Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

3.03.2019
niedziela

Obywatelu! Zlikwiduj pedofilię kleru, a zlikwidujesz Kościół

3 marca 2019, niedziela,

Idioto, idioto! Implozja! Trafiłeś w telewizor! * – wrzasnął bezwzględnie inteligentny dr Plama do maharadży Kaburu.

* * *

Papież Franciszek, wraz ze swymi biskupami, przedstawił właśnie sztuczkę magiczną pt. światowa konferencja w sprawie zwalczania pedofilii w Kościele kat.

Rzecznik episkopatu świeżo oznajmił, że Kościół kat. ma wzorową politykę zera tolerancji wobec pedofilii we własnych szeregach i bardzo stanowczo z nią walczy, ale pedofilię musi zwalczyć w sobie całe społeczeństwo. Widać, jak episkopat ustawił taktykę oporu przed likwidacją pedofilii u siebie: wina społeczeństwa, które wpycha pedofilów do Kościoła kat! Cóż my możemy?!

Już od kilku lat padają takie oświadczenia o znakomicie działającej polityce zera tolerancji. Jak media zaczynają pytać o szczegóły – zapada cisza, lub następuje wzmożenie krętactw i łgarstw. Jest nawet taki ksiądz-koordynator w sprawie, Żak się nazywa. Gdy go media przepytują, to słabo zorientowany i narzeka, że tego nie wie, a tamtego to mu biskupi nie udostępnili. Znikąd wsparcia, działa samotnie, w izolacji, brak danych i nikt go nie słucha.
Taka wzorowa polityka zera: gra pozorów, czyli maskirowka. Nazwijmy też rzecz modnie: wojna hybrydowa.

* * *

Kościół kat. ma wielką moc przyciągającą ludzi umysłowo niedojrzałych i skrzywionych; straumatyzowanych już na etapie dzieciństwa, czego sam jest jednym z najważniejszych sprawców, choć usilnie kryjącym się w cieniu i wypierającym się wszelkich z tym związków.
Nie może to dziwić, bo zapieranie się prawdy jest znakiem firmowym tej instytucji, już od czasów niejakiego Piotra, znanego jako apostoł oraz święty, który co chwilę zapierał się Jezusa. To symptomatyczny proces psychologiczny: jest strona wywierająca presję by złamać tą drugą i ją sobie podporządkować, po drugiej stronie jest pozbawiony wsparcia, niedojrzały człowiek, początkowo oporny, zaskoczony sytuacją w której się znalazł. Wreszcie – dosłownie – następuje przełom. Człowiek się załamuje, korzy i staje się ofiarą i przedmiotem do dalszej obróbki.

Kościół kat. ma interesy i ma biznesy. Potrzebuje do nich ludzi wstępnie już skrzywionych, plastycznych, bez podmiotowych właściwości; łatwych w obróbce i dostosowaniu do kultury korporacji. Najlepiej, jeśli w procesie produkcji klerykalnej nie będzie wpadek, ale jeśli się zdarzy, odpad zostanie bezpardonowo odrzucony. O tym jak Kościół bezwzględnie odrzuca i jakie są tego dramatyczne skutki dla odrzucanych pisał przenikiwie ponad 80 lat temu Tadeusz Boy-Żeleński. Te same mechanizmy działają i dziś. Bo tak samo działają od dwóch tysięcy lat. Dziś odrzuconych boli to podobnie, a odkrycie, jak bardzo byli porażeni ślepotą i ile poniżeń przeżyli mniemając fałszywie, że robili rzeczy godne i święte podobnie dewastuje psychikę i poczucie własnej wartości. I o ile mają dziś szanse (tylko szanse!) na znalezienie sobie jakiegoś miejsca poza Kościołem kat., to wyłącznie dlatego, że świat, osiągnąwszy pewien poziom wolności i praw człowieka – dzięki przeciwkościelnym i wolnościowym działaniom wielu, takie możiwości im może zaoferować.

Słabym i niepewnym kandydatem na członka kleru jest człowiek ukształtowany, dojrzały i niezależny psychicznie oraz mentalnie. Mało jest podatny na proces formatowania osobowości, ociosywania jej do formy klerykalnej. Tacy zresztą skrajnie rzadko się do seminariów zgłaszają, bo to świat zaprzeczający ich autonomicznym światom, ich poczuciu autentyzmu i godności. Na cóż im fantazmaty o Bogu, w które zresztą musieliby wejść z wielką energią, samego życia? Cóż zrobią z lekturą Biblii, w której Bóg, własnymi słowami, przedstawia się jako krwawy morderca? Tam trzeba zacząć od ukorzenia się, poddania torturze psychicznej, idącej zresztą w parze z torturami ciała. Trzeba się nauczyć połykać upokorzenia. Żeby to przeżyć, koniecznie trzeba je przerobić w wielkie zwycięstwa Prawdy: tego chce Jezus! Z Jezusem obcuję i szczęśliwy się czuję!

Seminaria duchowne to są przedsiębiorstwa ciężkiej metalurgii. Produkuje się w nich Nowego Człowieka – człowieka klerykalnego, ukształtowany walcowaniem i kuciem poręczny przedmiot w rękach szefów zakładu – inżynierów dusz ludzkich. Kto się śmieje z Nowego Człowieka komunizmu, ten się śmieje z księdza. Znajdzie go bowiem w Kościele kat, choć pod antykomunistyczną naklejką, co jest dla rozumnych bez znaczenia. Kościół żyje bowiem z lipnych metek.

Da się znaleźć może kilkunastu członków kleru – na ponad 30 tysięcy w Polsce ( nie licząc zakonników i zakonnic, a wśród nich też nie brak pedofilów i zdeprawowanych terrorystów – vide „siostry Boromeuszki”) – którzy gadają mniej więcej jak ludzie. I nie będą to biskupi, a jacyś tacy z boku, którzy kariery nie zrobili, o niczym większym nie decydują, ale ładnie coś powiedzą, że można się wzruszyć: ludzki człowiek, wrażliwy ksiądz! I tacy się zdarzą, wskutek splotu przypadków, nieporozumień czy próbie życia wbrew korporacji, ale i wskutek celowego działania przedsiębiorstwa omamiania ludzi. Wystawi się takiego w oknie niech ludzie się powzruszają: oto Kościół kat. miłuje bliźniego swego.

To działa niezawodnie: gdy jaki konsekrowany otworzy usta, osobliwie gdy zrobi to biskup – skutek jest ten sam: szok! Co on wygaduje, co ten facet pieprzy – do szkoły nie chodził, zwariował, czy szaleju się najadł?! Nie: jest członkiem kleru, jest Kościołem i zrobił doktorat – co biskup to doktor, a są i profesory. I każdy gada Prawdę. Taka prawda i ich bruzda dotykowa.
To szokujące gadanie jest w istocie zeznaniem: to skutek tortur umysłu i ciała. Widzimy i słyszymy złamanego człowieka. Zamknijcie człowieka w klatce, a przekonacie się, co się z nim stanie. W tym zdeformowaniu muszą wytrwać całe życie, deformację muszą głosić jako afirmację, a odwrotu nie ma lub koszty są ogromne.

* * *

Ta moc przyciągania skrzywionych i skrzywdzonych ma taki skutek, że wśród członków kleru katolickiego jest wielka nadreprezentacja pedofilów, pedałów (człowiek porządny powie: homoseksualistów lub gejów, ale obowiązkowa mowa prawidłowego katolika jest taka: pedał, pedryl, ciota, parówa, zbok, sodomita – po tym właśnie poznajemy miłość bliźniego swego u katolika), alkoholików, pornografów, anonimowych ojców dzieci parafianek: pospołu – panienek i wzorowych sakramentalnych małżonek mężów parafialnych, umysłowych otępieńców i tak dalej.

Oficjalnie, papież Franciszek przyznał, że wśród kleru jest 2% pedofilów. Dlatego, swego czasu, Jan Hartman obliczył i w „Polityce” podał, że w przełożeniu na liczby, jest nad Wisłą kilkuset pedofilów. Nie może to być wielkość prawdziwa, z kilku, bezwzględnie oczywistych, powodów.

Po pierwsze, gdy badano bliżej, niezależnie (a niezależnie tylko w przybliżeniu) od Kościoła kat, który usiłuje (jak zawsze) być sędzią we własnej sprawie – sprawę pedofilii kleru w różnych krajach, dane okazywały się znacznie wyższe W Australii ustalono, że procent pedofilskiego kleru wynosi 7,5. I mowa jest tylko o przypadkach ustalonych.

Po drugie – w kryminalistyce znane jest pojęcie „ciemnej liczby”, stosowane w odniesieniu do przestępczości stabuizowanej, a więc podlegającej bardzo silnemu ukrywaniu, nie tylko przez sprawców, ale też ofiary (które bardzo się obawiają stygmatyzacji), rodziny i całe środowiska, zwłaszcza (sic!) – religijne (ksiądz jest zawsze dobry, to dziecko „lgnie do człowieka, do księdza” – jak oświadczył abepe Michalik, niewątpliwy znawca zagadnienia. Ksiądz i Kościół kat. – dobry, niewinny, dziecko czyli ofiara i ci co protestują – to donosiciele, zdrajcy, źli ludzie). W przypadku gwałtów (nazwijmy je „zwykłymi”, czyli na osobach dorosłych), krotność realnie popełnianych przestępstw wobec tych formalnie ujawnionych i ściganych wynosi około 10 i więcej.

Gwałcenie dzieci jest silniejszym tabu niż gwałcenie dorosłych. Gwałcenie dzieci przez kler katolicki to tabu najwyższe – do sześcianu. Gwałt = tabu, gwałt na dzieciach = tabu do kwadratu, gwałt kleru katolickiego na dzieciach = tabu do sześcianu.

Wychodząc od tych oficjalnych acz kłamliwych 2% gwałcicieli wśród kleru katolickiego jakie podał papież i uwzględniając sześcienną potęgę tabu oraz jej mnożnik kryminalistyczny, mamy nie dwa, a więcej niż dwadzieścia procent. Ponad dwadzieścia procent kleru katolickiego to pedofile.

Być może nie wszyscy z tych dwudziestu procent mają na koncie molestowanie, czy wielokrotne gwałty na dzieciach. Być może są tacy, którzy nie mieli do tego odpowiednich warunków, choć o nie bardzo łatwo. Może ich pedofilia jest zastępowana czy łączona z innym zboczeniem, które z jakichś powodów łatwiej przychodzi im zrealizować. To rzecz dogłębniejszych badań, przed którymi Kościół kat. broni się zaciekle i stosuje kolejne kłamstwa: to pedały są pedofilami! Co chwilę też słychać komunikaty, że „tego nie badano, nie mamy takich danych”. Skoro o pedałach gada kler, to na ich życzenie, za chwilę będzie i o pedałach.

Należy wątpić, by nie badano. Z pewnością jest to robione, tyle, że specyficznie, metodami ubeckimi, bo też ubecja uczyła się od Kościoła. Robią to biskupi (i nie tylko oni), by mieć narzędzia manipulowania klerem, trzymania go w ryzach i robienia kariery dzięki sekretnej wiedzy. Nic to nowego mieć na kogoś papiery. W „Klerze” jest taka scena: kuriewny urzędnik chce „godnie” odejść na emeryturę i nie chce byle ochłapu od biskupa. Odpowiedni papier, tu – film porno z udziałem ekscelencji, pełen orgazmicznych kwików – się znalazł. I proszę: godne, obszerne i sprawiedliwe mieszkanie o charakterze rezydencji w najlepszej lokalizacji Krakowa – też się dla skromnego emeryta znalazło!

Nie raz i nie dziesięć mówił ks. Isakiewicz-Zaleski: mafia homoseksualna trzęsie Kościołem. Im wyżej, tym gorzej – mówi w wywiadzie-rzece nadpapieżowi Terlikowskiemu, który głosi to samo. Ta mafia, to „ciężkie nieuporządkowanie moralne” – jak to nazywa Kościół kat. Wśród kleru tych zboków jest prawie połowa. To wynika z niekościelnych badań, w tym profesora Baniaka. Ile już mamy razem, pedałów i gwałcicieli dzieci – sześćdziesiąt procent, czy więcej? Dodajmy do tego tych regularnych użytkowników dziewic parafialnych i małżonek sakramentalnych mężów parafialnych – wbrew regule celibatu i wbrew temu, co głosi Franciszek: ojcowie dzieci mają opuścić Kościół kat i zająć się rodziną! Wolne żarty – opuścić; kto zostanie?
Około 15% członków kleru ma dzieci, choć obowiązuje ich całkowita czystość seksualna. Powiedzmy to jasno: są to dzieci zdradzone przez ojców – wyrzucone do społecznego, moralnego, psychologicznego i wreszcie materialnego piekła. Matki tych dzieci także zostały zdradzone. Ale tez i sami zdrajcy pierwej zostali zdradzeni – przez swojego oprawcę – Kościół kat.
Dodajmy do tego alkoholików, hazardzistów, dziwkarzy, pornografów – same ciężkie grzechy, ile mamy razem – 95 procent? Czy może 99,5 procenta?

To rzecz fundamentalna: w swobodnym, otwarcie działającym społeczeństwie, procent ludzi zboczonych jest wielokrotnie mniejszy. Od dawna wiadomo, że naturalny procent osób homoseksualnych to około 5 osób na sto. I dotyczy on nie tylko populacji ludzi, ale też wielu gatunków zwierząt. Tak działa swobodna natura. Ale nie w Kościele kat. W nim wszystko jest nabrzmiałe wielokrotnością stężenia i zamienione w zboczenie. Wśród ludzi wolnych dziś (dopiero i wbrew zawziętemu oporowi Kościoła kat!) homoseksualista to taki człowiek jak inni. Nie w tym przedsiębiorstwie zła. W nich to pedryl i zbok, którego należy karać za to, że urodził się homoseksualnym człowiekiem.
Jakaż w tym podwójna perfidia: karanie za normalność i karanie za to, że takimi stworzył ich ten bożek katolików, Bóg Wszechmogący nieustannie każdego absolutnie miłujący! Pedofil zaś to w Kościele kat osoba zacna i święta. Wiemy już wiele i dowiemy się jeszcze więcej: jak kłamali, jak kłamią i mają to za zasadę. Jak ukrywają, jak jeden drugiemu w zbrodni pomaga, jak dręczą i poniżają swoje ofiary.

* * *

Kościół bez kleru który jest zbiorowiskiem ludzi ciężko skrzywionych, złamanych, zakłamanych, wręcz zboczonych i popełniających zbrodnie, a nade wszystko – strasznie samotnych i cierpiących w klatce do której sam wleźli gnani swoimi lękami i traumami, zaś z drugiej strony słodko i fałszywie kuszeni, istnieć nie może. I nie będzie istniał, gdyby miał się oczyścić z fundamentalnego zła, na jakim jest oparty. Pierwej się rozlezie, rozpadnie na grupy, podgrupy, kolejne chrześcijańskie wyznania, regionalne i lokalne kościołki, czego objawy zresztą widać.
Gdyby więc Franciszek, zamiast robić sztuczkę magiczną, poważnie chciał i faktycznie to zrobił – czyścił Kościół kat. z ludzi skrzywionych i zboczonych – słałby komunikat kandydatom do kasty kleru: my was nie chcemy, przestajemy być atrakcyjni, koniec ze słodkim złem tajemnic, sztamy i poczucia bezkarności! Skończą się kandydaci, skończy się kler. Zostanie może tych kilkunastu z tysięcy.

Zaiste – do diabła z tym Kościołem, istnym katem ludzi! Kto chce być obywatelem, niech zrobi to, co o obywatelstwie zaświadcza: zlikwiduje pedofilę kleru – o co fantastycznie błaga go Franciszek – i resztę jego zboczeń. Zlikwiduje w ten sposób kler. Nastąpi implozja, a Kościół zawali się od środka.
Będzie to poważna odpowiedź na poważne żądanie papieża; czyn obywatelski, patriotyczny i wolny, jak czynem wolnych ludzi było obalenie pomnika pedofila Jankowskiego.

* „Hydrozagadka”, reż. A. Kondratiuk

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 943

Dodaj komentarz »
  1. I to jest prawda bardzo trudna do przełknięcia przez instytucję z natury rzeczy zakłamaną…

    Że kaka jest niereformowalny – to przyznają w porywach szczerości sami xiunce. Czytałam wywiad, bodajże z Obirkiem, w którym jest to jednoznacznie wypunktowane.

    Że pedofilia świetnie „leży” ludziom ukształtowanym w tyglu kaka – o tym pisał bodajże David Yallop. Dziecko nie jest partnerem, tylko obiektem. Człowiekowi formacyjnie złamanemu „pasuje” obiekt, bo o partnerstwie ten człowiek nie ma pojęcia. Cała jego egzystencja to płaszczenie się przed pryncypałem i znęcanie nad podwładnymi – tylko tyle. A trzody nie chroni żaden kodeks kanoniczny. Przeciwnie, kodeks kanoniczny nakazuje unikanie „zgorszenia” – którym nie jest sam lajdacki czyn, tylko właśnie ujawnienie tego czynu.

    Watykański spektakl Frania jest od początku do końca farsą, ale polscy hierarchowie nie są w stanie przełknąć nawet pozorów skruchy – Głąbecki nie pojechał bo zachorzał (ach, jak nagle!), a zastępca – Jędraszewski (sic!) nie wziął udziału w liturgii pokutnej, bo pilnie musiał się udać – do Fatimy. Nie będzie Franio pluł im w twarz, a dzieci przecież same lgną, więc o co chodzi?

    W filmie „Kler” – ten sutannowy Machiavelli jest, moim zdaniem, bardziej niebezpieczny – ale i bardziej sympatyczny – niż prymitywny biskup Mordowicz. On nie tylko wypluwa z siebie puste frazesy, ale realnie pomaga ludziom – chociaż nie za darmo. Ratuje dziecko niepokornej dziennikarki – w zamian za milczenie w mediach (która matka by odmówiła? Nie znam takiej). Robi karierę po trupach Mordowiczów, trafia do Rzymu… I co dalej? Podobno Włosi chcą zrealizować „Kler 2”. Będzie się działo?

  2. Na marginesie: jak tj. z ks. Jankowsim! Wiadomo juz ze SB nie stwierdzila ze byl pedofilem czy homo , a powtarzanie tego ,ze jakas gazeta pisala , a nikt z nazwisaka nie nazwal tego po imieniu, swiadczy o czym??
    Powolywanie sie na film, hm, moze jeszcze czy czasem nie na ksiezycu?!
    Widzalem niezliczona liczbe filmow , takze Oswiecim / nie film/ , gdzie ludobojcy mieli te same poglady o krk jak wy ludzie opetani krytyka wszystkiego co sie rusza! Czekam na rzeczowa odpowiedz! Bluzganie blotem mozesz sobie podarowac!

  3. @Tanaka

    Przydałby się As*

    * (patrz wyżej)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Kruk, a moze kilku innych. Cos o globalnej wiosce. Dwa tygodnie temu film „Free solo” zdobyl Oscara w kategorii filmu dokumentalnego. A wczoraj mam informacje, ze dzisiaj o godz 9 pm na kanale National Geographic bedzie ten film nie przerywany reklamami. Slucham ci ja dzisia sprzatajac radia, ktory w czesci muzycznej niczym nie rozni sie od kanalow popularnej muzyki W Ameryce i slysz zapowiedz, taka sama. Tyle, ze w polskiej TVP tez National Geographic. To bedzie 6 godzin wczesniej niz w kraju wyprodukowania filmu. Czyli nie wszystko w globalnej wiosce jest zle.

  6. Tanako, piszesz:
    To rzecz fundamentalna: w swobodnym, otwarcie działającym społeczeństwie, procent ludzi zboczonych jest wielokrotnie mniejszy. Od dawna wiadomo, że naturalny procent osób homoseksualnych to około 5 osób na sto. I dotyczy on nie tylko populacji ludzi, ale też wielu gatunków zwierząt. Tak działa swobodna natura. Ale nie w Kościele kat. W nim wszystko jest nabrzmiałe wielokrotnością stężenia i zamienione w zboczenie. Wśród ludzi wolnych dziś (dopiero i wbrew zawziętemu oporowi Kościoła kat!) homoseksualista to taki człowiek jak inni. Nie w tym przedsiębiorstwie zła. W nich to pedryl i zbok, którego należy karać za to, że urodził się homoseksualnym człowiekiem.

    W potoku słów jakimi nas zarzuciłeś nie bardzo potrafię zrozumieć, czy osoby homoseksualne uważasz za „dotknięte” DSM, czyli dewiacją seksualną czy nie?
    Gdy się prześledzi historię „wykreślenia” DSM z listy chorób psychicznych oraz aktywności homoseksualnego i pedofilskiego lobby psychologicznego, głównie amerykańskiego, to niebawem może się okazać, że pedofilia również powinna być usunięta z tej listy. I co wtedy?

  7. Alicja-Irena, 3 marca o godz. 12:08, z poprzedniego wstepniaka,

    mam niedyskretnie dyskretne pytanie do Ciebie. Czy jestes flag ranks („na wlasnej stepce” broad pennant) czy plywasz tylko VIP na pelnorejowych statkach?

    Dla uproszczenia dodam, bo nie wiem jaka flage podnosza Kanadyjczycy(???) na wlasnych stepkach. Anglicy Red Ensign, poza Royal Yacht Squadron co White Ensign. Wiem, spotykalem, czasem spotykam, bo niektorzy zapedzaja na Zabie Morze (Vänern). Aegean caly rok praktycznie bywaja. Australian Red Ensign tez znam. Ja Kryssarklubben (Swedish Cruising Association). To ma z tym sypianiem na pochylonych lozkach, co wypytywalem poprzednio, co sam czesto sypiam.

    godspeed, bez wzgledu na stepki, Seleuk

  8. @znaczy sie slucham Radia Zet na sprzecie o nazwie Alexa, ktory jest pomyslem innowacyjnym znienawidzonego Amazonu. Mam wyrzucic?

  9. legat
    3 marca o godz. 16:39

    Tanaka odpowie, a ja tylko pisnę, bo moje zainteresowanie tymi tematami kończy się na potępieniu tych praktyk kleru. A oczy na to otworzył mi nie tyle Urban, ile „Fakty i Mity”, które dokładnie tropiły sposoby łagodnego usuwania z widoku księży pedofilów przez Kościół.

    Homoseksualizm, kiedy się odbywa za zgodą pełnoletnich stron, niczym się nie różni od hetero – nikt nikomu nie czyni krzywdy z racji samych preferencji. Pedofilia, nawet gdyby była uwarunkowana biologicznie jest drastycznym czynieniem krzywdy dziecku. Dlatego nigdy z tej listy nie będzie usunięta.

    Instynkt agresji, obecny w całej przyrodzie, jako właściwość dana przez naturę wszystkim bez wyjątku osobnikom, nie jest przecież usprawiedliwieniem dla stosowania przemocy. Prawo moralne i kodeksowe to zdobycze cywilizacji w jednym wypadku zgodne z prawem natury, w stu innych – będące ponad naturą. No bo cóż naturalniejszego niż kiedy biedny rozbije szybę jubilera i gwizdnie świecidełko.

  10. Jak juz przy klawiaturze, a krotko bo Tanaka dluzy podobno. Dla katolikow (zwani ateisci tez) zagadka gramatyczna wymarlego jezyka.

    Lolek Kajakowicz, Benio, Franio i poprzednicy znani sa pod zbiorcza i szeroko szanowana nazwa pontifex. Daj odmiane (deklinacja) ponti fex. Nie zapomnij o dziurze miedzy literkami. Dla zwyciezcy (dowolnego gender), pierwsze miejsce „suszony wafelek”.

    Krotko nie?

    pzdr Seleuk

  11. @kruk No to ja tez, ja tez bylam w Meksyku, niestety tylko na 11 dniowej wycieczce. Ciekawe, ze Meksyk jest za miedza USA a jest dla mnie i chyba nie tylko dla mnie tak egzotyczny. Widac nie odleglosc jest wazna. Wiec to bylo z 8 lat temu. Wycieczka nazywala sie sladami Aztekow, to i wiadomo co trzeba pokazac takim szybkim turystom. Nasz przewodnik Pawel rezydent w Meksyku, ozeniony z Meksykanka byl zafascynowany tym krajem. Jak przystalo na watek ateistyczny wspomne o 2 godzinach spedzonych w Bazylice Matki Boskiej Guadelupe. Uniesienie czy fanatyzm tlumow jest wspolne dla wszystkich pielgrzymujacych do roznych miejsc kuiltu. Tu przynajmniej nie czolgaja sie na trasie. Czy oni nie sa ludzie, bracia i siostry? Dla mnie jak najbardziej sa. Z ciekawoscia i zmeczeniem patrzylam na to wszystko. Z drugiej strony nie zdawalam sobie sprawy, ze tak silne byly kiedys w Meksyku nastroje prokomunistyczne. Ze tak powiem „szlak” Friedy i Diego mi to uzmyslowil. Czy do dzisiaj sa tak silne nastroje lewicowe? Czy jest tam tzw. Polonia? Np. w jeszcze odleglejszym kraju jak Peru jest bardzo silna, chociaz oczywiscie niezbyt liczna.
    A co do wycieczki: Itd, itd, dotarlismy w koncu do Acapulco, ktory juz nie swieci dawnym blaskiem. Jakim swiecil, nie wiem. Tam weszlismy tez w kontakt z miejscowymi Amerykanami. Oni mieli chyba jeszcze inny oglad tego kraju. Wieksza czesc grupy byla z Polski, wiec ich czasowo stac bylo na dluzszy urlop, polecieli w koncu na czesc druga do modnego osrodka czyli Cancun. I chwala bogu, bo czesc z nich byla mila, ale dwoch panow i jedno malzenstwo uczepila sie mojej skromnej osoby ( chyba nie tylko mojej) , azeby caly czas nadawac na Ameryke. Jak bym czytywala wpisy na polskich forach. Ale te przynajmniej moge sobie dozowac, a tu jak odejsc w polowie zdania, kiedy mnie tak wdziecznie zapraszali do stolika, czy na lezak?
    No i na pocieszenie, nie wszystko bylo rozowo. Spadlam na lokiec z dosyc wysokiego murku na trzy dni przed powrotem. Roztrzaskalam, lekarz w osrodku jakos sie nie kwapil cos zrobic. Mysle, ze slusznie. Radzil mi zawinac, kupic temblak i poczekac do Ameryki. No i tak zrobilam. Niestety zbyt doslownie posluchalam rady pani z Polski, ktora kiedys byla pielegniarka – zebym trzymala ten lokiec w kwasnej wodzie. No to kupilam ocet, cos tam rozcienczalam i polewalam, polewalam. Po przyjezdzie do NY zaraz z rana poszlam do lekarza, odwineli i zatkalo …. nie tyle stan moich kosci ich zadziwil, ale to ze mialam chemiczne poparzenie juz zamienione w jatrzace sie rany. A kto ci tak poradzil, i co mialam powiedziec? I powiedzialam, Zreszta u chirurga, do ktorego nastepnie dotarlam zdziwienie bylo jeszcze wieksze. Co to jest? Wyrzucenie pogruchotaych kostek musialo odbyc sie omal natychmiast, ale skora nie nadawala sie na operacje. Wiec musialam podpisac, ze operacja na moje ryzyko.
    Niestety, tu musze zmartwic. Zabieg poszedl swietnie, za caly opatrunek mialam plasterek na przecieciu nozem chirurgicznym. Kilkucalowy wstawiony gwozdz pozwolil mi ruszac reka od razu bez najmniejszego bolu. Po tygodniu pani pielegniarka wyjela szwy, a pan doktor powiedzial, ze moge juz nie nosic temblaka. Pozostala rehabilitacja, zeby nie bylo przykurczu.

  12. wbocek 3 marca o godz. 17:15 do mnie: –Homoseksualizm, kiedy się odbywa za zgodą pełnoletnich stron, niczym się nie różni od hetero – nikt nikomu nie czyni krzywdy z racji samych preferencji. Pedofilia, nawet gdyby była uwarunkowana biologicznie jest drastycznym czynieniem krzywdy dziecku. Dlatego nigdy z tej listy nie będzie usunięta.

    Wbocku,
    obawiam , że jesteś w „mylnym błędzie”. To samo Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, które zdecydowało i „wylobbowało” następnie w WHO, że homoseksualizm nie jest psychicznym zaburzeniem, w 2013 roku uznała pedofilię za „orientację seksualną” i wykreśliło pedofilię z listy zaburzeń psychicznych.
    Mało tego, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wprowadziła standardy edukacji seksualnej, w ramach których rozbudza się sztucznie seksualność dzieci przez np. naukę masturbacji już od czwartego roku życia, a w szkole podstawowej opisywanie szczegółów stosunku seksualnego.
    Te – „Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem” – rodem z WHO, są elementem zawartym w tzw. „Deklaracji LGBT”, którą właśnie podpisał ten beztroski kretyn Trzaskowski przy asyście szczęśliwego z tego powodu Rabieja. Te dwa fiuty mają gdzieś opinię rodziców dzieci, którzy na taką edukację , wg tych standardów zgody nie wyrażają. Będzie dym jak cholera.

    Będzie to też oczywiście miało określone konsekwencje polityczne polegające na wzroście słupków PiS, bo tego propagandowa machina PiSu nie odpuści.
    Tak się przegrywa wybory.

  13. @legat 3 marca o godz. 16:39

    Gdy się prześledzi historię „wykreślenia” DSM z listy chorób psychicznych oraz aktywności homoseksualnego i pedofilskiego lobby psychologicznego, głównie amerykańskiego, to niebawem może się okazać, że pedofilia również powinna być usunięta z tej listy.
    Dorzuć do tego nekrofilię i zoofilię-i będzie komplet. Powtarzasz bezmyślnie standardowe „argumenty” środowisk kaka-lubnych. Naprawdę nie rozumiesz, na czym polega różnica między homoseksualizmem a pedofilią? Na świadomej zgodzie na akt seksualny, której to zgody dziecko nie tylko nie jest w stanie udzielić, ale nawet zrozumieć, o co chodzi. To jest etyka, której kaka nigdy nie będzie w stanie zrozumieć – bo jest to mu obca. A problem religiantów polega na tym, że są właśnie etycznie popaprani, zresztą z winy kaka.

  14. Przepraszam za skursywienie. Od „Wbocku” powinno być bez. Sorki.

  15. Przepraszam, omyłkowo kliknęłam „łapkę w dół” na komentarz bubekró. Chodziło mi tylko o komentarz xpawełka.

  16. @legat 3 marca o godz. 18:30

    wprowadziła standardy edukacji seksualnej, w ramach których rozbudza się sztucznie seksualność dzieci przez np. naukę masturbacji już od czwartego roku życia, a w szkole podstawowej opisywanie szczegółów stosunku seksualnego.

    Znów popłuczyny z powielanych do znudzenia oskarżeń kaka-lubów. Te rewelacje widziałam w necie wielokrotnie. NAUKA masturbacji? Byłbyś łaskaw podać źródło? Naturalnie inne źródło niż „Gość Niedzielny” i portale terlikowskie.

  17. Na Marginesie,
    czy ja napisałem cokolwiek na temat „Pedofilia a Kkat.”? Dorzucać to Ty sobie w swej ignorancji możesz to co chcesz i jak nie masz o problemie zielonego pojęcia to proponuję trzymać się na marginesie.

  18. @legat 3 marca o godz. 18:30

    Te dwa fiuty mają gdzieś opinię rodziców dzieci

    A kto steruje ową „opinią rodziców dzieci”? Czy przypadkiem nie źródła kaka-lubne, które przy okazji zajmują się szerzeniem dezinformacji?

  19. @legat 3 marca o godz. 18:40

    Nie, ty nie napisałeś nic o kaka. To ja twierdzę, że obłąkane rewelacje, które serwujesz (w dodatku bez podania źródła) są nie tylko rozprowadzane przez kaka, ale wynikają z etycznego zboczenia tej instytucji. Co do twojego „problemu”, to jest on całkiem urojony. Niepotrzebnie się żołądkujesz. Skąd ty czerpiesz te swoje „informacje”?

    Gdzie jest NAUKA masturbacji, tym bardziej w czwartym roku życia? Oszalałeś? Wiele dzieci kilkuletnich się masturbuje – bez potrzeby żadnych „nauk”. Niekiedy masturbują się zresztą również płody. Masturbacji nikt nie „uczy”, chodzi po prostu o edukację seksualną – dostosowaną do poziomu i stopnia rozwoju dziecka. Różnica zasadnicza.

  20. Nigdy nie sądziłam, że „argumenty”, które widzę w necie od lat, wybiją nagle tu, na blogu ateistów. legacie, w jakich kręgach ty się obracasz? Obłąkanych? Ja podobne „dyskusje” prowadziłam już gdzie indziej kilka lat temu. Ten dez-informatyczny chłam przecież chyba skądś się bierze. Podaj źródło!

  21. Sorry, poprawka: dez-informacyjny chłam

  22. To chyba lata zaniedbań w edukacji odbijają się teraz czkawką w Umęczonej…

  23. Na Marginesie,
    przepraszam za dezinformację, pitolę kocopoły.

    Na Marginesie, proponuję ignorować moje komentarze. Nie dorastam do Twojego poziomu.

  24. No to jeszcze coś: – Ch. Silverstein „The Implications of Removing Homosexuality from the DSM as a Mental Disorder „Archives of Sexual Behavior 2009/38:161–163, s.162

  25. Ja już widziałam te standardy WHO przy poprzedniej „dyskusji” z zawodnikiem bardzo do ciebie podobnym. I nie widziałam tam ani słowa o „nauce” masturbacji. Ty widziałeś? Czy tylko ktoś podsunął ci dokument, którego nawet nie próbowałeś przeczytać?

    Przy okazji: wcale mnie nie dziwi, że kaka w przedwojennej Polsce zawzięcie walczył z zapaleńcami, którzy chcieli zlikwidować analfabetyzm. Teraz dzięki tej wstrętnej władzy ludowej Polacy umieją czytać. Niestety, nie umieją zrozumieć tego, co czytają. A kaka korzysta…

  26. @legat 3 marca o godz. 19:23
    Kto ci podsunął to źródło? I co miałoby z niego wynikać?
    Wyjaśnij, proszę, własnymi słowami.

  27. Na Marginesie,
    już Ci mówiłem Dobra Kobieto, żebyś ignorowała moje wpisy.
    Gówno mnie obchodzi z kim i kiedy dyskutowałaś na ten temat. Mnie interesuje proces powolnego „zmiękczania” tematu do miejsca, gdy będą ograniczenia w penalizacji pedofilii, do czego powoli się zmierza. Tym samym nastąpić może łagodniejsze traktowanie przestępstw związanych z pedofilią i mnie to akurat drażni.

    Poza tym nie odpowiadają mi zalecana przez WHO „standardy” wychowania seksualnego – jestem im przeciwny i daję temu wyraz. Wprowadzenie tych standardów zapowiedział pod naciskiem środowiska LGBT prezydent Warszawy ku zadowoleniu swego zastępcy, zdeklarowanego homoseksualisty, czyli wg moich „standardów” osobnika zboczonego, bo to, że akurat 52% z iluś tam tysięcy amerykańskich psychologów orzekło, że homoseksualizm zboczeniem nie jest, ja mam w dupie – rozumiesz?
    Dla mnie starczy, że homoseksualizm nie jest penalizowany ale preferowanie zboczeń przez wydawanie przez miasto Warszawa „kart LGBT” uważam za pomysł chory, który przyniesie określone konsekwencje polityczne – dociera?

  28. legat
    3 marca o godz. 18:30

    Chyba coś mi się chwilowo – uomamuniu, a jak nie chwilowo? – rzuciło na mózg. Nie interesują mnie listy, miałem na myśli społeczne niezaakceptowanie pedofilii do końca świata. Z tego, że Amerykańskie Towarzystwo „uznała pedofilię za „orientację seksualną” i wykreśliło pedofilię z listy zaburzeń psychicznych”, nie wynika nic nowego dla praktyki społecznej i obyczajowości. Pedofilia jest i będzie potępiana i ścigana tak jak są potępiani i ścigani złodzieje, choć wyuczone złodziejstwo też nie jest psychicznym zaburzeniem. Mam mocne przekonanie, że edukacja seksualna jest konieczna, choć za głupi jestem, by się wypowiadać co do zakresu.

    Pamiętam z podstawówki, że kiedy miałem lat 11, tak mocno byliśmy z kolegą zainteresowani jedną koleżanką (jej się podobało to zainteresowanie), że aż powiedzieliśmy jej, że po lekcjach pójdziemy w jedno miejsca. Szła za nami. A my szliśmy w gruzy, których jeszcze trochę było na naszej ulicy. Tam nam pokazała. A sama też chciała zobaczyć. Taka była edukacja. Inna rzecz, że mi nie staje…wyobraźni, by taką edukację widzieć w klasie. Ale pewnie zacofany jestem.

  29. legat
    3 marca o godz. 18:30

    Jeszcze drobiazg. Homoseksualiści nikogo swoją orientacją nie krzywdzą, więc mają prawo do życia jak im pasuje. Ale brzydzi mnie jakakolwiek erotyczna ostentacja w miejscach publicznych. Homo czy hetero – bez różnicy. Intymne sprawy nie są u mnie na pokaz. A stosunek innych do tego kompletnie mnie nie interesuje.

  30. legat
    3 marca o godz. 19:20

    Podejrzane mi się wydały Twoje wywody, więc chciało mi się przejrzeć zalinkowany dokument. Nie czytałeś całości, bo gdybyś przeczytał, nie pitoliłbyś kocopołów. Przeczytaj wstęp, który wykłada podstawy podejścia do edukacji seksualnej: dlaczego jest potrzebna edukacja poza nieformalną, że ma być dostosowana do wieku, że ma szanować intymność i godność, że ma dotyczyć nie tylko seksu sensu stricto, ale rozwoju społecznego, zagrożeń, prezentacji seksu w mediach, poczucia wartości, wreszcie – praw, w tym prawa do stawiania granic. Wydłubanie z tego nauki o masturbacji we wczesnym wieku (str. 38), a następnie zamiana jej na naukę o masturbacji to poważne przekłamanie.

  31. Errata: zamiana jej na naukę masturbacji.

  32. „sztuczne rozbudzanie seksualności u dzieci”?

    Zgroza i skandal! Przeraża głównie ludzi starej daty, którzy sami zapomnieli zabawy w „doktora” i inne podobne zajęcia wiedzionych ciekawością niewiniątek w wieku przedszkolnym. Albo takich, co nigdy nie widzieli swoich rodziców bez ubrania 🙁
    Nie przeraża ich, że dzisiejsze dzieci, zanim otrzymają pierwsze lekcje edukacji seksualnej w szkole, widziały już hard porno w internecie, a także sceny zabijania i tortur na ludziach i zwierzętach. Że same już potrafią filmować komórką swoich kolegów i koleżanki w kompromitujących sytuacjach i zamieszczać te filmy w sieci? Że w rozmowach na tematy płci i seksu potrafią posługiwać się tylko plugawym słownictwem wulgarnych dorosłych, bo wiedzę na te ważne tematy zdobywają pokątnie od tak samo „wyedukowanych” kolegów?

  33. Wbocku,
    jestem daleki od tego, by uważać, że edukacja seksualna jest zbędna. Jest -wg mnie – wręcz przeciwnie ale wiesz, zależy jaka. Mam dwie córki i gdyby w wieku 12 lat były edukowane w szkole, na lekcji, o metodach masturbacji w ramach „poznawania własnego ciała”, to bym do tej szkoły poszedł i „edukatora” skopał po jajach bez względu na konsekwencje. Chodzi o to, że ta cała „Deklaracja LGBT+”,gdyby nie była obciążona „standardami” edukacji seksualnej WHO, to miała szansę być pozytywnym elementem w kwestii pomocy ludziom młodym, których orientacja seksualna powoduje, że borykają się z szeregiem problemów z tego tytułu i potrzebują pomocy. Zgoda, nie byłoby sprzeciwów i szumu ale po co w to mieszać kwestię edukowania seksualnego od 4 roku życia? – i to wg wątpliwych „standardów”. Jakoś mnie ta „edukacja” nie przekonuje.

  34. legat
    3 marca o godz. 19:48

    I jeszcze jedno:

    „Mnie interesuje proces powolnego „zmiękczania” tematu do miejsca, gdy będą ograniczenia w penalizacji pedofilii, do czego powoli się zmierza.”

    Kto zmiękcza? Kto zamierza ograniczać? Cykliści? Masoni? Się?

  35. legat
    3 marca o godz. 20:29

    Nie wiem jak powstawały pomysły WHO. Nie bardzo mi się chce wierzyć, że również z obfitym konsultowaniem się z rodzicami. Oni, rzecz jasna, w sprawach seksu nie są dobrymi edukatorami swoich dzieci, ale sądzę, że ich przyzwyczajenia, tradycyjne opory w tej materii też należałoby uwzględnić w takiej edukacji, może próbować modyfikować – żeby nie powstawał konflikt między szkołą, rodzicami i dziećmi. Krótko mówiąc, nic na siłę. To jednak inna materia niż matematyka czy chemia, więc i rodzice powinni być ważną, uczestniczącą stroną takiej edukacji.

  36. @wbocek 3 marca o godz. 19:58

    Dzieci po prostu interesują się seksem. Pani Terlikowska opowiadała w wywiadzie, jak jej synek (chyba czteroletni) się masturbował. Kto go tego nauczył? Czyżby nabożny tatunio? Bajki o „nauczaniu” dzieci masturbacji można właśnie między bajki włożyć. A wytyczne WHO – przeznaczone w zasadzie dla nauczycieli, czyli dla ludzi z jakimś fachowym przygotowaniem – po prostu wskazują, że w biologicznym i psychicznym rozwoju dziecka pojawiają się pewne formy zainteresowania seksem i edukacja powinna brać ten rozwój pod uwagę.

  37. Ech @legat,
    z tą nauką masturbacji to chyba tak jak z tym wychowaniem bezstresowym. Oba istnieją tylko dzięki nieprawdzie.

  38. Dosc zabawna dysskusja o sex czy erotyka. Z dziecmi? Edukacja sexualna wg WHO standartow bardzo jest potrzebna widac. Pomieszanie z poplantaniem. Bardzo edukacja potrzebna.

    Sex, erotyka, flirt etc, etc to jest miedzy dwoma osobami lub wiecej, rownorzednymi sobie i zgadzajacymi. Partnerzy musza wyrazic zgode. Kazdy inny przypadek zachowan „sexualnych”, „erotycznych”, „flirtowania” jest w kazdym wypadku przestepstwem. Osoba w jakim sensie „podlegla” takiej zgody wyrazic nie moze. Zgoda eventualna jest niewazna. W kazdym sensie podleglosci. Od osoby doroslej, niesprawnej intelektualnie do dzieci. To sa wszystkie przestepstwa od molestowania do gwaltu. Wiek nie ma znaczenia. W przypadku dzieci jest spolecznie nieakceptowalne, samodzielne dysponowanie kontem bankowym czy kupno mieszkania czy samochodu. Zgoda „dziecka” nie moze byc w zadnym wypadku akceptowana. Pozbawienie dziecka srodkow finansowych (np osczednosci bankowych co babcia dawala na konto dziecka), jest gwaltem ekonomicznym. Karalnym pudlem. Zeby podejmowac decyzje trzeba byc dorosly, intelektualnie. Prawodawca zaklada, doroslosc jest samodzielnoscia intelektualna. Praktycznie wprowadzona jest granica wieku. Nprzyklad 18lat. Ta sama sytuacja jest do glosowania do politycznych zgromadzen. Dzieci nie glosuja, wyrazaja zdanie, jakiekolwiek. Masa innych granic, nieakceptowalnosci nawet „zgody”. Zawsze wymuszonej. Zawsze, jak jest, jest pozorna. Prostytucja jest quasi umowa. Kupujacy (silniejszy ekonomicznie) „wymusza” umowe w sposob karalny. Dorosly i dziecko w sytuacji quasi erotycznej jest zawsze przestepstwo. Dorosly do pudla. Nie ma rownorzednego partnerstwa.

    Dzieci nie maja zadnych problemow z sexualnoscia. Problemy zaczynaja w otoczeniu, ktore ma „poglady” na sexualnosc. Wtedy dzieci czy mlodzi ludzie zaczynaja miec problemy. Z otoczeniem.

    Duzo edukacji potrzeba nad Wisla.

    dobranoc Seleuk

  39. @Szary Kot 3 marca o godz. 20:20

    Dzięki za przypomnienie! Teraz pamiętam – odniosłam bardzo podobne wrażenie czytając wstęp do wytycznych WHO przy poprzedniej okazji. To jest – nie waham się powiedzieć – bardzo piękny dokument, traktujący całościowo o rozwoju osobowości – i w taki właśnie sposób należałoby edukować o sprawach seksu. Jednak w Polsce to chyba marzenie ściętej głowy – bo przyjdzie legat i „skopie po jajach”.

  40. Na marginesie
    3 marca o godz. 20:55

    Najpierw raczej chyba ciałem się interesują – własnym i drugiej płci. Seks pi razy drzwi może w tym czasie, kiedy u mnie się zaczęło, czyli 11 – 12 latek. Ale też bym tego nie nazwał „zainteresowaniem seksem”. Prędzej w wieku 13 – 14 lat. Mówię o chłopczyku, czyli o sobie, u dziewczynek może wcześniej.

  41. Na marginesie
    3 marca o godz. 20:55

    Przepraszam, napisałem skrótem, a powinno być: „Zainteresowanie seksem pi razy drzwi…”.

  42. No bo najgorzej jest jak pod naturalną ciekawość dziecka dorośli podkładają swoje interpretacje.
    Zgubijaś?
    Nieee…
    Obejwajaś?
    Nie…
    Takie byjo?
    Takie byjo.

  43. Pastor, osobie doroslej zleca morderstwo. Telefonicznie na szczescie, sa dowody. Billingi. Dorosla kobieta wykonuje. Sad rozpatrujac, zauwaza, brak partnerstwa. Dorosla kobieta jest „podlegla”. Pastor siedzi w pudle, nie wykonawczyni. To jest evidentne.

    ”Dzieci” co lgna? Albo rodzice co „oko zamykaja”? Maja „poglady”?

    S.

  44. A skąd się bierze histeryczny opór kleru i innych kaka-środowisk w sprawie edukacji seksualnej? Łatwa odpowiedź: edukacja seksualna liczy się z realiami i nazywa rzeczy po imieniu. Już w samym nazywaniu rzeczy mieści się myślozbrodnia – bo kaka żywi się niedopowiedzeniem. Idealna dla kaka sytuacja to taka, w której dziecko nie umie nawet nazwać tego, co mu zrobił przewielebny. A już na pewno wstydzi się o tym mówić.

    W zeznaniach ofiar sutannowych pedofili powtarza się bez przerwy: nie wiedziałem… nie rozumiałem… nie mieściło mi się to w systemie pojęciowym. Niezależny system pojęciowy i zorientowane dziecko – to wróg kaka. Oczywiście zorientowanie musi być odpowiednie do wieku, ale nie czarujmy się – dzieci same bawią się „w doktora”. Rodzice zwykle się o tym nie dowiedzą, ale nie ma powodu, żeby w edukacji ignorować tę rzeczywistość. Rzeczywistość rozwoju dziecka. Po prostu.

    A dla kaka – nie ma znaczenia, co robił dziecku xiunc. Tragedia zaczyna się wtedy, gdy ktoś o tym zaczyna mówić. Za mówienie – nie za czyn – grozi kaka-ekskomunika.

  45. Hm. Dwa razy próbowałam coś napisać, ale mnie wykopało…testuję teraz.

  46. @wbocek 3 marca o godz. 21:11
    No oczywiście – zainteresowanie własnym i cudzym ciałem to element rozwoju seksualnego. Ale bardzo dobrze, że naświetlasz to rozróżnienie – bez niego edukacja seksualna czterolatka sprowadziłaby się prościuteńko do kopulacji. Chyba mniej więcej tak tę sprawę widzi legat, dlatego ma problemy z WHO.

  47. Acha. Znaczy chyba, że użyłam niewłaściwego słowa albo coś…
    Seleuk,
    podobno lepiej mieć przyjaciół, którzy mają jacht, niż samemu posiadać. No więc ja się tak ustawiłam. Kanadyjska flaga bardzo prosta i w barwach jak flaga polska:
    https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=canadian+flag
    Poza okazyjnymi wypadami jachtowymi z przyjaciółmi za friko (oprócz zrzutki na paliwo i prowiant) oraz płatnymi na Darze Młodzieży odbyłam też tygodniowy rejs katamaranem po Karaibach, płatny. Skipper jest Polakiem, posiada katamaran i wynajmuje się w celach wycieczkowych. Chętnym podam namiary.

  48. wbocek
    3 marca o godz. 20:08
    Homoseksualiści nikogo swoją orientacją nie krzywdzą
    Powiem tak: dopóki trzymają się od młodych chłopców z daleka to
    jest mi to wurszt.

  49. Ewo-Joanno, Szary Kocie,
    macie tu „Matrycę”:

    Przekaż informacje na temat:

    4,5 lat życia – Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa
    4-6 lat: Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie
    6-9 lat: Zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)
    9-12 lat: Przyjemność, masturbacja, orgazm
    12-15 lat: Zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)

    Szary Kocie, ja w ogóle jestem podejrzany – a Ty to czytałeś w ogóle?
    Ewo-Joanno, jak zwykle piszę nieprawdę. Taki już jestem.

    Tobermory, taki „nowoczesny” jesteś? – podobałoby Ci się wyjaśnianie dzieciom na czym polega masturbacja? To się wyedukuj „w temacie” i do przedszkola może?

  50. Seks i dzieci.
    Czy ktoś z uczestników rozmowy j.w. umiałby się podzielić swoimi doświadczeniami w edukacji własnego potomstwa na temat seksu?

  51. Skoro o seksualności dzieci, troszkę obok tematu, ale ciągle w temacie, wreszcie poruszono i ten problem:
    http://www.sport.pl/sport/7,65025,24504975,transseksualne-kobiety-zdominuja-kobiecy-sport-dla-jednych.html#s=BoxOpImg4

  52. @legat 3 marca o godz. 21:57

    Ale co cię właściwie tak bulwersuje? Że dziecko odczuwa przyjemność z dotykania własnego ciała? Nie tylko dziecko, ale również płód. Sfilmowano masturbujące się płody. Czy chcesz obrzydzić dziecku przyjemność z dotykania własnego ciała? Czy uznasz płód za zdemoralizowany?

    W procesie edukacji chodzi o to, żeby nie demonizować normalnego rozwoju – w którym dziecko odczuwa przyjemność z dotykania własnego ciała.

    Przypominasz mi xiunca, który w czasie wojny zatroszczył się od odrąbanie genitaliów marmurowym posągom – żeby nie gorszyły! Zrobił to bardzo metodycznie. W mądrym – i pięknym – dokumencie WHO dopatrzyłeś się jakiegoś porno-świństwa. Problem polega na tym, że to świństwo istnieje wyłącznie w twojej głowie. Filth is in the mind of the beholder.

  53. Przebojowa jest ta tęsknota niektórych, że nie zostali wyedukowani w kwestii masturbacji w przedszkolu albo w szkole podstawowej. Jak wam tak tęskno, to możecie nadrobić, teraz, teraz, teraz!!!

    Poza tym te „standardy” edukacji seksualnej są bez akceptacji rodziców, w tym np. Fundacji „Rodzice Szkole”. To się dzieje za ich plecami. I proszę mi nie wmawiać, że jestem przeciwko edukacji seksualnej. Tematem są „standardy”, to po pierwsze i „niestandardowe” metody ich wprowadzania, co będzie miało określone konsekwencje polityczne – o to mi chodziło. Czy to tak trudno pojąć?

  54. @zezem 3 marca o godz. 22:02

    Może legat się podzieli swoją mądrością? Bo skoro jest tak przeciwny edukacji seksualnej w szkole to na pewno wychowywał w domu. Ciekawi mnie, komu w tym procesie „odrąbał jaja”?

  55. @legat 3 marca o godz. 22:10

    Doskonale rozumiemy, że chodzi ci o konsekwencje polityczne. Ale przy okazji ujawniłeś własne postawy, w tym również zamiar „odrąbania jaj” nauczycielom. Powołujesz się na dokument WHO, którego w zasadzie nie zrozumiałeś. Poza tym nie jest jasne, co ty sam uznałbyś za „standard” edukacji seksualnej. Na jakiej podstawie ustaliłbyś ów „standard” i na czym miałby on polegać? Jakie masz kwalifikacje, żeby decydować o standardach edukacyjnych?

  56. Ja się posłużyłam filmem edukacyjnym dla dzieci – film rysunkowy, zrobiony z myślą o dzieciach 5+
    Znakomicie moim zdaniem zrobiona kreskówka (tu łatwiej pokazać ciało i jego funkcje), pokazująca różnice między płciami, odpowiadająca na pytanie – skąd się biorą dzieci i tak dalej. To było dobrze ponad 30 lat temu, syn miał 6 lat a jego przyjaciółka 5. Dzieci oglądały i komentowały, było to zabawne, jak i sam filmik był zabawny. Na przykład zilustrowana droga plemnika do jajeczka – plemniki płyną jak kijanki w wodzie, ścigając się, który pierwszy osiągnie cel. No i co się dzieje potem. Co się dzieje przedtem, też było pokazane i opisane, dorosłym językiem. Pamiętam, jak pięcioletnia Weronika wyraziła zdumienie – to się nazywa vagina?!
    Ja i moja przyjaciółka zachwyciłyśmy się filmem, natomiast obaj ojcowie byli zniesmaczeni na przykład tym, że sam fakt fizycznej miłości przedstawiony był jako rzecz przyjemna. A nie jest?!
    Myślę, że panowie częściej niż kobiety mają tendencje do widzenia diabła tam, gdzie go nie ma. Argument – a bo dzieciaki zaraz będą próbować…No przepraszam! Co w tym złego, że „pokaż mi twoje, ja ci pokażę moje”, wszyscy przez to przeszliśmy, w lekarza też bawiliśmy się i rogi nam nie wyrosły. Moim zdaniem to jest normalne. A jeśli chodzi o masturbację, to nikt jej nie musi nauczać, to się zwykle samemu odkrywa przypadkiem, nie bądźmy hipokrytami typu „zapomniał wół…”

  57. Na marginesie 3 marca o godz. 22:09 do mnie: – Ale co cię właściwie tak bulwersuje? Że dziecko odczuwa przyjemność z dotykania własnego ciała? … Czy uznasz płód za zdemoralizowany?

    Czy Ciebie Dobra Kobieto już całkowicie pogięło?
    Mnie bulwersuje tylko i wyłącznie edukacja w zakresie masturbacji i nic nie pisałem o żadnej demoralizacji bowiem nie uważam się za upoważnionego jako że sam jestem zdemoralizowany przeokropnie i mnie to nie przeszkadza akurat. Starczy?

    W procesie edukacji chodzi o to, żeby nie demonizować normalnego rozwoju – w którym dziecko odczuwa przyjemność z dotykania własnego ciała.
    Dziękuję za edukację.

    Przypominasz mi xiunca, który w czasie wojny zatroszczył się od odrąbanie genitaliów marmurowym posągom – żeby nie gorszyły! Zrobił to bardzo metodycznie.
    I don’t give a shit kogo Ci przypominam. Jasne?

    Problem polega na tym, że to świństwo istnieje wyłącznie w twojej głowie.
    A skąd wiesz, że uważam to za świństwo? – To tylko w Twojej chorej wyobraźni. Uważam za szkodliwe i mogące mieć negatywne konsekwencje w budowaniu relacji seksualnych w przyszłości.

  58. Na marginesie 3 marca o godz. 22:19 do mnie: – Jakie masz kwalifikacje, żeby decydować o standardach edukacyjnych?

    W detektywa się chcesz zabawić Dobra Kobieto?
    Skąd pomysł, że mam zamiar decydować o standardach edukacyjnych?
    A jeśli mam kwalifikacje, to co? – przecież po odniesieniach na blogu wcale nie widać, by to kogokolwiek obchodziło bowiem ma swoje poglądy i przekonania – no i dobrze.
    Fajnie je poznać ( niektóre znaczy, bo niektóre nie mają żadnej wartości).

    Podobno rozumiesz, że chodzi o „politykę”.
    No to powiedzmy, że „prawie” rozumiesz ale nie za bardzo.

  59. legat
    3 marca o godz. 21:57

    No i?
    Polecam Ci jeszcze raz taki fajny wpis z 20.20, z erratą oczywiście. Strzyżono-golono?

  60. @legat
    3 marca o godz. 21:57
    Nie powiedziałam ci, że piszesz nieprawdę i na dodatek jak zwykle. 🙂 Powiedziałam, że opiera się to na nieprawdzie, szczegółowiej – na nieprawdziwej interpretacji naturalnego zjawiska.
    Ja jestem matka i bywszy belfer.
    Z obserwacji wiem, że kilkunasto -miesięczny maluch z zapałem grzebie w genitaliach. Czy to zboczenie czy poznawanie własnego ciała i przyjemności z tym związanej? Spanikowani rodzice zakładają takiemu majty, zniechęcają na wszelkie sposoby i budują mur tabu, tajemnic i poczucia winy.
    A wystarczy, zgodnie z zaleceniem – rozmowa z dzieckiem, powiedzenie, że to naturalne, że ciało to różne przyjemne i mniej przyjemne doznania, z dotyk może być dobry i zły – mnóstwo tego do przekazania małemu człowieczkowi.
    Tak ja to rozumiem i tak postępowałam zarówno z własnymi dziećmi jak i tymi powierzonymi mojej opiece.

  61. Szary Kocie,
    nie tylko na 38, bo i na dalszych, aż do 47 przecież.

  62. @legat
    negatywne konsekwencje w budowaniu relacji seksualnych w przyszłości.
    To jest bardzo ważne to co napisałeś. Większość z nas, pokolenia powojennego, wychowanych w tradycjach dulszczyzny i nieczystości cielesnej ( masturbacja!) ponosiła realne konsekwencje negatywne, traktując seks jako obowiązek małżeński a nie przyjemność a własne ciało jako coś wstydliwego i nieładnego.
    Tak głęboko wbito nam do głowy pojęcie „grzechu” , że wiele osób nie potrafi się z tego wyzwolić do tej pory. Nawet język opisujący seks jest albo medyczny albo wulgarny – nie mamy słownika dla radosnego seksu.

  63. @Na marginesie
    3 marca o godz. 18:32

    No to teraz Iga dzwoń po Asa, tylko mu nie nalej jakiejś trucizny.

  64. @Ewa-Joanna
    3 marca o godz. 22:55

    Jest sporo określeń, które brzmią i są wypowiadane pieszczotliwie, a i tak oficjalnie są uznawane jako wulgarne

    https://pl.wiktionary.org/wiki/stosunek_p%C5%82ciowy#pl

  65. zyta2003
    3 marca o godz. 18:21

    „@kruk No to ja tez, ja tez bylam w Meksyku, niestety tylko na 11 dniowej wycieczce.”

    Nie chce niczego Ci zaklocac, zyto. Rzecz w tym tylko, ze @kruk jest teraz w Meksyku NA DLUZSZEJ WYCIECZCE/URLOPIE, po zbanowaniu jej z tego bloga. Oto owo zbanowanie:

    „Tanaka, 2 marca o godz. 18:09 kruk – Udajesz się, na własną usilną prośbę, na przyzwoity urlop w celu poratowania blogowego zdrowia. Mam życzenie nie widzieć Cię z powrotem wcześniej, aż Ci się zdrowie odpowiednio poprawi i wrócisz pozytywnie odmieniona, ku wielkiej radości bloga.”

    Jesli ciebie nie interesuje fakt jej zbanowanania to zrozumiem. Pytanie tylko sie cisnie: czy ty oczekujesz na jej odpowiedz? Czy tez piszesz po prostu sobie a muzom?

    PS.
    Sp. Stachu byl doskonalym psychiatra. Wiedzial kiedy odejsc. Szkoda tylko ze odszedl na dluzej niz na urlop/wycieczke. Wielka szkoda

  66. Dobrze, że jesteś Orteq, bo już się martwiłam, że coś się stało.

  67. Ewo-Joanno,
    oboje wiemy, że na budowanie relacji seksualnych między ludźmi ma wpływ bardzo wiele czynników. Nawet odpowiedź na pytanie, czy pornografia jest wyłącznie sprawą szkodliwą nie jest jednoznaczna, bo może być szkodliwa ale i pomocna.

    A jak jest z masturbacją? Czy jest pewność, że jest zawsze nieszkodliwa? – i że korzystna jest edukacja w tym zakresie?

    Jeden z mądrali blogowych potraktował mnie jak starego ćwoka nie rozumiejącego współczesnego świata, zagrożeń z jakimi spotykają się dzieci i młodzież w sferze seksualnej.
    Mierzenie wszystkich dzieci jedną miarą i stosowanie tego samego „standardu” wobec wszystkich w określonych grupach wiekowych, to – moim zdaniem – traktowanie ludzi jak stado zwierząt hodowlanych, bo wg określonych schematów narzuconych z góry a w tym szczególnym przypadku tylko przez władze Warszawy i to przy pomijaniu zdania rodziców. To arogancja, za którą przyjdzie ponieść polityczne konsekwencje.

    Wyszło, że jestem starym durniem nie rozumiejącym współczesnego świata.
    No i gites tenteges. Co ja tam wiem? – nic, i dobrze mi z tym 😉

  68. Orteq,

    Witaj sasiedzie! Czy śnieg już stopnial czy jeszcze jesteś zabanowany od świata?

  69. @bubekró
    3 marca o godz. 23:07
    Ja wolałabym „kochać się” bo rozciąga znaczenie na obszar również emocjonalny nie tylko fizyczny.

  70. @legat,

    rozumiem Twój niepokój o dzieci, ale jest on całkiem nieuzasadniony. Ze strony standardów WHO nic im nie grozi. Są naprawdę dobrze przygotowane.
    Standardy Edukacji Seksualnej WHO dostępne od 2012 roku:

    https://spunk.pl/wp-content/uploads/2013/03/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf

    68 stron, od 52 do 64 strony to bardzo bogata bibliografia

    W każdej fazie wiekowej uwzględnione są następujące zagadnienia:
    Ciało człowieka i jego rozwój; Płodność i prokreacja; Seksualność; Emocje (uczucia); Związki i style Życia; Seksualność, zdrowie i dobre samopoczucie; Seksualność i prawa; Społeczne i kulturowe
    Uwarunkowania seksualności (wartości/normy).

    Każde zagadnienie przekazywane jest według schematu: Informacje (wiedza) Przekaż informacje na temat; Umiejętności, Naucz dziecko; Postawy, Pomóż dziecku się rozwijać.

    Dla przykładu:

    W fazie 4 – 6, w zagadnieniu seksualność mamy:

    Informacje (wiedza), Przekaż informacje na temat: Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie, Odkrywanie własnego ciała i własnych narządów płciowych

    Umiejętności, Naucz dziecko: Rozmowa dotycząca zagadnień związanych z seksualnością (umiejętność komunikowania się), Umacnianie własnej tożsamości płciowej

    Postawy, Pomóż dziecku się rozwijać: Pozytywny obraz swojego ciała, Szacunek dla innych

    (str.40 – 41)

    Nie ma mowy o uczeniu dzieci masturbacji!

    Można na ten temat rozmawiać. Pod warunkiem, że zajdzie ku temu potrzeba. Na przykład dziecko zapyta, albo będzie się masturbowało.
    Wynika to z rozdziału: Zasady i rezultaty edukacji seksualnej, punkt 1:

    Edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osob i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie. (str. 27)

    Rozmowa o masturbacji może, ale nie musi, być potrzebna dlatego, że Większość dzieci zaczyna doświadczać uczucia wstydu w odniesieniu do własnego ciała i zaczynają wyznaczać granice w stosunku do siebie. (str. 24)

    Niektóre dzieci masturbują się już we wczesnym niemowlęctwie i chodzi o to, żeby pomóc im radzeniu sobie z tą sytuacją bez wpychania ich w patologiczne poczucie winy.
    Nie ma takiego celu jak uczenie masturbacji. Chodzi o, jeżeli okaże się to potrzebne, nauczenia ich umiejętności rozmowy na ten temat i budowania szacunku do siebie. Rozumienia siebie.

    Czy widzisz w tym coś złego?

    Jeżeli w szkole Twoich dzieci rodzice nie zostali zapoznani ze standardami, nie wytłumaczono im celów i metod pracy, to niedobrze. Ale zawsze można to przecież nadrobić.
    Nie wpadaj w panikę.

  71. @legat
    3 marca o godz. 23:25
    Jestem na wylocie, odpowiem później.

  72. Orteq
    3 marca o godz. 23:15

    Ja też się bardzo martwiłam .
    Dobrze,że na zapas 🙂

  73. Człowiek w pół-pionie wygląda jak pionek na szachownicy:

    https://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2018/02/c-users-piotr-pictures-saved-pictures-pis-3-jpg.jpeg

    Powyżej 4 pionki i 2 skoczki.

  74. legat
    3 marca o godz. 22:55

    No dobrze, 38 odnosi się konkretnie do czterolatków, o których była mowa.

  75. Zbliza sie Mardi Gras. Kamera na zywo na Bourbon Street in New Orleans. Do wyboru jest kilka kamer.

    https://www.earthcam.com/usa/louisiana/neworleans/bourbonstreet/?cam=catsmeow2

    Nie zapomnijcie wlaczyc audio.

    Kluby juz sie szykuja na muzyke, Po zachodzie slonca w NOLA na Bourbon Street wyjdzie pan z wielkim krzyzem na plecach i bedzie nawolywal do opuszczenia grzesznej drogi.

    Z balkonu ktos rzuca korale dla pan ktore podniosa bluzke. Nie wiem co robia panowie aby otrzymac korale.

    Pozdrowienia dla @kruk

  76. legat
    3 marca o godz. 23:25

    Drogi Legacie,
    Sam napisałeś takie rzeczy:

    „standardy edukacji seksualnej, w ramach których rozbudza się sztucznie seksualność dzieci przez np. naukę masturbacji już od czwartego roku życia”

    „zdeklarowanego homoseksualisty, czyli wg moich „standardów” osobnika zboczonego, bo to, że akurat 52% z iluś tam tysięcy amerykańskich psychologów orzekło, że homoseksualizm zboczeniem nie jest, ja mam w dupie – rozumiesz?”

    Plus to o kopaniu po jajach.

    Więc nie miej teraz pretensji, że Cię ktoś potraktował.
    Masz prawo mieć i wyrażać poglądy…
    Dobrej nocy życzę.

  77. Fats Domino, Jerry Lee Lewis i Ray Charles wykonuja klasyk z The Big Easy, Jambalaya

    https://youtu.be/9hfdC5R2qEs

    Ozzy poslucha jutro

    Slowa piosenki Jambalaya gdzie utrwalono kilka tradycyjnych dan z New Orleans

    A good-bye Joe, you gotta go, me oh my oh
    He gotta go-pole the pirogue down the bayou
    His Yvonne the sweetest one, me oh my oh
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Thibodaux, Fontaineaux, the place is buzzin’
    A kinfolk come to see Yvonne by the dozen
    Dressed in style they go hog wild, me oh my oh
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Jambalaya, crawfish pie and fillet gumbo
    For tonight, I’m-a gonna see my ma cher a mi-o
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Settle down far from town, get him a pirogue
    And he’ll catch all the fish in the bayou
    Swap his mon to buy Yvonne what she need-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Jambalaya, crawfish pie and fillet gumbo
    For tonight, I’m-a gonna see my ma cher a mi-o
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Jambalaya, crawfish pie and fillet gumbo
    For tonight, I’m-a gonna see my ma cher a mi-o
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Jambalaya, crawfish pie and fillet gumbo
    For tonight, I’m-a gonna see my ma cher a mi-o
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou
    Jambalaya, crawfish pie and fillet gumbo
    For tonight, I’m-a gonna see my ma cher a mi-o
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-o
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou

  78. Szary Kocie,
    ja nie mam do nikogo pretensji i się nie wypieram niczego, co napisałem. A, że nie umiem być politycznie poprawny – no tak, bo ułomny jestem.
    Również życzę Dobrej Nocy 😉

  79. Jasio u spowiedzi:

    – Psze księdza, …biłem konia na strychu.
    – No i dobrze Jasiu. Po cholerę tam wchodził.

  80. Orca – 23:25

    „Czy śnieg już stopnial czy jeszcze jesteś zabanowany od świata?”

    Po sniegu ani sladu. Niczym po blogowej blondyce kruk. Czyzby tu szlo o zbanowanie czarno-bialego?

    To by bylo jak z Pawlem Pawlikowskim i Oscarem: ani sladu nie pozostalo z chwilowego zauroczenia jego nawrotem do czarno-bialosci filmowej. Polska pretensjonalnosc b&w ok, nagrodzimy nawet te „Ide”. Ale! Oscar raz i chwatit’.

    W tym roku black & white film „Roma”, meksykanski, dostal Oscara. Po Pawlikowskiego czarno-bialej „Zimnej wojnie” pozostalo honorable mention..

    Niczym po blogowej blondyce kruk. Meksykance, no less.

    Szkoda kruk. Jej zbanowanie to wstyd dla blogu. Nie bylo jednakze zbyt wielu odwaznych zeby sie za nia wstawic. Tez szkoda.

    Pyskujacych na kruk tez szkoda. Ta ich malostkowosc powala. Zenuą

    PS. E-J, basia.n. Dzieki

  81. @Orteq nie napiszę że się martwiłam bo byłaby to nieprawda ale podzielam twój punkt widzenia w temacie zbanowania koleżanki @kruk. Też odniosłam wrażenie że połajanka godna belfrzycy (gorsza odmiana belferki) autorstwa @Tanaki to zbanowanie na czas nieokreślony. Tekst sam w sobie złośliwy i paskudny, niepasujący do gospodarza blogu. Niestety władza deprawuje, nawet maleńka władza na niszowym blogu* Polityki.

    *niszowy blog – wyrażenie autorstwa @Gekko, sprzed lat

  82. @Tanaka, ponieważ jestem już obudzona chciałabym znać odpowiedź na pytanie:
    – czy koleżanka @kruk została zbanowana, a jeśli tak to dlaczego. Bazując na tekście poprzedniego wpisu, wcześniejszych nie czytałam.
    Bardzo proszę o odpowiedź zrozumiałą w treści pozbawioną pomówień, złośliwości skierowanych bezpośrednio do mnie czy odnoszących się do blogowiczki.

  83. @żabka konająca 4 marca o godz. 2:23

    Bazując na tekście poprzedniego wpisu, wcześniejszych nie czytałam.

    Żabko, gdybyś czytała blog to nie miałabyś żadnych wątpliwości.
    Sama wchodzisz tu, jak widać, tylko po to, żeby zgłaszać pretensje.

    Ja czytam regularnie blog. Ten blog. I podziwiam anielską cierpliwość Tanaki w obliczu zakrakanej kampanii… szczujstwa. A że wreszcie się zdenerwował – to zrozumiałe.

  84. @legat
    3 marca o godz. 23:25
    Właściwie to @wujaszek wania ci napisał to, co i ja chciałabym napisać.
    chodzi o to, żeby pomóc im radzeniu sobie z tą sytuacją bez wpychania ich w patologiczne poczucie winy.
    Małe dziecko bardzo często słyszy wyrazy potępienia nie rozumiejąc za co jest tępione. Rozmawiając bez potępiania uczymy dziecko rozumienia i akceptacji.
    Cały ten tekst jest bardzo mądry i chciałabym mieć coś takiego kiedy ja brnęłam przez pytania i problemy dzieci i młodych.
    Polityczna niepoprawność nie zwalnia z przyswajania informacji i jej przetwarzania. Szary Kot powiedział to krótko: nie uczenie masturbacji ale o masturbacji. To wielka różnica.
    Bądź sobie niepoprawny, będziemy w parze, ale nie bądź osioł. 🙂

  85. @żabka konająca
    4 marca o godz. 2:23
    To się poświęć i poczytaj zamiast wzywać Tanakę na dywanik. Twoja koleżanka @kruk dostała urlop na przemyślenie. Nie jest to zbanowanie, może wrócić i dobrze by było gdyby powrót zaczęła od słowa przepraszam. W co jednak wątpię. W przepraszam wątpię nie w powrót.

  86. P.S. Chyba powinno być „rozkrakanej kampanii szczujstwa”.
    Polska język trudna język.

    A pretensje do Tanaki że nie jest zachowuje się jak Passent – są śmieszne. Dlaczego nie porównujecie go z Szostkiewiczem – który zwyczajnie usuwa niewygodne dla niego komentarze?

  87. Orteq,

    Straszenie banowaniem I zamiatanie problemow pod dywan (sweeping under the carpet) powiewa komunistycznymi metodami rozwiazywania problemow. Jest to odwracanie uwagi od problemu przez blokowanie niewygodnych osob. Taka tradycja z okresu zimnej wojny.

  88. @Orteq
    4 marca o godz. 2:04
    Nie bylo jednakze zbyt wielu odwaznych zeby sie za nia wstawic.
    Nie było po co.

  89. @Orca
    4 marca o godz. 2:49
    Następna. Nie czytała ale wie. I oczywiście komunizm na sztandarze.

  90. @Ewa-Joanna 4 marca o godz. 2:45
    Ja lubię czytać cały blog – a u Passenta po prostu się nie da.
    Za dużo śmieci, bo kompulsywnych zaśmiecaczy nikt nie banuje.

  91. @Tanaka
    Ty przestań być taki uczciwy i rób tak jak robi większość administratorów – blokuj użytkownika bez słowa i tyle. Był – zniknął. Po cholerę tłumaczyć kiedy i tak nie dociera, a przynajmniej tłumaczyć się nie będziesz musiał. 🙂

  92. @Orca 4 marca o godz. 2:49
    Orteq sam był kilkakrotnie banowany – również wcześniej przez redaktora Kowalczyka. A za co? Za chamstwo, za złośliwość, za niekończące się wulgarne słowotoki…

  93. @Na marginesie
    4 marca o godz. 2:52
    Ja też czytam cały blog. Czasem czytuję wyrywkowo blog Passenta, ale też uważam, że się nie da w powodzi gwiazd.

  94. @Ewa-Joanna 4 marca o godz. 2:55

    Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził…
    Ale ja jednak nie wpadam jak burza do Passenta żeby tam ogłaszać, że on źle prowadzi blog. Tu z kolei wylew pretensji do Tanaki – od ludzi, którzy blogu nie czytają :/
    Śmieszne to. Niepokoi mnie jedno – że Tanaka się zdenerwuje, rzuci wszystko w cholere i umyje ręce od prowadzenia blogu. Nie widzę nikogo, kto robiłby to lepiej. Albo w ogóle robił. Rozumiesz, wiesz.

  95. Na Marginesie,

    Chamstwo I złośliwość sa powszechne wśród niezagrożonych blokada.

  96. @Na marginesie
    4 marca o godz. 3:04
    Ale są tacy u Passenta którzy dbają o donoszenie najnowszych „informacji” o prześladowaniach. 🙂
    Ten dobrowolny banita @przedostatni mohikanin za donosiciela ostatnio robił.
    NIKT z nich nie przeprosiła Tanaki za awanturę z podobno zbanowaną @404, która najzwyczajniej w świecie pomyliła własny nick, ale winą za „blok” obarczyła Tanakę.

  97. @Orca
    4 marca o godz. 3:05
    To właśnie chamstwo, pomówienia i nieuczciwość są zagrożone blokadą co zakłada regulamin blogów Polityki.

  98. Na marginesie, EJ

    Czytam Wasze komentarze ale ta wymiana chyba do niczego nie prowadzi. Nie zalezy mi na tym aby ten ani zaden inny blog funkcjonowal. Lubie posluchac muzyki wyslanej przez @ Ozzy I czasami interesuja mnie niektore opinie. To tyle 🙂

  99. @Orca 4 marca o godz. 3:26
    No to skoro ci nie zależy… słuchaj muzyki!

  100. E-J

    „blokuj użytkownika bez słowa i tyle. Był – zniknął. Po cholerę tłumaczyć”

    Ja byl jeszcze dolozyl dismemberement

    https://globalnews.ca/video/4566184/turkey-says-khashoggi-dismembered-while-alive-in-consulate

    Po jaka cholere tlumaczyc. Really

    PS. Orco, pisanie w takiej sytuacji prowadzi do nobilitacji sk..nstwa. Nie przesadzam. Spojrz na swojego prezydenta i na to jak on nobilituje sk..nstwo w swiecie. Porownanie nie az tak przesadne jak by sie moglo wydawac

  101. Orteq,

    Tak zwany “individual 1” przez korupcje I calkowity brak kompetencji spowodowal powszechna akceptacje korupcji I brak kompetencji. Cala ta rodzina wlacznie z Melanoma doprowadzila do upadku poczucia odpowiedzialnosci (accountability) I wartości moralnych. Każdy kolejny szczur z kręgu T powinien skończyc w więzieniu.

  102. O Khashoggi,

    Jared I prince to business partners.

  103. @Orteq
    4 marca o godz. 3:34
    A co? Tłumaczyli ci na innych blogach jak cię banowali?

  104. Nie nobilitowac sk..nstwa

  105. @Orteq
    A właśnie to robisz.

  106. Orca, 4:29

    Dopowiedzenie w sprawie nie nobilitowania sk..nstwa w sprawie pocwiartkowania dziennikakarza Jemala Khashoggi

    Representative Brad Sherman, a California Democrat: “A country that can’t be trusted with a bone saw shouldn’t be trusted with nuclear weapons.”

    https://www.nytimes.com/2019/03/02/opinion/sunday/saudi-arabia-jared-kushner-nuclear.html

    „Krajowi, któremu nie można zaufać piły do kości, nie należy powierzyć broni nuklearnej”

    Tak, Orco, Jared Kushner i Crown Prince Mohamed sa GLEBOKIMI partnerami… nuklearnymi!

    Kushner’s family real estate business had been teetering because of a disastrously overpriced acquisition he made of a particular Manhattan property called 666 Fifth Avenue, but last August a company called Brookfield Asset Management rescued the Kushners by taking a 99-year lease of the troubled property — and paying the whole sum of about $1.1 billion up front.

    Alarm bells should go off: Brookfield also owns Westinghouse Electric, the nuclear services business trying to sell reactors to Saudi Arabia. Saudi swamp, meet American swamp.

    It may be conflicts like these, along with even murkier ones, that led American intelligence officials to refuse a top-secret security clearance for Kushner.

    [Możliwe, że konflikty takie jak te, nawet te mroczniejsze, doprowadziły amerykańskich urzędników wywiadowczych do odmowy ściśle tajnego poświadczenia bezpieczeństwa dla Kushnera.]

    Top-secret security clearance dla Jareda Kushnera, planujacego uzbroic Arabie Saudyjska w bron nuklearna, to nobilitowanie sk..nstwa najwyzszego sortu

  107. Alicja-Irena, 3 marca o godz. 21:43
    Dziekuje za wyjasnienie.

    Sytuacja zyciowa moich kotow (2) nie pozwolila mnie byc piratem karaibskim (buccaneer). Musze, na razie, trzymac 2-3 dniowe regaty na ZabimMorzu. Max. Klubowe, miedzyklubowe. Byc moze zmieni to.

    Koncert Prokofjev byl czescia mojego „extremalnie zaawansowanego” planu zmiany tej sytuacji. Wprowadzam modyfikacje ktore, byc moga, byc moze, dadza pozytywny resultat, mimo poczatkowej katastrofy. Buccaneer jednak nigdy nie bede. Bardziej polnocne wody. Ostatnie 10/15lat plywam tylko single lub shorthanded. Tak sklada, wiekszosc moich przyjaciol robi to samo. Moje Panie boja przechylow jak ognia i gradobicia z piorunami jednoczesnie. Towarzystwo ograniczaja do siedzenia w budynku klubowym. Kawiarenka z daszkiem, lornetka i stanowcze polecenie „nieodplywania daleko”. Moga tez jesc lunch w cocpit, ale przy pomoscie. Dosc monotonne uprawianie zeglarstwa. Tu ma nazwe „zeglarstwa pomostowego”.

    Ewa-Joanna, 3 marca o godz. 22:55
    Podpisuje mnie „recamy i nogamy”. Temat tabu prowadzi tylko do patologii. Co zauwazyc mozna wychodzac z patologii. Nigdy, bedac uczestnikiem.

    Pzdr Seleukos

  108. Orca
    4 marca o godz. 4:25
    Melanoma to złośliwy rak skóry, inaczej czerniak. Nieładnie jest używać tego słowa w takim znaczeniu, jak to zrobiłaś, trochę mnie to zniesmaczyło. Ta kobieta ma swoje imię.

  109. Zliwidujemy pedofilię, a zlikwidujemy kościół
    Do zakonów i seminarów „duchownych” idą dzieci. Nastolatki, ktore przeważnie nie mają za sobą doświadczeń seksualnych. Zamykani w murach kościołów i zakonów, zatrzymują się w rozwoju emocjonalnym i seksualnym na etapie dziecięcym. Potem seksualność jest piętnowana i staje się tabu. Dlatego jedyne relacje seksualne, jakie większość z nich potrafi potem nawiązać – a natura domaga sie swych praw – są z ich mentalnymi równolatkami – dziećmi. Trochę tak, jak dzieci rozwodników zatrzymuja się emocjonalnie w rozwoju na etapie rozwodu rodziców. Wymaga potem wielu lat, żeby ten rozwój ruszył z miejsca. Dlatego dojrzali ludzie po przejściach są w oczywisty sposób lepszymi kandydatami na księży, z punktu widzenia „wiernych”, ale nie dla Kościola jako instytucji. Dojrzali i myślący nie są urabialni tak, jak młody narybek. A tylko w ten sposób można zbudować sektę.
    Mam w rodzinie 2 księży. Jeden jest jak św. Franciszek, i nigdy nie miał nic swojego. Nigdy nie zdejmuje sutanny. Odklejony od rzeczywistości, nie przyjmuje do wiadomości, że są na swiecie inne religie – ale generalnie, dobry człowiek, typ pustelnika, który nikomu krzywdy nie zrobił. Drugi był – zmarł niedawno – „normalny”, tzn. hetero, lubił kobiety jako przyjaciołki, ale świadomie z nich zrezygnował. Też porządny gość.
    Nie wiem, oczywiście, na ile obaj byli pokręceni, że zostali księżmi. Na pewno rodzina wiejska, dewocyjna, miała swój wielki w tym udział. Prestiż na wsi, że syn jest księdzem. O ich seksulaności nic nie wiem. Ale obaj byli tak zdominowani przez kosciół, że jedyną reakcją na każde kościelne świństwo, było milczenie. Wbite do głowy mieli raz na zawsze, że kościoła się nie krytykuje. Przez lata mieliśmy się w rodzinie okazję przyjrzeć, jak funkcjonuje machina kościoła. Tłamsi każdy przejaw niezależnego myślenia, ale akceptuje wszystkie aberracje. W końcu, łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo.

  110. Orteq
    4 marca o godz. 3:34

    Mam ogromną prośbę i mam nadzieję, że weźmiesz ją pod uwagę. Bo przecież i Ty również lubisz pojawiać się na blogu. LA to bardzo dobre miejsce dla ateistów do wymiany zdań na przeróżne tematy. Ale mamy tu ( i dobrze) pewne bardzo szerokie granice pewnych wypowiedzi, aby to miejsce nie stało się podobnym do jarmarku z wrzeszczącymi przekupkami.Chcemy tu być – akceptujemy to. Nie chcemy – idziemy dalej.

    To , co powiedziała Namargineska
    4 marca o godz. 3:04 jest bardziej niż słuszne. Tanaka wziął na siebie ogromny obowiązek i ciężar, po to aby ocalić to miejsce dla wszystkich.
    Ale kto chciałby to robić i otrzymywać wylewanie pomyji na głowę od pewnych uczestników i jeszcze się tłumaczyć , dlaczego tego nie akceptuje…
    To bardzo niewdzięczna rola i i w imię czego? Właśnie Tanaka dokonał czegoś dla innych i dzieli bezinteresownie swój czas ,aby jednak blog istniał. A pracuje zawodowo, ma rodzinę i potrzebuje też trochę odpoczynku, który ogranicza dzięki prowadzeniu bloga do minimum…

    Piszę do Ciebie nie po to, aby dostać odpowiedź. Nie chcę zupełnie ciągnąć rozmowy na ten temat. Chciałam Cię poprosić o przerwanie tego tematu, aby znów nie wytworzyła się atmosfera nie do zniesienia.
    Może tylko jeszcze wyjaśnię, że uczestniczka o ktorej wspomniałeś nie została przecież zbanowana -zablokowana.
    Została poproszona o przerwę w uczestnictwie z własnej woli – czyli o time out na poważne przemyślenie.

    ***

    Ciepłe pozdrowienia 🙂

  111. Powstało nowe TWA. Zamorskie. Odwrotne do istniejącego, bo są wiecznie niezadowoleni (Tradycyjne TWA to raczej zadowoleni). Wchodzą na polski blog ateistów z wiecznie krzywą gębą, by mieć za złe. Blogowi ateistów lub swojej Ameryce..Bardzo to ciekawe, ale tu się marnuje, żeby nie powiedzieć – kisi. Kisi pisi, rifma – Dionisij. Na figa ż togda struja po bissiektrisie!

    Moja propozycja dla nich jest taka, by wyszli z tej ponurej piwniczki na słońce i założyli własny blog – na przykład o nazwie „Krzywa gęba” – i pokazali światu swe niepokalane niezadowolenie. Bo co za pożytek z krzywych gąb w piwniczce. Dla bywalców – nic nowego. A dla niebywalców? No właśnie. Nie wiedzą, że krzywa gęba – Orteg, żabka, kruk, nowa Orca – gdzieś w ogóle jest i po co. A ona jest dla sprawiedliwości. Sprawiedliwość nie powinna się kryć w piwniczce. Sprawiedliwość powinna być u siebie.

  112. wbocek
    4 marca o godz. 7:23

    🙂 🙂 🙂

  113. basia.n
    4 marca o godz. 7:14

    Szlachetna basiu, słuszne i piękne słowa, niestety – życzeniowe. Sądzisz, że ze starego buka wyrośnie kwitnący, pachnący bez? Znamy Ortega dłużej od Ciebie, wiemy, za co był wywalony z innych blogów i za co tu. Wszędzie za to samo: za niepoprawną niepokalaność, niekonfliktowość, nieczepiactwo, nieprowokacyjność, grzeczność.

  114. wbocek
    4 marca o godz. 7:32

    Dawno temu spodobało mi się takie powiedzenie:

    Trzeba budować,zanim sie zamieszka
    Dawać,zanim się otrzyma.
    Wiem doskonale, że to miraż…
    .
    Ale jeśli podoba mi się iść do mirażu,
    podoba mieć nadzieję….

    Więc jednak myślę , że ten bez jest możliwy 🙂 🙂

  115. basia.n
    4 marca o godz. 7:42

    Niestety, basiu, nie na blogu. Tu jest wyłącznie konfrontacja tego, co utrwalone. Ewolucja stosunków między stronami jest możliwa, ale to okropna rzadkość. Im dłuższy staż, tym głębsze okopywanie się na pozycjach. Przecież na takie fora wchodzi się nie tyle dla poznania innych, ile dla pokazania siebie. Lub nie tylko dla pokazania, powiedzmy – również dla realizowania siebie. Lubisz muzykę – zechcesz się podzielić swoim lubieniem, swoim jej rozumieniem, swoimi muzycznymi przeżyciami i wszystkim, co z nią się wiąże. Ktoś jest myślicielem, chce się podzielić swoim myślicielstwem i je na blogu uprawiać – wespół z innymi myślicielami, również muzycznymi. Ze wspólnych zainteresowań, pewnej kompatybilności, a czasem od pierwszego wejrzenia się rodzi miłość…przepraszam…TWA. Na zewnątrz, jak samotne wilki, krążą niekompatybilne ortegi, kruki, żabki, orki – same zwierzaki. I ci wewnątrz, i ci na zewnątrz są niereformowalni lub słabo reformowani, bo osiemnaście mają dawno skończone, a niektórzy – jeszcze dawniej.

  116. Mam pytanie – czy to prawda, że patronem mola sopockiego jest JPII?

  117. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 9:10

    Ja tam wiem, że patronem sopockiego mola jest Putin. Lub Rasputin – tego nie pamiętam.

  118. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 9:10

    Tfu, a byłabyś nie zapytała! Tak się dowiedziałem, że faktycznie molo zostało obsikane.
    Dobrze jest mieć wiarę w sobie, więc się jej trzymam: rację ma Pombocek – to molo imienia Putina, a nawet imienia braci-bliźniaków w zdradzie i krwawym spiskozamachu: molo imienia Tuskoputina.

  119. Obsikane cichcem o zmierzchu pewnie 🙂

  120. Informuję, że 1000 numer Przeglądu w e-wydaniu jest za darmo. A tam dobry artykuł na temat roszczeń o zwrot majątków. Warto wiedzieć, bo Wyborcza tego nie napisze.

  121. @Tanaka

    Wszystko fajnie z Twoim artykulem – ale dlaczego winisz za brak reakcji w KK tylko sam KK a nic nie ma o tym, ze zapobieganiem pedofilii, gdziekolwiek ona wystepuje, i karaniem sprawcow sa powolane do tego rzadowe instytucje zeby wspomniec tylko policje, prokurature i sady. Oczekujesz, ze KK bedzie podcinal galaz na ktorej siedzi? Wydaje mi sie, ze takze polskie media stronia od potepiania sprawcow w sukienkach. Cale spoleczenstwo jest wiec chore.

  122. Na do widzenia

    Zdumiewa mnie albo i nie zdumiewa mnogość obrońców W CIEMNO pedofila Jankowskiego – nawet tu na blogu sprawiedliwy się pojawił. A ofiary antychrześcijanina Jankowskiego jakby się nagle z niewiadomych powodów zmówiły, żeby łgać przed całą Polską. Ten kościelny szatan z całym swoim zamiłowaniem do bogactwa, do pychy, do pokazywania się „na rogach ulic”, do oskarżania, do skazywania („Nie sądźcie, byście nie byli sądzenie”, „Do mnie należy pomsta, ja oddam” – rzekł Pan) dał do noworocznej szopki na początku lat 90-tych szatana z mordą Urbana i nie był sądzony za urażanie religijnych uczuć – szatan w stajence!!! – jak Urban za pokazanie szlachetnej twarzy zdumionego Jezusa).

    Nie jestem zdumiony mnogością obrońców pedofila i antychrysta Jankowskiego, z tej racji, że to obrońcy. Obrońcy ZAWSZE są sprawiedliwi, bo sam wyraz „bronić” jest sprawiedliwy. A nawet sam wskazujący palec jest sprawiedliwy. Którą to sprawiedliwą czynność, nie wytykając moim świńskim palcem z moją miną zdumionego Jezusa, szlachetnie czynią co pół kroku z nieudawanej szlachetności na polskim świńskim blogu krucy, żabcy, orcy i ortecy

  123. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 9:48

    Sikanie cichcem, w środku nocy, z drabiny – żeby był zasięg, odbyło się onegdaj w Sejmie. Obawiam się, że w Sopocie odbyło się za dnia: rada miasta, uchwała, wcześniej paciorki, a po uchwale to samo – Jezu króluj nam! albo i santo subito, pedofillo kryto!

  124. „Do zakonów i seminarów „duchownych” idą dzieci. Nastolatki, ktore przeważnie nie mają za sobą doświadczeń seksualnych”

    Nastolatki (18-20 lat) po maturze lub co najmniej ukończonej szkole średniej, bo taki jest warunek przyjęcia do seminarium, wiedzą już sporo o sobie i swoich skłonnościach, zahamowaniach, lękach i dlaczego np. nie mają jeszcze za sobą doświadczeń seksualnych.

    Kościół tak widzi kandydatów do zawodu księdza:

    „Młodzi mężczyźni, którzy rozpoznają w swoim życiu głos powołania do kapłaństwa i chcieliby, żeby Kościół pomógł im to rozeznać odbywają kilkuletnią formację w seminarium – ludzką, duchową i intelektualną.”

    Prawda, że ładnie?

    Czujący powołanie powinni wypełnić kilka formalności i złożyć podanie o przyjęcie do seminarium, dołączając do niego:
    — życiorys
    — świadectwo maturalne, świadectwo ukończenia szkoły średniej
    — aktualną metryka chrztu świętego i świadectwo bierzmowania,
    — opinię księdza proboszcza i/lub katechety,
    — świadectwo zdrowia o możliwości podjęcia studiów (wystawia lekarz pierwszego kontaktu),
    — fotografie (najczęściej dwie, format legitymacyjny).

    Niektóre seminaria wymagają dodatkowo:

    — odpisu aktu urodzenia,
    — dowodu osobistego,
    — książeczki wojskowej,
    — świadectwa ślubu kościelnego rodziców.

    Drugi etap rekrutacji to test wiedzy religijnej (część pisemna i rozmowa kwalifikacyjna) na podstawie znajomości zalecanych lektur, najczęściej

    — Katechizmu Kościoła Katolickiego,
    — Youcatu: Katechizmu Kościoła Katolickiego dla młodych,
    — książki ks. prof. Mariana Ruseckiego: Być chrześcijaninem dziś: teologia dla szkół średnich.

    Na drugim etapie rekrutacji często przeprowadzane są także testy psychologiczne kandydatów do seminarium — zarówno w formie pisemnej jak i indywidualnego spotkania z psychologiem.

    Na egzaminy i rozmowy zalecane jest stawienie się w stroju wizytowym.

    Dzisiejsze seminaria duchowne mają status wyższej szkoły zawodowej lub stanowią sekcje specjalne wydziałów teologicznych uczelni publicznych.

  125. wbocek
    4 marca o godz. 8:38

    A gdzie wiara w zwierzaka, przepraszam, człowieka, koleś?… 😉

  126. Seminarium = szkółka młodych roślin (semen l.mn. seminis = nasienie, latorośle, narybek)

  127. Szary Kot
    4 marca o godz. 10:22

    Kocie, jego tego mać, toż sam jesteś zwierzakiem, a czy nie rozmawiam z Tobom życzliwie? A jeszcze zaraz roweruję z wiatrem karmić Krawacika, choć wiater SSW będzie wzrastał do fest sztormowego: na pierwsze – w porywach do 9, na drugie – do 10. Czyli z powrotem, jak sztorm się rozbuja, będę wracał pod wiatr. Tylko po to, żeby dać Krawacikowi porcję z wędzonymi żeberkami, skwarkami, z witaminizowanymi chrupkami, z jajkiem i kawałkami psiego batona. Czy to nie jest wiara?

  128. wbocek
    4 marca o godz. 10:33

    To i wiara i prawdziwa przyjaźń 🙂
    Uściśnij ode mnie łapę Krawacikowi

  129. Tanaka

    Znów świetny poniedziałkowy felieton pt. Naród a władza

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-narod-a-wladza,nId,2866281

    Wspominałeś kilkakrotnie o Przeglądzie.
    Dziś E-Jotka poleciła artykuł z wydania elektronicznego.
    I teraz postanowiłam szybko zaprenumerować tę gazetę również.

  130. czyli nie ma szczerej odpowiedzi – zamiast tego docinki koleżeństwa. Na których @Tanaka bazuje, wręcz wyręcza się innymi w tym blogowiczem znanym z wyjątkowo plugawego języka.
    Nie wiem czy koleżanka @kruk została zbanowana a jeśli tak, to za jakie treści – to bardzo ważne bowiem blog jest miejscem publicznym, dostępnym dla każdego czytelnika pod warunkiem że nie został złamany regulamin komentowania w czasopiśmie Polityka. Tak to wygląda:
    „9. Każdy użytkownik Forum zobowiązany jest do przestrzegania przepisów prawa, Regulaminu oraz zasad netykiety. Wpisy zamieszczane przez użytkowników Forum nie mogą zawierać:
    a) treści sprzecznych z prawem np. zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność, prywatność lub pozostałe dobra osobiste innych osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    b) treści sprzecznych z zasadami współżycia społecznego i z dobrymi obyczajami a w szczególności: wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju;
    c) treści propagujących działania prawem zakazane;
    d) treści reklamowych, zawierających spam, wiadomości typu „ łańcuszków szczęścia”;
    e) linków prowadzących do stron www zawierających treści o jakich mowa powyżej, a w szczególności pod lit. a) – c);
    f) treści i zachowań łamiących zasady netykiety.
    https://www.polityka.pl/opolityce/1508314,1,regulamin-uczestnictwa-w-forum-internetowym.read
    Dobrze byłoby żeby czuwający nad tym blogiem odpowiedział na pytania które zadałam mu wcześniej celu rozwiania wątpliwości, czy nie zachodzi tu eliminacja piszących na podstawie własnego widzimisię, nagonki pozostałych lub co gorsze wyciszanie opinii i poglądów przeciwnych światopoglądowi gospodarza.
    @Tanaka nie ma powodu do obrażania się, jeśli chodzi o odczucia to ja jestem bardziej zawiedziona dając wiarę szlachetnym intencjom kolegi; zdanie „cieszę się że ktoś myśli podobnie” które zamieściłam tu b.dawno teraz mnie samą zawstydza. Wycofuję się z tego twierdzenia, a od @Tanaki chcę tylko poważnego wyjaśnienia bez chowania się za plecami innych.
    Do blogowiczki „@na marginesie – wieczory są wciąż długie i zimne, proszę cofnąć się o kilka lat w tył w archiwach bloga; po przeczytaniu może się Pani stać poważnym rozmówcą jeśli chodzi o ocenę poglądów piszących tu osób. Karanie banowaniem za „całokształt” w dogodnym dla siebie momencie uważam za wyjątkowo wstrętne, tym bardziej że w odróżnieniu od reszty blogowiczów Gospodarz powinien być wzorem bezstronności.

  131. nokraj
    4 marca o godz. 7:12

    Do zakonów i seminarów „duchownych” idą dzieci. Nastolatki, ktore przeważnie nie mają za sobą doświadczeń seksualnych. Zamykani w murach kościołów i zakonów, zatrzymują się w rozwoju emocjonalnym i seksualnym na etapie dziecięcym

    Typowym, najczęstszym kandydatem do seminarium/zakonu jest dzieciak nie tyle nie mający doświadczeń seksualnych, ale mający złe, często koszmarne doświadczenia. Np. bycie świadkiem jak tatuś gwałci mamusię, co – bardzo często – związane jest z trwałą przemocą, fizyczną a zwłaszcza psychiczną – w domu. To są doświadczenia o charakterze głęboko seksualnym, wywołujące przerażenia, porażenie, kojarzenie tego, co powinno się rozwijać w dziecku najnaturalniej i najpiękniej jako coś strasznego, nieraz – dosłownie – morderczego. W Polsce bowiem, co roku, około 450 kobiet jest mordowanych we własnych domach przez ich mężów czy konkubentów. Nie powiem „partnerów”, bo partnerstwo nie polega na mordowaniu. Chyba, że wzajemnym. Z reguły, świadkami są dzieci.

    Innym z doświadczeń dziecka jest doświadczenie zimna psychicznego, obcości, odrzucenia. To także doświadczenia całkowicie sprzeczne ze zdrową sensualnością, która w tym wieku zwłaszcza absolutnie potrzebuje dobrych wzorców.
    Dalsze doświadczenia – w parafii, w „oazach”, różnych „czuwaniach”, wreszcie w seminariach czy zakonach – masz rację – zamrażają, ale znacznie bardziej pogłębiają deformację psychoseksualną dzieciaków. I ta deformacja, to w istocie – zboczenie (sic!) – mają uważać za wzorowe, za „znak przymierza i wierności Bogu”, za świętość. Gdyby wyrwali się z tego zboczenia, byłoby to najpotworniejszą zdradą Jezusa i Boga. Oraz przełożonych!

    W stanie zboczenia muszą żyć całe dalsze życie. Oczywiście, większość z nich łamie ten święty nakaz, ale nie w sposób ozdrowieńczy, tylko nie wytrzymuje – i wywala z siebie swoją ukrytą seksualność: pedofilię czy homoseksualność – która nie jest zboczeniem, można by więc rzec, że ujawniają naturalnie zdrową seksualność, gdyby nie to, że homoseksualistów (w prawidłowym języku kościelnym: sodomitów itd. – patrz wstępniak) jest wśród kleru jakieś dziesięć razy więcej, procentowo licząc, niż w swobodnym społeczeństwie. A to już jest głęboko chorobowe zjawisko.

    Mam w rodzinie 2 księży. Jeden jest jak św. Franciszek, i nigdy nie miał nic swojego. […] Odklejony od rzeczywistości, […] nikomu krzywdy nie zrobił.
    Drugi był – zmarł niedawno – „normalny”, tzn. hetero, lubił kobiety jako przyjaciołki, ale świadomie z nich zrezygnował. Też porządny gość.
    [..] Ale obaj byli tak zdominowani przez kosciół, że jedyną reakcją na każde kościelne świństwo, było milczenie. Wbite do głowy mieli raz na zawsze, że kościoła się nie krytykuje. Przez lata mieliśmy się w rodzinie okazję przyjrzeć, jak funkcjonuje machina kościoła

  132. Pani Basiu, przykro mi że Pani błądzi – tłumaczę to szlachetną naturą, która nie jest w stanie wyobrazić sobie ludzkiej niegodziwości właśnie dlatego że sama nie jest zdolna do czynienia zła. Życzę spotykania w życiu samych dobrych i niezakłamanych ludzi.

  133. basia.n
    4 marca o godz. 10:48

    Skoro tak, to powymieniajmy się znaczkami. Ode mnie też masz Walenciaka, który rozmawia z byłym polskim ambasadorem Krzysztofem Płomińskim o zawikłanych problemach Bliskiego Wschodu.

    https://www.tygodnikprzeglad.pl/bliski-wschod-nowy-uklad-sil/

    Nb. Krzysztof Płomiński jest absolwentem Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta.
    To musi być straszna wiadomość dla Polaka Najlepszego Sortu: być szkolonym w Moskwie i mieć Krzyż Polonia Restituta – od prez. Komorowskiego, znanego Pawdziwym Polakom jako Komoruski!
    Częścią tego przerażenia musi być i to, że ta moskiewska uczelnia uchodzi w świecie za bodaj najlepszą szkołę dyplomacji.

    Regularnie czytać „Przegląd” to – jak mówią – Najwyższy Czas!. Jak mówi Korwin-Mikke, który ciągle coś mówi.

  134. żabka konająca
    4 marca o godz. 11:00

    Żabko: Twój język znacznie Cię wyprzedził. Byłabyś bodaj nie mówiła tego, co tu nagadałaś. Ale nagadałaś. W fachowym języku to się nazywa ciężko nagrzeszyć.
    Cała sprawa z @kruk ma długą, dokładnie przestawianą historię a faza terminalna także została dokładnie wyjaśniona.
    Miej w sobie elegancję niedopominania się tego, co zostało wykonane, tylko albo czytaj, najlepiej ze zrozumieniem, poddaj przeczytane należytej refleksji, albo nie czytaj, a zachowując przyzwoitość, mów o czymś całkiem innym – jak to w życiu rodzinnym. Mówienie o czymś innym mniej bowiem naraża na niechcące ujawnienie nieznajomości przedmiotu sprawy („pan prokurator jest nieprzygotowany do dzisiejszej rozprawy, zamykam posiedzienie sądu”) własnej czepliwości, pretensjonactwa czy generalnej małości.

  135. No i nawiedziła ten blog kolejna samozwańcza prokuratorka (adwokatka?), która nie wie, o co chodzi, więc tym bardziej domaga się sprawiedliwości i wyjaśnień.
    Gęsta ta mgła ostatnio… 🙁

  136. Tobermory
    4 marca o godz. 10:30

    Trafne!
    Będąc uczniem na praktyce, byłem raz w seminarium leśnym, znaczy – szkółce. Procedura taka: większość kiełków sie wyrywa, lepiej rokujące przywiązuje do patyka, żeby prawidłowo rosły.

  137. Tobermory
    4 marca o godz. 10:19

    Dzisiejsze seminaria duchowne mają status wyższej szkoły zawodowej lub stanowią sekcje specjalne wydziałów teologicznych uczelni publicznych.

    Corz powszechniejsza, albo już standardowa praktyka jest taka, że seminarzysta studiuje na wydziale telogicznym państwowej uczelni – czyli kształci się na koszt państwa Po to własnie Kościół kat tak się zawzięcie upierał, żeby wepchnąć teologiczne wydziały (ściślej: katolikickie) do uniwersytetów – koszty kształcenia kleru pokryje państwo.
    Zaś same seminaria stają się dokształtem z procedur liturgicznych, których jeszcze nie udało sie wcisnąć uniwersytetom, czyli państwu i podatnikowi.

  138. bubekró
    3 marca o godz. 15:47

    @Tanaka
    Przydałby się As*
    * (patrz wyżej)

    * * *

    – Głupia sprawa! w naszym bloku wyłączyli wodę.
    – Podobno już trzy dzielnice odcięte są od wody!
    – Tą sprawą powinien zająć się As!
    – On jest cudowny! Gdybym miała jego zdjęcie, nosiłabym je zawsze przy sobie.
    – Panna Jola kocha Asa. I co pan na to, panie Janku?
    – Niestety, ja nie mam w sobie nic z Asa…
    – Pan i As, to dobre, co za porownanie, ooo..! Proszę się nie martwić, może i w panu ktoś kiedyś się zakocha.

    Hallo Jolu!

  139. Tanaka
    4 marca o godz. 11:23

    Dziękuję za ten link. Już idę szybko czytać .
    No i w końcu mam prenumeratę – rzeczywiście był to Najwyższy czas

    Tyle się w Polsce namnożyło wszelkich odznaczeń, więc ode mnie masz specjalne odznaczenie za wytrwałość, cierpliwość i dobrą wolę 🙂 🙂

  140. basia.n
    4 marca o godz. 11:51

    Tanaka
    4 marca o godz. 11:23

    Tyle się w Polsce namnożyło wszelkich odznaczeń, więc ode mnie masz specjalne odznaczenie za wytrwałość, cierpliwość i dobrą wolę

    I w związku z tym – kiedy ranne wstają zooorzeeeee..!!!?

  141. Jeszcze raz osmielam sie zapytac(Alicja -Irena,wbocek, mag i inni opetani):co jest z rzekomym zboczeniem zmarlego ks.Jankowskiego? Moze raz was stuknelo w betonowe mozgi ? Albo tez nie?

  142. Tanaka
    4 marca o godz. 11:53

    🙂 🙂 🙂

    Oklaski !

  143. Odpowiedzi opętanych na pewne pytania nawiedzonego to tu na blogu nie będzie !

    Apage satanas 🙂 🙂

  144. wbocek
    4 marca o godz. 10:33

    Ano jest, i to poparta konkretem. Na samej strawie duchowej daleko się nie zajedzie. Jezus też rozdawał ryby jako wkładkę śniadaniową do kazania, uprzednio je rozmnożywszy. A ja nie jestem gorszy: doliczyłem się już trzynastu glonojadziątek w moim baniaczku i też mogę rozdawać.

  145. basia.n
    4 marca o godz. 7:14

    „Może tylko jeszcze wyjaśnię, że uczestniczka o ktorej wspomniałeś nie została przecież zbanowana -zablokowana. Została poproszona o przerwę w uczestnictwie z własnej woli – czyli o time out na poważne przemyślenie.”

    Zabka konajaca juz pewnie sie ustosunkowala do twojego pollyanizmu..

    Pollyanizm jest jak najbardziej wskazany. Z Pollyanizmem na pewno łatwiej jest żyć niz z uczuciem vice versa.

    Ania z Zielonego Wzgorza te prawde zyciowa odkryla. I jej pisanie pamietnikow nie bylo zadnym tam nobilitowaniem sk..nstwa. Ani niczego innego

    Potraktujmy wiec wszystko co sie w swiecie dzieje jako jeden wielki Pollyanizm. Wtedy moze i meksykanska kruk znajdzie droge powrotu na blog. W tej chwili jednakze ma ona chyba bana

  146. Tobermory
    4 marca o godz. 11:34
    A o co w ogóle chodzi?
    Faktycznie doszło do grzechu ciężkiego?

  147. @Tanaka, mogłam się spodziewać wyłgania od uczciwej odpowiedzi i w miejsce tego połajanek i pouczeń. Pytanie było proste i zasadne, odpowiedź z twojej strony pokrętna i nie zawierająca żadnej treści, jedynie przesłanie o własnej nieomylności. Co tu komentować, zgadzać się się lub nie, gdzie przedstawiać swoje racje – niestety na blogu który stworzyłeś nie ma możliwości realnej wymiany poglądów wszyscy mają przymus zgadzania się z jednym, obowiązującym. Żenada.

  148. @żabka konająca

    „wszyscy mają przymus zgadzania się z jednym, obowiązującym (poglądem)”

    Czy możesz ten „obowiązujący pogląd” zdefiniować tak, aby nie było wątpliwości? Żeby było wiadomo, bo a nuż pojawi się kolejny filozof o specjalności zbrojarz-betoniarz i naruszy tutejszy status quo nie wiedząc, na co się naraża 🙄

  149. Orteq
    4 marca o godz. 12:25

    Oj Ortequ 🙂
    To jednak zupełnie nie tak.
    Nie ma nic wspólnego z pollyanizmem 🙂

    Myślę jednak, że kiedy dochodzi do pewnych nieprzyjemnych sytuacji w życiu, warto jest spóbować przejść na drugą stronę tęczy 🙂
    Robię to w życiu od czasu do czasu i muszę Ci szczerze przyznać -z różnymi rezultatami.
    Ale uważam, że próbować warto.
    Rozmawiasz teraz ze mną, bo wiesz, że w niczym nie mam
    intencji Cię atakować, czy prowokować i jest ok 🙂

    Wracając ( moze już po raz ostatni pleeeeeeease do koleżanki blogowej – ona nie ma bana, tylko tak, jak napisałam – propozycję nie do odrzucenia, aby w ciszy przemyśleć wiele …) Miejsce na blogu jest dla każdego.
    Ale nie można chyba ? wchodzić do bardzo gościnnego domu i za każdym razem manifestować niechęć i wrogość
    w stosunku do Gospodarza i części zebranych gości…

    Ale teraz to już o tym ” ani mru, mru,” proszę…

  150. @Tobermory a może ty rozumiesz dlaczego koleżanka @kruk została brzydko zbesztana i pozbawiona możliwości wypowiedzi? Śmiało, wskaż obciążający dowód jej „winy” – odwoływanie się do zaszłości jest niepoważne skoro stało się to właśnie wczoraj. I czemu w taki poniżający sposób w tekście pełnym złośliwości która kojarzy się z ogromną niechęcią, żeby nie rzec nienawiścią do blogowiczki jako osoby? – wygląda na to że w pełni popierasz zbanowanie więc wytłumacz mi skoro @Tanaka nie ma odwagi.
    Może wreszcie ktoś wyjaśni sytuację.

  151. PS
    Pardon, czy może Pani…?

  152. @żabka konająca
    4 marca o godz. 12:59

    Może najpierw ty (jednak ty?) odpowiesz na moje pytanie powyżej?

  153. PS
    Grilluj sobie Szefa do woli, ja tu chodzę w kieracie i głowy spod jarzma nie będę podnosić 😎
    A poważnie, to podaj swoje tytuły do poddawania inkwizycji tego blogu i jego uczestników, skoro bywasz tu tylko w charakterze wizytatorki z kuratorium.

  154. na przykład koleżanka @na marginesie coś wie na temat. Przy okazji uzmysławiam że nikt nie ma specjalnych praw bywania lub niebywania na blogu, ani też decydowania o innych. Tym bardziej że jej staż jest mizerny a sposoby przedstawiania swoich racji nie najwyższego lotu. Jest okazja do rehabilitacji – czy i dlaczego @kruk została wczoraj zbanowana?

  155. żabka konająca
    Blog jest dla wszystkich. Każdy może komentować ,oczywiście. Ale trzeba jednak chyba trzymać jakieś standardy.Nie wiem czego domagasz się od Tanaki.Wyjaśnienia? Przyłapiesz go na jakiejś nieścisłości? I wtedy dopiero będziesz grzmiała na paru blogach o jego…No właśnie , o czym?
    Przecież gdyby naprawdę ci zależało na tej wiedzy, poszukałabys sobie , przejrzałbyś jej ostatnie wpisy i w ciągu paru minut miałabyś jasność. A tak atakujesz nie tylko Tanakę ale i parę innych osób tylko za to, że się z nim zgadzają.Przy okazji dołączają inni którym się wydaje, że zostali pokrzywdzeni i mamy niezły jarmark.

  156. Tobermory

    Stanowczo masz dziś mniej szczęścia niż ja 🙂

    Wiem,że jesteś zajęty, to ja cierpliwie poczekam 🙂

  157. @żabka

    Uciekaniem się do insynuacji, aluzji, dawania szansy na rehabilitację itp. zaczynasz brzydko się kojarzyć 🙁
    Może poczekaj, aż @kruk pojawi się w klubie „wypędzonych z LA” na EP i sobie tam pokonwersujecie.
    Jak widzisz nick @kruk nie wygląda na objęty banowaniem.

  158. zuzanna51
    4 marca o godz. 13:23
    Przecież gdyby naprawdę ci zależało na tej wiedzy, poszukałabys sobie , przejrzałbyś jej ostatnie wpisy i w ciągu paru minut miałabyś jasność.
    Porzuciłem pewne lenistwo i poczytałem wg. w.w. wskazówki.
    Mam jasność. Jest jak w piaskownicy. Lub w polskiej polityce.

  159. zezem
    No właśnie. Z tym,że bywa,jak w piaskownicy(lub polityce}. Czasem bywa poważnie i merytorycznie.

  160. @ legat
    3 marca o godz. 23:25

    „A jak jest z masturbacją? Czy jest pewność, że jest zawsze nieszkodliwa?”

    Hmm… Pewności nie ma żadnej, a nawet wręcz przeciwnie – bywa szkodliwa aż do bezpłodności (wiadro spermy w końcu się wyczerpie) uwiądu rdzenia kręgowego, ślepoty, włosów między palcami, epilepsji i obłędu, a nawet zapisania się do PiS 😎
    Ale z drugiej strony… jest skutecznym sposobem walki z przedwczesnym wytryskiem, może posłużyć jako środek nasenny, stymuluje układ odpornościowy i jest po prostu przyjemna, bo to seks z kimś, kogo się kocha 😎

  161. Lekarz do pacjenta:
    – Pan powinien przestać się masturbować.
    – Dlaczego?!
    – Żebym mógł pana zbadać 😎

  162. Tanaka
    Czytam sobie kryminał Juana Gomeza-Jurado* Szpieg Boga*
    Wizja pedofilii w kk jest tam przedstawiona jeszcze o wiele ostrzej niż u Ciebie.A zwłaszcza odpowiedzialności biskupów i kardynałów . Niestety to są tylko czarne charaktery.Mordercą okazuje się zwariowany, opętany manią religijną Polak.No właśnie.

  163. @Tobermory, wczoraj tu byłam, czytałam kondolencje, wspomnienia o zmarłym – słowem nastrój podniosły. Żadnej inkwizycji tylko zdumienie z powodu napaści na jedną z blogowiczek, napaści niewybrednej, chamskiej i kompletnie odbiegającej od nastoju powagi jaki panował na blogu. Niestety autorem był @Tanaka, jakaś fatalna odsłona dr. Jekylla. Urąganie było połączone z poleceniem urlopu (ban?) i jak wynika z czytanej przeze mnie treści Mr.Hyde w ten sposób dał wyraz oburzeniu domniemania dodatkowej treści listu od rodziny zmarłego która nie została opublikowana. Według mojej oceny każdy gospodarz przeszedłby nad tymi dywagacjami obojętnie, ewentualnie wyjaśnił – ale nie @Tanaka. Obrażona godność ,czy coś w tym rodzaju zaowocowała napaścią która nie przystoi ludziom w pewnym wieku a tym bardziej opiekującemu się blogiem. To co napisał było wstrętne, przy okazji dał odczuć swoją wyższość nazwijmy to decyzyjną. Ten tekst jest do odnalezienia, nie chce mi się czytać powtórnie – faktem jest że cały podniosły nastrój diabli wzięli. Tylko dlatego że jakieś marne ego zostało urażone, pisze marne bo przyczyna urazy była marna.
    Znam @Tanakę od kilku lat i chciałam się upewnić czy to rzeczywiście ten sam człowiek którego pamiętałam, wyszło na to że nie. Ale nie chodzi o moją ocenę człowieka, a o wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, stąd prośby o wyjaśnienie. Zamiast wyjaśnienia – pomówienie, z twojej strony również, ale tu nie jestem zaskoczona mając w pamięci twoją ocenę zachowań wobec najbliższych (doznania przerażające, potworne itd).
    Może jednak znajdzie się tutejszy odważny i napisze czy tego rodzaju praktyki są na tym blogu na porządku dziennym, czy jedni blogowicze z niewyjaśnionych powodów mogą sobie pozwalać w chamstwie i używać w wulgarności, z kolei innym przygląda się przez szkło powiększające szukając okazji do zwady. Taka jest moja ocena, próbowałam przekonać @Tanakę do wyjaśnienia a tym samym ponownego przemyślenia swoich działań, ale na mnie również czekał Mr Hyde. Teraz uznaję że rozmowa z nim jest bezcelowa. Gorzej kiedy się okaże że bezcelowe jest obcowanie ze wszystkimi, będzie to wyjątkowy przykład zniewolenia umysłowego blogu.

  164. zuzanna51
    4 marca o godz. 14:02
    Szkoda, że czasami. OK, nie wymagajmy za dużo czyli 100%, ale… mogłoby być odwrotnie czyli czasami…jak w piaskownicy.

  165. @żabka konająca
    4 marca o godz. 14:12

    „tu nie jestem zaskoczona mając w pamięci twoją ocenę zachowań wobec najbliższych (doznania przerażające, potworne itd).”
    ???? Czyich zachowań wobec kogo?
    Możesz sprecyzować, do czego się odnosisz?
    I dlaczego „nie będąc zaskoczoną” zwracasz się do mnie w ogóle o jakiekolwiek wyjaśnienia?

    Poza tym w dalszym ciągu czekam na definicję, o którą pytałem o 12:57.

  166. Przerażające? potworne?
    Chyba żabko konająca cos Ci się pomyliło.I przyouszczam,że wiem Sprawdż na wszelki wypadek.
    Jeżeli weszłaś wczoraj, to obejrzałas sam konie *dyskusji*,gdzie @kruk z godną lepszej sprawy zawziętością domagała się ujawnienia całości listu, imputując Tanace przeróżne przyczyny jego ukrywania.I nie tylko to..
    Naprawdę szkoda czasu na takie przepychanki.

  167. „wszyscy mają przymus zgadzania się z jednym, obowiązującym (poglądem)”, – zapewne jest to przymus wewnętrzny. Napisałam tu o swoim doświadczeniu kiedy z okazji jakiejś tam rocznicy narodowej usiłowano ustawić na piedestale człowieka chorego psychicznie który popełnił samobójstwo w miejscu publicznym. Nieszczęsny rozdał uprzednio ulotki przeciwko PiS. Nikt ale to dosłownie nikt na blogu nie zastanowił się nad chorobę psychiczną, cierpieniem człowieka, rozpaczą nie do przezwyciężenia która skłoniła go do zadania sobie śmierci przez samospalenie – na blogu obowiązywała oficjalna polityczna wersja @Lewego i @Tanaki o proteście politycznym. To jest właśnie przykład jednomyślnej bezmyślności. Na wszelki wypadek zaznaczam że religią PiSu nie mam nic wspólnego.
    @Tobermory nie unoś się, pisałam o twojej ocenie opieki nad chorą matką które to poświęcenie opisałeś właśnie tymi słowami.
    Zapytałam ciebie w sprawie bo akurat należysz do tych „jednomyślnych”, ale nie znajduje szczególnego zapału do odpowiedzi w tym temacie. Jak zawsze kiedy usiłuje dotrzeć do sedna sprawy.
    aha, muszę powiedzieć dobranoc z uwagi na póżna porę.

  168. jeszcze @Zuzanna 51 – prosze mi wierzyć na słowo lub nakłonić koleżeństwo do zwierzeń.
    Bardzo brzydka sprawa po której przestałam pisać na tym blogu. Wystarczy

  169. @żabka konająca
    4 marca o godz. 14:59

    „pisałam o twojej ocenie opieki nad chorą matką które to poświęcenie opisałeś właśnie tymi słowami.”

    Poproszę o cytat.

  170. „Nikt ale to dosłownie nikt na blogu nie zastanowił się nad chorobę psychiczną, cierpieniem człowieka…”

    A ty?
    Zabrałaś głos w tej sprawie, czy tylko recenzujesz po czasie?

  171. Dobranoc, to dobranoc.
    Ale nie bardzo rozumiem dlaczego uważasz,że ktoś miał tu odmienne zdanię? Większość nie zawsze nie ma racji. Poza tym cokolwiek złego działo się z tym -nie zawaham się powiedzieć- bohaterem to nie znaczy, że w kwestii zasadniczej czyli oceny dobrej zmiany się mylił. Po prostu nie każdy jest gotów tyle poświęcić dla dobra sprawy. I dobrze.
    Czytam bloga raczej dokładnie od paru lat i nie muszę sobie niczego przypominać.Pamięć mam raczej niezłą.

  172. „Bardzo brzydka sprawa po której przestałam pisać na tym blogu. Wystarczy”

    Wystarczy???

    Nabełtać, namotać i… pójść spać. To też jest wyjście.

  173. Zrobiło się nieciekawie i nieprzyjemnie 🙁
    Tanaka, zuzanna, Tobermory, macie moje zrozumienie i wsparcie (for what it’s worth).
    Mnie tylko uderza bezsens tych dyskusji (poza byciem ‚reality show’ dla obserwatorów), bo nikt nikogo nie przekona, a poczucie krzywdy będzie coraz większe.
    Przydałby się psychiatra blogowy, ale jedyny jaki był niedawno odszedł.

    Niemożność porozumienia się z drugą osobą przy pomocy słów jest deprymująca. A jak już się zjawią przypadki skrajne, to człowiek się obawia że tutaj grasują głównie ludzie głęboko poranieni. Nie ukrywam, lubię gadać o polityce, o nauce, a ta notoryczna wiwisekcja blogowa męczy i zniechęca. To jak nieustannie nękający małżonek, który nie odszedł jak jeszcze był młody i miał inne opcje, więc ciosa kołki przez kolejne trzy dekady ku zmęczeniu i adresata i wszystkich naokoło.
    Nawet pożegnać zmarłego można tak, żeby przy okazji przysrać żywym.
    Albo te wpadające histeryczki z pretensjami że na blogu nie mówiło się o tym czy o tamtym (więc wszyscy są intelektualnie zniewoleni). Opadają ręce.

    Rozumiem, że czasami chce się z tym zrobić porządek, bo ile można, ale to jak z terrorystą, pozbycie się jednego rodzi trzech następnych. Jakie jest wyjście? Ignorować jak trolla? Nie mam pojęcia.

  174. Usiłuję zrozumieć pojękiwania żabki (czy leci z nami psychiatra?) i coś zaczyna mi świtać: przed wielu laty żabka czuła się mocno zakolegowana z Tanaką. Teraz Tanaka z konieczności stał się szefem, a dla żabki taki układ jest niekomfortowy. W tym sensie Tanaka żabkę „zdradził”, więc ajajaj. Gorzkie rozczarowanie! Tyle w zasadzie wynika z jej komentarzy. Trochę rozumiem, chociaż nie współczuję.

  175. @izabella
    4 marca o godz. 15:24

    Masz rację, że to bezsensowne spory, zwłaszcza że tak łatwo jest rzucać insynuacjami i oskarżeniami bez podstaw, bo kto w tych tysiącach komentarzy będzie szukał „jak było naprawdę” 🙄
    Opadają ręce i wszystko inne, człowiek nie wie – zwyczajnie posłać do diabła, czy współczuć, próbować zrozumieć, wyczaić motywację i pobudki? W końcu zwycięża irytacja i chęć krzyknięcia: a czep się tramwaja!
    A może doradzić hm… masturbację? Dobra w każdym wieku i dla każdej płci 😎
    Wprawdzie zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego akt masturbacji nadal jest grzechem, jednak zawsze można się przecież wyspowiadać 😎

  176. A wracając to tematu wstępniaka, który sparafrazuję jako: „pedofilia równa się kaka”, to wszystko się zgadza: kaka nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia.

    http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,24514869,po-raporcie-fundacji-nie-lekajcie-sie-kuria-przemyska-odpowiada.html

  177. żabka konająca
    4 marca o godz. 12:44

    @Tanaka, mogłam się spodziewać wyłgania od uczciwej odpowiedzi i w miejsce tego połajanek i pouczeń.

    Uczciwa odpowiedź co do sprawy polega na tym, konająca żabko, że się sprawie przygląda, od początku, przez środek do końca i sprawdza w jakim kontekście rzecz się działa.
    Zasugerowałem Ci, bys najpierw się dobrze zapoznała, zanim usta otworzysz. To się wie i bez sugestii – jak ktoś minimalnie grzeczny i choć ma z pół głowy, o co nie powinno być trudno: w szkołach uczą. Nie o grzeczności, bo tego uczy Kościół kat, ale na kursach dla krawcowych, księgowych, rolników i adwokatów: poznaj fakty, sprawę i okoliczności.
    Nie skorzystałaś z życzliwej sugestii, bo skorzystałaś z czegoś innego: wrzucenia tu połajanek i pouczeń. One kroczą, wraz z językiem, przed Tobą. To da się jakoś wytłumaczyć: wiosną, dlatego nie możesz dogonić ani języka, ani czegoś etycznego w sobie. Poćwicz to gonienie. Nie tu, tu już dość wniosłaś wolnej woli w nierzetelności. Dama pewne rzeczy ćwiczy po cichu, w schowku na szczotki, aż się wyuczy, dopiero wtedy się przedstawia towarzystwu. I dlatego jest dama.
    Zrób jak ona, a będziesz zadowolona. I nawet blog będzie, a Tobie coś przybędzie.

  178. Na marginesie
    4 marca o godz. 15:46

    oczywiście! To już kolejna kuria co gada, że nic takiego co jest w raporcie u niej nie miało miejsca. Za parę dni wszystkie nadwiślańskie kurie oświadczą to samo – i wszystko będzie jasne: Polacy, nic się nie stało! A to co się stało to się tylko zdawało! Złym ludziom, oczywiście.

  179. żabka konająca
    4 marca o godz. 12:44

    Aha, bo tak sobie czasem żartujemy, żabko: a może byś tak wzięła i coś ciekawego powiedziała?

  180. Tobermory 4 marca o godz. 14:02 do mnie odpowiadając na moje pytanie: – „A jak jest z masturbacją? Czy jest pewność, że jest zawsze nieszkodliwa?”

    Hmm… Pewności nie ma żadnej, a nawet wręcz przeciwnie – bywa szkodliwa aż do bezpłodności (wiadro spermy w końcu się wyczerpie) uwiądu rdzenia kręgowego, ślepoty, włosów między palcami, epilepsji i obłędu, a nawet zapisania się do PiS

    Tobermory,
    dziękuję za rzeczową odpowiedź i oświecenie mnie w kwestii masturbacji. Teraz przynajmniej wiem, że cierpiący na epilepsję musieli się branzlować z intensywnością zbliżoną do polemik dotyczących banów, chamskich chwytów, zarzutów o brzydackie zachowanie i w ogóle. Jeszcze trochę tego i rzeczywiście przyjdzie się zapisać do PiS. Ale czy tam jeszcze zapisują?

    Cieszę się, że moje komentarze potraktowałeś poważnie i podzieliłeś się swoimi doświadczeniami typu:
    Ale z drugiej strony… jest skutecznym sposobem walki z przedwczesnym wytryskiem, może posłużyć jako środek nasenny, stymuluje układ odpornościowy i jest po prostu przyjemna, bo to seks z kimś, kogo się kocha …

    Myślę, że z powodzeniem mógłbyś dawać występy edukacyjne dla młodzieży szkolnej.
    Teraz zrozumiałem o co chodziło Riedel’owi w piosence:
    Czerwony jak cegła.
    Nie miałby problemu. Nie był wyedukowany w kwestii masturbacji, po prostu. Ale widzisz, gdyby był, to piosenki by nie było, więc jakieś straty musiałyby być w rezultacie Twojej edukacji.

    Pewnie o tym wiesz ale na wszelki wypadek przypomnę, że np. na „uczelni” – Uniwersytecie Stefana kardynała Wyszyńskiego jest wydział psychologii więc jako edukator miałbyś nie lada konkurencję. Sądzę, że wielu absolwentów w koloratkach już czeka w blokach, by po lekcji religii zająć się edukacją seksualną. Fachowcy, po prostu. Oczywiście, uczyliby dzieciaczki nie masturbacji a O, masturbacji – jakby to widziała Ewa -Joanna. „Mniód z kiszką”, no nie?

  181. Czuję się wywołany do tablicy w kwestii @kruka (kruki?). Jeśli chodzi o list, zgadzam się, że pytanie było co najmniej niezręczne i dlatego jako pierwszy od razu zareagowałem, mając (słabą) nadzieję, że na tym się skończy. Moje obawy sprawdziły się. Tu jednakże nie chcę odmawiać Tanace prawa do wypowiedzenia się, bo dotyczyło to jego najbardziej. Niemniej jednak @żabka słusznie podnosi, że sama kwestia listu nie była złamaniem regulaminu, i jakkolwiek Tanaka jeszcze raz podkreślam – miał prawo się wypowiedzieć i co do meritum się z nim zgadzam, to uczynienie tego ex cathedra, jako moderator, i podłączenie do od dawna ciągnącego się sporu, w którym Tanaka sam regularnie brał udział, było nieszczęśliwe. Co prawda jak rozumiem nie jest to ban, ale wezwanie do przeprosin. Wypowiadam się, ponieważ uważam, że w tym sporze (całym, tym, co się ciągle ciągnie) obie strony mają pewne racje (tak, Pombocku – docierają do mnie Twoje wielokrotne i kwieciste wyjaśnienia), ergo Kruk TEŻ ma pewne racje, a obrywa/ła cięgi przekraczające granice. Regularnie obrywa/ła w skoordynowany sposób od 3 blogowiczów, przy czym reakcja, dajmy na to, Pombocka, powoduje z automatu odzew Tanaki i Namargineski, co nosi znamiona dręczenia – chyba dorosłym osobom nie trzeba tłumaczyć dlaczego – a na to moderatora nie było. Coś tu poszło nie tak.
    To moja opinia, nie wynikająca z przynależności do czegokolwiek. Przy czym bardzo nie lubię, jak blog w znacznym procencie poświęca się tego rodzaju rozdrapywaniom, dlatego na ogół stoję z boku, ale dziś postanowiłem się włączyć.

  182. Szukam na półkach… szukałam, nie znalazłam. A przecież miałam i wiem na pewno, że mam! Całkiem ładnie wydaną książeczkę o strasznych (śmiertelnych!) skutkach masturbacji. Autorstwa xiunca. Niedawno widziałam w polskim necie wzmiankę o wznowieniu tej książeczki. No ale przecież ją wznowiono, bo ja mam NOWE wydanie! Ciemnogród ma się znakomicie. Jak znajdę, zacytuję. Na razie znalazłam „Myśli nieuczesane” i pragnę się podelektować. Do usłyszenia.

    „Żebyż choć z dna wszystko wydawało się wzniosłe!”

  183. @Szary Kot 4 marca o godz. 16:08

    Reakcja „nosi znamiona dręczenia”???
    Łomatkoscurkom! Dlaczego poczułeś się „wywołany do tablicy”?
    Nie rozumiem sensu twojej interwencji.

  184. Zapytuję: czy reakcja żabki konającej „nosi znamiona dręczenia”?
    I kogo ta żabka dręczy?

  185. @legat
    4 marca o godz. 16:00

    Widzę, że trafiłem w „miętkie” 😀

    Swego czasu, dzięki pewnemu protestanckiemu lekarzowi żyjącemu w XVIII-wiecznej Lozannie, została w świecie rozpętana prawdziwa krucjata antymasturbacyjna. Doktor Tissot w swoim dziele „Onanizm, czyli rozprawa o chorobach spowodowanych przez masturbację” łączył samozaspokojenie z suchotami, epilepsją, reumatyzmem, ślepotą, obłędem i wieloma innymi przypadłościami wiodącymi do nieuchronnego zgonu miłośników „grzesznej rozkoszy”.

    Wszystkie te obawy zostały stopniowo i nie naraz rozwiane przez medycynę, ale ich echo błądzi ciągle jeszcze pod niektórymi strzechami.

    Tymczasem, jak wynika z badań Roberta T. Michaela, autora książki „Sex in America: A Definitive Survey”, dorośli mężczyźni będący w stałych związkach masturbują się częściej niż ci, którzy nie mają stałej partnerki. Wizerunek samotnego, bladego i nieszczęśliwego onanisty należy zatem zrewidować i zastąpić szczęśliwym, spełnionym partnerem z wysokim libido.”

  186. @Na marginesie
    4 marca o godz. 16:19

    Jak to kogo?! Wszystkich po kolei.
    Tobie dała szansę na rehabilitację, a jak nie skorzystasz, to się do ciebie też dobierze 😎

  187. @Tobermory 4 marca o godz. 16:26

    Już nie mogę się doczekać…
    Idę trenować elokwentne pojękiwania.
    Ąć, ąć, ąć! 🙂

  188. Dzieło doktora Tissota „L’onanisme et l’Avis au peuple sur sa santé” było oparte na własnych obserwacjach klinicznych i w latach 1760-1905 zostało wydane 63 razy.
    „Według traktatu sperma jest źródłem siły życiowej, stąd jej nadmierna, sprzeczna z naturą utrata, powoduje niepowetowane szkody – spadek siły życiowej, osłabienie, otępienie, utratę pamięci, wzroku, nadmierną chudość (wyniszczenie organizmu) przez utratę apetytu, podagrę, reumatyzm, zanik rdzenia kręgowego, bóle głowy i wszelkiego rodzaju choroby psychiczne.”

    Wnioski płynące z tego traktatu stały się na ponad dwa wieki powszechnie obowiązujące. Wzmianki o zgubnych skutkach onanizmu znalazły się w dziełach Kanta i Woltera, a sam Napoleon Bonaparte podziękował doktorowi za odkrycie ratujące siły życiowe jego żołnierzy.
    Co zaś się tyczy życia dzieci i nastolatków, to doktorowi Tissotowi zawdzięczamy zawołanie: Dobranoc i rączki na kołderce!
    Bowiem to pod wpływem bulwersujących odkryć doktora T. wprowadzono w placówkach oświatowych, ochronkach i internatach (zwłaszcza prowadzonych przez instytucje kościelne) obowiązek spania na wznak z rękami na kołdrze. Troskliwi rodzice szli za ich przykładem…

  189. Tobermory,
    widzę, że jesteś fachowcem od masturbacji – jestem pełen uznania – ale skupiasz się jakby tylko na jednej płci.
    Walnąłbyś jakiegoś wstępniaka z uwzględnieniem innych płci, to byłoby sprawiedliwiej, chyba?

  190. Tobermory
    4 marca o godz. 13:03

    Tobermorku, ona na pytania nie odpowie, bo nie po wlazła, żeby odpowiadać, ale po to, żeby z pozycji rewizora pytać, a Ty masz odpowiadać. To nic, że jest furt czynne archiwum IPN, w którym można znaleźć wszystko, jeśli ktoś potrafi rozumieć. Ale ona – identycznie jak ostatnio kruk – ma w tylnej części archiwum i Ciebie pyta, a Ty masz rzucić robotę, majstra, żonę, dzieci, kota i odpowiadać. Tanaka – też. Co to za moda, żeby nie odpowiadać, kiedy pytają. W tym sęk, że gdyby na Gobi były ryby, a ona by wlazła do archiwum, zrozumiałaby tyle, co kruk, kiedy było do niej sto razy mówione jak do dziecka, żeby zrozumiała. Mówiłem nie raz i nie pięć (może trzy, cztery) o tym, że nie jesteśmy w niczym – również w umiejętności myślenia – równi. Więc gadanie z nierównymi nie ma sensu. TWA to akurat rzadki przypadek ludzi będących względem siebie możliwie blisko – i intelektualnie, i emocjonalnie, i obyczajowo, więc nieźle się rozumiejących. Ta pytająca jest z zewnątrz, ale kręci się przy opłotkach TWA jak zakochany kleszcz. W każdym razie jej podobni muszą się kręcić, by demonstrować odrębność, szlachetność, czystość i obrzydzenie. Niestety, apel „przewijać” to głos wołającego na puszczy. Sam też bywam w tym zupa wołowa tak mi dopomóż buraczany z czosnkiem kwas.

    Ale zaczyna się cud wiosny, życie rośnie, dusza śpiewa, w interesie blaszaków wciąż tną u mnie drzewa. Ale dziś ciut pochodziłem w sztormowym wietrze na małym bezanku, więc żyć się chce, choć mój patent z bocznym mieczosterem okazał się marnością. Trza wrócić do tradycyjnego steru na rufie ze sznurkami do nóg, żeby ręce były wolne do chwytania chwil..

    Powiem Ci ciekawostkę. Wczoraj pierwszy raz od wielu lat zobaczyłem karasia. Ale takiego, jakiego w życiu nie widziałem. Do głowy by mi nie przyszło, że to z Jamna.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6664561354101596066?authkey=CIT2j5WkoYTHIg

  191. A poza tym nic na blogu się nie dzieje 🙂

    Niektórzy coś tam coś tam a niektórzy się lampartują na biegówkach.
    Tobermory chodź pobiegać 🙂

    https://photos.app.goo.gl/mCeTkr3zHxWaA3M57

  192. @wbocek
    4 marca o godz. 16:52

    Karaś chyba bardzo wiekowy albo mutant 😯 Karaski widywałem tylko w dzieciństwie i były małe jak dłoń 8-latka.

    U mnie wichura i deszcz – marcowo się zrobiło.

    Poza tym masz rację. Ten blog służy niektórym jako tło do ukazania własnej szlachetności i czystości. Im brudniejsze tło, tym bielsza prezentowana cnota.

  193. zuzanna51
    4 marca o godz. 13:23

    „poszukałabys sobie , przejrzałbyś jej ostatnie wpisy i w ciągu paru minut miałabyś jasność”.

    Zuzanno, mówi do Ciebie jeden z tych co to „Zuzanna i starcy”.

    Rzeczona, niestety, nie miałaby jasności. Gdyby miała zdolność do jasności, nie byłaby taka ciemna i nie byłaby na tym i innym blogu przedmiotem, lecz interesującym podmiotem – a tak jest znana wyłącznie jako rewizor. Człowiekowi, który nie przekroczył smugi poznawczego cienia nie pomoże ani parę minut, ani parę lat przeglądania wpisów. Nie rozumiejąc innych, będzie wiecznie napompowana sprawiedliwymi lub sprawiedliwościowymi ogólnikami – jako że wyłącznie na tych podniebnych wysokościach bywa – tym, że jej nie rozumieją. I koniec charakterystyki. Szkoda wiosny.

  194. Nefer
    4 marca o godz. 17:10

    Gdzie to? 🤩

  195. @Nefer 4 marca o godz. 17:10

    „A w truskawkach ktoś… zarzęził…” 😉

    Poza tym – „Pejzaż zimowy” Kaczmarskiego. Znakomity.
    https://www.youtube.com/watch?v=kFBuSsQANh4

  196. @izabella

    Białka

    @Na marginesie

    A znaleziono już cztery palce? 🙂

    Mało piszę, trudno dziobać po tablecie

  197. Tobermory
    4 marca o godz. 17:11

    Ja też znam karaski tylko z małych stawków. Właśnie jak dłoń dziecka. Ale jednego razu na Mazurach, kiedy ciągnąłem je wędką, trafiały się również jak moja dłoń. Mamuniu, dwa może siedemdziesięciocentymetrowe druty nimi zapełniłem. Najwięcej łowiliśmy jednak kipą, czyli dużym drucianym koszem do kartofli. Szło się wodzie z tym koszem, a one pukały w dno od wewnątrz – wtedy szybko kosz do góry. Bandyta byłe, co tu gadać. Teraz wolę popatrzeć.

  198. @Nefer
    4 marca o godz. 17:10

    Super! Powodzenia na trasie!

  199. @Tobermory

    Dzięki 🙂 ale obawiam się że idzie dysc 🙁

  200. Jakby co albo co to do następnego podziobania się z państwem

  201. Szary Kot
    4 marca o godz. 16:08

    Z przykrością, Kocie, mówię, że cienko śpiewasz, skoro skutek bierzesz za przyczynę, mówiąc o jakimś dręczeniu. Jeśli nie poznałeś w szczegółach i nie zrozumiałeś krętactw, przeinaczeń, insynuacji onej damy, dodajesz tylko niepotrzebny głos jątrzący. Patrzysz z wysoka, z dystansu i widzisz maltretowaną przez barbarzyńców kobietę. Nie widzisz tego, że to ona przede wszystkim jest fachowcem od inwektyw, jak je nazywam, rozwiniętych, czyli nie krótkich, męskich epitetów, lecz opisowych przemówień w grzecznym języku, w którym jest na przykład odwrotne rozumienie przez madamę tego, co powiedział rozmówca. Wyjaśnienia nic nie dają. Były jej przedstawiane na konkretnych przykładach analizy jej krętaczych zachowań, które jeszcze bardziej świdrowato komentowała. Mówię, Kocie, że mi przykro, bo nie wszedłeś choćby po kolana w sprawę, ale dajesz głos. Rozstrzyganie sporów powinno polegać albo na machnięciu na nie ręką, albo na ustaleniu, kto zaczyna (kto zaczyna, tego wina). Niestety, niewielu chce się wgłębiać, zwłaszcza kiedy czytają po łebkach lub sami słabo rozumieją. A próby godzenia lub przerywania sporów głupawymi ogólnikami bywają policzkiem dla tych, którzy mają rację. Więc kiedy się nie szuka, kto ma rację, lepiej nic nie mówić.

  202. wbocek
    4 marca o godz. 17:54

    Dobrze. Przyjmuję wyjaśnienie. Pewno rzeczywiście wlazłem tylko po kostki, nie po kolana. Z mojej strony obiecuję więcej ni mru, ni miau na ten temat.
    A karaś faktycznie niczego, tylko ten drugi strasznie się sypie.

  203. Na marginesie
    4 marca o godz. 15:45

    Namarginesko, szefowanie Tanaki nie ma nic wspólnego z żabką ani rewizorstwo żabki nie ma nic wspólnego z szefowaniem Tanaki. Znacznie wcześniej niektórzy uczestnicy zaczęli się orientować w rewizorskich zapędach i w podobnych jak u kruka krętactwach i insynuacjach onej płazowatej (jakaś policyjna skłonność paru zamorskich dam i jednego dama). To jedna z dam, która wlazła nie w te drzwi i nie ma na tyle dumy, by po angielsku wyjść. Dlatego jeszcze tu pojęczy, postęka, powybrzydza. Ten typ tak ma: przyłazi z własnej nieprzymuszonej woli w gości tam, gdzie nieprzyjemnie, a nawet obrzydliwie, żeby zaszaleć swoim oj tęgim rozumkiem, czego oni i tak nie zrozumieją, a ona wyjdzie ostentacyjnie sztywna jak kij od miotły, z nastroszonymi od sprawiedliwości piórami i ogonem na sztorc. Co tu gadać – dama.

  204. @wbocek 4 marca o godz. 18:38

    Ja tam nic nie wiem – próbuję tylko doszukać sie jakiegoś sensu w blogowych wypowiedziach owej damy.

    Ale E-Jotka miała rację – zajrzałam na EP i mam „zabezpieczoną jasność”.
    Nagonkę na Tanakę zainicjował „Mohikanin przedostatni”, doniesieniem niesprawiedliwym, niedoinformowanym i paskudnym. Wejście „damy” i innych dawno niewidzianych zakwaszaczy było bezpośrednią konsekwencją tego szczujnego komentarza zamieszczonego u Passenta przez… malkontenta. Jeszcze jednego ze sfory niedocenionych.

    A karaś bardzo urodziwy 🙂

  205. wbocek
    3 marca o godz. 17:15

    Tanaka odpowie, a ja tylko pisnę, bo moje zainteresowanie tymi tematami kończy się na potępieniu tych praktyk kleru. A oczy na to otworzył mi nie tyle Urban, ile „Fakty i Mity”, które dokładnie tropiły sposoby łagodnego usuwania z widoku księży pedofilów przez Kościół.

    Urban był pionierem, długo, później dopiero dołączyły FiM do ujawniania pedofilii kleru. Szef FiM, jako były ksiądz, miał sporą wiedzę wewnętrzną, w tym proceduralną, znajomości i pewne zacięcie teologiczne, stąd w nieco inny sposób niż Urban przestawiał te zbrodnie Kościoła kat.
    Obu przemilczali zawzięcie słuszni dziennikarze i słuszne media; na czele stała bodaj „Wyborcza” ze swoim naczelnym. Bardzo to pomogło gwałcącym dzieci bandytom i całemu przedsiębiorstwu przez długie kolejne lata skutecznie kryć swoje działania. Całej zaś firmie – traktować Polskę jako swoje lenno.

  206. Szary Kot
    4 marca o godz. 18:15

    Szary Kotku, jeszcze drobiazg w sprawie listu. Chyba nie domyśliłeś epizodu autorstwa kruk (nie ironizuję, mówię rzeczowo). Żeby go rozumieć, trzeba się spróbować wczuć w sytuację i rolę Tanaki, kiedy go podejrzewają, że może coś ukrył przed blogowiczami. Przez to wścibskie babsko Tanaka stał się niedomniemanym sprawcą domniemanego spisku – jak PiS, który chce – to powie, nie chce – to ukryje. Notoryczna krętaczka zasugerowała publicznie krętactwo Tanaki. Mnie by gorszy szlag trafił niż Tanakę. Niezbadane są drogi osobniczych wrażliwości.

  207. Na marginesie
    4 marca o godz. 18:48

    Donoszenie na jednym blogu na kogoś na drugim nie jest grzeczne (choć bywa, że to uzasadnione, zwłaszcza gdy to należna krytyka czy niemożość wyrażenia jej na blogu zasadniczym), ale to sprawa raczej II rodzaju.
    Sprawa pierwsza to kłamanie, pomówienia, o których pomawiany nawet nie wie (inny blog), ale ma na nim publicznie zrobioną gębę.

  208. Tanaka
    4 marca o godz. 18:49

    No widzisz, Tanako, co się robi z człowiekiem jak jest coraz mniej człowiekiem, a coraz więcej prochem, z którego powstał. Nie pamiętałem. A, cholera, zapamiętałem taki bzdet z jednego z pierwszych numerów:

    – Słyszałeś? Wacek wpadł po przyczepę.
    – O ja cie piertole, o ja cie piertole!
    – Trup na miejscu.
    – O ja cie piertole, o ja cie piertole!

    Na pewno jest prawdziwa przyczepa, a w „O ja cie piertole” nieprawdziwe jest tylko „t”.

  209. Dzielę się moim słonecznym, zimowym i nieco mroźnym dniem:
    https://photos.app.goo.gl/e1eJvnhAJXhPih4c6

  210. Dwie kwestie wieczorowom porom mnie uderzyly. Czy z silom i godnosciom, jest tez kwestia.

    Primo. Niewatpliwie blog ma brak faq, frequently asked questions. Brak ten zmianie nie ulegnie. Jako milosnik staroislandzkich wynalazkow proponuje kenning zastosowac. W kenningar pisownia nie ma najlzzejszego znaczenia, jedynie wymowa. @Wszystek znane jest rowniez fuck you zastosowanie. Wymowa w obu wypadkach bylaby bardzo zblizona, jest. Dlatego zamiast kilometrowych nudziarstw o zaszlosciach historyczno/uczuciowych Zabka/Tanaka/Kruk proponuje nowy kenning, faq you alternatywnie faq off. Pierwszy zapytany, do wyboru, w zaleznosci od pogody.

    Uczuciowosc zwiazkow Tanaka z Zabka, jak zainteresowania @legat, prowadzi nas niewatpliwie do…

    Secundo. Masturbacja. Tobermory ujal sprawe w sposob naukowy i kanoniczny powiedzialbym. Slowo kanoniczny nie nalezy rozumiec tu seminaryjnie, tylko matematycznie. Chce zwrocic uwage @Wszystek (@legat nie pominac) na masturbacie we dwoje (lub wiecej). Nalezy przy tym wstepnie wyraznie zaznaczyc. Aspect czasowy. Nie jednoczesnie, jak w klasyku, tamizpowrotem. Po kolei. Osoba masturbowana jest w chwili, kierownik/kierowniczka wycieczki. Szczegolnie poczatkowo wazne sluchac dokladnie instrukcji. Ta metoda, pozwala nie tylko na oralne popisy, ale moze byc rozszerzona vegetaryjnie. Warzywnie/owocowo, wcale, wcale, Duracell pomocy nie wykluczajac. Gdyby taka instrukcja byla. Poza brakiem owlosienia miedzy palcami, zapobiega rowniez u panow w sposob naukowo udowodniony, rak prostaty. Co jest zakladnik wieku dojrzalego. Ja osobiscie uwazam lozko jest przereklamowany sprzet erotyczny, w metodzie szczegolnie. Stol kuchenny stabilny i pare krzesel. Zaden boli „na krzyzu”, krzyz panski, ukrzyzowanie, czy takie nie wystepuje. Na zmiane, oralnie, warzywnie i owocowo. Mozna wielokrotnie, nie tracac energii, bo spozycie jest podczas.

    To wszystko z nieznajomoscia uczuc historycznych Zabki. A dla @legat special, jak masturbowac to nie idywidualnie,
    https://www.youtube.com/watch?v=yQNVB1ghR9c

    pzdr Seleukos

  211. Tanaka

    Tanako, melduję, że mój boczny mieczoster nie zdał dziś egzaminu. Sztorm na morzu w porywach 9 -10, ale SSW, więc u mnie na południowym brzegu Jamna mogłem eksperymentować, ale tylko na malutkim bezanku, bo fali, rzecz jasna, tu nie było, za to porywy wiatru bywały takie, że mi fajkę z masztu, która jest wygiętą rurką nadzianą na leszczynowy kij, zdjęło i musiałem wjechać w ćciny, żeby stanąć na mojej wańce-wstańce na nogach i złożyć to, co wiatr rozdzielił. Okręt bardzo słabiutko reagował na ten ster. Wcześniej trochę przypuszczałem, a eksperyment to potwierdził: mieczoster był umocowany za blisko śródokręcia, więc siła skręcająca była znacznie słabsza niż gdyby ster był po bożemu – na samym końcu rufy. Kolejne dumanie, czy wykorzystać to, co już zrobiłem, czy lepiej tradycyjnie. Szybko będzie nowa próba. Muszę się spieszyć, bo włosy i zęby wypadają, a siwa broda – rośnie.

  212. @Tanaka 4 marca o godz. 18:56

    Pomijając na chwilę wredotę, czyli moralną ocenę takich przekłamanych doniesień – to jednak samo zjawisko jest ciekawe. Ktoś gdzieś w e-przestrzeni rzuca hasło do nagonki, a inni natychmiast podejmują ten trop i rzucają się do ataku – wyłącznie na podstawie przeczytanej cudzej opinii. To dlatego żabka konająca wręcz przyznała między wierszami, że jednak nie ma pojęcia o co chodzi. Oni po prostu uwierzyli komentarzowi Mohikanina, który pasował do ich subiektywnej oceny blogowej rzeczywistości. Mechanizm powstawania np. giełdowej paniki, albo w ogóle wszelkich panik, jest chyba podobny? Tak się zastanawiam.

    Podobnie działa hiobowa wieść o „nauczaniu czterolatków masturbacji”, które rzekomo postulują wytyczne WHO. Nic nie szkodzi, że jest kompletnie wyssana z palca, bo pasuje do ludzkich strachów i żyje w necie własnym życiem – już od co najmniej kilku lat.

  213. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 19:06

    Alicjo, uomamuniuoratepronobis, a cóż to za słonie te dzięcioły?!

  214. Na marginesie
    4 marca o godz. 19:23

    Namarginesko, przecież znasz ten przedwieczny psychologiczny eksperyment, w którym każdy z dziesięciu uczestników przedstawia nieco inną wersję tego samego zdarzenia. Czasem „nieco” robi ogromną różnicę.

  215. @wbocek 4 marca o godz. 19:27
    Ale istotny jest silny ładunek emocjonalny – to „skopanie po jajach”, które deklarował legat 🙂

  216. Wbocku,
    te one ci są, bandyty jedne! Co z tego, że śliczne…
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzi%C4%99cio%C5%82_smugoszyi

  217. wbocek
    4 marca o godz. 18:49

    Przeciwnie, jak już wyjaśniłem, zauważyłem to natychmiast, wraz ze wzmiankowanymi przez Ciebie konsekwencjami, pomyślałem: „Oj, niedobrze!” i napisałem zaraz, cytuję tym razem w całości:

    „Szary Kot
    2 marca o godz. 16:05

    kruk
    2 marca o godz. 15:42

    Co do listu, to zapewne był krótką informacją skierowaną do Tanaki, którą on nam przekazał swoimi słowami, a niekoniecznie wymagającą publikacji. Nie szukajmy drugiego dna.”

    Ale miało nie być miau.
    Zauważyłem przed chwilą, że w moim domu dochodzi do niecnych czynów na nieletnich. I sprawcą są znowu czarni. Czarne neony wpierniczają młode glonojadki! Przyłapałem jednego z nieletnim sterczącym do połowy z pyska, a on mi na to najpierw, że w ogóle nie wie o co chodzi. Jak go przycisnąłem, to twierdził, że młody sam chciał i że co on na to poradzi, że małe ancistrusy są takie apetyczne. I że przecież inni też nieletnich chrupią, więc co sie czepiam („sam byś pewnie chciał” – tak gada!). I dalej pływa i dybie na młodzież.

  218. Na marginesie 4 marca o godz. 19:29 do wbocka: – Ale istotny jest silny ładunek emocjonalny – to „skopanie po jajach”, które deklarował legat

    Na marginesie,
    przepraszam, że się wtrącam do dialogu między Wami ale skoro już padła w nim moja ksywka, to poczułem się upoważniony.
    Otóż Na Marginesko, jeżeli masz choć odrobinę wyobraźni, to wyobraź sobie, że na lekcji wychowania seksualnego, zgodnie z „Matrycą” rodem z WHO, mgr psycholog i pedagog a może nawet z doktoratem, absolwent Uniwersytetu Wyszyńskiego (dawna Akademia Teologii Katolickiej) w koloratce, omawia z Twoją 12 letnią córką lub synem kwestię masturbacji i przeżywanych orgazmów.

    Teraz stań przed lustrem i zapytaj siebie jaką jesteś matką. Jeśli ocenisz że z Tobą jest wszystko w porządku i dlatego na to pozwalasz to znaczy, że pochodzimy od zupełnie innych małp.

  219. @legat
    4 marca o godz. 20:07

    Od 12-latek można się dużo dowiedzieć, ale wypytywanie ich nie powinno być darmowe. A poza tym podpada pod niektóre paragrafy.

    Strasznie cię emocjonuje życie seksualne nieletnich. To nie jest zdrowe ani normalne 🙄

  220. Jezeli metode komunikacji, w jakiejkolwiek sprawie uznamy za wlasciwa to, z rozbawieniem rzewnym…

    Mam pytanie do Ciebie @legat.

    Mam corke i syna. Gdyby do szkoly przyszedl ktos kopac jaja edukatora i edukatorki, uznalbym, przedwszystkim akceptuje metode. Kopacz akceptuje kopanie. Ja uwazalem edukacja sexualna moich dzieci jest potrzebna. Uwazam rowniez wnuka, teraz. W zwiazku jak wyzej, skopal jaja protestanta. W tym wypadku Twoje. Pytanie moje jest.

    Zaakceptujesz @legat reszte zycia z skopanymi jajami? Jestem ponadprzecietnie utalentowany w metodach kopania jaj. Znam szereg teknik (metod) systematycznie poznawanych. Byc moze Ty rowniez masz ten talent, nie tylko Twoja zlosc. Byloby ciekawym mnie, skonfrontowac, nasze talenta. Zlosc jest brdzo kiepski sojusznik w podobnym wypadku.

    Postpytanie. Jest granica akceptowalnosci „argumentu”. Inaczej nie ma zadnej komunikacji. Dotyczy to komunikacji computerowych (protokoly) jak miedzy ludzmi. Mozemy akceptowac jakies granice (protokoly)? Czasem nazywane poprawnoscia polityczna, w rzecz sama protokoly. Z rozbawieniem rzewnym…

    pzdr Seleukos

  221. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 19:06

    Nooooo., dzień słonecznościowy i pachnący dzięciołem. 🙂
    A propos onych, czy w celach spożywczych się na drzewie znalazły, czy może w nim też gniazdują?
    Miałem ja kiedyś takiego lokatora, co mi sie w sam dom wprowadził, wyłupując kawałek wiatrownicy u samego szczytu. Miał taki pomysł restauracyjny, że chodził po blaszanej połaci w walił w nią dziobem, co – gdy się było w środku – tak dźwięk wzmacniało i taki dawało rezonans, że jakby młot pneumatyczny pracował i dom cały na kawałki skuwał. Ogłuchnąć było można – decybele na granicy bólu i utraty słuchu, a co gorsze – dostać od tego łomotu popularnego świra.

    Moje szczęście niepojęte, już Pan odwiedza mnie.. i tak dalej polegało na trzech szczęściach:
    jedno na tym, że w domu tym tylko pomieszkiwałem, więc zwykle udwało mi się omijać łomoty w czasie,
    drugie na tym, że gdy dzięcioł przeprowadzał akcję łomotania, mogłem wyjść z domu i zająć się łomotaniem siekierą drewna w celu kominkowym.
    Trzecie zaś szczęście polegało na samym fakcie posiadania dzięcioła, właściwie osobistego, w osobistym dachu. Bardzośmy się przyjaźnili, a ja się od niego nauczyłem fachowego łomotania siekierą.

    Jest jednak i czwarte szczęście, a dotyczy samego dzięcioła: że też on sobie dzioba nie złamał, ani karku nie skręcił, zwłaszcza biorąc pod uwagę siłę akustycznego efektu i stalowość blachy którą tak konsekwentnie kuł!
    Toż to nie struś, a ptaszyna właściwie, której wobec strusia bliżej do wróbelka.

  222. @Szary Kot
    4 marca o godz. 19:53

    Kiedy wspomniałeś o tych rozmnożonych glonojadkach, chciałem cię spytać, czy nikt na nie nie dybie. Teraz widzę, że same lgną… 🙁

  223. Szary Kocie,
    kiedyś, jeszcze w poprzednim życiu miałem akwarium. Bardzo lubiłem przyglądać się zachowaniu ryb zwanych glonojadami a w rzeczywistości były to zdaje się zbrojniki. Szczególnie ciekawy był potężny samiec, który tam królował. Był właścicielem dość sporej muszli, do której wpuszczał płeć piękną pozwalając im na złożenie ikry tamże. Te rybie jajka były dość spore i żółtawe. Następni, chyba przez tydzień z hakiem wachlował tę ikrę redukując czasami niektóre z tych jaj. Prawdopodobnie nie zapłodnione albo jakieś wadliwe. Pilnował tego domu solidnie i budził mój podziw, bo nawet żarcie go wtedy nie interesowało. Żeby nie dopuścić do zabójstw młodzieży, przed wykluciem się, dzieliłem akwarium na „dwie nierówne połowy” uprzednio przygotowaną szybką.
    Niestety, dzisiaj już tego telewizora nie mam i trochę tęsknię. Być może założę kiedyś znowu.
    Czy mówimy o tych samych rybach?

    Bo miałem też inne „glonojady”, a mianowicie jesiotry ale w oczku na gumnie, zbudowanym z kamieni. Niestety nie przeżyły z powodu „kot”. Wieczorami podpływały blisko powierzchni czyszcząc kamienie z klonów. Jeden bezczelny szary kot, niezwykle cierpliwy, siadał na brzegu z podniesioną łapą udając martwą naturę i gdy oczyszczający kamienie jesiotr się zbliżył do samego brzegu, energicznie go wychlapywał. Tak to jest z tymi kotami, niestety. 😉

  224. Tanaka,
    to są największe dzięcioły na świecie, taka kura…niewiele większe od nich są ivory-billed woodpeckers, już na prawie całkowitym wymarciu i nigdy ich nie widziałam. Te zdziobały mi świerka zapewne w poszukiwaniu insektów i na pewno drzewo chore, skoro tyle go leczyły 🙄
    Na gniazda potrzebują drzew o większej objętości pnia.
    Nawiasem mówiąc, w mojej okolicy świerki chorują od paru lat, usychają. Więc „lekarze” robią co mogą, przypuszczam, że to raczej w ramach eutanazji niż wyleczenia pacjenta 😉
    Owszem, przy pracy sporo huku, a ta para to stachanowcy…od świtu bladego po zachód słońca. Jutro wyjeżdżam, ciekawa jestem, czy drzewo będzie jeszcze stało, jak wrócę za tydzień.

  225. Neferka

    Neferko, jak żółte, to Ty, tylko Tyyy. U Ciebie okropne dla mnie ślady nart, a u mnie wiosna. Ale się nie licytuję, bo…nie pamiętam, co.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6664623282442101570?authkey=CM_W-cjH1d2HHw

  226. @legat 4 marca o godz. 20:07

    Wniosek jeden: masz bujną wyobraźnię.
    I powieliłeś w necie gniot, który widziałam w tymże necie kilka lat temu.
    To są fakty – reszta jest fantazją.

  227. @Szary Kot 4 marca o godz. 19:53
    W akwarium musi być dużo zakamarków, w które zmieszczą się TYLKO małe rybki. Inaczej zostaną zjedzone. Prawo natury 🙂

  228. Tobermory 4 marca o godz. 20:16 do mnie: – Strasznie cię emocjonuje życie seksualne nieletnich. To nie jest zdrowe ani normalne

    Tobermory,
    wydaje Ci się. Nie zauważyłeś nawet, że mój pierwszy wpis „na temat” dotyczył konsekwencji politycznych posunięć władz Warszawy. Akurat kwestię pedofilii funkcjonariuszy Kkat. była light motive’m „wstępniaka” Tanaki, co z natury rzeczy wpadło na pole seksu, co mi się skojarzyło z Trzaskowskim & consortes, deklaracji LGBT+ i przylepionej do tego sprawy wychowania seksualnego w stołecznych szkołach.

    Nie ukrywam, że życie politycznie mnie nieco emocjonuje więc pewnie odezwałbym się też, gdyby wstępniak dotyczył próby oszukaństwa warszawiaków w sprawie „dzierżawy wieczystej” czy zakupu autobusów. Dlaczego bym się odezwał? Ano dlatego, że chciałbym dożyć chwili, gdy PiS i jego lider zostaną odsunięte od władzy. Drażni mnie każde nieprzemyślane posunięcie „antypisu”, które niesie za sobą podnoszenie się pisowskich słupków. Są sprawy, które „antypis” mógłby sobie darować lub je przesunąć na okres powyborczy. Na razie Trzaskowski i jego ekipa jawią się jako wyjątkowi szkodnicy antypisu.
    Wpis Tanaki akurat zbiegł się z kolejną, wątpliwą inicjatywą ekipy Trzaskowskiego, która poddała się naciskom LGBT+, co będzie miało określone skutki.

    Co dalej stało się na blogu, to już nie za bardzo moja wina. Byłem i jestem dźgany i wydawało mi się, że już tylko odpowiadałem i polemizowałem, bez żadnej własnej inicjatywy. Twoja troska o moje zdrowie, za która jestem Ci wdzięczny, nie jest więc zasadna ale doceniam, doceniam.

  229. Tanaka
    4 marca o godz. 20:18

    Nie wiem, Tanako, jak daleko masz zimą do lasu i czy zaglądasz. Ale czasem nie trzeba zaglądać, żeby zimą, jak jest śnieg albo i nie jest, usłyszeć 300 metrów od lasu terkotanie dzięcioła pstrego lub znacznie rzadszego czarnego. Długo nie chciałem zrozumieć, skąd to okropnie szybkie terkotanie. Toż to głowa po paru sekundach powinna odpaść. Wiem, że u dzięcioła ona ma specjalną amortyzację, bo inaczej po pierwszych uderzeniach sam by się znokautował, ale ta częstotliwość uderzeń była dla mnie niepojęta. No i ten dźwięczny terkot – z czego był? Aż podpatrzyłem: terkot był z suchej gałęzi, a częstotliwość dzięciołu bozia dała. Ale i kowalik potrafi nieźle zaterkotać.

  230. @ Alicja-Irena, Tanaka

    Ja się zastanawiam, jak ich mózgi wytrzymują wstrząsy i to wstrząsy w zasadzie bezprzerwowe. Mały dzięcioł atakując drzewo wydaje dźwięk przypominający terkotanie. To nie są nawet osobne uderzenia, to jest terkot. Zdumiewające!

  231. Na marginesie 4 marca o godz. 20:54 do mnie: – Wniosek jeden: masz bujną wyobraźnię.
    I powieliłeś w necie gniot, który widziałam w tymże necie kilka lat temu.

    Na marginesie,
    ponieważ nie masz nic do powiedzenia na temat hipotetycznej sytuacji, która Ci przedstawiłem, podejrzewam, że łżesz twierdząc, że cokolwiek z netu powielam. Insynuujesz „powielanie gniota” przeze mnie. Niczego nie widziałaś podobnego co napisałem a tylko pitolisz czypoczyparapietnaście bo na nic innego Cię nie stać Wypchaj się ze swoimi opiniami.

  232. @legat
    4 marca o godz. 16:47
    No to na drug nóżkę! Dla poprawienia humoru.
    Jak na ironię, seksualna przyjemność kobiet była ostatnią rzeczą, jaka przyszła do głowy męskim lekarzom, którzy wynaleźli prawie dwa wieki temu wibrator. Główną kwestią zajmującą ich było opracowanie urządzenia, które oszczędziłoby im zmęczenia rąk, wynikłego z manualnej stymulacji ogromnej ilości kobiet, które w XIX w. ustawiały się w kolejkach na leczenie „histerii”, niejasno sformułowanej dolegliwości, którą współcześnie możemy z łatwością określić jako seksualną frustrację.
    Całość masz tu: http://zacznijzyc.net/a107/

  233. @legat 4 marca o godz. 20:57

    No nareszcie (pod koniec komentarza) zaczynasz jarzyć. Oni sobie robią z ciebie yaya – ale sam się podłożyłeś z tym WHO. Co do efektów politycznych i nieprzemyślanych posunięć – to trudno się nie zgodzić, przynajmniej częściowo. Zakładając oczywiście, że Trzaskowski naprawdę nie wie co robi i że ma szanse na odzyskanie niezdecydowanych.

  234. Szary Kot
    4 marca o godz. 19:53

    Kocie, ten akurat wpis od razu zauważyłem, ale Twoje późniejsze słowa, na które zareagowałem były jednak inne. Lub źle je zrozumiałem. Sumituję się natomiast, że z powodu kolegi Alzheimera rzeczywiście zapomniałem o tych pierwszych Twoich słusznych słowach. Winowat, pardą, przepraszam.

  235. @legat 4 marca o godz. 21:05

    Powielasz gniot o rzekomym nauczaniu czterolatków masturbacji, powołując się na wytyczne WHO. Co do mojego krygowania się przed lustrem – daruj sobie. Czysta fantazja, podobnie jak wytyczne nauczania masturbacji.

  236. Rozbawienia rzewnego, wieczornie, czesc dalsza…

    Jak daleko mozna byc infantylnym?

    Blog LA jest czescia „Polityka”. Jakiekolwiek cele sa pisma gornolotne, zadna czesc nie moze zmniejszac naklad/ilosc prenumeratorow. Szybciej zwiekszac. Cytat @zabka do Tanaka, jest rozczulajaco infantylny. Cytat „policy blogowania”. Jakby Tanaka nie wiedzial, co mozna, co nie. Chyba umowil, z redakcja pisma? Nie?

    Jak daleko mozna byc infantylnym?

    Swoj poglad indywidualny, niechec, na temat edukacji sexualnej dzieci, przedstawic jako powod ewentualnej porazki polityki (prez Trzaskowski). Miec „lepsiejsze” rozeznanie jak wyborcze sztaby i HR wydzialy? Rozbudowane. Co nie wyklucza takiej porazki.

    Rozbawien rzewnych koniec dzisiejszych, pzdr Seleuk

  237. Na marginesie
    4 marca o godz. 21:03
    Mój znajomy zauważył, że byłaby to dobra reklama dla wszelkiego rodzaju tabletek na ból głowy 🙂
    Te tak nie terkotają jak mniejsze dzięcioły, ale walą równo.

  238. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 19:44

    Alicjo, czy ja dobrze widzę? One te dziury wytłukły w zdrowych świerkach?!

    Choć mogą to też być jodły lub daglezje. Coraz gorzej rozpoznaję, która moja noga jest lewa, która – prawa, a która – środkowa.

  239. Seleuk,
    powiedz mi, gdzie i kiedy sugerowałem czy napisałem, że edukacja seksualna w szkole nie jest potrzebna?
    KOlejny, już 4 chyba raz podkreślam, że potrzebna jest. Umiesz czytać?
    To po pierwsze primo a po drugie primo, to mnie chodzi tylko o kwestę jego jakości. Koniec, kropka.

    Po trzecie primo, kwestia przemocy. Otóż kiedyś dawno temu, też w poprzednim życiu, jako istota z natury leniwa zostałem zobowiązany do wdrożenia się do posiadania umiejętności samoobrony, powiedzmy. Było to za ciężkiej komuny. Wybrałem system najprostszy, stosowany w latach 60 i 70 przez armię amerykańską. Nie pamiętam już, ale był to chyba system O’Neila czy coś takiego. Polegał głównie na tym, by tak się ustawiać, żeby można było uderzyć mocno lub kopnąć wroga w krocze. Do dziś pamiętam zdanie, które przetłumaczone ubawiło mnie setnie a brzmiało ono mniej więcej tak – „Nie odnotowano przypadku, by przeciwnik kopnięty w krocze nie wypuścił broni z ręki.”
    Po co się wysilać, trenować sporty walki, męczyć się, pamiętać, trenować, powtarzać, żeby nie wyjść z wprawy. Wystarczy umiejętność uniku i kopnięcia w krocze, lub silne uderzenie ręką w wypadku ataku z tyłu, na przykład. Teraz rozumiesz? To jeszcze potrafię trochę bo nie kosztuje wiele wysiłku i tylko przeciętną sprawność trzeba posiadać. Łatwizna, można powiedzieć.

  240. @Alicja-Irena
    Fantastyczne! Mój mąż się zachwycił jak mu pokazałam i tak oboje trwamy w zachwycie.
    Co tam drzewo, one wydziubały dziurki w promie kosmicznym!
    https://curiosity.com/topics/that-time-some-woodpeckers-shut-down-a-nasa-space-shuttle-launch-curiosity/

  241. @seleuk|os|4 marca o godz. 21:14
    No to już wiemy, skąd się wzięły te obietnice skopania po jajach. Nauczyciela.

  242. O jasny piorun, co ja pisze?
    To byl komentarz do legat 4 marca o godz. 21:25
    Sorki, seleuk.

  243. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 21:08

    Lekarze i reszta naukowców bardzo się pociła, by biednym histeryczkom przynieść ulgę w tej strasznej chorobie. Pierwszy wibrator jaki skonstruowali miał taki napęd, jaki był wynikiem tego spocenia: parowy.
    Miał wzięcie!

  244. legat
    4 marca o godz. 21:25

    Czytalem Twoje wpisy, rodzica, ktory nie zgadza na sexedukacje 12letnich corek, bo… „Trzaskowski przegra”. Wedlug cywilizowanych standartow. Blednie?

    Co mozna, co nie w polityce.

    Partia szwedzka SD (Szw Demokraci) ma problem. Brak kobiecych wyborcow. Jak kazda partia, chce oczywiscie zwiekszyc ilosc wyborcow. Subwencje, ev udzial w rzadach (pozycje). Grube, GRUBE pieniadze kosztuja badania opinii wyborcow. Partia SD proponowala, jeden z postulatow, zmniejszenie mozliwosci przerwania ciazy z 16tygodni do 12. Partia proponowala rowniez, pracowala nad opuscic EU. GRUBE pieniadze, kosztowalo partie, zrezygnowac z oba postulaty. Byc moze zwiekszy to ilosc kobiet wyborcow. Do takiego wniosku doszli ci co te Grube pieniadze wzieli, za badania.

    Sztuki walki uprawiam w dojo, nie na blogu.

    Pzdr Seleukos

  245. Seleuk,
    pozwól się poinformować, że polskie społeczeństwo ma w sobie spore statystycznie a więc znaczące pokłady antysemityzmu i homofobii. Każde aktywne przylepienie do jakiegoś ugrupowania politycznego problemów związanych z LGBT, eksponowanie w ich szeregach kogoś takiego jak stary komucha Bęgowski, kończy się dla takiego ugrupowania polityczną „śmiercią lub kalectwem”. Patrz Palikot i spółka. Dlatego nie wierzę, że Biedroń ze swoją żoną czy mężem, Śmiszkiem i cała „Wiosną” będzie w stanie przekroczyć kiedykolwiek 15%. Gotów jestem się założyć o „kszynkę” piwa

  246. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 20:37

    Z foty drzewa widać, że to dziecioły o większym zacięciu do roboty niż drwale z nadleśnictwa Puszcza Białowieszczańska imienia ministra jej likwidacji.
    Dzięcioł terkoczący w drzewach brzmi dla ucha miło, jes to zresztą populary motyw kulturowy, bo dźwięk się całkiem inaczej rozchodzi w drzewie i lesie, niż w budynku krytym blachą. A dziób mocniejszy do blachy. Chyba z tytanu.

  247. Ewo-Joanno,
    widziałem fragment takiego filmu, trochę chyba komediowego o wynalazcy pierwszego takiego aparatu ale nie obejrzałem całości bo mnie znudził.

  248. legat
    4 marca o godz. 21:36
    Na temat spol polskie mam pewnie marne wyobraznie. Dziesiatki lat przerwy. Nie niedocenialbym, profesionalnych komitetow wyborczych. GRUBE pieniadze one kosztuja. Nawet w Pl. Patrz KK.
    pzdr Seleuk

  249. @legat
    Możliwe, że i mnie by znudził, ale mnie cieszy to masturbowanie lecznicze pań w cnotliwych czasach XIX wieku 🙂 Ty sobie wyobraź jak się ten lekarz musiał czuć, tak baba po babie, jeszcze jak młoda to fajnie, ale jak tłusta stara ropucha?

  250. Wbocku,
    to nie jest zdrowe drzewo…one zdrowych nie ruszają. Tam jakieś robaczki są, więc się wzięły za terapię. W mojej okolicy masa świerków choruje, usychają „stadami”. Z drugiej strony domu, „od lasa”, mam 5 młodych świerków uschniętych zupełnie. Inna sprawa, że tam gleby prawie nie ma, sam kamień, ale jednak. Sąsiedzi mówią, że to jakaś zaraza, niektórzy wycinają, bo co to za radocha – świerk na wpół uschnięty.
    Mnie też skojarzyło się, że pewien były minister od wycinki Puszczy miałby z nich pożytek…

  251. wbocek
    4 marca o godz. 21:01

    Do lasu mam niedaleko i bywam często. A i ludność leśna bardzo często mnie nawiedza. Kowalika jednak widziałem na żywo ledwie dwa razy w życiu, z tego raz z odległości nie większej niż półtora metra, co mnie zdumiało.
    Scena była podwórkowa: ja wracam do domu wyrzuciwszy śmieci, a kowalik sobie spaceruje po pniaku wisienki, głową w dół – jak to on. Stanąłem i się gapię, bo oprócz gapienia nic nie ma do robienia. Więc, niespłoszony na nawet mnie ciekawy, co raz na mnie rzucił którymś okiem – i dalej spacerował.
    Miałbym więcej do roboty gdybym był miał ze sobą aparat fotograficzny, który mam w nadzwyczajnej ilości przypadków, ale nie miałem, gdy do śmietnika szedłem, a i czasy były przedcyfrowe, musiałbym więc iść z torbą pełną lustrzanek na film i obiektywów, bo inaczej prawie nie chadzałem.
    Więc się tylko nagapiłem.

    Wspominałem Ci, bodaj ze 3 lata temu, że zawitał do mnie na balkon fruczak gołąbek, owad zaiste piękny i niezwykle rzadki, podobny do kolibra. Też się tylko gapiłem, choć do aparatu daleko nie miałem, ale wiedziałem, że jak polecę, to on też poleci. Pokazałem wtedy tylko fotę z internetu. Dwa lata temu, trafiłem na fruczaka w Lądku Zdroju, sycił się nektarem kwiecia na deptaku zdrojowym. Mam foty i nawet filmik.
    Wreszcie, ubiegłego lata, przyleciał na balkon znowu, choć z pewością nie ten sam fruczak, a kolega. Łaska przenajświętsza zadziałała chwyciłem za aparat, fociłem i się gapiłem; gapiłem się i fociłem. Strasznie trudno było wyostrzyć, bo to śmigacz niesłychany, ale parę fot jest w miarę niezłych. Buszował w fuksjach i pelargoniach.
    W chwili oddechu, wrzucę foty do katalogu i pokażę. Cud źwierzątko!

  252. EWo-Joanno,
    no własnie, może dlatego skorzystałem z remota controla, przez tę estetykę nie za konieczną. Już nie pamiętam.

  253. legat
    4 marca o godz. 20:31

    Tak, chodzi o ryby z rodziny zbrojnikowatych, ale jest to jakiś mały gatunek z rodzaju Ancistrus, bo inne rosną za duże. Kiedyś bym chciał dokładnie wiedzieć, jaki to gatunek, ale już nie taki jestem chojrak, a że Wikipedia wymienia gatunków ze trzydzieści, plus odmiany hodowlane, to niech ta.
    One właśnie tak się mnożą, jak opisałeś, z tym że mnie ten widok ominął, bo mam bardzo naturalną aranżację z dużym kawałem korzenia, pod którym wszystko się może ukryć. Baniak ma 180 litrów. Miałem kinderniespodziankę.

  254. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 21:47

    Możliwe, że i mnie by znudził, ale mnie cieszy to masturbowanie lecznicze pań w cnotliwych czasach XIX wieku Ty sobie wyobraź jak się ten lekarz musiał czuć, tak baba po babie, jeszcze jak młoda to fajnie, ale jak tłusta stara ropucha?

    No, jak to, nie znasz podworkowej i wojskowej metody na tłustą starą ropuchę? Gazetą nakryć!

  255. Szary Kot
    4 marca o godz. 21:56

    180 litrów to bardzo fachowe akwarium. Można pourządzać różne nisze ekologiczne. No i nieskończenie lepsze od telewizora.
    Sam byłem długo wyznawcą rybek. Trochę mi z wyznawania zostało, acz od dawna nie mam akwarium Przerzuciłem się na urządzanie większych przestrzeni, choć jeszcze bez stawu.

  256. Tanaka
    4 marca o godz. 21:55

    To weź oddech i jak przez tydzień nic się nie będzie dziać, nie mieszkając, wrzucaj.

  257. Wracając do naszych baranów, ja jestem za wczesnym objaśnianiem dzieciom spraw seksualności – pisałam wyżej, że mój syn pozyskiwał wiedzę mając 6 lat z pomocą odpowiedniej do wieku kreskówki. Tm było wszystko objaśnione w sposób przystępny, dzieciom się podobało, żywo komentowały i nic nie było im dziwne albo wstydliwe. Potem przyszła kolej na książki w temacie, nie przypominam sobie żadnych pytań, a być może były. W każdym razie uważam, że „w tym temacie” nie ma tematów tabu i bez chachmęcenia należy dziecku wytłumaczyć wszelkie wątpliwości.

  258. Tanaka, 4 marca o godz. 21:58
    do
    Ewa-Joanna, 4 marca o godz. 21:47

    Niejaki Casanova, w czasch przedgazetowych, „nakrywal” stare ropuchy, pokojowkami ropuch.

    Dobranoc S.

  259. Trwa sztormowa wiosna. Dziś w nocy na pierwsze 12 godzin, czyli do jutra do siódmej, zachód, w porywach do 11. Nie w kij dmuchał, lepiej nie wychylać się przez okno. Na drugie 12 godzin – w porywach tylko 10, lepiej nie wsiadać na rower ani na konia, ani na narty, ani nawet na żon…oj rozpędziłem się, przepraszam. Za parę dni – kolejny sztorm.

  260. seleuk|os|
    3 marca o godz. 21:05

    Dosc zabawna dysskusja o sex czy erotyka. Z dziecmi? Edukacja sexualna wg WHO standartow bardzo jest potrzebna widac. Pomieszanie z poplantaniem. Bardzo edukacja potrzebna.

    Sex, erotyka, flirt etc, etc to jest miedzy dwoma osobami lub wiecej, rownorzednymi sobie i zgadzajacymi. Partnerzy musza wyrazic zgode. Kazdy inny przypadek zachowan „sexualnych”, „erotycznych”, „flirtowania” jest w kazdym wypadku przestepstwem.

    Pojęcie „przestępstwo” nie wystarczy do opisania, ani poradzenia sobie z problemem. Prawo zreszta jest zwykle reaktywne – zaczyna działać po, często długo po zdarzeniu, po zdarzeniach, po milionach zdarzeń i dziesiątkach lat. Prawo jest umową, a ta oparta jest na kulturze. jeśli w danym państwie działa kultura gwałtu, prawo nie będzie nazywać gwałtu przestępstwem.
    W ramach kultury katolickiej (i podobnie religijnej) jest kultura zgody na gwałcenie dzeci przez kler, zresztą i na przemoc wobec dzieci ( i kobiet) – też.
    Niby gwałcenie dzieci już od jakiegoś czasu jest przestępstwem kodeksowym nad Wisłą, ale cóż z tego, w takiej kulturze? Prokuratura regularnie odmawiala ścigania, bo, na przykład, „znikoma szkodliwość społeczna czynu”. A „znikoma szkodliwość” to też pojęcie kodeksowe.
    To – raptem! – kilka lat, gdy policja, prokuratura i sądy zaczynają – tak, dopiero zaczynają! – brać się do działania i przestają współuczestniczyć w przestępstwach odmawiając ich ścigania, sądy zaś – przstępczo łagodnego karania. To sądy, na końcu procesu, masowo dawały karę z zawieszeniem: jak ze trzy latka nie pogwałcisz sobie, szanowny proboszczu, to kara znika. Możesz iść do domciu, znaczy – do swoich ministrantów albo przedkomunistów.

    Istotą problemu nie jest kategoria przestępstwa. To coś o wiele większego: krzywda. Zło wcielone.

  261. hello @Orca

    specjalnie dla Ciebie

    Joe Bonamassa & Larkin Poe – Spoonful – KTBA Cruise 2019
    https://www.youtube.com/watch?v=eWBg_xVqT_4

    (na organach Hammonda Paul Shaffer, sidekick Davida Lettermana)

  262. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 22:04

    To jest naturalne, to jest oczywiste, słuszne i zbawienne. Ale tylko wśród ludzi wolnych i wolnej kulturze. Nie, gdy wszystko jest grzeszne, obraża bozię, wywołuje krwawienie ran Jezuska na krzyżu i prowadzi do piekła.

    James Joyce mi się tu przypomniał i potwór-klecha w jego „Portrecie artysty z czasów młodości”. Taki potwór to był standard, którego niemal każdy, przez dwa tysiace lat doświadczał w ramach „cywilizacji chrześcijańskiej”.

  263. seleuk|os|
    4 marca o godz. 22:07

    bardzo pożyteczna metoda.

  264. wbocek
    4 marca o godz. 22:04

    Się postaram. Żeby się tylko nie działo.

  265. wbocek
    4 marca o godz. 21:11

    Bo się ciut rozkraczyłem. Nie sumituj sie tak…

  266. wbocek
    3 marca o godz. 21:11

    Prędzej w wieku 13 – 14 lat. Mówię o chłopczyku, czyli o sobie,

    Tak jest, jesteś chłopczyk z okrętem, czyli chłopczyk prawidłowy. No i ciągle te 14 lat.

  267. Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 2:54

    @Tanaka
    Ty przestań być taki uczciwy i rób tak jak robi większość administratorów – blokuj użytkownika bez słowa i tyle. Był – zniknął. Po cholerę tłumaczyć kiedy i tak nie dociera, a przynajmniej tłumaczyć się nie będziesz musiał.

    Ućciwość nie popłaca. Strasznie się trzeba narobić. Ale co robić, jakeśmy z Żorżykiem ustalili to, co ustalił Cybulski: trzeba wierzyć w człowieka, koleś!
    Z drugiej strony, pamiętam jak było w „Czterech pancernych”: ta ręka nie zna litości!, gdy się taki gówniarz, nawet nie siedemnastolatek, na wojnę chciał wybrać.
    Ale jest i trzecia strona: motylem jestem! I to jest strona śpiewająca.
    Czyli tak: raz tak, a raz siak?

  268. Wracając do tematu, dla zainteresowanych i anglojęzycznych.
    https://iview.abc.net.au/show/four-corners/series/2019/video/NC1903H005S00

  269. Alicja-Irena
    4 marca o godz. 23:01
    🙂

    Ewa-Joanna
    4 marca o godz. 23:12

    O! Z przyjemnością obejrzę.

  270. Well, you see, after consulting with my patients and considerable reflection, it is my professional opinion that hysteria is a fiction. It’s nothing but a catch-all dignosis for women without opportunity, forced to spend their lives tending to domestic chores and selfish, prudish husbands who are unwilling or… unable to make love to them properly. Or often enough

    Fajna komedia, choć może dla niektórych nudna, bo bez „kopania po jajach”.

    Burza mózgów przy wymyślaniu nazwy urządzenia:

    Edmund St. John-Smythe: The Rubby-Nubby.

    Mortimer Granville: The Vibratorium.

    Edmund St. John-Smythe: The Jiggly-Wiggly?

    Mortimer Granville: Paroxysmator.

    Edmund St. John-Smythe: Oh, the Sorcerer’s Apprentice.

    Mortimer Granville: The Excitetator?

    Edmund St. John-Smythe: Mr. Wobbly.

    Mortimer Granville: Oh, please.

    Edmund St. John-Smythe: What about, The Squealer?

  271. Spróbowałem na koniec mego epizodycznego zainteresowania zamorskim żelaznym rewizorem o wzruszającej dla niepoznaki ksywie „żabka konająca”, dać malutki obrazek jej wrażliwości i rewizorskiej delikatności. w jej własnych wypowiedziach, w których od delikatności aż się roi.

    „dał wyraz oburzeniu domniemania dodatkowej treści listu (…) która nie została opublikowana. Według mojej oceny każdy gospodarz przeszedłby nad tymi dywagacjami obojętnie, ewentualnie wyjaśnił – ale nie @Tanaka”.

    Wszechwiedząca świetnie wie, co zrobiłby KAŻDY gospodarz – typowe dla jęzorzastych podpieranie się wymyślonymi zachowaniami dla uwypuklenia kontrastu między obmawianym a gospodarzami istniejącymi wyłącznie w syczącej wyobraźni gęsi…pardą…żabki.

    „Obrażona godność ,czy coś w tym rodzaju zaowocowała napaścią która nie przystoi ludziom w pewnym wieku”

    Obraza godności to bzdet, dopiero reakcja na obrazę to nie bzdet. Przede wszystkim ludziom w pewnym wieku nie przystoi traktować lekceważąco cudzej godności, mówiąc o niej: „coś w tym rodzaju”. Godność to godność – bez rodzajów.

    „To co napisał było wstrętne (…). Ten tekst jest do odnalezienia, nie chce mi się czytać powtórnie”.

    Jasne. Tylko szkalować i obmawiać – chce się, a resztę sami sobie znajdujcie. Na oskarżycielu spoczywa obowiązek przedstawiania dowodów, ale odczepcie się od żabki, bo właśnie spoczywa.

    „jakieś marne ego zostało urażone, pisze marne bo przyczyna urazy była marna”.

    Co za delikatne jak na rewizora oceny! „Jakieś ego”, „marne ego”, „przyczyna marna”. A mogła przecież palnąć: „Oż ty chamski, żabi cycku!”.

    „Bardzo proszę o odpowiedź zrozumiałą w treści pozbawioną pomówień, złośliwości skierowanych bezpośrednio do mnie czy odnoszących się do blogowiczki”.

    Ten bezczelny instruktaż, jak udzielać odpowiedzi, jest wyprzedzającym pomówieniem i złośliwością żabiego osobnika nie mającego pojęcia o tym, co wypada, co nie, ale instruującego na lewo, na prawo, a nawet „proszę cofnąć się o kilka lat w tył” – powiada. Ja tam wolę cofać się do przodu, żeby cofając się w tył, o żabkę się nie potknąć. 

    Żabka jest na bardzo niskim poziomie. Wiem, bo w mojej zatoczce jest ich od metra. Kiedy chcę pogadać, muszę się złożyć jak scyzoryk. Ale jestem wyćwiczony i mogę nawet pocałować żabkę bez zginania nóg w kolanach. Warunek: prawdziwą, smaczną, a nie nie rozumiejącą samej siebie żabkę-podróbkę z warkoczami…tfu!…pretensjami.

  272. @wbocek
    Daj sobie spokój, wysypki dostaniesz a zrozumienia nie znajdziesz. 🙂

  273. Alicja-Irena, 5 marca o godz. 2:15

    Przeczytalem do sniadania Twoj link. Oczywiscie interesujace. Latwosc wypowiedzi, latwosc przykladow zawsze interesujaca jest. Z zastrzezeniem…

    Monokulturowosc nie sprzyja, odpowiedz jest prawidlowa. Calkowita. Jest tylko czastkowa. Inne tradycje, te same odpowiedzi formuluja inaczej. Odpowiedzi na te same strachy. Nie znam dorobek naukowy Z.Mikolejko. Jedyne listy od Boga w swiecie Z.M. sa biblijne. Nie przyszlo panu Mikolejko, sa inne pisane listy od Bogow? Tez mozna czytac. Mistycysm nie jest wynalazkiem z okolic Jerosolimy. I sa mistycysmami zywotnymi, zyjacymi.

    Tak nieszczesliwie z @Kruk zlozylo. Nie zdazylem zapytac. Cos mnie interesuje, a nic nie wiem. Mianowicie, wiem w pld i srodkowej Ameryce jest panujacy konglomerat, hybryda, religia zebrana z katolicysm, animistyczne afrykanskie i indianskie. Cos srodkowego. Taki jesusmaryja na kogucie. Woodoo, Jesus, Kogut (???). Nie zdazylem zapytac, byc moze w Mexiku nie jest zreszta tak. Nie wiem. Ale moze bym dostal odpowiedz. Linki, cos czytac. Bez checi zostania naukowym spec. Jak inne funkcjonuja odpowiedzi mistyczne. Czy mieszanina odpowiedzi. Praktycznie codziennie dzis.

    Moje wrazenie jest, ja zyje w otoczeniu ludzi dla ktorych chrzescijanstwo bylo, i jest dzis, tylko politura na zupelnie innej kosmogonii. Te biblijne listy od bozi. Ja do sklepu jadac mijam dwa przekazy, listy od bozi, w zupelnie innym zestawieniu. W innych miejscach bylo podobnie. Codziennosc. A mieszkam w okolicy ktora za kolebke chrzescijanstwa jest uwazana, w Srodkowej Skand. Ta tradycja nigdy nie umarla. Raczej (nowo)testamentowe opowiadanie o Jesus zostalo dopasowane do opowiadania o Odyn. Pozostale rowniez. Dlatego latwostrawne byly. Obrzadki poganskie(??? Mikolejko) zajmuja wiecej miejsca jak chrzescijanskie. Swiatynie chrzescijanskie sa puste. Asatro swiatynie nie. Oczywiscie dzisiejsze, nie deby Uppsala. Sama koncepcja ofiary? Celu zycia? Kto jest dobrym czlowiekiem? Wiele naukowcow podkresla znaczenie protestantysmu. Bylbym ostrozny.

    Monokulturowosc a widzenie, mhhh… przy sniadaniu

    pzdr Seleukos

  274. cd.
    Do @Kruk mialo byc. Jak to jest z Woodoo i Jesus na Quetzalcoatl? Dzis? Ale nie zdazylem.

    Cos za szybko pisane.
    pzdr S.

  275. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 4:18

    O zrozumieniu to wiem, bo nikt nie pokiwa ze smutkiem głową nad własną dwulicowością i głupotą, ale zechciało mi się pofatygować do faktów jej własnej roboty (ona blogowiczów do faktów odsyłała), żeby pokazać, jak się rozmawia właśnie faktami, a nie paskudnymi, bezdennie głupimi ogólnikami w rodzaju

    „Dobrze byłoby żeby czuwający nad tym blogiem odpowiedział na pytania które zadałam mu wcześniej celu rozwiania wątpliwości, czy nie zachodzi tu eliminacja piszących na podstawie własnego widzimisię, nagonki pozostałych lub co gorsze wyciszanie opinii i poglądów przeciwnych światopoglądowi gospodarza”.

    Oskarżony miałby własnoręcznie odpowiedzieć na pytania oskarżycielki – pozwolę sobie na figuralny skrót – czy jest himerycznym durniem i pisowatą małpą. Oskarżycielka widać jest za mało dorosła, by rozumieć, że oskarżony ma prawo nie odpowiadać na żadne pytania (taka jest również logika zwykłych rozmów), zaś każdy oskarżyciel w całej naszej galaktyce ma własnoręcznie UDOWODNIĆ (bo to on wszczyna sprawę), a nie aż tak infantylnie pytać złodzieja, czy kradnie, kłamcę, czy kłamie. Biedne zamorskie dziecko.

  276. @Ewa-Joanna wczoraj 21:08

    Acha. Był kiedyś w telewizorze o tym jeden film – „Histeria”.

    Z zupełnie innej beczki. Było wyrażone życzenie, aby na blogu poświęcić nieco miejsca sprawo lokalnym. No więc wczoraj jedna wiewiórka mi podrzuciła, aby ci, którzy mają możliwość śledzili rozwój sytuacji w kurii płockiej. Tamtejszy biskup uchodzący za jednego z tych cnotliwych ma, zdaje się, jakieś problemy. Nie związane raczej z głównym ulubionym zajęciem funkcjonariuszy kościelnych. Podobno zawieszono wszystkie decyzje administracyjne na terenie kurii, co może oznaczać albo awans, albo wręcz przeciwnie.
    Niestety z Lublina do Płocka daleko i moje wiewiórki nie wyrabiają. Pora roku taka, że im zupełnie co innego w głowie. I jeszcze sroki zrobiły nowe gniazdo, wykorzystując materiał budowlany ze starego. To się nazywa recykling.

  277. wbocek
    5 marca o godz. 8:10

    Te domniemane pytania oskarżycielki nie były żadnymi pytaniami, lecz pustosłownymi kołtuńskimi odpowiedziami pod przykrywką pytań. Jezu, jaka sprytna żyleta!

  278. @pombocek 8:43

    Coś mi się widzi, że to bezproduktywne takie próby edukowania malkontentów i krętaczy.

  279. @Ewa-Joanna 8:44

    No więc chyba raczej nie to. Pisałem, że on zaliczany jest do grona tych cnotliwszych. Tu działa po „linii Franciszka”. Więc raczej dostałby kopniaka w górę.
    Odnoszę wrażenie, że sprawa może dotyczyć jakichś przekrętów majątkowych. I problem jest dużo świeższej daty.

  280. @paradox
    to też jestem ciekawa. 🙂

  281. Alicja-Irena
    5 marca o godz. 2:15

    Ciekawy! Też lubię Mikołejkę, ma on w sobie pasję dociekania i poznawania, co lubię samo przez się, a Mikołejko dodaje do tego szczerość, brak pozy i skromną śmiałość by mówić o sobie w kontekście poznania, do wyjawiania osobistych przeżyć związanych z wiarą-niewiarą, lękami, przerażeniami.
    Kopie głęboko, dokopując się bardzo intresujących artefaktów, tu i ówdzie wydaje mi się, że myli je między sobą, a w innych miejscach nagle przestaje badać i ucieka z wielkim krzykiem. Ale i tu – nieraz- wyjaśnia dlaczego:

    Nie lubię języka fizyki, astronomii, bo one chcą z pełną jasnością spoglądać w ciemność.
    A Mikołejko wpada w paniczne przerażenie na myśl o tej ciemności. Dla mnie jest to ciekawe specjalnie, bo mam odwrotnie: lubię język astronomii, nauki w ogóle, a sięganie z jasnością w ciemność uważam za najsensowniejsze zajęcie. Mikołejko jawi się jako ten co – będąc przerażonym – boi się wejść w światło, by nie widzieć horyzontu: tu jasno, tam – ciemno.
    To jest facet, z którym chce się gadać i jest o czym gadać, w przeciwieństwie do różnych teologów, biskupów i filozolologfofopopów, z którym nie chce się gadać. Oni bowiem wypluwają swoją ciemność ku jasnemu światu.

  282. paradox57
    5 marca o godz. 8:48

    Ależ ja nie edukuję krętaczki, lecz przykładowo uzmysławiam części czytających po łebkach blogowiczów (mnie też to się zdarza), jak wyglądają w szczegółach jej wrażliwość i delikatność.

  283. paradox57
    5 marca o godz. 8:22

    I jeszcze sroki zrobiły nowe gniazdo, wykorzystując materiał budowlany ze starego. To się nazywa recykling.

    A nie jest to aby Nadbudowa? Jest baza, to i jest nadbudowa. Sroka też człowiek i musi mieć poukładane.

  284. „Płażyński o Dulkiewicz: Stała się prezydentem przez przypadek”.

    Czy mnie starcza pamięć myli, czy to drugi przypadek prezydenta z przypadku na pisim jęzorze? Obecny nie jest z przypadku?

  285. @pombocek 8:48

    Mnie tego nie musisz objaśniać. Sam miałem swoje przejścia i z opierzoną i cyferkową. I jeszcze z @wujaszkiem, który nie był zainteresowany.

  286. @Tanaka 9:09

    Poukładane to bym nie powiedział. Ale że solidne, to fakt. Dzisiaj od rana całkiem solidnie wieje, a gniazdo blisko wierzchołka 20-letniego świerka. I trzymie.
    Wiórka wpadła w sobotę koło południa na balkon, złapała orzecha i wypadła. Widać miała pilniejsze sprawy do załatwienia niż pozowanie mi do fotki.

  287. wbocek
    5 marca o godz. 9:07

    Pombocku, masz zupełną rację, chcąc – raz kolejny, nieco inczej układając bieg myśli – przedstawić i wyjasnić działania krętaczki, kłamącej z obfitości serca, pomawiającej, dającej fałszywe świadectwo i akutarnie tchórzliwej, by zwiaź z blogu, gdy jest przygważdżana do ziemi siłą jesnoznacznych faktow i argumentów, by za czas jakiś wrócić w mniemanej glorii naddziewicy.
    Tego domaga się porządność, pewna też rzetelność wobec lichej postaci: opierniczam cię, zrugam, wkurzę się, nareszcie mogę wywalić – a wyjaśnię powody.
    W istocie, można to zrobić bez słowa. kto włazi między innych, by psuć chętne relacje, kłamać i pomawiać, łapany jest w pewnym momencie sumy za wszarz i wywalany przez okno. Na tym polega regulamin, który się @żabce pomylił z książeczką do nabożeństwa.
    Ale, że my tu porządne ludzie, nie wywalamy bez słowa. Możemy powiedzieć: baj-baj!

    Wziąłem się wczoraj za odpisywanie do @Szarego kota w sprawie rzeczonej @kruk. napisałem kawał obszernej – znowu! – wypowiedzi, z dokładnym, strukturalnym, wykazaniem marności owej @kruk. Nie skończyłem jednak i nie wstawiłem na blog. Zdałem sobie bowiem sprawę z tego, że po kilku należnych i rzeczowych wyjaśnieniach w sprawie, dalsze powracanie do tego jest już bolesną męką.
    A męka ta bierze się z wampiryzmu @kruk, wampiryzmu energetycznego: wlezie, natruje, namąci, nakrętaczy, nakłamie – i weź teraz wyjaśniaj, sprzątaj, doprowadzaj blog i każdego z osobna do stanu czystości rozumienia rzeczy i luksusów higieniczności pomieszcznia oraz poustawiania na powrót przewróconych dzbanków, rozlanej wody, podeptanych kwiatków, ściągniętych obrusow, połamanych obrazków. Robota bez końca.

    Żeby był ten koniec, małe cytaciki szpitalnie komedianckie z @kruk:
    1. (do mnie, o moich wpisach): noszą znamiona obsesji…
    Za jedną z moich obsesji uznała wstępniaka o Pałacu Kultury, który dla niej ma tortownicze ozdoby. Tyle, obsesjonatka, pojęła z mojego wstępniaka o Pałacu.
    2. w sprawie nieistniejącego „listu córki Stacha”, zrobiła – oczywiste dla roumnego obserwatora, niezrozumiałe dla niej samej, wyznanie (do Szarego kota): Możesz mieć rację a ja mogę być przewrażliwiona

    Przewrażliwiony babiszon wszędzie zobaczy cudze mniemane obsesje, ale w sobie nie zobaczy obsesji realnych. Przy czym o sobie wyrazi się z subtelnością: przewrażliwiona. Innych – ze mną, oczywiście, włącznie – będzie seryjnie pomawiać, a blog – okłamywać.

  288. @pombocek 9:20

    Patrz, taki młody, a już jaki wyedukowany w podłości. Z domu tego chyba nie wyniósł.

  289. Tanaka
    5 marca o godz. 9:39

    No tak, Tanako. My jesteśmy TWA, czyli intelektualne i moralne zera, inaczej mówiąc -ziobra. Możemy tylko spijać słuszności z nadobnych dzióbków kruków, żab, orek i innej dzikiej, więc doskonałej w swej naturalnej mądrości zwierzyny. Pech, że nie wiem jak Ty, ale ja jestem niepijący – i niech tak zostanie.

  290. Joł TWA!

    Dajcie sobie już spokój z badziewiakami, na początku można się pośmiać i to jest zabawne, ale robi się już nudne. Są zranione nicki, które czują ból w doopie i niech tak zostanie. Wejdzie taki raz czy drugi, aby rozładować frustrację i kompleksy, a jak zostanie bez odpowiedzi, to se daruje na przyszłość, a może nie. No chyba, że lubicie takie klimaty, a to już zmienia postać rzeczy.

    😉

    Dobry wstępniak!

  291. Tanaka
    5 marca o godz. 9:39

    Cholera jaśnista, pardą. Miałem dać może już ostatni w tym życiu przykład słuszności płynącej nieprzerwanym strumieniem z nadobnego dzióbka żabki i, kuna jego mać, zapomniałem. Otóż dawno temu, kiedy rzeczona żabka rzekotała dokładnie odwrotnie niż teraz – z obfitą miłością bliźniego – a ja, nie mając niczego do ukrycia poza tym, co mam do ukrycia, zwierzałem się z różnych rzeczy, m.in. z tego, jestem niepijący, choć kiedyś piłem. Ona to skwitowała tak, że wyleczyłem się z choroby alkoholowej. Nie dałem najmniejszych podstaw, do takiej konkluzji. Ale czy kołtunki i kołtuni potrzebują podstaw? Potrzebują cienia pretekstu, by napaść na wroga, resztę samemu się dośpiewa. Czy Kowalski ukradł rower, czy Kowalskiemu ukradli – jest podejrzany, bo coś tam było z nim i z rowerem.

  292. paradox57
    5 marca o godz. 9:27

    Co trzymie, to jakoś tam poukładane. Sroki z dbałości nie słyną, a u mnie mają krechę, bo wróble przegoniły i długo się w okolicznych drzewach, niemożebnie, darły. Teraz coś ich mniej, a sikorki rządzą od dawna, no i kosy. Co mi estetycznie i akustycznie o wiele bardziej odpowiada.
    Wiewiórki koło domu, też mi się zdarzą, ale bardzo rzadko. Trzeba do lasu albo parku iść.
    Też już rzadka rzecz: motyl cytrynek, com go zdybał, gdy się skusił na niuchanie w lawendach. Lawendy bardzo przyciągają, kto chce mieć owadzi standard wyższej rangi – niech sadzi.

    Jak już będę grzebał w sprawie fruczaka, com go Pombockowi zapowiedział to pogrzebię i w sprawie innych przyrodniczości wokółbalkonowych i wrzucę.

  293. wbocek
    5 marca o godz. 11:26

    Pombocku, tak jest, a że nam tu wyżej Żorżyk słusznie wyjaśnia, że joł!, to już spuśćmy zasłonę na owe damozelle mortadelle i zróbmy ahoj przygodo! – jak ten pirat Rabarbar, bo przedwiosenna wiosna wyzwa. U mnie, dajmy na to, bardzo się tłuką tulipany. Ziemię tak podważają i do góry pchają, że chyba nas na Australię przekręcą.
    Ta natura jest niezmierna!

  294. Tanaka
    Twój wstępniak rysuje w sposób jasny i przejrzysty rozległy i wielowątkowy temat nachalnej obecności kaka w naszym życiu osobistym, społecznym i w polityce.
    Krótko mówiąc, zebrałeś wszystko do kupy i dopiero ta perspektywa przestrasza, bo pojedyncza jednostka ludzka czuje się zmanipulowana, zawłaszczona i bezradna. Pytanie, co dalej?
    Wydaje mi się, że powinieneś, Tanaczku, odpuścić sobie kolejne drobiazgowe wyjaśnienia, tłumaczenia i analizy (postów) odnoszące się do specyficznej obecności/działalności pewnych zamorskich pań. Może ignorowanie pretensjonalnych pretensji i skarg „zranionych nicków”, jak to ładnie ujął @Żorżyk Ponimirski, będzie najlepszą odpowiedzią?

  295. Tanaka
    Te Twoje tulipany, znaczy się, eksplodują?

  296. Na Twoja odpowiedz Tanaka, 4 marca o godz. 22:14 na moj wpis o przestepczosci „umow” z dziecmi wczesniej. Wydawalo mnie rano ciekawiej napisac do A-I, co mnie bardziej zainteresowalo. Potem zajentyk nieblogowo. Aspect Krzywda, Zlo Wcielone (Twoje sformulowanie) jest poza mozliwoscia rozpatrzenia. Dobrze wyszlo, nie zdazylem. Odpowiedz jest lepsza co jak bym ja napisal.

    https://kulturaliberalna.pl/2019/03/05/bojkot-konsumencki-kosciol-katolicki-pedofilia/

    Tu przyklad konkretny. Ostatni. W tych kategoriach tylko rozpatrywac mozna sprawe pedofila Jankowskiego (gdanski). Dla mnie szczegoly sa kompletnie nieistotne. To jest historia zbiorowego przestepstwa. Wiele osob. Prokuratora rzecz jest wyznaczyc kto, ile, gdzie, granica dla kazdego. Prokurator Krzywde i Zlo Wcielone, na osobie bezbronnej w Systemie okreslic nie moze. Nawet nie powinien.

    Ja mysle Tanaka, wiele razy mnie uderza. Tu na tym blogu. Prawo tzw kanoniczne jest pochodna prawa rzymskiego, obywatelskiego. Prawo salickie, jest prawem terytorialnym. Co to znaczy? Rzymianie nie uznawali, poza obywatelami rzymskimi istnialo Prawo. Oczywiscie pozniej rozszerzali pojecie obywatelstw na innych sukcesywnie.

    Tu notabenek (porywajac pare Sabinek, a Sabinow robiac Sprzymierzeni, tez bym tak chcial, jak Sabinki byly jakotakie, koniec notabenka).

    Prawo salickie def obowiazek wszystkich zamieszkalych terytorium. Pochodna tego prawa jest Danelagen, Landskapslagarna czy Magdeburskie prawo. Jest bez znaczenia jakosc „narodowa”, „osobowa” etc pokrzywdzonej pokrzywdzonego. Nie w prawie rzymskim (pozniej kanonicznym). Przestepstwo, jest kategoria przeciw spolecznosci. Calej. Przedwszystkim. Jankowski ciupciajac 15latke wystapil przeciw spoleczenstwu. Ile jej krzywdy wyrzadzi wie tylko ona. Ona poza prawem. Prokurator tez nie musi wiedziec.

    To ze prawodawca, uzywa lacinskie formuly, nie ma znaczenia. Nie kazdy sercowy lekarz jest Grek (kardiologos). Elektrologos jest po gr elektryk. Ale od kanalizacji nie jest nerologos, Haa…

    To byl konkretny przyklad. Dlatego dawalem o bankach, kupno nieruchomosci etc. Wymuszonej „umowy”. W tym wypadku na ministrantce, umowy „erotycznej”. Kategoria „sex”, pedofilia, jest jedna z wielu. Dlatego uwazam Tanaka, odpowiedz zalinkowana jest lepsza jak bym ja napisal.

    Pzdr Seleukos

  297. Żorż Ponimirski
    5 marca o godz. 11:16

    Cześć, Żrożu! (żeby było trudniej wymawiać). Nie ma żadnych klimatów – jest analiza zachowań konfliktowych osobowości, które wielokrotnie dopuściły się krętactw, dawania fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu i w związku z tym – karalnego naruszenia dóbr osobistych kilku uczestników. Ot choćby nazwanie mnie kiedyś „alkoholikiem”, czy przypisanie Tanace „wyciszania opinii i poglądów przeciwnych światopoglądowi gospodarza” przez żabkę konającą. Po publicznym szkalowaniu obyczajowym elementarzem jest pokazanie – niczego nie da się pokazać ogólnikami, trzeba pokazywać palcem, kto szkaluje, kto jest szkalowany. Dopełniło się, zamykam się na wieki wieków. Pyk.

  298. Apropo’s i na czasie:

    https://kulturaliberalna.pl/2019/03/05/jacek-dehnel-kosciol-katolicki-polska-pedofilia/

    polski katolicyzm opiera się na dwóch filarach: tymże święceniu jaj i homofobii.
    Być może zatem jesteśmy jako społeczeństwo wierzący (acz nie bardzo wiadomo, w jaką religię), ale prawie nie jesteśmy zewangelizowani. I nikogo to na dobrą sprawę nie obchodzi: ani owiec, ani pasterzy, którzy miotają się głównie między święconką, majtkami a godłem.
    Polska to rozrośnięte do rozmiaru państwa Lipce Reymontowskie: patriarchalny system ze stosowną dawką ksenofobii i obyczajowej mieszanki rygoryzmu z hipokryzją. W tej rzeczywistości to, że ksiądz na boku „dogadza Magdzie” albo „zdybał pacholę w pszenicy”, kwituje się słowami: „Tak już bywa”, jest to dopuszczalnym elementem prostego świata, w którym młodzi chcą na siano („tak już bywa”), ale ladacznicę na gnoju wywieźć trzeba („bo tak też bywa”): Chrystus i jawnogrzesznica swoją drogą, a rzeczywistość swoją.

    Czy wystarczy zlikwidować pedofilię kleru, żeby zlikwidować kościół?

    Nie wykluczam, że szersze procesy społeczne w końcu Polskę zsekularyzują – ale w tym sensie wrogiem Kościoła w jego obecnej formie nie są wcale teologiczne i etyczne rozważania i wynikające z nich słuszne oburzenie świadomego, kierującego się słowami Jezusa laikatu, tylko niedzielne zakupy, grillowanie, rodzinne wyjście do kina. Inne formy codziennego przeżywania wspólnoty, które przesunęłyby poczucie tego, co jest normalne, zmieniłyby „tak już bywa” w „tak być nie może”.

    Diagnoza Dehnela chyba trafniejsza i łatwiejsza w realizacji.

  299. Alicja-Irena
    5 marca o godz. 2:15

    dziękuje za wywiad z Mikołejką.
    Też go lubię i szanuję. Ten wywiad albo umknął mojej uwadze we właściwym czasie, albo o nim po prostu zapomniałem.

    …zabłąkany między młotami wiary i niewiary.

    I jedne i drugie młoty, a raczej ręce nimi wymachujące, serca i umysły nimi kierujące, potrafią być pozbawione cienia empatii.

  300. wujaszek wania
    5 marca o godz. 13:14
    Mołejko z ostatniej „Polityki”, więc Ci nie uciekł, a się jeszcze nie natknąłeś 😉 To znaczy już się natknąłeś.
    Zima! -14c

  301. Czyżby pokazali szczegóły je…. suverena przez kaczoidów?

    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24517536,twarde-porno-na-oficjalnej-rzadowej-stronie-wszystko-przez.html#s=BoxOpImg1

    I ty księżulo, co kutasa
    zawiązanego masz na supeł,
    żeby ci czasem nie pohasał,
    całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

    (J. Tuwim)

  302. Alicja-Irena
    5 marca o godz. 13:29

    to jest wywiad ze stycznia 2010.
    Skoro powtarzają, to i bardzo dobrze 😉

  303. Pośpiech nie sprzyja, na triumf za wcześnie a ja nie mam tyle czasu, stąd spóźnienie w odpowiedziach; zresztą @Tanaka również nie wyjaśnił mi dlaczego koleżanka @kruk została zbanowana, czy oddelegowana na dłuższy urlop. Twierdzi że niby coś pisał i nie napisał, ale jasno sprecyzował zarzuty wobec zbanowanej, Zarzuty poważne , właściwie wyczerpują wszystkie punkty regulaminu który podałam wcześniej, oto one:
    „Żeby był ten koniec, małe cytaciki szpitalnie komedianckie z @kruk:
    1. (do mnie, o moich wpisach): noszą znamiona obsesji…
    Za jedną z moich obsesji uznała wstępniaka o Pałacu Kultury, który dla niej ma tortownicze ozdoby. Tyle, obsesjonatka, pojęła z mojego wstępniaka o Pałacu.
    2. w sprawie nieistniejącego „listu córki Stacha”, zrobiła – oczywiste dla roumnego obserwatora, niezrozumiałe dla niej samej, wyznanie (do Szarego kota): Możesz mieć rację a ja mogę być przewrażliwiona…”
    Jak widać zarzuty bardzo poważne – za samo czytanie można trafić za kratki.
    @Tanaka byłby śmieszny gdyby nie miał władzy, niedużej ale zawsze – to on decyduje kto może pisać na blogu „Listy ateisty”. I jak każdy decydent ma swojego doradcę, powiernika z którym dzieli się wątpliwościami i u którego zasięga porad: zbanować?, nie zbanować?, a jeśli już nie to obrzucić wyzwiskami aż w pięty pójdzie. A potem to już tylko z górki produkują komentarze wspierając się wzajemnie autorytetem drugiego. Życzliwe porady poczytania wstecz wzięłam sobie do serca i znalazłam wielce pokrętne ataki obu starszych panów skierowane do nicka @kruk a przy okazji klasyczny wręcz popis dołowania innej blogowiczki @Alicji-Ireny. Lubią kobiety nasi macho, które jako szczególnie wrażliwe są dobrym materiałem do poniżania.
    Wspólnik J.Pieczul był zresztą od dawna znany na blogach z powodu – nazwijmy to po imieniu -prostackiego obejścia, kłótliwej natury i skłonności do awantur. Kilkakrotnie Gospodarz Jacek Kowalczyk upominał i prosił o rozwagę, oto przykład:
    „Czy byłby Pan tak uprzejmy i ograniczył częstotliwość wyganiania uczestników forum z tegoż forum, a także bardziej wstrzemięźliwie posługiwał się nieprzyjemnymi epitetami, które zniechęcają raczej do jakiejkolwiek wymiany zdań, niż zachęcają?
    Zrozumiałem już, że tłumienie wszelkich emocji w rozmowie jest fałszywym ideałem i wcale nie prowadzi do wzbogacenia dyskusji, niemniej nadmiar emocji wyrażanych określeniami ocennymi o zdecydowanie negatywnym zabarwieniu też tej dyskusji specjalnie nie sprzyja. Może coś bliżej „złotego środka”?
    Życzyłabym sobie żeby @Tanaka wziął przykład ze swego nauczyciela a nie zniżał się do języka ulicy.
    c.d.n.

  304. *Mikołejko!!! Z rana łapy chodzą opor-nie po klawiaturze.

  305. powyższy tekst był wstępem
    Treść właściwa – pozwoliłam sobie na cytat @Lewego który w odległych czasach porażał logiką myślenia:
    „Nie wsciekajcie, tylko uwaznie przeczytajcie. Ja nie jestem jedynym, ktory tolerowal, czy to „smarka”, czy „gowniarza”, czy innego kwiatka, ktorymi pombocek okraszal swoje posty. Tolerowalem zwlaszcza, gdy uderzal tymi „kwiatkami” w troli, czy durni.
    Wszyscy to tolerowalismy.Z czasem ilosc i moc inwektyw rosla i tak samo „rosla” latwosc i czestotliwosc ich stosowania. I nikt z nas nie zwrocil pombockowi na to uwagi. A jesli ktos zwrocil, to mi to umknelo.
    Nasza tolerancja dla inwektyw spowodowala, ze doszlo do tego, ze pombocek wpedzil sie stan, w ktorym w drobnej sprawie niezrozumienia, zareagowal jak jakis cham ostatni, ktorym z pewnoscia nie jest.
    Tak pombocek nawsadzal inwektyw, ale to my jestesmy temu wspolwinni, bo zamiast zareagowac wczesniej, kazdy pewnie z nieco odmiennych powodow, tolerowalismy.
    Tak wiec problem dotyczy nas wszystkich, a nie tylko samego pombocka. Sadze, ze z wyrafinowaniem zasugerowanym przez Gospodarza, pomozemy go rozwiazac dla dobra Jiby*, pombocka i nas samych też…”.
    „…dla dobra Jiby…”, niezwykła mądra i pełna ciepła kobieta która zniknęła z blogów Polityki
    c.d.n.

  306. Żabka konająca:
    „klasyczny wręcz popis dołowania innej blogowiczki @Alicji-Ireny”???
    Zaznaczam, że macho mi nie imponują, a pazury mam niezgorsze i gdybym się czuła dołowana, tobym dała odpór. Może jakiś przykład?

  307. zakończenie a właściwie pytanie, mogę czekać na odpowiedź do jutra: @Tobermory czy ty rzeczywiście chcesz wiedzieć w jakich okolicznościach napisałeś że opieka nad chorą matką jest straszliwym porażającym doświadczeniem? Zastanów się ponieważ cień padnie również na innych.
    W razie potrzeby przyśle link.
    Żeby nie było niedomówień -nie wyrównuje tu żadnych starych rachunków, nie mam też zamiaru komentować na tym blogu. Ta jednorazowa akcja jest protestem przeciwko niesprawiedliwości – tak właśnie zrozumiałam odebranie głosu koleżance. Bezpodstawne, zależne od humoru i cudzego widzi mi się. Winę zaistniałej sytuacji ponosi Gospodarz, który nie umie się odnaleźć pomiędzy odpowiedzialnością za kształt blogu a pokusą zaistnienia jako komentator.

  308. Zanim żabka wyśle blogosferę na posypywanie głów popiołem (to zresztą dopiero jutro), i żeby zmienić (ciężki) temat, chciałam się podzielić wrażeniami kulturalno-sztucznymi. Obejrzałam wczoraj rolkę sztokholmską na zamku królewskim. Wystawa tylko do niedzieli, więc warszawiaków zachęcam do pośpiechu, jak ktoś może to niech leci. To małe arcydziełko z początku XVII wieku dokumentujące orszak ślubny Zygmunta III. Ukradzione przez Szwedów w czasie potopu, oddane przez Olafa Palmego i rzadko pokazywane ze względu na ogromne uszkodzenia. Mało takiej sztuki w Polsce, cudeńko po prostu.

    https://www.zamek-krolewski.pl/zwiedzanie/ekspozycje-czasowe/krol-sie-zeni

  309. Pani Ireno szybko odpisuję bo u mnie pora jest dość późna proszę przeczytać początek wpisu pt. „Atrakcyjny Franciszek” i końcówkę poprzedniego. Nie uwierzę że Pani przywykła na co dzień do takiego lekceważącego traktowania, tym bardziej ze prócz inwektyw skierowanych do Pani treść była zupełnie jałowa. Właściwie to jest tekst o niczym, przysłowiowe lanie wody ale można było się na kimś wyżyć. Pozdrawiam

  310. @żabka konająca
    5 marca o godz. 14:05

    Ewoluujesz w swoich insynuacjach.

    „twoją ocenę zachowań wobec najbliższych (doznania przerażające, potworne itd).”

    „pisałam o twojej ocenie opieki nad chorą matką które to poświęcenie opisałeś właśnie tymi słowami.”

    „napisałeś że opieka nad chorą matką jest straszliwym porażającym doświadczeniem

    Nie szantażuj groźbą rzucenia cienia na innych, tylko dawaj link.
    Domyślam się, że może chodzić o mój komentarz po obejrzeniu pokazanych na blogu pewnych bardzo prywatnych ujęć filmowych.
    Czekam więc. Tylko nie idź znowu spać.

  311. Alicja jestem raczej – Irena została dodana dla odróżnienia od innej Alicji, nick już był zajęty.
    Zerknęłam – mam jasność. Żabko, walczyłam o prawo do swojego zdania i wydaje mi się, że mnie nie zdołowano. Mamy inne zdanie w sprawach dosyć zasadniczych, ale to nie znaczy, że nie możemy dyskutować. W tej chwili naprawdę nie mam czasu tego rozwijać, ale jeszcze dzisiaj będę miała chwilę czasu, to przejrzę tę dyskusję uważniej.

  312. ja cenię poczucie humoru ale w przypadku komentarza @AdaB jest nie na miejscu. Sama sprawa i jej ocena jest smutnym doświadczeniem w kontaktach międzyludzkich, dlatego prosiłam kolegę o zastanowienie. Z drugiej strony nie chcę być gołosłowna.

  313. Żabko, czy w realu jesteś (byłaś) nauczycielką? A może prokuratorką? Z ludźmi dorosłymi nie rozmawia się w taki sposób, daleko z tym nie zajedziesz. Przyjacielska rada, być może również uznasz za nie na miejscu. Trochę dystansu do siebie życzę.

  314. @żabka konająca 13:43

    Ze spokojnym sumieniem do obu starszych panów „dołujących” jejmość @kruk możesz dorzucić i mnie. Pewnie z powodu sporadycznego bywania tu i wyrywkowego czytania (albo pod określoną tezę – co byłoby fatalne) odnosisz takie a nie inne wrażenie. Podobnie jak i twierdzenie o łatwości banowania kogokolwiek przez @Tanakę. @Kruk ma swoje za uszami, co łatwo sprawdzić nie cofając się znowu w jakieś zamierzchłe czasy. Jej „swobodna ocena” cudzych wypowiedzi jako żywo przypomina niektóre praktyki znane z naszych sądów.

  315. „Tanaka odbiera nam możliwość napisania czegoś rozsądnego…” — skarżył się tu podobno jakiś blogowicz, wedle (zawodnej?) pamięci @żabki.

    Nooo… to by wyjaśniało ten ogrom beztroskiej niefrasobliwości i swawolnych treści, którymi ten blog przyciąga katonów, betonów i inną prokuraturę 😎

  316. … ale przede wszystkim skwaszone jejmości z lorgnonem

  317. @Tobermory 14:58

    Lorgnon to mało. Tu w użyciu jest niezłej klasy teleskop. Zastanawia tylko, czy skwaszona mina nie wpływa na skrzywienie obrazu.

  318. Żabka znowu straszy? Może warto byłoby zarechotać?
    Teza o „starszych panach dręczących kruka” jest naprawdę humorystyczna.

  319. @Na marginesie 15:15

    Wiosna przyjszła to i wszelka żywioła się budzi i ożywia. A starszym panom wapno w żyłach się lasuje.
    A moje sroczki dalej demontują stare gniazdo. I z jakim zapałem.

  320. @żabka konająca
    Nikt Cię nie pobije @żabko w nieformalnej dyscyplinie siania zamętu na blogach (nie tylko LA). Nie dziw się więc reakcji na swoje liczne insynuacje i jędzowate, pod przykrywką standardowej poprawności, nader złośliwe, krzywdzące uwagi o swoich interlokutorach.
    Chyba cierpisz na jakąś silną niedomogę asertywności, skoro śledzisz domniemane spiski towarzyskie w wirtualu, jakoby wykluczające Cię ze wspólnoty.
    Weź się dziewczyno ogarnij i nie mniej wszystkim za złe.

  321. Qrde, a może cierpiętnica chce zostać blogową męczennicą. Dostać banem na doopę od Tanaki to musi być dla takich osobliwości przyrody coś.
    🙂

  322. Na marginesie
    Jeszcze trochę i radosny rechot rozlegnie się u mnie na działce, gdzie w dwóch oczkach wodnych żabki, bynajmniej nie konające, mają swoją małą ojczyznę. Na szczęście moje żabki znają swoje miejsce w szeregu.

  323. Mikołejkę zwykle czytam, ale nie przepadam. Główne zastrzeżenie: jego wypowiedzi brzmią neurotycznie. Ja rozumiem, że on próbuje objaśniać neurotyczne realia Umęczonej, ale objaśnianie jest za pomocą własnych chimer jest moim zdaniem jednak chybione. Profesor opowiada o własnej szarpaninie i niepohamowanym lęku egzystencjalnym zakładając, że ten sam lęk dręczy każdego. To jest teza bez końca serwowana przez kaka i jego akolitów, tu na forum wciskał nam ją Rogger. A kto ją sprawdził?

    Poza tym dorastanie profesora w charakterze pupila wioskowego xiunca – please! Pozytywna ocena Wyszyńskiego, który rzekomo świadomie „postawił” na ludową, powszechną, rytualną religijność? Śmiem powątpiewać, bo jeszcze raz – kto to ustalił?

    Profesor wyraża jednostkowe mgliste opinie zaprawione szczegółami z własnej autobiografii i deklaruje, że się brzydzi naukowym obiektywizmem, a woli mglistość. Można przeczytać, można się pośmiać, można się nawet utożsamić. Ale trudno byłoby przypisać tym wyznaniom jakąś obiektywną wartość. Moim zdaniem.

    Poza tym częsty w obecnym polskim dyskursie motyw obciążania całą odpowiedzialnością za rozpychanie się religii ludzi świeckich – czyli szeregowych religiantów i spolegliwych osób powiązanych z jakąkolwiek władzą – zupełnie mnie nie przekonuje. Rozpychanie się religii wynika z charakteru samej religii – to jest po prostu wewnętrzna dynamika kaka. A absurdalność religianckich dogmatów to jest zwyczajny, nierozcieńczony niczym debilizm, a nie jakieś marginalne wynaturzenie.

    W tym samym duchu śmieszy mnie niezmiernie – to juz aluzja do codziennej blogowej rzeczywistosci – oskarżanie ateistów (tych ludzi, którzy punktują bezsens religii) o jakieś prześladowanie czy lekceważenie religiantów. W rzeczywistości negatywna ocena dotyczy właśnie ideologii – ale krytyczna ocena ideologii chyba najbardziej doskwiera krytykowanym?

    Jednak powtarzam – Mikołejkę czytam chętnie. Jako bajarz bywa poniekąd sugestywny 🙂

  324. @mag 15:42

    Wypuszczasz zaskrońca do trzymania dyscypliny?

  325. Chociaż w jednym punkcie zgadzam się bez zastrzeżeń z Mikołejką – ja też lubię starego Koheleta.
    „Marność nad marnościami i wszystko marność” – to jest to! Mówię to oczywiście „tongue in cheek”, ale nie całkiem :/

  326. @mag, paradox i inni – żabki (ropuszki!) w ogrodzie bardzo lubię. Są śliczne i wybitnie owadożerne. Siedzi sobie taka żabka i co i rusz chap! I się oblizuje. Serce rośnie! Ale tu chodzi o żabki w realu. One nie zakwaszają blogów.

    P.S. Ewa-Joanna ma żabki na firankach. Też sympatyczne.

  327. @Żorż Ponimirski 15:42

    Nie da rady. Byli tu bardziej starający się, a na koronę cierniową nie zasłużyli.

  328. żabka konająca
    5 marca o godz. 13:43

    Wyjaśniałem pani, niezmordowana kłótnico, że na blogu jestem dla pani „wbocek” lub „pombocek”, a nie J. Pieczul. To ja decyduję, jak tu się nazywam, a nie Pani.

    Orteg z długim wścibskim nosem miał na blogu awanturę za ujawnienie nazwiska anumlika i m.in. to przyczyniło się do jego zbanowania. Tłumaczył się najgłupiej jak można, że nazwisko było od dawna w internecie. Nazwiska wszystkich obywateli bez wyjątku są w wielu różnych miejscach, a mimo to każdy ma prawo, jeśli tego sobie życzy, zachować na blogu czy gdziekolwiek anonimowość. Naruszenie tego jest naruszeniem dobra osobistego.

    Poza tym pani ze swoim bazarowym mącicielstwem przestała dla mnie istnieć, więc z mojej strony to wszystko.

  329. Na marginesie
    5 marca o godz. 15:45
    A ja właśnie to lubię – tę jego neurotyczność, jak to nazywasz. W jakiś sposób czuć, że wypowiedź jest autentyczna, „z bebechów”. Naukowych teorii w zwykłym sztywnym tonie można się naczytać do zarąbania, a ja lubię właśnie takie osobiste rozważania. Co nie znaczy, że się ze wszystkim zgadzam.
    mag,
    czy Ty wiesz, że mam numer Twojej komóry? Wczoraj przepisywałam adresy/kontakty ze starego notesu w nowy i znalazłam 😉

  330. Kohelet OK, a Mikołejko ciągle zalękniony, aż współczucie bierze, bo chyba bardzo samotny i nocami dręczą go jakieś demony 🙁 Zgroza przed czarną dziurą i jednocześnie niechęć (lęk) przed naukowym spojrzeniem astronomów i fizyków w głąb Uniwersum, które przeraża swoim bezmiarem… Znikąd, znikąd nadziei 🙁

  331. Nie na temat – ale właśnie przeczytałam: ostatnie dni Stalina. Makabra i groteska, bo gdy doznał wylewu (chyba), to znaleziono go nieprzytomnego dopiero po upływie doby, bo nikt nie ośmielił się zakłócić mu spokoju bez wezwania. Nie ośmielił się go dotknąć żaden lekarz – bo Stalin w ogóle nie ufał lekarzom – a na koniec przystawiano mu… pijawki. Farsa macabre. Ale chyba umarł jak żył?

    https://www.newsweek.pl/wiedza/historia/jozef-stalin-ostatnie-chwile-przywodcy-zsrr/3fpw7rq

  332. Bardzo dziękuję pombocku, żółte zawsze ładne 🙂

    Żabki na firankach, phi. Każdy gupi może mieć, ja też mam 😛 😉

  333. @Tobermory 5 marca o godz. 16:17
    🙂 🙂 🙂
    Mikołejko z obłąkanym spojrzeniem i rozwianym włosem… w pociągu.
    Nie wiem, skąd mi się to wzięło. Ale widziałam. Na pewno gdzieś to widziałam.

  334. @Nefer 5 marca o godz. 16:22
    Sprostuję nieścisłość: u E-J te żabki nie na firankach, tylko na oknach. Teraz pamiętam. Bo owady obsiadują oświetlone okna, a żabki… no dalej wiadomo.
    Naprawdę żabki masz na firankach? Taki wzorek?

  335. Tobermory
    5 marca o godz. 16:17
    …no i właśnie doskonale się wpisuje w moje odczucia. Też się czuję stara i że drepce za mną jakiś kniaź Dreptak 😯

  336. @Na marginesie
    5 marca o godz. 16:23

    Coś jak Doc Emmett Brown w „Back to the Future”? 😀

    Żabki na firankach służą do przypinania ich do karnisza.

  337. Nefer ma pewnie takie żabki, jak u mnie wiranki zawieszone są na.
    A pamiętacie „żabki” do zapinania pończoch w czasach, kiedy jeszcze nosiło się pończochy i pasy doń? 😉

  338. Na marginesie
    g.15:58
    „Moje” żabki z oczek wodnych z powodu wyschnięcia onych (oczek, nie żab) w zeszłym sezonie wiosenno-letnim schowały się do piwnicy pod chałupą. Nigdy bym na to nie wpadła, gdyby nie kot, który warował przed otworem pod kabina prysznicową w łazience. Przyuważyłam, że żabki zaistniały w chłodzie piwnicy i nieraz wychodziły na zewnątrz.
    Stąd każdej żabce życzę dobrego schowanka, w razie gdyby zabrakło stosownych warunków na powierzchni. Oczywiście każdej żabce sympatycznej, empatycznej i nie sprawiającej kłopotów w bio- i blogo-sferze.

  339. Ktoś w GW napisał komentarz do kontrowersyjnej wypowiedzi Szczerskiego:
    „500 plus dla nauczycieli za każde dziecko w klasie”. Hi hi.

  340. @Tobermory 5 marca o godz. 16:31
    Polska język trudna język. Live and learn :/

  341. @Alicja-Irena 5 marca o godz. 16:33
    Nefer lubi zabawy słowami i humor absurdalny 🙂
    Żabki… czy to nie jest przypadkiem też jakieś narzędzie?

  342. @Na marginesie 16:41
    Tak. Klucz nastawny do rur.

  343. @Paradox57
    5 marca,g.15:45
    „Wypuszczasz zaskrońca do trzymania dyscypliny?” – zapytowujesz.
    Ależ skąd. Młode żabki nie siedzą w kółko w stawie, lecz skaczą po trawie, a mój kot się z nimi bawi. Broń boże, nie robi im krzywdy, tylko popycha łapką to w te , to we wte, wącha i zostawia w spokoju.
    Postawa głęboko humanitarna, uważam.

  344. Ta moja wizja Mikołejki z rozwianym włosem w pociągu… To chyba był epizod w jakimś serialu. Inaczej mówiąc, on się zgodził na tę rolę. Tak domniemuję. Bo pamięć chyba mnie nie myli.

  345. Wyszło coś niegramatycznie 🙄
    żabki na firankach

    Firanki przypięte i żabki przypięte.
    U mnie firanki jeżdżą na szynach.

  346. @paradox57 5 marca o godz. 16:51
    Wiedziałam, że gdzieś dzwonią !!!

  347. Kluczem w rurę? 😉

  348. Czy żabka jest australijska, skoro już wszyscy są w temacie żab. Myślałam że amerykańska, ale musiałaby być nokturnalna. A może jest, co ja tam wiem o płazach 🙁

    Przy okazji, kultura lib. ma cały numer o kościele i pedofilii, między innymi wywiad z Tomaszem Sekielskim.

  349. A @żabka konająca dała susa w bagienko i czekaj tatka latka 🙁 Namąci, namota, pointryguje i… idzie spać. Może to taki szczególny stymulant przedsenny, bo pojawia się na blogu tuż przed udaniem w pielesze?

  350. Może robi na nocną zmianę?
    Rok temu podawała:
    „Tu gdzie mieszkam (USA) troska o czworonogi jest wprost proporcjonalna do statusu materialnego, biedacy nie dbają o psy i koty”

  351. @Tobermory 16:58

    Ha. Starożytni Rosjanie mówią: rzuć kamień w błoto i zobacz, w którą stronę żaby uciekną.

  352. Na marginesie
    5 marca o godz. 15:45

    Trochę się, Namarginesko, co do Mikołejki rozumiemy. To znaczy – ja się z Tobą rozumiem, nie wiem, czy Ty – ze mną.

    Osobiste motywy mogą być ubarwieniem i może mogą zaciekawiać, ale mnie – nie bardzo, ponieważ intymność trochę mi przeszkadza w tekstach, w których oczekuję naukowości, a nie zwierzeń. Jeśli ktoś potrafi się zwierzać ciekawie – nie mam nic naprzeciw, ale pan Mikołejko w tym wywiadzie tworzy tak zawiły słowny konstrukt, że nie dojechałem do końca wywiadu. Jednak wolę, kiedy naukowiec (przy tradycyjnie szerokim rozumieniu pojęcia „nauka”, jako że dla wielu nauki humanistyczne nie są żadnymi naukami) zmierza ku prostocie, a nie wpatruje się w punkt na własnym czole i buduje na nim cały swój prywatny kosmos zrozumiały tylko dla niego – o co w filozofii bardzo łatwo. Ale poza tym jest racjonalistą i potrafi mawiać ciekawie.

    Tyle że od najciekawszych nawet mówień, ciekawsze jest dla mnie nicniemówienie na jeziorze lub morzu. Pewnie, że stałem się i jestem człowiekiem dzięki słowom, ale pod koniec życiowej przygody znalazłem upodobanie w bezsłownym przeżywaniu. Mniej wszystko się wydaje absurdalne. Nie muszę nawet mówić „jestem”, „nie będę”. Dzieją się odwieczne oczywistości i ja się z nimi dzieję. Jak tamtej wiosny piesek Leoś. Spotkałem go przy drodze na przystań, a nie widziałem trzy tygodnie – grzał się w marcowym słonku. Zwykle witał mnie entuzjastycznie. Tym razem tylko wstał na przywitanie, nie zagadał, ruszył parę razy ogonkiem. Dałem mu pieskowego gulaszu z puszki. Zjadł od niechcenia nawet nie połowę. A puszka – maleństwo, 300 gramów. I znów się położył w słonecznej plamce. Na mnie nie patrzył, przestałem dla niego istnieć. Nikt go już nie zobaczył.

  353. wbocek
    5 marca o godz. 17:29
    A bo, wbocku, to chyba jest raczej felieton, a nie naukowy tekst. Tak ja to widzę.

  354. Jeśli pracuje na noc, to wiele tłumaczy. I trochę mi jej żal, bo nikt, zwłaszcza nienajmłodszy, nie powinien na noc pracować. Abstrahując od jej czepialstwa, i ostrości sądów, wydaje mi się że na EP spotyka ją straszne bydło. Howgh, powiedziałam. Niech teraz świętoszki z EP się oburzają.

  355. Na marginesie
    5 marca o godz. 16:41

    Oj lubię lubię 🙂

    Tak, chodziło o te „klipsy” zwane żabkami, w Belgii mam żabki, w Polszcze na szynach.
    Czy firanki to nie jakaś polska specjalność?

    Co do żabek, to jakiś czas temu widziałam program o belgijskim małżeństwie, pani domu kolekcjonowała wszystko z żabami i (sztuczne) żaby, jakieś 3000 przedmiotów w żaby w całym domu, pan domu się poddał i też w końcu zaczął zbierać.

  356. Nefer – ładne ptaszki!

  357. @izabella 5 marca o godz. 17:37

    No to może na wszelki wypadek powspółczuć?
    Żabko, Tanaka wierzy w człowieka (koleś).
    To jak będzie? Od ciebie to zależy.

  358. @wbocek 5 marca o godz. 17:29
    Nicniemówienie? Mam wrażenie, że opisujesz duchowość, nie religię.
    Religia jest w zasadzie zaprzeczeniem i wykoślawieniem duchowości.

  359. @Nefer 5 marca o godz. 18:05
    No se pogłówuj, jeśli chcesz. Inni też 🙂

    1. Anegdotka kmiotka (2 wyrazy, 5+6 liter)
    2. Podniośle o wioślarzu (2 wyrazy, 8+5 liter)
    3. Pieśń toscańska (4 litery)

  360. @Alicja-Irena 5 marca o godz. 17:42

    To jest właśnie centralny problem z kaka: armia ludzi przeszkolonych, opłaconych i przebierających nogami, żeby „głosić”. Nabuzowani – i zwykle dotowani z państwowej kasy – wcisną się wszędzie z obłąkaną „dobrą nowiną”. Teorie xiunca dominikanina na temat tego, jak „ktoś zostaje ateistą” – są rozkoszne. Rozczarowanie klerem jako powód ateizmu – to ich dyżurna fantasmagoria, jaką się żywią i podniecają.

    Kiedyś znalazłam na portalu KAI wytyczne dla religianckich „poławiaczy”, jak zastawiać sidła na młodych ludzi podczas imprezy „Przystanek Woodstock”. Tym dzieciakom trzeba poświęcać uwagę – bo są jej głodne. I kusić fajnością odpowiednio przeszkolonej „wspólnoty” – bo „poławiaczy” powinno być kilku. Oczywiście dorabia się do tego „szczytny” cel – bo przecie kaka samym dobrem jest. Aha, aha.

  361. 1. kawał chłopa?
    2. ?
    3. aria?

  362. „Polityka” recykluje Mikołejkę średnio co 5 lat

  363. @Tobermory 5 marca o godz. 19:19

    Deklasujesz konkurencję! Dwa razy tak.

    2. 8 liter pierwsza C, plus 5 liter pierwsza P.

  364. CZŁOWIEK PRACY?
    Pewnie bez sensu, ale więcej przed kolacją nie wykombinuję 🙁

  365. Na marginesie
    5 marca o godz. 18:49

    Ja i religia?! Boże zmiłuj się nad Namargineską, to bardzo fajna i mądra kobieta. Ja to ja, religia to religia. Na Jamnie nie ma ani jednego katabasa, ani jednego kościoła, ani jednej religii, na morzu – tym bardziej.

  366. AdaB
    5 marca o godz. 14:12
    „Rolka sztokholmska”
    Gdyby była sposobność warto obejrzeć tkaninę z Bayeux.
    W wykonaniu dłuższa (bodaj 90m) i starsza. Wolno oglądając/przechodząc, ma się wrażenie , że się ogląda relację filmową z wydarzeń sprzed stuleci.

  367. Ciepło, ciepło. Masz 50 procent right. Pomyśl o wiośle 🙂

  368. To bylo do Tobermory 5 marca o godz. 19:41

  369. @wbocek 5 marca o godz. 19:47
    NIE religia! Coś w rodzaju duchowości w wersji jamneńskiej 🙂

  370. Zjadłem kolację.
    PIÓRA?

  371. @zezem
    5 marca o godz. 20:08

    Widziałem tę tkaninę. Przestudiowałem dokładnie, bo nie było przeszkadzających, fascynująca historia.

  372. 68 metrów długości, a na nich bitwa pod Hastings, Wilhelm Zdobywca i… kometa Halleya

  373. Na marginesie
    5 marca o godz. 20:12

    Duchowość w wersji jamneńskiej to kilowe karasie. Prawie bogi. „Prawie” robi różnicę, bo ani Bóg, ani bogowie nigdy do mnie się nie pofatygowali. Wyciągnąłem stąd samonarzucający się wniosek, że ich nie ma. A karasie – SĄ! O Wielki Karasiu, bud’ mojej żenoj…tfu!, co ja pieprzę – musi po buraczanym kwasie.

  374. @Tobermory 5 marca o godz. 20:16

    No pewnie! Nie ma to, jak odżywić mózg.
    Chociaż Sherlock Holmes się głodził – ale to fikcja 😀

  375. @Tobermory
    Chyba będę musiał zrobić powtórkę, bo na Halleya nie zwróciłem uwagi.
    Wstęp WTEDY 10FF (lub coś koło tego).
    Tłumów nie było.

  376. @wbocek 5 marca o godz. 20:28
    🙂 🙂 🙂

  377. @Na marginesie 5 marca o godz. 20:11
    Sorry, że tak w pół zdania/konkursu: „czlowiek pagaj”

  378. mag
    5 marca o godz. 16:51

    „to w te , to we wte”

    Mag, liczę, że nie pomyślisz, że dostałem belferskiego zajoba, skoro go nigdy nie miałem. Zdarza mi się natomiast zabrać głos, kiedy są jakieś ciekawostki lub tak powszechne ogłupienie – np. epidemiczne wręcz tworzenie masła maślanego z kompletnie niepotrzebnym dodawaniem wyrazu „skuteczny” i pochodnych: „Skutecznie wyleczył pacjenta” – że aż nieuzbrojonym okiem niezauważalne. Niedawno właśnie Tanaka zatrącił o wtewewtach.

    To dziwadełko tak sympatyczne i powszechne, że na pewno usprawiedliwiona jest pisownia zgodna z praktyczną fonetyką, więc nie „w tę”, lecz, jak słusznie piszesz: „w te”. A całość? „W te i we w te”. Gdyby poprawniej, to „W tę i we w tę”. A nie widzę innego źródła niż żartobliwe konstrukcje „we w środę”, „we w czwartek”, „we w czworo”, własna twórczość – nie zabroniona. Słowniki podają również postać „wte i wewte”. Nie bardzo mi to pasuje, bo przez taką pisownię przestaje się kojarzyć ze żródłem, ale to tylko moja subiektywne odczuwanie – język się tworzy i zgodnie z regułami logiki, i niezgodnie.
    Ale jeśli językoznawcy zaakceptowali taki dziwoląg jak „wte i wewte”, to tym bardziej byłaby do zaakceptowania Twoja pisownia: „to w te , to we wte”. A skoro już częściowo się akceptuje pisownię zgodną z wymową, to czemu nie zaakceptować takiej: „fte i we fte” lub „fte i wefte”.

    Tak czy owak winien Nowak. Ale jako suweren, sam siebie uniewinnia z automatu i dekoruje orderem Głąba Zgłębiającego Głębię Głębin.

  379. wbocek
    5 marca o godz. 21:11

    właśnie ta łączna wymowa „wewty” jakoś mi odpowiada. „We-wte”, w piśmie i mowie, jakoś mniej. I nowe słówko: wewta. Z tym „f” bym już nie farmazonił.
    Kojarzę podwórkowe „wte i w tyte”, mogłaby być i „wtyta”.

  380. Na marginesie
    5 marca o godz. 15:58

    Ale tu chodzi o żabki w realu.
    żabki w realu
    żabki w realu

    Przypomniała mi się reklama stonki (przed kinowymi seansami) sprzed kilkunastu lat

  381. @izabella
    5 marca o godz. 16:56
    Moje żabki są nocne ale ta nie moja.

  382. @wbocek
    5 marca o godz. 21:11
    Dzięki za w te i we w te. Jeszcze mam problem z tą chatą z kraja, a im mi dalej w czas tym problemów więcej się robi.

  383. Tak sobie pomyślałem, że dla higieny umysłu można byłoby na blogu włączyć CAPTCHA. CAPTCHĘ? Co 20 wpisów trzeba byłoby przepisać z obrazka „boga nie ma”, „religia jest zbędna”, „nie chrzczę dzieci”, „nie odmawiam pacierza”, „szkoła bez religii”, „nie daję na tacę”, „umysł wolny od wiary” itp. Nowicjusz oczywiście też za pierwszym razem.

    Ewentualnie w postaci pytań – zaznacza się „prawda” albo „fałsz” / „tak” albo „nie” itd.

  384. @bubekró
    5 marca o godz. 22:37
    I myślisz, że niektórzy nie przebrną przez taką herezję? 🙂

  385. Na marginesie
    5 marca o godz. 15:45

    Do tego, co wyżej powiedziałem o Mikołejce, dodam parę przykładów tego, czego sobie nie domyślał.

    1. „Jezus to dla mnie najwyższy znak człowieczeństwa otwartego na cierpienie, oddania życia za drugiego.”
    Mikołejko, który deklaruje swoje oddalenie od katolicyzmu do czegoś w rodzaju agnostycyzmu, komentuje religię przez pryzmat ludzki. Tu nagle umysł mu się omsknął. Jezusek bowie nie oddał życia „za drugiego” na sposób ludzki, ale wyłącznie na sposób nadprzyrodzony. To znaczy, żw wyłącznie z powodu tatusia – bozi. Brak tatusia likwiduje ofiarę Jezuska. Nie była to bowiem wcale sprawa między ludźmi, a między ludźmi i bozią. W jej środku znalazł się Jezusek i wyłącznie z tego powodu „został posłany” – przez tatusia. A tatuś zdradził synka, nieskończenie okrutnie, o czym swego czasu pisałem we wstępniaku.

    Jeden zwyczajny człowiek oddający życie za drugiego zwykłego człowieka – to ma w sobie wyższy wymiar dramatu i prawdy niż sprawa Jezuska.

    2. „I to jego [Jezuska] słynne stwierdzenie: że szabat jest stworzony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. A żyliśmy przecież w kulturze, która nie wyciągnęła żadnych wniosków z jego postawy i cały czas uważała, że to człowiek jest dla szabatu.”

    Słowem, Mikołejko ocenia katolicyzm jako straszną nędzę, ponieważ nie wyciągnał żadnych wniosków z przesłania najważniejszej postaci, na którą się powołuje – Jezuska.

    3. „Niby był komunizm, ale po cichu rządził Kościół. I to tradycjonalistyczny – najpierw jeszcze przedsoborowy, a potem taki, który kompletnie nie przemyślał soboru watykańskiego II.”

    Nie mam pewności, czy Mikołejko wie, co mówi, ,albowiem mówi, że Kościół był drugą, oprócz „komunizmu” siłą opresji, która gnębiła Polaka. Polak był więc miażdżony z obu stron. Co wywoływało ciekawą sytuację: raz Polak uciekał od biskupa do partii, raz od partii – do biskupa. Co nieźle oddaje powiedzenie: miotał się jak wesz na grzebieniu.
    Skoro Kościół kat był przedsoborowy, skoro sobie „kompletnie nie przemyślał soboru” i skoro (p2.) „nie wyciągnął żadnych wniosków z jego postawy” [Jezuska], to już musi mieć Kościół kat za nędzę do potęgi!

    4. „Prymas Wyszyński, którego absolutnie doceniam, musiał dokonać wyboru: opozycja intelektualna była słaba, krucha i wystarczyło zamknąć parę redakcji, żeby ją rozgonić. Masowości komunizmu przeciwstawił więc masowy katolicyzm. Wtedy ta decyzja była słuszna, teraz już nie”

    I oto nagle Milkołejko robi fikołka: „absolutnie docenia” Wyszyńskiego! Ewidentnie za to, że dusił Polaków z drugiej strony, a raczej z pierwszej, bo Stalin dołączył po tysiącu lat duszenia Polaka przez Kościół kat. I tylko na chwilę. I do tego oświadcza, że (wtedy) było to słuszne! Dusić!
    Ale dlaczego to było słuszne, Mikołejko nie mówi. Pozornie: mówi to bez słów. Słuszne było dlatego, że dusił Stalin, a po nim Gomułka, co już było słabowitym duszeniem. Jeden dusiciel jest więc usprawiedliwiany, ba – chwalony za duszenie, ponieważ jest drugi dusiciel!

    5. „Często przy tym nie zdajemy sobie w Polsce sprawy, że źródłem antyklerykalizmu nie jest wcale klerykalizm duchownych, ale klerykalizm współobywateli.”

    Brzmi to zgrabnie i nęcąco. Tyle, że Mikołejko myli kolejność i sprawczość. Zanim się pojawił „klerykalizm współobywateli”, musiał sie pojawić ksiądz ze swoim klerykalizmem „Współobywatel” co to klerykalizuje, jest reakcją wtórną. i na tym ona polega, że obywatel widzi, wie i sprawdził, że to działa – iż jak będzie klerykalizował, to mu się to bardzo opłaci. Ponieważ źródłem klerykalizmu jest kler, a kler wszystko może.

    Tak to się miłemu, neurotycznemu, szczeremu aż po fikołki Mikołejce kiełbasi. Ale, przez tą jego zagubioną w sobie szczerość, niski współczynnik kombinatorstwa i ogólną poczciwość, zwłaszcza wyglądu, ciągle go lubię. Co nie jest tożsame z łykaniem na surowo jego myśli.

  386. Wtewewty to kwintesencja błoga w jednym słowie. „Som tacy którzy” nie rozumieją dlatego nijak nie znajdują sobie miejsca.

    Jarząbek.

  387. Nefer
    5 marca o godz. 22:50

    No i co im pan zrobisz? Panie Jarząbek, II klasy?

  388. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:42

    Jak przebrną, to się do nich uśmiechniemy. O, tak :]

  389. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:34

    A co za problem z chatą – nie masz chaty? Przecież pokazywałaś i mówiłaś, że jaszczurki po Twojej chacie chodzą, żabki skikają, szopy piorą.

    A wcześniejszy „kraj” to późniejszy „skraj”, choć „kraj” przechował się we frazeologizmach, np.”na kraj świata”. Ale „na skraju przepaści”. Odmiany „Moja chata – Z KRAJA”, a nie „Z KRAJU”, nie potrafię już historycznie skomentować. Domyślam się tylko, że może z powodu istnienia wyrazu „kraj” w znaczeniu „państwo” i znaczeniowego konfliktu form „chata z kraju” i „list z kraju” oraz znaczeniowej dziwaczności formy „chata z kraju” preferowana była we frazeologizmie starsza forma: „chata z kraja”.

  390. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:42

    We are the robots, było u Kraftwerków. Przebrną i przez CAPTCHA. Tak bardzo im zależy, żeby wleźć i mieć za złe.

    https://www.youtube.com/watch?v=5DBc5NpyEoo&list=RDoA7eOZ3d8ts&index=2

  391. Kraftwerki mogą przebierać. I wszelkie inne bezduszne istoty też.

  392. Tanaka
    5 marca o godz. 22:04

    Tylko że to „f” w pisowni jest używane. Pół godziny temu skopiowałem z komentarza w gazecie.pl, nigdzie nie wkleiłem, bo zapomniałem i poszło na grzyby.

  393. @Tanaka

    Przyjdzie wytrzymać chociaż czasami nie idzie…

  394. Nefer
    5 marca o godz. 22:50

    Neferko, kwintesencja bloga, czy blogowych wędrowniczków z patyczkami? Ach, pardą, dopiero dotarło, że mówiąc „blog”, użyłaś myślowego skrótu.

  395. Ale taki brat rogger muszący na wejściu wpisać „boga nie ma”, ho ho, widzę oczyma duszy mojej

  396. @wbocek
    5 marca o godz. 23:09
    Gazeta.pl jest tak pełna błędów ortograficznych, że przestaje być pod tym względem wiarygodna. Komentarze to produkt tych reform szkolnych 🙂

  397. Pombocku ja zawsze skrótowo, zwłaszcza na tablecie i potem zgaduj zgadula. A Ty obrabiasz skrawaniem 🙂

  398. Nefer
    5 marca o godz. 22:50

    Ładnie to przychwyciłaś, Neferko. Im bardziej nie rozumieją, tym bardziej nie znajdują miejsca. Im bardziej nie znajdują miejsca, tym bardziej nie rozumieją. Jedna mordęga to życie wtewewtów.

  399. bubekró
    5 marca o godz. 22:37

    O Boże, tylko nie to!

  400. „моя хата с краю, я нічого не знаю (moja chata z kraju, ja niczoho nie znaju). Owo нічого не знаю znaczyło ‘o niczym nie wiem’.”

    Zapożyczone z ukraińskiego i białoruskiego, z czasem przekształcone na moja chata z kraja czyli z krańca wsi, ubocza. Nie moja sprawa, nie będę się wtrącać.

    W oryginale chodziło o utrzymanie rymu kraju – znaju

  401. wbocek
    5 marca o godz. 23:21

    Ale to MY jesteśmy wewtewty. Wtewewty?

  402. Nefer
    5 marca o godz. 23:16

    Metodą na robota, da radę. Umysł zrobotyzowany, co ma nie dać.

  403. Pójdę ja za tobą miły
    przez rzeki i pola
    na kraj świata pójdę z tobą
    byleś mnie miłował

    śpiewała Anna German

  404. Nefer
    5 marca o godz. 23:24

    Ano. My wtewewty, a tamte to też wtewewty. tamte nie łapią, co my tu z tymi wtewewtami i dlaczego chichramy. Co wte, to ich od tego wewte. A Jak wewte, musi wte.
    Pamiętam z fizyki, VI klasa – magnetyzm. Genialne! – wrzasnął maharadża Kaburu. Magnetyzm i spirytyzm.

  405. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 23:17

    Mało wiarygodna językowo jest nie tylko gazeta, ale i ten blog, i cały internetowy, szybkobieżny świat. Natomiast przyjmowanie się w praktyce językowych konstrukcji nie ma specjalnych związków z poprawnością – stanie się coś atrakcyjne i błyskawicznie się przyjmuje w całej Polsce – jak choćby „dzban”. Nie mam pojęcia, jaki tu jest związek starego znaczenia z nowym. Może nie ma żadnego, a atrakcyjna jest sama fonetyka.

  406. bubekró
    5 marca o godz. 23:05

    Kraftwerki mogą przebierać. I wszelkie inne bezduszne istoty też.

    Takie skutki, po Radioactivity

    https://www.youtube.com/watch?v=M0D7MBBI2Ik

  407. Acha. Wewtewty i wtewewty i dlatego nie ryksztosują.
    I znowu pombocek moim muzeum (tym razem literackim)

  408. MUZEM gupi tablecie!

  409. Co ja się tu nadziobię poprawiawszy to nikt nie wie 🙁

  410. wte i wewte, tam i nazad

    wyrażenie jest potoczne, więc można je zapisywać w sposób uproszczony jak wyżej lub pedantycznie w tę i we w tę

    Mnie się bardziej podoba wte i wewte 😉

  411. Nefer
    5 marca o godz. 23:24

    A tego, żeby my to już nie rozumiem. Ja nie jestem wtawewta, ino abo wta, abo wewta. Wtawewta to nawet nie potrafie.

  412. wbocek
    5 marca o godz. 23:38

    A taki Tanaka to kuma. Jak jakaś, nie przymierzając, żabka /złośliwy emotikon/ >:)
    Możesz być wtenwewt (r.m)

  413. Neferka

    Ciekawostka, Neferko. Wczoraj szykując się do desantu na okręt utopiłem już czwartego na tej przystani zmartwiona. Dlatego mówię z doświadczenia: mordujesz się ze zmartwionem, irytuje Cię – wrzuć do wody to się uspokoi.

  414. wszystkie zmartwiony śpią w jeziorze

    Nie wałnujsia pombocku, przyjdzie PiS, przekopie i będzie wydobywał na masową skalę >:)

  415. Neferka

    A co powiesz, Neferko, na wtwt? Jak mówisz, że to my, to może zamiast TWA, dać WTWT. Nie da się tego nawet wypowiedzieć, więc sam diabeł się nie domyśli osochozi. A my sie bydymy śmiać. Bo cóś mało śmiechu w okolicy.

  416. Nefer
    5 marca o godz. 23:42

    A taki Tanaka to kuma.

    Bo gdy byłem chłopcem, chciałem być tym, no – kumakiem. Już nie pamiętam, górskim, czy nizinnym. Zresztą, oba dobre.

  417. wbocek
    5 marca o godz. 23:51

    A nie lepiej: wyt-wyt-wyt!, marchewa?!
    Będzie bardziej bojowo.

  418. wbocek
    5 marca o godz. 23:51

    Widzi mi się. I w dodatku niebezpieczny gender bo wtwt ani r.m ani r.ż. Więc od razu dwie pieczenie.

  419. Tanaka
    5 marca o godz. 23:53

    A to przy wyjściu powiesić. Niedobrowolnym.

  420. /do siebie/

    A paszła spać bo za dużo…

  421. Nefer
    5 marca o godz. 23:48

    A ja sie w ogóle nie wołnujsia, co Ty. Czwarte koty za płoty i dziesiąte, i niech spoczywają w pokoju. A czy PiS umie kopać przed wyborami, to sie zobaczy, bo na razie się specjalizują w wycinaniu. Wielka wprawa. Szutisz – parę dni i kilometr lasu już w Szwecji.

  422. Ojej, godzina duchów! Chowam się pod kordłe. Bybywybywajtabajta.

  423. @Tobermory, przypominam całość bez satysfakcji że twój komentarz miał taki a nie inny wydźwięk, właściwie robię to dlatego że nie kłamię, takie mam dziedziczenie po przodkach:
    „żabka konająca
    8 stycznia o godz. 8:13
    @Tobermory, za pózno reguję na twój smutek ale to już wina południków. Myslalam, że ty jak ta Moskwa nie wierzysz a tymczasem the serious man you are. Nie będe wiecej stroić sobie żartów, a już na pewno nie w komentarzach skierowanych do ciebie. Czyli poważnie, dlaczego miałbys odpowiadać ty czy ktokolwiek inny na proste pytanie: czy publiczne wyszydzanie najbliższych jest naganne?
    Odpowiedz większości: ciepło bierze się ze skarpety*
    Odpowiedz moja: żeby ukrócić podwójne standardy stosowane przez blogowiczów. Inna miarka dla swoich, inna dla obcych; zauważyłam to czytając kometarze po dłuższej nieobecności na blogu ateistów. I napisałam o tym nie po raz pierwszy zresztą, o ordynarnym wymiataniu innych spoza grona wspólnoty metodą huzia na Józia, o braku interwencji pozostałych na oczywiste grubiaństwo. Bo za przyjemnym uczuciem samozadowolenia z tytułu przynależności kryje się niebezpieczeństwo jednomyślności które zwalnia z myślenia i każe podążać za stadem, reagować jak stado tego oczekuje lub nie reagować bo to jest nasz człowiek.
    Brak interwencji pozostałych na na oczywiste chamstwo – to zachowanie ciągle mnie oburza i zapewne jeszcze nie raz postawię ciebie i @Tobermory i innych w krępującej sytuacji.
    * Tanaka zapożyczyłam, ale wydawało mi sie takie akuratne

    Tobermory
    8 stycznia o godz. 12:50
    @żabka konająca
    8 stycznia o godz. 8:13
    Nie wiem, dlaczego ci się zdaje, że postawiłaś mnie w krępującej sytuacji.
    Może cię rozczaruję, ale ja nie odebrałem onegdajszych wynurzeń zestresowanego pombocka jako szydzenia z własnej matki. To był frustrujący i budzący grozę obraz rzeczywistości, dramatyczny opis, drastyczny, ale (jak dla mnie) niesłychanie prawdziwy i poruszający w odbiorze. Sytuacja człowieka uwikłanego w przerastające jego siły zadanie…
    Może ja odbieram na innych frekwencjach?

    żabka konająca
    9 stycznia o godz. 6:10
    @Tobermory, „Może ja odbieram na innych frekwencjach?”
    Z pewnością i bardzo dobrze. Bo ja nie eksponowałabym (na tym samym blogu) najpierw oburzenia na zdziczenie obyczajów w relacjach rodzice-dzieci, a chwilę pózniej nie tłumaczyła pobłażliwie przykładu destrukcji związków rodzinnych. Dla mnie to był przykład skrajny, ale z obfitosci szkaradzieństw wypisywanych na kazdym blogu można było sobie wybierać.
    … frustrujący, budzący grozę, dramatyczny… tak, chyba mam inne doświadczenia życiowe, ale nie odważyłabym sie użyć takich porównań w sytuacji chwilowej opieki nad własną matką.
    Co ja tam pisałam o hipokryzji?”

    prawie że całość:
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/01/02/rozne-ludzkie-przyjemnosci-wpis-autotematyczny/
    i ostatni mój komentarz w następnym wpisie Pana Jacka. Przy okazji zwrócę uwagę na sposób w jaki interweniował Gospodarz blogu – może dlatego nie nawykłam arbitralnych ambicji obecnego.

    * donośnik do słów o Moskwie – parafraza tytułu kultowego filmu

  424. @Nefer
    5 marca o godz. 23:36
    Ja wiem, dlatego wepchłam do szuflady i ignoruję.

  425. Weź pigułkę.

  426. Wszystko co napisałam trzy lata (o zgrozo!) temu jest ciągle żywe, przybywają nowi blogowicze ale rozmawiając na tematy najpoważniejsze dotyczące relacji międzyludzkich, zasad moralnych niezależnych od wiary lub jej braku ciągle pojawia się wykręt : „ciepło bierze się ze skarpety”.
    Tutaj znajduję pomysłowość w obrabianiu nicka – bez komentarza.
    Nie mogę pożegnać się słowami „do widzenia” bo widzenia już nie będzie, mam jedynie nadzieje że wasza koleżanka wróci na blog, jeśli jeszcze poczuje jakiekolwiek pozytywne więzi z „Listami Ateistów”.

  427. @Contrarian 5 marca o godz. 21:07

    Dowcipne! Ale to musi być standardowe wyrażenie, które jednak odnosi się do czegoś zupełnie innego. „Człowiek pióra” wcale nie oznacza wioślarza, ale gdyby się uprzeć mogłoby oznaczać – na tym polega zabawa. To są hasła z publikowanej w „Rozrywce” „Krzyżówki z przymrużeniem oka”.

  428. @żabka konająca 6 marca o godz. 0:40

    Zacytujmy fragment tekstu pana Jacka Kowalczyka, na który zresztą sama się powołujesz:
    Przyznaję, nie zawsze odpowiednio szybko i sprawnie wyłapuję tych uczestników blogu, którzy przekraczają tę trudno czasem uchwytną, lecz istniejącą granicę między przyjemnością wizyty w blogowej kawiarni, a przyjemnością psucia innym tej przyjemności.

    Moim zdaniem już dawno przekroczyłaś tę granicę. Po co brniesz?

  429. Zafurkotała spódnicami i wyskoczyła.

  430. O, jeszcze jedna perełka ze wstępniaka Gospodarza Jacka Kowalczyka, który zalinkowała żabka:

    Niepisana zasada jest prosta: jeśli coś cię obraża, odwiń się albo po prostu wyjdź stąd. Obecność absolutnie nieobowiązkowa.

    Tutto qua. I to takie proste przecież!

  431. A ja ciągle pamiętam jak red. Kowalczyk napisal , że m.in z powodu brylujacej obecie pod nową dyrekcja forumowiczki kończy swoją dzialalnosc.
    Czy można prosić o założenie rejestru osób zawieszonych, zbanowanych, wykończonych , ktore same sie zmeczyly- bo nie nadazam . Zauważyłam np. że nie ma @Ortega, no i właśnie miałam się spytać @ kruk , czy wie cos, to i wchodze, a tu dowiaduje się ze i ona juz jest zniknieta.
    A aaa to za co zniknieto ja.
    @tanako, przykro mi ale pod Twoja dyrekcja blog zmienił się ogromnie na niekorzysc, jalowieje, pyskowki są zenujace , nadmiernie w nich uczestniczysz, wyrzucasz z klasy
    …. Wygląda to jak klasa nad którą nie panuje nauczyciel .Szkoda, bo przewinęło się tu tylu ciekawych ludzi,
    PS Ja nie pracuje na nocną zmianę , tylko każdy ma swój rytm biologiczny.

  432. @Szary Kot
    5 marca o godz. 23:21

    Bluźnisz!

  433. Przewijać, kurde, przewijać. I zachować spokój.

  434. Taka mysl spadla porannie na mnie…

    Moja wies jest podzielona. Przyczyny nie pamietaja najstarsi vikingowie. Obszar jest pare km fte i wefte. Wsia zarzadza zarzad, wybrany demokratycznie. Coroczne zebranie wszystek. Dlugosc kadencji (funkcji) dwuletnia. Czlonkowie zarzadu maja tzw „prawo podpisu” (teckningrätt). Po ang pre-emption right. Termin pl nie znam. Oczywiscie zarzad tez jest podzielona pogladami. Jakby inaczej.

    Ten zarzad, ekonomicznie odpowiada i zarzadza, wspolnym majatkiem wsi. Oczyszczalnia sciekow, pobor wody do picia (wg szw regul art spozywczy), drogami asfaltowanymi i gruzowymi, oswietleniem ulicznym etc. Calosc ekonomii rocznej jest ok 1mln Skr (wydatki). Bardzo pobiezny rachunek wykazuje, gdyby osoby zarzadu byly zgodne, koszt dzielony na wszystkie nieruchomosci, bylby ca 20% mniejszy. To samo taniej, lub za tyle samo wiecej. Ale nie…

    Moja wies jest podzielona. Zajecie pozycji bezgrupowej jest wlasciwie niemozliwe. Po prostu, musisz gdzies nalezec.

    A ja nie mam ochoty „nalezec gdzies”. Ja jestem freerider. Nieszczesliwie zlozylo, tez jestem zarzadu czlonek. Uczestnik debat comiesiecznych, codwutygodniowych.

    Dlatego pytanie mam, poranne, do @Wszystek Blogowicze Szanowne. Czy byc dalej „freerider” musze sprzedac, wyprowadzic ze wsi do innej wsi? Czy ateism to jest zyc nacodzien bez obecnosci tych boziow o dowolnej nazwie? Pytam, bo jakos nie wiem, wyraznie. Stary a glupi. Pytaniem pomocniczym byloby. Czy ateism to jest nieustanna klotnia z paniabozia, lub jesusmaryja czy jak kto zwal? Czy najstarsi vikingowie pamietaja o co kloca? Czy mozna klocic z kim co go nie ma? Jak mojej sasiadki w domu kawalek dalej nie ma to ja ani klocic nie moge, ani wymacac czy raka piersi nie ma. Empatycznie. Nie moge i juz.

    Taka mysl w oparach swiezomielonej kaffki, Seleuk

  435. „A ja ciągle pamiętam jak red. Kowalczyk napisal , że m.in z powodu brylujacej obecie pod nową dyrekcja forumowiczki kończy swoją dzialalnosc”.

    A ja ciągle pamiętam, że wiecznie kwaśne zamorskie gidie czepiły się tego blogu, by bez końca ogłaszać światu, jak im się tu nie podoba. I nie potrafią wziąć przykładu z pana Jacka i zakończyć działalność. A łżą bez mrugnięcia okiem. Kiedy się już przywołuje redaktora Kowalczyka, wypadałoby nie wypreparowywać z jego ogólnikowo sformułowanych przyczyn rezygnacji z prowadzenia blogu (blog, zdaniem pana Jacka wyczerpał swoą formułę, a on sam jest już zmęczony – takie były główne przyczyny) jednej forumowiczki i pleść z obowiązkową u dulskich asekuracją „M.IN.”, że to „m.in z powodu brylujacej obecie pod nową dyrekcja forumowiczki kończy swoją dzialalnosc”. Można byłoby powołać się na pana Jacka, gdyby użył takiego właśnie sformułowania. To, co zrobiła zyta2003 jest kolejnym świństwem, bezprawnym imputowaniem tego, czego nie powiedział, jest przykrawaniem cudzej wypowiedzi do własnych kudłatych myśli.

    Żeby niezmordowanie zamorskie nauczycielki dobrych obyczajów i elementarnej moralności same te obyczaje i zasady moralne rozumiały i przyswoiły, musiałyby się drugi raz narodzić.

    To one w swej ślepocie i kleszczowatości przyczyniają się do trwania konfliktów.

    „Czy można prosić o założenie rejestru osób zawieszonych
    „Czy można prosić o odpowiedź na pytanie, czy jesteś głupkiem
    „Czy można prosić o zawiązanie mi sznurowadeł

    A sama se zakładaj, odpowiadaj, zawiązuj, jedna z drugą grafinio.

  436. @seleuk|os| 6 marca o godz. 7:41
    Dobre to „fte i wefte” 🙂 Z tego co pamiętam to Ch. H. twierdził, ze on jest anti-theist, a pozycja atheist jest pozycja neutralna (default), nie wymagająca dowodu, ze czegos tam nie ma (https://en.wikipedia.org/wiki/Russell%27s_teapot). Takie stanowisko implikuje, ze juz rodzac sie jestesmy ateistami, tylko potem to się gmatwa dla niektórych. W sumie dość ciekawy problem. Dyskusja pono ciągle trwa. 🙂

  437. zyta2003
    6 marca o godz. 6:10

    A ja ciągle pamiętam jak red. Kowalczyk napisal , że m.in z powodu brylujacej obecie pod nową dyrekcja forumowiczki kończy swoją dzialalnosc.

    Zyto: jak słusznie zauważasz, jeśli m.in., to między innymi. Wśród tych innych powodów, bywa, że kryją się mało przyjemne dla niektórych innych.

    Czy można prosić o założenie rejestru osób zawieszonych, zbanowanych, wykończonych , ktore same sie zmeczyly- bo nie nadazam .

    Prosić można. Kto ma się zajmować takimi robotami? Pani Basia z sekretariatu prostego posła z ławy? Ja rzucam myśl, a wy go łapcie – powiedział ten, co ciągle coś gada. Mnie się zdaje, że mogłabyś osobiście zakasać rękawy i zrobić taką robotę. Na rzecz bloga miło się urobić.
    Jak już zaczniesz robić, a będziesz to robić z całą pewnością rzetelnie, to się dowiesz tego, czego nie wiesz, albo nie chcesz wiedzieć o tym, co prowadzi do tego, że ten i ów na blogu się przestaje pojawiać.

    Aha. I się zdziwisz. Bo zdziwi się każdy porządny obywatel: lista wyproszonych będzie tak krótka, że się do tego zawstydzisz, własną podejrzliwością, której tak łatwo przychodzi wyrażać pretensje pachnące pomówieniem. A zawstydzisz się z pewnością, wszak jesteś osobą sprawiedliwą i własne sądy sądzisz tak, jak i cudze.

    Zauważyłam np. że nie ma @Ortega, no i właśnie miałam się spytać @ kruk , czy wie cos, to i wchodze, a tu dowiaduje się ze i ona juz jest zniknieta.
    A aaa to za co zniknieto ja.

    Orteq tu świeżo wskoczył. Widać, że niekompletnie zuważyłaś. Co do @kruk, mam taką nieśmiałą prośbę, że się aż wstydliwie rumienię: a może byś się tak zapoznała z historią choroby koleżanki?
    Symptomy sama dokładnie demonstrowała, a przedstawianie diagnozy odbywało się wielokrotnie i dokładnie. Kto chce wiedzieć, łatwo może się dowiedzieć. Czemu nie wykonasz tej robótki poznawczej, a ogłaszasz końcowe orzeczenia?

    @tanako, przykro mi ale pod Twoja dyrekcja blog zmienił się ogromnie na niekorzysc, jalowieje, pyskowki są zenujace , nadmiernie w nich uczestniczysz, wyrzucasz z klasy
    …. Wygląda to jak klasa nad którą nie panuje nauczyciel .Szkoda, bo przewinęło się tu tylu ciekawych ludzi,

    Mówisz, że nadmiernie uczestniczę, ale nie panuję? I od nieuczestniczenia będzie opanowane?
    I kto tu pyskuje? Pokażesz palcem: Józio, marsz do kąta?! Józio wrzaśnie: to jest chamstwo i drobnomieszczaństwo! TWA mnie z blogu wypycha!
    Porównanie do szkolnej klasy jest calkiem dobre, ale słabe. Znaczy bowiem, że blogowicze to smarkacze, nad którymi musi być nauczyciel, co ma „panować”. Ci smarkacze rozrabiają, zamiast wziąć za swoją najprostszą regułę współżycia, do której niepotrzebne cytaty z regulaminów: dodawaj blogowi wartości, zamiast mu odejmować.
    Sama się przyznajesz, że należysz do tej smarkaterii, nad którą trzeba „panować”, czy to tylko inni są smarkacze?
    Co sama robisz, by na blogu było lepiej, z dnia na dzień i chwili na chwilę? Do innych masz pretensje, a do siebie – nie?

    Skoro „przewinęło się tu tylu ciekawych ludzi”, to ja myślę, że siebie do tego grona zaliczasz. I jak się przewinęło, to kiedy? Wtedy, kiedy Jacek Kowalczyk mówił, nie raz i nie dwa, że jest zmęczony jałowymi pyskówkami na blogu? Gdy musiał upominać zawziętych psujów bloga, a wreszcie paru usunąć?

    Tak mówisz, Zyto, i z wielką łatwością pretensyjnego mówienia o innych i blogu w ogólności, że nie jest jasne o czym mówisz. Skoro jednak mówisz, stań przed lustrem i powiedz do siebie, jako ta sprawiedliwa: o mnie tez tak z wielką łatwością można powiedzieć!

  438. Contrarian
    6 marca o godz. 8:36

    Przepraszam, ale na blogu ateistów sformułowanie „Takie stanowisko implikuje, ze juz rodzac sie jestesmy ateistami” odbieram jako niezgodne z naturalną kolejnością, która jest akurat odwrotna. To urodzenie się wszystkich bez wyjątku ateistami implikuje jakieś stanowiska, a nie naabarot. Najpierw jesteśmy dziećmi natury, dopiero potem się zaczyna papierowa paplanina.

  439. Contrarian, 6 marca o godz. 8:36

    Nie pamietam kompletnie jak urodzilem. W wieku pokomunijnym zauwazylem, jestem bozia. Na wagarach z lekcji religijnych przy jednej parafii. Grupowo z grupa jednych dziewczynek. Chyba te dziewczynki tez chcialy byc bozie. To byla sprawa przypadkowa. Zajeciem glownym i jedynym na tych wagarach byla gra w listonosza. To byla gra wstepnie erotyczna, ale niedokonczona.

    Mnie nic nie pogmatwalo Contrarian. Do dzis mam wyznawczynie mojej Boskosci. Problemy filozoficzne szersze chetnie mloce. Bez ostatecznych wynikow. Zadnych wynikow mlocki nie oczekuje znaczy.

    Pzdr Seleukos, letem mlocic lokalsow.

  440. zyto,

    Jako zamorska gidia, wczesniej znana jako tzw wyjechana, przeznaczona jestes do odstrzalu. No chyba ze sie zeszmacisz, jak niektore.. Wtedy nawet pozwola ci na zabawe wte i wefte. Inaczej, opcja pozostaje jedna:

    don’t like – don’t wanna
    don’t wanna – don’t hafta
    don’t hafta – not gonna

    Zabencja, wyglada na to, wlasnie skorzystala z tej opcji. Ciekawe czy dotrzyma slowa. Trzy lata temu chyba nie dotrzymala

  441. Tanaka

    Wiosna jak cholera, Tanako, więc mi trochę wstyd, że reaguję na osobników żywiących się, jak te misie koala, jedną strawą – konfliktami, wtedy dopiero są u siebie i dają głos. Ale weź nie reaguj. Przecież tak było z lekceważeniem chuligańskiego PiS za rządów PO: rósł w fałszywą siłę, a PO malało.

  442. No właśnie. Jest konflikt – jest i kolejna zamorska gidia.

  443. @ seleuk|os| 6 marca o godz. 8:52
    Seleuk, don’t leave us hanging. Since spring is coming, we (not majestic plural, as for sure I’m representing a few at least members of this distinguished forum) want to know what that postman game looked like.

  444. Orteq
    6 marca o godz. 8:52

    zyto,
    Jako zamorska gidia, wczesniej znana jako tzw wyjechana, przeznaczona jestes do odstrzalu.

    Kłamiesz, Orteq.
    Zamorskość nie jest żadnym powodem do odstrzału. Nie ma żadnego odstrzeliwania @Zyty.
    Kłamstwami, pomówieniami, psujesz bloga. Źle czynisz.

  445. Moje żabki mówią – robić swoje i ignorować, choć czasem bywa trudno.

  446. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 9:21

    Pewnie, że żabki mówią. Żabkom brak jednak uzębienia. Żeby się ciągle gryźć w język i nie mówić na kłamstwo – kłamstwo.
    @Zyta przedstawiła oczekiwanie: nie ingerować! Głosiciele kłamstw i fałszywych świadectw, krętacze i pomawiacze niech działają swobodnie.
    Następnie zostanie sformułowana przykra diagnoza: przykro mi, ale blog się zmienia na niekorzyść.

  447. Contrarian
    6 marca o godz. 9:10

    gra w listonosza, jaką ja zapamiętałem z czasu bycia nastolatkiem, polegała na tym, że przekazywało się słowne listy do wybranych osób, siedzących w tym samym pokoju, za pośrednictwem kogoś, kto pełnił rolę listonosza. Najważniejszy był kolor listu.
    Jeżeli listonosz powiedział, że przynosi list w kolorze czerwonym od Jasia dla Kasi, oznaczało to, że Jaś chce Kasię pocałować. Jeżeli Kasia się zgadzała, to wychodzili obydwoje na stronę, przy sporym chichocie pozostałych uczestników gry, i tam, mniej lub bardziej udolnie, całowali się.
    Gra była rodzajem sondażu atrakcyjności uczestników dla płci przeciwnej. Ci którzy nie dostawali listów czuli się fatalnie. I jeszcze bardziej tracili na atrakcyjności. Adresaci wielu listów, wręcz przeciwnie.
    Tak zapamiętałem tę grę, która budziła wtedy wiele emocji 😉

  448. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 7:38

    Ewo, masz rację, kurde, masz rację. Ale wielu ma rację, bo wielu mówiło: „Przewijać”. Bo żadne racjonalne i choćby najbardziej precyzyjne przedstawienie sprawy do mentalnych religiantów, czyli zaślepionych własną szlachetnością i słusznością, nie dotrze, bo nie czytają, by dotarło, lecz z oczywistym zamiarem „Jak by tu dziadowi/babie przy…..olić”. Poza tym w żadne intelektualne gimnastyki nie wejdą, bo nie potrafią. Sformatowani są na „nie”. Miałem znajomego rybaka, który każdą swoją wypowiedź po wypowiedzi rozmówcy zaczynał od „nie”. Tak jak wielu zagadniętych zaczyna wypowiedź od „To znaczy”. To, oczywiście, bezrefleksyjnie przyswojone tiki, ale i w tikach jest coś z psychiki tikającego zawodnika.

    W prywatnym życiu nawet nie do wyobrażenia jest sytuacja, że setki razy wpuszczam do mojego domu natręta, który przyłazi wyłącznie po to, by mi wytykać, co mu się u mnie nie podoba. A tu włażą z wiecznie krzywymi gębami, domagają się listy wywalonych za umysłowe bogactwo, galanterię i szlachetność oraz roznoszą po innych blogach, że tu się właśnie wywala. Z tego słyniemy. No to niech mają tę listę, proszę bardzo:

    Za niewinność za rządów Tanaki wywalony był grzecznie na krótką kwarantannę tylko Orteg. Słychać u Was, zamorscy lenie i łgarze?

  449. Tanaka
    6 marca o godz. 9:17

    Właśnie zamorscy mąciciele mówią najczęściej o odstrzeliwaniu. Na to wygląda, że mają niejasną świadomość własnego, niepohamowanego mącicielstwa i mówią niepewni własnych losów na blogu. Bryluje w takim mówieniu recydywista i kombatant Orteg.

  450. seleuk|os|
    6 marca o godz. 7:41

    Czy mozna klocic z kim co go nie ma? Jak mojej sasiadki w domu kawalek dalej nie ma to ja ani klocic nie moge, ani wymacac czy raka piersi nie ma. Empatycznie. Nie moge i juz.

    Po mojemu jest to zajęcie całkowicie jałowe. Ale są tacy, którzy je bardzo lubią. Wręcz nie potrafią bez tego żyć.
    Niejaki profesor Legutko, którego szczerze nie znoszę nazywa ich „ateistami Pana Boga”.
    Chcesz, przeczytaj na własną odpowiedzialność:

    https://www.wprost.pl/tygodnik/76879/Ateisci-Pana-Boga.html

    U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów.

    Charakterystyczny dla naszych czasów jest zmierzch postawy, jaką prezentują wojujący ateiści. Ateistyczna ideologia staje się specjalnością nielicznych maniaków, zaś dla większości przestaje mieć ona jakąkolwiek siłę mobilizującą.

    Ja nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za poglądy pana Legutko. Ale może będą dla Ciebie pomocne w znalezieniu odpowiedzi na pytanie zadane przy Kafce 😉

  451. Errata: Ja nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za poglądy pana Legutko. Ale może będą dla Ciebie pomocne w znalezieniu odpowiedzi na pytanie zadane przy Kafce 😉

    Bez skursywienia

  452. Czy neurotyczność jest czymś jednoznacznie negatywnym?
    To zależy od stopnia jej nasilenia. Jeżeli uniemożliwia codzienne funkcjonowanie, to z pewnością stanowi problem. Konieczna jest terapia.
    Całkowity brak tego, co nazywamy neurotyzmem wcale nie musi być zaletą. Bywa wręcz wymieniany jako jeden z symptomów psychopatii.

    http://online.synapsis.pl/Slowniczek/Psychopatia.html

    Brak lęku czy innych „neurotycznych“ objawów. Często opanowanie, spokój i łatwość mówienia

    Podkreśla się nasilenie cech neurotycznych u ludzi genialnych:

    http://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/dlaczego-geniusze-sa-czesto-neurotykami

    R. May pisał o profetycznych zdolnościach artystów i neurotyków.

    Pojęcie tak zwanej normy psychicznej jest pojęciem równie złudnym, co zwodniczym. Jest konstruktem czysto teoretycznym. Dowodzenie wyższości „nieneurotyka” nad „neurotykiem” ma dokładnie tyle samo sensu, co udowadnianie wyższości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy.

  453. A chodzilo tylko zestawienie przemadrzalosci jezykowych: polskiego wefte z angielskim hafta..

    Zabencja znowu probuje ‘not gonna’ majac dosc napastliwosci – ‘odstrzeliwania’ – na wyjechana. kruk zostala zbanowana, zabke konajaca zas znowu przeznaczono na ‘odstrzal’ przez nekanie napastliwoscia za poglady. Wiec ona sama siebie odstrzelila, zgodnie z przeznaczeniem.

    Mamo on klamie to infantylnosc piaskownicy. Tak dalej trzymac. I bron panie bucku – nie popuskac!

  454. ” frustrujący, budzący grozę, dramatyczny… tak, chyba mam inne doświadczenia życiowe, ale nie odważyłabym sie użyć takich porównań w sytuacji chwilowej opieki nad własną matką.
    Co ja tam pisałam o hipokryzji?”

    A co ja tam napisałem?

    „To był frustrujący i budzący grozę obraz rzeczywistości, dramatyczny opis, drastyczny, ale (jak dla mnie) niesłychanie prawdziwy i poruszający w odbiorze. Sytuacja człowieka uwikłanego w przerastające jego siły zadanie…

    I nie ja jeden tak to odebrałem:

    konstancja
    8 stycznia o godz. 13:46

    Tobermory
    8 stycznia o godz. 12:50

    z ust mi wyjąłeś…

    @żabka konająca
    6 marca o godz. 0:16

    Nie wiem, jakie uczucia ogarnęły ciebie wtedy, czy potrafiłaś wyobrazić siebie w sytuacji osoby stojącej przed takim życiowym wyzwaniem? Bo ja tak. Jeśli to nie dramat, to co?
    A ty wykrzesałaś z siebie tylko słowa potępienia i oburzenia na sposób jego opisania?

  455. Nic nie zrozumiano z postu pod 8:52? Zla wola czy zwyczajne nieuctwo jezykowe?

    Zal dusze sciska

  456. „Polityka” recykluje Mikołejkę średnio co 5 lat

    Pogratulować kultury i elegancji. Traktowanie profesora Mikołejko niczym odpadu …

    Profesor Mikołejko gości na łamach „Polityki” bardzo często. Z pewnością dużo częściej niż raz na pięć lat. Prawdopodobnie średnio co najmniej dwa razy w roku. Zapraszany jest często do radia TOK FM. I co tydzień jest gościem Kuby Wątłego w Superstacji. Żadne z tych mediów nie ma charakteru „religianckiego”.

    Profesor zapraszany jest z racji swojej ogromnej wiedzy. Skromności, która chroni go przed butą i arogancją wszystkowiedzących. Szczerością, która powoduje, że nie chowa się za hermetycznym językiem stricte naukowym. I wreszcie tegoż języka dostępnego w odbiorze dla „niewtajemniczonych”, który pozwala odbiorcy odnaleźć siebie w omawianej problematyce.

    Profesor nie sili się na bycie nieomylnym. Nie pozuje na kogoś, kim nie jest.
    Szkoda, że nie ma więcej uczonych tego formatu.
    Można się z nim zgadzać, w kwestii poglądów, lub nie.
    Ale nie ma powodów do traktowania go z buta.

  457. @wujaszek wania
    6 marca o godz. 11:04

    Wujaszku, wypadałoby czytać dokładnie. Ja tam zamieściłem link. Chodzi o omawiany tekst wywiadu z 2010 roku. Ten sam ukazał się na łamach „Polityki” już 3 razy.
    prowadził tutaj czyli do wydania z 25 grudnia 2015.
    Jeśli to nie jest recykling…

    Ale gratuluj, gratuluj, wyniośle i z nadęciem 😎

  458. Wyraznie napisano, pod 8:52, ze jedyna opcja pozostajaca Zycie to jej wlasne ‘odstrzelenie’ siebie przez ‘not gonna’. Przestac pisac po napasciach ustawicznych. O perfidnosci takiej taktyki Tobermory moglby gdyby chcial..

  459. NajwyzszyCzas na don’t hafta i not gonna

  460. @Orteq
    6 marca o godz. 11:17

    Nie rozumiem twoich aluzji, ani motywacji do pisania tego, co tu produkujesz, ale cieszę się, że zdrowie ci pozwala przynajmniej na bywanie tutaj, trzym się!

  461. „żadne racjonalne i choćby najbardziej precyzyjne przedstawienie sprawy do mentalnych religiantów, czyli zaślepionych własną szlachetnością i słusznością, nie dotrze, bo nie czytają, by dotarło, lecz z oczywistym zamiarem „Jak by tu dziadowi/babie przy…..olić”

    Pombocku, bardzo trafne ujęcie 😎

  462. Tobermory
    6 marca o godz. 11:11

    NIE! To nie jest recykling!

    Nawet dziesięciokrotne powtórzenie jakiegoś tekstu nie czyni odpadu, ani z tego tekstu, ani z jego autora.
    Chyba nie próbujesz insynuować, że Redaktorzy „Polityki” publikują byle chłam z uporem godnym lepszej sprawy?

    Wypadałoby precyzyjnie używać słów, zwłaszcza, kiedy ma się zwyczaj łapania innych za słówka.

    Nie pasuje Ci wersja kulturalna?
    Proszę uprzejmie, mówisz i masz: to jest pospolite chamstwo i prostactwo.
    Teraz pasuje?

  463. @wujaszek wania
    Co dla kogo odpadem, dla innego może być cennym surowcem do wykorzystania. Całe ekosystemy na tym bazują. Ale skoro recyklingowi chcesz koniecznie nadać znaczenie pejoratywne… W końcu to Ty sam określiłeś artykuł Mikołejki mianem odpadu.

  464. Dla osoby anglojęzycznej (lub podobnej), recycling nie ma konotacji odpadowej. To po prostu przywrócenie do obiegu. Czasami mówimy o kimś że recykluje swoje dawne publikacje. I nie mamy na myśli że jego poprzednie publikacje były odpadem. Tylko tyle, że wypadły z obiegu, i ktoś je przywraca w nieco innej formie.

  465. No i zchrzaniłam. Bo zmęczonam.

    Dla osoby anglojęzycznej (lub podobnej), recycling nie ma konotacji odpadowej. To po prostu przywrócenie do obiegu. Czasami mówimy o kimś że recykluje swoje dawne publikacje. I nie mamy na myśli że jego poprzednie publikacje były odpadem. Tylko tyle, że wypadły z obiegu, i ktoś je przywraca w nieco innej formie.

  466. Zaczynam mieć obawy, że ludzkość jest skazana na wybicie się wzajemne.

  467. Recykling = recyrkulacja, Wiederverwertung, ponowne użycie

    @paradox57
    6 marca o godz. 12:03

    @wujaszek wyróżnia się na tle tutejszych chamów i prostaków wybitną szlachetnością polegającą na wyszukiwaniu dla użytych przez nich (chamów i prostaków) terminów najbardziej pejoratywnych synonimów i insynuowaniu im (chamom i prostakom) najbardziej niskich i podłych intencji.
    Bo dopiero na takim tle gwiazda jego szlachetności może zabłysnąć pełnym blaskiem.

  468. @izabella
    6 marca o godz. 12:09
    Podzielam.

  469. @Tobermory
    6 marca o godz. 12:16
    Popieram.

  470. @Ewa-Joanna, @izabella

    Dziękuję!
    Aż mi się przypomniała awantura o „wyziewy” 😀

  471. @Orteq
    No chyba ze sie zeszmacisz, jak niektore.
    Zrozumiano oczywiście.

  472. Kto mi powie, że z wujaszkiem
    Nie dokształci się hałastra
    Temu złoję grzbiet kijaszkiem
    Przy świątyni Zoroastra 😎

  473. izabella
    6 marca o godz. 12:09

    Zaczynam mieć obawy, że ludzkość jest skazana na wybicie się wzajemne.

    Naszła mnie podobna refleksja przy czytaniu tego:

    izabella
    5 marca o godz. 17:37

    …wydaje mi się że na EP spotyka ją straszne bydło. Howgh, powiedziałam. Niech teraz świętoszki z EP się oburzają. 🙁

  474. Tobermory
    6 marca o godz. 12:39

    dziękuję. Doceniam 😉

  475. @wujaszek wania 12:44

    I co się natężasz. W końcu sam z każdym oddechem korzystasz z odpadu. Jakoś Ci to nie wadzi, a wręcz przeciwnie. Odpad to niekoniecznie śmieć, czyli z natury coś bezwartościowego, wbrew powszechnemu mniemaniu.

    Zauważ, że to Ty nadajesz pojęciu określoną wartość. Pozytywną lub negatywną.

  476. Szary kocie,
    Pozdrawiam z twoich okolic
    Gatwick…

  477. wujaszek wania
    6 marca o godz. 12:43

    „Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”

  478. Contrarian, 6 marca o godz. 9:10

    Contrarian, the „postman” game has been game without balls. In double sense, without. I think, once here, on that blog, I gave detailed description (manual) for the process of the „postman”. It has been mailbox without balls and without letters. At the same time, strange enough, balls have been involved. The manual I wrote in polish, I remember. Short version, but solid main feature.

    Do You want english or polish manual? So some „domestic” people will not be able to… Take a stand. Distinguished? Yes. In dual sense. You may not know Contrarian, as a new participant, the forum is very adorned. Wrong word maybe, better. Strait-laced? Catholic godesses strongly forbid such, even atheists. You know, catholic atheists.

    Seriously speaking. I am of the opinion that breaking sexual, own taboos is the first step in breaking taboos religious, political, philosophical, financial etc, etc. Later. Perhaps, one of the forum participants, could come to insight, how does sexual enlightenment look at 12-year-old girls. See Contrarian @legate’s post, two days earlier, completely incomprehnsible to me.

    with kind regards, Seleuk, lunchtime.

  479. paradox57
    6 marca o godz. 12:58

    I co się natężasz

    Równam w szeregu 😉

  480. izabella
    6 marca o godz. 13:09

    OK 😉

  481. @wujaszek wania 13:09

    To już jakiś postęp skoro tak chcesz to traktować. Ale gdybyś tak odnośnie meritum… Chyba że znowu Cię to nie interesuje, to co innego. Nie zmuszaj się.

  482. wujaszek wania, 6 marca o godz. 10:27

    Moja polska bylejaka polska. Niezrozumialem, co wg Ciebie „jalowe”. Badac cycuszki sasiadki, czy klocic??? Oba???

    Pozatym. Wiekszosc moich zajec jest „jalowa”. Patrz ten blog nprzyklad. Z upodobaniem zbieram takie zajecia. Nazywam je slabosci. Uwielbiam moje slabosci. Jak kolekcje ksiazek, czy obrazow, gdybym mial obrazy. Pare ksiazek mam. Taki rodzaj bibliofila „w slabosciach”. Slabosci kolekcionuje cale zycie dotychczas i mam powazny zamiar kontynuowac. Po ang hobby. Pozniej, po zyciu, to do Ciebie napisze albo zadzwonie komorkowo. Gdybym zmienil zainteresowania (hobby). A jak nie zmienie, znaczy nie napisze/zadzwonie

    Gdyby powaznie spojrzec to np zeglarstwo jest calkowicie jalowe zajecie. Znikad, donikad jest. Nie wspominam zajec sasiedzkich, nie tylko cycuszkowych.

    Link do Legutka przerzucilem. Nie dziekuje Wujaszku. Ten Legutka to musi byc „nadwislanski ynteletualysta”. Sucha woda, solony cukier. To, co ktos ma latwosc wypowiedzi, miejsce na domain ma bo… nie znaczy ma racje. Szczegolnie co bredzi o Skandynavia. On chce chyba (re)chrystianisowac Europe, znaczy legutkowac. „Szczesc jesusmaryja, zyczy Seleuk”. Re(), re(), re(chot). A ja Wujaszek tez mam wlasny domain. I co mnie zrobisz? Zlegutkujesz? Co z tego? Tam idiotysmy nie opowiadam. Jest granica, wstyd, nawet u agnostyk co ja. Moj domain jest http://www.softmould.com

    Twoje pytanie nie zrozumialem. Gramatycznie.

    Pzdr Seleuk, przy lunczyku.

  483. Legutko jako autorytet… 🙄

    „Tak naprawdę chodzi o zadymę. Rozpuszczeni smarkacze czują się kompletnie bezkarni. To jest typowa szczeniacka zadyma. Przy czym za zadymę to człowiek bywa – jak chodzi do szkoły i szkoła jest dobra – karany.”

    W 2009 roku dwoje maturzystów XIV LO we Wrocławiu zwróciło się do dyrekcji swojej szkoły z petycją o usunięcie z klas lekcyjnych krzyży, a następnie zorganizowali w szkole debatę na ten temat.

    Powyższy cytat to wypowiedź eurodeputowanego PiS i prof. filozofii Legutki na ten temat. Obrażeni uczniowie skierowali sprawę do sądu, domagając się przeprosin i wpłaty w wysokości 5 tys. zł na cel społeczny.
    Proces trwał 4 lata. Sądy pierwszej i drugiej instancji przyznały uczniom rację, ale Legutko nie uznawał wyroków i uparł się, że uczniów nie przeprosi. W końcu sprawa oparła się o Sąd Najwyższy, który ostatecznie oddalił odwołania Legutki, przyznając rację absolwentom XIV LO i wyznaczył 14-dniowy termin publikacji przeprosi. Ten jeszcze się zapierał, ale ostatecznie wyrok wykonał.

  484. @Tobermory 13:50

    Dobrze, że wszystko zakończone zostało przed dojną zmianą. Teraz to sąd mógłby Legutce skoczyć.

  485. @paradox57
    6 marca o godz. 13:54

    No, miał pecha Legutko.

    Gazeta pyta, Legutko odpowiada:

    G.Wrocławska: Rozumie Pan żal wrocławskich licealistów?

    L: Wie pan… Jeżeli młodzi ludzie dostają od starszego i mądrzejszego reprymendę, to powinni się zastanowić. A jeśli się nie zastanawiają, tylko wygrażają, to znaczy, że rzeczywiście są rozpuszczonymi smarkaczami.

    G.Wr.: Przeprosi ich Pan?

    L: Ja się tą sprawą nie zajmuję. Nie zajmuję się jakimiś przepychankami z młodymi ludźmi.

    G.Wr.: Jednak, skoro wytoczyli proces, to będzie Pan musiał przed sądem stanąć.

    L:Na razie o niczym nie wiem.

    G.Wr.: A co będzie, jeśli proces zakończy się wyrokiem nakazującym, by Pan Profesor przeprosił młodzież?

    L: Świat jeszcze nie zwariował.

    Legutko był w 2007 roku krótko (przez 3 miesiące) ministrem edukacji narodowej.

  486. PS
    Młodzi ludzie zastanowili się i… podali Legutkę do sądu 😎

  487. @Tobermory 14:05

    No ale jakże to tak? Nic profesor nie wiedział (co prawda na razie), a tu taka niespodziewanka. Musiał ten świat całkiem zwariować. I co to za szczęście, że przynajmniej polska część świata wskoczyła we właściwe koleiny. Właściwie to widzę tu poważne niedopatrzenie. Suweren powinien zrekompensować Legutce te straty finansowe i moralne jakie poniósł w wyniku niesprawiedliwego i krzywdzącego wyroku sądu. A może to już miało miejsce?

  488. @seleukos – dyskusje o nieistniejącym bogu – fakt, że coś nie istnieje, nie wyklucza o tym dyskusji. Inaczej jak byś sobie wyobrażał dyskusję np. o sprawiedliwości czy globalnym ociepleniu? Bóg istnieje w łepetynach wyznawców i jest bardzo dokładnie opisany w doktrynie kaka. A że jest konceptem przeraźliwie śmiesznym – to fakt. Przeczytaj Credo, czyli tekst, który „wierni” chóralnie recytują na każdej mszy, deklarując przy okazji, że wierzą w każde słowo tej deklaracji. Padniesz ze smiechu.

  489. A teraz kolejny profesor i działacz PiS trzęsie portkami, bo przyjdzie mu pewnie płacić za chlapanie ozorem bez zastanowienia.

    „„Dzisiaj wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy po rozmowach Okrągłego Stołu, gdy powiedział: podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”.

    Te słowa wygłosił jeden z jurorów debaty licealistów na temat przełomowego momentu naszych dziejów – obrad Okrągłego Stołu.
    Debata odbyła się w Pałacu Prezydenckim w przeddzień 30. rocznicy rozpoczęcia tych obrad, a jurorem wygłaszającym powyższe słowa był prof. Zybertowicz.
    Zaproszeni przez prezydenta Dudę uczniowie z zapałem brali udział w ciekawej, niecodziennej lekcji historii, w tej samej sali, gdzie rozmowy Okrągłego Stołu miały swój finał.

    Na skandaliczną wypowiedź Zybertowicza nie zareagował nikt z obecnych, ale 38 byłych uczestników Okrągłego Stołu zażądało od niego przeprosin za użycie „słów nikczemnych, nieprawdziwych i obraźliwych dla uczestników obrad Okrągłego Stołu po stronie opozycyjno-solidarnościowej” i wpłaty 50 tys. zł na rzecz Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    Zybertowicz zignorował liczne okazje do przeprosin, a teraz jego żona błaga o litość i pomoc ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich, bo małżonek przecież nikogo po nazwisku…

    Opluć, poniżyć, a potem powoływać się na wolność słowa…

    Obrażeni mogą dochodzić swoich praw w procesie cywilnym – o naruszenie dóbr osobistych, a tu kodeks nie przewiduje wolności kłamstwa.

  490. paradox57
    6 marca o godz. 13:16

    Nie zmuszaj się.

    Dobry z Ciebie blogmate 😉

  491. seleuk|os|
    6 marca o godz. 13:23

    toż pisałem, że Legutkę każdy czyta wyłącznie na własną odpowiedzialność.

  492. @paradox, Tobermory – „bo jeśli młodzi ludzie dostają od starszego i mądrzejszego reprymendę to powinni się zastanowić” – to jest odmiana doktryny „świętości nie szargać”, która jest w Umęczonej doskonale zakorzeniona. „Ja wójt to wama mówię” – to inna wersja. Jeszcze innym zjawiskiem jest brązownictwo, któremu sporo uwagi poświęcił Boy.

    Bo jeśli z wypowiedzi szanownego profesora Mikołejko przebija neurotyzm, to neurotyzm na pewno dobry jest! A w ogóle to jak można mówić o neurotyzmie – przecież profesor jest profesor, o!

    Bo w gruncie rzeczy rodakom się nie mieści w głowie, że ktoś może być inteligentnym człowiekiem – a jednocześnie ekscentrykiem, który w wywiadach wygłasza jednak rzeczy dość dziwaczne. Tak jak podobno całkiem niezły sutannowy spec od prawa rzymskiego może publicznie pleść androny o bruździe dotykowej i oczekiwać aprobaty – bo on przecie profesorem jest!

  493. Kto by mówił, że Legutko
    Się na młodych słusznie piekli
    Temu zepnę uszy kłódką
    Przy kaplicy świętej Tekli

  494. Sporo tu o prof. Mikołejce jako niebanalnej osobowości, ale i jako „ofierze” recyklingu rozumianego na dwa sposoby, czyli albo dobrze, albo źle.
    A ja chcę sięgnąć do źródeł i przypomnieć, skąd w ogóle wziął się prof. Mikołejko. Otóż wziął się z Kica, czyli legendarnego akademika przy ulicy Kickiego na warszawskim Grochowie. Tam zdobywał wielostronne przygotowanie do życia godne młodego intelektualisty i sznyt wielkomiejski wymieszany ze spuścizną tzw. prowincji w jej najbardziej interesujących i inspirujących przejawach. Jego kolega ze wspólnego pokoju, Krzysztof Sielicki (teatrolog i dziennikarz) jest, zdaniem Mikołejki, autorem definicji kicmena – osobnika, który studiuje na UW po to tylko, żeby mieszkać na Kicu. Słynny Gutek film mieszkał na Kicu 10 lat, choć dawno studia skończył.
    Mieszkałam na Kicu (Ubab) krótko, ale miałam przyjemność i zaszczyt poznać wiele interesujących postaci, które wspomina Mikołejko w wywiadzie poniżej zalinkowanym. Między innymi pożeracza niewieścich serc, księcia (autentycznego) Michała Woronieckiego. Ten, jak nikt inny, potrafił zmylić czujność cerberek na portierni w damskim akademiku i był widywany przez Mikołejkę z samego rana w oknach vis a vis, czyli Ubab
    https://polskatimes.pl/co-prof-mikolejko-robil-w-akademiku-na-kicu-fragment-wywiadurzeki-jak-bladzic-skutecznie/ar/768451

  495. A wszystko to jest tylko echem religianckiej doktryny wiary w autorytet. Religianci wierzą, że zmartwychwstanie jest faktem, bo istnieją na to „szczyre” świadectwa. Zapisane „świadectwa” niepiśmiennych rybaków, spisane w języku, którego nie znali… ale świadectwa!

    Religianckie portale roją się od „świadectw” – cudownych uzdrowień i duchowych przeobrażeń. Xiunce deklarują, że pójdą na koniec świata, żeby głosić. A jak ogłoszą, to lud na pewno im uwierzy! Religianccy internauci zarzucają niereligiantom, że Richard Dawkins jest ich „idolem”. Katolicki felietonista Szymon Hołownia deklaruje, że dla niego liczy się, KOMU wierzy, a nie W CO wierzy (a że wierzy Jezusowi – całkowicie wyssanej z palca postaci literackiej – to się nie liczy, bo „Jezus” jest autorytetem).

    To jest zupełnie przeciwieństwo normalnego, rzeczowego podejścia do rzeczywistości. A konsekwencją takiego podejścia jest automatyczne założenie, że traktując krytycznie wypowiedź profesora Mikołejki postponuje się samego profesora.

  496. @mag 6 marca o godz. 15:26

    Pasjonujące historie! Ta butelka na gazie… No i mamy na blogu problem, bo jak teraz ubrązowić profesora?

  497. Tobermory
    6 marca o godz. 14:45
    „Wolność kłamstwa”…
    Sądzę ,że coś by się znalazło w polskim KK. Jakby to było np. z pomówieniem?
    Inna metoda, metoda na odlew, i np. twierdzić ( w ramach wolności słowa) ,że ów błagający o litość jest „umoczony” w jakiejś aferze ( dla chcącego nic trudnego jeśli chodzi o grzebanie w życiorysie)…

  498. NA MARGINESIE:tak,tak = jak bylem mlody tez tak myslalem,teraz , po latach wielu zmian , prywatnie i w swiecie, przeczytalem Koran! Jak to zrobisz , w co nie wierze , bos zatrzeciewiony i smarkaty , przestaniesz /po slasku/ fanzolic i popisywac sie swoim malym mozgiem!
    Rzygac sie chce jak czytam wasze prymitywne wypowiedzi krytykujace kk, ktorego nie jestem czlonkiem!
    Wy nawet nie wiecie ,ze po tym jak islam rozszerza sie gwaltownie na swiecie na tzw. Zachodzie przestala atakowac ta prostacka lewicowa pras cz TV, koscily chrz.Robcie tak dalej:ja waszej kleski nie dozyje! Wy dzieki Kaczynskiemu z opoznieniem!

  499. Na marginesie
    6 marca o godz. 14:41
    Bóg – łepetyna.
    Był filozof* , który twierdził ,że wszystko co nas otacza, co widzimy,postrzegamy jest tylko tworem naszej wyobraźni.
    *-może @Tobermory bÄdzie wiedziaö , o kogo chodzi… ;–)

  500. @zezem
    6 marca o godz. 15:47

    Chodzi ci o solipsyzm? Sofista Gorgiasz (V-IV w.pne)

  501. O, następny „ałtorytet” nam zaświtał. On był młody, a jest stary i już wie!

  502. @zezem
    6 marca o godz. 15:44

    na kłamstwa i oszczerstwa są paragrafy w kodeksie cywilnym

    Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

    Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

  503. @Na marginesie
    6 marca o godz. 15:56

    Że jest starej daty, można się było domyślić od dawna. Najpewniej z pokolenia ufającego bez zastrzeżeń panom, wójtom i plebanom.

  504. Słówko recycling.
    Ponowne zawrócenie do użytkowania /ponownego zastosowania.

  505. Tobermory
    6 marca o godz. 15:52
    Wiedziałem,że gdzieś dzwonią… Z dawnych lat coś się w łepetynie
    pałętało…
    §§KK – tak więc dobry prawnik coś wyskubie* dla zainteresowanych…
    * a nawet i więcej.

  506. Tobrmory +Na marginesie: ale Koranu nie przczytacie!Dalczego , bo jak wiekszosc tu piszacych nie robicie w zyciu nic dokladnie ! Stad wasz lebkowate , godne koczkodana wypowiedzi! Do kogo pisalem????

  507. @zezem 6 marca o godz. 15:47

    Też nie pamiętam, kto to był. Ale współczesna neurologia to potwierdza. To znaczy jest to prawda – w tym sensie, że nie tylko postrzegamy świat wybiórczo, ale to co odbieramy jako bodźce z otoczenia to nie są bodźce – to są bodźce przetworzone i zinterpretowane przez mózg, inaczej rzeczywistość odbieralibyśmy jako chaos.

    W pewnym sensie pojęcie „ja” – czyli spójnej jednostkowej osobowości – też jest iluzją (co w ramach intuicji już od dawna postulują niektóre religie, np. buddyzm). Są teorie (np. wczesny Daniel Dennett), że pojęcie Boga jest jakoś zakodowane w mózgu, a przy tym niektóre mózgi są jakby bardziej skłonne do kreowania sobie „nadprzyrodzoności”. Do tego dochodzą badania nad świadomością (np. Antonio Damasio). Ogólnie rzecz biorąc, odpowiedzi należałoby szukać we współczesnej neurobiologii, nie w dziewiętnastowiecznej filozofii.

    Warto pamiętać, że do niedawna (jakieś 200-300 lat temu) ateizm w ogóle nie istniał jako opcja – każdy musiał wyznawać jakąś religię. Dlatego np. cenzurowano pisma Spinozy. W takim układzie dobór naturalny po prostu eliminował potencjalnych ateistów.

  508. Na marginesie
    6 marca, g.15:31
    Moje pokolenie (m.in. Mikołejki) raczej nie miało dylematów okołoreligijnych. Wielu z nas chodziło na lekcje religii do salek katechetycznych, bo wiązało się to z całkiem fajnym spędzaniem czasu. Spotykała się młodzież z różnych szkół z zasięgu danej parafii. Były to wiec spotkania towarzyskie, z których wynikła niejedna para (chłopak plus dziewczyna), a księża naprawdę się starali, by nas nie zanudzić i nie zniechęcić. Nie rozliczali nas z obecności w kościele, ba – dopuszczali do ostrych dyskusji światopoglądowych, no i wiedzieli, że mogą nam skoczyć, więc lepiej nas w ogóle nie stracić.
    Gdy dorośliśmy do małżeństw, do rzadkości należały śluby kościelne. Mówię o kręgu swoich znajomych. W Polsce gminnej i powiatowej pewnie było inaczej.
    Moda na „wiarę”, cokolwiek to znaczy, ostentacyjne przyjmowanie sakramentów zaczęła się w latach 80. jako pokłosie zjawiska JP2 i Solidarności.
    Chyba nikt nie zaprzeczy, że płynna „sinusoida” religijności znowu spada (oczyma duszy widzę to na stosownym wykresie), bo kaka w swoim triumfalizmie po 1989 zszedł całkiem na manowce. Tym razem, mam nadzieję, nie odbije się od dna. Zostanie skazany na peryferie. Zanim jednak to się stanie (oddzielenie W PRAKTYCE kościoła od tronu), przyjdzie o to powalczyć, czyli przede wszystkim odsunąć PIS od władzy.

  509. @xpawelek
    6 marca o godz. 16:07

    Do kogo pisałeś??? Allach raczy wiedzieć.

    Der Paulus schrieb an Irokesen:
    Euch schreib’ ich nicht, lernt erst mal lesen!

  510. Kto by rzekł o Mikołejce:
    To ateusz pełen wiary
    Tego zmiażdzy się w kolejce
    Do relikwi św. Klary

  511. Z pamiętnika lekarza na placówce wysuniętej.

    Pan doktor: sprawdzę, czy ma pan prawidłowy odruch wymiotny.
    [wsadza pacjentowi rękę do gardła]
    Pacjent xpawelek: co pan robi w moim gardle, panie doktorze?
    Pan doktor: kręcę ręką, żeby sie pan zwymiotował.
    Pacjent xpawelek: i długo pan doktor tak będzie fanzolił?
    Pan doktor (zrezygnowany i rozczarowany): nie ma pan odruchu wymiotnego. To niezdrowe!
    Pacjent xpawelek: wszystko w porządku panie doktorze. Mam odruch wymiotny!
    Pan doktor: co pan musi zrobić, żeby się zwymiotować?
    Pacjent xpawelek: wchodzę na blog LA. Od razu chce mi się rzygać!

    Pan doktor (po dłuższej chwili milczenia): jak się panu z tym żyje?
    Pacjent xpawelek: Robcie tak dalej: ja waszej kleski nie dozyje!

    Do gabinetu wchodzi asystentka medyczna Nososztuczna i robi pacjentowi xpawelkowi potrójną lewatywę. Następnie wali pacjenta donicą od paprotki w łeb, zezwłok zarzuca sobie na ramię, wyciera ślady ścierką i wychodzi.
    Pan doktor wzdycha i pogrąża się w fachowej lekturze.

    * * *
    Kurtyna!

  512. @Tobermory 6 marca o godz. 15:56

    Dwie uwagi: po pierwsze te paragrafy są notorycznie nadużywane przez osoby z rozszerzonym dostępem do „wymiaru sprawiedliwości”. Szeregowy poseł pozwał GW za opublikowanie nagrań rozmów na temat Srebrnej. Miłościwie nam rządząca partia zatrudnia tabuny prawników, którzy wręcz prą do pozywania za „zniesławienie” nawet jeśli nie widzą szans na wygraną – bo i tak dostaną pieniądze za wkład pracy. Lawina pozwów przeciw opozycji – to sprawdzony (nie tylko nad Wisłą) sposób na sparaliżowanie opozycji.

    Po drugie: w polityce i debacie publicznej obrona nie jest nigdy tak widowiskowa jak atak. Pisał o tym np. Umberto Eco, komentując taktykę Berlusconiego. Nawet najbardziej absurdalne pomówienia podchwycą media. Zaprzeczenia są dużo mniej medialne.

  513. @Tobermory, Tanaka – twórczość prima sort! 😀

  514. @Tanaka 6 marca o godz. 16:24
    Zapomniałeś o zaszyciu catgutem!

  515. @Ewa-Joanna 12:36

    Już wiadomo. Orteq bywa tu jedynie dla tych kilku jeszcze nie zeszmaconych. Żeby podtrzymywać i umacniać.

    @Tobermory 16:13

    Kolejny gość mający problemy z samoidentyfikacją? Z rodzaju tych: czy pan wie, kim ja jestem?

  516. @Tanaka

    Czy zdążył aby się zrealizować na parapecie?

  517. @Na marginesie
    6 marca o godz. 16:24

    Fakt, że niektórzy nadużywają tych paragrafów (pytanie, z jakim skutkiem) nie powinien powstrzymywać owych 38 „okrągłostołowców” przed pociągnięciem do odpowiedzialności tego, nie znającego poczucia wstydu, oszczercy. Potencjalny wstrząs portfela dotarł już do jego żony, może dotrze i do niego.

  518. Tanaka:odp. twoimi ” faktami”:wg . ciebie , nawet Hitler byl wierzacym katolikiem ! Jestes jedyny na poludnie od bieguna polnocnego ktory tak twierdzi!
    Daj to sprawdzic Tobomery , bo on zdaje sie ma cos wspolngo z Niemcami i chyba potrafi czytac w tym jezyku!
    Dla mnie , tanaka , jestes przykladem dziennikarza nieodpowiedzialnego za swoja robote, piszesz bzdury , ale jak to w kraju nadwislanskim masz duzo potakiwaczy! Ci potakiwacze beda zgodni na to jak napiszesz ze na Placu Defilad spalon w 1294 r. przeciwnika kk!

  519. @xpawelek
    6 marca o godz. 16:53

    Sprawdziłem na razie coś dla ciebie, po polsku, żebyś nie miał wymówki, że obce i nic z tego fanzolenia nie jarzysz

    https://www.youtube.com/watch?v=C5ffPqgU0zI

  520. I jeszcze to: Ks. Jankowski – pedofil modelowy
    https://oko.press/ksiadz-jankowski-pedofil/

  521. Kto zaś rzeknie: z xpawełka
    Żaden znawca jest Koranu
    Ten od tortur się rozełka
    W kazamatach Watykanu 😎

  522. Tobermory
    6 marca o godz. 17:20

    Niestety, tak się zachęca cholerycznego gbura do bywania. To nie wymówka, Tobermorku, lecz smętna konkluzja, boć i sam od rana do nocy grzeszę. Takie to TWA, że nie idzie w prostych sprawach przyjąć wspólny front.

  523. wbocek: aha , wspolny front , byl za Hitlera:spytajTobermory!
    Tobemory:o ile mieszkasz w Niemczech i o ile moge radzic , zajmij sie SS , HJ, BDM, itp organizacjami!
    Roznica m. Niemcami a Polska:wg .zrodel angielsko-niemieckich Pius chyba 12 uratowal przed hitlerowcami niezliczona liczbe Zydow ; a tylko obawy Hitlera , po powieszeniu Mussoliniego, ze Wlosi pojda masowo przeciw Niemcom wstrzymaly Hitera od zamordowania Piusa ! Naturalnie Polacy wiedza lepiej , bo jak zawsze mniej -wiecej czyli mniej!

  524. Alicja-Irena
    6 marca o godz. 13:09

    Kędy to fruniesz, ha? Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba?

  525. @xpawelek
    6 marca o godz. 19:37

    Jak nie będę wiedział, czym mam się zająć, to się ciebie spytam. Na razie nie odczuwam braku własnych zainteresowań.
    Nie odniosłeś się do moich propozycji dla ciebie podanych powyżej, więc pewnie jesteś nimi równie zainteresowany jak ja twoimi.
    Wygląda na to, że jesteś strasznie nabuzowany agresją, której nie możesz nigdzie indziej rozładować, współczuję 🙁 Zanim więc wepchniesz jakąś niewinną staruszkę pod autobus, zajrzyj zawsze tutaj i wrzuć parę wykrzykników, może ci ulży.

  526. Szary Kot
    6 marca o godz. 19:46

    A może do tego gdzie cytryna dojrzewa?

    @Alicja
    Dzięki za ptaszki, czegoś umkły

  527. Zyto,
    ażeby przedstawić Ci listę indywiduów zbanowanych wraz z informacją, za jakie przewinienia, to administrator bloga musiałby wcześniej założyć kartotekę. Otóż administrowanie blogiem nie jest argumentem pozwalającym na posiadanie takowej. Prywatna kartoteka, to złamanie prawa. Gdyby administrator posiadając ją odpowiedział na zadane przez Ciebie pytanie, złamałby obowiązujące prawo w tym zakresie. Tobie też mogłoby się „dostać” za „podżeganie” do popełnienia … itd. 🙂 , że nie wspomnę, iż moglibyście się wtedy stać „zorganizowaną grupą przestępczą”, co mogłoby implikować pojawienie się panów agentów przed drzwiami w środku nocy, czyli o 6 rano, znaczy AM dla jasności.

  528. Pomamroczę sobie że dzisiaj to był survival bo śladów nie wyratrakowali a w nocy świeży śnieg napadał :/

  529. Żona Zybertowicza pisze do Bodnara

    Katarzyna Zybertowicz zwróciła się do rzecznika praw obywatelskich o „ostudzenie emocji” opozycjonistów, „wezwanie tych ludzi do opamiętania” oraz interwencję w sprawie „próby zastraszenia i finansowego zniszczenia” jej męża. „Czy sprawdzili ceny ogłoszeń, których domagają się w swoim wezwaniu? – pytała. – Trzeba nie mieć umiaru albo być oderwanym od życia przeciętnej polskiej rodziny, by dodatkowo domagać się jeszcze wpłaty 50 tysięcy złotych – sumy przekraczającej moją roczną pensję!”.

    Podkreślała, że jej mąż po prostu „przedstawia rzeczowo swoje poglądy” i „korzysta z wolności słowa”, „jest gotowy do najtrudniejszej debaty, gdy tylko występuje wola dialogu”. Dziwi się, „gdzie się podziała ta dawniejsza swada, erudycja, zmysł analityczny obecnych przeciwników politycznych, którzy dziś jedynie grożą, straszą pozwami lub wylewają swoje skwaszone emocje na Twitterze”.

    Wyzłośliwianie się na przeciwników w liście do RPO i żądanie od niego, aby „wezwał tych ludzi do opamiętania” to nie jest najlepsza droga do uzyskania wsparcia.
    Na miejscu „tych ludzi” zostałbym przy pozwie, bez litości.

  530. @Nefer
    6 marca o godz. 20:18

    Survival w świeżym śniegu to sama przyjemność 🙂 Wyobraź sobie roztopy zamarznięte w nocy na beton i nie ratrakowane 🙄 Bez piersiówki z koniakiem nie ma co startować.
    A ty? Cała i zdrowa, jak mniemam?

  531. Tabomery : dla ludzi twego pokroju ideologia jest wazniejsza niz zdrowy rozsadek !Pytalem o Hitlera: odp. jak faszysta= obelgami !
    Podaje: Onet-Wiadomosci 27.02. Cenckiewicz:ks.Jankowski byl…. I znowu nie zastosuj metody piszacych tu potakiwaczy:zmiana tematu!
    I jeszcze raz :nie zbaczaj z tematu!Pracowalem w przemysle :tacy jak ty mogliby byc w najlepszym wypadku goncami.Tam liczy sie fakty a nie zbaczanie z tematu!

  532. Na marginesie, 6 marca o godz. 14:41

    Ja moge rozmawiac o rzeczach „nieistniejacych”. Podalas nprzyklad sprawiedliwosc, ocieplenie. Ja takie abstraky rozmawoam o. Uzywajac argumentow wymiernych (zmierzyc zwaxyc etc). Moga byc wymiernie statystycznie. Ja moge rowniez ustalic warunek wejsciowy rozmowy. Jednostki miary. Nprzyklad, rozmiar Wszechswiata, zmierzyc czasem albo parsekami, jakby kto uparl. Jakby kto bardzo uparl, mozemy Na_marginesie wprowadzic za jednostke peto kielbasiane. Oczywiscie musielibysmy zgodzic na standarysowana wielkosc peta kielbasianego.

    Pojecia pan/pani bozia z trudnoscia daja mierzyc. Jedyna miarka jaka moge uzyc jest moja wlasna boskosc. Znaczy trzeba obiektywnie ustalic moj rozmiar boskosci. Patrz peto kielbasiane. Pobiezne rachunki wskazuja. Dowolna bozia DB=0,76x S^0,82.
    S= 1 seleuk (ISO), 0,82 jest tzw stala boskosci

    Credo przeczytalem. Ver lat/ang. Historii sobor nicejski dokladnie nie wiem. Z cala powaga stwierdzic przypuszczam, niezle byli popici. Nadmiar trunkow szkodzi, nie tylko pijacemu. Przede wszystkim otoczeniu szkodzi. To jest choroba socialna.

    Pzdr Seleukos

  533. Ty Tabomery uważaj sobie lepiej, obelżysto jeden, do gońca w przemyśle się nie nadawasz nawet. Mówi ci to XXXLŻYCZLIWY!

  534. Nefer
    6 marca o godz. 20:09

    Się okaże, gdy doleci,
    Wyląduje (dzięki Bogu!),
    Wyściska kuzynki dzieci
    I wloguje się na blogu.

    Tobermory nadał rytm…

  535. @xpawelek
    6 marca o godz. 20:27

    1. Niedawno domagałeś się dowodów na pedofilię Jankowskiego. Dostarczyłem ci informacji.
    2. Hitler był ochrzczonym katolikiem, nigdy nie dokonał apostazji, ani nie zmienił wyznania, a Kościół nigdy go nie ekskomunikował, do dziś!

    https://www.katholisch.de/aktuelles/aktuelle-artikel/kreuz-und-hakenkreuz

  536. Tyle bledow literkowych to dawno nie zrobilem. Sorki Na_marginesie

  537. W ogole musze do @Wszystek stwierdzic. Czytajac ostatnie wpisy, wieczornie.

    Jest katolicysm zbiorem skonczonym paralitykow (jezdza na inwalidzkich wozkach, zeby nie upasc). Nawet ci co zdrowe nogi maja. Uwazajac, wozek inwalidzki za standardowe wyposazenie kazdego czlowieka. Posiadanie wozka. Nieznaczy to jednak…

    Nie znaczy to ze paralitykow nie ma w innych zbiorach. Sa, tylko mniejsza ilosc. Katolicyzm nie zabezpiecza, wspomaga paralitysm (niedojdysm). Poza jednak rowniez istnieja. Moga np pracowac w przemysle.

    pzdr Seleuk

  538. Kto by twierdził, że z legatem
    Nic nie zaznasz życzliwego
    Tego się zadławi gnatem
    U prałata Jankowskiego 😎

  539. @Tobermory

    Dzisiaj musiałam sobie sama ślad zrobić żeby zjechać a bardzo odważna nie jestem, backcountry jakoś mnie nie pociąga. I gorąco jak na patelni, jutro t-shirt :/ czy cała i zdrowa (dzięki) to się okaże w piątek po południu, żeby nie zapeszyć. Jeszcze się nie wywaliłam ale za to udało mi się wstać z kolana 🙂 Obawiałam się zamrożonego betonu ale nawet w nocy nie ma mrozu a w dzień roztopy i wolny śnieg. Nieważne, staram się nabrać wprawy.

  540. Nefer
    6 marca o godz. 20:18

    No, ja tu do foć zaglądam, względem tego, że śnieg napadał i nie wyratrakowali, a tu lotnisko z wróblem.
    Wróć Luciu, wróć i foć!

  541. Nie mam weny do rymowania, mogę tylko prozą 🙁 dobre te moskaliki (chyba nie pomyliłam nazwy)

  542. @Na marginesie
    6 marca o godz. 15:31
    To wyraźnie widać na blogu, ten mit autorytetu – jak był Jacek Kowalczyk, to nie było zarzutów, że banuje, że niesprawiedliwy i że nie dorasta itp. bo to był PAN REDAKTOR. A któż to jest Tanaka? Jakiś, nie wiadomo kto, po nim można się wozić, oczerniać ( znaczy mieć własne zdanie), opluwać (wyrażać swoja opinię) itp.

  543. Tobermory
    6 marca o godz. 20:23
    Żona Zybertowicza pisze do Bodnara

    Mój komentarz
    PiSowscy politycy, w tym polityk-deweloper Jarosław, ideolodzy, profesorowie politolodzy, socjologowie, posłowie, funkcyjni senatorowie (jak np. Bielan, który zmieniał barwy trzy razy), kłamią, insynuują, pomawiają, poniżają, wykluczają swoich konkurentów politycznych ze wspólnoty polskości, itd., przy czym idą w swoich wypowiedziach na całość, w zaparte, swoje kłamstwa, wykluczanie i pomówienia przestawiają jako poglądy.
    Że co, że nie można głosić swoich poglądów? To jest zwykła wymiana poglądów, dyskusja – zapewniają. W taki mało skomplikowany sposób czynią na użytek gawiedzi swoje wypowiedzi pożytecznymi, łagodnymi, konstruktywnymi, twórczo krytycznymi i idą konsekwentnie dalej w rzeczywistość wirtualną żądając uznania dla swoich kłamstw.
    Otrzymują takie uznanie od gawiedzi i traktują ten należny odzew jako umocnienie ich mandatu dla szerzenia dalszych kłamstw w imieniu Polski, ojczyzny, dobra ludu, interesu narodowego, wolności słowa i dziesiątek innych nietykalnych, niepodważalnych, niedyskutowalnych (w ich pojęciu i oczekiwaniu) komunałów, traktowanych jako świętości uprawomocniające ich kłamstwa.
    Pzdr, TJ

  544. O banowaniu, na dobranoc…

    Znow jaka klotnia z Orban. Cos mnie zdaje, zakonczy duzym brakiem cierpliwosci. Znaczy banowankiem.

    https://www.reuters.com/article/us-hungary-eu-epp/hungarys-ruling-party-wants-to-stay-in-european-peoples-party-despite-criticism-idUSKCN1QM1MZ

    dobranoc Seleuk

  545. Na marginesie
    6 marca o godz. 16:27
    @Tanaka 6 marca o godz. 16:24
    Zapomniałeś o zaszyciu catgutem!

    paradox57
    6 marca o godz. 16:38
    @Tanaka
    Czy zdążył aby się zrealizować na parapecie?

    * * *

    Asystentka medyczna Nososztuczna otworzyła drzwi do schowka na szczotki i wrzuciła zezwłok Pacjenta xpawelka.
    Zszyję mu łeb catgutem pomyślała. I tak zrobiła.
    Walnięty donicą zezwłok Pacjenta xpawelka poruszył się i zajęczał:
    siostro, niedobrze mi, mam ochotę rzygać!

    Asystentka medyczna Nososzuczna znieruchomiała i przybrała adekwatny wyraz twarzy. Chwyciła następnie wiadro ze stali nierdzewnej, z wytłoczonym znakiem producenta MSO: Magnitogorska Stalownia im. Ordżonikidze – i rąbnęła w łeb zezwłok Pacjenta xpawelka.
    Pacjent znieruchomał w pozycji kolankowo-łokciowej.

    Już ja mu dam szycie catgutem
    gdy w trupie życie takie jest zepsute!
    Okłamał doktora, że rzyga tylko na blogu
    niech teraz trupią duszę odda swemu bogu!

    Asystentka medyczna Nososztuczna wywlekła zezwłok Pacjenta xpawelka za kamasze ze schowka. Usadowiła go na parapecie i mruknęła: no, jesteś zrealizowany. A teraz – spadaj!
    Otworzyła okno, fachowo popchnęła zezwłok Pacjenta xpawelka, spojrzała w dół i zaczęła liczyć. Po doliczeniu do 144 pomyślała głośno: stało się, co stać się miało! Zamknęła okno, wytarła parapet ścierką i westchnęła.
    Następnie wyjęła z kieszeni fartucha „Żywoty pań swawolnych” i oddała się lekturze.

    * * *

    Kurtyna!

  546. A kto twierdzi że na blogu
    Chamstwo i prostactwo hula
    Tego się wymoczy w grogu
    w kościele Chrystusa Króla

  547. @seleuk|os|
    Na temat tutejszego gadania o bozi…
    bym powiedziala, że to bardziej gadanie o skutkach. jak tu:
    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24523020,ksiadz-zmienil-intencje-podczas-mszy-za-zolnierzy-wykletych.html?disableRedirects=true#s=BoxOpCzol5
    Podleśna: – Zaczęłam mówić wszystkim, co się tutaj dzieje. Zakonnica krzyknęła: A czy pani nie wie, że to byli ubecy? Proboszcz wołał, żeby z nami nie dyskutować. Rozpłakałam się, cała się trzęsłam. Podszedł do mnie wtedy inny ksiądz i jakiś świecki mężczyzna. Popychając mnie i szarpiąc za ramiona krzyczał, że wyniesie mnie na kopach i da mi w mordę. Przestał, gdy mu powiedziałam, że to nagrywam, choć nie nagrywałam. Na koniec, od nieznajomej kobiety usłyszałam: „Trzeba było piątkę dzieci urodzić, to byście nie miały czasu na takie awantury”.

  548. Kto tu śledzia wsadzi w spodnie
    czym zachowa się niegodnie
    temu kęsim tu zrobimy
    aż łachudrom zrzedną miny.

  549. Nefer
    6 marca o godz. 21:35
    @Tanaka
    Naści gapo
    https://photos.app.goo.gl/mCeTkr3zHxWaA3M57

    * * *
    Gdy Gapiszon się zagapi
    i nagapić się poszkapi
    wiadrem trza mu w łeb przysolić
    by huncwota zadowolić!

  550. izabella
    6 marca o godz. 22:03

    A kto twierdzi że na blogu
    Chamstwo i prostactwo hula
    Tego się wymoczy w grogu
    w kościele Chrystusa Króla

    * * *
    Wymoczony w grogu cham
    drze się głośno: jak chcę sam!
    Gwoździe dajcie tu ze cztery
    i przybijcie – do cholery!

  551. Okay guys … here it goes:
    Coś mi się tu dziś nie składa
    skąd to nagle tyle gada
    jątrzy, bluzga, ogniem bucha
    snadź go siara udobrucha.

  552. A kto dzisiaj, przy Popielcu,
    Nawpierniczał się świniny,
    Tego mają na widelcu
    Watykańskie tłuste syny.

  553. Kto zaś nogę od kurczaka
    W środę popielcową pożarł
    Temu tyłek złoi snadnie
    Osobiście Matka Boża

  554. Kto mi powie, że Tanaka
    Da napisać coś rozumnie
    Temu szpadlem wytnę flaka
    U Cystersów wprost na gumnie

  555. Święty Józef wrzaśnie zgoła:
    czyś ty dureń, czy pierdoła?
    Więc Jezusek szepnie cicho:
    niechżesz cię już porwie licho!

  556. Tobermory:Obydwu artykulow nie czytales do konca ! Rzygac sie chce : wsrod piszacych w Polityce jestes drugim znanym mi takim kretaczym !Obrzydzenie ! Tego w jez. niemieckim nie doczytales , a gdybys mial o kzje zapytac o to oczytanego Niemca to tylko bys wyczul co mysli o takich jak ty!

  557. Gdy seleukos tłucze Greka
    ten na górę zaś ucieka
    co się zowie górą Atos
    więc przyznajcie: jest w tym patos!

  558. gdy ktoś świra ma na blogu
    i złośliwie strasznie plecie
    trzeba podziękować Bogu
    bo katolik to jest przecież!

  559. Toż seleukos w szwedzkiej gminie
    w jego głowie nic nie zginie,
    matma, fiza, nic nie obce
    nie da zwieść się na manowce.

  560. Szwedzka gmina, krag polarny,
    boski seleukos jest mocarny.
    Giętki w słowach jest on przecie,
    nie trzy-po-trzy wartko plecie.

  561. Ozzy,

    Dzieki za Larkin Poe. Bardzo utalentowane siostry. Podczas wywiadu powiedzialy miedzy innymi, ze chca pozostac przy korzeniach muzyki poludnia. One robia to z wielka pasja.

    David Letterman w swoim programie mial wielu legendarnych artystow i unikalne wystepy. Do tego wywiady ktore juz przeszly do historii.

    Wracajac do korzeni o ktorych mowia Rebecca i Megan. Przypuszczam ze widziales The Kennedy Center Honors Buddy Guy. Morgan Freeman mowi o poczatkach artysty i o wyjezdzie do Chicago. Dalej wystepuja Tracy Chapman, Gary Clark, Jr. i Jimmie Vaughan, Beth Hart i Jeff Beck. Na koniec oczywiscie Sweet Home Chicago w wykonaniu Bonnie Raitt.

    Enjoy!

    https://www.youtube.com/watch?v=IXj-oK2PCcw

  562. Ewa-Joanna, 6 marca o godz. 22:04

    Dziekuje za link. Tresc moze niezaskakujaca, ale miejsce. Dla mnie. Ha. W tym kosciele, wagarowalem z religii. W czasach mojej chlopiecosci dookola byly olbrzymie gory gotyckich cegiel do budowy (dalszej). Bardziej rozlegle jak kosciol. Okoliczni dziewczynki i chlopcy budowali rozne kryjowki. Do gier niekomputerowych. Jak znudzili karmic misie naprzeciwko kanapkami. To byla jedna z granic (obrzeze) mojego dziecinstwa. Drugie bylo Port Praski.

    Tanaka, Contrarian, w srodku nocy

    Nikt jeszcze o mnie (do mnie) nie napisal renga (renku). Rumienie jak niedojrzala panienka, tuz przed dojrzeniem. Niestyety nie potrafie odwzajemnic. Brak talentu. Moge tylko podziekowac.

    Pzdr Seleuk, do wieczorka. Mam nadzieje cos bedzie klawiature strzepic.

  563. Kto by blog zaśmiecał,
    bydłem, świętoszkami,
    temu wieczne modły,
    ze starymi mniszkami. 😉

  564. Kto złośliwie się uśmiecha,
    zza węgła czy słupa,
    temu reszta życia,
    w służbie u biskupa. 😉

  565. Grog doda animuszu,
    humoru grog doda,
    złośliwość przeminie,
    jak deszcz i niepogoda. 😉

  566. Tobermory
    6 marca o godz. 22:49

    Kto mi powie, że Tanaka
    Da napisać coś rozumnie
    Temu szpadlem wytnę flaka
    U Cystersów wprost na gumnie

    Ja to powiem, a twój szpadel
    zawiedzie cię srodze
    kiedy utknie
    we świńskim odchodzie 😉

  567. „Kto nie z nami, przeciw nam”,
    ktoś się tu wydziera,
    a kultura dyskusji
    po cichu umiera 🙁

  568. Kto mi powie, że wujaszek
    W odchodach się tarza
    Wytnę numer mu pałaszem
    Na tyłach ołtarza

  569. Kto by mówił, że z Seleukiem
    Tylko kot wytrwa cnotliwie
    Tego zadźga się szydełkiem
    Pod meczetem gdzieś w Niniwie

  570. Słusznie zrobisz Toby,
    bo to sztuka wraża,
    co wujaszka tak ohydnie
    na blogu znieważa.

  571. Tobermory

    Przeglądając pocztę od wczoraj odkryłam , że i Ty potrafisz pisać rymowanki. I to nie byle jakie 🙂

    Tyle tu talentow na blogu 🙂

  572. Widze, widze jak Toby
    w cieniu Zeermatu,
    blogowi dodaje
    renga czy renku formatu

    Na marginesie, spiewaj
    Muzo gniew meza,
    i katolikow tysiaczne okrety
    co zaraza pograzy niechybnie oreza.

    Wtedy Tanaka koku plus
    przyozdobi tobie gillet
    Opozycionista muldy
    zapomni, choc na chwile.

    Wujaszka zniewaza
    czy zwaza, nie warza
    wszak jest tylko
    oszczercza potwarza

    Kot i kot, sa dwoma kotami,
    skif i uldb, dwoma lodkami,
    ale prawdziwa nagroda Seleuka
    to dwa Cacka z Dziurkami.

    I tak Toby zdolal
    n-ta Basie, nigdy poniewczasie,
    z emotikon zolty
    zatrzymac na klasie

  573. seleuk|os|
    7 marca o godz. 12:11

    Ale największą niespodzianką rymowanek stałeś się Ty 🙂

  574. @basia.n
    7 marca o godz. 9:49

    Dziękuję 😀
    W dawniejszych czasach (przed śmiercią Anumlika) zdarzały się tu niezłe sesje, w których inspirowaliśmy się nawzajem do późnej nocy. Potem jakoś mnie natchnienie opuściło, myślałem, że już na zawsze 🙁

    Moskaliki należą do form, które lubię, zwłaszcza gdy trudno znaleźć pasujący rym. Dobrze jest, gdy spełniają zasady gatunku.

    Mówiącego, że u Ziobry
    Nie ma kłamstw i podłych chwytów
    Wykastrują zębem bobry
    W kościele u Mariawitów

  575. Kto by sądził, że Polacy
    Kosmitami są na cyku
    Tego zad podam na tacy
    Misjonarzom na odwyku

    Kto by wątpił, że nad Szyszką
    Swoją dłoń Opatrzność trzyma
    Tego zadźgam tępą łyżką
    U świętego Hieronima

    Kto mi powie, że na dziobie
    Przez Tanakę dostał plamy
    Temu zwis męski przerobię
    Na wota do Ostrej Bramy

  576. @@ Basia Tobermory
    Przyznam nie wiem co to moskaliki. Rozumiem takie rymowanki wg okreslonej zasady. To co ja zrobilem to inne zasady. Ale trudno to jest. Taki krotki rytm po jap musi miec 17zglosek. Japonskich. To nie to samo co europejskie. Islandzki z kolei powinien co trzeci rymowac w kazdym nastepnym. Razem galimatias (po tut hullerombuller)
    pzdr i letem zajentyk S.

  577. @seleuk|os|
    7 marca o godz. 12:50

    Gdyby cię interesowało, to moskalik powinien zawierać podmiot (imię, nazwisko lub nację) i wzbudzającą sprzeciw opinię o nim, sposób ukarania głosiciela tej opinii oraz lokalizację kościelną.
    Układ rymów abab, były też eksperymenty z abba.

    Kto powiedział, że krakusy
    Trąbką trąbić zaprzestali
    Temu wbiję pięć hufnali
    Tam, gdzie piją go desusy

  578. Piękne chmury nad Tatrami hej

    https://bialkatatrzanska.webcamera.pl

    Siedze se teraz w karcmie na tarasie hej

    (przerwa po 1.5 godziny)

  579. Był sobie raz Tanaka
    Co bardzo nie lubił kaka
    Wyliczał klechów niecnoty
    Oraz paskudne przymioty
    Taki był z niego zawadiaka

  580. Neferka
    To Ty w naszych pięknych Tatrach przebywasz, a nie w jakichś Alpach, czy zgoła Ardenach.
    Czym się zdrowo i bezpiecznie, hej!

  581. @mag

    Dzięki 🙂 jeszcze sobie pojeżdżę do 15.00 tylko chwilę odsapnę

  582. Neferka na zjazdowej trasie
    Na pewno jej uda sie
    Nie raz i nie dwa
    Bo to dzielna kobita
    Nawet jak jeździ w transie

  583. @Seleuk(os)
    g.12:11
    Przyczaiłeś się skromnie, jakby z boczku, ze swoją polszczyzną „nadgryzioną” zębem czasu, czyli przebywania poza hajmatem, a tu taki rodzynek, jak wiersz satyryczno-liryczny adresowany do blogowych koleżków i koleżanek!
    Brawo!

  584. Kto mi powie że wujaszek
    Nas nie kopie po siedzeniu
    Temu na łeb nasra ptaszek
    Kiedy modli się w Licheniu

  585. Pomnik HJ do rozbiórki. Ciekawe czy obrońcy pozwolą.

  586. izabella
    7 marca o godz. 16:09

    🙂 :):)

    Pewnie obrońcy będą bronić do ostatniej kropli krwi.
    Barbara Nowacka zakłada nową partię, która chce zacząć dyskusję o kościele, religii w szkołach itp.
    Też się rzucą na nią wszelcy obrońcy

  587. A Contrarian przyznać trzeba
    do lasu nie przywiezie drzewa
    wiec Tanaka co palcami wartko rusza
    nie zbanuje nowicjusza

    Był idylla od zarania
    kraj zamorski Contrariana
    climbing skiing, wolne harce
    takie jego to różańce.

    Wbocka bojam się okrutnie
    bo przyleje rezolutnie
    licha fraza, krzywy wiersz
    oj, nie będzie ze mnie wieszcz.

    Toby, Tana, Margineska
    to ferajna nie niebieska
    giętki język, dobre prozy
    kunszt warsztatu wart Spinozy

  588. Kto by mówił, że Contrarian
    Nie wie, jak otrzymać głaski
    Temu zdarzy się awaria
    Przy cerkwi, gdzie Złote Piaski

  589. @izabella
    7 marca o godz. 16:09
    😉

    Kto by twierdził, że wujaszek
    Treść najlepiej uwypukli
    Krwią i mózgiem splami daszek
    Na kaplicy Jana z Dukli

  590. Ten Tanaka – sprawa znana
    już banował by od rana
    Co upatrzy sobie gościa
    o dziwacznych właściwościach

    To go walnie w łeb donicą
    by nie myślał se bóg wi co
    tylko ładnie klęknął – i
    paciorki zmówił ze trzy

  591. Tobermory
    7 marca o godz. 18:02

    Tanaka
    7 marca o godz. 18:16

    Zrobiła się świetna zabawa. Na blogu LA są prawdziwe perełki rymotwórcze. A przecież jeszcze nie napisał Qba !
    I pewnie wielu innych.
    Duch anumlika czuwa 🙂

  592. basia.n
    7 marca o godz. 18:27

    kto by myślał tu, że basia
    nie zna się na fortepianie
    ten zostanie na rok w klasie
    z księdzem Jankowskim cuzamen

  593. Tobermory
    7 marca o godz. 18:02
    @izabella
    7 marca o godz. 16:09

    Kto orzeknie, że wśród rymu
    Zajadłości trochę ginie,
    Temu w oczy dmuchnę dymu
    Pod figurą w Świebodzinie.
    😉

    Kto by mówił, że na blogu
    Nieprzydatny jest moskalik,
    Temu w kiszkę wetknę palik
    Pod dzwonnicą w Taganrogu!

  594. @Szary Kot
    7 marca o godz. 18:49

    Wow! 😀

  595. Tobermory
    7 marca o godz. 18:57

    Wzajemnie! 🙂
    Lux zabawa!

  596. Kto mi powie, że Tanaka
    Wrażliwości miewa w rurze
    Temu wyrwę z rzyci flaka
    Do wotów na Jasnej Górze

    Kto mi powie, że Kot Szary
    Ma ku kurom afekt czuły
    Tego zgwałci kogut stary
    Pod łóżkiem u kameduły

  597. Kto powiada blog jest draka,
    niepowazny politycznie,
    jihadystom z miasta Raqqa
    Rydzyk da popalic slicznie

  598. Kto się łudzi że pawełek
    Coś mądrego kiedyś wrzuci
    Ten zazna biskupiej chuci
    Podczas krakowskich jasełek

  599. Zostalem dzis moskalikowcem bo…

    Peshmerga lapia ISowcow. Wylapali chyba 18tys. W szw tv byl wywiad z jednym. Moi kursanci, z tamtych okolic maja kuzynow. A ci kuzynow. Znaczy kuzyn mojego kuzyna jest moim kuzynem. A niektorzy jeszcze mieszkaja dwie klatki dalej. Szwedzkich jest 300 plus. Plus jest zony i dzieci. Wyobrazcie sobie wszystkie 18tys byli kierowcy ambulansow. Nawet dziennikarka sluchala z okiem zmruzonym. No i sprzedaja partiami Assadowi. Assad towarzystwo ze skory obdziera, na zywca. To ten z interwju, szwedzki, chce do Szw. Odsiadywac dozywocie. Tak bylo dzis rano.

    Sami rozumiecie, zmusili mnie porzucic excelkowanie pizzerii. Nie dalo rady. Machnalem reka, a ze jestesmy sieciowi to…

    pzdr Seleuk

  600. A Basia, czy ta Nowacka pisze „Dziewczynki z Placu Broni”? Kto Nemeckova?
    pzdr Seleukos

  601. 7 marca oj da dana dana
    piszą się wierszyki od samego rana 🙂

  602. seleuk|os|
    7 marca o godz. 19:41

    Podam Ci link, to będziesz od razu wiedział 🙂

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Nowacka

  603. basia.n
    7 marca o godz. 19:53

    Ze strony skierowalem na wlasna strone. Tam ostatni wpis chyba z 2017roku. Ale bylo z tfitterka. Spotkanie koszalinskie z emerytami iii wieku. Reszte tez przejrzalem. Ale nie wiem ktora emerytka jest Nemeckowa!!!
    pzdr Seleuk

  604. Czyzby to Bartka byla Nemeckowa? Wszystko mnie dzis splatalo. Nie wiem czy wina Tusk czy Assad. Hmm…
    S

  605. Okay guys … here it goes:

    Kto napisze jako Bartek
    nie moze byc Nemeckovska
    preservatyw Terlikowska
    nie nastarczy w zaden portek

  606. Okay guys … here it goes:…
    bylo z Contrarian (reszta tez mnie podobala)

    ale CO DALEJ ????

    pzdr Seleuk

  607. OK, ok. Wracam do standart nudziarstwa. EU Komisia opublikowala liste krajow co „piora pieniadze” i finansuja terrorysm (proxy).
    https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/hrtc_factsheet.pdf
    pzdr Seleuk, tylko czemu Vatykan brak???

  608. @Tanaka 7 marca o godz. 18:16
    Od paciorków on się wzbrania,
    dusze wolna chce mieć przecie.
    Nihil novi to na świecie,
    i juz nic tu do dodania.

  609. Aha… zapomnialem lista

    Afghanistan
    Amerikanska Samoa
    Bahamas
    Botswana
    Nordkorea
    Etiopien
    Ghana
    Guam
    Iran
    Irak
    Libyen
    Nigeria
    Pakistan
    Panama
    Puerto Rico
    Samoa
    Saudiarabien,
    Sri Lanka
    Syrien
    Trinidad och Tobago
    Tunisien
    Amerikanska Jungfruöarna
    Jemen

  610. Dusze dusi ktos tanace?
    Wszak on stary chlopak przecie
    nie pozwoli sobie na to
    blogujac w tym internecie 😉

    Pozdro z kraju, gdzie cytryna dojrzewa, Kocie Szary 🙂
    A poza tym, napiwszy sie nieco vino into (rjoha) zastanawiam sie, skad taka zajadlosc u was, blogowiczow, w tym tepieniu kk. Juz kiedys napisalam, ze mnie to nie dotyczy (ktos z Belgii potwierdzil, ze tez nie, jak sam sie nie garniesz) i kk mam w glebokim powazaniu, ktos mi odpisal, ze dotyczy, bo zabiera 6% moich podatkow, zaprzeczylam, bo nie ma takiego prawa w Kanadzie, ktos tam napisal, ze wie, jak koscioly w Kanadzie dzialaja, chociaz tu nie mieszka (Ewa-Joanna?)…no to sobie pogadalismy 🙂
    Loj, naprzewijac sie trzeba a trzeba, zwlaszcza na lap-topku.

  611. **rioja!!!
    I niech tak zostanie. Amen.

  612. @Tanaka 7 marca o godz. 18:16
    Albo po przeróbce:

    Od paciorków on się wzbrania
    Duszy wolnej chce łachmyta
    Nie zmusicie tego drania
    Bo on swarny jest bandyta

  613. @Alicja-Irena
    Nie rozumiesz czemu my się przejmujemy skoro Ciebie to nie obchodzi?
    Rozumiem że czerwone wino i logika nie idą w parze, ale please.

  614. basia.n
    7 marca o godz. 18:27

    Zrobiła się świetna zabawa. Na blogu LA są prawdziwe perełki rymotwórcze. A przecież jeszcze nie napisał Qba !
    I pewnie wielu innych.
    Duch anumlika czuwa

    * * *

    Anumlika duch
    wieje kędy chce
    jak zawieje tu
    robi takie: uuuch!

    Że wciąż żyje tu
    jego duch

    Stachu też zawieje
    boć się dobrze dzieje
    a pamięta przecież
    „Wawele”
    co śpiewali: je-je-je!

    Napisał bym krótko
    ale zionę wódką
    złapałem bowiem ducha
    co w windzie
    mocno chuchał

    Zawołajmy stąd do Qby:
    Qbo blogoluby!
    dawaj wierszyk jaki
    boć one przysmaki!

  615. Alicja-Irena
    7 marca o godz. 21:09

    Nefer miała rację – jednak cytryna, a nie kruszyna. Nasączaj się zatem winem pod samą szyjkę. 🙂

  616. Contrarian
    7 marca o godz. 20:42

    Jak kto powie
    Że Jezusek świebodzinny
    od Jezuska z Rio inny
    to niech będzie jego zdrowie
    w Opaczności Wilanowie

  617. Niechaj mnie Iza o wiersze nie prosi,
    niech się nie dąsa i niech się nie smuci,
    wszak każde bydle jej wierszyk zrymuje,
    każdy świętoszek piosenkę zanuci.

  618. Pęka z śmiechu
    Janek z Dukli
    nie wujaszka
    ten wypukli(n)!

  619. Jak kto powie Tana dziwak
    Ze do rymu nie przygrywa
    Ten niech sczeźnie w kazamatach
    Na odwyku po donatach

  620. Już za chwilę, za momencik
    Dzień Kobiet zacznie się święcić
    Panie Miłe, Piękne Panie
    Wedle waszych marzeń, niech Wam się stanie 🙂

    Dobrej nocy 🙂

  621. Kto by sądził, że wujaszka
    Od świętoszka coś odróżnia
    Temu snadnie pęknie czaszka
    Gdzie do krypty wciąga próżnia

  622. Kto by zechciał raz wujaszka
    Szpadlem kroić, nie da rady
    Sam się chwalił, to nie fraszka
    Łajna kryją go pokłady*

    *Ja to powiem, a twój szpadel
    zawiedzie cię srodze
    kiedy utknie
    we świńskim odchodzie

  623. Nastrój powiedzmy frywolny, ale i zgrzyty ma jakby.
    A ja prozą – jutro w Warszawie na rondzie Dmowskiego tańce przeciw nienawiści.
    Mam dwie sprawy – dlaczego na takim wielkim rondzie i dlaczego blokując ruch i utrudniając życie ludziom? Nie dodaje popularności jak człowiek wściekły z powodu utrudnień.
    Po drugie poczytałam komentarze pod artykułem i zmroziło mnie. I poszłabym potańczyć na rozgrzewkę nawet na tym rondzie.

  624. Szary Kocie

    Za to ja jestem gdzie z ziemi podnoszą przez uszanowanie 😉
    To się wzięło i wyrównało (przyszedł ratrak i wyrównał w każdym razie)

  625. @Ewa-Joanna
    7 marca o godz. 23:04

    „Nastrój powiedzmy frywolny, ale i zgrzyty ma jakby.”

    Cóż, nie każdemu dany rym i… takt 🙁
    A potem idzie pięknym za nadobne 🙄

  626. @Tobermory
    7 marca o godz. 23:36
    Pamiętam z bardzo młodych lat, to mówiło się: nie do rymu, nie do sensu zjadasz gówno spod kredensu.
    Bes sęsu ale jak utkwiło 🙂

  627. @

    Brak jest przekazów z tamtych czasów,
    Biblia się też nie wypowiada,
    Gdy w raju było dwóch golasów
    Niepodglądanych przez sąsiada.

    Nie miał zbyt wielu zalet ciała
    Adam pod gorejącym krzewem,
    Bo chyba żadna go nie chciała,
    Skoro wyżebrać musiał Ewę.

    Gdy samce dziś chcą być coś warte,
    Muszą się ubrać w to, co modne:
    Drogie, nieładne i podarte,
    Do tego bardzo niewygodne.

    Cechą zniewieściałego tłumu
    Jest wielka wartość durnej plotki,
    A w polityce brak rozumu –
    Same modele i dewotki.

    Stąd też in vitro, tak jak Doda,
    Nie cieszy się w kościele wzięciem,
    Choć, na sto procent, ta metoda,
    Niepokalanym jest poczęciem.

    Trzeba, bym w tych cudownych czasach
    Nie myślał tylko o dziewczynkach,
    Tramwajem jeździł tylko w pasach
    Oraz radośnie szedł w pielgrzymkach.

  628. Nefer
    7 marca o godz. 23:17

    No i jestem w kropce, czego życzy się narciarkom w przedeniu Dnia Kobiet? Może zaryzykuję tak: „Zjeżdżaj z blogiem!” 🙂

  629. Qba
    7 marca o godz. 23:48

    Klasa!

  630. Alicja-Irena
    7 marca o godz. 21:09

    Alicjo, prztyczek @izabelli Ci się należał. Za coś w tym guście, co powiedziała bohaterka mojego jednostronicowego opowiadanka:
    – Jak on może gdzieś chlać to piwo, jak ja tu siedzę sama i wolę herbatę.

    Stosunki między państwem polskim a Kościołem są – po przebudzeniu się Irlandii – chyba najgłupsze w Europie. Po transformacji Kościół stracił wszelką miarę, a partie polityczne prześcigają się w oddawaniu mu swoich pokłonów i nieswojej kasy dla uzyskania poparcia lub przynajmniej nie odbierania głosów. Nawet w swoim czasie ateistyczne SLD to robiło. Kiedy więc mówisz: „skad taka zajadlosc u was, blogowiczow, w tym tepieniu kk”, to nie wiem, czy pytasz, czy robisz wyrzut. Bo właśnie popularny zaśpiew „Skąd taki/taka/takie” lub „”Nie rozumiem, dlaczego” to tylko pozorne pytania, w rzeczywistości są to wyrzuty znaczące mniej więcej: „Jesteś niesprawiedliwy”, „Jesteś niewdzięcznikiem” lub po prostu „Głupi jesteś”. Nie wiem, co chciałaś powiedzieć, ale wiem, skąd jest atak na Kościół: Z powodu jego wpieprzania się tam, gdzie go być nie powinno (a wpieprza się we wszystko – nawet podpowiada sejmowi ustawy), z powodu jego pazerności, z powodu jego drastycznego rozmijania się słów z czynami i tak przy tym powszechnego, że dzieci i ateiści to widzą i słyszą.

    Ja sam mało się zajmowałem Kościołem, bo interesowała mnie nie praktyka religii, lecz jej fałszywość, którą najpierw odkrywałem dla siebie w sposób dość żywiołowy i niekonkretny – po prostu powoli odpływałem od Kościoła i Boga w związku z niedoświadczaniem tego drugiego. Potem zainteresowałem się religijnym fałszem dokładniej i zacząłem zaglądać do Biblii. A już całkiem potem – zechciałem rezultatami poznania się podzielić i zacząłem pisać krótkie opowiadanka. Kiedy już miałem ich ze 150, zrobiłem wybór (w trakcie pisania publikowałem we wrocławskim piśmie „Piast”) i posłałem do paru wydawnictw. Te, które odpowiedziały, pochwaliły, ale… Tylko dwa odpowiedziały jasno, że z uwagi na antyreligijne treści – nie skorzystamy. Pies z wami tańcował, nie mam zwyczaju u drzwi twoich stoję, panie – i zarzuciłem pisanie. Aha, w 1998 roku zdobyłem II miejsce w prozie w ogólnopolskim konkursie literackim im E. Szymańskiego w Szczecinie. Nie mówię tego dla chwalenia się, lecz dla uzmysłowienia, że wydawnictwa odrzucały nie ze względu na poziom, lecz ze względu na kpiące pokazywanie w szczegółach i szczególiczeczkach intelektualnej marności Biblii.

    Więc nie byle jakim powodem krytyki Kościoła i religii na blogu ateistów, Alicjo, jest krytyczne poznanie obu tych materii, które są dziejowym fałszem. Są ateiści, którzy mu się przyglądają i o tym mówią – jak w każdym innym poznawaniu. Nikt zdrowy na głowę nie zgłasza pretensji do biologów, medyków, fizyków, astronomów z powodu ogłaszania przez nich rezultatów dociekań. Ba, nikt z ludu pracującego nawet Marksowi nie wytknął ogłaszania krytyki, weźmy, feudalizmu. To czemu paru, a raczej parę, tutejszych zaczęło ni z gruszki, ni z pietruszki mieć za złe tutejszym ateistom, że dzielą się w najsłuszniejszym dla ateistów miejscu rezultatami swego poznania? Ano głównie temu, że nie rozumieją, że jakiekolwiek poznanie – nie tylko naukowe – jeśli jest uczciwe, nie może uwzględniać tego, „co ludzie powiedzą”. Poznający zajmuje się materią poznania, a nie ludźmi. Jeśli rezultaty wydają się dla postronnych niemiłe lub, co gorsza, złośliwe, to jest to nierozumienie logiki poznania, nierozumienie tego, co się dzieje na blogu i nierozumienie istoty samego blogu. I to ich kłopot. Tutejsi ateiści nie idą ze swoją wiedzą oduczać boży lud wierzenia – rozmawiają między sobą w swojej piwniczce, pogłębiają swoje ateistyczne poznanie religii i jej praktykowania, wymieniają poglądy o laicyzacji społeczeństw. Stąd jasna nazwa blogu: „Listy ateistów”. Żeby goście z daleka wiedzieli, gdzie wchodzą. Trzeba sporego głowowego pokrzywienia i świdrowatości (to nie o Tobie, Alicjo), żeby w tutejszych rozmowach widzieć celowe udupianie żywych ludzi wierzących – naszych matek, ojców, przyjaciół, sąsiadów albo i całkiem obcych. Tu się rozmawia o ideach, zasadach, mechanizmach, nie o cichych wiernych, którzy jako przedmiot poznania nie bardzo są interesujący.

    O głośnych wiernych – owszem. Bo oni, mniej lub bardziej świadomie albo i całkiem nieświadomie – jak, moim zdaniem, madama Godek, która nie zaznała przecież słodyczy np. islamskiej – zmierzają do pełnego, represyjnego państwa wyznaniowego.

    Rzadcy religianccy goście dostają tu normalny ideowy odpór, jako że sami nie z czym innym wchodzą niż z krytyką postaw ateistycznych. Właśnie po to wchodzą, żeby się prztykać. Nic więc tu niezwykłego ni nagannego się nie dzieje. Jeśli jednak jest coś nagannego, to może to, że jedni towarzysze religianci wchodzą z przytupem, ale bardzo nie przygotowani do rozmów na wysokim szczeblu, inni, jak np. świętej pamięci świadek Jehowy, wchodzą nie z otwartą głową, lecz – z zapisaną długogrającą płytą, żeby ją wokrug da około jałowo i bez końca odtwarzać, czyli zwyczajnie obrażają tutejszych samym swoim wejściem jako gadające maniekiny.

    Ktoś słabiutki w tworzeniu syntez i uogólnień sobie ubzdurał – nie będę pokazywał palcem, kto – tępienie żywych ludzi i powtarza to, obudowując kłamstwami, krętactwami, insynuacjami. I przedstawiając się jako ateista.

    Chyba ten ktoś czytał hiszpańską bajkę o starym królu lwie. Nie mógł już polować, więc wzywał poddanych do siebie. Aż przyszła kolej na lisa. Stanął przed jaskinią lwa i nie wchodzi.
    – Czego nie wchodzisz? – mówi lew.
    – A bo widzę ślady wchodzące, nie widzę wychodzących.

    To my tutejsze ateisty jesteśmy dosłownie stary lew i zapraszamy wiernych, żeby ich zjeść. Ale przecież nie zapraszamy, tylko odwrotnie – wystraszamy, jak tu jedna zinterpretowała. No i weź zrozum oso niektórym niby ateistom chozi.

  631. Qba
    7 marca o godz. 23:48

    Nie dałeś się długo prosić 🙂
    Świetne !

  632. Szary Kot
    7 marca o godz. 23:55

    O, dzięki. „tylko sje nie pomyl i nas Pawlaków” eee, znaczy żeby nie było „zjeżdżaj z bloga” 😉

  633. Kiedy radośnie na pielgrzymkę
    Pakujesz śpiwór oraz plecak
    Pamiętaj – w słońce czy zadymkę
    Wędrówka czasem coś roznieca

    Więc kiedy płomień cię ogarnie
    I wszystkie zmysły jękną – Boże!
    Abyś nie zginął z głodu marnie
    Znajdź choć serdelka na swój rożen 😎

  634. wbocek
    8 marca o godz. 0:07

    Pombocku, a pójdź dzieci uczyć!
    Stary z Ciebie lew, czy nie, kto ma uczyć, gdy nie uczą?

    Nauczyciele będą strajkować, co się etycznie nie podoba Janowi Hartmanowi – o ile dobrze pamiętam przyporządkowany jego niepodobaniu się zawód – ale nie strajkują w sprawie tego, że szkoła nie uczy myślenia, a jeśli czegoś uczy, to reagowania na wymagane bodźce, wedle określonych schematów. Co nie jest myśleniem. Myślenie nie ma bowiem końca ani początku, ale ma środek, czyli treść, opartą na ustalaniu faktów, oddzielaniu ich od mniemań, widzenia związków między faktami, umiejętności tworzenia syntez, które się na nich opierają i ich weryfikowania: na ile pewnie są skonstruowane i opierają się krytyce.

    Wreszcie, myślenie to umiejętność dostrzegania oddziaływania psychicznego, presja i manipulacje jakim jesteśmy poddawani, by pomijać fakty, nie podejmować własnego badania, mówić i czynić to co grupa, lub patron, co należy i jest słuszne.

    Gdybyż, a to ciągle próżne gdybanie – gdybyż szkoła, dom i otoczenie pozwalały, zachęcały i uczyły myślenia od najmłodszych lat, a szkoła oparta była na jego rządach, nie zaś na rządach dostosowania się do niewidzialnych na ogół kompromisów i wymogów – jak zupełnie inni byliby ludzie.

    Kończąc te fantazyjki zauważę – znowu – to, co Alicji przed oczy przedłożyłem: by móc mieć (względny zaledwie) luksus cieszenia sie wolnością od opresji tego czy innego kościoła, ktoś musiał ten luksus wyrwania się ze szpon religii i kościołów załatwić. Swoim kosztem. Ten ktoś zaś musiał myśleć, badać, pytać, kwestionować, niezgadzać się, protestować, krzyczeć, machać pięścią – i dostawać pałą.

    Zaiste – dziwią ci, co się dziwią, że ktoś tak robi, w niczym się jednak nie dziwią fenomenowi własnego luksusu. Konsumują radośnie i bez płacenia za to, na co inni pracowali.

  635. Tanaka
    8 marca o godz. 0:57

    Ano tak. Nie „Jak uczyć”, ale „Za ile”. A uczyć czego? A gówna psiego. Dobranocka.

  636. Alicja-Irena

    Alicjo, poznałaś kiedy na żywo tego jegomościa z trzema masztami? Właściwie to nie jegomość, lecz jejmościanka – boć fregata, nie fregat.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6665819852776704562?authkey=CMDHv4TRkpajNg

  637. Dla pań milych jest tu sprawa.
    Po świt blady niech zabawa
    W ósmy marca się nie kończy,
    A wódeczka zdrowo sączy.

  638. Sorry wbocek & A-I, I just can’t help it today. Something possessed me and won’t let go 🙁

    U wbocka Alicja ma taryfę ulgową,
    Nie dlatego przecie że jest białogłową.
    Ich żeglarska pasja połączyła ładnie
    I różnice ateizmu zniweluje składnie.

  639. Toż to wena grafomana
    Dziś napadła Contrariana.
    Ja wam powiem tu dobitnie:
    Czas z tym skończyć politycznie.

  640. Ciągle prozą: 🙂
    Kuratorium w Olsztynie nakazało wycofanie z biblioteki książki o ślimaku który był hermafrodytą
    https://www.donald.pl/artykuly/3AAogvYG
    Poprawią podręczniki do biologii?

  641. Since Contrarian lost his head
    We must stop him politically correct.
    Useless idiot, rumbling bot,
    Deipnosophist he is not.

  642. Contrarian
    8 marca o godz. 4:45

    Kompletnie nie znam angielskiego z przyczyn estetycznych, ale dziękuję, że we mnie wierzysz. Pewnie, że trzeba wierzyć w człowieka, koleś. Też się z wdzięczności napompowałem wiarą i od razu zrozumiałem, że letko sobie z okazji niebycia kobietą go…golnąłeś. Jak mówią nasi łacińską cyrylicą:

    „Po riumoczkie, po maleń’koj, cziem pojat łoszadiej”. Dzień doberek. Tak się mówi, choć mokrawy być cholerek.

  643. Wiek XXI, Polska
    Kobiety – są słabe, histeryczne, zależne
    od mężczyzn, stworzone do
    służenia im. I ich jedyną drogą do
    szczęścia są, a jakże, skromność,
    pokora, pobożność i całkowita
    rezygnacja z planów życiowych.
    Tak naprawdę te plany
    sprowadzają się do tego, żeby
    znalazł się ktoś, kto zechciałby
    je ruchać – a przecież jeśli nikt
    taki się nie znajdzie, to powinno
    im wystarczyć, że są piękne
    w oczach Boga.

    Ojciec Szustak, dominikanin, Projekt Judyta

    Wszystkiego najlepszego dziewczyny ! 🙂

  644. @@

    Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet,
    w uznaniu zasług, wysług, posług i usług:

    W małżeństwie winne są zawsze obie strony,
    Czyli żona oraz matka żony.

  645. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 6:01

    W związku z nieobchodzeniem niczego, nie skladam Ci, Ewo, i wszystkim damom, które uważam za nieskończenie lepsze i mądrzejsze od głupiego i kruchego żebra Adama – nawet wiedźmy, które tylko w swej wiedźmowatości nie są lepsze, a poza tym przecież dają życie, chęć do życia i jego urodę najbardziej nawet betonowym dzbanom – najwzruszeńszych życzeń, których w ogóle, jako czegoś śmiesznego („Szczerze życzę ci wygrania kumulacji w totka” – nie śmieszne?) nie składam.

    Kobieto, puchu marny, ile Cię trzeba cenić, ten ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie – lub coś w podobie (w moim, niestety, wieku).

  646. wbocek
    8 marca o godz. 5:57
    Jako żywo wbocek, w człowieka wierzyć trzeba. Czasem nachodzą mnie tu świadkowie J. ze swoja dobra nowina. Zwykle ładne młokosy lub młokoski. Pytają czy chce pogadać, wiec mowie grzecznie, ze nie. Oni(one) dociekają to w co ja wierzę. Kiedys mowiem, ze ateistą jestem, od razu im płyta zaskakiwała w odpowiednim miejscu. Ostatnio dopowiedziałem „humanist”. Po tej ripoście wyszukiwarka w młodych głowach sie zacinala.
    Co do estetyki językowej to tak powiem: nie przegadam mistrza lingwistyki, ale jeśli pozwolisz podzielę się zauroczeniem własnym. Wczesnym nastolatkiem będąc dorwałem się do Słonimskiego tłumaczenia Ulisses’a (trudno było go dorwać wtedy, ale bibliotekarka w zapyziałej powiatowej mieścinie mnie lubiła). Znając tylko ruski i szwabski po łebkach, na 3+, powiedziałem sobie: muszę przeczytać to w oryginale kiedyś. No i się spełniło i nie zaluje. Zreszta, pierwsze pęknięcia w spiżu guseł wiary nastąpiły po Joyce (nie w oryginale jeszcze).

  647. Contrarian
    8 marca o godz. 6:50

    No to zdrowia-szczęścia na nowej drodze życia z pęknięciami (W Polsce tylko w dniu odbioru drogi są bez pęknięć – coś o tym wiem jako stary peda…larz.

  648. @Paniom najlepsze zyczenia.

    A do tematu. Jako wielbiciel pan psycholog/sociolog/socionom i podobnym charakterze budowy, z ubolewaniem stwierdzam nowa jednostke chorobowa. Tzw roztrojenie jazni. Niech bedzie pekniecie gdyby… W mylnym bledzie byloby to nazwac rozstrojenie
    https://kulturaliberalna.pl/2019/03/07/kosciol-katolicki-tuszowanie-pedofilia-przyczyby-grzyb/
    Tak jest rozpatrywac swiat kategoriami dziecinstwa, wzietymi z pism swintych. Czego Paniom na blogu absolutnie nie zyczy
    Seleuk

  649. Contrarian
    8 marca o godz. 6:50

    W każdym razie brawo, Panie Contra.

    A ja, wczesnym nastolatkiem będąc (jedenaście latek), dorwałem się do jednej koleżanki. Przybyłem, zobaczyłem i uciekłem. Z dzisiejszej perspektywy myślę, że może byłem za stary. Bo jak nie wiesz, co robić, to skąd masz wiedzieć – najlepiej uciec.

  650. wbocek 8 marca o godz. 7:15
    Dobre, dobre, boki zrywać 🙂
    Musze zmykać, bo jutro narty czekają.

  651. @ Tanaka wczoraj 21:42

    Niech nie myśli jeden z drugim
    Z Kociej Wólki gdzieś pod Piszem
    Że gdy tylko se zażyczy
    Qba wierszyk mu napsize

  652. napisze

  653. Paradoxy, Contrariany
    Jakie z was sa koczkodany
    Taktu, gracji mos Waszeci
    Bo tu damy sa i dzieci.

  654. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 6:01

    czy możesz podać źródło?
    Chciałbym wiedzieć czy to są jego poglądy, czy, dlaczego i w jakim kontekście i z jakim komentarzem cytuje cudze słowa.

  655. wujaszek wania
    8 marca o godz. 7:48
    https://www.youtube.com/watch?v=QArpaEg7TJc
    Reszta na wlasna reke
    pzdr s

  656. Tobermory
    7 marca o godz. 22:58

    kolejny raz dał Pan dowód, że nie tylko lęk jest Mu obcy.
    Żadnej innej reakcji na jakiekolwiek komentarze, zaczepki, insynuacje czy zwracanie się wprost do mnie nie będzie.

    Proszę sobie nie pochlebiać.
    Nie czuję się dotknięty, zraniony czy obrażony.
    „Kwestia smaku”.

    Bez odbioru.

  657. Przepraszam Wujaszek na wlasna odpowiedzialnosc
    s

  658. @wujaszek wania

    Tu z pewnością znajdziesz więcej niż w krótkim zapisie z Tuby

    https://chomikuj.pl/mateusz.n1394/Szustak+Adam+++Projekt+JUDYTA++Czym+jest+si*c5*82a+kobiety,5636186587.mp3(audio)

  659. wujaszek wania
    8 marca o godz. 7:48

    Pytasz Ewę, która już może śpi, więc nie sterczy do góry nogami, a ja Ci odpowiadam. Coś Ty, człowieku, taki żabo-kruk, że trzeba Ci zrobić śniadanie i pod nos podsunąć do łóżka. Tak obchodzisz Dzień Kobiet, jeśli w ogóle obchodzisz, że mają Ci, jak Bóg przykazał, służyć?! Ale Ewa i tak podała Ci do łóżka, może jeszcze zawiąże śliniaczek, żebyś pościeli nie upaprał:

    Ojciec Szustak, dominikanin, Projekt Judyta.

    Jeszcze mało?

  660. @Contrarian
    8 marca o godz. 6:50

    Ten Słonimski nie był czasem Słomczyński?

  661. Huch, pan wujaszek zniesmaczony, a więc zadziałało 😎
    Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

  662. „Żadnej innej reakcji na jakiekolwiek komentarze, zaczepki, insynuacje czy zwracanie się wprost do mnie nie będzie.”

    Super! Będzie mniej zgrzytów może?
    Tylko dotrzymajcie słowa, panocku 🙄

  663. Trzeba wierzyć w człowieka, koleś, czyli ÓSMY DZIEŃ tygodnia, znaczy: 8 MARCA.

    Gdyby kobiety masowo głosowały wyborach, w parlamencie nie byłoby partii skrajnych i żadnych homofobicznych. Tak mówią.
    Jeszcze nie wiadomo dokładnie, co mówią w sprawie tego, kto by szorował kościelne posadzki. Ale chyba coś powiedzą.

    Aha, bo mówią też, że panom to tylko jedno w głowie. Jak jedno, to proszę bardzo:
    Za zdrowie pań, za zdrowie! Szampana pijmy aż do dna, panowie!
    Czyli: panowie piją i się bawią, panie cierpliwie siedzą na kanapce i czekają, aż panowie naleją. Muszą się najpierw napić i nabawić – za zdrowie!
    Czyli, mój milusiński – EDWARD HULEWICZ! Co ja gadam: wszystkich milusiński!
    Cud menszczyzna! I jaki fajny Gierek przedśrodkowy! Te fryzurki długie, loczki, uszka zasłonięte, baczki pod ucho; te okularki, te muszki, surduciki, portki typu dzwony zasłaniające buciki! Cud boski!
    Śmieszy, a kurna – nawet się podoba. 🙂

    Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Taka prawda. I do niej wracamy. Już coraz dostatniej, 500+ dla każdego, emerytura+ dla każdego, nauczyciel dla każdego – jak sobie co dobrego wystrajkuje.
    Nawet maluch dla każdego! Znaczy: polskich samochodów od dawna już nie ma, bo ma być zaraz milion polskich elektrycznych, ale nic nie szkodzi: za środkowego Gierka Polka tyle dzieci produkowała, że budownictwo dostatnie nie zdanżało, ale teraz przegoniło! Jest maluch: zamiast dobrze ponad dwójkę, Polka ma teraz jednego malucha.
    Jest dobrze, więc żeby paniom było też dobrze, bo kobieta też człowiek – podobno tak mówią w niebieskiej książeczce, ale nie wiadomo w którym miejscu – Edward Hulewicz!
    Wielki pieśniarz socjalistyczny. Bardzo zdolny, muzykalny i uniwersalny, co zaśpiewa na dożynkach, bluesa zaśpiewa, bigbita zaśpiewa i popa; arię operową i nawet kołysankę zaśpiewa. Sam czytałem – jakoś tak napisał o nim Lucjan Kydryński, na okładce longpleja. Proszszsz.., za zdrowie!

    https://www.youtube.com/watch?v=-nwrFSngsE4

  664. Tanaka
    8 marca o godz. 9:04

    Tanaczku, jak święto, to święto, co mam powiedzieć, to powiem – raz kozie śmierć: Nie „8 marzec”, lecz bodaj 109. A jak chodzi o dziś, to jest ósmy MARCA. Chyba że (na wszelki wypadek: Nie ma przecinka przed „że” w takich konstrukcjach, w których jest ono nie spójnikiem, lecz partykułą) specjalnie tak napisałeś, żebym wyskoczył jak filip.

  665. @Tanaka
    8 marca o godz. 9:04

    Skoro załączyłeś link, to mam pytanie. Czy wiesz, kto obsługuje butelkę czyli polewa na tym filmiku? Mnie się on kojarzy z dawnym znajomym ale pamięci do twarzy nie posiadam dobrej, więc chętnie bym się upewnił. Z góry dziękuję za pomoc i przepraszam za fotygę.

  666. wbocek
    8 marca o godz. 9:23

    Alleluja i do przodu – to ja do góry i przerabiam tego ósmego na Marca. Może to brak ósmej kawy od rana, albo co.

  667. @wujaszek
    Na youtube jest tego sporo, jak masz zdrowe nerwy możesz sobie słuchać, ja za długo nie mogłam.
    Czy nie miałeś przedtem innego nicka?

  668. Qba
    8 marca o godz. 9:32

    Twarz wydaje mi się ćwierćznajoma, ale może to też tylko sugestia. Z kolei ten po lewej onego, to chyba dziennikarz radiowy, ale nie pamiętam nazwiska. Jest i Anna Jantar, a panie na kanapie w typie rokoko, to może co niektóre Alibabki (?)

  669. Dziennikarz w szarym garniturze to Krzysztof Szewczyk, na kanapie Alibabki

  670. @seleuk|os|, @paradox57,

    wielkie dzięki!
    Odsłuchałem link od @seleuka. Nie ma tam słów cytowanych przez @E-J, ale daje to pewien pogląd na „Projekt Judyta”.
    Sporo materiału do analizy.

    Po pierwsze, facet manipuluje słuchaczkami w najbardziej ordynarny sposób. A one cieszą się z tego, jakby im ktoś ….
    Facet przekazuje sprzeczne komunikaty.
    Z jednej strony mówi im, że nie potrzebują żadnego faceta, z papieżem włącznie.
    Z drugiej puszy się i tokuje niczym paw. W warstwie werbalnej mówi wprost: „to spotkanie jest bezsensowne”. Ale cała warstwa pozawerbalna (ca 90% przekazu) polega na młotkowaniu im do głowy, że bez niego nie pojmą czym jest kobiecość.

    Dalej. Facet wygłasza kompletne herezje, z punktu widzenia doktryny kościelnej. Mówi, że kobieta odczuwa, błędną i zbędną potrzebę mężczyzny, bo to Zły popsuł idealny projekt Jahwe, a przecież słowa o podporządkowaniu kobiety mężczyźnie powiedział sam Jahwe, a potem powtarzały całe pokolenia „kapłanów”. Zatem przez dwa tysiące lat krk wdrażał w życie projekt Złego. W Księdze Rodzaju trochę inaczej pokazane są relacje między kobietą a mężczyzną.
    Proszę mnie poprawić, jeżeli coś poplątałem.

    Po trzecie, facet przejawia wyraźne problemy natury seksualnej, skoro nie może mu przejść usta słowo: seks. Mówi o Judycie „nie weszła z mężem w związek bliskościowy”. Debilny sposób na określenie seksu.

    I wreszcie, choć dałoby się znaleźć tych „kwiatków” więcej, facet pozwala sobie na wyjątkowo małostkowe wycieczki pod adresem kobiet. Feministek. Profesor Środy. Tym samym, mówi: ja facet wiem najlepiej, jak kobiety powinny się zachowywać. Nie potrzebujecie mężczyzn, ale beze mnie zginiecie.
    Taka prawdziwie „chrześcijańska” postawa wobec „bliźniego”. Nic a nic nie łamiąca ósmego przykazania.

    Cisną się na myśl słowa M. Twaina: „gdyby Jezus przyszedł dzisiaj na świat, nigdy nie zostałby chrześcijaninem”.

    Zgroza! Nóż się w kieszeni otwiera.
    Nie wiem co mnie bardziej oburza i zniesmacza. Manipulacja i pycha faceta? Czy durny chichot pań, które nie pojmują, że ktoś pompuje sobie ego ich kosztem, robi im wodę z mózgu? One to łykają jak gęsi kluski, tylko dlatego, że facet chodzi w kiecce.

    W takich momentach rozumiem emocje, ateistów wojujących.

    I gratuluję samemu sobie tego, w jaki sposób wychowałem córkę.

  671. @Tobermory
    8 marca o godz. 9:43

    Zgadza się. Znaliśmy się z podwórka, a potem m.in. z Elity. Wtedy prezentowano go jako Romuald & Roman Gerczak. Te imiona od ówczesnego zespołu Politechniki Wrocławskiej. Był jeszcze Jan Magister Kaczmarek i Tadeusz Zabić Drozda.

  672. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 9:33

    dziękuję Ci za ten namiar. Bardzo dobry, choć paskudny i trudny, materiał do przemyślenia na 8 marca.
    Więcej nie będę odsłuchiwał, bo nie jestem masochistą.

    Czy nie miałeś przedtem innego nicka?

    Ostatnio znajomy, pan okołorydzykowy, był przekonany, że słyszał mnie na antenie RM. Głowę by sobie dał uciąć, że mnie słyszał na własne uszy.
    Zgadzał mu się głos i poglądy.
    Ale to nie byłem ja 😉

  673. Nie odzywałem się z kilku powodów o różnym stopniu ważności. Tanaka nie potrzebuje mojego potwierdzenia słuszności jego poglądów, nie kryłem nigdy mojego marzenia – życia w kraju, gdzie ksiądz jest w kościele, rabin w synagodze, imam w meczecie (i bez megafonu), a szkoła i inne instytucje państwowe bez krzyży i duchownych różnej maści. Nawet nie postuluję zniszczenia kk, niech istnieje i żyje z datków wiernych, taki jestem wyrozumiały, taki słaby ateista – nie wojujący! Niektórym ludziom ceremonie pomagają, jak innym psychoterapeuci. Gdy moja żona wraca z kościoła w niedzielę i pomaga mi wstać z łóżka, to podśpiewuje zapamiętane pienia i cała niedzielę jest pogodna. Dlaczego miałbym chcieć to zmienić? Jestem egoistą, jak większość byłych mężczyzn.

    Nie wybrałem Polski jako kraj, w którym chciałem żyć, uczyniła to za mnie historia, ale też nie uciekłem do innego kraju, więc nie doczekam takiej optymalnej sytuacji. Cieszy mnie próba osłabiania kultu biznesmena o skłonnościach seksualnych niezgodnych z głoszonymi przez niego poglądami i obalenie jego pomnika. Nie wiedziałem o jego skłonnościach, ale hierarchia kk o nich wiedziała, podobno były nawet sugestie lub zalecenia odnośnie sposobu „obchodzenia” się z chłopcami, których zbyt dużo było w jego otoczeniu. On mógł jednak podeprzeć swoje działanie słowami jego najwyższego autorytetu – Jezusa , który przecież też kazał przywołać do siebie dzieci. Niestety nie sprecyzował, w jakim celu, a jego słudzy to różnie interpretowali. Ja nie ceniłem kanonika ze znanych mi powodów. Podobno kupił w jednym roku około 100 mercedesów do celów religijnych (bez cła!). Co 3 dni jedno auto na szrot – co za marnotrawstwo! Gorzej niż obecnie w SOPie. Chociaż może powodem był brak dróg (słowa premiera), a mercedes to nie terenówka.
    Poza tym nie wstydził się ciepłych slow dla Millera – komunisty za prawo zniszczenia nabrzeża Bałtyku w poszukiwaniu bursztynu – miliardowy interes – „ekologiczny”!
    Fani kanonika uważają wyznania ofiar za pomówienie i dziwią się, że dopiero teraz z tym występują, pewnie zapomnieli!!!
    A guzik! Takiego przeżycia nic nie wymaże z pamięci, nawet doktor Alzheimer. Wiem to z przypadku rodzinnego. Moja siostra ma 94 lata, a potrafi z niezwykłymi szczegółami opowiedzieć o dniu pierwszej komunii, gdy sąsiad, sk…syn ją molestował. Ona się czuła tak winna, że zataiła ten fakt nawet w spowiedzi i bała się, że komunia była śmiertelnym grzechem. Opowiedziała mi o tym dopiero po 90-ce, nikt tego nie wiedział, tylko matce się przyznała, gdy już była mężatką. Wierzę w to, co Australijka mówi o jego penisie na jej piersiach, tak jak w szczegóły ubioru „komunistki”, molestowanej przez wujka-sąsiada. Była tylko w halce i dawnych majtasach z guzikami, gdy się do niej dobierał, suknia uroczysta nie została zhańbiona, tylko zatruta jej dusza do końca życia.

    Tak się składa, że o takich wynaturzeniach kleru nie mam pojęcia, bo nie byłem ministrantem, ale ofiarom wierzę.

  674. wbocek
    8 marca o godz. 8:32

    jak widzisz @E –J nie śpi.
    Podrzucanie linków to codzienna blogowa praktyka.

    A na spokojność:

    https://www.youtube.com/watch?v=cBpHMZOxodI

    można na przykład „zapylić georginię” …

  675. @wujaszek wania
    8 marca o godz. 10:15
    Jak się nie da przeskoczyć to można w kółko oblecieć. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Bo i nie musisz.
    Po prostu miałam déjà vu.

  676. Bo ja ostatnio w ogóle kiepsko śpię. 🙂
    Wczoraj o 2 w nocy latałam na czworaka i wpełzałam pod łóżko, bo łapałam żabkę, umarła by do rana. No ale złapałam i wyniosłam do ogrodu.

  677. Tanaka
    8 marca o godz. 9:04

    Gierka i inszych zastępuje Morawiecki młodszy.
    Zadałem wczoraj gwałt rozumowi i obejrzałem wywiad z nim w FpF. Motywowany ciekawością, jak też porodzi sobie z jego oślizgłością wywiadujący.

    Dzisiaj będę dezynfekował telewizor.
    Może powinienem go wygotować w szarym mydle?

  678. @Ewa-Joanna 10:26

    Bo w ogrodzie żadne niebezpieczeństwa na nią nie czyhają i z pewnością żaden zwierz jej nie mógł dopaść.
    Trzeba było z większą rozwagą, może jaki królewicz?

  679. @wujaszek wania 10:36

    A nie lepiej odesłać go Morawieckiemu?

  680. paradox57
    8 marca o godz. 10:44

    po wygotowaniu czy przed?

  681. Ewa-Joanna
    8 marca o godz. 10:23

    może po prostu chcę Ci się wydać bardziej interesujący?
    Deklarowałaś kiedyś, że podobają Ci się panowie w typie brzydala Belmondo 😉

    A déjà vu to ja mam na okrągło.
    Nie tylko z powodu aktualnie rządzących. Do szału doprowadzają mnie dziennikarze posługujący się tymi samymi kalkami językowymi.
    Wygląda na to, że „przyganiał kocioł garnkowi” 🙁

  682. @wujaszek wania
    Przed. Co będziesz się paprał. I wodę paskudził.

  683. paradox57
    8 marca o godz. 11:01

    😉

  684. Zareagowałem w godzinie duchów na słowa Alicji-Ireny:

    „zastanawiam sie, skad taka zajadlosc u was, blogowiczow, w tym tepieniu kk”.

    M.in z takich zachowań. Po kolejnym zdemontowaniu pomnika księdza-pedofila Jankowskiego – tym razem w wyniku decyzji rady miasta – obrońcy kawałka metalu zwanego „pomnikiem” (sporządzanie rzeźbionych wizerunków jest zabronione w drugim przykazaniu sfałszowanego przez Kościół katolicki Dekalogu) zapowiedzieli, że wróci na swoje miejsce. A prezydent miasta otrzymała od nich zakaz wstępu do kościoła św. Brygidy. Na razie episkopat nic nie powiedział w sprawie bezczelnego wyręczania Boga w wyrokach. Może dlatego, że sam go już 1700 lat wyręcza, czniając jego własne słowa (pomijam rzeczywiste autorstwo): „Do mnie należy pomsta, ja oddam”. Otóż, Szanowna Alicjo, w Polsce pod chrześcijańskimi znakami i pod patronatem superhiperkoniunkturalnego Kościoła notorycznie odbywa się bezprawie, za które wszyscy inni poszliby siedzieć, ale nie Kościół. Kościół w Polsce bezczelnie rozwala – i rękami części wzmożonych chuligańsko wiernych, i gębami najwyższych swoich pierdzistołków – państwo prawa. Chyba nigdzie w katolickim świecie nie byłoby możliwe głośne, zadziorne wyartykułowanie ubzduranej zasady prawnej, że prawo boże stoi nad prawem ludzkim. Czy to wina Kościoła? Też. Ale, przy całym szacunku dla pana Balcerowicza, podobnie jak nikt się zauważalnie nie zainteresował, co się stanie z pracownikami likwidowanych zakładów – w tym PGR-ów – tak też nikt może nawet nie pomyślał, co się stanie, jak się Kościołowi da palec. W jakim, kuwa, celu Kościołowi dano palec – czy on tracił miejsca pracy? Nie, kuwa!, on je zyskał! I furt rośnie w siłę i żyje dostatniej.

    A Ty się, Alicjo, zastanawiasz, skąd taka zajadłość ateistów w tępieniu Krk. To największa, najbezczelniejsza, najpazerniejsza mafia świata, żerująca w brudnych, białych (krótko) dwa tysiące lat temu rękawiczkach na ludzkiej naiwności i słabości. Kiedy byłaś tu, mało się tym interesowałaś, kiedy jesteś tam, tym bardziej nic nie wiesz, bo masz luksus życia w państwie cywilizowanym, gdzie Kościół zna swoje miejsce i nie robi takich na przykład numerów jak tu – że kiedy ministranci z księdzem pukają do moich drzwi szwendając się po kolędzie, a ja nie reaguję, ksiądz każdego roku odnotowuje coś w zeszycie i idą dalej. Rozumiesz, co to znaczy niewpuszczanie katabasa przez 47 lat po kolędzie? Dla mnie – nic, ale Kościół-ORMO – czuwa. Kto im, kuwa, pozwolił robić jakieś listy ludzi olewających Kościół? Nikt – sami sobie pozwolili.

    Widać nie obserwowałaś, jak ekspresowo Krk w Polsce tracił miarę – w tym z powodu niespotykanego w świecie ogromu wazeliny ze strony państwa i samorządów – po transformacji i czym jest teraz, skoro się wtrąca aż do stanowienia państwowego prawa. Niewidzący nie rozumieją, ale widzący muszą rozumieć za nich, bo zanim przyjdzie koniec świata, do Polski wróci – już zauważalnie wrócił – feudalizm. Żeby nie powiedzieć – niewolnictwo. Oczywiście, na nowoczesnym poziomie: niewolnik będzie jeździł ukradzionym lub złomowanym mercem.

  685. wbocek
    8 marca o godz. 11:12

    A Ty się, Alicjo, zastanawiasz, skąd taka zajadłość ateistów w tępieniu Krk.

    Ja się z kolei zastanawiam, gdzie widać skutki zastanawiania się przez Alicję.

  686. wbocek
    8 marca o godz. 11:12

    To co tu przedstawiasz, to jest wzorzec uniwersalny, dla wszystkich miejsc świata, gdzie rządzi religia. Tenże obrazek dotyczy całej Europy, tylko w niektórych krajach zbladł nieco wcześniej.
    USA i Kanady dotyczy to może nieco mniej, bo tam się ludziska różnych religii pchali jednocześnie. Ale od Meksyku w dół – to samo co nad Wisłą.

  687. Antonius
    8 marca o godz. 10:22

    Antoniusie, nie byłoby w Polsce „wojujących” ateistów, gdyby nie wiecznie wojujący Kościół, który – i część aktywniejszych wiernych i hierarchowie – już się oburza: „Cóż to znaczy, że religia ma być prywatną sprawą?! Z jakiego powodu?”. Aktywny ateizm jest skutkiem, nie przyczyną czegokolwiek. Tego nie rozumie parę wchodzących tu dam niby ateistek. Czy jakikolwiek ateista w katolickiej Polsce pyskuje przeciwko zielonoświątkowcom, adwentystom, baptystom, Świadkom Jehowy (nawet tu na ateistycznym blogu o ŚJ byłoby najwyżej beznamiętnie napomknięte, gdyby nas nie indoktrynował dezenter, a tak z jego zawziętości i m.in mojej głupoty wyszło długie i niepotrzebne prztykanie się), buddystom, amiszom, mormonom, krisznowcom, a nawet polskim islamistom? Chrześcijaństwo, podobnie jak islam i niemal każda ideologia, chce zawłaszczyć świat. Kiedy się nie trzyma ideologii w ryzach, to się jej pomaga w misji. Inaczej mówiąc: samemu sobie się szykuje niewolniczy łańcuch.

  688. Tanaka
    8 marca o godz. 11:39

    Przestań, Tanako. Ja jestem skutkiem Alicji.

  689. @pombocek 11:12

    Jeśli mogę coś dodać. Nie wpuszcza się księdza (w sensie: nie otwiera mu się drzwi) przez 47 lat. A oni dalej nachalnie do tych drzwi się dobijają. Mało tego. Od lat powtarzam im w oczy, że sobie nie życzę ich wizyt, a mimo to dalej się dobijają. Że taki gość, to jak najeźdźca. Coś tam w tym zeszycie musi przecież napisać tak, żeby było zrozumiale. Przecież nie to, że nie otworzyłem. I nic. Nie dociera. W tym roku znowu musiałem przepędzić. Psa mam sobie kupić i poszczuć następnym razem? To jeszcze się poskarżył, że na ulicy od pedofilów go wyzywają.
    A Alicja-Irena się dziwi i to zdziwienie nigdy jej nie minie.

  690. PS

    Następnym razem przykleję stówkę na zewnątrz. Może nie zapuka. Chociaż szkoda stówki. Lepiej dać na Owsiaka. Urbana przyczepię (obrazek), odegna.

  691. wujaszek wania, 8 marca o godz. 10:05

    Za podziekowanie Twoje, blogoskawienstwo Ojcow Kosciola, czysto liturgicznie. Ovidius, nie tylko… „Nihil est ab omni parte beatum, sine solvam zenere” Tylko Wujaszku nie przekladaj xiucem Wujkiem. Wyjdzie Credo. Przyjmij z pokora at est. Orationis.
    salvete Seleukos