Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

16.03.2019
sobota

Szczęście Lolka

16 marca 2019, sobota,

Konsekrowani gwałciciele najskuteczniej atakują te dzieci, które żyją w niepełnych rodzinach, w poczuciu straty, niepewności; które noszą w sobie ból, traumy, są samotne i łakną akceptacji.

Mały Karol Wojtyła, Lolek, spełniał solidną część przesłanek, które czynią dzieci najbardziej narażonymi na gwałt ze strony członka kleru katolickiego. Miał szczęście – uniknął losu milionów zgwałconych przez kapłanów katolickich dzieci.

Coś takiego jak „szczęście” jednak nie istnieje. W świecie katolickim nic bowiem nie dzieje się bez woli Pana Boga, o czym dowiaduje się każde Dziecko Boże już na początku katechezy. Nie może bowiem istnieć przestrzeń przypadku, czyli czegoś, co nie zależy ani od woli Boga, ani od „wolnej woli” człowieka, która wszak musi się mieścić w woli Boga. Ani nawet od wolnej woli Szatana. Jeśli coś dzieje się samo z siebie, Bóg Wszechmogący nie jest wszechmogący, a jest nieudacznikiem: ciągle dzieją się jakieś przypadki, a on ani be ani me ani kukuryku.

Lolka przed zgwałceniem przez sakramentalnego uchronił osobiście Pan Bóg Wszechmogący, który Absolutnie Miłuje wszystkie dzieci. Co prawda ma trudności z miłowaniem dzieci nieochrzczonych i trzyma je w jakiejś Otchłani, ale o tym najlepiej nie rozmawiajmy, bo nie lubią o tym rozmawiać sami biskupi. O czym nie rozmawiamy, tego nie ma.

Prawdę mówiąc, gdyby trzymać się zasady, że katolik nie rozmawia o tym, czego nie ma, byłby niemową, a on strasznie jest gadatliwy. Łatwo było to ostatnio poznać po konferencji Episkopatu w sprawie raportu na temat gwałcenia dzieci przez kler katolicki. Raport nie okazał się raportem. Biskupi gadali o wszystkim, ale nie o gwałceniu przez kler dzieci i dowiedzieliśmy się nawet dużo o nazizmie i komunizmie oraz o tym, że to bardzo straszne robić z dzieci żołnierzy. Co – gdyby biskupi nie byli moralnie ciężko skrzywieni – znaczyłoby, że oto pójdą gromadnie obalić pomnik Małego Powstańca i ustanowią dzień hańby Katolickiego Narodu Polskiego, z powodu przerabiania dzieci na powstańców. W ten dzień na Wawelu bić będą dzwony, wszyscy przyjmą doustnie Ciało Chrystusa, a biskupi bić się będą w cudze piersi, jak zawsze. W tym są mistrzami świata i Wszechświata.

Skoro katolik taki gadatliwy jest, to coś jeszcze w sprawie Lolka należy dodać. Bóg Wszechmogący uchronił Lolka przed gwałtem ze strony członka kleru, a wydał na gwałt miliony innych dzieci. Zaakceptował wolną wolę gwałciciela, który musiał sobie pogwałcić. O szczęście niepojęte, Bóg sam odwiedza mnie..! – śpiewa sobie Dziecię Boże, a ksiądz je gwałci.

Uchroniony od zgwałcenia Lolek zrobił wybitną karierę jako członek kleru i ciągle gadał o Dzieciach Bożych. Podobno nic nie zauważył, że dookoła niego jego bracia w sakramencie gwałcą dzieci. Bardzo był w tylu sprawach zorientowany i znał się na wszystkim, zwłaszcza na historii Kościoła kat. będącej historią gwałtu, a tu – nic! Po główce głaskał i nieustannie wyróżniał honorami szeroko znanego gwałciciela konsekrowanego – Marciala Maciela Degollado, a gwałcenie dzieci przez kler uważał za komunistyczną propagandę. Bardzo mu pasowała brutalna instrukcja jego poprzednika, cudnego Jana XXIII – od którego wziął sobie imię papieskie – skierowana przeciw ofiarom gwałcenia przez kler katolicki, więc jak mógł widzieć ukryte? No, nie mógł! Co dosyć dziwne, bo Jezusa z jego Ojcem ciągle widział i nieustannie o tym z detalami opowiadał.

Jest to słuszne i zbawienne: Święty Ojciec Święty wyprodukował takich biskupów i ich Episkopat jak widać. „Katolik otwarty” – Szymon Hołownia utyskuje, że dość ma już dawania – po raz 57 – kredytu zaufania biskupom. Żartuje i się do nas zaleca. Da kredyt znowu, już dał, da i raz sto pięćdziesiąty i będzie zadowolony. Gdyby nie był, zrobiłby co trzeba, nawet bez aprobaty Nieba.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 181

Dodaj komentarz »
  1. @@Tanaka, wujaszek wania
    Zanim odniosę się do Twojego wstępniaka, Tanaczku, jeszcze link do @wujaszka wani w temacie lewactwa, bo napaść narodowców na restauracje wegańskie w Gdańsku, a zwłaszcza forma tej napaści zdumiewa i przeraża
    https://cdn.natemat.pl/f8e7e5e18a030063fa0622b88fb4aa7e,780,0,0,0.jpg

  2. mag
    16 marca o godz. 15:11

    nie znajduję słów 🙁

  3. @mag,

    pyszny „Król” w oryginale, dzięki.
    Odwzajemniam się kaczusią:
    https://www.youtube.com/watch?v=ewEqvq62iUw

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Skąd się tacy ludzie biorą?
    (mag
    16 marca o godz. 15:11)

  6. mag
    16 marca o godz. 15:11

    Też ad vocem.
    Słabe pocieszenie w tym, że przynajmniej świadczy to o słabości trybienia umysłowego tych osobników. Bo to straszne, ale i strasznie durne.

  7. Alicja-Irena
    16 marca, g.16:35
    Bo ja wiem skąd tacy ludzie się biorą? Na pewnego sprzyja pojawianiu się osób „ukąszonych” ideologią narodowców (choćby tradycje przedwojennego ONR, notabene rozwiązanego przez ówczesne władze) nieformalne, ale odczuwalne przyzwolenie polskiej zjednoczonej prawicy.
    Policja potrafi przeczołgać uczestniczki protestu wobec marszu narodowców, ale tych zawadiackich chłopców i dziewczęta, niosących hasła rasistowskie i antysemickie pozostawia w spokoju. Patriotyczni kibole są hołubieni na Jasnej Górze, a sprawcy wieszania na symbolicznych szubienicach liderów opozycji, choć są rozpoznani, żyją sobie spokojnie w oczekiwaniu na zarzuty, których się raczej nie doczekają (chyba, że zmieni się władza) Nie chce mi się przytaczać kolejnych przykładów, ale krew jaśnista mnie zalewa, więc dla własnej zdrowotności na tym poprzestanę.
    Alisiu! Napisz proszę coś optymistycznego, rozchmurzającego mój nieboskłon przesłoniety nie tylko smogiem

  8. Szturmowcy nienawidzą avocado, bo nie rośnie w Polsce i pisownia też jakaś obca. Widać rasizm tylko ogranicza fantazja, a ta u szturmowców iście ułańska. Znowu wstyd na cały świat, szczególnie teraz, gdy bratni szturmowiec z Nowej Zelandii podobno czerpał inspirację w Polsce.

  9. Z tą wolną wolą i planem Bożym mało co można zrobić, ale nie wiem, może księży edukować trzeba. Jakieś billboardy, ulotki. Był taki kiedyś billboard z kijem basebollowym, że służy do grania, nie do zabijania. To może teraz z dziećmi, że są do bawienia, nie do gwałcenia.

  10. Tanaka
    Chcę zwrócić uwagę na może nie aż tak istotny, ale jednak wyrazisty walor JP2. Młody Lolek odnalazł się jako dość utalentowany (podobno) aktor w Teatrze Rapsodycznym i naumiał się różnych gierek, niesłychanie pomocnych w robieniu silnego, pozytywnego wrażenia. Otóż grały – mowa ciała, nawet wtedy, gdy już nie był tak sprawny, jak na początku swego pontyfikatu i głos, a raczej jego tembr. Akurat ja jestem na to bardzo uwrażliwiona. Wymiękam, gdy słyszę aksamitny baryton i sądzę, że podobnie odbierały go liczne kobiety.
    Naprawdę fajnie było go słuchać, bo mówił „pod” słuchacza/czkę spragnionych otuchy oraz dania nadziei (mam na myśli lata 80.) i odbierać jego ciepłe, jakby opiekuńcze gesty, póki, oczywiście, był w formie.
    Wszystko to nie umniejsza jego win, gdy chodzi o przymykanie oczu na pedofilię w kościele i zamiatanie problemu pod dywan oraz fatalne wybory personalne, gdy chodzi o wyniesionych przez niego polskich epidiaskopów. Jak – wydawało się – niegłupi przecież facet mógł przez tyle lat tolerować, ba uważać chyba za przyjaciela, kapciowego Dziwisza? A wreszcie, dlaczego nie protestował, gdy za jego życia stawiano mu kolejne pomniki – koszmarki?

  11. @Tanaka,

    Mnie sie robi niedobrze od samego czytania. Nielubie gdy mnie jest niedobrze. W takim nastroju jak mam w tej chwili, to jestem juz niemal radykalista….

    No to gdzie ta „Pani Gilotyna ?

    Prosze ustawic kolejke, a obiecuje sprawnie obslugiwac!

    CIACH!!! …. Nastepny prosze…

    Pozdrowka
    ~l.

  12. mag
    16 marca o godz. 19:31

    Bo ludzie nie sa „plascy”, jednowymiarowi. Sa zlozeni, z dobrego i zlego. Problem jest w proporcjach, a nie wtym, czy byl ten, czy tamten, calkowicie i bezdyskysyjnie czysty i niewinny…

    Ja, co podobnie jak @|seleuk(os)|, czy Ty, czy ktokolwiek inny, jestem zdecydowanie BOSKI, tez mam to i owo za pazurami… Mam bo jestem boskim czlowiekiem…

    …..

    No dobra, tyle wysilku na dzis. Ide w relaksacje, czyli w reset.

    seleuk(os) jestes ? Wczoraj ty, dzis ja. Wspomozesz?

    Pozdrowka
    ~l.

  13. mag
    16 marca o godz. 17:35
    Cóż tu optymistycznego, rozchmurzającego nieboskłon napisać, kiedy u mnie nieboskłon równie zachmurzony, śnieg zalega, a właśnie wróciłam z miejsca, gdzie lato trwa okrągły rok? Smogu u mnie nie ma, ale to dla mnie pocieszająca wiadomość, nie pod Twoim nieboskłonem. Za to dzięcioły rozwalają mi drzewa 🙁
    A propos kapciowego, też nigdy nie mogłam zrozumieć… może każdy potrzebuje takiego oddanego kapciowego? A już sprzedawanie przez niego relikwi w postaci kropli krwi (jak rozumiem) to szczególnie odrażająca sprawa. O ile pamiętam, to Lolek protestował przeciwko stawianiu pomników, ale widać robił to za słabo. Ludzie wiecznie będą potrzebować jakiejś „kultowej” postaci i jakiejś owczarni, do której dobrowolnie dadzą się zagonić…

  14. Pytaja Alicja-Irena, Tanaka „Skąd się tacy ludzie biorą?”. Jesusmaryja, swintyjosefacie!!! Napisane jest jak wol, biale na czarnym. White power against modern world. Taka sytuacja…

    Wchodzisz na sniadaniowki zebranko. Lewa raczka machasz niedbale, do juz sniadaniowo zebranych. Wzrokiem szukasz wolne przy oknie. Komorke polozyc. Pobierasz mleczko, kaffke i cukier, ale nierafinowany, brunatny. Po domowym sniadaniu jestes. Suchy chleb dla konia jadl nie bedziesz zbiorowo. Siadasz. Kaffke traktujesz ostroznie, krawat nie zamoczyc. Marzenia o silny wiatr na weekend przed twoimi oczami snuja jak baranki. Taka sytuacja…

    Mloda hongkongiczanka. Ambitna. 30kont samodzielnych, obrobke nowych prowadzi. Rzuca diagonalnie, reszta towarzystwa zamiera. „-Seleukos, czytales w NewYorkTimes o ojciec macial degrengolado u pontifex wizyty?”. Ty senior consultant i supervisor z blogoklimatycznych marzen wyrwany zostajesz diagonalnie bo… Wszystkim hongkongicznkom ambitnym, reszta nie mniej ambitnych, wiadome. Znad Wisly musi hydraulik budowlany, bija kobiety piesciami, katolik. Znaczy wiedze masz, potrojna, dlaczego NYT o ojcach pontifexach pisal co napisal. A pytanie jest, bo wiedza o tobie, osobiscie i personalnie. Niehydraulik, niepiesciarz. Znaczy musi katolik. Takie uprzedzenia standart maja. A ty biedak supervisor i inne, musisz omydlic. „-Jeszcze nie zdazylem przeczytac. Za wczesnie…”. Taka sytuacja, taka sytuacja…

    Lecisz na gore, druga strona budynku. Logujesz. Czytasz i wstyd cie ogarnia. Malowstydliwy ogolnie, ale ogarnia. Jak tu dalej hongkongiczanke omydlac? Jej ciekawskosc? No to piszesz do biskupa Aborelius w Stockholm pismo krotkie. Härmed zaczynasz poczem dwoma zdaniami, nienadwislanskimi, wystepujesz z katolickiego zwiazku. Po lunczyku odpowiedz otrzymujesz. Co ciebie, Seleukos, bardziej wq…wia, co NYTimes. Ktos w Aborelius zastepstwo, proponuje tobie rok wypowiedzenia. Tobie, co pieciominutowo wypowiadzsz cokolwiek masz ochote. To piszesz jeszcze raz pismo do Aborelius. Ale dluzsze. Ale Härmed zaczynasz. Tak dzien pracy zakanczasz. Taka sytuacja…

    Dzien nastepny zaczynasz niesniadankowo. Hongkongiczanke omijasz. Po zalogowaniu poczte ogladzasz. Gdzie miedzy bzdety roznorakie, od Aborelius zastepstwo masz pismo. Twoje wypowiedzenia czlonka (chujostwa) ma moc od zaraz i Skatteverket zawiadomiono co register ch…twa prowadzi. Slimacza poczta przyjdzie jak poczta da. Taka sytuacja…

    Dzien nastepny, wchodzisz na sniadaniowe zebranko. Dalej etcetera. Hongkongiczanka diagonalnie „-Co czytales?”. „Czytalem.”. I dalej Hartmanem lece, z blogu sasiedniego, ale trzynascie lat wczesniej (chyba) czy czternascie. Ale przedwszystkim, ja nie katolik mowie. A niehydraulik, niepiesciarz. To wiedza. Trzynascie lat pozniej, Aborelius jest kardynal. Prymus tut katolikow, ale nie mnie. Reszta bez zmian. Pewnie hongkongiczanka starsza. Taka prosta sytuacja…

    Ruch White power against modern world zaczal od niszczenia maszyn wlokienniczych, chyba tak. Malthusianski czas skonczyl. Nowe przyszlo. A teraz nowe elektryczne nartorolki jedzie. Ale…

    „… niektorym zdawalo,
    malhusianski czas gra jeszcze
    a to echo gralo. „

    Choc w Krzyzu Mnie Lupie Sigrid, @lonefather, Bolejacego Boskosc wspomoge, a @Wszystek reszte

    pzdr Seleuk

  15. No to jak @lonefather??? Ja Trzy Drzewca, potrojne beczki, bede Ciebie wspomagal. choc mnie w Krzyzu Lupie. Masz cos naprzeciwko?
    S.

  16. @seleuk

    Bosko sztame wiec dzis uskutecznimy. Ide w „Trzy drewna”… czytaj „casks”, cosie w moim wypadku przeklada na Madera, Sherry i American Oak.

    Ide w Trzy Drewna, co sie przeklada na Madera, Sherry i American Oak. Zrobione przez Glenlivet jakies 16 lat temu.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps U mnie ze 3 lata, wiec z 19, ale w drewnie 16.

  17. seleuk|os|
    16 marca o godz. 21:36

    Jak ja moge miec naprzeciw cokolwiek, jak mam sam Trzy Drewna?

    Skool.

    Pozdrowka
    ~l.

  18. Leze cos kolo tego wiekowo @lonefather, ale u mnie lezakowania nie ma, bo lezakow nie ma. Skål S.

  19. Z tym lezakowaniem, co nie mam, jest tak.
    „…wielkes mnie pustki uczynila w domu mojem
    moja droga Orszulko tem zniknieniem swojem…”

    To jak u mnie Orszulka znika do ca 2/3, to ja najszypciejszem zwrotem zamawiam nastepna Orszulka. Zaczem Ona przybywa, lokalnie nielezakowana. Poczem historija kolem toczy.
    S.

  20. @s

    Wiekowo to juz dojzale. Smialo mozna sie zajac, bez zadnego ryzyka dodatkowego.

    https://photos.app.goo.gl/VG7TNbJcbcfC2VJt8

    Pozdrowka
    ~l.

  21. Wszystko sie kolem toczy.
    .Bez kola nie byloby toczenia sie. Jesli porawnie rozumuje. Problem nie w toczeniu sie, jak mniemam, ale w strowaniu kierunkiem toczenia sie…

    Sterujesz, to wiesz gdzie dojedziesz. Jak odpusicisz, to cholera jedna wie, gdzie sie dotoczysz…

    Pozdrowka
    ~l.

  22. Mnie sie dzis gadac nie chce. Wiec ma pare obrazkow. Sie ogarne, je ogarne i dolinkuje na bloga.

    Obscena … ale za to jaka wymowna, choc bez slow…. (to reklama zachecajaca…)

    Pozdrowka
    ~l.

  23. Zaczne po JAponsku, czyli od Haiku…

    Ewentualnych czytelnikow uprasza sie o zmobilizowanie sie i maksymalny wysilek i wczucie sie w glebie i wieloznaczna rzeczywstosc prezentowanej poezji…

    https://photos.app.goo.gl/dvaQ5BVoZMH2irzE7

    Pozdrowka
    ~l.

  24. Na tle Twojej flaszki, moja zrobilem, ale nie wiem ile mnie przyjdzie czas opublikowac. Musze kabel w balaganie znalezc, zeby komorke dolaczyc. Nie wiem tez czy oswietlenie jakotako uzyskalem. Ja jestem d..a nie fotograf. Skål mnie lepjej idzie znacznie. W poszukiwaniu kabla, poszukujac…
    Skål S

  25. @lonefather, to nie jest haiku. Haiku musi miec nawiazanie do pogody, klimat, pora roku etc. Pare innych rzeczy. To mnie oderwalo od szukania kabla. Co go jeszce nie znalazlem. Ale Twoj drugie foto wyraza nastroj, co jest adekvatny. Skål S. Szukam kabla.

  26. Heureka, Heureka. Kabel znalezion. Znaczy teraz schody zaczynaja. Jak medrzec pod gorke wedrowal. SkålS

  27. Uwentualnych czytelnikow, pozostalych pzy przytomnsci po japonskim ciosie poetyckim, czuje sie w obowiazku na ziemie nasza umeczona sprowadzic, wiec ekonomiczny koment do poezji japonskiej, czyli cover z ekonomicznego Parnasu….

    Panie i Panowie!
    Madamy i Gospoda!
    Ladys and Gentelman….

    The Economist!

    https://photos.app.goo.gl/SVVXpD99L7gSM7d87

    Pozdrowka
    ~l.

  28. seleuk|os|
    16 marca o godz. 22:22

    Mahasz se ta swoja katano i postradales wyczucie poetyckie…

    Ale moze i nieznajomosc brytyjskosci tez ma wplyw. W zaprezentowanym Haiku jest wszystko czego brak insynuujesz….

    weather? – is f***ck
    climate? – is f***ck
    seson? – is f***ck

    I Ty smiesz zarzucac braki?

    Jak mozesz?

    Pozdrowka
    ~l.

  29. https://photos.app.goo.gl/PBWuePbVt7dpTGNY7
    Kot Boss to tylko dlatego, ze mnie nie chcialo drugich albumow robic. Dolaczylem do ostatni o kocie Boss (co teraz spi) a uszy ma z powrotem dwa

    pzdr Seleuk

  30. Alicja-Irena
    16 marca o godz. 22:32

    Ciekawostka?

    A ty jestesOK?

    Bo jak ja cos takiego poznaje, to slowo „ciekawostka” jest ostatnim co mi na mysl przychodzi.

    Pozdrowka
    ~l.

  31. Alicia i lonefather. Ja tak szybko nowe rzeczy nie moge produkowac, ledwo kabel znalazlem a tu takie. Ja siebie sukcesywnie oslabiam. Bo mnie w Krzyzu Lupie, ale mniej

    pzdr Seleuk

  32. Zaczalem ten link czytac Alicia ale nie dokonczylem. Jestem oczen sorry. Ale wierze gleboko (agnostycznie) inni przeczytali.
    pzdr Seleuk

  33. Ja Tobie lonefather brakow nie rzucam. Ale… jak ze wspomaganiem?
    Skål S.

  34. Pol Orszulki wytrabilem i nic. Zadnych ateistycznych znakow. Chyba nasmarowac raczki pojde, bo mnie naskorek zlecial. A w Krzyzu Lupac przestaje, o czem Seleuk zawiadamia i dobranoc mowi Towarzystwu.

  35. @s

    Wiem, ze Nie… Ale ja horror doswiadczyem, Gzdy sie na Laphroaig przerzucalem…

    Dwa horrory przezylem. Oba niecenzuralne, wiec przemilcze.

    Pacz sam, i podziwiaj! Pije to samo… 😉

    https://photos.app.goo.gl/LWEHRbR9qC7nnE938

    Pozdrowka
    ~l.

    ps I w Uj z horrorami …

  36. @s

    Ja problemy pokonalem, a ty „dobranoc”?

    Pozdrowka
    ~l.

  37. dobranoc, dobranoc… Eeeee… Poszedlem raczki nasmarowac kremem bo mnie naskorek zlazl, szczegolnie z lewej. Tak bywa. Dzis pogoda byla dobra na pare godzin wiosel. W doborowej kompaniji, w doborowej. Jutro ma deszcz lac, to dobrze wyszlo. Skål s.

  38. lonefather
    16 marca o godz. 22:45

    Alicja-Irena
    16 marca o godz. 22:32

    Ciekawostka? A ty jestesOK?
    Dlaczego od razu mnie atakujesz? Co mam napisać – że ręce załamuję? Przeczytałam, podałam sznureczek do artykułu, dodałam „ciekawostka”, żeby zaciekawić. Nie zamierzałam analizować, bo tu nie ma czego analizować (moim zdaniem).
    Co to znaczy „A ty jesteś OK”? Wskazówka, że coś ze mną nie tak.

  39. Ale widze masz lepsze swiatlo co ja. Kuchenne. Na flaszki. Ja moja przy kompie przytulam. To gorsze swaitlo. Co czlowiek nameczy zanim dobry fotograf zostanie. Skål L ze Seleuk

  40. Alicja. My ludzie rozsadnie zainfekowani, musimy klocic o formulki? Wez jaki Shiraz z nami, czy co lubisz. Taka bylejaka prop od Seleuk

  41. Nie musimy się kłócić, o to mi chodzi!
    Niestety, nie mam shiraza pod ręką, ale vino tinto mieszanka ontaryjskich i „międzynarodowych” win. Paskudztwo, ale dobrze robi.
    No, nie całkiem paskudztwo, jak pooddychało nieco, może być…
    Mnie trochę uszczypnęło to pytanie lonfathera, bo sugeruje, że jestem jakaś durna czy coś. Po co to?

  42. Ta kobieta na pierwszym foto od gory jest Therese. Ona ma kuznie, jest kowal. Produkuje rozne przedmioty z viking epoki. Dom i kuznia ma ok 4km od mnie. W drodze do portu. Na foto jest ubrana za Sigrid Storråda, z epoki. Niestety ta strona jest tylko po szwedzku, reszta linkow tez. Ale mozecie obejrzec.
    http://wadbring.com/historia/sidor/sigrid.htm
    A to jest jej kowalstwo strona. Niestety tez tylko po szw. Ale jakby kto z Was vikingakowal chcial byc, to ona mowi po ang.
    http://www.smedjatheresedesign.se/59586360

    Bylismu dzis prawie 50mil(90km) do Djurö i z powrotem.

    pzdr Seleuk

  43. Dziekuje Alicja. Seleuk

  44. Alicja-Irena
    16 marca o godz. 23:45

    Ciekawostka? A ty jestesOK?
    Dlaczego od razu mnie atakujesz?

    Errr.. Ty jestes bardzo Polska, ja co nieco brytyjski, znczy sie angolski. Pytanie o bycie OK, nie jest zadnym atakiem tylko troska o zdrowie !!!

    Ja sie troskliwie o zdrowie zapytalem…. Instynktownie sie zapytalem, jakbym sie zapytal kazdego innego sasiada, gdy zobacze, ze cos moze isc zle.

    Pozdrowka
    ~l.

  45. seleuk|os|
    16 marca o godz. 23:46

    A bo ja troskliwy jestem i na dodatek nie lubie kiepskich fotek, juz nie wspominajac o tym, ze chcialem pokazac, ze sie na uwedzona …. przestawiam.

    Pozdrowka
    ~l.

  46. Nie troszcz się, będzie lepiej dla nas obojga.
    Jestem bardzo polska, mimo, że mieszkam od 37 lat w bardzo anglosaskim kraju i mamy tę samą królową. Dlaczego uważasz, że „coś może iść źle”?

  47. Fajna kobieta, ta kowalka – szkoda, że nie ma tłumaczenia na angielski. Ze szwedzkiego kojarzę tylko „kopping” (targ albo coś koło tego?). W Szwecji byłam raz i krótko, u rodziny w Sztokholmie, a poza tym mam przyjaciela Szweda (internetowego) w Norkopping.
    Muzyk klasyczny (wiolonczela) z problemami, jak to artysta niedoceniony czasem miewa…

  48. Hmmmmm….,

    Ale owszem moge sie powstrzymac i nie troszczyc, gdy takie zyczenie wyrazasz.

    A ze „moze isc zle”, to oczywista oczywistosc, ktora wielokrotnie juz opisywalem w Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej.

    Pozdrowka
    ~l.

  49. Köping jest targ dokladnie. Te dodatki przed Norr, Söder czy Lid, Lin to geograficzne, kierunkowe dodatki. Zeby wiedziec gdzie, dawniej. Ta pierwsza strona (link) to sa rozne vikinga historie. Poza vikipedyczne, to malo kogo interesuje. A ta strona o kowalstwie ma duzo foto produktow, text jest wlasciwie zbedny.

    pzdr Seleuk

  50. No dobra, ale nie należy chyba od razu oczekiwać, że może iść coś źle.
    Od kaczystów i kościółków mi tak daleko, jak stąd na Mars, a nawet dalej, co już kiedyś tłumaczyłam tutaj.
    Ponieważ jesteś z anglojęzycznego kraju, pytanie „A ty jesteś OK” (are you (feeling) OK” – jest równoznaczne z polskim – czy dobrze się czujesz? I jeśli to nie jest pytanie zadane w gabinecie lekarszkim, sugeruje, że coś nie bardzo z twoją głową… Chyba wiesz, co mam na myśli.
    Może nie łapmy się za słówka? Ty mnie za „ciekawostkę”, ja Ciebie za „A Ty jesteś OK”?
    No to dobranoc wszystkim, spadam do mojej lektury, na sen za wcześnie.

  51. p.s.
    Seleuk, skoro mówię o czytaniu…lubię każdy rodzaj literatury i twierdzę, że jeśli chodzi o kryminały, to nie masz nad Szweda. Henning Mankell (zmarł ze 3 lata temu), Asa Larsson – doskonali. Tych autorów biorę z półki bez zastanowienia, bo wiem, że nie odłożę od pierwszej do ostatniej strony. I to nie, żebym przepadała za kryminałami, to jest po prostu dobra literatura. A że z dreszczykiem…

  52. Alicja-Irena
    17 marca o godz. 0:58

    Chcesz mniejszy zawod?

    Wyobraz najgorsze.

    Pozdrowka
    ~l.

  53. Alicja-Irena
    17 marca o godz. 0:58

    No dobra. Jak sie na anglojezycznosc odwolujesz, to jak sie mialem zapytac, gdy do linku zapodanego dajesz koment : „CIEKAWOSTKA” ?

    No jak?

    Mialem wybor inny poza wybranym, albo udaniem, ze nie kumam o co biega?

    Pozdrowka
    ~l.

  54. Niestety Alicja, moja kryminalna „wrazliwosc” literacka jest zero, albo null. Tych co wymienilas „napoczynalem” do 50-80 stron. Pozniej stop. Trudno tu nie napoczac. Jest tez z 15 innych. Rownie znanych, rownie tlumaczonych, rownie napoczynanych przez mnie. Sukcesu tej litteratury nie lapie. Mam innych tutejszych favorytow. Przed wszystkim Peter Englund. Sienkiewiczowsko niesienkiewiczowski, jak daleko da, blisko bezpowiesciowski. Ale grube rzeczy. Raczej impresionism literacki. Czy pare zmarlych „wspolczesnych”. To sa moje exlibrisowe pozycje, tutejsze.

    Dobranoc Seleuk

  55. Słowacja ma przystojną kandydatkę na prezydenta.
    A Google jest głupi i niejasno mi tłumaczy.

    https://www1.pluska.sk/spravy/z-domova/exkluzivna-spoved-caputovej-partnera-co-mysli-jej-ex-manzelovi

    Exkluzívna spoveď Čaputovej partnera: Čo si myslí o jej ex manželovi?

    Vo vzťahu sú asi dva roky, ale poznajú sa v podstate od detstva, keďže vyrastali v jednej štvrti malého mesta. Teraz hovorí, že s kandidátkou na post prezidentky Zuzanou Čaputovou spolu nechodia, ale sú partneri. Peter Konečný pre Plus JEDEN DEŇ prezradil, akú úlohu zohral v jej odlúčení od exmanžela, ako aj to, že je pripravený na akúkoľvek úlohu po jej boku.

    Keď sa Zuzana Čaputová koncom minulého roka rozvádzala s architektom Ivanom, s ktorým má dve dcéry, len málokto tušil, že s exmanželom už takmer dva roky nežije v jednej domácnosti a po jej boku je už dávno iný muž.

    Po tlaku médií aj verejnosti priznala, že tvorí pár s Petrom Konečným. „Zuzkinho muža vnímam ako dobrého chlapa a veľmi komplexnú osobnosť. Pomáhajú si, podporujú sa, vychovávajú spolu deti,“ hovorí Konečný, ktorý sa s Čaputovou zoznámil pri fotení portrétu, na ktoré Zuzku oslovil.

    Je však presvedčený, že on nemal na jej odlúčenie od exmanžela žiaden vplyv. „Vtedy už dlho nežili v spoločnej domácnosti a náš vzťah nesúvisel ani s ich rozchodom,“ objasňuje muž, ktorý o sebe hovorí, že je fotograf, básnik, textár a hudobník. To bolo ešte v roku 2015, keď mu vraj ani len nenapadlo, že by niekedy mohlo byť medzi nimi aj niečo viac.

    V jednej domácnosti ani po dvoch rokoch „randenia“ spolu nežijú. Občas sa však spoločne zíde celá „veľká rodina“. Zuzana má dve dcéry, Peter už dospelého syna. „Prichádzajú do styku skôr výnimočne. Budem sa nesmierne tešiť, ak sa postupne zblížia,“ hovorí. Čaputová pred časom dokonca prezradila, že o kandidatúre hovorila aj s dcérami, aj s partnerom. Konečný tvrdí, že jeho pracovný život to nijako neovplyvnilo. Súkromný však trochu viac. „Kampaň sa nesie na dobrej vlne a teší ma byť jeho súčasťou. Určite to občas aj trocha zabolí, ale vždy to niekto prekryje smiechom,“ snaží sa odosobniť.

    Predvolebná kampaň pred prvým kolom prezidentských volieb bude trvať ešte necelé dva týždne. Hudobník je pripravený na všetko. Aj na to, že by sa mohol stať neoficiálnym prvým mužom. „Zatiaľ to vôbec neriešime. Som pripravený na akúkoľvek úlohu po jej boku. Od tých úplne banálnych až po tie veľké,“ uzavrel.

  56. Ekskluzywna spowiedź partnera Caput: Co myśli o swoim byłym mężu?

    Mają około dwóch lat w związku, ale znają się od dzieciństwa, ponieważ dorastali w jednej czwartej małego miasteczka. Teraz mówi, że z kandydatem na prezydenta, Zuzaną Čaputovą, nie spotykają się, ale są partnerami. Peter Konecny ​​powiedział Plus ONE DAY, jaką rolę odegrał w jej separacji z byłym mężem i że był gotowy na każdą rolę u jej boku.

    Kiedy pod koniec ubiegłego roku Zuzana Čaputová rozwiodła się z architektem Ivanem, z którym ma dwie córki, niewielu wiedziało, że nie mieszkała w jednym gospodarstwie domowym przez prawie dwa lata z innym byłym mężem, a inny mężczyzna już dawno odszedł.

    Po presji mediów i opinii publicznej przyznała, że ​​jest parą z Peterem Konečnym. „Widzę człowieka Zuzkina jako dobrego faceta i bardzo złożoną osobowość. Wspólnie pomagają, wspierają, wychowują dzieci ”, mówi Konečný, który spotkał Čaputová podczas fotografii portretowej, którą skontaktował się z Zuzką.

    Jest jednak przekonany, że nie miał wpływu na jej separację od byłego męża. „W tamtym czasie nie mieszkali przez długi czas we wspólnym gospodarstwie domowym, a nasz związek nie był nawet powiązany z ich rozpadem” – wyjaśnia mężczyzna, który mówi, że jest fotografem, poetą, pisarzem i muzykiem. Było to jeszcze w 2015 r., Kiedy nawet nie sądził, że mógłby mieć coś więcej między nimi.

    Nie mieszkają razem w żadnym gospodarstwie domowym po dwóch latach randek. Ale czasami cała „wielka rodzina” spotyka się. Zuzana ma dwie córki, Peter jest dorosłym synem. „W wyjątkowy sposób kontaktują się ze sobą. Będę niezmiernie zadowolony, gdy będą się stopniowo zbliżać ”- mówi. Čaputová ujawniła nawet, że mówiła o swojej kandydaturze ze swoimi córkami i ze swoim partnerem. Konečný twierdzi, że jego życie zawodowe w żaden sposób na niego nie wpłynęło. Ale trochę bardziej prywatny. „Kampania jest na dobrej fali i cieszę się, że mogę być jej częścią. Z pewnością czasami robi to trochę, ale ktoś zawsze się z tego śmieje – próbuje się podszywać.

    Kampania przedwyborcza w pierwszej turze wyborów prezydenckich potrwa mniej niż dwa tygodnie. Muzyk jest gotowy na wszystko. Nawet gdyby mógł zostać nieoficjalnym pierwszym człowiekiem. „Jeszcze tego nie robimy. Jestem gotowy na każdą rolę u jej boku. Od najbardziej banalnych do dużych – podsumował.

  57. Nad szczęściem Lolka zebrały się czarne chmury.
    Francuskie działaczki katolickie chcą dekanonizacji JP2
    ttps://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/chca-dekanonizacji-jana-pawla-ii/sf6zz6l

  58. W komentarzach zauważyłem, że grupa francuskich katoliczek nie lubi polskiego świętego. To bardzo nieładnie, bo on dal się lubić nawet bezbożnikom. Wybaczyłem mu jego skostniałe poglądy, myślałem, że ten typ tak po prostu ma, może wyskoczyć z koszuli, ale nie ze skóry. Czy w sprawie pedofilii był za ofiarami, czy za współczuciem dla biednych gwałcicieli, tego nie wiem, bo nie śledziłem tego tematu. Moje największe zastrzeżenie wobec niego to jego działalność w awansowaniu biskupów czy kardynałów typu Dziwisza et consortes. Czyżby aż tak nie znal się na ludziach, ze takich gnid nie rozpracował? Nawet mu powierzył wykonanie testamentu, a ten … tu niedomówienie… natychmiast złamał zasady etyki i komercyjnie wykorzystał mniej lub bardziej genialne zapiski spadkodawcy, wbrew woli „onego”.
    Uczynienie go świętym to paranoja. KK od czasu do czasu dokonuje lustracji świętych i z tego miliona(?) już nieco zmniejszył ich liczbę. Pamiętam, jak wiele lat temu chciano wypieprzyć z tego szlachetnego grona patrona naszego kościoła, św. Mikołaja. Zwyciężył wtedy pragmatyzm ichniego IPN, bo zabranie dzieciom św. Mikołaja mogło mieć poważne skutki finansowe, zdecydowanie mniejsze datki i nasz patron nie został „zdekomunizowany”, bo był i jest bardzo przydatny jak prokurator komunistyczny Piotrowicz dla PISu.
    Mnie uratowanie świętości M. bardzo się podobało, bo wlokłem jego ciężką figurę 18 km pod górę (św. Anny), mój trud nie został zmarnowany, dalej mogę liczyć na chody. Jeśli odbrązowi się postać Lolka, to się nie zmartwię. I tak zawsze patrzyłem z obrzydzeniem na obraz jego przylotu do dowolnego kraju, gdy całował brudną ziemię na lotnisku, szczególnie w tych krajach, skąd uchodźcy przynoszą wszelkie zarazki i pasożyty do Polski, zdaniem prezesa…

    Z innej beczki:
    Cieszy mnie jawna perfidia prezesa i spółki, gdy manifestują .. i „afirmują”… miłość do zakamuflowanej opcji niemieckiej w ramach akcji przedwyborczej, od razu poczułem się lepiej (prawie jak element suwerena), jak bracia Moskale przed pewnymi wyborami prezydenckimi.

  59. Antonius
    17 marca o godz. 12:26

    Antoniusie, powiadasz: „Uczynienie go świętym to paranoja.”
    Widzę więc, że brak Ci wystarczająco fachowej edukacji w sprawie tej mrocznej i diabelskiej firmy. Wobec tego, zrobię Ci szybki a fachowy kurs w sprawie. Na metodę kawy instant: szybko-gęsto-efektywnie. Uważaj.
    Święty nie zostaje świętym dlatego, że jest święty, ale z powodu „heroiczności wiary”.
    Dlatego też cały tłum świętych to są niepospolite łotry, ale za to „heroicznie wierzące”.

    Nasz milusiński, Święty Ojciec Święty i tak dalej, zapewne był fachowo heroiczny w wierze w bozię, bo przecież trzeba dostatecznej heroiczności by w niego wierzyć wbrew rzeczywistości faktów i wartości, które nawet prawidłowy katolik hipotetycznie podziela , a realnie z nimi zawzięcie walczy.
    Tak więc słusznie ŚOŚ jest świętym. A to, że dla szerokiego kręgu ludzi przyzwoitych, rozumnych i moralnych jest ten stan rzeczy odrażający, nic nie ma do rzeczy w wewnętrznych sprawach Kościoła kat. Ma zaś wiele, wszystko, w sprawach granicznych: wewnętrzno-zewnętrznych i w całości zewnętrznych. Informuje nas to bowiem, że Kościół kat jest przedsiębiorstwem zła, plenipotentem nieistniejącego Szatana, albo nawet nim samym w bycie osobowym, ściśle tak, jak za byt osobowy uważał Szatana sam Wojtyła, ŚOŚ, Lolek giewontowy i tak dalej.

    Co prawda, całowanie przez naszego milusińskiego ziemi na rozlicznych lotniskach (ściślej – żelbetu lub asfaltu, co musiało skutkować wzajemnym przenikaniem: Lolek wzmacniał swoją żelazobetonowością płytę lotniska oraz przejmował żelbetonowo-asfaltowe miazmaty prosto w siebie, co się nazywa „przenikaniem ducha” i „wzajemnym umacnianiem”) było dziwacznym zachowaniem Wojtyły, ale nie o to mam do niego największą pretensję. Mam ją o to, że był to człowiek wysokiej inteligencji, a skrajnego, zwyrodniałego zakłamania i hipokryzji. Hołubił on bowiem opozycję antykomunistyczną, a osobliwie solidaruchów w krajach bloku wschodniego w Europie i załatwiał skryte a brudne interesy z Reaganem a równocześnie brutalnie tępił podobne, do tego znacznie potrzebniejsze – bo działające w krajach brutalnych, morderczych dyktatur, realnego niewolnictwa i skrajnej biedy, pod nadzorem USA – w Ameryce Południowej i Środkowej, a także na obszarach Afryki i części Azji. Chodzi i ruch i teologię wyzwolenia, ale nie tylko, zaś teologia wyzwolenia była JEDYNĄ teologią, jaka pojawiła się w tzw. łonie Kościoła kat, która miała cechy humanitarne, humanistyczne, po prostu ludzkie. Wojtyła ją rozwalił.

    Ale to bynajmniej nie koniec jego ohydy moralnej oraz intelektualnej. Do tej samej Ameryki Południowej nieustannie fruwał, a jak przyfruwał, gadał potworne kłamstwa o łasce katolicyzmu, cudach świętych, Maryjach, Jezuskach, przemodleniach, uwielbieniach i tak dalej. Gadał to z niesamowitą bezczelnością, gdyż jego przedsiębiorstwo – Kościół kat było katem, sprawcą ludobójstwa, zniszczenia plemion, narodów i kultur mieszkańców, obu zresztą, Ameryk.
    W tej demoralizacji moralnej i spotworniałym zakłamaniu osiągnął mistrzostwo Kościoła kat i – jako heroiczny wyznawca – słusznie został Świętym Ojcem Świętym.

    Cała reszta, te Dziwisze, Hosery, Michaliki, te niezliczone hołdy, tysiące pomników, obsikań całej Polski wszystkim imienia JPII – co mu tak ślicznie pasowało, to tylko objawy tej deprawacji, a nie istota sprawy.

  60. Antonius
    Starasz się , choć z trudem, być koncyliacyjny wobec „naszego”, papieża, ale sam widzisz, że musimy połknąć tę żabę.
    „Moje największe zastrzeżenie (moje też – mag)wobec niego to jego działalność w awansowaniu biskupów czy kardynałów typu Dziwisza et consortes. Czyżby aż tak nie znal się na ludziach, ze takich gnid nie rozpracował? Nawet mu powierzył wykonanie testamentu, a ten … tu niedomówienie… natychmiast złamał zasady etyki i komercyjnie wykorzystał mniej lub bardziej genialne zapiski spadkodawcy, wbrew woli „onego”.
    Dla mnie, przy okazji, raz jeszcze wypływa sprawa „fenomenu świętości”, który to co i rusz wymyka się ziemskim osądom. Kryteria, jakimi posłgują się poszukiwacze świętosci, są dość niejasne, Między innymi wchodzi w grę udowodnienie od jednego do trzech(?) cudów.I tu zaczyna się mateafizyka, tkliwa dynamika, angelologia i dal…
    Dlaczego świętym nie może zostac osoba świecka bohaterska, o nieprawdopodobnuch zasługach, a niekoniecznie religijna?
    Co to jest świętość? – usłyszę od funkcjonariusza kościoła bla, bla, bla- i w ten sposob zostanę „ubogacona”, ale nie na tyle , by ścigać się na ścieżce do świętości.

  61. mag
    17 marca o godz. 10:58

    Z tych chmur nie będzie burzy. Raczej to, co już jest: dalsze rozłażenie się mitów na temat Lolka i gnicie przedsiębiorstwa. Co jest całkiem dobre, słuszne i zbawienne.

  62. Na Jasnej Górze prezes PiS „ofiarował Matce Bożej bukiet biało-czerwonych kwiatów”

    Matka Boża kwiatów nie przyjęła. Prezes okazał się niekulturalny: zapomniał o czekoladkach i rajstopach.

  63. Haa… Tanaka. Tu w grubomylnym bledzie jestes (Tanaka, 17 marca o godz. 13:41 ) albowiem…

    Albowiem kwiatki dac mozna jako neutralne. Czekoladki Maryja nie potrzebuje bo itak juz umorusana jest na brazowo, wystarczajaco. Rajstopy czy leggins Tanaka, trzeba dokladny rozmiar znac. Jak nadprezes prezesow moze wiedziec te rzeczy? To nawet ja nie wiem.

    https://www.duetsklep.pl/gp-0000007432-legginsy-damskie-wood-gatta.html
    czy
    http://rajdlanog.pl/glowna/74-sexowne-rajstopy-damskie-z-koronka-w-pasie.html

    Co nie zmienia rzeczy, mogl dac bon towarowy.

    pzdr Seleuk, sniadanko konsumujac, w calkowitym oderwaniu od rzeczywistosci

  64. Benedykt 16 ,podobno opowiadał DLA JP2 o pedofilii.A POTEM PODOBNO Z POWODU CHOROBY ABDYKOWAŁ.Żyje do dziś w zdrowiu.Tanaczku ,przypomnij co mówił w czasie abdykacji ,i czy nie potrafił powalczyć z pedofilią.?A TERAZ MIESZKAJĄC W JEDNYM DOMU ZE SWOIM NASTĘPCĄ ,NIE JEST GŁÓWNYM JEGO POMOCNIKIEM W TEJ WALCE?

  65. Wszyscy na nieszporach? 😉

  66. @wujaszek wania
    17 marca o godz. 21:51

    pończoch szukają dla matki i wszystkich dzieci tego, co ma kota.

  67. wujaszek wania
    17 marca o godz. 21:51

    Jak już było o rurach i bojlerach, to już było o wszystkim. Ticked all boxes. Kurtyna!

  68. Może to dobra pora dla „wyjechanych”: kot spi to myszy harcuja 🙂

  69. Popaczylem dzis z oddali na kawalek Umeczonej, co sie wybral zeby dookola, znaczy sie naokolo planety zademonstrowac, ze Umeczona odzyskala Niepodleglosc. Przyznam sie, ze mnie przepieknie wyglada Umeczona w swoim oddelowanym kawalku na tle City…

    Zreszta sami se popaczcie z moim zyczeniem, wish you were here…

    Errr … znaczy sie woooojek G pomieszal i jest odwrotna kolejnosc… czyli zeby bylo „po kolei” to trzeba ogladac od tylca, znaczy sie od ostatniego do tylu, zeby widziec po kolei jak byly robione…

    Od tylu, czyli od poczatku, mamy sfrustrowanego prawie maszyniste pociagu DLR (Dockland Light Railways) i pare widoczkow z drogi do Greenwich, pozniej DM na Thames River zacumowana (bo w/g Anglikow kazda jednostka plywajaca jest zawsze ONA, czyli SHE) w samym srodeczku nurtu. Rozne ujecia, z roznych miejsc, w roznym czasie, innym swietle i zmiennym zachmurzeniu.

    Choc ujecia wydaja sie tak podobne, to mam nadzieje, ze nie bedziecie sie nudzic, jak i ja sie nei nudzilem.

    Acha, sa dwa przerywniki, jeden to lancuch cumowniczy co z brzegu znika w rzece, a drugi, to „rzut oka” na takielunek Cutty Sark w tle nieba o zachodzie.

    Pozytecznego ogladania zycze.

    https://photos.app.goo.gl/ozmXSQLjF4TMLGs79

    Pozdrowka
    ~l.

  70. Ale ja sie wyglupilem…. Errr….

    Znaczy sie cale tlumaczenie „od tylca” jest do tylca… bo jak sie klika w linka wsio jest dokladnie po kolei…

    A poza wszystkim jak sie juz w turystyke zabawialem, „Wycieczka do Greenwich”, to do sklepu turystycznego wszedlem i 3 foty z niego koncza reportaz z wycieczki…

    Pozdrowka
    ~l.

  71. @wujaszek wania 8:27

    Kawałek pierwszej części. Do Klocha. Potem wyłączyłem. I nie zamierzam wracać. Kloch z Hołownią to stanowczo nie moja bajka. Przy czym mam wrażenie, że ten drugi jest zdecydowanie bardziej szkodliwy.

  72. paradox57
    18 marca o godz. 9:32

    ja zmęczyłem do końca.

    Generalnie bardzo lubię Arenę idei. Znakomita była jej jesienna edycja poświęcona 100 leciu odzyskania niepodległości, w której to sam tytuł poddano bardzo ciekawej dyskusji.

    Ta odsłona była specyficzna.
    Zwykle audytorium wypełnia szczelnie nie tylko parter, ale i wszystkie balkony. Tym razem właściwie z trudem zapełniono parter.
    Wynik sondy zaprezentowanej przed rozpoczęciem debaty wyjaśniał brak zainteresowanych. Telewidzowie w 91% uznali, że kościół nie wspiera demokracji. Po debacie było ich już 96%.
    Czyli nie ma o czym gadać.
    Najsensowniej, moim zdaniem, wypowiadała się pani pastor z kościoła ewangelickiego.
    Całość powinna, w moim przekonaniu, mieć podtytuł: na ratunek kościołowi.
    Kolenda Zaleska zachowała się w sposób nieprofesjonalny. Zamiast bezstronności weszła w rolę sanitariuszki nalepiającej plastry na obolałe ego krk.
    Kloch nie wyszedł z roli manipulującego cynika.
    Hołownia darł szaty.
    I to wszystko w rzekomo wrogim krk TVN24.
    Publiczność wiedziała z góry, że szkoda fatygi. Choć widziałem na sali Chwina. Siedział z tyłu i się przysłuchiwał. „Grosz za jego myśli”.

  73. @wujaszek wania 10:08

    Też myślałem, że będzie jak w poprzednich edycjach. Ale już sam skład mnie lekko zraził. Ten dobór i sama prowadząca z góry formatowała przebieg dyskusji. Natomiast zastanawiam się, gdzie Kloch zobaczył dwa kościoły posiedzeniu episkopatu, na którym przedstawiano „raport”. Jeden współczujący i ten drugi. Tam był tylko jeden współczujący. Sprawcom-pedofilom.

  74. PS
    na posiedzeniu episkopatu

  75. Za współczującego robił prymas Polak.
    Któryś z katolickich publicystów, chyba Nosowski, napisał o kościele „dwóch prędkości”. I tego się uczepił Kloch.

  76. Mnie najbardziej ubawił fragment dyskusji dotyczącej tego, kto rządzi polskim kościołem.
    Jakoś nie chciało nikomu przejść przez gardło, że Rydzyk.
    Paskudne było też hurtowe potraktowanie publiczności jako kościoła. Mruganie okiem: przecież nie zrobicie nam krzywdy, „kruk, krukowi …”. Najczęściej robił to Kloch.

  77. Drogi Tanako,
    Dziękuję za wykład na temat istoty świętości. Niby kapuję o co chodzi, ale jako człowiek prosty i przyziemny raczej przemawiają do mnie konkrety – np. te 3 cuda z udziałem kandydata. Tu znów widzę swoje braki w dziedzinie niezwykle istotnej – kanonizacji. Mój problem polega na tym, że nie bardzo wiem, kto ma dokonać cudu, czy kandydat, czy ktoś w jego imieniu. Wszystko zależy od definicji cudu. Mam kontakt z doktorem Google i go zapytałem. Odpowiedź mnie zaskoczyła:

    Cud
    Cud is a portion of food that returns from a ruminant’s stomach to the mouth to be chewed for the second time.

    Mój angielski jest marny, ale prawie wszystko zrozumiałem – cud to materiał, który np. zostaje wykorzystany przez bydło w celu lepszego trawienia. Wątpiłem, że komisja kwalifikacyjna zajmuje się refluksem u potencjalnego świętego i szukałem dalej. Już chciałem zadać hasło „Cud mniemany.. i coś o Krakowie”, ale nie było definicji. Nie pomogło też hasło „cud u katolików”. Wiem, że definicja musi gdzies być, trzeba tylko odpowiednio zapytać. Strzeliłem z grubej rury – zajrzałem do Słownika Wyrazów Polskich PWN i wreszcie zbliżyłem się do jądra zagadnien
    ia:
    Otrzymałem informacje:

    cud
    1. «niewytłumaczalne zjawisko, o którym sądzi się, że jest wynikiem działalności Boga»
    2. «niezwykły, szczęśliwy zbieg okoliczności»
    3. «osoba lub rzecz doskonała albo bardzo piękna»

    Punkt 1 zawiera pewną niejasność. Przecież wszystko dzieje się zgodnie z wolą Boga, której śmiertelnik nigdy nie zrozumie, ale widać wyraźnie, kto jedynie dokonywuje cudu – Bóg! To gdzie jest rola i zasługa kandydata na stanowisko świętego?

    Punkt 2 jest doskonale zrozumiały, np. wygranie setek milionów dolarów w lotto, to ewidentny cud, ale rola Boga jest tu wątpliwa, bo niezrozumiała, a zasługa „cudownika” nikła -kreślenie kilku liczb. Czy za to ma być zrównanyw prawach z Lolkiem, który się mocno namęczył działaniem? Wprawdzie niektórzy nie chwalą wyników tego działania, ale czy można wszystkim dogodzić?

    Punkt 3 przywołał u mnie natychmiast piosenkę o tym, że nawet kurdupel może być świętym (jest coś w tekście o małych i dużych i każdy chce/lub może świętym być– na pewno znacie to). Wystarczy być pięknym i może się zostać świętym, nawet Jarosław K. , choć to oblizywanie się psuje nieco efekt jako nieestetyczny. JPII był postacią piękną w swoim rodzaju twardego Górala i .. należy mu się aureola!
    Moim kandydatem jest Salma Hayek!

  78. Ciekawe, bardzo ciekawe, jak mozna gadac o predkosci czegos co stoi w miejscu?

    Niby mozna, ale jakos nie widuje sie okreslen, ze cos sie porusza z szybkoscia „0”, bo o takich obiektach jesli juz sie mowi, to sie mowi ze „stoja w miejscu”.

    Pozdrowka
    ~l.

  79. Przepraszam Cię, o Blogu, lecz już nie mogu. Wpadłem na EP w moderację, czyli na wieki wieków amen. A że pisać nie mogu, bo robię miecze z aluminium, to daję na tym blogu – może adresat trafi. Temat tu stary (choć wieczny), bo i ja – stary.

    pombocek
    18 marca o godz. 10:39
    jakub01
    18 marca o godz. 8:12

    Dziękuję, jakubku, za obszerne odniesienie się do wypocin niegodnego jamnika (od Jamna). Liczę, że w zgodzie i pogodzie sporządzimy protokół rozbieżności.

    Z racji ciut słabnących zainteresowań językiem mam parę trwałych uczuleń. Masz rację, że najsensowniejsze jest dzielenie się z sobie podobnymi, dlatego, jako czytelnik jedynej książeczki o buddyzmie („Nauka Buddy”), mówię całkiem z boku.

    Użyłaś kilka razy wyrazu „prawda” i pochodnych: „prawdziwa świadomość”, „światło prawdy”, „prawdziwa natura”, „prawdziwy wgląd”, „Prawdziwa Natura”. Co to takiego „prawda”, „prawdziwy”? Ano kompletna niejasność. Do tego stopnia się na tle „prawdy” uczuliłem, że – poza ewentualnym użyciem naukowym i zdroworozsądkowym – mam ją za słowo oszukańcze, propagandowe, reklamowe, jedno z najbardziej ideistycznych – religianckich, politycznych, chiromanckich – słów służących ukryciu pustki lub fałszu. Nauka niespecjalnie potrzebuje „prawdy”. To słowo niekonkretne, które może być najwyżej skrótowym potwierdzeniem naukowej weryfikacji. Może, ale nie musi, jako że najlepszym potwierdzeniem słuszności naukowego ustalenia jest eksperyment, nie słowo. „Ciało zanurzone w cieczy traci na wadze tyle, ile waży wyparta przez nie ciecz”. Do czego tu potrzebna jakaś „prawda”? Natomiast żadna ideologia bez „prawdy” się nie obejdzie, bo zastępuje ona nieistniejącą rzeczywistość, czyli czysty WYMYSŁ.

    Oto przykład ze Starego Testamentu. Z przesadą powiem, że co drugie zdanie odmieniany jest tam przymiotnik „prawdziwy”: „prawdziwy Bóg”, „prawdziwego Boga”, prawdziwemu Bogu” itp. Nawet on, biedny, sam o sobie mawia, że jest prawdziwy. Z jakiego powodu? Zdarzyło Ci się, jakubku, mówić o sobie, że jesteś prawdziwa? Pierw musiałoby paść podejrzenie, że jesteś nieprawdziwa, prościej mówiąc – że Ciebie nie ma, nie istniejesz. Tak właśnie początkowo rozumowałem o „prawdziwym Bogu” – że ci, co go wymyślili, zdawali sobie sprawę z tego, że go wymyślili, więc ukryli to pod epitetem „prawdziwy”. Później jednak se uzmysłowiłem, że niekoniecznie mieli świadomość, że go wymyślili – mógł być dla nich oczywistym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie realnym bytem. Skąd więc „prawdziwy Bóg”? Najpewniej stąd, że było w onych czasach bogów co niemiara, ale w odróżnieniu od społeczeństw epoki plemiennej coraz bardziej wnikliwy i krytyczny człowiek miał coraz mniej respektu wobec cudzych bogów (sam Jahwe nazywa innych bogów „gnojowymi”) i albo miał ich za coś gorszego od swoich, albo uważał za fałszywych, nieistniejących. Stąd propagandowe wzmacnianie wiary w realność „naszego” Boga słowną podpórką „prawdziwy”.

    Więc kiedy słyszę wyrazy „prawda” i pochodne – „prawdziwe mleko”, „prawdziwy Polak”, „prawda was wyzwoli” – wiem, że to albo oszustwo i propaganda, albo wiara, czyli niezdolność do objęcia rozumem od początku do końca i sprecyzowania tego, co się kryje w mniemaniu ozdobionym „prawdą”. Posłużę się parafrazą nazwy z Radia Maryja: „Prawda” to myśli niedokończone. Ogólnikowe słowo zdradzające, że człowiek swoich myśli dokończyć nie potrafił. Bo gdyby jasno dokończył, nie byłoby potrzebne kwitowanie tego „prawdą”. Można się więc uprzeć i powiedzieć, że słowna podpórka „prawda” nie znaczy nic. Tak właśnie najczęściej mówię. A sam niczego z podstawą słowotwórczą „prawd” nie używam. Bo prawda w powszechnym użyciu albo jest takim samym wtrętem jak, przepraszam, „kur.a”, albo nie oznacza żadnej realności, lecz WIARĘ w realność. Tak mi dopomóż prawdziwy Bóg, prawdziwego Boga, prawdziwemu Bogu, o prawdziwy Boże.

  80. @wbocek
    Pombocku, u Passenta zazwyczaj nie czeka się na moderację, ale z niewiadomych powodów czasem moderator uporczywie blokuje post nawet gdy nieco zmieniasz treść, piszesz coś rozstrzelonym drukiem itp. Taka widać jego uroda.
    Napisałam do Ciebie na EP, bez odezwu. Generalnie jest mi smutno, ale jeszcze smutniej, gdy tracę kontakt z osobami, na których mi zależy.

  81. @wbocek
    Niestety, jako osoba niepokorna z temperamentem, @jakub(ka)01 jest na EP niemile traktowana, mówiąc eufemistycznie, przez wciąż tych samych chamskich i aroganckich dżentelmenów, a że ona się ostro odwija, tym gorzej dla niej. Zresztą i tutaj nie miała łatwego życia, więc sobie poszła.

  82. mag
    16 marca o godz. 19:31

    Tanaka
    Chcę zwrócić uwagę na może nie aż tak istotny, ale jednak wyrazisty walor JP2. Młody Lolek odnalazł się jako dość utalentowany (podobno) aktor w Teatrze Rapsodycznym i naumiał się różnych gierek, niesłychanie pomocnych w robieniu silnego, pozytywnego wrażenia. Otóż grały – mowa ciała, nawet wtedy, gdy już nie był tak sprawny, jak na początku swego pontyfikatu i głos, a raczej jego tembr. Akurat ja jestem na to bardzo uwrażliwiona. Wymiękam, gdy słyszę aksamitny baryton i sądzę, że podobnie odbierały go liczne kobiety.

    To szczęście niepojęte.. i tak dalej, że nie oglądałem aktora Wojtyły na tak zwanych deskach. Poczytałem coś z jego poezyi i sztuczek dramatycznych, nawet jakąś obejrzałem – i starczy. Naoglądałem się aktora na płytach lotniska, tronach i pomnikach oraz różnych Łagiewnikach. Starczy do potęgi. Trzeba się potem długo modlić, żeby się odlepiło to, co się przylepiło.

    Za znacznie ciekawszy i wartościowszy poznawczo uważam proces przemiany ateisty Lolka, z formy dzidziusia, w formę Lolka-wyznawcy. Jedni wstępują na działo, a inni na drogę samozakłamania. Lolek usiłował łączyć jedno z drugim: gadał wierszyki i się zakłamywał. Wyniki miał rewelacyjne.

    Pamiętasz z pewnością takie mody: a to na poetę, na filmowca, na dżezmena czy aktora, a wreszcie na hipisa. Lolek, z tą jego cudną Jezuskową aktorskością i adekwatnym głosikiem, miał niewątpliwie wzięcie – wśród dziewic parafialnych, dziewic konsystorskich i różnych innych.
    Ponieważ Lolek występował głównie w Krakowie, to inna – też aktorska – historia o wymiękaniu na skutek tembru. Tembr był lepszy niż u Lolka, a należał do Leszka Herdegena. Wchodził on co raz do jakiegoś adekwatnego lokalu i używał w środku tembru. Panie i panienki wymiękały, mdlały i tak dalej, zaś aktor Herdegen wybierał sobie z omdlonego grona odpowiednią panienkę i wychodził.
    Lolek też wychodził, ale mówią, że w zupełnie innych celach niż wychodził Herdegen.
    Tak to bywa z tymi tembrami. Oczywiście, za aprobatą Nieba.

  83. mag
    18 marca o godz. 12:58

    Koleżanka Jakub(ka) coś tu bardzo nieładnie nakręciła – tak to pamiętam.

  84. wbocek
    18 marca o godz. 12:18

    Pombocku, ze wszystkim trafiasz najcelniej, ale na to zwrócę Ci uwagę:
    Oto przykład ze Starego Testamentu. Z przesadą powiem, że co drugie zdanie odmieniany jest tam przymiotnik „prawdziwy”: „prawdziwy Bóg”, „prawdziwego Boga”, prawdziwemu Bogu” itp. Nawet on, biedny, sam o sobie mawia, że jest prawdziwy.

    Nie ma w tym ani krzty przesady! Nie tylko co drugie zdanie jest tam prawdziwość, ale każde słowo, litera, znak, przecinek, brak przecinka i plama od palucha skryby – to sama Prawda. Jest to przecież Słowo Boga. Sama Prawda, Prawda Wcielona, Prawda nad Prawdami i nad Prawdami Prawda. Jedyna Prawda, Pełna Prawda, Prawdziwa Prawda i innej Prawdy nie będzie.

    Sam Lolek narciarski codziennie nam o tym w Prawdzie przypominał. Taka prawda.

  85. mag
    18 marca o godz. 12:46

    Mag droższa od lodów, krówek i marcdepanów, parę razy przez Ciebie się popłakałem, bo coś do mnie napisałaś i odfrunęłaś. Odpowiedziałem, ale po Tobie ślad zaginął. Teraz Ty się popłakałaś, bo ja z kolei odfrunąłem. Więc nie wytykam, lecz stwierdzam, że bywamy przepuszczalscy. Mnie pod pewnym względem blogi nie pasują, bo uważam wyłącznie rozmowy w cztery oczy lub w dwoje, czyli z samym sobą. W dwadzieścia cztery to chaos. A w ogóle paplanie o czymkolwiek nigdy mnie nie interesowało. Na piwo do najlepszych kumpli chadzałem nie tylko z piwem, ale i z tematem lub problemem, a nie dlatego, że nie miałem co robić. Nawet kiedy we łbie zaszumiało, nie do każdej gadki serce mi się rwało. Blog wciągnął i mam to sobie za złe. Widziałbym malutenieczkie TWA – dosłownie parę osób dobranych zainteresowaniami, poziomem wiedzy o nich i charakterologiczną kompatybilnością. Bywanie z ludźmi, których się nie trawi, to dyskomfort, czasem – nawet dyshonor. A wejście na blog poprzedzone byłoby terminowaniem, a nie, panie, jak dworcowa poczekalnia. I uprzedzanie wszystkich nowych: Nie masz nic sensownego do powiedzenia, to nic nie mów – nawet jak cały blog pomilczy parę dni, nic się nie stanie. Od milczenia gorsze jest paplanie. Oczywiście, nie mam tu na myśli mowy rozrywkowej, która też jest wartością, jeśli nie jest wprost z zabawy w remizie lub od juhasów na hali.

    Od zawsze zdumiewają mnie gazety, które walą co dzień, co popadnie, bo mówić trzeba. A po co? Jeszcze bardziej mnie zdumiewają felietoniści, którzy na każdy tydzień muszą mieć felieton. To samo pytanie: A po co? Czyżbyś aż cztery razy w miesiącu miał do powiedzenia coś ważkiego, przemyślanego, ubranego w najwłaściwsze słowa?

    Chyba i ja coś chciałem powiedzieć, ale robię aluminiowe miecze, więc głową jestem gdzie indziej i niewykluczone, że plotę czy po czy. Czym sie, mag, jeszcze na naszej ulicy będzie słońce, jak wyrychtuję do sezonu wszystko jak cza i ruszę. I tak ruszam, ale jeszcze bez planu, bez rozkładu.

  86. Antonius
    18 marca o godz. 12:00

    Antoniusie! Mówią, żeby zaczynać od początki i ab ovo. Zacznę więc od końca, co i tak jest zaczynaniem od początku, czyli od tak zwanych jaj: bezapelacyjna zgoda, że Salma Hayek! Z powodów ogólnych oraz z powodu scen jej tańca na stole.
    Chociaż nie od rzeczy powiem, że dodałbym jej siostrę – Monicę Bellucci, a też mamusię: Sophię Loren.

    Skoro, jako uczeń z grupy starszaków pozytywnie reagujesz na oświecenie za pomocą edukacji o świętości, to – jak to mówią – zróbmy krok naprzód.

    Biorąc na warsztat pierwszy punkt definicji cudu, należy zauważyć, że nie tylko refluks jest cudowny, ale też wypluwka.
    W samej rzeczy zaś, zgoda na właściwość bozi, którą on nam sam przedstawia za pomocą biskupów, iż nic nie dzieje się bez jego woli, załatwia nam wszystkie trzy kategorie cudów, znosząc przy tym zasługę wyznawcy w cudzie, a nawet ateisty. On też bowiem kupuje losy na loterii, bywa bardzo śliczny i miewa refluksy z wypluwkami. W ogóle, z samej definicji ateisty wynika, że on nic innego nie robi, tylko pluje. Na wyznawcę. Jak my tutaj. C.N.D. – czyli Co Należało Dowieść.

    Skoro punkty mamy załatwione, skupmy się teraz bardziej fachowo. Otóż, faktycznie, świętemu katolickiemu do świętości trzeba jakiegoś cudu. Druh nasz szczery, udający wróbelka – Lolek kajakarski, takowy cud wziął i wykazał.

    W postępowaniu kanonicznym orzeczono, że Ojciec Święty, zanim został Świętym, dokonał cudu za pomocą obrazka. Cud polegał na tym, że pewna dama, bodajże z Filipin, otrzymawszy święty obrazek od Ojca Świętego Przedświętego, potarła sobie nim chory brzuch, a w brzuchu miała coś, co nie chciało wyzdrowieć. Fachowo przy tym zmówiła paciorek na intencję i poinformowała bozię, że paciorek mówi za pośrednictwem Przedświętego Ojca Świętego.

    Wskutek badania kanonicznego, cud został potwierdzony.
    Ostatecznie jednak wybrano inny cud do zamiany Przedświętego Ojca Świętego w Świętego Ojca Świętego. Może ten Cud Ostateczny był jeszcze cudowniejszy.

    Najciekawsze w postępowaniu kanonicznym jest to, że bozia jest zobowiązany tym, co orzeka o nim jego produkt – jakiś członek kleru albo zwykły zwyklak, nawet nie wyznawca, bo tak zwane świadectwa każdy może składać.
    Dla fachowego wprowadzenia Cię w Absolut absolutności cudu musisz wiedzieć, że cuda wykonuje wyłącznie bozia. W żadnym razie człowiek! Kto tak sądzi, nie ma pojęcia o sprawach fachowych, czyli boskich! Niech lepiej skorzysta z okazji i siedzi cicho, kiedy mądrzy gadają i decydują. Tak powiedział Polsce Chirac, Polska się nie posłuchała i widzisz – jakie z tego skutki.

    Otóż cud wykonuje wyłącznie bozia i dlatego wołamy: Cud Boski! Zasługą człowieka zaś jest to, że bozia pozwala, by cud odbył się za pośrednictwem człowieka. Rozumiesz: w ten sposób bozia daje Znak – z tego zróbcie świętego, bo za jego wstawiennictwem wyprodukowałem Cud Boski, czyli mój Cudowny Cud. Z frędzelkami!

    Wracając do naszego milusińskiego, Lolka wadowickiego, otóż wskutek tarcia obrazkiem otrzymanym od niego o brzuch oraz mówienia paciorka z instrukcją: modlę się o cud za pośrednictwem wadowickiego – bozia cud wziął i wykonał.
    Niejaki kłopocik jest jednakowoż w tym, że oznacza to, że co orzekł człowiek, bozia wykonuje. Bozia jednak jest Absolutny i niczym nie związany. Tak gadają sami biskupi z Lolkiem na czele. Nie ma on musu i jak ktoś gada, że za pośrednictwem kandydata na świętego, nic to nie znaczy. Bozia może olać takie wciskanie mu pośrednictwa i powiedzieć: senkju, spasiba, pardon, a nawet Guten Morgen oraz allejuja – i cud bez pośrednictwa Lolka wykonać! Gorzej nawet: może bozia, nikogo też nie informując, wybrać sobie na pośrednika nie Lolka, a innego zawodnika. Weźmy taką Matkę Teresę z Kalkuty: spojrzysz i już wiesz, że to cud, że żyła.
    Ba, żeby tylko! Bozia mógł sobie za pomocnika do cudu wziąć postać najzupełniej dowolną, wola bowiem wyłącznie do niego należy. Wziąłby sobie do pomocy takiego Lenina, żeby nie powiedzieć o kimś jeszcze innym, a nawet dwóch takich! I trzask – Cud Boski!

    Postępowanie kanoniczne nie wykluczyło możliwości, że bozia wykonał Cud Boski za pośrednictwem kolegi Lenina, a nawet Generała Jaruzelskiego i Marka Jurka wziętych wespół-wzespół.
    Przykro więc powiedzieć, ale trzeba, żeby była Prawda, bo Prawda zawsze zwycięża i nas wyzwala, jak pouczał Lolek: postępowanie kanoniczne było niefachowe, a nawet z góry ukartowane. Nasz milusiński – Święty Ojciec Święty jest mniemanym świętym. To uzurpacja. A to właśnie nazywa się świętością. Taki Kościół kat i jego wyznawca. Innych nie ma.

  87. „Trudno też spotkać dziś katechetę, który uczyłby tylko religii. Większość z nas uzupełnia etat prowadząc zajęcia z innych przedmiotów” – mówi Chyłka.

    No to ch*****

    Może niech zatrudnią samych księży w szkołach. Po co jacyś tam nauczyciele. Może dlatego rząd się zupełnie nie przejmuje. Ogłosi wszem i wobec że to nauczyciele zawalili reformę i jeszcze do tego strajkują więc ich na zbity pysk a na ich miejsce przyjdą księża. Tych akurat nie brakuje a popracują za 2000 brutto. Bo to i tak na waciki.

  88. @izabella
    „No to ch*****”
    Też tak uważam. Z kolei kapelani kiedyś występowali tylko w wojsku. Dziś np. w izbie skarbowej. Zarabiają 4000+
    https://pl.sputniknews.com/polska/2019031810078428-Krajowa-Administracja-Skarbowa-skarbowka-ksiadz-na-etacie-kapelan/

  89. wbocek
    18 marca, g.15:06
    Bywamy „przepuszczalscy”, zdarza się. W końcu nie siedzimy na blogu, jak ptaki na gałęzi. Czasem odfruwamy.
    Jednak, wbocku miły, fajnie że jest gdzieś przysiąść. Zwłaszcza tam, gdzie nas chcą, albo chociaż nie pędzą. Ostatnio nawet to ostatnie mnie zadowala. Więcej nie oczekuję, ale chciałaby dusza do raju.
    Raju nie będzie. Gdziekolwiek zerknąć, cokolwiek wyłowić uchem, nachodzi mnie ochota uciekać, gdzie pieprz rośnie.
    Cieszę się, że robisz aluminiowe miecze i z wielką przyjemnością przytoczę Twoje słowa, które bardzo mnie wsparły:
    „Czym sie, mag, jeszcze na naszej ulicy będzie słońce, jak wyrychtuję do sezonu wszystko jak cza i ruszę. I tak ruszam, ale jeszcze bez planu, bez rozkładu.”

  90. @mag
    18 marca o godz. 19:10

    Grrr, daj zamiennik

  91. bubekro
    Ja tylko zacytowałam wiernie @izabellę. Chyba chodziło jej po prostu o ch..ja

  92. @mag
    18 marca o godz. 19:39

    Chodziło mi o link

  93. @mag, @bubekró
    Lepszy link:
    http://wyborcza.pl/7,155287,24552744,krajowa-administracja-skarbowa-zatrudnia-9-kapelanow-widzialam.html

    „Krajowa Administracja Skarbowa zatrudnia dziewięciu kapelanów.
    Kapelanów do pracy wskazuje biskup. Dlaczego są potrzebni w skarbówce? Ministerstwo Finansów wyjaśnia: do opieki duszpasterskiej, współorganizowania uroczystości patriotyczno-religijnych z udziałem pracowników i funkcjonariuszy.”

  94. Wiecie co?

    .”Klepiecie „pazdzierze””,czyli miedlicie wymiedlone…

    Tak wiem, ze nalezy , nieustannie nalezy powtarzac co ludzi intelektualnie zbornych, niepomiernie nudzi,ale poza tym powtarzaniem jest zycie, ktore sie nieustannie toczy dalej, czy chcemy tego, czy nie…

    Nalezalem, podkresle nalezalem, do zwolennikow nieustannego powtarzania. Zdania nie zmieniam, tylko widze, ze robienie tego na tym blogu, to zwyczajnie miedlenie, przemiedlonego dawno, pomiedzy miedlacymi, ktorzy dawno temu to wszystko przemielili…

    Powtarzac i owszem trzeba, ale nie tu, tylko tam gdzie trafi…, czyli tego do tych, co tego albo nie wiedza, albo nie rozumieja… TU TAKICH NIE MA !

    A jak nie ma, to po jaki ch****uj, tu to MIEDLIC?

    Dlatego jeszcze raz…

    Przepiekny kawalek Umeczonej…

    Kawalek Umeczonej,co przyplynal do Londka…

    KAwalek Umeczonej,co rzucil kortwice na srodku Tamizy…

    …, na wysokosci Greenwitch Harbour, jakies polkilometra od Cutty Sark…

    Panie i Panowie Blogowi…

    Oto report amatorski zGreenwich, z wizyty Daru Mlodzierzy” w Londynie…

    18/03/2019

    (plus kilka fot dodatkowych)

    https://photos.app.goo.gl/ozmXSQLjF4TMLGs79

    I dodatkowo, to PRZYSIEGAM, ze to bedzie OSTATNI zestaw fotek, jesli ten zostanie olany, czyli bez komentow… Moga byc wszystkie negatywne, ale do „k” nedzy…, niech beda. Bo nie ma nic gorszego niz olanie bezkmentowe….

    Nie musicie chwalic. Ale zareagujcie. Olejecie ponownie … to te pare fot z 17/3/19 Greenwich jest ostatnim co ode mnie zobaczyliscie.

    Dziekuje za uwage.

    Pozdrowka
    ~l.

  95. @Wbocek

    Biala Dama
    Biala Fregata

    I Ty nic?

    Ani slowa?

    Pozdrowka
    ~l.

  96. @Tanaka

    Ty sledzisz?
    Ty ogladasz?

    ??? … i zero reakcji ?

    Pozdrowka
    ~l.

  97. Hartman obok podsumował: Wstyd być katolikiem.

    Przeto jeśli jesteś katolikiem, nie tłumacz się niewiedzą. I nie waż się przeciwstawiać tysiącleciu totalitaryzmu, terroru, niewolnictwa i zbrodni jakichś szpitali i uniwersytetów czy afrykańskich misji. To cynizm urągający wszelkiej moralności, nie mówiąc już o godności ofiar, którą wprost spotwarza.

  98. Lonek, nie nerwujsia. Zdjęcia są śliczne.

  99. @Lonek
    Co się pieklisz? Już raz je pokazywałeś, te zdjęcia. Tak naprawdę to nic w nich nie ma do komentowania, są przeciętne i nie wiem czemu powtarzałeś niektóre po 3 razy. I ten kot na końcu…

  100. Wiecie co?

    Mam wlaczony „podglad odwiedzin”… Wiec wiem ilu odwiedzilo galerie „Wycieczka do Greenwitch”…

    Nikt z odwiedzqajacych nie dal „znaku zycia”, ani w galerii, ani na blogu…

    Odwiedzilo i obejzalo galerie 167 osob… i kurwa … NIKT jednym slowem… chocby negatywnie…

    Dlatego pisze i oswiadczam, ze to bedzie ostatni raz…. , bo jesli mam cokolwiek od siebie umieszczac na blogu zasiedlonym przez tchurzy, czy idiotow, czy innych umyslowych zniewolencow, to szkoda mojego czasu i wysilkow…

    Mi jest szkoda… Bo jak WY mnie macie w dupie i nie reagujecie. To ja tez …

    Dziekuje WSZYSTKIM za wzmozona uwage….

    I Pozdrowka
    ~l.

  101. @Na marginesie
    18 marca o godz. 21:26
    Hartman ma wśród Polaków etykietkę i dlatego nie będzie miał racji nawet w swoim środowisku.
    Tu jest nawet niezły artykuł:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24561151,uwiezieni-w-polsce-pis-u-jesli-opozycja-sie-nie-zmieni-moze.html#s=BoxOpMT

  102. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 21:31

    Bo to bylo o ptakach, ktoruch coraz mnie jest…

    Pozdrowka
    ~l.

  103. @@Drodzy Katolicy, Parafiane, ale ateisci…

    Xundz w Urzedzie Podatkowym dla poslugi pracuje. Musi dac koledze diecezjalnemu, tez xundz, cynk. Jak ten „po koledzie” chodzil, czy „colaska” za slub zbieral, albo komunijnie, czy co tam jeszcze placicie. To jest praca odpowiedzialna. Kapelan skarbowy. Czy ten colaska za malo laska nie daje. To wtedy eventualnie, anatema puscic mozna, lub zagrozic.

    Ja na tym blogu duzo pytam. Nigdy odpowiedzi nie dostalem. Mam pytanie, bez odpowiedzi tez bedzie. Rozumiem, ale mam… Gdzie byliscie pochowani, jak KK z PZPR, wladza dzielili? KK jak arbiter wystepowal. Na „elegancje” was wzial?. Pod stolem czy pod szafa siedzieliscie? Ja slyszalem nazywalo „transformacja”. Transformawaliscie siebie pod meblami? Prosze uprzejmie o odpowiedz. Jutro rano poczytam, jak kto napisze.

    A poza tym… Glos moj na temat Swietosci, Boskosci oddaje.
    https://www.youtube.com/watch?v=Hqpw9dtKChg

    Snijcie ladne sny, dobranoc Seleuk

  104. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 21:31

    SUPER… NIC W NICH NIE MA…

    EJ-tko

    Ze TY nie widzisz, no problem, ja widze, moze inni widza… cmura sie przesunela, slonce ciut inaczej podswietla, inny detal mocniej widoczny …

    Ale nawet jak nie widzisz, To napisz, ze NIC NIE WIDZISZ … a nie nei pisz niczego.

    Pozdrowka
    ~l.

  105. mag, Tanaka

    Napisałem i wcięło. Uciekam pod kołderkę razem z rączkami, bo mnie rozniesie.

  106. @lonefather
    18 marca o godz. 21:35
    To rzeczywiście jestem, jak to napisałeś? – ‚tchurz i zniewoleniec umysłowy’, bo nijak nie zrozumiałam tego kociego przesłania. Że ono o ptakach jest. Owszem, z punktu widzenia kota mogę zrozumieć, z mojego punktu widzenia ( przeciwniczka szwendających się luzem kotów-morderców) jest wręcz przeciwnie.

  107. lonefather
    18 marca o godz. 21:32

    Lonku!

    Czasem to Ty jesteś w goracej wodzie kąpany !

    Podałeś do wiadomości, że są zdjęcia o 21:19, a oburzenie za brak reakcji wyraziłeś o 21:32 !~
    Take it easy 🙂
    Ta fregata zawsze cieszy oczy.Dobrze, że zrobileś te zdjęcia
    i je pokazałeś.
    Byłeś nieobecny na blogu w czasie kiedy Alicja-Irena pokazała zdjęcia z jej rejsu na Darze Młodzieży i jej dzielną wspinaczkę po wantach 🙂
    Jak się pojawi , poproś ją aby ponownie podała link

  108. @basia.n
    18 marca o godz. 21:44
    Nie Basiu, on nie jest w gorącej wodzie kąpany, ale zwyczajnie niegrzeczny i bardzo w siebie wpatrzony.

  109. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 21:46

    No to powiedzmy, że on czasami ” tak ma” 🙂 🙂

    Przy okazji chcę Cię o coś zapytać. Czy można komunikować się z Australii z Europą przy pomocy WhatsApp .
    Wiesz coś na ten temat ?

  110. @izabella
    18 marca o godz. 20:45

    Dziękuję

  111. seleuk|os|
    18 marca o godz. 21:38

    Dawno, bardzo dawno temu, nejaki MArio Puzo napisal byl „Kazdemu co sie od Mafii Nalezy”…

    NIKT za to nie napisal NIGDY : „Wszystko co sie nalezy Urzedowi Skarbowemu od Ciebie”

    I w tym jest roznica podstawowa…

    Ja, „zniklem” pare lat temu i mam w zadku … i nic sie ode mnie nie nalezy… Troche to kosztuje, ale daje sie zyc…

    Pozdrowka
    ~l.

  112. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 21:34

    Poszłam za linkiem, który podałaś i przeczytałam artykuł.
    Dobry…

  113. @basia.n
    18 marca o godz. 21:55
    Pojęcia nie mam, ale mogę zapytać dzieci.

  114. basia, Ewa-Joanna

    Sprawa jest prostsza.

    „U osoby z Zespołem Aspergera występują typowe dla autyzmu odchylenia i deficyty w kontaktach i umiejętnościach społecznych i w użyciu języka dla potrzeb komunikacji”.

  115. @basia.n
    18 marca o godz. 21:58
    Bardzo prawdziwy. ‚Opozycja’ dała się zapędzić do rogu i teraz musi grać według reguł PiSu. I kościoła.
    Może dlatego że mają bardzo podobne poglądy 🙂 POPiS pamiętam.

  116. Na marginesie
    18 marca o godz. 21:26

    Ostatni Hartman jest doskonały.

    ps. nie znikaj na dlugo !

  117. basia.n
    18 marca o godz. 21:44

    Samo zycie mnie wylaczylo na niemal 3 miesiace, a nie ja „sie wylaczylem”…

    Przyjaciele wiedza, znajomi …, dobrzy znajomi bez tlumaczenia, przyjma do wiadomosci, ze byl istotny powod… „znikniecia”…

    Nie wiem, czy foty sa „dobre”, czy zle”, czy „nijakie”… Sm tego nie wiem, dowiem sie jak ogladacze zareaguja… jak nie reaguja, sie nei dowiem.

    I tyle.

    Pozdrowka
    ~l.

  118. @wbocek
    18 marca o godz. 22:01
    Mam ‚aspergera’ w domu, wiem co znaczy.
    Narcyz byłby bliższym określeniem.

  119. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 22:03

    Wiesz mnie utkwił w pamięci artykuł Walenciaka z 2017 roku.Napisał,że to co się dzieje nie będzie trwała wiecznie i że przyjdzie opozycja, ktora to obali. Ale dodał,że nie będą to „platformersi ” i im podobni.
    Cały czas odnoszę wrażenie, że opozycji brakuje prawdziwego zapału do walki. Wszystko jest nijakie i bez siły przebicia . Pewnie myślą, że „sila wyższa” im to załatwi.

    ps.
    To proszę, zapytaj dzieci 🙂

  120. lonefather
    18 marca o godz. 22:04

    Lonku ja tylko napisałam, że Cię nie było w tym czasie , kiedy A-I pokazała również tę fregatę , no i wspinaczkę po wantach 🙂

    Mnie osobiście w zdjęciach podoba się koloryt. Szarość chmur i wody i róż na horyzoncie.
    No i te fotki na których złapałeś różową smugę na wodzie

  121. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 22:05

    Sam informował o aspergerze.

  122. wbocek
    18 marca o godz. 22:01

    O! waaa…!

    A jak mowila moja s.p. ciotka: to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane…

    Bo nie ma ani jednej pary ludzi z identycznym zestawem cech i reakcji …

    Ani jednej …, @Wbocku…., Ani jednej!

    Kazdy musi byc rozpatrywany indywidualnie. Ja tez, na to zasluguje.

    Pozdrowka
    ~l.

  123. @wbocek
    18 marca o godz. 22:22
    Wiem. Ale o ile jest prawdą nie jest usprawiedliwieniem dla obrzucania innych obraźliwymi epitetami.

  124. basia.n
    18 marca o godz. 22:17

    Od polowy Grudnia ’18 do polowy Marca ’19 doswiadczylem „piekla”, czyli ani jednego weekendu w domu, w Londynie, wszystkie w Umeczonej…, czyli nieustanne latanie tam i z powrotem…

    No OK! Moze nei „pieklo”, ale czysciec, to juz oczywistosc.

    *****

    O fotach…

    Byl caly czas silny wiatr, co chmury nieustannie przeganial, z minuty na minute sie zmienialo nie tylko swiatlo, ale i ustawenie fregaty w nurcie rzeki, bo przybieral orzyplyw, ktorego sily kajakarz nad Jamnieniski sobie nie jest w stanie wyobrazic, bo nigdy w zyciu swoim nie widzial przyplywu silniejszego od sily zawracajacej wstecz nurt rzeki…, wielkosci i sily Tamizy. Bo na Baltyku i na Jamnie, takie sily nie maja miejsca…

    Nieuwanej osobie, foty sie wydaja identyczne, czemu dala wyraz chocby @E-Jotka…

    Ale one nie sa identyczne, choc sa bardzo podobne, bo chocby przyplyw, HIGH TIDE, zmienia ustawienie Daru Mlodzierzy w nurcie rzeki…, w tym samym czasie slonce opada nizej, a wiatr zmienia ustawienie chmur na niebie…

    Nie robilem po „3” foty, tylko po kilkanascie, a 3 podalem, zeby mozna zobaczyc zmiany.

    I powiem wprost, ze mam, jak to sie mowi „dosc” i ze mi sie odechciewa rzucac …. …. ….

    Sama wiesz co i przed co…. errr (kogo?)

    Pozdrowka
    ~l.

  125. Sie mi odechciewa z Wasza bezmyslnoscia borykac…

    @Tanaka,

    Probowalem…

    Wymieklem …, i nie dam rady sie zmierzac z bezmyslnoscia i zwykla glupota …

    Jeszcze tylko napisze odcinek Komtrrewolucji … i zrobie sobiedluzszy oddech od bloga.

    ***

    Sie nie zegnam. Tylko sie urlopuje.

    Pozdrowka
    ~l.

  126. @Basia
    Moje dziecko powiedziało, że owszem, bo to podobny messenger jak Skype.

  127. Ewa-Joanna
    18 marca o godz. 23:13

    Dzięki 🙂

  128. No tak, typowe.
    Wy bezmyślne i bezmózgie barany, tępe zniewoleńce umysłowe, idioci i ‚tchurze’, głupki zwykłe i idioci co nie potraficie docenić geniuszu …
    Czy mogę powiedzieć „mojego”, bo nie widzę tu entuzjastycznego powitania mnie z powrotem na blogu po urlopie. 🙂

  129. Najlepiej będzie, jak sobie tutaj każdy sam narcystycznie (bo po co mają to robić inni, kiedy samemu się wie lepiej) zdiagnozuje aspergera, Tourette’a, albo inne niekontrolowane odruchy i będzie wiadomo, że nic się w kwestii kiepskich manier nie da zrobić 😎

    Żaglowce bez żagli wyglądają goło i nijako, nawet najsłynniejsze są mało fotogeniczne i niezbyt efektowne.
    Dla widza niezaangażowanego emocjonalnie, bo biernego oglądacza cudzych fascynacji, 2-3 zdjęcia wystarczą i nie ma w tym nic obraźliwego dla fotografa, który sam może napawać się niuansami i detalami zupełnie niedostrzegalnymi dla osób postronnych.
    Sztuką jest dokonanie wyboru czyli spojrzenie na własne zdjęcia cudzym okiem.
    Jakie to trudne, wie każdy fotograf 😎

  130. @basia.n
    18 marca o godz. 21:55

    Dzięki aplikacji WhatsApp możesz się komunikować przy pomocy smartfona lub tabletu z całym światem pod warunkiem, że masz dostęp do internetu (wlan, wifi) oraz kartę SIM, bo łączysz się z numerem telefonu. Aplikacja jest całkowicie darmowa, jeśli korzystasz z wolnego dostępu do sieci. Możesz komunikować się głosowo (z kamerą wideo lub bez) oraz tekstowo lub wysyłać zdjęcia i filmiki oraz linki, a także pliki danych, współrzędne dla punktów kontaktowych etc.
    Instalacja tej aplikacji jest bardzo łatwa i też nic nie kosztuje. Osoba, z którą chcesz się kontaktować, musi oczywiście też mieć zainstalowaną tę aplikację. Możliwa jest jednoczesna komunikacja całych grup.
    Od kiedy to sobie zainstalowałem, nie wysyłam prawie SMS-ów.

  131. Tobermory
    18 marca o godz. 23:43

    Bardzo dziękuję 🙂

    Tłumaczysz zawsze tak jasno i dokładnie 🙂

    U mnie wiatry się skończyły, więc będę biegać po zapis holenderskiej wiosny. Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz troszeńkę czasu rownież. Nie zapytalamwcześniej czy huniątko dobrze zniosło to weekendowe „rozstanie” z rodzicami ?

  132. @lonefather, Czytam ten blog ale nie komentuję raczej, bo albo się zgadzam z wpisami i cieszę się, że tak jest; a jeśli się nie zgadzam, to boję się o tym napisać aby się czasem nie zbłaźnić , nie mogąc fachowo tego(niezgadzania się) uzasadnić.
    A teraz w sprawie twoich ostatnich zdjęć. Zdjęcia są piękne. Dar Młodzieży pokazany w różnych ujęciach piękny i dostojny. Specjalistką od Daru Młodzieży i nie tylko jest blogowiczka Alicja-Irena (pływała na nim).
    Potrzebuję (proszę) wyjaśnij mi pierwsze 2 zdjęcia. Pociąg? co to za wagon- sterowniczy? wyglądający przez szybę to młody? Jak znaleźliście się tam jako podróżujący? Pozdrawiam, Margit.

  133. basia.n
    18 marca o godz. 22:17

    Chrznie…

    Posluchaj ty nieczula i bezmyslna kobieto…

    Ja nie wzialem „urlopu od bloga”…#

    Umieral …, az umarl moj tata i dlatego mnie nie bylo od polowy grudnia, do polowy marca…

    I nim, moim tatta bylem zajety, latajac w piatek do Ueczonej i wracalac do Londka w niedziele, w poniedzilek, we wtorek, jak zycie dyktowalo.

    Jestes w moim rozumieniu zwykla polska idiotka, w siebie i w swoje wyobrazenia zapatrzona i rznoszaca je na innych.

    Wkurwilas mnie nieprzecietnie i dlatego tu na blogu napisalem, a nie na priv , choc go mam, jak wiesz

    Wypad z mojego zycia. Nie jestes warta m0jej dalszej uwagi. Jestes jak to sie mowi mniej niz ZERO, JESTES swoja bezmyslna beztroska … zwykla niewarta dalszej uwagi zakala gatunku ludzkiego przyzwoitego.

    BEZ pozdrowek
    ~l.

  134. PRZEPRASZAM

    To bylo do @E-Jotki…. Nie do @basia.n

    Lobefather

  135. lonefather
    19 marca o godz. 0:27

    Po pierwsze – moje najszczersze kondolencje !

    Ale po drugie – nie dałam Ci najmniejszego powodu, abyś w ten sposób odezwał się do mnie. Nie padło z mojej strony żadne stwierdzenie o jakimś twoim „urlopie od blogu”, czy jakiekolwiek inne…

    Ból i żałoba nie tłumaczą słow, które napisaleś zupełnie bezpodstawnie pod moim adresem.

    Mogę tylko stwierdzić – w życiu bywa i tak..

    Nie chcę dalej komentować twoich słow…

  136. Szarlo
    19 marca o godz. 0:24

    Dzieki za zwyczajne, po ludzku, zapytanie sie … Wielkie dzieki!

    DLR, (Dockland Lightwieght Railwey), czyli Lekka Kolej (przez) Doki (Londynskie), jest calkowicie zautomatyzowana, czyli sterowana komputerem. Nie ma „maszynisty”, wiec dzieciaki, jak teraz moj syn, sie wyglupiaja. Co widac na obrazkach…

    Kazdy moze wsiasc i byc o krok od czola, co widac. I my tak wlasnie wsiedlismy…

    Od Stacji Bank.do Lewisham DLR kursuje w obu kierunkach calkowicie automatycznie, czyli bez ingerencji ludzkiej. Od wielu lat kursuje, ze ja nie jestem w stanie z pamieci przywolac od jak dawna… Calkiem byc moze, ze „od zawsze”… 😉

    ****

    Co do reszty… Ech, zeby to bylo takie proste …

    ***

    Mam dosc. Zwyczajnie mam dosc, glupoty i bezmyslnosci…

    co we mnei peklo dzisiaj dzieki @E-Jotce.. jakas miarka sie przebrala…

    ***

    Zycie mnie z bloga na pare miesiecy „wymiotlo”, dzis mnie @E-Jotka zalatwila

    Bywaj

    Pozdrowka
    ~l.

  137. lonefather
    19 marca o godz. 0:29

    Przeczytałam…

  138. basia.n
    19 marca o godz. 0:44#

    Wielka szkoda, ze nei przeczytalas…

    lonefather
    19 marca o godz. 0:29
    PRZEPRASZAM

    To bylo do @E-Jotki…. Nie do @basia.n

    Lobefather

    ******

    Ja sie dopiero po opublikowaniu, zorientowalem ze do @E-Jotki pisalem w poscie do Ciebie skierowanym…

    Wqurw… Psze Pani to on winien nie ja…. A Pania najmocniej przepraszam, ze neizamierzone…

    Pozdrowka
    ~l.

  139. errrr…

    @basia.n
    @inni

    Jeszcze tylko wstawie pisana od kilku dni Kontrrewolucje… i teraz dopiero wezme „urlop” od bloga, az sie zresetuje i na nowo uodpornie na ludzka glupote jakiej skutkow dzis doswiadczylem.

    Pozdrowka dla wszystkich (z wylaczeniem osob wiadomych)
    ~l.

  140. lonefather
    19 marca o godz. 0:50

    Pomyłki zdarzają się w życiu….

    Ja pisałam w tym czasie, kiedy już zamieściłeś to swoje sprostowanie.

  141. @Lonek
    Wyrazy współczucia.
    Ale żadna trauma nie upoważnia cię do obrażania innych i zachowywania się jak szczeniak.

  142. Ewa-Joanna
    19 marca o godz. 1:00

    W wspolczucie nei wierze.
    Co do obrazania, niedch obrazalscy sie ze swimi obrazeniami uporaja.

    Co do rozumu, to szkoda mi sie wypowiadac, co moze oznaczac poglebienie sie obrazenia.

    A juz poza tym wszystkim…

    @Tanaka mnie poprosil o powrot, wiec wrocilem niegotowy na zwykla, taka jak Twoja, nieczula bezmyslnosc i nieczulosc dla innych.

    W sumie nie bardzo Twoja wina, mozliwe ze bardziej moja, ze bez „utwardzenia sie” na blog powrocilem.

    ~l.

  143. @E-J

    Kzdemu dac szanse…

    Daje: Czym konkretnie obrazilem?

    Alekonkretnieprosze…

    ~l.

  144. lonefather, dzięki za odpowiedź. Nie miałam pojęcia w sprawie tej kolejki automatycznej i nie mogłam „rozgryźć” tych pierwszych zdjęć. Co do następnych zdjęć, są piękne i Dar jest piękny. Przedostatnie zdjęcie, to jest właśnie to, tylko niestety trudno trzymać się tej zasady. Niestety, dopiero teraz przeczytałam twoje poprzednie wpisy(między twoimi zdjęciami i moim wpisem). Odejścia są trudne i różnie przeżywane- nie ma dobrej recepty. Na pewno najgorsze jest jednak wyizolowanie się od spraw codziennych. I dobrze mieć wtedy ludzi, którzy pozwalają po prostu być koło/obok/przy nich bez specjalnych ceregieli, pocieszania itp.

  145. @Lonek
    Duży chłopczyk jesteś – pomyśl.

  146. @E-J

    A ty „duza” dziewczynka – przemyslalas juz?

    Ze sie pytasz?

    ~l.

  147. @seleuk|os| 18 marca o godz. 21:38
    Xundz w Urzedzie Podatkowym dla poslugi pracuje. Musi dac koledze diecezjalnemu, tez xundz, cynk. Jak ten „po koledzie” chodzil, czy „colaska” za slub zbieral, albo komunijnie, czy co tam jeszcze placicie. To jest praca odpowiedzialna. Kapelan skarbowy. Czy ten colaska za malo laska nie daje. To wtedy eventualnie, anatema puscic mozna, lub zagrozic.
    Bardzo celna uwaga.
    Nie wolno ich nie doceniać, oni są dobrze zorganizowani.

    Gdzie byliscie pochowani, jak KK z PZPR, wladza dzielili? KK jak arbiter wystepowal. Na „elegancje” was wzial?
    Ja wtedy byłem wierzący. Czasami nawet głęboko wierzący.

    Pod stolem czy pod szafa siedzieliscie?
    W salce parafialnej w bardzo starym, poklasztornym budynku, na samym początku podstawówki.
    W salce parafialnej na kościelnej wieży, na lekcji religii w późnej podstawówce.
    W salce parafialnej pod kościelnym prezbiterium. Na lekcji religii w liceum i na oazie w liceum.
    W sali parafialnej w dużym, nowowybudowanym budynku parafialnym i w tamtejszej bibliotece. Też w liceum.
    W salach parafialnych conajmniej 3 różnych duszpasterstw akademickich, głównie na kręgach biblijinych.

    Ja slyszalem nazywalo „transformacja”. Transformawaliscie siebie pod meblami? Prosze uprzejmie o odpowiedz.
    Transformował mnie pruski w obejściu oficer-ksiądz od religii w pierwszych klasach podstawówki.
    Transformował mnie ksiądz w żoninej parafii, do którego kiedyś zagadałem zaczynając od: „proszę księdza, ja nie chcę wsadzać kija w kościelne szprychy, ale…” na co mi przerwał opryskliwie: „a wsadzaj pan sobie tego kija w szprychy, wsadzaj, powodzenia życzę!”
    Transformował mnie Wojtyła – nowy papież swoim aktorstwem i tak bardzo widocznym czarowaniem tłumów, że aż mi się nieprzyjemnie w żołądku robiło na ten cały okołopolskopapieżowy cyrk. Potem swoim zakłamanym stosunkiem do tzw. teologii wyzwolenia szczególnie w porównaniu z jego poparciem dla angażowania się księży w „Solidarność” i we wszelkie antykomunistyczne działania.
    Transformował mnie ksiądz Zych, ten od zabójstwa sierżanta Karosa.
    Transformował mnie ksiądz Popiełuszko swoimi powstańczymi kazaniami. Dla mnie wtedy wpisywał się w retorykę „Solidarności Walczącej”.
    Och, jak przetransformował mnie Rydzyk!
    A dzisiaj transformują mnie tuziny polonijnych księży oraz ogromna, jakże mile upolityczniona część wolskiego kleru.

  148. @lonefather

    wyrazy współczucia

  149. lonefather
    18 marca o godz. 21:56

    Lojce kszesne (MPuzo), lojce rydzykowe, lojce kremowkowe i podobne mafijne figury mnie nie interesuja, to nie bedzie wiecej co bylo. Kremowkowy, to lojcec zostal jak ja wyjechany bylem, to cala euforie (ateistyczna i narodowa) stracilem, mozliwosc przezycia erekcji patriotycznej. To bedzie o przezyciach, co nie stracilem.

    Alicja-Irena, pojawiajac na blogu, zaprezentowala dwie serie foto. Druga seria warzywnicza, jak to warzywa. Miedzy warzywem foto, co mnie zaintrygowalo. Pochyle lozko circaebaut Π/12. Potem foto zniklo. Nie moglem sam rozstrzygnac, na moj sposob, polwyzszy. Zapytalem, uzyskalem odpowiedz. Pozniej A-I napisala pamietnik z rejsu na „Dar”. Z pamietnika wynikalo, „zamasztowa” byla. I spotkala jeden norweski pelnorejowy. Nie wiedziala ktory. To ja @lonefather napisalem, o jednym norweskim co „przedmasztowy” bylem. I dostalem odpowiedz.

    Bo @lonefather, A-I i ja, roznych wrazen szukalismy. Kawa z dodatkami w kiepskohotelowych warunkach nie interesuje mnie. Ni polskosc nawodna. Mnie interesowalo, jak na bramrejach byc, jak 15m/sek wieje. Wrazenie. To jest trudno robic foto, latwo lustrzanke zgubic. Foto jest trudna sztuka @lonefather. Ja nie umiem.

    Prad plywowy mozna tylko zobaczyc z pokladu jachtu. Jak zle wstaniesz godzine, zeby nie wiem ile zeglowal, w tym same miejsce stoisz. A jak dobrze wstaniesz godzine, to zeglowac nie musisz, kawe pijesz a dalekodaleko jestes. Ja nie umiem foto zrobic tego. Ni zaden Guru Ccinowy i we Ccinie Umilowan nie potrafi. Trzeba byc. Logiki w zadnym wypadku, „sfintym pismem” uczyc nie mozna. Na to trzeba tabelki, nie budzik.
    http://www.stanfords.co.uk/NP201A-Tide-Tables-English-Channel-to-River-Humber-2019_9780707721859
    Kto takie ksiazki czyta? Czy ma?

    Na czym to polega, to Szarlo pytanie jest, o kolejke. To jest niuans gry miedzy wiedza/doswiadczenie. Jak i co ogladac. Jak kto ma ochote ogladac. Reszta „wie”. Dawno @Nefer zapytala o roznice miedzy rufami DarPomorza, DarMlodziezy. To w Wikipedia nie ma. Nikt nie odpowiedzial. To napisalem jaka jest roznica miedzy cyckami w KusaKoszulka i Victory.

    Na blogu, kardynal KWojtyla, jest nazywany kremowkowy, kajakowy, giewontowy Lolek. Sam konvencje stosuje, jak nazewnictwo adekvatne. Dla mnie to bardzo nieciekawa figura, delikatnie. Znana z paru szw artykulow, koniec 70. Jak pierwsze raze czytalem, a nie znam bohatera, nie bardzo wiedzialem dlaczego nazewnictwo. Mialem skojarzenie. On musial kiedys wlezc na Giewont z „pulka”. Zeby zjechac(???). To jest typ kajak, co moze jezdzic po sniegu, lodzie, lodowcach, czy lapac ryby trudnolapalne. To jest „giewontowy kajakarz”. Daje link co jest „pulka” jak skojarzenia dzialaja. Ja nazwy takie „cos” nie znam po polsku. Sanki, sanie, maja inna nazwe, släde, tez daje link, drugi

    https://www.bing.com/images/search?q=pulka&FORM=HDRSC2
    https://www.bing.com/images/search?q=sl%c3%a4de&FORM=HDRSC2

    Pozwalam Tobie @lonefather i @Kto_Chce rozstrzygac zawilosci konstrukcji i roznice. Co jest potem skojarzen roznica. Zajelo mnie dlugo czasu, bez pytania blog, dowiedziec na wlasna reke dlaczego SfintyLojciecSfinty jest kajakofskoGiewontofska kremufka. Jak wiem rowniez, entusjastycznie witany tlumami ateistow (katolickich) podczas… Na moje wczorajsze pytania, do parafian blogowych, odpowiedzi jeszcze nie uzyskalem. Ktory co „lokalne warunki” zna. Nie jaki szkic zadnej.

    Dales @lonefather link, dawno. Ja Tobie ten sam link, ale zanim otworzysz… Jak chcesz otworzyc. Pomysl o wrazeniach roznicach. Prawie 60godz z Zakhyntos w bora. Zimna i mokra jest bora na 26feet co na wiatr idzie… A lozko jest caly czas pochylone. Wzdluz, wpoprzek i co chwila inaczej… Teraz link
    https://www.youtube.com/watch?v=f73Y03c4wrg

    Bedzie nudniej, tu na tym blogu, jak zrezygnujesz z obecnosci @lonefather,
    pzdr Seleuk. Ja nudy nie lubie, jeszcze nie lubie…

  150. zza kałuży, 19 marca o godz. 8:14

    Ja dziekuje Tobie Zza_kaluzy za wyczerpujaca odpowiedz. Ja moze niedokladny bylem. Bo moje pytanie nie do „wyjechanych” bylo. Tylko lokalsow. Wtedy doroslych, jak wybierac trzeba bylo. Co teraz po blogach skomla, 30lat pozno, zapozno. Linki daja przykladowe, do kultur mongolskich.

    A do „jewropejczykuf aspirujom”. Szczegolnie monetarnie. „Litfa jest ojczyznom, a jenzykowyh blenduf szukajom”. A na tronie ich Kurdupel Intelektu siedzi i jesusmaryje cichutko paluszkiem onanizuje.

    Ja Tobie za odp dziekuje @Zza kaluzy, bo jest co zaczepic, jakby kto chcial. Czy ja? Nie sadze. Ja nie mam zadny emocionalny stosunek do Litfy. Ani Litfinow.

    „… Zosienko zobacz, to sa JAJA…”

    Pzdr Seleukos, musze isc

  151. @lonefather,
    Zdjecia „Daru” obejrzałem.
    Przypomniały mi się dawne spory o „rufę Chorenia” i o koje.
    Każdy taki duży żaglowiec jest dla mnie bardzo piękny i wywołuje we mnie bardzo miłe uczucia. Dla mnie nie ma brzydkich zdjęć „takiego tematu”, no ale ja jestem żaden fotograficzny specjalista.

  152. Wobec szantażu emocjonalnego zastosowanego na tym blogu oraz opryskliwej formy reakcji na prezentowane tu ludzkie odruchy współczucia oszczędzę sobie dalszych słów na ten temat. Może jak rzeczony ochłonie nieco po nocnych erupcjach histerii i agresji, i przeczyta swoje produkcje, to się choć trochę zawstydzi 🙄

  153. @basia.n
    19 marca o godz. 0:03

    Huniątko dało sobie znakomicie radę, opiekunowie przeżyli 😉 Rodzice wykonali kilka kontrolnych telefonów, otrzymali (WhatsApp) zdjęcie śpiącej pociechy i poszli w tan, hulali podobno do 3 nad ranem. Pociecha była rześka o 5:30, ale nie hałasowała, tylko wyszła z łóżka i cichutko zaczęła bawić się wyłącznikami do lamp sufitowych zapalając je i gasząc. Dosięga bowiem już do klamek, dzwonków przy drzwiach, kontaktów elektrycznych itd. Umie też otwierać szafki i szuflady oraz kontrolować ich zawartość. Na szczęście przeważnie ogranicza się do spojrzenia w głąb i stwierdzenia, że jest jak było 😉
    Mały wykazał się też chęcią pomocy przy robieniu śniadania, i w czasie gdy dziadek w kuchni smażył mu jego ulubiony omlecik, zajął się nakrytym stołem i zrewanżował się dolewając śmietanki do szklanki z sokiem grejfrutowym. Do pełna i jeszcze trochę 😎
    Wyczyn nie został uwieczniony fotograficznie, czego teraz żałuję.

  154. @wbocek
    18 marca o godz. 12:18

    Co prawda to prawda, dlatego uważam za wielkie dokonanie propagandzistów sowieckich, nazwanie organu KPZR „правда”. Trafniej trudno byłoby to zrobić. 🙂

    Podobnie, odczuwam odruch womitalny słysząc polityków nadużywających: „naprawdę”, „prawdziwy” etc. Twoja definicja prawdy jest dla mnie w 100% odpowiednia. Obecnie obok nic nie znaczącego wypełniacza prawda? , używa się także słówka tak?, na które także reaguję alergicznie.

    Prawdziwie zachwycony, pozdrawiam.

  155. @zetus1
    19 marca o godz. 11:18

    Jeszcze gorsze bywa wtrącanie po każdym zdaniu: co nie?

  156. Pragnę zwrócić uwagę, że mały Lolek bezpiecznie sobie mógł biegać bo nie było za jego młodu rewolucji seksualnej i dżenderyzmu. To dlatego nie wiedział, że może zaatakować seksualnie kapłana katolickiego a kapłan nie wiedział, że najlepszą obroną swojej integralności psychocielesnej jest ulec atakowi chuci małolata.
    Co gorsza gdzie byl Bóg gdy nazifeministki wymyślały dżenderyzm? Dlaczego nie działał w obronie prawa naturalnego i pozwolił się stoczyć tym nieszczęsnym niewiastom w feminazim?
    Mnie siem wystąpienie panów biskupów podobało się niezmiernie. Jeszcze trochę takich + miliony w gotówce a za 10 lat będziemy z rozrzewnieniem wspominać nasze boje tutaj z kaką. Będą przemawiać do garstki zaburzonych w pustych budynkach

  157. Tobermory
    19 marca o godz. 11:50

    Pozwól, Tobermorku, że pod Tobą podziękuję zetusowi (dziękuję, zetusie) i dodam, że, uosywiśsie jest w użyciu „co nie?”, ale o wiele powszechniejsze jest w mowie smarków samo „nie”. Niemal po każdym zdaniu, a bywa i kilka w jednym:

    Dorosła mowa: „Ide, a on stoi, ale nic nie mówi”.
    Smarkowa mowa: „Ide, nie?, a on stoi, nie?, ale nic nie mówi, nie?”.

    Samogłoska „e” jest wymawiana z większą gimnastyką ust, więc smarki ją redukują w mowie do łatwiejszej „a”:

    „Ide, nia?, a on stoi, nia?, ale nic nie mówi, nia?”.

  158. @wbocek 19 marca o godz. 12:49

    Jeśli małolaty mówią „nie?” w miejscu, gdzie wiele osób powiedziałoby (nomen omen) „prawda?” to niektórzy dorośli mówią „tak?” – jak ten xiunc w „Klerze”: „zabierz dziecko do kuchni, tak?”
    Też mnie to trochę śmieszy.

  159. Obok Hartman o katechezie w szkole. Dobre.

  160. Na marginesie
    19 marca o godz. 14:01

    To stosunkowo niedawna moda. Mnie nie tylko śmieszy, ale i roznosi, bo żona w to cholerstwo wpadła. Sądzę, że przyniosła z sądu jako nieśmiertelna kuratorka. Pierwszy raz to usłyszałem jako publiczność w sądzie. Sędzia takowała ze sto razy w czasie półtoragodzinnej rozprawy.

  161. Zastanawiam się, czy Ojciec Święty (notabene świetne określenie, bo od razu zakłada, że ktoś, komu ono przysługuje, z samego li tylko urzędu jest kimś lepszym – świętszym – od zwykłego śmiertelnika) mógł wyprodukować innych biskupów – selekcja jest raczej taka, że najlepiej być posłusznym, niewychylającym i zgorzkniałym konserwatystą, koniecznie powyżej 50-tki. Do tego dodajmy jeszcze doświadczenie życiowe „naszego Papieża” – dzieciństwo w biednej II RP, potem niewyobrażalny koszmar wojny: najazd nazistowski i komunistyczny, ruina kraju, czasy Stalinowskie, represje wobec księży itd. To raczej nie sprzyja „modernizmowi” poglądów. I tak Wojtyła był nieco „nowoczesny” w sensie tego, że lubił media, łatwo nawiązywał kontakt z tłumami, nie tworzył bariery wobec zwłaszcza młodych ludzi. Wszak jego poprzednicy, choćby Pius XII, byli jeszcze jak niedostępne mumie w piramidach – ubierano ich w kapiące złotem szaty, noszono w lektykach i całowano nabożnie w buty.

  162. @J.E. Baka 19 marca o godz. 14:32

    Sam Wojtyła właśnie taki był – niewychylający się i eskapizujący. David Yallop cytuje jego listy z czasów wojny – gdzie przechwala się, ile przeczytał i jak skutecznie się odgrodził od niesympatycznej rzeczywistości. Jakieś legendy o udziale w ruchu oporu wymyślono mu post factum – Lolek nigdy tym bajkom nie zaprzeczył. Wojnę przeżył w Solvayu, gdzie dostawał przydziały artykułów deficytowych i nigdy go nie aresztowano za pracę na rzecz Rzeszy. Dyrektora Solvayu po wojnie zesłano do łagru…

    W konflikcie z komunistyczną władzą nie uczestniczył – gdy aresztowano jego protektora, szybciutko wyjechał na urlop. Był tak bezkonfliktowy, że został biskupem krakowskim – na osobiste żądanie Zenona Kliszki.

    Uczestnicząc w pracach Soboru Watykańskiego II był stale nieobecny podczas kontrowersyjnych głosowań – a pracował w sekcji ds. rodziny. Gdy został papieżem zastanawiał się głośno i beztrosko w gronie zauszników, „jak oni z tego wybrną (he he)”. Chodziło o przekręty w banku watykańskim. Lolek uznał, że to nie jego sprawa…

    A co do pedofilskich wyczynów sutannitów – kaka rozprowadza bajki, że nie wiedział. Bajki właśnie.

  163. Tobermory
    19 marca, g.11:50
    Znałam faceta, który na zasadzie wtrącenia, mówił ciągle „proszę ciebie”, ale na pewno to i tamte „no nie” lepsze niż „qrwa”.
    Zwracam uwagę młodym ludziom, gdy słyszę to słowo używane na zasadzie przerywnika czy przecinka. Robię to w sposób żartobliwy i przyjazny, a nie – boże broń – moralizatorski podszyty smrodkiem dydaktycznym.
    Wczoraj w kolejce do kasy dziewczyna stojąca za mną opowiadała coś koleżance, co chwila wtrącając „zakręt”. Zwróciłam się do niej- mówiąc qrwa, qrwa taka ładna dziewczyna, a tak brzydko mówi, w ogóle to do pani nie pasuje. Uśmiechnęła się z pewnym zażenowaniem i ciągnąc swoją opowieść, już ani razu nie użyła tego słowa. Kiedyś, jadąc tramwajem, mimo woli słuchałam interesującej rozmowy między innymi o filmowych adaptacjach książek kilku chłopaków, wyglądających na studentów, ale okraszanej gęsto qrwą. Powiedziałam coś w tym stylu: przepraszam, że się wtrącam, ale jest mi przykro, gdy słyszę jak inteligentni młodzi ludzie rzucają bez sensu qrwami.? Reakcja była podobna jak tej dziewczyny. W każdym razie nie zdarzyło się, by ktoś się odszczeknął, a tym bardziej mnie pogonił. Inna sprawa, że nie odważyłabym się robić tego typu uwag pod adresem łysoli w dresach, którzy pielgrzymują na Jasną Górę.

  164. @mag
    19 marca o godz. 15:32

    Miałem wuja, który w swoje opowieści bardzo chętnie wplatał „proszę ciebie”.
    Na dworze słońce i zimny wiatr, tulipany mają pączki, wierzby płaczące nad rzeką nabrały zielonkawożółtej barwy, prace w ryciu ulic wrą, idzie ku wiośnie.

  165. @lonefather
    Serdecznie Ci współczuję i składam kondolencje. Moja poczta mailowa zwariowała i w ogóle „wypluła” moje ostatnie posty, w tym również ten do Ciebie.
    I tak miałeś szczęście, ze straciłeś rodziców dość późno. Sorry, że coś takiego przychodzi mi właśnie do głowy. Moi najbliżsi opuścili mnie, gdy miałam 25 lat i 40. Stanowczo za wcześnie. O wiele spraw nie zdążyłam zapytać, bo albo nie byłam jeszcze gotowa, albo nie wydawało się to aż tak ważne, skoro człowiek był piękny i młody i „świat leżał u stóp”.
    Teraz ja doświadczam swoistego odrzucenia. Nie to, żebym się skarżyła na „moich” młodych, ale mam wrażenie , że powtarza się pewien schemat.

  166. Tobermory
    U nas też wyraźnie czuć i widać wiosnę, chociaż pączki na drzewach są jeszcze jakby uśpione, czyli nie wystrzeliły, a tulipany owszem – „poszły”, ale na razie tylko w liście .
    Wczoraj, będąc u przyjaciół na wsi podwarszawskiej, poczułam niepowtarzalny zapach ziemi, jaki zdarza się tylko wczesną wiosną.
    Widziałam też bociana, a to jakby wisienka na torcie.
    „Prace w ryciu ulic wrą” – piszesz. Co masz na myśli?

  167. @mag
    19 marca o godz. 18:08

    Wrą prace w ryciu ulic 😎 Znaczy: koparki i młoty, drogowe roboty, rozryte ulice, zakazu tablice, miast przejścia, przejazdu, kilometr objazdu, remonty dwóch mostów, bałagan po prostu 🙄
    Sprawdziłem właśnie jadąc rowerem przez moje miasteczko.

  168. Tobermory
    Z ryciem ulic, zakazami przejazdu, nakazami objazdu etc. czyli nieustającymi remontami mam zawsze do czynienia, gdy jestem w Brukseli, a bywam tam często z powodu dziecków i wnuków.
    Podobno miasto musi wykorzystać stosowne, nie małe fundusze na ten cel, więc jest ryte regularnie, nawet w samym sercu stolicy UE.

  169. J.E. Baka
    19 marca o godz. 14:32

    Gdy kończy się wojna, czas na całkiem nowe życie. Trzeba – w przypadku Polski i ZSRR to najewidentniejsze, ale i właściwie w całej Europie to się stało podobnie – czas na zbudowanie wszystkiego na nowy sposób, od nowa. To właśnie i dosłownie czas modernizmu – w sztuce, architekturze, myśleniu.

    Lolek już bodaj zdążył wcześniej utwardzić się na słusznych pozycjach katolickich i nigdy się nie otworzył, robiąc co najwyżej drobne i mało znaczące gesty.

  170. Dopiero dziś zauważyłem w mediach, że na antypodach ktoś odpalił racę wojny religijnej. A tam migracja dopiero ma nadejść

    https://www.youtube.com/watch?v=RfE8wBReIxw&feature=youtu.be&t=5362

  171. Szanowni!

    Jan Hartman wygłosił świeckie kazanie, popadł w generalizującą furię i ta retoryka źle się kojarzy. Taką diagnozę postawił Adam Szostkiewicz, który w furię nie popada, kazań nie wygłasza i co innego mu się kojarzy.
    Zaciekawiło mnie to, czy sam nie mam jakiejś furii, zwłaszcza gdy czytam co pisze ten, co nie głosi kazań i wie o wielu różnych ludziach. Postanowiłem to sprawdzić.
    Uwaga: lektura dla umiejących czytać.

  172. @Na marginesie 19 marca o godz. 14:57
    Sam Wojtyła właśnie taki był(…)

    10/10

  173. @Na marginesie – całkiem możliwe, że tak było. Nie studiowałem dokładnie biografii Wojtyły, zwłaszcza tych mniej czołobitnych i wiernopoddańczych, bo te ostatnie akurat dominują w Polsce, gdzie refleksja nad jego osobą jest już kompletnie oderwana od rzeczywistości i mamy do czynienia z jawnym kultem kogoś, kto traktowany jest jako co najmniej półbóg, co w konsekwencji nie sprzyja trzeźwemu osądowi. Może właśnie dlatego, że się nie wychylał, a jednocześnie był towarzyski, ujmujący w sposobie bycia i elokwentny (wszak parał się poezją, lubił teatr itp.), to był promowany? Zapewne ci, którzy go popychali w górę, uznali że może się marketingowo, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, przysłużyć Kościołowi, a jednocześnie gwarantuje, że nie zrobi żadnej rewolucji, która mogłaby ich i Kościół, jaki znali, wywrócić do góry nogami? To ciekawe pytanie…

  174. @mag
    19 marca o godz. 17:26
    Moi bliscy antenaci zmarli juz dawno, ale trochę się do tego przygotowałem. Założyłem stronę z drzewem genealogicznym i umieszczałem tam informacje o przodkach tak, aby wszystko nie zanikło w pamięci nieżyjących. To pozwoli przechować ich wiedzę o rodzinie na dłużej. 🙂

  175. @Tanaka: „Gdy kończy się wojna, czas na całkiem nowe życie (…) czas na zbudowanie wszystkiego na nowy sposób, od nowa”.
    Myli się Pani (Pan?). Otóż Wojtyła, przerażony totalitaryzmami i skutkami ich działań w trakcie wojny oraz powojennymi poczynaniami znienawidzonych komunistów i ich służb (UB, SB itd.), wyciągnął chyba dokładnie odwrotny wniosek niż Pani, tzn. trzeba wrócić do korzeni, do rygorystycznie traktowanych nauk Kościoła itd. Niech Pani się postawi z resztą na jego miejscu. Czy mogło być inaczej u kogoś, kto pochodził na dodatek z bardzo tradycyjnej rodziny, z małego, zapyziałego, czysto katolickiego małopolskiego miasteczka? (znam Wadowice doskonale, wiem jaki tam jest „klimat” i jeden wichrzyciel Klinowski niewiele tu zmienia, ale to temat na inną rozmowę).