiarą nie przeszkadza.

  141. Nie ma to jak nieco adrenaliny o poranku.

    @Alicja-Irena
    A tobie co odbiło?
    Pani z antypodów, jak mnie miło nazwałaś bo użycie nicka pewnie by ci przez klawiaturę nie przeszło, WIE co napisała na temat modlitwy w kanadyjskim parlamencie, bo SPRAWDZIŁA. I tyle.
    Jak przysięgałaś wierność swojemu nowemu krajowi to na Biblię czy na królową?

  142. @seleuk|os| 23 marca o godz. 21:03
    To jest tak jakby matematyki jezykiem opisywac psychike, jakby psycholog probowal udowadniac, formulowac przestrzenie Riemanna. To musi byc nieudane, konfliktgenne.

    Ostrożnie, ostrożnie, twórczość Jakuba/Jacoba Bronowskiego comes to mind…

  143. …poszukam trochę idąc tym tropem…

  144. @Alicja-Irena
    23 marca o godz. 21:05
    Wydaje mi się, że ponbocek przypomniał ci po prostu o tym, że masz WYBÓR i nie musisz tu cierpieć za miliony katolików niesłusznie opieprzanych z Szostkiewiczem na czele. WYBÓR nic więcej.
    Po twoich ostatnich wpisach wychodzi mi, że przychodzisz tu cenzurować Tanakę i nas. Po co?

  145. Wbocku,
    nie tam, po prostu zaglądam do sąsiadów i widziałem, że wymieniasz poglądy na tematy dietetyczne powiedzmy i przyszedł mi do głowy taki jeden Szwedzian, co by chyba łaskawym okiem spojrzał na Twoje podgardle spożywcze tylko. A że LCHF czy keto jest u Szwedzianów w modzie akurat, to tak sobie palnąłem. Ty od razu insynuujesz mi bezczelnie, jakobym się troszczył na okrągło jak jakiś dobry duszek o losy blogowej ludności cywilnej. No co TY? – żartujesz?
    A jak tam Kazik kuternoga?

  146. Almighty God, we humbly beseech Thee to vouchsafe Thy special blessing upon this Parliament, and that Thou wouldst be pleased to direct and prosper the work of Thy servants to the advancement of Thy glory, and to the true welfare of the people of Australia.
    Our Father, which art in Heaven, Hallowed be Thy name. Thy kingdom come. Thy will be done in earth, as it is in Heaven. Give us this day our daily bread. And forgive us our trespasses, as we forgive them that trespass against us. And lead us not into temptation; but deliver us from evil: For thine is the kingdom, and the power, and the glory, for ever and ever. Amen.

    Taką modlitwę od ponad 100 lat zobowiązany jest odczytać prezydent australijskiego senatu przed każdym posiedzeniem.
    Od roku 2010 uzupełnioną o ten tekst:

    I acknowledge the Ngunnawal and Ngambri peoples who are the traditional custodians of the Canberra area and pay respect to the elders, past and present, of all Australia’s Indigenous peoples.

    Kilka lat temu została wszczęta debata na temat zaprzestania tych modłów (Ojczenasz), zwłaszcza że chrześcijanie stanowią zaledwie połowę społeczeństwa Australii, nie istnieje też żadna religia państwowa, a bez religii obywa się ponad 30 procent obywateli. Jak na razie modlitewna tradycja chyba zwycięża…

    O ile się orientuję, żaden europejski parlament (poza brytyjską Izbą Lordów) nie zaczyna codziennych posiedzeń od modlitwy.

  147. Tobermory
    23 marca o godz. 21:01
    Klasycznym przykładem zjawiska o którym pisze są wywiady
    w TOK FM. Wystarczy posłuchać audycji „pierwszej z brzegu”.
    Na logopedię za późno. To są dorośli ludziew tzw. sile wieku i co lepsze z naukowymi tytułami.
    Są chwalebne wyjątki, o tym też wspomniałem wcześniej.

  148. @Alicja-Irena
    Calkiem masz racje! Fajnie co piszesz!

    @wbocek
    Pan napisal tak: „Oboje wleźliście tu po to, by walczyć z tym, co Wam nie pasuje, czyli walczyć z walką, a wytykacie innym walkę.”

    Nie wiem jak Alicja ale w moim przypadku ma Pan racje.

    Cala sytuacja: Czytalem blog Hartmana i Szoskiewicza od dwoch lat. Zawsze ciekawe. Jeden albo dwa razy czytalem rok temu blog Tanaki, nic czekawego, wiec nie komentowalem i dalej nie czytalem. Kropka.

    Ostatnio okazalo sie jednak dwa ciekawe teksty (u Hartmana, i u Szostkiewicza). Te dwa kontrowersyjne teksty fajnie dolaczyli sie do dobrej calosci. Dwie inteligentne teksty na kosciol katolickiej z innych perspektyw. Fajnie to. Ciekawe, madre, kulturalne.

    Nagle czytalem Tanaki: „W odpowiedzi na tekst Adama Szostkiewicza”
    No to czytalem blog pana Tanaki!

    No i tu znalazlem chamowate bezczelne, nuiekulturalne obelgi w stosunku do pana Szostkiewicza:
    „zabieg manipulacyjny”
    „wykonał tym manipulację”
    „to jakiś brak powagi i etyki”
    „powiedział nieprawdę, która wypełnia znamiona kłamstwa”
    „świadomie i dobrowolnie nieprawdę powiedział”
    „Zrobił to, by wytworzyć miły sobie obraz”

    I z tego powodu napisalem tutaj moj przeciw, czyli mowiac slowami wboczeku, „walczyc z ta walka” i z ta ogromna liczba logicznych bledow.

    ——————–
    Suma sumarum wiec dokladnie tak wboczek pisze: „co Wam nie pasuje, *) czyli walczyć z walką, **) a wytykacie innym walkę. ***)”

    *) to bezczelne zachownie Tanaki
    **) walka Tanaki w stosunku do kolegi z tej gazety
    ***) walka z bezczelnoscia Tanaki

    🙂 A teraz czekam …. 🙂 Atakujcie mnie 🙂

  149. @legat
    23 marca o godz. 22:17

    Ten Szwed żąda za swoje porady 9 dolarów miesięcznie, tymczasem wbocek już sam odkrył, że na boczku dalej zajedzie niż na landrynkach i za darmo się tym odkryciem podzielił 😎
    A Szwed spowodował już braki masła na szwedzkim rynku 🙄

  150. Musze isc spac. Jutro mam wybory soltysa (m.in). Na dobranoc jak kto ma ochote poczytac. Jest jedno skand prawo. Rozne zdania na temat jak obowiazuje. Ma nazwe Prawo Jante. Ja wg tego prawa potraktowalem jednego uczestnika tu blogowego. Ortesia. Mam nadzieje nigdy nie traktowac inny/innej.
    Link po pl daje (kiepski opis)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Jante
    angielski zdecydowanie lepszy
    https://en.wikipedia.org/wiki/Law_of_Jante

    Prawo to jest stosowane, w zbiorowiskach. Czasem zachodzi potrzeba. Jak racionalne argumenty nie trafiaja.

    Na dobranoc, nattinatti, Seleuk

  151. @Tobermory
    23 marca o godz. 22:20
    Idiotyczne, nie? 🙂
    Lobby religijne jest dość silne, w tym przypadku łączą szeregi.

  152. @Ewa-Joanna
    Pani do Alicji-Ireny napisala: „Po twoich ostatnich wpisach wychodzi mi, że przychodzisz tu cenzurować Tanakę i nas. Po co?”
    Nie jest w stanie Was cenzurowac. Fakt ze Pani arguemty odbiera jako cenzura pokazuje ze Alicja-Irena dokladnie trafiala w sedno sprawy.

  153. dobra noc seleuk 🙂

  154. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 21:38
    Galerię obejrzałem. Interesująca. I pomyśleć ,że przejeżdżałem koło Kingston…
    Z tym ,że dziedzina dla mnie obca. Co do kolorystyki… Ja preferuję brąz „pobrudzony” magentą lub ciemnym burgundem.
    PS. Mam w rodzinie , który niemal zawodowo zajmuje się tkactwem-dziewiarstwem – dla mnie to inny , nieznany świat.

  155. @Thomas
    23 marca o godz. 22:25

    Nie licz za bardzo na ataki, bo męczennikiem tu nie zostaniesz.
    Nie tacy się przymierzali, napraszali: bij mnie i katuj, poniewieraj i postponuj, i odeszli z nosem na kwintę, bo nie było chętnych do dyskusji na poziomie, jaki reprezentujesz.
    Ty do stratosfery wylatasz, jak ta gołębica z czeskiego serialu, nikt cię nie doścignie, choćby jadł samą słoninę i smalcem topionym zapijał 😎

  156. Jeszcze raz – to Tanaka mnie tu ściagnął niejako, komentując moją stronę. Już się wynoszę. W życiu moim długim nie przyszło mi do głowy, żeby „cenzurować” stronę, której jest Gospodarzem. No ale wy wiecie lepiej.
    Wynoś się babo i nie zamącaj nam wody…dobrze się nam pływa 😉 „Ewa-Joanna
    23 marca o godz. 21:49
    Nie ma to jak nieco adrenaliny o poranku.
    A tobie co odbiło?
    Pani z antypodów, jak mnie miło nazwałaś bo użycie nicka pewnie by ci przez klawiaturę nie przeszło,
    Pani z antypodów, jak mnie miło nazwałaś bo użycie nicka pewnie by ci przez klawiaturę nie przeszło,”
    a skąd Ty wiesz, czy przeszło by mi czy nie przeszło przez klawiaturę?
    „Miło” jak powiadasz Cię nazwałam i ciesz się tym. Nigdy w życiu nie zwróciłabym się do nikogo ” A tobie co odbiło?”
    Szajba, proszę Ciebie, szajba mi odbiła…
    A Ty na co przysięgałaś, swoją drogą? No bo jako poddana Elżbiety II na coś musiałaś przecież, chyba, że się urodziłaś na trych czy tamtych ziemiach.
    Dobrze, że sprawdzasz, jak kanadyjski parlament działa, tak trzymaj!
    Jak to Gorbaczew powiadał? Dowierjaj, no prowieriaj – czy jakoś tak.
    Miałam się nie odzywać, i wbocek oraz parę osób wykopało mnie, ale – wywołałaś mnie do tablicy. Jeszcze coś z mojej biografii Ci potrzeba, żeby dokładnie do jakiejś szufladki mnie wsadzić? Proszę pytać, pókim dobra 😉

  157. @Thomas
    23 marca o godz. 22:28
    Bzdura.

  158. @Tobermory
    Dziekuje.

  159. legat
    23 marca o godz. 22:17

    Legacie, wskoczyłem na przerwę w okrętowej robocie i dopiero teraz patrzę, co z mojego pisania do Ciebie mogłeś zrozumieć.

    „troszczący się o każdej porze dnia i nocy o stan emocji bliźniego i tę troskę otwarcie wyrażający”

    Otóż te same formy imiesłowów „troszczący się” i „wyrażający” mogą się odnosić do jednego człowieka, jak i do wielu „troszczący się on” i „troszczący się oni”. Ja miałem na myśli onych, Ty byłeś tylko, przepraszam, egzemplum. Jestem emocjonalny, więc wielu rzucały się na mózg moje emocje, a nie w emocjach wyrażane treści. Rzadko gubię rozum w emocjach, ale, co tu gadać, zdarza się. Zainteresowałeś się moimi emocjami? Wątpię, raczej to był słowny tik. Ale tiki bywają odbierane pierwszą pocztą jako nietiki. A słowa o emocjach są przecież nie o przedmiocie, lecz o osobie dramatu, czyli nie na temat. Stąd mój malutki i uzasadniony wkurw. A…ten…z jakiego powodu on był? Cholera, nie pamiętam. Dobranocka.

  160. @Ewa-Joanna
    Co jest bzdura? Ona moze cenzurowac strone? Jak ona to robi?

  161. Tobermory…
    czy Thomas się doprasza o ataki? On chciał pogadać. Ja też, ale o czym tu gadać…rozdziobią nas kruki, wrony…Wbocek wie lepiej, po co „nas” tu wysłano.
    Co się uśmiałam, to się uśmiałam – myślałam, że tu poważni ludzie są, a to dzieci, dzieci! Ty też – a przecież wiesz, że ja wiem, kim jesteś.

  162. @Alicja-Irena
    23 marca o godz. 22:37
    Widzę, że i tobie adrenalina skoczyła.
    Ja przysięgałam królowej i Australii. Było nie było jest głową tego państwa. Gdybym przysięgała na Biblię tobym skłamała.
    No odpowiedz – a ty?
    W moim prostym pytaniu – a co ci odbiło? znalazłaś coś obraźliwego i niegrzecznego a w swojej pani z antypodów nie znalazłaś nic obraźliwego i niegrzecznego. Różne podejście jak widać.
    Ja sobie pozwalam czasem na nieco ludowy język, ale staram się zwracać do ludzi ich imieniem, bo tak mi mówi moje poczucie przyzwoitości.
    I to by było na tyle, reszta to magiel, nie używam.

  163. Sam do siebie, bo nie chcę nikim się podpierać.

    Ciekawe, ile jeszcze razy ta NIEWALCZĄCA się odgryzie i zamknie za sobą drzwi, znów otworzy, znów zamknie, i znów, i znów…

  164. @wbocek
    23 marca o godz. 22:46
    Eee tam, każdy z nas ma czasem gorszy dzień. Nic nie jest ostateczne dopóki nie przekroczy się tej cienkiej czerwonej linii.

  165. @Ewa-Joanna
    23 marca o godz. 22:27

    To jakieś postkolonialne obyczaje i uświęcona tradycja, prawie jak ruch lewostronny 😉
    W listopadzie 2018 NZ wyrzuciła ze swojej modlitwy parlamentarnej Jezusa, co spowodowało protesty setek oburzonych obywateli z chrześcijańskim gangiem motocyklowym na czele 😎
    Nowy tekst:
    Almighty God, we give thanks for the blessings which have been bestowed on us. Laying aside all personal interests, we acknowledge the Queen and pray for guidance in our deliberations, that we may conduct the affairs of this House with wisdom, justice, mercy, and humility for the welfare and peace of New Zealand. Amen.

    I stary:
    Almighty God, humbly acknowledging our need for Thy guidance in all things, and laying aside all private and personal interests, we beseech Thee to grant that we may conduct the affairs of this House and of our country to the glory of Thy holy name, the maintenance of true religion and justice, the honour of the Queen, and the public welfare, peace, and tranquility of New Zealand, through Jesus Christ our Lord, Amen.

    Zmianę poprzedziły dość długie i intensywne konsultacje społeczne. W projekcie nowego tekstu była też rezygnacja ze wzmianki o królowej, ale może ostatecznie nie chcieli sprawić staruszce przykrości.

  166. seleuk|os|
    23 marca o godz. 21:34

    Ja w sprawie cycuszków, zanim pójdziesz spać. Świeże to znaczy za każdym razem inne? Czy jakieś chłodzone, z lodu albo jak?

  167. @Tobermory
    23 marca o godz. 22:56
    Toby trzeba zdryfować w kierunku republiki inaczej się nie da i królowa jest głową państwa zarówno u nas, jak i w NZ czy Kanadzie.
    Ponieważ ruchy republikańskie były dość energiczne nawet w łonie partii Liberałów, to nam Howard, ówczesny premier ( niech imię jego będzie zapomniane!) zafundował nam referendum, a pokrętna prawnicza natura owego (niech imię jego będzie na wieki zapomniane!) tak sformułowała pytania w referendum, że jakby nie zagłosować to dupa z tyłu. No i nar od „wybrał”.

  168. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 21:38

    Otóż Tanako, już wcześniej napisałam, że zdanie po zdaniu wykazałeś na wpisie Szostkiewicza, jaki to on wredny jest. Rżnięcie.

    Owszem: zamiast łyknąć jego twierdzenia o opowiastki będące dalszym ciągiem czepiania się Hartmana, przyjrzałem się im i do nich odniosłem. Odniosłem dosyć obszernie, faktograficznie, wkazując na procesy, których fakty są manifrestacjami oraz odniosłem się do pretensji Szostkiewicza, że furiacko uogólnia, iż katolik powinien się wstydzić swojego katolictwa.
    Hartman UZASADNIŁ, dlaczego powinien się wstydzić, Szostkiewicz NIE UZASADNIŁ dlaczego – nie. Używał przy tym wybiegów, zasłaniania istoty powodu do wstydu jaką wyłożył Hartman świętymi a fałszującymi obrazkami, w tym „kościołem ewangelicznym” co to „był od zawsze” oraz niczemu złemu nie współwinny, a odwrotnie: cały piękny, czysty na rączkach i duszyczkach. Mówił o jakich „wielu”, co powtarzał raz po raz: że wielu zna bardzo dobrze „ciemne strony Kośćioła”, że nie wypierają tej wiedzy i tak dalej.
    Pytałem: jakich „wielu”? Skąd Szostkiewicz wie o „wielu”? Jak ich policzył wobec całości katolików? Jaki wpływ tych wielu jest na całość?
    To są zasanicze kwestie do wyjąsnienia, gdy się ktoś na jakichś wielu powołuje. Wielu może się okazać niewielką ilością, drobną, niewiele, lub NIC NIE ZNACZĄCĄ – zwłaszcza w konktretnych sprawach, które zgłaszał Hartman a i ja o nich mówiłem. Wśród nich są nieskończone zbrodnie Kościoła kat.
    Wśród tych zbrodni jest zbrodnia gwałcenia dzieci przez kler katolicki. Zbrodnia będąca constansem w Kościele kat: od zawsze. Do dziś.

    „Od zawsze” są w Kościele kat ci „dobrzy ludzie”, niczemu niewinni: „kościół ewangelii” – jak gada Szostkiewicz.
    Pełno jest też niczemu niewinnych katolików, co to „tylko chodzą do kościoła i dają na tacę”
    Ci z „kościoła ewangelii” i ci co” TYLKO chodzą do kościoła i dają na tacę” , dawali nie na żadną tacę – co jest krętactwem Szostkiewicza. Pieniądze z tacy nie były bowiem wywalane do kanalizacji, ale nimi się podługiwali gwałciciele, zbrodniarze, biskupi co ich kryli, cały ten „system”, którym słówkiem Szostkiewicz wspomniał i na słówku skończył. NIC NIE UCZYNILI by system zbrodni rozwalić, wyczyścić do zera. Ci ewangeliczny katolicy NIC NIE ZROBILI. teraz, dopiero, w ostatnich latach, ten i ów coś robi i marnie robi bo bardziej udaje.
    O tym pisałem, ale najwidoczniej nie zechciałaś się w to ani wczytać, ani wmyśleć – co to oznacza.

    Pisałem też o absolutnej oczywistości: fundamencie cywilizacji Zachodu, fundamencie prawa i życia w zbiorowiości, a dotyczy to także zwierząt społecznych: jak się należy do grupy, jest się za grupę współodpowidzialnym.

    Szokstkiewicz to – wprost – kwestionuje. A powtarza to krętacz Thomas. Z takimi osobami i ich wyłgującymi się tezami nie ma rozmowy.

    Szostkiewicz gadał mętnie o tym „kościele ewangelicznym”, by zasłonić Kościół kat jako całość – i jego zbrodnie. Zadałem szereg pytań? Co to za twór, ten kościół, jakiś kościół w Kościele, obok kościoła, lepsza religia? To on ma do wyjaśnienia, albowiem jest wyłącznie „jeden Kościół katolicki, powszechny i apostolski” – jak gada katechizm tegoż Kościoła.
    Szostkiewicz powinien był wyjaśnić uroszczenie: że jest jakiś Kościół co ma ” ciemne strony”i – jak widać z jego uroszczeń – jakiś jeszcze kościół, co jest śliczny i nieskalany owymi „ciemnymi stronami”.

    Szostkiewicz kręci, właśnie wypiera się i zasłania tymi wygładzonymi słówkami: „ciemne strony” NIE: to są zbrodnie, jakich nikt, żadna inna organizacja nie zdołała popełnić. To ohyda, zastępować zbrodnie „ciemną stroną”.

    Szostkiewicz ma pretensje do Hartmana, że „wszystkich wrzuca do tego samego worka”. Do tego samego worka wrzuca wszystkich Bóg Szostkiewicza: wszystkich ludzi, po wsze czasy karze za „grzech pierwszych rodziców”. Karze ich śmiercią. Łaskę okaże tylko wtedy, gdy się zostanie katolikiem.

    Pisałem i o innych rzeczach, ale dość, nie ma sensu dalej przywoływać, jest, możesz czytać i się zastanawiać jak apostołowie: „co by to miało znaczyć”.

    Niestety, odpowiedziałaś mi słabo, nierzetelnie, marnie. Tak jak na porządny, trafny i mocno uzasadniony tekst Hartmana marnie odpowiedział Szostkiewicz.
    Jest w Twojej odpowiedzi coś jeszcze poza słabością na poziomie myśli: problem z pokrętnością etyczną.

  169. @Szary Kot
    23 marca o godz. 22:59
    Chicken filets?

  170. Oj, ó mi zjadło. Miało być – naród „wybrał”.

  171. Tanaka
    23 marca o godz. 23:08

    Tanako, ona już wcześniej – jak wszyscy przed nią jej podobni – zabierała głos w sprawach, które są dla niej obce, więc ge z nich rozumie, ale paplare necesse est, vivere non est necesse. To, co powiedziałeś, to perły przed damę. Thomas taki sam mędrzec. A i ja też niepotrzebnie dałem głos. Za chwilę wskoczy ktoś identyczny i znów to samo. A cześć ich, mać, pamięci. Przemilczać. Każde słowo do nich to przedłużanie ich spektaklu piękności.

  172. Tanaka
    23 marca o godz. 23:08
    Tobie, jako Gospodarzowi blogu odpowiem.
    „Jest w Twojej odpowiedzi coś jeszcze poza słabością na poziomie myśli: problem z pokrętnością etyczną.”.
    To mnie obraża, Tanaka. Znaczy, durna jestem aż sina i nawet nie wiem, że nic nie wiem. Co to znaczy „pokrętność etyczna” – pojęcia nie mam, ale myślę, że to jest moja tolerancja na to, żeby każdy wierzył, w co wierzy, byle mnie do niczego nie zmuszał.
    No cóż…bić się nie będę, po prostu słowo „tolerancja” dla mnie znaczy to, co znaczy. I to jest chyba ta „pokrętność etyczna”. Dla mnie „między ciszą a ciszą sprawy się kołyszą”
    https://www.youtube.com/watch?v=5-S2AiiDces
    Nic i nigdy nie jest czarne i białe. Pomiędzy „sprawy się kołyszą” i tak zawsze będzie. A Ty stawiasz „sprawy” na ostrzu noża.
    Lepiej już nie potrafię wyrazić tego, co myślę i jaki jest mój punkt widzenia. I przepraszam wszystkich, których mój punkt widzenia sie nie podoba – myślałam, że to jest blog do wyrażenia punktu widzenia, ale widocznie nie.
    Ewa Joanna obrażona, przepraszam!, wie lepiej kto i po co tu mnie ściągnął. I wie, na co ja przysięgałam, stając się obywatelka Kanady. Nieomal wie, co ja myślę, zanim ja pomyślę. Gratulacje, Ewa Joanna, nawet mi to przeszło przez klawiaturę 😉
    Jeśli Tanaka lub ktokolwiek chciałby ze mną pogadać, proszę napisać:
    alicja.adwent@gmail.com
    Bo na tym blogu zgodnie z życzeniem, już się nie odezwę.

  173. wbocek
    23 marca o godz. 23:33

    Alicja-Irena, wiele razy informowała nas o swojej wygodzie życia: żadna religia i jej kościół nie mieszają się do mnie, ja do nich nic nie mam, jest miło. A jak ktoś chce mieć do czynienia z religią, sam musi do niej poleźć w jakiś kościół wdepnąć, inaczej ani śladu kościoła i jego opresji w niczyim życiu nie ma.

    Pominę nietrafność mniemań o tym, że religie i ich kościoły na nikogo nie wpływają, dopóki się do nich nie polezie. Tu o co innego mi idzie.

    Otóż zadałem Alicji-Irenie, razy kilka, pytanie: skąd się bierze twój luksus wolności od religii, o czym sobie mniemasz? Kto ci ten luksus załatwił, skoro wcześniej życie nie było pod względem wolności tak religii jak i od religii, wszelkiej, możliwe?
    Bardzo miło jest żyć na koszt cudzego wysiłku i ceny, którą ktoś za to, nie ja, zapłacił.

    Nie otrzymałem odpowiedzi, natomiast znowu czytam te opowiastki i przyjemnościach życia z dala od religii, która nic nie znaczy.

    Takie opowiastki znamionują brak refleksji nad tą zasadniczą dla życia sprawą, której koszt, wielki, każdy do niedawna ponosił i większa część ludzkości ponosi i dziś. Brak namysłu przekłada się na na brak namysłu w produkcji tak słabych, wstydliwie słabych odpowiedzi.

    Niepoważną odpowiedź Alicji-Ireny potraktowałem poważne, Znowu. Uważam, że się należy. Nie znaczy to, że tak będzie zawsze. Bowiem o poważnych sprawach należy mówić poważnie, na poważną wypowiedź należy się – gdy kto chce mówić – poważna odpowiedź. Wobec poważnej wypowiedzi Hartmana nie było poważnej odpowiedzi Szostkiewicza. Poziom nie odpowiadał poziomowi. Szostkiewicz dołował.
    Szostkiewicz jednak ma pretensje do własnej wysokości. Zatem sam się w sprawie poważnie wypowiedziałem.

    Alicja-Irena może nic nie mówić o poważnych sprawach. Musu nie ma. Można o całej reszcie, a figli ci u nas dostatek.
    Ale jak się mówi o poważnych, trzeba poważnie. Można też jak student: z myślą badającą i ostrożną, by mu myśl nie uciekła głowie. Alicja-Irena wybrała jednak inną drogę. Szkoda, i rzecz przykra.

  174. @Alicja-Irena
    Piszac coś takiego:
    Ewa Joanna obrażona, przepraszam!, wie lepiej kto i po co tu mnie ściągnął. I wie, na co ja przysięgałam, stając się obywatelka Kanady. Nieomal wie, co ja myślę, zanim ja pomyślę. Gratulacje, Ewa Joanna, nawet mi to przeszło przez klawiaturę
    udowadniasz wszem i wobec oraz bardzo wyraźnie, że czytać nie potrafisz a i ze zrozumieniem czytanego też masz problem.
    Szkoda, że tak się stało. Ale to twój problem, nie mój.
    Bo ja nie wiem na co przysięgałaś, więc spytałam. Ale to chyba straszna tajemnica wiary jest.
    Więcej nie będzie.

  175. Ewa-Joanna
    23 marca o godz. 23:08

    Właśnie dziś wożę i tak mi się skojarzyło. 🙂 A jeszcze mi dzisiaj jeden kierowca naopowiadał o zaletach polskich dziewczyn, na które regularnie wyprawia się do Polski, wspierając nam w ten sposób PKB. Ciekawe, czy głosował za Brexitem.

  176. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 23:41

    Może wreszcie wyraź swój punkt widzenia i podaj, skąd go bierzesz. Bo, jak dotąd, w sprawach związanych i z religią i z jej działaniem, mówisz takimi ogólnikami i równie ogólnikowymi rzucasz zarzutami, że jest to rzecz nie do dyskusji.

    To mnie obraża, Tanaka. Znaczy, durna jestem aż sina i nawet nie wiem, że nic nie wiem.

    Przyjmuję oświadczenie, że Cię to obraża. Masz do przyjęcia moje oświadczenie, że obraża mnie krętactwo, ogólnikowość która ukrywa sprawy, mijanie się z prawdą, łatwe, o nic poważnego nie oparte zarzuty i pomówienia.
    Co z tym zrobisz, obrażalska damo?

    Na poważną wypowiedź należy się poważna odpowiedź – jeśli się ktoś chce wypowiedzieć. Obowiązku nie ma. Kto się wypowiada, tym samym spodziewa się reakcji.
    Wypowiadać się poważnie masz wszelką tu możliwość. To, że wypowiadasz się na sprawy poważne niepoważne, bez namysłu, marnie, rzucając przy tym lichym słowem bez oparcia w poważnym, o Tobie mocno świadczy.

    Winna ,mi byłaś odpowiedź na ważne pytanie, które Ci zadałem parę razy i odpowiedzi nie było. Byłabyś może się wtedy przygotowała i własną myśl poważną przećwiczyła zanim wzięłaś i przeszłaś do tematu aktualnego. Tego nie zrobiłaś.

    Znaczy, durna jestem aż sina i nawet nie wiem, że nic nie wiem.
    Mogłaś i tego sobie – i uważnemu czytelnikowi – darować. Słabe to i mające ukryte pomówienie co do drugiej osoby. Przykrość może być w tym, że dobrze się, choć bez intencji, oceniłaś. Ocenę jednak odrzucasz i na drugą osobę chcesz przerzucić.
    KTOŚ, kto durny być nie chce, ma ku temu możliwości. Ograniczenia organiczne pomijam. Można słuchać, można się zastanawiać, można poznawać fakty i gromadzić wiedzę. Można z powagą poważnym dyskutować.

    Nic z tego nie będzie przy takich niepoważnych, a obraźliwych demonstracjach.

  177. Alicja-Irena
    23 marca o godz. 23:41

    Czy odpowiesz – co tak wygodne, a tchórzliwe potraktowałaś, czy staniesz godnie i odpowiesz, to mnie już, po Twoim powyższym oświadczeniu, nie zajmuje.

    Dopowiem: na mój wpis, który przywołujesz, a mój wpis zawiera dokładne odniesienia i uzasadnienia, nic nie opowiedziałaś, Ja, Ciebie, potraktowałem z powagą, którą uważam za należną Ci. Włożyłem trochę roboty w wyłożenie sprawy, a wyłożenie spraw jest i w moim wstępniaku i w dyskusji pod nim. Znowu więc włożyłem pracę w to, by dać Ci jak najszersze i klarowne wyłożenie argumentów. Ku namysłowi i możności dania adekwatnej odpowiedzi.

    Ty jednak, moją poważną wobec Ciebie pracę potraktowałaś jak kupę śmieci, wyskakując przy tym ze swoją obrazą, którą się zwolniłaś od poważnej odpowiedzi. W tym także jest problem z etyką i on Ciebie dotyczy.
    Tak: to właśnie jest obraźliwe.

  178. Tanaka,
    daruj sobie „poważną pracę nade mną”. Niby po co i dlaczego? Czy ja wymagam tego, albo Ty uważasz, że wymagam? Ja mam tyle lat za sobą, swojego życia i swoich przemyśleń, że dziękuję, niech mnie nikt nie waży się wychowywać.
    Mało tego, że od razu z wejścia na ten blog napisałam, że jestem ateistką, ale ateistką niewalczącą, co mi wytknięto w dzisiejszych wpisach? A dlaczego i po co mam walczyć z wierzącymi – napisałam niejeden raz, że niech wierzący sobie wierzą, mnie to nie przeszkadza, byleby nie włazili na moje podwórko. Jako blog – takie moje „czytanie bez zrozumienia” jesteście walczący, co szybko pojęłam. Ale to nie ma sensu, bo tutaj nie wchodzą osoby wierzące, więc co? I po co?
    Tanaka zachowuje sie jak król – i właśnie oświadczył, że ja jestem obrażająca wszystkich – ciekawam, gdzie?
    Przepraszam za wszystko, za słońce, za deszcz…
    Nie znajdujemy wspólnego języka, bo ja w sobie nie mam nienawiści do ludzi, którzy myślą inaczej albo wierzą w to, co wierzą. A wy, jako blog, macie to w sobie. I od razu skreślacie takich jak ja – ateistów bez szabli w dłoni. Bez ochoty do walki. Walczcie sami.

  179. @Szary Kot
    24 marca o godz. 0:02
    No właśnie. Mnie się przypomniało, jak pomagałam koleżance córki dopasować kieckę wieczorową i na moje ubolewanie – ale z tym stanikiem to niewiele mogę zrobić, dziewczę odparło radośnie – nic to, wsadzę chicken filets i będzie oki. Na moje zaszokowane i wytrzeszczone spojrzenie dziewczę wywlokło z torby te silikonowe przylepiane cycki i mówi – no te! 🙂

  180. @Tanaka

    Pan napisal tak:
    „fundamencie cywilizacji Zachodu, fundamencie prawa i życia w zbiorowiości, a dotyczy to także zwierząt społecznych: jak się należy do grupy, jest się za grupę współodpowidzialnym.
    Szostkiewicz to – wprost – kwestionuje. A powtarza to krętacz Thomas. Z takimi osobami i ich wyłgującymi się tezami nie ma rozmowy.”

    Problem jest ze slowo „grupa” jest bardzo niedokladne. Grupa moze byc „ludzie w autobusie do Warszawy”, albo „katolicy”, albo „Polacy” albo „dziennikarzy Polityki”.
    „współodpowidzialny” tez nie jest prostym slowem bo moze byc legalnie albo moralnie, albo odpowiedzialny „wedlug regul w klubie pilkarskim”.

    My tutaj jestesmy grupa ludzi ktorzy pisza w blogu. Jesli ktos obcy tu wysli link i ja widze ze tam jest wirus, wtedy mysle ze mam obowiazek Was poinformowac. Jestem odpowiedzialny dla Was, w sensie moralnym. Ale legalnie? Moze nawet tak, nie wiem. Ale co jesli ktos tu obraza na przyklad kogos innego? Wtedy grupa jest odpowiedzialna za to pomagac temu czlowiekowi ktorego inni obrazali. Ale tylko moralnie, bo legalnie nie ma chyba ustawy na to.

    Ale czy ja jestem odpowiedzialny za to co Tanaka pisze? Pamietajmy co Tanaka napisala:
    „jak się należy do grupy, jest się za grupę współodpowidzialnym.”
    No jestesmy w grupie blogu. Mimo to raczej nie jestem odpowiedzialny.
    Szef polityki nie jest w naszej grupie ale JEST odpowiedzialny, moralnie i legalnie. Powinnien wiedziec co tutaj sie dzieje.

    Widac ze to co Tanaka napisala jest powierzchowny. Szuka jeden przyklad i robi z tego regula ktora nie trzyma nawet 5 minut.

    No nie mysle ze ktos czytal do konca. Nikt chyba nie dal rady 🙂

  181. @Alicja-Irena
    100% racje!

  182. Jeszcze coś, Tanaka:
    „Ty jednak, moją poważną wobec Ciebie pracę potraktowałaś jak kupę śmieci, wyskakując przy tym ze swoją obrazą, którą się zwolniłaś od poważnej odpowiedzi.”
    No właśnie – poważna praca wobec mnie – co to miało być, indoktrynacja? Czytaj ze zrozumieniem, a przede wszystkim pisz tak, żeby taka durna baba jak ja zrozumiała, osochozi. Najlepiej walnąc byle kłonicą do adwersarza.
    Bez odbioru.

  183. @Alicja-Irena
    Moim zdaniem szef tej gazety powinnien zamykac ten blog calkiem na zawsze. Jutro napisze do niego z prosba aby cos z tym robil.

  184. Thomas
    24 marca o godz. 1:08

    Właśnie. Wtedy starsi przestaną marnować cenny czas na emeryturze, a młodsi zajmą się wreszcie robotą. A od gadania o cyckach są inne portale, więc kultura nie poniesie straty.

  185. E tam…niech walczą 😉
    Ja w ogóle żałuję, że się wtrąciłam, ale to przez przypadek, bo Tanaka wlazł przypadkiem na moją stronę i napisał coś, a ja potem przypadkiem zauważyłam, że Tanaka jest gospodarzem bloga, do którego zajrzałam ze dwa razy za czasów, kiedy poprzedni Gospodarz go prowadził.
    Na blogu, gdzie Tanaka mnie znalazł (że tak powiem) wymieniliśmy parę sympatycznych zdań i na tym się skończyło. Teraz Tanaka wystawia świadectwo mojej poczytalności, rozumu i tak dalej. Oraz jego akolitki ze wszystkich stron świata.
    Przykro mi, Tanaka.
    No trudno, mam tylko ze dwie szare komórki, które latają po tym wyprasowanym mózgu i jakoś się nie mogą spotkać. Stąd ta moja durnota, rozumiesz.
    Zazdroszcze wam wszystkim dobrego samopoczucia 😉

  186. Widzę, że znalazł się tu taki, co chce blog zamykać. A o ileż mniej kłopotu sprawiłby sobie i innym, gdyby sam się zamknął. Zamiast pisać do kierownictwa wystarczy nie wchodzić, nie mówiąc już o czytaniu.

  187. @Alicja-Irena 23 marca o godz. 19:11

    Zażartość i zjadliwość Tanaki mnie jakoś odrzuca od tego blogu(a).
    Widocznie powinnam wypisać się z tego waszego dziwnego stowarzyszenia – ale mnie zaciekawiło chwilowo.

    Jeszcze jedna kontestatorka? Przecież jest wiele innych blogów. Na przykład „wyważony” (hi hi !!!) blog Adama Szostkiewicza.

    To przecież nawet nie Tanaka, ale poprzedni Gospodarz, Jacek Kowalczyk, zakomunikował blogowiczom: „obecność jak najbardziej nieobowiązkowa”.

  188. Wielu osobom ten blog jest solą w oku…
    Czasem zastanawia mnie dlaczego ludzie, zarzucający Tanace cenzurę, banowanie i całą masę innych występków, nie mają tych samych zarzutów w stosunku do innych prowadzących blogi Polityki. I nie mieli tych zarzutów w stosunku do red. Jacka Kowalczyka, chociaż to właśnie redaktor zbanował te kilka osób a nie Tanaka. Nie mają pretensji do Szostkiewicza za wywalanie niewygodnych wpisów i banowanie użytkowników, nie maja pretensji do tych redaktorów, którzy nie pozwalają na komentowanie swoich wypocin traktując je jako dobro nadrzędne, ani do tych co dokonują wpisu raz na parę miesięcy i przetrzymują swoich rozmówców w poczekalniach do usr.nej śmierci. Tylko do Tanaki. Do jedynego blogu poza En Passant gdzie wpisy pokazują się w czasie rzeczywistym i do absolutnie jedynego blogu społecznego w Polityce.
    Czy może mi ktoś wyjaśnić to zjawisko?

  189. @Alicja-Irena 1:28

    Weszłaś przez przypadek, wyjść możesz zupełnie świadomie. Zwłaszcza, że już wiesz, jak tu jest. Żadnego zmiłuj dla religiantów.

  190. @Ewa-Joanna 1:48

    Eeee tam. Skąd my możemy wiedzieć, czy oni nie zgłaszają taki pretensji na innych blogach. Różnica może polegać na tym, że tu te pretensje są ukazywane, a tam pewnie prowadzący wywala pretensje razem z późniejszymi odwołaniami od wywalenia. I tak ślad po nich znika.

  191. PS
    Co mnie jeszcze zdumiewa. Nikt tak żarliwie i często nie podkreśla, że jest ateistą, jak ci nawołujący do umiaru w krytyce kościoła.

  192. @paradox57 24 marca o godz. 1:54
    Tak! I w dodatku zażarcie nawołujący.

  193. Alicja-Irena
    24 marca o godz. 1:28

    (mądrości nocne z pracy, pisane dorywczo na raty)

    Alicjo,
    W stosunku do treści wierzeń możliwość natrząsania się jest sprawą indywidualnego wyboru i faktycznie – z uwagi na wrażliwość wierzących w tym zakresie – bywa ograniczona względami szacunku do bliźniego, czego np. nie musimy już brać pod uwagę rozprawiając o bogach starożytnych Sumerów lub wyrżniętego w pień plemienia Indian. Zgadzam się z Tobą, że szacunek się należy, a w każdym razie – że zabawa w celowe urażanie czyichś uczuć jest niegodziwa, choćby ich obiektem były mające słaby kontakt z realem wymysły. To, że bywają tu różne szczypanki i podśmiewanki jest usprawiedliwione dużym, widocznym dla każdego napisem „Listy Ateistów”. Przyznasz chyba, że np. z niektórych starotestamentowych bajań bardzo wdzięcznie da się ciągnąć łacha, a już szczególnie – z traktowania ich na poważnie i dosłownie. Niemniej jednak pozostaję rzecznikiem co najmniej kultury w rozmowie.
    Sprawa jednakże zmienia się diametralnie gdy ze sfery opowieści dziwnej treści przechodzimy do sfery, w której realizują się społeczne idee KK i wymysłami owymi uszczęśliwiani są wszyscy, co się nawiną. W krajach Zachodu mniej (chociaż jak tam to wygląda w USA?), ale Polska, nad którą głównie blogowisko „pochyla się z troską”, ma pod tym względem przerąbane. Nie wspomnę już o szczęściu zażywanym pid władzą różnych talibów. Zresztą, w Polsce czy nie, kluczowe jest to, że ateiści nie ateizują nikogo na siłę, za to wszelkiej maści religie, w poczuciu misji, narzucają swoje pomysły choćby ogniem i mieczem, dopóki ktoś im nie skopie d.py. Tu już nie zawsze jest tylko śmiesznie, a przykładem niech będą okołorozrodcze zakazy i nakazy KK, albo okaleczanie dziewczynek w Afryce i na Środkowym Wschodzie. TO jest zaczadzenie, obłęd i utrata rozsądku, a nie opór przeciwko takim praktykom.
    Z kolei od niewinnego uczestniczenia w swoich praktykach religijnych i dawania na tacę do tych skrajnych okrucieństw prowadzi (czasem cieńsza, czasem grubsza) nitka, a jeśli ten blog – na ile zaobserwowałem, bo też nie jestem zasiedziały – ma jakiś program, to jest nim nauka jej dostrzegania.

  194. @Na marginesie
    24 marca o godz. 2:09

    Za żarcie, za ruble, albo za inną walutę

  195. Tacy jak Alicja, kruk, Thomas to, oczywiście, niepowtarzalni osobnicy jak wszystkie zwierzęce i roślinne osobniki, ale równocześnie podpadają pod pewien typ: apostołowie moralności. Coś jak Jezus: „Nie przyszedłem znieść (prawa), ale wypełnić” i…zmieniał jak w transie. Stał się największym transformatorem religii starotestamentowej. Tyle samo są warte deklaracje o sobie samym, że się nie przyszło walczyć. Z jednej strony zapewnienia o własnej religijnej tolerancji, z drugiej – brak tolerancji wobec krytyków religii. Tolerancja i nietolerancja w jednym. A przecież we wszystkich sprawach tego świata są zwolennicy i krytycy. Zatem deklarowanie własnej tolerancji nie jest ogólną tolerancją wobec inności, lecz niemal zawsze jest wybiórcze: tolerowanie jednych zwykle oznacza nietolerowanie drugich. Czyli paplanie o tolerowaniu to tylko paplanie i rzeźbienie sobie własnego wizerunku, a nie realne tolerowanie. Krytyka, że tak powiem, bogowości zaczęła się chyba od Greków i trwa grubo ponad 2 tys. lat, więc to nie żadna nowość. Kiedy zatem ktoś wyskakuje z taką jak Alicja, kruk, Thomas ogólnikową i bardzo powierzchowną krytyką krytyków religii, którzy mogą mieć za sobą dziesiątki lat konkretnego poznania, widać od progu, że nigdy w tym obszarze poznawczym nie przebywał. Niepiękne jest więc zabieranie głosu w sprawie, którą się nigdy nie żyło i małe ma się o niej pojęcie.

    Intensywna krytyka religii po transformacji – mówiąc ogólnie, a krytyka zachowań pierdzistołków Krk i publicznie wojujących religiantów, mówiąc szczególnie – ma w Polsce nie tyle przyczyny czysto poznawcze, ile społeczne i polityczne, na co wymieniona trójca jest kompletnie ślepa. Właśnie z powodu nadobecności religii i Kościoła po transformacji w życiu publicznym powstały takie blogi jak „racjonalista.pl”, niniejsze „Listy ateistów”, może jakieś inne podobne. A krytyka Kościoła w nieateistycznych stricte mediach jest tak obecna, jak jest obecny w życiu publicznym, szarogęszący się za publiczne pieniądze Kościół. Stosowanie do oceny sytuacji na tym blogu kryteriów z cywilizowanego świata, który sobie niezależność od Kościoła WYWOJOWAŁ – o czym mówi uparcie i słusznie Tanaka – a nie że została mu przez antyjezusowy Kościół wielkodusznie podarowana, jest i poznawczą słabością, i nierozumieniem tego, co się dzieje w Polsce.

  196. Cholera jasna, napisałem – chyba pod cichym wpływem Alicji, żebym się zbłaźnił – że Jezus stał się największym transformatorem. Kurde – reformatorem! A czy to był żywy Jezus, czy wymyślony – mniejsza o to.

  197. Usywiśsie, można Jezusa nazwać „transformatorem”, ale mój kiks jest z demencji: myślałem „reformator”, wyszedł „tansformator” – taki, co stał przy chałupie mojej ciotki na początku 50-tych lat i stoi do dziś.

  198. @paradox57,

    nasze koty wybrały royal 😉

  199. Szary Kot
    24 marca o godz. 6:59

    w zasadzie zgadzam się.
    Proponuję przy tym pamiętać, że ze wszystkiego można zrobić religię, a każda grupa może się stać sektą.

  200. Tytuł w „gazeta.pl”:

    „Morawiecki prosi o pomoc przed wyborami. Dlaczego? „My nie mamy mediów”

    Identycznie żalił się z Radia Maryja karabin maszynowy i biznesmen Rydzyk, kiedy jego radio obejmowało zasięgiem już prawie cały świat. Czy teraz się żali tak samo szczerze i słusznie jak Morawiecki, nie wiem, bo wyrzuciłem radio i tele-morele na złom.

  201. Szary Kot
    23 marca o godz. 22:59

    Moja, „nie moja”, recepta jest flexy. Typ jachtow, marki aut, zastosowanie cycuszkow zostawia wolnosc uzytkownik/posiadacz recepty. Czestotliwosc zazycia jest wazna. Twoje pytanie, dotyczy tylko jeden z „tabletek”. Dla mnie swieze znaczy „z wody” (prysznicowej). Sauté.

    pzdr Seleukos

  202. Thomas, (24 marca o godz. 1:08 ) do @Alicja-Irena

    „Moim zdaniem szef tej gazety powinnien zamykac ten blog calkiem na zawsze. Jutro napisze do niego z prosba aby cos z tym robil.”

    Para wpisow ktore zrobiles. Powolujesz czesto Twoja umiejetnosc logicznego myslenia, wazenia argumentu. Ja Twoj wpis (cytat wyzej) czytam nastepujaco: „- mamusiu, mamusiu, oni nie chca mnie dac kubelek i lopatke. Pojdzmy mamusiu do zarzad spoldzielni mieszkaniowej, zadajmy zamknac piaskownice.”

    a) Czy nie uwazasz Thomas i Twoja logika, blogi Polityka wszystkie (kontrowersyjne Tobie tez), sa dla zwiekszania nakladu, ilosci prenimerantow, ilosci annonsow etc., poza profilem swiatopogladowym Redakcji, jaki jest?

    b) Czy nie uwazasz Thomas i Twoja logika, Redakcja Polityka jest swiadoma zawartosci blogow, rowno te ktore Tobie nie podobaja, z Tobie tylko znana przyczyna?

    c) Czy nie uwazasz Thomas i Twoja logika, odkryles cos, czego nikt nie zauwazyl przed Toba, spodziewasz nagroda/pochwala, potwierdzenie jak zamkna blog (redakcja zamknie czy ocensuruje)?

    d) Czy nie uwazasz Thomas i Twoja logika, pytajac o wiek Tanaka (sugestia niedojrzalosci), pozwolenie na prowadzenie bloga przez Redakcje Polityka, jest wysoko nieprzemyslane (dziecinne, niedojrzale)?

    W zwiazek z a) b) c) d), co bedzie efekt Twojej logiki? Ja przypuszczam (moja logika, Seleuk) efekt bedzie NIC, DUZE NIC. Rowniez przypuszczam Thomas, przypuszczam, przeceniasz Twoja umiejetnosc logiczne myslenie. To jest bardzo czesto blad tu pojawiajacych „meteorow intelektu”. Przeczytaj jeszce raz Twoj text (cytat wyzej)

    Poza tym Thomas, zapytales Tanaka o wiek, nie podajac Twoj. Ja ciebie teraz o wiek pytam Twoj. Ile masz lat? Ja mam 66lat Thomas. Poza tym Thomas, bez wzgledu na wiek, jest bardzobardzo nieladnie nie odpowiadac na wprost zadane pytanie. Rodzaj lekcewazenia oponenta. Ale… Odpowiedz na wprost zadane pytanie, „nie mam ochoty odpowiedziec tobie” jest w pelni akceptowalna. Nie jest lekcewazaca oponent.

    Pare wpisow wyzej zadalem pytanie A-I o Szostkiewicz. Polemika (felieton) pseudoargumentami z Hartman. Bez odpowiedzi Thomas. Jak Ty i Twoja logika, na te pytanie odpowiada? Link daje, nie musisz szukac.

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2019/03/22/szkola-to-problem-nas-wszystkich/#comment-563115

    Pzdr Seleuk

  203. seleuk|os|
    24 marca o godz. 9:02

    No niech Cię chudy bociek, seleuku! Ty sobie, ja sobie, ale pochwalić chyba mogę za łopatkę i skargę do spółdzielni, żeby zamknąć piaskownicę. Żart trafny i pierwsza klasa.

  204. @wujaszek
    Tego nie zrozumiałam: Efekty uczenia się uczniów są wysokie, więc to nie polska edukacja ma problem, tylko to, co z nauczycielami zrobiła ich minister.

  205. Alleluja i niech będzie pochwalony, ten co ma być pochwalony.
    Dziś Trzecia Niedziela Wielkiego Postu.
    Obowiązkowy kolor szat: fioletowy.
    Obowiązująca ewangelia na dziś:
    Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie! [Łk 13 1-9]
    Powiedział ten, co wszystkich ludzi Absolutnie miłuje i nie stosuje odpowiedzialności zbiorowej.

    Forum ateistów bardzo jest ciekawe, ponieważ ciągle włażą nań religianci. Religiant nie od tego jest jednak, żeby umiał poważne dyskutować o poważnym, jest natomiast od tego, żeby się zaraz poważnie obraził.
    I nie mniej poważnie – obrażał. Dzięki temu jest zadowolony i ma zasługę w niebie.

    Szkoła to problem nas wszystkich, dowiadujemy się ze wstępniaka. Nieprawda, religiant nie ma takiego problemu, nie wie bowiem, co to szkoła.

    Ponieważ jest Trzecia Niedziela Wielkiego Postu, dookoła widać samych szczupłych wyznawców Jezuska i jego tatusia, który go zdradził.
    Polaku-katoliku, co jęczysz, że cię tu boli tam strzyka i masz refluksy: po trzech tygodniach postu wszelkie choroby jak ręką odjął! Letki jesteś na ciele i lotny na umyśle oraz masz życzliwość do ludzi. Czyli sama radość i lody Grycan.
    Weź wreszcie i spróbuj!

    Tak sobie wziąłem i zażartowałem z tym szczupłym Polakiem co pości.

  206. legat
    23 marca o godz. 22:17

    Legacie, pardą i winowat, zapomniałem o Twoim pytaniu, jak tam Kazik kuternoga. Tydzień temu go widziałem. Przeorał centymetr po centymetrze sztuczne wały po obu stronach kanału. Niby kuternoga, ale w ryju – nie taki kuternoga. Nie jestem za wtrącaniem się w życie dzikich zwierząt, choć młodego jeszcze Kazika (z 50 kg wagi) żal. Gdybym nie miał złych doświadczeń, może (ze słabą nadzieją na pierdzistołkowy odzew) starałbym się pomóc. W ubiegłym roku chciałem pomóc staremu pieskowi Leosiowi, którego właściciel odrzucił. Woziłem jedzenie oraz byłem w schronisku dla zwierząt i w Towarzystwie Ochrony Zwierząt, a u weterynarza były takie kolejki kotopieskowców, że mnie cafło od dźwi. Schronisko kazało iść do straży miejskiej, która wyśle hycla, a Towarzystwo miało zadzwonić do mnie i dzwoni do dziś. Leoś sam załatwił sprawę: wziął i umarł wiosną tamtego roku.

    Kazio jest taki sam kuternoga jak ja, więc będę patrzył jak se radzi. Dla mnie jazda do niego – działa po północnej stronie jeziora na mierzei, a ja mieszkam ze 7 km na południe od niego, więc objazd dookoła Jamna to 45 km, więc nie co dzień jadę.

  207. Tanaka

    Tanako. oto najświeższy mój seksperyment…tfu!…eksperyment: podwójna mieczoławka, czyli tylko przywiązana na górze kokpitu (i łatwo zdejmowana), bez jakiegokolwiek wcinania się w kadłub. Jeszcze ciut brakuje do skończenia, ale rychło – jutro, pojutrze – będą próby na wodzie.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6671875429587489618?authkey=CPmjksDqpbGUuAE

  208. Słucham Gości Passenta.

    Notuję na gorąco.
    Turski: zmiany w Europie to tryumf nieuctwa, nienadążanie za rewolucją technologiczną, po rewolucji Gutenberga nastąpiła wielka rzeź, żebyśmy nie przegapili momentu powtórki rzezi.
    Nieuctwo władz. W USA tamtejsza minister edukacji wybija się na czołówkę nieuków.

    Kolosalny błąd edukacyjny popełniony XX wieku. Z reguły „prawa – obowiązki” odcięto człon „odpowiedzialność”.

  209. Kuźniar:

    wołanie o powrót do korzeni, Europy Ojczyzn, przeszłości, to chęć powrotu władzy do tego świata, który, ich zdaniem rozumieją. A taki świat, wyidealizowany, nigdy nie istniał.

  210. Turski:

    proponuję nie używać tak ostrego języka dla opisu elektoratu

    Baczyński:

    wizerunek wyborców, jaki ma PiS, to obraz prymitywa, można wpaść w panikę, jest to obraz paskudnego typa.
    Z tym się fundamentalnie nie zgadzam.

    Te wybory zdecydują o obrazie Polaka

    —————————
    Wasz Korespondent 😉

  211. Turski:

    nie rozmawiamy o katastrofie edukacyjnej, wyjdziemy z Europy jeżeli będziemy mieli niewykształcone społeczeństwo, nieuków.
    I co z tego, że mamy olimpijczyków. Rozwój edukacyjny społeczeństwa to nie są zawody.

    Co to znaczy w XXI wieku uczyć dzieci?

  212. Turski:

    Problemem jest, że nad światem i nad Polską wysoko został wzniesiony sztandar nieuctwa

  213. Baczyński:

    formacja, która nami rządzi szuka odpowiedzi na rozwiązanie problemów w przeszłości

    Kuźniar:

    jedyną obroną wolności jest wykształcenie ludzi (Jefferson)

    Centrum Nauki Kopernik – instytucja za którą zagłosowało kilkanaście milionów, trzeba do ludzi mówić tym językiem.

    ———————–

    Koniec audycji

  214. wujaszek wania
    24 marca o godz. 10:52

    Turski:
    Problemem jest, że nad światem i nad Polską wysoko został wzniesiony sztandar nieuctwa

    Jeśli Turski mówi, że sztandar nieuctwa został” wysoko wzniesiony”, to kiedy nie był wzniesiony?

  215. Ewa-Joanna
    24 marca o godz. 9:20

    sądzę, że o wytłumaczenie należy pytać autora tych słów.
    Ja uważam, że mamy katastrofę edukacyjną. Nie tylko w Polsce.
    Brexit to widoczny skutek tej katastrofy.

  216. wbocek
    24 marca o godz. 9:50

    Pombocku, jesteś kosmonauta. Chyba Gagarin. Takie odlotowe Twoje konstrukcje okrętowe! I ratujesz polskie okrętownictwo, co to go pisoidy tak ratują, że topią i już utopione jest. Żyje tylko prywatne i nawet ma się nieźle, co po Twoje konstrukcji poznaję.

    Teraz mów jak fachowy konstruktor: te miecze z metalu czy plastiku?
    Wyglądają mi na mocowane sztywno, bez możliwości obrotu: zanurz-wynurz, czyli sterowanie twardo-miękko. O ile będziesz siedział na tej ławce, to rozumiem, że nie w kokpicie, a na kokpicie? Czymś wszakże trzeba ławkę dociążyć.
    O ile na kokpicie, to środek ciężkości całego układu się podniesie, co zaraz się przełoży na dzielność morską i manewrowość.
    Tym ciekawszy jestem wyników Twoich eksperymentów nawodnych. Albo podwodnych.
    Sprawozdawaj. 🙂

  217. Tanaka
    24 marca o godz. 11:23

    Aha, bo zapomniałem dodać: pod względem architektury okrętowej, to estetyka jest medalowa !

  218. Tanaka
    24 marca o godz. 11:14

    jeżeli dobrze zrozumiałem, to Turskiemu chodzi o odwrót od ideałów Oświecenia.
    Nieuctwo zawsze miało się dobrze, ale bywały okresy, że nie był to powód do dumy i chwały. Chodzi o dominujący trend.
    Dzisiaj jest. Edkowie tego świata nadają ton.

  219. Wujaszku Waniu,
    tę uwagę Turskiego dot. ostrości języka to ja odebrałem jako przytyk do wypowiedzi Kuźniara, w której porównał on obóz pisowski do świń z „The Animal Farm” a Kaczyńskiego do Napoleona. Turski w grzecznej formie zaprotestował niejako przeciwko utożsamianiu pisowskiego elektoratu ze świniami i bydłem orwellowskim. Zdawało mi się, że to taki kontekst był.

  220. Za chwilę politycy w „Kawie na ławę” będą „dyskutowali” o strajku nauczycieli.

  221. Wbocek,
    dzięks za info o Kaziku 🙂

  222. legat
    23 marca o godz. 18:40
    Alicjo-Ireno,
    Tanaka faktycznie „rozebrał” wpis Szostkiewicza na czynniki pierwsze i bardzo dobrze. Szostkiewicz jako katol i klęczon dostał od Tanaki, to co mu się należało – ale to tylko moje zdanie ”
    To również moje zdanie, bo nie przepadam za konformizmem i relatywizmem. Chodzi po prostu o to, by „dać rzeczy odpowiednie słowo” i @Tanaka się z tego wywiązał”.
    Wydaje mi się, że zaatakowałaś go i dziewczyny niesłusznie i zbyt emocjonalnie, sprowadzając dyskusję do wymiany obraźliwych opinii i epitetów, w stronę magla.
    Lubiłam Twoje komentarze u Owczarka Podhalańskiego, a i tu fajnie wystartowałaś, więc jestem niemile rozczarowana.
    Trzymaj się i … nie uciekaj.

  223. wujaszek wania
    24 marca o godz. 8:00

    Słuszna uwaga, Wujaszku, nawet przyszło mi to głowy, jak już układałem się do odsypiania, a punktem zaczepienia tej myśli było moje własne zdanie, że ateizm nie jest wojujący – w zestawieniu z obrazami z kroniki filmowej burzonych po rewolucji cerkwi. (Cerkwi wprawdzie nie burzył ateizm jako taki, ale regularnie się to ateistom wytyka.) I tak skonstatowałem, że ideologie, z których zrobiono narzędzia do panowania nad masami, stają się wydmuszkami, a ich początkowa treść staje się tylko obrazkiem na sztandary, bajką czytaną mechanicznie w każdą niedzielę, podczas gdy podział na tych dających na tacę i tych, którzy tę tacę zgarniają jest taki sam. What do you think?

  224. @seleuk|os|
    a) Nie mysle tak. Zyski gazety polityki sa mniejsze a nie wieksze z powodu ze jest ten blog. To im szkodzi bardzo ewidentnie miec pokoj pelen brudu. Ale poza tym zyski nie powinne byc jedynym kryterium.

    b) Moze niewiedza moze obojetnosc moze sa glupi. Nie wiem.

    c) „redakcja zamknie czy ocensuruje?”
    Ocensurowanie jest tu bez sensu bo nie mozna ocenzurowac moderatora blogu. Wiec zamknac.

    d) „pytajac o wiek Tanaka (sugestia niedojrzalosci), pozwolenie na prowadzenie bloga przez Redakcje Polityka, jest wysoko nieprzemyslane (dziecinne, niedojrzale)?”
    Nie. Dlaczego? Bo pan Tanaka napisal ze jestem kretaczem. Mam prawo zapytac wtedy ile ma lat, bo jest to ciekawe. Nikt nie musi odpowiadac.

    „Ile masz lat?” Ja mam 49. 🙂

  225. wujaszek wania
    24 marca o godz. 11:25

    jeżeli dobrze zrozumiałem, to Turskiemu chodzi o odwrót od ideałów Oświecenia.
    Nieuctwo zawsze miało się dobrze, ale bywały okresy, że nie był to powód do dumy i chwały. Chodzi o dominujący trend.
    Dzisiaj jest. Edkowie tego świata nadają ton.

    Dobrze, dobrze, przy czym jeśli chodzi o Oświecenie, to jest to coś bardzo ekskluzywnego, niszowego i delikatnego, co się z wielkim trudem rodziło i bardzo zawile meandrowało, by, głównie – przeżyć, a przy tym coś pozytywnego ruszyć.

    Rzecz to bardziej Francji, pewnych okolic i nisz w Europie, tu i tam. W Polsce Oświecenie właściwie nie zaistniało, bo też nie zaistniało poważniej to, co je poprzedzało: Reformacja, a jeszcze przed nią – Odrodzenie. I nie istniało państwo, a istniał, jako jedyna, główna siła Kościół katolicki, wszystkim tym trzem filarom zajadle przeciwny. Do dziś.

    Droga to realnego, a nie wyobrażonego oświecenia wiodła we Francji i przez Rewolucję i przez stulecie wielkiej męki, wielkiego wewnętrznego konfliktu – owych nielicznych oświeconych z wielką i czarną masą wstecznictwa, zamordyzmu z Kościołem katolickim na czele.

    Nie ma oświecenia bez wolności publicznej i prywatnej. Z czym jest w Polsce bardzo słabo. Ledwo, pod koniec XIX wieku, niewolnik pańszyźniany został wyzwolony, na sposób ledwie formalny, za za chwilę popadł pod nienawidzący go Kościół katolicki i wojny światowe, dwie w drobnym odstępie i dopiero po wojnie coś mu się w głowie zaczęło oświecać – i już miałby być oświecony?
    Wyuczony to on może i jest, ale nie oświecony, co jest zupełnie inną kategorią rzeczy.

    Powszechność wyuczania ma zaś taką cechę, że jako masowa ma jakość masówki. A ponieważ masowe są również prawa wyborcze, sprawa bardzo się skomplikowała. Masowość na jakość przerobić – rzecz niezwykle trudna. Najpierw trzeba to dobrze kapować, a potem dopiero można coś proponować w sprawie zamiany masy w biżuterię.

    Czy prof. Turski dobrze to rozumie?

  226. Szary Kot
    24 marca o godz. 12:52

    zgadzam się.
    Ateizm jest sposobem oglądu rzeczywistości. I nie musi, a nawet nie powinien, moim zdaniem, wiązać się z „wojowaniem”. Raczej z namysłem i szacunkiem wobec innych.
    Tam gdzie zaczyna się wojna, z ideałów zostaje wydmuszka albo armatnie kule. I faktycznie podział na dających na „tacę” i biorących pozostaje ten sam.

  227. wujaszek wania
    24 marca o godz. 11:25

    Czy prof. Turski dobrze to rozumie?

    Zapytaj go o to. Nie jestem rzecznikiem prof. Turskiego. Za to jestem pod ogromnym wrażeniem jego wiedzy i umiejętności jasnego jej artykułowania.

  228. Zyski gazety polityki sa mniejsze a nie wieksze z powodu ze jest ten blog. To im szkodzi bardzo ewidentnie miec pokoj pelen brudu.

    Mnie jednak razi ta siermiężna, kostropata polszczyzna. O kretyństwie wyrażanych przez Thomasa opinii już nie wspominam – nie każdy może być Tanaką. Ale ten bełkot…

  229. mag
    24 marca o godz. 12:32

    Szostkiewicz jako katol i klęczon dostał od Tanaki, to co mu się należało – ale to tylko moje zdanie ”</i.

    Jestem lewakiem, ale nie bolszewikiem.
    Nie uważam, żeby "należało się" Szostkiewiczowi czy @Alicji – Irenie to, co im tutaj zaserwowano. Ale to tylko moje zdanie 😉

    Jestem zdumiony, że pozwalasz sobie nazywać kogokolwiek "katolem". To chyba nie jest słownik dziennikarski, ale stadionowy 🙁

  230. @Na marginesie
    24 marca o godz. 14:13

    Bo do sprzątania potrzebne są tylko chęci i krzepa do mopa, a nie intelekt i elokwencja w obcym języku 🙄

  231. @wujaszek wania
    „Kawa na ławę”, trudna do wytrzymania z uwagi na banalne acz nachalnie kreujące się na silne osobowości występujących w tym programie polityków, jest przeciwwskazana dla „sercowców” zwłaszcza. W każdym razie ja nie chcę się sadomachizmować.
    Wyłaczam, przełacząm, bo:
    – pisowcy trajkoczą niczym karabiny maszynowe teksty jak spod sztancy bez względu na to, jaki temat jest na tapecie.
    -„ja panu, pani nie przerywałem/am” to light motive, a kakafonia głosów,nad którą prowadzący nie zawsze jest w stanie zapanować, odbiera jakby sens takiej konfrontacji różnych poglądów.
    – sensowne głosy nie pisowców z różnych zresztą ugrupowań giną w tej kakafonii albo przebijają się z trudem.
    Jakaż krzepiąca odmiana, gdy się słucha dziennikarzy z różnych mediów w programie „Loża prasowa”. Okazuje się, że daje się – może tyle pięknie, co merytorycznie i z zachowaniem wzajemnego szacunku – różnić.
    Dziennikarze nie mają najlepszej opinii, i poniekąd słusznie, bo są sprzedajni, cyniczni, bo manipulują informacjami, i w ogóle prostu kłamią w żywe oczy. Jak każda skrajna opinia i ta jest niesprawiedliwa wobec niemałej rzeszy dziennikarzy po prostu przyzwoitych.
    Ja takich widzę w „Loży prasowej” łącznie z prowadzącą, Małgorzatą Łaszcz

  232. mag
    24 marca o godz. 12:32

    Szostkiewicz jako katol i klęczon dostał od Tanaki, to co mu się należało – ale to tylko moje zdanie ”

    Jestem lewakiem, ale nie bolszewikiem.
    I dlatego nie uważam, żeby „należało się” Szostkiewiczowi czy @Alicji – Irenie to, co im tutaj zaserwowano. Ale to tylko moje zdanie 😉

    Jestem zdumiony, że pozwalasz sobie nazywać kogokolwiek „katolem”. To chyba nie jest słownik dziennikarski, ale stadionowy 🙁

  233. @wujaszek wania 24 marca o godz. 14:08

    A kto mówi o „ídeałach”? I o czyje ideały miałoby chodzić? Kaka nie podziela ideałów świeckiego, humanistycznego, tolerancyjnego społeczeństwa. Dlatego w każdym demokratycznym społeczeństwie kaka rozrabia jak pijany zając, a rozrabia rękami swoich „wiernych”. Udawanie że jest inaczej po to tylko, żeby pozyskać skatolone „masy” jest absurdem. Właśnie szacunek wobec innych wymaga jasnego sprecyzowania własnych opinii. Inaczej traktujemy owych „innych” jak psychicznie chorego, który twierdzi, że jest Juliuszem Cezarem, a my mu z grzeczności przytakujemy – w imię świętego spokoju.

  234. @Tobermory 24 marca o godz. 14:17

    Ale do wypowiadania się publicznie – to wręcz odwrotnie 🙂
    I tu Thomasy mogą się potknąć o własny mop.

  235. Poza tym jeszcze – na użytek tych myślących – przypomnę teorię dwóch telewizorów. W sklepie stoi sobie telewizor za 20 tysięcy euro. Nawet jeśli nikt go nie kupi – to nic nie szkodzi. Bo obok niego stoi telewizor za 5 tysięcy euro, który w porównaniu od razu wydaje się tani. Za 5 tysięcy nikt by go nie kupił gdyby obok nie stał ten drugi, szokująco drogi. Nie chodzi o to, ile klient ma, tylko o to, ile jest skłonny zapłacić. A subiektywną wartość towaru ocenia się przez porównanie. Tyle marketing. A poglądy…

  236. @Na marginesie
    24 marca o godz. 14:23

    Ten tutaj potyka się notorycznie, ale ani z wdziękiem, ani komicznie 🙄 Razi go brud w tym pokoju „Polityki”, zamknięcia się domaga, dobrze choć, że bez uprzedniej dezynsekcji gazem.

  237. @wujaszek wania 24 marca o godz. 14:16
    Jestem zdumiona, że używasz nazwy „lewak”, ale wzdragasz się wielce przed używaniem nazwy „katol”.

  238. @Tobermory 24 marca o godz. 14:34

    A wszystko to w ramach głoszenia zasad tolerancji i spontanicznego otwierania granic (Schengen!)

  239. wujaszek wania
    Mnie akurat nie razi „katol”, czy „prawak” jako lustrzane odbicie „lewaka” choć to na pewno bardziej epitety niż nazwy własne, poprawne polityczne.
    Tego typu kolokwializmy są odpowiedzią raczej na problem, na to co się pod nimi kryje, a nie co uosabia konkretna osoba.
    Na pewni nie użyłabym określenia katol czy prawak w mediach publicznych, na zasadzie nieeleganckiego przypinania łatki.
    Na blogu można więcej. Tak mi się wydaje.
    A co do tego ma bolszewizm, nie panimaju.

  240. @Na marginesie,

    używam słowa „lewak” w stosunku do siebie.
    Nigdy nie użyję wobec innej osoby takiego słowa. Jak i określenia „katol”.
    Właśnie dlatego, że nie jestem bolszewikiem. Czerwonym, czarnym, tęczowym…

  241. W dzisiejszych czasach… nawet zakamuflowane kaka-ludki podszywają się pod „tolerancję” i „demokrację”. I powołują się bez rumieńców na liberalne prawo do wolności religijnej – w ramach promowania religianckiej dyktatury. Przy okazji promuje się w internecie model „prawidłowego ateisty” – czyli takiego, który nie piśnie, gdy mu religiant w ramach religii sra na łeb.

  242. mag
    24 marca o godz. 14:43

    bardzo Cię lubię i szanuję, ale nie uważam słowa „katol” za kolokwializm tylko za pogardliwy epitet.
    A kiedy używasz go w odniesieniu do Szostkiewicza, to po prostu jest mi bardzo, bardzo przykro, bo tracę nadzieję na przywrócenie normalności w tym kraju.
    Masz święte prawo nie zgadzać się z jego poglądami.
    Ale błagam, zachowajmy resztki kultury.

  243. @wujaszek wania 24 marca o godz. 14:45
    Z tego wynika, że jesteś masochistą. Szkopuł w tym, że nie każdy nim jest. Szanuj brak zboczeń i nie narzucaj swoich.

  244. Na marginesie
    24 marca o godz. 14:50

    może i masochistą, ale nie paranoikiem.
    Mniej krzywdy robię innym.
    Taki mój wybór.

  245. Wujaszku Waniu,
    to nie Mag użyła zwrotu „katol” tylko mnie zacytowała ale forma wpisu była taka, że to nie było jasne. Twoje uwagi to do mnie. Winą Mag jest może tylko to, że z moją, może brutalną oceną, sie zgodziła. Spojrzyj jeszcze raz. Piszę to, by Mag nie zbierała cięgów za mnie 😉

  246. @wujaszek wania 24 marca o godz. 14:53

    Musiałbyś sprecyzować, na czym polega owa „krzywda”, której rzekomo nie czynisz innym – przy okazji imputując, że „krzywdę” czynią im „paranoicy”. Czy szermowanie wyzwiskami i przypinanie łatki paranoika nie jest krzywdą? Broniąc jednych czynisz jednak krzywdę innym. Czy z tego wynika, że jesteś zwykłym hipokrytą?

  247. Na marginesie
    24 marca o godz. 15:03

    otwierasz na blogu gabinet diagnostyczny?

  248. Hipokryzję (fałszywość, dwulicowość, obłudę) diagnozuje się w gabinecie?

  249. A paranoję („nie jestem paranoikiem”) w lustrze?

  250. @wujaszek wania 24 marca o godz. 15:16

    Hipokryzja nie jest chorobą. Jest postawą. Ja po prostu wykazuję, że każdy kij ma dwa końce. A rozczulanie się nad akurat nad katolami jest niekoniecznie z korzyścią dla wszystkich. To jest zgubny relatywizm – zakrzyknąłby dyżurny katol. No owszem, jest, bo rzeczywistość jest relatywna. W skatolonym społeczeństwie i czynniki, i obatele zwykle zapominają, że ateista – to też człowiek. No bo co złego wyniknie z ochrzczenia dziecka? Przecież dla ateisty to nie powinno mieć znaczenia. A że dziecko ateisty zostanie zawleczone do kościoła – no przecież żadna krzywda mu się nie stanie. Można wypisać je z katechezy – ale milusia katechetka na zastępstwie i tak przypomni dziecku, że ma paskudnych rodziców. Najważniejsze, żeby nie urazić uczuć – religijnych. Bo to bardzo brzydko i be.

  251. @Tobermory 24 marca o godz. 15:33

    No więc właśnie. Diagnoza: wujaszek wania to kompulsywny belfer, w dodatku jeszcze z cholerycznym temperamentem. Poza tym ma zakodowane reguły postępowania, które pragnie stosować w każdych warunkach. Afirmacja tych reguł jest podstawą jego dobrego samopoczucia. A w przypadku upartego sprzeciwu „paranoików” zawsze można zalinkować song o kurze.

    Nie to, że pragnę wujaszka spostponować. Podsumowuję na użytek własny 🙂

  252. A w Warszawie, panie dziejku, straszne rzeczy: doszło do styku hulajnóg z pomnikiem smoleńskim 😯
    Posiadam obrazek MBC z naklejonym kawałeczkiem tiulu potartego o OBRAZ. Trzymam w sejfie.
    Czy tych hulajnóg nie trzeba by odpowiednio ubezpieczyć i zabezpieczyć przed kradzieżą? Albo potrzeć o nie kolejne hulajnogi i sprzedawać wierzącym w zamach…

  253. Na marginesie
    24 marca o godz. 15:49
    Tobermory
    24 marca o godz. 15:33

    Dobrze to ujęliście, zawsze mnie cieszy jak ktoś ładnie wyrazi moje myśli 🙂
    Pytanie, czy da się kogoś choć odrobinę zmienić. Sprawić by zobaczył inny punkt widzenia i zastanowił się nad swoim własnym. Mam wrażenie że parę osób (ja przynajmniej) chciało dotrzeć do Alicji i coś jej przekazać. Niestety skończyło się to tylko większym wrzaskiem i złorzeczeniem. Przypuszczam, że teraz będzie tak samo.

  254. Przeczytałam wlaśnie w GW bardzo pozytywną wiadomość związaną z planowanym strajkiem nauczycieli.

    Uczniowie popierają strajk nauczycieli. Napisali list otwarty do prezydenta i rządu.

    To cieszy !

    http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,24579665,uczniowie-popieraja-strajk-nauczycieli-napisali-list-otwarty.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.7-L.2.gruby

  255. basia.n
    24 marca o godz. 16:04
    To ,że uczniowie popierają strajk nauczycieli to mnie nie dziwi.
    Niedawno tysiące uczniów demonstrowało w Hamburgu w godzinach lekcyjnych swój stanowczy sprzeciw dotyczący zmian klimatu pod hasłem „politycy odróbcie swoje zadanie domowe”.
    Na czele kandydatka (to nie żart) do nagrody Nobla: Greta Thunberg.

  256. @basia.n
    24 marca o godz. 16:04

    Szlachetny uczniowski gest. Tym bardziej, że nauczyciele nigdy nie popierali wagarów 🙄

    Pod nickiem coś dla ciebie 😉

  257. izabella
    24 marca o godz. 15:58
    Niestety skończyło się to tylko większym wrzaskiem i złorzeczeniem. Przypuszczam, że teraz będzie tak samo
    Wrzasku nie dosłyszałem, złorzeczenia ze strony „obwinionej” nie doczytałem się. Co do „tak samo” zgadzam się. Sądzę,że jednak myślimy nieco inaczej w tym wypadku.

  258. Ministra Zalewska apelowała niedawno, żeby „nauczyciele przy swoich uczniach byli”, no to uczniowie podchwycili hasło i będą przy strajkujących nauczycielach. Jestem ZA.

  259. zezem
    24 marca o godz. 16:20

    To jest rodzaj odzewu na słowa prof Turskiego nawolującego do poparcia nauczycieli.

    W podanym przeze mnie artykule jest możliwość złożenia swego podpisu i poparcia akcji. Można to robić dziś do godz 21:00, ale akcja jest popularna i być może mozliwość skladania podpisów zostanie przedłużona.

    To jestdobra możliwość poparcia nauczycieli !

  260. PS. do protestu w ramach godzin lekcyjnych.
    Na uwagę, że można protestować poza godzinami lekcyjnymi, zareagowali nawet niektórzy politycy, dowodząc ,że akcja jest słuszna. Najśmieszniejsze jest to ,że były to osoby od obecnego korytka. Innymi słowy: popieramy wasze uczniowskie oburzenie ,że jesteśmy gnuśni.

  261. @basia.n
    Sam protest nauczycieli jest słuszny. Jest kasa dla innych grup społecznych , tym bardziej należy się oświacie.
    Może tak zażądać: podobne nakłady na naukę jak na zbrojenia… :-).

  262. Zachwyciłem się przed chwilą dyskretną elegancją red. Szostkiewicza.
    Jeden z komentatorów zamieścił swoją wypowiedź pod nickiem „brusli”, ale Redaktor zaadresował odpowiedź do „@brucelee” 😀

  263. Legionista Chrystusa czy wcielenie diabła? JP2 coraz mniej święty.
    Nic już nie jest w stanie mnie zdziwić, ale ogrom zła, jakie „wyprodukował” krk zdaje się nie mieć końca, gdy wychodzą na jaw jego kolejne zbrodnie.
    https://www.google.com/search?q=uznawany+przez+JP2++drapie%C5%BCca&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab

  264. Strajk po godzinach pracy jest jak głodówka między posiłkami 😎

  265. @mag
    24 marca o godz. 16:42

    Znaczy mamy sobie poszukać coś pod hasłem „uznawany przez JP2 drapieżca”?

  266. Tobermory
    24 marca o godz. 16:25

    Ministra Zalewska ma pobierać pensję 8 tys. euro…

  267. Tobermorku
    Znaczy się to jest prawidłowy link. Zmylił mnie podwójny tytuł do tego artykulu
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24563822,czlowiek-stojacy-na-czele-przedsiebiorstwa-przemocy.html

  268. Tobermory
    24 marca o godz. 16:44

    🙂 🙂 🙂

  269. @Tobermory
    Nie wiem czy przykład jest dobry. Jeżeli czas między posiłkami krótki to i głodówka licha :–).

    basia.n
    24 marca o godz. 16:49
    Ministra Zalewska ma pobierać pensję 8 tys. euro…
    Suweren ma takich tuzów intelektu jakich wybrał.

  270. @zezem
    24 marca o godz. 17:00

    Przyznasz chyba, że głodówka między kolacją a śniadaniem jest naprawdę uciążliwa 🙄

  271. „Hulajnoga Nowym Symbolem Kontestacji.
    A gdyby tak przeciwnicy Kaczyńskiego zrobili taki pokojowy zlot na hulajnogach”.
    (znalezione w necie)

  272. @Tobermory
    Tak, przyznaję. Niekiedy łamię strajk i szukam w lodówce albo o 23-ciej np. jogurt z jagodami lub o 5-tej rano – jajecznica z zieloną cebulką. ;–)

  273. Tobermory
    24 marca o godz. 16:23

    Nie wiem jak to się stało,że ja dopiero teraz zauważyłam akurat tę pocztę.
    Byłam, widziałam i poczułam woń fiołków 🙂
    Niesamowity kontrast – z jednej strony kwitnie wszysto,
    ale i wciąż obecna biel. To wielki urok miejsca w którym mieszkasz. Dziękuję 🙂

    ps. czytałam Twoją pocztę pod poprzednim wstępniakiem.Cieszę się, że opiekunowie poradzili sobie tak dobrze 🙂

  274. @basia.n
    24 marca o godz. 17:14

    Między tym, co kwitnie, a bielą jest dość dokładnie 1000 metrów różnicy wysokości, tylko ten podbiał spotkałem na 1645 mnpm. Za to wszystko jest świeże – wczorajsze i dzisiejsze 😉
    Zainstalowałem sobie aplikację do mojego ajfona – pokazuje dokładną wysokość, współrzędne i azymut. Teraz to się nawet we mgle nie zgubię 😉

  275. Tobermory
    24 marca o godz. 17:24

    Tylko 1000m różnicy – dwa odrębne światy…
    Nie wiem dlaczego mi się wydawało,że u Ciebie wszystko kwitnie później. A tu niespodzianka 🙂

    Pewne aplikacje są bardzo przydatne.
    Moja przyjaciółka z Polski ma aplikację dla zaparkowanego samochodu. Kiedy jechałyśmy do lasu , włączała ją i mogłyśmy bez obawy wędrować szukając grzybów. Bo samochód znaleść było bardzo łatwo .

    Czy hunniatko ma dostęp do twego ajfona ?

  276. basia.n
    24 marca o godz. 17:32

    A jak się w lesie zgubi ajfon, to nie desperować, tylko wejść na stronę findmyajfon.com, zalogować się, postępować wedle wskazówek aż się odnajdzie ajfon, a wreszcie znaleźć samochód.

  277. @basia.n
    24 marca o godz. 17:32

    Jeszcze nie, rodzice także bronią swoich, ale rozumie już, że w środku są filmy, w których sam występuje i na widok włączonego ajfona krzyczy „film, film!” i domaga się pokazania nagrań. No i codziennie rano mówi mi przez telefon: helou!
    Przedwczoraj wygrzebał gdzieś spomiędzy książek na regale spore… organki! Nikt nie pamięta, skąd się w domu wzięły, wyglądają jak nowe, made by Hering, Brazil. Octave 96 Harmonica Selection. Może po pradziadku, który dawno temu grywał?
    Tatuś pokazał, jak trzeba w to dmuchać i teraz mamy kolejny instrument do hałasowania 😉

  278. Tanaka
    24 marca o godz. 11:23

    Tanako, wróciłem przed paroma minutami z rehabilitacyjnego rowerowania dookoła Jamnika (45 km) po sporym kawałku ugotowanego wędzonego boczku, jednym bananie, dwóch ząbkach czosnku i litrze cienkiej kawy grubo zasypanej cukrem tak że kawy nie było widać, i widzę, że już jestem gotów jechać 90 km, a nawet 120. I tak będzie.

    Co do miecza, to nie będę na ławeczce siedział – będzie przede mną lub za mną, ustalę metodą prób i błędów. A działanie pokażę w praktyce (zrobię filmik), bo on ma nie być całkiem na sztywno, lecz ma się uchylać w razie się zapomnę i wjadę na płyciznę. Jednak płetwy będą tych 30 cm pod dnem.

    Dziś sprawdzałem na wrotach, czy da radę przejść na morze. Z kłopotami – bo furt belki tworzące progi wystają ponad wodę, więc byłby bieg przez płotki – ale się chyba da, już tak biegałem. Trochę jednak poczekamy.

  279. @Szary Kot
    24 marca o godz. 17:50

    Słusznie. Tylko koniecznie pamiętać, aby strony findmyajfon.com nie zostawiać w samochodzie 😎

  280. Tanaka
    24 marca o godz. 11:23

    Uoj, Tanako, pytałeś o materiał. Wszystko z płyt pcv, tylko same płetwy – z pcv oklejonego z obu stron płytami z aluminium (są takie w sprzedaży). Ich przydatność przy takim właśnie użyciu polega na zwiększonej w porównaniu z płytami z samego pcv sztywności. To sztywne cudo grubości 3 mm. Mam z niego dobrze już wypróbowany dziobowy miecz, z którego może zrezygnuję, jak ten się sprawdzi.

  281. Tobermory
    24 marca o godz. 18:02

    W trybie awaryjnym można zwyczajnie pójść na stronę. 🙂

  282. @Szary Kot
    24 marca o godz. 18:10

    😀 😀 😀

  283. Thomas, 24 marca o godz. 13:18
    Dziekuje za odpowiedz Thomas. Rozumiem, jestes w posiadaniu umiejetnosci (wiedzy) przewyzszajacych zespol Red Polityka. Jestes w posiadaniu umiejetnosci (wiedzy) przewyzszajacych uczestnikow LA3. Gdybym ja byl w tak dobrym polozeniu…

    Gdybym ja byl w tak dobrym polozeniu, nie pisalbym z prosba o zamkniecie czesc portalu. Ja bym wyslal kalkulacje Excel o przyszlosc Polityka, napisal krotkie CV i zaproponowal objecie stanowisko szef finansowy, na miejsce aktualny. Dal wysokosc roczne uposazenie i 20%bonus na zwyzke wartosci. Wyjsciowo. Zaproponowal negociacje na „spadochron” (nie znam pl termin) i odpisy emerytalne. W zadnym wypadku, nie pisal prosba cos zamknac. Napisal moze plan jak zrestrukturysowac. To znaczy w „fikon” jezyk, synergiczne efekty zyskac. Mniej pracuje na wiecej efekt i zarabia taniej.

    Daje Tobie Thomas, wyzej, plan gotowy na najblizsza przyszlosc. Win to win. Duze prawdobodobienstwo realizacji. Ja sam tak pracuje, dzis prezentujac swietlana przyszlosc mojego zwiazku zostalem wybrany soltys (przewodniczacy). Wybrano rowniez zarzad wg mojego „widzenia”. Nie mam zamiarow, meczyc z jakim co pracuje przeciw mnie. 12% lepszy balans rachunek(???) i resultat rachunek(???), nie kijem dmuchal. Tego zaden gadula nie przebije, z compa mojego na ekran scienny. Nawet lingwista.

    Zastanow siebie nad Excel Thomas, wieloarkuszowy. Dzieki za odp.

    pzdr Seleuk

  284. @mag
    24 marca o godz. 14:43
    Na marginesie
    24 marca o godz. 14:38

    Kiedyś mówiło się „łysy”, „naziol”, ewentualnie „prawiczek” – „prawak” to chyba epitet tzw. symetrystów, czy tam innych papug. O przesunięciu pod prawą ścianę co nieco tu

    https://studioopinii.pl/archiwa/191850

  285. Szary Kot
    24 marca o godz. 17:50

    Ajfon się nie zgubi, bo się go w lesie nosi na łańcuchu 🙂
    Ale w razie czego to można się pośladach cofać do tyłu i znaleść ten samochód . 🙂

    Jak postepy w technice. ? U mnie strajku nie ma, to mogę w razie potrzeby pomóc 🙂

  286. Tobermory
    24 marca o godz. 17:53

    Tatuś z tą harmonijką nie był zbyt przewidujący…
    Ale jakie wobec tego są jeszcze inne instrumenty na ktorych on hałasuje ? Mam nadzieję, że nie twoje . Pamiętam, że kiedyś wspominaleś coś o stojącym instrumencie Yamaha.Lepiej na razie trzymać zamkniety 🙂

    Pomyślalam sobie, że kiedyś w przyszłości będziesz go mógł nauczyć grać na małej fujarce, a potem na flecie prostym. Wtedy to cała frajda razem grac proste melodie w dueciemgdzieś w plenerze 🙂

  287. basia.n
    24 marca o godz. 19:15

    – „A co, z pastowanym ajfonem po lesie nie można?”
    – „Można, tylko żeby się nie urwał i za sarną jaką nie pogonił.”

    Gramy, gramy, motywacja się trzymie, tylko akurat po dwóch długich nockach jestem i koncentracja siadła. Muszę być gotowy z dwoma utworami na egzamin z synkiem za trzy tygodnie. Odkurzyłem Album dla młodzieży, żeby się nie zaBachać na amen, ale też i kilka Inwencji trzygłosowych (1 oraz ostrożnie 2, 7 i 11), żeby się aby nie odBachać. 🙂 I dużo różnych wprawek i figli – patrzę tak czasem w zdumieniu, co te palce wyprawiają, bo bardzo się wzmocniły. Cała afera odbija się negatywnie na czytelnictwie, które upadło i leży płaskim bykiem.
    A czy Ty grasz głównie klasykę, czy może jakieś dżezy? A może Hindemitha i Křenka? 😉

  288. @basia.n
    24 marca o godz. 19:27

    Hmm… Jakby ci to powiedzieć… 😳 Yamaha jest w użyciu od kiedy mały nauczył się wstawać w łóżeczku przysuniętym do klawiatury. Ostatnio doszedł śpiew. Każda strofka kończy się na „bauuuummm”. Na szczęście koncerty są krótkie, improwizowane, a klawiatura nie cierpi 😉 Poza tym sam nie umie otworzyć klapy, ale też nie zrzuca jej sobie na paluszki po zakończeniu „ćwiczeń”. Kilka razy tylko zbyt szybko zszedł ze stołka 🙄

  289. Basiu,
    a jakie ty ślady zostawiasz w lesie, że możesz po nich wrócić do auta? Chyba tylko na śniegu? Albo w lesie holenderskim? 😉
    Mnie się już zdarzyło błądzić ponad pół godziny po lasach wielkopolskich (dla mnie to nieznana okolica), gdzie jest płasko, mech i drzewa wszędzie podobne, leśne dróżki tak samo piaszczyste, a zagajniki bardzo rozległe…

  290. Szary Kot
    24 marca o godz. 19:58

    To raczej odpocznij jeden dzień i poczekaj aż koncentracja wróci.Efekty z dobrą koncentracją są nieporównywalne do tych ze słabszą.Można ćwiczyć o wiele krocej z lepszymi rezultatami.Więc po męczącym weekendzie lepiej odpocząć, a w tym czasie grać sobie wprawki. No widzisz,że sam teraz odczuwasz rezultaty techniczne 🙂
    Pytasz co gram – tylko klasykę – od baroku po współczesną. Ale oczywiście słucham i lubię prawie każdy gatunek jazzu.( jazz odkryłam dla siebie w około 13 roku życia) Jazzowo „wychowywał” mnie Ptaszyn-Wróblewski. Ale z jego graniem w jakis sposob wygasił mnie moj ojciec. Kiedy zaczęłam próbować synkopowania, powiedział coś o trywialności tej muzyki i coś się we mnie wtedy zamknęło ( wielka szkoda)

    Czasu nie da się rozciągnąć, więc zawsze jest coś, kosztem czegoś innego. Ale jeśli granie staje się pasją, to jest to warte bardzo wiele 🙂

  291. Tobermory
    24 marca o godz. 20:21

    To był tylko mój żart 🙂

    Ale wiesz – pierwszy raz jak szłyśmy z przyjaciółką sprawdzając czy aplikacja działa, to wędrując piaszczystymi ścieżkami rysowałyśmy strzałki na wszelki wypadek 🙂

  292. Tobermory
    24 marca o godz. 20:15

    To ja już wszystko rozumiem. 🙂
    Maluch jest wielbicielem klawiatury. I odkrył też przyjemność improwizacji głosowej z akompaniamentem.
    Z dedykacją dla huniątka
    https://www.youtube.com/watch?v=gTMGizTbCfc

  293. @bubekró 24 marca o godz. 19:11

    Kiedyś wdałam się w netową dyskusję z osobnikiem, który deklarował, że nie znosi „lewaków-prostaków”. W ramach uprzejmego uwzględnienia preferencji nazwałam go „krzywym prawiczkiem”. Niestety, nie był zadowolny. Nie wiem, dlaczego!

  294. @Na marginesie
    24 marca o godz. 21:33
    Też nie wiem.
    Tak samo jak nie wiem, dlaczego tolerancja ma być tylko w jedną stronę, albo dlaczego można opierniczyć kogoś za coś co kto inny powiedział.
    I nie wiem, jak można nazywać dyskusją coś, co jest wymianą etykietek.
    To takie niewienia po przeczytaniu popołudnia na blogu.

  295. Za to wlazłam tam:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24580970,marsz-obroncow-zycia-w-warszawie-uczestnicy-chca-przyjecia.html#a=66&c=154&s=BoxNewsImg1
    I bardzo mi się podobała jedna z mówczyń kiedy powiedziała, że jeżeli politycy nie zrobią tego co chcą oni, to bóg im da nowych polityków.
    A ja durna zawsze myślałam, że wyborcy…
    Reszty nie doczytałam/dosłuchałam bo mi odporność na głupotę wysiadła.

  296. Ewa-Joanna
    24 marca o godz. 21:44

    Masz bardzo często trafne określenia, ale dziś to powiedzenie
    odporność na głupotę wysiadła. zapiszę sobie do zapamiętania 🙂

  297. Ewa-Joanna
    24 marca o godz. 21:44

    Ja im zaproponowałem, że jak tacy moralni i ideowi, żeby popracowali jako wolontariusze w domach opieki nad ludzkimi potworkami. Bo gębą robić każdy głupi potrafi.

  298. @wbocek
    24 marca o godz. 21:53
    Ale oni nie mogą, bo przecież mają ważniejsze zajęcia i czasu im brakuje.

  299. @Na marginesie
    24 marca o godz. 21:33

    Pewnie nie zrozumiał, dlaczego się nie rymuje. Dla tych, których uczucia zostały obrażone

    https://oko.press/powstaje-satyryczna-gra-karciana-o-antyszczepionkowcach-zbiorka-pieniedzy-osiagnela-cel-w-kilkanascie-minut/

    Ciekawe, czy przebije grywalnością Zombiaki

  300. Słowo na poniedziałek

    „A imię jego tysiąc sześćset sześćdziesiąt i sześć – w kodzie ASCII”

  301. Wiem, że kompletnie od czapy ale po prostu nie mogłem się powstrzymać. Podejrzane u ,,sąsiada”:
    ThomasZ
    22 marca o godz. 12:57
    @Rogger77, Jagoda
    Moim zdaniem dziwne ze „Tanaka” w ogole moze miec blog w gazecie Polityki. Ciekawe kto o tym decyduje. Dopiero teraz czytalem pierwszy raz ten blog Tanaki, nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom. Zastanawiem sie czy placajac abonament dla Polityki tez placimy za ten idiotyczny hejt Tanaki?

    Adam Szostkiewicz
    22 marca o godz. 17:40
    @Thomas
    może list do redakcji?

    ,,Nie to, że od razu kara śmierci ale konsekwencje jakieś muszą być”

  302. Ostanie zdanie to ja cytuję Rejs

  303. Slawczan
    25 marca o godz. 0:21

    U pana Szostkiewicza nie ma takich wpisów.

  304. @wbocek
    Są – pod artykułem:

    Grzeszny Kościół świętych ludzi. W odpowiedzi Janowi Hartmanowi
    Adam Szostkiewicz

  305. @Slawczan 25 marca o godz. 0:21

    Czy „placajac abonament dla Polityki” też płacimy za idiotyzmy publikowane na blogu Szostkiewicza? Może list do redakcji?

  306. Slawczan
    25 marca o godz. 0:21

    Rzadko czytam felietony A.Szostkiewicza, a jeśli nawet, to nie zaglądam do komentarzy. Ale teraz zadałam sobie część z nich przejrzeć. Mogę powiedzieć jedno – zbierają się tam w wiekszej części osoby, podzielające opinie gospodarza blogu.
    I część z nich probowała na blogu LA siać zamęt swoimi prowokacyjnymi wypowiedziami. Szkoda tylko, że dajemy się wciągać w jakąkowiek wymianę zdań. Bo przecież ci ludzie, to zwykli prowokatorzy, tak jak ten ostatni.

  307. Na marginesie
    25 marca o godz. 1:14

    Koniecznie list do redakcji !

  308. basia.n
    25 marca o godz. 1:14

    Rzeczywiście. Dziękuję, basiu. Nie przyszło mi do głowy, że skoro data 22 marca jest późniejsza niż wpis o grzesznym Kościele, to coś mogło się pojawić pod grzesznym Kościołem sporo później.

  309. Coś mi się wydaje, że to nasz dobrze znany Oq- tak jak zresztą obiecał – liściem poleciał i za rewizjonistę robi.

  310. Mnie zawsze zastanawia mentalność ludzi, którzy bluzgają ogólnikowymi inwektywami, nie demonstrując ani jednego przykładu i merytorycznego wywodu wielkości ćwierci paznokcia małego lewego palca prawej nogi tego z czym się nie zgadzają.

    Przykład (Thomas): „Nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom”.

    A pan Szostkiewicz taki pustosłowny bluzgający proceder pod adresem jego krytyka widać akceptuje.

    Tanaka w swojej reakcji na wpis pana Szostkiewicza – w odróżnieniu od Thomasa – nie był pustosłowny.

  311. Oj wbocek, staryś a jak dziecko! Tu nie chodzi o merytorykę ale o podłożenie świni, najlepiej rękami innej osoby. Zniszczyć, rozwalić, zadeptać! A za co?
    Bo mnie nie docenili!

  312. Ewa-Joanna
    25 marca o godz. 2:03

    A Tyś, Ewo, nie gniew się, jeśli możesz, młodziutka jak dziecko. Nie zwracam się do nich i niczego nie odkrywam, lecz skromnie dokumentuję ich kołtuństwo. Żeby zostało w archiwum dla dzieci i wnuków Jarka Kaczki.

  313. @wbocek
    25 marca o godz. 2:26
    Mogę, a archiwum dobra rzecz.

  314. Ewa-Joanna
    25 marca o godz. 2:34

    Kurde, musiałem wyleźć spod kołderki, by Ci powiedzieć, Ewo, że masz, rzecz jasna, rację, że u 49 lat starego przedszkolaka starszaka była to ambicjonalna reakcja z powodu, że nikt tu jego wysokich lotów nie docenił. Dobranocka.

  315. Zupełnie nie na temat, ale za to bez bluzgów, przygaduszek i uszczypków
    ………
    Z głębokim żalem i melancholią zawiadamiam o smutnym (choć jednak zarazem wesołym) końcu, wczoraj wieczorem, w domu, z wyczerpania butelki koniaku „Nairi”.

    Dusza jej, poczęta w winnicach doliny Araksu, doznała wcielenia w Jerewaniu, najpóźniej w 1984 roku, w Wytwórni Win i Koniaków Ararat, gdzie też dojrzała w zaciszu piwnic.

    Spotkałem się z nią właśnie w Jerewaniu, gustownie ubraną w szkło, już pełnoletnią w wieku co najmniej lat 20, i zabrałem najpierw w podróż po Europie, a potem do domu, gdzie zamieszkała na kilka lat w chłodnej piwniczce, w dobranym towarzystwie innych napojów.
    Po odpieczętowaniu, podczas świętowania okrągłej rocznicy spotkania z ukochaną żoną, cieszyliśmy się kilka razy jej cenionym, przyjemnym, ciepłym i wysoce zadowalającym towarzystwem.

    RIP

    Niech jej recykling szkła lekkim będzie.

    Odchodzę by pogrążyć się w żałobie…..choć umarł król, niech żyje król, wkrótce odpieczętuję następną…..

  316. zza kałuży, 23 marca o godz. 22:33

    Przyznaje Zza kaluzy, powaliles mnie na mate z hukiem (Twoj link). Oczywiscie wiem (ja stary/glupi). Najwieksze odkrycia, osiagniecia, sa interdysciplinarne. Nigdy nie powinienem napisac o rozdziale jezykow matematyki i psychologii. Powinienem pomyslec (i pisac), sam bycmoze wymagam psychologow, bo upodobania mam w szczegolnej geometrii. Nazwijmy geometria dyskretna… Taka nowostara dziedzina…

    Tak cichutko, lezac na macie pokonany totalnie…

    Powinienem Zza kaluzy pisac tak. Nie ma wspolnego jezyka miedzy krawcem (co nogawki skraca) a zdunem (co piece buduje) i oba z bednarza pomocnika maja (przynies, podaj, zamiataj). Ha Zza kaluzy… Znajdziesz jaka malenka chrestomatia? 😎

    To mowiec, otwarta dlonia w mate, daje sygnal

    i porannie pzdr Seleukos

  317. Herstoryk
    25 marca o godz. 6:05

    łączę się z Tobą w żałobie 😉

  318. Około 11 będą znane wyniki referendum strajkowego nauczycieli.

    W południe zacznie się strajk głodowy w Krakowie nauczycieli z Solidarności.

    Rano pani wiceZalewska powiedziała, że rząd nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

    Duda od pseudoSolidarności nie zamierza siadać do stołu negocjacyjnego z ZNP.

  319. List do redakcji!!!

    Na plus Szostkiewiczowi, że puścił i ten komentarz (może nie zrozumiał?):
    @ teng
    22 marca o godz. 23:00

    Thomas
    22 marca o godz. 12:57
    @Rogger77, Jagoda

    … nieskazitelni zawistnicy pośledniego gatunku, którzy chcieliby zaistnieć, a to Hartman, a to Tanaka im ością w gardle stoi … śmiechu warte …

    nieskazitelni zawistnicy pośledniego gatunku to trafne określenie błąkających się po blogach „Polityki” świętoszkowatych moralizatorów, bigotów i religiantów płci obojga.

  320. Dałem najpierw na blogu pana Szostkiewicza, który nick komentatora „brusli” przerobił na „brucelee”. Tam obowiązuje przechowalnia, więc teraz śmiało mogę tu wtyknąć przypomnienie reguły prawnej i obyczajowej.

    „Przerabianie cudzych nazwisk, imion, nicków, pseudonimów przez gospodarza blogu i kogokolwiek (pomijając żartobliwe lub zdrabniające przeróbki za zgodą nosiciela) jest bezprawne. Dopuścił się Pan bezprawia. To nosiciel decyduje o formie swojej nazwy i nikt więcej. Jeśli zechce się nazywać „Ogurkiewicz” lub „brusli” to jego święte prawo i guzik komu do tego. Popisał się Pan jak klasowy prymus w podstawówce”.

  321. Herstoryk
    25 marca o godz. 6:05

    „Zupełnie nie na temat, ale za to bez bluzgów, przygaduszek i uszczypków”.

    Ale za to przypomniałeś światu, że jesteś z lepszej gliny. Dziękuję, Herstoryku, bo już zapomniałem.

  322. Tobermory
    25 marca o godz. 8:04
    Slawczan
    25 marca o godz. 0:21

    Zestawcie z tym( uwaga na godzinę):

    „Thomas
    22 marca o godz. 9:52

    Tanaka, bardzo kiepskie dyskutujesz, ale ten tekst jest dobry, gratulacja.”

    Niesamowity gość. 🙂

  323. @maksim
    25 marca o godz. 9:25

    Bo to jest gość niesamowicie spostrzegawczy. Do tego stopnia, że nie czyta podpisów pod tekstem wstępniaka, ale intuicyjnie wie, że jak długo – to Tanaka 😎

  324. Slawczan
    25 marca o godz. 0:21

    Wiem, że kompletnie od czapy ale po prostu nie mogłem się powstrzymać. Podejrzane u ,,sąsiada”:
    ThomasZ
    22 marca o godz. 12:57
    @Rogger77, Jagoda
    Moim zdaniem dziwne ze „Tanaka” w ogole moze miec blog w gazecie Polityki. Ciekawe kto o tym decyduje. Dopiero teraz czytalem pierwszy raz ten blog Tanaki, nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom. Zastanawiem sie czy placajac abonament dla Polityki tez placimy za ten idiotyczny hejt Tanaki?
    Adam Szostkiewicz
    22 marca o godz. 17:40
    @Thomas
    może list do redakcji?

    * * *

    Tobermory
    25 marca o godz. 8:04

    List do redakcji!!!
    Na plus Szostkiewiczowi, że puścił i ten komentarz (może nie zrozumiał?):
    @ teng
    22 marca o godz. 23:00
    Thomas
    22 marca o godz. 12:57
    @Rogger77, Jagoda
    … nieskazitelni zawistnicy pośledniego gatunku, którzy chcieliby zaistnieć, a to Hartman, a to Tanaka im ością w gardle stoi … śmiechu warte …
    nieskazitelni zawistnicy pośledniego gatunku to trafne określenie błąkających się po blogach „Polityki” świętoszkowatych moralizatorów, bigotów i religiantów płci obojga.

    * * *

    Ktoś, kto gra nieczysto, nadzieje się na konsekwencje, które cytuje Slawczan, z Rejsu:
    ,,Nie to, że od razu kara śmierci ale konsekwencje jakieś muszą być”

    Tym religiantom, świętoszkom niepachnącym, wykręcaczom faktów, zjawisk, rzeczywistości, ściemniaczom sumującym się do posiadania poważnego problemu etycznego, odpowiedzi udziela Dariusz. Jedna z ofiar konsekrowanego pedofila, którego krył biskup.

    W mojej małej wsi ludziom można pokazać filmik, na którym ksiądz molestuje dziecko, a oni i tak będą mieli go za świętego

    Zgwałcony Dariusz, czyli samo życie – a Życie to Pan Jezus co się ciągle zbliża, odpowiada na oburzenie publicysty Szostkiewicza, bo dla niego ci co „tylko chodzą do kościoła i dają na tacę” to są dobrzy ludzie, a Hartman gada, że to wstyd być katolikiem. Oni , według Szostkiewicza, nie mają się czego wstydzić, przeciwnie, są dumni z bycia katolikami.

    To co mówi Dariusz, to są rzeczy oczywiste dla każdego rozumnego i nieporażonego na umyśle pokrętną moralnością. To jest psychologia człowieka, psychologia stadnych reakcji organizacji gdy się ma do czynienia z „wartościami chrześcijańskimi”. Z Jezusem i jego tatusiem – którzy dopuszczali dwa tysiące lat gwałcenie dzieci. Tak jak i inne zbrodnie. Tatuś dopuszczał to od zawsze. Nic dziwnego – sam mordował.

    Publicysta Szostkiewicz o tym świetnie wie. Bardzo się bowiem sprawą interesuje, ma o niej wybitnie wiele do powiedzenia, jest znawca spraw Kościoła kat, jest przyzwoity, należy to tych „wielu”, co to „bardzo dobrze znają ciemną stronę Kościoła, nie wypierają się jej i nie wybielają jej”.
    Gdyby zaś się tłumaczył, że nie wiedział, ale przecież się nie będzie tak tłumaczył, to prawo mówi tak: „wie, lub z łatwością może się dowiedzieć”.
    Zaś od specjalisty, a publicysta Szostkiewicz za takiego się ma, taki wizerunek wytworzył i nim się, że tak powiem – cieszy, wymaga się znacznie więcej niż od zwykłego pożeracza kartofli. O tym też mówi prawo: brak wiedzy, błędy, zaniechania bardziej obciążają speca niż niespeca.

    Zgwałcony Dariusz i jego matka byli u biskupa. Biskup zobowiązał ich do milczenia. Nawet do milczenia przed ojcem Dariusza. Sześć lat oboje milczeli, oboje tą potworną traumę musieli gnieść w sobie.

    W międzyczasie, cała ludność owej miejscowości – jak i pozostałych miejscowości – konsekrowanego gwałciciela miała za świętego, pewnie tak jak do dziś. Leźli do niego do kościoła, dawali MU na tacę, bardzo ładnie mówili paciorki, ślicznie śpiewali, oblepiali kościół kwiatuszkami, gospodyni gwałciciela robiła mu pyszne antrykoty, a kwiaty w wazonie regularnie były zmieniane.
    Konsekrowany gwałciciel właził na ambonę i bardzo mądre kazania prawił. Nie takie jak Hartman, bo – jak ustalił Szostkiewicz – Hartman prawi „świeckie kazania”; gwałciciel prawił kazania katolickie – o niebo lepsze. Prawdziwe i święte.
    Ludzie się wzruszali i wiedzieli: co dobre jest, a co złe. Moralność katolika każdy zna z oświadczenia i z doświadczenia: jest najlepsza i jedyna, reszta to nihilizm (z czym się zgadza Michnik).

    Dariusz: Dla nas, wtedy osób wierzących, on [biskup] był autorytetem. Zawsze go ceniłem, szanowałem. Stwierdziliśmy, że zdamy się na niego, bo może najlepiej doradzi, bo ma księdza pod sobą. Ale on myślał bardziej o sobie – żeby sprawa nie wyszła na jaw, a nie żeby pomóc ofierze

    Na koniec, zgwałcony fizyczne i psychicznie przez księdza Dariusz oraz zgwałcony przez biskupa psychicznie, odpowiada i Szostkiewiczowi i Thomasowi i innym w typie podobnym, co się strasznie krzywią na krytyków, a niejeden z nich głośno spluwa, ale mylą im się kierunki:
    Jestem mile zaskoczony komentarzami internautów. Cieszę się, że jest tyle pozytywnych. Negatywnymi się nie przejmuję. Jest ich mało, a ich autorami są osoby, które poza niekonstruktywną krytyką, nie mają nic więcej do powiedzenia

    Całość jest w Wirtualnej Polsce.

  325. @@@

    Kto ci powie, jak żyć?
    Komu wierzyć, z kim pić?
    Gdy pogarda ma wartość moralną,
    Za to prawda jest groźbą karalną,
    Gdy nienawiść jest w czynie i w mowie,
    Jak żyć? Każdy ksiądz chętnie ci powie.

    Zanim oddasz proboszczowi swe duchowe proste życie,
    Zanim złotych kilka gdzieś na tacę dasz,
    Popatrz lepiej kto z was żyje w znacznie większym dobrobycie
    I czy możesz potem spojrzeć sobie w twarz?

    Zanim wyznasz na spowiedzi jakieś wymyślone grzechy,
    Zanim rzucisz gdzieś na tacę kilka dych,
    Zanim przyjmiesz rozgrzeszenie zapijaczonego klechy,
    Pomyśl lepiej czy nie szkoda groszy twych?

    Zanim oddasz kościołowi swoje dzieci pod opiekę,
    Zanim rzucisz gdzieś na tacę złotych sto,
    Lepiej pozwól swym pociechom nocą pójść na dyskotekę,
    Bo to jednak od kościoła mniejsze zło.

    Czy kościół ci potrzebny
    Do tego kim chcesz być?
    Czy chcesz aby wielebny
    Powiedział ci jak żyć?

    To wasze dzieci, nie kościoła.
    Dlaczego zatem tych pytacie,
    Których tak strasznie ktoś skołował,
    Że żyją w durnym celibacie?

    Bo wśród zwykłej za groszem gonitwy,
    Tyko kler pokazuje klasę:
    Ręce złożone do modlitwy,
    Kieszenie otwarte na kasę.

    Za pieniądze oczyszcza z grzechów,
    Z kłamstw, przekrętów i malwersacji,
    To dlatego tak cenimy klechów,
    I trzymamy biblię nawet w ubikacji.

    Krzyż w sejmie, krzyż na skrzyżowaniu,
    Modlitwa przy kolacji i przy śniadaniu.
    Z bogiem na ustach do boju, do łoża i do ołtarza.
    Od tysiąca lat to wszystko się powtarza.
    I nie wiem, słysząc chóralnie powtarzaną bzdurę,
    Czy wariaci są jeszcze za, czy już dawno przed murem?

  326. Brawo Qba! 🙂

  327. Herstoryk
    25 marca o godz. 6:05

    „koniec z wyczerpania” 🙂 🙂 🙂

  328. Qba
    Jak zwykle w punkt!

  329. odpowiedz do tekstu Tanaki,
    25 marca o godz. 9:37, (Dariusz)

    Na temat pedofili: Myślę że trzeba mocno karać pedofilów. Ale myślę że jednocześnie problem w KK jest dużo większy niż KK mówi. Nie tylko 600 ofiar ale jest ich bardzo dużo więcej w KK w Polsce i w Europie. Bo księża pedofili są szczwani i żli, wiekszość jest na wolności, i nie znamy ich po prostu! Zeby naprawde skutecznie walczyć z nimi, trzeba kwestionować autorytet KK. Jak? –> Musimy katolikom tłumaczyć że ksiądz nie jest żadnym autorytetem bo jest księdziem. Może niektórzy księża są dobrzy ale wtedy trzeba ich szanować bo są dobrymi ludzmi i nie bo są księżami.

    Ofiary pedofill w KK są prawie wszyscy ludżmi wierzacymi albo dzieci wierzacych. Ale pomagać nie możemy im jeśli mówimy z góry że wszyscy katolicy są zli. Sam Dariusz mówił: „Dla nas, wtedy osób wierzących, on [biskup] był autorytetem.”

    Jeśli chcemy dobrymi ludziom jak Dariuszowi pomagać, wtedy musimy zaakceptować że są albo byli wierzący. Potrzebują pomóc i poparcie, BO są wierzący. Pogarda i pretencji dla wierzących jak czytamy na tym blogu są dla ofiar katastrofalną sytuację, bo ich lekceważamy jako grupa.

  330. Tobermory
    25 marca o godz. 9:35

    Bo to jest gość niesamowicie spostrzegawczy. Do tego stopnia, że nie czyta podpisów pod tekstem wstępniaka, ale intuicyjnie wie, że jak długo – to Tanaka

    To też. 🙂 .
    Ale „grubszy numer” to że po:”ale ten tekst jest dobry, gratulacja” – 3 godziny(!) później na blogu Szostkiewicza stwierdza:”Dopiero teraz czytalem pierwszy raz ten blog Tanaki, nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom”. Wiem, wiem – 3 godz. to kawał czasu – ale to mimo wszystko jest jakiś wyczyn. I jeszcze drobna groźba(szantażyk) z abonamentem.

    Tanako,zauważ (Thomas) trudno o większy komplement , wyrazy uznania 🙂
    To dowód że trafiłeś.

  331. @Tanaka
    A pozy tym Pan miesza nasz osobisty konflikt, ktory ma absolutnie nic wspolnego z pedofilia, z sytuacja cierpiacego czlowieka, Dariusz.

    Skrajna niegodziwość.

  332. @maksim
    „Bo to jest gość niesamowicie spostrzegawczy.”
    Dziekuje 🙂

  333. @Slawczan 0:21

    Nieładnie się bawi pan redaktor Szostkiewicz, oj nieładnie. Myślałby kto, że poważny dziennikarz. Zdaje się, że mu bliżej do redakcji. Nawet liścików do niej pisać by nie musiał. Mógłby na gębę, szepnąć do uszka naczelnemu. Woli jednak konkurencję załatwić cudzymi rękoma.

  334. @Thomas

    Sprokurowałeś już donosik do redakcji „Polityki”? Jeśli nie, musisz się pośpieszyć, bo inaczej red. Szostkiewicz Cię ubiegnie i całe twoje starania pójdą się pieprzyć.

  335. Thomas
    25 marca o godz. 11:06

    „jeśli mówimy z góry że wszyscy katolicy są zli”.

    My „mówimy”? Czyli Ty też mówisz. Tylko gdzie na tym blogu, krętaczu, wyczytałeś coś takiego???!!! Bierzesz się do oceny innych, a Twój własny jęzor lata jak łopata

    „Pogarda i pretencji dla wierzących jak czytamy na tym blogu”

    Cytuj, krętaczu, tę pogardę i pretensje, a nie wciskaj dziecka w brzuch!

    Nim wleziesz na publiczny blog pouczać ludzi w wieku Twego ojca, wykuj na pamięć elementarz prowadzenia rozmów i dyskusji, bo to, co pokazujesz, to magiel z przedwojennego podwórka na Bałutach.

    „nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom”

    Już wiesz. I dalej włazisz?! W jakim celu – jeszcze bardziej brudzić i zaniżać poziom?

  336. @Thomas

    Gehe ich richtig in der Annahme, dass dein Geburtsort sich östlich der Elbe befindet?
    Deine untergründige Affinität für Verbote, Maulkörbe-verpassen und Bestrafen lässt mich das vermuten.

  337. @maksim

    >>> Ale „grubszy numer” to że po:”ale ten tekst jest dobry, gratulacja” – 3 godziny(!) później na blogu Szostkiewicza stwierdza:”Dopiero teraz czytalem pierwszy raz ten blog Tanaki, nie wiedzialem ze tam jest taki brud i niski poziom”. <<<

    Chetnie tlumacze:
    1. Tekst Wujaszeka Wania: gratulacja!
    2. Niski poziomm brut: Tekst Tanaki.

    "teraz"? … z tym chcialem powiedziec "w tym tygodniu" bo juz od lat czytam Polityke. Moze po polsku nie mozna tak powiedziec, wtedy przepraszam.

  338. @Thomas

    Zrozumiałeś moje pytanie, czy mam je przetłumaczyć na inny język np. polski?
    Właściwie, to już nie musisz odpowiadać.

    A donos na „brudy” na tym blogu napisałeś do Szostkiewicza zaraz po przeczytaniu „pierwszy raz” blogu Tanaki?
    Już się tak nie wykręcaj, bo pomyślę, żeś katolik 🙄

  339. Tobermory
    25 marca o godz. 12:47

    Może nie tylko na wschód od Łaby, ale i na wschód od Donu? Wiem, że w Niemczech niektórzy mówią na przyjechanych stamtąd Niemców: „Ruski”.

  340. Tobermory
    25 marca o godz. 12:47

    To manekin, nie człowiek – nie rozumie tego, co robi. Wejdzie, napluje, naświni, naubliża i wytyka brud.

  341. On to robi specjalnie. Religianci w ataku.
    Komu zależy na zamknięciu tego bloga? No, komu?

  342. „Szkoła to problem nas wszystkich” – mówi wujaszek wania.
    Tak jest, ale jest to problem jeszcze kogoś: Pana Boga.
    Pan Bóg bardzo się interesuje polską oświatą i tym, że polscy nauczyciele się lenią, robotę olewają, pierdzą w stołki i chleją. Oraz robią różne inne nieładne rzeczy.

    Oto dowód. Do redakcji Onetu pisze czytelniczka. Co jest pewnie wzorem dla @Thomasa, żeby też napisał.

    Pani czytelniczka pisze tak:
    Nie jestem nauczycielem ale skończyłam studia o profilu pedagogicznym i mogłabym nim być, gdybym w tamtym czasie mogła zdobyć pracę. Ale niestety w dwustutysięcznym mieście wszystkie etaty w szkołach były zajęte i musiałam pożegnać się z moja wymarzoną pracą. Tak, chciałam uczyć w szkole.

    Dzisiaj, kiedy czytam o zadaniach nauczycieli i sytuacji w szkołach, krew mnie zalewa i dziękuję Bogu, że nie trafiłam do tego bagna (mam tu na myśli szkołę).

    Bardzo słusznie pani ta dziękuje Panu Bogu, że uchronił ją od tego bagna.
    Pan Bóg wszystko co robi, robi słusznie i zbawiennie.
    Pan Bóg, słusznie i zbawiennie nie uchronił od tego bagna z 500 tysięcy uczniów.
    W wcześniej, nie uchronił 600 tysięcy, 700 tysięcy i tak dalej. Wcześniej bowiem Polak się mnożył, a teraz się nie mnoży. Żeby się mnożyć, Polak wyjeżdża za granicę, do krajów Cywilizacji Śmierci. Pan Bóg słusznie ich tam wysyła, chroniąc przed Polską, bagnem oświaty – i sobą samym.

    Z katolikiem bardzo miło się rozmawia. O Panu Bogu i pozostałych sprawach, z uwzględnieniem bagna.

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/list-do-redakcji-nauczyciele-prawda-was-w-oczy-kole/lr7tfb4

  343. Bry

    ***

    @Thomas

    Wiesz, nie wchodź tutaj, buciki sobie uwalasz

  344. @Ewa-Joanna, @mag

    Ku chwale Blogurodzica!

  345. @Tobermory
    Tanaka poprosil zebysmy nie mowili tu po francusku albo nie wiem po jakiemu.

  346. @Qba
    25 marca o godz. 10:27
    Dawno nie byłeś, ale jak się pojawiasz, to każdy wierszyk jest trafiony w „dziesiątkę ” 🙂

    Wpadaj częściej. I wspieraj walkę przeciwko wszelkim religiantom. To rodzaj wyjątkowo uciążliwy 🙂

  347. @Tobermory
    „Zrozumiałeś moje pytanie, czy mam je przetłumaczyć na inny język np. polski?”

    Tak prosze tlumaczyc, zeby inni mogli rozumiec o co chodzi. Tanaka poprosil zebysmy pisali tu tylko po polsku. To robi sens. Potem odpowiadam.

  348. Thomas
    25 marca o godz. 12:35

    Dajmy temu spokój. Nie wiem czy to bariera językowa czy strategia trollowania(czyli zaniżania poziomu).
    Mam pretensje do siebie, że pod tematem „Szkoła to problem nas wszystkich” Wujaszka Wani piszę …nie na temat.
    Daruj wujaszku…

  349. @Nefer 13:10

    Żeby to buciki. Cały już się uwalał.

  350. Tanaka
    25 marca o godz. 13:06

    Że też zawsze musi się tu na blogu pojawić taka osobistość unikająca brudu i bagna…

    Mogę tylko trzymać kciuki, żeby skierował swoje zainteresownia w inną stronę. Ale gdyby nie daj blog chciał się tu jeszcze pojawić, to najlepiej jednak nie zauważać już
    jego obecności. To jest ktoś, kto potrzebuje być w centrum zainteresowania innych.
    Wszystko jedno w jaki sposób – byle byłby zauważony.

    ps. po radzie, jakiej udzielił gospodarz sąsiedniego blogu czuję głęboki niesmak, ale po pewnych osobach można się właśnie spodziewać czegoś takiego…

    ps.2 poniedziałkowy świetny felieton kogoś, kogo lubimy oboje 🙂
    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak

  351. paradox57
    25 marca o godz. 14:04

    Oj , właśnie tak 🙂

    ps. pozdrów wiewiórkę z wąwozu 🙂

  352. @Thomas
    25 marca o godz. 13:42

    Zapomnij, że cię o cokolwiek pytałem.
    Pisz donosy i skargi albo domagaj się obniżki kosztów abonamentu ze względu na „brudy” na tym blogu, ale pomedytuj też troszkę nad kwestią szkód wyrządzanych innym czytelnikom-abonentom „Polityki” przez twoje bełkotliwe komentarze na łamach tego samego pisma.

    Nie sądzę bowiem, że przyczyniasz się do wzrostu czytelnictwa ani nie przyciągasz reklam swoim pisaniem.
    @seleuk(os) udzielił ci życzliwej rady, co możesz zrobić zamiast kablować (denuncjować) i biegać po opłotkach z donosami. Przemyśl to sobie.

  353. paradox57
    25 marca o godz. 14:04

    I naniósł ślady u sąsiadów :/

    Pacz pan, już myślałam że jestem niewidzialna (uśmiech pod wyimaginowanym wąsem)

  354. maksim
    25 marca o godz. 14:02

    pozdrawiam

  355. @Nefer
    25 marca o godz. 14:18

    Długo odpoczywałaś po nartach 🙁

  356. Wiadomość z ostatniej chwili, dotycząca protestu nauczycieli – rozmowy związków nauczycielskich z rządem zostały przerwane

  357. basia.n
    25 marca o godz. 14:12

    Masz rację, basiu. Módlmy się.

    Panie, spraw, by coś nas wszystkich ugryzło/użądliło w język – na przykład szerszeń, szczur – bo sami nie umiemy, kiedy tu wejdzie jeden Sprawiedliwy. Ty wiesz, który. Dzięki Ci, Panie za wysłuchanie, niech nam wszystkim kołkiem stanie. Amen.

  358. basia.n
    25 marca o godz. 14:35

    Wiadomość z ostatniej chwili, dotycząca protestu nauczycieli – rozmowy związków nauczycielskich z rządem zostały przerwane

    Nic podobnego. Jest przerwa.

    „Solidarność” bierze udział w rozmowach.
    Strona rządowa nie przedstawiła żadnej propozycji. Przewodniczy Szydło.
    Zapowiada się, że będą rozmawiać nawet do północy.
    Zobaczymy.

  359. Jak jest przerwa, to znaczy, że rozmowy zostały przerwane.
    A nie zerwane.

  360. Przerwane znaczy zawieszone.
    Przerwa jest czymś naturalnym i nie ma sensu o niej trąbić.
    Każdy musi wyjść na stronę.

  361. wujaszek wania
    25 marca o godz. 14:53

    Dobrze, że to skorygowaleś. Ponieważ śledzisz to wszystko z bliska na bierząco, informuj, proszę o tym , jak sprawa się będzie rozwijała. Przeczytałam co powiedział premier o możliwościach dla nauczycieli – że już wszystko rozdał…

  362. Ojoj. Thomas z większym obyciem funkcjonował u sąsiadów. Tu nie wyszło.

  363. zainspirowana pombockiem, 25 marca o godz. 14:39

    …I wtedy wchodzi Thomas, cały na biało (i w białych gumiakach)

    Tobermory
    25 marca o godz. 14:33

    A nie, nie 🙂 ćwiczyłam sobie wychodzenie z bloga po angielsku. I znowu sukces 🙂

  364. Szary Kot
    25 marca o godz. 15:18

    U sąsiada klaskał w rączki przyznając etuzjastycznie rację
    gosodarzowi, tu pojawił się szukając zaczepki .
    Więc to nie jest sprawa , że coś się nie udało, nie wyszło.
    Powiedzmy szczerze – wyszło to, co w zamierzony sposób miało wyjść . Wyszło szydło z worka 🙂

  365. Nefer
    25 marca o godz. 15:26

    Oj już tak nie ćwicz, nie ćwicz 🙂

  366. basia.n
    25 marca o godz. 15:29

    To tak jak w Chinach, „trzysta sześćdziesiąte piąte poważne ostrzeżenie” 😉

  367. Nefer
    25 marca o godz. 15:53

    Świetne 🙂 🙂 🙂

  368. wbocek
    25 marca o godz. 12:54

    Ty wbocku dupocku, ty dupku wbubku, dobrze było usłyszone, źle powiedzone. Na Miemców przyjechanych hen znad Wołgi czy zza Wołgi mówią w Niemczech nie „Ruski”, ale „Rusaki” z akcentem na „i”. Ale kto tak mówi – czy Miemce znad Renu, Łaby, Wezery, czy same przyjechane Rusaki o sobie, chot’ ubiej – nie pomniu.

  369. Basiu.N,
    PMM rozdał nawet to czego nie ma i nie miał. Rozdaje kasę jeszcze nienarodzonej progenitury dzisiaj żyjących tu tubylców. Wg mnie, tacy rozawaczo-kupowacze zwycięstw wyborczych to zorganizowana grupa przestępcza, której członkowie powinni siedzieć w kozie a parlamentarzyści, którzy za takimi rozwiązaniami głosują powinni być dożywotnio pozbawiani biernego prawa wyborczego z automatu.

  370. legat
    25 marca o godz. 16:34

    Masz rację i teraz i bardzo często 🙂
    Czytam uważnie twoje wypowiedzi i tu i u sąsiada .
    Grupa przestępcza brzmi jak najbardziej wlaściwie !

  371. Problem z tym blogiem mam między innymi taki, że Gospodarz – Tanaka, jest anonimowy. Blog odziedziczył po Jacku Kowalskim, który anonimowy nie był, podobnie jak inni prowadzący pod swoim nazwiskiem blogi – także wredny, nielubiany przez was Adam Szostkiewicz, którego ja cenię. To jest dla mnie nieważne, czy on wierzy, czy nie.
    Anonimowo można chlastać wte i we w tę. Powodzenia!

  372. Basiu N,
    się cieszę nie tylko wtedy, gdy znajdzie się ktoś, kto podziela (choćby tylko czasem) moje opinie ale i dlatego, że w ogóle czyta, co nabazgroliłem 😉

  373. Alicjo-Ireno,
    no nie bądź aż taka zasadnicza. Są osobnicy, którzy anonimowość sobie cenią, np. ja i nie widzą w tym nic złego. Masz prawo mieć inne zdanie. Nie ma się o co spierać.
    Choć wyjątkowo nie zgadzałem się ostatnio z tym, co głosił red. Szostkiewicz, to wcale nie znaczy od razu, że uważam jakoby był wredny i że go nie lubię. Chyba za ostro traktujesz sytuacje w momentach, gdy występuje miedzy ludźmi różnica zdań. Czasami się zgadzamy, czasami nie. Dobrze mieć forum na którym można się pospierać. Twoja uwaga co do Szostkiewicza powinna być skierowana też w jego stronę bowiem ma zwyczaj dość brutalnego moderowania adwersarzy, nie tylko z powodu naruszania „netykiety’. Wniosek – nie lubi niektórych komentatorów, których wpisy są dla niego niewygodne. Jego blog, jego sprawa ale sympatii do niego specjalnie nie mam z tego powodu np.
    Fajnie, że wracasz 😉

  374. legat
    25 marca o godz. 17:17

    Twoje wyjaśnienia o wojnie bałkańskiej na EP – przekonały mnie wtedy i nabrałam zaufania do twego spojrzenia na wiele różnych spraw. Wprawdzie jakiś czas temu pewna dyskusja tutaj początkowo szła w różnych kierunkach, ale po wyjaśnieniach sam widziałeś na czym polegały początkowe różnice. Wtedy od razu napisałeś, że to da natychmiast pretekst do wielkich wystąpień tej organizacji, aby odwrócić uwagę od Srebrnej.
    I oczywiście. Za dwa dni wszyscy usłyszeli „wara od naszych dzieci”. I jakoś skończyły się teraz codzienne komentarze na temat afery dwóch wież…a szkoda.

  375. legat
    25 marca o godz. 17:32

    Akurat na ten temat mam zupełnie inne zdanie, ale było już o tym tyle powiedziane, więc myślę,że obejdzie się bez dalszego komentarza. Czasem mniej, jest więcej 🙂

  376. @Alicja-Irena 25 marca o godz. 17:16

    Problem z tym blogiem polega na tym, że malkontenci mają trudny wychód.

  377. Alicja-Irena
    Anonimowy był również Gall Anonim, protoplasta wszystkich Anonimów-Vipów, jak na ówczesne czasy.
    A przecież gdyby nie on, jakże uboższa byłaby nasza wiedza o pra czasach w pra Polsce. Podzielam w kwestii anonimowości zdanie @legata. Więcej zaufania, mimo wszystko, do siebie nawzajem i anonimowość okaże się tylko dyskrecją, a nie ucieczką od bóg wie czego.
    Cieszę się, że jednak wrócilaś jako ta córka marnotrawna, tylko – błagam – nie obraź się z kolei na to porównianie.

  378. @mag 25 marca o godz. 17:56

    Wróciła – ale tylko po to, żeby przysrywać. Lista tematów jest już od dawna ustalona:

    1) A-I nie ma z kaka żadnego problemu, bo mieszka w Kanadzie – i to od 40 lat! I z tego względu problemem kaka nie jest.

    2) Anonimowość jest bardzo be, bo A-I ujawnia nazwisko! A skoro one ujawnia nazwisko, to po co innym anonimowość? No po co, po co?

    3) Tanaka był się zgadał z A-I, ale tu jest inaczej, bo Tanaka jest Gospodarzem. Ale co z niego za gospodarz? Przecie Tanaka to nie Kowalczyk. A dlaczego, dlaczego nie?

    I tak dalej, w koło Macieju. Regularnie.

  379. Tłumaczenie że niektórzy mają pracę z której mogą zostać wyrzuceni, a przynajmniej mieć nieprzyjemności, to będzie gadanie dziada do obrazu. W Polsce można stracić pracę za poglądy. Słyszałam na przykład o tych kilku osobach które nastraszyły Ogórkową, że dzwoniono do ich pracy i domagano się wyrzucenia. A jak nie, to kontrola skarbowa.

    Ale jak się siedzi w domu, w dodatku w Kanadzie, to można bohatersko ujawniać swoje nazwisko.

  380. Na marginesie
    25 marca o godz. 18:06
    No nie da się odejść, bo trzeba wytłumaczyć. Nikogo nie zmuszam, do ujawniania nazwiska, ale uważam, że Tanaka – jako Gospodarz Blogu, nie powinien być anonimowy. Ale to jest tylko moje zdanie.
    Żadne – bohatersko ujawnia nazwisko, od zawsze byłam pod swoim nazwiskiem i nigdy nie uważałam, że wszyscy muszą ujawniać, ja po prostu tak mam. Mag może sprawdzić – słusznie mnie kojarzy z pewnym blogiem sprzed wielu lat. Miałyśmy się nawet spotkać z okazji ostatnich, podzielonych już wtedy Targów Książki w 2010 roku – stąd mam też numer telefonu Mag, sama mi go podałaś mailowo 😉
    https://photos.app.goo.gl/fWYUh7kCT2aVucYU6
    I tyle. Blogowisko – też moje tylko zdanie i nie musicie się zgadzać – może być anonimowe albo nie, ale Gospodarz powinien firmować swoim nazwiskiem blog, który prowadzi. Blog na łamach „Polityki”. Albo niech sobie założy blog osobny, na swoim koncie. To by było uczciwe. A Gospodarz wskoczył po prostu na miejsce poprzedniego Gospodarza.

  381. @Alicja-Irena 25 marca o godz. 18:37

    Gospodarz powinien firmować swoim nazwiskiem blog, który prowadzi. Blog na łamach „Polityki”.

    No więc właśnie, a ja mam tak, że nie rozumiem, dlaczego „powinien”. I nie rozumiem, dlaczgo ktoś nieustannie włazi na blog, tylko po to, żeby zgłaszać zastrzeżenia do jego formuły. A tłumaczenie, że ów ktoś „tak już ma” jakoś zupełnie nie trafia mi do przekonania.

  382. Alicjo-Ireno,
    Tanaka nie wskoczył na miejsce … tylko ratował blog albo trochę blog a raczej pewne forum, gdzie mieli okazję się wcześniej spotykać i „potykać” pewni stali bywalcy i „przyjezdni” 😉
    Powiem Ci, że często odnosiłem wrażenie, że „przyjezdni” nie maja tu lekkiego życia, co odczułem na własnej skórze. Traktowani są – to moje subiektywne odczucie – jak ten „nowy” w podstawówce. Bez litości. Na początek taki swoje musi dostać, no chyba, że jest milutki i sympatyczniutki ale to też nie daje pewności, że będzie miał lekkie życie.

    Gdyby nie Tanaka, to już by pewnie tego bloga (blogu) nie było. Stąd często częstowany jest zabawną ksywką ksywką – „biskup”. Wziął na siebie pewien obowiązek. Dzielny jest, co nie znaczy, że należy go oszczędzać jeśli się ma odmienne zdanie na to co prezentuje w swych „wstępniakach” czy komentarzach.
    Chciałeś Grzegorzu D., za przeproszeniem, to masz.

    Nie uważam, by z tego powodu, że ratował ten blog zasługiwał na ulgowe traktowanie jakieś ale na trochę chociaż szacunku to już tak. Ja z takim zgrupowaniem stałych i dochodzących szajbusów i szajbusek, oszołomów i oszołomek, często nietuzinkowych indywiduów, modeli i ciekawych agregatów i agregatek to długo bym nie wytrzymał – chyba?

  383. Alicja-Irena
    25 marca o godz. 18:37

    No a gdyby zamiast „Tanaka” stało „Walery Piprztycki”? Albo (jakkolwiek sztucznie i nieprawdopodobnie by to brzmiało) „Jan Kowalski”?
    A w ogóle to jak przestaniesz forumować, to co zrobisz z tą furą zaoszczędzonego czasu? Jeszcze się rozpijesz… 🙂

  384. @legat 25 marca o godz. 19:00

    Alicja-Irena, całkiem niedawno, została tu przyjęta całkiem sympatycznie. Po czym rozsiadła się, rozkokosiła, i zaczęła rozstawiać po kątach, co czyni nadal. Twoja opinia w sprawie traktowania „nowych” zupełnie nie ma tu zastosowania.

  385. Alicja-Irena, 25 marca o godz. 17:16

    Kazdy za siebie. Moja anonomowosc jest problematyczna. Prawdopodobnie jestem z tych, co najwiecej o okolicach pisza, zajeciach, ludziach co spotkali etc, etc. Szczegolow. Na blog, anonimowo zrobilem pierwszy wpis, w ostatnim wstepniak J. Kowalczyk. Cel moj, byl zupelnie inny, co teraz. Moja „anonimowosc” byla anonimowosc osob mnie najblizszych. Ja sam maloczego boje. Tak zostalo, moze ktos zainteresuje moj [mem]. Reszta to przekomarzanki.

    @@ All, rowniez Thomas, chetnie Tanaka

    Hamas jest org charytatywna. Prowadzi szpitale, rozdziela jedzenie, prowadzi szkoly etc. Jest napewnie masa dobrych ludzi. Niemniej jest org terrorystyczna. O Fatah mozna napisac to samo. Gangi favelas sa organizacje dobre i charytatywne. Daja jedzenie, pilnuja porzadku, daja zatrudnienie, dochody. Mafie poludniowowloskie sa dobre bo utrzymuja porzadek (smieci), daja opieke socialna, dbaja o okoliczna ludnosc. A nawet faszyzm pomagali walczyc. Na Sycylii i Kalabrii. Masa dobrych ludzi. I Neapol tez. „Zobaczyc Neapel i umrzec”. Niektorzy jednak, wszystko to chca zlikwidowac. „Warunkow lokalnych” nie wiedza. A Korporacja Katolicka jest najlepsza. Wszystko dobre robia i jeszcze troche.

    Najczestszym argument, nowoblogowiczow jest, jak duzo zaslugi ma KK dla kultury. Duzo dobra robi. Wiekami. Setki lat. Tu powinienem lista napisac. Od Bramante do… Od Vivaldi i choralna muzyka do… Od Augustyn do… Od… do. To jest wszystko prawda. Najprawdziwsza. Ci ludzie byli. Te katedry, uniwersytety zbudowali. Texty napisali. Ja jestem ostatni negowac.

    Przelom w dziejach swiata (Europy) byl process, wielodziesiecioletni. Niemniej, kazdy chyba ma date, punkt siodlowy, czy przesilenie, kiedy ten przelom byl. Uznaje. Moja data jest odpowiedz Lagrange co dal Napoleon (Bonaparte). Kiedy problem trzech cial rozwiazal, w szczegolnym przypadku. NB zapytal „-Dlaczego, w twoim text nie ma nic o Bogu”. Lagrange odpowiedzial „-Sir, ta teoria mnie do niczego potrzebna”. To jest odpowiedz.

    Bez KK nasze katedry, uniwersytety, szpitale, technologie, musea bylyby wczesniej. Dojrzalosc szybciej. Sapere aude. To co dzis KK „katedre” umie wyprodukowac link daje.
    https://www.youtube.com/watch?v=AmtMVSx0SiA
    Plus troche rzezimieszkow (przestepcow finansowych, sexualnych, innych) umie produkowac. Sami dobrzy ludzie. Te „katedry” nie sa moje. Moje katedry powstaly po odpowiedzi Lagrange. W moich katedrach nigdy KK nie widzialem.

    Obowiazek czlowiek myslacy ma jeden. Byc uczciwy do siebie sam. Szostkiewicz nie jest uczciwy. Historie opisane w NewYork Times musial znac wczesniej co ja. Obojetny wtedy. Co mnie lolezanka z Hongkongu opowiedziala. Nie katoliczka. To przeczytalem. Ale ja nie dziennikarz, nie korespondent. Powtarzam, to jest „elyta” kompradorska (Szostkiewicz). Mnie jego wiara nie obchodzi. On tlumaczy Hamas jest dobry. Oszukuje, ma latwo pisac (oszukiwac). Jak kto nie rozumial, prosze jeszcze raz, od gory, od slowo Hamas.

    „Ceterum censeo Ecclesia Catholico esse delendam”

    Tanaka, jest pod naglowek, czarny pasek i linki. Duzo miejsca. Jest link O NAS. Ten link ma dlugi text. Moze wartoby skrocic. Jeden acapit o historii bloga, moze dwa. Potym acapit, moze dwa, do czytania dla nowo wstepujacych. Wydaje mnie, byloby mniej tych kompletnie bezproduktywnych powtorzen. Od nowa, od nowa. Blog nie ma faq do ktory moznaby odeslac nowych blogowiczow. Szczegolnie tych, z argumentem jak duzo dobra KK robi. I tych co uwage zwracaja, na wielkie zaslugi kulturowe, cywilizacyjne. Podpieraja klamstwa, jak A.Sz. Albo slepote udaja.

    Wieczorowom porom, pzdr Seleuk

  386. Na Marginesie,
    takie było moje odczucie. Nie będę się spierał, bo moim zdaniem nie ma specjalnie o co ale jak będziesz miała ochotę na eksperyment, to po np. dłuższej przerwie, jakiejś półrocznej, wejdź tu ze zmienionym nick’iem, spróbuj zmienić styl wypowiedzi, układ tekstu, przywal jakiemuś stałemu bywalcowi i zobaczysz takiego „rock and roll’a” , że hej 😉

  387. @basia.n 14:14

    Wiórka ma ciekawsze zajęcia. dobrała sobie drugą do parki i śmigają po drzewach, aż miło. Na balkon wrócą bliżej jesieni.

    @Nefer

    Niewidzialna? A to jakimże sposobem?

  388. Na marginesie
    25 marca o godz. 19:18
    Naprawdę rozkokosiłam się i porozstawiałam wszystkich po kątach?
    Wypowiadam swoje zdanie tak samo, jak wy wszyscy tutaj na blogu wypowiadacie swoje. Zakładam, że wolno mi to.
    Szary Kocie, nie martw się o mnie, daję sobie radę z rozdysponowaniem mojego czasu. Serio!
    Dlaczego mówię (piszę) o anonimowości Tanaki? Bo jako gospodarz Bloga powinien go firmować nazwiskiem i brać za blog odpowiedzialność. Jak wspomniałam – to jest blog na łamach (internetowych) „Polityki”, a nie prywatna przestrzeń. No więc wypadałoby…
    Wredny dla wielu z Was Szostkiewicz wypowiada swoje zdanie – i podpisuje je nazwiskiem, podobnie jak Passent i inni gospodarze blogów „Polityki”. Jedynie Tanaka pozostaje anonimowy i za nic nie bierze odpowiedzialności, nawet za to, co wypowiada.
    Do łez (śmiechu!) doprowadziło mnie wyznanie, że kurczę, chcieliśmy Alicję czegoś nauczyć, a ona taka toporna… A mówiłam – proszę, nie nauczajcie mnie, bo ja mam swoje zdanie i przy nim pozostanę.
    Ateistka bez miecza i bez woli walki z wierzącymi.
    p.s.
    Tak jak mnie kościół mało obchodził, kiedy mieszkałam w Polsce (i jak ktoś pamięta – wyszłam z niego bez szwanku), tak samo tutaj mnie mało obchodzi. KAŻDY tak może, to jest tylko kwestia decyzji. A gdybym teraz mieszkała w Polsce, walczyłabym o to, by z moich podatków NIC a nic nie szło na kościół. Bo wykrzykiwać na blogach to sobie można – a teraz pytanie, co każdy z was zrobił w tej sprawie, w sprawie wypowiedzenia żałosnego konkordatu i tak dalej?
    Teraz niestety, rozstawiam po kątach, zadając całkiem sensowne pytanie. Zrobiliście coś w tym względzie? Jeżeli – to szacunek!

  389. @Na marginesie
    25 marca o godz. 18:51

    Powinien podać numer buta

  390. Alicja-Irena
    25 marca o godz. 19:47
    Ktos jak ja moze nie placic. Ty tez. Wyjechalismy. Nie placimy. W Polsce „nieplacic” nie mozna. KK jest z podatkow placony i BNP. Bylabys bezdomna, bezrobotna? Szostkiewicz broni konkordat, chce naprawiac. Wykrzykuje po gazetach.
    pzdr S

  391. Proponuję trzy pytania dla nowicjuszy:

    – Kiedy ostatnio połykałe(a)ś kisiel?
    – Czy wierzysz w puklate aniołki?
    – Czy twoja matka była chomikiem?

    Przy takim (lub podobnym) zestawie każdy obrażalski naciągnie czapkę na oczy i przeniesie się do swojej ławki. A jeśli nie zechce, to będzie wiele radości :]

  392. @Alicja-Irena

    w nawiązaniu do @seleuka

    https://www.youtube.com/watch?v=MDotCea1m5o

    Tak ci jest u nasz

  393. paradox57
    25 marca o godz. 19:40

    W lustrze?;)

    ***

    Ja tu nigdy batów nie dostałam. No może od Na marginesie ale to się nie liczy 😛 😀

  394. zezem
    24 marca o godz. 16:23

    Drogi zezem, jeśli dalej to widzisz inaczej, to wytłumacz w ludzkim języku.

  395. @bubekró

    Nie lubię budyniu.

  396. @NeferNefer 20:06

    Weneckim?

  397. legat
    25 marca o godz. 19:00

    Nie widać tu podziału na „stałych” i „przyjezdnych”, a widać podział na tych co blogowi dodają sobą wartości i tych, co sobą odejmują. Drudzy mają – o siebie – pretensje do pierwszych.

    Jeśli ktoś tu kogoś lubi, to nie widać, żeby lubił za odejmowanie wartości, a z dodawanie, a przy tym pewnie i za ponadstandardową wiedzę o tym czy owym, celne trafianie w jadro rzeczy, umiejętności rzetelnego przedstawiania spraw, umiejętność traktowania serio spraw serio czy za również ponadstandardowe poczucie humoru, często łączone ze zbiorową mową wiązaną – co ten blog wyrożnia spośród wszystkich innych na portalu „Polityki”.

    Nie ma obowiązku znać się na rozległej palecie spraw. Wystarczy na jednej, albo wystarczy nie być spleśnialym serem, a trochę pouśmiechać się do innych, zwrotnie uśmiechając się do siebie.

    Włażą tu tacy, którym na wszystkim zbywa, a im bardziej zbywa, tym więcej mają pretensji. Brak im czucia, że pustka nie dostaje do żądań.
    I to jest główna linia podziału.

  398. Alicja-Irena
    25 marca o godz. 19:47

    Wybacz, ale to wszystko zaczyna być już bardzo żenujące. Nie wchodzi się do czyjegoś domu pouczając Gospodarza w jaki sposób powinien dom prowadzić. A nawet jeśli już ktoś to zrobi i wygłosi swoje bardzo krytyczne zdanie, to chyba wystarczy powiedzieć to raz i wyjść z domu, który się nie podoba.
    @legat wytłumaczył częściowo pewne rzeczy o blogu,
    o ktorych niewiele wiesz. Ale to nie powstrzymuje cię przed upartym powtarzaniem tego samego.
    Powiem może tylko to – gdyby redakcja Polityki uważała, że na blogu LA jest potrzebne nazwisko Gospodarza, poprosiłaby o to. Blog otrzymał specjalną formułę i znakomicie funkcjonuje. A jeśli nie każdemu gościowi to miejsce odpowiada – to po prostu wędruje dalej, bez zgłaszania wszelkich pretensji.
    Czujesz się dobrze u Szostkiewicza – to świetnie. To znalazłaś odpowiednie miejsce dla siebie. Są różne miejsca i różni ludzie. Nie wszędzie wszyscy bywamy i musimy być…

  399. kurka wodna, jak się człowiek miesiąc nie loguje

  400. Alicja-Irena
    25 marca o godz. 19:47

    bardzo śmiało się rozpędzasz, a nie odpowiedziałaś na moje, wiele razy powtarzane, pytanie.
    Nie zadałaś sobie także trudu rzetelnego odniesienia się do trzech tekstów: Hartmana-Szostkiewicza-Tanaki.
    Skup się na tym: co mądrego i trafnego masz o rzeczach do powiedzenia. Wykaż się wyższą umiejętnością argumentacyjną niż Twoje pretensje Przedstaw swój stosunek do przedstawianych problemów, punkt po punkcie, przywołaj fakty, zjawiska, ich skutki. Wskaż jakimi kryteriami posługujesz się wartościując cudze teksty.
    To jest pokazanie swojej blogowej twarzy.
    Ja tak robię, inni pozytywni tak robią, Ty tego nie zrobiłaś. Więc uprzejmie Cię proszę, byś przestała już pleść coś o twarzy. Nie znasz nawet spraw bloga, ale już o nich orzekasz.
    Nie przystoi Ci to. Nie psuj też mojej opinii o sobie, boś ją nadwyrężyła. Szkoda, gdyby struna pękła.

  401. Nefer
    25 marca o godz. 20:14

    … to potem żałuje.

  402. seleuk|os|
    25 marca o godz. 19:56, paradox – ależ oczywiście, ja o tym wiem.
    basia n.
    Już się zdążyłam zorientować, jak działa blog, dziękuję.
    Czuję się dobrze u Szostkiewicza, Passenta i masz całkowitą rację – nie wszyscy wszędzie bywamy i musimy być. Nie wiesz – bo mnie nie znasz i nie możesz wiedzieć, gdzie jest moje miejsce, pozwól, że sama o tym zadecyduję. Na razie przyglądam się temu blogowi. Wolno mi, prawda?
    Ja nie pouczam Gospodarza. Napisałam tylko, że nie firmuje bloga swoim nazwiskiem, co mnie osobiście przeszkadza, ale nie tak znowu za bardzo.

  403. bubekró
    25 marca o godz. 20:01

    Pytania dobre.
    Onegdaj badaliśmy tu różnicę pomiędzy Jezuskiem a krasnoludkiem. Im bardziej badaliśmy, tym mniej rożnic stwierdzaliśmy.
    Dobre byłoby też pytanie rysunkowe: znajdź 666 różnic między bozią a ufoludkiem i dlaczego nie ma żadnych?

  404. Ja się odniosę do A Gospodarz wskoczył po prostu na miejsce poprzedniego Gospodarza

    Tak sobie wskoczył, wziął i wskoczył po prostu. Anonimowo. Pan Jacek powiesił na kołku a Tanaka hyc i był pierwszy.

    Rzeczywiście „Polityka” oddała anonimowo pierwszemu z brzegu, ot tak i bez nazwiska.

    (paluszek w górę) Mogie ja też bloga w Polityce? Panie Jackuuuuuuu (co podczytywasz, mogie mogie mogie mogie mogie?)

  405. @Alicja-Irena

    Jak się mogłaś zorientować, ten blog jest już trzecią odsłoną LA. Jedynie pierwsza była blogiem autorskim Pana Jacka Kowalczyka. W drugiej odsłonie stał się on stricte blogiem obywatelskim, do którego wstępniaki pisali inni uczestnicy. Pan Jacek Kowalczyk był uprzejmym gospodarzem, moderatorem, utrzymującym w tym siedlisku zarazy porządek, powściągając czasem co bardziej wybujałe temperamenty i upominając po ojcowsku za przekroczenie dobrego smaku oraz obyczajów. Natomiast ta wersja (3.0) istnieje już tylko i wyłącznie dzięki temu, że Tanaka zechciał poświęcić swój czas na jego prowadzenie. Możesz o tym nie wiedzieć, ale bardzo długo ważyły się jego losy i zniknięcie go z łamów „Polityki” nie było wcale takie niepewne.

    Może nie podobać Ci się sposób kierowania autobusem przez jego kierowcę. Ale masz dwa rozwiązania: wyjść na najbliższym przystanku i omijać tę linię w przyszłości. Ewentualnie pozostać z nami do końca trasy nie zważając na ostre zakręty i wyboje.

  406. PS

    Zara, zara, czy o tym autobusie to nie @Szary Kot powinien napisać?

  407. PS II
    ale jemu chyba nie wolno brać „na łebka”?

  408. @ Tanaka 20:10

    Ja, ja celnie trafiam w jądro, a nawet dwa. Ale Ty chyba nie o tym?

  409. Jak się człowiek nie loguje, to się diabeł masturbuje (😲)

  410. legat
    25 marca o godz. 17:32

    „Fajnie, że wracasz”.

    Legacie, chyba jeszcze przez parę wieków nie przyjmie się w Polsce zwyczaj mówienia wyłącznie we własnym imieniu. A to przepraszanie w imieniu Polaków, a to potępianie w imieniu Polaków, a to Polacy chcą, a to nie chcą, a to slanie po ścianie bez jakiegokolwiek upoważnienia. Forma bez podmiotu – „Fajnie, że wracasz” – sugeruje, że to głos całego blogu. Gdybyś powiedział: „Cieszę się, że wracasz”, byłaby jasność. Tymczasem dla mnie nie jest fajnie, że Alicja wraca, jeśli w ogóle wraca. Ani mi w głowie ze wszystkimi się przyjaźnić. Dała się poznać jako płytka myślowo, operująca stereotypami, a nie własną żywą myślą cenzorka, rewizorka, kontrolerka, naprawiaczka ludzi dorosłych. Te nauczycielskie zapędy świadczą o tym, że sama nie dorosła do rozumienia niereformowalności wykształcających się przez całe wcześniejsze życie cech składających się na osobowość. Niereformowalność nie oznacza umysłowej martwicy, lecz to, że są ogromne obszary wiedzy, która jest i zawsze – lub nieprzewidywalnie długo – będzie niereformowalna, jak tabliczka mnożenia na przykład, prawo Archimedesa czy teoria Darwina. A to stare dziecko usiłuje narzucać swoje skromniutkie, maglowe sądy i poglądy. Czemu my na blogu ateistów z powodu religii i Kościoła się pieklimy, skoro ona za morzami, za lasami się nie piekli i nawet się nie interesuje. Czemu ten dureń chla to piwsko, jak ja wolę herbatę. Nie zada sobie pytania: „Po cholerę ja tu w takim razie wlazłam?”. Nas chce zmieniać, nie siebie. Skoro dorosły nie ma na tyle wiedzy i dystansu, by rozumieć, że dorosłych nie zmieni i nie zadaje sobie pytania, po co miałby zmieniać, to sam nie jest dorosły. Więc czego można oczekiwać od niedojrzałej dorosłej? Ano tego samego, co było z madamą kruk, która weszła z identycznymi gorzkimi żalami, że my tu nie szanujemy wierzących i zawodziła na jedną nutę przez całe jej tu przebywanie.

  411. Nefer
    25 marca o godz. 20:47

    oTymiony!

  412. paradox57
    25 marca o godz. 20:38

    Krzywym.

    No, z twojej strony to mi nic nie grozi.

    izabella
    25 marca o godz. 20:45

    Jezus! (a co Jezus?)

  413. paradox57
    25 marca o godz. 20:38

    @ Tanaka 20:10
    Ja, ja celnie trafiam w jądro, a nawet dwa. Ale Ty chyba nie o tym?

    Nooo, jak dwa to, panie ten-tego-ten, czy to aby nie dwa ucha w barszczu?
    A bo jakby jądra, to może i co inne: porno mamuśki z UK, co to odpowiednią produkcję fachowo zrobiły dla swoich dzieciątek, żeby wiedziały jak jest, a nie jak orzeka jakiś portal porno i ksiądz dobrodziej, co seksualizuje dzieci przedszkolno-szkolne: główką świętą z aureolią z druta razor wire, nózką, rączką i osobistym jądrem ciemności.

  414. izabella
    24 marca o godz. 15:58
    i później
    Przypuszczam, że teraz będzie tak samo
    Drogi zezem, jeśli dalej to widzisz inaczej, to wytłumacz w ludzkim języku.
    Przyznaję, że nie wiem czy zapytać czy naprawdę jestem „drogi”
    czy pisać „Droga Izabello”.
    Oba sformułowania mogą, choć niekoniecznie, być przyczyną do wymiany „uwag” dotyczących nas samych. I to jest moim zdaniem problem nie tylko tego bloga(u?). Czasami takie czy inne sformułowanie podnosi ciśnienie u niektórych czytających. Dopatrywanie się niekiedy innych , niż piszący może by to chciał,zamiarów. To pokrótce, bo szkoda czasu na pisemne analizy.
    Twoje przypuszczenie, że dalej będzie tak samo, sądzę, dotyczyło jednej osoby. Ja zauważyłem, że dotyczy też i innych osób, które okładają się wzajemnie zarzutami lub niekiedy insynuacjami. Stąd moje stwierdzenie o które pytasz.

  415. paradox57
    25 marca o godz. 20:30

    Ćśśś, ja akurat miewam z tyłu naczepy napis: „How is my driving?” i numer telefonu do administratora Polityki.

  416. Alicja-Irena
    25 marca o godz. 20:22

    Dobrze, co wiesz. Wiedza Alicja ulatwia zrozumienie. Ja tez nie jestem ateista. W zadnym wypadku wojujacy. Ja jestem/bylem agnostyk olewajacy. Od najmloddszych lat pamietam „zagarnialem Kase” co mnie mamusia na ofiare colaska dawala niedzielnie. Wypracowalem mase metod. Na blogu pojawilem, bo w glupocie moje, wymyslilem system zbudowac zagarniania kasy KK. Myslalem na tym blogu znajde lokalsow, ktory w moim systemie byli/sa potrzebni. Potem mnie przeszlo, zmadrzalem. A sam blog wydal mnie przyjemny. Nie mam inny kontakt z Pl co ten blog. Wszystko.

    Nie zarzucaj mnie Alicja (zbiorowo) ze ja walczacy a religia, kosciolem czy co tam chcesz jestem. Nie jestem. Dla mnie pisma koscielne to jak manuale printera. Walczyc z printerem? Cytatami z manuala? Jabym kase producent printera chcial. W jakiej korporacji nie pracowalem, nikt manualami nie zajmowal konkurentow. Tylko kasa konkurentow. To wtedy i pedofilia i przekrety finansowe i firmy szemrane znikna i co tam jeszcze.

    pzdr Seleuk

  417. @Nefer 20:52

    „A co Jezus?” Dzieciątko, które pan umiłował.

  418. paradox57
    25 marca o godz. 21:12

    A. I jesteśmy ab ovo

  419. seleuk (os)

    „Hamas jest org charytatywna. Prowadzi szpitale, rozdziela jedzenie, prowadzi szkoly etc. Jest napewnie masa dobrych ludzi. Niemniej jest org terrorystyczna. O Fatah mozna napisac to samo”

    Organizacja charytatywna? – pewnie przesadzasz z ta charytatywnoscia tych bandziorow. Prowadzi szpitale, szkoly skad wystrzeliwane sa rakiety w kierunku Izraela. Ukrywaja sie za cywilami, zakladaja arsenaly w szpitalach, szkolach, instaluja swoje „katiusze” w ogrodkach domkow jednorodzinnych, szkola terrorystow.Nie uznawany przez sponsorow Hamasu Izrael odpowiada na agresje terrorystow.
    Wiktor Hugo kiedys powiedzial, ze wojna jest wojna ludzi, a pokoj jest wojna idei.

  420. zezem
    25 marca o godz. 21:03

    Przyznaję, że nie wiem czy zapytać czy naprawdę jestem „drogi”
    czy pisać „Droga Izabello”.

    Ale jest powiedziane, a nawet ładnie zaśpiewane: moja droga, ja cię kocham!
    Śpiewał to, bardzo ślicznie, nasz rodak polonijny, zakopiańsko-hamerykański, albo jakiś taki, co też było: my jesteśmy jacyś tacy.., i tak dalej.
    Było mu jakoś tak: Stan Pietruszka, Dżon Kapusta albo jakoś takoś tak.

  421. ozzy
    25 marca o godz. 21:21
    Ozzy Ty mnie slowa nie lap. Ja mysle kazdy na blogu zrozumial co napisac chcialem. To nie byl wpis o historia i dzialalnosc Hamas. Ja chcialem porownanie zrobic. Co do bandziorstwa zgadzam. Hamas i KorporacjaKatolicka.

    pzdr Seleuk

  422. Tanaka
    25 marca o godz. 21:28
    Można jeszcze ładniej:
    „Ja kocham Luczije ,a ona mnie nije
    Luczija wróć!”
    Dla młodszych wiekiem…
    https://www.youtube.com/watch?v=yfoWHShpORg

  423. seleuk(Os)

    nie mam najmniejszego zamiaru lapac za slowa a porownanie z KK tez nie na miejscu.

    *
    Jedyna rozsadna odpowiedz na bandziorow z Hamasu, ta ponizej IDF
    https://www.jewishpress.com/news/israel/idf/idf-destroys-office-of-hamas-leader-ismail-haniyeh/2019/03/25/

  424. zezem
    25 marca o godz. 21:03
    No to wycofuję „drogi” jeśli to takie kontrowersyjne i podnosi ciśnienie.
    Chyba mylnie zinterpretowałam Twoje widzenie sprawy inaczej.

    A że zawsze jest tak samo kiedy w ruch idą zarzuty i insynuacje, to zgoda, aczkolwiek nie zawsze one są wzajemne (co chyba efektywnie nie robi różnicy) i nie wszyscy są równie emocjonalni. Zarzut zarzutowi nierówny a i obrażony chętnie obraża z nawiązką. Niektóre konflikty są logiczne i nieuniknione, inne absurdalne i niezrozumiałe. Kiedy człowiek z pozoru rozsądny zaczyna zachowywać się absurdalnie to wtedy przechodzień ma prawo być zaskoczony.

  425. Wbocku,
    piszesz: – Forma bez podmiotu – „Fajnie, że wracasz” – sugeruje, że to głos całego blogu. Gdybyś powiedział: „Cieszę się, że wracasz”, byłaby jasność. Tymczasem dla mnie nie jest fajnie, że Alicja wraca, jeśli w ogóle wraca. Ani mi w głowie ze wszystkimi się przyjaźnić.

    Jeśli to zabrzmiało tak, że wyglądało jakbym wypowiadał się nie tylko w swoim imieniu, to się kajam – nie miałem absolutnie takiego zamiaru. Nie wiem czy się już zorientowałeś, ale należę do tej części komentatorów, którzy ani przyjaciółek i przyjaciół ani też wrogów sobie specjalnie nie szukam. Poza tym jakoś nie czuję silnej „przynależności” do społeczności blogowej LA więc z pewnością nie ośmielałbym się tu wypowiadać w imieniu kogokolwiek. Jeśli tak to odnotowałeś, to biorę winę na siebie za ten skrócik, który mógł takie wrażenie zrobić. Gdzieżbym śmiał 😉

    Nie pamiętam też, czy kiedykolwiek ona bądź ja deklarowaliśmy wspólnotę poglądów czy zainteresowań. Było raczej przeciwnie. Lubię, gdy ktoś podzieli moje zdanie ale też jestem ciekaw, czasami bardzo, zdania tych, którzy się ze mną nie zgadzają i ciekawi mnie dlaczego. Miewam bowiem wtedy powody do jakichś przemyśleń. Tak ostatnio było z Alicją-Ireną. Była moim adwersarzem, co nie znaczy bym myślał o niej z jakąś niechęcią. Różniliśmy się na temat „Gry w klasy ” i jego autora i pewnie pozostajemy przy swoich zdaniach ale bez potrzeby akcentowania tego w sposób agresywny. Stąd to – „fajnie ze …”
    A Ciebie nie intryguje co sądzą i jak postrzegają sprawy czy tematy poruszane na blogu?
    Nie bawi Cię obserwowanie, jak sobie uczestnicy bloga radzą z adwersarzami?
    Dopóki dotyczy „meritum”, to lubię sobie poczytać a jak zaczynają się nawalanki i SMSy, to wypadam, bo mnie to zaczyna nudzić i robię sobie przerwę do nowego zagajenia.

    Mnie obecność Alicji-Ireny nie przeszkadza choćbyśmy zawsze się diametralnie różnili w poglądach a pojedynki personalne – tu się kajam, że – często roluję nie czytając. Szkoda mi oczu. Może to i niesłuszne, ale tak jest.

  426. ozzy
    25 marca o godz. 21:42
    Mozemy „pieknie roznic”? Ja Hamas znam z opisow. KK znam z autopsji. Dla mnie obie sa org terrorystyczne. Jak komu nie podoba moja formula (Tobie) to nie. Centralna rzecz jednak jest ukrocic finansowanie. Kazda metoda dobra. Po mojemu. Jak Putin pomogl Assadowi, to zamknal droge do sprzedaz ropy przez Turcje. Tak zaczal ten Putin gagatek z drugimi gagatkami, w sojuszu z gagatkami. W zadnym wypadku od manuali printera nie zaczal.
    pzdr Seleuk

  427. Zezem, 21:38

    „Lucille” z konca lat 50 hit Little Richarda a Rom Michaj Burano niezle sobie radzil.

  428. Seleuk

    ja z kolei znam pare osob, ktotych najblizsi byli ofiarami tych bandziorow.KK znam z opisow. Nie interrsuje mnie ta sekta.

  429. zezem
    25 marca o godz. 21:37

    😀 😀
    Toś mi niespodziankę zapodał! Michał jak pelvis. 😀
    Troszku się zaniepokoiłem, bom zauważył obok Helenę Majdaniec co to „przyjdź do mnie w taką noc jak ta”. Ucha od barszczu nie wiem czy się nadadzą, bo może się to od ciemności bardziej nadać?

  430. Tymczasem w Onecie, wybór na dziś:

    Włóż mydło do mikrofalówki i zobacz, co się stanie. Niesamowite! (najlepiej widać z bliska; trochę trudno zatrzasnąć za sobą drzwiczki, ale warto!)

    Lampy z efektem wow! Zobacz, jak pięknie prezentują się już w mieszkaniu, zapalone. (z wnętrza mikrofalówki wszystko wygląda piękniej)

    Dania jednogarnkowe to ogromna wygoda – jedno urządzenie przygotuje za ciebie cały obiad! (a co jeśli w środku jest już mydło?)

    Dlaczego ludzie chcą uprawiać seks? Powody mogą czasem wprawić w osłupienie. (po co seks, skoro fajniej jest włożyć mydło do mikrofalówki)

    Wasz Hobbystyczny Obserwator Clickbaitów

  431. izabella
    25 marca o godz. 21:46
    Mnie „drogi” (nie mylić z drug’s ;–) ) absolutnie nie podnosi ciśnienia. Wręcz przeciwnie, czasami bawi jak np. Dear Donald
    (p. May do p. Tuska).

  432. ozzy
    25 marca o godz. 21:59
    Mnie tez ta sekta (KK) nie interesuje. Cale zycie jednak mialem milosc do kasy sekty. Jedynie, choc dzis platoniczna.
    pzdr S i dobranoc @Wszystkim Wacpanstwu

  433. Szary Kot
    25 marca o godz. 22:01

    „Ein kopf…” you know, is the one of the biggest discoveries of the great German Chancellor’s – Bismarck…

    About microwave,,,, personally I have no experience,,,, therfore I’ve no clue what are U talking about.

    Pozdrowka
    ~l.

  434. @paradox57
    25 marca o godz. 21:12

    A że ten pan to też dzieciątko (czasami ptak) – w dwójcy i trójcy – to się dzieciątko samo miłowało. Albo pan się sam w dzieciątku umiłował i diabłu ogarek.

  435. zgrable na wiedżór

    Ułóż słowo(a) z liter

    p,n,a,j,e,u,s,z

  436. @wania

    Nie mam pojecia, czyim jestes wooojashkiem, ale z pewnoscia ABSOLUTNA, wiem ze nei moim wiec nei bede „wooojashkowal”, ale sie ogranicze do WANIOWANIA…

    Tak wiec @wania, choc uznaje generalnie Twoje racje, to sie w niezliczonej ilosci konkretow, KOMPLETNIE, ale to kompketnie nei zgadzam…

    Wezmy sam tytul…

    Otoz szkola to w ZADNYM ZNANYM MI ASPEKCIE NIE JEST MOIM PROBLEMEM….

    Bo ja swoje szkoly skonczylem dobre pol wieku temu i osobiscie, do zadnej dalszej szkoly isc, ani musze, ani zamierzam.

    Moje „starsze” dzieci swoje szkoly pokonczyly i dalej, jak wyzej….

    Moj syn co jest w szkolnym obowiazku, swoj obowiazek spelnia w UK i nawet jesli wyrzuceni szalenstwem BREXIT’u do Umeczonej wrocimy, to jest w miescie Warszawa British School i tam nauke bedzie kontynuowal…

    Moge wiecej, ale po co? Jak to wystarczy mi do podwazenia tytulowego twoerdzenia, ze „Szkola to problem na wszystkich”…

    Jesli tylko, dla mnie jednego szkola nie jest problemem, to tytulowe twierdzenie JEST FALSZEM…

    Co wlasnie bezspornie i bezdyskusyjnie udowodnilem!

    Nie mniej, choc tytul nietentegoes, to zawartosc warta najwyzszej uwagi i calosc uwazam, za znaczac, czyli wazny glos w dyskusji problemu…

    Merytorycznie zas wypowiadajac sie, to powiem wprost:

    Wypierdolic Kosciol Katolicki z przedszkoli i szkol i ZAKAZACA…. POWTORZE —->>>> ZAKAZAC !!!!! dostepu do indoktrynacji dzieci i mlodzierzy ponizej co najmniej 14 roku zycia …

    I bedzie dobrze, za jakies 60 lat, czyli co najmniej DWA POKOLENIA….

    Pozdrowka
    ~l.

  437. bubekró
    25 marca o godz. 22:35

    Janusz P.?

  438. @bubekró 22:31
    A panubozi świeczka. Właśnie, po kiego mu świeczka? Przecież sam może sobie zrobić światło i to nie raz.

    I tak wróciliśmy do problemu masturbacji. Przy świecy.

  439. legat
    25 marca o godz. 21:50

    W porządku, wyjaśniłeś, dzięki. Ja mam natomiast cały wór obserwacji stereotypowych zachowań językowych – stąd tak mi ludzka mowa zgrzyta, że prawie wszystkie zęby mi powypadały.

    Zaś co do danej osoby, to nie interesują mnie różnice poglądów, ponieważ tysiąc razy ważniejsze są różnice w materii i poziomach poznania. Jeden wejdzie do lasu i widzi tylko drzewa, drugi – sieci pająków między drzewami i różne pająki, złowione muchy, w mchu widzi różne żuczki, słyszy dzięciołka i inne ptaszki, widzi jagody, 40 gatunków grzybów, malutką żmijkę, dużego padalca, mech, wrzosy, leśny skrzyp, huby i rakowinę na drzewie. Potem ten, co widzi w lesie tylko drzewa, wtarabania się na spotkanie pasjonatów lasu i zaczyna ich pouczać o lesie.

  440. @paradox57
    25 marca o godz. 22:47
    Popieram, może być przy świecy.

  441. @wbocek
    25 marca o godz. 23:17
    Ponbocku masz absolutną (he, he) rację, ale jak zaczniemy się tu wszyscy zastanawiać nad poziomami i słowami to albo zrobimy total bełkot albo zamilkniemy ( pewnie uczciwiej byłoby).
    To ja już wolę nasze ułomne gadanie.

  442. A wiecie, ze angliczanie sa zupelnie jak mieszkancy Umeczonej?

    Zupelnie tak samo jak w/w wspomniani, zdaja sie na „jakos to bedzie”…

    W imie zachowania jak najwiecej z „Imperium”, resztki mozliwe do zachowania zdaja sie wlasnie na wlasne zyczenie, rozp….lic do konca. Zdumiewajce jest to jak dla mnie, ale moze ja za wiele sobie wyobrazilem, gdy wybieralem miejsce do mieszkania.

    Maja opcje „zostac”, ale zdaja sie preferowac, zeby „wyjsc”, nizaleznie od konsekwencji, bo wazniejsze zdaje sie byc „zachowac twarz”, a nie zachwac co sie ma i miec jeszcze wiecej…

    Ale moze ja wychowany w czasach „komuny” jestem bardziej pragmatyczny,a zamalo twardy i „honoru broniacy”?

    Bedzie „twardy” Brexit to sie im, znaczy angolom wszystkie resztowki w lapach rozejda. Szkoci wala pokaza, Irjandzka granica na nowo zaplonie, a moze i Waiia bryknie… I co im zostanie po niemal 1000 ltach od podboju?

    Smiech pusty ogarnia, a ja chalupe fajna w Andaluzji, w gorach kupilem i sie wyniose, i wcale nei „w piz***du”, tylko wlasnie do Andaluzji.

    Pozdrowka
    ~l.

  443. Acha…

    Mnie jak kazdego dopadlo. Myslalem ze to dluzej zajmie, pozbierac sie. Wec sie „urlopowalem”. Wrocilem, bo siepozbieralem.

    Pozdrowka]
    ~l.

  444. lonefather
    25 marca o godz. 23:38

    Trzymaj się, @lonku.

  445. lonefather
    25 marca o godz. 23:38

    Bądź pozbierany !

  446. Ewa-Joanna
    25 marca o godz. 23:23

    Eeee, nie, czemu, nad poziomami i słowami to się warto pozastanawiać.
    Weźmy takiego Karolka Lolka Wojtyłę, co to lat mając ze 22 tak poziomy z pionami słowem badał:

    Czy wolno mi stać na tym stanowisku, na którym stoję? Przecież nie można nigdy posiąść obu brzegów w pełni, chyba tylko obserwacyjnie, z łodzi. Ale to jest stanowisko historii i to jest spokój historyczny. Tym‑ czasem objawienie zstępuje do łodzi zaledwie na chwilę, na kilka lat, na kilka godzin. Potem zaczyna iść w górę, wstępować. A zaczyna od [nieczytelne]. Ale to jest tylko punkt pośredni, kulminacyjny. Dlaczego jego stanowisko obserwacyjne musi się zmieniać właśnie w pionie?

    Wobec tego ja nie jestem w porządku. Jeśli nie można wprost powiedzieć, że znajduje się w poziomie, to w takim razie należy przypuścić, że mój pion ulega rozszczepieniu, może tylko rozdwojeniu, a może roztrojeniu, a dalej?…

    Nie, to rozstrzygnięcie jest stanowczo teoretyczne. Co więcej, ma błąd w założeniu. Przecież nie ja jestem pionem. Pion zwisa tylko we mnie. Służy do pomiaru wewnętrznej ściany i do badania stopnia odchylenia. A zatem ja jestem tylko tym, który prostuje wewnętrzną ścianę według pionu i który dźwiga.

    Bo przecie: jeśli nie dźwiga… nie może być uczniem moim.

    Tymczasem ściana zewnętrzna płynie z wściekłym rozmachem ku górze. Dolne piętra podganiają górne, górne piętrzą się i zwisają w nieodgadniony sposób jakby gnały świadomie ku rozbiciu. To tak wygląda w perspektywie pionu.

    A w perspektywie dna? Otóż dno pochodzi od ściany wewnętrznej. Jest jej nieuniknioną, acz ruchomą konsekwencją. 

    Nasz korespondent donosi, że te fachowe badania przedpapieża lada moment ukażą się w sensacyjnej książce utworów literackich i teatralnych. słychać już, że rozejdzie się jak swieże bułeczki.

  447. @Tanaka 26 marca o godz. 0:09

    Ależ to jest przepiękne! Pion mu zwisa na ścianie wewnętrznej i sięga dna.
    A grafomański ideał sięga… bruku?

  448. Lonku, olé! Tej Andaluzji ci zazdraszczam.

  449. @Tanaka 26 marca o godz. 0:09

    Ten tekst urywa się w najciekawszym momencie. Czy to dno (ruchome przecież) może się unosić w pionie? Opadanie wydaje się być przypadkiem trywialnym, bo to przecież dno. Ale co się dzieje, gdy przesunie się w górę i dotrze do miejsca, gdzie były kiedyś górne piętra? Czy taka konstrukcja się rozpadnie jako niestabilna, bez solidnego dna? Chyba tylko specjalista od dyskretnej geometrii Seleuk może to rozwikłać.
    Ja niestety takich ortogonalnych problemów pionów i poziomów nie łapię i preferuje robienie esów-floresów.. 🙂

  450. @lonefather
    25 marca o godz. 23:38
    I bardzo dobrze, że się pozbierałeś, bo taki rozsypany Lonek to coś okropnego! 🙂

  451. @Tanaka
    26 marca o godz. 0:09
    Wysiadam! Mnie żaden pion nie zwisa! Ot co.
    To się przecież przyśnić może…

  452. @Contrarian
    26 marca o godz. 3:02
    To jest bardzo twarde dno.
    I żadne esy – floresy, przyznaj, że za Neferką ganiałeś.:)

  453. Tanaka
    26 marca o godz. 0:09

    Ignoranci, przesmiewcy czyz nie widzicie, ze nasz pre-JPII juz za mlodu wspiął sie na szczyty…upadku swej refleksji filozoficznej?

  454. @Ewa-Joanna 26 marca o godz. 3:50
    Nie miałbym żadnych szans dogonić Neferki in jej cienkich biegówkach 🙂

  455. @Szary Kot
    25 marca o godz. 22:45

    Janusz Pe
    szpanuje

  456. @act
    26 marca o godz. 5:41

    Hej! Ty nie rób takich numerów ze znikaniem na całe tygodnie, bardzo proszę. Żeby dopiero szczyty dennej filozofii cię wyciągały z niebytu… 🙄

  457. @@Szary Kot
    25 marca o godz. 22:45

    PANUJESZ 😉

  458. lonefather, 25 marca o godz. 22:41

    Pozdrowka ~l

    „I bedzie dobrze, za jakies 60 lat, czyli co najmniej DWA POKOLENIA….”. Calkowicie zgodne z moimi obserwacjami. Mozna by to okreslic jak stala rachunkowa. Czasozapasc Cywilizacyjna. Do rozwazan/wzorow podstawiac wartosc jako Ↄↄ

    A pozatym. Byki bedziesz chodowal, sherry spijal czy oba zajentyki naprzemiennie?

    pzdr(ufka) Seleukos

  459. Tanaka
    26 marca o godz. 0:09

    Jeżuszmariat! Ledwie zacząłem czytać, już chciałem pytać. Skądżeś to cudo wytrzasnął, Tanako. Ale jak dojechałem do końca, uzmysłowiłem sobie, że już wszystko wiem, więc nie mogę chcieć wiedzieć więcej. O wiele lżej się robi, gdy się wie. Dzięki Ci, Lolku. Jakże Twój zwisający pion mnie oświecił! Choć i na krótko rozbił. Z powodu, że, ależ głupio zmarnowałem młodość! Też miałem pion, ale mi nie zwisał. Do tego stopnia, że się nie dało spać. Dopiero przed sekundą, rano po rosie, dzięki Tobie, Święty Lolku, ślipia otworzyły się. I wiem, dlaczego dobrze śpię. Bo pion mi zwisa. Przez to pokój, spokój, cisza. Niech żyje i na wieki wieków zwisa męski zwis! I niech książka wyjdzie w miliardzie egzemplarzy. Upowszechnienie zwisu to najlepszy sposób na zdrowy sen, pokój na ziemi i przeludnienie.

  460. @Tanaka 0:09
    Nasz korespondent donosi, że te fachowe badania przedpapieża lada moment ukażą się w sensacyjnej książce utworów literackich i teatralnych. słychać już, że rozejdzie się jak swieże bułeczki.

    Prędzej chyba w jakimś „Muratorze”, albo innym piśmie dla budowlańców. I czy nikt mu nie powiedział, że do poziomu dobra jest szlauchwaga?

  461. Tobek

    Moj pion ulegl rozszczepieniu, moze tylko rozdwojeniu, a moze roztrojeniu, a dalej?…
    Tymczasem sciana zewnetrzna plynie z wscieklym rozmachem ku gorze.

    Pzdr

  462. act
    26 marca o godz. 7:56

    🙂

  463. @Wszystek
    Pisalem niedawno o pewnych znakach wiosennych, Co polega na wyjsciu krow na pastwiska. Teraz nastepny znak. Wczoraj rekord padl. W jeden dzien przylecialo 9900 zurawi(???). Nie jestem pewien czy dobra pl nazwa. Po szw nazywaja tranor (l.mn.) Zaczely „tanczyc”
    https://youtu.be/hpjC6afeoAY
    W niedziele jade z Moja ogladac
    pzdr Seleuk

  464. Contrarian
    26 marca o godz. 6:45

    Ależ miałbyś bo ja strasznie zieję na tych nartach. Kowalczyk na tym blogu był tylko jeden 🙁

  465. Tanaka
    26 marca o godz. 0:09

    Ale ale ale ale so to jest.
    Ta głębia mnie przygnębia 🙁

  466. seleuk|os|
    26 marca o godz. 7:59

    Tak jest: żurawi.
    Tylu to ja naraz na żywca nie widziałem. Bociany w takiej ilości, owszem, nad Biebrzą.
    Ale kilka rodzin żurawi, pasących się lądowisku i zmawiających na wylot w ciepłe kraje, to bardzo osobiisty widok i przeżycie.

  467. Nefer
    26 marca o godz. 8:26

    Noooo, a może wysokość Cię wyniesie? I wyprostuje wewnętrzną ścianę którą dźwiga?
    Chyba żeby ten pion co to zwisa we mnie.

  468. act
    26 marca o godz. 7:56

    Alleluja, accie! Stójmy na stanowisku na którym stoimy. Tylko, czy nam wolno?
    Wobec tego ja nie jestem w porządku, ale nic nie szkodzi: to jest stanowisko historii i to jest spokój historyczny.

  469. wbocek
    26 marca o godz. 7:46

    Pombocku, wszystkiego to Ty jeszcze nie wiesz, jako i ja nie wiem. Wszystko to będzie w tej książeczce, albo i nie wszystko, bo chyba będzie i następna książeczka. Fachowi badacze odnaleźli ten utwór literacki Lolka Wojty za dopustem Dziwisza, w archiwach kurii krakowskiej. Może i jeszcze jakieś perełki ust myśli druha naszego serdecznego znajdą.
    Co ja gadam – może! Na pewno coś jeszcze znajdą. Archiwa takie i Dziwisz taki, że trzeba co raz coś z Lolka znaleźć. Żeby nie było zaśnięty, na wieki. Jako i jest.

  470. paradox57
    26 marca o godz. 7:47

    Otóż i racja! Jest to bardzo fachowa lolkoinstrukcja jak stawiać szalunki do betonowania poziomopionowego pomnika Onego z dwóch brzegów naraz, gdy beton płynie wściekle ku górze.
    A szlauchwaga i wasserwaga, to by się też zgadzało: On z zaboru Austro-Węgier.
    Taka prawda.

  471. Ewa-Joanna
    26 marca o godz. 3:47

    Wysiadam! Mnie żaden pion nie zwisa! Ot co.
    To się przecież przyśnić może…

    Taki kraj nad Wisłą, a nawet taki krajan spod globusa: każden jeden śni o Lolku.
    Czy to się nazywa instant karma?

  472. Tanako,
    Ale to jest tylko punkt posredni, kulminacyjny. Dlaczego jego stanowisko obserwacyjne musi sie zmieniac wlasnie w PIONIE (podkreslenie moje).

  473. Contrarian
    26 marca o godz. 3:02

    Ten tekst urywa się w najciekawszym momencie.

    Jest powiedziane w niebieskiej książeczce: głodnego nakarmić!
    Otóż i proszszsz, drugi kawałek placka:

    Dno wynika z pionu, a zatem musi dokładnie go zbadać i stanowczo/ostatecznie ustalić swój stosunek do ściany zewnętrznej, nawet choćby na nią nie miało z pozoru żadnego wpływu. Przez to dno cały bieg ściany, zewnętrznej nawet, sprowadza się ostatecznie do pionu.

    Trzeba tylko powrócić do tego pytania, dlaczego stanowisko objawienia zmieniło się w pionie. Z dwóch powodów, ze względu na charakter samego podmiotu oraz ze względu na rozległość i głębokość dna (przedmiotu). Chodzi o to po prostu, żeby się można nachylić i objąć ramieniem każdego żołnierza w walce. A to cecha objawienia, które nie jest obiektywne jak historia i karkołomne jak ściana zewnętrzna, ale jest osobiste i zawsze w pionie. I nikt nie uchodzi tej obserwacji, bo owo wznoszenie się w pionie trwa w nieskończoność, i nikt nie uchodzi tego ramienia obejmującego, bo ten, który wstąpił do punktu kulminacyjnego, opada wciąż to jednym to drugim ramieniem i ogarnia jak orzeł skrzydłami.

    A jednak pion jest jeden.

  474. act
    26 marca o godz. 9:27

    Czytasz dalej, to wiesz co i jak.

  475. lonefather
    25 marca o godz. 22:41

    1. Mój nick brzmi @wujaszek wania i proszę uprzejmie o to, żebyś go nie zmieniał. Ty nie jesteś tu niczyim ojcem, a jednak … ;

    2. To, że tego nie zauważasz wcale nie znaczy, że szkoła nie jest również Twoim problemem, w takim sensie, w jakim formułuje to prof. Ł. Turski, którego pogląd całkowicie podzielam –odsłuchaj załączony link;

    3. W kwestii „wyp …nia” Krk ze szkolnictwa, i całej sfery życia państwowo – publicznego, pełna zgoda;

    4. Mam podobną ocenę Anglików;

    5. Cieszę się, że czujesz się lepiej.

  476. @Alicja – Irena,

    wysoko cenię Twój zmysł plastyczny i piękne rękodzieło. Pasję podróżniczą i żeglarską.
    Podoba mi się Twoja prostolinijność i otwartość.
    A nade wszystko to, że nie jesteś agresywna wobec ludzi, których poglądów nie podzielasz.
    Byłoby mi naprawdę przykro gdybyś przestała tu bywać 🙁

  477. Tanaka
    26 marca o godz. 9:12

    Mądrej głowie dość dwie słowie – nie jezdem taki gupi, żeby się chwalić – a nawet jedno. Dlatego tak podziwiam słowotoczność Lolka i nie zajdroszcza. Im więcej powie, tym bardziej wywoła reakcję „Ach!”. No i wywołał. Ale jak na tak długi pontyfikat i nieprzeliczone mnożstwo słów, „Ach!” było bardzo krótkie. Nie wiedzieć czemu. Cz wiedzieć?

    Jadę próbować w poziomie dwa pionowe zwisy (aluminiowe miecze).

  478. „Jan Paweł II raz jeden powiedział, że dość wcześnie zorientował się, iż jego życie nie spełni się w ludzkiej miłości. Myślę, że ten utwór opisuje właśnie ten moment” –

    powiedziała badaczka znalezionego brudnopisu, który miała szczęście odnaleźć, kiedy kard. Dziwisz dał jej prawo do wejścia do Archiwum Kurii Krakowskiej i do pracy nad wszystkimi tekstami Karola Wojtyły.

    Straszny moment: patrzysz po sobie i co widzisz?
    Zwisający pion 🙁 W lustrze – to samo…

  479. Co to jest prostolinijność i otwartość? Czy prostolinijność jest w pionie czy w poziomie? A co może wypaść z otwartego człowieka?

    Tak się zastanawiam jeszcze w pionie. Chociaż ciągnie do poziomu.

  480. Kiedyś będąc na nartach w gęstej mgle nie wiedziałam gdzie poziom gdzie pion. Ale nic mi nie zwisało, na szczęście.

    Fajne narty @Contrarianie. Czy to też okolice Lake Tahoe? Masz tam blisko? Byłam tam tylko raz ale latem. U mnie do tej pory były albo zjazdówki albo biegówki (takie backcountry), ale kuszą mnie tzw. skitury (alpine skiing po amerykańskiemu). Napatrzyłam się na to w Polsce, a jak się zagada osobnika, to potrafi nawijać pół godziny jakie to super.

  481. paradox57
    26 marca o godz. 7:47

    w żadnym Muratorze, jak znam życie.
    Wydadzą na kredowym papierze, w twardych okładkach.
    Druk sfinansują i cały nakład wykupią spółki skarbu państwa. Potem się to szybciutko przetłumaczy na wszystkie języki świata. Za pieniądze jak wyżej. I roześle do wszystkich ambasad na świecie, jako gówny suwenir od Poland.
    Wszyscy prawdziwi europosłowie będą go rozdawać w PE w ramach rechrystianizacji Europy.
    Chcesz się założyć? 😉

  482. @izabella 9:55

    Ja dokładnie wiem, co może wypaść z otwartego konia i otwartej krowy. Ale to, jakby powiedzieć, odbywa się w poziomie. Jak jest z człowiekiem i to w pionie? Podejrzewam, że dokładnie tak samo, tylko wolniej.

    @Tanaka 9:27
    No mówię, że budowlaniec. Odkrył, że ściana najlepiej jak jest pionowa.
    A w takim np. igloo? Albo tipi? Nie mówiąc już o jurcie.

  483. @wujaszek wania 10:25

    To może dodatek specjalny do „Muratora”? Ze wszystkimi wodotryskami, o których piszesz. I dołączą fontannę z wodą z jakiegoś sanktuarium.

  484. @Tanaka
    Ale ty za przeproszeniem jełopa jesteś! Ja bym te piękne teksty walnęła na wstępniak i pozwoliła się pastwić. Ale byłoby pięknie…

  485. @Ewa-Joanna

    Ale Ty, za przeproszeniem, prowokatorka jesteś. Dopiero byśmy mieli tu najazd świętojebliwych interpretatorów. A tak może przemkną niezauważenie, dostępne jedynie dla stałych bywalców, których mamy opanowanych.

  486. paradox57
    26 marca o godz. 10:28

    chyba, że!

    Oj nie lubią papy Wojtyły „współbracia w wierze”, nie lubią. Żeby mu taką świnię podkładać 😉

  487. A propos żurawi, to wiosennego udało mi się tylko raz zobaczyć na Suwalszczyźnie, za to jesiennych – stada, w drodze przez Niemcy nad polski Bałtyk. Są tam pola i łąki w Meklemburgii, gdzie na noc osiadają gęsi i żurawie w dziesiątkach tysięcy. Trudne są do fotografowania bez silnego tele, bo płochliwe dosyć.
    https://photos.app.goo.gl/QatSxjg6PtamTuDn7

    W moje okolice nie zaglądają 🙁

  488. @Nefer
    26 marca o godz. 10:45

    😆 😆 😆

  489. @wujaszek wania 10:28

    Dziwiszowi widać krwi już zabrakło, więc sięga po co się da. A że zakurzone, to tym lepiej.

  490. Tobermory
    26 marca o godz. 10:50

    Też tak miałam jak zobaczyłam 😀

    dobrze że mnie nikt nie widział :/

    Zapuściłam żurawia w twoje zdjęcia, piękne jak zawsze.
    Widziałam stada lądujących żurawi nad Biebrzą w sierpniu parę lat temu, gdzieś mam zdjęcia ale się nie dogrzebię teraz. Zresztą miałam wtedy słaby zoom, był wieczór i nie są zbyt ostre.

    znikam tymczasem

  491. Tanaka 9:29
    Dumne siostry Hermeneutyka i Egzegeza poniosly dzis zyciowa porazke.

  492. Tobermory
    26 marca o godz. 9:53

    „Jan Paweł II raz jeden powiedział, że dość wcześnie zorientował się, iż jego życie nie spełni się w ludzkiej miłości. Myślę, że ten utwór opisuje właśnie ten moment” –

    Drobny kłopocik jest taki, że Wojtyła się słabo orientował w tym, w czym jeden raz powiedział, że sie zorientował.
    Jak sie jest młodziankiem bożym po tak zwanych przejściach, a Lolek miał ich dostatek i naddostatek, to bardzo trudno jest się zorientować.
    Orientowanie się w sprawie podlega silnym zakłóceniom.

    Większy jest kłopot ze skutkami tego w czym się nie orientował, ale się tak zorientował, że został z tej dezorientacji i Ojcem i Świętym.

  493. @Tanaka
    26 marca o godz. 12:40

    Czy się słabo orientował, czy trochę mocniej, tego się raczej nie dowiemy. Wydaje mi się jednak, że badająca jego brudnopisowe zapiski pani doktor z Instytutu Myśli Józefa Tischnera spojrzała trzeźwo po góralsku i ten „wiszący pion” stosownie skonstatowała 😎
    Utwór, pisany prozą, opisuje wewnętrzne rozważania młodego mężczyzny, który jest rozdarty między trudną, niespełnioną miłością do kobiety i świadomością, że chodzi mu o coś innego
    Młody Wojtyła pisał to przed podjęciem decyzji o wstąpieniu do seminarium. Miał 21-22 lata i był nieszczęśliwie zakochany. W kim? Nie wiadomo.
    W końcu wstąpił do tajnego seminarium i nawet pomieszkiwał w rezydencji arcybiskupa Sapiehy, który go potem wyświęcił na księdza.

  494. wujaszek wania
    26 marca o godz. 9:35

    Errr…

    Masz racje i przepraszam.

    Co do szkoly, to mam taka uwage. Problem, to nie szkola, ale to czego i jak uczy, a jeszcze bardziej to czego nie uczy…

    Znaczy sie rozumiem, ze „szkola jako problem” to skrot myslowy do opisania jednym slowem problemu podstawowego, czyli nauczania, jakosci nauczania, brakow w nauczaniu i.t.d.

    Z tego wlasnie punktu widzenia ocenilem, ze „szkola nie jest problemem”. Pelna wypowiedz prof Lukasza Turskiego odnosi sie dokladnie do tego co napisalem, a calosc domyslnie okresla slowem „szkola”, zamiast slowem „nauczanie”. Mozna sie mnie czepiac, o czepialskosc, skoro sam widze, o co chodzi.

    Niemniej sadze, ze czepianie sie jest uzasadnione wlasnie tym, ze pod slowem „szkola” miesci sie nie tylko samo nauczanie, ale miesci sie sam system szkolnictwa, zarzadzanie nim, finansowanie, uczenie nauczycieli, metodyka i jeszcze pewnie sporo innych zagadnien.

    Za to slowo „nauczanie”, ogranicza do tego co najwazniejsze, czyli do tego czego i jak sa nauczane dzieci. W moim rozumieniu problemu to wlasnie nauczanie jest problemem. Nauczanie w rozumieniu tego, co i jak jest nauczane.

    Reszta moze wspomagac, lub przeszkadzac w nauczaniu na mozliwie dobrym poziomie, o ktorym wypowiedzial sie prof Turski, a blog co nieco pokomentowal.

    Pozdrowka
    ~l.

  495. lonefather
    26 marca o godz. 13:21

    generalnie zgadzamy się.

    Byłbym ciekaw Twojego zdania, jako ojca. Jaki byłby Twój stosunek do strajku nauczycieli, gdyby miał się on odbyć w tym czasie, w którym Twój syn powinien zdawać egzaminy końcowe?

  496. paradox57
    26 marca o godz. 11:06

    Dziwiszowi widać krwi już zabrakło

    Eeee, zawsze można cudownie rozmnożyć 😉

  497. Spotkałem wczoraj fantastycznych ludzi. Mała gmina zagubiona w lasach, w lubuskim. Wioska od wioski daleko. Drogi powiatowe z utwardzoną nawierzchnią, bez asfaltu.
    A tam ludzie, którym się chce chcieć.
    Młoda nauczycielka, pracująca w szkole i bibliotece publicznej, namówiła koło seniorów i wspólnie z jej uczniami z klasy VII pojechali w nocy obserwować sowy.
    Początkowo i młodzi i starsi byli zdezorientowani i nieco nieufni. Potem okazało się, że bawili się świetnie razem.
    Autokar zafundował im bank. Nie zapamiętałem nazwy. Generalnie ten bank jest mecenasem biblioteki i koła seniorów, dzięki czemu mają środki na robienie fajnych rzeczy.

  498. Tobermory 13:11,
    A wiec jednak da sie (po goralsku) zdekonstruowac i taki tekst. Moze i tak, moze i tak…

  499. Od 2012 roku Stowarzyszenie „Ptaki Polskie” organizuje w całej Polsce „Noc Sów”. Ostatnia miała miejsce w nocy 23/24 marca. Fajnie, że się ta lubuska szkoła też zaangażowała.

  500. @Tobermory
    26 marca o godz. 10:48

    Zdjęcia przepiękne: ten klucz lecących ptaków, bażancia rodzinka, roślinki powiązane pajęczyną, tandem na tle mknącego świata…
    Masz oko do pięknych widoków …

    Nie mogę sobie wyobrazić, żeby człowiek robiący takie zdjęcia mógł niszczyć przyrodę, lub mordować zwierzęta. Szapka bach…

  501. @act
    26 marca o godz. 14:23

    Przecież żartowałem 😉
    Jak się miewasz, tak w ogóle?

  502. Tobermory
    26 marca o godz. 13:11

    Czy się słabo orientował, czy trochę mocniej, tego się raczej nie dowiemy.

    Owszem, nie wiemy tego w takim rozumieniu, że nikt nie przeprowadził badania jego głębokiej psyche.
    Wiemy jednak, jak na psychikę wpływają tragiczne wydarzenia z młodych lat i wiemy także jak doświadczanie traum wraz z silnie religijnym środowiskiem rodzinnym może się łączyć w całość, która determinuje decyzje i wybory życiowe oraz konstytuuje psyche.
    Wojtyła stracił całą najbliższą rodzinę zanim stał sie dorosłym człowiekiem.
    O sile działania traum na jego psychikę świadczy bardzo wiele elementów, a jednym z najmocniejszych jest to, że w swoim testamencie, gdy sam był u schyłku życia, wspomina swoją zmarłą siostrę, której nigdy nie spotkał. Zmarla bowiem jako małe dziecko kilka lat przed jego narodzinami. Aura tej śmierci musiała więc bardzo ciązyć na rodzinie i dotrzeć do niego poprzez matkę – która też bardzo szybko zmarła – miał wtedy bodaj 9 lat, brata i ojca, ktorzy także zmarli gdy był zupelnie młodym człowiekiem.

    Niemal wszyscy ludzie, którzy „zawierzają się Kościołowi”, mają w swoim życiorysie podobną strukturę wydarzeń. Wojtyła poszedł tą właśnie drogą, a niezwykle silnym rysem jego dalszego życia było uwielbienie Maryi oraz niezwykłe przywiązanie do malutich dzieci, ktore uwielbiał głaskać, brać na ręce, calować, wychwalać i im błogosławić.
    To bardzo wyraziste oznaki wielkiej utraty jaka odczuwał, która nigdy nie została zaspokojona, by zaspokojna być nie mogła.
    Wojtyła, idąc do Kościoła, zastosował środki zastępcze. Sztuczne, fałszywe, dające pozór. Coś jak tabletki.

    Bardzo dokładny obraz tego, jak działa taka konfiguracja zdarzeń wyjaśnił arcybiskup Michalik na swoim przykładzie, nie mając przy tym w ogóle pojęcia, że daje dokładny, psychologiczny wykład na ten temat.
    I także nie mając o tym żadnego pojęcia, podsumował to znanym dzialaniem: oświadczeniem, że to dziecko lgnie do człowieka, do księdza (i go prowokuje do pedofilii).

    Były Jezuita Obirek – to także ten sam typ powodów wejścia na drogę klerykalną – także mowił o swojej wielkiej samotności, pcozuciu braku, wrażeniu, że idąc do Kościoła je zapełni, o presji religijnej rodziny, środowiska i braku alternatywy. Obirek jednak, przeżywszy kilkadziesiąt lat w zakonie jezuitów i w Kościele jako takim dorósł, dojrzał, zobaczył – i dał sobie spokój z tym przedsiębiorswem fałszu, choć ta decyzja bardzo wiele go kosztowała i czuje się to w nim i dziś. Nie sposób się bowiem całkiem od tego uwolnić. Kościół zbyt silnie eksploatuje traumy i zbyt silnie paczy psyche w klerykalnym sformatowaniu.
    To co spaczone, jest w Kościele wzorowe i święte. Temu zaprzeczyć, to zaprzeczyć wszystkiemu, całemu życiu. Bez kosztów nikt z tego nie wychodzi.

  503. wujaszek wania
    26 marca o godz. 13:51

    Jesli sie pytasz jak bym ocenial z punktu widzenia ojca, to bym nie rozpaczal, ani nie pomstowal na nauczycieli.

    Bo:

    Po pierwsze, popieram nauczycieli.

    Po drugie, wychowanie w moim rozumieniu obejmuje wprowadzenie w spoleczenstwo, czyli rowniez w sposoby i metody rozwiazywania problemow spolecznych. A strajk nauczycieli, to najlepsza okazja do takiej nauki, bo na zywym i dotykajacym bezposrednio przykladzie.

    Po trzecie, co moze nie tak oczywiste, to uwazam, ze stosunek rodzicow i ich dzieci, do strajku, sam w sobie jest rodzajem egzaminu spolecznego… Slyszalem o tym, ze gdzieniegdzie rodzice sie samoorganizuja, lub wspoldzialaja z wladzami lokalnymi, zeby zorganizowac zajecia i czas dzieciom.

    Mam jeszcze pare innych mysli z tym zwiazanych, ale nie sa tak konkretne, wiec ich nie upublicznie.

    Pozdrowka
    ~l.

  504. wujaszek wania
    26 marca o godz. 14:13

    Te ich nauczycielskie dylematy są dylematami, które powinny były obciążac polityków, ale ich niewiele, nic zgoła często nie obciąża. Wiedzą bowiem świetnie, że ze względu na samą istotę nauczyciela, a podobnie jest w zawodzie pielęgniarskim, można ich szantażować i dociskać do ściany. Oni się będa męczyli swoimi dylematami, tym, że „dziecka nie można zostawić”, że „pacjenta nie można zostawić”, a politycy ustawią ich jak zechcą: na końcu kolejki i w stanie niegodnej pauperyzacji.
    Na początku kolejki zaś są słuszni związkowcy solidaruchowaci, zwłaszcza ci, co mają ciężkie ręce: górnicy, kolejarze i podobni. Zrobią zlot dwustu atokarów, wylezą z wrzaskiem i kilofami, podpalą parę setek opon pod Sejmem, albo na torach i dostaną czego chcą. I tym sposobem do każdej tony wydobytego węgla – naszego Dobra Narodowego jak powiedział niejaki Duda – każdy Polak, choćby miał sto lat i grzał się panelem słonecznym, dopłaca kilkadziesiąt złotych. A dopłaci jeszcze więcej.
    Oni nie mają dylematów jak nauczyciele i pielęgniarki, mają dylemat ile opon spalić: trzysta, czy 299.

  505. @wujaszek wania 14:02

    Dolać wody? Święconej?

  506. @zetus1
    26 marca o godz. 14:27

    Dziękuję 🙂
    Bażancia rodzinka mieszka na nieużytku za płotem posiadłości moich krewnych. To jest skraj wsi wśród rozległych pól uprawnych. Na częściowo podmokłym terenie są tam kolczaste zarośla, głównie tarnina, która broni dostępu do niewielkiego lasku – azylu bażantów, kuropatw, zajęcy i saren. Wiosną koncertują tam słowiki, spać nie można…
    To wszystko dzieje się na zagospodarowanej prawie do ostatniego metra kwadratowego ziemi wielkopolskiej i gdyby ten teren nadawał się do zabudowy, to już by tego azylu nie było. Mój krewny, zatroskany o los działki i zwierzyny, próbował ten teren wykupić, ale właściciel się nie zgadza, na złość „kapitaliście” 🙄 Na razie zasypuje gruzem bagnistą część łączki między drogą a laskiem…

  507. wujaszek wania
    26 marca o godz. 14:02
    Na ziemi lubuskiej takie miejsca, to mogą być tylko tereny dawnych poligonów wojskowych Śląskiego Okręgu Wojskowego oraz Armii Czerwonej z czasów PRL. Bo tylko one są słabo zaludnione i nadal nie doinwestowane.

  508. @zak1953
    26 marca o godz. 15:28

    Ja też nie znam na Ziemi Lubuskiej miejscowości, do których wiodłyby polne drogi. Po Niemcach zostały co najmniej brukowane.

  509. O kurde, nagle błysnęło, grzmotnęło dwa razy i zaczął padać śnieg z deszczem. Wiosna radosna też tak ma.

  510. Z cyklu: piękna Ziemia Lubuska. Kędzierzyn Koźle i okolice
    http://www.czystyregion.pl/galeria/56d74ab0624c3.jpg

  511. mag
    26 marca o godz. 16:54
    Skoro ziemia została ogrzmiana, to rzeczywiście mamy już wiosnę.
    Niestety, mag – ale w linku otwiera się tylko Koźle i nic więcej. Tyle, że Kędzierzyn-Koźle to Śląsk (do tego Górny Śląsk), a nie Ziemia Lubuska położona dalej na północ, mniej więcej na wysokości Berlina.

  512. Pamiętam jak będąc małolatą, jeździłam syrenką z wujkiem (po powstaniu warszawskim olsztynianinem) po mazurskich drogach. I nie mogłam się nadziwić, że choć dość wąskie, wszystkie były asfaltowe, a domy po wsiach murowane. Wtedy też poznałam rodzinę Mazurów, czyli tzw. autochtonów, skoligaconą z poetą mazurskim Kajką. Pamiętam jak wujek się z nimi żegnał (wszyscy płakali), gdy emigrowali do Niemiec, tak im nasze władze i sąsiedzi, zapewne prawdziwi Polacy , dopiekli.

  513. Ziemia Lubuska od morza do Tatr 🙂

  514. Tobermory
    26 marca o godz. 10:48

    Jak ju z coś prezentujesz, to zawsze kawał piękna 🙂
    W mieszkaniu na 6 piętrze na skraju polderu widywałam takie klucze przelatujących żurawi.
    A dzikie kaczki kanadyjskie zapełniają niedalekie poldery

    Pomyślałam, że jeszcze kilka lat temu miałeś o wiele więcej czasu na prezentowanie zdjęć. A jak się pojawiło na świecie huniątko, to wszystko od razu się zmieniło.
    I dobrze 🙂

  515. Tobermory
    26 marca o godz. 17:09
    Tak, tak. Kiedyś czytałem, że Ziemia Lubuska to też część Śląska. Ale odkąd Polska po 1945 oparła się tam na Odrze, to Warszawa non stop grzebie w nazewnictwie i przynależności do rozmaitych regionów.
    No, i wyszedł nam przy okazji mały przyczynek do problemów polskiej szkoły.

  516. zak1953
    26 marca o godz. 15:28

    Juz niemal napisalem, ze znam na Lubuszczyznie miejscowosci, do ktorych wioda polne, nieutwardzone drogi. Ale lepiej bedzie napisac, ze poznalem takie, gdy w 1980 roku jezdzilem tam konno. Konie wierzchowe nie lubia drog utwardzonych, ze tak powiem, wiec sie wybiera te nieutwardzone. A jak sie nimi jezdzilo, to sie i na lesne, czy srodpolne osady trafialo. Duzo ich nie bylo, ale byly…

    Bo swiat z siodla jest nieco inny, niz zza kierownicy blaszaka.

    Pozdrowka
    ~l.

  517. lonefather
    26 marca o godz. 14:30

    Po drugie, wychowanie w moim rozumieniu obejmuje wprowadzenie w spoleczenstwo, czyli rowniez w sposoby i metody rozwiazywania problemow spolecznych. A strajk nauczycieli, to najlepsza okazja do takiej nauki, bo na zywym i dotykajacym bezposrednio przykladzie.

    Słuszna myśl. Czasem można się więcej nauczyć w parę chwil, niż przez miesiąc w szkole.

  518. @izabella 26 marca o godz. 10:03

    Strzał w dziesiątkę. To właśnie są te okolice – praktycznie mój „plac zabaw”. Z moich doświadczeń w górach wynika, że zabiera to dosłownie kilkadziesiąt sekund, aby nachylone zbocze zaczęło wydawać się płaskie, a horyzont pochylony. Ot, kolejny dowód, że wszystko jest względne i zależy od punktu widzenia 🙂

  519. Tobermory
    A Żoliborz od morza do morza.

  520. Oczywiście, że są na Ziemi Lubuskiej polne drogi, którymi na upartego można dotrzeć przez pola i lasy do następnej miejscowości, ale głównie służą do dojazdu na pola lub do lasu. Sieć „bitych” dróg na Ziemiach Zachodnich i na Mazurach zachowała się od czasów niemieckich niemal nienaruszona, miejscami połowa drogi była brukowana kocimi łbami (nie tak elegancko, kamienną kostką, jak w Prusach Wschodnich), a obok ciągnął się pas drogi gruntowej dla wozów konnych. Samochodem jechało się po tej piaszczystej dużo wygodniej niż po tych kocich łbach, od których niemal wypadały plomby 😉

  521. zak 1953
    Dobrze mieć sokole oko jak Ty, które czuwa i prostuje to co skrzywione, pomylone itp.
    Winowaty się przyznaje, przeprasza, więc nie ma sprawy.
    Chyba że ktoś będzie z lubością wypominał, bo tak ma, ale to już inna szkoła jazdy.

  522. Tobermory
    26 marca o godz. 15:39
    Drogi na ziemiach pozyskanych.
    Widziałem i takie : 2-3 m asfaltu tuż obok też 2-3 m ubitej. Pomyślane dla ciężkich pojazdów wojskowych.
    Koło Szczecina był , czy jest to nie wiem, odcinek ok. 2 km o szerokości ca.25-30 m – to tzw. lotnisko zapasowe.

  523. zezem
    26 marca o godz. 18:51

    W Danii widziałem drogi wiejskie, na mały ruch: 3 metry asfaltu i szerokie gruntowe „pobocze” z jednej strony do mijania się. Jak nic nie jedzie z naprzeciwka, czyli większość czasu, to śmigasz asfaltem. I autobus się mieści, ciągnik albo ciężarówka do gospodarstwa też.
    W Anglii jest ten sam system, z tym ulepszeniem, że pobocza nie ma, tylko solidny żywopłot. 😛

  524. … z obu stron.

  525. Kroi się debata o płodach i duszach

    https://studioopinii.pl/archiwa/191894

  526. lonefather
    26 marca o godz. 14:30

    Szary Kot
    26 marca o godz. 17:41

    całkowicie się z Wami zgadzam.
    Dzieci i młodzież nie powinny żyć w oderwaniu od realnych problemów społecznych.
    Mają okazję do praktycznych lekcji wychowania obywatelskiego.

  527. @Szary Kot
    26 marca o godz. 19:02

    Przetestowałem:

    https://photos.app.goo.gl/rWJXjJRuuA5FvLNGA

    Jak nie żywopłoty, to murki kamienne i różne skróty…
    I oni mają (po Szwecji) najniższą liczbę zabitych w wypadkach drogowych! Przy dozwolonych 0,8 promilach (Szkocja 0.5)

  528. Najniższą liczbę zabitych na 100 tys. mieszkańców, oczywiście.

  529. Tanaka
    26 marca o godz. 14:41

    owszem, powinni politycy odczuwać dylematy, ale oni mają sumienia czyste. Bo nie używane.

  530. @zezem
    26 marca o godz. 18:51

    Taką poszerzoną drogę-lotnisko widziałem też nad Bałtykiem, gdzieś chyba koło Jarosławca.

  531. paradox57
    26 marca o godz. 14:42

    Dolać wody? Święconej?

    Uwentualnie wina mszalnego. Czerwonego 😉

  532. No dobra, niech bedzie…

    Trzy tygodnie jezdzenia konno, srednio po 50, do 60 kilometrow dziennie. Jak to na rajdzie. Od „Walu Miedzyrzeckiego”, po Zielona Gore na poludniu, od Doliny Odry, po linie Babimost, Miedzychod na wschodzie, daje pewne wyobrazenie o Lubuszczyznie… I to o Lubuszczyznie, nie z glownych drog widzianej, ale ogladanej od „zascianka”, czyli zaplecza lesno polnego.

    Zetknalem sie i ogladalem duze obszary lasow, gdzie drogi dzialowe byly wybrukowane kocimi lbami. Cale kilometry kwadratowe regularnej siatki drogowej w lesie, wybrukowane. Dlugie odcinki wybrukowanych drog wsrod pol, ktore nie prowadzily do zadnej miejscowosci, a wlasnie w pola i do pol.

    Ale i przysiolki, czy male osady, do ktorych i przez ktore prowadzily piaszczyste drogi gruntowe, bez kawaleczka jakiegokolwiek utwardzenia.

    Owszem wspominane przez kogos mieszanki, pol drogi od osi wybrukowane, druga polowa piaszczysta, tez spotkalem.

    Ale to bylo w 1980 roku, jak jest teraz zwyczajnie nie wiem, bo od tamtego czasu, tylko „przelatywalem” przez Lubuszczyzne, bez zaglebiania sie w interior z autostrady.

    Pozdrowka
    ~l.

  533. Informację na temat dróg, w tej konkretnej gminie, podaję za jej mieszkańcami.
    Ja tego nie sprawdzałem. Widocznie jest to dla nich sprawa istotna skoro o niej mówili. Przyjeżdżają na spotkania do biblioteki z wiosek pomiędzy lasami.
    Ja skoncentrowałam się na tym, że ludzie w wieku 60+ do 80 + wybrali się na nocną wyprawę z małolatami w wieku ok. 13 lat.
    Dla mnie to coś fantastycznego. Wychodzenie do ludzi poza swoją grupę wiekową, grupę zainteresowań.
    Będę tam znowu dopiero we wrześniu. Wypytam dokładniej o drogi.

  534. Tobermory
    26 marca o godz. 17:49

    To cywilizacja Ziem Odzyskanych?

  535. Szary Kot
    26 marca o godz. 19:02

    W Cornwell (Kornwalii) jest jeszcze dowcipniej, bo jak juz sie zywoplot wzmacnia do pomiedzy pniami jest ukladany regularny mur kamienny…

    No i drogi sa krete, bardzo krete… i waskie na ledwo jeden samochod. I jakos nie slyszalem glosow zadajacych wyprostowania i poszerzenia…

    Pozdrowka
    ~l.

  536. Tanaka
    26 marca o godz. 14:29

    bardzo trafna analiza.
    Zła jest instytucja krk. I tu nie ma zmiłuj.
    Natomiast wielu zniewolonych przez nią potrzebuje pomocy.

  537. zezem
    26 marca o godz. 18:51

    To nie tyle „lotnisko zapasowe”, a raczej pas lądowiskowy na specjalne sytuacje. takich miejsc jest dużo, ale zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy. Prosty odcinek drogi, jakieś 1200-1400 metrów wystarczy, drzewa, czy obiekty dalej od krawędzi niż zwykle, szerokość utwardzonego pasa też zwykle większa, ale to nie norma, bo zależy to od samej drogi: przy czterech pasach ruchu powinno wystarczyć dla samolotu bojowego, profil pionowy łagodniejszy niż dla samochodów (czego się w ogóle nie zauważa), pożądane sąsiedztwo jakiegoś zagajnika, lasu,, ale dobre też mogą być zabudowania. I – mniej więcej – tyle.
    Aha: dla F-16 to problematycznie mało. To delikatne samoloty i wymagają zaawansowanej i rozległej obsługi.

  538. wujaszek wania
    26 marca o godz. 20:19

    Zła jest instytucja Kk – owszem, ale instytucja to byt wirtualny. Ona się składa z ludzi. Instytucja składa się z mechanizmów, ale one są projektowane, utrzymywane i eksploatowane przez ludzi.
    Kościół zasysa niedojrzałych i wstępnie skrzywionych młodzianków, następnie dopełnia ich skrzywienia do szczegółowych wymagań wedle wzorca tak, by skrzywienia stały sie nieusuwalnym elementem psychiki Do tego dobrze, żeby były niezauważalnym elementem psychiki.
    Ale, znowu zastrzeżenie: to ludzie ludzi tak formatują.
    Wreszcie, nowo sformatowani są tacy jak dawno sformatowani.
    Źli ludzie niszczą niezlych ludzi i nieźli ludzie dołączają do grona złych ludzi i już sami niszczą kolejne pokolenie niezłych ludzi.
    Ofiary stają się sprawcami.
    Dlatego nawet samo pojęcie tego nie jest proste, a wyprostowanie tego jest co najmniej na granicy niemożliwości. W istocie, to niemożliwe.
    Jedyna skuteczna droga to likwidacja instytucji i rozproszenie jej członków.
    Członkowie ci powinni być – obowiązkowo – poddawani długiemu procesowi terapeutycznemu. Ale nie są i nie będą w przewidywalnych warunkach.

  539. @wujaszek wania 26 marca o godz. 20:19

    Mam wrażenie, że wczytujesz w tekst Tanaki jakieś własne urojone treści. Tanaka nigdzie nie napisał, że TYLKO instytucja kaka jest zła. Poza tym z analizy skrzywień nie wynika, że Tanaka od razu popędziłby z pomocą tym skrzywionym. Pomoc psychiatryczna religiantom – to zmarły Stach. A pomoc Stacha – skuteczna czy nie – polegała na współczuciu i akceptacji skrzywionej psychiki, a nie krytycznej analizie skrzywień. To inna branża.

  540. Na marginesie
    26 marca o godz. 21:01

    Ten tekst pokazuje, choć nie całkiem wprost, jak chory, wręcz zdegenerowany jest system polskiej oświaty.
    Jedyną osobą odpowiedzialną za deformę oświaty i za zderzenie nauczycieli z młotem pisoidów rządzących oświata i Polską, jest… dyrektor szkoły.
    Kurator, czyli miejscowy cyngiel pisoidów za nic nie odowiada, ale rozlicza.
    Na czas egzaminów podczas strajku, dyrektor ma zatrudnić emerytów „z uprawnieniami pedagogicznymi”.
    A szkoły podstawowe/gimnazja i szkoły średnie (niezawodowe?) są współfinansowane (co najmniej) przez gminy. Gminy mają płacić za tych emerytów, zwiększając nagle problem finansowy własnych budżetów i obniżając pulę państwową na płace nauczycieli, ktora jest taka że nauczyciele, pierwszy bodaj raz za aktualnej RP, wchodzą w tak masowy spór z rządem i strajk.
    Jak zwykle, najciekawszym aktorem jest Kościół kat. katecheci mają „głosić ewangelię” nie zważając na sprawy ekonomiczne!
    Tak jest! niech głoszą darmo. Tak jak było na początku wlezienia Kościoła kat do polskiej szkoły, za ministra Samsonowicza, co to taki rozum miał, że nie wiedział, co z tego wyniknie i teraz jest bardzo zdziwiony.
    „Głoszenie ewangelii” darmo szybko by wyrugowało Kościół kat ze szkoły. Nie on ma dopłacać, ale jemu ma Polska płacić, bez końca, granicy i faktur.

    „Głoszenie ewangelii” jest bardzo proste darmo i dobrze robi na cerę: wyłazi klecha na ulicę, rozstawia drabinkę imienia Kaczyńskiego i gada trzy po trzy, a ludzie też gadają – przez komóry. I każdy jest zadowolony.

    Katecheza w szkole to nie jest „głoszenie ewangelii”, tylko fałszowanie pojęć. To drugie to tak zwane dobre słowo, to pierwsze to indoktrynacja, czyli pranie mózgów. Przy czym jest to „wersja ekumeniczna”: różnica między jednym a drugim jest żadna.
    Proporcja drugiego wobec pierwszego jest śladowa. I nie zmienia substancji większego. Jest to więc indokrtynacja i nic, nic więcej.

  541. A ta ministra od szkól to podobna do mojej ciotki Lili i pewnie ma taki sam parszywy charakter.

  542. Tobermory
    26 marca o godz. 19:58
    lonefather
    26 marca o godz. 20:16

    Oj, zdarzyło mi się i zestaw z naczepą po czymś takim wlec, trzeba tylko wiedzieć, że to już wypróbowane i jakiś cel na końcu czeka. Google Maps pomaga – na street view można obejrzeć znaki na skrzyżowaniu zanim się wdepnie w kabałę.
    W Szkocji od dwóch lat już jest limit 0.2 promila.
    Ciekawostka: w Kornwalii takie murki to właśnie ich tradycyjne „hedges”.

  543. Najświeższy numer „Private Eye”.

    Okładka:
    Mr. Bercow (speaker Izby Gmin): „Order! Order! Order a taxi for Mrs. May!”

    W środku:
    Mrs. May: „A second referendum would be a betrayal of democracy, which is why we must have a third vote on my deal.”

  544. Czy można w Polsce założyć prywatną/społeczną szkołę?
    Pewnie można, ale jak to naprawdę wygląda?

  545. Poniewaz bylo o drogach tu i tam zrobilem wyciag ze statystyki tow ubezpieczeniowych. Powazne (niesmiertelne, ponad 4000) podobne proporcje.

    Grupy wiekowe
    18–19 lat: 5–6 x wieksze ryzyko wypadku.
    45–54 lat: Najlepszy czas reakcji, najmniejsza ilosc wypadkow.
    65–74 lat: Doswiadczeni, dopasowuja jazde do warunkoww drodze.
    75+ år: 5–6 x wieksze ryzyko wypadku.
    Gdzie
    Wiekszosc wypadkow jest w terenie zabudowanym.
    Najciezsze wypadki sa poza terenami zabudowanymi (szybkosc).
    Generalnie najczestsza przyczyna wypadkow jest niedopasowanie jazdy do warunkow drogowych, jazda tzw agresywna (po szw)

    Ilosc zabitych wg typ wypadku
    TYP……………………………………………Ilosc zabitych (2017)
    Czolowe zderzenie………………………….45
    Wyprzedzanie………………………………..3
    Wyprzedzajacy najechany z tylu………..7
    Skret w lewo droga dwukierunkowa…..10
    Skrzyzowanie………………………………..14
    Pojedynczy – wiekszosc zabitych……….98
    Rower& motor………………………………13
    Piesi……………………………………………36
    Sarna…………………………………………1
    Los…………………………………………….0
    Renifer……………………………………….0
    Przejazd kolejowy………………………….3
    Inne (najczesciej stan tech pojazdu)….24
    RAZEM………………………………………..254

    pzdr Seleuk

  546. @Ewa-Joanna 21:55
    Można. I takie funkcjonują. Część szkół publicznych została przekształcona w taki sposób, że szkoły publiczne zostały przejęte przez różne fundacje. Nauczyciele takich szkół nie są objęci kartą nauczyciela, w związku z czym odpada im spora część „przywilejów”, między innymi wymiar pracy tygodniowej wynosi dla nich 40 godzin (pensum nauczyciela w szkole publicznej to 18 godzin) oraz wymiar urlopu wypoczynkowego wynoszący 36 dni (tego ostatniego nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że jest taki sam jak w przypadku nauczyciela akademickiego.

  547. @Ewa-Joanna 26 marca o godz. 21:35

    Podobno jako nauczycielka była ceniona i lubiana, jako osoba z inwencją i zapałem do pracy z dziecmi. Po wejściu w politykę zmieniła się diametralnie. Tak twierdzą ci, którzy ją znali. Widziałam kilka dni temu jakiś wywiad, ale oczywiście zgubiłam, pech.

  548. To są pytania dla 8-latków do „rachunku sumienia” przed komunią:

    – Czy brudziłem swoją wyobraźnię nieskromnymi pragnieniami, obrazami?
    – Czy myślałem chętnie o sprawach nieczystych?
    – Czy patrzyłem na nieskromne rzeczy?
    – Czy wykorzystywałem zdjęcia, filmy lub inne osoby do podniecania się?
    – Czy pragnąłem coś nieskromnego widzieć, słyszeć, czynić?
    – Czy robiłem coś bezwstydnego sam lub z kimś?

    https://mamadu.pl/141571,rachunek-sumienia-dla-dzieci-tak-seksualizuje-kosciol

  549. @Ewa-Joanna 26 marca o godz. 21:55
    Czy można w Polsce założyć prywatną/społeczną szkołę?
    Pewnie można, ale jak to naprawdę wygląda?

    4% uczniów chodzi do ok. 1500 szkół niepublicznych, to chyba można…

    https://www.ourkids.net/pl/raport-o-szkolnictwie.php

  550. @Szary Kot 26 marca o godz. 21:40

    In order to prevent a „betrayal to democracy” by public vote, we MUST have…
    😀

  551. Na marginesie
    26 marca o godz. 22:11

    Po prostu odrażające ! I w najwyższym stopniu szkodliwe !
    Powinno być prawnie zabronione.

  552. @Na marginesie 26 marca o godz. 22:11
    To są pytania dla 8-latków do „rachunku sumienia” przed komunią:

    Co się Dziwisz?
    Przecież dżenderowcy uczą samogwałtu nawet 4-latki!

  553. @Ewa-Joanna
    Takie szkoły funkcjonują na wszystkich poziomach kształcenia. Znaczy – funkcjonowały. Bo obecnie znikają gimnazja. Paradoksalnie stracił na tym nieco kościół, bo zlikwidowano mu gimnazja, przezeń założone i prowadzone, a nie wszystkie chyba dało się przekształcić w licea.
    Rodzice płacą czesne i za dodatkowe zajęci,a jakie szkoła oferuje. Nie wiem, jak załatwione są kwestie płac dla nauczycieli. Chyba zależy to od miasta i renomy szkoły.
    Trzeba powiedzieć, że sporo placówek zostało przekształconych z publicznych, bo pozwoliło to zdjąć obciążenia finansowe z samorządów przeznaczane na ich finansowanie. Było co roku sporo protestów.

  554. @paradox57
    26 marca o godz. 22:06, 22:22
    Może źle się wyraziłam. To znaczy zakładałam, że takie istnieją, ale ciekawi mnie organizacja i „urzędowość”, to znaczy jak są finansowane i jaki wpływ mają władze MEN na sposób nauczania. No i czy są wolne od religii.
    Dlaczego pytam – ciekawość mnie żre to jedno, a drugie to mogło by być wyjście dla utworzenia szkoły wolnej od religii.
    Oczywiście byłyby płatne i to jest ten minus.

  555. @zza kałuży
    Czy większość z tych szkól to szkoły katolickie? Bo jak katolickie, to jakby ich nie było.

  556. @Na marginesie
    26 marca o godz. 22:11
    Ja uważam, że ksiądz ma prawo ustawiać sobie spowiedź według własnych kryteriów, a rodzice mogą się na to godzić lub nie. Jak się godzą, jak się dają wydymać i narażają swoje dzieci, to co mnie do tego?
    Jak można od perpetratora ( sprawcy?) oczekiwać, że się ulituje i zmieni?

  557. Tanaka
    26 marca o godz. 20:34
    wujaszek wania
    26 marca o godz. 20:19

    To nie tak, chlopaki, to nie tak…

    Az by sie chcialo zawolac za Wolodia Wysockim. Choc obaj macie ciut ciut racji, kazdy po czesci problemu, to w/g mnie, sie „slizgacie” po problemie i jego skali, ktora jest niepomiernie wieksza i przekracza granice wyobrazni.

    Bo, wezmy na poczatek ofiary. Sa dwie kategorie ofiar:

    Jedna sa ofiary „wewnetrzne”, czyli ci ktorych machina krk wciagnela w swoje tryby, przemielila i wydalila w postaci produktu wyjsciowego seminariow zwanych „duchownymi”. (vide @Tanaka, 26 marca o godz. 20:34). A ktore wspomniany juz prof Obirek, okresla mianem zawodowek. Zawodowek, ktore ksztalca podstawowy skladnik, czyli „zolnierzy” pierwszej linii panowania nad opanowana spolecznoscia ludzka.

    Druga, niepomiernie liczniejsza kategoria, sa ofiary podstawowe, czyli zindoktrynowane i poddane opresji ofiary w/w zawodowcow z pierwszej linii. Czyli ksiezy proboszczow i ich pomocnikow w indoktrynacji uzalezniajacej od nich samych.

    Metoda uzaleznienia, prymitywna, ale skuteczna. Nastraszyc smiertelnie dzieci, przy jednoczesnym pocieszaniu Nadzieja Wiecznego Zbawienia, ktorej JEDYNYMI szafarzami sa wlasnie ci, ktorzy tak ich smiertelnie nastraszyli…

    Praktyczne zastosowanie znanego skad innad „Syndromu Sztokcholmskiego”. Odkryte i wdrozone do codziennej praktyki psychomanipulacji, wieki cale przed nowozytnym zidentyfikowaniem w/w syndromu.

    ******************************************

    Choc tak ladnie i skladnie pisze @Tanaka o psychoterapii zindoktrynowanych, czytaj odmozdzonych ofiarach formatowania seminarytoryjnego, to te akurat ofiary, sa malo istotna skladowa problemu. O wiele wazniejsza jego czescia, sa te „drugie” ofiary. Sa z uwagi na ich ilosc, ktora „lekko liczac” nalezy szacowac w przedziale 12 do 14 MILIONOW – ciezko dotknietych, kolejne 10 do 12 MILIONOW – srednio zainfekowanych i jakies 7 do 10 MILIONOW – lekko …

    Jakby nie patrzec jakies 3/4 narodu, czyli od 28 – do 34 MILIONOW jest w roznym stopniu i zakresie, OFIARAMI psychomanipulacji dokonanej i wciaz dokonywanej przez kosciol rzymsko katolicki….

    ****************************************

    No i co @Tanaka masz chocby cien, chocby szkielet pomyslu, jak sie zabrac za psychoterapie 28 do 34 milionow ofiar?

    ***************************************

    Sie retorycznie zapytalem, bo wiem, ze ani @Tanaka, ani nikt inny, nie ma na to pomyslu. Ja tez nie mam. Co oswiadczam tu teraz, niczym, ani przez nikogo, nie zmuszony.

    ***************************************

    Za to, choc nie mam wyksztalcenia psychologicznego, wiem ze takiej psychoterapii, w tej skali, nikt, nigdzie i nigdy, nie przeprowadzil…

    Mam co prawda niejasne przeczucie, ze podobnej skali zmiana, zostala dokonana w Chinach, ale za malo wiem o rezultatach, zeby sie kusic o jakiekolwiek porownania, czy przewidywania oparte na chinskim doswiadczeniu spolecznym.

    Niemniej, sadze ze jedyna praktyczna wskazowka jest geriatria. Czyli wymiana pokoleniowa. Ale ona, sama siebie zmiany nie dokona. Miany moga dokonac wylacznie ludzie, ktorzy dokonanie zmiany zaplanuja i konsekwentnie ja przeprowadza, przez 2, moze 3, a moze 4 generacje.

    Proces musi byc rozlozony w czasie, ale nie pozostawiony samemu sobie, tylko starannie sledzony i wspomagany odpowiednimi dzialaniami, ktore beda zapobiegac odordzeniu sie raka katolickiego. Czy innego raka, gdy tego pierwszego bedzie ubywac…

    Bo niestety jest jak kiedys powiedzial Wlodzimierz Lenin, religia jest opium dla ludu…, a lud, jak kazdy opium odurzony, jak „opium” zabraknie, poszuka srodka zastepczego, czyli czegos, co bedzie dawac podobne „odurzenie”…

    I to „zapotrzebowanie” na religije, czy inne quasireligijne odurzenie, otworzy droge roznym sektom, czy innym psychomanilulatorom, ktorzy stosuja podobne, jesli nie wrecz identyczne metody.

    ****************************************

    Tak wiec w moim rozumieniu i widzeniu problemu, to da sie wyrwac chwasta krk, ale zeby to zrobic skutecznie, trzba uwzglednic pokolenia i rozumnie polaczyc ograniczanie wplywu z jego zastepowniem czyms, co bedzie zapobiegac, z jednej strony odrodzeniu, a z drugiej uodporni przed popadnieciem „uwonionych” w uzaleznienie od jakiejkolwiek sekty zerujacej na ludzkiej skonnosci do bycia uzalezninym od czegokolwiek zdejmujacego z jednostki odpowiedzialnosc.

    Pozdrowka
    ~l.

  558. Szary Kot
    26 marca o godz. 21:40

    Mrs. May: „A second referendum would be a betrayal of democracy, which is why we must have a third vote on my deal.”

    A czemuż to drugie referendum miałoby być zdradą demokracji?
    Czy onaż Tereska może mię uświadomić? Mię się bowię zdaje, że jest dokładnie odwrotnie i to brak drugiego referendum jest zdradą demokracji, co wykonuje Tereska.
    Uporządkujmy pojęcia:
    1. obywatel wyraża swoje zdanie
    2. zdanie jest wyrażone w oparciu o wiedzę, a nie jej brak
    3. wiedza na etapie referendum była bardzo skromna, bardzo zaś obfite emocje, fantazmaty, rojenia i oszustwa różnych interesownych stron.
    4. znaczy to, że głosowano w nierzeczywistości (wiedzy).
    5. można głosować w oparciu o nierzeczywistość i niewiedzę, w związku z tym w ogóle wiedza nie jest do niczego potrzebna ani obywatelowi ani państwu.
    6. w warunkach z p. 5 nie istnieje demokracja. jeśli wcześnej była, to się zmyła. Obywatel nie odróźnia demokracji od autokracji, dyktatury, reżimu albo nieba.
    7. jeśli jest demokracja, jest wiedza znacząco zaawansowana wskutek tych lat doświadczeń poreferendalnych, to to są nierównie większe i rzeczywiste przesłanki do podejowania demokratycnej decyzji, czego się, na podstawie znacznie lepszej wiedzy – chce.
    Jest to wyraz dojrzałości obywatelskiej i tym samym – dojrzałości demokratycznego państwa.

    Tereska: gadaj, czemu gadasz, że jest odwrotnie!

  559. lonefather
    26 marca o godz. 23:06

    Lonek, no dajta spokój: mówiłem jak jest gdy tak dokladnie jest, a onże Lolek przedstawił nam to zgrabnie sobą, a nawet swoim poziomem ze zwisem pionu w sobie. I co przedstawił abepe ten od lgnącego dziecka bożego, Obirek postjezuita i cała reszta.
    O klerze mowiłem, a nie o reszcie 95% ludności katolickiej. I kler wymaga głębokiej, długotrwałej i wątpliwej co do skutku psychoterapii i ludność wymaga co także jasne dla jasnego umysłu.
    W obu przypadkach żadnej psychoterapii nie będzie, co oświadczyłem a propos kleru, bowiem cywilizacja nadwiślańska ma to w genach, że to co skrzywione proste jest, świecące i święte, dokładnie jak ten zwis ze ścianą zewnętrznie wewnęrzną nachyloną dołem w górę i opadającą na sposób wznoszący. Lolek dokładnie wziął i opisał w czym rzecz. Nic więc nie będzie.

  560. Na marginesie
    26 marca o godz. 22:11

    To są pytania dla 8-latków do „rachunku sumienia” przed komunią:
    – Czy brudziłem swoją wyobraźnię nieskromnymi pragnieniami, obrazami?
    – Czy myślałem chętnie o sprawach nieczystych?
    – Czy patrzyłem na nieskromne rzeczy?
    – Czy wykorzystywałem zdjęcia, filmy lub inne osoby do podniecania się?
    – Czy pragnąłem coś nieskromnego widzieć, słyszeć, czynić?
    – Czy robiłem coś bezwstydnego sam lub z kimś?

    Że pytania są, sprawa jasna. Niejasne jest to, skąd niby ma dziecię przedkomunijne wiedzieć co to „brud” i na czym polega „brudzenie wyobraźni”? skąd się zna na „nieskromności”, na „bezwstydzie”, „nieczystości pragnień”?
    Się nie zna. Poznaje się wskutek seksualizowania przez kler katolicki.

  561. Tobermory
    26 marca o godz. 14:29

    Wiem, ze zartowales 🙂
    Ja tez.

    Czuje sie dobrze ale nie beznadziejnie, dziekuje.

    Pozdrawiam

  562. lonefather
    26 marca o godz. 23:06

    O „geriatrii”, czyli konieczności wymarcia biskupów, powiedział w „Akademii Sztuk Przepięknych” Wielkiej Orkiestry ks Wojciech Lemański, gdy był jeszcze suspendowany przez niejakiego Hosera, co to się zna na fruwającej Maryi oraz Rwandzie.

    Przwiduję, to się zresztą dzieje, że nie tyle geriatryczne wymarcie starych potworów zalatwi sprawę, a co innego:
    nuda, nuda, nuda, nic się nie dzieje – jak w polskim kinie,
    ciekawsze atrakcje,
    ośmieszanie się kleru, żałosne ośmieszanie bezbrzeżną durnotą połączoną w jedno z bezbrzeżną bezczelnością.
    sprowadzenie katolictwa do zupełnej pustki nic nie znaczących ćwierćrytuałów całkiem niechlujnie odbębnianych. Pustka jest stale, ale żywo uprawiana była do niedawna i dziś jeszcze bywa. To zanika.
    marginalnie, chwilami może ciut więcej niż marginalnie, ale to wraca do rzadzącej marginalności: żywy sprzeciw wobec monstrualnej drańskości Kościoła kat. Sprzeciwek, ćwierćsprzciwek widać bowiem nie generalnie, a w sprawach wyłącznie partykularnych: całkowitego zakazu aborcji czy spluwania na geja. Wybicie z kleru tych zawziętych zachowań ma znaczenie, ale to ciągle fragmenty sprawy. Zaś generalna postawa jest własnie taka: nic nie mam przeciw Kościołowi, tylko to przesada, żeby aborcja była całkiem zakazana. Ponieważ „nic”, to męka będzie trwała jeszcze bardzo długo, acz czynniki powyższe, zwłaszcza nuda.

    To jedno. Drugie jest to, że Kościół kat robi co należy, szykując się na nadejście Czasów. Czyta bowiem Znaki. Zamieni się w globalne przedsiębiorstwo finansowe: Overseas Private Equity God’s Investment Fund. Tfu! Słowo ‚God’ nie będzie w użyciu To psuje biznes.

    Cała reszta właściwie mało ważna. To tylko scenografia.

  563. @act
    26 marca o godz. 23:42

    jak dobrze, to grunt. A w gruncie, co? Rzeczy!
    Taka prawda: wychodzi chłop na pole, a tam w gruncie rzeczy.
    Dlatego ojcowizna.
    Co robimy z gruntem? Tak jest: odbijamy sie i swobodnie fruwamy!
    Taka prawda, sam widziałem bociana. Odbił się i fruwa. Do tej pory fruwa. I jest z siebie zadowolony! 🙂

  564. @Tanaka

    No i ladnie, ale ja nie o tym, NIE O TYM …

    Ja o „ludzie katolickim”, co jak narkoman uzalezniony niewolniczo, syndromem Sztokcholmskim jest od oprawcy, psychomanilulanta…

    To on, znaczy sie te od 14 do dwudziestu paru milionow uzaleznionych niewolniczo, jest problemem, ktory trzeba wymyslic jak zagospodarowac w okresie wychodzenia z uzaleznienia…

    ROZUMIESZ?

    Pozdrowka
    ~l.

  565. @Tanaka

    Bo problem jest nie w terapii „od religijnienia” …, ale w terapii leczenia uzaleznien…

    Bo wyleczyc by bylo trzeba dwadziescia pare milionow, a nie 60 tysiecy kleru, a to stanowi roznice dramatyczna. Ilosciowo dramatyczna i nie do ogarniecia kadrowo i finansowo…

    Datego wskazaem na geriatrie, bo nei widze ani srodkow, ani mozliwosci opanowania i zpobiezenia wejscia „gangreny sekciarskiej” w miejsce wytrzebionego katolicyzmu.

    Pozdrowka
    ~l.

  566. Tanaka
    26 marca o godz. 23:16

    Choć „Private Eye” włożyło słowa one Teresce w usta w celach satyrycznych, czyli żeby z niej łacha drzeć, to faktycznie Tereskowe działania tak można podsumować. Ona jest zakładnikiem realpolitik, rozumianej jako robienie kurczowo tylko tego, co da się zrobić, optimum lokalnego, kroczek po kroczku.
    Pewnie, że referendum było skrzywionym wyborem, bo jedna z opcji była zafałszowana i dęta.
    Ale chodzi mi po głowie coś bardziej ogólnego: że nie wszystko jest „głosowalne” – czyli optymalizowalne w drodze wyborów. Demokracja jest znośnym systemem wcale nie dlatego, że podejmuje najlepsze decyzje. Może raczej dlatego, że rzadko podejmuje najgorsze.

  567. @Ewa-Joanna 26 marca o godz. 22:42
    Czy większość z tych szkól to szkoły katolickie?
    Oczywiście, że nie.

    <i<Bo jak katolickie, to jakby ich nie było.
    Ostrożnie, ostrożnie z ferowaniem takich wyroków… mówi ci to ktoś, kto zapłacił 4 dzieci albo za gimnazjum albo za katolickie liceum… 😉

    Nie znam lepszego rankingu polskich szkół średnich niż to, co robią „Perspektywy”. Jak każdy ranking ma swoje wady, no ale pokaż mi lepszy (ostrzegam, że ja mówię w języku EWD; za PO-PSL hołubionym, za PiS pogardzanym).

    Miejsce 12 wśród polskich liceów w najnowszej edycji tego rankingu zdobyło Liceum Ogólnokształcące im. św. Jadwigi Królowej w Kielcach, część Zespołu Szkół Sióstr Nazaretanek.

    Miejsce 26 to Pallotyńskie LO im. Stefana Batorego w Lublinie.

    Miejsce 27 to Klasyczne LO im. ks. St. Konarskiego w Skierniewicach.

    Ja się jeszcze pocieszam, że wszystkie one są (jeszcze) niżej mojego dawnego liceum, ale dystans między nimi a moją szkołą jest mniejszy niż między moją szkołą a zwycięzcą, czyli Staszicem. 🙁

    No i w najważniejszej dla mnie konkurencji czyli z matematyki w ostatniej edycji IMO najwyższe laury (złoty i srebrny medal a punktowo najlepszy rezultat w polskiej reprezentacji) zdobyło dwóch uczniów jak najbardziej katolickiej szkoły, czyli Liceum Ogólnokształcącego im. JP II Sióstr Prezentek w Rzeszowie!

  568. Szary Kot
    27 marca o godz. 0:03

    Ech Ty, @Szary Kocie…,

    A Ty juz napisales do swojego MP?

    Ja do swojego wysalem maila REMAIN !!!

    Bo w tej chwili odbywa sie „second referendum”. Nieogloszone oficjalnie, ale oczywiste w kraju JOW’ow… Czyli nacisk constytuency na swojego MP, w postaci listow i maili od wyborcow.

    Nie bedzie oficjalnego referendum, bo do ustawowego czasubrak okolo 2 lat. Za to nie ma zakazu pisania do MP, a MP sie bedzie kierowal niczym innym jak tym, co chce wiekszosc aktywnych wyborcow w constytuency. Bo to oni zdecyduja w najblizszych wyborach, czy wejdzie, czy nie wejdzie do Parlamentu.

    Pozdrowka
    ~l.

  569. lonefather
    27 marca o godz. 0:24

    Cóż, nie jestem obywatelem… ale w sumie czemu by nie napisać?
    Angażuję się trochę na poziomie lokalnym.

  570. Szary Kot
    27 marca o godz. 0:03

    Rety, z miejsca tu przeskoczyliśmy real nadwiślańkiej ćwierćdemokracji, dla której problemy „niegłosowalności” to abstrakt.
    Coś takiego jak „niegłosowalność” istnieje, ale w jakim zakresie dotyczy demokracji to inna sprawa. Sądzisz, że demokracja rzadko podejmuje najgorsze decyzje?
    Nawet intuicja nie daje mi przekonania, a jak się zaczynam zastanawiać, co znaczy „rzadko” i jak to zmierzyć wobec niedemokratycznych wyborów, to komplikacje rosną.
    Ale dobra, zróbmy przymiarkę: skutek referendum w sprawie to był dobry czy niedobry wybór? Nienajgorszy czy najgorszy wybór spośród – jakich – alternatyw?

  571. Tanaka
    27 marca o godz. 0:52

    Próbuję coś sensownego, ale to wygląda na duży temat i nie ma co babrać. Jakby tak jutro?…

  572. @zza kałuży
    Popatrzałam:

    1906 r. – Otwarcie Szkoły Lubelskiej- powstała na fali strajków szkolnych z 1905 r.

    1910 r. – Początek budowy własnego gmachu szkoły przy ul. Powiatowej 11- secesyjny gmach projektu Bronisława Kochanowskiego

    1914 r. – Przeniesienie szkoły do domów prywatnych. Budynek szkoły zajmuje wojsko rosyjskich zaborców.

    Październik 1918 r. – Powrót szkoły do gmachu przy ulicy Powiatowej 11 (obecnie ul. Spokojna 1).

    1 września 1934 r. – Nadanie szkole nazwy „Prywatna Męska Szkoła Średnia Ogólnokształcąca im. Stefana Batorego”.

    11 listopada 1939 r. – Ostatni dzień zajęć z szkole po wybuchu II wojny światowej. Aresztowanie profesorów, rozpędzenie uczniów i zajęcie gmachu szkoły.

    1944 r. – Wznowienie działalności szkoły.

    Lato 1948 r. – Uznanie szkoły za „reakcyjną” i jej zamknięcie.
    gapa czasowa, nie było szkoły?
    1989 – Decyzja o powrocie do tradycji Prywatnego Męskiego Gimnazjum im. Stefana Batorego.

    24 sierpnia 1990 r. – Reaktywowanie Pierwszego Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Batorego. Tymczasową siedzibą szkoły jest budynek prywatny przy ul. Staszica 14.

    1991 r. – Szkoła przenosi się do domu parafialnego przy kościele Księży Pallotynów.

    Maj 1994 r. – Odejście części nauczycieli i uczniów, którzy tworzą nową szkołę.

    28 października 1995 r. – Zmiana nazwy na Pallotyńskie Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Batorego. Zmiana ta jest związana z przekazaniem Szkoły przez Towarzystwo Oświatowe im. Stefana Batorego Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego.

    1999 r. – Utworzenie Pallotyńskiego Gimnazjum.

    Możesz się chwalić czy co tam chcesz, ale dla mnie wszelkie religijne nauczanie jest nieakceptowalne, a tam w tym Batorym jest grafik mszalny (fuj). Owszem wiem, że takie szkoły mają więcej pieniędzy więc i nauczycieli i przede wszystkim pomoce naukowe mają pewnie lepsze. Ale dla mnie to jest wybór nie konieczność i „moralny obowiązek”.
    A masz jakieś statystyki na temat późniejszych osiągnięć uczniów- jakieś Noble albo inne mniej prestiżowe nagrody, osiągnięcia naukowe ( byle nie w szerzeniu wiary i badaniu czy i ile duszy jest w dzieciach in vitro itp.)?

  573. @Ewa-Joanna 27 marca o godz. 2:26
    gapa czasowa, nie było szkoły?

    Tak, niewiele było w PRL szkół prywatnych, a już szczególnie na poziomie średnim. Wcale mnie nie dziwi zatem przerwa na czasy rządów PZPR.

    A właściwie dlaczego wybrałaś akurat tę szkołę do bliższego przyjrzenia się?

    Szkoła najstarszej córy to wrocławskie Urszulanki, w jej czasach była to jeszcze szkoła żeńska. Dzisiejszy kryzys demograficzny wymusił nawet na nich zmianę profilu i od niedawna (chyba od 2014) stali się koedukacyjni.
    Liceum Urszulanek działało przez cały PRL, jako jedna z niewielu w Polsce szkół prywatnych.

    Ze stron Zakonu, nie szkoły:

    Do klasztoru przy placu Nankiera wprowadziły się prawdopodobnie w 1810 roku. Szkoła prowadzona przez siostry urszulanki reprezentowała wysoki poziom nauczania, cieszyła się dobrą opinią wśród protestanckich i katolickich mieszkańców Wrocławia. Stąd pozytywna dla tego zakonu decyzja władz pruskich.
    (…)
    Od listopada 1946r. oficjalnie zaczęła pracę średnia szkoła ogólnokształcąca, prywatna, żeńska, mająca pozwolenia władz na prowadzenie jednego ciągu klas i internatu przyszkolnego (o szkole – niżej).
    Nad ranem 28 sierpnia 1954r. władze miasta przy pomocy milicji i pracowników UB upaństwowiły urszulański dom studencki i zajęły cały teren domu zajmowany przez studentki na państwowy Dom Studencki „Urszulka pod kasztanem”.
    (…)
    W 1993r., po zmianach ustrojowych w Polsce, urszulanki odzyskały część domu zabraną wraz z likwidacją domu studenckiego w 1954r. W związku z tym nastąpiło w budynku urszulańskim przemieszczenie się sióstr i równocześnie zwiększenie ilości pomieszczeń liceum, a także zajęcie III piętra po siostrach przez internat szkolny. Część po-mieszczeń przeznaczono także na akademik dla studentek.
    W 1999r. siostry otworzyły publiczne gimnazjum dla dziewcząt, jednociągowe (klasy I,II,III).
    itd.

  574. Urszulankom ktoś w Wikipedii wypisał 4 absolwentki:

    Znane absolwentki

    Dorota Dutkowska [9]
    Janina Natusiewicz-Mirer[10]
    Bożena Stachura
    Zofia Urbanyi-Krasnodębska [9]

  575. Ale dla mnie to jest wybór nie konieczność i „moralny obowiązek”.
    Akurat ktoś się mnie pytał do jakiej szkoły pośle swoje dzieci… 😉

    Tutaj droga pani @Ewo-Joanno ma pani jak na dłoni konflikt między (jak przypuszczam) pani silnym przekonaniem o podmiotowej a być może i decydującej roli kobiety jako żony i matki a pani świeckimi, antyklerykalnymi predylekcjami.

    Bo co ja miałem zrobić jako mąż?
    Sprzeciwić się?
    Demokratycznie i jednomyślnie (oraz jednogłośnie!) podjętej decyzji mojej lepszej połowy iż: „dzieci szkoły średnie wybierają sobie same!”
    Najstarsz córa dokonała obejścia kilku liceów pasujących jej pod jakimś wzgledem i jak dziś pamiętam co mi powiedziała: „tato, urszulanki to była jedyna szkoła, gdzie w ubikacjach na umywalkach leżały mydełka a obok wisiały czyste ręczniczki!”
    I tak oto przyszła amerykańska doktor fizyki (i aktualna pracowniczka laboratorium, którego nazwy lepiej nie wymieniać w druku bo nam ten blog całkiem niepolskie służby dodadzą do listy monitorowanych stron 😉 ) dokonała wyboru szkoły.

  576. A jak komuś ocenianie miejsca przez inspekcję tamtejszych ubikacji wydaje się śmiesznym to przypominam, że moja córa zastosowała wtedy dokładnie tą samą metodę co człowiek, którego menedżerskich kompetencji nie będziemy kwestionowali:

    But it wasn’t only the engine and transmission lines that Chrysler invested in. Marchionne said the company also made sure to spend money on the parts of the plant that touched employees more personally — bathrooms, lunchrooms, parking lots and reception areas. Why?

    „The state of disrepair, of neglect of the work environment that these people were offered to make a high-quality product that was supposed to compete internationally with the best of the best, right?” said Marchionne. „You can’t do that when you can’t walk into the bathroom at one of the plants because they’re just not presentable.”

    https://www.industryweek.com/change-management/leadership-strategy-first-fix-toilets

  577. @zza kałuży
    A tak mi wpadł w oko ten Batory, to się przyczepiłam 🙂
    Urszulanki znam, bo bywałam po sąsiedzku w akademiku, przecież dzieliły budynek.
    W sumie tak naprawdę chodzi mi o szkoły prywatne/społeczne ale nie prowadzone przez kościoły. Jakoś nie mogę tego rozgraniczyć nawet tutaj – wszelkie szkoły prywatne wydaja się być prowadzone przez organizacje religijne. Fama niesie, że poziom nauczania w takich jest dużo wyższy niż w państwowych, ale młodzież która z różnych względów trafia ze szkół prywatnych do państwowych ma problemy z poziomem wiedzy.
    Mnie problem szkoły już nie dotyczy, ale zauważam dążenie polityków Liberal Party ( co jest u nas konserwatywna) do udupienia i zubożenia szkół państwowych i zrobienia z nich czegoś w rodzaju państwowych szkół w Stanach – przechowalni młodzieży.
    A że zbliżają się wybory, to będą to pytania jakie zadam kandydatom.

  578. @zza kałuży
    27 marca o godz. 4:38
    A to, to ja mogę zrozumieć 🙂

  579. @@ Panie i Panowie na blogu tym, co chca terapii, wychowywania „spoleczenstwa” (milionow), pokoleniami, uzdrawiania szkol (roznorakiego wieku) i temu podobne zajecia. Chwalebne wszystkie, ajakze. Ja tez mam pytania, ale tylko z ciekawosci. Moje pytania sa nieretoryczne, jak zwykle moje bywaja. Takie referendum brexitowe.

    Co jest celem ksztalcenia kogokolwiek, najwazniejszym? Podaj dwa wg Ciebie najwazniejsze, lub zachowaj w pamieci.

    Co jest celem szkolnictwa od 5 do 20lat, czy kiedy nauki konczysz (99lat)? Podaj dwa, wg Ciebie najwazniejsze, zachowaj w pamieci.

    Kto mialby programowa podstawa zrobic, Marsjanie, Venusjanie czy pozaGalaktyczni? Wybierz Twoj kandydat. Zakresl krzyzykiem (1).

    Kto mialby te wszyskie szczytne cele praktycznie zaczac wykonywali (w pocie czola)? Szeregowi Marsjanie, Wenusjanie, czy pozaGalaktyczni? wybierz Twoi kandydaci. Postaw ptaszka/i, max3.

    Niestety rzeczywistosc, swiat pozostaly (ale ziemski) jest paskudny. Ja rozumiem, autorytety jak Szostkiewicz, chca naprawiac woz konny, drabiniasty, zeby wszyscy mogli jezdzic (w przyszlosc) w swiecie paskudnym wygodnie. Ja rozumiem, autorytety jak Hartman, wstydza jazdy wozem drabiniastym, w swiecie paskudnym 30 lat pozno, niewygodnym. Ja rozumiem, autorzy jak Turski, zwracaja uwage, woz konny drabiniasty, ma przecieki ladunku, prosto na wyboista droge. Cos z tym trzeba wykompinowac? Jak medrzec pod gorke. Inaczej caly ladunek na droge wyleci. Zatkac dziure podwozia? Pare innych, typ wozakow bym wymienil, ale kaffka mnie skonczyla, musze zrobic nowa.

    Dlatego pytanie jest. Kto na Twoim Tronie siedzi? Wozak wozu konnego, co terapiami bedziesz naprawial? Woz, wozaka i ladunek? A co ze szkapom (naped)? Moze designer wozu konnego? Zwaz Szanowna Blogosfero, swiat pozostaly, szuka rozwiazan transportowych pozakonnych. Konno, dziatwe wozi tylko po skansenach, museach i wycieczkach safari. Niech dziatwa wie, jak bylo (tzw polityka historyczna)

    przedOstatnie pytanie. Dlaczego uwazasz transport konny a masowy, za najlepszy typ (srodek komunikacji)? Max 50znakow.

    Pytanie (nieobowiazkowe) rozszerzajace, demokracja contra niedemokracja. Prostota (dwa punkty jedynie). W ciagu dluzszego czasu, demokracje popelniaja ca 49, 37% bledow. Niedemokracje popelniaja ca 52, 42 decyzji blednych. Roznica jest 3,05 mylnego bledu. Wielkosc okreslana jak „pi..y wlos”. Do wzorow podstawiac mozna ∏ₑ. W najblizszym miesiacu (musi kwiecien byc) nie ma to najmniejsze znaczenie. Ma duze znaczenie za okolo 27lat, 3 miesiace i 10 dni (pacz Hartman, Turski, Szostkiewicz, inne wozaki pod gorke). Oblicz (podaj) date nie zdejmujac obuwia.

    Special dla @zza kaluzy (jak doczytal dotad). My decyzje o wyborze szkoly podejmowalismy grupowo, trzy potem cztery osoby. Przedwyborczo ustalilismy konsensus rodzinny zainteresowanych. Typ szkoly (kierunek) pod uwage nie byl uwazany (dec corki/syna indywidualna). Jedyne kryterium (konsensus) byla ilosc absolwentow idacych na wyzsze studia. Poczem zaczelismy lazic wszyscy na tzw „dni otwarte”. Zadajac pytanie (po presentacji kierownictwa i uczniow) o ilosc tych absolwentow (liczbe i procent).

    Z synem wyszlo nieszczegolnie. Transport publiczny (niekonny) byl wielogodzinny. Z grupa rodzicow bliskozamieszkalych (wyspa Ingarö w Archipelagu) bylismy zmuszeni zorganizowac indywidualny paroletni. Ale skonczylo dobrze.

    W Szw wszystkie dzieci/uczniowie maja te same pieniadze na koszty nauki. Tzw skolpeng (koszt 1 terminu) jest taki sam bez wzgledu w jaka rezyseria jest szkola. Placi komuna (miejsce zamieszkania) szkole. Rejonisacja nie jest obligatoryjna.

    Porannie Seleukos pzdr

  580. @seleuk|os| 27 marca o godz. 6:19
    My decyzje o wyborze szkoly podejmowalismy grupowo, trzy potem cztery osoby. Przedwyborczo ustalilismy konsensus rodzinny zainteresowanych. Typ szkoly (kierunek) pod uwage nie byl uwazany (dec corki/syna indywidualna). Jedyne kryterium (konsensus) byla ilosc absolwentow idacych na wyzsze studia. Poczem zaczelismy lazic wszyscy na tzw „dni otwarte”.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Helicopter_parent

  581. zza kałuży
    27 marca o godz. 6:50
    W Szw jest „wlasna nazwa”. My nie bylismy tacy rodzice (chyba), ja i moja pierwsza zona. Problemy dzieci rozwiazywaly same (wszyscy maja). My zawsze akceptowalismy rozwiazanie. Stalismy za. Byc moze ⅗ helikoptera.
    pzdr Seleuk

  582. Jedyne kryterium (konsensus) byla ilosc absolwentow idacych na wyzsze studia.
    Za czasów PRLu to rzeczywiście było popularne kryterium wyboru liceum. Bieda w tym, że i ja i żona – wtedy dla siebie – wybieraliśmy tylko pomiędzy szkołami, z których około 99% absolwentów szło na studia. Czyli w „naszej” podgrupie kryterium te przestawało cokolwiek wyróżniać.
    Zresztą tak na prawdę to wybór był między 2 szkołami. Najlepszymi w mieście zarówno wtedy i dzisiaj, po 40+ latach od naszych decyzji.
    Mechanizm wyboru – wtedy – był zwykle taki:

    1. najlepszy w swojej podstawówce
    2. nauczycielka matmy w podstawówce w 6, najpóźniej w 7 klasie wygania delikwenta/tkę do zaprzyjaźnionego liceum, czasami na zwykłe lekcje, czasami na kółko matematyczne gdzie zaczynasz poznawać osoby z innych szkół,
    3. na kolejnych konkursach i olimpiadach natykasz się na te same osoby i w 8 klasie znacie się jak łyse konie i jeden drugiego pytacie – gdzie idziesz, do 3-ki czy do 14-tki?
    4. na ostatnim konkursie w podstawówce ty i twoi kumple zajmujecie w województwie pierwszych 19 miejsc,
    5. 3 i 14 ogłaszają termin egzaminów wstępnych, egzaminuja prof. Uniwerku
    6. spotykacie się w Inst. Mat. UWr. na egzaminach do liceum, ciebie pyta mi.in. ojciec prof. H., dzisiejszego felietonisty polityka.pl
    7. okazuje się ze w twojej klasie w 3-ce odnajdujesz 12 z listy 19 najlepszych z konkursu – reszta poszła do 14-tki.
    8. Ta okropna brunetka z długimi włosami też jest w twojej klasie
    9. Z 22 zakwalifikowanych do twojej klasy po pół roku odpada pięcioro i do matury jedziecie w 17 osób.
    10.
    11.
    12. Brunetce włosy urosły do pięknego warkocza daleko poza pupę, na jej biodrze siedzi numer 3, przy stole rzucają się białym serem numer 1 i 2. Numer 4 siedzi w środku brunetki. Ja mam ręce brudne w smarze i myję je właśnie w łazience.

    Dzwoni telefon.

    Brunetka przestaje mieszać gar zupy, podnosi słuchawkę, ucisza tych od sera, podrzuca sobie seksownie numer 3 na biodrze i przez chwile słucha mojego młodszego brata, który ma problem z olimpijskim zadaniem w swoim liceum. Zadzwonił do mnie po radę, no ale ja nie moge podejść…

    Po kilku minutach umyłem się i pytam się o co mu chodziło?
    -A nic, miał zagwozdkę z tym klasycznym zadaniem co to w nim trzeba to i to… no to mu poiedziałam jak do tego podejść… wyjaśnia brunetka, wali numer 2 po głowie ścierką, miesza w zupie, podrzuca seksownie numer 3 na biodrze i (zapewne) czuje numer 4 przewracający się w niej na drugi bok.

    Dla nieczujących bluesa – niektórzy (tak z 95% populacji) w życiu nie rozwiąże żadnego olimpijskiego zadania z matmy, choćby siedziało nad nim tydzień.

    I żadna ilość chodzenia przez rodziców na otwarte drzwi tutaj niczego nie zmieni. Najwyżej może unieszczęśliwić biedne dziecko wciśnięciem go do niewłaściwej klasy. Tak jak tych pięcioro, którzy z nami zaczynali.

  583. Ja moze zza kaluzy nie zrozumialem. Ja napisalem do Ciebie jak bylo z moimi dziecmi. W Szwecji. Ja sam bylem w szkole sredniej „nieszczesliwy” w PRL. Chcialem isc do gimnasjum klasycznego. Greka lacina i podobne bzdety. Rodzice mnie wybrali porzadna szkole. Ale OK, co mialem robic? Duzo wagarowalem, na Zegrzu, jak byl zeglarski sezon (OK Dinghy i Finn) regaty. Poza sezonem gralem w brydzyka. Nawet turniejowo. Nauka szkolna przychodzila mnie z szybkoscia. Nowy material przerabialem nawet szybciej poza szkola. W barku przy Teatralnej (klasa maturalna).
    Tyle o mojej sredniej szkole.
    pzdr S

  584. Nasze dzieci nie chciały iść do szkoły rodziców. Czy ja wiem dlaczego? Druga córa za nic nie chciała iść do szkoły, do której chodziła jej starsza siostra. Chociaż bardzo, ale to bardzo podobała jej się żeńska szkoła prowadzona przez siostry… no ale starsza ustawiła poprzeczkę (oraz opinię charakterku co się zowie) na takim poziomie, że córa numer dwa wolała się tam nie pokazywać, raz że trzeba by powtórzyć najlepsze świadectwo w swoim roczniku a dwa że trzeba by to zrobić z opinią siostry tej zzakałużanki, która mało siostry dyrektor (oraz połowy grona) do zawału nie doprowadziła swoimi pomysłami i swoja upartością.

    Wobec tego poszła do innego zakonu, gdzie rodzicom szczerze zakomunikowano: „może poziom akademicki nie jest u nas najwyższy, ale za to za najważniejszy cel stawiamy sobie aby nasi uczniowie czuli się u nas szczęśliwi”.

    No i jak rodzic może odmówić sensu takiemu podejściu? 😉
    Efekt?
    Ukończone planowanie przestrzenne na PWr., wprawdzie architektura była tą wymarzoną, no ale się nie udało na nia dostać. Ja się bałem, ze obleje z matmy egzamin wstepny ale o dziwo córa numer dwa matmę zdała! Oblała rysunek, co było dla mnie największym zaskoczeniem świata. Co jak co, ale rysować/szkicować architekturę (i nie tylko) córa numer dwa umiała. IMHO wprawdzie…
    A zatem „uszczęśliwiające” liceum zakonne wystarczyło na dzienne studia na PWr. ukończone w terminie i z piatkowym dyplomem. Szkołę bardzo mile wspomina… i do koscioła chodzi.
    A starsza siostra o kościelnym ślubie nawet słyszeć nie chciała… no i był cywilny. Do pingwinów (tak o nich mówi) podchodzi bardzo wybiórczo, bo mówi, że nie można generalizować i że nawet wśród pingwinów zdarzają się jednostki miłe i porządne.

  585. zza kałuży
    27 marca o godz. 7:53
    Nie jestem pewien czy w Szw sa/nie szkoly katolickie. Nie bylo npewnie, jak moje dzieci. Wiem sa musulmanskie. Nie produkuja absolwentow osiagajacych duze sukcesy w zyciu. U mnie nigdy nie bylo pytania (w Szw) zeby isc do szkoly katolickiej.
    pzdr Seleuk

  586. zza kałuży
    27 marca o godz. 7:53
    Poza tym Zza kaluzy. Jeden aspect co jest nie brany moze w innych krajach. Ja mieszkalem/mieszkam w kraju bardzo mala populacja. Drugi „cel ” szwedzkiego ksztalcenia jest zbudowac siec (network) ale personalny. To co tu nazywa nalezec „do narodu” np uppsalanskiego. Siec personalnych znajomosci. Byc moze w duzych krajach nie ma znaczenia. Potem ten „narod” ma znaczenie cale zycie. Tu.
    pzdr S

  587. @seleuk|os| 27 marca o godz. 8:02
    Mnie się bardzo podoba pomysł egalitarnosci edukacji przez to gminne płacenie za szkołę bez różnicy… to ma sens… z punktu widzenia dzisiejszej Ameryki Trumpa i jego bazy, a pewnie i w opinii wielu Polaków/Wolaków to jest czysty komunizm… ale akurat w edukacji mnie się komunizm podoba. Szczególnie na najwcześniejszym etapie. Tam, gdzie kapitał społeczny jest najmniejszy, czyli w najbiedniejszych i najmniej wykształconych rodzinach – nie ma według mnie lepszej drogi do wyrównywania życiowych szans jak inwestycja w bardzo dobre przedszkola, nauczanie początkowe w szkołach (klasy 1-3, ew. 4) i dalej, przynajmniej do końca 5-6 klasy. Wtedy powinien następować podział wg. zdolności, ale nie wcześniej. Chyba. Chyba u Niemców dzielą na koniec 4-tej klasy. To chyba? troche za wczęśnie, ale do końca nie wiem.
    Jak społeczęństwo nie zapłaci – nawet bardzo drogo – za edukację dzieci i młodzieży to zapłaci dziesięć razy drożej za więzienia.

  588. To widać w USA. Zasada sprzężenia zwrotnego dodatniego. Praktycznie realizowana za pomoca finansowania wszystkiego z lokalnych podatków od nieruchomosci (p. katastralny).
    W dobrej dzielnicy wszystko co i tak jest dobre staje sie jeszcze lepsze. Dużo większy od jedynki plus wzmocniony pomnożeniem przez dużo większego od jedynki plusa daje kopa w każdym aspekcie.
    W złych dzielnicach jest zupełnie odwrotnie, bo mnożymy wielkości, które na poczatku są ujemne. Silne, amerykańskie sprzężenie zwrotne pozytywne tylko te społeczne choroby wzmocni. I takie jest dzisiaj USA, także w edukacji.

  589. zza kałuży
    27 marca o godz. 8:16
    Wyrownanie brakow kapitalu spolecznego (rodzinnego) jest najwaznijszy cel edukacji szw. Ilosc dzieci zdolnych (inteligentnych) u biedakow jest to samo co bogatym. Jak jest duza masa krytyczna (ilosc) moze to nie ma znaczenie. Przy malej populacji, jest jedyna mozliwosc zrobic mase krytyczna.

    teraz zrobil problem, szkoly musulmanskie nie daja ten kapital, choc programy obowiazkowe sa takie same (panstwowe). Czegos jednak brak. Mimo finanse, mimo programy z Skolverket, przedmiotowe
    pzdr S

  590. @seleuk|os| 27 marca o godz. 8:29
    teraz zrobil problem, szkoly musulmanskie nie daja ten kapital, choc programy obowiazkowe sa takie same (panstwowe). Czegos jednak brak. Mimo finanse, mimo programy przedmiotowe

    teraz zrobil problem, polscy rzymskokatoliccy imigranci do USA i polscy wyznania mojrzeszowego imigranci do USA, szkoly amerykańskie nie daja ten kapital, choc programy obowiazkowe sa takie same (panstwowe). Czegos jednak brak. Mimo finanse, mimo programy przedmiotowe

  591. chyba jednak Mojżesz…

  592. zza kałuży
    27 marca o godz. 8:38
    Na Twoim Tronie Mojzesz siedzi?????
    Troche to niezrozumialem
    pzdr S

  593. zza kałuży
    27 marca o godz. 8:38
    Przeczytam wieczorem Zza Kaluzy, jak chcesz napisac, musze isc.
    pzdr S

  594. ojżesz ty, Mojżesz
    rz czy ż?
    oto jest pytanie
    ortografio polsko dajże se na sianie

  595. baj, baj

  596. zza kałuży
    27 marca o godz. 4:38

    Tak!
    Dla mądrego i twórczego menedżera umiejącego stworzyć dobrą firmę to są oczywistości. Źle działa coś, co zawiera wewnętrzny rozdźwięk, a nawet sprzeczność: pracuj w dziadowskich warunkach, ale rób genialne rzeczy.

    Jest bardzo wiele wskaźników, subtelniejszych czy wyrazistszych, które świadczą o tym, czy firma jest wewnętrznie dobra, zdrowa, czy toczy ją choroba.
    Na przykład: czy wejście do budynku zaprasza czy zniechęca? W hallu czuję się sympatycznie, czy mam oczekiwać stresu? Informacja jest przejrzysta, zrozumiała, łatwo dostępna, czy nie? Powietrze jest świeże, czy stęchłe?
    Czy mogę sam łatwo zrozumieć jak działa obiekt – gdzie kto pracuje, jak dojść do niego, czy muszę pytać, błądzić dziwnymi korytarzmi i nie wiem czy trafię, czy będę się musiał ratować, z pułapki tych labiryntów?
    Recepcja cieszy się na mój widok, czy traktuje jak powietrze, a może jak podejrzanego o terroryzm?
    Jest jasno, jest przejrzyście, duże okna, przeszklone drzwi, czy ciemnica, nora i panzerfaust?
    Mijani pracownicy czują się dobrze, mają pozytywne miny i wyczuwa się u nich energię, której forma z nich nie wysysa, a oni sie z firmą chętnie swoją energią dzielą i nic na tym nie tracą?
    Łatwo jest uzyskać informacje od pracownika, chętnie wyjaśni, podpowie, upewni się, że dowiedziałem się czego chciałem, czy przeciwnie: będzie oschły, oszczędny, w słowach, będzie mnie spychał, mówił, żebym sobie u kogoś innego szukał dalszych informacji, że szef, że szefa teraz nie ma i nie wiadomo kiedy wróci?
    Wyczuwa się nastawienie win-win, czy win-loose, albo loose-loose?
    I tak dalej.

    Jeszcze mi się nie zdarzyło tak, żeby, pomimo negatywnych wrażeń, okazywalo się, że jednak firma jest pozytywna, nie ma z nią problemów a nawet poważnych konfliktów, i dobrze pracuje na wspólny sukces.
    Z doświadczeń innych mam potwierdzenia, że to działa chyba z bezwzględną mocą.

  597. @Ewa-Joanna 27 marca o godz. 5:59
    A tak mi wpadł w oko ten Batory, to się przyczepiłam

    Odszukałem ich wyniki według metodologii EDW i musze przyznać, ze wprawdzie to jest niezła szkoła ale wcale nie jakaś cudowna…
    … no i ta liczba maturzystów tez nie powala, tylko 89? To co to było, 3 – 4 klasy? Może dzisiaj to w polskich liceach norma, nie wiem…

    http://ewd.edu.pl/wskazniki/matura/wykres-szkoly/?id=22993

  598. Poprawka, źle odczytałem wykres, 89 uczniów to liczba maturzystów z TRZECH LAT! 2016, 17 oraz 18. Czyli w danym roku maturę zdaje tam TYLKO JEDNA KLASA!
    No to ja dziękuję za tego Batorego, takie wyniki w porównaniu z „normalnym” liceum to ja pomijam milczeniem, bo to w/g mnie zbyt mała szkoła, wyselekcjonowana i statystycznie jakiś wyjątek. Oni powinni porównywać się z podobnymi sobie w podkategorii licealnych butików.

  599. Tu jest szkoła w miarę normalnej wielkości, maturę zdawało tam prawie 500 uczniów w 3 lata, czyli mają tam nie jeden potok tylko z 5-6 klas (a,b,c,d,e, może i f) na każdym roku.

    http://ewd.edu.pl/wskazniki/matura/wykres-szkoly/?id=25835

  600. @zza kałuży
    Dywagacje dotyczące takiego bogactwa wyboru szkoły średniej dla swych latorośli obowiązują w niewielu miastach w Polsce, gdzie może sobie konkurować kilka przyzwoitych szkół średnich państwowych i ewentualnie do tej konkurencji próbują dołączyć jakieś niepubliczne. Wtedy faktycznie można sprawdzać czy w ubikacji wiszą ręczniki i leży mydełko i na tej podstawie decydować. Pozostaje jednak kwestia wyboru w miastach znacznie mniejszych. Ja do wyboru miałem: liceum, technikum lub zawodówkę. Mam wrażenie, że w moim rodzinnym mieście pod tym względem niewiele się zmieniło. Może powstała jedna lub dwie średnie szkoły prywatne. Ale i tak ci bardziej ambitni wybiorą państwowe liceum lub Technikum Mechaniczne. Poza tym te szkoły zbierają uczniów z okolicznych miejscowości. Internaty funkcjonują całkiem nieźle.

    @Ewa-Joanna

    Nie jest tak, że wszystkie czy nawet większość szkół niepublicznych to są szkoły związane z kościołem czy fundacjami okołokościelnymi. Przeważają szkoły świeckie. We wszystkich obowiązuje podstawa programowa narzucona przez MEN. Natomiast czymś odrębnym jest sposób, w jaki ta podstawa jest realizowana oraz wszystkie dodatkowe zajęcia, które takie szkoły zapewniają. Ale ten problem dotyczy także szkół publicznych.

  601. Jakem liczykrupa odszukałem wysokość czesnego. Mówimy tu o latach od 2001 do 2010 i czesne zmieniało się od 320 do 350 zł/miesiąc.
    To prosze teraz porównac to do zarobków czy do średniego dochodu na głowę w rodzinie … czy do 500+

    Gdyby wtedy rządził PiS ale byśmy skosili forsy, Jezuniu Nazaretański!

  602. @paradox57 27 marca o godz. 10:20
    Dywagacje dotyczące takiego bogactwa wyboru szkoły średniej dla swych latorośli obowiązują w niewielu miastach w Polsce
    No tak, ale to jest kwestia wyboru życiowych priorytetów. Myśmy na początku mieli następujący problem: czy dokupujemy mieszaknie sąsiadów, łączymy je z naszym przebijając drzwi w ścianie kuchennej i podwajamy metraż do znosnego rozmiaru, ale żadnego luksusu, w konsekwencji zostajemy w (relatywnie) bliskiej odległości od centrum miasta czy raczej sprzedajemy to co mamy, dokładamy z pozyczki i kupujemy domek na wsi.

    Moja żona zadecydowała – po moim trupie z tyloma małymi dziećmi wyprowadzę się na wieś! Przedszkola, szkoły, biblioteki, lekarz, MDK, basen, teatr, kino, wszystko jest w mieście.

    Jej psiapsiółka czyli sąsiadka sprzedająca sąsiednie mieszkanie właśnie wtedy podejmowała zupełnie odwrotną decyzję – wyprowadzkę z 3 małych dzieci na wieś, do kupowanego tam gospodarstwa, z pomysłem na założenie stadniny koni. Bez męża, bo właśnie wzięli rozwód. Bez samochodu.

    Jedna kobieta zadecydowała tak, a inna całkiem inaczej.

    Nota bene zarówno mój dobry elektryczny strug jak i ręczna piła elektryczna oraz duża, fajna frezarko-tokarka dziwnym trafem nigdy się po moim wyjeździe nie odnalazły… tylko kiedyś moja ślubna mnie ofuknęła, żebym tak się nie dopominał, bo ona już „raz mi to wyjaśniała” że jej byłej sąsiadce te narzędzia dużo bardziej były potrzebne niż nam w bloku… taaak.

  603. @zza kałuży 10:49

    Ech, dobrze jak ma się taką alternatywę. A jak się nie ma? Wtedy trzeba jak najlepiej wykorzystywać te opcje, które pozostały. Ja takiego wyboru mogłem dokonać dopiero decydując o wyborze kierunku studiów i uczelni. Wcześniej trzeba było brać to co jest i naginać.
    Mój młody miał dużo większe możliwości. Mógł skończyć dobre (relatywnie) liceum z maturą międzynarodową a potem wyjechać do Londynu na dalsze kształcenie. Ale to już były inne czasy, ze swobodnym dostępem do krajów unijnych.
    Obecnie, po radosnej reformie Zalewskiej, ilość opcji znowu ulegnie ograniczeniu. Szczególnie dla tych z mniejszych ośrodków i prowincji.

  604. @Tobermory
    26 marca o godz. 17:49

    Znowu piękności, ale tym razem mam refleksję dotyczącą tych dróg brukowanych obrośniętych drzewami, które coraz częściej są wycinanie, bo rzekomo są przyczyną wypadków. Moim zdaniem ludzie są sprawcami wypadków za które płacą drzewa. 🙁

  605. @zetus1
    27 marca o godz. 11:09

    Ten bruk nie musiał być remontowany od „przedwojny”!
    Gorzej wyglądają drogi brukowane kocimi łbami czyli kamieniem polnym, ale pokryte w czasach PRL asfaltem. Asfalt miał kiepską przyczepność do gładkich granitów, gnejsów i kwarcytów skandynawskich, po zimie pojawiają się dziury i strach po tym jeździć. Od czasów gierkowskich słabo lub wcale nieremontowane drogi na prowincji to jest horror. Najgorsze wspomnienia mam z wiosennej jazdy przez ziemię zamojską w okolicach Skierbieszowa…

    Aleje padają w Polsce pokotem, bo drzewa mają jakąś niesamowitą moc przyciągania polskich kierowców, zwłaszcza nad ranem z soboty na niedzielę. Na ilu ja już drzewach widziałem krzyże… 🙄 Nawet samotne drzewo w polu, kilka metrów od pobocza potrafi sprawić, że owinie się o nie samochód z wracającymi z dyskoteki młodzieńcami 🙁

    I pomyśleć, że w Niemczech istnieją 200-letnie aleje lipowe i inne, objęte ochroną i nikt się o te drzewa nie rozwala tak ochoczo jak w Polsce. Przez cały kraj prowadzi nawet trasa turystyczna „Deutsche Alleenstrasse”, gdzie panuje zasada, że drzewo nie ustępuje z drogi, ale też nie wskakuje niespodziewanie na jezdnię 😎

  606. PS
    Te wspomnienia z zamojszczyzny zostały odświeżone i spotęgowane w czasie zeszłorocznej podróży przez Podole na Ukrainie, gdzie jazda na odcinku ca 200 km zajęła ok. 7 godzin. Nie należy tam korzystać z nawigacji wybierającej najkrótszą drogę 😎 Fakt, że ruch był tam prawie zerowy, a lokalsi przelatywali nad dziurami jak kierowcy formuły 1.

  607. Raport o pedofilii w diecezjach Illinois. Wśród sprawców są polscy duchowni.

    395 nazwisk księży oraz osób świeckich pracujących w diecezjach stanu Illinois znalazło się w tzw. Raporcie Andersona, dotyczącym pedofilii w Kościele katolickim w Illinois. Liczba nazwisk jest ponad dwukrotnie dłuższa niż opublikowana przez władze kościelne. Raport ujawnia skalę pedofilii w diecezjach w Illinois oraz proceder przenoszenia duchownych podejrzanych o czyny pedofilskie do innych parafii. Wśród sprawców są polscy duchowni oraz księża polskiego pochodzenia.

    185-stronicowy Raport Andersona został opublikowany 20 marca. Jego autorzy, prawnicy z kancelarii adwokackiej Jeff Anderson & Associates w Minnesocie, reprezentującej ofiary seksualnego molestowania przez księży, upublicznili nazwiska 395 księży, zakonnic i osób świeckich pracujących w diecezjach w stanie Illinois – w Archidiecezji Chicagowskiej oraz diecezjach Belleville, Joliet, Peoria, Rockford i Springfield. Prawie wszyscy ujęci w raporcie sprawcy zostali usunięci ze stanu kapłańskiego lub zrezygnowali z kapłaństwa. Inni przeszli na emerytury, wielu zmarło. Niektóre ze spraw sięgają kilku dekad wstecz, nawet do lat 50. ubiegłego wieku. Według autorów w wielu przypadkach czyny pedofilskie popełniane przez duchownych były tuszowane przez władze kościelne, a ich ofiarom wypłacano odszkodowania. Tylko nieliczne z nich kończyły się w sądzie, a ich sprawcy zostali pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

    W raporcie znalazły się nazwiska księży-pedofilów, ich zdjęcia oraz lista parafii, w których pracowali. Z dokumentu wyłania się szokujący obraz przenoszenia duchownych, którzy dopuścili się czynów pedofilskich, do kolejnych parafii, bez ograniczenia im dostępu do dzieci.

    Ponad 200 nazwisk więcej.

    Raport Andersona, zdaniem jego autorów, jest zaledwie początkiem ujawniania rozmiarów procederu pedofilii w diecezjach stanu Illinois, a lista nazwisk księży-pedofilów jest niepełna.

    Najnowsze śledztwo w sprawie wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych w Illinois, prowadzone przez biuro Prokuratura Generalnego wykazało, że skala pedofilii wśród księży jest o wiele wyższa niż zgłoszona przez diecezje w stanie Illinois, w tym przez Archidiecezję Chicagowską. Z raportu wynika, że stanowe diecezje lekceważyły skargi i cierpienia ofiar pedofilów w sutannach oraz wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa w sprawach wykorzystywania seksualnego nieletnich.

    Według Prokuratora Generalnego Illinois, diecezje stanu Illinois otrzymały na przestrzeni lat zgłoszenia dotyczące 690 duchownych podejrzanych o czyny pedofilskie, ale publicznie uznały oskarżenia wobec zaledwie 185 księży. W odpowiedzi na raport Archidiecezja Chicagowska odpowiedziała, że „zgłasza wszystkie przypadki nadużyć seksualnych, bez względu na datę ich popełnienia; niezależnie od tego, czy sprawca jest księdzem diecezjalnym czy zakonnikiem, bez względu na to, czy zmarł, czy wciąż żyje”. Archidiecezja podkreśliła jednak, że w Raporcie Andersona znalazły się także nazwiska duchownych należących do zgromadzeń zakonnych, a te przypadki „są rozpatrywane oddzielnie”. Raport ostro skrytykowały władze diecezji Springfield, określając go jako „mylący i nieodpowiedzialny”, zapewniając jednocześnie, że „diecezja nie ustaje w wysiłkach, aby zadośćuczynić ofiarom zła”.

    Pedofilia to dzisiejszy problem.

    W odpowiedzi na zarzuty o nierzetelność raportu kancelaria Andersona zapewniła, że wszystkie przypadki nadużyć seksualnych zostały zweryfikowane, a nazwiska sprawców znalazły się w dokumentach sądowych i kościelnych oraz w artykułach prasowych. Jeff Anderson oświadczył, że raport został opublikowany, aby poinformować opinię publiczną o rozmiarach pedofilskiego procederu w Kościele w Illinois oraz zapewnić ofiary molestowania, że nie są pozostawione same sobie.
    „Niebezpieczeństwo molestowania seksualnego przez księży w Illinois jest problemem dzisiejszym, a nie tym z przeszłości. Problem ten pozostanie niebezpieczeństwem dopóki nazwiska duchownych, którzy dopuścili się molestowania seksualnego nieletnich oraz przypadki molestowania dzieci nie zostaną upublicznione” – czytamy w raporcie. Zdaniem Andersona, raport powinien skłonić władze kościelne do pełnej transparentności i ujawnienia kolejnych setek nazwisk księży, którzy popełnili czyny pedofilskie.

    Polacy wśród sprawców.

    Wśród duchownych oskarżonych o seksualne wykorzystywanie nieletnich znaleźli się także polscy księża oraz amerykańscy duchowni polskiego pochodzenia. Za Raportem Andersona publikujemy ich nazwiska, krótki opis kariery oraz zarzucanych im czynów.

    Ks. Alexander Sylwester Baranowski – święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1955. W latach 1956-61 był księdzem w chicagowskiej parafii św. Wacława, następnie w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy (1962-66), parafii Świętych Młodzianków (1967-68) oraz w parafii św. Brunona (1969-75). W 1963 roku ojciec jednej z małoletnich parafianek zgłosił, że ks. Baranowski utrzymywał kontakty seksualne z jego córką. Ks. Baranowski został oskarżony o seksualne wykorzystanie pięciorga dzieci. Z dokumentów Archidiecezji Chicagowskiej wynika, że zrezygnował z kapłaństwa w 1975 roku. Następnie ożenił się i prowadził sieć moteli. Zmarł w 2011 roku. Jego nazwisko figuruje na ujawnionej przez Archidiecezję liście duchownych podejrzanych o seksualne wykorzystywanie nieletnich.

    Ks. Donald Ulatowski – święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1956. Do roku 1995 pracował w sześciu parafiach w aglomeracji chicagowskiej, m.in. św. Franciszka z Asyżu w Chicago, św. Marii Goretti w Schiller Park i Niepokalanego Poczęcia w Waukegan. W roku 1994 Archidiecezja Chicagowska otrzymała szereg zgłoszeń dotyczących molestowania seksualnego dzieci przez ks. Ulatowskiego. Ksiądz został osunięty od pełnienia publicznych funkcji kapłańskich i trafił na diecezjalną listę księży podejrzanych o seksualne wykorzystywanie nieletnich. W roku 1999, na krótko przed śmiercią przyznał się do seksualnego wykorzystywania dzieci.

    Ks. Henry Swider – wyświęcony na księdza w 1950 roku. Pracował w parafiach: św. Józefa w Summitt (1950-59), Świętych Młodzianków (1960-66), Matki Bożej Nieustającej Pomocy (1966-67), św. Brygidy (1967-69) i św. Kazimierza (1972). Ksiądz Swider wielokrotnie przebywał na długotrwałych urlopach i zwolnieniach, które spędzał głównie w Acapulco, w Meksyku. Miejsce jego pobytu w latach 1973-2007 jest nieznane. Za seksualne molestowanie co najmniej trzech chłopców trafił na diecezjalną listę księży podejrzanych o seksualne wykorzystywanie nieletnich. Zmarł w roku 2007.

    Ks. Leonard Bogdan – wyświęcony w 1960 r., zaraz po święceniach trafił do chicagowskiej parafii św. Kamila. Od 1966 do 1970 w parafii św. Izydora Rolnika w Blue Island, a następnie w parafii św. Symforozy w Chicago (1970-74). Od 1974 roku ks. Bogdan przebywał na studiach w Rzymie, skąd w 1976 wrócił do Chicago. Sprawował funkcje w Archidiecezji, a od 1979 r. pracował w parafii Najświętszego Serca Jezusa w Chicago. Po raz pierwszy o seksualne wykorzystanie dziecka został oskarżony w roku 1981. Pod naciskami Archidiecezji rodzina ofiary wycofała oskarżenia, ale krótko potem ujawniła się kolejna małoletnia ofiara księdza Bogdana. Ksiądz został przeniesiony do Kalamazoo, w stanie Michigan. Sprawował wysokie funkcje w Archidiecezji Chicagowskiej oraz Diecezji Kalamazoo. Po przejściu księdza na emeryturę w roku 2000, jego ofiara wznowiła oskarżenia o molestowanie, władze Archidiecezji uznały je za „uzasadnione”, a nazwisko księdza znalazło się na diecezjalnej liście duchownych podejrzanych o seksualne molestowanie nieletnich. Ksiądz Bogdan został przeniesiony do ośrodka dla emerytowanych kapłanów w Arizonie, gdzie prawdopodobnie przebywa do dziś.

    Ks. Norman Czajka – po święceniach kapłańskich w roku 1961, do 1966 roku był księdzem w chicagowskim kościele św. Jana Bożego. Następnie sprawował posługę kapłańską w innych polskich parafiach w Chicago i okolicach: św. Kazimierza (1966-85), Matki Boskiej Częstochowskiej (1985-86) oraz św. Kamila (1986-2004). W latach 1968-79 ks. Czajka był kapelanem skautowskiej organizacji Boy Scouts w Chicago. W roku 2005 został oskarżony o molestowanie seksualne. Ofiara ks. Czajki twierdziła, że do molestowania doszło w 1995 roku, kiedy była dzieckiem. W 2006 r. ksiądz został odsunięty od pełnienia publicznych obowiązków kapłańskich i wpisany na diecezjalną listę duchownych podejrzanych o molestowanie seksualne nieletnich. Zmarł w 2012 roku.

    Ks. Leonard Kmak – wyświęcony w 1959 roku. W latach 1959-64 pracował w chicagowskiej parafii św. Fidelisa, a następnie w parafii św. Weroniki (1964-68). W roku 1968 zrezygnował z kapłaństwa. W 2005 r. został oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich, do którego dojść miało w 1962 roku. Zmarł w 2002 roku.

    Ks. Czesław Przybyło – święcenia kapłańskie otrzymał w 1976 r. w Polsce. Od roku 1977 przebywał w Stanach Zjednoczonych – najpierw pracował w parafii św. Stanisława w Utica, w stanie Nowy Jork, a następnie, w latach 1978-80 w parafii St. Mary w Reading, w Pensylwanii. Od 1988 do 1991 r. był księdzem w chicagowskiej parafii Pięciu Braci Męczenników, a w latach 1992-93 w parafii Świętych Młodzianków. Ks. Przybyło został oskarżony o molestowanie seksualne dzieci, do którego dochodzić miało w latach 1987-92 i trafił na diecezjalną listę zagranicznych księży podejrzanych o molestowanie seksualne nieletnich. Od 2010 r. ks. Przybyło rzekomo przebywał w parafii King Shrine Christ w miejscowości Winfield, w stanie Illinois. Obecne miejsce jego pobytu jest nieznane.

    Ks. Konstanty Przybylski – święcenia kapłańskie otrzymał w 1976 roku. W latach 1980-87 pracował w chicagowskiej parafii św. Jacka. W 2005 r. ks. Przybylski został aresztowany i oskarżony o molestowanie seksualne dwóch chłopców. Do molestowania doszło, kiedy pracował w parafii św. Cecylii w Port Dover w Kanadzie, w latach 1995-2000. Ks. Przybylski molestował dzieci w swoim domu w Kanadzie oraz podczas podróży do Chicago, Rzymu i Polski, w które zabierał ze sobą chłopców. Został skazany na pięć lat więzienia. Po wniesieniu przez ofiary w 2006 r. pozwów cywilnych, ksiądz Przybylski został usunięty ze stanu kapłańskiego. Obecne miejsce jego pobytu jest nieznane.

    Ks. Stanisław (Stanley) Staniszewski – święcenia kapłańskie otrzymał w Warszawie w roku 1974. Od roku 1975 pracował w Stanach Zjednoczonych, w co najmniej 12 parafiach – w stanach Indiana, Illinois, Michigan, Floryda i Dakota Południowa. W latach 1984-90 był księdzem w parafii Świętych Młodzianków w Chicago, a w roku 1994 – w parafii św. Cypriana w River Grove. Ks. Staniszewski był wielokrotnie przenoszony do kolejnych parafii; ostatnie znane miejsce jego pobytu to parafia św. Józefa i Robotników w miejscowości Huntimer, w Południowej Dakocie. Jego nazwisko padło w pozwie sądowym dotyczącym molestowania seksualnego chłopca w latach 1979-81, kiedy był księdzem w parafii św. Kazimierza w Hammond, w Indianie. Nie wiadomo, gdzie przebywał ks. Staniszewski od 2003 r. do swojej śmierci w roku 2016.

    Inni księża o polskojęzycznych nazwiskach należący do Archidiecezji Chicagowskiej, którzy znaleźli się w Raporcie Andersona to: ks. Valentine Klimek, ks. Michael Krol, ks. Richard Skriba, ks. Raymond Skriba, ks. Marion Joseph Snieg, ks. Robert Stepek, ks. Joseph Wilk oraz diakon Louis Wojtowicz.

    Publikujemy także polskojęzyczne nazwiska księży z innych diecezji w stanie Illinois, którzy znaleźli się w Raporcie Andersona.
    Diecezja Belleville: ks. Robert Chlopecki, ks. Raymond Kownacki.
    Diecezja Joliet: ks. Andrew Buczyna, ks. Phillip Dedera, ks. John Furdek, ks. Mark Jendrysik, ks. Frederick Lenczycki, ks. James Nowak, ks. Edward Stefanich.
    Diecezja Peoria: ks. John Onderko, ks. Bernard Tomaszewski.
    Diecezja Rockford: ks. Joseph Jablonski.

    Grzegorz Dziedzic
    gdziedzic@zwiazkowy.com

  608. zza kałuży
    27 marca o godz. 13:41

    A wstępniaka napisać, to co, hę?

  609. @seleuk|os|
    23 marca o godz. 21:03
    W pełni się zgadzam, że język ma dużo do rzeczy jeżeli chodzi o przekonania. Tylko nie możesz wymagać, żebyśmy zmienili język, bo my w nim tkwimy. Już tu kiedyś napisałem, że język determinuje w dużym stopniu sposób myślenia i vice versa. ( plemię Piraha )
    Przeczytałem „Law_of_Jante” i to chyba trochę wyjaśnia Skandynawów i ich podejście do innych. My w Polsce jesteśmy raczej zaprzeczeniem „Law_of_Jante”.

    @Tobermory
    23 marca o godz. 22:56
    Mam mały zgrzyt w tym tekstcie, a mianowicie w tym fragmencie: Laying aside all personal interests …
    Czy to możliwe ?
    Niewątpliwie nowy tekst jest nowocześniejszy, ale po zamachu na muzułmanów trochę trudno się przełyka Almighty God, we give thanks for the blessings which have been bestowed on us.
    W każdym razie PM jest wyśmienita.

  610. Nie ma pieniędzy dla nauczycieli – ale niektórym się zwyczajnie należało!

    https://natemat.pl/268117,prawie-300-pracownikow-men-dostalo-nagrody-w-2018r-resort-ujawnil-dane

  611. Na razie rząd nie przedstawił pedagogom de facto żadnej oferty. Jedynym ustępstwem miałoby być przesunięcie kolejnej transzy podwyżek o 5 proc. z przyszłego na jesień tego roku. Minister Sasin deklaruje co prawda, że rząd będzie miał nowe propozycje, ale na razie nie mówi o konkretach. (…)

    Rząd wydaje się dążyć do zwarcia z nauczycielami. Z opublikowanej przez OKO.press relacji z rozmów między przedstawicielami gabinetu pod wodzą premier Beaty Szydło i związkowcami wynika, że strona rządowa nie przedstawiła żadnych propozycji i była głucha na argumenty nauczycieli. Rozmowy zakończyły się niczym, a nowe zaplanowano na 1 kwietnia. Protest ma zacząć się 8 kwietnia.

    https://www.newsweek.pl/polska/polityka/rzad-nie-ustapi-przed-nauczycielami-obecne-zadania-nie-beda-uwzglednione/e78lgr9

  612. @Tobermory
    26 marca o godz. 17:56
    Jeszcze o drogach

  613. Tobermory
    27 marca o godz. 11:51

    „Aleje padają w Polsce pokotem, bo drzewa mają jakąś niesamowitą moc przyciągania polskich kierowców” (…)
    „I pomyśleć, że w Niemczech istnieją 200-letnie aleje lipowe i inne, objęte ochroną”

    Tobermorku, ja Ciebie podam do sprawy za zakłócanie spokoju, bo nie mogę wytrzymać. Rozumiem, że chcesz mocno powiedzieć, ale co ja w takim razie mam powiedzieć? Przed sekundą wobec wieczności wojowałem razem z innymi o zachowanie Alei Lipowej w Mielenku i wywojowalim! Stała się pomnikiem przyrody i amen-kropka. Jeśli aleje w Polsce padają, to prędzej pod piłami, niż od smarkatych blaszaków. Tam, gdzie Polska się ogołaca z drzew, to CELOWO, a nie przez dyskotekowy łomot. Smark chce grzać 223 km/godz i trzeba do tego przystosować całą Polskę, a nie żeby pieprzona przyszłość narodu na drzewa wpadała. Precz z drzewami!

    A ja mówię: Precz z gnojkami! Gdyby życzenia miały jakiś sens (nie mają), życzyłbym, żeby wszystkie co do sztuki gnojki same na drzewa powpadały, nim innych pozabijają i nim padnie ostatnie drzewo przy szosie.

    Na razie u mnie aleje się trzymają. Pokazuję, żebyś nie siał propagandy. Wiem, że ludzie muszą kłamać, bo bez tego nie potrafią żyć – sam potrafię łgać jak ruda mośka – Ale jak można nie kłamać, to po co kłamać.

    Pokazuję trzy aleje z imionami: Aleja Bukowa koło Nacławia między Koszalinem a Polanowem (pomnik przyrody; też ma 200 lat jak Twoje niemieckie – może temu, że też niemiecka); Aleja Lipowa w Mielenku – 100 lat, pomnik przyrody; aleja leszczynowa między Mielenkiem a Chłopami (leszczyna turecka: małe litery w nazwie alei, bo nie wiem, czy to jej administracyjna nazwa własna.

    No i parę zwyczajnych alejek, których na moim terenie jest od metra. W okolicy Malechowa (między Koszalinem a Sławnem) jest najmniej kilometrowa aleja jabłoniowa. Też chyba niemiecki ślad, bo nie pamiętam,żeby nasi owocowymi drogi obsadzali. Jezuniu, 80-letnie jabłonie! Jak byłem poczynany, one już owocowały!

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6673088716421584801/6673088719250632450?authkey=CKC1hr6Q7I6AsAE

  614. zetus1
    27 marca o godz. 15:44

    Cieszę się, zetusku, że są tacy ludzie jak to Towarzystwo. Logika hołowczycopodobnych jest idiotyczna i kuriozalna: świat w służbie blaszaka. Dużo ludzi tonie. Zgodnie z tą logiką należałoby wodę w Polsce odparować lub wypompować – na przykład na Marsa.

    Jestem bezblaszakowiec i antyblaszakowiec, ale dawno temu – znacznie dawniej niż się rozpędzili z rąbaniem drzew na Mazurach – rozpowiadałem na lewo i prawo, że trzeba wyciąć wszystkie drzewa przy drogach i obsadzić drogi żywopłotami. Uważałem, że będzie tysiąc plusów. Potem przeważył w moim myśleniu jeden jedyny minus: nie będzie drzew. Byłem głupi jak but. Na szczęście dla siebie samego, chociaż w tym jednym zmądrzałem przed śmiercią.

  615. @zetus1
    27 marca o godz. 15:44

    No to jesteśmy z Towarzystwem Dendrologicznym tego samego zdania.
    Dyskutowałem kiedyś z jednym starym Niemcem, odwiedzającym rodzinne strony na Dolnym Śląsku, na temat wycinki alej. On był za (jak Hołowczyc), ja – przeciw. Dla zwiększenia bezpieczeństwa na zakrętach proponowałem na przykład barierki energochłonne między drzewami a drogą, takie jak na górskiej drodze nad przepaścią.
    Po jakimś czasie napisał do mnie list o tym, że przemyślał sobie moje argumenty i zmienił zdanie. Politycy niemieccy, jak widać, też. Bo to był właśnie okres (lata 90.) ostrych debat na temat przydrożnych drzew i ich znaczenia.

    Jestem przeciwny sadzeniu przy drogach topól, które wprawdzie szybko rosną i dają cień, ale to nie są drzewa na stulecia i w razie wichury łatwo tracą konary.
    Wychowałem się przy alei czereśniowej długiej na 3 kilometry, do szkoły chodziłem aleją co najmniej 200-letnich lip, przy domu rosła wielka, stara akacja i duża czereśnia oraz różne poniemieckie drzewa owocowe. W Indian bawiłem się w niedalekim lasku ze starymi, wielkimi dębami, które czasem były pełne chrabąszczy. Od dziecka miałem jakąś nabożną cześć dla starych drzew i mam tak do dzisiaj.

  616. @wbocek
    27 marca o godz. 17:04

    Pisałem nie wiedząc, że też piszesz, ale myślałem o tobie. No i proszę. Brawo za uratowanie Alei Lipowej!

  617. PS
    Tymi twoimi alejami przecież też jeździłem na rowerze.
    A pisząc o wycinkach nie kłamałem, przecież widziałem, co się dzieje na Mazurach i na Pomorzu trochę dalej od ciebie.

  618. @wbocek

    Idealne (niemieckie) rozwiązanie widziałem na w Kotlinie Kłodzkiej na kilkukilometrowej drodze łączącej dwie miejscowości w bezleśnej okolicy. Mimo ostrych zim droga ta nie była zawiewana zaspami, bo wiodła aleją wysokich drzew, za którymi był rów, a potem po obu stronach ok. 5-metrowy pas trawy, a za nią gęsty wysoki żywopłot z głogów, dzikich śliwek, brzózek i sporadycznych jabłoni. Za żywopłotem rozciągały się pola, po których hulał wiatr.
    Pas trawy był przez długie lata pielęgnowany tzn. koszony, ale jakoś tak w nowym tysiącleciu zauważyłem, że nikt już o jego stan nie dba, pojawiły się coraz wyższe i gęstsze zarośla z brzozowych samosiejek i innych chaszczy i teraz strach tam jeździć wieczorem i wczesnym rankiem, bo niespodziewanie wybiegają na drogę sarny, które przedtem dobrze było widać na trawie między żywopłotem a aleją…

  619. …a sarny też widziały z daleka nadjeżdżające pojazdy.

  620. Tobermory
    27 marca o godz. 17:24

    Z topolami to bardzo zgoda, Tobermorku. Moda na nie nastała w PRL, bo szybko rosną. Ale to, co szybko rośnie, nie może być mocne. Stąd jak zdarza mi się jechać na przystań, żeby się pobujać na sztormie, omijam możliwie szerokim łukiem topole przy cmentarzu ewangelickim w Jamnie. Parę razy widziałem pod nimi gałęzie grubości kaczki-dziwaczki. Dla pedalarza mają jeszcze ten minus, że dwa razy w sezonie produkują watę, od której się robi jakby śnieg walił, i może wpaść w oko.

  621. Napisalem bardzo powaznie (nie)powazny text o Twojej „przygodzie” z Moj(r)zeszem ale…

    teraz powazniej zza kałuży, 27 marca o godz. 10:34 . Mniej bardziej, w tym czasie co podales (2002/2010), „cena” jednego ucznia na termin (pol roku) w szkole sredniej byla ca 90tys Skr (tak pamietam). Nie wiem co wchodzi/wchodzilo w czesne(???) w Pl? Czy do tej sumy szkola Pl jest dotowana plus z podatkow? Po szybkim przeliczeniu 3500Plz/rok jest duza roznica w 180tys Skr/rok. Nawet liczac roznice w cenach/sila nabywcza (pensje pers, lokale, materialy etc). Ja rozumiem, czesne wynika z mozliwosci ekonomicznych rodzicow/klientow na obszarze. Niemniej bardzo duza roznica. Nie pamietam wtedy kursow walut, ale to jest ponad 17krotna roznica finansow pojedynczej szkoly (jezeli czesne i nic za tym czesnym). Pomnozone przez ilosc uczniow w jednej klasie. W klasie gimnasialnej moze trzeba 6-7 nauczycieli spec rocznie nprzyklad

    Tu moze problem pl szkol lezec. Roznica w wysokosci, ile spoleczenstwo chce placic proporcionalnie do co ma („prywatnie” i „panstwowo”, razem suma). Roznica miedzy zasobnoscia spol szw a polskiego, nie jest 17krotna.

    Jak mieszkalem w Grecji, to mialem ambicje zostac Grekiem. Zapisalem mnie, co kazdemu EU nalezy jak psu kosc, na grecki. I mnie przydzielono do nauczycielki Georgina, co byla swiezo ksztalcona grecczyzna. Lubila mrozona kawe zamiast lunch i gadatliwa byla. Ona mnie opowiadala o gr systemie szkolnictwa, ktory jak po wybuchu bomby termobarycznie smolenskiej, wygladal bezposrednio. Szkoly i lekcje. Potem nauczyciele, tych samych uczniow uczyli prywatnie. Znaczy na czarno. Do szkoly chodzili nauczyciele, dla ubezpieczenie. Uczniowie chodzili z obowiazek. Takim sposobem, po mojemu, wszyscy dwa razy placili za jedno. Ale Georgina mowila, tak musi byc. Potem przyszla jedna szantrapa, Grekiem nie zostalem. Ale mozebyc tak, system grecki przypomina polski, lub na odwrot. Znaczy moga byc blizniaki. A minister polska (z obs foto) tez szantrapa.

    Wogole widze Zza kaluzy, masz „kszyszpanski” ze slubnom. Pewnie ma inne zalety. Jak mnie moja pierwsza slubna powiedziala nie, do kupna finska „francuska koncepcja”, dwa tygodnie pozniej bylismy rozwiedzeni. Co prawda nie kupilem finskiej „francuski” tylko Folkbot, drugi. Pierwszy Folkbot „zdobylem” jak przyjechalem do Szw. Piractwo. Do Folkbota mam slabosc, choc dlugostepkowiec.

    Pzdr Seleuk

  622. @wbocek
    27 marca o godz. 18:08

    Jako dziecko nienawidziłem tej topolowej waty fruwającej wraz z kurzem, kiedy nastawał silny zachodni wiatr trwający czasem całymi dniami.
    Tu też posadzono przed 80 laty w nadjeziornym pasie spacerowym szereg topól kanadyjskich, które wyrosły ogromne i podczas wichur zaczęły zagrażać spacerowiczom i samochodom na parkingu. Widziałem, jak podczas halnego wielki konar takiej topoli spadł na zaparkowany samochód. Dobrze, że w aucie nikt nie siedział 🙁 Kiedy zaczęto wycinać te drzewa, odezwały się protesty, ale szybko ucichły, kiedy się okazało, że pnie o średnicy ponad metra były spróchniałe w środku do tego stopnia, że zmieściłby się tam bez trudu dorosły człowiek.

  623. zetus1, 27 marca o godz. 14:37

    Jest nie do myslenia, zeby mnie kto zarzucil cos „niemoralne” (zbiorcze slowo). Jaki xsundz, polityk, dziennikarz kto tam jeszce. Bez podania powodu, przestepstwa, oszustwa etc. Powolujac siebie, swoj wyrok/wypowiedz na wlasna „moralnosc”. To jest elementarne.

    Oczywiscie ma to druga strone. Jedna Rada Parafialna(???) nigdy by nie zaakceptowala mojej Partnerki jednej, jako proboszcze(kyrkoherde) z powodu mnie. Rozstalismy, co bylo robic? Rada Parafialna tu, wybiera proboszcza/e. Biskupa bym bez problemu oszukal, jednorazowo. „Straznikow moralnosci” na codzien, w otoczeniu, nigdy. Nawet jakbym zapisal do SwenskaKyrkan (Kosciol Szwecji).

    Taki system jest zdrowszy, moge to pisac, mimo personalnej szkody.

    Moja mama „przymusila” mnie wyslac corke na 1 komunia. Mlody xundz z Polski, plotl tylko bzdury, jak zle zyja Szwedzi. Przenioslem corke do grupy z rodzin emigrantow wlosko/chilijskich typ, xundz wieloletni tu, niepolski. Pare spotkan niedzielnych. Na final wszyscy mieli takie dlugie biale stroje, proste. Chlopcy i dziewczynki, cala grupa jednakowo. Troche jak na Lucia swieto. Moja mama zachwycona nie byla, ale przelknela.

    pzdr Seleuk

  624. grr, potężn”’e”’

  625. wbocek
    27 marca o godz. 18:08

    Topola, dokładniej topola lombardzka, stała się modna za PRL-u ponieważ PRL się zamieniał z kraju rolniczego w przemysłowo-rolniczy. Trzeba było zasłaniać przemysł, bo widoki mało ładne były a i pylenie też.
    topola lombardzka bardzo szybko rośnie, ale łatwo choruje, a że polski klimat włoskiemu drzewu nie służy optymalnie, to rzadko można znaleźć drzewo dorodne, rozrośnięte, w latach posunięte i zdrowe.
    Pyłki topoli są silnie alergiczne, zaś żywica lepi się i niszczy podłoże. Korzenie z kolei potrafią wejść pod fundament budynku i go wysadzić, albo dostać się do rur kanalizacyjnych i zablokować.

    Ta topola jest drzewem-klasykiem w ogrodzie w typie angielskim, a to oznacza, że bywalec ogrodu widzi ją z dystansu, na wyspie, za jeziorem, a nie łazi między nimi. Topole takie to także symbol śmierci, sadzono je chętnie na cmentarzach.

  626. Tobermory
    27 marca o godz. 18:39

    W ubiegłym roku, niedaleko mnie ścięto ogromną topolę, która rosła między budynkami. Wnętrze pnia dokladnie takie jak opisujesz: komora w której zmieści się czlowiek, w dodatku niejeden.

  627. @seleuk|os| 27 marca o godz. 18:08
    Płaciło się za 12 miesiecy, nie za 10. Ale to szczegół. Co do bezwzględnych sum to dobrze myślisz, zbyt małe, aby w Polsce za to szkołę można było robić. Nawet we własnych budynkach z początku XIX wieku pobudowanych na działkach nadanych im w XIII wieku… których im Prusacy nie upaństwowili, bo szacunek do poziomu nauczania mieli. 😉
    Lata przełomu 1990-2010 (bo najstarsza córa chodziła w tej wcześniejszej dekadzie) to już były lata większej normalności niż nienormalności a zatem twoje podejrzenia są dobre. Szkoły niepubliczne mają prawo ubiegania się o państwowe/gminne dofinansowanie. W efekcie pobierane tam czesne jest bardzo bliskie różnicy in plus między zwykłą szkoła publiczną a tą katolicką. „Na czysto”. 😉
    Natomiast jesli chodzi o zarobki nauczycieli w szkołach katolickich to zaobserwowałem to samo zjawisko w PL jak i w USA, a mianowicie wcale nie są wyższe niż w lokalnych szkołach publicznych. Nauczycieli przyciagaja nieporównywalnie lepsze warunki pracy, bo młodziez jest przesiana, ze zmotywowanych rodzin, współpraca rodziców jest gwarantowana, dzieci zachowanie o niebo lepsze. W takich szkołach i dzieci i nauczyciele przychodzą aby wspólpracować a nie wojować. Nie mają one – zwykle – przewagi talentów, ani wśród kadry ani wśród uczniów, powiedziałbym raczej że do katolickich raczej nie idzie niż idzie najzdolniejsza młodzież, ale za to ci, co poszli, nie rozrabiają tam tylko pozwalają sobie z takiej, jaką im bozia dała łepetyny coś pozytywnego zrobić. Podobnie po stronie nauczycieli, jakichś geniuszy nie zauważyłem, ale ponieważ nie muszą na uszach stawać np. walcząc o dyscyplinę to ich „całkiem zwykłe i bez cudów” talenty w zupełności wystarczają. No i mają o te czesne lepiej niz publiczne szkoły, na mydełka, ręczniki, tusz i papier do drukarki starcza.

  628. Jeszcze o drzewach.
    W alei, przy której mieszkam, rosną potężne drzewa „oplecione” jemiołą, które mają plus minus ponad 90 lat, tyle co Żoliborz. Widzę, jak są ratowane (podcięcia, plomby itp) ale i ścinane, gdy wydają się „niebezpieczne” , a w ich miejsce pojawiają się nowe nasadzenia.
    Kiedyś o mało nie padłam ofiarą, a ściśle mój samochód. Po jakiejś silnej wichurze, gdy szlam do auta, serce mi zamarło, gdy zobaczyłam, że padające drzewo dosłownie zmasakrowało to, które było zaparkowane tuż przed moim. Na szczęście nikt w nim nie siedział.
    Jak to dobrze NIE znaleźć się w TYM miejscu i w TYM czasie.

  629. We Włoszech, właśnie w Lombardii i Emilii-Romagni sadzi się plantacje topoli, bo jej drewno nadaje się do wielu celów, nie tylko na papier – meble do sauny, zapałki, snowboardy, pałeczki do jedzenia, instrumenty muzyczne (pudła rezonansowe skrzypiec, gitar, bębnów), opakowania do camemberta, płyty wiórowe, materiał rzeźbiarski etc.
    Na desce topolowej została namalowana Mona Lisa.
    Żniwa topolowe we Włoszech następują już po 15 latach.

  630. Nb. wysokość czesnego w lokalnej, katolickiej szkole potwierdza intuicyjne wnioski polonusa, ze siła nabywcza 1 dolara w Chicago równa się sile nabywczej 1 złotówki w Tarnowie, gdyz ostatni raz jak sprawdzałem to była też w poblizu 350-400 dolarów miesięcznie. I tak samo jak w PL, ta kościelna szkoła miała dofinansowanie ze środków publicznych. I takie same zalety oraz powody tych zalet, jak te opisane przeze mnie powyżej.
    Ilość szkól katolickich w archidiecezji Chicago się ciagle zmniejsza, ze wzgledu na spadek liczby wierzących, nawet uwzględniając napływ latynosów. Ale moim zdaniem jest to akurat bardzo złe zjawisko. W USA mało kogo realnie a nie deklaratywnie obchodzi poziom nauczania niezamożnych. Jak sobie zniszczą system szkół katolickich to gorzko zapłaczą, bo świecka alternatywa, poza niewielka ilością szkół „magnet”, czyli dla utalentowanej i przesianej egzaminami młodzieży, jest bardzo słaba.
    Mechanizm ucieczki na przedmieścia w poszukiwaniu sensownych szkół od II wojny wyciaga najlepszy materiał ludzi, tak po stronie uczniów jak i nauczycieli z centrum miasta i ci, co zostali „z tyłu” ponosza smutne konsekwencje.
    Teraz Trump i jemu podobni popieraja szkoły tzw. charterowe, czyli niepubliczne alternatywy (świeckie), ale te szkoły nie mają żadnych wiekszych sukcesów nad publicznymi i sa tylko zyskowynymi przedsiębiorstwami a nie instytucjami edukacyjnymi.
    Sprzedawcy nieruchomości na przedmieściach dobrze wiedzą co robią, gdy (bardziej lub mniej legalnie) reklamuja sprzedawane domy podkreślając jakość lokalnych szkół.

  631. @mag
    27 marca o godz. 19:39

    I dobrze, że nie pomyślałaś, aby w czasie wichury wskoczyć w samochód i popędzić, by kupić gromnicę (lub wichurnicę).

  632. zza kałuży
    27 marca o godz. 19:37
    Dziekuje, mnie duzo wyjasnia
    pzdr S

  633. @bubekro
    Z tego co mi wiadomo, to gromnicę się zapala(ło), by burzę odpędzić albo gdy ktoś umiera(ł) w domu na łóżku, bo w szpitalu to raczej nie jest przyjęte.
    Co to jest wichurnica i jak wygląda?
    PS. Przepraszam że w Twoim eleganckim nicku nie używam znaku „aigu” (mam kłopot techniczny), ale chyba i bez niego jest OK.

  634. @Tobermory
    Widzę, że znasz się na drzewach, to co wiesz o ogromniastych, chyba bardzo starych, rozrośniętych olszynach? Dwie takie rosną na mojej działce nad Narwią, a kilkanaście co najmniej nad rzeką nieopodal.

  635. Tanaka
    27 marca o godz. 19:31

    Dziękowanko, Tanako, za informację. Jak Ty mio to pole, to ja Ci tą wode. Wczoraj był na morzu taki sobie sztorm od SW do NW 6 -7 w porywach 8. Kiedy wyruszyłem, był już NW. Czyli skosem w poprzek Jamna. Krótki rozbieg, więc fala nie za wielka, jedziesz jak po kocich łbach. Ale jedziesz, a o tto właśnie lotto. Wziąłem moje dwa miecze w jednym na spróbowanie. Wiatr, jak na moją wywrotkę, był za fest, żeby na choćby jednym żagielku,
    więc wiosłowałem, posuwając się 5 cm/godz. Na wiosłach miecza za bardzo nie sprawdzisz, więc nie sprawdziłem. Ale i bez sprawdzania już wiem, że jak na mój okręcik, mebel jest za ogromny. Łatwo się myślało i konstruowało w chacie, dopiero w realnym kokpicie zobaczyłem, że sprawiłem sobie ogromny segment do chatki na kurzej łapce. Ostatnia próba będzie chyba z mieczem – lub steromieczem na samej rufie, czyli po bożemu. Ostatecznie dałoby się i bez tego żyć jak do tej pory żyłem. Mój dziobowy miecz pozwala dojechać do Mielna (9 km) lub do Łaz (3 km) z dokładnością do półtora centymetra, więc osochzi. O to, że miecz wysunięty PRZED okręt bardzo nim steruje i kiedy jadę na wszystkich trzech żagielkach, miecz i bezan tak zgodnie skręcają, że muszę się fest wysilać przy sterowaniu wiosłem.

    No dobra. Zerknij, Tanako, i z Bogiem kaszubskim.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6673146093055569138

  636. @mag
    27 marca o godz. 20:12

    Myślałem, że jak jest gromnica (jako zastępstwo odgromnika), to jakaś wichurnica też jest (coś jak wielki „szklany” znicz).

    Krolik – bez antenki? No nie wiem. Przemyślę to. Może wystarczy mu ogonek.

  637. Państwo wyraczą, ale ja tkwię przed TV w towarzystwie m.in. flaszki Żubrówki (której zresztą nie lubię). Łykendy mam zajęte, więc niepijące. Gapię się na dzisiejsze przekupstwo polityczne: Tereska powiedziała, że sobie pójdzie, jak jej poprą deal. (Żadna łacha. Że dziewczyna końca procesu brexitowego nie przetrwa, to było pewne.) Ktoś trzeźwo zauważył, że sam deal się nie zmienił i żeby się nie podniecać personaliami. Zdróweczko.

  638. wbocek
    27 marca o godz. 20:18

    Wiszę, mebel solidny i jedziesz z nim honorowo – mieczami do góry. A nie bardzo widzę właśnie tego, co chciałeś wypróbować – mieczami w dół. No i tego, jak ustrojstwo do okrętu miałeś mocować. Chyba nie sznurkami co się pałętaja przy belce?
    Ale też widzę, żeś bardzo kulturalny człowiek, bo detaliczne kształty i mocowanie elementów wykonane, że fiu, fiuuu! To nawet po lądzie należy wozić. Dla widoku !
    Przy rowerze?

  639. @bubekro
    W ramach funeralnych skojarzeń podrzucam „Ostatnią poslugę”, a poza tym wolę królika z antenką lub bez.
    Oczywiście trzymaj się zdrowo.

    https://www.google.com/search?q=youtube+zebaty+ostatnia+posluga&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab

  640. Tanaka
    27 marca o godz. 21:32

    Cały czas było mieczami w dół, ale słabo widzę obraz w zmartwionie, dlatego wyszedł ino sam czubek lukstorpedy. Ale to już przeszłość. Nakombinowałem się i wykombinowałem kolejną porażkę. Musi być coś najprostszego i poza kokpitem. Chyba nie obejdzie się bez laminowania, a na to trzeba czekać, aż przyjdzie 18 stopni. No i fajnie, se pochodzę po wodzie, zamiast główkować.

  641. Szanowni!

    Szkoła to problem nas wszystkich. Skoro tak, to kolejny autor postanowił zmierzyć się z problemem, patrząc nań z nieco innej perspektywy: nauczania i tego, co z niego wynika.
    Zapraszam do czytania i komentowania wstępniaka w imieniu autora – Qby.

  642. wbocek
    27 marca o godz. 22:10

    Pombocku, chyba kiedyś o czymś zbliżonym rozmawialiśmy: dwa skrzydła podwodne polączone nie półką, a prętem, rurką. Mogłaby mieć doczepioną wajchę – uchwyt do obracania a rurka wpięta w coś na kształt dulek, tyle, że z pełnym zapięciem, dla stabilności położenia.
    mam wrażenie, że po odczepieniu owej półki, dałoby się poprzecznie nasadzić te skrzydła na taką rurkę. Z aluminium, a może nawet pvc. A to pvc z rurki kanalizacyjnej, powiedzmy fi 4.

  643. Zamieszczam dwa cytaty, z których pierwszy spotkałem w „Państwie teoretycznym” B. Sienkiewicza z Profesora Zielonki:
    Demokracja jest w niebezpieczeństwie, jeśli kwestionujemy mądrość wyborców. Nie potrafimy przysłużyć się równości, jeśli oskarżamy biednych o głupotę i podatność na manipulację. Liberałowie nie odzyskają swej pozycji w atmosferze nienawiści i mściwości skierowanej do przeciwników politycznych. Kiedy to mówię, przypominają mi, że Hitler również został wybrany demokratycznie. Każą mi nazywać prawdziwe zło i walczyć z nim.

    Słyszę, że eksperci dysponują wiedzą pozwalającą im radzić sobie ze złożonymi problemami lepiej niż ci, którzy są biedni, a zatem niewykształceni. To prawda, nie sposób temu przeczyć. Sądzę jednak, że nie musimy zachowywać się jak bestie, żeby pokonać bestie. Wierzę, że wszyscy ludzie, a nie tylko nieliczni, powinni być wolni i równi. Wierzę, że demokracja to nie tylko wybory, jednak bez wyborów nie ma demokracji
    —————————————————————-
    Jacek Liberski:
    „W cytowanych słowach Jana Zielonki zawiera się prawda, o której nie wszyscy nazywający się liberałami, chcą pamiętać. My, lepiej wykształceni, z dużych miast, mający głębokie przekonanie, że liberalna demokracja to najlepszy wymyślony dotąd ustrój państwa, nie mamy monopolu na prawdę. Nie mamy też prawa wywyższać się ponad tych biedniejszych i gorzej wykształconych, traktując ich jak kogoś głupszego.”
    —————————————————————–
    Zamieściłem te cytaty bo potwierdzają to, że nie wystarczy coś dobrze/lepiej wiedzieć, ale trzeba także umieć to przekazać innym w sposób niekonfliktowy, tak aby raczej przekonać niż zdyskredytować, poniżyć, zwaśnić, podzielić. Trochę tak w oparciu o skandynawskie „prawo Jante” (@seleuk|os|)

  644. @izabella 26 marca o godz. 10:03
    Co Cię zatrzymuje przed alpine skiing (my to nazywamy ski mountaineering) w Twojej okolicy?

  645. Nie dziwię się, że nauczyciele się wkurzyli. Władza dała 500+ na drugie i kolejne dzieci, teraz mami kolejnym 500+, już na pierwsze dziecko. I okazuje się, że na to znajdują się pieniądze. Tak przynajmniej twierdzą władze. A na szkolnictwo nigdy nie ma.