Szczęście Lolka

Konsekrowani gwałciciele najskuteczniej atakują te dzieci, które żyją w niepełnych rodzinach, w poczuciu straty, niepewności; które noszą w sobie ból, traumy, są samotne i łakną akceptacji.

Mały Karol Wojtyła, Lolek, spełniał solidną część przesłanek, które czynią dzieci najbardziej narażonymi na gwałt ze strony członka kleru katolickiego. Miał szczęście – uniknął losu milionów zgwałconych przez kapłanów katolickich dzieci.

Coś takiego jak „szczęście” jednak nie istnieje. W świecie katolickim nic bowiem nie dzieje się bez woli Pana Boga, o czym dowiaduje się każde Dziecko Boże już na początku katechezy. Nie może bowiem istnieć przestrzeń przypadku, czyli czegoś, co nie zależy ani od woli Boga, ani od „wolnej woli” człowieka, która wszak musi się mieścić w woli Boga. Ani nawet od wolnej woli Szatana. Jeśli coś dzieje się samo z siebie, Bóg Wszechmogący nie jest wszechmogący, a jest nieudacznikiem: ciągle dzieją się jakieś przypadki, a on ani be ani me ani kukuryku.

Lolka przed zgwałceniem przez sakramentalnego uchronił osobiście Pan Bóg Wszechmogący, który Absolutnie Miłuje wszystkie dzieci. Co prawda ma trudności z miłowaniem dzieci nieochrzczonych i trzyma je w jakiejś Otchłani, ale o tym najlepiej nie rozmawiajmy, bo nie lubią o tym rozmawiać sami biskupi. O czym nie rozmawiamy, tego nie ma.

Prawdę mówiąc, gdyby trzymać się zasady, że katolik nie rozmawia o tym, czego nie ma, byłby niemową, a on strasznie jest gadatliwy. Łatwo było to ostatnio poznać po konferencji Episkopatu w sprawie raportu na temat gwałcenia dzieci przez kler katolicki. Raport nie okazał się raportem. Biskupi gadali o wszystkim, ale nie o gwałceniu przez kler dzieci i dowiedzieliśmy się nawet dużo o nazizmie i komunizmie oraz o tym, że to bardzo straszne robić z dzieci żołnierzy. Co – gdyby biskupi nie byli moralnie ciężko skrzywieni – znaczyłoby, że oto pójdą gromadnie obalić pomnik Małego Powstańca i ustanowią dzień hańby Katolickiego Narodu Polskiego, z powodu przerabiania dzieci na powstańców. W ten dzień na Wawelu bić będą dzwony, wszyscy przyjmą doustnie Ciało Chrystusa, a biskupi bić się będą w cudze piersi, jak zawsze. W tym są mistrzami świata i Wszechświata.

Skoro katolik taki gadatliwy jest, to coś jeszcze w sprawie Lolka należy dodać. Bóg Wszechmogący uchronił Lolka przed gwałtem ze strony członka kleru, a wydał na gwałt miliony innych dzieci. Zaakceptował wolną wolę gwałciciela, który musiał sobie pogwałcić. O szczęście niepojęte, Bóg sam odwiedza mnie..! – śpiewa sobie Dziecię Boże, a ksiądz je gwałci.

Uchroniony od zgwałcenia Lolek zrobił wybitną karierę jako członek kleru i ciągle gadał o Dzieciach Bożych. Podobno nic nie zauważył, że dookoła niego jego bracia w sakramencie gwałcą dzieci. Bardzo był w tylu sprawach zorientowany i znał się na wszystkim, zwłaszcza na historii Kościoła kat. będącej historią gwałtu, a tu – nic! Po główce głaskał i nieustannie wyróżniał honorami szeroko znanego gwałciciela konsekrowanego – Marciala Maciela Degollado, a gwałcenie dzieci przez kler uważał za komunistyczną propagandę. Bardzo mu pasowała brutalna instrukcja jego poprzednika, cudnego Jana XXIII – od którego wziął sobie imię papieskie – skierowana przeciw ofiarom gwałcenia przez kler katolicki, więc jak mógł widzieć ukryte? No, nie mógł! Co dosyć dziwne, bo Jezusa z jego Ojcem ciągle widział i nieustannie o tym z detalami opowiadał.

Jest to słuszne i zbawienne: Święty Ojciec Święty wyprodukował takich biskupów i ich Episkopat jak widać. „Katolik otwarty” – Szymon Hołownia utyskuje, że dość ma już dawania – po raz 57 – kredytu zaufania biskupom. Żartuje i się do nas zaleca. Da kredyt znowu, już dał, da i raz sto pięćdziesiąty i będzie zadowolony. Gdyby nie był, zrobiłby co trzeba, nawet bez aprobaty Nieba.

Tanaka