Przebiśniegi przeciw pancerzom

Prezydent Warszawy ogłosił właśnie deklarację na rzecz społeczności LGBT+. Warszawa chce być miastem otwartym dla wszystkich, równościowym, bez przemocy, dyskryminacji i języka nienawiści którego ofiarami są osoby LGBT.
Miasto zamierza pomagać takim osobom, by mogły się w mieście czuć u siebie w domu i spełniać się życiowo. Będzie edukacja uświadamiająca i uczulająca na problemy tych osób, będzie polityka włączania, przestrzeń do realizacji twórczych możliwości ludzi spod znaku LGBT, oraz wspieranie nauczycieli, którzy mogliby mieć obawy przy angażowaniu się na rzecz takich uczniów, ze względu na przełożonych czy oddziaływania polityczne.

Ta deklaracja to wyjście na świeże powietrze, ku jasności i słońcu. Nareszcie! Wreszcie któreś z polskich miast, tu Warszawa daje przykład, oficjalnie przyznaje istnienie problemu i pada formalne stwierdzenie, że będzie robić coś tak oczywistego w świecie praw człowieka, a całkowicie nieoczywistego w świecie wiary katolickiej. Ta oczywistość dotyczy także prawa unijnego i jej rzeczywistości oraz polskiej konstytucji: ludzie są równi i ludzie są różni. Są także wolni do kształtowania swojego życia tak jak chcą. A jeśli są dyskryminowani, trzeba dyskryminację usunąć, a prześladowanych – chronić. Wszystkich zaś – edukować. To najważniejszy filar równości i wolności.

Czytając tą deklarację mam silne wrażenie, że powinna była się pojawić u zarania ludzkiej cywilizacji, tysiące lat temu. Od początku dziejów bowiem ludzkość ma ze sobą problem: dzielenia się na słusznych i niesłusznych, prześladowania i mordowanie ze względu na obsesje seksualne i w imię fantazmatycznych, antyludzkich idei, które znajdują bardzo mocne osadzenie w religiach, przenoszących chorobę przez wieki, epoki i kontynenty.

Na taką deklarację niezawodnie musiał się odezwać Episkopat. Pełnomocnik Jezusa. Dał głos. Jak jest głos, przyda się i drugi – i już jest tak zwany dialog. A dialog biskupi uwielbiają. Ekscelencje i eminencje dają pierwszy głos.

* Publikacja deklaracji „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”  wzbudziła emocje i uzasadnione zaniepokojenie wiernych, którzy w różnorodnej formie coraz liczniej zwracają się do biskupów warszawskich z prośbą o wsparcie.

Biskupi mają coraz liczniej i liczniej. Jak hrabina Tyłbaczewska, co miała jeszcze raz i jeszcze raz. Czyli biskupi są coraz bardziej potrzebni. Wspierają. Dalej się dowiemy: kogo i jak.

* Również pasterze archidiecezji warszawskiej i diecezji warszawsko-praskiej krytycznie i z niepokojem odnoszą się do treści zaprezentowanego dokumentu, szczególnie w części dotyczącej edukacji seksualnej w szkołach.

Pasterze, z niepokojem; kler w ogóle, nic tylko się niepokoi. Mógłby się zaniepokoić, że dyskryminują, ale nie. Niepokoją się seksem. Właściwie – edukacją. Tym to się wszyscy niepokoją: rodzice, że szkoła nie edukuje porządnie, szkoła – że rodzice, a biskupi, że wszyscy – więc oni muszą edukować.

* [Kościół] często przypomina o szacunku, jakim powinno się obdarzać osoby homoseksualne. „Bóg kocha każdego człowieka – powtórzyli biskupi […] i podobnie czyni Kościół, ponawiając swoje zaangażowanie w zwalczanie wszelkiej dyskryminacji i przemocy na podstawie płciowości”.

Bóg jest najwyraźniej niezorientowany że kocha człowieka, bo orzeka jak jest: Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.

Kościół kat. kocha Pana Boga. A nawet człowieka, więc robi co Pan Bóg karze: prześladuje i morduje pedała.
Ostatnio się trochę ociąga z tym prześladowaniem, czym sprzeciwia się woli Pana Boga. Czyżby z powodu szatańskiego wynalazku praw człowieka?
Zaangażowanie kleru w „zwalczanie wszelkiej dyskryminacji i przemocy” widać. Dojmująco. Tak, że konieczna się stała deklaracja warszawska.

* Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina naukę opartą na Piśmie Świętym, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”, a osoby homoseksualne wezwane są do życia w czystości

Skoro akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury, to się też Sodomka z Gomorką przypomina i niech biskup – bez łaski – pamięta, na kogo się powołuje: Boga, co nakazuje zatłuc sodomitę. I swoją Tradycję. Deklaracja prezydenta Warszawy niewątpliwie zaś nie przeszkadza biskupom ani reszcie kleru żyć w tak zwanej czystości. Już w XIX wieku w Warszawie zaczęto zakładać wodociągi.

* Chrześcijańska antropologia nie może zaakceptować wielu obecnych w ideologii LGBT aspektów, działań i postulatów […] oraz tzw. „praw reprodukcyjnych”.

Dokument warszawski nie zmusza „chrześcijańskiej antropologii” do tego, żeby przestała być antyludzkim dziwactwem, natomiast „chrześcijańska antropologia” usiłuje wymusić na Warszawie i wszystkich jej mieszkańcach swoje uroszczenia.

* Franciszek wyraził swoją pozytywną opinię, aby edukacja seksualna była prowadzona w szkołach, podkreślił jednak przy tym pierwszoplanową rolę rodziców.

Niech więc się rodzice zajmują edukacją dzieci! Droga wolna, obłudni biskupi!
Rodzice tego nie robią, bo nigdy nie robili. Najpierw seks był zły więc nie istniał, a istniała wyłącznie komunia ciał małżonków sakramentalnych, a następnie świat się skomplikował i dziecko katolickie jednak okazało się człowiekiem. Więc trzeba je edukować w sprawach nieprostego świata. Edukować rzetelnie, nie przerażać, nie być zamordystą jego wewnętrznego świata.

* W chrześcijańskiej wizji „pozytywne i mądre wychowanie seksualne” powinno być obiektywne, wolne od jakiejkolwiek ideologii, a jednocześnie osadzone w kontekście „wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie”. Edukacja seksualna musi też być dostosowana do wieku dzieci i młodzieży.

To wy – nieskończeni obłudnicy – odmawiacie rzetelnej, obiektywnej i wolnej edukacji, jako i zawsze odmawialiście. Żądając edukacji wolnej od „jakiejkolwiek ideologii” żądacie, by Warszawa się uwolniła od edukacji katolickiej. Jakże słusznie!

Ale przecież edukacja jest: biskup edukuje i rodzic edukuje. Dlatego niemal nie ma edukacji rodzinnej i seksualnej w szkole, bo biskup rządzi w szkole i w państwie. Młodzeż się więc uczy, bo co ma robić – z pornograficznego internetu, a nauki seksualne biskupa ma tam, gdzie pan może panu majstrowi skoczyć.
Zaś główny skutek nauk kleru o seksie, to jego pedofilia i pozostałe zboczenia. Oraz kilka i więcej tysięcy dzieci Anonimowego Tatusia – z plebanii – w nigdy nie zawiązanych rodzinach. To się właśnie nazywa dar z siebie !

* Celem edukacji seksualnej jest ochrona dzieci i młodzieży przed różnorodnymi destrukcyjnymi zjawiskami

Celem edukacji nie jest ochrona, a uzyskanie wiedzy, by móc mądrze i z satysfakcją kierować swoim życiem. Ochrona to tylko jeden z jej aspektów. Nie będzie mógł się chronić ten, kto nie otrzyma pełnej i rzetelnej edukacji.

* Nieodpowiedzialna jest wszelka zachęta kierowana do nastolatków, by bawić się swoim ciałem i swoimi pragnieniami, jak gdyby osiągnęli już dojrzałość, […] beztrosko zachęca się ich do używania innej osoby jako przedmiotu eksperymentów”.

Owi „nastolatkowie” zawsze interesowali się swoimi ciałami, nic bowiem naturalniejszego. Poznawanie swojego ciała to element konieczny w rozwoju i poznawaniu siebie. Ale wy – obłudni biskupi – zawsze dręczycie i zabijacie młode ciała i młode dusze. Brukacie – jak zawsze macie w zwyczaju – wszystko. Zohydzacie poznawanie ciał słowami: zabawa, użycie, przedmiot. Jakżeż spotworniałe są wasze umysły i jak martwe są wasze ciała!

* Brak jakiejkolwiek wzmianki w omawianym dokumencie na temat roli rodziców […] może oznaczać, że “Deklaracja” jest sprzeczna z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz z obowiązującym prawem oświatowym.

O „roli rodziców”, było już wyżej. Zaś co do konstytucji, to ją – tymi potępieniami, tą obłudną troską ukrywającą przemoc – sami chcecie łamać. Konstytucja mówi bowiem wyraźnie i w wielu artykułach o tym, że każdy ma prawo do równości, do braku dyskryminacji i do swobodnego rozwoju.
Przytoczę wam, obłudnicy, kilka z wielu artkułów konstytucji:
Art. 30.Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Art. 31.1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Art. 47.Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.
Art. 48. 1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

* Autorzy przyznają, że konsultowali jej treść w dialogu ze społecznością LGBT+, a więc pominęli pozostałą część społeczeństwa Warszawy.

Autorzy przyznają, więc i wy – biskupi – byliście konsultowani. Albowiem wśród was co trzeci, albo nawet co drugi to homoseksualista.

* Należy dołożyć wszelkich starań, aby każdy uczeń i uczennica byli otoczeni szczególną opieką ze strony dyrekcji, pedagogów, nauczycieli, zwłaszcza gdy są zagrożone jakąkolwiek formą przemocy czy dyskryminacji. Należy zadbać o mądre wychowanie seksualne, które powinno mieć swój początek w rodzinie i być kontynuowane w szkole.

Zatem Episkopat zgadza się z deklaracją Warszawy! Chce dołożenia wszelkich starań, by nikt nie był dyskryminowany! I chce wychowania seksualnego w szkole.
Tak chce, że wszystkiego chce odwrotnie.

Tanaka

* Cytaty z dokumentu Stanowisko biskupów warszawskich w sprawie tzw. „Deklaracji LGBT+”