Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.03.2019
niedziela

Przebiśniegi przeciw pancerzom

10 marca 2019, niedziela,

Prezydent Warszawy ogłosił właśnie deklarację na rzecz społeczności LGBT+. Warszawa chce być miastem otwartym dla wszystkich, równościowym, bez przemocy, dyskryminacji i języka nienawiści którego ofiarami są osoby LGBT.
Miasto zamierza pomagać takim osobom, by mogły się w mieście czuć u siebie w domu i spełniać się życiowo. Będzie edukacja uświadamiająca i uczulająca na problemy tych osób, będzie polityka włączania, przestrzeń do realizacji twórczych możliwości ludzi spod znaku LGBT, oraz wspieranie nauczycieli, którzy mogliby mieć obawy przy angażowaniu się na rzecz takich uczniów, ze względu na przełożonych czy oddziaływania polityczne.

Ta deklaracja to wyjście na świeże powietrze, ku jasności i słońcu. Nareszcie! Wreszcie któreś z polskich miast, tu Warszawa daje przykład, oficjalnie przyznaje istnienie problemu i pada formalne stwierdzenie, że będzie robić coś tak oczywistego w świecie praw człowieka, a całkowicie nieoczywistego w świecie wiary katolickiej. Ta oczywistość dotyczy także prawa unijnego i jej rzeczywistości oraz polskiej konstytucji: ludzie są równi i ludzie są różni. Są także wolni do kształtowania swojego życia tak jak chcą. A jeśli są dyskryminowani, trzeba dyskryminację usunąć, a prześladowanych – chronić. Wszystkich zaś – edukować. To najważniejszy filar równości i wolności.

Czytając tą deklarację mam silne wrażenie, że powinna była się pojawić u zarania ludzkiej cywilizacji, tysiące lat temu. Od początku dziejów bowiem ludzkość ma ze sobą problem: dzielenia się na słusznych i niesłusznych, prześladowania i mordowanie ze względu na obsesje seksualne i w imię fantazmatycznych, antyludzkich idei, które znajdują bardzo mocne osadzenie w religiach, przenoszących chorobę przez wieki, epoki i kontynenty.

Na taką deklarację niezawodnie musiał się odezwać Episkopat. Pełnomocnik Jezusa. Dał głos. Jak jest głos, przyda się i drugi – i już jest tak zwany dialog. A dialog biskupi uwielbiają. Ekscelencje i eminencje dają pierwszy głos.

* Publikacja deklaracji „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”  wzbudziła emocje i uzasadnione zaniepokojenie wiernych, którzy w różnorodnej formie coraz liczniej zwracają się do biskupów warszawskich z prośbą o wsparcie.

Biskupi mają coraz liczniej i liczniej. Jak hrabina Tyłbaczewska, co miała jeszcze raz i jeszcze raz. Czyli biskupi są coraz bardziej potrzebni. Wspierają. Dalej się dowiemy: kogo i jak.

* Również pasterze archidiecezji warszawskiej i diecezji warszawsko-praskiej krytycznie i z niepokojem odnoszą się do treści zaprezentowanego dokumentu, szczególnie w części dotyczącej edukacji seksualnej w szkołach.

Pasterze, z niepokojem; kler w ogóle, nic tylko się niepokoi. Mógłby się zaniepokoić, że dyskryminują, ale nie. Niepokoją się seksem. Właściwie – edukacją. Tym to się wszyscy niepokoją: rodzice, że szkoła nie edukuje porządnie, szkoła – że rodzice, a biskupi, że wszyscy – więc oni muszą edukować.

* [Kościół] często przypomina o szacunku, jakim powinno się obdarzać osoby homoseksualne. „Bóg kocha każdego człowieka – powtórzyli biskupi […] i podobnie czyni Kościół, ponawiając swoje zaangażowanie w zwalczanie wszelkiej dyskryminacji i przemocy na podstawie płciowości”.

Bóg jest najwyraźniej niezorientowany że kocha człowieka, bo orzeka jak jest: Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.

Kościół kat. kocha Pana Boga. A nawet człowieka, więc robi co Pan Bóg karze: prześladuje i morduje pedała.
Ostatnio się trochę ociąga z tym prześladowaniem, czym sprzeciwia się woli Pana Boga. Czyżby z powodu szatańskiego wynalazku praw człowieka?
Zaangażowanie kleru w „zwalczanie wszelkiej dyskryminacji i przemocy” widać. Dojmująco. Tak, że konieczna się stała deklaracja warszawska.

* Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina naukę opartą na Piśmie Świętym, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”, a osoby homoseksualne wezwane są do życia w czystości

Skoro akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury, to się też Sodomka z Gomorką przypomina i niech biskup – bez łaski – pamięta, na kogo się powołuje: Boga, co nakazuje zatłuc sodomitę. I swoją Tradycję. Deklaracja prezydenta Warszawy niewątpliwie zaś nie przeszkadza biskupom ani reszcie kleru żyć w tak zwanej czystości. Już w XIX wieku w Warszawie zaczęto zakładać wodociągi.

* Chrześcijańska antropologia nie może zaakceptować wielu obecnych w ideologii LGBT aspektów, działań i postulatów […] oraz tzw. „praw reprodukcyjnych”.

Dokument warszawski nie zmusza „chrześcijańskiej antropologii” do tego, żeby przestała być antyludzkim dziwactwem, natomiast „chrześcijańska antropologia” usiłuje wymusić na Warszawie i wszystkich jej mieszkańcach swoje uroszczenia.

* Franciszek wyraził swoją pozytywną opinię, aby edukacja seksualna była prowadzona w szkołach, podkreślił jednak przy tym pierwszoplanową rolę rodziców.

Niech więc się rodzice zajmują edukacją dzieci! Droga wolna, obłudni biskupi!
Rodzice tego nie robią, bo nigdy nie robili. Najpierw seks był zły więc nie istniał, a istniała wyłącznie komunia ciał małżonków sakramentalnych, a następnie świat się skomplikował i dziecko katolickie jednak okazało się człowiekiem. Więc trzeba je edukować w sprawach nieprostego świata. Edukować rzetelnie, nie przerażać, nie być zamordystą jego wewnętrznego świata.

* W chrześcijańskiej wizji „pozytywne i mądre wychowanie seksualne” powinno być obiektywne, wolne od jakiejkolwiek ideologii, a jednocześnie osadzone w kontekście „wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie”. Edukacja seksualna musi też być dostosowana do wieku dzieci i młodzieży.

To wy – nieskończeni obłudnicy – odmawiacie rzetelnej, obiektywnej i wolnej edukacji, jako i zawsze odmawialiście. Żądając edukacji wolnej od „jakiejkolwiek ideologii” żądacie, by Warszawa się uwolniła od edukacji katolickiej. Jakże słusznie!

Ale przecież edukacja jest: biskup edukuje i rodzic edukuje. Dlatego niemal nie ma edukacji rodzinnej i seksualnej w szkole, bo biskup rządzi w szkole i w państwie. Młodzeż się więc uczy, bo co ma robić – z pornograficznego internetu, a nauki seksualne biskupa ma tam, gdzie pan może panu majstrowi skoczyć.
Zaś główny skutek nauk kleru o seksie, to jego pedofilia i pozostałe zboczenia. Oraz kilka i więcej tysięcy dzieci Anonimowego Tatusia – z plebanii – w nigdy nie zawiązanych rodzinach. To się właśnie nazywa dar z siebie !

* Celem edukacji seksualnej jest ochrona dzieci i młodzieży przed różnorodnymi destrukcyjnymi zjawiskami

Celem edukacji nie jest ochrona, a uzyskanie wiedzy, by móc mądrze i z satysfakcją kierować swoim życiem. Ochrona to tylko jeden z jej aspektów. Nie będzie mógł się chronić ten, kto nie otrzyma pełnej i rzetelnej edukacji.

* Nieodpowiedzialna jest wszelka zachęta kierowana do nastolatków, by bawić się swoim ciałem i swoimi pragnieniami, jak gdyby osiągnęli już dojrzałość, […] beztrosko zachęca się ich do używania innej osoby jako przedmiotu eksperymentów”.

Owi „nastolatkowie” zawsze interesowali się swoimi ciałami, nic bowiem naturalniejszego. Poznawanie swojego ciała to element konieczny w rozwoju i poznawaniu siebie. Ale wy – obłudni biskupi – zawsze dręczycie i zabijacie młode ciała i młode dusze. Brukacie – jak zawsze macie w zwyczaju – wszystko. Zohydzacie poznawanie ciał słowami: zabawa, użycie, przedmiot. Jakżeż spotworniałe są wasze umysły i jak martwe są wasze ciała!

* Brak jakiejkolwiek wzmianki w omawianym dokumencie na temat roli rodziców […] może oznaczać, że “Deklaracja” jest sprzeczna z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz z obowiązującym prawem oświatowym.

O „roli rodziców”, było już wyżej. Zaś co do konstytucji, to ją – tymi potępieniami, tą obłudną troską ukrywającą przemoc – sami chcecie łamać. Konstytucja mówi bowiem wyraźnie i w wielu artykułach o tym, że każdy ma prawo do równości, do braku dyskryminacji i do swobodnego rozwoju.
Przytoczę wam, obłudnicy, kilka z wielu artkułów konstytucji:
Art. 30.Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Art. 31.1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Art. 47.Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.
Art. 48. 1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

* Autorzy przyznają, że konsultowali jej treść w dialogu ze społecznością LGBT+, a więc pominęli pozostałą część społeczeństwa Warszawy.

Autorzy przyznają, więc i wy – biskupi – byliście konsultowani. Albowiem wśród was co trzeci, albo nawet co drugi to homoseksualista.

* Należy dołożyć wszelkich starań, aby każdy uczeń i uczennica byli otoczeni szczególną opieką ze strony dyrekcji, pedagogów, nauczycieli, zwłaszcza gdy są zagrożone jakąkolwiek formą przemocy czy dyskryminacji. Należy zadbać o mądre wychowanie seksualne, które powinno mieć swój początek w rodzinie i być kontynuowane w szkole.

Zatem Episkopat zgadza się z deklaracją Warszawy! Chce dołożenia wszelkich starań, by nikt nie był dyskryminowany! I chce wychowania seksualnego w szkole.
Tak chce, że wszystkiego chce odwrotnie.

Tanaka

* Cytaty z dokumentu Stanowisko biskupów warszawskich w sprawie tzw. „Deklaracji LGBT+”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 431

Dodaj komentarz »
  1. tzw. „Deklaracji LGBT+”

    tzw. i cudzysłów? A fe.

  2. Wreszcie któreś z polskich miast, tu Warszawa…

    W końcu już rzeczywistość dopełzła do litery „w” (pomijając parę innych, a przy parze jednoliterowej – miasta na „s” – zatrzymując się na dłużej)

  3. Mocne te twoje komentarze, Tanako. Co do homoseksualizmu biskupów jednak się z tobą nie zgodzę. Aż tylu purpuratów nie jest homoseksualistami. Wielu łamie normy moralne i głoszone przez się treści bałamucąc nasze panie, jakby nie dostrzegające nienormalności takiej sytuacji. Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości, że prawie wszyscy są zakłamani, stosując się selektywnie do przyjętych na siebie reguł.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Tanaka,

    właśnie otworzyłem pocztę i znalazłem w nim maila od Ciebie z godziny 23:07, w którym zgadzasz się na przesłanie wstępniaka.
    Równocześnie widzę na LA Twój wstępniak z godziny 22:31.

    Tak się składa, że mój jest praktycznie na ten sam, aktualny, temat. Uprzedziłeś mnie.

    Przyjmuję, że było to motywowane względami humanitarnymi. Chęcią oszczędzenia mi pręgierza i batożenia 😉

    Ponieważ moją deklarację upubliczniłem na LA, dlatego uznałem za właściwe wyjaśnienie sytuacji w tym samym miejscu.

  6. @

    Polska dla Polaków
    Kulki dla kułaków
    Proste dla prostaków
    Krzywe dla krzyżaków

    Bo tylko pod krzyżem
    Tylko pod tym znakiem
    Radom jest Paryżem
    A prezes burakiem

  7. Coś ostatnio tzw. wena mnie opuściła, więc nawet nie chce mi się nic komentować. Wstępniaki jednak – takie jak Twój, Tanako – czytam z należytą uwagą, od deski do deski. I jak zawsze zadumałem się nad tekstem. O tempora, o mores…
    Pozdrawiam całą blogową ekipę 🙂

  8. Qba
    Jeszcze pod poprzednim wstepniakiem zostawiłam dla Ciebie wiadomość.
    Pozdro

  9. Tanako kompletnie opacznie interpretujesz. Proponuję klucz w postaci paragrafu o ,,ochronie uczuć religijnych”. Konia z rzędem temu kto wskaże kto oprócz katolików miał użytek z tego paragrafu.
    Wolność tak ale dla katolików
    Wszyscy są równi ale pod warunkiem, że są katolikami
    Oczywiście zasługujesz na szacunek o ile jesteś katolikiem.
    Jako rodzic jak najbardziej masz prawo wychowywać dziecko zgodnie ze swoimi przekonaniami o ile są one katolickie.
    Szczególnie smakowitymi są odwołania kleru do Konstytucji, którą gdy ją przyjmowano tenże kler wściekle atakował a gdy PiS przystąpił do jej gwałcenia i deptania praw z niej wynikających, zachowuje nieodmiennie ,,pełne powściągliwości milczenie”.
    Ale nie byłoby o czym dziś pisać GDYBY TEJ KONSTYTUCJI PRZESTRZEGANO OD POCZĄTKU. Konstytucja była tylko ,,teoretyczną” i dopiero gdy PiS pokazał, że ,,król jest nagi” nagle zaczęto jej bronić.

  10. Sukienkowi są opętani seksem. Ta chora fascynacja sprawia, że dusz-pasterze w istocie są pasterzami dup i „strzeżąc”/”pasąc” je, na wszelkie sposoby chcą zbrukać, zohydzić to co cielesne, intymne u innych, choć jednocześnie sami (no, nie wszyscy) „ubogacają się” seksem. Zabronione celibatem, więc grzeszne, tym bardziej wydaje się pożądane. Przecież to czysta kapłańska perwersja.

  11. @mag
    10 marca o godz. 18:08

    Dzięki. Czytałem.
    Zupełnie prywatnie: nieco razi mnie używanie formy „gościu” podobnie, jak „Krzysiu” itd. Bardziej po polsku powinno (chyba) być „gość”, Krzyś”, itd.

  12. Qba
    No nie żartuj, myślisz, że nie wiem jak jest poprawnie. A co kogo razi, to osobna sprawa.

  13. Nie czytałem warszawskiej deklaracji LGBT+, jak większość (lub wszyscy) dyskutujący w mediach – mam więc prawo wypowiadać się w tym temacie. Może być tak, że moje zdanie będzie inne niż Tanaki lub innych osób, zauroczonych tą próbą zwalczania dyskryminacji ludzi „inaczej” kochających – i praktykujących. Ta różnica może pochodzić stąd, że jako członek zakamuflowanej opcji korzystałem również z niemieckich komentarzy na forach internetowych i ten problem już przerabiałem kilka lat temu u sąsiadów zza między. Były również uczciwe i uzasadnione próby walki z dyskryminacją, ale tez idiotyzmy potworne przy wcielaniu idei „równości” w dorosłym społeczeństwie i niestety w edukacji szkolnej. Jako rodzic w tym kraju byłbym już bez włosów z powodu ich bezsilnego wyrywania z głowy, gdy przyjrzałem się przykładom tej edukacji. Co powiedzielibyście o problemie omawianym w szkole u dzieci w okolicy pierwszej komunii, ze mają się zapoznać z organizacją burdeli! To nie jest dowcip, a propozycja polityczki, odpowiedzialnej za edukację (ekspertka, nie ministra Zalewska po niemiecku). Zaczęło się tam od dwóch haseł: „Gender” i „political correctness”, które się nawet zazębiają. Stosowanie przez bezmózgowców w rządzie prowadzi do paranoidalnych przypadków. W polityce, nauce i może jeszcze gdzie indziej jest przymus stosowania zawsze obu form gramatycznych, np. mówiąc o jakimś problemie studenckim muszą być explicite wymienione obie płci (na razie tylko dwie, ale starania idą dalej). Student w swojej pracy dyplomowej nie chciał tego zaakceptować, więc pracy nie uznano. Niszczy się w ramach „p. c.” dzieła literatury np. „dziesięciu murzynków” Agaty Christie i przerabiając wszystkie bajki Grimma pod tym kątem, aby nie urazić innokolorowych. Za słowo „cygan” można odpowiedzieć karnie. Te przeróbki literatury są żałosne, nowa pisownia żeńskich odmian stanowisk typowo męskich budzi tylko wesołość. To przyniosło hasło „gender”, w zasadzie niby rozsądne, uwzględniające realia naszego życia, ale wynaturzenia z tym związane są groźne. Kiedyś kpiłem z Giertycha, który wyrażał obawy o „propagowanie homoseksualizmu w szkołach, ale po doświadczeniach w niemieckim szkolnictwie zwracam mu honor. Pamiętam z audycji Radia Horeb – kontynuatora Radia Maria w Niemczech, gdy pewna babcia skarżyła się na nauczycielkę wychowania seksualnego wnuczka, która po teoretycznym omówieniu „problemu” zachęcała uczniów do praktykowania, zalecając tak: „Najpierw spróbują chłopcy z chłopcami a dziewczynki z dziewczynkami”. Nie dowiedziałem się już, czy były dalsze praktyki.
    Program, zalecany w niektórych landach i mocno oprotestowany przez rodziców przewidywał zaznajomienie dzieci z wszystkimi znanymi skłonnościami czy preferencjami seksualnymi ludzi, aby uznali je za normalne i zaakceptowali. Różnorodność „gender” na zachodzie w swym symbolu jest bogatsza niż w Warszawie, bo zawiera przynajmniej dwie litery”T”, nawet nie pamiętam o co w tym drugim „T” chodzi.
    Czego ja się obawiam? Jeśli tacy idioci jak w Niemczech zabiorą się do edukacji seksualnej w szkole, to może być moralna klęska i okropne wynaturzenia przy zajęciach „praktycznych”.

    Chyba wystarczająco obnażyłem swoje niskie instynkty, więc kończę. Przykro mi, że nie jestem optymistą w sprawie pozytywnego działania na polskie społeczeństwo rozszerzenia deklaracji LGBT+ na całego suwerena. Może niech na razie wypróbują w stolycy?

    Do czego dochodzi, gdy ktoś nawet rozsądne hasła przetwarza własnym, ograniczonym rozumem, to przykład niemieckiej ministerki, która i w religii chce stosować zasady równościowe. Tłumaczyła 6-letniej corce, że Pan Bóg nie jest męczyzną i może w modlitwie powiedzieć „ta Bóg”).
    Na blogu ateistów nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że istnieją boginie, czasem atrakcyjne, czasem ohydne, ale nie u chrześcijan!!! Bóg Ojciec mógł zrodzić cokolwiek, jak Żydzi w starym testamencie, ale nie może być babą! Sama myśl przyprawia mnie o dreszcze. Fe!!!
    A może nie mam racji i „ojciec” jest „mamusią”, zapładnianą przez męskiego Ducha świętego – wprawę przecież ma! Z takim rodowodem Jezus miał prawo wezwać do siebie dzieci, aby „lgnęły”? W takim przypadku pedofilia u księży jest cnotą a nie występkiem.

    Chyba wystarczająco obnażyłem swoje niskie instynkty, więc kończę. Przykro mi, że nie jestem optymistą w sprawie pozytywnego działania na polskie społeczeństwo rozszerzenia deklaracji LGBT+ na całego suwerena. Może niech na razie wypróbują w „stolycy”?

  14. Tanaka

    Jestem pod wrażeniem, Tanako. Mocno udokumentowany wykład, który może być wzorem dla miotających pustymi ogólnikami.

    Mam uznanie dla ludzi, którym się chce odmieniać świat. Mnie się chciało lub nie chciało, teraz – nie chce, chce się narzekać. Ludzie dużej NAUKOWEJ wiedzy, a nie głupawych religianckich, nie trzymających się kupy baśni o człowieku mocniejszym do Wszechmocnego, skoro się spod kurateli wymknął, widzą rzeczywistość, jaka JEST, bajarze – jaka BYĆ POWINNA. Ale jaka być powinna, skoro nawet Wszechmocny i Wszechwiedzący nie potrafił stworzyć wzorca z Sevres? Adam i Ewa w raju, te bezwolne manekiny, nie mające o niczym pojęcia, również o poznaniu, o pokusach, dali się skusić. Czemu, nie mając w sobie i nie mogąc mieć ciekawości otaczającego świata, który był doskonały, połaszczyli się na wiedzę o złu i dobru, skoro nie mieli pojęcia, szto takoje charaszo, szto takoje płocho? Noe – taki sprawiedliwy, że nie wiadomo na czym jego sprawiedliwość polegała. Salomon? Nie pamiętam? Nie umiałem znaleźć w ST pełnokrwistych ludzi wielkiego formatu, których bym podziwiał jak ulubionych moich polarników z Amundsenem, Nansenem, Shackletonem w czołówce.

    I oto ten monolityczny, pełen nienawiści do dzieła, które sam stworzył, Bóg, tuż po stworzeniu stwierdza, że dzieło jest dobre, a potem już nic, tylko użera się z doskonałością, potępia, wyklina, karze, morduje i nakazuje mordowanie w jego imię. Tych, których sam stworzył, czyli spieprzył.

    To, niestety – nie trzymające się kupy wychwalanie i potępianie – trwa do dziś.

    Gorsze rzeczy wypierają lepsze? Na to wygląda. Fantastyczny panteon greckich zrozumiałych, z krwi i kości, bogów odszedł w niebyt, a w jego miejsce nastał pokręcony narcyz, którego wiecznym zajęciem jest wygrażanie swemu dziełu i nazywanie wygrażania „prawdą”, „cierpliwością”, „sprawiedliwością” i „miłością”. A przecież dzieło mądrzejsze jest od stwórcy: „Jakiegoś mnie, Panie, stworzył, takiego mnie masz”. Najprostsza ludowa logika. A tu, panie, czytamy w XXI wieku w Słowie Boga, że onże Bóg zrobił gównianego człowieka i zwala winę na niego, nie na siebie. To człowieka trzeba furt naprawiać, a nie Boga, który lepszego homo zrobić nie potrafił. Naprawiać Boga?! A co innego robią bogumili w sukienkach? Nic innego nie robią, tylko naprawiają, usuwają, przekręcają słowo Boga na swój strój, pod swoje interesy. W Nowym Testamencie Bóg to tylko niekonkretne pojęcie, a nie niestrawny, z samych kości i złości, dzikus ze Starego.

    Czemu więc nie chcą przekręcić na boże, zgodne z naukowym rozumienie starotestamentowego homo – że Bóg tak chciał? Przecież byłoby to w interesie sporej części z nich. Otóż podejrzewam,że nie bardzo. Tym, że Bóg jest niekonsekwentny, nigdy się nie przejmowali. Ale przyznanie otwartym tekstem, że homo to taki sam człowiek jak ty, babciu, i ty, dziadku, i ja wasz proboszcz, to zasiewanie w ludzie bożym wątpliwości w ich wszechwiedzę. No jak to – do tej pory był nienormalny i grzeszny, a teraz nagle nie?! O wiele lepiej tekstem nieotwartym: niby nie potępiają, ale jednak potępiają, bo chcą leczyć. Lud boży już sam wyciągnie wnioski: „Lecz się, pedale!”.

    Sądzę, że bracia i siostry homo – z nieznanych mi przyczyn, bo nie jestem żadnym z nich – po wiekach krycia się sami tworzą wokół siebie atmosferę wrogości. Skoro chcą, by ich rozumiano, niech też próbują rozumieć. Ja źle odbieram, źle się czuję, wstydzę się i nawet brzydzę jako przygodny świadek ostentacyjnego okazywania intymnych relacji między ludźmi dowolnej orientacji. Dla mnie intymne relacje to świat zamknięty i wara od niego obcym oczom i jęzorom. Taka jest moja prywatna racja – nie gorsza ani lepsza od innych.

     

  15. „gdy pewna babcia skarżyła się na nauczycielkę wychowania seksualnego wnuczka, która po teoretycznym omówieniu „problemu” zachęcała uczniów do praktykowania, zalecając tak: „Najpierw spróbują chłopcy z chłopcami a dziewczynki z dziewczynkami”.

    @Antonius

    Rozumiem, że ta babcia była świadkiem naocznym owej „lekcji”, inaczej byś nie zamieszczał tego tekstu z całą powagą?
    Co babcie rozumieją z tego, co im (dowcipne) wnuki opowiadają, to jest osobne zagadnienie 🙄

    Opowiadałem tu kiedyś o wspomnieniach tutejszych staruszek, które jako 17-18-latki miały w czasie wojny do czynienia z Polakami internowanymi w Szwajcarii.
    Jedna przypomniała nawet zwrot po polsku: Dasz mi buzi?
    – Jak pani sądzi, co to znaczyło?
    – No, chciał mnie zaciągnąć do łóżka 😳

  16. @mag
    11 marca o godz. 10:23
    Fajnie to ujęłaś.
    Mnie też fascynuje ta obsesja seksualna panów co to się tego ,,błota” wyrzekli. Gdyby poświęcili tyle słów tak strzelistych i tak dobitnych np. kapitalistycznemu wyzyskowi i niszczeniu planety (bądź co bądź prezentu od ich szefa podobno) to przynajmniej w krajach katolickich wszystko powinno być cacuniu. A jednak tylko sex ich podnieca. No i kasa ale sex tak jawnie

  17. @Antonius
    11 marca o godz. 10:44
    Bardzo cenny przyczynek do dyskusji.
    Sam obawiam się, że zaczniemy popadać w ,,lewackie aberracje” nim załatwimy kwestie ,,podstawowe”. Co prawactwo z lubością będzie nagłaśniać by skompromitować całą postępową agendę (co już czyni).
    A może strachy to na Lachy? Mamy tyle zaległości dzięki ,,rozsądnym kompromisom”, że będą musiały lata minąć nim dojdziemy do opisywanych przez Ciebie dziwactw?

  18. @Slawczan
    11 marca o godz. 11:19

    Też uwierzyłeś w te dziwactwa? 😯
    Przecież to wierutna brednia.

  19. @wbocek
    11 marca o godz. 11:01
    Nie próbuj rozgryzać tego rozumem bo rozum tego (religii) się nie ima. By hulać mogły demony rozum musi spać…

  20. wbocek

    Ja źle odbieram, źle się czuję, wstydzę się i nawet brzydzę jako przygodny świadek ostentacyjnego okazywania intymnych relacji między ludźmi dowolnej orientacji. Dla mnie intymne relacje to świat zamknięty i wara od niego obcym oczom i jęzorom. Taka jest moja prywatna racja – nie gorsza ani lepsza od innych.

    Moje myśli – lepiej bym tego nie sformułował!

  21. Slawczan
    11 marca o godz. 11:22

    Dokąd będę miał choćby ćwierć hektopaskala rozumu, będę nim rozgryzał, bo czym jeszcze można? Również rozum – rozumiany jako umiejętność myślenia (bez oceny jego zaawansowania) to wszystko wymyślił, więc i rozumem da się rozebrać, skoro rozbiera się również rzeczy powstałe bez udziału rozumu. Gdyby nie dało się analizować religii, tacy jak ateiści z odzysku nie mieliby co robić. Ateizm intelektualny, w odróżnieniu od ateizmu naturalnego, np. u życia poczętego, to rozliczanie si e z religią. O samym byciu ateistą nie da się niczego powiedzieć, prócz „Jestem ateistą”.

    Gołoludki, hop do łódki!

  22. Tak troche na temat wczorajszej dyskusji mądrych głów w TVN24. Wygłupił się polityk, który karty nie czytał, ale skomentował. Rację miała kobieta, że programy szkolne w temacie „wychowanie seksualne” trzeba skonsultować ze społeczeństwem. Niemcy to zrobili i spowodowali 100-tysięczne manifestacje rodziców , którym treść programu nie odpowiadała. Już nie śledziłem, czy zmieniono programy.

    Tobermory

    Babcia chyba nie była na lekcji, ale może wnuczek miał zadanie domowe? Może babcia – bez takiego szkolenia w młodości jak i ja, nie była w stanie pomóc wnuczkowi?

  23. możemy rozstrząsać temat wte i wewwte
    argumenty logiczne i wykazywanie hipokryzji KK to niestety miotanie grochem o ścianę
    Rafał Trzaskowski zrobił przedwyborczy prezent PiS, któremu już skończyły się wszystkie moblizujace narracje. Aż tu – plask! – jak manna z niebiesiech spada temat LGBT w szkołach.
    Zamiast tłumaczyć się gęsto z rozpierniczu edukacji, z egzaminów, które się odbędą albo nie, z rozwalenia ścieżek życiowych dzieciakom, z upokorzenia nauczycieli, będzie PiS pisił o „seksualizacji” w szkołach – swoją drogą strasznie dziwnie takie słowa brzmia w kloace ust JK, ale ona wypluje wszystko, by wygrać wybory. Ten temat przykryje wszystkie afery PiS, wszystkie wieże, taśmy, KNF-y, NBP-y, PCk-i; tym bardziej, że temat ma pełne poparcie KK, który, jak wiemy, sam ma wielkie zasługi na niwie seksualizacji dzieci:/
    To tak jak z aborcją – temat traktowany instrumentalnie, służy PiSowi wyłącznie do podnoszenia temperatury i manipulowania emocjami.

  24. @Tobermory
    To nie jest kwestia ,,uwierzenia” ale zaufania. Jeżeli @Antonius pisze coś takiego na forum publicznym to ufam mu, że pisze wedle swojej najlepszej wiedzy i uczciwości. Podobnie zresztą jak ufam Tobie czy innym piszącym. Zakładam, że ktoś (np. ja) może też zwyczajnie się mylić ale skoro Antonius pisze, że własnousznie/własnoocznie to chyba wie co pisze?
    Wydaje mi się, że nie spotykamy się tutaj dla popisów erudycyjnych bądź by usłyszeć wielkie ,,wow” bo większość tu piszących ma już swoje przeżyte i zwyczajnie nie potrzebuje poklasku głosząc obrazoburcze tezy.
    Zakładam, że Antonius jest ,,tam” więc , wie lepiej niż ktoś kto ,,zna kogoś kto tam był i opowiedział mu to i owo”.
    Zawsze pamiętam, że nie tylko prawicy zagrażają jakieś aberracje ale i ,,siły postępu” gdy jyż postąpią mogą popaść w różne takie tam.

  25. Kilkadziesiąt lat temu znalazłem się przypadkowo w tłumie „parady równości” i wtykano mi literaturkę do ręki. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem o co chodzi, ale koleżanka mi wytłumaczyła w czym rzecz. Było to w Kolonii, po której chodziłem z przyjaciółką z dzieciństwa, kumpelką bez cienia seksualności. Gdy po żniwach wieczorem kąpałem się nago w stawie, aby zmyć pył młockarni, to ona mi pilnowała odzienie.
    W TV podziwiałem nagi tors pewnego mecenasa (K) i otoczenie i byłem zniesmaczony.

  26. Tak w nurcie Goethego – „Dichtung und Wahrheit” – nie wymyśliłem przykładów, ale mam je z mediów, poza moimi własnymi odczuciami przy oglądaniu demonstrowania intymnych gestów – to mnie odrzuca.

  27. @Antonius
    11 marca o godz. 12:03

    Zdrowym odruchem człowieka nie interesującego się podglądactwem (wojeryzmem) jest odwrócenie wzroku od sytuacji, które uważa za intymne.
    Moja sąsiadka, pracująca na oddziale geriatrii lokalnego szpitala, opowiadała mi, jak jej młodziutkie koleżanki walczą z lękiem i odrazą, gdy myjąc „intymnie” pacjenta z alzheimerem słyszą obleśne „Prawda, siostrzyczko, że to lubisz?” albo muszą grzecznie odpychać ręce błądzące pod ich fartuchy.
    Sama miała ponad 50 lat i potrafiła się bronić werbalnie i czynnie, ale też uważała, że seksualne obsesje u facetów w późnym wieku stanowią poważny problem.

  28. @Slawczan
    11 marca o godz. 12:22

    Antonius opisuje, co usłyszał w maryjnym radiu. Powtarza z pewną fascynacją, nie podając w wątpliwość prawdomówności owej babci, przyjmuje na wiarę, co słyszy. I to mi jakoś nie konweniuje z moim wyobrażeniem o nim jako myślącym analitycznie i krytycznie naukowcu 🙁

  29. PS
    Co rozumiesz przez „Antonius jest ,,tam”?
    On słuchał w Polsce niemieckiego radia maryjnego i stamtąd przyniósł ową historię.

  30. zak1953
    11 marca o godz. 7:34

    Co do homoseksualizmu biskupów jednak się z tobą nie zgodzę. Aż tylu purpuratów nie jest homoseksualistami.

    Ale czemu miałbyś się nie zgodzić? moje stanowisko wynika z wiedzy, wiedza z doświadczeń, z najpoważniejszych lektur, w tym dzieł traktujących o głębokiej konstytycji psychologicznej kleru, a ta wybitnie sprzyja gromadzeniu się w ramach kleru pederastów, pedofilów i innych podobnie nadzwyczjnych osobników; z badań naukowych (nie moich, a np. prof. Baniaka, którego przywoływałem też pod poprzednim wstępniakiem), z ustaleń różnych organów badających pedofilię w Kościele kat w różnych częściach świata, wreszcie – z oświadczeń samych członków kleru, w tym ks. Isakiewicza-Zalewskiego, który zna się na różnych kuriach i mówi, że tam jeden homoś na drugim homosiu i homosiów poganiają. Z czym się też wybitnie zgadza inny wybitny znawca – Terlikowski.

    A z czego wynika Twoja niezgadzająca się z moim stanowiskiem wiedza?

  31. wujaszek wania
    11 marca o godz. 9:16

    Tak się składa, że mój jest praktycznie na ten sam, aktualny, temat. Uprzedziłeś mnie.
    Przyjmuję, że było to motywowane względami humanitarnymi. Chęcią oszczędzenia mi pręgierza i batożenia

    * * *

    Nie widzę przecwiwskazań, nie widzę przeciwwskazań! – oświadczył naczelnik ciężkiego więzienia na Sikawie.
    Ja też nie widzę przeciwwskazań, żeby temat był na dwa głosy.

  32. @nokraj
    11 marca o godz. 12:20
    No niby masz rację ale…po 1989r NIGDY NIE BYŁO DOBREGO CZASU ,,NA TE SPRAWY”. Co by nie rozsierdzić czarnosukienkowych, co by ,,nie dzielić Polaków”, ,,Polacy jeszcze nie są tacy postępowi”. Ciągle cos.
    Dla mnie konflikt z PiSem (częścią popierających go Polaków) ma wymiar zderzenia cywilizacji – zachodniej – otwartej, pluralistycznej i tolerancyjnej z orientalną satrapią. Może czas zrobić to samo co oni już dawno zrobili – wyznaczyć linię wyraźnej polaryzacji.
    Ps. Srebrne wieże i tak o ile nie dorzucą innych taśm nie poruszą ludożerki. Zbyt skomplikowane.

  33. @Tobermory
    Może i masz rację ale podtrzymuję moje słowa o odpowiedzialności za słowo publiczne.
    Gdy coś piszę bazuję na tym co wiem (ale przeca mogę się mylić) a nie po to by kłócić się z Tobą o dyskusję. Tak samo zakładam dla drugiej strony.

  34. @Slawczan
    11 marca o godz. 13:14

    Przecież się nie kłócę, tylko dziwię przyjmowaniu historii na wiarę.

    Tak sobie myślę, ile przypadkom molestowania dzieci przez księży, ojców, wujków, dyrygentów etc. możnaby zapobiec, gdyby stosowna edukacja seksualna dała im fundament pewności siebie, rozumienia własnych odczuć, rozpoznania złego dotyku, odwagi do poskarżenia się zaufanej osobie.

    Przydałaby się też równoległa edukacja dla rodziców, jak rozmawiać nie tyle z dziećmi, co najpierw między sobą o intymnych sprawach, potrzebach, wzajemnych oczekiwaniach i frustracjach.

    Na dworze śnieżyca, do samego dna doliny, pierwsza taka gwałtowna tej zimy. Na asfalcie maź śniegowa, za oknem syreny policji i straży pożarnej, w zadymce słychać helikopter… Poważny wypadek na drodze do górskiej wsi powyżej, przejazd w obie strony zablokowany na dłużej. A już taka fajna wiosna była 🙁

  35. Drobne wyjaśnienie: Z Radia Horeb mam tylko historyjkę o babci. Trzeba wiedzieć o tym, że wprawdzie Horeb jest jakby kontynuacją niemieckiego radia Maria, rozwiązanego przez biskupów, gdy się okazały jego związki z mafią. U nas jest znacznie gorzej, a biskupi chwalą i się podlizują „ojczulkowi”. Wymieniałem maile z szefem radia Horeb na temat T. Rydzyjka, który pierwsze przestępstwa tam organizował, skłaniając przeoryszę klasztoru do podpisywania fałszywych darowizn, które wzbogacały ojca dyrektora. Szef Horeb prowadzi faktycznie bardzo solidne i apolityczne radio. W swoim czasie prowadził zażarte dyskusje ze swym przyszłym kolegą na stanowisku dyrektora i odżegnuje się od jego poglądów, tylko podziwia jego osiągnięcia biznesowe. Ja nie owijałem w bawełnę mojej opinii o jego „koledze”. Moje starsze rodzeństwo (nie mam młodszego) z radością powitało Radio Maryja, ale szybko zwekslowali na Horeb dzięki TV SAT, zmęczeni mową nienawiści. Mają tez głos słuchacze i stąd ta historyjka z babcią i seksem. Czasem bywały też zabawne pytania słuchaczy, np. „Proszę księdza, a czy Matka Boska miała akuszerkę”? Ne pamiętam odpowiedz księdzai, ale odpowiedź znam – jako dziewica porodziła tak łatwo jak była zapłodniona, bez akuszerki i cesarskiego cięcia. Jako fizyk przypuszczam, że przez indukcję.

  36. PS
    Na pytanie, czy wierzę w opowiadanie babci mogę tylko tak odpowiedzieć:
    Ludzka głupota jest nieskończenie wielka i wyobrażam sobie taką nauczycielkę! Są nawet orędowniczki takiej działalności „wychowawczej” w kręgu VIPów i to wojujący. Myślę, ze pani Z. jako nauczycielka chętnie uświadamiałaby dzieci, gdyby pan prezes kazał. Sam prezes jest trochę w głupiej sytuacji, jeśli wierzyć w słowa byłego ubeka (operacja BUŚ). Można poczytać w Internecie i uwierzyć lub nie. W przypadku wątpliwości zapytać likwidatora WSI, Antoniego M., a ten ma na pewno taśmy ciekawsze niż o k-tower.

  37. Nie wiem czy dobrze usłyszałem kilka dni temu. Kościół uruchamia telefoniczną poradnię psychologiczną dla osób poszkodowanych przez tenże. Mają udzielać wsparcia. Po co? Kolejne pozorowane działania a wiedza o przestępcach objęta tajemnicą spowiedzi lub tajemnicą lekarską. Przecież taka instytucja już istnieje w każdym kościele – konfesjonały. Niechby oni w końcu zajęli się samymi sobą. Byle skutecznie. A przestępców za kraty.

  38. „Der Spiegel”: Radio Horeb liefert: Rassismus, Fundamentalismus und Frauenfeindlichkeit.

  39. @Antonius 11 marca o godz. 14:00

    Ludzka głupota jest nieskończenie wielka i wyobrażam sobie taką nauczycielkę!

    Serio? Ja wyobrażam sobie stetryczałą, przygłuchą babcię, dzieciaka który nie zrozumiał o co chodzi i przede wszystkim zakłamanego xiunca z radyja, który z radością przyjmuje takie „wyznania”. Wyobraźnia, jak widzisz, nie zna granic.

  40. A że „ludzka głupota jest nieskończenie wielka”… Z tym się zgodzę.

  41. W Szwajcarii edukacja seksualna w przedszkolu i szkole jest obowiązkowa i rodzice nie mają prawa żądać dla swoich dzieci zwolnienia od tego obowiązku.
    W ubiegłym roku dwie rodziny procesowały się o to i pociągnęły sprawę aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
    Trybunał przyznał władzom rację.
    Jednym z celów edukacji seksualnej jest ochrona dzieci przed przemocą seksualną i wykorzystywaniem seksualnym. Chodzi przy tym o realne zagrożenie. Trybunał podkreśla, że ważną częścią edukacji szkolnej jest przygotowanie dzieci do życia w realiach społecznych.

  42. Coś dla Antoniusa: kiedyś była czarna wołga, teraz jeździ biały van i porywa dzieci.

  43. Nie wiem, czy jakiekolwiek programy cokolwiek dadzą, jeżeli nie będą głównie adresowane do rodziców. Aby nie lekceważyli skrg, czy napomykania dzieci,że coś jest nie halo z tym księdzem (czy z kimś innym) W mojej małej podstawówce mieliśmy p kierownika- zresztą matematyka.

  44. Przeciwko temu obowiązkowi lansowano inicjatywę ustawodawczą, ale do referendum nie doszło, bo rozwiązał się komitet inicjantów, na którego czele stał, jak się okazało, pedofil po wyroku za molestowanie dzieci 😎

  45. Oglądał przy biurku zeszyty uczennic, gładząc je z lubością po tyłkach, i udach Nie wiem, czy był pedofilem bo wybierał do sprawdzenia dziewczyny z VI, VII klasy, i nie patykowate. Ponieważ ja byłam deska z tyłu i przodu, miałam spokój. . Koleżanki połykały łzy upokorzenia, ale coż, nic nie pomagało. Mówiliśmy o tym rodzicom a jakże. Tłumaczono nam, że taki staruszek, tak lubi dzieci(lubił tylko dziewczyny ,chłopaków tłukł bezlitośnie). Nigdy , nigdy żadne z rodziców go nie potępiło. Do czasu.
    Dwa lata póżniej przyszedł jeden z ojców zrobił mu awanturę przy dzieciach i zagrożił, że jeśli jeszcze raz dotknie jego córki, togo zabije.

  46. p kierownik przeszedł na emeryturę ale cała sympatia rodziców i tak była po jego stronie.
    Dopóki więc molestowane także w kościele dzieci nie będą miały wsparcia rodziców, nie ma na co liczyć. I może ta konwencja jakoś otworzy oczy rodzicom. Coć na to bym nie liczyła. Wybierane są dzieci z biednych rodzin, często patologicznych. One nie mają ochronyy w domu i ci bandyci o tym dobrze wiedzą.

  47. @Tobermory
    O kłóceniu sìę napisałem tak ogólnie.
    Myślę, że świadomość seksualna współczesnej młodzieży jest zdecydowanie bardziej ,,do przodu” niż kiedyś. Także akcje typu księżowsko-wujowsko-pedofilsko-molestatorskie mają zdecydowanie mniejsze szanse na pozostanie w ukryciu. Młodzież jest bardziej świadoma i tyle. Ksiądz nie jest już namiestnikiem Bozi na ziemi. Rodziciele (pomijam zaburzonych religijnie idiotów) też już nie przyjmują optyki pana Michalika ale raczej ujmą się za swoim dzieckiem.
    Niestety bez kary dla ,,cywilnych” popleczników zboczeńców sukienkach (prokuratorów nieznajdujących znamion przestęstwa, policjantów zachowujących dyskrecję) nie moze sie obejść

  48. Tanaka
    11 marca o godz. 12:53

    nie widzę przeciwwskazań, żeby temat był na dwa głosy.

    Twój wstępniak to dostatecznie esencjonalny „barszcz” i nie ma co ładować w niego jeszcze jednego grzyba.

    Mam teraz kontakt do Ciebie. Postaram się podesłać Ci coś pod koniec tygodnia.
    Słowo się rzekło … 😉

  49. @ Tobermory
    Parę lat temu skądś wzięła się w naszym domu mała książeczka – a może to nawet był jakis elementarz z początku lat 2000. odziedziczony po dzieciach znajomej. Byla tam historyjka obrazkowa o „brzydkim panu”, który dawał dziecku lizaka w parku, a potem dzieciaka zabierał do samochodu. Mój syn miał wtedy 4-5 lat, i do dziś pamięta, żeby nie brać lizaków od obcych:) Ma zdrową nieufność i instynkt ucieczki. Kiedy był większy, dopowiedzielismy do historyjki (w ogolnym sensie była o porwaniu) o złym dotyku. Taka edukacja w szkołach jest bardzo potrzebna, dzieci musza umiec się zachowac w nowej, niejasnej i potencjalnie groźnej sytuacji.

  50. Tanaka
    11 marca o godz. 12:50
    Ta moja niezgodność wynika z doświadczenia. Fakt, jest już nieco przestarzała bo dotyczy Kościoła do 1990 roku. Ale akurat purpuraci byli w tamtym czasie już księżmi, często szybko awansującymi. Musisz pamiętać, iż kler do końca PRL-u żył w strachu przed funkcjonariuszami tzw. czwórki (wydziały IV) SB, która go doglądała i zbierała wszystkie brudy, jakie księża po sobie zostawiali. Dawne MSWiA sporządzało coroczne zestawienia zbiorcze opisujące różne aspekty życia Kościoła jako instytucji, a nie ewangelistów. Takie zbiorówki dotrwały do naszych czasów, chociaż czasami są problemy z dotarciem do nich. A trzeba powiedzieć, że były to opracowania dokładne i wiarygodnie (dla Kościoła niestety).

  51. @zuzanna51 11 marca o godz. 15:03
    Że świadomość społeczeństwa się zmienia – to fakt. Lewis Carroll, matematyk i autor „Alicji w krainie czarów” był również fotografem-amatorem, który z zapałem fotografował kilkuletnie dziewczynki, z reguły w negliżu, upozowane na antyczne nimfy. Podkreślał przy tym, że obiekty tych zabiegów miały do niego całkowite zaufanie, lubiły go i nigdy nie odczuwały dyskomfortu podczas sesji zdjęciowych. A wiktoriańska publiczność zachwycała się walorami artystycznymi tych zdjęć i niewinnością dziewczynek.

    W ogóle dziecięca niewinność jest pewnego rodzaju fetyszem również dla sutannowych pedofili – oni często gwałcąc młodocianych usiłują odgrzebać dziecko w sobie. A z kolei obłąkana ochrona tej mitycznej niewinności być może częściowo tłumaczy rejtanowskie protesty przeciwko edukacji seksualnej – skatolone społeczeństwo chce wierzyć, że te dzieciuki są „niewinne” i powinny takie pozostać – a seks to zło, które należy instytucjonalnie stłamsić i oficjalnie nie przyjmować do wiadomości.

    Czterolatek interesujący się własnym ciałem? Fuj! Niemożliwe! Dać mu po łapach i zamieść pod dywan, bo to wstyd i obraza boska! Jeśli WHO twierdzi, że zachowanie czterolatka jest normalne, to kaka-ludki podnoszą wrzask przeciwko WHO. Pan dyrektor obmacuje nastolatki? A co one mają do gadania? Dzieci i ryby głosu nie mają… Tak wygodniej.

    U podstaw edukacji seksualnej leży również prawo dziecka do decydowania o tym, kto i jak go dotyka. A „prawa dziecka” to dla kaka anatema. Lepiej zdzierać sobie gardło wrzeszcząc o „prawach embriona”. Embrion się xiuncu nie odszczeknie. I nie doniesie…

  52. Poza tym – skoro już wypuścimy dżina z butelki, to wyjdzie na to, że nie należy zmuszać dziecka do fizycznego kontaktu, jeśli go nie chce. A jak do tego dopasować „pocałuj ciocię! No pocałuj ciocię!!!”

  53. Coś cicho w naszym grajdole Klerykowie czyli Lechistanie o rewelacyjnym podręczniku do edukacji seksualnej #sexedpl Anji Rubik.
    Po przeczytaniu recenzji Marii Ciastoch na portalu Noizz.pl złapałam się za głowę, jak można zlekceważyć, ba – nawet oczerniać ten wspaniały podarunek dla polskiej oświaty, która – zwłaszcza pod rządami PIS – nie tylko zafundowała nam deformę, ale i nie potrafi się uporać się z tym, czy i jak edukować seksualnie nasze pociechy.
    Zachęcająco brzmi już wstęp do podręcznika: „Bez porno i straszenia grzechem. Żałujemy, że książki #sexedpl nie było przed naszym pierwszym razem”.
    Gorąco zachęcam do przeczytania recenzji, niżej podaję link.
    https://noizz.pl/opinie/sexedpl-podrecznik-anji-rubik-do-edukacji-seksualnej-recenzja/kl9sz53
    Dodam tylko, że usłyszałam dziś równie entuzjastyczną opinię o tej książce od nauczycielki, z którą jakoś zgadałyśmy się u fryzjerki.

  54. Tobermory

    Jak przez mgłę pamiętam, ze niemieckie próby uregulowania sprawy uświadamiania dzieci wzięły się z wyników jakiegoś opracowania szwajcarskiego, które miało być przeflancowane do Niemiec i to wywołało reakcję rodziców. Może to działa dobrze w Szwajcarii?
    Inna rzecz: Wygląda na to, że jestem orędownikiem radia Horeb, którego praktycznie od lat nie słucham. Dawno temu nagrywałem lub przegrywałem z Internetu różne „kawałki” dla mojego brata i starszej siostry. Brat dawno umarł, siostra ma straszną demencje, ale nawet obecnie ma włączone radio Horeb na okrągło,, ale już niczego nie rozumie o czym gada. Gdy jeszcze służyłem rodzeństwu nagrywaniem z Horeba nie stwierdziłem tego co Spiegel pisze – prosty wniosek – prasa kłamie! Z mojej korespondencji z Pfarrer Kocher z Bawarii mam o nim jak najlepszą opinię i nie wierzę w tę mowę nienawiści, którą potępiał u swego znajomego z Torunia.
    Polecałbym słuchania Horeb osobom znającym język i łaknących Słowa Bożego., ja raczej już dawno nie słucham, bo „służba” się skończyła.

  55. @nokraj 11 marca o godz. 16:19

    Tak! Pomijając konteksty seksualne, dziecko powinno mieć ustalone hasło – na wypadek, gdy ktoś obcy, lub nawet nieobcy, mówi mu – mamusia nie mogła odebrać cię ze szkoły, więc ja cię teraz podwiozę – choć ze mną. A dziecko na to – podaj hasło! Hasło zna tylko dziecko i rodzice.

  56. @Antonius
    11 marca o godz. 10:44
    Dobrze, że umożliwiłeś poznanie doświadczeń zza miedzy. Myślę, że nam to co w Niemczech nie grozi, bo oni (Niemcy) są bardziej otwarci na fizjologie i nie robią rabanu z seksem ani z nagością (np.: FKK). Pamiętam różnice w podejściu do nagości polskich i niemieckich dziewcząt (ok 16 lat). W łazience Niemki paradowały nago i nawet drzwi nie zamykały. Myślę, że jak zwykle wahadło się wychyla w przeciwną stronę, ale po paru wahnięciach się ustabilizuje i nie będzie przegięć. Niezbyt dobry czas wybrał Trzaskowski na tę deklarację, można to było zrobić po wyborach.

    A tak na marginesie, to ksiądz może wypytywać siedmiolatka o masturbację w konfesjonale, a szkoła nie może na ten temat uczyć ? Zdaje się, że bóg to niezły zbereźnik, interesuje się bardzo tym co robimy nocą, a szczególnie wtedy gdy nie jesteśmy ubrani ? 🙂

    Jeżeli chodzi o nazywanie genderowe (ministra, generała, porucznika) to jestem za umiarem – przesada nigdy nie była dobra. Pani Dulkiewicz z Gdańska nazywa siebie „prezydentem miasta” i bardzo dobrze.

  57. Na marginesie

    Czterolatek interesujący się własnym ciałem? Fuj! Niemożliwe!

    A 3-latka może? Na mojej pierwszej posadzie jadałem obiady u sołtysa, który miał dwóch chłopców i 3-letnią Różyczkę. Sołtysowa się nie patyczkowała i kąpała całą TRÓJKĘ W JEDNEJ WANNIE. uważne DZIECIĘ PRZYGLĄDAŁO SIĘ SOBIE I BRACIOM I Z ŻALEM STWIERDZIŁO: „jE…MI ULECIOŁ”!
    Capslock niezamierzony.

  58. Poprawka: chodź ze mną. Ta ortografia…

  59. @Antonius 11 marca o godz. 16:56
    Trauma w młodym wieku 🙂

  60. Stentor
    11 marca o godz. 9:31

    Pozdrowiony pozdrawia pozdrawiającego. Wena to pikuś, się udzielaj.

  61. Slawczan
    11 marca o godz. 10:17

    Tanako kompletnie opacznie interpretujesz. Proponuję klucz w postaci paragrafu o ,,ochronie uczuć religijnych”.

    tak jest, ale to interpretacja modna, słuszna i zbawienna: Opacznościowa.
    Uczucia religijne są fajowe. Tylko które to są,jak je poznać? Po tym, że się powie: mam uczucia religijne? A jak wyznawca poznał, że to są uczucia i że one są religijne na sposób prawidłowy? Czy jest gdzieś opisane i są to tego prawa patentowe?
    Troszkę się zastanawiam, ale tylko troszkę, jak niełatwe zadanie ma sąd, by wydłubać z poszkodowenego na uczuciu religijnym owo uczucie.
    O ile sąd to sąd, a nie sąd biskupi.
    Czym się różni uczucie religijne katolika nadwiślańskiego od jehowity nadwiślańskiego, prawosławnego nadwiślańskiego i całej reszty – religijnych, w dodatku nieadwiślańskich?
    Da się stwierdzić bowiem tyle, że uczucia uczuciom nierówne. widać to po niejednym biskupie, że są jacyś tacy nierówni. A ich główna równia to równia w dół.

  62. mag
    11 marca o godz. 10:23

    Sukienkowi są opętani seksem. Ta chora fascynacja sprawia, że dusz-pasterze w istocie są pasterzami dup i „strzeżąc”/”pasąc” je, na wszelkie sposoby chcą zbrukać, zohydzić to co cielesne, intymne u innych, choć jednocześnie sami (no, nie wszyscy) „ubogacają się” seksem. Zabronione celibatem, więc grzeszne, tym bardziej wydaje się pożądane. Przecież to czysta kapłańska perwersja.

    Noo.., Maguś, mam tu ja dla Ciebie w takim razie bardzo śliczną perwersyjkę. Pachnącą nowością, a nawet pewną oryginalnością!
    Podczas egzorcyzmów była przez księży między innymi przywiązywana do kaloryfera, wykręcano jej ręce.
    księża mówili jej, że „ma fajne cycki i niezłą dupę”
    przywiązywali ją do kaloryfera, nacierali jej miejsca intymne świętymi olejami, wykręcali ręce.
    inny ksiądz miał przywiązywać ją pasami do łóżka w piwnicy, wkładać jej do ust krzyż, po czym zatykać nos i wlewać do ust wodę egzorcyzmowaną.

    Słowem – robili jej też bardzo fachowy waterboarding. Całkiem jak Amerykanie w Guantanamo i wszędzie indziej. Nowatorski wkład księży nadwiślańskich polega na tym, że używali wody święconej.

  63. Ewa Siedlecka obok pisze m.in. o powielanym od lat kaka-łgarstwie w sprawie rzekomego zalecenia „nauczania czterolatków masturbacji” w wytycznych WHO. „Cytat jest zmanipulowany” – pisze autorka. To jest łagodne określenie. Moim zdaniem. Cała kampania, prowadzona od lat w internecie, jest oparta na wierutnym, wrednym łgarstwie. Ktoś zadał sobie trud, żeby je wymyślić i powielić, i żeby miało pozory prawdy. Ktoś powiela to łgarstwo co najmniej od kilku lat. Kto? W czyim interesie? I za czyje pieniądze?

  64. Tobermory
    11 marca o godz. 13:40
    tylko dziwię przyjmowaniu historii na wiarę.
    Czy w podawane historie w głównym programie telewizji (kraj dowolny) też?

  65. Tobermory
    11 marca o godz. 14:39
    W Szwajcarii edukacja seksualna w przedszkolu i szkole jest obowiązkowa i rodzice nie mają prawa żądać dla swoich dzieci zwolnienia od tego obowiązku.
    Czy nowprzybyli z innych kręgów kulturowych np. z Bliskiego Wschodu nie reagują, przyjmują bez tzw. „wenn und aber”?

  66. Może warto się zastanowić, skąd się biorą podobne gnioty?

    Oto jedno z internetowych źródeł:
    https://www.pch24.pl/ideologia-gender-w-praktyce–who-proponuje–masturbacja-dla-4-latka,20543,i.html

    Portal „Polonia Christiana 24” powołuje się na inne źródło:
    Źródło: wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

    Wygląda na to, że PiS tylko podchwytuje kłamstwa powielane od dawna przez…
    Może po prostu katolickie portale powinny odpowiadać za publikowane kłamliwe treści?
    Może warto uruchomić ruch obywatelski, który zajmie się dementowaniem podobnych bzdur?

  67. Na marginesie
    11 marca o godz. 16:39
    „Alicji w krainie czarów” był również fotografem-amatorem, który z zapałem fotografował kilkuletnie dziewczynki, z reguły w negliżu, upozowane na antyczne nimfy
    …. David Hamilton … także. Z tym ,że nie był amatorem.
    Np.
    https://www.kettererkunst.de/kunst/kd/details.php?obnr=113003052&anummer=425&detail=1

  68. Tanaka, próbka wyjaśnień z miesięcznika Egzorcyta” w sprawie naukowości szatana, egzorcyzmów i ateizmu:

    „Prawda ze swej natury nie zależy od epoki. A zatem jeśli egzorcyzmy były prawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną prawdą w XXI i następnych. [chłe,chłe,chłe, przyp. moje]. Jedynie opinie (w przeciwieństwie do prawdy mogą być prawidłowe lub błędne) na ten temat ludzi w różnych czasach i ich mentalność może i się zmienia.

    Nie istnieje żaden konflikt (sprzeczność) między wiarą w istnienie diabła czy możliwość zniewolenia przez demona, a nauką. Konflikt istnieje wyłącznie na poziomie światopoglądowym. To jest bardzo zasadnicza różnica. Ateizm czy materializm jest wiarą (założeniem, opinią), że istnieje tylko materia, a nie istnieje Bóg czy inne istoty duchowe jak demony. Wówczas egzorcyzmy byłyby oszustwem i zabobonem. Należy jednak stanowczo podkreślić, że ateizm czy materializm nie wynika z nauki. Nauka bowiem nie ma i nie będzie miała narzędzi badawczych, aby bezpośrednio badać rzeczywistość niematerialną (duchową). Z tego jednak nie można wyprowadzić uprawnionego wniosku, że świat duchowy nie istnieje.

    Za prawdziwością zniewolenia czy opętania, a tym samym istnienia demonów i potrzeby egzorcyzmów, przemawia szereg zjawisk, których nie można wyjaśnić w sposób naturalny (naukowo). I tak na przykład osoby zniewolone podczas egzorcyzmów potrafią rozumieć i rozmawiać w obcych językach, nawet starożytnych, których nie znają i nigdy się nie uczyli. Albo znają tajemnice (np. grzechy) osób pomagających podczas egzorcyzmów, których to osób wcześniej nie spotkali. Innym fenomenem jest lewitacja czy materializacja (pojawienie się „znikąd”) różnych przedmiotów, np. gwoździ czy szkła. Osoby zniewolone reagują też alergicznie na sacrum (rzeczy święte), np. wodę święconą (czyli tylko pobłogosławioną która została im podana do ugaszenia pragnienia, a więc w kontekście zwyczajnym. Woda święcona od nie święconej nie różni się zupełnie niczym pod względem własności fizyko-chemicznych. Nie ma więc możliwości, żeby ją odróżnić na poziomie ludzkim (naturalnym, naukowym).

    Współcześnie w Polsce pojawiają się głosy dążące do dyskredytacji egzorcystów i delegalizacji egzorcyzmów. Należy sobie uświadomić, że wynika to z lewicowego, liberalnego czy ateistycznego światopoglądu, a nie z naukowego uzasadnienia. ”

    Itp. międlenie, dowolność. Logika nie ma tutaj najmniejszego zastosowania.

    Jestem przekonany, że gdyby było można, to redaktorzy i egzorcyści z miesięcznika „Egzorcysta” byli by radzi tak urządzić co bardziej agresywnych lewaków – co jakiś czas przywiązać do kaloryfera, podlać wodą święconą, musowo pobłogosławioną i sprawdzić jak im się oddycha.

    Czytając taki tekst odnoszę wrażenie, ze cofnięto mnie do czasów inkwizycji. Szerzenie ciemnoty i zabobonu jako rozpowszechnianie prawdy. Nazywanie fantazji i wymysłów naukowo potwierdzonymi faktami.

    Argumentacją egzorcystów jest łudząco podobna do łańcuch dowodzenia smoleńskich naukowców.

    Egzorcyści – ponieważ naukowo nie da się udowodnić, ze szatana nie ma, to szatan istnieje, o tym świadczą egzorcyści wyganiający go z opętanych.

    Smoleńscy naukowcy – ponieważ nie można wykluczyć, że wybuchy nie zniszczyły samolotu Tu-154M w Smoleńsku, a wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje, ze zniszczyły, to należy zgodzić się, że tam został przeprowadzony wielowybuchowy zamach termobaryczny.
    Pzdr, TJ

  69. @zezem
    11 marca o godz. 18:56

    A jak myślisz? Wszystkie dzieci są objęte obowiązkiem szkolnym, w tym – przedszkolem od wieku 5-6 lat. Nie słyszałem, aby ktoś był wstrząśnięty lub zmieszany tym, czego dziecko tam się dowiaduje, bo to nie są „lekcje masturbacji”, jak niektórym ich chorobliwa wyobraźnia podpowiada.
    Wielu polskim rodzicom przydałaby się taka edukacja dla pokonania skrępowania i zażenowania w rozmowach na te tematy z własnymi dziećmi.

  70. Tobermory
    11 marca o godz. 19:14
    Ja pytałem konkretnie o potomstwo ludzi , którzy stosunkowo niedawno przybyli,w tym wypadku do Szwajcarii. Czy nie ma obiekcji itp. Znam reakcje z terenu F i D. Np. jest obowiązek nauki pływania. Dzieci , chłopcy i dziewczęta maszerują wspólnie na kryty basen i wspólnie pobierają stosowną naukę. Dzieci , chodzi o dziewczęta np. rodzin z Anatolii mają z tym , delikatnie określając , problem. Jak radzą sobie z tym władze oświatowe, trudno mi powiedzieć.
    Czyli, Tobermory: obowiązek i teoria to jedno, praktyka to druga strona lustra.

  71. @zezem
    11 marca o godz. 18:48

    Nie rozumiem pytania. Widziałeś w jakiejś telewizji państwowej cywilizowanego kraju (nie TVPiS) podobną historię, o której plotła ta babcia w maryjnym radiu?

    „pewna babcia skarżyła się na nauczycielkę wychowania seksualnego wnuczka, która po teoretycznym omówieniu „problemu” zachęcała uczniów do praktykowania, zalecając tak: „Najpierw spróbują chłopcy z chłopcami a dziewczynki z dziewczynkami”

    I nikt nie zapytał, jaki był „problem” i na czym polegało próbowanie „chłopców z chłopcami a dziewczynek z dziewczynkami”?
    O co chodziło w tym „praktykowaniu”?
    Prowadzenie gospodarstwa domowego, podział zajęć, opieka nad dziećmi (lalkami)?
    Co tobie podsuwa wyobraźnia po takiej dawce informacji?
    Prowadzący program oraz Antonius zdawali się rozumieć bez pytania…

  72. @zezem
    11 marca o godz. 19:24

    Owszem, były tu protesty rodziców, nie dziewczynek, w sprawie nauki pływania w mieszanych grupach, w tej sprawie Europejski Trybunał Praw człowieka też przyznał rację stronie rządowej.
    https://www.tagesanzeiger.ch/schweiz/standard/schwimmunterricht-verletzt-religionsfreiheit-nicht/story/28161134
    Zagrożenie karą finansową (350 Fr za każdym razem) bardzo osłabia ochotę do protestów.
    Szkoły szwajcarskie mają wysoki poziom nauczania, a wszystkie zeszyty, ołówki, kredki, podręczniki, pióra wieczne, kalkulatory etc. państwo funduje wszystkim uczniom przez 9 lat obowiązkowej nauki, tylko głupi by się upierał i porzucał taką szansę dla swojego dziecka.

    Notabene: pływania uczą się dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej, a więc w wieku 7-9 lat.

  73. @Tobermory
    Musiałbym posłuchać audycji,aby powiedzieć „B”.
    Problem w tym ,że serwuje się pierdoły nie tylko w tego typu audycjach ,ale bałamuci ludzi innymi opowieściami w tzw. poważnych programach – nie mam tu na myśli spraw n.t. wychowania seksualnego.
    Byłem świadkiem gdy słuchacz zadał niezbyt wygodne pytanie i…nastąpiły zakłócenia na łączach. Nie wspomnę układne i wcześniej omówione pytania z b. prominentnym gościem programu TV. Ci mniej prominentni nie cieszą się już takimi względami ;–)
    Co moich obserwacji dzieci idących na naukę pływania czy w ogóle „na basen”, to pokazały ,że są rozbieżności między tym co
    jest zalecane , ba obowiązkowe,a realiami.

  74. @zezem
    11 marca o godz. 19:53

    Oglądam zbyt mało telewizji, aby zaprzeczyć lub potwierdzić twoje obserwacje, bo ja po prostu nie traktuję TV jako głównego źródła informacji.

    Sytuacja cudzoziemców w Szwajcarii, mimo że stanowią prawie jedną czwartą stałej ludności, jest inna niż w Niemczech lub Francji. Nie ma tu typowych, obejmujących całe dzielnice, skupisk Turków czy Arabów, społeczeństwo jest bardziej przemieszane, a integracja daleko posunięta.
    Podstawową sprawą jest nauka języka, dzieci natychmiast zostają objęte obowiązkiem szkolnym, nie ma rozruchów społecznych, ani (jak dotąd) zamachów terrorystycznych, ludzie czują się dalece bezpiecznie, bezrobocie jest niskie, nie ma chyba zbyt dużo motywacji do protestów. Nawet sławetne wygrane referendum w sprawie zakazu budowy minaretów nie napsuło zanadto krwi ogółowi muzułmanów, a sprawa już dawno została zapomniana.

  75. W wp.pl jest klip z wywiadem z prof. Starowiczem, na którym wyjaśnia on prostą rzecz, której udają, że nie zauważają politycy PiSu – jak należy rozumieć wytyczne WHO, miedzy innymi frazy z wytycznych ze słowami o masturbacji u dzieci 0-4 lat. Przedział 0-4 est umowny!

    Wytyczne te w żadnym przypadku nie dotyczą nauki masturbacji w szkole (bo to byłoby „urzędu” karalne jako czyn pedofilski), tylko dotyczą problemu masturbacji, jeżeli taki wystąpi u najmłodszych dzieci, a u niektórych może wystąpić.

    Po drugie Starowicz tłumaczy, ze wytyczne te dotyczą współpracy szkoły, rodziców i specjalistów w sprawach rozwoju psychoseksualnego dzieci, który niezależnie od życzeń polityków dzieje się u dzieci i może przybierać różne formy, a nie są zaleceniami do nauczania masturbacji dzieci w wieku 0-4 lat przez nauczycieli.
    Prezes Jarosław na niedawnej konferencji partyjnej PiS wystąpił w sprawie wytycznych WHO o wychowaniu seksualnym dzieci jako typowy bigot, pod publiczkę, pod jej uprzedzenia, lęki, wzorce kulturowe i ignorancję.
    Pzdr, TJ

  76. Wiem, że zaraz mi coś tam przeciwstawisz, ale idę oglądać film na arte i nie będę dziś odpowiadać.

  77. Tobermory
    11 marca o godz. 14:39

    Tyle dziś ciekawych wypowiedzi, a ja nie mialam się czasu włączyć do dyskusji

    W Holandii , tak jak w Szwajcarii edukacja seksualna zaczyna się w przedszkolach. My mamy wspaniałą organizację Rutgers Stichting , ktora ( jak wlaśnie przeczytalam ) istnieje od lat siedemdziesiątych i na początku zajmowala się problematyką antykoncepcji i pomocy ofiarom seksualnego wykorzystywania.
    Z czasem organizacja rozszerzyla zakres swego działania. Zajęli się rownież między innymi problemem uświadamiania seksualnego dzieci i młodzieży. Oni opracowali odpowiedni program, który jest z ich pomocą realizowany.
    Podam link po holendersku, ale z dwoma zdjęciami, ktore są dość wymowne
    https://www.nieuwetijdskind.com/waarom-seksuele-voorlichting-op-school-noodzakelijk-is/

    Oczywiście i dyskusja tu na blogu i w Polsce teraz przebiega tak burzliwie, ponieważ polska organizacja nie wyjaśniła w sposób właściwy o co naprawdę chodzi w ich programie.
    Stąd od razu te niewłaściwe skojarzenia . Skoro jest punkt „masturbacja” to w mniemaniu wielu od razu musi to być nauka masturbacji – a to absurd.
    Więc należałoby taki program przedtawiać tak jasno, aby każdy rozumiał wszystko jednoznacznie.
    Pomyślalam, że teraz organizacja, ktora zaprezentowała projekt powinna jak najszybciej wykonać parę filmików pokzujących, jak konkretnie wyglądałyby takie lekcje na różnych poziomach. Wtedy byłoby jasne dla wszystkich i skończyłyby się te niedorzeczne oskarżenia czego to oni chcą uczyć .
    Bo niewiedza tworzy te bajki ” o żelaznym wilku”

    Twoja sugestia o edukacji pewnych polskich rodziców jest bardzo słuszna.
    Pod poprzednim wstępniakiem odbywały się rownież rozmowy na ten temat. Alicja-Irena powiedziala wtedy,
    że ona skorzystała z rysunkowego filmiku, bardzo dobrze zrealizowanego i w ten sposób uświadomiła swoje dziecko.
    Potrzebne są organizacje uświadamiające rodziców przy pomocy dobrych materiałów filmowych.
    Dopiero wtedy można postawić prawdziwy krok naprzód.

    W Polsce jest to i będzie ogromny problem, ze względu na tą okropną organizację kk!
    Oni przecież mają swoją „edukację” na lekcjach religii w konfesjonałach! I będę tego bronić i mącic ludziom w głowach , dopóki nie odbierze się im wielki wpływ na ludzi.

    ps. napisałeś wcześniej o spowiedzi. Ja przypominam sobie wstręt, ktory mnie ogarniał na myśl o tym szeptanym procederze i żenujących pytaniach .
    To powinno być prawnie zabronione !

  78. @tejot
    11 marca o godz. 20:30

    Wytyczne WHO zaczynają się od grupy wiekowej 5-8 lat.

    https://unesdoc.unesco.org/ark:/48223/pf0000260770

  79. Tobermory
    11 marca o godz. 20:31
    Wiem, że zaraz mi coś tam przeciwstawisz
    Z tym „wiem” byłeś w mylnym błędzie.
    Widocznie Szwajcarzy znaleźli lepszą receptę. Dobrze by było , gdyby czołowi politycy Europy przyjrzeli się jak to tam „się robi”.
    Co do TV – mamy podobne zdanie.
    arte: oglądam jak czas pozwala rankiem, ogólnie sam kanał jest nietuzinkowy. Ostatnio „boska” Rita Hayworth (tańczyć też potrafiła).

  80. : )
    ilustracja muzyczno-waokalno-taneczna do tematu LGBT
    *
    Christine and the Queens, Girlfriend
    https://www.youtube.com/watch?v=ptu3TFmF0Jo
    Iconic androgyonous goddess
    ***
    Yes sir, I am wet, for I abandoned my fame in the lake
    Let’s see now how fast you’re breathing and how long this will all take
    Those who used to pass by me think they are baffling a liar
    F-f-fuck is you? You don’t even taste much better!
    Came back steaming in sweats in the morning
    I muscled in for I wanted to hold him
    Then shriveled to let those bird-dogs rage through
    F-f-f is me? F-f-fuck is you? F-f-fuck is you now

  81. tejot
    11 marca o godz. 20:30

    Wlaśnie świetnie wyjaśniłeś ten powstały problem 🙂

  82. Antonius
    11 marca o godz. 10:44

    Antoniusie. Zapoznałem się z także z dokumentem WHO „Standardy edukacji seksualnej w Europie” – ktory jest tu głównym punktem odniesienia. Biskupi ze swoim episkopatem używają go w sposób ordynarnie zmanipulowany. Te oskarżenia o „seksualizację”, przymusowe uczenie masturbacji czerolatków (nie tylko czterolatków – osesków też!) to czyste kłamstwa.
    Na tą samą kategorię wyglądają mi rzekome „nauki organizowania burdeli”, czy zajęcią z praktycznego homoseksualizmu dla dzieciątek szkolnych.
    Kto jest źródłem tych oskarżeń? Nie jakaś babcia, bo i babcia powołuje się na źródło. Gdzie ono jest? Czy może to są te standardy WHO? Jeśli tak, to niech ktoś co tak twierdzi, pokaże paluchem miejsce w którym to jest napisane.
    Mnogie nadwiślańskie źródła katolickie robią kampanie kłamstw.
    Te bezczelne oszustwa jakich się dopuszczają, są bardzo łatwe do zweryfikowania: wystaczy przeczytać odpowiedni dokument. Tu – owe standardy WHO. Ci bezczelni kłamcy katoliccy bazują na tym co zawsze, od dwóch tysięcy lat: przerażeniu i nieumiejętności/niechęci do czytania. Jak wiesz, niebieska książeczka była lekturą zabronioną chrześcijanom, zaś edukacja powszechna tak samo była potępiana i zajadle zwalczana przez Kościół kat.
    Wydaje się to niemożliwe, żeby dziś ludzie nie czytali i nie rozumieli co czytają, a jednak to brutalna prawda. Gdyby bowiem czytali i pojęli – a lektura dokumentu WHO jest przyswajalna dla ucznia szkoły podstawowej (niech będzie, że nie w I-ej, a może w IV klasie dopiero) – z miejsca odrzuciliby tą kampanię nienawistnych łgarstw, a biskupom nakopaliby do dupy.
    Ale nie, łykają jak pliszka.
    Tu dochodzi kolejny zestaw narzędzi kradzenia umysłów ludzi przez Kościół kat: przerażanie i sianie plotek: szkoły uczą pedalstwa! Uczą dziieci prowadzić burdele! Wyobraźnia przerażonych i idiotów już zobaczy i jest pewna: dziewczątka szkolne lat 8 zamieniono w kurwy! A robi to lewactwo, dżender, ateiści, wrogowie Kościoła czyli Polski, międzynarodowe żydostwo (Soros – modne nazwisko!), masoneria i tak dalej.
    I działa!
    Tłumaczenia, że bozia nie ma płci, są ewidentnie racjonalne i bardzo pożyteczne. Nazwanie bozi bozią, ośmiesza bozię, i pokazuje nieokreśloność jego/jej treści. Skoro nie wiadomo, czy to On, czy Ona, a może Ono – to co wiadomo? A jak nie wiadomo co wiadomo, to wiadomo, że bozi nie ma. Mówiąc bardzo ściśle – wiadomo, że nie ma TEGO bozi. Co w zupełności wystarczy. Tak samo bowiem niemożliwe jest ustalenie zawartości dowolnego innego bozi.

  83. basia.n
    11 marca o godz. 20:36

    Oczywście! Spowiedź („uszna” – zawsze mnie śmieszy ta fachowoidiotyczna nazwa katolicka) powinna być prawnie zakazana. To jest przesłuchanie. Bez żadnego tryby konstytucyjnego, a dokładnie – ze złamaniem konstytucji.
    Niezależnie od tego, że jest to potworny mechanizm dewastowania psychiki.
    „Standardy” WHO są bardzo przejrzyście i przystępnie napisane. Tylko idiota, lub człowiek złej woli, ktory chce kogoś oszukać, przerazić i zrobić na tym interes, połączy termin „masturbacja” ze szkolnym przyuczaniem do jej praktykowania.

  84. @Tanaka 11 marca o godz. 21:00

    Mnogie nadwiślańskie źródła katolickie robią kampanie kłamstw

    I o to chodzi! Przecież bredni o „uczeniu masturbacji” rzekomo zalecanym w standardach WHO nie wyssała sobie z palca ciocia Zosia. To jest klasyczny fake news spreparowany i powielany przez te media, które są w istocie tubą kaka.

  85. W imię ojca i syna, a najbardziej – wiosny, wieczór dobry. Jak „przebiśniegi”, to i niech będą krokusy na żony farmie. Dobranocka.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6667234278314777969/6667234278048530690?authkey=CPbmqNq9ns6TvQE

  86. Tanaka
    11 marca o godz. 21:10

    Dla Ciebie i wszystkich zainteresowanych, kolejny poniedziałkowy felieton na aktualny temat 🙂

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-wyborcze-guziki-jaroslawa-kaczynskiego,nId,2878207

  87. tejot
    11 marca o godz. 20:30

    Dokument WHO używa terminu „masturbacja” w rubryce „informacja (wiedza) – przekaż informację na temat”. I tylko w tej rubryce użyty jest termin.
    Obok jest rubryka inna: „Umiejętności – naucz dziecko”. Nie ma tam „masturbacji”, bo też WHO nie zamierza uczyć dzieci masturbacji. Wreszce trzecia rubryka to „Postawy – pomóż dziecku rozwijać”. I tam także nie ma nic o „rozwijaniu postawy masturbacyjnej”, jest natomiast coś zasadniczo ważnego: „pozytywne nastawienie do własnego ciała i szacunek do innych osób”.
    Zaś cała tabela poprzedzona jest wyjasnieniem, jak należy ją czytać. A obszerna pierwsza część dokumentu omawia problematykę psychoseksualnego rozwoju w bardzo odpowiedzialny i mądry sposób. Jest też bardzo wyraźne sformułowane stwierdzenie, że granice grup wiekowych nachodzą na siebie, stąd też w tabelach ujęto to w kategorie typu 0-4 lata, 4-6, 6-9, a więc pokazując jednoznacznie to zachodzenie. Co więcej, powiedziano równie wyraźnie, że niektóre dzieci mogą nie odpowiadać wzorcowi grupy wiekowej i należy to brać pod uwagę, za ażdy razem dostosowując treści do możliwości absorpcyjnej dziecka.

    Tu nie ma miejsca na „nieporozumienie”. Wszystkie te zasadnicze wyjasnienia, opisy i uwagi, są pomijane. Celowo, bo pominięcie przypadkowe jest niemożliwe.
    To WYŁĄCZNIE sprawa złej woli, chamskiego kłamania w sprawie, by przerażać, oburzać i robić na tym biznes religijno-polityczny.
    To jest czysty bandytyzm moralny i przestępstwo kodeksowe.

  88. basia.n
    11 marca o godz. 21:47

    dziękuję 🙂

  89. Ajć, wajć, zapomniałem wstawić. Wczoraj miałem drugie spotkanie z Kazikiem przy kanale Jamneńskim. Tym razem był sporą sensacją. Nie miałem ze sobą nic mądrego, prócz trzech kawałków ciasta. Wsunął, aż mu się uszy trzęsły. To jest właśnie psucie natury. Mało tego: nie wytrzymałem i pojechałem do Unieścia, kupiłem w prywatnym sklepiku kilo kartofli, pół kilo warzyw i półtora kilo bananów. Kazik olał kartofle i warzywa, łapczywie zjadł wszystkie banany i prosił o więcej.

    Ciekawostka: sam jeden, kaleka, zrył cały trawiasty wał przy kanale. Ma chyba złamaną lewą nogę. Chciałoby się mu pomóc, ale nie wiem jak. Weterynarza nie przywiozę, bo jak szukać Kazika, jak go nie będzie – wołać: „Kaaaziiik!”. Na rower nie wezmę. On nawet nie wie, że jest Kazik. A może to kalectwo życie mu ratuje, bo częściej jest przy ludziach, więc żaden pasjonat zabijania nie strzeli?

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6667237475640863026

  90. Tanaka
    11 marca o godz. 21:49

    Mój komentarz
    Masz rację z tym bandytyzmem moralnym.
    Należałoby zapytać, co takiego się stało, że Jarosław Ka tak ostro zaszarżował na konferencji PiSu z seksualizacją (on nie bardzo rozumie znaczenia słów, którymi się posługuje) dzieci w wieku 0-4 lat przez Trzaskowskiego?

    Moim zdaniem przyczyna jest następująca. On czuje się niespodziewanie osaczony sprawą ujawnienia swoich zakłamanych, aferalnych negocjacji z Birgfellnerem i szuka wyjścia z tego skandalu za wszelka cenę, a ponieważ nie jest to osoba zbyt inteligentna jak na polityka tej rangi, więc chwyta się tanich wyjść, byle mieć szansę na przesłonienia swoich matactw prowadzonych w roli upoważnionego do wszelkich finansowych rozmów członka rady fundacji Srebrna.

    On nie ma czasu na deliberacje i analizy, musi teraz, już przedstawić jakieś aferę zastępczą, którą głupi lud kupi. A że wyszła z tego szamotanina moralna i plątanie się we własne sznurówki, to było do przewidzenia. Taka jest logika rozwoju sytuacji, którą on sam stworzył – szeregowy poseł kierujący państwem z tylnego siedzenia i załatwiający na boczku swoje prywatne grubomilionowe sprawy, jak gdyby nigdy nic. Moralnie nie do obrony. On to czuje, dlatego tak się rzuca, plącze i ślizga po ratunkowych tematach.

    Tanaka, jak podobała ci się naukowa argumentacja egzorcysty o tym, ze ateizm nie jest niczym innym, jak wiarą, a opętanie przez diabła, lewitacja, materializacja przedmiotów (gwoździe), przemawianie w starożytnym języku, wstręt do wody święconej, itp., to fakty stwierdzone eksperymentalnie, czyli naukowe?
    Pzdr, TJ

  91. wbocek
    11 marca o godz. 21:58

    Pombocku, Kazik jest fest synek. Zastanawia mnie jednak, czemu o nim gadasz na filmie głosem komiksowym? Pierwszy fragment ma ścieżkę dźwiękową w normalnym tempie, a dalej już chyba z 4-5 x szybciej. W połączeniu z solidnością Kazika, efekt nieźle komiczny 🙂

  92. Edukacja seksualna od przedszkola? Tak zaleca WHO. „Ministerstwo chowa głowę w piasek”
    Anna Sapieha, tok fm
    23.04.2013 15:46
    Wprowadźmy edukację seksualną od przedszkola – proponuje Światowa Organizacja Zdrowia. – To są ważne tematy, a Ministerstwo Edukacji chowa głowę w piasek – uważa Aleksandra Dulas z fundacji Spunk, która prowadzi w łódzkich szkołach zajęcia z edukacji seksualnej. Przyznaje jednak, że są zapisy w programie, które budzą kontrowersje.
    Rekomendacje WHO „Standardy edukacji seksualnej w Europie” przetłumaczono właśnie na język polski. Z tej okazji eksperci, przedstawiciele Ministerstwa Edukacji i Ministerstwa Zdrowia spotkali się na tematycznej konferencji w Warszawie. Najwięcej kontrowersji wzbudziła propozycja rozpoczęcia edukacji seksualnej już w wieku czterech lat, ponieważ – jak tłumaczą twórcy – człowiek rodzi się już jako istota seksualna.

    „Dziecko powinno wiedzieć, skąd się wzięło”

    – Dziecko w tym wieku powinno wiedzieć, skąd się wzięło na świecie, powinno wiedzieć o swojej integralności cielesnej, umieć bronić się przed niekomfortowymi sytuacjami – uważa Aleksandra Dulas z fundacji Spunk, która uczestniczyła w konferencji. Jej zdaniem spore kontrowersje wzbudza kwestia masturbacji. W wytycznych edukacji seksualnej zapisano temat: „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”.

    „Rozmawianie o masturbacji z dziećmi może być trudne”

    – Rozmawianie z dzieckiem o masturbacji, zwłaszcza jeżeli się go dobrze nie zna, może być trudne – nie ma wątpliwości Dulas. – O tym powinni rozmawiać z dzieckiem rodzice.
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13793437,Edukacja_seksualna_od_przedszkola__Tak_zaleca_WHO_.html

    Ach ta wredna „Wyborcza” wredne „TOkFM” i wredny portal „gazeta pl”.

    Tanaka: – „To WYŁĄCZNIE sprawa złej woli, chamskiego kłamania w sprawie, by przerażać, oburzać i robić na tym biznes religijno-polityczny.
    To jest czysty bandytyzm moralny i przestępstwo kodeksowe.”

    No tak, Tanako, przyznaję Ci kupę racji w tym ustępie.

  93. tejot
    11 marca o godz. 22:31

    Nie zdążyłem jeszcze się odnieść do wszystkich komentarzy, które mnie jakoś wywolują, do twojego o egzorcystach postaram się nawiązać za jakąś chwilę, teraz o WHO i Kaczyńskim oraz biskupach.
    A może inaczej – bezczelności kłamstw biskupów odlożę na razie na bok, trochę się już nagadałem, acz jeszcze się zastanawiam nad jakimś uzupełnieniem do treści wstępniaka, bo Ci powiem, że te gangsterki ich kłamstw mną trzęsą.
    Kaczyński zaś, tak, podzielam Twoje widzenie jego aktualnej sytuacji. Jednakże ciągle – i w sposób rosnący – mam wątpliwości co do jego inteliegencji. Człowiek faktycznie inteligentny nie pakowałby się w takie sytuacje, a widać coraz wyraziściej, że on gra na coraz niższym poziomie.
    Jeśli jednak jest inteligentny, to wścieklice i nienawiści zaślepiają go, przez co goła inteligencja ma problemy. Czyli kiepsko działa u niego inteligencja emocjonalna.
    Widać, że usiłując odparowywać ciosy jakie ostaje od opozycji i ludzi niepolitycznych, a rozumnych i krytycznych, nie dysponuje argumenami i narzędziami sporu na wyższym poziomie, a właśnie na takim trzewiowym, gdzie nagie emocje przerażeń i chamskich a kłamliwych pomówień i obraz się znajdują. ten jego rzeszowski, na konwencji pisodów atak na rzekomych deprawatorów dzieci na to właśnie wskazuje. Chce zyskać przewagę dzięki przerażeniom i świętemu oburzeniu. Niczym już bodaj powyżej.
    W istocie – zawsze z tego żył, z takich prostactw i bezczelności oskarżeń. Pamiętasz z pewnością jego zwyczajowe (do wszystkiego to wtrącał: „wiem, ale nie powiem”, czyli stare numery: mam na wszystko i wszystkich teczki) sugestie, że wszyscy mu przeciwni to dranie, a on zna o nich fatalną prawdę, więc jakby fikali, to wyjawi. Owszem, to dało mu liczne polityczne korzyści i znowu tym gra, ale nie da się tego wziąć za dowód jakiejś poważniejszej inteligencji i umiejętności widzenia rzeczy w dłuższej perspektywe. To jego bezwzględność w manipuowaniu ludźmi, którzy się do niego lepią wytwarza wrażenie, że taki jest inteligentny: tego załatwił, tego zaskoczył, tego ominął, tu zastawił pułapkę itp – to nie dowody wyższej inteligencji, a bezwzględności.

    A to co robi, to właśnie moralny bandytyzm. Z ludzi nierozumnych, wpływowych, podatnych na przerażenia i święte wzburzenia, wydobywa całe zło i się tym karmii. tą czarną krwią zalewa Polskę, by rządzić, nic w istocie ludziom adekwatnego nie dając. Bo nawet to 500+, choć pozwala odbiorcom na więcej („godność”!) to nie godność, a łapówka. Chyba, że ktoś łapówkę bierze za godność. U katolika to zawsze możliwe.
    I nie ma w tym żadnego celu rozwojowego, a jest tylko rozdawanie tych łapówek.

  94. Tanaka
    11 marca o godz. 22:37

    Banał z tym tempem. Filmik był bardzo długi. Skracałem na różne sposoby. Ostatnim była właśnie komiksowa prędkość.

  95. @mag 16:44

    Z informacji, które czasem docierają do moich starszych uszu wynika, że z popularnością książki wśród młodych jest całkiem dobrze. Poczta pantoflowa działa i książka się rozchodzi.

  96. Tobermory,
    wydaje mi się, że gdyby w 2013 roku ten dokument miał taką treść i formę jaką byłeś nam tu uprzejmy zalinkować, to mało prawdopodobne, by spowodował analogiczny „dym” z jakim mamy do czynienia -chyba 😉

  97. wbocek
    11 marca o godz. 23:04

    Ale obraz się nie skomiksował.

  98. tejot
    11 marca o godz. 19:13

    Prawda ze swej natury nie zależy od epoki. A zatem jeśli egzorcyzmy były prawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną prawdą w XXI i następnych.

    „Prawda” tylko na poziomie czysto abstrakcyjnym nie zależy od epoki. Epoki „ze swej natury” – jak gadają katolickie cymbały – osiadają swoiste pojęcia o rzeczach, czyli swoistą możliwość ustalania co to jest „prawda”.
    Abstrakcyjne, prawdą może być, że „bóg istnieje”. Nic z tego jednak nie wynika dla człowieka, a zwłaszcza dla wyznawcy. Wyznawca bowiem musi mieć jaką treść do wyznawania, czyli musi temu, że „bóg istnieje” nadać jakieś właściwości. Bozia musi mieć jakąś wyznawalną treść. I ma!
    Bozia chrześcijan ma nóżki, albowiem dowiadujemy się od samego bozi, że się przechadza po raju. W innym miejscu dowiadujemy się – też od niego samego – że ma rączki bowiem gada nam o swojej prawicy. Którą zresztą ciska gromy i głazy, bo go strasznie wściekają różni ludzie, w tym dziewice i dzieciątka nienarodzone. Ma więc bozia także mnóstw właściwości psychicznych: dostaje wścieklicy, czuje się obrażony, jest mściwy, nie umie ocenić sytuacji spokojnie, jest nerwus raptus, zawistnik i morderca Co ja gadam – ludobójca!

    Inni wyznawcy też uważają, że jest „prawda”, bo „bóg istnieje”, ale ten bóg ma inne właściwości. Na przykład fruwa na białym koniu, albo kąpie się w stawie. Ale bóg tych pierwszych wyznawców nie umiał jeździć konno, ani pływać. A bóg drugich – tak.

    Zdaje się też, że wszyscy bogowie mają rączki i nóżki. Jak mają rączki i nóżki to mają też – musi to być prawdą – jakieś kiszki. Jak mają kiszki, muszą chodzić za stodołę za potrzebą. Są to same prawdy.

    Z tymi prawdami jest jednak kłopot związany z epokami: za czasów Jezuska wszyscy zgadzali się na tą prawdę, że bozia chrześcijan i Żydów spacerował, na własnych nóżkach, po Edenie. Teraz – co się nazywa „epoką ponowoczesną” – już o takiej prawdzie nie chcą gadać.
    Prawdą jest to, że bozia najpierw stworzył drzewa owocowe, a później – żabę. I że najpierw stworzył światło, a dopiero później jego źródło. Dzisiaj już wyznawcy prawdy mają wielką trudność ze zgadzaniem się z taką prawdą, więc najchętniej je pomijają.
    Widać więc brutalnie, że prawda zależy od epoki i w dodatku w ogóle nie jest jasne, co jest prawdą. I jak prawda została ustalona, skoro taka niezależna.

    W tym rzekomo wynikowym twierdzeniu: prawda nie zależy od epoki, zatem…egzorcyzmy były prawdą… jest prostackie, a bezczelne oszustwo: dwie różne kategorie przypina się do siebie, by ta „prawdziwa” dowodziła prawdziwości nieprawdziwej.
    Pojęcie „egzorcyzmu” nie jest żadną „prawdą”, bo to mętne, nieopisywalne pojęcie, magiczne, gusłowe, zmienne co do treści, „ze swej natury” – wariackie.

    Albo takie krętactwo:
    Ateizm czy materializm jest wiarą (założeniem, opinią), że istnieje tylko materia, a nie istnieje Bóg czy inne istoty duchowe jak demony. Wówczas egzorcyzmy byłyby oszustwem i zabobonem. Należy jednak stanowczo podkreślić, że ateizm czy materializm nie wynika z nauki.

    Kłamstwo jest w tym (to „założenie, opinia”, czyli nic obiektywnego, czyli „prawdziwego” wedle krętackich wyznawców), że ateizm to wiara. Tak też i właśnie oszukiwał nasz milusiński – Lolek. Ateizm to brak podstaw do wiary. Ateizm jako wiara brzmiałby tak: wierzę, że nie wierzę!

    Dalej: wiara, że istnieje tylko materia, nie jest dowodem, że istnieje coś innego niż materia. Fantazmatyczne „Istnienie boga” nie jest dowodem, że istnieją „inne istoty” („duchowe”).
    Co to znaczy – inne istoty? Które „inne” istnieją naprawdę, i dlaczego „inne niż inne nie istnieją”? Kto to ustalił i w jaki sposób jako „prawdę niezależną od epoki”? Który szajbus i bezczelny uzurpator?
    Każda z tych „innych istot” musi mieć jakąś konkretną treść, tak jak bozia. Jaką? Czemu taką, a nie inną? Jedni wyznawcy twierdzą, że takie istoty istnieją, inni, że nie istnieją. Gdzie jest ta prawda? Nie ma tu ani śladu prawdy, a wszystko to są mętne, bezczelne „założenia i opinie”.

    Natomiast wiara (w przeciwieństwie do ateizmu) jest „założeniem, opinią” – czyli dokładni tym, czym wyznawcy usiłują dezawuować ateistów! zaś „opinia” nie jest prawdą, a „założenie” jest tym, co musi zostać udowodnione, inaczej jest uzurpacją, czyli bezczelnościa kłamstwa. Tępe łby wyznawców same więc dowodzą, że są tępe i wyznają idotyczne uroszczenia.

    Za prawdziwością zniewolenia czy opętania, a tym samym istnienia demonów i potrzeby egzorcyzmów, przemawia szereg zjawisk, których nie można wyjaśnić w sposób naturalny (naukowo)

    Teza, że „nie można wyjaśnić naukowo” jest bezczelnym, uroszczonym kłamstwem. Co tydzień można wyjaśnić naukowo coś nowego, co dzień wcześniej było „niewyjaśnialne”.
    Sam Kościół kat odmawiał nauce prawa do istnienia; naukowców prześladował i zabijał, a teraz bezczelnie gada, że „biblię wyjaśniamy naukowo” i że bozia jest „naukowy”.
    „Przemawia szereg zjawisk”, Przemawia albo i nie przemawia, to u bezczelnych łgarzy jest tezą o dowodzie, co właśnie jest kłamliwe, a nie tym, czym jest, czyli „przemawianiem” jakichś „zjawisk” – czyli miękką, niedowodową gadką, że coś „przemawia”.

    Zrobiłem tu analizę tylko części tych bezczelnych łgarstw, zajmowanie się całością byłoby nadmierne. Ci krętacze zasługują wyłącznie na brutalne obalenie ich wybranych oszustw, strzelanie solą w tyłek i wezwanie policji. A oprócz policji – psychiatry z kaftanem bezpieczeństwa.

  99. @legat
    11 marca o godz. 23:11

    Wygląda na to, że zaczyna do ciebie docierać, jak bardzo dałeś się zmanipulować i zinstrumentalizować fejkowym publikacjom.
    Otóż już w 1964 ukazał się raport Unesco z międzynarodowej konferencji na temat potrzeby edukacji zdrowotnej, w tym seksualnej, i dlaczego jest ona niezbędna i to od wieku przedszkolnego. A to dlatego, by uniknąć złych postaw i nawyków, które trudno zmienić, gdy dziecko osiągnie wiek 14–16 lat. Dlatego rodzice powinni być świadomi swojej odpowiedzialności i być odpowiednio przygotowani.
    Raport nosił tytuł: „Health education, sex education and education for home and family life; report on an Expert Meeting, February 17-22, 1964”

    Termin „edukacja seksualna” tak wówczas, jak i dzisiaj (np. w Polsce) powoduje wiele nieporozumień. Jak zauważył jeden z uczestników, wynika to z faktu, że ludzie wydają się wyolbrzymiać słowo seks i lekceważyć słowo edukacja.
    Ważne jest, aby nie pozwolić na odizolowanie jej od ogólnej edukacji, powinna być zintegrowana z innymi przedmiotami, szczególnie z biologią, higieną, naukami społecznymi.
    W dzisiejszych czasach problem seksualności stał się bardziej centralny niż w dawniej*. Jeden z uczestników wskazał, że zmienione środowisko przyczynia się do zwiększenia erotyzmu, seks jest podkreślany komercyjnie w mass mediach, za jeden z powodów uzasadniających potrzebę edukacji seksualnej uznano wcześniejsze dojrzewanie somatyczne.

    *The phenomenon is less apparent in Eastern European countries. (zauważono, że w 1964 roku Kraje Europy Wschodniej były mniej „rozerotyzowane”) Pruderia czasów gomułkowskich wychodzi z niektórych komentatorów starszej daty wszelkimi porami 😉

    W raporcie zauważono też, że dzieci i młodzież konfrontowane są ze wzrostem liczby rozwodów i rozpadem rodzin, z których wiele nie jest już tak skonsolidowanych jak dawniej. W świecie, w którym wielu rodziców nie bierze na siebie odpowiedzialności za wychowanie seksualne swoich dzieci, szkoła musi brać tę edukację na siebie.

    Ogólnym celem powinno być skierowanie naturalnego zainteresowania każdego dziecka seksem w taki sposób, aby dziecko osiągnęło indywidualną równowagę, a w tym czasie mogło mieć kontakt i tworzyć zdrowe (zrównoważone zgodnie z obyczajami danego społeczeństwa ) relacje w domu, szkole i zdrowiu. Obie płcie powinny nauczyć się szanować godność drugiej osoby, a ta edukacja powinna kłaść szczególny nacisk na przygotowanie do bezinteresownej miłości i małżeństwa. Szczególnym aspektem tej edukacji jest wpajanie zdrowych postaw i korygowanie błędnych i niezdrowych nawyków nabytych w środowisku „erotycznym”.

    Pisano to wszystko już ponad 50 lat temu!

    Od tego czasu doszedł internet, HIV, seks-turystyka i por-nografia dziecięca itd. Dzieci są konfrontowane bardzo wcześnie ze złymi wpływami i zagrożeniami, wczesną inicjacją seksualną, a w rezultacie ciążami nastolatek, przekonanych, że od „pierwszego razu” się nie zachodzi…

  100. Tanaka
    11 marca o godz. 23:38

    „Ale obraz się nie skomiksował”.

    Tanako,, kompletnie się na tej technice nie znam, ale wiem z niedługiej praktyki, że jeśli przyspieszam – są różne wartości przyspieszania lub opóźniania – np. o wartość 1,5 raza jak z Kazikiem, to tempo obrazu zmienia się mało zauważalnie, natomiast głos – mało się od pisku myszy różni.

  101. Tanaka
    12 marca o godz. 0:46
    tejot
    11 marca o godz. 19:13

    Prawda ze swej natury nie zależy od epoki. A zatem jeśli egzorcyzmy były prawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną prawdą w XXI i następnych.

    Pierwsze zdanie zawodowych łgarzy jest słuszne wtedy, kiedy mówią o desygnacie wyrazu „prawda”. Ale oni sami nie wiedzą, kiedy mówią o desygnacie wyrazu, kiedy – o wyrazie. Przede wszystkim na nierozróżnianiu tych znaczeń lub na zamierzonym nimi manipulowaniu osadza się ich szalbierstwo. Co znaczy sformułowanie „prawdziwy Bóg” odmieniane przez wszystkie przypadki w ST nawet przez samego Boga – Bóg mówi sam o sobie, że jest prawdziwy?! To o wszystkim ISTNIEJĄCYM, czyli postrzegalnym zmysłami, nalałoby mówić z dodatkiem „prawdziwy” – i o żonie, i o pieniądzach, i o blaszaku, i o jeleniu, i o lesie? To czemu nikt tak nie mówi? Temu, że nie ma potrzeby przekonywania wyrazem „prawdziwy”, że coś istnieje – o realnym istnieniu czegokolwiek mówią zmysły, nie słowa. Oczywiście, wiemy, że istnieją również fizycznie rzeczy bezpośrednio zmysłami nie postrzegalne, jak choćby powietrze – zmysły czy neutriny, co z upodobaniem przytaczają towarzysze religianci, ale to ju z zabawa w czincziriczki. Przymiotnik „prawdziwy” był może pierwszym propagandowym użyciem języka do zakłamywania rzeczywistości, próbą wmawiania, że istnieje coś, co nie istnieje. Być może, uprawniona też jest inna interpretacja dodatku „prawdziwy” do Boga: Bogów było wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy…Jahwe. Tylko on – bóg Izraelitów – był prawdziwy, reszta – to gnojowe bożki. Inna rzecz, że najpierw chyba nie były takie gnojowe, skoro gadający Jahwe powiedział o człowieku po zeżarciu przez niego zakazanego owocu: „Oto stał się jak jeden z nas” (bogów).
    Niewykluczone, że się mylę w kolejności i właśnie takie rozumienie zbitki „prawdziwy Bóg) było najpierwsze. Tyle że oba rozumienia są równo warte: mają przekonywać o istnieniu nieistniejącego.

    Zdanie religianckich manipulatorów i oszustów – A zatem jeśli egzorcyzmy były prawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną prawdą w XXI i następnych.– ma i drugą stronę, o której oni nie mówią: A zatem jeśli egzorcyzmy były nieprawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną nieprawdą w XXI i następnych.

    Łgarze perfidnie używają okresu warunkowego „jeśli…to”, używając wyrazu „prawda” jako pewnika. Przy pewnikach okres warunkowy do niczego nie jest potrzebny – wystarczy stwierdzić: „to jest prawda”. Jeśli więc jest jednak używany, to wyłącznie dla unaukowienia oszustwa, stworzenia wrażenia, że religia to efekt rozumowego (racjonalnego) poznania.

    Co znaczy sformułowanie „egzorcyzmy były prawdą” – że się faktycznie odbywały czy że prawdą były wygłupy szatana, z którymi fachowcy od jego poskramiania mieli sobie poradzić?

    O religianckich „prawdach” powinno się wyłącznie w cudzysłowie – nawet w żywej mowie.

  102. Tanaka
    11 marca o godz. 23:38

    Zapomniałem dodać, że przy komiksowaniu filmiku zmniejsza się liczba bajtów – i to jest mój główny cel komiksowania. Choć może nim być i komizm – np. pierwszy mój z takim celem filmik „Jam jest, którego nie ma”.

  103. Tanaka

    Przed wylotem na wody.

    Oczywiście, szwendam się po wodzie regularnie jak tramwaj, tylko nikogo nie wożę. Na filmiku jest sztorm południowo-zachodni na Jamnie, który na morzu był w porywach bodaj do 9. U mnie, rzecz jasna, mniej, ale i tak chodziłem na malutkim bezanie z lekką obawą przed podmuchami i sznurki-szoty na wszelki wypadek – w rękach, żeby przy dmuchnięciu popuścić.
    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6667400687032278402

  104. Pozwalam sobie zacytować samego siebie z przed ponad tygodnia.
    Potraktowałem @legata jak ojca autentycznie zaniepokojonego o własne dzieci, który nie dość dokładnie doczytał standardy WHO.

    Teraz widzę, że @legat kieruje się wyraźnie złą wolą.
    W związku z tym uważam, że należy go traktować jak typowego trolla.

    ————————–

    wujaszek wania
    3 marca o godz. 23:28

    @legat,

    rozumiem Twój niepokój o dzieci, ale jest on całkiem nieuzasadniony. Ze strony standardów WHO nic im nie grozi. Są naprawdę dobrze przygotowane.
    Standardy Edukacji Seksualnej WHO dostępne od 2012 roku:

    https://spunk.pl/wp-content/uploads/2013/03/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf

    68 stron, od 52 do 64 strony to bardzo bogata bibliografia

    W każdej fazie wiekowej uwzględnione są następujące zagadnienia:
    Ciało człowieka i jego rozwój; Płodność i prokreacja; Seksualność; Emocje (uczucia); Związki i style Życia; Seksualność, zdrowie i dobre samopoczucie; Seksualność i prawa; Społeczne i kulturowe
    Uwarunkowania seksualności (wartości/normy).

    Każde zagadnienie przekazywane jest według schematu: Informacje (wiedza) Przekaż informacje na temat; Umiejętności, Naucz dziecko; Postawy, Pomóż dziecku się rozwijać.

    Dla przykładu:
    W fazie 4 – 6, w zagadnieniu seksualność mamy:
    Informacje (wiedza), Przekaż informacje na temat: Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie, Odkrywanie własnego ciała i własnych narządów płciowych
    Umiejętności, Naucz dziecko: Rozmowa dotycząca zagadnień związanych z seksualnością (umiejętność komunikowania się), Umacnianie własnej tożsamości płciowej
    Postawy, Pomóż dziecku się rozwijać: Pozytywny obraz swojego ciała, Szacunek dla innych
    (str.40 – 41)

    Nie ma mowy o uczeniu dzieci masturbacji!

    Można na ten temat rozmawiać. Pod warunkiem, że zajdzie ku temu potrzeba. Na przykład dziecko zapyta, albo będzie się masturbowało.
    Wynika to z rozdziału: Zasady i rezultaty edukacji seksualnej, punkt 1:

    Edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osob i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie. (str. 27)

    Rozmowa o masturbacji może, ale nie musi, być potrzebna dlatego, że Większość dzieci zaczyna doświadczać uczucia wstydu w odniesieniu do własnego ciała i zaczynają wyznaczać granice w stosunku do siebie. (str. 24)

    Niektóre dzieci masturbują się już we wczesnym niemowlęctwie i chodzi o to, żeby pomóc im radzeniu sobie z tą sytuacją bez wpychania ich w patologiczne poczucie winy.
    Nie ma takiego celu jak uczenie masturbacji. Chodzi o, jeżeli okaże się to potrzebne, nauczenia ich umiejętności rozmowy na ten temat i budowania szacunku do siebie. Rozumienia siebie.

    Czy widzisz w tym coś złego?

    Jeżeli w szkole Twoich dzieci rodzice nie zostali zapoznani ze standardami, nie wytłumaczono im celów i metod pracy, to niedobrze. Ale zawsze można to przecież nadrobić.
    Nie wpadaj w panikę.

    ——————————–
    @tejot zachowuje się jak ktoś, kto z podręcznika dla stomatologów wybrał rozdział o sztucznych szczękach, połączył to z brakiem zębów u noworodków.
    I krzyczy, że noworodkom będą wstawiać sztuczne szczęki.
    A on tych wstawiaczy kopnie ….

  105. Tobermory,
    cały Twój ostatni komentarz oparłeś na fałszywym założeniu, jakobym był przeciwnikiem edukacji seksualnej jako takiej. Ciekawi mnie, czy robisz to ze złej woli, czy jest to skutek jakiegoś mentalnego defektu? Po co robisz mi ten wykład? Popisywać się chcesz? Wypchaj się.

  106. Wujaszku Waniu,
    skoro Twoim zdaniem jestem trollem, to dlaczego w ogóle się do mnie zwracasz? Bądź konsekwentny, trollów się nie karmi i musisz to wiedzieć a skoro to wiesz, to robisz z siebie tylko idiotę.

  107. legat
    12 marca o godz. 8:53

    skoro Twoim zdaniem jestem trollem, to dlaczego w ogóle się do mnie zwracasz?

    Błąd!
    Nie zwracam się do Ciebie.
    Ostrzegam przed Tobą.

  108. Errata: @tejot zachowuje się jak …
    Powinno być @legat.

    Przepraszam @tejota 😳

  109. wbocek
    12 marca o godz. 7:45

    Przymiotnik „prawdziwy” był może pierwszym propagandowym użyciem języka do zakłamywania rzeczywistości, próbą wmawiania, że istnieje coś, co nie istnieje. Być może, uprawniona też jest inna interpretacja dodatku „prawdziwy” do Boga: Bogów było wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy…Jahwe. Tylko on – bóg Izraelitów – był prawdziwy, reszta – to gnojowe bożki. Inna rzecz, że najpierw chyba nie były takie gnojowe, skoro gadający Jahwe powiedział o człowieku po zeżarciu przez niego zakazanego owocu: „Oto stał się jak jeden z nas” (bogów).
    Niewykluczone, że się mylę w kolejności i właśnie takie rozumienie zbitki „prawdziwy Bóg) było najpierwsze. Tyle że oba rozumienia są równo warte: mają przekonywać o istnieniu nieistniejącego.

    Sądzę, Pombocku, że to niemal pewnik: nie mylisz się. Jahwe, jego właściwości, prorocy, przepowiednie, różne lipne cuda – manny, krzaki gorejące, wody się rozstępujące, cudowne zaciążenie Maryi, synek-odkupiciel, śmierć-zmartwychwstanie i cała reszta, wszystko, co do jednego zostało zapożyczone, podwędzone i skradzione przez Żydów i chrześcijan od sąsiednich religii. To, jasno i niezbicie, mówi nauka.
    Nie ma z tym bozią nic pierwszego, nic jedynego. Stąd tenże niemal pewnik: Żydzi, a następnie chrześcijanie, musieli się ze swoim bozią rozpychać między innymi bożkami, dezawuując innych bożków i tym samym poniżać wyznawcó tychże. Ich bożkowie byli „nieprawdziwi”, więc i wiara była „nieprawdziwa”, czyli bliźniercza, kacerska. A to – też jako właściwie pewnik tak psychologiczny, jak logiczny i interesowy – musiało prowadzić do tępienia „nieprawdy” i jej wyznawców, włącznie z mordowaniem, bo to najtańsze: raz, a dobrze, a nie, że ciągle od nowa. Robili to, żeby nasza prawda była „jedyna prawdziwa”.

    Ściśle te same mechanizmy, stare, durne, bandyckie, działają do dziś. tak bowiem działa trucizna religii. JEDYNA różnica polega na tym, że dziś, w świecie niejakiej cywilizacji i – na ich wywalczonych – praw człowieka i tzww. demokracji – już nie bardzo mogą mordować ciała (choć czasem jeszcze próbują). Dalej jednak mordują umysły.

    Zdanie religianckich manipulatorów i oszustów – A zatem jeśli egzorcyzmy były prawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną prawdą w XXI i następnych.– ma i drugą stronę, o której oni nie mówią: A zatem jeśli egzorcyzmy były nieprawdą w I wieku i kolejnych, to i pozostaną nieprawdą w XXI i następnych.

    Tak jest, ale i to jeszcze: jeśli egzorcyzmy są nieprawdą w XXI wieku, to były nieprawdą w I wieku.
    A ich antyludzki charakter nieźle zna nauka i nasze dzisiejsze – „epoka”! – rozeznanie. „antyludzki charakter” i treści egzorcyzmów nie są dowodem wprost na fałsz religii i jej bozi, są jednak mocną poszlaką na nieistnienie tejże bozi, a zwłaszcza na to, że – jeśli istnieje – jest to kawał drania. Na poziom ścisłego dowodu w tej sprawie przechodzimy na życzenie samych wyznawców, którzy gadają: po owocach ich poznacie!
    No to poznajemy.

  110. @legat
    12 marca o godz. 8:49

    Odpowiedziałem tylko na twoje ubolewanie:

    „gdyby w 2013 roku ten dokument miał taką treść i formę jaką byłeś nam tu uprzejmy zalinkować, to mało prawdopodobne, by spowodował analogiczny „dym” z jakim mamy do czynienia”

    Ten dokument nigdy bowiem nie miał takiej treści ani formy, jak to byłeś uprzejmy rozpowszechniać i gardłować o tym na co najmniej dwóch blogach „Polityki”.

    Nie wiem tylko, czy ze złej woli, czy naprawdę uwierzyłeś manipulantom. Nie widać, abyś sięgnął do oryginalnych źródeł, aby sprawdzić, czy eksperci WHO byli faktycznie takimi ignorantami i perwersyjnymi głupkami, żeby głosić potrzebę „nauki masturbacji” cudzych, małych dzieci 🙄

    Gotowość do „kopania po jajach” zadeklarowałeś tak dobitnie, że będzie się kojarzyć z twoim nickiem już chyba na zawsze.

  111. Pisałem o moich wspomnieniach sprzed kilku lat, gdy na Zachodzie rodziły się te pomysły „równościowe” i to z wielką przesadą graniczącą z paranoją. Mam na twardym dysku nawet wykłady godzinne fanów, tylko przestało mnie to interesować. Nie znam wytycznych WHO ani karty Trzaskowskiego i nie zaglądnę do nich. Wychodzą jednak na wierzch pamięci (trwałej?) okruchy z tamtych lektur lub wysłuchań z YT. Stąd to umieszczenie prekursorów w Szwajcarii, wykorzystane później w Niemczech. Była taka poważna propozycja w mediach niemieckich, aby w każdej radzie programowej państwowych mediów byli przedstawiciele wszystkich opcji preferencji seksualnych, a pisałem wczoraj, że lista liter w symbolu jest tam dłuższa niż w Warszawie. Podobno bywają tam rady 7-osobowe. Jeśli tak postąpić, to w radzie programowej ARD może nawet nie zmieściłby się przedstawiciel hetero? Do tego dochodzi problem parytetu damsko-męskiego. Wyobrażam sobie kłopoty przy skompletowani rad dla wszystkich rozgłośni i stacji telewizyjnych. Poza tym nie bardzo wiem, jak wyglądałby casting, jak sprawdzić kwalifikacje seksualne kandydata/ki, bo przecież nie o fachowość tu chodzi, a o przynależność do pewnej grup, którą chyba wystarczy zadeklarować?. W radach byliby tacy fachowcy jak pewna staruszka z układu kaczyńskiego w radzie nadzorczej spółki Skarbu Państwa. Również wymuszony procentowo parytet we władzach jest nieporozumieniem. Jestem za równością kobiet i mężczyzn przy obsadzaniu ważnych stanowisk, ale mądrych i kompetentnych, a nie taka pijaczka maryjna z „… coś tam, coś tam…”, która poprawia parytet w sejmie. Są mądre kobiety w polskiej polityce. Wczoraj nawet przekonała mnie do siebie Pani Mucha – nie tylko urodą, bo to zawsze, ale miałem pretensje, że zgodziła się rządzić sportem, o którym raczej nie miała pojęcia. Próba ratowania parytetu „fałszywymi” wdowami smoleńskimi była żałosna. Uważam, że nic na siłę dzięki płci lub preferencji seksualnej, ale dzięki innym walorom, z których nie wykluczyłbym prezencji, choć nie mam zaufania do kurdupli, mają często zwichrowaną psychikę i kompleksy, które odreagują na społeczeństwie, jeśli dochodzą do władzy. Historia zna wiele przykładów….

  112. wbocek
    12 marca o godz. 8:30

    Czy jak pływasz po Jamnie, to trzymasz się w miarę bezpiecznej odległości od brzegu? Przy zimnej wodzie wywrotka może niebezpiecznie wychłodzić, a jezioro duże. Bo, latem, rozumiem, że śmigasz bez żadnych ograniczeń.

  113. Zapomniałem o tak nośnym problemie jak „masturbacja”. Nie chodzi mi o WHO itp. tylko na uwagi na tym blogu. Wszyscy tak powaznie, a ja chciałbym to trochę ożywić pewnym dowcipem brydżowym. W pewnym towarzystwie grają w brydża, a nastolatek wciąż zagląda im w karty i komentuje. Wreszcie jeden z graczy wstał i poszedł z chłopcem do łazienki. Nastąpił spokój i już nie przeszkadzał. „Co mu powiedziałes”, zapytał drugi gracz. „Nauczyłem go onanizować się”, pada odpowiedź. Czy to nie było rozszerzeniem nieznanych mi wytycznych WHO? Było skuteczne!

  114. PS. Standardy Edukacji Seksualnej WHO są dostępne w sieci co najmniej od 2012 roku.

  115. Tobermory,
    a ja w naiwności swojej sądziłem, że zauważyłeś różnice między dokumentem, który zalinkowałeś a tym włączonym do „Deklaracji LGBT”. Przeceniłem Cię, niestety.

  116. Tobermory
    Użyłem nieprecyzyjnego tłumaczenia słów babci – czyli nauczycielki. Użyła wyrazu „spielen” – „bawią się” i to raczej nie piłką lub w ciuciubabkę.

  117. @Antonius
    12 marca o godz. 9:40

    Dowcip typowy dla purytańskiej epoki PRL, dla ludzi, którzy zapomnieli lub udają, że nie pamiętają, jakich odkryć dokonywali pod kołdrą najpóźniej w wieku pokwitania.
    Potrzebowałeś edukacji ze strony dorosłych?

    – Mamo, miałem dzisiaj dziwny sen…
    – Nie szkodzi synku, ja to wypiorę 😎

  118. Tanaka
    12 marca o godz. 9:32

    Oczywiście, że masz rację w tym pytaniu. Trzymam się blisko brzegu i dalej niż 300 – 400 metrów nie wychodzę. Ale już myślę o piankowym ubraniu, żebym się nie musiał trzymać. Wywrotka ma, niestety, to do siebie, że jak okręt jest do góry dnem, woda za cholerę nie chce z niego się wylewać. Jak go odwrócę, jest prawie pełen wody. Nie tonie, bo jest nietoniałny, ale wleźć do niego też się nie da. Więc od pewnego czasu wożę czerpak. Piankowe ubranie pomogłoby mi spokojnie wylać wodę i wrócić na brzeg jakby się nic nie stało. Jęździłbym zimą w piance i od razu w płetwach, żeby się łatwiej utrzymywać na powierzchni przy wylewaniu wody. Ale liczę, że poza ćwiczebnymi przewrotkami latem, nigdy do tego nie dojdzie.

    Nawiasem mówiąc, mój mieczoster – wypróbowałem, montując konstrukcję prowizorycznie – nie zdał egzaminu, bo był za blisko śródokręcia i nie sterował. Zrezygnowałem z udoskonaleń, więc będę sterował połówkami wioseł przywiązanych do obu burt. Prawie nic się nie zmienia w stosunku do tego jak było do tej pory, tyle że praktyczniej: przy przerzucaniu wiosła z jednej burty na drugą zalewam się wodą, a przywiązanych wioseł nie muszę przerzucać i na okrągło ich się trzymać. Natomiast chyba dodam w okolicy miejsca, gdzie siedzę, dwa wsuwane mieczyki. Ich prowadnice nie będą grubsze niż 1 cm, więc po usunięciu mieczyków przed progiem na pieprzonych sztormowych wrotach, śmiało będę się przeszwarcowywać na morze. Tak mi dopomóż bóg mórz Zbychu.

  119. @Antonius
    12 marca o godz. 9:53

    Słowo „spielen” (bawić się, grać, udawać) ma wiele zastosowań. Elternspielen, Ballspielen, Idiotenspielen…
    Jak się komuś wszystko kojarzy z… dziurką od klucza, to nie ma rady 😉

    – Mami, der Opa und die Oma sitzen auf dem Sofa und haben nichts an!
    – Nichts an???
    – Ja! Weder Radio, noch Fernsehen!

  120. @Tanaka, @tejot, @wbocek
    12 marca o godz. 0:46

    Już chciałem coś napisać w temacie: Ateizm czy materializm jest wiarą (założeniem, opinią), że istnieje tylko materia, a nie istnieje Bóg czy inne istoty duchowe jak demony.

    Na szczęście Tanaka mnie wyręczył, niemniej dodam cos od siebie:
    Tejocie, czy jednakowo mocno można wierzyć w istnienie „materii” i jednego z bogów ? Czy potrzebna jest wiara w coś co widać, można zmierzyć, dotknąć, zobaczyć, zmysłowo odczuć ?

    To, że nie wszystko można wyjaśnić naukowo nie znaczy, że jest to niemożliwe. Wystarczy zapoznać się z historią postępu nauki i dostrzec to, że zjawiska wcześniej niewyjaśnione stają się wyjaśnialne z czasem. (np ewolucja życia, właściwie wszystko o czym wiemy)

    Czytałem właśnie o różnych hochsztaplerach, którzy zarabiali na popularności radu, pierwiastka promieniotwórczego, produkowali z zawartością radu różne uzdrawiające mikstury, okłady dobre na wszystkie możliwe choroby i dolegliwości (przede wszystkim na wzmożenie satysfakcji seksualnej). Przenosili zakłady produkujące zegary ze świecącymi wskazówkami, kiedy pracownice zaczęły umierać z jednego miejsca w drugie i kontynuowali swój zbrodniczy proceder pod inną nazwą. Oni szerzyli mit (o wspaniałych właściwościach swojego produktu), aby ich klienci wierzyli w cudowną moc radu. Obecnie politycy i kapłani każdej religii, potrzebują wiary, żeby podtrzymywać wygodny im mit.

    Tanako, uzmysłowiłeś mi szczególne własności słowa prawda, prawdziwy . Słowo ewidentnie nadużywane „правда” .

  121. Antonius
    12 marca o godz. 9:40

    nie można wykluczyć, że standardy WHO wymyślili maniacy brydżowi.
    Przesłałem dowcip swoim partnerom brydżowym.
    Zachwyceni.
    Dziękują za konstruktywne porady 😉

  122. Znakomity tekst Hartmana:

    https://hartman.blog.polityka.pl/2019/03/11/panie-kaczynski-tak-trzeba-seksualizowac-dzieci/#comments

    A „erekcja owłosienia Kaczyńskiego na myśl o edukacji seksualnej” to po prostu słowne cacuszko 😆

  123. @tejot

    Przepraszam, ale zauważyłem, że można zrozumieć mój tekst jakbym przypisywał Tobie poglądy egzorcystów. Nie tak chciałem.

  124. Tanaka napisał:
    „Zrobiłem tu analizę tylko części tych bezczelnych łgarstw, zajmowanie się całością byłoby nadmierne. Ci krętacze zasługują wyłącznie na brutalne obalenie ich wybranych oszustw, strzelanie solą w tyłek i wezwanie policji. A oprócz policji – psychiatry z kaftanem bezpieczeństwa.”

    Mój komentarz
    W tych krętactwach egzorcysty (że to ktoś czyta) o prawdzie niezależnej od epoki jest jakby zdziebełko prawdy dla maluczkich (no bo słońce od wieków tak samo codziennie wschodzi i zachodzi) oraz fura z czubem kłamstw, krętactw, rozbieżności i sprzeczności logicznych, itd.

    Pierwsza i podstawowa sprawa. Jeżeli ktoś twierdzi, że coś jest na pewno, bo nikt jeszcze nie udowodnił, że tego nie ma, to głosi sylogizm pozornie zgodny z logiką, lecz skonstruowany z dala, bardzo daleko i wbrew oraz łamiąco do zasady naukowej – założenie nie jest dowodem oraz duchowość nie jest czymś w sensie fizycznym, by możliwe było jakiejkolwiek naukowe dowodzenie. Teologia nie jest nauką, jest zbiorem przypowieści i wyprowadzanych z tych przypowieści nauk moralnych.

    Byt duchowy (tak nazywają diabła egzorcyści) jest czystą abstrakcją. Duch jest pojęciem pomocniczym zbliżonym do takich jak np. litera i duch prawa, istota rzeczy, w górę serca, itd. To są abstrakcje, uogólnienia, uprzeciętnienia, zawierające w sobie zbiór cech domyślnych pozwalających szacować, ocenić jakieś zjawisko lub proces.

    Po drugie, jeśli ktoś twierdzi, że coś jest, to powinien udowodnić, że to coś jest, a dowód nie może sprowadzać się do sprzeczności, ze skoro nie udowodniono, że tego czegoś nie ma, wiec to coś jest.

    Jedną z wersji dowodu na istnienie boga (i szatana) jest przedstawianie założenia (nazywanego „objawieniem”) jako dowodu. Dowodem na istnienie Boga jest pismo święte objawione przez niego, opisujące stworzenie świata.
    Dowodem na istnienie szatana jest objawianie się szatana w postaciach opętanych. Jest to dowód nieuchwytny – typu magicznego, ponieważ przyjmuje się w nim, ze szatan jest złym duchem, a więc nie ma postaci materialnej, a jego działanie objawia się materialnie – opętany się rzuca, bluźni, ucieka od wody święconej, lewituje, mówi starożytnymi językami, itd. Duch wnika w materię (opętanego), po czym z niej ulatuje niewidzialnie i znów się czai na nową ofiarę.

    Na takie sztuczki egzorcyści nabierają ludzi. Uzyskują przy tym dodatkowy efekt – pokazują, że bóg jest i jest czynny, bowiem szatan boi się boga, wychodzi, ucieka z ciała człowieka dzięki modlitwom, wodzie święconej i innym zabiegom egzorcystycznym.

    Czynności egzorcystyczne niczym się nie różnią od zabiegów znachorów, szamanów, a mechanizm socjologiczny (zwracanie się rodziny do uzdrowiciela o pomoc, przygotowania do zabiegów, rozpoznawanie choroby, działania uzdrawiające, itd. ) jest dokładnie taki sam.
    Pzdr, TJ

  125. Deklaracja LGBT+ & Standardy Edukacji Seksualnej WHO = Szatańskie Wersety a’la Kaczyński & ePiSkopat?

  126. wujaszek wania
    3 marca o godz. 23:28
    @tejot zachowuje się jak ktoś, kto z podręcznika dla stomatologów wybrał rozdział o sztucznych szczękach, połączył to z brakiem zębów u noworodków.
    I krzyczy, że noworodkom będą wstawiać sztuczne szczęki.
    A on tych wstawiaczy kopnie ….

    Mój komentarz
    Nie rozumiem Twojej analogii. Do czego ją przypiąć?
    Pzdr, TJ

  127. Wujaszek wania, przepraszam, nie doczytałem Twojego następnego postu wyjaśniającego, że to nie było do mnie.
    Pzdr, TJ

  128. @wujaszek wania

    Może wujkowi Jarkowi marzy się, że mu zęby odrosną, a jedyną obecnie opcją są implanty. Nie dość, że kosztują, to jeszcze trzeba pacjenta uśpić, przepraszam, poddać narkozie.
    A gryźć trzeba.

    Sztuczna szczęka to żadne rozwiązanie, czasem w emocjach może wylecieć.

  129. Tanaka
    12 marca, g.17:53
    Nie wiem, czy oglądałeś wczoraj w „Kropce nad i” wywiad z 25-letnią Katarzyną, która jako trzynastolatka była” zaopiekowana” (za zgodą rodziców!) przez księdza Romana, czyli systematycznie gwałcona, a gdy zdecydowała się to ujawnić, przeżyła ciąg dalszy horroru. Materiału na ten temat w programie „Czarno na białym” nie miałam już siły oglądać, tym bardziej że zapowiadano tzw. momenty drastyczne.
    https://natemat.pl/266547,pedofil-ksiadz-roman-b-gwalcil-ja-wystapila-w-programie-kropka-nad-i
    Mam nadzieję, że w końcu polskich ksieży pedofili zmiecie tsunami, tak jak dosięgło kiecunów w Irlandii czy Hiszpanii.

  130. Tak jak na zlodzieju czapka gore, tak Kaczor, prawdopodobnie Wielki Masturbator (bez partnera lub partnerki) histerycznie bredzi o uczeniu masturbacji przez środowiska związane z LGBT (wina Trzaskowskiego i – tradycyjnie – Tuska).

  131. Całkowicie zgadzam się z treścią tekstu Tanaki. Zawsze można by jeszcze coś dodać, bo temat rzeka, nic ująć.
    Ale… i tu myślę, że trzeba, chociaż przyjąć do wiadomości przekaz zawarty w poniższym tekście

    „Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualistów”

    W dziejach świata wszystkie cywilizacje i główne religie potępiały homoseksualizm.1 W koloniach amerykańskich czyny o podłożu homoseksualnym były karane śmiercią. Thomas Jefferson stwierdził, że homoseksualizm „powinien być karany, w przypadku mężczyzn kastracją, a w przypadku kobiet wycięciem dziury w przegrodzie nosowej o średnicy przynajmniej 1,25 cm”.2 Do roku 1961 czyny homoseksualne były w Ameryce nielegalne.

    Homoseksualiści utrzymują, że „w USA oraz w wielu innych państwach dominuje wrogie nastawienie do homoseksualizmu jako do czegoś obrzydliwego, podczas gdy czyny te nikogo nie krzywdzą”.3 Amerykański Związek Psychologiczny i Amerykański Związek Zdrowia Publicznego w 1986 roku zapewniły Sąd Najwyższy, że „nie ma znaczących danych wskazujących na to, że uprawianie oralnego i analnego seksu powoduje zaburzenia umysłowe”.4

    Czy odwieczne negatywne podejście do homoseksualizmu to tylko uprzedzenia? Czy zachowania homoseksualne są rzeczywiście tak nieszkodliwe jak zapewniają homoseksualiści i cytowane wyżej związki?

    Praktyki stosowane przez homoseksualistów

    Poniżej streszczone są główne badania zachowań homoseksualnych. Wyróżniają się dwie rzeczy: 1) na całym świecie homoseksualiści zachowują się podobnie, 2) jak w 1993 roku zarejestrował harwardzki wykładowca medycyny, dr William Haseltine33 „zmiany w zachowaniu seksualnym, które zostały zaobserwowane w pewnych grupach dowodzą, że w większości przypadków są one tymczasowe. Na przykład łaźnie i kluby nocne w wielu miastach w ostatnim czasie albo zostały na nowo otwarte, albo nigdy nie doszło do ich zamknięcia”.

    Seks oralny

    Homoseksualiści uprawiają seks oralny prawie we wszystkich swoich stosunkach seksualnych (i w około połowie przypadków połykają spermę5). Sperma zawiera wiele drobnoustrojów przenoszonych we krwi. Z tego też powodu homoseksualiści, którzy praktykują seks oralny, w zasadzie prawie konsumują ludzką krew z całym tego ryzykiem dla zdrowia. Ponieważ na penisie często znajdują się drobne uszkodzenia (oraz często znajduje się w nieczystych miejscach, takich jak odbyt), osoby stosujące te praktyki mogą zostać zarażone zapaleniem wątroby typu A lub rzeżączką (a nawet wirusem HIV i zapaleniem wątroby typu B). Ze względu na to, że wiele kontaktów seksualnych to stosunki osób nieznajomych (70 procent homoseksualistów oszacowało, że z połową swoich partnerów uprawiali seks tylko raz17, 27) oraz, że homoseksualiści mają od 10 do 110 różnych partnerów rocznie, potencjalne ryzyko zakażenia jest więc znaczne.

    Seks odbytniczy

    Badania wskazują, że około 90 procent homoseksualistów uprawia seks odbytniczy, z czego dwie trzecie robi to regularnie. Podczas sześciomiesięcznego badania5, polegającego na codziennym wpisywaniu doznań seksualnych, okazało się, że homoseksualiści mieli średnio 110 partnerów seksualnych, przy czym 68 stosunków odbytniczych w roku.

    Seks odbytniczy jest niebezpieczny. Podczas stosunku odbytniczego odbyt staje się miejscem, gdzie spotykają się: 1) ślina i zarazki, które się w niej znajdują i/lub sztuczny środek, 2) własne fekalia odbiorcy, 3) wszelkie zarazki, infekcje czy substancje, które znajdują się na penisie, 4) nasienie osoby umieszczającej penisa w odbycie partnera. Ponieważ penis dokładnie penetruje otoczkę odbytu, która ma grubość zaledwie jednej komórki, a rozrywanie bądź siniaczenie ściany odbytu jest bardzo częste podczas uprawiania seksu analno-prąciowego, substancje te mają prawie bezpośredni dostęp do krwi. W stosunku heteroseksualnym sperma nie może penetrować wielowarstwowej pochwy i nie ma kontaktu z fekaliami7 za to stosunek odbytniczy prawdopodobnie najbardziej przyczynia się do rozprzestrzeniania zapalenia wątroby typu B, wirusa HIV, syfilisu i innych chorób przenoszonych z krwią.

    Do targania bądź rozrywania ściany odbytu dochodzi szczególnie podczas wkładania ręki do odbytu. Również kiedy wkładane są różnego rodzaju „zabawki” (homoseksualiści mają w swoim żargonie nazwy na przedmioty, które są wsadzane do odbytu: butelki, marchewki, a nawet gryzonie8). Ryzyko zakażenia w konsekwencji takiej „zabawy” jest bardzo prawdopodobne. W czasach Kinseya wkładanie różnych rzeczy do odbytu było tak rzadkie, że nawet o to nie zapytał. Do roku 1997 ponad jedna trzecia homoseksualistów przyznała, że stosuje takie praktyki. Odbyt nie jest stworzony tak, by pomieścić pięść, a ci, którzy tak robią, mogą zostać skazani na używanie pieluch do końca życia.

    Seks fekalny

    Około 75 procent homoseksualistów przyznaje, że liże bądź wkłada swój język do odbytu partnera, przez co połykają dosyć duże, z medycznego punktu widzenia, ilości fekaliów. Ci, którzy jedzą czy nawet tarzają się w kale, są narażeni na większe ryzyko. Badanie codziennych zapisów doznań seksualnych5 wykazało, że 70 procent homoseksualistów miało z takimi praktykami styczność, nieregularnie, przez ponad 6 miesięcy. Rezultat?: „Zachorowalność na zapalenie wątroby typu A mężczyzn homoseksualnych wynosiła 22 procent rocznie, podczas gdy żaden heteroseksualny mężczyzna na tę chorobę nie zachorował”. W 1992 roku26 zarejestrowano, że liczba homoseksualistów w Sydney uprawiających seks oralno-analny nie zmieniła się od roku 1984.

    Mimo tego, że organizm potrafi się bronić przeciwko zarazkom znajdującym się w fekaliach, kontakt z zarazkami pochodzącymi od dziesiątek innych osób jest wyjątkowo niezdrowy. Połykanie ludzkich odpadów przemiany materii to prosta droga, by nabawić się zapalenia wątroby typu A i pasożytów jelitowych zwanych Syndromem gejowskiego jelita. Konsumpcja fekaliów jest powiązana również z przenoszeniem duru brzusznego9, opryszczki i raka.27 Około 10 procent homoseksualistów jadło lub bawiło się fekaliami (np. lewatywy, tarzanie się). Wydział Zdrowia w San Francisco przyjął „75 000 mężczyzn w roku, z czego 10 do 80 procent to homoseksualiści. Średnio 10 procent wszystkich pacjentów i odnotowanych bezobjawowych przypadków, u których w próbkach kału wykryto kultury ameby, lamblii i pałeczki Shigella było zatrudnionych w przemyśle spożywczym; zatrudnionych tam było również prawie 5 procent osób zakażonych zapaleniem wątroby typu A”.10

    W 1976 roku wśród homoseksualistów pojawiła się wirusowa płonica, doprowadzając do bardzo wielu zachorowań w San Francisco.10 Amerykańskie Ośrodki Kontroli Chorób doniosły, że 29% przypadków zachorowań na zapalenie wątroby typu A w Denver, 66% w Nowym Jorku, 50% w San Francisco, 56% w Toronto, 42% w Montrealu i 26% w Melbourne, które miały miejsce w pierwszym półroczu roku 1991, to choroby homoseksualistów.11 Badanie z 1982 roku „sugeruje, że mogło dojść do przeniesienia choroby z grupy homoseksualistów do ogólnej populacji”

    Seks urynowy

    Około 10% homoseksualistów Kinseya przyznało, że praktykuje „złote deszcze” (picie lub pozwalanie na oblewanie się moczem). W największym badaniu środowisk homoseksualistów13 23% przyznało, że praktykuje seks urynowy. W największym wyrywkowym badaniu zachowań homoseksualistów 29% przyznało, że uprawia seks urynowy.

    W badaniu zachowań 655 homoseksualistów w San Francisco14 tylko 24% przyznało, że w ostatnim roku byli monogamiczni. 5% monogamicznych homoseksualistów piło mocz, 7% praktykowało wkładanie pięści lub przedmiotów do odbytu, 33% konsumowało fekalia poprzez kontakty analno-oralne, 53% połykało spermę, 59% w poprzedzającym badanie miesiącu miało kontakt ze spermą w odbycie.

    Inne praktyki seksualne homoseksualistów

    Sadomasochizm

    Jak przedstawiono w tabeli, mniejszość homoseksualistów stosuje tortury dla przyjemności seksualnej. Stosunki z nieletnimi: 25% dorosłych białych homoseksualistów17 przyznało się do uprawiania seksu z chłopcami w wieku 16 lat lub młodszymi. W badaniu przeprowadzonym w dziesięciu stanach30 33% ze 181 mężczyzn i 22% z 18 kobiet wykonujących zawód nauczyciela, których złapano na molestowaniu uczniów, dopuściło się czynów homoseksualnych (chociaż mniej niż 3% mężczyzn i 2% kobiet jest homoseksualnych31). Zależnie od badania, procent homoseksualistów przyznających, że uprawiali seks w publicznych toaletach, wynosiła od 14%16 do 41%13 do 66%;6 9%,16 60%;13 oraz 67%6 przyznało, że uprawiało seks w łaźniach homoseksualistów; 45%,35 64%16 i 90%18 stwierdziło, że używało narkotyków.

    Strach przed AIDS prawdopodobnie zmniejszył ilość partnerów seksualnych homoseksualistów, ale i tak liczby są wysokie. Morin15 donosi, że 824 homoseksualistów zmniejszyło liczbę swoich partnerów seksualnych z 70 różnych partnerów rocznie w 1982 roku do 50 rocznie do roku 1984. McKusick14 donosi, że miał miejsce spadek ilości partnerów seksualnych z 76 rocznie do 47 rocznie w 1985 roku. W Hiszpanii32 w roku 1989 przypadało średnio 42 partnerów rocznie.

    Medyczne konsekwencje stosunków homoseksualnych

    Śmierć i choroby towarzyszą przypadkowym i niehigienicznym kontaktom seksualnym. 70%25 do 78%6, 13 homoseksualistów przyznało, że chorowało na choroby przenoszone drogą płciową. Liczba osób mających pasożyty jelitowe (robaki, przywry, ameba) wahała się od 25%18 do 39%.19 W roku 1992 w USA 83% zachorowań na AIDS wśród białych to przypadki homoseksualistów21.

    Badanie5 przeprowadzone w Seattle, polegające na codziennym notowaniu doznań erotycznych przez homoseksualistów, ukazało, że średnio w skali roku:

    1) uprawiali seks oralny ze 108 mężczyznami i połknęli nasienie od 48 z nich;

    2) całowali się, doprowadzając do wymiany śliny z 96 mężczyznami;

    3) doświadczyli 68 penetracji odbytu prąciem

    4) konsumowali fekalia od 19 partnerów.

    Nic dziwnego, że 10% z nich zachorowało na zapalenie wątroby typu B i 7% na zapalenie wątroby typu B w czasie trwania badania, czyli w czasie 6 miesięcy.

    Wpływ homoseksualizmu na długość życia

    Palacze i narkomani nie żyją tak długo jak niepalący i ludzie niezażywający narkotyków, wobec czego uznajemy, że papierosy i narkotyki są szkodliwe dla zdrowia. Średnia długość życia homoseksualistów sugeruje, że ich poczynania są dużo bardziej szkodliwe niż papierosy i tak samo niebezpieczne dla zdrowia jak narkotyki.

    Porównano 6737 nekrologów z 18 amerykańskich magazynów homoseksualistów z 13 ostatnich lat z dużą liczbą nekrologów z gazet codziennych.23 Nekrologi z gazet codziennych pokrywały się ze średnią życia w USA: średnia długość życia żonatych mężczyzn wynosiła 75 lat i 80% z nich umarło w podeszłym wieku (w wieku 65 lat i więcej). Średnia długość życia nieżonatych lub rozwiedzionych mężczyzn wynosiła 57 lat, 32% z nich umarło w podeszłym wieku. Średnia długość życia zamężnych kobiet wynosiła 79 lat, 85% umarło w podeszłym wieku. Średnia długość życia niezamężnych i rozwiedzionych kobiet wynosiła 71 lat, 60% z nich umarło w podeszłym wieku.

    Jednakże średnia długość życia homoseksualistów była w zasadzie taka sama w całym kraju i, ogólnie rzecz ujmując, mniej niż 2% dożyło podeszłego wieku. Jeśli przyczyną śmierci było AIDS, średnia długość życia wynosiła 39 lat. W przypadku 829 homoseksualistów, którzy umarli z innego powodu, średnia długość życia wynosiła 42 i tylko 9% umarło w podeszłym wieku. Średnia długość życia 163 lesbijek wynosiła 44 i 20% umarło w podeszłym wieku. 2,9% homoseksualistów umarło śmiercią tragiczną. W porównaniu do białych heteroseksualnych mężczyzn w przypadku homoseksualistów było o 116 razy więcej morderstw, 24 razy więcej samobójstw i 18 razy więcej wypadków samochodowych. Zawał serca, rak i niewydolność wątroby były wyjątkowo częste. 18% lesbijek umarło na skutek morderstwa, samobójstwa czy wypadku, czyli 456 razy więcej niż białych heteroseksualnych kobiet w wieku 25–44 lat. Wiek homoseksualistów, jaki pojawia się w literaturze naukowej od 1858–1992 roku, wskazuje na podobnie krótką długość życia.

    Spuścizna homoseksualizmu

    Homoseksualiści postulowali wolność obyczajów a otrzymali plagę, która ich samych niszczy. Osoby zajmujące się leczeniem chorych na AIDS są nie tylko w dużym niebezpieczeństwie zarażenia się wirusem HIV, np. w 1992 roku zaraziło się 100 pracowników służb medycznych,21 ale także odrą i nowymi szczepami innych chorób24. Osoby przebywające w tych samych miejscach co chorzy na AIDS pacjenci, również są narażeni24. Dr Max Essex, przewodniczący Harwardzkiego Instytutu AIDS, w 1992 roku ostrzegł kongres, że „choroba AIDS już przyczyniła się do powstania innych rodzajów niebezpiecznych epidemii. (…) Jeśli nie pozbędziemy się AIDS, pojawią się inne, nowe śmiertelne bakterie chorobotwórcze i ani bezpieczny seks, ani nieużywanie narkotyków ich nie powstrzyma”.28 Przynajmniej 8, a prawdopodobnie 3029 pacjentów zostało zarażonych wirusem HIV przez pracowników służby zdrowia w 1992 roku.

    Biologiczny tygiel

    Typowe praktyki seksualne homoseksualistów to medyczny horror. Proszę sobie wyobrazić ślinę, kał, spermę i krew mieszającą się między dziesiątkami mężczyzn co roku. Proszę sobie wyobrazić regularne picie moczu, jedzenie kału i brutalne podrażnianie odbytu. Często zdarzenia te mają miejsce, gdy osoby biorące w nich udział są pijane, odurzone narkotykami lub uprawiają orgie. Ponadto, większość z nich ma miejsce w wyjątkowo niehigienicznych miejscach (toalety, brudne salki peep show) lub – ze względu na to, że homoseksualiści często podróżują – w innych częściach świata.

    Co roku jedna czwarta lub więcej homoseksualistów odwiedza inne państwo.20, 36 Świeże amerykańskie zarazki zostają zabrane do Europy, Afryki i Azji, a świeże czynniki chorobotwórcze z tych kontynentów dostają się do Ameryki. Homoseksualiści z zagranicy często przyjeżdżają do USA i biorą udział w tym biologicznym tyglu.

    Schemat powstawania zakażenia

    Niestety, niebezpieczeństwo opisanej wyżej wymiany zarazków nie dotyczy wyłącznie homoseksualistów. Podróżnicy przywieźli tak wiele chorób do Nowego Jorku, że trzeba było utworzyć instytut badań chorób tropikalnych, a homoseksualiści rozprzestrzenili HIV z Nowego Jorku na resztę świata.27 W 1992 roku większość z 6349 Amerykanów, którzy zachorowali na AIDS poprzez kontakt z zakażoną krwią otrzymało ją od homoseksualistów, a większość kobiet w Kalifornii, które zachorowały na AIDS poprzez heteroseksualne kontakty, zaraziło się od mężczyzn, którzy praktykowali również homoseksualizm.22 Rzadka odmiana płonicy, która w 1976 roku rozprzestrzeniła się w San Francisco, również zaczęła się u homoseksualistów.10

    Istnieje tutaj pewna prawidłowość, którą ignorujemy na własne ryzyko. Wraz z występowaniem tych nowych chorób zakaźnych, homoseksualizm nie tylko zwiększa koszty opieki zdrowotnej, ale zwiększa również niebezpieczeństwo zakażenia w placówkach opieki zdrowotnej, przy transfuzji krwi oraz podczas jedzenia poza domem.

    Prawdziwe współczucie

    Społeczeństwo słusznie interesuje się czynnikami wpływającymi na zagrożenie zdrowia, gdyż mają one wpływ na wysokość podatków oraz na szanse każdej osoby na zarażenie się chorobą czy doświadczenie urazów. W dobrej wierze palacze są zniechęcani do palenia papierosów poprzez wyższe składki na ubezpieczenie, podatki na papierosy i zakazy palenia w miejscach publicznych. Ta presja społeczna przyczynia się do tego, że wiele osób rzuca palenie. Jednocześnie zachęca osoby niepalące do tego, by nie popadały w ten nałóg.

    Homoseksualiści to ludzie o odchylonej seksualności, biorący udział w niebezpiecznych dla zdrowia praktykach. Dla ich dobra oraz dobra osób zamierzających stosować takie zachowania, ważne jest, by ani nie promować, ani nie legalizować takiego destrukcyjnego stylu życia.

    Dr Paul Cameron jest prezesem Family Research Institute z Colorado Springs, w stanie Colorado, USA (http://www.familyresearchinst.org). Adres do korespondencji: Family Research Institute, PO Box 62640, Colorado Springs, CO 80962 USA. Numer telefonu: (303) 681-3113.

    1. Karlen A. Sexuality And Homosexuality. NY Norton, 1971.

    2. Pines B. Back To Basics. NY Morrow, 1982, p. 211.

    3. Weinberg G. Society And The Healthy Homosexual. NY St. Martin’s, 1972, preface.

    4. Amici curiae brief, in Bowers v. Hardwick, 1986.

    5. Corey L. & Holmes, K.K. Sexual transmission of Hepatitis A in homosexual men. [w:] „New England Journal of Medicine,” 1980302435- 38.

    6. Cameron P. et al Sexual orientation and sexually transmitted disease. [w:] „Nebraska Medical Journal,” 198570292-99; Effect of homosexuality upon public health and social order [w:] „Psychological Reports,” 1989, 64, 1167-79.

    7. Manligit, G.W. et al Chronic immune stimulation by sperm alloan-tigens. [w:] „Journal of the American Medical Association,” 1984251 237-38.

    8. Cecil Adams, The Straight Dope [w:] „THE READER” (Chicago, 3/28/86).

    9. Dritz, S. & Braff. Sexually transmitted typhoid fever. [w:] „New England Journal of Medicine,” 19772961359-60.

    10. Dritz, S. Medical aspects of homosexuality. [w:] „New England Journal of Medicine,” 1980302463-4.

    11. CDC Hepatitis A among homosexual men – United States, Canada, and Australia. MMWR 199241155-64.

    12. Christenson B. et al. An epidemic outbreak of hepatitis A among homosexual men in Stockholm, [w:] „American Journal of Epidemiology,” 1982115599-607.

    13. Jay, K. & Young, A. The Gay Report. NY Summit, 1979.

    14. McKusick, L. et al AIDS and sexual behaviors reported by gay men in San Francisco, [w:] „American Journal of Public Health,” 1985 75493- 96.

    15. USA Today 11/21/84.

    16. Gebhard, P. & Johnson, A. The Kinsey Data. NY Saunders, 1979.

    17. Bell, A. & Weinberg, M. Homosexualities. NY Simon & Schuster, 1978.

    18. Jaffee, H. et al. National case-control study of Kaposi’s sarcoma. [w:] „Annals Of Internal Medicine,” 198399145-51.

    19. Quinn, T. C. et al. The polymicrobial origin of intestinal infection in homosexual men. [w:] „New England Journal of Medicine,” 1983309576-82.

    20. Biggar, R. J. Low T-lymphocyte ratios in homosexual men. [w:] „Journal Of The American Medical Association,” 19842511441-46; „Wall Street Journal,” 7/18/91, B1.

    21. CDC HIV/AIDS SURVEILLANCE, February 1993.

    22. Chu, S. et al. AIDS in bisexual men in the U.S. [w:] „American Journal Of Public Health,” 199282220-24.

    23. Cameron, P., Playfair, W. & Wellum, S. The lifespan of homosexuals. Paper presented at Eastern Psychological Association Convention, April 17, 1993.

    24. Dooley, W.W. et al. Nosocomial transmission of tuberculosis in a hospital unit for HIV-invected patients. [w:] „Journal of the American Medical Association,” 19922672632-35.

    25. Schechter, M.T. et al. Changes in sexual behavior and fear of AIDS. [w:] „Lancet,” 198411293.

    26. Elford, J. et al. Kaposi’s sarcoma and insertive rimming. [w:] „Lancet,” 1992339938.

    27. Beral, V. et al. Risk of Kaposi’s sarcoma and sexual practices associated with faecal contact in homosexual or bisexual men with AIDS. [w:] „Lancet,” 1992339632-35.

    28. Testimony before House Health & Environment Subcommittee, 2/24/92.

    29. Ciesielski, C. et al. Transmission of human immunodeficiency virus in a dental practice. [w:] „Annals of Internal Medicine, 1992116 798-80; CDC Announcement Houston Post, 8/7/92.

    30. Rubin, S. Sex Education Teachers Who Sexually Abuse Students. 24th International Congress on Psychology, Sydney, Australia, August 1988.

    31. Cameron, P. & Cameron, K. Prevalence of homosexuality. [w:] „Psychology Reports,” 1993, in press; Melbye, M. & Biggar, R.J. Interactions between persons at risk for AIDS and the general population in Denmark. [w:] „American Journal of Epidemiology,” 1992135593-602.

    32. Rodriguez-Pichardo, A. et al. Sexually transmitted diseases in homosexual males in Seville, Spain, [w:] „Geniourin Medicina,” 1990 66;423-427.

    33. AIDS Prognosis, Washington Times, 2/13/93, C1.a

    DATA: 2018-04-17 08:16AUTOR: DR PAUL CAMERON

    ………………………………..
    No i co moi drodzy ateiści?, zaznaczam, że sam nim jestem.
    Czy ostatni człon końcówki tego tekstu jest uprawniony czy nie?

    „… ważne jest, by ani nie promować, ani nie legalizować takiego destrukcyjnego stylu życia.”

  132. @tejot
    12 marca o godz. 11:23

    Oczywiście we are preaching to the choir i tak zrozumiałem @wujaszka wanie. Zauważyłem, że tekst, który zamieściłeś działa na nas ( z tego blogu) jak płachta na byka. Chcemy z nim polemizować, bo wydaje się być tak łatwy do zdyskredytowania, to była kwintesencja tego z czego się wyzwoliliśmy albo nigdy nie akceptowaliśmy. Tylko, że my znajdujemy się w naszej „information bubble” i ona jest dosyć wyizolowana, więc to taka trochę walka z wiatrakami, tu na blogu.

    @mag
    Obejrzałem ten materiał w T24. To było silne i może przyczynić się do zmiany stosunku do kościoła w perspektywie. W Irlandii zmiana nastąpiła po serii skandali z zakonnicami i dziećmi sprzedawanymi do USA, a także pedofilskimi. Myślę, że KK nie zauważa kierunku zmian które następują Europie i nie reaguje z wyprzedzeniem. Na YT można obejrzeć wywiad z prof. Obirkiem na te tematy.

  133. @Optymatuk
    g.13:05
    Aaale wykład! Strach się bać.

  134. Sorry, OptymatYk.
    A w ogóle trochę pobrzmiało mi mi ks. prof. Okiem (czy Oko?)

  135. Po takim oświeceniu dokonanym przez optymatyka mam strach wyjść z domu do np. lekarza. Bo czy ja wiem ilu homoseksualistów siedzi w poczekalni gotowych do zarażania mnie?
    Mam strach dostać zastrzyk, bo czy ja wiem, że strzykawką tą nie kłuto jakiegoś homosia.
    Mam strach przechodzić mimo domu, w którym mieszka homoś, dotykać klamek, ścian, siadać na ławce obok, wzniecać kurz, bo można załapać jakieś przywry czy robaki, lub zarazki z krwi, które pozostawił na nich mieszkaniec tego domu.
    Pzdr, TJ

  136. Mechanizmy społeczne akceptacji kłamstwa istnieją i działają
    zetus1
    12 marca o godz. 13:22
    @tejot
    12 marca o godz. 11:23

    Oczywiście we are preaching to the choir i tak zrozumiałem @wujaszka wanie. Zauważyłem, że tekst, który zamieściłeś działa na nas ( z tego blogu) jak płachta na byka. Chcemy z nim polemizować, bo wydaje się być tak łatwy do zdyskredytowania, to była kwintesencja tego z czego się wyzwoliliśmy albo nigdy nie akceptowaliśmy. Tylko, że my znajdujemy się w naszej „information bubble” i ona jest dosyć wyizolowana, więc to taka trochę walka z wiatrakami, tu na blogu.

    Mój komentarz
    Tak jest, zetus. Mechanizmy krążenia informacji i jej wnikania w ludzi, przyswajania przez tzw. ogół różnych fake newsów, pseudonaukowych twierdzeń, zapowiedzi dających nadzieję lub zwykłych kłamliwych wiadomości, sprawiają, ze te wiadomości i twierdzenia są przez ten ogół przyswajane, akceptowane, w dobrej wierze przyjmowane, bo w społeczeństwie działa z różnym natężeniem zależnym od okoliczności szereg czynników regulujących społeczną absorbcję wiadomości i ich akceptację, takich jak ignorancja, tradycja, cognitive bias, czyli wiara w to, czego oczekujemy, oczekiwanie na poprawę, na wyzwolenie, na odwet, itd., a walka z tymi mechanizmami nie jest łatwa, a niekiedy – w pewnych skrajnych warunkach – jest mało skuteczna.
    Pzdr, TJ

  137. @Optymatyk

    Już lepiej pozostań przy propagowaniu kapusty

  138. mag
    12 marca o godz. 12:10

    Tej „kropki nad i” nie oglądałem, ale w ogóle mało mało oglądam naszą kochaną panią Monisię. Sprawę natomiast znam – o ile to ta sprawa, a czy ta, to sobie w Twoim linku sprawdzę.
    Taich „zaopiekowanych” dzieci bożych jest, z pewnością, bardzo, bardzo dużo. Prawie wszystkie zaopiekowane dzieci nie miały, do dziś wiele nie ma, pojęcia o tym, że opieka była pedofillska. Takie były kanony zachowania, taka kultura dookólna, taki świat, to co tu narzekać i jojczyć? Życie, panie, życi takie i szlus, a nie, że jakieś molestowanko z gwałcikiem!
    Dlatego że tak, to tak CHOLERNIE ważny jest wynalazek praw człowieka, wynalazek równości wobec prawa, wynalazek edukacji, pedagogiki, psychologii; wynalazek, że kobieta to człowiek i że nawet dziecko to człowiek.
    WSZYSTKIE te wynalazki są wynalazkami niekościelnymi, a przeciwkościelnymi w skutkach. Daje to pojęcie o tym, z jakim potworem, pożerajcym człowieka, mamy do czynienia od zarania cywilizacji, a w przypadku chrześcijaństwa – od dwóch tysięcy lat.

  139. mag
    12 marca o godz. 13:37

    A w ogóle trochę pobrzmiało mi mi ks. prof. Okiem (czy Oko?)

    Zabrzmiało mi Okiem
    i Sądnym Wyrokiem
    ciało zadrżało i –
    stało sie
    co stać się miało:
    Oko się wylało
    wpadając do ścieku
    zarechotało

    Rozdeptując butem
    gałę na kracie
    rzekłem:
    widziałaś gało
    coś brała!
    I rzecz się stała:
    Oko, ta gała
    poleciała
    i ściekłość ją zabrała.

    Kurtyna!

  140. Dobrze, że nikt nie zafundował tu jeszcze wykładu o praktykach seksualnych osób hetero, które na całym świecie są podobne i przenoszą kiłę, rzeżączkę, wirusy zapalenia wątroby, HPV, HIV, opryszczkę, chlamydie, świerzb, wszy łonowe, kłykciny kończyste, rzęsistki, grzybice, czerwonkę bakteryjną i ziarniniaka pachwinowego. Ponadto mogą powodować niepożądaną ciążę.

    Najbezpieczniejszy jest seks z melonem lub kapustą, ale gotowaną, żeby sobie czego nie zwichnąć 🙄

  141. Zauważyłem, ze optymatyk, choć rozwlekle, chce powiedzieć to samo w odniesieniu do homoseksualistów, co Jarosław Ka w stosunku do uchodźców (cudzoziemców) – roznoszą choroby (cholera, dezynteria) oraz różnego rodzaju pasożyty i pierwotniaki.
    Pzdr, TJ

  142. @ Optymatyk

    Takiego wykładu tu jeszcze nie było i mam nadzieję,
    że więcej nie będzie.

    Bardzo trafnie odpowiedzieli ci @mag @ paradox57 i @ Tobermory.

    Daruj sobie, co nie daj blog – następnej tego typu wypowiedzi

  143. @mag, @OptymatYk.
    12 marca o godz. 13:37
    Sorry, OptymatYk.
    A w ogóle trochę pobrzmiało mi mi ks. prof. Okiem (czy Oko?)

    Zdecydowanie OKO. Wątpię, czy ktokolwiek jest zainteresowany tymi opisami detali różnorakich, które przecież mogą dotyczyć także osób hetero, a którymi tak obficie obdarzył nas @OptymatYk. Fee… To nie jest blog seksuologiczny, Kinsey się znalazł.

  144. Pozwolę sobie załączyć link do wywiadu z prof. S. Obirkiem. Wydaje się interesujący: m.in. o heretykach 🙂

  145. Tobermory
    12 marca o godz. 15:17

    Najbezpieczniejszy jest seks z melonem lub kapustą, ale gotowaną, żeby sobie czego nie zwichnąć

    To wszystko środki liche.
    Najlepiej jest wygasić w sobie takie niskie potrzeby i przekształcić całą tą energię w rzeczy najwyższe i święte.

  146. Optymatyk
    12 marca o godz. 13:05

    Biedaku, pomyliłeś adres, wiek uczestników, wagę, wyznanie i chyba nie jesz czosnku ani kiszonej kapusty. Z wykładami, chłopie, to do Kościoła albo do Akademii Marynarki Wojennej. Tu jest kilku, których dwustronicowe spicze się z grzeczności toleruje lub z grzeczności nie czyta, a Ty z taką kobylastą kobyłą do stadka pony?! I jeszcze, Jezżuszmariatalewariat, z bibliografią! Uomatkobosko, ależ to niedorostki na tym świecie. A mówią, że brakuje dzieci…

  147. @pombocek 15:48

    Chłopak źle sobie zbilansował tłuszcz, białko i węglowodany. I wyszła kwasica. Taka dieta.

  148. O edukacji seksualnej a la PRL

    „Ważną rolę społeczną, jaką spełnia kiosk z piwem na Krakowskim Przedmieściu w tej ślamazarnej, przeintelektualizowanej dzielnicy, można streścić na kilku przykładach. Tak więc dzięki niemu to zostało uświadomionych seksualnie kilka tysięcy dzieci, przechodzących tędy do szkoły (…) referaty wygłaszane przez klientów lokalu odznaczają się błyskotliwością i niezrównaną plastyką opisu”
    (Baedeker Warszawski 1961)

    Purytanizm i pruderia czasów wczesnego PRL rozluźniały się bardzo powoli, kto chciał zobaczyć obrazki gołych dziewczyn, szukał znajomych z zachodnimi koneksjami, celnicy rekwirowali wszelką por-nografię na granicach i pokazywali potem swoim znajomym, miałem takiego zaprzyjaźnionego celnika. Nieliczne sceny z gołym biustem (Barbara Brylska w „Faraonie”) rozpalały wyobraźnię Polaków już w latach 60., ale erotyka wkroczyła do kin śmielej za Gierka, w klubach nocnych można było zobaczyć striptiz, a ludzie wyrywali sobie z rąk „Sztukę kochania” Wisłockiej.
    W tygodniku dla studentów „itd” udzielał porad seksuolog Lew Starowicz, a potem przyszły lata 80. z towarami z Zachodu i seksualną wolną amerykanką (w porównaniu z tym, co się działo wcześniej).

    Indyk w maladze i striptiz w Kongresowej
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=504&v=j37_2hJXUoI

  149. paradokx57
    Nie mieszaj do Optymatycznego Oka kwaśnicy, silwuple.
    Kwaśnica to pyszny kapuśniak po góralsku, który gotuję przynajmniej raz w roku (zimą), bo jest wyjątkowo sytny, na żeberkach, boczku itp.

  150. Kwasica i kwaśnica to chyba jednak nie to samo…

  151. @bubekró 12 marca o godz. 17:28
    Według sędziego należy brać pod uwagę uczucia odbiorcy przeciętnego, a nie gorliwego.

  152. A poza tym jest precedens: sąd orzeka, że „znafca” spod znaku określonej religii jest siłą rzeczy nieobiektywny i jako taki nie może być ekspertem. Czyżby zmierzch sutannowych rzeczoznawców? Nie może być…

  153. Szanowni przedmowcy napisali wszystko co mozna. I jeszcze troszeczke wiecej napisali. Tez zainteresowani sexualnoscia erotyka jak katabasy. Nie wlasna. Co daje obraz sexualnosci wlasnej, moich Szanownych przedmowcow. Jakkolwiek jest deklaracja LGBT lub HBTQ. Jakkolwiek zareaguja wyborcy pisu/niepisu i jakkolwiek jest tam gdzie jakkolwiek jest. Poza jednym. Jest we wstepniaku niescislosc, przeinaczenie. Klamstwo? Tak czesto powtarzane, nabralo mocy prawdy. Ma oczywiscie uzasadnienie, na innym klamstwie. Kosciol i organizacja chrzescijanstwa instytucionalna wmowila spoleczenstwom, zrodla europejskosci sa grecko lacinskie. Jest to nieprawda. Na tej zbudowano nastepna. Koscioly chrzescijanskie bronia rzetelnej prawdziwej moralnosci pochodzacej z naszych zrodel . Co z tymi klamstwami zrobic?

    Tanaka (wstepniak) pisze: „Od poczatku dziejów bowiem ludzkosc ma ze soba problem: dzielenia sie na slusznych i nieslusznych, przesladowania i mordowanie ze wzgledu na obsesje seksualne i w imie fantazmatycznych, antyludzkich idei, które znajduja bardzo mocne osadzenie w religiach, przenoszacych chorobe przez wieki, epoki i kontynenty. Rozumiem to zdanie dotyczy sexualnosci, erotyki. Tak Wielki Tanaka nie ustrzegl przed powtarzaniem klamstw koscielnych.

    Optymatyk, 12 marca o godz. 13:05 pisze W dziejach świata wszystkie cywilizacje i główne religie potępiały homoseksualizm. Imponujaca lista zagrozen, sex oralny, analny i inne. Mam nadzieje Optymatyk, jestes ustrzezony. Ale pamietaj Optymatyk, tylko autosex (masturbacja) chroni. To sa badania AUCM (American Development Center of Masturbation, dr Ann O`Nelly&Cecil Adams raport 2011, str 345, 376. Czy zapomniales Optymatyk? Czy zapomniales rowniez o prysznicu? Moze przed, moze po albo w trakcie?

    Panowie !!!! Znaffcy !!!!

    Nie bede pisal o sexualnosci starozytnych i wspolczesnych Japonczykow. Malo zwiazkow z Europa oczywiscie, odpada problem. Czy starozytnych wspolczesnych Vikingow. Wiadomo, tylko zboczenia. Moze wiecej zwiazkow, ale trudno co znalezc. Napisze krotko o sexualnosci antycznych Grekow i Rzymian. Okres miedzy, epoka hellenistyczna, przekazala wlasciwie dalej wzorce Grecji klasycznej. Sexualnosci wzorce i erotyki, antycznej i europejskiej.

    Grecja klasyczna, pozniej hellenism. Grecy i Greczynki wolne (nie niewolnicy) byli praktycznie bisexualni. Wszyscy. Bisexualnosc jest termin dzisiejszy. Nie antyczno grecki. Rowniez prosze nie pisac o Aspasia i Lamia. Ich zwiazki byly nienormatywne. W oczach wspolczesnych, smieszne i obrzydliwe.

    Grecy przedstawiali sexualnosc jako Eros, maly chlopiec z lukiem. Dlaczego tak? Czesciowo reprezentuje nnajbardziej pelny obraz tragicznie krotkiego, estetycznie erotycznej atrakcji, czesciowo jest lobuziakiem i zlosliwym dzieciakiem. Centralny byl impuls, pozadanie ktore moglo byc skierowane do dowolnego obiektu. Dowolnego. Wszystko akceptowalne. Dla antycznych Grekow ideal pieknosci byl zwiazany z mlodoscia, nie plcia. Wiek byl ekranem, nie plec.

    Pierwsza wzmianka o „zabawkach kobiecych” (dildo) jest u Herodona (200lat BC). Nie tylko panowie byli uczestnikami, mieli, symposium. Panie tez, ale osobno. Greckie antyczne malzenstwo mialo jedynie na celu splodzic/urodzic potomka. Najlepiej plci meskiej. Milosc, w naszym rozumieniu, mogla tylko byc miedzy osobami tej samej plci. Swiat gr antyku, jest swiatem mezczyzn. Mogacych miec militarne osiagniecia. Tu lezala tez jedna ze slabosci polityki greckiej. Nie potrafili Grecy rozdzielic urzedu strategos co wlasciwie znaczy general („ten co prowadzi armie”). Nie kazdy polityk (w dzisiejszym znaczeniu) mial militarne talenty. Nie kazdy zolnierz mial polityczne. Wlasciwie byla rzadko spotykana kombinacja. Kazdy dorosly mezczyzna, byl w gr sensie politykiem. Kazdy mial w mlodosci opiekuna, starszego, mentora. Kazdy byl, dorosly politycznie, mentorem mlodszego, ktorego wprowadzal w swiat polityki.

    Po tym krotkim wstepie, proponuje zapoznac z text
    http://penelope.uchicago.edu/~grout/encyclopaedia_romana/greece/hetairai/aspasia.html
    Inne linki na wlasna reke, dla zainteresowanych. Bez klamstw.

    Rzym. Wszystkie Rzymianki i Rzymianie (wolni) byli praktycznie bisexualni. Wyjatki sa niadekvatne. Wyjatek = jednostka. Z jednym zastrzezeniem. Sex oralny uwazano za „gorszy” rodzaj sex. Rowniez osobe penetrowana uwazano za podlegla. Bez wzgledu na rzeczywisty status w spoleczenstwie, pozycje. Bez wzgledu na plec osoby penetrowanej. Od czasow Sulli (Lucius Cornelius Sulla) do Augusta, wojny domowe i preskrypcie, zdziesiatkowaly wszystkie rzymskie klasy. Patriciat, ekvitow i plebs. Nastapila praktyczna potrzeba, pozwolic kobietom na dziedziczenie majatku rodzinnego. Inaczej inna rodzina by wziela. To spowodowalo rodzaj praktycznego „rownouprawnienia”. Glowna rozrywka, wszystkich klas spolecznych, byly sexorgie. Dzisiejsze slowo. Igrzyska gladiatorow, byly na drugim miejscu. Tez zreszta zaklamane przez chrzescijan. Freski i mosaiki w domach mialy dzisiejsza funkcje krzyzykow z jesusmaria, lub bez. Rowniez sex mozna bylo wszedzie kupic. Cena szybkiego „kozaczka” byla rowna cenie kubka wina. Wyksztalcone niewolnice i niewolnicy w sexie mieli cene, greckich nauczycieli domowych. Najwieksza cene osiagaly niewolnice umiejace muskulatura pochwy i anus „doic” meski czlonek. Dziwnym trafem nie niewolnicy. Hmmm… Kobieta mogla posiadac sexniewolnikow.

    Jedynym warunkiem bylo nie miec potomstwa. Potomstwo bylo zarezerwowane tylko dla malzenstwa. „Ja Gaius, tam gdzie ty Gaia…”. Tak bylo do ca 200lat po Augustus. Do poznego Cesarstwa.

    Troche ilustracji https://varldenshistoria.se/civilisationer/romarriket/galleri-erotik-i-rom

    A teraz…

    Pozostaje pytanie. Jak mozesz zmienic na lepsze, cokolwiek, jak caly czas uzywaz jezyka oszusta, pedofila, zlodzieja, jezyka Kosciola Katolickiego? Jak mozesz zmienic co, jak swiat pojec w ktorych obracasz sa pojecia oszusta, pedofila, zlodzieja, KosciolaKatolickiego? Jak zmiany mozesz dyskutowac, jak argumenty pedofila i zlodzieja uzywasz, KosciolaKatolickiego? Argumentacje KK uwazasz za swoja? Klamstwo dyskutujesz? Ekonomie w kategoriach pasera, sutenera? Przeciez KatolickiKosciol to zorganizowana grupa sutenerow. Porownaj, co oferuje sutener i jak to robi, porownaj co oferuje kosciol i jak. Odwaz uzywac wlasciwych nazw. Pojec adekvatnych. I tylko mnie nie pisz, religia to… i wiara to… Ja nic o wiara i religia (kosmogonia) nie napisalem. Co mnie wierzenia bliskowschodnich pasterzy zajmuja? Raz mialem cztery owce, tyle wiem o pasterstwie. Wielbladow nie mialem nigdy. W namiocie pomieszkiwalem jak maly bylem i w sredniej szkole.

    Pzdr Seleukos

  154. Na marginesie
    g.17:27
    Raczej jednak nie.

  155. Kiedys zapresentowalem przyklad sztuki japonskiej shunga, wzbudzajac troche niesmak Szanownych. Dzis mam chec i zaszczyt zaprezentowac przyklady z domu aukcyjnego Bukovski (szwedzki Sotheby). Wszystkie przedmioty sa z epoki Muromachi.

    Od lewej netsuke w dwoch czesciach. Srodek netsuke jednoczesciowe. Japonskie ubranie nie ma guzikow. Netsuke jest sposob noszenia przedmiotow. Przedmiot zakladany na sznurek, netsuke przewleczone przez obi (pas kimona, hakamy). Przedmiot trzeci jest „pomocnik” kobiety/mezczyzny w sytuacjach erotycznych. Wielo lub jednoosobowych.
    https://d2mpxrrcad19ou.cloudfront.net/item_images/214649/5499055_object.jpg

    pzdr Seleukos

  156. Dla zbieraczy, ostatnio z katalogu aukcyjnego. Bez „rarytasow”
    https://www.bukowskis.com/fi/auctions/S197/lots/page/2
    pzdr S

  157. @mag 18:15

    Raczej jednak tak.
    Kwaśnica, jak słusznie piszesz, jest znakomita zupą. Kwasica jest zaburzeniem metabolicznym.

  158. seleuk|os|
    12 marca o godz. 18:13
    Rzym. Wszystkie Rzymianki i Rzymianie (wolni) byli praktycznie bisexualni.

    Mój komentarz
    Teza osobliwa. Praktycznie nie do udowodnienia.
    Poza tym Rzym trwał wiele wieków i przechodził przez wiele faz rozwojowych – ekonomii, prawa, obyczajowości, aż do upadku.
    Pzdr, TJ

  159. tejot
    12 marca o godz. 19:33
    Do udowodnienia. Sprobuje poszukac literatury naukowej. Nie naukawej.
    Pytanie jest potrzeba? Co ma do tematu wstepniaka? Wplyw deklaracji o wychowaniu dzieci (WHO) na polska polityke. Moze na wlasna reke? To ciekawsze.

    Link wyjsciowy https://en.wikipedia.org/wiki/Sexuality_in_ancient_Rome

    Lista pozycji odnosnikow literatury na dole jest 692sztuki. Mozna cos znalezc. Moj wpis z koniecznosci Tejot byl krotki. Mnie chodzilo o zaprzeczenie klamstwom uzywanym w dzisiejszej polityce. Slownictwa, pojec, mitow etc. Ja nie jestem naukowiec Tejot o kulturze starozytnych Grekow/Rzymian. Svetonius byl pierwszym filosofem apologeta chrzescijanstwa. Od niego zaczely klamstwa. Do dzis uzywane, patrz Kaczynski.

    pzdr Seleukos

  160. Szanowne Blogowiczowstwo (masturbacyjnoseksoznawcze),
    Otóż zainspirowany linkiem podanym przez Tobermory’ego, z trudem i z pewną niechęcią z powodu języka, starałem się zapoznać ze „Standardami …WHO”, których to wersji okazało się być więcej. Ponieważ link nie za bardzo chciał mi się otwierać, zacząłem poszukiwania od tyłu strony i moje zdumienie było ogromne. Cóż bowiem odkryłem?
    Otóż te „Standardy…”, które pozwoliłem sobie skrytykować i wywołać blogową burzę oraz nieuzasadnione ataki pod moim adresem, okazują się nieaktualne. Aktualne broszury, w tym przeznaczona dla krajów Europy w ogóle nie zawiera słowa „masturbacja”!
    To ciekawe, bo wynika z tego, że ktoś poszedł po rozum do głowy. „Przewodnik” w nowej wersji jest zdecydowanie do przyjęcia nawet dla mnie (wg wielu z Was oszołoma).
    Tak, że Trzaskowski & consortes dali się po prostu „wrobić” i zepchnąć do narożnika broszurą nieaktualną, która przewala się tylko dlatego, że jest ostatnią oficjalnie przetłumaczoną na język polski – i podkreślam jeszcze raz -nieaktualną!

    Tobermory, bez Twojego linka, który mi się nie otwiera, byłbym dalej tkwił w stanie oburzenia na pierwotny przewodnik. Mam satysfakcję, że zarówno TY, jak i wielu innych mnie „poniewierających” nie miało racji. Twoją „winę” obniżam za inspirację do poszukiwań.

  161. seleuk|os|
    12 marca o godz. 18:13

    Seleuku: nawet z pomocą Japończyka nie mogę rozgryźć tego, co masz na myśli odnosząc się do cytatu z mojego wstępniaka. Czy możesz to wyłożyć bardziej zrozumiale? Jakie kłamstwo kościelne powtarzam?

    To z kolei jest ewidentnie trafne:
    Jak mozesz zmienic na lepsze, cokolwiek, jak caly czas uzywaz jezyka oszusta, pedofila, zlodzieja, jezyka Kosciola Katolickiego? Jak mozesz zmienic co, jak swiat pojec w ktorych obracasz sa pojecia oszusta, pedofila, zlodzieja, KosciolaKatolickiego? Jak zmiany mozesz dyskutowac, jak argumenty pedofila i zlodzieja uzywasz, KosciolaKatolickiego?

    Właśnie – pozostając uwięzionym w języku oszusta, jego znaczeniach, symbolice i roi kulturowej, nic, bądź niewiele można zmienić na lepsze. Siłę zniewalającegod działania języka oszusta widać z wielką wyrazistościach w obiegu pulicznym: dziennikarze, publicyści, politycy, różni eksperci, a zwykle są to mniemani eksperci, zwykli ludzie – nieustająco są uniżeni, nadzwyczajnie grzeczni, nieśmiali, przepraszający wobec oszustów pod nazwą Kościół kat – i gadają ich językiem.
    Osobliwie, nie brak takich publicystów, którzy potrafią nawet coś krytycznie powiedzieć o jakimś zachowaniu biskupa, albo trzech, zdziwią się nawet – w swoim przekonaniu, dogłębnie szczerze – że to przecież „nie jest chrześcijańskie”, ale za diabła nie chcą widzieć tego, co w oczy bije: to właśnie jest chrześcijańskie, a te troglodyckie, tępe, obraźliwe, kłamliwe, nienawistne ględy i czyly kleru to jego istota, a nie jakiś nadzwyczajny przypadek.

  162. Tanaka, tak zrozumialem Twoje zdanie. „Od poczatku dziejów bowiem ludzkosc ma ze soba problem: dzielenia sie na slusznych i nieslusznych, przesladowania i mordowanie ze wzgledu na obsesje seksualne i w imie fantazmatycznych, antyludzkich idei, które znajduja bardzo mocne osadzenie w religiach, przenoszacych chorobe przez wieki, epoki i kontynenty”. Zrozumialem jako akceptacje (powolanie Twoje na) nieprawdziwego argumentu. Jak zle przeczytalem??? Czy ma znaczenie?

    Dlatego zacytowalem Ciebie i Optymatyk. Optymatyk moglbym zacytowac caly wpis? Caly stek bzdur?

    Mam nadzieje wyjasnilem. Jezeli nie, przynajmniej zaakceptujesz moj pkt widzenia.

    pzdr Seleuk

  163. seleuk|os|
    12 marca o godz. 19:12

    Te figurki chińskie – obowiązkowo jako pomoce naukowe do szkół! Oraz każdej kurii. Może się dowiedzą tego i owego.

  164. seleuk|os|
    12 marca o godz. 20:10

    W tym cytacie jest o tym, że religie dzielą ludzi i ich prześladują, a jednym z fundamentów tych podziałów i prześladowań są seksualne obsesje wbudowane w religie. Konserwują one, utrzymują, nawet rozbudowują te choroby, bo też je uświęcają i dzięki długiemu trwaniu – przenoszą te choroby przez całe wieki, po dziś dzień.

    Jakie więc masz uwagi czy zastrzeżenia do cytatu?

  165. Panie i Panowie.

    Te (nie)Wasze poglady, sa narzucone, swiadomie. Jak tabu. Porzucenie, zmiana na poglady rzeczywiscie „zdobyte”, wlasnym wysilkiem, jest pierwszy krok zeby nie rozdzielac KorporacjiKatolickiej od Panstwa. Stacie paliw, spozywcze sklepy, elektrownie etc, etc nie sa oddzielone od Panstwa i uslugi psych/psykiatryczne. Wszystkie sa potrzebne i wszystkie OPODATKOWANE. Zadna rozdzielona. Dzis macie „rozdzielenie” i dzis macie efekty rozdzielenia. Porzuccie tabu. Jakakolwiek jest Wasza sexualnosc, nawyki jedzenia, poglad na jazde rowerem etc

    pzdr Seleuk

  166. Tanaka
    12 marca o godz. 20:18
    Tak przedstawione Tanaka, nie mam zadnych. Przeczytalem inaczej. Moja kulpa.
    pzdr Seleuk

  167. @Na marginesie
    12 marca o godz. 18:02

    Znalazłem jeszcze parę obrazków (czy sugerujących niepełnosprawność umysłową lub wady rozwojowe?), które mogłyby bulwersować gorliwych

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Albrecht_D%C3%BCrer_058.jpg

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:B.Bermejo_Santa_Fa%C3%A7_4148.jpg

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cambrai,_Cath%C3%A9drale_Notre-Dame_de_Gr%C3%A2ce,_ic%C3%B4ne_F_581.jpg

    W sam raz na okładki kolejnych numerów.

  168. Jeszcze o wczesnym chrzescijanstwie w kontext. Ta religia byla religia praktycznie niewolnikow i ludzi z dolow spolecznych. Istniala praktyczna potrzeba przedstawienia siebie, wlasnych obyczjow jak „lepszy sort”. Porownaj z dzisiejsza sytuacja, zdarzeniami co blog opisuje. Przeciez „aktualny lepszy sort” to jest lumpenproletariat przy wladzy. Ochlokracia. Co do nie ma wiekszych watpliwosci. Kosciol i oddelegowany chwilowo dla praktyki wladzy Kaczynski to realizuje. My mamy „moralne prawo”, my jestesmy lepsi. W czym lepsi nie tlumacza. Moze kazdy biskup czy proboszcz powinien miec kleryka co bedzie jego mentorem. Jak Perykles, jak Themistokles czy Alkibiades, czy Leonidas. Powinien miec jaka katoliczke (kobiete). To bylby autentyczny powrot do kultury greckiej antycznej. I bral udzial w polityce. Oficialnie, nie przez „wybranych” delegatow.

    Tak przed spaniem, pzdr Seleuk

  169. Masturbacji… przepraszam, perturbacji wyspiarskiej ciąg dalszy: umowa brexitowa, zgodnie z przewidywaniami, padła w Izbie Gmin (242:391). Jutro parlament głosuje, czy chcą wyjść bez dealu. Jak nie, to w czwartek mają głosować za opóźnieniem wyjścia. Tereska kompletnie straciła głos… Uprzejmnie w skrócie donoszę, żeby Sz.P. nie musiało tracić czasu na czytanie o tych żałosnych zabawach.

  170. @Szary Kot 12 marca o godz. 21:06

    Ale jeśli bez dealu – to jak mogą jednostronnie opóźnić wyjście? Przecież w takim wypadku raczej zamiast wyjścia nastąpi wy… wyproszenie, wyprowadzenie, wykopsanie?

  171. @bubekró 12 marca o godz. 20:30

    Hm… Rzeczywiście. Ale skoro już oceniamy dzieła malunku, to uroda częstochowskiej ikony też jest poniekąd co najmniej… problematyczna.
    Ze szczególnym uwzględnieniem głupiej miny!

  172. Na marginesie
    12 marca o godz. 21:40

    Rozważą poproszenie o. 🙂

  173. seleuk|os|
    12 marca o godz. 20:29

    Ale te dwie chińskie figurki pt. pan i pani, w dalszym ciągu są całkiem do rzeczy 🙂

  174. Szary Kot
    12 marca o godz. 21:49

    Do Brytyjczyków musiał się bardzo zbliżyć Pan Jezus. I dlatego te skutki: bolesna męka. A miało być, że z radości serce drży…
    Miało, ale się nie dało. I czy Bóg uratuje królową?

  175. Na marginesie
    12 marca o godz. 21:40

    Wraz z datą, exit sam zapadnie. Choć rzecznik Tuska powiedział, że jak będzie odpowiednio poważne wyjaśnienie ze strony UK, a głosowanie EU27 będzie jednomyslne, to może będzie extension of brexit. Ale to wszystko musiałoby się zdarzyć w 2 tygodnie.
    Bruksela ma już chyba bardziej niż dość tej męki z Londynem.

  176. Raport WHO (2018) o edukacji seksualnej w 25 krajach Europy i Azji Środkowej.
    http://www.euro.who.int/__data/assets/pdf_file/0010/379054/BZgA_IPPFEN_ComprehensiveStudyReport_Online.pdf?ua=1

    Polska w nim nie występuje.
    Szwajcaria ma najniższy w Europie wskaźnik ciąż u nastolatek (15-19 lat).
    „Sexuality education in Switzerland is well developed. Lessons commence early, between the ages of 4 and 8 years, and continue through secondary school. There are some differences between the three lingual regions of the country. Switzerland has the lowest teenage pregnancy rate in Europe.

    Edukacja seksualna w szkole odbywa się zarówno w trakcie nauki innych przedmiotów, przede wszystkim w ramach przedmiotu Przyroda-Człowiek-Społeczeństwo (Natur-Mensch-Gesellschaft) jak i osobnych lekcji prowadzonych przez wyszkolonych edukatorów, także z organizacji pozarządowych.

  177. @legat 19:50

    Od samego początku zarówno @Tobermory jak i @wujaszek wania starali się Ci przekazać, że odnosisz się do niewłaściwego dokumentu. Czepiłeś się swojego, jak pijany płota. A teraz za swoją nieprzemakalność i lenistwo obciążasz @Toby’ego „winą”.
    Pokrętny jesteś.

  178. Wnerwiliśmy Białoruś.
    IPN wykazał, że bandzior i morderca Rajs „Bury” nie był ludobójcą, bo spalił tylko 5 białoruskich wiosek, choć mógł dużo więcej. W jego akcjach zginęło 79 osób, w tym 30 białoruskich furmanów. Wśród ofiar były kobiety i dzieci.

    „Miał [‚Bury’] przecież możliwości, by puścić z dymem nie pięć, ale znacznie więcej wiosek białoruskich w powiecie Bielsk Podlaski”.
    Na tym, nowo odkrytym, tekście oparto „rehabilitację” Burego.

  179. @Na marginesie
    12 marca o godz. 21:45

    O której częstochowskiej piszesz? To strojnisia się jest – stroi różne miny.

  180. @legat
    12 marca o godz. 19:50

    Pieprzysz, za przeproszeniem, nieprzytomnie.
    Standardy edukacji seksualnej WHO nie zmieniły się od roku 2010, w którym zostały opracowane przez międzynarodowy zespół ekspertów. I od początku słowo „masturbacja” występuje tam tylko raz i na pewno nie w rubryce „Naucz”.

  181. Tanaka
    12 marca o godz. 22:03

    Królowa jakby wypadła z łask. Tym całym Brexitem bozia bardziej cara chranit.

  182. Tobermorym
    może i pieprzę ale zaprzeczam Twemu twierdzeniu, że w „Standardach …” o których mówisz słowo masturbacja występuje tylko raz. Oto dowody ze stron od 37 do czterdziestej którejś:

    Przekaż informacje na temat:

    4,5 lat życia: – Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa
    4-6 lat: – Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie
    6-9 lat: – Zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)
    9-12 lat: – Przyjemność, masturbacja, orgazm
    12-15 lat: – Zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)

    No i co?

  183. @legat
    12 marca o godz. 23:39

    No i to, że gdybyś w porę te Standardy przeczytał, oszczędziłbyś sobie nieco wstydu i poruty.

  184. Tobermory,
    a Ty przeczytałeś i twierdzisz nadal, że „RAZ„?
    Skoro Ty tak twierdzisz, to pewnie „raz”. Stąd ten mój wstyd i poruta ma być? Od „jednego raza”? No nie przesadzaj.

  185. Tobermory,
    no chyba tak?
    Wychodzi na to, że ja czytałem, Ty też ale nie za bardzo Ci szło.
    Albo z powodu, że nobody is perfect widać, że mi się musi troic, czworzyć czy pięciorzyć w oczach.

  186. @legat
    12 marca o godz. 23:57

    Muszę cię przeprosić. Okazuje się, że metoda szybkiego czytania czasem zawodzi 🙁

    Opanowałem metodę szybkiego czytania. Przeczytałem „Wojnę i pokój” w 20 minut. To jest o Rosji
    (Woody Allen)

  187. Tobermory,
    podziwiam Cię za umiejętność szybkiego czytania i za to, że znasz pewne słowa „klucze”,
    😉
    Nie ma sprawy.

  188. No co?, też Cię przepraszam za złośliwości, myślisz może, że jakiś gorszy jestem?

  189. 🙂 Dobranoc! Jestem padnięty po dzisiejszych (wczorajszych!) nartach.

  190. W tych dniach zachodza w Bruxeli wazne rzeczy. Tereska, Komisja, Putin cieszy i Chinczyki, etc, etc. Nie martwcie siebie. Gdybyscie chcieli obserwowac na biezaco, w Bruxeli to:
    http://www.m-e-m.be/gallery.html
    Tam nie tylko oko Putina cieszy.
    pzdr Seleukos o poranku

  191. A tymczem… kardynał George Pell dostał od sądu w Australii 6 lat odsiadki. Pan Jezus już się zbliża.

  192. @Tanaka
    13 marca o godz. 9:28
    To jest jakiś przełom na poziomie kardynalskim:
    Cardinal George Pell sentenced to six years in prison

  193. Tanako
    Pod wpisem „Przebiśniegi przeciw pancerzom” znalazł się komentarz,
    (Optymatyk, 12 marca o godz. 13:05), który wygląda na spreparowany „fake” – udający opinię, głos czytelnika – w rzeczywistości – ma wywołać jedynie negatywną reakcję emocjonalną.Ot zwyczajna mowa nienawiści opakowana, stylizowana(przypisy, bibliografia) by nadać pozory wiarygodności, obiektywizmu czy neutralności( „No i co moi drodzy ateiści?, zaznaczam, że sam nim jestem”) Czyżby sam ks. OKO?
    Proszę wybaczyć – Optymatyk podrzucił pod drzwi ‚gówno’ owinięte w papier, dodatkowo zapakowane w papierową torbę, następnie podpalił, zadzwonił do drzwi. „Oddarowany” widząc płonacą torbę instynktownie zadeptuje ogień niestety jednocześnie (nieświadom)”rozbryzguje” zawartość torby. Szanowny Gospodarzu bloga, rozważ usunięcie tego „komentarza”.

    PS
    Mam wrażenie, że blog „Listy ateistów” stał się celem rozmaitych religijnych aktywistów, ktorzy za punkt „honoru” biorą publikowanie w tym miejscu swoich obsesji.
    Oczywiście można to potraktować jako komplement(wyróżnienie)- takie zainteresowanie:-) .
    Niemniej, nawet w tak otwartym miejscu warto postawić granicę.

  194. „Obdarowany”
    przepraszam

  195. Jak stać się ateistą z misjonarza ( można włączyć polskie tłumaczenie ) 12 min.
    Wisdom from Strangers

  196. maksim
    13 marca o godz. 14:01

    Melduję posłusznie, że nawet o wiele mniejszych kobył, jeśli nie są autorstwa Antoniusa lub Tanaki, nie czytywam, nawet gdyby je posypali grubo cukrem.

  197. @Tobermory
    13 marca o godz. 0:24
    Nie ma powodu się spierać. Jest coś takiego jak ctrl-F i od razu widać,. że w tekście „masturbacja” występuje SIEDEM razy.

    Nie wiem tylko jak jest dopuszczalna ilość „masturbacji” w tekście

  198. zetus1
    13 marca o godz. 14:37

    Świetne! Od razu mam pomysł, jak to wykorzystać.

  199. zetus1
    13 marca o godz. 15:39

    Ilość wystąpień nie ma związku z ilością sensu. A właściwie ma taki, że jest w pewnym momencie tematem nowym, a następnie to powtórki, lub pewne poszerzenia wiedzy.

  200. @zetus1
    13 marca o godz. 15:39

    Dziękuję za wskazówkę 😉
    Mnie tam żadna ilość masturbacji nie przeszkadza. Przede wszystkim chodziło mi o to, że ten termin w standardach WHO w żaden sposób nie jest powiązany z terminem naucz
    Autorzy „Standardów” to nie brydżyści, którzy uważają, że masturbacji trzeba kogoś nauczyć, bo sam tej przyjemności nie odkryje.

  201. Czytając pewne wpisy można dojść do wniosku ,że masturbacja masturbacją też jest możliwa.

  202. @Tobermory 15:57

    Trzeba by było tekst standardów przeszukać pod kątem: „osiągnij mistrzostwo”. Nie wątpię, że chętni się znajdą. Byle tylko nawijać o masturbacji. Swoją drogą, co te onanisty tak im przeszkadzają. W końcu zazwyczaj, jeśli już marszczą freda, to czynią to w domach. Nie widziałem, żeby Trzaskowski publicznie obnosił się z rozpiętym rozporkiem. Albo żeby jakiś totumfacki strzepywał mu z garnituru łupież.

    @maksim 14:01

    Nie przejmuj się optymatykiem. To zawodowy głosiciel prawdy objawionej o kapuście.

  203. Można naprawdę zgłupieć! Jest też inny wyraz na opis stanu umysłu człowieka, ale jest seksistowski, więc go odrzucam (ocipieć). Na Zachodzie małe dzieci już rozumieją co oznaczają literki w zestawie LGBT, sorry – tyle mają wiedzieć warszawskie dzieci, a zachodnio-kapitalistyczne mają w planie szkoleniowym jeszcze dalsze litery:
    Drugie T, I oraz Q. Jestem zbyt stary i fantazja już nie ta, więc nie wyobrażam sobie, co zadowala ludzi o preferencjach związanych z tymi literami. To „I” oznacza podobno „Intersex”. Proponowałbym jeszcze włączenie do planu szkolenia bardzo istotny czynnik, reprezentowany przez literę „Z” i na tym się znam – „Zamiast seksu”. Są podobno różne sposoby realizacji – typowe to: 1)Szklanka wody,
    2) śledź i pieprz, choć mi się chyba pomyliło – to były środki antykoncepcyjne, a nie zadośćuczynienie preferencjom – przepraszam za pomyłkę.
    Można też użyć „Z” dla zoofilii.

    Liczba liter ma zresztą charakter rozwojowy, np. „F” – gdy fetysz zastępuje inne formy seksu. Widziałem coś zbliżonego jako wychowawca na kolonii. Mieliśmy tam m. in. chłopca z rodziny wicewojewody opolskiego, który regularnie moczył siennik i dodatkowo wąchał swoje skarpetki, długo używane i widać było zachwyt na jego twarzy. Szkoda, że go nie zapytałem, czy osiąga tym jakiś drobny orgazm. Jest też niegroźna inna litera – „A”- rozwinięcie zostawiam czytelnikom.
    Przeczytałem informację, trochę zbliżoną do intencji Trzaskowskiego, który przewiduje absolutną wolność rodziców w tym temacie. Takiej wolności nie mają rodzice w krajach, gdzie ideologia gender ma zastosowania systemowe. Tam rodzice muszą walczyć o prawo decyzji. Udało się to Andaluzyjczykom, bo rząd regionalny w Sewilli uchwalił odpowiednie prawo, a partia Vox nawet ułatwia rodzicom zajęcie stanowiska, umieszczając w Internecie tekst oświadczenia.

    Podsumowując nieco moje stanowisko w sprawie wczesnego zapoznania dzieci z wachlarzem preferencji, powiedziałbym tak:
    Zacznę od tego, że nie pamiętam, jak ja zdobywałem informacje w temacie tabu. Nie było Internetu ani porno w radiu (telewizji też nie było), dostępu do odnośnej literatury też nie – pożyczałem książki z katolickiej biblioteki. Z pisma świętego może coś wiedziałem o rozterkach Onana, ale raczej bardzo późno. Z całą pewnością nigdy nie rozmawiałem na ten temat z rodzicami. Chyba dopiero drobne doświadczenia erotyczne wzbudziły u mnie zainteresowanie, ale niewiele pamiętam.
    Przed klasą maturalna byłem na kolonii nad morzem. Podczas potańcówki dziewczyna wciskała swoją nogę między moje i spowodowała reakcję, trochę wstydliwą, trudną do ukrycia, bo byłem tylko w spodenkach gimnastycznych.

    Jako rodzic byłem w sytuacji komfortowej, mam tylko córki i żonę nauczycielkę. Ze starszą żona dużo rozmawiała, a młodsza studiowała odnośną literaturę i o nic nie pytała. Miała tylko jeden poważny problem egzystencjalny. Pytała żonę, czy ją na pewno sama urodziła, czy wzięła ze sierocińca. Pewnie widziała coś takiego w mediach, raczej przeczytała, bo nie lubiła TV.
    Myślę, że dla mnie rozsądna „seksualizacja” w szkole (może w liceum) byłaby wskazana, bo byłem karmiony przez XIX-wieczną literaturę romantyczną i mój obraz kobiety był daleki od rzeczywistości i opóźnił zbytnio mój rozwój w dziedzinie kontaktów seksualnych.

    Byłbym za „szkoleniem” w szkole, ale kto to ma zrobić? Jakoś nie widzę tych rzesz specjalistów nawet dla Warszawy. Nie chciałbym, aby takim uświadamianiem zajmowali się katecheci i tłumaczyli deflorację ugryzieniem jabłka przez pra-kobietę, ani nie propagowali dzieworództwa jako najlepszą metodę prokreacji.
    Poza tym program musi być starannie dobrany i konsultowany szeroko przed rozpoczęciem akcji, aby uniknąć idiotyzmów, popełnionych np. w Niemczech. Nie wydaje mi się bowiem, że małe dzieci powinne znać organizację burdelu. Nim im taka informacja może być przydatna, to i organizacja może ulec zmianie, a poza tym dawno zapomną, czego ich uczono w szkole, zgodnie z definicją wykształcenia:
    Wykształcenie to jest to co zostanie, gdy fakty ulecą z pamięci.
    W to wierzę, bo sobie to udowodniłem na wielu osobach.

  204. @Antonius
    13 marca o godz. 17:03

    Trzeba przyznać, że masz niezły burdel pod czaszką i stosowna edukacja w swoim czasie bardzo by temu zapobiegła.

    „Jestem zbyt stary i fantazja już nie ta, więc nie wyobrażam sobie, co zadowala ludzi o preferencjach związanych z tymi literami. To „I” oznacza podobno „Intersex”.”

    Najwyraźniej bawi cię ten temat, ale zasięgnięcie informacji choćby w Wiki przekracza twoje możliwości.

    Intersex = obojnactwo, hermafrodytyzm

    Bardzo zabawna jest sytuacja, gdy urodzi się dziecko z zewnętrznymi oznakami jednej płci i wewnętrznymi drugiej np. chłopiec z jajnikami zamiast jąder. Może zadowoli go dziewczynka z odwrotną konfiguracją?

  205. Redukowanie edukacji seksualnej do „nauki masturbacji” pozwala na ucieczkę od tematu, zamykanie oczu na fakt, że dzieciom w Polsce brakuje nie tylko stosownej do wieku informacji o ciele i jego fizjologii, ale i o rozwoju emocjonalnym, o uczuciach i o tym, jak nie dopuścić do przemocy seksualnej, jak rozpoznawać molestowanie i wykorzystanie, i gdzie szukać pomocy.

  206. 65-letni izraelski milioner zmarł w Paryżu podczas operacji powiększania penisa. Czegóż się nie ryzykuje dla zadowolenia partnerki 🙄

  207. Definicja według biskupów

    masturbacja = zachowanie samotniczo-ipsacyjne

    Samotnicze?

    https://www.youtube.com/watch?v=nDIoAD02B9E

  208. Z komentarza Antoniusa pośrednio wynikło, że jeśli dzieci nie zadają pytań, to edukacja seksualne nie jest potrzebna, a rodzice mogą w tym względzie odetchnąć z ulgą 🙂

  209. Duzo bylo o masturbacji, ale nie wszystko. Kiedys pisalismy o film „Spotlight” i pedofilii. Ten temat ciagle wraca. Wbudowany w system KorporacjiKatolickiej. To teraz temat, miedzy innymi masturbacja systemowa, ale wsrod doroslych.

    Kiedys mialem spotkanie z jehovitami. Andakt (rekolekcje). Chcialem znalezc pare osob, bylych jehovitow, co by pomogly mnie dobrac do kasy jehovitow. Znalazlem, rozmawialismy, ale pranie mozgow jest tak daleko posuniete, nie mogli wyobrazic. „Czy mozna???, Jak mozna???” (w domysle dobrac do kasy)

    Jak daleko w sekcie katolickiej, sami mozecie ocenic. Popatrzcie na film, jak na system zorganizowanego sutenerstwa. Ofiary w dalszym ciagu nie potrafia sprzeciwic systemowi. Zadac odszkodowanie nprzyklad. Film jest dosc dlugi, tlumaczony na POLSKI.

    https://www.arte.tv/pl/videos/078749-000-A/molestowane-zakonnice-kosciola-katolickiego/?xtor=CS4-263

    pzdr Seleukos

  210. Antonius
    13 marca o godz. 17:03

    Rozumiem Cię, Antoniusie, i dlatego w tym temacie nawet się nie zająknę. Bardzo staromodny byłem od urodzenia, bo nigdy o tych sprawach rozmawiać nie lubiłem. A teraz byłoby nawet śmieszne, gdybym zabierał głos. Dlatego powiem o czymś ważnym w każdym wieku, jeśli nie liczyć tych z demencją.

    Dziś odkryłem na własnej skórze źródła finansowania kaczych prezentów. Trzy lata temu pierwszy raz w życiu założyłem w banku konto. Bank się nazywa „OKO”…tfu, durnia kawał!…PKO. Wybrałem go dlatego, że nie mam głowy do niczego, co pachnie pierdzistołkowatością,, a to ućciwy państwowy bank dla takich jak ja jołopów. Pani pierdzistołek mi zaproponowała włożenie kasy na lokatę na dwa lata z oprocentowaniem 1,8. Niech będzie. Po dwóch latach nie pamiętam, ile zyskałem, bo zapomniałem. Ale pani zaproponowała, żeby teraz zrobić lokatę na rok (bo poprzednia możliwość już nie istnieje) z oprocentowaniem 0,9. Niech będzie. Dziś byłem sprawdzić, co po roku. Otóż doszło mi 360 zł z potrąceniem belkowego i opłat za prowadzenie rachunku 8 zł (nie wiem, czy na miesiąc, czy jak). Gubię się w takich sprawach, więc dopiero w domu wyczytałem, że lokata jest automatycznie przedłużona na kolejny rok, ale z kolejnym zmniejszeniem oprocentowania do 0,7. Brat, jak wpadł w zidiocenie, pożyczał od Prowidenta 1000, oddawał 1500 czy więcej, a tu, panie, daję im, powiedzmy 50 tys. na rok, a oni, a oni mi z łaski dają za to 350 zł. Ty masz łeb, Glapiński. Od żony usłyszałem, że jestem głupi jak but. Chyba ma rację, bo skąd głupi ma wiedzieć, czy jest głupi jak but, czy inaczej. W każdym razie wystraszyłem się, że jeszcze rok, dwa, a procenty i koszty w PKO będą takie, że moje oszczędności w państwowym banku nie będą rosły, tylko będą się zmniejszały, a jak będę miał sto lat, do swoich minusowych lokat będę musiał dopłacać za prowadzenie minusowego konta. Jezu, czemu mi nikt wcześniej nie powiedział, że trzymając w PKO, wspieram kaczkę?!

  211. Blogiem a prawdą, chyba jedynie @Antonius opisał „jak to było” in the old days. Reszta teoretyzuje.

  212. wbocek
    13 marca o godz. 18:30

    Poprawka: nie „źródła finansowania kaczych prezentów”, lecz jedno ze źródeł.

  213. Sytuacja nie ma racji
    bez powszechnej masturbacji
    Gdyby Onan żył
    Też by to robił
    Dla własnej satysfakcji.

    (bardzo luźna parafraza z Marat-Sade’a)

  214. Tu ciekawy wypadek. Hiszpanka 31lat, sex oralny z partnerem wywolal reakcje alergiczna. Zakonczona szpitalem. Wnosek, trzeba testowac siebie na wszystkie przpadki, nie tylko pylki brzozowe.
    https://casereports.bmj.com/content/12/3/e227398
    pzdr Seleuk

  215. @ zezem
    13 marca o godz. 18:33

    Blogiem a prawdą, chyba jedynie @Antonius opisał „jak to było” in the old days. Reszta teoretyzuje.

    Blogiem a prawdą chyba tylko @Antonius zna aż tak zamierzchłe old days z autopsji 😎
    Albo tylko on się do tego przyznaje 😉

  216. @zezem

    Sorry, zapomniałem zaznaczyć cytat.

  217. Odnoszę wrażenie, że może się stać słabo zauważalna linia dzieląca zainteresowania uczestników blogu ateistów i płciowe wzmożenia katabasów. Jedność ponad podziałami?

  218. Tobermory
    13 marca o godz. 19:43
    Albo tylko on się do tego przyznaje
    I to należy docenić!

  219. @wbocek
    13 marca o godz. 19:50

    … albo linia dzieląca @wbocka od ascetów 😉

  220. „Scisnieta” Tereska przegrala wlasnie 312:308 „twardy” Brexit. Teraz troszke inkontynencii bedzie. Jutro. Jednoczesnie EU oczekuje cos wiecej jak onanism (brytyjski), zeby przedluzyc do maja (wybory EU).
    pzdr S

  221. Tobermory
    13 marca o godz. 19:54

    To jest zwyczajne personalne przysrywanie, a ja zauważyłem tylko, bez wytykania palcem, katabasopodobne oblizywania się przy temacie.

  222. Sytuacja w skrócie jest taka, że jakkolwiek parlament uchwalił, że nie chcą wychodzić bez dealu wcale (ledwie co, 312:308, jak już podał Seleuk), to od samej ten uchwały nic się nie zmieniło w samej materii. Tzn. jak na razie wychodzą 29 marca. Jutro Izba Gmin będzie głosować nad wystąpieniem do UE o przedłużenie Art. 50. W obecnych nastrojach nie wiadomo ani czy jutro Izba Gmin o tym zadecyduje, ani czy Rada Europejska przedłużenie przyzna, zwłaszcza że musi być jednogłośne.
    Prolongata miałaby być do 30 czerwca, żeby Brytyjczycy nie musieli organizować wyborów do PE. W tak krótkim czasie nic zasadniczo się nie zmieni.
    Prawdopodobnie Tereska trzeci raz spróbuje przepchać swoją umowę w ostatniej chwili jako jedyną jako taką opcję.

  223. @wbocek
    13 marca o godz. 20:46

    „zauważyłem tylko, bez wytykania palcem, katabasopodobne oblizywania się przy temacie.”

    To interesujące. W którym miejscu?
    Chętnie się dowiem, co ci się kojarzy z „oblizywaniem się przy temacie”?

    I czym się różni „zwyczajne personalne przysrywanie” od przysrywania rzucanego w przestrzeń?

  224. 13 marca o godz. 14:01
    Maksim

    Paradox już Ci zasugerował, by się wpisem onego nie przejmować, więc powiem za Irena Kwiatkowska : ten pan ma rację!
    Owze wyprodukował zbyt męczący tekst i nieswoimi słowami, co zniechęca do czytania. I dobrze!

    Z granicami, owszem, to racja, mogą być pomocne. Wobec takich, co nie umieją żyć na wolności. Gdzie je ustanowić, to już inna sprawa. Mamy tu zwolenników scislejszej kontroli granicznej i odbierania paszportów i takich co uważają, że raczej „trzeba wierzyć w człowieka, koleś! ”

    Religiantow, zdeklarowanych i zamaskowanych, nawet przed sobą, blog bardzo przyciąga. Dowodzi bowiem pustoty religianta, a religiant bardzo chce czuć w sobie jakąś treść. Więc się żołądkuje.

    Właściwie, bywa to nawet mile. Mamy tu sporo facecji i szczerego śmiechu. Oraz solidna porcje kpin. Co religianta porusza do silnych wzmozen, a to podnosi dawkę rozrywki.

    Rzecz jasna, bywają też religianci bardzo nudni lub bardzo zautomatyzowani. Trochę szkoda, bo to mniej okazji do figlii. Czasem trzeba takim zatrzasnac drzwi. Raz chyba nawet z palcami.

  225. Tobermory
    13 marca o godz. 21:53

    „I czym się różni „zwyczajne personalne przysrywanie” od przysrywania rzucanego w przestrzeń?”.

    M.in. Tobą się różni. Wszystko się najbardziej różni człowiekiem – o czym na blogu jest najmniej. Dla mnie nie ma tabu, są inne kwalifikacje.

  226. Rany Julek (i Mańka też!),
    wczoraj wróciłam z podróży w moje klimaty meteolo i powiem wam, nie jest to fajne. Tam palmy, kaktusy i inne okoliczności, tutaj jeszcze śnieg, jeszcze kapkę mrozu, chociaż moja wioska przepiękna leży na równoleżniku mniej więcej południowej Francji, północnych Włoch.
    No ale jak trzeba, to trza wytrzymać do wiosny i tego się trzymam!
    Idę dospać.

  227. Szary Kocie,
    nocowałam chwilutkę w Londynie przedwczoraj, lecąc z tych tam…cholerka, dżdżtysto macie naokoło, ale przyjęłam to na klatę, chociaż pierwszy raz zdarzyły mi się takie okoliczności pogody w Londynie.
    Ale to był dopiero mój drugi raz 😉

  228. @Tanaka, @Tobermory
    13 marca o godz. 15:52

    Nie wiem tylko jaka jest dopuszczalna ilość „masturbacji” w tekście 🙂

    To oczywiście była ironia, ale nie dodałem uśmieszku. Słowo „masturbacja” jest u nas tak przerażające, że można nim zabić szanse w wyborach. A co dopiero SIEDEM „masturbacji”.
    Pamiętam, że w czasie spowiedzi przed pierwszą komunią otrzymałem pytanie „czy robiłeś rzeczy nieskromne i ile razy”. Teraz juz wiadomo: WHO: siedem razy.

  229. Tobermory
    13 marca o godz. 21:53

    Z tym „oblizywaniem się przy temacie” rzeczywiście przeholowałem. Wzięło się to stąd, że chciałem mocniej powiedzieć, że blog nie jest ministerstwem edukacji, więc niczego się tu nie załatwia prócz zaspokojenia potrzeby gaworzenia. A że przywiązanie do tematyki niżej pasa jest katabasopodobne albo i człekopodobne – np. eksploatowanie w niewiadomym celu tematu masturbacji, a publiczny, nieskrępowany erotoman, który opowiada jak rozkłada kobietę na stole i się z nią stołuje, wskoczył z kolejną erotomańską sensacją bez związku z edukacją – to szlag mnie trafił. Ale zimowiosną na wodzie wszystko przechodzi. Lete.

  230. @zetus1
    14 marca o godz. 8:05

    Toć się domyśliłem 😉
    A propos spowiedzi przed komunią, to chyba tu już wspominałem o rozmowie z tutejszym 9-latkiem na ten temat.
    Zbliżała się bowiem jego komunia (tutaj dopiero w tym wieku czyli w trzeciej klasie) i tematem była pierwsza spowiedź. Odbyła się ona 4 tygodnie przed terminem komunii.
    Pamiętny moich dawnych emocji spytałem żartobliwie, czy wyznał wszystkie grzechy.
    – Grzechy?! Grzechów się jeszcze nie uczyliśmy.
    – No, to co to była za spowiedź?
    Okazało się, że dzieci miały do wyboru trzech spowiedników i mogły się kierować sympatią, zaufaniem czy tam kto co odczuwał przy wyborze. Dzieciak wybrał starego, brodatego zakonnika z niedalekiego klasztoru bernardynów. Rozmowa była w osobnym pomieszczeniu (Beichtzimmer), na siedząco, na krzesłach ustawionych twarzą w twarz lub bokiem do siebie.

    Tematem rozmowy było sumienie – co uważasz za niedobre w swoim postępowaniu w stosunku do twojego otoczenia, rodziny, kolegów? Czy tego żałujesz? Chciałbyś naprawić?
    Żadnego intymnego wypytywania, a przecież to ten sam kościół katolicki, co w Polsce!

    Kiedy jakiś czas później spotkałem lokalnego proboszcza, wrażliwego, delikatnego człowieka, wspomniałem w rozmowie to zdanie: Grzechów się jeszcze nie uczyliśmy…
    Odpowiedział z całą powagą:
    – Dzieci w tym wieku (9 lat!) nie znają jeszcze poczucia grzechu 😎

  231. @wbocek
    14 marca o godz. 9:08

    OK. Co do erotomana-gawędziarza podzielam twoje zdanie.

  232. 14 marca o godz. 8:05
    Zetus1

    Porządny wyznawca nic nie wie o masturbacji, a wszystko o onanii. Zna się bowiem na niebieskiej książeczce. Każdy biskup wie też – dlatego jest biskupem – że od onanii wysycha stos pacierzowy, ma się egzemy, pryszcze, niezdrowa cerę, zapadniete policzki i metne spojrzenie, lysieje się, dostaje się nieswiezego oddechu oraz jakania.
    Na pewno dowiedział się tego od Onana. No i Jezusa, bo każdy biskup wie co mówi Jezus.

    Nie jest przy tym całkiem jasne, czemu Kościół kat nie chwali się seksualizowaniem dzieci przedkomunijnych, a chwali sie, że kto inny seksualuzuje, chroniąc od gwałtu kleru, który małe dzieci gwalci.
    Czy chodzi może o przyrodzona – jak przyrodzenie – skromność Kościoła kat?

  233. @Tanaka 9:51

    I jeszcze błony pławne między palcami wyrastają.

  234. @paradox57
    14 marca o godz. 10:00

    Tylko u nóg. U rąk – owłosienie.

  235. Alicja-Irena
    14 marca o godz. 2:53

    Pogoda w tym tygodniu jest „dynamiczna”. Za to 25 i 26 lutego padł dwukrotnie rekord temperatury zimą – na wybrzeżu Walii było ponad 20 stopni. Miałem wtedy przyjemność asystować w instalacji pewnych urządzeń na polu w środku Anglii i nie rozebrałem się do T-shirta tylko dlatego, że w bluzie miałem potrzebne kieszenie. Wróciłem opalony na pysku, jak z wycieczki. Luty! Za to dzisiaj podobną akcję odwołałem i z ulgą posiedzę w biurze.

  236. Antonius
    13 marca o godz. 17:03
    Też nie pamiętam, jak zdobywałam wiedzę w temacie tabu, ale w domu była literatura na ten temat. Poza tym jestem dzieckiem wsi (a nawet weterynarzy wiejskich w dawnym stylu) i patrząc na zwierzęta, mogłam kojarzyć to i owo.
    W ogólniaku pani wychowawczyni na lekcjach pod tytułem „godzina wychowawcza” próbowała nas „dziewczynki” uświadamiać, tak jakby lekcji biologii nie było, a my, szesnastolatki plus, dalej wierzyły w bociana 🙄
    https://www.youtube.com/watch?v=dAOtPpj-HDY

  237. Na blogu ateistów pasuje odnotować sprawę niedużą personalnie, ale tematycznie – ogromną jak cała katolska Polska. Sąd apelacyjny zrąbał wyrok sądu rejonowego w sprawie domniemanej obrazy religijnych uczuć szóstki katolickich obrażonych, którzy poczuli się tak mocno obrażeni wizerunkiem zdumionego Jezusa w „Nie”, że jak jeden mąż polecieli do ziemskiego sądu. A przecież dziecko wie, że o całą wieczność sprawiedliwszy jest sąd niebiański – wystarczy cierpliwie poczekać. Wot – skazał Fiedot – jak obrażone chamy potraktowały Boga, który ich zdaniem nie ma prawa się zdumiewać. Mnie natomiast w tej sprawie zdumiało/nie zdumiało oskarżenie Urbana przez prokuratora o umieszczenie „karykaturalnego wizerunku zdumionego Jezusa”. Żeby mnie grom spalił na środku Jamna, nie zrozumiem, co jest karykaturalnego w zdumieniu człowieka zwanego „Bogiem”. Bo zdumienie Boga zwanego „człowiekiem” to dopiero byłaby obraza. Zdumiewać się może człowiek, który czegoś nie wie. U Boga, który wie wszystko, zdumienie – i jakiekolwiek ludzkie uczucia – jest wykluczone. Gdyby więc prokurator oskarżył Urbana nie o karykaturalność wizerunku, lecz o obrazoburstwo w przypisywaniu Bogu ludzkiego uczucia zdumienia, miałby rację. Ale do takich szczytów intelektu i sześciu obrażonym, i prokuratorowi hen, hen daleko.

  238. @English listeners
    Kolejny ciekawy program z BBC4. Zalinkowany poniżej pierwszy odcinek (14 minut) dotyczy zmiany klimatu, ale cała seria jest nie tyle o klimacie, co o mechanizmach szerzenia się fałszywych idei, przyczynach odrzucania naukowych wyjaśnień zjawisk, samooszukiwaniu się itp. Dostępne są 3 odcinki, dziś i jutro kolejne.
    Na blogu ateistów jak najbardziej stosowna wrzutka – moim zdaniem utrzymywanie się i szerzenie idei religijnych jest oparte na tych samych mechanizmach.
    Enjoy! (z ang. „cieszta się!”)
    https://www.bbc.co.uk/programmes/m000357k

  239. wbocek
    14 marca o godz. 11:00
    Wbocku,
    co to są tak zwane „uczucia religijne”, ciekawa jestem. Jak to jest prawnie zapisane. Mnie się wydaje, że „uczuć”, jakichkolwiek, nie tylko religijnych, nie można prawnie klasyfikować.

  240. @Tanaka
    14 marca o godz. 9:51
    A propos Onana, to interesujący jest fenomen języka kościelnego.
    Takie słowo np.: „ubogacać” występuje tylko w żargonie kościelnym,
    „niepokalany” – nie wiem co znaczy etc.

    Warto by rozszyfrować niektóre słowa, które spotyka się tylko w języku kościelnym bo ten język jest dość hermetyczny, a wierni przepuszczają tę papkę przez uszy bez zrozumienia. Zwykle też jest tak, że język determinuje sposób myślenia (i vice versa), nawet jestem skłonny założyć, że języki z rodziny germańskich, są bardziej racjonalne, techniczne i są bardziej jednoznaczne. Kłopot może być z tym, że nie jesteśmy raczej namiętnymi słuchaczami tego żargonu.

    Słyszałem kiedyś zwrot „niepokalane poczęcie” pewnego radia i do tej pory nie wiem co to oznacza.

  241. @Szary Kot
    14 marca o godz. 11:08
    Bardzo fajne. Myśle, że ma to (denial) związek z „identity politics”.
    Klasyfikacja:
    1. Zaprzeczenie bezpośrednie.
    2. Rozwodnienie tematu
    3. Implicatory denial (ignorowanie czegoś co zauważamy)

  242. Tobermory
    14 marca o godz. 9:08

    Mój komentarz
    Tobermory, koncepcja pierwszej spowiedzi z łańcuszkiem wyznawaniem grzechów, kiedy, ile razy, dlaczego, w tym czynienia rzeczy tzw. nieskromnych, w szwajcarskim KK upadła. Jak to się stało, że szw. księża zorientowali się, że dziecko w wieku lat 9 ma takie pojęcie o grzechu, jak ryba śródlądowa o lataniu?
    O tym doskonale wiedzą duchowni w Polsce. Prosta sprawa, lecz niedostępna do rozwiązania w polskim KK, który jest skamieniały, zmurszały, wsobny, zapatrzony w siebie, patrymonialny oraz straszący. Niech będzie jak jest, na wieki wieków.

    O tym, ze duchowni w Umęczonej od dawna to wiedza i widzą świadczy przebieg mojej spowiedzi pierwszokomunijnej. Ksiądz w trakcie spowiedzi wychylał się z konfesjonału, strofował na dziewczynki, by nie rozmawiały, coś poprawiał, wiercił się, znów przychylał ucha do penitenta, nie pamiętał, co ten mówił przed chwilą, a jak potem sprawdziłem, do każdego mówił mniej więcej to samo, klepał, terkotał, a nie mówił. Spowiadał w tempie filmu Chaplina o pracy przy taśmie. A ostatniego załatwił w 2 minuty, a ten był uradowany, że mu się udało.
    Pzdr, TJ

  243. @zetus1
    14 marca o godz. 11:30

    Niepokalany (immaculate, unbefleckt) = bez skazy, grzechu

    macula (lat.) = plama, skaza
    kalać = brudzić, plamić, zanieczyszczać
    Zły to ptak, co własne gniazdo kala

    W bajce o niepokalanym poczęciu chodzi podobno o to, że Jezusa mogła urodzić tylko kobieta wolna od grzechu pierworodnego, zatem także bez grzechu poczęta.
    Nie pytaj mnie o szczegóły techniczne 🙄

  244. @tejot
    14 marca o godz. 11:45

    „Jak to się stało, że szw. księża zorientowali się, że dziecko w wieku lat 9 ma takie pojęcie o grzechu, jak ryba śródlądowa o lataniu?”

    Nie wiem, nie zapytałem wtedy, a to było już jakieś 20 lat temu. Właściwie to chętnie bym o tym z jakimś tutejszym księdzem porozmawiał, ale brakuje okazji. Księży też podobno brakuje.

  245. @Tobermory
    14 marca o godz. 11:48
    Tylko jak to rozumieć w kontekście „niepokalanego poczęcia radia” ?
    Wystartować higienicznie ze stacją radiową ? Ono, to radio, jest raczej befleckt (cool)

  246. @zetus1
    14 marca o godz. 12:15

    Interesująca metafora. Pewnie od strony moralnej. Na przykład wszyscy redaktorzy po szkole Rydzyka, niesplamieni występami w innych mediach – nieochrzczonych i niepoświęconych 😎
    Są jeszcze takie w RP?
    Może też niesplamieni doświadczeniem, wiedzą, kulturą, etyką etc.
    Które to radio?

  247. @Tobermory
    14 marca o godz. 12:36

    To właśnie!

    P.S. Tak na marginesie, ja znam tylko znakowe reprezentacje buźki wesołej i smutnej, a Ty masz szerszy repertuar. Jak ?

  248. @Tanaka
    13 marca o godz. 15:50
    Ponieważ spodobało Ci się ctrl-F, to dodam tylko, że istnieje jeszcze:
    F3 – następne wystąpienie
    shift-F3 – poprzednie wystąpienie
    Może się przydać 🙂

  249. Nie wszystkie będą wyglądały jak w podanym linku, bo oni ciągle coś zmieniają :mrgreen:

  250. No właśnie 🙁 😈

  251. Najważniejsze przykazanie ludu Piraha:

    Nie mów nikomu co ma robić.
    Life is hard enough. Just live your life the best you can.
    Życie jest wystarczająco trudne. Żyj jak najlepiej potrafisz.

    Zdaje się ciekawsze od 10 przykazań. 😕

  252. zetus1
    14 marca o godz. 13:18

    Ale to jest otwarte na interpretacje. Niektórzy intensywnie narzucają niezainteresowanym swoje urojenia, najlepiej jak potrafią. Żyją w ten sposób pełnią życia.

  253. seleuk|os|
    13 marca o godz. 20:38

    A bo to jest o wiele bardziej skomplikowane, przez co trudne do zrozumienia, dla nie znajacych brytyjskiej mentalnosci. Sam sie jej wciaz ucze i jedyne co rozpoznaje to rezultaty jej dzialania.

    W tym wypadku, widze tak:

    Teresa, sama zdeklarowana przeciwniczka Brexitu, robi co moze, tak to ma wygladac, zeby doprowadzic do skutku…, nie doprowadzajac jednoczesnie… (wyjasnie jak to widze pod koniec tego postu)

    1) NIKT nie moze jej zarzucic, ze sie nie stara !
    2) Moze sie jej nie udac, ale KAZDY widzi, ze sie stara, jak jasna cholera !
    3) WSZYSCY, doslownie wszyscy, jej jak moga przeszkadzaja !
    4) Zarowno zwolennicy, jak i przeciwnicy preszkadzaja jak moga. Ci co glosuja ZA i ci co PRZECIW, jej przeszkadzaja, choc kazdy inaczej, ale wspolnie PRZESZKADZAJA.

    Teraz przypatrzmy sie uwarunkowaniom.

    1) Referendum wskazalo na BREXIT. [zabawne jest to, ze Brexit realizuje jego przeciwniczka, choc negocjacje powierzyla zwolennikowi]
    2) Wynik referendum wskazuje co rzad i Premier MUSI zrealizowac ! [chce,czy nie chce, niewazne co sama uwaza, MUSI! ]

    Gdyby Teresa tego nie robila, to:

    3) Mialaby sprawe o zlamanie prawa, a Torysi…
    4) Mieliby „w plecy” nastepne 30 lat, lub wiecej, az do czasu, gdy zostanie im zapomniane sprzeniewierzenie sie woli narodu wyrazonej w referendum.

    Jednoczesnie :

    5) Prawo zabrania powtorzenia referendum na ten sam temat wczesniej niz po 5 latach…
    6) A tymczasem powoli, ale nieustannie rosnie swiadomosc skutkow jakie Brexit spowoduje natychmiast i dlugofalowo, co z kolei …

    Ujawnia kilka ukrywajacych sie w cieniu rzeczy:

    7) Falszywosc argumentacji pro i nieudolnosc argumentacji contra.
    8) Powierzchownosc wyzej wspomnianych argumentacji

    Pamietamy, no moze powinnismy pamietac, znakomity serial „Keeping Apperance”, w Umeczonej znany jako „Co ludzie powiedza?”. Jesli posluzymy sie konwencja tego serialu do popatrzenia na Terese, to zobaczymy, ze „zachowuje twarz” i jednoczesnie ja traci, lub jak wyzej napisalem, robi co moze, zeby doprowadzic do skutku…, nie doprowadzajac jednoczesnie…

    Wlasciwie to tez dotyczy niemal calej klasy politycznej UK i to zarowno tej wspierajacej, jak i oponujacej.

    Kilka uwag dodatkowych.

    A) Wlasciwie to mozna by powiedziec, ze mamy „Klasyka” w postaci problemu „Zjesc ciasteczko i je miec”, tyle tylko ze nie ma jednego ciasteczka tylko wiele roznych „ciasteczek” i spora liczbe jedzacych, nawalajacych sie z tymi ktorzy chca je zachowac.

    B) Cos co w kraju, ktory wydal Willa S., moznaby okreslic jako dramat, w miare uplywu czasu ewoluowalo przez komedie do obecnego stanu, ktory wydaje sie tragifarsa, jesli nie juz burleska.

    C) Lech W. mawial, ze „Nie chcem, ale muszem”. Teresa dziala w warunkach, ktore trawestujac klasyka mozna opisac, ze „Muszem, chociaz nie chcem”…

    Pozdrowka
    ~l.

  254. Pozdrawiam BLOG i blogowiczow. Zycie mnie wciagnelo i sie nim musialem zajac intensywniej niz normalnie. Ale jak wraca „zly szelag”, tak i ja wrocilem na BLOG, bo gdziezby indziej mialbym wrocic.

    Pozdrowka
    ~l.

  255. Tanaka
    13 marca o godz. 21:54

    OK. Jasne.
    Piszesz:” więc powiem za Irena Kwiatkowska : ten pan ma rację!(…)„trzeba wierzyć w człowieka, koleś! ”.Rzecz nie w tym.
    Spróbuję inaczej:
    „Oni celują w prezentowaniu makabrycznych zdjęć skrwawionych szczątków ludzkich. Ten przekaz budzi obrzydzenie. Ale odstręcza nie tylko pornografią śmierci, ale poziomem manipulacji i niegodziwością intencji.
    Po drugie, epatowanie zakrwawionymi korpusami w haniebny sposób ma implikować, że kobieta, która decyduje się na przerwanie ciąży, jest zbrodniarką. Nie ma tu miejsca na rozważania: czy aborcja nie ratowała życia matki, czy płód nie był trwale i nieodwracalnie uszkodzony, czy nie pochodził z gwałtu. Jest tylko szokujący przekaz, mający wpędzić kobiety w poczucie winy.
    Po trzecie, fotografie prezentowane w Krakowie i Poznaniu (a także na innych pikietach fundacji, jak np. w Wejherowie kilka dni temu) to przemoc. Bo odbiorcy nie mają wyboru – muszą się na nie natknąć w przestrzeni publicznej. Pod swoim domem, w drodze do pracy, do szkoły i przedszkola.(…).

    Wstrząśnięci mieszkańcy powiadomili prokuraturę – ale w Poznaniu odmówiono wszczęcia śledztwa.
    Debata o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży powinna odbywać się między osobami do tego przygotowanymi, emocjonalnie i intelektualnie. Tymczasem obrońcy życia sięgają po pornografię śmierci, którą narzucają innym, w tym dzieciom. Zdjęcia są nie tylko wstrząsające i drastyczne, nieakceptowalne pod względem estetycznym. Są przede wszystkim przemocowe i opresyjne. Ale dla autorów wydaje się to bez znaczenia.(…)
    Zdjęcia są krzywdzące i dla odbiorców, ale także i dla bohaterów zdjęć. Dlaczego profanuje się zwłoki, pokazując je publicznie w takim stanie? Pozbawienia godności, upodlenia, pogwałcenia integralności? Jeśli embrion to człowiek – czy można ciało ludzkie wystawiać na widok publiczny w taki sposób? Tego działacze prolife nie tłumaczą.”

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1673044,1,billboardy-antyaborcyjne-to-manipulacja-wpedzaja-kobiety-w-poczucie-winy.read
    Joanna Gierak-Onoszko, 23 sierpnia 2016
    ***
    Bilbordy antyaborcyjne są formą przemocy, terrroru ulicznego. Ludzie zaczęli się bronić i protestować. Coraz częściej można usłyszeć dość:
    „Sądy uznają plakaty antyaborcyjne za niedopuszczalne”, „Antyaborcyjne billboardy sieją zgorszenie.Sprawę bada policja” , „Wywiesili plakaty antyaborcyjne na ulicach. Obywatele zgłosili to na policję” itd.

    Co do „nie przejmować”(Paradox, Wbocek). Dla mnie to nieistotne. Prawie. „Prawie” sprowadza się do córki sąsiadów i kolegi z czasów szkoły(w zasadzie jego rodziny). Czyli prawie…. wcale.
    Chyba najlepiej mój stosunek do autora/kolportera „śmierdzącego wpisu” oddaje opinia kpt. Wagnera(Z.Zapasiewicz) na temat von Nogaja, z „CK dezerterzy”: „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie.”(…)”Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców, buszmenie. W moich oczach jest pan nędznym gadem, omyłkowo tylko nazywanym człowiekiem, panie oberleutnant von Nogay. Niech pan stąd wyjdzie, bo ja nie mogę na pana patrzyć, bydlaku.” itd.

    Tanako. Całkiem możliwe, że popełniłem błąd, żądając(niemal) od Ciebie usunięcia wpisu. Przepraszam. Wyłożyłem swój punkt widzenia najlepiej jak potrafię. Nie chodzi o jakieś „zapędy cenzorskie” to raczej kwestia „estetyczna” której bym nie bagatelizował.(dokładnie jak z tymi bilbordami). To nie kwestia filozoficzna „trzeba wierzyć w człowieka, koleś” a raczej percepcji. Tego rodzaju „opinie” mogą dotyczyć żydów, uchodźców, łysych itp. Zaczyna się niewinnie – W miasteczku szaleje epidemia dżumy, ludzie padają jak muchy-z ambony słyszą, że w nocy ktoś widział żyda koło studni… innym razem o dzieciach na macę. Tyle. Nie zamierzam „roztrząsać” dalej sprawy.
    PS
    Żeby nie kończyć tak pesymistycznie, nie można przecenić roli kina w wychowaniu i uświadamianiu. „Absolwent” z A.Bancroft i K. Ross. Pani Robinson może być pomocna. Nie zaszkodzi „Tootsie”. Też „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie…” czy „Miłość i śmierć” W.Allena(– Jesteś najwspanialszym kochankiem jakiego miałam.
    – Cóż, bardzo dużo ćwiczyłem jak byłem sam.). Oczywiście to dla nieco starszych dzieci.

  256. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24548342,episkopat-przedstawil-raport-dot-pedofilii-w-kosciele-382.html#a=66&c=154&s=BoxNewsImg2
    No prosze…tak mało tych przypadków, a tu na alarm biją 🙄
    To tak, jakby zapytać złodzieja-karierowicza by wyjawił, ile tak naprawdę ukradł.

  257. @Szary Kot
    14 marca o godz. 13:27
    Napisałem o tych trzech typach wyparcia, bo to mnie zaciekawiło – chodzi mi o to co jest mniej więcej @9:00 min. kiedy jest mowa o książce Stanley’a Cohena z RPA. Myślę, że to jest uniwersalny podział i nawet można go przełożyć na problem zrozumienia ludzi inaczej się identyfikujących i zakłamujących rzeczywistość przed samymi sobą, bo kiedy fakty przeczą ich utrwalonym przekonaniom, wolą im zaprzeczać lub je ignorować niż wykonać pracę skonfrontowania się nimi.

    Don’t you think so ?

    Ja słucham od czasu do czasu cudownych opowieści Alistair’a Cooke’a, którego słuchałem już ok 40lat temu na BBC World Service i pamiętam kiedy słuchałem jego „Letter from America by Alistair Cooke” na falach krótkich tuż po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Tytuł chyba był „The Marshal Law”. Niesamowity talent do opowiadania historii i ich tworzenia, wspaniały głos. Konstrukcja tych opowieści była taka, że na początek był jakąś historyjką no pozór niezwiązaną z głównym tematem, ale dalej przechodził płynnie do następnej historii, a w końcu kończył w polityce i wtedy dopiero można było zrozumieć po co były te wstępne historie. Zdaje się, że przeprowadzał jeszcze wywiad z FD Roosveltem, a program „Letter from America” leciał co tydzień na BBC od 1946r w soboty i powtarzany był w niedzielę o 9:00. Dzięki niemu zainteresowałem się polityką, bo to on umiał opowiadać o polityce w sposób naprawdę interesujący. Podobnie jak dzięki Jasienicy polubiłem historię Polski.

    Tu link do rozmowy z nim z 1999r o muzyce, języku, JF Kennedym:
    Alistair Cooke’s Century
    Ciekaw jestem refleksji, o ile oczywiście zainteresuje Cię na tyle, żeby wysłuchać.

  258. „- Trzeba towarzyszyć osobom pokrzywdzonym, trzeba ich słuchać – mówił na konferencji abp Marek Jędraszewski. Jak dodawał, wykorzystywanie dzieci nie jest tylko domeną Kościoła. – Trzeba napiętnować także tzw. turystykę seksualną. jej ofiarami też stają się dzieci.
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24548342,episkopat-przedstawil-raport-dot-pedofilii-w-kosciele-382.html#a=66&c=154&s=BoxNewsImg2
    To w stylu – nie tylko my, u was Murzynów biją!

  259. @maksim
    14 marca o godz. 14:15

    Bardzo dobre propozycje filmowe, szczególnie „Wszystko, co…” należy do moich ulubionych 😉 Dołożyłbym „Amarcord”, a z nowych ten serial

    Co do tekstu zamieszczonego przez @Optymatyka, to autor komentarza dał się tu już poznać jako zwolennik (i najwyraźniej też użytkownik) teorii odżywiania lasujących mózg i nikogo nie zdziwiło, że zamieścił tu ten mający wzbudzić obrzydzenie elaborat, w którym „specjaliści” zgorszeni obyczajami homoseksualistów apelują, by ani nie promować, ani nie legalizować takiego destrukcyjnego stylu życia.
    Czasy się zmieniają, ale niektóre zakute łby pozostaną pewnie zakute do samego końca 🙁

  260. Powymierają jak dinozaury, bo czasy się zmieniają.

  261. lonefather, 14 marca o godz. 13:34

    Witaj napowrot, przed wszystkim @lonefather.

    Mentalnosc innych ludzi trudno czasem akceptowac. Brytyjskich doswiadczen mam niewiele. Jak, to raczej londynczykow. Ale tez inne pokolenie. Corki. Bardziej „zakorkowani” co ja. Wszyscy z tzw tworczych zawodow. O ile z corka mozemy rozmawiac normalnie, z przyczyn emocionalnych, o tyle londynczycy, przy stole sa dla mnie nieustajacym powodem wynajdywania „dziur w calym”. Czasem doprowadzam do zacietrzewienia, co mnie duza przyjemnosc sprawia.

    Zreszta roznice mentalnosci, tu na blogu… Kapitel dla siebie samego. Gawedziarstwo katolickie.

    Tego co mnie najbardziej w Brexit smieszy jest technika co wszyscy zdali zaakceptowac. Z brytyjskiej strony negociacji. Gdyby w Szwecji tak zdarzylo (referendum i wynik referendum), pierwszym krokiem wszystkich politykow, bez wzglad na poglad wystapic/zostac byloby znalezc wspolny mianownik do negocjacji. Miedzy soba konsensus, do negociacji z Barnier. Wszystkich politycznych partii. Tereska, w mojej ocenie prowadzila umowe z EU „na wlasna reke”. Miala mandat referendum, nigdy nie miala mandat Parlament. Raab dla mnie byl tylko wyslannik Tereski, nigdy Parlament w calosci. Ja mysle (teraz) tak byl rowniez traktowany w EU. Wypady Tereski do Bruxela, Paryz, czy gdzie nie poprawialy. Nie mam wiadomosc, jak teraz pisze, jak wynik dzisiejszy glosowania w Izbie bedzie/jest. Niemniej sytuacia dla mnie jest czysto erotyczna. Tereska trzy lata lezala na plecach, probowala skubac rodzynki i „myslala o Anglii” w „trakcie”. Barnier, dobra polityczna szkola (chyba Ecole Normal) odwrocil Tereska na brzuszek. Co jej zostalo? Poza krzykiem „backstopp, backstopp”. Co znaczy po ang backstopp @lonefather? Erotycznie. Dosc smiesznie, przy/po dlubaniu rodzynkow. Zeszta jak okazalo ciastko bylo bezrodzynkowe.

    Wszystkie kraje nordyckie (trzy a wlasciwie trzy plus) czas od referendum, poswiecily na przygotowac „twardy” Brexit.

    Z innych europejskich wiadomosci. Orban wystosowal do wszystkich partii EPP list z przeprosinami. Po spotkaniu z Manfred Weber. Chyba najtrudniejsza „rodzynka” dla Orban bedzie ta Sorosowa, trzecia. Dwie pierwsze da wytlumaczyc wewnetrznie. Moze tez nie chce zostac odwrocony „na brzuszek” Orban. Taaaaa, Wielkie Wegry, Wielka Brytania, Wielka Grecja, Wielka Polska… Hmmm. Latwo sprawdzic, jak okazuje.

    Pzdr Seleukos

  262. Nie dajmy się szantażować czymś, co jest fantasmagorią, graniem na lękach i traumach wyniesionych z edukacji religijnej, która towarzyszy nam od przedszkola po maturę. Nachalnie, więc dla świętego spokoju mało kto się z niej wypisuje.
    Chodzi zwłaszcza o tzw. uczucia religijne, które jakoby można obrażać, co ponosi za sobą konsekwencje prawne.
    Warto znać realia i odłożyć na bok emocje. Inaczej mówiąc, nie ma się czego bać, więc i nie dać się zastraszyć.
    „Przede wszystkim, trzeba stwierdzić, że – patrząc zarówno z punktu widzenia religii, jak i religioznawstwa – stosowany w polskim prawie termin „uczucia religijne” jest tworem sztucznym i niemającym związku z rzeczywistością. Okazuje się bowiem, iż ani takie zjawisko, ani taki termin, nie istnieją – zarówno w nauce (np. w psychologii i religioznawstwie, a zwłaszcza w psychologii religii i fenomenologii religii), jak i w religii, na przykład katolickiej.”
    To tylko wyimek z tekstu, do którego podaję link
    https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/530316,uczucia-religijne-czy-istnieja-czy-mozna-je-obrazic.html

  263. @maksim 14:15

    Chciałem Ci odpowiedzieć w związku obrzydzeniem, jakie wywołał u Ciebie @Optymatyk. Ale @Tobermory znowu mi to zrobił. Napisał pierwszy. I też o diecie. Na pociechę sobie mogę tylko dodać, że zamieszczałem wzmianki o diecie, która wywołuje, jak widać, ciężkie spustoszenia.

  264. To nie jest apel do blogowiczów ( post z g.16:16) , którzy mają w tyle klesze strachy na lachy, bo nie są, że się tak wyrażę, w posiadaniu „uczuć religijnych”, wiec nie podobna ich zranić.
    Jakoś tak mi się napisało z rozpędu na skutek denerwacji ostatnimi wypowiedziami epidiaskopów, m.in. na temat seksualizacji dzieci i osób LGBT, których ośmielił się otoczyć ochroną nowy prezydent Warszawy.

  265. Erratka do mojego wpisu z g.16:06
    co pociąga, a nie ponosi za sobą konsekwencje prawne.

  266. mag
    14 marca o godz. 16:23
    Ja mam Mag „religijne uczucia”. Moja boskosc „zmusza” mnie lubic siebie sam. Inne lubienia mam po uwazaniu. Czasem malouwaznym, bo i poco uwaznym miec.
    pzdr Seleuk

  267. @paradox57
    14 marca o godz. 16:16

    😉 Mamy zatem podobne zdanie o szkodliwości diety lansowanej przez nawiedzonego guru z Ciechocinka i promowanej na blogach „Polityki” przez ofiary jej stosowania. Jej skutkiem zdaje się faktycznie być owa „patologiczna czynność mózgu”, której tak (słusznie) się obawiają nieszczęśni pacjenci tego szarlatana.

  268. Episkopat opublikował raport dot. pedofilii. „Pół godziny konwencji i na razie nie było żadnego przepraszam. Jakiś horror” – pisze na Twitterze politolog Marek Migalski.
    Głos zabrał także ks. Kazimierz Sowa. Na Facebooku duchowny udostępnił post. „Oglądam konferencje i zwyczajnie mi wstyd. Wiedzieć po co przychodzą dziennikarze i zamiast tego zafundować im słabe i nudne kazanie dodatkowo nieudolnie rozpisane na głosy…. Powiedzieć dramat to mało” – pisze ksiądz

  269. seleuk(os)
    Niech Ci Twoja „boskość” służy. Tak trzymaj.

  270. zetus1
    14 marca o godz. 14:54

    Dwa pierwsze typy są „rokujące”, bo jest w nich nawiązanie kontaktu z rzeczywistością, jakieś podstawy do argumentowania. Pierwsza reakcja na „nie” jest moim zdaniem całkowicie naturalna: daje krytyczną podstawę do oceny nowych faktów. Ale rzeczywiście najciekawszy jest ten trzeci typ: to coś, co sprawia, że w umyśle mogą zmieścić się rzeczy całkowicie nieprzystające, właściwie tylko dla świętego spokoju. Konfrontacja boli, zrozumienie koi.
    Kiedyś Janicki & Władyka napisali ciekawie o mentalności pisowca, w tym o przypadkach otrzeźwienia. Opis procesu „brnięcia w zakłamanie” wbrew oczywistym oczywistościom, procesu, w którym tylko od takich samych zakłamańców dostaje się kojące zrozumienie, a od reszty świata kopniaki, był bardzo przekonujący i uniwersalny.
    Twój link posłucham trochę później, bo „obiad dajają”!

  271. @Lonefather, omawiasz wylacznie jak to niedoskonale pracuje premier May, ktora widac dalej nie ma serca do „brexitu”. A co sadzisz o Parlamencie, gdzie siedza najtezsze umysly brytyjskie? Przeciez to cyrk i jeszcze lepiej. Jednego nia glosuja, ze sie nie zgadzaja z tym co ustalila „Mayowa” w sprawie wyjscia, drugiego dnia przestraszeni pozostawiaja ja na stanowisku itd itd. Ona wyciszona, kulturalna, przeciwko niej zgodnie z tradycja wrzeszczacy, buczacy na siebie tlum kolesi. A Speaker of the House, jego ogladanie to przednia rozrywka. Stosowny do czasow. A ty mowisz, ze to Mayowa nie wie co robic? a ustawodawcy, wszelacy politycy..? O narodzie nie wspominajac. Jak kazdy narod -przypadkowy. Najlepiej by sie rzadzilo bez narodu, w pojedynke.
    Krazy taki mem, ja go dostalam z Londynu: „Dwa kraje UK i USA walcza o pierwsze miejsce w konkursie na najglupszy narod. W tej chwili prowadzi UK, ale poczekajcie, poczekajcie USA ma w zanadrzu najsilniejsza bron – Trump(h)card.
    PS Onanizm wzmacnia organizm jak mowiono w zamierzchlej przeszlosci. Jak panowie wypadliscie porownujac swoje dane z tabelka: wiek i czynnosc (pod)seksualna. Zwracam sie do Was, bo panie jakos niewiele sie wciagly w ten frapujacy temat.

  272. mag, 14 marca o godz. 17:01

    „Niech Ci Twoja „boskość” służy. Tak trzymaj.”

    Dziekuje Mag. Dodam i tak bedzie trzymane. Dotknelas Mag centralnego zagadnienia tzw wiary. Otoz wiara ma za zadanie sluzyc boskosci. Wyraza to poprzez sluzbe tym, co boskosc tlumacza wiernym, w wierze. Odkrylem to jak bylem ksiedzem PyciutkoMalego. Tlumaczylem zawilosci biblijne, podstawowe, kanoniczne. A potem udalem w lud. Tak mnie powiedzial Balmer. Isc, nauczac. Poszedlem i nauczalem. Bylo mnie dane. Jak mialem 56lat uznalem, wystarczy tych nauk i datkow. Pora zostac wlasny bozia. A bylo mnie dane, mialem srodki. Troche pozniej zostalem bozia wlasny.

    Oczywiscie Mag, swiadomy jestem, nie wszyscy jesusmaryjni ateisci ta droga moga wedrowac. Dlatego, w szukaniu wyznawcow wielokrotnie proponowalem prostsza droge. Wyjsc na boskosc. Sam szedlem ta trudna. Niemniej, inni moga korzystac latwiejsza.

    Pojsc na balkon, jak deszcz pada i pioruny. Zaczac dmuchac na chmury. Mozna nawet plakat namalowac. „Tu pracuje bozia, dla twojego szczescia”. To co po jakim czas deszcz zniknie, nie ma najmniejsze znaczenie. Znaczenie ma, zeby pare sasiadow zauwazylo zwiazek przyczynowoskutkowy (tzw determinism katolicki, nawet ateistycznokatolicki). Zauwaza, przyjda z datkami (ofiara). Moment ten, jest centralne zagadnienie Wiary Mag. To jest wielka tajemnica Wiary. Tak zbliza rowniez Jesusmaryja Mag czy inne Mzimu.

    Podziekowanie skladam Mag rowniez za link do Urban. Wyzej. Nie znam blizej postac, ale wydal mnie tez pracowal na wlasnej boskosci zagadnieniach. Art zalinkowany, przeczytalem nastepujaco. „Sram na wasze wyroki, Prosze o toapappier.” Krotko i exakt. Czy zle zrozumialem Mag?

    Pzdr Seleukos

  273. mag
    14 marca o godz. 16:23

    Jak to ja „nie zaposiadowywuje” uczuc religijnych?

    Jak ja je zaposiadowywuje i to w znacznych ilosciach zaposiadowywuje !

    Tyle, ze sa one odwrotne … Calkowicie ODWROTNE od tych co sie z nimi obnosza religianci.

    Pozdrowka
    ~l.

  274. zyta2003
    14 marca o godz. 18:18
    Zyta, ja Tobie podejme wyjasnic. Ale nie bardzo zrozumialem gramatycznie. Moja kulpa. Napisz jeszcze raz ” Jak panowie wypadliscie porownujac swoje dane z tabelka: wiek i czynnosc (pod)seksualna. Zwracam sie do Was, bo panie jakos niewiele sie wciagly w ten frapujacy temat.” Co za tabelka? Link? Czynnosc (pod/nad) sexualna? Nie chce blad zrobic Zyta.

    Po middagen, pzdr Seleuk

  275. Słucham ci ja sobie komentatorów wypowiadających się na temat raportu epidiaskopu. Ach, jaki to dobry krok w dobrym kierunku uczynili. Jaki dobry początek. Było wprawdzie trochę zgrzytów, ale wydźwięk jakże pozytywny.
    Chyba kogoś pojebało. Sorry. Już kiedyś użyłem, ale co tam. Sytuacja adekwatna.

    Q..rwa. Taki dowcip się przypomina:
    Pane Novaku, konec panu widać.
    To ne je konec, pani Havrankova, to je caly.

    Tak i my zobaczyliśmy caly.

  276. Tu jest ciekawa wiadomosc. Rolnicza. Ma z idealem piekna(antycznym) i wiecznej (boskiej) mlodosci najscislejsze zwiazki.

    https://markets.businessinsider.com/news/stocks/weed-cannabis-infused-products-to-grab-big-share-skincare-market-2019-3-1028023756

    Seleukos, nastawil zmywarke i pozdrawia

  277. paradox57
    14 marca o godz. 19:05

    Oddajmy głos Mistrzowi Waligórskiemu:

    „I odśpiewali prześlicznie „Myśmy przyszłością narodu”.
    Są u nas jeszcze usterki, ale w sumie jesteśmy do przodu!”

  278. Wiadomości wyspiarskie: rząd uzyskał zgodę parlamentu na wystąpienie do UE o przedłużenie Art. 50. Trzecia próba przepchnięcia dealu Theresy May wstępnie zapowiedziana na przyszły tydzień.
    W dzisiejszych bojach przepadł ostro m.in. wniosek o przedłużenie celem zorganizowania drugiego referendum.

  279. „Scisnieta” Tereska pociekla (inkontynentia) 412: 202. Jednoczesnie decyzja Izby jest zwiazana zeby do 20marzec zaglosowac TAK do umowy istniejacej. To razem jest lepsiejszy wezelek jak ten w Gordos.
    pzdr Seleuk

  280. Szary Kot
    Chyba nasze wspolne komentarze wyrazaja CALOSC zagadnienia.
    pzdr Seleuk

  281. Szary Kot
    14 marca o godz. 19:44

    Musial przepasc w glosowaniu, bo PRAWA TRZEBA PRZESTRZEGAC, czyli dwa glosowania tego samego MUSI dzielic odstep MINIMUM 5 (pieciu) lat…

    Pozdrowka
    ~l.

  282. wbocek
    14 marca o godz. 11:00

    Pombocku: zdumienie i nierozumienie, o co chodzi z ty,i „obrażonymi uczucia,mi chrześcijańskimi to jedno, a drugie to coś drugiego: niezbędność, obywatelska, państwowa. osobista i moralna nadzwyczajnie konieczność kwestionowania WSZYSTKIEGO – każdej tezy, każdego zdania, jakie wyprodukuje wyznawca i jego biskup. WSZYSTKO to bowiem polega na uroszczeniu, bezczelności, krętactwie, kłamstwie.
    Przekonania złych ludzi, że dalej będzie działać to, co działało dotąd, należy stanowczo rozbijać w pył, kwestionując od pierwszego zdania te produkcje. Ci ludzie nie znają się na – dosłownie! -niczym. Ani na żadnej z nauk dotyczących człowieka, jak psychologia, socjologia, medycyna, pedagogika, tu zaś specjalnie – seksuologia i nauki o rodzinie ani na żadnej innej nauce. włącznie z ich „branżowymi” – jakąś „archeologią biblijną”. czy badaniami niebieskiej książeczki.
    W każdej, w też ich nauk, kręcą, pomijają fakty, stawiają tezy oparte o wygodnie dla siebie spreparowane dane, fałszują, kierują się apriorycznymi tezami do których dorabiają rzekome dowody. Widzimy to za każdym razem, gdy otworzą korale swoich ust.
    Reszta ich nauk nie ma nic wspólnego z nauką. To przedmioty ideologiczne, tego zaś właśnie uczą w seminariach, dewastując jakiekolwiek resztki rozumu u swoich więźniów, zwanych klerykami.

    Łajdactwo tych oszustów widać – w sprawie Urbana – tak samo w pierwszych słowach: obrażone zostały ich” uczucia chrześcijańskie”. Zanim o uczuciach się zacznie, należy z miejsca wskazać kradzież tych złodziei: owe „uczucia” katolicy ukradli wszystkim innym chrześcijanom. A ci wszyscy inni, mogą w ogóle nie rozumieć, nie podzielać tego „obrażenia” i wręcz czuć się obrażonymi, że kogoś to obraża. I mieć uczucie, że katolik, znowu produkując uzurpacje, kradnie uczucia chrześcijnanom jako takim.

    Zaś samo nieistnienie, a co najmniej niemożność zdefiniowania, wyabstrahowania pośród wszelkich uczuć i zbadania „uczuć chrześcijańskich” i niemożność przedłożenia dowodu, czyli trupa – „obrażonego uczucia”, całkowicie demaskuje te bezczelności wyznawców.

    Stanowczość, żądania dowodów na każdym kroku, kwestionowanie wszystkiego, zmuszanie, by się w nieskończoność musieli tłumaczyć z uroszczeń – to dobra i skuteczna metoda ujawniania gangsterów i sprowadzania ich do właściwego wymiaru.

  283. Szary Kot
    14 marca o godz. 19:44

    … rząd uzyskał zgodę parlamentu na wystąpienie do UE o przedłużenie Art. 50. Trzecia próba przepchnięcia dealu Theresy May wstępnie zapowiedziana na przyszły tydzień.

    To ze sobie z siebie samych robia jaja to jedno. Pytanie jest: „Czy UE sie do zabawy przylaczy i tez z siebie bedzie robic jaja?

    Ale nawet jesli TAK, to i tak nie uda sie bez uzyskania zgody wszystkich krajow UE… No chyba, ze i one pojda na robienie z siebie jaj…

    Pozdrowka
    ~l.

  284. @Lonek

    No i bardzo dobrze, że się na blog znowu zbliżyłeś, bo nam się tu bardzo zbliżał Pan Jezus.

  285. zyta2003
    14 marca o godz. 18:18

    @Lonefather, . A co sadzisz o Parlamencie, gdzie siedza najtezsze umysly brytyjskie?

    Najpierw sie upewnie…

    Nie robisz sobie, ze mnie zartow?

    Jesli nie robisz, to odpowiem Tobie tym co mi powiedzial moj prawnik. Szef i wlasciciel sporej kancelarii…

    Kto idzie w UK do polityki?

    NIEUDACZNICY!

    Ida w polityke ludzie, ktorzy pokonczyli studia prawnicze w Oxford, czy Cambridge, poprobowali sil w zawodzie, NIE UDALO SIE, wiec poszli w polityke …

    I TY, tych tam prawniczych NIEUDACZNIKOW, co nie byli w stanie zarobic rocznie powyzej £ 60,000.00 uprawiajac zawod wyuczony, nazywasz NAJTEZSZYMI UMYSLAMI?

    Wolne zarty! Lepiej sie posluchaj mojego prawnika i uwierz ze to sa po prostu NIEUDACZNICY, a nie zadne tam najtezsze umysly.

    Pozdrowka
    ~l.

  286. zyta2003
    14 marca o godz. 18:18

    Ale nie trzeba mojego prawnika. Wystarczy popatrzec, posluchac, zeby wiedziec, ze to sa co najmniej NIEUDACZNICY, jesli nie wrecz pospolici glupcy. Moze i spryciarze, ale zwyczajni glupcy.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps en mass… glupcy, bo jak wszedzie i tam statystyka dopuszcza paru nieglupcow…

  287. Tanaka
    14 marca o godz. 20:09

    Pan Jezus sie zawsze zbliza. Co z pewnoscia wiesz i beze mnie. Zbliza sie zwlaszcza, gdy trwoga… Tak wiec Jezuskowe zblizanie sie blogowe, jest nieomylnym dowodem trwogi.

    Z czego sie tylko wypada cieszyc.

    Pozdrowka
    ~l.

  288. @lonefather 20:22

    Patrz, a u nas od lat utyskują, że w Sejmie za mało posłów-prawników. I dlatego takie mamy stanowienie prawa. Nie chce mi się myśleć, co by było, gdyby było jak na Wyspach.

    Chociaż zastrzegam, że nie znam obecnej struktury zawodowej naszych posłów. Może właśnie wyrównaliśmy standardy wyspiarskie. Patrząc zwłaszcza na Krystynę. No właśnie – Krystyna

    Gdy czasem wspomnę Maję, to staje mi, oj staje
    Na Ewy widok sam też wzwodzik mam
    Gdy myślę o Małgosi, to jeszcze się podnosi
    Lecz myśl o Krysi już, zabija wszelką chuć
    Bo wzwód nie sługa stary, nie poradzisz nic

    Maja, Brassens w wykonaniu Zespołu Reprezentacyjnego

    Znowu wlazła ta seksualizacja oraz masturbacja. Przekleństwo jakie, czyco.

  289. Zetus1,

    Masterpiece Theater byl regularnie przedstawiany na PBS. Jak kazdy program dobrej jakosci wkrotce doczekal sie parodii w wykonaniu Sasame Street a dokladnie w wykonaniu Cookie Monster jako Alistair Cookie (nie Cooke). W tym skeczu Alistair Cookie prezentowal tajemnicze wydarzenia oparte na literaturze lub filmach z udzialem bohaterow Sesame Street.
    Zalaczam skecz pod tytulem Twin Beaks, parodia Twin Peaks inspirowany serialem Twin Peaks.
    Znajomosc angielskiego pomaga zrozumiec ten skecz.

    https://www.youtube.com/watch?v=Vftf8TTve4s

  290. Tak do @Ogolnosci. A jakby jeszcze JOV-y byly?
    Ho, hoo, woohoo
    Kukkiz zuchu…

    pzdr S.

  291. Dla tych ktorzy zapomnieli Twin Peaks Julee Cruise przypomina bohaterow filmu i slynna muzyke z filmu.

    https://www.youtube.com/watch?v=EIUeZ4OqLXU

  292. 14 marca o godz. 20:34
    Paradox57

    W Sejmie nie tyle potrzeba posłów – prawników, co mądrych ludzi.
    Kancelaria Sejmu ma pełno prawników i oni są od tego, by pomóc chcenia zamienić w porządne zapisy prawne.
    Rządzi jednak nie umiar i pragmatyzm, czy szacunek dla fachowca, ale czysta ideologia partykna i bezczelność poczucia, że jak się jest posłem, to się nie jest oslem a samym Jezuskiem

  293. lonefather
    14 marca o godz. 20:09

    Doceniam walor komiczny przedstawienia, a i owszem, bo co mi zostało. Czasem trochę z kimś porozmawiam, ale dookoła mam sporo przekonanych (uniwersytet!), a na nieprzekonanych wolę uważać (np. w pubie), bo może się objawić will of the nation.

  294. @paradox57 14 marca o godz. 19:05

    Właśnie czytam w „Polityce” wywiad Szostkiewicza z jakimś dyżurnym katabasem. Wywiadowany przelewa z pustego w próżne, miętoli, pier…oli i mąci. A przede wszystkim to on (podobno) przecie nic nie wie! Szkoda miejsca na takie treści.

  295. 14 marca o godz. 16:59
    Mag

    To ciekawe zjawisko : ja o nich myślę jak najgorzej, a oni mnie nigdy nie zawodzą.
    Czemu są mi tak życzliwi, nie jest to całkiem jasne.

  296. seleuk|os|
    14 marca o godz. 20:38

    JOV-y to sa w UK-eju i pacz Pan co sie wyprawia… Nie pacza MP-isy na to co lepsze dla UK-eja, tylkona to co dla nich lepsze, czyli na to zeby zostac znow wybrancami narodu. Dlatego kombinuja, czy u nich, w ich constituency przewazaja brexiterzy, czy antybrexiterzy. A najbardziej to zeby sie ani jednym, ani drugim nie narazic… O ile sie tak da.

    Pozdrowka
    ~l.

  297. Tanaka
    14 marca o godz. 20:04

    Tanako, zacząłem reagować na Twój wpis adresowany do mnie, ale się zdumiałem, że mówię prozą i mi mowę odjęło. Jak odda, to dokończę, jak nie odda, to zasnę – bo coś trza robić, chopy, jak mawiał pan leśniczy.

  298. paradox57
    14 marca o godz. 20:34

    Ilosc okreslen bliskoznacznych jest w jezyku Umeczonej calkiem spora. Nie chce mi sie wymieniac tego co znam, wspomne tylko „pieprzyc„, ktore z racji uniwersalnosci i wieloznacznosci zyskalo znaczna popularnosc.

    Nawijke o seksualizajcji traktuje od poczatku jako zwykle pieprzenie. I tego sie bede trzymal.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Seksualizacja bierze sie z wydzialanych hormonow, a nie jakiegokolwiek nauczania. Co wiecej nawet najintensywniejsze nauczanie, przy braku hormonow, bedzie zwyklym pozbawionym znaczenia pieprzeniem. Co jako lekwet, wiesz rownie dobrze jak ja.

  299. Orca
    14 marca o godz. 20:37
    SESAME Street (Ulica Sezamkowa po polsku)

  300. @Witaj lonefather. Dobrze że jesteś. Przepraszam, zapomniałam. To z prędkości, Wysoki Sądzie. Bo wpienił mnie ten wywiadowany kiecun. Oczywiście: wszystkiemu winne media! I społeczeństwo. Bo gdyby nikt nie kłapał paszczą, to kaka by sobie dalej czule przygarniał lgnące dzieci.

  301. @Orca
    14 marca o godz. 20:37

    Me saw „Tween Beaks” 🙂

  302. @Tanaka
    14 marca o godz. 20:44

    Dlaczego posłowie PISu przegłosowali ustawę o reformie szkolnictwa? Bo mogli!

  303. @lonefather
    14 marca o godz. 21:17

    Z odrazą patrzę na to co się dzieje w parlamentach Polski, Wlk. Brytanii czy US. Dbają tylko o swoją kasę i zapewnienie reelekcji. Tylko czy dyktatura byłaby lepsza ? W demokracji istnieje szansa na pokojową wymianę władzy – to mimo wszystko dużo.
    NAUSEA is what I feel.
    Patrzę na obrady „House of Commons” i widzę ten marny teatrzyk. Przecież niemożliwe, aby opcja „remain” nie miałą swojej reprezentacji. Było ich ok 48% podczas referendum, a teraz myślę, że jest więcej od 50% i nie chce sie do nich nikt przyznać ?

  304. @paradox57 14 marca o godz. 19:05
    Pane Novaku, konec panu widać.
    To ne je konec, pani Havrankova, to je caly.

    Genialnie proste i w punkt.
    To je caly.

  305. @Tobermory 11 marca o godz. 19:39
    Owszem, były tu protesty rodziców, nie dziewczynek, w sprawie nauki pływania w mieszanych grupach,
    Czytam po łebkach, ale od razu przypomniało mi się moje zdziwienie po przyjeździe do Chicago słysząc, nawet dość często, wspomnienia pracowych kolegów urodzonych gdzieś do 1950, no może do 1955), o tym jak wyglądały ich lekcje pływania w szkołach średnich.

    1/ Osobne lekcje dla dziewcząt, osobne dla chłopców
    2/ dziewczęta w jednoczęściowych kostiumach kapielowych
    3/ chłopcy na golasa

    Pracowe panie od razu przypomniały, że ich kostiumy, wydawane im przez szkołę, w wodzie przylegały do ciała jak folia i stawały się prawie przezroczyste. Co zresztą koresponduje ze wspomnieniami mojej żony jeszcze z końca lat 70-tych o tym, jak to z koleżankami wszywały sobie w strategicznych miejscach pod biały basenowy kostium poskładane kilka razy majtki. Bez nich ówczesne socjalistyczne kostiumy podobno nie zostawiały nic do domysłu.

  306. http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,24549878,rzecznik-praw-dziecka-o-raporcie-episkopatu-dobrze-zebysmy.html
    Tylko że inne grupy społeczne nie mają narzuconego celibatu. W celibacie chodziło o to, żeby nie było rodzin, spadkobiercą miał być kosciół. No to wreszcie ma, co ma…

  307. @Na marginesie 20:48
    Bo to przecież najwybitniejsi na świecie fachowcy od miętolenia i tego drugiego.

  308. zetus1
    14 marca o godz. 22:02
    @Tanaka
    14 marca o godz. 20:44

    Dlaczego posłowie PISu przegłosowali ustawę o reformie szkolnictwa? Bo mogli!

    A mnie sie widzi, ze MUSIELI, bo tak im kazal ich wodzuuuuunio…

    Tak wiec MUSIELI, zeby mozna bylo zmienc podstawy nauczania, czyli wprowadzic do nauczania cala ta szajbe, jaka wyprodukowala mania wielkosci naszego kieszonkowego wodzuuuuunia.

    Pozdrowka
    ~l.

  309. Jutro, najdalej pojutrze, spodziewam się u Olejnikowej gładkiego Andrianika. Trzeba przecież dać głos reprezentantowi kościoła po dzisiejszej obrzydliwości.

  310. zza kałuży
    14 marca o godz. 22:32

    1/ Osobne lekcje dla dziewcząt, osobne dla chłopców
    2/ dziewczęta w jednoczęściowych kostiumach kapielowych
    3/ chłopcy na golasa

    No tak… U nas dziewczyny na WF przebierały się razem z nami w szatni, na basen chodziliśmy wspólnie, nie kąpaliśmy się na golasa i nic nikomu nie przylegało.
    Faktem jest , to była dziwna szkoła. M.in. nie podłegła Min. Oświaty.

  311. 14 marca o godz. 22:13
    Zetus1

    Nie powiem tu o poziomie odrazy wobec różnych parlamentow, a zauważe coś innego : Brexit to manifestacja późnej frustracji związanej z mentalnościa imperialna.
    Ciągle wielu nie może się pogodzić z tym, że już nie są państwem imperialnym, a nienadzwyczajnie już wielkim i znaczącym.
    Stąd te podświadomie już ciagoty to demonstrowania mniemanej wyższości za pomocą izolacjonizmu.

    Na podobna chorobę męczy się Polska, tylko objawy są nieco inne. W nadwislanskim przypadku są to jojczenia, jęki i demonstracyjne poczucie obrazy, że nas „nie szanują” , „nie doceniają”, że „tyle się nacierpielismy”, a świat nie chce uznać, że przez to należy się Polsce i Polakom absolutnie nadrzędna pozycja.
    Gros tych cierpień sami sobie załatwili Polacy, a jeszcze więcej zadawali ich innym, ale jęcza obludnie, że ich boli.

    Takie frustrację ciągną się przez pokolenia. Im bardziej się to wypiera i im większa w tym niedojrzalosc, tym dłuższa z tym męka.

    W polskim przypadku, niedojrzalosc najwybitniej zakonserwowal Lolek kajakarski. Z wielkim pożytkiem dla własnej firmy, złożonej z samych niedojrzalych cwiercfacetow, zawodowo żyjących z zupełnie chorej, odrazajacej wręcz niedojrzalosci.

  312. @zza kałuży
    14 marca o godz. 22:32

    W połowie lat 70. studenci UWr chodzili na basen przy Teatralnej, dziewczyny i chłopaki osobno. Dziewczyny obowiązywał biały kostium jednoczęściowy – bawełniany! Chłopaki mogli pływać w kąpielówkach.

  313. @lonefather 21:26

    No tak. Powiem więcej. Dysponujemy nawet stosownymi przyrządami i metodami do odcinania źródełek hormonów.

  314. zza kałuży
    14 marca o godz. 22:32

    Ja mam wspomnienie koszmaru jakim bylu plocienne slipy wiazane po bokach na tasiemki. Po paru sesjach plywalniczych, chlor obficie dodawany do wody rozmiekczal tasiemki, wskutek czego sie rwaly, a slipy malowniczo odplywaly „w sina dal” basenowa, po czym klasycznie na dno opaddaly.

    W sumie bylo nawet zabawnie. Nie to co teraz….

    A w ramach wspomnien basenowych, to z o wiele pozniejszych czasow, mam fantastyczne wspomnienie z Warszawianki.

    Wspomnienie jest takie:

    Dlugo, z licznymi opoznieniami budowano nowy zespol basenow i SPA Warszawianki, ale w koncu wybudowano, o czym tryumfalnie doniosla prasa. I nie tylko doniosla, ale dodatkowo poinformowala o terminie otwarcia. Bardzo bylem ciekaw „olimpijskiego” basenu, zwyklego ale za to z caloroczna „petla” pod golym niebem, zjezdzalniami dla dzieci i doroslych i jacuzzi i inszymi cudami/wiankami. Tak wiec stosownego dnia zaakowalem progeniture do samochodu i pojechalismy nacieszyc sie tymi cudenkami.

    Fakt, ze sie wybralismy z samego ranca, ale jakies niedobre przeczucie mnie rnelo na widok pustego parkingu. Bylismy wczesnie, ale nei tak wczesnie, zeby byc pierwsi. No nic to, jak przyjechalismy to idziemy na basen. Drzwi na glucho zamkniete, w holu przez szyby widocznym, ciemno jak wiadomo gdzie, ale bardzo wtedy mloda progenitura nei przyjmuje do wiadomosci, ze z basenow, z niewiadomego powodu, kicha…

    Jak glowne drzwi zamkniete, to sie szuka bocznych, a potem tylnych, jakies inne przeciez byc musza. Co nie?

    No to idziemy wzdluz sciany, przynajmniej przez syby sobie na basen popatrzymy. Dochodzimy, zagladamy. a tam pary facetow w pomaranczowych kapielowkach i bialych koszulkach z napisem dumnym RATOWNIK na plecach, targa i mocuje liny z plywakami, co dziela basen linie do plywania. Oni je targaja, rozwijaja i mocuja, a my stoimy i sie gapimy przez szyby. W koncu jeden nie wytrzymal glodnego wzroku moich dzieci i podszedl do szyby. Nie slychac co mowi, ale latwo sie domyslic, wiec „przylepiam” do szyby kawalek gazety, ten z info o otwarciu. Musi cos w nim drgnelo, bo po przeczytaniu, wymownym gestem wskazal w strone wejscia. Wiec poszlismy poslusznie. Jak doszlismy, juz czekaly na nas otwarte drzwi. Wyjasnil, ze tylko jedna gazeta zdazyla podac o otwarciu, inne nie, bo zostalo o tydzien przesuniete. On tlumaczy, ja slucham, dzieci sie na niego gapia. Skonczyl, a najmlodsza co miala 5 lat mowi, ze przyjechalismy plywac, jest basen, jest w nim woda, to dlaczego nie mozna plywac?

    Facet chyba nie byl przygotowany i wymiekl, bo sie zapytal:
    – Ty umiesz plywac?
    – Umiem, ale nie bardzo, a tata mowi, ze sie naucze jak bede trenowac.

    Popatrzyl na nas i mowi, zebysmy poczekali, moze sie da cos zalatwic. Poszedl, wrocil za jakis czas i mowi, ze sie szef zgodzil i mozemy poplywac na jednej linii. No to weszlismy. Kasy nieczynne, wiec za darmoche. Przebralismy sie i na basen. Powiedzieli nam, zebysmy plywali na tej skrajnej, od okien linii. No to bez gadania sie zabralismy do „plywania”. Owszem wszystkie plywaly, ale glownie w jeziorze, przy brzegu i tam gdzie sie z wody wystaje jak sie na dnie stoi. A na Warszawiance „olimpijska” glebokosc 2,40…

    Starsza i srednia chyba zdawaly sobie sprawe, ze jak sie powiedzialo, ze sie „plywa”, to trzeba choc udawac, ze sie plywa. Wiec choc sie najwyrazniej baly, to weszly i robily co mogly, zeby wygladalo, ze plywaja. Najmlodsza tez sie przelamala i „plywala” trzymajac sie na moich plecach. Fajnie bylo. Pusty basen tylko my, nikt nie przeszkadza, nie wpada. Nowoczesnosc, ozon zamiast chloru. Ratownicy skonczyli instalowac liny i sie nami zainteresowali. Podeszli, popatrzyli i zaczeli starszym udzielac porad. Ich dwie, ich szesciu chlopa, wiec sie dziewczyny zmobilizowaly i ku mojej zazdrosci, sie sluchac zaczely i rad ktorych nie bylem w stanie im wytlumaczyc, od nich przyjmowaly i sie staraly. Tak fajnie bylo, ze sie i najmlodsza przemogla i samodzielnie zaczela plywac. Zapomnialy, zwyczajnie zapomnialy, ze do dna 2,40 i faktycznie pokazaly, ze cos tam umieja. A pod koniec to juz nikt nie mial watpliwosci, ze wstepna deklaracja, ze „plywaja”, nie byla klamstwem.

    W sumie to bylismy ze dwie godziny. Progenitura byla szczesliwa i zaprzyjazniona z ratownikami basenowymi. Ja sie spokojnie wyplywalem, bo sie nie musialem ciagle ogladac co sie z dziecmi dzieje. A jak skonczylismy i sie ubralismy i przyszlismy podziekowac i sie pozegnac, to sie wyjasnilo o co poszlo z tym otwarciem i nieczynnoscia basenu. Wazniak co mial wstege przeciac, wybral na ta niedziele cos innego i zarzadzil „opoznienie otwarcia o tydzien”. Musialo to jakos dotknac zaloge i pokazali „Kozakiewicza”, wpuszczajac nas i nieoficjalnie „otwierajac” Warszawianke w pierwotnie zaplanowanym terminie.

    Pozdrowka
    ~l.

  315. lonefather
    14 marca o godz. 23:42

    Errr literowki, ale dacie rade?

    Sie retorycznie zapytowywuje. A do wspominki dodam, ze na Warszawianke mniej wiecej regularnie to jezdzilismy ze trzy lata, az rownie dobry basen blizej wybudowano. Dziewczyny byly z ratownikami po imieniu, oni z nimi, i te zaprzyjaznienie jakos i na mnie sie przekladalo. My sie nie chwalilismy, oni tez najwyrazniej milczeli i ta wspolnie dzielona tajemnica tez nas laczyla.

    A poza wszystkim, to wasnie mija Miedzynarodowy Dzien Liczby Π

    Pozdrowka
    ~l.

  316. paradox57
    14 marca o godz. 23:06

    Wybacz, ale w obscene dywagacji na temat narzedzi do odcinania „zrodel hormonow” nei bede sie wdawal, zwlaszcza ze pora nocna i jeszcze sie cos niemilego mi przysni.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps O zdrowie, w tym psychiczne nalezy dbac, nawet w naszym wieku.

  317. @ lonefather 14 marca o godz. 23:42
    Fajne wspomnienia.

    @Tobermory 14 marca o godz. 23:04
    na basen przy Teatralnej
    Miałem szczęście trafić tam na kurs na ratownika z zawodnikami pływackiego klubu sportowego. I od razu okazało się, że jestem najsłabszy w grupie. Pierwsze zajęcia w wodzie rozpoczęły się poleceniem trenera „no a teraz panowie szybko do wody, rozgrzewka” wydanym na pierwszym pietrze, przy przebieralniach. Na co koledzy jak jeden mąż przeszli przez barierkę i skoczyli z piętra do basenu na główkę. Trochę wymiękłem…

  318. Tanaka
    14 marca o godz. 22:57

    Myslisz?

    Masz troche racji, ale to jest glebsze niz sentyment za imperialna przeszloscia. Fala imigracji, w tym polskiej, po 2004 roku i co tu ukrywac prymitywizm zachowan, byly zbyt wielkim kontrastem i dotknely do zywego delikatna materie kultury spolecznych zachowan. I to wlasnie obudzilo reakcje, ktora zrecznie wykozystali berxiterzy.

    Pozdrowka
    ~l.

  319. @lonefather 14 marca o godz. 23:57
    A poza wszystkim, to wasnie mija Miedzynarodowy Dzien Liczby Π…

    Mój pierwszy „poważny”, studencki program liczący cyfry liczby Pi z „dowolną” dokładnością, wtedy to był dla mnie wielki sukces, ponad 3 tys. cyfr zanim mi się mój limit czasu jednostki obliczeniowej skończył, oczywiście z powodu zostawienia operacji drukowania w obliczeniowej petli… 😉

  320. @@ Zza kaluzy do lonefather

    Ja moj pierwszy program napisalem w FORTRAN(ski), zupelnie nie wiem co. Drugi program, szwedalem skoczek po szachownicy. ♞ Zupelnie nie pamietam jaki jezyk szwedania. FORMAN(ski)? FORNAL(ski)? Poczem wielewiele lat przerwy mialem jezykowych. Poczem zostalem emigrantem od jezyka FORTRAN(ski) i drugich. Ten zrebak po lace samotny, ganialy Panie co nazywano Dziurkarki. Perforowaly kartonik z 80kolumn(chyba albo 82) i obciety naroznik. Ile grzadkow perforowaly Dziurkarki prostokacikami, nie pamietam. Pamiec zawodzi. Ale kartonikow kupa byla. Z odciety naroznik.

    A @Wszystek (zainteresowany).

    Ktos niedawno pytal o pozakoscielne (pozaboziowe) ceremonie. Moja i ja dostalismy wlasnie zawiadomienie o uroczystosci Uroczystego Nadania Imie Nadia jednej dziewczynce, co zostala kolejna wnuczka Mojej(3). To bedzie 16czerwca. Moja w zwiazku z tym zalozyla konto dziewczynce Nadia bankowe. Wplacila sume poczatkowo zalozycielska i bedzie comiesiecznie przelewac do 18roku dziewczynki Nadia. Z wymiany korespondencji miedzy babciami/dziadkami wyszlo, suma zostanie podwojona. Ja jestem tylko w przypadku, tzw plastikowy dziadek (plastfarfar). Wplace na konto jednorazowo 1000pieniazkow. Bedzie coskolo 40pare osob 16czerwca. Najprawdopodobnie, obecni wplaca na wyzej wspomniane konto 500plus lub 1000plus, jednorazowo pieniazkow. Takie konto sluzy tez do wplat corocznych, urodzinowoswiatecznych i takich. Poza present typ misio wlochaty czy czapka z nausznikami czy wyrob introligatorski.

    Co bedzie 16czerwca nie wiem. Jakby kto zainteresowany napisze po 16, jak bylo. Gwarantowane xiuncfree

    pzdr Seleukos, o poranku

  321. @seleuk|os| 15 marca o godz. 6:05
    Tak gwoli przypomnienia to 16 czerwca jest również Bloomsday.

  322. Contrarian
    15 marca o godz. 6:41
    To ja wtedy bede Stockholmliners
    pzdr seleuk

  323. @lonefather 0:01

    Pora ponocna, więc chyba można. Ale w tym masz słusznego. Jeszcze ktoś pomyśli, że chciałbym instruować, a może nawet i stosować praktycznie.

  324. lonefather
    15 marca o godz. 0:18

    Z pewnością to też, ale i ta kultura się ukształtowała w wyników procesów z czasów imperialnych i ten szok z zalewu podobne ma pewnie źródło: my [Brytyjczycy z Imperium] ich [skolonizowanych] sobą zalewaliśmy i naszymi dobrami wyższej rangi, a teraz te dzikusy zalewają nas, Brytyjczyków – czyli istoty szlachetniejsze, swoimi dzikimi dobrami.
    Niekoniecznie Brytyjczyk tak to sobie werbalnie wyrazi, ale przecież nie w świadomości, werbalizacji i racjonalności tu rzecz, a w procesach, właśnie kulturowych, które są znacznie głębiej ukryte.

  325. @Szary Kot
    14 marca o godz. 13:27

    Dałem niewłaściwy link:
    To jest z grudnia 1981:
    Martial Law in Poland
    Myślę, że to może być ciekawsze , a przede wszystkim krótsze.

    A tu podział wg tematyki:
    https://www.bbc.co.uk/programmes/articles/2rJqRDQsMjPNn8tg2hZVDV/letter-from-america-by-theme

    Pozdr.

  326. @Szary Kot
    14 marca o godz. 13:27
    I jeszcze jedno w nawiązaniu do klasyfikacji Stanley’a Cohena:

    Cytat z sąsiedniego blogu, który dokładnie odzwierciedla tę klasyfikację (chodzi o strategię kk w sprawach o pedofilię) :

    Nie przyjmowanie do wiadomości przypadków pedofilii księży to jest pierwsza linia obrony.

    Drugą linią jest twierdzenie, że „procentowa częstotliwość pedofilii wśród księży jest dużo mniejsza niż w innych grupach zawodowych lub społecznych”.

    Wreszcie trzecią linią jest utrzymywanie całkowitego milczenia na temat najważniejszego aspektu tego kryzysu, czyli zinstytucjonalizowanego przestępstwa tuszowania i przenoszenia księży do innych parafii, diecezji czy krajów. A więc procederu, który nie ma miejsca w żadnym innym środowisku.

  327. Tanaka
    15 marca o godz. 9:01

    Wyższość cywilizacyjna Brytyjczyka jest niepewna, co najwyżej fragmentaryczna, jeśli popatrzeć na otwierane na zewnątrz cienkie okna, kaloryfery na środku najustawniejszej ściany itp. kwiatki. Producent armatury łazienkowej nazywa się Victorian Plumbing i to jest, hm, trafiona nazwa.

  328. @seleuk|os| 15 marca o godz. 6:05
    Perforowaly kartonik z 80kolumn(chyba albo 82) i obciety naroznik. Ile grzadkow perforowaly Dziurkarki prostokacikami, nie pamietam. Pamiec zawodzi. Ale kartonikow kupa byla. Z odciety naroznik.

    80 kolumn po 12 dziurek w kolumnie. Umiałem patrząc pod światło sprawdzać taką kartę czy wszystkie dziurki dobrze drukarka/wycinarka powycinała. Znałem na pamięć wzorki dziurek dla wszystkich znaków… 😉 Bo zdarzało się, że dziurka nie była wycięta, czyli zostawał w okienku papier i dostawało się komunikat „błąd kompilacji”. Niestety dopiero na drugi dzień… A jak się dało czekoladę pani sekretarce/maszynistce to ci na poczekaniu karty wydziurkowała i do łapy cały ich stos dała abyś sobie sam te dziurki pod światło sprawdził. „Błąd kompilacji” nadal wyskakiwał ale już z zupełnie innej przyczyny… 😉

    https://en.wikipedia.org/wiki/Punched_card

  329. zetus1
    15 marca o godz. 9:54

    I tak zdążyłem przesłuchać prawie całe. 🙂
    Co to za gość, chodząca historia. Mój staż jako słuchacza po angielsku nie sięga tak zamierzchłych czasów…

  330. @lonefather
    Co u młodego, a przede wszystkim, jak się miewa Twój tata?
    Czy przydały się moje sugestie?

  331. @Szary Kot
    15 marca o godz. 10:43

    Już te osobne krany do zimnej i gorącej wody… 🙄

  332. @Szary Kot
    15 marca o godz. 11:15

    Cieszę się, że się podobało. Ja to traktuję jak dobrą literaturę z doskonałym lektorem. Takie eseje historyczne, doskonałe w formie i treści. Nie przypadkiem program szedł przez ok 60 lat. I ja mam na strychu magnetofon szpulowy, na którym nagrywałem trzeszczące i szeleszczące dźwięki (in the 80’s) z „Letter from America” transmitowane w niedzielę o od 9:00 – 9:15.

    Tu informacja o odnalezieniu nagrań z ’60 i ’70 w GB.
    Lost editions of Alistair Cooke’s long-running Radio Four programme, „Letter from America” have been unearthed in a farm shed in Warwickshire ten years after his death.

    Jak powiedział Luis Armstrong: There are two kinds of music, good musi and bad music. „Muzyka” Alistaira Cooke’a jest z tego pierwszego gatunku.

    Pozdr..
    P.S. Dawno go nie słuchałem, ale skojarzyłeś mi go poprzez Radio 4
    i wysłuchałem odcinka o śmierci Johna Lennona. 🙂

  333. Tanaka
    15 marca o godz. 9:01

    Tanako,
    Gladko i prosto piszesz, ale choc wskazujesz na „glebokosc” problemu, to po wierzchu, po wierzchu …

    Hmmm…. ? Jakby tu wskazac Tobie, co tak naprawde umyka Twojemu opisowi?

    O ile wiem, choc sie stykales z Albionczykami, to sie powierzchownie stykales, a juz niemal na pewno nie stykales sie z przecietnym Albionczykiem w sytuacji konfliktowej. Bo wlasnie w sytuacjach konfliktowych najwyrazniej widac to co jest wytworem Kultury Relacji Spolecznych.

    Czy imperialna przeszlosc miala na to wplyw? Mozliwe, ze miala, ale o wiele wiekszy wplyw mialo w/g mnie co innego. Uplyw czasu powodje, ze wiekszosc ludzi nie pamieta i nie pamietajac nie uwzgednia wlywu przeszlosci. Tego, ze Anglia zostala w 1066 zdobyta przez francuskich potomkow normanskich najezdzcow. Czego owocem byl niespotykany nigdzie indziej separatyzm dzielacy klase posiadajaca, od opanowanej sila reszty. Pozostalosci miksu zdobywczej przewagi i samego materialnego posiadania z innoscia kulturowa utrzymywaly sie ponad 300 lat, do czasu uwspolnienia jezyka. Kultura i posiadanie nadal roznily. Wyzwolenie z poddanstwa nastapilo wskutek depopulacji przez Czarna Ospe, ale roznice pozostawaly. Zaczely sie zacierac, gdy zaczelo powstawac Imperium, po prostu zapotrzebowanie na kadry do zarzadzania bylo tak wielkie, ze jak kiedys Czarna Ospa wyzwolila niewolnikow, tak w czasach Imperium nastapilo wyzwolenie z okowow sztywnych do tej pory norm spolecznych. Relacje zaczely byc ksztaltowane prawnymi normami, tymi samymi dla wszystkich. A glowna norma bylo poszanowanie innych i wymaganie poszanowania , taka zasada. Byla lamana i gwalcona, ale byla i trwala i te bez mala 300 lat jej funkcjonowania, doprowadzily do upowszechnienia sie i utrwalenia. Takiego utrwalenia sie, ze naprawde musisz komus ciezko na odcisk nastapic, zeby zareagowal. Ale i tu, zadko kiedy sam bezposrednio zwroci Tobie uwage, za to zadzwoni na Policje, ktora nie oleje, tylko przyjedzie i zalatwi sprawe.

    W zyciu codziennym, to nieingerowanie w zycie innych przejawia sie tym, ze sie ludzie nie gapia na innych. Jesli juz, to robia to tak dyskretnie jak tylko sie da. A jesli ktos sie na nich gapi, czy przyglada za dlugo i za nachalnie, ignoruja to do tego stopnia, ze wierzysz, zwyczajnie wierzysz, ze nie widza, ze sie im ktos przyglada.

    To sa objawy i przejawy. Istotne sa podstawy, z ktorych to sie wyksztalcilo i o ktorych wyzej napisalem. Czyli regulacja prawna, ktora wymusila wyksztalcenie zachowan minimalizujacych postawy konfliktogenne.

    Imperialna przeszlosc miala na to wplyw, ale taki jak opisalem, a nie ten kotry Ty przedstawiles.

    Pozdrowka
    ~l.

  334. mag
    15 marca o godz. 11:20

    Na oba pytania na maila odpowiem.

    Pozdrowka
    ~l.

  335. Szary Kot
    15 marca o godz. 10:43

    Marudzisz i wydziwiasz. Nie uwzgledniasz historii, tempa postepu, niuansow architektonicznych w postaci konstrukcji budynkow i klimatu.

    Zwlaszcza z woda i nabijaniem sie z dwukranowosci, wyziera czysta i niczym nie maskowana niewiedza nabijajacych sie. Niewiedza o tym, ze w XIX wieku, gdy zaczeto w Anglii instalowac supernowoczesne lazienki z zimna i ciepla woda, zycie, a precyzyjniej Prawa obiegu cieczy Bernulliego, wymusily rozdzielenie instalacji zimnej i cieplej wody. Zimna byla rozprowadzana cisnieniowo, goraca w wymuszonym pompami obiegu. Zeby uniknac wypadkow poparzen z kranow zimnej wody, wskutek wtloczenia goracej o podwyzszonym cisnieniu, rozdzielono instalacje… Takie techniczne BHP, mozna powiedziec. Na powszechna skale uporano sie z tym problemem podnoszac cisnienie zimnej wody i powszechnie przechodzac na przeplywowe bojlery gazowe, gdzies w koncowce lat szescdzesiatych XXw.

    Niemniej tradycja to tradycja i sa wciaz ludzie, ktorzy pomimo postepu nie wyobrazaja sobie nieposiadania systemu dwukranowego. Chocby po to, zeby moc oszczedzac na myciu sie w zimnej wodzie, albo z jakiegokolwiek innego powodu.

    A Victoria Plumbing swoja klasyczna porcelane od dawna wyposaza w 3 otwory na krany, tak wiec mozesz pojsc w klasyke i zainstalowac dwa, lub w nowoczesnosc i zalozych kran miksujacy.

    NA reszte Twoich wydziwian nie mam ani czasu, ani checi odpowiadac, ale choc nie wszystkie odpowiedzi mnie przekonuja, to nie odmawiam im pewnej, mi nieco obcej, logiki. Inne to skutek wymogow, lub przyzwyczajen, albo jak to tez sie zdaza, zwyklego niedbalstwa, lub nieumiejetnosci.

    A co do okien, to ja z nimi wiaze interesujacy fakt geometryczny. Mianowicie, czesto jest tak, ze okna, a dokladniej to narozniki szyb, bywaja jedynymi katami prostymi w calym domu.

    Pozdrowka
    ~l.

  336. @mag

    mag, wyslalem maila na Twoje konto na interii…

    Pozdrowka
    ~l.

  337. @lonefather, @Szary kot
    15 marca o godz. 13:03

    Dwukranowość pamiętam też w Polsce, ale u nas to minęło bo krany z mieszaczem są po prostu bardziej funkcjonalne, a Anglicy są tak zapamiętali w swoim konserwatyzmie, że jeszcze (przypuszczam) ze sto lat będą te trójotworowe umywalki produkować. Nie należy przeceniać zalet konserwatyzmu w hydraulice 🙂

    Innym dziwactwem jest bezklamkowość i wcale nie zamierzam się z tego obśmiewać, jedynie zauważam małą chłonność innowacji 🙂
    Weź też pod uwagę, że Szwedzi przeszli na ruch prawostronny, bo uznali to za praktyczniejsze, a u Anglików to trudno sobie wyobrazić bo oni nadal noszą miecze po lewej stronie.

    Badzo za to lubię tego Pana, który krzyczy w „The House of Commons” – „Oooooooordeeeeee”

  338. Wracając z Albionu na nasze podwórko, chcę odnotować, bo chyba warto, że nawet katolicki publicysta, Szymon Hołownia stracił cierpliwość do naszych epidiaskopów. Konferencję poświęconą pedofilii w kościele nazwał transmisją z samobójstwa tej instytucji:
    https://wiadomosci.wp.pl/szymon-holownia-gorzko-o-episkopacie-zyje-na-innej-planecie-6359647868819585a

  339. lonefather
    15 marca o godz. 13:03

    Tak, wiem, dlaczego tak to było budowane, ale dziwi mnie, że w wielu budynkach nadal tak jest. W domu, który obecnie wynajmuję, chociaż jest on podłączony do normalnej wysokociśnieniowej sieci i zimna woda ma ciśnienie sieciowe, to ciepła przechodzi przez otwarty (atmosferyczny) zbiornik na strychu (po co?), więc prysznic ma elektryczną pompę. W umywalkach krany są osobne. Mam również wannę, której nikt nigdy nie używa, a która ma dwa osobne kraniki odstające na cal od krawędzi i nic poza tym. Okna są – na standardy polskie czy niemieckie – odpowiednie do domku na działce. To nie jest żaden Tudor ani Georgian, to wybudowano w 2006 roku!!!
    Osobne krany spotyka się również – i to często – w świeżo wybudowanych i wyposażonych łazienkach przeznaczonych np. dla pracowników magazynów.
    Może to i jest wydziwianie, ale to jest zwyczajnie niewygodne. Mixer tap jest po prostu tyle razy wygodniejszy, że nic nie jest w stanie uzasadnić wyposażenia łazienki w osobne krany przy nowoczesnej instalacji. Oszczędzanie ciepłej wody? Można lać zimną z mixer tapu, w czym problem?
    Oczywiście można wzruszyć ramionami i przecież też tak robię, co najwyżej czasem znajdując w tym kolejne źródło walorów komicznych. Mój krótki jeszcze staż emigrancki (będzie niedługo 5 lat) nie stłumił we mnie odruchowego porównywania. Ale przecież nie przeprowadzam się z powrotem do Polski, obrażony burcząc pod nosem, że w kraju z podwójnymi kranami nie da się wytrzymać. Wiem, dlaczego tu jestem. Chodzi mi tylko o tę zagadkę, oczywistą sprzeczność. W kraju, który w ciągu XVIII i XIX wieku stworzył współczesną inżynierię i naukę, i który i obecnie jest jednym z wiodących, i gdzie świetnie działają pociągi, autostrady i wszelkie duże rzeczy, zdumiewające jest papractwo techniczne (bo nie tylko konserwatyzm, ale i zwykłe papractwo) w sprawach, owszem, drobnych, ale codziennych i dotyczących wygody życia każdego wyspiarza, miejscowego czy przybyłego.

  340. @zetus1
    15 marca o godz. 14:16

    W GB też się podobno już od dłuższego czasu rozważa przejście na ruch prawostronny. Najpierw dla ciężarówek.

  341. Tobermory
    15 marca o godz. 15:17

    🙂 🙂 🙂
    Byłoby to uzasadnione, zważywszy na wysoki udział wschodnioeuropejskiej siły roboczej za kierownicą aut ciężarowych.

  342. Szary Kot
    15 marca o godz. 14:42

    No to masz niefarta, bo trafiles na dom pod wynajem zbudowany przez Hinduskiego inwestora. Gosciu sie nabiedzil i najezdzil po calym UK zeby tylko kupic najtaniej z wyprzedazy magazynow czyszczacych zapasy z lat 60, czy 70 i wyprzedajacych hydraulike na wage, a nie na sztuki. Robilem przy tym, jak przyjechalem, na samym poczatku. Zzymalem sie ale robilem, tyle ze fuszerki nie odstawialem. Niemniej poznalem branze i ten typ inwestora. A jeszcze lepiej poznalem armature, ktora opisujesz. Jakosc znakomita, tyle ze przestarzale rozwiazania. Dzialac bedzie latami i dopiero jak cos solidnie pieprznie, ktos inny wymieni na nowsze. Ale jak wlascicielem pozostanie Hondus, to stanie na glowie, zeby nic nie unowoczesnic i znalezc jakie bylo. Moznaby powiedziec, ze „konserwatysta doskonaly”, gdyby za tym nie stalo cos zupelnie innego.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Lepiej znajdz sobie inne mieszkanie. A jak bedziesz szukal, to juz wiesz na co zwrocic uwage przy wyborze. Zawsze jakas kozysc, co nie?

  343. Szary Kot
    15 marca o godz. 14:42

    Kocie, w imię ojca mołojca i matki dzierlatki, pracę maturalną pisałem i rysowałem z zamknięć rurociągów – czyli zawory, zasuwy, kurki – a w części praktycznej musiałem wymyślić i wykonać coś w rodzaju drewnianej prezesa drabinki do eksponowania tych eksponatów dla przyszłych pokoleń. To koniec mojego chwalenia się.

    Teraz będzie o Tobie. Jesteś na blogu – obok Tobermorka – mistrzem poprawnego i bogatego posługiwania się językiem polskim. Jesteśta dwa mistrze w jednym kanistrze. Mówię dopiero teraz, bo dopiero teraz zacząłem o tym mówić. A że ten Twój tekst jest długi, to się przed mówieniem uważnie przyglądnąłem. Nawet pamiętasz, żeby przed powtórzonym w takiej samej funkcji spójnikiem „i” przecinek postawić. Szapka bach.

  344. lonefather
    15 marca o godz. 15:31

    Ee, jużem się najeździł i naoglądał. Na parę lat bedzie. W porównaniu z tym, co już widziałem, a co resztki futra jeżyło, to mam znakomity, duży dom w dobrym miejscu… Osiedle było budowane przez jedną firmę. Kto był inwestorem – nie wiem, ale landlord jest purebred British. Wystarczy tematu, tak naprawdę to nie narzekam, tylko się dziwię.

  345. wbocek
    15 marca o godz. 15:37

    Na takie pochwały
    Spłoniłem się cały,
    A spłoniony dziubek
    Chowam w herbaty kubek.
    🙂

  346. zetus1
    15 marca o godz. 14:16

    To jest bardziej zlozone zjawisko i mozna probowac je wciskac w konserwatyzm, ale zawsze cos sie boczkiem wymknie i rozwali w drobiazgi teorie „konserwatyzmu”. Wyobraz sobie „designerska” aranzacje 4 pietrowego domu na Notting Hill. Basement, po polskiemu w piwnicy, to przelom XIX/XX wiek, czyli czasy Victorianskie we wszystkim, klienta natchnely faktycznie przepiekne, oryginalne tapety, ktore wygrzebal w jakims antykwariacie, czy magazynie. Od tego wyszedl, a doszedl do kompletu w postaci wszystkiego oryginalnego z epoki. I jak pisze, ze wszystkiego, to naprawde wszystkiego co do ostatniego detalu. Wynalazl jakis warsztat w zayzialej dziurze, gdzies w Walii, ktory mu zrewitalizowal cala armature, ze dzialala jak za nowosci, a ja mialem troche zabawy z przechodzeniem z wymiarowosci imperialnej na metryczna. Ale wszystka dalo sie popodlaczac i bylo cacy.

    Tak wiec nie konserwatyzm, ale co innego facetem kierowalo, ze wydal fortune. Ekscentryzm tez to nei byl. Wiec co?

    Pozdrowka
    ~l.

  347. @Tobermory, Szary Kot
    15 marca o godz. 15:17
    …zważywszy na wysoki udział wschodnioeuropejskiej siły roboczej za kierownicą aut ciężarowych.
    Nie szerz podziałów w GB po linii ładowności samochodowej.

    A może do południa po prawej, a po południu po lewej ?
    Chociaż … tamten podział jest bardziej widowiskowy.

  348. @wbocek
    15 marca o godz. 15:37

    Uff! Aż mię oczy zamgliło ze wzruszenia w tem towarzystwie wybornem 😎

    Kto mi powie, że pombocek
    Na bliźniego ino fuka
    Temu w nozdrza wbiję klocek
    U świętego Nepomuka 😎

  349. @lonefather
    15 marca o godz. 15:57
    Wreszcie rozumiem Twój punkt widzenia. Klient nasz Pan, kiedy chce dwa krany wiktoriańskie to ma. Bez konserwatyzmu i ekscentryzmu.

  350. Osobny kran do gorącej wody, drugi – do lodowatej i zatyczka w umywalce, to reminiscencja porcelanowej miski i dzbanka z wodą do tzw. kocich ablucji porannych czyli spryskania wodą twarzy i końców paluszków 😉
    Jak korzystać z czegoś takiego na nowozelandzkim campingu, gdzie przez umywalnię przewija się kilkadziesiąt osób?
    Spotkałem się z tym w wielu miejscach. Na początek trzeba się przyzwyczaić do noszenia ze sobą kubeczka na ciepłą wodę do mycia zębów…

  351. Tobermory
    15 marca o godz. 16:23

    Tam też tę zarazę rozwlekli?…
    Ale… Zgodnie z prawami Murphy’ego, jak sobie przytłukłem paluszki, to w TEJ AKURAT łazience, do której udałem się celem poobmywania zimną wodą, były supernowoczesne automatyczne krany tylko z ciepłą wodą, bez regulacji. Hyc lub nic.

  352. mag
    15 marca o godz. 14:40

    Wracając z Albionu na nasze podwórko, chcę odnotować, bo chyba warto, że nawet katolicki publicysta, Szymon Hołownia stracił cierpliwość do naszych epidiaskopów. Konferencję poświęconą pedofilii w kościele nazwał transmisją z samobójstwa tej instytucji

    Nasz pomocniczy milusiński, Szymuś Hołownia, zaczął był od stwierdzenia, że „episkopat jest bez wątpienia inteligentny”.
    Się zaśmiałem i trzy razy spadłem z krzesła na kościelną posadzkę, zanim się raz podniosłem.

    Dalej prawi nasz Szymuś tak:

    „Mam już dość niańczenia swoich liderów, tłumaczenia ich, dawania im po raz pięćdziesiąty siódmy kredytu zaufania, ‚bo nie można tak wprost, bo się wystraszą’. Chcę tego, do czego ich w Kościele wyświęciliśmy: odwagi, męstwa, mądrości, inspiracji” [podkr. T.]

    Kolega Hołownia ma duże trudności z rozeznaniem się w sytuacji klerykalnej, biskupiej i kościelnej w ogóle. Żeby tak ni z gruchy twierdzić, „do czego ich w Kościele wyświęciliśmy” trzeba samemu mieć spore problemy z inteligencją.

  353. zza kałuży, 15 marca o godz. 10:53
    Ja tylko rok mialem z tymi wazniackimi Dziurkarkami, zadnej metody lepszej kompilacji nie opracowalem. Zreszta w kolejkach stali zawsze moi kolezkowie. Kazdy z rewolucyjnym programem. Bylo jak czas tracic. Wada byl brak kolezanek do utraty czasu.

    lonefather, 15 marca o godz. 13:03
    do
    Szary Kot, 15 marca o godz. 10:43

    Prawo Bernouli nie ma nic do instalacji zimna/ciepla woda. Poza srednica rur. Cisnienie wody zimna/ciepla mozna pompami wymusic, zbiornikami na dachau/strychu albo bez. Na oba rurach, osobno lub razem. Cisnienie wody, zeby nie kapalo a lecialo, mozna tez wymusic jeszcze inaczej. Dla mieszkania pojedynczo, calego domu z paru mieszkan, albo calej dzielnicy (kupa domow i jeszcze wieksza mieszkan). Na teorie dlaczego w London sa dwa krany nie umiem odpowiedziec. Moja corka ma dwa krany. Moja corka ma tez grzalke ogrzewania/ciepla woda i pomieszczen gazowa. „Wrzuc, monete, wrzuc monete”. Jest to gluchoniema grzalka. Nic nie mowi, choc mowi. Co jest dosc niewygodne. Trzeba miec sloik z monetami. Szczegolnie dla taki co ja dziwne, bo ja pieniedzy nie uzywam w ogole ca 15lat. Wszystkie mieszkania w domu corki maja gluchoniemke „rzuc monete”. Na moje pytanie, gospodarz domu odpowiedzial „tak trzeba”. To jest najbardziej prawidlowa odpowiedz jaka moglem spodziewac. Wiecej pytan nie mialem, technicznych. Sa auta co maja 10osi i czterdziesci kol. Najbardziej prawidlowa odpowiedzia na pytanie dlaczego, jest „tak trzeba”.

    Caly ten system, przypomina mnie norweski, kiedy na ryby wysokogorskie jezdzilem do Gjöra. Tam jest caly hotel „wrzuc monete, wrzuc monete”. Nie tylko na prysznic ale i na pokoje i na powloczki lozkowe. Zywej duszy nie ma po zatymi co monety rzucaja. I nie daja sniadania „wrzuc monete”. Trzeba do restauracji i tam jest/byla przyjemna Norwezka.

    A kiedys byly stacje paliw „rzuc monete, rzuc monete” ale dawno nie ma. A w Gr wszystkie autostrady sa typ „rzuc moneta”. A w budce, siedzi autostradowiczka, daje reszte monetarnie i szlaban podnosi.

    Ja mieszkam w spoleczenstwie skrajnych indywidualistow. Dlatego w wiekszosc domow jest wanna i prysznic. Ostatni nawet wymyslono wanna z furtka. To robi nie trzeba nogi zadzierac jak wlazisz do wanny. W poniedzialki prysznic siedzac na stolku, we wtorek wanna z zadzieraniem nogi, w srode wanna przez furtke, czwartek nprzyklad prysznic bezstolkowy, na stojaczka, etc, etc. A to jeszcze daje mieszac z iloscia osob w przybytku. A w piwnicy wanna 10osobowa z pompa do bomblowania powietrza. Sa tez wanny caloroczne zewnetrzne. W poprzednim domu, moja sasiadka zainstalowala taka na tarasie i rzutnik televisora na sciane. To sasiedzi i ja tez, czasem rzucalismy oko na program. Sasiadka ca 25 z dobra geometria. Indywidualnie do potrzeb. W lazience cztery krany, a tylko dwie rury ciepla/zimna. Jeden kran bezkorbowy, na guzik. Do czego skrajny indywidualism doprowadza. Kompletna urawnilowka. Wszyscy sa wygodniccy, kto nie lubi dobry program tv. W osrodkach uchodzczych wanien nie ma, bo oni tv arabskie ogladaja.

    Pzdr Seleukos

  354. Prawa obiegu cieczy Bernulliego, wymusily rozdzielenie instalacji zimnej i cieplej wody. Zimna byla rozprowadzana cisnieniowo, goraca w wymuszonym pompami obiegu. Zeby uniknac wypadkow poparzen z kranow zimnej wody, wskutek wtloczenia goracej o podwyzszonym cisnieniu, rozdzielono instalacje… Takie techniczne BHP, mozna powiedziec.
    Czytałem kilkakrotnie.
    Poparzenia z kranów zimnej wody…
    W końcu gdzie i co „ciśniono”?

  355. zezem
    15 marca o godz. 16:52

    Goraca woda miala wyzsze cisnienie… niz zimna …

    Pozdrowka
    ~l.

  356. @Szary Kot
    15 marca o godz. 16:37

    Tam też…?
    Cóż, oni też są very british 🙄 Ale coś przebąkują (rząd) o lepszym budowaniu nowych i izolowaniu starszych budynków (dla oszczędności energii) oraz o lepszych oknach, z których też wiele otwiera/uchyla się na zewnątrz. Bywałem w domach, gdzie różnica temperatur zewnątrz/wewnątrz nie przekraczała 5 stopni. A lato było nad wyraz gorące.
    Znajomi wybudowali sobie niedawno nowy dom w przepięknym miejscu i byli bardzo dumni z izolacji i lepszych okien, ale klimatyzacja chodziła na okrągło, niestety tylko w salonie. Tam było zimno, a w sypialniach gorąco, mimo żaluzji i kotar zasuniętych przez cały dzień.
    Klimat NZ uważany jest/był za łagodny, ale po ostatnich bardzo gorących latach uwidoczniły się różne mankamenty dotychczasowego budownictwa.

  357. seleuk|os|
    15 marca o godz. 16:49

    Errr.. Wpierw uslyszalem, odnalazlem i poczytalem, dowiedzialem sie tego co napisalem, ze te okolo 140/150 lat temu, gdy zaczeto grzac wode i dostarczac do domowych lazienek, wystartowano z mikserami. Ale okazalo sie ze pompy tloczace goraca wode dawaly ja pod cisnieniem akolo 1,5 bara wyzszym niz cisnienie w instalacji zimnej wody. Przypadki „przetlocznia” sie wody goracej i poparzen, byly na tyle liczne, ze zrezygnowano z mikserow i Anglia zdryfowala na dlugie lata w dwukranowosc. O dodatkowej ingerencji Praw Bernulliego to napisalem co wiem z praktyki, czyli kilkukrotnych rozbiurek victorianskich oryginalow hydraulicznych. Troche „gadzetow” zachowalem na pamiatke, sa tak pieknie wykonane. Zwlaszcza kurki, zawory, rozdzielniki, czy reduktory gazowe … Cacka istne, tak piekne.

    Pozdrowka
    ~l.

  358. zetus1
    15 marca o godz. 16:08

    Raczej podzielam poglad, ze „klient nasz Pan”. Niemniej nei pisalem o swoich na ten temat pogladach, a obserwacjach z natury.

    Nie bede zawalal blga, wiec tylko powtorze, ze rzecz nie w konserwatyzmie, czy ekscentryzmie. Rzecz jest o wiele bardziej zlozona.

    Pozdrowka
    ~l.

  359. Nocowałem raz w angielskim domu z jakąś pompką na pedał w łazience, ale nic z tego nie pojmując zrezygnowałem raczej z prysznica 🙄

  360. lonefather, 15 marca o godz. 17:10

    O viktorianskich gadgetach wiem nieduzo. Na poczatku 80 bylem zatrudniony 4lata w koncern szw/holenderski Gustavsberg/Maastricht w dzial rozwoju produktow. Oddelegowany do Holendrow przekonywac o Bernouli prawie (m innymi). Produkty byly VVS (vatten, värme, sanitet = woda, cieplo, sanitariat). Zeby wyrownac produkty. W Maastricht firma miala nazwe (ma) Krolewski Spinx. Jak w Angli opisuja VVS nie wiem @lonefather.
    Pzdr S.

  361. seleuk|os|
    15 marca o godz. 16:49
    „Wrzuć monetę”. Relacja o tyle dla mnie ciekawa, gdyż byłem wielokrotnie w N i S, ale nigdzie nie spotkałem opisywanego zjawiska. Dobrze wiedzieć i mieć zapas miejscowych monet przy sobie. Gorzej gdy ma się tylko kartę płatniczą (debit card) przy sobie. Wtedy na prawdę zimna d…a.

  362. Tobermory
    15 marca o godz. 17:25
    Dwie pompki na pedaly mam na WooHoo2. Gdyby elepstryka siadla, a pompowac trzeba.
    pzdr Seleuk

  363. zezem
    15 marca o godz. 17:30
    Rzucic karta jest najbardziej dobrze. Bo nprzyklad wtedy w sklepie kilo zlomu nie dostaniesz, automatycznie.
    pzdr S.

  364. cd rzuc moneta nie jest to samo co rzuc karta.
    pzdr S

  365. U mnie w okolicy wiejskiej, circaebaut pol przybytkow ma napis „bezgotowkowo”. Wtedy tylko mozna karta rzucac. Inaczej d..a zimna.
    S

  366. zezem
    15 marca o godz. 17:30

    Na kempingach w S i N tak. Może być np. zimny prysznic ile tylko chcesz, ale ciepły na „wrzuć monetę”, np. korona na 30 sekund.

  367. A zeby w banku (Nordea i Lidköping) wzic monete (pieniazek papierkowy) to trzeba zamowic. Chyba trzy dni wprzod (bankowe). Nigdy nie zamawialem.
    pzdr Seleukos

  368. @lonefather 15 marca o godz. 12:34

    Kate Fox “Watching the English”. Znakomita analiza m.in. tego narzuconego zwyczajem ostentacyjnego ignorowania obcych w przestrzeni publicznej. I rozmaitych innych brytyjskich „quirks”.

  369. seleuk|os|
    15 marca o godz. 16:49

    Od tego „tak trzeba” i „sąsiadki 25 dobra geometria z telewizorem”, to ja jestem potłuczony. Ze śmiechu.

  370. @mag 15 marca o godz. 14:40

    Szymon Hołownia wsławił się niejednym… felietonem. Kiedyś czytałam go po prostu dla yay.

    Niektóre kwiatki:

    Homoseksualiści chcą mieć dzieci? Oni to robią z czystego egoizmu – bo chcą mieć dzieci! Podli tacy. Oczywiście w przypadku sakramentalnych kato-hetero chęć posiadania dzieci wynika z czyściutkiego altruizmu!

    Samobójstwo to akt tchórzostwa, a zatem każdy samobójca jest strasznym tchórzem! Potępiamy!

    Sumienie prawidłowego katolika (a przede wszystkim sumienie Hołowni) powinno być „sformatowane” przez sakramentalnego kaka-funkcjonariusza. Bez sformatowania ani rusz!

    Katolicy powinni przeciwstawiać się niekatolickiemu rządowi za pomocą obywatelskiego nieposłuszeństwa (to było jeszcze za rządów PO). W takim układzie Hołownia z towarzyszeniem współwyznawców chętnie zejdzie do katakumb (piwnic???) i przy świeczce będzie oponować. Bo prawo przecie nie obowiązuje katolika, jak zapodał w telewizorni piernik toruński?

    W kwestii wszechobecnych symboli religijnych: katolik powinien rozmawiać z bratem – niekatolikiem i przekonywać go usilnie, że dla katolika krzyż na widoku to jest kwestia być albo nie być! I tym sposobem prawidłowy katolik wymoże na niekatoliku poszanowanie dla swoich, a jakże, uczuć.

    A tak w ogóle gdy trafi się gdzieniegdzie niezadowolony ze stanu rzeczy ateista, to należy mu zaproponować kawę i ciasteczko. Ateista przysiądzie, zje ciasteczko i od razu wywietrzeją mu z głowy niekatolickie wapory!

    Śliczna fundacja w ukochanym Kasisi, w której pracują z wielkim poświęceniem polskie zakonnice-misjonarki, pomagając biednym murzynkom, to Hołowniane oczko w głowie. Hołownia od lat zajmuje się zbieraniem kasy dla siostrzyczek. Przy tej misyjnej placówce działa sklepik, w którym biedne murzynki mogą sobie kupić od zakonniczek nieco chleba. Dlaczego kupić i dlaczego akurat chleba – tego Hołownia zupełnie nie wyjaśnia. Sekret Kasisi?

    Jest jeszcze podziw dla muzułmanów, którzy bez żenady rozkładają gdzie popadnie swoje modlitewne dywaniki… katolicy powinni brać z nich przykład, bo oni przecie za mało się afiszują…

    Najzabawniejsze, że żadna z tych bredni nie jest wymysłem samego Hołowni. One wszystkie wynikają w prostej linni z dyżurnej i niezmiennej ideologii kaka.

  371. Tanaka
    15 marca o godz. 18:02
    Ja uwazam Tanaka, zycie jest dosc rozrywkowe. Nawet jak z garaz auto wyprowadzam, czasem. Tylko trzeba brac rzeczy powaznie, na wprost. Jak sasiadka z televizorem. Nie „kompinowac jak medrzec pod gorke”. Wprost nazywac, wprost widziec. Jak ja czytam te kosciolkowokaczynskie kawalki, to mnie skreca smiechem. Ale ja Tanaka rozumiem, dla zachowania blog powagi, nie moge caly czas, glodne kawalki nadawc. Czasem jak „medrzec pod gorke”. Trzymac pozostalych styl.
    pzdr Seleukos

  372. Na marginesie
    15 marca o godz. 18:22
    A to przepraszam Na_marginesie. Nie powinien katolik okulary nosic albo linser w krzyzyk rznietych? Wtedyby caly swiat ogladal 24/7 przez krzyzyka perspektywe. Tzw „katolicka wzroku korrekcja”
    pzdr Seleukos

  373. @wbocek
    15 marca,g.15:37
    Czyżby tutejsze dziewczyny, krajowe i zagraniczne posługiwały się marną polszczyzną i ubogim zasobem słów?
    Jako mistrzowi nad mistrze może i wypada Ci wystawiać cenzurki kolegom i koleżankom po piórze na blogu, a mnie wypada zauważyć, że chyba zmieniłeś preferencje.
    Tobie do sztambucha
    Humorzasty miszcz pombocek
    Bywa czasem kwaśny jak ocet
    Kiedy indziej serce szeroko roztwiera
    Grechutkuje* i na pokład zabiera
    – Swojej żółtej(?) łódeczki co fason trzyma
    Niczym Yellow Submarina(e), yellow Submarina(e)…-
    Osobliwie tylko panie
    Choć ma o nich kiepskie zdanie

    *Od Grechuty, który prawił dziewczynom „grechutki”, czyli pięknie, lirycznie je bajerował.
    A oto The Beatles i Żółta łódź podwodna. Robiłam maturę, gdy była na topie. Ech…
    https://www.youtube.com/watch?v=m2uTFF_3MaA

  374. seleuk|os|
    15 marca o godz. 18:39

    …plus stosowne pienia na uszy, lub antologia przemówień toruńskich, a także kadzidło do nosa.

  375. Mag, czasem zeby lodzia poplynac (dowolny kolor) trzeba:

    Picture yourself in a boat on a river
    With tangerine trees and marmalade skies
    Somebody calls you, you answer quite slowly
    A girl with kaleidoscope eyes

    Cellophane flowers of yellow and green
    Towering over your head
    Look for the girl with the sun in her eyes
    And she’s gone

    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Ah

    Follow her down to a bridge by a fountain
    Where rocking horse people eat marshmallow pies
    Everyone smiles as you drift past the flowers
    That grow so incredibly high

    Newspaper taxis appear on the shore
    Waiting to take you away
    Climb in the back with your head in the clouds
    And you’re gone

    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Ah

    Picture yourself on a train in a station
    With plasticine porters with looking glass ties
    Suddenly someone is there at the turnstile
    The girl with the kaleidoscope eyes

    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Lucy in the sky with diamonds
    Ah

  376. Szary Kot
    15 marca o godz. 18:49
    Absolutnie (apsolutnie, apsolutnie) ale…

    tylko na recepte
    pzdr Seleuk, aptekarz za potrzeba

  377. @Tanaka
    Kolega Szymuś Hołownia nie tylko się pogubił, ale zwątpił w kaka, a chyba nawet w Jezuska i być może – lada chwila – przejdzie na drugą stronę mocy. Jest wręcz wqur… czyli zakręt.
    „Mam już dość niańczenia swoich liderów, tłumaczenia ich, dawania im po raz pięćdziesiąty siódmy kredytu zaufania, ‚bo nie można tak wprost, bo się wystraszą’. Chcę tego, do czego ich w Kościele wyświęciliśmy: odwagi, męstwa, mądrości, inspiracji” [podkr. T.]
    Tuszę, że Szymuś nie doczeka.
    @Na marginesie
    Chyba jednak Hołownia nie zejdzie do katakumb, ani nie zrobi niczego w tym guście, bo – jak zaznaczyłam – najwyraźniej zwątpił. W ogóle.

  378. @seleuk(os)
    Lucy in the sky with diamonds – voila!
    https://www.youtube.com/watch?v=2RoA0QTZ-bM

  379. Czy ktoś mógłby mi podrzucić z link z piosenką The Beatles, której tytuł po polsku brzmi „Kiedy będę miał 64 lata”, czy jakoś tak? Będę bardzo wdzięczna.

  380. mag
    15 marca o godz. 19:04

    Holownia, jak kazden jeden servilista kk, sie otrzasnie, piana obeschnie, reszta odpadnie i dalej bedzie lizal i podlizywal, jak zawsze.

    Pozdrowka
    ~l.

  381. Jak Mag masz urodziny to moge Ciebie poinformowac. Otworzylem conieco zeby dac seczego. W takim wypadku Twoje nieustajace zdrowie. A jak Mag urodzin nie masz… to bez zmian.
    pzdr Seleuk

  382. @zezem
    15 marca o godz. 17:30

    Ja się naciąłem pierwszy raz w N, gdy wrzuciłem monetę i jak się rozebrałem, to czas minął, a automat do wrzucania był poza kabiną 🙄 Druga moneta się skończyła, kiedy stałem cały namydlony… Prysznic dokończyłem zimną wodą, a potem zawsze starałem się znaleźć camping mniej nowoczesny (II kat.) gdzie cieciowi płaciło się parę koron, a gorąca woda leciała bez ograniczeń. Nie trzeba było nawet na takim campingu nocować, bo namiot można było rozstawić gdzieś na odludziu. Później w fińskiej Laponii odkryłem chatki dla wędrowców. Większość miała własną saunę, pod którą trzeba było tylko rozpalić ogień. To był już luksus.
    Do dobrych obyczajów należało przygotowanie drewna dla następnych użytkowników. I zostawienie w chatce podstawowych rzeczy do przeżycia: zapałki, mąka, cukier, herbata, sól…

  383. Wzruszył mnie protest młodzieży przeciwko zaświnianiu świata. Nie wierzę w niezaświnanie, bo człowiek w ogromniejszej części człowieczego stada świnią jest i kropka. Nie ma nawet w najśmielszych sennych marzeniach pomysłów, żeby zrezygnować z tak dzikich fanaberii jak elektronika, blaszactwo, rozbuchane opakowactwo, chlanie piwa i wyrzucanie pustych puszek gdzie popadnie. Nie patrzę na elegancję eleganckich, lecz na to, co robią z niedopałkiem, z opakowaniem po żarciu w lesie (ciekawostka: Polacy od rana do rana żrą – stąd dupiaste dzieci i najdupiastsze w Europie niewiasty). Widzę na co dzień, co się dzieje w mieście, choć w mojej spółdzielni nie widać, bo prezes jest dyktatorem, który rygorystycznie trzyma porządek – aż nas znajomi Niemcy chwalą. Ale więcej żyję życiem emeryta-pasożyta za miastem niż w mieście, więc raz zobaczyłem, co nawet znany mi z widzenia dyrektor potrafi: Wracajęcy rowerem z roboty, widziałem z niedaleka, poznawszy jego blaszaka, jak ruszył z piskiem opon leśną szosą. Dojechałem do miejsce, z którego ruszył i zobaczyłem duży śmieciowy wór w przydrożnym rowie. Pojedynczych przypadków nie uogólniam – uogólniam niepojedyncze. Więc proszę uprzejmie rzucić okiem. A to Polska właśnie. Nie jakoś specjalnie wybrana – zwykła codzienna Polska z obrazkami, których za jednym rowerowym wyjazdem, krótkim czy długim – bez różnicy, widzę, powiedzmy kilkanaście, kilkadziesiąt. I żal mi dzieci angażowanych do dorocznej akcji sprzątania świata, po którym to sprzątaniu wory ze śmieciami w bardziej odludnych miejscach leżą miesiącami, latami, rozdziobują je kruki i wrony, a śmieci roznosi po wysprzątanym świecie wiatr, potem dzieci znów to zbierają, wiatr znów roznosi… Kiedy się więc sekta życiowych teoretyków w sukienkach martwi się o wychowanie dzieci, to i ja się martwię – tylko zupełnie nie z tej strony.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6668681902022091745/6668681899737200258?authkey=CJTc1L7os82LaA

    PS Tuba się kończy i każe mi do 2 kwietnia się zwijać. Nie znam innych programów robiących linki z obrazków.

  384. seleuk|os|
    15 marca o godz. 19:46

    Nie, urodziny @mag już były, a następne będą. Ale lampeczka czego tam nie zaszkodzi, a druga za mnie, bo dziś jeżdżę i wychowuję się w trzeźwości.

    wbocek
    15 marca o godz. 19:48

    Pożycz jakieś dziecię od sąsiadów lub rodziny, to Ci rach-ciach ustawi.
    Nawiasem, tośmy popadli w kałabanię (mam na myśli @mag 18.47)…

  385. google+ się zwija a nie tuba. Jestem pewna wbocku że używasz tuby a nie plusa.

  386. mag
    15 marca o godz. 19:04

    Szymuś jest wyznawcą własnego katolęctwa, co objaśniał w różnych swoich książeczkach dla dzieci, a przez pomyłkę mu się zdawało, że dla dorosłych i w różnych swoich pogadankach z sobą samym w tzw. prasie.
    Katolęctwo Szymusia jest bardzo miłe i proste, a bozia jest miły wesołek i brat-łata, albo jakoś podobnie.
    Tym samym, Szymuś zgadza się z moją tezą, że każden jeden katolik to osobny kościół, a nawet religia, co w niczym takim własnym religiantom nie przeszkadza się zgadzać, że są rzymskie katoliki pod przewodem naszego Świętego Ojca Świętego Giewontowego.
    Szymuś jojczy, że ma „dość dawania kredytu zaufania po raz pięćdziesiąty siódmy” swoim właścicielom-biskupom. Zapytałbym go, ale nie jestem ciekawy odpowiedzi, którą znam na wylot: jak to w główce Szymusia było, jak dawał kredyt po raz 56? A gdy dawał po raz 55? 54, 53, 52, 51 i tak dalej, w dół.
    Te 57 kredytów, to – oczywiście – taki kościelny znak nieskończoności, identycznie jak u Jezuska 77, gdy gadał, żeby policzek tyle razu nadstawiać.
    Zapytałbym go też, ale nie zapytam, z powyższego powodu. jak się czuje wyznawca sumaryczny, taki co nic, tylko daje kredyty, a one mu rosną do 57 – i dalej to samo!
    Nie czuje się aby jak idiota?
    Mówię to z nadzwyczajną rewerencją dla Szymusia, żeby się nie popłakał i nie usmarkał. W normalnych bowiem stosunkach, po jakichś trzech zmarnowanych kredytach uważa się – i nie „aby”, a wprost – takiego kredytodawcę za idiotę.

    Zachodzi tu następna okoliczność: Szymuś jojczy, sarka i smarka. I co dalej zrobi, po tylu kredytach? Wypnie pupcię na Kościół kat i przeniesie się do zielonoświątkowców, albo posłucha naszego podmilusińskiego zdezerterowanego dezertera i do jehowitów przystanie?
    Zapytałbym Szymusia, ale nie zapytam i tak dalej.., bo sprawa jest jasna: będzie kolejny kredyt i Szymuś – jak był tak i będzie – katolik rzymski podbiskupi. Dojdzie Szymuś do 77 kredytu i pójdzie dalej. Pozna co to nieskończoność, a nawet więcej.

  387. @Wszystek, co nie pogardzaja dawac seczego, a chwilowo nie moga co SzaryKot albo kto inny. Co pamietam dotychczas dawalismy zdrowie Manfreda, co jest nieboszczyk polegly lotniczo. I pogrzebion. Zdaje mnie jednak, duzo lepiej byloby seczego dawac za uczestnikow blog, @Wszystek a nieustajace. Manfred przeboleje. Dzwonilem wlasnie na jego komorke. Dal pelna zgode. Zdrowy jest etc, etc

    pzdr S.

  388. Tanaka
    15 marca o godz. 20:21
    Plus kredytobiorce za niepelnosprawnego. Do jednej raz sztuka. Poczem wiarygodnosc maleje do 100%
    pzdr S.

  389. izabella
    15 marca o godz. 20:21

    Dziękuję, izabello, ale dla mnie google i tuba to to samo, co dama i niewiasta – nie rozróżniam. Umiem tylko pykać w dwa klawisze i to wszystko.

  390. wbocek
    15 marca o godz. 19:48

    W którymś ze wstępniaków pisałem o miłości Polaka do wywalania śmieci w lesie – i dlatego Polak wzorem moralnym Europy, wraz z całą resztą cnót nadwiślańskich swoich.
    Dajesz dobrą ilustrację i własne obserwacje w sprawie, a sprawę widać tak, że nie widzieć się nie da, ślepcem nie na oczach, a na umyśle będąc: śmieci są wszędzie.
    A jak wszędzie, to często najwięcej tam, gdzie najpiękniejsza przyroda ojczysta: w Morskim Oku, na Giewoncie, w Puszczy Białowieszczańskiej, w Narodowej Rzece Wiśle i tak dalej. To wnoszenie śmieci na Giewont nazywa się wnoszeniem Wartości Narodowych. Inaczej być nie może, skoro co Polak, to zaraz wartość. W dodatku najwyższa, że nikt takiej nie ma – i dlatego flaga unijna to szmata.

    Miałem ci ja raz sąsiada, w okolicznościach podleśnych przyrody. Sąsiad, po pijaku, spalił własną chałupę, w stylu i rozmiarze willi, choć oficjalnie była to krajobrazowa dacza. Mało się w tej daczy sam nie spalił, ale jak mu się tyłek zajął, oprzytomniał na tyle, że się wywlókł i przeżył.

    Jak się już z grubsza ogarnął, postanowił chałupę odbudować. Ale najpierw musiał wszystko spalone i uszkodzone wywalić. Właściwie – cały dom, poza fundamentami. I wywalił – za płot. Za płotem miał drugą własną działkę, niezagospodarowaną. Najął koparkę, wykopał wielką dziurę i całą tą górę spalenizny i wszelkich odpadów, z azbestem, smołą, papą, chemią malarską i konserwacyjną, drewnem nasączonym ksylamitem i tak dalej – zakopał. Następnie działkę sprzedał, żeby mieć na odbudowę spalonej chałupy.
    Chałupę odbudował i był zadowolony, bo odbudował jeszcze większą, ciągle pod tytułem „dacza letniskowa o użytku sezonowym”. W międzyczasie, nowy właściciel działki z górą toksycznych odpadów zakopaną pod ziemią, starał się o pozwolenie na budowę. Jak już pozwolenie dostał i zaczął kopać dziurę w ziemi pod dom, wykopał te odpady. Jak wykopał – wrzasnął. I już chciał lecieć z siekierą na sprzedawcę zza płota ale sprzedawca był cwany i akuratnie w tym czasie zrobił, co miał zrobić wcześniej: zapijaczył się na amen.
    Co zrobił kupiec z górą toksycznych odpadów pod nogami, gdy nie mógł już należycie skorzystać z siekiery w głowie sąsiada? Wyrównał teren, obsiał trawą i sprzedał następnemu.

    Jak się kto pyta, na czym polega gra w „berka”, to właśnie na tym polega. Albo gra „w chowanego”.

  391. Jak juz nudy o Europie leca to ja troche masturbacji, co lubie. Nie pojedynczo, tylko wieloobiektowo. Jak kto nie lubi, to nie.
    https://ec.europa.eu/eurostat/documents/2995521/9665811/2-15032019-BP-EN.pdf/2340c61d-9dc5-4b5f-9b13-db36ff01c082
    pzdr Seleukos

  392. Tobermory
    Nie mam urodzin. Dzięki za link, ale się nie otwiera.
    Znalazłam When I’m sixty four w fajnym wykonaniu już podstarzałego Paula McCartneya.
    https://www.youtube.com/watch?v=2RoA0QTZ-bM.
    Moją ulubioną jego płytą jest Tug of war, a zwłaszcza tytułowa piosenka.

  393. Tobermory
    Sorry. To jest TO
    https://www.youtube.com/watch?v=Y4fBZb1rl0A
    A co do seczego, to czemu nie.

  394. Tanaka
    Chyba trafnie odczytujesz przyszłość Hołowni.

  395. seleuk|os|
    15 marca o godz. 20:22

    MAnfred neutralny jest jako obiekt zdrowia wznoszenia. Ani mu pomoze, ani zaszkodzi. Wiec jak nie ma konkretu w postaci urodzin @mag …. zaraz zaraz co ja plote? Przeciez sa urodziny @mag! Musza byc, skoro jest z nami, to znaczy, ze sie urodzila. A jak sie urodzila, to z koniecznosci ma urodziny… A ze nei dzis , to co za problem. Zdrowie @mag, nie tylko w urodziny mozna wypic …

    Wiec co pijesz? Jak mam podobne to sie nie bede wylamywal. Jak nei mam to wedlug smaku sobie dobiore.

    Pozdrowka
    ~l.

  396. Tanaka
    15 marca o godz. 20:21

    Juz to samo napisalem…

    lonefather
    15 marca o godz. 19:22

    W jednym zdaniu napisalem, dokladnie to samo…

    Pozdrowka
    ~l.

  397. Zapomnialem dodac, do Ciebie i Mag. Wasze zdrowie na wasze urodziny. „Kupil”, zdrowie narodzonych caly rok, maja urodziny. To jest bezbledna logika @lonefather

    Seleuk powaznie

  398. Nie wiem jak na Waszych compach. Ten drugi link, nie otwiera. Na moim drugim compie. Moze i dobrze. Moj drugi jest bardziej powazny. Informuje o zawilosciach surfingu.

    Ale Wasze zdrowie,@ Wszystek. Skål Seleukos

  399. seleuk|os|
    15 marca o godz. 21:22

    No trudno sie mowi. Jak nei zapodajesz jakim trunkiem sie raczysz i zdrowie wznosisz, to ja po swojemu sie napije. Znaczy nalewam i bede pil „kangura”, czyli Jammy Red Roo, crafted by Casella Family.

    Zdowie Twoje @mag.

    I pozdrowka @Wszystkie (za @|seleuk|)
    ~l.

  400. lonefather
    15 marca o godz. 21:36
    Przeciez podalem ?????
    Triple Wood (Laphroaig). Skål
    ??? Seleuk

  401. Lonefather
    Jeszcze żyję, więc musiałam się urodzić. Dla jasności – jestem skorpionem
    czułym i wrażliwym i bynajmniej nie mściwym, drapieżnym, co niektóre mądrale mieniące się astrologami zarzucają skorpionom.
    Ktoś musi mi strrrasznie podpaść, całkowicie mnie zawieść, bym go skreśliła z listy osób jakoś ze mną związanych. Wtedy nie ma przebacz.

  402. Przedtem @lonefather jaka berbeluche pilem Shiraz, dlatego zmiane zrobilem. o 21.19 czasu blogowego.
    Hmm… S

  403. Z braku laku (na blogu) czytam wlasnie o nowym ubocie SAAB Valrus, ktory jest budowany(typ) spec zeby lapac ruskie atomowe. Jak kogo interesuje (standard English).
    http://gentleseas.blogspot.com/2018/11/kockums-mark-5-stirling-engine-for-a26.html
    Reszta link na wlasna reke (jak kogo interesuje)
    pzdr Seleuk

  404. Na dobranoc, na czym to ogolnie polega
    https://www.naval-technology.com/projects/kockums-a26-submarine/
    dobranoc Seleuk

  405. Tobermory
    15 marca o godz. 19:48
    W S jest takie miejsce , gdzie chętnie jeżdżę – „odkryte” przez przypadek. Było to w dobie, gdy nie było jeszcze rozbudowanego netu. Napisałem do szwedzkiego biura turyst. ,żeby podali parę namiarów. Krótko: w sumie zgłosił się jeden Szwed. I jak się okazało ( z czasem , z biegiem lat), to był strzał w „10”. Okolice z dala od zgiełku, łosie (gdzie indziej pokazywane na wybiegach) spotykane podczas wędrówek a także przy chacie, grzyby, jagody no i woda…
    Tamże kiedyś usiłowałem wprowadzić w rozruch dużych rozmiarów saunę (miejsce na kilkanaście osób). Trwało to parę godzin, gdyż system ogrzewania olbrzymich kamieni ułożonych wewnątrz był złożony – trzeba było wytworzyć najpierw dobry „cug”. Udało się, ale ja wyglądałem jak potępieniec osmalony (cud ,że przytomny) i dobrze rozgrzany… Radocha była olbrzymia, saunę miałem do własnej dyspozycji (w środku jak w małym amfiteatrze) ,a potem skok do jeziora, bo jak na saunę przystało jezioro tuż-tuż. Był to dobry moment, bo sauną i całym kompleksem chat nie interesował się nikt (zmiana właściciela). Dzisiaj jak śledzę w internecie pobyt w tamtym miejscu kosztuje „niezłe” pieniądze (obecny właściciel to Niemcy).

  406. @@Lonefather, seleuk(os)
    W ramach seczego sączę sobie, oglądając trillera m.in. z Al Pacino o CIA („Rekrut”) drygina z tonikiem, czego i Wam życzę (mogą być zamienniki).
    Kiedyś wyjaśniałam, co to jest drygin, a oświeciła mnie pani sklepowa od alkoholi. Otóż pewien klient zażyczył sobie drygina i dopiero, gdy wskazał stosowną butelkę na półce, zrozumiała, że chodzi o dry gin.
    Pozdrówka

  407. Czin-czin shirazem i najlepszego 🙂

  408. @seleuk|os| 15 marca o godz. 22:00
    @seleuk|os| 15 marca o godz. 22:16
    stirling-engine

    @seleuk|os|, bój się Dobra Najwyższego!
    Na blogu ateistów chwalić się wynalazkami pastora?! 😉

    Wychodzi na to, że ja znowu mam za swoją zawodową pazuchą to samo co ty, tylko odwrotnie… pomysł pastora Stirlinga to ja przerabiałem na własnej skórze tylko nie jako silnik a jako chłodziarkę, a konkretnie jako część kriopompy.

  409. Chodziło o pompę próżniową, oczywiście.

  410. zza kałuży, 16 marca o godz. 8:01

    Ja Zza kaluzy nie bojamsiem Dobra Najwyzsiejszego. Ja Dobro Najwyzsiejsze ogladam codziennie lusterkiem. Przy goleniu. Znaczy codziennie, Dobro Najwyzsiejsze odwracam pod roznymi katami. Bywaja wypadki, nawet dwa razy. Tu bylby product placement ale powstrzymalem, slaba sila charakteru.

    Ze blog ma nazwa ateistow (LA), nie jest moja kulpa. Roztrzasa temperature ciala jesusmaryjnego. Doskonale czarnego, wszedzie. Co ja na to zrobie?

    Ten pastorski motorek byl zawsze moje zainteresowanie. W kazdym miejscu, srodowisku, jakimkolwiek fizycznie, wystepuja roznice temperatur. Jest Jasna Strona Mocy (ciepla) i Ciemna Moc (zimna strona). To mnie Zza_kaluzy spac nie daje. Po to jest takie jakby perpetuum mobile. Nie ma, a jest „za darmo” mobile. Ja dlatego przygody sledze tego ubota. Mam latwo zobaczyc bezzalogowy. Wtedy odpada potrzeba zyciowych funkcji. Moglby krazyc miesiacami, na dowolnym zanurzeniu, ciagnac energie z Jasnej i Ciemnej strony mocy. Albo nprzyklad Zza_kaluzy, taki motorek, coby po jednej stronie domu poludniowej i drugiej polnocnej, czerpal Sile do podrapania mnie po plecach przy goleniu. Czy coinne. Mnie ten motorek to hohohoooho, od kiedy interesuje.

    A teraz letem wioslowac Sigrid, bezmotorkowo, posniadankowo. Choc po wczorajszym, mozna powiedziec, motorek jest, whiskypedny.

    Pzdr Seleuk

  411. @Tanaka,

    listonosz puka 😉

  412. Tanaka
    Nie przegap Tanaczku: o g.16:35 na TVN Kultura można obejrzeć „Hydrozagadkę” (po raz kolejny). Wiem, że jesteś fanem tego filmu.

  413. Wujaszek Wania
    Uściślę:
    „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy”, a Pan Jezus „puka do twych drzwi”.

  414. mag
    16 marca o godz. 11:09

    🙂

    z lewackim pozdrowieniem:
    https://www.youtube.com/watch?v=PKh68MFd2Do

  415. Konferencja ePiSkopatu lała mniód na moje serce.
    Miło było patrzeć jak sukienkowi kopali sobie grób własnymy rencamy 😉

  416. mag
    16 marca o godz. 11:03

    Maguś: zaintonowałbym na tą okoliczność niebiańską śliczność pieśniarską – „dzięki, o Panie nasz, składamy dzięki..!” – ale troszkę się wstydzę. 😀

  417. Tanaka
    Nic się stało. Przecież ostatecznie niczego nie zaintonowałeś, a masz prawo być niewdzięcznikiem i nie odczuwać działania „łaski boskiej”.

  418. wujaszek wania
    Wspaniale, ze przypomniałeś polskie wykonanie, jakże na czasie u nas, ponadczasowej i uniwersalnej piosenki Brassensa.
    A oto oryginał
    https://www.youtube.com/watch?v=W1jV9kp5060
    Mam album (2 płyty CD) z 18 piosenkami mistrza śpiewanymi przez naszych znanych i lubianych wykonawców, głównie aktorów. Moje ulubione, oprócz Króla, to: Jestem mały miś, Jak laleczka, Trąbeczko, ty mnie slaw, Jak ktoś jest żłób, będzie żłób.
    Ściskam lewacką dłoń

  419. Tanaka
    Oczywiście „Nic się NIE stało”.

  420. zetus1
    15 marca o godz. 12:14

    Za naprowadzenie na Alistaira Cooke’a odwdzięczam się czymś – nie przesadzam – równie dobrym: felietony Adama Gopnika, nadawane w serii Point of View.
    Poniżej dwa wybrane, z początków prezydentury Trumpa. Szczególnie ten pierwszy jest dla mnie przykładem mistrzowskiej konstrukcji.

    „America votes”
    https://www.bbc.co.uk/programmes/b080xx1r

    „What to call him?”
    https://www.bbc.co.uk/programmes/b08xxfvp

  421. mag
    16 marca o godz. 14:10

    W zasadzie to racja: nic się NIE stało. Ale ja pamiętam Marcina Wolskiego i jego sensacyjne słuchowisko: „I stała się ciemność!” Coś mu się potem, bardzo złego, w głowie stało.

  422. Szanowni!

    My tu sobie o tym i owym, a nawet prawidłowej geometrii pewnej kąpielowej damy, a tymczasem ogłoszono raport, który okazał się nie raportem, a luźnym zbiorem karteczek statystycznych, co od zarania było jasne: tak będzie.
    Ale to, poniekąd, drobiazg, bo i pewnik zachowania zdemoralizowanych i porażonych, dla którego nie ma alternatywy. Jest rzecz ważniejsza i największego formatu: jak sobie dał radę nasz przyjaciel – Święty Ojciec Święty?
    O tym w nowym wstępniaku. Zapraszam do czytania i dyskutowania.

  423. Uderz w stół (napisz deklarację o seksie, LGBT+ itd.), a nożyce się odezwą (Episkopat zabierze głos). Potem zabrali jeszcze głos politycy rządzącej partii, jak wiadomo krynice mądrości wszelakiej i dla swoich celów politycznych (opozycja = sodoma i gomora, resortowe dzieci, zaprzańcy, donosiciele itd.) strywializowali wszystko do granic możliwości i zapachniało prawdziwą siarką oraz średniowiecznym polowaniem na czarownice. Polska pod rządami PiS w pigułce.

  424. Na marginesie to pewnie wszystko przykrywka – PiS próbuje czapką pt. „Zboczeńcy i deprawatorzy” przykryć swojego własnego trupa w szafie – między innymi sypiący się mit o prezesie, który mamonie się nie kłaniał i miał ją w głębokiej pogardzie do tego stopnia, że konta sobie w banku nie założył i raczył – obłudnie oczywiście – opowiadać głodne dyrdymały o tym, że „do polityki nie idzie się dla pieniędzy”. Kto wierzy w te bajki o kapturku, że ci wszyscy PiS-owcy i ich koledzy, tudzież rodzinki obejmują te wszystkie stanowiska w zarządach, radach i spółkach dla idei, niech już raczej idzie sobie spać zaraz po dobranocce.

  425. wbocek
    15 marca o godz. 19:48,
    @Mag
    Mag, dzieki za zajaca, przyszedl do mnie do domu. Napisalam na DP.
    Pombocku, niestety link sie nie otwiera. Napisalam do ciebie na DP i do Mag, ale skoro tutaj bujacie? Co do smiecenia, to niestety w Hiszpanii jest podobnie. W miastach czysto, ale juz kawalek dalej- masakra. Ja mieszkam pod miastem i kiedy hula wiatr albo huragan (jak dzis w nocy) tony foliowych opakowan fruwaja w powietrzu i oblepiaja drzewa. Hiszpanie stare granty, gruz czy inne smieci wiekszych gabarytow po prostu wywoza w pole i wyrzucaja na dzikich wysypiskach albo gdzie popadnie. Grubasow tu tez nie brakuje i to jakich! A tak przy okazji wyjasnie ci kogo wygrzebala na moim fb wiadoma dama. Otoz jest to zdjecie tesciowej mojego syna, ktore omylkowo wkleil kiedy go prosilam aby mi zrobil na fb albumik zdjec bo ja nie potrafie. Rzeczywiscie moze to sugerowac, ze to ja, bo innych zdjec tam nie ma. Syn mial to sprostowac albo zlikwidowac cale konto, ktorego nie uzywam, bom sie zorientowala,ze na fb. plynie rynsztok pienista fala i przyjdzie mi uzerac sie z jakimis 14-latkami. Ale zapomnialam o tym fb i zostawilam to wszystko rozgrzebane tak jak jest i machnelam reka, zwlaszcza, ze nie bardzo umialam sie tam poruszac. Zalezalo mi tylko na kolku milosnikow kotow. Jest tam portret mojego Szperka i moje teksty ale zdjecie przedstawia Edne. Inna rzecz, ze ona rowniez nie dala nikomu prawa do dysponowania nim. Mial tam byc jeszcze moj syn, synowa, wnusio no i ja sama. Ale jak mowie – zarzucilam to w czortu. Swoja droga jaka to trzeba miec nature aby w tym sie grzebac i „wnioskowac” w calym tym balaganie jakim jest moja strona na fb. A balagan to okropny, jako ze dopiero co zaczynalam miec jakies niejasne pojecie o komputerze i bez przerwy sie mylilam albo eksperymentowalam z niewiadomym skutkiem.
    Podalam strone na fb tylko Mag, bo chcialam aby zobaczyla fotke mojego kota a wlazla tam wiadoma dama i zaczela w calym tym smietniku weszyc. To tyle wzgledem spornej fotografii. Bardzo lubie Edne i nie pozwole na szarganie jej wizerunku choc ona sama oczywiscie pojecia o tym nie ma i nie zamierzam jej kiedykolwiek powiedziec. Nie ma takiej potrzeby. Istota sporu nie jest to, kogo przedstawia zdjecie ale to, ze nikt nie wyrazil zgody na przeklejanie go,propagowanie i manipulacje w celu szkalowania.
    Pombucku, dusim sie w smieciach ale tu bywa jeszcze gorzej, bo ludzie
    wyrzucaja w campo takze zwierzeta, nawet cale slepe jeszcze mioty psow czy kotow. Ilez ja sie tego naratowalam! Chyba ze 40 zwierzakow zanioslam na piechote do schroniska (kilka kilometrow) a tymczasem podjezdza taki s…syn wypasiona fura i wyrzuca zwierzaka jak zuzyty grat. Czemu teo zwierzaka nie podrzuci do schroniska? Ja to taskam na piechote. Na szczescie teraz od jakichs dwu lat jakos uporzadkowano sprawy bezdomnych zwierzat, jest ich o wiele mniej odkad jest obowiazek czipowania. Ale jeszcze w ubieglym roku tuz obok mojego domu ktos wyrzucil suke z siedmioma szczeniakami i to juz sporymi, widzacymi na oczy. Mialam urwanie lba, bo schroniska przepelnione, wiec przez pare dni sama sie tym stadem zajmowalam (kapanie, odrobaczanie, szczepienia itd.), do tego suka miala anemie i musialam ja leczyc. A wszystko za wlasna kase,ale na zwierzeta nie zaluje.
    Natomiast bezmiar ludzkiej glupoty i okrucienstwa jest porazajacy.