Szkoła to problem nas wszystkich

Szkoła to problem nas wszystkich twierdzi Łukasz Turski, profesor nauk fizycznych, popularyzator nauki i publicysta.* Jego zdaniem, a pewnie nie tylko jego, jedynym bogactwem, jakie mają społeczności w XXI wieku, jest to, co jest w ludzkich głowach. Jeśli nie chcemy stać się intelektualną czarną dziurą, kiedy ruszy kolejna faza przemian technologicznych, w której „kopaniem rowów” będą zajmować się maszyny czy roboty, musimy zrozumieć, jak ważne są nauka, edukacja, wykształcenie.
Dlatego profesor prosi, żeby każdy dziś, jutro zastanowił się 15 minut nad tym, po co jest szkoła i dlaczego to problem nas wszystkich.

Tymczasem w polskich szkołach trwa referendum strajkowe. Decydują się losy strajku nauczycieli, którego początek zaplanowany jest na poniedziałek 8 kwietnia 2019 roku. Strajk ma trwać do odwołania. Referendum zakończy się 25 marca. Aby doszło do strajku musi się za nim opowiedzieć przynajmniej połowa pracowników z połowy placówek. Jak wynika z nieoficjalnych danych ZNP, decyzja o strajku już właściwie zapadła.
Jeżeli do strajku dojdzie, to rozpocznie się on na dwa dni przed egzaminem gimnazjalnym.

Nauczyciele domagają się 1000 zł podwyżki. I ta podwyżka słusznie się im należy. Należą do najbardziej spauperyzowanych grup zawodowych. A równocześnie to na nich ciąży obowiązek meblowania głów naszych dzieci.
Nauczycieli długo mamiono i zwodzono różnego rodzaju obietnicami. Przekonywano, że nie ma – w naszym wspólnym – budżecie pieniędzy na to, żeby podnieść ich pensje chociażby do poziomu średniej krajowej.
Kiedy jednak znalazło się 40 miliardów na kiełbasę wyborczą, czara goryczy przelała się.

Rząd rozpoczął swoją starą, dobrze znaną grę. Najpierw na przeczekanie. Potem na odwoływanie się do poczucia misji, zawstydzania i szantażowania. Szef ZNP przedstawiany jest na okładce prawicowego pisma jako terrorysta z karabinem, który bierze dzieci jako zakładników. Politycy PiS upokarzają nauczycieli radami w stylu: możecie się rozmnażać, to dostaniecie 500+. Kłamliwymi oświadczeniami jakoby nauczyciele zarabiali nieomal tyle co ministrowie. Pogardliwymi oświadczeniami, że jak im się nie podoba, to mogą sobie poszukać innej, lepiej płatnej pracy. Tradycyjnie napuszcza się na nauczycieli rodziców dzieci i inne grupy zawodowe.

Władza długo miała nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach. Jakoś to będzie.
Tymczasem nic nie wskazuje na to, żeby sprawa ucichła. Nauczycieli popierają samorządowcy, którzy również ucierpieli na deformie oświaty. Nawet związkowcy z propisowskiej „Solidarności” zaczęli protestować. Choć tutaj należy być ostrożnym, bo nie wiadomo jaką rolę faktycznie zamierzają odegrać. Wspierającą, czy konia trojańskiego reżimu. A reżim twardo okazuje nauczycielom pogardę.

Profesor Turski apeluje do nas wszystkich o to, żebyśmy stanęli po stronie nauczycieli. Żebyśmy to zrobili w naszym własnym, dobrze pojętym interesie.
Na ten apel każdy musi odpowiedzieć sam. Na własny rachunek i własną odpowiedzialność.
Przed podjęciem decyzji warto jednak odpowiedzieć sobie na dwa zasadnicze pytania.
Co swoim postępowaniem mówi do nas władza?
Co my mówimy, powiemy swoim postępowaniem?
Jednym słowem, o czym jest ta rozmowa, albo raczej zabawa w głuchy telefon.

Władza mówi, że:
• Nie traktuje poważnie pracy nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek i nie zamierza jej godziwie wynagradzać, wymuszając jej wykonywanie niemal na zasadach wolontariatu, szantażując tak zwaną misją czy powołaniem;
• Nie traktuje poważnie pracy kobiet, bo w zawodach związanych z wychowaniem, leczeniem, opieką pracują głównie kobiety;
• Nie zależy jej na wykształconym społeczeństwie, bo „ciemnym ludem” łatwiej rządzić, łatwiej manipulować;
• Nie traktuje poważnie demokracji („państwo prawa to bajka”), to dobre panisko z Nowogrodzkiej decyduje o tym co, kiedy, komu dać. Dlatego nie będzie rozmawiać z nauczycielami.

Stając po stronie nauczycieli możemy powiedzieć władzy, że:
• Demokracja nie jest bajką i należy negocjować z nauczycielami i nie tylko z nimi;
• Jesteśmy dostatecznie dojrzali emocjonalnie, żeby zrozumieć wagę celu odległego, jakim jest zbudowanie dobrego szkolnictwa;
• Jesteśmy dostatecznie dojrzali społecznie, żeby walczyć o prawa grup społecznych, do których bezpośrednio nie należymy;
• Społeczeństwo obywatelskie nie pozwoli się zakneblować.

Nie tylko uczniowie gimnazjum stoją przed egzaminem. Stoi przed nim całe społeczeństwo.
Mamy jeszcze trzy tygodnie na dobre przygotowanie się do tego egzaminu.
Obyśmy go zadali.

wujaszek wania

*
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/profesor-lukasz-turski-o-strajku-w-szkolach-i-stosunku-politykow-do-nauczycieli,917848.html